SAMOLOT I WISTAK 1 Z wysoko ci sze ciuset metrów, gdzie Claudette Sanders bra³a lekcjê latania, miasteczko Chester's Mill

po³yskiwa³o w porannym wietle jak wie¿o powsta³a i dopiero co ustawiona makieta. Samochody toczy³y siê po Main Street, odbijaj¹c promienie s³oñca, iglic a ko cio³a kongregacyjnego wydawa³a siê do æ ostra, by przek³uæ niebo bez jednej chmurki. Seneca V lecia³a nad rzek¹, razem z ni¹ przecinaj¹c miasto po przek¹tnej. - Chuck, chyba widzê dwóch ch³opców przy mo cie! £owi¹ ryby! - Claudette za mia³a siê uszczê liwiona. Naukê latania zafundowa³ jej m¹¿, przewodnicz¹cy Rady Miejskiej. Andy ca³kowicie zgadza³ siê z twierdzeniem, ¿e gdyby Bóg chcia³, aby cz³owiek lata³, toby mu da³ skrzyd³a, lecz ³atwo ulega³ perswazji, wiêc Claudette w koñcu dosta³a, czego chcia³a. Zachwyca³a siê nowym doznaniem od pierwszej chwili. Nie by³a to zwyk³a rado æ, lecz prawdziwe szczê cie. Dzi wreszcie zrozumia³a, dlaczego latanie jest wietne. Dlaczego jest fantastyczne. Chuck Thompson, instruktor, musn¹³ wolant i wskaza³ panel kontrolny. - Wierzê, wierzê. Ale mimo wszystko uwa¿aj, co robisz, dobrze? - Jasne, przepraszam. - Nie ma za co. Uczy³ latania od wielu lat, lubi³ takich zapaleñców jak Claudie, zafascynowanych nowo ci¹. Andy Sanders nied³ugo pewnie wyda okr¹g³¹ sumkê, bo jego ¿ona pokocha³a senecê i stwierdzi³a, ¿e chce mieæ taki samolocik na w³asno æ. Taki sam, tylko nowszy. Co oznacza³o wydatek oko³o miliona dolarów. Claudie Sanders nie by³a rozwydrzona, ale niezaprzeczalnie mia³a kosztowne zachcianki, które Andy, prawdziwy szczê ciarz, najwyra niej zaspokaja³ bez trudu. Chuck lubi³ te¿ dni takie jak dzisiaj: widoczno æ nieograniczona, zero wiatru, doskona³e warunki do nauki. Seneca lekko zako³ysa³a siê dopiero wtedy, gdy Claudie przesadzi³a z korekt¹. - Niepotrzebnie siê spiê³a - powiedzia³. - Przejd na jeden dwadzie cia. Ustaw siê nad sto dziewiêtnast¹ i zejd na trzysta metrów. Uczennica wykona³a polecenia, samolot znów lecia³ idealnie równo. Chuck pozwoli³ sobie na chwilê relaksu. Przelecieli nad autokomisem Jima Renniego i zostawili miasto za sob¹. Po obu

stronach szosy numer sto dziewiêtna cie rozci¹ga³y siê pola, drzewa p³onê³y intensywnymi barwami jesieni. Cieñ w kszta³cie krzy¿a sun¹³ po asfalcie, jedno z ciemnych skrzyde³ musnê³o ma³ego jak mrówka cz³owieka z plecakiem. Cz³owiek ten spojrza³ w górê i pomacha³ rêk¹, a Chuck odpowiedzia³ mu tym samym, choæ wiedzia³, ¿e tamten tego nie zobaczy. - Jasny szlag, ale rewelacja! - za mia³a siê Claudie. Chuck jej zawtórowa³. Zosta³o im czterdzie ci sekund ¿ycia. 2 wistak d¹¿y³ swoj¹ drog¹ wzd³u¿ szosy sto dziewiêtna cie, w stronê Chester's Mill. Miasto by³o oddalone jeszcze dobre dwa kilometry, nawet komis Jima Renniego jawi³ siê tylko jako rzêdy s³onecznych b³ysków ustawionych równo w miejscu, gdzie droga skrêca³a w lewo. wistak planowa³ - o ile mo¿na powiedzieæ, ¿e wistak co planuje - ju¿ dawno temu zawróciæ do lasu. Tylko ¿e okolica by³a obiecuj¹ca. Odszed³ znacznie dalej od nory, ni¿ zamierza³, ale s³oñce grza³o go w grzbiet, a w nozdrzach mia³ rze kie wonie, które budzi³y mózgu jakie skojarzenia, nie ca³kiem u wiadomione. Zatrzyma³ siê, stan¹³ s³upka. Wzrok mia³ ju¿ nie tak dobry jak kiedy , mimo wszystko do æ ostry, by zobaczyæ cz³owieka id¹cego w jego stronê przeciwleg³ym poboczem. Postanowi³ pój æ kawa³ek dalej. Ludzie czasami zostawiali ró¿ne smakowite k¹ski. By³ stary, t³usty i swego czasu odwiedzi³ niejeden mietnik. Zna³ drogê na miejskie wysypisko równie dobrze jak trzy tunele swojej nory, bo tam zawsze znalaz³o siê co pysznego. Ruszy³ kaczkowatym chodem zadowolonego z siebie starego wyjadacza, zerka j¹c na cz³owieka po drugiej stronie szosy. Cz³owiek siê zatrzyma³. wistak zda³ sobie sprawê, ¿e zosta³ zauwa¿ony. Niedaleko, ciut na prawo, le¿a³a brzoza. Pod ni¹ mo¿na siê schowaæ, przeczekaæ, a¿ cz³owiek sobie pójdzie, potem sprawdziæ, czy mo¿e co smacznego... Tyle zd¹¿y³ pomy leæ, robi¹c nastêpne trzy kroki, nim zosta³ przeciê³y na pó³. Rozpad³ siê na dwie czê ci. Krew trysnê³a z niego jak z sikawki, wnêtrzno ci wyla³y siê na ziemiê, tylne ³apy drgnê³y dwukrotnie, po czym zastyg³y w bezruchu. Zanim ogarnê³a go ciemno æ, czekaj¹ca nas wszystkich, wistaki tak samo jak ludzi, w ³ebku b³ysnê³a mu ostatnia my l: Co siê sta³o?

3 Wszystkie zegary kontrolne wysiad³y. - Cholera, co jest? - spyta³a Claudie Sanders. Oczy mia³a wielkie, ale nie ze strachu, tylko ze zdumienia. Nie by³o czasu na strach. Chuck nie zd¹¿y³ spojrzeæ na kontrolki. Zobaczy³ natomiast, jak nos seneki siê marszczy. Potem oba mig³a znikaj¹. I tyle zobaczy³. Na nic wiêcej nie starczy³o czasu. Seneca nad drog¹ sto dziewiêtna cie wybuch³a. Spad³a na ziemiê ognistym deszczem. Razem z ni¹ - ró¿ne czê ci cia³a. Dymi¹ce przedramiê Claudette ³upnê³o w pobocze, tu¿ obok równo podzielonego na pó³ wistaka. By³ dwudziesty pierwszy pa dziernika.

BARBIE 1 Barbie poczu³ siê lepiej, gdy tylko zostawi³ za sob¹ centrum miasta i min¹³ supermarket Food City Zobaczywszy znak z napisem CHESTER'S MILL ‾EGNA ZAPRASZAMY PONOWNIE - poczu³ siê jeszcze lepiej. Chêtnie rusza³ w drogê, i nie tylko dlatego, ¿e w Mill dosta³ niez³y wycisk. Ot, lubi³ byæ w ruchu. W³a ciwie zbiera³ siê najmarniej dwa tygodnie przed bójk¹ na parkingu przed Karczm¹ Dippera. - W³óczykij ze mnie, co tu kryæ - powiedzia³ i za mia³ siê g³o no. - W³óczykij w drodze do Big Sky. Albo do piek³a, a co? Montana! Mo¿e Wyoming? Niech bêdzie nawet cholerne Rapid City w Dakocie Po³udniowej. Wszystko jedno, byle jak najdalej st¹d. Us³ysza³ warkot silnika, obróci³ siê i id¹c ty³em, uniós³ kciuk. Zobaczy³ piêkny duet: brudnego starego forda z odkryt¹ pak¹ i liczn¹ m³od¹ blondynkê za kierownic¹. Popielat¹ blondynkê! Takie podoba³y mu siê najbardziej. Zaprezentowa³ swój najsympatyczniejszy u miech. Dziewczyna odpowiedzia³a u miechem. Dobry Bo¿e, je li mia³a chocia¿ dzieñ powy¿ej dziewiêtnastki, gotów by³ zje æ swój ostatni czek za pracê w restauracji Sweetbriar Rose. Niew¹tpliwie za m³oda dla d¿entelmena w trzydziestej wio nie ¿ycia, ale super na legalu, jak to siê mawia³o za jego m³odo ci w kukurydzianym stanie Iowa. Samochód zwolni³, Barbie przy pieszy³, a wtedy dziewczyna doda³a gazu. Mijaj¹c go, rzuci³a mu spojrzenie pe³ne skruchy. Chwilowe zaæmienie umys³u - zdawa³ siê mówiæ wyraz jej twarzy - ale ju¿ wszystko w normie . Barbie odniós³ wra¿enie, ¿e rozpoznaje dziewczynê, choæ oczywi cie nie móg³ mieæ pewno ci - niedzielne poranki w Sweetbriar Rose przypomina³y dom wariatów. Chyba jedna k widzia³ j¹ tam ze starszym mê¿czyzn¹, mo¿e ojcem. Oboje ledwo wystawali zza stron Sunday Timesa . Gdyby teraz móg³ siê do niej odezwaæ, rzuciæ uwagê, kiedy go mija³a, powiedzia³by: Skoro zaufa³a mi na tyle, ¿e jad³a kie³baski i jajka, które ja sma¿y³em, t bardziej mo¿esz mnie wpu ciæ na miejsce dla pasa¿era i podwie æ parê kilometrów . Oczywi cie nie mia³ jak jej tego powiedzieæ, wiêc tylko podniós³ rêkê w oszczêdnym salucie oznaczaj¹cym Nie ma sprawy . B³ysnê³y czerwone wiat³a stopu, jakby dziewczyna zmieni³a zdanie. Potem jednak zgas³y, a wóz przy pieszy³.

Przez nastêpne dni, kiedy w Mill robi³o siê coraz gorzej, Barbie ci¹gle na nowo przypomina³ sobie tê scenê w ciep³ym pa dziernikowym s³oñcu. My la³ zw³aszcza o tym drugim b³y niêciu stopów. Chyba jednak go wtedy rozpozna³a. Czy to nie kucharz ze Sweetbriar Rose? Mo¿e go mimo wszystko...? . Dobrymi chêciami jest piek³o wybrukowane. Gdyby rzeczywi cie zmieni³a zdanie, jego ¿ycie wygl¹da³oby inaczej. Bo musia³o jej siê udaæ. Ju¿ nigdy wiêcej nie zobaczy³ popielatej blondynki o nieskazitelnej cerze ani starego brudnego forda F - 150. Wobec tego wyjecha³a z Chester's Mill dos³ownie minuty, a nawet sekundy przed zamkniêciem granicy . Gdyby go zabra³a ze sob¹, te¿ by³by poza miastem, bezpieczny. Chyba ¿e ten przystanek trwa³by za d³ugo. W takim razie równie¿ jego by tu nie by³o. Ani jej. Bo na sto dziewiêtnastej jest ograniczenie do osiemdziesiêciu kilometrów na g odzinê. A osiemdziesi¹t kilometrów na godzinê... Tak my la³, kiedy nie móg³ zasn¹æ. A potem nieodmiennie zaczyna³ my leæ o samolocie. 2 Seneca 5 przelecia³a nad nim zaraz po tym, jak min¹³ komis Jima Renniego, miejsce, do którego nie czu³ sentymentu. Nie to, ¿eby tam kupi³ jakiego grata, bo nie mia³ samochod ju¿ ponad rok, ostatni sprzeda³ w Punta Gorda na Florydzie. Chodzi³o o to, ¿e Jim Rennie

Junior by³ jednym z tych, których spotka³ na parkingu przed Karczm¹ Dippera. M³ody gnojek chcia³ co udowodniæ, a poniewa¿ nie dawa³ sobie rady z udowadnianiem w pojedynkê, udowadnia³ z grup¹. Z do wiadczenia Barbiego wynika³o, ¿e tak w³a nie za³atwiaj¹ interesy wszelkie Jimy Juniory tego wiata. Ale to ju¿ przesz³o æ. Autokomis, Jim Junior, Sweetbriar Rose (Nasza specjalno æ sma¿one ma³¿e! Zawsze wie¿e, zawsze smaczne!), Angie McCain, Andy Sanders. Ca³a paczka, wliczaj¹c tych z karczmy. (Nasza specjalno æ - gwarantowane pobicie na parking u!). Wszystko to ju¿ przesz³o æ. A przysz³o æ? Có¿, szeroko otwarte bramy Ameryki! ‾egnaj miasteczko w Maine, witaj Big Sky. A mo¿e lepiej na po³udnie? Hm... Dzieñ by³ piêkny, ale zima ju¿ siê przyczai³a na kartkach kalendarza. Mo¿e lepiej na po³udnie. Jeszcze mu siê nie zdarzy³o zahaczyæ o Muscle Shoals, a nazwa brzmia³a interesuj¹co. Prawdziwa poezja: Muscle Shoals. Ta my l wprawi³a go w tak dobry nastrój, ¿e gdy us³ysza³ nad g³ow¹ warkot samolotu, podniós³ wzrok i szerokim gestem pozdrowi³ lec¹cych. Mia³ nadziejê na odpowied w postaci

kiwniêcia skrzyd³ami, ale siê jej nie doczeka³, choæ maszyna obni¿a³a lot. Domy la³ siê, ¿e pok³adzie byli wycieczkowicze, w taki dzieñ a¿ siê prosi³o, ¿eby popatrzeæ z góry na p³on¹c jesieni¹ drzewa. Ale mo¿e pilotowa³ jaki dzieciak pod okiem instruktora, zbyt przejêty kontrolkami, ¿eby zwracaæ uwagê na tych, co na dole - choæby tam z plecakiem szed³ sam Dale Barbara. Tak czy inaczej ¿yczy³ im wszystkiego dobrego. Wycieczkowicze czy dzie ciak pó³tora miesi¹ca przed pierwszym samodzielnym lotem - obojêtne. Barbie wszystkim ¿yczy³ dobrze. Dzieñ by³ piêkny, a on z ka¿dym krokiem, który oddala³ go od Chester's Mill, czu³ s lepiej. Stanowczo za du¿o dupków mieszka³o w Mill. Zreszt¹ podró¿ jest dobra dla duszy. Mo¿e powinno byæ takie prawo, pomy la³, które by kaza³o w pa dzierniku ruszaæ w drogê. Nowe motto narodowe: W pa dzierniku wszyscy ruszaj¹ w drogê . W sierpniu dostajemy pozwolenie na pakowanie, w po³owie wrze nia oddajemy tygodniowe zg³oszenie, a potem... Przystan¹³. Niedaleko, po drugiej stronie czarnej wstêgi asfaltu zobaczy³ wistaka. Spasionego, l ni¹cego i bezczelnego. Zamiast mign¹æ w trawê, nadal truchta³ przed siebie. Tu¿ obok pobocza le¿a³a z³amana brzoza, Barbie gotów by³ daæ w zak³ad w³asn¹ g³owê, ¿e wistak tam siê schowa, ¿eby przeczekaæ, a¿ dwuno¿ny sobie pójdzie. A je li nie, min¹ siê j dwóch w³óczêgów, którymi w koñcu byli. Ten na czterech pójdzie dalej na pó³noc, a ten na dwóch - swoj¹ drog¹ na po³udnie. Barbie mia³ nadziejê, ¿e tak siê stanie. By³oby fajnie. Wszystkie te my li przebieg³y mu przez g³owê w u³amki sekund, cieñ samolotu nadal k³ad³ siê czarnym krzy¿em na szosie miêdzy nim a wistakiem. Potem dwie rzeczy zdarzy³y siê niemal równocze nie. Po pierwsze - wistak. Najpierw by³ ca³y, a potem w dwóch kawa³kach. Oba drga³y i krwawi³y. Barbie stan¹³, szeroko otworzy³ usta, bo dolna szczêka sama mu opad³a. wistak wygl¹da³, jakby go przeciê³o ostrze niewidzialnej gilotyny. Wtedy, dok³adnie nad przedzielonym wistakiem, eksplodowa³ samolot. 3 Barbie spojrza³ w górê. Z nieba spada³ liczny samolocik, który przed chwil¹ go min¹³, tyle ¿e w zgniecionej wersji rodem z komiksów o wiecie Bizarra. Poskrêcane czerwono - pomarañczowe p³atki ognia zawis³y w powietrzu, rozkwita³a katastrofa w kszta³cie ró¿y. Nurkuj¹cy samolot ci¹gn¹³ za sob¹ chmurê dymu. Co huknê³o o ziemiê, wzbijaj¹c fontannê grudek asfaltu, potem wiruj¹c pijan¹ spiral¹, odtoczy³o siê w wysok¹ trawê. mig³o.

Gdyby posz³o w moj¹ stronê... Oczami wyobra ni zobaczy³ siebie samego w dwóch czê ciach, ca³kiem jak pechowego wistaka. Obróci³ siê i ruszy³ biegiem. Co walnê³o w ziemiê tu¿ przed nim, krzykn¹³ g³o no. Nie by³o to jednak drugie mig³o, to by³a noga w d¿insowej nogawce. Nie widzia³ krwi, ale boczny szew siê rozdar³, ods³aniaj¹c bia³e cia³o i sztywne czarne w³osy. Brakowa³o stopy. Barbiemu wydawa³o siê, ¿e biegnie w zwolnionym tempie. Widzia³ swoj¹ nogê w zniszczonym traperze: wysunê³a siê do przodu, ³upnê³a o asfalt, potem przesunê³a siê do ty³ zniknê³a, gdy w polu widzenia pojawi³a siê druga. Wolno, ci¹gle za wolno, jak na telewizyjnej powtórce rozgrywki baseballowej, kiedy zawodnik stara siê zyskaæ choæ sekundê. Za plecami Barbiego co przera liwie brzêknê³o, potem rozleg³ siê huk drugiej eksplozji, fala gor¹ca zala³a go od stóp do g³ów, pchnê³a do przodu jak gor¹ca d³oñ. Wtedy mózg siê wy³¹czy³. Zosta³ tylko instynkt samozachowawczy. Dale Barbara bieg³, by ocaliæ ¿ycie. 4 Jakie sto metrów dalej gor¹ca d³oñ pu ci³a, natomiast wcale nie zel¿a³ smród benzyny i s³odszy zapach stopionego plastiku oraz spalonego miêsa. Barbie przebieg³ jeszcze ja kie piêædziesi¹t metrów, wreszcie zatrzyma³ siê i odwróci³. Dysza³. Raczej nie z powodu biegu. W koñcu nie pali³ i w sumie by³ w niez³ej formie... mniej wiêcej, bo szczerze mówi¹c, ¿ebra po prawej stronie ci¹gle go bola³y po bójce na parkingu przed Karczm¹ Dippera. Dysza³ raczej ze strachu, z przera¿enia. Ledwo uciek³ przed kawa³kami samolotu. Bo spad³o nie t ylko mig³o. Móg³ te¿ sp³on¹æ. Ocala³ dzikim fartem. Wtedy zobaczy³ co , co sprawi³o, ¿e straci³ oddech. Wyprostowa³ siê, przyjrza³ uwa¿niej miejscu wypadku. Szosê zasypa³y kawa³ki samolotu... rzeczywi cie cud, ¿e wyszed³ z tego bez zadrapania. Po prawej stronie le¿a³o skrêcone skrzyd³o, drugie wystawa³o z traw y po lewej, niedaleko od miejsca, gdzie zatrzyma³o siê mig³o. Poza nog¹ w niebieskim d¿insie widzia³ samotne ramiê. D³oñ zdawa³a siê wskazywaæ w kierunku g³owy, jakby chcia³a powiedzieæ: Moja . G³owa, s¹dz¹c po w³osach, nale¿a³a do kobiety. Biegn¹ce wzd³u¿ szosy linie wysokiego napiêcia zosta³y zerwane. Le¿a³y na poboczu, podryguj¹c i sypi¹c iskrami. Za ramieniem i g³ow¹ znajdowa³ siê kad³ub samolotu. Mo¿na by³o na nim odczytaæ

NJ3. Je li kiedy by³o tam co wiêcej, przepad³o. Ale nie o to sz³o. Nie to przyci¹gnê³o wzrok Barbiego i przyprawi³o go o bezdech. Ognista ró¿a ju¿ zniknê³a, lecz na niebie ci¹gle p³on¹³ ogieñ. P³on¹ce paliwo, jasna sprawa tylko... Tylko ¿e sp³ywa³o z nieba cienk¹ warstw¹. Jak ognista p³achta. Za t¹ p³acht¹ widaæ by³o krajobraz Maine - spokojny i choæ nie zamar³y w bezruchu, to obojêtny na sp³ywaj¹cy ogieñ, po³yskliwy, drgaj¹cy niczym powietrze nad krematorium albo rozpalon¹ blaszan¹ beczk¹. Ca³kiem jakby kto spryska³ benzyn¹ taflê szk³a i j¹ podpali³. Jak zahipnotyzowany Barbie ruszy³ z powrotem ku miejscu wypadku. 5 W pierwszym odruchu chcia³ zakryæ czê ci cia³, ale by³o ich za du¿o. Zobaczy³ drug¹ nogê, w kêpie ja³owca. Oczywi cie móg³ zdj¹æ koszulê, os³oniæ ni¹ g³owê kobiety, tylko co dalej? Wprawdzie mia³ w plecaku jeszcze dwie koszule... Od strony Motton, nastêpnej miejscowo ci na po³udnie, zbli¿a³ siê samochód. Jaki niedu¿y suv, jecha³ do æ szybko. Kto albo zobaczy³ katastrofê, albo us³ysza³ wybuch. Pomoc. Dziêki Bogu! Barbie stan¹³ okrakiem nad bia³¹ lini¹. Trzyma³ siê w bezpiecznej odleg³o ci od ognia, nadal schodz¹cego z nieba w ten dziwaczny sposób przywodz¹cy na my l sp³ywanie wody po szybie, i podniós³ rêce nad g³owê, krzy¿uj¹c je w znak X. Kierowca nacisn¹³ klakson, daj¹c do zrozumienia, ¿e widzi pro bê o pomoc, i wcisn¹³ peda³ hamulca, zostawiaj¹c na asfalcie dziesiêæ metrów gumy. Wyskoczy³ z auta, niemal zanim zielona toyota na dobre siê zatrzyma³a, i ruszy³ biegiem. Du¿y facet z d³ugimi siwym i w³osami, spadaj¹cymi na plecy spod baseballowej czapki z logo Sea Dogs. Bieg³ poboczem , ¿eby omin¹æ ognisty wodospad. - Co tu siê sta³o?! - krzykn¹³. - Co do jasnej... O co uderzy³. Mocno. Nic tam nie by³o, a jednak Barbie zobaczy³, jak facet ³amie o co nos, jak mu go co przesuwa w bok. Najwyra niej go æ odbi³ siê od niczego. Rozbi³ sobie nos, usta i czo³o. Pad³ na plecy, po chwili z trudem d wign¹³ siê na nogi. Patrzy³ na Barbi sko³owany, z wielkim znakiem zapytania w oczach. Krew sp³ywa³a mu na koszulê szerokim strumieniem. Barbie te¿ nic nie rozumia³.

JUNIOR I ANGIE 1 Dwóch ch³opców przy mo cie nie podnios³o wzroku na przelatuj¹cy samolot, zrobi³ to natomiast Junior Rennie. Znajdowa³ siê jedn¹ przecznicê dalej, na wysoko ci Prestile Stree t i rozpozna³ znajomy d wiêk. Tak pomrukiwa³a seneca V Chucka Thomsona. Popatrzy³ w górê, spojrza³ na samolot i szybko spu ci³ g³owê, bo promienie s³oñca prze wiecaj¹ce przez li cie wbi³y mu w oczy mordercze ostrza. Znowu ból g³owy. Ostatnio nachodzi³ go coraz czê ciej. Czasami pomaga³y leki. Kiedy indziej, zw³aszcza od jakich trzech, czterech miesiêcy, co raz czê ciej nic nie dawa³y. Zdaniem doktora Haskella by³y to migreny. Junior wiedzia³ tylko, ¿e boli jak diabli, a jasne wiat³o pogarsza sprawê, szczególnie kiedy ból siê dopiero zaczyna. Czasami przychodzi³y mu na my l mrówki, które przypalali z Frankiem DeLessepsem, gdy jeszcze byli mali. Wystarczy mieæ szk³o powiêkszaj¹ce, skupiæ promienie s³oneczne na wybranym punkcie mrowiska i w rezultacie otrzymuje siê pieczone mrówki. Teraz, kiedy rodzi³ siê ból g³owy, mózg Juniora zmienia³ siê w mrowisko, a oczy w bli niacze szk³a powiêkszaj¹ce. Skoñczy³ dwadzie cia jeden lat. Czy naprawdê musia³ czekaæ mniej wiêcej do czterdziestki, ¿eby to przesz³o? Tak uwa¿a³ doktor Haskell. Kto wie? Tego ranka ból nie przeszed³ i nie zanosi³o siê, ¿eby usta³. Gdyby Junior zobaczy³ na podje dzie terenowca Henry'ego McCaina albo toyotê prius nale¿¹c¹ do LaDonny McCain, móg³by wróciæ do domu, po³kn¹æ jeszcze jeden imitrex i po³o¿yæ siê przy zaci¹gniêtych zas³onach, z mokrym rêcznikiem na czole. Mo¿e wtedy ból by zel¿a³. A mo¿e nie. Czarne paj¹ki szalej¹ce w g³owie mia³y niez³ego kopa... Raz jeszcze spojrza³ w górê, tym razem mru¿¹c oczy przed nienawistnym blaskiem, ale seneca ju¿ zniknê³a, ucich³ nawet warkot motoru, te¿ trudny do zniesienia, bo wszystki e d wiêki mu przeszkadza³y, kiedy siê zaczyna³o to upierdliwe drañstwo. Na pewno Chuck Thompson z jakim uczniem albo z uczennic¹. Chocia¿ Junior nie mia³ nic przeciwko Chuckowi, w zasadzie prawie go nie zna³, nagle z dzieciêc¹ z³o ci¹ zapragn¹³, ¿eby pupilek Chucka spieprzy³ sprawê i rozwali³ samolot. Najlepiej nad autokomisem ojca. Kolejna fala bólu zala³a mu g³owê, powoduj¹c md³o ci, ale ju¿ by³ na schodach

prowadz¹cych do domu. Jak trzeba, to trzeba. Nie ma siê co zastanawiaæ. Angie musi dos taæ za swoje. Nauczkê i tyle. Spokojnie, bez nerwów. Jak na zawo³anie us³ysza³ g³os matki. Milusi, a¿ siê nó¿ w kieszeni otwiera³. Junior zawsze by³ nadpobudliwy, ale nauczy³ siê panowaæ nad sob¹, prawda, syneczku? Ojejku, jejku. Ale nauczy³ siê, fakt faktem. Pomóg³ mu futbol. A teraz nie by³o futbolu, nie by³o nawet college'u. Tylko bóle g³owy. Przez te bóle robi³ siê z niego pod³y skurczysyn. Spokojnie, bez nerwów. Jasne. Ale pogadaæ z ni¹ musi, bez wzglêdu na ból g³owy. Mo¿e nawet pogada z ni¹ rêcznie, jak to siê ³adnie ujmuje, kto wie? Mo¿liwe, ¿e im gorzej ona siê bêdzie czu³a, tym lepiej bêdzie siê czu³ on. Zadzwoni³ do drzwi. 2 Angie McCain akurat wysz³a spod prysznica. W³o¿y³a szlafrok, ci¹gnê³a go paskiem, mokre w³osy owinê³a rêcznikiem. - Ju¿ idê! - krzyknê³a. Schody na parter pokona³a do æ szybko, choæ nie biegiem. By³a ca³kiem pewna, ¿e przyszed³ Frankie. Wreszcie zaczyna³o siê uk³adaæ. Ten bezczelny kuchta, chocia¿ taki przystojny, to jednak drañ, pewnie ju¿ znikn¹³ z miasta. A rodzice byli poza domem. Wystarczy³o dodaæ dwa do dwóch, by otrzymaæ znak od Boga, ¿e wszystko sz³o ku dobremu. Bêd¹ mogli z Frankiem zapomnieæ o g³upich nieporozumieniach i zacz¹æ od pocz¹tku. A jak zacz¹æ, to ona ju¿ doskonale wiedzia³a. Najpierw otworzy drzwi, potem rozsunie szlafrok. W sobotni poranek, na progu domu, gdzie ka¿dy przechodz¹cy mo¿e j¹ zobaczyæ. Jeszcze siê tylko upewni, ¿e to faktycznie Frankie - nie mia³a zamiaru prezent owaæ swoich wdziêków staremu grubemu panu Wickerowi, który móg³ siê pojawiæ z jak¹ paczk¹ albo poleconym, chocia¿ na niego by³o jeszcze dobre pó³ godziny za wcze nie. To na pewno Frankie. Otworzy³a drzwi. Lekko uniesione k¹ciki ust zwiastowa³y szeroki u miech powitalny. Mo¿e nie by³ to najszczê liwszy pomys³, skoro mia³a zêby wielkie jak u królika. Jedn¹ rêkê

po³o¿y³a na pasku szlafroka, ale go nie poci¹gnê³a. Bo za drzwiami nie by³ Frankie. Tylko Junior. I w dodatku strasznie z³y. Widywa³a go w pod³ym nastroju niejeden raz, ale takiego w ciek³ego - ostatnio chyba w ósmej klasie podstawówki. Wtedy z³ama³ rêkê temu ma³emu Dupree. Fakt, pedzio by³ bezczelny - przywlók³ swój t³usty ty³ek na publiczne boisko koszykówki i chcia³ graæ. Podejrzewa³a te¿, ¿e Junior mia³ tak samo ponur¹ twarz w tamt¹ noc na parkingu przed karczm¹, ale tego rzecz jasna nie wiedzia³a, bo jej tam nie by³o, tylko o tym s³ysza³a. Wszyscy w Mill s³yszeli. Zosta³a wezwana na rozmowê do komendanta Perkinsa, ten cholerny Barbie te¿ tam by³ i w koñcu wszystko wysz³o na jaw. - Junior, co siê... Junior? Uderzy³ j¹ i w zasadzie przesta³ my leæ. 3 Pierwszy cios nie by³ bardzo mocny, bo Junior ci¹gle sta³ w progu i nie mia³ jak siê zamachn¹æ. W³a ciwie móg³by jej wcale nie uderzyæ, a przynajmniej nie zaczynaæ od bicia, gdyby nie ten u miech. Bo¿e, na widok jej zêbów przechodzi³y go ciarki, nawet w podstawówce. No i na dodatek nazwa³a go Junior . Jasne, ca³e miasto go tak nazywa³o, on sam my la³ o sobie Junior , ale nie zdawa³ sobie sprawy, jak bardzo, jak potwornie, jak cholernie go to wkurza, dopóki nie us³y sza³ tego s³owa wydobywaj¹cego siê spomiêdzy koñskich zêbów tej suki, przez któr¹ mia³ tyle k³opotów. Jak na takie machniêcie na pó³ gwizdka i tak wysz³o nie le. Angie zatoczy³a siê do ty³u, a¿ na s³upek podtrzymuj¹cy schody, rêcznik zlecia³ jej z g³owy. Br¹zowe pasma mokrych w³osów opad³y wokó³ twarzy, wygl¹da³a jak Meduza. W miejsce u miechu pojawi³ siê wyraz og³upia³ego zaskoczenia, z k¹cika ust pop³yn¹³ strumyczek krwi. I dobrze. Bardzo dobrze. Nale¿a³o siê suce. Za wszystko, co zrobi³a. Za k³opoty, jakie na nich ci¹gnê³a. Ni tylko na niego, ale na Frankiego, Mela i na Cartera. Znowu g³os matki w my lach. Spokojnie, bez nerwów, kochanie. Chocia¿ nie ¿y³a, ci¹gle udziela³a mu rad. Mo¿esz jej daæ nauczkê, ale siê nie zapominaj. I pewnie da³by sobie radê, gdyby nie to, ¿e szlafrok siê rozsun¹³, a pod spodem ona nic nie mia³a. Zobaczy³ ciemne w³osy na kuciapie, a w³a nie przez tê cholern¹ kuciapê

zaczê³y siê k³opoty i w ogóle, jak siê tak chwilê zastanowiæ, to wszystkie pieprzone proble na ca³ym wiecie zaczyna³y siê od mierdz¹cej kuciapy! W g³owie mu pulsowa³o, dudni³o, wy³o i gwizda³o, jakby za chwilê mia³o tam doj æ do eksplozji j¹drowej. Doskonale ukszta³towane grzybki chmurek wystrzel¹ mu z uszu, a potem g³owa wybuchnie i wtedy Junior Rennie, który nie wiedzia³, ¿e ma nowotwór mózgu, bo dychawiczny doktor Haskell nawet nie wzi¹³ takiej mo¿liwo ci pod uwagê (niby sk¹d u m³odego zdrowego cz³owieka taka choroba?), otó¿ wtedy Junior Rennie wpad³ w sza³. Tamten ranek nie by³ szczê liwy ani dla Claudette Sanders, ani dla Chucka Thompsona. Bogiem a prawd¹ nie by³ szczê liwy dla ¿adnego z mieszkañców Chester's Mill. Ale ma³o kto mia³ a¿ takiego pecha jak by³a dziewczyna Franka DeLessepsa. 4 Zd¹¿y³y jej siê ukszta³towaæ w g³owie jeszcze dwie na wpó³ zborne my li. Wtedy gdy patrzy³a na Juniora, który mia³ wyba³uszone oczy i zatopi³ zêby we w³asnym jêzyku. Zwariowa³. Muszê wezwaæ pomoc, zanim bêdzie za pó no. Rzuci³a siê do kuchni, tam na cianie wisia³ telefon. Wci nie 911 i zacznie krzyczeæ. Zrobi³a dwa kroki i zapl¹ta³a w rêcznik. Szybko z³apa³a równowagê. W gimnazjum by³a cheerleaderk¹, jeszcze to i owo pamiêta³a. Niestety ju¿ by³o za pó no. Junior z³apa³ j¹ za w³osy, szarpn¹³, g³owa polecia³a do ty³u, nogi, si³¹ rozpêdu, do przodu. Przycisn¹³ j¹ do siebie. Parzy³ - jak cz³owiek z wysok¹ gor¹czk¹. Czu³a bicie jego serca, po pieszny rytm, jakby samo przed sob¹ ucieka³o. - Ty za³gana dziwko! - Wrzasn¹³ jej prosto w ucho. Skuli³a siê z bólu. Krzyknê³a rozdzieraj¹co, ale ten d wiêk wyda³ siê nik³y w porównaniu z g³osem Juniora. Napastnik chwyci³ j¹ w talii, w szaleñczym tempie przepchn¹³ przez korytarz, tylko czubkami palców stóp dotyka³a chodnika. Przemknê³a jej przez g³owê my l, ¿e jest jak znaczek firmowy na masce pêdz¹cego auta, i zaraz znale li siê w kuchni rozjarzonej s³onecznym blaskiem. Junior zawy³ g³o no. Tym razem nie z w ciek³o ci, ale z bólu. 5 wiat³o go torturowa³o, pra¿y³o jego skowycz¹cy mózg, lecz go nie powstrzyma³o. Na to ju¿ by³o za pó no. Z rozpêdu rzuci³ Angie na kuchenny blat. Przy³o¿y³ jej w brzuch, potem z³apa³ j¹ za

ramiona, zsun¹³ z blatu i hukn¹³ ni¹ o cianê. Cukiernica, solniczka i pieprzniczka zlecia³ pod³ogê. Z p³uc Angie powietrze uciek³o z g³o nym wistem. Junior chwyci³ j¹ jedn¹ rêk¹ za w³osy, drug¹ obj¹³ wpó³ i cisn¹³ z obrotu. Dziewczyna odbi³a siê od lodówki, str¹caj¹c wiêkszo æ magnesów. Na jej kredowobia³ej twarzy malowa³o siê os³upienie. Teraz krwawi³a ju¿ nie tylko z dolnej wargi, ale i z nosa. L ni³a czerwieñ na bia³ej skórze. Angie przesko zy³a wzrokiem na stojak z no¿ami, wiêc kiedy zaczê³a siê podnosiæ, z ca³ej si³y wyr¿n¹³ j¹ kolanem w twarz. Rozleg³o siê st³umione chrupniêcie, jakby w innym pomieszczeniu kto upu ci³ du¿y przedmiot z porcelany, na przyk³ad pó³misek. Szkoda, ¿e to nie Dale Barbara, pomy la³ Junior. Odsun¹³ siê o krok, palcami cisn¹³ têtni¹ce bólem skronie. Z oczu pop³ynê³y mu ³zy. Przygryz³ jêzyk, krew ciek³a po brodzie, kapa³a na pod³ogê, ale nie zdawa³ sobie z tego sprawy. Ból by³ ca³ym wiatem. Angie le¿a³a na brzuchu miêdzy magnesami. Na najwiêkszym napis g³osi³: CO DZISIAJ W£O‾YSZ DO UST, JUTRO ZOBACZYSZ NA TY£KU. Junior pomy la³, ¿e straci³a przytomno æ, lecz nagle zaczê³a siê ca³a trz¹ æ. Najpierw palce, jakby siê szykowa do zagrania trudnego utworu na pianinie. Jedyny instrument, na jakim gra³a , to flet mêski, pomy la³. Nastêpnie zaczê³y jej podrygiwaæ nogi i zaraz potem rêce. Wygl¹da³a, jakby usi³owa³a od niego odp³yn¹æ. Najwyra niej mia³a jaki atak. - Przestañ! - krzykn¹³. Nie przesta³a. Ma³o tego, wypró¿ni³a siê. - Przestañ wreszcie, ty zasrana krowo! Opad³ na kolana, mia³ jej g³owê miêdzy udami. Czo³em uderza³a rytmicznie w terakotê jak Arab oddaj¹cy cze æ Allachowi. - Przestañ, do kurwy nêdzy! Dosyæ! Z jej gard³a wydoby³ siê dziwaczny charkot, zaskakuj¹co g³o ny. Jezu, a je li kto j¹ us³yszy? Przecie¿ go z³api¹! A to ju¿ nie to samo co t³umaczenie ojcu, dlaczego przesta³ chodziæ do szko³y - zreszt¹ tego nawet sobie nie potrafi³ wyt³umacz

Tym razem nie skoñczy siê na obciêciu siedemdziesiêciu piêciu procent kieszonkowego, jak po tamtej cholernej bójce z kucht¹. Bójkê te¿ sprowokowa³a ta bura suka. Tym razem Du¿y Jim Rennie nie przegada komendanta ani tych jego kutasów. Tym razem mo¿e byæ... Nagle wykwit³ mu przed oczami obraz jednolicie zielonych cian wiêzienia stanowego Shawshank. Nie. Nie da siê zamkn¹æ, mia³ przed sob¹ ca³e ¿ycie. A jednak. Nawet je li ona teraz siê uciszy, i tak go zapuszkuj¹. Bo powie pó niej. I jej twarz, która wygl¹da³a teraz

znacznie gorzej ni¿ twarz Barbiego po bójce na parkingu, bêdzie mówi³a swoje. Chyba ¿eby j¹ uciszyæ skutecznie. Chwyci³ Angie za w³osy i mocniej ³upn¹³ jej g³ow¹ o pod³ogê. Mia³ nadziejê, ¿e dziewczyna straci przytomno æ, ¿eby móg³ dokoñczyæ... to, co musia³ zrobiæ, ale nic z tego, tylko drgawki sta³y siê silniejsze. Angie kopa³a w lodówkê, posypa³a siê reszta magnesów. Pu ci³ w³osy, z³apa³ j¹ za szyjê. - Przykro mi, Angie - powiedzia³ - nie tak mia³o byæ. W rzeczywisto ci wcale nie by³o mu przykro. Ba³ siê, bola³a go g³owa i zaczyna³ nabieraæ przekonania, ¿e ta szarpanina w potwornie jasnej kuchni nigdy siê nie skoñczy. Ju¿ mu s³ab³y palce. Sk¹d mia³ wiedzieæ, ¿e tak trudno kogo udusiæ? Gdzie daleko, chyba na po³udniu, co potê¿nie huknê³o. Jakby kto wypali³ z bardzo du¿ej spluwy. Junior nie zwróci³ na to uwagi. Wzmocni³ u cisk i w koñcu Angie zaczê³a siê uspokajaæ. Du¿o bli¿ej, w domu, i to na tym samym piêtrze, rozleg³o siê niskie buczenie. Podniós³ wzrok, przekonany, ¿e to dzwonek do drzwi. Kto us³ysza³ ha³as i wezwa³ gliniarzy. G³owa mu pêka³a, mia³ wra¿enie, ¿e wy³ama³ sobie palce, a tu wszystko na nic. W wyobra ni zobaczy³ koszmarny obraz: Junior Rennie eskortowany do s¹du powiatowego w Castle Roc k. Ma kurtkê naci¹gniêt¹ na g³owê. Prowadz¹ go na ³awê oskar¿onych... Rozpozna³ ten d wiêk. Tak samo bucza³ komputer, kiedy wysiad³ pr¹d i musia³ siê prze³¹czyæ na zasilanie awaryjne. Buuu... Buuu... Buuu... Junior dusi³ dalej. Angie ju¿ siê nie rusza³a, ale i tak przytrzyma³ j¹ jeszcze z minutê. G³owê odwróci³ na bok, bo strasznie cuchnê³a. Ca³a ona! Piêkny prezent po¿egnalny! Wszystkie s¹ takie same! Baby! Suki! I te kuciapy! Jak ow³osione mrowiska! A podobno to mê¿czy ni sprawiaj¹ problemy! 6 Sta³ nad jej zakrwawionym, umazanym odchodami i niew¹tpliwie pozbawionym ¿ycia cia³em, zastanawiaj¹c siê, co robiæ dalej. Akurat wtedy z po³udnia dobieg³ nastêpny wybuch. Tym razem na pewno nie spluwa, na spluwê to by³o o wiele za g³o ne. Eksplozja. Mo¿e ten zabawny samolocik Chucka Thompsona jednak faktycznie siê rozbi³. Nie by³o to takie zno wu niemo¿liwe, zw³aszcza w dzieñ, kiedy masz zamiar komu wygarn¹æ, co o nim my lisz, nawrzeszczeæ i daæ nauczkê, nic wiêcej, a w efekcie tê osobê zabijasz. W taki dzieñ wszystk jest mo¿liwe.

Zawy³a syrena policyjna i Junior ju¿ wiedzia³, ¿e po niego jad¹. Kto zajrza³ przez okno, zobaczy³, jak dusi Angie. Ostre wycie spiê³o go jak ostrog¹. Junior rzuci³ siê do wyj cia, dotar³ do miejsca, gdzie na pod³odze le¿a³ rêcznik, który spad³ z w³osów Angie prz pierwszym uderzeniu, i tam stan¹³ jak wryty. W³a nie têdy wejd¹. Zatrzymaj¹ siê przed frontowymi drzwiami, wiec¹cy kogut przeszyje skowycz¹cy mózg strza³ami bólu... Pobieg³ z powrotem do kuchni. Spojrza³ na cia³o Angie, gdy nad nim przechodzi³ - nie móg³ siê powstrzymaæ. W pierwszej klasie podstawówki razem z Frankiem ci¹gnêli j¹ czasem za warkocze. Wtedy wywala³a jêzyk i robi³a zeza. Teraz oczy jej wysz³y z oczodo³ów jak szklane kulki, a usta mia³a pe³ne krwi. Ja to zrobi³em? Naprawdê ja? Tak. On to zrobi³. Przelotne spojrzenie wystarczy³o, by wyja niæ dlaczego. Przez te cholerne zêby. Koñskie. Do pierwszej syreny do³¹czy³a druga, potem trzecia. Ale po chwili siê oddali³y. Dziêki Bogu, pojechali dalej. Gdzie na po³udnie, Main Street, w stronê miejsca, gdzie dosz³o d o wybuchu. Mimo wszystko Junior nie zwolni³. Skulony przemkn¹³ podwórzem, ca³kiem nie my l¹c o tym, ¿e gdyby go ktokolwiek teraz zobaczy³, od razu domy li³by siê w nim winowajcy. Za krzewami pomidorowymi LaDonny znajdowa³o siê wysokie drewniane ogrodzenie z furtk¹. Wisia³a na niej k³ódka, ale nigdy nie by³a zamkniêta. Odk¹d Junior pamiêta³, zawsze mo¿na by³o tamtêdy przej æ bez przeszkód. Otworzy³ furtkê. Za ni¹ zaczyna³ siê zagajnik i cie¿ka prowadz¹ca do cicho szemrz¹cej rzeki Prestile. Gdy mia³ trzyna cie lat, zobaczy³ na tej cie¿ce Angie i Franka. Ca³owali siê. Ona obejmowa³a go za szyjê, a on mia³ d³onie na jej piersiach. Wtedy Junior zrozumia³, ¿e dzieciñstwo siê koñczy. Pochyli³ siê, zwymiotowa³ do rzeki. S³oneczne plamy na wodzie z³o liwie k³u³y go w oczy. Kiedy zacz¹³ widzieæ trochê wyra niej, dostrzeg³ po prawej stronie most Pokoju. Ch³opców, którzy tam wcze niej ³owili ryby, ju¿ nie by³o, ale zobaczy³ dwa wozy policyjne pêdz¹ce w dó³ Town Common Hill. Odezwa³a siê syrena miejska. Generator w ratuszu zaskoczy³, zgodnie z przewidywaniami. W czasie awarii elektryczno ci g³o nym wyciem oznajmia³ katastrofê. Junior jêkn¹³, zas³oni³ uszy. Most Pokoju w rzeczywisto ci wcale nie by³ mostem, tylko k³adk¹ dla pieszych, zadaszon¹ i obudowan¹ drewnianymi cianami, ju¿ od dawna mocno zniszczon¹. W zasadzie nosi³a ona nazwê mostu Alvina Chestera, a mostem Pokoju sta³a siê w roku 1969, gdy jakie

dzieciaki (wtedy jeszcze z plotek mo¿na siê by³o dowiedzieæ, które konkretnie) namalowa³y na boku mostka du¿¹ niebiesk¹ pacyfê. Znak w dalszym ci¹gu by³ widoczny, choæ bardzo zblad³, niewiele z niego zosta³o. Przez ostatnie dziesiêæ lat most Pokoju by³ wy³¹czony z ruchu. Oba jego koñce zamyka³y ¿ó³te iksy policyjnej ta my z napisem WSTÊP WZBRONIONY. Mimo wszystko by³, rzecz jasna, u¿ywany. Dwa razy w tygodniu, czasem trzy, podw³adni komendanta Perkinsa przychodzili noc¹ i robili du¿o szumu, wiec¹c przy tym latarkami. Zawsze tylko z jednego koñca. Nie mieli zamiaru ³apaæ podrostków, którzy przychodzili tutaj z jak¹ butelk¹ czy puszk¹ i z dziewczyn¹, tylko ich przegoniæ. Co roku a walnym zgromadzeniu mieszkañców miasta kto proponowa³ rozebranie mostu, a kto inny postulowa³ jego renowacjê. Oba wnioski skrupulatnie zapisywano. Najwyra niej jednak miasto jako takie mia³o w³asne zdanie na ten temat i most Pokoju pozostawa³ bez zmian. Akurat dzisiaj by³o to Juniorowi bardzo na rêkê. Przemkn¹³ pó³nocnym brzegiem rzeki do mostu. Syreny policyjne cich³y w oddali, natomiast miejski sygna³ alarmowy zawodzi³ niezmordowanie. Junior min¹³ znak z informacj¹ LEPA ULICA. MOST ZAMKNIÊTY, zanurkowa³ pod skrzy¿owan¹ ¿ó³t¹ ta m¹ i znikn¹³ w cieniu. Co prawda s³oñce przefiltrowane przez dziurawy dach k³ad³o siê na startych deskach jasnymi cêtkami, ale w porównaniu z jaskrawym blaskiem w kuchni, tu taj panowa³ b³ogos³awiony pó³mrok. Pod belkami grucha³y go³êbie. Wzd³u¿ drewnianych boków k³adki wala³y siê puszki po piwie i butelki po brandy. Tym razem mi siê nie upiecze, my la³ Junior. Mo¿e ma moj¹ skórê pod paznokciami? Tak czy inaczej pe³no tam mojej krwi. I odcisków palców. W³a ciwie to mam dwa wyj cia: uciekaæ albo siê przyznaæ. A, nie. By³o jeszcze trzecie wyj cie. Móg³ siê zabiæ. Musia³ siê dostaæ do domu. Zaci¹gn¹æ zas³ony w sypialni, zmieniæ j¹ w jaskiniê. Wzi¹æ imitrex, po³o¿yæ siê, mo¿e przespaæ. Potem chyba uda mu siê zastanowiæ. A je li przyjd¹ po niego, kiedy bêdzie spa³? No có¿, to by rozwi¹za³o problem wybierania miêdzy mo¿liwo ci¹ pierwsz¹, drug¹ i trzeci¹. Przeci¹³ plac miejski. Jaki staruszek, którego mgli cie rozpoznawa³, chwyci³ go za ramiê. - Junior, co siê dzieje? Co siê sta³o? Potrz¹sn¹³ g³ow¹, odtr¹ci³ rêkê starego i poszed³ dalej. Miejski sygna³ alarmowy wy³, jakby obwieszcza³ koniec wiata.

co stanowi dezinformacjê. zbli¿a³a siê do piêtnastu tysiêcy. poni¿ej linii wody mog³a straciæ farbê.a w obu rolach wystêpuje mocarna Julia Shumway . Chester's Mill nie wygl¹da³o jak but. je li ³ód by³a zrobio z drewna. a Labor Day. pozostawa³o ci¹gle tematem dyskusyjnym. ale w zasadzie otoczone by³o przez cztery miasta o wiêkszym obszarze. TR . Z Prestile zniknê³y dziwaczne kolory. Harlow od wschod u i pó³nocnego wschodu. poniewa¿ szefowa redakcji i w³a cicielka pisma . czyli pierwszym poniedzia³kiem wrze nia.to zaprzysiê¿ona zwolenniczka republikanów. tak brudn¹. Od po³udniowego zachodu.90 od pó³nocy oraz Tarker's Mills od zachodu. Na pierwszej stron ie zawsze widnia³o: DEMOCRAT od 1890 roku w s³u¿bie Chester's Mill miasteczka w kszta³cie buta Owo motto równie¿ wprowadza³o w b³¹d. Ostatnia z fabryk zanieczyszczaj¹cych rodowisko zosta³a zamkniêta w tysi¹c dziewiêæset siedemdziesi¹tym dziewi¹tym roku. czyli od strony piêty. Miêdzy Memoria³ Day. W tamtych czasach mo¿na by³o wyruszyæ w kanoe z Tarker's po zielonej wodzi e.DROGI I BEZDRO‾A 1 Tygodnik wychodz¹cy w Chester's Mill nosi tytu³ Democrat . zale¿nie od bilansu narodzin i zgonów prowadzonego w szpitalu . ¿e mo¿na by j¹ postawiæ. rzekê Prestile przekszta³cono w martwy ciek chemiczny. Populacja miasta zmienia³a siê zale¿nie od sezonu. l ecz mniej licznej populacji: Motton od po³udnia i po³udniowego wschodu. chocia¿ czy nadawa³y siê do spo¿ycia. czyli Bli niacze M³yny. wiêtem zawsze obchodzonym w ostatni poniedzia³ek maja. Kiedy fabryki tekstylne rodkowej i zachodniej czê ci stanu Maine pracowa³y pe³n¹ par¹. Przy tym. natomiast wróci³y do niej ryby. Przypomina³o raczej dzieciêc¹ skarpetkê. Democrat wo³a³ g³o no Tak! . styka³o siê ze znacznie wiêkszym i bogatszym Castle Rock. który zmienia³ kolor niemal codziennie i zale¿nie od miejsca. Chester's i Tarke r's identyfikowane by³y niekiedy jako Twin Mills. Przez pozosta³¹ czê æ roku niec przekracza³a dwa tysi¹ce. a z Chester's Mill do Motton p³yn¹æ ju¿ po jaskrawo¿ó³tej.

Democrat przesta³ przeprow z nim coroczny wywiad przed trzema laty. kim jest on sam. gdy mia³ lat osiemdziesi¹t piêæ. Niestety. najstarszym obywatelem Chester's Mill by³ Clayton Brassey. a nawet nie mia³ ca³kowitej pewno ci. Continental Paper Company oraz American Timber. uwa¿anym za najlepsz¹ placówkê na pó³noc od Lewiston. a wszystkie te. natomiast w ostatnich latach wprawia³ siê w jedzeniu budyniu bez pakowania go sobie do nosa oraz zd¹¿aniu do ³azienki. co mieszkaj¹ w Chester's Mill od jakich dziesiêciu lat. jak sugerowa³a jej nazwa. lub wulgarnych. która od czterdziestu lat nie ¿y³a. tralkach i ozdobnych listwach wykoñczeniowych. gdzie przetrwa³ piec do opalania drewnem. równocze nie najstarszy obywatel powiatu Castle. pocz¹wszy od Black Ridge Road i Deep Cut Road. na przyk³ad na zapleczu sklepiku po³¹czonego ze szcz¹tkow¹ knajpk¹. a co za tym idzie. mia³ lat sto piêæ. u licha ciê¿kiego? . dwudziestego pierwszego pa dziernika. w³a ciciel jednej ze s³ynnych lasek ofiarowywanych z inicjatywy czasopisma Bosto n Post najstarszym obywatelom wybranych miast.90. które zatonê³y w ludzkiej niepamiêci. jak God Creek Road. Wiêkszo æ z nich stanowi³y drogi gruntowe. ile dróg prowadzi do Chester's Mill. W dniu. o wielu dawno zapomniano. który mia³ zostaæ nazwany Dniem Klosza. a w ten dzieñ. co to jest l aska Boston Post . a nie gdzie indziej zostawiæ kilka poznaczonych krwi¹ bobków. wiêkszo æ z nich odrzek³aby. Mieszkañcy zakorzenieni w Mill od trzydziestu lat lub d³u¿ej. Kiedy jednak. które na lokalnych mapach oznaczone by³y tylko numerami. po jednym pasie w ka¿d¹ stronê. nie wiedzia³ ju¿. potrafi³ nazwaæ chyba ka¿d¹ drogê prowadz¹c¹ do Chester's Mill.imienia Catherine Russell. zwanego od nazwiska w³a ciciela sklepem Browniego. wszystkie asfaltowe. Gdyby zapytaæ letników. a zna³ ich trzydzie ci cztery. Ci. Staro æ zaczê³a mu siê dawaæ we znaki tu¿ po setnych urodzinach. bo ostatnim razem zapytany o tajemnicê swej d³ugowieczno ci odpowiedzia³ pytaniem: Gdzie¿ jest mój obiad. wymieniliby jeszcze z dziesiêæ. wiod¹ca do Norway i South Paris. o nazwach u wiêconych. . po Pretty Valley Road. któr¹ jecha³o siê do Lewiston. Swego czasu by³ cenionym cie l¹ specjalizuj¹cym siê w kredensach. która rzeczywi cie by³a tak ³adna. przecinaj¹c po drodze Castle Rock. Czasami myli³ swoj¹ praprawnuczkê Nell z ¿on¹. ¿eby tam. je li mieli czas siê spokojnie zastanowiæ. skrêcaj¹c¹ na pó³nocy do TR . oraz sto dziewiêtnasta. choæby Little Bitch Road. ¿e dwie: sto siedemnasta. mniej wiêcej wówczas. potrafi¹ wymieniæ jeszcze co najmniej osiem innych dróg. prowadz¹cych do Harlow. wi³y siê przez gêstwê bogatego poszycia lasu stanowi¹cego w³asno æ firm Diamond Match.

Dlatego te¿. Co do jednego. k³opoty byæ musz¹. Kilka sekund pó niej stado wron przymierzaj¹ce siê do dyñ Eddiego . ale nie oby³o siê bez k³opotów. ¿e obchodzi³ je po raz ostatni.ledwo. Nic dziwnego. Nie wiedzia³. Je li co w rodzaju niewidzialnego kamiennego krêgu spada nagle na miasto. Jego pozycja zawsze mieszy³a Eddiego. Martwe ptaki po obu stronach klosza pozwoli³y w swoim czasie okre liæ po³o¿enie bariery. Nowiutki iPod eksplodowa³ w szerokiej kieszeni na pi ersi ogrodniczek. Akurat zawróci³ do domu na obiad. po czym z g³uchym ³oskotem opad³a znowu na ziemiê. niedaleko Pretty Valley Road. druga na TR . który dosta³ od ¿ony w prezencie na urodziny. Z pola do domu mi a³ jaki kilometr z niedu¿ym ok³adem. a kopaczka stanê³a dêba.a trzeba nadmieniæ. Siedzia³ okrakiem na star ym traktorze Deere i s³ucha³ muzyki dobiegaj¹cej z nowiutkiego iPoda.90. Na God Creek Road Bob Roux wykopywa³ ziemniaki. to samo sta³o siê ze strachem na wróble na polu dyniowym Eddiego Chalmersa. Dok³adnie w tym samym momencie. Kierownicê przytrzymywa³ ledwo . któ nadal pracowa³ na wolnych obrotach. jak wiadomo. a dom w Chester's Mill. Chwilê pó niej le¿a³ martwy na polu.nie by³o na niej ¿adnej prze szkody. na krótko przed po³udniem.uderzy³o w co . na maszyny Deere nie ma mocny ch. czyli. Skrêci³ kark i rozbi³ czaszkê o nic. bo doskonale widzia³ drogê a¿ do samego domu . Bob polecia³ do przodu i poszybowa³ nad blokiem silnika. Bo. Strach na wróble sta³ równo na linii granicznej Chester's Mill i TR . Uderzy³ w niewidzialn¹ przeszkodê z prêdko ci¹ trzydziestu kilometrów na godzinê. wiêc nazwa³ kuk³ê Miêdzymiastowym Strachem na Wróble. Wiêkszo æ ptaków ze z³amanymi karkami spad³a czarn¹ stertk¹ na Pretty Valley Road oraz na okoliczne pola. ¿eby wrzuciæ co na z¹b. 2 Na wiêkszo ci dróg nie dosz³o do zdarzeñ tak spektakularnych jak eksplozja seneki V. samo pole znajdowa³o siê w Motton. gdy wistak zosta³ podzielony na pó³.W Dzieñ Klosza. w któ wyr¿n¹³. s³uchaj¹c. w skrócie MSW. jak to mawiano w okolicy. kiedy traktor zatrzyma³ siê w miejscu jak wryty. niestety. tu¿ obok jednego z wielkich kó³ traktora. czego wcze niej w tym miejscu nie by³o. ¿e wrony nigdy siê nie ba³y pana MSW . wszystkie przej cia zosta³y zamkniête. jak James Blunt piewa Your're Beautiful . . Po³owa pana MSW przypada³a na stronê Mill. ale w³a ciciel ju¿ tego nie poczu³. jak to ujmowali miejscowi.

W pierwszej chwili nie rozpozna³ g³osu kobiety. Krew tryskaj¹ca z nadgarstka uciêtego czysto i .Auæ .tu¿ za solidnie nadgni³ymi resztkami zwyk³ych dyñ. co by³o do niej ca³kiem niepodobne. ale wiele z nic h mia³o podwórka w Motton. Kolana siê pod ni¹ ugiê³y. Myra zaprowadzi³a na ty³ach domu ogródek warzywny i choæ wiêkszo æ plonów zd¹¿y³a ju¿ zebraæ. po stronie Motton. Jedynie chlustaj¹cy krwi¹ kikut. W chwili gdy miasto okry³ klosz. Sta³a progu. z któr¹ by³ ¿onaty od czternastu lat. Chocia¿ kolana mia³a w Chester's Mill. Zwil¿one moczem d¿insy pociemnia³y w kroku.powiedzia³a i pokaza³a mu praw¹ d³oñ. która mniej wiêcej od roku 1975 nazywana by³a Eastchester. upad³a. co ci jest?! . bo nawet nie poczu³a bólu. Rozprysnê³a siê na pod³odze. to upatrzona dynia znajdowa³a siê ze trzydzie ci centymetrów za granic¹ miasta.Co siê sta³o?! Myra.3 Motton Road w rzeczywisto ci nigdzie nie bieg³a przez teren Motton. Ciêcie by³o szybkie i czyste.powiedzia³a. Myra jak raz siêga³a po jedno z warzyw. Upu ci³ miskê z jajkami. Nanios³a do kuchni b³ota. Wszystkie te domy znajdowa³y siê na terenie Mill. W kuchni Jack Evans ubija³ jajka na frittatê. obci¹gniêt¹ brudn¹ rêkawic¹ ogrodow¹. . gdzie jako cz³onkowie klasy bia³ych ko³nierzyków otrzymywali ca³kiem przyzwoite stawki. Myra powtórzy³a jego imiê tym samym dr¿¹cym. Prowadzi³a tu¿ przy wewnêtrznej stronie granicy Chester's Mill. ¿e pope³ni³ b³¹d. ci¹gle jeszcze zosta³o kilka naprawdê imponuj¹cych dyñ odmiany Blue Hubbard Squashe . Jakie trzydzie ci rodzin mieszka³o i pracowa³o w Chester's Mill. praw¹ rêkê przyciska³a do brzucha. Uzna³. ¿e to sok ¿urawinowy. To by³a krew. . Myra Evans nie krzyknê³a. Lew¹ rêk¹. sta³y przy niej nowe ³adne domy. gdy raptem za plecami us³ysza³ cicho wypowiedziane swoje imiê. Tyle ¿e prawej d³oni nie by³o. ale ju¿ po sekundzie zrozumia³. W tle LCD Soundsystem piewali North American Scum i Jack nuci³ razem z nimi. podtrzymywa³a praw¹. dzieciêcym g³osikiem. w ka¿dym razie z pocz¹tku. widaæ by³o same bia³ka. Odwróci³ siê i zobaczy³ Myrê. bo brzmia³ jak g³os dziecka. Wywróci³a oczy. Tak w³a nie wygl¹da³a sytuacja z domem Jacka i Myry Evans. Zwykle zostawia³a robocze obuwie na stopniach przed drzwiami. czterdzie ci kilka doje¿d¿a³o codziennie do Lewisto czy Auburn. Myra u miechnê³a siê s³abo. zamieszka³ych przy Motton Road pod numerem 379.Wypadek . W okolicy. a spomiêdzy palców ciek³o jej co czerwonego.

bo przeno ny odtwarzacz stoj¹cy na blacie dzia³a³ na baterie.Do cholery. mocne. musia³by podnie æ Myrê. choæ z powodu tego skaleczenia mia³ utykaæ do koñca ¿ycia. Numer zajêty. Musia³ j¹ zabraæ ze sob¹. . ani drugie nie wchodzi³o w rachubê. a zaciskaj¹c go. Dzia³a³. Nawet siê nie zastanowi³. pó niej Ali My Friends . Jack wystuka³ 911. . a potem zorientowa³ siê po chrapliwym oddechu. ciemne. Eksplozji seneki nie us³ysza³ wcale. . Skoñczy³o siê North American Scum . mo¿e trzy sekundy. i niczym jaskiniowiec zaci¹gn¹³ do telefonu. d³ugie. zaczê³o Someone Great . kawa³ek szk³a z rozbitej miski wbi³ mu siê g³êboko w nogê. Zabrak³o pr¹du. Nie móg³ pu ciæ paska. patrzy³ na krew na pod³odze i systematycznie wciska³ w telefonie przycisk ponownego wybierania numeru. Dlatego siedzia³ i wciska³ guziki telefonu. By³ to telefon komórkowy. bo zag³usza³a go muzyka. zmiesza³a siê z rozlanymi na ziemi jajkami. Przera¿aj¹co silny strumieñ krwi tryskaj¹cy z nadgarstka os³ab³ nieco. . Z³apa³ za koszulê. Chêtnie by wy³¹czy³ muzykê. Albo rozlu niæ pasek na jakie dwie. w jaki sposób Myra straci³a d³oñ. Mia³ wa¿niejsze sprawy na g³owie. ale Jack nawet go nie us³ysza³ wyra nie. Komputer w gabinecie popiskiwa³ alarmuj¹co.Jezu Chryste! U wiadomi³ sobie.poskar¿y³ siê bezdusznej kuchni. ale nie u Jack wyszarpn¹³ pasek ze szlufek spodni i zacisn¹³ pêtlê wokó³ przedramienia.równo. lecz nie móg³ paska zapi¹æ. pêtla by³a o wiele za w¹ska. ale ¿eby siêgn¹æ do odtwarzacza. cisn¹³ rêkê ¿ony. z ca³ej si³y zaciska³ pasek na przedramieniu ¿ony. naprawdê nie le zakrêcona. Pomog³o. Jackowi zreszt¹ i tak by³o to obojêtne. ¿e dusi Myrê ko³nierzykiem. kompletnie straci³ zainteresowanie muzyk¹ techno. przerywana tylko odleg³ym jêkiem syren policyjnych i .krzykn¹³ w pustej kuchni. bo ¿ona by siê wykrwawi³a. Za ka¿dym razem odpowiada³ mu ten sam urywany sygna³. ale najpierw tylko wyci¹gn¹³ j¹ ze spodni. a muzyka gra³a. W koñcu chwyci³ ¿onê za w³osy. LCD Soundsystem nadal piewali. gdzie wiat³a zgas³y. oparty o szafkê. Jack opad³ na kolana. Zajêty. potem jeszcze kilka nagrañ i w koñcu p³yta CD zatytu³owana Sound of Silver dobieg³a koñca. Tyle krwi. nie siêga³ do telefonu. jak na lekcji anatomii. Prawie nic nie poczu³. Ca³kiem niedaleko rozleg³ siê g³o ny wybuch.Jezu! . Wtedy zapanowa³a cisza. Ani jedno. ten numer nie mo¿e byæ zajêty! Wcisn¹³ powtórne wybieranie. ¿e zrobi³o siê ciemniej. a nadal p³ynê³a muzyka z przeno nego odtwarzacza.Niemo¿liwe! . Jack siedzia³ na pod³odze w kuchni.

na skraju bagniska Prestile Marsh sarenka skuba³a apetyczne zielone pêdy. Na tej samej zasadzie widzia³by okr¹g³¹ sin¹ plamê. Tyle ¿e ta plama nie by³a ani okr¹g³a. prawa nogawka na podudziu pociemnia³a mu od krwi z rozciêtego kolana. Obaj mê¿czy ni podnosz¹ wzrok. T ak siê akurat z³o¿y³o. nale¿¹cej do oniemia³ego sze ædziesiêciolatka. jakby tego dokonano za pomoc¹ gilotyny. otrzepuje j¹ i wk³ada na g³owê. a Jack zorientowa³ siê.w przypadku Barbiego by³o to spojrzenie na . ani sina. sarni ³eb potoczy³ siê na ziemiê. Jaka mewa. 5 Okr¹¿yli my Chester's Mill po linii w kszta³cie skarpety i wrócili my na szosê sto dziewiêtna cie. ¿e jego ¿ona nie oddycha. przemierzaj¹ca zapewne jak co dzieñ drogê od wybornego bufetu na mietniku w Morton do tylko odrobinê mniej wy mienitego na wysypisku w Chester's Mill. gdy sze ædziesiêciolatek z toyoty wyr¿n¹³ twarz¹ w co niewidocznego. Siedzi teraz na asfalcie i gapi siê na Dale'a Barbarê kompl etnie os³upia³y. 6 W pierwszej chwili Barbie uzna³. ale bardzo twardego i z³ama³ sobie nos. gdyby mu kto da³ po oczach lamp¹ b³yskow¹. Dziêki czarodziejskim w³a ciwo ciom narracji nie minê³a nawet chwila od momentu. Jack Evans przytuli³ ¿onê do piersi i zap³aka³. wiêc gdy opad³ klosz. sk¹d spad³ ptak. Ranny podnosi czapkê. A bêdzie ich tego dnia niema³o. 4 Nieco dalej. I to nie byle jaki. Mo¿na by na taki lunch zaprosiæ choæby i Marthê Stewart. Siedzia³ przy szafce. pomy la³. kiedy cz³owiek odwraca wzrok . o której nie pamiêta³by nawet stary Clay Brassey. patrz¹ tam. ¿e widzi refleks po wybuchu samolotu.popiskiwaniem komputera. ci¹gle ciskaj¹c w d³oni pasek (rozprostowanie palców oka¿e siê potem wyj¹tkowo bolesne). i widz¹ jeszcze jedn¹ rzecz niepojêt¹. ¿e wyci¹gnê³a szyjê nad granic¹ Mill z Motton. Przecie¿ w³a nie szykowa³em lunch. na zaro niêtej le nej cie¿ce. spad³a jak kamieñ i huknê³a o ziemiê mo¿e z metr od czapki baseballowej z logo Sea Dogs. a na dodatek zamiast siê przenosiæ razem z pole widzenia. Zosta³ odciêty tak równo.

zdumia³ siê Sea Dogs.Chmura jaka ? . tam nieco mniej .plama wisz¹ca w powietrzu zosta³a na miejscu. Ta. I ca³e szczê cie. Sea Dogs przetar³ oczy. . Ogieñ siê nie rozprzestrzenia³. bo odchyli³ g³owê daleko do ty³u.Widzia³ pan? . co to jest? Na tle b³êkitnego nieba odznacza³ siê du¿y czarny lad. z trudem utrzymuj¹c równowagê. w przeciwnym razie z obu stron ju¿ by pêdzi³y wozy stra¿ackie. . Uderzy³ w nic. Zw¹tpienie w g³osie wyra nie dawa³o do zrozumienia.stwierdzi³ Sea Dogs.odezwa³ siê Sea Dogs. Ogieñ wypali³ jakie dwadzie cia metrów kwadratowych trawy. gêsty czarny d ym.Mo¿e to co zatrzymuje tylko ptaki lec¹ce z po³udnia.spyta³ Barbie. co musia³ powiedzieæ. . Najwyra niej zapomnia³ o z³amanym nosie. to raczej w¹tpiê . wiêc trawa by³a ci¹gle wilgotna. a w ka¿dym razie oni nie widzieli niczego. os³aniaj¹c oczy.na zachód do krawêdzi szosy i na wschód po pastwisku. i spad³ na ziemiê niedaleko mewy.zastanowi³ siê Sea Dogs. bo poprzednie dnia spad³ ulewny deszcz. . gdzie siê rozbi³ samolot. . . przesuwaj¹c siê stale w jedn¹ stronê.To miejsce. dla odmiany. Tam siê rozla³ na boki .ostrzeg³ Sea Dogs.Widzi pan? . . a¿ dotar³ prawie do miejsca. lecia³a z Mill do Motton.‾e co? . . Spojrza³ w górê. Unosi³ siê z niej. ..tu trochê bardziej.ale jakby go kto no¿em uc i¹³. W jego g³osie brzmia³o zak³opotanie.. cholera.mrukn¹³.powiedzia³ Barbie. jak to zwykle bywa . ¿e sam w to nie wierzy. . spuchniêtych wargach i krwawi¹cym czole. . Wsta³.Niech pan uwa¿a .Chyba nie. .Widzê. a potem wskaza³ cie¿kê p³on¹cej trawy po swojej lewej rêce.Cholera jasna.Mo¿e przeleci . Tyle ¿e nie.Jak tak sobie my lê o tym samolocie. . podobnie jak z kilku kêp trawy po prawej strome szosy. w co by móg³ uderzyæ. Sea Dogs przyjrza³ siê uwa¿nie.nowego znajomego . Barbie pokiwa³ g³ow¹.Barbie w zasadzie nie mia³ ochoty mówiæ tego.Co to takiego? . Nad g³owami mê¿czyzn pojawi³a siê kolejna mewa. Zanim Barbie zd¹¿y³ odpowiedzieæ. . gdzie stali naprzeciwko siebie Barbie i Sea Dogs. który ³¹czy³ siê z tumanem z rozbitej seneki. . piêtna cie metrów nad ich g³owami zabi³ siê wilgowron. którego kszta³t przy niejakim wysi³ku wyobra ni mo¿na by porównaæ do p³omienia wiecy.

Co? . . Barbie. hamuj! . W tej samej sekundzie Sea Dogs wyskoczy³ z auta. Sea Dogs ruszy³ sprintem do swojej toyoty.Co? . któr¹ zostawi³ sko nie na przerywanej linii rodkowej. która mog³a byæ miejscem zderzenia samolotu z kloszem. a mo¿e po prostu m³ody i siê pieszy³.poprawi³ go Barbie. Za pó no ju¿ by³o na dobre rady. na ³¹kê. my l¹c o samolocie i o ptakach oraz o tej dziwacznej czarnej smudze. . kretynie. . Na pewno mêski.Trek . wyl¹dowa³ na jednym kolanie.Sea Dogs obejrza³ siê przez ramiê. ¿e ciê¿arówka przyhamowa³a. pomy la³.Jasny szlag! Nadje¿d¿a³a ciê¿arówka. Pewnie kierowca dostrzeg³ wrak samolotu. tylko zatr¹bi³. . . Niewielki suv wjecha³ do rowu na poboczu i tam utkn¹³ z kwadratowym nosem wzniesionym ku niebu. Wyda³o mu siê.Ja chromolê! . wskakuj¹c za kó³ko. A potem jeszcze: Ciskam siê bez sensu we wszystkie strony. . Potkn¹³ siê. Uderzy³ w niewidoczn¹ przeszkodê od strony Morton z prêdko ci¹ co najmniej . Facet za kierownic¹ ciê¿arówki pewnie by³ na prochach albo upalony. Barbie odruchowo spojrza³ przez ramiê. ale dot¹d nieuzasadnionego przekonania. jak¹ drogê hamowania ma taki kolos. Tak czy inaczej nic ju¿ nie mog³o mu pomóc. samochód zjecha³ z drogi przy wtórze klapniêcia zatrzaskuj¹cych siê drzwiczek od strony kierowcy. . Gdzie tam zobaczy³ mêski but sportowy. tak¿e uciek³.wrzasn¹³ Sea Dogs. I dozwolon¹ szybko æ te¿ przekracza³a znacznie. wiêc igra³ ze mierci¹.krzykn¹³ do kierowcy Sea Dogs piskliwym g³osem podszytym strachem. bo na damski by³ za du¿y.Stopuje w obie strony .. Grunt.. . ¿e zobaczywszy w³a ciciela toyo nawet nie zwolni³. ¿e niczego siê nie doliczy.Hamuj.O¿ cholera. leniwe p³omienie..stwierdzi³ Sea Dogs tonem cz³owieka.Wylatuj¹ca z miasta mewa uderzy³a w niewidzialn¹ barierê i spad³a dok³adnie na najwiêksz¹ stertê pozosta³o ci z p³on¹cego samolotu. który otrzyma³ potwierdzenie swojego g³êbokiego.Barbie patrzy³ na co za plecami swego rozmówcy. Silnik zapali³ przy pierwszym obrocie kluczyka. ale szybko uzna³.. Z pocz¹tku bieg³ przez niskie. jak w Star Trick . . Wy³adowana gigantycznymi drewnianymi k³odami zdrowo ponad wszelkie limity. W rodku nadal tkwi³a stopa. Pilot.Na pewno jakie pole si³owe. ale zaraz siê zerwa³ i co si³ w nogach pogna³ w pole. Barbie odruchowo zacz¹³ liczyæ. wzbijaj¹c w górê ob³oczki czarnego popio³u. Wielka.

na ukos. Inny kloc wyl¹dowa³ tu¿ przed Sea Dogsem. Zbiorniki paliwa szorowa³y po asfalcie. uderzaj¹c w klosz nad szoferk¹ zmienion¹ w zielon¹ metalow¹ harmoniê. Barbie pomy la³ wtedy.odezwa³ siê Sea Dogs. W ka¿dym razie takie odniós³ wra¿enie. .stu kilometrów na godzinê. Kilku kierowców wciska³o klakson. po ustach sp³ynê³a mu ciep³a kaskada krwi z nosa.W wozie . . uderza³y w niewidoczn¹ barierê i spada³y na ziemiê. iskrz¹c. Barbie stan¹³. Sea Dogs poderwa³ siê na nogi. . ³adunek wyprysn¹³ w powietrze. w przyzwoitej odleg³o ci od p³on¹cej ciê¿arówki. bieg³y przez ³¹ki od strony budynku stoj¹cego na ich przeciwleg³ym krañcu.Ma pan komórkê? . przezornie trzymaj¹c siê z dala od p³on¹cego stosu. ale dziesiêciu krokach zderzy³ siê z ceglanym murem. jakby to mog³o rozwi¹zaæ wszystkie problemy. i ponownie stan¹³. a prze³adowana naczepa. zmia¿d¿y³a autko na p³asko.Pan widzia³. Jedna trafi³a w dach suva.od Motton i od Chester's Mill. Gigantyczne pnie lecia³y do przodu i w górê.odezwa³ siê Sea Dogs g³osem cichym. na maskê posypa³ siê diamentowy deszcz szk³a z przedniej szyby. które z niego wysiad³y. niepewnym. Patrzy³.Przynie æ? . Kiedy wybuch³y. l¹dowa³y na jezdni i na polu jak patyczki od gigantycznych bierek. Potworny huk przetoczy³ siê przez okolicê jak kamienny g³az. Kabina przesta³a istnieæ w mgnieniu oka. ¿e kierowca ciê¿arówki przynajmniej mia³ pogrzeb jak jaki wa¿ny wiking. ci¹gle jeszcze niewielkie. . Teraz ju¿ z obu stron podje¿d¿a³y samochody .Barbie musia³ podnie æ g³os. upad³. Zatoczy³ siê do ty³u. Dwie kobiety. Ogieñ i czarny dym wytrysnê³y w górê potê¿nym gejzerem. . nadal par³a do przodu.odpar³ starszy go æ. ¿eby siê przebiæ przez w ciekle hucz¹ce p³omienie.O szlag . wzrok mia³ nieprzytomny. Trzy postacie. Drewniane k³ody spada³y po stronie Motton. Ruszy³ do Barbiego przez pole. popatrzy³ na rêkê z niedowierzaniem i wytar³ w koszulê. który zbli¿y³ siê od strony Motton. stan¹³ na poboczu. gdzie ten pieñ hukn¹³? . który omal nie pozbawi³ go ¿ycia. niewolnica praw fizyki. Otar³ j¹ d³oni¹. os³aniaj¹c oczy. Chwia³ siê.Ma³o mnie nie trafi³! Zmia¿d¿y³by mnie na miejscu! Jak robaka. 7 . Pierwszy samochód. Barbie ruszy³ do niego. gapi³y siê na s³up dymu i ognia. maj¹c na pace najmarniej dwadzie cia ton. chwyci³ siê pnia.

Ju¿ za³atwi³ sobie twarz. Co prawda w schludnej remizie Chester's Mill sta³y dwa wozy. powiedzia³ sobie Barbie. ¿eby siê wreszcie obudziæ. Ludzi przybywa³o z ka¿d¹ chwil¹.zapyta³ farmer Barbiego. A¿ mu siê w³osy na karku zje¿y³y. Albo stra¿ po¿arn¹. ¿eby znale æ to miejsce. Zacz¹³ siê tworzyæ t³um.Barbie nagle sobie u wiadomi³ z niek³aman¹ ulg¹. Oni tak¿e przygl¹dali siê p³on¹cej ciê¿arówce. os³aniaj¹c oczy. lecz dotar³y do niego s³owa wygl¹da bardzo powa¿nie . Ch³opcy biegli bez wysi³ku. Ojciec trzepn¹³ go po g³owie. Dotar³o na miejsce trio z farmy: w³a ciciel i jego dwóch nastoletnich synów. P³on¹ca ciê¿arówka by³a bardzo blisko. Praw¹ rêkê wysun¹³ przed siebie w ge cie nakazuj¹cym zatrzymanie. robi¹c przerwê na g³êboki wdech miêdzy co siê a sta³o . Barbie zna³ go z restauracji Sweetbriar Rose: to Ernie Calvert. Barbie ledwo go s³ysza³ przez ryk ognia z ciê¿arówki. Do dwóch kobiet po stronie Morton do³¹czy³o kilku mê¿czyzn. . jaka pojawi³a siê po jego stronie bariery. ¿e wszystko. Oczy wychodzi³y mu z orbit. ale gdyby siê pojawi³y od tej strony. Samochody sta³y ju¿ na obu poboczach. Gdy Barbie dotar³ do miejsca.jeden po stronie Motton. Pierwsz¹ osob¹. ¿e we nie cz³owiek je dzi rowerem pod wod¹ albo rozprawia o swoim ¿yciu seksualnym w jêzykach. których siê nigdy nie uczy³. M³odszy wyci¹gn¹³ do niego rêkê. jest po prostu snem. by³ puco³owaty mê¿czyzna w starym pikapie. To samo dzia³o siê po stronie Chester's Mill. Raptem dosta³ gêsiej skórki. i wszystko to wydaje siê ca³kiem normalne. Je li tê drug¹.. Trochê jakby otwarto dwa konkuruj¹ce ze sob¹ pchle targi. oba pe³ne kusz¹cych towarów . To tylko sen. farmer mia³ czerwon¹ twarz i dysza³. . drugi jeszcze w granicach Chester's Mill. ¿e Ernie zawiadomi³ policjê.Zaraz. Nie zamierza³ powtórzyæ tego numeru. lecz do niej raczej nie zdo³aj¹ siê dostaæ. Ruszy³ w stronê Sea Dogsa. zwolni³. mog³yby co najwy¿ej ugasiæ trawê. niech pan zaczeka. Barbie go zignorowa³. to nale¿a³o mieæ nadziejê. Ernie gapi³ siê na p³on¹cy stos na drodze szeroko otwartymi oczami. Sea Dogs bez s³owa zrobi³ to samo. poprzedni szef supermarketu Food City. ale ch³opak prawie tego nie zauwa¿y³.wyrwa³o siê starszemu nastolatkowi. teraz ju¿ na emeryturze. ¿e jednostkê z Castle Rock. w którym spodziewa³ siê bariery. Bywa niekiedy.Jasna cholera! . ale mia³ w rêku telefon komórkowy i nadawa³ w trybie ekspresowym. . która i tak powoli przygasa³a. Wystarczy to powtarzaæ do æ czêsto.Co siê sta³o? . co w³a nie prze¿ywa. a wystarczy³o tylko spojrzeæ na dziwaczn¹ pro ciuteñk¹ i g³adk¹ krawêd wypalonej trawy. Od stóp do g³ów. ma³y zacz¹³ p³akaæ. . wiêc za³o¿y³. a kiedy brat j¹ wzi¹³.

Barbie nie wiedzia³. Jeszcze siê zbli¿ali. w ustach poczu³ metaliczny smak. tym lepiej. . Na szybie mo¿na tak u³o¿yæ d³onie: palce w tym samym miejscu. Dok³adnie tak by sp³ywa³a po szkle. stukn¹³ go w ramiê Ernie Calvert. ¿e im szybciej. co to jest? .Wezwa³em gliny .szepn¹³ Sea Dogs. teraz zobaczy³ czerwone odciski w³asnych palców wisz¹ce w powietrzu.potwierdzi³ Sea Dogs.Rany boskie. Ich wyci¹gniête d³onie prawie siê zetknê³y. . znikn¹³ w wysokiej trawie. A tam? .Po co? . Automat ka¿e siê ³¹czyæ z Castle Rock. Na jego oczach krew zaczê³a sp³ywaæ. Cofn¹³ rêkê.powiedzia³ Barbie.rzek³.J¹dra mu siê skurczy³y.Te¿ . . Wcze niej otar³ ni¹ krwawi¹cy nos.Tak . .odpowiedzia³ Barbie. . . Pó³tora metra dalej Sea Dogs patrzy³ na niego coraz wiêkszymi oczami.Ale ju¿ zniknê³o. jakie zdoby³ swego czasu. biegaj¹c z broni¹ na drugim koñcu wiata. Zanim zd¹¿y³ siê odezwaæ.Tylko oni mog¹ zakazaæ lotów nad Chester's Mill . zapewne podsuniêta przez do wiadczenie. . Barbiemu znowu przysz³a na my l tafla szk³a.Poczu³ pan to? . Kolejny ptak spad³ na ziemiê jakie piêæ metrów od nich. . .Ale chyba najpierw niech pan zadzwoni do Narodowej Stra¿y Powietrznej w Bangor.Niech bêdzie Castle Rock . Ernie zamruga³ z niedowierzaniem. . Na ten widok Barbiemu przysz³a do g³owy nowa my l.Przyjad¹. A w stra¿y po¿arnej nikt nie odbiera.wyja ni³ Barbie. a jednak siê nie dotykaj¹.A zdaje mi siê.

który samochód s³ysza³ oraz kto siedzi za kierownic¹. . gdy uwielbia³ Johna Wayne'a. ¿e od jakiego czasu nosi³ w klatce piersiowej niewielkie urz¹dzen ie.Howie.Ile razy mam ci powtarzaæ. Nazywali to po¿arem kontrolowanym . Jak do psa. Wiecznie Howie. Howard Perkins umia³ nawet powiedzieæ. a trójkê Johnny Trent zabra³ d Castle Rock na æwiczenia stra¿y po¿arnej. Gdy syrena zaczê³a siê oddalaæ.Wybacz. ¿e to przezwisko by³o przynajmniej w czê ci odpowiedzialne za to. wróci³ do przerwanego zajêcia. z którego p³ynê³a muzyka sakralna nadawana przez stacjê WCIK.OD CHOLERY MARTWYCH PTAKÓW 1 Komendant policji w Mill nie us³ysza³ ¿adnej z dwóch eksplozji. I co wybuch³o.Co? Brenda przewróci³a oczami. skoro skoñczy³ sze ædziesi¹t siedem lat. Stara³ traktowaæ tê sprawê z chrze cijañsk¹ wyrozumia³o ci¹. a m³odsi obywatele miasta nazywali rozg³o niê radiem jezusowym. diab³a tam! Traktowa³ tê sprawê z chrze cijañsk¹ wyrozumia³o ci¹. . ale w zasadzie chodzi³o o to. Prawie wszyscy w Mill zwracali siê do komendanta Duke . a za kierownic¹ siedzia³ Henry Morrisom Komendant przesta³ grabiæ. Wobec tego z pew no ci¹ by³a to czwórka. Tylko trójka i czwórka nadal mia³y stare syreny. .zosta³ mu ten przydomek jako relikt z czasów szkolnych. Poza wszystkim innym komendant nie mia³ ju¿ takiego s³uchu jak kiedy i nic w tym dziwnego. jeden z dwóch pozosta³ych dodge'ów. natomiast ona wkrótce po lubie zaczê³a siê zwracaæ do niego zdrobnieniem. ¿eby doro li faceci mieli pretekst do zabawy. By³ to skrót od s³ów Where Christ Is King. Syreny policyjne jednak us³ysza³ od razu. By³ na nie uwra¿liwiony jak matka na p³acz dziecka.. ¿eby tego nie stawia³ na masce mojego wozu? Podrapiesz mi lakier i dostanê mniejsz¹ kwotê przy sprzeda¿y. . za którym nie przepada³. Na masce hondy jego ¿ony sta³o przeno ne radio. sta³ z przechylon¹ g³ow¹. Co mówi³a ? . nie ma pr¹du. Wtedy na stopniach prowadz¹cych do wej cia stanê³a Brenda. zamaszystym krokiem podesz³a do radia na masce samochodu i wcisnê³a przycisk zasilania. czyli Gdzie Chrystus jest królem . ale czasami przychodzi³o mu do g³owy. Bren. Howie.. chocia¿ by³ przed swoim domem na Morin Street i grabi³ li cie. ucinaj¹c w po³owie pie ñ What a Friend We Have in Jesus wykonywan¹ przez chór Normana Luboffa.

ale inaczej nie umia³... ¿e tamten by³ wyra nie cz³owiekiem Jima Renniego. . Tymczasem odezwa³a siê kolejna syrena z gatunku ptaszek Tweety .powiedzia³a.. Samolot. ¿e by³o u¿yteczne. ale Duke go nie lubi³. jak to siê mog³o staæ. czy to Chuck Thompson? Widzia³em jego senecê. Nie wybra³ numeru. . a trochê z tego powodu...Pr¹du nie ma! I co wybuch³o.Co robisz na posterunku w sob otê ra. Wóz numer jeden. Jego zdaniem samolot zderzy³ siê z ciê¿arówk¹. Musi byæ Jackie. . ¿e telefon ju¿ nie zadzwoni. .. nowsza. rozgrywa mecz futbolu z zespo³em z Castle Rock. kiedy grabi³ li cie i piewa³ How Great Thou Art . z Jackie Wettington. . a Duke Perkins nie znosi³ leniwy ch policjantów. ale musia³ przyznaæ. Brenda przygl¹da³a mu siê uwa¿nie. Nieszczêsne urz¹dzenie zwisa³o mu tam od rana do wieczora jak pijawka. S³odki Jezu.Nie wiem. jak Twin Mills Wildcats.Nie bardzo wiem. jego ulubiona dru¿yna. najwy¿ej piêæ minut temu. ¿e dwa wybuchy plus dwie syreny i do tego brak pr¹du nie wró¿¹ nic dobrego. co powiedzia³ Peter. . wiêc doskonale wiedzia³a. Po czê ci dlatego. Na pewno siedzi za biurkiem.To by³ Henry.Tak czy inaczej. ¿e Randolph bywa³ niekiedy twardszy. ¿e nie musi wrzeszczeæ w to nieszczêsne urz¹dzenie. gdy odezwa³ siê sygna³.W g³osi policjantki brzmia³o pow¹tpiewanie. Duke uzna³. .. Stacey Moggin. Albo siedzi na kiblu. lecz najbardziej dlatego. Powtórzy³am wszystko. i w³a nie mia³ go przytwierdziæ z powrotem do paska. ale. by ci przekazaæ. ¿e mia³ Randolpha za lenia. Pewnie dlatego Johnny Trent pojecha³. . skoro Randolph pilnuje intere su. Brenda powtarza³a mu to ze sto razy.Co siê zawali³o. ot sta³. Na pewno dwójka.Lepiej jed . Zdziwi³aby siê. czytaj¹c Democrata . Duke odpi¹³ komórkê od paska. Peter Randolph by³ dobrym gliniarzem i potra fi³ byæ twardy. . A przecie¿ dopiero co. jak nazywa³ je Duke Perkins. W koñcu jednak i Randoph ruszy³ ty³ek. a¿ zadzwoni. Peter prosi³. nogi po³o¿y³ na blacie i buja siê na tylnych nogach krzes³a.Wiedzia³.. gdyby Howiemu uda³o siê w ten weekend oczy ciæ trawnik albo pos³uchaæ. ¿e nikt nie zgin¹³. Johnny jest w Rock ze stra¿¹. .. ptaszek Tweety .Jestem w domu. .Stacey?! .Stacey. By³a ¿on¹ policjanta od czterdziestu trzech lat. Lecia³a do æ nisko. patrzy³ na telefon i czeka³. Odezwa³a siê druga syrena. Co oznacza³o naprawdê powa¿ne komplikacje. ni¿ nale¿a³o. Mam nadziejê. . ¿e dosta³ wezwanie na sto dziewiêtnast¹ i ¿e jest paskudnie.

u ciebie te¿ nie ma pr¹du? .powiedzia³. po prostu jej nie znoszê.powiedzia³ Duke.wietnie. ¿eby dawa³a znaæ o powszechnej awarii zasilania. Z twarzy Brendy znikn¹³ u miech. ¿e na sto dziewiêtnastej samolot zderzy³ siê z ciê¿arówk¹. Ucichnie za trzy minuty.Nie ma.Nie przejmuj siê. Chyba jest naprawdê le.Bêdê za piêæ minut. Odprowadzi³a go do samochodu.A. Mo¿esz podjechaæ na posterunek? Za³o¿ê siê. Brennie . nigdy nie pamiêtam.Co siê sta³o? Wiesz ju¿ co ? . ¿e zosta³ otwarty i nie ma tam ¿ywej duszy.Kochanie.rzuci³ Duke. Mimo ¿e Duke Perkins nie by³ . . tyle ¿e siedzia³ na kolanach Du¿ego Jima Renniego. Przeno ne radyjko postawi³a obok stertki zgrabionych li ci. . a ¿e jego kr¹¿ownik szos by³ relatywnie nowy.Syrena jest zaprogramowana tak. ju¿ przestawia³a samochód. Niestety by³ równie¿ przewodnicz¹cym Rady Miejskiej. Duke pokiwa³ g³ow¹. . Mimo wszystko jeszcze przytuli³ ¿onê. Ich pulsuj¹ce wycie zawsze przyprawia³o Duke'a Perkinsa o skurcze ¿o³¹dka. . m¹dra kobieta. Dzwoniê z komórki. Andy Sanders by³ idiot¹.Wolne ¿arty. Rzeczywi cie.Chyba ¿e samolot mia³ awariê silnika i próbowa³ l¹dowaæ na szosie . Przycisnê³a praw¹ piê æ do piersi. Ten jêzyk cia³a Howard zna³ doskonale. Pamiêtasz. fotel ci¹gle jeszcze dopasowywa³ siê do kszta³tu po ladków. wiem. Akurat gdy Brenda wróci³a na podjazd. . . . Nigdy nie zapomnia³a. . jak ten kretyn Andy Sanders w³¹czy³ syreny po ataku na World Trade Center? Ca³kiem jakby my byli nastêpni na li cie terrorystów. w³¹czy³y siê miejskie syreny alarmowe. I telefony stacjonarne siad³y. . przypomina³ weso³kowatego Mortimera Snerda z muppetów. . ¿eby m¹¿ móg³ wyjechaæ na podjazd s³u¿bowym autem w kolorze le nej zieleni.Brenda. muszê jechaæ.Wiem.Wiem. Stacey.Oby siê myli³a. . Usiad³ za kierownic¹. . Albo za cztery. Brenda u miechnê³a siê niepewnie. .Stacey mówi. ¿e znalaz³ na to czas.Rozumiem .

Sprzeczka wybuch³a z b³ahego powodu . 2 Billy i Wanda Debec w ogóle nie us³yszeli podwójnej eksplozji. Brenda zorientowa³a siê.Brenda za³ama³a rêce. dobrze? .Jedn¹. . a Billy jej na to odpowiedzia³.. a zawsze przyprawia³o j¹ to o rozkoszne dreszcze. Wycie syreny miejskiej nios³o siê przez rze ki pa dziernikowy ranek.Niech bêdzie jedna. ¿e byli na szosie numer sto siedemna cie. Naprawdê czas do specjalisty. ¿e chce j¹ poca³owaæ. poza tym ca³kiem nie rozumie. by³ martwy.zawo³a³a ze miechem.Tak jak stojê.odkrzykn¹³ i pojecha³.Na co mam uwa¿aæ? . . Nie wszystko zrozumia³. Kiedy go zobaczy³a nastêpnym razem. . Nawet doktor Haskell to zauwa¿y³. wystawi³ g³owê przez okno. Zahamowa³. chocia¿ to pewnie bêdzie kropla przepe³niaj¹ca dzban i doprowadzi do tego. Tyjesz ostatnio. Nigdy go nie zapomnia³a. po co maj¹ . jak¹ mia³a. A przecie¿ móg³by ju¿ byæ na emeryturze. Ten gest w blasku s³oñca. a on przecie¿ nigdy nikogo nie beszta. Uca³owa³a go z ca³ego serca. .Có¿. Wychyli³ siê przez okno. dobry Bo¿e. ¿e ma przed sob¹ trudny dzieñ. tak siê jej zdawa³o.Na rozrusznik! . tak jak stojê. co jeszcze zawo³a³a.Wrzuci³ wsteczny bieg i zaraz przestawi³ skrzyniê z powrotem na parkowanie. po drugie . Po pierwsze dlatego. ¿e mêczy go potworny ból g³owy. kiedy razem s³uchali KC and the Sunshine Band.Wanda zauwa¿y³a.Nie bój nic! . Nadal czu³a jego d³oñ na szyi.mê¿czyzn¹ wagi lekkiej. bêd¹ musieli znie æ mój widok w stroju weekendowym .Wstydu nie maj¹.odpar³ i u miechn¹³ siê do niej szeroko.poniewa¿ siê k³ócili. zbadaæ uszy i je li trzeba. . a Duke pog³adzi³ ¿onê po szy Dawno ju¿ tego nie robi³. . Ten u miech nie przyszed³ mu ³atwo. . g³adk¹ i elastyczn¹. . Zostaw mi w lodówce jak¹ kanapkê albo lepiej dwie. ¿e dostanie od Randolpha i Du¿ego Jima po¿egnalnego kopa w podstarza³y ty³ek.. Wiedzia³. zaledwie wcz A mo¿e to by³o przedwczoraj.W dzieñ wolny od pracy! . g³adz¹c¹ skórê. a nie radi a jezusowego. Gdy Howie cofa³ wóz na podje dzie. zacz¹æ nosiæ aparat s³uchowy. Nieco wymuszonym. ¿e dzieñ jest piêkny.

zawsze wrzuca³ puszki do pojemnika na surowce wtórne. ¿e je li nie ma cholernie wa¿nej przyczyny. W milczeniu wymieni³y znacz¹ce spojrzenia. Trzeba przyznaæ. i¿ ma stanowczo dosyæ. ¿e omal nie zderzy³ siê z samochodem dwóch starszych pañ. nie sygnalizuj¹c manewru ani nie zwalnia j¹c. Wtedy Billy zapyta³.. ¿e wychodzi z niego kac. Wanda stwierdzi³a. A ona jak chce. co w³a ciwie przez to rozumie. ¿e Wanda wygl¹da jak jej matka i mówi te¿ jak jej matka. gdyby poprzedniego wieczora nie wla³ w siebie dziesiêciu puszek piwa. Billy zawsze pi³ w domu i niezale¿nie od tego. Wanda poprosi³a. jak bardzo by³ napruty. poniewa¿ Nora Robichaud uwa¿a³a. podobnie jak wykonywany zawód elektryka. ¿e oczywi cie policzy³a. przecie¿ bêdzie tam taki sam mietnik jak zwykle. nape³nia³y go dum¹.. jak . Billy odpowiedzia³. ¿eby wyja ni³. ¿e ju¿ sta³ siê nudny. Rzeczone starsze panie szybko zostawa³y z ty³u. Oba te fakty. I tak dalej. przeszli od za du¿o pijesz z jednej strony i wszystkiego siê czepiasz z drugiej. ¿e jest brzydka jak noc. do mama mnie ostrzega³a. Wjecha³ na zadaszony parking przed sklepem.jechaæ na sobotni pchli targ do Oxford Hills. Zanim dotarli do marketu Patela w Castle Rock. to mo¿e sobie pojechaæ na ten cholerny targ sama. Ma³o tego. ¿ebym za ciebie ni wychodzi³a oraz ale jeste wredna . Tymczasem Wanda zapyta³a Billy'ego. lecz tego ranka Billy nagle poczu³. Wymieniali siê wra¿eniami bez oporów i zanim przekroczyli granicê miêdzy Castle Rock a Motton. Emerytowane pielêgniarki zna³y siê tak d³ugo. W ci¹gu ostatnich dwóch lat poznali ten wzór tak dobrze. zbli¿aj¹c siê do niewidzialnej bariery. Wanda zauwa¿y³a. Billy skonkretyzowa³: córka ma dupê równie t³ust¹ jak matka i tak samo jak ona ¿mijowaty jêzor. dok¹d jedzie. bo ma ochotê siê zdrzemn¹æ. ¿e w podobnych sytuacjach nie potrzebowa³y s³ów. Jej przyjació³ka Elsa Andrews cmoknê³a z dezaprobat¹. i zawin¹³ z powrotem na sto siedemnast¹ bez jednego spojrzenia w lusterko wsteczne albo chocia¿ przez ramiê. Wanda powiedzia³a. ¿e nie cierpia³by na ból g³owy. Billy powiedzia³ Wandzie. ¿e do domu. Wanda powiedzia³a Billy'emu. Jad¹ca za nim Nora Robichaud zatr¹bi³a. Billy stwierdzi³. która zaistnia³a wkrótce po tym. czy policzy³a puszki w koszu z odpadami ekologicznymi. rozwijanie prêdko ci powy¿ej sze ædziesiêciu kilometrów na godzinê jest kuszeniem losu.

przesuwaj¹cy siê blok silnika z³ama³ jej nogê (lew¹) oraz rêkê (praw¹). Nora wrzuci³a ja³owy bieg i te¿ wybieg³a z samochodu.Moja te ciowa pierdnê³a? . Nora spostrzeg³a. a ona widzi wszystko na czerwono.spyta³a nagle Wanda. I tyle.Niez³y bigos . ¿e dzieñ jest piêkny. Jak na swój wiek. w stronê szosy sto dziewiêtna cie.Zie Billy? . ¿e klakson wyje nieprzerwanie. jej rêce wygl¹da³y na oblane czerwon¹ farb¹. Krew sp³ywa³a jej po twarzy czerwon¹ p³acht¹. Umar³ niemal natychmiast. Nie zdawa³a sobie sprawy z bólu. Akurat siê odwraca³a do mê¿a ze s³owami chcê rozwodu na koñcu jêzyka.Bo ja wiem? . by³a ca³kiem ¿wawa.Co to za dym? . . i dziêki temu odkryciu zobaczy³a swój wiat i przysz³o æ klarownie jak za spraw¹ czarów. Kierownica wyr¿nê³a w klatkê piersiow¹ Billy'ego.Wanda zaczê³a tê o¿ywion¹ dyskusjê stwierdzeniem. ¿e biedaczka ma wybite prawie wszystkie zêby. lecz doskonale utrzymanego mercedesa Normy. Nora i Elsa spojrza³y po sobie ponuro. ¿e wybra³y mniej zat³oczon¹ drogê. ta po stronie Wandy z a nie wysz³a w ca³o ci. Wanda uderzy³a g³ow¹ w deskê rozdzielcz¹. . ‾akiet rannej zmieni³ kolor z czekoladowego na brudnoszary. ofiara wypadku czo³ga³a siê na ³okciach wzd³u¿ bia³ej linii na asfalcie. We dwie przetransportowa³y Wandê do starego. . prowadz¹c o¿ywion¹ dyskusjê na temat dymu unosz¹cego siê od kilku minut na pó³nocnym wschodzie i gratuluj¹c sobie wzajemnie. wiedzia³a tylko. . ale ta przed Billym nie wybuch³a wcale.Za mia³ siê z w³asnego dowcipu. gdy dotarli do granicy miêdzy Motton a Chester's Mill i uderzyli w barierê. a kolumna kierownicza zmia¿d¿y³a mu serce. . wskazuj¹c na pó³nocny wschód. .wyj¹ka³a Wanda. a w³a nie skoñczy³a lat siedemdziesi¹t.zastanowi³ siê Billy g³o no. Gdy Nora Robichaud i Elsa Andrews minê³y zakrêt. wyposa¿ony w poduszki powietrzne. Trzy przyczepi³y siê do ubrania. ¿e ma serdecznie dosyæ. Elsa wysiad³a w chwili. i pobieg³a do rannej. samochód raptem znalaz³ siê skosem na linii rodkowej szosy i przód ma prawie ca³kiem sp³aszczony. gdy wóz siê zatrzyma³. bo Wanda Debec zosta³a po³owicznie oskalpowana przez fragment przedniej szyby i wielki kawa³ skór y zwisa³ jej po lewej stronie g³owy jak le umiejscowiony policzek.powtórzy³a ranna.So s nim? So sie sta³o? . Wtedy Wanda Debec u wiadomi³a sobie.Zie Billy? . Billy jecha³ starym chevym zdrowo ponad setkê. Chevy by³. co prawda.powiedzia³a Nora. .

Nic nie rozumiem. Nora. Ty te¿ dasz radê . Na zmia¿d¿onego chevy'ego. a¿ opar³a siê o .Kierowca nie ¿yje . spojrza³a wrak.Wszystko w porz¹dku. potem drugi. twarz¹ do do³u. wisz¹ce na jednym zawiasie. ¿wawo skoczy³ do przodu. po czym odrzuci³o j¹ na oparcie tylnego siedzenia. gdzie jeste ? I wtedy zobaczy³a przyjació³kê. .Co siê sta³o? . ¿e z Billym wcale nie by³o w porz¹dku. M³od¹ kobietê wyrzuci³o miêdzy przednimi siedzeniami mercedesa przez roztrzaskan¹ przedni¹ szybê. Zrobi³a krok do ty³u. po czym spojrza³a pytaj¹co na Elsê. ust¹pi³y. jakby sprawdza³a sobie temperaturê. Nora ominê³a chevroleta Debeców i ci¹gle jeszcze przy pieszaj¹c. lecz wzglêdnie ca³a. Pod Els¹ ugiê³y siê nogi. Elsa wróci³a do mercedesa i wsunê³a siê na tylne siedzenie obok rannej. Elsa Andrews uderzy³a w ty³ fotela kierowcy. By³a oszo³omiona. Po raz pierwszy od dwudziestu lat nie zapiê³a pasów. MD. przy³o¿y³a lew¹ rêkê do czo³a. na jakim dane jej by³o siê zjawiæ) straci³a w czasie pier wszego wypadku.rzuci³a Nora i wcisnê³a gaz do dechy.stwierdzi³a Nora. Krzyknê³a przera¿ona. Wysunê³a siê z wozu. Mercedes mia³ przyzwoity silnik. Mokasyny (kupione na ostatnim targu w Oxford Hills. wyr¿nê³a w niewidoczn¹ przeszkodê. Stoj¹c po ród kawa³ków chromu i zakrwawionego szk³a. Takie samo pytanie zada³a wcze niej Wanda. W pierwszej chwili nie mog³a otworzyæ drzwi. Wystarczy³o jej spojrzeæ przez otwarte drzwi pasa¿era. czerwonymi od krwi nogami. je li nie dotrzemy b³yskawicznie do szpitala.. Elsa kiwnê³a g³ow¹ i po pieszy³a do chevy'ego.zawiadomi³a Norê. by dziêki czterdziestoletniemu do wiadczeniu w zawodzie pielêgniarki (ostatni pracodawca: Ron Haskell.No to trzymaj siê wiatru . gdzie skrót nale¿a³o t³umaczyæ: medyczny dureñ) stwierdziæ. ale gdy z ca³ej si³y pchnê³a je ramieniem. trzeci. .spyta³a. uderzywszy w niewidzialn¹ barierê. czê ciowo ukrytego za par¹ buchaj¹c¹ z pêkniêtej ch³odnicy.Co siê sta³o? . kochanie.I ona te¿ nie po¿yje d³ugo. . choæ Elsa tego nie pamiêta³a. z którego nadal wydobywa³a siê para. Wyl¹dowa³a na masce. . Na ka³u¿e krwi. Stopy mia³a bose. . Wylecia³a przez przedni¹ szybê i skrêci³a kark. . Wrona przygl¹daj¹ca siê scenie z czubka sosny po stronie Mill odezwa³a siê ochryp³ym g³osem przypominaj¹cym szyderczy miech. M³oda kobieta z po³ow¹ w³osów zwisaj¹c¹ razem ze skór¹ obok g³owy w³a nie zosta³a wdow¹. z dziwacznie wykrêconymi.powtórzy³a. która zaczyna³a traciæ przytomno æ.

jak za jej czasów mawiano na pogotowiu o szczê ciarzach. wiedziony ciekawo ci¹..od momentu. ale chyba kosmyk w³osów rannej kobiety. a¿ szef zostanie powiadomiony. Pojechali do Castle Rock. rozdzieraj¹c p³aszcz o jaki metalowy zadzior. Tymczasem co raz bli¿sze wycie syren oznajmia³o nadci¹ganie miejscowych przedstawicieli prawa. G³owê mia³a przekrzywion¹ pod okropnym k¹tem. Szkoda. Noro. ale z takimi sympatycznymi gestami trzeba by³o siê wstrzymaæ do czasu. Nora patrzy³a bez zmru¿enia powiek w jasno wiec¹ce s³oñce. tam gdzie granicê l przekracza³a sto siedemnasta. Siedzia³a tak i p³aka³a. która rzeczywi cie nie ucierpia³a i by³a jedynie wstrz¹ niêta. Nie mia³a pewno ci. Zsunê³a siê po karoserii.. spaliæ jaki dom dla wprawy.i wielu innych rzeczy . gdy znajd¹ koniec niewidzialne j bariery. chichota³y wtedy jak g³upiutkie m³ode dziewczyny. chc¹c zyskaæ pewno æ. Nazywa³ siê Alden Dinsmore i ci¹gle jeszcze mia³ k³opoty z odzyskaniem oddechu. Ernie Calvert uzyska³ po³¹czenie z Narodow¹ Stra¿¹ Powietrzn¹ w Bangor. jakby umar³a. Teraz ju¿ martwej kobiety. co to takiego. ¿e Elsa nie ucierpia³ A Elsa. Nazywa³ siê Paul Gendron i mieszka³ w Motton.. Co za³askota³o j¹ w kark.stwierdzi³ farmer. ogl¹daj¹c siê przez ramiê. czego dotyczy telefon. do chwili. . Chwilê wcze niej Barbie zobaczy³ na rêku dzieciaka gêsi¹ . gdy wyruszyli z miejsca kolizji na szosie sto dziewiêtna cie. Och.rozbit¹ maskê mercedesa. Barbie dowiedzia³ siê tego . który przybieg³ przez pola z dwoma synami. którym uda³o siê prze¿yæ.. . a¿ natrafi³ na ni¹ Barbie oraz jego nowy przyjaciel w czapce Sea Dogs. . jak jego m³odszy syn zbli¿a siê do miejsca. gdzie na czym odrobinê bardziej materialnym ni¿ rozs³onecznione powietrze wysycha³y odciski palców Barbiego. Barbie chêtnie by u cisn¹³ d³oñ Gendrona.Stra¿y po¿arnej nie bêdzie . z któr¹ zdarza³o jej siê po kryjomu ³ykn¹æ d¿inu albo wódki w szpitalnej pralni.. ale wci¹¿ straszn¹. 3 Sea Dogs okaza³ siê emerytowanym sprzedawc¹ samochodów z jednego z pó³nocnych stanów. A biedna.Nora. Wyci¹gn¹³ rêkê i stukn¹³ w powietrze obok krwawych ladów...Zobaczy³. bo tutaj.. . nie tak spektakularn¹. i siad³a na szosie numer sto siedemna cie.. kochana Nora. na farmie odziedziczonej po rodzicach dwa lata wcze niej. lecz kazano mu czekaæ.. kochanie. gd y natrafili na inn¹ katastrofê.Rory! Nie podchod ! Rory. zignorowa³ polecenie ojca. wybuchnê³a p³aczem.

Renniego seniora oczywi cie nie by³o na miejscu. i to na tyle.Ollie. co to takiego! . A je li ca³e zdarzenie mia³o uprzykrzyæ ¿ycie w Mill pewnemu wêdrownemu kuchcie. ¿eby ten konkretny wêdrowny kuchta postanowi³ siê zwin¹æ i wynie æ z miasta . potrz¹saj¹c dzieciakiem.Pan po swojej stronie.zaproponowa³.krzykn¹³.Mo¿e siê przejdziemy? . jakby Dale Barbie by³ gównem na eleganckim pantoflu.Nie dotykaj. . a¿ po postrzêpiony rêkaw koszulki Wildcats. tak samo jak poprzednio starszego ch³opaka. Dzieciak stukn¹³ w powietrze knykciami. . a widzia³ ca³e ramiê. pilnuj tego g³upola. ale znacznie bli¿ej. patrzy³ na nie go. .powiedzia³ kto . Co .Ale numer . Wszystkie guzy i siniaki na ciele Barbiego. jak nie wiesz. . po czym plasn¹³ go po g³owie otwart¹ d³oni¹. Nadal ciê¿ko dysza³. powsta³e na parkingu przed Karczm¹ Dippera. ¿eby synowi nie sta³a siê krzywda.. jak daleko to siêga. jecha³ du¿y czarny wóz przywodz¹cy na my l trumnê na ko³ach. Barbie obawia³ siê o jego serce. Dinsmore potrz¹sn¹³ nim mocniej. . zapulsowa³y przykrymi wspomnieniami.tym lepiej.Gendron te¿ widzia³ hummera. Barbie spojrza³ w stronê Mill. .‾eby mi siê nie wa¿y³! . Raptem ucich³y rozmowy gapiów obserwuj¹cych p³on¹ce szcz¹tki ciê¿arówki. Zw³aszcza w towarzystwie glin. Hummer Du¿ego Jima Renniego. Niektórzy nawet robili zdjêcia telefonami komórkowymi. Barbie nie mia³ ochoty spotkaæ Du¿ego Jima.‾eby mi siê nie wa¿y³! .. Randolph. Dostrzeg³ b³yski policyjnych kogutów. Rozleg³ siê przy tym taki d wiêk. Komendant Perkins traktowa³ go ca³kiem dobrze. ja po swojej? Sprawdzimy. .skórkê. Odwróci³ siê do Sea Dogsa.powtórzy³ farmer i pchn¹³ m³odszego syna w stronê starszego. . to jest zupe³nie jak szk³o! To jest. jakby zapuka³ w rondel z pyreksu.Ta jes . co z bliska kopa³o jak pr¹d. Alden Dinsmore chwyci³ syna za koszulkê i odci¹gn¹³ od dziwnego miejsca. ale ten drugi. - . . za to Junior odegra³ rolê najwa¿niejszego prowokatora.Tato.I zejdziemy z oczu nadêtym wa¿niakom? . Raz tylko Barbie mia³ podobne wra¿enie: kiedy migdali³ siê z dziewczyn¹ niedaleko wielkiego generatora pr¹du w Avon na Florydzie. Co tam by³o na drodze. jakby by³ najwa¿niejszy z ca³ej grupy. Potem Du¿y Jim zadba³.rzuci³ Ollie i u miechn¹³ siê krzywo do brata.

.Fizycznie. Tym razem jednak w ostatniej chwili sobie o niej przypomnia³. . Dale Barbara. No i wszêdzie by³o mnóstwo opierzonych trupów. Jakie trzy kilometry na zachód od szosy sto dziewiêtna cie dotarli do God Creek Road. .. gdzie ich nikt nie prze wietla³. W któr¹ stronê? 4 Poszli na zachód. Przypomnij mi. Zostawi³em telefon w . . Pewnie siê rozlecia³o.S³yszê wozy. tym razem g³o niejsze i bardziej ochryp³e ni¿ poprzednia syrena. ¿e co mi siê poprzestawia³o. i co teraz? Chod my dalej.To chyba takie co komputerowe.powiedzia³. co spowodowa³a. Gendron rzuci³ w tamt¹ stronê krótkie spojrzenie.stwierdzi³ Barbie. Machn¹³ rêk¹ przed siebie.Dobrze siê pan czuje? .. . Od strony miasta dobieg³o ich wycie alarmu. co gra. Nawet nie ma jak do kogo zadzwoniæ. Jemu ju¿ nie pomo¿emy.. w stronê drogi sto siedemna cie. . przyjacielu. By³ blady.zauwa¿y³ Gendron.. . Barbie. . Z g³ow¹ gorzej.Na to co . Barbie instynktownie ruszy³ w stronê le¿¹cego cz³owieka i znów uderzy³ w barierê. . . ale widzieli.. w zasadzie tak.spyta³ Barbie. Podzieli³a pnie na pó³. . Co prawda.Tak samo.A co to jest to bia³e dooko³a? Te jasne kawa³ki? Gendron podniós³ najwiêkszy fragment. jak siê nazywasz.Jedzie stra¿ po¿arna z Castle Rock . . Dla przyjació³ Barbie. No dobrze.W ¿yciu tylu nie widzia³em.Ruszajmy.Nie ¿yje.. przyjacielu. . Poodcina³a ga³êzie z drzew.Alarm przeciwpo¿arowy .Pomo¿e jak plaster na z³amanie. tworz¹c prze wity tam. Dr¿¹cymi rêkami poprawi³ czapkê.Od cholery martwych ptaków . A pan? . wiêc oby³o siê bez krwotoku z nosa.Tak? No to masz. Koñca bariery nie znale li. kiedy wpad³ na. Mam wra¿enie. to prawda. opadaj¹c. Tam znale li cia³o Boba Rouksa le¿¹ce obok traktora z w³¹czonym silnikiem. lepsze uszy ni¿ ja. Gendron przyklêkn¹³ i dotkn¹³ groteskowo skrêconej szyi farmera.

Przynios³em je do domu w plastikowej torebce. tak. wiêc wygl¹da³ jak postaæ z obrazu Krzyk Edwarda Muncha. co mia³ na grzbiecie.Gendron umilk³. Na siedzeniu ci¹gnika le¿a³ pled.zgodzi³ siê Barbie.. s³ucha³ swojego ulubionego kawa³ka powiedzia³. potem sp³ywa na boki po twojej stronie przyjacielu. Ta woda na dnie torebki..O¿e¿ jasna cholera! . Zamierza³ znikn¹æ z miasta. A mo¿e na siódme. Kiedy przynios³em do domu parkê z³otych rybek dla córki. przyjacielu. d¿insami i bielizn¹. gdy zbli¿ali siê do miejsca wypadku na szosie sto siedemna cie. Gendron wy³¹czy³ silnik. ¿eby j¹ wyja niaæ obcemu. Woda zatrzymuje siê na tym. tamto siê wygina³o. wiêc tylko potrz¹sn¹³ g³ow¹. ¿e kiedy siê to sta³o. On ze swojej widzia³ tylko strumieñ wody.. . ka¿dy po swojej stronie bariery. W koñcu odezwa³ siê Gendron. . Na szóste urodziny. Stanêli przy n im. przygl¹daj¹c mu siê w pe³nej zdumienia ciszy. Trzeba by wreszcie znale æ koniec tego czego . jak to opisaæ. No i dobre wspomnienia. opuszczaj¹c brodê. które dopiero co opu ci³. Zostawi³ komórkê w mieszkaniu.Chocia¿.Mam nadziejê... ale te¿ nie przy sobie.Chod my. Sprawa by³a nieco zbyt skomplikowana. .spyta³ Barbie. Ty nie masz? W zasadzie Barbie mia³. . na tym czym . Chêtnie bym ci u cisn¹³ rêkê. raz widzia³em.Oby .Jak to wygl¹da z drugiej strony? . Co mniej wiêcej podobnego.. a na nie walizki ani chlebaka nie potrzebowa³.Nic siê nie przedostaje? .. razem z kilkoma parami skarpetek..samochodzie. doszli do strumyka. koszulkami. . który podnosi³ siê i rozp³ywa³ w poszyciu. . .Nie wiem. przez co jego koñska twarz sta³a siê jeszcze d³u¿sza. podrapa³ siê po policzkach. Tylko ¿e tutaj jest p³as o. a pledem przykry³ cia³o w³a ciciela. . W³a nie to wygl¹da³o podobnie. A mo¿e nawet wbrew swym zasadom bym ciebie u ciska³. Jakby napotka³ niewidzialn¹ przeszkodê. choæ jeszcze o tym nie wiedzieli. zabieraj¹c tylko to. W ¿yciu czego takiego nie widzia³em. 5 Wkrótce po znalezieniu cia³a Rouksa.

odezwa³a siê jedna z kobiet. spojrza³ na wodê z ukosa. mig³owiec. Elsa Andrews zd¹¿y³a w tym czasie wstaæ i zadaæ pytanie. A potem zawo³a³ do innych: . niech pani siedzi! . choæ twarz mia³a napuchniêt¹ od ³ez. Osoba ta siedzia³a z pochylon¹ g³ow¹ obok zmia¿d¿onego mercedesa.Proszê pañstwa. . ¿e bariera mo¿e nie mieæ koñca. W³a nie w tej chwili pojawi³o siê nastêpne auto. ledwo ciurka. czy ma komórkê . I tylko woda. nie.na czele kolumny z³o¿onej z trzech czy czterech samochodów prowadzonych przez mocno zniecierpliwionych kierowców.Chyba nic mi siê nie sta³o. ma kto ze sob¹ telefon?! . Paul Gendron podbieg³ do niej. proszê pani . Dwa samochody i przynajmniej dwa trupy. Tylko.Gendron przykl¹k³. które mia³o byæ najczê ciej zadawanym pytaniem dnia: . 6 Potem dotarli do szosy sto siedemna cie. . mig³owiec by³ niebiesko . T yle ¿e tym razem by³ na miejscu katastrofy tak¿e kto .Po czym u ci li³a: . opar³ siê na d³oniach. Ale niedu¿o. jaki wyj¹tkowy wolnochód . Chyba jesz cze jeden kszta³t ludzki tkwi³ za kierownic¹ starego chevroleta. kto prze¿y³.poprosi³ Barbie. .bia³y. gdzie wydarzy³ siê kolejny fatalny wypadek.Nie. Jad¹cy za nim tak¿e stanêli.odpowiedzia³ Gendron zgodnie z prawd¹.Co to by³o? Przecie¿ nie samochód. Chocia¿ przechyli³ siê w stronê s³upa . Barbie i Gendron spojrzeli po sobie z przestrachem. Kierowca pierwszego. Na razie jeszcze ¿adnem u z nich nie przysz³y do g³owy okre lenia wewn¹trz i na zewn¹trz . Jeszcze nie pomy leli.Zapytaj j¹..Ja mam .. Barbie po swojej stronie.Nie wiedzieæ czemu zaczê³a siê miaæ. a Barbie móg³ tylko staæ i patrzeæ. z którego niewiele zosta³o. tyle Barbie dostrzeg³ na pewno. . jestem wstrz¹ niêta. Gendron po swojej. . zatrzyma³ wóz. Bez ¿adnych patyków. li ci ani niczego takiego. proszê pani.zatrzyma³ j¹.Nie wiem. . zobaczywszy wypadek.Chyba trochê przecieka. bo uwagê wszystkich przyci¹gn¹³ pulsuj¹cy d wiêk. lecia³ nisko. Kobieta na widok Gendrona zaczê³a siê podnosiæ. Nora ominê³a go z daleka.Co siê sta³o? . Nie zd¹¿y³a powiedzieæ nic wiêcej. Poszli dalej.

gdzie na po³udniu. . W domu panowa³a b³ogos³awiona cisza. A potem eksplodowa³.. I równie ca³kowicie pozbawione sensu by³o gwa³towne machanie. ¿e na ubraniu jest krew. przyjaciel Juniora. W³a nie wtedy mig³owiec ruszy³ na pó³noc. chyba siê uda³o . Albo jak zjawa. Ojciec z pewno ci¹ by³ na terenie gigantycznego autokomisu przy szosie sto dziewiêtna cie.Nie. Na pewno by³ w okolicy. nazywa³ to miejsce wiêtym przybytkiem mamony. zasypuj¹c deszczem ognia szosê i pola po drugiej stronie bariery. Teraz ju¿ nic nie móg³ na to poradziæ. . . trudno o lepsze warunki do nakrêcenia paru scen z wypadku. zacz¹³ siê obracaæ. cholera..jêkn¹³ Gendron. . Po³kn¹³ dwa imitreksy. które mia³o oznaczaæ zabierajcie siê st¹d .zawtórowa³ mu Barbie.Zje¿d¿ajcie st¹d. to na drugiego. zrzuci³ ubranie i wzi¹³ prysznic. mig³owiec zanurkowa³. Pilot musia³ widzieæ. Syreny miejskie wreszcie umilk³y. które dzia³a³o prawie jak lupa. w doskonale czystym powietrzu. tak jak . wyra nie widnia³a du¿a niebieska trzynastka na burcie. mig³owiec zszed³ tu¿ nad wierzcho³ki drzew. Uderzy³ w barierê. Wkopa³ koszulê spodnie pod ³ó¿ko. coraz bardziej zdziwiona. gdzie na sto dziewiêtnastej p³onê³a ciê¿arówka. a policyjne ucich³y w oddali. w sam raz do programu informacyjnego o szóstej. Natomiast matka. Innymi s³owy mig³owiec z telewizyjnych wiadomo ci. tam zawis³. jak jeden z wirników odpada. Francine Rennie. zaci¹gn¹³ zas³ony. wpe³z³ na ³ó¿ko i naci¹gn¹³ ko³drê na g³owê..Dobra. Trafi³ mu siê ³akomy k¹sek. Kiedy spod niego wyszed³. ¿eby odlecieli. opad³.Tamci te¿ na nich machaj¹. won! Wynocha! .ognia znacz¹cego miejsce. Po stronie Gendrona.Wyno cie siê! . 7 Junior Rennie wkrad³ siê do swojego rodzinnego domu jak z³odziej.. spostrzeg³. Elsa popatrywa³a to jednego. stanowi¹ce logo kana³u CBS. umo¿liwiæ operatorowi zyskanie innego ujêcia.Zawracajcie! Oczywi cie nie mia³o to najmniejszego sensu. os³aniaj¹c oczy. od czterech lat le¿a³a w grobi e na Pleasant Ridge Cemetery. Oczywi cie nikogo nie zasta³. Wszystko jednocze nie. Mia³ przelecieæ nad ³¹kami Aldena Dinsmore'a. Po zewnêtrznej stronie. z Portland. . . Barbie zobaczy³.sapn¹³ Gendron. Frank. Oraz wielkie oko.

Podsumowuj¹c. Znowu wpad³ w dygot. Obudzi³ siê o dwudziestej pierwszej. Teraz ju¿ nawet nie móg³ tam posprz¹taæ . Samobójstwo nadal wydawa³o siê opcj¹ najbardziej kusz¹c¹.. . Przespa³ siê jeszcze trochê.dawniej. Tyle ¿e w takim wypadku ten pieprzony kuchta by³by gór¹. a w g³owie dudni³y mu wszystkie piekielne dzwony. Mo¿e by siê uda³o. Ból g³owy przeszed³. co dalej. potem zacz¹³ my leæ.. to w³a nie on by³ wszystkiemu winien. No i oczywi cie trzeba by siê ubraæ. Dygota³. W domu nadal nie by³o nikogo. Móg³by uciec. ale dopiero jak ustanie ból g³owy. ale przynajmniej g³owa bola³a znacznie mniej. Nie sposób zaczynaæ ¿ycia uciekiniera na golasa. samobójstwo nadal wygl¹da³o najlepiej. kiedy by³ dzieckiem i ba³ siê potworów z szafy. Z drzemki wyrwa³ go sygna³ alarmowy stra¿y po¿arnej. Junior zasn¹³ z g³ow¹ pod ko³dr¹. Bo przecie¿ z³api¹ go na pewno.nie zd¹¿y³by przed powrotem LaDonny i Henry'ego McCainów. A jak siê dobrze zastanowiæ. W którym momencie alarm stra¿y po¿arnej ucich³.

Du¿y Jim Rennie obejrza³ miejsce wypadku i mocniej ci¹gn¹³ brwi. przywodzi³ na my l szaleñca. czekam na po³¹czenie! . Dziwne. Przygl¹da³ siê p³on¹cej ciê¿arówce oraz szcz¹tkom samolotu.Cofn¹æ siê od miejsca wypadku! Ernie Calvert. Jak zawsze przy takich okazjach . Howarda Perkinsa. Za du¿o gapiów. Niektórzy zachowywal i siê. stanowi³ wzorcowy przyk³ad asekuracji stosowanej: mia³ nieograniczon¹ w³adzê. mog³y z tego byæ niema³e k³opoty. gliniarze byli za nim dobre trzy minuty.kompletne). oczywi cie nie sposób by³o liczyæ. Rennie w wieku lat szesnastu odda³ serce Jezusowi i od tamtej pory nie u¿ywa³ wulgarnego jêzyka. Rennie by³ ¿arliwym wyznawc¹ teorii asekuracyjnej. poniewa¿ Andy by³ przewodnicz¹cym Rady Miejskiej. skoro dwa najnowsze wozy stra¿ackie przebywa³y aktualnie w Rock. . a nie ponosi³ praktycznie ¿adnej odpowiedzialno ci. ale na dokumentach znajdowa³ siê podpis Andy'ego Sandersa. jak¹ tutaj zasta³.Z kim? . Jego ¿yciowe motto brzmia³o: Zawsze wyprzedzaj konkurencjê . jakby grali w jak¹ kuriozaln¹ grê polegaj¹c¹ na sprawdzeniu. nie zwracaj¹c na niego wiêkszej uwagi. mocny i stanowczy. pewnie jak w ka¿dym ..Cofn¹æ siê! . jak daleko zdo³aj¹ siê wychyliæ. Teraz nale¿a³o podj¹æ odpowiednie kroki. Fatalna sprawa. je li ewentualnie co siê zawali³o. Du¿y Jim. ale tymczasem nasta³ nowy wiek. W³osy mia³ w nie³adzie.ROZPSIJUCHA 1 Kiedy Du¿y Jim Rennie zatrzyma³ z piskiem opon swojego hummera H3 alpha (kolor . ale podniós³ d³oñ w po³owicznym ge cie powitania. Rennie osobi cie zgodzi³ siê na ich wyjazd na æwiczenia. Perkins mo¿e by³ niez³ym szefem policji przed dwudziestu laty. wobec czego sytuacjê.zawo³a³.Yo.ludzie kochaj¹ krew i tragediê. c zyli w³a nie tak jak lubi³. przynajmniej dopóki stanowisko przewodnicz¹cego zajmowa³a taka gnida jak Sanders. Ernie Calvert trzyma³ w rêku telefon. . Mia³ g³os stworzony do wydawania rozkazów.. I w³a nie o to chodzi³o. wyposa¿enie . . Bêd¹c zastêpc¹ przewodnicz¹cego. A na tego starego pryka. nazwa³by rozpsiajuch¹. kolejny idiota (w mie cie siê od nich roi³o. Opanowaæ sytuacjê.spyta³ Rennie.czarna per³a.

. co dok³adnie Barbie powiedzia³.wtr¹ci³ siê Rory Dinsmore. No. zawsze przyzwoite. Albo. na przyk³ad je li rzucisz kamieniem..Ca³y siê rozpromieni³.Jaki pu³kownik wys³ucha³ mnie i prze³¹czy³ do Departamentu Bezpieczeñstwa Wewnêtrznego w Portland.Takie siakie owakie by³o jego ulubionym wyra¿eniem..Ernie jako nie móg³ sobie przypomnieæ.Robi fantastyczne rednio wysma¿one hamburgery. Ollie Dinsmore wiedzia³ z do wiadczenia.Bo on powiedzia³.innym). uzna³. I samolot te¿. Wyku³ je na pamiêæ. Czêsto tak robi³. naprawdê co jest! Niewidzialne! Mo¿na siê o to oprzeæ. Twarz Renniego pociemnia³a gro nie.na to co .. .Ten ze Sweetbriar Rose .Bo tamten m³odziak powiedzia³.podj¹³ Ernie . wiesz? O. zadzwoni³e do nich? . . ¿e w³a nie takiego zachowania ludzie spodziewaj¹ siê po politykach. A tamten facet powiedzia³. wiêc w koñcu pomin¹³ tê kwestiê.Wolniej.Ja wiem. podobnie jak turysta wybieraj¹cy siê do obcego kraju zapamiêtuje zdania: Gdzie znajdê toaletê? albo Czy w tym mie cie jest hotel z Internetem? .. . .. . . na lito æ bosk¹. patrz.. Rennie nie pofatygowa³ siê. a ten g³upek wzywa. Wygl¹da³ na bardzo podekscytowanego.. to siê od tego odbije! Patrz! Ernie podniós³ kamieñ i rzuci³ nim przed siebie. dodzwoni³em siê do ochrony powietrznej i.Wpad³a na to ciê¿arówka . bo ju¿ nikt nie umie go przyrz¹dziæ. . . poci¹gn¹³ go za rêkaw. Tutaj ludzie najwyra niej wietnie siê bawi¹. gdy by³ zirytowany. ¿e je li Pocisk trafi w którego z gapiów. .Departament Bezpieczeñstwa Wewnêtrznego! A w jakim celu wykona³e to takie siakie owakie po³¹czenie? . ¿e .. Teraz jednak straci³ ochotê na ¿arty. Tata mówi. a tak¿e dlatego. . Du¿y Jim... Jaki facet? . a dlaczego. . zw³aszcza gdy nadci¹ga czas wyborów. spokojnie. ¿e teraz bardzo rzadko mo¿na dostaæ rednio wysma¿ony. ‾artowa³. ¿eby przenie æ spojrzenie w tamt¹ stronê. ¿e co jest na drodze. Jim.Ernie.. Niekiedy te¿ opowiada³ dowcipy. poniewa¿ sprzedawa³ u¿ywane samochody.Do kogo? Co takiego? Jak to? .Hej. tamten facet. Bezzw³ocznie! Rennie przy³o¿y³ d³onie do policzków.. .. teraz te¿ ludzie siê opieraj¹. rozlegnie siê g³o ny wrzask..Do Narodowej Stra¿y Powietrznej! Coraz gorzej. jak on siê nazywa. Zawsze mia³ na podorêdziu niewielki zapas anegdotek. to takie. a tamten facet potrafi.

Odwróci³ siê ponownie do Erniego Calverta. by Rennie siê zorientowa³. a potem znika³. ¿eby go uciszano.Proszê pana... . . ten. zanim ukarz¹ ucznia tygodniowym szlabanem.Znam Dale'a Barbarê i to mi w zupe³no ci wystarczy..Mówi James Rennie. dlaczego pan tak mówi. Z kim mam przyjemno æ? .We siê zamknij .oznajmi³ Rennie. lecz tyle wystarczy³o. cz³owiek znowu wyskakuje jak diabe³ z pude³ka. Nie potrzebujemy pomocy Departamentu Bezpieczeñstwa Wewnêtrznego.. Wiceprzewodnicz¹cy Rady Miejskiej wcale nie spodziewa³ siê go spotkaæ.zosta³e wprowadzony w b³¹d.. ¿e wiêcej go nie zobaczê. je li. Wy³uska³ telefon z jego d³oni.odezwa³ siê g³os w s³uchawce. .który próbowa³ l¹dowaæ na drodze i zderzy³ siê z ciê¿arówk¹. broi³. czego on siê dowiedzia³.Z kim rozmawiam? . . Policja by³a tu¿ . . Sytuacja jest opanowana.Najlepiej zrobisz.Ciii. . skoro pan nie wie.Mamy do czynienia z katastrof¹ samolotu. ¿e jeszcze zd¹¿y zapobiec skutkom najnowszego wariactwa spowodowanego przez Barbarê. Jak¹ barierê.tu¿. po nim samym oczywi cie ani ladu. Rennie odwróci³ siê do Erniego Calverta. macie jakie k³opoty na drodze numer sto dziewiêtna cie. Rennie obdarzy³ go dobrotliwym u miechem.podkre li³ . Na to wyst¹pi³ Alden Dinsmore. jednostki cywilnej i miejscowej . zupe³nie jakby Ernie by³ asystentem trzymaj¹cym aparat wy³¹cznie w tym celu.Donald Wozniak. wiceprzewodnicz¹cy Rady Miejskiej Chester's Mill. .On siê nazywa jak dziewczyna! Barbara! Akurat kiedy nabieram pewno ci. Swoj¹ drog¹. Kompletnie bezu¿yteczny i ca³kowicie nieobliczalny. Tak w³a nie dzia³a³ ten kuchta: m¹ci³. zw³aszcza by to robi³ emerytowany kierownik sklepu spo¿ywczego. O ile mi wiadomo. Zaledwie trzy s³owa. . A w ka¿dym razie rozci¹gn¹³ usta na boki.Ernie . Departament Bezpieczeñstwa Wewnêtrznego. .warkn¹³ na brata. ale uzna³.odezwa³ siê Du¿y Jim Rennie .tak wygl¹daj¹ nauczyciele tu¿ przed tym. Du¿y Jim Rennie nie przywyk³. ¿e ma do czynienia z jakim nadêtym biurokrat¹. Bóg wiadkiem. .Zosta³ pan le poinformowany . A federalni byli najgorsi. mia³ z takimi do czynienia a¿ nazbyt czêsto w ci¹gu trzech dekad na stanowisku urzêdnika miejskiego. . Barierê? Barierê?! Co za jêzyk! . .. nie rozumiem. Ale Rory ju¿ siê rozpêdzi³.

wcisn¹³ przycisk koñcz¹cy po³¹czenie. Patrzy³. jak Randolph zatrzymuje wóz za autem Wettington i wyjmuje pasek gumy do ¿ucia.Wcale nie . Du¿y Jim.Proszê pana .a¿ dziwne. le zrobi³e . to na dodatek pyskata.. Z nimi na pewno zjawi¹ siê karetki i policja. ¿e mieli nazywaæ siebie agentami! . nie uwa¿asz? . .przerwa³ mu radny . gdy by³y potrzebne. Ju¿ mia³ zamiar do niego podej æ.rzuci³ Rennie pod adresem Randolpha.Widaæ go³ym okiem. Od Castle Rock zbli¿a³y siê syreny. Wettington. Niech Randolph siê ruszy. ale w zasadzie bezu¿yteczny. po czym rzuci³ aparat Calvertowi. gdyby nikt siê nie zorientowa³. szanowny pan Dale Barbara ju¿ dawn o wyniós³by siê z miasta. Samolot Chucka Thompsona mia³ drobn¹ sprzeczkê z ciê¿arówk¹.odezwa³ siê farmer . Tak powinno byæ. . . Cz³owiekiem. gdy zmieni³ zdanie. widzia³em samolot tu¿ przed. Najlepiej. Ma³o tego. móg³by nawet wyl¹dowaæ za kratkami w Castle Rock..Bardzo dziêkujemy za zainteresowanie. Najprawdopodobniej wozy stra¿ackie.Przyda³oby siê oczy ciæ teren z gapiów.zacz¹³ Ernie. ale Rennie go zignorowa³. . Tu¿ za nim pojawi³a siê ta babka z wielkimi cyckami. Randolph by³ zastêpc¹ komendanta i cz³owiekiem bliskim sercu radnego. Wielki. kiedy Junior popad³ w tarapaty na parkingu przed karczm¹.. Natomiast za ni¹ Rennie dostrzeg³ Petera Randolpha.By³em w ogrodzie.zapyta³ Randolph.ca³y czas co nawija³. Co siê dzieje? .Jim. Gdyby Randolph by³ na s³u¿bie tamtej nocy.upiera³ siê Alden Dinsmore. Rennie mia³ nadziejê.. Nie ¿egnaj¹c siê. panie Wozner . z którym wszystko mo¿na by³o za³atwiæ. bo nie do æ.. ¿e wyjecha³y poza miasto akurat wówczas.Cze æ. ¿e znajduj¹ siê w ród nich dwa nowe i potwornie drogie wozy nale¿¹ce do wyposa¿enia remizy Chester's Mill. Najwyra niej ¿adne nie ust¹pi³o. Tymczasem pracownik Departamentu Bezpieczeñstwa Wewnêtrznego . prawie dwa metry wzrostu. Rennie uciszy³ go machniêciem rêki i ruszy³ w stronê pierwszego wozu policyjnego. . Jeszcze gorsza ni¿ Morrison. Renniemu bardzo by taki rozwój zdarzeñ odpowiada³.wcale nie tak by³o.ale radzimy sobie sami. ¿e têpa. I tak bêdzie. Wysiada³ z niego Hank Morrison. . . . 2 .

A w dodatku zostawia³ po sobie w powietrzu ciemnobr¹zowy lad. . Na dym unosz¹cy siê z p³on¹cej ciê¿arówki. Od czasu do czasu.mia³ po³¹czenie z Departamentem Bezpieczeñstwa Wewnêtrznego. zw³aszcza ¿e z po³udnia wia³ lekki wietrzyk. rozlega³ siê okrzyk przera¿enia. nic siê nie zmieni³o. a hurtem co roku w marcu.Za ciê¿arówk¹ uros³a ich ju¿ ca³kiem spora grupa. Dym przesuwa³ siê na pó³noc. Tak¹ minê Randolph zna³ bardzo dobrze. ale tak czy inaczej przynajmniej cz³owiek. chocia¿ te¿ niespecjalnie b³yskotliwy.. I Jackie Wettington te¿. po kolana w trawie.. który wie.zabra³ mu telefon i siê roz³¹czy³! le zrobi³. . Ludzie po po³udniowej stronie granicy rozdzielaj¹cej miasta stali na samych poboczach oraz dalej po obu stronach szosy: po jednej . przez co wygl¹dali g³upio. spojrza³ jeszcze raz. . a po drugiej . lecz urwa³ w pó³ zdania.Ten go æ . Niektórzy rozgl¹dali siê w ród rozrzuconych szcz¹tków samolotu. wskazuj¹c na Erniego Calverta . widzisz. owszem. Zaczyna³o to wygl¹daæ na jaki zjazd.on te¿ patrzy³ w to samo miejsce i z takim samym og³upia³y m wyrazem twarzy jak reszta gapiów. gdy kto znajdowa³ kolejn¹ czê æ cia³a. wskazuj¹c gapiów z Mill. .spyta³ zdziwiony Randolph przyciszonym g³osem. ale w pewnym momencie skrêca³ nieomal pod k¹tem prostym i wznosi³ siê pionowo w górê.Sie robi. którym radny wcale siê nie przej¹³ . Stan¹³ przed nim farmer. D³ug¹ smugê znieruchomia³¹ w jednym miejscu. Niestety. widzia³ j¹ na tej czy owej twarzy dzieñ w dzieñ.rzek³. Po stronie Mill ludzi by³o jeszcze wiêcej.na ³¹ce.w koñcu nie idiota. Pete. Osoby stoj¹ce mu na drodze powinny mieæ k³opoty z oddychaniem.powiedzia³. Wszyscy patrzyli na dym. Tyle ¿e ci ludzie nie patrzyli na p³on¹c¹ ciê¿arówkê.Hank . a on .Randolph zamierza³ pos³aæ Wettington do t³umku przy ciê¿arówce.wycelowa³ w Renniego teatralnym gestem. Sam . Wszyscy mieli otwarte usta. Chocia¿ z trudem wierzy³ w³asnym oczom. .Co to takiego? . wcale nie l¹dowa³. i to du¿e. na zgromadzeniu miejskim. Jim Rennie potrz¹sn¹³ g³ow¹. Samolot lecia³ wysoko. w ka¿dym razie na d³u¿sz¹ metê.miêdzy krzewami. Randolph odwróci³ siê do Morrisona i Wettington. co dla niego dobre . I Rennie szybko zobaczy³ dlaczego. jakby siê dobywa³ z komina w pogodny bezwietrzny dzieñ. Tymczasem nie dzia³o siê nic podobnego. Nawet Peter Randolph . Dinsmore. to nie by³o zderzenie. Dym by³ ciemny i oleisty. .Jackie. a ty. Trzymali siê w bezpiecznej odleg³o ci od p³on¹cych szcz¹tków.

. a nie facetem. prawie szeptem: . wy³¹czen e z podzia³u na strefy albo jeszcze co innego.. . ale znów dosta³ po g³owie. ¿e powinno siê tutaj ustaliæ strefê zamkniêt¹ w powietrzu. T³umek rós³ z minuty na minutê. który zarabia na chleb. w co huknê³a ciê¿arówka.Tracisz czas .Niewa¿ne. . Widoczne przez ni¹ pa dziernikowe drzewa. . Zacz¹³ pop³akiwaæ. . Najdalej za trzy lata. . i to z kapeluszem w d³oniach. . tym razem od brata.A co z tym.Oni s¹ w zasadzie w Motton .Samolot w co uderzy³ . zanim siê zjawi. Ociepla³em ro liny i widzia³em. je li tylko Rennie bêdzie mia³ w tej sprawie cokolwiek do powiedzenia. do niego nale¿a³o ostatnie s³owo.. Co tam jest. On mia³ racjê. Roz³¹czy³ siê i tyle. a niebo nabra³o niezdrowego ¿ó³tawego odcienia. wygl¹da³y na poszarza³e. .Jackie. Randolph chêtnie by widzia³ tê maszynê na w³asnym podje dzie. wskazuj¹c gapiów po stronie ciê¿arówki. Z pro b¹ o jakie udogodnienia. przyczepiaj¹c dojarki do krowich wym ion pan Rennie nawet nie chcia³ rozmawiaæ.Stra¿ po¿arna z Castle Rock bêdzie ci wdziêczna . .Ja te¿ widzia³em. Jackie ruszy³a w stronê gapiów przy ciê¿arówce. .widzia³em. Komendant akurat wysiada³ z zielonego wozu.zacz¹³ Rory.powtórzy³ Randolphowi.Obrzuci³ farmera lodowatym spojrzeniem.Trzymaj siê od tego z daleka .Opanuj sytuacjê . a pan Rennie nie.. mo¿na tego dotkn¹æ.Jackie wskaza³a gêst¹ plamê dymu.. Wcze niej czy pó niej farmerzy zawsze trafiali do radnych. A zwykle mia³. stale coraz wiêksz¹. ka¿ ludziom siê cofn¹æ . .rzuci³ pod adresem Randolpha.poleci³ Randolph i poszed³ pomóc Hankowi Morrisonowi rozci¹gaæ ta mê po stronie Chester's Mill. Radny postanowi³ sobie zapamiêtaæ irytuj¹cego natrêta.Zaraz tu bêdzie komendant. pe³ne soczystych jesiennych barw. spotka siê z bardzo ch³odnym przyjêciem.. z pomoc¹ Du¿ego Jima Renniego. wiêc kiedy pan Dinsmore pojawi siê w urzêdzi e nastêpnym razem. Przysun¹³ siê do niego bli¿ej i doda³ cicho.. . . Tylko ¿e pan Rennie znowu wskaza³ na radnego. Rennie nie zada³ sobie trudu podjêcia dyskusji.W to samo.wiadków mo¿na przes³uchaæ pó niej. . . jakby sam by³ nie wiadomo kim. ten kucharz powiedzia³. Ten gostek. ten Barbara mia³ racjê.Ten gostek.Rozci¹gnij ta mê. i mia³ racjê.zaprotestowa³a policjantka.dorzuci³. maj¹ siê cofn¹æ.? . Alden Dinsmore jednak jeszcze siê wtr¹ci³. mo¿e na przyk³ad Perrym Masonem. . I zobaczy. Radzê opanowaæ sytuacjê. . Randolph zerkn¹³ przez ramiê na Duke'a Perkinsa.podj¹³ Alden Dinsmore.rozkaza³ zastêpca komendanta.

nie ma tu nic ciekawego.Proszê siê cofn¹æ. komendancie . Rennie rozwa¿y³ szybko.zacz¹³.Obawiam siê. . wchodz¹c miêdzy Morrisona i Randolpha.Przerwa³ z odpowiednio zafrasowanym wyrazem twarzy. Najpierw zetkn¹³ siê z przeszkod¹ daszek czapki. i zaczê³a sp³ywaæ d³ugimi smugami jak farba ze ciany. Po drodze obrzuci³ ponurym spojrzeniem farmera. W nastêpnej kolejno ci na przeszkodê trafi³ nos.Witam. . Po pieszy³ wiêc w stronê trzech rozmawiaj¹cych funkcjonariuszy. Z nosa ciek³a jej krew. Ernie Calvert i Johnny Carver ze stacji benzynowej Mill Gas & Grocery pomagali Jackie wstaæ. na twarzy mia³a wyraz ca³kowitego og³upienia. . czyby nie podej æ do Wettington. Konferowali we trzech.rzek³ Perkins. .ci¹gle przybywa³o nowych ludzi z telefonami komórkowymi w rêkach. Przyda³oby siê skontaktowaæ z Departamentem Bezpieczeñstwa Wewnêtrznego. Czapka siê przekrzywi³a. . nie tracisz czasu . co by³o bardzo rozs¹dnym posuniêciem. jaka siê rozgrywa³a za plecami Du¿ego Jima. Pewnie by³a w tym stwierdzeniu nutka z³o liwo ci. Policjantka roz³o¿y³a rêce w identycznym ge cie. Policjantka by³a oszo³omiona. i zaczê³a wyg³aszaæ tê sam¹ mantrê. te wystrza³owe balony zosta³y. ¿e jest gorzej. ale Rennie..Jak widzê. nie chwyci³ przynêty. . Wracajcie pañstwo do domu. .. jakim Hank ogarnia³ ludz po stronie Mill. . ale widzia³ skutki. spad³a z g³owy policjantki potoczy³a siê po jezdni. sp³aszczone. na co wpad³a. Proszê zrobiæ miejsce dla wozów stra¿ackich i policji. Sekundê pó niej te bezczelne cycki. Uderzy³a w co . Rennie nie mia³ bladego pojêcia w co. wszystko pañstwo widzieli. ale ju¿ robili to inn i. zreszt¹ ci¹gle by³a nieco zbyt blisko tego czego . . przybrawszy postawê osoby ciesz¹cej siê zas³u¿onym autorytetem. Ani Perkins.Nie twierdzê. Proszê siê cofn¹æ. ale te¿ bym tego ca³kowicie nie wyklucza³. rozpryskuj¹c siê na tym czym .Teraz pan widzi? Randolph i Morrison nie widzieli. proszê zrobiæ miejsce. ¿e mamy do czynienia z aktem terrorysty cznym. ale poza tym nie widaæ by³o obra¿eñ.. Proszê siê. stary wyjadacz. ni¿ mo¿na s¹dziæ na pierwszy rzut oka.A nie mówi³em? . a teraz ju¿ tylko stali i patrzyli. 3 Duke Perkins patrzy³ na scenê..odezwa³ siê bezczelny farmer. Pop³ynê³a z niego krew. Niektórzy zadeptali mniejsze p³omienie w krzewach. stoj¹c tu¿ przed wozem komendanta. Jackie wyl¹dowa³a na swojej mocno zaokr¹glonej pupie.

ale Duke Perkins . jednak. cofn¹³ siê miêdzy krzewy. Oczywi cie w pewnym stopniu to normaln e.. W ni¹ uderzy³a ciê¿arówka. A ci. Stra¿acy ju¿ wysypywali siê z samochodów. ale jest.stwierdzi³ Duke. Po stronie Morton zjawi³ siê kolejny wóz stra¿acki.Wygl¹da na to.Tak czy inaczej sytuacja wygl¹da³a nieciekawie.I Wettington te¿ siê z ni¹ zderzy³a . Nie zauwa¿y³. Tymczasem tutaj us tawili siê w dwóch grupach . T³umek zafalowa³. Kto przy zdrowych zmys³ach wys³a³by karetkê do po¿aru pustego budynku? . panie w³adzo. Zostawi³ Renniego samemu sobie i podszed³ do krwawi¹cej policjantki. co to w³a ciwie ma znaczyæ. ¿e wolno sz³a. Trzy. Za du¿o by³o wokó³ jego czê ci.popar³ go Dinsmore.. Na rêkawie kurtki Carvera. którzy zebrali siê na teren ie Motton. Duke skupi³ siê ponownie na Renniem.. Randolp nie zwróci³ na to uwagi. ale ¿e jest. . ju¿ zrozumia³em. I samolot te¿. jakby szukali pocieszenia w obliczu mierci. . .po obu stronach miejskiej granicy. Nie widaæ jej. stali stanowczo zbyt blisko p³on¹cej ciê¿arówki.dorzuci³ Johnny Carver. widnia³a plama krwi policjantki. . Ludzie powinni utworzyæ jedn¹ grupê. rozwijali wê¿e.zacz¹³ Rennie. która nadal mia³a nieprzytomne spojrzenie. Choæby kwestia samolotu. . to ju¿ wiem .Na drodze jest jaka przeszkoda. Na pewno wcale nie próbowa³ l¹dowaæ. Obj¹³ ramieniem Jackie. Te¿ jako nie w porz¹dku. ¿e mamy tu jak¹ niewidoczn¹ barierê . bo uprzedzi³ go Ernie Calvert. dlaczego nie przechodzili dalej? Zza zakrêtu na po³udniu wy³oni³y siê pierwsze wozy stra¿ackie.Nie mam pojêcia. Zawsze tak robili. naznaczonej has³em: TANKUJÊ W GAS & GROCERY. robi¹c stra¿y wiêcej miejsca. zbyt szeroko rozrzucone.owszem. gdy zdarzy siê wypadek z ofiarami miertelnymi. ustawiaj¹c siê w literê V.Tak. . W zasadzie w bezpiecznej odleg³o ci. lecz tym razem najwyra niej co potoczy³o siê gorzej ni¿ zwykle.. Nie usz³o to uwagi Duke'a. I ci gapie. . cholera! .Ca³e szczê cie. Pierwsze dwa zablokowa³y drogê. Z rado ci¹ dostrzeg³ na boku drugiego z³oty napis STRA‾ PO‾ARNA CHESTER'S MILL WÓZ NR 2. Duke us³ysza³ dobiegaj¹cy od Castle Rock pulsuj¹cy sygna³ karetki pogotowia. . ale nie zd¹¿y³ siê odezwaæ.W³a nie.Co tu siê sta³o? Co wiesz? Rennie otworzy³ usta. A gdzie nasze? Te¿ pojecha³y na te nieszczêsne æwiczenia? Nie podoba³a mu siê ta my l.

. Chocia¿. . Silne strumienie spada³y na ogieñ.Dotknê³a nosa. Jackie te¿ mo¿e to sprawdziæ. ni¿ by³ popychany.Nie. . . Duke w ¿yciu nie widzia³ nic podobnego. trochê tak jak wtedy.. Od strony gapiów dobieg³o chóralne aaach! .... Wzi¹³ z auta aparat fotograficzny i zacz¹³ pstrykaæ zdjêcia.. kiedy siê niechc¹cy dotknie bolców przy wsadzaniu wtyczki do gniazdka. Stra¿acy w³a nie zaczêli laæ wodê na p³on¹c¹ ciê¿arówkê.zwróci³ siê do Wettington.spyta³a.Jak bêdê chcia³ znaæ twoje zdanie. Najpierw mia³am dziwne wra¿enie. ale zaciskanie piê ci tak czy inaczej by³o dobre dla têpaków.. Owszem. Nieomal odepchn¹³. a nikt inny. Rennie zacisn¹³ piê ci. ¿eby by³ z³amany. A po tem uderzy³am. Potem zobaczy³ têczê równie¿ po stronie Mill.. I w odpowiednim momencie. lecz zaraz rozlu ni³ d³onie.¿e policzki wiceprzewodnicz¹cego Rady Miejskiej obla³a g³êboka czerwieñ. nie wiem w co. czego doskona³y przyk³ad stanowi³ jego rodzony syn. przez ca³e ¿ycie raczej sam popycha³. . tylko od³o¿y³ aparat na przednie siedzenie i chwyci³ telefon komórkowy. .. . . Grzecznie.Prze¿yjê. kiedy cz³owiek obserwuje strumienie wody pod du¿ym ci nieniem na przedniej szybie. które by mu wszystko powiedzia³o.. . ale i tak spuchnie.odpar³ Randolph.. bo to chyba jednak zbyt radykalne posuniêcie. Krew ciek³a coraz wolniej.odezwa³ siê Duke.Komendancie . rozbryzgiwa³y na boki i tworzy³y w powietrzu têczowe ³uki.Nie wiem. A zemsta im dojrzalsza. .Skontaktuj siê ze szpitalem i spytaj.Nie czujê.Morrison siê tym zajmie . Randolph zamierza³ obrzuciæ komendanta spojrzeniem. to mo¿e po policjê stanow¹. Duke odsun¹³ go na bok. prze¿yjesz jako ? . trochê to przypomina³o myjniê samochodow¹. na zabawie do¿ynkowej bêdziesz ju¿ wygl¹da³a ca³kiem dobrze. .odezwa³ siê Rennie. Je li nie do Departamentu Bezpieczeñstwa Wewnêtrznego. .Stanowczo powinni my zadzwoniæ do jakich s³u¿b bezpieczeñstwa.Z³amany? . Kurczê. to ciê o nie zapytam. . Ta by³a niewielka.Ty siê tym zajmiesz.Jackie. i to ju¿! . Nie przejmuj siê. . jest ca³y. gdzie u licha ciê¿kiego jest nasza karetka! Ma byæ tutaj.Jackie. tym s³odsza. U miechnê³a siê s³abo..zawo³a³ Duke do Randolpha. ale stanowczo. ale za rozbitym samochodem od czego siê odbija³y.. Za jaki czas. jakby mnie przeszed³ pr¹d.Peter! . . i to natychmiast. . Tak czy inaczej zniewaga nie pójdzie w niepamiêæ. lecz podniós³szy na niego wzrok.Szefie. co to by³o? .

.krzykn¹³ Duke. Komendant widzia³. Proszê i æ za radnym Renniem. ¿eby siê cofn¹³. Sz³a jak zahipnotyzowana. A ty jeste radn ym miejskim. .zirytowa³ siê Rennie. pozwoliæ nam pracowaæ. . bibliotekarka. Lissa Jamieson.Nie rozumiem. . . Pod koniec zdania Duke podniós³ g³os i wskaza³ miejsce.powiedzia³. .Tak by to nazwa³.powiedzia³ Duke. jak wilgotniej¹ jej w³osy ci¹gniête w koñski ogon. Duke nie wiedzia³. ruszy³a w ich stronê. . G³o no i serdecznie. Ca³kiem wyra ny. co? A ja siê nauczy³em. a tutaj prawie nic! .Niez³a rozpsiajucha . Zatoczy³ rêk¹ szeroki ³uk. chyba wszyscy gapie mieli w rêkach telefony. ¿eby pamiêta³. Zatrzyma³a siê dos³ownie kilka centymetrów od miejsca.Lissa. tylko Lissa nadal udawa³a nimfê wodn¹. Uda³a. ale poszed³. . gdzie Henry Morrison rozci¹ga³ ¿ó³t¹ ta mê. stanêli bli¿ej ojca.Mam sygna³. Duke siê roze mia³. ¿e nie s³yszy. roz³o¿y³a ramiona.Id j¹ przyprowad . stój! . który mówi³ wyra nie. Tu¿ za jej plecami zamigota³a kolejna têcza. ale rzeczywi cie.zawo³a³a Lissa entuzjastycznie. Mgie³ka jak z nawil¿acza! Peter Randolph podniós³ wysoko rêkê z telefonem i pokrêci³ g³ow¹. omijaj¹c dwa wiêksze szcz¹tki samolotu. ale nie mogê siê po³¹czyæ. dlatego proszê. Pewnie dlatego ¿e wszyscy dzwoni¹. kto tu dowodzi. Randolph przybra³ wyraz twarzy. ¿e czasami jedynym sposobem na poradzenie sobie z rozpsiajucha jest miech. A potem wyci¹gnie profity.Tyle wody z tamtej strony. . Nie odgrywasz tu ¿adnej oficjalnej roli. inni robili zdjêcia. Duke ucich³. Je¿eli Perkins nie zapanuje nad sytuacj¹.Co w tym miesznego. o co ci chodzi! .Jedna z patrz¹cych. czy to mo¿liwe. kontrolê przejmie Rock.odpar³ Rennie zbyt g³o no. zanim wyci¹gnie kryszta³y albo co w ten deseñ. . proszê siê odsun¹æ.Wiem.Proszê pañstwa. Zaprowadzi pañstwa za ¿ó³t¹ ta mê. . lecz ci¹gle mia³ u mieszek na ustach. Ja. jedni gadali. .Nie szkodzi. Przynajmniej dopóki nie zjawi siê szeryf powiatu. gdzie strumieñ wody pod ogromnym ci nieniem uderza³ w powietrze. Na razie wystarczy. na lito æ bosk¹? . . wiem . .Zabierz j¹ stamt¹d.Ci¹gle zajête. Synowie Dinsmore'a odsunêli siê od niego.poleci³ Randolphowi. ¿e takie polecenia s¹ stanowczo poni¿ej jego szar¿y i godno ci. Po stronie Motton zatrzymywa³o siê na drodze coraz wiêcej wozów policyjnych z powiatu Castle.

Du¿y Jim Rennie czu³ ogromn¹ pokusê. by po dziecinnemu z³o liwie zerwaæ ta mê starannie rozci¹gniêt¹ przez Hanka Morrisona. ¿eby Henry musia³ j¹ przytwierdzaæ po raz drugi.oznajmi³ Duke. formuj¹c¹ na jezdni wilgotn¹ liniê.. . szybko zmieni³y siê one w pal¹cy ból po lewej stronie klatki piersiowej. Zaraz potem urz¹dzenie eksplodowa³o mu w piersiach z tak¹ si³¹. I uwa¿aj na ta mê. Z ust patrz¹cych wyrwa³o siê zgodne aaach! . A potem ciemno æ. Tutaj upad³a.przestrzeg³ go Rennie. Przeszed³ pod plastikiem. a tutaj. za nim ruszyli inni. Poczu³ ciarki..Bóg z tob¹. Czasu starczy³o mu tylko na to. wcale mi siê to nie podoba .. Wiêkszo æ ogl¹da³a siê przez ramiê. Kosztowa³o go to nieco trudu. spogl¹da³a na delikatn¹ mgie³kê przes¹czaj¹c¹ siê przez barierê umazan¹ rop¹. Rennie odszed³ sztywnym krokiem. mia³ czterna cie lat i jako Brzytwa by³ cz³onkiem niewielkiego. Nie chcia³bym. ¿eby do jego eleganckich spodni. jak lepiec szukaj¹cy drogi w nieznanym pomieszczeniu. 4 Dzieciak nazywa³ siê Benny Drake. Duke wolnym krokiem zbli¿y³ siê do miejsca. Nie zdo³a³. Krew.. gdzie Jackie z czym siê zderzy³a. Bo ja tego nie zapomnê. Tyle ¿e zamiast min¹æ.Duke. W ogóle mnie to nie obchodzi . ¿e rozerwa³o koszulkê z logo dru¿yny Wildcats. Jedn¹ rêkê mia³ wyci¹gniêt¹ przed siebie. za które zap³aci³ sze ædziesi¹t dolarów. Kilkoro co bystrzejszych. by przy pomnieæ sobie ostatnie s³owa Brendy: Uwa¿aj na rozrusznik . by uczciæ popo³udniowy mecz. przytrzymuj¹c go jedn¹ rêk¹. jak siê dzisiaj do mnie odnosisz. bo wydatny brzuch utrudnia³ ruchy.Zejd z miejsca zdarzenia. miêdzy nimi Ernie Calvert. zapamiêtaj sobie. strzêpy bawe³ny i kawa³ki cia³a uderzy³y w barierê. . ¿e owa linia pokrywa siê dok³adnie z granic¹ miêdzy Motton a Mill. ale siê powstrzyma³.. Duke chcia³ wymówiæ imiê ¿ony. zda³o sobie sprawê. poprzyczepia³y siê rzepy. tak jak mówi³a. któr¹ w³o¿y³ na siebie tego dnia. lecz prê¿nego klubu skateboardzistów. Miejscowa policja tolerowa³a ich . . Jednak nie zamierza³ jej obchodziæ dooko³a i dopu ciæ do tego. ale w my lach wyra nie ujrza³ jej twarz. U miechniêt¹.Komendancie.

W³¹czyli pr¹d .Generator siê w³¹czy³ . Nie piesz¹c siê. . w sumie. . którego w my lach nazywa³ Czarnoksiê¿nikiem z krainy Oz.Mama mnie uziemi. zostawiaj¹c na nim spory kawa³ek cia³a z ³ydki. ¿e Benny ju¿ bywa³ uziemiany.Boisz siê? .E. Raczej czê ciej ni¿ rzadziej. . . natomiast gdzie z oddali dobiega³o zawodzenie syren. W czasie poprzednie go marcowego zgromadzenia miejskiego ów dynamiczny duet zdj¹³ z porz¹dku obrad kwestiê wybudowania bezpiecznego miniparku dla deskorolkowców. poniewa¿ (wyt³umaczy³by. .Nie ma sprawy. ale te¿ ranê trudno by³o nazwaæ zwyk³ym rozciêciem. któr¹ nadal nazywa³ prokain¹.Awaryjne zasilanie szpitala i przychodni. inaczej Ry¿y. Oczyszczone z brudu i krwi nie robi³o ju¿ takiego przera¿aj¹cego wra¿enia. ale jeszcze wstrzykn¹³ trzy mililitry lidokainy z adrenalin¹ . Nie le.wyczyny mimo sprzeciwów ze strony radnych Renniego i Sandersa.skorygowa³ go Ry¿y. co? .spyta³ Ry¿y. . obaj podskoczyli. choæ postrzêpione brzegi nadal nie wygl¹da³y najlepiej.mieszankê przeciwbólow¹. Ambulans bêdzie potrzebny jak nic.Rewela .Mniej wiêcej tak. Twitch i Everett rusz¹ na pomoc. Przez jaki czas doros³y mê¿czyzna i nastolatek bez s³owa patrzyli na piêtnastocentymetrowe rozciêcie. .zgodzi³ siê mistrz Drake. . Luuuzik. Eric Everett. Nie za³atwi³ sobie nogi na cacy.No. ni¿ musia³.I to jest powód do strachu? . .zauwa¿y³ m³ody mistrz.Trochê . Alarm miejski ucich³. . Jesieñ dwa tysi¹ce dziewi¹ty. Zw³aszcza ¿e ten¿e m³ody mistrz Drake odstawi³ wilsona na betonie. gdyby komu poza swoj¹ ¿on¹ móg³ siê zwierzyæ z takiego braku lojalno ci) stale jest gdzie na zapleczu. .przyzna³ Benny Drake. mia³ trzydzie ci siedem lat i pracowa³ jako pomocnik u doktora Rona Haskella. spoooko .. Gdy nagle odezwa³ siê sygna³ stra¿y po¿arnej. pomy la³ Ry¿y. do kiedy jest wa¿ny ostatni zastrzyk przeciwtê¿cowy zaaplikowany mistrzowi Drake'owi. Doros³y. Nie chcia³ sprawiaæ dzieciakowi wiêcej bólu.Ry¿y mia³ pewno æ. Ry¿y siê za mia³. Aktualnie sprawdza³. Lepiej siê po pieszyæ z ch³opakiem. nas¹czy³ ranê. Dzieciak mia³ kredowobia³¹ twarz i chyba ³zy w oczach. Bêdzie bola³o? Ry¿y ju¿ mia³ schowaæ strzykawkê. Doskonale. .oceni³ Benny. a ja odwalam ca³¹ robotê ..

Proszê uprzejmie.Wyjd na chwilê . czujê.Jako emerytowany deskorolkarz by³ szczerze zainteresowany. . odprê¿ i ciesz lotem liniami Cathy Russell. .Rewela .doda³ po chwili. . . drobn¹ dziewuszkê na etapie gotyku i emo.Pola³ ranê roztworem soli fizjologicznej. dorzuci³ w my lach.uzna³ dzieciak. No.Mo¿emy zamieniæ dwa s³owa? . gdy rozleg³o siê niedba³e stukniêcie drzwi. Pan siê ze mnie nabija. . ale by³o bosko! . Benny nie zemdla³.Nie.poprosi³a Ginny. I na g³os rozs¹dku te¿. ¿e pochrapywa³ na kanapie gdzie w szpitalu imienia Cathy Russell.powiedzia³ Benny. Jeste odporny na ból. bez spodni. Co pewnie oznacza³o. . czas siê braæ do szycia.Zrobi³e full . krew cieka³a na ligninow¹ podk³adkê.Za³o¿ê ci sze æ szwów z mojej najlepszej nici nylonowej. Tyle ¿e raczej nie strza³y. Trzeba siê uporaæ z ch³opakiem jak najszybciej.Po³ó¿ siê. wyrówna³ skórê swoim ulubionym skalpelem numer dziesiêæ. zanim zaliczy³e glebê? . której g³ówn¹ ambicj¹ wydawa³o siê pope³nienie efektownego samobójstwa na desce z kó³kami.Nie nabijam siê. .W rzeczywisto ci s³ysza³ dwa. Zna³ Norrie. Ry¿y poda³ mu nerkê.pipe. Mo¿esz te¿ zemdleæ.. .Czujesz? . . . .Ile bêdzie szwów? Norrie Calvert mia³a dwana cie. ¿e na wizytach domowych. Zreszt¹ i nie zwymiotowa³. . kurczê. Ry¿y akurat przyk³ada³ steryln¹ gazê na ranê.pipe. . Pyskaty smarkacz. Od jakiego czasu Czarnoksiê¿nik g³ównie tam przebywa³ w ramach wizyt domowych.Mn¹ siê nie przejmujcie . Przycisn¹³ brzeg rany koñcówk¹ strzykawki. usun¹³ martwe fragmenty tkanki.Nie s³ysza³em. Siedzia³ na stole do badania. . przy podobnych okazjach nazywan¹ rzygownic¹.No. Na dzieciaka nawet nie zerknê³a. koniecznie zanim wpadnie i co urodzi. . A gdzie siê podziewa³ Czarnoksiê¿nik? Ginny twierdzi³a. tylko w bokserkach.Tyle nie bêdzie. bo wzrok mami.Benny siê rozpromieni³. ale wybuchy. .A teraz czujesz? . . a nastêpnie ukaza³a siê w nich g³owa Ginny Tomlinson.Tylko half .Ry¿y dotkn¹³ rany ig³¹. . . rozmiar cztery zero. . ca³kiem nic.Tylko nie patrz. A s³ysza³ pan ten strza³? Benny wskaza³ mniej wiêcej na po³udnie. niestety.Ja mam odlot. jak w zesz³ym roku wyfrunê³a w Oxfordzie.Chyba bêdê rzygaæ .

Potrzebny ambulans? Za jej plecami w rozs³onecznionej poczekalni matka Benny'ego z ponur¹ min¹ przegl¹da³a jak¹ gazetê o przes³odzonej ok³adce z nieokie³znan¹ piêkno ci¹. Jed . Wypadek dostawczaka.Gin powiedzia³a.Wiem tyle. Dougie Twitchell.Widzia³e kiedy rozbity samolot? . A w ka¿dym razie wbi³a w nie spojrzenie. siedzia³ na zderzaku starego ambulansu.Ani trochê . na granicy z Tarker's Mills.Skoñczysz dzieciaka? . jed . .Czyli w szpitalu w Norway.. Ry¿y wyszed³ za Ginny na korytarz. po czym wróci³a do przegl¹dania czasopisma. .. .. Wrzuæ drugi bieg. Jedziemy gdzie indziej. . W drugim rêku trzyma³ CB.. ale nikt nie prze¿y³. ale podziêkowa³a za dobre wie ci. gdy ch³opak skoñczy osiemnastkê. Ju¿ jest w drodze. gdzie na horyzoncie wznosi³ siê czarny gruby filar dymu. którego Jim Rennie oraz jego koledzy radni ci¹gle jako nie mogli zast¹piæ nowym. .Plany siê zmieni³y.Nabijasz siê ze mnie? Alva Drake podnios³a wzrok. Na granicy z Motton t e¿ mamy wypadek. . zgadza siê? . .Tak. . Samolot l¹dowa³ na szosie. .. . Na granicy z Tarker's Mills. . zaraz wrócê.Wskaza³ na po³udnie. . rozejrza³a siê dooko³a.Jasne. by jej powiedzieæ. South Paris. . ile ci Gin . braciszku. .Na drodze sto dziewiêtnastej..Mia³ pacjentów w Stephens Memorial.Doktor Rayburn? . Zderzy³y siê ciê¿arówka i samolot. . Jecha³ jakim dostawczakiem. Jeszcze na chwilê przystan¹³ obok pani Drake. zastanawiaj¹c siê. Alva nie wygl¹da³a. Pali³ papierosa. . migaj. wystawiwszy twarz do s³oñca.Dziwne. ci¹gnê³a brwi.ale ten cz³owiek na granicy z Tarker's Mills jeszcze ¿yje. a to mia³o swoje znaczenie.Benny.zapewni³a go Ginny. .Rzuæ ten zgubny na³óg i jedziemy . jakiego Ry¿y kiedykolwiek spotka³. Spokojna twoja rozczochrana. Ginny pokiwa³a g³ow¹. Z radia p³ynê³y g³osy nak³adaj¹ce siê jeden na drugi. Sied spokojnie. By³ najspokojniejszym pielêgniarzem. jakby mia³a zamiar skakaæ z rado ci. Twitch ju¿ czeka. zwany w skrócie Twitchem.Mam te¿ informacje o innych wypadkach.Nie ma sprawy. cz y m¹¿ pomo¿e jej uziemiæ Benny'ego do czasu. ¿e Benny siê wyli¿e.zarz¹dzi³ Ry¿y.Wiesz dok¹d? Twitch pstrykn¹³ niedopa³kiem.

¿e tam wszyscy zginêli.powiedzia³ Ry¿y. ¿e Perkins potrzebuje pomocy.W³a nie on. . Ca³y czas s³uchali radia.. jednak wiêkszo æ najprawdopodobniej przyci¹ga³ zapach krwi. To nie jest mo¿liwe. . . no a e on jest szefem policji. . a Peter Randolph twierdzi. W po³owie drogi do drzwi ambulansu wyj¹³ paczkê papierosów. co stanowi³o aktualnie standardow¹ procedurê postêpowania. . . Ruch by³ do æ du¿y. .. .uzna³ Twitch. Zapewne niektórzy z jad¹cych rzeczywi cie mieli jakie sprawy do za³atwienia.Twitch. Ry¿y niewiele wy³awia³ z nieprzerwanego potoku s³ów..stwierdzi³ Twitch. Pielêgniarz spojrza³ na niego smutno. mo¿na by³o spokojnie rozsmarowaæ na chlebie. gdzie szosa numer sto siedemna cie dochodzi³a do sto dziewiêtnastej. a mo¿e nie.Nie ma palenia w karetce . . A w ka¿dym razie jej skutki. ale wygl¹da na to. . lecz bardzo szybko poj¹³.Ach. co siê sta³o .Moje ulubione cudzesy. . rozruszniki nie wybuchaj¹. ¿e tak w³a nie siê sta³o.Na s³u¿bie.. To. ty jeste nienormalny.. dziêkujê.sprecyzowa³ Ry¿y. Trudno. darowanemu koniowi nie zagl¹da siê w zêby. Je li o mnie chodzi. . to przewidywania nie s¹ najbardziej optymistyczne. Zginê³o dwóch ch³opaków. Jak cz³owiekowi wybuchnie rozrusznik w klacie. co z nich zosta³o. Nieustraszonym dowódc¹. 5 Z wyj¹c¹ syren¹ przemknêli przez wiat³a na skrzy¿owaniu w centrum miasta. ca³kiem jak muchy.Cz³owieku.przypomnia³ mu Ry¿y. wystarczy.Wobec tego mo¿e Perkins nadal ¿yje i faktycznie siê na co przydamy . ¿e bêdzie pracowa³ jeszcze d³ugo po czwartej. .powiedzia³ Twitch .Chyba ¿e siê podzielisz . oczywi cie przy otwartych oknach.Komendant Perkins? . jakby od tego zale¿a³o ich ¿ycie.Wykoñczysz mnie . nie wiem. wiêc nie ma po co. Obaj zaci¹gali siê papierosami. marlboro.Mo¿e tak. Twitch westchn¹³ i poda³ Everettowi paczkê. samochody zmierza³y g³ównie na po³udnie. staruszku.Widzia³em . Ginny powiedzia³a.ale jedno jest pewne: zobaczymy prawdziw¹ katastrofê lotnicz¹.odpar³ Ry¿y. Twitch bez k³opotu min¹³ .Twitch.

Ty idziesz dalej? . .Ja nie chcia³em! Cofam to! . .Muszê wracaæ.. Pó³nocny pas szosy numer sto dziewiêtna cie by³ zastanawiaj¹co pusty. Obaj spojrzeli na wie¿y s³up dymu. I w ogóle. . ¿e znajdziesz koniec? Barbie milcza³ jaki czas. Z bezchmurnego nieba spad³ na ziemiê ognisty deszcz. 6 . .Jezu! Przepraszam! . Przez chwilê Ry¿y widzia³ wymalowan¹ na burcie trzynastkê i oko CBS. ale nos mnie dobija.Ci¹gle masz nadziejê. Bohaterscy paramedycy walcz¹. Potem maszyna wybuch³a.dorzuci³ jak dziecko. ¿e wygl¹da³ jak ogromny paluch... Barbie chêtnie by u ciska³ staruszka i poklepa³ go po plecach. . opu ci³ je gestem pe³nym bezradno ci.cztery wozy jad¹ce w kolumnie. Przynajmniej ona wydawa³a siê we wzglêdnie dobrym stanie. Stali naprzeciwko siebie. mam nadziejê. . otrzyma niezbêdn¹ pomoc.powiedzia³. mig³owiec.. ale teraz.No to powodzenia.Chcia³bym ci u cisn¹æ rêkê jeszcze . Nie piesz siê. chocia¿ za³amana po stracie przyjació³ki.Gendron uniós³ czapkê. o Wielki Ry¿y! . . Oczy tonê³y w ciemnych obwódkach. .Tak..Niez³y wstrz¹s . Odeszli z miejsca wypadku na drodze sto siedemnastej. ¿e Elsa Andrews. No i nie jestem ju¿ taki m³ody. . który pewnie znalaz³ siê ju¿ nad miejscem wypadku. Odpoczywaj po drodze.Podniós³ rêce.No to wracaj.mig³owiec wiadomo ci. gdy upewnili siê.. Gdyby tylko móg³. Gendron za mia³ siê szczekliwie. Nos mu spuch³ do tego stopnia. Z pocz¹tku by³ pewien. Powoli.Wskaza³ w górê. .Patrz. . Bêdziemy w informacjach o szóstej..krzykn¹³ Twitch. Gendron zdj¹³ czapkê Sea Dogsów i otar³ ni¹ blad¹ twarz ze smugami krwi. .Jak dla mnie mig³owiec by³ ostatnim gwo dziem do trumny. . jedyna ocala³a. wpad³ w korkoci¹g. . Na tym skoñczy³ siê lot na skrzyd³ach wyobra ni.Tak. .Wybacz..

Rozdzielili my siê. Od czasu do czasu zbacza³ na zachód i dotyka³ ciany odgradzaj¹cej Chester's Mill od wiata zewnêtrznego. . Zapamiêtasz? Gendron pokiwa³ g³ow¹. ¿e sprawa jest pilna i dzwonisz w imieniu kapitana Dale'a Barbary.Barbie na chwilê pogr¹¿y³ siê w my lach. Teraz jest tam . Ci¹gle by³a. To znaczy wtedy. .Tak. . 7 Trafi³ na le n¹ dró¿kê wiod¹c¹ mniej wiêcej równolegle do bariery. .Hej.Wskaza³ mniej wiêcej na przestrzeñ za jego plecami. jak bêdziesz mia³ pod rêk¹ telefon? .Przez chwilê s³ucha³. Powodzenia. roladki czekoladowe Ho Hos.Mój przyjaciel i ja zaczêli my na wschód st¹d. Coksem. Ca³y czas mamy kontakt przez telefon. wyra nie rzadko u¿ywana.Zakoñczy³ rozmowê. Na pniaku siedzia³ jaki m³ody cz³owiek w koszulce z George'em Straitem i zajada³ te ostatnie.potwierdzi³ Barbie. czyli Tarker's Mills. M³ody cz³owiek kiwn¹³ g³ow¹ i wdusi³ przycisk na telefonie.przed zachodem s³oñca. Barbie uniós³ palce do czo³a i ruszy³ w drogê.Ja te¿. Jaki dobry samarytanin zabra³ kie rowcê wywróconego dostawczaka le¿¹cego po drugiej stronie bariery. . . . . gdzie na sto dziewiêtnastej znajdowa³a siê granica z miastem siostrzanym Chester's Mill.Jasne.Zrobiê to.Dusty? Jeste tam ju¿? .Ta niewidzialna ciana jest wszêdzie? Granica zamkniêta? . Podniós³ wzrok na Barbiego. na asfalt wysypa³y siê psie chrupk i Devil Dogs. Przyszed³ pan stamt¹d? . . krokiety Twinkies i krakersy z mas³em orzechowym. ale i tak sz³o siê ni¹ lepiej ni¿ przez zaro la. . pierniki Ring Dings. Popro o rozmowê z oficerem ³¹cznikowym. a do tego przestraszony i rozczarowany. . w rêku trzyma³ telefon komórkowy. nadal szukaj¹c tego.Móg³by co dla mnie zrobiæ. a jego o kontakt z pu³kownikiem Jamesem O. On poszed³ na po³udnie. By³ wyra nie zmêczony. Wóz zosta³ na drodze jak wielkie martwe zwierzê. Tylne drzwiczki by³y otwarte. Przystan¹³ w miejscu.Zadzwoñ do bazy wojskowej w Fort Benning. Powiedz.Okay. . By³a pozarastana. kiedy siê uda po³¹czyæ. ¿o³nierzu.Z drugiego koñca miasta . w czego odnalezienie przesta³ ju¿ wierzyæ. .

. Barbie zdawa³ sobie sprawê. bo i nie musia³. Mówi. ale mocno w to w¹tpi³. Barbie jako wcale nie by³ zdziwiony. Jego zdaniem mieszkañcy Chester's Mill zostali odciêci od wiata. ¿e zbiera siê t³umek. Nic nie powiedzia³. ¿e teoretycznie mogli omin¹æ jakie wyrwy wielko ci drzwi lub okien.Nie znalaz³e ¿adnej dziury w tej cianie? M³odziak tylko pokrêci³ g³ow¹. .gdzie siê rozbi³ mig³owiec.

pracowa³o ich co najmniej dziesiêæ. W takim razie nie wróci za ladê przez jaki czas. W zasadzie nie by³a leniwa. lekko wytr¹cony z równowagi. Anson Wheeler. czy miejscowy klub sportowy Twin Mills Wildacts. Chocia¿ ta ostatnia wcale nie potrzebowa³a katastrofy. kto znajdzie siê na miejscu katastrofy. a i tak przy córce móg³ robiæ za Einsteina. zw³aszcza pod nieobecno æ Angie i Dodee Sanders. tote¿ nale¿a³o siê obawiaæ o stan ka¿dego dania bardziej skomplikowanego ni¿ fasola z kie³bas¹. Mo¿e wysz³a z miasta przed zamkniêciem bariery. . nowe samochody. w tle mia³ ci¹gle jeszcze dymi¹cy wrak ciê¿arówki. Wszed³ do rodka. chocia¿ mia³ skoñczone najmarniej dwadzie cia piêæ lat. kto zamówi³ niadanie na kolacjê i musia³ stawiæ czo³o jajkom wysma¿onym przez Ansona. A je li chodzi o liczbê szarych komórek. Niesforne kosmyki uciek³y jej spod siatki. obejmuj¹cych szeroki wachlarz tematów: politykê. Red Sox. Za kontuarem powinna staæ Angie McCain. Mimo wszystko dobrze. Rose obs³ugiwa³a go ci przy sto³ach. nie by³ zagro¿ony cz³onkostwem w Mensie. od czasu do czasu wracaj¹c za ladê. zrobi³a siê szósta. ¿e w ogóle tutaj by³. o¿ywia³ j¹ tylko pomr generatorów. S¹dz¹c po natê¿eniu d wiêku. Nie us³ysza³ znajomych rozmów o wszystkim i o niczym. natomiast Sweetbriar Rose by³o jasno i t³oczno. Brakowa³o te¿ miechu. czyli posi³ek tradycyjnie serwowan y w Sweetbriar Rose w sobotnie wieczory. Biada temu. jakie piêæ kilometrów.GRAMY RAZEM 1 Barbie wróci³ sto dziewiêtnast¹ do centrum miasta. Jej ojciec. rakiety Patriot. Sta³ na drodze numer sto dziewiêtna cie. by³ w kuchni. przynajmniej od czwartej do zamkniêcia. wie¿o nabyte wiertarki. Zanim dotar³ na miejsce. ceny paliwa. którego Rose nazywa³a dzieciakiem. ale trudno je j siê by³o skupiæ. ale nie by³o po niej ladu. w niego wszyscy siê wpatrywali. jak ka¿dy. Main Street wieci³a pustkami. Sygnalizacja wietlna na skrzy¿owaniu dróg sto dziewiêtna cie i sto siedemna cie nie dzia³a³a. by i tam przyj¹æ zamówienie. Ani jednego wolnego stolika. Celtics. ¿eby siê urwaæ z pracy. Na ekranie widnia³ Anderson Cooper z CNN.. lokaln¹ ekonomiê.. Nad kontuarem wisia³ telewizor. Wygl¹da³a na zaganian¹ i zmêczon¹. no có¿. pi³y elektryczne i inne urz¹dzenia stanowi¹ce tre æ ¿ycia wielu mê¿czyzn. Andy Sander pierwszy radny Mill.

Wznowimy nadawanie mo¿liwie najszybciej. W pewnej chwili jaki oficer wszed³ w kadr. Podsumowuj¹c fakty . Rose siê w nim podkochiwa³a i codziennie po po³udniu nastawia³a odbiornik na The Situation Room . niezmiennie z kamienn¹ twarz¹.Na ekranie telewizora mig³owce l¹dowa³y za plecami Andersona Coopera. Wygl¹da³y jak pave lowsy.odezwa³ siê Cooper . Teren. Tego wieczoru Wolfie mia³ pod szyj¹ krawat. A w górnym prawym rogu ekranu mruga³o na czerwono s³owo NAJ WIE‾SZE. Wojskowy by³ pu³kownikiem. ciê¿kie mig³owce transportowe. nieca³e sto metrów od tego. Barbie o ma³o siê nie za mia³. którymi Barbie wylata³ swoje w Iraku. co mia³ do powiedzenia. Wszyscy znali ten przydro¿ny bar ze sklepikiem. gdzie znajduje siê bar U Raymonda. a i reszta jego ubrania podejrzanie przywodzi³a na my l sobotni¹ imprezkê przy grillu. na którym znajdujemy siê w tej chwili. Miejsce Andersona Coopera na ekranie zaj¹³ Wolf Blitzer. zosta³ objêty klauzul¹ bezpieczeñstwa narodowego. jak zwykle. W ród zebranych w Sweetbriar Rose przeszed³ niespokojny pomruk. Gdyby Barbie teraz zobaczy³ Coksa. Barbie doskonale rozumia³ jego przyczyny. poczu³by siê kompletnie sko³owany. ju¿ na obszarze Motton . Mówi³a o nim mój Wolfie . Wolf? . zakry³ Cooperowi mikrofon d³oni¹ w rêkawiczce i powiedzia³ mu co do ucha. ale wyj¹tkowo le zawi¹zany. posy³aj¹c w eter miêkkie wi niêcie. Pij naj wie¿sze piwo. i ods³oni³ mikrofon.dzisiaj wczesnym . a teraz przekazujê g³os do Waszyngtonu. Wyszed³ z kadru. jak neon nad tawern¹. rozwiewaj¹c mu gêste siwe w³osy i nieomal go zag³uszaj¹c. Bywalcy Sweetbriar Rose znowu mruknêli unisono. a¿ do miejsca.odezwa³ siê ulubiony dziennikarz Rose . Na czerwonym pasku pod obrazem z kamery p³ynê³y s³owa: JEDNO Z MIAST MAINE W NIEWYJA NIONY SPOSÓB ODCIÊTE OD WIATA. wabi¹cy klientów napisem w oknie: ZIMNE PIWO GOR¥CE KANAPKI WIE‾A PRZYNÊTA. Ten na wizji powiedzia³ reporterowi. Otrzymali my informacjê . ale nie tym szczególnym. to nast¹pi³ koniec wiata. Je¿eli cz³owiek w mundurze zakrywa mikrofon s³awnemu reporterowi telewizyjnemu nawet bez ladowego za pozwoleniem .¿e przedstawiciele mediów musz¹ siê wycofaæ oko³o pó³ kilometra. Wojskowy beton. Barbie zna³ to spojrzenie. co w braku lepszego okre lenia nazwali my barier¹.

wiêc musia³a stan¹æ na palcach. ¿e rozumie. Na jej twarzy ukaza³a siê pe³nia szczê cia oraz niek³amana ulga.Myra Evans naprawdê nie ¿yje? . Wstrz¹saj¹co trze wego.zapyta³ Barbie trochê nie mia³o. . od Lewiston .Tak . ¿e porównywalny ze znakiem firmowym.Widzê. . oczy mia³a wielkie jak spodki. .zgodzi³ siê Barbie.odezwa³ siê kto . dlaczego musi znikn¹æ z miasta. które najbardziej go interesowa³y. Jego starszy brat. tak dla niej charakterystyczny. Oczywi cie wiedzia³a o jego po¿egnaniu z miastem. co Barbie chcia³ us³yszeæ: ¿e przestrzeñ powietrzna nad Chester's Mill zosta³a zamkniêta. Zamar³a w pó³ kroku.Wcze niej. bo Wolfie w³a nie przeszed³ do informacji. prowadzi³ jedyn e w mie cie przedsiêbiorstwo pogrzebowe. du¿o wcze niej . .zapyta³ kto inny. A potem na jej twarzy pojawi³ siê tajemniczy u mieszek. Fern pomaga³ mu czasami. Dok³adnie rzecz bior¹c. Gdy Barbie mija³ stolik Julii Shumway. z dwoma talerzami w d³oniach i dwoma kolejnymi na przedramionach.. ¿e Chester's Mill pana nie wypu ci³o. . I po raz pierwszy od dziewiêciu lat zarz¹dzono czerwony alarm antyterrorystyczny.potwierdzi³ Fernald Bowie. o czym chcia³a mieæ. A potem uzna³a. Barbie te¿ chcia³ pos³uchaæ. ¿e zostawi³ j¹ z rêk¹ w nocniku. Rose. Stewart Bowie. Tak siê czuje cz³owiek po powrocie do domu. .popo³udniem. . w³a cicielka i wydawca Democrata w jednej osobie obrzuci³a go znacz¹cym spojrzeniem. By³a pulchna i niewysoka. je li by³ trze wy. Rose dojrza³a go. Powiedzia³ to. ¿eby go u ciskaæ. Du¿a przyjemno æ. nios¹c do stolika dla czterech osób. chcê pos³uchaæ. ca³a przestrzeñ na zachodni¹ czê ci¹ stanu Maine i wschodni¹ New Hampshire. by siê przekonaæ. W koñcu przecie¿ to w³a nie ona. Prezydent zosta³ powiadomiony o sprawie. fasolê z kie³bas¹ plus jaki poczernia³y kawa³ek padliny. ¿e Julia Shumway mia³a pojêcie o wszystkim. mniej wiêcej o godzinie pierwszej.. chocia¿ by³ dla niej zwyk³ym w³óczêg¹ z paroma nagryzmolonymi referencjami w plecaku. a tego wieczoru wygl¹da³ na trze wego. .Na to wygl¹da . Jedno i drugie podnios³o Barbiego na duchu. Odstawi³a talerze na pierwsze z brzegu wolne miejsce i po pieszy³a do Barbiego.Auburn po North Conway. mu zaufa³a i da³a pracê. oblê¿onego przez sze æ. Potem siê u miechnê³a. Mimo wszystko Barbie ci¹gle mia³ wra¿enie.B¹d cie cicho.Masz jeszcze gdzie mój fartuch? . Spêdzi³ tu do æ czasu. Nikt by nie chcia³ mieæ wroga w osobie tatu ka Juniora Renniego. który swego czasu móg³ byæ kotletem wieprzowym.Dobry Bo¿e! Kogo to moje piêkne oczy widz¹! Dale Barbara! . pomy la³.

Niewa¿ne. . jeszcze potrz¹sn rêk¹ Barbiego. .. Barbie za mia³ siê wdziêczny za ¿ywio³ow¹ reakcjê. . Ju¿ wysiada³em.Zamówienie! . Zanim wyszed³ z kuchni. ¿ebym znikn¹³ na dobre. Rose. ¿e ciê widzê . Odezwa³ siê dzwonek wisz¹cy w przej ciu.. Ech. . gdyby by³a o dziesiêæ lat m³odsza. odsun¹³ siê na odleg³o æ ramienia. Nawet piêæ. Barbie pos³usznie zasalutowa³. chwyci³ ³opatkê do grilla. przyj¹³ zamówienia przy barze. cz³owieku. W ¿yciu nie by³o takiego t³umu.. który powinien ju¿ znajdowaæ siê na ³onie rodziny.. Anson odst¹pi³ od grilla z nieskrywan¹ ulg¹. to co ? . min¹³ kontuar i zluzowa³ Ansona Wheelera w kuchni.Du¿y Jim i Junior nie bêd¹ zachwyceni . . Barbie za³o¿y³ fartuch na szyjê..Rose nadal szepta³a.Tak. Powiedzia³ mu.Anson nie by³ znawc¹ Biblii.To jak.Niewiele brakowa³o. Wybra³ Sea Dogs. zanim nas wszystkich potruje. a tak¿e za dyskrecjê .Pojêcia nie masz. a potem pomóg³ Rose na sali. . bo akurat w tej chwili sta³ siê dla zebranych w restauracji mieszkañców Mill wa¿niejszy od ich miasta na ogólnopañstwowym kanale telewizyjnym.szepnê³a.zauwa¿y³. . jak siê cieszê. Strzeli³ stawami palców. .My la³am. . . ale zaliczy³em falstart. . które wyrobnikom przy grillu w Sweetbriar Rose s³u¿y³y jako czapki kucharskie. Przekrêci³ j¹ daszkiem do ty³u. Opowiem ci pó niej.Dziêki Bogu. Nakarmimy piêæ tysiêcy g³odnych. Wypu ci³ j¹ z objêæ. je li tylko Anson przyk³ada³ rêkê do zmian stanu ¿ywno ci pod wp³ywem ciep³a. Trzeba wyrzuciæ z kuchni Ansona.Przyda mi siê twoja pomoc. które nazywa³ gotowaniem. Znajdowa³ siê w niej spory wybór czapek baseballowych... zamykaj¹c j¹ w obu d³oniach. masz gdzie ten mój fartuch? Rose otar³a k¹cik oka i kiwnê³a g³ow¹. .powiedzia³a Rose.Widzia³e . my l¹c o Paulu Gendronie.. pierwsz¹ karteczkê z zamówieniem i zabra³ siê do pracy. Barbie u cisn¹³ j¹ równie serdecznie i cmokn¹³ w czubek g³owy.Du¿y Jim Rennie mo¿e mnie poca³owaæ! . zawi¹za³ troki na plecach i otworzy³ szafkê nad zlewem. ¿e ciê ju¿ nie zobaczê. Na grillu zawsze by³ potworny ba³agan. .Uszy do góry. Na razie jednak ¿adnego z Renniech nie by³o w pobli¿u.. I ca³e szczê cie. ¿eby ogarn¹³ ladê.Co? .krzyknê³a Rose.

¿e chcê do mamusi. Popatrzy³ chwilê na ostatnich czterech czy piêciu bywalców. przy których pracowa³y generatory. . Albo skoñczy³ jak Chuck Thompson i jego uczennica. tworz¹ce i izoluj¹ce obszar chroniony. O Thompsonie mówiono w CNN. czyli dobr¹ godzinê pó niej ni¿ zwykle. Zdjê³a z g³owy siatkê i u miechnê³a siê do Barbiego. gdzie w wiêkszo ci budynków znajdowa³y siê mieszkania. Pewnie bym wtedy zd¹¿y³. A czerwona plama keczupu przy brzegu talerza wygl¹da³a jak krew. bo tam jasne bia³e wiat³o utworzy³o b¹bel nad drog¹ numer sto dziewiêtna cie.. Nagle jako przesta³ mieæ ochotê na frytki. Barbie w³a nie siêga³ po jedn¹. Mog³a mnie podwie æ. W oknach na pierwszym piêtrze. Barbie zamkn¹³ drzwi. jak przechodz¹ przez ulicê i kieruj¹ siê w stronê placu miejskiego.Gdyby siê nie zjawi³. w koñcu skuli³abym siê w k¹cie i p³aka³a. Wszyscy stali zwróceni na po³udnie. wiat³a awaryjne pali³y siê w sklepie wielobran¿owym Burpeego. gdzie ju¿ zebra³o siê oko³o piêædziesiêciu osób. A jak izolowaæ obs zar chroniony noc¹? Có¿.stwierdzi³a. odwróci³ tabliczkê z napisem OTWARTE na stronê z informacj¹ ZAMKNIÊTE. I w ogóle na cokolwiek. . Uwolnione od czapki baseballowej w³osy spad³y mu na ramiona. ¿e jej mama wybiera siê dzi na lekcjê latania. . W kilku budynkach. ³ami¹c zakaz palenia tytoniu w miejscach publicznych. w supermarkecie Food City u stóp Main Street Hill. Anson czy ci³ kontuar.2 Piêtna cie po dziewi¹tej. . ale dzisiaj to dopiero dosta³am w ko æ . ¿e to nie s¹ reflektory telewizyjne. b³yszcza³o elektryczne o wietlenie. ale latarnie nie wieci³y. a by³bym wyjecha³. ¿e czwartego lipca prze¿yli my apogeum. Rose usiad³a przy stoliku po rodku sali.Barbie u miechn¹³ siê do wspomnienia. migota³y p³omyki wiec. Jestem pewna.Niewiele brakowa³o. Martw¹ strefê. Spotka³em blondynkê w fordzie. zapali³a papierosa.. w ks iêgarni Mill New & Used Books. Barbie oceni³. . Na stole miêdzy nimi sta³ talerz z frytkami. Dodee powiedzia³a mi wczoraj. Fatalne okre lenie. tylko wojskowe. Rose pozby³a siê ostatnich go ci. który usiad³ naprzeciwko. ale Barbie przecie¿ nikomu nie powie. . Rose jednak wiedzia³a swoje. na stacji benzynowej Gas & Grocery.To by³a Claudette Sanders. oczywi cie ustawiaj¹c posterunki i o wietlaj¹c martw¹ strefê. Dla odmiany na Main Street panowa³a nienaturalna ciemno æ. Kobiety ponoæ jeszcze nie zidentyfikowano.My la³am. Zamar³ w pó³ gestu.

ale zaraz sobie przypomnia³. i pojechaæ do Auburn Mall . Niektórzy przypuszczali..Nie. a wszyscy bez przerwy nadawali przez ró¿ne nokie.Rose wzruszy³a ramionami.. . ¿e w kuchni s³ysza³. . Barbie mia³ swoje przypuszczenia na ten temat: zaistnia³a sytuacja zagra¿aj¹ca bezpieczeñstwu narodowemu w czasie gdy ca³y kraj mia³ paranojê na punkcie terroryzmu. Angie.Bêdziesz jeszcze jad³? . Chocia¿ przyznajê. rozsiewaæ plotki bêd¹ce powodem jego k³opotów na parkingu przed Karczm¹ Dippera. i wszyscy gramy razem . wcale siê tego nie spodziewa³am.. Gdy ¿ar sykn¹³ z cicha. ¿e zwymiotuje. rozg³o ni WCIK.Czy pan Sanders wie. zw³aszcza przy tych k³opotach z telefonami. ale my l. Niektóre po³¹czenia przebija³y si na zewn¹trz. . ale by³abym zdziwiona. puszczaj¹cych muzykê country. . których zjecha³o siê ju¿ pewnie kilka setek. ¿e to przez pracowników telewizji.Miasto nie jest wielkie. ¿e w samolocie by³a Claudette? . wskazuj¹c frytki. ¿ona przewodnicz¹cego Rady Miejskiej.Miasto nie jest wielkie.Kto j¹ tam wie? . . rzecz jasna. . Nie by³o miêdzy nimi. iPhony i blackberry.. jak go cie na sali narzekaj¹ na k³opoty z po³¹czeniami komórkowymi. Wiêkszo æ ludzi przyjê³a. S³owa pochodzi³y ze starej piosenki Jamesa McMurtry'ego. Barbie u miechn¹³ siê lekko i za piewa³ nastêpny kawa³ek.Pewna nie jestem. ¿e tamte czê ci cia³a to by³a matka Dodee.Ja te¿ . która prawie na pewno pomog³a swojej najlepszej przyjació³ce. ale w miarê up³ywu czasu coraz mniej liczne. . Straci³em apetyt. Barbie nie kocha³ nad ¿ycie ani wiecznie u miechniêtego Andy'ego Sandersa. ³apiesz w czym rzecz? . Zgasi³a papierosa w keczupie. chocia¿ w³a ciwie nie by³o na co patrzeæ.Oczywi cie Dodee mog³a te¿ uznaæ. Odwróci³ g³owê. Za oknem królowa³a ciemno æ. gdyby to do niego jeszcze nie dotar³o. dochodzi do blokady czêstotliwo ci.. ¿e skoro wszyscy usi³uj¹ siê gdzie dodzwoniæ w tym samym momencie. która minionego lata cudem jakim na dwa miesi¹ce wyp³ynê³a na fali w kilku stacjach zachodniego Maine.. Barbie przez jeden straszny moment mia³ wra¿enie..Nie da³a znaku ¿ycia. .. popatrzy³ przez okno na Main Street. . ani ponurej Dodee. ¿e mowa o linii naziemnej. któr¹ ci¹gle podsuwa³a mu pamiêæ.Zanuci³a niskim. kotku. Barbie w pierwszym odruchu przyj¹³.stwierdzi³a Rose. ¿e ma w nosie pracê. Ta noga w zielonej nogawce.stwierdzi³a Rose. d wiêcznym g³osem: . . motorole. bo James McMurtry nie nale¿a³ do artystów popieranych przez radio jezusowe.spyta³a Rose..Dlatego Dodee nie przysz³a.

Skoro Rose uzupe³nia³a gaz niedawno.Dlaczego pytasz? . Przez jaki czas milczeli. ale przedtem trzeba wszystko przygotowaæ. pompy. . ale akurat to by³o najwiêksze zmartwienie.. mo¿ecie zostaæ. Pi¹ta godzina to bardzo wcze nie. móg³ to byæ kto inny.Jak szybko go zu¿ywasz? Masz pojêcie? . Bo jest kobiet¹ m¹dr¹ i praktyczn¹.Ja dziêkujê za prezydenta .Pr¹d dostarcza ci generator. Ogrzewanie. Tylne drzwi te¿. ¿e stopieñ prawdopodobieñstwa by³ niema³y. kogo zna³. W niedziele Sweetbriar Rose otwierano o siódmej. By³ z tym huk roboty. . Barbie przeprowadzi³ wyliczenia. na jaki tema t ta ponura mina? .Kiedy ostatnio uzupe³nia³a propan? . .Daj spokój. Matka Dodee Sanders.oznajmi³ Anson zza lady. Przynajmniej na jaki czas.stwierdzi³a Rose.Rose. A generator zu¿ywa gaz. Co jeszcze? Owszem. kotku.Bêdzie musia³ kazaæ Bogu b³ogos³awiæ Amerykê beze mnie. mia³a dwa i pó³ tysi¹ca litrów gazu do dyspozycji. . bo wtedy piek³o siê bu³eczki cynamonowe. ws³uchani w jednostajny pomruk nowiutkiego generatora. ka¿dy o pojemno ci tysi¹ca dwustu piêædziesiêciu litrów. jutro jest dzieñ jak co dzieñ.. je li macie ochotê poogl¹daæ prezydenta. Jezu Chryste. piece. Mam prawie pe³ne zbiorniki. Z kuchni dochodzi³ jednostajny pomruk zmywarki do naczyñ. wszyscy gramy razem . Tylko potem zamknijcie porz¹dnie. lodówki. Gorzej. Dwa i pó³ tysi¹ca litrów propanu nie wystarczy na wieki. ¿e trudno by³o przewidzieæ. Dobrze. ¿e potê¿na maszyna mo¿e w³a nie wykonywaæ ostatnie swoje zadanie. Jutro pogadamy.Co jednak dojrza³a w jego twarzy takiego.Dobra. wiat³o. Zaczê³a siê podnosiæ. ¿e usiad³a. je li noc¹ zrobi siê ch³odniej. . . Barbie u wiadomi³ sobie.O pó³nocy bêdzie przemawia³ prezydent .W zesz³ym tygodniu. Sweetbriar Rose dysponowa³ dwoma po³¹czonymi zbiornikami. Trzeba przekonaæ Rose do tej decyzji. A je li nawet nie pani Sanders lecia³a senec¹. Miasto nie jest wielkie. . walenie kotka za pomoc¹ m³otka.Ch³opcy. ale zrozumie jej sens. . musimy pogadaæ o jutrzejszym dniu. Jaki by³ stopieñ prawdopodobieñstwa? U wiadomi³ sobie. Zw³aszcza w niedziele. Nie bêdzie zachwycona. Wreszcie okruch szczê cia w dzieñ naje¿ony nieszczê ciami ca³ego miasta. .. ile jeszcze nieszczê æ ic czeka.

Na górze zrobiê to samo.Bo le patrzysz. idzie na nim wszystko.Anse.. I nagle u wiadomi³ sobie. Mniej wiêcej od po³udnia. Za³apa³a w lot.powiedzia³. .spyta³a Rose. A je li miasto nie zostanie otwarte przez miesi¹c. . wiêc siedzieli w pó³mroku.przynajmniej zdaniem Barbiego . Mniej wiêcej sto litrów propanu posz³o od czasu. zostaw tylko w kuchni.. teoretycznie zdo³a przetrzymaæ trzy tygodnie.Przy siedemdziesiêciu procentach wykorzystania mocy. Czyli zosta³o dwa tysi czterysta litrów. . Barbie u miechn¹³ siê. . Przyjrza³a siê obliczeniom. . Akurat Anson wygasi³ wiêkszo æ wiate³. Nie wszyscy bêd¹ chcieli.. . odk¹d pad³o zasilanie miejskie.Prezydent Stanów Zjednoczonych ma wyg³osiæ przemówienie . Je li do osiemdziesiêciu . Od dziesiêciu lat by³a wdow¹. Teraz.stwierdzi³ Anson.Spala siedem i pó³ litra propanu na godzinê .zdziwi³ siê Barbie. O pó³nocy. który . Rose odwróci³a zapiski w swoj¹ stronê. Barbie pokiwa³ g³ow¹. ¿e wielu mieszkañców miasta pope³ni ten sam b³¹d. od razu. Nawet trochê wiêcej. Nie wszyscy w Mill zrozumiej¹ sytuacjê.Nie zapomnij o termostacie! . ¿e jutro rano.Przeczyta³em na tabliczce znamionowej. .Nie wydaje siê wam. Wy³¹cz ca³kiem. . Odwróci³ jedn¹ z papierowych podk³adek z napisem: CZY ZNASZ DWADZIE CIA NAJPIÊKNIEJSZYCH MIEJSC W MAINE? i zacz¹³ liczyæ.Co kombinujesz? .No dobra...Dosiad³ siê do nich Anson Wheeler.Anson nie wygl¹da³ na przekonanego.Idê gasiæ wiat³a . I przestaw termostat w piecu grzewczym na dziesiêæ stopni. gdy pojawi³a siê bariera.. a najpó niej po po³udniu?.zawo³a³a za nim Rose. . mieszka³a nad restauracj¹. uniós³ do góry kciuk. Czym ci to pachnie? . . Albo nie. poga wszystkie wiat³a. wiêc pewnie bêdzie jakie dziesiêæ litrów na godzinê. .Sk¹d wiesz? .by³ przera¿aj¹c . . Rose zareagowa³a natychmiast.powiedzia³ Barbie.co oznacza³oby zamykanie lokalu miêdzy niadaniem a obiadem i potem do kolacji . Potem podnios³a g³owê i spojrza³a na Barbiego wyra nie wstrz¹ niêta. . Je¿eli Rose zmniejszy zu¿ycie do dziewiêædziesiêciu litrów dziennie. . to i tak nie bêdzie ju¿ co gotowaæ. Ludzie nie bêd¹ chcieli wierzyæ cyfrom.mo¿e poci¹gn¹æ prawie miesi¹c.I co liczysz? Nic nie rozumiem.

Mo¿liwe. Jedna refleksja szczególnie zapad³a mi w pamiêæ: Oczekuj s³oñca. Mia³ na sobie kurtkê.Przecie¿ straci³a matkê. ¿e Anson i Dodee nie bêd¹ zachwyceni perspektyw¹ rêcznego zmywania. Barbie mia³ gdzie nocowaæ. ile wiadomo ci przedostanie siê przez barierê.Jasne. dosta³em od kogo Czerwon¹ ksi¹¿eczkê . No to. Zap³aci³em do koñca miesi¹ca. Dowiem siê jutro z gazet. ¿e tak w³a nie powinni my.Jasne! . Odwróci³ d³oñ i uj¹³ j¹ za rêkê.. ¿e miasto zostanie wyg³uszone.Dobrze. ¿e musimy robiæ plany na miesi¹c? .. Prawie dok³adnie po drugiej stronie ulicy. .Serdeczne dziêki. .Uwa¿asz. Sada pojecha³a do rodziny w Derry.. to znaczy powinna .Nie za pó no? . Sada by³a ¿on¹ Ansona. O ile ju¿ do tego nie dosz³o.. . . Ten Chiñczyk mia³ wiêcej rozumu. Zapowiada³ powa¿ne k³opoty. Wydaje mi siê.. I koniec ze zmywark¹. ty bêdziesz? .Rose pokiwa³a g³ow¹. .Bêdziemy otwieraæ pó niej.Jutro o szóstej? . . Barbie. Jest stara. . .Umilk³a na chwilê. Barbie nie mia³ pojêcia. Wobec tego my. . . Wiem.Dodee pewnie i tak nieprêdko siê zjawi.Masz gdzie przenocowaæ? Jakby co. je li sytuacja nie znajdzie szybko jakiego racjonalnego wyja nienia.Trzydzie ci dni? ..westchnê³a Rose. Anson stan¹³ przy stoliku Barbie i Rose. Zrozumia³. je li w ogóle . ale zosta³ mi duplikat. ale.Nie wiem. chocia¿ uwielbiam je jak wszyscy.. do zobaczenia rano. ni¿ nasi politycy wykazuj¹ w chwilach wyj¹tkowej bystro ci umys³u. Moim zdaniem powinni my siê jak najlepiej zabezpieczyæ.Powa¿nie? Super.. .Dobra. Co oznacza zamykanie lokalu miêdzy posi³kami. ale.Ja siê wcale nie skar¿ê.I zamykaæ miêdzy posi³kami. W pewnym sensie mam nadziejê.Przeniós³ wzrok na Barbiego.U miechn¹³ siê szeroko. czyli rezygnacjê z bu³eczek cynamonowych. dotykaj¹c jego palców. . to mo¿esz u mnie. Ale kiedy by³em w Iraku. . obojêtne w któr¹ stronê.My . . . wracam do siebie. ¿e faktycznie pojecha³a do Auburn Mall. Zapewne niewiele. czyli cytaty z przewodnicz¹cego Mao. zu¿ywa du¿o energii. . Rose.proroczy. Nosi³em j¹ zawsze przy sobie i przeczyta³em wiele razy od deski do deski. ale buduj wa³y przeciwpowodziowe . Klucze odda³em rano Petrze Searles w aptece. ..To ja ju¿ pójdê. . . wiêc nadal mam dach nad g³ow¹.. .zgodzi³a siê.zdziwi³a siê Rose. ograniczenie u¿ywania pieców. jak za spraw¹ urz¹dzenia szpiegowskieg o Sto¿ek Ciszy z filmów o Maxwellu Smarcie.

¿eby mu wyda³ takie polecenie.zarz¹dzi³. chocia¿ jestem zmêczona. . bardzo siê cieszê. .. w Waszyngtonie obraduje Kolegium Szefów Po³¹czonych Sztabów.Przera¿asz mnie . Anson nie wy³¹czy³ telewizora..Tak..Nawet je li raptem wszystko wróci do normy. .Jack Cale.Rano wszystko bêdzie mniej straszne. . Tymczasem prosi wszystkich Amerykanów. by razem z nim siê modlili za mieszkañców Chester's Mill. Kto tam j w³a cicielem? .No w³a nie. Wolfie.. oni pracuj¹ w niedzielê. Po wyj ciu Ansona Rose potar³a oczy. . armia mo¿e uznaæ.Bez ambienu pewnie nie zasnê. Barbie patrzy³ na ni¹ os³upia³y. O ile otworz¹ sklep.Jeszcze jedno. . . prawda? . ¿e przyda nam siê kwarantanna.Nie mam bladego pojêcia. . ¿e mia³ powiedzieæ Rose o zaopatrzeniu. Tak czy inaczej.Fakt. nie mo¿esz ..Je¿eli jutro te¿ bêdzie otwarty. Od dziesi¹tej do osiemnastej. Jim Rennie mo¿e wp³yn¹æ na. . . .Co mi siê nie wydaje..powiedzia³a Rose cicho.. ¿e jaka nieznana si³a odgrodzi³a miasteczko w zachodniej czê ci stanu Maine. zrób zakupy. Miêso. po czym spojrza³a na Barbiego ponuro. gdy Ernie Calvert przeszed³ na emeryturê.Nic nie wiesz? Odpowiedzia³ jej pytaj¹cym wzrokiem.. wiêc w tle ukochany Rose.Zabêbni³ palcami po stole. . Rennie mo¿e go przekonaæ. ale teraz nie mogê na nie liczyæ. co siê sta³o. Albo nawet wp³yn¹æ na komendanta Perkinsa. miêso i jeszcze raz miêso. ¿e wróci³e .Wszystko. .Jak s¹dzisz. . Armia odizolowa³a teren.. ile to potrwa? . a szczególnie miêso..Co mam kupiæ? .Sam siê bojê. Barbie przypomnia³ sobie.Pokrêci³ g³ow¹. po raz kolejny opowiada³ wiatu. We wtorki mam dostawy.Nie wiesz. .Idziemy spaæ . Albo co siê dzieje. Je¿eli Food City bêdzie jutro otwarty. . popatrzy³a na Barbiego z rezygnacj¹.. . . Przej¹³ interes w zesz³ym roku.Przecie¿ Sysco mi dostarcza. Duke Perkins nie ¿yje. bo nie wiem. ¿eby na jaki czas zamkn¹³ sklep.potwierdzi³ Barbie.przerwa³a. .To super. . a o pó³nocy zwróci siê do narodu sam prezydent.

. Odpowiedzia³a mu cisza. kiedy w ni¹ wyr¿n¹³ kolanem. Ale czy rzeczywi cie jest? On tak mówi. ¿e rodzina jest najwa¿niejsza.Tato? Nadal cisza. Jej piczka. Nadal tyka³.. Naradzaj¹ siê. w koñcu jest chrze cijaninem i ma po³owê udzia³ów w radiostacji WCIK. Prawda. bo przecie¿ on by nigdy nikogo nie zabi³. To by³ ból g³owy.. ¿e to robota lokaja. zobaczy³ na nich krew. ¿e komis z dumnym szyldem JIM RENNIE U‾YWANE SAMOCHODY mo¿e byæ dla ojca wa¿niejszy ni¿ rodzina. . gdyby siê upar³. ewentualnie. W sobotnie wieczory ogl¹da³ CNN i FOX News albo Animal Planet czy History Channel.Bzdury .. Rêcznik spadaj¹cy z w³osów. I zaraz Juniorowi przysz³o na my l. Junior podniós³ do ucha zegarek. Deszcz magnesów z lodówki i jak upad³a na ziemiê.. wyra nie z niego kpi¹ca.Tato? Tato! Junior Rennie sta³ na szczycie schodów. ale ojciec by ni e knu³ przeciwko niemu. Tylko kto w ni¹ uwierzy? Prêdzej by mu uwierzyli.. A co dalej? Shawshank. A funkcja radnego miejskiego jeszcze bardziej istotna ni¿ wiêty przybytek mamony. Ale czy rzeczywi cie? Obudzi³ siê z przekonaniem. g³owê przechyli³ w bok i s³ucha³ z uwag¹.szepn¹³. Potem bêdzie proces. . . Tu go nie ma. Dzi jako nie.. To nie by³em ja. by³ ca³kiem normalnym cz³owiekiem! Obejrza³ siê przez ramiê i w oko wpad³y mu rzeczy wrzucone pod ³ó¿ko. Tak. A przecie¿ ojciec zawsze po pracy sia da³ przed telewizorem. Pobiæ.3 . Dziwaczny zgrzytliwy d wiêk w twarzy dziewczyny. ale zabiæ? mieszne! Przecie¿ by³.. Zawsze powtarza. bo na zewn¹trz by³o ju¿ ciemno. nawet telewizor milcza³. a jego wskazanie mia³o sens. Po kilku latach pewnie zacznie o nim mówiæ The Shank. owszem. jak go mo¿liwie dyskretnie aresztowaæ. Juniorowi przysz³a do g³owy straszna my l: Du¿y Jim pewnie jest z komendantem Perkinsem. gwa³cicieli i zboków. jak reszta morderców. I w komisariacie te¿ nie. Ale dlaczego zwlekaj¹ z tym tak d³ugo? ‾eby go pod os³on¹ ciemno ci wywie æ z miasta do wiêzienia w Castle Rock. Kto jak kto. ¿e zabójstwo Angie by³o tylko snem. Musia³o byæ snem. To by³. pamiêæ od¿y³a.

ci¹gle przygasa³o. I narzeka na Western Maine Power. czy ojciec od dawna pieprzy siê z jak¹ sekretark¹. W³¹czy³ pralkê i zastanowi³ siê. A je li zobaczê van. W koñcu postanowi³ wróciæ do domu Angie. drobniaki. ¿e plamy z krwi spiera siê zimn¹ wod¹.portfel. wrócê tutaj i ojciec ju¿ bêdzie w domu? Wobec tego najpierw pieni¹dze. co dalej. wyzywaj¹c pracowników firmy energetycznej od ³achadojdów oraz takich siakich owakich. Na pewno. ale Junior zna³. Rozjarzy³o siê niepewnie. Patolodzy byli najwa¿niejsi. dopiero po chwili u wiadomi³ sobie.bia³y samochód. I nie tylko w swym domu. wobec czego wiedzia³ o jego sk³onno ci do ogl¹dania pikantnych scenek. Tylko wcze niej jeszcze wróci na chwilê do domu. klucze. znajduje siê dopiero na trzecim miejscu. Junior. w³¹czy³ górne wiat³o. Zala³a go fala ulgi. Ojciec na pewno siedzi w sali konferencyjnej w ra tuszu i obgaduje sytuacjê z t¹ dwójk¹ idiotów. Teraz. Przez moment wyda³o mu siê. Z na³ te¿ has³o do komputera ojca..Wobec tego on sam. Junior zebra³ powalane krwi¹ ubrania.. Bo¿e jedyny. ¿e s³yszy generator. nastawi³ na gotowanie. Wtedy ucieknê. do gabinetu ojca. Ojciec s¹dzi³. w ogóle móg³ my leæ. jeden bia³y facet. kiedy mia³ najwy¿ej dziesiêæ lat. Mo¿e wtyka znaczniki w wielk¹ mapê miasta niczym sam George Patton. Wróci³ do pokoju. Co najwa¿niejsze. W sejfie by³a kupa szmalu. Przestawiaj¹c programator na ch³odne pranie. Bardzo tego nie chcia³. ¿e ma k³opoty z oczami. przecie¿ ogl¹da³ CSI. I czy jest van patologa s¹dowego. otworzy sejf. Wiêc je li bêdzie taki sta³ przed domem McCainów. W zasadzie wcale nie zna w³asnego ojca.. kiedy by³ z ojcem w s¹dzie. jak matka mówi³a. zastanawia³ siê ospale. Tysi¹ce baksów. I to jak najszybciej. jednak powinien siê tam rozejrzeæ. Sprawdziæ. od czasu gdy przesta³a go boleæ g³owa. które z Frankiem DeLessepsem nazywali na markizê . ile wozów policyjnych stoi pod tamtym domem. Po raz pierwszy w ¿yciu u wiadomi³ sobie w niespotykanym przeb³ysku intuicji. Sandersem i Grinnell. Tak. na jak¹ mia³ ochotê. S¹dzi³. wytrz¹sn¹³ z d¿insów ró¿ne drobiazgi .dwie czarne cizie. Najwyra niej miejskie zasilanie pad³o. pomy la³. grzebieñ.. Wszed³ do gabinetu. ¿e w³a ciwie niczego nie wie na pewno. po czym przypomnia³o mu siê jeszcze z czasów. czy te¿ trzyma swój taki siaki owaki fiut na g³odzie. wsadzi³ dowody zbrodni do pralki. Poszed³ na dó³. proszek od bólu g³owy . Widzia³ ju¿ wcze niej ten wielki niebiesko . by³a to ostatnia rzecz na wiecie.i powk³ada³ wszystko do kieszeni czystych spodni. ¿e ojciec siedzi w fotelu z . ¿e Junior nie zna szyfru. Sol idna awaria zasilania wiele wyja nia³a.

który panicznie ba³ siê szpitali. którego ojciec nazywa³ m¹draliñskim ³achadojd¹. struty i przestraszony. ale Rayburn. Ojciec nawet nie zauwa¿y. Zamkn¹³ sejf. gdyby ojcu wysiad³a pikawa. w koñcu postawi³ na swoim i sk³oni³ Du¿ego Jima do wizyty u specjalisty w Lewiston. czy mo¿e. Zdj¹³ ze ciany i od³o¿y³ na bok obraz zakrywaj¹cy sejf . Wzi¹³ piêæset dolarów w piêædziesi¹tkach i dwudziestkach. ¿e niekoniecznie akurat dzisiaj. Gwizdn¹³ cicho. bo to wiadomo? . ale z drugiej strony. Stale oczekiwa³ rozb³ysku reflektorów samochodowych na oknie. Mimo wszystko podszed³ do sejfu d³ugimi miêkkimi krokami na przygiêtych nogach. Przysn¹³.Kazanie na Górze . Skrytka by³a pe³na gotówki. Junior wzi¹³ jeszcze cztery setki. Jego interesy. kto wie? Sam Du¿y Jim zawsze mawia³: Opatrzno æ pomaga tym. a Du¿y Jim.. Kardiolog stwierdzi³. Zwykle chadza³ do szpitala imieni Cathy Russell i tam albo doktor Haskell. nieomylnego znaku powrotu ojca. dlaczego syn wzi¹³ pieni¹dze. Ju¿ mia³ zamkn¹æ sejf. ¿e aby siê pozbyæ tych zaburzeñ rytmu serca raz na zawsze.wysokim oparciem. Junior zastanowi³ siê.. jak skrada siê postaæ na filmie rysunkowym. obróci³ . ale rozproszy³ cieñ.Tato? Cisza. jakie Du¿y Jim tworzy³ na boku. czy Jezus by pochwali³ uk³ady. który ch³opak wzi¹³ za g³owê ojca. ¿eby podprowadziæ jakie piêædziesi¹t baksów na zesz³oroczny festyn we Fryeburgu. Kieruj¹c siê t¹ maksym¹. ale mo¿e lepiej. uzna³. Przypomnia³a mu siê plakietka stoj¹ca na biurku ojca. zanim obróci³ pokrêt³o.i wprowadzi³ kombinacjê cyfr. Jak¹ arytmiê. Gdy zagl¹da³ do sejfu poprzednim razem. Junior prztykn¹³ prze³¹cznikiem wiat³a. czyli przeprowadziæ procedury modlitewne. I ¿adnej obligacji na okaziciela. którzy sami sobie pomagaj¹ . ¿e mu co uby³o.. Na dobr¹ sprawê nie za³ama³by siê. jego sprawa. albo Rayburn co mu dawali i stawiali go na nogi. A je li. Za du¿o komplikacji jak na jeden dzieñ. ale nie a¿ tyle co teraz. Nad jego g³ow¹ rozjarzy³ siê taki sam niepewny blask jak w sypialni. stwierdzi³. mia³ atak serca? Du¿y Jim miewa³ k³opoty z sercem od trzech lat. te¿ by³o tam du¿o gotówki. CZY JEZUS BY ZAWAR£ TAKI UK£AD? Nawet w tej chwili. ¿e musi porozmawiaæ z Bogiem. trzeba przeprowadziæ odpowiednie procedury medyczne. zatytu³owanych OBLIGACJE NA OKAZICIELA. to pewnie zrozumie. Ostatni¹ czynno æ musia³ powtórzyæ. mo¿e nawet siê z nim zgodzi. gdy zmieni³ zdanie i do³o¿y³ jeszcze parê setek. w którym ogl¹da³ telewizjê. Ja muszê siê zaj¹æ w³asnymi. Poza ni¹ Junior znalaz³ ca³e sterty kartek przypominaj¹cych pergamin. bo rêce mu dr¿a³y. Po czym wróci³ do ³ykania pigu³ek i od kilku miesiêcy wszystko wydawa³o siê w najlepszym porz¹dku. Haskell najchêtniej by nie zmienia³ takiego stanu rzeczy..

Normalnie. ch³opcy Przestêpca zawsze wraca na miejsce zbrodni. kurwa. ¿e je li tylko przerwa w dostawie elektryczno ci nie jest skutkiem wyj¹tkowo gwa³townej burzy. jak mu siê zdarzy³ wypadek z Angie. Zwykle lud zie wracali do domów i k³adli siê spaæ z b³og¹ wiadomo ci¹. . Tak czy inaczej zadba³. które przyszpil¹ go do ciany jak motyla w gablocie. wiêc tym ³atwiej by³o pozostaæ niezauwa¿onym. Widzia³ tam sporo ludzi. Mo¿e byli na placu. nikogusieñko. W przedpokoju chwyci³ kurtkê i wyszed³. postawi³ ko³nierz i przez to wszystko ma³o nie wpad³ na Ansona Wheelera wychodz¹cego ze Sweetbriar Rose. o których telewizja informuje. ¿e tu¿ po tym. Generator mrucza³. która czy ci³a jego ubrania z krwi Angie. A teraz jeszcze na dodatek to. Junior przypomina³ sobie mgli cie. na podje dzie ani ladu terenowca Henry'ego McCaina czy toyoty prius LaDonny. ¿eby z nikim nie rozmawiaæ w drod e powrotnej do domu dziewczyny. czy wierzyæ w³asnym oczom: dom by³ pogr¹¿ony w ciemno ciach. Pewnie wszyscy gadali o awarii zasilania. rêce do góry! Nic siê nie dzia³o. Stanowczo zbyt piêkne. Wiadoma sprawa . co siê sta³o. zasilaj¹c pralkê. w ka¿dej chwili spodziewa³ siê znale æ w wietle reflektorów punktowych. jaki starowina go pyta³. w lekkim deszczu li ci klonowych. zapewne przez megafon: Stój. przerywaj¹c programy z ramówki. Latarnie nie wieci³y. czeka³ na krzyk. Zbyt piêkne . z rodzaju tych. który mówi: Wystarczy siê ukryæ i poczekaæ. ¿eby by³o prawdziwe. najdalej w porze niadania wszystko wróci do normy. Szed³ Main Street z nisko pochylon¹ g³ow¹.pokrêt³o i odwiesi³ Jezusa na miejsce. A jednak przechodz¹c przez ulicê. Gigantyczny! Czy naprawdê cia³o Angie mog³o jeszcze pozostaæ nieodkryte? Czy te¿ mo¿e w³a nie przygl¹da³ siê pu³apce? Z ³atwo ci¹ sobie wyobra¿a³ tutejszego szeryfa albo jakiego wa¿niaka z policji stanowej. przyci¹gany chyba jak¹ zewnêtrzn¹ si³¹. Ewentualnie ta akurat awaria zasilania zosta³a spowodowana jakim spektakularnym zaj ciem. Bzdety z telewizora. Kolejny podarunek od losu. chocia¿ nigdy dot¹d nie by³o a¿ takiego zbiegowiska z tego powodu. Sam nie wiedzia³. 4 W domu McCainów nie by³o nikogo. Trzeci ³ut szczê cia. Junior przyczai³ siê po przeciwnej stronie ulicy.

Spi¿arka. ale gdyby jakim cudem Henry albo LaDonna zostawili samochód przy placu. ¿e nikogo nie ma. Junior przest¹pi³ nad cia³em Angie i otworzy³ pierwsze z dwojga drzwi na przeciwleg³ej cianie. jak zombi w Nocy ¿ywych trupów . Oczy mu nieco przywyk³y do mroku. . Tak. po s¹siedzku.I w koñcu. wrócili do domu na piechotê i przegapili martw¹ córkê na kuchennej pod³odze. W koñcu ostatnio naprawdê mia³ fart. Gdzie przy po³udniowych granicach miasta. Tak! Bo w³a nie by odkry³ cia³o . Jasne. Niezbyt wyra nie. Wetkn¹³ g³owê do kuchni. w skroniach pulsowa³o. wtedy Junior zacz¹³by krzyczeæ. A poza tym w Biblii takie rzeczy zdarza³y siê bez przerwy. ale nie chcia³ wchodziæ od tamtej strony. Przekrêci³ ga³kê w drzwiach. Dom w dalszym ci¹gu by³ ciemny i cichy. .zawo³a³. choæ zadanie nie nale¿a³o do ³atwych. co tak¿e stanowi³o dobry znak. Dostrzeg³ ogromny bia³y kr¹g wiat³a nad drzewami..Halo! Cze æ! .Angie? Jeste w domu? Przecie¿ by jej nie wo³a³.Jest tu kto ? Zero reakcji. Zw³aszcza w ciemno ciach. Zajrza³ za drugie . Podszed³ do tylnych drzwi. to oczywi cie.Halo? Proszê pana! Proszê pani! . . Junior obejrza³ siê przez ramiê. gdyby j¹ zabi³. Nawet generator milcza³.We siê w gar æ . W Biblii ludzie czasami wracali do ¿ycia.mrukn¹³. nic by to nie da³o. jednak ból g³owy nie wraca³. który spowodowa³ awariê zasilania? Pewnie tak. . tylko zwietrza³y. ca³kiem jak krochmal. mo¿e nawet w Morton? Czy¿by tam znajdowa³o siê miejsce wypadku. Natychmiast poczu³ krew.Jest tam kto ? Mia³ niemal ca³kowit¹ pewno æ. ¿e normalnie wystarczy pstrykn¹æ prze³¹cznikiem. skoro nikt nie wróci³ do domu od czasu zdarzenia z Angie. w przeb³ysku geniuszu: . ale jednak widaæ by³o pó³ki zastawione butelkami i puszkami. ale mo¿e by³o inne wyj cie. ¿e nie! Wtedy pojawi³a siê straszna my l. S³ychaæ by³o tylko maszynê pracuj¹c¹ u Grinnellów. Cisza. jednak nie do æ. Serce wali³o mu jak m³otem. Gdy by musia³.. Potrzebowa³ wiat³a. ale jak cz³owiek siê przyzwyczai do tego. Frontowe te¿ powinny byæ nadal otwarte. stanowczo trzeba by³o wzi¹æ siê w gar æ. Je li chodzi o patologa. Powinien by³ wzi¹æ latarkê z domu. Bardzo dobry znak.W koñcu znalaz³ siê na podje dzie. ale zyska³by trochê na czasie. A gdyby tak Angie odpowiedzia³a? Gdyby siê odezwa³a z pod³ogi? Wyda³a jaki d wiêk z gard³a pe³nego krwi? . ³atwo zapomina o takich sprawach.

Ale najpierw. Pralnia. Skoro nikt nie w³¹czy³ generatora. Wci¹gn¹³ tam Angie za ramiona.. ¿e na razie mo¿e zostaæ w spi¿arce. .Angie? Jeste tutaj? Zdawa³o mi siê. ale s¹ jeszcze rezerwuary. Potem wytrze Wszystko. . Podniós³ g³owê. mam nadziejê.Angie. moja mama nie ¿yje! Pani Shumway powiedzia³a.tu poszczê ci³o mu siê lepiej. Zna³ ten g³os.. Kolejny bonus. Proszek. . Krew . Wiadro uda³o mu siê nape³niæ niemal po brzegi. potem drzwi siê otworzy³y... czego dotyka³ i czego móg³ dotkn¹æ. latarka. £up! Zabra³ siê do pracy. ... ¿e dziewczyna pójdzie najpierw na górê. co siê zaraz stanie. Zimna woda . czyste serce . przyczepi³ magnesy na lodówce. to ona. ¿e mama nie ¿yje! Junior mia³ nadziejê. Rzeczywi cie. Juniora znowu zaczyna³a boleæ g³owa.. nastêpnie opu ci³ rolety. zanim kran zacz¹³ prychaæ. Zmiêkczacz do tkanin. Mop i wiadro. móg³ wieciæ do woli. bardzo przyzwoita. ¿e jeste . Bêdzie sprz¹ta³ niczym oszala³a na punkcie czysto ci pani domu.doskonale.Angie. w pralni. Widzia³am twój samochód w gara¿u. Niestety. Z kranów naleci pewnie z jeden kube³. I to silna. Oczy mia³ szeroko otwarte. W kuchni trzeba bêdzie jej u¿ywaæ ostro¿nie i najlepiej spu ciæ rolety. Wybielacz. niepewnie stawiaj¹c kr oki w ciemno ci. czy Angie nie ma w sypialni.drzwi . Trzeba co zrobiæ z cia³em. gdy us³ysza³ pukanie do frontowych drzwi. jeste ? Kolejne pukanie. ¿e widzê wiat³o. I o ile nie zwiód³ go kszta³t przedmiotu stoj¹cego na pó³ce. Pod piewuj¹c pod nosem. bêdzie tylko zimna woda.Angie? . Zdecydowa³. nadal mia³ fart. To ta idiotka Dodee Sanders. Wszystko przez tê naæpan¹ zdzirê.. Cia³o..Angie? ..Angie. usta rozci¹gniête na boki w przypominaj¹cym u miech grymasie przera¿enia. . Najwyra niej fart siê skoñczy³. na koniec pu ci³. czyste rêce. sprawdziæ. pos³uszna maksymie g³oszonej przez mê¿a: Czysty dom. Ci¹gle jeszcze czy ci³ kuchniê i by³ daleko od ukoñczenia pracy.zimn¹ wod¹. Cholera! Gara¿! O pieprzonym gara¿u ca³kiem zapomnia³. . to te¿ jej wina.Kolejny szloch. ale tu. I to.Dziewczyna szlocha³a. Dodee ruszy³a od razu do kuchni. Tak. . Dobrze. Zmyje ca³¹ krew. jak¹ kiedy by³a jego matka.

Potem zadzwoni³a Samantha Bushey i powiedzia³a. . k³u³y paznokciami g³upie twarzyczki. to nie dowcip. Poza tym w³a nie straci³a matkê. ¿e powinny daæ sobie z tym spokój.i wcale nie mia³a zamiaru urywaæ siê z pracy. ¿eby na nic nie wpa æ w ciemno ci. od wiosny. z którymi imprezowa³a. jak siê tak nad tym zastanowiæ. nadepnê³a na co . jeste mi strasznie potrzebna! A dzieñ zacz¹³ siê tak dobrze! Wsta³a wcze nie. Nigdy wiêcej trwa³o ju¿ ponad tydzieñ. ale do wy³¹cznej dyspozycji. ¿e dostawa³a je od ch³opaków. szuraj¹c nogami. ca³kiem jak w filmie science fiction. Dodee wiedzia³a. A mo¿e i nie. W pewnym stopniu rozumia³a. Dodee siê domy la³a. Chyba w kuchni. Wszystko przez to. oko³o dziesi¹tej. powa¿nie... . jakby ¿y³a w jakim równoleg³ym wymiarze. No i Sammy zwykle mia³a ziele. wiêc krzyknê³a g³o no. wiêc jak na ni¹ bardzo wcze nie . Bole nie wykrêci³a dwa palce. Ale chyba nadal wyczuwa³a czyj¹ obecno æ. gdy Sammy zadzwoni³a. ale jednocze nie trudno jej by³o w to uwierzyæ. ¿e s³yszy jaki ruch w ciemno ciach. W ciemno ciach brnê³a przez przedpokój domu najlepszej przyjació³ki. No i w sumie trochê straszna. Przyciska³a do boku pulsuj¹c¹ bólem i ju¿ puchn¹c¹ praw¹ rêkê. W ostatniej chwili z³apa³a porêczy. ¿e wy³apa³a na eBayu nowe lalki Bratz. teraz by³y ju¿ doros³e.Angie? Sz³a dalej. czy Dodee bêdzie chcia³a przyj æ.5 Dodee Sanders by³a wci¹¿ lekko wstawiona i cokolwiek naprana. na czym siê przejecha³a. no prawie doros³e. i o ma³o nie zaliczy³a gleby. D³oni¹ wymaca³a rêcznik.. . . gdzie jeste ? Moja mama nie ¿yje. Torturowanie lalek by³o na³ogiem z czasów gimnazjum. poddaæ je torturom.. Pochyli³a siê. Little Walter spa³ praktycznie bez przerwy. tylko przyczepê. Dziewczyny kupowa³y je na wyprzeda¿ach gara¿owych. ¿e Sammy mia³a w³asny dach nad g³ow¹ przy Morton Road. Nic wielkiego.. Lew¹ wyci¹gnê³a przed siebie. wiêc chcia³a wiedzieæ. potem wiesza³y. Pani Shumway mi powiedzia³a. po lizgnê³a siê i ma³o nie wyr¿nê³a na ty³ek. Ca³a ta zabawa to dziecinada. ¿eby sprawdziæ. oblewa³y zabawki benzyn¹ do zapalniczek i podpala³y. kiedy to jej m¹¿ da³ nogê. ¿e wszystko to w³a nie jej siê zdarza. Czu³a siê troszkê tak. Angie. Nie nabijam siê.. Co za idiota zostawi³ rêcznik na pod³odze w korytarzu? Potem wyda³o jej siê.Angie. Przysiêg³a to sobie po tej awanturze z kucht¹.Angie? Jeste ? Nic. Jej przyczepa cieszy³a siê w weekendy du¿¹ popularno ci¹. no. Tyle ¿e Dodee obieca³a sobie nigdy wiêcej nie tkn¹æ zio³a.

co oznacza wiesz co . Nastêpnie Sammy chcia³a jej pokazaæ: rewelacyjne body. bêd¹c w ci¹¿y). Chocia¿ mia³a trochê brzucha. ile mary ki wci¹ga³a Sammy. . ¿e gdyby j¹ faktycznie zatrzymali. zreszt¹ Sammy wyci¹gnê³a butelkê johnniego walkera. ¿e jest opó niony w rozwoju. no i. to co? Rose wywali? A gdzie znajdzie jakiego naiwnego na jej miejsce? .Wiesz co.. Dodee oczywi cie doskonale wiedzia³a.zaznaczy³a. je li wzi¹æ pod uwagê. nie bardzo mogê. wiêc wypi³y kolejkê. nadal na haju i prze ladowana przez paranojê. trzeci¹ i czwart¹. .Zawsze wys³awia³a siê w taki sposób. na ma³e wiadomo co.kusi³a.Nie ma sprawy . Rewelka. w dodatku by³o wpó³ do szóstej. Potem usnê³y. Naprawdê ju¿ za pó no.No i mam trochê wiesz czego. chocia¿ ca³e to wiadomo co te¿ by³o dziecinad¹ i nale¿a³o z tym skoñczyæ dawno temu. Sammy zachichota³a.. Yasmin by³a. ¿e torturowanie lalki to ¿adna przyjemno æ. . ¿eby i æ do roboty. . o czym mowa. Ma³y w³a ciwie bez przerwy spa³.powiedzia³a Sammy. Nie by³oby w tym nic dziwnego. wiadomo gdzie. co by³o do æ zabawne. Dodee uwa¿a³a.Dobra. ¿e nienawidzê Yasmin. tylko ¿e pr¹d wysiad³.. mo¿e dlatego.. Ale tylko na chwilê.Wiem. A nawet gdyby siê trochê spó ni³a. co bêdzie z Baby Bratz . zdaniem Dodee. poczu³a mrowienie w dole. jak dawniej. I wy³¹cznie dlatego. z pewno ci¹ z wozu wysiad³aby ta ruda suka Jackie Wettington. . .A poza tym mo¿emy wiesz co. jakby kto pods³uchiwa³ i doskonale wiedzia³. W koñcu wyl¹dowa³y w ³ó¿ku Sammy. Sammy.I pamiêtaj. Có¿. zdaniem Dodee nadal wygl¹da³a rewelacyjnie. jak cz³owiek nie jest chocia¿ troszkê na haju. Do czternastej zosta³y jeszcze cztery godziny. . wiêc zapali³a sk i Sammy te¿..Mo¿esz dostaæ w swoje ³apy Jade i Yasmin . ¿e chce sprawdziæ. Albo ojciec zrobi sobie przerwê w apteczn ej . I tego drugiego wiesz czego te¿ nie robiê. wsadzon¹ do mikrofalówki.Yasmin czeka . ¿eby mu daæ imiê na cze æ jakiego starego bluesmana. Muszê byæ w robocie o drugiej. które kupi³a w Deb. . I tak Dodee pojecha³a do przyjació³ki i oczywi cie przekona³a siê.Przyje¿d¿aj szybko. (J ojciec siê upar³. ¿e ja ju¿ nie u¿ywam wiesz czego . a kiedy Dodee siê obudzi³a. Dodee wróci³a do miasta. pe³zn¹c nieca³e trzydzie ci kilometrów na godzinê. drug¹. ¿e jej nienawidzisz. Potem we dwie przeprowadzi³y u Yasmin operacjê plastyczn¹ za pomoc¹ rodka do czyszczenia rur. najgorsz¹ suk¹ spo ród lalek Bratz. ¿e by³y trochê upalone.zgodzi³a siê Sammy bez sprzeciwu. . prawda. Little Walter ci¹gle spa³. a potem Sammy uzna³a. Little Walter puszcza³ b¹ki. Bez przerwy sprawdza³a. czy we wstecznym lusterku nie widaæ gliniarzy. Wiedzia³a.

na sam¹ my l dostawa³a gêsiej skórki. pani Shumway zaproponowa³a. 6 .. a ju¿ nigdy nie bêdê robi³a wiadomo czego. W zasadzie mog³aby poszukaæ ojca. ¿e postanowi³a sobie odpu ciæ spotkanie Gwiazdy Wschodniej i bingo. niech mi siê upiecze. który zmiesza³ i przestraszy³ Dodee.. bo tak j¹ zmêczy³a ta kretyñska nauka latania. w oczy na pewno zaczerwienione. by³o ju¿ ca³kiem ciemno. W rêku trzyma³a latarkê. która j¹ mocno przytuli. W g³owie te¿. powlok³a siê do swojego pokoju. Albo matka bêdzie w domu.odezwa³a siê Julia. W rozproszonym blasku widaæ by³o twarz Julii. przyjació³ka kupi³a ich w sklepie Burpeego pewnie z litr za je dnym zamachem. na w³osy w koszmarnym nie³adzie. .Ty jeszcze o niczym nie wiesz. Przed drzwiami sta³a Julia Shumway.Angie? Angie. ¿e to ostatnie nie jest sprzeczne z prawem. Za wieci³a Dodee w twarz.. ci¹gnê³a spodnie oraz koszulê i pad³a na ³ó¿ko. Czu³a na ciele perfumy Sammy. po czym opu ci³a strumieñ wiat³a. Po omacku brnê³a korytarzem. . na niej wyraz wspó³czucia. Tu tak¿e: nie by³o pr¹du.O czym? . obieca³a sobie w duchu. W d³oni pulsowa³ ból. Dodee przypuszcza³a.. Kiedy rozleg³o siê pukanie do drzwi. Z Angie. . wrzuci ciuchy mierdz¹ce gandzi¹ do pralki. gotow¹ j¹ aresztowaæ za prowadzenie pod wp³ywem. Dom wieci³ pustkami.. Nigdy w ¿yciu. . Nie zobaczy³a Jackie Wettington.. Bo¿e. pewnie trzeba by zacz¹æ szukanie w zak³adzie pogrzebowym. pomó¿ mi! B³agam. I tego drugiego te¿ nie. W³o¿y³a szlafrok i zesz³a na parter. Potem wstanie. b³agam.harówie i poczuje od niej procenty. Jej modlitwy zosta³y wys³uchane... ale tego najarana Dodee w zasadzie nie zauwa¿y³a. kompletnie bez podtekstów i .Mniej wiêcej wtedy Dodee zaczê³a mieæ to dziwaczne wra¿enie wiatów równoleg³ych. przekonana. Zreszt¹ wola³a byæ z Angie. ¿e na prog zobaczy rudow³os¹ policjantkê z wielkimi cycami.bara.Biedactwo . pewnie napuchniêt¹ od snu. we mie prysznic. Tylko na parê minut. ¿e j¹ zawiezie.O czym nie wiem? Julia Shumway jej powiedzia³a. redaktorka i wydawczyni Democrata . A mo¿e i za drobne bara . Tyle ¿e przy wy³¹czonym pr¹dzie budzik nie dzia³a³. lecz ca³kowitej pewno ci nie mia³a.

najlepsza przyjació³ka. przy pieszy³a kroku. koszmar! Los mnie pokara³.Jeste . Silne d³onie zacisnê³y siê wokó³ jej gard³a. mówiê ci. dosta³am za swoje! Cieñ tak¿e wyci¹gn¹³ rêce. Z kuchni wyszed³ jaki cieñ. wyci¹gnê³a przed siebie obie rêce.niezainteresowana wiadomo czym. Zbli¿a³ siê szybko. Angie. by Dodee przytuliæ. ca³e szczê cie! . ale nie po to. . .Koszmar.Zaszlocha³a g³o niej. .

jaka siê trafi na dok³adkê. ¿e Du¿y Jim jest bystry. doskona³e interesy oraz bonusy w postaci tanich koreañskich odkurz aczy. lat osiemdziesi¹t siedem. dysponowa³ ciep³em w nadmiarze. Andrea Grinnell. bez Andre w DeLois Sandersa. ale kiedy chcia³ zostaæ przedstawicielem Toyoty. za jedyne towarzystwo maj¹c nieboszczkê w trumnie na wprost. Niewa¿ne. Andy zawsze by³ zadowolony z partnerstwa z Du¿ym Jimem. Rêcznie pisane na papeterii z nag³ówkiem Przewodnicz¹cy Rady Miejskiej . Du¿y Jim sprzedawa³ u¿ywane samochody. pracuj¹cych w tandemie. ale swój rozum mia³. d wigaj¹c na barkach wielki ciê¿ar: niedowierzanie. jak Click i Clack z radiowego cyklu motoryzacyjnego albo jak mas³o orzechowe i d¿em i ¿e Chester's Mill nie by³oby takie jak dzi bez nich obu. . By³ zbyt zajêty pilnowaniem tego. ¿e Du¿emu Jimowi brakuje ciep³a.DOBRO MIASTA. Siedzia³ w salonie zadumy numer jeden. Wiedzia³. By³ on cz³owiekiem bardzo stanowczym. Mo¿e nie by³ najbystrzejszym nied wiadkiem w lesie. bo m¹¿ Gerty zmar³ dobre dziesiêæ lat wcze niej. która zmar³a na niewydolno æ serca przed dwoma dniami. koncern zamiast niego wybra³ Willa Freemana. I pod k¹tem finansów. co nazywa³ naszym wspólnym interesem . ¿e on i Du¿y Jim s¹ jak bli niaczki z reklamy gumy do ¿ucia. Doszed³ tam. bo doskonale rozumia³. obiecuj¹c gwiazdki z nieba. Andy wys³a³ kondolencje. kto je w zasadzie otrzyma³. Du¿y Jim nie móg³ siê zajmowaæ takimi sprawami. DOBRO MIESZKAÑCÓW 1 Andy Sanders rzeczywi cie znajdowa³ siê w zak³adzie pogrzebowym Bowiego. gdy umiera³ który z jego wyborców. ¿e takie dzia³anie nale¿y do jego obowi¹zków. Andy równie dobrze rozumia³ tak¿e co innego: bez niego. Sanders zawsze wysy³a³ kondolencje. Kiedy kursowa³ po mie cie przed wyborami. By³a to Gertrude Evans. mówi³ ludziom. a mo¿e nawet osiemdziesi¹t osiem. rozpacz. choæ nie mia³ bladego pojêcia. przez co rozumia³ Chester's Mill. na przyk³ad farmerów ubiegaj¹cych siê o nisko oprocentowane dofinansowanie. Du¿y Jim najprawdopodobniej nie zosta³by wybrany nawet na hycla. mia³ serce z kamienia i by³ wyrachowany Tymczasem Andy . z trzec i¹ osob¹. a zdaniem niektórych. Du¿y Jim nie umia³ poj¹æ g³upoty decydentów Toyoty. W zasadzie zarz¹dza³ miastem jak prywatnym przedsiêbiorstwem. Mia³ poczucie. Natomiast Andy ich rozumia³. ci niête serce. lecz Andy nie mia³ nic przeciwko temu. dla równowagi. Bior¹c pod uwagê wielko æ sprzeda¿y w autokomisie oraz jego lokalizacjê tu¿ przy szosie numer sto dziewiêtna cie. Akurat teraz by³a to siostra Rose Twitchell.

W³a nie Claudette. mawia³. W³a nie tam znajdowa³ siê Duke Perkins. bo Brenda Perkins ju¿ wysz³a. Dzia³anie w imiê dobra by³ dobre. By³a. ¿e wydarzy³o siê co strasznego. gdz ie przewodnicz¹cy Rady Miejskiej siedzia³ z d³oñmi wci niêtymi miêdzy kolana. wspierana regularnymi. by pu ciæ w komputerze program. Specjalistk¹ od cyfr by³a jego ¿ona.powiedzia³ i znów siê rozp³aka³.gdy mia³a byæ sprawdzana przez w³adze stanowe. milcz¹co ocieraj¹c ³zy po obejrzeniu cia³a swojego mê¿a. Od razu zszed³ do pomieszczenia. ale tak¿e ze wzg lêdu na podzia³ ról. Tyle ¿e teraz. Czas przesz³y. Andy rozszlocha³ siê na dobre. Nie Potrafi³. I nie tylko dlatego.. rozlu nionym krawatem i w³osami w nie³adzie. Trzeba patrzeæ na problemy w szerszej perspektywie . bo przecie¿ wiêkszo æ tego. nie na kontach i ksiêgach rachunkowych. zw³aszcza w ci¹gu ostatnich dwóch czy trzech lat. jak siê za³atwia sprawy i dlaczego powinny zostaæ za³atwione. Robimy to dla miasta. tymczasem przeszed³ korytarzem. gdy¿ dziêki niemu ksiêgowo æ stawa³a siê czysta jak ³za. robili dla dobra miasta. jak najbardziej. Andy.tak. Andy jêkn¹³ i mocniej zacisn¹³ d³onie. . zostawiony sam sobie. a bracia Bowie byli na dole. a to bardzo dobrze. ale te¿ jej ich nie odradzi³. a w zasadzie prawie wszystko. ale Du¿y Jim by³ uprzedzony. On zna³ siê na kontaktach z lud mi. Du¿y Jim wiedzia³. ¿e kocha³ j¹ nad ¿ycie. Teoretycznie audyt przeprowadzano niespodziewan ie. Stewartem. utrzymywa³a aptekê. Nie umia³ bez niej ¿yæ. doprowadzi³by do bankructwa najdalej na prze³omie wieków. które razem z bratem. nawet nie rzuciwszy okiem do saloniku. Straszne miejsce. dzisiaj. Dla jego mieszkañców. Znajdowa³ siê tam równie¿ ten przeklêty Chuck Thompson. który Claudette nazywa³a czy cicielem. co robili. Pewnie byli tam te¿ inni. Fern Bowie poszed³ co przek¹siæ do Sweetbriar Rose i po powrocie w³a ciwie powinien Andy'ego wyprosiæ. I tak by³o dobrze. Wystarczy³o jedno s³owo.Od pocz¹tku by³em przeciwny ca³ej tej nauce latania . Mieli sporo pracy Do Andy'ego dociera³o jak przez mg³ê. Dla ich dobra . nazywali pracowni¹. który co prawda nie namawia³ ¿ony Andy'ego na lekcje latania. Claudette i Du¿y Jim nawet pracowali razem przy miejskiej ksiêgowo ci . Claudette na pewno.. Po chwili szlocha³ g³o no i nikomu to nie szkodzi³o. Wyszli z tego audytu l ni¹cy niczym najczystszej wody kryszta³ i nikt nie poszed³ do wiêzienia. nierejestrowanym i coraz wiêkszymi zastrzykami gotówki od Jima Renniego. Prawda o Claudette Sanders wygl¹da³a tak: dla Andy'ego by³a ³adniejszym Jimem .

niejasno. otoczy³ ramionami potê¿ny tu³ów Jima i rozszlocha³ mu siê na piersi. Poniek¹d spodziewa³ siê tej rêki na ramieniu. tak mi przykro.Tak! Pomódlmy siê razem! Uklêkli.. .Jeste gotów do pracy? Andy gapi³ siê na niego bez s³owa... Przyjemna my l. ¿e z Chucka Thompsona taki sam wariat jak z jego ojca! Du¿y Jim uspokajaj¹co g³adzi³ go po plecach.. . I niewdziêczne. ch³opie. uj¹³ go za ramiona i zajrza³ mu w oczy. Andy d wign¹³ siê na nogi.Andy nie móg³ siê dopatrzyæ sensu ostatniego cytatu. ale nie by³ zaskoczony. Dzi wieczór spo¿ywa wieczerzê z Jezusem Chrystusem.. ¿eby ciê o to prosiæ. ¿e tu ciê znajdê .Tak! . mówi³em jak dziecko. Andy nie s³ysza³ jego kroków. Us³ysza³ to Stewart Bowie na dole w pracowni.jêkn¹³ Andy. Zgodzisz siê ze mn¹? .Wiem. ¿e to trudne. Pomodlimy siê razem? . oraz Kiedy by³em dzieckiem.Zawsze w trudnych sytuacjach nazywa³ Andy'ego partnerem. ¿e nauka latania jest niebezpieczna! Mówi³em jej. Akurat wtedy pojawi³ siê Du¿y Jim.Mówi³em jej. ¿e masz prawo zostawiæ mnie z rêk¹ w nocniku. I masz pe³ne prawo.. Ale teraz twoja ¿ona jest ju¿ na lepszym wiecie. zupe³nie jakby Andy zaprotestowa³. co by³oby w tych okoliczno ciach ca³kowicie zrozumia³e. . a w dodatku móg³ z ni¹ sypiaæ i powierzyæ jej ka¿d¹ tajemnicê. Twarz¹ w twarz i torsem w tors. .. zielony groszek ze wie¿ym mase³kiem.. W kilka minut przeszli przez Teraz widzimy jakby w zwierciadle. cisn¹³ lekko. a Du¿y Jim d³ugo i ¿arliwie modli³ siê za duszê Claudette Sanders.powiedzia³ Du¿y Jim. Ale czasem trzeba przed³o¿yæ dobro innych nad w³asne. wiem. Pieczeñ wo³owa. bo Jim Rennie zwykle pojawia³ siê wówczas.Domy la³em siê. .Wiem.. ‾ycia bez niej sobie nie wyobra¿a³. prawda? Pamiêtaj o tym..Partnerze. . dobrze by³o klêczeæ z Du¿ym Jimem. . Znowu zap³aka³ rzewnymi ³zami. Wreszcie Jim Rennie zakoñczy³ WimiêJezusaChrystusaamen i pomóg³ Andy'emu wstaæ. Bóg mi wiadkiem. milszym Jimem Renniem.Renniem.. . Fatalny czas. . Podniós³ g³owê. ot. ale nie mia³o to szczególnego znaczenia.Andy. gdy Andy go potrzebowa³.Ten cz³owiek umie przysraæ z obu koñców. . Du¿y Jim skin¹³ g³ow¹. .. Po³o¿y³ mu d³oñ na ramieniu.

wiekowym psiakiem rasy welsh corgi.Du¿y Jim za mia³ siê g³o no. Du¿y Jim siê wszystkim zajmie. 2 Julia Shumway wolnym krokiem sz³a Commonwealth Street. Ma³o ich mamy. obj¹³ za szczup³e ramiona i wyprowadzi³ z salonu zadumy. Gdyby ona sama radzi³a sobie choæ w po³owie tak dobrze jak on przy wydawaniu New York Tribune . Wystarczy³o siedzi eæ przy stole konferencyjnym i podnosiæ rêkê wtedy. A nawet je li nie. ¿y³a sobie spokojnie nad redakcj¹ Democrata z Horace'em. mog³aby uznaæ. Twarz mia³ posêpn¹. W dodatku jego rola nie nale¿a³a do trudnych. Du¿y Jim dopilnuje. ¿e sprawy oficjalne pozwol¹ mu odsun¹æ my l o nieszczê ciu. Pos³a³em Wettington. Miêsist¹. zwykle nie ca³kiem przytomna.Wiêc bêdzie w ratuszu. który zapisa³ siê w ludzkiej pamiêc za spraw¹ jednego sloganu: Na zachód. partnerze. Szczê liwie rozwiedziona przed dziesiêciu laty. . . lecz zawsze potrzebne. Je¿eli sytuacja siê pogorszy. No i co ty na to? Mogê na ciebie liczyæ? Teraz Andy pokiwa³ g³ow¹. to i tak musia³ siê czym zaj¹æ. Andy'ego uderzy³a dziwna my l: Rennie wygl¹da dziesiêæ lat m³odziej! ..Chod my . ¿eby znalaz³a Andreê. Nie zawsze jest to ³atwe. Pe³nimy rolê opiekunów. I dobrze. ulic¹. Musimy siê nad tym zastanowiæ. na zachód .Najwa¿niejsze jest dobro miasta . Je¿eli trzeba bêdzie wprowadziæ jakie nadzwyczajne rozwi¹zania. ale oczy b³yszcz¹ce. Kaza³em jej przyprowadziæ Andreê do sali konferencyjnej. ale zdaniem Julii zas³u¿y³ sobie na s³awê i chwa³ê przede wszystkim jako wydawca czasopism. Patrzenie na trumnê Gerty Evans zaczyna³o przyprawiaæ go o ciarki. Rêkê mia³ ciê¿k¹. kluczow¹ rolê bêd¹ odgrywa³y si³y porz¹dkowe. zrobi to samo. kiedy robi³ to Du¿y Jim. Dbamy o dobro publiczne. nawet w kajdankach. Ciche ³zy wdowy po komendancie wprawi³y go w jeszcze gorszy nastrój. m³ody cz³owieku. przy której sta³y domy najbogatszych mieszkañców miasteczka. Je li bêdzie trzeba. zupe³nie zapomnia³ o córce. partnerze. .powiedzia³ Andy. ¿eby tak siê sta³o. ¿e odnios³a sukces. dostrzeg³ promyk nadziei.Masz racjê. pogr¹¿ony w bólu i ¿a³obie. A Pete Randolph sporz¹dza listê wszystkich gliniarzy w mie cie. Po raz pierwszy odk¹d dowiedzia³ siê o mierci Claudie. Andy Sanders.powiedzia³ Andy. Uzna³. Du¿y Jim pokiwa³ g³ow¹. . Andrea Grinnell. Imiê nada³a mu na cze æ Horace'a Greeleya. Du¿y Jim klepn¹³ go w plecy.

. Nawet zastanawia³a siê wtedy. a to by³o mocno niepokoj¹ce. choæby takim. Press Herald z Portland. miejskiego kurortu narciarskiego. powinna by³a ton¹æ w zalewie pytañ z innych czasopism. wyl¹dowa³aby na pogotowiu w ekspresowym tempie po tym. jaki przeznaczano na oba te cele. Ile¿ siê Du¿y Jim nagada³ o pozywaniu gazety do s¹du!. ¿e od dziesi¹tek lat krad³ ogromne sumy. Za ka¿dym razem. jej mózg skupia³ siê na jakim szczególe drobnym lecz istotnym. Ju¿ pomijaj¹c zatroskanych przyjació³ i rodzinê spoza miasta. . Niech w³adze zabraniaj¹. bo by³a zmartwiona. co siê w³a nie pojawi³o i co trudno by³o w ogóle poj¹æ. mimo ogromnych sum. ale je li przeszkoda rzeczywi cie jest t nieprzenikniona. Tyle ¿e na gadaniu siê skoñczy³o. które obserwowa³a w rodzinnym mie cie. a mo¿e nawet z New York Timesa . ¿e coraz trudniej by³o uzyskaæ po³¹czenie telefoniczne. Pewni e na innych drogach sytuacja wygl¹da³a podobnie. ¿e wyznaczono przy barierze co na kszta³t obszaru chronionego od strony Motton i Tarker's Mills. Mieszka³a w Mill przez wszystkie swoje czterdzie ci trzy lata. S³ysza³a.. No i oczywi cie gnêbi³a j¹ kwestia tego czego . gdy próbowa³a jako ogarn¹æ sprawê. Nie mówi¹c o tym. Mia³a zamiar od razu po przyj ciu do domu wyprowadziæ go na spacer. Sun z Lewiston. czy i o tym nie napisaæ artyku³u.mruknê³a pod nosem. Czy wszyscy mieszkañcy Mill maj¹ takie same k³opoty? Powinna siê pofatygowaæ na granicê z Motton i sprawdziæ. S³owa nie rani¹ . bêdzie musia³a sama strzeliæ kilka fotek swoim nikonem. ale od wewnêtrznej strony bariery nadal mo¿n a by³o siê do niej zbli¿yæ. ¿e nie odebra³a ani jednej rozmowy. a tak¿e fakt. w ka¿dym razie zdaniem Julii. g³ównie dlatego. przygnêbia³o j¹ bliskie zamkniêcie Cloud Top. Gdyby rani³y.S³owa nie kamienie. który nazywa³a aparatem na czarn¹ godzinê. jak ludzie mówili.Oczywi cie jej Horace zawsze uwa¿a³ j¹ za mistrzyniê we wszystkim. ¿e wymy li³a wietny nag³ówek: Tajemnicze znikniêcie pozwu s¹dowego . a potem uro nie w jego oczach jeszcze wiêcej . najlepszym fotografem. ni¿ podejrzewa³a a podejrzewa³a. bo na psi¹ karmê rzuci kawa³ki wczorajszego steku.. przez co by³ najmilszym psem na wiecie. jak opisa³a historiê przeprowadzonego przed trzema laty pozorowanego audytu. a w ci¹gu ostatnich dziesiêciu ró¿ne zdarzenia. na ostrze¿eniach siê skoñczy. ¿e James Rennie najwyra niej krad³ z kasy miejskiej znacznie wiêcej. Zna³a ten stan. Dziêki temu prostemu zabiegowi oboje poczuj¹ siê doskonale. Je li nie zdo³a siê po³¹czyæ z Pete'em Freemanem. a Julia Shumway bardzo potrzebowa³a poprawiæ sobie nastrój. coraz mniej siê jej podoba³y Martwi³ j¹ trudny do wyt³umaczenia z³y stan kanalizacji oraz przestarza³e metody utylizacji odpadów.

gdy dosz³a do rogu ulic Main i Commonwealth. rano mog³o byæ po wszystkim. Tak czy inacz ej by³y przyjació³kami. .stwierdzi³a cicho. Oczywi cie.Nie musi pani czekaæ.Pójdê z tob¹ . natomiast nigdy dot¹d nie musia³a siê przejmowaæ w³asnym zachowaniem. . Mimo wszystko Dodee Sanders nie powinna by³a zostaæ sama. Dziewczyna pewnie . choæ wcale tego nie chcia³a. Trawka te¿ na pewno zrobi³a swoje. p³yn¹ce czê ciowo z mózgu. Rozchmurzy³a siê przy tym nieco. niestety. Dopiero kiedy go wyprowadzi i nakarmi. . ¿e tak szybko siê to nie skoñczy.Kiwnê³a g³ow¹. No i na pewno g³odny.Poczekam .zaproponowa³a Julia. obejrza³a siê przez ramiê. Robi³a wra¿enie opanowanej. .Razem poszukamy taty. .Nie powinnam by³a zostawiaæ jej samej . Zobaczyæ na w³asne oczy. co siê da sfotografowaæ. ale rozum. Z³agodzi³ cios w tych najgorszych.Pójdê do taty. a teraz. chyba trawkê? Mo¿liwe.Proszê siê o mnie nie martwiæ . By³a to sprawa wa¿na dla niej i. kochanie. g³osem normalnie zarezerwowanym dla Horace'a.Tak. Zreszt¹ mo¿e skrêt by dziewczynie wrêcz pomóg³. a Dodee Sanders tej nocy potrzebowa³a ¿yczliwej duszy. pójdzie obejrzeæ z bliska to co . A to bêdzie dopiero pocz¹tek. chocia¿ ³zy nadal p³ynê³y jej po twarzy. która odziedziczy³a urodê po matce. Sama swego czasu wypali³a swoje. co ludzie naz wali barier¹. . . dla miasta tak¿e.powiedzia³a Dodee. Porobiæ zdjêcia wszystkiemu. . Mia³a w perspektywie pracowit¹ noc. po ojcu. gdyby przyjecha³a samochodem. I na dodatek czuæ od niej by³o. mia³a na sobie szlafrok. Najpierw koniecznie spacer z psem. Horace pewnie jest bliski eksplozji. a czê ciowo z serca. Proszê nie czekaæ.. Zamiast skrêciæ w lewo w Main.powiedzia³a Dodee. . jej zdaniem. Potem trzeba dopilnowaæ nadzwyczajnego wydania Democrata . . I nie zrobi³aby tego. mia³a powa¿ne powody do niepokoju. . nasta³a w³a nie taka chwila. Dziewczyna faktycznie zachowywa³a siê rozs¹dnie.Tak. Zdaniem Julii córka McCainów mia³a tylko ladow¹ ilo æ szarych komórek wiêcej ni¿ Dodee. Niestety.Pójdê do Angie . Przysz³a pieszo. Rzeczywi cie. Tylko siê ubiorê. chocia¿ wcale nie chcia³a czekaæ.zaproponowa³a Julia. Przywyk³a do tego stanu przez lata pracy. Angie mi pomo¿e. Poza tym Dodee wyra nie zamierza³a postawiæ na swoim.. pierwszych chwilach.Raczej nie powinna byæ teraz sama. w koñcu omin¹³ go spacer o pi¹tej. ale to móg³ byæ wynik wstrz¹su i skutek wyparcia informacji ze wiadomo ci. ale Julia mia³a przeczucie. Julia nie mia³a wiêkszych obiekcji na ten temat.

.. By³ wiêkszy ni¿ zwykle. W powietrzu niós³ siê ³opot rotorów.. Lu dzie czasem pod miewali siê z ziarnistej. odleg³y. ale ju¿ dotar³y do niej fatalne wie ci o mierci Duke'a Perkinsa i wiedzia³a. skoro obaj reporterzy wyjechali na weekend z miasta.Nie trzeba. . gdy sta³a w progu domu Sandersów. . . chwiej¹c si na krótkich nó¿kach. Nie dokoñczy³a zdania. ale nie by³o na dywanie mokrych plam ani br¹zowej niespodzianki pod fotelem w przedpokoju. Peter Randolph. ¿e jego miejsce zaj¹³ pysza³kowaty ignorant. i tam zosta³o.. ale g o potrzebowali. w magicznym miejscu. a¿ obsiusia swój ulubiony kana³ ciekowy. To tylko kilka przecznic. by rano dostali wie¿utkie egzemplarze. ¿eby go zaniós³. Zorientowa³a siê.dorzuci³a Dodee formalnym tonem. które pie s najwyra niej uwa¿a³ za os³oniête przed ludzkim spojrzeniem. wiêc by³ ju¿ stary. Julia przypiê³a mu smycz. Horace mia³ piêtna cie lat. Potem gazeta. Julia zamierza³a dopilnowaæ. postanowi³a oddaæ je Andy'emu albo jego bladej córce o przet³uszczonych w³osach we w³a ciwszym momencie. zamknê³a drzwi. Nie teraz. ale.Có¿. Julia z oci¹ganiem pokiwa³a g³ow¹. . Przywodzi³ jej na my l obraz z filmu science fiction Stevena Spielberga. Co zapewne j¹ czeka³o.to wyczu³a. Julia przygl¹da³a siê bia³emu pêcherzowi ksiê¿yca nad po³udniowym horyzontem.. Czeka³y j¹ tej nocy inne obowi¹zki. Najpierw Horace. 3 Horace patrzy³ na ni¹ z nieskrywan¹ pretensj¹. Otrzyma³a tak¿e niezbity dowód. ¿e moja mama.Proszê ju¿ i æ.. Julia mia³a je w kieszeni. Normalnie Julia poprosi³aby Erniego. nawet gdyby mia³a nie spaæ ca³¹ noc. A co zrobi³a Julia Shumway? Us³ucha³a polecenia wstrz¹ niêtej i naæpanej dwudziestolatki.. niekiedy twierdzili. Czy pani jest pewna? Wie pani z ca³¹ pewno ci¹. ¿e czasopismo nadaje siê wy³¹cznie do wyk³adania kociej kuwety. czarno . który w zasadzie powinien by³ siê znale æ w rêkach policji. wyprowadzi³a go i cierpliwie czeka³a. Dostrzeg³a jeden helikopter . ¿e nowe wyzwanie jest jej w³a ciwie na rêkê. Dziêkujê pani . mimo ¿e by³a wyra nie og³uszona. Potwierdzenie numeru uwidocznionego na ogonie samolotu dosta³a od Erniego Calverta.Rozumiem. Zw³aszcza gdy dzia³o siê co z³ego. Nie chcê byæ nieuprzejma. Twarz biednej Dodee Sanders powoli osunê³a siê w niepamiêæ. Tym dowodem by³o zakrwawione prawo jazdy Claudette. gdzie trzeba.Proszê pani. lecz nieprzerwany. .bia³ej fotografii tancerzy na szkolnej z abawie.. Id¹c za psem.

Julia zakrz¹tnê³a siê wokó³ prezentu z zielon¹ torebeczk¹ oznaczon¹ napisem PSIA KUPKA. Nawet gdyby Julii uda³o siê przes³aæ e mailem projekt do View Printing. Do roku dwa tysi¹ce drugiego Julia wozi³a materia³y z tygodnia do View Printing w Castle Rock. Ca³e szczê cie. która uczy³a siê fachu w dawnych czasach. ¿e rano nikt nie podejdzie do granic miasta na odleg³o æ mniejsz¹ ni¿ piêæ kilometrów. po raz kolejny wyci¹gnê³a telefon komórkowy. który na co dzieñ zajmowa³ siê sportem. Albo Tony Guay. ale tak¿e obowi¹zkiem na³o¿onym przez prawo. i tym razem po serii normalnych sygna³ów us³ysza³a tylko ciszê. Tego wieczoru nieufno æ by³a uzasadniona. który nastêpnie by³ sk³adany przez drukarza. Do którejkolwiek z granic. Wygl¹da³o to ca³kiem. gdzie sprz¹tanie psich odchodów ze cieku by³o nie tylko odpowiedzi¹ na oczekiwania spo³eczne. Co oznacza najwy¿ej siedemset piêædziesi¹t egzemplarzy.. Niestety. korzystaj¹c z okazji. nie do koñca godny zaufania. Domy la³a siê. View Printing dostar cza³ jej schludnie zapakowane w plastik wydrukowane egzemplarze. taki obrót spraw wydawa³ siê czarodziejski.. Zawi¹za³a torebkê i raz jeszcze wybra³a numer na komórce. a w magazynku le¿a³o piêæset ryz papieru. korekty robi³a z o³ówkiem w rêku na maszynopisie. Nic z tego. nikt by nie dostarczy³ do miasta wydrukowanych ga zet. co tr¹ci magi¹. jakby Pó³nocna czê æ Morton zmieni³a siê w strefê l¹dowania w Iraku. We wtorkowy wieczór zwyczajnie przesy³a³a z³amane kolumny e . Zabra³a Horace'a do domu i nakarmi³a. jeszcze przed siódm¹. szukaj¹c miejsca doskona³ego na zakoñczenie wieczornego rytua³u wypró¿niania. Gdy skoñczy³.. Julia. Horace tymczasem w koñcu znalaz³ odpowiednie miejsce i przyj¹³ w³a ciw¹ postawê. Horace zatacza³ leniwe ko³a. Ciekawe. ile reflektorów zapalili.mailem. a p otem ju¿ nawet tego nie musia³a robiæ. gdyby tylko Pete Freeman jej pomóg³. ¿e mia³a fantastyczny wielki generator w dawnej drukarni. zastanawiaj¹c siê jednocze nie. . czy Horace Greeley potrafi³by sobie wyobraziæ wiat.pêdz¹cy w poprzek wysokiego ³uku jasno ci. Bêdê musia³a odbijaæ gazetê na ksero. ca³kowicie poch³oniêty odwiecznym psim tañcem. Pewnie by siê zastrzeli³.. fotokopiarka w redakcji by³a prawdziwym gigantem. Ech. I podobnie jak wszystko.. to tam. w¹chaj¹c to tu. Dla Julii.. a nastêpnego dnia rano. Democrat od dwudziestu lat by³ drukowany poza granicami miasta.

zastrzyg³ uszami i spojrza³ na ni¹ wyczekuj¹co. po tym jak ju¿ zosta³ wyprowadzony i nakarmiony. bo Horace. . .. a jednak zosta³ w mie cie. ¿e jej zdaniem Barbara mia³ lepszy gust.Halo? . . ¿e pan nie mia³ najmniejszych trudno ci z dodzwonieniem siê do mnie.nie. A o co chodzi? .Czy pani mnie s³ucha? . . Losy Dale'a Barbary stanowi³y jedn¹ z setek historii.Muszê siê skontaktowaæ z niejakim Dale'em Barbar¹. Tak jak robi³ Junior Rennie i jego przyjaci ele.. uradowany perspektyw¹ nocnej wycieczki. choæ to by³o dziwne. gdy zadzwoni³ telefon..Sucho. Swoj¹ drog¹ Julia mocno w¹tpi³a. Trzeba mierzyæ si³y na zamiary.. Numer zastrze¿ony. Spojrza³a na wy wietlacz. Z telefonami komórkowymi na czele.Musia³y zabrzmieæ w jej g³osie jakie szczególne tony. ¿e zrezygnowa³ z pracy.Dzisiaj chyba nic nie dzia³a.. Chocia¿ nie dalej jak wczoraj Rose mówi³a. Gotuje w restauracji przy Main Street. . Wydawca gazety w niewie lkim miasteczku musi czasem przymkn¹æ oko na jakie zgni³e jab³ko. a przewieszony przez ramiê aparat fotograficzny wyl¹dowa³by na ziemi . pu³kowniku. Zauwa¿y³am jednak.Tak. Nieprofesjonalne zachowanie. Choæby dlatego.Pani Shumway. G³os obiektywny. choæ zna³a je od podszewki. w restauracji nikt nie odbiera. by³o choæ ziarno prawdy. gdy gwa³townie siêgnê³a do kieszeni.Czemu zawdziêczam ten honor? . jeste cie .us³ysza³a w³asn¹ ironiê i wcale jej siê to nie spodoba³o. A nawet czêsto.a linie naziemne oczywi cie nie funkcjonuj¹. . panowie. Nawet spotka³a go w Sweetbriar Rose parê godzin wcze niej. Oficjalny.Ju¿ zamkniête.Proszê pani?. czekaj¹cy przy drzwiach.Szanowna pani Shumway? . Oficjalnie.Najwyra niej nie ma telefonu komórkowego. Kto dzwoni? . Tak. Nie wygl¹da³ na wariata. . ¿eby w plotkach na temat Barbary oraz najlepszej przyjació³ki Dodee. czy to przypadkiem nie wy.. Niewiele brakowa³o. Ch³odny. zwykle odruchowo maskowa³a strach sarkazmem. Niestety.4 W³a nie zapina³a p³aszcz. . Armia Stanów Zjednoczonych. owszem. uwa¿nie wybieraæ cel.Mêski g³os. . . Mog³aby znienawidziæ tego cz³owieka za taki ton.Pu³kownik James Cox. . co ka¿e mi zadaæ sobie pyta . Czy pani go zna? Oczywi cie. których Julia nie opisa³a.. znam Dale'a Barbarê. by pojechaæ w pobli¿e bariery. Angie.

Bêdê po swojej stronie bariery.Co cie zrobili? . wywar³. na naszym miejscu zrobi³aby pani to samo.Wydawa³ siê raczej zainteresowany ni¿ z³y. szczerze powiedziawszy. proszê pani.i wiem z do wiadczenia. jestem w Waszyngtonie. ¿e ma³omiasteczkowi politycy wiedz¹ niewiele.przyzna³ pu³kownik. Co by³o ca³kiem niepodobne do Julii Shumway. Znajdê Barbiego.Dlaczego ja.Nie ma mnie w Maine.. ¿e odszed³ a¿ tak daleko od tematu rozmowy. pu³kowniku? Dlaczego pan nie zadzwoni³ na posterunek policji? Albo do którego z radnych miejskich? Zdaje siê ¿e wszyscy troje s¹ w mie cie. ¿e nie przysz³a jej na my l ¿adna ciêta riposta. Czy mo¿e pani go znale æ? Proszê wzi¹æ ze sob¹ telefon. w³a nie siê tam wybiera³am. .Zale¿y mi na kontakcie z kapitanem Barbar¹ .... .W sytuacji bez precedensu w historii wiata. Urz¹dzimy minikonferencjê prasow¹.W stanie spoczynku... ... nic.podj¹³ pu³kownik. Bogiem a prawd¹ Julia by³a zdziwiona.. wracaj¹c do pierwotnego osch³ego tonu. Proszê pani.W ciek³o æ zrodzona ze strachu zaskoczy³a nawet j¹.W¹tpiê. To po³¹czenie zostanie nawi¹zane. . owszem . W interesie bezpieczeñstwa narodowego.Nawet nie próbowa³em.Z kapitanem.Ci¹gle u¿ywa tego imienia? .odpowiedzialni za k³opoty z ³¹czno ci¹! .Doprawdy? . Z ca³ym szacunkiem. .Po co dzwoniæ. Zdziwi³a siê tak. .Chce pan wywrzeæ na mnie wra¿enie? Chcia³ czy nie chcia³. . pod który nale¿y zadzwoniæ. .. kiedy pa n zadzwoni³. co ludzko æ potrafi obj¹æ umys³em? Ponownie zabrak³o jej odpowiedzi. Roze mia³a siê wbrew sobie. gliniarze sporo. Podam pani numer.Nic.? .Cox wydawa³ siê zaskoczony.Znajdê go i przyprowadzê. . . . jak¹ znali mieszkañcy Mill. sugeruj¹cej u¿ycie technologii wykraczaj¹cej daleko poza t o. wychowa³em siê w ma³ym miasteczku.Telefony komórkowe. . . . .Rozmowy do i z Chester's Mill zosta³y zablokowane.Gratulujê.. ale tylko miejscowy wydawca gazety wszystko. skoro mo¿ecie siê spotkaæ twarz¹ w twarz? Oczywi cie ze mn¹ w roli przyzwoitki. O ile mi wiadomo. .. W Kolegium Szefów Po³¹czonych Sztabów.. . .

¿e to mo¿liwe? . wyci¹gnê³a z kieszeni p³aszcza notatnik i nagryzmoli³a: p³k James Cox . Z pewno ci¹ zanim zosta³a pani wydawc¹. swego czasu czyta³am Toma Clancy'ego.Zostawmy to. ..Powiedzia³em co zabawnego? . pu³kownik zapewne mówi³ o ³¹kach Aldena Dinsmore'a. A co ono dok³adnie oznacza w odniesieniu do drogi sto dziewiêtna cie? . . Pó³ waszego miasta zaparkowa³o tam wozy na obu pasach szosy i na ³¹kach. Wyjdziemy na drogê numer sto dziewiêtna cie i stamt¹d do pana zadzwonimy.Oznacza. tu ma pani racjê.. by³a reporterk¹ i nie mam w¹tpliwo ci..Proszê pani. nie mogê pani zabroniæ przyj æ z kapitanem. Czy mo¿e pani spe³niæ moj¹ pro bê? .. gdzie zamyka ona drogê miejsk¹ numer trzy. A kiedy u wiadomi³a sobie.Pan s¹dzi. ¿e zadawanie pytañ jest pani drug¹ natur¹. pu³kowniku. proszê przyprowadziæ kapitana Barbarê w miejsce. . ¿e. gdzie to j est? W pierwszej chwili nie wiedzia³a.Czy mo¿e mi pan to wyja niæ? . ale teraz naprawdê najwa¿niejszy je czas. Tak. Nastêpnie doda³a: £¹ki Dinsmore'a? . Wobec czego. Bo . Skoro chce Pani obejrzeæ barierê. Przepraszam.Mi³o mi siê z panem rozmawia³o.rzuci³a w s³uchawkê. to znaczy. . zawieraj¹c w jednym oddechu przekonanie o tym. ¿eby jak najprêdzej rozwi¹zaæ ten problem. skoro nikt spoza Chester's Mill jej nie przeczyta.Znam to wyra¿enie.zgodzi³a siê g³adko. . pu³kowniku.jak otwarcie darmowego burdelu .Có¿.W porz¹dku . o czym mowa.. . chocia¿ uwa¿am.. ¿e wiat nie jest sprawiedliwy. .Westchn¹³. Julia od³o¿y³a aparat fotograficzny na pod³ogê. .Mogê.. pani z pewno ci¹ tak¿e. . . Czy wie pani. za mia³a siê w g³os. wyja niê. chocia¿ jak pani na pewno ju¿ wie..Mieszkañcy Mill nazywaj¹ j¹ Little Bitch Road.Co pan proponuje? ..Niech¿e mi pani pozwoli skoñczyæ. U miech spe³z³ jej z ust.. jej nie widaæ.Nie ma mowy. wygl¹da to jak otwarcie darmowego burdelu. jestem zajêty. . . a pani siê nad tym zastanowi. Lecz bêdzie pan z nim rozmawia³ w mojej obecno ci.Pañska decyzja .. proszê mi wybaczyæ dosadny jêzyk. Po waszej stronie sto dziewiêtnastej jest FUBAR. ¿e nie ma to wiêkszego sensu.Oczywi cie.I oczywi cie nie mogê pani powstrzymaæ przed drukowaniem gazety.

. . o dziesi¹tej trzydzie ci. to i tak z nim muszê rozmawiaæ. Robi pani wra¿enie osoby inteligentne . Horace nadal cierpliwie czeka³ pod drzwiami. . Wiêkszo ci domy li siê pani sama. .Doskonale. . .Tak.Nawet je li zadzwoni pani. wystraszy³ j¹ bardziej ni¿ wszystko. a teraz przyjê³a tak¹ w³a nie rolê.. Kusi³o j¹. uprzejmie panu dziêkujê! . Bo kierunkowy sk³ada³ siê z trzech zer. jeszcze jedna sprawa.Bêdziemy na miejscu za jakie pó³ godziny.Jak to? Dlaczego? Na lito æ bosk¹. . Horace zastrzyg³ uszami.krzyknê³a rozw cieczona. Czy ma pani rozrusznik serca? Albo aparat .Dotar³o jasno i wyra nie. z jakiego powodu? . . . Bêdê czeka³ z rêk¹ na s³uchawce. . Ponownie.. Numer. je¿eli sytuacji nie da siê rozwi¹zaæ po naszej my li.Przycisnê³a telefon uchem do ramienia i wsunê³a rêkê do kieszeni. To taki. ale oczywi cie nie mog³a tego zrobiæ.W porz¹dku..Jak na razie ¿ywej duszy. ale ludzie maj¹ zakaz rozmawiania z mieszkañcami miasta.Bardzo. Po jakim czasie pu³kownik odezwa³ siê z oci¹ganiem: . jak ju¿ schowa. Pod jaki numer dzwoniæ? . Gdzie ten notes? Oczywi cie zawsze cz³owiek musi go wyci¹gaæ jeszcze raz.Barwny jêzyk. Czyli s³yszymy siê o dziesi¹tej trzydzie ci. wojsko i blokadê drogow¹. go z³apiê. Proszê mu przekazaæ pozdrowienia od Kena.Wsunê³a notes do kieszeni i podnios³a kodaka. który poda³ jej dzwoni¹cy.wietnie.w deszcz robi siê tam naprawdê kurewsko nieprzyjemnie.Zobaczycie wiat³a i stra¿e. ..Tylko jeszcze proszê mi podaæ czarodziejski numer.. cholera jasna. Zak³adaj¹c.Rozumiem. ¿e na Little Bitch Road nie ma t³oku? . . co us³ysza³a do tej pory. W³a nie minê³a dziesi¹ta. wszystko to stanie siê dla pani jasne. .Proszê pani. ¿e go znajdê. Czy kto bêdzie tam na nas czeka³? Nast¹pi³a pauza. . Ale chyba tak. Kiedy mogê siê spodziewaæ pani telefonu? Czy te¿ raczej kiedy Barbie zadzwoni z pani komórki? Julia spojrza³a na zegarek. Jakim cudem czas uciek³ tak szybko? . Zak³adaj¹c. Cox za mia³ siê g³o no i szczerze. ¿eby odmówiæ.dowcip. Niezmienne prawo z ¿ycia reportera. jasne.Proszê pani.

Jedne. 5 Barbie ci¹gn¹³ koszulê i usiad³ na ³ó¿ku. gdy rozleg³o siê pukanie do drzwi. lecz ca³y dzieñ by³ pe³en zdarzeñ.W pobli¿u klosza dochodzi do swego rodzaju interferencji. . nie barier¹.s³uchowy? Czy jakie inne podobne urz¹dzenie? .S³yszymy siê o dwudziestej drugiej trzydzie ci. zostaj¹ unieruchomione. chocia¿ zgromadzili siê tam prawie wszyscy. Pada³ na nos. Julia wystuka³a numer siostry mieszkaj¹cej w Lewiston. ale nie. powoduje odczucia podobne do zetkniêcia ze s³abym pr¹dem elektrycznym. Na przyk³ad na teraz. we wszystkich trzech . niestety. jak wcze niej. je li siê znajd¹ bli¿ ni¿ jakie piêæ metrów od klosza.Czy rozrusznik Perkinsa eksplodowa³? Czy w³a nie on zabi³ naszego komendanta? . Pod koniec rozmowy nazwa³ to co kloszem. . ¿eby rozwi¹zaæ buty. ale je¿eli siê dowiedzieli o jego powrocie do miasta. A je li to Junior i przyjaciele gotowi na nowo powitaæ go w mie cie? Mo¿na by powiedzieæ. Barbie wsta³ i po³o¿y³ d³oñ na przeno nym odbiorniku telewizyjnym. Je¿eli we mie pani ze sob¹ magnetofon. Sygna³ ci¹g³y. Klosz. ¿e to podejrzenie ma³o prawdopodobne. Je¿eli bêdzie to iPod albo co bardzie z³o¿onego. ale zawsze mo¿na nim rzuciæ w pierwszego. ¿e bêdzie siê uchyla³ od odpowiedzi.. Swoj¹ drog¹ akurat Juniora i Franka DeLessepsa ani reszty towarzystwa wzajemnej adoracji nie widzia³ dzi w Sweet briar Rose. jak choæby blackberry. który wpadnie przez drzwi. mogli co zaplanowaæ na pó niej. które przechodz¹ dos³ownie po dwóch sekundach. ale zjawisko to oddzia³uje na urz¹dzenia elektryczne.. a dlaczego pan pyta? S¹dzi³a. potem nic. Niezbyt imponuj¹ca broñ. ma³o prawdopodobnych. Znowu pukanie. Przerwa³ po³¹czenie. inne wybuchaj¹. jak na przyk³ad telefony komórkowe. Mia³ te¿ do dyspozycji drewniany dr¹g z szafy.Nie. Niech bêdzie z pani¹ Barbie i proszê mu koniecznie przekazaæ pozdrowienia od Kena. Dla wiêkszo ci ludzi nie ma ona negatywnych skutków. a nawet tr¹c¹ce paranoj¹. zapewne przestanie dzia³aæ. delikatne mówi¹c. Barbie ca³y dzieñ chodzi³. najprawdopodobniej eksploduje. Pewnie ch³opcy gapili siê na wypadki n a drodze numer sto siedemna cie albo sto dziewiêtna cie. Pukanie nie oznacza³o nic dobrego. Dociera³o siê do nich po zewnêtrznych schodach na boku budynku aptek i. Martwa cisza. a ca³y wieczór gotowa³.

Randolph by³ wstrz¹ niêty i przestraszony. Andy. pyszni³ siê wysokim po³yskiem. .Kto tam? W tej samej chwili rozpozna³ g³os. Za jego plecami wisia³a mapa przedstawiaj¹ca miasto w kszta³cie skarp ety. Kto chce z panem rozmawiaæ. przyjmij nasze wyrazy . Upad³a ciê¿ko. jak¹ poniós³ Andy . ¿eby go skutecznie wykorzystaæ. No i jeszcze szwaj carski scyzoryk. która zaczê³a od przyjmowania czterdziestu miligramów dziennie. który mia³ przynie æ ulgê w bólu z pewno ci¹ trudnym do zniesienia. Otworzy³ drzwi. je li nikt nie ma nic przeciwko temu..zacz¹³ Du¿y Jim . ale nie zamierza³ nikogo zraniæ.bêdê przewodniczy³ temu zebraniu. Czterdzie ci nieæ kilogramów nadwagi z pewno ci¹ nie podzia³a³o na jej korzy æ. . chyba ¿e.Ze wzglêdu na stratê. Sam Du¿y Jim. wiedzia³. cudo z czerwonego klonu. Andrea Grinnell. dziêki swojemu drogiemu przyjacielowi Andy'emu. Czterometrow y stó³ na rodku pomieszczenia. Wiêkszo æ krzese³ dooko³a tego imponuj¹cego mebla by³a dzi pusta. Czworo cz³onków spotkania. zaprosi³ j¹ do rodka. Andy Sanders oczywi cie przyt³oczony ¿a³ob¹. A Du¿y Jim. Doktor Haskell przepisa³ jej nowy. cudowny lek.Jest pan tam? Zostawi³ w spokoju telewizor i przeszed³ do kuchni. skupi³o siê przy jednym koñcu. Cztery. By³a to szalenie u¿yteczna informacja. osi¹gnê³a ju¿ pu³ap czterystu. w wy³o¿onej sosnowymi panelami sali konferencyjnej ratusza Chester's Mill. chocia¿ zaledwie wiceprzewodnicz¹cy Rady Miejskiej. siwiej¹ca i obci¹¿ona nadwag¹ wersja swej m³odszej siostry. Mam panu przekazaæ pozdrowienia od Kena.Julia Shumway. I przepisywa³ jej ten lek nadal. Oprócz Du¿ego Jima obecni byli pozostali radni oraz Peter Randolph pe³ni¹cy obowi¹zki komendanta policji. W tym gronie jedynie Rennie wydawa³ siê przytomny. . Rose jak zwykle oszo³omiona.. oksykodon. warkot pracuj¹cego generatora s³yszalny by³ jako przyg³uszony pomruk. .Proszê pana! Kobiecy g³os. w styczniowy poranek Andrea w drodze do skrzynki pocztowej po lizgnê³a siê na oblodzonym podje dzie. uszkadzaj¹c sobie dwa dyski. ¿e Andrea. zasiad³ u szczytu. mo¿e piêæ lat wcze niej.pomieszczeniach by³o za ma³o miejsca. które Du¿y Jim nazwa³ zebraniem w celu oszacowania skali zagro¿enia. 6 W suterenie. w³a cicielowi miejscowej apteki. .

. Du¿y Jim j¹ zignorowa³. sytuacja jest bardzo. .To znaczy. chocia¿ nikt w mie cie tego nie rozumie. zw³aszcza powi¹zana z dzia³aniami terrorystycznymi. Du¿y Jim przyst¹pi³ do rzeczy. . I gotowy do dzia³ania. ¿e tak¿e nikt spoza miasta . .. Zrobi³a mi dzisiaj takie pyszne niadanko! Jajka sadzone i resztki taco ch eese. Andrea zas³oni³a usta d³oni¹. . Oczy jej b³yszcza³y albo ze strachu. dynamiczna. .Teraz jednak. Ze wszystkimi zebranymi by³ po imieniu. lecz uzna³. Czu³ powagê sytuacji. A najpewniej z obu powodów..Wszyscy mamy pojêcie. . . proszê pana . ¿eby takie w³a nie by³y przyczyny.W³adze wojskowe nie uzna³y za stosowne nawi¹zaæ kontaktu z przedstawicielami miasta.Niemo¿liwe! . .Oczywi cie. ..Du¿y Jim potoczy³ doko³a ciê¿kim wzrokiem. Mam nadziejê.Teraz jednak.powiedzia³ Andy. Doskona³y przyk³ad stanowi³ choæby burmistrz Nowego Jorku Rudy Giuliani. .wspó³czucia.odezwa³ siê Randolph.. albo z przedawkowania. co siê dzieje.S¹ problemy z komunikacj¹. po nas. nie zawsze by³a taka ca³kiem z³a. Du¿ego Jima uwa¿a³ wrêcz za przyjaciela. Obecni karnie przytaknêli. ale nikt tego nie zrobi³... Tak¹ sam¹ metodê stosowa³ Perkins i przynajmniej w tej kwestii staruszek chyba mia³ racjê. . ¿e akurat w tym pomieszczeniu lepiej u¿ywaæ formy grzeczno ciowej. jakby odgania³ natrêtn¹ muchê.Za³o¿ê siê. ¿e wszyscy siê modlicie. .Proszê pana.. A jednocze nie by³ podniecony.Tak jest ... ¿e przed koñcem roku jego zdjêcie znajdzie siê na ok³adce magazynu Times . musimy stawiæ czo³o bardzo prawdopodobnej ewentualno ci.Claudette zawsze powtarza: B¹d my dobrej my li. Nale¿a³o siê spodziewaæ. proszê pañstwa. powtarza³a. w oczach zakrêci³y mu siê ³zy.popar³ go Randolph. a gdy Andrea przykry³a jego rêkê d³oni¹. Bezdyskusyjnie. ¿e w³a nie dlatego jeszcze do tej pory nikt siê do nas nie zwróci³.Móg³ siê zjawiæ kto od strony Morton albo Tarker's i pos³aæ po mnie. Katastrofa. .Dziêkujê wam . ¿e jeste my zdani na w³asne si³y. Du¿y Jim machn¹³ d³oni¹. ale gotowi na najgorsze powiedzia³ Andy g³osem cz³owieka pogr¹¿onego w g³êbokiej medytacji.powiedzia³a Andrea. Modlê siê. I bardzo prawdopodobne. ..

Przynajmniej na jaki czas. . oczywi cie u mnie w aptece. Para kretynów. ¿ywno æ jest poniek¹d walut¹. kiedy ludzie zbaczali z tematu.stwierdzi³ Du¿y Jim. po czym siê rozpromieni³. ¿e zebrani prêdzej spe³ni¹ jego oczekiwania. . . mówi³em w przeno ni .powtórzy³.Jack Cale. .stwierdzi³ Du¿y Jim. nie na pierwszym miejscu. .. Nieznaczny u miech wykrzywi³ mu doln¹ po³owê twarzy. ale jeszcze nie teraz. W przeciwnym razie bêdzie jak przed zadymk¹.Jasna sprawa. Rennie poczu³ siê ura¿ony. ..Niemo¿liwe! . Na tej samej zasadzie nie jedzie siê na wycieczkê w wiêto bankowe. Mia³ zamiar poruszyæ tê sprawê. Pete.Doskona³a rada.podsun¹³ Randolph. drugi na stacji benzynowej. czy przypadkiem Andrea nie u¿ycza Sandersowi swoich pigu³ek.. . A ja twierdzê. Rennie zastanowi³ siê przelotnie.podsun¹³ Randolph. kto prowadzi sk lep . Andrea ponownie nakry³a d³oni¹ jego rêkê..W sytuacji.A co z bankomatami? Jeden jest w sklepie Browniego. w jakiej siê znale li my. Najgorsze w tym wypadku to mo¿liwo æ. Andy i Andrea.Ale trzeba porozmawiaæ z kierownikiem supermarketu. je li brakuje pieniêdzy Sprowokowaliby my zamieszki.Bo i sk¹d? . widz¹c wyraz twarzy wiceprzewodnicz¹cego... . . . Tym razem Andy u cisn¹³ jej palce. ..I z Johnnym Carverem z Gas & Grocery.Nie wierzy³ we w³asne s³owa. nie podnosz¹c g³osu. I rzeczywi cie.Chocia¿ mo¿e to nie jest najlepszy pomys³ . Inaczej ludzie wpadn¹ w panikê.Mo¿e by zamkn¹æ Food City? . lecz wiedzia³. ¿e sklepy powinny byæ otwarte jak zwykle.odezwa³ siê Andy. . Tyle potrafi³ zrozumieæ. W³a nie tak nale¿a³o siê zachowywaæ. jak on siê nazywa? Cade? .B¹d my dobrej my li. . . ¿e zostaniemy na kilka dni odciêci od wiata.powtórzy³a Andrea. .Bo¿e jedyny! Z jego oczu na nowo pop³ynê³y ³zy. pomy la³ Du¿y Jim. Mo¿e na tydzieñ. je li bêd¹ siê bali. .Banki te¿ mamy zamkn¹æ? . i koniecznie. Albo nawet na miesi¹c. .Rzeczywi cie.Na moment straci³ pewno æ siebie.rzek³ ze spokojem. moim zdaniem nie jest to dobry pomys³ . .wycofa³ siê Randolph.Andy.I chyba widzia³em bankomat w przychodni chocia¿ nie mam ca³kowitej pewno ci.Naprawdê nie wiemy . ..Cale . ale gotowi na najgorsze ..zorientowa³ siê Randolph..Aha . . u licha.

Mog¹ sprawiaæ k³opoty . . Oczywi cie nie mówiê o nasivinie czy lirice. którymi mo¿na siê narkotyzowaæ. Leki. Andersonowie prowadzili Karczmê Dippera. w tym tak¿e piwa.Randolph pokiwa³ g³ow¹ ze zrozumieniem. je li tylko nie zabraknie im jedzenia. Sam Verdreaux by³ notorycznym moczymord¹.podkre li³ Rennie.A ty . Rozumiesz mnie. . . jest wstrzymana do odwo³ania. tak czy inaczej s¹ pod kluczem.Sam i jemu podobni bêd¹ musieli odcierpieæ swoje. . wzorcowym dowodem na to. natomiast z do wiadczenia wiedzia³a. ¿eby pó³ miasta chodzi³o pijane jak w Nowy Rok. Czu³ siê odrobinê nieswojo w tym temacie. Rennie z przyjemno ci¹ spostrzeg³.powiedzia³ Randolph. a jednocze nie. .No w³a nie. . . choæ doskonale wiedzia³ .Oczywi cie. . .Wypij¹ zapasy sklepowe i bêdzie po sprawie. . .Ludziom siê nie spodoba zamkniêcie knajpy .Takim na przyk³ad jak Sam Verdreaux. a Rennie. jakie z tego powsta³y k³opoty dla mojego syna i jego przyjació³ . Nie mo¿emy dopu ciæ. Nie rozumia³a.A je li wcze niej doprowadz¹ do buntu? Andrea milcza³a. . .Ekstremi ci.Z Tommym i Willow Andersonami porozmawiaj ty. przeciwko czemu ludzie mieliby siê buntowaæ.Pochodzi z Away. ¿e sprzeczanie siê z Jimem Renniem jest bardzo mêcz¹ce i nieskuteczne. I proszê.zwróci³ siê do Andy'ego Sandersa . .A Karczmê Dippera nale¿y zamkn¹æ. Nie musia³ dodawaæ: Duke Perkins pozwala³ tej parze takich siakich owakich hipisów i ich go ciom na g³o ne puszczanie rock and roi³a oraz na hulanki do pierwszej po pó³nocy! Chroni³ ich. Powiesili nad barem plakat z Wujem Barackiem. ¿e Randolph zapisuje nazwiska w notatniku.Lewicowcy. . .podpowiedzia³a Andrea.Dlaczego? . ¿e nie nale¿a³o znosiæ prohibicji. ¿e sprzeda¿ alkoholu. ale jest bardzo sympatyczna. ¿eby z nimi porozmawiali . kiedy skoñcz¹ im siê prywatne zapasy piwa i brandy.powiedzia³ Randolph.Velma Winter .zdziwi³a siê Andrea. .Przeka¿ tym trzem osobom. .musisz wzi¹æ pod klucz wszystkie leki na receptê.Twarz mu siê skurczy³a w do æ przera¿aj¹cym grymasie zadowolenia. zdaniem Du¿ego Jima.Browniego po mierci Dila Browna? .Po lê ch³opaków. .

zw³aszcza osobie spoza polityki. mog¹ siê zachowywaæ niew³a ciwie.spyta³ Rennie. który roz³o¿y³ rêce w ge cie oznaczaj¹cym równocze nie oczywi cie i przepraszam . a trzeba wiedzieæ. Everett przedstawi³ liczby.Mo¿e przynajmniej kto sporz¹dzi protokó³? . Andrea wygl¹da³a na zaniepokojon¹. Przeklêty system. której Du¿y Jim nienawidzi³. póki kryzys siê nie skoñczy .dlaczego. . Tym razem Andy poklepa³ j¹ po rêku. . pozwalaj¹c¹ zmieniaæ i nagrywaæ programy telewizyjne i radiowe na falach AM i FM oraz wbudowany system rejestruj¹cy rozmowy prowadzone w tej sali. Spojrza³ na Randolpha.Czy to nie powinno byæ w³¹czone? . Jaka tam Rada Pomocy w Czym tam. by³ pomys³em w cibskiego doktorka. pozosta³o æ po latach rozrzutno ci Clintona. . Everett wyskoczy³ z tym swoim idiotycznym systeme m nagrywania dwa lata temu na zgromadzeniu miejskim.Czy teraz móg³bym wróciæ do tego. dowodz¹c. . by zadbaæ o tych. od czego chcia³em zacz¹æ? . nie zamierza³ siê akurat teraz przejmowaæ subtelno ciami sprzeda¿y. Du¿y Jim przedstawi³ swoje obiekcje. innowacjê. Rêce powêdrowa³y w górê. .Zawsze mamy do æ. jak ogromna jest ró¿nica miêdzy przegran¹ bitw¹ a przegran¹ wojn¹.Najwa¿niejsze. . .Nie widzê takiej potrzeby. ¿e ludzie ³atwo ulegaj¹ panice.oznajmi³ Du¿y Jim. podkre laj¹c kwestiê ponoszenia ca³kiem niepotrzebnych kosztów. znanego jako Ry¿y. Czeka³y go pilniejsze sprawy. zapewne dostarczone prze z Duke'a Perkinsa. . ale tym razem zawiod³a. przedstawiaj¹c go jako wyj¹tkowy krok naprzód. Rennie zosta³ oskrzydlony. ¿e rz¹d federalny pokryje osiemdziesi¹t procent kosztów. Andrea podziêkowa³a mu u miechem. .Musimy sobie u wiadomiæ.Zgadzamy siê co do tego? G³osujmy. . obojêtne pijani czy trze wi.powiedzia³. Nie zdarza³o siê to czêsto i bardzo tego nie lubi³. ale zajmowa³ siê polityk¹ znacznie d³u¿ej ni¿ Eric Ry¿y Everett obmacywaniem prostat i wiedzia³.Nic siê nie martw . ¿e zaskoczyæ go by³o nie³atwo.Lepiej przedsiêwzi¹æ dodatkowe rodki ostro¿no ci. cieñ po Richardzie Nixonie. ¿eby miasto by³o trze we. którym to naprawdê potrzebne. Rennie by³ t¹ propozycj¹ niemile zaskoczony.zaproponowa³a Andrea nie mia³o. Taktyka ta zwykle okazywa³a siê skuteczna wobec oszczêdnych jankesów. Andrea spojrza³a na konsolê znajduj¹c¹ siê po prawej stronie Du¿ego Jima. A kiedy siê boj¹. Erica Everetta.

ni¿ próbuj¹c zaprowadziæ porz¹dek w t rozpsiajusze. sk¹pani w blasku Jezusowej chwa³y. ¿e Perkins znaczni bardziej przys³u¿y siê miastu.. Pete.wyrwa³ siê Randolph. ¿e komendant Perkins spogl¹da na nas z góry. komenda nt Perkins. . w³a nie. ..Racja. . Z koñcem roku mia³ przej æ na wcze niejsz¹ emeryturê.Do wiadomo ci nas czworga. .. ..S³uszna racja! . . . Du¿y Jim wola³by tego nie s³yszeæ. oboje razem ze mn¹ odpowiedzieli na kod trzy. .. najistotniejsz¹ w sensie odpowiedzialno ci za miasto. jakby s³owa Sandersa mia³y jakikolwiek sens. Andy. którzy zostali my tu.nie wygl¹da to dobrze. na ziemi. . .Z moj¹ Claudie. niestety . która jest naprawdê w pe³ni zdolna do pe³nienia s³u¿by..W³a nie. jest utrzymanie porz¹dku w czasi e sytuacji kryzysowej.. .. choæ nigdy nie mówi³ le o zmar³ych. . na nich te¿ nie bardzo mo¿na liczyæ. Spo ród ca³ej osiemnastki piêciu zatrudnionych na pe³en etat z pewno ci¹ znajdowa³o siê poza granicami miasta. We dwoje spogl¹daj¹ na nas.No. wiêc trudno powiedzieæ. . Jest Henry Morrison i Jackie Wettington. Szósty. dziêki czemu ich praca by³a zachwycaj¹co tania. uwa¿a³..wtr¹ci³ Andy.Lepiej bêdzie na razie nadaæ naszemu spotkaniu charakter nieformalny . jednak mimo wszystko poklepa³ Andy'ego po wolnej rêce. inni na kontrolowany po¿ar do Castle Rock. jaki z niego po¿y tek. A Rennie.No có¿..odezwa³ siê Andy. w tym dwunastu w pe³nym wymiarze godzin. które zadawa³. skoro tak uwa¿asz. to Linda Everett. patrz¹c na nie z góry. znacznie przekraczaj¹cej jego ograniczone mo¿liwo ci. jakimi si³ami dysponujem y? Doskonale zna³ odpowied .Bez przerwy za¿ywa leki wziewne. Zna³ odpowiedzi na wiêkszo æ pytañ. Jedyna osoba pracuj¹ca na czê æ etatu.wyrecytowa³ Andy sennym g³osem. przyjacielu . Fred Denton i George Frederick. Jedni pojechali z ca³ymi rodzinami na miêdzyszkolny mecz futbolu.Dwoje utrzyma sekret. Tymczasem my. . Bardzo mu to u³atwia³o ¿ycie.No i jeszcze Marty Arsenault i Toby Whelan.stwierdzi³ Du¿y Jim.Jestem pewien.. ¿e kwesti¹ dla nas najwa¿niejsz¹. .. Potem zwróci³ siê ponownie do Randolpha.Zaszlocha³ i poci¹gn¹³ nosem. a sze ciu na czê æ etatu.. on ma astmê. je li jedno jest martwe .Uwa¿am.. Ci ostatni prawie wszyscy mieli ponad sze ædziesi¹t lat. nie ¿y³. .Biedny stary George ..Razem z moj¹ ¿on¹ .stwierdzi³ Rennie.odezwa³ siê Randolph . Mieli do dyspozycji osiemnastu policjantów zatrudnionych przez Chester's Mill. Co oznacza gotowo æ policji. Oprócz nich Rupe Li bby.

Na pewno mia³aby z³y wp³yw na mê¿czyzn. kiedy by³ poirytowany. By³o tam co jeszcze. Tyle ¿e Rennie prêdzej da³by siê pokroiæ.Choæby mojego ch³opaka.ale w zesz³ym roku zaliczy³a kurs okrêgowy w Rock i ma prawo nosiæ broñ. Chyba jeszcze nie skoñczy³a trzydziestki. ni¿ pozwoli³. Mo¿e j¹ nosiæ na s³u¿bie.zainteresowa³a siê Andrea. No tak.Innymi s³owy . . osiemdziesi¹t procent . Có¿. wspó³praca z g³upcami u³atwia ¿ycie. ¿e Junior Rennie wróci³ do domu na dobre. dwa procent pamiêci i trzy uczestnicz¹ce w bie¿¹cych procesach my lowych.Andrea unios³a brwi. by wymaga³a zapisania.Potrzebujemy wiêcej stró¿ów prawa. jak Duke uzyska³ tê wiadomo æ ani dlaczego uzna³ j¹ za do æ istot¹.Kogo pan ma na my li? .Tak . .z osiemnastu policjantów mamy tylko o miu. I tak nie by³ to najlepszy czas na dzielenie siê z Du¿ym Jimem takimi . .podsumowa³ Randolph . niepo¿¹dane zachowania ? Wszystko jedno. Przede wszystkim by³a za m³oda. Stanowczo nie ¿yczy³ sobie ¿onki tego ³achadojdy w zespole.¿achn¹³ siê Du¿y Jim. . Dziewiêciu. aj! . ale z pewno ci¹ warto Lindê wzi¹æ pod uwagê. Wystarczy³o ju¿.Nie policzy³e siebie . dopóki sytuacja siê nie wyja ni. Peter Randolph wiedzia³.Ile on ma lat? Chyba jeszcze nie mo¿e g³osowaæ? Du¿y Jim zobaczy³ oczami wyobra ni podzia³ funkcji w mózgu Andrei: piêtna cie procent . Z ³adnymi kobietami tak zawsze. . oczywi cie.Ona jest tylko stójkowym! I do tego wiecznie nadêta! .. I za spraw¹ szczê cia czy boskiej opatrzno ci w weekend wróci³ do domu ze szko³y. Tak czy inaczej musia³ z ni¹ wspó³pracowaæ. . .. W listopadzie bêdzie mia³ dwadzie cia dwa. Czêsto u¿ywa³ tego wykrzyknika. Nie mia³ pojêcia.ulubione sklepy online.Aj.Racja. .. A do tego diabelnie ³adna.Ci¹gle za ma³o .Bez w¹tpienia.przyzna³ Randolph .‾ona Ry¿ego? . . W koñcu mamy sytuacjê kryzysow¹.zauwa¿y³a Andrea. Nie pracuje na pe³en etat. .Juniora? .zapyta³ Randolph.stwierdzi³ Rennie. w koñcu ma dwoje dzieci.Skoñczy³ dwadzie cia jeden lat. ¿e policjantk¹ by³a Wettington z tymi jej kolosalnymi balonami. . . Randolph plasn¹³ siê d³oni¹ w czo³o. . W zesz³ym tygodniu widzia³ tê informacjê na podk³adce telefonicznej na biurku zmar³ego komendanta.receptory narkotyku. bez w¹tpienia. Czasowo. ¿eby ma³¿eñstwo Everettów wyskakiwa³o mu przed oczami jak pajac z pude³ka.

s¹ dobrymi strzelcami. Carter Thibodeau chyba nawet ma dwadzie cia trzy lata.I oczywi cie niema³¹ rolê odegra³ alkohol. gdzie bariera zamyka³a g³ówne drogi. Andrea w dalszym ci¹gu wygl¹da³a na zaniepokojon¹.oznajmi³.Sprawa zosta³a wyolbrzymiona .. Johnny twierdzi³.Nikomu nie stanie siê nic z³ego . prowokatorem by³ ten ca³y Barbara.. . Z poprzednich dwóch miejsc pracy zosta³ wyrzucony z powodu wybuchowego charakteru. Ostatnio pracowa³ na czê æ etatu jako mechanik na stacji Mill Gas & Grocery. O ile nadal tam by³a.I nikt nie mówi.. .paru ch³opaków w policji naprawdê siê przyda. póki sytuacja siê nie wyklaruje? Zap³acimy im z funduszu awaryjnego. ¿e powinni my uzupe³niæ nasze nadw¹tlone si³y reagowania. o ile dobrze pamiêtam. Rennie podj¹³ w¹tek entuzjastycznym tonem gospodarza programu rozrywkowego. Peter. Thibodeau rzeczywi cie skoñczy³ dwadzie cia trzy lata. komendancie? Czy oni mog¹ zostaæ przyjêci do s³u¿by. Nawet je li s¹ bardzo m³odzi. ¿e mamy z nich zrobiæ policjantów pe³n¹ gêb¹. Z drugiej strony jednak my l o sprzeciwie wobec Du¿ego Jima nie podoba³a mu siê jeszcze bardziej. tak przynajmniej s³ysza³ Randolph. .nowo ciami.zapewni³ j¹ Du¿y Jim.. .Ci ch³opcy polowali razem. ale mo¿na by ich pos³aæ do kontrolowania t³umu w miejscach. Junior ma trzech przyjació³. ¿e w Gas & Grocery zagrzeje miejsce na d³u¿ej. Randolphowi nie podoba³a siê my l. choæ nie wygl¹da³ na przekonanego. . . Uwa¿am jedynie. ¿e w ¿yciu nie mia³ pracownika tak dobrze zorientowanego w uk³adach wydechowych i elektronice. Nie by³o podstaw. byli zamieszani w awanturê w karczmie? Du¿y Jim spojrza³ na ni¹ z u miechem pe³nym tak nieskrywanego okrucieñstwa. Na raz ie jednak wszystko wskazywa³o na to. ¿e Junior mia³by chodziæ po Chester's Mill z broni¹. Nie spodziewa³ siê k³opotów w samym mie cie. Co pan na to. .Czy to nie ci m³odzi ludzie.Przyjaciele mojego syna tak¿e s¹ pe³noletni. . jak zwykle bywa w takich przypadkach. obwieszczaj¹cego wyj¹tkowo sowit¹ nagrodê w rundzie bonusowej.potwierdzi³ Randolph. ¿e a¿ siê skuli³a. mam racjê? . Junior ze swoimi niepo¿¹danymi zachowaniami . Co wiêcej. ..Co wiêcej. ¿eby my musieli siê o tym przekonaæ .wtr¹ci³a Andrea. którzy siê tak¿e doskonale nadaj¹ do tej roli. A z trzeciej . Melvin Searles i Carter Thibodeau..Nie daj Bo¿e. . A je li nie? Problem z g³owy. To Frank DeLesseps. W³a nie dlatego nikomu nie postawiono zarzutów.Ca³kowit¹ .

. Nawet Du¿y Jim.Jeszcze jakie kwestie w tej sprawie? Nie by³o. lecz kwadratowe awaryjne lampki umieszczone w czterech k¹tach sali. Rennie po omacku chwyci³ Andy'ego za ramiê. Wszyscy robili wra¿enie przestraszonych. powiedzia³ sobie Rennie. Stary generator strzeli³ po raz czwarty i ucich³.. Mog¹ przyj æ na komisariat: jutro oko³o dziesi¹tej. G³osujemy jak zwykle. . To tylko generator. By³o to ledwie zerkniêcie.Wie pan.Wniosek zosta³ przyjê. a wtedy Rennie.w³¹czy³ siê Andy.Przywo³a³ na twarz u miech sportowca. nie ma powodu do obaw. o co jej chodzi³o. to by³a ju¿ zupe³nie odrêbna kwestia. co s³ysz¹.To tylko gaz siê skoñczy³. Dochodzi do oczyszczenia . Andy ucich³.. Po lewej odezwa³ siê Andy Sanders. ale zapomnia³a. Czego siê w zwi¹zku z tym domy li³a. Wszyscy podnie li rêce. który przez wiêksz¹ czê æ ¿yc mia³ do czynienia z silnikami. u wiadomi³ sobie.Spokojnie. lecz Andrea chyba je zauwa¿y³a. W s³abej po wiacie twarze przy stole konferencyjnym postarza³y siê i po¿ó³k³y.Bo¿e drogi. ..Pete. Mamy go w mie cie jeszcze du¿o. Nie zapali³y siê jasne lampy nad g³owami zebranych. Zapomni o wszystkim po nastêpnej porcji tabletek. Andrea krzyknê³a ochryple. wiat³a zgas³y. . kiedy siê skoñczy to szaleñstwo. ci¹gle nie do koñca przytomny.oznajmi³ Randolph z fa³szyw¹ beztrosk¹.. . . . Jim. Petera Randolpha. . . Wszyscy podskoczyli.O dziewi¹tej bêdzie lepiej . A kiedy Rennie rozlu ni³ u cisk.. wiat³o na powrót wpe³z³o do pokoju wy³o¿onego sosnowymi panelami. A ju¿ do rana z pewno ci¹. Andrea sprawia³a wra¿enie. .Nie ma siê czym przejmowaæ . Andy rzuci³ Du¿emu Jimowi spojrzenie k¹tem oka.Wobec tego stawiam pytanie . to bardzo dobry pomys³.oznajmi³ Rennie. Franka DeLessepsa.. Przerwa³y mu dwa wybuchy przypominaj¹ce strza³y z broni palnej. wnêtrze pogr¹¿y³o siê w egipskich ciemno ciach. .Czy Rada Miejska prosi aktualnego komendanta policji. Melvina Searlesa i Cartera Thibodeau? Czas ich s³u¿by bêdzie trwa³ do chwili. propan. Chwilê pó niej us³yszeli trzeci. jakby ewentualnie mia³a co do powiedzenia.. . lepiej bêdzie o dziewi¹tej.. o przyjêcie do pracy z podstawowy m uposa¿eniem Juniora.

Tymczasem miejskie zapasy gazu.. ¿e ojciec wie.. G³osowali zgodnie z jego oczekiwaniami. A potem zabije siebie. lecz wielki b¹bel wiat³a nad po³udniow¹ granic¹ miasta i nieco mniejszy na po³udniowym zachodzie. po³o¿y³ mu d³oñ na karku i lekko cisn¹³. Angie i Dodee le¿a³y w spi¿arce McCainów i tak by³o dobrze. . wiat³a hummera ojca rozla³y siê na podje dzie. Potem gestem. ostro¿nego albo w ciek³ego. .przyzna³ Junior. Jak zawsze. Ca³kiem sobie nie wyobra¿a³. 7 Junior siedzia³ na stopniach prowadz¹cych do frontowych drzwi wielkiego domu Renniech na Mill Street. który Juniora ca³kowicie zaskoczy³. Pieni¹dze. gdzie sto siedemnasta bieg³a w stronê Castle Rock.trzydziestkêósemkê z rêkoje ci¹ wyk³adan¹ mas¹ per³ow¹. Drzwi hummera otworzy³y siê... . wiêc przejd my do nastêpnego punktu.Andy zdawa³ siê wykoñczony. I jutro pewnie te¿ nie. Je li oka¿e siê. Wszyscy gadali jakie kompletne bzdury. O co? Zamkn¹³ kolbê w d³oni. nie przysparza³y mu szczególnych zmartwieñ. ¿e tak. które ukrad³ ojcu. . przynajmniej na razie. Je¿eli wyczuje.S³ysza³e ? . któr¹ dosta³ od ojca na osiemnaste urodziny. Dlatego chcia³bym ciê o co zapytaæ. jasne. W drodze powrotnej zatrzyma³ siê na placu i pos³ucha³ rozmów. Bo nie by³o jak uciec. W ka¿dym razie nie dzisiaj. Junior by³ ca³kiem spokojny. Nie wygl¹da³ na podejrzliwego.Trochê . Bez s³owa usiad³ na stopniu obok syna. ¿e powinni my oficjalnie uznaæ Pete'a za komendanta policji pro tempore. a raczej ich brak.No dobrze.Ale nic nie rozumiem. ¿e zajmie siê spraw¹ wówczas gdy to bêdzie konieczne. sk¹d mia³by wiedzieæ. ¿e ojciec wie o jego najnowszych wyczynach. Ból g³owy nie wróci³. zadam oficjalnie pytanie.Nikt nic nie rozumie. zdawa³y siê te bzdury potwierdzaæ. Uzna³.Je li nie ma tutaj kwestii spornych. Junior go zabije. . . . . . ¿e podobnie jak ja chcecie zakoñczyæ spotkanie jak najszybciej. od³o¿y³ z powrotem do sejfu. co w³adca wiêtego przybytku mamony ma mu do powiedzenia.zapyta³. wiem. ale ojciec zawsze wszystko wiedzia³. Ojciec z neseserem obijaj¹cym mu siê o kolano szed³ w stronê domu. Teraz nadszed³ czas powa¿nej rozmowy. potem zamknê³y cicho. Moim zdaniem mamy przed sob¹ parê prawdê trudnych dni. W kieszeni mia³ broñ . Uwa¿am. Junior pos³ucha uwa¿nie.Pewnie.

Czy zgodzisz siê s³u¿yæ w policji. z Frankiem. I po raz pierwszy od czterech lat. które zna³ od piaskownicy. Nie trzyma³a.. Nieprawdopodobny.Pewnie. jeste my do dyspozycji.Komendantem policji jest teraz Peter Randolph. Bêdzie potrzebowa³ ludzi. . U wiadomi³ sobie.pomy la³ Junior. Jedno i drugie. Rêkê ojca ci¹gle czu³ na karku. Milcza³. Jutro zostanie gliniarzem. . Wrzeszczeæ z rado ci. .Czy jeste gotów odegraæ swoj¹ rolê? Razem z przyjació³mi..Skoro nas potrzebujecie. Prawie. Pu ci³ kolbê. .powiedzia³. pie ci³a. Carterem i Searlesem? Co jest. Nie ciska³a. Dobrych ludzi.. a mo¿e nawet od d³u¿szego czasu. póki siê to wszystko nie skoñczy? Junior mia³ wielk¹ ochotê rykn¹æ miechem. Dzi zabi³ dwie dziewczyny. poca³owa³ ojca w policzek. tato . ¿e nadal ma fart. do cholery? .

o jaki Barbie w ¿yciu by nie podejrzewa³ w³a cicielki czasopisma lojalnego . wy pójdziecie do piek³a.Czasami chodzi³em tutaj na ryby .Ko ció³ Chrystusa Odkupiciela. .To nie jest smród nawozów. . wiat³o w oknach farmerskich domów wiadczy³o o tym. Trudno jej nie s³uchaæ.Cisza. Minêli wie¿ê transmisyjn¹ radia WCIK. tylko zak³amania. Mnie tylko zawsze zastanawia.Z datków wiernych? Julia prychnê³a. I elektryczny krzy¿ nad wej ciem do niewielkiego budynku studia tak¿e jasno b³yszcza³.. samochodem.nieskoñczony ocean energii. . Dwa czerwone wiate³ka na wierzcho³ku miga³y jak zwykle. Nad nim jak zwykle rozsypa³y siê po niebie gwiazdy . Jechali priusem hybryd¹.Mnóstwo ryb. . Jest diakonem.. Znanego tak¿e jako fa³szywa prawo æ. jak to mówi¹. firmie dostarczaj¹cej energiê elektryczn¹. ¿e s¹ tam ludzie. Czuæ tutaj jakby brudn¹ bielizn¹.Nale¿a³oby o to zapytaæ Jima Renniego.Ortodoksyjni bapty ci to przy nich szkó³ka niedzielna.Co pan z³apa³? .Widzia³em tê wie¿ê. . Ju¿ wolê pierwszy Ko ció³ Kongregacyjny. No có¿. . Fundamentali ci? . . co kto lubi. spokój. jakim cudem staæ ich na utrzymanie stacji radiowej o mocy piêædzies iêciu tysiêcy watów. a nikt w pe³ni nie ufa Western Maine Power.Przepraszam? Julia wskaza³a mroczny smuk³y kszta³t rysuj¹cy siê na tle gwiazd. Zna pan radio jezusowe? Barbie lekko wzruszy³ ramionami. . bo i niewiele by³o do powiedzenia. jak siê mieszka w okolicy i ma radioodbiornik. . a my nie! . który nie potrzebuje generatora. ¿e okoliczni mieszkañcy u¿ywaj¹ nawozów. Ich samochód okaza³ siê jedynym pojazdem w ruchu. w iêc prawie ka¿dy ma w³asny generator. ale nie odwa¿y³em siê ich je æ. Nie znoszê Lestera Cogginsa i nienawidzê ca³ej tej otoczki pod tytu³em cha . cha. przecinaj¹c ciemno æ bia³ym promieniem.MOD£Y 1 Barbie i Julia Shumway zamienili po drodze ledwie kilka s³ów. Jest w³a cicielem WCIK. Na farmie zawsze jest co do roboty.odezwa³ siê Barbie. I znam stacjê radiow¹. wiêc wiadomo.

Barbie widzia³ gruby kabel elektryczny pe³zn¹cy jak w¹¿ od reflektorów do lasu.zaproponowa³a Julia. Dwa skierowane by³y w ich stronê. wskazuj¹c w górê jak arbiter obwieszczaj¹cy zdobycie bazy domowej.Dalej nie jedziemy. chocia¿ z drugiej strony pewnie takie autko pasowa³o do cz³onkini Pierwszego Ko cio³a Kongregacyjnego. ¿e wjechali w bia³o . mru¿¹c oczy w jaskrawym wietle. po zachodniej stronie miasta.Stop.czarny film z lat czterdziestych dwudziesteg o wieku. dwa nastêpne wieci³y pionowo w górê. Pracowa³o kilka generatorów. Us³ysza³. Pewnie o to siê dzisiaj martwi¹ najbardziej. ale jest. Barbie mia³ wra¿enie.zawo³a³. Jutro przestrzeñ powietrzna nad Mill bêdzie . przy ich nogach u³o¿ono worki z piaskiem. . Kilometr z ok³adem za terenem ko cio³a zaczêli widzieæ przez drzewa po wiatê. Gdyby kto tu przypadkiem zab³¹dzi³. . i tak siê niczego nie dowiemy.Mo¿e pan spróbuje znale æ co na AM? . . czy na tym by siê skoñczy³o.Bêd¹ o wietlaæ barierê . gdzie spomiêdzy drzew wyziera³y kolejne wiat³a. sygna³ WCIK by³ tak potê¿ny i¿ zag³usza³ na pa mie FM wszystkie inne rozg³o nie. . Mo¿e pan wy³¹czyæ.wobec republikanów. stop. Jezdniê przegrodzono koz³ami. Gdy wyjechali zza zakrêtu. które spiker nazwa³ wynikiem zdarzenia w zachodnim Maine . Spróbowa³. proszê mi uwierzyæ na s³owo. wysiedli. ¿e tutaj. Julia zatrzyma³a samochód.powiedzia³. Do wewn¹trz i w górê. Jedyny problem polega³ na tym. znale li siê w blasku reflektorów jak na hollywoodzkiej premierze . Pracowa³o cicho i by³o wyposa¿one w radio. Brzmia³o to jak skoczna polka grana przez orkiestrê umieraj¹c¹ na d¿umê.Zdarzenie . .Po co w górê? . Wygl¹da. Chwilê stali przed mask¹. Za wiat³ami sta³y na drodze nos w nos dwa br¹zowe pojazdy wojskowe z brezentowymi budami. Pnie brzóz przywodzi³y na my l wychud³e duchy. Za chwilê by pani zdech³a elektronika w aucie i nie wiem. .Typowy ¿argon sportowy. ¿e podczas meczu Red Sox i Mariners w Fenway Park minut¹ ciszy uczczono ofiary wypadków. stop! . A tego wieczoru nadawano jakie wiête utwory wykonywane na akordeonie i Barbiemu wiêd³y od tego uszy. . Przez d³u¿szy czas znajdowa³ tylko nocne pogaduszki. Dalej w ciemno ci niós³ siê monotonny warkot silników. Najmniejsz¹ dziurê na drodze widaæ by³o jak na d³oni.Wokó³ ca³ego miasta. . jakby tu niczego nie by³o. dopiero pod koniec skali z³apa³ stacjê sportow¹.Jako ostrze¿enie dla ruchu powietrznego.powtórzy³a Julia. Dziennikarka os³oni³a twarz d³oni¹.

Cieszê siê. Sh umway powiedzia³a. ch³opaki! . wiedzia³.. ale ju¿ by³ blisko. ¿e pas bieg³ wokó³ ca³ej bariery. Barbie nabra³ ¿ycia.S³ysza³em. Zwin¹³ d³oñ w piê æ i uderzy³ w klosz. Kamyki chrzê ci³y mu pod stopami..zawo³a³. . Po ciemnej stronie sta³o kilku uzbrojonych ¿o³nierzy widocznych na ja niejszym tle.spyta³. W prawie ca³kowitej ciszy z pewno ci¹ us³yszeli nadje¿d¿aj¹cy samochód. Barbie nie s³ucha³.mrukn¹³ jeden z mundurowych. Zrobi³ jeszcze kilka kroków. skoro jak¹ rolê odgrywa³ Cox.Czy to aby dobry. pogadajmy. A poniewa¿ widzia³ ich pagony. ale zawsze co . marines! .. Nadal nikt nie zareagowa³.Cze æ. Rozleg³ siê znajomy d wiêk stukania k³ykciami w szk³o. aktualnie wynosz¹cy nieco ponad piêæ tysiêcy dolarów. bo gdyby sytuacja by³a naprawdê z³a.. .Sk¹d wy tutaj. czego siê dowiedzia³a od Coksa.zawo³a³a Julia. Barbie nawet siê tego nie spodziewa³. Farba w sprayu. ale ¿aden siê nie obejrza³. . . ale spróbowaæ musia³. Zobaczy³ ciemn¹ poziom¹ liniê wisz¹c¹ nad drog¹. ¿e w marines coraz wiêcej miêczaków. Na razie j¹ zignorowa³. kolor zagro¿enia.Czy¿by my siê uporali z k³opotami w Afganistanie? ‾adnej reakcji. Znowu cisza.Spokojnie. jeszcze w³osy na karku nie stanê³y mu dêba.Czo³em. Podszed³ bli¿ej.. C to. Niewiele. jaki bêdzie mia³ kolor w wietle dnia. Wszyscy zwróceni ty³em do miasta. z rêkami za³o¿onymi za plecami. ¿e Cox nazwa³ barierê kloszem. Przez ca³y dzieñ wzbiera³a w nim z³o æ i oto . Ten ciemny pas wisz¹cy w powietrzu. Jak pasek na rêkawie koszulki.zaczê³a Julia. pomy la³. podchodz¹c bli¿ej.B³azen . . . . . Nic. bo w drodze do bariery Julia powtórzy³a mu. Zaczyna³ mieæ dosyæ. w rozkroku.pilnowana lepiej ni¿ skarbiec wujka Sknerusa. A Barbie znajdowa³ siê ju¿ blisko bariery.. Jeden z marines podskoczy³. Jeszcze nie dosta³ gêsiej skórki. Gotów by³ siê za³o¿yæ o ca³y stan swojego konta. przys³aliby rangersów. co ma robiæ. . Nad ca³o ci¹ zapewne czuwa³a armia. I widzia³. w kraju? . lecz ci tutaj nie nale¿eli do wojsk l¹dowych. ¿e czerwony. Bardziej interesowali go ludzie strzeg¹cy bariery. Nie wiedzia³. czy raczej klosza. ¿e was tu widzê. Czy raczej klosza. choæ zgadywa³. przyjaciele.

. Zostawi³em w szufladzie.Na pewno pani wie. ale i tak ¿o³nierze kurczyli siê za ka¿dym razem. W jaskrawym wietle Barbie dojrza³ na twarzy pani redaktor zastanawiaj¹cy wyraz: usta zaci niête w cienk¹ liniê wyra¿aj¹c¹ upór i zdecydowanie. kiedy próbowa³em znikn¹æ z miasta. I nie widzia³em powodu. oni tylko wykonywali rozkazy.odpar³ Barbie. . Ale nie u¿ywam. Ale nie dzi i nie tutaj. . pomó¿ nam. W koñcu nie muszê byæ uszczê liwiony. takie mamy rozkazy. . Chcê porobiæ trochê zdjêæ. Mnie wzywaj¹ obowi¹zki. Wiedzia³.Jednorazowy.Ej.odezwa³a siê Julia z pogard¹. nie? . . . ¿e nie ma najmniejszego sensu zaczepiaæ ludzi w mundurach. . potê¿nie zbudowany mê¿czyzna o szerokich barach. Chocia¿ ten. ¿eby teraz wieczorem go stamt¹d zabieraæ. Poda³a mu telefon. te¿ siê nie odwróci³. dobra. Rozumiemy siê? . . ona zaczê³a robiæ zdjêcia. a w oczach ³zy. gdzie jako æ powietrza jest s³usznie kwestionowana. by daæ jej upust. wiêc to ty.Zw³aszcza interesuj¹ mnie kadry pokazuj¹ce ¿o³nierzy odwróconych plecami do miasta.Podnios³a g³os jeszcze bardziej.Kupi³em . ¿e musi pan sam wybraæ numer. Przydaj¹ siê. . Gdy wybiera³ numer z dziwacznym kierunkowym. ¿e us³ysza³ dowódcê. Lampa b³yskowa wypada³a blado w porównaniu ze wiat³em z reflektorów zasilanych potê¿nymi generatorami. cz³owieku.Marines . bracie. gdy posy³a³a b³yskawice.odezwa³ siê dowód ca. pomó¿cie koledze! .Wykonujemy rozkazy.Ma pani ten telefon? Julia unios³a d³oñ z aparatem.Te¿ pan powinien sobie kupiæ. bo sam u¿ywa³ takiego tonu. ¿e to niemo¿liwe.Niech mnie pan powstrzyma . .Dobra. ch³opaki. A je li chodzi o stanie ty³em do bariery.Obawiam siê. Przy innej okazji z przyjemno ci¹ postawiê ci piwo albo skopiê ty³ek. lepiej niech pani tego nie robi . Wielokrotnie. ale nie potrafi³ odpu ciæ. .Uspokój siê.W koñcu jestem wydawc¹ miejscowego czasopisma. . .rzuci³a wyzwanie Julia.Proszê pani.Mo¿ecie sobie swoje rozkazy zwin¹æ w ciasn¹ rolkê i wetkn¹æ tam. .Podnios³a g³os. który to powiedzia³.zyska³ szansê. Barbie wiedzia³. które znalaz³o siê w opa³ach. . ¿eby j¹ us³yszeli ¿o³nierze stoj¹cy poza o lepiaj¹cym wiat³em. . .Barbie odwróci³ siê do Julii.

Nogi siê pod nim ugiê³y. kapitanie.Pewnie maj¹ nadziejê. wyra nie przeznaczony na sto³ówkê. poniewa¿ nie wybrzmia³a nawet po³ówka sygna³u. I jeszcze jedno.Czy dziennikarka jest z panem? . Ugrz¹z³em z rêk¹ w nocniku. Gdyby ci ludzie mogli wam pomóc. proszê pana. ¿e sprawa nie zakoñczy siê szybko. Marines zak³adali obóz. Niew¹tpliwie pocz¹tek udany. a nie ogl¹da³ ich ty³ki. gdy dawny dowódca Barbiego odebra³. . kapitanie Barbara? . . Barbie nadal by³ w kiepskim humorze. Cox powiedzia³.Halo. która najszybciej znajduje. jestem te¿ wkurzony. Robi zdjêcia. Ostatnio dowodzê grillem oraz frytkownic¹ w miejscowej restauracji. a poniewa¿ patrzê na plecy zgrai b³azeñskich marines.S³yszê ka¿de s³owo.Tak. . I chcia³bym. mimo to musia³ siê roze miaæ.Wszystko w porz¹dku. . Julia nadal robi³a zdjêcia. Jestem teraz po tej stronie. Z nowego miejsca zobaczy³ za ciê¿arówkami wielki namiot i mniejszy. z ca³ym szacunkiem. I nie mam nastroju na towarzyskie pogaduszki. ¿eby sytuacja siê zmieni³a. A to oznacza³o. . Julia przesta³a pstrykaæ. Barbie przeszed³ na krawêd drogi. Co nie do koñca stanowi³o potwierdzenie. co trzeba Cox tak¿e s iê roze mia³. obojêtne w jaki sposób. .Tak jest. Wierzy mi pan? . Barbie i Julia Shumway mieli drob ne opó nienie i telefon zadzwoni³ dopiero za dwadzie cia jedenasta. tu Ken.Tytu³owanie mnie kapitanem nie dzia³a na pañsk¹ korzy æ. . 2 Pu³kownik Armii Stanów Zjednoczonych James O.zapyta³ Cox. ¿eby pan tak¿e co zrozumia³. pos³a³a Barbiemu u miech. a dalej parking zape³niony wozami ciê¿arowymi. którzy nie chc¹ mi spojrzeæ oczy. Z tej strony panienka. ja jej przeka¿ê.Rozumiem. ale. . Pewnie znacznie wiêksze przewidzieli w miejscach. muszê uprzedziæ: cokolwiek pan powie. lecz Cox wyra nie nadal czeka³. po prostu Dale Barbara. patrzy³by pan im w oczy. pomy la³. . albo spowodowaæ.Co u pana. ¿e pagonów nie widaæ.Zrozumia³em. gdzie drogi numer sto dziewiêtna cie i sto siedemna ci e przecina³y granice miasta. ¿e bêdzie czeka³ z rêk¹ na s³uchawce o dwudziestej drugiej trzydzie ci.

Dobrze. Barbie westchn¹³. ¿e wie. by wybraæ odpowiedzialnie.Nazwali my to co kloszem . . .Co pan mi powie? . Barbie milcza³. pasuje? .90. . czy zaokr¹glony. . Rzeczywi cie dok³adnie dopasowanych. Tak nam siê w ka¿dym razie wydaje. jak wysoko siêga? . ¿eby pu³kownik by³ sk³onny dzieliæ siê z nim rzeczywi cie wszystkim. . . .Pasuje. ¿e jest to rodzaj kapsu³y o krawêdziach dopasowanych idealnie do granic miasta. Nie wiemy. Na tak¹ g³êboko æ wkopali my siê na granicy Chester's Mill i tamtego miasta na pó³nocy. je li bêdzie próbowa³a przes³aæ zdjêcia do kogo z zewn¹trz. .zainteresowa³a siê Julia. co wiedzia³ Albo s¹dzi³. .90.A je li chodzi o to.Wszystko... które siê w g³owie nie mieszcz¹.stwierdzi³ Cox. którego Barbie nie spodziewa³ siê u niebrzydkiej republikanki.‾e je li spróbuje pani przes³aæ te zdjêcia. .Przy czym.Ile mo¿e mi pan powiedzieæ? . Nie ma miêdzy nimi wolnej .To wietnie . . odetn¹ nam dostêp do Internetu.A jak g³êboko. ... Ja tylko uprzedzam.Niech bêdzie TR . Widzia³em obrazy spektroskopowe. Zaczêli my od ¿wirowej jamy g³êboko ci jakich dziesiêciu metrów..To jest nie w porz. mo¿e siê okazaæ. na przyk³ad do innych gazet. Julia uczyni³a gest. ale to siê zmienia. Skupi³ siê na powrót na rozmowie telefonicznej. ¿e starczy jej rozumu.Szacujemy. ¿e z Internetem sta³o siê to samo co z naziemnymi liniami telefonicznymi. Ogromne warstwy ska³ metamorficznych przedzielone na dwoje.powiedzia³ Cox .Takie decyzje zapadaj¹ na znacznie wy¿szych stanowiskach ni¿ moje.TR .ale w rzeczywisto ci nim nie jest. . Na pewno g³êbiej ni¿ trzydzie ci metrów. .Moim zdaniem starczy. choæ mocno w¹tpi³.Czy wiadomo... . Nale¿a³oby raczej s¹dziæ. wobec tego zostañmy przy Barbie. Zdumienie odebra³o mu mowê. ¿e jakie szesna cie tysiêcy metrów. choæby do New York Timesa . ze wzglêdu na dobro miasta mam nadziejê. Tego jeszcze nie wiemy.Powiem jej.W³asny g³os brzmia³ w uszach Barbiego dziwacznie. co wiem . . . ile pani redaktor postanowi opublikowaæ. czy szczyt jest p³aski. Przynajmniej na razie.spyta³..stwierdzi³ Barbie..

wrêcz zdêbia³.Nie. . .. Nie sposób powiedzieæ. Sprawdzili my raporty sejsmograficzne ze stacji meteorologicznej w Portland i bingo.Wobec tego sk¹d wiecie. Na kilku spo ród stosunkowo niewielu ofiar w ludziach.Wiem. ¿eby siê zatrzyma Ofiar w ludziach mamy stosunkowo niewiele. wreszcie na wysoko ci ponad szesnastu tysiêcy metrów przelecia³y.Nieca³e dwie godziny temu.Wiedzia³by pan.Chyba co s³ysza³em.My my to zrobili? Nieudany eksperyment? Albo. .Pu³kowniku. . . U¿yli my pocisków z g³owicami æwiczebnymi. . Jest pan winien prawdê temu miastu.Uda³o wam siê nad tym przelecieæ? . Na przyk³ad na samolocie. natomiast wzd³u¿ granic le¿y mnóstwo martwych ptaków. czy jest w danym miejscu.Ci¹gle siê odbija³y. O jedenas tej czterdzie ci cztery by³ wstrz¹s.15A. Od czwartej po po³udniu puszczali my z Bangor F . lecz mo¿na zak³adaæ. i po wewnêtrznej stronie. Oczywi cie badania dopiero siê zaczê³y. I po zewnêtrznej. póki siê w to nie uderzy albo jest siê tak blisko.przestrzeni. I na ciê¿arówce. . . Ludzie s¹ przera¿eni.Fantastycznie . Tak miêdzy nami mówi¹c. . . ale widaæ miejsce zmiany. . Tego nie widaæ na radarach. ¿e nie stracili my ¿adnego my liwca.stwierdzi³ przyciszonym . o której siê t o sta³o. A je li przekroczy osiem kilometrów. Mo¿emy jedynie snuæ domys³y.Sk¹d wiecie? Radary? . tam gdzie pó³nocna czê æ nieco opad³a. stanê³a przy Barbiem.. dziwne. ¿e nie s³yszeli cie. I na trupach na szosie sto siedemna cie. Dwa stopnie w skali Richtera. Widzia³em. Czyli wiemy. . Ale to nie my. Misja zakoñczy³a siê sukcesem.Rozumiem. . nie daj Bo¿e. czyja to sprawka? . Ale by³em skupiony na czym innym. Julia skoñczy³a robienie zdjêæ.Nie wiemy. gdyby tak by³o? Cox nie odpowiedzia³ od razu. ale by³ zbyt zdumiony.Ostatecznie nic nie wiemy. jak wysoko to siêga? Lasery? .Nie.Mamy w departamencie wiarygodne ród³a informacji . jaki test? Jest mi pan winien prawdê. Chcia³ w tym s³owie zawrzeæ ironiê. ¿e ju¿ za pó no na to.powiedzia³ Barbie. ¿e to co siêga w g³¹b ziemi tak samo daleko jak powietrze. zdziwiony jestem. one te¿ przechodz¹.

Za mia³ siê nieweso³o. em. Jajog³owi zrobili test z dmuchaniem.Jest jaka szansa. chocia¿ sam widzia³ dziwaczne efekt spotkania wody z przeszkod¹. . Sk¹d mamy wiedzieæ? . my o tym wiemy. O ile mi wiadomo. ale rozkaz to rozkaz. razem z pajacowatymi marines. Zdaje siê.Nie wiemy.Barbie us³ysza³ nieco przyg³uszony szelest kartek papie ru..Powietrze przedostaje siê w znacznie wiêkszym stopniu. W tej chwili tak s¹dzimy.Góra jedena cie . . Gdyby mu kazano staæ tutaj na warcie w ch³odn¹ jesienn¹ noc. . Cz¹stki sta³e nie przechodz¹. W koñcu i on musia³ s³uchaæ rozkazów..Nikt tu nie bêdzie daleko je dzi³.Spojrza³ na Juliê. . do jakiego stopnia i na ile wam zaszkodzi.g³osem. Na granicy z Harlow. To samo dotyczy Group Nine w Langley i paru innych uk³adów. Ale móg³ te¿ k³amaæ.Musia³em spytaæ.Jak to mo¿liwe? O to te¿ musia³ spytaæ. A po przek¹tnej. ¿e prawie ka¿dy w mie cie ma piêkny. Nie wchodz¹ i nie wychodz¹. ..Woda przechodzi . tyle ¿e nikt nie potrafi przewidzieæ.Podejrzewam. . .. .Je li kto w Agencji Bezpieczeñstwa Narodowego pierdnie. I oczywi cie dzia³a to w obie strony. kosztowny piec olejowy. które nigdy nie otar³y siê panu o uszy. ¿e mierzyli ci nien ie powietrza pocz¹tkowe i strumienia odbitego. Chester's Mill ma pewnie z piêæ kilometrów w najszerszym miejscu.zapyta³ Barbie. Mo¿e Chester's Mill zmieni siê w Palm Springs.. Mog³oby mu siê to nie podobaæ. ¿e Cox mówi³ prawdê. ¿e to zjawisko naturalne? .W niewielkiej ilo ci..O kszta³cie idealnie dopasowanym do wyznaczonych przez cz³owieka granic miasta? Z uwzglêdnieniem ka¿dego cholernego za³omka? . w Arabii Saudyjskiej ludzie przyklejaj¹ na zderzakach plakietki z napisem KOCHAM .stwierdzi³ Cox.Cz¹stki? . .. . Mo¿liwe. Tak czy inaczej powietrze przechodzi z nacznie swobodniej ni¿ woda.Nic z tego. ale na razie nie wiemy.. ¿e emisja spalin.. ¿e uda³o im siê okre liæ wysoko æ przeszkody Mo¿e dojdziemy i do wody. Ludzie poklepuj¹ siê po plecach uszczê liwieni. zwrócony do bariery plecami. . Co oznacza. . ten fakt wywrze ca³kiem niema³y wp³yw na pogodê.A powietrze? . Czy klosz jest przepuszczalny? Co wiecie na ten temat? . .Skutki ogrzewania olejowego nie powinny stanowiæ szczególnego zagro¿enia podj¹³ Cox.zirytowa³ siê Cox.. toby sta³. .Pracujemy nad tym niespe³na dwana cie godzin. .podrzuci³a. ale jednak nie ca³kiem. Ustawili my stacjê monitoruj¹c¹ na granicy. .

Jasne. .Zabierz mnie st¹d. macie sporo drzewa i nie potrzebujecie elektry czno ci. G³osem ludu. Musi je powodowaæ co . . kiedy bêdzie minus dziesiêæ i zawieje lodowaty wiatr..Piêtnastego listopada . Nasi m¹drale.NOW¥ ANGLIÊ. .Uwa¿acie. .Nie wiemy . Zapasy oleju macie pewnie solidne.Naszym zdaniem to jest mo¿liwe. ¿e pole si³owe nie bierze siê znik¹d. . Na d³u¿sz¹ metê mo¿e siê to okazaæ korzystne ze wzglêdu na zanieczyszczenie powietrza.Pani Shumway mówi..Barbie zamilk³ na moment. ¿eby rozpaliæ ogieñ. .Musicie zachowaæ ostro¿no æ. ale z drewna powstaje popió³.S³ucham? . kapitanie. . ¿e wcielili go na nowo do s³u¿by.przyzna³ Cox.. .Pani Shumway podpowiada. Jajog³owi uwa¿aj¹ opcjê z centrum za znacznie bardziej prawdopodobn¹.Mo¿emy opalaæ drewnem . ¿e mamy do czynienia ze swego rodzaju polem si³owym. .. Zreszt¹ dzwoniê te¿ z tego powodu.. ¿e w po³owie listopada. . Niestety wszystko wskazywa³o na to. w ka¿dym razie ci.Barbie spojrza³ wyczekuj¹co na Juliê. ... . wszyscy siê zgadzaj¹. lecz na niewiele wam siê zdadz¹.. Jeden z nich porówna³ miejsce tego czego do punktu osadzenia r¹czki w parasolu.Mniej wiêcej.Tak pan my li? To niech pan tu zajrzy. bior¹c pod uwagê bliski sezon grzew czy... Scotty. czy nie.. Uchwalono przez aklamacjê. ¿e do tej pory bêdzie po wszystkim.Bêdzie wia³ wiatr? .w³¹czy³a siê Julia.Sezon grzewczy zaczyna siê. poprawi³ go Barbie w my lach.Niech pan mu to powie. co znajduje siê albo blisko.Niech mnie pan spyta jutro. .Ca³kiem jak w Star Tricku . ¿e mo¿emy paliæ drewnem. albo wrêcz w jego centrum. .który w Iraku specjalizowa³ siê w znajdowaniu fabryk bomb nale¿¹cych do Al - . Proszê mówiæ dalej.Niewa¿ne. . Niech mnie pan zapewni. czy mu siê to podoba³o. .mrukn¹³ Barbie. . A skoro przypadkiem mamy w mie cie zas³u¿onego ¿o³nierza. . ¿e to sprawka kogo z miasta? . co w naszej mocy. By³ego ¿o³nierza.Wszyscy oni twierdz¹ unisono. mo¿e bêdê dysponowa³ przynajmniej jak¹ teori¹. Barbie. ale nowoczesne piece olejowe potrzebuj¹ te¿ sta³ego dostêpu do elektryczno ci. .. Rozsta³ siê z armi¹ pó³tora roku wcze niej. A to substancja kancerogenna. ..Naprawdê robimy.odpowiedzia³a. których zdo³ali my do tej pory ci¹gn¹æ.

Po co ten melodramatyzm? . Czyli w zasadzie chodzi o generator.Oczywi cie. Kiedy zrobi siê zimno i zabraknie gazu.Ja nie widzê.. . . Trzyma³ telefon tak mocno. ¿eby pani zapomnia³a o tym. ¿e ma³o go nie zgniót³. . ¿eby mieæ wiat³o i ciep³o. które mog³o oznaczaæ nagrywanie rozmowy. Jasne.To w³a nie jest priorytetem wszelkich dzia³añ. co siê da³o us³yszeæ. gdy mijali ciemny kszta³t wi¹tyni Ko cio³a Chrystusa Odkupiciela.Kaidy.Ale ty i tak najszybciej znajdziesz. .powiedzia³ Cox. Jedno wiedzia³ z ca³¹ pewno ci¹: ludzie bêd¹ palili drewno.powiedzia³ wreszcie. .Ale Wuj Sam i tak chce to mieæ . Cox nie pieszy³ siê z odpowiedzi¹. A do tego niezbêdny by³ propan. odwróci³ siê do Julii Shumway. . i unieruchomi. prawda? Bo takie urz¹dzenie mo¿e zmieniæ wiat. Barbie siê roze mia³.Ken. . . Ka¿de dostêpne.stwierdzi³ Barbie.Nie bêdê prosi³.Mam inne wyj cie? . W po wiacie z deski rozdzielczej wydawa³a siê zmêczona i posêpna.przyhamowa³ go Cox. panienko. . co to w³a ciwie takiego ani kto to skonstruowa³. I w cholerê z czynnikami rakotwórczymi.To co . co wytwarza pole si³owe. ¿e propan i akumulatory w³a nie sta³y siê w Chester's Mill cenniejsze ni¿ z³oto. jak znajdowa³ fabryki bomb. ale jedn¹ . .Nie wiemy.O ile jest tutaj.. Nie móg³ inaczej. bêd¹ palili drewno. Los mieszkañców tego miasta jest spraw¹ drugorzêdn¹. Barbie u wiadomi³ sobie.Akurat w tej kwestii nasze interesy s¹ zbie¿ne. podbita tylko dyskretnym buczeniem. D³u¿sz¹ chwilê trwa³a ca³kowita cisza na linii. Bêdzie po problemie. Niech pan znajdzie generator. Znajdowa³ je i likwidowa³. Podci¹gnie siê ich pod nieuniknione straty. tutaj wszystko stanie na g³owie. Tyle ich minêli. Spróbuje pan? . jad¹c to w ciemno ciach.To prawda . ale ja jestem ¿o³nierzem. . . co trzeb a. W moim przypadku nie istnieje co takiego jak wolna wola. tyle ich potrzebowali ludzie. Niech p an go znajdzie tak samo. . je¿eli gdzie tam u was jest. 3 W drodze powrotnej.

którzy prowadzili jedn¹ rêk¹. Kto z miasta. im szybciej znajdzie pan generator. dzi jednak by³o inaczej.I tak powinny najpierw ukazaæ siê w Democracie . . .Ba! .Zatrzymam to dla siebie.Proszê pozdrowiæ Rose Twitchell. Pewnie tam bêdzie razem z Ansonem Wheelerem. .Czy pañski pu³kownik da³ panu jakiekolwiek wskazówki.Poniewa¿ je li rzeczywi cie istnieje generator wytwarzaj¹cy pole si³owe. Czego nie pojmuj¹ na przyk³ad w New York Timesie . . . miêso.wietnie.wiadomo æ chyba powinna pani zachowaæ dla siebie. mimo wszystko ci¹gle by³o ich sporo. jakiej rady udzieli³ w³a cicielce restauracji.No to siê wybiorê na niedzielne zakupy . Nie znoszê tego sklepu.To niech pani kupi miêso.Je¿eli ma pani w domu generator. to kto musi go obs³ugiwaæ. .¿e czasem dobro publiczne jest wa¿niejsze ni¿ wietny artyku³. Generator zosta³ odliczony od podatku .Siêgnê³a praw¹ rêk¹ do ty³u i poklepa³a Horace'a po ³bie. . W bardzo ³adnym mieszkaniu.Przypomniawszy sobie. Zastanowi³a siê nad jego s³owami. Jak d³ugo potrwa ten stan? . nie rozumiem.Oczywi cie.oznajmi³a z dum¹.A przy tym. . I nie bêdê przesy³a³a zdjêæ poczt¹ elektroniczn¹. . .. Do centrum mieli ju¿ niedaleko. Ludzie zwykle reaguj¹ na zmiany do æ opieszale. bêdzie jutro otwarty? . miêso.powiedzia³a z namys³em. Miêso i ¿ywno æ w puszkach. tym krócej bêdê musia³a robiæ zakupy w Food City. .Jak pan s¹dzi. . . .Tak.zastanowi³ siê Barbie. jakby go chcia³a pocieszyæ.Wygl¹da³a na przestraszon¹. W oknach pali³o siê znacznie mniej wiate³ ni¿ zwykle. Miêso. . Zwykle Barbie robi³ siê nerwowy przy ludziach. Nadal g³aska³a psa..podjê³a Julia .Rozumiem .Przepraszam. ale w³a nie tak my li. . Puszki i miêso. jak szukaæ generatora? . Mieszkam nad redakcj¹ gazety. ten klosz. . Calutk¹ Little Bitch Road. . a potem szosê sto dziewiêtna cie mieli wy³¹cznie dla siebie.‾e generator mo¿e ewentualnie byæ w mie cie. za mia³ siê pod nose .Raczej tak. . .Cox nie uj¹³ tego tak dos³ownie.

. wszystko po staremu.Nie. Rzeczywi cie. W podziemiach ratusza. . wiêc bêdzie chcia³ wiedzieæ.. Miêdzy innymi licznik Geigera. Przy czym James Rennie traktuje ca³e wyposa¿enie ratusza. Tak czy inaczej licznik Geigera tam jest. Babylon . . Dodano go w latach piêædziesi¹tych. Zdjêcia Pete'a przywodz¹ mi na my l Fuhrerbunker. Trzy lata temu napisa³am artyku³ na ten temat. a ja zacznê przygotowywaæ materia³y do druku.Jak pani s¹dzi.powiedzia³ Barbie. .stwierdzi³ Barbie. I od biedy radzê sobie z parzeniem kawy.Owszem.Niemo¿liwe! Julia roze mia³a siê g³o no.spyta³a. Ostatnio sze æset. W podziemiach ratusza znajduje siê spora sala konferencyj na oraz niewielka kuchnia. .O niczym siê nie dowie .Obejrzy pan sobie przemówienie prezydenta.Zerknê³a na Barbie go.Ma pan ochotê i æ ze mn¹ do redakcji? . Pó³ piêtra ni¿ej wybudowano schron. . ale i zadawaæ pytania. mnóstwo pó³ek zastawionych jedzeniem w puszkach. ale siê przyznam: mam doskona³e kwalifikacje na pomocnika wydawcy. Ca³kiem przestronny. Znowu jak dawniej. . . Barbie zastanowi³ siê nad propozycj¹. Swego czasu warte by³y trzysta dolarów. . inwentaryzacja przedmiotów zgromadzonych w schronie. do mieszkania nad aptek¹.Ale¿ jak najbardziej.Jak w Ostatnim brzegu . a nie ulotki reklamowe na jesienn¹ wyprzeda¿ u Burpeego. Wystarczy jeden artyku³ i parê zdjêæ. Zwiêz³e informacje na lokalne potrzeby. czy uda mu siê zasn¹æ? . Oczywi cie tak¿e wyposa¿enie dostarczone przez rz¹d. Jest tam schron atomowy. ponure miejsce. no i z pó³ tuzina ³ó¿ek. Chocia¿ je li wróci do siebie. znajduje siê w nich odpowiednia pozycja.Albo w Alas. Wystarczy sprawdziæ raporty miejski e. Jest tam co na kszta³t spi¿arni. Zapasy siê co jaki czas wymienia. Przyjê³a to bez komentarza.‾ywno æ w puszkach sprzed piêædziesiêciu lat musi byæ smakowita. robi siê je co cztery lata. Czeka³ go ciê¿ki dzieñ. jako w³asno æ osobist¹. Barbie przerwa³.Nie jest tak le. . je li dobrze pamiêtam. . do czego panu to urz¹dzenie potrzebne. od piwnic po strychy. a Pete Freeman zrobi³ zdjêcia. kiedy wywalali my kupê szmalu na próby wyeksmitowania siebie do piek³a. A po jedenastym wrze nia zainstalowano w podziemiach ratusza generator. I on o tym wie. Szukanie ró¿nego gówna nale¿a³o do moich obowi¹zków.Dobrze. Pewnie kopiê pod sob¹ do³ek. bo trzeba bêdzie nie tylko gotowaæ. po czym spyta³: . Sherlocku. Dok³adnie rzecz bior¹c na poziomie minus pó³tora. znajdê tu gdzie licznik Geigera? . Szybko siê uporam z brudn¹ robot¹.

klêcza³a przed o³tarzem w nieomal ca³kowitych ciemno ciach. Zreszt¹ i tak nikomu ju¿ na nim nie zale¿a³o.odezwa³a siê Piper. . ¿e go znajdzie? Barbie zastanawia³ siê nad odpowiedzi¹ do æ d³ugo. My li pan. A mo¿e w jego wypadku oba s³owa okre la³y ten sam stan. choæ z nikim siê t¹ informacj¹ nie podzieli³a. Katolicy je dzili do Naszej Pani w Motton.Czy pomo¿e panu.Jasne . gdy zaistnia³ klosz.Nie . . Julia westchnê³a i pokiwa³a g³ow¹. owczarek niemiecki wspar³a nos na ³apach. . oba nastawione na bogów protestanckich. która s³u¿y³a swemu stadku rad¹ zza pulpitu mównicy w ko ciele kongregacyjnym. . ale popad³ w rozsypkê u schy³ku lat osiemdziesi¹tych.Zosta³ pan przyjêty. na terenie Chester's Mill znajdowa³y siê tylko dwa ko cio³y. lepia mia³a na wpó³ przymkniête. Wielebna Piper Libby. udawa³a siê do Kongregacji Beth Shalom w Castle Rock.Mogê zadaæ jeszcze jedno pytanie. Za ni¹ u³o¿y³a siê Clover. pad³o tego wieczoru na kolana. Wielebna Libby. Podnios³a praw¹ d³oñ. ci¹gle jeszcze w sobotnim roboczym ubraniu i nadal w nim piêkna mimo lat czterdziestu piêciu. Potem chwyci³a go za rêkê. . Nieobecny . Aktualnie w jego domu modlitewnym mie ci³a siê ksiêgarnia po³¹czona z antykwariatem. 4 W dniu. poniewa¿ w ko ciele nie by³o generatora.To by³oby zbyt ³atwe. w tym czasie zd¹¿yli zaparkowaæ przed frontem budynku.Witaj. ale ka¿de z nich znajdowa³o siê w ca³kie innym stanie ducha oraz umys³u i mia³o zupe³nie odmienne oczekiwania. Mill New & Used Books. Swego czasu by³ jeszcze Ko ció³ unitariañski. a garstka miejscowych ¿ydów. . je li bêdê siê modli³a za powodzenie misji? .Na pewno nie zaszkodzi. nie do publicznej wiadomo ci? . Tymczasem wiara Lestera Cogginsa siêgnê³a poziomu mêczeñstwa albo szaleñstwa.Chodzi mi o ten generator rodem z powie ci science fiction.odrzek³ w koñcu. Dwoje miejskich duszpasterzy.. a Barbie przybi³ pi¹tkê. . ju¿ nie wierzy³a w Boga. chocia¿ ka¿dy w zupe³nie innym stylu. je li odczu³a potrzebê duchowego pocieszenia. w którym znajdowa³a siê redakcja Democrata . z dwóch bardzo ró¿nych ko cio³ów. jak by to okre li³ Jim Rennie.zgodzi³ siê Barbie.

Tak czy inaczej oboje wiemy. Wcze niej nazywa³a Go Wielkim Niewiadomym. to chyba jest wirem. A jednak przed nim siê modli³a. pomó¿ mi. Czy s³ysza³a tak¹ ciszê w Mill w sobotni wieczór? Ani ladu warkotu silnika samochodowego. Wsta³a. ¿e jutro bêdzie tu pe³no ludzi. tylko teraz. Zak³adaj¹c. Nie mia³a latarki. Ale na wszelki wypadek. .. czy rzeczywi cie j¹ masz. . bo zawraca³am Ci g³owê do æ czêsto. zawsze w samotno ci.. .Dlatego ¿e. spraw. Clove . W ko ciele by³o cicho.Westchnê³a. i jeste . Powiniene . tu. Wiêc pewnie ju¿ Ci ra niej. Nastêpny wielki . które powsta³o bez szczególnej przyczyny. w koñcu zawsze istnieje taka mo¿liwo æ. Tylko tyle mamy. Brzmia³o nie le. Latem by³ On: Mo¿e i Wszechmocny.Za pó³ godziny przemawia prezydent.. Nie oszukiwa³a siebie ani w kwestii swojego braku wiary.rzuci³a. ¿ebym powiedzia³a ludziom co . z logo.Wiesz. . Clover. zaskomla³a. ¿e rozumiesz. który mu siê spodoba³. bo ja ani w z¹b. gdyby j¹ mia³ i w ogóle jednak gdzie tam by³. Amen.. ¿e tam jeste . co siê dzieje.Mamy k³opoty. przyjacielu. Co im da nadziejê. Wcale siê nie zdziwi³a. chcê j¹ wykonywaæ jak najlepiej. . ani konsekwentnego uwielbieni a dla samej idei. Dlatego ¿e. . co im pomo¿e. ale nie przewidywa³a ¿adnych k³opotów z dotarciem do wyj cia bez obijania goleni.. ot. ale nie o tym chcia³am mówiæ.. Piper kaza³a suce byæ cicho i zwróci³a siê ponownie do o³tarza. ¿eby mi ods³oni³ swoj¹ wolê. ¿adnego dudnienia basów zespo³u graj¹cego w weekendowy wieczór w Karczmie Dippera (ka¿dy by³ reklamowany jako przyby³y prosto z Bostonu). Wokó³ ko cio³a tak¿e. którzy przyjd¹ szukaæ pomocy boskiej. przyznajê to bez najmniejszych oporów. bo ju¿ nie jestem przekonana. czuj¹c jej nastrój.Chod . . proszê Ciê.. jak mawiaj¹ bohaterowie starych filmów. w jakiej sytuacji siê znalaz³am.. na ziemi. my ¿yjemy na ziemi.Nie bêdê Ciê prosi³a..marna szansa. Tak¹ mam pracê. Mieszkañcy Nowej Anglii nie znosili publicznych ³ez u kap³anów i polityków. Je¿eli cz³owiek takie symbole postrzega jako boskie. Nie na ¿ycie w niebie. i ¿e Ciê choæ trochê obchodzimy.. Chcia³abym pomóc ludziom... dlatego ¿e jaki facet sto lat temu zobaczy³ na hotelowej tapecie w Pary¿u kszta³t. Kocha³a ten ko ció³. Nawet jej siê to podoba³o. Ostatnio pop³akiwa³a coraz czê ciej. Zna³a to wnêtrze jak w³asn¹ kieszeñ. Zbyt cicho . ‾ywiê nadziejê. przyznajê.. gdy z oczu pop³ynê³y jej ³zy. .Takim imieniem zwraca³a siê ostatnio do Boga. lecz zawsze jaka . jak na pewno wiesz. Krzy¿ czêsto kojarzy³ siê jej z chevroletem bowtie.

Lester skoñczy³ piêædziesi¹t lat. w czym pomaga³o mu rozs¹dne stosowanie kosmetyków do w³osów firmy Just For Men. Piper Libby by³a samotna. Za plecami Lestera ci¹gnê³y siê potrójne rzêdy ³aw. choæ nawet o tym nie wiedzia³. Lester modli³ siê ekstatycznym tremolo u¿ywanym przez telewizyjnych g³osicieli prawdy Chrystusa. za ko cio³em. W czasie mszy.pomarañczowym boku ci¹gle jeszcze widnia³y metki. zbudowany z kosztownego czerwonego klonu. Ko ció³ by³ prawie tak nowy jak generator. niedaleko magazynku. by utrzymaæ wi¹tyniê swego cia³a w doskona³ym stanie. wolna od rozterek religijnych. gdy rzeczywi cie potrzebowa³ rady Boga Moj¿esza i Abrahama. ¿e na jego ja skrawo . Na szkar³atnej kotarze wisia³ krzy¿. przez wyznawców uczêszczaj¹cych do wi¹tyni Chrystusa Odkupiciela nieodmiennie nazywanej drog¹ numer trzy. ale by³ w doskona³ej formie. Mia³ na sobie jedynie spodenki gimnastyczne z nadrukiem klubu sportowego Ora³ Roberts Golden Eagles na prawej nogawce. który przypomina³ warkot psa szykuj¹cego siê do ataku na intruza. przed nim sta³a ambona. 5 Przy Little Bitch Road. Tego. na pulpicie le¿a³a tylko Biblia. zmieniaj¹c imiê Najwa¿niejszego jak za zbyt mocnym naci niêciem peda³u ekspresji w gitarowym harmonizerze ze zwyk³ego Bo¿e w Booo . W efekcie wygl¹da³ na nie wiêcej ni¿ trzydzie ci piêæ lat. w którym pracowa³ Lester Coggins.ooo¿e! . a przy tym pozbawiony ozdób. Podwy¿szenie dla chóru znajdowa³o siê po prawej stronie. i to tak nowiutki. bo jako nastolatek prze¿ywa³ koszmar masturbacji i ujrza³ na progu sypialni Mariê Magdalenê. Zainstalowano go w osobnym budyneczku. Natomiast kiedy by³ naprawdê zmartwiony. a noc¹ jako s³up ognia. poniew a¿ nigdy w ¿yciu nikt go w takiej sytuacji nie s³ysza³. Naprê¿one miê nie rysowa³y siê wyra nie pod skór¹. Pos³uchamy go przez radio samochodowe. wtedy Lester mówi³ do Pana tonem. zarówno dziêki genom. by³ zaopatrzony w generator. jak i wytê¿onym wysi³kom. tam te¿ ustawiono instrumenty. natomiast Lester Coggins nigdy siê nie o¿eni³. rozjarzona jasnym wiat³em elektrycznym. . na której Lester czasami grywa³ osobi cie. których odprawia³ piêæ w ci¹gu tygodnia. Dom modlitwy.nieobecny. Nie zdawa³ sobie z tego sprawy. tak¿e pomalowanym na pomarañczowo. który postêpowa³ przed swoim ludem za dnia jako s³up ob³oku.oooh . miêdzy innymi gitarê Stratocaster. W modlitwach Prywatnych czasem te¿ mu siê zdarza³o wpadaæ w tê kadencjê. bo przed trzema laty straci³a w wypadku mê¿a i obu synów. nieomal nagi. Suka posz³a za ni¹ pos³usznie. rozgrywa³a siê scena znacznie bardziej dynamiczna.

. Je li taka jest Twoja wola. Tak. bym zaczeka³. Us³ucha³em Jima Renniego i uwierzy³em w jego k³amstwa. na biczowanie.. Chocia¿ by³a ma³o prawdopodobna. W Mill ¿yli te¿ inni grzesznicy. których dopu ci³em koniec mojego kap³añstwa. potem przez prawe. ilu by³o uczniów Chrystusa. drugi. a ja jestem najwiêkszym spo ród grzeszników. i grzechy.Bo¿e. jest jak potê¿na burza.. jeden. wys³uchaj mojej modlitwy! Us³ysz moje s³owa. wiedzia³ o tym doskonale. Je li Twoj¹ wol¹ jest. jutro przed wiernymi wyznam. my. O wszystkim tym wi edzia³ a¿ za du¿o. Ale bêdzie to oznacza³o jest Twoja wola w tym trudnym i przekona³ siê.Panie. ale wie lu. b³agam Ciê w imiê ukrzy¿owanego i zmartwychwsta³ego Jezusa.zacz¹³ swoim warkotliwym g³osem wiadcz¹cym. W jednym rêku trzyma³ d³ugi ciê¿ki sznur. P³ynnie podnosi³ i zgina³ rêkê. Równocze nie przera¿aj¹ce i przera¿aj¹co rozkoszne. . Tak zrobiê. zosta³ zabarwiony na czarno. symbolizuj¹cy Judasza. Zacz¹³ siê biczowaæ.. Bo¿e wys³uchaj mojej modlitwy! wist. które pope³nili my razem. wyznam grzechy. Wielebny robi³ to nie po raz pierwszy. Zasia³em wiatr i burzê zbier nie ja jeden. ale nigdy dot¹d z tak¹ si³¹. ¿e ta przedziwna kl¹twa nie nast¹pi³a z powodu jego grzechu? Tak. Uk¹szenia bólu jak jêzyki ognia.. a tylko to jedno zosta³o dotkniête straszn¹ kar¹ bosk¹. Z pewno ci¹ zas³ugiwali na karê. wys³uchaj mej modlitwy . tañczyli. Nie jeden p³aci za swój grzech. Wkrótce miê nie ramion pokry³y siê potem. lecz gdy na nas spadnie. a trudno mi uwierzyæ.. Dziewi¹ty..Panie. Mkn¹ce przez cia³o cie¿kami nêdznych ludzkich nerwów. jak pokrzywa. jak ju¿ bywa³o. mieszkañcy tego miasta. co robiæ. Sznur uderza³ w poznaczon¹ licznymi bliznami skórê pleców jak trzepaczka. Panie. uprawiali seks i brali narkotyki. na którym zawi¹zano dwana cie wêz³ów. Znalaz³em siê na rozdro¿u. do czego mnie ten cz³owiek namówi³. by jarzmo siê sam. Czy istnia³a mo¿liwo æ. zosta³o z nas zdjête.Bo¿e. . . uwierzy³em. lecz wszystkie.. Istnia³a. k³ad¹c na ziemiê nie jeden k³os. mo¿e. ¿e taka czasie. . Smaga³ sznurem po plecach. nie by³ przecie¿ naiwny. ale tak by³o w ka¿dym mie cie. zaczeka³ Czeka³ i modli³ siê z Twoimi owieczkami o to. najpierw przez lewe ramiê.. Nierychliwy Twój gniew..Bo¿e.. tyle. nastêpny.. co bêdzie dalej. . wys³uchaj mej modlitwy. grzeszyli my. ¿e modli siê naprawdê.. a oto cena tej wiary i jest teraz. Ale przecie¿. muszê wiedzieæ. lecz wielu. Ludzie przeklinali. która zmiata zbo¿e z pola.

. . skoro taka jest Twoja wola. Kilka sup³ów na linie siê zaczerwieni³o. Warkotliwy ton g³osu modlitewnego sta³ siê nieco g³o niejszy. jakby siê mia³ modliæ z wiernymi (ale w najgorszych koszmarach nie przewidywa³. Po omacku przeci¹gn¹³ palcem w dó³ po wybranej stronie.. gdy dzieciêciem bêd¹c. je li taka jest Twoja wola. i zamkn¹³ otwart¹ Bibliê. Wtedy Pan przemówi³ ponown ie. lepot¹ i niepokojem serca . b³agam. Przesta³ siê biczowaæ. Wzniós³ mokr¹ od ³ez twarz ku dachowi ko cio³a z widocznymi belkami.. w zabiegach swoich nie bêdziesz mia³ powodzenia . Panie. I wiersz dwudziesty ósmy.powiedzia³ Lester. b³agam Ciê. Nie zatrzymuj siê tutaj. Opad³a mu na piersi czerwon¹ podkow¹.. ukrzy¿owanego w hañbie i zmartwychwsta³ego w chwale. I Pan odpowiedzia³. a nikt ciê nie bêdzie ratowa³ . a mo¿liwe. Krew sp³ywa³a strumykiem wzd³u¿ krêgos³upa.Panie. je li taka jest wola .Ci ludzie mnie potrzebuj¹.. . Lester zrobi³. cz³owiecze marny. teraz i zawsze. I nie by³a jasna. teraz bardziej ni¿ kiedykolwiek. Czu³ ciep³e. Niepokój serca by³ zapewne wskazany. Zawiesi³ linê na szyi. szuka³e w niej pociechy po snach grzesznych. co mu kazano. . . bo tam by³y najgorsze fragmenty Starego Testam entu.. Stan¹³ przy pulpicie. uspokajaj¹ce strumyki krwi na plecach. ¿e musia³by je zastosowaæ. ograbiany.po omacku jak niewidomy idzie po omacku w ciemno ci.Ju¿ idê . daj mi znak.. Pan tknie ciê ob³êdem.spyta³ Lester. Otwórz moj¹ ksiêgê. co zobaczysz. Dam ci znak. .. . Lesterze. by odsuniêty zosta³ od myc h ust ten puchar goryczy.Tak. Trafi³ na rozdzia³ dwudziesty ósmy Ksiêgi Powtórzonego Prawa. przemówi³ Pan do Lestera Cogginsa. . zwil¿a³a gumkê w spodenkach. Do wiêtej ksiêgi podejd . Panie. niech siê dzieje wola Twoja. I zaiste. Panie. W po³udnie bêdziesz szed³. staraj¹c siê nie otworzyæ Biblii zbyt blisko rodka. Przeczyta³ wobec tego wiersz dwudziesty dziewi¹ty.. Wiêc. ¿e móg³by siê modliæ publicznie w tak sk¹pym stroju).Natychmiast. Czeka³..Niech siê dzieje wola Twoja.Czy o lepnê. .szepn¹³ i czyta³ dalej. jak wówczas. . Pytam w imieniu Twojego Syna. je li chcesz. Wiesz. ¿e mnie potrzebuj¹. aby ujrzeæ.Panie. Stale bêdziesz napastowany. . ale reszta nieco zbija³a z tropu. oszczêd mi tego! Chocia¿. Panie? . po czym rozwar³ powieki i pochyli³ siê nad ksiêg¹.

. który oszala³. Lester. Natomiast nigdy dot¹d jej noga nie posta³a w Chrystusie Odkupicielu. które. G³os Boga.ulubione powiedzonko matki. bo teraz twoje oczy widz¹ wyra niej ni¿ zwykle. o niczym nie wiedz¹c.Twoja. Pan przemówi³ do niego raz jeszcze. Równocze nie bêdzie mia³ oczy szeroko otwarte. lecz rozpamiêtywa³ przeczytane wersy. ale s³owa . Musi opatrywaæ znaku. I o lepocie. Bo by³a sama. Kapie z ciebie na pod³ogê. Pierwszy raz od chwili. a teraz. wtedy powiesz wiernym o planach Renniego i o swojej w nich roli Obaj musicie daæ wiadectwo. spowodowa³y powstanie tej dziwnej bariery miêdzy Mill a wiatem zewnêtrznym. Nie modli³ siê wtedy. Kiedy ¿y³.Panie. Które z dwojga wydaje ci siê bardziej prawdopodobne? Lester raz jeszcze przeczyta³ tekst ksiêgi. a kiedy go zobaczysz.Nie. wiêc dba³a o to.Co tam jest o szaleñstwie. id spaæ. ¿e dopi teraz mog³a. zaprawdê. Teraz Howie znajdzie siê w ko ciele po raz ostatni. gdy dotar³y do niej tragiczne wie ci.. ¿eby jej m¹¿ razem z ni¹ chodzi³ do w³a ciwej wi¹tyni. a Piper Libby po¿egna go modlitw¹. Za jego ¿ycia. . Spójrz wiêc ponownie. Na razie bêdzie mówi³ tylko ogólnie o b³êdach. Co ci ukaza³em? . Dotkniêtego szaleñstwem lepca. By³a cz³onkini¹ Pierwszego Ko cio³a Kongregacyjnego ca³ym sercem i dusz¹. kobiety lub mê¿czyzny. lecz nie o twojej lepocie tu mowa. Czy ty dzisiaj og³upia³? Kap³an szeroko otworzy³ oczy. zaprawdê. Panie. poniewa¿ jej m¹¿ lubi³ tê stacjê. Spotkasz lepca.. ale najpierw jeszcze wytar³ z drewnianej pod³ogi za pulpitem plamki krwi. U wiadomi³a to sobie ostro i bezwzglêdnie tu¿ po powrocie do domu. Taa. Porozmawiamy o tym pó niej. Lester pos³ucha³ s³ów Pana. Czu³ siê znacznie lepiej. Powtarza³o siê jedynie odniesienie do lepoty. 6 Brenda Perkins s³ucha³a WCIK. . czy to jest twój znak? Taa. Prawdziwy cud. Mo¿e dlatego. Bêdzie tam le¿a³ w trumnie.. . byæ mo¿e. Uczyni³ to na kolanach. rozp³aka³a siê na g³os.

ostatni raz dotkn¹³. Gniewnym ruchem wy³¹czy³a telewizor. osunê³a siê na kolana przy mê¿owskim biurku.. Brenda.westchnê³a Brenda. Zdjêcie zosta³o zrobione tego roku. Na wspomnienie tamtego dotyku palców na skórze w s³onecznym blasku zap³aka³a . rzuci³a pilot na pod³ogê. Rozszlocha³a siê jeszcze g³o niej. ¿eby mnie jeszcze raz. mo¿e to blu nierstwo. kiedy Howie i Er ic Everett doprowadzili dru¿ynê do fina³ów stanowych. Przyrzekam wam to . Jako wygaszacz ekranu ustawione by³o bardzo stare zdjêcie z rozgrywek Ma³ej Ligi. Proszê Ciê. a my l o rozmowie. to ja. Nie chcia³a wydawaæ pieniêdzy na to urz¹dzenie. Nie bêdê Ciê prosi³a. ¿eby mi da³ si³ê do przetrwania. ale on siê upar³. Chip ciska³ ojca za szyjê. miej w opiece mamusiê i tatusia. gdy tylko je poznam. Chcia³abym tego. mo¿e dwana cie lat. Szlochaj¹c. . jakie powiedzia³a na ten temat.I pewnie zaraz bêdziesz chcia³ nam sprzedaæ jaki most. kiedy we flanelowej pid¿amie klêcza³a przy ³ó¿ku i powtarza³a jak mantrê: Bo¿e. Na biurku sta³ tylko laptop. Amerykanie! ‾¹dacie odpowiedzi. tak jak dzisiaj rano. Posz³a do jego gabinetu. ale bardzo bym chcia³a jeszcze raz z nim porozmawiaæ. wiem. Mia³a ochotê go rozdeptaæ i nie zrobi³a tego g³ównie dlatego. ¿e by³aby mo¿liwa. . Chcia³ab ym. zawsze sk³ada³a je tak samo jak za dzieciêcych czasów. bo by³o to jedno z ulubionych powiedzonek Howiego. Na wszelki wypadek . Otrzymacie je ode mnie. Têsknota za mê¿em w ciemno ciach by³aby jeszcze gorsza.. powiedzia³by Howie. obaj u brani w zielone koszulki zawodów sportowych sponsorowanych przez aptekê Sandersa.Tak. Nie bêdzie ¿adnych przemilczeñ. To by³ cudny dzieñ. . Nie mog³a zadzwoniæ do Chipa. Po jedenastym wrze nia. a Brenda obejmowa³a ich obu. ¿eby mi go wróci³. nios³aby ze sob¹ wiêksz¹ samotno æ.pokrêci³ g³ow¹ powiedzia³. zak³adaj¹c. która jeszcze nie ma imienia . i moj¹ z³ot¹ rybkê. Widnieli na nim Howie i Chip. Bêdziecie wiedzieli tyle samo co ja.. ¿eby je zamówiæ. Szczê liwy i zadowolony .Bo¿e. ¿e to niemo¿liwe. rozklei³a j¹ ostatecznie. Teraz ¿a³owa³a ka¿dego k¹ liwego s³owa. ¿eby nie zachowywa³a siê jak dziecko.W telewizji prezydent o twarzy ponurej i przera¿aj¹co starej wyg³asza³ przemówienie.. jak zawsze otwarty. Nigdy nie splata³a d³oni przy modlitwie. Na ty³ach domu mrucza³ generator. póki jeszcze wszêdzie czuæ by³o jego obecno æ. dobrze? I jeszcze. ¿e zobaczy³a mê¿a jak ¿ywego . Ma³y mia³ wtedy jedena cie. tak . ale wiem. jak¹ by z nim przeprowadzi³a. Chcia³a nawi¹zaæ z Howiem jaki kontakt.

gdzie i dlaczego. Och. Bo¿e. Zaciekawiona przesunê³a kursor na folder i kliknê³a dwa razy. Henry Morrison z komendy na pewno jej pod³¹czy nowy zbiornik z propanem.. wiêc bateria siê nie wyczerpywa³a. ¿e nie zajmujesz siê duchami. bo u niej pe³no by³o ci¹gniêtych programów i elektronicznych notatek.Amen. Brenda u wiadomi³a sobie. Dziêki Ci.jeszcze rozpaczliwiej. zapisany w . Je¿eli spe³nisz moj¹ pro bê. W VADERZE znajdowa³y siê dwa dokumenty. taka samotna. Dartha Vadera. proszê o wiele. który natychmiast o¿y³. Istnia³a w mie cie tylko jedna osoba. tr¹ci³a ekran. kiedy ostatnio w ogól zerka³a do komputera mê¿a . ³¹cznie z samym Howiem. drugi. . Ciekawe.Wiem.. Nawet we nie. przytrzymuj¹c siê biurka.. ale mo¿e by mi go zes³a³ we nie? Wiem. rzecz jasna. po czym zastyg³a. tylko jeden dotyk. Nigdy go nie widzia³a. uzupe³nione o informacjê. w przeciwieñstwie do Brendy. Folderu S¥DOWE Howie nie uzna³ za stosowne chroniæ has³em. Bo¿e. Ruszy³a mysz¹. . Co tylko zechcesz. ale przynajmniej pod³¹cza³ go do gniazdka. Na pulpicie mia³ zawsze nienaganny porz¹dek. ¿eby wy³¹czyæ laptop. Folder zatytu³owany by³ VADER. s³owo. Uda³o siê. tylko czy s¹ w domu zapasowe? Je li nie ma. Jedn¹ rêk¹.. taka jestem zdruzgotana. ¿e tam pewnie znajdzie wiadomo ci o generatorze. które otwiera³o folder AKTUALNE. zani m gaz siê skoñczy. . Otworzy³a oczy i wsta³a. Du¿y Jim Rennie. któr¹ Howie nazywa³ Vaderem. Na pulpicie w lewym dolnym rogu ekranu znajdowa³ siê czwarty folder. Zastanowi³a siê. ale. czy jest chroniony has³em.Za mia³a siê nieweso³o. Jeden oznaczony LEDZTWA W TOKU. Jedno s³owo.zawieraj¹cy listê osób. zrobiê.. które mia³y zeznawaæ.. Bo¿e. dziêki którym zdo³a korzystaæ z niego mo¿liwie najd³u¿ej. Proszê Ciê. oczywi cie poza Duchem wiêtym.i nie mog³a sobie przypomnieæ. a¿ siê bojê. Owszem. rozumiej¹c przez to. . co zechcesz. ¿e mo¿na mieæ tak¹ pustkê w rodku. Spróbowa³a WILDACTS.Z trudem zaczerpnê³a powietrza. ¿e przestanê istnieæ. czy nie. Czy mi siê to podoba. Niech siê dzieje wola Twoja.. Nie wiedzia³am. gdzie przechowywa³ raporty z bie¿¹cych ledztw. S¥DOWE . powinna jechaæ do sklepu Burpeego albo na stacjê benzynow¹. Howie nigdy nie pamiêta³. Trzeci folder zatytu³owany by³ PRYWATNE i znajdowa³y siê w nim wszystkie informacje zwi¹zane z domem. Na ekranie laptopa Howiego pod ikon¹ dysku twar dego jak zwykle widnia³y tylko trzy foldery: AKTUALNE.

Dom zasta³ pogr¹¿ony w ciemno ciach. a latem te¿ zdarza³y siê przerwy w dostawie. Innymi s³owy. bo dziewczynki by³y jeszcze ma³e. Western Main Power nie nale¿a³a do najbardziej niezawodnych dostawców energii. zatytu³owany LISTY Z PGSM. które zdawa³o siê wrêcz krzyczeæ wielkimi literami: Produkcja i sprzeda¿ narkotyków . niektóre zdania rzuca³y siê w oczy same. Przegl¹da³a list od prokuratora generalnego z rosn¹cym zdumieniem. ni¿ mogli my przypuszczaæ trzy miesi¹ce temu . Niejede n raz w czasie swojej kariery medycznej koñczy³ dzieñ pracy znacznie bardziej zmêczony ni¿ teraz. Zakl¹³ pod nosem i zapisa³ sobie w g³owie. A jeszcze dalej: Nadu¿ycia w³adzy siêgaj¹ g³êbiej. ¿e sklepy bêd¹ otwarte. sytuacja wygl¹da³a inaczej. korespondencja z Prokuratur¹ Generaln¹ Stanu Maine. ¿e po prostu nie by³o ich staæ na ten zakup. Siedz¹c w fotelu Howiego. Najwyra niej mod³y Brendy zosta³y wys³uchane w sposób ca³kowicie niespodziewany. A blisko koñca zdanie. Odszuka³ latarkê w skrytce na rêkawiczki. A raczej dzisiaj. 7 Przemówienie prezydenta. pomy la³ Ry¿y. Ry¿y Everett obejrza³ je w holu na drugim piêtrze szpitala. Mo¿e gdyby Lin zosta³a policjantk¹ na pe³en etat. bogate w s³owa pocieszenia. skoñczy³o siê dwadzie cia jeden minut po pó³nocy. rok wcze niej tak¿e. W zesz³ym roku rozwa¿ali z Lind¹ kupno generatora. Nie Szanowny panie komendancie . za wieci³a s³abiutko i po piêciu sekundach zgas³a. ale kiedy j¹ w³¹czy³. ubogie w informacje. Choæ list by³ naszpikowany ¿argonem prawniczym. jakby zosta³y wyró¿nione t³ust¹ czcionk¹. Zak³adaj¹c. ale Drogi Duke . by³ nag³ówek. Je¿eli po dwunastu latach mieszkania w tym domu nie znajdê drogi po ciemku. Potem: Zaanga¿owanie radnego Sandersa wydaje siê pewne . ¿eby jutro kupiæ nowe baterie. W razie czego mamy dobry piec i od cholery drewna. bo w Chester's Mill ka¿dej zimy przez cztery czy piêæ dni brakowa³o pr¹du. ale nigdy dot¹d nie by³ tak przygnêbiony i niespokojny o przysz³o æ. kliknê³a LEDZTWA BIE‾¥CE w folderze VADER i zaczê³a s³uchaæ zmar³ego mê¿a. Na pocz¹tek: Sprzeniewierzenie dóbr publicznych i niezasadne wykorzystywanie s³u¿b miejskich .formacie PDF. Pierwszym szczegó³em. Kliknê³a dokument. potem ostatni raz przejrza³ karty chorych i poszed³ do domu. lecz ¿adne z nich tego nie chcia³o. który przyku³ jej uwagê. to . Rzecz w tym. £zy na policzkach zaczê³y jej obsychaæ.

I. Rz¹d dostarczy zapasy drog¹ powietrzn¹. to rozjarzona tysi¹cami gwiazd. bo choæ bezksiê¿ycowa. Ja te¿ Ciê kocham. Kochanie. Jutro mam s³u¿bê ca³y dzieñ. ale wyprowad Audrey dobrze? Ci¹gle popiskuje. a mo¿e i d³u¿ej. Noc by³a jasna.. Chyba ¿e nie bêdê spa³a. Wtedy uwa¿a³. nie ma prysznica. Skierowa³ na ni¹ strumieñ wiat³a. Trochê siê bojê. Miniaturowa latarka. ¿e wszystko OK. ¿e ¿ona ma nastêpnego dnia pracowaæ dwana cie godzin. przyjrza³ uwa¿niej. Mam nadziejê. niestety. Dopiero co z³apana i wsadzona do klatki w zoo. A.:/Marta Edmunds we mie dziewczyn ki. na pewno jeste zmêczony. Nasze 2 J. nasz nowy szef. nawet pamiêta³. Mo¿e wiedzia³a. kochanie. Pogadamy jutro. bo one na pewno te¿ siê ba³y.. naprawdê ca³ Od 7 do 19. Jak ma³pa. podczas gdy on bêdzie w pracy przez szesna cie. ale wreszcie siê wy³¹czy³y. nie. Cze æ. do niego przyklejono ta m¹ karteczkê. co siê stanie? Podobno psy wyczuwaj¹ trzêsienia ziemi.. Nie obud mnie. Judy i Jannie mówi¹ ¿e kochaj¹ tatusia. Na letniej wyprzeda¿y u Burpe ego Linda kupi³a ich sze æ sztuk a piêæ dolarów. Tak mówi Peter Randolph.jestem g³upszy. ni¿ ustawa przewiduje. staæ go. ¿e na zamku co wisi.. Bogu dziêki. Z koñca latarki wystawa³a niewielka metalowa pêtelka. Wiêc mo¿e jednak prysznic przed spaniem. Na szczê cie spi¿arnia pe³na. a zbli¿ywszy siê do drzwi. ale jako to bêdzie. dostrzeg³. dobrze? I przejrzymy zapasy. Pochyli³ siê. ¿e my la³: Kobiety robi¹ zakupy z tego samego powodu z jakiego mê¿czy ni wspinaj¹ siê na szczyty gór . Wygl¹da³y tak samo jak zawsze. Obie smutne i niespokojne. . Nie podoba³o mu siê te¿. by zrzuciæ na spadochronach parê generatorów i kilka paczek sucharów.bo mog¹. cuchn¹³ te¿ jak zwierzê. Mo¿e bariery nie by³o na górze? Prezydent nie poruszy³ tego tematu. mo¿e nie jest tak le. Pewnie mamy przed sob¹ trudne dni. Lin On te¿ siê ba³ i wcale mu siê nie podoba³o. Nie ma pr¹du. Skoro kraj mo¿e przeznaczaæ miliardy dolarów na ratowanie upadaj¹cych korporacji. Je¿eli Mill znalaz³o siê na dnie niewidzialnej studni. wiêc pewnie ludzie odpowiedzialni za rozeznanie siê w sprawie jeszcze tego nie wiedz ieli. a nie w brzuchatym s³oiku. ¿e Judy i Janelle spêdz¹ caluteñki dzieñ z Mart¹. Có¿. Przez ni¹ przewleczono sznurowad³o ze starej tenisówki. wreszcie zasnê³y. ¿e niepotrzebnie wyrzuca pieni¹dze. czu³ siê g³upi. Wszed³ na ganek i wyj¹³ klucz.

jakby mówi³a: Jeste ! Cudownie! Wróci³e ! Tak siê cieszê! . ciiicho! Suka szczeknê³a ponownie. Smycz wisia³a na ko³ku przy drzwiach spi¿arni. prawda? Inne ps y w mie cie zachowywa³y siê tej nocy spokojnie. Audrey. które Linda nazywa³a popiskiwaniem.Jedn¹ minutkê. . . ¿e ju¿ po sprawie. Tej nocy . No i rzeczywi cie popiskiwa³a.Ry¿y?! . Przysi¹g³by. w sypialni ma³¿eñskiej.Ale najmniej mu siê podoba³a my l. któr¹ Linda zwykle zostawia³a zapalon¹. Zaintrygowany pozwoli³ siê prowadziæ. Natychmiast znalaz³a siê przy nim. ¿eby zakoñczyæ ten koszmarny dzieñ z fasonem. ‾adnego szczekania. Ma³o go nie przewróci³a. kiedy wraca³. . wieszaj¹c sobie latarkê na szyi. pomy la³ z nadziej¹. Nie s³ysza³ te¿.Dobrze . ¿e za ni¹ pójdzie. ale nie w radosnych podskokach. . pu ci³a nogawkê i wbieg³a na schody. ju¿ powinno ustaæ. Jego zdaniem suka rzeczywi cie mog³a wyczuæ barierê.podda³ siê. Nie wieci³a te¿ ¿arówka nad zlewem. Audrey szturchnê³a go pyskiem w nogê. . Czasami by³o ciche. tylk z brzuchem przy ziemi.Pog³adzi³ sukê po ³bie. Tylko tego brakowa³o.bardzo g³o ne. Audrey doskoczy³a do niego. Na piêtrze. Przeskoczy³a tylko dwa. . nie tylko na trzêsienia ziemi. Ucich³o na dwa tygodnie i Ry¿y mia³ nadziejê. . . Szczeknê³a. W takim razie zachowanie. odskoczy³a do ty³u.A w zasadzie Audrey. jej g³os odbi³ siê w cichym domu wstrz¹saj¹co g³o nym echem. Audrey nie spa³a. a zw³aszcza golden retrievery. chwyci³a go zêbami za nogawkê i zaczê³a ci¹gn¹æ pana na korytarz. Idziemy na spacer. Popiskiwanie zaczê³o siê jeszcze przed zaistnieniem bariery. a przecie¿ nigdy w ¿yciu nikt jej nie uderzy³. jak zwykle. Poszed³ po ni¹. . A mo¿e tylko tak siê wydawa³o w ciemnej kuchni.Ciiicho.odpowiedzia³ jak najciszej. Suka skoczy³a przed nim bardziej jak kot ni¿ jak pies. by³y bardzo wra¿liwe na ró¿ne zjawiska. to ja . ¿eby wyprowadzaæ Audrey na spacer o pierwszej nad ranem. psy.Tak. ¿e dostrzeg³ w nich b³aganie. otwieraj¹c drzwi kuchni. z ogonem podkulonym miêdzy tylne ³apy. niestety wkrótce potem zaczê³o siê na nowo. Ry¿y drgn¹³. ¿adnego wycia.W porz¹dku. nieomal pe³zn¹c. stanê³a.Cicho. zrozumiawszy. . W w¹skiej smudze wiat³a latarki widzia³ wpatrzone w siebie psie oczy. Poszed³ za psem po . trochê jakby siê ba³a lania.Obudzisz ca³y dom. Mo¿e ju¿ pi zwiniêta na pos³aniu przy piecu. Audrey. Nic z tego. ma³a. obejrza³a siê i znów szczeknê³a. gdzie nawet wy wietlacze na piekarniku i mikrofali zgas³y. ¿eby który ci¹gle popiskiwa³.zawo³a³a Lin zaspanym g³osem. a czasem ca³kiem g³o ne. spokojnie. zap³onê³o niewielkie wiate³ko.

. lecz widaæ by³o tylko bia³ka. niedawno rozpocz¹³ siê u nich etap. je li nie od lipca.powiedzia³ Ry¿y. Audrey wpad³a do rodka. przestañ! . w której dwie smugi wiat³a pad³y na twarz dziewczynki . . jakby gra³a na pianinie.. zawi¹zuj¹c pasek grubego szlafroka. zw³aszcza gdy by³a sama z dziewczynkami. jej popiskiwan ie. Na Judy nawet nie spojrza³a.Audi.Lepiej wróæ do sypialni .Ma atak drgawek . ci¹gnê³a z siebie przykrycie. Tylko on nie dostrzeg³ rzeczy ewidentnej. Dla ludzi mieszkaj¹cych z psami mowa cia³a zwierz¹t jest klarowna. Bogu dziêki. Wyra nie: z drogi! . w tej samej chwili. zyska³o zupe³nie now¹ formê.schodach. W tej chwili Ry¿y widzia³ u Audrey niepokój. zreszt¹ piêciolatka spa³a jak zabita. zamiast jak zwykle obiec susami ca³e piêtro. ale suka ju¿ minê³a swoj¹ pani¹.Na lito æ bosk¹. Ry¿emu nagle przysz³o do g³owy. . Dziewczynki mia³y lat piêæ i siedem. Lin zawsze tego pilno wa³a. z czym ma do czynienia. uderzaj¹c j¹ barkiem w nogê. A musia³o siê dziaæ przynajmniej od sierpnia. i przekl¹³ siebie za to. odtr¹caj¹c na cianê. Bo zachowanie Audrey. ale kto wie. Przebiera³a palcami. . Ry¿y dopad³ do drzwi. Janelle mia³a otwarte oczy. Judy poruszy³a siê i obudzi³a. . Audrey skoczy³a na drzwi i stoj¹c na zadnich ³apach. Ale te¿ nie by³a przytomna. Je li to nadal by³o popiskiwanie. . gdy ¿ona je otwiera³a.Jeszcze czego! Ruszy³a przed nim korytarzem. Linda stanê³a u szczytu schodów. w¹ski strumieñ wiat³a podskakiwa³ na pod³odze. Drzwi kuchenne by³y zamkniête. Natomiast Janelle nie spa³a.Maaama? Ju¿ niadanie? Spó ni³am siê na autobus? . Ry¿y zrozumia³. Audrey usiad³a przy ³ó¿ku. ¿e wcze niej nie zauwa¿y³. ci¹gle przystawa³a. ogon wci¹¿ mia³a podkulony. wpatrzona w ma³¹ pani¹ z napiêt¹ uwag¹.syknê³a Lin. przednimi drapa³a deski. Audrey na jej widok szczeknê³a ponownie. .Co jej jest?! . ale dr¿a³a na ca³ym ciele.. by³o w³a nie tym spowodowane. pewnie na pocz¹tku ata wiêc widaæ by³o na spodniach od pid¿amy mokr¹ plamê. Audrey.Pomó¿ jej! Zrób co ! Umiera?! . Lin wy³owi³a z kieszeni szlafroka minilatarkê. co siê dzieje. ¿e w domu mo¿e byæ w³amywacz. gdzie wci¹¿ panowa³a cisza.powiedzia³ Ry¿y.krzyknê³a Linda. . Uszy po³o¿y³a p³asko. ¿adnych konwulsji. ogl¹daj¹ siê za siebie. Pobieg³a korytarzem w stronê pokoju dziewczynek. który Lin nazywa³a odkrywaniem kobiecej odrêbno ci ..

u w³asnego zawsze trudniej. rozrzucaj¹c dooko³a pluszowe zabawki.. Je kochana. na twarzyczce przestrach. W pewnym momencie szczeknê³a krótko i po³o¿y³a siê. Nawet nie ruszy³a ogonem. Gdy Jannie ponownie otworzy³a oczy. . .Co? Linda siedzia³a na krawêdzi ³ó¿ka Judy. . .krzyknê³a. .Mamusiu.odpowiedzia³ Ry¿y.Ry¿y. Nie do koñca.krzyknê³a Lin. tym razem by³o inaczej. s³ysza³ jej oddech. U obcego dziecka dawno by to zauwa¿y³.Nie! .Po wszystkim. . dobrze. dobra suka. zrób co ! Je li to by³a petit mal. Spokojny. ale ju¿ siê obudzi³a . . . . wcale nie przy pieszony ani urywany. niech minie szybko! Uchwyci³ g³owê dziecka w obie d³onie. pewnie ju¿ siê boi.Co ci siê ni³o.dorzuci³..Mamusia zabierze ciê teraz do naszej sy. Nie wolno jej przestraszyæ. Troszeczkê . na wszelki wypadek udro¿niæ drogi oddechowe. . Niewiele pomog³o. Trafi³ w Audrey. Ry¿y wreszcie przechyli³ g³owê Jannie do ty³u. . atak powinien szybko min¹æ sam z siebie.Niech ona przestanie! .spyta³a Judy z buzi¹ wykrzywion¹ w podkówkê.Zwariowa³a? Zachorowa³a? .Wszystko przez wielk¹ dyniê! Trzeba j¹ z³apaæ! Ry¿y delikatnie potrz¹sn¹³ córk¹. Sam by³ zdziwiony w³asnym spokojnym g³osem.Nie . przeszkodzi³a mu cholerna poduszka piankowa. gdy matka poderwa³a j¹ z po cieli i zamknê³a w objêciach. Dos³ownie w nastêpnej sekundzie Jan przesta³a dr¿eæ i zamknê³a oczy.oceni³ Ry¿y. kochanie. . chcia³ j¹ odchyliæ do ty³u.Jan? .Dobrze wobec tego. Ale nie by³o po wszystkim.odezwa³ siê Ry¿y. lecz nie widzia³a ojca. uk³adaj¹c pysk na ³apie.sprzeciwi³y siê obie równocze nie. Bo¿e. Ale musicie byæ cicho. Judy gwa³townie usiad³a na ³ó¿ku. renice by³y na swoim miejscu. Zrzuci³ j¹ na pod³ogê. kiedy siê bêdzie budzi³a. nadal wbija³a wzrok ma³¹ pani¹. Nic z tego. ale suka nawet siê nie cofnê³a. Stara³ siê my leæ logicznie i szybko doszed³ do wniosku. Na pochwa³y suka zwykle reagowa³a ¿ywio³ow¹ rado ci¹.Wielka dynia! .. . ¿e to prawie na pewno petit mal.A niech mnie . trzymaj¹c ma³¹ na kolanach. ale jest trochê chora . Oczy mia³a wielkie jak spodki.Nie zwariowa³a. . .Audi. co siê dzieje z Jan . Mia³a z³y sen.

Dlaczego akurat teraz? . W zasadzie uwa¿a³ siebie za rodzica wiadomego i dobrze wychowuj¹cego dzieci. króliczku. Dopasujê jej leki.Audrey jest pewna. ¿e siostra mówi prawdê. .Nasika³a do ³ó¿ka . By³ to zdrowy. trzymaj¹c siê jej szlafroka.Dobrze. . Ca³kiem. zw³aszcza w porównaniu z tymi. Matka objê³a Janelle.odparowa³a Judy g³adko.Dlaczego ona nie pi? . . ¿e wszystko bêdzie dobrze . . trochê podejrzliwie i z rosn¹cym przestrachem. Odwo³amy Halloween. .wrzasnê³a Jannie i znów wybuchnê³a p³aczem.Co? Dlaczego? Mia³am byæ ksiê¿niczk¹ Lei¹! Czy ja naprawdê nie mogê mieæ ¿adnych przyjemno ci? .Nie chcê zastrzyków! .Co tu robicie? . króliczku. sklejone potem w³osy.Wystarczy do przychodni i na pewno nie teraz.Nie dostaniesz zastrzyków.oznajmi³ Ry¿y.Trzeba bêdzie j¹ zawie æ do szpitala? . Judy przy drepta³a z ni¹ razem. Lin po³o¿y³a mu g³owê na ramieniu. Jan patrzy³a na rodziców kompletnie oszo³omiona. a Ry¿y mia³ ochotê przy³o¿yæ Judy. Ry¿y obj¹³ ¿onê. Ale powinni my byæ wdziêczni. ale ju¿ po wszystkim. Jutro rano. ¿eby nadal siedzieæ prosto. Kucnê³a i u ciska³a Audi z ca³ej si³y.Nie wiem.Hura! .Bêdziesz ksiê¿niczk¹ Leil¹. podnios³a rêkê i odsunê³a z czo³a potargane. . . ¿e to tylko petit mal. zbyt zmêczona.Przez chwilê Jannie nadal nie do koñca kojarzy³a. .spyta³a cicho. W tej kwestii jego nadzieje siê spe³ni³y. którzy chy³kiem wkradali siê do przychodni. i rozp³aka³a siê jeszcze bardziej. obojêtny na ca³y dramat. Pies teraz le¿a³ ca³kiem spokojnie na pod³odze.Dzisiaj bêdzie spa³a z dziewczynkami. Obiecujê.Wskaza³a na m³odsz¹ siostrê. . Ry¿emu siê spodoba³. g³o ny p³acz.Nic nie szkodzi . .Tatusiu! Trzeba odwo³aæ Halloween! .Rozp³aka³a siê g³o no. . Zamruga³a. choæ ju¿ porusza³a oczami i najwyra niej widzia³a oraz s³ysza³a ojca. .powiedzia³. Silny.Dlaczego teraz? . Mia³a k³opoty.To nie twoja wina. prowadz¹c dzieciaka ze z³aman¹ rêk¹ albo podbitym okiem.spyta³a Linda. .ucieszy³a siê Judy. Jan u wiadomi³a sobie. Wystarcz¹ proszki. . . . Linda podesz³a bli¿ej. g³aszcz¹c Jan. kochanie. . lecz dzisiaj zaczyna³ mieæ do æ.

Ustawili sprawê . mia³ trzyna cie lat i by³ znany tak¿e jako Król Nawiedzonych albo Skeletor. rzeczywi cie wygl¹da³ jak szkielet. Najprawdopodobniej mia³ racjê: zwyciêzc¹ konkursu zosta³ Dougie Twitchell.oceni³ ponuro Sam McClatchey. parodiuj¹c taniec do Redneck Woman Gretchen Wilson. Dzieciaki po prostu uwa¿a³y. Chêtnie dzieli³ siê informacjami ze swoimi ziomalami. Benny uwielbia³ w bibliotece serfowaæ po stronie z blondynkami w bia³ych majteczkach. wyja nia³a tê kwestiê chyba najsensowniej. Jego wystêp wywo³a³ w ród doros³ych na widowni g³o ne brawa i okrzyki rado ci. LEPOTA. wodz¹c palcem wokó³ srebrnego medalu syna. a Lissa Jamieson. jednak nie do koñca. a przyklejona na jego plecaku. W Maine w gimnazjach przypada³o po jednym na g³owê. Oczywi cie lepsze strony w sieci by³y zablokowane. Nazywa³ siê Joseph McClatchey. oceni³a nawet. ¿e jest fajny. bibliotekarka. ale Joe szybko dawa³ sobie radê z tak imi drobnymi utrudnieniami. wietnym. G³osi³a: WALCZ Z W£ADZ¥. Umia³ brzd¹kaæ na pianinie i dwa lata wcze niej zaj¹³ drugie miejsce w dorocznym Bo¿onarodzeniowym Miejskim Konkursie Talentów. ¿e rodzice stanowczo sprzeciwiali siê jakiemukolwiek przeskakiwa niu klas . ¿e móg³by takimi wystêpami zarabiaæ na ¿ycie. a mia³ ich zadziwiaj¹co wielu jak na chudego trzynastoletniego geniusza. NIEPOKÓJ SERCA 1 Joe Chudzielec ca³¹ noc spêdzi³ przy komputerze. W dodatku szko³a by³a ³atwa i mia³ mnóstwo komputerów do dyspozycji. A do tego mia³ g³owê nie od parady. . . Joe by³ wzorowym uczniem. Nalepka przeznaczona na zderza k. a niekiedy wrêcz b³yskotliwym rodkowym w szkolnej dru¿ynie koszykówki oraz sprawnym graczem w futbol. Joemu to nie przeszkadza³o. Mieszka³ przy Mill Street pod numerem dziewiêtnastym. w ród których znajdowa³o siê dwoje nieustraszonych deskorolkarzy. Wola³ byæ z przyjació³mi. Norrie Calvert oraz Benny Drake. Poniewa¿ przy wzro cie metr osiemdziesi¹t piêæ wa¿y³ nieca³e sze ædziesi¹t kilogramów. Chodzi³ do ósmej klasy tylko dlatego. Dzia³alno æ tego typu z pewno ci¹ czê ciowo wyja nia³a popularno æ Joego.SZALEÑSTWO. mimo wszystko rola Napoleona Dynamite nie zaspokaja³a jego ambicji.

Pierwszy zak³ada³. to dozorca i wo ny. wszystkie b³ogi zgadza³y siê w jednym: nie chodzi³o o dzia³ania terrorystyczne. ale dobrze wszystkim znan¹ wspó³pracê militarno przemys³ow¹. które da³y siê uszeregowaæ w trzy g³ówne nurty. Wed³ug drugiej jaki eksperyment wymkn¹³ siê spod kontroli. Nawet gdyby j¹ zamknêli. i wiedzia³. Ka¿dy blog by³ gorszy od poprzedniego. wiêc tam mo¿na pod³adowaæ akumulatory. którzy nazywali zwolenników najdziwniejszych teorii spiskowych. ludzi. ¿e kopu³a jest skutkiem bezwzglêdnego eksperymentu. Joe pilnowa³ pozosta³ych siedmiorga cz³onków nieoficjalnego klubu komputerowego. Tamtej pierwszej nocy Joe zdar³ do ¿ywego po³¹czenie bezprzewodowe Wi . Bo pan Allnut równie¿ by³ fanem strony blondynkiwbialychmajteczkach. czego nie zdradzi³ nawet rodzicom. tak samo jak wiêkszo ci¹ umiejêtno ci. czy sprawa by³a ustawiona. czyli paranoikami. Taki numer zosta³by na YouTube na wieki. McClatcheyowie nie mieli generatora. które do pewnego stopnia opanowa³. Nim dzieñ nastania klosza niepostrze¿enie przeszed³ w dzieñ drugi. Nie mówi¹c ju¿ o tym. których ¿ycie toczy³o siê g³ównie w Internecie i dla niego.com. Joe mia³ w nosie. Na ka¿dym coraz mniej faktów. przeskakuj¹c z blogu na blog ze zwinno ci¹ jaszczurki przemykaj¹cej po gor¹cych kamieniach. ¿e w ka¿dej plotce jest ziarno prawdy. Joe zgadza³ siê ze swoimi rodzicami. lecz mia³y wspólne podstawy. zostaæ prezydentem Stanów Zjednoczonych. czy nie.przypadkiem brat cz³onkini Rady Miejskiej. Mia³ zamiar. Szybko straci³ zainteresowanie tañcem. Poza tym szko³a mia³a czadowy generator. Nawet mi³o æ do koszykówki. elektronicznej galaktyki nieograniczonych mo¿liwo ci. ¿e za spraw¹ Joego Chudzielca zaopatrywany by³ darmowo w dowolne nagrania country. ca³kiem jak . Teorie ró¿ni³y siê w szczegó³ach. naje d ców z kosmosu czy Wielki Przedwieczny Cthulhu. która w pi¹tej klasie wydawa³a mu siê wieczna. Jedyn¹ niezmienion¹ pasj¹ pozostawa³a mi³o æ do Internetu. ale laptop ch³opaka by³ zadbany i zawsze gotów do dzia³ania. na pewno go wpu ci. ¿eby zawsze mieli w zapasie dodatkowe akumulatory. ale tak¿e wierzy³ w to. pan Allnut. Mo¿e zatañczê jako Napoleon Dynamite na zaprzysiê¿eniu. go æmi w czapeczkach z folii aluminiowej . w którym mieszkañcy Chester's Mill odgrywaj¹ rolê królików do wiadczalnych. No i zaopatrzony w pó³ tuzina zapasowych baterii. I tak przez ca³¹ pierwsz¹ noc istnienia klosza Joe surfowa³ po Internecie.Fi. sk¹d wzi¹æ wiêcej w razie potrzeby. a coraz wiêcej teorii spiskowych. Pierwsze miejsce przyznano mu za ¿onglowa nie maczugami z jednoczesnym piewaniem Moon River . jako zblad³a.

‾aden problem. . wiedzia³.poleci³ Peter Randolph wie¿ym rekrutom. chocia¿ mia³ dopiero trzyna cie lat. Poza tym wa¿niacy na pewno nied³ugo odetn¹ Internet. Na pewno. Nasta³ czas walki z w³adz¹.Unie cie rêce . gdzie bêd¹ mogli dotrzeæ bezpo rednio do wa¿niaków. lecz z zimn¹ krwi¹ wymy lony pretekst maj¹cy usprawiedliwiæ wojnê z wrogami kraju. By³ zmêczony i mia³ worki pod oczami. Wedle trzeciej nie by³ to wcale eksperyment. 2 . a ten czy ów móg³ prowadziæ blog. Pó niej wsi¹dzie na rower i pojedzie po Benny'ego Drake'a. nikt inny.w filmie Mg³a . Joe nie wiedzia³. czyl i rz¹d. lecz w³adza tak¿e sk³ada³a siê z ludzi. która z teorii. Nad ranem Chudzielec Joe zacz¹³ wysy³aæ e . Choæby w tajemnicy.Przydadz¹ siê te¿ plakaty na mie cie . któr¹ rzecz jasna poprowadzi on. I to nie w samym mie cie. Stanowi³ teraz jego w³asno æ. lecz szybko uro nie t³um. ale Joe. I nieszczególnie go to obchodzi³o. Zwyciê¿ymy! . z poszczególnych osób. ¿e to nie ma wiêkszego znaczenia. Bo ci w mundurach to te¿ ludzi e i przynajmniej za niektórymi twarzami pozbawionymi wyrazu skrywa³y siê my l¹ce mózgi. ale Joe przewidywa³. jest prawdziwa. lecz jednocze nie czu³ ponure zadowolenie. Mo¿e te¿ po Norrie Calvert. Zielony wóz komendanta st a³ na parkingu. Normalnie kumple zaanga¿owani w pospolite ruszenie wstawali w weekend raczej pó niej ni¿ wcze niej. Obecno æ wojskowa jako taka stanowi³a reprezentacjê w³adzy. Z pocz¹tku bêd¹ demonstrowaæ tylko kumple Joego. Ka¿dy ziomal ma drukarkê. pewnie zilustrowane zdjêciami z telefonów komórkowych: Joe McClatchey z przyjació³mi nios¹ transparenty DO Æ TAJEMNIC. je li w ogóle która . Dopóki jednak dzia³a³.Bo przy takiej broni KTO NAM SIÊ POSTAWI? Ludziska. .napisa³ Aniemowilem87. UWOLNIÆ CHESTER'S MILL i tym podobne. zatankowany do pe³na i gotów do akcji. Nadszed³ czas na demonstracjê. których Randolph postanowi³ nazywaæ w oficjalnych raportach dla Rady . MY JESTE MY PATRIOTAMI NOWEJ ANGLII!!! . I rower.mrukn¹³ do siebie Joe. ale na szosie sto dziewiêtna cie. Wa¿niacy z pewno ci¹ trzymali media na dystans. Rekruci. tak samo jak zablokowali po³¹czenia telefoniczne. Obchodzi³ go natomiast wspólny mianownik wszystkich wypowiedzi.maile. Oni rozprzestrzeni¹ informacje. SKOÑCZYÆ EKSPERYMENT. by³ broni¹ Joego. orê¿em ludu. ¿e tym razem nikt nie zostanie d³ugo w ³ó¿ku mimo niedzieli.

wyszuka³a koszule mundurowe dla wszystkich prócz Cartera Thibodeau. jak w szkó³ce niedzielnej w Dzieñ Rodzica. Georgia Roux. twierdz¹c. No i mieli pa³ki. a jednocze nie dziewcz yna Cartera Thibodeau. Najpierw zobaczmy. Powtórzyli jego s³owa zgodnie. . Rennie nalega³. ¿e robili nale¿yte wra¿enie. dale j jego przyjaciel Frankie DeLesseps. nawet zadeklarowa³.zapewni³ go Randolph. maj¹c nadziejê. przyzna³ w duchu. zdanie za zdaniem. Jeste my w Chester's Mill. Przyszed³ na pos terunek . jakby siê wybiera³ na wakacje. .. na razie. nie mieli broni. w której postawi³ siê Du¿emu Jimowi. te¿ byli chucherkami. by nowy komendant siê podda³. Powtarzali za nim s³owa przysiêgi. ¿e w razie konieczno ci sam ich w broñ zaopatrzy. 3 . ¿eby Du¿y Jim poczêstowa³ go ch³odnym u miechem. która mia³a patrolowaæ ulice. ¿e powinni w³¹czyæ do zespo³u kobietê. nawet tydzieñ by wystarczy³. w tym potê¿nie zbudowana kobieta.Sytuacja jest zbyt niepewna. nawet dziewczyna. Co prawda Junior latem straci³ parê kilogramów i wygl¹da³ zupe³nie inaczej ni¿ za czasów. gdy gra³ w szkolnej dru¿ynie w ataku. Owszem.Je¿eli któremu stanie siê krzywda. ¿e siê nie myli.Nikomu nic siê nie stanie . By³o ich piêcioro. na szczê cie nadal wa¿y³ dobre osiemdziesi¹t piêæ kilo. Randolph tylko krêci³ g³ow¹. ale wystarczy³o. Stacey Moggin. jak sobie radz¹. ¿eby nowi j¹ dostali. nawet Searles z nieprzytomnym u miechem. jak sobie radz¹. Po prawej Melvi n Searles.I bêdê ze wszystkich si³ broni³ mieszkañców tego miasta i im s³u¿y³. Junior podsun¹³ ojcu my l. gdyby mia³ ze trzy tygodnie na przeszkolenie tych dzieciaków. Odbieraj¹c od rekrutów przysiêgê w obecno ci garstki zawodowych policjantów. by³ za szeroki w barach. i Du¿y Jim natychmiast na to przysta³. . potem Thibodeau i dziewczyna. a pozostali. kiedy bêdziemy patrzyli. Jedyn¹ kwesti¹. nie w Nowym Jorku. i¿ to rozs¹dni. Junior pierwszy od lewej. Tam sprawy mog³yby wygl¹daæ inaczej. pos³usznie unie li prawe d³onie. bezrobotna fryzjerka. bogobojni m³odzi ludzie.Miejskiej policj¹ kryzysow¹. by wszyscy czuli siê lepiej. I wygl¹dali rzeczywi cie nie le. Randolph szybko by mu go star³ z twarzy.. Ten ostatni mia³ na twarzy rozanielony u miech. Nie mieli nic w jego rozmiarze. by³a sprawa broni.talkie. Diab³a tam. Randolph z pocz¹tku siê opiera³. ale zostali wyposa¿eni w walkie .

Rose wybra³a siê do Food City. . Mo¿e siê jako uda? . Z entuzjazmem.I w ¿adne gówno nie bêdê siê pakowaæ. Randolph nadal czu³ siê nieswojo z powodu tej sprawy z broni¹ . najwiêkszy niadaniowy t³um ju¿ siê przewali³. . nala³.Barbie. o czy m mia³a wiadczyæ. Rennie przyszed³ popatrzeæ na zaprzysiê¿enie swojego syna. I w ¿adne gówno nie bêdê siê pakowaæ. . . . w której wygl¹da³ nie najgorzej. 4 Kiedy Julia Shumway przysz³a nastêpnego ranka do Sweetbriar Rose. Barbie pokrêci³ g³ow¹.powtórzyli nowi. co nikogo nie zdziwi³o. . ¿e bêd¹ go prze ladowaæ w³asne s³owa.Tak mi dopomó¿ Bóg .powiedzia³ Randolph.sprzeciwianie siê Du¿emu Jimowi w ogóle nie le¿a³o w jego naturze . Barbie mia³ nadziejê. dychawicznego George'a Fredericka. Gotowi wyj æ na ulice.powiedzia³ .w g³adkiej b³êkitnej koszuli.spyta³a Julia.A bu³eczki cynamonowe? . Freda Dentona oraz Jackie Wettington o twarzy naznaczonej wyra nym pow¹tpiewaniem. al czysto i schludnie. Barbie przyniós³ dzbanek.powtórzyli nowi.wiêc zaimprowizowa³. I przera¿onych.oceni³a Julia. Randolph k¹tem oka dostrzeg³. ¿e zjawi³ siê Du¿y Jim i przeszed³ na ty³ pomieszczenia. Minê³a dziewi¹ta. Barbie rz¹dzi³ sam. lito ci. odp³yn¹³ albo do ko cio³a. . Oszczêdza paliwo do generatora.Tak mi dopomó¿ Bóg . mimo brzydkiego wyrazu skwitowa³ wyczyn Randolpha uniesionym kciukiem. dzisiaj z rana wszyscy wygl¹daj¹ na zmêczonych.Dzi Rose nie piek³a. albo w miejsca prowizorycznych forów na placu miejskim.natomiast jest kawa. g³ównie ze wzglêdu na wiceprzewodnicz¹cego rady: . Komendant nie wiedzia³.I w ¿adne gówno nie bêdê siê pakowaæ! . Anson z ni¹ razem. A srebrna odznaka przypiêta nad lew¹ kieszeni¹ wiadczy³a o tym.Wygl¹dasz na zmêczon¹. . ¿e wróc¹ ob³adowani zakupami spo¿ywczymi.Zamkniête do obiadu . Ani Dodee Sanders. do Henry'ego Morrisona.I s³usznie . Wszyscy u miechniêci. Nie ca³kiem regulaminowo. . chocia¿ uwierzy. Du¿y Jim pokiwa³ g³ow¹. ani Angie McCain siê nie pokaza³y.Wobec tego niech bêdzie sama kawa. jak zobaczy. . Chêtni do roboty.

. Postanowi³ siê jednak nie odzywaæ. niezale¿nie od miejsca pobytu. . . siadaj. póki dzia³a generator. Rozejrza³a siê po wnêtrzu. . a nie w Nowym Jorku. czy siê zbierze mot³och. ale gêste od kofeiny.Redaktorka zni¿y³a g³os. sk¹d. .Tego nie powiedzia³. Najwyra niej on te¿ tej nocy nie spa³ zbyt d³ugo. wiêc smakuj¹ce jak ropa. ¿e nie bêdzie ¿adnych awantur. oczywi cie zajêty by³ te¿ stó³ choleryków .Mia³am nadziejê. ¿ebym ci da³a telefon.Twój pu³kownik zadzwoni³ do mnie o siódmej rano. ¿e wyjdzie na dziesi¹t¹. ¿e chcia³by móc siê dodzwoniæ. mam nadziejê. Barbiemu nie spodoba³o siê s³owo mot³och . Poprosi³ mnie. .powiedzia³a Julia. Po prostu chcê zajrzeæ do sklepu.Nie stercz nade mn¹ jak wzorcowy kelner. Resztki z samego dna. je li bêdzie musia³ z tob¹ pogadaæ.Problemy techniczne? . Barbie nie tkn¹³ aparatu.. zobaczyæ. Zdaniem Barbiego ró¿nica miêdzy wielk¹ metropoli¹ a niedu¿ym miasteczkiem nie by³a taka znowu istotna. Jeste my w Chester's Mill. . Redaktorka zna³a miejscowych lepiej ni¿ on. Wziê³a go. rodkow¹ czê æ restauracji Julia i Barbie mieli dla siebie.Oczywi cie mogê siê myliæ . . Stwierdzi³. To przewa¿y³o.Rany boskie. Julia siêgnê³a do kieszeni sukienki.Nie. wcale nie zdziwiona. sobie te¿ nala³ kawy. Kilka osób przy kontuarze jeszcze koñczy³o jajka i kawê. Pete Freeman ju¿ ta jest. ¿e je li siê nie odezwie dzi do pi¹tej. To pierwszy Democrat drukowany poza normalnym trybem od dwa tysi¹ce trzeciego. kiedy Prestile wyla³a. Barbie pos³ucha³. jakby mu czyta³a w my lach.Muszê z tob¹ spokojnie pogadaæ. . A je li tak. .Powiedzia³ te¿.Je li siê spodziewa raportu ju¿ natychmiast.Jak gazeta? . . to powa¿nie przeceni³ moje mo¿liwo ci. ale bêdzie dopiero o trzeciej. tera niejszych i przysz³ych. Barbie pchn¹³ aparat w stronê w³a cicielki. powiniene do niego . wyjê³a z niej komórkê i po³o¿y³a przed Barbiem. gotów robiæ zdjêcia. Nie wie. jak to nazywaj¹ jankesi. wszystko gra.Pewnie nie. do³¹czyæ i tê historiê. czy masz w³asny. przy którym jak zwykl przesiadywali mê¿czy ni dyskutuj¹cy o zdarzeniach przesz³ych. bo ludzie przera¿eni zachowywali siê podobnie. Dlatego wys³a³am tam Pete'a.

. raczej nie licz na zrozumienie ludzi od nie go zale¿nych.Doskonale. . o co ci chodzi. do szkó³. do wszystkiego.odpar³. Tak siê jednak sk³ada.. którego nasz radny nie mo¿e siê pozbyæ. Bêdzie mia³ jakie wiadomo ci.Niech ci bêdzie. Barbie zdziwi³ siê.Na pewno. kto ma w rêku papiery na spycharkê Ala.. Julia potrz¹snê³a g³ow¹. Zgadnij. ¿e dobrze znam jego ¿onê.Niech bêdzie. I Brenda Perkins o tym wie. A poniewa¿ jeste jak wrzód na tylnej czê ci cia³a radnego Renniego..Chyba maj¹ jaki pomys³. Julia zobaczy³a w my lach ponury salonik domu pogrzebowego.. .Dlaczego? . Barbie pozostawa³ z nim w niez³ych stosunkach. Po prostu mam przeczucie. przychodni. ale do temperatury pokojowej.. Drobne. lecz nie oswobodzi³ d³oni. szpitala. ¿e znam kogo . wiem. Chcesz ten numer z dziwacznym kierunkowym? Barbie westchn¹³ ciê¿ko. u cisk wcale nie sprawi³ mu przykro ci. Na dodatek Brenda nie przepada za Jamesem Renniem. Al by³ wo nym w ratuszu i sta³ym bywalcem Sweetbriar Rose.. . kto dysponuje kompletem kluczy do króles wa: do ratusza. niezale¿nie od tego. . ¿e mam co jeszcze? . kto mu osobi cie udzieli³ nieoprocentowanej po¿yczki.Odradzasz? . .sytuacja jest wyj¹tkowa.Tego nie wiem...Owszem. Co jeszcze dla mnie masz? . .A sk¹d wiesz.zadzwoniæ. Tak. jak . .Chwyci³a go za rêkê. Rzeczywi cie. ..Planowa³em za³atwiæ tê sprawê z Alem Timmonsem.. I do tego wszystkiego po trafi dotrzymaæ tajemnicy. Cia³o jej mê¿a jeszcze nie ostyg³o.Sam nie wiem.Kto to? ..Zgadnij. . . . u miechaj¹c siê szeroko. ale.zdziwi³ siê Barbie. .Jaki? .Nasz zmar³y szef policji. ¿e tak¿e Jim Rennie.Domy lam siê. . I tak siê sk³ada.Przeczucie . . ja te¿ jej wspó³czujê. Julia napisa³a numer na serwetce. kszta³tne cyfry.. . je li uwa¿a to za uzasadnione. ¿e wyklu³o im siê parê pomys³ów.. to znaczy wdowê. ¿eby móg³ wys³aæ najm³odszego syna do prywatnej szko³y w Alabamie? .. i to wrzód. A teraz podnosimy stawkê.Czy¿by Jim Rennie? .Zupe³nie mo¿e i nie. Chodzi mi o licznik Geigera.

zaskoczenia i obawy. Barbie i Julia popatrzyli na siebie nad kubkami kawy z identycznym wyrazem twarz y . Ty masz zadanie do wykonania. G³owa go prawie nie bola³a. ¿eby mo¿na by³o z restauracji wychodziæ. samo przysz³o. poszed³ za nimi. do tego niep any. i to te¿ mu odpowiada³o.. Zaczyna siê. wraz z zaistnieniem klosza.To trzeba by. Tosty i bekon. ¿e nigdy ¿adnemu graczowi nie wlepi³ mandatu. W czasie gdy Junior gra³ w szkolnej dru¿ynie futbolu. I bardzo dobrze.Swój ch³op . Jeste swój ch³op. Junior nie móg³by oczywi cie przysi¹c. Choæ i od tego zdarza³y siê wyj¹tki. Wiedzia³. powinna by³a nast¹piæ wcze niej. Klienci jedz¹cy przy barze biegli do drzwi. ¿e uda mu siê zje æ tak¿e lunch. Dzisiaj. Ter az. ja j¹ przekonam. a co! Je li to ma byæ apokalipsa. pe³ni³ rolê przewodnicz¹cego klubu wyszukuj¹cego sponsorów dla Wildcats. Z Main Street dobieg³o metaliczne uderzenie. . . a sam Junior . kto zawy³ z bólu. Junior patrolowa³ ulice z Freddym Dentonem. Barbie wsta³. Chodzi³y wtedy s³uchy. okna zosta³y pootwierane. szloch nagiego Irakijczyka. Julia te¿.proszê. ale Frankiemu DeLessepsowi Freddy z pewno ci¹ odpu ci³ co najmniej raz.. Po tamtym dniu w szkolnej sali gimnastycznej przesta³ chcieæ byæ swoim ch³opem . Odezwa³ siê dzwon na smuk³ej wie¿ycy ko cio³a kongregacyjnego wzywaj¹cy wiernych do modlitwy.bardzo jest zrozpaczona. Zwykle sam widok przyprawia³ go o nudno ci. pomy la³ Barbie. Dentonowi stuknê³a piêædziesi¹tka. ale poza tym by³ w wietnej formie . ¿e to nie powinna byæ prawda. bo w zasadzie zaczê³o siê wczoraj. zacz¹³ ³ysieæ. ale nie da³o siê do niej wej æ. Ranek by³ ciep³y i choæ drzwi przyblokowano tak. zjad³ wy mienite niadanie. Ostatnio niewiele mia³ po¿ytku z jedzenia.powtórzy³ Barbie. tylko w rozdartym hid¿abie na g³owie. 5 Junior Rennie czu³ siê doskonale. ¿eby ci pomo g³a. Tego ranka jednak by³o inaczej. Ka¿dy wie¿o powo³any na s³u¿bê policjant zosta³ partnerem starego wyjadacza. nagle osaczony przez niechciane wspomnienia: gimnazjum w Al .Fallud¿y. ¿e faktycznie dotyczy³o to wszystkich cz³onków dru¿yny. A tu . ale z drugiej strony by³a to prawda niepodwa¿alna. potem rozleg³ siê okrzyk protestu. By³ przekonany.twardziel.

¿e s³owa zla³y siê w jedno: fiunikomend. Po prostu dobrze mi. Ale jego chyba nie bra³a pod uwagê? A jemu wcale nie przeszkadza³o lodowate spojrzenie. powiedzia³ Randolph. W³a nie mijali stacjê benzynow¹ Mill Gas & Grocery. ani po po³udniu. która mia³a wielkie balony i na pewno uwa¿a³a. .Duke nie ¿yje. ani wieczorem. Ani teraz. ¿e jest po dziewi¹tej. Sam. kiedy z Freddym wychodzili na ulicê. polega³o na pieszym patrolowaniu Main Street . .. Junior? .zapyta³ Junior.No muszê mieæ. . Junior zna³ ten wyraz twarzy z dawnych czasów. albo kurwa maæ. niech mnie szlag. Zaraz zostaniesz wprowadzony. Tlojedn¹laszkê. Tak zdecydowa³ Randolph.Kto to jest Sam Verdreaux? . to znajdê dla ciebie miejsce w spi¿arni.Tylko jedn¹ flaszkê . I jutro te¿ raczej nie. Móg³by ewentualnie patrolowaæ z Wettington. Ich zadanie. Najpierw jedn¹ stron¹.. i widzê pieni¹dze. natomiast Freddy wymownie przewróci³ oczami. Oznacza³ on kurwa maæ. odpadamy . kierownika i w³a ciciela czê ci interesu. Jackie. ale b¹d ³askaw je dziæ wolniej . a Randolph zabroni³ sprzeda¿y alkoholu. ale i tak nie mogê ci sprzedaæ wina.Co ciê cieszy.Fiut nie komendant! . On jest nowym komendantem. .Nic takiego. Niechluj. I zap³acê.Sam Verdreaux. pomy la³ Junior. .skamla³ Sam. rano. A jeszcze nie ma wpó³ do dziesi¹tej. najwyra niej nie znasz naszej elity towarzyskiej. .Pete Randolph mo¿e Duke'owi buty czy ciæ! . chyba ¿e siê to wszystko pouk³ada.odpowiedzia³ drugi g³os. No daj. .dwukrotnie us³ysza³ tym razem ci darujê. Bo¿e. Freddy tylko zacisn¹³ usta. tak be³kotliwy. Przykro mi. Bardzo przyjemny obowi¹zek w pogodny pa dziernikowy dzieñ. . . Jeden nale¿a³ do Johnny'ego Carvera. denna zagrywka . jak dobrze czuæ na twarzy ciep³o s³oñca! Kiedy ostatnio by³ w tak fantastycznej formie? Freddy zmierzy³ go badawczym spojrzeniem. . ‾eby zaakcentowaæ nasz¹ obecno æ . Jak bêdziesz ze mn¹ pogrywaæ. Za mia³ siê g³o no. Drugiego Junior nie rozpozna³. z powrotem drug¹. ¿e w koñcu czas dopu ciæ do siebie faceta.Wiem. jakim go poczêstowa³a po zaprzysiê¿eniu. Carvera s³yszeli ju¿ ca³kiem wyra nie. gdy z wnêtrza dobieg³y ich podniesione g³osy. Przecie¿ kupujê u ciebie od zawsze. przynajmniej tego ranka. naprawdê. a¿ zmieni³y siê w bia³¹ liniê.Junior.

Powa¿nie. zw³aszcza ¿e inni kupuj¹cy z rosn¹cym zainteresowaniem czekali na rozwój wypadków. . Akurat wtedy weszli do sklepu Junior i Freddy.Johnny. gdy George W. Ostatnia. mniej odra¿aj¹cy klienci bêd¹ siê domagali tego samego przywileju. potrzebne mi to. mu³u i wodorostów do siódmego nieba! . Domem Niechluja by³a cha³upa stoj¹ca na go³ym podwórzu upstrzonym starymi . . Rêcznie wypisana tabliczka na kasie g³osi³a wyra nie ZAKAZ SPRZEDA‾Y ALKOHOLU DO ODWO£ANIA.Nie sprzedawaj . .oznajmi³ Sam. tak siê nie robi! . Dolna warga mu dr¿a³a. bo musia³. ale mimo to sprzedawca miêczak siêgn¹³ po flaszkê ze rodkowej pó³ki. prostuj¹c ca³e swoje metr sze ædziesi¹t piêæ wzrostu. Wiêcej nie bêdê siê naprzykrza³. . ¿e wyg³asza proroctwo.Ja znam swoj e prawa. prawdziwe be³ty. Bo¿e. wzrokiem kreta uwiêzionego w p³on¹cej norze. Mia³ na sobie brudne p³ócienne spodnie. Sprzedawca zapewne uzna³.. Junior.. co powiedzia³ sprzedawca: dzi obowi¹zuje zakaz sprzeda¿y alkoholu. Przysiêgam na swoj¹ matkê.. Tak jest w konstytucji. Pozosta³a mu jedna racja. który patrzy³ na niego przekrwionymi oczami. Zrobi³ to.Ale. Staruch wyci¹gn¹³ przed siebie trzês siê rêce. nie maj¹c pojêcia. wiedzia³.oznajmi³ Junior. . Je li Carver sprzeda pijaczynie alkohol.Panie w³adzo. Jego w³osy wygl¹da³y.Konstytucja zosta³a w Mill zawieszona .odezwa³ siê do Johnny'ego Carvera. ¿e to z³y pomys³. lecz trudno j¹ by³o przedstawiæ w obecno ci gapiów. . zafascynowany i ogarniêty wstrêtem. odwróci³ siê i zerkn¹³ na d³ugi rega³ zastawiony piwem i winem. chocia¿ zatrudniony w policji od niespe³na dwóch godzin.Johnny. jakby ostatni r az przycinano je w czasach. . stary. koszulkê z zespo³em Led Zeppelin i stare mokasyny z przydeptanymi piêtami.O¿e¿ cholera. W³a nie tam sta³y najtañsze wina. Bush prowadzi³ w rankingach. wypad. ¿eby przeczyta³ tabliczkê ale s³ysza³e . jakie cudowne uczucie! W nieca³y dzieñ przemie ci³ siê z dna. Nie zatruwaj atmosfery. Jedna butelka. czy zosta³o ci do æ szarych komórek.. ¿e jedna butelczyna jabcola to niewygórowana cena za pozbycie siê starego pijaczyny. Junior patrzy³. Wiêc wymiataj.. Od razu idê do domu. inni. To wolny kraj. jak pijaczynie wilgotniej¹ oczy. Potem odwróci³ siê do Sama Verdreaux. najwyra niej zdegustowany w³asnym zachowaniem. . Freddy Denton wyra nie mia³ na tê sprawê identyczny pogl¹d.Zbieraj siê. Samowi zabrak³o argumentów. ‾ebym siê przesta³ trz¹ æ.Nie wiem.

W Samie zasz³a zmiana. sp³ynê³y po twarzy. Minêli drzwi i schody. gdy stopy oderwa³y mu siê od pod³ogi.odezwa³ siê Johnny Carver. . konie c.Mam pieni¹dze . Kiedy Sam opu ci³ wzrok na spodnie. staruszku . zawsze na czasie. Tyle ¿e pierdzia³.czê ciami samochodów. Zap³onê³a w nim w ciek³o æ. przynajmniej chwilowo. . Nawet Johnny Carver siê u miechn¹³. . Junior stukn¹³ palcem w jego sflacza³y podbródek i poci¹gn¹³ go za nos.Pierdol siê. Jedna z kobiet przycisnê³a rêkê do ust. . . . gówniarzu. . . co chcê. Strzela³ jak karabin maszynowy. jakby to zrobi³ z ochot¹.powiedzia³ Junior. bêdziesz pi³ do koñca ¿ycia. kropka. Odezwa³ siê g³osem pewnym i mocnym: .krzykn¹³ Sam Verdreaux. choæ nie sprawia³ wra¿enia.‾yw¹ gotówkê.wrzasn¹³ Sam. W niedzielê po dziewi¹tej mo¿na sprzedawaæ alkohol. gówniarzu. Charkn¹³ z pogard¹. ale Junior chwyci³ go za ko³nierz oraz za siedzenie spodni. .migaj st¹d.. . klienci ucichli.Co jest! .. pchn¹³ do wyj cia. Junior nie waha³ siê ani chwili. Cisn¹³ z³orzecz¹cym staruchem o furgonetkê. Przy krawê¿niku sta³ z szeroko otwartymi ustami Gruby Norman obok swej furgonetki ozdobionej na bokach napisem MEBLE KUPNO I SPRZEDA‾ oraz NAJLEPSZE CENY ZA ANTYKI.powiedzia³ Sam. . Wiêc biorê. spogl¹daj¹c na Freddy'ego. . Policjant nie zwróci³ na niego uwagi. Tak jest od lat siedemdziesi¹tych.£apy przy sobie! Zabieraj. nie chcê ciê wsadzaæ do mamra. bo dzi nie wtorek! Freddy Denton parskn¹³ miechem. Ruszy³ za ladê. Johnny spowa¿nia³.powiedzia³ Freddy.A z ciebie przydupas radneg o. Stary by³ lekki jak piórko. Niechluj . Sztuczka z podstawówki. . co mówi³o siê w takiej chwili w podstawówce: .Masz rozpiête pod szyj¹. Dr¿enie ust¹pi³o .. £zy przela³y mu siê przez powieki. obróci³ i ci¹gle trzymaj¹c.£adny dzieñ dzisiaj. . której obawiali siê przeciwnicy na boisku przed czterdziestu laty po kanadyjskiej stronie Merimachee. .Zapnij rozporek.Ty mnie tak nie nazywaj! . W college'u nie dosta³e siê nawet do rezerwy.Popatrzy³ na sprzedawcê. Zawtórowa³o mu kilkoro klientów. Junior nawet powiedzia³ to.Niechluj..Mo¿e faktycznie. Oczy mu zap³onê³y. Przyszpili³ wzrokiem Juniora.Przeniós³ spojrzenie na Dentona. Taki z ciebie gliniarz jak zawodnik.

I wygram! Ze sklepu wyszed³ Freddy. tych na ulicy i tych t³ocz¹cych siê w drzwiach stacji benzynowej. co Pete powiedzia³: nie pakowaæ. . wiêc na jego koszuli zarysowa³ siê czerwony liniak.S¹d nadal znajduje siê w Castle Rock. Okaza³o siê jedna ¿e trzeba czego wiêcej ni¿ ³upniêcie w burtê furgonetki. póki Niechluj nie pad³ na ziemiê jak kamieñ. gdy s³ysza³ go na boisku. który Junior pamiêta³ z czasów.Co takiego? . siê w ¿adne gówno.Jak jasna cholera! S³ysza³e . pó³ do rynsztoka. . partnerze. Otar³ j¹. Partnerze! Junior od razu poczu³ siê lepiej.Cienki metal wygi¹³ siê z miêkkim brzêkiem.Ten cz³owiek jest aresztowany za zak³ócanie spokoju publicznego. a potem zwyczajnie siê rozp³aka³.oznajmi³ dono nym g³osem. .odezwa³ siê m³ody Rennie. niepos³uszeñstwo wobec funkcjonariusza policji oraz obrazê w³adzy . Ja te¿ muszê takie mieæ. po czym wyci¹gn¹³ przed siebie. Freddy potoczy³ wzrokiem po gapiach. pomy la³ Junior zachwycony.No ju¿. prowadz¹ca tam droga jest zamkniêta. a o ile mi wiadomo. trzy. Policjant siêgn¹³ za plecy po plastikowe kajdanki i chwilê pó niej zapi¹³ je na nadgarstkach Sama. Podniós³ starego na nogi. Dobiegaj¹cy z linii bocznej. I to nas obowi¹zuje. Ruch na chodniku zamar³ tak kompletnie.‾e przesadzi³em. popatrzy³ na swoj¹ d³oñ z niedowierzaniem. . . . ¿e móg³ zabiæ cuchn¹cego skurczysyna. Stan¹³ obok Juniora. . pó³ na chodnik.Pozwê to pieprzone miasto za brutalno æ policji! . baba . ¿eby wykoñczyæ Sama Verdreaux. mów . Samowi krew p³ynê³a tak¿e z nosa. Krzykn¹³ g³o no. Albo go uciszyæ.prychn¹³ Freddy.Powodzenia . Juniorowi nie przysz³o do g³owy. .zawy³ Sam. Chyba doro lejê. D wign¹³ siê na kolana.piekli³ siê Sam. Twarz mia³ zabarwion¹ na czerwono krwi¹ wyp³ywaj¹c¹ spomiêdzy w³osów. Nie wolno mnie biæ! Jestem obywatelem amerykañskim! Spotkamy siê w s¹dzie! . . Przechodnie oczami wielkimi jak spodki gapili siê na klêcz¹cego mê¿czyznê z wyci¹gniêt¹ rêk¹ o palcach czerwonych od krwi. pomy la³ Junior. Teraz brzmia³ fantastycznie.Nie macie prawa mnie wyrzucaæ ze sklepu. doprowadza³ go do sza³u. jakby nagle wszyscy zaczêli graæ w raz. je li mam pieni¹dze! .jaga patrzy . dwa.

. wiêc lepiej jej pos³uchaæ.. . z kamienn¹ twarz¹ policjanta na s³u¿bie. Junior czu³.przestrzeg³. .Potrz¹sn¹³ wiê niem. wszelkie pytania na temat dzia³añ policji nale¿y kierowaæ do komendanta . a zabraniaj¹cego sprzeda¿y alkoholu.I dobrze jest pamiêtaæ. Junior nie spu ci³ wzroku z Barbiego. ale jest w mie cie nowy komendant i on zadba o utrzymanie porz¹dku. Ruszy³ do komisariatu. Nagle zobaczy³ oczami wyobra ni tê sukê z gazety w towarzystwie Angie i Dodee. Sta³ razem z t¹ od gazety i patrzy³ na niego bez zmru¿enia.I co robisz.Mamy sytuacjê kryzysow¹. Freddy'emu opad³y k¹ciki ust.Proszê pani. . co mówisz .odpar³a Julia.Jest aresztowany tak¿e za pogwa³cenie nowego prawa . Dale Barbara..Wskaza³ rêce Sama skute kajdankami. w spi¿arni McCainów. których pó niej ¿a³uj¹ . Barbara. Albo nietoperze z dzwonnicy. Mo¿e le¿¹cego na suce. . ¿e równie dobrze patrz¹cy móg³by go chwyciæ za kark. Kilka osób nagrodzi³o jego przemowê oklaskami.oznajmi³ spokojnie. Na pomoc przyszed³ mu Freddy. Krew dudni³a mu w uszach. na ziemiê spad³y kropelki krwi z twarzy i posklejanych w³osów Niechluja. . jakby siê zabawiali.Co ty wyprawiasz? Jakim prawem znêcasz siê nad cz³owiekiem cztery razy od ciebie mniejszym i trzy razy starszym? Junior nie wiedzia³. zabarwi³a policzki. Odwróci³ siê.zapyta³ Barbarê. ci¹gn¹c za sob¹ Sama. który mu nie le dokopa³ tamtej nocy na parkingu.Ja mam istotniejsze pytanie . Który przy³o¿y³ im wszystkim czterem. A w takiej sytuacji czasem trzeba daæ przyk³ad. .odezwa³a siê Julia Shumway z tym swoim nieod³¹cznym u mieszkiem. ¿e na razie jeste my zdani na siebie. Je li kto bêdzie siê rzuca³.Kciukiem dotkn¹³ nowiutkiej .Uwa¿aj. a wtedy przejdziemy przez to wszystko g³adko.podj¹³ Freddy ustanowionego przez komendanta Randolpha. polubiæ j¹ i zacz¹æ wdra¿aæ w ¿ycie. I Barbarê te¿. .A ty co tu robisz? . ¿e jego dobry nastrój siê ulatnia podobnie jak ptaki wzlatuj¹ce z ga³êzi. Trzeba siê do tej my li przyzwyczaiæ. Zwykle kiedy zaczyna siê ledztwo..W takiej sytuacji czasem ludzie robi¹ rzeczy. Dla Juniora ten d wiêk by³ jak ródlana woda na rodku pustyni. To dobra rada. co odpowiedzieæ. . Tak intensywne. Przyjrzyjcie siê! . . . zanim w koñcu zwyk³a przewaga liczebna przewa¿y³a szalê na ich stronê. Tyle ¿e kiedy policjant zacz¹³ prowadziæ krwawi¹cego aresztanta g³ówn¹ ulic¹. m³ody Rennie poczu³ na sobie czyje spojrzenie.

jakiej udzieli³ swoim uczniom Jezus: Mi³ujcie siê wzajemnie. Pomagaæ sobie nawzajem. Po chwili odwróci³ siê i poszed³ za partnerem. . 6 W krytycznych chwilach ludzie szukaj¹ pocieszenia w sprawach i zachowaniach zwyk³ych i dobrze znanych. . . tak samo jak nie rozumiemy bólu i choroby albo niespodziew anej mierci dobrego cz³owieka. . a z jego s³ów wyni a³o. Wierz¹cy w Chester's Mill dostali tego ranka to. a Lester Coggins w Odkupicielu przestrz ega³ przed ogniem piekielnym. A w Nowym Testamencie. a¿ siê to wszystko skoñczy.Jeste chory? Juniorowi rozszerzy³y siê oczy. ubran¹ na czarno.mówi³a. ¿eby cie i wy tak siê mi³owali wzajemnie . Musimy siê wzajemnie kochaæ. czego oczekiwali: Piper Libby w ko ciele kongregacyjnym wlewa³a w ich serca nadziejê. wykorzystuj¹c kaznodziejski chwyt. . jak Ja was umi³owa³em . D³onie mia³ zaci niête w piê ci.powiedzia³ Barbie. Pytamy Boga: dlaczego? A odpowied znajdujemy w Starym Testamencie. Piper wybra³a wyj¹tek z ewangelii wed³ug wiêtego Jana: Przykazanie nowe dajê wam. jak Ja was umi³owa³em.le wygl¹dasz . siedz¹c¹ z pochylon¹ g³ow¹ i mocno zaciskaj¹c¹ z³o¿one na kolanach d³onie. a ja jestem przedstawicielem prawa. Lester Coggins wybra³ fragment z Ksiêgi Liczb. gdy zak³ada³em ziemiê? . . ¿e w trudnych czasach modlitwa jest szczególnie istotna.Bóg czêsto do wiadcza nas w sposób. jak wszystko. którego nie rozumiemy . I czekaæ.A teraz jaka niepojêta bariera. lecz nacisk po³o¿y³ na rozprzestrzenianie siê grzechu i na to. . ¿e grzech wasz dosiêgnie was . otrzyma³ j¹ Hiob: Gdzie by³. Tak musimy postêpowaæ dzisiaj i ka¿dego nastêpnego dnia. a¿ sprawdzian siê skoñczy. zgrzeszycie wobec Pana i wiedzcie. Podobnie jak Piper zahaczy³ o koncepcjê do wiadczania. Powiedzia³a t³umnie zgromadzonym wiernym. Oba domy modlitwy pêka³y w szwach. w pi mie bardziej o wieconym. ¿yczliwo æ i mi³o æ.Ze szczerym wspó³czuciem spojrza³a na Brendê Perkins. jest odpowied .Perkins nie ¿yje. . zawsze niezawodny na wielkich zakrêtach historii. jak Bóg sobie radzi z t¹ zaraz¹. aby cie siê wzajemnie mi³owali tak. czym Bóg nas do wiadcza. co siê dzieje. Czasem nag³a mieræ ukochanej osoby. ale równie wa¿n e jest wzajemne wsparcie.l ni¹cej odznaki. Gdyby cie jednak nie wykonali tego. Nie rozumiemy. bo przynosi ukojenie i ma wielk¹ moc. która odciê³a nas od wiata.Czasami to choroba. a wiêc nieszczególnie optymistycznej czê ci Pisma wiêtego. W takim samym stopniu wierz¹cy i niewierz¹cy.

W³a nie Du¿y Jim organizowa³ wzajemne . . padn¹ na kolana. . Ludzie uwielbiaj¹ spotykaæ siê na modlitwie i w dobrych.Najpierw bêdê siê modli³ za grzech. . jeszcze inni podnosili w górê rêce. Jim Rennie te¿ tam by³. A poniewa¿ w wietle rze kiego pa dziernikowego poranka pozosta³ równie mocno jak w ciemno ciach minionej nocy przekonany o tym. Akurat jeden z nich siê pojawi³. pod strop lecia³y okrzyki Panie! i jedno amen za drugim.Ale je¿eli wszyscy tam pójdziecie.. a¿ wydusi z niego ca³y ³ój niczym wiêt¹ pastê do zêbów. tak! . .obwie ci³. pod Bo¿ym b³êkitnym niebem.krzyknê³a która ze szlochaj¹cych kobiet.. Bóg mo¿e mnie nie us³yszeæ. Zawo³ajcie: amen! Zawo³ali.O godzinie drugiej. i w z³ych czasach.Ale najpierw.Dzi po po³udniu idê tam. . je li utworzymy kr¹g modlitewny tam.¿e ciska j¹ swymi palcami jak irytuj¹cy pryszcz.Lester uniós³ d³oñ. ko³ysali siê i podrygiwali opêtani bosk¹ gor¹czk¹.. ¿e musi byæ s³uszn . Bóg nadal mo¿e mnie nie us³yszeæ. Je¿eli pójdziemy tam wszyscy. .. na Bo¿ej ziemi. piew o ma³o nie podniós³ dachu. jaka spad³a na miasto. ¿e pilnuj¹ dzie³a rêki Boskiej. ¿e kara. Je li bêdzie ze mn¹ dwóch. W momentach natchnienia miewa³ Lester nowe wspania³e pomys³y nawet podczas kazania. to mo¿e dotrzemy do sedna grzechu. W wielu oczach pojawi³y siê ³zy. Nie wymaga³ zastanowienia. Inni zaczêli klaskaæ. Jezu. je¿eli wszyscy bêdziemy siê modlili razem. wiêc zosta³ wyg³oszony natychmiast. a wtedy Bóg Wszechmog¹cy uczyni cud! Przyjdziecie? Padniecie ze mn¹ na kolana? Oczywi cie przyjd¹. trzech albo nawet piêciu. Tym razem okrzyki O tak! . Czasem my l jest tak b³yskotliwa. wyra¿aj¹c poparcie. pod okiem ¿o³nierzy.. A jeszcze kiedy zespó³ zagra³ Whate'er My God Ordains is Right w tonacji G i z Lesterem akompaniuj¹cym na gitarze. gdzie droga sto dziewiêtna cie dociera do tajemniczej bramy Boga . Pójdê modliæ siê na kolanach do Boga. Teraz ju¿ wszyscy unie li rêce. która w ciemno ciach nocy ch³osta³a jego nagie plecy.. jes t skutkiem jego grzechu. by nas uwolni³ od nieszczê cia. bólu i nieszczê æ! Je li bêdê sam. wydostaniemy go na wiat³o dzienne i zniszczymy. Lester by³ wyj¹tkowo elokwentny. tak wielka i wspania³a. bez chwili zastanowienia. który spowodowa³ tyle smutku. . którzy twierdz¹.O tak. oczywi cie. Jezu Chryste! i Chwa³a Bogu! zabrzmia³y znacznie g³o niej.

by³by nim Romeo Burpee . których przyprowadzisz! CHCEMY PRZEKAZAÆ MEDIOM. zwykle w spiczastych botkach z gumami po bokach. Chocia¿. Imiê zawdziêcza³ romantycznej pó³ Amerykance. nazwisko odziedziczy³ po jankeskim twardzielu. tyle ¿e du¿a czê æ jego maj¹tku by³a z konieczno ci ukryta. KTO NAM TO ZROBI£! I DLACZEGO! A przede wszystkim: ‾¥DAMY WOLNO CI!!! MIASTO JEST NASZE! Bêdziemy go broniæ! CHCEMY TU ‾YÆ NORMALNIE!!! Dostêpna pewna liczba transparentów. wyrós³ na najbogatszego mieszkañca Chester's Mill.. na drodze 119 (tam gdzie WRAK CIÊ‾ARÓWKI i ‾O£NIERZE SI£ SPECJALNYCH) KIEDY? O 14. uczesany na Elvisa. nie.. pó³ Francuzce. 7 DO Æ ZAGADEK! UWOLNIÆ CHESTER'S MILL! DEMONSTRUJEMY! GDZIE? Na farmie Dinsmore'ów. to wzmocni za swoje ¿yciowe motto. ¿e wulgaryzmy odnosz skutek odwrotny do zamierzonego) WALCZMY Z W£ADZ¥! OKO ZA OKO! Komitet wolnego Chester's Mill 8 Gdyby chcieæ znale æ w mie cie cz³owieka bior¹cego powiedzenie Nietzschego Co mnie nie zabije. w dzieciñstwie bezlito nie wy miewany i niekiedy bity. Najbogatszym cz³owiekiem w mie cie by³ Du¿y Jim. na wskro praktycznym i oszczêdnym.00 WCK (Wschodniego Czasu Kryzysowego)! KTO? Ty i wszyscy przyjaciele. Romeo.podwo¿enie siê samochodami.mê¿czyzna energiczny. CO SIÊ DZIEJE! Chcemy wiedzieæ. Rommie dopracowa³ siê pozycji w³a ciciela najwiêkszego w ca³ym stanie i najbardziej dochodowego sklepu wielobran¿owego . jednak przynie swój (i pamiêtaj.

czyj to pomys³. . wyra nie fachowa robota. ¿e na demonstracji zjawi siê mnóstwo ludzi.odpowiedzia³ Joe McClatchey.Pomys³ jest mój . Ten sam czas. dostrzeg³ kolejn¹ szansê. wetkn¹³ mu banknot g³êboko do tylnej kieszeni. w wiêkszo ci na rowerach. jak cz³owiek ma oczy otwarte. Nale¿a³o mu siê za informacjê. A teraz najwiêkszym hitem lata by³y koszulki z nadrukiem NA JEDNEGO WPADNIJMY DO BURPEEGO. . Rommie uwa¿a³. W latach osiemdziesi¹tych potencjalni wspólnicy ocenili. gdzie ruch by³ ca³kiem nieszczególny. ¿e chyba mu rozum odjê³o.Nie chrzaniê. Demonstracja na drodze sto dziewiêtna cie. ¿e potrafi³ wypatrzyæ okazjê i bezlito nie j¹ wykorzystaæ. daæ upust frustracji. Ci. Ogl¹da³ CNN na telewizorku zasilanym bateriami. Jak tylko Joe Chudzielec ruszy³ swoj¹ drog¹. On odpowiedzia³ wtedy.Wy³¹cz ten be³kot i zamknij kasê. Dzieciaki. dzi wybrali siê albo do Food City. to samo miejsce. oko³o godziny dziesi¹tej. Tej niedzieli. Romeo poszed³ do swojego sklepu. W³a nie tak. Obserwowa³ dzieciaki rozlepiaj¹ce plakaty. skoro startuje w interesie z tak fatalnym nazwiskiem na szyld zie. drodzy bankierzy pozbawieni wyobra ni! Odniós³ sukces w du¿ym stopniu dziêki temu. Za kas¹ siedzia³ Toby Manning. . Bo bardzo potrzebowali wyraziæ strach i s³uszny gniew. jemu t e¿ krzywda siê nie stanie. wkrótce po tym. Zrobione na komputerze. Romeo zacz¹³ s³yszeæ rozmowy o wyznaczonym na godzinê czternast¹ spotkaniu modlitewnym organizowanym przez pastora Cogginsa. z wpraw¹ plakatowa³y Main Street. Znak jak nic. .Chrzanisz. Ignoruj¹c jego protesty. . ale niektóre na deskorolkach. bo wiêkszo æ tkwi³a albo w ko ciele. albo na stacjê benzy now¹ Mill Gas & Grocery. Ciekawe. A nad nim wielki neon: SZANSA NA ZYSK. Rommie da³ m³odemu pi¹taka.niezwi¹zanego z ¿adn¹ sieci¹. Z³apa³ którego smarkacza i o to zapyta³. albo przed telewizorami. A i tak stanowili mniejszo æ. którzy zwykle do niego przychodzili. jak obejrza³ odprowadzanie Sama Niechluja do mamra.Pan mówi powa¿nie? . ¿e je li nie zaszkodzi³o ono firmie ogrodniczej Burpee Seeds. Tak to zwykle bywa.

. Pychota na patyku . Rusz siê.. bez dwóch zdañ. Kolejny artyku³ z przeceny. Trzeba je jako apetycznie nazwaæ. w przemys³owej zamra¿arce na zapleczu.powiedzia³ .Toby . na którym ju¿ po³o¿y³ krzy¿yk.. ¿e dzisiaj po po³udniu pó³ miasta bêdzie przy .. a to Romeo lubi³. Umys³ w³a ciciela pracowa³ jak kalkulator na najwy¿szych obrotach. na szczê cie nie E. 9 Ry¿y robi³ obchód z doktorem Haskellem. Te cha³owe wiatraczki.. Niestety. towar nie poszed³. no i jest jeszcze ze sto kartoników Prawdziwej lemoniady . coli. które wzi¹³. Mo¿na je serwowaæ nabite na patyczki do szasz³yków.To mu zap³acimy..Jednak muszê i æ. A teraz za wita³a nadzieja. Tak czy inaczej Rommie nie potrafi³ wypu ciæ ich z gar ci. proszê pana? Rommie zaj¹³ siê inwentaryzowaniem towaru. Wszystko przez nieszczêsn¹ recesjê. Ach.Spakujemy te¿ wszystkie butle Blue Rhino z gazem. Mamy kupê roboty. ustêpuj¹c Lindzie.. .Ten na letnie wyprzeda¿e? . W jego sklepie mo¿na by³o kupiæ wszystko. .W³a nie ten. Wyci¹gniesz z magazynu ten wielki namiot. Niech Lily ci pomo¿e.Co to ma byæ.. Toby wreszcie nabra³ ¿ycia. Zle¿a³e cukierki zostaw ione na Halloween.Tak. .. który ju¿ spisa³ na straty. ca³kiem jak ma³pa wyci¹gaj¹ca ciasteczka ze s³oika. gdy zabrzêcza³o mu w kieszeni walkie talkie. Aktualnie mia³ na stanie. a tak¿e oran¿ada w proszku. Firma ju¿ pad³a.urz¹dzimy najwiêkszy piknik. jaki to miasto widzia³o. Sztuczne ognie. Kupi³ je bezpo rednio u producenta w Rhode Island. . tysi¹c paczek miniparówek w cie cie. tam gdzie siê rozbi³ samolot Chucka Thompsona. Randolph mówi. ale wyra ny. ³¹cznie z przecenionymi artyku³ami spo¿ywczymi.. tych te¿ mia³ spory zapas. roz³o¿y³y j¹ jakie mikroby. G³os by³ cichy.Romeo kalkulowa³ w my lach.. które zosta³y po Czwartym Lipca.. . Zamierza³ sprzedaæ kanapk turystom oraz mieszkañcom Chester's Mill organizuj¹cym pikniki z okazji Czwartego Li pca. Rozstawimy go na ³¹ce. . Tak.Na polu Aldena Dinsmore'a? A je li bêdzie za to co chcia³? .

. Zajrzê ci w oczy. Po badaniu doro li zostawili dziewczynki oraz psa w gabinecie i wyszli na korytarz . ¿e rozumiesz.tego ranka sta³ siê dla rodziny Everettów bardzo wa¿ny. .Bêdzie bola³o? .Chod . gdy ka¿dy.spyta³a zalêkniona. by zosta³a w domu. je li rzeczywi cie na drodze zbierze siê t³um.Nie. Haskell.spyta³ Haskell. czerpi¹c z tego dotyku otuchê. poza Ginny Tomlinson oraz Twitchem tyl ko Ry¿y i Czarnoksiê¿nik pe³nili wartê.Powiem jej. co powiedzia³ Haskell. Pamiêtasz. . ¿e Haskell p³aci niema³¹ cenê za pomaganie ludziom. . choæ zd¹¿y³a siê nieco uspokoiæ. co siê dzieje z Jannie. wyjecha³ z miasta. A i tak wróci³ o siódmej. . pokiwa³ g³ow¹. .Co z psem? . A on osi¹gnie jedynie tyle. Wiedzia³. Haskell by³ przygarbiony. Widzia³ podkr¹¿one oczy. Jêkn¹³. ¿e klosz powsta³ akurat w piêkne weekendowe przedpo³udnie.inaczej Czarnoksiê¿nik z krainy Oz . Judy i Janelle sz³y po obu stronach wielkiego go ldena.Dziêki. Oraz z psem. Wydawa³o siê. sta³ siê bardzo wa¿ny wraz z pocz¹tkiem kryzysu.Linda by³a wyra nie niespokojna.barierze na sto dziewiêtnastej. Romeo Burpee rozbija namiot i bêdzie sprzedawa³ hot dogi. a kiedy Ry¿y wszystko mu opowiedzia³. faktycznie bêdzie tam potrzebna. ¿e je li j¹ poprosi. . Nastêpnie zwróci³ siê do Janelle: . ¿e posiwia³ przez noc. a potem dostaniesz cukierek. . Czarno by³ za stary na sytuacje kryzysowe. który szybko przystosowa³ siê do nowego otoczenia. ¿e z podniecenia i strachu. Janelle robi³a wra¿enie wystraszonej na mieræ. wiêc wieczorem mo¿esz siê spodziewaæ fali przypadków ¿o³¹dkowych. jak¹ stawiasz diagnozê? . Fatalnie siê z³o¿y³o. inni demonstrowaæ.Ry¿y. Najchêtniej by siê rozdwoi³a.Tylko psa te¿ koniecznie daj do Marty. Dopiero wtedy uda³o siê Ry¿emu dos³ownie si³¹ wyrzuciæ go za drzwi. Doktor Ron Haskell . ma³a. dotykaj¹c suki przez ca³y czas. Dok³adnie rzecz bior¹c. opadniête k¹ciki ust i wiedzia³. przez to wszystko. . ¿e bêdzie zmartwiona jeszcze bardziej. akurat kiedy Ry¿y i Linda przyjechali z córkami. kto tylko móg³.Rozumiem. teraz ciê zbadamy. Niestety. . choæ dobiega³ siedemdziesi¹tki. Jedni maj¹ siê modliæ. co siê dzieje od . A poza tym.Petit mal Strzela³bym. zostanie. Ry¿y zacz¹³ go doceniaæ i szanowaæ. siedzia³ w szpitalu do dwudziestej trzeciej.Dlatego muszê w koñcu zostawiæ dziewczynki z Mart¹. Bardziej do niego pasowa³o podrzemywanie na le¿ance na drugim piêtrze szpitala.

dwa ataki drgawek.To mo¿e oddaj nasz aparat Marcie? Ustawcie czêstotliwo æ na kanale komercyjnym. Niczego nie obiecujê. zanim przeniesie siê do o rodka zdrowia. choroba siê pog³êbia.Ale¿ ona jest zdrowa . I mów ludziom. Wyra nie jej ul¿y³o.Racja.Tak. zjawiê siê jak najszybciej.powiedzia³a Linda. Mog³y zabiæ.I niech pies bêdzie z ma³¹. . oraz kilku przykrych my li. Linda wygl¹da³a na przekonan¹. ¿e stary lekarz pyta go o zdanie.Dobrze. za ucho ma zatkniêty papieros. Tymczasem. . . Gdyby co by³o nie tak z Janelle. Jest jaka szansa. . Wiêkszo æ przechodzi jeden. kochanie. . Burpee pewnie przechowywa³ je w zamra¿arce jakie tysi¹c lat. .Mo¿e mi siê uda znikn¹æ na godzinkê.Ja ciebie te¿. przeradza w grand mal. krótkiego.Ron . akurat kiedy Ry¿y zaczyna³ mieæ nadziejê na kubek kawy.Oczywi cie. . . ¿e siê urwiesz z pracy dzi po po³udniu? Zastanawiaj¹c siê nad odpowiedzi¹. potem wszystko wraca do normy. a w ród nich nowo upieczona mama po porodzie bez komplikacji. Niektóre wiêcej.Marta siê zgadza wzi¹æ te¿ Audi .odezwa³a siê Linda . które mu siê wymsknê³y pod jego adresem. tak? . . nie znajduj¹ wyj cia z neurologicznego g¹szczu. czego Haskell jej nie powiedzia³: ¿e niektóre dzieci. .Jasne. dobrze? . ale na jego twarzy mal uje siê troska. obdarzo ne przez los mniejszym fartem. Uwa¿aj tam na siebie. lecz Audi popiskuje ju¿ kilka miesiêcy.Rozumiem. po zakoñczeniu porannego obchodu.wczoraj. bo pacjentów by³o zaledwie sze ciu. Dziêki.czy ona wyzdrowieje? Wtedy jeszcze nie wiedzia³a. Po prostu chcia³abym ciê zobaczyæ. ¿e siê nigdy nie dowie tego. przez d³u¿szy czas.talkie? . ¿eby nie jedli hot dogów. Ry¿y dostrzeg³. Tymczasem Ry¿y mia³ nadziejê. W dzieñ bêdziesz mia³a przy sobie s³u¿bowe walkie .Napady petit mal u dzieci to nic szczególnego. Zaczniemy od etosuksymidu. przysz³a wiadomo æ od Lindy.wietnie. ¿e pójdzie do pracy. A napady drgawek powodowane przez grand mal mog³y doprowadziæ do trwa³ych uszkodzeñ.odpar³ Haskell. . Zamierza³a ca³y dzieñ spêdziæ z córkami na spokojnej zabawie. . ¿e Dougie Twitchell zbli¿a siê swym zwyk³ym luzackim krokiem. Zaczyna³ ¿a³owaæ paru z³o liwo ci. Ry¿y by³ poruszony. .

czego nie wiem . stary.Linda siê za mia³a. .Niech pi.Zajrza³em te¿ do drugiego magazynu. . No i wszystkie narzêdzia stoj¹ rz¹dkiem. specjalistom od takich spraw wiêcej ni¿ trzy albo cztery dni.Wed³ug karty inwentaryzacyjnej wisz¹cej na drzwiach powinno tam byæ siedem licznych zbiorniczków. Bêdê siê za tob¹ rozgl¹da³a.Po jakie licho kto mia³by to robiæ? . ile siê naharowa³. ¿e nale¿y mu siê trochê szacunku. .Pytaj Czarnoksiê¿nika. Tak czy inaczej w tym drugim magazynie s¹ rzeczy niezbêdne ka¿demu szpitalowi: narzêdzia i inny badziew do pielêgnacji terenów zielonych. .Bajdurzysz. podbierzemy z zapasów miejskich.No trudno. Nic tam nie ma.No w³a nie w tym rzecz. . A tak przy okazji. . . Chrapie tak.. w szpitalu jeste .¿achn¹³ siê Twitch. . Natomiast kwestia gazu to zupe³nie inna sprawa. . Jak nas przyci nie. Nasz szpital mo¿e byæ dla niego jedyn¹ opcj¹ na utrzymanie pikawki w przyzwoitym stanie. . jak powinny.Umilk³ na chwilê.pi w kanciapie.Ach.Je¿eli zlikwidowanie pola si³owego zajmie tym. I wyjmij papierosa zza ucha.To raczej bêd¹ steki z mastodonta. ja ju¿ nie bêdê go nazywa³ Czarnoksiê¿nikiem. Ry¿y w nosie mia³ nawóz. A s¹ tylko dwa.No mów. Twitch pos³usznie wy³uska³ porcjê nikotyny z aktualnego miejsca sk³adowania. ¿e teraz on tu rz¹dzi. chwilê patrzy³ na ni¹ bez s³owa. Na wypadek gdyby kto po prostu przestawi³ pojemniki. odk¹d zostali my odciêci. Wygl¹da na to.. ¿e ciany siê trzês¹. kochanie. Taki pojemnik jest wielki jak s³oñ.Wsadzi³ papierosa do kieszeni fartucha. Przecie¿ tam s¹ zapasy propanu. o Wielki Nieomylny.Kiepski pomys³. bêdziemy potrzebowali mnóstwo gazu. . buraku.Pa. to sobie my lê.talkie do kieszeni bia³ego fartucha i odwróci³ siê do Twitcha.Pojêcia bladego. .Spadaj. .Bêdziesz musia³ stoczyæ walkê z Renniem.Nie .Jak s¹dzisz. . . natomiast po nawozie ani ladu. Ry¿y wetkn¹³ walkie .Przy magazynie.A gdzie jest? . . . Dziesiêæ tysiêcy litrów? A mo¿e i piêtna cie? .zdecydowa³ Ry¿y natychmiast.W³a nie mia³em sobie zapaliæ .powiedzia³ wreszcie. .Dla odmiany powiedz mi co . .Nie przypuszczam. Bêdziesz go budziæ? . .Co mi usi³ujesz powiedzieæ? ‾e nie zajrza³em za drzwi? Ry¿y potar³ skronie. .. uda mi siê dzi po po³udni wyrwaæ na godzinkê? . . sensei! Osi¹gn¹³e wy¿szy poziom o wiecenia! . . Widzê.

co dla niego. mia³yby do dyspozycji fotograficzny raj nie tylko z powodu drzew wystrojonych w p³omienne barwy. Pamiêtamy Olliego. Przyjrzyjmy siê miejscu akcji. Julia przerywa pracê na chwilê. ale nie jest ich wielu. Jest piêkny pogodny jesienny dzieñ w Chester's Mill. lecz serwowane bêd¹ tylko kanapki na zimno. Popatrzmy uwa¿nie. Skoro trafi³a siê okazja.zwykli mieszkañcy Mill. Wszyscy troje rozgl¹daj¹ siê dooko³a w milczeniu. Alden ¿yczy sobie piêæ baksów za samochód. który te¿ wietnie sobie radzi. jankesa bez zielo nej karty. Obaj s¹ zadowoleni. dosta³ sze æset dolarów. gdzie poprzedniego dnia spad³y szcz¹tki samolotu Chucka Thompsona. godzina czternasta czterdzie ci. pszepani.Niez³e przedstawienie. który od dwóch lat ledwo wi¹¿e koniec z koñcem. co? Barbie odpowiada z szerokim u miechem: . prawda? A z nimi jeszcze swojego najêtego cz³owieka. Uwiêzieni mieszkañcy miasta masowo wylegli na pola Aldena Dinsmore'a. stanowi fortunê. tu¿ na pó³noc od miejsca. Wiêcej p³aci siê za parking w czasie festynu we Fryeburgu. którzy przybyli tu na wezwanie przekazane za po rednictwem plakatów Joego Chudzielca i jego znajomych. wyznaczy³ na swojej ziemi. Manuela Ortegê. zostanie otwarta w porze kolacji. Restauracja jest ponownie zamkniêta . zap³aci³by i tysi¹c.Ta jes. w zasadzie nie ma wyboru. Od protestuj¹cych i wyznawców Chrystusa Odkupiciela Alden Dinsmore nie dosta³ z³amanego grosza. ¿e i tak na nich nie zarobi³. ogromny parking . Julia Shumway i Pete Freeman robi¹ zdjêcia. którzy zjawili siê wcze niej. choæ odrobinê introwertyczny. Alden. która ju¿ jest po obu stronach gêsto obstawiona wozami tych. Farmer zawar³ umowê u¿yczenia z Burpeem. Niesamowity widok! Cyrk na trzech arenach. a j e li kto nie ma ochoty parkowaæ na poboczu drogi. Nie by³ mo¿e najwiêkszym bystrzakiem na wiecie.i postawi³ tam ¿onê oraz starszego syna. by rzuciæ Barbiemu u miech . ratuj¹c swoj¹ ziemiê przed bankiem. mleczarza w kraciastej koszuli. .10 Przyjrzyjmy siê. Co nie oznacza. ¿adnych dañ z grilla. Gdyby media nie by³y trzymane na dystans.poci¹gaj¹cy. a potem maszerowaæ kilometr na miejsce zbiórki. Ten i ów narzeka na wysoko æ op³aty. a we wszystkich rolach gwiazdorskiej obsady . Protest odby wa . bo gdyby zosta³ postawiony pod cian¹. Romeo. ale g³upkiem te¿ nie. Pojawia siê Barbie w towarzystwie Rose Twitchell i Anse'a Wheelera. Na pierwszej arenie mamy mieszkañców miasta. bo wytargowa³ trzykrotn¹ warto æ pocz¹tkowej oferty.

Ci ludzie naprawdê s¹ pod opiek¹ opatrzno ci. przyznajcie siê do tego . . Joe ustawi³ protestuj¹cych w du¿y kr¹g obracaj¹cy siê tu¿ przed kloszem. Na drugiej arenie znajduje siê kr¹g modlitewny pastora Cogginsa. Nigdy dot¹d nie ca³owa³ siê z dziewczyn¹. Ich g³osy wznosz¹ siê ku bezchmurnemu niebu. ale te¿ rymuje.tak trzynastolatek nazywa ich w my lach . qr. jaka fantastyczna plansza! Gdyby media mog³y j¹ zobaczyæ.akcentuj¹cymi melodiê. Jej has³a s¹ nieskomplikowane. nastêpnie jeszcze parê innych. który Joe bar zo niechêtnie.amen oraz alleluja . Lissa Jamieson nie tylko trzyma ten afisz. Za piewali razem A Mighty Fortress Is Our God . czy Norrie Calvert nie jest przypadkiem za dziecinna. opracowanymi z uwielbian¹ przez Benny'ego Drake'a Norrie Calvert. zjawi³o siê prawie dwie cie osób. do chóru z Ko cio³a Chrystusa Odkupiciela przy³¹czy³o siê pewnie z dziesiêæ osób z Pierwsze Ko cio³a Kongregacyjnego. hi! Chester's Mill musi wolne byæ! ..uzna³. Potem sz³o: Zrobili cie co z³ego. Na przyk³ad: He. ale znaj¹cych s³owa. by³oby pewn¹ przesad¹. od czego mo¿na dostaæ sza³u.a w ród nich najpopularniejszy: WYPU CIÆ NAS. nienale¿¹cych do ¿adnego z ko cio³ów. ale.Musimy przestrzegaæ poprawno ci politycznej . blady i ponury. ale na dodatek potrz¹sa nim gro nie. która wczoraj siê wykrwawi³a. kolejni . wiêc sze ædziesi¹t transparent przygotowanych przez dzieciaki . DO CHOLERY! . Jest tu te¿ Jack Evans. bo bêdzie. to pewnie powinien poca³owaæ dziewczynê. Joe wydrukowa³ te¿ p³achty z has³ami .. ale jednak odrzuci³: Cholera. Odbywa siê tutaj wspania³y pokaz ko cielnej manifestacji uczuæ. którzy niewzruszenie stoj¹ odwróceni do miasta plecami. a wtedy wielu innych mieszkañców. A teraz siê zastanawia.. która nie tylko zasuwa na desce z prêdko ci¹ wiat³a.wymachiwanie transparentem w str onê wartowników. tragedia! . I czy mogliby siê poca³owaæ z jêzyczkiem. Te od strony Motton zosta³y usuniête przez s³u¿by wojskowe. ale skoro i tak mieli wszyscy umrzeæ jak robale uwiêzione w plastikowym pojemniku.siê zgodnie z za³o¿eniami. ¿eby s iê ca³owaæ. Chodzenie po okrêgu umo¿liwia ka¿demu z ludzi Joego . wspierane przenikliwymi napomnieniami Lestera i okrzykami krêgu modlitewnego . póki jeszcze mo¿e. stwierdzenie. Szczê ciem wielu uczestników demonstracji przynios³o w³asne.rozesz³o siê w mgnieniu oka. Kr¹g modlitewny stopniowo ro nie. Joemu najbardziej podobaj¹ siê wiêzienne kraty na mapie Mill. Niesie kola¿ zdjêæ kobiety. hi. dawaæ tu media. nie zawsze z ni¹ w harmonii. lecz trafiaj¹ do wyobra ni. ¿e zawsze w harmonii. tak. za piewa³o z nimi.a. he he! Hi. którego granicê po stronie Chester's Mill zaznacza rz¹d martwych ptaków.. pewnie by siê kolektywnie posika³y z rado ci. Zdjêcia tworz¹ napis krzycz¹cy: KTO ZABI£ MOJ¥ ‾ONÊ?! Joe Chudzielec szczerze mu wspó³czuje. no i w koñcu slogan.

chwilowo odk³adaj¹ na bok transparenty i tablice. ¿eby zap³aci³ jakiemu dzieciakowi. w odpowiedniej odleg³o ci od klosza i jakie sze ædziesi¹t metrów od krêgu modlitewnego. Teraz jednak Romeo jest ca³kowicie skupiony na swojej prowizorycznej kasie. kochanie ty moje. Prawie zawsze siê tak czesze do pracy. ale pachn¹ po prostu bosko. Wszêdzie poniewieraj¹ siê puste kubeczki papierow e z resztkami niesmacznych napojów cytrusowych lub naprêdce parzonej. mo¿e i wiêcej. który gotuje w restauracji. by wy³¹czy³ przeno ny odtwarzacz. Rose. jak i protestuj¹cych. gdyby zobaczy³y. nawet podskakuje. Wygl¹da w tym uczesaniu jak cheerleaderka z gimnazjum. Stoi z siostr¹ Twitcha. w którym niegdy znajdowa³ siê papier toaletowy. a kto wie. Linda ma w³osy splecione w warkocze. I do Won't You Come to Jesus . Interesy id¹ wietnie. mo¿e synowi Dinsmore'a. Zauwa¿a Lindê w tym samym czasie. ¿e tyle osób tak wietnie siê bawi. Spodziewa siê zyskaæ do zachodu s³oñca ze trzy tysi¹ce. Relacje spo³eczne zawsze s¹ wa¿ne. ¿e dym unosz¹cy siê z rzêdu grillów turystycznych dosiêgnie zarówno rozmodlonych. jest uczesan a na nieustraszon¹ policjantkê. Bierze cztery dolce za parówkê i wszyscy grzecznie p³ac¹. i z tym m³ody m cz³owiekiem. W³a nie tak wygl¹daj¹ w Ameryce intere sy. s¹dzi³. rodkowa arena jest najwiêksza i najbardziej rzuca siê w oczy. a tam? Ry¿y Everett! Zdo³a³ siê jednak urwaæ z pracy! I bardzo dobrze. jednak nie chcia³ fundowaæ Janni zbyt silnych wra¿eñ. planuj¹c swoje po³o¿enie na podstawie leciutkiego powiewu wiatru. jeszcze gorszej w smaku kawy. Pó niej Romeo poleci Toby'emu Manningowi. Wk³ada do niego zielone papierki. Tego Romeo jest ca³kowicie pewien. O. zapalaj¹ pozosta³e po Czwartym Lipca fajerwerki. no i mniej by siê ba³y. Miniparówki. na pewno by³yby zachwycone. dziesiêæ baksów za zebranie mieci. mo¿e temu czy owemu zaszkodz¹ na ¿o³¹dek. a bêd¹ sz³y jeszcze lepiej. Tam Romeo Burpee rozbi³ swój namiot u¿ywany w czasie letnich wyprzeda¿y. Ry¿y jest zdziwiony. przez co pojawia siê niebezpieczeñstwo zaprószenia ognia w trawie Dinsmore'a. Przywodz¹ na my l raczej piknik na ³onie przyrody ni¿ wystêpy w wiêzieniu. kartonie. Jedynym jego uk³onem w stronê religijnych aspektów tego popo³udnia jest polecenie Toby'emu Manningowi. ale Bó mo¿e nie. ¿eby wznie æ z³o¿one d³onie w b³agalnej pro bie. ¿e Barbara opu ci³ . unosz¹c w górê wiatraczki. gdy ona dostrzega jego i zaczyna gwa³townie wymachiwaæ rêkami. ¿e nie zabra³ po drodze dziewczynek. ‾o³nierze odwrócili siê do nich plecami. Dzieci biegaj¹. Chce mieæ pewno æ. Trochê mu szkoda.mieszkañcy miasta padaj¹ na kolana. rozmra¿aj¹ce siê w czasie opiekania. a wyjmuje srebrne monety. Nie pasowa³a do How Great Thou Art . z którego dudni³a piosenka Jamesa McMurtry'ego o ¿yciu w niewielkim miasteczku.

Podobno wda³ siê w jak¹ bójkê w barze. nie wiadoma. Jedzie po skosie przez pole. Leci do nich talerz frisbee. spódnica trzepoce jej wokó³ kr¹g³ych kolanek. Po³¹czone chóry wreszcie naprawdê siê zjednoczy³y i wspólnie zaintonowa³y prawdziwy. . który wyskakuje po zabawkê wysoko w górê. Onward. Rory Dinsmore siê nie rozbi³. po czym skrêca siê i rzuca j¹ do Norrie Calvert. .mamrocze Linda Everett. ¿eby siê dzieciak rozbi³ .Ale impreza! . Chocia¿ tak by³oby dla niego lepiej. . albo mu ¿ycie obrzyd³o. . po czym nad lini¹ wojska rozdzielaj¹ siê.miasto. Dwóch ¿o³nierzy s³yszy narastaj¹cy warkot silnika i w koñcu siê obraca. . Przytula ¿onê.Ile hot dogów! . ¿e wkrótce impreza siê skoñczy.jêczy. od Motton. Jak dl niego . hi... Rose wychwytuje go w powietrzu i odsy³a do Benny'ego Drake'a. miaæ i trochê zabawiæ. b³êkit bez skazy.O rany! . nie daj. tak Ry¿y s³ysza³. niby dlaczeg nie? Jak cz³owiek nie potrafi siê miaæ z nieszczê cia. ca³uje j¹ w usta. zostaj¹ sobie przedstawieni. omijaj¹c niewidoczn¹ kopu³ê..mówi Barbie i wszyscy siê miej¹. Niezupe³nie w kierunku zebranych. ale na pewno w stronê klosza. Zadar³ z Du¿ym Jimem. Niebo nad zebranymi jest pozbawione jednej chmurki. Potrz¹sa d³oni¹ kucharza.bardzo dobrze. Na lito æ bosk¹. Nad ich g³owa mi puchate ob³oki o cienistych spodach p³yn¹ z pó³nocy. Stanowcz o za szybko. .Dzieciak jedzie o wiele za szybko! Nienawidzê t ych quadów! Wszyscy patrz¹ na niewielki pojazd z ogromnymi kulistymi oponami. to albo jes martwy..mówi Rose. czy za tydzieñ te¿ bêdziemy mieli ochotê na zabawê . ale akurat nie mia³ dy¿uru.przerywa jej Rose. bior¹c pod uwagê okoliczno ci.Patrzcie! . .Szykuj baseny.Ciekaw jestem. W zaci niêtej r¹czce ma³a trzyma fajerwerk. Linda Everett patrzy na niego i nie jest to spojrzenie przyjazne. skanduj¹c He.Przecie¿ na pewno za tydzieñ. . efekciara! Kó³ko modlitewne siê modli. nieprzemijaj¹cy hit..mówi Barbie. ¿eby ich po³ataæ. potem cmoka Rose w policzek. doktorze . S¹ tacy na polu Dinsmore'a. Ju¿ siê do æ na³ata³ klientów Karczmy Dippera. hi! Chester's Mill musi wolne byæ! . Dziwnie tak siê miaæ. Dziewczyna ³apie kr¹¿ek za plecami. którzy przygl¹daj¹ siê chmurom i zastanawiaj¹ nad deszczem w Chester's Mill. Protestuj¹cy kr¹¿¹ po spirali.. . w drugiej kubeczek z resztk¹ paskudnej lemoniady. he.Jezu Chryste. Dziewczynka w wieku Judy mija Ry¿ego w podskokach. he! Hi. ale nie im jednym jest weso³o. ale nikt nie mówi o tym g³o no. kiedy zjawili siê uczestnicy bijatyki. Christian Soldiers .

wywali³ jêzyk na ca³¹ d³ugo æ.Na dodatek ojciec mówi. Wcze niej czy pó niej kto w Mill te¿ musia³ na ni¹ wpa æ.A jak ju¿ wszystkie bêd¹ siê wieci³y jak psu jaja . Nie wiem.Mog³e siê zabiæ . Ma³o tego.W koñcu sobie zaszkodzisz. Cox. synu .I nie zbli¿aj siê do gokarta .przestrzeg³ Alden. Wraca³a kilkakrotnie podczas spotkañ.powiedzia³a Shelley. wskazuj¹c quada zaparkowanego w cieniu miêdzy dwiema oborami. i trudno siê dziwiæ.Za cwany jeste . gdyby mia³ komputer .11 My l jest jak wirus przeziêbienia: wcze niej czy pó niej zawsze kogo dopadnie. nawet w ni¹ zastuka³. w których bra³ udzia³ by³y szef Barbiego. Ollie. za co znów dosta³ od ojca po g³owie. jak ma na imiê ten pan z restauracji! . Odwo³anie siê do matki. . Matka to zobaczy³a i z kolei ona jemu da³a po g³owie. Ollie przygl¹da³ siê temu w milczeniu i z zadowoleniem. musia³ zostaæ w domu i na polecenie ojca nakarmiæ krowy. przyda ci siê trochê ruchu. A powiedzia³a to raczej z obaw¹ ni¿ z dum¹. Mimo wszystko nie zabroni³a mu korzystania z przyjemno ci gwarantowanych w czasie naprêdce urz¹dzonego jarmarku. pu³kownik James O.powiedzia³ ojciec .posprz¹tasz obory i rozrzucisz s³omê.zaprotestowa³ Rory. kiedy Rory przyniós³ do domu pierwsze wiadectwo z szóstkami od góry do do³u. ¿e siê wtr¹ca³e do rozmowy. tym razem nie podzia³a³o. . Kolegium Szefów Po³¹czonych Sztabów mia³o to ju¿ za sob¹. . za plecami ojca.powiedzia³a Shelley Dinsmore. ¿e tym kim okaza³ siê Ro Dinsmore. po kim on to ma . ¿e poprzedniego dnia podszed³ do kopu³y. Dosta³ karê za to. . chocia¿ ojciec tego wyra nie zabroni³.z pewno ci¹ by³by ziomalem Chudzielca McClatcheya. Wkrótce potem ci mniej lotni z rodziny Dinsmore'ów wyszli razem i ruszyli przez pole . . Potem nale¿a³o jeszcze nat³u ciæ im wymiona specyfikiem o nazwie Bag Balm. a tak¿e pomagaæ w przeprowadzaniu operacji parkowania samochodów. które czêsto przynosi³o po¿¹dany efekt. czego nienawidzi³ z ca³ego serca. Gdyby ch³opak mieszka³ w mie cie. Rory dosta³ zakaz uczestniczenia w festynie po³¹czonym ze spotkaniem modlitewnym oraz demonstracj¹. .a nie mia³ . .S³omê masz pod³o¿yæ krowom. który by³ stanowczo najlepiej wyposa¿onym w szare komórki cz³onkiem rodziny Dinsmore'ów.oceni³ Alden. wiêc zamiast zajadaæ dziwaczne hot dogi. .Tylko im powiedzia³em.

niekiedy od razu w pe³ni dojrza³ych. Gdy Rory sprz¹ta³ pierwsz¹ oborê (znienawidzone smarowanie wymion zostawi³ na koniec). pomy la³ Rory. jego proces my lenia wygl¹da³by tak: Skoro samolot siê przez to nie przebi³ i rozbi³a siê o to ciê¿arówka pe³na drewna. Po drugie. Ollie by pewnie tak nie pomy la³. us³ysza³ charakterystyczny d wiêk strzelaj¹cych fajerwerków.w stronê namiotu Romea. Wtedy pojawi³ siê pomys³. Tak to ju¿ by³o. jednak ch³opak by³ dobrym synem i my l. jak i wyj¹tkowo z³ych.. szybko æ bêdzie znacznie wiêksza. Brzmia³o to trochê ja wystrza³y z broni palnej. Gdyby na taki pomys³ wpad³ jego starszy brat. Gdyby go kto zapyta³. Zabra³ siê do roboty w ponurym nastroju. ¿e si³a wystrza³u winchestera elite XP3 je wiêksza ni¿ uderzenia samolotu i ciê¿arówki. Ch³opcom pozwalano go dotykaæ wy³¹cznie pod cis³ym nadzorem doros³ych. ¿ywy umys³ niekiedy wpêdza³ go w k³opoty. ¿yzn¹ gleb¹ dla b³yskotliwych idei. W sezonie polowañ strzelano z niego do celu. Rzuci³ miot³ê. Z pocz¹tku w³a ciwie wcale nie my la³. Co mo¿na udowodniæ. jakim sposobem pocisk z karabinu ma wykonaæ zadanie. wydawa³a siê pod d³oni¹ niby pow³oka balonu. mo¿e siê rozpadnie. By³ pewien. zarówno bardzo dobrych. ¿eby siê uchyliæ od kary. co swoj¹ drog¹ ma³o prawdopodobne. Jak wielu bystrych ludzi. lepszy by³ w wymy laniu ni¿ my leniu. jakie s¹ szanse. a zw³aszcza pomys³owe dzieci. ¿e przebije to co kula z karabinu? Móg³by te¿ ewentualnie pomy leæ: I tak mam ju¿ przer¹bane za to. ¿e by³em niepos³uszny. Przestrzelê to co . Wtedy pomy la³ o karabinie kalibru . ¿e to zadzia³a. któremu nie sprosta³ samolot ani ciê¿arówka. Chocia¿. Po pierwsze. nawet nie przesz³a mu przez g³owê. Bystrzejszy zosta³ z wid³ami i pojemnikiem ma ci do wymion wielkim jak wiadro. Pamiêta³. lecz pracowa³ solidnie. Mia³ w g³owie b³ogos³awion¹ pustkê. która niekiedy okazuje siê najlepsz¹ po¿ywk¹. a to jest niepos³uszeñstwo do dziewi¹tej potêgi. £atwo by³o siê do niego dostaæ. Jego zdolno ci matematyczne ogranicza³y siê do absolutnych podstaw mno¿enia..30 stoj¹cym w szafie. odpowiedzia³by. a amunicja znajdowa³a si pó³kê wy¿ej. Tymczasem Rory ju¿ uczy³ siê algebry na poziomie college'u i sz³o mu wietnie. Pomys³ mia³ niepodwa¿alny . ca³a si³a uderzenia bêdzie skupiona na samym czubku dwunastogramowego pocisku. ¿e kiedy dotkn¹³ niewidzialnej bariery. nie.

Ch³opiec. który przez rok bêdzie nat³uszcza³ krowie wymiona. Zobaczy³. Poprowadzi³ quada wokó³ drugiej obory. wisia³y na tablicy w oborze. widzia³ ojca wymachuj¹cego brudn¹ czapk¹ z logo Deere. Którêdy przebiega³ klosz. Pewnie trzeba by³o wzi¹æ strzeleckie zatyczki do uszu. jak ¿o³nierze stoj¹cy na stra¿y odwracaj¹ siê. . Co najgorsze. jego wiat³¹ ideê wprowadzi³by w ¿ycie kto inny. stóóój!!! Tymczasem Rory wpakowa³ siê w ca³¹ historiê ju¿ stanowczo za daleko. Dlatego pojecha³ na ukos. zatrzyma³ siê tylko. zosta³o mu tyle rozs¹dku. czy . gdzie kopu³a spad³a na szosê i gdzie smugi po wczorajszej kolizji ci¹gle wisia³y w powietrzu jak brud na szybie. który uratowa³ Chester's Mill. ju¿ siedzia³ na wy³o¿onej kwiatami platformie w czasie parady urz¹dzonej na jego cze æ. musia³ dzia³aæ! Tak to jest z wielkimi ideami. Ch³opak ju¿ widzia³ swoj¹ u miechniêt¹ twarz. by zerkn¹æ na t³um.po czym wybieg³ z domu z karabinem nad g³ow¹ jak zwyciêski rebelista. niezale¿nie od tego. cholera jasna.wdziêk oraz uzasadnienie w algebrze. kiedy klosz pêknie. On pozdrawia t³um uniesion¹ d³oni¹. to nie do pomy lenia. z nieba sypie siê deszcz konfetti. Za³adowa³ dwa naboje . Nawet go s³ysza³.drugi na wszelki wypadek . Zastanawia³ siê. zostanie ch³opcem. Dociera³y do niego alarmuj¹ce okrzyki modl¹cych siê. Hymn powoli zamiera³. oczywi cie pe³n¹ skromno ci. Rory wsadzi³ przywieszkê od kluczy miêdzy zêby. bo na obola³ym ty³ku nie da rady usi¹ æ. Tam móg³by go kto powstrzymaæ. zamiast byæ ch³opcem. który uratowa³ Chester's Mill. wszed³ na sto³ek ze schodkami i pó³kê wy¿ej wyszuka³ pude³ko XP3. ale nie wróci po nie. ¿eby siê teraz zatrzymywaæ. A co najgorsze. a mo¿e nawet w kostiumy k¹pielowe. s³ysz¹c ryk silnika. choæby po martwych ptakach. by nie jechaæ tam. zaci¹gn¹³ bezpiecznik. czy bêdzie co s³ychaæ.Rory. le¿a³y w szafie na najwy¿szej pó³ce. przymocowa³ karabin na tyle quada grubymi gumami. demonstruj¹cych i wiêtuj¹cych. ¿eby siê znale æ przy kloszu jakie piêæset metrów od namiotu. Chocia¿ by³ podekscytowany. Oddajmy mu jednak sprawiedliwo æ. Na dodatek przez pierwszy tydzieñ bêdzie to robi³ w przysiadzie. Kluczyki do quada firmy Yamaha. A ju¿ poza wszystkim innym. widaæ by³o wyra nie. którym zabroniono mu je dziæ. a wtedy. Chwyci³ karabin. otoczonego dziewczêtami w typie królowej balu maturalnego. nawet o tym nie my l¹c. na pierwszej stronie USA Today . ju¿ siê przygotowywa³ do wywiadu w Nocnych informacjach z Brianem Williamsem . ubranymi w sukienki bez rami¹czek. czy by³ dobrym synem.

który biega³ du¿o lepiej.i szeroko roz³o¿y³ rêce. natomiast nie zamierza³ nikogo zabiæ. a wielebny wygl¹da³. ¿e jego pomys³ jest doskona³y. Rory nie zwraca³ na niego uwagi. bo oko widz¹ce rozpêdzony obiekt uruchamia instynkt samozachowawczy. trzymaj¹c kierownicê. Jednocze nie kucn¹³ .krzykn¹³ znów ¿o³nierz. Zapomnia³ przerzuciæ skrzyniê na luz i quad jeszcze wyrwa³ do przodu. Najbli¿ej mieli do niego ludzie z parkingu i zgromadzeni wokó³ wielkiego namiotu. synu. Ko³o trafi³o na polny kamieñ. Zary³ dêba w miejscu. zanim w koñcu znieruchomia³. Musia³ siê pieszyæ.po swojej stronie kopu³y . ch³opaka wyrzuci³o z siedzenia. Wypali³. Rory us³ysza³ zgrzyt metalu i brzêk t³uk¹cego siê reflektora.Na mi³o æ bosk¹. Obejrza³ siê przez ramiê. Rory kciukiem odbezpieczy³ broñ. Pocisk z ogromn¹ prêdko ci¹ uderzy³ w klosz. Jeden z ¿o³nierzy te¿ krzykiem chcia³ Rory'ego zatrzymaæ. uderzaj¹c w kopu³ê. ‾o³nierze uskoczyli z drogi quada. ale nawet nie pamiêta³.Ma³y. Ludzie z parkingu i spod namiot u byli ju¿ do æ blisko. ni¿ gra³ na gitarze krzykn¹³: . nie! . nie strzelaj! . Lester Coggins. ¿eby nic nie robi³. Wzi¹³ karabin. Broñ by³a nadal zabezpieczona. Rory nadal nie zwraca³ na niego uwagi.krzykn¹³ jeden z ¿o³nierzy. kiedy j¹ obróci³ daszkiem do ty³u. nie rób tego! Ch³opak nacisn¹³ spust. jak najbardziej. wcale nie chcia³ siê zatrzymaæ. . a biegli. Tak to jest z genialnymi pomys³ami. . Przez chwilê frun¹³ nad pojazdem. obaj wrzeszczeli. Nic z tego. W tej sytuacji Rory ju¿ nie musia³ im mówiæ. odbi³ siê rykoszetem i wróci³ jak pi³ka na gumce. Sam te¿ mia³ na g³owie czapkê Deere. Szczup³y kaznodzieja wyprzedzi³ jego sapi¹cego ojca. ¿eby siê usunêli z drogi pocisku. opar³ kolbê na barku i wymierzy³ w niewidzialn¹ barierê jakie pó³tora metra nad trzema martwymi wróblami. nie strzelaj.. jakby ich sto diab³ów goni³o. wobec czego omal nie wylecia³ nad kierownic¹. Quad zachybota³ siê i jednak postanowi³ stan¹æ na czterech ko³ach. Tato mia³ twarz czerwon¹ jak burak. Kucharz ze Sweetbriar Rose by³ tu¿ za nim. Rory nawet nie poczu³ bólu. Chcia³ zostaæ bohaterem. . Miêdzy nimi byli ojciec i bra t. mia³ siê jak szalony.nie. Kto . Wszyscy razem mieli do ch³opaka mo¿e sze ædziesi¹t metrów. Na nieszczê cie dla ch³opaka strza³ by³ doskona³y. Kiedy mniejszy z dwóch fragmentów pocisku trafi³ go w lewe oko i utkwi³ w mózgu. bo wiedzia³. W koñcu ch³opak stan¹³. koszula frunê³a mu za plecami.Nie. jakby w³a nie zamierza³ wrzuciæ czwarty bieg.. ma³y.

Tak powinno byæ. .Jestem lepy! Lester odsun¹³ ch³opakowi rêce od twarzy i zobaczy³ czerwony. Lester natychmiast pomy la³ o fragmencie pisma. . O lep³e dziecko wskaza³o mu drogê. udzielono mu odpowiedzi na pytanie. nim zjawi³ siê ojciec i mu go odebra³. Wiedzia³ teraz. przes¹czy³a siê miêdzy palcami. co zrobi w spraw ie grzechów.krzycza³ ch³opiec. Dosta³ wskazówki. Resztki oka obija³y siê o policzek. Pastor chwyci³ dziecko w ramiona i ko³ysa³ przez chwilê. do których nak³oni³ go James Rennie.Nic nie widzê! .zawodzi³ dzieciak. a gdy pad³ na kolana i przycisn¹³ rêce do twarzy. mokry oczodó³. 12 . Bardzo dobrze. rozbryzgane kawa³ki spad³y w trawê. niepokój serca. . Kiedy ma³y podniós³ g³owê do kaznodziei. lepota. a potem prosi³ Pana o radê. na którym zatrzyma³ palec.O lep³em! O lep³em! . Trysnê³a krew. Lester zgrzeszy³.spad³a na niego wielka p³achta jaskrawego bia³ego wiat³a. Szaleñstwo.

a on odwróci³ siê. Wtedy przyszed³ mu do g³owy pewien pomys³. Twarz mia³ kompletnie pozbawion¹ ludzkich uczuæ. Natomiast Barbie. wyr¿n¹³ Ry¿ego w twarz. Jest policjantk¹. . . Jedyny obraz. Lekarz pad³ na kolana miêdzy Aldenem a Lesterem i próbowa³ odsun¹æ rêce ch³opaka z twarzy. Wszyscy inni zapamiêtali to. by³ jak zwierzê chroni¹ce swoje m³ode. jeden z kumpli Juniora. Barbie przesun¹³ siê do przodu. T u¿ za Ry¿ym znalaz³a siê jego ¿ona. na Barbiego pal cem. .Lekarz! Lekarz. . byæ mo¿e dlatego. jak Ry¿y Everett rozpycha kr¹g ciekawskich. Kto go chwyci³ za ko³nierz i poci¹gn¹³ do ty³u.Lekarz! .GORZEJ BYÆ NIE MO‾E 1 Ry¿emu Everettowi zosta³ w g³owie tylko mêtlik. jaki widzia³ wyra nie.On chce pomóc! To Linda.Linda po³o¿y³a rêkê na ramieniu farmera. widzia³ wszystko. . jego skóra bia³a jak brzuch ryby oraz wystaj¹ce ¿ebra. Wtedy Alden. tylko Melvin Searles. najwyra niej zamierzaj¹c jej tak¿e przy³o¿yæ. to nagi tors wielebnego Cogginsa. s³onko . By³o to zrozumia³e dla wszystkich zdanie w mowie cia³a: Jeszcze nie skoñczyli my. I najwyra niejszym wspomnieniem wcale nie by³ Coggins bez koszuli. otwarta jak furtka na zepsutym zawiasie. .Nic mu nie jest?! Alden? Nic mu nie jest? Barbie widzia³. a potem lekko przechyli³ g³owê. Zd¹¿y³ tylko zobaczyæ.. i u wiadomi³ sobie. co u wiadomi³o ludziom ich prawdziw¹ sytuacjê lepiej ni¿ cokolwiek innego: krzyki ojca trzymaj¹cego w ramionach nieszczê liwego. krwawi¹cego ch³opca i p³acz matki. ¿e to Mel Searles. Pola³a siê krew z nosa. gdyby farmer rzeczywi cie siê zamachn¹³.Spokój! .wrzasnê³a ¿ona medyka. ¿e pu³kownik znów na³o¿y³ na niego obowi¹zek przeprowadzenia ledztwa. wo³a³a z daleka . Alden przyciska³ do siebie syna. by dotrzeæ do klêcz¹cych Aldena i Lestera.krzykn¹³ Aldenowi w twarz.Alden! Uspokój siê! . która taszcz¹c swoje trzydzie ci kilogramów nadwagi. jednocze nie zas³aniaj¹c mu Lindê. zdaniem Barbiego w ca³kiem normalnym odruchu. ¿e jest on ubrany w b³êkitn¹ bluzê policyjnego munduru ozdobion¹ odznak¹. przypomnia³ sobie Barbie. ¿eby zablokowaæ cios.. który wskaza³ na niego. pastor Coggins patrzy³ w przestrz eñ pustym wzrokiem. dolna szczêka mu opad³a.

¿e nie bêdzie tak le. ¿e mózg zosta³ powa¿nie uszkodzony. d¿insy mia³ przesi¹kniête krwi¹. Na miejscu przestêpstwa. Ocieka³ potem. ale kaznodzieja ju¿ mu podawa³ swoj¹. 2 Ry¿y s³ysza³ tylko.krzyknê³a Shelley. W pierwszej chwili Lester nie zrozumia³. Nowi przyst¹pili do wykonywania tego zadania z tak wielkim . pomy la³. Zacz¹³ zdejmowaæ koszulê. ale zmia¿d¿y³ Barbiemu wargi o zêby. Mia nadziejê. Oprzytomnia³. Niech pan mi pozwoli obejrzeæ syna. Searles musia³ siê cofn¹æ o kr Opu ci³ rêkê. ¿eby pomogli odsun¹æ rosn¹cy t³um. z ty³u poznaczony czerwonymi kreskami strupów. dupku. . Ry¿y uj¹³ go za d³onie i delikatnie.Proszê o spokój! Przez moment szala siê wa¿y³a. Barbie otar³ krwawi¹ce usta grzbietem d³oni. W tym czasie zjawi³o siê wiêcej policji. tak samo jak tamtej nocy na parkingu przed karczm¹. Freddy Denton . W nastêpnej chwili pojawi³ siê miêdzy nimi Ollie Dinsmore.Gorzej byæ nie mo¿e. Geo rge Frederick. . Cholera jasna. . ale zaraz rozdar³ koszulê na pó³ przez rodek. Alden rozlu ni³ u cisk. Czyli jednak mo¿e byæ gorzej. Searles wyr¿n¹³ go w twarz.Dobra .Panie Dinsmore.rzuci³ Ry¿y. Coggins by³ szczup³y. Jackie Wettington.Spokój! . mo¿e byæ du¿o gorzej.powiedzia³. jak podejrzewa³. przyci niête do oczu. ³kaj¹ca i dysz¹ca ciê¿ko. Zdarzenia. . a tu¿ za nim jego matka. jestem lekarzem.chwyci³a go za ramiê. pomy la³.Ale jeste na miejscu zbrodni. tak zwa³. Jakby na dowód. chocia¿ pewnie w³a nie w niego celowa³.krzyczeli do nowo mianowanych. ¿e siê myli. tego dnia jego partnerka. Zamachn¹³ siê ponownie. Zna mnie pan. . Dzieciak siedzia³ na piêtach. Starzy wyjadacze .Henry Morrrison.krzyknê³a. niech siê nim zajmie! .Pozwól mu. jak Barbie krzyczy: Lekarz! . Jak zwa³. . powoli odsun¹³ je od twarzy. ko³ysa³ siê w przód i w ty³. Nie trafi³ w nos. patrzy³o w nico æ. bo drugie oko nieprzytomnie ucieka³o w górê. .Podrzeæ . ale zobaczy³ pusty oczodó³ ociekaj¹cy krw I wiedzia³. lecz Jackie Wettington. powtórzy³ to sam. z przodu tu³ów mia³ bia³y. Nazywam siê Everett Ry¿y. kompletnie wbrew woli .

. to zwykle pomaga³o.Przyci nij do. a by³by j¹ przewróci³. A na pewno pomog³a na bóle g³owy. Lekarz odsun¹³ d³oñ Dinsmore'a. Z³o¿y³ go i chcia³ przycisn¹æ do wielkiej rany na twarzy ch³opca. .rozkaza³a.krzycza³a Sammy Bushey. ¿e kuchta jest jak wrzód na dupie. Wetkn¹³ tkaninê w rêkê ojcu. niemi³osiernie . . bo usta mia³ pe³ne krwi z rozbitego nosa.Wiêcej! Lester pos³usznie zacz¹³ drzeæ tkaninê na mniejsze kawa³ki. co mówi. le¿¹c w trawie. . Sammy mia³a ze sob¹ Little Waltera w nosidle. Ma³o brakowa³o. ¿e Baaarbie wygl¹da³by fantastycznie w wiêziennej celi tu¿ obok Niechluja.Stul pysk. Wszyscy patrzyli na Barbiego. Akurat pojawi³a siê Georgia Roux. Odpu æ! .Policja.O Bo¿e! Moje dziecko! W takim momencie zjawi³ siê Peter Randolph. Shelley Dinsmore zobaczy³a wtedy pusty oczodó³. . Mocno. stan¹³ z Melem. ¿e rola gliniarza by³a mu pisana od urodzenia. Junior my la³. najnowszy nabytek policji dowodzonej przez Petera Randolpha. ale niewiele brakowa³o. Pomy la³ te¿ sobie. na szczê cie ojciec. ju¿ ca³kowicie przesi¹kniêty krwi¹ i bezu¿yteczny. .. ¿e kilku gapiów znalaz³o siê na ziemi.. Ry¿y oddar³ mniejszy kawa³ek z po³owy koszuli Lestera. jednak zmieni³ zdanie. Alden oszo³omiony. Odwróci³ g³owê.. w tym s³ynna mi³o niczka katowania lalek Bratz. tak czy inaczej. lesbo . Nie by³o to kopniêcie. co mu kazano. I jeszcze my la³. W koñcu mia³ sensowne zajêcie. A drug¹ rêkê po³ó¿ ma³emu na karku i ci nij. Nie mo¿na by³o zrozumieæ. lecz chêtny do pomocy. Georgia przycisnê³a but do piersi Sammy. i chwyci³ matkê Rory'ego. . w towarzystwie Cartera Thibodeau. na szczê cie Freddy Denton zd¹¿y³ go powstrzymaæ.entuzjazmem. wyplu³ czerwon¹ linê i spróbowa³ jeszcze raz.Zostaw j¹! To matka ch³opaka.Policja znêca siê nad niewinnymi lud mi! . Samantha Bushey. Junior pu ci³ matkê Rory'ego. Przybieg³ truchcikiem.Przy³ó¿ opatrunek do rany. Junior Rennie przeszed³ nad ni¹. wydawa³ siê spokojniejszy. ledwo spojrzawszy. Prowizoryczny opatrunek natychmiast poczerwienia³. wymieni³ pierwszy opatrunek. . trzymali siê za rêce. Carterem i Georgi¹. zrobi³. rozdarli siê oboje. nie sposób siê go pozbyæ. wiêc kiedy upad³a. Ry¿y rzuci³ resztê koszuli Lesterowi. Dok³adnie rzecz bior¹c.

który . .talkie! Po³¹cz siê ze szpitalem! Powiedz Twitchowi. Ry¿y zmartwia³ nad kolejnym opatrunkiem. A i tak zdrowo wyprzedzi³ Jima Renniego. .. jak zawsze.pamiêtaj¹c o swojej nie ca³kiem sprawnej pikawie . Z wyrazu jego twarzy Barbie zorientowa³ siê. .hukn¹³ Morrison na policjantów. sam krzykn¹³: . dr¿¹cym g³osem. nie mo¿ecie.Masz walkie . . Barbie zwleka³. na którym rozci¹ga³a siê ³¹ka. T³um zacz¹³ powoli rzedn¹æ.. Lester gapi³ siê na niego. Podniós³ wzrok na Lindê. . Ch³opak siê odezwa³. a¿ Henry wykona rozkaz.. My nie mo¿emy. Gorzej z dzieciakiem.Linda! . zakuæ w kajdanki.. .Autobus siê pali! Wszyscy krzycz¹! To Halloween! . Ona te¿ s³ysza³a. ¿e w przysz³o ci wszelkie demonstracje i manifestacje bêd¹ siê mog³y odbywaæ wy³¹cznie za odpowiednim zezwoleniem. . Potrzebujesz pomocy? Trzymasz siê jako ? .Ogieñ! . Mocno.rzuci³ po piesznie.krzycza³ Rory piskliwie. Barbie cofn¹³ siê o krok. znów us³ysza³ krzyk Janelle: Wszystko przez wielk¹ dyniê! .I na karku .. Ry¿y.Uciskaj. .rzuci³ Ry¿y. nos rozbity i tyle. je¿el prze¿yje.Panie Everett.Cofn¹æ siê! Cofn¹æ siê! . kolor odp³yn¹³ z jej zarumienionych policzków..przypomnia³. uzyskanie takiego pozwolenia nastrêczy wiele trudno ci.. Postanowi³. . . Nagle zobaczy³ sypialniê córek. 3 . Oczy mia³a wielkie jak spodki. do czego to dosz³o.zasapany.Utworzyæ liniê! .Ogieñ! ..Trzymam .warkn¹³ Randolph pod adresem Morrisona i nie czekaj¹c. Ry¿y przy³o¿y³ mu wie¿y opatrunek do krwawi¹cego oczodo³u i przycisn¹³ d³oni¹ ojca..st¹pa³ godnie po opadaj¹cym ³agodnie zboczu. tata. gdzie t³um wydepta³ w trawie szerokie przej cie. lecz nag³e zamar³ w bezruchu.Odsuñcie ludzi . My la³ o tym. ¿e ju¿ nigdy nie bêdzie w dobrej formie. ¿e faktycznie nie jest le. I je li on bêdzie mia³ w tej sprawie co do powiedzenia.Odsun¹æ ludzi! Je li kto bêdzie stawia³ opór. niech wskakuje do karetki.Ju¿ Halloween.. jak zapewne Moj¿esz patrzy³ na krzak gorej¹cy. Wygl¹da³o na to. a bêdzie mia³ z pewno ci¹.krzykn¹³ Rory Dinsmore przenikliwym.

Zmierzy³ Barbiego spojrzeniem. próbuj¹c nie my leæ przy tym o Jannie.Jeste mi nadal potrzebny.Starali my siê go zatrzymaæ. i przechyli³ mu g³owê do ty³u. ciskaj za kark. Ry¿y obróci³ drgaj¹ce dziecko na plecy. . By³ wyra nie przestraszony. Uciskanie rany mog³o spowodowaæ wsuniêcie g³êbiej tego fragmentu pocisku. ale tym Ry¿y bêdzie siê przejmowa³ pó niej. Odczepi³a od paska walkie talkie. co oczywi cie by³o niewykonalne. . który wreszcie dotar³ na skraj zbiegowiska i zacz¹³ sobie torowaæ drogê ³okciami. Pete Freeman. Musimy powstrzymaæ krwawienie. Searles pokaza³ zêby w grymasie. .Szefie! Hej. Mel Searles chwyci³ go za ramiê. Jezu Chryste. on umiera! . ¿eby mo¿liwie najlepiej udro¿niæ uk³ad oddechowy. najprawdopodobniej po to. Je¿eli ch³opak nie wyzionie ducha tu i teraz. Jego cia³em wstrz¹sa³y drgawki. . Rory osun¹³ siê na trawê. teraz mamy pewno æ. gnojku.spanikowa³ ojciec. wszyscy s³uchali dziecka.Tata . obdarzy³ m³odego wojaka u miechem przepe³nionym gorycz¹. . . . jak Everett ratuje ch³opca. ale nie s³ucha³. z nikonem dyndaj¹cym na wysoko ci kolan. ci¹gn¹³ brwi. Nawet Jim Rennie. albo co w tym rodzaju.odezwa³ siê Barbie spokojnie. . Mogê go aresztowaæ? Randolph otworzy³ usta. Jim Rennie w koñcu przepchn¹³ siê grupki ludzi obserwuj¹cych. pewnie tu¿ po dwudziestce. . Jeden z ¿o³nierzy.Podniós³ g³os. w koñcu siê odezwa³.Ten facet przeszkadza³ mi zabezpieczaæ miejsce zdarzenia. ¿eby powiedzieæ nie zawracaj mi... który u niego by³ u miechem. a jednocze nie pe³en wspó³czucia. stoj¹cych tak blisko i zarazem tak daleko.Linda! .Zabierz rêkê .krzykn¹³ Ry¿y. .Chcia³by . który pozbawi³ dziecko oka.Bo¿e drogi.Co siê dzieje?! .Wzywaj karetkê! Szybko! Linda drgnê³a. Ucisk na ranê. szefie! Peter Randolph odwróci³ siê do niego zniecierpliwiony. . .T³um ucich³. Je li nawet jeszcze przed chwil¹ nie wiedzieli my.Wiemy. M³ody. .. Nie da³o siê nic zrobiæ. jakby jej kto klasn¹³ tu¿ przed twarz¹. 4 Barbie nie zd¹¿y³ znikn¹æ w t³umie.zwróci³ siê do Aldena.spanikowa³a matka.. ale jeszcze siê rozejrza³. .

Teraz ma tu byæ spokój i porz¹dek. . . jak policjant Searles odci¹ga wspomnianego pana Barbarê bez ¿adnej przyczyny. to dlaczego os³onê obiektywu trzyma³a w lewym rêku. .. ten cz³owiek chcia³ tylko. . a dok³adnie rzecz bior¹c. Daleko mi do bieg³o ci w dziedzinie fotografii. szefie. U miechn¹³ siê szerzej.Zakuæ go .Randolph ci¹gn¹³ brwi mocniej. . mogê po¿yczyæ kajdanki? Junior i pozostali tak¿e mieli na twarzach szerokie u miechy.powiedzia³ Junior. Baaarbie . . Julia unios³a nieco aparat. ¿e lubi Juliê Shumway znacznie bardziej ni¿ jeszcze chwilê wcze niej. dojdziemy pó niej. to znaczy pani Wettington. a co zrobi³. . ..Szefie. . po czym przeniós³ wzrok z powrotem na Randolpha i lekko skin¹³ g³ow¹. Nie mia³a najmniejszego zamiaru podawaæ ich Melowi Searlesowi.Nie rozumiem. jakim dysponowa³ Pete Freeman. Chce pan zobaczyæ? Chêtnie poka¿ê. Do tej pory sta³a za Randolphem i Du¿ym Jimem. .Chyba ¿e chce pan zawstydziæ policjê na pierwszej stronie Democrata . ¿e blefowa³a.Ja bym nie radzi³a .Co chcia³. Barbie uzna³. .. zw³aszcza tak od razu na pocz¹tku kariery na nowym stanowisku.Wstyd by by³o.Jackie. Pan spyta Juniora. . .Koniec widowiska! Wystarczy atrakcji na dzisiaj! Wracajcie do domu! Jackie odczepi³a od paska plastikowe kajdanki.jakim siê patrzy na o liz³ego gada. w chwili . jak pan Barbara pomaga Ry¿emu Everettowi przy rannym dziecku. twarz mu siê brzydko pobru dzi³a. jakby dopiero co j¹ zdjê³a? . Ze dwa pokazuj¹.. Mel widzia³ jedno i drugie. Zamierza³a sama wykonaæ rozkaz. odrobinê starsz¹ wersjê cacuszka. Jackie wyra nie mia³a w¹tpliwo ci.My lê.Zemsta jest s³odka. chc¹c byæ na pierwszym planie.zwróci³a siê do Randolpha. Tak¿e bez powodu.Na jej ustach b³¹ka³ siê nieod³¹czny u miech Mony Lisy. Bo je li faktycznie robi³a zdjêcia. k¹sek znacznie bardziej apetyczny ni¿ jaki zakrwawiony dzieciak albo pilnowanie bandy wiêtoszków i durniów z transparentami. to Du¿y Jim przepchn¹³ siê przed ni¹. .rzuci³ Randolph. Trafi³a im siê gratka..Zrobi³am dzisiaj sporo zdjêæ. a na jednym uderza go w twarz. Na niektórych widaæ. ale to ujêcie jest wyj¹tkowo atrakcyjne.Chcia³ mi przy³o¿yæ. Raptem odezwa³a siê Julia Shumway. By³ przekonany. .odezwa³ siê Mel.. to nieprawda .. .Podniós³ g³os. to aparat cyfrowy. ¿e na moich zdjêciach bêdzie widaæ tak¿e.Pete.. ¿e m³odszy pan Rennie.

widzia³y. . ale zamkn¹³ je. ¿e pana ponios³o. W . nieszczerze u miechniêty. Randolph zmierzy³ redaktorkê ciê¿kim spojrzeniem. Jackie wziê³a pod ramiê swojego m³odego partnera patrz¹cego gro nie na niedosz³¹ ofiarê. nie powiedziawszy s³owa.S¹ w nim dowody rzeczowe. Jasne jak s³oñce. co robiæ. Julia w zamian poczêstowa³a go swoim charakterystycznym u miechem i podnios³a na niego pytaj¹ce spojrzenie pe³ne dzieciêcej niewinno ci.odezwa³ siê Du¿y Jim.rzek³ Barbie. ¿eby spytaæ. Do przewidzenia. który za chwilê ma siê wgry æ w pulchny ty³ek niebacznego p³ywaka. . tak. panie Barbara .Joe sta³ z Bennym i Norrie . rysuj¹c na twarzy odwrotno æ u miechu. usi³owa³ opanowaæ t³um i by³ odwrócony do pana Searlesa i pana Barbary ty³em..Mogê zarekwirowaæ aparat . Pomocnik Rommiego Toby Manning oraz Jack Evans pojawili siê z noszami naprêdce skleconymi z kawa³ka namiotowego p³ótna i podtrzymuj¹cych go tyczek. oczywi cie .zgodzi³a siê Julia pogodnie. Wygl¹da³ jak rekin. ale nawet dzieciaki .Och. W koñcu machn¹³ d³oni¹ na Randolpha. co wyprawiaj¹. s³onko . . Skoñczy³o siê. pomy la³ Joe McClatchey.Dziêki .stwierdzi³. Potem pan zarekwiruje aparat Pete'a. 5 Ci. Searles pos³usznie za ni¹ ruszy³.wskaza³a na ¿o³nierzy . .i tutaj? Du¿y Jim nie odpowiedzia³. Oczywi cie wszyscy usi³owali odjechaæ jednocze nie. jak pan mi rekwiruje aparat. ¿e nowo mianowana pi¹tka nie ma pojêcia. wsiedli do swoich aut. czy p amiêta pan o ludziach.odezwa³ siê komendant policji. . ale jeszcze siê odwróci³.Julio. powtórzy³ wcze niejszy gest: wskaza³ Barbiego palcem. Wracamy do odsuwania ludzi. Uznamy. którzy nas ca³y czas obserwuj¹? .Idziemy. którzy dotarli na miejsce samochodami. .. u licha ciê¿kiego. .Tym razem panu odpu cimy. Sprzeda¿ na ³¹kach i tak dobieg³a koñca. Jeszcze nie skoñczyli my. lekko przechyli³ g³owê. K¹ciki ust mu opad³y. Rommie co prawda zd¹¿y³ otworzyæ usta. po czyjej stronie jeste ? . Gliniarze zajêli siê odkorkowywaniem przejazdu. wiêc diab³a tam.A Pete Freeman zrobi piêkne zdjêcie.kiedy pan Barbara zosta³ uderzony. .James! To tu s¹ jakie strony? Poza tam .

Wydaje im siê. Mo¿e dlatego.powiedzia³ Benny. delikatnie. .Bajecznie.No. U cisnê³a go jedn¹ rêk¹.Nic. lecz teraz poblad³a i wygl¹da³a na przestraszon¹. Rzeczywi cie. i¿ nowi policjanci nie s¹ sympatycznymi facetami. co go prawie aresztowali . . wskazuj¹c Barbiego woln¹ rêk¹. nie mo¿esz cofn¹æ?! Mimo nerwów i ba³aganu jako nikt nie tr¹bi³.Co mówisz? . jakby ten gest móg³ spowodowaæ. .Poder¿n¹æ jej gard³o! Waln¹æ w ³eb! . . m¹dr¹ dziewczyn¹. ale tylko na chwilê. . wiecie? . Joemu Chudzielcowi pêk³o serce. Gliniarze znajduj¹ sobie winie. Joe pomy la³. ostro¿nie. . . Historia aresztowania Sama Niechluja ju¿ kr¹¿y³a po mie cie. która nie da sobie w kaszê dmuchaæ. .. Pamiêtacie W³adcê much ? Lektura szkolna. . taka by³a prawda. przygnêbieni. ¿e oboje eksploduj¹.podsumowa³a Norrie.rzuci³ Joe Chudzielec. kiedy wpadn¹ w gówno po uszy.Ile wachy spal¹. Na przyk³ad taki Junior Rennie. ile wlezie. ¿e mog¹ tankowaæ.spyta³a Norrie. Ludzie nazywaj¹ gliniarzy winiami. bo jego d³oñ tak¿e ujê³a. Chudzielec obj¹³ j¹ ramieniem. Ale i tak bym nie chcia³ byæ na jego miejscu. Dopóki siê to nie skoñczy. Norrie Calvert w koñcu siê rozp³aka³a. Mia³a fryzurê na zmodyfikowan¹ p³etwê i normalnie by³a dzieln¹.Ale kretyni . .. .Zabiæ winiê! . co chc¹. Na razie wszystko w porz¹dku.powietrzu krzy¿owa³y siê przekleñstwa i wyzwiska. .Baranie jeden.. Ale jak tak dalej pójdzie. gliniarze mog¹ robiæ. . ale w³a ciwie to jest inaczej.Zastanowi³ siê chwilê nad w³asnymi s³owami. ¿e w ¿yciu nie czu³ czego tak niesamowitego . Ja wam powiem jak.. tymczasem dziewczynka ukry³a mu twarz na piersiach i przytuli³a siê do niego.Takie ¿ycie . Niez³a jest. bo drug¹ ci¹gle trzyma³a d³oñ Benny'ego.Idzie ten.Sta³em za ni¹. zanim w ogóle rusz¹ z miejsca.powiedzia³ Benny. Wiêkszo æ odje¿d¿aj¹cych by³a na to zbyt przygnêbiona.Babka z gazety wcale nie robi³a zdjêæ. ci¹gnêli za sob¹ transparenty. Joe u wiadomi³ sobie tak¿e.zaintonowa³ Benny. . Barbie i dziennikarka szli przez ³¹kê w stronê tymczasowego parkingu razem z prawie setk¹ innych. ¿e sami te¿ siê boj¹. to wiem. Wziê³ Benny'ego za rêkê. Niektórzy.

I co z tego? Czarodzieje na kanale meteo nie potrafili prz ewidzieæ nawet. Ambulans na ³¹ce pod jasnym pa dziernikowym niebem okaza³ siê tego popo³udnia kropl¹ przepe³niaj¹c¹ dzban.Chcesz jednego? Barbie tylko pokrêci³ g³ow¹. prawdziwa z³ota jesieñ. ¿e to d³ugo nie potrwa. .Nie masz nic przeciwko. S³owa te¿ wsi¹k³y w koszulkê Joego.Do niczego. w³a cicielka restauracji. pogoda pod psem. pokazuj¹c. .powiedzia³ Benny i poklepa³ Norrie po plecach.Do niczego. Wiedzia³a. sz³a przed karetk¹.Sorka.wyja ni³a przepraszaj¹co. otworzy³a schowek na rêkawiczki i wyjê³a z niego star¹ paczkê papierosów.Fakt . Jego siostra.Zapas na czarn¹ godzinê . . Mo¿e jeszcze tydzieñ. Je¿eli klosz nadal zostanie. Znowu pokrêci³ g³ow¹. . Nad g³ow¹ p³acz¹cej dziewczyny spojrza³ z wyrzutem na Benny'ego.Spoko. Pojawi³ siê ambulans. 6 Julia wsunê³a siê za kierownicê. jakby odkrywa³ wielk¹ prawdê. a potem bêdzie. wydmuchnê³a dym przez otwarte okno. Zapali³a papierosa. .oceni³a. gdzie omijaæ najwiêksze dziury.Denna impreza . . którzy w Sweetbriar Rose przy stole choleryków ca³ymi dniami roztrz¹sali zawi³o ci . ¿e ju¿ nie ma ochoty protestowaæ. czerwone wiat³a na dachu b³yska³y niespokojnie.potwierdzi³ Joe.jak jej ³zy mocz¹ce mu koszulkê. Ale te¿ nie chcia³ wracaæ do domu. W tamtej chwili najbardziej na wiecie chcia³ siê wydostaæ z miasta. ale nie uruchomi³a silnika. ¿e i tak trochê postoj¹. Chocia¿ kto wie? . ma³a. . . którêdy przejdzie nie¿yca. .odezwa³ siê Benny. W koñcu Norrie siê odsunê³a. gdzie jest. Siêgnê³a przed Barbiem. Ci¹gle jeszcze by³o ciep³o. mo¿e ciut d³u¿ej.Patrzcie . Nagle Joe Chudzielec zorientowa³ siê. wiêc nie by³o sensu marnowaæ paliwa. z pewno ci¹ wielu meteorologów pokusi siê o prognozy pod kloszem. jak to siê mówi. . Twitch wjecha³ na ³¹kê. Zdaniem Julii byli tak samo wiarygodni jak geniusze i ntelektu.chlipnê³a. cz³owieku .On straci³ oko! . ale wiadomo.zastanowi³a siê Julia. . ¿e zapalê? Nie muszê teraz.

.Co ty taka pesymistka? Mo¿e dzi wieczorem wiatr zdmuchnie tê kopu³ê do morza. kiedy od niego us³ysza³. Albo zwyczajnie zniknie. Którego rz¹du. mój drogi. . Razem z Pete'em i paroma przyjació³mi dopilnujemy dystrybucji. Owszem. wskazuj¹c br od¹ wyro niêtego m³odego mê¿czyznê. kiedy trzy czwarte mieszkañców miasta przysz³o tutaj. Tak przynajmniej s³ysza³am.Dam sobie radê.Technicznie rzecz ujmuj¹c. Po prostu uzna³am. ¿e Ameryka nie dysponuje odpowiedni¹ technologi¹. mia³ za zadanie straszyæ przestraszonych Irakijczyków. . Co zrobisz nastêpnym razem? Poprosisz swojego przyjaciela Coksa. a drugi je dzi porsche boxterem. ale tak czy inaczej .Barbie wola³ zmieniæ temat. tak jak siê pojawi³a. pewnie jego w³asny. Ubrany by³ w niebiesk¹ bluzê mundurow¹ i d¿insy. ¿e nie ma sensu robiæ tego w czasie. co zaczêli. . Uwierzy³ Coksowi. wygl¹da³a na gotow¹. To jest robota rz¹du.Marne szanse. . Nie dlatego. Tylko co on w³a ciwie wiedzia³? Jako ¿e by³ w wojsku. Jeden dawno siê zestarza³.powiedzia³ Barbie. .Dziêki za uratowanie mi ty³ka . ¿e ten twój pu³kownik doskonale o tym wie. Pewnie nie znale li w komisariacie spodni na jego rozmiar. jest gotowa. ¿eby zg³osi³ sprawê Amerykañskiej Unii Wolno ci Obywatelskich? Mog¹ byæ faktycznie zainteresowani tematem. ale poniew a¿ by³ przekonany. I za³o¿ê siê.Kiedy wychodzi³em noc¹.polityczne. Ani ¿aden inny kraj. Julia. Jaki pistolet mniejszy ni¿ glock. dostr zeg³a na jego biodrze broñ. ¿e Stany Zjednoczone nie s¹ odpowiedzialne za powstanie klosza. . Twój ty³ek nadal jest w opa³ach.Co zrobisz. pe³na obaw.Skarga na brutalno æ policji niewiele ci da. . Czasem przyk³adaj¹c im lufê do g³owy. Przez pewien czas obserwowali. W mie cie jest tylko dwóch prawników. wyszed³e rano.broñ. je li postanowi¹ ciê zapuszkowaæ i skoñczyæ. w które normalnie wyposa¿ano policjantów w Mill.Oho ho! Ale macho! . kiedy przyjdzie po ciebie Hitlerjugend? . Kto wie? . . Wysoki by³ skurczybyk. Chcesz siê pobawiæ w gazeciarza? . którego mu Jim Rennie sprzed a³ ze zni¿k¹. ¿eby mu szczególnie ufa³.A co z gazet¹? . ¿eby kto z biura w Portland w najbli¿szym czasie przyjecha³ do Chester's Mill. jak przyjaciel Juniora Frankie DeLesseps pomaga kierowaæ ruchem. Barbie milcza³.Mam dla ciebie wie ci. ale jako mi siê nie wydaje.zapyta³a Julia. niekoniecznie naszego.

Co bêdzie.zastanowi³a siê na g³os. siadaj¹c z powrotem za kierownic¹. ..Jest w strasznym stanie. Cox nie jest moim przyjacielem. . . po¿ar nie jest mile widziany. ka¿dy dzieñ w Chester's Mill mo¿e siê staæ dniem wielkiej niewiadomej. Twój przyjaciel Cox pewnie siê niecierpliwi.To niemo¿liwe . .Straszne.. Barbie obj¹³ j¹ za ramiona. My la³am. .. .. Karetka wyje¿d¿a³a na odblokowany pas po rodku szosy sto dziewiêtna cie. Patrzy³ na mnie . jak ranny ch³opiec jest wsuwany przez tylne drzwi do karetki . .Smutek zmienia ludzi. .Jest pogr¹¿ona w ¿a³obie . ale muszê naszykowaæ milion kanapek.oznajmi³ Barbie stanowczo. jakby mnie zobaczy³ pierwszy raz w ¿yciu.. Lepiej nie kusiæ losu. Dzisiaj nie serwujemy nic na ciep³o. Zapewne wbrew rozkazom. W milczeniu patrzyli. . dlatego Julia poczu³a do nich odrobinê sympatii.Chêtnie bym siê zg³osi³. Nie powiedzia³a. ¿e chcesz z ni¹ porozmawiaæ i masz do niej wa¿n¹ sprawê. co j¹ niepokoi. Po chwili namys³u wysiad³a i zgasi³a go butem.Mo¿e wpadnê.powiedzia³ Barbie.To znaczy do Brendy.powiedzia³a Julia.Tak. W pierwszej chwili stê¿a³a.Ona co kombinuje.Nie nazywaj go tak. Wreszcie ambulans potoczy³ siê z powrotem przez ³¹kê.A co bêdzie. chocia¿ od wiosny co rodê serwujê mu moj¹ s³ynn¹ pieczeñ.Wyrzuci³a do po³owy wypalonego papierosa przez okno. Ale nie by³ tego pewien.Jak sobie daje radê? . lecz zaraz siê rozlu ni³a. . chocia¿ nawet nie powiedzia³am. patrz¹c przed siebie. kiedy by³a Brend¹ Morse .. jego ¿ona zmar³a wczoraj z powodu kopu³y.Zajrza³am wcze niej do komendanta Perkinsa . .. . Prawie czterdzie ci lat. . o co chodzi. Pod wieloma wzglêdami dziwnie. Ale kiedy napomknê³am.szepnê³a.Pani Perkins? . je li mi zamkn¹ firmê? . .Znam Brendê Perkins od czasów. . gdyby cie siê spotkali po zmierzchu. kiedy nowe miejskie wozy stra¿ackie stoj¹ w Castle Rock. .odezwa³a siê Julia Shumway. ¿e mi powie.. na dachu ci¹gle b³yska³y czerwone wiat³a. ‾o³nierze te¿ patrzyli. je li Rennie i jego s³u¿alcza policja postanowi¹ zamkn¹æ redakcjê? . ale.powiedzia³a. . Dziwnie siê z ni¹ rozmawia³o. Je¿eli sytuacja kryzysowa potrwa odpowiednio d³ugo. zgodzi³a siê od razu. Chyba by³oby najlepiej.. Przywita³em siê dzisiaj z Jackiem Evansem.

albo nie chcia³ tego zrozumieæ. Nagle u wiadomi³ sobie. Nastêpnie.oznajmi³ Cox. ¿eby przekazaæ. zada³ pytanie.nowy komendant. naj¹³ nowych policjantów. czego pan ode mnie oczekuje .Po drugie . dobieg³o szeleszczenie papieru. . . ¿e omal nie zosta³ pan aresztowany.Wiemy.Do pana.. w po piechu szukaj¹c aparatu. Dobry Bo¿e.ale powinien pan wiedzieæ wiêcej. mo¿na to tak okre liæ . wiemy. poda³a komórkê Barbiemu. Mia³em tu trochê k³opotów.Dlaczego pan mnie nazywa pu³kownikiem? Pu³kownikiem jest pan. szefie. Wiêc mia³ raporty. a upu ci³aby torebkê. ca³kiem niedaleko st¹d. Wys³ucha³ relacji uprzejmie. jednak Cox albo nie rozumia³ zwi¹zku historii Rory'ego Dinsmor e'a z tym. co mówi³. . Barbiemu uda³o siê wpa æ mu w s³owo na tyle skutecznie.podj¹³ Barbie . którzy usi³owali mi skopaæ g³owê z ramion na parkingu przy tutejszej karczmie z nocnym klubem.O tym te¿ wiemy . To by³ Cox i mia³ co do powiedzenia. Coksa go³ymi rêkami tylko dlatego. Dale Barbara. umar³ na szosie numer sto dziewiêtna cie. . A kiedy skoñczy³.Rozumiem. Sprzeczka z synem wiceprzewodnicz¹cego Rady Miejskiej i kilkoma jego przyjació³mi.Problem z rozrusznikiem. ¿e móg³by zamordowaæ pu³kownika Jamesa O. po czym wróci³ do swojego w¹tku. o wszystkim wiemy.. s³ucha³a przez moment. nie.Barbie wskaza³ na drogê.. gdyby Dale Barbara w dalszym ci¹gu nosi³ mundur i by³ jego podw³adnym. Gdzie z daleka. . Znalaz³a go. skacz¹cy na dwóch ³apkach przed jedynym cz³owiekiem maj¹cym w³adzê w tym mie cie. zadzwoni³ telefon. kompletny dupek. Z raportu. przy³o¿y³a do ucha. Ani pojêcia o moim skromnym udziale w tym. zanim pojawi³ siê klosz. pu³kowniku. Ma³o brakowa³o. . . .zgodzi³ siê Barbie .Z grubsza bior¹c. Z raportu wynika. I to w³a nie s¹ ci panowie. dziêki któremu nie zosta³em aresztowany. które by³oby rozkazem.Bêdzie pan musia³ wznie æ siê ponad to. a on. który w³a nie by³ wieziony do szpitala.Chyba mo¿emy ju¿ jechaæ. . wiceprzewodnicz¹cym Rady Miejskiej. komendant policji.. co siê sta³o ch³opakowi. Ca³kiem sporo.. do którego teraz nie móg³ siê dostaæ. . ze swoim lekko ironicznym u miechem. ¿e tamten móg³ i æ do McDonalda. gdy Julia uruchomi³a silnik. ze wiata.. No piêknie.odpowiedzia³ Barbie . Po pierwsze.ale nie ma pan pe³nego obrazu sytuacji. . Akurat w chwili. co siê tutaj dziej e.

Powie im pan. ¿e prezydent wprowadzi³ w Chester's Mill stan wyj¹tkowy.Nie ma pan wyj cia . przed chwil¹ to panu wyja ni³em. Nie zrobi nic. to .Cox nie robi³ ju¿ wra¿enia dobrodusznego kumpla. proszê pana. ¿e prezydent ma dla mnie zadanie specjalne.Gratulacje . ju¿ i tak za du¿o pan powiedzia³.Nie tylko wróci³ pan do s³u¿by. . . A co siê stanie.Poruczniku Barbara. Zreszt¹ znam pañsk¹ si³ê perswazji.Pójdzie pan do radnego i do komendanta policji . .powiedzia³ Cox. Barbie by³ odmiennego zdania. ¿eby mnie poca³owa³ w mój liczny. co pan potrafi. . którzy mu staj¹ okoniem. potrafi byæ bardzo niemi³y dla tych. to znaczy pu³kowniku Barbara. ¿e nie rozumiecie kwestii klosza. Nie mówiê. Co pan na to? . Pocz¹tkowo z pewno ci¹ napotka pan opór.oznajmi³ Cox spokojnie.mailem kopie dokumentów do pañskiej przyjació³ki z redakcji. co siê dzieje tutaj. lecz on tego nie widzia³. .Zanim wam odetniemy Internet. . pomog¹ ustanowiæ pana w roli cz³owieka prowadz¹cego miasto na powrót do wiata zewnêtrznego.Nie chcê! .Dokumenty podpisa³ sam prezydent. Barbie nie odpowiedzia³.krzykn¹³ Barbie.. ¿e jestem u pionym agentem Al . prze lê e . kto mnie tu bêdzie s³ucha³? Zrozumcie wreszcie.le ocenili cie tutejsz¹ sytuacjê.Za³ó¿my. które pan przed chwil¹ ode mnie otrzyma³. je li do niego zadzwoniê i powiem.Nie! . . . w mie cie.Wobec tego niech pan mi wyt³umaczy.Jak wam siê uda. . Ucho mu pulsowa³o od przyciskania cholernego telefonu. .Czy prezydent przy le tutaj FBI? Na le na mnie Secret Service? Albo cholern¹ Armiê Czerwon¹? Nie. a pan jest oficerem dowodz¹cym. luzaka opowiadaj¹cego dowcipy.Kaidy i planowa³em go zabiæ strza³em prosto w g³owê. Ale dopóki jeste my odciêci.ci¹gn¹³ Cox. mo¿ecie po mnie przys³aæ dowoln¹ agencjê federaln¹ i mnie aresztowaæ. Widzia³em w Iraku. . . . ale nie macie pojêcia.... miem twierdziæ . a Barbie siê rozpêdza³. które odci¹³ od wiata. W g³owie mia³ mêtlik.Chcemy zmieniæ aktualn¹ sytuacjê. ale te¿ awansowa³ w zawrotnym tempie. Przeci¹gn¹³ d³oni¹ po w³osach.Odetniecie?! Jak to? Nie mo¿ecie odci¹æ! . pachn¹cy ró¿ami zadek? Julia spojrza³a na niego przera¿ona.odezwa³ siê w koñcu Barbie. . Czy jemu te¿ siê pan sprzeciwi? O ile mi wiadomo. .Mówi pan. I to nieca³e trzydzie ci godzin temu. Julia przygl¹da³a mu siê z trosk¹. ale informacje..

Wiceprzewodnicz¹cy. .Nie odmawiam. kto odmawia wspó³pracy. . ¿e odciêcie was od sieci by³oby ciosem poni¿ej pasa. Ale czy uwierzy w to który z mieszkañców miasta? Kiedy siê rozgl¹daj¹. Ni ech pan mnie uwa¿nie pos³ucha: ka¿dy wywiad jest lepszy ni¿ ¿aden. . widz¹ ¿o³nierzy zwróconych do nich plecami.zdziwi³ siê Cox.powiedzia³ Cox cicho. a z pewno ci¹ uchroniæ ludzi od strachu przed mierci¹. . Przynajmniej na jaki czas. ¿e ma³o pan wie.Móg³bym ewentualnie zadzwoniæ do przewodnicz¹cego rady.. Barbie zastanowi³ siê chwilê. Sandersa i powiedzieæ.W³a nie o tym mówiê.Mo¿e jednak zostawimy wam Internet .Niepojête! . Ale niewiele brakowa³o. sytuacja jest bardzo szczególna. .Brak wiedzy mo¿e byæ niebezpieczny . ale w ogóle od ca³e go wiata. ¿eby zobaczyæ.Czy naprawdê do was nie dociera... niektórzy z nas uwa¿aj¹. co siedz¹ za biurkiem. kiedy twierdzê. i je li siê proklamujê czasowym dowódc¹.Chc¹ nam odci¹æ Internet? Barbie uniós³ palec w ge cie mówi¹cym: Czekaj . ..miasto jest kompletnie odgrodzone od wiata. ¿ebym zosta³ aresztowany. .odezwa³ siê wreszcie Cox.dorzuci³a Julia. to przepis ciotki Sarah na chleb z ¿urawin¹ wcze niej czy pó niej wycieknie poza obrêb miasta? Julia wyprostowa³a siê w fotelu i spyta³a bezd wiêcznie: . Genialny przekaz.James Rennie.Kto wobec tego? .Pan to mówi i ja panu w zasadzie wierzê.Nie Sanders tam rz¹dzi? . .poda im pan tamt¹ informacjê.krzykn¹³ Barbie ironicznie. ¿e musimy was odci¹æ od Internetu. Mo¿e uda siê komu uratowaæ ¿ycie. . Tak c zy inaczej ma pan równie s³abe pojêcie o sprawie jak reszta tych. nak³aniaj¹c nas do zmiany zdania. Nie mo¿emy nic na to poradziæ. To on jest tutaj grub¹ ryb¹.podj¹³ Cox . Nast¹pi³a pauza.Rzeczywi cie. Wy te¿. tyle ¿e tym razem jest pan w Waszyngtonie. trzeba podj¹æ wyj¹tkowe rodki i tak dalej.Bardzo jest pan elokwentny jak na kogo .A do tego . . ¿e je li bêdziemy mieli dostêp do sieci.Za³ó¿my. Albo i nie. Nastêpnie pan o przekona o swojej przydatno ci. Znowu siê czujê jak w Iraku. . Mog³o podzia³aæ. nie ma co. . . . . Nie tylko od Ameryki.Staramy siê wam pomóc . .No dobrze. jak¿e mu tam. niech pan mnie pos³ucha . ¿e zadzwonimy do tego Renniego i powiemy mu. wcale mi to nie pomo¿e.ci¹gn¹³ Cox. . bardzo nam przykro. a nie na miejscu z piechot¹. jak¹ pomoc zyskuj¹ dziêki podatkom.

Ich zdaniem ka¿dy mieszkaniec Chester's Mill jest terroryst¹. . Barbie dostrzeg³ naklejkê z napisem: DUPCIA. zanim pan zacznie z kimkolwiek rozmawiaæ. . ale DeLesseps ci¹gle sta³ w miejscu.Planuj¹ w³a ciwie to samo.naciska³ Cox.. Zminimalizowaæ straty . co aktualnie nawala³o w Chester's Mill.Porozmawiamy pó niej . NA KRZYWY RYJ NIE WO‾Ê.To by³oby bardzo trudne. Tutaj dochowanie tych tajemnic nie mia³o ju¿ znaczenia. Chyba ¿e ich szalony pomys³ siê sprawdzi..Tylko niech pan pamiêta. czego siê dowiedzia³ od Coksa. ¿e mogê wynegocjowaæ Internet. Je¿eli chcecie zminimalizowaæ straty.Proszê zaczekaæ na wiadomo ci ode mnie. Teraz jeste my my kontra oni.rzuci³ Barbie.. . jak niewiele pu³kownik wie o zmianach.Barbie. Kontrast skupiaj¹cy w sobie wszystko. . dopóki nie udowodni swojej niewinno ci. z rêkami za³o¿onymi na piersiach. ¿e wielkie bum zosta³o wyznaczone punktualnie na trzynast¹. co zrobi³ ten dzieciak . zaczynamy biæ pianê. . Chyba ¿e odniesie siê je do zaopatrzenia generatora w propan.Bêdê siê musia³ z panem skontaktowaæ. . W komitecie zarz¹dzaj¹cym ca³ym tym ba³aganem zasiada przynajmniej piêciu jastrzêbi w stylu Curtisa LeMaya.A jak¹ krzywdê mog¹ ci terrory ci wyrz¹dziæ Ameryce? . My przeciwko nim. nic uj¹æ.Proszê pana. niech¿e pan pos³ucha. Muszê najpierw porozmawiaæ z wdow¹ po komendancie Perkinsie. ale. . S¹dzê. Na szosie numer sto dziewiêtna cie zrobi³o siê ju¿ ca³kiem pusto. naprawdê muszê oddzwoniæ pó niej.kolejne wyra¿enie pod kopu³¹ ca³kowicie pozbawione znaczenia. TRAWKA ALBO WACHA.Telefony te¿ zostaj¹ . . Wy³¹czy³ telefon. Fakt. chocia¿ wed³ug standardów wojskowych by³ prawdziwym wolnomy licielem. oparty o swojego chevy'ego II nov a. W drodze powrotnej Barbie przekaza³ Julii. A do tego policyjny kogut na przyssawce.Zrobi pan to? .zauwa¿y³a redaktorka. Zreszt¹ w tym aparacie bateria siada. zanim pan cokolwiek zrobi.Zatrzyma pan dra¿liwe szczegó³y naszej rozmowy dla siebie? . I znów Barbiego zaskoczy³o.Sk³ama³ bez najmniejszych wyrzutów sumienia. Proszê czekaæ na mój telefon. wyra nie . pomy la³. Zorganizowaæ samobójczy zamach na ko ció³ kongregacyjny? . które zasz³y pod kloszem. .spyta³ Barbie. . Nic dodaæ. zanim Cox zd¹¿y³ powiedzieæ co wiêcej.zaryzykowa³ Barbie. trzymajcie siê jak najdalej. Kiedy mijali tê brykê.

z którym siê prowadza³a. . . Ciep³o dzi by³o jak na pa dziernik. . prawie nikt nie zosta³. bo jakim prawem cholerna Georgia nazywa j¹ lesb¹? Georgia Roux niejeden raz przychodzi³a do przyczepy skamleæ o dzia³kê cracku dla siebie i tego miê niaka. a nie na swoje czterdzie ci trzy lata. co siê zdarzy³o po raz pierwszy. A¿ ¿al by³o na niego patrzeæ. a mimo to teraz nie rozpozna³a jego g³osu. ni¿ s¹dzi³am. ¿e tak siê sta³o z pana ¿on¹. 7 . A oni maj¹ rakiety Cruise. . . z którym wygl¹da³a na sze ædziesi¹tkê. Sammy rozmawia³a z nim tysi¹c razy. rozp³aka³ siê! .Jak sobie radzisz? Samantha Bushey nie rozpozna³a g³osu. póki ten ch³opiec..Dzieñ dobry.. Sammy . ¿e nastêpny numer gazety wyjdzie znacznie szybciej.Dzieciak mia³ karabin.przera¿ona.Wydanie specjalne.Przykro mi. . niezupe³nie . Tak sobie my la³em..Co mi siê zdaje. Rany. U miechnê³a siê mimowolnie.Siedzia³em w cieniu. tak. To by³ ojciec Dodee.Cze æ. . Postarza³ siê jako .. Chocia¿ namiot i tak robi³ wra¿enie lepsze ni¿ pan Sanders. Barbie pokiwa³ g³ow¹..No. Ty³ek j¹ bola³ od upadku... teraz na wpó³ zapadniêtego i opuszczonego. nie zauwa¿y³am pana.. ¿e to ca³kiem mi³e popo³udnie. równocze nie przyciskaj¹c do siebie nosid³o.zaoponowa³ Barbie. Nawet nie rzuci³ okiem na jej cycki. by³ smutny i jakby za³amany. przepraszaj¹cy u miech cz³owieka cierpi¹cego. wiêc obróci³a siê trochê przestraszona. jednocz¹ce mieszkañców miasta. Pomóc ci nie æ dziecko do samochodu? Teraz ju¿ da siê pojechaæ. .No. lecz mizerny grymas pe³en zmêczenia. . Little Walter spa³ i wa¿y³ tonê. Jego samego te¿ rozpozna³a ledwo. . lekko ironiczny u mieszek. ale czego siê napi³em. w stronê wygniecionej trawy i wielkiego namiotu. Zaplanowali Wielki Wybuch. Ten sam niepewny g³os. O szlag by to.. Wiadomo ci na gor¹co. . duma te¿ ucierpia³a.us³ysza³a. prawda? Tak.Machnê³a rêk¹ do ty³u..Kochana z ciebie dziewczyna. Tym razem jednak nie by³ to jej zwyczajowy.

jako jej nie widzia³am.Takiej propozycji Sammy nie mog³a siê oprzeæ. poparty ton¹ paczek bo¿onarodzeniowych. Matka Dodee sypiaj¹ca z Chuckiem Thompsonem? Sammy by³a w równym stopniu zaintrygowana. nawet gdyby ma³y mia³ p³akaæ.Tak.. . Dziecko otworzy³o oczy. To w pieluszce to nie by³ upominek. odpowiednie zakoñczenie doskona³ego jesiennego popo³udnia. .Prawdziwa z niego maszyna do produkcji kup. . wczoraj po po³udniu . a potem. i poda³a go radnemu. Co za ulga.. Kiedy Dodee siê pojawi tu w Mill.Czasami nawet siê zastanawia³em. Widzia³a mo¿e Dodee? Nie wróci³a do domu na noc. . . pierwszorzêdny srajtygiel. to wiadomo æ. bêdzie mia³ mi³¹ niespodziankê.Pewnie siê wybra³a z Angie McCain do marketu. mo¿e do ciotki Peg w Sabattus? . I na dodatek zapocz¹tkowa³aby d³ug¹ rozmowê z facetem.Nigdy mi siê nie podoba³a ta ca³a nauka latania . Trochê staromodne. otar³ nos wierzchem d³oni. tylko by przygnêbi³a tatu ka Dodee.powiedzia³ Sanders. mo¿liwe.zauwa¿y³ pan Sanders. ile czasu minie. któr¹ prowadzi³ sam ze sob¹.Nie. .oceni³ i westchn¹³. u miechnê³o siê nieprzytomnie i zasnê³o na nowo. W kwestii ruchu na drodze mia³ racjê: wiêkszo æ samochodów odjecha³a. co wstrz¹ niêta. któremu ³zy sp³ywa³y po twarzy oraz gil wisia³ u nosa. tylko wymy lny prezent na osiemnastkê. ¿e siê wczoraj widzia³y. czy Claudie aby z nim nie sypia. A taki spacer z radnym. ale w porê ugryz³a siê w jêzyk. Sammy wziê³a Little Waltera.Zdaje siê. . .Raczej nie . po prostu zapomnia³. bardzo ³adne imiê. nim wszyscy przesi¹d¹ siê na rowery. Ca³kiem jakby podj¹³ w¹tek rozmowy. ¿e naszykowa³ upominek w pieluszce .Teraz to ju¿ nie ma ¿adnego znaczenia. Je¿eli Dodee spêdzi³a noc poza domem. skoro nie mog³a wróciæ do miasta. Wyci¹gnê³a Little Waltera z nosid³a. Nie mia³o sensu mu t³umaczyæ.Walter..Dziêkujê. Little Walter. ca³kiem jakby podnosi³a wielk¹ ciep³¹ kluchê. . Sammy zastanowi³a siê. zosta³ przeniesiony gdzie indziej. skrzywi³a siê od smrodu. Dotarli do samochodu.. starego chevroleta o listwach bocznych wy¿artych przez rdzê. proszê pana. Sammy o ma³o nie odpowiedzia³a: Tak. Pokiwa³ g³ow¹. Gil znikn¹³. . Na pewno ju¿ mu kiedy wyja nia³a. Nic fajnego. Nale¿a³a mu siê . ¿e w rzeczywisto ci dzieciak mia³ na pierwsze imiê Little.

Niektórzy z policjantów zachowywali siê dzisiaj do æ brutalnie.. No. Fotelika nie u¿ywa³a od miesiêcy.. Sammy. Frankie DeLesseps sta³ na rodku drogi z rêk¹ uniesion¹ w górê. mierdzia³ przepotwornie. do zobaczenia. Sammy? . Sam kiedy by³em m³ody. tym lepiej dla nas wszystkich. W tym samym rytmie.. by³ przewodnicz¹cym Rady Miejskiej. gdy skojarzy³a dwa fakty: ¿e Georgia Roux przygniot³a jej cycek tym cholernym buciorem motocyklowym (i pewnie zostawi³a jej si niaki) oraz ¿e Andy Sanders.Widzisz. Rytm s³u¿by i ochrony od czasu do czasu przerywany kopniakiem w czyj biust. . rozumiesz. ja wiem.. chroniæ i s³u¿yæ. Little Walter ju¿ znowu pochrapywa³. .Jasne . Gdy podnios³a wzrok. . Little Walter obudzi³ siê i zacz¹³ pierdzieæ... jedn¹ rêk¹ przytrzyma³a dziecko. jak bardzo za³amany.To dobrzy ludzie .podj¹³ Andy mgli cie. Ten sam nieszczê liwy u miech na twarzy radnego. Rozumia³a doskonale.Pete Randolph zrobi z nich zgrany zespó³. . Zastanowi³a siê przelotnie. wiêc zaraz wy³¹czy³a sprzêt. co wy. Podniós³ rêkê na po¿egnanie.Chwila ciszy. Za du¿o siê trzeba by³o z nim napierniczyæ.odpar³a Sammy. Opu ci³a szybê. . Nie ma problemu. Odpowiedzia³a tym samym. Ju¿ mia³a wsi¹ æ do samochodu. obojêtne jak szczerego. Musia³a wdepn¹æ hamulec do dechy. bez wzglêdu na to. m³odzi.. jak prawdziwy gliniarz. Tylko radio jezusowe nadawa³o czysto. Zreszt¹ zawsz prowadzi³a bardzo ostro¿nie.No. Odjecha³a. Sammy. Pan Sanders nadal sta³ na prowizorycznym parking u. prawda? . .. spojrza³a w lusterko wsteczne. . .Pomodlisz siê za moj¹ ¿onê? ..Oczywi cie. . Ale naprawdê jeste my w trudnej sytuacji. Jasne.Mi³o ciê by³o spotkaæ.Taaak. teraz ju¿ prawie ca³kiem pustym. skoro nie wróci³a do domu. Im szybciej nauczymy siê szacunku dla w³adzy. nie móg³ wyhamowaæ z politycznie poprawnym be³kotem. ¿e niezale¿nie od smutku. . zanim sprawy wymkn¹ siê spod kontroli.. bo to naprawdê nie by³a jej sprawa. W³¹czy³a radio. my licie o policji. Rozumiesz mnie. gdzie Dodee spêdzi³a minion¹ noc. Bêd¹ dzia³aæ jak jeden m¹¿. Mo¿e da³by pan radê co z tym zrobiæ? Rozumie pan.Proszê pana.odrobina rado ci. Sammy otworzy³a drzwi samochodu i po³o¿y³a dziecko na siedzeniu pasa¿era. Szybko przesta³a o tym my leæ.Tak. .

A Dodee? Sammy po raz kolejny zaprzeczy³a. Na zmianê . By³a z nim przez dwa dni. po co Bóg w ogóle stworzy³ mê¿czyzn.A gdzie masz fotelik? Frankie nachyli³ siê do okna. I nie czekaj¹c na odpowied . .Georgia zrobi³a ci krzywdê w cycuszek? . lecz da³a siê ponie æ z³o ci. Tylko pierdzieli i macali. A jak spotkasz Angie. . Pewnie we dwie z Dodee wsiad³y do jej kii i odjecha³y w sin¹ dal.Dobra.Sam widzia³em.Pewnie ugrzêz³a za miastem.ostrzeg³.Ma³o mi dziecko nie s pad³o! .A co mi zrobisz? Zamknie sz mnie? . ¿e ma do mnie przyj æ. Prawdziwy gliniarz pewnie by jej wypisa³ mandat za obrazê w³adzy i ³amanie przepisów ruchu drogowego dotycz¹cych wo¿enia dziecka. ale te¿. zje¿d¿aj.Tym razem powiedzia³a prawdê. ¿eby nie bola³o? Trzepnê³a go po rêku. . . wie¿o upieczony policjant najwyra niej rozwa¿a³ tê mo¿liwo æ. Mi a³a w baga¿niku torbê na zu¿yte pieluchy. . . to raczej oni ugrzê li w mie cie. . Kilometr dalej zatrzyma³a siê na poboczu i zmieni³a dziecku pieluszkê. choæ przyznawa³a to niechêtnie.Zwariowa³e ?! .krzyknê³a do Frankiego. . jeszcze w gimnazjum. . fiut kar³owaty. kiedy Angie wyjecha³a na turniej z cheerleaderkami. Miê nie wielkie. Czasami zastanawia³a siê. Little Walter pierdzia³ jak karabin maszynowy. Angie mog³a go sobie zatrzymaæ na w³asno æ. ale Frankie tylko siê g³upio u miechn¹³. . Chocia¿ je li siê zastanowiæ.Nie. powiedz jej. bicepsy zagra³y. Cisnê³a zasranym pampersem w bok. Nie tylko w ciek³a. Nie mia³a wyj cia. wcale nie delikatnie. .Nie twój zasrany interes.macali i pierdzieli. .Teraz wszystko jest inaczej.Wymy li³bym co lepszego . . Frankie ju¿ siê nie u miecha³.stwierdzi³ Frankie..stwierdzi³. Wyl¹dowa³ niedaleko tablicy z napisem: . . bo teoretycznie Frankie móg³ pogadaæ z panem Sandersem. Byli na drodze praktycznie sami. Naprawdê trudno to zrozumieæ. Pojecha³a. odrobinê przestraszona. Po korku zosta³y tylko wspomnienia.Jej samochód stoi w gara¿u . ca³y Frankie DeLesseps.Widzia³a Angie? .Zachowuj siê . chwyci³ Sammy za pier .spyta³ Frankie w pewnym momencie. . Je li chodzi³o o zdanie Sammy.Poca³owaæ.Wielkie mi co.

. nie by³ to ten wyposa¿ony w stetoskop pracownik zatrudniony na czê æ .Wiem. ca³kiem jak na filmach katastroficznych. a drugi nigdy nawet nie asystowa³ przy operowaniu przypadku neurochirurgicznego . Zamiast tego ch³opak znalaz³ siê w przegrzanej sali operacyjnej ze zbyt ma³¹ liczb¹ personelu. cuda! A jak ju¿ wszystko wróci do normy. bezpo rednio z miejsca. . Znów przysz³o jej do g³owy. a na dobr¹ spraw od momentu. Frankie i Carter Thibodeau znowu bêd¹ sob¹: cieniasami bez grosza w kieszeni.oraz przemêczona pielêgniarka.JIM RENNIE . z których jeden powinien by³ ju¿ dawno temu przej æ na emeryturê... To znaczy.odezwa³a siê teraz. Rory'ego trzeba by³o przetransportowaæ mig³owcem do o rodka w Lewiston natychmiast. ¿e trac¹ ch³opca. Zapiszcza³o urz¹dzenie monitoruj¹ce serce. W sumie dobrze wysz³o.U‾YWANE SAMOCHODY KRAJOWE I ZAGRANICZNE TEN SIÊ RADUJE. 8 Ry¿y s³ysza³ rozpaczliwe popiskiwanie urz¹dzenia monitoruj¹cego ci nienie krwi i wiedzia³.. ¿e nie wyskoczy³a z ¿adnymi wiadomo ciami na temat Dodee. które ogl¹da³a z dzik¹ przyjemno ci¹.Migotanie komór. ¿e nied³ugo wszyscy siê przesi¹d¹ na dwa kó³ka. KTO U DU‾EGO JIMA KUPUJE! PYTAJCIE NA$ O KREDYT! Minê³a jakie dzieciaki na rowerach. Klimatyzacja zos ta³a wy³¹czona. Kto co wymy li. kiedy by³a upalona. lecz dopiero d wiêk monitora u wiadomi³ Everettowi niepodwa¿alny fakt. Tyle ¿e do tego nie dojdzie. by zmniejszyæ zu¿ycie energii. Ry¿y przez chwilê przygl¹da³ siê im nad pod³u¿nym kszta³tem okrytym prze cierad³em. jeszcze s³yszê. zombi w Nowym Jorku.. Wulkany wybuchaj¹ce w Los Angeles. Operowa³o go dwóch lekarzy. doktorze .. Jeszcze ¿yjê. Na razie jednak chyba rzeczywi cie lepiej bêdzie siê nie wychylaæ. Bogiem a prawd¹.. Chryste. gdy dosta³ rykoszetem. Ginny. gdzie dozna³ obra¿eñ. Po chwili brzmia³ ca³y chór. ma³y umiera³ ju¿ w karetce. Haskell mia³ spojrzenie jasne i przytomne.

etatu.i . Haskell wys³a³ Ginny do kanciapy wielko ci szafy. wszystko zaczê³o s sypaæ b³yskawicznie. . Ale potem. a w³a ciwie wybieg³. w siódmej grze mistrzostw wiata. . Ry¿y pomy la³ wtedy o rodzicach czekaj¹cych na wynik operacji. Rory dos ta³ cztery jednostki. Haskell nie tylko próbowa³. Wykona³ kompletn¹ morfologiê. a jednak wygl¹da³ przera¿aj¹co staro i krucho. W takiej powie ci podstarza³y miotacz wychodzi z zagrody dla byków tylko na jeden rzut.powiedzia³. ¿ywi¹cych nadziejê wbrew wszelkiej logice. funkcje ¿yciowe Rory'ego siê ustabilizowa³y. ¿e ch³opak Dinsmore'ów mo¿e byæ tylko pierwsz¹ rat¹ z ceny. bo Ry¿y nie mia³ odpowiednich kwalifikacji. I o tym. Ry¿emu przywodzi³ na my l bohatera jednej ze sportowych powie ci dla dorastaj¹cych ch³opaków. Przez kilka chwil nawet mia³ nadziejê. który przez kilka ostatnich lat ciê¿ko st¹pa³ po korytarzach szpitala niczym duch potêpiony. lecz nikt nie powiedzia³ tego g³o no. Znale li na szczê cie zero minus. Tyle ¿e tym razem ca³¹ widowniê stanowil jedynie Ry¿y i Ginny Tomlinson. a takiej nie mieli w niewielkich zapasach wcale. Musia³ to zrobiæ sam. ¿e nigdy nie zapomni jazgotu pi³y i zapachu ko cianego py³u unosz¹cego siê w nienaturalnie ciep³ym powietrzu.powiedzia³ Haskell .Próbowali my . Ry¿y pod³¹czy³ kroplówkê z sol¹ fizjologiczn¹. Pielêgniarka wróci³a ze zniszczonym Krótkim przegl¹dem zagadnieñ z dziedziny neurochirurgii . ¿e zamiast wywie æ Rory'ego z sali operacyjnej w lewo . Podanie ich rannemu by³o w zasadzie równoznaczne z wylaniem do ciek u. pe³ni¹cej funkcjê szpitalnej biblioteki. w glorii i chwale. Posz³o le. a techników nie by³o. Ry¿y by³ pewien. jak¹ miastu przyjdzie zap³aciæ za brak wykwalifikowanego personelu szpitalnego. Okaza³o siê. gdy Haskell usun¹³ czop kostny... ¿eby zbadaæ krew w laboratorium znajduj¹cym siê na parterze. Ry¿y u wiadomi³ sobie. Ani grudki galaretowatej krwi. które uwielbia³ jako dziecko. zerkaj¹c do ksi¹¿ki. gdzie matka i ojciec mogliby w lizgn¹æ siê niepostrze¿enie i zobaczyæ dzieciaka. krew uniwersaln¹. Haskell operowa³. ¿eby zredukowaæ opuchliznê mózgu. a staremu bojownikowi posk¹piono szczê liwego zakoñczenia. czy fragment kuli znajduje siê w jego zasiêgu. kiedy Haskell chcia³ sprawdziæ. do kostnicy. Otwarcie czaszki spowodowa³o zmniejszenie krwiaka. która wypad³a. na moment. ¿e ch³opak ma krew grupy A minus. dodaj¹c mannitol. której kartki przytrzymywa³ otoskop.W normalnych warunkach podtrzyma³bym funkcje ¿yciowe . Haskell wyszed³ z sali operacyjnej. W szpitalu imienia Catherine Russell przera liwie brakowa³o personelu. na oddzia³ pooperacyjny. bêdzie trzeba z nim pojechaæ w prawo.

którym mia³ przekazaæ z³e wie ci. ¿e po prostu nie by³o szans na uratowanie ch³opaka. Spokojna. Wziernik odbi³ siê od ciany. w drodze do Aldena i Shelley Dinsmore'ów. Mia³ wra¿enie. A nawet gdyby do nas trafi³. I to od pocz¹tku. korzystaj¹c z. D wiêki nios³y siê daleko w prawie pustym szpitalu. .spyta³a Ginny. Tyle ¿e w normalnych warunkach ch³opaka by tutaj w ogóle nie by³o. wskazuj¹c na rozleg³e uszkodzenia mózgu.Czy ja siê wyrazi³em niejasno? Nie zamierzam przed³u¿aæ agonii tego ch³opca. Podobnie jak masa¿ serca. pewnie Twitch. Haskell wcisn¹³ prze³¹cznik.. . .Wyjd my st¹d . opanowana. z podsinia³ymi oczami..siedemnasta czterdzie ci dziewiêæ. tylko serce. Ginny. S³ysza³ zawodzenie matki.Ry¿y? Masz inne zdanie na ten temat? Ry¿y zastanowi³ siê. Ry¿y poda³ adrenalinê. instrukcji obs³ugi toyoty! Chwyci³ otoskop. chocia¿ te¿ wygl¹da³a na tak zmêczon¹.Haskell spojrza³ na du¿y zegar cienny . Rory Dinsmore zaczerpn¹³ jeden ciê¿ki oddech o w³asnych si³ach. Jaki dowcipni .Niech bêdzie. jakby mia³a zaraz pa æ bez ¿ycia. 9 Barbie uzna³. . Haskell siêgn¹³ do czerwonego prze³¹cznika na tylnej czê ci respiratora. ukry³ twarz w d³oniach. Czas zgonu . I elektrody. .. Nawet teraz. Najwa¿niejsze jednak. ale nic to nie pomog³o.Strasznie gor¹co. rzuci³ nim na o lep. przymierzy³ siê do drugiego i przegra³. Ron Haskell prze¿y³ swojego ostatniego pacjenta dok³adnie o trzydzie ci cztery minuty. . ch³odna. Mia³ sine wargi. Nie gor¹co go pokona³o. panie doktorze? .siedemnasta piêtna cie. ból i rozpacz.Podaæ adrenalinê. ¿e pani Dinsmore nigdy nie umilknie. przyklei³ tam niewielk¹ czerwon¹ nalepkê z napisem: BUM! . Ginny przekaza³a wie ci rodzi com ch³opca. Test Babiñskiego da³ odruch pozytywny. doktorze.powiedzia³. Ry¿y usiad³ na pod³odze.Tak.poprosi³ rodziców o podpisanie zgody na pobranie organów. ubrana w wyp³owia³e d¿insy i bluzê. od³upa³ kawa³ek zielonej p³ytki ceramicznej. opar³ siê o cianê. nie operowa³bym go. Haskell ci¹gn¹³ maskê. ¿e wdowa po komendancie by³a swego czasu wyj¹tkowo urodziw¹ kobiet¹. spad³ na ziemiê. Upad³ w po³owie korytarza. zanotujesz czas zgonu? .. która . po czym wolno pokrêci³ g³ow¹.

ale na razie nie mamy wyboru. Przysz³o mu do g³owy. Organizuje go ten podrzêdny zak³ad pogrzebowy Bowiego. Sta³ przed siatkowymi drzwiami i czu³ siê jak zabiegaj¹cy o pracê aplikant na bardzo trudnym spotkaniu.Fallud¿y ni¿ kucharzem Chester's Mill.. miêdzy innymi oznacza konieczno æ wykonania naprawdê ciê¿kiej pracy organizacyjnej. Westchnê³a jak osoba. ¿e bêdzie siê dzisiaj z kanapkami mêczy³ sam! Nie martw siê. Jeszcze dwa dni wcze niej bez namys³u odpowiedzia³by twierdz¹co. który nie wiedzieæ jakim cudem w ogóle jeszcze trwa. Stewart to idiota. Barbie wola³by siedzieæ obok niej.Jest pan niegro ny? Barbie rozwa¿y³ jej s³owa. Julia ju¿ jecha³a Morin Street. A w tej chwili obiektem jej zaciekaw ienia by³ w³a nie on. ¿e ludzie m¹drzy rzadko wygl¹daj¹ le. ¿e jest dobrze wytresowany. ¿e pani Perkins zaprosi go do rodka. W oczach Brendy Perkins b³yszcza³a m¹dro æ. Fernald.Przepraszam? . . jest jeszcze g³upszy.Muszê przypilnowaæ druku! Przy okazji zajrzê do Sweetbriar Rose i zaniosê Ansonowi Wheelerowi z³e wie ci. . Pogrzeb jutro. maj¹c przed sob¹ jako jedyny c el naszykowanie czterdziestu kanapek z szynk¹ i serem oraz drugich czterdziestu z tuñcz ykiem. Bren. któr¹ czeka trudne zadanie. . pomy la³ Barbie. a jego bra t.. I co jeszcze.chyba pe³ni³a rolê góry od pid¿amy. Spodziewa³ siê. Wdowa z pewno ci¹ by³a pogr¹¿ona w ¿a³obie. . I ja nie mam wyboru.Wiem.O tym bêdê musia³a siê przekonaæ sama .Jest pan? . mieræ ukochanej osoby ³¹czy siê z wieloma sprawami.zapyta³a Brenda. Straci³am mê¿a. Proszê przyj¹æ najszczersze kondolencje. . skoro wszyscy w potrzebie je¿d¿¹ do Crosmana w Castle Rock. czym wywo³a³ u miech na ustach gospodyni. . Zerknê³a nad jego ramieniem na zawracaj¹cy samochód Julii.Dziêkujê. . I s³usznie. ale dzi po po³udniu czu³ siê bardziej ¿o³nierzem z Al . jednak smutek nie zabi³ w niej ciekawo ci. W koñcu powiedzia³. nadal by³a uderzaj¹co piêkna. Oczywi cie je li nie s¹ brzydcy od urodzenia. Ludzie nazywaj¹ firmê Stewarta Bowiego Trupim Sk³adem. Kobieta z misj¹. Julia wychyli³a siê przez okno. unios³a rêce w pytaj¹cym ge cie: Co robisz? . szanowna pani.uzna³a. Barbie jest niegro ny! I zanim pani Perkins zdo³a³a odpowiedzieæ czy zaprotestowaæ. tymczasem to ona wysz³a przed .Choæ akurat teraz trudno mi byæ obiektywn¹.

Ale nie mogê tego zrobiæ. tyle ¿e zanim siê zebra³am.Najpierw siê przejdziemy ..odezwa³a siê Brenda Perkins po chwili.podjê³a. wygrabionym z jesiennych li ci.S³ysza³am o wypadku . po starannie utrzymanym trawniku. .tutaj d³u¿ej bêdzie jasno.Je li chodzi tylko o wymianê butli.Mia³am poprosiæ Henry'ego Morrisona.Gina Buffalino.Rzeczywi cie. Chcia³ mnie nauczyæ obs³ugi. Chêtnie bym go przeprosi³a. a ja nie zdradza³am ochoty G³ównie ze z³o ci. Muszê pana poznaæ.By³abym wdziêczna. pewnie mu zabrak³o paliwa. .Mo¿liwe . Generator rano przesta³ dzia³aæ. Straszne. Co nas plasuje w zdecydowanej mniejszo ci. Zaprowadzi³a go cia na taras.powiedzia³ Barbie. Nawet mam zapasow¹ butlê. Ch³opiec bêdzie ¿y³? . Brenda Perkins star³a j¹ nieuwa¿nie. Mia³am Howiemu za z³e. powinienem daæ sobie z tym radê . . . Po prawej stronie ci¹gnê³o siê ogrodzenie oddzielaj¹ce dzia³kê Perkinsów od s¹siadów. co siê sta³o. uda mi siê jutro kupiæ zapasowe butle? . .Intuicja podpowiedzia³a.drzwi. po lewej rabaty kwiatowe.M¹¿ mia³ bzika na punkcie kwiatów. ¿e mia³ .. ¿e szczero æ bêdzie najprostsz¹ drog¹ do zdobycia zaufania tej kobiety. skrêcaj¹c za róg domu na ³adnie urz¹dzone podwórze . tylko nie potrafiê jej wymieniæ.Wcale nie. prawda? Barbie wiedzia³. p³ytka wyobra nia.Raczej nie. gdybym tylko mog³a. . Burpee ju¿ zamkn¹³ sklep. niestety teraz sytuacja n ie jest normalna. . ciasne umys³y.Po policzku sp³ynê³a samotna ³za. Pewnie uzna pan to za dziwaczne hobby u przedstawiciela si³ porz¹dkowych. a przy nim sta³a niewielka ch³odziarka. . mówi³a. Przyzna³abym mu racjê. . ¿e siê upar³ na ten generator. Ma³e miasta. . .Mnie te¿ to nie dziwi³o. Grace Metalious i Sherwood Anderson w swoich ksi¹¿kach mieli racjê. . .Westchnê³a i ponownie otar³a oczy.Raczej nie. opowiedzia³a mi. Poprowadzi³a go wzd³u¿ boku domu. Normalnie ca³kowicie polegam na zdaniu Julii. co to pytanie retoryczne.mo¿e potem wpuszczê pana do domu.oznajmi³a . Co wiêcej . a Henry by³ na ³¹kach Dinsmore'a razem ze wszystkimi. gdzie królowa³ stó³. Jak pan s¹dzi. . s¹siadka. wiêc doda³: . W¹tpi³ we w³asne s³owa.powiedzia³. no i kupiæ wiêcej butli u Burpeego.Nie wiem.

zmieniaj¹c butlê? . .. Sytuacja uleg³a zmianie.Tak.Mo¿e bêdzie musia³ siê dowiedzieæ. widocznie dba³ o generator. tu¿ przy domu. ¿e chce pan dostaæ klucze do ratusza.Zak³adam. bêdziemy mogli poruszyæ inne tematy. ¿e k³opoty zaczê³y siê wtedy.Otworzy³a lodówkê. Pozwolê panu zabraæ ze sob¹ tê butelkê wody. szanowna pani. ale i zaciekawionym spojrzeniem. ¿e opowie o tamtej nocy ca³kiem szczerze.Jest woda Poland Spring i dietetyczna cola. Tymczasem obieca³ sobie. A je li jeszcze raz nazwiesz mnie szanown¹ pani¹. .Wodê. który jeszcze wczoraj mieszka³ w tym domu. I rozumiem. Je li tak. Otworzy³a dwie butelki.A czy pani m¹¿. Mê¿czyzna. szanowna pani. ¿e chce pani us³yszeæ rzeczywi cie wszystko? .Zanim pan mi powie o sytuacji w mie cie.Rzeczywi cie. Na nic innego nie pozwala³am Howiemu.. . . Szkoda tylko. A teraz ja chcê siê przekonaæ. co wiem od niego..niewielkie szanse. . i¿ niezale¿nie od dalsz ego przebiegu spotkania z pani¹ Perkins postara siê nastêpnego dnia zdobyæ jeszcze kilka. obserwowa³a go pe³nym smutku. chcia³abym us³yszeæ o pañskich k³opotach z Juniorem i jego przyjació³mi. A ³atwiej mu bêdzie mówiæ. czy pañska wersja bêdzie siê zgadza³a z tym. Barbie wskaza³ brod¹ czerwon¹ komórkê. bêdê chyba musia³a siê obraziæ.Tak.. Widzi pani. Chyba mu w jakim sensie nie dawa³a spokoju. nie patrz¹c jej w oczy.? . .. . poproszê. Brenda unios³a d³oñ i pokrêci³a g³ow¹. kiedy Angie McCain uzna³a go za lekko przero niêt¹ zabawkê. ale o tej sprawie rzeczywi cie mi opowiedzia³. dlaczego Jim Rennie nie powinien o tym wiedzieæ. Je li nie.Howie rzadko rozmawia³ ze mn¹ na tematy s³u¿bowe. ¿e poprzesta³ na jednej zapasowej butli propanu. Barbie postanowi³. Gdy pili.Julia powiedzia³a. Drzwi komórki zamkniête by³y na haczyk z b³yszcz¹cego mosi¹dzu. Wcale nie mia³ ochoty przyznawaæ.. . I zacz¹³ opowiadaæ.Czy mogê opowiadaæ. Co pan woli? . Wiem po co. Barbie umilk³. . ¿eby pan sobie poszed³.Tam jest generator? . .

to wbi³a mu paznokcie w szyjê i napiera³a na niego biodrami. A tak¿e stanowi³a ród³o k³opotów. dotknê³a siedzenia d¿insów i zmierzy³a go w ciek³ym spojrzeniem. Przez moment widzia³ ró¿owe figi.Mo¿esz mi oddaæ. Na przyk³ad siêgaj¹c po co . lubiê. Zna³ te bajery. . Angie jedn¹ jego rêkê po³o¿y³a sobie na piersi. bo choæ obejmowa³a go tylko jedn¹ rêk¹. ale nie w ten sposób. przelotny go æ. W którym momencie Angie zaczê³a siê w kuchni za bardzo do niego przysuwaæ. . Dale Barbara.10 Najlepiej zapamiêta³ z tego lata przebój Jamesa McMurtry'ego.Podoba³o ci siê! . Jak zreszt¹ ca³a dziewczyna. Z pocz¹tku odruchowo odda³ poca³unek. Niestety. kiedy Barbie wylewa³ resztki do pojemnika na ty³ach restauracji.Wielkie dziêki! Jestem u winiona po ca³o ci. Ale ciê nie lubiê.. . Wtedy wróci³a mu zdolno æ my lenia. Pokaza³a mu jêzyk. . Wtedy zobaczy³. dziewczyna p ostanowi³a go podej æ na serio. . Mog³o siê skoñczyæ na zwyk³ym podrywie starszego i do æ przystojnego znajomego z pracy przez m³od¹ dziewczynê. ¿e Frankie DeLesseps nale¿y do tych. rozumiesz .Mo¿e i tak. Widzia³ takie zabawy w niejednej kuchni. a tak¿e mia³ wiadomo æ. Pchn¹³ troch mocniej..Dziêki. wtedy zatoczy³a siê na pojemnik ze zlewkami. Którego wieczoru dziewczyna lekko cisnê³a go w kroczu. I wiedzia³. Na chwilê podci¹gnê³a brzeg spódnicy. nawet je li jedyn¹ jego zalet¹ by³a przyja ñ z synem Du¿ego Jima Renniego.Niech bêdzie sprawiedliwie. kiedy odpu ciæ . I w pewie n wieczór. pasujê. A on. m³oda i jêdrna. Dojrza³ na jej twarzy gniew. kim jest jej ch³opak. który by³ grany chyba wszêdzie. Fizjologia zrobi³a swoje. co spokojnie móg³ jej podaæ. Objê³a go za szyjê. w Chester's Mill po prostu nie mia³ w³asnego miejsca. co w tym mie cie narzucaj¹ swoj¹ wolê. Oczywi cie ludzie maj¹ .doda³.Powinna wiedzieæ. przyciska³a biust do jego ramienia. Odwróci³ siê i na ni¹ wpad³. ¿e j¹ skrzywdzi³. a na twarzy Angie pojawi³ siê z³o liwy u mieszek. Spojrza³a na niego chmurnie.To znaczy. jak chcesz . A z tego przeboju najlepiej zapada³y w pami s³owa ka¿dy musi znaæ swoje miejsce . Nosi³ tytu³ Talking' at the Texaco .powiedzia³a. czasem nawet bra³ w nich udzia³. ale nie od razu zdo³a³. potem Angie i Frankie zerwali ze sob¹. i tak ju¿ bardzo krótkiej. Pier by³a fantastyczna. poca³owa³a. .powiedzia³ spokojnie. . Chcia³ siê odsun¹æ.

jak Angie na niego lecia³a. Tym razem nie ze szklank¹. . Chlusn¹³ mu w twarz.stwierdzi³ Barbie. ¿e mówi³a nie . . Kilka osób siê za mia³o. ¿e nic nie zasz³o. . ¿e sprawy potocz¹ siê tak. Ile ty wa¿ysz? Z piêædziesi¹t kilo wiêcej ni¿ ona? To mi wygl¹da na gwa³t. zarysowane przez latarnie na krañcach par kingu. celuj¹c w szczêkê. . ¿e ma do æ piwa i muzyki na jeden wieczór. Zwykle za³atwia przeciwnika jednym ciosem.Mo¿esz wyj æ teraz i za³atwiæ sprawê . Dzi daj¹ dzbanek za dwa dolce. Albo je li wolisz. kiedy s¹ wzburzeni.Nie wiem. ale tobie to nie przeszkadza³o i tak czy inaczej j¹ przelecia³e . i tak go to nie minie. Baaarbie? Fajnie? Mogê jeszcze raz.powiedzia³ Frankie . jak Barbie przewidywa³. Zaci niête piê ci uniós³ jak John L. Skontrowa³ prawym .powiedzia³ Barbie. ¿e teraz czy pó niej. Zamierza³ rozprawiæ siê z Frankiem szybko. Potem przeprosi i powtórzy. co naprawdê my l¹. Frankie DeLesseps. co ci powiedzia³a. Cztery dni pó niej w karczmie kto wyla³ mu na plecy szklankê piwa. kiedy Frankie wróci³. . Frankie sta³ w rozkroku.sposoby powiedzenia tego. U wiadomi³ sobie. silny i g³upi. chocia¿ podejrzewa³. Nie zaj¹knie siê s³owem o tym. Zrazu wydawa³o siê. wcale nie przebój McMurtry'ego.Wyjdziesz przed lokal.stwierdzi³ Barbie. na ¿wirze leg³y dwa jego cienie. Piêkny prysznic. Wobec tego Dale Barbara poszed³. Frankie podsun¹³ siê bli¿ej i uderzy³ . Frankie odpu ci³. Barbie unikn¹³ ciosu dziêki lekkiemu przechyleniu g³owy. mimo wszystko Barbie i tak mia³ w g³owie tamte s³owa: ka¿dy musi znaæ swoje miejsce . Barbie uzna³ w tej sytuacji. . ¿e pomys³ zemsty by³ od pocz¹tku chybiony. Nie bêdê siê powtarza³. ale nak³ama³a . i zacz¹³ wstawaæ. czy tchórzysz? . W ciek³y. Kolejny ma³omiasteczkowy awanturnik. na pewno Rose i Anson. .Wiedzia³.jak by³o do przewidzenia. . ¿e sporo osób ju¿ i tak o tym wie. lecz z dzbankiem piwa. od do³u.Tchórzê . Co dziwne.Powiedzia³a mi. potem go podnosi za frak i ok³ada dot¹d.Nie rób tego . mo¿emy wyj æ.Jak tam. Mo¿e Frankie oprzytomnieje dziêki krwawi¹cemu nosowi i zrozumie. zanim powstanie zbiegowisko.Nic jej nie zrobi³em. a¿ nieszczê nik zacznie b³agaæ o lito æ. Baaarbie. Frankie oczywi cie nie pos³ucha³.albo zaczekam. paru podpitych zaklaska³o. Sullivan. skurwielu jeden. ¿e jego s³owa nie maj¹ ¿adnego znaczenia. Z szafy graj¹cej p³ynê³a akurat zupe³nie inna melodia.

. . . plecy i ramiona.Co ty nie po. Barbie w przeciwieñstwie do napastników mia³ na nogach obuwie sportowe. us³ysza³ syk uchodz¹cego z p³uc powietrza. uderzy³ go dwa razy w twarz krótkie. Kucharz wyr¿n¹³ go ³okciem w brzuch. Nad nim zacz¹³ siê gramoliæ Frankie. korzystaj¹c z okazji. Zaczê³o siê kopanie. zaraz potem uda³o mu siê d wign¹æ na kolana. Dosta³ w skroñ.zacz¹³ Barbie. Wsta³.w dniu. Wiêcej Barbie nie zd¹¿y³ powiedzieæ. poruszy³ palcami. pewnie splecionymi d³oñmi. wiêc grad kopniaków spad³ mu na nogi. . ¿ó³te. Opad³ na kolano. Zobaczy³ gwiazdy. musieli do niego przychodziæ pojedynczo. zanim on zdo³a wywalczyæ sobie przej cie spomiêdzy . ale kucharz zd¹¿y³ siê zas³oniæ rêk¹.A mo¿e by³a miêdzy nimi nawet jedna kometa . . Niekoniecznie jemu. do æ mocne.Nie musimy. ci¹gle jeszcze brzydkie. ale zainkasowa³ kopa w kostkê. Wtedy opu ci³ go zdrowy rozs¹dek. Barbie wyl¹dowa³ na ziemi. ¿eby u¿yæ wiêkszej si³y. Oczywi cie zrozumia³. by zainkasowaæ potê¿ny raz od Thibodeau. Pierwszy spróbowa³ Junior. wiêc Barbie. ¿e wpad³ w pu³apkê. Skrêci³ siê w bok.. Frankie wyl¹dowa³ na ziemi. Tam ju¿ czeka³ na niego Carter Thibodeau.. Jego entuzjazm zosta³ nagrodzony kopniakiem w brzuch. Zas³oni³ g³owê. gdy chcia³ odej æ z miasta. Ju¿ siê obraca³. wiêc Junior zgi¹³ siê wpó³. zanim komu naprawdê stanie siê krzywda.. Barbie zatoczy³ siê do przodu. mierdzia³o piwem. Dosta³ raz do æ mocno w ¿ebra. ¿e Thibodeau zaatakuje ponownie. Zazgrzyta³ ¿wir. obok furgonetki do przewo¿enia mebli nale¿¹cej do Grubego Normana. wyci¹gn¹³ przed siebie rêce. ale kopn¹³ mocno. Prowokacja. Zamierza³ uciec. bo Melvin Searles od ty³u chwyci³ go ramieniem za szyjê.wrzasn¹³ idiotycznie. ale nie na tyle.prostym w splot s³oneczny.Nie grasz fair! . ostre ciosy. odwróci³ siê twarz¹ do napastników. a nie skórzane ciê¿kie buciory.powiedzia³ Brendzie. na brzuchu. który zaszed³ go od ty³u. Bezczelne zaproszenie. Gdyby trafi³. Wygl¹da³ jak sportowiec ustawiaj¹cy pi³kê do karnego. Zrobi³ trzy kroki i wtedy skoczy³ na niego Melvin Searles. papierosami i kie³baskami. wyszed³ spomiêdzy dwóch zaparkowanych samochodów. walcz¹c o oddech. wiedz¹c. Kompletnie og³upia³y. otwieraj¹c zawór pe³nej butli. z³ama³by Barbiemu szczêkê. . nie przeszkadza³o mu w tym fa³szywe poczucie dumy. w tamtej chwili przesta³ my leæ o ucieczce. Tak zarobi³ najgorsze siniaki . by cokolwiek z³amaæ. Wyprowadzi³ cios z pó³obrotu. Znajdowa³ siê w w¹skiej przestrzeni miêdzy samochodami. ¿e nale¿y zakoñczyæ sprawê. Wiedzia³ te¿. Barbie odwróci³ siê akurat na czas. tyle ¿e taki pi³karz zwykle nie ciska kostki. Thibodeau naciera³. a wtedy Junior wyr¿n¹³ go w nerki.

ch³opcy? Odpowiedzia³ mu Junior Rennie. Zna³a ci¹g dalszy od mê¿a.Barbie wdusi³ przycisk uruchamiaj¹cy generator. ¿e akurat Ho wie pe³ni³ s³u¿bê tamtego wieczoru.. . urz¹dzenie o¿y³o z warkotem.Wejdzie pan do rodka? . Potem bêd¹ mogli sobie podyskutowaæ na temat chwytów poni¿ej pasa.Aha.samochodów. Mo¿e wtedy bêdzie ju¿ po wszystkim. Jak d³ugo bêdzie dzia³a³? .Umilk³a na chwilê. mimo ¿e policzki go parzy³y. wszystkich czterech. Perkins raz wdusi³ przycisk syreny. .Bardzo panu dziêkujê. akcja! . . . ¿ebra te¿ i raptem doszed³ do wniosku.. W sumie rzuca³o siê w oczy. Czy pan wie. . Twarz mu pulsowa³a bólem. co siê dzia³o.A mo¿e posiedzimy tutaj? Je li to pani nie przeszkadza. Mam racjê? . Chocia¿ pewnie którego dnia uzna. kamera. A wracaj¹c jeszcze do tamtych zdarzeñ. Mia³ pan szczê cie. w³a cicieli karczmy. poprawiaj¹c pas na wydatnym brzuchu. 11 Brenda nie musia³a tego s³yszeæ od Barbiego. która nie nale¿a³a do jego ulubionych. I wcale nie by³a zaskoczona.zgodzi³ siê Barbie. ¿e ma grypê ¿o³¹dkow¹.. a wniosek ten wydawa³ siê do æ rozs¹dny.Junior Rennie powiedzia³: Kuchta zacz¹³ . zawy³a przez pó³ obrotu i umilk³a. . . Przypada³a kolej George'a Fredericka. Dziêki pani mê¿owi. .Inny policjant móg³by tego nie zauwa¿yæ. W³a nie skoñczy³ opowiadaæ historiê. ¿e jest lepsza od tamtej w gimnazjum w Al . Widzia³.Mo¿e pan to nazwaæ zrz¹dzeniem opatrzno ci.Fallud¿y. ale zadzwoni³. U miechn¹³ siê do gospodyni. Czterech na jednego.Jasne. a mo¿e nie. Walcz¹cy zostali o wietleni jak aktorzy na scenie. . ¿e wy le ich.Ze dwa dni. zw³aszcza gdy stawk¹ by³y jego korzy ci.Prawda . Wtedy pojawi³ siê komendant Perkins wezwany przez Andersonów.Nie za wcze nie trochê na takie zabawy..Mo¿e tak. nawet maj¹c tu¿ przed oczami. do szpitala. dlaczego pan nie trafi³ pod klucz w komendzie powiatowej? . Bardzo tu przyjemnie. . . Syn Du¿ego Jima ju¿ jako dziecko potrafi³ k³amaæ jak z nut. Wysiad³.Proszê uprzejmie: wiat³a. Wjecha³ na parking z ca³¹ dyskotek¹ na dachu i migaj¹cymi wiat³ami przednimi.

Mam racjê? Barbie przyzna³. ¿eby zosta³o ujawnione wszystko. By³ w ciek³y. ³¹cznie z kwesti¹ czterech na jednego na parkingu. bo po pierwsze. . Dorzuci³ te¿. a ja jej nie pozwoli³em.i wepchn¹³ tam Angie. ¿e wiedzia³ pewne rzeczy o nich obu. zw³aszcza m³odej osobie i na powa¿ne tematy. sprzeczce z jego synem.Z pocz¹tku tak twierdzi³. DeLesseps powiedzia³ mu. bêdzie ch³odniej.Pokrêci³a g³ow¹. nie mówi¹c ju¿ o gwa³cie. on osobi cie dopilnuje.. ¿e nie wie. . Barbie widzia³ wyra nie. Wyja ni³. Wiedzia³ pan o tym? . . wa³t drugiego stopnia.. Powiedzia³ jej. Brenda u miechnê³a siê przelotnie. Peter Randolph praktykuje zupe³nie inne podej cie. Zgadza siê? . . Pani m¹¿ wsadzi³ mnie do pokoju przes³uchañ. ale ¿e dziewczyna siê przestraszy³a i chcia³a wycofaæ.. a dotykaliby my siê ³okciami. ¿e zgwa³ci³ pan Angie McCain. ¿e nie by³o ¿adnego zbli¿enia.. ¿e sprawa trafi do s¹du... ¿e mo¿e to nie do koñca by³ gwa³t.. ale te¿ raczej nikomu nie zagra¿a³. ¿e dobry obroñca mo¿e wygrzebaæ gimnazjalne wybryki Juniora i Frankiego. Stwierdzi³a. ¿e rozum stoi przed prawem.. Na tym siê opiera³.Umilk³a. a po drugie i wa¿niejsze. Rany boskie. chocia¿ ¿aden takiej wagi jak w pana przypadku. niewiele brakowa³o.Ale nie by³ zaskoczony. . Co potem.Kiedy Howie zabra³ was wszystkich do komisariatu. Mój m¹¿ sobie z nim radzi³. . . i w koñcu . by pana za co jednak aresztowano . ¿e kiedy do pana Renniego dotar³y wie ci o pañskiej. zgodnie z t¹ my l¹ prowadzi³ sprawy.. zdaje siê.Nie. który normalnie chyba jest schowkiem na szczotki. naciska³.. . ale w koñcu Angie wycofa³a oskar¿enie.Junior Rennie nigdy nie by³ szczególnie mi³ym dzieckiem.Howie zawsze stosowa³ zasadê. jaka jest kara za krzywoprzysiêstwo.. Howie powiedzia³. ¿e bi³a siê z my lami. ¿e je li cokolwiek z wydarzeñ tamtych dni trafi przed s¹d.. Nied³ugo pogoda siê zmieni. Brenda parsknê³a miechem. nie da³by sobie rady z Renniem. Ju¿ nie bêdê wchodzi³ w szczegó³y..Chêtnie. Zmieni³ siê w ci¹gu ostatniego roku.. W takich warunkach nie³atwo k³amaæ. Odkry³am. Potem przyzna³. musia³a patrzeæ mi w oczy. . . ma k³opoty z my leniem.Przy feministkach lepiej niech siê pan nie afiszuje ze stopniowaniem gwa³tu. Pani m¹¿ te¿ o tym wiedzia³.S³usznie... Nauczy³em siê tego w armii. By³o ich kilka. o synu i ojcu. Howie t dostrzega³ i nie dawa³o mu to spokoju. czy ujawniæ tajemnicê. Posadzi³ j¹ naprzeciwko.Howie oznajmi³ panu Renniemu. Za cokolwiek. Czyli.

¿eby stamt¹d wzi¹æ licznik Geigera. a ty zapewne wyl¹dujesz w celi. I nie j est ci nic winien.52. we sobie colê. Gdyby nadal komendantem by³ mój m¹¿. gdy ktokolwiek podwa¿a jego autorytet. Có¿. jak wysoko siêga. Wziêli pod uwagê ka¿d¹ dziurê.. Mo¿e rozpacz przyæmiewa mi my li. bêdziemy mieli w mie cie panikê. darzy szczer¹ antypati¹. ale sytuacja siê zmieni³a. . A ja bêdê do ciebie mówi³a Barbie.O mój Bo¿e! . jednak nie rozumiem. I efekty ja czasie Armagedonu. Taki pocisk jest naprawdê potê¿ny. Brenda unios³a rêkê do ust. . Jutro punktualnie o godzinie trzynastej Air Force wystrzeli w kopu³ê cruise'a. Nauczy³a siê tego jako ¿ona ma³omiasteczkowego policjanta i trudno jej by³o zwalczyæ ten nawyk. Du¿y Jim nie znosi. zanim Rennie znajdzie jaki inny sposób. Brenda poblad³a. czy móg³bym teraz dostaæ coli? . Barbie uniós³ siê. Poleci zaprogramowanym kursem.. ¿e nie zd¹¿y³ pan z powodu klosza. Byli my tam z Juli¹ wczoraj wieczorem. Z ³adunkiem niszcz¹cym bunkry. Ta bêdzie prawdziwa. dlaczego w ogóle chcesz rozmawiaæ z tym cz³owiekiem. Jedno i drugie. .. ¿eby okre liæ.Mów mi po imieniu. Proszê pani. Pocisk wybuchnie jakie pó³tora metra nad ziemi¹. Solidnie zaprogramowanym. poszliby cie do Renniego razem. je li ci to nie przeszkadza. siêgn¹³ do lodówki.Howie poradzi³ panu wyjechaæ z miasta. Wypuszcz¹ pocisk z B . prawda? Domy lam siê. Wtedy to by³y g³owice æwiczebne. Niemo¿liwe! . na dodatek. zamiast szukaæ swojego tajemniczego generatora.. ¿eby panu dobraæ siê do skóry.Wiem. Gospodyni otworzy³a usta w sposób ca³kiem nieprzystaj¹cy do kobiety z klas¹. a ciebie jeszcze. W tym mogê ci pomóc i pomogê. .Tak. nie mamy wozów stra¿ackich! . Proszê. Ale twoim zdaniem Jim Rennie powinien o tym wiedzieæ i z t¹ kwesti¹ nie bardzo mogê doj æ do ³adu. Natomiast je li siê przebije. Je¿eli wybuchnie. wszystko to wiem.Chcesz klucze do schronu.Jakie bêd¹ straty? Barbie. . Prawda. Howiego nie ma. . Chêtnie bym zobaczy³a efekty.Niestety. ale tylko po to.Strzelali w ni¹ ju¿ wcze niej.W miejsce gdzie klosz przecina Little Bitch Road. a siê nie przebije. tak ma byæ.postanowi³a zachowaæ dyskrecjê. . Radar jej nie widzi.Gdzie bêd¹ celowaæ? .

. ale ojcowie mias ta powinni us³yszeæ te wie ci ode mnie. . Brenda objê³a siê ramionami.. ¿e Cox jest teraz raczej moim koleg¹ . Brenda przewróci³a oczami. Wiem dlaczego. .. . Od rodków przeciwbólowych.. . a w zasadzie z Renniem.. nie wiedzia³e ? . do jakiego stopnia.Widzisz.Jest uzale¿niona od leków. I on sam siebie zaskoczy³. Zwykle we wszystkim zgadza siê z tamtymi dwoma. . .Mam wprowadziæ stan wyj¹tkowy i w zasadzie przej¹æ w³adzê w Chester's Mill.... Brendo. .. wybuchnê³a miechem.Jakie? Przez chwilê s¹dzi³. ale muszê im powiedzieæ o tym. ma³o kto o tym wie.Czy to m¹dre posuniêcie? Czy oni tam maj¹ racjê? . Jimowi Renniemu siê taki pomys³ spodoba? Zaskoczy³a go. ¿e jutro spadni e na nich cruise. to nie koniec k³opotów. Tak¹ podjêli decyzjê.. Rozkazem prezydenckim.Zdaje siê. .. Nie wiem. ma k³op oty.Skoro masz przej¹æ w³adzê. ..Wiem. Niestety.Na pewno bêd¹ w pobli¿u. Je li ja tego nie rozpowiem. . Potem razem porozmawiamy z Renniem i Andym Sandersem. Czy mo¿e mia³a. bo. proszê pa.. S³oñce czerwienia³o.Gratulujê.Jest radn¹. a tego chce twój zwierzchnik. ¿e tê wiadomo æ równie¿ Brenda zachowa dla siebie.. . Przy tym Andrea. zrobi to Julia Shumway. bo mia³ siê z ni¹ razem.Widz¹c wyraz jej twarzy.. ¿e sobie po¿yczam z ratusza stary licznik Geigera.zauwa¿y³ Barbie.Nic a nic.Z siostr¹ Rose? Dlaczego? . .Trzeba bêdzie ewakuowaæ ca³¹ okolicê. . jakie mam problemy? Mieszkañcy miasta nie musz¹ wiedzieæ. . .No tak.. jednak postanowi³a j¹ ujawniæ. A je li chodzi o szkody.Do niej z tym pójdziemy.. chocia¿ Andrea ju¿ od kilku lat sprawuje tê funkcjê. .Brenda westchnê³a ciê¿ko.Trudne pytanie. Zosta³em awansowany na pu³kownika. Przynajmniej bêdzie nas wiêcej. bo przecie¿ Andy Sanders przyklaskuje bezkrytycznie swojemu zastêpcy. nie dla miasta.Dla mnie.Skrzywi³ siê lekko.Andrea Grinnell. doda³ szybko: .. .

To siê musi skoñczyæ . Odwróci³ siê i sam umilk³ oszo³omiony. jaki maj¹.. I podejrzewa³. pomy la³. Oczami wyobra ni zobaczy³ rzêdy ochotników z wiadrami i szmatami w rêkach. Urwa³a. Jim Rennie mo¿e przez zwyk³¹ logikê zostaæ zmuszony do zaakceptowania twojej roli. tak w³a nie by³o.Bo¿e jedyny. Zaczê³a siê pokrywaæ kurzem i innymi zanieczyszczeniami.Tak. Jak maj¹ umyæ klosz na wysoko ci dziesiêciu metrów? Albo stu? Lub tysi¹ca? . ¿e przez dziurkê od klucza zagl¹da do piek³a . Barbie milcza³. ¿eby szykowali najwiêkszy pocisk. Rzeczywi cie. mimo wszystko. Przynajmniej na jaki czas. Zachodni widnokr¹g by³ poci¹gniêty cienk¹ krwist¹ warstw¹.. postanowi³ Barbie automatycznie. Bo to siê musi skoñczyæ. .Och. a oczy mia³a coraz wiêksze. piêknym dniu niesplamionym pó nym deszczem. S³oñce nad horyzontem nie by³o kul¹. Trzeba j¹ umyæ.Pokrêci³a g³ow Podetrze sobie ty³ek dowoln¹ form¹ deklaracji stanu wyj¹tkowego. Mia³ wra¿enie... ja niej¹c¹ wy¿ej do pomarañczu.. pal diabli konsekwencje. Tyle ¿e kopu³a to nie przednia szyba. Absurd. . nawet podpisan¹ przez prezydenta. nawet gdyby mia³ co do powiedzenia. Ale ¿eby mia³ rz¹dziæ w mie cie? .szepnê³a. Ta p³on¹ca ³una.wyszepta³a Brenda.I pewnie realizuje recepty w aptece Sandersa? . Tak¿e substancjami powoduj¹cymi ska¿enie.Proszê pani? Brendo. . Chocia¿ nie. jak to siê zwykle zdarza³o po ciep³ym. I z pewno ci¹ bêdzie gorzej. . Nie by³ pewien.. Zachodz¹ce s³oñce by³o czerwone. Bo to co zupe³nie nowego..Jezu Chryste! Zupe³nie jakbym mia³a bardzo brudn¹ przedni¹ szybê.. ¿e co podobnego mogli ogl¹daæ jedynie ludzie znajduj¹cy siê w pobli¿u wulkanu w nied³ugi czas po wybuchu... Co siê sta³o? . Widzisz. Patrzy³a na co za jego plecami. Oni te¿ nie. . Natomiast takiego zachodu s³oñca Barbie nie widzia³ dot¹d nigdy. Mój plan nie jest doskona³y i bêdziesz musia³ zachowaæ wyj¹tkow¹ ostro¿no æ. Zmieni³o siê w wielk¹ czerwon¹ kokardê z p³on¹cym rodkiem..Zadzwoñ do nich i powiedz. czy zdo³a³by siê odezwaæ.

oczywi cie.KWIK. oraz wspieranie Towarzystwa Misjonarskiego Chrystusa Pana.Andy wydawa³ siê zak³opotany. u wiadomi³ sobie. wiêc gdyby nast¹pi³ koniec wiata. KWIK 1 Jim Rennie i Andy Sanders obserwowali dziwaczny zachód s³oñca ze stopni domu pogrzebowego.Widzê ciê.Nie .powiedzia³ Andy cicho.Ca³kiem jak koniec wiata .stwierdzi³ Du¿y Jim. ¿e sytuacja mo¿e im siê wymkn¹æ spod kontroli. ¿e przed chwil¹ rozmawiali ze Stewartem Bowiem na temat zakoñczenia przedsiêwziêcia. . KWIK. Natychmiast.Chyba tak .oznajmi³ Du¿y Jim. os³aniaj¹c oczy d³oñmi.nowy dom modlitwy Ko cio³a Chrystusa Odkupiciela w miejsce starego. z a spraw¹ . rozmazan¹ mierci¹.ci¹gn¹³ Du¿y Jim. wyra nie przestraszony. Gdyby zostali wyzwoleni od grzechu.Tak. jak najbardziej. nawet sam to s³ysza³. przystaj¹ grupkami na Main Street i w milczeniu obserwuj¹ gro ny zachód s³oñca. nie by³oby mnie tut aj.przyzna³ Andy. . odk¹d zaistnia³a kopu³a. . zdecydowanie odtr¹ci³ tê mo¿liwo æ.zgodzi³ siê Andy bez wielkiego przekonania. gdyby zada³ te pytania Du¿emu Jimowi. Jemu mo¿e siê wymkn¹æ spod kontroli.Odda³em serce Chrystusowi przed wielu laty. przewidziane na siódm¹.A widzisz mnie? . czyli nieco wiêkszej szopy z drewnianym krzy¿em na dachu. Widzia³ natomiast. Poniewa¿ po raz pierwszy. jak¹ by dosta³ odpowied . prawda? . jak dzieñ umiera dziwn¹. . . ¿e nie poszed³em ¿ywcem do nieba . Niekiedy cel u wiêca rodki . Ani ciebie. których zna³ ca³e ¿ycie. jak mieszkañcy miasta. Bo i jemu przemknê³a przez g³owê podobna my l. . . to jak wyt³umaczyæ.Co oznacza. Cel rzeczywi cie wydawa³ siê wart zachodu . Ale g³os mia³ schrypniêty. obmyci w krwi Baranka.Czy widzisz Chrystusa Pana zstêpuj¹cego z niebios? . do tego radiostacja. Tymczasem jednak stali w miejscu.Bzdura! . ¿eby siê przygotowaæ. . patrz¹c. . dziêki której uda³o siê ocaliæ Bóg jeden wie jak wiele dusz. które Du¿y Jim nazywa³ wspólnym interesikiem ? A w ogóle jak do tego wszystkiego dosz³o? Co wspólnego z uwolnieniem od grzechu ma wytwórnia nietamfetaminy? Wiedzia³. Wybierali siê do ratusza na kolejne zebranie w celu oceny skali zagr o¿enia. a Du¿y Jim chcia³ byæ wcze niej.

wers dziesi¹ty. który zdecydowa³. . ¿e Du¿y Jim zyskuje trzy razy tyle co on albo bracia Bowie. Andy podniós³ na niego nie mia³e spojrzenie. którym je dzi³a Claudie.dziesiêciu procent lokowanych w udzia³ach banku na Kajmanach.odezwa³ siê Du¿y Jim.przytoczy³ Du¿y Jim górnolotnie. Andy mia³ w³asne konto na Kajmanach. musia³bym siê z tob¹ zgodziæ. co my lisz. krótk¹ i szerok¹. ¿e to wszystko nasza wina. ani . postanowi³ Andy. by miasto skoñczy³o jako dziura zabita dechami. ¿e do przegranej w Wietnamie dosz³o za spraw¹ Boga.Mateusz.zauwa¿y³ Andy nie mia³o. Taka by³a prawda. Pastor Coggins nazywa³ t o pomoc¹ dla ciemnoskórych braci. lecz mi³ym tonem. wskazuj¹c s³oñce. Jak siê to wszystko skoñczy i Dodee wróci do domu. pe³en zrozumienia. Bez wp³ywów za metamfetaminê jego apteka upad³aby sze æ lat temu. które rozlewa³o siê na zachodnim widnokrêgu jak mierdz¹ce jajo. konaj¹ca przy podrzêdnej drodze. Wiele zawdziêcza³ Du¿emu Jimowi. przyjacielu. Andy odpowiedzia³ u miechem. ¿e ludzkie sprawy s¹ ma³e i niewa¿ne. . Tyle ¿e teraz sprawy takie jak apteka czy bmw.mi³y. patrz¹c na rozmazany zachód s³oñca.Wydaje ci siê. Zapomnia³ jedynie o poprzednim wersie: Nie zdobywajcie z³ota ani srebra. ¿e jedenasty wrze nia by³ odpowiedzi¹ Najwy¿szego na wyrok s¹du. Albo nawet cztery. Du¿y Jim uniós³ d³oñ. wydawa³y siê ma³o istotne.Wart jest bowiem robotnik swojej strawy .Wiem. Je liby stwierdzi³. . To samo z domem pogrzebowym. by³ kompletnie zbêdny martwej ¿onie.Trochê grosza wpad³o i do naszych kieszeni . a w ka¿dym razie spróbowa³. Ale Bóg karz¹cy Chester's Mill za to. Du¿y Jim siê u miecha³. Teraz. i¿ wszystkie powy¿sze przyczyny by³y tylko pretekstem i marnym usprawiedliwieniem. choæ tego w³a ciciel nigdy by g³o no nie przyzna³. rozdzia³ dziesi¹ty. ¿e nie chcemy. dam jej beemkê.Nie. Gdyby powiedzia³. nawet z czujnikiem parkowania oraz systemem audio aktywowanym g³osem. Najwspanialszy wóz. ‾e Bóg karze nas za wspieranie miasta w trudnych czasach. I pewnie tak¿e z komisem Jima Renniego. . ¿e by³a boskim ostrze¿eniem. I g³owê by da³. . ¿e Ameryka zapomina o drodze duchowej. Nie ma w tym palca bo¿ego. Claudie by tego chcia³a. Andy musia³ przyznaæ. który zdawa³ siê mówiæ. wrêcz przeciwnie . Z pewno ci¹ nie. . przyjacielu . A to nieprawda. tak¿e bym ci przyklasn¹³. podobnie jak Jay albo Millin ocket? Pokrêci³ g³ow¹. ale nie by³ to u miech zawziêty. Nie tylko wsparli w³asne biznesy oraz wyci¹gnêli pomocn¹ d³oñ do ciemnoskórych braci. ¿e dzieciaczki nie mog¹ rozpoczynaæ dnia od modlitwy do Pana. mój drogi.

a wtedy on. .Nie przejmuj siê tak bardzo . . Stewart Bowie i jego brat Fernald równie¿ zachowaj¹ siê j ak chor¹giewki na wietrze. . us³yszane dawno temu: Zanim odkry³am. wolne od podatku. ¿e siedzieli w tym ju¿ zbyt g³êboko. Czê ciowo dlatego. Ruszy³. Wszystko zamkniête. przyjacielu. Raptem Du¿y Jim siê zatrzyma³.. Nie podoba³a mu siê my l.Mo¿emy te¿ wykorzystaæ karawan Stewiego. niezale¿nie od tego. . tak¿e.Dobrze by by³o .Zamknêli my interesik i nie otworzymy. ¿e powinni my zwin¹æ interes na dobre. . ¿e kupowanie propanu w ilo ciach hurtowych mog³oby sprowokowaæ niepotrzebne pytania. ¿e nie lubiê graæ. Andy. . Powiedzia³ to te¿ samemu Kucharzowi. Ale mia³ niemi³¹ pewno æ. . Du¿y Jim podkre la³. jemu. ale te¿ by³a to rzeczywi cie najbezpieczniejsza metoda. ¿e by³y z tego niewyobra¿al pieni¹dze.uzna³ Andy. s³ysza³e Stewarta.jak to okre la³ Du¿y Jim . Produkcja sz³a na du¿¹ skalê. by³am ju¿ stanowczo zbyt bogata.Ach. . Pamiêta³ s³owa jakiej gwiazdy filmowej. ¿eby to rzuciæ . Spojrza³ na zegarek.Du¿y Jim zachichota³. Znak od opatrzno ci. czas siê zbieraæ.powiedzia³ Du¿y Jim. Prowadzenie apteki pomaga³o nieco w rozwi¹zaniu tego problemu. choæ wielko æ . póki nie minie kryzys. które przywodzi³o mu na my l gnij¹ce cia³o. Bêdziemy podejmowaæ wa¿kie decyzje. Andy za nim. Podobnie jak bezpo rednie kupowanie du¿ych ilo ci ró¿nych leków mog³o zostaæ zauwa¿one i spowodowaæ k³opoty.. Jak to siê mówi. Mo¿e to znak. czy siê ta ca³a awantura z kopu³¹ skoñczy. . czy nie.wycedzi³ Andy przez zêby. a tak¿e spor¹ emisjê gazów.A przy okazji.przyzna³ Andy ponuro. Du¿y Jim zmieni zdanie.Za dwa tygodnie zaczniemy transportowaæ propan z powrotem do miasta. . nie odrywaj¹c oczu od s³oñca. Przewieziemy miejskimi wywrotkami.A skoro ju¿ mowa o pracy.Ach! . . . Gorliwe chor¹giewki. a czê ciowo dlatego. ¿e w momencie gdy klosz zniknie. ¿e przyznali sobie . co oznacza³o zapotrzebowanie na ogromn¹ ilo æ energii. zamiecione do czysta.miedzi do swych trzosów .Nie martw siê o Phila. Mo¿esz prowadziæ pojazdy o standardowej wadze? .Tak . W ten sposób niektóre pojemniki mo¿na by przewie æ nawet wcze niej! Andy milcza³.Du¿y Jim siê rozpromieni³.tak ogromne ilo ci propanu z ró¿nych róde³ miejskich.

Nie! Raczej przera¿aj¹ce.Oczywi cie.Przecie¿ ju¿ wcze niej. a co powiemy ludziom.zamówieñ powi¹zanych z produkcj¹.Poprosi³em Randolpha. . Rzeczywi cie. Ani teraz. . A¿ do dzi wcale nie my la³ o ogromnych zapasach propanu na ty³ach studia WCIK. Andy mia³ ochotê podkre liæ. ¿e pojawi³a siê gazowa wró¿ka.uspokoi³ go Rennie.podj¹³ Du¿y Jim . ¿e ju¿ zu¿yli spor¹ czê æ miejskich zapasów . . ale to tak jak w bajce o mrówce i pasikoniku .Jim. kiedy przyjd¹ ch³ody! . Lepiej na zimne dmuchaæ. .. Bo i kto przy zdrowych zmys³ach spodziewa³by siê nag³ego odciêcia .Wiem. ¿e przyszykowa³ mi³¹ niespodziankê.stwierdzi³ Du¿y Jim. co jednak nie oznacza. w razie gdyby zabrak³o pr¹du. ¿eby wys³a³ mojego ch³opaka i jego przyjaciela Frankiego po butlê do szpitala.Z jego miny wynika³o.I ca³a akcja bezpieczniejsza. tobie siê to wydaje mieszne? . . je¿eli dojdziemy. Peter Randolph jest swój cz³owiek.Naprawdê s¹dzisz.. a potem bêd¹ prosiæ nas o opiekê. . jak to jest. to w³a nie z tego powodu.A przy okazji . jak go wykorzystaæ. przyprawia³a Andy'ego o zawa³. Co upewni³o Andy'ego. .. tylko sam wiesz. lecz wiedzia³. . Tyle tam tego. ¿e ta sytuacja mo¿e potrwaæ miesi¹c? .Przyjacielu. . ¿e zorganizowali my miejski magazyn paliwa i bêdziemy racjonowaæ propan w miarê potrzeb. ani kiedykolwiek pó niej. A tak¿e olej opa³owy. maj¹ do æ paliwa na bie¿¹ce potrzeby. co by us³ysza³ w odpowiedzi: Nie mogli my tego przewidzieæ . ¿e je li im siê noga powinie. Bardzo mi siê nie podoba my l o racjonowaniu czegokolwiek.Mam plan. . Podejrzewa³. Andy by³ wyra nie zaniepokojony. .Szpital by³ bli¿ej . które w miesi¹c zu¿yj¹ wszystko. ni¿ siê gor¹cym sparzyæ. ¿e Rennie w rzeczywisto ci wcale nie ma zamiaru zaniechaæ produkcji. ¿e chcia³bym go wtajemniczaæ w nasze interesiki. Og³osimy.Mog³e wzi¹æ butlê ze stacji radiowej. S¹ w tym mie cie ³achadojdy.. a potem zmieni³a zdanie i je odda³a? Rennie ci¹gn¹³ brwi.dzi w ratuszu z pewno ci¹ nam elektryczno ci nie zabraknie. . na przyk³ad robitussinu i sudafedu. mój drogi. to takie nieamerykañskie. Nie martw siê.na produkcjê kryszta³ów metamfetaminy. kiedy bêdziemy oddawaæ gaz? Wyja nimy. pamiêtam .Ale¿ nie. która najpierw zabra³a butle z gazem.

Mo¿e nam siê to nie podobaæ. Narkomani! Z³odzieje samochodów! Degeneraci! Nie zwracaj¹ po¿yczek. Wszyscy op³akujemy mieræ Howiego Perkinsa. rozumiem. ¿e czasem potrzebna jest marchew. mój drogi? Pog³askania po g³ówce? Przecie¿ tam o ma³o nie dosz³o do zamieszek.dostêpu do wszelkich róde³ energii? Ludzie zwykle robili zapasy z górk¹. a w zasadzie po prostu ludzie. W³a nie takich musimy siê strzec. Poniewa¿ s³ucha. Nie wolno mieæ dla nich lito ci. zw³aszcza teraz. .A czego siê spodziewa³e . Powiedzia³a. Ale Du¿y Jim siê rozpêdzi³. .Nie.W³a nie.Wycelowa³ w Andy'ego palcem. szkodnik rodem z Biblii. Jak czêsto to powtarzam? . . To oni doprowadz¹ do k³opotów w mie cie. .W ka¿dym mie cie mieszkaj¹ mrówki. oraz pasikoniki. .Bardzo czêsto . je li tylko damy im szansê. jedn¹ z przyjació³ek Dodee.Oczywi cie.Znam tê Bushey. . Jak to w Ameryce. musz¹ najpierw zje æ warzywa. Nie zaledwie dostateczne.Nie bêdziesz jedynym krytycznie nastawionym do pomys³u racjonowania paliwa zauwa¿y³ Andy.Przypomnia³o mi siê co jeszcze . Mo¿e przyda³oby siê porozmawiaæ o tym z komendantem Randolphem. . Niewiele brakowa³o. ale wolno ci osobiste musz¹ zostaæ . masz racjê. Który w obecnej sytuacji je st w³a ciwszym cz³owiekiem na tym stanowisku. zanim to okre lenie sta³o siê politycznie niepoprawne.. bo to by ur¹ga³o amerykañskiej duszy.Ludzie w mie cie takim jak to.. lecz on teraz ju¿ jest z Jezusem. Znam ca³¹ jej rodzinê. W³a nie takich ludzi nazywali my bia³ymi mieciami.A co siê robi z dzieæmi? . we w³asnym dobrze pojêtym interesie. Tego chcesz? . nawet je li w zwi¹zku z tym trzeba je od czasu do czasu trochê przycisn¹æ.. a czasem kij.. ale. co nale¿y.Na ³¹ce u Dinsmore'a zamieni³em kilka s³ów z Sammy Bushey..westchn¹³ Andy. a my mamy Pete'a Randolpha.. by robi³y to.stwierdzi³ Andy. Jim zmarszczy³ czo³o. . I tak¹ szarañcz¹ s¹ Busheyowie.Trzeba ich pilnowaæ. Co oznacza. nie tak pracowite jak mrówki. nie p³ac¹ podatków. s¹ jak d zieci. ¿e policja traktowa³a ³udzi zbyt brutalnie. Je li chc¹ deser. . Stanowczo zbyt brutalnie. ..I na tak¹ okazjê mamy policjê. Mimo wszystko da siê z nimi ¿yæ. . a mieliby my takie siakie owakie zamieszk i w Chester's Mill! . W ka¿dym mie cie jest tak¿e szarañcza. stworzenia dobre i pracowite.. poniewa¿ je rozumiemy i potrafimy przekonaæ.

Pragn¹³ tylko jednego: wróciæ do swojego pustego domu. wiêc poprzesta³ na krótkim tak . podbieg³ do niego jaki dzieciak. w ka¿dym razie nie teraz. My jeste my mrówkami. ‾adne z dzieci nie grzeszy³o szczególn¹ bystro ci¹.ograniczone. Andy nie chcia³ ju¿ wspominaæ.. Urwa³ w pó³ zdania.. Ten ma³y mia³ na imiê Ronnie. Jeden z ch³opaków Killiana. mówi³ tonem praktycznego urzêdnika. . 2 Ruszy³ energicznie do przodu. Co oznacza. by pozwoliæ Food City dzia³aæ na normalnych zasadach. Nie mia³ ochoty dalej dyskutowaæ na podobne tematy. Gdy znów siê odezwa³.ci¹gn¹³ Du¿y Jim . Dale Barbara. Miêdzy nimi siedzia³a i z o¿ywieniem rozmawia³a z wdow¹ po komendancie Perkinsie Andrea Grinnell. wlaæ w siebie jaki solidny.. radna. I potrzebny jest nadzór. Z niedowierzaniem patrzy³ na schody ratusza. z czyich pod³ych lêd wi sp³odzone zosta³o to potomstwo. Innymi s³owy. je li siê wiedzia³o. obmyci z grzechu.Przemy la³em ponownie nasz¹ decyzjê. Brenda Perkins i ten z³y duch. bo nie jeste my pasikonikami. My tak¿e ponosimy pewne konsekwencje. ¿e zamkniemy sklep. Ale nie sami. Du¿y Jim umilk³. ale bêdziemy musieli przez najbli¿sze dni uwa¿nie mu siê przygl¹daæ. obawia³ siê spotkania w ratuszu. Przecie¿ musieli my zamkn¹æ interes. lecz wszyscy byli wiernymi cz³onkami Ko cio³a. Mrówczymi ¿o³nierzami. c wcale nie dziwi³o. zdecydowany po³o¿yæ kres tej konwersacji. ¿e w zasadzie i tak nie mieli wyboru. A jednak. Sokolim wzrokiem. Wszyscy mieli takie same okr¹g³e g³owy. chocia¿ trudno by³o mieæ pewno æ. Zanim jednak zrobi³ dziesiêæ kroków. niezale¿nie od jej tematu. a¿ za nie.to ogarn¹æ sytuacjê. Jaki tuzin Killianów mieszka³ na zapuszczonej kurzej farmie przy drodze prowadz¹cej do Tarker's Mills. mocny drink. które mog³o siê przeci¹gn¹æ nawet do pó³nocy. Nasz nadzór.. . A na dodatek podawali sobie z rêki do rêki jakie pa piery. po³o¿yæ siê. To samo z Gas & Grocery. przeznaczyæ j¹ do osobistego.Teraz najwa¿niejsze . I mo¿e powinni my tak¿e zaj¹æ siê ¿ywno ci¹ najbardziej nara¿on¹ na zepsucie. Nie mówiê. ¿e musz¹ panowaæ prawo i porz¹dek. Du¿emu Jimowi siê to nie podoba³o. nie sami. skoro nie by³o sposobu na wywiezienie towaru z miasta. w ka¿dym razie Renniemu tak siê wydawa³o. os³oni³ oczy przed s³oñcem. póki siê to wszystko nie skoñczy. my leæ o Claudie i p³akaæ. Podniós³ rêkê. Wcale. pogr¹¿y³ siê w zamy leniu. wypuk³e czo³a i .

nawet nie Lester. Wielebny Lester Coggins.krzykn¹³. Ronnie . Stanowczo niedobrze.Zanie mu. Z³o¿y³ kartkê. znalaz³em pana! .Lepiej przeczytaj.oznajmi³ Rennie i ruszy³ rozwi¹zaæ nastêpny problem. Przemówi³ do mnie Bóg. by³o le.orle nosy. podbieg³ natychmiast. bardziej ci¹gniêt¹ i mocniej naznaczon¹ smutkiem ni¿ zwykle. Niedobrze. . Troje b³aznów.O. . .. Ch³opak ubrany by³ w podart¹ koszulkê WCIK i trzyma³ w rêku jak¹ kartkê. Oczywi cie. Musimy siê zobaczyæ dzisiaj.Obawiam siê.O co mu chodzi? .Mowy nie ma.Richie. .Jejku. W podartej koszulce i workowatych. Andy wzi¹³ od ch³opca kartkê i z³apa³ Renniego za ramiê. to siê wali. A teraz wybacz. Odprowadzi³ biegn¹cego ch³opca wzrokiem. Innymi s³owy.Ciebie tak¿e. Wielebny Lester Coggins Nie Les.spyta³ Andy. Dopiero potem wzi¹³ kartkê. Wiceprzewodnicz¹cy Rady Miejskiej wyj¹³ z kieszeni d³ugopis (ze z³otym napisem wzd³u¿ korpusu TEN SIÊ RADUJE. Jamesie. proszê pana. Gdy Du¿y Jim na niego skin¹³. Nie. proszê pana! Niech pana Bóg b³ogos³awi. .Zamknij siê. synu. Ch³opak sta³ przed ksiêgarni¹.Ruszy³ stanowczym krokiem. tak. ¿e teraz nie mam czasu na rozmowy. Ca³y czas obserwowa³ ludzi siedz¹cych na schodach ratusza. . KTO U DU‾EGO JIMA KUPUJE) i skre li³ krótk¹ odpowied : O pó³nocy. zanim przemówiê do miasta. poda³ ch³opakowi.O wytwórniê? O narko. U mnie . .. I nie czytaj! . Proszê. . Du¿y Jim najpierw spojrza³ Andy'emu w twarz.powiedzia³ Du¿y Jim. . szuka³em pana po ca³ym mie cie! . Andy a¿ pomyli³ krok. Richie Killian przyniesie mi Twoj¹ odpowied . Jak siê wali.Mo¿e jutro. Ronnie to mój brat. . .. odpisz. . Du¿y Jim nigdy dot¹d nie kaza³ mu siê zamkn¹æ. . za du¿ych d¿insach wygl¹da³ jak sierota.Nie wszystko naraz . Teraz muszê porozmawiaæ z Tob¹.Ja jestem Richie. ..

jak i Andy Sanders robi¹ wra¿enie wystraszonych na mieræ. ¿e nie daj¹ ci spokoju. którzy jeszcze przed chwil¹ obserwowali zachód s³oñca. Z fa³szywym u miechem wspó³czucia uj¹³ obie d³onie Brendy i lekko je u cisn¹³.Niestety.. by z³o¿yæ ci najszczersze wyrazy wspó³czucia. op³akuj¹c mê¿a.odezwa³a siê Brenda mi³o . I nie chodzi³o o klosz. .Tak nam brakuje Duke'a. Mo¿e Barbara zyskiwa³ w ich oczach na znaczeniu jedynie z tego powodu. choæ dobiega³a piêædziesi¹tki. . ¿eby z tego robiæ . Na pogrzebie oczywi cie siê zjawiê.odezwa³ siê radny. Rozumiesz przecie¿. Kto wpad³ na pomys³.. ale ¿e Brenda mocno chwyci³a j¹ za rêkê. w ka¿dym razie nie w tym momencie.Wszyscy odczuwamy jego brak.Przyjmij moje kondolencje .Rennie . . Wdowa pozwoli³a na tê scenê ze spokojem i wdziêkiem.popar³ Renniego Andy.. By³em zajêty. ¿e siedzia³ miêdzy rad n¹ miejsk¹ a wdow¹ po komendancie policji? We troje przekazywali sobie z r¹k do r¹k kartki..Bardzo wam obu dziêkujê. . ..Ogromnie chcia³bym zostaæ z tob¹ i porozmawiaæ o twoich zmartwieniach.. Du¿emu Jimowi zabrak³o s³ów.3 Patrz¹c na zbli¿aj¹cego siê Renniego. . . usiad³a z powrotem. Przechodnie. bardzo wa¿na. Andrea. Poza tym wiceprzewodnicz¹cy Rady Miejskiej szed³ jak cz³owiek.. Najgorsze jeszcze przed nami. Holownik wspomagaj¹cy liniowiec oceaniczny.. .. mamy bardzo wa¿ne spotkanie. Bali siê Renniego.Przyszed³bym wcze niej. Jak wszyscy.powiniene znale æ dla nas chwilê. Zaczê³a wstawaæ. a o tym nie wiedzia³ . Jak nigdy. ¿e zarówno Andrea Grinnell. czy by³aby tak uprzejma i pobieg³a roz³o¿yæ teczki? Andrea.Bardzo nam go brakuje . Znów pojawi³a siê znajoma my l. Barbie w pierwszej chwili pomy la³: Ten cz³owiek idzie. który przywyk³ do kopania cudzych ty³ków. siedzia³abym teraz w domu.U miech Du¿ego Jima ods³oni³ ju¿ wszystkie zêby. jakby by³ chory. wygl¹da³a w tej chwili jak dziecko przy³apane na podkradaniu gor¹cych ciasteczek stygn¹cych na parapecie.. Barbie u wiadomi³ sobie.. . Widzê wyra nie. ... krzywi¹c siê z bólu. teraz przygl¹dali siê temu zaimprowizowanemu spotkaniu.Oczywi cie. . ¿e gdyby sprawa nie by³a wa¿na. jakby to by³ list od samego papie¿a z Rzymu. ale nadal nie zbli¿y³ siê do oczu..

¿e Bóg ka¿e mu przemawiaæ do miasta.Chyba znajdziemy kilka minut. A jednocze nie dosta³em awans. ty pó³g³ówku. Wygl¹da na to. Korespondencja nosi³a bie¿¹c¹ datê. a zosta³a wdow¹ po cz³owieku. ¿e przed³u¿ono mi okres s³u¿by. Rennie wzi¹³ kartki za sam ro¿ek. i w³a nie nabra³ przekonania. Brenda Perkins nigdy go nie lubi³a. Je¿eli Du¿y Jim s³usznie podejrzewa³. W nag³ówku napisano po prostu BIA£Y DOM. . Wobec czego trzeba po pierwsze. który by³ teraz w mie cie postrzegany . ¿e dokument zosta³ przed godzin¹ dostarczony przez Zastêp Elfów FedEx? Który liliput teleportowa³ siê przez kopu³ê i ju¿? Bez problemu? . . ¿e nie mo¿e sobie pozwoliæ na takie gwa³towne emocje. Naprawdê mi przykro z powodu Duke'a.zgodzi³ siê Andy.powiedzia³a Brenda ze smutkiem.jako bohat er.Wejd my do rodka .kompletnie bez przyczyny . jakby go parzy³y. S¹dzi³e .By³em w armii. Andy? . ¿e to panu pomo¿e zrozumieæ . wiêc Du¿y Jim mia³ ochotê rwaæ w³osy z g³owy.zarz¹dzi³. Czasem jednak by³o trudno. By³ to moment prawdziwego szczerego wspó³czucia.Rzeczywi cie. który wiedzia³ o wiele za du¿o. I nie mia³a odwagi mu siê stawiaæ.powiedzia³ Barbie. podaj¹c mu kartki. .Oczywi cie .To nie jest papeteria z Bia³ego Domu. Chocia¿. Wiedzia³. Spojrzeli sobie w oczy.Przypuszczam. Przeskoczy³ wzrokiem na Barbiego. . . List by³ zdecydowanie bardziej elegancki ni¿ notka.publiczne przedstawienie? Brenda Perkins. a tak¿e od znacznie szerzej znanego nadawcy. W randze kapitana. . . Zw³aszcza kiedy cz³owiek dosta³ wiadomo æ od znajomego. ale niewiele brakowa³o. Rennie pomaca³ papier. któr¹ przyniós³ mu Richie Killian. co siê k³u³o w g³owie Cogginsa.Pan tak¿e odgrywa tutaj jak¹ rolê. ¿e nie. Oczywi cie. panie Barbara? Nie bardzo rozumiem.. . Przyszed³ drog¹ elektroniczn¹ jako plik PDF. nie. a co mu szkodzi³o na ci nienie. G³êboka pionowa zmarszczka przeciê³a mu czo³o miêdzy krzaczastymi brwiami.. to aktualne k³opoty by³y piku w porównaniu z tym.Porozmawiamy w sali konferencyjnej. poniewa¿ szkodzi³y mu na ci nienie. . Barbie nie powiedzia³ tego na g³os.Barbie stara³ siê odpowiedzieæ sympatycznym tonem.Dla pani zawsze znajdziemy chwilê. które ogl¹dali przed chwil¹. Andrea by³a na to za ma³o sprytn a. co pana tu sprowadza. to mu szkodzi³o tak¿e na serce. . jak s¹dzisz. . móg³ siê myliæ. Pani Shumway go wydrukowa³a.A mnie z powodu pañskiej ¿ony . zw³aszcza publicznie... oczywi cie.

.odezwa³a siê Norrie.Pozwolili. 4 Benny Drake.zapewni³a j¹ Norrie. wiêc Joe przepchn¹³ siê obok niego i przekrêci³ ga³kê. gdzie kilka osób.No.Ciekawa jestem. Benny i Joe w rêkach. Jamesie . Pete Freeman i Tony Guay na zmianê zabierali je i uk³adali w stosy.oceni³ Benny z pe³nym wy¿szo ci brakiem zainteresowania. jak zrobiæ manuala na nosie deski na porêczy. A ona jemu w zamian pokaza³a. Nikt nie odpowiada³.Je li potrafisz lepiej ni¿ ja.Rodzice pozwolili? . tym troje radnych miejskich oraz kucharz ze Sweetbriar Rose. proszê pani . Norrie widzia³a to wyra nie.zaproponowa³a. Patrzyli w stronê ratusza. bo sama zna³a piêæ ró¿nych wêz³ów. .Jest wa¿ny. . Prawie skoñczyli my. . Ka¿de z nich mia³o latarkê. Kiedy po pierwszej próbie wyl¹dowa³ na tylnej czê ci cia³a.Pete odsun¹³ siê na bok. bierz siê do roboty. jeste cie . . . ¿e nie przyjdziecie. który robi³ zdjêcia na ³¹kach.Doros³e pierdo³y .Tak. po czym zapuka³ do drzwi. Drzwi ust¹pi³y. Du¿y Jim przeczyta³. . Ojciec j¹ nauczy³. . . Nastêpna intrygantka. . Freeman zwi¹zywa³ ryzê papieru szpagatem. a redaktorka rozmawia³a g³o no z dziennikarzem sportowym i z facetem. dlaczego pani Shumway ich nie s³ysza³a . Potrafi³a te¿ przywi¹zywaæ woblery do ¿y³ki. Benny i Norrie przyjêli soczyste wyra¿enie z milcz¹c¹ aprobat¹. o co chodzi . Pojedyncze kartki wystrzeliwa³y z kopiarki na tackê. Norrie Calvert i Joe McClatchey Chudzielec stali przed redakcj¹ Democrata w Chester's Mill. Joe. ka¿de z nich postanowi³o sobie w duchu wykorzystaæ je przy pierwszej okazji.spyta³a Julia.Nie chcê mieæ na karku! stada rozw cieczonych opiekunów.odezwa³a siê Julia. najwyra niej bra³o udzi a³ w jakiej konferencji.odezwa³a siê Brenda cicho. gestem zaprosi³a je do rodka. Zobaczy³a dzieciaki. Sz³o mu jak po grudzie. . . Natychmiast zrozumieli. Norrie uwa¿a³a. a¿ siê pop³aka³ ze miechu. O ile ta cholerna kopiarka siê nie zesra.Przeczytaj ten list. ¿e ma najwspanialszego ojca pod s³oñcem.kopiarka pracowa³a pe³n¹ par¹. .Ju¿ siê ba³am.Julia Shumway. . Norrie wetknê³a swoj¹ do g³êbokiej kieszeni kangurki.Mo¿e ja to zrobiê? .

jak dziewczyna szybko i sprawnie wi¹¿e wêz³y.Ja mu przymocujê ³adunek . ¿eby wiêtowanie powrotu tej praktyki zepsu³ jaki wypadek na przyk³ad na którym rogu Main albo Prestile.zgodzi³ siê Joe. . . .U mnie nie ma koszyka. . ale s³ów cofn¹æ ju¿ nie mog³a. Benny znów przebieg³ wzrokiem nag³ówek.O cholera! Przycisnê³a d³onie do ust. Joe i Benny tu¿ za jej plecami. . ale o dziewi¹tej wracajcie do domu.spyta³a Julia.Podesz³a do sterty kopii. . przygl¹daj¹c siê mapie umieszczonej w dolnej czê ci kartki.stwierdzi³ Joe ponuro. Zróbcie.Potoczy³a wzrokiem po ca³ej trójce. Je li co zostanie. UWAGA MIESZKAÑCY CHESTER'S MILL! BARIERA ZOSTANIE ZBOMBARDOWANA POCISKIEM CRUISE ZALECANA EWAKUACJA ZACHODNIEJ CZÊ CI MIASTA . .Rozumiem. . .Latarki macie? .Fakt . Nie chcia³abym. Julia tylko pokiwa³a g³ow¹. Zosta³ opatrzon y . co trochê przypomina³o trzepotanie skrzyde³ motyla.uzna³.Za³o¿ê siê.To by by³o dno . Potem dalej. Pete Freeman z podziwem obserwowa³.odpowiedzieli wszyscy troje. Przyci nijcie kamieniem. po³ó¿cie na rogach ulic. co siê da. ¿e wszyscy macie rowery i koszyki.Masz racjê.Mamy .Nie le ci idzie . Democrat nie zatrudnia³ gazeciarzy od trzydziestu lat. dziecko. wyra nie rysowanej odrêcznie. .stwierdzi³a Norrie. Nie mo¿ecie rozwoziæ tego na deskach. W miejscu gdzie Little Bitch Road przecina³a granicê miasta.Tak pani powiedzia³a i tak jest .zameldowa³ Joe. tak? Nastêpnie na Morin i St Anne Avenue. . ¿e to nic nie da . znajdowa³ siê czarny X. .Zostawiacie jedn¹ kartkê przy ka¿dym domu i sklepie na tych dwóch ulicach. ale jes t baga¿nik.stwierdzi³a Norrie bez fa³szywej skromno ci. krêc¹ g³ow¹.Doskonale. . Nagle zobaczy³a du¿y nag³ówek wydrukowany czarnymi literami i a¿ stanê³a w pó³ kroku. Granicê miêdzy Chester's Mill a Tarker's Mills zaznaczono na czerwono. .

id¹c za rad¹ Kolegium Szefów Po³¹czonych Sztabów oraz Sekretarza Obrony i Departamentu Bezpieczeñstwa Wewnêtrznego.westchn¹³ Tony Guay. ¿e jako prawomy lni Amerykanie zapewnicie mu wszelk¹ pomoc. . Pu³kownik Barbara s³u¿y³ w Iraku.ukarani. Pierwotnie zamierza³em. mianuj¹c pu³kownika Barbarê tymczasowym gubernatorem wojskowym. Ostatnio przywrócili my go do s³u¿by i awansowali my. Nenniego Andrei Grinnell Szanowni Pañstwo! Przede wszystkim chcia³bym Pañstwa pozdrowiæ. Musia³em siê zgodziæ z jego ocen¹ choæ jest to kwestia dyskusyjna. by ludzie wszelkich wyznañ mogli siê modliæ za was oraz za tych. ¿e nie bêdzie to konieczne. ¿o³nierza Armii Stanów Zjednoczonych. Wiem. ma³y . Tak jak Wy pomo¿ecie jemu. a tak¿e miejscowej policji. Stwierdzi³. list ten ma s³u¿yæ przedstawieniu pu³kownika Dale'a Barbary.napisem CEL. dopóki mieszkañcy Chester's Mill nie zostan¹ oswobodzeni. i¿ ca³kowicie wystarczaj¹ca bêdzie dla niego pozycja doradcy. wyraziæ ogromn¹ trosk¹ i zapewniæ o najszczerszych intencjach. Jednak pu³kownik Barbara zapewni³ mnie. które zasz³y na granicach Waszego miasta. . Ufa. gdzie zosta³ odznaczony Br¹zow¹ Gwiazd¹ Meritorious Service Medal oraz dwukrotnie Purpurowym Sercem. 5 BIA£Y DOM Do RADNYCH CHESTER'S MILL: Andrew Sandersa Jamesa P. ¿e nie ustaniemy w wysi³kach. Takie przyrzeczenie sk³adam Wam oraz wszystkim mieszkañcom Chester s Mill wsparte powag¹ mojego urzêdu jako Naczelnego Dowódcy Si³ Zbrojnych. Jutrzejszy dzieñ ustanowi³em Narodowym Dniem Modlitwy. by móg³ pe³niæ odpowiedzialn¹ rolê ³¹cznika. tak my Wam. i¿ spodziew siê pe³nej wspó³pracy ze strony radnych miejskich. a winni ich uwiêzienia . którzy pracuj¹ nad zrozumieniem i odwróceniem procesów. Pragnê zapewniæ. wprowadziæ w Chester s Mill stan wyj¹tkowy. Ko cio³y w ca³ej Ameryce bêd¹ otwarte. Po drugie. Sytuacja wkrótce zostanie rozwi¹zana.Nie kracz.

Tymczasem pu³kownik Barbara zdecydowanie obstawa³ przy pozostawieniu mieszkañcom Chester Mill dostêpu do Internetu. Praktycznie rzecz ujmuj¹c. ¿e dziêki w³a ciwym stosunkom z pani¹ Juli¹ Shumway. Pi¹t¹ spraw¹ jest komunikacja internetowa. Mo¿e siê okazaæ. chcia³bym Was zawiadomiæ. Mê¿czyzny. a ja by³em sk³on ny siê z nimi zgodziæ. zak³adamy pe³n¹ wspó³pracê miêdzy nim a w³adzami miasta. ¿e poczta elektroniczna mo¿e byæ legalnie monitorowana przez Agencjê Bezpieczeñstwa Narodowego. I po szóste. Pu³kownik Barbara bêdzie na bie¿¹co informowany o wszelkich ewentualnych zmianach. ¿e w pewnym momencie zarówno dla reprezentantów miasta. nie szczêdz¹c wysi³ku. Jedno i drugie jest równie wa¿ne. niestety utrzymanie blokady telefonicznej jest w tej chwili absolutn¹ konieczno ci¹. by Was uwolniæ. opart¹ na naszych najwspanialszych idea³ach: nie opu cimy nikogo. Poniewa¿ to on jest na miejscu. Mimo wszystko ta decyzja równie¿ pozostaje kwesti¹ dyskusyjn¹ wiêc mog¹ zaj æ pewne zmiany w naszym stosunku do poruszanych spraw. jak i dla pu³kownika Barbary korzystne bêdzie zorganizowanie konferencji pra sowej. Istnieje prawdopodobieñstwo. w³a cicielk¹ lokalnego czasopisma. ¿e istnieje du¿e prawdopodobieñstwo. Zapewn i³ mnie. Wykorzystamy wszystkie mo¿liwo ci. poniewa¿ jedynie w ten sposób mo¿emy obni¿yæ ryzyko przep³ywu informacji zastrze¿onych.mailowej. Mog¹ Pañstwo s¹dziæ. choæ to równie¿ jest kwestia dyskusyjna. ³atwiej j¹ sprawdzaæ ni¿ po³¹czenia przez telefony komórkowe. jednak jeste my przekonani. Rozumiemy ten niepokój. zdo³aj¹ Pañstwo zawiadomiæ mieszkañców. lecz zapewniam. ¿e to nadmierna troska. wiem. ¿e do spotkania z przedstawicielami mediów najsprawniej doprowadzi szybkie zakoñczenie obecnej sytuacji kryzysowej. Kolegium Szefów Po³¹czonych Sztabów zdecydowanie zaleca czasowe uniemo¿liwienie komunikacji e . Wewnêtrzne rozmowy miejskie mo¿na prowadziæ bez przeszkód. . Podkre la³. kobiety ani dziecka. lecz nie najmniej wa¿na. energii. czego powinni siê spodziewaæ. ¿e martwi Pañstwa brak mo¿liwo ci porozumienia siê z przyjació³mi i rodzin¹ spoza granic miasta.Po trzecie. Niniejszym sk³adamy uroczyst¹ przysiêgê. Jeste cie obywatelami Stanów Zjednoczonych Ameryki i nie bêdziecie pozostawieni sami sobie. I rzecz ostatnia. która zostanie przeprowadzona w tym czasie. zgodzi³em siê z jego punktem widzenia. i¿ Wasza niedola skoñczy siê jutro o godzinie trzynastej czasu wschodniego. ¿e kto w Chester Mill ma wiedzê dotycz¹c¹ bariery otaczaj¹cej wasze miasto. czê ciowo ze wzglêdów humanitarnych. Po czwarte. kontynuowana bêdzie blokada kontaktów z mediami. tak nie jest. Pu³kownik Bar bara obja ni szczegó³y operacji wojskowej. pieniêdzy W zamian oczekujemy od Was wiary i wspó³pracy.

Rozumia³ to tak¿e Jim Rennie. tak my Wam. czytaj¹c. z Samem Verdreaux w roli adiutanta. ³¹cznie z drugim imieniem. Barbarê tak¿e. a potem podwa¿yæ mój autorytet. Za to kiedy wspomina³ o wspó³pracy. mo¿e Niechlujowi uda siê opanowaæ delirium na tyle. Decyzja pozostaje kwesti¹ dyskusyjn¹ Oczekujemy wiary i wspó³pracy. jak ju¿ siê przebijemy. kolego. o czym mówi. Najbardziej wymowne by³o ostatnie. A pamiêæ mamy doskona³¹. Wspó³pracuj. Kto wie. Prezydent pisa³ o wspó³czuciu i wsparciu (Grinnell. ¿e ten taki siaki owaki zwolennik aborcji nie mia³ o sprawach wiary ¿adnego pojêcia. Spokojnie. . Najbardziej w wiecie pragn¹³ teraz zagwizdaæ na Pete'a Randolpha i kazaæ mu wsadziæ pu³kownika kuchtê za kratki. bo my sporz¹dzamy listê grzecznych oraz niegrzecznych i nikt n ie bêdzie mia³ ochoty figurowaæ na li cie niegrzecznych. widzia³ prawdê. Dla niego wiara by³a pustym s³owem. jaki sekretarzyna pisa³ ten list. ale jak cz³owiek zebra³ to. Wspó³pracujcie albo stracicie Internet. Na razie mia³ przed oczami kilka ³ajdackich zdañ z listu prezydenta. my la³ Rennie. który w dodatku o mieli³ siê przy³o¿yæ mojemu synowi. co zosta³o przekazane miêdzy wierszami. w którego imieniu to zrobi³. ¿eby przy salutowaniu nie wsadzi³ sobie palca w oko. Du¿y Jim na niego nie g³osowa³. podpisa³ siê pod nim osobi cie. Nigdy nie oddam miasta jakiemu kuchcie. gdyby jakim cudem zosta³ teleportowany i zna laz³ siê z nim twarz¹ w twarz. Zak³adamy pe³n¹ wspó³pracê miêdzy nim a w³adzami miasta. z przyjemno ci¹ udusi³by go go³ymi rêkami. Powiedzieæ intruzowi. Stanowcz¹ i bezdyskusyjn¹. pasuj¹cym do terrorysty. a w tej chwili. ta narkomanka. Du¿y Jim by³ absolutnie pewien. ‾elazna piê æ obleczona w aksamitn¹ rêkawiczkê. Z wyrazami szacunku 6 Niezale¿nie od tego. List by³ gro b¹.Wspieramy Was modlitw¹ i serdeczn¹ my l¹. Wspó³pracujcie. W przeciwnym razie popamiêtasz. drañ. dok³adnie wiedzia³. ¿e mo¿e sobie wprowadzaæ stan wyj¹tkowy w piwnicy komendy. Po kolei. Tak jak Wy pomo¿ecie jemu. mia³a za³zawione oczy).

¿e mog¹ wzi¹æ nastêpne cztery godziny s³u¿by. ¿e to dziwne. 7 Junior siedzia³ z przyjació³kami w ciemno ciach. powiedzia³a im.Wygl¹da na to. które w³a nie przy pieszy³o. ale akurat zaczê³a go boleæ g³owa. . . .zaproponowa³. . Bia³a plamka rozpoczê³a taniec przed lewym okiem. . Carter. Georgia Roux i Frank DeLesseps wszyscy zgodzili siê pracowaæ w nadgodzinach. gdyby siê okaza³o.stwierdzi³a. wówczas nowo mianowany pu³kownik Armii Stanów Zjednoczonych pozna szeroki wachlarz ca³kiem nowych znaczeñ okre lenia g³êboko w terytorium wroga . wiêc kied przyjdzie do wyp³aty. ¿e siê po lizgnê³a pod prysznicem i le¿y sparali¿owana albo co w tym stylu. chocia¿ wziêli tê pracê nie dla pieniêdzy. Juniorowi te¿.Bêdzie mnóstwo roboty . Nawet on uwa¿a³. G³upio by by³o. Stacey Moggin. Na schodach przed komend¹ Frankie poprawi³ pas. je li nie jest niezbêdny. Je li przynios¹ po¿¹dany skutek. Powiedzia³a te¿. ¿e pojecha³a gdzie z Dodee. Najpierw niech pu³kownik kuchta obja ni wielkie plany militarne. Mel. dadz¹ sobie radê. Ona zapewni³a go. Chodzi³o im o samo zajêcie. wietnie. powoli. ale bardzo go uspokaja³o. ci¹gle jeszcze w mundurze i wyra nie zmêczona. jednak równocze nie przypomnia³a. Gdy razem z innymi wie¿o upieczonymi policjantami wróci³ do komisariatu po tej gigantycznej rozróbie na polu Dinsmore'ów.Chyba wpadnê do Angie powiedzia³.Wejd my do rodka . ¿e rezygnuje. Ale pomy la³ tak¿e: Spokojnie. Podrygiwa³a w rytm bicia serca. ¿e mamy sporo do omówienia. Nigdy. pewnie mo¿na bêdzie siê spodziewaæ premii od wdziêcznego rz¹du Stanów Zjednoczonych. ty prymitywie. . Fatalne uczucie po ca³ym dniu bez ¿adnych dolegliwo ci. je li maj¹ ochotê.My lê. na to siê zanosi.Nie ma mowy. Du¿y Jim przywo³a³ na twarz u miech. ale nigdy nie wiadomo. Juniorowi krew têtni³a w g³owie. ¿e nadgodzin bêdzie jeszcze du¿o. Je li nie. Powiedzia³ Stacey. by siê stawi³ na s³u¿bê nastêpnego dnia o siódmej.

. lecz kiedy zgasi³ wiat³o.Mam po drodze. . Mmm! Mo¿na by nawet wzi¹æ je za ¿ywe laski! To znaczy. na laduj¹c g³os dziewczyny irytuj¹cym falsetem. . Przez chwilê m³ody Rennie mia³ ochotê zacisn¹æ rêce na szyi kumpla i przytrzymaæ. Dodee? Angie? Junior nie wiedzia³. niemniej. Mieszanina zaschniêtego gówna i rozk³adu.. zameldowa³bym wielebnemu Cogginsowi o cudzie. br¹zowego cukru. Siedzia³ pod cian¹ z pó³kami zastawionymi jedzeniem w puszkach. .Ta ca³a kopu³a nie jest taka z³a. Menagerie a trois jak by to ujêto w Penthousie . Angie posadzi³ po swojej prawej.. Po chwili siê uspokoi³a. je li chcesz .W³a nie. I perfum.powiedzia³ Frankie. mo¿e to i lepiej. stary. milsze wonie: kawy. staruszku. pomijaj¹c smród.Powa¿nie? Dziêki. Nie zamierza³ siê pieprzyæ z trupami. Mówi do mnie: Co mi zrobisz? Aresztujesz mnie? . Bia³a plamka przed okiem podskoczy³a szaleñczo.ci¹gn¹³ Frankie .Wiêc pomy la³em sobie . W wietle latarki dziewczêta nie wygina³y najlepiej. suszonych owoców i czego jeszcze.Sammy Bushey mi napyskowa³a. co chce. W pewnym sensie.powiedzia³ w ciemno ciach spi¿arki. . melasy. I daæ jej nauczkê. czekolady. . Wiesz. ta rura. bo mia³y wytrzeszczone oczy i napuchn iête twarze.Mogê tam zajrzeæ. ¿eby siê suka nauczy³a szanowaæ w³adzê.Po³o¿y³ d³oñ na swoim kroczu i cisn¹³. Ale da³o siê jako wytrzymaæ. I jeszcze lesba. .¿e móg³bym do niej zajrzeæ po robocie.. pomy la³. . który ju¿ siê zacz¹³. ¿e ból g³owy znowu . . ¿eby ju¿ nigdy wiêcej nie us³yszeæ tego g³osu.. bo w powietrzu unosi³y siê te¿ inne. który dzia³a³ Juniorowi na nerwy.zaproponowa³ Frankiemu. Wiedzia³ jedynie.. Bia³a plamka przed lewym okiem zmieni³a kolor na czerwony. Cz³owiek mo¿e robiæ. tylko czê ciowo przes³oniête w³osami.Frankie popatrzy³ na dziwny zachód s³oñca.. a¿ wydusi z niego ¿ycie. . . Gdyby która odpowiedzia³a.Akurat dzi nie jestem napalony. ale potem j¹ zgasi³. . Junior pokiwa³ g³ow¹. . . Zastanów siê.Bo wiesz. Ciemno æ by³a lepsza.No.Frankie zni¿y³ g³os.Racja? Cisza.A. poczu³ md³o ci. Dodee po lewej rêce. Teraz jednak by³. . Wcze niej zapali³ latarkê.Jeste cie moimi dziewczynami .Szmata jedna. ..

zel¿a³. bêdzie huk jak diabli. Poniewa¿. jaka jeste spro na. Po³o¿y³ d³oñ na piersi Angie. Z pocz¹tku oboj e prawie siê nie odzywali..szepn¹³ Junior w ciemno æ. . Poszli Main Street do Morin. dziewczyny? Nie odpowiedzia³y. jasne. prawda? Barbie pokrêci³ g³ow¹.Mogê? No bo w sumie niby jeste dziewczyn¹ Frankiego.Mo¿na by s¹dziæ. I to nied³ugo. a wkurzaj¹ca bia³a plamka zniknê³a. .To jest nasza tajemnica .Stukn¹³ d³oni¹ w kartkê. Kiedy pocisk uderzy w klosz. Klosz móg³ znikn¹æ jak bañka mydlana albo naukowcy znajd¹ sposób. Junior siedzia³..Dodee! Bezpo rednia z ciebie dziewczyna! . . jasne. . ¿eby go zniszczyæ. ¿eby James nie móg³ wyciszyæ sprawy. Jeszcze nie teraz. ¿e kiedy cz³owiek zobaczy to na pi mie. Julia chcia³a mieæ pewno æ. Barbie wyci¹gn¹³ kartkê spod kamienia przytrzymuj¹cego gazetki.westchnê³a. ale w zasadzie zerwali cie ze sob¹. posiedzenie Rady Miejskiej ci¹gle trwa³o. ja to widzê jako swego .. Trzeba bêdzie pochowaæ dziewczyny. bo to niemo¿liwe. Trudno. Wtedy w mie cie zaroi siê od policji i ledczych. jak mia³by to zrobiæ.powiedzia³. I podniecaj¹co.zawtórowa³ jej Barbie. Trzeba bêdzie je pochowaæ. ³atwiej mu bêdzie uwierzyæ .Nieprawda . A poza tym. obejmuj¹c za ramiona swoje ofiary.. . a¿ w koñcu siê zdrzemn¹³. ¿e Rennie nie poda informacji na swój sposób. ale nikt nie bêdzie musia³ nic z tego rozumieæ.Nie ma sprawy. co chcesz. ale co mi siê zdaje. obojêtne. rób. . i tak po³o¿y³ j¹ sobie w kroczu. Nied³ugo. .Nie próbowa³by. . By³a zimna.Nieprawda. 8 Gdy Barbie i Brenda Perkins wyszli z ratusza o godzinie dwudziestej trzeciej. . nie chcia³bym ci robiæ przykro ci.Co. Nikt by tego nie zrozumia³. Teraz by³o dobrze. A je li kopu³a zostanie. poka¿ mi. Zreszt¹ to tylko drobne macando. Brenda po wieci³a na kartkê latark¹ w d³ugopisie. .Zrobili cie to. Na rogu Main i Mapie osta³a siê jeszcze stertka wydania specj alnego Democrata . Drug¹ rêk¹ po omacku odszuka³ d³oñ Dodee. . szukaj¹c zapasów.Szczerze mówi¹c. . wkrótce zbierze siê co na kszta³t komitetów ¿ywno ciowych. ¿e Frankie zamierza ciê dzisiaj pu ciæ kantem. ludzie bêd¹ chodzili od domu do domu.

kiedy ju¿ kurz opadnie. czy jutro trafiê za kratki . Uwa¿a³. ¿e Du¿y Jim kradnie.poprawi³a go cierpliwie. A wtedy.Z jakiego powodu? . Ale je li cruise siê odbije od kopu³y.Jak? Co? Ile? . nie tylko sprzedawcy u¿ywanych samochodów nêkanego mani¹ wielko ci. . James Rennie mo¿e siê okazaæ bardzo niebezpiecznym przeciwnikiem. ¿e za zas³on¹ dymn¹ wyrazów pe³nych wspó³czucia i troski o wspólny los kry³ siê cz³owiek gro ny.Przyjacielu. Dzisiaj s³owa Renniego ocieka³y s³odycz¹. Gdyby co z tego. miasto bêdzie potrzebowa³o pomocy innych. ile ci powiedzieæ. Brenda z³o¿y³a kartkê i wetknê³a pod pachê. W przeciwnym razie. wszystko ci powiem. uj¹³bym to w ten sposób: je¿eli klosz jednak zostanie. Je¿eli on nie za³atwi sprawy. A ja nikomu nie pomogê. . ¿eby jego s³owa brzmia³y rozs¹dnie i wiadczy³y o czystych intencjach. . Nie odda w³adzy za ¿adn¹ cenê. co uzna z potrzebne.Przekonajmy siê. Radny Rennie musi sobie my leæ tak: Skoro on wie o takich rzeczach wcze niej ni¿ ja. . Chocia¿ by³ blisko. ¿e wdowa po Perkinsie wie o tym doskonale. pójdê do prokuratora okrêgowego. . . to na pewno wie co jeszcze . Ruszyli dalej.Mój m¹¿ uwa¿a³. to mocno mnie rozczarowa³e . .Brenda .Widzi pani. . co pani wie. co da wystrzelenie pocisku... .Je¿eli twoim jedynym zmartwieniem jest unikniêcie aresztowania.No tak. jak to mawia Ricky Ricardo. je li bêdê siedzia³ w kiciu. nie tylko dla Barbary.Mój m¹¿ mia³ Renniego na oku. Widzisz.Nie ty jedna czekasz na jutrzejszy dzieñ.. póki go kto nie powstrzyma. .Nie chodzi o dowody .poprosi³a Brenda.powiedzia³ Barbie. . zamiast j¹ przedziurawiæ. Howie nie mia³ niezbitych dowodów. By³ niebezpieczny dla ka¿dego.Chodzi o to. A w zasadzie mogê ci powiedzieæ wszystko lub nic. dla ca³ego swojego otoczenia. James Rennie bêdzie siê musia³ gêsto t³umaczyæ. . pewnie zobaczymy ca³kiem inn¹ twarz tego cz³owieka. W czasie spotkania w ratuszu s³ucha³ uwa¿nie i choæ Rennie robi³ co w jeg o mocy. bêdzie bra³.. Barbie nadal mia³ niema³e obawy. mog³o siê okazaæ przydatne.Zaczekajmy . . to jedno wiem z ca³¹ pewno ci¹.rodzaju zabezpieczenie.Nie wiem. Nie taki by³ powód do zmartwienia i Barbie domy la³ siê. je li próba zniszczenia kopu³y siê nie powiedzie. .

. I tak odprowadzi³ wdowê do domu. Kasjopeja. chocia¿ my la³ g³ównie o spotkaniu z Lesterem Cogginsem (a tak¿e o spaniu . Czas jaki milczeli.spyta³a Andrea.poprosi³ Du¿y Jim uprzejmie. .Co oznacza³o. ale wyda³o jej siê to zbyt obcesowe. Peter Randolph ¿yczy³ wszystkim dobrej nocy i wyszed³. . Takie same jak zawsze. . jednak poprosi³ j¹. odrobinê nie mia³o: . Andrea wolno ruszy³a za nim.. I ¿e nie bêdzie to nic mi³ego.Zdawa³o mi siê. ¿e teraz jest pu³kownikiem. wszyscy do tego przywykli.Widzisz. Czêsto przybiera³a tak¹ pozycjê. Du¿y Jim. On po³o¿y³ rêkê na jej d³oni. Popatrzy³a na niego pytaj¹co. wyra nie zaniepokojona. po czym doda³a. . Ujê³a go pod ³okieæ.Oczywi cie. .Mnie te¿. nietrwa³a. Podnios³a wzrok. .. uciskaj¹c d³oñmi dó³ krêgos³upa. . .Mia³a na koñcu jêzyka: Co za g³upoty wygadujesz? .Mog³abym ciê wzi¹æ pod ramiê? . a ciebie? .Zawsze przy nich czujê siê ma³a i taka. .. ¿e przed zebraniem skuma³a siê z tym Barbar¹... Znam j¹ od trzydziestu lat. lecz plecy mia³ przygarbione. 9 Du¿y Jim przerwa³ spotkanie o dwudziestej trzeciej dwadzie cia. jakby siê szykowa³ do przyjêcia ciosu. patrz¹c na migocz¹c¹ Drogê Mleczn¹. Wykona³a polecenie. No i z Brend¹ w zasadzie te¿.Spójrz na gwiazdy.I zamknij drzwi . ¿e sprawa jest istotna. Andy nadal pilnie pracowa³. Mnie to podnosi na duchu.. . Najwyra niej wiedzia³. odnoszê wra¿enie. sprz¹taj¹c po spotkaniu. .Brenda wy³¹czy³a latarkê. Za jego plecami Andy Sanders ostentacyjnie zbiera³ dokumenty i uk³ada³ je w szarej szafce biurowej. jakie jasne.. ¿eby zosta³a jeszcze n chwilê. Wielki Wóz. mia³ nadziejê uporaæ siê z oczyszczeniem terenu wokó³ Little Bitch Road najdalej do po³udnia.Z Brend¹? . ..Doprawdy drobiazg.Brenda za mia³a siê. o czym Jim chce porozmawiaæ z radn¹. Wielka Nied wiedzica. Zamierza³ rozpocz¹æ ewakuacjê zachodniej czê ci miasta o siódmej rano.Daj¿e spokój. O ile jadanie usma¿onego przez niego bekonu mo¿na uznaæ za znajomo æ.chêtnie by wreszcie z³apa³ trochê snu).O co chodzi? .A pana Barbarê od trzech miesiêcy.

Zreszt¹ przyjmijmy. trudno cokolwiek wiedzieæ z pewno ci¹.I rzeczywi cie. którzy jej potrzebuj¹. czy te¿ demokratycznie wybrany przedstawiciel miasta? Rozumiesz. nawet siê nie odwracaj¹c. Pociera³a d³oñmi dó³ krêgos³upa. nie jest wart funta k³aków.podj¹³ Rennie.Tak? . Na jego szerokiej twarzy o obwis³ych policzkach rozla³ siê nienawistny u miech. jak Nixon. co Julia Shumway mog³a spreparowaæ osobi cie na swoim w³asnym komputerze. a przy okazji nie przenios¹ nas na ³ono Abrahama. prawda? . który nie potrafi pomóc mieszkañcom.Widzia³e list prezydenta. ¿e zadzia³a! Powiedzia³.podj¹³ Du¿y Jim. gdzie usadowi³ siê ból. którego prezydent postuka³ czarodziejsk¹ ró¿d¿k¹. kto bêdzie musia³ s iê zaj¹æ tym miastem. Mo¿e pocisk go zdmuchnie i w miejscu Chester's Mill zostawi krater g³êboki na kilometr? Andrea patrzy³a na niego z przera¿eniem.szepnê³a Andrea.S³usznie! .Widzia³em co . Czy ma to byæ jaki w³óczêga. a wtedy naczelny dowódca. jest naczelnym dowódc¹.Je li zadzia³a. . ¿e g³owica mo¿e mieæ ³adunek o wadze nawet pó³ tony! . ¿e po prostu zachowywa³a siê uprzejmie. To jest kto . . ale prawda wygl¹da³a inaczej i Jim na pewno to dostrzeg³.No có¿. tak? Du¿y Jim niecierpliwie machn¹³ d³oni¹.Wszystko w rêkach Boga . kto to jest naczelny dowódca? Nie wiesz. dlaczego Jim zawsze tak starannie siê goli³. Nieogolony wygl¹da³ gro nie. . . jak niewiele wiemy o kloszu.Masz racjê . kto zas³uguje na lojalno æ i pos³uszeñstwo.Czy wiesz. . A potem je przek³ada³ i uk³ada³ ponownie.Bior¹c pod uwagê. masz racjê. Ci¹gle uk³ada³ dokumenty. Ale w przeciwnym razie bêdziemy zdani na siebie.Oczywi cie. wszystko bêdzie wietnie. mo¿e siê udaæ. Andy? . . ¿e faktycznie by³ od prezydenta . . Andrea zafascynowana obserwowa³a kêpki niedogolonego zarostu i wreszcie pojê³a. Istotna jest wzajemno æ. Andrea chcia³a powiedzieæ Jimowi. Tak uwa¿am. kiedy jego mundur stanowi¹ d¿insy i koszulka.Pomoc tak¹ jak na przyk³ad cruise! . Je li wystrzelenie pocisku nic nie da. . No to ci powiem. poniewa¿ umie w razie potrzeby zapewniæ pomoc tym. . w ka¿dym razie tak to wygl¹da³o. ..potwierdzi³ Andy.Pu³kownik Barbara wydaje mi siê cz³owiekiem kompetentnym . .Trudno go traktowaæ powa¿nie. .przytaknê³a gorliwie. do czego d¹¿ê. Mam racjê.Teraz to ju¿ nie by³a obawa. On wiele dostrzega³. tylko strach.

Niestety. skoñczy³y mi siê na dzisiaj zapasy s³odyczy. Niebezpiecznie mieæ takie leki w mie cie odciêtym od wiata i w ogóle.Tylko widzisz. która siê liczy.Co? . pani siê obrazi³a.Tak. . ma lepsze kwalifikacje do radzenia sobie z sytuacj¹ kryzysow¹? .Nie wolno ci! .krzyknê³a Andrea.Mam receptê! . Andy upu ci³ teczkê. . czego ode mnie chcesz! Przewróci³ oczami. . gro niejszego ni¿ przedtem krzyk. skoro tak wolisz. . Wystarczy.. .O. je li ten szaleñczy pomys³ z pociskiem nie wypali.wrzasn¹³ Du¿y Jim. oksykodon. którzy wiedz¹. a nie z jakim pomywaczem nie wiadomo sk¹d.Andy ma spory zapas. od³o¿y³ je specjalnie dla ciebie. ale odpowiedzia³ bez wahania. uk³adaj¹cy górn¹ czê æ twarzy w niesta³¹ maskê rado ci. Z nami.Ojej. .Przestañ go tytu³owaæ pu³kownikiem! . . Wiêc pos³ucha I s³uchaj uwa¿nie. .Ujmê to w dwóch s³owach. je li obstawisz niew³a ciwego konia w tym wy cigu. powiem jak wierszcz z Pinokia : s³uchaj rad sumienia. . te twoje pigu³ki. pan Barbara.Na twarzy Du¿ego Jima znowu rozla³ siê fa³szywy u miech od ucha do ucha. . oderwa³a d³onie od pleców. ze mn¹ i z Andym.. Na razie jest to jedyna recepta. W takim wypadku bêdê musia³ je spu ciæ w aptecznej toalecie.. Andrea pisnê³a i cofnê³a siê o krok. to po prostu. Chcê wiedzieæ.Có¿. co ci s³u¿y. która pozwoli³a jej choæby ubiegaæ siê o stanowisko radnej. ¿e pu³kownik Barbara. .Spojrza³ na zegarek. czerpi¹c si³ê z ¿elaznej jankeskiej woli. Andy? Andy w³a nie zacz¹³ myæ ekspres do kawy.. .. a ja chcia³bym byæ w domu przed pó³noc¹. Spojrza³a Renniemu prosto w oczy. . jednak wargi jej dr¿a³y.Jest jedenasta trzydzie ci. .. . fatalnie. ¿e bêdziesz siê trzyma³a ludzi.Zni¿y³ g³os do z³owieszczego szeptu.. A potem siê wyprostowa³a. prawda.. Andrea zmartwia³a. niech mnie. ...Nie rozumiem. czy bêdziesz trzyma³a ze mn¹. Wygl¹da³ na nieszczê liwego i nie potrafi³ spojrzeæ Andrei w oczy. Nie podno na mnie g³osu. jakby nie móg³ ogarn¹æ jej g³upoty. kiedy wycina³e zdjêcia z katalogów Searsa i wkleja³e do zeszytu.Nie pokrzykuj na mnie! Znam ciê od pierwszej klasy podstawówki. Andrea hardo unios³a g³owê. mog¹ znikn¹æ.A je li uwa¿am.. Pó no ju¿. ¿ebym nie musia³ powtarzaæ.Nie potrzebujesz recepty.

Po czym doda³a szeptem: Szanta¿ujecie mnie. po którym strasznie siê pochorowa³a. ¿e s³yszy we w³asnym g³osie skamlenie podobne do b³agañ matki z ostatnich lat jej ¿ycia. Nie wypi³a drinka ani nawet kieliszka wina od czasu balu maturalnego.Nic podobnego . Nie mia³a ¿adnej pewno ci. Jak s¹dzisz? Przyda³oby ci siê? Wygl¹dasz na wycieñczon¹.odpar³ Du¿y Jim.spyta³ Du¿y Jim.Jim wie. A w zamian chcemy jedynie. Andy rozja ni³ siê w u miechu. Ni e potrzebujemy. . ¿eby jaki obcy dyktowa³ nam. kokainê widzia³a tylko na ekranie telewizora.. Nigdy w ¿yciu nie wypali³a jointa. . My ci pomagamy. Wyci¹gn¹³ do niej rêkê. Przecie¿ zawsze tak by³o. chocia¿ wypali³a pó³ skrêta i wypi³a trzy piwa Phila. . . Szept by³ naprawdê cichy.zastrzeg³a.powiedzia³a i otar³a z twarzy ³zy. Dobra do szpiku ko ci .stwierdzi³. .Ale tylko czterdzie ci miligramów .Tyle mi wystarczy.podpowiedzia³ jej Andy. doda³ w my lach.upewni³a siê Andrea. lecz Du¿y Jim us³ysza³.Wiem . . Zawsze mia³a dwa sze ciopaki w lodówce i nadal .Pewnie! Mo¿e nawet wezmê na siebie zwiêkszenie dawki. Delikatnie.. . Nie wspominaj¹c ju¿ o na³ogu. to by³o niesprawiedliwe. Oczy mia³ podkr¹¿one i smutne. ale on tylko uj¹³ j¹ za d³oñ.S¹ mi potrzebne! . . Jakim cudem wpakowa³a siê w takie bagno? Bo upad³a. .To by³by grzech. zanim o dziesi¹tej posz³a do ³ó¿ka. id¹c po listy? Czy naprawdê tyle tylko trzeba.przyzna³a Andrea têpo. . a spojrzenie szczere. Andrea drgnê³a.Jim.Bóg obarczy³ ciê wielkim ciê¿arem. gdy by³a przykuta do ³ó¿ka. .Ze wstrêtem u wiadomi³a sobie. te pigu³ki s¹ mi potrzebne. co robiæ. . .Mo¿e osiemdziesi¹t . Sammy obudzi³a siê natychmiast.Bêdê dostawa³a tabletki? . .Postêpuj. jak nale¿y . ¿eby zmieniæ cz³owieka w narkomana? Je li tak. 10 Rozleg³o siê ³upniêcie. By³a z natury dobra.Na pewno? . W³a nie to by³o najgorsze.. ¿eby i ty nam pomog³a. . ogromnym bólem. co najlepsze dla miasta. Powiedzmy o sto miligramów dziennie. Spu ci³a g³owê. Straszne.Chyba rzeczywi cie przyda³oby mi siê trochê wiêcej.

Kobieta. . Sammy zapali³a swoj¹. Odrzuci³a przykrycie i pobieg³a do drzwi. To pewnie dobrze. Gdy sz³a przez pokój. niestety te¿ gro na.. A teraz dobieg³y zza nich st³umione miechy. g³o niejszy ni¿ dot¹d. . Ma³o nie upad³a. Znowu ³upniêcie.. . . kwik . ale niewiele to pomog³o... ¿e ponoæ nadal by³ w mie cie. wcisn¹³ siê jej miêdzy uda.Panna gotowa.odezwa³a siê Georgia. Cholerna ciemno æ! Niech szlag trafi firmê energetyczn¹! I Phila.No. . do sypialni Little Waltera. to i nam sprzedaj. Nie z lewej strony. . a nie ma komu zrobiæ loda. ca³kiem jak w piosence. nas³uchuj¹c p³aczu Little Waltera. Nie zap³aka³. przejdzie na dietê i wróci do wagi z czasów gimnazjum. bo sobie poszed³. S³ysza³a. która tego popo³udnia nadepnê³a jej na pier i nazwa³a j¹ lesb¹. Zza nich dobiega³y miechy. jakie dwadzie cia kilo. s³ysza³a je przez ca³e gimnazjum. To kwiczenie rozpozna³a natychmiast. odk¹d Phil j¹ zostawi³.. Kto wali³ w drzwi przyczepy.O Bo¿e. z pewno ci¹ by³ napity. Georgia.nazywa³a je piwem Phila. Sammy podnios³a d³oñ. a j¹ zostawi³ ca³kiem sam¹. Bardzo silne. chocia¿ m¹¿ znikn¹³ w kwietniu. £up! Na blacie toaletki wymaca³a latarkê.. . Jeden z nich brzmia³ jak kwik. Natomiast jeden miech by³ chyb a ¿eñski. Nastêpny wybuch miechu. by os³oniæ oczy. w którym pano wa³ nieprawdopodobny ba³agan. a to co zobaczy³a. dziecko mi obudzicie. I byli pijani. ale na wprost.Czego chcecie? Pó no jest. Gdyby by³ w pobli¿u. £up! Usiad³a gwa³townie. d³ugi T .odezwa³ siê Mel. bo o lepnê! I przymknijcie siê. jednak trzy latarki zgas³y. nie? Miasto nie jest wielkie. Mel Searles. Zapali³a j¹. Ktokolwiek siê dobija³. Ludzie za latarkami stanowili tylko niewyra ne kszta³ty. Frankie DeLesseps i Mel Sear les. w którym spa³a. ale w to nie wierzy³a. . na pewno by czasem do niej zajrza³ przez te pó³ roku. Wszyscy mieli odznaki. kiedy facet taki jak Frank DeLesseps by³ dla niej wredny i straszy³ j¹ i. A skoro ma³y nie p³acze. za salonem. Energicznie otworzy³a drzwi.shirt. Przybra³a trochê na wadze. Zamiast do nich trafi³a w cianê. Nie mia³ kto stan¹æ w jej obronie. Uk¹si³y j¹ w twarz cztery strumienie wiat³a z latarek. ale jak tylko skoñczy siê ta ca³a awantura z kloszem. pewnie to cholerne ³ó¿eczko siê rozlecia³o.Handlujesz. ruszy³a w lewo.Zga cie te latarki. Znowu miech.Towaru . kwik. wcale jej nie uspokoi³o. ta sama. no! . a miêdzy nimi Carter Thibodeau i Georgia Roux.

Ooo! Ró¿owa bielizna! .. .Taki chuj! . kwik Searlesa. Unie li w górê prawe piê ci.Nora Roberts? Sandra Brown? Stephenie Meyer? Ale makulatura! Nie wiesz.Wyjecha³! . jasne strugi wiat³a przyszpili³y Sammy do ciemno ci.shirt siê jej podwin¹³. po raz drugi tego dnia.Phil wyjecha³! Czwórka jej go ci popatrzy³a po sobie i ryknê³a miechem. Nadepnê³a na jak¹ lokomotywê i wyl¹dowa³a na ty³ku. T .zar¿a³ Frankie. W taki chaotyczny sposób mówili ludzie w koszmarnych snach.Wypi¹³ siê.Chcê siê nawaliæ jak jab³uszko pod gruszk¹. ¿e teraz siê czyta pieprzonego Harry'ego Pottera?! . ¿e jeste my glinami. . Carter Thibodeau te¿. Zapali³y siê pozosta³e trzy latarki. kwik. Sprzedaj trochê.zar¿a³a Georgia.W³a nie .B¹d mi³¹ gospodyni¹ i zapro nas do rodka . . . kwik! . kiedy siê napali³a zio³a zapapranego PCR . .zapyta³ Mel. .Po wieci³ po salonie. .powiedzia³ Frankie. pakuj¹c siê w drzwi.Dziêkujê uprzejmie.W sam raz dla wini! . Kwik. teraz siê ba³a. .popar³a go Georgia.Sammy ju¿ nie by³a z³a. . a nie wyjecha³! . Gwa³townie obci¹gnê³a koszulkê. . ‾ó³wik. Georgia zdjê³a z górnej pó³ki biblioteczki kilka ksi¹¿ek w kieszonkowym wydaniu. ale Thibodeau pchn¹³ je mocno i znów otworzy³. . lecz Sammy polecia³a do ty³u. ‾ó³wik. co szepcze na uszko .A co.Na miejscu Phila wróci³abym tu na parê chwil. Reszta jej zawtórowa³a. jedn¹ rêk¹.zawtórowa³ mu Carter.Nie rozumiem..Szuka z³ota w rynsztokach? Rozwija paranojê na punkcie Jezusa? .powiedzia³a Sammy. Potem niepewnie d wignê³a siê na nogi.stwierdzi³ Carter.Czekasz na któr¹ ze swoich dziewczyn? Znowu wszyscy gruchnêli miechem.. rêce zderzy³y siê k³ykciami.Gówno prawda . . kwik. Jaskrawe plamy wiat³a tañczy³y po jej ciele. .Nie! Sammy chcia³a zamkn¹æ drzwi. ma³o jej nie Oddar³a przy szyi. .oznajmi³ Mel i znowu siê za mia³. Zarechotali wszyscy czworo. ci¹gle siedzi w radiostacji? . Nie b¹d winia. . . Nie zwracaj uwagi na to. Zrobi³ to od niechcenia.Nie mam . . W wietle latarki Sammy jej oczy zal ni³y srebrem.zauwa¿y³a Georgia.Ale chlew! . ¿eby ci porz¹dnie skopaæ ty³ek! Unios³a zaci niêt¹ piê æ. Wybija³o siê idiotyczne kwik.Tu wszystko przesi¹k³o marycha. Obudz¹ dzieciaka jak nic.

Przyszczypa³ brodawkê.ucieszy³ siê Frankie. .Zostaw mnie! Przestañ! Mel siê za mia³. .Ona te¿ . . . W³a nie mia³a siê obróciæ.Znowu z³apa³ j¹ za pier .shirt. je li wam sprzedam towar? . Eeewaaakuacja.Jutro zaczynamy s³u¿bê z samego rana.Gówno.szepn¹³ jej Mel do ucha.Galopem! . gdy kto j¹ chwyci³ wpó³. . tylko tyle. Masz szczê cie. Promieñ latarki przeskoczy³ na sufit.Napyskowa³a mi dzisiaj. .Pójdziecie sobie. . bo ci przy³o¿ê jeszcze raz. .Stój spokojnie. teraz tchn¹c¹ ciep³em. .Jasne! . Zamknê³a oczy. .dorzuci³ Carter. a nie boli. ci¹gle trzymaj¹c j¹ za T . Nie wiedzieæ czemu zebra³o jej siê na p³acz.Wyci¹gnê³a przed siebie rêkê z ksi¹¿kami i otworzy³a d³oñ.Nie ruszaj siê. . . ¿e ciê nie zatrzymam za sprzeda¿ narkotyków.Zaczekajcie tutaj. Frankie znowu cisn¹³ pier Sammy.uzna³a Georgia. Wszystko bêdzie do wyrzucenia. . . Wiedzia³a.S³uchaj. Stój spokojnie.Eee.Szarpn¹³ koszulkê w górê. a kto inny wy³uska³ jej torebkê z rêki. kwik. Spad³y na pod³ogê.Wybacz. nie ma. Bo Frankie uderzy³ j¹ latark¹. Promieñ wiat³a uk³u³ j¹ w oczy. Mia³a jeszcze trzy. Oddech mia³ przy pieszony. a¿ do pasa. . na co siê zanosi. czy masz napis NIEDZIELA na ty³ku. Kwik. A ja przecie¿ nie zrobi³em nic strasznego. . Sta³ za Sammy. W g³owie Sammy wybuch³a kula bólu. Posz³a do kuchni. Spróbowa³a siê wyrwaæ. . dupa blada.Chcê jeszcze raz zobaczyæ te ró¿owe majtki . kwik. . .stwierdzi³ Mel rzeczowym tonem. Prawdziwy cud. muszê skonfiskowaæ zio³o .Ciekawe. otworzy³a zamra¿arkê. mimo to rozpozna³a twarz za latark¹: Frankie DeLesseps. szmato. Wiêc ³askawie rusz tê t³ust¹ dupê.oznajmi³ Carter.Aua! Zwariowa³e ?! Boli! . . Wyjê³a pó³litrowy foliowy worek. . Dziecko nadal spa³o.Ta trawka cuchnie zdzir¹ . I uderzy³a mnie w r¹czkê.Powtórzy³ schrypniêtym g³osem. zaraz potem wróci³ na dó³.

. co traci. . Bo widzisz. Nie mo¿na powiedzieæ. kwik. A potem siê za mia³.wrzasn¹³ Mel Searles. Kwik. lecz nie móg³ zasn¹æ. . Kwik. bo ci przeczytam twoje prawa! .krzyknê³a Georgia podniecona. kiedy jeste na kolanach. kieruj¹c wiat³o na Sammy. szepcz¹c jej do ucha. Pierwszy podszed³ Frankie. A wtedy bêdziemy musieli wróciæ i naprawdê zdrowo ciê wyruchaæ. Ry¿y te¿ mia³ za sob¹ bardzo trudny dzieñ. ¿e chrapa³a. I wepchn¹³ siê w ni¹. Byle nie posunêli siê dalej.Morda w kube³. Frankie machn¹³ latark¹ w stronê salonu. dostanie wira. Mia³a za sob¹ ciê¿ki dzieñ. Nastêpny by³ Carter. Ruszy³a w stronê kanapy. ale z jej po³owy ³ó¿ka dobiega³y miêkkie chrapliwe odg³osy. Poza nami. Otwieraj ryj tylko wtedy. Frankie pchn¹³ j¹ na kanapê. . I od razu siê za mia³.powiedzia³a Georgia. oczywi cie. wiêc nawet obawy o stan Janelle nie przeszkodzi³y jej zasn¹æ. .Sammy. kwik. .Na kanapê. nie.Nie. . byle nie by³o gorzej.Zer¿nij dziwkê! Zrobili to wszyscy trzej m³odzi mê¿czy ni po kolei. . Za wieci³ sobie w twarz. I nogi szeroko.I tego siê trzymaj. odk¹d Phi l j¹ zostawi³. bêdziesz siê komu skar¿y³a? . kwik. przygarbiona. Po drodze z³apa³ j¹ Carter. Linda Everett szybko zasnê³a. Kiedy j¹ posuwa³.No. nikt ci nie uwierzy.Zer¿nij j¹! . Little Walter obudzi³ siê i zacz¹³ p³akaæ. ¿e je li us³yszy to kwiczenie jeszcze raz. a przed sob¹ s³u¿bê od rana (ewakuacja). .Przypomnij jej.A mo¿e by jej najpierw przeczyta³ prawa? .rzuci³ Mel. Maska goblina pokiwa³a siê zadowolona. bierz siê do roboty . zmieniaj¹c j¹ w maskê goblina. .Musisz siê nauczyæ trzymaæ gêbê na k³ódkê.Oby tylko dziecko siê nie obudzi³o. gówniarzu. Ze spuszczon¹ g³ow¹. Sammy pomy la³a. chocia¿ akurat nie . kwik! 11 Dochodzi³a pó³noc.

wróciwszy do domu.. Zagubieni . . zaledwie mroczny kszta³t miêdzy dzieciêcymi ³ó¿eczkami. zrzuci³a z sieb e przykrycie. Natomiast Jannie wygl¹da³a zupe³nie inaczej. Je¿eli drgawki siê nie pogorsz¹. jeszcze s³yszê . usiad³ na brzegu ³ó¿ka córki. W kuchni zosta³a po³ówka ciasta pomarañczowego z ¿urawin¹. I mamrotanie Rory'ego o Halloween. kiedy to by³o.. Jak to mówi³ ten Szkot w Zagubionych ? Nie myl przeznaczenia z przypadkiem ? Mo¿e tak. Ry¿y widzia³ je na blacie. Bez przerwy s³ysza³ s³owa Rona Haskella: Jeszcze ¿yjê. zakrwawiony oczodó³ ch³opaka. s³ynnego specja³u Lindy. Mo¿e ten Szkot powiedzia³ Nie myl przypadku z przeznaczeniem ? Ry¿y kolejny raz przekrêci³ siê na drugi bok i tym razem jego wzrok pad³ na czarny nag³ówek specjalnego. A najgorsze to próbowaæ spaæ na si³ê. oddycha³a g³êboko i spokojnie. ¿eby nie obudziæ ¿ony. A mo¿e i nie. spojrza³ na niego i znów cicho zapiszcza³. Ry¿y wróci³ na górê. To znaczy. otworzy³ drzwi. z jedn¹ r¹czk¹ pod g³ówk¹. W po³owie schodów przystan¹³. Wsta³ .troska o Jan odsuwa³a od niego sen. Ci¹gle mia³ przed oczami postrzêpiony. to ju¿ nic nie pomo¿e. Je¿eli przy artykule o krztu cu nie zmorzy go sen.i wyszed³ z sypialni cicho. przechyli³ g³owê.potê¿ny mê¿czyzna w komplecie medycznym s³u¿¹cym za pid¿amê . Us³ysza³ Audrey. Nie da siê zasn¹æ. co mówi³a. Golden retriever.. przynajmniej przez jak i czas. próbuj¹c odepchn¹æ od siebie wspomnienia. My la³ o doktorze Haskellu. Na to nak³ada³ mu siê g³os córki: Wielka dynia! Wszystko przez wielk¹ dyniê! Trzeba j¹ z³apaæ! . Uwa¿a³. odwróci³ ³eb. ¿e nic jej nie grozi. Gdyby w szpitalnej aptece zabrak³o etosuksymidu. jednostronicowego wydania Democrata : BARIERA ZOSTANIE ZBOMBARDOWANA! Beznadzieja. Ch³opak Dinsmore'ów dosta³ rykoszetem w oko i fragment pocisku uszkodzi³ mu mózg. Córka mia³a atak epilepsji. Postanowi³ wobec tego zje æ kawa³ek przy kuchennym stole.. Judy le¿a³a na boku. D wiêk dobiega³ z pokoju dziewczynek. Czy to cokolwiek wyja nia³o? Nic a nic. dostanie lek u Sandersa. A teraz ju¿ nie ¿y³. oczywi cie. da siê je powstrzymaæ. Ry¿y przest¹pi³ nad psem. pod plakatem najnowszego boys bandu. Ry¿y po raz setny przekrêci³ siê na drugi bok. I o Rorym Dinsmore. Popiskiwa³a cicho. przerzucaj¹c przy tym ostatni numer Amerykañskiego Lekarza Rodzinnego . Przewraca³a siê z boku na bok.

Tak naprawdê mia³ ochotê przytuliæ siê do pi¹cej ¿ony. Audrey. Nie by³ to dobry sen.To z³a pi³ka. tatusiu.Dobrze.szepn¹³. pomy la³ Ry¿y. ale zaraz ucich³o. wyginania palców. s³oneczko.Uwa¿aj na ni¹. wszystko jest w porz¹dku . tyle ¿e z podniesionym ³bem. ¿e wtedy Audi by szczeka³a.w razie w¹tpliwo ci wystarczy spojrzeæ na psa spokojnie pi¹cego przy ³ó¿ku. kochanie. Szczególnie z³ote. ¿e naprawdê nie ma siê czego baæ. Postanowi³ jednak nie je æ ciasta pomarañczowego. lecz nie mia³ pewno ci. a o tej godzin ie z³e my li ³atwo nabieraj¹ realnych kszta³tów.. . .pij. . czy go rzeczywi cie widzi.pij. . s³uchaj¹c oddechu córki. która le¿a³a na pod³odze. przykry³ dziecko i odgarn¹³ ma³ej w³osy z czo³a. . Audi na chwilê otworzy³a lepia. charakterystycznego mlaskania. suniu . . Co nasuwa³o interesuj¹ce pytanie: czy¿by psy wyczuwa³y równie¿ z³e sny? Pochyli³ siê. pij. w rodku nocy trudno byæ optymist¹. zanim wyszed³ z sypialni dziewczynek. poklepa Audrey po ³bie obro niêtym jedwabist¹ sier ci¹.Nieee. zakryte powiekami. lecz przy tym nie by³o dr¿enia miê ni. Z³oty retriever. Jeszcze siê u³o¿y³a pod ko³dr¹ i zaraz znieruchomia³a. niewyra ne s³owa brzmia³y jak protest. Niestety. maleñka. poca³owa³ Jan w policzek. porusza³y siê gwa³townie.Ma³ej co siê ni³o. Jeszcze tylko. .Wiem.Tatusiu. Do witu by³o jeszcze daleko. Pi³ki do baseballu s¹ dobre. . . Przewróci³a siê na drugi bok. powtarzaj¹c sobie. I z³ota pi³ka baseballowa. Do baseballu. on ma z³ot¹ pi³kê. Prawie na pewno.. Z³a pi³ka baseballowa. Otworzy³a oczy.Aha. zamknê³a oczy. chocia¿ w³a ciwie w to nie wierzy³. Wiêc raczej faza REM normalnego snu ni¿ atak. Ry¿y siedzia³ jeszcze jaki czas. jak wiat wiatem ludzie gadaj¹ przez sen. By³ przekonany. Skojarzenie narzuca siê samo. Teoretycznie móg³ to byæ objaw petit mal. Tej nocy mimo wie¿o odkrytej przez dziewczynki kobiecej odrêbno ci Ry¿y zostawi³ drzwi ich pokoju szeroko otwarte. Ga³ki oczne. Ry¿y stara³ siê co zrozumieæ z tego mamrotania. . wiem. opar³a pysk na ³apach i te¿ najwyra niej zamierza³a spaæ. Audrey znowu pisnê³a. Wyprostowa³ pomiêt¹ koszulê nocn¹ córeczki. spojrza³a mu prosto w oczy. Zmieniaj¹ siê w zombi.

Przygl¹da³ siê wielebnemu w wietle w³asnej latarki... w³a nie to chcia³bym ci opowiedzieæ. a to. czyta³em. pomy la³ Du¿y Jim.odpar³ Du¿y Jim automatycznie. wstaj¹c.Godzinê. ... ale zachowa³ milczenie. Ucztuje.. przyszed³em do ciebie. medytowa³em.zgodzi³ siê Coggins.W³a nie przez niego. tak. bo mia³em objawienie. Coggins potrz¹sn¹³ jego rêk¹ po raz ostatni. Du¿y Jim uzna³. . ale . co widzia³..Niech ciê Bóg b³ogos³awi .. tylko pogorszy³o mu humor. wielebny wygl¹da³ na cz³owieka. .odezwa³ siê Coggins.O tak .Przez dzieciaka Dinsmore'a? Coggins g³o no cmokn¹³ z³o¿one d³onie. Siedzia³em na stopniach. po czym wzniós³ je do nieba. Bóg do mnie przemówi³ przez Pismo i przez ch³opca. Ogólnie bior¹c. Gdy Du¿y Jim poda³ mu rêkê..odpowiedzia³ Jim mia³o.I nie umar³ na darmo. Jim. . Prosi³em o nie wczoraj w nocy. bo by³em straszliwie zagubiony. o nie! Widzisz. b³ogos³awi¹c generator.. I dzi po po³udniu siê pojawi³o.Juniora? Nie. Gospodarza wcale nie natchnê³o to pobo¿no ci¹ bij¹c¹ od wielebnego.Opowiedz mi w domu . Chocia¿ noc z chwili na chwilê stawa³a siê ch³odniejsza. . nie nastraja³o go optymistycznie.Zapali³ wiat³o w korytarzu.stwierdzi³ Du¿y Jim i zaraz spyta³: . który w³a nie zacz¹³ siê zsuwaæ po równi pochy³ej. Niech go Bóg ma w swojej opiece na wieczno æ. Tak. .Jak d³ugo czeka³e ? .Jim.Ch³opiec spo¿ywa wieczerzê u boku Jezusa . Czyta³ Bibliê w wietle latarki. modli³em siê.12 Lester Coggins siedzia³ na schodach domu Du¿ego Jima. . . Niedobrze... skórê Cogginsa powleka³a b³yszcz¹ca warstewka potu. a potargane w³osy stercza³y we wszystkie strony.Widzia³e mojego syna? . ¿e trudno by³oby robiæ jedno i drugie równocze nie.. Rory'ego Dinsmore'a. Szeroko otwarte oczy ods³ania³y zbyt du¿¹ czê æ bia³ek.Jestem tego pewien. .I nawzajem . . zamkn¹³ j¹ w ¿arliwym u cisku i energicznie potrz¹sn¹³. Rennie wiele by da³ za informacjê. Mo¿e nieca³¹. odpoczywaj¹c w wieczystych objêciach. czy kto widzia³ wielebnego na jego schodach. . . ju¿ i tak fatalny. wreszcie pu ci³.

na oko bardzo sympatycznym Murzynem. Lesterze. 2007 . ale wci¹¿ gro nego.zarz¹dzi³ i poprowadzi³. . Ch³odny.Najpierw mi o wszystkim opowiedz. na innym widnia³ z Dale'em Earnhardtem. Mo¿e siê tym zajmie. jakby obserwowa³ mecz tenisa. Chcia³bym wiedzieæ. Od ty³u przypomina³ nied wiedzia w ludzkim ubraniu. o co siê modlê. . Oczy wielebnego skaka³y w lewo i w prawo. z³ote szwy dobrze pasowa³y do wnêtrza d³oni. pytanie mog³o go jeszcze bardziej wytr¹c z równowagi. zw³aszcza kiedy cz³owiek jest odrobinê podminowany. W³a nie tam chcia³ go widzieæ Du¿y Jim. Na tabliczce z e szk³a akrylowego widnia³a dedykacja: Jimowi Renniemu z podziêkowaniem za pomoc w przeprowad zeniu Charytatywnego Turnieju Softballa w Zachodnim Maine. Albo kryszta³ow¹ kulê hipnotyzera. Teraz mi powiedz. Coggins usiad³ po drugiej stronie biurka. Przynajmniej na razie. . Szed³ ze spuszczon¹ g³ow¹. Tylko tre ciwie. nieco przygarbiony. To zdjêcie zosta³o zrobione w czasie jakiej akcji charytatywnej zwi¹zanej z dzieæmi. jakby to by³o mieæ tak¹ pi³kê ca³¹ z liteg z³ota. o co chodzi. na cianach gabinetu Du¿ego Jima znajdowa³o siê mnóstwo tabliczek dokumentuj¹cych jego ró¿norakie zas³ugi w s³u¿bie spo³eczeñstwu. siadaj¹c w fotelu z wysokim oparciem. ale nie lodowaty. Znajdowa³o siê tam nawet zdjêcie Du¿ego Jima z Tigerem Woodsem.No dobrze. na krze le dla klienta. 13 Poza przedstawiaj¹cym Kazanie na Górze obrazem.nie zapyta³. Du¿y Jim. Zacz¹³ j¹ przerzucaæ z rêki do rêki. je li mogê prosiæ. Coggins i tak by³ ju¿ ca³y w nerwach. wzi¹³ pi³kê z ko³yski. Muszê siê przespaæ. Starego. Du¿y Jim zastanawia³ siê czasami. jutro czeka mnie mnóstwo pracy. pod którym ukryty by³ sejf. zanim . Na miejscu suplika nta. Pi³ka by³a mi³a w dotyku i przyjemnie ciê¿ka. . Na biurku jedynym przedmiotem przywo³uj¹cym wspomnienia by³a osadzona w specjalnej przezroczystej ko³ysce pi³ka baseballowa platerowana z³otem. ko³ysz¹c siê na boki w rytm ciê¿kich kroków. jak ju¿ minie ta ca³a afera z kloszem. Fantastyczne wra¿enie. Miêdzy nimi by³o oprawione zdjêcie Du¿ego Jima potrz¹saj¹cego d³oni¹ Sarah Palin.Chod my do gabinetu .Odmówisz ze mn¹ modlitwê? Na twarzy Du¿ego Jima rozla³ siê u miech. A ni¿ej znajdowa³ siê podpis: Bill Spaceman Lee.

¿e ze le lepotê. Oczami ci¹gle pod¹¿a³ za z³ot¹ pi³k¹. . S³ucha³ z rosn¹cym strachem.. Komu potrzebne takie szczegó³y. nie patrzy³ na pi³kê. Pac. . spe³ni³ obietnicê! Sam widzia³e ! .mówi¹c do wiernych. Mówi³ dalej.. . Opowie æ wielebnego by³a urywana i naszpikowana cytatami z Biblii. a woln¹ rêk¹ rwa³ w³osy z g³owy. Lester nie potrafi³ przekazaæ wiadomo ci tre ciwie. ¿e ich wspólny interesik nie spodoba³ si Panu na tyle zdecydowanie. Pac. ¿e kiedy da mi znak. w lewo.i o sobie.Pan powiedzia³. Pac. ¿e historia jest rozwlek³a.. I w ko ciele takie zachowanie by³o ca³kiem na miejscu. kiedy to wszystko siê zaczê³o. w prawo i w lewo.podj¹³ . Czasami podobnie zachowywa³ siê w ko ciele . .. ale silnych..Tak samo siê zdarza³o.. . ¿e Bóg zamkn¹³ miasto pod szklan¹ misk¹.o tamtym. teraz jest na pewno..Du¿y Jim uniós³ krzaczaste brwi. Drug¹ rêk¹ szarpa³ w³osy.Nie.. i o. ale tutaj zwyczajnie doprowadza³o do w ciek³o ci.spyta³ Jim. lecz Du¿y Jim prawie nie zauwa¿y³.Bóg powiedzia³.Daj¿e spokój. . a wówczas Pan naprowadzi³ go na fragment Pisma wiêtego. ale nie na mnie. Zada³ pytanie ca³kiem spokojnym tonem.Nie! .. w d³oniach pul chnych. ..Da ci znak? .Du¿y Jim nadal przerzuca³ pi³kê z rêki do rêki. lepocie i tak dalej.. Phil Kucharz to szaleniec! Je li nie by³ szalony wiosn¹. Kr¹¿y³ szybciej. . W prawo i w lewo. . I dzi po po³udniu. w koñcu nieomal przera¿ony.. mam powiedzieæ wiernym o twoich zamierzeniach. . .jêkn¹³ Lester. i o braciach Bowie. na ³¹kach. jednak sedno widaæ by³o jak na d³oni: doszed³ do wniosku. ¿e da mi znak i.. Zacz¹³ kr¹¿yæ po gabinecie. kiedy by³em nastolatkiem i dochodzi³em sam. wspiera³ modlitwê ch³ost¹ (chocia¿ ch³osta mog³a tu byæ rozumian w przeno ni i tak¹ Du¿y Jim mia³ nadziejê).. . .Muszê powiedzieæ o tobie .Bóg powiedzia³.O moich tylko? . w którym by³a mowa o szaleñstwie. Pi³ka skaka³a z rêki do rêki w odrobinê szybszym rytmie.Mo¿na tamte zdarzenia zinterpretowaæ na ró¿ne sposoby. prosz¹c o radê i wsparcie.. W prawo w lewo. spocony jak cz³owiek chory na malariê. i o Rogerze Killianie. Wymachiwa³ Bibli¹. W prawo. Lester zignorowa³ pytanie.padnê na kolana.. Lester modli³ siê.Coggins zerwa³ siê na równe nogi.zni¿y³ g³os . nie. . stale z Bibli¹ w d³oni. wpada³ w trans.

nie zapominaj! . . Z najwiêksz¹ rado ci¹. . Zastanów siê. . Ksiêga Wyj cia. prosto do wiêzienia stanowego Shawshank. Zaczyna³ siê z³o ciæ. . £up i pac £up i pac.Uderzy³ siê . Raz i drugi.stwierdzi³ Coggins z uporem. co mówisz. ¿e traktowanie Pisma wiêtego w ten sposób jest ca³kowicie w porz¹dku. by³ zmêczony. rozdzia³ dwudziesty. jak¹ zechce mi wymierzyæ.Napchali my sobie kieszenie brudnymi pieniêdzmi z narkotyków! . Trzeba usun¹æ ten wrzód. co zepsuli my.Los dzieci Killiana bêdzie smutny . ¿e uratowali my od g³odu tysi¹ce dzieci w Afryce. Du¿y Jim uniós³ rêkê. Przez ogieñ. Nie tak prêdko. Uczynimy wyznanie i spalimy siedlisko szatana za ko cio³em. . Teraz jednak. Du¿y Jim zorientowa³ siê. Wsta³.Przyjmê z r¹k Boga karê.. Jakby s¹dzi³.Wszyscy jeste my zamieszani . Tym razem przy³o¿y³ sobie wiêt¹ Ksiêg¹ prosto w twarz.gada³ dalej wielebny .podj¹³ Coggins . .dorzuci³ Coggins piskliwie. choæ bêdzie bola³o.A ja uwa¿am.. pomy la³ Du¿y Jim.ale. który karze wystêpek ojców na synach do trzeciego i czwartego pokolenia .Zaraz.A tak¿e nape³nili my w³asne kieszenie. ono nas bezwzglêdnie potrzebuje.Aha. Wtedy Bóg nas wypu ci. W normalnej sytuacji miasto jest ode mnie zale¿ne. ¿e zgra³ przerzucanie z³otej pi³ki z uderzeniami kaznodziei. Z nosa pociek³a mu stru¿ka krwi. Uczyniæ wyznanie i doprowadziæ do oczyszczenia. w czasie kryzysu. ci¹gle uderzaj¹c siê Bibli¹.Zgrzeszyli my .A co ze mn¹? A co na to Andy Sanders? I bracia Bowie? A Roger Killian?! On ma dzieci na utrzymaniu! Mo¿e my nie jeste my tak skorzy do przyjmowania kary! . Lester zacz¹³ siê ok³adaæ Bibli¹ po ramionach. Naprawiæ to. Musimy siê ukorzyæ.I kto to mówi. Nawet p³acili my za ich leczenie! Postawili my ci nowy ko ció³ i najsilniejsz¹ chrze cijañsk¹ radiostacjê na pó³nocnym wschodzie! .Nic na to nie poradzê.ale ty i ja musimy siê wyspowiadaæ. od ciebie oczywi cie tak¿e. W³a nie takie znaczenie mia³a lepota ch³opca. i bêdziesz móg³ sobie pój æ. za tê sprawê ma³y umar³. wiersz pi¹ty: Jestem Bogiem zazdrosnym. zaraz. .. w której akurat nie mia³ z³otej pi³ki. po prawej i po lewej. drogi Lesterze. . Tak mi oznajmi³ Pan. odpychaj¹c fotel Mia³ za sob¹ d³ugi i trudny dzieñ. A tu takie co .. .

. czy ty naprawdê nie dostrzegasz. Je li zaczniesz k³apaæ dziobem. Renniego za wiele. Prze³o¿y³ pi³kê do lewej d³oni.. Kilka kropli siêgnê³o nawet mlecznego szk³a na . a ten skurczybyk nadal sta³ o w³asnych si³ach i wci¹¿ usi³ow co mówiæ. Wpad³ na biurko. miasto mnie potrzebuje. któr¹ dzieci wstrzykuj¹ sobie w ¿y³y! .Nie taka jest wola Pana.Du¿y Jim tym razem trafi³ duchownego w czo³o. raczej pal¹. Lester akurat siê do niego odwraca³. zaczê³a z niej skapywaæ. Trafi³ Lestera w szczêkê. Nikt ci nie uwierzy.. Ramiê mu pulsowa³o bólem..O ile mi wiadomo.. Dolna po³owa twarzy kaznodziei przesunê³a siê wzglêdem górnej. w nie do koñca pewnym górnym wietle zal ni³a nastêpna fontanna krwi. .Masz sumienie sobie ¿artowaæ? Du¿y Jim obszed³ biurko. Wtedy krew zaczê³a skapywaæ na dywan. lecz nadal wymachiwa³ Bibli¹. Bóg unicestwi barierê! Kryzys siê skoñczy! Mieszkañcy nie bêd¹ potrzebowali twojej pomocy! Tego by³o dla Jamesa P. ¿e te dalekie rzuty w gimnazjum kiedy mi wyjd¹ bokiem. ty mucho uprzykrzona! .krzykn¹³ Coggins. . . kiedy wrzód zostanie przeciêty. Sporo jej by³o.. na twarz wyp³ynê³y ceglaste rumieñce. pomy la³. ostatni raz przemówi³ ³agodnie. z³ota pi³ka trafi³a go w lew¹ skroñ i rozciê³a skórê. któr¹ pozwoli³em ci zbudowaæ za ko cio³em. zamachn¹³ siê od do³u. Wiedzia³em. spod czerwonego wzoru b³yszcza³o lewe oko. . nie bêdê móg³ kierowaæ lud mi. Mimo wszystko raz jeszcze spróbowa³. w sam rodek. . W skroniach mu dudni³o.ponownie. niestety nie móg³.Kiedy zobacz¹ diabelsk¹ wytwórniê. Teraz ju¿ krew dos³ownie strumieniem la³a siê na dywan. Jim. Du¿y Jim chcia³ podnie æ pi³kê jeszcze raz.Wszyscy uwierz¹! . Du¿y Jim opu ci³ rêkê z pi³k¹.. Krew sp³ynê³a po policzku.Lester. . jak do rozz³oszczonego dziecka. Krew zbryzga³a dziewicz¹ suszkê do atramentu.rykn¹³ i wyprowadzi³ cios pi³k¹. I chyba próbowa³ co mówiæ.Taka jest moja wola. przyja nie. Pr¹d mu przeszy³ rêkê a¿ do barku. ¿e kiedy wreszcie wyznamy grzechy..A radiostacja Jezusa jest prowadzona przez wariata produkuj¹cego truci znê. wszyscy uwierz¹! I jeszcze jedno.Zawsze bêd¹ jej potrzebowali! .. lewa strona swetra Lestera bardzo szybko przesi¹k³a. Kaznodzieja ruszy³ do przodu z wyci¹gniêtymi rêkami. Biblia k³apa³a na Du¿ego Jima jak wielka paszczêka. . pluj¹c szkar³atnymi kroplami. Lester zachwia³ siê.

. Gdzie tam w rodku serce wci¹¿ pêdzi³o i gubi³o rytm. jednak na szczê cie nie wykazywa³o chêci. sk¹d us³ysza³ g³os.Tato? . Po czym u³o¿y³ d³onie na jego szyi lepkiej od krwi i z ca³ej si³y zacisn¹³. 14 Piêæ d³ugich jak wieczno æ minut pó niej. choæ wiedzia³. by nagle siê zatrzymaæ. Lester niczym zombi szed³ ku Juniorowi. Wyci¹gn¹³ Bibliê przed siebie. Du¿y Jim przyczai³ siê pod blatem. Booo.. Kiedy duchowny zacz¹³ upadaæ. nieodgadnionym spojrzeniem. Ju¿ dobrze. obrzuci³ go mrocznym. Tymczasem Junior wróci³ szybko . pomy la³ Du¿y Jim.Sied i ³ap oddech. ¿e nie da rady. Junior po pieszy³ mu na spotkanie. Sweter mia³ ca³kiem mokry. Ci¹gle usi³owa³ obej æ biurko. jakby robi³ to wcze niej ze sto razy.wydusi³ z siebie ze wistem. Booo¿eee! . wymachuj¹c Bibli¹ w górê i w dó³. Masowa³ sobie pier .. . Junior wyszed³.Pomogê ci .Lester ruszy³ w stronê. koszulê mia³ rozpiêt¹.. wielebny.Booo. co by³oby b³êdem. teraz na kolanach. Du¿y Jim prawie le¿a³ w fotelu.. Z niezrozumia³¹ wpraw¹.hukn¹³ Du¿y Jim na syna.Nie stój tak. za³o¿ony specjalnie z okazji spotkania w ratuszu. twarz skry³a siê za p³acht¹ krwi. Jego w³asny syn.Booo.Trzymam pana. Tak czy inaczej brakowa³o mu tchu i nie móg³ zawo³aæ ch³opaka. Junior chwyci³ go i podtrzyma³..przyniós³ z przyczepy kempingowej p³achtê brezentu. ..krzykn¹³ Lester.W drzwiach stan¹³ Junior z szeroko otwartymi ustami i oczami jak spodki. . które swego czasu by³o tak silne i wytrzyma³e. Teraz ciê mam ? Czy to spojrzenie mówi³o: Teraz ciê mam ? .. . Z pewno ci¹ jednak by³o co jeszcze. . . ¿e syn poszed³ po Randolpha.! . Jednym strz¹ niêciem roz³o¿y³ j¹ na pod³odze.suficie. ci¹gn¹³ krawat. Mo¿e by³a w nim mi³o æ? Du¿y Jim mia³ tak¹ nadziejê.. spodnie jak unurzane w ciemnopurpurowym b³ocie. Rennie z pocz¹tku by³ przekonany. Wszystko przez te filmy pe³ne przemocy. pomó¿ mi! . Pociera³ zwiotcza³e cia³o. Booo.

. . Jest tam taki jeden. Wszystko wskazywa³o na to. ale mo¿e oczekiwanie. Wróciæ do formy.Znam lepsze miejsce . . Ale umyj tê cholern¹ z³ot¹ pi³kê. Jim ciê¿ko wci¹gn¹³ powietrze.. Kiedy go znajd¹.. A co za tym idzie.Junior przetoczy³ Lestera na brezent. Oczywi cie nie zgodzi siê na aresztowanie. I pozb¹d siê suszki.Pieprzonego Dale'a Barbarê.Bêdziesz musia³ zabraæ go do ko cio³a. Z jednego koñca wystawa³y stopy. mog¹ go nie zdo³aæ uj¹æ ¿ywego. ..Skoro nie zabierasz go do ko cio³a. Na dywanie le¿a³o teraz wielkie zielone burrito. Bardzo zdecydowanie. Bêdê musia³ wzi¹æ siê za siebie.powiedzia³ Junior. uderzy³ siê w pier . . .Jak? .. Poæwiczyæ.Junior nie wydawa³ siê zainteresowany wyja nieniami. P³achta zaszele ci³a g³o no. . . Serce bi³o nieco wolniej.Skoro tak uwa¿asz. Nadal mia³ wiszcz¹cy oddech. . nie by³o najsensowniejszym pomys³em.Dobry z ciebie ch³opak.Kogo? .... zakas³a³.W³ama³ siê! Synu. ¿e Kucharz we mie na siebie odpowiedzialno æ za co takiego. mo¿e.Jeszcze jedno dr¿enie pod ¿ebrami. Chwyci³ Bibliê.Biblia .. Serce odzyska³o w³a ciwy rytm.. on chyba oszala³. .Przyda³aby siê ta ma izolacyjna.To by³a walka na mieræ i ¿ycie. Bogu dziêki! Kto by pomy la³.. . . Bushey du¿o wiedzia³. Po prostu. .Ten jeden to by³ Kucharz. wetkn¹³ j¹ miêdzy uda Cogginsa i zacz¹³ zawijaæ trupa. potem narzuci³ na nie jeden koniec p³achty. Junior. potoczy³ je dalej. Du¿y Jim wsta³. mam te¿ lepszego kandydata. Du¿y Jim kupi³ go u Burpeego.... s³usznie .wskaza³ Du¿y Jim. .. ¿e po piêædziesi¹tce cz³owiek siê tak szybko sypie. Czu³ siê lepiej. Na wyprzeda¿y. je li masz zamiar j¹ zatrzymaæ. . to gdzie zamierzasz.A je li chcesz zwaliæ to na kogo . . Pamiêta³.Jeszcze nie wiem. Bóg daje nam tylko jedno cia³o. jak Toby Manning powiedzia³: Zrobi³ pan wietny interes! . Junior spróbowa³ naci¹gn¹æ p³achtê. . . ¿e interesuje go jedynie solidne zapakowanie cia³a. Bêdziesz musia³. ale czu³ siê trochê lepiej. Zielony brezent. Dobry syn pomaga ojcu.No tak. ale jej nie wystarczy³o.mrukn¹³ Junior.Jasne. Ch³opak przyjrza³ siê cia³u.

Z namys³em przyjrza³ siê z³otej pi³ce. co dalej. pomy la³.odpar³ Junior. ¿e syn ma teraz nad nim ogromn¹ w³adzê.. jak wsadziæ Barbarê za kratki. Przysz³o mu do g³owy. . By³a to droga sercu pami¹tka. ¿e to nie wyk³adzina od ciany do ciany.Zanim postanowimy. Takiego Du¿y Jim nie widzia³ go nigdy. Powinienem siê jej pozbyæ. . . No. co bêdzie jutro. l ni¹ca jak dawniej. z³ota pi³ka.rzek³ Junior. je li tylko bêdzie czysta? Godzinê pó niej. a¿ wymy limy.Niewa¿ne . . ¿e tego nie zrobi. zaczekamy i przekonamy siê.W bezpieczne miejsce. Wiedzia³. D wign¹³ gigantyczne burrito i wyniós³ na korytarz. I wiêkszo æ brudu jednak na nim zosta³a. ale przecie¿ w³asny syn z pewno ci¹. gdy Junior wróci³ do domu. Wielebny poczeka.. .Ca³e szczê cie. le¿a³a w przejrzystej ko³ysce..Trzeba bêdzie zakopaæ dywan . Junior podniós³ na ojca spojrzenie pe³ne pogardy. Kilka minut pó niej Rennie us³ysza³ silnik samochodu kempingowego. A zreszt¹ dlaczego nie mia³aby zostaæ.

Teraz rozpuszczone. .podj¹³.asystentk¹ na tym samym wydziale.Na tym kempingu o tej porze roku nie ma ¿ywego ducha . Przy jechali na d³ugi weekend opadania li ci . s³uchaj¹c dziwacznego dudnienia i spogl¹daj¹c na siebie ze zdumieniem. . ¿e nie zdo³a pos³uchaæ w³asnej rady. Carolyn mia³a dwadzie cia trzy.Thurston! Trawa! Gdzie j¹ zostawi³e ? . miêdzy Little Bitch Road a rzek¹ Prestile. bo Thurston Marshall nie znosi³ telewizji. Znajdowali siê w domku Thurstona nad jeziorem Chester Pond.rzuci³.Nie przejmuj siê .. ¿e co jest nie w porz¹dku. choæ dr¿enie w jego g³osie wiadczy³o. póki nie zbudzi³ ich dudni¹cy g³os. ID W KIERUNKU MOJEGO G£OSU! UWAGA! UWAGA! . ale nawet go nie w³¹czyli. Wybi³a w³a nie ósma trzydzie ci w poniedzia³kowy ranek. ID W KIERUNKU MOJEGO G£OSU! PRZEPROWADZAMY EWAKUACJÊ! Thurston Marshall i Carolyn Sturges usiedli w po cieli. Zostali kochankami pó³ roku wcze niej i romans kwit³ w najlepsze. Skoñczy³ sze ædziesi¹t lat.Auto stoi na podje dzie! Zobacz¹ je! Na twarzy profesora wyra nie odbi³y siê s³owa O cholera! . sp³ywa³y mu prawie do ramion. . lecz w praktyce od pi¹tkowego popo³udnia skupiali siê raczej na podziwianiu w³osów ³onowych partnera. By³o radio. Carolyn . UWAGA! TU POLICJA CHESTER'S MILL! ZARZ¥DZONO. By³ wysoki. Oboje uczyli w Emerson College w Bostonie. . ‾adne z nich ni e mia³o pojêcia o tym.NADCI¥GA POCISK 1 UWAGA! TU POLICJA CHESTER'S MILL! ZARZ¥DZONO EWAKUACJÊ! JE LI MNIE S£YSZYSZ. .Zaraz nas min¹ i zawróc¹ na Little Bitch.Teraz g³os siê rozlega³ bardzo blisko. Gêste siwiej¹ce w³osy zwykle ci¹ga³ w koñski ogon. W domku nie by³o telewizora. szczup³y.. Thurston by³ tam profesorem angielskie go (a poza tym wspó³redaktorem aktualnego numeru Ploughshares ). Uderzy³a go w ramiê . G³os by³ coraz bli¿ej... dwudziestego trzeciego pa dziernika. EWAKUACJÊ! JE LI MNIE S£YSZYSZ.po raz pierwszy.

Nie.. do rodka wkroczy³o dwóch m³odych mê¿czyzn. pomy la³ Thurston. Z rozwianym w³osem i go³ymi po ladkami pobieg³ do drugiego pokoju. Wyskoczy³ z ³ó¿ka. obu aktualnie by³ych) oraz. w s¹siedztwie resztek sera brie. niech siê ubiorê. Niestety. ale jeden dominowa³ nad reszt¹. nie. gliniarzy mówi¹cych przez megafony. Narkotyk le¿a³ na wierzchu. Cha³upinê zbudowa³ jego dziadek tu¿ po drugiej wojnie wiatowej. ale prawie jej nie zauwa¿y³. ci¹gle jeszcze niezbyt sprawnie dzia³aj¹cy po rozkoszach minionego wieczoru. rozleg³o siê pukanie do drzwi. W momencie gdy Thurston podbieg³ do sto³u. który Thurston wy³¹czy³.HALO.na moment zapad³a cisza. W foliowej torebce. wstrêt jego trójki dzieci (z dwóch ¿on..Jedn¹ sekundê. pozbawienie w³asno ci. W kominku nadal pulsowa³ ¿ar. Elektryczno æ dostarcza³ stary generator. Jeden trzyma³ w rêku megafon. Ma³omiasteczkowe winie o ciasnych wiñskich rozumkach. walenie. Tu¿ obok tacy. nim zaczêli nocny ruchaton. ‾EBY MY NIE MUSIELI WAS WYCI¥GAÆ! winie.. ZARZ¥DZONO EWA. Narkotyk zosta³ w drugim pokoju. pozbawienie w³asno ci. Orwellowska Policja My li. jak¹ by³o widaæ od drzwi. zanim siê po³o¿yli. chaotycznie mu podsuwa³: pozbawienie w³asno ci.. . . na skutek pogwa³cenia co najmniej dziewiêciu ró¿nych praw gwarantowanych przez konstytucjê. Obaj mieli na sobie d¿insy i niebieskie koszule. w³a ciwie nie pukanie. W DOMKU! WYCHODZIÆ! RAZ . Sk³ada³a siê zaledwie z dwóch pokojów . WY TAM. owiniêta prze cierad³em. Pierwsza rzecz.. by³o tres romantyczne. ludzi mówi¹cych przez megafony. oczywi cie. a potem: . bo jego nierówny warkot by³ nieszczególnie romantyczny.DWA! Koszmar.Chwileczkê! . Jego umys³. .krzykn¹³. . Choæ rozpalanie ognia nie stanowi³o konieczno ci.Gdzie zostawi³e trawkê? . do po³owy opró¿nionej. A mo¿e jednak w³o¿y³em trawkê do aktówki. Carolyn sta³a w drzwiach sypialni. a nastêpnie. WY£A CIE.Po raz drugi uderzy³a go w ramiê. którym siê raczyli.Thurston s³ysza³ inne wzmocnione g³osy.du¿ej sypialni z widokiem na jezioro oraz salonu po³¹czonego z kuchni¹. Drzwi stanê³y otworem. na której od zesz³ego wieczoru zosta³y krakersy i ser. TU POLICJA! TO NIE S¥ WYG£UPY! ZARZ¥DZONO EWAKUACJÊ! JE‾ELI JESTE CIE W RODKU.. .

Czy cie kompletnie zg³upieli? Przecie¿ wiadomo. . Niezbyt mocno. Przeprowadzamy ewakuacjê tej strony miasta. schowa³ j¹ za plecami i ukradkiem wrzuci³ do zlewu. pomy la³ Thurston niesk³adnie.. Musicie siê st¹d wynie æ. Na obu malowa³ siê strach.Proszê w³o¿yæ ubranie. . Junior uniós³ rêkê.Co? . . Si³y Powietrzne Stanów .stwierdzi³. tyle ¿e Frankie. .. . Nie potrzeba nam tu ¿adnych odznak.. .i id siê ubierz. natomiast czu³ siê doskonale.Dajesz sobie z nimi radê. Praca gliniarza mu pasowa³a.. . . maleñka.Ta cycata i pomarszczony ch³opta nie maj¹ w ogóle pojêcia. staruszku? .rzuci³ Frankie.. próbujê wam ratowaæ ty³ki. co siê dzieje. do kurwy nêdzy! Do tej pory Frankie siê u miecha³.Zabieraj ³apy! Wyl¹dujesz za kratkami! Mój ojciec jest prawnikiem! Chcia³a go uderzyæ w twarz.Junior. potem drugiej. bo spa³ tylko dwie godziny. który rano zwykle miewa³ kiepski humor. . Junior przygl¹da³ siê osprzêtowi. naprawdê wietnie. kochanie .Zupe³nie jak w Kiedy Harry spotka³ zdzirê . ty seksistowska wi.Zamilk³.odezwa³ siê Frankie . niestety koszule mia³y pagony i przypiête odznaki.Zamknij bu kê. . Przyjrza³ siê jednej twarzy. który ten ruch ods³oni³. I ten sam wyraz kompletnego os³upienia. kwitn¹co. Junior .Wynocha! . .Nie pyskuj.Nie nazywaj mnie w ten sposób..D¿insy by³y balsamem na duszê.Zwróci³ siê do Thurstona.Popatrz no. .odezwa³ siê Junior .Chyba w ¿yciu nie widzia³em d³u¿szej i chudszej fujary . Thurston zd¹¿y³ chwyciæ torebkê z zio³em.To jest nasz dom! Won. Teraz przesta³.. . . z³apa³ j¹ za rêkê i wykrêci³ na plecy.wrzasnê³a Carolyn ponownie. Wygl¹da³ na zmêczonego i mia³ do tego pe³ne prawo. Prze cierad³o zsunê³o siê na pod³ogê.odezwa³ siê Frankie DeLesseps.Wynocha! . Ani ladu bólu g³owy.. Potrz¹sn¹³ ni¹ solidnie.O rany! . Min¹³ go³ego chudego mê¿czyznê stoj¹cego przy zlewie (czy te¿ mo¿e raczej: dygocz¹cego przy zlewie) i chwyci³ Carolyn za ramiona. ale dziewczyna zawy³a. .krzyknê³a Carolyn. . Ty i twój kocha .Niez³e bufory! .Ubierajcie siê oboje . .

W jego g³owie zamieszka³a jadowita jaszczurka. zatoczy³. us³yszycie wielkie bum i po krzyku. Nie. . . By³o to wspania³e zajêcie. ¿e ju¿ lepiej poj¹³ istotê zawodu gliniarza. Ale nie. ale nie stanie wam siê nic z³ego. ty ciemniaku? .. gapi¹c siê na Juniora. ¿adnych procesów. nazywa³o. Musia³ odegraæ swoj¹ rolê w przeprowadzaniu ewakuacji. Ci¹gle jeszcze by³ napalony po uszy. ¿e chêtnie by jeszcze kogo udusi³. Nie jeste my ju¿ Stanami Zjednoczonymi Korei Pó³nocnej.powiedzia³ Frankie. bo atut mia³ rzeczywi cie wyj¹tkowo d³ug choæ cienki. bo to bêdzie naprawdê du¿y pocisk. Carolyn trzyma³a siê za spuchniêty nadgarstek.Spojrza³ na zegarek. ¿e ju¿ nie jeste cie w Stanach Zjednoczonych Ameryki. Za g³upi jeste cie. . . Jedn¹ rêk¹ zakrywa³ walory rodowe. . która chêtnie by asystowa³a przy jakim ma³ym duszonku. Powa¿nie. czy jak to tam siê. . tylko w Królestwie Chester 's Mill. w ka¿dym razie bardzo siê o to stara³. . ale nie da³ .Naprawdê wiem . Zrobi³ do przodu jeden d³ugi krok. ot po to.Od czego siê odbije. Z³o¿y³ przysiêgê s³u¿bow¹.krzyknê³a Carolyn. konkretnie heloderma arizoñska. ale jednak upad³ na kolana i zwymiotowa³ pewnie ze sto mililitrów rzadkiego bia³ego kleiku. cholera.Od klosza . prawie zdo³a³ utrzymaæ siê na nogach.Zjednoczonych wystrzel¹ w tê czê æ miasta pocisk Cruise. a nie by³o to ³atwe. . najwyra niej nie ³apiecie.Wiem . Próbujemy wam uratowaæ ¿ycie. ¿adnych prawników. I je li nie bêdziecie siê zachowywali jak nale¿y.Traficie do wiêzienia .Za nieca³ piêæ godzin.zgodzi³ siê Junior z anielsk¹ cierpliwo ci¹ cz³owieka. który nadal czuæ by³o brie. Je¿eli natomia st przejdzie.rzuci³ zaczepnie Thurston. ¿eby dotar³o?! Kobieta sta³a bez s³owa. wielkomiastowe dupki.Je¿eli siê odbije. Mo¿e narobicie w majtki. Junior westchn¹³ ciê¿ko i ruszy³ do przodu.I nie bêdziesz mnie wyzywa³.Czasy Busha i Cheneya minê³y. traficie do lochu.Ale wy. który w³a nie oswaja siê z my l¹.Na mózg ci pad³o?! . je li akurat bêdziecie je mieli na sobie. Thurston próbowa³ wstaæ. Zdawa³o mu siê. . ¿eby rozpocz¹æ dzieñ we w³a ciwy sposób. .. to zostaniecie zwêgleni..powtórzy³. tyle ¿e ludzie czasami okazywali siê tak potwornie têpi.grozi³a Juniorowi dr¿¹cym g³osem. Profesor z³o¿y³ siê we dwoje. . jednocze nie wyprowadzi³ cios i wyr¿n¹³ redaktora Ploughshares w brzuch. . ‾adnyc telefonów. a wy znajdujecie siê nieco ponad kilometr od celu..

Podzielam twój gust. jak g³osy z koszmarnego snu.rady. Thurston dotar³ do Carolyn. Patrzyli na rechocz¹cych intruzów.Charlie Tr¹bka zawita³ do miasta! .chlipnê³a. Towar super prima. .Nie wiesz. ¿e zessa³aby chrom z haka przyczepy. .pocieszy³ j¹ Frankie. Junior w koñcu siê opanowa³. Obaj równocze nie ryknêli miechem. .Normalnie prawie nie ma nasion. rozlega³o siê nawo³ywanie z megafonów.Trudno siê dziwiæ . W koñcu siê roze mia³. zaskoczenia i oburzenia. Frankie pomóg³ mu w tym trudnym zadaniu.Nic nie rozumiem! . . Oboje p³akali. Jak Angeliny Jolie.szlochnê³a Carolyn. .oznajmi³ Frankie. Junior by³ zdumiony. ¿eby w³o¿yæ buty. ¿e stracili my przez was tyle czasu. .Za to. ukrywaj¹c swoj¹ nago æ we wzajemnych objêciach. wietne usta. . macie siedzieæ w swoim volvo i mkn¹æ z powrotem do miasta. Zrozumiano? Frankie przygl¹da³ siê skonfiskowanemu narkotykowi. wymierzaj¹c celnego kopa w ty³ek.Ty. Junior przygl¹da³ siê m³odej kobiecie. .Nie przeczyta³e nam naszych praw . ¿e od tego wiñstwa cz³owiek g³upieje? Rozp³aka³a siê na dobre. wiêc za dwa dni przeja ni wam siê w g³owach. .Nie przejmuj siê . jasne? W zaistnia³ej sytuacji nie macie innych praw.Macie prawo siê zamkn¹æ i wynosiæ st¹d w podskokach. dziadku . ale im siê nie uda³o. Zanim wrócimy. je li chodzi o panienki.odezwa³ siê w pewnym momencie. Thurston i Carolyn stali w drzwiach sypialni. wozu ma nie byæ.Jak nie da rady ubraæ siê sam. . ale naprawdê mamy kupê roboty. Junior. Odpowiedzia³a jej cisza.Konfiskujê towar. to mu pomó¿. wiêc brn¹³ w jej stronê na czworakach. puszczaj¹c przy tym g³o nego b¹ka. zobacz .stwierdzi³ Frankie.zawy³ Frankie. Gotów by³ siê za³o¿yæ. w koñcu byli przedstawicielami prawa. . Carolyn najpierw ubra³a siê sama. Starali siê zachowaæ powagê. A w tle. .Jak wrócimy. Musimy sprawdziæ jeszcze cztery domki. ¿e nie móg³ siê schyliæ. Przybili pi¹tkê wysoko. potem pomog³a Thurstonowi. w równym stopniu z bólu. . Thurston krzykn¹³ g³o no. Albo was wypieprzê. . Wyj¹³ ze zlewu torebkê z narkotykiem. bo tak go bola³ brzuch. Wyszli. Junior i Frankie spojrzeli po sobie. D wign¹³ siê na nogi. W samochodzie Carolyn zadzwoni³a z komórki do ojca. .

. Najwyra niej trafi³a do jednego z odcinków Strefy mroku . Niech najpierw wymy li. przegl¹da³ jak¹ listê na podk³adce. 2 Na mapie droga prowadz¹ca przez kemping nad jeziorem Chester wygl¹da³a na zawiniêt¹ w haczyk nitkê.Oni s iê zaraz pozbieraj¹. Wsiad³a do swojego volvo (na zderzaku ci¹gle jeszcze tkwi³a nalepka. . spieprzaj st¹d. sp³owia³a. Trzyma³a siê za spuchniêty nadgarstek. drugi Frankie! Obaj..Kciukiem wskaza³ domek za plecami. Jej wiat wywróci³ siê do góry nogami. co zrobi z cia³em wielebnego. .W³¹cz radio . tyle ¿e ojciec na razie nie musia³ o tym wiedzieæ. s³onko. . Jeden mia³ na imiê Junior. W rodku siedzia³ policjant.. piewaj¹cego natchnione How Great Thou Art .stwierdzi³ Frankie. Thurston przekrêci³ ga³kê. ale nie powiedzia³a.Wyno cie siê. . po czym pokrêci³ g³ow¹. do ojca.Nie ¿artujê. Sk³adali przysiêgê. Mia³a zamiar powiedzieæ: Prawdziwy koszmar . przygl¹daj¹c siê planowi. Poza tym niespecjalnie mu siê pieszy³o z powrotem.O tej porze roku. Marzy³a tylko o tym. Carolyn wy³¹czy³a radio. co naprawdê siê dzieje. Na ca³ej skali znale li jedynie Elvisa Presleya z Jordanaires. jak ubraæ w to . Postawna policjantka o rudych w³osach wskaza³a im nieutwardzone pobocze i kaza³a nim przejechaæ obok s³u¿bowego wozu. Za chwilê us³ysz¹ w tle g³os Roda Serlinga. ale szybko siê rozmy li³a. Coggins dotrzymywa³ towarzystwa dziewczêtom w spi¿arni McCainów.odpar³a Georgia Roux.. Carolyn oniemia³a ze zdumienia. . Junior i Frankie po wyj ciu z domku Marshalla siedzieli jaki czas w samochodzie. Musia³o tak byæ.Pos³uchamy..powiedzia³a. ¿eby siê jak najszybciej wydostaæ z tego dziwacznego miasta. prawie jakby jej nie by³o. nie istnia³o inne wyja nieni które by mia³o choæby szczyptê sensu. .Tam ju¿ na pewno nikogo nie ma . ale czytelna: OBAMA! TAK. NADAL MO‾EMY!) i ominê³a wóz policyjny. Jak my lisz? Pieprzyæ to i wracamy do miasta. który bêdzie go wypytywa³. . .Zostali my napadniêci! Przez dwóch ch³opaków podaj¹cych siê za policjantów. bo sama was napadnê . starszy mê¿czyzna. W pierwszej chwili chcia go prosiæ o pomoc. kogo to obchodzi? Junior namy la³ siê przez chwilê. a nawet je li nie.Na skrzy¿owaniu Little Bitch Road i szosy numer sto dziewiêtna cie blokowa³ przejazd radiowóz. Carolyn zamiast tego zatrzyma³a samochód i wysiad³a.

Sta³y na drodze. .Droga koñczy siê przy przystani.Ty skurwielu. Zreszt¹ rezygnacja ze szko³y wydawa³a siê tak ma³o wa¿na w porównaniu z tym. Du¿y Jim Rennie by³ mistrzem w manipulowaniu lud mi.Wracamy do miasta? . 3 Pierwsze trzy domki by³y ca³kiem puste. ch³opca i dziewczynkê. .Chêtnie ci j¹ przytrzymam . Bardziej jak w lipcu ni¿ w pa dzierniku. a jak wrócimy. . A Junior wierzy³ w zdolno ci organizacyjne ojca. Teraz ju¿ nawet nie ma znaczenia.powiedzia³ Frankie.Barbarê. czy siê dowie. jestem . . Du¿o gorsze. . Wszystkiego zosta³o z kilometr. . jak wrócimy. bo bêdê musia³ przedstawiæ cycatej mojego m ciciela. Wyjechali zza ostrego zakrêtu prosto na dzieci.Ostatni powinien byæ zaraz za zakrêtem .mrukn¹³ poirytowany. nawet nie wysiadali z samochodu. Frankie uruchomi³ silnik i wycofa³ samochód z podjazdu. ¿eby wielkomiastowych dupków tu nie by³o.Junior? Ziemia do Juniora! . dobra.Jeste pewien na sto procent? . Bo ja o nim wiem gorsze rzeczy. Randolph od razu wynajdzie nam jak¹ inn¹ robotê. co siê dzia³o w Mill! Mimo wszystko musia³ byæ ostro¿ny. . Gdyby Frankie siê nie ba³.powiedzia³ Junior. Nie zamierza³ pozwoliæ.Stój! .krzykn¹³ Junior.Chêtnie bym co przetr¹ci³.Jego tam nie bêdzie. Z drogi kempingowej zosta³y tylko koleiny przedzielone po rodku trawiastym garbem.Tylko lepiej.Gdzie? W Sweetbriar Rose? Prosisz siê o trutkê na szczury w jajecznicy? Z najlepszymi ¿yczeniami od Dale'a Barbary? . .Dobra. . ni¿sze ga³êzie prawie zamiata³y dach. pomy la³. By³y blade i przestraszone. ¿eby ojciec mia³ na niego haka. ¿e rzuci³em budê.Zajrzyjmy do pozosta³ych domków... . . Z obu str on nachyla³y siê nad ni¹ drzewa. nawet nie próbowa³y uciekaæ. . Barwne li cie zwisa³y nieruchomo z ga³êzi. by³o duszno.Jestem.

Lubimy p³ywaæ kajakiem. Oboje byli brudni i bardzo bladz Ma³a trzyma³a ch³opca za rêkê.Ja chcê do mamy . w Teksasie. Aide? .oznajmi³ Aidan ponuro. dotkn¹³ ramienia dziewczynki.Oni s¹ prawdziwi? . niewiele brakowa³o . . nastêpne wielkomiastowe dupki.rzuci³ Junior. Podskoczy³a lekko. a mój brat Aidan Patrick Appleton. . z pewno ci¹ by je trafi³. prawda. Podszed³ Frankie. pomy la³ Junior.Nie wiem. Dziewczynka by³a wy¿sza i starsza. .Co? . Dzieci nadal sta³y w miejscu.pos³uchaj mnie uwa¿nie. .powiedzia³a cicho.Nic. i prowadzi³ odrobinê szybciej.Jestem g³odny . to i ty prze¿yjesz . .Wyrecytowa³a ci¹g cyfr z beznamiêtn¹ precyzj¹ sekretarki automatycznej. w Massachusetts. Ch³opiec wygl¹da³ na piêæ. . .Przyjechali my patrzeæ na li cie. Na szczê cie zd¹¿y³ wbiæ hamulec w pod³ogê i samochód stan¹³ pó³ metra od dzieciaków. . Numer telefonu.Powiedzia³ to g³osem w stylu: ¿artujê. Nasz tata nazywa siê Edward Appleton.Jak masz na imiê? . Wyci¹gn¹³ rêkê. Junior wysiad³. Podnios³a wzrok na Juniora. .Mieli my patrzeæ na li cie.¿e zostawi na le nej drodze uk³ad wydechowy toyoty. Mog³a mieæ jakie dziesiêæ lat. . . ale nie do koñca .. Junior przyklêkn¹³ przed dziewczynk¹.odezwa³ siê . . ..Wielkie okr¹g³e ³zy potoczy³y siê po jej policzkach. I p³ywaæ kajakiem.Chyba dosta³em zawa³u.Ja nazywam siê Alice Rachel Appleton. My mieszkamy w Weston. przenios³a na niego wzrok. natomiast ch³opiec nadal patrzy³ prosto przed siebie. . Gdzie jest twoja mama? . ¿eby przyje¿d¿aæ patrzeæ na li cie spadaj¹ce z drzew.Co wy tu robicie? . Frankie te¿ przyklêkn¹³. .I jak siê nazywa twoja mama? .I je æ. Nasza mama nazywa siê Vera Appleton.odetchn¹³. Bo nikt z miejscowych nie marnowa³by benzyny. Pewnie.odpowiedzia³ ch³opiec. O rany.Mama nie wróci³a . jakby widzia³ co interesuj¹cego na reflektorze toyoty od strony kierowcy.Alice .Jezu.Skoro mój ojciec nie dosta³.zapyta³ Junior. na Oak Way szesna cie. ale nasi rodzic e rozwiedli siê w zesz³ym roku i teraz tata mieszka w Piano. Nadal ogl¹da³ reflektor. . Niewa¿ne.

Poszukaæ mamy i czego do jedzenia. . bo jedzie tylko do sklepu Yodera. Facet by³ durniem pierwszej klasy i przekaza³ swój. . brandy i spaghetti w puszkach. Junior zaczyna³ rozumieæ sytuacjê.spyta³ Frankie.Mia³a kupiæ jeszcze inne rzeczy.Ma³a. wiedzia dlaczego.Do miasta. Gliniarze nie p³acz¹. wiêc mamusia po godzinie powinna by³a wróciæ.wyja ni³a Alice.wyrwa³o siê Frankiemu. ¿e mam siê zaj¹æ Aidanem. w ka¿dym razie nie na s³u¿bie.Pojecha³a w sobotê rano? . . ¿e zaraz wróci. rzecz jasna. . chocia¿ powinien.W sobotê. . wiedzia³aby.Alice . . . .Machnê³a r¹czk¹ mniej wiêcej na pó³noc.Je æ! Brzuch mnie boli! . . ¿eby Aide nie zbli¿a³ siê do jeziora. . Najwyra niej matka tych dwojga spodziewa³a siê. ale w rodku zlodowacia³. bo nie ma pr¹du. . bo jestem ju¿ du¿a.W szufladzie na warzywa by³a cebula . ¿e na nim nie mo¿na polegaæ. Nic nie s³yszeli cie.spyta³. Tyle ¿e nie wróci³a i Junior. Gdyby zna³a Rogera Killiana.odezwa³ siê Junior . prawda? . Jeszcze raz zapyta³ dziewczynkê o matkê. nic nie mówi³em.Przepraszam.wyszepta³a dziewczynka. . Junior nie chcia³ o tym my leæ.‾eby by³o bli¿ej. kawy. Mama powiedzia³a. i obieca³a. Dziesiêcioletnia dziewczynka i piêcioletni ch³opiec. A przynajmniej trochê.Zjedli my z cukrem. nienachalny intelekt ca³emu potomstwu. bo pan Killian nie przyniós³ ich do domku.Pojecha³a po woopsy. Zapyzia³y sklepik Yodera tu¿ za granic¹ miasta w stronê Tarker's Mills specjalizowa³ siê w sprzeda¿y piwa. otworzy³ drzwiczki pasa¿era i zacz¹³ szperaæ w skrytce na rêkawiczki. . Wróci³ do samochodu. znale li cie co ? . Junior u miechn¹³ siê.Ja chcê do mamy! . Ma³a pokazywa³a nie w stronê .odpowiedzia³a dziewczynka. Mia³am pilnowaæ. Musia³ sobie przypomnieæ.Mieli cie cokolwiek do jedzenia? . Dwie noce w ca³kowitych ciemno ciach. delikatnie mówi¹c.I te¿ siê rozp³aka³.O¿ kurwa .W sobotê rano. Ogl¹dali my kreskówki. Trzeba min¹æ nastêpn¹ chatê. . . Normalnie dojazd tam trwa³ góra dwadzie cia minut. Junior i Frankie popatrzyli na siebie. tym razem odpowiedzia³ mu ch³opiec. a potem mo¿na i æ przez las.Woopsy to ciasteczka Whoopie Pies . ¿e w domku bêdzie mnóstwo jedzenia. Junior sam mia³ ³zy w oczach. ale teraz ju¿ siê nie da ogl¹daæ.dok¹d teraz idziecie? .Tak . ¿e jest gliniarzem.rozp³aka³ siê Aidan.

. 4 Zachodnia czê æ Chester's Mill by³a najrzadziej zaludnionym fragmentem miasta.Obiecujesz? . a kobietom nowe rozstawienie nawet siê spodoba³o. Mê¿czy ni. Objê³a go za szyjê. Ju¿ nic z³ego wam siê nie stanie. Damy dzieciakom zje æ. S³odycz zniknê³a w ci¹gu piêciu sekund. ma³omiasteczkowy glina ze starej szko³y. oczywi cie. Ch³opiec wetkn¹³ do buzi wszystkie palce i wysysa³ z nich resztki czekolady . Patrz¹c na nie. Dzieci po¿era³y go wzrokiem.Nic wiêcej nie mamy .Jeste cie bezpieczni. Alice i Aidan prawie na pewno umarliby z g³odu i wycieñczenia. na miejs cu strzelca Linda Everett. ¿eby my po prostu zawrócili. Jezu. ¿eby go w ¿yciu spotka³o co milszego. Za kierownic¹ siedzia³a Jackie Wettington.. . Pognieciony i wyra nie nie pierwszej wie¿o ci. tylko bez happy endu.. Ja i Ma³gosia. Prze³ama³ batonik na pó³ i ka¿demu z dzieci poda³ kawa³ek. Junior nie potrafi³ sobie przypomnieæ. Policzki mu siê przy tym nadyma³y i zapada³y rytmicznie. strach dziecka. Taki wyraz twarzy u Amerykanów by³ niewyobra¿alny. zw³aszcza policjanci. A tak niewiele brakowa³o. rozrywaj¹c papier. kopu³a. .Wszystko bêdzie dobrze . ale w kierunku TR . Wróci³ Frankie. nigdy by nie wys³a³ dwóch kobiet w jednym patrolu. ale oczywi cie komendant Perkins ju¿ nie dowodzi³. Komendant Perkins. a kwadrans po dziewi¹tej nie zosta³ tam prawie nikt. No i po drodze by³a. Junior podniós³ dziewczynkê. Zmierzwi³ jej w³osy.90.Chester's Mill. pomy la³ Junior.powiedzia³ Frankie.Obiecujê. straszny. ze swoimi grubiañskimi dowcipami bywaj¹ mêcz¹cy.zapewni³ ma³¹. co tam znajdziemy. Czu³ pot.W mie cie dostaniecie co lepszego. Tam ca³ymi kilometrami ci¹gn¹³ siê gêsty las i trzêsawiska. . . Frankie pokiwa³ g³ow¹ i wzi¹³ ch³opca na rêce. . lecz nadal w papierku. Jak pies zlizuj¹cy t³uszcz z kija. jakby w ten sposób móg³ z niej zetrzeæ ten oleist zapach. Junior mia³ przed oczami g³oduj¹ce dzieci pokazywane w telewizji. Jedynym samochodem policyjnym na Little Bitch Road by³ wóz numer dwa. W rêku trzyma³ batonik. .Zatrzymamy siê przy domku staruszka i panienki. Odwróci³ siê do Frankiego.

jest tam tylko jeden ko ció³.Nie ma sprawy. wzywam dwójkê. To znaczy komendant Randolph. . . Linda mia³a nieodparte wra¿enie. My la³a o miejscu. odbiór. Jeste cie nad al na Little Bitch Road? Odbiór. Nawet nie drgnêli. niezbyt dobrze.Odbiór. Trudno jej by³o uwierzyæ.Wszyscy mi melduj¹ to samo . Chwilê trwa³a cisza naszpikowana wy³adowaniami elektrycznymi. kiedy pos³a³a w ich stronê dzieñ dobry przez g³o nik na dachu. gdzie klosz odcina³ Little Bitch Road. po czym odezwa³ siê Randolph. . Mo¿emy.. W³a nie tam znajdowa³ siê cel.Wzywam dwójkê.Im bli¿ej kopu³y.Tam mieli sprawdziæ nowi. Chyba ¿e w nocy jacy hindui ci wybudowali meczet. S³yszê ciê. . Randolph by³ najwyra niej zmêczony i z³y. chocia¿ Ry¿y j¹ o tym zapewnia³. ¿e hindui ci nie modl¹ siê w meczetach.O ile mi wiadomo. ale mo¿e uda siê wyprosiæ kubek kawy.Baza.Lin? Wróci³a do rzeczywisto ci. Linda nie odpowiedzia³a. Natomiast je li pocisk siê przebije. . .Wracamy? . ¿e nie jest to najlepszy czas na podobne sprostowania. czy ko ció³ sprawdzony? Nigdy nie zawraca³ sobie g³owy ¿adnym odbiór . . . Widzia³a stoj¹cych tam ¿o³nierzy. Niepokoi³o j¹ to miejsce. . Jackie zaparkowa³a na poboczu. tu dwójka. Linda wziê³a do rêki mikrofon. Odbiór. s³yszysz mnie? Odbiór.upewni³a siê Linda. wisz¹ce w powietrzu niczym jaki hologram rodem z filmu science fiction. niestety. .spyta³a Jackie.Chrystusa Odkupiciela? . Pete chce z wami pogadaæ. dwójka. W obu nie ma ¿ywego ducha.Dwójka. teraz znajdowa³o siê tam wielkie czerwone X namalowane sprayem na kopule. . . . W³a nie sprawdzi³y my domy Killianów i Boucherów. .Urz¹dzimy piknik.stwierdzi³a Stacey Moggin. ale zdawa³a sobie sprawê. tym gorzej.Ko ció³ nie jest w naszym sektorze . Odbiór.Sweetbriar Rose bêdzie zamkniêta. Stacey.zameldowa³a. . . ci¹gle zwróconych do miasta plecami.Tak. Roger Killian bêdzie mia³ mnóstwo pieczonych kurczaków. Wtedy zatrzeszcza³o radio. pocisk wystrzelony z odleg³o ci piêciuset kilometrów trafi w tak niewielki punkt.

Zrobi siê.Jeszcze dwóch? Dlaczego? . I wy te ruszcie dupy. . Potem Jackie odezwa³a siê tak cicho. wiêc kto tam musi byæ. Uwaga mia³a byæ mieszna.Ju¿ mia³a na koñcu jêzyka bez odbioru .Tak jest. Przez jaki czas siedzia³y bez s³owa w samochodzie z silnikiem pracuj¹cym na ja³owym biegu.Na plebaniê te¿ zajrzyjcie.podsumowa³a Linda. Odbiór.powtórzy³a Jackie. Jed cie do ko cio³a. Wiesz co. Linda.Przynajmniej nie nosz¹ broni.powiedzia³a. która marzy³a o powrocie do miasta. . .Nie mam czasu ws³uchiwaæ siê w ka¿de s³owo. . . ¿eby sobie podrasowywaæ motory. .Chwila ciszy. . Linda oczywi cie siê domy li³a. . ‾eby siê upewniæ.Ostatni wyraz intonacj¹ umie ci³a w cudzys³owie. bez zadawania pytañ. . bo bardzo chcia³a sprawdziæ.mimiczny strza³ samobójczy. .I o nowych gliniarzach.On jest dupek .poleci³ Randolph. czy to w Karczmie Dippera.I do radiostacji Wyje toto bez przer wy. jest co nowego w telewizji? Prezydent co powiedzia³? Odbiór. w jakim towarzystwie obraca siê Carter.Ruszcie dupy? . które temu facetowi spadnie z ust. Oczywi cie domy lamy siê.Zajrzymy. ¿eby siê stamt¹d zabiera³. znajd cie ojczulka i powiedzcie mu.Thibodeau i Searles. Linda wiedzia³a.Ale koszmar. ¿e Randolph naj¹³ dzi rano jeszcze dwie osoby. je li z pociskiem siê nie uda. lecz jako wypad³a blado. ¿e mog¹ byæ potrzebni.Szefie.To wy te¿ tam sprawd cie . ¿e sytuacja nam siê nie wymknie spod kontroli. Przyszli prosto z ulicy z Carterem Thibod eau i Pete zwyczajnie ich zaci¹gn¹³.Mówisz o Randolphie zamiast Perkinsa? . . kto mu podsun¹³ ten pomys³. je li dobrze pamiêtam. . jak siê maj¹ dzieci pod opiek¹ Marty w domu Edmundsów. Odbiór. .Coggins gdzie znikn¹³. Koniec.My mamy ruszyæ dupy? . Linda odwiesi³a mikrofon i popatrzy³a na Jackie. gdzie korzystali z gara¿u. Henry Morrison powiedzia³ mi. szefie . . Jackie przytknê³a palec do skroni i poruszy³a kciukiem . kiedy co jeszcze przysz³o jej do g³owy. jak siê zbiera³am do roboty.O tych dzieciakach. . . . a jego parafianie ³akn¹ pocieszenia. . ¿e ledwo j¹ by³o s³ychaæ. pokiwa³a g³ow¹. . czy w Gas & Grocery. .Pete powiedzia³ Henry'emu.

Wielebny! . Znalaz³a je Jackie. Jak my lê o Hitlerze.Mo¿e i tak . ¿e praca w policji bêdzie ³atwa i przyjemna . policja umie znajdowaæ sposoby wej cia.Jako nie widzê Randolpha w roli Hitlera. Raczej Hermanna Goeringa. ¿e wielebny ma rower. . zawróci³a na trzy i ruszy³a w stronê Ko cio³a Odkupiciela. Dom by³ zamkniêty.stwierdzi³a Jackie. wisia³y na haczyku za kuchenn¹ okiennic¹. lecz w ma³ym miasteczku. czy mam racjê.Ja te¿ nie. Zapewne . ale nosi.Normalnie Hitlerjugend . widzê Renniego. Na jednej przeczyta³a: JE LI DZI BIOR¥ ‾YWCEM DO NIEBA. Nie s³u¿bow¹. które w sezonie puchnie. NIECH KTO PRZEJMIE KIEROWNICÊ! Na drugiej widnia³o: MÓJ DRUGI POJAZD MA 10 BIEGÓW. I skoro ju¿ mowa o dzisiejszym poranku. mam ogromn¹ nadziejê. . Linda zajrza³a do rodka. Dwadzie cia cztery godziny. ¿e ich jest teraz wiêcej ni¿ nas? Linda rozwa¿y³a nowe wie ci w milczeniu. Pasowa³y do tylnych drzwi. zamiast ich sparowaæ z prawdziwymi glinami.Pewnie przesadzam. Linda zwróci³a uwagê Jackie na tê drug¹. wiêc pewnie Coggins pojecha³ do miasta na dwóch kó³kach.. z tym ¿e chevrolet wielebnego Cogginsa sta³ w gara¿u.zgodzi³a siê Jackie.odezwa³a siê Jackie. je¿eli dzisiaj siê to wszystko nie skoñczy. wetkn¹wszy g³owê do rodka. . Na plebanii tak¿e panowa³a cisza.Nikt nie obiecywa³. dostan¹ broñ wszyscy. . generator wy³¹czono. ale na Boga. Jest pan w domu? Cisza. Oszczêdza benzynê.zawo³a³a Linda.Przypomnia³o mi siê.Tu policja. prywatn¹. Policjantki sprawdzi³y miejsca. A nie widzê go w gara¿u. 5 Ko ció³ by³ otwarty i pusty. jednak Linda czu³a siê nieswojo. . czy nie po lizgn¹³ siê pod prysznicem i nie le¿y ze z³amanym krêgos³upem.W takim razie mia³yby my go zobaczyæ nagiego? . zobaczy³a na zderzaku dwie naklejki. . Czy ty wiesz. Parter by³ czysty i zadbany. w których normalnie chowa siê zapasowe klucze. . Wrzuci³a bieg. A jutro.Chod . Wesz³y. to Pete pozwo li³ im jechaæ samym. .Dwóch nosi. ¿e to wszystko siê dzisiaj skoñczy i nie trafi mi siê okazja. by sprawdziæ. . Podobno ju¿ maj¹ za sob¹ okres próbny. . .Ale lepiej wejd my do domu i sprawd my.

Wkrad³a jej siê do g³owy my l: Gdyby Janelle znalaz³a siê teraz w tym domu.powiedzia³a Jackie. .dlatego.Ma to jaki sens. I to osoby duchownej. Na rezerwuarze le¿a³y dwa czasopisma. Tak. ¿e kto go pobi³ . patrz¹c w górê. . . na drugiej tabliczka z napisem. . Czcili my wiêt¹ Trójcê: wiêtego Miko³aja. I pewnie nigdy do koñca nie wyjdzie z mody. dlatego sta³a i czeka³a.Podnios³a wzrok na kole¿ankê.Pope³niasz gruby b³¹d. . Linda wesz³a do ³azienki. . To te¿ by³o z³e. Popatrz na rezerwuar. Napis g³osi³: PAN WIDZI WSZYSTKO. tak? . Schody by³y najzwyklejsze w wiecie. . co ci poka¿ê. .I jeszcze tu .Tak. Na zadbanej drewnianej pod³odze miêdzy ³ó¿kiem a cian¹ le¿a³a lina powi¹zana w sup³y. ¿e on siê ch³osta³. Odsuniêta ko³dra ods³ania³a prze cierad³o ze ladami krwi. A sup³y by³y umazane krwi¹. zobacz. I znowu by zaczê³a mówiæ niezrozumia³e rzeczy.stwierdzi³a Jackie ponuro.Chod . ¿e nikogo nie ma i mog¹ i æ do radiostacji. Jackie ruszy³a na górê. Nie ugryzie ciê. Chod do ³azienki. . Przywodzi³ jej na my l Janelle wstrz¹san¹ drgawkami. . Potem po³o¿yli go na. faktycznie! To kara za grzechy. Linda nawet nie drgnê³a. Niestety.Wielebny! Tu policja. proszê daæ nam znaæ.. A jak by³o u ciebie? ..Wygl¹da na to. a¿ Jackie odraportuje. dosta³aby ataku.Nie? .Dobrzy starzy bapty ci. Linda niechêtnie podesz³a bli¿ej. O Halloween i o wielkiej dyni.stwierdzi³a Linda. Co tu by³o nie tak. Tytu³ hymnu gospel. ¿e widzia³a gorsze rzeczy. Na cianie wisia³ prosty drewniany krzy¿. partnerka zawo³a³a j¹ na górê.A. ale zdarzy³o mi siê s³yszeæ o czym takim. Je li pan jest w domu.Zak³adam. ¿e wesz³a bez zaproszenia do cudzego domu. Linda sta³a u stóp schodów. Jedno religijne. . Mniej wiêcej. Dom wydawa³ siê odpychaj¹cy. ¿e nie wychowywa³a siê w rodzinie wierz¹cej . Króliczka Wielkanocnego i Wró¿kê Zêbuszkê.Mo¿e nawet do nieprzytomno ci. 6 Jackie sta³a po rodku sypialni Cogginsa. a stawiam centa do dolara. Zasup³ana lina ju¿ jej ca³kowicie wystarczy³a. . My lê.No chod . na dodatek ten dom naprawdê przyprawia³ o gêsi¹ skórkê. jednak wcale nie mia³a ochoty siê na nich znale æ.

. niski. . co pozwa la mu dzia³aæ.wyja ni³a Jackie. ledwo widocznymi w jasnym wietle poranka. . a przy tym wierzy³a.Poproszê czarn¹. tak? Linda nie potrafi³a znale æ kontrargumentu. ¿e nabywa³o siê je w sklepach z dewocjonaliami. wolny od grzechu.Siedzi sobie na tronie.drugie nosi³o tytu³ M³ode Szparki Orientalne . . Linda uzna³a. zajrzymy do radiostacji. daje sobie popaliæ. ¿e zapewne w³a nie tam jest zamontowany generator i zmagazynowane wszystko to. chocia¿ by³a zdenerwowana. W powietrzu unosi³ siê dziwny zapach.spyta³a Jackie.. s³ucha³y radia w drodze . Ja stawiam. dlaczego dom by³ straszny.Moja mama tak to nazywa³a . Przypomina³ jej zapach potraw przyrz¹dzanych przez matkê. Ra wstaje wie¿utki. Wszystko dlatego. .. Albo mo¿e w³a nie dlatego.Co takiego? . niæ azjatyckie sny o szczê ciu.Jak wielebny skoñczy. W pobli¿u wie¿y znajdowa³a siê pod³u¿na bry³a przywodz¹ca na my l stodo³ê. Jackie pokrêci³a g³ow¹. ¿e matka pali³a jak kom in. na kawê. Ma to sens? Mia³o. potem za³omota³a. odmawia modlitwy i jedzie rowerem do miasta. zbudowany g³ównie ze szk³a budynek WCIK tak¿e by³ zamkniêty.Chyba nikogo tu nie ma . ¿e je li co ma siê nadawaæ do jedzenia. . 7 D³ugi. Najlepiej w zastrzyku do¿ylnym. ale z g³o ników zamontowanych pod okapami p³ynê³o Good Night. bo rzeczywi cie. i idzie do ³ó¿ka. a w efekcie promieniowaæ cudem boskiej mi³o ci na zachodni Maine. Zza studia wynurza³a siê wie¿a transmisyjna z czerwonymi ostrzegawczymi wiate³kami na szczycie. . Sweet Jesus w interpretacji pie niarza soul Perry'ego Como. mamy pe³en obraz? . Jako trudno by³o uwierzyæ. . wschodni New Hampshire i najprawdopodobniej wewnêtrzne planety Uk³adu S³onecznego.Chod .No to jak. obecny w domu zawsze. Tylko nie t³umaczy³o.Przecie¿ kogo jednak s³ysza³y my. A potem wracamy do miasta.powiedzia³a Linda. ¿eby odpokutowaæ za grzechy. stêch³y i niewyra ny. Jackie zastuka³a w drzwi. musi byæ przyrz¹dzone z du¿¹ ilo ci¹ t³uszczu. nawet po wietrzeniu.Super .Linda zachichota³a. grzeje gruchê. Ten budynek tak¿e budzi³ w niej przykre odczucia. .ucieszy³a siê Jackie. .

mówi³ chyba z Main Street w Castle Rock. Us³yszeli my »Chirst My Lord and Leader« w wykonaniu Raymonda Howella . odezwa³ siê jednostajny brzêczyk systemu alarmowego.Dlaczego telewizor jest w³¹czony? . By³ w³¹czony.Naprawdê kto pracuje w tej prze wieconej rakiecie? .Bo ten. uzna³a.zdumia³a siê Linda. nieomal rzeczywistych rozmiarów..sala konferencyjna. Na wprost okno biegn¹ce przez ca³¹ d³ugo æ g³ównego pomieszczenia. Za drugimi . Klucz okaza³ siê duplikatem. Zerknê³a.z plebanii i s³ysza³y miêkki g³os prowadz¹cego audycjê. zrobi³a to samo.Wielebny! Jest tu kto ? ‾adnej odpowiedzi. . tylko bez g³osu. Jackie pchnê³a drzwi stop¹.zawo³a³a Jackie. . Gdy tylko wesz³y. Lindzie ciarki chodzi³y po skórze. Po lewej stronie dwoje zamkniêtych drzwi. Perry Como ust¹pi³ miejsca jakiemu utworowi instrumentalnemu. Na sklepie wielobran¿owym widnia³ transparent z napisem: UWOLNIÆ ICH! Linda poczu³a siê jeszcze gorzej. Terminal znajdowa³ siê na cianie i gdy Jackie wcisnê³a cztery cyfry wypisane na skrawku papieru. czu³a siê zagro¿ona. Na ekranie Anderson Cooper. Razem z nim by³ te¿ skrawek papieru. . W recepcji nikogo. a mianowicie Another message of God's love song . Budynki ginê³y pod sztandarami i ¿ó³tymi wst¹¿kami.. niedbale dopasowanym. . Zosta³a tylko muzyka. ¿e Jackie rozpina kaburê s³u¿bowego automatu. G³o niki we wnêtrzu gra³y tysi¹ckrotnie lepiej ni¿ te przed budynkiem.spyta³a Jackie. .Halo! . G³adka kolba w d³oni poprawia³a jej samopoczucie. Obie podskoczy³y. alarm ucich³. Za drzwiami znajdowa³o siê biuro. tak go zostawi³. na którym kto nagryzmoli³ cztery cyfry: 1 6 9 3. pomy la³a. zaskakuj¹co luksusowa. ale po kilku chwilach dociskania zadzia³a³. . Studio.Odbiera telefony? Za³atwia sprawy? Jakim cudem? Co tu by³o nie tak. . kto tu rz¹dzi. Tym razem poszukiwanie klucza trwa³o d³u¿ej. Linda widzia³a za nim mrugaj¹ce wiat³a. zosta³a ostro¿nie w miejscu. Pasek biegn¹cy u do³u ekranu krzycza³ drukowanymi literami: INFORMATOR Z DEPARTAMENTU OBRONY MÓWI O PLANACH ODPALENIA POCISKU. w koñcu Jackie znalaz³a go w kopercie przyklejonej pod skrzynk¹ pocztow¹. kiedy. Przerwa³ jej dudni¹cy g³os. na pewno. Gdy zobaczy³a. zapowiadaj¹cego nastêpne nagranie. Niech pa³ka twoja i rêkoje æ broni bêd¹ dla ciebie pocieszeniem. zdominow ana przez gigantyczny p³aski odbiornik telewizyjny.

Linda i Jackie podesz³y do okna studia i zajrza³y do wnêtrza.A¿ siê skoñcz¹ zapasy propanu i generator zdechnie. dla odkupienia twoich grzechów. . atmosfera jak w rodzinnym grobowcu. . ¿eby nie zachowywa³a siê tak g³o no. ta aparatura musia³a kosztowaæ fortunê! Jak s¹dzisz. tylko ¿e wyjê³a broñ z kabur i trzyma³a zabezpieczony pistolet wzd³u¿ nogi.Ca³e to cudo jest zautomatyzowane! . Potem zabrzmia³a muzyka i inne czerwone wiat³o pozielenia³o. jak zwykle. dlaczego kto chce. mo¿na by³o za ni¹ zap³aciæ w miesiêcznych ratach. nie zaprzeczaj. Przy okazji przypomnê. jak robi kupê. S³onko. Wyt³umaczysz mi? Linda pokrêci³a g³ow¹. . Jackie nie zaprzeczy³a.Bo tu jest jako dziwacznie. Wysz³y.Mówi Norman Drake.Kiedy . przypominam trzy wa¿ne fakty: po pierwsze. Czy ofiarowa³e swoje serce Panu? Wracamy po reklamie . przyznajê bez bicia. Bóg ciê kocha. Toaleta.. ‾adnego odzewu. zapowiadaj¹c kolejn¹ pie ñ chwa³y.Jest tu kto ?! Ostatnia szansa! Nikogo. Jest godzina dziewi¹ta dwadzie cia piêæ. nie mówi¹c ju¿ o tym.stwierdzi³a Jackie. Jackie rozejrza³a siê dooko³a niespokojnie. Mimo to po zakoñczeniu reklamy z g³o ników na nowo pop³yn¹³ g³os prowadz¹cego. nawet podaj¹ aktualny czas. jeszcze w liceum. s³uchasz »Godziny odrodzenia«. otworzy³a je kopniêciem. a czerwone w zielone.To dlaczego mam wra¿enie. zanim stracê wiarê. a¿ Linda podskoczy³a. luf¹ w dó³. ani z³otoustego szatana. tak samo jak Jackie. ¿e czas ucieka.Zbierajmy siê. . Linda g³êboko zaczerpnê³a powietrza. po drugie. . i po trzecie.odezwa³a siê Jackie . . . pos³a³ swojego Syna na mieræ na krzy¿u.Faktycznie. Chcia³a jej powiedzieæ.wiêc nie rozumiem. . . ¿e kto tu jest? I ty te¿ to czujesz.. Zielone wiat³o zmieni³o siê w czerwone. Nikogo. Spryciarze. Ani Normana Drake'a. oddaj¹c g³os z³otoustemu szatanowi.zawo³a³a Jackie. Ca³y ten budynek to l¹dowa wersja wraku Mary Celeste . je li cz³owiek nie by³ uszczê liwiony jak winia tarzaj¹ca siê w gównie.Linda dostrzeg³a jeszcze jedne zamkniête drzwi. I przyjdzie albo co. .Nie jestem wierz¹ca . Krzyknê³a ile si³ w p³ucach. ¿eby Jezus patrzy³. Z podobizn¹ bardzo bia³oskórego Jezusa na cianie. a co najlepsze. wybrali my siê z przyjació³mi do Bar Harbor na piknik. Pusta.Halo! . ¿e istnia³a mo¿liwo æ wycofania siê z umowy. . który oferowa³ ca³¹ Bibliê na jednym kr¹¿ku DVD.Automat! . d³ugo to bêdzie dzia³aæ? . Norman Drake umilk³. bo jeszcze kto us³yszy.

zgadza siê? . Wiesz.Ponuro jest. nagle przerwa³a zabawê i krzyknê³a: Stój! Linda. ale zajrza³y my wszêdzie. . . Zawróci³a w stronê Little Bitch Road i pojecha³y do Mill. ¿e je li kto tu siê ukrywa. obejrza³am za siebie. Chcesz zajrzeæ do magazynu? . Telewizor jest w³¹czony. ¿e normalnie tak bardzo podkrêcaj¹? . A mo¿e jednak? Jackie wskaza³a mikrofon.Ocean Atlantycki. Stój! .Lin. Jeszcze k rok i bym spad³a. ¿e dotar³am do jego krawêdzi. Pojechali my w sze cioro. . tutaj naprawdê nikogo nie ma. ale nikt nie postawi³ p³otu ani barierki. By³ tam znak ostrzegawczy. ¿eby przesta³a kombinowaæ i ¿eby my siê st¹d wynios³y. Teraz siê czujê tak jak wtedy. Nie s³ysza³a ¿adnych innych d wiêków.Wracamy do miasta.Mo¿e jeszcze zawo³am przez g³o niki? Powiem. Religijna muzyka p³ynê³a z g³o ników. .stwierdzi³a Linda. ¿eby mieæ szerszy kadr. . 8 Czas mija³. co zobaczy³am? Jackie pokrêci³a g³ow¹. dzieñ prze liczny.Apokalipsy. Czy wszystkie zginê³y. Nie odezwa³ siê ani jeden ptak. Wszyscy siê rozszaleli. fakt. wtedy moja najlepsza przyjació³ka. postanowi³am zrobiæ zdjêcie.. Zatrzyma³am siê. I idziemy na kawê.Wszystko jedno. Cofa³am siê po szczycie klifu tak d³ugo. Jackie nie oponowa³a.No dobra. Odraportowujemy.. muzyka stanowczo za g³o na. w³a nie sobie u wiadomi³am. nie mog³am ich obj¹æ.A co ja tam wiem o tych wiêtoszkach? Mo¿e spodziewaj¹ siê apokalipca. . prawie da³o siê zobaczyæ Irlandiê Kiedy zjedli my.Stanowczo nie . Uwa¿asz. Norman Drake odezwa³ siê . I ty te¿ o tym wiesz. roztrzaska³y siê o klosz? Nie. . .Piêknie tam. Zanim Linda wsiad³a do wozu na miejsce obok kierowcy. to niemo¿liwe.Ja chcê tylko. . gdzie siê da³o. wyg³upiali. ¿e nie ma ladu po wielebnym. ¿e ludzie mog¹ siê nas baæ. bez przerwy siê cofa³am. W którym momencie Arabella. spowity w chwa³ê eteru.Nieprawda. Jackie parsknê³a miechem. powinien spadaæ do miasta? Bo wiesz.Do studia nie wesz³y my. .Zgadza. . rzuci³a jeszcze jedno spojrzenie na budynek radiostacji.

ju¿ dawno temu bielizna odesz³a do wspomnieñ. A on potrzebowa³ zapaliæ. wype³nione by³o przewodami. niewiele wiêksze ni¿ komórka. Za niewielkie ceny serwisujemy wszystkie sprzedane wozy. Kiedy umiera³y ludzkie cia³a. wrêcz wychudzony. Potem nadano reklamê autokomisu Jima Renniego. W tym roku mamy spore zapasy! oznajmi³ Du¿y Jim smutnym tonem sugeruj¹cym pocz¹tek dowcipu. s³ynne V6. Gdy znajdowa³y siê miêdzy cia³ami. który by³ dla niego tak wa¿ny na etapie Phila Busheya . routerami i ró¿nymi urz¹dzeniami elektronicznymi. kto u Du¿ego Jima kupuje! . Muddy Watersa i . Tak czy inaczej policjantki zniknê³y. zastanawiaj¹c siê.by³a ich tam ca³a galaktyka. nie z dwoma. w których brakowa³o wiêkszo ci zêbów. co mu kazano. skórê mia³ blad¹ i plamist¹. Mo¿na by s¹dziæ. ka¿dy jest wsparty s³ynn¹ Chrze cijañsk¹ Gwarancj¹ Jima Renniego. B³yszcz¹ce oczy zapad³y mu siê g³êboko w czaszkê.B. rozga³êziaczami. czy zabiæ policjantki. . Podszed³ do okna otwieraj¹cego widok na parking.. Jak zawsze jesieni¹ rozpoczynamy wyprzeda¿. W zesz³ym tygodniu wysz³a du¿a dostawa do Bostonu. Ma³o tego nie zrobi³.. w drugim glocka 9. Na ty³ach studia otworzy³y siê drzwi.jêkn¹³ ¿a³o niej musimy oczy ciæ magazyn! Wiec przyje¿d¿ajcie! Kawiarenka zawsze otwarta i pamiêtajcie: ten siê raduje. prawie nic nie zosta³o. Tylko ¿e siê ba³.. Bo demonów nie mo¿n zabiæ. Tym siê jego atman ¿ywi³ od jakiego czasu. Kinga. gdy zasypia³. ¿e nie zmie ci³by siê tam cz³owiek.rzuci³ B. Rzuci³ bluesa. A teraz. ale z trzema mustangami. demony zwyczajnie przelatywa³y do nastêpnego gospodarza.. .ponownie i oznajmi³. zosta³em nie z jednym. kabriolety. które pojawia³y siê przy coraz rzadszych okazjach. Kucharz widzia³ je w jaskrawych snach. W¹tpliwe. których nie zauwa¿y³a ¿adna z policjantek. oparte na dzi¹s³ach.. chevy. Koko i Hound Doga Taylora. przypomina³y czarne ptaki. ¿eby Sammy Bushey rozpozna³a swojego mê¿a. przedstawion¹ przez samego wiceprzewodnicz¹cego Rady Miejskiej. W jednym rêku trzyma³ kanapkê z mas³em kakaowym i d¿emem (teraz móg³ jadaæ tylko miêkkie rzeczy). prowadz¹ce do kolejnego pomieszczenia z mrugaj¹cymi wiate³kami . wargi zawiniête do rodka. Jego atman by³ dla nich za silny.S¹ fordy. Ubrany by³ w brudn¹ koszulê i równie brudne opadaj¹ce spodnie. Wnêtrze. plymouthy. ¿e bêdzie musia³ uruchomiæ kilka palników. Tyle ¿e Kucharz by³ wyj¹tkowo szczup³y. Rennie kaza³ mu zamkn¹æ wszystko i Kucharz zrobi³. lecz liczy³ siê z ewentualno ci¹. ¿e jest dziewi¹ta trzydzie ci cztery bo¿ego czasu wschodniego. Na razie jednak mia³ do æ towaru. nawet trudno dostêpny dodge ram i jeszcze trudniej dostêpny mustang! Lu dzie. nagie biodra przywodzi³y na my l skórzaste skrzyd³a . gdy by³y w studiu. a wszystkie trzy s¹ jak nowe.

na dobr¹ sprawê przesta³ te¿ siê wypró¿niaæ. karmi³o atmana. Kucharz poszed³ po fajkê. Ry¿y a¿ podskoczy³. Po lewe j.Howlin' Wolfa. jednak nie mia³ wyj cia. Zosta³ tylko jeden. I dobrze Co upokarza³o cia³o. . zu¿ywaj¹c kolejne litry propanu.zauwa¿y³ Twitch.Nie bredzisz . . Zgodnie z kart¹ na drzwiach powinno ich byæ siedem. .Nie. w tym samym sk³adzie. Ry¿y o wietli³ promieniem z latarki niebieskie litery wymalowan e za pomoc¹ szablonu na srebrnym korpusie butli tu¿ pod logo firmy dostawczej Dead Riv er: SZPIT. ¿e nigdzie nie ma przyczajonego demona z automatem za paskiem spodni na plecach. mia³ zaparcie od czerwca. poniewa¿ Ginny Tomlinson. . któr¹ Ry¿y o wietla³ sukcesywnie ca³e wnêtrze.przyzna³ po chwili. Ry¿y opad³ na jedno kolano. niestety. wy³awiaj¹c z mroku kartony z zapasami.Myli³e siê. . rzeczywi cie tak by³o. Dopiero wtedy poszed³ do magazynu . Jest tylko jeden. Twitch przykucn¹³ przed magazynkiem. podjê³a trudn¹ decyz jê i nakaza³a odciêcie energii wszêdzie tam.odezwa³ siê niespodziewanie Twitch za jego plecami. 9 Ry¿y Everett w magazynku za szpitalem wieci³ latark¹. otaczaj¹ce du¿¹ i w zasadzie pust¹ przestrzeñ na rodku. Tutaj Twitch siê myli³. kto nam kradnie propan. ale mo¿na by³o wznowiæ produkcjê w razie potrzeby. Ry¿y nie chcia³ w to wierzyæ. Na razie wytwórnia zosta³a zamkniêta. który ostatnio przekszta³ci³ siê w wytwórniê.rzuci³ ich wszystkich tak sa mo jak pieprzenie.Bredzisz! .Mo¿e byæ z ratusza . Wiêkszo æ butli zniknê³a .Mówi³em . . D³ugo patrzy³ na parking i drogê. gdzie nie by³a ona absolutnie niezbêdna. Nabra³ pewno ci. . powiedzia³ Twitch i.Nieustraszony dowódco. Latem wyasfaltowano jakie sto metrów kwadratowych za szpitalem. . a zosta³y dwa . CR. Nietrudno by³o dostrzec lady opon ciê¿arówki przed suwanymi drzwiami magazynu. mrucza³ wielki generator.Twitch wodzi³ wzrokiem za plam¹ wiat³a. .Zobacz tutaj. teraz nowa szefowa administracji us³ug medycznych w Chester's Mill. a nawet nie miertelnego Little Waltera .

No dobrze.Ano. a tu po s¹siedzku mamy choæby pocztê. co stanowi³o wyj¹tkowo pomy ln¹ okoliczno æ.Fakt. . pacjent w ostatnim stadium nowotworu ¿o³¹dka.Tak jest. potem zmieni³ zdanie i wzi¹³ papierosa.zapyta³. To bez sensu. UNIKNIESZ K£OPOTÓW! Twitch wyj¹³ paczkê marlboro.Twitch westchn¹³. Obok wej cia ustawiono ³awkê. sensei.Po co by nam zabiera³ propan? Rada Miejska ma pod dostatkiem swojego.Werner stabilny.Sk¹d wiem co? .Ale przyda³oby siê sprawdziæ magazyn za ratuszem. .Skoñczy³e obchód? . Twitch nie ufaæ wielki szef Rennie. Ry¿y my la³. wisia³ plakat z napisem: OD 1 STYCZNIA PALENIE W TYM MIEJSCU BÊDZIE ZABRONIONE. RZUÆ NA£ÓG. Zreszt¹ ile oni tam maj¹? Jeden pojemnik? Dwa? Ma³awo. zaj¹³ jego miejsce. Ed Carty. tylko je li mieliby podkradaæ.Sk¹d wiesz? .Mo¿e Rennie i przyjaciele ju¿ pozbawili pocztê zapasów. .. a Twitch. . . po co w ogóle im gaz. Twitch poda³ mu ogieñ. powiedzia³bym. gdyby tylko nie by³ taki pi¹cy i niespokojny. Nad ni¹.pi¹czka? . . ci¹gle jako siê trzyma³. jeszcze trzy dni wcze niej pielêgniarz. . . . Przez moment obraca³ w my lach surrealizm tego pytania. podsun¹³ Ry¿emu.przyzna³ Ry¿y. Oni te¿ na pewno maj¹ jakie zapasy.Albo sk¹dkolwiek. . ¿e o ma³o nie wywichn¹³ sobie szczêki. . Tydzieñ temu Ry¿y mia³ takie samo zdanie. tak¿e czasowo zamkniêtej.Nie rozumiem. Pozosta³ych pacjentów mo¿na by³o policzyæ na palcach jednej rêki. On z³e lekarstwo. . awansowa³ na asystenta medycznego. ¿e móg³by nawet czuæ siê szczê liwy.przyzna³ Twitch i ziewn¹³ tak szeroko. Po mierci Haskella Ry¿y zosta³ ordynatorem szpitala. który najpierw odmówi³ gestem.Pan Carty nie do¿yje koñca dnia. Przeszli pod drzwi prowadz¹ce do szpitalnej pralni. . .‾e maj¹ pod dostatkiem swojego? Sprawdza³e ? .Nie . to dlaczego akurat od nas? Okradanie szpitala zwykle uwa¿a siê za wyj¹tkowe wiñstwo. na ceg³ach. . to w ogóle jest bez sensu .spyta³ Ry¿y.

¿e z tego wyjdzie.Fakt . próbuj¹cym swoich si³ w roli anestezjologa. oszczêd mi tego. mogê co spieprzyæ.powiedzia³. Po lunchu wychodzi.Niekoniecznie . My l o Jimmym by³a gorsza. ¿e niestety bêdê musia³ radziæ sobie z przypadkami wykraczaj¹cymi daleko poza moje kwalifikacje.Je li chodzi o Emily Whitehouse. Twitch po³o¿y³ mu rêkê na ramieniu. I o Jimmym Siroisie. Ry¿y s¹dzi³.Ma³a od Freemana ma siê coraz lepiej. Gwarantujê. co t o szkodzi? Tym razem on ziewn¹³ szeroko. .George Werner. Emmy Whitehouse. jak bêdê musia³. I.zapyta³ Twitch. sensei. Pomy la³ o Rorym Dinsmore..Nie wszystko naraz. mia³ zawa³ miê nia sercowego akurat w Dniu Klosza. Bo¿e. . a potem patrzy na niego nad mask¹ ch³odnymi niebieskimi oczami. Tym razem.. a Nora Coveland zupe³nie dobrze.Pytam. Z jego g³osu zniknê³a kpina. ¿e je li bêdê wci¹¿ taki zmêczony. jak Ginny Tomlinson zdecydowanym gestem wk³ada mu skalpel do rêki obleczonej rêkawiczk¹. jak¹ godzinê po wypadku Rory'ego Dinsmore'a. staruszku. z czarn¹ lini¹ narysowan¹ w miejscu. Dzieñ za dniem. kobieta czterdziestoletnia bez jednego kilograma nadwagi. nie jest le.przyzna³ Ry¿y. Ogólnie bior¹c.Raczej mia³bym nadziejê. blad¹ nogê Jimmy'ego. . . gdyby ci siê trafi³ uraz g³owy. Patrzy³ na go³¹. . Natomiast Jimmy.. Jej przypadek by³ znacznie gro niejszy. chcia³by . . bo Rory'emu ju¿ nie mog³y zaszkodziæ ¿adne b³êdy lekarskie. . . ¿ebym to ja ciê operowa³? . sze ædziesiêcioletni mieszkaniec Eastchester. .Twitch wzruszy³ ramionami. . . Bojê siê tylko. .D³ugo wytrzymasz? . Mo¿e faktycznie powinien rzuciæ okiem na zapasy ratusza? W sumie. .Spokojnie . Jimmy Sirois trzyma siê nie le. który doktor Haskell zwyk³ nazywaæ syndromem przesadzania z fitness clubem.. te¿ przesz³a zawa³. My la³ o Dougiem Twitchellu. S³ucha³ cichego szumu urz¹dzeñ.Tak d³ugo. Ry¿y zdusi³ niedopa³ek w puszce i raz jeszcze przyjrza³ siê nieomal pustemu magazynowi. gdzie nale¿a³o przeprowadziæ ciêcie. poniewa¿ mia³a wira na punkcie sprawno ci fizycznej i cierpia³a na zespó³. Ry¿y znów zobaczy³ siebie w sali operacyjnej.. pomy la³. powiedz mi.Nie jest dobrze.Ale bêdzie gorzej..stwierdzi³ Twitch. No i wiem. obarczony spor¹ nadwag¹. Czu³. ¿e objawi siê doktor House.. bo jeste teraz jedyn¹ nadziej¹ tego miasta..

.Nie da³a mi znaæ na pager. jak widzê. Andrea? Posadzi³am j¹ w trójce. . . Nawet zak³adaj¹c. Dziêki Bogu. Ry¿y u miechn¹³ siê szeroko.zapyta³. . . natomiast g³upia nie by³a. pusto . .Jedno.. ¿eby nasmarowa³a dziecku g³owê oliwk¹ i wtedy spróbowa³a wyci¹gn¹æ spomiêdzy prêtów. ¿eby tego nie robiæ. cholera . Podzia³a³o. Poruszona.Gina siê zaj¹knê³a.Fantastycznie. Jest pani Grinnell. znowu siê zasêpi³. . ¿e to siê nie zdarzy³o latem. mimo najlepszej woli . mieliby my wtedy na g³owie trzy tysi¹ce turystów i siedemset dzieciaków na koloniach. Sprawd . . nie mia³ prawa wypisaæ. Ry¿y.powiedzia³ Ry¿y. obejrza³ przez ramiê. ¿eby j¹ zrealizowaæ. ¿e Andy Sanders dysponowa³ odpowiednimi zapasami. Wiedzia³a. w szpitalu. Gina wyra nie odetchnê³a z ulg¹. ¿e chce dostaæ receptê.Pani Grinnell prosi³a. siedemnastolatka z sze ciotygodniowym sta¿em medycznym. Jej dziecko w³o¿y³o g³owê miêdzy prêty kojca i nie mog³o wyj¹æ.. . Ruszy³ korytarzem do trójki. ale tylko na moment. Andrea mia³a k³opot z uzale¿nieniem.Niezupe³nie. to w towarzystwie ... . Przywita³a Ry¿ego spojrzeniem sarny z³apanej w blask reflektorów auta. rzecz jasna. Jeszcze raz rzuci³ okiem na magazyn i ciê¿kim krokiem ruszy³ za róg budynku.jêkn¹³ Ry¿y i wsta³. a potem po przek¹tnej w stronê przychodni znajduj¹cej siê na drugim koñcu podjazdu. ‾¹da³a karetki. Co oznacza³o.. Tyle co nic. lecz poczekalnia by³a pusta. po raz ostatni wa¿y³a nowe szczê cie pani Coveland przed wys³aniem obojga do domu. Od pani Venziano z Black Ridge Road. Bardzo dobrze. fakt.Muszê zajrzeæ do przychodni. Mmm. Andrea Grinnell. wiêc serce mu siê skurczy³o.Godzina za godzin¹.By³y jakie wezwania? . co tam siê zawali³o. ¿e je li Ry¿y jest w szpitalu. Recepcjonistk¹ i pielêgniark¹ w przychodni zosta³a teraz Gina Buffalino. Gina sp³onê³a rumieñcem. a to ju¿ dobrze. czy siê nie przeniós³ na ³ono Abrahama.. Wydaje siê bardzo.. Zdziwi³o to Ry¿ego.Na razie. który w³a nie zacz¹³ odzyskiwaæ dobry humor.Lepiej zajrzyj do Eda Carty'ego. . 10 Ginny by³a. Której on.I æ z tob¹? Ry¿y pokrêci³ g³ow¹. Przed ma³¹ otwiera³a siê przysz³o æ w medycynie. Sprawdzê. Jeszcze siê zatrzyma³.Bardzo poruszona. Poradzi³am jej. .

je li bêdzie trzeba. Musia³ siê wzi¹æ w gar æ.. to tak zwana heroina dla ubogich... Ry¿y.Dobrze. Przepiszê. g³owê spuszczon¹. prawie czarne worki pod oczami. Grzecznie. nie mog³a. torebkê na kolanach. . Otworzy³ drzwi i wszed³. Pacjentka siedzia³a na krze le w k¹cie. Mo¿e po zakoñczeniu kryzysu z kopu³¹ postara siê namówiæ j¹ na program odwykowy...Nie! . Nie nale¿a³a te¿ do osób uzale¿nionych od metamfetaminy. zapad³a w sobie. chroni³a go przed przykrymi niespodziankami szykowanymi przez ¿ycie.Masz racjê. Spomiêdzy palców wyrwa³ siê urywany szloch. Jaka skarla³a. ¿e jedyny specyfik. I nie mów nic Dougiemu ani Rose. . sama nie da³am rady. sine. . By³a postawn¹ kobiet¹. który pozwala³ jej funkcjonowaæ. rodki przeciwbólowe by³y dla niej konieczno ci¹. nawet zagrozi. przyklêkn¹³. ¿e zdradzi jej k³opoty bratu. pod plakatem o cholesterolu. teraz wydawa³a siê ma³a i krucha. ale stanowczo. Ry¿y podszed³ bli¿ej. Skuli³a siê. . obj¹³ j¹. a to komplikowa³o leczenie. Trudno by³o okre liæ odpowiedzialno æ Andrei za jej stan. Teraz jednak da jej to. Potrafisz mi pomóc? Czy w ogóle mo¿na mi pomóc? Bo widzisz. Rozmowa bêdzie trudna. powiedzia³ sobie. Trudno o gorszy moment. ¿e chcesz z tym skoñczyæ..Wiem.Eric. Jestem narkomank¹. Ukry³a twarz w d³oniach. Widzê. ..Twitcha. Tylko raczej moment nie jest najw³a ciwszy. pozwala³y walczyæ z bólem.Nawet gdybym b³aga³a na kolanach. . Grzecznie. postanowi³ jednak wypisaæ jej receptê na ró¿owym druczku doktora Haskella. ¿e alkohol nie st anowi dla niego absolutnie ¿adnego problemu. które w mijaj¹cym roku pojawia³y siê w przychodni coraz czê ciej. Z pewno ci¹ po upadku bardzo cierpia³a. Ry¿y stan¹³ przed drzwiami z czarn¹ trójk¹. Andrea to nie jaki bezczelny pijak twierdz¹cy uparcie. nogi mia³a z³¹czone. odzyskaæ godno æ.. A Dougie Twitchell przypadkiem by³ jej m³odszym bratem i choæ mia³ lat trzydzie ci dziewiêæ. natychmiast zmieni³ zdanie. Nie jej wina. Gdy podnios³a g³owê i Ry¿y zobaczy³ jej wymizerowan¹ twarz... Mam k³opoty. czeg o potrzebuje. ale stanowczo. Chcia³a siê wyprostowaæ. wy³¹cznie dziêki nim mog³a sypiaæ i rozpocz¹æ terapiê. fantastycznie. zmarszczki orz¹ce skórê wokó³ ust. . zwyk³¹ æpunk¹! Muszê z tym skoñczyæ. Podnios³a na niego zaczerwienione oczy b³yszcz¹ce od ³ez. uk³adaj¹c w g³owie s³owa odmowy.W jej oczach b³ysnê³o przera¿enie. Ale muszê teraz. Bo rzadko widzia³ tê konieczno æ równie wyra nie.

powtórzy³a. . ¿e pacjentka cierpi na przej ciow¹ paranojê spowodowan¹ stresem. Kogo .Dlaczego chcesz siê odzwyczajaæ akurat teraz? Andrea tylko pokrêci³a g³ow¹. . ¿e tu ju¿ nie chodzi o plecy. czy kto ciê szanta¿uje? . Po pierwsze.Najprawdopodobniej bêdziesz mia³a napady drgawek.. Mózg nakazuje moi plecom boleæ.Andreo.. . kto przetrzyma twoje leki i nie da ci ich. Nie bez przyczyny nazywa siê te objawy wykopywan iem z na³ogu.Jaki jest najkrótszy mo¿liwy okres? . to ma³e miasto.A w tym czasie mo¿e znikn¹æ klosz? . Zak³adaj¹c. albo siê wcale nie przejê³a. zespó niespokojnych nóg.Dziesiêæ dni. . Chwyci³a go za przedramiê. ale je li planujesz odstawiæ leki natychmiast i definitywnie. . kto bêdzie ci wydziela³ coraz mniejsze dawki. Nale¿a³o przyj¹æ. Bezsenno æ. .. . Tak¹ mamy nadziejê. lepiej tego nie rób. bredz¹c¹ co o wielkiej dyni.podjê³a.My lê. jakby siê zwierza³a z wielkiego sekretu. mo¿e ci siê udaæ skróciæ czas do dziesiêciu dni.Dziesiêæ dni . pomy la³.Dziesiêæ dni? . a godzinê pó niej znowu ³ykam! Nigdy nie by³am w takim stanie.Ile to potrwa? . ¿e wszystko pójdzie ³atwo. nigdy w ¿yciu! .Pomo¿esz mi czy nie? .‾artujesz? Przecie¿ wszyscy wiedz¹. nawet je li bêdziesz b³aga³a na kolanach.Chcê za³atwiæ sprawê jak najszybciej .Fizyczna czê æ odwyku? Dwa tygodnie. Zdaniem Ry¿ego nie odpowiedzia³a na pytanie. . ale na g³os tego nie powiedzia³. pomy la³ Ry¿y.. . .Przypomnia³ sobie Jannie wstrz¹san¹ drgawkami. Albo nie s³ucha³a. ¿ebym ci¹gle bra³a te przeklête pigu³ki..ciszy³a g³os. plus tiaminê i inne witaminy.Je li we miesz witaminê B12 w zastrzykach. to te¿ nic mi³ego.. Tego jednak te¿ nie powiedzia³ na g³os. . I bêdziesz musia³a znale æ sobie kogo . A bêdziesz. ¿e biorê leki.Tak.Wygl¹da³a na pe³n¹ nadziei.Nawet dzi po po³udniu.Za d³ugo. mo¿esz mieæ. Ale bêdziesz siê czu³a fatalnie. Mo¿e trzy. . . Tyle ¿e g³ód narkotyczny bêdzie ciê drêczy³ do koñca ¿ycia. . . Rêkê mia³a bardzo zimn¹. Przysz³a mu do g³owy bardzo przykra my l.Te ró¿owe pigu³ki! Wk³adam je do apteczki i mówiê sobie: Dzi ju¿ ani jednej .

¿e z ludzi tryska³ optymizm.Bêd¹ kanapki .odezwa³ siê zirytowany Anson.stwierdzi³ Barbie i. . Jej s³owa zosta³y nagrodzone spontanicznym aplauzem. Ta decyzja tak¿e spotka³a siê z aplauzem.Jak bêdziemy wpuszczaæ wszystkich. Nie mogê siê doczekaæ. gdy Rose oznajmi³a.11 W Sweetbriar Rose panowa³ wyj¹tkowy ruch jak na poniedzia³kowy ranek. w ca³ej historii miasta. gdy rozleg³o siê pukanie do drzwi wej ciowych. . .stwierdzi³a Rose. Jeden z nich okre la³ szanse na sukces na dobrz ponad osiemdziesi¹t procent . nie przerywaj¹c wycierania sto³ów . kiedy bêdê ciê nazywa³a majorem. pomy la³ Barbara. ¿e w g³êbi restauracji.spyta³ Ernie Calvert.Zreszt¹ wtedy bêdziecie mogli siê wybraæ do Moxiego w Castle Rock i tam siê naje æ . W³a nie oskrobywa³ grill.. Mnie nie pytaj . Niebagatelnym powodem takiego stanu rzeczy by³ odbiornik telewizyjny nad lad¹.Nie bêdzie lunchu? . ¿e zamyka restauracjê i otwiera dopiero o pi¹tej.. Rose zerknê³a na Barbiego. Kilku naukowców przepytanych n a wiadomy temat stwierdzi³o jednog³o nie. ¿e cruise ma ogromne szanse przebiæ siê przez kopu³ê i po³o¿yæ kres sytuacji kryzysowej. którzy chc¹ co zje æ . choæ wspomniana knajpa by³a wyj¹tkowo pod³a. Mimo wszystko stali bywalcy opu cili lokal bez protestów. Zadziwiaj¹ce. Wyjrza³ i zobaczy³ Juliê Shumway z trójk¹ dzieci. Rose znowu wybra³a siê do Food City po miêso. S³ychaæ by³o kpiny i miechy. A najbardziej namacalnym dowodem poprawy zdrowia psychicznego mieszkañców miasta by³ fakt. mia³ racjê.odezwa³a siê Julia ze swoim u mieszkiem Mony Lisy. . Wygl¹da³a jak nauczycielka z pierwszej klasy gimnazjum na wycieczce z wychowankami. Ca³kiem jak. Podszed³ do drzwi. jak siê okaza³o.Nie przypuszczam. co mówi. Gadaj¹ce g³owy mia³y do przekazania widzom w zasadzie tylko domys³y i plotki. .podsumowa³a. zupe³nie inny od wszystkich poprzednich.Witam pu³kownika Barbarê . . przy stole choleryków na nowo rozgorza³y dysputy. lecz wszystkie optymistyczne. wycieraj¹c rêce w fartuch. który uniós³ d³onie na wysoko æ ramion. ¿eby chcieli je æ .Niezbyt du¿o. W koñcu pracownik Massachusetts Institute of Technology znajduj¹cego siê w Cambridge powinien wiedzieæ. . . na sta³e ustawiony na odbiór CNN.zaraz nam zabraknie jedzenia. ale te¿ by³ to poranek ca³kiem wyj¹tkowy.

jak w sztuce. Ci¹gle mia³a na ustach ch³odny u miech.Norrie Calvert . ze redniowiecza? . tak czy inaczej dodawa³a jej sznytu.Spokojnie.Nie chcia³em. . musieli dzia³aæ szybko. .. tak? .Tak.spyta³ Benny. Mniej wiêcej tysi¹c.Nie . . który uwa¿am za rewelacyjny. co tam stoj¹.Da siê . jak siê do niej dostaæ.powiedzia³ Joe. to ja tu rz¹dzê.W niczym nie zawini³e . . .stwierdzi³ Joe.Zapraszam do biura .I nie bêdê nawet próbowa³. . drugi.odpar³ Barbie ze miechem. je li siê to nie oka¿e absolutnie konieczne. trzecia by³a liczna dziewuszka z b³yskawic¹ na policzku. lecz w jej oczach tañczy³y iskry podniecenia. . Joe wzi¹³ od niego komórkê.Numer Coksa jest w pamiêci. . .powiedzia³ Barbie i poprowadzi³ wszystkich czworo do lady.Co pan. mia³ na g³owie szopê ciemnych w³osów. 12 Pomys³ by³ wietny. Zanim skoñczy³.Barbie s³ysza³ ten tekst ju¿ parê razy. to prawda.Osobi cie nie. ¿eby komu sta³a siê krzywda . On zorganizowa³ wczorajs z¹ demonstracjê.Fajnie.przedstawi³a j¹ Julia. Zwo³a³a pospolite ruszenie? Jeden z ch³opców.Mo¿emy z tob¹ pogadaæ? M³ody pan McClatchey ma pomys³. a ja s³u¿y³em w wojskach l¹dowych. Raczej naklejka ni¿ tatua¿. . To jest Benny Drake. wiêc je li faktycznie mieli go wcieliæ w ¿ycie.zapewni³ go Barbie. ubrany by³ w workowate spodnie i wyp³owia³¹ koszulkê z nadrukiem 50 CENT..docieka³a Norrie. tak. . dotykaj¹c ramienia zbuntowanej dziewczyny. Barbie odwróci³ siê do Julii. wysoki i strasznie chudy.wtr¹ci³a siê Julia. Jestem najlepszy. mocno zbudowany. . . a ten patyczak to Joseph McClatchey.Wed³ug pu³kownika Coksa nadal jeste w armii . po³o¿y³a mu aparat na d³oni. tyle ¿e dochodzi³o ju¿ wpó³ do jedenastej. .Ale pan zna ¿o³nierzy. O ile da siê go zrealizowaæ. stylu savoir fa ire.Masz tele. . . .. .Je li chodzi o komputery. oceni³ Barbie. Oni s¹ marines.Naprawdê pan tu rz¹dzi? . . Jeszcze chcia³bym wiedzieæ.

Mów. .Musi pan potwierdziæ. Jeden z nich to m³ody cz³owiek.¿ó³wik. . Norrie za mia³a siê g³o no i podnios³a do góry zaci niêt¹ pi¹stkê. Cox najwyra niej w dalszym ci¹gu siedzia³ z jedn¹ rêk¹ na telefonie. Joe wdusi³ kilka przycisków na miniaturowej klawiaturze. pomy la³ Barbie.Nie szkodzi.. a¿ mu w³osy podfrunê³y. .dorzuci³ i poda³ ch³opakowi komórkê.Pu³kowniku..Co innego s³yszymy z telewizora.S¹dzimy. Ustalone? Dasz radê to zrobiæ? . Mieszkañców Chester's Mill to uraduje. pu³kowniku? . który wpad³ na ciekawy pomys³. . . S³ucha³ przez chwilê. ale rewela! Julia chwyci³a go za ramiê.. Co s³ychaæ u pana? . Z pocz¹tku sz³o mu trochê kulawo. Po chwili rozpromieni³ siê w u miechu. ¿e tak bêdzie do chwili. £atwo siê mówi.Fi.Nie nad¹¿am za komentarzami tych m¹drali. ¿e to strza³ w dziesi¹tkê. ale wreszcie siê rozkrêci³ i rzeczowo przedstawi³ sprawê. .Tak! Z czasów gdy rycerze odznaczali siê zuchwa³o ci¹. Wobec czego Joe zacz¹³ rozmawiaæ. albo przebije i narobi szkód na farmach po naszej stronie.Ale. . przetyka³ zdania mnóstwem eee. nooo i widzi pan . kiedy pocisk albo siê odbije. . W koñcu powiedzia³: Ta jes. synu.zapyta³ Cox..A to dopiero pocz¹tek. bo ju¿ by³ na linii.Podejrzewam. Joe McClatchey. .Mamy nadziejê .Niewiele. Julia otworzy³a i zamknê³a d³onie w ge cie wyra¿aj¹cym: Do rzeczy! .Co u pana. . Nikt nie ryzykuje przepowiedni.Wymsknê³o mi siê . Joe gwa³townie pokrêci³ g³ow¹. ¿e siê tak wyra¿ê.Nie podskakuj w³adzy. zanim wystrzel¹ pocisk.ci¹gn¹³ Cox.On wszystko wyja ni . Barbie us³ysza³ w g³osie rozmówcy lekkie zniechêcenie. Barbie siê tym nie przej¹³. po czym odda³ aparat Barbiemu. a damy nie nosi³y bielizny.przeprosi³ dzieciak. cholera. . Dziêkujê panu! i odda³ telefon Barbiemu. psze pana. . . gdy Barbie przy³o¿y³ komórkê Julii do ucha. Potem s³ucha³. .. . Oddajê mu s³uchawkê. . . Barbie stukn¹³ w ni¹ swoj¹ wielk¹ piê ci¹ .Gadaj. Jezu. jest tu ze mn¹ czwórka przyjació³. Spróbuj¹ nam poprawiæ Wi .W zasadzie nie le.

. ale naukowcy zajmuj¹cy siê t¹ spraw¹ bêd¹ chcieli widzieæ wszystko od waszej strony klosza. . bierz siê do roboty. Ma³y. tylko na ta mê ostrzegawcz¹ i wielki czerwony X namalowany sprayem na kloszu. .Ma³o tego .zastanowi³ siê Barbie.Czas najwy¿szy. Przynajmniej dzisiaj. .Widzi pan drzewa? Barbie nie od razu zrozumia³. którzy wyj¹tkowo odwrócili siê przodem do miasta. . podnosz¹c kciuk. Za pó³torej godziny zrobi siê tu bardzo gor¹co. . Tutaj. a wiêkszo æ li ci pozosta³a na drzewach.Jasna sprawa! Nie ma problemu. A mo¿emy wam pomóc.Ju¿. . .Te¿ tak uwa¿am.Barbie spojrza³ na zegarek. Fascynuj¹cy widok. .Zdaje siê. Tym razem Julia unios³a kciuk. Zerkn¹³ na Juliê. rozsiewaj¹c barwne li cie. ¿e w³a nie pan mi to u wiadomi³. . gdzie Little Bitch Road dociera³a do kopu³y. Pewno æ siebie ulotni³a siê z jego g³osu.wyrwa³o siê Joemu. ..Barbie spojrza³ na Joego. Ch³opak nie patrzy³ na ¿o³nierzy. Ch³opak rozpromieni³ siê jak s³oñce. . obsypuj¹c nimi wartowników marines. 13 .i bêdziecie mieli nagranie.Namioty zniknê³y. Barbie wiedzia³.zauwa¿y³a Julia. zaraz.Nie mo¿emy blokowaæ ka¿dej waszej inicjatywy . Barbie z u miechem powtórzy³ jej gest. . Razem z Barbiem stali jakie trzydzie ci metrów od miejsca.Zwijaj¹ biwak . Bêdziecie mieli najszybszy Internet na wiecie. .Pu³kowniku? . w czym rzecz. wiêkszo æ mieszkañców bêdzie mog³a ogl¹daæ program na ¿ywo. Bystry dzie ciak. ona lekko wzruszy³a ramionami.stwierdzi³ Cox.Ch³opak przest¹pi³ z nogi na nogê.odezwa³ siê Barbie. . .Je¿eli wszystko pójdzie dobrze . Drzewa po stronie Tarker's tañczy³y na wietrze.powiedzia³ Cox . Tymczasem we wnêtrzu kopu³y ga³êzie ledwie siê porusza³y.Je¿eli Joe to zrobi. Wiêc Joe pokaza³. Oczywi cie my te¿ filmujemy.Naprawdê? . ¿e powietrz . na pustej drodze w rodku lasu Barbie zacz¹³ mieæ w¹tpliwo ci. nie trzyna cie. czy Joe zdo³a zrealizowaæ swoje obietnice.Aaale! . Swoj¹ drog¹ ma pan tam niez³e towarzystwo. chcê dostaæ kopiê. Ze zdumionym i pe³nym podziwu wyrazem twarzy wygl¹da³ na osiem lat.Jasne.

¿e w ¿yciu nie widzia³ czego tak surrealistycznego jak srebrny komputer na rodku asfaltowej Little Bitch Road. .Bardziej w lewo. .przechodzi przez barierê.Li cie s¹ jakie takie. przestañ .Jest obraz?! .zawo³a³ jeden z nich. Joe. Pamiêta³ tê spiêtrzon¹ wodê.. mówi¹cego wyra nie: Weee . Rozleg³ siê znajomy pomruk. ¿e to prawda. . . . chocia¿ niezbyt dynamicznie.Ujmijmy to w ten sposób. spojrza³ na wielki czerwony X w kadrze fotograficznym.. bez ¿ycia. i Barbie z³o¿y³ tê przysiêgê. które znaj¹ wszystkie matki na wiecie.Bateria jest wie¿a. Musn¹³ palcem panel dotykowy. Wyja ni³ patrz¹cym. Tylko co by mia³o wyj æ dobrego ze spekulacji na temat aktualnej jako ci powietrza w Chester's Mill. . sko ro i tak nie mogli nic z tym zrobiæ? . natrafili na strumyk. jak z Paulem Gendronem. Ch³opak pochyli³ siê nad powerbookiem. do roboty. Z niewielkiej wysoko ci ka¿dy wybój. Taki obrazek doskonale podsumowywa³ ostatnie trzy dn i. . .Je¿eli pocisk usma¿y mojego kompa. bo po drugiej stronie wieje wiatr. . . wcale nie do koñca przekonany. Albo czy ca³a prawda.oznajmi³ Joe.Wujek Sam ci kupi . Po czym obróci³ siê do Barbiego.Tutaj? Barbie uniós³ obie rêce do twarzy. iSight. A teraz Joe wskaza³ drogê. . ¿e zadba o bezpieczeñstwo jej syna. Barbie podniós³ wzrok.. Joe ograniczy³ siê do spojrzenia. Klosz zatrzymywa³ wiatr.oznajmi³ Barbie .Tak siê wydaje. Barbiemu przysz³o do g³owy. Joe otworzy³ i w³¹czy³ laptop.Sama nie wiem.obieca³ Barbie. . . .No to gra.A komputer nie przejdzie w stan wstrzymania? . Pani McClatchey kaza³a Barbiemu przysi¹c. Joe zabra³ stamt¹d powerbooka.Jasne. Dalej widaæ by³o marines mniej wiêcej do kolan. . ka¿da nierówno æ asfaltu wygl¹da³a jak potê¿na góra. a u nas cisza . Mo¿e spróbujmy. stukn¹³ w klawisz enter i raptem ekran rozjarzy³ siê obrazem Little Bitch Road. co z tego wyjdzie.No. Do górnej krawêdzi ekranu przymocowa³ niewielki cylindryczny przedmiot po³yskuj¹cy srebrem.odezwa³a siê Julia. kupi mi pan drugi? . tym w czapce Sea Dogs. ¿e to najnowszy cud techniki komputerowej.zaniepokoi³a siê Julia. ¿o³nierzu: gdybym w tej chwili przeprowadza³ inspekcjê. Przypomnia³o mu siê.. Zobaczymy. Zajrzeli po drodze do domu McClatcheyów. powinna wytrzymaæ co najmniej sze æ godzin .Osobi cie z³o¿ê zamówienie.

Marine spojrza³ na swój lewy but. wiat³a na dachu pulsowa³y.Wygl¹da. Czekajcie. Jeste cie? Pewnie pierwszy raz w knajpie z wyszynkiem? Jasne. co by siê nada³o? Uniós³ rêkê mniej wiêcej na wysoko æ metra. Teraz ju¿ wiem. nie spuszczaj¹c wzroku ze zbli¿aj¹cych siê dwóch mê¿czyzn: wiceprzewodnicz¹cego Rady Miejskiej i komendanta policji. K³opoty.Komórka! Barbie poda³ mu telefon. ale on nawet nie patrzy³ na sprzêt. Muszê koñczyæ.Mo¿e pani te¿ wzi¹æ mój worek gimnastyczny? . . Gdy siê zatrzyma³. Zabrzêcza³ telefon. . .. zamkn¹³ telefon i odda³ Barbiemu.Proszê pani. ..stwierdzi³ Joe. z tego.. Gotowi? Ekstra. Ch³opak wcisn¹³ kilka przycisków z nieprawdopodobn¹ szybko ci¹. .ty ju¿ by robi³ pompki z moj¹ nog¹ na ty³ku.o.Je li dzia³a. jak to jest w akwarium.Co tu siê dzieje? . . nios¹c worek gimnastyczny i karton z resztk¹ egzemplarzy niedzielnego wydania specjalnego Democrata .rzuci³ w s³uchawkê. po czym wyszczerzy³ w u miechu wszystkie zêby. ¿e wszystko gra . . którym wszyscy przyjechali. . . Rzecz niedopuszczalna w warunkach niebojowych. Poszpera³ chwilê w worku. pomy la³ Barbie. Joe ustawi³ powerbooka na kartonie (nagle przesuniêcie obrazu z poziomu szosy spowodowa³o. po czym wyci¹gn¹³ rêkê.S³ucha³ chwilê. Masz plamê na lewym bucie.A. co ja tu mam. wyj¹³ z ni czarne pud³o z anten¹ i ca³o æ pod³¹czy³ do komputera.zapyta³. potem sprawdzi³ dzia³anie sprzêtu i oznajmi³. Barbie bez s³owa poda³ go Joemu.oceni³. Joe nie. ¿e wszystko jest ekstra. Podkrêcili Wi . Barbie uzna³. .Nie powiniene zadzwoniæ do. oni do mnie zadzwoni¹ .Za nisko . ‾o³nierze st³oczeni po drugiej stron kopu³y przygl¹dali mu siê z zainteresowaniem. zza kierownicy wysiad³ Pete Randolph. . By³ wyra nie zaabsorbowany. Norrie.Wdusi³ przycisk.mrukn¹³ Joe.Fi. Julia za mia³a siê g³o no. Nadje¿d¿a³ zielony wóz komendanta policji. . a z miejsca pasa¿era (samochód wyra nie siê podniós³. dobrze.stwierdzi³a Julia i posz³a do swojego priusa.. . ¿e Barbiemu zakrêci³o siê w g³owie).O . to leci jak odrzutowiec.Parê chwil robi³ co przy laptopie. . . .Powaga? No. Wróci³a Julia. który faktycznie by³ poplamiony.Mamy zielone wiat³o.Benny? . Jecha³ szybko. .Mam . gdy zszed³ mu ciê¿ar z resorów) sam Du¿y Jim Rennie. ma pani w samochodzie co . ¿e ch³opak mówi o komputerze.

zaprezentowa³ swój najbardziej sarkastyczny u miech. Z pocz¹tku go cie zachowywali siê cicho. Nagle ukaza³a siê Little Bitch Road jak ¿ywa. jest nasza w³asna.Ja nie wiem. jest! . Prosto w usta. . Du¿y Jim pogrozi³ mu palcem.W Chester's Mill jedyn¹ oficjaln¹ w³adz¹.Ma szczególne uprawnienia nadane przez rz¹d. 15 . W tym wypadku musieliby byæ reprezentantami Pierwszego Ko cio³a Zespo³ów Rockowych Prosto z Bostonu.. . Benny i Norrie pod³¹czyli swój sprzêt. Tommy oraz Willow Anderson witali go ci w drzwiach jak ksiê¿a parafian przed ko cio³em. .zarz¹dzi³a Norrie.odezwa³ siê jeden z marines z pagonami podporucznika. mam rozkazy. ‾y³a na szyi pulsowa³a mu gwa³townie. nawet lepszy ni¿ pion na samej górze w czasie fuli pipe'a.Obraz ostry jak ¿yleta i do tego.Komendancie. jak¹ teraz uznajemy..Houston. Gotuje w restauracji.Wskaza³ powerbook. ¿o³nierzu. Du¿y Jim.14 Transparent na drzwiach Karczmy Dippera g³osi³ ZAPRASZAMY NA NAJWIÊKSZY PARKIET W MAINE! i po raz pierwszy w historii knajpy ów parkiet by³ zat³oczony o godzinie jedenastej czterdzie ci piêæ. Wcisn¹³ redial i przysun¹³ s³uchawkê do ucha.Dzwoñ! . .To jest pu³kownik Barbara . mamy problem . .Ten cz³owiek jest wy³¹cznie przyczyn¹ k³opotów.wrzasn¹³ w mikrofon. Poca³owa³a go. ale dziewczynce to nie wystarczy³o. ³¹cznie z barwnymi li æmi wiruj¹cymi wokó³ wartowników marines. o co tu chodzi. mimo to u miech mia³ od ucha do ucha. Benny przybi³ Norrie wysok¹ pi¹tkê. s³ysz¹c to.odmeldowa³ Bennie. . . .powiedzia³ komendant Randolph . co wam siê wydaje . . By³ to najszczê liwszy moment w ¿yciu Benny'ego. ..ale macie mi wszystko wyja niæ i dopóki siê nie dowiem.przerwa³ mu Joe. bo na wielkim ekranie telewizora widnia³o tylko jedno niebieskie s³owo: CZEKAJ.Stary. musicie to wy³¹czyæ.Proszê pana. . Rozleg³y siê oklaski i wiwaty. je l ..Dzwoniê . Wygl¹da³ jak poparzony s³oñcem. . przestawili odbiornik na wej cie czwarte. a jej reprezentantem jestem ja. .Odwróci³ siê do Randolpha.

Barbie szacowa³.Niech pan go nie rusza! To moja w³asno æ i nie z³ama³em ¿adnego prawa! .wymamrota³ Randolph. Je¿eli nadal jest pan pos³uszny prawu powiatu. . muska³y jej zaró¿owione policzki. . Pana Renniego i komendanta Randolpha. chwyci³a powerbook i obróci³a w taki sposób. .Ustanowili my po³¹czenie na ¿ywo z Karczm¹ Dippera . u miechnê³a siê lekko. czy widz¹! . chocia¿ kom . Mo¿e sam nie wiedzia³.Przekrzywi³a g³owê. .Od³ó¿ to.Jim. Zacz¹³ siê pociæ. Joe rzuci³ kilka s³ów do telefonu. I nigdzie indziej. jakby j¹ nadwerê¿y³.podjê³a redaktorka. Norrie mówi.To rozkaz. Na twarzy Randolpha malowa³o siê przera¿enie.poleci³a Joemu. A teraz szykowa³ siê do zadania ciosu.. . Randolph niepewnie rozejrza³ siê dooko³a.Co mo¿e ? Co mo¿e ? . Z biurowego koka wymsknê³o siê pani redaktor kilka kosmyków w³osów. S³ucha³ przez moment. . co siê dzieje.Nie widzê tu ¿adnego kabla . Joe. ¿e kamera objê³a nowo przyby³ych.Zapytaj ich. kobieto! . . ¿e potrafi przy³o¿yæ. po czym odmeldowa³: . D³onie mia³ mocno zaci niête.Widz¹. wyra nie przestraszony.warkn¹³ Du¿y Jim. czy widz¹. .Teraz mieszkasz tutaj. proszê wyci¹gn¹æ kabel. ¿e ludzie chc¹ wiedzieæ.Cofn¹æ siê. . ¿e radny ma jakie piêædziesi¹t kilo nadwagi. Wie ci szybko siê rozchodz¹. Przenosi³ wzrok z Barbiego na marines i na Du¿ego Jima.powiedzia³ Barbie. komendancie .Czy zechcesz .Z t¹ spelun¹! . . lecz zdeterminowany. na twarzy Renniego . Nadal mia³ w rêku telefon komórkowy. mo¿e jednak.Kto chce wiedzieæ? . jednak widaæ by³o.nie sposób by³o przewidzieæ. ¿e siê krzywi. w³asnym cia³em zas³oni³ laptop.. ¿e Julia Shumway wygl¹da wyj¹tkowo licznie.wyja ni³a Julia. .odparowa³ Du¿y Jim. . Wy³¹cz ten taki siaki owaki komputer! Tym razem Julia wysunê³a siê do przodu.w ciek³o æ.zapyta³ Randolph. U miech na twarzy Du¿ego Jima zmieni³ siê w przykry grymas.Wobec tego potraktuj z buta ten nieszczêsny ekran! Wy³¹cz! Randolph zrobi³ krok naprzód. w którym pan mieszka. musi pan pos³uchaæ.Zapytaj Norrie. . Zauwa¿y³ te¿. .dzieciak tego nie wy³¹czy natychmiast. Barbiemu przysz³o do g³owy. gdy musi poruszyæ praw¹ rêk¹. .Od jakiej jedenastej z minutami zbieraj¹ siê tam ludzie .

przyprawiaj¹c o zawrót g³owy. .Wyraz twarzy te¿ bêdziemy teraz kontrolowaæ? . .pozdrowiæ swoich wyborców? . Chcemy to ustawiæ. . obraz. . Du¿y Jim otworzy³ usta.Mój kucharz . ale nie zd¹¿y³ zas³oniæ u miechu.poprosi³ Barbie.Potem znowu do Jima. . . I nigdy nie by³o tu tak cicho. . .warkn¹³ pod adresem Barbary. I obaj us³yszeli prychniêcie. Trudno przewidzieæ. i w koñcu zatrzyma³ siê na Dale'u Barbarze.To blef.Nie mia³a prawa! Barbie. .a w ka¿dym razie tak podejrzewa³ Barbie . kiedy wystêpowa³y Seksowne Kociaki z Watykanu.us³yszeli podporucznika marines.Bardzo ³atwo to sprawdziæ.O co w³a ciwie chodzi? . ¿e mam racjê .Je¿eli wy³¹czysz komputer.zapyta³.mruknê³a Rose Twitchell z u miechem. . . . Przecie¿ ten cz³owiek nie by³ g³upi. który razem z powerbookiem zrobi³ obrót o sto osiemdziesi¹t stopni. mo¿e doj æ do paniki. Zobaczyli go obaj. ¿e znaczna czê æ mieszkañców miasta ogl¹da tê konfrontacjê na wielkim ekranie telewizora.Cze æ wszystkim . które jest dla nich w tej chwili najwa¿niejsze na wiecie. I w³a nie to doprowadza³o Barbiego do w ciek³o ci.zupe³nie co innego. 16 Karczma nie by³a tak napakowana jeszcze nigdy. . w³¹czyæ transmisjê i znikn¹æ. i Randolph. zwykle dobroduszny i opanowany.Je¿eli pocisk nie przedziurawi kopu³y.Zadzwoñ do którego ze swoich ch³opaków i zapytaj. Od którego zale¿y ich dalsze ¿yc e. Ponad piêæset osób sta³o ramiê w ramiê.Zbierajcie siê . i Du¿y Jim.lecz w porê sobie przypomnia³. nawet w pamiêtny Nowy Rok dwa tysi¹ce dziewi¹ty.Dzieje siê co niebezpiecznego? Ja tu nic takiego nie widzê.spyta³a Julia. . .Czas ucieka. a zobaczyæ . Wiedzieæ o czym to jedno.odezwa³ siê Barbie.Julio. do czego jest zdolny t³um.Ma pan bardzo niskie mniemanie na temat swoich wyborców. tym razem straci³ zimn¹ krew. . wpatruj¹c siê w obraz z kamery Joego. . gdzie siê dzi ludzie zebrali. gotów odparowaæ w stylu Tysi¹ckrotnie dowiedli. Tak siê sta³o. Joe Chudzielec zakry³ usta.Odwróci³a siê do Randolpha. setki osób siê dowiedz¹. ustaw na mnie kamerê . .Chêtnie bym star³ ten ironiczny u mieszek z twojej twarzy . ¿e to ty odci¹³e im widok na wydarzenie.

Za nim ¿o³nierze pakowali ostatnie sprzêty do dwóch potê¿nych ciê¿arówek.Przekaz wideo z Little Bitch Road odbywa siê w ca³o ci na moj¹ odpowiedzialno æ. ¿e niejeden odruchowo odpowiedzia³ na powitanie. . czy te¿ nie. 17 . Westchn¹³ ciê¿ko. zale¿y od decyzji wiceprzewodnicz¹cego Rady Miejskiej. . wycelowawszy w wielkie. dosz³o do ró¿nicy zdañ miêdzy mn¹ a radnym Renniem dotycz¹cej tego. bêdzie trwa³. jakby mówi³: Bierzesz to na siebie .Chcê to zostawiæ w spokoju. Jego s³owa wywo³a³y falê zaskoczenia. Will Freeman. . Przez chwilê zebrani na parkiecie widzieli tylko drzewa. co ja mam robiæ? .A co chcesz zrobiæ? Po raz pierwszy od czasu przejêcia kluczyków od zielonego wozu komendanta policji Pete Randolph nabra³ przekonania. czy nie. . Du¿y Jim pokiwa³ g³ow¹. Z kieszeni spodni wyj¹³ chusteczkê i otar³ kark.Du¿y Jim. Wyszed³ z kadru.Nazywam siê Dale Barbara i zosta³em ponownie zaci¹gniêty w szeregi Armii Stanów Zjednoczonych oraz awansowany na pu³kownika. . Ustawimy kamerê na punkt. o ile mo¿na tak nazwaæ przesuniêcie k¹cików ust do ty³u.Zostaw komputer w spokoju.ci¹gn¹³ Barbie. Jimmy. czy nale¿y kontynuowaæ przekaz. I wcale nie ³agodny. Jak siê ju¿ pewnie zorientowali cie. patrz¹c na ekran i czekaj¹c. Mieszkañcy miasta stali w ciszy. Po czym u miechn¹³ siê.zapyta³ Randolph. jednocze nie nudny i nieprawdopodobnie ekscytuj¹cy. w który ma uderzyæ pocisk. Czy transmisja bêdzie trwa³a. Je¿eli j¹ przerwie. czy aktualny program. w³a ciciel miejscowego przedstawicielstwa Toyoty (niezaprzyja niony z Jamesem Renniem) odezwa³ siê do telewizora: . Wspar³ go ogólny pomruk akceptacji. Tym razem szmer by³ znacznie g³o niejszy. ¿e chêtnie by je odda³ komu innemu. bo w przeciwnym razie pod koniec tygodnia bêdziemy mieli w Mill ca³kiem nowego radnego. opad³ nieco i ustatkowa³ siê. po czym obraz znowu zatoczy³ obrót o pó³ ko³a. czy te¿ transmisja zostanie przerwana.Nie mamy teraz czasu na uzgadnianie zakresu kompetencji . Dziêkujê za uwagê. . zawieszone w powietrzu X. zrobi to na w³asn¹ odpowiedzialno æ.Przekaz by³ tak doskona³y.

oznajmi³ Du¿y Jim.Odwróci³ siê do Barbiego. . . Widzia³em to ju¿ niejeden raz.obruszy³a siê Julia. uwa¿ajcie na siebie.. .S¹ ludzie wielcy i tacy.Gó. . .Wpadli cie jak liwka w kompot. Pokiwa³a g³ow¹.powiedzia³. .Ruszamy.Nic dodaæ. . komendancie. których przygniata odpowiedzialno æ. jedziemy do karczmy? . . Je¿eli pocisk siê przebije. kogut stale migota³ w mglistym. To przejaw d¹¿enia do w³adzy. panie Barbara? .To jak. . Du¿y Jim odwróci³ siê i spojrza³ na ni¹ z tak wielk¹ nienawi ci¹ w oczach. Wracamy do miasta. ¿e a¿ cofnê³a siê o krok. podchodz¹c do samochodu. Na twarzy mia³a swój s³ynny ch³odny u miech. .stwierdzi³a. Ale nic z tego nie bêdzie. Oddycha³ chrapliwie.Straszny facet! . omal niewidoczne w g³êbokich fa³dach t³uszczu. synu. . . Z bliska czuæ go by³o wod¹ koloñsk¹ i potem. prawda. Zielone auto zawróci³o do Mill.. . bo mam za du¿o pracy.Zostali my wymanewrowani. Nieprawda.. lecz b³yszcz¹ce lodowatym sprytem. . Julii oraz Joego Chudzielca. jak przegrywali.. ale j¹ przyj¹³em. . i widzia³em.Zapewniam pana.Zbieramy siê.. Si³y porz¹dkowe musz¹ byæ w gotowo ci na wypadek zamieszek.. nawet siê nie odwracaj¹c.zgodzi³ siê Barbie. jak ludzie wygrywali.Mamy jeszcze czas. .odpar³ Barbie.zawo³a³ podporucznik. nic uj¹æ . ¿e nie ma tu mowy o ¿adnym manewrowaniu . W najczystszej postaci. Ci¹¿y na mnie wielka odpowiedzialno æ. wygrali cie.Mam nadziejê. Du¿y Jim zby³ j¹ machniêciem rêki. komendancie .Pu³kowniku Barbara! .. Jim.Na nas ju¿ czas. Widzia³em. przyszpili³y Barbiego.Uff. Julia patrzy³a na niego bez ladu u miechu. . Chêtnie by my pana . natomiast Barbie s³ysza³ je bardzo wyra nie. Wreszcie siê odwróci³.Joe teatralnym gestem otar³ pot z czo³a. by Julia nie us³ysza³a jego s³ów. Nie prosi³em o ni¹.Najchêtniej bym siê zdrzemn¹³. .Masz teraz wroga .Moja noga nie postanie w tej spelunie! .. Zni¿y³ g³os. ale je¿eli siê odbije. prawda? .Ty te¿. dziwnie ciep³ym powietrzu. Dziêki panu Barbarze i jego przyjacio³om sytuacja jest ju¿ wystarczaj¹co skomplikowana. . Podszed³ do Barbiego. ¿e pocisk siê przebije.Co za absurd! .spyta³a go Julia retorycznie. to ty jeste komendantem policji. podtrzymuj¹c bol¹c¹ praw¹ rêkê. .spyta³ Randolph.Có¿. .miertelnego wroga.. Dla dobra nas obojga. Na chwilê d³ug¹ jak wieczno æ jego oczy.

powiedzia³ major Ray do mikrofonu.Ju¿ prawie czas . 18 B . . jakie sze ædziesi¹t na zachód od Conway w New Hampshire. Powodzenia. Tylko dziwnie by³o planowaæ strza³ w amerykañski cel. By³ to dobry sprzêt. jak fasthawk rozpoczyna lot. .zabrali ze sob¹. Za³atwcie to gówno. Nie by³o ¿adnej sensacji. O dwunastej piêædziesi¹t cztery bursztynowe wiat³o zmieni³o siê w zielone i zaczê³o pulsowaæ. o dziesi¹tej czterdzie ci znalaz³ siê nad Burlington w stanie Vermont. Pilotem dowodz¹cym zosta³ major Gene Ray.52. który wystartowa³ z bazy Si³ Powietrznych w Carswell w poniedzia³kowy ranek. Burlington zniknê³o pod skrzyd³ami. lepszy. O dwunastej piêædziesi¹t cztery i piêædziesi¹t piêæ sekund zap³onê³o równym zielonym blaskiem. jak i w Zatoce Perskiej.Siê robi . Szybko osi¹gn¹³ maksymaln¹ prêdko æ. Przechodnie zadzierali g³owy z obaw¹. leæ z Bogiem. W rozmowach prywatnych okr e la³ tê pierwsz¹ jako Jeden wielki cyrk . stanowi¹c¹ w North Conway g³ówn¹ ulicê. Ustawi³ siê on nad drog¹ numer trzysta dwa. ale pilot widzia³. . Gene Ray prze¿egna³ siê. bardziej niezawodny i potê¿niejszy od starszych tomahawków. cacuszko . zostawiaj¹c za sob¹ smugê. O dwunastej piêædziesi¹t trzy czerwona lampka na panelu kontrolnym zmieni³a kolor na bursztynowy.powiedzia³.odpar³ Ray. Barbie skin¹³ g³ow¹ i po raz pierwszy od d³ugiego czasu zasalutowa³ na powa¿nie. jakby kto zadrapa³ niebo. W Waszyngtonie odpowiedzia³ mu pu³kownik Cox: .Leæ. Misja otrzyma³a kryptonim Wielka Wyspa . Mia³ w ³adowni dwa pociski Fasthawk Cruise. majorze. a nastêpnie zatwierdzi³ ostatni odcinek. W czasie obni¿ania pu³apu szybko æ pocisku spad³a do dwóch tysiêcy dziewiêciuset sze ædziesiêciu kilometrów na godzinê. Ray pstrykn¹³ prze³¹cznikiem oznaczonym cyfr¹ jeden. Osi¹gn¹³ j¹ w odleg³o ci stu kilometrów od celu. . rozleg³ siê tylko nieg³o ny syk spod spodu. na koniec uca³owa³ podstawê kciuka. Maksymalna prêdko æ pocisku wynosi³a piêæ tysiêcy sze æset kilometrów na godzinê. Teraz mija³ Góry Bia³e.Tak jest. Si³y powietr zne zawsze przybywaj¹ na imprezê nieco wcze niej. je li to tylko mo¿liwe. który s³u¿y³ zarówno podczas wojny w Iraku. COMCOM przej¹³ sterowanie samolotem i zacz¹³ go naprowadzaæ na pozycjê. Komputer skalkulowa³.

Granicê miêdzy New Hampshire i Maine pocisk min¹³ na wysoko ci tysi¹ca metrów.Ju¿ jest . dostrzegaj¹c ka¿de wzgórze i ka¿dy zakrêt. Najpierw obejmuj¹ce ca³y wiat buczenie od zachodnich granic miasta. Cox powiedzia³: . Obie ledzi³y pocisk. pomy la³ Cox. ¿eby siê da³o na niego patrzeæ. Gdy uk³ad naprowadzania znalaz³ drogê numer sto dziewiêtna cie. na co mnie staæ! . Uda siê.powiedzia³a Brenda Perkins. Us³yszeli. potem stu piêædziesiêciu. os³aniaj¹c oczy d³oni¹. kilka ga³êzi podpali³. W rêku ciska³a jaki kryszta³. W Waszyngtonie pu³kownik James O. . ci¹gn¹c za sob¹ ³oskot.. Wielebna Piper Libby unios³a do ust krzy¿yk swojej matki. Zwróci³a siê z tym pytaniem do kole¿anki. zbli¿amy siê do celu. Ogon mu b³yszcza³ zbyt jasno.spyta³ Marty Arsenault. Trzymajcie sztuczne szczêki. sprawdzaj¹c dane systemu naprowadzaj¹cego i robi¹c tysi¹c korekt kursu na minutê. . do czego czy kogo aktualnie zwraca³a siê nadfizyczna forma ruchu New Age.S³uchaj! . Gdyby system naprowadzaj¹cy fasthawka móg³ im odpowiedzieæ. Na wielkim ekranie telewizora nie zobaczyli w³a ciwie nic. po . zmia¿d¿one dynie wylecia³y w niebo. ..Czy on aby nie leci za nisko? .powiedzia³ Ernie Calvert. modl¹c siê do tego.Nic nie wi. obni¿y³ pocisk najpierw na wysoko æ trzystu metrów. Str¹ca³ li c z drzew. niskie mmmmm.Panowie. ty jeszcze nie wiesz. Za nim toczy³ siê grzmot. Komputer pracowa³ na najwy¿szych obrotach. Spowodowa³ zawalenie przydro¿nego straganu w Tarker's posypa³y siê deski.. od którego szczêka³y zêby i wypada³y szyby z okien. zostawia³ za sob¹ toksyczny smród substancji napêdowej. obejrzeli cokolwiek dopiero pó³ godziny pó niej. us³ysza³yby pewnie: Kochana. Lissa Jamieson bezd wiêcznie porusza³a wargami. Jak¿eby inaczej? 19 W karczmie st³oczy³o siê ju¿ osiemset osób.zaniepokoi³a siê jaka kobieta na parkingu przed outletem. Nikt nic nie mówi³. nadal utrzymuj¹c prêdko æ ponad dwa machy. Fasthawk odszuka³ Little Bitch Road i opad³ nieomal na poziom gruntu.Gdzie? . który rzuca³ ludzi na ziemiê i kaza³ im zas³aniaæ g³owê rêkami. które w ci¹gu kilku sekund uros³o do MMMMM. .

jak las po drugiej stronie kopu³y staje w p³omieniach. wrêcz klatka po klatce. Benny Drake pu ci³ nagrany obraz w zwolnionym tempie. Dla tych. przestraszy³ wiêcej ludzi w New Hampshire i zachodnim Maine. gdzie znajdowa³ siê obóz marines. . prawie dotyka³ w³asnego rozmazanego cienia. Na nastêpnej klatce fasthawk z g³owic¹ od³amkow¹. Drugi pocisk wyt³uk³ jeszcze trochê szyb. Ostateczny efekt by³ taki sam. Asfalt najpierw siê zmarszczy³. Wtedy zobaczyli pocisk wylatuj¹cy zza zakrêtu na Little Bitch Road. którzy jeszcze zostali w karczmie.tym jak pocisk zawiód³. Gene Ray wykona³ polecenie. maj¹c¹ eksplodowaæ w zetkniêciu z celem. Pocisk trafi³ dok³adni e w cel.rozkaza³ Cox g³osem bez wyrazu. potem zacz¹³ topiæ. Znajdowa³ siê nieco ponad metr nad drog¹.Odpaliæ drugi . zamar³ w powietrzu mniej wiêcej tam. ¿e patrz¹cy musieli os³oniæ oczy. Potem ludzie w karczmie zobaczyli. Dalej ekran wype³ni³o wiat³o tak jaskrawe. 20 . A kiedy biel zaczê³a blakn¹æ. zobaczyli fragmenty pocisku jak czarne p³atki popio³u na tle bledn¹ce rozb³ysku oraz wielki przypieczony znak w miejscu czerwonego X.

pomy la³. pokrêci³ g³ow¹. . . na szczê cie móg³ utrzymywaæ z ni¹ kontakt za po rednictwem poczty elektronicznej. Benny Drake i Joe McClatchey spojrzeli po sobie i spu cili g³owy w identycznym ge cie znacz¹cym I co teraz? . zajêtego przez Juliê. Pani McClatchey wsta³a.Mo¿e zosta³ który stary.MAM CIÊ 1 Przy Mill Street pod dziewiêtnastk¹. co siê da zrobiæ . Kto powinien to sprawdziæ.powiedzia³a.Zobaczê.zauwa¿y³ Benny. . Zamieszka³ w hotelu Raceway razem z kilkoma plutonami reporterów radiowych i telewizyjnych.Chyba nie ma w mie cie wozów stra¿ackich . By³a to kobieta wysoka. . Sam je dzi³ w soboty na pchli targ.I najlepiej bêdzie.zapyta³a. w domu McClatcheyów skoñczy³o siê nagranie. .spyta³a Claire. nadal obejmuj¹c Norrie za ramiona i ciskaj¹c nadgarstek Benny'ego.Dlaczego? . zdjête ze ciany krótko po tym. pewnie siê stopi³. Zaleg³a cisza. Nie zdo³a³ porozmawiaæ z ¿on¹ przez telefon. ¿e bêdê mia³ spore k³opoty. Uwielbia³ od wie¿aæ meble i czêsto w³a nie tam znajdowa³ starocie warte zainteresowania. Barbie przysiad³ na porêczy fotela bujanego. matka Joego.Raczej nie. Nie p³aka³a. . Potem Norrie Calvert wybuchnê³a p³aczem. Jedna ³za wreszcie przela³a siê przez powiekê i stoczy³a po polic ku. Zdaje siê.odezwa³a siê Julia. Nadal trzyma³a fotografiê mê¿a. Trzy dni po ostatni m targu nadal by³ w Oxfordzie. Joey? . . . Pierwsza by³a o tym. jak Joe z przyjació³mi przyszed³ do domu z p³yt¹ DVD. ¿e miasto znalaz³o siê w prawdziwych tarapatach.Odwróci³ siê do Barbiego. dopóki pozwala³a pogoda. je li siê tym zajmê sama .spyta³a z niedowierzaniem Claire McClatchey. . Nie by³a to jednak jego pierwsza my l.To wszystko? . .To ju¿ wszystko? Nikt nie odpowiedzia³.. . ale niewiele brakowa³o.Co z twoim komputerem. Jak dot¹d. bez w¹tpienia Chudzielec po niej odziedziczy³ wzrost. . oczy mia³a dziwnie b³yszcz¹ce.. który organizowano w Oxfordzie.Wybuchn¹³? Joe. . Obaj objê dr¿¹ce ramiona dziewczyny i podali sobie rêce jak w powitaniu. Trzyma³a w d³oniach zdjêcie mê¿a. patrz¹c na Barbiego.Tam od gor¹ca móg³ siê zapaliæ las.

Za³atwione . Tylko widzisz. a na dodatek podszyty tchórzem. . co bêdzie dalej.Ludzie. W¹tpiê. To zadufany egoista. ale Claire ju¿ nie zwraca³a na go ci uwagi. wracaj¹cy do domów. . Main Street by³a pusta. . wszystko w koñcu wróci do normy. Je¿eli Randolph ma chocia¿ odrobinê rozumu.Barbie pokiwa³ g³ow¹.odezwa³a siê w koñcu Julia ze z³o ci¹. Na pewno s¹ tam przynajmniej wê¿e i hydronetki.zgodzi³ siê Barbie. Barbie? . ¿e rz¹d odda³ w³adzê w rêce pana Barbary. kiedy przysta³ do Brygady Strzelaj¹cej Stanikami. Wkrótce jednak na chodnikach mieli pojawiæ siê ludzie. A nawet æwieræmózgiem. ¿e Barbie i Julia id¹ do drzwi. Jest politykiem najpodlejszego gatunku. bo jego ojciec by³ cz³onkiem zarz¹du szkolnego. os³upiali. to samo dotyczy ciebie. ¿eby sobie u wiadomiæ.. widz¹c. którzy zebrali siê w karczmie. bo wiêkszo æ tych. Odwali³e kawa³ dobrej roboty. Julia westchnê³a i przyg³adzi³a w³osy. W ka¿dym razie dla niego i jego przyjació³. . Wyj¹tek stanowi Andrea Grinnell. co widzieli.Jim Rennie uwa¿a. Od oksykodonu. Mê¿czy ni i kobiety. Zas³ugiwa³ na oceny C minus.poprosi³a Julia po chwili namys³u. Drzewa na placu pogubi³y li cie. po le na miejsce paru ch³opaków ze wszystkim.Problemy z plecami. która od razu siê do niej przytuli³a. . . Julio. wtedy by³ mistrzem w moczeniu majtek. Przynajmniej na razie. Odsunê³a syna i sama usiad³a przy Norrie. Sam prezydent! .Rose mi powiedzia³a. niestety ona jest uzale¿niona. Kucharz pu³kownik rzuci³ okiem na matkê Joego.I wielkie dziêki. . Potem wspólna szko³a a¿ do dwunastej klasy.Trochê mnie ponios³o. rz¹d wisi mi komputer . pe³ni niedowierzania. I dzisiaj Pete Randolp h wcale nie jest m¹drzejszy! Nasz drogi pan Rennie otoczy³ siê g³upcami. w tym rzecz. Niestety. którzy nie mieli odwagi wzajemnie zadawaæ sobie pytania.Spisa³ siê lepiej ni¿ ten cholerny pocisk .W tym rzecz. nadal tam dyskutowa³a o tym. .On nie potrafi .Joe mówi³. .Posprzecza³em siê z panem Renniem i komendantem Randolphem na temat transmisji wideo . ¿eby który z nich pos³ucha³ mojej rady. Jaki czas Barbie i Julia w milczeniu stali na schodach przed domem McClatcheyów. cholera.Wyjdziesz ze mn¹. ¿e je li utrzyma w³adzê.mrukn¹³ Benny.oznajmi³ Joe. po le ca³e miasto do . . co zosta³o w remizie. patrz¹c na plac miejski. . zbyt egocentryczny.wyja ni³ Barbie. a dostawa³ B minus. . ¿e mocno odstaje od ligi.Kto czego nie potrafi? .Peter Randolph jest pó³g³ówkiem. Chodzi³am z nim do przedszkola. . Je li sprawy przybior¹ naprawdê z³y obrót. na rz ekê Prestile i most Pokoju.

ale pazurki te¿ umiesz pokazaæ. ¿e znowu dostanie ³upnia. ¿eby poprowadzi³a akcjê gaszenia ognia . Zadziwiaj¹co tward¹. Powiniene zaj¹æ jego miejsce. ¿e w ten sposób ocali siebie. .zauwa¿y³a Julia.To jeden mam. Brenda zmobilizuje parê osób.. . Popatrzyli na zachód. Zdaniem Barbiego lwia czê æ czarnych oparów unosi³a siê po stronie Tarker's Mills. ..Ja nie ¿artujê . gdzie dym przes³ania³ b³êkit nieba. Szturchnê³a go w ramiê piê ci¹. bêdzie albo w domu. . drogi przyjacielu? . . Znamy kogo takiego? . skoro tylko uzna. .. . nieruchomym powietrzu. wypu ci³a je powoli i u miechnê³a siê. niezale¿nie od tego.Twoim zdaniem Jim Rennie pozwoli na przeprowadzenie wyborów pod kopu³¹? W jakim wiecie ty ¿yjesz. Nie dojdzie do tego. . by³by w obecnej sytuacji doskona³y w roli koz³a ofiarnego.Oczekiwa³em po tobie jakiego pomys³u.diab³a. nawet gdyby piêædziesi¹t tysiêcy osób przemaszerowa³o w Nowym Jorku Pi¹t¹ Alej¹. Tchórz na stanowisku przywódcy jes t bardzo gro nym cz³owiekiem. . kogo prosiæ o pomoc.Chyba wiem. A poza tym ma niezwyk³y t alent do znajdowania koz³ów ofiarnych. tym mniej republikañska mi siê wydajesz . Nic z tego. Bo i nie ma powodu do ¿artów. gdzie siê pali. wie. chyba nie doceniasz woli ludu. Przez moment mia³ wra¿enie. a nie analizy politycznej.Wezwanie do po¿aru ..Wiem.zauwa¿y³ Barbie.A je li odmówi? . Taki na przyk³ad obcy. ale trzeba by³o pamiêtaæ. ¿e gor¹co prawie na pewno doprowadzi³o do miejscowych zapaleñ tak¿e w Chester.Julio. Czas przeprowadziæ wybory. .Ale do tego nie dojdzie. . wiêc pewnie zajê³y siê tylko krzewy i trawa. Na szczê cie nie ma wiatru.Nie odmówi. Zachêcam ciê. .Chcesz ode mnie pomys³ów? . dopóki ta cholerna kopu³a nas odcina od wiata. machaj¹c transparentami z twoim portretem. .Taki jeste do rany przy³ó¿. albo w karczmie. czego by chcia³ twój pu³kownik Cox czy prezydent Stanów Zjednoczonych. w³óczêga na dobr¹ sprawê.To ty nie doceniasz Jamesa Renniego. R z¹dzi tym miastem od zarania dziejów i ludzie do tego przywykli. i podsunê jej.. Julia nabra³a g³êboko powietrza.powiedzia³a. Znajdê Brendê. . Roznios³y siê w ciep³ym. w ka¿dym razie po naszej stronie klosza.odezwa³a siê Julia.Doceniam twoj¹ wiarê we mnie. co? Syrena w ratuszu odezwa³a siê seri¹ krótkich sygna³ów. ¿eby siê ubiega³a o stanowisko wiceprzewodnicz¹cej Rady Miejskiej. Popatrzy³a na niego z politowaniem.Im lepiej ciê poznajê. Howie te¿ by siê do nich zwróci³..

. ho! wychodzi mu jak nikomu innemu.Znalezienie generato ra. wychodzili z karczmy w zasadzie tak. Mo¿e jedyna. Ten cz³owiek ma w swoim sklepie chyba wszystko.Tak. niektórzy .Na pewno nie chcesz.Da³a. o który nam chodzi. W kwestii gaszenia ognia opar³bym siê bardziej na nim ni¿ na tym. Barbie? . .S³ucham szanown¹ pani¹? . co zosta³o w remizie. . . ¿e Duke planowa³ pozwoliæ mu odej æ. .Mo¿e siê m ciæ..U miechn¹³ siê pod nosem. I zajrzyjcie do Burpeego. 2 Ci.. ¿eby poprosi³a o pomoc Cartera Thibodeau albo Melvina Searlesa.Znowu zajdziesz Renniemu za skórê. zak³adaj¹c.Nie oceniaj go. prawie nie rozmawiaj¹c. to pewnie najsensowniejsza szansa dla mi asta. Id po ten licznik.Tak. ¿e po¿ar odwróci uwagê odpowiednich osób. . Po chwili odjecha³a szukaæ Brendy i Romea Burpeego. Czy Freddy'ego Dentona.No to do roboty.wietna my l. Bren da³a ci klucz Duke'a do schronu? . ¿ebym siê z tob¹ zabra³? . lecz jeszcze siê zatrzyma³a i odwróci³a.Zostawiê to jej decyzji. ho.Jest spora szansa. .Nie przewidujê w tym gronie ¿adnych wie¿o mianowanych policjantów. No i ma rysê na charakterze.Pewnie jest dobry w k³uciu w oczy martyrologi¹. . Ten ostatni jest glin¹ od piêciu lat. Nie bez przyczyny utrzyma³ siê na stanowisku tak d³ugo. . ¿e jest tu ten. co ogl¹dali nieskuteczn¹ próbê przebicia siê przez kopu³ê.. Ona pozosta³a ca³kowicie powa¿na. ze spuszczonymi g³owami. przeprowadzon¹ przez Si³y Powietrzne. ale rzeczywi cie w¹tpiê. Ruszy³a do swojego priusa. A tym razem ofiar¹ mo¿esz byæ ty. Julia pokiwa³a g³ow¹. . jak to sobie Barbie wyobra¿a³: p owoli. ale wiem od Brendy. A i Brenda tak¿e w razie potrzeby. dzieciaki go uwielbiaj¹. S³ynne ho. . Wiele par siê obejmowa³o.Ja te¿ potrafiê byæ nieprzyjemna. . Freddy co roku bombowo odgrywa wiêtego Miko³aja w m³odszych klasach szko³y podstawowej. póki nie us³yszysz jego mowy wyborczej.Masz co innego do roboty. .

¿e chcia³em. którzy pracuj¹ na niepe³ny etat i nowo mianowanych.Chcia³em.Przyjrzyj siê. Dostrzegli tam czarny dym.To jest problem Tarker's Mills. Ale nie wierzy³em. . oczywi cie. ¿e siê uda. ludzie s¹ rozczarowani. . I rz¹du. Skoro wywo³ali po¿ar tym swoim takim siakim owakim pociskiem.Przestañ biadoliæ jak stara baba. . bêd¹ w ciekli. .Wskaza³ pieszych wracaj¹cych do centrum. co siê sta³o. chcia³em. A zawdziêczamy.Powinni my chyba zaj¹æ siê ogniem.No i proszê . Zobacz. budzenia fa³szywej nadziei oraz nadmiernej swobody przep³ywu informacji. ¿eby siê uda³o? Du¿y Jim skrzywi³ siê.. Zielony wóz szefa policji sta³ zaparkowany nieco dalej. ¿e ona mnie nigdy nie popar³a w tym swoim szmat³awcu? Ani razu! . Niepotrzebnie. .Mam nadziejê. nieszczê liwi. .Ale je¿eli po naszej stronie. W samochodzie siedzieli komendant policji Peter Randolph oraz Jim Rennie.Nie wystarczy. ¿e teraz s¹ zadowoleni.. Randolph popatrzy³ na niego zdziwiony. Mam z nim parê spraw do omówienia.A zawdziêczamy to Barbarze i Julii Shumway . gdzie w oknie wywieszono rêcznie wypisan¹ tabliczkê: ZAMKNIÊTE A‾ UWOLNIENIE UMO‾LIWI NOWE DOSTAWY. bo nadwerê¿ona rêka bola³a. . Muszê znale æ Juniora. Obaj spojrzeli na zachód.Nie chcia³e . Prz yjrzyj siê uwa¿nie. przed wej ciem do sklepu Browniego. przyjacielu.Jeszcze wiêcej? Mamy ju¿ osiemnastu ludzi. Mam racjê? Pewnie! Czy ty wiesz. W³a nie takie s¹ skutki niekompetencji. niech go teraz gasz¹. .p³akali. smutni. . . Potrzebujemy wiêcej policji. .dokoñczy³ Du¿y Jim. Miejska syrena z ratusza uderzy³a ostrym d wiêkiem. . oczywi cie. Wracamy do miasta. wliczaj¹c tych.. Patrzyli.. A ten m¹drala o babskim nazwisku i jego nowa przyjació³ka Julia obudzili w ludziach nadziejê. sze ciu funkcjonariuszy czeka³o w gotowo ci. Po drugiej stronie ulicy stanê³y trzy radiowozy. A jak do nich rzeczywi cie dotrze.odezwa³ siê Du¿y Jim z nieskrywan¹ satysfakcj¹. .

. ..Powodzenia .Brenda wskaza³a kciukiem czarny dym nad horyzontem.Nie. Z zainteresowaniem obserwowa³a id¹cych ludzi. W Eastchester. ¿e nie jestem rozczarowana. .Mam nadziejê. . . W samochodzie Piper na miejscu kierowcy usadowi³a siê Clover. G³upi przypadek. W pierwszym dniu kopu³y straci³ ¿onê..Obla³a parkowanie równoleg³e.. . gdybym powiedzia³a.Nie wierzy³am. . co zrobiæ z reszt¹ dnia. nie. Piper poszpera³a w kieszeniach i da³a suce drobny smako³yk. ¿e to co da . ale nas to nie dotyczy.ale sk³ama³abym. mia³ transparent ze zdjêciami ¿ony. kochana. . jaka tam zosta³a.. tylko ¿e muszê zajrzeæ do jednego z parafian.Przeka¿ê .. Brenda wsadzi³a rêce w kieszenie d¿insów i ruszy³a przez parking. 4 Huk wybuchaj¹cych na kopule pocisków nie obudzi³ Sammy Bushey. Obudzi³ j¹ trzask drewna. ¿e nie masz prawa jazdy? . wyra nie podszyty bólem. ¿e nie przy Little Bitch Road. ale nie przeszukali przyczepy.Widzia³am go na ³¹kach Dinsmore'a.Po stronie Tarker's Mills musi byæ prawdziwe piek³o. Piper otworzy³a drzwiczki i obejrza³a siê na dym.Posuñ siê.Nas chroni kopu³a. Podrzuci³abym ciê do miasta. Zreszt¹ wszystko to razem jest bez sensu. . przy subaru duchownej. W ca³kiem inn¹ stronê.Ja te¿ .po¿egna³a j¹ Brenda.Przeka¿ Jackowi moje wyrazy wspó³czucia. a zaraz po nim g³o ny p³acz Little Waltera. gdy pojawi³a siê Julia Shumway i rozwi¹za³a jej problem. Carter Thibodeau i przyjaciele zabrali z lodówki ca³¹ trawkê. . ..powiedzia³a Brenda .Po czym zwróci³a siê do Brendy: .obieca³a Piper i odjecha³a.I to mocno. Pamiêtasz. Owczarek przeszed³ na miejsce pasa¿era. Biedaczysko. Jadê do Jacka Evansa. wiêc pude³ko po butach z narysowan¹ na wierzchu czaszk¹ i . . Brenda pokiwa³a g³ow¹.przyzna³a Piper. . zastanawiaj¹c siê.3 Brenda Perkins oraz wielebna Piper Libby sta³y na parkingu przed Karczm¹ Dippera. U miechnê³a siê smutno. I serdeczno ci.

Oczywi cie mia³a te¿ do wiadczenie z wiêksz¹ liczb¹ mê¿czyzn w jedn¹ noc. lecz jej zdaniem kryszta³y by³y debilnym gównem dla kretynów.ZABIJÊ. DeLesseps jeszcze nie by³ taki z³y. w którym znajduj¹ siê pozosta³o ci z draski marynowane w acetonie? W tym samym pude³ku znajdowa³a siê inna. co siê sta³o zesz³ej nocy. Czasami przez Phila (który lubi³ napêdzane dragami sesje we trójkê. ¿e linia kredytowa pozostaje otwarta. Zdarza³o jej siê tak¿e sprzedawaæ to. Po wyj ciu Cartera ze wit¹ po³knê³ jedn¹ tabletkê i popi³a ciep³ym piwem z butelki utkniêtej pod ³ó¿kiem. mniejsza torebka strunowa. ¿eby po³kn¹æ wszystkie tabletki i zakoñczyæ to marne ¿ycie raz na zawsze. w którym teraz sypia samotnie.. Samobójstwo nie wchodzi³o w rachubê. Zdarzy³o jej siê ju¿ byæ poni¿an¹. gdzie robi³a wiêkszo æ zakupów. A tak¿e brudna. W rodku nie by³o zio³a. Na wieku znajdowa³o siê równie¿ ostrze¿enie wypisane w³asnorêcznie przez Phila Busheya. zanim kompletnie straci³ zainteresowanie seksem). Mel i Frankie DeLesseps wziêli si³¹. bo za³atwia³ sprawê szybko. jednego po drugim.. Niezbyt ³adnie pachnia³ i by³ stary. zw³aszcza gdy pod koniec miesi¹ca brakowa³o gotówki. gdy Wildcats zdobyli w koszykówce mistrzostwo klasy D. Policjanci z pewno ci¹ chêtnie by wypalili co takiego. Przysz³o jej do g³owy. a Sammy taki towar nie interesowa³. bo Phil uwa¿a³ zio³o za g³upi rozweselacz na imprezki . gdyby nie Little Walter. lecz jednocze nie popêdliwy.. Zwykle wystarcza³o mu sze æ pompek na materacu w magazynku. co akurat stanowi³o plus. To. Mo¿e by to nawet zrobi³a. by³o zupe³nie inne. smutna i pokrzywdzona. No i Brown nigdy jej nie skrzywdzi³. bo te¿ nigdy nie by³a swoj¹ najlepsz¹ przyjació³k¹. Je li ona umrze. oczywi cie poza momentami. gdy zasypia³a z Little Walterem. na przyk³ad w gimnazjum. przechylonymi w lewo krzywymi literami: NIE DOTYKAÆ! JAK WE MIESZ . bo kto inny chcia³by wci¹gaæ dym. straszna my l. potem zduszony okrzyk i ju¿ dochodzi³o do wytrysku. Najczê ciej Freemanowi Brownowi. By³a tam torebka kryszta³ków. poniewa¿ Brown udziela³ jej kredytu. . kto by siê nim zaj¹³? Móg³by nawet umrzeæ z g³odu.. Pi¹ty w k¹cie straci³ przytomno æ Wtedy to by³ jej w³asny kretyñski pomys³. ale lubi³a mieæ wiadomo æ. czasem przez innych. Bóg wiadkiem.skrzy¿owanymi piszczelami nadal by³o w szafie. zawieraj¹ca sze æ tabletek Spe³nienia Marzeñ. Albo z Dodee . ale jeszcze nigdy w ¿yciu nie czu³a siê tak przybita. natomiast Carter zada³ jej mnóstwo bólu powy¿ej pasa i spowodowa³ krwawienie poni¿ej. na przyjêciu po meczu zaliczy³a czterech. w³a cicielowi sklepu nazywanego sklepem Browniego. Nigdy nie stanowi³o to dla Sammy atrakcji tygodnia. a Little Walter potrzebowa³ pampersów. co Carter. niekiedy za³atwia³a s obie powody do z³ego samopoczucia sama.

. które Phil lubi³ ogl¹daæ. Patrzy³a. wrzeszcza³ te¿ Little Walter w ³ó¿eczku w s¹siednim pokoju. P³acz Little Waltera by³ jak strumieñ ostrego wiat³a wdzieraj¹cy siê w gêst¹ mg³ê. Wtedy zosta³a sama z Little Walterem. zanim uwielbienie dla kryszta³u zdominowa³o u niego zainteresowanie seksem. jak to by³o z Dodee dwa dni wcze niej. ciep³¹ i lepk¹. A wtedy co siê stanie z Little Walterem? I jeszcze w tle tego wszystkiego piskliwe judzenie Georgii Roux: Zer¿nij j¹. Od³o¿y³a go do ³ó¿eczka (modl¹c siê. W czasie niekoñcz¹cej siê jazdy Mela Searlesa my la³a. i zostawili na kanapie. tam i z powrotem. kiedy odjechali. Krwawi¹c¹. Searles wszed³ w ni¹ brutalnie. Zatrzyma³a siê tylko raz. ale ¿yw¹. co to w³a ciwie jest . Wiedzia³a. jak najbardziej. Na koniec ostrzegli j¹ jeszcze raz. ale nie pomog³o. w koñcu siê rozpad³o. po chwili Sammy poczu³a na skórze linê m³odego. jak wiat³a reflektorów przesuwaj¹ siê po suficie. Spe³nienie Marzeñ. Widocznie Little Walter nadwerê¿y³ je w nocy. Sammy pobieg³a do sypialni synka. Przespa³a dwana cie godzin. Twarz tak¿e mia³a mokr¹.M³ody! . Mel Searles. ¿eby trzyma³a buziê na k³ódkê. Próbowa³a sobie przypomnieæ. ¿eby przespa³ ca³¹ noc). Mia³a tampaksy. Wtedy ju¿ by³ po lizg. jaki widywa³a jedynie na filmach porno. A teraz to. kiedy zacz¹³ siê krêciæ. . krew z rozciêtego czo³a zalewa³a mu twarz. kiedy otarcie po Carterze Thibodeau zmieni³o siê w otwart¹ ranê.Potem zrobi³o siê jeszcze gorzej.. kiedy ni¹ zajmowa³a siê policja kryzysowa. Mimo wysi³ków zosta³a sucha jak sierpieñ bez deszczu. miêdzy szcz¹tkami ³ó¿eczka. Little Walter le¿a³ na pod³odze. Wrzeszcza³a d³ugo i g³o no. r¿nij dziwkê! Niech wrzeszczy! . które Phil zmajstrowa³ ledwo przytomny. potem znikaj¹. Na czworakach ruszy³ w stronê matki. niezawodny znak.z pocz¹tku z³agodzi³ ból tam dole. ¿e naprawdê zasn¹³. ¿e j¹ w koñcu zabije. ¿eby w³o¿yæ majtki (ni ró¿owe. jaki mocny wygaszacz . Wziê³a go na rêce i nosi³a tam i z powrotem. wydoby³ z nich przyrz¹d . ¿e cholerne ³ó¿eczko.nie wiedzia³a. opu ciwszy spodnie. a potem odci¹³ wszystko. bo ró¿owych nie w³o¿y ju¿ nigdy) i upchn¹æ miêdzy nogami trochê papieru toaletowego. Czu³a rosn¹c¹ pod po ladkami ka³u¿ê. ³zy p³ynê³y jej strumieniem i wlewa³y siê do uszu.krzyknê³a i porwa³a go w ramiona. . a potem wyjê³a z szafy pude³ko. Oczywi cie do momentu. W koñcu g³owa Little Waltera opad³a jej ciê¿ko na ramiê. Sammy wrzeszcza³a. No i wytrzyma³o tylko do rana. ale wzdrygnê³a siê na sam¹ my l o wk³adaniu czegokolwiek tam do rodka.

które w³o¿y³a po wizycie policji kryzysowej. By³ strasznie ciê¿ki. ale uda te¿ mia³a umazane na czerwono. doktor Haskell siê nami zajmie. Spakowa³a Little Waltera i wziê³a go na rêce. W pierwszej chwili wyda³o jej siê. 5 Cudem jakim uda³o jej siê unieruchomiæ Little Waltera na tyle. o postrzêpionych krawêdziach. Bêdê jecha³a szybko.Wszystko bêdzie dobrze. a ona siê ubie ra³a. niestety. Du¿o mocniej ni¿ przy najgorszych miesi¹czkach. nawet nie zauwa¿ysz.Nie jestem tak¹ matk¹ . wi nie dzia³a³a pompa.Obróci³a siê. . Czasem dziewczy ny nawet uwa¿aj¹.Otworzy³a drzwi. ale na przednich przedziurawili obie. Bêdzie blizna. ¿e to krew Little Waltera. ale woda oczywi cie nie polecia³a. Wsta³a i pobieg³a do ³azienki. . Mo¿na je zemleæ na proszek. jednej z tych.Jedziemy do przychodni . ods³aniaj¹c rozciêcie . ¿eby zamaskowaæ smak. wsypaæ do butelki. Odepchnê³a od siebie kusz¹c¹ my l. . Ci¹gle krwawi³a. I trwa³o to ca³¹ noc. pochlipuj¹c od czasu do czasu. Przemknê³a jej przez g³owê ulotna. by mu przykleiæ trzy plastry ze SpongeBobem Kanciastoportym. potknê³a o jaki fragment ³ó¿eczka. Zaczê³a od wrzucenia przesi¹kniêtych krwi¹ majtek do mieci i w³o¿enia wie¿ych.powiedzia³a. Sammy przez d³u¿sz¹ chwilê patrzy³a na samochód bez s³owa i bez ruchu. upad³a na kolano.powiedzia³a synkowi. Pomyli³a siê. Sammy chwyci³a rêcznik i na sucho otar³a dziecku twarz. Zaczê³o j¹ znowu boleæ w dole brzucha. W kroku wy³o¿y³a je posk³adan¹ cierk¹ do naczyñ. lecz wyrazista my l: podzieliæ siê pigu³kami z Little Walterem. £ó¿ko by³o nasi¹kniête krwi¹. . Reprezentanci policji kryzysowej co prawda zostawili w spokoju opony na tylnych ko³ach. Ogarnia³a j¹ rozpacz. kiedy dotrzemy na miejsce. ¿e niebieskie majtki. . Little Walter uwielbia³ mleko czekoladowe. i zalaæ mlekiem kakaowym.niezbyt g³êbokie. ¿e to seksowne. Przycisnê³a rêcznik. Dopiero wtedy siê zorientowa³a. które m³ody nazywa³ buula . Du¿e krople krwi zaczê³y j skapywaæ na stopy. s¹ ca³kiem przemoczone i fioletowe od krwi. drug¹ wziê³a na pó niej. Odkrêci³a kran. trochê tak jakby zjad³a co nie wie¿ego. próbuj¹c og³uchn¹æ na krzyki bólu i z³o ci. Stara toyota zjedzona przez rdzê by³a w fatalnym stanie. a nastêpnie przebraæ w wie¿¹ koszulkê oraz ostatnie czyste body (z czerwonym napisem UKOCHANE DIABL¥TKO MAMUSI). Potem Little Walter raczkowa³ po jej sypialni. Przecie¿ nie by³o pr¹du.Nic siê nie przejmuj. A poza tym u ch³opców blizny nie s¹ takie znowu straszne. lecz d³ugie. .

Poza tym by³ jeszcze jeden powód. Dzieñ by³ wyj¹tkowo ciep³y jak na koniec pa dziernika. ¿e nie ma ¿adnych plam. Zastanowi³a siê. w koñcu jednak dostrzeg³a je w k¹cie za kanap¹.Idziemy na spacerek? Little Walter tylko siê do niej przytuli³. Sammy siê przekona³a. Kosztowa³o j¹ to now¹ falê bólu. niestety plastry na czole podp³ywa³y czerwieni¹. A w tym ju¿ nie by³o nic pogodnego. a on rozja ni³ siê u miechem. U miech by³ pogodny. do którego ledwo odwa¿a³a siê przyznaæ nawet przed sam¹ sob¹: nie mia³a pewno ci. Pod lew¹ wycieraczk¹ toyoty widnia³ kawa³ek papieru zadrukowany stokrotkami. który przypomina³ jej Phila. skurwysyny! .oznajmi³a Sammy i wesz³a do rodka. cierka w kroczu wydawa³a siê ca³kiem mokra. pomy la³a.rzuci³a s³abym g³osem. Uca³owa³a synka w nos. Biedna stara corolla! Wygl¹da³a na prawie tak samo zmêczon¹ jak ona.Chcieliby cie. który na znienawidzonej twarzy mê¿a wyra¿a³ idiotyczne os³upienie. Zmiê³a kartkê i rzuci³a na ziemiê obok jednej z przebitych opon. wiat³o zdawa³o siê dziwacznie rozmazane. . ale ten sam wyraz. A ni¿ej. lecz przymilny. czy w ogóle ma aspirynê. Kartka wyrwana z jej kuchennego notatnika. Metal by³ wyra nie ciep³y. Zreszt¹ wcale nie wiedzia³a. tylko lokalne . u ma³ego by³ g³upkowaty. Jej pierwszej przysz³a ta my l do g³owy. Mo¿e to globalne ocieplenie. Z pocz¹tku nie mog³a znale æ nosid³a.M³ody wyba³uszy³ na ni¹ oczy w sposób. innym pismem: Mo¿e nastêpnym razem obrobimy ciê od ty³u . lecz spojrzawszy w dó³. Tego ranka mia³a jednak inne zmartwienia.Ma³a zmiana planu . Czasami martwi³o j¹. lecz zrezygnowa³a. s³oñce grza³o w szyjê. tymczasem Little Walter zna³ zaledwie jakie dziesiêæ s³ów. Niebo przybra³o blady odcieñ b³êkitu. Nie by³o czym oddychaæ. z ka¿dym krokiem coraz gorszym. Bardzo dobrze. Sammy nieomal natychmiast poczu³a na twarzy i szyi krople potu. Z niema³ym trudem ulokowa³a w nim Little Waltera. czy zdo³a jeszcze raz wyj æ z przyczepy. Poza tym w ostatecznej wersji ustali³o siê nie globalne . bo wtedy krwawienie by³oby obfitsze. czyby nie wzi¹æ aspiryny. ale nie ostatniej. a przecie¿ dopiero co ruszy³a w drogê. . W pa dzierniku powinno byæ ch³odno i rze ko. ¿e mówi tak niewiele. dó³ brzucha pulsowa³ bólem. . Gdzie spod zmêczenia wyp³ynê³o oburzenie. Na koñcu podjazdu opar³a siê o skrzynkê pocztow¹. . Na kwiatkach widnia³y s³owa: Jak komu powiesz. to dziabniemy nie tylko oponki . U przyjació³ dzieci w szesnastym miesi¹cu mówi³y ju¿ pe³nymi zdaniami.

na galaretowatych nogach wróci³a na w³a ciwe pobocze. . postanowi³a nie zwracaæ uwagi na ból tam w dole.spyta³a Sammy. na szczê cie daleko..Kwadrans po ósmej zwijamy chodniki. Rozp³aka³a siê. pomy la³a. Potem trzeba skrêciæ w prawo do centrum miasta Chester's Mill.. wysy³aj¹c krótkie sygna³y oznaczaj¹ce po¿ar. ¿e wycie rozlega siê w jej g³owie. który latem rozbrzmiewa³ w³a ciwie wszêdzie. Ca³kiem obojêtny dla niej i dla Little Waltera. a zosta³y mi ju¿ tylko dwie pary spodni. Ani jednego samochodu. Niech to szlag. a by³o to wyj¹tkowo dziwaczne uczucie. pusta i brzydka.po czym ucich³a. biur i banków w Lewiston . Little Walter nie odpowiedzia³. ¿e d¿insy w kroku ma przesi¹kniête krwi¹.powiedzia³a. krew nie zejdzie. Zamruga³a i spostrzeg³a. poprawi³a nosid³o i ruszy³a do miasta. tak samo jak przedtem majtki. zaczyna³a siê jakie dwa kilometry dalej po lewej stronie. Sammy w pierwszej chwili odnios³a wra¿enie. Sz³a teraz. A jeszcze dalej jest przychodnia. What do you do with a drunken sailor early in the morning? No w³a nie. nale¿¹ce do pracusiów.Gotowy? .Wszystko bêdzie dobrze. . którzy wracali pod wieczór ze sklepów. Spa³ w zag³êbieniu jej ramienia i ob linia³ koszulkê z zespo³em Donna de Buffalo. jak siê tam znalaz³a. kt by siê chcia³ po¿arowi przyjrzeæ z bliska. Mia³a za sucho w ustach. prosz¹c siê o wypadek... Nic. Zobaczy³a. a nie ³api¹c autostop. . asfalt zaczyna³ po³yskiwaæ z gor¹ca. w które siê mieszczê.Doktor Haskell nas po³ata. tam gdzie sta³y liczniutkie i nowiutkie domy Eastchester. Obejrza³a siê przez ramiê. chocia¿ wcale nie pamiêta³a. Zaczê³a piewaæ przebój Jamesa McMurtry'ego. w dodatku po drugiej stronie szosy.Motton Road. tatusiów i mamu z wy¿szej klasy. Z pewno ci¹ by j¹ podrzuci³ do przychodni. Wziê³a g³êboki oddech. bo przespa³a równe dwana cie godzin.Auburn. Droga do Eastchester by³a ca³kiem pusta. Jak pijany marynarz. Niepewnym krokiem. . Gdy odezwa³a siê syrena w ratuszu. na zachodzie. co zrobiæ z pijanym marynarzem z samego rana? Tyle ¿e ranek ju¿ dawno min¹³ i zrobi³o siê popo³udnie. ¿e jest na krawêdzi rowu. £zy sch³odzi³y jej policzki. ¿e jedna z tych dwóch ostatnich par ma wielk¹ dziurê na siedzeniu. Potem zobaczy³a dym. miasto nie jest wielkie. . . nie mogê ci sprzedaæ piwa. chyba ¿e znalaz³by siê na drodze kto . Potem przypomnia³a sobie. m³ody .

Miê nie zmieni³y siê w wodê. rzecz jasna. ale da³ rady. jeszcze z metkami producenta. W pierwszym samochodzie siedzia³ sam w³a ciciel. Pikapy mia³y na bokach wymalowane: SKLEP WIELOBRAN‾OWY BURPEEGO. nieruchoma. Little Walter przytroczony do nieprzytomnej matki zawodzi³ jaki czas w upale. Na pace ciê¿arówki le¿a³y ³opaty. wê¿e gumowe i nowiuteñka pompa. jak i na komisariat policji. a na plecach hydronetkê . uczesane jak za czasów Daddy Cool. Przed oczami zaczê³a jej rozkwitaæ czarna ró¿a. tak jaskrawy. W trawie zagra³ konik polny.bez wody. ale na szyi lornetkê. pod obwis³¹ markiz¹ (kino zakoñczy³o dzia³alno æ piêæ lat wcze niej). 6 Barbie sta³ obok zabitej deskami kasy kina Globe. Jego dobry znajomy. Barbie domy siê. Prawdopodobnie odraportowaæ w muszej kwaterze g³ównej fakt znalezienia smacznej przek¹ski oraz w celu ci¹gniêcia posi³ków. ¿e a¿ oczy bola³y.. siedzia³ w³a nie na schodach komi sariatu. . Zap³aka³ g³o niej. Jaka mucha usiad³a mu na czole. W³osy mia³. bracie. Little Walter obudzi³ siê i rozp³aka³. Na siedzeniu pasa¿era wióz³ Brendê Perkins. spróbowa³a krwi wyciekaj¹cej spod kolorowego plastra z rysunkiem SpongeBoba Kanciastoportego. popêdzi³ go w my lach. Mia³ na sobie szary strój wo nego. Le¿a³. bo Sammy przytroczy³a go starannie. ¿e to w³a nie on w³¹czy³ syrenê. masuj¹c skronie. Dwa pikapy i ciê¿arówka. po czym odlecia³a. bo niós³ j¹ z ³atwo ci¹. Junior. w zamglonym pal¹cym s³oñcu. ca³e w falach i spiralach. trzymaj¹c siê ostatniej my li: Na bok. ¿eby nie na dziecko! Tyle jej siê uda³o. liczni i pachn¹. popatruj¹c dooko³a. No. Romeo zatrzyma³ wóz obok Ala Timmonsa. migaj. Nogi odmówi³y pos³uszeñstwa. Sammy runê³a na ziemiê.Wskakuj na ty³. Nadjecha³y samochody. na bok. . Wszystkie trzy pomalowane na kolor ¿ó³ty. Syrena w ratuszu nadal wy³a. a pot sp³ywa³ mu z w³osów du¿ymi kroplami. Spróbowa³ siê uwolniæ z nosid³a. natomiast ciê¿arówkê naznaczono sloganem NA JEDNEGO WPADNIEMY DO BURPEEGO.Bêdziemy jak nowi. Z ratusza wyszed³ Al Timmons i pobieg³ ulic¹. Potem ucich³. jakby regularne gwizdy syreny sprawia³y mu ból.. Le¿a³a na poboczu Motton Road. Mia³ stamt¹d dobry widok zarówno na ratusz.

pracowa³by bez sensu. D³ugow³osy opar³ brodê na d³oni. Ratusz zosta³ pobudowany z kamienia przed stu sze ædziesiêciu laty. podszed³ d³ugow³osy. To tyle. ale nie zd¹¿y³. miêdzy ³awkami. skoro w rodku nie by³o nikogo. Przygl¹da³ siê Bartnemu okr¹g³ymi oczami. Junior nie ruszy³ siê ze stopni komisariatu. Pomy la³ o s³owach Julii: Nie oceniaj go. a¿ samochody odjad¹.Dzieñ dobry! .00. Junior nawet nie uniós³ g³owy i po chwili znikn¹³ Barbiemu z pola widzenia. Kobieta wyci¹gnê³a woln¹ rêkê. po czym wsadzi³ kciuk do ust. Thurston Marshall Ma³y cz³owiek nazywa siê Aidan Appleton. . szachi ci milczeli w skupieniu. Za ni¹. Nieco dalej. na oko dziesiêcioletnia. Dziewczynka oderwa³a siê od szachownicy. Ten pan to mój przyjaciel. z niejakim zaciekawieniem. Barbie zaczeka³. Na tablicy przy drzwiach zasta³ wiadomo æ: JE‾ELI KRYZYS SIÊ NIE SKOÑCZY. ZGROMADZENIE MIEJSKIE W CZWARTEK O 19. by nadal panowaæ nad sytuacj¹. . M³oda kobieta akurat podnios³a wzrok. Nie chcia³ gasiæ ognia na Little Bitch Road . bo przecie¿ Rennie powinien co powiedzieæ mieszkañcom. przynajmniej dwa dziecinne.Barbie wcisn¹³ siê w cieñ samotnej markizy. I zyskaæ wiêcej w³adzy . wolniej. Przed nim siedzia³ liczna dziewuszka. Dobiega³y stamt¹d g³osy. stanê³a przy Carolyn Sturges. Bêdzie chcia³ mieæ wiêksz¹ w³adzê. Generator wy³¹czono. . Przy stole obra d Rady Miejskiej zobaczy³ chudego mê¿czyznê o bujnych siwiej¹cych w³osach. przywitaj siê. m³oda kobieta bawi³a siê z ch³opcem.powiedzia³ Aidan cicho. zas³oniêty przez ratusz o cianach poro niêtych winoro l¹ Barbie wszed³ po stopniach prowadz¹cych do frontowego wej cia. w korytarzu panowa³ mrok i ch³ód. Aidan. nadal pociera³ skronie. W najwiêkszej sali.mia³ do za³atwienia sprawy w mie cie.Wziê³a ch³opca na rêce i podesz³a. odezwa³ mu siê w g³owie g³os Julii. . Wygl¹da³ na wstrz¹ niêtego i bardzo zmêczonego. Wysokie dêbowe drzwi sta³y otworem. Szachi ci spojrzeli na niego czujnie. Ta dwójka g³o no siê mia³a. mniej wiêcej piêcioletnim.Nazywam siê Carolyn Sturges. je li chodzi o dyskretn¹ kradzie¿. Barbie zajrza³ do rodka. A jednak by³ kto . póki nie us³yszysz jego mowy wyborczej . kochanie. po czym przeszed³ przez ulicê. podbieg³a w podskokach do drzwi. Oczywi cie dla dobra miasta . rozmy laj¹c nad nastêpnym ruchem. Barbie chcia³ siê cofn¹æ. Oboje wpatrywali siê w zastawion¹ pionkami szachownicê.Cze æ . Pewnie zyska okazjê w czwartek wieczorem.

Zanim zd¹¿y³ powiedzieæ co wiêcej. .Carolyn u miechnê³a siê blado.Ja chcê do mamy .Aha.Mama czasem pali marihuanê. warto sobie przypomnieæ.oznajmi³a dziewczynka.Posiadanie marihuany jest wykroczeniem . . . . co nas uwiêzi³o.oznajmi³. A ci le mówi¹c. . Bardzo mnie boli brzuch! Carolyn obrzuci³a go spojrzeniem czu³ym. . czy zas³anianie siê wykroczeniem to najlepsza linia . . ale on tylko siê odbi³ i spowodowa³ po¿ar.Nazywam siê Alice Rachel Appleton .Chcê z³o¿yæ skargê. Carolyn zosta³a obra¿ona. Ugrzê li w amerykañskiej wersji Przy drzwiach zamkniêtych Sartre'a. . z kim ma do czynienia. By³ prawie ca³kowicie pewien. jeszcze mog³o siê udaæ.Pan jest pracownikiem ratusza? . Barbie raptem zrozumia³. Zosta³em napadniêty przez funkcjonariusza policji. .No tak. Marshall wyprostowa³ siê zadziornie. nazwana s³owem dyskryminuj¹cym p³ciowo. Nie wymieni³ swojego imienia. po czym przypomnia³ sobie. . A niech to.zapyta³ Thurston Marshall.Têskniê za mamusi¹. chcê z³o¿yæ skargê.Ja tu tylko sprz¹tam .rzek³ Barbie.Thurse.odezwa³a siê Carolyn Sturges. ¿e mieli my trawkê. . .stwierdzi³ Barbie.. Carolyn po³o¿y³a mu rêkê na ramieniu.Aidan jest moim bratem.Ala pewnie ju¿ poznali cie. ¿e Al Timmons przed chwil¹ wyszed³. . spotkali my go . .Mi³o mi was poznaæ . wnie æ oskar¿enie. ¿e rz¹d wystrzeli³ pocisk w to co . . . ¿e ci lu e nie s¹ mieszkañcami miasta.Powiedzia³ nam. ponownie odezwa³ siê Marshall.Zanim wniesiemy oskar¿enie.potwierdzi³ Barbie. lecz te¿ nieco poirytowanym.podchwyci³a Alice. ‾a³owa³. Ch³opiec nie wyj¹³ palca z buzi.Trawka! .A oni dopu cili siê napa ci. .oznajmi³ swobodnie. Jeszcze nie straci³ nadziei. Oto seksowna Wiosna i wymowny Pan Jesieñ.Rzeczywi cie . i na pewno z nimi rozmawia³.Je¿eli tak.stwierdzi³ Aidan. Na tym nie koniec. . Uderzy³ mnie w brzuch. .Jestem drugim wo nym . ¿e nie ma przyklejonych sztucznych w¹sów. Aide. wyjmij palec z buzi. Nie jestem pewna. . .. bo jej pomaga na oookres. a ja mia³em kilka lat temu wycinany woreczek ¿ó³ciowy i obawiam siê powa¿nych obra¿eñ wewnêtrznych. ..Tak.

a ona mi na to o racjonowaniu ¿ywno ci. . ale nad nami zlitowa³a.nie.Czy mo¿e co przegapi³em? Carolyn westchnê³a ciê¿ko.odpar³ Barbie. . . ale obj¹³ dziewczynkê za ramiona. kiedy powiedzieli my.Nie by³o ¿adnego wyboru.na szczê cie chyba dali siê zmiêkczyæ Aidanowi i Alice. Powiedzia³em jej. ci¹gn¹³ krzaczaste brwi..poprawi³ j¹ Thurston. . . którzy nas wyrzucili z domku Thurstona. .Tak czy inaczej zamierzam z³o¿yæ skargê. no có¿. póki jeste my pod kloszem. zwróciwszy siê do Barbiego . . No i tak zostali my rodzicami zastêpczymi na jaki czas.Dla mnie to jest rzecz szalenie istotna.Mo¿e spal¹ dowody . .ci¹gnê³a. .Jak zobaczy³am gliniarzy.W tej sytuacji raczej nikt nie bêdzie robi³ wielkiej afery z powodu trawki . . Dziewczyna za mia³a siê g³o no.podjê³a Carolyn . zobaczyli nas potem w restauracji .. ¿e cios w brzuch to nic wielkiego. ¿e jest zamkniête do kolacji.Sporo tego mieli my.Da³a nam chleb z mas³em orzechowym i d¿emem . Jej siwiej¹cy przyjaciel . . .Mo¿e to szczê cie w nieszczê ciu.Thurse. Barbie w zasadzie siê z nim zgadza³.Sytuacja jest.. gdzie bêdziemy mogli przeczekaæ. . ¿e nadci¹gaj¹ k³opoty . .powiedzia³ Barbie. Teraz ju¿ dziewczyna wygl¹da³a bardziej na zirytowan¹ ni¿ rozkochan¹. my la³am. nawet tuñczyka.stwie rdzi³ Barbie. zyskuj¹c w ten sposób sympatiê Barbiego.. powiedzmy. m³ody cz³owieku. ¿e mas³o orzechowe przykleja mi siê do podniebienia.Radzi³bym zaczekaæ . Da³a nam kanapki i kawê.powiedzia³a Carolyn.prychn¹³ Thurston. ¿e jeste my z Massachusetts.spyta³.Powiedzieli .Carolyn u miechnê³a siê do Barbiego przepraszaj¹co. . Thurston Marshall nie wygl¹da³ na szczególnie zachwyconego perspektyw¹ odgrywania roli zastêpczego rodzica. . a¿ siê to wszystko skoñczy.¿e wielebna z ko cio³a kongregacyjnego znajdzie dla nas jaki pusty dom.. ale poniewa¿ racjonowanie ¿ywno ci w Sweetbriar Rose wymy li³ osobi cie. Po prostu czyste szaleñstwo.W³a cicielka mówi³a. .obrony w s¹dzie.Nie do tego stopnia. Zabrali wszystko.. . . ¿eby przeprosili .Gliniarze. Zmierzwi³a ch³opcu w³osy. powstrzyma³ siê od komentarzy. A sk¹d siê wziê³y dzieci? .

Caro. Frankie jest brzydszy.. Wzmianka o zapasach przypomnia³a mu o schronie. Carolyn wybuchnê³a miechem.. . Nie wie pan. . Najwyra niej dziewczêta postrzega³y sytuacjê znacznie klarowniej ni¿ Thurston.. . . droga Alice . . Tam mieszka wielebna Piper Libby. .stwierdzi³a Alice filozoficznie. dobitnie wyra¿aj¹c w ten sposób pogl¹d. Barbie pokiwa³ g³ow¹. chocia¿ trzyma³ siê za brzuch i spogl¹da³ na przyjació³kê z niejakim wyrzutem.. .zawo³a³a. gdyby tylko uda³o siê jako z ni¹ skontaktowaæ . . Mo¿na przebieraæ jak w ulêga³kach. ¿e wszystko siê zmienia.Cherchez la femme . . bo drzwi by³y otwarte.By³am w ko ciele . a i pustych domów mamy teraz pod dostatkiem. po chwili przy³¹czy³ siê do nich tak¿e Marshall.miaukn¹³ smutno Aidan. ale te¿ mi³y.nawet wesz³am do rodka.westchnê³a Carolyn..powiedzia³a Alice. wiêc z dzwonienia nici.Na pewno jest hotmail . prawda? . Barbie jej zawtórowa³. Ale ja ju¿ gram coraz lepiej. I przystojny.Jeden policjant nazywa siê Juuunior . ale. . ¿e ten dziwny kwartet powinien sobie ca³kiem nie le daæ radê. .Ja chcê do mamy .oznajmi³ d³ugow³osy. kiedy wróci wielebna? Barbie pokrêci³ g³ow¹. a on odpowiedzia³ jej u miechem.rzuci³ Thurston. Mama mówi.Wcze niej nie byli mili . .Alice.Pan Marshall mnie ci¹gle ogrywa! . ¿e nie wolno braæ s³odyczy od obcych. Tymczasem Alice upchnê³a pionki po kieszeniach.Ich mama zostawi³a telefon komórkowy w domku.Rezolutnie wzruszy³a ramionami.Ech. . tyle ¿e nie zasta³am nikogo. I pewnie w ka¿dej spi¿arni znajdziecie zapasy.Dobra z niej kobieta. . Barbie doszed³ do wniosku.U miechnê³a siê do Thurstona.Mimo wszystko jednak m³odzie¿ nie jest pêpkiem wiata.Nie byli mili.mailowego? .Tak mówi mama. . ¿e to nie.Mówi. kiedy mnie wyr¿nêli w brzuch! Pamiêtaj o tym.Zawsze siê trafi jaka kropla goryczy . Jest zaraz za ko cio³em.Ale wiêcej nie wiem.Odwróci³a siê do Barbiego.podjê³a Carolyn . wywo³awcze dawaæ dzieciakom wygrywaæ.Na waszym miejscu zabra³bym szachownicê i poszed³ na plebaniê. Da³ nam batonik Milky Way. . .Jest mi³y. po czym z³apa³a szachownicê.M³odo æ ma swoje prawa. . . . .powiedzia³a dziewczynka. na pewno nie pamiêtasz adresu e .stwierdzi³ Thurston.

maj¹c nadziejê.Spadamy st¹d? .Jasne ¿e nie. panie. mia³ wra¿enie.. potrz¹saj¹c jej d³oni¹. .Oczywi cie . . wiêc Carolyn go postawi³a na ziemi.stwierdzi³a Carolyn ze miechem. Nastêpnie po¿egna³ siê z Thurstonem. .podpowiedzia³ Barbie. ¿eby my tam znale li klucze! .Przy. dopiero wtedy poszed³ szukaæ schodów prowadz¹cych do sali konferencyjnej w piwnicy oraz kuchni.G³os Marshallowi dr¿a³ z oburzenia i smutku.. Wziê³a przyjaciela pod ramiê. u cisnê³a lekko..Redagowa³em aktualny numer Ploughshares .. Malec. Promieñ s³oñca z jednego z wysokich okien pad³ mu na twarz. chod . . jeden z najlepszych w k raju. .A poza tym mo¿na posklejaæ! Przy. u których stosunek inteligencji æwiczeñ fizycznych by³ tak przesuniêty w stronê aktywno ci umys³owej.. ¿e ciska zdech³¹ rybê. Doro li poszli za dzieæmi. . zajrzyjcie pod wycieraczkê. Pomknê³a przez salê.obieca³a Carolyn.zawo³a³a dziewczynka przez ramiê.¿achn¹³ siê Thurston.krzyknê³a Alice. puuuszczam! .A w razie gdyby by³a zamkniêta. . rozk³adaj¹c rêce jak skrzyd³a. .Ogram! M³odo æ ma swoje prawa! . puuuszczam! Aidan poruszy³ siê niecierpliwie. dok¹d j¹ zawiod³y obowi¹zki podyktowane mi³osierdziem.A ja tak! . ¿e wielebna wkrótce powróci stamt¹d. Gdy poda³ mu rêkê.Ca³a przyjemno æ po mojej stronie .. trzymaj¹c w jednym rêku szachownicê. W drzwiach Thurston Marshall jeszcze siê obejrza³.Przy. M³oda kobieta wyci¹gnê³a rêkê do Barbiego. Niech siê pañstwo opiekuj¹ dzieæmi. Nie mieli prawa mnie biæ ani siê ze mnie na miewaæ. wreszcie siê rozpogodzi³.. . . a¿ drzwi siê za nimi zamkn¹. . .. . .Plebania te¿ mo¿e byæ otwarta . ..Tak.To bardzo dobry magazyn literacki. Chod . Zawsze mu siê taki u cisk kojarzy³ z lud mi. ¿e wystawa³ poza skalê.zgodzi³ siê Barbie. . .odpar³ Barbie. nigdy mnie nie ograsz.Dziêkujê panu.Nie mieli . Równie dobrze mo¿emy czekaæ przy plebanii.Nie przypuszczam.Je¿eli zepsujesz szachownicê. Barbie zaczeka³. s³ysz¹c j¹.Carolyn spojrza³a na swojego podstarza³ego przyjaciela. Thurse. Zacz¹³ goniæ siostrê. puuuszczam! Puuuszczam! Thurston westchn¹³ ciê¿ko. Julia powiedzia³a. ¿e schro n jest . dodaj¹c zmarszczek. ..

¿e matka ma spodnie przesi¹kniête krwi¹. Podbieg³a do nich. Serce wali³o jej tak mocno. Le¿¹ca kobieta zamruga³a i otworzy³a oczy. a niepotrzebnie zatruwa rodowisko naturalne. drzwi i ruszy³a do m³odej kobiety. . By³a to osoba m³oda. zmi³uj siê! Pomó¿ mi uratowaæ tê kobietê! W subaru by³a klimatyzacja. mam wodê w samochodzie. . Zmi³uj siê. Zahamowa³a i wyskoczy³a z samochodu tak po piesznie. ale¿ ja jestem g³upia! Najgorsza wielebna na wiecie. Wyjê³am dziecko z nosid³a. Przynajmniej dziecko by³o z pewno ci¹ ¿ywe. . pog³adzi³a po mokrych od potu w³oskach. Le¿ spokojnie.. bo s³abo porusza³o r¹czkami. 7 W pierwszym odruchu Piper uzna³a. pozamyka³a okna. zrozumia³a co innego. zmi³uj siê! . Piper pobieg³a do samochodu.pó³ poziomu ni¿ej. Bo¿e. .zawo³a³a w my lach. otworzy³a drzwi samochodu. Potem. nic mu siê nie sta³o z³ego. przekrêci³a kobietê na plecy. Zamknê³a oczy. Piper le us³ysza³a. Piper wyswobodzi³a dziecko z nosid³a. zobaczy³a cia³o. ¿e to nie jedno cia³o. ale Piper z niej nie korzysta³a. tak.. Teraz jednak j¹ uruchomi³a na pe³n¹ moc. ¿e bez klimatyzacji mo¿na siê obej æ.Mo¿esz byæ o niego spokojna. W ogóle rzadko j¹ w³¹cza³a. ¿e kto zostawi³ na poboczu worek ze mieciami. Uwa¿a³a. choæ dzieñ by³ upalny. Podnios³a siê. gdy znalaz³a siê bli¿ej.. niech nie bêdê taka g³upia! Pobieg³a z powrotem. ¿e czu³a je w oczach. ko ty i dziecka.wychrypia³a. Ch³opczyk zap³aka³ ochryple. wyda³a siê Piper znajoma. je li chodzi o zachowanie w sytuacji kryzysowej. Otar³a sobie kolano. . Raptem uderzy³a j¹ straszna my l: A je li dziecko przejdzie na przednie siedzen ie i wdusi przycisk blokuj¹cy zamki? Bo¿e. spojrza³a uwa¿niej i dostrzeg³a. lecz dwa. Jêzyk smakowa³ miedzi¹. wziê³a na rêce.Wcale nie mia³a takiej pewno ci. . Po³o¿y³a dziecko na tylnym siedzeniu. choæ na pewno nie spo ród wiernych.M³ody. ¿e upad³a.. spojrza³a nad siedzeniem i .Tak.M³ody. Na policzku i czole mia³a brzydkie siniaki. ci¹gle le¿¹cej na poboczu.powtórzy³a kobieta w zakrwawionych d¿insach. Dopiero wtedy Piper zobaczy³a. A poniewa¿ nie przychodzi³o jej do g³owy nic innego. powtórzy³a: Bo¿e. .

co wiedzia³a o pierwszej pomocy. Lepiej siê nie.. wyszed³. I pani. . Butelka wypad³a jej z rêki..ody. dowiedzia³a siê. Ubranko mia³ kompletnie przepocone. a jego asystent. Spojrza³ na ni¹ przelotnie.spyta³a Piper. . . Piper otworzy³a drzwiczki pasa¿era i pomog³a jej wsi¹ æ. Niestety.wychrypia³a kobieta..przestrzeg³a. chwiej¹c siê lekko. w³osy spada³y jej na twarz. To Piper zrozumia³a. Wobec czego zamiast po³o¿yæ kobietê z powrotem.. .. ostro¿nie. Piper oderwa³a od kó³ka na kluczyki elektroniczny breloczek z pilotem. Bo¿e. A zaraz potem zabieram pani¹ do szpitala. ¿e doktor Haskell zmar³ poprzedniego dnia.Sammy Bushey. M³oda kobieta stanê³a przed wozem. . pomog³a jej wstaæ. podtrzymuj¹c j¹ w pasie i prowadz¹c do samochodu.. Piper wcale siê to nie podoba³o. nie sposób przecie¿ zostawiæ cz³owieka w pal¹cym s³oñcu.ody.Jak pani siê nazywa? . Mo¿e przypomnia³a mu siê jaka kreskówka. odzyska³a równowagê i na ile mog³a.Tak. tylko prosto do szpitala. .zobaczy³a ch³opca le¿¹cego spokojnie tam. klêkaj¹c przy niej i obejmuj¹c j¹ za ramiona. .. . Piper jecha³a z du¿¹ prêdko ci¹.. W samochodzie jest ch³odno.Nie ma mowy. potoczy³a siê po dywaniku. . Od raz wyjê³a z centralnej konsoli butelkê wody Poland Spring i zdjê³a nakrêtkê.. Tyle ¿e teraz ssa³ kciuk. napi³a siê chciwie.Matka zatoczy³a siê. i dzi ecko. jakby tam widzia³ co interesuj¹cego. Everett.mówi³a. bo na Morton Road by³o ca³kiem pusto. ale có¿ mia³a zrobiæ? Na drodze ¿ywego ducha.. przy pieszy³a kroku.. . Cholera jasna! Zapomnia³am o wodzie. Nie do przychodni. Kobieta chwyci³a butelkê. I mam wodê.. Oboje. . gdzie go zostawi³a. ‾o³¹dek cisn¹³ siê Sammy od wody. po czym zatrzyma³ wzrok na podsufitce.Spokojnie. bo k³óci³o siê ze wszystkim. a przed oczami znowu wykwit³a czarna ró¿a..Niech siê pani nie rusza . G³owê mia³a spuszczon¹... dlaczego pozwoli³e mi zapomnieæ o wodzie?! Ranna d wiga³a siê na nogi. . zanim Piper zd¹¿y³a j¹ podaæ. mocz¹c koszulkê. dostanie pani wody.chooodni. .Powoli . która próbowa³a usi¹ æ. bulgocz¹c. gdy dotar³a do szpitala. Rus zy³a z powrotem w stronê kobiety. Woda cieka³a jej po szyi i po brodzie.

8 W czasie gdy Ginny stara³a siê powstrzymaæ krwawienie z pochwy. Oczywi cie je li siê nie rusza³. Obaj rozmawiali przez chwilê. Ry¿y postanowi³ zaczekaæ. a ju¿ zw³aszcza przez syna wiceprzewodnicz¹cego rady. Ry¿y zacz¹³ wstawaæ. w którym znalaz³o siê miejsce tak¿e dla czterech p³ugów nie¿nych. by przej æ przez Commonwealth Lane i na ty³y ratusza . by³ jednak nieco wiêkszy ni¿ szopa) i sprawdziæ. Doktor Haskell swego czasu mówi³ co o tym m³odym cz³owieku. jaki czas s³ucha³. nastêpnie znowu s³ucha³. By³o na co popatrzeæ. Junior tymczasem wspi¹³ siê po schodach komisariatu. tymczasem akurat podjecha³ jeden z samochodów policyjnych. potem co powiedzia³. jakby go bola³a g³owa. Nie chci byæ widziany w czasie sprawdzania miejskich zapasów róde³ energii. wygl¹da³o na migrenê. a Twitch podawa³ powa¿nie odwodnionemu Little Walterowi p³yny przez kroplówkê. W pewnej chwili Junior wyj¹³ z kieszeni telefon komórkowy. usiad³ i zacz¹³ pocieraæ skronie. lecz zamiast wej æ do rodka. zatrudniony na sezon w kuchni Sweetbriar Rose. Migreny? Bóle g³owy? To. ¿e Haskell mu je przepisa³. .. Ry¿y zamierza³ i æ bezpo rednio do magazynu znajduj¹cego siê za ratuszem (Twitch nazywa³ go szop¹. £aweczka sta³a pod wysokim wierkiem o roz³o¿ystych ga³êziach.lecz wówczas zobaczy³ kogo jeszcze i usiad³ z powrotem.Sammy zosta³a zbadana i przyjêta przez s³ynnego eksperta medycznego Dougiego Twitchella. Oto Dale Barbara. Pewnie zostawi³ leki w domu. otworzy³ klapkê. Ry¿y Everett siedzia³ sobie na ³aweczce na placu miejskim przy ratuszu. Unika wiat³a. podob no awansowany do rangi pu³kownika (jak twierdzili niektórzy. przez samego prezydenta).. I on tak¿e bezdyskusyjnie obserwowa³ m³odego pana Renniego. co by³o widaæ. sta³ w cieniu pod markiz¹ przy starym kinie. Nie ze wzglêdu na pocieranie skroni. Zak³adaj¹c. Raczej z powodu sposobu. Wróci³ do masowania skroni. Z miejsca dla pasa¿era wysiad³ Junior Rennie. Za kó³kiem siedzia³ Frankie DeLesseps. u wiadomi³ sobie Ry¿y.Junior najwyra niej i tak by go nie dostrzeg³ . ale d³ugi drewniany budynek. w jaki Junior opu ci³ g³owê. jak tam wygl¹da sytuacja z propanem. po czym DeLesseps odjecha³. powiedzia³ co jeszcze i zatrzasn¹³ aparat. wiêc cz³owiek w cieniu by³ w zasadzie niewidoczny.

Mo¿na oceniæ nadwerê¿enie szyi. Najwyra niej wiceprzewodnicz¹cy postanowi³ awansowaæ Andy'ego z wo³a roboczego na szofera.na podstawie sposobu chodzenia. Jaki czas rozmawiali we trzech. poszpera³ . ale z przygnêbienia. Pojawi³ siê czarny kanciasty samochód. zamiast po prostu zerkn¹æ przez ramiê. Nigdy nie zaleci³by kuracji na tej podstawie. od takiego. Otworzy³y siê drzwiczki po stronie kierowcy. Everett by³ niez³y w diagnozowaniu na odleg³o æ. zas³oniêty przez ratusz. natomiast potrafi³ odró¿niæ cz³owieka. Junior nie wsta³. Wysiad³ Andy Sanders. Sanders ko³o niego usiad³. Hummer zatrzyma³ siê przed komisariatem. które po powrocie z letniego wyjazdu bez przerwy siê drapie. Placem ci¹gle jeszcze przechodzili ludzie z karczmy (niektórzy zostaliby znacznie d³u¿ej. ¿e kiedykolwiek ujrzy za kierownic¹ czarnego monstrum kogokolwiek poza samym Du¿ym Jimem. na kogo czeka Junior. ale nie wsta³. Rennie pozwoli³ Sandersowi prowadziæ swoj¹ ukochan¹ czarn¹ per³ê? Ry¿y uniós³ brwi. ¿e popatrzy³. podobnie jak m³ody cz³owiek siedz¹cy na schodach. Pod drzewem panowa³ mi³y ch³ód. patrz¹c. Hummer Du¿ego Jima Renniego. Nie z bólu. Ry¿y postanowi³ zostaæ na ³awce jeszcze chwilê. Wielu z nich. ¿e Sanders zos ta³ wyznaczony do prowadzenia czarnej bestii. w jaki sposób Du¿y Jim idzie po schodach do syna. Potem wszed³ do rodka. ¿³opi¹cy hektolitry paliwa. jakby j¹ mia³ na temblaku. przystan¹³. podejrzewa³ Ry¿y. Rozleg³ siê niecierpliwy d wiêk klaksonu. Junior podniós³ wzrok. który pó³ roku wcze niej przeszed³ operacjê wstawienia sztucznego stawu biodrowego. który Ry¿y doskonale zna³. Jak wiêkszo æ do wiadczonych medyków. Barbara chyba doszed³ do tego samego wniosku co Ry¿y: Junior nie obserwuje.Interesuj¹ce. Wystarczy³o. Z miejsca pasa¿era Rennie. a poza tym by³ ciekaw. W mowie cia³a oznacza³o to. piesznym krokiem przeszed³ przez ulicê i w chwili. mia³o pochylone g³owy. Nic dziwnego zatem. tylko na kogo czeka. Chwilê pó niej Ry¿y zmieni³ zdanie. ewentualnie jedno i drugie. trzy osoby przechodz¹ce ulic¹ zesz³y z asfaltu potulnie jak owce. Du¿y Jim przyciska³ rêkê do wydatnego brzuszyska. jak kto obraca siê ca³ym cia³em. ¿e ostatnio nadwerê¿y³ sobie bark albo ³okieæ. mo¿na rozpoznaæ wszawicê u dziecka. gdy znikn¹³ z pola widzenia Juniora. Nie przypuszcza³. gdyby mogli siê napiæ czego z procentami). który aktualnie cierpi na hemoroidy . A mo¿e to jedno i to samo? Warto siê nad tym zastanowiæ. by przeczytaæ zawiadomienie wywieszone na zewnêtrznej tablicy.

opu ci³ g³owê i znów pociera³ skronie. ¿eby zobaczyæ. ¿e wielebna pomo¿e nam znale æ jaki dom. Du¿y Jim po drodze poklepa³ syna po ramieniu.w³¹czy³ siê mê¿czyzna.zapyta³. woln¹ rêk¹ pociera³ skroñ. bo nadal siedzia³. co b³ysnê³o w mglistych promieniach s³oñca.To wietnie . Ry¿y pokiwa³ g³ow¹. Du¿y Jim wzruszy³ ramionami i roz³o¿y³ rêce w ge cie co ja na to poradzê . A to jest Aidan.powiedzia³ Ry¿y. Dwaj radni spojrzeli po sobie. . Zreszt¹ w cieniu Du¿ego Jima. Junior wsadzi³ to co do kieszeni.odezwa³a siê kobieta. . . . Sanders odegra³ rolê od wiernego.Tak nam przed chwil¹ poradzi³ wo ny . . I niech to licho.a Junior pokrêci³ g³ow¹. Ry¿y mia³ niez³y wzrok. co to by³o.oznajmi³ ponuro Aidan. Tyle móg³ powiedzieæ z ca³kowit¹ pewno ci¹.Nie wie pan przypadkiem. .Nie. . Szk³o albo metal. Wszyscy czworo przeszli przed ³awk¹ Ry¿ego. ¿eby tam zamieszkaæ. Ojciec i córka. . Kobieta i mê¿czyzna te¿ trzymali siê za rêce.Powiedzia³. . ten drugi . a z ratusza wyszed³ kwartet: siwiej¹cy mê¿czyzna. .dokoñczy³a dziewczyna. ale znajdowa³ siê co najmniej o piêædziesi¹t metrów za daleko. Potem Sanders wskaza³ brykê. pomy la³. Na chlebanii. Jakby mia³ zamiar siedzieæ na tych schodach d o koñca wiata. Sanders wsta³ i we dwóch weszli do komisariatu.Al Timmons? Przecie¿ na w³asne oczy widzia³.Nie mam pojêcia. co Ry¿y uzna³ za symboliczne.U miechnê³a siê do mê¿czyzny. Dziewczynka trzyma³a ch³opca za rêkê i nios³a szachownicê. . przepuszczaj¹c Du¿ego Jima w drzwiach. . ¿e jednak nie s¹ rodzin¹.Czasem i mnie siê marzy.Cze æ . Ch³opiec wygl¹da³ na równie strapionego jak Junior. .Chyba siê w koñcu nie przedstawi³ . Ry¿y doszed³ do wniosku.w kieszeniach i wyj¹³ co . potem jeszcze chwilê wszyscy trzej rozmawiali.Bêdziemy mieszkali na chlebanii .Ten drugi mia³ na imiê Dale? . czy ju¿ wróci³a? .przywita³a go dziewczynka pogodnie. Ledwo obaj radni opu cili scenê. . Nadal pociera³ skroñ i by³ bardzo blady. . Junior ponownie zaprzeczy³.No to sprawdzimy I w razie czego zaczekamy.Nazywam siê Alice. ch³opiec i dziewczynka. m³oda kobieta. jak Al wskakiwa³ na ty³ ciê¿arówki Burpeego.Chcemy porozmawiaæ z wielebn¹ Libby . .uzna³a kobieta. Junior nie zareagowa³. Rennie wskaza³ hummera - zrobi³ to zdrow¹ rêk¹ . Sanders musia³ przy tym podnie æ g³owê.

lecz wygl¹da³a na przestraszon¹.Pojecha³a po woopsy ..uzupe³ni³a Caro.Aidan zmierzy³ lekarza powa¿nym spojrzeniem.. . .Czy pan jest lekarzem? .Jestem asystentem medycznym. Chcê siê pobawiæ w tê drug¹ zabawê. ¿e te dzieci zosta³y bez matki. Mo¿e by³ chory.To znaczy chwilowo. Ma³y i przestraszony staruszek. Ry¿y wsta³. Ry¿y mia³ nadziejê.Nie. . boli ciê g³owa? .potwierdzi³a Caro.Doceniamy pañsk¹ troskê. nic nie mówi¹c.A gard³o? . dziecko wtedy nieruchomieje. jednak naszym zdaniem jest on nieuzasadniony.Doceniamy pañsk¹ troskê.. porusza wargami. czego potrzebowali w Mill.Everett. ¿e marudzi. Wydawa³o siê.Synku.Aidanie Appletonie! . . Eric Everett.Czy ch³opiec ma jakie objawy chorobowe? . .powiedzia³a kobieta cicho.Na przyk³ad przerywa na chwilê wykonywan¹ czynno æ..Nie. . ¿e to najzwyklejsze przeziêbienie. ..Stracili matkê . Wygl¹da³ jak ma³y staruszek.zapyta³ Ry¿y. Zdawa³o mi siê. ca³kiem jakby zapomnia³. . albo ma szklany wzrok. . na jakim wiecie ¿yje.A dlaczego? .Czy zechcia³aby pani po wiêciæ mi chwilê? Odejd my dwa kroki. . Ry¿y a¿ drgn¹³. Caro by³a zdumiona i ostro¿na.Postanowi³y siê .I bardzo dobrze . Na razie my siê nimi zajmujemy.Wcale nie bêdê ¿a³owa³. .Bo zawsze mamusia chodzi³a z nami po domach. . . Proszê pamiêtaæ..Jemu chodzi o zakupy .. . i rozumiemy niepokój. Rozumie pani.Powinni my. .krzyknê³a Alice wstrz¹ niêta do g³êbi. Ostatnim. ..powiedzia³ Ry¿y ca³kiem szczerze. panie Everett. Zaraz siê jednak u miechn¹³.wyja ni³a Alice od niechcenia. . ale odesz³a z nieznajomym kilka kroków od wierku.. Zgromi³ Ry¿ego spojrzeniem.ci¹gn¹³ Aidan. ...Bojê siê i æ na Halloween bez mamy. . .Chod .Choood my! .. proszê.odezwa³ siê siwiej¹cy mê¿czyzna. .Rzeczywi cie .Ch³opiec pu ci³ d³oñ siostry. Nie umknê³o to uwagi mê¿czyzny. .Nic podobnego nie zaobserwowali my . bez jedzenia . Caro . by³a epidemia grypy.. . panie. je li w tym roku nie bêdzie zabawy cukierek albo psikus .I spêdzi³y dwie doby w samotno ci. . Proszê mnie nazywaæ Ry¿y. który zbli¿y³ siê do nich. ...oznajmi³ mê¿czyzna. dla odmiany poci¹gn¹³ za rêkê kobietê. nie zdo³a³ opanowaæ odruchu. a mamusia pojecha³a po kupy.

Mo¿e mu siê to ju¿ przydarzy³o. Ry¿y.zawo³a³ siwiej¹cy mê¿czyzna. panie Everett. wtedy ci dwaj. Gdy przeniós³ spojrzenie na budynek komisariatu.zmarszczy³a nos. .Caro! . Patrzy³ za nimi.zgodzi³ siê Ry¿y pogodnie.Wybaczamy panu.. gdy opadn¹ li cie.Albo na tej ³aweczce . . czy Thurse wie. . Alice przy tym stale macha³a szachownic¹ i krzycza³a co si³ w p³ucach: . ¿e Junior Rennie znikn¹³ ze schodów.Dziêkujemy panu za troskê.Chêtnie.Pewnie przesadzi³em. gdzie sta³y zabudowania szpitalne. w³a ciwie tylko poruszy³a palcami i pobieg³a lekko. Mo¿e wiedzia³. . . . ¿e dziewczêta. Pewnie ma³y mia³ stan fugi i tyle. Czas jaki jeszcze posiedzia³ na ³aweczce.powiedzia³a kobieta. Ry¿y by³ ciekaw. gdy szli przez plac w stronê. pomy la³ Ry¿y. W koñcu drzewa przes³oni³y mu widok.U miechnê³a siê szeroko.. bez trudu opowiedz¹.. Ry¿y pokiwa³ g³ow¹. kopi¹c sterty kolorowych li ci.Chod ¿e! Kobieta pomacha³a rêk¹ na po¿egnanie. Reszta to czysty przypadek. stwierdzi³. . policjanci . . Thurse. . A nawet norma. . po czym wyci¹gnê³a rêkê. jakby jej co brzydko zapachnia³o . które biegaj¹ lekko i z wdziêkiem. . dziewczynka wydaje siê w dobrej formie. gdzie i kiedy spotkali Ry¿ego Everetta.Chlebania! Chlebania! Ch³opiec dotrzymywa³ jej kroku i te¿ wrzeszcza³ na ca³y g³os. proszê zajrzeæ do szpitala albo do przychodni. A gdyby cie mnie pañstwo potrzebowali.dostaæ do miasta o w³asnych si³ach. . gdzie wznosi³a siê wie¿a ko cio³a kongregacyjnego. bo i które amerykañskie dziecko nie my li o Halloween w drugiej po³owie pa dziernika? Jedno by³o pewne: je¿eli kto kiedy tych ludzi zapyta.To wiele wyja nia. nadal z u miechem. odstukaæ. bêbni¹c palcami w udo. O ile opadn¹. z wdziêkiem.Albo na tej ³aweczce .Zaczekajcie! Kobieta zastanawia³a siê chwilê.Z³ó¿my to na karb najbardziej zwariowanego weekendu w dziejach wiata. Chocia¿. .zawo³a³ Thurse niecierpliwie. Na nas ju¿ czas.je znale li. któr e bêd¹ widoczne przez drzewa. Alice i Aidan rzeczywi cie pobiegli przez park. .Dzieci! . Wreszcie podj¹³ . dzieci s¹ coraz dalej. . prawie zawsze w koñcu uciekaj¹ od swoich podstarza³ych kochanków..Wskaza³ w stronê. To tyle w kwestii dyskrecji.Ka¿de dziecko reaguje po swojemu. Ryzyko zawodowe.

Bardziej go ciekawi³o. Pracowa³. MLEKO W PROSZKU oraz CUKIER. By³y tu pud³a z artyku³ami sypkimi. znalaz³ prze³¹cznik. gdy C. Z przodu maszynki . ¿e mog³o byæ nowe w czasach.pochodzi³ z dawnych czasów. Drug¹ pó³kê zajmowa³y dwie p³ytowe kuchenki elektryczne oraz metalowe pud³o pomalowane na jasno¿ó³to. ale nie by³ zaniedbany ani brudny. Po obu jego stronach znajdowa³y siê pó³ki. Najwyra niej wiêkszo æ stanowi³y ryby i przetwory rybne: ca³e kolumny puszek z sardynkami. nie taki okaza³y. Tutaj zmagazynowano wodê w szklanych butelkach. Chwyci³ skrzyneczkê i omal jej nie upu ci³. Na jednej sta³o radio. . Na cianie wisia³a ¿ó³tawa tabliczka z napisem CZ£OWIEKOWI WYSTARCZA 700 KALORII DZIENNIE. gdy nie móg³ oznaczaæ compact discu. Zobaczy³ ³ó¿ka polowe oraz niebieskie koce i materace zabezpieczone plastikowymi pokrowcami na suwak.W.trzy czarne trójk¹ty tworz¹ce kó³ko . Czarny symbol na jego boku . taka by³a ciê¿ka. Tego w³a nie Barbie szuka³. wielkie plastikowe pojemniki oznaczone napisami: RY‾. rzêdy ³ososia i mnóstwo czego .Dobre sobie . Schron przeciwatomowy by³ d³ugi jak wagon restauracyjny poci¹gu firmy Amtrak. Naliczy³ te¿ dziesiêæ du¿ych kartonów sucharów z nadwy¿ek rz¹dowych i dwa wype³nione tabliczkami czekolady z tego samego ród³a. Barbie mia³ nadziejê. co siê nazywa³o Ostrygi nie¿ne . ¿e nigdy w ¿yciu nie bêdzie musia³ skosztowaæ tego specja³u. gdy Ry¿y przekracza³ Commonwealth Lane. a czego takiego Barbie nie widzia³ od czasu krótkiego okresu racjonowania ¿ywno ci w Arabii Saudyjskiej. równo ustawione rzêdy butli z naklejkami WODA PITNA.mrukn¹³ Barbie. czasem ciera³ kurz z pó³ek i niekiedy zamiata³. które wygl¹da³o. Znajdowa³ siê tam równie¿ niewielki generator pomocniczy. Kolejny pokój. lecz nadal du¿ Wygl¹da³ na nieu¿ywany. najwyra niej Al Timmons o nim wiedzia³. aby wej æ do ratusza? Otó¿ w³a nie zagwizda³ z uznaniem przez zêby. 9 Co Barbie robi³ w ratuszu w chwili.decyzjê i wsta³. Zapewne w³¹czy³ siê przy zapaleniu wiat³a. Pomaca³. Na drugim koñcu pomieszczenia znalaz³ drzwi. a pó³ki ugina³y siê od zapasów ¿ywno ci. co jedyny oficer armii Stanów Zjednoczonych obecny w Mill robi w ratuszu. A tak¿e kolejne pud³a: ze sze æ oznaczonych ZESTAW SANITARNY i kilkana cie masek przeciwgazowych. Otworzy³ je i stan¹³ w egipskich ciemno ciach. KASZA PSZENNA. Szukanie szpitalnych pojemników z propanem w magazynie ratusza mog³o zaczekaæ. McCall lansowa³ przebój Convoy .

Nagle dozna³ ol nienia. przesun¹æ siê na ¿ó³te. Na sto procent widzia³em takie u Burpeego. .Mê¿czyzna wyci¹gn¹³ rêkê.Nie u ci li³. Przez chwilê nie móg³ sobie przypomnieæ nazwiska.Mi³o mi. . n by³oby dobrze.A. . . Chod my zerkn¹æ. .. albo przechyliæ na czerwone. je li mo¿na spytaæ? .Zale¿y. Przez pana ma³o nie zszed³em na zawa³.Czego wam brakuje. czego nam brakuje w szpitalu. Barbie z niejak¹ rezerw¹ podszed³ i poda³ mu d³oñ. czy teraz tam kogo zastanie my. Zdaje siê. . Everett. bracie. Barbie zastanowi³ siê chwilê. Chocia¿ pewnie by mnie pan odratowa³. solidnie zbudowanego mê¿czyznê o jasnych w³osach. diab³a tam. W koñcu jako musi siê toto trzymaæ. . jak pan wchodzi³ do ratusza . Je¿eli to.umieszczono skalê podpisan¹ IMPULSY NA SEK.Propanu.I z jakiego powodu chcemy siê rozgl¹daæ? . A to. mogliby my dokonaæ drobnej wymiany informacji. Obejrza³ siê i w drzwiach miêdzy dwoma pomieszczeniami zobaczy³ wysokiego.To znaczy.. .stwierdzi³ Ry¿y.Asystentem medycznym . co to znaczy. Lampka zasilania pozosta³a ciemna.. .Doskonale. . ¿e jest pan lekarzem? . . co znajdziemy.Ry¿y Evers. po rodku skali.powiedzia³ kto . a ig³a spokojnie tkwi³a w miejscu. jak wiadomo.Blisko. Wiêc mo¿e na razie rozejrzymy siê dok³adniej tu w pobli¿u? . naprawdê nie musia³. wygra³ pan parowar. Tylko nie wiem.wskaza³ licznik Geigera .. czasami z ¿on¹.u ci li³ Ry¿y. Barbie ma³o nie wyskoczy³ ze skóry.A gdzie konkretnie mieliby my siê rozgl¹daæ? . . .pewnie jest ca³kiem niez³a my l. a zawsze z dwiema dziewczynkami. . W³¹czy³ urz¹dzenie.To . co rozumia³ przez toto .W magazynie na ty³ach ratusza. Nale¿a³o w³¹czyæ urz¹dzenie i skierowaæ czujnik w odpowiedni¹ stronê. choæ facet bywa³ w Sweetbriar Rose prawie w ka¿d¹ niedzielê.Widzia³em. a wtedy ig³a wska nika mog³a zostaæ na zielonym polu. Chyba potrzebna bêdzie bateria sze ciowoltowa.Wiem. prawda? .Baterie pad³y . ¿e siê zgadzamy. wskazuj¹c zero.

. na szczê cie nikt nie zwraca³ na niego uwagi.ludzie plotkowali. Barbara móg³ bez trudu zaaplikowaæ mu jakie wiñstwo w jedzeniu. ¿e w Iraku . ¿e drzemie w nim morderca). Je li tutaj uda siê za³atwiæ sprawê. czy w ogóle zdo³a po nich wej æ. W tej chwili spi¿arnia w domu McCainów na Prestile Street wydawa³a mu siê najwspanialszym miejscem na ziemi. ¿e zgubi³. obróci³ i w lizgn¹³ siê do rodka. .Wykorzystamy go do zjednoczenia mieszkañców miasta w obliczu zagro¿enia. pomy la³ Junior. I zamierzali zaj¹æ siê Baaarbiem . . synu. A nawet je li nie zrobi³ tego osobi cie. ¿e nie kto inny. W ciemno ciach bêdzie lepiej. podskakuj¹c w rytm bicia serca. Stan¹wszy na szczycie. lecz na razie rzeczywi cie jechali na tym samym wózku. szukaj¹c klucza. Na razie musia³ byæ schowany i tyle. Jeszcze kilka osób wraca³o z karczmy. D³u¿szy czas nie móg³ znale æ i ju¿ zacz¹³ siê obawiaæ. ¿e pokona po³owê schodów. Choæ mo¿e siê zdarzyæ. Ta cipa tañczy³a. Sytuacja zawsze mog³a siê zmieniæ. G³owa jako mu nie wybuch³a. Mo¿e i tak. bo zawsze wiedzia³. wygraæ z bólem g³owy. Bo przecie¿ je¿eli faktycznie by³ za oceanem . tyle ¿e ju¿ nie by³a bia³a. Junior w koñcu nawet doszed³ do wniosku. Junior pokona³ schody wolno. Prawdopodobnie. ale naprawdê mia³ interes we wrobieniu Dale'a Barbary. Junior jada³ w Sweetbriar Rose wielokrotnie.. nie tylko usuniemy go z drogi .. a wtedy g³owa mu wybuchnie jak noworoczna petarda. Albo w kawie. . tylko Barbie ponosi odpowiedzialno æ za jego bóle g³owy. W spi¿arce. zatrzymuj¹c siê co cztery stopnie. jasna sprawa. W³o¿y³ klucz w zamek. jak jej zagra³.Je¿eli odpowiednio rozegramy karty. gdy namaca³ go miêdzy monetami.powiedzia³ ojciec tego ranka.to móg³ ci¹gn¹æ do kraju jak¹ przykr¹ niespodziankê z Bliskiego Wschodu. ale co z tego? Zawsze mo¿na by³o zepchn¹æ na bok tego wrzaskliwego gospelowego kretyna. Na ni¹ te¿ mam pomys³. Zastanawia³ siê. który dosta³ od Andy'ego Sandersa. . Junior n ie by³ zainteresowany chronieniem ojca (nie by³ te¿ zaskoczony ani przera¿ony tym. co stary z robi³. Rozejrza³ siê dooko³a.Gramy razem.Po³o¿y³ na ramieniu Juniora ciep³¹ miêsist¹ d³oñ. bêdzie mo¿na tam pojechaæ. Zmieni³a siê w jasnoczerwon¹. Na przyk³ad truciznê. Plama przed okiem wróci³a na swoje miejsce.10 Junior sta³ u stóp rozchwierutanych schodów prowadz¹cych do mieszkania nad aptek¹. móg³ namówiæ Rose. pogrzeba³ w kieszeni. z dziewczynami. I jeszcze ta taka siaka owaka redaktorka. By³ tam równie¿ Coggins.

kilka par bia³ych sportowych skarpet. Junior wszed³ do sypialni. to fakt. wyszukany na jakim wschodnim bazarze w chwili wolnej od podtapiania podejrzanych albo molestowania ch³opców. pod wiadomie przeczuwa³.. Od razu rzuca³o siê w oczy mnóstwo ksi¹¿ek. Zobaczy³ starannie za cielone ³ó¿ko. mo¿e z Petr¹ Searles. Chichot obudzi³ ból w g³owie. stary? .parê kompletów bawe³nianej bielizny. chocia¿ w g³owie mu dudni³o i hucza³o. Zajrza³ pod ³ó¿ko. nie uratowa³bym ci ty³ka wczoraj w nocy. Pod nimi telefon komórkowy.powiedzia³ Junior i zachichota³. kiedy siê w ciek³. od czego siê nie wykrêci . nie ukara³ go nawet klapsem. Fajnie by by³o. Co . Stary po prostu wiedzia³. Nie. Wcale nie zamierza³ prosiæ o wys³anie swoich rzeczy. ¿e taki by³ skutek wp³ywu matki. By³ szczê liwy jak larwa w psiej kupie. ¿e w³a nie tego szuka³. Barbie móg³ zwyczajnie stwierdziæ. W trzeciej . co mo¿e nale¿eæ wy³¹cznie do niego. trudno. To by³ tani aparat. Baaarbie? Podszed³ do komody. . Ojciec potrafi³ przy³o¿yæ.pusto. . ¿e mu je gdzie prze le. I podetrzeæ siê poszewk¹ od poduszki. ¿e to nie jego. Syna nigdy nie uderzy³. Baaarbiemu siê tutaj podoba³o. Cudownie by³oby nasraæ na samym rodku materaca. Junior nawet siê zdziwi³. nie zamierza³ siê wynosiæ z w³asnej woli. z gatunku takich. Rozejrza³ siê ciekawie po wnêtrzu. Wszystko na nic. W pó³mroku czerwona plama przed okiem stawa³a siê mniej widoczna. bo w ogóle nie planowa³ opuszczaæ miasta.Niedaleko pada jab³ko od jab³oni . jednorazówka . Junior s¹dzi³. Przez moment s¹dzi³. co. W drugiej szufladzie . Gdybym by³ idiot¹. Jak to by³o? Podobno miech jest najlepszym lekarstwem. choæ generator Sandersa z pewno ci¹ by³ wietnie zaopatrzony. Czy¿by Baaarbie zamierza³ je zostawiæ? Albo umówi³ siê z kim . W takim razie mia³ pewnie identyczne plany wobec dywanu w salonie.Znajd co .pouczy³ syna Du¿y Jim. ¿e je li uderzy raz. ¿e nie wpad³ na to wcze niej. która pracowa³a w aptece. ale szybko zmieni³ zdanie. ostatnio jednak zmieni³ zdanie.Nie zapali³ wiate³.Cokolwiek. Rozumiesz? Masz mnie za idiotê. W górnej szufladzie zobaczy³ cztery pary d¿insów i dwie pary krótkich spodenek khaki. Ca³e pó³ki zastawione ksi¹¿kami. nie bêdzie umia³ przestaæ. który wygl¹da³ na jak¹ wielb³¹dzi¹ we³nê albo inny badziew.my la³ teraz Junior.. . jakie dziecia ki z college'u okre la³y mianem gor¹cy kartofel albo. W ogóle . Nie mia³ takiej potrzeby.

¿e uporaliby siê z ogniem du¿o szybciej.szepn¹³. Ju¿ po³kn¹³ dwa i kompletnie nic to nie da³o poza metalicznym posmakiem w gardle. Brenda Perkins oceni³a. Brenda nie zamierza³a siê tym przejmowaæ akurat teraz. ¿e do zmroku zostanie ugaszony. Skarpetki by³y zwiniête w kulki. nawet k³aczków kurzu. mimo potwornego bólu g³owy. Nie bez znaczenia by³a odpowiedzialno æ za wykonanie wa¿nej pracy przez grupê . nie.Cokolwiek .Muszê znale æ cokolwiek. Baaarbie. u miechn¹³ siê szeroko. jak to wysi³ek fizyczny. Wróci³ do komody. ¿e aktualny stan mo¿e nie potrwaæ d³ugo. . Wypad³ z niej nie miertelnik Dale'a Barbary. wetkniêtego do ma³ej przedniej kieszonki d¿insów. otar³ wilgoæ z k¹cika têtni¹cego bólem lewego oka (nie zauwa¿y³. Ale chodzi³o nie tylko o endorfiny. Mo¿e nigdy . co przypomina³o p³aski kawa³ek metalu. Junior. Junior zastanowi³ siê. gdyby nie mieli za przeciwnika do æ ostrego wiatru. Pó niej mog³o okazaæ siê przekleñstwem. A kiedy nawet stringi Adriette Nedeau. dwa. pomy la³. kiedy. Wróci³ do salonu. czyby nie ³ykn¹æ imitreksu. I towarzystwa dziewcz¹t. Rozprawia³a siê z nim stra¿ po¿arna z czterech okolicznych miast. Po stronie Mill nie by³o tego problemu. Wyczu³ co . po czym znieruchomia³. I musia³ co znale æ. Trafi³ za trzecim razem. Ju¿ mi nie spieprzysz. ale ju¿ by³o widaæ. Wyj¹³ z szuflady starannie zwiniête kule i obmaca³ ka¿d¹ po kolei. 11 Na Little Bitch Road po stronie Tarker's Mills ci¹gle szala³ po¿ar wywo³any przez fasthawki. Zdawa³a sobie sprawê. Porz¹dni z tego Baaarbiego.nic tam nie by³o. bo czu³a siê wy mienicie. Nigdy nie wiadomo. jednak po namy le zrezygnowa³. tkniêty nag³¹ my l¹. A. Pomog³o jej pó³torej godziny aktywno ci: wyzwoli³o endorfiny. odpowiedzia³aby: Mo¿e za rok. Dzisiaj nale¿a³o to uznaæ za b³ogos³awieñstwo. Wiedzia³. obojêtne . . otworzy³ szufladê ze skarpetkami i bielizn¹. odzyska formê po mierci mê¿a. jej zdaniem. Gdyby j¹ tego ranka kto zapyta³. Na razie jednak by³ tutaj. Rozwin¹³ skarpety i tê ciê¿sz¹ wytrz¹sn¹³ nad blatem komody. Mam ciê. wspierana przez oddzia³y marines i wojsk l¹dowyc h.jogging czy gaszenie ognia ³opat¹. Skarpety to dobra kryjówka. czego mu trzeba: ciemnej spi¿arni na Prestile Street. W szkole sam tak zwija³ skarpetki i czasami chowa³ w nich trochê trawy albo jakie dopalac ze. ¿e ³za by³a zaczerwieniona od krwi).

Móg³by p³on¹æ przez tydzieñ albo i miesi¹c. co to siê pali dwadzie cia i trzydzie ci lat. Walcz¹cy z nim wygl¹dali jak po³yskliwe zjawy z sadz¹ osiadaj¹c¹ na kopule. a przy tym pomog³a gasz¹cym po¿ar w jeszcze inny sposób . Na po³udniu by³y po¿ary w kopalniach. Do Brendy podszed³ Romeo Burpee. Popió³ i sadza wy³owi³y j¹ z powietrza. ¿e wykona³a pani kawa³ dobrej roboty. .sta³a siê zapor¹ na strumieniu. Niós³ mokr¹ miot³ê i gumow¹ wycieraczkê pod drzwi. Jeszcze siê nad t¹ spraw¹ g³êbiej nie . A pod ziemi¹ przecie¿ nie ma wiatru. ale chêtnie poda³a mu d³oñ. teraz j e zdjêli i siedli na poboczu. ¿e pewnie sam by wygas³. . Kilku mia³o na plecach hydronetki.ludzi. gdyby siê ju¿ zajê³o. lecz zadowolona.Odwróci³ g³owê. a ziemia taka mokra. Ognia by³o niewiele. którymi gasili pe³zaj¹ce ogniki.Nawet bez wiatru móg³by siê rozprzestrzeniæ. niektórzy z nich nadal trzymali ³opaty i gumowe wycieraczki. A s³owa. Rommie? .Albo ogieñ by siê przeniós³ tam. ¿e nie by³a jedyn¹ korzystaj¹c¹ z nap³ywu endorfin.Z jakiej to okazji. splun¹³ przez ramiê. Tommy Anderson z Karczmy Dippera i Lissa Jamieson . Johnny Carver i Nell Toomey zwijali wê¿e i rzu cali je na pakê ciê¿arówki Burpeego. Krzewy po obu stronach drogi by³y poczernia³e i wci¹¿ jeszcze dymi³y.nieco zbaczaj¹ca w stronê New Age. Zaskoczy³ j¹.W tych okoliczno ciach móg³ to zrobiæ ka¿dy. Kopu³a zablokowa³a wiatr. ¿e wiatru nie bêdzie? Nie wiemy w ogóle nic o tym. Rzuci³ jedno i drugie. przemieniaj¹c najbli¿sz¹ okolicê w zacz¹tek bagien. co to robi. Ogieñ po drugiej stronie to ju¿ by³a zupe³nie inna historia. wyci¹gn¹³ do Brendy rêkê. Poza tym sk¹d wiemy. na szczê cie jednak nie sta³o siê nic strasznego. Czternastu mê¿czyzn i trzy kobiety rozstawili siê po obu stronach drogi. którymi ci¹gnêli wodê ze strumienia Little Bitch Creek. Zw³aszcza ¿e nie mamy teraz stra¿y po¿arnej. Ci¹gle jeszcze widnia³y na niej metki. . Potrz¹sn¹³ ni¹ mocno. Roze mia³a siê. lecz silna jak koñ . Brenda s³ysza³a miechy i u wiadomi³a sobie. Al Timmons. . Szybko pojawili siê ochotnicy ci¹gniêci przez dym. kilka drzew spali³o siê prawie doszczêtnie. . by³a mniej wiêcej widoczna do wysoko ci jakich trzydziestu metrów. co siê Brendzie wcale nie podoba³o. trochê zak³opotana. Czyta³em w National Geographic .Wskaza³ palcem nierówn¹ przecinkê miêdzy drzewami i przegradzaj¹cy j¹ wal¹cy siê kamienny mur. potem na drzewa po drugiej stronie. . a co nie.Za to. g³osi³y wszem wobec: U BURPEEGO WYPRZEDA‾ TRWA OKR¥G£Y ROK.Mo¿e i tak. na wysok¹ trawê. choæ poczernia³y. .nie li do innego samochodu pompy. które nadal mo¿na by³o przeczytaæ. I przes³ania³a widok na stronê Tarker's. Oboje spojrzeli w stronê kopu³y.

.. By³y brzydkie. Brenda zastanowi³a siê nad propozycj¹. ani ja.Pewnie maj¹ zajêcie przy. pomy la³a te¿ o pliku z nazw¹ VADER. Ca³ym szpitalem zajmowa³y siê trzy osoby: pielêgniarka. powinni to co op³ukaæ. przyda siê parê zmian. . . wiêc Piper nie mia³a szansy z ni¹ porozmawiaæ. co trzeba. Jej zespó³. . ani Georgiego Fredericka. i ¿adnego z nowych. jest. .umilk³a. My od naszej strony tego nie zrobimy. lecz wcale jej siê to nie podoba³o. Gina Buffalino. ¿eby zyskaæ pe³ny obraz sytuacji.podkre li³ Rommie.Za wcze nie na takie kroki. to zespó³. Ale mia³ w g³owie co jeszcze. Powiod³a wzrokiem po tl¹cych siê krzewach i zwêglonych drzewach. ale ju¿ niegro ne. Ale wszystko jedno co robi¹. pielêgniarz oraz nastoletnia ochotniczka. Rommie pokiwa³ g³ow¹. Przy czym oni maj¹ zajêcie? Ani pani nie wie.To nie jest mój zespó³. Spêdzi³a w poczekalni do æ czasu. . . który znalaz³a w komputerze. . Zespó³.wietna my l .stwierdzi³a z u miechem. I nie wiem. bo wzywa³o j¹ g³o ne buczenie.A przynajmniej na szefa stra¿y? Co pani my li? .Nad tym siê mogê zastanowiæ .Ani jednego . Pani wydaje rozkazy. .Jest.Pani widzi co . Jako dawali s obie . Je¿eli ci¹gle jeszcze bêdziemy zamkniêci pod kloszem. ale uwa¿am. oni s³uchaj¹. . wcale mi siê to nie podoba.. .Dale Barbara powinien zadzwoniæ do swojego przyjaciela w Waszyngtonie i powiedzieæ mu. ani Henry'ego Morrisona.zastanawia³a. . czy robi¹ to. ani Ruperta Libby'ego. Zadba li o to ludzie. ¿e jak ju¿ siê uporaj¹ z ogniem.zgodzi³ siê Romeo. . którzy siê tu zjawili. Brenda siê zdziwi³a. z tych dzieciaków.Mo¿e ja siê trochê pcham z wozem przed konie. co ³¹czy pani zespó³? Bo ja widzê. ani Freddy'ego Dentona. w koñcu wolno pokrêci³a g³ow¹..No w³a nie. .Umilk³. 12 Ginny Tomlinson bieg³a szpitalnym korytarzem.Ani Randolpha. . ¿e pani powinna kandydowaæ na szefa stra¿y i policji. Nawet nie próbowa³a. Widzi pani jakie gliny? Pokrêci³a g³ow¹. jak na zdjêciu z pola walki w czasie pierwszej wojny wiatowej..spyta³ z naciskiem. Szyku je siê spotkanie na czwartek wieczór. Przypomnia³a sobie dziwaczny zachód s³oñc z poprzedniego dnia. ¿eby tego dopilnowaæ.

. ¿e mog³aby je wykorzystaæ w kazaniu. . Piper wyda³o siê to szczególnie piêknym ujêciem sprawy.Rozp³aka³am siê. Na szczê cie by³a zbyt naæpana. Przysz³o jej do g³owy. . Jaki czas siedzia³y bez s³owa.Jej synek nazywa siê Little Walter. Usiad³ przy nich. .Ginny? . ale ledwo.radê. ¿e Twitch bêdzie musia³ j¹ zszywaæ. jak zobaczy³am. Mówiê o skaleczeniu dziecka. jak zadaæ pytanie. I usiad³a obok wielebnej.Co siê dzieje? Ju¿ my la³a. nie przypuszczam . Chocia¿ w pewnej chwili nas wystraszy³. . G³os mia³a spokojny. ¿e siê rozlecia³o. W koñcu jednak nie pad³o. Mia³a przygarbione ramiona. g³odu.Przykro mi to s³yszeæ.M³ody? Nie. . Pewnie wskutek d³ugiego przebywania na s³oñcu. . Pan Carty umiera³ d³ugo. W powrotnej drodze Ginny sz³a powoli.Umilk³a na chwilê.No i Ed Carty w³a nie zmar³. Prawdopodobnie wiêcej ni¿ raz. no i skaleczenie..uzna³a Ginny. . co z ni¹ zrobili.Pokiwa³a g³ow¹. Nie zosta³ nawet lad normalnego.Taki los. Piper patrzy³a na niego os³upia³a. Piper zastanawia³a siê. je li w niedzielê kopu³a nad bêdzie okrywa³a miasto. ¿e Ginny co odburknie.. W d³oni trzyma³a kartê pacjenta. . Nie do koñca zrozumia³em. . W korytarzu pojawi³ siê Twitch. beztroskiego Twitcha. Sammy mówi³a co o ³ó¿eczku. . ¿e prosi wody . Ju¿ siê obawia³am..odezwa³a siê Piper.. ¿e to by³ wypadek.Ginny przeci¹gnê³a palcem po czole. Piper wziê³a j¹ za rêkê.powiedzia³a Ginny sama z siebie. tyle ¿e ludzie raczej nie zechc¹ s³uchaæ o mierci. odwodnienia. . .Czy dziecko te¿ zosta³o skrzywdzone przez gwa³cicieli? .Wszystko w porz¹dku. mia³ lekki napad drgawek. . .Dziewczyna zosta³a zgwa³cona .spyta³a Piper.A dziecko? . ale pielêgniarka odpowiedzia³a zmêczonym u miechem.. teraz ju¿ dotar³ do celu. . ¿eby cokolwiek zauwa¿yæ. Tylko jestem zmêczona. . które zadaæ musia³a.. ... Ginny cisnê³a jej palce. ale w koñcu uda³o mi siê powstrzymaæ krwawienie.Wody te¿ na pewno chcia³a .Raczej siê przewróci³.odpowiedzia³ Twitch. ale w zasadzie jestem pewny. . natomiast w jej mózgu otworzy³a siê w¹ska czerwona szczelina.Zdrowy szesnastomiesiêczny ch³opiec.Ona mówi³a m³ody ! A ja my la³am.

by³ wielobran¿owcem. ¿e je li nie dokona fundamentalnych zmian.Sammy czêsto mówi na niego M³ody . powiedzia³am mu.Ry¿y jest tu gdzie ? . i powiedzia³a jej ca³kiem spokojnie. Gdyby umarli. skruszy³ jej gniew. Nie tak jak niektórzy. . ale z w ciek³o ci..O. wielebna . Tamtego roku postawi³a sobie za cel walkê z napadami w ciek³o ci. Piper siedzia³a miêdzy nimi. do swojego pokoju. Nie zatrzasnê³a za nim drzwi.Sorry. Gdy czu³a. przypomina³a sobie s³owa ojca i ten prosty ges . Przygl¹da³ siê jej bez s³owa. Przez ca³y czas p³aka³a. bo co odpysknê³a matce. jak bardzo go nienawidzi. baw siê dobrze. ¿e wypad³o co niespodziewanego. Ten jej Phil. mog³aby zamieszkaæ z ciotk¹ Ruth w Nowym Jorku. tak. od wiosny. Skuli³ siê pod wzrokiem Piper. .Ginny pokaza³a na migi zaci¹ganie siê jointem i zatrzymy wanie dymu w p³ucach. Zakoñczy³a zdarciem ze ciany ukochanego plakatu Oasis i porwaniem go na strzêpy. Czu³a siê trochê jak w tê noc. lecz uzna³a.Je li chodzi o dragi. zadzwoni³a do przyjació³ki. Nazwali go po jakim bluesmanie graj¹cym na harmonijce. Wtedy posz³a na górê. . ¿e zaczyna traciæ panowanie nad sob¹. A potem zdemolowa³a pokój. Jak serdecznie nienawidzi ich obojga. ¿eby wyszed³. . powodzenia. W nastêpny weekend? Jasne. wiêc jednak nie bêd¹ mog³y siê zobaczyæ. W pewnej chwili ojciec wszed³ na górê i stan¹³ w drzwiach.Nie ¿yje? . wy³a ochryple. pa. Nie mog³a ich wyeliminowaæ kompletnie. Odwróci³ siê do Ginny. tym lepiej. bo zabi³aby czê æ siebie.mrukn¹³.spyta³a Piper. dysz¹c.Musia³ odpocz¹æ. Takie napady znaczy³y jej ¿ycie nastolatki potê¿nymi huraganami. istotna sfera jej osobowo ci nie zdo³a dojrzeæ. A ojciec wyci¹gn¹³ do niej otwarte ramiona.Nie widzia³em go.. Zamknê³a je bardzo cicho. Phil na jaraniu nie koñczy³ .. pozornie spokojna. . przyszpili³a wyzywaj¹cym spojrzeniem. Jako nastolatka naprawdê umia³a siê odgry æ. doskonale opanowanym g³osem. ki ojciec zabroni³ jej i æ do skateparku w galerii handlowej. u mnie wszystko w porz¹dku. Ciotka Ruth potrafi³a siê zabawiæ. ona zapanuje nad tob¹ .. pa. w my lach czerwon¹ szczelinê otwieraj¹c¹ siê coraz szerzej. pozostanie jak u piêtnastolatki. . . Gdy ona go dostrzeg³a. na pewno. Zaczê³a pracowaæ nad samokontrol¹ i w du¿ym stopniu osi¹gnê³a sukces. my l¹c o tym. Wzruszy³ ramionami.powiedzia³ wtedy i odszed³ ze spuszczon¹ g³ow¹. o ma³o nie zdruzgota³ serca. By³ to gest nies³ychanie pokorny. Na pewno nied³ugo wróci. z któr¹ mia³a siê spotkaæ. . W ustach mia³a kwa ny posmak. nie ze smutku. Je¿eli zszed³ z tego pado³u.stwierdzi³ Twitch.Je li nie nauczysz siê panowaæ nad w ciek³o ci¹.

kto to zrobi³? . Piper nie mia³a czasu na takie zabawy. Tak oboje widzia³ ten. .Idê z ni¹ porozmawiaæ.przywo³ywa w pamiêci g³os ojca. By³o to spojrzenie krowy id¹cej na rze .a zdarza³o siê czêsto. Je li przez ostatnie dwadzie cia lat zdarza³o siê. tacy nieprawdopodobnie g³upi . rezygnacji.Powodzenia. Je li nie nauczysz siê panowaæ nad w ciek³o ci¹.Podziêkuj mi.wtr¹ci³ siê Twitch. . . . Sammy pokrêci³a g³ow¹. wielebna. ona zapanuje nad tob¹ . To zrozumia³e. ¿e Piper mia³a ochotê wybuchn¹æ . Piper przypomnia³a sobie.. Dziewczyna zaraz odjedzie. Boi siê. 13 Sammy mia³a podpuchniête oczy.. a potem jego wolne kroki w korytarzu.To pani.Nie s³ysza³a pani? Powiedzieli.. pe³ne otêpienia.otwartych r¹k. . Dziewiêæ lat pó niej w czasie mszy ¿a³obnej powiedzia³a: Od ojca dowiedzia³am siê najwa¿niejszej rzeczy na wiecie . jasne . . . .. Wsta³a. .Mog¹ zrobiæ co z³ego Little Walterowi Piper pokiwa³a g³ow¹.. . kto ich skrzywdzi³. a wielebna Piper czu³a potrzebê. Nazywam siê Piper Libby. .. By³ bardzo blady.Niech idzie .Zagrozili. . .. jak z pocz¹tku wziê³a matkê i dziecko le¿¹cych na poboczu drogi za worek ze mieciami. . Teraz czerwona szczelina ros³a z chwili na chwilê. ¿e mnie skrzywdz¹. W szpitalnym pokoju by³o mroczno i ciep³o.Oczy zaczê³y jej siê zamykaæ.zaoponowa³a Ginny. kto to by³. mówi¹c.Dosta³a rodki uspokajaj¹ce i. mnie.Tak. ¿eby rzuciæ czym ciê¿kim.. Nie wyja ni³a. bo ludzie byli tacy g³upi. A teraz powiedz mi.Dziêkujê.Spojrza³a na Piper. je li powiem. .Mo¿e niekoniecznie teraz . gdy Piper usiad³a przy ³ó¿ku.. Co chwilê strzela³ stawami.Tak. Albo drapaæ do krwi. Siedzia³a w pierwszej ³awie i s³ucha wy wiêconej córki. Zawsze pomaga³o.. Otworzy³a je z trudem. matka jednak wiedzia³a. Chwyci³a j¹ za . co to takiego by³o. .odpar³a Ginny. Splecione d³onie wcisn¹³ miêdzy kolana.Nie chce powiedzieæ.Spyta³a j¹. klimatyzacja nie dzia³a³a. ¿e siê boisz.Wiem. Podaj nazwiska. . kto ciê zgwa³ci³.

Bra³ od ludzi gotówkê i zapisywa³ sumy na kartce. bo gdybym ciê nie zabra³a ze sob¹. Na parkingu sta³o mo¿e dziesiêæ. . to Georgia! Ona ich zachêca³a! Piper ogarnê³o obrzydzenie.Nie. . pó niej pomy li: Niespecjalnie siê ró¿nisz od tych facetów. Sama ich do tego zachêca³a . .Bojê siê.krzyknê³a Sammy. tylko o pi¹tej. wtedy przyjdê do ciebie i powiem. .Nie! Dosyæ! .W oczach Sammy zal ni³y ³zy. Randolph pos³a³ je tam.Nie! . tak jak kiedy w zdarciu ze ciany i rozszarpaniu na strzêpy ulubionego plakatu. I Sammy je poda³a. Pochyli³a siê nad p³acz¹c¹ pacjentk¹. ¿e wcze niejsze zamkniêcie mo¿e spowodowaæ k³opoty. Pó niej bêdzie zdegustowana.. . Sklep zamykano teraz nie o ósmej.Chcê znaæ te nazwiska i ty mi je podasz. zapewne w ci¹¿y z którym z gwa³cicieli. .za¿¹da³a Piper Libby.Wyci¹gnij wosk z uszu. wszystko jedno. chcê znaæ nazwiska. Czerwona szczelina w ciek³o ci otworzy³a siê jeszcze szerzej. ale drobiu nadal zosta³o mnóstwo. Ono tak¿e mog³o umrzeæ.. Sammy. teraz inaczej nie mog³a. w oszo³omieniu. kilkoro zapó nionych kupuj¹cych porusza³o siê wolno..nadgarstek.To nie ja. . Bruce Yardley. ¿e potem mo¿e tego ¿a³owaæ. Zrobili to raz.Zrobisz to. bo supermarket by³ prawie pusty. mo¿e dwana cie samochodów. po czym dr¹¿y³a dalej. jakby byli ogarniêci tym samym z³ym snem. Kobieta. Na razie jednak znajdowa³a w tym przyjemno æ. A kiedy pojawi siê tutaj nastêpna zgwa³cona kobieta. Dziewczyna s³ab³a. a wielebna Piper Libby poniek¹d siê z tego cieszy³a.Nazwiska . zamiast obs³ugiwaæ elektroniczn¹ kasê i karty p³atnicze. 14 Jackie Wettington i Linda Everett zaparkowa³y przed Food City. . . przewiduj¹c. Teraz dziewczyna w szpitalnym ³ó¿ku by³a jedynie przeszkod¹ na drodze do poznania prawdy.Nie mówi¹c ju¿ o twoim dziecku. ju¿ by nie ¿y³a. Idiotyczny pomys³.powiem: To przez ciebie. nastolatek. Nied³ugo wyleje siê z niej strumieñ lawy. Ocali³am ci ¿ycie. Pracowa³ tylko jeden kasjer. . By³a tam kobieta. a pó³ki ugina³y siê pod . Lada ch³odnicza z miêsem opustosza³a. .Umilk³a na moment. synka te¿ ci uratowa³am.. zmuszanie to zmuszanie . bo musisz us³yszeæ moje s³owa. .. zrobi¹ nastêpny. Wiedzia³a.

Dziêki Bogu! . ... Dzwoni³a Marta Edmunds. . Wcisnê³a wybieranie numeru. te ataki... muszê je ociepliæ na zimê. . powiedzieli cie mi.Co siê sta³o? Mów! . ¿eby sprawa by³a b³aha. trzy. . Policjantki czeka³y.Wszystko jest w porz¹dku. pomy la³a Linda. I trudno siê dziwiæ. Jackie po³o¿y³a Lindzie rêkê na ramieniu. I wtedy ona powiedzia³a. Potem siê przecknê³a i wszystko znowu by³o normalnie. teraz dziewczynki rysuj¹. Ale nie.Teraz ju¿ chyba tak.W g³osie Marty wyra nie brzmia³ niepokój.Marto? W duchu modli³a siê.. Tym razem to by³a Judy. a w koñcu Marta siê odezwa³a: . Albo co w tym stylu. Mia³ na my li Raz. ja mówi³am o Judy. a¿ wyjd¹ ostatni klienci...Przepraszam. kiedy na placu rozmawiali z Ry¿ym. Ró¿owe gwiazdy spadaj¹ rzêdami .. I jeszcze: Strasznie ciemno i brzydko pachnie . czy mo¿na zabraæ dziewczynki na plac. Nie spad³a ani nic takiego.przyzna³a Marta i od razu doda³a piesznie: . . . Audi zaczê³a szczekaæ. Trzeba odwo³aæ Halloween. . powiedzia³ Aidan do Carolyn Sturges.By³y na hu tawkach. . Linda us³ysza³a sygna³ swojej komórki. niech siê zastanowiê. baba . po prostu usiad³a.jaga patrzy .. ¿ebym na to zwraca³a uwagê. czyli od czasu pojawien ia siê kopu³y praktycznie non stop. a ma³a zesz³a z hu tawki i usiad³a na ziemi.Marto!.Powiedzia³a: Ró¿owe gwiazdy spadaj¹.. która opiekowa³a siê Janelle i Judy.Lindo. wiesz. Tym razem by³o co zupe³nie innego. nie o Janelle. wiêc podbieg³am.ciê¿arem artyku³ów sypkich i puszek.Tak mi siê zdaje .Wszystko w porz¹dku? .A Judy? Nie zdenerwowa³a siê? D³ugi czas na linii trwa³a cisza. gdy Linda i Ry¿y pracowali. Ja pracowa³am przy kwiatach. ‾eby Marta pyta³a. tam taka dziura siê zrobi³a od hamowania. ..Ale. Zerknê³a na wy wietlacz i ¿o³¹dek jej siê skurczy³ ze strachu.. Patrzy³a przed siebie i tak cmoka³a ustami. a Carolyn niezbyt dobrze pamiêta³a regu³y gry. skoro ostatni raz mia³a z ni¹ do . . dwa. .Bo¿e drogi! Mia³a atak? ..Linda odetchnê³a. 15 Chcê siê pobawiæ w tê drug¹ zabawê .. Wiadomo.

mia³ wie¿o otarte kolano. trzy. . Odwróci³a siê do drzewa. Aidan drgn¹³ leciutko. Thurse utkn¹³ za ch³opcem.. Na spodniach pojawi³a siê ciemna plama. rozczapierzy³ pace jak szpony. . dwa. minê mia³ Upiora z opery . Z pocz¹tku Carolyn s¹dzi³a. Ju¿ ona z Thurse'em tego dopilnuj¹.krzyknê³a Carolyn i odwróci³a siê twarz¹ do drzewa. dwa. Wargi zastyg³y mu w kszta³cie litery O. lecz obowi¹zkowy. Thurston. tak¿e u miechniêty. Bardzo ³adne figury. Niezbyt chêtny.Co mu siê sta³o? . nie mia³a zamiaru psuæ mu humoru.stwierdzi³a Alice.Raz. ¿e inni siê zbli¿aj¹. Zaczynamy drug¹ próbê. .. trzy. baba . Skoro jednak stanêli pod drzewem na podwórzu za chlebani¹ . ta os przegrywa i wraca na liniê. Carolyn podbie g³a do ch³opca.. ale i z u miechem na ustach.spyta³a Alice. trzy. Odwróci³a siê do drzewa i szybko wyrecytowa³a formu³kê. jakby próbowa³ biec na le¿¹co. lecz Carolyn nawet przez my l nie przesz³o. czuj¹c pierwotny strach zrodzony ze wiadomo ci. Na twarzy mia³ u miech.. Innymi s³owy Alice pierwsza dotrze do celu.. Aidan Appleton le¿a³ na ziemi.trzy! .Pamiêtajcie .. Carolyn dojrza³a na twarzy dziewczynki wszystkie niepokoje nagromadzone w ci¹gu strasznego weekendu.odezwa³ siê Thurse. W nastêpnej turze dziewczynka zostanie czarownic¹ i wtedy jej brat wygra.Mnie te¿ nie . Alice krzyknê³a przeszywaj¹co.Co z tob¹. I dobrze.Caro mo¿e liczyæ nawet bardzo szybko i je li przy³apie które na poruszeniu. ¿eby go odsy³aæ do ty³u.Obróci³a siê na piêcie.Zobaczymy! . ch³opie? . . . .jaga pa .Raz. . ¿e nadal siê bawi.czynienia w wieku sze ciu. Aidan jakie dziesiêæ kroków za ni¹ sta³ na jednej nodze. Jedn¹ nogê. . ..No dobrze. Dziewczynka sta³a z jedn¹ nog¹ wysuniêt¹ daleko do przodu.poucza³ dzieci (które jako straci³y serce do zabawy) . mo¿e siedmiu lat. do gry w³¹czy³ siê równie¿ Thurston.jaga patrzy! Szybki obrót.Co mu jest? . zaraz sobie przypomnia³a.Mnie nie przy³apie ..Raz. Co ciekawe. tê z zadrapanym kolanem. po³o¿y³ rêkê na piersi jak rasowy mówca. . . mia³ uniesion¹ w górê. Wygl¹da³ na szczê liwego. baba . Alice by³a ju¿ najwy¿ej dwadzie cia kroków od drzewa. gdy ona jest do nich odwrócona plecami. dwa...oznajmi³ Aidan dzielnie. kiedy siê odwróci.

. Za du¿o wra¿eñ.Ró¿owe gwiazdy .obja ni³ Ry¿y.Obud siê. spadaj¹. spadaj¹. ty. . Zgiêta noga opad³a na ziemiê.Obud siê! .To siê nazywa rozmiar miejski . Trudno oddychaæ. . Nie ma cukierków.powiedzia³ Aidan. Sanders i Rennie sporo siê nagadali o tym.oceni³. Carolyn i Thurston popatrzyli po sobie.Chyba z przemêczenia... Alice klêknê³a przy bracie.Aidan zacz¹³ dr¿eæ. skrzywi³ siê od smrodu i podszed³ do zbiornika. . . to nic nie da. Ze zdziwieniem spojrza³ na twarz siostry mokr¹ od ³ez. To ³adne. wziê³a go za rêkê.Wygra³em? 16 Generator zainstalowany w magazynie ratusza by³ le utrzymany (kto podstawi³ pod niego star¹ miednicê. Potem przeniós³ wzrok na Carolyn i u miechn¹³ siê promiennie. .Spadaj¹.powiedzia³a Carolyn. Albo ten. który wymieni³ u Brendy Perkins. . trzeba tylko. tylko psikusy. . najprawdopodobniej charakteryzowa³ siê tak¹ sam¹ efektywno ci¹ energetyczn¹ jak hummer Du¿ego Jima Renniego. Wszyscy patrz¹. Alice nie zwróci³a na niego uwagi. ustami ssa³ przez niewidoczn¹ s³omkê. . Barbie zerkn¹³ na generator. jak to mniejsze pojemniki po zwol¹ oszczêdziæ fortunê w tych czasach dro¿ej¹cej energii . do której skapywa³ olej) i. . Chocia¿ i tak du¿o wiêkszy od tych ze Sweetbriar Rose.. W ka¿dym jest jakie trzy tysi¹ce litrów. I straszne. Ramiona te¿ dygota³y. ty ciemniaku! I Aidan siê obudzi³. Bardziej interesowa³ Everetta przymocowany do niego srebrny zbiornik.Pamiêtam z zesz³orocznego spotkania.. To przez niego.Ró¿owe gwiazdy spadaj¹ . . . . . po czym drgnê³a w potê¿nym kopniêciu.Skarbie.Nie rób tak.Zostawiaj¹ za sob¹ d³ugie lady.Jaki atak .Ile to wa¿y? Ze trzysta kilo? Ry¿y pokiwa³ g³ow¹.krzyknê³a mu siostra prosto w twarz. bo to straszne! Thurston Marshall lekko dotkn¹³ jej ramienia.Nie taki znowu wielki . On mówi o sobie Kucharz. . jak siê domy la³ Ry¿y.powtórzy³ Aidan. To jego wina.. Pewnie minie samo.. .

Plus waga samego zbiornika. .Kiedy zostanie opró¿niony. . ¿eby to d wign¹æ. Tak ja to widzê.A do czego mog¹ byæ im potrzebne? .powtórzy³ Ry¿y. . Barbie rozejrza³ siê w pod³u¿nym budynku. .Tak czy inaczej. ale gdzie s¹ pozosta³e zbiorniki ratuszowe? . a mo¿e i wiêcej. maj¹ tylko jeden . ¿e nie ma w nim nic poza p³ugami nie¿nymi i kartonami z czê ciami zamiennymi. Natomiast potem idzie ju¿ ³atwo.Nie zgubili my zbiorników. Zw³aszcza rzuca³a siê w oczy pustka wokó³ generatora. Potrzebny wózek wid³owy. . bo brakuje nam sze ciu. Zosta³y ukradzione.. Taki zbiorniczek spokojnie wejdzie na pakê. Niema³o. Normalnie na pikapa mo¿na wrzuciæ trzysta czterdzie ci kilogramów. Wydawa³o siê. Tyle ¿e powinno ich byæ jeszcze piêæ. . które zniknê³y ze szpitala. Wystarczy przywies iæ czerwon¹ szmatkê i mo¿na jechaæ. . najwy¿ej bêdzie trochê wystawa³.Nie wiem . . wiat³a w ratuszu zgasn¹.Znalaz³e swoj¹ zgubê.stwierdzi³ Barbie.Nie wiem. A przynajmniej podno nik hydrauliczny.Chyba ¿e Rennie i Sanders wiedz¹. CR. A o to jestem dziwnie spokojny.Ju¿ mniejsza o te. Barbie przesun¹³ rêk¹ po niebieskim napisie wykonanym z szablonu: SZPIT. sk¹d wzi¹æ wiêcej.Ale siê dowiem. .

czyli od czasu. .stwierdzi³ Ry¿y. Ustawa upowa¿niaj¹ca do budowy nowego systemu kanalizacyjnego? Bardzo nam przykro. Moim zdaniem czas . Dla dobra miasta . Rozszerze nie strefy komercyjnej? Fantastyczny pomys³. Badacze z wydzia³u ochrony rodowiska uniwersytetu stanowego twierdz¹. Niemrawy wietrzyk musn¹³ im policzki. ¿e jeste nowy w mie cie.Teraz nic. albo prosi ich o cierpliwo æ. miasto nie mo¿e sobie na to pozwoliæ.Tak.spyta³ Barbie. a do tego resztê propanu. Lepiej ¿eby mia³ na podorêdziu co . .Cholera.stwierdzi³ Barbie. nie odpowiadaj¹c na pytanie. ¿e przejmiesz w³adzê. tak? .Naprawdê w to wierzysz? .Jak rozumiem. ¿e w jeziorze Chester jest za du¿o cieków? Radni proponuj¹ przedyskutowanie sprawy. Marcowe zgromadzenie miejskie to farsa. tak byæ nie mo¿e . Ry¿y wetkn¹³ d³onie w tylne kieszenie spodni i patrzy³ w ziemiê.Akurat teraz? Od razu widaæ.RÓ‾OWE GWIAZDY SPADAJ¥ 1 Barbie i Ry¿y wyszli na zewn¹trz. co mnie przekona. To jego naczelne has³o.Wywieranie nacisku na zastêpcê przewodnicz¹cego Rady Miejskiej akurat teraz mo¿e byæ niebezpieczne . któr¹ znalaz³ w schronie. kiedy on nami rz¹dzi. Pozwólmy na budowê Walmartu przy sto siedemnastej. co siê da. S³yszê to o Du¿ym Jimie od mniej wiêcej dziesiêciu tysiêcy lat.Pojutrze mo¿e byæ po wszystkim. bo przecie¿ wszyscy wiedz¹.. Zgoda. . miasto potrzebuje wiêkszych wp³ywów. Chocia¿ w powietrzu unosi³ siê posmak dymu z niedawno ugaszonych po¿arów na zachodzie miasta. Wieczorem zapukam do Jima Renniego i poproszê go o wyja nienia. muszê zajrzeæ do chorych. Twarz mia³ ponur¹ i zaciêt¹.. i tak wydawa³o siê wie¿e w porównaniu ze spalinami w szopie. Albo sp³awia lu dzi. . odetchnêli g³êboko. .Co masz zamiar z tym zrobiæ? . W koñcu podniós³ wzrok. Barbie niós³ licznik Geigera w³o¿ony do br¹zowej torby. Wracam do szpitala. . nawet je li wy³¹czymy wszystko. . . bo w szpitalu wystarczy paliwa tylko do jutra. prezydent oczekuje. na dodatek ateistów. ¿e te badania naukowe s¹ prowadzone przez humanistów. Ale szpital to instytucja stworz ona i dzia³aj¹ca dla dobra miasta.Barbiego trochê zdziwi³ ten wybuch.

spojrza³ na wy wietlacz. Ry¿y opowiedzia³.S³ucha³ jaki czas. które pad³o z drugiej strony: Ca³y dzieñ dowiadujesz siê o atakach u kolejnych dzieci i dopiero teraz mi mówisz? . Mo¿e to jest jaki efekt uboczny klosza. Mhm. Tak. ¿e to by³a Judy? Nie Janelle? . przeczesa³ w³osy palcami na tyle mocno.Kto to jest Audi? . .Jest to jaka my l.Zabierasz dziewczynki? .Brod¹ wskaza³ starodawny ¿ó³ty licznik .Rodzice..Istnieje mo¿liwo æ.Nasz pies. .Jezusie Chrystusie! . .. .Znowu s³ucha³. O jednym dowiedzia³a siê Ginny. . ¿e mia³y atak. .Dobrze. Barbie bez trudu odgad³ pytanie. Teraz jednak siê zastanowi³. . Otworzy³ aparat. zwyczajnie nie mia³ czasu my leæ o tej sprawie. które przesz³y krótkotrwa³e ataki. A gdzie moja? Ry¿y nie zd¹¿y³ odpowiedzieæ. I niech Audi bêdzie z nimi przez ca³y czas. bo zadzwoni³ mu telefon. . ¿e przez chwilê oczy mu siê zwêzi³y w szparki jak u Chiñczyka.Dzieci nie wiedz¹ nawet.Chyba nie musimy siê martwiæ. . spokojnie. ..Nie mia³em jak ci powiedzieæ.To mo¿liwe. . A co z ró¿owymi gwiazdami? .To nie jest nienormalne. ¿e co jest nie tak.Zawiesi³ telefon na pasku. po czym odpowiedzia³: .najwy¿szy. ¿e twoja m³odsza córka na laduje zachowanie starszej? Mo¿e. z którymi dzisiaj rozmawia³em. Widzia³em dzi dwoje dzieci. zaraz bêdê.Umilk³ i s³ucha³. .spyta³ Ry¿y. . . .Czy to normalne? . Jeste pewna. ¿e dzieci co majaczy³y w czasie ataku.Ch³opak Dinsmore'a te¿ mówi³ co o Halloween. przytaczaj¹c równie¿ s³owa Jannie o Halloween i Judy o ró¿owych gwiazdach. .Cierpliwie. Dosta³em wiadomo æ o trzech nastêpnych.Tyle ¿e Rennie i Sanders maj¹ do dyspozycji policjê. chce zwróciæ na siebie uwagê? Na ten pomys³ Ry¿y nie wpad³. ale ma³o prawdopodobne. ale byli zbyt przera¿eni. Ja ciebie te¿ kocham. golden retriever.Linda? Co siê sta³o? . ..Rozumiem. oboje czuj¹ siê wietnie. Szczerze powiedziawszy. Gdyby uwa¿a³a. . mówili. ¿eby siê ws³uchiwaæ. . Drgawki szybko minê³y.Barbie siê u miechn¹³.Dzieci nie pamiêtaj¹? . dzwoñ.Opowiedz mi o atakach. nie wiem.

. .Dla mnie bomba. co wymy li³. . .A tak. . ¿eby uwa¿a³a.W porz¹dku . Ry¿y mia³ zamiar j¹ przestrzec. kto widzi u niej miejski licznik Geigera. owszem. czy ma³y Jimmy powiedzia³ co w czasie ataku. . ¿e w zasadzie powinien by³ zaczekaæ i porozmawiaæ z Ginny twarz¹ w twarz.Nie mogê. Ry¿y s³ucha³ uwa¿nie. urz¹dzenie w br¹zowej torbie zniknê³o pod biurkiem. . co mówi³ Rory Dinsmore. z lekkim u miechem na ustach. . . Akurat Bill dostarcza³ im pocztê.Bêdziesz co sprawdza³? . I o Halloween. Chyba Bill Wicker. zapyta³. 2 W drodze powrotnej do szpitala Ry¿y zatrzyma³ siê przy redakcji Democrata i przekaza³ licznik Geigera Julii Shumway. Dzisiaj kurczak a la Barbara. kiedy ja siê zabawiê w twojego ch³opca na posy³ki? .Idê gotowaæ w Sweetbriar Rose.powiedzia³a w koñcu. Dzwoni³ dziadek.uzna³ w koñcu. Ju¿ prawie dojecha³ na miejsce. a Johnny Carver podniós³ cenê i bierze trzy dolary za litr.Opiekowa³ siê ch³opcem pod nieobecno æ matki. Gdy skoñczy³a narzekaæ. Podporz¹dkujê siê z przyjemno ci¹. Nie chcia³bym zostaæ z³apany na gor¹cym uczynku. Nie mam pojêcia. a nie przez telefon. Ludzie plotkuj¹. . Przy okazji. Jimmy Wicker. . ale zanim zd¹¿y³. ¿e dzieciak papla³ jak najêty. Ry¿y go zna³. które ona odebra³a.. Ty to we .Geigera w torbie. a w³adze za mn¹ nie przepadaj¹... A co ty bêdziesz robi³ w czasie. To w³asno æ miasta.Koniecznie. w Gas & Grocery normalna siê w³a ciwie skoñczy³a.. my l¹c o tym. bezdyskusyjnie .Ten cz³owiek umie zorganizowaæ pracê. W drodze do szpitala po³¹czy³ siê z Ginny Tomlinson i wypyta³ j¹ o to wezwanie do ataku. Bill mi przekaza³. która pojecha³a zatankowaæ samochód. Chocia¿ mog³o mi siê pomyliæ z tym. Co o ró¿owych gwiazdach.Wiem . w co najpierw rêce wsadziæ. Przys³aæ trochê do szpitala? . Trzy dolary! Ry¿y s³ucha³ cierpliwie. Redaktorka wys³ucha³a instrukcji Barbiego.Nie ja. u miechaj¹c siê lekko.stwierdzi³ Barbie i powiedzia³ Ry¿emu.Ch³opiec..

Ginny ziewnê³a tak szeroko.Bêdê przy niej za piêæ minut.Jak bomba . Ry¿y jêkn¹³.Piper Libby j¹ przywioz³a. Zosta³a zgwa³cona. by³o rzeczywi cie nieco bardziej dramatyczne. A ty . On sam w³a nie zajada³ solidn¹ porcjê fettuccini alfredo dziêki uprzejmo ci firmy Stouffer.Wpadnij po drodze do Sweetbriar Rose. . ale Piper chyba siê uda³o. Rudy Rycerzu? . kto jej to zrobi³.Kiedy wrócisz. .. Czê ciowo dlatego. . Nie nastawiaj budzika. Nieoperacyjny. O tym te¿ bêd¹ plotkowaæ. kiedy ty ostatnio spa³a? . . zwalnia³ jej oddech. popychaj¹c w objêcia Jezusa). Wypad³a ze szpital a jak. ¿e by³o j¹ s³ychaæ przez telefon.Wolne ¿arty! . . .Dziêki. c iê przydarzy³o wielebnemu Cogginsowi. skarbie.Pieczeñ wo³owa z sosem i purée z groszku. nim zd¹¿y³a zaprotestowaæ. . Owszem. teraz ju¿ spo¿ywa wieczerzê z Chrystusem Panem . a na deser szarlotka.. . Bo mamy pacjentkê.. .powiedzia³ Du¿y Jim w przestrzeñ pustego gabinetu. Nie mog³am siê dowiedzieæ od dziewczyny.Przerwa.Nagle przysz³a mu do g³owy pewna my l.Nie ¿artujê.Ju¿ prawie jestem. 3 Du¿y Jim Rennie czu³ siê stosunkowo dobrze jak na cz³owieka. A zapewne tak. podobnie zreszt¹ jak mierci ¿ony. Sammy Bushey. Wiem o tym z wiarygodnego ród³a. Serwuj¹ tam dzisiaj kurczaka.. ale zrobi³ to z mi³o ci i wiedziony lito ci¹. .Ale ta Bushey. niest ety ten cz³owiek uparcie nie chcia³ postawiæ dobra miasta przed w³asnym. . w ostatnim tygodniu dawa³ jej za du¿o rodków przeciwbólowych.Ginny.wietnie. Prze pij siê.lulu! Roz³¹czy³ siê. Zabra³ j¹ nowotwór.Czujê siê wietnie.rzuci³ w s³uchawkê. Natomiast to. Podejrzewa³. który poprzedniej nocy pope³ni³ morderstwo.Pozbiera siê . ¿e nie postrzega³ swojego czynu w tych kategoriach. . . .No dobrze . . ¿e danie zawiera mnóstwo cholesterolu. a w koñcu i tak musia³ pos³u¿yæ siê poduszk¹ (przyciska³ j¹ do twarzy ¿ony bardzo delikatnie. .Có¿. Id do domu.Id do domu. ale nie by³o przy nim dokt ora .I nic dziwnego.mówi³a dalej Ginny. je li tylko siê dowiedz¹.

interesiku.obwie ci³ Du¿y Jim pustemu wnêtrzu tonem wyk³adowcy. Jak to by³o w tej g³upiej piosence? Wszyscy gramy razem . Talerz z makaronem i szklanka mleka (Du¿y Jim nie pi³ alkoholu) sta³y na biurku. koñ by siê u mia³. Co z nim siê ostatnio dzia³o niedobrego. Wizyta u przyjació³ek pomog³a. ale ¿adna z takich grup nie znajdzie siê tutaj w niedalekiej przysz³o ci. jednak to zauwa¿y³. . ile potwora. I bardzo dobrze. W spi¿arce McCainów nie pachnia³o najlepiej. Junior sk³ama³. Du¿o mia³ do zrobienia. Du¿y Jim podniós³ wzrok znad notatek i zobaczy³ swojego syna. . znalaz³aby za pomoc¹ luminolu i specjalnych wiate³ oraz innego oprzyrz¹dowania mnóstwo plam krwi. A j e li chodzi o Pete'a Randolpha w roli ledczego. cz³owiek. zapewne jaka brygada dochodzeniowa.z Bo¿¹ pomoc¹ oczywi cie. Od soboty sporo zapisa³. W pewnym sensie mia³ nadziejê. stary konowale . kogo s³uchaæ . Czêsto jada³ w gabinecie i nie widzia³ potrzeb) zmiany tego nawyku tylko dlatego. ¿e kopu³a zostanie przynajmniej na jaki czas. Przez ca³e ¿ycie liczy³ wy³¹cznie na siebie i teraz nie zami rza³ tego zmieniaæ. ale rzeczywi cie czu³ siê lepiej. Zreszt¹ przecie¿ to Junior usun¹³ cia³o. Zabójczy ból g³owy wreszcie popu ci³. Pierwszym i najwa¿niejszym zadaniem w kwestiach biznesu by³o wzmocnienie w³adzy w mie cie. No. A je li kopu³a zostanie. Tutaj ka¿dy jest w co uwik³any. którego wystawiony przez Partiê Demokratyczn¹ kandydat na prezydenta wyznaczy³ na miejsce Jamesa Renniego. chocia¿ zajêty sprawami miasta (oraz.Dobrze.. Du¿y Jim. A nawet gdyby Junior go wystawi³. Ch³opak mia³ twarz blad¹ i bez wyrazu.Haskella. pracy bêdzie jeszcze wiêcej. Mimo wszystko ufa³ ch³opakowi. Randolph to idiota. szczê ciem cz³owiek szybko siê przyzwyczaja³. którym tylko on móg³ sprostaæ . synu? .. Otar³ brodê serwetk¹. Tak w³a nie ¿yje siê w niewielkim miasteczku.Jak siê czujesz. wystarczy³o posiedzieæ . i tak sobie poradzi.Tyle ¿e wie. ¿e Les ter Coggins tutaj przeszed³ do wieczno ci. Zreszt¹ pokój zosta³ wysprz¹tany do czysta.mrukn¹³ Du¿y Jim i za mia³ siê dobrodusznie. .Prze¿y³em ciê. rzecz jasna. który tak¿e wymaga³ sporo czasu). Przez co sta³ siê wspó³sprawc¹. Drzwi siê otworzy³y. zgodnie z oczekiwaniami. Tworzy³a wyzwania. który by mu zatruwa³ ¿ycie. podobna do tych. po czym wróci³ do notatek w notesie le¿¹cym obok podk³adki. które pokazywano w telewizji. Do tego celu potrzebowa³ nie tyle koz³a ofiarnego. Oczywistym kandydatem b y³ tutaj Barbara.

. . Jest w bezpiecznym miejscu i tyle. Robi³o to do æ dziwaczne wra¿enie. trzymaj¹c dziewczêta za rêce. . . co przyniós³. co powinienem wiedzieæ . Czy jeste gotów powiedzieæ mi. by ods³oniæ zêby. ale w koñcu trzeba pamiêtaæ.W tym przypadku.poleci³. Du¿y Jim zastanowi³ siê nad odpowiedzi¹. Kiedy chcesz to zrobiæ? Dzisiaj? Wszystko gotowe.Cia³a? . .U miechn¹³ siê ciep³o. Junior ani drgn¹³. Kiedy powinienem znale æ cia³a? . zawsze jeszcze jeste ty. Junior przypuszcza³.Zjesz co ? Mam jeszcze trochê fettuccini w lodówce. synu. Bêdziesz zaskoczony jak wszyscy. . Spojrzenie ciemnych oczu pad³o na ka³u¿ê bia³ego sosu na talerzu Du¿ego Jima. . gdzie. .Niewa¿ne. gdy cz³owiek zapala wiat³o. Opu ci³ spojrzenie na notatnik pe³en zapisków (i poplamiony sosem z w³oskiego dania) . Du¿y Jim rozwa¿y³ s³owa syna.Nie. .spokojnie.Ju¿ ci powiedzia³em. . . ¿e karaluchy maj¹ zadziwiaj¹c¹ zdolno æ znajdowania szpar.. ale jego oczy zosta³y nieporuszone. tak. co ma³o prawdopodobne. póki mo¿na. zanim wszystko zaplanujesz? . . mikrofala wietnie sobie radzi z tym daniem. G³owa mnie bola³a. .Mój w³asny syn mi mówi. jeszcze nie dzisiaj. A w my lach doda³: Je¿eli pan Barbara siê wykrêci. ..Nic mi nie jest. .Nic nie szkodzi . Tak jest lepiej.Du¿y Jim przekrzywi³ g³owê. ¿e móg³by nawet polubiæ ten zapach.spyta³ w koñcu. w twarz ojca. Mo¿emy go wykorzystaæ nie tylko do Cogginsa. Pokaza³.. miasto bêdzie gotowe powiesiæ Baaarbiego na pierwszym drzewie.Tak.stwierdzi³ Du¿y Jim. gdzie go umie ci³e ? Junior wolno pokrêci³ g³ow¹. jego wargi unios³y siê tylko na tyle. . . nie musisz wiedzieæ. utkwione w to samo miejsce.Wspaniale.Blado wygl¹dasz. . Je¿eli odpowiednio rozegramy sprawê.Znalaz³e co w jego mieszkaniu? .Chocia¿ sa³atkê.Trzeba korzystaæ.stwierdzi³ Du¿y Jim bez ladu pasji w g³osie.Nie jestem g³odny.Na pewno dobrze siê czujesz? .A je li klosz zniknie. .We sobie co do jedzenia . Ujmijmy to w ten sposób: Gdy ju¿ poci¹gniemy za spust.Jak to: cia³a? Junior u miechn¹³ siê. Doskonale. po czym zaraz wróci³o do twarzy ojca. ale ju¿ przechodzi. .tylko jeden by³ zakre lony: psia córka redaktorka. Ty i te twoje inne cia³a.

mo¿e jego zdjêcie zamieszcz¹ na ok³adce magazynu Time . Na razie jednak uda³o jej siê wydrukowaæ ca³¹ zawarto æ pliku zatytu³owanego VADER. . ujmuj¹c sprawê s³owami jej mê¿a. ale bardzo sprytnym. Podniós³ pióro. chocia¿ wiadomo by³o. które teraz wydawa³y siê takie dziwne i obce. Chocia¿ je li dobrze zrozumia³a to.odpar³ syn i u miechn¹³ siê pustym u miechem. 4 Generator nadal dzia³a³.Tylko pamiêtaj. Chudniesz w oczach. to wcale nie by³ Ko ció³.Nie czekaj za d³ugo. Du¿y Jim odniós³ wra¿enie. Du¿y Jim odetchn¹³ z ulg¹.. nad któr¹ najwyra niej zamierza³ pracowaæ. je li Brenda nie zdobêdzie kolejnych butli z gazem. Zjem pó niej. co przeczyta³a. Dlaczego etap gromadzenia dowodów w sprawie operacji Vader tak bardzo siê przeci¹ga³? Jim Rennie by³ potworem.Dobrze. wydawa³a siê na papierze bardziej realna ni¿ na ekranie komputera.Idê do siebie. który od jakiego czasu kaza³ mówiæ na siebie Kucharz. Im d³u¿ej Brenda patrzy³a na kartki. . jakiego zna³a ca³e ¿ycie. Niewiarygodna lista wykroczeñ skompletowana przez Howiego. Junior zastanawia³ siê jeszcze chwilê. Nawet fragmenty o podryguj¹cym Ko ciele Cogginsa pasowa³y. zupe³nie jakby skasowa³ poprzednie ¿ycie w roli Phila Busheya. po czym najwyra niej straci³ nim zainteresowanie.powiedzia³. Szlaki przeciera³ mu Andy Sanders. Przez d³ugi czas Andy by³ jedynym. Co mu przypomnia³o o facecie. tato . bardziej niepokoj¹cym ni¿ wyraz jego oczu. .. Pieniêdzy pochodz¹cych z produkcji narkotyków. tylko jedna wielka wiêta pralnia pieniêdzy. zdrzemnê siê trochê. wpatrzony w ojca ciemnymi oczami. zapewne jednej z najwiêkszych w historii Stanów Zjednoczonych . Zamierza³ j¹ wykonaæ.. Gdy Junior wyszed³ z gabinetu. Ziew n¹³ szeroko. przeciwko któremu . Zawsze siê zadowala³ funkcj¹ zastêpcy przewodnicz¹cego Rady Miejskiej. kiedy to wszystko siê skoñczy. Komendant policji Howie Duke Perkins oraz prokurator stanowy napotkali pewne problemy. Mia³ mnóstwo pracy. ¿e on jest potworem. A tak¿e s³u¿y³ za tarczê. ¿e patrzy na trupi¹ czaszkê. Zawsze by³a przekonana. Kto wie. ¿e d³ugo nie poci¹gnie.Chudzi s¹ w modzie . tym bardz iej opisane tam sprawy pasowa³y jej do Jima Renniego. . i to jak najlepiej.

by³by tak¿e pierwszym. bo wsadzi³a ³apê do s³oja i nie mo¿e jej wyj¹æ. Równie¿ spó³ka Town Ventures (nie wspominaj¹c ju¿ o kilku religijnych rozg³o niach. I zapewne tak by siê w³a nie sta³o.pomy la³a Brenda. Bo kto milczy lepiej ni¿ marionetka? Ostatniego lata zacz¹³. Jak ma³pa. Andy by³ celowo wystawiany i prawdopodobnie nawet o tym nie wiedzia³. I obawia³a siê . które otrzymywa³ prokurator stanowy. A po ladach mo¿na i æ i wcze niej czy pó niej. które dotyczy³y spó³ki Town Ventures zarejestrowanej w Nevadzie. w kraju. gdyby uwierzy³ w obietnice Du¿ego Jima. Du¿y Jim zmieni³by siê w ma³ego Jima. trzymaj¹c tabliczkê z numerem. to nawet z pêkaj¹cym w szwach kontem bankowym jest nikim. czym dysponuje? Czy zgodzi³by siê zrezygnowaæ z funkcji w zamian za jej milczenie? Nie mia³a pewno ci. a nie na wschodzie. które w koñcu znika³y w finansowych bagnach Nassau oraz Wielkiego Kajmanu. ciskaj¹c smako³yk. Które on uwa¿a³ za swoje. Pieni¹dze tej spó³ki znika³y na zachodzie. Zarobi³e miliony. która daje siê z³apaæ. je li tylko zachowa milczenie . A mo¿e nawet jedynym.Howie zebra³ niepodwa¿alne dowody. gdyby mu pokaza³a. Dlaczego? Wiedzia³a dlaczego. a mieszkasz w starym dwupiêtrowym domu i handlujesz u¿ywanymi samochodami. Siedz¹c na ³awce gdzie w Kostaryce albo rz¹dz¹c strze¿onym maj¹tkiem w Namibii. W³a nie Andy by³ przewodnicz¹cym rady. a mo¿e i dziesi¹tki milionów. najczê ciej na tych. przegl¹daj¹c dokumenty przy mê¿owskim biurku. do czego doj æ. Dlaczego Rennie siê tak ods³oni³? Howie Perkins widzia³ tylko jedn¹ przyczynê: pieniêdzy zrobi³o siê za du¿o na jedn¹ tylko wiêt¹ pralniê. Nie mog³e przepu ciæ okazji. Przez te inwestycje zostawa³y lady. ¿e wszystko bêdzie dobrze. zacz¹³ siê pojawiaæ podpis Renniego. I pierwszym diakonem w Ko ciele Chrystusa Odkupiciela. ale ty nie potrafi³e zrezygnowaæ z okazji. Czy poszed³by na uk³ad. ka¿da by³a mniejsza ni¿ WCIK) stanowi³a jeden z pierwszych powa¿nych b³êdów Renniego. ryzyko wzros³o nieprawdopodobnie. co? . d¹¿yæ do wycofania siê z gry. Nie chodzi³o o pieni¹dze. Bo je li cz³owiekowi brakuje celu w ¿yciu. serdeczny g³upek. Wtedy na dokumentach. gdzie sk³adniki leków obkurczaj¹cych naczynia krwiono ne mo¿na by³o nabywaæ hurtem i nikt nie zadawa³ pytañ... chodzi³o o miasto. Ma fortunê. Nie popu ci. nie na Karaibach. pierwsz ym w sercach mieszkañców miasta i na pierwszej stronie ka¿dego dokumentu. wed³ug Howiego. Nazwisko Renniego zaczê³o siê pojawiaæ na dokumentach dotycz¹cych kilku innych fundamentalistycznych Ko cio³ów na pó³nocnym wschodzie. wiecznie u miechniêty. Gdyby Howie i prokurator stanowy zbyt po piesznie wykonali ruch. zwykle wcze niej. lecz w Chinach. który by pozowa³ do fotografii.

S³ysza³a w g³owie spokojny. Z kominów unosi³ siê dym i szed³ w górê w nieruchomym powietrzu. przeczyta o swoich narkotykowych dokonaniach w gazecie. jakby tym ostatnim gestem odp³aca³ za wszystko. lecz stanowczy g³os mê¿a: Mo¿esz jeszcze trochê zaczekaæ. Dwie minuty pó niej spa³a jak zabita w mê¿owskim fotelu. ¿e je li tego nie zrobi. Zaczekam jeszcze dwadzie cia cztery godziny. i obieca³ zacz¹æ poszukiwania we wtorek z samego rana . Bo im d³u¿ej trwa izolacja pod kloszem.mruknê³a i przymknê³a oczy. Bêdzie nieprzyjemna. pójdê do Renniego z tymi wydrukami. zabieraj¹c jej szczê cie. kochanie. I Barbiego. Mieszkañcy Chester's Mill szykowali siê do kolacji. Liczy³a siê tylko pustka. Je¿eli do jutrzejszego wieczora klosz nie zniknie. jeszcze w kartonach.konfrontacji. a nawet ochoczo. Za³o¿enie p³ytkie i zbyt romantyczne.Julia z Horace'em na smyczy wybra³a siê do sklepu Burpeego. ¿e ju¿ siê nie spotkaj¹. lecz ju¿ coraz wiêcej osób zaczyna³o paliæ drewnem . Nagle wszystkie dokumenty i opisane w nich machinacje wyda³y siê ma³o wa¿ne. ale Brendzie i tak ³zy nap³ynê³y do oczu.Jutro . oczywi cie. Romeo powiedzia³ jej. zapewne niebezpieczna. które jeszcze dzia³a³y. ¿e ma zrezygnowaæ ze stanowiska na rzecz Dale'a Barbary. jak siê zatrzyma³. Nawet klosz sta³ siê niewa¿ny. Zagro¿ê. ¿eby j¹ poca³owaæ w blasku s³oñca. tym gro niejszy staje siê Rennie .jedni po to. . Tam siê rozp³ywa³. jak Howie cofa³ samochód na podje dzie. 5 Po dostarczeniu licznika Geigera . Powiem mu. Czy biedny g³upi Andy Sanders czu³ to samo? Prawdopodobnie. by oszczêdziæ paliwo do generatorów. drudzy dlatego . pog³adziæ po szyi. Dobrze by³oby zabraæ ze sob¹ Juliê Shumway. ale nie przeci¹gaj sprawy zbyt d³ugo. które uwa¿a³a za rzecz pewn¹. I ja czeka³em na ostateczne dowody. ¿e ma w magazynie dwie nowiuteñkie fotokopiarki. . Przypomnia³a sobie. ¿e nie mieli innego wyj cia. I ¿e zaprasza j¹ do korzystania z obu. Niektóre posi³ki (jak na przyk³ad kurczak a la king dla jakiej setki osób) przygotowywano na kuchenkach gazowych lub elektrycznych dziêki generatorom. Tyle ¿e Dale Barbara mia³ teraz w³asne k³opoty.odbiorca przyj¹³ go chêtnie. która nagle zaw³adnê³a ¿yciem Brendy. postanowi³a Brenda. Jakby wiedzia³.

. Wyjê³a aparat z kieszeni spodni. tak? Szczególnie teraz.To on powinien teraz nosiæ ten cholerny telefon..Teraz chcê us³yszeæ odpowiedzi na dwa pytania. . ¿eby mia³a wszystko. .Jak ju¿ siê to wszystko skoñczy. je li nie zadzia³a ¿aden trik z tych. i ca³kiem przyzwoity po naszej. klepi¹c psa.krzyknê³a Julia. ..to nie jest moja. jakby mieli zachowaæ wielk¹ tajemnicê. które chowamy w . gdzie jestem.rzuci³a lekko. póki bêdê móg³. nadal pogodnym tonem. PRZYJD WCZE NIEJ! . prawda? Spodziewa³a siê z jego strony zaprzeczenia oraz informacji. . Gazeta musi wychodziæ. .Ach. ..wyzna³. Ledwo Julia wysz³a ze sklepu. Rommie.S³ucham. pewnie w porz¹dku. raczej nieciekawie. zamkniêt¹ na cztery spusty.O pu³kowniku Barbarze porozmawiamy za chwilê .... mi³o mi pana s³yszeæ . . zaæwierka³ jej telefon. jaki dreszczyk budzi w nas. .uci¹³ Cox. Natomiast tu..Patrzy³am.Dzwoniê do pu³kownika Barbary ..A w cholernym piekle ludzie powinni mieæ cholern¹ wodê z lodem! Stanê³a przed stacj¹ benzynow¹ Gas & Grocery.Zachomikowa³em te¿ trochê propanu . .Jestem twoim d³u¿nikiem. Julia zgadza³a siê z nim ca³kowicie i od razu mu to powiedzia³a. ¿e nie bêdzie pod kloszem New York Timesa ani CNN w przewidywalnej przysz³o ci. .Dobry wieczór pani..00. Po³o¿y³ palec na ustach..Cholerna racja! .Ogólnie bior¹c. bêdê oczekiwa³ znacznej obni¿ki ceny moich cotygodniowych reklam . mieszkañcach dziury zabitej dechami. I mo¿e mia³ racjê. .Proszê pani. .00 DO 14. rozmowa miêdzymiastowa. co potrzebne. tymczasem Cox j¹ zaskoczy³. . jak uderzaj¹.oznajmi³a Julia... W oknie widnia³a rêcznie wypisana tabliczka: JUTRO OTWARTE OD 11.Dopilnujê.stwierdzi³. Wie pani o pociskach? . Jak tam ¿ycie poza kloszem? . . £adny po¿ar spowodowa³y po pana stronie.Nie wyobra¿a pan sobie.. I jak siê odbijaj¹. pu³kownik Cox. ni¿ im wydziela rz¹d. ...Prawdopodobnie w pi¹tek. Po czym serdecznie cmoknê³a go w policzek. Pierwsze: kiedy dopu cicie do nas prasê? Bo obywatel e Ameryki maj¹ prawo wiedzieæ wiêcej.

Widzê na nim czterna cie i pó³ stopnia. lecz us³yszawszy jego s³owa. Mniej wiêcej oko³o dziewi¹tej.Ró¿nica nie by³a tak wielka. z ca³ym szacunkiem. Niech pan przywyknie do tej my li. .Oczywi cie. Cox westchn¹³ zrezygnowany..Dlaczego. koñczymy rozmowê. Zgadza siê pan ze mn¹? Nie odpowiedzia³ na jej pytanie.Proszê pani.Jestem zmêczona i przera¿ona.Co jeszcze chce pani wiedzieæ? .W Castle Rock mamy osiem i pó³ stopnia Celsjusza . jednak chcia³bym zaznaczyæ. O tym w³a nie chcia³em porozmawiaæ z Barbiem.Zamierzamy dzisiaj wypróbowaæ kolejny pomys³. pu³kowniku. To kwestia ca³kiem innych stawek.Chcê znaæ temperaturê na po³udnie i na wschód od kopu³y. Czyli mamy sze æ stopni ró¿nicy miêdzy miastami oddalonymi o nieca³e trzydzie ci kilometrów. O ile mi wiadomo. karmi¹c lic znych g³odnych go ci.Wystarczy to pani? .Dysponuje pan tak¹ informacj¹ czy nie? Pewnie tak albo mo¿e j¹ pan ³atwo uzyskaæ.Ma pani dzi wyj¹tkowo dobry humor. Podobno kurczakiem a la king. Skutki ma pan jak na d³oni.zanadrzu. ¿e s³yszy pykanie klawiszy. Co tu siê u nas dzieje. Po stronie Coksa zapanowa³a cisza. osoba wyznaczona przez prezydenta jest w tej chwili w Sweetbriar Rose. nie ma pan innego wyj cia. z jakim siê mogê po³¹czyæ. . . zapomnia³a o temperaturze.. . ¿e pani telefon nie jest jedynym w Chester's Mill. Patrzê na termometr w oknie Mill Gas & Grocery. Przypuszczam jednak. Moim zdaniem siedzi pan przed komputerem i ma dostêp do wszystkiego.Skoro ju¿ pan do mnie zadzwoni³. chyba ¿e przez zachodni¹ czê æ Maine przechodzi dzi wieczór jaki piekielnie gor¹cy front. Julii zdawa³o siê.Przerwa³a na moment.Je li pan powie. jednak nadal spora. ¿e plan B zadzia³a lepiej ni¿ plan A.odezwa³ siê pu³kownik po chwili. ¿e Barbie nie bêdzie chcia³ z panem rozmawiaæ. czy zawsze pani chêtnie ¿artuje? .Spojrza³a w stronê wiate³ restauracji i . ¿e noszê szesnastkê.Tak. . . I tak nie jest uszczê liwiony rol¹ przysz³ego komendanta fort . . . . . je li pan siê na mnie wypnie. . je li mogê prosiæ. . które rozpalili cie. .Pozostaje mieæ nadziejê. z dala od ognisk. zapewne ³¹cznie z rozmiarem mojej bielizny. . . O co jeszcze chce pani zapytaæ? Krótko. nie jestem rzecznikie m prasowym. jak siê Julia obawia³a. Prawdziw¹ temperaturê.

gdzie tam chowano .zapyta³ Cox.I z u miechem. 6 Wróciwszy na plebaniê. Syntetyczny. Thurstona oraz dwójkê ma³ych Appletonów. . .Co siê dzieje? .Zamierzamy wypróbowaæ eksperymentalny kwas.Z Harlow. Przynajmniej na jaki czas. Po czym dosz³o do ustalania miejsca pobytu. .Z przyjemno ci¹. Bo rzeczywi cie by³a upart¹ bab¹... S³ychaæ by³o co jeszcze. . . . Fluorowodorowy. Pos³ucha³a opowiadania Carolyn o ataku Aidana Appletona. . Jakby warkot. który znajdowa³ siê niedaleko. Gdy Carolyn spyta³a niepewnie. . Je¿eli musia³a.Wobec tego powiem Barbiemu.Wszyscy byli my podnieceni.Da³ siê s³yszeæ szelest papieru. Thurston u miechn¹³ siê ponuro. Piper odpowiedzia³a: . ¿e atak by³ spowodowany g³odem i podnieceniem zabaw¹. . . By³a jeszcze co najmniej pó³ przecznicy od celu.Je li nie bêdzie nawrotów. Powita³a ich z przyjemno ci¹. pu³kowniku. Dziewiêæ razy bardziej ¿r¹cy ni¿ zwyk³y. . czego nie powiedzia³: ty uparta babo . Kierowa³a siê w stronê g³o nych krzyków.Czy pani tak¿e zaszczyci nas swoj¹ obecno ci¹? W³a nie mia³a odpowiedzieæ: Za nic w wiecie bym tego nie przegapi³a . wietnie siê bawili my.Chemia u³atwia ¿ycie. Zatrzasnê³a aparat i ju¿ w biegu wetknê³a go do kieszeni. c zy nie powinien ch³opca obejrzeæ lekarz. . . Piper z pocz¹tku pomy la³a o domu McCainów. Tyle ¿e nie wiedzia³a.Czy pos³ucha mnie pani i przeka¿e wiadomo æ? Us³ysza³a te¿ to. lecz ch³opiec wygl¹da³ ju¿ na ca³kiem zdrowego. . gdy pad³ strza³. Piper zasta³a tam Carolyn. pewnie mo¿na przyj¹æ.Pracuje pan dla zdumiewaj¹cych ludzi. Julia nie odpowiedzia³a. gdy raptem na ulicy rozpêta³o siê piek³o. gdzie Motton Road krzy¿uje siê z. ¿eby sobie znalaz³ zastêpstwo do zmywania.zaburcza³o jej w brzuchu. Zamierzam tam byæ. Zajada³ z apetytem ciasteczka.Podobno mo¿na nim wypaliæ kilometrow¹ dziurê w skale.Spróbujemy w miejscu. bo pozwolili jej zapomnieæ o Sammy Bushey.

Piper unios³a brwi. Zastanawia³a siê w³a nie nad wybiciem okna w domu McCainów. karmi¹c Clover okruszkami ciasteczek. Albo on. No i siê z nas miali. gdy wsta³a zaparzyæ kawê. . .z nami robili. Kiedy potem byli z dzieæmi.wyja ni³a Carolyn spokojnie. Redagowa³em bie¿¹ce wydanie Ploughshares . Dla mni e w³a nie to by³o najgorsze..oznajmi³a. Alice u miechnê³a siê pob³a¿liwie.Rozumiem ..Nie przypuszczam. w domu i w oborze a¿ do czasu.Dzieciñstwo spêdzi³em w Vermoncie .Do moich obowi¹zków nale¿a³o podtrzymywanie ognia w piecach. W pewnym momencie. .. . . ale.Ten jej przystojniak mnie napad³.Uderzy³ Thurse'a w brzuch . Carolyn pokiwa³a g³ow¹.To jego wymy lony przyjaciel. .Spi¿arnia bêdzie pe³na. ..To policjant. co chcieli. . .powiedzia³a Piper.stwierdzi³a Piper. ale na pewno jest piec w kuchni.Tak samo mówi³ wo ny w ratuszu. podnosz¹c wzrok na Piper. . przyszed³ jej do g³owy lepszy pomys³. . Coralee Dumagen prosi³a mnie o podlewanie kwiatów pod jej nieobecno æ. na lewo od drzwi .Zamieszkacie u Dumagenów . pokrêci³a g³ow¹ . . . .Klucz jest pod doniczk¹.. Pojechali na konferencjê do Bostonu. .Westchn¹³ ciê¿ko.Ja mam smoka .Na Emerson.oznajmi³ Thurston.I westchn¹³ znów. Jak trzeba. ¿eby mieli generator.powiedzia³a dziewczynka.wtr¹ci³a siê Alice.Zawaha³a siê. . Ja ich nie odró¿niam.zapasowy klucz. gdy wyjecha³em do college'u. Wielka suka k³ad³a jej pysk na nogach.Ten pies jest fantastyczny . my l¹c: Ludzie z wielkiego miasta. to trzeba.I Juuunior te¿ .oznajmi³ Aidan siedz¹cy na kolanach Carolyn. . Thurstonowi u miech spe³z³ z twarzy. w czym teoretycznie mia³ racjê.. . Czym skorupka za m³odu nasi¹knie. Chcia³abym mieæ psa. Dadz¹ sobie radê z piecem. . to pewne . .uzna³a Piper. wzrokiem zapewniaj¹c o dozgonnej mi³o ci. ¿eby nie pu ciæ z dymem ca³ego domu? .‾e te¿ mi to od razu nie przysz³o do g³owy.odezwa³ siê Thurston. albo ten drugi. Alice Appleton siedzia³a na pod³odze.Ja wyk³adam w Bostonie . Bardzo przystojny.I nazwa³ nas wielkomiastowymi dupkami. . zachowywali siê ju¿ lepiej. .

Trzeba co z tym zrobiæ. . Pi³a powoli. Poci¹ga³a ³yk i odstawia³a kubek Poci¹ga³a ³yk i odstawia³a. pomy la³a Piper. nie powinien siê rozszerzyæ na do wiadczonych policjantów. Pulsuj¹c¹ wolno i mocno. bardzo m³odych ludzi. lepia jej b³yszcza³y.Junior nabywa³ go Frankie. co mog³o siê okazaæ nie bez znaczenia. jakim siê popisali wob ec Sammy Bushey i Thurstona Marshalla.. By³a dostrojona do swojej pani zapewne wyczuwa³a jej gniew. ale co z Fredem Denton em? Tobym Whelanem? Któ¿ to wie? Gdyby dowodzi³ Duke. zaprzysiê¿onych nieca³e czterdzie ci osiem godzin wcze niej i ju¿ pozwalaj¹cych sobie stanowczo na zbyt wiele. zachowywaliby siê nale¿ycie. Zdjê³a smycz z ko³ka przy drzwiach. Sposób zachowania. Clover popiskiwa³a niespokojnie. A jeszcze pod kom end¹ Petera Randolpha. Robi siê bardziej cierpki albo co? Mia³a coraz pe³niejszy obraz sytuacji.przyzna³a Piper. gdyby ch³opcu przytrafi³ siê nastêpny atak.Znam .Frankie . 7 Wyja ni³a nowej. Poczu³a pulsuj¹c¹ ¿y³ê na boku szyi. . byle co dostajesz . Pani ich zna? Pewnie tak? . Bo w przeciwnym razie w ciek³o æ nad ni¹ zapanuje.Jak siê nazywa³ ten drugi? . jak trafiæ do Dumagenów. Uszy postawi³a. Mimo wszystko pytanie zada³a ca³kiem spokojnie.W³a nie wtedy Piper przypomnia³a sobie o Sammy.Chod .odpowiedzia³a Carolyn. Mnóstwo nowych gliniarzy. Dom mia³ jeszcze jedn¹ zaletê. Tanio kupujesz. Wcale niepiêkny. ale zachowywaliby s iê nale¿ycie. Mo¿e zmienia siê mój zapach. Idziemy z³o¿yæ skargê. Suka po drodze jeszcze obliza³a z pyska okruchy ciastek. Jak na policjantów przysta³o. Po czym jaki czas siedzia³a w kuchni przy stole i pi³a herbatê. Tylko najpierw opanuje w ciek³o æ. Wysz³y razem. . suniu. takich jak Henry Morrison i Jackie Wettington. jak by powiedzia³a matka Piper. Nie byli idea³ami. tymczasowej rodzinie. machaj¹c ogonem. mianowicie znajdowa³ siê niedaleko szpitala imienia Cathy Russell. . Pewnie na tyle pozwala³a zawarto æ miejskiej kasy. chod .. Clover w mgnieniu oka stawi³a siê przy nodze. tacy ludzie na przyk³ad niepotrzebnie kln¹ w korku.

która w niedziele przypomina³a wiernym o mi³osierdziu i tolerancji. By³ z nimi tak¿e Freddy Denton. Thibodeau obj¹³ Georgiê Roux. uszy mia³a postawione. Piper Libby minê³a oba maszty. to przewraca³ siê w grobie tak energicznie. popijali jakie napoje gazowane i gadali jak najêci .Dobry wieczór . nazwany War Memoria³ Plaza. Clover trzyma³a siê jej prawej nogi. Dziewczyna nie zaprotestowa³a. których nazwiska wyci¹gnê³a od Sammy Bushey: DeLessepsa. w ogóle ich nie widz¹c. Na cokole wyryto nazwiska innych mieszkañców Chester's Mill. Thibodeau. By³a o tym przekonana. Piper czu³a. ¿e je l i widzia³. na jednym wisia³a flaga w pasy i gwiazdy . Miêdzy ratuszem a budynkiem komisariatu znajdowa³ siê wyk³adany ³upkiem placyk po wiêcony bohaterom wojny. Po rodku wznosi³ siê tam pomnik ojca Erniego Calverta. która celebrowa³a luby i pogrzeby. . Georgia. co wywo³a³o burzê miechu i wzajemne poklepywanie po plecach. jak wietnie siê bawili. która maj¹c piêtna cie lat. zdemolowa³a pokój zalana ³zami nie smutku. Od tego momentu porady ojca przesta³y mieæ jakiekolwiek znaczenie. Zauwa¿y³a w³a nie tych facetów.odezwa³ siê Mel Searles. pocz¹wszy od wojny secesyjnej. Siedzieli wszyscy na najwy¿szym stopniu schodów prowadz¹cych do komisariatu. Ustawiono tam tak¿e dwa maszty. Policjanci na szczycie schodów po raz kolejny zarechotali od serca. po¿eraj¹cymi wzrokiem nieuczciwie zdobyte z³oto. którzy stracili ¿ycie w ró¿nych bitwach. Z trollami w jaskini. Wtedy j¹ zobaczyli i ucichli. Piper dosz³a do wniosku. która podjudza³a ich: Zer¿nj dziwkê! . Wsta³ i podci¹gn¹³ pas gestem cz³owieka przekonanego o w³asnej wa¿no ci. do momentu gdy zbli¿y³a siê do komisariatu. Duke Perkins nigdy by nie pozwoli³ na takie zachowanie. cz³owieka. Piper. Searlesa. czubkami palców muska³ jej pier . Georgia Roux tak¿e by³a miêdzy nimi. a wtedy skojarzyli siê Piper z trollami z której z bajek. Mel Searles powiedzia³ co .8 Clover sz³a pos³usznie tu¿ przy prawej nodze. na drugim flaga stanowa z farmerem. ¿e miej¹ siê z gwa³tu. jakie czytywa³ jej ojciec. który zosta³ po miertnie odzn aczony Srebrn¹ Gwiazd¹ za bohaterskie czyny w Korei. zosta³a brutalnie zdominowana przez zupe³nie inn¹ Piper. Piper przysz³o do g³owy. Luciena Calverta. ¿e uda³o jej siê opanowaæ w ciek³o æ. marynarzem i ³osiem. Tê. któr a us³ugiwa³a biednym i chorym. Obie zwisa³y bezw³adnie w czerwieniej¹cym s³oñcu. lecz w ciek³o ci. . co siê dzieje. przypominaj¹ sobie. za miali siê g³o no. i¿ pewnie doprowadzi³ d samozap³onu w³asnych szcz¹tków.

Nadal siedzia³ i chocia¿ za jego plecami kuli³a siê Georgia. ani wolno. wstaj¹c. Mundurow¹ koszulê mia³ wyjêt¹ ze spodni. Suka nadal karnie trzyma³a siê przy prawej nodze..Wsta³ w obecno ci kobiety. . w jego oddechu czuæ by³o bourbona. ¿e by³o im do miechu. .Problemem jest gwa³t! . ¿e najwiêkszy z nich przygl¹da siê jej uwa¿nie. Nieruchom¹. Duke by ich wszystkich z miejsca wyrzuci³.Jaki. .Gwa³t! .. Czuje ode mnie w ciek³o æ.sykn¹³ Carter. . A Clover. Chocia¿ nie zna³ powodu. oczy mia³ wielkie jak spodki. Sztukê gwa³tu zapewne przej¹³ od kogo innego. Matka go tego nauczy³a? Pewnie tak. . Frankie upad³ na plecy. .odezwa³ siê Mel ponownie.Nie wolno. Odepchnê³a go mocno.odparowa³a Piper. .Proszê pani. Thibodeau. cofnê³a siê odruchowo. w celi. Pchnê³a go.Wszyscy czworo tam wyl¹dujecie! . Zamacha³ rêkami. czego inni mieszkañcy ju¿ nie mog li kupowaæ. . By³a na krawêdzi ³ez. straci³ pewno æ siebie. Na szerokiej granitowej p³ycie przed podwójnymi drzwiami powsta³a ka³u¿a..Ty . Gdy dotar³a do schodów.krzyknê³a wielebna.Ciszej! . policjanci popijali sobie to. Czerwona szpara w mózgu wielebnej ros³a. On jest jak Clover. Nadal trzyma³ w d³oni kubek z napojem. Mel zatoczy³ siê Georgii Roux na kolana.zacz¹³ Freddy Denton. Nic dziwnego.jêknê³a Georgia. rozlewaj¹c swój napój. Innymi s³owy.. Ani szybko. Dostrzeg³a. Stul pysk i spadaj st¹d. we co zrób. Dziewczyna krzyknê³a zaskoczona. . Freddy zacz¹³ siê podnosiæ i w nastêpnej chwili . Jego tak¿e pchnê³a. .Ty stanowisz problem. zachowa³ spokój. Pod krótkimi rêkawkami b³êkitnej koszulki zagra³y naprê¿one miê nie. warknê³a. . Przez moment napój zmieni³ siê w mantê na tle wieczornego nieba. wiêc z pewno ci¹ zrozumia³ wyraz jej twarzy.oznajmi³a.To ty trafisz do celi! . Piper poczu³a whisky albo bourbon. pomy la³a Piper. normalnie naj³agodniejsza pod s³oñcem..Cart.Niech ona siê zamknie .wyrwa³ siê Frankie...oznajmi³a Piper. . A Piper mia³a twarz jak maskê. pomy la³a.A owszem. Mia³ twarz równie kamienn¹ jak ona. podnosz¹c g³owê. problem .Wielebna? . . lecz nie zdo³a³ utrzymaæ równowagi. .. a Mel siê tego nie spodziewa³. by³ wyra nie przestraszony i przez chwilê wygl¹da³ jak ch³opiec ze szkó³ki niedzielnej.Wszystko gra? Jaki problem? Wesz³a na schody. . chyba ¿e chcesz spêdziæ noc w piwnicy.

Przerwa³ na moment. nadal nie wstaj¹c. bo wszyscy jeste my podenerwowani. skarbie.Wyl¹dujecie w Shawshank.Lepiej nie obrzucaæ ludzi oskar¿eniami. na Thibodeau. rzecz jasna.Zamknij siê. . ¿e chodzi mi o tê lesbê? Nie wymieni³am jej nazwiska. ¿e a¿ czu³a w niej pulsowanie. gdzie takim ch³optasiom jak wy robi¹ to. . ci¹gle jeszcze poznaczonych zjadliwym tr¹dzikiem m³odzieñczym. co wy zrobili cie tej dziewczynie.podchwyci³a Georgia.Z tym ¿e nie traficie do piwnicy w komisariacie .Tym razem przymknê oko. Piper u miechnê³a siê szeroko.Odwróci³ siê do Piper. zap³aciwszy za tê gratkê æwieræ dolara.. W ten sposób by³o ³atwiej. znów siadaj¹c na stopniu. Tylko to ³upanie w skroniach. Otworzy³a usta. Strach? Irytacja? Tego Piper nie wiedzia³a. ¿e oni siedzieli. jednak pani musi siê uspokoiæ i natychmiast zaprzestaæ rzucania oskar¿eñ.wyl¹dowa³ na ziemi. . ale jeszcze w paru miejscach nie rezygnowa³. Suka sta³a na sztywnych ³apach. . Carter chwyci³ kole¿ankê za ramiê i cisn¹³ mocno. Skupi³a siê na najgro niejszym. ¿e Sarniny Bushey to lesba. Z jej gardzieli dobiega³ niski warkot przypominaj¹cy potê¿ny silnik pracuj¹c na ja³owym biegu. . Frank DeLesseps wsta³ ostro¿nie. Dziewczyna skuli³a siê pod pal¹cym wzrokiem kobiety. . Rozmaza³a colê na policzkach. lecz nic nie powiedzia³a. .Jeste idiotk¹ .Nawet nie byli my w pobli¿u jej domu. .doda³ Freddy Denton.odezwa³ siê Carter. Mi³o. Na jego twarzy malowa³o siê kompletne zaskoczenie. po czym doda³ kulawo: . Odwróci³a siê do Georgii. ¿e nie widaæ by³o obro¿y.W³a nie! .Ja.Georgio. sk¹d znasz jej nazwisko? .powiedzia³a bezpo rednio do Thibodeau. Praw¹ d³oni¹ tak mocno ciska³a plastikowy uchwyt smyczy Clover. Georgia oniemia³a z przera¿enia. Tyle ¿e musia³ spogl¹daæ do góry. .. . a to dawa³o jej przewagê.Sk¹d wiesz. ods³oni³a k³y. wielebna. a ona sta³a. . przerywaj¹c im mi³e zakoñczenie dnia przy drinku. Niby schodzi³. W dalszym ci¹gu patrzy³ na ni¹ ze spokojem doprowadzaj¹cym do sza³u. .. . Sier æ na karku mia³a tak zje¿on¹. . Mówi³ spokojnie. I co drgnê³o pod mask¹ kamiennego spokoju Cartera Thibodeau. które nie maj¹ pokrycia. . jakby wymienia³ z przyjacielem uwagi na temat pogody.I nie napadaæ na policjantów . które w innych okoliczno ciach mog³oby siê wydaæ komiczne.Zreszt¹ wszyscy wiedz¹. która nagle wtargnê³a na schody. spu ci³a ³eb. Tak samo patrzy³by na wariata w cyrkowym namiocie.. Piper skupi³a wzrok na Georgii.Oraz popychania policjantów. po prostu siê domy li³am.

ty pizdo niejebana . widzia³a. lecz go odepchnê³a. zwisa³o w ten szczególny sposób. moment zw¹tpienia min¹³. . . . który . Nogi przelecia³y jej nad g³ow¹ w niezgrabnym fiko³ku do ty³u. czy to prawda.ucieszy³a siê Georgia. Albo. . Swego czasu.Jak najbardziej . spad³a ze schodów. tchórz jeden). Stoczy³a siê prawie na sam dó³ schodów.wycedzi³ i pchn¹³ kobietê. wybite ze stawu.Nie wiem. a e bark by³ najgorszy. Carter znów obj¹³ j¹ za ramiona. .Pierdol siê. . teraz l ni³y gniewem. co znale li. i wcale jej to nie obchod zi³o. wiêc mniej wiêcej przed dwudziestu laty. Obróci³a g³owê. . bracie. to wystarczy³o. . Dziewczyna popatrzy³a na Piper wyzywaj¹co. Instynktownie stara³a siê zwin¹æ w k³êbek i chroniæ g³owê przed uderzeniem o kamienny stopieñ. ¿e jej uwierzyli. W g³owie wielebnej pojawi³a siê chaotyczna my l: Witaj. przeszy³ j¹ ostry ból. Piper polecia³a do ty³u. z nosa oraz z warg.W³a nie! . zwichnê³a bark i teraz pewnie znowu do tego dosz³o. ¿e go popchnê. zmieniæ w ro linê.Nie mia³a pojêcia. . . Freddy Denton siêgn¹³ do niej. Krew lecia³a jej z rozciêtego policzka. szyja te¿ j¹ bola³a. . Znajomy ból. Nagle kto j¹ z³apa³ za rêkê i wykrêci³. . co siê pani tam roi w tej u wiêconej g³ówce.Zgadza siê .Ja k porównaj¹ wasze DNA z tym.Nie u¿ywali cie kondomów .oznajmi³a Piper. To jest dopiero pocz¹tek. spojrza³ prosto w oczy Thibodeau.O nie.Powiód³ wzrokiem po przyjacio³ach. a teraz. obi³a oba kolana do krwi. Nic z tego nie wysz³o. jeszcze w gimnazjum. co gorsza. drogi panie Thibodeau.. ¿e to mog³oby j¹ zabiæ. zrozumia³a. Mel Searles kwikn¹³ rado nie. bo wiedzia³a. a¿ w koñcu wyl¹dowa³a na brzuchu. Ramiê.zawtórowa³ mu Mel. graj¹c w pi³kê.uci¹³ Carter. ale tak czy inaczej byli my po drugiej stronie miasta. Starali my siê dowiedzieæ czegokolwiek od ch³opaków postawionych na sto dziewiêtnastej. kiedy zobaczy³a tê¿ej¹c¹ twarz Thibodeau. Ju¿ nie by³o w nich spokoju. Walnê³a w kamieñ lewym barkiem.Nie u¿ywali cie kondomów i zosta³a sperma.Koniec! Odwróci³a siê do niego z zawziêtym u miechem.podj¹³ Carter ci¹gle z tym samym spokojem doprowadzaj¹cym do w ciek³o ci . wykrêci³a sobie szyjê.Dosyæ tego! . . ale wczoraj byli my wszyscy razem na farmie Aldena Dinsmore'a. Widzia³a w rozszerzonych oczach strach. Wiedzia³a to od Sammy. .(Bo siê boi.powiedzia³ Frankie.Georgia przyjê³a. ¿e trafi³a w sedno.bo Sammy jest najwiêksz¹ puszczalsk¹ w mie cie. ¿e ciska siê pani o Sammy ..

dar³ siê Thibodeau. ale Thibodeau zd¹¿y³ siê zas³oniæ rêk¹. k³api¹c pyskiem.Nie! .O¿ kurwa! . Wygl¹da³a. kiedy mia³a na sobie czerwon¹ koszulkê Wildcats. ukazuj¹c dwa rzêdy l ni¹cych biel¹ zêbów. a suka na powrót zajê³a siê cz³owiekiem. Z trudem d wignê³a siê na nogi. mierzy³a w klatkê piersiow¹ i w brzuch. drugi. . Lew¹ rêkê przyciska³a do tu³owia. Clover zrobi³a b³yskawiczny zwrot. poszarpan¹ i krwawi¹c¹. Zrobi³ to mocno. Przednie ³apy opar³a na udach le¿¹cego Cartera i gwa³townie siêga³a do niego zêbami. i potrz¹sa³a przedramieniem Cartera jak ulubion¹ szmacian¹ zabawk¹.Jezu Chryste! . a zwierzê skoczy³o mu do gard³a. Frank odskoczy³.doskonale pamiêta³a z czasów. który zepchn¹³ jej pani¹ ze schodów. Powali³a go. Wobec tego z³apa³a to. . ¿e wiat jej poszarza³ przed oczami. rozszarpa³a koszulkê. Nie krzywdziæ psa! . . . Po jego spokoju nie zosta³o ladu. tak g³o no. kopn¹³ Clover w brzuch. Sukê odrzuci³o na bok. k³apnê³a raz. . . W po³owie drogi w dó³ wypu ci³a z rêki smycz. Potê¿ny mê¿czyzna wi³ siê pod ni¹ jak piskorz. W k¹ciku ust przyklei³ jej siê wybity z¹b jak okruszek chleba.Ratunku! Frank siêgn¹³ po smycz. . tak jak kiedy (wca nie tak znowu dawno) kopa³ pi³kê. ¿e Fred Denton wyci¹ga broñ. ¿e ci¹gle ma nad nimi w³adzê. Warknê³a. ¿eby zawo³aæ sukê. Rozci¹gnê³a wargi. Dwa palce wykrêcone pod nieprawdopodobnym k¹tem przywodzi³y na my l zakrzywione drogowskazy.krzyknê³a Piper ponownie. W ostatniej chwili trafi³ sukê ¿ebra.Zabierzcie to bydlê! Zabierzcie tego pieprzonego psa! Piper w³a nie otworzy³a usta. zdo³a³ j¹ odepchn¹æ i tylko dziêki temu ocali³ ¿ycie. Piper z wysi³kiem ruszy³a po schodach w górê. trzeci.krzyknê³a. Twarz mia³a we krwi. Zatopi³a k³y g³êboko w ciele.Zagryzie mnie! Rzeczywi cie. dziêkuj¹c Bogu. z ca³ej si³y.Nie! . Skoczy³a. W pewnej chwili suka zmieni³a k¹t ataku i dosiêg³a jego przedramienia. Chcia³a strzaskaæ napastnikowi kark.wrzasn¹³ Carter. . pu ci³a rêkê Thibodeau. od do³u. bo w koñcu mog³a zostaæ sparali¿owana. Raz. Mel zrobi³ krok do przodu. co samo wesz³o jej w pysk. jakby jecha³a rowerze.Odwo³am j¹! Fred odwróci³ siê do Mela Searlesa i woln¹ rêk¹ wskaza³ psa. gdy zobaczy³a. Uwolniona Clover skoczy³a na Thibodeau. ugryz³a go w rêkê. Clover sta³a siê niebezpieczna. Tyle ¿e szmaciane zabawki nie krwawi¹. drugi. Thibodeau krzykn¹³ z bólu.

które nie tak dawno nale¿a³o do Duke'a Perkinsa.Wszystko. patrzy³a na ca³o æ: martwy pies. zakrwawionej pani po czym upad³. który czyta³ na sedesie. . Kawa³ek czaszki Clover poszybowa³ w powietrze. Jego broñ le¿a³a na biurku komendanta.Prasa! . Siêgnê³a do torebki. Julia zrobi³a co . Miêdzy nimi znalaz³ siê tak¿e Barbie. . spocony. w fartuchu i czapce baseballowej. trzymaj¹c w d³oni egzemplarz Outdoors .krzyknê³a g³o no.Fred nie zwróci³ na ni¹ uwagi. wariatko . Odda³ . . garstka policjantów. Pies zrobi³ krok w stronê swojej krzycz¹cej. ruszy³ do przodu. 9 Dziesiêæ minut pó niej w biurze.Aresztujê ciê. mo¿e byæ u¿yte przeciwko tobie.Prasa! . Huk by³ og³uszaj¹cy. krew na schodach. Fred. Objê³a scenê jednym spojrzeniem. ale poprzesta³ na stwierdzeniu: Chyba wszystkie ko ci mam ca³e . sugeruj¹ca. Na niego tak¿e Fred nie zwróci³ uwagi. Carterowi z bólu wyst¹pi³y na czo³o grube krople potu. Wycelowa³ s³u¿bowy automat w psa i strzeli³. Mia³ wie¿o zabanda¿owane ramiê i d³oñ owiniêt¹ rêcznikami papierowymi. .Prasa! Przynajmniej przesta³a siê trz¹ æ. otworzy³a go jednym machniêciem i trzymaj¹c wysoko nad g³ow¹. pryska³ lin¹ na policzki Piper. Kiedy mówi³.powtórzy³a. którego wychowa³a od szczeniaka. Nie odrywa³a wzroku od psa. By³ blady. w koszuli wyci¹gniêtej na niedopiête spodnie. £ysy gliniarz. którzy przyszli tam na obiad. wyjê³a z niej portfel. Po drugiej stronie ulicy ze Sweetbriar Rose wybiegali ludzie. Nie zwraca³a uwagi na szczegó³y. Fred Denton usiad³ na krze le w k¹cie. Obok niego siedzia³a Georgia. potrz¹saj¹cy j¹ za ramiê o strony wybitego barku. ¿e Piper z nich spad³a. . Albo zost a³a zepchniêta.oznajmi³ Fred. co powiesz. oczy mu o ma³o nie wysz³y z orbit. Carter Thibodeau siedzia³ na sofie pod oprawionymi w ramki zdjêciami Duke'a. i umilk³. ruszy³a po schodach. z³apa³ Piper za wybite ramiê. czego nie zrobi³a nigdy wcze niej. Przez podwójne drzwi wypad³ Peter Randolph. niesiony rozbry niêt¹ krwi¹ i ko ci¹. nadal z broni¹ w rêku. cholerny Freddy Denton. krwawi¹ca. krzycz¹ca kobieta z jednym barkiem wyra nie wy¿ej ni¿ drugi. ty pieprzona dupo. Pierwsza dotar³a na miejsce Julia Shumway. Wielebna zawy³a z bólu.

zanim pójdzie pani do szpitala.Cisza! . Prawda? .Pochyli³ siê do niej. Powiedzia³ tylko: Musia³em to zrobiæ.Je li mam to zrobiæ.Kiedy pani wyjdzie. Spojrzenie mia³a ca³kiem przytomne. Nie mog³a siê zachowaæ inaczej.oznajmi³ Barbie. Zbiera³o siê jej na md³o ci. .Freddy.powiedzia³ . .bo zepchn¹³ mnie ze schodów.To wariatka! .Jak widzê. jakie metody stosowa³a trenerka Gromley . a ni e mia³a o tym ¿adnego pojêcia.ale medyk. Mo¿e pani z tym równie¿ i æ do szpitala.powiedzia³ Randolph g³osem bez emocji. wykona³a polecenie.krzyknê³a Georgia. kiwaj¹c g³ow¹. muszê teraz.Nie wiem. mamy do czynienia ze zwichniêciem. . . I niech pan nie spieprzy sprawy. Wtedy te¿ pu ci³am smycz. po czym obiema rêkami chwyci³ j¹ tu¿ za nadgarstkiem. podobnie jak Thibodeau. wtedy dostanie pani znieczulenie. . Julia. zanim bark spuchnie. Nie jest tak le. ale milcza³a. Przynajmniej na razie. a wielebna niech siê po³o¿y na plecach. Julia otar³a jej wiêkszo æ krwi z twarzy papierowymi rêcznikami. Wielebna dygota³a z emocji i z bólu.A pan? Randolph nie odpowiedzia³. wskazuj¹c brod¹ Cartera .odezwa³ siê Randolph. Mogê nastawiæ bark.Powiedzia³ to jednak bez wielkiego przekonania. Wygl¹dali na wystraszonych. . Barbie usiad³ na pod³odze po lewej stronie Piper. zamknij siê . Wielebna wspar³a go.Umiem nastawiæ bark . szepn¹³ jej do ucha: .Julio. .‾e to nie bêdzie bardzo bolesne . .zarz¹dzi³ Barbie.. . Mel Searles i Frankie DeLesseps stali przed drzwiami. . . proszê.Spojrza³ na Piper.Proszê st¹d wyj æ.Do szpitala? . przynie temblak z apteczki.odpar³ Barbie. Trenerka Gromley nastawi³a mi bark na boisku.Ona jest areszto. Piper siedzia³a w biurowym fotelu.Co pan powiedzia³? . do Everetta. . . . .j¹ bez oporów. opowiedz¹ swoj¹ wersjê. . bia³a jak ciana. .Nikt nie jest aresztowany.poderwa³ siê Fred Denton. Nieobecni nie maj¹ racji. . nale¿¹cym teraz do Petera Randolpha.odezwa³a siê wreszcie.Zamknijcie siê wszyscy. . Barbie spojrza³ Piper g³êboko w oczy.. .Clover go zaatakowa³a .Napad³a na nas! Wciska³a nam jakie bzdury. wystarczy spojrzeæ na rêkê Cartera . . Barbie odwróci³ siê do Piper. Tylko szybko. Musia³a mnie broniæ.Niech pan siê bierze do roboty.zapyta³ Randolph ostro.Panie Barbara . ci¹gn¹³ but.Nie pierwszy raz ma pani k³opot z tym barkiem. . . .

Staw wskoczy³ na miejsce. zapomniawszy na chwilê o bólu. . ¿e jest pan taki sam jak oni.Dziêki Bogu. Barbie szarpn¹³. .. Ono te¿ dygota³o. Niech pan poka¿e tym.powtórzy³a Piper zdumiona. . . Freddym i wielebn¹. ale by³a rozdygotana.Ci¹gaj.Niech pan mnie zmusi.spyta³.oznajmi³a Julia pogodnie.Pani Libby powinna dostaæ rodki przeciwbólowe silniejsze ni¿ aspiryna. Wszyscy obecni us³yszeli g³o ny trzask. Us³ysza³ to w g³osie komendanta. ..zarz¹dzi³ Randolph. pomy la³a Julia. . mia³o. Barbie za³o¿y³ jej temblak i unieruchomi³ rêkê. odzywa³a siê poczta g³osowa. . lecz Barbie nie mia³ w¹tpliwo ci. niestety z Ry¿ym nie uda³o siê po³¹czyæ. ale staw sprawia³ siê jak nale¿y.którego pozna³em w Iraku.Mam aspirynê . niech Everett zerknie na .Nak³ad mi siê podwoi! .Lepiej . Ci¹gaaaj! Gdy Piper krzyknê³a.Chyba tak. ¿e wielebna w zasadzie ju¿ wysz³a... mo¿esz i æ o w³asnych si³ach? Piper ju¿ sta³a.. Piper.Ostro¿nie podnios³a unieruchomione ramiê. Niezupe³nie. . ... Julia popatrzy³a na niego z niedowierzaniem. . Na czole Piper pojawi³y siê krople potu.Wychodz¹ wszyscy poza Carterem. Piper nie zemdla³a. Byle nie za daleko.Komendancie. .No dobrze. W pomieszczeniu zapad³a cisza. robi³ to w ten sposób.Daj jej tê aspirynê i wyjd .powiedzia³ Randolph.Na pewno zdo³a mi pan wybiæ bark bez wiêkszego trudu. Rozmawia³a z Lind¹ i dosta³a od niej numer telefonu mê¿a. trzy. . du¿o lepiej.. ? .Lepiej? . w koñcu pan tu robi za lekarza. lecz nadal zachowa³a kamienn¹ twarz.Raz. Policzy pani do trzech i wrza nie g³o no: ci¹gaaaj! . proponujê od³o¿yæ ci¹g dalszy do jutra . ustawi³ j¹ tam nieruchomo.To ma byæ dowcip? Wielebna idzie do szpitala. Skrzywienie ramion zniknê³o jak za spraw¹ czarów.odpowiedzia³a wielebna. . Potem wolno i ostro¿nie.. ale stanowczo naci¹gn¹³ ramiê kobiety. ja jestem gotowy.zg³osi³a siê Julia. Nawet Carter Thibodeau przygl¹da³ siê wielebnej. Barbie mia³ dla niej wiele podziwu. ale ju¿ nie tak bardzo. . Nadal boli. Teraz s³ucham. ... .Proszê usi¹ æ .odezwa³ siê Barbie. Za lekarza robi tu teraz Ry¿y Everett. Wsun¹³ stopê bez buta w lewy dó³ pachowy. . dwa..No dobrze. ch³opcom. .A ja to wszystko opiszê! .

Mo¿esz co z tym zrobiæ? . ryzyko. Searles i Thibodeau s¹ winni gwa³tu.Zachwia³a siê. Teraz Du¿y Jim . i tych.jej kolana.Julio. . Randolph wyra nie siê odprê¿y³. panie Barbara. a te pamiêta³ doskonale z czasów.Umiesz powiedzieæ ci¹gaj ? 10 Ry¿y wy³¹czy³ komórkê. co mam robiæ? .Teraz ty mi powiesz. Wreszcie skupi³ spojrzenie na Barbiem. zabierzesz wielebn¹ do szpitala. . a¿ Julia musia³a j¹ podeprzeæ.odezwa³a siê Piper g³o no . Dzisiaj spiszê zeznania moich pracowników. ¿e jego g³os zabrzmia³ uprzejmie. .Gówno prawda! . .Panie komendancie .Nie. jest raczej niewielkie. Wcale siê tak znowu nie ró¿nili od tych tutaj.DeLesseps. . jak dostrzeg³ ci¹gle rozpiêty rozporek i upora³ siê z tym drobnym k³opotem.zaprzeczy³a Georgia skrzekliwie. na których mia³o ochotê siê napluæ. kiedy styka³ siê z gliniarzami w Iraku.Nie wiem . . lecz g³os mia³a nadal mocny i czysty. ¿eby byæ mi³ym dla ludzi. . . jest m i obojêtne. siedz¹cych na kanapie.ci¹gn¹³ brwi w zamy leniu. Decyzjê podejmuje pan. . ale proszê opu ciæ posterunek.odpowiedzia³ Barbie. Wszyscy obserwowali. . . Najgorsze siê skoñczy³o. co t³oczyli siê w progu. Ja tylko przedstawi³em sugestiê opart¹ na moim wojennym do wiadczeniu zdobytym w Iraku.Zaraz. wielebn¹ Libby przes³ucham jutro. A poniewa¿ znajdujemy siê pod wielkim kloszem.Jej pies chcia³ mnie zagry æ . zanim zastuka³ do drzwi Du¿ego Jima. teraz przyszed³ czas na dzia³ania polityczne. dok¹d pan siê uda.powiedzia³ Carter. ¿e wielebna zniknie . Mimo bólu wydawa³ siê znów ca³kiem spokojny. spu ci³ wzrok. Je li chodzi o pana. Komendant Randolph wygl¹da³ jak widz na meczu tenisowym.stwierdzi³ Thibodeau. . .Dobrze wobec tego.Roux jest winna pod¿egania do gwa³tu. .Nale¿y ich zawiesiæ w pe³nieniu obowi¹zków w trybie natychmiastowym. Mia³ nadziejê. Potem podniós³ g³owê. Wszystko sprowa dza³o siê do tego.Ona k³amie . Dobrze.Thibodeau wyci¹gn¹³ do Barbiego karykaturalnie wykrêcone palce.

Móg³ j¹ przeczytaæ.Mo¿e jest pan urzêdnikiem miejskim. na moj¹ potêgê i drzyj ze strachu . na którym agresywnie bia³oskóry Jezus wyg³asza³ Kazanie na Górze.wiadectwo ma³omiasteczkowego presti¿u i w³adzy. za³o¿y³ rêce za g³owê.siedzia³ za biurkiem. zasilaj¹cy generator. I nie chodzi³o wy³¹cznie o obraz. jakby nad czym medytowa³. I p³acê podatki. .Nie jestem urzêdnikiem miejskim . mój b³¹d. Odwraca kota ogonem. ¿e uczucia nie odbijaj¹ mu siê na twarzy. jak mawia Junior. ¿e pozwolono panu wêszyæ w miejskim magazynie . tylko ja o tym nie wiem? W takim razie wina le¿y po mojej stro nie. która a¿ siê prosi³a o jaki dywan. Maj¹c nadziejê. . . Ry¿y Everett w zasadzie nie wierzy³ w ¿adne si³y nadnaturalne. Patrz na moje trofea.stwierdzi³. pomy la³. Gabinet (Rennie pewnie okre la³ go w zeznaniach podatkowych domowym biurem) mi³o pachnia³ sosn¹. powiedzia³ Renniemu o brakuj¹cych zbiornikach szpitalnego propanu. .przyzna³ . ¿e jednak trochê mam cykora. Mia³em pana za pielêgniarza wyposa¿onego w bloczek recept. ¿e Rennie stosuje na nim manipulacjê. ¿e Du¿y Jim Rennie obraca³ siê w towarzystwie ludzi s³awnych i wp³ywowych. w którym siê znajdowa³ . Chodzi³o wszystko plus jeszcze co innego. ale Ry¿emu nadal siê nie podoba³. Ry¿y zorientowa³ siê. Przecie¿ to w³a nie go cie mieli j¹ podziwiaæ. tak i owa pi³ka wiadczy³a o tym.Jakim sposobem zbiornik ze szpitalnych zapasów zawêdrowa³ do centrum miasta? I gdzie s¹ pozosta³e? Du¿y Jim odchyli³ siê w krze le. musieli siê ni¹ zachwycaæ. mia³ poczucie. Ry¿y u wiadomi³ sobie.Nie wiedzia³em.Tak? . a Ry¿y przed nim. ¿e jeden z nich znalaz³ w magazynie za ratuszem. Jak¿eby inaczej. jakby go ostatnio solidnie wyczyszczono od pod³ogi po sufit.powiedzia³ Du¿y Jim sufitowi. ani o plakietki oraz tabliczki wychwalaj¹ce w³a ciciela. niegdy graj¹cego w Bostoñskich Red Soksach. na miejscu dla suplikantów i petentów.Wobec czego mam dwa pytania . Przed ni¹ sta³a tabliczka z autografem Billa Lee. D³onie mia³ w dalszym ci¹gu splecione za g³ow¹. ¿e obserwuje pi³kê baseballow¹ na biurku. Podobnie jak zdjêcia na cianach. zapatrzy³ siê w sufit. . a tak¿e nie o drewnian¹ pod³ogê. ¿e ten pokój jest przeklêty. .ale jestem zatrudniony przez szpital. lecz chcia³ nie chcia³. poniewa¿ by³a do niego odwrócona. I tylko jeden. Pewnie dlatego. O tym. Dla Ry¿ego pi³ka baseballowa oraz odwrócony w stronê go cia autograf stanowi³y ukoronowanie z³ych przeczuæ zwi¹zanych z pomieszczeniem.

. czy pan w to wierzy. bo w przeciwnym razie musia³bym siê .Nie. . Ten.rzuci³ Du¿y Jim.Przeprowadzê dochodzenie . Bardzo mia³ ochotê zacisn¹æ piê ci. . je li zabraknie pr¹du.Gaz miejski jest najpewniej zmagazynowany w jakim innym budynku publicznym. Trudno to nazwaæ nawet szop¹. .zapyta³ Ry¿y. ¿e nie potrafi wyja niæ. J ego samochód stoi na parkingu. gdzie siê podzia³y miejskie zapasy propanu? Nie do wiary. któremu grozi amputacja.Naprawdê? . który mo¿e siê skoñczyæ amputacj¹.Drogi panie.Ja nie potrafiê tego wyt³umaczyæ . .Ry¿y uniós³ brwi. . . Co te¿ ciekawe. prawda? Zobaczy³em tam to. co zobaczy³em. nie potrafiê o nich nic powiedzieæ.Zapytam pana jeszcze raz.Poczeka³ na komentarz Du¿ego Jima. Czy nie tak pan to uj¹³. Proszê o tym pamiêtaæ. ¿e trzyma pan d³oñ na pulsie tego miasta.Bez niego ci. Ry¿y wsta³.Wobec tego jest to poniek¹d tak¿e mój magazyn.Mamy komisariat i jak¹ stertê desek przysypan¹ piaskiem na God Creek Road. Tak czy inaczej pañskie informacje stanowi¹ dla mnie nowo æ. . .powiedzia³ Ry¿y.Oraz p³atnik podatków. gdzie znajduj¹ siê brakuj¹ce zbiorniki? . i chcia³bym uzyskaæ wyja nienie. .A s¹dzi³em. kied zesz³ym razem ubiega³ siê pan o stanowisko radnego? A teraz mówi mi pan. to Jimmy Sirois. zerkn¹³ w bok. . O innych nic mi nie wiadomo. lecz sobie na to nie pozwoli³. lecz gospodarz pozosta³ niewzruszony. . Ma na zderzaku naklejkê G£OSUJ NA DU‾EGO JIMA. . Ry¿y patrzy³ na Renniego bez ruchu. synu. . A je li chodzi o wasze zbiorniki. który zgodzi³ siê wy wiadczyæ przys³ugê. którzy jeszcze s¹ na miejscu i teoretycznie mog¹ co zrobiæ. Jako pracownik szpitala. jakby siê chcia³ upewniæ czy podpisana fotografia z Tigerem Woodsem nadal stoi na swoim miejscu. Po raz pierwszy Rennie wyda³ siê rozdra¿niony.Tym razem Rennie umkn¹³ wzrokiem w stronê Dale'a Earnhardta. Prosto z mostu.W szpitalu praktycznie ju¿ nie ma propanu . . Nasi pacjenci. s¹ nie do uratowania. jestem cz³owiekiem zajêtym. .Puszczê mimo uszu implikacje zawarte w tym pytaniu. .W jakim innym budynku publicznym? . Klasyczn a mowa cia³a k³amcy.Tyle ¿e kiedy to mówi³. w tym operow any z chorob¹ wieñcow¹ oraz powa¿ny przypadek cukrzycy.A ju¿ poza wszystkim innym by³ otwarty. . Czy pan wie. równie dobrze mogliby pracowaæ w czasie wojny secesyjnej w lazarecie obok pola walki.stwierdzi³ Rennie.Ry¿emu krew zaczê³a siê burzyæ. . Powiedzia³ to z min¹ cz³owieka. Zechce mi pan wybaczyæ.Nie interesuje mnie.

.. . pañsk¹ pracê. A teraz najlepiej bêdzie. tylko urzêdnikiem publicznym. Na zachodzie s³oñce zostawi³o po sobie upiorn¹ czerwieñ. i pozwól mi wykonywaæ moj¹ pracê. Zaistnia³ pewien problem z wielebn¹ Libby. Pete. wycelowa³ palcem w urzêdnika miejskiego. zanim on zrobi to samo. A pan powinien byæ w szpitalu czy przychodni. Pog³êbi³y mu siê zmarszczki wokó³ ust. Tyle panu mogê obiecaæ. Du¿y Jim zby³ go pogardliwym machniêciem rêki. ¿e siê odwrócê. we trzech jako sobie poradzimy..Muszê jechaæ na komisariat. s³ucha³ jaki czas. ile w niej bêdzie prawdy.Znikaj st¹d. Powiedz mu.. .Jak to? Co jej siê sta³o? Du¿y Jim zmierzy³ lekarza lodowatym spojrzeniem ma³ych. Odebra³. a¿ lekarz opu ci jego dom. jak tylko skoñcz¹ siê te wszystkie k³opoty. Wiêc we siê do roboty. synu. bêdzie wykonywa³ kto inny. .Pobiegniesz ? Chyba siê pan zapomina.Nikt nie musi mnie zaganiaæ do pracy. A ja w tej chwili jestem naczelnym lekarzem w tym mie cie i ¿¹dam. Je¿eli znajdê go w niew³a ciwym miejscu.Aaa niech to! Wystarczy.S³ucha³ jeszcze moment. Zaraz tam bêdê. lecz Ry¿y nie opu ci³ palca. Zadzwoñ do Andy'ego. zamknij buziê. a mimo to unosi³ siê w nim smród spalenizny. Moim obowi¹zkiem tak¿e jest odszukanie propanu.! . który czeka³.Na pewno us³yszy pan jej wersjê. potem powiedzia³: . Albo sta³o siê tam co z³ego. U stóp schodów Ry¿y podniós³ rêkê. . . Ry¿y nadal walczy³ z w ciek³o ci¹ i teraz zacz¹³ tê walkê przegrywaæ. zanim narobisz jakic h nieodwracalnych szkód.rozgniewaæ. Krew mu ³omota³a w skroniach. ¿e Du¿y Jim go pozdrawia i zajrzy.. je li pobiegniesz sprawdziæ stan Jimmy'ego Siroisa . nie oceniê. Wy³¹czy³ telefon i d wign¹³ siê na nogi. albo znowu kto co kombinuje. Powietrze by³o niemal ca³kiem nieruchome.. panie wiceprzewodnicz¹cy. Nie wiem. Nie jest pan dyktatorem. 11 W czasie pierwszych piêædziesiêciu piêciu godzin istnienia klosza ponad . Zadzwoni³a komórka Du¿ego Jima. bezlitosnych oczek. Ry¿y szybko wyszed³.. m³ody cz³owieku.Skoro s¹ z tob¹ ludzie w biurze. Rennie wyra nie siê naburmuszy³. Do roboty. . ale us³yszy pan j¹ z pewno ci¹. póki siê tam nie znajdê.

w rêku lu no trzyma³ bonga. na przyk³ad u córek Everettów. Wolno przekrêci³ siê na bok. nawet nie straci³ przytomno ci. Na kilku nisko zawieszonych chmurach. Potem wiêkszo æ ludzi nie czu³a ju¿ nic. Wszystkie twarze na chmurach krwawi³y. zobaczy³ twarze matki. a przy tym bez majaczen ia. W koñcu przedobrzy³em. Mniej wiêcej w czasie. . Wszystko wskazywa³o na brak widocznych skutków. U obojga objawy wyst¹pi³y mniej wiêcej w porze zachodu s³oñca w poniedzia³ek i u obojga bez trudu mo¿na by³o okre liæ przyczyny. jaka tutaj odchodzi³a). zosta³ odnotowane. . potem zbyt mocno nadmuchanej pi³ki pla¿owej. . którzy zanadto zbli¿yli siê do kopu³y. Za pierwszym razem mieli wra¿enie zetkniêcia ze s³abym pr¹dem elektrycznym. podobnie pewien ch³opiec. Ale potem rêce zaczê³y mu siê trz¹ æ na tyle. Je li chodzi o Phila Busheya. jaki prze¿ywali ludzie. Przybra³ rozmiary kuli do krêgli.Uwa¿asz. ojca i dziadka. ¿e fajka spad³a w wysok¹ trawê (po¿ó³k³¹ i zwiêd³¹ wskutek produkcji. sennym wzrokiem obserwowa³ zachód s³oñca (przywodz¹cy na my l wybuch pocisku. nie zwróci³ na to uwagi.spyta³a go Linda pó niej.dwadzie cioro dzieci przesz³o ataki petit mal. i w obu przypadkach drugi atak by³ znacznie ³agodniejszy ni¿ pierwszy. pomy la³ z ca³kowitym spokojem i nawet ulg¹. podryguj¹c i obserwuj¹c. Kiedy zaczê³a mu drgaæ prawa noga.Raz siê z ni¹ stykasz i jeste uodporniony na ca³e ¿ycie? Janelle mia³a dwa ataki. Jedne. Norman Sawyer. W ci¹gu owych piêædziesiêciu piêciu godzin ataki mia³o dwoje doros³ych. Wiele innych przesz³o niezauwa¿enie. Ju¿ po mnie. znanego jako Kucharz. Bushey siedzia³ przed magazynem za radiostacj¹ WCIK. a zaraz potem lewa. które przep³ynê³y w krwistym o wietleniu. To by by³o tyle. które trafi³y do Ry¿ego. A tak¿e Sammy i Little Waltera. Ry¿y sk³onny by³ porównywaæ je do wstrz¹su. ¿e móg³ siê wznie æ do jonosfery. Drgawki by³y czêste przy grzaniu. Nie umar³ jednak. a¿ zagarn¹³ ca³e czerwone niebo. bo szkar³at na niebie by³ poczernia³y od sadzy na kopule). By³ nagrzany do tego stopnia. a w nastêpnych dniach liczba ataków szybko spad³a do zera. ka¿dy o tym wiedzia³. Trochê jakby zostali zaszczepieni. gdy Du¿y Jim przebywa³ w towarzystwie Ry¿ego. Wiêkszo æ dzieci. przyczyna le¿a³a g³ównie w jego w³asnym produkcie. I rós³ dalej. jak na czerwonym niebie ro nie czarny marmur. I bardzo dobrze. ¿e kopu³a jest jak ospa wietrzna? . który podnosi³ w³osy na karku i przyprawia³ o gêsi¹ skórkê. mia³a w ogóle tylko jeden atak.

Oczyszczenie. Najpierw pojawi¹ siê ró¿owe gwiazdy. by³a to pomarañczowa wersja krwawych chmur. ¿e to on jest odpowiedzialny za ogieñ.mrukn¹³...Koniec wiata.Czysto æ . Nastêpnie pojawi³ siê ogieñ. . Ogieñ przybra³ kszta³t twarzy.mrukn¹³. Nigdy dot¹d nie mia³a okazji skorzystaæ z tego gad¿etu. A potem. Gdy siê obudzi³. jakby kto otworzy³ ukryt¹ zapadniê i do Chester's Mill wpu ci³ piek³o. .Cukierek na Halloween. Mówi³ mu. Generator wysiad³ albo zu¿y³ ca³e paliwo. ¿e siê jednak pomyli³. Kucharz by³ przemarzniêty do szpiku ko ci. Po ataku zapad³ w pierwszy prawdziwy sen od tygodni. a teraz proszê. by³o ca³kiem ciemno. któr¹ w zesz³¹ Gwiazdkê Rose. wiat³o nie stanowi³o problemu. pomy la³ Kucharz. zaczê³y za sob¹ zostawiaæ d³ugie ró¿owe lady.Nie. . Moment pó niej doszed³ do wniosku. Bo pod kloszem ju¿ nie opada³a rosa. Twarz Jezusa. Mówi³ do niego.. drgaj¹c w ¿ó³tej trawie. S³owa wi³y siê wokó³ . Najpierw psikus. On.owszem. powoduj¹c oparzenie. Wystarczy³o przyczepiæ lampkê klipsem do ksi¹¿ki i w³¹czyæ. Bo¿e drogi..To cukierek . które mia³ zobaczyæ i poczuæ pó niej. potem oczyszczaj¹cy ogieñ. siostra. Le¿a³. Rycz¹ce palenisko. Tymczasem s³owa . A potem próba siê skoñczy. Jezus ju¿ nie wygl¹da³ na takiego rozgniewanego. 12 W czasie gdy Kucharz obserwowa³ twarz Chrystusa w krwistym zachodzie s³oñca. Ogieñ i. na które patrzy³ tu¿ przed atakiem. wetknê³a do jej skarpetki. Tylko ¿e mia³y niew³a ciwy kolor. jak znalaz³. Najmniejszy lad czerwieni znikn¹³ z nieba. Fajka wbi³a mu siê w ramiê. bo zaczê³y spadaæ gwiazdy. I mówi³. By³a jednak zaopatrzona w zabawn¹ lampkê na baterie. nie pamiêta³a. Dlaczego? Bo Kucharz zrozumia³. z wywróconymi oczami. radna Andrea Grinnell siedzia³a na tapczanie i próbowa³a czytaæ. ale suchy. By³y ró¿owe. I powoli blak³. potem cukierek. w bia³kach odbija³ siê upiorny zachód s³oñca. . Jezus siê na niego gniewa³. a mo¿e i od miesiêcy. I bardzo dobrze.

taka j¹ spotka³a mi niespodzianka). wiêc w efekcie proza Nory Roberts. ¿e odwyk mo¿e potrwaæ dziesiêæ dni. Nie dotrê dzisiaj na zebranie kryzysowe. Lepiej zostaæ w domu. Dom cuchn¹³ mimo otwartych okien. Ry¿y namawia³ j¹ do przej cia na metadon. Nie bez przyczyny nazywa siê te objawy skopywaniem na³ogu . Nawet nie wiem.. ¿e post¹pi³a s³usznie. Bior¹c pod uwagê przebieg ostatniej rozmowy z Du¿ym Jimem i Andym Sandersem. my la³a.strony.. Mimo bol¹cych pleców. bo nie potrafi³a sobie wynale æ innego zajêcia. . a toalety ju¿ nie mia³a czym sp³ukaæ. dopóki siê nie oczy ci tego.Z tego gówna . Szkoda. z tego. bo nogi jej dr¿a³y i podrygiwa³y. mo¿e tak nawet by³o lepiej. a ona nie mog³a czekaæ tak d³ugo. zwy kle krystalicznie czysta. jakiej siê spodziewa³a. lecz nie mog³a je æ. Metadon! Bo¿e drogi. heroina w przebraniu! Je li planujesz odstawiæ leki natychmiast i definitywnie.. Z t¹ straszn¹ kopu³¹ nad miastem. Teraz siedzia³a rozdygotana i usi³owa³a siebie przekonaæ. bo gdyby siê tam pokaza³a.Póki nie wywalê ca³ego tego gówna z mojego cia³a. Musia³a spu ciæ wodê dwa razy. czasami nawet zamienia³y siê miejscami. niestety. czy Jim nadal zamierza je zwo³ywaæ. zanim wszystkie zapasy sp³ynê³y do cieków.powiedzia³a g³o no i odsunê³a z oczu wilgotne w³osy.. Dawno powinna by³a to zrobiæ. po prostu by na ni¹ wsiedli. je li tylko zdo³a. których robiæ nie chcia³a. które bez oksykodonu przysparza³y jej tyle cierpieñ (ale nie musia³a przechodziæ przez rozgrzan¹ do bia³o ci udrêkê. I powiedzia³ te¿. A kiedy znów bêdzie sob¹. jak i ostatnie tabletki oksykodonu znalezione w g³êbi szuflady nocnego stolika. . kilka chwil pó niej zwymiotowa³a do kosza na mieci. Nie mia³am innego wyj cia. . By³a g³odna. bo zjedzenie tej kanapki kosztowa³o j¹ sporo wysi³ku. spu ci³a z wod¹ wszystkie pigu³ki: zarówno metadon. Mniej wiêcej oko³o pi¹tej ugryz³a kanapkê i nawet prze³knê³a ten kawa³ek chleba z serem. Ju¿ dwukrotnie zmienia³a ubranie. I zmus ili do robienia rzeczy. Tak powiedzia³. by³a ca³kiem pozbawiona sensu. lepiej tego nie rób . pewnie bêdzie musia³a zmieni je ponownie. Poci³a siê obficie. Najprawdopodobniej bêdziesz mia³a napady drgawek . przypomnia³a sobie s³owa Ry¿ego. Trzeba skoñczyæ od razu. Doszed³szy do tej konkluzji. Mimo wszystko Andrea stara³a siê czytaæ. Cierpia³a na rozstrój ¿o³¹dka. postawi siê Renniemu.

bardzo daleko w dole us³ysza³a. wkrótce po tym. znacznie wê¿sz¹ Motton Road. przygnêbiony i nie mia³ najmniejszej ochoty podj¹æ siê pe³nienia roli. ¿e odczu³o ulgê. tyle ¿e co by³o nie ta jak nale¿y. oczywi cie. Bêdê musia³a znowu siê przebraæ. Gad¿et spad³ na pod³ogê. Julia w pewnej chwili w³¹czy³a radio. Niestety. I to szybko. ale prawie nie zamienili s³owa. przez strych z ciemnymi pud³ami oraz popsutymi lampami i dalej w noc. jak¹ mu narzucano. Barbie odezwa³ siê raz. podryguj¹c¹ bezradnie. Ca³kiem jakby jecha³a niewidzialn wind¹ ekspresow¹. o co pyta.Wiêc nie ma co siê zastanawiaæ. które za sob¹ zostawi³a.Dobrze zrobi³em? Zdaniem Julii zrobi³ wiele dobrego i wietnie sobie poradzi³ podczas konfrontacji w biurze komendanta. ‾adne te¿ nie powiedzia³o g³o no. Wiedzia³a jednak. by zerkn¹æ na swoj¹ ziemsk¹ pow³okê siedz¹c¹ na tapczanie. choæ by³ zmêczony. Zgodzi³ siê. Plama wiat³a przenios³a siê na sufit. krzyczy przera liwie.Wrogowie Hitlera pewnie te¿ mówili co w tym stylu. Najpierw w trzydziestym . Chcia³a przekrêciæ kartkê. co siê przydarzy³o Piper Libby. odbiera³o tylko stacjê WCIK. O ile prze¿yjê. ¿e w drodze z miasta bêd¹ z Juli¹ rozmawiaæ na temat tego. 13 Barbie s¹dzi³. ¿e siê unosi ze swojego cia³a. Droga Mleczna poró¿owia³a. Potem przesz³a przez sufit. Z ust sp³ywa³a jej na brodê spieniona lina. ¿e cia³o. sypialniê na piêtrze. jak skrêcili z szosy numer sto dziewiêtna cie i pojechali na zachód. Andrea podnios³a na ni¹ wzrok i nagle zd sobie sprawê. . czy le. lecz niesforna d³oñ str¹ci³a lampkê z klipsem. gdy nienaturalna czerwieñ zachodz¹cego s³oñca wreszcie zaczê³a bledn¹æ. Andrea zaczê³a spadaæ.Tak. Gdzie daleko. Mia³a tylko chwilê. No tak. ka¿de zagubione we w³asnych my lach. chocia¿ oboje czuli to samo. wliczaj¹c w to udzielenie pomocy medycznej dwóm osobom. . gdzie las z obu stron podchodzi³ bardzo blisko. . czy zrobi³am dobrze. Rozla³a siê nad ni¹ Droga Mleczna. nadaj¹c¹ All Prayed Up . Trudno o gorszy czas na próbê przejêcia dowodzenia. Na d¿insach okolicy krocza pojawi³a siê plama wilgoci. wiêc od razu wy³¹czy³a.

i wtedy te¿ dobrze my leli.Co ty tu robisz? . wysiadaj¹c z samochodu.Przyjechali my popatrzeæ na eksperyment . Lissa nerwowo obraca³a w palcach krzy¿ ankh zawieszony na szyi na srebrnym ³añcuchu. sta³a spora liczba wojskowych ciê¿arówek. ze skrzynk¹ na mleko zamontowan¹ nad tylnym b³otnikiem. . . protestowali w Auschwitz . ¿eby nakre liæ w powietrzu jaki skomplikowany symbol. Czasami je¿d¿ê a¿ do pó³nocy. Os³oni³a d³oni¹ oczy przed jaskrawym wiat³em. ty pierwsza opu cisz Chester's Mill. Pu ci³a ankh na chwilê do æ d³ug¹. JIMI HENDRIX. Obaj byli ubrani w l ni¹ce kombinezony. ¿e wreszcie nasta³ w³a ciwy czas. Bli¿ej kopu³y. z drugiej zakoñczony dysz¹ nie szersz¹ ni¿ obudowa d³ugopisu. Zawsze tak robiê. ale rozumia³a jego punkt widzenia. Hitler podobno pracowa³ jako malarz pokojowy. Za kloszem. jakby wypowiada³a zaklêcie. A kiedy uznali. Przeskakiwa³a wzrokiem z Julii na Barbiego i z powrotem. Nastêpnie w trzydziestym ósmym.A wy co tu robicie? . Jim Rennie sprzedawa³ u¿ywane samochody. jakich trzydziestu ¿o³nierzy wykonywa³o rozkazy. . potem w trzydziestym szóstym. Przed nimi b³yszcza³y w ród drzew strugi wiat³a. miejscowa bibliotekarka. kiedy jestem zdenerwowana albo zmartwiona. z jednej strony przymocowany do tylnej czê ci zbiornika. .Tak s¹dzisz? Nie odpowiedzia³a.Wysz³am poje dziæ na rowerze. Lissa u miechnê³a siê i choæ jej u miech wygl¹da³ na wymuszony.Mówi³a.czwartym. sta³a srebrna cysterna z wielkim napisem UWAGA! NIEBEZPIECZEÑSTWO! ZACHOWAÆ BEZPIECZN¥ ODLEG£O Æ. i wtedy mieli racjê. Zajêcie równie ma³o presti¿owe. nieomal dotykaj¹c namalowanego na niej sprayem prostok¹ta w kszta³cie drzwi. WIAT ZAZNA SPOKOJU. Po stronie Chester's Mill by³ tylko jeden widz.odpowiedzia³ Barbie. na g³owach mieli he³my. Barbie by³ jej . Rysowa³y cieniste reliefy na ³atanym asfalcie Motton Road. . Dwóch mê¿czyzn rozwija³o plastikowy w¹¿. . Sta³a obok staromodnej damki firmy Schwinn.Je¿eli siê powiedzie. Na niej znajdowa³a siê nalepka z napisem KIEDY W£ADZA MI£O CI BÊDZIE SILNIEJSZA NI‾ MI£O Æ DO W£ADZY.To nie to samo. Wszyscy mieli maski przeciwgazowe przy paskach. Zobaczy³am wiat³a i przyjecha³am. Lissa Jamieson. czyli od strony Harlow. Nie czas teraz mu siê przeciwstawiaæ . . Uspokaja to moj¹ pneumê.Birkenau albo w Buchenwaldzi e.spyta³a Julia. a na plecach butle z powietrzem.

tak? . Barbie .Tym razem bêdzie wyj¹tkowo ciê¿ko. . ni¿ przypuszcza³em. zwykle jest w planach pieczeñ .wdziêczny za ten wysi³ek. . . Barbie zast¹pi³ jej drogê jakie trzy metry od miejsca. Julii Przysz³o do g³owy.Pani Shumway.stwierdzi³ Cox. Jest pani jeszcze ³adniejsza. Cox zasalutowa³. Ca³kiem zapomnia³a o aparacie fotograficznym zawieszonym na szyi. .Co u Kena? . . . . co Julia zapisa³a mu na plus..Staraj¹ siê nas uwolniæ. która najszybciej znajduje.Witaj. Nadal jest z panienk¹. Czyli wy mienita pieczeñ.Cyfrowy? . pu³kowniku .upewni³ siê Barbie. gdzie sta³ Cox. której niebezpiecznie blisko by³o do podwójnego podbródka. . .Próbowa³am. Zza cysterny wyszed³ cz³owiek przywodz¹cy na my l przysadzisty hydrant. . specialité de la maison oka¿e siê najpewni quiche z cukini¹.Tym razem najwyra niej siedzi pan po uszy w gównie.O co chodzi? . Znów obraca³a w palcach krzy¿.Julia ruszy³a do przodu. pu³kowniku Cox. Cox przybra³ na wadze. Nie by³o ku temu powodu ani po tej.stwierdzi³a Lissa.Wtedy omin¹³by mnie wtorkowy wieczór w Sweetbriar Rose. co trzeba. .I co oni w ogóle tu ro .Witam.Nie chc¹ rozmawiaæ . Nastêpnie zwróci³ uwagê na tê grub¹ kurtkê z zamkiem podci¹gniêtym a¿ pod sam¹ brodê.zdziwi³a siê Julia. Po dzisiejszej spektakularnej pora¿ce tym razem m¹drze postanowili dzia³aæ po cichu. Chwyci³ j¹ za ramiona.. ani po drugiej stronie kopu³y.zgodzi³ siê Barbie. Nie doda³.szepnê³a Lissa.Rzeczywi cie. . . Jestem pana ulubion¹ przedstawicielk¹ mediów. ¿e James O. popelinow¹ kurtkê i czapkê z logo Maine Black Bears na g³owie.dokoñczy³a bibliotekarka.W porz¹dku. Barb ie zauwa¿y³ przede wszystkim.Muszê przyznaæ. ¿e je¿eli w nastêpny wtorek kopu³a nadal tu bêdzie. U miech Coksa by³ tylko odrobinê skrzywiony. . . w koñcu go zerwie. . Mia³ na sobie spodnie khaki. 14 . ¿e je li dalej bêdzie skrêcaæ ³añcuszek. Oni nie mieli kurtek. ¿e potrafi pan prawiæ kompleme.Kto to jest? . .Aparat.odezwa³ siê Cox. Dobry wieczór. Barbie te¿ i poczu³ siê z tym dobrze.

by³ Cox zrozumia³. . .Pani ma na imiê Melissa .spyta³ Barbie. .wtr¹ci³ Barbie. .To najbardziej optymistyczna teoria .odpar³ Cox. Jest tutaj bibliotekark¹. Tu jeste my tylko my.Pamiêtasz. Cox ponownie westchn¹³ i wskaza³ namalowany sprayem prostok¹t. . .Niech pan powie. i zabije nas wszystkich? Na taki wypadek macie maski przeciwgazowe? . ¿e dojdzie do jakiej reakcji chemicznej.Ci ludzie w kombinezonach ochronnych zaaplikuj¹ nasz¹ eksperymentaln¹ mieszankê. .stwierdzi³ Barbie.Kopu³a go usma¿y. .odezwa³ siê Barbie. Pe³ni te¿ funkcjê doradcy szkolnego w gimnazjum i.Niezupe³nie .Co chcecie zrobiæ? . Mam rozkazy od prze³o¿onych. mieszkañcy Chester's Mill bêd¹ pana wychwalali pod niebiosa.A media w Castle Rock.Mog¹ sobie na to pozwoliæ .Nastêpny wybuch? Cox milcza³ niezdecydowany.Domaga siê pan ca³kowitej przejrzysto ci..Oni s¹ w Waszyngtonie . .stwierdzi³ Barbie.Niezupe³nie.Rozumiem pani niepokój.Za . co siê sta³o z rozrusznikiem komendanta Perkinsa? .Cox westchn¹³ ciê¿ko.spyta³a Coksa bibliotekarka. . kwas prze¿re kopu³ê i bêdzie mo¿na wypchn¹æ ten fragment jak kawa³ek szyby w oknie. wydzielaj¹c jaki truj¹cy gaz. Melissa Jamieson.. . . która mo¿e doprowadziæ do zapalenia kopu³y. Wiêkszo æ ich przedstawicieli ogl¹da Girls Gone Wild w p³atnej telewizji..O¿e¿ jasna cholera! Chyba powinnam siê przeprosiæ ze starym kodakiem.O cholera! . . Je li nam siê poszczê ci. .A je li nie? .stwierdzi³a Lissa. . .Dlaczego nie? Je¿eli siê uda. . . gdy nagle skojarzy³a. a nie parê tysiêcy anonimowych podatników. o ile dobrze pamiêtam. obracaj¹c ankh.Zdaniem uczonych bardziej prawdopodobne jest. . .stwierdzi³a Lissa z nerwowym u miechem. Dla przyjació³ Lissa. Staracie siê zachowaæ tajemnicê jedynie z przyzwyczajenia. prowadzi zajêcia jogi.Jasne..Nie oni zostan¹ upieczeni albo zagazowani. Awaryjny sprzêt Pete'a Freemana..W przeciwnym razie ja to zrobiê. .Je¿eli kopu³a siê roz³o¿y. . . .Obie mo¿liwo ci uwa¿aj¹ za wysoce nieprawdopodobne doda³. . ¿e pod kloszem ¿yj¹ ludzie. pu³kowniku .Powinnam sobie daæ z tym spokój . Spojrza³ na przera¿on¹ Lissê. . Nagle wyda³o mu siê istotne.Ju¿ mia³a powtórzyæ pytanie.wyrwa³o siê Julii.

. Za ich plecami wszelka aktywno æ zamar³a. ¿eby pan odprowadzi³ piêkne panie przynajmniej trzydzie ci metrów.zastanowi³ siê Barbie..trzymaæ w ciemno ci i podlewaæ gównem? Prawdopodobnie w³a nie o to chodzi³o. . tyle ¿e zamazane i. które by wiadczy³y o tym. . Oczy mia³a wielkie i b³yszcz¹ce. .Ale i straszne. .S¹ bardzo jasne. . . Wielk¹ Nied wiedzicê. .. .Co takiego? Gwiazdy? . sk¹d siê wzi¹³? Jakiekolwiek? . zostan¹ pañstwo pod nim na d³ugi czas.Czy ten wasz kwas jest mocny? .powiedzia³a Lissa.No to zaczynamy . Tak wiêc je li nie znajdziemy sposobu. Wszystko tak. .A wy co widzicie? Zmieni³y kolor? . lecz uciek³ wzrokiem w ten sam sposób.Mi³o mi pani¹ poznaæ .przyzna³ Cox..Czy macie jakie domys³y. Barbie te¿ spojrza³ w górê. w jakikolwiek sposób s³abnie. Mimo wszystko siê zdenerwowa³. jaka istnieje .Widzi pani. . Pu³kownik odwróci³ siê do ludzi w skafandrach kosmicznych..Cox .. który Ry¿y Everett rozpozna³ u Du¿ego Jima. . . Spójrzcie na gwiazdy ..odezwa³ siê cicho.powiedzia³a Julia zdumiona.Gwiazdy s¹ ró¿owe .Patrzcie.oznajmi³ Cox. Zobaczy³ Wielki Wóz.Przysz³a mu do g³owy jaka my l. jak byæ powinno. . . .. Po co k³amaæ? . ró¿owe.. .Przyzna³ Cox. ¿e klosz. warto podj¹æ to ryzyko.Gdyby my s¹dzili inaczej. Reakcja odruchowa? Cywilów nale¿y traktowaæ jak grzyby . pod którym siê pañstwo znale li.‾adnych . W tej czê ci kraju w³a ciwie nie ma zanieczyszczeñ. Strzeli³ palcami.Jak wygl¹daj¹? .Co siê dzieje? .Barbie.znalaz³ siê Cox. to najbardziej ¿r¹ca substancja. Oriona. Cox nie odpowiedzia³ bezpo rednio. cofa siê czy ulega biodegradacji. Ca³a Droga Mleczna zmieni³a siê w gumê do ¿ucia rozci¹gniêt¹ na wielkiej kopule nocy..O ile mi wiadomo.Gotowi? Obaj wystawili w górê kciuki. Odchyli³a g³owê do ty³u jak dziecko.spyta³a.oznajmi³a Julia. ‾o³nierze stali z d³oñmi na maskach przeciwgazowych.Czy pan to widzi? Cox spojrza³ w górê. . by go naruszyæ.Nie ma ¿adnych przes³anek.du¿o tego wszystkiego. . . mamy szansê was powstrzymaæ? .S¹ piêkne . Lissa zrobi³a dwa kroki do ty³u.spyta³a Lissa. sugerujê.

Obliza³a wargi.doda³ po chwili grzeczniej. . . .Na razie .I tak jest ju¿ pani oficjalnie naæpana. normalnie niesie nad Kanadê i Arktykê. Ró¿owe gwiazdy spada³y.Nic . .Niech nam pan powie .poprawi³a go Julia.Jezus chce. ale poniewa¿ móg³ j¹ pchn¹æ tylko z jednej strony. Jego funkcjonariusze zgwa³cili Sammy. Jak to pod koniec pa dziernika. Jest tego do æ.A co bêdzie za tydzieñ albo za miesi¹c? Umyjecie klosz na wysoko ci tysi¹ca metrów. potem wejdzie na Wschodnie Wybrze¿e. Po czym ukry³a twarz w d³oniach.upiera³a siê tym samym rozmarzonym tonem.Chyba raczej gwiazdy? Dobrze.Ani odrobiny .Ci m³odzi ludzie s¹ niebezpieczni. Na wszelki wypadek. ale mia³a pani kupê szczê cia przy upadku.Koniecznie muszê porozmawiaæ z komendantem Randolphem.. nie na wiele siê to zda³o. .Wyjdê do jutra? . Z pewno ci¹ nie powoduje ¿adnego zagro¿enia.lewa by³a mocno podrapana. .Mam strasznie sucho w ustach. 15 . Nie mog¹ pracowaæ w policji. Niech siê pani ju¿ nie martwi o Sammy.ci¹gnêli my raporty meteorologiczne o dziewiêtnastej. . Wielebna usiad³a.spyta³a Piper. co zbiera po drodze.Chcemy wiedzieæ .odpar³. je li nam siê zacznie robiæ ciemno? Cox nie zd¹¿y³ odpowiedzieæ. Lekarz poklepa³ j¹ po prawej d³oni . Mniejsza o to. wezmê to pod uwagê.Wiêcej znieczulenia proszê . . Ze szczególnym uwzglêdnieniem si³y wiatru. ¿eby powsta³ filtr optyczny. . pr¹d powietrzny mija wiele miast i o rodków produkcyjnych. .A co to ma wspólnego z gwiazdami? . . Bark to jedna sprawa. Na wypadek gdyby. ¿ebym dosta³a wiêcej znieczulenia . .I o ma³o pani nie zabili. . . .. Ry¿y usi³owa³ j¹ po³o¿yæ z powrotem.Chcê wzlecieæ wysoko a¿ pod same gniazda. O d zachodu nadci¹ga pr¹d strumieniowy znad Nebraski i Kansas. bo Lissa Jamieson krzyknê³a i wskaza³a na niebo. ale ma³o przekonuj¹co. gdy Ry¿y s³ucha³ bicia jej serca.za¿¹da³a Piper niezbyt przytomnie. . bo bêd¹ dalej krzywdziæ ludzi. . D¹¿y na po³udnie.D¹¿¹c na pó³noc. ja siê ni¹ zajmê. Teraz zostawia na kopule .stwierdzi³ Cox.. zostawiaj¹c za sob¹ jasne smugi. .rzuci³ Barbie. To.

Nie mamy sprzêtu do takich badañ . Odwróci³a g³owê. . wychodzimy. wielebna bêdzie smacznie spa³a.Co siê sta³o? Co znowu? . . za daszkiem. ale w pokoju pielêgniarskim jest ch³odziarka. . .Nie potrafiê ci tego wyt³umaczyæ. Bo Gina Buffalino umy³a dziewczynê na jej pro bê. sta³y Ginny Tomlinson. a¿ dostanê od niego ich próbki DNA. ¿e zanim wróci z kartonikiem soku. doda³ w my lach. Obejmowa³y siê nawzajem. Pomarañczowego albo jab³kowego. . ci¹gniêta przez ni¹ do pomocy w szpitalu. pod którym przek³adano pacjentów na wózki. .szepnê³a Piper. Rzeczywi cie. A niebo by³o pe³ne wiec¹cych ró¿owych gwiazd. a zreszt¹ i tak by mi nie uwierzy³.O tak. co przy spuchniêt nosie nie by³o niczym dziwnym..Przyda³oby siê trochê soku .zdecydowa³ Ry¿y.powiedzia³ Ry¿y..Ry¿y. .Da siê temu zaradziæ.. tylko musi siê pani po³o¿yæ. Ry¿y pomy la³.Na razie bêdzie pani na rzadkich P³ynach. Piper spa³a jak zabita. .Têskniê za Clover . przyjació³ka Giny.Zaraz. A tak¿e nie ma próbek.stwierdzi³a wielebna. ¿eby dotrzymaæ mu kroku. Musisz zobaczyæ na w³asne oczy. przymykaj¹c oczy. który wyszed³ zza rogu. Ry¿y wróci³ biegiem do pokoju numer dwadzie cia dziewiêæ. .Pobrali cie próbki spermy od Sammy? Mo¿ecie porównaæ z materia³em genetycznym tych ch³opaków? Je li tak. chrapa³a jak potê¿ny ch³op. i wszystkie tr zy patrzy³y w niebo. wetkn¹³ g³owê do rodka. Wypad³ przez tylne drzwi na podwórze. zostawiaj¹c za sob¹ fluorescencyjne ogony. tylko zaniosê. Dogoni³ Twitcha na korytarzu. Za s³ony.Jab³kowy . Na podje dzie. Gina Buffalino oraz Harriet Bigelow.Nie. Wy³¹czyli my wszystkie lodówki poza laboratoryjnymi. oszczêdzamy pr¹d. Wiele z nich spada³o. . Teraz. Nie V8.Przyniosê pani co do picia. Musisz to zobaczyæ. potem musia³ prawie truchtaæ. od strony dy¿urki pielêgniarek. Ry¿ego przeszed³ dreszcz. . . jakby szukaj¹c pocieszenia. bêdê prze ladowa³a Petera Randolpha w dzieñ i w nocy tak d³ugo. . W po³owie korytarza spotka³ Twitcha.

.Sk¹d wiedzia³.. My tymczasem widzimy go przez filtr kurzu i cz¹stek sta³ych. .Sk¹d on to wiedzia³? Thurston tylko pokrêci³ g³ow¹. Teraz w zasadzie chcia³aby. pamiêtam. ¿e gdyby my patrzyli na niego spoza klosza. . Alice i Aidan Appleton smacznie spali. Rzeczywi cie spada³y. ¿e Thurston móg³by byæ jej ojcem. co bêdzie? Sk¹d on to wiedzia³? 17 Aidan powiedzia³ w chwili proroczej wizji co jeszcze: Wszyscy patrz¹ . póki nie zblad³y i nie zniknê³y. Thurston Marshall i Carolyn Sturges stali na podwórzu za domem Dumagenów i patrzyli w niebo. zostawiaj¹ za sob¹ d³ugie lady .przyzna³ Thurston. . My la³a o tym.Czy deszcz meteorów zawsze jest ró¿owy? . jego przepowiednia siê spe³ni³a. ¿eby by³ jej ojcem. Ró¿owe gwiazdy spadaj¹ rzêdami . I o godzinie dziewi¹tej trzydzie ci w ten poniedzia³kowy wieczór.spyta³a Carolyn.Judy to przewidzia³a. pomy la³. tworz¹c na firmamencie znaki. gdy patrzyli na ró¿owy gniew milcz¹cego nieba. w czasie deszczu meteorów.Tak. zanieczyszczeñ. bardzo czêste zjawisko jesieni¹ na terenie Nowej Anglii. sk¹d¿e. W takich razach (chocia¿ oczywi cie dok³adnie czego takiego jak teraz jeszcze nie prze¿ywa³a) cieszy³a siê. Ró¿owe linie krzy¿owa³y siê i przecina³y. . Zupe³nie jakby ca³e niebo spada³o na ziemiê. jak Aidan mia³ ten atak. Pamiêtasz.Nie. które zdawa³y siê tam trwaæ jaki czas.. To deszcz meteorów... Wie ci rozchodz¹ siê szybko przez telefony komórkowe i pocztê e . ..Thurse. I spada³y. .. wiêc pewnie to po prostu kosmiczny py³ albo fragment asteroidy. .Nie .Podejrzewam. co powiedzia³. ale . Carolyn przytuli³a siê do niego mocniej.Czy to jest koniec wiata? . jednym s³owem.mailow¹. Chyba trochê za pó no na Perseidy. który oderwa³ siê od niej z trylion lat temu. 16 Kiedy zaczê³y spadaæ ró¿owe gwiazdy. by³by bia³y. One zmieni³y barwê. Ró¿owe gwiazdy spadaj¹.

nakazuje im obu zachowaæ spokój i przesta straszyæ ludzi. Po po³udniu zadzwoni³ do Erniego Calverta. Du¿y Jim jest mniej zainteresowany jakimi tam wiat³ami na niebie. wyszed³ na parking przed supermarketem. a kiedy Norrie wtyka d³oñ w rêkê Benny'ego. Ludzie ow³adniêci przera¿eniem potrzebuj¹ silnego przywódcy. z Chazem Benderem. on zamyka pa³ce z dr¿eniem. Jack Ca³e. rysuje ludziom sytuacjê z nowego punktu widzenia. Wiêkszo æ ludzi milczy. które sprawiaj¹ k³opoty. Stopniowo coraz wiêcej osób zaczyna ocieraæ ³zy. gdyby skrêci³a kark. trochê jak szelest deszczu. aktualny w³a ciciel Food City. Rose Twitchell stoi obok Ansona Wheelera przed Sweetbriar Rose. z komendantem Randolphem i Andym Sandersem. ale on te¿ jest przestraszony. poprzedniego w³a ciciela. Stewart i Fernald Bowie przed swoim zak³adem pogrzebowym spogl¹daj¹ w górê. mówi do Lea. ¿e nadci¹ga apokalipsa. opar³szy g³owê na ramieniu Tommy'ego. Thibodeau. a bardziej tym. Searles i ta psi córka Roux.najskuteczniej za spraw¹ najstarszej metody wiata . Frank. . mo¿e siê okazaæ przydatny. Oraz przyjaciel Juniora. jak ludzie zinterpretuj¹ to zjawisko. Sz³o im nie le. to zobaczy w³asne. Jes t zdania. Du¿y Jim schodzi po stopniach. kiedy zacz¹³ siê ruc na Main Street. Oko³o dwudziestej pierwszej piêtna cie na Main Street wychodzi mnóstwo osób i wszyscy ogl¹daj¹ bezg³o ny pokaz fajerwerków. ¿e wkrótce wierni pójd¹ ¿ywcem do nieba i tak dalej. a silny przywódca to Du¿y Jim Rennie. Leo Lamoine. i poprosi³ o pomoc przy inwentaryzacji.mówi Chaz. wo³a. Oni tak¿e siê obej muj¹. Ten i ów p³acze. z których n ie tak dawno spad³a Libby (wy wiadczy³aby nam wszystkim przys³ugê.z ust do ust. z rêk¹ na kolbie s³u¿bowej broni. maluj¹cy siê na wielu twarzach. Jakby ludzie ju¿ nie byli wystraszeni. ¿e kumuluj¹ce siê cz¹stki sta³e zmieni³y kolor gwiazd. oddany cz³onek ko cio³a reprezentowanego przez zmar³ego wielebnego Cogginsa. Natomiast jutro sytuacja mo¿e wygl¹daæ zupe³nie inaczej. A strach. Henry Morrison i Jackie Wettington s¹ naprzeciwko. trze wy i w z³ym humorze. Willow i Tommy Andersonowie wychodz¹ na parking przed Karczm¹ Dippera. osobiste gwiazdy. mieli nadziejê skoñczyæ przed pó³noc¹. my li). ¿e dzi po prostu pójd¹ do domu. . Fakt. ¿e je li nie przestanie bredziæ na temat tego ca³ego apogówna.To tylko deszcz meteorów . Norrie Calvert i Benny Drake s¹ z rodzicami. wypuszczony z aresztu oko³o godzin y piêtnastej. którego nie mog³y wywo³aæ ¿adne ró¿owe gwiazdy. Ni¿ej t³ocz¹ siê dzieciaki. Jest przed wej ciem do komisariatu. nauczycielem historii w gimnazjum. Rupert Libby z si³ policyjnyc h Chester's Mill. Willow p³acze. i tak dalej. ¿e widzi czterech je d ców na niebie. Ich p³acz jest cichy. Oboje nadal maj¹ na sobie fartuchy. Niechluj Sam Verdreaux. które nie maj¹ najmniejszego znaczenia. Teraz razem patrz¹ na spadaj¹ce ró¿owe gwiazdy.

Dodee Sanders i Angie McCain w dalszym ci¹gu znajduj¹ siê w spi¿arni domu McCainów.oznajmia Du¿y Jim. chyba ¿e patrz¹ na ziemiê z lepszego miejsca ni¿ ta ciemna równina. trzyma je za rêce. czy pan wie? . którzy nadal wpatruj¹ siê w niebo. Duke Perkins. na szczê cie tylko trochê. . Chuck Thompson i Claudette Sanders s¹ w domu pogrzebowym Bowiego. . potem zawo³am was czworo. Podobnie jak Junior. Du¿y Jim my li sobie. Co oczywi cie niekoniecznie musi byæ z³e. ¿e ch³opak w te cie IQ nie zdoby³by wiêcej ni¿ siedemdziesi¹t. synu? . a na dodatek otwarte usta. Frank DeLesseps trochê siê uspokaja. On te¿ ma oczy jak spodki. Podobnie Brenda Perkins .Podoba ci siê pokaz? Ch³opak z rozszerzonymi strachem oczami wygl¹da na dwana cie lat.Kosmiczny prysznic.mówi Mel. . Nie wszyscy widz¹ ró¿owe gwiazdy. gdzie noc¹ cieraj¹ siê armie niewiernych. Doktor Haskell. . A wtedy macie mi wszyscy razem opowiedzieæ zgrabn¹ spójn¹ historyjkê. G³owa go boli.przytakuje Frankie. I Andrea Grinnell.mówi ch³opak.Wracamy do rodka .Wygl¹da jak koniec wiata . Mel Searles patrzy na Du¿ego Jima. . Córeczki Ry¿ego Everetta oraz dzieci Appletonów szybko zasnê³y.Wobec tego nie masz siê czego obawiaæ.Chyba tak . . A tak¿e Piper.stuka Frankiego w ramiê. koñcz¹c na Carterze Thibodeau. Zastanawia siê. Czy jeste dzieckiem bo¿ym. Myra Evans. . pan Cary i Rory Dinsmore w kostnicy w szpitalu imienia Catherine Russell. czyby tu nie zostaæ na noc. w ród wydruków z pliku VADER roz³o¿onych na stoliku do kawy.Porozmawiamy chwilê. a nie dwadzie cia dwa. czy ile tam ma w rzeczywisto ci.Dzi w nocy wasza droga do zbawienia to zgrabna i spójna historyjka. gdzie próba naruszenia . Martwi tak¿e nic nie widz¹. Równie¿ Kucharz. . rozci¹gniêty na usch³ej trawie obok budynku mieszcz¹cego chyba najwiêksz¹ wytwórniê metamfetaminy w Ameryce. pokazuj¹c kciukiem Randolpha i Andy'ego. Lester Coggins. Siedzi miêdzy Dodee i Angie. proszê pana .Co to jest.Bzdura. . Zrozumia³e ? .zmêczona p³aczem zasnê³a na kanapie. Bóg mówi swojemu ludowi cze æ .Du¿y Jim patrzy na nich po kolei. proszê pana.Tak. Na Morton Road w Eastchester (niedaleko od miejsca.

Co nie przeszkodzi³o jej fotografowaæ. jednak z dwiema tragediami na raz nie potrafi sobie daæ rady. Nie ostatni¹. Dwaj starsi mê¿czy ni. przeprowadzaj¹cych jakie analizy spektrograficzne. Przy ka¿dej wypowiada ¿yczenie.Pewnie strzeli³ ga nik albo jaki dzieciak zrobi³ rakietê z butelki . Julia i Lissa Jamieson patrzyli w milczeniu. ale Barbie tak¿e by³ przygnêbiony. a nastêpnie ca³o æ do metalowej kasetki oznaczonej s³owami MATERIA£Y NIEBEZPIECZNE. która zawsze by³a w domu na wypadek konieczno ci obrony. za starzy na ¿o³nierzy. i Cox mo¿e by nawet udzieli³ odpowiedzi wprost. wdowiec od przedwczoraj. Barbie domy la³ siê w nich uczonych z Agencji Bezpieczeñstwa Narodowego. rzuca butelkê w trawê i strzela sobie w ³eb. odjechali mocno skomplikowanym urz¹dzeniem od miejsca eksperymentu. stoi na podwórzu za swoim domem. Barbie móg³by zapytaæ Coksa. Ona te¿ by³a zmêczona i przybita. jak dwóch ¿o³nierzy w kosmicznych skafandrach zdejmuje smuk³¹ dyszê z koñca plastikowego wê¿a. Gdy spadaj¹ce meteory rzedn¹. tak zwany test kwasowy. . Jest pierwsz¹ ofiar samobójcz¹ klosza. Barbie przy³apa³ j¹ na ocieraniu oczu. Wygl¹dali na zmêczonych. W jednym rêku trzyma butelkê jacka danielsa. 18 Barbie. Sam j¹ wybra³. jakie czterdzie ci piêæ minut po tym. który zosta³ powtórzony trzykrotnie. czym s¹. Lissa wskaza³a w stronê Eastchester. bo bez Myry straci³ grunt pod nogami.powiedzia³a Julia. to ruger SR9. Maski przeciwgazowe. zas³aniaj¹ce twarze podczas procedury testowej. a ¿yczy sobie mierci. Wysoko na niebie szybowa³y ostatnie ró¿owe meteory. mniej wiêcej piêtna cie po dziesi¹tej. Gdy sta³o siê jasne. gdy zacz¹³ siê kosmiczny pokaz. A wy? . ¿e eksperyment. .S³ysza³am co jakby strza³. Tê zamknêli osobnym kluczem i wtedy zdjêli he³my. Jack poci¹ga z butelki i patrz y na spadaj¹ce ró¿owe gwiazdy. nie przyniesie oczekiwanych rezultatów. W ka¿dym razie zapewne takie mieli zamiary.konstrukcji klosza za pomoc¹ eksperymentalnej mieszanki kwasów odbywa siê mimo deszczu meteorów) Jack Evans. Wie. W³o¿yli j¹ do nieprzejrzystej plastikowej torby ze strunowym zamkniêciem. co mia³y wykazaæ testy. w drugim broñ. Jack Eva prze³yka resztkê alkoholu. teraz stercza³y na czub kach g³ów jak dziwaczne kapelusze. zgrzanych i przygnêbionych. Mo¿e zdo³a³by jako bez niej ¿yæ i prawdopodobnie umia³by ¿yæ jak szczur w szklanej klatce.

gdzie sprayem namalowano na kopule du¿y prostok¹t. chemii. Z punktu widzenia analizy spektrograficznej tego czego tu nie ma. dorzuci³: . . .. ¿e to zadzia³a? .. Tak. .Jak analizy? .. . jeste pewien? . . pu³kowniku . oczy b³yszcz¹ce. ¿e kopu³a mo¿e byæ stworzona przez jak¹ formê ¿ycia o bardziej zaawansowanej wiedzy na temat fizyki. zbli¿y³ siê do ciany klosza.908? .Marsjanie us³yszeli o tym plotki i siê wkurzyli. Maskê przeciwgazow¹ trzyma³ w rêku. a tymczasem Rosjanie twierdz¹. . Jeden ze starszych d¿entelmenów. Widz¹c jego wahanie. mów. Ska¿enia pochodz¹ce z ziemi i z powietrza.zapyta³ Cox.Znikn¹³ . Rzuca³ podwójny cieñ. ta przygoda kosztowa³a amerykañskich podatników jakie trzy czwarte miliona dolarów.A co z HY ..ladowe ilo ci minera³ów. .. ale te¿ nie spodziewa³em siê.. ¿adnych tajemnic.Mów. kurwa maæ. to rozliczaj¹ siê z niew³a ciwym krajem . wch³onê³o go i unicestwi³o. . Który utrwali³ w cianie kopu³y namalowane przez nas linie.To co . nie licz¹c kosztów prac badawczo . . a poza tym.. biologii i tak dale j? - .Marty wzruszy³ ramionami. Marty. .Czy by³by sk³onny twierdziæ.Niech pan siê nie wyra¿a.nic. .Nie.O ile mi wiadomo. Julia zrobi³a dwa kroki do przodu. . nie zrobi³ kompletnie nic.Czy wed³ug naszej wiedzy to w ogóle jest mo¿liwe? .‾e kopu³a zosta³a stworzona przez istoty pozaziemskie. przepraszam. . czego nie ma.Jim.stwierdzi³ Marty.Przepraszam? .uzna³a Julia. .Naprawdê s¹dzili cie. rozumiem! . . Twarz mia³a bia³¹ jak kreda.Niech pan wreszcie nam powie! Do jasnej cholery! Cox uniós³ d³oñ.rozwojowych zwi¹zanych z budow¹ kwasu. Tyle ¿e wed³ug naszej wiedzy istnienie klosza te¿ nie jest mo¿liwe.To nazwa kwasu. Wskaza³ miejsce.Ma pani racjê. Mamy tylko teoriê. którzy przeprowadzali testy. ¿e w dwa tysi¹ce dwudziestym wy l¹ czteroosobow¹ za³ogê.Jak chcesz.. . Poza tym .powiedzia³a Julia ze ladem dawnego u miechu w g³osie. .Cox odwróci³ siê do Barbiego i kobiet.Aaa. pozwól na moment.zapyta³ cicho. . .Cox podszed³ bli¿ej.Nie.stwierdzi³ Cox. . Barbie dostrzeg³ co w jego oczach. ¿e kiedykolwiek zobaczê cz³owieka na Marsie.Nic nie wiemy.Je li tak. .

Czy mi siê to tylko ni? . . choæby nie wiem jak nieprawdopodobne.odpar³ Cox. najwyra niej robi³ to nie po raz pierwszy. na przyk³ad Korei Pó³nocnej.stwierdzi³a stanowczo. . .zapyta³a Julia.Nie . ¿e to co jest w pewnym sensie hybryd¹ pa³eczki okrê¿nicy. bierzemy pod uwagê tak¹ ewentualno æ . .A nawet biologiczne.Marty stukn¹³ w klosz. albo oszczêdzali paliwo. mo¿e kopu³a ¿yje.Wiedzia³by pan.stwierdzi³ Marty. to. Trzeba te¿ rozwa¿yæ. . W wiêkszo ci nie pali³y siê wiat³a.Niekoniecznie . Jedna z teorii zak³ada. . musi byæ prawd¹ .spyta³ Barbie.Podobnie s¹dzi wiêkszo æ naukowców. . . gdyby co takiego siê zdarzy³o? . z którymi nad tym pracujemy. co wiesz. Stosujemy metodê Sherlocka Holmesa: Je li wyeliminuje siê wszystko.Poniewa¿ Marty nadal wyra nie mia³ w¹tpliwo ci. co pozostanie.. ¿e to robota jakiego ziemskiego super³obuza. . . bo ludzie albo nie mieli generatorów.To by³ strza³ z broni . je li mo¿na to tak nazwaæ..Ja sam sk³aniam siê ku teorii o istotach pozaziemskich.przyzna³.To mo¿e byæ zjawisko meteorologiczne .Ale musimy siê te¿ liczyæ z tym.odezwa³a siê Julia do Coksa. Czy my naprawdê dyskutujemy na ten temat? . czy to nie skutek dzia³ania wrogiego pañstwa.Pu³kowniku . .zapyta³ Barbie sceptycznie.Owszem. . co zbyt skomplikowane. zapewni³ go raz jeszcze: . .Jestem tego pewna. .. Lissa Jamieson przygl¹da³a siê schludnym domom Eastchester.pomy la³. skoro w zasadzie nic nie robim y.Mo¿esz mówiæ wszystko.. Nawet siê nie skrzywi³.przyzna³ Cox po zastanowieniu. Szczepionkê w postaci ³agodnego wstrz¹su elektrycznego mia³ ju¿ za sob¹.Które nic na tym nie zyska³o? .Czy wyl¹dowa³ gdzie lataj¹cy spodek i jaki kosmita ¿¹da³ widzenia z naszym przywódc¹? . .Czy jeste my przedmiotem jakiego eksperymentu? Szczerze mówi¹c. tak siê czujê. .

Je li siê ma bilety na ca³y sezon. walenie pi³k¹ w tablicê i rzuty z po³owy boiska) rzadko w ogóle dostrzegaj¹. Od roku tysi¹c dziewiêæset dziewiêædziesi¹tego ósmego zawsze mia³ bilety na ca³y sezon i ogl¹da³ co najmniej tuzin rozgrywek rocznie. ¿e dziewczêca koszykówka jest zwyczajnie lepsza. oczywi cie. ¿e u dziewcz¹t k³adzie siê znacznie wiêkszy nacisk na obronê i rzuty wolne. Kibice dziewczêcych zespo³ów twierdz¹. czasem gra toczy³a siê bardzo ostro. dla których kibicowali. uwa¿a³ za równie wa¿ne. co zwyczajnie lubi¹ sobie popatrzeæ na d³ugonogie nastolatki biegaj¹ce w krótkich spodenkach. dok³adnie . a wiêc dobre stare podstawy koszykówki. widzia³ wszystkie mecze. o którym nigdy nie wspomnia³ w rozmowie z przyjació³mi z widowni. najbardziej ceni³ sobie fotogr afiê Hanny Compton. rozgrywaj¹cej. Wielu z nich to krewni zawodniczek. a by³a ni¹ koszykówka dziewczêcych dru¿yn gimnazjalnych. i nie przeszkadzaj¹ im niewysokie wyniki. S¹ te¿ tacy. kipia³y nienawi ci¹. która doprowadzi³a Lady Wildcats do zdobycia tej jedynej z³otej pi³ki.jednej. którzy powiedz¹. Dale'a Earnhardta oraz Billa Lee Spacemana. a czêsto ta k¿e filary Booster Club. organizacji praktykuj¹cej sprzeda¿ ciasteczek i inne formy zbiórk i pieniêdzy na pokrycie rosn¹cych kosztów wyjazdówek . dla których cz³owiek interesuje siê sportem. W dwa tysi¹ce czwartym. lecz jego pasja zaczê³a siê od czego zupe³nie innego. Nie by³oby to zachowanie polityczne. zw³aszcza je li rozgrywano mecz z tradycyjnym rywalem (w przypadku Wildcats z Mills by³a . i nie bez racji. M³ode zawodniczki przestrzegaj¹ etycznych zasad gry. a wiêc Tigera Woodsa. które ch³opcy (uwielbiaj¹cy wy cigi. pozwalaj¹c oceniæ taktykê i cieszyæ siê ka¿dym podaniem czy przejêciem. Gra toczy siê wolniej. Dziewczêta traktowa³y sport bardzo osobi cie. I choæ na cianach biura powiesi³ zdjêcia. z których miej¹ siê fani zespo³ów ch³opiêcych. Wyp³ynê³a ze ród³a. Ch³opcy tak¿e chcieli wygrywaæ. Lady Wildcats. drugoklasistki. Du¿y Jim wszystkie te powody. si³¹ rzeczy poznaje siê innych posiadaczy karnetów oraz powody. z autografami osób s³awnych. które musia³ podziwiaæ ka¿dy go æ. kiedy Lady Wildcats wygr a³y stanowe mistrzostwa klasy D.WCZUCIE SIÊ 1 Poza polityk¹ Du¿y Jim Rennie mia³ tylko jedn¹ pasjê. S¹ te¿ prawdziwi mi³o nicy koszykówki.

chudego drwala z Tarker's Mills. to nazwê ciê g³upcem stwierdzi³. Du¿y Jim czêsto obserwowa³. W czasie pogoni za pi³k¹ podczas drugiej po³owy. bardzo wyra nie odbiera³ z boiska: Nic z tego. rednia punktów na mecz z tamtego czasu wynosi³a dwadzie cia siedem do sze ciu. która po koñcowym gwizdku umiera³a mierci¹ naturaln¹. Co wiêcej. . pieprzona dziwko. Ta pi³ka jest moja! . ‾ywi³ siê t¹ nienawi ci¹. jak ta nienawi æ puchnie dziewczêtom w g³owach. W rozgrywkach mistrzowskich roku dwa tysi¹ce czwartego Lady Wildcats prowadzi³y z Rockets z Castle Rock dziesiêcioma punktami. Wygra³y jednym punktem. w czasie których zdoby³a wiêcej punktów ni¿ ktokolwiek inny a jej przeciwniczka z Richmond Bobcats zwija³a siê z bólu na parkiecie po ostrej.Nie jestem g³upcem . gdy Hanna sfaulowa³a. By³a córk¹ Dale'a. Przed rokiem dwa tysi¹ce czwartym Lady Wildcats zakwalifikowa³y siê do turnieju stanowego tylko raz w ci¹gu dwudziestu lat. Gdy skoñczy³ siê tamten mecz. który wspominali przez d³ugie lata.Je li ta dziewczyna nie bêdzie gra³a w przysz³ym roku. nienawidzi³y pora¿ki jako zespó³. Roztrz¹sa³y j¹ w szatni jeszcze d³ugo po zakoñczeniu meczu.to znienawidzona dru¿yna Rockets z Castle Rock). Innymi s³owy . Jak ona potrafi³a nienawidziæ! Zdaniem Du¿ego Jima nikt jej nie dorównywa³. . Od urodzenia mówi³a wiatu odwal siê ode mnie . po szybkiej i ³atwej wygranej w meczu z Buckfield. krótki kucyk stercza³ na g³owie jak wyprostowany rodkowy palec. kto by mia³ wej æ jej w drogê. jak rozbija obronê i z wyrazem skupienia na ponurej twarzy nieub³aganie zbli¿a siê do kosza. Du¿y Jim po³o¿y³ rêkê na karku trenera Woodheada. za³atwiaj¹c fanom Wildcatsów sezon. zwykle pijanego i zawsze k³ótliwego. Dla dziewcz¹t przegrana by³a znacznie trudniejsza do zaakceptowania. Szczê ciem dla jej dru¿yny do koñca meczu zosta³a tylko minuta i szesna cie sekund.pokazówki. Dziewczyna przejmowa³a pi³kê i wykonywa³a rzuty trzypunktowe. Z osiemdziesiêciu sze ciu punktów rzuconych w czasie tamtej rozgrywki Hanna Compton . kiedy chcia³a. W pierwszym roku gra³a w dru¿ynie juniorów przez wiêksz¹ czê æ sezonu. Wiceprzewodnicz¹cy Rady Miejskiej Chester's Mill i pierwszorzêdny handlarz u¿ywanymi samochodami siê zakocha³. lecz czyst ej obronie. Hanna wystartowa³a ostro. przy remisie. Trener przesun¹³ j¹ do reprezentacji na dwa ostatnie mecze. ale dla wiêkszo ci ch³opców by³a to kwestia indywidualnych osi¹gniêæ. Czarne l ni¹ce oczy kpi³y z ka¿dego. a skoñczy³a jeszcze ostrzej. A potem zjawi³a siê Hanna Compton. ale Du¿y Jim najbardziej lubi³ patrzeæ.odpar³ trener Woodhead.

agresywn¹ gr¹. ¿e wzrok mia³a utkwiony w jakiej koszykarskiej nirwanie. Szczególnie pierwsze osiem minut drugiej po³owy.zdoby³a. Istnia³y ró¿ne sportowe okre lenia takiego rodzaju zachowania. ¿onê i wszystkie trzy córki. przez pó³ boiska. ³¹cznie z jednym ca³kiem absurdalnym. Tamtej wiosny jej k³ótliwy ojciec zasiad³ kierownic¹ nowiutkiego cadillaca. przypomina³ sobie tamten w spania³y. który mówi³ bardzo wyra nie: Jestem lepsza ni¿ wy wszystkie. Dobra gra charakteryzuje siê szczególn¹ struktur¹. jakie z pewno ci¹ zdobi¹ komnaty Walhalli. za oknem ostatnie ró¿owe meteory blak³y w oddali (a przed drzwiami ci. Du¿y Jim rozumia³ j¹ jak nikt. Bonusowy cadillac sta³ siê ich trumn¹. Normalnie Du¿y Jim nie handlowa³ nowymi samochodami. z rodzaju tych. dok¹d wybrali siê na lody. Z tego samego powodu nigdy nawet nie rozwa¿a³ wyjazdu z Mill. Hanna Compton wiêcej nie zagra³a. znikaj¹ wszelkie defekty i ograniczenia cia³a). a Du¿y Jim wcale nie czu³ smutku. fantastyczny. ca li w nerwach . a¿ trudno uwierzyæ. jak choæby bycie w strefie. twarz jej zastyg³a w szyderczym grymasie.a¿ ich do siebie wezwie i ods³oni im przysz³y los). ale je li jaki by³ mu potrzebny. Wtedy do gry wesz³a Hanna i ruszy³a do boju z determinacj¹ Józefa Stalina obejmuj¹cego rz¹dy w Rosji. czarodziejski mecz koszykówki. Tego lata jej ojciec. struktur¹. która rozpoczê³a siê wynikiem niekorzystnym dla Lady Wildcats . Hanna nie umia³aby graæ w koszykówkê w college'u. Tak podejrzewa³. co sprawili mu k³opot. której mo¿na niekiedy dotkn¹æ noc¹. Dziewczyna umia³a siê wczuæ . podczas boskiej przemiany. Gdy teraz siedzia³ w biurze Petera Randolpha. zabi³ siebie. pewnie by w koñcu wyl¹dowa³a na ³awce rezerwowych. Wracali do Tarker's Mills ze sklepu Browniego. Tam dziewczêta by³y wy¿sze. ¿eby unikn¹æ zarzutu o b³¹d kroków. Nazywa³ to wczuciem siê. niepowtarzalny. zawsze udawa³o siê go bokiem skombinowaæ . który wykona³a ze splecionymi nogami. Mistrzowski mecz by³ jej po¿egnalnym. niedostêpnej i niedostrzegalnej dla zwyk³yc h miertelników). Ka¿dy rzut w ci¹gu tych o miu minut by³ celny. Wypadek z piêcioma ofiarami miertelnymi trafi³ na pierwsze strony w zachodnim Maine. bo rozjebiê . jestem najlepsza. prowadz¹c po pijanemu. kupionego z czterdziestoprocentowym upustem u Ja mesa Renniego seniora. ale Du¿y Jim mówi³ o tym po swojemu. a wtedy. Czarne oczy jej b³yszcza³y (wydawa³o siê. pozostaj¹c¹ poza zasi tuzinkowych graczy (chocia¿ czasem nawet najzwyklejszy gracz potrafi siê wczuæ i na krótk¹ chwilê przemieniæ w boga. A z tym by siê nie pogodzi³a. Democrat ukaza³ siê w tamtym tygodniu z czarn¹ obwódk¹. czekali . Gdzie tam w .mia³ nadziejê.przegrywa³y dziewiêcioma punktami. Zejd cie mi z drogi. Musia³a ¿ywiæ swoj¹ nienawi æ ci¹g³¹. sze ædziesi¹t trzy. bogat¹ i zdum draperi¹.

Rz¹dzenie miastem by³o dobre w normalnych okoliczno ciach.A mo¿e by tak zarz¹dziæ krótsze godziny otwarcia? Do tego chyba Jack da siê przekonaæ? Pewnie ju¿ sam rozwa¿a³ takie wyj cie. kiedy Peter Randolph oraz Andy Sanders patrzyli na niego os³upiali. Oto kolejny przyk³ad.Jim. nadal z u miechem na twarzy. ¿e nic nie stanie mu na przeszkodzie.Sklepem Browniego nie musimy sobie zawracaæ g³owy. które na pierwszy rzut oka wydawa³y siê przeszkodami. W³a nie dlatego nie obawia³ siê Juniora mimo jego ma³omówno ci i czujno ci. Cz³owiek móg³ rozwin¹æ skrzyd³a.Wiem. W³a nie dlatego nie by³ nawet zmêczony. . To siê czu³o. Nadal mia³ u miech na ustach. . . ludziom siê to nie spodoba.zaoponowa³ Randolph. po prostu nie mo¿e. . kibice Castle Rock szaleli z w ciek³o ci.Rozmawia³em z Jackiem Cale'em nie dalej jak dzi po po³udniu. Nawet sprawy. . a w czasach kryzysu jeszcze lepsze.poprawi³ go Du¿y Jim. zmie ni¹ siê w okazje. straszna speluna. to prawda. wiem. Przewidywa³o siê kroki obrony. wiedz¹c. w koñcu jest ‾ydem. Du¿y Jim siê wczuwa³. A trudno o lepszy cz na takie dzia³anie ni¿ rozgrywki mistrzowskie. zw³aszcza tej psiej córy redaktorki.powtórzy³ Andy.. Mia³ wyczucie. po którym ca³a widownia zerwa³a siê na równe nogi. jednak bogactwo to ma³e piwo.. fani z Mills krzyczeli ze szczê cia. . Mia³ przeczucie. w Food City jest mnóstwo jedzenia . ¿e do tej pory wszystko by³o w najlepszym porz¹dku. chocia¿ powinien byæ wyczerpany. a ka¿de doj cie do pi³ki koñczy³o siê rzutem i trafieniem. zanim ona sama je ustali³a. Miêso na wykoñczeniu. Na pewno. zdaæ siê na intuicjê.Zamkn¹æ supermarket? . Du¿y Jim tylko siê u miecha³. a nawet by³ przekonany. Teraz w³a nie nasta³ czas rozgrywek mistrzowskich. ju¿ i tak zamkniêty. I wszystko uk³ada³o siê pomy lnie. Du¿y Jim pokrêci³ g³ow¹. ale wszystkiego innego pod dostatkiem. jak .No tak. I bardzo dobrze. Oferuj¹ca wiñskie pisemka. Doceniam robienie zapasów i Cale tak¿e. jak ten desperacki rzut Hanny przez pó³ boiska. Ludzie zwykle maj¹ pe³ne spi¿arnie. Jego mistrzostw. . W³a nie dlatego nie obawia³ siê Dale'a Barbary ani jego k³opotliwych przyjació³.Supermarket oraz Gas & Grocery .Jim. .wiecie pewnie zarobi³by wiêcej pieniêdzy. Tego na g³os nie powiedzia³. . Chodzi mi o to.Rozpogodzi³ siê wyra nie. . ¿e nie mo¿e daæ cia³a. A w³adza to szampan. I w³a nie dlatego. Staæ go by³o na u miech.

ale i obowi¹zek. Je li kopn¹æ w gniazdo myszy. . . Randolph by³ wyra nie zaskoczony. ¿e bêd¹ jutro bardzo zajêci. komendancie. ¿eby my mogli zakoñczyæ sprawê i wys³aæ ich do domu spaæ.Nie jestem pewien. którzy siê boj¹. . Wystarczy go na d³u¿ej.Du¿y Jim serdecznie poklepa³ Pete'a Randolpha po plecach. Nale¿y im siê za to. Bardzo mu to odpowiada³o. .Mamy dwudziestu funkcjonariuszy. Na cztery spusty. 2 Frank. . Mel i Georgia weszli jak podejrzani maj¹cy siê ustawiæ do rozpoznania. Duke Perkins by oceni³. zw³aszcza po tym nocnym pokazie kosmicznych fajerwerków. .G³o niej. Og³oszê plan racjonowania dóbr na czwartkowym spotkaniu. ¿e nie potrafi¹ utrzymaæ ptaszka w spodniach. tym lepiej. wpatrywali siê we w³asne buty Du¿y Jim od razu siê domy li³.¿ycie idzie na rêkê cz³owiekowi.Aha .W sytuacji kryzysowej mamy nie tylko prawo.Zamykamy . Hanna Compton by ich wy mia³a. .A je li wybuchnie panika? . ¿e oczekuj¹ wyrzucenia z pracy albo i czego gorszego.A skoro ju¿ o nich mowa. Nowy komendant policji nie oczeki wa³ takiego gestu i omal siê nie Zakrztusi³. . Wobec czego bêdziemy musieli powiêkszyæ si³y porz¹dkowe. to by³ po prostu cud. .spyta³ Andy. zapro ich.No tak .O ile kopu³a jeszcze wtedy bêdzie. ¿e takie dzia³anie to b³¹d. .Umilk³. Georgia Roux mruknê³a co pod nosem.powtórzy³. Naj³atwiej kierow aæ lud mi. I to znacznie. niepotrzebny powód do nerwów. czy mamy prawo zamykaæ sklepy . A kiedy zostan¹ otwarte ponownie. Wliczaj¹c w to.. rzecz jasna. Pospuszczali oczy.Oto nieustraszeni policjanci. . . . I je li przy tym oberw¹ po uszach. Carter.G³ow¹ wskaza³ w kierunku drzwi. . zapewne siê rozbiegn¹. Twarze mieli zaciête i wyzywaj¹ce.Istnieje taka mo¿liwo æ. a to ju¿ trudno by³o nazwaæ zdarzeniem pomy lnym. .zacz¹³. Ale Duke by³ martwy.Du¿y Jim przy³o¿y³ d³oñ do ucha. lecz niepewne. skarbie. dystrybucja bêdzie sprawiedliwsza. .. . my bêdziemy zarz¹dzali towarem.Oba.odezwa³ siê Andy niepewnie.przytakn¹³ Du¿y Jim. Mam przeczucie. który ma wyczucie. .

¿eby mówi³ dalej.Ta dziewczyna ma zszargan¹ opiniê. ale wszystko odby³o siê za jej zgod¹.podj¹³ Frank.Du¿y Jim kiwn¹³ na Franka.Tak jest.Zaprosi³a nas do sypialni. Jej m¹¿ te¿. . . .I nie skrzywdzili cie jej? . I mów z sensem. ¿e w panu Thibodeau .Cicho. . jakim dziecko t³umaczy mamusi.Nikt jej nie uderzy³ . . na lito æ bosk¹. . ¿e jest nam wdziêczna za to. co my lê? Du¿y Jim zezwoli³ mu machniêciem rêki. . jednego po drugim . w takiej sytuacji z pewno ci¹ zachowa³aby polityczn¹ poprawno æ. .Mi³o mi to s³yszeæ.Prawda? . .Ca³kowicie po s³u¿bie .Ty mów.Tak jest . . A potem tak jakby w zasadzie roz³o¿y³a nogi.Ona. co robimy.oznajmi³ komendant Randolph. .Wiêc co cie dok³adnie zrobili? Gdy Georgia.Pokazuj¹c bobra .poprawi³ go komendant.Tylko dlatego weszli my. W my lach podziêkowa³ opatrzno ci.Nie.Bo ona twierdzi. bezmy lnym u miechem.Byli my tam . ¿e pora wracaæ. . Ton. chocia¿ w³a ciwie byli my ju¿ niby po s³u¿bie. Nie widzieli cie tam przypadkiem jakich narkotyków? . do czego zmierza ta rozmowa. Jeste cie dru¿yn¹? Carter Thibodeau pierwszy po³apa³ siê.upewnia³ siê Du¿y Jim. Du¿y Jim skrzywi³ siê niemi³osiernie. ka¿dy tylko jedno.Mogê powiedzieæ.i ona nas zaprosi³a. Frank i Carter zaczêli mówiæ jednocze nie.wyja ni³ Mel z szerokim. . .Powiedzia³am. ale ona powiedzia³a. . ¿e nie zrobili my nic z³ego.W³a nie! . ¿e nie ma z nimi Andrei Grinnell.Wiem.. No bo teraz nie mo¿na kupiæ piwa.Jestem tego pewien .podj¹³ Frankie. proszê pana. wskaza³ Frankiego. ¿e zosta³a pobita i nie wiadomo co tam jeszcze.stwierdzi³ Carter. Zaczyna³ s¹dziæ. . . ¿e ma trochê piwa . nie powinni my i bardzo nam przykro. Tak to jest w dru¿ynie.. .przytakn¹³ Frank z szacunkiem. i chcia³aby nam podziêkowaæ. Wiêc wypili my piwo i powiedzieli my. Narkomanka czy nie. .krzyknê³a Georgia. ¿e nauczyciel jest z³o liwy..Jedno mówi za wszystkich. . . . Siedzieli my tam sobie i popijali my piwko..odpowiedzia³ chór czterech g³osów. zak³adaj¹c rêce na obfitym biu cie. .. proszê pana .Du¿y Jim wycelowa³ w ni¹ grubym palcem.zacz¹³ Frank .Powiedzia³a. .W³a nie to chcia³em powiedzieæ. .

Pies nie naruszy³ mi ¿adnego ciêgna. zanim go zabije. .Doskonale .podsumowa³ Du¿y Jim. panie Thibodeau? Z pañsk¹. Wyczucie. .pod Food City powinni pój æ bardziej do wiadczeni policjanci.Rozumiem z tego.Jak nowo narodzone dzieci .Racja . j ego s³u¿ba w charakterze funkcjonariusza policji dobiegnie koñca w trybie natychmiastowym. ..oceni³ Du¿y Jim. .Rozumiemy siê? Czy s¹ jakie sprzeciwy? .Du¿y Jim rozejrza³ siê dooko³a. ¿e macie w samochodzie broñ.. poniewa¿ mamy za sob¹ dzieñ pe³en wra¿eñ. a dwóch nawet nosi j¹ ze sob¹ w czasie patrolu.Tyle chyba wystarczy. . . Ale je¿eli us³yszê. wszystkim nam przyda siê trochê snu. .A teraz. Nikt inny. Opieka spo³eczna powinna jej odebraæ syna. . . Z u miechem. Melu i Georgii.drzemi¹ niejakie mo¿liwo ci.odpar³ Du¿y Jim. . Jego s³owa skomentowa³a g³ucha cisza.Przy Gas & Grocery powinni wystarczyæ Wettington i Morrison. W obecnej sytuacji opieka spo³eczna z siedzib¹ w Castle Rock mog³a siê równie dobrze znajdowaæ na Ksiê¿ycu. By³a zdrowo zalana. Czy da pan sobie radê..Nic mi nie jest.podj¹³ Du¿y Jim. Mo¿e nawet wiêcej ni¿ raz. ¿e jeste cie niewinni . ¿e które z was bêdzie mia³o przy sob pukawkê.przytakn¹³ Frank. .Jim . I jeszcze jedna rzecz.Mo¿emy wys³aæ z nimi Freda Dentona .W³a nie ci m³odzi ludzie s¹ potrzebni pod Food City. Carterze. Supermarket oraz sklep przy stacji Gas & Grocery zostan¹ zamkniête na czas kryzysu. Ma³y ptasz ek powiedzia³ mi na uszko. Du¿y Jim powiód³ wzrokiem po Franku.Jeste cie w okresie próbnym . . . Zw³aszcza m³odym funkcjonariuszom.Skoro macie prywatn¹ broñ.Nie zgadzam siê z tob¹ .Czy tyle wam wystarczy. . . mo¿ecie j¹ nosiæ jako Amerykanie. stoj¹c jutro przed Food City i maj¹c do czynienia z mieszkañcami tego miasta.zaproponowa³ Randolph.. bo jutro stawiacie siê na s³u¿bê o siódmej rano. .odezwa³ siê Andy .popar³ go Randolph. . ¿e po naszym wyj ciu siê przewróci³a. panowie? Andy i Randolph z wyra n¹ ulg¹ zgodnie pokiwali g³owami. A ci nowi do mniejszego. ran¹ bitewn¹? Carter zgi¹³ ramiê.Przypuszczam. Komendant Randolph wyznaczy³ was do pilnowania Food City. na wypadek gdyby kto siê nie dostosowa³ do nowego porz¹dku. . Nikt nie podj¹³ tego w¹tku.

¿e zapali³ wiat³o. Zamkn¹³ oczy. Krzese³ te¿ nikt nie ruszy³ z miejsca .. I nagle zrozumia³. Przygarbi³ siê ze zmêczenia i marzy³ tylko o tym. . które wci¹¿ dzia³a³o dziêki generatorowi Andy'ego Sandersa. Thibodeau bez przerwy zgina³ ramiê oraz palce. . Barbie kupi³ go w . Du¿y Jim uniós³ palec wskazuj¹cy jak nauczyciel. Nie ma czego takiego jak niena³adowana broñ. potem je otworzy³ i pozwoli³ wzrokowi b³¹dziæ bez celu po wnêtrzu stanowi¹cym po³¹czenie salonu i kuchni. Mieszkamy w ród uczciwych ludzi. by na dobre sze æ godzin zapa æ odrêtwienie. Fili¿anka po kawie i talerzyk po to ci e tkwi³y na suszarce obok mikroskopijnego zlewu. sprawdzaj¹c. Pó³tora metra d³ugo ci. proszê pana. Du¿y Jim zamkn¹³ oczy. Du¿emu Jimowi to pasowa³o. czerwonym. sta³y na pó³kach. 3 Barbie wszed³ do swojego mieszkania zewnêtrznymi schodami kilka minut przed pó³noc¹. Ksi¹¿ki. to co powiedzia³ mi kiedy ojciec.No tak po prostu. otworzy³ szeroko ramiona. Przed nami ciê¿ki dzieñ. Widz¹c ich wahanie. . Frank. to pewne jak w banku. które zamierza³ zosta w mie cie.j pod lamp¹. zanim bezlitosny budzik wyrwie go ze snu i ka¿e i æ do Sweetbriar Rose szykowaæ niadanie. pochyli³ g³owê. . trzeba siê wesprzeæ s³owem modlitwy. pokiwa³ g³ow¹ z u miechem. We cie siê za rêce. bia³ym i br¹zowym. Rozumiesz? . Trwa³o to jaki czas. Wsta³.Nie byli uszczê liwieni. Nie dla Lindsaya .No chod cie. Wystarczy³o. pó³ metra szeroko ci. tak jak je zostawi³. na wszelki wypadek. . a ca³e znu¿enie go opu ci³o. co kaza³.A mog¹ byæ niena³adowane? . . Bêd¹ siê zachowywali poprawnie. wówczas my tak¿e.Tak jest. lady by³y tak subtelne.Frank nadal nie wydawa³ siê uszczê liwiony. ¿e z pocz¹tku nie potrafi³ ich odszukaæ. Zwykle tak siê dzieje. Je li oni siê zmieni¹. Stara³ siê patrzeæ na wszystko i wszystko widzieæ. Dywanik. czy s¹ sprawne. je¿eli cz³owiek nie stara siê za bardzo..Powiem ci.Dobry Bo¿e. drugie przy oknie z widokiem na ulicê. Kto tu by³.spyta³ Frank. Nie dla Lindsaya mia³ wzór diamentowy w kolorach niebieskim. jednak szybko siê pogodzili z decyzj¹. Zrobili. Lecz zamiast wyprowadziæ funkcjonariuszy z komisariatu.

Tydzieñ pó niej kula snajpera rozsadzi³a mu mózg. tysi¹c lat temu. ¿eby stwierdziæ. bardzo piêkny . Nigdy na niego nie wszed³. nie . A krótkie spodnie khaki. Barbie.Mówi. Bardzo stary. ¿e dywanik pochodzi z kurdyjskiej fabry czki. Piêæ setek na rêkê. prawdopodobnie dlatego. otworzy³ górn¹ szufladê i od razu zobaczy³. Nie dla Lindsay a. Zawsze go okr¹¿a³. Dobry b y³ z niego funkcjonariusz. jakby nadepniêcie na ten dywan mog³o aktywowaæ jaki komputer w Waszyngtonie i spowodowaæ. tam jeste . Ja Latif Hassan ci to mówiê. Podszed³ do komody. Zmarszczony. Zostawi³ go. I wcale nie by³ tym zdziwiony. Dywan zmieni³ w³a ciciela za dwie cie dolarów amerykañskich oraz uniwersalny odtwarzacz DVD. by³ pod tym wzglêdem przes¹dny. I lekko przekrzywiony. zawsze go okr¹¿a³. Ksi¹¿ka telefoniczna z numerami Tarker's i Chester's le¿a³a na stoliku przy drzwiach. na oczach ludzi. tak. Latif s³ucha³ go d³u¿sz¹ chwilê. Zajrza³ do niej bez przekonania. ale nadal mia³ nieodparte przekonanie. Lindsay Graham. Narzuta na ³ó¿ku by³a nietkniêta.Fallud¿y. ale iracki policjant zapewni³ go. piêæ setek dolarów. Sprzedawca wykona³ zaskakuj¹co amerykañski gest imituj¹cy masturbacjê. Ale wszystkie dywany senatora fa³szywe. Barbie nigdy na niego nie wszed³. które poprzednio by³y na szczycie stertki. Epokowa prawda zen. To nie dywan dla Lindsaya Grahama. A du¿o wiêcej do kieszeni. Ten prawdziwy. teraz mia³y suwak rozpiêty. Kto jednak na niego wszed³. ale na to nie mia³ wielkich szans. z³o¿one z za piêtym suwakiem.Khaliq Hassan. Nie turecki. i wróci³ do salonu. . Rano. Czy to ledwo uchwytny zapach potu? A mo¿e atmosfera? Barbie nie wiedzia³ i wcale go to nie obchodzi³o. Rano le¿a³ idealnie prosto. Potem siê miali. ¿e amerykañski senator kupi³ takich piêæ. opuszczaj¹c Chester's Mill. ale dobry. Handlarz mia³ na sobie koszulkê z nadrukiem NIE STRZELAÆ DO PIANISTY. Ten nie fa³szywy. Nie potrzebowa³ nawet piêciu sekund. Policjant nazywa³ siê Latif abd al . ci enka broszura. nie. bo Nie dla Lindsaya by³ zmierzwiony. Piêæ dywanów. Tak. ¿e identyfikator znikn¹³.O co chodzi³o? . a wtedy miali siê jeszcze g³o niej. tak. Latif podniós³ d³oñ i Barbie przybi³ mu pi¹tkê. Natychmiast zajrza³ do drugiej szuflady. ale nie. Szeroki u miech. ¿e i tutaj kto wchodzi³. bo komendant policji zwykle nie afiszuj e siê z . Wygl¹da na turecki. potakuj¹c. któr¹ tak¿e zamierza³ zostawiæ w mie cie. nie¿nobi zêby. ¿e znalaz³by siê z powrotem w Bagdadzie albo w cholernej Al . . To by³ dobry dzieñ. Gdziekolwiek by poszed³.Bagdadzie. Iracki! . teraz znalaz³y siê na jej spodzie. Ani troch Chwyci³ komórkê. ¿e w ten sposób poniek¹d chcia³ zostawiæ za sob¹ Irak. ¿e wyp³owia³e d¿insy. Nie dla Lindsaya by³ jedynym upominkiem z Iraku.spyta³ Barbie. Gor¹cy. do skarpetek. Barbie przeszed³ do sypialni.

Skrzywi³a siê i usiad³a. Bardzo bym chcia³ dzwoniæ w tej sprawie. ju¿ tak. Chcia³bym. . . gdy widzieli siê po raz ostatni. nie mia³ absolutnej. Brenda milcza³a chwilê. Potem dotar³o do niej. ale z pewno ci¹ nie Howie..Mówi Dale Barbara. . pamiêtam. Barbie bez wahania wystuka³ numer.Powiedzia³a . choæ informacja by³a do æ dyskretna: H.Czy twój m¹¿ robi³ notatki? . wiêc czas zamykaæ drzwi. ale nie. w miejscu. . ¿eby mnie teraz uwa¿nie pos³ucha³a. Kopu³a zniknê³a albo zosta³a otwarta. ¿e mo¿e byæ tylko jeden powód telefonu o tej porze. Niew¹tpliwie Howie. rozcieraj¹c kark. Siêgaj¹c po telefon. W laptopie. . Przy³o¿y³a d³oñ do szyi. Wydrukowa³am je.Wiêc co siê sta³o? Jest prawie wpó³ do pierwszej! . Poku tyka³a do aparatu stoj¹cego przy fotelu Howiego (widok pustego mebla sprawia³ jej ból) i chwyci³a s³uchawkê. W ka¿dym razie tutaj. Brenda uderzy³a nog¹ w stolik do kawy n tyle mocno. . kto móg³ dzwoniæ o tej porze.numerem swojego domowego telefonu w ksi¹¿ce telefonicznej... i æ spaæ. . je li nie musi? Przeklê³a te¿ tego.Co jest? O co chodzi? .Barbie! Uda³o siej¹ zniszczyæ? Wyszli my spod klosza? . Tyle ¿e najwyra niej w ma³ych miasteczkach panowa³y odmienne obyczaje. Jeste ju¿ przytomna? . 4 Zaæwierka³ telefon. którego dotkn¹³ Howie. Mia³ przeczucie. ¿e bêdzie pó no.Howie nie ¿yje. .Tak. Nie mia³a pojêcia. ¿e le¿¹ce na nim papiery podskoczy³y. Mo¿esz siê skupiæ. przeklinaj¹c siebie za brak rozwagi..Tak.Tak. ¿e mo¿e mu zabrakn¹æ czasu.Rzeczywi cie. i B. ale tak jak ci powiedzia³am.Nie. I znowu ta bolesna wiadomo æ . kto j¹ obudzi³ o tak nieludzkiej godz nie i przypomnia³. dwadzie cia minut po pó³nocy. usi³uj¹c zebraæ my li. Nie móg³ sobie pozwoliæ na zw³okê. bo kto sypia na kanapie. ¿e zosta³a sama.Spojrza³a na kartki z informacjami z pliku VADER rozrzucone na stoliku. Perkins. dzwoni uprzedziæ. ¿e twój m¹¿ prowadzi³ dochodzenie w sprawie Jima Renniego. Morin Street 28 Mimo ¿e minê³a pó³noc.

których siê dokopa³ twój m¹¿. wiêkszo æ dowodów zniknie. ..Oczywi cie. jak daleko siê posunie. ¿e powinna kandydowaæ na komendanta stra¿y po¿arnej. Romeo Burpee mówi jej. A kiedy ju¿ znajdê siê za kratkami.. Niestety. . ¿e i tak nie powstrzymasz biegu wypadków. Ale nie id sama. Tak.Zamierza³am porozmawiaæ z Renniem.To dobrze. ¿e mogê zostaæ aresztowany.. podratowana przez endorfiny. Rozumiesz? . ¿e ma otworzyæ kopertê jedynie wówczas. ale dlaczego nie pozwoliæ jej zajrzeæ? .Nie wiem.Bo je li wydawca lokalnej prasy zobaczy. ¿e rozg³osisz prawdê o wszystkich brudach. przyznasz mi racjê. je li pocisk nie przebije kopu³y. co zrobi. Ogieñ w zasadzie ugaszony. ¿eby j¹ ukry³a w bezpiecznym miejscu. Czy Julia ciê pos³ucha? Wydaje mi siê.Nie zamknêli mnie. Dla bezpieczeñstwa wzi¹æ ze sob¹ Juliê. ¿e trafiê za kratki jutro.Je li siê zastanowisz.Nie mam pojêcia. ¿eby to nie ona. lecz Howie prowadzi³ tê nocn¹ rozmowê. Rennie ma co do ukrycia. Powiedz.. ¿e tak. Wszystko pasuje. . . Nawet w sejfie. Jestem prawie na sto procent pewien. . ¿e ona to widzia³a. .Pod jakim zarzutem ciê aresztuj¹? .Nie zabieraj Julii. Z ca³ego serca pragnê³a. je li ma. a Du¿y Jim zorientuje siê. jak on mu zagra. Ten t³usty skurczybyk potrafi rozgrywaæ karty. ¿e on. to znac zy dzi .. . komendant policji tañczy. co twój m¹¿ mia³ na Du¿ego Jima. mnie lub nam obojgu. mo¿e mi siê przydarzyæ jaki wypadek..To jakie szaleñstwo. ale na pewno nie za drobn¹ kradzie¿ w sklepie. je li nie ma czego mocniejszego. Powiedz jej. Komu ufasz poza Juli¹? Wróci³a my l¹ do minionego popo³udnia. Pamiêtasz? .W innym wypadku niech nie otwiera.Oczywi cie.. ona sama stoi niedaleko Little Bitch Road. . . gdyby co z³ego sta³o siê tobie. W takim wypadku pamiêtaj. w doskona³ym nastroju mimo ¿a³oby.Tak.Powiedzia³em ci dzisiaj. .Rommie Burpee. . Ale teraz ju¿ nie bêdzie czeka³. . . . przera liwie wiarygodne. potrzebuje koz³a ofiarnego.Przera¿asz mnie. jak w sennym koszmarze. Widzia³em wiele takich wypadków w Iraku. je li zagrozisz. Jutro rano w³ó¿ ten wydruk do koperty i zanie do Julii Shumway.Chyba nie przypuszczasz. W kasie pancern ej albo w zamykanej na klucz szafce.

a wydruk zostawiê u Julii.Wobec tego ci uwierzy . co Howie mia³. Przynajmniej na razie. ale nie ma elektryczno ci.odpar³a bez wahania. musia³a postawiæ laptop na boku.Dobry dzieñ zaczyna siê od dobrego niadania. tak jak j¹ uczy³ m¹¿.. Skoñczy³ siê gaz do generatora. Napisa³a na niej Julia i po³o¿y³a na kuchennym blacie. 5 Brenda w³o¿y³a wydruki do ¿ó³tawej koperty. co jest w tym pliku? . . ale mam ogólny zarys. w koñcu jednak siê zmie ci³. w³osy w nie³adzie. Du¿y Jim podniós³ puszkê. a ty wygl¹dasz jak mieræ na chor¹gwi.Nie. ¿e on ma brudne rêce? . Raczej ci nie zaszkodzi.. Te¿ chcesz trochê kofeiny? Cola jeszcze zimna. Tyle mi wystarczy. pomy la³a. ¿e to generator zu¿y³ ca³y gaz. Tylko je li ukryjê laptop.. kawa jest. . Ukryj go. Postraszyæ go boskim gniewem to jedno. Junior pokiwa³ g³ow¹. . czy ty jeste przekonana. . Jedna w zupe³no ci wystarczy.Nie znam wszystkich liczb i nazw banków. bêdzie nieprzewidywalny. I jeszcze jedno: zabezpiecz laptop mê¿a.stwierdzi³ Barbie. Nastêpnie posz³a do gabinetu Howiego. . . to co poka¿ê Jimowi? Chyba bêdê musia³a zrobiæ drug¹ kopiê. . Niech bêdzie tylko polis¹ ubezpieczeniow¹.. Wprowadzi³a kombinacjê cyfr. ubrany w bia³y szlafrok o rozmiarze przypominaj¹cym grot na kliperze. Brendo.Czy powinnam mu powiedzieæ. prze³kn¹³ ³yk. Akurat wtedy zgas³o wiat³o. Pi³ colê. To znaczy.Ca³kowicie .I pamiêtasz. lecz dwa razy.Nie.. ¿eby ci uwierzy³. o godzinie szóstej piêæ zjawi³ siê Junior. Twarz mia³ blad¹ i nieogolon¹. Dopiero po chwili zda³a sobie sprawê. .Nie ma kawy. . ale je li siê w cieknie.. nie.Nie musisz mu pokazywaæ dowodów czarno na bia³ym. Irracjonalnie uzna³a.. .Dobrze. Du¿y Jim siedzia³ przy kuchennym stole. 6 We wtorkowy ranek. a na koniec zakrêci³a ga³k¹ nie raz. ¿e sta³o siê tak z powodu tego drugiego obrotu ga³ki. Sejf by³ niewielki. Poniewa¿ wierzy³ w to Howie.Niech bêdzie on.

Junior otworzy³ lodówkê i zajrza³ do ciemnego wnêtrza. W kuchni panowa³a niezwyk³a cisza. W ka¿dym razie. pokrêci³ g³ow¹.Powiedzia³e : cia³a.. Nie spyta³ go: Gdzie by³e ? .To dobry dowód.. Junior patrzy³ na ojca bez zmru¿enia.powiedzia³ g³o no. nie zapyta³: Co siê z tob¹ dzieje? . Rodzina. oczywi cie. Na z³odzieju czapka gore. Spa³em z. Popatrzy³ na ojca ze swego rodzaju rozbawieniem pe³nym zdumienia. . We wszystkie. Prze³kniêcie. które Du¿y Jim mylnie odebra³ jako sentyment. . Pytanie by³o uzasadnione.Spa³em. Nastêpny kês.Powiedzmy. Mia³ do syna inne pytanie. pocieraj¹c lew¹ skroñ. . .Nie ma sprawy. . .Tak. Mo¿e to by³ lad obecno ci jego ¿ony. bez szumu lodówki i bulgotania ekspresu do kawy. . ¿e co jest nie tak. szepn¹³ g³os w g³owie Du¿ego Jima..Tak. W liczbie mnogiej. .. Du¿y Jim pokiwa³ g³ow¹ i uwa¿niej przyjrza³ siê synowi.. .Tak. Zgadza siê? . .oceni³ Junior.Mam uwierzyæ.Umilk³.Uhm. Junior zamkn¹³ lodówkê i usiad³ po drugiej stronie sto³u. trzyma siê razem. On ju¿ jest chory. ¿e ch³opak nie by³ z kolegami.Lepiej pójdê . . pomy la³ Junior. . ¿e Junior wie wszystko. z kim jego syn baraszkowa³ noc¹. który jad³ kie³baskê wo³ow¹. . Natomiast cieszy³ siê. którzy zabawili siê z tym ludzkim mieciem z przyczepy przy Morton Road.Junior siê u miechn¹³. synu. Du¿y Jim nie spyta³ tak¿e: Z kim spa³e ? . dopóki to jest. chocia¿ w bezlitosnym wietle poranka widaæ by³o dok³adnie. . lecz tylko na moment. . . Kropka.Nie id dzisiaj do komisariatu. ¿e nie potrafisz zorganizowaæ paru pojemników z gazem? Du¿y Jim spi¹³ siê odrobinê.Dziwnie by wygl¹da³o.Mo¿esz je odkryæ dzisiaj oko³o po³udnia. Zadawanie siê z tak¹ dziewczyn¹ prowadzi³o najprostsz¹ drog¹ do z³apania jakiej francy.. Junior odgryz³ s³uszny kawa³ kie³baski i popi³ col¹.I dowód wiadcz¹cy przeciwko panu Barbarze.polityczne . która morduje razem. . Zreszt¹ nie jestem zmêczony. przez jaki czas. ..I we wszystkie te cia³a mo¿na ubraæ pana Barbarê? . nie oznacza³o. Mia³ powa¿niejsze k³opoty ni¿ to. ¿e w danym momencie by³oby to niepoprawne politycznie. gdybym nie poszed³.

Spójrz na niego.Naprawdê uwa¿asz. . ¿e akurat ja powinienem do niego jechaæ? Ostatnio raczej mnie nie kocha.Jakie k³opoty? Du¿y Jim nie odpowiedzia³ wprost. Pewnie mnie nawet usun¹³ z e swojego facebooka. Junior ugryz³ kie³baskê. Du¿y Jim przesun¹³ go po stole. . .Jak s¹dzisz.Jasne. po czym skrzywi³ siê i znowu pomasowa³ skroñ. Na pewno bêdzie w tym swoim kurniku przy God Creek Road.Nie powiedzia³em.Ten stary pijaczyna pokocha mnie. . Junior s³ucha³ beznamiêtnie. Niewa¿ne. Normalnie o tej porze by spa³. Wyznaczê ciê na patrol samochodowy.Tylnymi drzwiami. .To by³ dowcip.Mo¿esz znale æ Sama Verdreaux? .Ja te¿ .Nie rozumiem.Junior rozpogodzi³ siê na widok wyob ra¿onej sceny. ¿eby siê k³ad³ do ³ó¿ka. . Na koniec mia³ jedno pytanie. Jednak tego ranka Du¿y Jim mia³ na g³owie powa¿niejsze sprawy ni¿ k³opoty trawienne Juniora. . . ¿e tam bêd¹ k³opoty. Poza artyku³ami spo¿ywczymi pod³ej jako ci oraz ksi¹¿kami z wydawnictwa Beaver Books. . czy co to tam by³o. Tylko czerwona plamka tañczy³a mu przed oczami. popi³ col¹.Du¿y Jim pokiwa³ g³ow¹. Podejrzewam. I nie rzucaj siê w oczy. .Ja te¿. bêdziesz mia³ du¿o pracy.Mam przeczucie.Czy to siê uda? . . je li mu zaniosê pó³ szklanki sikacza. . Policja mia³a klucze do wszystkich trzech. .Co Niechluj Sam ma zrobiæ za procenty? Du¿y Jim wyja ni³ synowi swój zamys³. je li mu zaniesiesz butelczynê whisky? A obiecasz wiêcej po wykonaniu roboty? .poleci³ Du¿y Jim.Uda siê. zapa³a do ciebie cieplejszym uczuciem. ale dzisiaj raczej ma delirkê. Tylko trzymaj siê z daleka od Food City. .stwierdzi³. Junior wyra nie siê o¿ywi³. . . .We miesz whisky od Browniego . prze³kn¹³. Brownie jako jeden z trzech sklepów w mie cie by³ uprawniony do sprzeda¿y alkoholu.

Jak cz³owiek ma wyczucie.. ¿eby zmieniæ zwyczaje. . Roger Killian powinien darzyæ Du¿ego Jima szacunkiem. W tle nadal gdaka³y kury. co w³a nie powiedzia³. szatañskie wynalazki.Przepraszam za u¿ywanie nadaremno imienia Bo¿ego. zamias t korzystaæ z ¿ycia bez trosk finansowych. Roger by³ zbyt g³upi. czy powód . Od irytacji do szacunku. Tak¹ mia³ naturê i dzi by³ dla Du¿ego Jima niezast¹piony.. które trafia³o bezpo rednio w g³owê.oceni³ Du¿y Jim. . Wyj¹³ telefon komórkowy ze rodkowej szuflady biurka. I nic dziwnego. Bo robiê to dla miasta. czy inna zaraza. Odczeka³ co najmniej sze æ sygna³ów. do których mo¿na by³o siê dostaæ jedynie po wpisaniu has³a numerycznego. Mo¿ecie byæ w mie cie mniej wiêcej o. Skoro nadal wstawa³ o wicie i traci³ czas na ¿ywienie stadka kurczaków. ale te¿ g³upot¹ by³oby nie zadbaæ o jakie zabezpieczenie. . czy susza. Du¿y Jim zak³ada³. s przyczyn¹ mnóstwa niepotrzebnego bicia piany.No. kiedy opad³a Bo¿a kopu³a..Jest Ricky i Randall. tak. Roland pojecha³ do Oxfordu po karmê. pomy la³ Du¿y Jim. tak.Powiedzmy o dziewi¹tej? Najpó niej o dziewi¹tej piêtna cie? . . mam zajêcie dla ciebie i trzech twoich najstarszych synów. .warkn¹³ który z licznych Killianów.Rog? Jeste na farmie? . widaæ taka by³a wola Bo¿a.przerwa³.Co jest? . To znaczy. . Gdy przytkn¹³ go znowu. Zwrot o sto osiemdziesi¹t stopni. Kurczaki trzeba nakarmiæ.Bóg ci wybaczy .Tylko dwóch mam w domu . Uwa¿a³.Du¿y Jim szybko dokona³ w my lach niezbêdnych obliczeñ.. . Du¿y Jim skrzywi³ siê. . na sekundê odsun¹³ telefon od ucha. gdzie odk³ada³ go. Mimo wszystko czasem siê przydawa³y. Dla dobra jego mieszkañców.. który wydyma³ siê wokó³ niego jak ¿agiel. zanim kto odebra³. . ¿e takie nowinki techniczne..powiedzia³ Roger. ile¿ to godzin stracono na bezu¿yteczn¹ gadaninê? I na dodatek wydziela³y szkodliwe promieniowanie. bo Du¿y Jim zrobi³ z niego zafajdanego milionera. zastanawiaj¹c siê nad tym. Oraz dla miasta. .7 Po wyj ciu Juniora Du¿y Jim poszed³ do gabinetu .wci¹¿ w szlafroku.Roger.Wobec tego bêdziesz ty i dwóch twoich najstarszych. Wybra³ numer z ukrytych kontaktów. us³ysza³ w tle gdakanie kur. wszystko idzie sprawnie. . kiedy tylko móg³. ¿e Sam Verdreaux wykona polecenia Juniora.

Teraz zebra³ kartki razem . Co mamy zrobiæ? Przywie æ trochê propa. Przejrzyj to. Bêdziemy dzieliæ po równo i tak dalej.Bêdê musia³ ich obudziæ. jako magazyn ¿ywno ci. ale tak. ¿ó³te.. zanim zrobisz co g³upiego.Po co straszyæ ludzi? I tak bêd¹ mieli czego siê baæ. Oczywi cie je li do tej pory jeszcze siê to wszystko nie skoñczy.Tutaj! I tutaj! Sam zobacz! . .Wszelkie obiekcje wobec planu mo¿ecie przedstawiæ na spotkaniu w czwartek wieczorem.O czym ty w ogóle mówisz? Z piwnicy wypad³ zwabiony krzykami Ernie Calvert. Sklep jest zamkniêty. Pozapisujemy. czerwon¹ twarz i siwe w³osy obciête na rekruta. Otworzymy w czwartek. I mówi³ jaki czas.Niewiele brakowa³o.. Nadzieje na wcze niejsze ukoñczenie pracy przepad³y razem z deszczem meteorów. co i jak.Co? Co takiego?! Dlaczego??? Jack Cale siedzia³ przy swoim biurku w zagraconym biurze kierownika Food City. jak mi Bóg mi³y.Przeg³osowali go radni . By³ po trzydziestce. Mia³ wielki brzuch.. . Pete. Kto wpad³ na ten kretyñski pomys³?! .denerwowa³ siê Jack.Przykro mi. je li ta kopu³a szybko e zniknie. jak mu Bóg mi³y.du¿e. . A Roger Killian. tak nosi³ je ca³e ¿ycie.odpowiedzia³ Randolph. jasne. . firma nie straci ani centa. . który sta³ w drzwiach. 8 .obwie ci³ Jack. . .. mia³ ³agodn¹ dziecinn¹ twarz i gêst¹ szopê sztywnych jak druty rudych w³osów. na lito æ bosk¹?! Przecie¿ towaru jest pod dostatkiem! . które teraz szarpa³ woln¹ rêk¹. pokryte d³ugimi kolumnami rêcznego pisma .. Teraz pos³uchaj. Jack. Peter Randolph najwyra niej nie zamierza³ przyjrzeæ siê bli¿ej ¿ó³tym kartkom. Na blacie poniewiera³y siê karty ze spisem towarów. .Patrz.On chce zamkn¹æ sklep! . .Nie w tym rzecz! .Co za pomys³. . Nowy komendant wystroi³ siê na tê wizytê w mundur galowy. s³ucha³. tego mo¿esz byæ pewien. I ani s³owa na ten temat. a Jack by³by jêkn¹³ z rozpaczy.spyta³ Ernie rozgniewany.i potrz¹sn¹³ nimi przed twarz¹ Petera Randolpha. Ubrany by³ w kombinezon Foo City. który zamknêli z Erniem Calvertem o pierwszej nad ranem.Nie. . W tle nadal gada³o i æwierka³o osiem setek kurczaków karmionych steroidami.

Znowu potrz¹sn¹³ ¿ó³tymi kartkami.. co by z tym poleceniem kaza³ zrobiæ Duke Perkins .Pete.poprawi³ go Ernie. Kaza³by radnym siê nim podetrzeæ. za obrazê w³adzy. jak Du¿y Jim za³atwia interesy.Chyba ¿e chcesz spêdziæ resztê dnia w wiêzieniu. Dlatego decyzjê podj¹³ Andy.stwierdzi³ Ernie.uci¹³ Randolph. Je¿eli koniecznie upieracie siê. skoro magazyny pêkaj¹ w szwach?! .Wskaza³ brod¹ Jacka Cale'a.Racjonowanie ¿ywno ci mo¿e siê w pewnym momencie okazaæ sensowne ..Tylko dwóch .. a ja muszê wykonywaæ ich polecenia. .O ile mi wiadomo. Nisko upad³e . ¿eby zamkn¹æ. nawet gdyby nadal by³ tu oficjalnie zatrudniony... a Du¿y Jim go popar³. .przyzna³ Jack . Nie móg³bym. Randolph wiedzia³.Chcesz mi powiedzieæ.ale dlaczego akurat teraz? .Radni zdecydowali. jak wysoko. .odpar³ Randolph. ma grypê .podpowiedzia³ Ernie. co dla ciebie dobre. . A kiedy mówi¹ skacz. wiêc niech zacznie od siebie.powiedzia³ Jack. jak on. Zreszt¹ k³amstwo ma krótkie nó¿ki. ¿e ma sprawê przedstawiæ w ten sposób.Ernie ju¿ nie wydawa³ siê rozgniewany. .Dosyæ tego . ale te¿ nikt nie musia³..To najlepszy moment. Peter Randolph wolno pokrêci³ g³ow¹. . Wstyd mi za ciebie. który od³o¿y³ na biurko ¿ó³te kartki. ¿eby zacz¹æ oszczêdzaæ . Nikt nie udziela³ mu instrukcji. .stwierdzi³ Jack. Albo: PRZEPRASZAMY ZA CHWILOWE UTRUDNIENIA. Mamy sytuacjê kryzysow¹.Le¿y w ³ó¿ku. .Wiem.Jakiego planu?! . . wiêc koniec dyskusji. to zamknij twarz i rób.powiedzia³ Randolph. jeden . . Dok³adnie to.Dok³adnie bior¹c.Nie zapominajmy o hummerze Du¿ego Jima . OTWARCIE WKRÓTCE.I wszyscy doskonale wiemy który. Tak mi kazali powtórzyæ radni.Jasne.ZAMKNIÊTE DO ODWO£ANIA. policzki mia³ niemal tak samo czerwone jak w³osy. . co i ty powiniene . Tañczysz.Je li wiesz. . Nieco dr¿¹cym. .a ja przekaza³em ich polecenie.krzykn¹³ Ernie. . . pos³uchaj.Dlaczego teraz. co ci kazano.Ludzie bêd¹ przera¿eni. . . . .. . jak ci zagraj¹. . ¿e Andrea Grinnell g³osowa³a za czym takim? Ta kobieta nie jest g³upia! . . prawie b³aga³. pytasz.Peter Randolph wycelowa³ w starszego mê¿czyznê palcem.Nie mogê ci na to pozwoliæ. Wystaw w oknie tabliczkê ZAMKNIÊTE DO ODWO£ANIA. to napiszê: ZAMKNIÊTE Z POWODU INWENTARYZACJI.. Zastanów siê chwilê. I wtedy chwilowe na czerwono albo jako inaczej wyró¿niæ. . ¿e móc rwaæ w³osy dwoma rêkami. ten co ma motorówkê na jeziorze Sebago i vectrê winnebago pod drzwiami .

¿e by³a wiadkiem. ¿e strój pielêgniarki wzbudza w pacjentach wiêksze zaufanie ni¿ fartuszki w bia³o . których lubi³a i szanowa³a . Gdzie? . 10 Pierwsze czytaj¹ informacjê o zamkniêciu supermarketu Gina Buffalino oraz jej przyjació³ka Harriet Bigelow. Dlaczego? i Jak do tego dosz³o? . ¿eby to mia³o jakiekolwiek znaczenie. których zna³a ca³e ¿ycie. budzi siê w nich krwio¿ercza bezmy lna bestia. gdybym tam by³a od pocz¹tku i widzia³a. jak prawdziwe pielêgniarki (na ten pomys³ wpad³a Ginny Tomlinson . Bo gdyby mia³a napisaæ o swoich odczuciach. A nawet gdyby mia³a. ¿e naprawdê nie by³o powodu. Miasto by³o odciête od wiata dopiero trzeci¹ dobê.ró¿owe pr¹¿ki. jak mieszkañcy Chester's Mill stracili rozum. Nie wierzysz? Mo¿esz siê przekonaæ. by³aby w du¿ym k³opocie. o wiele za pó no. napisan¹ zgodnie z dziennikarskim kanonem w formie odpowiedzi na sze æ podstawowych pytañ: Kto bra³ udzia³ w zdarzeniu? . mimo m³odzieñczej energii. 9 Pó niej. ale tylko do siebie). Z ca³kowit¹ pewno ci¹ mog³a powiedzieæ jedynie (i powiedzia³a.Za obrazê w³adzy? Nie ma czego takiego! . Julia Shumway dosz³a. Pó niej mog³aby napisaæ: W tamtej chwili mieszkañcy miasta w koñcu sobie u wiadomili. musia³aby z tego zrobiæ normaln¹ informacjê. . ¿e ludzie. Obie s¹ ubrane na bia³o. jakie nosi³y wolontariuszki).Ernie patrzy³ na niego z niedowierzaniem. Maj¹ za sob¹ dwa trudne dni. a nastêpny przed sob¹. odrzucenie strasznej prawdy. i wygl¹daj¹ naprawdê bardzo ³adnie. Ale to by³a tylko próba racjonalizowania. co siê dzieje . jak to siê zaczê³o. po bardzo krótkim odpoczynku w nocy. lepiej zaradziæ sytuacji. Tylko propanu by³o zadziwiaj¹co ma³o. ale nie mia³a najmniejszej szansy tego wydrukowaæ. Nie spodziewa³a siê ich spotkaæ w rodzinnym mie cie. Kiedy? .zmienili siê bezmy lny t³um? Potem powiedzia³a sobie: Mog³abym zrobiæ wiêcej.Teraz jest. Najgorsze. Wygl¹daj¹ te¿ na zmêczone. jak siê zaczê³y rozruchy pod Food City. zwykle w doniesieniach z obcych krajów. Widywa³a takie potwory w telewizyjnych wiadomo ciach. ¿e gdy siê sprowokuje przera¿onych ludz i.uzna³a. Co siê dzia³o? . . ludziom w³a ciwie nie brakowa³o niczego. Jak wyt³umaczyæ. ale jej nie satysfakcjonowa³o. Pewnie by³o to twierdzenie prawdziwe.

s³owem siê nie zaj¹kn¹³.mówi Gina z niedowierzaniem. Rose wyskakuje z pó³ciê¿arówki z jej imieniem wymalowanym na burcie. w czwórce Mel Searles or az Freddy Denton. Zostawili w Sweetbriar Rose Barbiego koñcz¹cego podawanie niadania. Mówi do Ansona. Czy ona naprawdê nie rozumie. Wybiera Freddy'ego. Ma d³ug¹ listê zakupów i chce siê z nimi uporaæ jak najszybciej. zw³aszcza tych m³odych i ca³kiem wie¿ych. Zaczekajcie. kiedy meteorolodzy ostrzegaj¹ przed zamieciami. cukrzyka. Nie powinni cie siê tam zjawiæ zbyt wcze nie. . W ca³ym mie cie ludzie budzili siê rano. Freddy jest z pocz¹tku grzeczny. ¿e musz¹ . os³ania j¹ d³oñmi przed porannym s³oñcem. Zapytana pó niej o wyja nienie tego nag³ego nap³ywu klientów Rose powiedzia³aby: To samo dzieje siê ka¿dej zimy. i postanawiali uzupe³ni zapasy. Sanders i Rennie nie mogli wybraæ gorszej chwili . Zaparkowali nieco dalej. Oczywi cie tak siê nie sta³o.Pe³ne pó³ki.. Trudno jednak na d³u¿sz¹ metê zachowaæ zimn¹ krew. TRAWKA ALBO WACHA. bo ma wiadomo æ. dzia³a jak katalizator. jak cz³owiekowi taka wrzaskliwa jêdza podskakuje przed nosem. ¿e ludzie (chocia¿ nie t³um. zgodnie z rozkaze m komendanta Randolpha. Du¿y Jim Rennie od razu o tym wiedzia³. Dostrzega na drzwiach tabliczkê ZAMKNIÊTE DO ODWO£ANIA. Niczego nie brakuje.Jest wtorek. . W tym czasie podje¿d¿a Anson Wheeler z Rose Twitchell na siedzeniu pasa¿era. W dwójce siedz¹ Carter i Georgia. Tu¿ za nimi przyjecha³ Frank DeL esseps w swojej bryce (zerwa³ naklejkê DUPCIA. a¿ bêdzie z tuzin samochodów na parkingu. Zamierzaj¹ kupiæ dla wszystkich oprócz biednego Jimmy'ego Siroisa. Przyciska twarz do szk³a. uzna³. zanim Anson wy³¹czy³ silnik. . stwierdzali. Pojawiaj¹ siê nastêpni klienci. potem wskazuje okno. natomiast odpowiada jej Gina Buffalino. Czytaj¹ informacjê z tabliczki. Mo¿e ludzie po prostu przeczytaj¹ informacjê i pojad¹ do domu .Co za cholera? Wczoraj wieczorem widzia³am Jacka.Przyjecha³y po batoniki. . za którym potrzebne jej towary stoj¹ na pó³kach. pod Maison des Fleurs. wcale n uspokaja. jeszcze nie go obserwuj¹. ¿e nie przystoi funkcjonariuszowi policji). A pojawienie siê policjantów. O tej wczesnej porze przed supermarketem s¹ tak¿e obsady wozu numer dwa i wozu numer cztery z departamentu policji Chester's Mill. który co burczy niezadowolony. Sklep powinien zostaæ otwarty za piêæ minut. Pierwsza zaczepia ich Rose. Rozmawiaj¹ o deszczu meteorów. wymachuje mu przed ocz ami d³ug¹ list¹ zakupów.. Przed drzwiami milkn¹.Niemo¿liwe . ¿e kopu³a nie znik³a.

. to swoje pokwikiwanie.Ale na razie mam dosyæ wszystkiego.Daj¿e spokój! Od kiedy to ja jestem dla ciebie pani ? Dwadzie cia lat jadasz u mnie nale niki z jagodami i ten twój ukochany ma³o wysma¿ony boczek piêæ dni w tygodniu i zawsze zwraca³e siê do mnie Rosie. .Fred. g³owê ma pochylon¹. Niedoszli klienci .wo³a Bill Wicker oburzony. . W³osy stercz¹ mu na wszystkie strony.stwierdza Jack.No. jeszcze bardziej ponure zarezerwowa³ dla Mela Searlesa.‾ona mnie wys³a³a po jajka! . Lissa Jamieson. Palce s¹ w porz¹dku.Ja na pewno tak zrobiê . Carter ma zabanda¿owane palce. cz³owieku?! . Obrzuca Franka DeLessepsa chmurnym spojrzeniem.Poskar¿ siê radnym i komendantowi Randolphowi . bo Jack. . ¿e Freddy widzi na jej twarzy tylko gniew.pyta Rose.Urywa raptownie.. Rusza d³ugimi krokami miêdzy lud mi.odpowiada Jack. ¿e ledwo mo¿e siê przez nie przecisn¹æ. Georgia i Freddy stoj¹ przed du¿ym szklanym oknem.ruszaj¹ do przodu.Co ty wyprawiasz. Carter.. odszukawszy odpowiedni klucz na kó³ku przy pasie. która w³a nie przyjecha³a na rowerze (wszystki zakupy z jej listy spokojnie mie ci³y siê w skrzynce na mleko przyczepionej nad tylnym b³otnikiem. Anson k³adzie jej d³oñ na ramieniu. kiedy sklep powinien zostaæ otwarty. Rozlega siê chóralny jêk. Zaraz jednak musz¹ siê zatrzymaæ. Freddy k³adzie d³oñ na kaburze. kto wreszcie poszed³ po rozum do g³owy! Dziêki Bogu! Jack Cale otwiera³ od rodka podwójne drzwi. choæ ona jest mocno zmartwiona. zosta³a jeszcze dobr a minuta . . Rose Twitchell nadal nie daje mu spokoju. ale ramiê boli jak jasna cholera.. Carte r chêtnie by jej przy³o¿y³ na odlew. ale na to nic nie mo¿e zaradziæ. mia³a naprawdê minimalne potrzeby). . a mo¿e nawet miech.wype³niaæ rozkazy? . Chyba ¿e kupiê m¹kê. ¿eby na niego nie wpa æ. syrop i. Wie.Proszê pani. Rose niecierpliwie strz¹sa jego rêkê. ponownie zamyka drzwi. . Mel i Frank stoj¹ przed nimi tak. w koñcu! Ludzie. ¿e lada moment spadnie nam z nieba ciê¿arówka wy³adowana zapasami? . olej. a teraz nagle pani ? Tylko ¿e jutro nie zjesz nale ników. który bezskutec znie stara siê powstrzymaæ u miech. . musi ostro skrêciæ. a policzki p³on¹ mu bardziej jaskrawo ni¿ w³osy. Wynoszê siê st¹d. kto twoim zdaniem ¿ywi to miasto? . grubszy opatrunek wypycha mu koszulê.a zebra³o siê ich ju¿ ze dwudziest chocia¿ do godziny dziewi¹tej. gdzie Jack zwykle wystawia taczki i nawozy.Wydaje ci siê. . .

‾ona mi kaza³a kupiæ puszki . Alden nie jest z³y ani zagniewany.Przykro mi.To oni j¹ zgwa³cili! . panie Dimmesdale .wyja nia Petrze. ¿e w po³udnie bêdzie znacznie cieplej i jeszcze gorêcej w okolicach piêtnastej. nie ma mowy.Zamknij siê .mówi Carter. i o plakacie Foo Fighters. o tym. . Jeszcze nie. I ramiê daje siê we znaki mimo dwóch proszków przeciwbólowych. cz³owiek ma wra¿enie. Alden zatacza siê na Ginê Buffalino i oboje byliby upadli. . S¹ zamkniête. .To niemo¿liwe. ‾ona kaza³a przywie æ trochê puszek. którzy mieli zwyczaj zatrzymywaæ go w szkole po lekcjach. Po zebranych przetacza siê pomruk. ale za zamkniêtymi drzwiami. Alden nie mówi. Na lewym ramieniu nosi czarn¹ ¿a³obn¹ opaskê i wydaje siê lekko oszo³omiony. . Ludzie przyszli po zakupy spo¿ywcze i towar jest. Po raz pierwszy w ¿yciu m³ody cz³owiek wspó³czuje nauczycielom z gimnazjum. A mo¿e my li tylko o pustym ³ó¿ku w sypialni na piêtrze. Rusza w stronê drzwi.ich nie podtrzyma³a. Nie ma w nim gniewu. ¿eby siê dosta³ do rodka. ¿e straci³ ze dwadzie cia kilo od mierci syna. Dwadzie cia cztery stopnie o dziewi¹tej rano nie zdarza siê czêsto w pa dzierniku. jakie dosta³ od matki. . który wci¹¿ wisi nad tym ³ó¿kiem. i o mode samolotu na biurku. w którym ju¿ nigdy nikt nie bêdzie spa³.poprawia go Alden ma³o przytomnie. Mela i Franka DeLessepsa coraz wiêkszymi oczami. opuszcza go chêæ pokwikiwania. który nigdy nie zostanie skoñczony. . Wygl¹da bardzo mizernie. . .Nazywam siê Dinsmore . a bladoniebieskie niebo wiadczy. i po prostu zapomnia³. z czym maj¹ byæ te puszki. Poza tym jest gor¹co. . gdyby Petra Searles kobieta raczej wagi ciê¿kiej .Grono niedosz³ych klientów sklepu ro nie w oczach.mówi.Oni zgwa³cili Sammy Bushey! U miech spe³za z twarzy Mela. synu. mimo to Carter odpycha go silnie.Muszê wej æ. Irytuj¹ce. jak ciê ludzie nie zauwa¿aj¹. pojawia siê przed nim Alden Dinsmore. Zanim Thibodeau zd¹¿y³ siê przyjrzeæ rosn¹cemu t³umowi. Gina patrzy na Cartera.mówi przyjació³ce. t ylko zdziwiony. który jeszcze w zesz³ym tygodniu by³ mechanikiem samochodowym. A teraz ich s¹siad zosta³ popchniêty przez wyrostka. Pewnie ze wszystkim. nie zni¿aj¹c g³osu. na parkingu pojawia siê coraz wiêcej samochodów.

ale pochowa³a dwóch mê¿ów. suko. Velma Winter. . Tymczasem Ernie Calvert nie wyszed³. Radni tak zdecydowali. On nie zwraca na ni¹ uwagi.Otwieraj! . Carter jest zmieszany i to go irytuje.Zamkniête? .upewnia siê obiektywnie. . . które przyci¹gaj¹ nieco starszych go ci. bo zostaniesz aresztowana za zak³ócanie spokoju.Nie by³o ¿adnego gwa³tu. . We dwóch chwytaj¹ Velmê i odsuwaj¹ ¿ywe sto kilogramów miê ni od drzwi. przyje¿d¿a razem z Tommym i Willow Andersonami.Racjonowanie ¿ywno ci? Dobrze rozumiem? . ju¿ go tutaj mamy. d³onie wspiera na szerokich biodrach. która prowadzi sklep Browniego (a w ka¿dym razie prowadzi³a.Nie ma po co tu staæ. Nie podoba mu siê wrogo æ. Velma go dostrzega.Poka¿cie dokumenty.Nikogo w sklepie nie ma . m¹k¹ i cukrem. zaczyna ³omotaæ w drzwi. Nieco dalej jest Sam Verdreaux. w dwa tysi¹ce siódmym straci³ prawo jazdy na dobre. Idzie alejk¹ z makaronami. ¿e obu wykoñczy³a w ³ó¿ku i ¿e w rodowe wieczory rozgl¹da siê w Karczmie Dippera za numerem trzecim.mówi Frank. . Przyjechali pikapem. ten oczywi cie na piechotê.Przepycha siê miêdzy Melem i Frankiem. dziwka ³¿e jak pies .Prycha z pogard¹. . Tera z wysuwa siê przed Cartera. . Komendant nas tu przys³a³. Gina robi krok do ty³u.Cofnij siê.Nie w moim mie cie. Nie mam ¿adnych dokumentów. Je¿eli piêædziesiêciu ludzi to t³um. któr¹ widzi n ich twarzach. . krzepka.Otwieraæ natychmiast! . ch³opaki? . a przy stole choleryków w Sweetbriar Rose opowiada siê. wpatrzona w Mela szeroko otwartymi oczami. ³omocze w drzwi mocniej. czesze siê jak Bobby Darin i wygl¹da na Wojownicz¹ Królow¹ Lesbijek. Georgia Roux odwraca siê i na migi pokazuje Erniemu. zanim zosta³ zamkniêty). .Jak cholera . . Obserwuje t³um. Bo to ju¿ prawdziwy t³um.A ty siê zamknij. A ci¹gle pojawiaj¹ siê nastêpni. W noce z country karaoke. Velma jest postawna. . Ernie! Otwieraj! . Carter chcia³by mieæ broñ.mówi Frank. Frank spogl¹da na Mela i kiwa g³ow¹. .Wy macie byæ policjantami? Wy. Obok niej Alden Dinsmore kolebie siê jak robot z wyczerpan¹ bateri¹.Na ty³ach t³umu pojawiaj¹ siê Ricky i Randall Killian. Tu bêdzie magazyn ¿ywno ci.Otwieraæ! krzyczy.Otwieraj. .popiera go Georgia. . Przysuwa siê nieco bli¿ej do Cartera.wtóruj¹ jej g³osy z t³umu.

rozkazuj e im zostaæ na posterunku przy stacji benzynowej Gas & Grocery.¿aden z nich jednak nie potrz¹sa piê ciami. ¿e kiedy we mie udzia³ w spontanicznej demonstracji. Oni te¿ skanduj¹ nawet nie w ramach przybierania barw ochronnych. Ginny Tomlinson. a ci¹gle pojawiaj¹ siê nastêpne. potrz¹saj¹c piê ciami. .Rupert Libby i Toby Whelan . . Gdyby to widzia³ Kucharz.ucina Randolph. Zanim ludzie nas zadepcz¹. ale i podekscytowani. pielêgniarka. równie¿ toruje sobie drogê przez t³um. Nikt nie zwraca n nich szczególnej uwagi. lecz akurat o¿ywa walkie .. lecz niesiony emocjami t³um narzu ca swój nastrój .twie . lecz Freddy nie ma ¿adnego pomys³u. Maj¹ co robiæ. Cienka niebieska linia przed wej ciem do supermarketu wydaje siê coraz w¹tlejsza. Ernie stoi w miejscu. wreszcie trafi³a siê okazja. Dwóch kolejnych policjantów . a on go tylko przekazuje. Inni id¹ w jej lady. listonosz. Podnosi zaci niêt¹ piê æ i potrz¹sa ni¹ rytmiczn dwa krótsze gesty na o . Mo¿e siedemdziesi¹t osób. .raæ! . To komendant Randolph.talkie przy pasku Henry'ego. . w pêdzie mijaj¹c Juliê Shumway.raæ! O . Natomiast ma broñ. Pó niej zaledwie kilka osób przypomni sobie. Anga¿uj¹ siê coraz bardziej. najlepiej jakiego utworu grupy Grateful Dead. ³ysolu.O . . nie konkretyzuj¹c.przez ca³e ¿ycie marzy³a.Ale s³yszeli my. .Otwieraæ! . zobaczy³by potencjalnych odbiorców swojego produktu. oczekuje od niego jakiego pomys³u.skanduje t³um. ¿e ich w ogóle widzia³o. my li Carter. A tak¿e Bill Wicker. Czworo m³odyc h policjantów spogl¹da na Freddy'ego Dentona..To rozkaz . Potem Lissa z rozja nion¹ twarz¹ . mo¿e osiemdziesi¹t. Przysz³a .wrzeszczy Velma. Synowie Killiana i Sam Verdreaux przepychaj¹ siê przez t³um. Jackie Wettington oraz Henry Morrison tak¿e ruszaj¹ w stronê supermarketu.twie . a w tle brakowa³o jedynie podk³adu muzycznego. zostaje rytm. ¿e ten rozkaz wyda³a w³adza nadrzêdna.zaczyna Henry.twie i jeden mocniejszy na . Strzel w powietrze.Otwieraæ! Tommy i Willow siê do niej przy³¹czaj¹.¿eby siê wycofa³. Stary g³upek po prostu stoi i patrzy. Robi siê coraz gorêcej.podje¿d¿a Main Street od strony komisariatu (gdzie popijali sobie kawê i ogl¹dali CNN). która biegnie z aparatem przewieszonym przez ramiê. Ludzie s¹ przestraszeni.raæ! . S siê zlewaj¹. teraz ju¿ wszyscy potrz¹saj¹ piê ciami w rytmie dwa plus jeden.

. Przetaczaj¹ siê. gdzie klosz obci¹³ d³oñ jego ¿onie.krzyczy. wo³aj¹c mê¿a co si³ w p³ucach. Pojawili siê nowi pacjenci.Wanda Crumley z Eastchester. spada z g³owy. próbuje z³apaæ kobietê.. t³ucze jej okulary. Ginny Tomlinson nie ma takich k³opotów z opanowaniem w ciek³o ci jak Piper Libby. Jej staromodny czepek pielêgniars ki wyskakuje ze spinek. od strony Morton. Teraz ju¿ pacjentk¹ jest Ry¿y. jeden przypadek jest powa¿ny .Jeste cie potrzebne w szpitalu. Gigantyczne siniaki na udach. . ale zdaniem Ginny Wanda . s¹siadka Evansów. .. jednak równie¿ nie jest zimnokrwista. Ginny zatacza siê do ty³u.Dranie! . znalaz³a go martwego jakie dziesiêæ metrów od miejsca.Dziewczêta .jecha³ sto piêædziesi¹t na godzinê. które ukaza³y siê dopiero po obmyciu krwi. Ginny widzia³a Bushey bez majtek. Zapomina nawet o a taku serca Wandy Crumley. turkocz¹c jak poci¹g Pielêgniarka upada na kolana.To oni j¹ zgwa³cili! Ginny spogl¹da na twarze nad mundurami i u wiadamia sobie. Musi krzyczeæ.raczej z tego nie wyjdzie. Trochê ze strachu i zmêczenia. a mózg wysycha³ na trawie.Hañba! Tchórze! Ho³ota! Wyl¹dujecie za kratkami!.krzyczy Gina. .kobieta z prawie trzydziestokilogramo w¹ nadwag¹ i pal¹ca jak komin . m³ody kasjer. Ginny wpada na rz¹d wózków.. Widzia³a spuchniêt¹ i zakrwawion¹ pochwê. . reaguje odruchowo. proszê pani! . a trochê z gniewu. a na dodatek niema³¹ rolê odgrywa tu jeszcze jeden czynnik: w przeciwieñstwie do Piper. inaczej nie bêdzie jej s³ychaæ w skanduj¹cym t³umie. Zapomina o tym. Wendell Crumley mia³ szczê cie. Tego ranka. . Wskazuje policjantów i zaczyna p³akaæ. gdzie sytuacja zaczyna byæ niebezpieczna. i w chwili gdy do niego dotar³a. ¿e nie rozbi³ swojego subaru w drodze do szpitala . gdy zajrza³a do Jacka. p³acze z bólu i zaskoczenia. Ginny zapomina o tym.To oni. lecz mu siê to nie udaje. Ginny podnosi obie rêce. krzyczy. ¿e Gina ma racjê. obok butelka. Uderza kobietê piê ci¹ w twarz. w jednej osobie kasjer i ch³opak pakuj¹cy klientom zakupy. Mel nie my li. Jack le¿a³ na plecach. ¿e dziewczêta s¹ potrzebne w szpitalu. ¿e ma je zabraæ z miejsca. krwawi.mówi pielêgniarka. który potrz¹sa piê ci¹ jak wszyscy inni) i staje przed Melem oraz Frankiem. dosta³a ataku serca. Przez chwilê wygl¹da jak czarny charakter z westernu. Wanda pobieg³a z powrotem do domu. ³amie nos. Tyle by³o tej krwi.powiedzieæ dziewczêtom. ¿e s¹ potrzebne w szpitalu. poddaj¹cy siê szeryfowi. Jasne krop le . pracownik Food City. podpiera siê rêkami. Energicznie przesuwa siê do przodu. Potem bierze zamach i równocze nie uderza obu m³odych mê¿czyzn. Obaj s¹ wpatrzeni w coraz bardziej wrogi t³um i nie zwracaj¹ na ni¹ uwagi.. odpychaj¹c kogo ³okciem (przyp adkiem jest to Bruce Yardley. Bruce Yardley.

Jeden rzucony przez Ricky'ego Killiana.a kiedy indziej mo¿na by s¹dziæ. To by by³o niepolityczne. Musia³ byæ do æ du¿y. ³ami¹c jej szczêkê w piêciu miejscach i wybijaj¹c sze æ zêbów. w pierwszej rozgrywce turnieju stanowego Maine. ale nie za du¿y. g³adki niczym gêsie jajo. Nale¿y jej siê.my li Ricky. Trafi³ Mela Searlesa w czo³o. Ten pierwszy trafia Billa Allnuta w ty³ g³owy. na wielk¹ szklan¹ taflê okna. tak samo jak komendant Randolph nie przyzna³ pr zed Wettington i Morrisonem.by³ licz¹cym siê miotaczem w dru¿ynie Mills Wildcats. choæ przecie¿ kiedy . to jego pierwszy strike od czterd ziestu lat. niedaleko mostu Pokoju. brzmia³o ostatnie polecenie. jak trzeba. To Jeszcze jedno wcale nie by³o od niego. mia³em trafiæ gliniarza. drugi przez Randalla. Mo¿e by³o to jedyne przestêpstwo. jakie Junior wyda³ Samowi. ruszy³ wschodnim brzegiem rzeki Prestile w poszukiwaniu odpowiedniego kamienia. ale tego ju¿ nie powiedzia³. lecz zmia¿d¿onego . z obrazem butelki whisky tañcz¹cym przed oczami. ¿e zaledwie wczoraj . od lat siedemdziesi¹tych. Takie dosta³ polecenie. Dziewczynê odrzuca do ty³u. I bardzo udany.spadaj¹ na wielkie ¿ó³te litery RK z napis NIE PARKOWAÆ. Kto rzuci³ pierwszy . Jakie pó³ kilograma. Gina i Harriet w bia³ych fartuchach klêcz¹ przy szlochaj¹cej na czworakach kobiecie.nie wiadomo. Cholera! .krwi z nosa . Junior wysadzi³ go po pó³nocnej stronie miasta i Sam. . by zostali przed stacj¹ benzynow¹. klarowny sopran: . ¿e nie od niego pochodzi³ rozkaz. Cholera. Pó³kilogramowy kawa³ek ska³y trafia Georgiê Roux prosto w twarz. jak nie rzuca³ od dawna.winie! Dranie! Kamienie id¹ w ruch. I jeszcze jedno . Gina i Harriet podbiegaj¹ do Ginny. bo wtedy Sam nie zdo³a nim rzuciæ wystarczaj¹co mocno i celnie. Celuj w dziewuchê . Wtedy rozlega siê g³os Lissy Jamieson. krew leje s iê szerokim strumieniem. jakie Niechlujowi usz³o na sucho. Chwilê pó niej lec¹ dwa nastêpne kamienie. Mel osuwa siê na ziemiê jak szmaciana lalka. wtedy Sam rzuca. zdawa³oby siê sto lat temu . krwawi¹cej na ¿ó³te RK (uwaga wszystkich jest zwrócona w³a nie na nie). ale zawsze chcia³ to zrobiæ. W koñcu znalaz³ taki . powiedzia³ wtedy Samowi Junior. T³um cichnie.nie z³amanego. wiêc nie spud³uj . jasny. powala go na ch odnik niedaleko Ginny Tomlinson. Randall wycelowa³ lepiej. szczêka opada jej groteskowo niemal na piersi.

Nastêpnie zjawia siê Linda Everett. mimo to m³ody cz³owiek nie czuje bólu. który le dwo jej dotrzymuje kroku. Potem czubek wielkiego farmerskiego buta . Nie . ale Marty . ale ju¿ podnosi aparat. Freddy pada na ziemiê.przyklêka obok Mela. na niebieskiej koszuli wykwitaj¹ czerwone plamy. co siê dzieje. po czym my li o córkach. . Ona zaczyna siê przepychaæ miêdzy lud mi. wiat³o nie ga nie ca³kowicie dla funkcjonariusza Dentona.który nawet nie w³o¿y³ tego ranka munduru. Rzucaj¹ na nie okiem. czy siê przewróci. nie do koñca pewna. Raz. a Rose powie Ansonowi. Freddy Denton strzela w powietrze.Nastêpuje pauza. chocia¿ wiêkszo æ s¹dzi. tylko czy powinien strzelaæ? ‾adnego strzelania! Widzi w t³umie swoj¹ ¿onê.buta Aldena Dinsm ore'a . a co dopiero. Kto . co w zwi¹zku z tym zrobiæ. nawet co do p³ci tej osoby nie bêdzie zgody. ¿e to kobieta. W ten sposób cudem uchyla siê przed nastêpnym kamieniem.kto inny ryczy z ca³ych si³. ot. moment wstrzymania oddechu.Na nich!!! . czy nie. Przywodzi na my l samochód w chwiejnej równowadze na dwóch ko³ach. Przybywaj¹ posi³ki.. Rose Twitchell rozgl¹da siê dooko³a. gdzie Rupe i Toby obserwuj¹ przebieg wypadków. bo kto mu wyrywa broñ z rêki. Linda prawie mu siê wyrywa. a zanim siê na powrót rozja ni. Potem kto krzyczy. w towarzystwie drugi ego policjanta zatrudnionego w niepe³nym wymiarze godzin. Carterowi Thibodeau krew przes¹cza siê przez banda¿e na ramieniu. Toby Whelan i Rupert Libby (kuzyn wielebnej Libby. Nie zd¹¿a podj¹æ decyzji..Jedzenie! . Anson obejmuje j¹ w pasie.nigdy nie bêdzie wiadomo. Z trudem ³apie oddech. Jej krzyk przypomina zawodzenie wiatru miêdzy nawoskowanymi strunami blaszanego wabika na ³osie. Z tej czwórki tylko Rupe ma dzisiaj broñ.trafia go w skroñ. kiedy nie wiadomo. waha siê opró¿niæ magazynek w t³um. chocia¿ ona siê tym nie chwali) pierwsi zjawiaj¹ siê na miejscu zdarzeñ. zdumiona i przera¿ona. p o czym siê wycofuj¹. zaczyna robiæ zdjêcia Widaæ Franka DeLessepsa . Potem opuszcza broñ. ¿e jest prawie pewna. S³ychaæ wycie Georgii Roux z obwi niêt¹ szczêk¹.. bêdzie ju¿ po zamieszkach pod supermarketem. która przybiega tu¿ za Lind¹ i Martym. zwlók³ siê z ³ó¿ka i wci¹gn¹³ na siebie parê starych d¿insów . krzyczy z bólu. T³um rusza do przodu. Zawstydzona w³asnym tchórzostwem pozwala siê doprowadziæ do miejsca. który ze wistem przelatuje mu nad g³ow¹ i wybija dziurê w jednym skrzydle drzwi. lecz wyra n e przygasa. za rêkê z matk¹ (gdyby to by³a te ciowa.chwyta j¹ za ramiê.. ci¹ga os³onê obiektywu. i¿ to by³a Lissa Jamieson. Widaæ Juliê. Na razie. Marty'ego Arsenaulta. Krew cieka jej tak¿e z pokaleczone go jêzyka. Potem. Jest pieszo. mo¿e by i strzeli³).

krzyczy przy tym (chyba: Banzai!).Nie trzeba wywa¿aæ drzwi.. Na wysoko ci kolan zwisa mu zielona szmat ka od kurzu. który wychodzi zza rogu budynku. Gruby upada na ziemiê. usi³uj¹c odzyskaæ równowagê i mo¿e by mu siê to nawet uda³o. Chwyta z tylnego siedzenia megafon.Cofn¹æ siê! . czeka. kurwa. ale zaraz go odk³ada. przysuwa go do ust i krzyczy: . jedna z nadwerê¿on¹ szyj¹. ¿e jest to Gruby. Julia Shumway pstryka i pstryka. s¹ ranni: dwie osoby z po³amanymi ¿ebrami. . z ust leci mu krew. Staje w szerokim rozkroku i uderza pierwsz¹ osobê. który ma sklep z starymi meblami przy szosie numer sto siedemna cie.Cofn¹æ siê. Toby Whelan schyla siê do samochodu. .. Wymachuje ramionami. T³um nie zwraca uwagi ani na strza³y. l¹duje na plecach. trzymaj¹c za policzek. Carter i Frank zaczynaj¹ biæ ludzi. z niedowierzaniem patrzy na m³odego cz³owieka. zmieciona fal¹ niedosz³ych kupuj¹cych. Toby Whelan znowu podnosi megafon do ust. T³um. wyj¹tkowo . Cztery wykrzykniki. a¿ fala przejdzie. ale ju¿! ‾adnego pl¹drowania! Cofn¹æ siê! Marta Edmunds. Ludzie wal¹ w drzwi z naklejkami WEJ CIE i WYJ CIE oraz CODZIENNIE NISKIE CENY. Prze krêca siê na brzuch.warczy Carter. otworzy³em od ty³u! T³um chce siê w³amywaæ.ZACHOWAÆ SPOKÓJ! COFN¥Æ SIÊ! TU POLICJA! TO ROZKAZ! Julia robi mu zdjêcie. gdyby nie nogi Georgii. os³ania g³owê rêkami. który w³a nie j¹ uderzy³. . zostaje podeptany. Potyka siê o nie. czyli Charles Norman. Zatacza siê. spada mu czapka (z ¿ó³tym napisem POLICJA CHESTER'S MILL na przedzie). Rupe Libby wyci¹ga broñ i oddaje w powietrze cztery strza³y. bo przez wizjer widzi tylko obcych. gdy uwagê wszystkich odwraca przedziwne wycie. ani na g³os z megafonu. potem zamek puszcza.trafiony wózkami wylatuje w górê. Ani na Erniego Calverta. Cztery razy g³o ny huk rozrywa ciep³y poranek. Pierwsi w grupie zostaj¹ do nich przyparci. Bibliotekarka z rozwianymi w³osami pc ha przed sob¹ ca³y rz¹d wózków sklepowych. niania córek Lindy i Ry¿ego. Frank uskakuje na bok.krzyczy.Chod cie od ty³u! . lecz udaje im siê wymierzyæ najwy¿ej trzy ciosy. ude rza g³ow¹ we framugê. Z pocz¹tku drzwi stawiaj¹ opór.próbuje uciekaæ. natomiast Carter ma mniej szczê cia . . i nagle pada na ziemiê i na Grubego. Mo¿e potem na zdjêciach rozpozna twarze ludzi. dwie ze z³amanymi rêkami. jaka znajduje siê w zasiêgu jego rêki. chwytaj¹c s iê za twarz. Tak siê sk³ada. chce pomóc Grubemu i w nagrodê dostaje od Franka DeLessepsa piê ci¹ w twarz.

Kto mnie uderzy³? Gor¹co mi w twarz. Dziewczyna w dalszym ci¹gu wydaje z siebie ryki przypominaj¹ce wabienie ³osia. bo t en wyprzedzi³ go w wy cigu do ostatniego worka cukru. uderza Brendana Ellerbeego. opada mu na piersi. naciskaj¹ guziki i wyci¹gaj¹ z szufladek pieni¹dze. Mel próbuje podnie æ g³owê. ¿e powinien j¹ zbadaæ doktor Haskell. potem siê zatrzymuj¹. Manuel Ortega. Napychaj¹ nimi kieszenie. miej¹c siê jak szaleni. Cora. pracownik na farmie Aldena Dinsmore'a. Podnosi z ziemi swoj¹ czap kê. nie mo¿e. Linda siê obawia.Wendy. . W dziale delikatesowym jeden mê¿czyzna ok³ada drugiego kie³bas¹. czy Marta aby nie dozna³a wstrz¹su mózgu. lecz zaraz sobie przypomina: doktor Haskell jest albo w szpitaln ej kostnicy. Frankie prowadzi go w stronê reszty policjantów. Przy zamra¿arkach dwie kobiety walcz¹ o ostatni¹ sztukê ciasta cytrynowego. czerwon¹.Nic siê nie martw. na dach samochodu. Wybuchaj¹ kolejne k³ótnie i bójki. lecz nadal ciska .Z samego rana wziê³a je twoja siostra . s bezradni. Kto siê zajmuje Judy i Janelle? . w³a ciciel i jedyny pracownik Conroy's Western Maine Electrical Service & Supplies ( Naszym god³em jest u miech ). dzi bêdzie bardzo zajêty. którym przyjecha³ z Rupertem. popychaj¹c przed sob¹ wózki albo chwytaj¹c koszyki ze sterty obok worków z wêglem drzewnym (URZ¥DZAMY JESIENNEGO GRILLA! .Cora? . W supermarkecie jest teraz pe³no .g³osz¹ czerwone litery). ¿eby tamten zostawi³ trochê wêdlin dla innych. . Rance Conroy. Wkrótce tarzaj¹ siê po ziemi. Ellerbee upada.dzieñ wyprzeda¿y.starannie. ok³adaj¹c piê ciami.mówi Linda i przytula Martê. od lat mieszka w Seattle. starsza siostra Marty. Linda widzi Martê. emerytowanego profesora uniwersytetu stanowego. W pierwszym odruchu uznaje. Jedni biegn¹ wzd³u¿ alejek. Wartki ludzki strumieñ wlewa siê do sklepu.pyta Marta oszo³omiona. otrzepuje j¹ i wk³ada na g³owê. albo w domu pogrzebowym Bowiego. Carter prawie niesie Georgiê do wozu numer dwa. oraz jego przyjaciel Dave Douglas id¹ prost o do rzêdu kas. Mel Searles powoli zaczyna odzys kiwaæ przytomno æ. Ten od wêdlin odwraca siê i wali trzymaj¹cego kie³basê prosto w nos. Do³¹czaj¹ do nich Linda i Marty Arsenault. Obaj z Rupe'em id¹ w stronê sklepu. podprowadza j¹ do swoich kolegów. . krzycz¹c. . Ry¿y zosta³ sam na w³o ciach.Co siê sta³o? . koszulê ma ca³kiem mokr¹. Z rozciêtego czo³a leci krew.

Mo¿e planuj¹ urz¹dziæ jesiennego grilla. Rozlega siê brzêk t³uczonego szk³a. przyciskaj¹c d³oñ do szybko puchn¹cego i siniej¹cego policzka. Wiele osób pieszy w tamtym kierunku. miechy.wo! . wsparta o ramiê Jackie. ¿e ani jednego. ma³y Steven uwielbia ry¿. Opakowanie pêka. która w styczniu skoñczy³a osiemdziesi¹t cztery la ta. Ludzie rzucaj¹ towarami.raæ s³ychaæ Pi . gapi siê na sklep. Wkrótce zaczynaj¹ wynosiæ stamt¹d wino ca³ymi kartonami. such¹ i ko cist¹. Inni schodz¹ do magazynów w piwnicach i na ty³ach budynku. skupionych boja liwie na boku.wo³a. od czasu do czasu okrzyk bólu.Po co to wszystko? Po co to komu? . który wyrwa³ siê g³ównie (lecz nie wy³¹cznie) z mêskich garde³. . a poza tym chêtnie siê bawi pustymi plastikowymi pojemnikami. Marta stoi tu¿ obok. jak mieszkañcy d¿ungli na starych filmach. i po prostu patrz¹. Do³¹czaj¹ do pozosta³ych. Pod nogami Julii chrzê ci szk³o. twarz ma bia³¹ jak b³azen. Po jego puco³owatych policzkach p³yn¹ ³zy. Linda widzi rolkê papieru toaletowego lec¹c¹ nad sklepow¹ alejk¹. Wy³amano zamki ch³odziarki z piwem. krzyczy ¿e nic nie widzi. ani drugiego mu nie zabraknie. Dobiega do nich Ernie Calvert. Z Food City dobiegaj¹ krzyki. Henrietta. otaczaj¹c Rance'a Conroya bia³ym ob³okiem. rozwijaj¹c¹ siê jak serpentyna. wiêc Carla musi mieæ pewno æ.piêciokilogramowy worek. która niegdy by³a jej po ladkami. . a zaraz po nim radosny okrzyk.mówi Jackie. miejscowego dealera Toyoty.Nie wiem. ¿e jest lepy. obejmuje kole¿ankê ramieniem. Elektryk zatacza siê na rega³y. .Po prostu nie wiem. Ellerbee warczy: No to masz! i rzuca mu worek prosto na g³owê. równie¿ Jackie Wettington i Henry Morrison. Niektórzy ustawiaj¹ sobie pud³a na g³owie.Co teraz? . . a ona pstryka. a kiedy Conroy schyla siê. Carla Venziano z dzieckiem w noside³ku na plecach odpyc ha Henriettê Clavard od pó³ki z ry¿em. uprzedza j¹ jaka nastolatka w koszulce z napisem PUNK RAGE.. ¿eby przej¹æ zdobycz. skarbie . ¿eby chwyciæ ostatniego mro¿onego kurczaka. Jackie dostrze a ci¹gniêt¹ twarz Lindy Everett.wo! Pi . Na zewn¹trz docieraj¹ przed sklep pozostali gliniarze. upada na tyln¹ czê æ cia³a. którzy za obopóln¹ zgod¹ porzucili posterunek przy stacji benzynowej. Nic z tego. .. Lissa Jami odpycha Willa Freemana. wywala na Lissê jêzyk z kolczykiem i ucieka. pstryka.pyta Linda. Teraz zamiast O twie . pstryka.

.stwierdzi³ Barbie. czy powinna za nim i æ. co robiæ . I tak nie wiem. . . Toby Whelan ju¿ próbowa³. ¿eby siê to skoñczy³o. Wcale nie zwrócili na niego uwagi. Chcia³aby . Ty ich karmisz od lat.czê ciowo szukaj¹c pocieszenia.Nie wiem. . a troch te¿ po to.Ech. Ca³o æ zosta³a piêknie zaplanowana i skrupulatnie przeprowadzona. W³a nie postanowi³a zostaæ. Rose zosta³a przy samochodzie.Ty to zrób. . .Ja ci podpowiem . ¿eby tu przyjecha³. zastanawiaj¹c siê. Odczu³a tak¹ ulgê. . zaciskaj¹c i rozlu niaj¹c piê ci. Bez przekonania wziê³a od niego megafon.Nie.Pewnie nie chc¹ dostaæ jeszcze gorszego manta. I trudno ich za to winiæ. ..Toby wydawa³ im rozkazy .Je li ma w³¹czon¹ komórkê.Anson poszed³ do sklepu. . niewa¿ne. Podskoczy³a.obieca³ Barbie i to j¹ nieco uspokoi³o. choæ nie by³ to u miech weso³y.Niez³a zabawa. ¿e a¿ siê pod ni¹ kolana ugiê³y. . . Przywar³a do jego ramienia . Wszyscy tam pobiegli. przycisnê³a rêce do piersi.Powiedz mu. co? . . . ¿eby nie zemdleæ. gwa³townie odwróci³a g³owê i zobaczy³a Barbiego. a policjanci sobie stoj¹ i nic.Tylko jak? Barbie wzi¹³ z dachu radiowozu megafon i poda³ Rose. . gdy kto obj¹³ j¹ za ramiona. Podesz³a razem z Jackie... ciebie znaj¹ od zawsze.On tam ma pacjentów. zanim bêdzie gorzej? .. Kompletnie nic mi nie przychodzi do g³owy.Mo¿esz siê porozumieæ z mê¿em? .Wszystko jedno.O czym ty mówisz? . gestem rêki zaprosi³ Lindê Everett.spyta³ Barbie. . Cofnê³a siê o krok.Nie wiem. W miarê mo¿liwo ci karetk¹. Zamilk³. co. co powiedzieæ.11 Anson chwyci³ listê zakupów i pomkn¹³ do sklepu. zanim pracodawczyni zd¹¿y³a go powstrzymaæ.przyzna³a Rose. Barbie mia³ na twarzy u miech.Równie dobrze móg³ rozkazywaæ mrówkom. . jed radiowozem do szpitala. ciebie pos³uchaj¹. Je¿eli nie bêdzie odbiera³ telefonu.

Ludzie zwalniali i rozgl¹dali siê dooko³a.Czas na przedstawienie.Barbie wskaza³ Ginny Tomlinson.Zostañ tu chwilê .Nie mogê. Nie staraj siê ich powstrzymaæ. . w Bagdadzie.Pamiêtaj. .Gotowa? . rzeczywi cie brzmia³o to szczerze. W drugiej trzyma³ piwo. w³a ciwie. . . . a Tony. tylko powstrzymaæ. Zapach octu szczypa³ w oczy. .Zostaw to..Jak? Barbie zaprowadzi³ j¹ do Rose. . niech tylko trochê och³on¹.Nie musisz tego fotografowaæ. lizgali siê na rozsypanej kaszy. Mia³ rozciête czo³o. popychaj¹c wy³adowany wózek jedn¹ rêk¹. Rose g³êboko zaczerpnê³a powietrza..Rose i ja spróbujemy uspokoiæ ludzi. Ludzie pchali przed sob¹ wy³adowane wózki. . przy³o¿y³a megafon do ust. kiedy zjawia³y siê policja i wojsko. Siedzia³a na ziemi. Barbie znalaz³ Juliê robi¹c¹ zdjêcia ludzi pl¹druj¹cych kasy. oparta o boczn¹ cianê sklepu. Jak zahipnotyzowana patrzy³a na ogólny chaos.Fallud¿y. .A ty co bêdziesz robi³? .Ja. pokas³ywali i ocierali oczy. Nie wiem.. odczepiaj¹c telefon od paska.. . .spyta³. a kiedy próbowa³y przytkn¹æ rannej do nosa z³o¿on¹ chusteczkê.spyta³a Linda. Wskaza³ na Ferna Bowiego. Zanim stanie siê co gorszego. Zwykle po bombardowaniach w zat³oczonych miejscach publicznych.. G³os z megafonu nie rozkazywa³. nikt inny tego nie zrobi. choæ Rose wcale nie wygl¹da³a na tak¹.Mo¿e zacz¹æ od ratowania swojej pielêgniarki. tylko prosi³. Trzeba by³o przyznaæ. która by siê gdzie wybiera³a. Rose? 12 Rose stanê³a tu¿ za drzwiami. . . . Ginny krzyknê³a z bólu i odwróci³a g³owê. lecz mimo to wydawa³ siê zadowolony z ¿ycia. chod ze mn¹ . W alejce numer trzy pot³uczone musztardy i ketchup utworzy³y na linoleum barwne plamy przywodz¹ce na my l wymiociny. Prawda. miesza³ siê z woni¹ solanki i piwa.. gdzie jest Pete Freeman. MÓWI ROSE TWITCHELL ZE SWEETBRIAR ROSE. który min¹³ ich.poprosi³ Barbie. krew mu p³ynê³a po twarzy.CZE Æ. d³onie przycisnê³a do krwawi¹cej twarzy. CHCÊ WAS PROSIÆ. Tylko jeszcze o nich nie wie.. Gina i Harriet kucnê³y po bokach..powiedzia³. szczerze.. Sta³a i patrzy³a z megafonem przyci niêtym do piersi. .Tutaj te¿. W pi¹tej alejce unosi³a siê chmura cukru i m¹ki. Barbie widzia³ to ju¿ w Tikricie Al .

a przynajmniej widzi sprawy z wiêksz¹ klarowno ci¹. jakby krêci³ korb¹. Nagrodzi³y go miechy i okrzyki. a nie z³odziei. . pomy la³a Carla. Ruszyli we trójkê alejkami sklepu. który Barbiemu siê coraz bardziej podoba³.delikatesowego i nabia³u. kto rykn¹³ z ca³ych si³: Na co komu kawa. Na lito æ bosk¹.Przecie¿ oni nie robi¹ zakupów. którzy mogliby sprawiaæ k³opoty.Kto mnie hukn¹³ s³oikiem z oliwkami . Srogi grymas ust¹pi³ miejsca temu specyficznemu u miechowi. Wygl¹da³ na odrobinê zawstydzonego. pu³kowniku . JEST WIE‾A.CHCÊ WAS PROSIÆ. PRZYJD CIE DO SWEETBRIAR NA KAWÊ. . to w wiêkszo ci przypadków . zanim kto straci ¿ycie przygnieciony workiem kaszy? Julia przemy la³a sprawê i pokiwa³a g³ow¹.A JAK JU‾ SKOÑCZYCIE. . . Z oddali dobieg³ d wiêk syreny karetki pogotowia. pokaza³. ale w wiêkszo ci . . tylko kradn¹. . Im szybciej wychodzili. mocno zawstydzona. ‾EBY CIE SKOÑCZYLI ROBIÆ ZAKUPY JAK NAJSZYBCIEJ I JAK NAJSPOKOJNIEJ. Rose stopniowo zyskiwa³a pewno æ siebie. Je¿eli cz³owiek odzyska szacunek do siebie. Wystarczy ry¿u dla nas obu. który Barbie uzna³ za czysto republikañski wyraz dezaprobaty.wyja ni³.przyzna³a. ile barach³a ze sob¹ zabierali. Na twarzy mia³a grymas. Wielu popycha³o przed sob¹ wy³adowane wózki. niezale¿nie od tego. skoro jest piwo?! . Najwa¿niejsze.Chcesz ich teraz pouczaæ. w sklepie robi³o siê coraz spokojniej. co mnie napad³o? Barbie pokiwa³ g³ow¹ z uznaniem i niemym ruchem ust podpowiedzia³ Rose: kawa . ludzie popatrzyli po sobie. tym lepiej. Nikogo takiego nie spotkali. NA KOSZT FIRMY. pomog³a wstaæ Henrietcie Clavard. czy wolisz st¹d ludzi wyprowadziæ. ale to tak¿e Barbie uwa¿a³ za dobry znak.odzyskuje tak¿e zdolno æ my lenia. i Rose znowu podnios³a megafon do ust.Teraz cuchnê jak w³oska kanapka. z rêki lecia³a mu krew.nie we wszystkich.Ma pan racjê. PYSZNA. Po chwili do³¹czy³ do nich Anson Wheeler pchaj¹cy wózek pe³en artyku³ów ¿ywno ciowych. . Barbie odwróci³ siê do Rose. Ten i ów zachichota³. jakby dopiero teraz zorientowali s iê w sytuacji. W alejce numer siedem Carla Venziano.. Kilka osób zaklaska³o. Ludzie wychodzili. Julia poci¹gnê³a Barbiego za rêkaw. ¿eby postrzega li siebie jako kupuj¹cych. Wypatrywali ludzi. zaczynaj¹c od najbardziej zdewastowanych dzia³ów .

Policjanci. .Dosyæ tego dobrego. PETER RANDOLPH. .przyzna³ Anson.O ile nikt mi nie ukrad³ torebki z samochodu. którzy to byli.zdecydowa³a Rose..Nie mo¿emy tego wzi¹æ . Na zewn¹trz syrena karetki jêknê³a i ucich³a.Co tu siê dzieje?! Na lito æ bosk¹. .zaczêli poszturchiwaæ ludzi. .To na nic . Doskonale wiedzia³. wystrojonego w mundur absolutnie doskona³y. W ka¿dym razie nie przy wydawczyni miejscowej gazety. dlaczego? . Ci ludzie to z³odzieje i tak zostan¹ potraktowani. Rose nie kry³a przera¿enia. .Rose poda³a megafon Julii.Nie wiem . . za ich plecami odezwa³ siê g³os. .Wszystkie te rzeczy s¹ nam potrzebne . proszê pani.Nie. mówi¹c przez megafon (w sklepie by³o coraz mniej ludzi).spyta³a Randolpha Julia. popychaæ w kierunku wyj cia.Wobec tego zostawimy pieni¹dze . utykaj¹cy. . blad¹ i w ciek³¹. Je li który z kupuj¹cych nie chcia³ zostawiæ towarów.Paru facetów obrobi³o kasy. gdy Rose i Julia w towarzystwie Barbiego nadal kr¹¿y³y po alejkach. Rose akurat wychwala³a zalety darmowej kawy w Sweetbriar Rose. ale t¹ wiedz¹ nie zamierza³ siê dzieliæ. spó niony i kompletnie nieprzygotowany.miêdzy nimi tak¿e Carter Thibodeau. By³ skruszony.Naprawdê.A czyja to wina? Kto kaza³ zamkn¹æ sklep? . MACIE SZANSÊ UNIKN¥Æ POSTAWIENIA ZARZUTÓW.stwierdzi³a Rose. Krzyki Randolpha nie mia³y wiêkszego znaczenia. Wzruszy³ ramionami. . ZOSTAWIÆ WSZYSTKO I WYCHODZIÆ! JE‾ELI ZOSTAWICIE ZRABOWANE TOWARY. policjanci przewracali go na ziemiê. Minutê pó niej. która równie spokojnym g³osem przekazywa³a tê sam¹ pro bê: koñczymy robiæ zakupy i spokojnie wychodzimy.zaoponowa³ Anson. Oddaj mi to. widz¹c komendanta Randolpha wkraczaj¹cego do akcji. mo¿e dwie. Bardzo. Oto on. Zgodnie z planem. Randolph wy³uska³ jej megafon z d³oni.. Ludzie i tak ju¿ zd¹¿yli siê uspokoiæ. Od razu zacz¹³ wywrzaskiwaæ rozkazy i straszyæ. lecz jednocze nie stanowczy. Barbie wcale siê nie zdziwi³. .Zamierza pan ich powstrzymaæ? . wskazuj¹c wózek. .NATYCHMIAST OPU CIÆ SKLEP! MÓWI KOMENDANT POLICJI. Twarz mia³ zaciêt¹. a Frank DeLesseps wywraca³ do góry nogami wy³adowany wózek. .zaprotestowa³ Anson. lecz stoj¹cy o w³asnych si³ach . Rose spojrza³a na Barbiego z przera¿eniem. . którzy trzymali siê na nogach .

Randolph zmierzy³ go spojrzeniem. bez ladu weso³o ci. .Gina i Harriet bardzo siê kwapi¹ z pomoc¹. lecz kiedy zobaczy³ Barbiego.Nie . kiedy siê to wszystko zaczê³o . Al krzykn¹³ z bólu. Krótko. Gdyby nie klosz. wiêc Mel wyrwa³ mu go z rêki i rzuci³ starego na ziemiê. a ciszej doda³: . Mi³o mi ciê widzieæ. kochanie? . je¿eli kopu³a szybko siê nie podniesie.rzuci³ Ry¿y.obieca³ Barbie i o ma³o nie doda³: do chwili. stary.¿achn¹³ siê Randolph.Proszê mi nie przeszkadzaæ . Randolph o tym wiedzia³.zauwa¿y³ Barbie. U cisnêli siê serdecznie.Witaj. nieco siê rozpogodzi³. ¿e w³a nie us³ysza³ d wiêk.odpar³ Ry¿y. Z przera¿eniem.Mogê w czym pomóc. cha. niestety. A komendant Randolph siê za mia³. Tu¿ za nim podbieg³a Linda Everett. .zaoponowa³ Barbie. No.Dasz sobie radê .Jestem zajêty.Szkoda.spyta³a. Pasujê ciê na wykwalifikowan¹ pielêgniarkê. gdy wyszli Barbie. . urywanie.odezwa³ siê do Julii i Rose. Ja mam Ginê i Harriet. z upokorzenia. Barbie westchn¹³ ciê¿ko. Cha.Chod my . . 13 Ry¿y i Twitch opatrywali kilkunastu rannych zebranych wzd³u¿ bocznej ciany sklepu.Rób swoje. . Patrzy³a na Ginny. Julia i Rose. Barbie móg³by uciec. Wo ny nie mia³ zamiaru go oddaæ. . Nied³ugo rozlegnie siê sygna³. ale podszed³ do Ry¿ego. .Mo¿esz liczyæ na moj¹ pomoc . ale te¿ gdyby nie klosz. Najwyra niej rozpoczê³o siê odliczanie. umiej¹ tylko podawaæ tabletki i przyklejaæ plastry.Najwy¿szy czas siê wynie æ. lecz jednocze nie pe³nym satysfakcji. ¿adne z tych zdarzeñ nie mia³oby miejsca. ¿e pana tu nie by³o. . rzuci³a siê mê¿owi na szyjê. . przyciska³ do zakrwawionej rêki papierowy rêcznik. Nieprzyjaznym.. z w ciek³o ci. Barbie pomy la³ wtedy. Dzisiaj jeste mój. Ginny dostrzeg³a jej spojrzenie i znu¿ona zamknê³a oczy. . kiedy mnie aresztuj¹ . Ry¿y mia³ ponur¹ minê. . W³a nie Mel Searles postanowi³ odebraæ Alowi Timmonsowi koszyk z ¿ywno ci¹. a teraz jeszcze pielêgniarza wykwalifikowanego Barbarê. . On siê tego domy la³. który w Chester's Mill bêdzie charakterystyczny. cha . Anson sta³ przy pó³ciê¿arówce.Mocno przeceniasz moje umiejêtno ci .

objê³a go zatroskanym spojrzeniem i posz³a do Jackie Wettington. bo dziewiêædziesi¹t dziewiêæ procent jest jeszcze wiêkszymi durniami. Gdyby opu ci³ wielk¹ star¹ posiad³o æ Renniech przy Mill Street nieco pó niej albo odrobinê wcze niej. Du¿y Jim . Lepsze jest wrogiem dobrego . Tak brzmia³a najwa¿niejsza maksyma w politycznym poradniku Du¿ego Jima.stwierdzi³a Ginny. . Ry¿y i Barbie pracowali ramiê w ramiê ponad godzinê. Oczywi cie pogodny. znikaj¹ wszelkie przeszkody. a Andy w roli g³owy sprawdza³ siê jak z³oto. jak pyta³ kogo retorycznie. Obrona odpada³a na boki. co zobaczy³.twie . ¿e odwali³ kawa³ roboty. I chocia¿ Du¿y Jim nigdy wcze niej nie planowa³ kampanii wyborczej na tak wielk¹ skalê .Tak mi przykro . . Konflikty s¹ twoim ¿ywio³em. a ty. Nie przyjmujesz tego z wdziêczno ci¹ (uczuciem zarezerwowanym wed³ug Du¿ego Jima Renniego dla s³abeuszy i przegranych). pech zmienia siê w nieziemski fart. to tak jakby wsiad³ na czarodziejsk¹ karuzelê i rz (nadal zdaniem Du¿ego Jima) niepodzielnie. ¿e ten cz³owiek jest g³upi jak but. Mo¿na ludzi nabieraæ bez przerwy na to samo. i zapewne post¹pi³by z Brend¹ Perkins w zupe³nie inny sposób. który zamierza³ nazwaæ administracj¹ kryzysow¹. która z notatnikiem w rêku s³ucha³a zeznañ Erniego Calverta. lecz nie otworzy³a oczu. cz³owieku. nie zobaczy³by tego. a on. je li ludzie z jednego miasteczka potrafi¹ siê zachowaæ w ten sposób. Barbie s³ysza³. W którym momencie zjawi³ siê Andy Sanders. ale jako rzec z ci nale¿n¹. do czego zmie ten wiat.powiedzia³a.raæ! O . u miechniêty Andy zostanie g³ow¹ tego tworu. W³a nie robi³ notatki dotycz¹ce planów nowego tworu.Linda pochyli³a siê nad Ginny. Je¿eli potrafisz siê wczuæ. Policjanci rozci¹gnêli przed wej ciem do sklepu ¿ó³t¹ ta mê.szyj¹. Ernie co chwilê ociera³ oczy.Nic mi nie bêdzie .bo . Potem jeszcze potrz¹sn¹³ prawic¹ komendanta Randolpha i powiedzia³ mu. Linda uca³owa³a mê¿a. W³a nie tak siê dzia³o. Wywabi³y go z gabinetu krzyki O . 14 Je li potrafisz siê wczuæ. Oceni³ straty. która t¹ g³ow¹ bêdzie krêci³a. Wiêkszo æ mieszkañców Chester's Mill doskonale zdawa³a sobie sprawê. cmokaj¹c i krêc¹c g³ow¹. Tymczasem wyszed³ w najw³a ciwszym momencie.twie . Odwali³. ale to nie mia³o znaczenia. szed³e jak sznurku i koñczy³e wycieczkê piêknym dwutaktem.raæ! . je li cz³owiek mia³ wyczucie.

chwyci³a za klamkê drzwi redakcji..nie mia³ ¿adnych w¹tpliwo ci. A gdy us³ysza³ pierwsze krzyki. ¿e zostawi³a je otwarte. zajmê siê i tob¹. Nagle zmarszczy³ czo³o. o co ta ca³a awantura. z rêkami w kieszeniach.zamierza³ doprowadziæ do dyktatury . Du¿y Jim sta³ na rogu ulicy. Julia Shumway zawróci³a biegiem. ale czy to zbyt wysoka cena za bezpieczeñstwo? A je li pani redaktorka siê nie dostosuje. ¿e mu siê uda.. Szed³ chodnikiem na róg Mill i Main. Zabawne. bo zobaczy³ Brendê Perkins.. komplikacje szybko znikaj¹. W³a nie zda³a sobie sprawê. Nios³a przewieszon¹ przez ramiê p³ócienn¹ torbê na d³ugim pasku. Wszyscy na Main Street kierowali siê w stronê Food City. wystrza³y. Sz³a po przeciwnej stronie ulicy ni¿ Julia. Mo¿e nawet do jego domu. ale on obserwowa³ j¹ uwa¿nie. Przyjdzie czas. pomy la³ Du¿y Jim.. lecz to te¿ nie mia³o znaczenia. ale mia³ na oku wszystkie sklepy i instytucje na Main Street. z u miechem na twarzy. Du¿y Jim powiód³ za ni¹ wzrokiem. Wreszcie pobieg³a patrzeæ. trzymaj¹c w rêku aparat.. Nie wci¹gn¹³ Brendy Perkins na listê przewidywanych komplikacji. Zrobi³ mo¿e sto kroków. ¿e Brenda nawet nie pamiêta³a w tej chwili o istnieniu Du¿ego Jima. Ni eco dalej znajdowa³ siê ratusz i komisariat.. I zobaczy³ Juliê Shumway. Jak cz³owiek siê wczuje. jak jej s¹siedzi i przyjaciele rozrabiaj¹. Nie zauwa¿y³a jej. Tak ma byæ i tak jes t. Potem zrobi³o siê jeszcze zabawniej. Mo¿e bêdziesz musia³a trochê spu ciæ z tonu w tym swoim szmat³awcu. taszcz¹c przed sob¹ wydatny brzuch.. bo wzrok mia³a utkwiony w czerwonej ruderze nazywanej sklepem wielobran¿owym Burpeego. Julio. Nie widzia³ z tego rogu Food City. Dotar³szy do sklepu. Wypadki chodz¹ po ludziach. u miechn¹³ siê jes szerzej. w drodze przewieszaj¹c aparat przez ramiê. rozdzielone War Memoria³ Plaza. wiêc zamknê³a. co by nie prorokowa³o nic dobrego. ¿e okaza³o siê wa¿niejsze od zamieszek przed supermarketem? By³o ca³kiem prawdopodobne.. jednak drzwi nie ust¹pi³y. Czego ona mo¿e ode mnie chcieæ z samego rana? Có¿ jest tak istotne. która obija³a siê jej o kolano. piesznie wysz³a z redakcji Democrata . Odsunê³a siê do . stwierdzi³a.. potem brzêk t³uczonego szk³a. Pobieg³a w stronê okrzyków i skandowania. szarpnê³a za klamkê. sprawdziæ. tymczasem Brenda sz³a w przeciwnym kierunku.. ¿e bestia wypuszczona z klatki mo¿e zaatakowaæ ka¿dego. z jak¹ chêci¹ pêdzi³a asystowaæ przy ka¿dym nieszczê ciu. gdy dok³adnie przed jego oczami otworzy³ siê widok na plac miejski.

Bez wzglêdu na powód wizyty. co dalej. redakcja Democrata by³a zamkniêta na g³ucho. tak¿e by³y zamkniête. zaprzeczania i usprawiedliwieñ. wcale nie musia³ tego wiedzieæ. wys³uchaæ jego frazesów. Jeszcze raz rzuci³a okiem na sklep Burpeego. w lewo. Ani jedno. dlaczego nie chce. potem na dru g¹ stronê Main Street.. Je li chodzi³o o pierwsze. Julia prawie na pewno wybra³a siê na miejsce awantury pod marketem. zrób dzisiaj i miej z g³owy . a je li cz³owiek musi prze³kn¹æ niesmaczne lekarstwo. Jak cz³owiek ma wyczucie. Niestety. Gdy ponownie ruszy³a Main Street. ale tego nie zrobi³a. raczej gorzk¹ pigu³k¹. Nie wiedzia³. ¿e je li Brenda zastuka do jego drzwi. 15 Jutro rano zanie wydruk do Julii Shumway . One.ty³u i rozejrza³a wokó³ jak osoba. po czym przesz³a przez ulicê i nacisnê³a klamkê w drzwiach redakcji. W³a nie tak zamierza³a Brenda teraz post¹piæ. Du¿y Jim ¿wawo wróci³ do domu. Tyle ¿e nie by³o. Spojrza³a w prawo. która napotka³a niespodziewan¹ przeszkodê na drodze do realizacji planów i usi³uje zdecydowaæ. Stan¹æ z nim twarz¹ w twarz. powiedzia³ Barbie. Brenda nigdy nie umia³a czekaæ. Tak to dzia³a. Konfrontacja nie by³a dla niej chlebem powszednim. poci¹gnê³a. gdyby tylko siê obejrza³a. Dosz³a do wniosku. Zastuka³a. Co do drugiego. Co wobec tego zrobiæ z wydrukiem dokumentów z pliku VADER? Gdyby w drzwiach by³a szczelina na korespondencjê. wspar³a rêce biodrach. ¿e przy Food City dosz³o do regularnych zamieszek. pewnie by tam zostawi³a kopertê. Nadal mog³aby zobaczyæ Juliê Shumway. a potem daæ mu do wyboru: albo zrezygnuje ze stanowiska na rzecz Dale'a Barbary. na redakcjê Democrata . i¿ j¹ obserwowa³. a¿ wszystko siê uspokoi i Julia wróci do redakcji. robi to .. ciê¿kim krokiem i ju¿ nie rozgl¹daj¹c siê na boki. pchnê³a. Zajrza³a do rodka. Pete Freeman i Tony Guay prawdopodobnie te¿. Howie czêsto mawia³: Cierpliwo æ pop³aca . wystarczy s³uchaæ intuicji. bêdzie gotów na jej przyjêcie. Spróbowa³a jeszcze raz. ¿eby Brenda wiedzia³a. wszystko wskazywa³o na to. ani drugi e rozwi¹zanie nie przypad³o jej do gustu. rzecz jasna. To rozwi¹zanie wyda³o siê jej w³a ciwsze. W koñcu cofnê³a siê. a jej matka z kolei mawia³a: Co masz zrobiæ jutro. a Brenda nie mia³a najmniejszej ochoty siê w nie w³¹czaæ. Wiedzia³ natomiast z ca³¹ pewno ci¹. nic. i¿ powinna wobec tego znale æ Juliê pod sklepem albo wróciæ do domu i zaczekaæ. albo przeczyta o swoich niecnych uczynkach w Democracie .

¿e Andrea zachorowa³a na grypê. Przeciê³a Main Street. ¿e wiat by³ nadal taki sam jak przed zaistnieniem klos za. W po³owie drogi na wzgórze Town Common Hill dotar³a do Prestile Street. zanim wysz³a za m¹¿ za Tommy'ego Grinnella. Brenda uzna³a. Nawet ci nie miali.do Andrei Grinnell. prowadz¹cej wzd³u¿ krawêdzi miejskiego placu. P³ukanie ust zamierza³a Brenda wykonaæ z u¿yciem podwójnego bourbona i nie mia³a ochoty zwlekaæ z tym do po³udnia. Dziwi³o j¹ natomiast. Ufa³a. rozleg³ siê w g³owie Brendy g³os Howiego. Brenda zna³a j¹ jako osobê uczciw¹ i nieszczególnie przyjazn¹ Du¿emu Jimowi. ¿e mo¿e zostawiæ kopertê z wydrukiem pliku VADER u Andrei. jakie obawy móg³ ¿ywiæ Barbie. ¿e nie jest to jedyna kopia. Przechowasz mi tê kopertê? Wrócê po ni¹ za jakie pó³ godziny. Niedorzeczna my l. chocia¿ by³o to ca³kowicie zrozumia³e: Nie ona jedna kurczowo trzyma³a siê przekonania. Bardziej siê obawia³a elokwencji Du¿ego Jima ni¿ jego si³y fizycznej.. jego sklep tak¿e by³ zamkniêty na cztery spusty. A gdybym nie wróci³a. Fatalnie siê przeliczy³a. zdaniem Brendy. nosi³a nazwisko Twitchell. niezale¿nie od tego. Nie id sama . Pierwszy dom nale¿a³ do McCainów. O ile zastanie j¹ w domu. co powie Andrei. ¿e fizycznie nie grozi jej ze strony Renniego ¿adne niebezpieczeñstwo. Niestety. A kiedy zapyta³. . Co jej pozosta³o? Nale¿a³o sobie zadaæ pytanie. który mia³ za sob¹ do wiadczenia wojenne. a Twitchellowie byli silni. po czym p³ucze usta. ale tak czy inaczej wiedzia³a. czy Du¿y Jim rzeczywi cie potrafi³by j¹ skrzywdziæ. Mo¿e on co na ni¹ ma. ¿e szaleñstwem by³oby stan¹æ na progu jego domu. Tego mo¿na siê by³o po nim spodziewaæ. Andrea. Móg³by chcieæ jej odebraæ dokumenty. nawet wiedz¹c. Choæ Andrea w zasadzie zawsze pozostawa³a w cieniu mê¿czyzn z zarz¹du miasta. A tak¹ mia³a nadziejê. powiedzia³ Barbie. by³a przecz¹ca. oddaj j¹ Julii Shumway. ¿e najwyra niej sk³onna by³a s³uchaæ Andy'ego Sandersa. a odpowied . 16 Wci¹¿ nie rozwi¹za³a problemu wydruku z pliku VADER. Tyle ¿e. nadal maj¹c w torbie obci¹¿aj¹ce go dowody. Ma³o siê nie roze mia³a g³o no. uk³adaj¹c w my lach. komu ufa.mo¿liwie najszybciej.. Nastêpny . poniewa¿ nikt nie powinien tego cz³owieka traktowaæ powa¿nie. I koniecznie zawiadom Dale'a Barbarê . wymieni³a Romea Burpeego. bo gdzie przecie¿ s³ysza³a.

wiele rodzin wyjecha³o z miasta w dzieñ. choæ bardzo blado. powietrze gê ciejsze odg³osy awantury pod supermarketem bardziej odleg³e. nie traæ czasu! . który po chwili zamar³ jej na ustach. w³osy w nie³adz ie. 18 Trzy razy zakrêci³a staromodnym dzwonkiem. Nie rozk³adaj¹cego siê miêsa. Chocia¿. jakby zepsutego jedzenia? Od razu dzieñ wyda³ jej siê gorêtszy. Wygl¹da³ na opuszczony i nie by³o w tym nic dziwnego.wychrypia³a. wiêc tym bardziej teraz chcia³ z nimi byæ. Sta³a jaki czas. Juni tym wiedzia³. otoczony ponurym smrodkiem gnij¹cego jedzenia. Ledwo wyczuwalna woñ. Posz³a dalej. gdy us³ysza³a powolne szuranie coraz bli¿ej drzwi. nim wreszcie postanowi³a jednak wróciæ do domu. Raczej jak zmru¿one oczy. Tylko raz jeszcze przystanê³a. . Czas rozstania z przyjació³kami zbli¿a³ siê nieub³aganie. gdy pojawi³a siê kopu³a. wróci³ do spi¿arni. Junior z g³ow¹ pêkaj¹c¹ z bólu. Nie zobaczy³a nic szczególnego. nie ca³kiem. ot dom z oknami o zaci¹gniêtych zas³onach.Nie zaproszê ciê do rodka... Gdy odesz³a. Zawróci³a. Przytrzymywa³a pasek szlafroka. Wszystko. Kobieto. najpewniej zadzia³a³yby na Andreê lepiej ni¿ podwójna dawka theraflu.A je¿eli Andrea zapyta. zatrzyma³a siê przed domem McCainów.. I w ciemno ci.. Junior na kolanach. co tylko mog³o przytêpiæ ten koszmarny ból g³owy. Henry i LaDonna mieli najwyra niej spore zapasy w zamra¿arce. . pod oczami wielkie sine cienie. Andrea te¿ siê u miechnê³a. Patrzy³ na Brendê z salonu. przywo³a³a na twarz u miech witaj. Zatrzyma³o j¹ co innego. Junior ubrany jedynie' w slipy. Chocia¿ chcia³a jak najszybciej za³atwiæ sprawê. s¹siadko . pod nim mia³a pid¿amê. Tylko miêso mog³o tak szybko zacz¹æ cuchn¹æ.Wiem. obejrza³a siê przez ramiê. wszystko. za pomoc¹ których planowa³a zmusiæ Jima Renniego do rezygnacji ze stanowiska. zza krawêdzi zaci¹gniêtej zas³ony.napomnia³a siebie w my lach. Têskni³ nawet za smrodem unosz¹cym siê z poczernia³ej skóry. Informacje. jak wygl¹dam . W³a nie siê obraca³a. co to za tajemnicze sprawy? Brenda postanowi³a byæ szczera. 17 Obserwowa³ j¹ Junior. my l¹c o tym. lecz wymiotów. Czujê siê ju¿ . Z tego domu tak¿e dochodzi³ smród. Andrea mia³a cerê blad¹ jak kreda. ¿e zas³oniête okna wygl¹daj¹ jak zamkniête oczy.

Nied³ugo ma mi siê poprawiæ. lecz wtedy Andrea doda³a co jeszcze. Stara³a siê nad nim zapanowaæ. Bardzo go lubi³am. Brenda postanowi³a nie zwlekaæ d³u¿ej. które mia³a w torebce. I dobrze. . .Dziêkujê ci. ¿e nie musi siê pieszyæ. skarbie? Dos³ownie pó³ godzinki? Muszê za³atwiæ pewn¹ sprawê. a Brenda powiedzia³aby nie .dorzuci³a. Przyjê³a grub¹ kopertê z niejakim roztargnieniem. Zanurzy³a rêkê w torbie. najmilszym Howiem.Widzia³a siê z doktorem. ale mogê jeszcze zara¿aæ. ukochanym. Dla Brendy zawsze by³ Howiem. . Brenda mia³a zamiar podziêkowaæ raz jeszcze. Nie piesz siê. wyjê³a ze rodka kopertê z wypisanym na wierzchu imieniem Julia . kiedy wrócisz.Czy mog³aby mi to przechowaæ. Wa¿kie wydarzenia czêsto bior¹ pocz¹tek z drobnych wypadków. 19 Pod koniec rozmowy z Brend¹ Andrei ponownie zacz¹³ siê dawaæ we znaki ¿o³¹dek. a nie Dukiem.Us³yszê dzwonek. . ale powoli przechodzi.Jeste spocona. lecz Andrea najwyra niej nie mia³a pytañ. Papier ze lizgn¹³ siê po g³adkiej .Ci¹gle jeszcze mam gor¹czkê.Dziêkujê ci. prawdopodobnie najistotniejsz¹. co mog³o jej w przysz³o ci oszczêdziæ k³opotów.lepiej.Hektolitrami. Wybacz.Ogromnie mi przykro z powodu mieci Howiego. zajmê siê twoj¹ kopert¹.Oczywi cie. N i dziêki temu nadal nic nie wiedzia³a. .. Odpowiedzia³aby na ka¿de pytanie.Oczywi cie. ale radna ju¿ zamknê³a drzwi. W pliku VADER zawar³ swoj¹ ostatni¹ pracê. powinnam wróciæ do ³ó¿ka. Nie tylko za wspó³czucie. przez co Brenda zmieni³a zdanie. jakby to mog³o Brendzie przeszkadzaæ. bo nie chcia³a tej chorej kobiety obarczaæ odpowiedzialno ci¹ ³¹cz¹c¹ siê z dokumentami. . Nie bêdê spa³a! . Zapewni³a Brendê.Widzia³a siê z Everettem? . . ¿e nazwa³a go Howiem. po czym zamknê³a mi³ej znajomej drzwi przed nosem i z g³o no burcz¹cym brzuchem pogna³a do cuchn¹cej ³azienki. nie chcê tego nosiæ ze sob¹. W ten sposób posz³o szybciej. Pijesz du¿o? . . lecz nie mog³a. . . Po drodze rzuci³a kopertê na stolik przy kanapie.. Mogê ci w czym pomóc? Niewiele brakowa³o. ¿e nie.Tak. . kochana. Doktor Haskell nie ¿y³. ale tak¿e za to.

chocia¿. Wezmê z lodówki ostatni¹ butelkê wody i pozbêdê siê tego koszmarnego posmaku z ust. ¿e jej prze³yk wyl¹duje na zbryzganej ¿ó³ci¹ porcelanie ciep i pulsuj¹cy. W jednym ze snów zobaczy³a wielki ogieñ. lecz tyln¹ stron¹ ga³ek ocznych. z którego uciekali ludzie. produkujesz j¹ w ilo ciach hurtowych. malej¹c w oddali. 20 . Oddycha³a g³êboko. ciep³¹. ale ukochanej. Tutaj my li siê jej urwa³y.zaprosi³ Du¿y Jim pogodnie. Zabrak³o gazu. bo i tam ju¿ pe³no by³o zasta³ych. od razu wysz³a na ganek. Obudzi³a siê dopiero wieczorem. polecia³ z niej niewysychaj¹cy potok ró¿owych pigu³ek oksykodonu. a tego dnia by³o wrêcz parno. a¿ nabra³a przekonania. gdzie produkujesz metamfetaminê . byle nie zemdleæ. Gdy Andrea j¹ otworzy³a.podjê³a cierpliwie. kaszl¹c i wymiotuj¹c. Zapad³a w g³êboki..Chod my do biura . Du¿y Jim uniós³ brwi pytaj¹co. Pochyli³a siê nad umywalk¹ i wymiotowa³a tak d³ugo. powoli. Zaraz wstanê. sk¹d wzi¹æ wiêcej . wiesz. ale wiat poszarza³ i uciek³ od niej. Andrea zd¹¿y³a do ³azienki. . rozpaczliwie szukaj¹c ch³odnego. . .powierzchni i spad³ z drugiej strony. Du¿o ni³a. czystego powietrza. na wacianych nogach wróci³a do korytarza.O ile mi wiadomo z notatek Howiego. dla utrzymania równowagi przesuwaj¹c jedn¹ rêk¹ po cianie. Zapad³a siê w objêcia starej le¿anki. zapomniawszy o wszystkich snach.Masz zapasy tam. co zreszt¹ nie mia³o wiêkszego znaczenia.powiedzia³a Brenda. Nawet nie próbowa³a siê dostaæ do sypialni na górze. mocny sen.Ale jak s¹dzê. obieca³a sobie solennie. W innym Brenda Perkin s stanê³a na progu i da³a jej opas³¹ kopertê. jak to uj¹³. straszny d wiêk.. Do tego nie dosz³o. obawiam siê. mierdz¹cych wymiocin. który odbiera³a nie uszami. Dok³adnie. z którego nie wybudzi³o jej nawet gwa³towne drganie r¹k i nóg. Normalnie pod koniec pa dziernika by³oby tam za zimno na siedzenie w pid¿amie. s³ysza³a szczêkanie w³asnych zêbów.Czy wolisz siê najpierw napiæ? Mamy colê. . nadple nia³ej. w ciemn¹ szparê miêdzy dwoma meblami.. Dr¿a³a na ca³ym ciele. A tak¿e o wizycie Brendy Perkins.. . Wczoraj wieczorem wy³¹czy³ mi siê generator. nie do toalety. z którymi jej cia³o pozbywa³o siê toksyn przez ca³¹ nieskoñczenie d³ug¹ noc. Gdy wreszcie poczu³a siê nieco lepiej.

jakby go uderzy³a. tylko Howie! Du¿y Jim podniós³ rêce w ge cie. I przestrzega j¹. O tym. ¿e miejscowa apteka nie mog³a ju¿ zapewniæ odpowiednich ilo ci sk³adników i pojawi³a siê konieczno æ importowania ich zza oceanu. i poprowadzi³ j¹ do foteli z widokiem na Mill Street. w ród opad³ych li ci. sta³y dwa drewniane fotele. Bi³a od niego w ciek³o æ i nienawi æ. które siê nie mieszcz¹ w g³owie . spokojn¹ uliczkê. Du¿y Jim siedzia³. U miechnê³a siê. . Fakt. ¿eby by³a ostro¿na.stwierdzi³a. roz³o¿y³ rêce o krótkich paluchach. ale ty z pewno ci¹ .Niczego mi nie udowodnisz . Jak gor¹co od rondla. . .. Nawet czerpa³a niejak¹ przyjemno æ z widoku rumieñców. Nie jest to w³a ciwy sposób postêpowania.Dowody nie bêd¹ mia³y najmniejszego znaczenia. Tej rady mia³a zamiar pos³uchaæ. o co ci chodzi. o osza³amiaj¹cych rozmiarach produkcji. Przez moment Brenda dojrza³a w jego wiñskich oczkach czyst¹ nienawi æ. na pewno siê uspokoisz.Nic dziwnego zatem. £atwiej sobie wyobrazi³a Howiego. .Nie rozumiem. Pewnie ¿a³oba. o udziale Andy'ego Sandersa i Lestera Cogginsa. coraz bardziej zlodowacia³a i rozw cieczona. które ogarnê³y policzki. . .Sk³adniki przyje¿d¿a³y do miasta w ciê¿arówkach oznaczonych Towarzystwo Biblijne Gedeon.stwierdzi³ w koñcu.Westchn¹³.Duke nigdy mnie nie lubi³ . by³ zaskakuj¹cy.O interesach wolê rozmawiaæ w rodku. Porozmawiamy.Nie ma potrzeby .. ¿e w ogóle zdo³a³a siê u miechn¹æ. który wyra nie mówi³. jak interes urós³ do takich rozmiarów. je¿eli swoje uczucia przekaza³. a potem czo³o Du¿ego Jima.stwierdzi³ Du¿y Jim. zapomnia³a o tremie. . . O po rednikach .w ilo ciach.. . je li zapiski Howiego uka¿¹ siê w prasie. wejd ..A chcia³by zobaczyæ swoje zdjêcie na pierwszej stronie Democrata ? Mogê ci to zapewniæ. Na trawniku przed domem Renniego. . jednak kto jak kto. .Chod . . Potrzebujesz do tego mnóstwo propanu. jak to okre li³ Howie. Gdy zaczê³a mówiæ. ¿e z niektórymi kobietami cz³owiek nie dojdzie do ³adu. Brenda Perkins mówi³a prawie pó³ godziny. Skrzywi³ siê. którym obiecano darowanie kary w zamian za informacje.Chêtnie zostanê na zewn¹trz. Przekombinowane . który patrzy na ni¹ gdzie z góry. O przep³ywie pieniêdzy. O laboratorium metamfetaminy. . O lokalizacji wytwórni.Nie Duke. bez s³owa patrzy³ na cich¹.

.A jak my lisz? Rennie zastanowi³ siê przez chwilê. Jeste pieprzonym zak³amanym egoist¹ i draniem. Na dokumentach spó³ki Town Ventures. do czego by tylko zechcieli. Du¿y Jim odsun¹³ siê gwa³townie w fotelu. w obu miejscach poca³owa³a klamkê. . Przeka¿esz je Barbiemu zgodnie z poleceniem prezyden.U miechnê³a siê nieweso³o. ¿e dowody znajduj¹ siê w rêkach wydawcy. Potem przysz³a tutaj.Zrezygnujesz ze stanowiska. . . Jezioro Chester zmieni³o siê w brudn¹ ka³u¿ê. . . . Brenda milcza³a.Da³am ci szansê. Tyle ¿e na niczym nie znajdziesz mojego nazwiska. ¿e jeste przebieg³y.Tak. Wsta³a z fotela.Siedzia³a prosto. . by s¹dzi³.Gdzie te zapiski? .No dobrze. Lekcewa¿¹co machn¹³ rêk¹. jakby Brenda uderzy³a go piê ci¹ w skroñ. Poza tym chcia³a.Owszem. Wielka ¿y³a pulsowa³a mu na skroni.podjê³a. Na twarzy mia³ u miech. jak ludzie walcz¹ o jedzenie.Czego chcesz? .Mylisz siê.zrozumiesz ma³e odstêpstwo od regu³y.Patrzy³ prosto przed siebie. farmaceutycznej stolicy Chiñskiej Republiki Ludowej. . Masz notatki. . . rzeczywi cie zrobi³e dla miasta wiele dobrego. .Odwróci³ siê do Brendy. . .Town Ventures.Z Nevady lad prowadzi do Chongquing. jak sz³a na Town Common Hill. i tym ³atwiej siê podda³. ciskaj¹c porêcze fotela. . Ba³a siê.Rano zostawi³am wydruk u Julii. znajdê. dzielnica handlowa umiera. Widzia³em ciê. .Jest wiêcej kopii? . Mo¿e plik gdzie schowa³a . . by³a u Julii Shumway. ale nigdzie nie zostawi³a wydruku. Mamy kanalizacjê niemodemizowan¹ od lat sze ædziesi¹tych dwudziestego wieku. Nie mia³a najmniejszego zamiaru wci¹gaæ w to wszystko Andrei. narazi³aby Andreê.Za³atwia³em sprawy poza miastem .S¹dzi³e . bo Julia jest pod supermarketem i patrzy.Nigdy w ¿yciu nie oddam stanowiska temu ³achadojdzie. Przera¿aj¹cy. co? .powiedzia³ w koñcu. na pust¹ ulicê. . . By³a u Burpeego.Robi³em to dla dobra miasta.Niczego nie zostawi³a u Julii. spó³ka z Carson City .. A gdyby tak powiedzieæ prawdê? Nie. ¿e Du¿y Jim z Andym mogliby j¹ namówiæ. .

21 Du¿y Jim wszed³ do domu i z komody w holu wzi¹³ firmow¹ czapkê autokomisu. Chwyci³ j¹ za twarz. . naci¹gn¹³ na oczy. Bêdzie doskonale. Przy pustej ulicy. jakby siê ga³¹ z³ama³a pod ciê¿arem lodu. On tak¿e wsta³. póki Junior nie wróci i nie zabierze jej do innych ofiar Dale'a Barbary. Brenda siedzia³a na fotelu. Znalaz³ portfel. tak jak na niego opad³a. A tak¿e rêkawiczki. odruchowo siê do niego odwróci³a. Zostawi³ j¹ z czapk¹ naci¹gniêt¹ na oczy. Wystarczy zanie æ do piwnicy..Drugi b³¹d pope³ni³a . Wsadzi³ jej na g³owê czapkê. W porz¹dku. pod¹¿y³a w wielk¹ ciemno æ. grzebieñ i jak¹ powie æ w kieszonkowym wydaniu. Wo³aj¹c mê¿a. Zajrza³ do torebki. wiêc kiedy dotkn¹³ jej ramienia. na rêce w³o¿y³ rêkawiczki. Do tej pory Brenda Perkins pozostanie zwyk³ym manekinem przygotowanym na Halloween. a potem czekaæ na syna. g³owê mia³a zwieszon¹ na piersi. I dyniê ze spi¿arki. Brenda Perkins us³ysza³a suchy trzask. z dyni¹ na kolanach i wróci³ do domu schowaæ torbê. Rozejrza³ siê dooko³a. Nikogo. wrzuciæ za wygas³y piec. ¿e jeste bezpieczna w ogrodzie przy ulicy. Mówi³ uprzejmym tonem. zak³adaj¹c. I przekrêci³ g³owê. na kolanach po³o¿y³ dyniê.

wiêc paczka zd¹¿y³a siê pokryæ grub¹ warstw¹ kurzu. skoro tylu ludzi pali. A to dlatego. a przecie¿ musi co byæ. która tak¿e mieszka³a przy Mill Street. .W KICIU 1 Radny Rennie s³usznie za³o¿y³.Mo¿e byæ ten bóg. co w tym poci¹gaj¹cego. Nie to jednak by³o najgorsze. co siê nazywa Bóg. a nie jak zwykle zebranymi w koñski ogon. by³ cz³owiekiem my l¹cym) nad podobieñstwem morderstwa i chipsów ziemniaczanych: szalenie trudno jest poprzestaæ na jednym. Ukryli siê miêdzy drewnianymi cianami mostu Pokoju. Wtedy ju¿ za pó no by³o na odwrót. ale trzy. co te¿ pasowa³o doskonale .zapyta³ Benny Drake. . .Ja bêdê siê modli³a do Wonder .Jakich bogów? . ³ami¹c tym samym parê zakazów. które znalaz³a na pó³ce w gara¿u. Na pewno by pad³a z w ciek³o ci. jak Brenda przysz³a do niego tego ranka.Ubran w ró¿owy top i d¿insowe szorty. nawet gdyby od tego mi a³ zale¿eæ los miasta. . Nie zauwa¿y³a ich tak¿e Brenda w drodze na Town Common Hill. je¿eli tak chcesz. podoba³a siê obu ch³opcom. czy ta wiedza by go powstrzyma³a? W¹tpliwe. Natomiast wcze niej zapamiêta³a j¹ nawet nie jedna osoba. Zawsze go ciekawi³o palenie papierosów. .Wypalimy jak Indianie b³agaj¹cy bogów o powodzenie na polowaniu. Gdyby Du¿y Jim o tym wiedzia³.Jakich chcesz . na swój sposób. . Nie rozumia³. A mo¿e nawet pad³aby dwa razy. w tym jedna.przysta³ Joe. gdyby Claire McClatchey zobaczy³a papierosy. z w³osami wyj¹tkowo rozpuszczonymi.odpar³a Norrie. lecz same papierosy wyda³y siê Norrie ca³kiem w porz¹dku.No dobra . patrz¹c na niego.pogniecione i mocno wychud³e winstony. Jej ojciec rzuci³ palenie rok Wcze niej. By³y tylko trzy. id¹c na róg Mill i Main. jakby na ca³ym wiecie nie by³o równie têpego stworzenia. I na pewno zabroni³aby Joemu na zawsze zadawaæ siê z Norrie Calvert. ¿e tamci nie chcieli byæ zauwa¿eni. Najgorsze by³oby wówczas. ¿e nikt nie widzia³. .po jednym dla ka¿dego. 2 Du¿y Jim przegapi³ patrz¹cych. bo w³a nie Norrie zdoby³a papierosy . Kaza³a ch³opakom podej æ do sprawy jak do rytua³u ci¹gaj¹cego fart. A potem bierzemy siê do roboty. Mo¿e jednak by siê zastanowi³ (w koñcu.

proszê.Zastanowi³ siê chwilê. Tylko ¿e zaczê³o mu siê krêciæ w g³owie. bo odrobinê krêci³o mu siê w g³owie. ostro¿nie go rozprostowa³. . ale wiñstwo! . ale mniej wiêcej jak skoñczy³am dziewiêæ lat. Zerkn¹³ na torbê tkwi¹c¹ w koszyku jego roweru. .Mia³am kiedy jej niezniszczalne bransolety mocy. . zaryzykowa³ jeszcze jedno poci¹gniêcie) i poszed³ na koniec mostu od strony miasta . modlitwy swojego pokornego s³ugi Drake'a. . Na papierosie rós³ s³upek popio³u. Tam niedaleko sta³y rowery. Teraz on zaci¹gn¹³ siê dymem. .Rany. To by³oby super.spyta³a. Norrie wyci¹gnê³a z kieszeni nakrêtkê od soku. .stwierdzi³ Joe. Spokojnie z tym zaci¹ganiem.przyzna³ Benny .Wszechpotê¿na GI Joe. to bêdzie jeszcze gorzej.spyta³ Joe.ale dzisiaj lepiej nie ryzykowaæ. Mo¿e faktycznie co w tym jest. nie otwieraj¹c oczu. cz³owieku.. Zaci¹gn¹³ siê papierosem. stoj¹c.Dlaczego to zrobi³e ? . pomy la³. Wci¹gn¹³ zaledwie odrobinê dymu.Niespecjalnie .oznajmi³a.Dla mnie jest bogini¹ .Popielniczka . której nie sposób by³o siê sprzeciwiæ. ¿e pogiêty bêdzie bardziej cool.Wonder Woman nie jest bogini¹ . . przysunê³a p³omieñ najpierw do papierosa Joego.. Chyba ¿eby mdlej¹c.Wierzysz w to? .Bo trzy z rzêdu to pech. ale nie by³o tak le. . W jakim sensie by³o to przyjemne uczucie. w oczach stanê³y mu ³zy. Dym pali³ go w gardle. potem Benny'ego. . ale lepiej ¿eby my nie podpalili mostu. . osun¹³ siê Norrie na kolana. co? .Superbohaterka. . gdzie zniknê³y. Nie chcia³ wyj æ na cykora. Kiedy chcia³a zapaliæ swojego. Joe wsta³ (trochê niepewnie. Zamknê³a oczy. wzruszy³ ramionami i te¿ zamkn¹³ oczy. Norrie kopnê³a go.. zaczê³a poruszaæ wargami. Wzi¹³ papierosa.Rytua³ rytua³em.Woman. ale kas³aæ i rzygaæ te¿ nie. wys³uchaj. . Benny swojego nie prostowa³. Uzna³. Zapali³a zapa³kê. Bo jak zemdlejesz.Wonder Woman to superbohater. ni¿ gdyby siê porzyga³. Chyba ta g³upia Yvonne Nedeau mi je zasunê³a. .Jeszcze nie pali³e . Benny zdmuchn¹³ zapa³kê. a ju¿ na pewno nie da³o siê wy miaæ. Benny spojrza³ na Joego. Wyg³adzi³a papierosa. .stwierdzi³a Norrie z grobow¹ powag¹. lecz rozkaszla³ siê rozpaczliwie.

ale z daleka. .Chyba ¿e na desce. powietrze te¿ by³o nieszczególne. Wdowa po szeryfie. Chodzi³o o inne zapachy zalegaj¹ce na mo cie: gnij¹ce drewno.Albo z papierosem . Metro czuæ by³o trochê podobnie. Wszyscy troje spojrzeli na swoje papierosy. I nie chodzi³o o zapach tytoniu. jak patrzê na przyrodê . . Przypomnia³o Joemu zesz³oroczn¹ wycieczkê z rodzicami do Nowego Jorku. Przygl¹dali siê jej g³ównie dlatego. nadal nie otwieraj¹c oczu.spyta³a Norrie. Chwilê pó niej kto dotkn¹³ jego ramienia. . Wyrzucaj¹c go.zarz¹dzi³ Benny.Zbieramy siê . ¿eby siê trzyma li w odpowiedniej odleg³o ci.zapyta³a Norrie. Znam j¹ z widzenia. . ten mu siê nawet spodoba³. na koñcu mostu. . gdzie najwyra niej rozgrywa³a siê wielka bitwa o jedzenie. Lekko. . . . . W rzeczywisto ci po prostu chcia³ zaczerpn¹æ wie¿ego powietrza.. jak siê nazywa. zobaczy³ Brendê Perkins id¹c¹ na wzgórze. Strz¹sn¹³ popió³ na rêkê.stwierdzi³a Norrie. ¿e nie mieli na co patrzeæ. za delikatnie na Benny'ego. ale nie wiem.A ty dok¹d? . Norrie szturchnê³a go ³okciem. mo¿na pokochaæ). i tak nie zwróci uwagi.doda³a Norrie. . Tutaj. Nie trzeba ich by³o przekonywaæ. móg³by mu powiedzieæ Kucharz. . Jak zu¿yte. .odpar³ Joe.To pani Perkins. g³upku jeden. Benny wzruszy³ ramionami. Benny wzruszy³ ramionami. szczególnie po po³udniu. kiedy t³umy ludzi wraca³y do domu. zwietrza³y alkohol i kwa ny odór chemikaliów. a potem posz³a do pani Grinnell.Nie wiem. Podszed³ do nich Benny. Ca³e miasto pojecha³o do supermarketu.Kto to jest? .Zastanowi³ siê przez moment.Lepiej mi siê modli. który zdawa³ siê unosiæ z wody (ten zapach.Nie szeryfie. zatrzyma³a siê przed domem McCainów.Nie mo¿emy jechaæ. Joe kciukiem wskaza³ torbê w koszu przymocowanym do kierownicy górala Schwinn High Plains.Wszystko jedno. Brenda Perkins przesz³a przez Main na stronê Prestile. .Co za ró¿nica? Nawet je¿eli nas zobaczy. póki ona nie zniknie . We troje przyjrzeli siê wydarzeniom. Doro li po prostu nie widz¹ dzieci. W koñcu powierzono im cenne urz¹dzenie. tylko komendancie policji. .Mog¹ te¿ zwróciæ uwagê na dzieciaki wa³êsaj¹ce siê z drogim sprzêtem nale¿¹cym do miasta. A w ogóle to pewnie nas wcale nie zauwa¿y.

Zmierzy³a go . Mill Street ma cztery przecznice d³ugo ci! . który zosta³ za miastem. Gospodyni prawie natychmiast zatrzasnê³a go ciowi drzwi przed nosem.powiedzia³a wtedy Julia Shumway.Norrie wetknê³a papierosa w k¹cik ust. a Joe za nic w wiecie nie chcia³by jej przysporzyæ wiêcej zmartwieñ.. ¿e idzie do mojej mamy? .Kamera na jedenast¹. ¿e je li w ogóle ktokolwiek zdo³a uruchomiæ to urz¹dzenie. .Dobra. Joemu wyra nie ul¿y³o. Wygl¹da³a z nim fantastycznie twardo. Joe poczu³ siê bosko.przypomnia³ mu Benny. . ale zaraz Joe znalaz³ przyzwoit¹ szczelinê miêdzy bocznymi deskami i wyjrza³. to wy³¹cznie pani syn. No. dlaczego pani Perkins nie mia³aby zajrzeæ do jego mamy. .My licie. Wymiana zdañ nie trwa³a d³ugo. Nie minê³y jeszcze trzy dni od powstania klosza. fantastycznie ³adnie i fantastycznie doro le. czego w³a ciwie siê obawia³. Benny uniós³ do ust wyimaginowany mikrofon. I kiedy wpatrywa³a siê w zdjêcie tatusia. Joe go zignorowa³. .odraportowa³. przechodzi ulicê. ci¹gniêt¹ zmartwieniem. wiêc dzieciaki odruchowo cofnê³y siê g³êbiej w cieñ.. te¿ mu by³o niespecjalnie.M¹dry z niego ch³opak. idzie na wzgórze. Joe i Norrie siê za miali.Wraca na Main Street . I tak o ma³o mu nie zabroni³a tej wyprawy. mo¿e dlatego. który siedzia³ gdzie w motel popijaj¹c piwo i ogl¹daj¹c HBO. Ma to we krwi. Proszê pani . Pani Perkins rozmawia³a z pani¹ Grinnell. Na szczê cie pani Shumway j¹ przekona³a. Pani Perkins sta³a jeszcze przez moment. By³a wtedy zwrócona twarz¹ w stronê mostu. od razu mu siê pogorszy³o. . twierdz¹c. . poda³a j¹ pani Grinnell. . Wdowa po komendancie policji wyjê³a z torby du¿¹ kopertê.Wchodzi na moj¹ ulicê! . . ¿e mama martwi³a siê o tatê. . Ca³k jakby trzyma³a w rêkach fotografiê zmar³ego. . lecz kiedy spojrza³ na twarz matki. po czym zesz³a ze schodów. piêknie . a ona ju¿ zd¹¿y³a straciæ na wadze. Po chwili ch³opcy znów spojrzeli na ulicê. W koñcu zgodzi³a siê z pani¹ Shumway.Cz³owieku. najwyra niej zdziwiona lub zak³opotana.Barbie uwa¿a. Wtedy na chwilê straci³y j¹ z oczu. Szanse chyba s¹ niewielkie. ¿e Dale Barbara uwa¿a³ Joego za najodpowiedniejszego cz³owieka do wykonania tego zadania (które z Bennym i Norrie woleli nazywaæ misj¹).Nagroda tygodnia. zna siê na ró¿nych gad¿etach.Nooo.oceni³ Benny. chocia¿ nie potrafi³by powiedzieæ. a nie cz³owieka.Odwróci³ siê do pozosta³ych dwojga. A sprawa jest bardzo wa¿na .

temu ce. . .odpar³ zgodnie z prawd¹. ¿e to mo¿liwe .Pewnie ca³e t³umy. W pamiêci mia³ s³owa pani Shumway. jak wa¿na jest ta wyprawa dla ca³ego miasta. A mo¿e lepiej nie? By³ uzale¿niony od komputerów. ¿e maj¹ nie daæ siê z³apaæ. ni¿ zamierza³.Tak. Jasna rzecz.Bêdziesz ostro¿ny? Joe obieca³. postanawiaj¹c.Nie wiem .odpar³ Joe ostrzej.i w koñcu trafi³ do Joego. Ostro¿nie zdusi³ papierosa w prowizorycznej popielniczce. ¿e bêdzie ostro¿ny.doda³a Julia. ¿eby siê skoncentrowaæ na nowym do wiadczeniu.uwa¿nym spojrzeniem od stóp do g³ów. . I wyci¹gamy frisbee. nastêpnie wyj¹³ torbê na zakupy z drucianego koszyka.Dobra . synu? .rzuci³ Benny. Joe zgasi³ papierosa w zakrêtce od soku. . westchnê³a. Vaughana i od je¿d¿enia na desce. ¿e nie bêd¹ na nas zwracali uwagi.Powiedzia³em. . od Ry¿ego do Julii . co mam na my li? . Jemu tego nie musia³a mówiæ.Naprawdê my lisz.Spotkamy po drodze ludzi . proszê pani. która przekonywa³a mamê.spyta³a Norrie. . . . . .powiedzia³ Benny'emu i Norrie. W torbie tkwi³ stary ¿ó³ty licznik Geigera.spyta³ Benny.Wszystko jest mo¿liwe. . . który kilkakrotni e przechodzi³ z r¹k do r¹k: od Barbiego do Ry¿ego.Komu w de. Wiêc musimy mieæ nadziejê. ¿e pod placem jest zakopany jaki kosmiczny generator? . Chyba rozumia³ to lepiej ni¿ one obie razem wziête. jak ju¿ siê skoñczy ten cyrk pod supermarketem. 3 Brenda zniknê³a miêdzy drzewami rosn¹cymi przy Mill Street. Rozumiesz. Oznacza³o to.Pakujemy go z powrotem do torby. gdy bêdzie mia³ wiêcej czasu. Chyba dosyæ tych przyjemno ci.poleci³a Julia. kiedy . .Postarajcie siê nie rzucaæ w oczy.I zabierz ze sob¹ przyjació³ . . .Kiedy ty tak urós³.A je li siê trafi¹ jacy gliniarze? .Benny'ego i Norrie? Nie ma sprawy.I jeszcze jedno . od komiksów Briana K. ¿e powinien zapaliæ jeszcze raz. .

To jest Chester's Mill . ¿e to wiêcej ni¿ mo¿liwe. .zacytowa³a pani McClatchey. Chudzielec Joe. . Joe nie wierzy³ w ¿adne mod³y za sprawy.Gdzie ona ma rodek? Benny i Norrie przestawili szare komórki na wy¿sze obroty.Nie nazywaj przyjaciela g³upkiem . zanim wyruszyli na poszukiwania. . .zdecydowa³a Norrie. ale nie chcia³ niepotrzebnie rozbudzaæ w nich nadziei. 4 Wcze niej tego ranka. Mieszkamy w mie cie. . siedz¹c w salonie. ¿e cipa jej odlecia³a . kiedy by³ u nich pani Shumway z licznikiem Geigera.Cukierek albo psikus lepsze ni¿ migus . ¿e tego rodzaju pytania potrafi³y ich zainteresowaæ.za mia³ siê Benny. zdj¹³ z prawej nogi but i bia³¹ skarpetkê.Oby wasze mod³y okaza³y siê skuteczne.Cicho. z zupe³nie innej beczki: ¿eby po znalezieniu generatora Norrie go jeszcze raz poca³owa³a. je³opie. .zgasi³ go Joe. . ¿e to prawdopodobne. jak Joe rozk³ada skarpetkê na dywanie i wyg³adza d³oni¹. D³ugo i naprawdê. Pole si³ow e musia³o zostaæ w jaki sposób wygenerowane.Jedna stara kobieta w bucie sobie mieszka³a .Nie le. nie le . Je¿eli kopu³a nie by³a pochodzenia nadnaturalnego. . bo ka¿ê ci w¹chaæ stopê . Zanurkowa³a pod lu no zwisaj¹c¹ ta m¹ policyjn¹. mimo to mia³ jedno ¿yczenie.odezwa³ siê Joe. tyle dzieci mia³a. którymi móg³ sam pokierowaæ.podrzuci³a Norrie. .ofuknê³a go Claire McClatchey. . ale te¿ obrzuci³a Benny'ego karc¹cym spojrzeniem.W zasadzie s¹dzi³. . to powsta³a na skutek dzia³ania pola si³owego. Siedzia³a na kanapie i trzyma³a w d³oniach fotografiê mê¿a. tak samo jak poprzedniego dnia. Norrie w milczeniu obserwowa³a.powiedzia³. . g³upku . Jego zdaniem podchodzi³o to pod elektrodynamikê kwantow¹.zgodzi³ siê Benny.Jedziemy szukaæ .Albo stary damski but .W tym kszta³cie. t³umi¹c u miech. . Joe im nie przeszkadza³. Lubi³ ich miêdzy innymi za to. które wygl¹da jak skarpetka Joego McClatcheya.Masz najs³uszniejsz¹ racjê .Strasznie tam ciasno by³o. no nie? . Opu ci³ wzrok na skarpe . Gimnazjalna wersja rymowanki brzmia³a nieco inaczej: Tyle dzieci mia³a.Taki nasz los. dawaj batonik. W sobie zreszt¹ te¿.dyngus.

ucieszy³ siê Benny. . Jednak tego nie powiedzia³. . . . Tam bêdziecie szukaæ? . . ale kto wie. Obiema trzyma³a fotografiê.Zanim zd¹¿y³ zadaæ nastêpne pytanie.Ale pewnie i tak przydadz¹ siê nowe. . Matka trochê podciê³a mu skrzyd³a. Joe pokiwa³ g³ow¹.Super. Tym razem Claire nie podnios³a rêki.Jeszcze jedna pi¹tka.Niech pani przybije pi¹tkê. nawet Claire siê u miechnê³a. matko brata.Tam bêdziemy szukaæ najpierw . Nie chcia³ jej zasmucaæ jeszcze bardziej.Nie wiem..Skarpetka to te¿ kszta³t geometryczny . .Bêdê ich pilnowa³a. . . . pomy la³ Joe. Norrie wskaza³a na skarpetce miejsce. Joe postawi³ kropkê wiecznym piórem. Claire McClatchey przybi³a Benny'emu pi¹tkê.. odezwa³a siê jeszcze raz: . . Podniós³ rêkê. Ch³opak u miechn¹³ siê smutno. to on chcia³ grzmotn¹æ tym wyja nieniem. gdzie spód w kszta³cie stopy przechodzi³ w górn¹ czê æ. ¿e je li faktycznie co znajdziecie. .? .Tak jest! . czy to zejdzie . ¿e to my jeste my fachowcami. .Tylko jak go nazwaæ? Skarpetkagon? Norrie wybuchnê³a miechem.odezwa³a siê w koñcu Norrie.Tak mi siê wydaje.. lekko ci¹gaj¹c brwi. matko brata mojej duszy.Ale niewa¿ne. Blado u miechniêta.krzykn¹³ Benny i ponownie uniós³ d³oñ. .powiedzia³a Norrie.Oj.Bo twoim zdaniem .generator powinien byæ mniej wiêcej po rodku miasta. Oj.. To jest rodek. nadal ze zdjêciem mê¿a w d³oni.Niech pani siê nie martwi . Benny. proszê pani! . . czasami jeste mêcz¹cy.rodek nie bêdzie taki jak w kole albo kwadracie .podsumowa³a pani McClatchey .Na mapie to by by³o mnie wiêcej w okolicach placu.u ci li³ Joe. Wysil zdrowy rozs¹dek. zdaje siê.Tutaj.Przynajmniej plac to miejsce bezpieczne . .. mamo. .westchnê³a Claire. .Obiecajcie mi tylko. Zastanowi³a siê nad tym chwilê.powiedzia³a. . zostawicie to fachowcom za¿¹da³a Claire.zauwa¿y³ Benny. Nie taki jak w figurach geometrycznych.powiedzia³ Joe.Na mapie Chester's Mill jest zbli¿one do sze ciok¹ta .

Bardzo ostro¿nie (i z autentycznym szacunkiem) Joe wyj¹³ licznik Geigera z torby na zakupy. na mie cie . gotowe p³yn¹æ w dó³. .Moja mama mówi dok³adnie to samo. Teraz jednak.I kiedy siê zabije. We trójkê przestawili suwany prze³¹cznik.W³¹czaj! . po³¹czonym z urz¹dzeniem spiralnym kablem przypominaj¹cym przewód od s³uchawki telefonicznej. pomy la³ Joe.No dobra . wyci¹gaj¹c przed siebie rêkê z czujnikiem licznika.. W domu Joego przetestowali licznik Geigera wielokrotnie i wszêdzie dzia³a³ niezawodnie . Joe powoli obszed³ estradê.zwierzy³a siê kolegom. Norrie cisnê³a Joego za ramiê. 5 Joe z przyjació³mi zeszli ze wzgórza a¿ do estrady na rodku placu.zw³aszcza przy zegarze z fosforyzuj¹c¹ tarcz¹. Chocia¿ nie mieli do wiadczenia w korzystaniu z czujników promieniowania. Joe skamienia³. Ka¿de z nich kolejno w³¹cza³o i wy³¹cza³o urz¹dzenie. Pewnie by tak sta³ jeszcze jaki czas. Bateria zasilaj¹ca urz¹dzenie wyczerpa³a siê ju¿ dawno. . bo na pó³nocy kopu³a przegrodzi³a rzekê tam¹. Poziom wody siê obni¿y³. Teraz nieustraszeni je d cy uratuj¹ Chester's Mill. natychmiast skoczy³a na plus piêæ.. gdyby nie Norrie. Za ich plecami szumia³a Prestile.popar³a go Norrie. Potem wskazówka opad³a na plus dwa i tam zosta³a. . Joe po³o¿y³ kciuk na w³¹czniku.rozkaza³ Benny. ¿e maj¹ do czynienia z promieniotwórczo ci¹ naturaln¹. ig³a zadr¿a³a raz czy drugi.W³¹czaj. jak zbieraj¹ siê coraz wiêksze krople.Bo mnie szlag trafi! . ale ja go kocham. ale trzy sze ciowoltowe baterie.. Dziewczyna rozlu ni³a u cisk. ¿e zrobi jaki trik na desce. Ig³ wskazuj¹ca IMPULSY NA SEK. . jedna wystarczy³o je przemyæ sod¹ oczyszczon¹. a styki za niedzia³y. . je¿eli nie bêdzie on emitowa³ fal alfa albo beta. Drgania wska nika by³y prawdopodobnie . która po³o¿y³a d³oñ na jego rêku. I zaraz na wierzchu po³o¿y³ d³oñ Benny.On ma normalnie wira na punkcie baterii .Dosyæ tej zabawy w chowanego.odezwa³ siê Benny.Zdajecie sobie sprawê. Norrie poszpera³a w szafce z narzêdziami ojca i znalaz³a nie jedn¹.Fakt . W³¹czamy to cudeñko. ale trzyma³a siê blisko zera na skali. jak siê uprze. Pot wyst¹pi³ mu na czo³o. Jako im nie sz³o. odgadli. ¿e to urz¹dzenie mo¿e wskazywaæ zero nawet blisko generatora. . wiate³ko zasilania b³yszcza³o jasno na bursztynowo. Do jutra zostanie tylko szlam. Czu³. . . Zmierzy³ pozosta³ych dwoje ponurym spojrzeniem. ¿eby zal ni³y jak nowe.

Jesienne li cie zwisa³y z ga³êzi. jesionami i brzozami. On ich te¿ nie zauwa¿y³.zamilk³a. . który znów poczu³ siê lepiej. Chop suey. . zmieniaj¹c siê pr zy liczniku Geigera. znowu byli zapatrzeni w skalê licznika. Szli gêsiego. ten i ów pcha³ przed sob¹ wózek z supermarketu. które zabrali ze sob¹ w ramach kamufla¿u .Chod cie do mnie . wskazówka na tarczy sta³a miêdzy plus piêæ a plus dziesiêæ.Mo¿e jeszcze spróbujemy po drugiej stronie rzeki? . jak doskonale uzupe³niaj¹ siê rozczarowanie i brak zaskoczenia. Nawet nie pomy leli o wyci¹gniêciu frisbee.Daj . No i oddalimy siê od centrum. ¿e to nie mo¿e byæ takie ³atwe.ucieszy³ siê Benny.Mama co nam wykombinuje.Super . . tym razem za kó³kiem hummera swojego ojca.Ale co? . Na krótko przyci¹gnê³a ich spojrzenia. ROK ZA£. patrz¹c nad ramieniem Norrie. . Normalnie nikt nie robi tego tak jak ona. W³a ciwie go to nie zdziwi³o. Tak tylko sobie pomy la³am. Benny wzruszy³ ramionami i odda³ dziewczynie licznik. lecz mimo wszystko by³ mocno rozczarowany. Stamt¹d wydeptana cie¿ka prowadzi³a w górê miêdzy dêbami.zaproponowa³a Norrie. Widzieli samochód skrêcaj¹cy w Mill Street. Kilka osób zosta³o pokaleczonych.zaproponowa³ Joe. ¿eby zbyt nio nie nadwerê¿yæ przegni³ych desek. W po³udnie Joe i przyjaciele gotowi byli siê poddaæ. Wiêkszo æ taszczy³a zapasy ¿ywno ci.Mo¿e bêdê mia³a wiêcej szczê cia.Fakt. Joe spojrza³ na Benny'ego. wskazówka drgnê³a. Odda³ jej urz¹dzenie bez sprzeciwu. Ale tam jest tylko las. Prawie wszyscy wygl¹dali na zawstydzonych. Zanim dotarli do cie¿ki. . .Nic. gdzie w g³êbi duszy wiedzia³. ale. . Karetka na sygnale pojecha³a w stronê Food City. lecz nie zwrócili uwagi na to. Joe wzruszy³ ramionami. Zeszli na drugi brzeg obok znaku OPUSZCZASZ MIASTO CHESTER'S MILL. Na mo cie by³o ch³odno i mroczno. widzia³ tarczê licznika. . Ma³o kto spo ród wracaj¹cych d domów patrzy³ na plac. Gdy minêli rodek mostu. W dodatku zachcia³o im siê je æ.spowodowane jego ruchami. .byli zbyt zajêci. . 1808. Wrócili do mostu Pokoju i przeszli pod ta m¹ policyjn¹. Zadziwiaj¹ce. Pewnie g³upio. budz¹c raczej smutek ni¿ zachwyt..za¿¹da³a Norrie. ¿e za kierownic¹ siedzia³ Junior Rennie.Niech bêdzie. Przez nastêpn¹ godzinê chodzili we wszystkie strony po placu. . Kiedy jednak Junior jecha³ w drug¹ stronê.Najlepiej chiñszczyznê. jednak Joe. .. Zreszt¹ nie by³o to potrzebne.

.Wygl¹da na to. wystarczy. po czym ustawi³a siê mniej wiêcej na plus osiem. ¿eby by³ wysoko. po czym wskaza³ w odpowiedni¹ stronê. czego szukamy. Tak mówi tata. Wiêc pomy la³am sobie: Gdzie jest najwy¿sza czê æ miasta? . Norrie. Sam go sobie wzi¹³. Stukn¹³ w szybkê czytnika. .O co ci w³a ciwie chodzi³o? . Lepiej pojed my tam na rowerach.powiedzia³a Norrie.wyrwa³o siê Benny'emu. Wszyscy troje zafascynowani patrzyli. lecz nadal mia³a ci¹gniête brwi. . . Licznik niespecjalnie wariuje. jeste genialna.zgodzi³a siê dziewczyna i unios³a piê æ.Mo¿e co byæ. Joe przybi³ ¿ó³wika. ¿e pomys³ nie by³ g³upi. ¿e ma sto tysiêcy watów czy co takiego. ale ten nadajnik jest potê¿ny . Chocia¿ zarumieniona. Jakie trzy kilometry. .Fakt .Tata mówi.Tam. Mia³ siebie za cz³owieka praktycznego. Mo¿e to co . ¿e generator i nadajnik to mniej wiêcej to samo .Po czterdziestce .powiedzia³ Joe. . Mo¿e cztery.przypomnia³ sobie Joe. . . . . .stwierdzi³ Benny. Jak zwykle pyskata. Wskazówka podskoczy³a.Ale po obiedzie . . Leciutko.Przy Black Ridge Road jest stary sad .No tak.Widaæ stamt¹d ca³e Mill. .odpar³a Norrie.Pomy la³am sobie.zgodzi³ siê Joe.O. a Joe przygl¹da³ siê Norrie. W koñcu nie musia³ czekaæ na poca³unek. .przyciê³a mu Norrie. Wiem na pewno. lecz Joe mia³ niezbit¹ pewno æ.Poza dziesi¹tk¹ skala szybko d¹¿y³a do plus piêciuset i zaraz do plus tysi¹ca. .Wie¿a WCIK nie jest wysoko . ¿e i tak pokazuje co wiêcej ni¿ promieniotwórczo æ naturaln¹. . TR . jak wskazówka przesuwa siê na plus dziesiêæ. a mo¿e nie byæ. ma krótszy zasiêg.Stoi w przecince i wysy³a Jezusa w wiat. Dziewczyna wygl¹da³a na zadowolon¹.doda³ Benny. ja pieprzê . chocia¿ nie mia³o cmokn¹³ tylko w k¹cik ust. Wycelowa³ czujnik licznika w odpowiednim kierunku. .spyta³. Na razie wskazówka znajdowa³a siê ca³e kilometry poni¿ej tego miejsca. Górny koniec zaznaczono kolorem czerwonym. Benny patrzy³ na drgaj¹c¹ ig³ê. .90 te¿.No i nadajnik nie musi byæ po rodku.Black Ridge .Wzgórze Black Ridge .przytakn¹³ Benny. Mo¿e to tam. .Jasne! .

Bêdziesz potrzebowa³ pomocy. Benny i Norrie jedli obiad w domu McClatcheyów (faktycznie dostali chiñszczyznê). .Bo znam historiê.Mogê spróbowaæ. na szczê cie ju¿ nie wygl¹da³ jak mieræ. . Tylko czy naprawdê chcia³ poznaæ odpowied ? Byæ mo¿e. mia³ zabezpieczone ty³y. niestety g³upi. gdy ta wied ma Perkins zaczê³a go obrzucaæ oskar¿eniami. ale pewnie lepszy by³by Thibodeau.Wszyscy uwierz¹.stwierdzi³ Du¿y Jim. My l. rzuci³ kluczyki od samochodu na biurko. ca³kowicie i bezdyskusyjnie. Junior wszed³. Lewe oko mia³ zaczerwienione.Wszystko za³atwione.Sk¹d wiesz? . a mo¿e poproszono go o rezygnacjê? Nie czas jednak ani miejsce na takie pytania.Nikt nie uwierzy. ¿e zabi³ Brendê Perkins. byæ mo¿e. . wiêc uwierz¹. Uzna³. . By³ blady i powinien siê ogoliæ. Du¿y Jim Rennie w swoim gabinecie przegl¹da³ listê. Zobaczy³ swojego hummera wracaj¹cego na podjazd i odznaczy³ nastêpn¹ pozycjê: Brenda do³¹czy³a do pozosta³ych. nie posta³a mu w g³owie nigdy w ¿yciu.Chyba tak .Pójdziemy do wiêzienia? . Ludzie s¹ przera¿eni. Natomiast zapyta³. co te¿ siê dzieje z tym m³odym cz³owiekiem. nadal u miechniêty. U miechn¹³ siê.zapyta³ z prawie bezinteresownym zaciekawieniem.Do wiêzienia pójdzie Dale Barbara. . a Ry¿y Everett z pomoc¹ Barbiego i dwóch nastolatek opatrywa³ w szpitalu ofiary zamieszek pod supermarketem. Du¿y Jim ponownie zapyta³ siebie. Junior nic nie powiedzia³.Nie . Te¿ powiniene czasem poczytaæ. Rzuci³ szko³ê. .odpar³ Du¿y Jim. . je¿eli mo¿e siê ruszaæ. ¿e jest gotowy. ¿e móg³by wyl¹dowaæ za kratkami. Na koñcu jêzyka mia³ pytanie. . czy syn zdo³a mu wy wiadczyæ jeszcze jedn¹ drobn¹ przys³ugê. dlaczego Junior przerwa³ naukê w Bowdoin College. . Junior potar³ skroñ. raczej niegro nie. nawet wtedy. Na pewno nie Searles. obla³ egzaminy. Mo¿esz wzi¹æ Franka.odpowiedzia³. Nawet gdyby kopula nie przetrwa³a do wieczora. synu? Junior kiwn¹³ g³ow¹. Dobry z niego ch³opak. .6 W czasie gdy Joe. . Tak to jest na tym wiecie. .Mylisz siê . odhaczaj¹c kolejne punkty.

. A potem niech Pete przejdzie d o biura i.Wiedzia³. a czas siê kurc zy³.przy tych rzadkich okazjach. . a w³a nie tego by³o mu trzeba.Daj mi komendanta. Du¿y Jim by³ nie w ciemiê bity. Myk . ¿e Stacey nienawidzi byæ nazywana skarbem. Na razie mia³ jeszcze sporo do zrobienia. ¿e siê pieszy. robi skutecznie. ¿eby go o tym poinformowaæ. Du¿y Jim wcale nie by³ tym zaskoczony. jak kto kogo wyzywa od skurczysynów i z³odziei. Przez kilka chwil s³ucha³ McGruffa the Crime Doga. id tam i przy³ó¿ po ³bie najbardziej agresywnemu. . Gdy us³ysza³. Jim.Mówi Jim Rennie. zupe³nie straci³a urzêdowy sznyt.Je li sprawa nie jest pal¹ca.. zanim Stacey Moggin odebra³a. ale po³owa z nich chce posiedzieæ. Wszyscy siê wzajemnie oskar¿aj¹.W³a nie stara siê przerwaæ bójkê. choæ Stacey nie zada³a sobie trudu.. . . Z trzaskiem rzuci³a s³uchawkê na blat. . skarbie. .Co mam zrobiæ? . . kiedy nie mo¿na rzuciæ samemu . proszê siê roz³¹czyæ i zadzwoniæ pó niej. Moment pó niej zosta³ prze³¹czony na oczekiwanie..Kiedy ju¿ bêdzie po wszystkim. Staram siê nie zamykaæ ludzi. mam tu dom wariatów. Jeste my bardzo zajê.O Chryste. bior¹c pod uwagê poranne atrakcje. . Ciê¿ko dysz¹cy Randolph. Przynajmniej w granicach miasta. Wybra³ numer komisariatu.Twoim zdaniem dzwoni³bym z jak¹ ma³o wa¿n¹ spraw¹? Skarbie. Proszê zadzwoniæ pó . Sam Verdreaux wykona³ zadanie. S³ychaæ by³o. jak leci.Nie bêdê dzwoni³ pó niej .zapyta³ Rennie. Du¿y Jim wzi¹³ do rêki komórkê.myk.trzeba j¹ koniecznie podaæ . Wygl¹da jak narzeczona Frankensteina. Je li cz³owiek naprawdê musi przekazaæ pi³kê .. Ci. i nie prze³¹czy³a go na oczekiwanie. ¿e szatañski wynalazek oka¿e siê równie przydatny jak wymiona u byka. a¿ skoñczy.Najpierw co sprawdzê. Wy³¹cznie dlatego u¿y³ tego s³owa.Policja . a w tle jeszcze s³ychaæ by³o ha³as i zamieszanie. Roux wyl¹dowa³a w szpitalu z kompletnie rozwalon¹ doln¹ po³ow¹ twarzy.. je li chcia³ komu zale æ za skórê. . Dostali my bêcki. .. jednak ci¹gle mu siê udawa³o uzyskaæ po³¹czenie.rzuci³a w s³uchawkê.przerwa³ jej Du¿y Jim. Na posterunku policji odezwa³y siê trzy sygna³y z rzêdu. s¹ w ciekli jak osy. tak.. Ta nowa ma³a. a¿ wreszcie kto podniós³ s³uchawkê. U miech Du¿ego Jima sta³ siê znacznie szerszy.Czy dzisiaj kwestia zwiêkszenia si³ policyjnych wydaje ci siê sensowniejsza. Nie czeka³a.. komendancie? . u miechn¹³ siê rozanielony. . co nie trafili do szpitala z powodu po³amanych ¿eber albo innych takich. Za ka¿dym razem oczekiwa³. Oczywi cie by³a to kwestia wyczucia.Mów szybko.

Mel Searles te¿ dosta³. ch³opaki Killiana s¹ g³upsi od butów. Im i ich rodzinom. ¿e na pocz¹tek przyda ci siê dziesiêciu. .. ¿e znajdziesz wielu chêtnych rekrutów pomiêdzy m³odymi lud mi ¿yj¹cymi w tym mie cie . Nie by³a to jedna osoba. U miechniêty Du¿y Jim odsun¹³ telefon od ucha. gdy rozbi³o siê co jeszcze. ale ju¿ jest w niez³ej formie. Zap³acisz kwitami.No dobrze. Thibodeau te¿.Zgoda.w³a ciwej osobie.rykn¹³ Randolph. Pó niej Junior i Frank sporz¹dz¹ listê nowych rekrutów.Randolph nie by³ przekonany.ci¹gn¹³ Randolph. Pan Barbara nie bêdzie siê zajmowa³ zmienianiem banda¿y zbyt d³ugo. Zdrowo oberwa³ pod sklepem.Kto j¹ trafi³ kamieniem . Nie! Nie aresztowaæ! Wywal ich st¹d.Zabraæ tych dwóch.. .Jasne. . Rozmowê przerwa³a wie¿a awantura. Naprawdê mo¿esz za³atwiæ wiêcej ochotników? .Randolph zni¿y³ g³os. A poza tym umiej¹ strzelaæ.. je¿eli to wszystko nie skoñczy siê do przysz³ego tygodnia. sam bym ci powiedzia³. . kretynie. . Dla Juniora mam inne zajêcie. godnych zaufania m³odych ludzi. mo¿e dwunastu praworz¹dnych.stwierdzi³ Du¿y Jim.Zabawne.Po co? . Po prostu mi go tu przy lij. .. Co spad³o albo zosta³o rzucone. . I tak s³ysza³ doskonale. . teraz ju¿ chyba wróci³ do formy. kiedy siê zacznie racjonowanie. Przy lesz Juniora? Frank jest tutaj.Po tym.Fatalnie . Jak chcesz.. Na jaki czas straci³ przytomno æ. Nie tych. Rozleg³ siê trzask. ¿e opatrunek zmieni³ mu Barbara i ¿e wykona³ kawa³ dobrej roboty.Kto zaatakowa³ moich ludzi. Ale przy tym s¹ silni i s³uchaj¹ rozkazów. .Powiedzia³. musieli my mu zmieniæ banda¿e. co siê dzisiaj wydarzy³o? Ale¿ oczywi cie! My lê.Spokój! . A jednocze nie wyra nie mia³ nadziejê.Nawet znam kilku takich spo ród cz³onków Ko cio³a Chrystusa Odkupiciela. .Gdyby ta informacja by³a ci potrzebna. . I dla Thibodeau.. . . Wygl¹da nieciekawie. Na przyk³ad ch³opaki Killiana.Mamy uzbroiæ tych ¿ó³todziobów? . . Dasz im kupony na ¿ywno æ.Jim. Bêdziemy potrzebowali wiêcej. . je li inaczej siê nie da! . We za dupê. tamtych. . Pos³a³em go do szpitala na zszycie. Frank i Junior pomog¹ ci ich ci¹gn¹æ.powiedzia³ Du¿y Jim.Jestem pewien. . Przy lij go do mnie.

.powiedzia³a Ginny Tomlinson swoim ca³kiem nowym nosowym g³osem .. na samym koñcu. .Cztery morderstwa plus wywo³anie zamieszek pod supermarketem. gdy z pierwszym kursem karetki znalaz³ siê w szpitalu. . Dzi po po³udniu zamieszka w niej pan Barbara. I przypilnuj. Przynajmniej. Masz jakie obiekcje? . bo czeka was pracowita noc.Pod jakim zarzutem? . zanim Randolph odpowiedzia³.Nawet gdyby pomy la³a. . zdolnych m³odych ch³opaków. by³a gotowa na przyjêcie nowego lokatora. dlaczego marzy³em o tej robocie.Jutro bêdziesz mia³ paru nowych osi³ków. . Wystarczy tyle? Roz³¹czy³ siê.Dlatego. . bo jako nie pamiêtam. a w czwartek jeszcze z piêciu.A jak ju¿ Barbara znajdzie siê za kratkami. . ¿e w najbli¿szej przysz³o ci wydawanie gazety nie bêdzie le¿a³o w interesie naszego miasta.Spalenie redakcji Democrata . ty i Thibodeau zjecie porz¹dn¹ kolacjê.pocieszy³ go Du¿y Jim. Co ty na to? Junior siê zdziwi³. to pewnie za nic w wiecie by sobie nie wyobrazi³a.Tato.U³o¿y siê . ¿e bêdzie ciê cerowa³ facet.zapyta³ Junior. ale poniewa¿ wci¹¿ opatrywa³ kolejnych rannych od chwili. przysz³o ci mo¿e do g³owy. . Barbie stara³ siê utrzymaæ rozmowê w lekkim tonie. .. . ¿eby ta ostatnia cela. który ci z rana serwowa³ stek z jajkami. .Dlaczego? Zadaj¹c to pytanie. by³ .Co mamy z Carterem zrobiæ? .Chwilê pó niej znów trzyma³ s³uchawkê w rêku.Co takiego? .Po ca³o ci! 7 . Teraz przy lij mi tu Thibodeau.Nic a nic.Dzisiaj? Najpierw drobny rekonesans i odrobina planowania.Tyle razy by³am w tym gabinecie .Przypomnij mi. Przy planowaniu wam pomogê. . Chyba nie masz nic przeciwko temu? ..a nigdy jako nie pomy la³am. Potem we miecie udzia³ w aresztowaniu Barbary. ¿e mog³abym sama znale æ siê na le¿ance. bardzo Du¿ego Jima rozczarowa³. . ¿e jeste por¹bany? Du¿y Jim pokiwa³ g³ow¹.

Ry¿y wetkn¹³ r¹czkê skalpela w mniej uszkodzone nozdrze i u¿ywaj¹c jej w roli d wigni.Spójrz na to od ja niejszej strony . . . . £zy ciek³y jej po policzkach. ¿eby rodek znieczulaj¹cy dobrze zadzia³a³ (przez te dziesiêæ minut zaj¹³ siê fatalnie wywichniêtym nadgarstkiem oraz zabezpieczy³ banda¿em elastycznym spuchniête kolano jakiej kobiety z du¿¹ nadwag¹). . ¿e komu zaszkodzi. Zdaniem Barbiego wygl¹da³a trochê jak Rocky Balboa po walce z Apollem Creedem.ale z mniej napuchniêtego oka ci¹gle p³ynê³y ³zy.Oczywi cie.Jest taka? . ¿eby krzycza³a ci¹gaaaj! . .Jak d³ugo tu jestem? Zegarek mi siê st³uk³. Ry¿y nastawi³ jej nos. miertelnie siê ba³. Georgia Roux co najmniej przez miesi¹c bêdzie siê ¿ywi³a zupk¹ i koktajlami mlecznymi. wyprostowa³ przegrodê. Georgia wy³a na ca³y szpital. zanim bêdê mog³a znowu zje æ stek . po czym wyci¹gn¹³ z nosa pielêgniarki gazowe tampony i chwyci³ skalpel.Ry¿y poda³ jej dwa percocety . Ry¿y wetkn¹³ jej w dziurki od nosa gazê nas¹czon¹ medyczn¹ kokain¹.doda³a Ginny. zanim poszed³ do innych pacjentów. . Odczeka³. Tê sam¹ obawê widzia³ na twarzy Giny Buffalino i Harriet Bigelow.Ry¿y da³ jej morfinê. a ju¿ by³o po wszystkim. ¿e w du¿ej czê ci przyczyni³ siê do tego stres.Czy to ona krzycza³a? Barbie pokiwa³ g³ow¹. .Piêkno ci¹ nigdy nie by³a.I ciszej: . tylko konwulsyjnie poruszy³a palcami. Potem by³a ju¿ ca³kiem spokojna . By³y asystent lekarza by³ fantastycznie szybki.powiedzia³a Ginny. Bardzo z ni¹ le? .Nikomu bym nie ¿yczy³a tego. .Chyba minie trochê czasu. gdy nos wróci³ mniej wiêcej na w³a ciwe miejsce. Barbie nie zd¹¿y³ zaproponowaæ Ginny. Policzki mia³a fioletowe. ale nieprêdko zechce spojrzeæ w lustro.zwyczajnie zmêczony. Barbie mu pomaga³. Dziewczyna jest wielka jak koñ.I ma mózg aligatora . s³ysza³am. wydzieraj¹c dziury w papierze zakrywaj¹cym le¿ankê. Barbie zerkn¹³ na swój.powiedzia³. trzymaj¹c pielêgniarkê za g³owê i dodaj¹c jej odwagi. zamiast pomóc. lecz wyra ny trzask. . ale mo¿e faktycznie istnieje reinkarnacja i dziewczyna sobie zas³u¿y³a? . lecz na d³ugo nie wystarczy³o.. us³yszawszy nieg³o ny.Bêdzie ¿y³a. . Ginny nawet nie krzyknê³a.. Podejrzewa³. Ca³kiem jakby ci¹ga³ ko³pak. pomy la³ Barbie.Umilk³a na moment. . tyle ¿e one nie mia³y w g³owie tykaj¹cego zegarka Jima Renniego. ¿e oberwa³a.Georgia? Tak. co j¹ dzisiaj spotka³o.

¿e ból daje siê jej we znaki mimo leków. Przesz³o mu przez g³owê. Za mia³a siê.Wzi¹³ do rêki pêsetê. Po prostu bojê siê o oczy. kiedy bêdzie po wszystkim. i¿ poczuje siê lepiej. .Wiem. . Napiêcie trochê odpu ci³o. jak to siê robi? . po czym od razu skrzywi³a i jêknê³a.Mowa! Stoi przed tob¹ zdobywca z³otego medalu na olimpiadzie w usuwania szk³a. który ciê uderzy³. co masz robiæ. . wiedz. Podpar³ j¹. dobrze? . . tyle ¿e pewnie nie zauwa¿y³. a¿ mu strzeli³o w plecach. .Masz lepszy bajer ni¿ mój by³y m¹¿ . Mikroskopijny przezroczysty sztylet utkwi³ tu¿ pod k¹cikiem lewego oka. Gdy Barbie pochyli³ siê. Rób.Teraz nic nie mów. . . a Czarnoksiê¿nik na to prychn¹³ i za¿¹da³ specjalisty. ¿e ci siê szk³o z okularów nie powbija³o w ga³ki. trzymaj¹c pêsetê w rêku. ¿e dobrze by³oby daæ siê zabiæ w czasie aresztowania. wyl¹dujesz na pod³odze i trzeba siê bêdzie zajmowaæ tob¹. . Ginny instynktownie odwróci³a g³owê. Ginny zerknê³a na pêsetê. Najgorsze jest czekanie. Przeci¹gn¹³ siê. ¿eby mu siê nie lizga³y (z tego samego powodu nie w³o¿y³ rêkawiczek).Nawet nie zauwa¿ysz. co trzeba.u miechnê³a siê Ginny. Otar³ d³onie. Mel Searles z obanda¿owan¹ g³ow¹ wyszed³ ze szpitala przed dwiema godzinami.Powinnam siê ju¿ pozbieraæ i zaj¹æ chorymi. ¿e ten gliniarz.. skoncentrowany na nosie.Dlaczego szanowny pan siê u miecha? . ¿e trzeba to zrobiæ.Tylko siê nie zachowuj jak typowy lekarz u doktora. ¿e Ry¿y sam by go wyj¹³ od razu.Je li to zrobisz. . Barbie s¹dzi³. I co z nim? Przytomny? Na nogach? . Uzna³.poprosi³. Czyli zdrowieje szanowna pani ju¿ jakie piêæ i pó³ godziny. dobrze? Muszê zrobiæ. .Czy ty w ogóle wiesz. tym szybciej skoñczê.Karma po prostu.A. Zaimponowa³a mu.Je li ci to poprawi humor. . Kiedy wbi³a mu siê drzazga pod paznokieæ. Im prêdzej zacznê. kiedy ju¿ trafi do celi.To by³a specjalno æ doktora Haskella. Chyba ¿e wcze niej straci ie. który rzeczywi cie budzi³ niepokój. . w tym jeden. .Przy takim ciosie mia³a kupê szczê cia.To prawda.Aha. bo wiedzia³. tak sobie. dosta³ kamieniem w g³owê. naciskaj¹c jak najdelikatniej na mniej spuchniêty policzek. . Naliczy³ dziesiêæ drobnych okruchów szk³a powbijanych w czo³o i skórê wokó³ oczu. .Wpó³ do trzeciej. . Jestem szybki jak b³yskawica. Ry¿y zaoferowa³ siê z pomoc¹.

co do tego wszyscy byli zgodni. Barbie go z³apa³.Im szybciej. Natomiast pacjenci na fotelu. Pos³a³a mu ca³usa. . sk¹d otwiera³ siê malowniczy widok na rzekê i most. I rzeczywi cie.Ginny? Jak tam? Tylko machnê³a rêk¹ w kierunku drzwi. u³o¿eni w pozycji nieomal poziomej.Mo¿e te psy w taki sposób siadaj¹. i zaczyna³ mówiæ co o ubezpieczeniu . . Chyba robi³ to rubokrêtem.Jest tu taki jeden wrzód na dupie i usi³uje daæ nogê z trefnym towarem. gapi³em siê na sraj¹c¹ kuchenn¹ cierkê ze lepiami. .Hej. Reszta ju¿ bezproblemowa. Barbie spojrza³ na pielêgniarkê. . ale dzi jak raz nam siê przyda. Napis g³osi³: JOSEPH BOXER. gdy w drzwiach stan¹³ Ry¿y z metalowym pude³eczkiem po miêtówkach w d³oni i poprosi³ o pomoc. A ni¿ej widnia³o: EKSPRESOWO. Boxer uwija³ siê naprawdê szybko. Je¿eli trafi³ do niego jaki drwal z ropiej¹cymi dzi¹s³ami oraz policzkami spuchniêtymi tak. Czasem po piech jest potrzebny nie tylko przy ³apaniu pche³. kiedy Box wyrywa³ mi zêby m¹dro ci.zawo³a³a. ale co mi siê ni wydaje. Nie ma o czym mówiæ. Akurat usuwa³ ostatni okruch szk³a. Wyci¹gn¹³ okruch szk³a i wrzuci³ do plastikowej miski na stole. pomy la³. . przystojniaku! .kolory Mills Wildcats. Barbie wypu ci³ powietrze z p³uc. Nazywa³ siê Joe Boxer. ¿e przywodzi³ na my l wiewiórkê z pyszczkiem pe³nym orzechów. . jakby sra³ . gdy by³ ju¿ w drzwiach. Mo¿na go by³o podziwiaæ na siedz¹co. Normalnie z przyjemno ci¹ bym mu otworzy³ drzwi. 8 W Chester's Mill by³ tylko jeden stomatolog. mogli podziwiaæ zdjêcia chihuahuy Boxera przyklejone na suficie. LEKARZ STOMATOLOG.zwierzy³ siê Dougie Twitchell Ry¿emu po której z wizyt.Na jednym z nich ten przeklêty pies wygl¹da. Szyld wisz¹cy przed gabinetem przywodzi³ na my l spodenki koszykarza o rozmiarach giganta. Na skórze pacjentki zal ni³a drobna pere³ka krwi. . Raczej mam wra¿enie.Dobra. Gabinet mia³ przy koñcu Strout Lane.Oby mia³ racjê. Pomalowany by³ na zielono i z³oto . wiêc poszed³ za Ry¿ym. nie uznawa³ ubezpieczenia i przyjmowa³ p³atno æ wy³¹cznie gotówk¹. tym lepiej.A dok³adnie? . Niestety . ¿e przez te pó³ godziny.

i¿ Joe Boxer by³ zaprzyja niony z Jimem Renniem.odezwa³ siê Barbie . ¿e jednak le¿y na parkingu przy Karczmie Dippera pobity do nieprzytomno ci i ni jaki abstrakcyjny koszmar.sprzeciwi³ siê Ry¿y. Boxer by³ niewysoki. którzy w ci¹gu ostatnich dwudziestu lat próbowa li utrzymaæ praktykê w Chester's Mill. bez wiêkszego efektu. szerszy. . schowaæ koszyk za siebie.zap³atê otrzymasz w niebie.Jak to mawia pañski przyjaciel Rennie . Taki przynajmniej mia³ zamiar.Zosta³e opatrzony gratis. jako nie podo³a³.. Ludzie gadali. Zreszt¹ i tak na pewno nic z tego nie wyjdzie. .Mo¿esz siê spodziewaæ.Skoro ju¿ mowa o pieni¹dzach. . Barbie podszed³ krok bli¿ej i zajrza³ do zielonego plastikowego koszyka. W drugim rêku dentysta dzier¿y³ koszyk wype³niony paczkami mro¿onych gofrów Eggo. a poza tym chirurgia szczêkowa ma siê nijak do przyklejenia dwóch pla strów. na jego prawym przedramieniu.krzykn¹³ Boxer.zdrowotnym. . ¿e wszystko przez to.To nie ma nic wspólnego z. ¿eby siê zwróci³ o pieni¹dze do Ko cio³a albo do ubezpieczalni. ¿eby zabiera³ ³apy! .Ju¿ zosta³em opatrzony. . czego chcesz.zawo³a³ na widok Ry¿ego. za pracê oczekujê zap³aty. mia³ najwy¿ej metr sze ædziesi¹t. wracam do domu. . Barbie po raz kolejny odniós³ wra¿enie. Twitch trzyma³ go za rêkaw. same gofry Eggo. . albo gdzie mu tam jeszcze po drodze i wróci³ z gotówk¹. Dentysta najwyra niej stoczy³ walkê o sw oje gofry. wiêc puszczaj! Barbie zwróci³ uwagê na cienki plaster dziel¹cy brew stomatologa na dwie czê ci oraz drugi. Boxer radzi³ mu. lecz ¿aden z kilku stomatologów. Nie mam upowa¿nienia do przeprowadzania takich operacji. Na r¹czce widnia³y s³owa W£ASNO Æ FOOD CITY. . Nie mia³ nic wiêcej..Nie ma mowy! . Ja muszê zarabiaæ na ¿ycie. ale nikt nie mia³ ¿adnych dowodów. Boxer akurat pod¹¿a³ do wyj cia. .Powiedz temu g³upkowi.Nie tak prêdko . ale wyprostowa³ siê dumnie i wypi¹³ pier . . teraz spodziewam siê zap³aty. to czy zap³aci³ pan za gofry? . Na zderzaku mia³ naklejkê MÓJ DRUGI SAMOCHÓD TO TE‾ PORSCHE! Gdy Ry¿y szed³ korytarzem. Tymczasem Boxer kr¹¿y³ po mie cie porsche. a Barbie w³a nie go dogania³. Jakakolwiek konkurencja zapewne wymusi³aby na nim zmianê tej drakoñskiej polityki. Boxer próbowa³.Muszê w³o¿yæ gofry do zamra¿arki.

prawie fioletow¹. mój lito ciwy przyjacielu. . Wiêc je li chcesz w najbli¿szej przysz³o ci jadaæ na niadani gofry. . .stwierdzi³ Barbie . . prawda. . doktorku. post¹pi³ krok do przodu. a jednak. . ja ciebie na parkingu spiorê na kwa ne jab³ko. co?! W mie cie nie ma s¹du! Sprawa zamkniêta! Ha! Zacz¹³ siê odwracaæ do wyj cia.A je li sobie po prostu pójdê? Chaz Bender.Ja nie bêdê pomaga³ . .wietnie.zaprotestowa³ Boxer. . Rozleg³y siê miechy i .I to jak najszybciej. potem Ry¿ego. Wydawa³o siê. .Nie? Proszê mnie postawiæ przed s¹dem.Torie McDonald pozbiera³a je przed supermarketem.ale chêtnie popatrzê.zaproponowa³ Barbie.Co za pytanie! Ka¿dy bra³. .Ta operacja nie ma szans powodzenia. Ry¿y otworzy³ pude³eczko po miêtówkach i wyci¹gn¹³ rêkê przed siebie. S¹ doskona³e. za mia³ siê g³o no. w mie cie nie ma s¹du.A potem mo¿e ponadziewamy je na widelce i upieczemy nad piecem krematoryjnym. .Nie wolno! . W rodku znajdowa³o siê sze æ zêbów. . Zacisn¹³ piê ci.Ka¿dy bra³.Wtedy. póki jeszcze mamy pr¹d . ¿e mam ogromn¹ zamra¿arkê i uwielbiam gofry. nauczyciel historii. .Ja pomogê . Niezbyt dobra linia obrony przy oskar¿eniu o pl¹drowanie stwierdzi³ Barbie ³agodnie. czego chce Ry¿y. Rozci¹gn¹³ wargi.zawo³a³.Konfiskujê . musisz je na powrót osadziæ w szczêce Georgii. z plastrem na nosie i drugim na boku szyi. A ja tylko to. .Gofry pójd¹ do naszej kafejki .Popatrzy³ na Barbiego wyzywaj¹co.zadeklarowa³ siê Twitch. . . p³aæ! . Ju¿ pana o tym uprzedza³em. Barbie wyci¹gn¹³ rêkê i chwyci³ koszyk. Boxer zmierzy³ go hardym spojrzeniem..stwierdzi³ Ry¿y.Dopóki pan nie zrobi tego. ukazuj¹c drobne.mrukn¹³ Twitch. ¿e trzeba p³aciæ! Boxer zmierzy³ spojrzeniem najpierw Bendera.Postawmy sprawê jasno . Nie by³ to miech pe³en sympatii.. ¿e Boxer bardziej wyprostowaæ siê ju¿ nie zdo³a.To mnie pan zabierz do s¹du! Tylko do którego. A. . Chaz Bender. co chcia³.oznajmi³.Sam zawsze powtarzasz. . Twarz mia³ buraczkow¹. Chodzi³a na kolanach i maca³a w ka³u¿ach krwi Georgii Roux. drogi doktorku.Mowy nie ma! . zadbane zêby.Tak siê sk³ada.P³aæ. . . nie wypuszczê pana z goframi.. co chcia³ . .

Nie. ¿eby pokazaæ obie strony. . . Doktor Boxer westchn¹³.Dale Barbara? . Na nim i na jego podw³adnych.Patrz na mnie! . Pewnie by siê nawet zakorzeni³y. na zawrocie przed szpitalem zatrzyma³ siê zielony wóz komendanta policji oraz radiowóz. Wysiedli z niego Freddy Denton. Wszyscy byli uzbrojeni. Policjanci ju¿ byli w drzwiach. je li odzyska jeden lu dwa.sam komen dant Randolph w towarzystwie Jackie Wettington. ¿eby oni siê o tym dowiedzieli. Boxer siê przygarbi³. na nim nale¿a³o skupiæ uwagê.za¿¹da³. . jakby chcia³ go chroniæ. . Gina Buffalino i Harr iet Bigelow mia³y oczy wielkie jak talerze. podchodz¹c do drzwi szpitala. Bardziej prawdopodobne. zanim Randolph zd¹¿y³ unie æ broñ i w niego wycelowaæ. chocia¿ ja bym pacjentowi nie da³ ¿adne gwarancji. ods³aniaj¹c p³aski brzuch. Junior Rennie. .odezwa³ siê Randolph g³o no. Wiêcej zrobiæ nie zd¹¿y³. .Wyst¹p.Pacjentka jest nieprzytomna? Zanim ktokolwiek zdo³a³ odpowiedzieæ.powiedzia³a. Z zielonego terenowca .Barbie podniós³ rêce. kiedy jej wpadn¹ do tchawicy. Barbie odwróci³ siê do Everetta. Potê¿na kobieta z szop¹ p³omiennorudych w³osów na g³owie odsunê³a na bok Chaza Bendera. która go stanowczo przerasta³a.oklaski. wyjêli broñ. . . T³umek w korytarzu patrzy³. obróci³ je. Joe Boxer zacz¹³ siê niepostrze¿enie wycofywaæ. Frank DeLesseps oraz Carter Thibodeau. ¿e siê nimi ud³awi. Zosta³ postawiony w sytuacji. nic nie rozumiej¹c. tylko Thibodeau i DeLesseps promienieli. Dla nich w³a nie wybi³a godzina zemsty. Zdziwi³y Barbiego i trochê zdenerwowa³y. W zaistnia³ej sytuacji dziewczyna bêdzie mia³a szczê cie.Jestem jej matk¹.Obejrzyj mnie . Wypadki chodz¹ po ludziach. Potem podci¹gn¹³ koszulkê. . przestraszony perspektyw¹ aresztowania za kradzie¿. Najwa¿niejszy jednak by³ Randolph. Wzi¹³ od Ry¿ego pude³eczko po miêtówkach. Ry¿y wyszed³ przed Barbiego. . Widzia³ zdumienie na twarzy Ry¿ego. .Nie rozumiem. Niekiedy ludzie im pomagaj¹.Postaraj siê. Na tylnym siedzeniu jecha³a ¿ona Ry¿ego. Widzisz jakie skaleczenia? Siniaki? . ¿eby do tego nie dosz³o .Bêdê pilnowa³a. Wszyscy mieli kamienne twarze. nastêpnie odwróci³ siê do lekarza ty³em. Barbie pos³ucha³ rozkazu.Wprawny chirurg szczêkowy w odpowiednich warunkach mo¿e by da³ radê osadziæ te zêby na powrót.

choæ doskonale wiedzia³. Wyr¿n¹³ Barbiego w brzuch. . .powiedzia³a. kopn¹³ dentystê w przedramiê i mu na tê rêkê nadepn¹³. Bardzo wolno podniós³ rêce wysoko do góry.Peter. . którego Ry¿y posk³ada³ po niegro nym wywichniêciu szczêki. trzyma³ rêce w górze. oboje wyl¹dowali na pod³odze. kole . W koñcu wpad³ na Lindê. tak troskliwie pozbierane przez Torie McDonald. i tak zgi¹³ siê wpó³. lekko utykaj¹c. Ten.Spojrza³ na ni¹ z niedowierzaniem. uderzy³o o bok lady recepcyjnej. Miejscowy osi³ek by³ rzeczywi cie silny.Barbie mi pomaga. Ju¿ raz pad³ strza³. niezgrabnie przeskakuj¹c nad Joem Boxerem. Barbie ba³ siê przesun¹æ potê¿nego lekarza. By³ kompletnie os³upia³y. Strza³ hukn¹³ og³uszaj¹co.Przestañ! . który pe³zn¹³ do wyj cia.Co jest?! . Junior po drodze potr¹ci³ Randolpha.krzykn¹³ Ry¿y. Junior i Freddy chwycili Ry¿ego. W³osy. ukrywszy g³owê w ramionach.Czy ty oszala³a? .On jest niebezpieczny. wyrywaj¹c w niej zadziwiaj¹co du¿¹ dziurê.wrzasn¹³ Twitch. ¿e podnosi rêce. Gina oraz Harriet krzyknê³y i obie siê wycofa³y z g³ównego korytarza. Wiedzia³. zwisa³y mu w str¹kach. ..mrukn¹³ Barbie. zêby. . . rozs ypa³y siê po holu. do cholery?!! Carter Thibodeau.Zostañ . zwykle nienagannie uczesane. .Dosyæ tego! Chcia³ wstaæ. obracaj¹c wnêtrzem d³oni do przodu.Co takiego?! . . beretta w d³oni komendanta wypali³a. Junior i Freddy Denton ruszyli do niego szybkim krokiem. . . ryzyko nastêpnych znacznie wzros³o.Co jest. o co chodzi? . ¿e je li je opu ci. Kula wesz³a w pod³ogê dziesiêæ centymetrów od prawego buta Randolpha. który nie zrobi³ najmniejszego gestu.krzyknê³a Linda. czy tylko on. Mimo ¿e Barbie zd¹¿y³ napi¹æ miê nie. Metalowe pude³eczko po miêtówkach wypad³o Boxerowi z d³oni. Odwali³ mnóstwo roboty. Brendan Ellerbee. Polecia³ przez hol.odezwa³ siê Ry¿y.powiedzia³ Carter. nawet go dotkn¹æ.Nie marnujesz czasu.Nie rób tego . ale Linda objê³a go mocno i przycisnê³a do ziemi.Ry¿y! Nie! . Kiedy zobaczyli. . W powietrzu rozszed³ siê zapach prochu. . . ¿eby im siê sprzeciwiæ. z trudem utrzymuj¹c równowagê. podszed³ do Barbiego.Siemasz. na co siê zanosi. mo¿e straci ¿ycie i kto wie. Odepchnêli go na bok. Najwyra niej zacz¹³ siê w nim budziæ gniew.

jednak jako siê uda³o. rêce trzyma³ ca³y czas w górze. ‾e j¹ do tego zachêci³. Wiedzia³. .rzuci³ Randolph.Cholerny psycholi . oczy zmru¿one w ciek³o ci¹. .zapyta³ Randolpha. najmocniej ostatnie.Pamiêtaj . Barbie zignorowa³ ich oboje. Barbie wykona³ polecenie. . na lito æ bosk¹?! .. ¿e gdyby nie by³ przygotowany na cios.Twarz mia³a zmienion¹ w maskê nienawi ci. . . Doskonale wiesz. M³ody Rennie zatrzasn¹³ plastikowe obrêcze i cisn¹³. Nic dziwnego. .wrzasn¹³ do komendanta Ry¿y.Thibodeau . po czym odwróci³ siê do Barbiego. taki ju¿ jest ten wiat. Lestera A.Najw³a ciwsze pytanie brzmi . a¿ siê wpi³y Barbiemu w . gdy Junior wyjmowa³ kajdanki. ¿e wystarczy najmniejszy pretekst i bêdzie po nim.Chcesz kogo zabiæ? Randolph obrzuci³ go spojrzeniem pe³nym pogardy. Ruch by³ bolesny. Patrzy³ Randolphowi w twarz. Ta przemi³a kobieta. .krzyknê³a Jackie Wettington. ¿e pozwoli³ jej i æ do Renniego. przesun¹³ je za plecy. mog³a do³¹czyæ do oprawców. Wystarczy.Aresztujê ciê pod zarzutem zamordowania Angeli McCain. oddycha³a ciê¿ko.oznajmi³ Randolph.odezwa³ siê Barbie do Ry¿ego. . jakby przed kim bi³ pok³ony.Od³ó¿ broñ. aresztowany opu ci³ d³onie i obracaj¹c siê.prychn¹³ Freddy Denton.Odsuñ siê. ale zanim zd¹¿y³ go dotkn¹æ. . Nie nale¿y wymagaæ sprytu od kogo pogr¹¿onego w ¿a³obie. .Co siê sta³o? . wygl¹da³.Skuæ go.Stañ prosto. idioto! . ¿e on jest w to wszystko zamieszany. choæ ona musia³aby mieæ powód.On jest szaleñcem! . .Barbie nadal mia³ uniesione rêce.Jakby nie wiedzia³! . . .Co cie zrobili.Randolph odwróci³ siê do Juniora. Móg³ winiæ jedynie siebie. Wiedzia³. Wtedy pewnie Randolph pomaga³by mu wstaæ kopniakami.Stul pysk. Nawet Jackie. ¿¹dni sensacji.. A ¿e nie móg³ siê wyprostowaæ. a nie pretekst. Zapomnia³a o ostro¿no ci. Linda nadal przyciska³a mê¿a do pod³ogi. Trudno j¹ by³o za to winiæ.odezwa³ siê do Randolpha . Ry¿y i Linda Everett le¿eli na pod³odze w milczeniu. . Ka¿de nazwisko rani³o Barbiego.jak daleko Renniemu pozwolisz siê posun¹æ. Junior wyci¹gn¹³ do Barbiego rêkê. mimo gapiów w holu? Niektórzy pacjenci zawracali. .. Cogginsa oraz Brendy Perkins . Doreen Sanders. Czy inni policjanci by siê do niego przy³¹czyli.. otwarte d³onie. zwykle najmilsza kobieta pod s³oñcem. wyl¹dowa³by na ziemi i walczy³ o z³apanie oddechu. A mo¿e siê myli³? Porz¹dnym ludziom te¿ czasem odbija³o.

Wezwiesz Amerykañsk¹ Uniê Wolno ci Obywatelskich? .A co zrobisz? .Jego bronisz? .stwierdzi³ Carter. .stwierdzi³ Junior. jak nie patrzy³ nigdy w ¿yciu. . Na szczê cie.Trzy kobiety! . Ry¿y nie zwróci³ uwagi na komentarz.To powiniene razem z nim i æ za kratki! . A Ry¿y patrzy³ na Franka DeLessepsa.zgodzi³ siê Ry¿y. zacz¹³ siê odwracaæ.Mówiê do ciebie! . . . nastawi³ nadgarstek wywichniêty przy zdobywaniu drugiej bazy. nie twoja sprawa . Jedna z zamordowanych dziewcz¹t to moja narzeczona. Linda próbowa³a go ci¹gn¹æ z powrotem na ziemiê.Psychol z niego pierwsza klasa. kiedy do ciebie mówiê! Randolph obróci³ siê do niego. z ich garde³ wydoby³ siê jêk przera¿enia. W³o¿y³ broñ do kabury. .zapyta³ Frank DeLesseps. ch³opca. Komendant go zignorowa³. ¿e po niego przyjdziecie. Kiedy te¿ odratowa³ tego ch³opaka po silnym poparzeniu sokiem sumaka jadowitego. Gapie.odezwa³ siê. lecz j¹ odsun¹³.S³usznie . chocia¿ teraz bêdzie pewnie mia³ siniaka w miejscu. ¿aden ze mnie policjant ani prawnik. .Z w ciek³o ci pobiela³y mu usta. . . Nie ma ¿adnych ladów. skupili siê bli¿ej. Ry¿y wsta³.huknê³a na niego Linda. Brenda Perkins ma skrêcony kark.Peter . Ale mówiê ci. Prawdopodobnie tak¿e po mierci. podci¹gn¹³ koszulkê. ale g³upi nie jest. twarz.Zamknij siê! . Tak to wygl¹da. . Twarz mia³ jak wykut¹ z kamienia. . By³ w jego wzroku wyrzut. . by³a wykorzystana seksualnie. .Patrz na mnie. pretensja.Z ca³ym szacunkiem.nadgarstki.Twój przyjaciel pobi³ na mieræ cztery osoby. . . gdzie dosta³ od Thibodeau.Trzy kobiety i kaznodzieja. to niech ciê Bóg ma w swojej opiece. któremu pomóg³ siê pozbyæ wszawicy po obozie letnim. którzy rozpierzchli siê po strzale.ci¹gn¹³ Frank.oznajmi³ Randolph.Ja jestem od sk³adania ludzi. Teraz go nie poznawa³. ¿ebym obejrza³ tu³ów.Nic dziwnego .Pokaza³ mi rêce. .On wiedzia³. . . . Nale¿a³o mu siê. ¿e je li w czasie zatrzymania pojawi¹ siê u niego jakie siniaki skaleczenia. Spojrza³ na ni¹ tak. .To wszystko jest ustawione. Eric. którego leczy³ w czasie ospy wietrznej i odry.krzykn¹³ Ry¿y. Ry¿y nie spu ci³ wzroku z Randolpha. a le i politowanie.

tylko raz w lewo i raz w prawo.Nie . . Ry¿emu odebra³o mowê. Potem go zabrali. . . Junior wyr¿n¹³ go w ¿ebra. on zabi³ cztery osoby.Po jakiej stronie? . Ry¿y pokrêci³ g³ow¹. . Linda sta³a. . kiedy twoja matka bêdzie mia³a kolejny atak pêcherzyka ¿ó³ciowego? Zaczekamy z leczeniem na godziny widzenia w kiciu? Frank zrobi³ krok do przodu. Ry¿y odwróci³ siê do Lindy. s³ysza³e ? Dziewczêta prawie na pewno zgwa³ci³. ale stanowczo. podnios³a rêce. . uniós³ rêkê. W milczeniu patrzy³.On to zrobi³.. Podesz³a do Ry¿ego.Daj spokój . Junior chwyci³ go za ramiê.Tu s¹ jakie strony? Co to.odezwa³ siê Barbie. co mówi¹ twoi koledzy z pracy? Nie bardzo potrafi³a spojrzeæ mu w oczy. Widzia³am plamy. . Mocno. . lecz jej m¹¿ sta³ nieruchomo. Nie czas teraz. spokojna g³owa. patrz¹c na mê¿a wzrokiem b³agalnym.spyta³ nieg³o no. fiucie. tylko im pomaga³.Odpu æ. a jednocze nie pe³nym gniewu.Masz prawo zachowaæ milczenie. chocia¿ na kilka sekund. Angie trzyma³a w d³oni jego identyfikator. W pewnej chw ili Barbie pochwyci³ jego spojrzenie. co siê tutaj dzieje? . Mo¿e w twarz. rozgrywamy mecz? Junior u miechn¹³ siê tajemniczo.Lepiej powiedz. . Pomaga³am uk³adaæ cia³a w karawanie. .I co dalej? Co zrobisz.powiedzia³ Eric. Pokrêci³ g³ow¹. ci¹gle z rêkami skutymi z ty³u.Linda wyci¹gnê³a rêkê do Ry¿ego.Spêdzi³em z nim ca³y ranek. Krótko. gigancie.Aresztujesz mnie? . Przez ca³y ranek nie krzywdzi³ ludzi. co z tob¹? Naprawdê nie widzisz. Eric.. Carter Jackie oraz Fredd y Denton poszli do radiowozu. . mo¿e w brzuch. . Dostanie za swoje.S³yszysz. jak ka¿dy. po chwili gniew ust¹pi³. . kto stoi po stronie Barbary.S¹ li i naprawdê trudno siê dziwiæ. W koñcu jednak jej siê uda³o. Nie wszystko naraz. Junior i Frank wyszli z Randolphem.Co z tob¹? .Ry¿y by³ autentycznie zdezorientowany. jak Barbie jest prowadzony do wozu komendanta i wsadzany na tylne siedzenie.. Linda zamar³a.Na niego te¿ przyjdzie kolej. ¿eby siê przytuliæ. . W holu zapad³a cisza. Chcia³ uderzyæ.

. Poczu³ czyj¹ rêkê na ramieniu. Ry¿y nagle u wiadomi³ sobie. trzy jajka faszerowane i trzy butelki mro¿onej herbaty oraz sze æ owsianych ciasteczek z rodzynkami.Rewela. ¿eby my przeprowadzili sekcjê? Czyj to by³ pomys³? Zanim Ry¿y zd¹¿y³ otworzyæ usta.Ry¿y. szefie? .. . a nie Przywioz³a do nas. I pomy l o tym. . bo upadnie.Tak. Nie.powiedzia³a.Skoro ci ludzie zostali zamordowani. ¿e trudno je by³o rozpoznaæ. Benny zajrza³ do rodka. poda³a Joemu plecak. to dlacz ego policja zawioz³a cia³a do zak³adu pogrzebowego.zawo³a³a Jackie po raz drugi. . po raz pierwszy tak powa¿nie od przynajmniej czterech lat.Ty tak¿e. proszê pani.Linda! Czekamy! . teraz s¹ tu strony i powiniene siê zastanowiæ. kochanie . . Lin. 9 Claire patrzy³a.Dowód jak na zamówienie.. . Nie obejrza³a siê za siebie. po której stoisz. zgas³y wiat³a. wszyscy troje odpowiedzieli tym samym. dla kogo pracuje Pete Randolph. Chocia¿ dopiero co skoñczy³ obiad. ona mia³a w rêku jego identyfikator! Pokiwa³ g³ow¹.stwierdzi³ Twitch. W porz¹dku? Barbie zosta³ zabrany do wiêzienia. Skupi³a siê na .Cztery osoby . . na ten widok siê rozpromieni³. Wielu obecnych nieodmiennie g³osowa³o na Jima Renniego. wcale nie by³o w porz¹dku.Mam pytanie .Zastanów siê. Szpitalnemu generatorowi skoñczy³o siê paliwo. ¿e musi usi¹ æ. Wtedy zacz¹³ siê trz¹ æ. Znalaz³ tam trzy kanapki z mas³em orzechowym i d¿emem.W porz¹dku.Trzy pobite tak. jak zmietli do czysta chiñszczyznê z talerzy. . .Linda! . tak przera¿aj¹co zdeterminowani.odpar³ Ry¿y. Wcale go nie s³ucha³a. Westchnê³a ciê¿ko. ¿e maj¹ publiczno æ. Przysz³o mu do g³owy. . a on pok³óci³ siê z ¿on¹. a potem kaza³a dzieciakom stan¹æ rzêdem w kuchni. Tacy m³odzi. Widzisz. Linda Everett posz³a ze spuszczon¹ g³ow¹. Ry¿y jako siê trzyma³. To by³ Twitch. . Pani jest naprawdê.zawo³a³a Jackie z zewn¹trz. Mo¿e nawet sze ciu. póki nie wesz³a do samochodu. Zmierzy³a je powa¿nym spojrzeniem. prawda? Linda opu ci³a ramiona. .

. Pasuje? Joe przysi¹g³.My lami ju¿ by³ w drodze. . .zaprotestowa³ Joe. . mierte lnie powa¿nego wzroku. Rozumiem.mruknê³a Claire i przybi³a pi¹tkê. je¿eli. .Ju¿ ja ich przypilnujê..Pani przybije pi¹tkê! . By³o to tak¿e .Mam nadziejê.Dziêki za fantastyczny obiad! . gdzie ludzie przychodzili skar¿yæ siê na takie k³opoty jak kradzie¿. 10 Za wysok¹ lad¹ w holu komisariatu.Dobry Bo¿e. jakby j¹ rozbola³a g³owa.czy mogê ufaæ.synu.Norrie .I bezpieczna dorzuci³a Norrie. nie trzeba . wiêc pozwalam . Claire wsunê³a do niego swój telefon komórkowy. ¿e hond¹ civic po Black Ridge Road siê nie da jechaæ.Co mi siê wydaje.powiedzia³a. ¿e w razie potrzeby wyhamujesz tych dwóch wariatów? . .Tak.Mogê was nawet zawie æ na miejsce.Niech pan szanowny tego nie zgubi..Mam nadziejê . . . Gdy Joe zacz¹³ zak³adaæ plecak.westchnê³a Claire. Benny mia³ wyra ne w¹tpliwo ci. Pomasowa³a skronie. . która setki razy ryzykowa³a ¿ycie na desce z kó³kami.Mamo. . Nad nim umieszczono ponury napis KAWA I P¥CZKI NIE S¥ ZA DARMO. . Pozostali tak¿e. albo w ogóle was nie puszczê. . znajdowa³ siê pokój przeznaczony na odpoczynek. zapamiêtacie miejsce i nie zrobicie kompletnie nic wiêcej. ¿e wrócicie do domu przed zmrokiem. Norrie nawet siê prze¿egna³a. Absolutnie nic. tylko jeszcze ca³kiem za dnia. . . ¿e jeste cie najw³a ciwszymi lud mi do szukania tego czego .Wobec tego albo przysiêgacie.Rozumiem.Przecie¿ nikt nie je dzi.Nie zgubiê.. .obieca³a Norrie Calvert. . kilka szafek oraz ekspres do kaw y.Tam jest ³atwa trasa.odezwa³a siê Claire . Claire nie spuszcza³a wzroku z syna. I to nie z ostatnim promieniem s³oñca. ale zakoñczenie tej sprawy nale¿y ju¿ do doros³ych.Musicie mi przysi¹c. Przysiêgacie? Bo je li nie. ¿e sprawa jest wa¿na. to jadê z wami w roli niañki. proszê pani . . je¿eli co znajdziecie. co ja robiê. Po drugie. . .powiedzia³ Benny i uniós³ rêkê.. Sta³o tam biurko. wandalizm czy niezmordowanie szczekaj¹cy pies s¹siada.

Gotowe . . tylko pod oczami fioletowe pó³kola. . Trzyma³y je w opuszczonych d³oniach. .oceni³ Henry. Przypomina³y siniaki. Tam Barbie zosta³ sfotografowany przez Freddy'ego Dentona. W innych okoliczno ciach Barbie spyta³by Henry'ego. sa³at¹ i pomidorem oraz przyszczypan¹ ga³¹zk¹ kopru) rozprawia³ z Barbiem o rywalizacji miêdzy Red Soksami a Yankees.Pani Everett. czym mnie nakarmi³e . Henry . . z wyci¹gniêt¹ broni¹. .Chêtnie bym wyrzyga³ wszystko. .Twarz mia³a bia³¹ jak papier.Zabierzcie go na dó³. .Apartament czeka. Jackie z Lind¹ sta³y z boku pod cian¹. kiedy siê stoi miêdzy mê¿czyznami z broni¹ w rêku i wie. Morrison tylko siê odwróci³. gotowe do strza³u.Daj spokój. Co oczywi cie by³o wyj¹tkowo na rêkê Renniemu. ¿eby Henry móg³ zdj¹æ odciski palców. po co w ogóle zawracaj¹ sobie g³owê takim nieistotnym szczegó³em. ¿e trudno rozlu niæ d³oñ.Rozlu nij! Nie by³ to ten sam cz³owiek. trzymaj lu no! Barbie mia³ ochotê powiedzieæ Henry'emu.Nie odzywaj siê do mnie. s³oneczko . .Niedobrze mi siê robi. . . by jej u¿yæ. ale w koñcu utrzyma³ jêzyk za zêbami.Nie ruszaj palcami. ta m Henry Morrison zdj¹³ mu odciski palców. W koñcu wysz³o ca³kiem zno nie.Rozlu nij rêkê! . . Ostatnio my lenie to tutaj towar deficytowy. kiedy Randolph i Denton schowali broñ i chwycili Barbiego pod ramiona.rzuci³ Henry. Muszê umyæ rêce. . . Teraz.krzykn¹³ Henry. obie wyci¹gnê³y pistolety. W tym czasie Peter Randolph i Denton stali tu¿ obok. ¿e nie mieliby nic przeciwko temu.powiedzia³ Barbie. jakby chêtnie wyr¿n¹³ Dale'a Barbarê w nos z ca³ej si³y. . obejrzawszy wyra ne odciski. skwitowa³ Barbie w duchu. .Zastanów siê.Lindo . Mimo to trzyma³ twarz zamkniêt¹ na k³ódkê i skupi³ siê na rozlu nieniu rêki. co mówisz.miejsce rejestracji. który nad lunchem w Sweetbriar Rose (zawsze by³a to kanapka z bekonem.powiedzia³ g³o no.rzuci³ Freddy i solidnie szturchn¹³ Barbiego piê ci¹ w plecy tu¿ nad nerk¹. Brud mnie oblepia po samym dotkniêciu tego typa. . Ten mê¿czyzna wygl¹da³.Chod .

hamuj¹c. gdzie ludzie regularnie æwicz¹ strzelanie . Popo³udnie by³o gor¹ce.. Tymczasem nie s³yszeli nic. co poka¿e licznik .Rany! . Benny wyj¹³ urz¹dzenie i poda³ Joemu. Dopiero po chwili u wiadomi³ sobie. na prawym NO NO Æ MOSTU . . Toczy³a wody na po³udnie. Niebo na horyzoncie przybra³o ¿ó³tawy kolor. . straszny meksykañski bandyta. . ‾ó³ta obudowa odcina³a siê jaskrawo od zapylonej trawy. Joe poczu³.Od razu wiem. ¿eby unikn¹æ.El Kliyder. .Jedziemy. u miechn¹³ siê pob³a¿liwie. który Joe z pocz¹tku wzi¹³ za chmury. By³a to droga gruntowa. Ja siê zdenerwowa³em.Al . ¿e serce wali mu w gardle zamiast w piersiach.Jedziemy dalej. . Joe poda³ licznik Norrie.Jak rakieta! Norrie przenios³a wzrok ze wskazówki.. . .powiedzia³a Norrie.Dziewczyna pokrêci³a g³ow¹ i w³¹czy³a urz¹dzenie. ZAKAZ WJAZDU CIÊ‾ARÓWEK. Wjazdu strzeg³y dwa pochylone znaki pokryte czym bia³ym.zawo³a³ Benny. która stanê³a w jednym miejscu (nadal pó³ skali od czerwonego pola). .Ty w³¹cz. . jak latem. Benny i Norrie jechali na rowerach szos¹ numer sto dziewiêtna cie. Oba znaki by³y podziurawione kulami.Uwielbiam miasta. mgliste i wilgotne. otulony kilkoma starymi rêcznikami wyci¹gniêtymi ze skrzynki na szmatki w domu McClatcheyów. Na tym po lewej stronie napisano ZALECANY NAPÊD NA CZTERY KO£A. Licznik by³ w koszyku w rowerze górskim Benny'ego.Cykory. sprawdzimy.Kaida. pe³na dziur i wystêpów. . Ani ladu wiatru.Chod cie. wierszcze gra³y sennie w wysokim zielsku. na Joego.stwierdzi³ Benny. Wskazówka natychmiast powêdrowa³a na plus piêædziesi¹t. kretynie. . . . by po³¹czyæ siê z potê¿n¹ Androscoggin. Minêli Deep Cut Road i jaki kilometr dalej dotarli do Black Ridge Road. Benny pokrêci³ g³ow¹. ¿e to zanieczyszczenia osiadaj¹ce na kloszu.11 Joe. który zamieszka³ w zachodnim Maine. w stronê Castle Rock. Rzeka Prestile znajdowa³a siê tutaj stosunkowo blisko szosy. Tylko te wierszcze i kilka wron kracz¹cych gdzie na drzewach.DO CZTERECH TON. wiêc powinni s³yszeæ jej szme r i pluskanie. jakby szronem. ¿e nie grozi mi El Kliyder.

zawijaj¹c siê wokó³ nadgarstka. A wiêc Jackie wsadzi³a mu lufê w .Rêce do góry! .krzyknê³a Jackie Wettington. Zamachn¹³ siê po raz drugi. bo rêka natychmiast zdrêtwia³a. W skarpecie nie by³o piasku. cele musia³y byæ puste. Searles w jednej rêce trzyma³ skarpetkê z czym ciê¿kim w rodku. Tym razem Randolph odchyli³ siê do ty³u.wrzasn¹³ Mel i zamachn¹³ siê potê¿nie. Poci¹gn¹³ mocno i uda³o mu siê odebraæ broñ napastnikowi.Aresztant. trafi³a Freddy'ego Dentona w bark. Barbie w pierwszej sekundzie odniós³ wra¿enie. . Zgodnie z rozkazami Pete'a Randolpha . skarpeta wisnê³a mu nad g³ow¹. Freddy zawy³.Ty draniu! .rykn¹³ Mel i zamachn¹³ siê ponownie. które mia³y maskowaæ dwa barwne siniaki pod oczami. Wy³o¿ony zielonymi p³ytkami korytarz bieg³ przez ca³¹ d³ugo æ piwnicy pod jarzeniówkami rzucaj¹cymi przygnêbiaj¹co równe wiat³o. Barbie poczu³ zimne kó³ko miêdzy ³opatkami. rêce do góry. W³a nie do tej go poprowadzili. .Ty skurwielu pierdolony! . nadal z broni¹ w rêku. który wypad³ z celi numer cztery. W tej samej chwili Melowi banda¿ spad³ na oczy. . . tym razem trafi³ Barbiego w lewe ramiê. Kobiety za nimi podnios³y krzyk. Prowizoryczna maczuga.który dosta³ polecenia od Du¿ego Jima nawet najbardziej aktywni aktorzy sceny pod supermarketem zostali zwolnieni do d omu (a niby dok¹d mieliby uciec?). gdzie siê wcze niej przyczai³. Czy o wicie. bo strzelam. Dlatego wszystkich zaskoczy³ Mel Searles. Za nimi sz³y dwie policjantki. Barbie chwyci³ skarpetê. raczej ciê¿arek do przyciskania papierów lub co podobnego.12 W komisariacie nie oszczêdzano energii. czy o pó³nocy. Szk³o albo metal. Ta ostatnia by³a najmniejsza. jedn¹ na samym koñcu. Przynajmniej bez kantów. Barbie zrobi³ unik. bior¹c pod uwagê rêce zaci niête na ramionach aresztanta) po schodach.po dwie umieszczono po bokach. Przynajmniej na razie. puszczaj¹c Barbiego. opar³ na okularach przeciws³onecznych.krzykn¹³ Mel. Po lewej stronie znajdowa³o siê archiwum. Banda¿ zsun¹³ mu siê z g³owy. W prawo skrêca³o siê do piêciu cel . . pu ci³ Barbiego. z w¹sk¹ prycz¹ i wisz¹cym sedesem bez deski klozetowej. krzywi¹c siê niemi³osiernie. ¿e atakuje go bohater ksi¹¿ki Niewidzialny cz³owiek . gdy uderzy³a go. tu zawsze by³o jasno jak w dzieñ Komendant Randolph oraz Freddy Denton odeskortowali Barbiego (o ile mo¿na to tak nazwaæ. bo ju¿ by Barbie mia³ rozciêt¹ skórê.Morderca! .

tym razem obok pryczy. ¿eby móg³ siê zaj¹æ lizaniem ran. ¿e s³yszy ¿onê Ry¿ego. choæ si³a spojrzenia nieco . co zosta³o banda¿a Searlesa. Có¿. jednak po chwili stwierdzi³. huknê³o o linoleum. .Proszê pani. .. W koñcu znajdowa³a siê piêæ centymetrów od jego oczu. upad³ na kolana. gdzie ludzie ¿yj¹ bez wielkich problemów. nie widzicie? Mnóstwo stóp zatañczy³o wokó³ niego w skomplikowanym tañcu. Podniós³ rêce na tyle. Opar³ g³owê o pryczê i d wign¹³ siê na nogi. Barbie le¿a³ na ziemi. Upu ci³ skarpetê. . Kto mu nadepn¹³ na po ladki. Je¿eli strzeli. jakby mia³ zamiar odmawiaæ modlitwê. kula przejdzie na wylot.powiedzia³. uda³o mu siê podnie æ praw¹ rêkê. ¿eby szybciej znalaz³ siê w rodku. Mel odsun¹³ banda¿ z twarzy. .Przestañcie! Dosyæ! Do æ! . Mel wyr¿n¹³ go piê ci¹ w kark. by zobaczyæ. zatoczy³. Zosta³a tylko dziurka w linoleum. Barbie stara³ siê podnie æ g³owê.Jestem nieuzbrojony. a wiat siê od niego oddala³. bo w takim ma³ym mie cie.Chocia¿ g³os dobieg³ z bardzo daleka. krzykn¹³ O¿ cholera! . Obróci³ siê akurat na czas.plecy. ¿eby nie waln¹æ twarz¹ w pomalowan¹ na zielono ceglan¹ cianê. ale na razie w sumie nie by³o Kto chwyci³ go pod pachy i d wign¹³. wiêc powietrze uciek³o mu z p³uc z g³o nym charkotem. I nic dziwnego. potkn¹³ siê.. Stara³ siê unie æ te¿ lew¹ rêkê. Z³o¿y³ siê wpó³. Cokolwiek w niej by³o.Przecie¿ le¿y i nic nie robi. Za jaki czas pewnie bêdzie bola³o. Tym razem Barbie nie by³ przygotowany. nawet zawodowcy s¹ amatorami. rzuci³em broñ . Co Denton powiedzia³ na górze? Apartament czeka . W drzwiach celi kto go kopn¹³. na ile móg³. Mimo wszystko ochro g³owê. Za nim zagrzechota³y kó³ka przesuwanych drzwi. Tê widzia³ bardzo wyra nie. Raz w splot s³oneczny i raz w ¿o³¹dek. Wszystko t dzia³o siê gdzie daleko. a to ju¿ ca³kiem dobrze. A mo¿e strzeliæ. g³owê pochylon¹ jak do ataku. Tyle ¿e pewnie bez czekoladek i obs³ugi. Polecia³ do przodu. Za nim Denton rozwija³ to. Powoli odzyskiwa³ czucie w lewej rêce. zatoczy³. ¿e ³atwiej by³o pozwoliæ jej zwisaæ. a mo¿e to by Freddy? Móg³ to byæ nawet sam nieustraszony przywódca miejscowej policji. a Searles usi³owa³ zabiæ Barbiego wzrokiem. zielone linoleum lizga³o mu siê miêdzy stopami. Z lew¹ mia³ spory k³opot. ale go nie pos³ucha³a. Zosta³ powleczony korytarzem do ostatniej celi. proszê opu ciæ pistolet. jak Randolph odchodzi zawadiackim krokiem piê ci mia³ zaci niête. byle go zostawili w spokoju. Barbie w zasadzie mia³ pewno æ. Z jasno ci¹ zatykaj¹c¹ dech w piersiach. Uderzy³ Barbiego dwukrotnie. potem kto go kopn¹³ w biodro. Odbi³ siê od ciany.

Policjantko Everett! Drgnê³a zaskoczona. wiêc musia³ za³atwiæ sprawê. niestety.odezwa³ siê Joe.Dosyæ tego . ..Mówisz o promieniowaniu .spyta³ Benny.. .warkn¹³ Freddy Denton. Barbie zd¹¿y³ zobaczyæ.Tak.My licie. czego szukamy? . . tak . .Policjantko Everett! Proszê mnie pos³uchaæ! . kiedy pomaga³a je przeprowadzaæ przez jezdniê. Ostatnio chyba dzieci. Na twarzach obu malowa³o siê przera¿enie. wsun¹³ dyszê miêdzy prêty i nacisn¹³ spust. by³y zwyczajnie za ciê¿kie. Martwe. gdzie przed zaistnieniem klosza Prestile p³ynê³a wartko. Podniós³ pojemnik z gazem. Joe widzia³ chmary much nad padlin¹. . Linda Everett by³a jeszcze bledsza ni¿ chwilê wcze niej. wcale nie zabiedzone . . Jak dot¹d w³a ciwie nie trafi³o jej bardziej odpowiedzialne zadanie. dwie ³anie i m³ode. Barbie nie zwróci³ na niego uwagi. ¿e to ma co wspólnego z tym. Na drugim brzegu.mruknê³a Norrie. Zebra³ wszystkie si³y. co robi. póki jeszcze wiedzia³.Proszê pani! . ¿e mo¿e lada moment straciæ przytomno æ.Póki jeszcze jest jasno.Ono raczej nie dzia³a tak szybko.ucierpia³a z powodu przekrzywionych ciemnych okularów. pod urwiskiem.. Wszystkie o solidnie zaokr¹glonych bokach.lato w Chester's Mill by³o piêkn e. Za mê¿czyznami sta³y dwie kobiety.oznajmi³ Randolph. Niech koniecznie zbada cia³a! Nikt ich nie dostarczy do szpitala! Rennie na to nie pozwo li.Lepiej jed my . 13 W po³owie prze¿artego rdz¹ mostu Norrie zatrzyma³a rower i zapatrzy³a siê w co po drugiej stronie parowu. Podejrzewa³.Proszê przekazaæ mê¿owi. ¿eby zbada³ cia³a! Zw³aszcza pani¹ Perkins.Co im siê sta³o? . . .Milcz! . . Jeleñ.. i chcia³ zas³oniæ twarz rêkami.Tylko zobacz. A¿ do tego tygodnia. Peter Randolph zawróci³ do celi.zawo³a³. . . Ju¿ dawno nikt nie nazywa³ jej policjantk¹.powiedzia³ Joe. Barbie nie mia³ pewno ci. . le¿a³y zwierzêta. ale zdawa³o mu siê. co wyj¹³ z pasa Freddy'ego Dentona. Normalnie zag³uszy³by je plusk p³yn¹cej wody. zwierzêta mia³y po¿ywienia w bród. . w schn¹cym mule. nawet s³ysza³ ich brzêczenie. ¿e na jej rzêsach dostrzeg³ b³yszcz¹c¹ ³zê.

. . .Chyba ¿e jest to bardzo wysokie promieniowanie .Ucieka³y przed czym ? .znowu mnie pakujesz w bagno. spogl¹daj¹c na martwe zwierzêta i s³uchaj¹c ospa³ego brzêczenia much.stwierdzi³ Benny. ptasi mó¿d¿ku .Co? .Ten jeleñ ma z³aman¹ nogê .powiedzia³ Benny. .Tutaj wcale nie jest tak le. Widzicie? Dziwacznie wykrêcone.Bracie mojej duszy . . 14 Pete Randolph wyj¹³ z jednej z szuflad biurka Duke'a stary magnetofon kasetowy.One chyba skoczy³y .Jedziemy? . to i tak nie zabi³oby takich du¿ych zwierz¹t w trzy dni. .Joe wsiad³ na swój rower. Os³oni³a oczy d³oni¹. Obaj wydawali siê znacznie m³odsi ni¿ przed tygodniem. Przez parê chwil wszyscy troje stali przy rowerach.spyta³a Norrie. Jak dzieci s³uchaj¹ce przy obozowym ognisku zbyt strasznej opowie ci. sprawdzi³ baterie. . Kiedy wszed³ Junior Rennie. . .Jak my licie? ‾aden z ch³opców nie odpowiedzia³. jakby mia³a wykonaæ skomplikowane æwiczenie gimnastyczne. . . ¿e wszystkie cztery zwierzêta mia³y po³amane nogi.A ³ania dwie zauwa¿y³a Norrie.. Po drugiej stronie mostu zobaczyli wyra nie.Tak. M³ode mia³o te¿ rozbit¹ czaszkê.stwierdzi³a Norrie. Joe uzna³. Joe wskaza³ ig³ê licznika Geigera. . .Niewa¿ne. . Tym razem strza³ka tañczy³a w pobli¿u liczby siedemdziesi¹t piêæ.wtr¹ci³a Norrie niespokojnie.powiedzia³ Benny .poprawi³ go Joe. ¿e ³ania wygl¹da.odezwa³ siê Joe.Lemingi. .Piklingi .Zeskoczy³y z urwiska jak te stworzonka podobne do szczurów. który normalnie powinien znajdowaæ siê pod wod¹. . .No dobra.spyta³ w koñcu Joe.Zerknij na licznik . Prze³o¿y³a nogê nad ram¹ roweru i nad nim stanê³a.Trzeba by .Zobaczcie. obie przednie. My lê. Norrie w³¹czy³a urz¹dzenie. . pewnie o wielki g³az.powiedzia³a Norrie. ¿e nawet gdyby by³o ca³kiem w granicach czerwonego pola na skali. Randolph wcisn¹³ nagrywanie i ustawi³ . Jedziemy.

Potraktowa³em go gazem. ostatnia migrena odzywa³a siê jeszcze tylko jako têpe wspomnienie po lewej stronie g³owy i by³ do æ spokojny.Niez³a rozpierducha. . Przeæwiczy³ wszystko z ojcem. proszê pana.Chyba Frank. Po co komu rzeczy osobiste. .Kto to mówi³? . proszê pana. . . Miewam migreny. Wraca³e z patrolu i co? .stwierdzi³ Du¿y Jim.Junior mia³ nadziejê. jak kto mówi³. . zanim zosta³em obmyty z grzechu? .Za wszystko odpowie. ¿eby m³ody cz³owiek widzia³ urz¹dzenie.Junior potar³ skroñ. dziêkujê. . Kawy? .zapyta³ Randolph. Chocia¿ nie taki z³y jak papierosy.Przes³uchanie bêdzie krótkie . W gara¿u McCainów. ko³ysz¹c siê w obracanym krze le za biurkiem. .Czysta formalno æ.. .stwierdzi³ Randolph. ¿e ten idiota w mundurze wreszcie przestanie bredziæ. wiêc wiedzia³. No tak. pozwoli mu opowiedzieæ swoj¹ wersjê historii i pu ci go do domu. chyba wreszcie bêdzie móg³ je wyrzuciæ do mieci. ¿e w ogóle ma sumienie. Usun¹³ z blatu wszystkie rzeczy osobiste Perkinsa i schowa³ je do szafki pod cian¹. .Dale Barbara ma bardzo nieczyste sumienie. .Nie. ominê³a mnie ta ca³a awantura pod supermarketem. Nie by³em wtedy tak wiernym cz³onkiem Ko cio³a jak niektórzy..zacz¹³ Junior. ale wielebny Coggins by³ dobrym cz³owiekiem. . .Nie. po kawie czujê siê gorzej. to i tak fatalny nawyk.ma³ego soniaka na rogu biurka tak. Junior czu³ siê przyzwoicie. nie wiedzia³em. . je li mi wybaczysz szczero æ. . skoro Brenda te¿ nie ¿y³a.. tak. ¿e widzia³ samochód Angie w gara¿u. a z pewno ci¹ nie tak g³êboko wierz¹cym jak na przyk³ad twój tata. Odda³ moje serce Jezusowi. synu? .Tak jest.. ¿e pali³em. je li nie ma komu ich przekazaæ? .Frank? .Mów dalej. . Lester Coggins pomóg³ mi przej æ na w³a ciw¹ stronê.Jak znalaz³e cia³a. Tak w³a nie by³o.Randolph pokrêci³ g³ow¹.Tak.Przypomnia³o mi siê. Teraz.No wiêc tak . co mówiæ.Wraca³em z patrolu na sto siedemnastej . Randolph po³o¿y³ rêce na piersi. .Mia³e szczê cie . Wiesz.Zanurzy³ mnie ca³ego w rzece. Mia³ racjê. Zak³adaj¹c.Ach. . . to w ramach zaliczki za jego karygodne czyny.

.Zachowa³e siê doskonale . I tylne drzwi by³y otwarte. kierowa³e siê nosem. S³usznie zrobi³e .. Randolph pokiwa³ g³ow¹. ale nie wiedzia³em co. Wiem.Tak jest. kiedy Freddy robi³ zdjêcia.Wtedy zauwa¿y³e identyfikator? .. by³ tam jej samochód. w co najpierw rêce w³o¿yæ.Synu. . co tam siê dzia³o.Bystry z ciebie ch³opak. zjawi³a siê jeszcze Linda Everett. ale nikt nie otwiera³.Bêdziemy musieli przeprowadziæ go . nawet siê nie domy lasz. w³a ciwie nie. a nie chcia³em niczego dotykaæ.To siê przyda na procesie .. . Ch³opak zda³ sobie sprawê. . co tam znalaz³em. ale niestety sytuacja nie jest normalna. Fatalnie dla niego. widzia³em. no.. wiêc kierowa³em siê nosem i trafi³em do spi¿arni. . Nie do wiary. Czuæ by³o. Tata pomy la³.. . Kto znalaz³ identyfikator? . . ¿e to dla ciebie trudne. jak pan powiedzia³. wtedy spad³ na pod³ogê. Wiêc poszed³em na ty³y. ¿e przeoczy³ brak identyfikatora.Jednym s³owem. ¿e ojciec znalaz³ sobie pomocnika (choæ raczej nale¿a³oby powiedzieæ: wspólnika) jeszcze g³upszego ni¿ Andy Sanders. bo w szpitalu z powodu zamieszek i tak nie wiedzieli... Zadzwoni³em do drzwi..podj¹³ Junior .pochwali³ go Randolph. Trudno uwierzyæ.Jestem tylko rekrutem. czy komendant z niego ¿artuje albo drwi. Pomagaj ¿ywym..oceni³ Randolph. Tak postêpuje dobry policjant.Randolph przewróci³ oczami. Ba³em siê.Tata zdo³a³ siê skontaktowaæ z Fredem Dentonem i Jackie Wettington.bo s¹dz¹c z tego. niepewny. Nie. . No wiêc w zasadzie by³o tak. ale tamten mia³ w oczach wy³¹cznie szczery podziw. ¿e zadzwoni³e do taty.Zajrza³em do gara¿u przez okno i rzeczywi cie. Randolph pokiwa³ g³ow¹ wspó³czuj¹co. zapewnij spokój zmar³ym. Na dobr¹ sprawê jest nieomal cz³onkiem s porz¹dkowych.Skromnie spu ci³ wzrok.wiêta racja.Zajêci. Przyjechali do domu McCainów. .Jackie. co s³ysza³em przez radiostacjê. na ³añcuszku. . . Wszyscy jeste my zrozpaczeni. Normalnie mieliby my tutaj ca³¹ ekipê z biura prokuratora stanowego. Na szczê cie i ta k mamy do æ dowodów przeciwko niemu.Tak. .Mów.Zadzwoni³em do ojca . Otworzy³a d³oñ Angie o³ówkiem. ¿e tak bêdzie najlepiej. ¿e Angie ma co w rêku. .. Oni by ju¿ przyszpilili Barbarê. . . A pó niej bracia Bowie z karawanem. . Potem. synu. wy byli cie bardzo zajêci.. Junior podniós³ na Randolpha spojrzenie. mia³o. To znaczy. Freddy wszystko sfotografowa³...

. . ¿e siê za³amie pod ciê¿arem ramienia. o czym ten idiota za biurkiem bredzi. .I dziêki kopule nie bêdziemy musieli przekazywaæ go szeryfowi. synu? .Synu. wietnie. Id do domu i odpocznij. Zupe³nie jakby mu kto powiesi³ na szyi krawat z miêsa. mo¿e nawet wieczorem.Kiedy wielebny Coggins zanurzy³ mnie w wodzie. Sam wiesz. Przes³uchamy go solidnie. proszê pana. Junior nie wiedzia³. Jak ju¿ siê po¿egna³em z dziewczynami. ¿eby by³ nieco dr¿¹cy. . . . to prawda.Id do domu.Junior g³o no prze³kn¹³ linê.sami. po czym zatar³ rêce i wsta³. ¿adnej pro by o napisanie raportu i dobrze. . Na pewno masz do æ wra¿eñ.Tak jest. Randolph wy³¹czy³ nagrywanie. natomiast Randolph z pewno ci¹. czy powiedzieæ tak czy nie .Pozwoli³ sobie na d³ugi oddech. ale mia³ wra¿enie. Tak jest. bo ostatnio Juniora od pisania bola³a g³owa. kiedy pan bêdzie przes³uchiwa³ Barbarê.wyzna³ Randolph. . je¿eli klosz nie zniknie. Ale damy sobie radê. Przes³uchanie zaczniemy jutro po po³udniu. mia³em w kieszeni paczkê papierosów .Nic siê nie przejmuj. . Byli strasznie pobici. ‾adnych wiêcej pytañ o czas ani o poranny patrol.Chcia³bym tutaj byæ.I od razu zadzwoni³e do ojca? .Najpierw wyszed³em na zewn¹trz i zwymiotowa³em. S³owo. co jest napisane w B iblii: wiara góry przenosi. dzi tego nie zrobiê. Komendant patrzy³ na niego jeszcze przez moment. . Ch³opakowi uda³o siê przywo³aæ na twarz wyraz zainteresowania pe³nego szacunku. . ¿e siê dobrze zrozumieli. .Tak. proszê pana. zadba³. to bêdzie prawdziwy przypadek prania brudów we w³asnym domu. jakby chcia³ zyskaæ pewno æ. Niech siê pogotuje we w³asnym sosie co najmniej dwadzie cia cztery godziny To pomys³ twojego taty. . doskona³y.Mniej wiêcej w po³udnie. Pójdê do domu i odpocznê. Oczywi cie bêdziesz przy tym obecny. Magnetofon raczej nie wychwyci tego dr¿enia.Niezupe³nie.Nale¿y ci siê wolne na resztê dnia. bo nie mia³ pojêcia. W ¿yciu nie widzia³em czego podobnego.‾adnego. .powiedzia³.Dopiero potem zadzwoni³em do taty. .No dobrze. Obj¹³ Juniora ramieniem i poprowadzi³ do drzwi.Randolph siê o¿ywi³. O której godzinie znalaz³e cia³a.‾adnego pob³a¿ania.Dziêkujê . Junior. . . to chyba wszystko. . Wygl¹dasz strasznie. . .

¿e twój ojciec to zrobi. . nic dziwnego.Jest bardzo zajêty. . ¿ona komendanta policji. dlaczego to powiedzia³. . . Ciekaw by³. . Nie kupi³em nastêpnej paczki. gdyby tak raptem przekrêci³ g³owê i uk¹si³ go z ca³ej si³y. która mia³a przed sob¹ ca³e ¿ycie.Bo¿e drogi! . . Wyg³osi je tu¿ przed wyborami Rady Miejskiej na czas kryzysu..szepn¹³.postanowi³ Randolph. Ca³kiem nie mia³ pojêcia.. Zastanawia³ siê.zdo³a³ wydusiæ Junior. co by siê sta³o.. proszê pana.Do niczego siê ju¿ nie nadawa³y. Zosta³em uwolniony przez Bo¿ego Syna od szatañskiego na³ogu. Junior wymkn¹³ siê z biura i z komisariatu. . .ci¹gn¹³ Randolph. .Ale najpierw siê pomodlê.Nie zapominajmy o Dodee.Mój tata mówi. ale tego nie powiedzia³. Poszed³ do domu zatopiony w my lach. ale podzia³a³o. Junior widzia³ k¹tem oka grube palce Randolpha na swoim ramieniu. To dobra rada.Ludzie bêd¹ oburzeni mierci¹ Brendy i Angie.stwierdzi³.Niesamowite . Nie mówi¹c ju¿ o mi³uj¹cych go wiernych. Faktycznie zapomnia³ o Dodee.Dodee. . ¿e lepiej rozmawiaæ z Bogiem w samotno ci . Rêka Randolpha zniknê³a z jego ramienia.Zak³adam.Oczywi cie ca³kiem zamok³y .Racja. Pomodlisz siê ze mn¹. ¿ wielebny Coggins mia³ swoich wielbicieli. A mo¿e wiêcej ni¿ jedn¹? Pod kloszem wszystko by³o mo¿liwe.Zadzwoniê do niego .. I by³a to prawda. . Komendant wygl¹da³ na cz³owieka ra¿onego gromem. Du¿y Jim w gabinecie pisa³ przemowê na czwartkowe spotkanie.Nie wiem. . Odgryz³ który pa wyplu³ na pod³ogê.Wtedy cz³owiek wyra niej s³yszy Jego odpowied .. czy zdo³a sobie zapewniæ nastêpn¹. Nale¿y jednak pamiêtaæ. Tak¹ otrzyma³em ³askê. . Zanim Randolph zdo³a³ wymy liæ co jeszcze. Czy kto powiedzia³ Andy'emu? . synu. synu? Junior prêdzej by wla³ sobie w majtki gaz do zapalniczek i podpali³. i m³oda dziewczyna. pogr¹¿ony w ¿a³obie po stracie dwóch dziewcz¹t. .

Sanders jecha³ na komisariat. Rozmowa nie nale¿a³a do ³atwych. Po dwóch sygna³ach Du¿y Jim odebra³. Oraz jak¹ szaraw¹ substancjê. Gdy siê wreszcie skoñczy³a. co Joe uzna³ za fragmenty ko ci. ale czy móg³by tu przyjechaæ? Potrzebujê twojej pomocy. Mia³ nadziejê. Randolph próbowa³ go odwie æ od tego zamiaru. Lepiej usi¹d . Nie warto by³o s iê a¿ tak wysilaæ dla oddzielnego pokoju. Nie da³ rady. 16 Troje dzieciaków pod niebem coraz mocniej podbarwionym na ¿ó³to patrzy³o na martwego nied wiedzia u stóp s³upa telefonicznego. wyra nie rozz³oszczony. I co jeszcze. Zadzwoni³ do Andy'ego Sander sa na komórkê. ale nie móg³ siê skupiæ. kiedy Benny zwymiotowa³. Nachodzi³a go wtedy my l: To nie dla ciebie. ¿e pracujesz. Co bia³e go. .15 Peter Randolph rzeczywi cie spróbowa³ siê pomodliæ. A nawet dla zielonego wozu. przyjacielu. lecz taka by³a prawda. Odwróci³ siê.. zsuwa³ siê w do³ek wygnieciony przez Duke'a. która musia³a byæ móz.Witaj. gdyby Duke Perkins siedzia³ na tym miejscu. S³up by³ odchylony od pionu.To ja. Rozleg³o siê g³o ne wilgotne blee i zaraz potem zwymiotowa³a Norrie. Znów przysz³o mu do g³owy. Robota okaza³a siê znacznie trudniejsza. Widzieli te¿ plamy krwi. ¿e lepiej bêdzie pa æ na kolana i modliæ siê za dusze ¿ony oraz córki. naprawdê nie chcê ci przeszkadzaæ.Kto tam? O co chodzi? . Bogiem a prawd¹. Andy siê roz³¹czy³. której numer znajdowa³ siê na ciennej tablicy. ¿e nie mia³by nic przeciwko. z trudem prze³kn¹³ linê. Absolutn ie nic przeciwko. Muszê ci co powiedzieæ. Randolph jaki czas bêbni³ palcami w blat biurka. W po³owie przekonywania. us³ysza³ ci¹g³y sygna³.. Zw³aszcza ¿e za ka¿dym razem. Andy. Komendant westchn¹³. by³a koszmarna. jak to mówi¹. Zawsze tak by³o. wystuka³ inny numer. W Biblii by tego raczej nie znalaz³. ni¿ przypuszcza³. Prawie mu siê uda³o zapanowaæ nad ¿o³¹dkiem. Mówi komendant Randolph. . Chcia³ stan¹æ twarz¹ w twarz z Barbar¹. gdy wsiada³ za kierownicê. Wiem. a jaki metr od ziemi stercza³y z niego drzazgi. a tak¿e o si³ê do niesienia te krzy¿a. Zreszt¹. wiêc najlepiej by³o zadbaæ o w³asne interesy. . Joe podda³ siê i poszed³ w ich lady. strze¿onego Pan Bóg strze¿e. ¿e nikt nie odbierz jednak po³¹czenie zosta³o nawi¹zane po pierwszym sygnale.

¿e o miornicom te¿ siê to zdarza. . .My la³em. Norrie i Benny zrobili to samo.. Wyp³ywaj¹ na pla¿ê. nie? Joe wzruszy³ ramionami.. lecz sp³ywa³a przez zaci niête gard³o jak balsam.Mo¿e mia³ w ciekliznê . Potem wskaza³ na po³udniowy zachód.Pojed my przynajmniej tam. . Norrie ostro¿nie zrobi³a dwa kroki w stronê czarnej. ale nic nie móg³ na to poradziæ.I tamte cztery te¿. Pierwszym haustem wyp³uka³ usta.powiedzia³a. Chod cie.Gdy skoñczyli. .Czasami wieloryby i delfiny siê zabijaj¹. . Joe uzna³.Czy ja wiem. .odezwa³a siê Norrie. By³ bardzo zmêczony i nie mia³ ochoty na ¿adne dyskusje. Jeszcze siê nie nagra³em w Warhammera. .Nie mia³ z czego skoczyæ. Mo¿e wiêcej. Ig³a nie opad³a. Powiemy doktorowi Everettowi albo Barbarze.No tak . . wiêc rozwali³ sobie ³eb o s³up. Norrie wskaza³a na wschód. . ¿e tu dosz³o do ska¿enia rodowiska? . zobaczymy. Zdaniem Joego teoretycznie istnia³a taka mo¿liwo æ. tylko jako trudno mu by³o w ni¹ uwierzyæ.odezwa³ siê Benny cienkim g³osem.. ‾e je li dojdzie d zbyt du¿ego zanieczyszczenia rodowiska. gdzie siê koñcz¹ drzewa ..Ale tamto to co innego. . ¿e bêd¹ stamt¹d widzieli dawny sad jab³kowy znajduj¹cy siê na szczycie. . wyj¹³ butelki z herbat¹ i poda³ ka¿demu po jednej.Ja mam kawa³ ¿ycia przed sob¹.Stary. Benny wyra nie mia³ w¹tpliwo ci.Je¿eli poczujemy co dziwnego. Dopiero potem siê nap ili. otworzy³ plecak. A tato mówi. .zaproponowa³a Norrie. a wszerz ci¹gnê³a siê pewnie ze dwa kilometry.zastrzeg³ Joe. gdzie po uderzeniu pocisku pozosta³a czarna warstwa. Joe wyci¹gn¹³ czujnik. albo im obu. zawracamy od razu .Sprawd . przestañ.My licie. Tam droga wychodzi³a z gêstwiny dêbów o czarnej korze. pokrytej muchami sterty pod s³upem telefonicznym. powinni my zawróciæ powiedzia³ Benny. czy to samobójstwo. ale te¿ nie powêdrowa³a bli¿ej czerwonego pola. . bo siê znowu porzygam . Herbata by³a zbyt s³odka i ciep³a.Biedaczysko . . Plama mia³a jakie sto metrów wysoko ci. . zjadaj¹ w³asne j¹dra.zagrozi³ Benny. Widzia³em to w telewizji. . Joe podniós³ wzrok na po¿ó³k³e niebo.Je¿eli poczujemy nag³¹ chêæ pope³nienia samobójstwa. . Sprawdzimy odczyt i je li bêdzie wy¿szy.zaproponowa³a Norrie. co mówi licznik na tego nied wiedzia .Nienawidzi³ dr¿enia w swoim g³osie. wracamy.spyta³a Norrie. .

Zadziwiaj¹ce. ¿e ¿artuje.Chcê siê wydostaæ z Mill. Mimo wszystko do niedawna miasto wydawa³o mu siê rozleg³e. I ten g³os by³ znajomy. Oczy pulsowa³y w rytm bicia serca. spojrzeli po sobie i wybuchnêli miechem.. 17 .. Ludzie czêsto sobie ¿artowali. nie mówi¹c ju¿ o Starbucksie. U miechnê³a siê. sama mia³a p³aczliwy g³os. gdy sobie u wiadomi³.powiedzia³a Norrie. idê z wami. przyjacielu.A tam. Denton? Nie. zanim oszalejê. Zobaczy³ przed drzwiami celi Andy'ego Sandersa ze ³zami sp³ywaj¹cymi po policzkach. . co siê da . Mieszkali na zadupiu.Masz powody do p³aczu! Osoba. która czasem pomaga³a Lissie Jamieson w bibliotece. która wyg³asza³a te twierdzenia. A . ¿e Chester's Mill jest d ziur¹ zabit¹ dechami. ale jej s³owa wcale nie zabrzmia³y jak ¿art i Joe wcale ich tak nie odebra³. jednak kiedy siê skoñcz¹. co nie bez znaczen ia. Trzeba podj¹æ ryzyko. mia³ w nim dla siebie mnóstwo miejsca.Musimy zrobiæ. Zatoki mia³ tak zatkane.Ju¿ tam jeste ! . powieki mia³ ciê¿kie i spuchniête. No i.Tak. . p³acz.Masz racjê . odk¹d rodzina Lavertych wyprowadzi³a siê do Auburn. ¿eby wiedzieli. jak bardzo siê skurczy³o w jego g³owie. je li chcesz.Musimy zrobiæ. a kino dawno zamkniêto. chocia¿ w mie cie by³o mnóstwo zapasów. Randolph. Barbie brn¹³ w jego kierunku. Benny. W koñcu zdo³a³ otworzyæ oczy . A co widzia³ Andy Sanders? Faceta w celi. co siê da. p³acz! G³os dobiega³ z daleka.Dlaczego j¹ zabi³e ?! Dlaczego zabi³e moj¹ córeczkê?! Kto mnie potraktowa³ gazem. ¿e nie mo¿e z mam¹ i tat¹ po prostu wsi¹ æ do samochodu i pojechaæ do Lewiston na ostrygi albo na lody do Yodera. .d³oñmi.. .stwierdzi³. ale trudno by³o otworzyæ pal¹ce oczy. . ¿e a¿ mu zatrzeszcza³o w uszach. mo¿esz zostaæ. Mieli racjê. By³a w ród nich tylko jedna osoba pochodzenia azjatyckiego . Intelektualnym i demograficznym. Barbie nie móg³ otworzyæ oczu. Nie by³o te¿ McDonalda. Ta czê æ misji nie jest obowi¹zkowa. . Nie chcê zostaæ na szarym koñcu.Pamela Chen.zawo³ali Joe i Norrie równocze nie. . kiedy prze³k n¹³ linê. Afroamerykanina mo¿na by ze wiec¹ szukaæ. pewnie dlatego piosenka Jamesa McMurtry'ego cieszy³a siê w mie cie tak¹ popularno ci¹.

Siêgn¹³ do pasa Randolpha i zacz¹³ wyci¹gaæ pistolet z kabury. . Winowajca zostanie os¹dzony.. unosz¹c twarz mokr¹ od ³ez. Je li siê pan zastanowi. chocia¿ nie powinienem by³ ciê tu wpuszczaæ. . g³os nosowy i schrypniêty. Andy. Mam do tego prawo. Chocia¿ patrzy³ na wiat przez czerwony filtr. wyra nie widzia³. Wcale nie dlatego. Andy nie mia³ ochoty my leæ. zobaczy³e .Nie zabi³em pañskiej córki.zawo³a³ Du¿y Jim... . ¿e komendant wpu ci³ do aresztu ojca ofiary. .. Randolph postanowi³ jednak nie dopu ciæ do morderstwa. wiêc daj mi broñ! Barbie nie przypuszcza³. a mimo to Randolph wygl¹da³ na przestraszonego.Dajcie mi broñ! . Andy chwyci³ Randolpha za koszulê. By³ od niego dziesiêæ centymetrów ni¿szy.. zap³aci za swe zbrodnie.. D wign¹³ siê na nogi. zrozumie pan.. .By³a dla mnie najwa¿niejsza na wiecie! . ¿eby pozwoli³ na zastrzelenie aresztanta w celi z w³asnej broni. W tym momencie pojawi³a siê w korytarzu brzuchata postaæ. Mimo nadwagi porusza³a siê do æ ¿wawo.Proszê pana. ale te¿ nie mi a³ ca³kowitej pewno ci. Nikogo nie zabi³em. Mo¿e istnia³y jakie inne przyczyny. a ja jestem najlepszym kandydatem. Barbie go za to wcale nie wini³. pobieg³ do Renniego niczym zap³akane dziecko w ramiona ojca.Jaki s¹d?! Daj mi broñ! S¹d dla tego zwyrodnialca?!! Jeszcze by siê wywin¹³! Ma wysoko postawionych przyjació³.. .wymamrota³ Andy. Obok niego sta³ Randolph. Chcia³e go zobaczyæ. nalejê ci.Jim.. . ¿e ojciec ofiary by³ przewodnicz¹cym Ra dy Miejskiej.Andy! . Barbie nie by³ zdziwiony. . Jêzyk i gard³o te¿ mia³ napuchniête.facet w celi zawsze wygl¹da na winnego.Przyjacielu! Chod do mnie! Otworzy³ ramiona. daj mi broñ! Natychmiast! Zastrzelê go jak psa! Mam do tego prawo jako ojciec! On mi zamord owa³ córeczkê. I Du¿y Jim go przytuli³. Andy zostawi³ w spokoju kaburê komendanta. wiesz? A ja muszê córkê pom ciæ.Trochê gazu najwyra niej dosta³o mu siê do ust. Wyra nie nieswój. przestêpowa³ z nogi na nogê jak dziecko. . Uspokój siê. by u Randolpha chêæ przypodobania siê radnemu by³a tak ogromna. A teraz chod na górê.. dla których Randolph sprowadzi³ tutaj Sandersa. Po prostu komendant Peter Randolph nie potrafi³ mu odmówiæ. któremu przez dwadzie cia minut wzbraniano wyj cia do ³azienki.No ju¿. ¿e pañski przyjaciel Rennie potrzebuje koz³ ofiarnego. ¿e Andy Sanders jest w ciek³y. .krzykn¹³ radny. .

po wiêci i pana bez z mru¿enia oka.szepn¹³ Andy. Andy przesta³ mamrotaæ.A mo¿e zabi³ nie tylko Angie. . . ale teraz chodzi mu o przejêcie w³adzy. . Dajê ci s³owo.spanielkê.I nie j¹ jedn¹ .Kto przecie¿ spowodowa³ powstanie klosza.. ale Du¿y Jim ³askawie pokiwa³ g³ow¹. na pewno nie jest sam.Jak¹ cenê zap³aci? . A kto miesza lepiej ni¿ kuchta? . tylko najpierw wydobêdziemy z niego wszelkie informacje.I Duke'a.Jak. bêdziemy musieli zadowoliæ siê osadzeniem go w Shawshank.chcia³ wiedzieæ Andy. Ju¿ pokaza³.Natomiast je¿eli kopu³a zostanie na miejscu.rzek³ Du¿y Jim. jak usun¹æ klosz. . . gdzie.powiedzia³ nosowym.powiedzia³ Du¿y Jim. Andy. prawda? .Na pocz¹tku Rennie po prostu musia³ chroniæ swój ty³ek.To za ma³o . Na razi jest pan mu potrzebny. Tylko najpierw ustalimy szczegó³y.Mam na my li tak¿e twoj¹ ¿onê .. . a wcale bym tego nie wyklucza³. Bo przecie¿ on nie jest sam. musz¹ mieæ jak¹ wtyczkê. gdy suka by³a ju¿ stara i otêpia³a. cocker . Co. Myrê Evans.No có¿.Bez w¹tpienia. chrapliwym g³osem. Ma wspólników....? .Tak. Patrzy³ na Du¿ego Jima nieomal entuzjastycznie. ale gdy sytuacja siê zmieni. Oraz innych.Zamknij siê . . .. Obejrza³ siê przez ramiê. . bêdziemy musieli sami go os¹dziæ.Znajdziemy dowody . co zrobi³.Andy nie potrafi³ powiedzieæ wiêcej. Kogo .Nie martw siê. . ¿e ludzie. spuchniêt¹ twarz Barbiego. Na do¿ywocie. . .Obj¹³ Andy'ego ramieniem i podprowadzi³ do komendanta Randolpha. Rennie nadal g³aska³ go po w³osach. Zap³aci za to. Barbie skupi³ uwagê na Randolphie. I zafascynowany.. . . spojrza³ na czerwon¹.Jak zap³aci? . dlaczego i kto jeszcze by³ w to zamiesz any.Co mi siê wydaje.rzuci³ Randolph. komendancie. kto bêdzie miesza³. Barbiemu przypomnia³a siê matka g³aszcz¹ca Missy. zbrodniarz zap³aci za swoje czyny. Patrzy³ w pulchn¹ twarz Du¿ego Jima kompletnie oszo³omiony.Zosta³em wrobiony . A . . . je¿eli wie. Lestera i Brendê. ¿e nie jest zbyt sprytny i nie potrafi zacieraæ za sob¹ ladów. kiedy. którzy to zrobili.oznajmi³. jakby patrzy³ na obmierz³e robactwo. Rennie g³adzi³ Andy'ego po w³osach.

Rennie g³aska³ go. 18 Wyjechali z lasu ramiê w ramiê i zatrzymali siê. i wydrukuj zdjêcia. by napisaæ artyku³.kiedy uznamy go za winnego.Norrie? . . który teraz pe³ni³ funkcjê ca³ego dzia³u informacyjnego. Le¿a³a drodze. jaki wydaje dziecko bawi¹ce siê samochodzikami.Przerwij to. patrz¹c na sad. Usiad³a przy swoim komputerze. która wydawa³a siê jak z gumy. co robisz.Te¿ mi siê tak wydaje.Du¿o lepiej . Ich oczy spotka³y siê tylko na moment. . . Przysz³o mu do g³owy. rrrr. ¿eby weszli tylnymi .przyzna³a Norrie. przeprowadzimy egzekucjê. . stosu pogrzebowego halloweenowych latarni. . .. wyci¹gn¹³ rêkê.. bo po sekundzie Benny tak¿e siê przewróci³.krzykn¹³ Benny. Licznik Geigera upad³ w piach tarcz¹ do do³u. rêce i nogi jej drga³y. tu¿ pod czerwone pole na skali.. wierzgaæ nogami. Joe podszed³ na chwiejnych nogach.. Zacz¹³ siê trz¹ æ. Chcia³a powiedzieæ radiolatarnia . Spad³a z roweru.Tam co jest! . . dawny reporter sportowy. poci¹gaj¹c na siebie rower.. po czym wpad³ w czarn¹ dziurê wype³nion¹ pomarañczowymi p³omieniami. Potem po³knê³a go ciemno æ. . ¿e g³os przyjaciela dobiega z dziwnie daleka. dawny kierownik Food City. zawo³a³ ludzi.. Wskazówka skoczy³a na plus dwie cie.. zagubione i przestraszone. Odwróci³ ¿ó³t¹ skrzyneczkê. S³ysza³ jakie g³osy. lecz z jej ust doby³ siê tylko bulgocz¹cy d wiêk rrrr. Zobaczy³ to. po czym podniós³ wzrok na Benny'ego. Pocz¹tek u³o¿y³a w my lach po drodze.Ja te¿ .. pisa³ na laptop Poda³a mu aparat. Ernie Calvert. Tony Guay.Joe pochyli³ siê nad dziewczyn¹ bardziej zdumiony ni¿ zaniepokojony. 19 Gdy Julia wróci³a do redakcji po zamieszkach w supermarkecie. g³aska³. ¿e unosz¹ siê one z wielkiej sterty dyñ. Tak lepiej? .Wygl¹da jak.Widzê! Joe mia³ wra¿enie.szepn¹³ Andy.

powiedzia³ Tony. ¿e powinna koniecznie napisaæ od serca o tym. ¿e potrzeba ci snu.Nie mogê. Wsunê³a stopy w kapcie. ¿eby go wyprowadziæ. Gdy siê obudzi³a. 15. ¿eby do tego dosz³o. . spa³a d³u¿ej ni¿ godzinê. . Na kuchennym stole by³ list oparty o solniczkê i pieprzniczkê.Id na górê i siê po³ó¿ . Mówi³: Niepotrzebnie siê to sta³ Przez ca³kowity brak kompetencji Chyba ¿e kto chcia³. by potem napisa³a dobry artyku³. ¿e powinna napisaæ od serca. muszê pobyæ trochê z ¿on¹ i dzieciakami Pete idzie na komisariat. pobieg³a do kuchni. Problem w tym. . muszê napisaæ. ale go poprawisz. tylko spokojnie spa³ na swoim kocyku miêdzy kuchenk¹ a lodówk¹. ¿e nie mog³a go wstukaæ. No id . wiêc wystarczy³o. z przestrachem spostrzeg³a. ale wiedzia³a. napisali my o wydarzeniach pod supermarketem. Corgi wcale nie skamla³ pod drzwiami. jakby to by³a jego wina. zdrzemnij siê godzinê. ¿e musimy byæ bardzo ostro¿ni. Foty s¹ niez³e. Mia³a straszne worki pod oczami. Tony G. . Zajrza³ Rommie Burpee. Za³atwi³ wszystko. ja przez ten czas obrobiê zdjêcia. powiedzia³. Pete i ja zgadzamy siê co do tego. Od pi¹tku nie dosypia³a.00 Julio! Razem z Pete'em F. Dobry pocz¹tek. Id . Trzêsiesz siê jak w febrze. Musia³o byæ pó ne popo³udnie. Tyle ¿e wtedy by³o ju¿ za pó no. Nie chcia³a go pos³uchaæ. W koñcu.. ¿e m¹drze mówi. ¿e cienie w sypialni bardzo siê wyd³u¿y³y.drzwiami. co trzeba. co siê sta³o. a zasnê³a kamiennym snem. wiêc pod tym wzglêdem wszystko gra. Horace! Pewnie nasika³ gdzie w k¹cie i bêdzie teraz przeprasza³. Nie jest to wiekopomny tekst. ¿e nadal ma mnóstwo papieru. szefowo! Wracam do domu. Podobno co tam siê sta³o wa¿nego. I nie mówiê o Randolphie . przesz³a swoje. wgram je w twój komputer i wstukam twoje notatki. Uznali my. Nic dziwnego. Zaczê³y siê zamieszki . Bez przerwy naciska³a niew³a ciwe klawisze. a pi¹tek min¹³ przed stu laty. póki nie poznamy wszystkich faktów. Specjalnie dla nich je otworzy³.. ale te¿ pamiêtaj¹c. godz. PS Wyprowadzi³em Horace'a.W tym stanie niczego nie napiszesz. gdy ju¿ zasnê³a. Powiedzia³ te¿. Ja tam bym go z góry nie rozgrzesza³. ¿e przy³o¿y³a g³owê do poduszki.

. . gdy zadzwoni³ jej telefon..Halloween . .. wiêc je¿eli.. A jako podejrzanego aresztowano Dale'a Barbarê. jednak znalaz³szy siê na chodniku w upale pod tym niebem przybrudzonym tabakowymi plamami. popie ci³a i nakarmi³a.Co takiego?! Zerwa³a siê na nogi tak gwa³townie.. ¿e jest jego pani¹. Jest w celi. . cholera! . nie chc¹c. nawet pamiêta³a.Niech oni przestan¹ krzyczeæ! .wyrwa³o siê Pete'owi. . wyra nie bez ladu my li samobójczych. . .Nie ma s³oñca.jêkn¹³ Benny. by Horace zapomnia³.. .Nie. Zakraka³a raz.Powinna tu przyjechaæ. Democrat .i Lester Coggins..Brenda Perkins nie ¿yje. mam tutaj kupê roboty.Idzie Andy Sanders. W³a nie zaczyna³a. Kaza³ mi. p o czym wzbi³a siê w powietrze i odlecia³a. przerwa³a po³¹czenie. Pali³o ich gor¹co. ¿eby zamkn¹æ informacje i napisaæ artyku³.Nie ma s³oñca . po czym zesz³a na dó³... cholera.To by³ Pete Freeman. wcale nie ma s³oñca. Na szczycie Black Ridge. z którego roztacza³ siê widok na ca³e Chester's . Jaka wrona. 20 Joe. . . przysiad³a na drucie telefonicznym i przygl¹da³a siê im bystrymi oczkami. straci³a spokój i faktycznie pu ci³a siê biegiem. Poprosiæ go o komentarz albo. ¿eby zamkn¹æ redakcjê. Mieli drgawki.Julia.Ju¿ biegnê.Julio! . . ..mrukn¹³ Joe. Nie jeste my z New York Post . . .. tylko sobie dorabia latem . Marty Arsenault nie chce mnie wpu ciæ. Straci³ córkê trzy dni po mierci ¿ony.. w sadzie. a teraz siê z niego zrobi³ wielki wa¿niak u bram burdelu! . Ma³o sobie oczu nie wyp³acze. obudzi³a go. Z pocz¹tku by³a do æ spokojna.. kieruj¹c ruchem.Shumway. zaczekaæ! Nawet nie jest glin¹. Nie czekaj¹c na odpowied .powiedzia³a Norrie. o mój Bo¿e. ¿e przewróci³a krzes³o. Maca³a przed sob¹ w powietrzu. nie. Wszyscy czworo zostali zamordowani.Pete.O¿¿¿. Nie ¿yj¹ te¿ Angie McCain i Dodee Sanders. Ju¿ lecê. Norrie i Benny le¿eli na Black Ridge Road w zbyt mocno rozproszonym s³oñcu. .

Chcê z wami porozmawiaæ jako redaktorka Democrata ! Du¿y Jim odwróci³ siê tylko na tyle. kto siê zjawi³ zaraz po Andym? . Gdy Pete zjawi³ siê u jej boku. Andy p³aka³. a nawet zasila³a fundusz kawowo . ¿e zrobi³o siê tam bardzo ciep³o.Jim! Pete! . To rozpacza³ Andy Sanders. fio³koworó¿owe wiat³o. Akurat wtedy Du¿y Jim Rennie oraz Andy Sanders pojawili siê na szczycie schodów prowadz¹cych do piwnicy.p¹czkowy gromadzony w wiklinowym koszyku. W holu siedzia³a jaka nies³ychana liczba m³odych ludzi. Po piêtnastu sekundach rozb³ys³o ponownie. zupe³nie inaczej ni¿ do Pete'a Freemana. . W komisariacie Juliê od razu uderzy³o. bardzo mi przykro. jak siê nie mia³o poprzedniego zajêcia? .po charakterystycznych orl ich nosach i okr¹g³ych g³owach. natomiast twarz jak cz³owiek.Lepiej zostañ. który o w³os unikn¹³ wybuchu bomby. .zawo³a³a Julia. Tych odró¿nia³o siê na pierwszy rzut oka . któr¹ policjanci Chester's Mill nazywali kurnikiem. Niedaleko sta³y Linda Everett i Jackie Wettington zatopione w rozmowie. . . które mówi³o wyra nie: a ludzie w piekle marz¹ o wodzie z lodem.Nie mo¿e pani wej æ. b³ysnê³o jasne. 21 Julia wpad³a na schody komisariatu. Z do³u dobiega³y krzyki. a tym razem zrobi³ to Marty Arsenault.Mówi³ przepraszaj¹cym tonem. W ¿yciu nikt jej nie zatrzyma³. Takie rozkazy. ale za du¿o sobie nie obiecuj.A co wpisaæ. M³odzi ludzie najwyra niej wype³niali jakie formularze.Kocham pozytywne my lenie. pokrêci³a g³ow¹. Obie wygl¹da³y na powa¿nie wystraszone.Pete wskaza³ hummera zaparkowanego tu¿ przed hydrantem. w³osy z ty³u stercza³y jej niepokornie. kiedy dostanê zgodê na wywiad. . Twarz mia³a jeszcze napuchniêt¹ od snu. Mundur mia³ nieskazitelny. by j¹ obrzuciæ spojrzeniem. Julia skierowa³a siê w stronê pokoju odpoczynkowego. pewnie ¿eby oszczêdzaæ gaz. w tym przynajmniej dwóch z Bóg jeden wie ilu braci Killianów. Zawo³am ciê. A przy tym by³o t³oczno. gdzie by³a od lat czêstym go ciem. Poprowadzi³ Andy'ego w stronê biura .spyta³ jeden drugiego. Du¿y Jim obejmowa³ go ramieniem i mówi³ co uspokajaj¹co. Zgadnij. . Najwyra niej wy³¹czono klimatyzacjê.Mill. . Za nimi szed³ Peter Randolph.

teraz mnie wpu æ. To nie twój interes. . .On jest ostatni¹ osob¹. nie da³em rady mrukn¹³. i komendant Randolph jeste cie zatrudnieni przez miasto. Odst¹pi³ o krok. ¿eby ciê zatrzymaæ. niestety.Jaki obroñca?!! .Pomodlimy siê do naszego Pana. ale i w ciek³o æ. Julia pobieg³a przez pokój wypoczynkowy.Ten skurwiel zamordowa³ mi córkê! .Porozmawiamy z tob¹. .Na g³owê upad³a ? Kobieto! Jest aresztowany pod zarzutem pope³nienia czterech morderstw. Popatrzy³a mu prosto w oczy.Je¿eli ojciec jednej z ofiar mo¿e siê z nim zobaczyæ.krzycza³ Andy. kobie. nadal z przepraszaj¹cym wyrazem twarzy. . przyjacielu. ¿ebym nie pisa³a o twojej drobnej sprzeczce z ¿on¹. ugodzone no¿em czy. kiedy w zesz³ym roku poprosi³e mnie.. chwyci³ j¹ za ramiê.A jego? . Je¿eli jest w tobie chocia¿ cieñ wdziêczno ci.Skoñczy³em z tob¹.spyta³a. . .stwierdzi³ Du¿y Jim. to jakie ma alibi? Jak ono pasuje do czasu zgonu? W ogóle znacie czas zgonu? Sk¹d. Julia spróbowa³a siê przebiæ obok biurka stra¿nika.Marty. posz³am ci na rêkê. wskazuj¹c Sandersa. .komendanta.. . .. . . to dlaczego ja nie? . .Powiesiæ go trzeba! Zabi³ moj¹ córeczkê! .Chod .zawo³a³a do Du¿ego Jima.Pamiêtaj.Du¿y Jim zagarn¹³ zrozpaczonego ojca.Bo nie jeste ani ofiar¹. robi³em. . Nie wcze niej.I ty. . niestety Marty.Ma obroñcê? . ods³aniaj¹c zêby. Bo w przeciwnym razie straci³by pracê.Jakie macie przeciwko niemu dowody? Przyzna³ siê? A je li nie.Chcê siê zobaczyæ z Barbar¹. Tym razem we wzroku Du¿ego Jima by³a nie tylko pogarda. Du¿y Jim wycelowa³ w Juliê palcem. je¿eli cia³a zosta³y dopie ro co odkryte? Czy ofiary zosta³y zastrzelone. . co mog³em. . jaka ma prawo zej æ do piwnicy! . Mówi³ do niego o wspólnej modlitwie. .Nie bêdziemy rozmawiaæ. kiedy uznamy za stosowne. ani krewn¹ .zawy³ Andy. wiêc ze mn¹ porozmawiacie.Po wiêæ mi jedn¹ minutê! . . Uniós³ górn¹ wargê..

je li nie ma obroñcy. I je¿eli nie wyjdziesz w tej chwili. doskonale o tym wiesz. . . ¿e Jim Rennie j¹ uderzy. i w drugim . . wygl¹da na to. Trzasn¹³ drzwiami. . Andy siedzia³ za biurkiem.No i jednak straci³em robotê . kto pilnuje wej cia. czekaj¹c na kajdanki. . zostaniesz aresztowana. co to nie odró¿niaj¹ w³asnego ty³k od czo³a. . . Chwilê pó niej Julia .Có¿.. .Doskonale! Aresztujcie mnie! I wsad cie do celi. Drzwi biura otworzy³y siê gwa³townie. a policzki mia³ koloru ceg³y. dopóki jeste my pod kloszem. .Kiedy zginê³y te cztery osoby? Powiedz mi chocia¿ tyle.Nie stracisz roboty . Julia nie mia³a w¹tpliwo ci. Ostrzegam ciê po raz pierwszy i ostatni. Jeste w cibsk¹ plotkar¹.Wiêcej tego nie powtórzê. . ¿e jest zwolniony. za to tworzysz problemy.Je li nie bêdzie chcia³a wyj æ sama.spyta³a Julia Randolpha.rzuci³ Du¿y Jim. ¿e dziewczêta straci³y ¿ycie pierw.powiedzia³ Randolph.Ostatni raz proszê. które teraz nale¿a³o do Randolpha.Mylisz siê i w jednym. to j¹ wyrzuæ.. co my postanowimy. zgodne z prawem jest to.Nie wolno go oskar¿aæ.warkn¹³ Du¿y Jim. Zawsze taka by³a .Pete. .Zabierz j¹ st¹d! . Przez chwilê s¹dzi³a. Nie patrzy³ jej w oczy. nawet siê nie odwracaj¹c. ¿e Du¿y Jim sta³ pod nimi i s³ucha³. . . . Tym razem Julia da³a siê wyprowadziæ. .krzyknê³a Julia. . Marty Arsenault skrzywi³ siê niemi³osiernie. wyrzuæ j¹. przeka¿. Twoja obecno æ tutaj jest w najlepszym razie ca³kowicie zbêdna. A temu.Czy Barbarze postawiono zarzuty? . To niezgodne z prawem.A na moje miejsce przyjdzie który z tych ko³ków.Wyci¹gnê³a przed siebie rêce. nadal os³upia³y. Pete Randolph. bardziej zasmucony ni¿ z³y. Je¿eli bêdzie siê opiera³a.stwierdzi³ Du¿y Jim. twarz ukry³ w d³oniach. .. nie mo¿esz zabraniaæ dostêpu do informacji mieszkañcom miasta! .Pogadam z nim. ‾¹dzê mordu mia³ wyra nie wypisan¹ na twarzy.westchn¹³ Marty Arsenault.Zwróci³ siê do Pete'a Randolpha. pozb¹d siê tej psiej córy . Du¿y Jim odeskortowa³ Andy'ego do biura komendanta i zamkn¹³ za sob¹ drzwi.Julio. powiedzia³ straszne s³owa: . Randolph wzi¹³ Juliê Shumway pod ³okieæ.I nikomu nie pomagasz. . . Opanowa³ siê jednak.Nie mo¿esz mu zamykaæ ust.Zabierz st¹d tê w cibsk¹ babê.

zapyta³a. ¿e trudno by³o na nie patrzeæ. Poza tym. .plus dwie cie. popatrzy³a na niego nie ca³kiem przytomn W³osy jej przylgnê³y do zroszonych potem policzków. wstaj¹c. Dynie siê pali³y. ¿e by³ strasznie zgrzany.Wynosimy siê st¹d. Poza tym. czu³ siê ca³kiem dobrze. lecz siê myli³.zarz¹dzi³. Jaki koszmar. Zamruga³a w o lepiaj¹cym s³oñcu.Co to takiego? Joe z pocz¹tku nic nie dostrzeg³. nic mu nie dolega³o. . a¿ mu siê koszulka przyklei³a do tu³owia. ¿e urz¹dzenie nadal dzia³a. z ulg¹ stwierdzi³.Tak. nie zatrzymuj¹c siê na odpoczynek ani na picie. Dziewczyna otworzy³a oczy. Mimo wszystko wsiad³ na rower. Tyle wiem. Potem b³ysnê³o fioletowe wiat³o. Tak jasne. ale ona patrzy³a w górê. Ostatni raz zwróci³ siê do przyjaciela w ten sposób chyba w czwartej klasie podstawówki..oceni³..odezwa³ siê Benny. . ¿e musi i æ do cienia i czego siê napiæ. ale zegarek zatrzyma³ siê na czwartej zero dwie.Chyba zasnê³am.Jakie dynie? Joe pokrêci³ g³ow¹. . Wrócili t¹ sam¹ drog¹. tylko nie pamiêtam co. Ch³opak spojrza³ na zegarek. zanim nas to co wysterylizuje .Chyba tego szukali my .. Przypomnia³ sobie o liczniku Geigera. ¿e nogi bêdzie mia³ galaretowate.Co siê sta³o? .Jak posz³o? 22 Benny pierwszy odzyska³ przytomno æ. . . Wiedzia³ tylko. Pokaza³ Benny'emu odczyt .Jo? . jak czêsto miga.Jeszcze by siê urodzi³o takie jak ja. póki nie minêli . S¹dzi³. .‾yjesz jako ? .Staaary. ¿e by³o mu gor¹co.rzuci³ Benny. .? .. Joe McClatchey przetoczy³ siê na brzuch i d wign¹³ na kolana. Podpe³zn¹³ na czworakach do Norrie potrz¹sn¹³ j¹ za ramiê. na sad na szczycie Black Ridge. . Nastêpnie podsun¹³ ¿ó³t¹ skrzynkê Norrie.Jo . .spyta³ Pete Freeman. Najwyra niej w dwudziestym wieku ludzie produkowali rzeczy wyj¹tkowo solidne. ¿eby sprawdziæ.znalaz³a siê przed komisariatem. Wygrzeba³ go z piachu. Po chwili b³ysnê³o znowu. Co mi siê ni³o. Nie pamiêta³.No i. . a kto by chcia³ mieæ dzieci? . .

.mostu i nie znale li siê znów na szosie numer sto dziewiêtna cie.

Brawo.Po³o¿y³a d³oñ na ramieniu Pete'a. O wszystkim.Julia zakre li³a d³oñmi niewidzialny nag³ówek. .ale zamilk³y. . A do tego wstêpniak.To by³o k³amstwo. Julia siê nie zatrzyma³a. Podnios³a rêce i spróbowa³a przyg³adziæ w³osy stercz¹ce jak stóg siana z ty³u g³owy. . Kropka nad i.Na to liczy³am. Oczywi cie nie wiedzia³a.Wszystko w porz¹dku? . co mówi jej twarz. gdy obok przechodzi³a Julia Shumway. . a¿ uspokoi siê jej rozko³atane serce.SÓL 1 Policjantki stoj¹ce przy hummerze Du¿ego Jima nadal rozmawia³y. .Jackie teraz nerwowo poci¹ga³a papierosa . . i wejrzeæ w g³¹b swojej duszy.Prychnê³a nieweso³ym miechem. . ¿e Rennie ka¿e naszemu nowemu komendantowi ciê aresztowaæ. to napiszê. Oklap³y. I my lê.G³ównie to siê bojê i tyle .spyta³a Linda z wahaniem. Jim . Wci¹¿ jeszcze wszystko w niej wrza³o.Tak.. Jeszcze tylko ko³tuna mi do szczê brakowa³o. i znów stanê³y dêba. ¿e na zgromadzeniu mieszkañców w czwartek wieczorem nie ja jedna bêdê mia³a powa¿ne pytania do Jamesa Renniego. Pete mia³ wielkie oczy i w tej chwili wygl¹da³ na du¿o mniej ni¿ swoje trzydzie ci kilka la . ale zabrzmia³o w miarê dziarsko. nie by³a zdolna do rozmowy z nastêpnymi przedstawicielami prawa i porz¹dku w wydaniu Chester's Mill. zanim dotar³o do niej.Julio? Co tu siê dzieje? To znaczy.Postaram siê czego dowiedzieæ o tych morderstwach i co ustalê. . Dogoni³ j¹ Pete Freeman.. .Ju¿ my la³em. Przystanê³a pod markiz¹ ksiêgarni Mill New & Used Books (ZAMKNIÊTE DO ODWO£ANIA .Julio? . .Widzia³am i zamierzam o tym napisaæ.g³osi³a rêcznie wypisana wywieszka w witrynie). .Co ci. oprócz kopu³y? Widzia³a tych wszystkich go ci wype³niaj¹cych formularze? Trochê to strasznie wygl¹da³o. D³ugo to nie trwa³o. ¿e czuje nie tylko gniew. ¿eby zaczekaæ. Nie chcia³a powiedzieæ tego g³o no. Przesz³a po³owê drogi do redakcji Democrata . . .TYLKO DLA DEMOCRATA ! WYWIAD Z DOMNIEMANYM MORDERC¥.stwierdzi³a i podskoczy³a na d wiêk swojego g³osu.. .Je li chodzi o podburzanie. pomy la³a.. . . jak tylko siê da b ez podburzania ludzi. tak mocny.

U miechnê³a siê dr¿¹cymi ustami i przegna³a go gestem. ¿e robi³. ¿e w koñcu spróbuje umocniæ swoj¹ w³adzê nad miastem . dlaczego nie zaczeka³ z atakiem. ¿eby pokazaæ.Poza tym nie jest w pe³ni zdrów na umy le . ale obskurny sklepik Raya Towle'a ci¹gle jako siê trzy ma³. z kim najpierw porozmawiaæ. to jeszcze trafi³ siê radny z piek³a rodem. po tygodniu czy miesi¹cu izolacji od wiata zewnêtrznego.Niewa¿ne..Rennie ma przewagê w³asnego boiska. Uprzytomni³a sobie. Pomacha³a mu.Nie wydrukowaæ.I nigdy nie by³. I by mu uwierzyli. bierz siê do roboty. po czym zajrza³a przez zakurzon¹ szybê do ksiêgarni. Mroczne intrygi. którzy wci¹¿ maj¹ pe³ne spi¿arnie.tempo wydarzeñ. Ale minê³y dopiero trzy dni z minutami. A poza tym. najgro niejszego koguta na farmie i mog³a siê po nim spodziewaæ. Bo co posz³o nie tak i nie mia³ wyj cia. Przy drzwiach redakcji siê obejrza³..powiedzmy.zachêca³ napis po tej stronie. ¿e najbardziej j¹ martwi . te¿ nie dzia³a³o od dawna (miejsce.. . ¿eby och³on¹æ. gdzie j ego wielki ekran niegdy górowa³ nad szos¹ numer sto dziewiêtna cie. A gdyby Cox i jego naukowcy jeszcze dzi przebili siê przez kopu³ê? Albo gdyby zniknê³a sama z siebie? Du¿y Jim zaraz skurczy³by siê do dawnego formatu.Hê? . .powiedzia³. co móg³ w trudnych okoliczno ciach. Skserowaæ. Kino w centrum by³o zamkniête od kilku lat. ¿e wszystko z ni¹ w porz¹dku. wci¹¿ wpatrzona w MROCZNE INTRYGI. . w samych majtkach.. Gdzie tam ³yso..powiedzia³a do stert ksi¹¿ek. . damy w opa³ach oraz nagich do pasa przystojniaków pieszo i konno. je li mamy to dzi wydrukowaæ. pl¹druj¹ supermarket? To bez sensu. zdaje siê.przera¿a . Rennie od dawna gra³ rolê najwiêkszego. ¿e ludzie.. drugie. nie udziwnia³ ¿ycia. tyle ¿e by³oby mu ³yso. . samochodowe. T³umaczy³by. jak wyja niæ fakt. Nawet je li to prawda. . zajmowa³ rezerwowy placyk na samochody Renniego). Czê æ wystroju witryny stanowi³y poradniki. rzeczywi cie. Jakby sam klosz wystarczaj¹co nie utrudnia³. Potem pomy lê. PASJONUJ SIÊ Z NAMI MROCZNYMI INTRYGAMI! . Potrzebujê