SAMOLOT I WISTAK 1 Z wysoko ci sze ciuset metrów, gdzie Claudette Sanders bra³a lekcjê latania, miasteczko Chester's Mill

po³yskiwa³o w porannym wietle jak wie¿o powsta³a i dopiero co ustawiona makieta. Samochody toczy³y siê po Main Street, odbijaj¹c promienie s³oñca, iglic a ko cio³a kongregacyjnego wydawa³a siê do æ ostra, by przek³uæ niebo bez jednej chmurki. Seneca V lecia³a nad rzek¹, razem z ni¹ przecinaj¹c miasto po przek¹tnej. - Chuck, chyba widzê dwóch ch³opców przy mo cie! £owi¹ ryby! - Claudette za mia³a siê uszczê liwiona. Naukê latania zafundowa³ jej m¹¿, przewodnicz¹cy Rady Miejskiej. Andy ca³kowicie zgadza³ siê z twierdzeniem, ¿e gdyby Bóg chcia³, aby cz³owiek lata³, toby mu da³ skrzyd³a, lecz ³atwo ulega³ perswazji, wiêc Claudette w koñcu dosta³a, czego chcia³a. Zachwyca³a siê nowym doznaniem od pierwszej chwili. Nie by³a to zwyk³a rado æ, lecz prawdziwe szczê cie. Dzi wreszcie zrozumia³a, dlaczego latanie jest wietne. Dlaczego jest fantastyczne. Chuck Thompson, instruktor, musn¹³ wolant i wskaza³ panel kontrolny. - Wierzê, wierzê. Ale mimo wszystko uwa¿aj, co robisz, dobrze? - Jasne, przepraszam. - Nie ma za co. Uczy³ latania od wielu lat, lubi³ takich zapaleñców jak Claudie, zafascynowanych nowo ci¹. Andy Sanders nied³ugo pewnie wyda okr¹g³¹ sumkê, bo jego ¿ona pokocha³a senecê i stwierdzi³a, ¿e chce mieæ taki samolocik na w³asno æ. Taki sam, tylko nowszy. Co oznacza³o wydatek oko³o miliona dolarów. Claudie Sanders nie by³a rozwydrzona, ale niezaprzeczalnie mia³a kosztowne zachcianki, które Andy, prawdziwy szczê ciarz, najwyra niej zaspokaja³ bez trudu. Chuck lubi³ te¿ dni takie jak dzisiaj: widoczno æ nieograniczona, zero wiatru, doskona³e warunki do nauki. Seneca lekko zako³ysa³a siê dopiero wtedy, gdy Claudie przesadzi³a z korekt¹. - Niepotrzebnie siê spiê³a - powiedzia³. - Przejd na jeden dwadzie cia. Ustaw siê nad sto dziewiêtnast¹ i zejd na trzysta metrów. Uczennica wykona³a polecenia, samolot znów lecia³ idealnie równo. Chuck pozwoli³ sobie na chwilê relaksu. Przelecieli nad autokomisem Jima Renniego i zostawili miasto za sob¹. Po obu

stronach szosy numer sto dziewiêtna cie rozci¹ga³y siê pola, drzewa p³onê³y intensywnymi barwami jesieni. Cieñ w kszta³cie krzy¿a sun¹³ po asfalcie, jedno z ciemnych skrzyde³ musnê³o ma³ego jak mrówka cz³owieka z plecakiem. Cz³owiek ten spojrza³ w górê i pomacha³ rêk¹, a Chuck odpowiedzia³ mu tym samym, choæ wiedzia³, ¿e tamten tego nie zobaczy. - Jasny szlag, ale rewelacja! - za mia³a siê Claudie. Chuck jej zawtórowa³. Zosta³o im czterdzie ci sekund ¿ycia. 2 wistak d¹¿y³ swoj¹ drog¹ wzd³u¿ szosy sto dziewiêtna cie, w stronê Chester's Mill. Miasto by³o oddalone jeszcze dobre dwa kilometry, nawet komis Jima Renniego jawi³ siê tylko jako rzêdy s³onecznych b³ysków ustawionych równo w miejscu, gdzie droga skrêca³a w lewo. wistak planowa³ - o ile mo¿na powiedzieæ, ¿e wistak co planuje - ju¿ dawno temu zawróciæ do lasu. Tylko ¿e okolica by³a obiecuj¹ca. Odszed³ znacznie dalej od nory, ni¿ zamierza³, ale s³oñce grza³o go w grzbiet, a w nozdrzach mia³ rze kie wonie, które budzi³y mózgu jakie skojarzenia, nie ca³kiem u wiadomione. Zatrzyma³ siê, stan¹³ s³upka. Wzrok mia³ ju¿ nie tak dobry jak kiedy , mimo wszystko do æ ostry, by zobaczyæ cz³owieka id¹cego w jego stronê przeciwleg³ym poboczem. Postanowi³ pój æ kawa³ek dalej. Ludzie czasami zostawiali ró¿ne smakowite k¹ski. By³ stary, t³usty i swego czasu odwiedzi³ niejeden mietnik. Zna³ drogê na miejskie wysypisko równie dobrze jak trzy tunele swojej nory, bo tam zawsze znalaz³o siê co pysznego. Ruszy³ kaczkowatym chodem zadowolonego z siebie starego wyjadacza, zerka j¹c na cz³owieka po drugiej stronie szosy. Cz³owiek siê zatrzyma³. wistak zda³ sobie sprawê, ¿e zosta³ zauwa¿ony. Niedaleko, ciut na prawo, le¿a³a brzoza. Pod ni¹ mo¿na siê schowaæ, przeczekaæ, a¿ cz³owiek sobie pójdzie, potem sprawdziæ, czy mo¿e co smacznego... Tyle zd¹¿y³ pomy leæ, robi¹c nastêpne trzy kroki, nim zosta³ przeciê³y na pó³. Rozpad³ siê na dwie czê ci. Krew trysnê³a z niego jak z sikawki, wnêtrzno ci wyla³y siê na ziemiê, tylne ³apy drgnê³y dwukrotnie, po czym zastyg³y w bezruchu. Zanim ogarnê³a go ciemno æ, czekaj¹ca nas wszystkich, wistaki tak samo jak ludzi, w ³ebku b³ysnê³a mu ostatnia my l: Co siê sta³o?

3 Wszystkie zegary kontrolne wysiad³y. - Cholera, co jest? - spyta³a Claudie Sanders. Oczy mia³a wielkie, ale nie ze strachu, tylko ze zdumienia. Nie by³o czasu na strach. Chuck nie zd¹¿y³ spojrzeæ na kontrolki. Zobaczy³ natomiast, jak nos seneki siê marszczy. Potem oba mig³a znikaj¹. I tyle zobaczy³. Na nic wiêcej nie starczy³o czasu. Seneca nad drog¹ sto dziewiêtna cie wybuch³a. Spad³a na ziemiê ognistym deszczem. Razem z ni¹ - ró¿ne czê ci cia³a. Dymi¹ce przedramiê Claudette ³upnê³o w pobocze, tu¿ obok równo podzielonego na pó³ wistaka. By³ dwudziesty pierwszy pa dziernika.

BARBIE 1 Barbie poczu³ siê lepiej, gdy tylko zostawi³ za sob¹ centrum miasta i min¹³ supermarket Food City Zobaczywszy znak z napisem CHESTER'S MILL ‾EGNA ZAPRASZAMY PONOWNIE - poczu³ siê jeszcze lepiej. Chêtnie rusza³ w drogê, i nie tylko dlatego, ¿e w Mill dosta³ niez³y wycisk. Ot, lubi³ byæ w ruchu. W³a ciwie zbiera³ siê najmarniej dwa tygodnie przed bójk¹ na parkingu przed Karczm¹ Dippera. - W³óczykij ze mnie, co tu kryæ - powiedzia³ i za mia³ siê g³o no. - W³óczykij w drodze do Big Sky. Albo do piek³a, a co? Montana! Mo¿e Wyoming? Niech bêdzie nawet cholerne Rapid City w Dakocie Po³udniowej. Wszystko jedno, byle jak najdalej st¹d. Us³ysza³ warkot silnika, obróci³ siê i id¹c ty³em, uniós³ kciuk. Zobaczy³ piêkny duet: brudnego starego forda z odkryt¹ pak¹ i liczn¹ m³od¹ blondynkê za kierownic¹. Popielat¹ blondynkê! Takie podoba³y mu siê najbardziej. Zaprezentowa³ swój najsympatyczniejszy u miech. Dziewczyna odpowiedzia³a u miechem. Dobry Bo¿e, je li mia³a chocia¿ dzieñ powy¿ej dziewiêtnastki, gotów by³ zje æ swój ostatni czek za pracê w restauracji Sweetbriar Rose. Niew¹tpliwie za m³oda dla d¿entelmena w trzydziestej wio nie ¿ycia, ale super na legalu, jak to siê mawia³o za jego m³odo ci w kukurydzianym stanie Iowa. Samochód zwolni³, Barbie przy pieszy³, a wtedy dziewczyna doda³a gazu. Mijaj¹c go, rzuci³a mu spojrzenie pe³ne skruchy. Chwilowe zaæmienie umys³u - zdawa³ siê mówiæ wyraz jej twarzy - ale ju¿ wszystko w normie . Barbie odniós³ wra¿enie, ¿e rozpoznaje dziewczynê, choæ oczywi cie nie móg³ mieæ pewno ci - niedzielne poranki w Sweetbriar Rose przypomina³y dom wariatów. Chyba jedna k widzia³ j¹ tam ze starszym mê¿czyzn¹, mo¿e ojcem. Oboje ledwo wystawali zza stron Sunday Timesa . Gdyby teraz móg³ siê do niej odezwaæ, rzuciæ uwagê, kiedy go mija³a, powiedzia³by: Skoro zaufa³a mi na tyle, ¿e jad³a kie³baski i jajka, które ja sma¿y³em, t bardziej mo¿esz mnie wpu ciæ na miejsce dla pasa¿era i podwie æ parê kilometrów . Oczywi cie nie mia³ jak jej tego powiedzieæ, wiêc tylko podniós³ rêkê w oszczêdnym salucie oznaczaj¹cym Nie ma sprawy . B³ysnê³y czerwone wiat³a stopu, jakby dziewczyna zmieni³a zdanie. Potem jednak zgas³y, a wóz przy pieszy³.

Przez nastêpne dni, kiedy w Mill robi³o siê coraz gorzej, Barbie ci¹gle na nowo przypomina³ sobie tê scenê w ciep³ym pa dziernikowym s³oñcu. My la³ zw³aszcza o tym drugim b³y niêciu stopów. Chyba jednak go wtedy rozpozna³a. Czy to nie kucharz ze Sweetbriar Rose? Mo¿e go mimo wszystko...? . Dobrymi chêciami jest piek³o wybrukowane. Gdyby rzeczywi cie zmieni³a zdanie, jego ¿ycie wygl¹da³oby inaczej. Bo musia³o jej siê udaæ. Ju¿ nigdy wiêcej nie zobaczy³ popielatej blondynki o nieskazitelnej cerze ani starego brudnego forda F - 150. Wobec tego wyjecha³a z Chester's Mill dos³ownie minuty, a nawet sekundy przed zamkniêciem granicy . Gdyby go zabra³a ze sob¹, te¿ by³by poza miastem, bezpieczny. Chyba ¿e ten przystanek trwa³by za d³ugo. W takim razie równie¿ jego by tu nie by³o. Ani jej. Bo na sto dziewiêtnastej jest ograniczenie do osiemdziesiêciu kilometrów na g odzinê. A osiemdziesi¹t kilometrów na godzinê... Tak my la³, kiedy nie móg³ zasn¹æ. A potem nieodmiennie zaczyna³ my leæ o samolocie. 2 Seneca 5 przelecia³a nad nim zaraz po tym, jak min¹³ komis Jima Renniego, miejsce, do którego nie czu³ sentymentu. Nie to, ¿eby tam kupi³ jakiego grata, bo nie mia³ samochod ju¿ ponad rok, ostatni sprzeda³ w Punta Gorda na Florydzie. Chodzi³o o to, ¿e Jim Rennie

Junior by³ jednym z tych, których spotka³ na parkingu przed Karczm¹ Dippera. M³ody gnojek chcia³ co udowodniæ, a poniewa¿ nie dawa³ sobie rady z udowadnianiem w pojedynkê, udowadnia³ z grup¹. Z do wiadczenia Barbiego wynika³o, ¿e tak w³a nie za³atwiaj¹ interesy wszelkie Jimy Juniory tego wiata. Ale to ju¿ przesz³o æ. Autokomis, Jim Junior, Sweetbriar Rose (Nasza specjalno æ sma¿one ma³¿e! Zawsze wie¿e, zawsze smaczne!), Angie McCain, Andy Sanders. Ca³a paczka, wliczaj¹c tych z karczmy. (Nasza specjalno æ - gwarantowane pobicie na parking u!). Wszystko to ju¿ przesz³o æ. A przysz³o æ? Có¿, szeroko otwarte bramy Ameryki! ‾egnaj miasteczko w Maine, witaj Big Sky. A mo¿e lepiej na po³udnie? Hm... Dzieñ by³ piêkny, ale zima ju¿ siê przyczai³a na kartkach kalendarza. Mo¿e lepiej na po³udnie. Jeszcze mu siê nie zdarzy³o zahaczyæ o Muscle Shoals, a nazwa brzmia³a interesuj¹co. Prawdziwa poezja: Muscle Shoals. Ta my l wprawi³a go w tak dobry nastrój, ¿e gdy us³ysza³ nad g³ow¹ warkot samolotu, podniós³ wzrok i szerokim gestem pozdrowi³ lec¹cych. Mia³ nadziejê na odpowied w postaci

kiwniêcia skrzyd³ami, ale siê jej nie doczeka³, choæ maszyna obni¿a³a lot. Domy la³ siê, ¿e pok³adzie byli wycieczkowicze, w taki dzieñ a¿ siê prosi³o, ¿eby popatrzeæ z góry na p³on¹c jesieni¹ drzewa. Ale mo¿e pilotowa³ jaki dzieciak pod okiem instruktora, zbyt przejêty kontrolkami, ¿eby zwracaæ uwagê na tych, co na dole - choæby tam z plecakiem szed³ sam Dale Barbara. Tak czy inaczej ¿yczy³ im wszystkiego dobrego. Wycieczkowicze czy dzie ciak pó³tora miesi¹ca przed pierwszym samodzielnym lotem - obojêtne. Barbie wszystkim ¿yczy³ dobrze. Dzieñ by³ piêkny, a on z ka¿dym krokiem, który oddala³ go od Chester's Mill, czu³ s lepiej. Stanowczo za du¿o dupków mieszka³o w Mill. Zreszt¹ podró¿ jest dobra dla duszy. Mo¿e powinno byæ takie prawo, pomy la³, które by kaza³o w pa dzierniku ruszaæ w drogê. Nowe motto narodowe: W pa dzierniku wszyscy ruszaj¹ w drogê . W sierpniu dostajemy pozwolenie na pakowanie, w po³owie wrze nia oddajemy tygodniowe zg³oszenie, a potem... Przystan¹³. Niedaleko, po drugiej stronie czarnej wstêgi asfaltu zobaczy³ wistaka. Spasionego, l ni¹cego i bezczelnego. Zamiast mign¹æ w trawê, nadal truchta³ przed siebie. Tu¿ obok pobocza le¿a³a z³amana brzoza, Barbie gotów by³ daæ w zak³ad w³asn¹ g³owê, ¿e wistak tam siê schowa, ¿eby przeczekaæ, a¿ dwuno¿ny sobie pójdzie. A je li nie, min¹ siê j dwóch w³óczêgów, którymi w koñcu byli. Ten na czterech pójdzie dalej na pó³noc, a ten na dwóch - swoj¹ drog¹ na po³udnie. Barbie mia³ nadziejê, ¿e tak siê stanie. By³oby fajnie. Wszystkie te my li przebieg³y mu przez g³owê w u³amki sekund, cieñ samolotu nadal k³ad³ siê czarnym krzy¿em na szosie miêdzy nim a wistakiem. Potem dwie rzeczy zdarzy³y siê niemal równocze nie. Po pierwsze - wistak. Najpierw by³ ca³y, a potem w dwóch kawa³kach. Oba drga³y i krwawi³y. Barbie stan¹³, szeroko otworzy³ usta, bo dolna szczêka sama mu opad³a. wistak wygl¹da³, jakby go przeciê³o ostrze niewidzialnej gilotyny. Wtedy, dok³adnie nad przedzielonym wistakiem, eksplodowa³ samolot. 3 Barbie spojrza³ w górê. Z nieba spada³ liczny samolocik, który przed chwil¹ go min¹³, tyle ¿e w zgniecionej wersji rodem z komiksów o wiecie Bizarra. Poskrêcane czerwono - pomarañczowe p³atki ognia zawis³y w powietrzu, rozkwita³a katastrofa w kszta³cie ró¿y. Nurkuj¹cy samolot ci¹gn¹³ za sob¹ chmurê dymu. Co huknê³o o ziemiê, wzbijaj¹c fontannê grudek asfaltu, potem wiruj¹c pijan¹ spiral¹, odtoczy³o siê w wysok¹ trawê. mig³o.

Gdyby posz³o w moj¹ stronê... Oczami wyobra ni zobaczy³ siebie samego w dwóch czê ciach, ca³kiem jak pechowego wistaka. Obróci³ siê i ruszy³ biegiem. Co walnê³o w ziemiê tu¿ przed nim, krzykn¹³ g³o no. Nie by³o to jednak drugie mig³o, to by³a noga w d¿insowej nogawce. Nie widzia³ krwi, ale boczny szew siê rozdar³, ods³aniaj¹c bia³e cia³o i sztywne czarne w³osy. Brakowa³o stopy. Barbiemu wydawa³o siê, ¿e biegnie w zwolnionym tempie. Widzia³ swoj¹ nogê w zniszczonym traperze: wysunê³a siê do przodu, ³upnê³a o asfalt, potem przesunê³a siê do ty³ zniknê³a, gdy w polu widzenia pojawi³a siê druga. Wolno, ci¹gle za wolno, jak na telewizyjnej powtórce rozgrywki baseballowej, kiedy zawodnik stara siê zyskaæ choæ sekundê. Za plecami Barbiego co przera liwie brzêknê³o, potem rozleg³ siê huk drugiej eksplozji, fala gor¹ca zala³a go od stóp do g³ów, pchnê³a do przodu jak gor¹ca d³oñ. Wtedy mózg siê wy³¹czy³. Zosta³ tylko instynkt samozachowawczy. Dale Barbara bieg³, by ocaliæ ¿ycie. 4 Jakie sto metrów dalej gor¹ca d³oñ pu ci³a, natomiast wcale nie zel¿a³ smród benzyny i s³odszy zapach stopionego plastiku oraz spalonego miêsa. Barbie przebieg³ jeszcze ja kie piêædziesi¹t metrów, wreszcie zatrzyma³ siê i odwróci³. Dysza³. Raczej nie z powodu biegu. W koñcu nie pali³ i w sumie by³ w niez³ej formie... mniej wiêcej, bo szczerze mówi¹c, ¿ebra po prawej stronie ci¹gle go bola³y po bójce na parkingu przed Karczm¹ Dippera. Dysza³ raczej ze strachu, z przera¿enia. Ledwo uciek³ przed kawa³kami samolotu. Bo spad³o nie t ylko mig³o. Móg³ te¿ sp³on¹æ. Ocala³ dzikim fartem. Wtedy zobaczy³ co , co sprawi³o, ¿e straci³ oddech. Wyprostowa³ siê, przyjrza³ uwa¿niej miejscu wypadku. Szosê zasypa³y kawa³ki samolotu... rzeczywi cie cud, ¿e wyszed³ z tego bez zadrapania. Po prawej stronie le¿a³o skrêcone skrzyd³o, drugie wystawa³o z traw y po lewej, niedaleko od miejsca, gdzie zatrzyma³o siê mig³o. Poza nog¹ w niebieskim d¿insie widzia³ samotne ramiê. D³oñ zdawa³a siê wskazywaæ w kierunku g³owy, jakby chcia³a powiedzieæ: Moja . G³owa, s¹dz¹c po w³osach, nale¿a³a do kobiety. Biegn¹ce wzd³u¿ szosy linie wysokiego napiêcia zosta³y zerwane. Le¿a³y na poboczu, podryguj¹c i sypi¹c iskrami. Za ramieniem i g³ow¹ znajdowa³ siê kad³ub samolotu. Mo¿na by³o na nim odczytaæ

NJ3. Je li kiedy by³o tam co wiêcej, przepad³o. Ale nie o to sz³o. Nie to przyci¹gnê³o wzrok Barbiego i przyprawi³o go o bezdech. Ognista ró¿a ju¿ zniknê³a, lecz na niebie ci¹gle p³on¹³ ogieñ. P³on¹ce paliwo, jasna sprawa tylko... Tylko ¿e sp³ywa³o z nieba cienk¹ warstw¹. Jak ognista p³achta. Za t¹ p³acht¹ widaæ by³o krajobraz Maine - spokojny i choæ nie zamar³y w bezruchu, to obojêtny na sp³ywaj¹cy ogieñ, po³yskliwy, drgaj¹cy niczym powietrze nad krematorium albo rozpalon¹ blaszan¹ beczk¹. Ca³kiem jakby kto spryska³ benzyn¹ taflê szk³a i j¹ podpali³. Jak zahipnotyzowany Barbie ruszy³ z powrotem ku miejscu wypadku. 5 W pierwszym odruchu chcia³ zakryæ czê ci cia³, ale by³o ich za du¿o. Zobaczy³ drug¹ nogê, w kêpie ja³owca. Oczywi cie móg³ zdj¹æ koszulê, os³oniæ ni¹ g³owê kobiety, tylko co dalej? Wprawdzie mia³ w plecaku jeszcze dwie koszule... Od strony Motton, nastêpnej miejscowo ci na po³udnie, zbli¿a³ siê samochód. Jaki niedu¿y suv, jecha³ do æ szybko. Kto albo zobaczy³ katastrofê, albo us³ysza³ wybuch. Pomoc. Dziêki Bogu! Barbie stan¹³ okrakiem nad bia³¹ lini¹. Trzyma³ siê w bezpiecznej odleg³o ci od ognia, nadal schodz¹cego z nieba w ten dziwaczny sposób przywodz¹cy na my l sp³ywanie wody po szybie, i podniós³ rêce nad g³owê, krzy¿uj¹c je w znak X. Kierowca nacisn¹³ klakson, daj¹c do zrozumienia, ¿e widzi pro bê o pomoc, i wcisn¹³ peda³ hamulca, zostawiaj¹c na asfalcie dziesiêæ metrów gumy. Wyskoczy³ z auta, niemal zanim zielona toyota na dobre siê zatrzyma³a, i ruszy³ biegiem. Du¿y facet z d³ugimi siwym i w³osami, spadaj¹cymi na plecy spod baseballowej czapki z logo Sea Dogs. Bieg³ poboczem , ¿eby omin¹æ ognisty wodospad. - Co tu siê sta³o?! - krzykn¹³. - Co do jasnej... O co uderzy³. Mocno. Nic tam nie by³o, a jednak Barbie zobaczy³, jak facet ³amie o co nos, jak mu go co przesuwa w bok. Najwyra niej go æ odbi³ siê od niczego. Rozbi³ sobie nos, usta i czo³o. Pad³ na plecy, po chwili z trudem d wign¹³ siê na nogi. Patrzy³ na Barbi sko³owany, z wielkim znakiem zapytania w oczach. Krew sp³ywa³a mu na koszulê szerokim strumieniem. Barbie te¿ nic nie rozumia³.

JUNIOR I ANGIE 1 Dwóch ch³opców przy mo cie nie podnios³o wzroku na przelatuj¹cy samolot, zrobi³ to natomiast Junior Rennie. Znajdowa³ siê jedn¹ przecznicê dalej, na wysoko ci Prestile Stree t i rozpozna³ znajomy d wiêk. Tak pomrukiwa³a seneca V Chucka Thomsona. Popatrzy³ w górê, spojrza³ na samolot i szybko spu ci³ g³owê, bo promienie s³oñca prze wiecaj¹ce przez li cie wbi³y mu w oczy mordercze ostrza. Znowu ból g³owy. Ostatnio nachodzi³ go coraz czê ciej. Czasami pomaga³y leki. Kiedy indziej, zw³aszcza od jakich trzech, czterech miesiêcy, co raz czê ciej nic nie dawa³y. Zdaniem doktora Haskella by³y to migreny. Junior wiedzia³ tylko, ¿e boli jak diabli, a jasne wiat³o pogarsza sprawê, szczególnie kiedy ból siê dopiero zaczyna. Czasami przychodzi³y mu na my l mrówki, które przypalali z Frankiem DeLessepsem, gdy jeszcze byli mali. Wystarczy mieæ szk³o powiêkszaj¹ce, skupiæ promienie s³oneczne na wybranym punkcie mrowiska i w rezultacie otrzymuje siê pieczone mrówki. Teraz, kiedy rodzi³ siê ból g³owy, mózg Juniora zmienia³ siê w mrowisko, a oczy w bli niacze szk³a powiêkszaj¹ce. Skoñczy³ dwadzie cia jeden lat. Czy naprawdê musia³ czekaæ mniej wiêcej do czterdziestki, ¿eby to przesz³o? Tak uwa¿a³ doktor Haskell. Kto wie? Tego ranka ból nie przeszed³ i nie zanosi³o siê, ¿eby usta³. Gdyby Junior zobaczy³ na podje dzie terenowca Henry'ego McCaina albo toyotê prius nale¿¹c¹ do LaDonny McCain, móg³by wróciæ do domu, po³kn¹æ jeszcze jeden imitrex i po³o¿yæ siê przy zaci¹gniêtych zas³onach, z mokrym rêcznikiem na czole. Mo¿e wtedy ból by zel¿a³. A mo¿e nie. Czarne paj¹ki szalej¹ce w g³owie mia³y niez³ego kopa... Raz jeszcze spojrza³ w górê, tym razem mru¿¹c oczy przed nienawistnym blaskiem, ale seneca ju¿ zniknê³a, ucich³ nawet warkot motoru, te¿ trudny do zniesienia, bo wszystki e d wiêki mu przeszkadza³y, kiedy siê zaczyna³o to upierdliwe drañstwo. Na pewno Chuck Thompson z jakim uczniem albo z uczennic¹. Chocia¿ Junior nie mia³ nic przeciwko Chuckowi, w zasadzie prawie go nie zna³, nagle z dzieciêc¹ z³o ci¹ zapragn¹³, ¿eby pupilek Chucka spieprzy³ sprawê i rozwali³ samolot. Najlepiej nad autokomisem ojca. Kolejna fala bólu zala³a mu g³owê, powoduj¹c md³o ci, ale ju¿ by³ na schodach

prowadz¹cych do domu. Jak trzeba, to trzeba. Nie ma siê co zastanawiaæ. Angie musi dos taæ za swoje. Nauczkê i tyle. Spokojnie, bez nerwów. Jak na zawo³anie us³ysza³ g³os matki. Milusi, a¿ siê nó¿ w kieszeni otwiera³. Junior zawsze by³ nadpobudliwy, ale nauczy³ siê panowaæ nad sob¹, prawda, syneczku? Ojejku, jejku. Ale nauczy³ siê, fakt faktem. Pomóg³ mu futbol. A teraz nie by³o futbolu, nie by³o nawet college'u. Tylko bóle g³owy. Przez te bóle robi³ siê z niego pod³y skurczysyn. Spokojnie, bez nerwów. Jasne. Ale pogadaæ z ni¹ musi, bez wzglêdu na ból g³owy. Mo¿e nawet pogada z ni¹ rêcznie, jak to siê ³adnie ujmuje, kto wie? Mo¿liwe, ¿e im gorzej ona siê bêdzie czu³a, tym lepiej bêdzie siê czu³ on. Zadzwoni³ do drzwi. 2 Angie McCain akurat wysz³a spod prysznica. W³o¿y³a szlafrok, ci¹gnê³a go paskiem, mokre w³osy owinê³a rêcznikiem. - Ju¿ idê! - krzyknê³a. Schody na parter pokona³a do æ szybko, choæ nie biegiem. By³a ca³kiem pewna, ¿e przyszed³ Frankie. Wreszcie zaczyna³o siê uk³adaæ. Ten bezczelny kuchta, chocia¿ taki przystojny, to jednak drañ, pewnie ju¿ znikn¹³ z miasta. A rodzice byli poza domem. Wystarczy³o dodaæ dwa do dwóch, by otrzymaæ znak od Boga, ¿e wszystko sz³o ku dobremu. Bêd¹ mogli z Frankiem zapomnieæ o g³upich nieporozumieniach i zacz¹æ od pocz¹tku. A jak zacz¹æ, to ona ju¿ doskonale wiedzia³a. Najpierw otworzy drzwi, potem rozsunie szlafrok. W sobotni poranek, na progu domu, gdzie ka¿dy przechodz¹cy mo¿e j¹ zobaczyæ. Jeszcze siê tylko upewni, ¿e to faktycznie Frankie - nie mia³a zamiaru prezent owaæ swoich wdziêków staremu grubemu panu Wickerowi, który móg³ siê pojawiæ z jak¹ paczk¹ albo poleconym, chocia¿ na niego by³o jeszcze dobre pó³ godziny za wcze nie. To na pewno Frankie. Otworzy³a drzwi. Lekko uniesione k¹ciki ust zwiastowa³y szeroki u miech powitalny. Mo¿e nie by³ to najszczê liwszy pomys³, skoro mia³a zêby wielkie jak u królika. Jedn¹ rêkê

po³o¿y³a na pasku szlafroka, ale go nie poci¹gnê³a. Bo za drzwiami nie by³ Frankie. Tylko Junior. I w dodatku strasznie z³y. Widywa³a go w pod³ym nastroju niejeden raz, ale takiego w ciek³ego - ostatnio chyba w ósmej klasie podstawówki. Wtedy z³ama³ rêkê temu ma³emu Dupree. Fakt, pedzio by³ bezczelny - przywlók³ swój t³usty ty³ek na publiczne boisko koszykówki i chcia³ graæ. Podejrzewa³a te¿, ¿e Junior mia³ tak samo ponur¹ twarz w tamt¹ noc na parkingu przed karczm¹, ale tego rzecz jasna nie wiedzia³a, bo jej tam nie by³o, tylko o tym s³ysza³a. Wszyscy w Mill s³yszeli. Zosta³a wezwana na rozmowê do komendanta Perkinsa, ten cholerny Barbie te¿ tam by³ i w koñcu wszystko wysz³o na jaw. - Junior, co siê... Junior? Uderzy³ j¹ i w zasadzie przesta³ my leæ. 3 Pierwszy cios nie by³ bardzo mocny, bo Junior ci¹gle sta³ w progu i nie mia³ jak siê zamachn¹æ. W³a ciwie móg³by jej wcale nie uderzyæ, a przynajmniej nie zaczynaæ od bicia, gdyby nie ten u miech. Bo¿e, na widok jej zêbów przechodzi³y go ciarki, nawet w podstawówce. No i na dodatek nazwa³a go Junior . Jasne, ca³e miasto go tak nazywa³o, on sam my la³ o sobie Junior , ale nie zdawa³ sobie sprawy, jak bardzo, jak potwornie, jak cholernie go to wkurza, dopóki nie us³y sza³ tego s³owa wydobywaj¹cego siê spomiêdzy koñskich zêbów tej suki, przez któr¹ mia³ tyle k³opotów. Jak na takie machniêcie na pó³ gwizdka i tak wysz³o nie le. Angie zatoczy³a siê do ty³u, a¿ na s³upek podtrzymuj¹cy schody, rêcznik zlecia³ jej z g³owy. Br¹zowe pasma mokrych w³osów opad³y wokó³ twarzy, wygl¹da³a jak Meduza. W miejsce u miechu pojawi³ siê wyraz og³upia³ego zaskoczenia, z k¹cika ust pop³yn¹³ strumyczek krwi. I dobrze. Bardzo dobrze. Nale¿a³o siê suce. Za wszystko, co zrobi³a. Za k³opoty, jakie na nich ci¹gnê³a. Ni tylko na niego, ale na Frankiego, Mela i na Cartera. Znowu g³os matki w my lach. Spokojnie, bez nerwów, kochanie. Chocia¿ nie ¿y³a, ci¹gle udziela³a mu rad. Mo¿esz jej daæ nauczkê, ale siê nie zapominaj. I pewnie da³by sobie radê, gdyby nie to, ¿e szlafrok siê rozsun¹³, a pod spodem ona nic nie mia³a. Zobaczy³ ciemne w³osy na kuciapie, a w³a nie przez tê cholern¹ kuciapê

zaczê³y siê k³opoty i w ogóle, jak siê tak chwilê zastanowiæ, to wszystkie pieprzone proble na ca³ym wiecie zaczyna³y siê od mierdz¹cej kuciapy! W g³owie mu pulsowa³o, dudni³o, wy³o i gwizda³o, jakby za chwilê mia³o tam doj æ do eksplozji j¹drowej. Doskonale ukszta³towane grzybki chmurek wystrzel¹ mu z uszu, a potem g³owa wybuchnie i wtedy Junior Rennie, który nie wiedzia³, ¿e ma nowotwór mózgu, bo dychawiczny doktor Haskell nawet nie wzi¹³ takiej mo¿liwo ci pod uwagê (niby sk¹d u m³odego zdrowego cz³owieka taka choroba?), otó¿ wtedy Junior Rennie wpad³ w sza³. Tamten ranek nie by³ szczê liwy ani dla Claudette Sanders, ani dla Chucka Thompsona. Bogiem a prawd¹ nie by³ szczê liwy dla ¿adnego z mieszkañców Chester's Mill. Ale ma³o kto mia³ a¿ takiego pecha jak by³a dziewczyna Franka DeLessepsa. 4 Zd¹¿y³y jej siê ukszta³towaæ w g³owie jeszcze dwie na wpó³ zborne my li. Wtedy gdy patrzy³a na Juniora, który mia³ wyba³uszone oczy i zatopi³ zêby we w³asnym jêzyku. Zwariowa³. Muszê wezwaæ pomoc, zanim bêdzie za pó no. Rzuci³a siê do kuchni, tam na cianie wisia³ telefon. Wci nie 911 i zacznie krzyczeæ. Zrobi³a dwa kroki i zapl¹ta³a w rêcznik. Szybko z³apa³a równowagê. W gimnazjum by³a cheerleaderk¹, jeszcze to i owo pamiêta³a. Niestety ju¿ by³o za pó no. Junior z³apa³ j¹ za w³osy, szarpn¹³, g³owa polecia³a do ty³u, nogi, si³¹ rozpêdu, do przodu. Przycisn¹³ j¹ do siebie. Parzy³ - jak cz³owiek z wysok¹ gor¹czk¹. Czu³a bicie jego serca, po pieszny rytm, jakby samo przed sob¹ ucieka³o. - Ty za³gana dziwko! - Wrzasn¹³ jej prosto w ucho. Skuli³a siê z bólu. Krzyknê³a rozdzieraj¹co, ale ten d wiêk wyda³ siê nik³y w porównaniu z g³osem Juniora. Napastnik chwyci³ j¹ w talii, w szaleñczym tempie przepchn¹³ przez korytarz, tylko czubkami palców stóp dotyka³a chodnika. Przemknê³a jej przez g³owê my l, ¿e jest jak znaczek firmowy na masce pêdz¹cego auta, i zaraz znale li siê w kuchni rozjarzonej s³onecznym blaskiem. Junior zawy³ g³o no. Tym razem nie z w ciek³o ci, ale z bólu. 5 wiat³o go torturowa³o, pra¿y³o jego skowycz¹cy mózg, lecz go nie powstrzyma³o. Na to ju¿ by³o za pó no. Z rozpêdu rzuci³ Angie na kuchenny blat. Przy³o¿y³ jej w brzuch, potem z³apa³ j¹ za

ramiona, zsun¹³ z blatu i hukn¹³ ni¹ o cianê. Cukiernica, solniczka i pieprzniczka zlecia³ pod³ogê. Z p³uc Angie powietrze uciek³o z g³o nym wistem. Junior chwyci³ j¹ jedn¹ rêk¹ za w³osy, drug¹ obj¹³ wpó³ i cisn¹³ z obrotu. Dziewczyna odbi³a siê od lodówki, str¹caj¹c wiêkszo æ magnesów. Na jej kredowobia³ej twarzy malowa³o siê os³upienie. Teraz krwawi³a ju¿ nie tylko z dolnej wargi, ale i z nosa. L ni³a czerwieñ na bia³ej skórze. Angie przesko zy³a wzrokiem na stojak z no¿ami, wiêc kiedy zaczê³a siê podnosiæ, z ca³ej si³y wyr¿n¹³ j¹ kolanem w twarz. Rozleg³o siê st³umione chrupniêcie, jakby w innym pomieszczeniu kto upu ci³ du¿y przedmiot z porcelany, na przyk³ad pó³misek. Szkoda, ¿e to nie Dale Barbara, pomy la³ Junior. Odsun¹³ siê o krok, palcami cisn¹³ têtni¹ce bólem skronie. Z oczu pop³ynê³y mu ³zy. Przygryz³ jêzyk, krew ciek³a po brodzie, kapa³a na pod³ogê, ale nie zdawa³ sobie z tego sprawy. Ból by³ ca³ym wiatem. Angie le¿a³a na brzuchu miêdzy magnesami. Na najwiêkszym napis g³osi³: CO DZISIAJ W£O‾YSZ DO UST, JUTRO ZOBACZYSZ NA TY£KU. Junior pomy la³, ¿e straci³a przytomno æ, lecz nagle zaczê³a siê ca³a trz¹ æ. Najpierw palce, jakby siê szykowa do zagrania trudnego utworu na pianinie. Jedyny instrument, na jakim gra³a , to flet mêski, pomy la³. Nastêpnie zaczê³y jej podrygiwaæ nogi i zaraz potem rêce. Wygl¹da³a, jakby usi³owa³a od niego odp³yn¹æ. Najwyra niej mia³a jaki atak. - Przestañ! - krzykn¹³. Nie przesta³a. Ma³o tego, wypró¿ni³a siê. - Przestañ wreszcie, ty zasrana krowo! Opad³ na kolana, mia³ jej g³owê miêdzy udami. Czo³em uderza³a rytmicznie w terakotê jak Arab oddaj¹cy cze æ Allachowi. - Przestañ, do kurwy nêdzy! Dosyæ! Z jej gard³a wydoby³ siê dziwaczny charkot, zaskakuj¹co g³o ny. Jezu, a je li kto j¹ us³yszy? Przecie¿ go z³api¹! A to ju¿ nie to samo co t³umaczenie ojcu, dlaczego przesta³ chodziæ do szko³y - zreszt¹ tego nawet sobie nie potrafi³ wyt³umacz

Tym razem nie skoñczy siê na obciêciu siedemdziesiêciu piêciu procent kieszonkowego, jak po tamtej cholernej bójce z kucht¹. Bójkê te¿ sprowokowa³a ta bura suka. Tym razem Du¿y Jim Rennie nie przegada komendanta ani tych jego kutasów. Tym razem mo¿e byæ... Nagle wykwit³ mu przed oczami obraz jednolicie zielonych cian wiêzienia stanowego Shawshank. Nie. Nie da siê zamkn¹æ, mia³ przed sob¹ ca³e ¿ycie. A jednak. Nawet je li ona teraz siê uciszy, i tak go zapuszkuj¹. Bo powie pó niej. I jej twarz, która wygl¹da³a teraz

znacznie gorzej ni¿ twarz Barbiego po bójce na parkingu, bêdzie mówi³a swoje. Chyba ¿eby j¹ uciszyæ skutecznie. Chwyci³ Angie za w³osy i mocniej ³upn¹³ jej g³ow¹ o pod³ogê. Mia³ nadziejê, ¿e dziewczyna straci przytomno æ, ¿eby móg³ dokoñczyæ... to, co musia³ zrobiæ, ale nic z tego, tylko drgawki sta³y siê silniejsze. Angie kopa³a w lodówkê, posypa³a siê reszta magnesów. Pu ci³ w³osy, z³apa³ j¹ za szyjê. - Przykro mi, Angie - powiedzia³ - nie tak mia³o byæ. W rzeczywisto ci wcale nie by³o mu przykro. Ba³ siê, bola³a go g³owa i zaczyna³ nabieraæ przekonania, ¿e ta szarpanina w potwornie jasnej kuchni nigdy siê nie skoñczy. Ju¿ mu s³ab³y palce. Sk¹d mia³ wiedzieæ, ¿e tak trudno kogo udusiæ? Gdzie daleko, chyba na po³udniu, co potê¿nie huknê³o. Jakby kto wypali³ z bardzo du¿ej spluwy. Junior nie zwróci³ na to uwagi. Wzmocni³ u cisk i w koñcu Angie zaczê³a siê uspokajaæ. Du¿o bli¿ej, w domu, i to na tym samym piêtrze, rozleg³o siê niskie buczenie. Podniós³ wzrok, przekonany, ¿e to dzwonek do drzwi. Kto us³ysza³ ha³as i wezwa³ gliniarzy. G³owa mu pêka³a, mia³ wra¿enie, ¿e wy³ama³ sobie palce, a tu wszystko na nic. W wyobra ni zobaczy³ koszmarny obraz: Junior Rennie eskortowany do s¹du powiatowego w Castle Roc k. Ma kurtkê naci¹gniêt¹ na g³owê. Prowadz¹ go na ³awê oskar¿onych... Rozpozna³ ten d wiêk. Tak samo bucza³ komputer, kiedy wysiad³ pr¹d i musia³ siê prze³¹czyæ na zasilanie awaryjne. Buuu... Buuu... Buuu... Junior dusi³ dalej. Angie ju¿ siê nie rusza³a, ale i tak przytrzyma³ j¹ jeszcze z minutê. G³owê odwróci³ na bok, bo strasznie cuchnê³a. Ca³a ona! Piêkny prezent po¿egnalny! Wszystkie s¹ takie same! Baby! Suki! I te kuciapy! Jak ow³osione mrowiska! A podobno to mê¿czy ni sprawiaj¹ problemy! 6 Sta³ nad jej zakrwawionym, umazanym odchodami i niew¹tpliwie pozbawionym ¿ycia cia³em, zastanawiaj¹c siê, co robiæ dalej. Akurat wtedy z po³udnia dobieg³ nastêpny wybuch. Tym razem na pewno nie spluwa, na spluwê to by³o o wiele za g³o ne. Eksplozja. Mo¿e ten zabawny samolocik Chucka Thompsona jednak faktycznie siê rozbi³. Nie by³o to takie zno wu niemo¿liwe, zw³aszcza w dzieñ, kiedy masz zamiar komu wygarn¹æ, co o nim my lisz, nawrzeszczeæ i daæ nauczkê, nic wiêcej, a w efekcie tê osobê zabijasz. W taki dzieñ wszystk jest mo¿liwe.

Zawy³a syrena policyjna i Junior ju¿ wiedzia³, ¿e po niego jad¹. Kto zajrza³ przez okno, zobaczy³, jak dusi Angie. Ostre wycie spiê³o go jak ostrog¹. Junior rzuci³ siê do wyj cia, dotar³ do miejsca, gdzie na pod³odze le¿a³ rêcznik, który spad³ z w³osów Angie prz pierwszym uderzeniu, i tam stan¹³ jak wryty. W³a nie têdy wejd¹. Zatrzymaj¹ siê przed frontowymi drzwiami, wiec¹cy kogut przeszyje skowycz¹cy mózg strza³ami bólu... Pobieg³ z powrotem do kuchni. Spojrza³ na cia³o Angie, gdy nad nim przechodzi³ - nie móg³ siê powstrzymaæ. W pierwszej klasie podstawówki razem z Frankiem ci¹gnêli j¹ czasem za warkocze. Wtedy wywala³a jêzyk i robi³a zeza. Teraz oczy jej wysz³y z oczodo³ów jak szklane kulki, a usta mia³a pe³ne krwi. Ja to zrobi³em? Naprawdê ja? Tak. On to zrobi³. Przelotne spojrzenie wystarczy³o, by wyja niæ dlaczego. Przez te cholerne zêby. Koñskie. Do pierwszej syreny do³¹czy³a druga, potem trzecia. Ale po chwili siê oddali³y. Dziêki Bogu, pojechali dalej. Gdzie na po³udnie, Main Street, w stronê miejsca, gdzie dosz³o d o wybuchu. Mimo wszystko Junior nie zwolni³. Skulony przemkn¹³ podwórzem, ca³kiem nie my l¹c o tym, ¿e gdyby go ktokolwiek teraz zobaczy³, od razu domy li³by siê w nim winowajcy. Za krzewami pomidorowymi LaDonny znajdowa³o siê wysokie drewniane ogrodzenie z furtk¹. Wisia³a na niej k³ódka, ale nigdy nie by³a zamkniêta. Odk¹d Junior pamiêta³, zawsze mo¿na by³o tamtêdy przej æ bez przeszkód. Otworzy³ furtkê. Za ni¹ zaczyna³ siê zagajnik i cie¿ka prowadz¹ca do cicho szemrz¹cej rzeki Prestile. Gdy mia³ trzyna cie lat, zobaczy³ na tej cie¿ce Angie i Franka. Ca³owali siê. Ona obejmowa³a go za szyjê, a on mia³ d³onie na jej piersiach. Wtedy Junior zrozumia³, ¿e dzieciñstwo siê koñczy. Pochyli³ siê, zwymiotowa³ do rzeki. S³oneczne plamy na wodzie z³o liwie k³u³y go w oczy. Kiedy zacz¹³ widzieæ trochê wyra niej, dostrzeg³ po prawej stronie most Pokoju. Ch³opców, którzy tam wcze niej ³owili ryby, ju¿ nie by³o, ale zobaczy³ dwa wozy policyjne pêdz¹ce w dó³ Town Common Hill. Odezwa³a siê syrena miejska. Generator w ratuszu zaskoczy³, zgodnie z przewidywaniami. W czasie awarii elektryczno ci g³o nym wyciem oznajmia³ katastrofê. Junior jêkn¹³, zas³oni³ uszy. Most Pokoju w rzeczywisto ci wcale nie by³ mostem, tylko k³adk¹ dla pieszych, zadaszon¹ i obudowan¹ drewnianymi cianami, ju¿ od dawna mocno zniszczon¹. W zasadzie nosi³a ona nazwê mostu Alvina Chestera, a mostem Pokoju sta³a siê w roku 1969, gdy jakie

dzieciaki (wtedy jeszcze z plotek mo¿na siê by³o dowiedzieæ, które konkretnie) namalowa³y na boku mostka du¿¹ niebiesk¹ pacyfê. Znak w dalszym ci¹gu by³ widoczny, choæ bardzo zblad³, niewiele z niego zosta³o. Przez ostatnie dziesiêæ lat most Pokoju by³ wy³¹czony z ruchu. Oba jego koñce zamyka³y ¿ó³te iksy policyjnej ta my z napisem WSTÊP WZBRONIONY. Mimo wszystko by³, rzecz jasna, u¿ywany. Dwa razy w tygodniu, czasem trzy, podw³adni komendanta Perkinsa przychodzili noc¹ i robili du¿o szumu, wiec¹c przy tym latarkami. Zawsze tylko z jednego koñca. Nie mieli zamiaru ³apaæ podrostków, którzy przychodzili tutaj z jak¹ butelk¹ czy puszk¹ i z dziewczyn¹, tylko ich przegoniæ. Co roku a walnym zgromadzeniu mieszkañców miasta kto proponowa³ rozebranie mostu, a kto inny postulowa³ jego renowacjê. Oba wnioski skrupulatnie zapisywano. Najwyra niej jednak miasto jako takie mia³o w³asne zdanie na ten temat i most Pokoju pozostawa³ bez zmian. Akurat dzisiaj by³o to Juniorowi bardzo na rêkê. Przemkn¹³ pó³nocnym brzegiem rzeki do mostu. Syreny policyjne cich³y w oddali, natomiast miejski sygna³ alarmowy zawodzi³ niezmordowanie. Junior min¹³ znak z informacj¹ LEPA ULICA. MOST ZAMKNIÊTY, zanurkowa³ pod skrzy¿owan¹ ¿ó³t¹ ta m¹ i znikn¹³ w cieniu. Co prawda s³oñce przefiltrowane przez dziurawy dach k³ad³o siê na startych deskach jasnymi cêtkami, ale w porównaniu z jaskrawym blaskiem w kuchni, tu taj panowa³ b³ogos³awiony pó³mrok. Pod belkami grucha³y go³êbie. Wzd³u¿ drewnianych boków k³adki wala³y siê puszki po piwie i butelki po brandy. Tym razem mi siê nie upiecze, my la³ Junior. Mo¿e ma moj¹ skórê pod paznokciami? Tak czy inaczej pe³no tam mojej krwi. I odcisków palców. W³a ciwie to mam dwa wyj cia: uciekaæ albo siê przyznaæ. A, nie. By³o jeszcze trzecie wyj cie. Móg³ siê zabiæ. Musia³ siê dostaæ do domu. Zaci¹gn¹æ zas³ony w sypialni, zmieniæ j¹ w jaskiniê. Wzi¹æ imitrex, po³o¿yæ siê, mo¿e przespaæ. Potem chyba uda mu siê zastanowiæ. A je li przyjd¹ po niego, kiedy bêdzie spa³? No có¿, to by rozwi¹za³o problem wybierania miêdzy mo¿liwo ci¹ pierwsz¹, drug¹ i trzeci¹. Przeci¹³ plac miejski. Jaki staruszek, którego mgli cie rozpoznawa³, chwyci³ go za ramiê. - Junior, co siê dzieje? Co siê sta³o? Potrz¹sn¹³ g³ow¹, odtr¹ci³ rêkê starego i poszed³ dalej. Miejski sygna³ alarmowy wy³, jakby obwieszcza³ koniec wiata.

Chester's Mill nie wygl¹da³o jak but. Kiedy fabryki tekstylne rodkowej i zachodniej czê ci stanu Maine pracowa³y pe³n¹ par¹. natomiast wróci³y do niej ryby. Chester's i Tarke r's identyfikowane by³y niekiedy jako Twin Mills. poni¿ej linii wody mog³a straciæ farbê.a w obu rolach wystêpuje mocarna Julia Shumway . który zmienia³ kolor niemal codziennie i zale¿nie od miejsca. Miêdzy Memoria³ Day. czyli Bli niacze M³yny. a z Chester's Mill do Motton p³yn¹æ ju¿ po jaskrawo¿ó³tej. czyli od strony piêty. Ostatnia z fabryk zanieczyszczaj¹cych rodowisko zosta³a zamkniêta w tysi¹c dziewiêæset siedemdziesi¹tym dziewi¹tym roku. Harlow od wschod u i pó³nocnego wschodu. je li ³ód by³a zrobio z drewna. Przez pozosta³¹ czê æ roku niec przekracza³a dwa tysi¹ce. Populacja miasta zmienia³a siê zale¿nie od sezonu. styka³o siê ze znacznie wiêkszym i bogatszym Castle Rock. chocia¿ czy nadawa³y siê do spo¿ycia. W tamtych czasach mo¿na by³o wyruszyæ w kanoe z Tarker's po zielonej wodzi e.DROGI I BEZDRO‾A 1 Tygodnik wychodz¹cy w Chester's Mill nosi tytu³ Democrat . ¿e mo¿na by j¹ postawiæ. pozostawa³o ci¹gle tematem dyskusyjnym. Democrat wo³a³ g³o no Tak! . Przy tym. l ecz mniej licznej populacji: Motton od po³udnia i po³udniowego wschodu. co stanowi dezinformacjê. Z Prestile zniknê³y dziwaczne kolory. TR . zale¿nie od bilansu narodzin i zgonów prowadzonego w szpitalu . poniewa¿ szefowa redakcji i w³a cicielka pisma .to zaprzysiê¿ona zwolenniczka republikanów. wiêtem zawsze obchodzonym w ostatni poniedzia³ek maja. a Labor Day. tak brudn¹. Od po³udniowego zachodu. zbli¿a³a siê do piêtnastu tysiêcy. ale w zasadzie otoczone by³o przez cztery miasta o wiêkszym obszarze. czyli pierwszym poniedzia³kiem wrze nia. Przypomina³o raczej dzieciêc¹ skarpetkê. rzekê Prestile przekszta³cono w martwy ciek chemiczny. Na pierwszej stron ie zawsze widnia³o: DEMOCRAT od 1890 roku w s³u¿bie Chester's Mill miasteczka w kszta³cie buta Owo motto równie¿ wprowadza³o w b³¹d.90 od pó³nocy oraz Tarker's Mills od zachodu.

natomiast w ostatnich latach wprawia³ siê w jedzeniu budyniu bez pakowania go sobie do nosa oraz zd¹¿aniu do ³azienki. je li mieli czas siê spokojnie zastanowiæ. Staro æ zaczê³a mu siê dawaæ we znaki tu¿ po setnych urodzinach. u licha ciê¿kiego? . wszystkie asfaltowe. który mia³ zostaæ nazwany Dniem Klosza. wi³y siê przez gêstwê bogatego poszycia lasu stanowi¹cego w³asno æ firm Diamond Match. a nie gdzie indziej zostawiæ kilka poznaczonych krwi¹ bobków. wiod¹ca do Norway i South Paris. kim jest on sam. co to jest l aska Boston Post . najstarszym obywatelem Chester's Mill by³ Clayton Brassey. na przyk³ad na zapleczu sklepiku po³¹czonego ze szcz¹tkow¹ knajpk¹. W dniu. która rzeczywi cie by³a tak ³adna. a nawet nie mia³ ca³kowitej pewno ci. lub wulgarnych. gdzie przetrwa³ piec do opalania drewnem. skrêcaj¹c¹ na pó³nocy do TR . Czasami myli³ swoj¹ praprawnuczkê Nell z ¿on¹. pocz¹wszy od Black Ridge Road i Deep Cut Road. bo ostatnim razem zapytany o tajemnicê swej d³ugowieczno ci odpowiedzia³ pytaniem: Gdzie¿ jest mój obiad. zwanego od nazwiska w³a ciciela sklepem Browniego. nie wiedzia³ ju¿.90. Ci. Democrat przesta³ przeprow z nim coroczny wywiad przed trzema laty. które na lokalnych mapach oznaczone by³y tylko numerami. choæby Little Bitch Road. jak God Creek Road. prowadz¹cych do Harlow. a zna³ ich trzydzie ci cztery. która od czterdziestu lat nie ¿y³a. gdy mia³ lat osiemdziesi¹t piêæ. jak sugerowa³a jej nazwa. po jednym pasie w ka¿d¹ stronê. przecinaj¹c po drodze Castle Rock. po Pretty Valley Road. Niestety. potrafi¹ wymieniæ jeszcze co najmniej osiem innych dróg. wiêkszo æ z nich odrzek³aby. a wszystkie te. o nazwach u wiêconych. Continental Paper Company oraz American Timber. wymieniliby jeszcze z dziesiêæ. potrafi³ nazwaæ chyba ka¿d¹ drogê prowadz¹c¹ do Chester's Mill. Kiedy jednak. które zatonê³y w ludzkiej niepamiêci. a w ten dzieñ. a co za tym idzie. uwa¿anym za najlepsz¹ placówkê na pó³noc od Lewiston. Mieszkañcy zakorzenieni w Mill od trzydziestu lat lub d³u¿ej. ¿e dwie: sto siedemnasta. oraz sto dziewiêtnasta. równocze nie najstarszy obywatel powiatu Castle. o wielu dawno zapomniano. mia³ lat sto piêæ. Wiêkszo æ z nich stanowi³y drogi gruntowe.imienia Catherine Russell. Gdyby zapytaæ letników. ¿eby tam. w³a ciciel jednej ze s³ynnych lasek ofiarowywanych z inicjatywy czasopisma Bosto n Post najstarszym obywatelom wybranych miast. . dwudziestego pierwszego pa dziernika. co mieszkaj¹ w Chester's Mill od jakich dziesiêciu lat. któr¹ jecha³o siê do Lewiston. Swego czasu by³ cenionym cie l¹ specjalizuj¹cym siê w kredensach. mniej wiêcej wówczas. ile dróg prowadzi do Chester's Mill. tralkach i ozdobnych listwach wykoñczeniowych.

¿e obchodzi³ je po raz ostatni. Co do jednego. a kopaczka stanê³a dêba. Dlatego te¿. druga na TR . k³opoty byæ musz¹.ledwo.W Dzieñ Klosza. w skrócie MSW. Bob polecia³ do przodu i poszybowa³ nad blokiem silnika. s³uchaj¹c. niedaleko Pretty Valley Road. Kilka sekund pó niej stado wron przymierzaj¹ce siê do dyñ Eddiego . ale nie oby³o siê bez k³opotów. wszystkie przej cia zosta³y zamkniête. Je li co w rodzaju niewidzialnego kamiennego krêgu spada nagle na miasto. ¿eby wrzuciæ co na z¹b. Akurat zawróci³ do domu na obiad. ale w³a ciciel ju¿ tego nie poczu³. tu¿ obok jednego z wielkich kó³ traktora. Z pola do domu mi a³ jaki kilometr z niedu¿ym ok³adem. Po³owa pana MSW przypada³a na stronê Mill. Strach na wróble sta³ równo na linii granicznej Chester's Mill i TR . Martwe ptaki po obu stronach klosza pozwoli³y w swoim czasie okre liæ po³o¿enie bariery. Nic dziwnego. jak to mawiano w okolicy. po czym z g³uchym ³oskotem opad³a znowu na ziemiê. Kierownicê przytrzymywa³ ledwo . a dom w Chester's Mill. bo doskonale widzia³ drogê a¿ do samego domu . niestety. który dosta³ od ¿ony w prezencie na urodziny. ¿e wrony nigdy siê nie ba³y pana MSW . jak James Blunt piewa Your're Beautiful . kiedy traktor zatrzyma³ siê w miejscu jak wryty. samo pole znajdowa³o siê w Motton. na krótko przed po³udniem. Wiêkszo æ ptaków ze z³amanymi karkami spad³a czarn¹ stertk¹ na Pretty Valley Road oraz na okoliczne pola. któ nadal pracowa³ na wolnych obrotach. Nie wiedzia³. Bo. Uderzy³ w niewidzialn¹ przeszkodê z prêdko ci¹ trzydziestu kilometrów na godzinê. Jego pozycja zawsze mieszy³a Eddiego. Na God Creek Road Bob Roux wykopywa³ ziemniaki. na maszyny Deere nie ma mocny ch. Siedzia³ okrakiem na star ym traktorze Deere i s³ucha³ muzyki dobiegaj¹cej z nowiutkiego iPoda. Chwilê pó niej le¿a³ martwy na polu. . czyli. w któ wyr¿n¹³. czego wcze niej w tym miejscu nie by³o.90. wiêc nazwa³ kuk³ê Miêdzymiastowym Strachem na Wróble. to samo sta³o siê ze strachem na wróble na polu dyniowym Eddiego Chalmersa. Nowiutki iPod eksplodowa³ w szerokiej kieszeni na pi ersi ogrodniczek. jak to ujmowali miejscowi. Skrêci³ kark i rozbi³ czaszkê o nic. 2 Na wiêkszo ci dróg nie dosz³o do zdarzeñ tak spektakularnych jak eksplozja seneki V. jak wiadomo.nie by³o na niej ¿adnej prze szkody.uderzy³o w co .a trzeba nadmieniæ. gdy wistak zosta³ podzielony na pó³. Dok³adnie w tym samym momencie.

Uzna³. z któr¹ by³ ¿onaty od czternastu lat. Prowadzi³a tu¿ przy wewnêtrznej stronie granicy Chester's Mill. po stronie Motton. Rozprysnê³a siê na pod³odze. ale ju¿ po sekundzie zrozumia³. Krew tryskaj¹ca z nadgarstka uciêtego czysto i . to upatrzona dynia znajdowa³a siê ze trzydzie ci centymetrów za granic¹ miasta.3 Motton Road w rzeczywisto ci nigdzie nie bieg³a przez teren Motton. bo brzmia³ jak g³os dziecka. podtrzymywa³a praw¹. Lew¹ rêk¹. sta³y przy niej nowe ³adne domy. Sta³a progu. upad³a. Ciêcie by³o szybkie i czyste. W pierwszej chwili nie rozpozna³ g³osu kobiety. Kolana siê pod ni¹ ugiê³y. Jakie trzydzie ci rodzin mieszka³o i pracowa³o w Chester's Mill.Auæ . ¿e pope³ni³ b³¹d. co ci jest?! . a spomiêdzy palców ciek³o jej co czerwonego. Chocia¿ kolana mia³a w Chester's Mill. Zwykle zostawia³a robocze obuwie na stopniach przed drzwiami. w ka¿dym razie z pocz¹tku.powiedzia³a i pokaza³a mu praw¹ d³oñ. gdy raptem za plecami us³ysza³ cicho wypowiedziane swoje imiê. widaæ by³o same bia³ka. W kuchni Jack Evans ubija³ jajka na frittatê. Jedynie chlustaj¹cy krwi¹ kikut.Co siê sta³o?! Myra. ci¹gle jeszcze zosta³o kilka naprawdê imponuj¹cych dyñ odmiany Blue Hubbard Squashe . Zwil¿one moczem d¿insy pociemnia³y w kroku. Wywróci³a oczy.tu¿ za solidnie nadgni³ymi resztkami zwyk³ych dyñ. W chwili gdy miasto okry³ klosz. Myra Evans nie krzyknê³a.powiedzia³a. ale wiele z nic h mia³o podwórka w Motton. Myra jak raz siêga³a po jedno z warzyw. obci¹gniêt¹ brudn¹ rêkawic¹ ogrodow¹. W tle LCD Soundsystem piewali North American Scum i Jack nuci³ razem z nimi. zamieszka³ych przy Motton Road pod numerem 379. Upu ci³ miskê z jajkami. Myra u miechnê³a siê s³abo. Tyle ¿e prawej d³oni nie by³o. gdzie jako cz³onkowie klasy bia³ych ko³nierzyków otrzymywali ca³kiem przyzwoite stawki. Myra zaprowadzi³a na ty³ach domu ogródek warzywny i choæ wiêkszo æ plonów zd¹¿y³a ju¿ zebraæ. która mniej wiêcej od roku 1975 nazywana by³a Eastchester.Wypadek . W okolicy. . dzieciêcym g³osikiem. To by³a krew. . bo nawet nie poczu³a bólu. co by³o do niej ca³kiem niepodobne. ¿e to sok ¿urawinowy. czterdzie ci kilka doje¿d¿a³o codziennie do Lewisto czy Auburn. Myra powtórzy³a jego imiê tym samym dr¿¹cym. Odwróci³ siê i zobaczy³ Myrê. Wszystkie te domy znajdowa³y siê na terenie Mill. Tak w³a nie wygl¹da³a sytuacja z domem Jacka i Myry Evans. praw¹ rêkê przyciska³a do brzucha. Nanios³a do kuchni b³ota.

kompletnie straci³ zainteresowanie muzyk¹ techno. a zaciskaj¹c go. bo przeno ny odtwarzacz stoj¹cy na blacie dzia³a³ na baterie. Tyle krwi. naprawdê nie le zakrêcona. zmiesza³a siê z rozlanymi na ziemi jajkami. ani drugie nie wchodzi³o w rachubê. Nie móg³ pu ciæ paska. Jack opad³ na kolana. Jackowi zreszt¹ i tak by³o to obojêtne.równo. Dlatego siedzia³ i wciska³ guziki telefonu. ¿e zrobi³o siê ciemniej. patrzy³ na krew na pod³odze i systematycznie wciska³ w telefonie przycisk ponownego wybierania numeru. W koñcu chwyci³ ¿onê za w³osy.krzykn¹³ w pustej kuchni. przerywana tylko odleg³ym jêkiem syren policyjnych i . Skoñczy³o siê North American Scum .Do cholery. a potem zorientowa³ siê po chrapliwym oddechu. Jack wystuka³ 911. ale najpierw tylko wyci¹gn¹³ j¹ ze spodni. Mia³ wa¿niejsze sprawy na g³owie.Jezu Chryste! U wiadomi³ sobie. . kawa³ek szk³a z rozbitej miski wbi³ mu siê g³êboko w nogê. Pomog³o. choæ z powodu tego skaleczenia mia³ utykaæ do koñca ¿ycia. Nawet siê nie zastanowi³. . lecz nie móg³ paska zapi¹æ. d³ugie. ten numer nie mo¿e byæ zajêty! Wcisn¹³ powtórne wybieranie. Albo rozlu niæ pasek na jakie dwie. LCD Soundsystem nadal piewali.Jezu! . cisn¹³ rêkê ¿ony. Zajêty. Za ka¿dym razem odpowiada³ mu ten sam urywany sygna³. i niczym jaskiniowiec zaci¹gn¹³ do telefonu. jak na lekcji anatomii. Ani jedno. ¿e dusi Myrê ko³nierzykiem. Przera¿aj¹co silny strumieñ krwi tryskaj¹cy z nadgarstka os³ab³ nieco.Niemo¿liwe! . potem jeszcze kilka nagrañ i w koñcu p³yta CD zatytu³owana Sound of Silver dobieg³a koñca. Dzia³a³. pó niej Ali My Friends .poskar¿y³ siê bezdusznej kuchni. a nadal p³ynê³a muzyka z przeno nego odtwarzacza. mo¿e trzy sekundy. Ca³kiem niedaleko rozleg³ siê g³o ny wybuch. ale nie u Jack wyszarpn¹³ pasek ze szlufek spodni i zacisn¹³ pêtlê wokó³ przedramienia. ale Jack nawet go nie us³ysza³ wyra nie. zaczê³o Someone Great . musia³by podnie æ Myrê. Jack siedzia³ na pod³odze w kuchni. . z ca³ej si³y zaciska³ pasek na przedramieniu ¿ony. nie siêga³ do telefonu. Komputer w gabinecie popiskiwa³ alarmuj¹co. bo zag³usza³a go muzyka. Eksplozji seneki nie us³ysza³ wcale. Chêtnie by wy³¹czy³ muzykê. w jaki sposób Myra straci³a d³oñ. By³ to telefon komórkowy. Zabrak³o pr¹du. Z³apa³ za koszulê. mocne. . oparty o szafkê. pêtla by³a o wiele za w¹ska. a muzyka gra³a. ale ¿eby siêgn¹æ do odtwarzacza. Prawie nic nie poczu³. Numer zajêty. Musia³ j¹ zabraæ ze sob¹. Wtedy zapanowa³a cisza. gdzie wiat³a zgas³y. bo ¿ona by siê wykrwawi³a. ciemne.

¿e jego ¿ona nie oddycha. i widz¹ jeszcze jedn¹ rzecz niepojêt¹. otrzepuje j¹ i wk³ada na g³owê. przemierzaj¹ca zapewne jak co dzieñ drogê od wybornego bufetu na mietniku w Morton do tylko odrobinê mniej wy mienitego na wysypisku w Chester's Mill. 4 Nieco dalej.w przypadku Barbiego by³o to spojrzenie na . patrz¹ tam. na skraju bagniska Prestile Marsh sarenka skuba³a apetyczne zielone pêdy. Obaj mê¿czy ni podnosz¹ wzrok. A bêdzie ich tego dnia niema³o. ani sina. a Jack zorientowa³ siê. Jack Evans przytuli³ ¿onê do piersi i zap³aka³. Dziêki czarodziejskim w³a ciwo ciom narracji nie minê³a nawet chwila od momentu. a na dodatek zamiast siê przenosiæ razem z pole widzenia. Siedzi teraz na asfalcie i gapi siê na Dale'a Barbarê kompl etnie os³upia³y. Przecie¿ w³a nie szykowa³em lunch. na zaro niêtej le nej cie¿ce. gdy sze ædziesiêciolatek z toyoty wyr¿n¹³ twarz¹ w co niewidocznego. Jaka mewa. ci¹gle ciskaj¹c w d³oni pasek (rozprostowanie palców oka¿e siê potem wyj¹tkowo bolesne). nale¿¹cej do oniemia³ego sze ædziesiêciolatka. kiedy cz³owiek odwraca wzrok . T ak siê akurat z³o¿y³o. prawa nogawka na podudziu pociemnia³a mu od krwi z rozciêtego kolana.popiskiwaniem komputera. 6 W pierwszej chwili Barbie uzna³. Tyle ¿e ta plama nie by³a ani okr¹g³a. ¿e widzi refleks po wybuchu samolotu. sk¹d spad³ ptak. ale bardzo twardego i z³ama³ sobie nos. I to nie byle jaki. Zosta³ odciêty tak równo. o której nie pamiêta³by nawet stary Clay Brassey. ¿e wyci¹gnê³a szyjê nad granic¹ Mill z Motton. wiêc gdy opad³ klosz. 5 Okr¹¿yli my Chester's Mill po linii w kszta³cie skarpety i wrócili my na szosê sto dziewiêtna cie. sarni ³eb potoczy³ siê na ziemiê. jakby tego dokonano za pomoc¹ gilotyny. Ranny podnosi czapkê. Mo¿na by na taki lunch zaprosiæ choæby i Marthê Stewart. Na tej samej zasadzie widzia³by okr¹g³¹ sin¹ plamê. Siedzia³ przy szafce. gdyby mu kto da³ po oczach lamp¹ b³yskow¹. spad³a jak kamieñ i huknê³a o ziemiê mo¿e z metr od czapki baseballowej z logo Sea Dogs. pomy la³.

. bo odchyli³ g³owê daleko do ty³u. . W jego g³osie brzmia³o zak³opotanie.Co to takiego? . co musia³ powiedzieæ. Najwyra niej zapomnia³ o z³amanym nosie.Chmura jaka ? . i spad³ na ziemiê niedaleko mewy. . cholera. piêtna cie metrów nad ich g³owami zabi³ siê wilgowron.odezwa³ siê Sea Dogs. . .Widzia³ pan? . dla odmiany. gêsty czarny d ym.Barbie w zasadzie nie mia³ ochoty mówiæ tego.Widzê.Mo¿e przeleci . bo poprzednie dnia spad³ ulewny deszcz.mrukn¹³. a potem wskaza³ cie¿kê p³on¹cej trawy po swojej lewej rêce. to raczej w¹tpiê .powiedzia³ Barbie. a w ka¿dym razie oni nie widzieli niczego. co to jest? Na tle b³êkitnego nieba odznacza³ siê du¿y czarny lad. a¿ dotar³ prawie do miejsca.. Ogieñ wypali³ jakie dwadzie cia metrów kwadratowych trawy.Niech pan uwa¿a . który ³¹czy³ siê z tumanem z rozbitej seneki.. w przeciwnym razie z obu stron ju¿ by pêdzi³y wozy stra¿ackie.To miejsce.zdumia³ siê Sea Dogs. Zw¹tpienie w g³osie wyra nie dawa³o do zrozumienia. .stwierdzi³ Sea Dogs. . jak to zwykle bywa . . Wsta³. gdzie siê rozbi³ samolot. w co by móg³ uderzyæ. Nad g³owami mê¿czyzn pojawi³a siê kolejna mewa. wiêc trawa by³a ci¹gle wilgotna. Sea Dogs przyjrza³ siê uwa¿nie. gdzie stali naprzeciwko siebie Barbie i Sea Dogs. Unosi³ siê z niej.zastanowi³ siê Sea Dogs.Jak tak sobie my lê o tym samolocie. Tyle ¿e nie. .tu trochê bardziej.‾e co? . Zanim Barbie zd¹¿y³ odpowiedzieæ. .Chyba nie. Ta. os³aniaj¹c oczy.na zachód do krawêdzi szosy i na wschód po pastwisku. lecia³a z Mill do Motton. przesuwaj¹c siê stale w jedn¹ stronê.ostrzeg³ Sea Dogs. podobnie jak z kilku kêp trawy po prawej strome szosy. .spyta³ Barbie. I ca³e szczê cie. Barbie pokiwa³ g³ow¹.plama wisz¹ca w powietrzu zosta³a na miejscu. . Spojrza³ w górê.Cholera jasna. . . tam nieco mniej . spuchniêtych wargach i krwawi¹cym czole. Ogieñ siê nie rozprzestrzenia³.Widzi pan? . którego kszta³t przy niejakim wysi³ku wyobra ni mo¿na by porównaæ do p³omienia wiecy.Mo¿e to co zatrzymuje tylko ptaki lec¹ce z po³udnia.nowego znajomego . . Sea Dogs przetar³ oczy. z trudem utrzymuj¹c równowagê.ale jakby go kto no¿em uc i¹³. ¿e sam w to nie wierzy. Uderzy³ w nic. Tam siê rozla³ na boki .

która mog³a byæ miejscem zderzenia samolotu z kloszem.Ja chromolê! . Pilot. . Na pewno mêski.Wylatuj¹ca z miasta mewa uderzy³a w niewidzialn¹ barierê i spad³a dok³adnie na najwiêksz¹ stertê pozosta³o ci z p³on¹cego samolotu.. bo na damski by³ za du¿y. . Barbie. Z pocz¹tku bieg³ przez niskie.wrzasn¹³ Sea Dogs. Barbie odruchowo zacz¹³ liczyæ. . tak¿e uciek³. Niewielki suv wjecha³ do rowu na poboczu i tam utkn¹³ z kwadratowym nosem wzniesionym ku niebu. pomy la³. W rodku nadal tkwi³a stopa. samochód zjecha³ z drogi przy wtórze klapniêcia zatrzaskuj¹cych siê drzwiczek od strony kierowcy. wiêc igra³ ze mierci¹. ¿e niczego siê nie doliczy. .Hamuj. a mo¿e po prostu m³ody i siê pieszy³.Stopuje w obie strony . ale dot¹d nieuzasadnionego przekonania. kretynie.stwierdzi³ Sea Dogs tonem cz³owieka. W tej samej sekundzie Sea Dogs wyskoczy³ z auta. Potkn¹³ siê. Grunt. ¿e ciê¿arówka przyhamowa³a. na ³¹kê. tylko zatr¹bi³.krzykn¹³ do kierowcy Sea Dogs piskliwym g³osem podszytym strachem.. leniwe p³omienie. Barbie odruchowo spojrza³ przez ramiê. . Wielka. . Gdzie tam zobaczy³ mêski but sportowy. Sea Dogs ruszy³ sprintem do swojej toyoty. A potem jeszcze: Ciskam siê bez sensu we wszystkie strony. . . wskakuj¹c za kó³ko. Facet za kierownic¹ ciê¿arówki pewnie by³ na prochach albo upalony. Wy³adowana gigantycznymi drewnianymi k³odami zdrowo ponad wszelkie limity.Jasny szlag! Nadje¿d¿a³a ciê¿arówka. który otrzyma³ potwierdzenie swojego g³êbokiego. Uderzy³ w niewidoczn¹ przeszkodê od strony Morton z prêdko ci¹ co najmniej .Co? .poprawi³ go Barbie. my l¹c o samolocie i o ptakach oraz o tej dziwacznej czarnej smudze.Sea Dogs obejrza³ siê przez ramiê. któr¹ zostawi³ sko nie na przerywanej linii rodkowej. jak w Star Trick . wzbijaj¹c w górê ob³oczki czarnego popio³u. Tak czy inaczej nic ju¿ nie mog³o mu pomóc. hamuj! . ale szybko uzna³.Na pewno jakie pole si³owe. Silnik zapali³ przy pierwszym obrocie kluczyka. Pewnie kierowca dostrzeg³ wrak samolotu. I dozwolon¹ szybko æ te¿ przekracza³a znacznie. jak¹ drogê hamowania ma taki kolos..Trek . ale zaraz siê zerwa³ i co si³ w nogach pogna³ w pole.Co? . wyl¹dowa³ na jednym kolanie.Barbie patrzy³ na co za plecami swego rozmówcy. .O¿ cholera. ¿e zobaczywszy w³a ciciela toyo nawet nie zwolni³. Za pó no ju¿ by³o na dobre rady. Wyda³o mu siê..

nadal par³a do przodu. W ka¿dym razie takie odniós³ wra¿enie. . Barbie pomy la³ wtedy.Przynie æ? .W wozie . Zbiorniki paliwa szorowa³y po asfalcie. chwyci³ siê pnia. które z niego wysiad³y. Kiedy wybuch³y. wzrok mia³ nieprzytomny. przezornie trzymaj¹c siê z dala od p³on¹cego stosu. który omal nie pozbawi³ go ¿ycia. popatrzy³ na rêkê z niedowierzaniem i wytar³ w koszulê. ¿e kierowca ciê¿arówki przynajmniej mia³ pogrzeb jak jaki wa¿ny wiking. . i ponownie stan¹³. ³adunek wyprysn¹³ w powietrze. . gdzie ten pieñ hukn¹³? . Kilku kierowców wciska³o klakson. Ogieñ i czarny dym wytrysnê³y w górê potê¿nym gejzerem.Pan widzia³. . Dwie kobiety.Ma³o mnie nie trafi³! Zmia¿d¿y³by mnie na miejscu! Jak robaka. Chwia³ siê. Inny kloc wyl¹dowa³ tu¿ przed Sea Dogsem.Barbie musia³ podnie æ g³os. niewolnica praw fizyki. Zatoczy³ siê do ty³u. jakby to mog³o rozwi¹zaæ wszystkie problemy. upad³. Gigantyczne pnie lecia³y do przodu i w górê. iskrz¹c. Patrzy³. bieg³y przez ³¹ki od strony budynku stoj¹cego na ich przeciwleg³ym krañcu. .odezwa³ siê Sea Dogs g³osem cichym. Barbie stan¹³. os³aniaj¹c oczy. ci¹gle jeszcze niewielkie. na maskê posypa³ siê diamentowy deszcz szk³a z przedniej szyby. ¿eby siê przebiæ przez w ciekle hucz¹ce p³omienie.stu kilometrów na godzinê. Jedna trafi³a w dach suva. Pierwszy samochód. Sea Dogs poderwa³ siê na nogi. Otar³ j¹ d³oni¹. po ustach sp³ynê³a mu ciep³a kaskada krwi z nosa. a prze³adowana naczepa. stan¹³ na poboczu. Trzy postacie.od Motton i od Chester's Mill. Drewniane k³ody spada³y po stronie Motton. w przyzwoitej odleg³o ci od p³on¹cej ciê¿arówki.Ma pan komórkê? . 7 . Potworny huk przetoczy³ siê przez okolicê jak kamienny g³az. Barbie ruszy³ do niego. l¹dowa³y na jezdni i na polu jak patyczki od gigantycznych bierek. gapi³y siê na s³up dymu i ognia.odpar³ starszy go æ. zmia¿d¿y³a autko na p³asko.O szlag . niepewnym. Teraz ju¿ z obu stron podje¿d¿a³y samochody . uderza³y w niewidoczn¹ barierê i spada³y na ziemiê.odezwa³ siê Sea Dogs. ale dziesiêciu krokach zderzy³ siê z ceglanym murem. Ruszy³ do Barbiego przez pole. Kabina przesta³a istnieæ w mgnieniu oka. na ukos. maj¹c na pace najmarniej dwadzie cia ton. który zbli¿y³ siê od strony Motton. uderzaj¹c w klosz nad szoferk¹ zmienion¹ w zielon¹ metalow¹ harmoniê.

¿e Ernie zawiadomi³ policjê. Wystarczy to powtarzaæ do æ czêsto. Ju¿ za³atwi³ sobie twarz. Barbie go zignorowa³. ¿eby znale æ to miejsce. oba pe³ne kusz¹cych towarów . Ernie gapi³ siê na p³on¹cy stos na drodze szeroko otwartymi oczami. Zacz¹³ siê tworzyæ t³um. Samochody sta³y ju¿ na obu poboczach. których siê nigdy nie uczy³. Praw¹ rêkê wysun¹³ przed siebie w ge cie nakazuj¹cym zatrzymanie. powiedzia³ sobie Barbie.Barbie nagle sobie u wiadomi³ z niek³aman¹ ulg¹. ma³y zacz¹³ p³akaæ. Barbie zna³ go z restauracji Sweetbriar Rose: to Ernie Calvert. mog³yby co najwy¿ej ugasiæ trawê. co w³a nie prze¿ywa. wiêc za³o¿y³. os³aniaj¹c oczy. poprzedni szef supermarketu Food City. Raptem dosta³ gêsiej skórki. drugi jeszcze w granicach Chester's Mill. Nie zamierza³ powtórzyæ tego numeru. i wszystko to wydaje siê ca³kiem normalne. Dotar³o na miejsce trio z farmy: w³a ciciel i jego dwóch nastoletnich synów. Barbie ledwo go s³ysza³ przez ryk ognia z ciê¿arówki.jeden po stronie Motton. . P³on¹ca ciê¿arówka by³a bardzo blisko. teraz ju¿ na emeryturze. Trochê jakby otwarto dwa konkuruj¹ce ze sob¹ pchle targi. Gdy Barbie dotar³ do miejsca. Ojciec trzepn¹³ go po g³owie. ale gdyby siê pojawi³y od tej strony. Od stóp do g³ów. ¿e jednostkê z Castle Rock. . Sea Dogs bez s³owa zrobi³ to samo. To samo dzia³o siê po stronie Chester's Mill. ¿e we nie cz³owiek je dzi rowerem pod wod¹ albo rozprawia o swoim ¿yciu seksualnym w jêzykach.zapyta³ farmer Barbiego. Do dwóch kobiet po stronie Morton do³¹czy³o kilku mê¿czyzn. A¿ mu siê w³osy na karku zje¿y³y. zwolni³.wyrwa³o siê starszemu nastolatkowi. ¿eby siê wreszcie obudziæ. ¿e wszystko. Co prawda w schludnej remizie Chester's Mill sta³y dwa wozy. Albo stra¿ po¿arn¹. a kiedy brat j¹ wzi¹³. Bywa niekiedy. Ludzi przybywa³o z ka¿d¹ chwil¹.. ale ch³opak prawie tego nie zauwa¿y³. lecz do niej raczej nie zdo³aj¹ siê dostaæ. Oczy wychodzi³y mu z orbit. farmer mia³ czerwon¹ twarz i dysza³. Ruszy³ w stronê Sea Dogsa. która i tak powoli przygasa³a. a wystarczy³o tylko spojrzeæ na dziwaczn¹ pro ciuteñk¹ i g³adk¹ krawêd wypalonej trawy. Ch³opcy biegli bez wysi³ku. Oni tak¿e przygl¹dali siê p³on¹cej ciê¿arówce.Zaraz. Je li tê drug¹. robi¹c przerwê na g³êboki wdech miêdzy co siê a sta³o .Co siê sta³o? .Jasna cholera! . To tylko sen. . w którym spodziewa³ siê bariery. to nale¿a³o mieæ nadziejê. lecz dotar³y do niego s³owa wygl¹da bardzo powa¿nie . niech pan zaczeka. by³ puco³owaty mê¿czyzna w starym pikapie. jaka pojawi³a siê po jego stronie bariery. Pierwsz¹ osob¹. . M³odszy wyci¹gn¹³ do niego rêkê. jest po prostu snem. ale mia³ w rêku telefon komórkowy i nadawa³ w trybie ekspresowym.

Kolejny ptak spad³ na ziemiê jakie piêæ metrów od nich. teraz zobaczy³ czerwone odciski w³asnych palców wisz¹ce w powietrzu. Ich wyci¹gniête d³onie prawie siê zetknê³y. co to jest? . . Na jego oczach krew zaczê³a sp³ywaæ.szepn¹³ Sea Dogs. jakie zdoby³ swego czasu. Na szybie mo¿na tak u³o¿yæ d³onie: palce w tym samym miejscu. A tam? . Barbiemu znowu przysz³a na my l tafla szk³a. . .potwierdzi³ Sea Dogs. ¿e im szybciej.Przyjad¹.Rany boskie.powiedzia³ Barbie. .Tylko oni mog¹ zakazaæ lotów nad Chester's Mill . tym lepiej.A zdaje mi siê.rzek³. Wcze niej otar³ ni¹ krwawi¹cy nos. w ustach poczu³ metaliczny smak.Niech bêdzie Castle Rock .Wezwa³em gliny .Ale chyba najpierw niech pan zadzwoni do Narodowej Stra¿y Powietrznej w Bangor. Barbie nie wiedzia³.J¹dra mu siê skurczy³y.Po co? . Automat ka¿e siê ³¹czyæ z Castle Rock. Na ten widok Barbiemu przysz³a do g³owy nowa my l. stukn¹³ go w ramiê Ernie Calvert.odpowiedzia³ Barbie. zapewne podsuniêta przez do wiadczenie. . Dok³adnie tak by sp³ywa³a po szkle. A w stra¿y po¿arnej nikt nie odbiera. Zanim zd¹¿y³ siê odezwaæ. biegaj¹c z broni¹ na drugim koñcu wiata.Te¿ .Poczu³ pan to? .wyja ni³ Barbie. . Pó³tora metra dalej Sea Dogs patrzy³ na niego coraz wiêkszymi oczami.Ale ju¿ zniknê³o. Cofn¹³ rêkê. . znikn¹³ w wysokiej trawie. Ernie zamruga³ z niedowierzaniem.Tak . . a jednak siê nie dotykaj¹. Jeszcze siê zbli¿ali. . .

Stara³ traktowaæ tê sprawê z chrze cijañsk¹ wyrozumia³o ci¹. sta³ z przechylon¹ g³ow¹. a trójkê Johnny Trent zabra³ d Castle Rock na æwiczenia stra¿y po¿arnej. ale czasami przychodzi³o mu do g³owy. Jak do psa. diab³a tam! Traktowa³ tê sprawê z chrze cijañsk¹ wyrozumia³o ci¹. wróci³ do przerwanego zajêcia. ¿e to przezwisko by³o przynajmniej w czê ci odpowiedzialne za to. . natomiast ona wkrótce po lubie zaczê³a siê zwracaæ do niego zdrobnieniem. . ¿eby tego nie stawia³ na masce mojego wozu? Podrapiesz mi lakier i dostanê mniejsz¹ kwotê przy sprzeda¿y. Gdy syrena zaczê³a siê oddalaæ. Wtedy na stopniach prowadz¹cych do wej cia stanê³a Brenda.OD CHOLERY MARTWYCH PTAKÓW 1 Komendant policji w Mill nie us³ysza³ ¿adnej z dwóch eksplozji. I co wybuch³o. .zosta³ mu ten przydomek jako relikt z czasów szkolnych. Howie. z którego p³ynê³a muzyka sakralna nadawana przez stacjê WCIK. ¿eby doro li faceci mieli pretekst do zabawy. Wobec tego z pew no ci¹ by³a to czwórka. gdy uwielbia³ Johna Wayne'a. Syreny policyjne jednak us³ysza³ od razu..Co? Brenda przewróci³a oczami.Ile razy mam ci powtarzaæ.Wybacz. za którym nie przepada³. Prawie wszyscy w Mill zwracali siê do komendanta Duke . Bren. Howard Perkins umia³ nawet powiedzieæ. ucinaj¹c w po³owie pie ñ What a Friend We Have in Jesus wykonywan¹ przez chór Normana Luboffa. Tylko trójka i czwórka nadal mia³y stare syreny. Wiecznie Howie. a m³odsi obywatele miasta nazywali rozg³o niê radiem jezusowym. Poza wszystkim innym komendant nie mia³ ju¿ takiego s³uchu jak kiedy i nic w tym dziwnego. zamaszystym krokiem podesz³a do radia na masce samochodu i wcisnê³a przycisk zasilania. a za kierownic¹ siedzia³ Henry Morrisom Komendant przesta³ grabiæ. chocia¿ by³ przed swoim domem na Morin Street i grabi³ li cie. By³ to skrót od s³ów Where Christ Is King. Na masce hondy jego ¿ony sta³o przeno ne radio.Howie. ¿e od jakiego czasu nosi³ w klatce piersiowej niewielkie urz¹dzen ie. jeden z dwóch pozosta³ych dodge'ów. skoro skoñczy³ sze ædziesi¹t siedem lat. który samochód s³ysza³ oraz kto siedzi za kierownic¹. nie ma pr¹du. By³ na nie uwra¿liwiony jak matka na p³acz dziecka. .. ale w zasadzie chodzi³o o to. Co mówi³a ? . czyli Gdzie Chrystus jest królem . Nazywali to po¿arem kontrolowanym .

ni¿ nale¿a³o. ¿e dwa wybuchy plus dwie syreny i do tego brak pr¹du nie wró¿¹ nic dobrego. jak nazywa³ je Duke Perkins.. ¿e by³o u¿yteczne. .Co siê zawali³o. Nieszczêsne urz¹dzenie zwisa³o mu tam od rana do wieczora jak pijawka. gdyby Howiemu uda³o siê w ten weekend oczy ciæ trawnik albo pos³uchaæ. ptaszek Tweety . Johnny jest w Rock ze stra¿¹. patrzy³ na telefon i czeka³. nogi po³o¿y³ na blacie i buja siê na tylnych nogach krzes³a.Pr¹du nie ma! I co wybuch³o. Na pewno dwójka. z Jackie Wettington. Musi byæ Jackie. lecz najbardziej dlatego. . ¿e Randolph bywa³ niekiedy twardszy.Lepiej jed .Nie wiem. a¿ zadzwoni. jak to siê mog³o staæ. S³odki Jezu. Po czê ci dlatego. ¿e tamten by³ wyra nie cz³owiekiem Jima Renniego. wiêc doskonale wiedzia³a.Tak czy inaczej. by ci przekazaæ.powiedzia³a.. ¿e telefon ju¿ nie zadzwoni. Nie wybra³ numeru. Peter prosi³.. Jego zdaniem samolot zderzy³ siê z ciê¿arówk¹.Jestem w domu. ale inaczej nie umia³. Powtórzy³am wszystko. ale... Zdziwi³aby siê. .Stacey?! . . . Duke uzna³. Odezwa³a siê druga syrena. Brenda powtarza³a mu to ze sto razy. Duke odpi¹³ komórkê od paska.Stacey. . ot sta³. .Nie bardzo wiem. a Duke Perkins nie znosi³ leniwy ch policjantów. jak Twin Mills Wildcats. czytaj¹c Democrata .. skoro Randolph pilnuje intere su. czy to Chuck Thompson? Widzia³em jego senecê. Albo siedzi na kiblu. Na pewno siedzi za biurkiem. .. najwy¿ej piêæ minut temu. Mam nadziejê. ale Duke go nie lubi³. kiedy grabi³ li cie i piewa³ How Great Thou Art . .. . A przecie¿ dopiero co. Stacey Moggin. Tymczasem odezwa³a siê kolejna syrena z gatunku ptaszek Tweety . ale musia³ przyznaæ. i w³a nie mia³ go przytwierdziæ z powrotem do paska.Wiedzia³. Co oznacza³o naprawdê powa¿ne komplikacje.W g³osi policjantki brzmia³o pow¹tpiewanie. Brenda przygl¹da³a mu siê uwa¿nie.To by³ Henry. ¿e nie musi wrzeszczeæ w to nieszczêsne urz¹dzenie. By³a ¿on¹ policjanta od czterdziestu trzech lat. Lecia³a do æ nisko. gdy odezwa³ siê sygna³. Wóz numer jeden. Samolot. W koñcu jednak i Randoph ruszy³ ty³ek. a trochê z tego powodu.. ¿e mia³ Randolpha za lenia. Peter Randolph by³ dobrym gliniarzem i potra fi³ byæ twardy. co powiedzia³ Peter. . . ¿e nikt nie zgin¹³. jego ulubiona dru¿yna. Pewnie dlatego Johnny Trent pojecha³. rozgrywa mecz futbolu z zespo³em z Castle Rock. nowsza. ¿e dosta³ wezwanie na sto dziewiêtnast¹ i ¿e jest paskudnie.Co robisz na posterunku w sob otê ra.

¿eby dawa³a znaæ o powszechnej awarii zasilania. Andy Sanders by³ idiot¹. . fotel ci¹gle jeszcze dopasowywa³ siê do kszta³tu po ladków. . ¿e zosta³ otwarty i nie ma tam ¿ywej duszy. nigdy nie pamiêtam. jak ten kretyn Andy Sanders w³¹czy³ syreny po ataku na World Trade Center? Ca³kiem jakby my byli nastêpni na li cie terrorystów.A. u ciebie te¿ nie ma pr¹du? . Brenda u miechnê³a siê niepewnie. Z twarzy Brendy znikn¹³ u miech. Mimo wszystko jeszcze przytuli³ ¿onê.Wolne ¿arty. . Duke pokiwa³ g³ow¹. . . ¿e na sto dziewiêtnastej samolot zderzy³ siê z ciê¿arówk¹. Rzeczywi cie. Ich pulsuj¹ce wycie zawsze przyprawia³o Duke'a Perkinsa o skurcze ¿o³¹dka. Niestety by³ równie¿ przewodnicz¹cym Rady Miejskiej.Bêdê za piêæ minut. Usiad³ za kierownic¹. I telefony stacjonarne siad³y. Odprowadzi³a go do samochodu.powiedzia³ Duke. . m¹dra kobieta. . a ¿e jego kr¹¿ownik szos by³ relatywnie nowy.Co siê sta³o? Wiesz ju¿ co ? . .Oby siê myli³a.Chyba ¿e samolot mia³ awariê silnika i próbowa³ l¹dowaæ na szosie . . . Mimo ¿e Duke Perkins nie by³ .wietnie.rzuci³ Duke.Wiem.Wiem.Nie przejmuj siê.powiedzia³.Stacey mówi. tyle ¿e siedzia³ na kolanach Du¿ego Jima Renniego. . ¿eby m¹¿ móg³ wyjechaæ na podjazd s³u¿bowym autem w kolorze le nej zieleni. Przeno ne radyjko postawi³a obok stertki zgrabionych li ci.Syrena jest zaprogramowana tak. Przycisnê³a praw¹ piê æ do piersi. Stacey. ¿e znalaz³ na to czas. muszê jechaæ. Mo¿esz podjechaæ na posterunek? Za³o¿ê siê. . przypomina³ weso³kowatego Mortimera Snerda z muppetów. Akurat gdy Brenda wróci³a na podjazd. Ten jêzyk cia³a Howard zna³ doskonale.Rozumiem . .Nie ma. Pamiêtasz. Chyba jest naprawdê le.Kochanie. po prostu jej nie znoszê. Brennie . ju¿ przestawia³a samochód. Ucichnie za trzy minuty. Dzwoniê z komórki. wiem. Nigdy nie zapomnia³a. Albo za cztery.Brenda. w³¹czy³y siê miejskie syreny alarmowe.

odpar³ i u miechn¹³ siê do niej szeroko.Na rozrusznik! . po drugie .Jedn¹.zawo³a³a ze miechem. Po pierwsze dlatego.Wanda zauwa¿y³a. Naprawdê czas do specjalisty.Có¿. kiedy razem s³uchali KC and the Sunshine Band. tak jak stojê. Gdy Howie cofa³ wóz na podje dzie. Nawet doktor Haskell to zauwa¿y³. Tyjesz ostatnio. by³ martwy.. co jeszcze zawo³a³a.Brenda za³ama³a rêce. ..poniewa¿ siê k³ócili. Nie wszystko zrozumia³. . a Duke pog³adzi³ ¿onê po szy Dawno ju¿ tego nie robi³.mê¿czyzn¹ wagi lekkiej. . ¿e byli na szosie numer sto siedemna cie. Wycie syreny miejskiej nios³o siê przez rze ki pa dziernikowy ranek. dobrze? . poza tym ca³kiem nie rozumie. jak¹ mia³a. ¿e ma przed sob¹ trudny dzieñ. g³adz¹c¹ skórê. tak siê jej zdawa³o. Kiedy go zobaczy³a nastêpnym razem. Zostaw mi w lodówce jak¹ kanapkê albo lepiej dwie. chocia¿ to pewnie bêdzie kropla przepe³niaj¹ca dzban i doprowadzi do tego. ¿e dzieñ jest piêkny. Nigdy go nie zapomnia³a. a Billy jej na to odpowiedzia³. zacz¹æ nosiæ aparat s³uchowy. 2 Billy i Wanda Debec w ogóle nie us³yszeli podwójnej eksplozji. bêd¹ musieli znie æ mój widok w stroju weekendowym . a zawsze przyprawia³o j¹ to o rozkoszne dreszcze. a nie radi a jezusowego.Tak jak stojê. g³adk¹ i elastyczn¹.odkrzykn¹³ i pojecha³. Brenda zorientowa³a siê.Wrzuci³ wsteczny bieg i zaraz przestawi³ skrzyniê z powrotem na parkowanie. po co maj¹ . A przecie¿ móg³by ju¿ byæ na emeryturze. ¿e dostanie od Randolpha i Du¿ego Jima po¿egnalnego kopa w podstarza³y ty³ek. Ten u miech nie przyszed³ mu ³atwo. Nadal czu³a jego d³oñ na szyi. .W dzieñ wolny od pracy! .Na co mam uwa¿aæ? . zaledwie wcz A mo¿e to by³o przedwczoraj. ¿e chce j¹ poca³owaæ. Sprzeczka wybuch³a z b³ahego powodu . a on przecie¿ nigdy nikogo nie beszta. wystawi³ g³owê przez okno. .Niech bêdzie jedna.Nie bój nic! . zbadaæ uszy i je li trzeba. dobry Bo¿e. Ten gest w blasku s³oñca. Zahamowa³. Uca³owa³a go z ca³ego serca. Wychyli³ siê przez okno.Wstydu nie maj¹. Wiedzia³. Nieco wymuszonym. . . . ¿e mêczy go potworny ból g³owy.

¿e nie cierpia³by na ból g³owy. Wanda stwierdzi³a. nape³nia³y go dum¹. przecie¿ bêdzie tam taki sam mietnik jak zwykle. Tymczasem Wanda zapyta³a Billy'ego. Wanda powiedzia³a. gdyby poprzedniego wieczora nie wla³ w siebie dziesiêciu puszek piwa. ¿e omal nie zderzy³ siê z samochodem dwóch starszych pañ. lecz tego ranka Billy nagle poczu³. nie sygnalizuj¹c manewru ani nie zwalnia j¹c. Billy odpowiedzia³. co w³a ciwie przez to rozumie. jak bardzo by³ napruty. Wanda zauwa¿y³a. i¿ ma stanowczo dosyæ. podobnie jak wykonywany zawód elektryka. rozwijanie prêdko ci powy¿ej sze ædziesiêciu kilometrów na godzinê jest kuszeniem losu. ¿e Wanda wygl¹da jak jej matka i mówi te¿ jak jej matka. ¿e jest brzydka jak noc. czy policzy³a puszki w koszu z odpadami ekologicznymi. I tak dalej. Billy skonkretyzowa³: córka ma dupê równie t³ust¹ jak matka i tak samo jak ona ¿mijowaty jêzor. do mama mnie ostrzega³a. ¿e wychodzi z niego kac. ¿eby wyja ni³. Billy powiedzia³ Wandzie. która zaistnia³a wkrótce po tym. ¿e ju¿ sta³ siê nudny. to mo¿e sobie pojechaæ na ten cholerny targ sama. W milczeniu wymieni³y znacz¹ce spojrzenia. Wanda powiedzia³a Billy'emu. Zanim dotarli do marketu Patela w Castle Rock. jak . ¿e do domu. Wanda poprosi³a. przeszli od za du¿o pijesz z jednej strony i wszystkiego siê czepiasz z drugiej. ¿e w podobnych sytuacjach nie potrzebowa³y s³ów. Rzeczone starsze panie szybko zostawa³y z ty³u. W ci¹gu ostatnich dwóch lat poznali ten wzór tak dobrze. Wymieniali siê wra¿eniami bez oporów i zanim przekroczyli granicê miêdzy Castle Rock a Motton. zawsze wrzuca³ puszki do pojemnika na surowce wtórne. Billy stwierdzi³.. Jad¹ca za nim Nora Robichaud zatr¹bi³a. i zawin¹³ z powrotem na sto siedemnast¹ bez jednego spojrzenia w lusterko wsteczne albo chocia¿ przez ramiê. Trzeba przyznaæ. A ona jak chce. ¿e je li nie ma cholernie wa¿nej przyczyny.. dok¹d jedzie. Billy zawsze pi³ w domu i niezale¿nie od tego. bo ma ochotê siê zdrzemn¹æ. Wjecha³ na zadaszony parking przed sklepem. Jej przyjació³ka Elsa Andrews cmoknê³a z dezaprobat¹. Oba te fakty. Wtedy Billy zapyta³. Emerytowane pielêgniarki zna³y siê tak d³ugo.jechaæ na sobotni pchli targ do Oxford Hills. ¿e oczywi cie policzy³a. zbli¿aj¹c siê do niewidzialnej bariery. ¿ebym za ciebie ni wychodzi³a oraz ale jeste wredna . poniewa¿ Nora Robichaud uwa¿a³a. Ma³o tego.

przesuwaj¹cy siê blok silnika z³ama³ jej nogê (lew¹) oraz rêkê (praw¹). by³a ca³kiem ¿wawa.powiedzia³a Nora. i dziêki temu odkryciu zobaczy³a swój wiat i przysz³o æ klarownie jak za spraw¹ czarów. Nie zdawa³a sobie sprawy z bólu. ta po stronie Wandy z a nie wysz³a w ca³o ci. a kolumna kierownicza zmia¿d¿y³a mu serce. wiedzia³a tylko.Moja te ciowa pierdnê³a? . Nora i Elsa spojrza³y po sobie ponuro. Wtedy Wanda Debec u wiadomi³a sobie.Zie Billy? .So s nim? So sie sta³o? . prowadz¹c o¿ywion¹ dyskusjê na temat dymu unosz¹cego siê od kilku minut na pó³nocnym wschodzie i gratuluj¹c sobie wzajemnie. a w³a nie skoñczy³a lat siedemdziesi¹t. . ofiara wypadku czo³ga³a siê na ³okciach wzd³u¿ bia³ej linii na asfalcie.zastanowi³ siê Billy g³o no. ¿e klakson wyje nieprzerwanie.powtórzy³a ranna. ¿e dzieñ jest piêkny. gdy dotarli do granicy miêdzy Motton a Chester's Mill i uderzyli w barierê. ale ta przed Billym nie wybuch³a wcale. bo Wanda Debec zosta³a po³owicznie oskalpowana przez fragment przedniej szyby i wielki kawa³ skór y zwisa³ jej po lewej stronie g³owy jak le umiejscowiony policzek. co prawda. gdy wóz siê zatrzyma³. Jak na swój wiek.Zie Billy? . ‾akiet rannej zmieni³ kolor z czekoladowego na brudnoszary. lecz doskonale utrzymanego mercedesa Normy. w stronê szosy sto dziewiêtna cie. . i pobieg³a do rannej.Bo ja wiem? . ¿e ma serdecznie dosyæ. Umar³ niemal natychmiast. Akurat siê odwraca³a do mê¿a ze s³owami chcê rozwodu na koñcu jêzyka.Niez³y bigos . Nora wrzuci³a ja³owy bieg i te¿ wybieg³a z samochodu.Za mia³ siê z w³asnego dowcipu. Elsa wysiad³a w chwili. . samochód raptem znalaz³ siê skosem na linii rodkowej szosy i przód ma prawie ca³kiem sp³aszczony.Wanda zaczê³a tê o¿ywion¹ dyskusjê stwierdzeniem. Trzy przyczepi³y siê do ubrania.Co to za dym? . Billy jecha³ starym chevym zdrowo ponad setkê. . Krew sp³ywa³a jej po twarzy czerwon¹ p³acht¹. wskazuj¹c na pó³nocny wschód. a ona widzi wszystko na czerwono. Wanda uderzy³a g³ow¹ w deskê rozdzielcz¹. . Kierownica wyr¿nê³a w klatkê piersiow¹ Billy'ego. We dwie przetransportowa³y Wandê do starego. ¿e biedaczka ma wybite prawie wszystkie zêby. I tyle. ¿e wybra³y mniej zat³oczon¹ drogê.wyj¹ka³a Wanda. . . jej rêce wygl¹da³y na oblane czerwon¹ farb¹. Gdy Nora Robichaud i Elsa Andrews minê³y zakrêt. wyposa¿ony w poduszki powietrzne. Chevy by³.spyta³a nagle Wanda. Nora spostrzeg³a.

Nora ominê³a chevroleta Debeców i ci¹gle jeszcze przy pieszaj¹c. potem drugi. Ty te¿ dasz radê . Elsa Andrews uderzy³a w ty³ fotela kierowcy. Wrona przygl¹daj¹ca siê scenie z czubka sosny po stronie Mill odezwa³a siê ochryp³ym g³osem przypominaj¹cym szyderczy miech.zawiadomi³a Norê. która zaczyna³a traciæ przytomno æ. Wylecia³a przez przedni¹ szybê i skrêci³a kark. ¿wawo skoczy³ do przodu.Kierowca nie ¿yje . lecz wzglêdnie ca³a. Zrobi³a krok do ty³u. Mercedes mia³ przyzwoity silnik. z dziwacznie wykrêconymi. by dziêki czterdziestoletniemu do wiadczeniu w zawodzie pielêgniarki (ostatni pracodawca: Ron Haskell. Wysunê³a siê z wozu. kochanie. Mokasyny (kupione na ostatnim targu w Oxford Hills. trzeci. By³a oszo³omiona. uderzywszy w niewidzialn¹ barierê.rzuci³a Nora i wcisnê³a gaz do dechy. ¿e z Billym wcale nie by³o w porz¹dku. Pod Els¹ ugiê³y siê nogi. Elsa kiwnê³a g³ow¹ i po pieszy³a do chevy'ego.Co siê sta³o? .powtórzy³a. . po czym spojrza³a pytaj¹co na Elsê. gdzie jeste ? I wtedy zobaczy³a przyjació³kê. twarz¹ do do³u.I ona te¿ nie po¿yje d³ugo. M³od¹ kobietê wyrzuci³o miêdzy przednimi siedzeniami mercedesa przez roztrzaskan¹ przedni¹ szybê. czerwonymi od krwi nogami.spyta³a.. spojrza³a wrak. Po raz pierwszy od dwudziestu lat nie zapiê³a pasów.stwierdzi³a Nora. . Na zmia¿d¿onego chevy'ego. przy³o¿y³a lew¹ rêkê do czo³a. jakby sprawdza³a sobie temperaturê. na jakim dane jej by³o siê zjawiæ) straci³a w czasie pier wszego wypadku. wyr¿nê³a w niewidoczn¹ przeszkodê. po czym odrzuci³o j¹ na oparcie tylnego siedzenia. choæ Elsa tego nie pamiêta³a. czê ciowo ukrytego za par¹ buchaj¹c¹ z pêkniêtej ch³odnicy. W pierwszej chwili nie mog³a otworzyæ drzwi. Elsa wróci³a do mercedesa i wsunê³a siê na tylne siedzenie obok rannej. Stoj¹c po ród kawa³ków chromu i zakrwawionego szk³a. Nora. wisz¹ce na jednym zawiasie. . ale gdy z ca³ej si³y pchnê³a je ramieniem.No to trzymaj siê wiatru . ust¹pi³y.Nic nie rozumiem. je li nie dotrzemy b³yskawicznie do szpitala. a¿ opar³a siê o . Na ka³u¿e krwi.Co siê sta³o? . . Krzyknê³a przera¿ona. z którego nadal wydobywa³a siê para. M³oda kobieta z po³ow¹ w³osów zwisaj¹c¹ razem ze skór¹ obok g³owy w³a nie zosta³a wdow¹. . Wyl¹dowa³a na masce. Stopy mia³a bose. gdzie skrót nale¿a³o t³umaczyæ: medyczny dureñ) stwierdziæ.Wszystko w porz¹dku. MD. . Wystarczy³o jej spojrzeæ przez otwarte drzwi pasa¿era. Takie samo pytanie zada³a wcze niej Wanda.

rozdzieraj¹c p³aszcz o jaki metalowy zadzior. spaliæ jaki dom dla wprawy. ale chyba kosmyk w³osów rannej kobiety. ale wci¹¿ straszn¹. Chwilê wcze niej Barbie zobaczy³ na rêku dzieciaka gêsi¹ . lecz kazano mu czekaæ. A biedna. wybuchnê³a p³aczem. jak za jej czasów mawiano na pogotowiu o szczê ciarzach. gdzie na czym odrobinê bardziej materialnym ni¿ rozs³onecznione powietrze wysycha³y odciski palców Barbiego. . Barbie chêtnie by u cisn¹³ d³oñ Gendrona. G³owê mia³a przekrzywion¹ pod okropnym k¹tem.. ¿e Elsa nie ucierpia³ A Elsa.. z któr¹ zdarza³o jej siê po kryjomu ³ykn¹æ d¿inu albo wódki w szpitalnej pralni. jakby umar³a. Zsunê³a siê po karoserii. gdy wyruszyli z miejsca kolizji na szosie sto dziewiêtna cie. Och.. chichota³y wtedy jak g³upiutkie m³ode dziewczyny. ogl¹daj¹c siê przez ramiê.. Nie mia³a pewno ci. Szkoda. tam gdzie granicê l przekracza³a sto siedemnasta.i wielu innych rzeczy . Nora patrzy³a bez zmru¿enia powiek w jasno wiec¹ce s³oñce. Wyci¹gn¹³ rêkê i stukn¹³ w powietrze obok krwawych ladów. a¿ szef zostanie powiadomiony. kochanie. .. Pojechali do Castle Rock.. 3 Sea Dogs okaza³ siê emerytowanym sprzedawc¹ samochodów z jednego z pó³nocnych stanów. Noro. Nazywa³ siê Alden Dinsmore i ci¹gle jeszcze mia³ k³opoty z odzyskaniem oddechu.. ale z takimi sympatycznymi gestami trzeba by³o siê wstrzymaæ do czasu. gd y natrafili na inn¹ katastrofê. zignorowa³ polecenie ojca. . gdy znajd¹ koniec niewidzialne j bariery.. czego dotyczy telefon.. bo tutaj. który przybieg³ przez pola z dwoma synami. Ernie Calvert uzyska³ po³¹czenie z Narodow¹ Stra¿¹ Powietrzn¹ w Bangor. wiedziony ciekawo ci¹. Nazywa³ siê Paul Gendron i mieszka³ w Motton. Co za³askota³o j¹ w kark.. chc¹c zyskaæ pewno æ. jak jego m³odszy syn zbli¿a siê do miejsca. . Barbie dowiedzia³ siê tego . Teraz ju¿ martwej kobiety. którym uda³o siê prze¿yæ. i siad³a na szosie numer sto siedemna cie.stwierdzi³ farmer. nie tak spektakularn¹.Rory! Nie podchod ! Rory. która rzeczywi cie nie ucierpia³a i by³a jedynie wstrz¹ niêta. a¿ natrafi³ na ni¹ Barbie oraz jego nowy przyjaciel w czapce Sea Dogs. Siedzia³a tak i p³aka³a.rozbit¹ maskê mercedesa.od momentu. Tymczasem co raz bli¿sze wycie syren oznajmia³o nadci¹ganie miejscowych przedstawicieli prawa. do chwili. co to takiego.Nora.Zobaczy³. kochana Nora. na farmie odziedziczonej po rodzicach dwa lata wcze niej.Stra¿y po¿arnej nie bêdzie .

Odwróci³ siê do Sea Dogsa. Zw³aszcza w towarzystwie glin. Co tam by³o na drodze. .‾eby mi siê nie wa¿y³! . jakby zapuka³ w rondel z pyreksu.. zapulsowa³y przykrymi wspomnieniami. A je li ca³e zdarzenie mia³o uprzykrzyæ ¿ycie w Mill pewnemu wêdrownemu kuchcie. Barbie spojrza³ w stronê Mill. jak daleko to siêga. jakby Dale Barbie by³ gównem na eleganckim pantoflu.Ollie. ¿eby synowi nie sta³a siê krzywda. .Ale numer .I zejdziemy z oczu nadêtym wa¿niakom? . Wszystkie guzy i siniaki na ciele Barbiego. Co . a widzia³ ca³e ramiê. . Randolph. po czym plasn¹³ go po g³owie otwart¹ d³oni¹. to jest zupe³nie jak szk³o! To jest.skórkê. za to Junior odegra³ rolê najwa¿niejszego prowokatora. Barbie nie mia³ ochoty spotkaæ Du¿ego Jima. powsta³e na parkingu przed Karczm¹ Dippera. . Potem Du¿y Jim zadba³. ale znacznie bli¿ej. ale ten drugi.powiedzia³ kto .zaproponowa³.Nie dotykaj. Nadal ciê¿ko dysza³.tym lepiej..Pan po swojej stronie. Raptem ucich³y rozmowy gapiów obserwuj¹cych p³on¹ce szcz¹tki ciê¿arówki. jakby by³ najwa¿niejszy z ca³ej grupy. ¿eby ten konkretny wêdrowny kuchta postanowi³ siê zwin¹æ i wynie æ z miasta . Dostrzeg³ b³yski policyjnych kogutów.Mo¿e siê przejdziemy? . Komendant Perkins traktowa³ go ca³kiem dobrze. i to na tyle. . Raz tylko Barbie mia³ podobne wra¿enie: kiedy migdali³ siê z dziewczyn¹ niedaleko wielkiego generatora pr¹du w Avon na Florydzie. Renniego seniora oczywi cie nie by³o na miejscu. jak nie wiesz.rzuci³ Ollie i u miechn¹³ siê krzywo do brata. a¿ po postrzêpiony rêkaw koszulki Wildcats. .‾eby mi siê nie wa¿y³! . ja po swojej? Sprawdzimy. jecha³ du¿y czarny wóz przywodz¹cy na my l trumnê na ko³ach. patrzy³ na nie go. Rozleg³ siê przy tym taki d wiêk. Alden Dinsmore chwyci³ syna za koszulkê i odci¹gn¹³ od dziwnego miejsca.Gendron te¿ widzia³ hummera. Hummer Du¿ego Jima Renniego. pilnuj tego g³upola. potrz¹saj¹c dzieciakiem.Tato. . Barbie obawia³ siê o jego serce. co z bliska kopa³o jak pr¹d. Dinsmore potrz¹sn¹³ nim mocniej. - . Niektórzy nawet robili zdjêcia telefonami komórkowymi. co to takiego! . tak samo jak poprzednio starszego ch³opaka.Ta jes . Dzieciak stukn¹³ w powietrze knykciami. .powtórzy³ farmer i pchn¹³ m³odszego syna w stronê starszego.krzykn¹³. .

co spowodowa³a. ale widzieli. przyjacielu. . Pewnie siê rozlecia³o.A co to jest to bia³e dooko³a? Te jasne kawa³ki? Gendron podniós³ najwiêkszy fragment. Podzieli³a pnie na pó³. Tam znale li cia³o Boba Rouksa le¿¹ce obok traktora z w³¹czonym silnikiem..To chyba takie co komputerowe. Barbie. Mam wra¿enie. lepsze uszy ni¿ ja. . Jemu ju¿ nie pomo¿emy. tworz¹c prze wity tam.Tak? No to masz.Na to co .S³yszê wozy. Co prawda..Ruszajmy.W ¿yciu tylu nie widzia³em. . Nawet nie ma jak do kogo zadzwoniæ. By³ blady. Gendron przyklêkn¹³ i dotkn¹³ groteskowo skrêconej szyi farmera.Fizycznie. Barbie instynktownie ruszy³ w stronê le¿¹cego cz³owieka i znów uderzy³ w barierê. . przyjacielu.. .Pomo¿e jak plaster na z³amanie. No i wszêdzie by³o mnóstwo opierzonych trupów. Tym razem jednak w ostatniej chwili sobie o niej przypomnia³. .Nie ¿yje. w stronê drogi sto siedemna cie. Dla przyjació³ Barbie. Koñca bariery nie znale li. jak siê nazywasz. . Zostawi³em telefon w .Od cholery martwych ptaków . w zasadzie tak.Tak samo. Dale Barbara. . ¿e co mi siê poprzestawia³o.Jedzie stra¿ po¿arna z Castle Rock . co gra. Machn¹³ rêk¹ przed siebie. W któr¹ stronê? 4 Poszli na zachód. A pan? .powiedzia³. opadaj¹c.. gdzie ich nikt nie prze wietla³. Z g³ow¹ gorzej. Jakie trzy kilometry na zachód od szosy sto dziewiêtna cie dotarli do God Creek Road. . Od strony miasta dobieg³o ich wycie alarmu. Dr¿¹cymi rêkami poprawi³ czapkê. . wiêc oby³o siê bez krwotoku z nosa. to prawda...spyta³ Barbie.Alarm przeciwpo¿arowy .stwierdzi³ Barbie. kiedy wpad³ na.Dobrze siê pan czuje? . i co teraz? Chod my dalej. Poodcina³a ga³êzie z drzew. No dobrze.zauwa¿y³ Gendron. Przypomnij mi. tym razem g³o niejsze i bardziej ochryp³e ni¿ poprzednia syrena. . . Gendron rzuci³ w tamt¹ stronê krótkie spojrzenie. .

spyta³ Barbie. Gendron wy³¹czy³ silnik. Tylko ¿e tutaj jest p³as o. 5 Wkrótce po znalezieniu cia³a Rouksa. które dopiero co opu ci³.. W koñcu odezwa³ siê Gendron. wiêc tylko potrz¹sn¹³ g³ow¹.Gendron umilk³. . a pledem przykry³ cia³o w³a ciciela. ale te¿ nie przy sobie. d¿insami i bielizn¹. W³a nie to wygl¹da³o podobnie.Oby . tak.. Zamierza³ znikn¹æ z miasta. Stanêli przy n im. Na szóste urodziny. razem z kilkoma parami skarpetek. przygl¹daj¹c mu siê w pe³nej zdumienia ciszy.Mam nadziejê. tamto siê wygina³o. No i dobre wspomnienia. opuszczaj¹c brodê.Nie wiem. raz widzia³em. ¿e kiedy siê to sta³o.samochodzie. On ze swojej widzia³ tylko strumieñ wody.. s³ucha³ swojego ulubionego kawa³ka powiedzia³. A mo¿e na siódme. a na nie walizki ani chlebaka nie potrzebowa³. jak to opisaæ. Woda zatrzymuje siê na tym.. . doszli do strumyka. Sprawa by³a nieco zbyt skomplikowana. .. potem sp³ywa na boki po twojej stronie przyjacielu. Ta woda na dnie torebki.. ¿eby j¹ wyja niaæ obcemu. Przynios³em je do domu w plastikowej torebce.Chocia¿. Kiedy przynios³em do domu parkê z³otych rybek dla córki.Chod my. Na siedzeniu ci¹gnika le¿a³ pled. Ty nie masz? W zasadzie Barbie mia³. Trzeba by wreszcie znale æ koniec tego czego . .Jak to wygl¹da z drugiej strony? . gdy zbli¿ali siê do miejsca wypadku na szosie sto siedemna cie. koszulkami. Zostawi³ komórkê w mieszkaniu. przez co jego koñska twarz sta³a siê jeszcze d³u¿sza. W ¿yciu czego takiego nie widzia³em. .. przyjacielu.zgodzi³ siê Barbie. ka¿dy po swojej stronie bariery. podrapa³ siê po policzkach. choæ jeszcze o tym nie wiedzieli.. wiêc wygl¹da³ jak postaæ z obrazu Krzyk Edwarda Muncha. który podnosi³ siê i rozp³ywa³ w poszyciu. zabieraj¹c tylko to. . .O¿e¿ jasna cholera! . Jakby napotka³ niewidzialn¹ przeszkodê.Nic siê nie przedostaje? . na tym czym . . A mo¿e nawet wbrew swym zasadom bym ciebie u ciska³. Co mniej wiêcej podobnego. Chêtnie bym ci u cisn¹³ rêkê. co mia³ na grzbiecie.

.Chyba nic mi siê nie sta³o. mig³owiec. 6 Potem dotarli do szosy sto siedemna cie. I tylko woda. mig³owiec by³ niebiesko . kto prze¿y³.Zapytaj j¹. . Kierowca pierwszego.na czele kolumny z³o¿onej z trzech czy czterech samochodów prowadzonych przez mocno zniecierpliwionych kierowców. Kobieta na widok Gendrona zaczê³a siê podnosiæ.Ja mam .zatrzyma³ j¹. choæ twarz mia³a napuchniêt¹ od ³ez. . nie. li ci ani niczego takiego. które mia³o byæ najczê ciej zadawanym pytaniem dnia: . z którego niewiele zosta³o. W³a nie w tej chwili pojawi³o siê nastêpne auto. Chocia¿ przechyli³ siê w stronê s³upa . Jad¹cy za nim tak¿e stanêli. Poszli dalej. Gendron po swojej. Nie zd¹¿y³a powiedzieæ nic wiêcej. niech pani siedzi! . ¿e bariera mo¿e nie mieæ koñca. A potem zawo³a³ do innych: .bia³y. Barbie i Gendron spojrzeli po sobie z przestrachem.Co siê sta³o? . proszê pani . Chyba jesz cze jeden kszta³t ludzki tkwi³ za kierownic¹ starego chevroleta. proszê pani. Paul Gendron podbieg³ do niej. opar³ siê na d³oniach. . gdzie wydarzy³ siê kolejny fatalny wypadek.Chyba trochê przecieka. Barbie po swojej stronie.Co to by³o? Przecie¿ nie samochód. ledwo ciurka. jaki wyj¹tkowy wolnochód . spojrza³ na wodê z ukosa.Nie wiem. czy ma komórkê .Nie wiedzieæ czemu zaczê³a siê miaæ. zobaczywszy wypadek.Gendron przykl¹k³. ma kto ze sob¹ telefon?! .Nie. Bez ¿adnych patyków. bo uwagê wszystkich przyci¹gn¹³ pulsuj¹cy d wiêk.Proszê pañstwa. tyle Barbie dostrzeg³ na pewno. Na razie jeszcze ¿adnem u z nich nie przysz³y do g³owy okre lenia wewn¹trz i na zewn¹trz . lecia³ nisko. jestem wstrz¹ niêta. Nora ominê³a go z daleka. Ale niedu¿o.poprosi³ Barbie.odezwa³a siê jedna z kobiet. Dwa samochody i przynajmniej dwa trupy. . .odpowiedzia³ Gendron zgodnie z prawd¹.Po czym u ci li³a: . . Osoba ta siedzia³a z pochylon¹ g³ow¹ obok zmia¿d¿onego mercedesa. Tylko. Jeszcze nie pomy leli. zatrzyma³ wóz.. T yle ¿e tym razem by³ na miejscu katastrofy tak¿e kto . Elsa Andrews zd¹¿y³a w tym czasie wstaæ i zadaæ pytanie. a Barbie móg³ tylko staæ i patrzeæ.

Na pewno by³ w okolicy. opad³.Tamci te¿ na nich machaj¹. zacz¹³ siê obracaæ. . won! Wynocha! . Syreny miejskie wreszcie umilk³y. I równie ca³kowicie pozbawione sensu by³o gwa³towne machanie. zrzuci³ ubranie i wzi¹³ prysznic. .Nie. Innymi s³owy mig³owiec z telewizyjnych wiadomo ci. spostrzeg³. w doskonale czystym powietrzu. od czterech lat le¿a³a w grobi e na Pleasant Ridge Cemetery. Albo jak zjawa. jak jeden z wirników odpada. Francine Rennie.. .Wyno cie siê! .Zawracajcie! Oczywi cie nie mia³o to najmniejszego sensu. Teraz ju¿ nic nie móg³ na to poradziæ. coraz bardziej zdziwiona. stanowi¹ce logo kana³u CBS. mig³owiec zanurkowa³. Pilot musia³ widzieæ. Po zewnêtrznej stronie.Zje¿d¿ajcie st¹d. Uderzy³ w barierê. Elsa popatrywa³a to jednego. to na drugiego. cholera. tam zawis³. Po stronie Gendrona.. chyba siê uda³o . . ¿e na ubraniu jest krew. os³aniaj¹c oczy. a policyjne ucich³y w oddali. Frank.. gdzie na po³udniu. tak jak . z Portland. Kiedy spod niego wyszed³. Oczywi cie nikogo nie zasta³.sapn¹³ Gendron. zasypuj¹c deszczem ognia szosê i pola po drugiej stronie bariery. wyra nie widnia³a du¿a niebieska trzynastka na burcie.. . Ojciec z pewno ci¹ by³ na terenie gigantycznego autokomisu przy szosie sto dziewiêtna cie. trudno o lepsze warunki do nakrêcenia paru scen z wypadku. nazywa³ to miejsce wiêtym przybytkiem mamony. gdzie na sto dziewiêtnastej p³onê³a ciê¿arówka. 7 Junior Rennie wkrad³ siê do swojego rodzinnego domu jak z³odziej. Natomiast matka. które mia³o oznaczaæ zabierajcie siê st¹d .Dobra. w sam raz do programu informacyjnego o szóstej. Oraz wielkie oko. Barbie zobaczy³. zaci¹gn¹³ zas³ony.jêkn¹³ Gendron.ognia znacz¹cego miejsce. które dzia³a³o prawie jak lupa. Wszystko jednocze nie. Mia³ przelecieæ nad ³¹kami Aldena Dinsmore'a. . Po³kn¹³ dwa imitreksy. przyjaciel Juniora. mig³owiec zszed³ tu¿ nad wierzcho³ki drzew. A potem eksplodowa³. Trafi³ mu siê ³akomy k¹sek. wpe³z³ na ³ó¿ko i naci¹gn¹³ ko³drê na g³owê. umo¿liwiæ operatorowi zyskanie innego ujêcia. W³a nie wtedy mig³owiec ruszy³ na pó³noc. Wkopa³ koszulê spodnie pod ³ó¿ko. ¿eby odlecieli.zawtórowa³ mu Barbie. W domu panowa³a b³ogos³awiona cisza.

. Tyle ¿e w takim wypadku ten pieprzony kuchta by³by gór¹.nie zd¹¿y³by przed powrotem LaDonny i Henry'ego McCainów. Móg³by uciec. a w g³owie dudni³y mu wszystkie piekielne dzwony. W domu nadal nie by³o nikogo.. Samobójstwo nadal wydawa³o siê opcj¹ najbardziej kusz¹c¹. Bo przecie¿ z³api¹ go na pewno. ale dopiero jak ustanie ból g³owy.. Podsumowuj¹c. Przespa³ siê jeszcze trochê. potem zacz¹³ my leæ. Ból g³owy przeszed³. A jak siê dobrze zastanowiæ. No i oczywi cie trzeba by siê ubraæ. Nie sposób zaczynaæ ¿ycia uciekiniera na golasa. ale przynajmniej g³owa bola³a znacznie mniej. Junior zasn¹³ z g³ow¹ pod ko³dr¹. Z drzemki wyrwa³ go sygna³ alarmowy stra¿y po¿arnej.dawniej. kiedy by³ dzieckiem i ba³ siê potworów z szafy. to w³a nie on by³ wszystkiemu winien. Znowu wpad³ w dygot. Obudzi³ siê o dwudziestej pierwszej. Dygota³. W którym momencie alarm stra¿y po¿arnej ucich³. Mo¿e by siê uda³o. samobójstwo nadal wygl¹da³o najlepiej. Teraz ju¿ nawet nie móg³ tam posprz¹taæ . co dalej.

. W³osy mia³ w nie³adzie.. mog³y z tego byæ niema³e k³opoty. nie zwracaj¹c na niego wiêkszej uwagi. wobec czego sytuacjê. stanowi³ wzorcowy przyk³ad asekuracji stosowanej: mia³ nieograniczon¹ w³adzê. Przygl¹da³ siê p³on¹cej ciê¿arówce oraz szcz¹tkom samolotu. Du¿y Jim. gliniarze byli za nim dobre trzy minuty. .Cofn¹æ siê! . Rennie osobi cie zgodzi³ siê na ich wyjazd na æwiczenia.spyta³ Rennie.kompletne). jak daleko zdo³aj¹ siê wychyliæ. mocny i stanowczy.zawo³a³.Cofn¹æ siê od miejsca wypadku! Ernie Calvert. Rennie w wieku lat szesnastu odda³ serce Jezusowi i od tamtej pory nie u¿ywa³ wulgarnego jêzyka. ale tymczasem nasta³ nowy wiek. Perkins mo¿e by³ niez³ym szefem policji przed dwudziestu laty. ale podniós³ d³oñ w po³owicznym ge cie powitania. nazwa³by rozpsiajuch¹. Rennie by³ ¿arliwym wyznawc¹ teorii asekuracyjnej.Z kim? . Jak zawsze przy takich okazjach . Opanowaæ sytuacjê.Yo. . Fatalna sprawa. Ernie Calvert trzyma³ w rêku telefon. oczywi cie nie sposób by³o liczyæ. jakby grali w jak¹ kuriozaln¹ grê polegaj¹c¹ na sprawdzeniu. poniewa¿ Andy by³ przewodnicz¹cym Rady Miejskiej. a nie ponosi³ praktycznie ¿adnej odpowiedzialno ci.czarna per³a. Mia³ g³os stworzony do wydawania rozkazów. jak¹ tutaj zasta³. Niektórzy zachowywal i siê. Bêd¹c zastêpc¹ przewodnicz¹cego.. pewnie jak w ka¿dym . Du¿y Jim Rennie obejrza³ miejsce wypadku i mocniej ci¹gn¹³ brwi. czekam na po³¹czenie! .ludzie kochaj¹ krew i tragediê. A na tego starego pryka. I w³a nie o to chodzi³o. kolejny idiota (w mie cie siê od nich roi³o. skoro dwa najnowsze wozy stra¿ackie przebywa³y aktualnie w Rock. ale na dokumentach znajdowa³ siê podpis Andy'ego Sandersa. Teraz nale¿a³o podj¹æ odpowiednie kroki. c zyli w³a nie tak jak lubi³. przynajmniej dopóki stanowisko przewodnicz¹cego zajmowa³a taka gnida jak Sanders. Za du¿o gapiów. przywodzi³ na my l szaleñca. wyposa¿enie . Dziwne. Howarda Perkinsa. Jego ¿yciowe motto brzmia³o: Zawsze wyprzedzaj konkurencjê .ROZPSIJUCHA 1 Kiedy Du¿y Jim Rennie zatrzyma³ z piskiem opon swojego hummera H3 alpha (kolor . je li ewentualnie co siê zawali³o.

.. Jim. Teraz jednak straci³ ochotê na ¿arty. poniewa¿ sprzedawa³ u¿ywane samochody.. Wygl¹da³ na bardzo podekscytowanego. Jaki facet? . Czêsto tak robi³.Robi fantastyczne rednio wysma¿one hamburgery. dodzwoni³em siê do ochrony powietrznej i. . . na lito æ bosk¹. a tak¿e dlatego.. ‾artowa³. ¿e w³a nie takiego zachowania ludzie spodziewaj¹ siê po politykach. a ten g³upek wzywa. Rennie nie pofatygowa³ siê.. rozlegnie siê g³o ny wrzask. ¿e co jest na drodze.wtr¹ci³ siê Rory Dinsmore. . co dok³adnie Barbie powiedzia³. A tamten facet powiedzia³. na przyk³ad je li rzucisz kamieniem.Jaki pu³kownik wys³ucha³ mnie i prze³¹czy³ do Departamentu Bezpieczeñstwa Wewnêtrznego w Portland. ¿e je li Pocisk trafi w którego z gapiów. ¿e teraz bardzo rzadko mo¿na dostaæ rednio wysma¿ony.. No. zadzwoni³e do nich? . Tutaj ludzie najwyra niej wietnie siê bawi¹.. podobnie jak turysta wybieraj¹cy siê do obcego kraju zapamiêtuje zdania: Gdzie znajdê toaletê? albo Czy w tym mie cie jest hotel z Internetem? . Tata mówi. zw³aszcza gdy nadci¹ga czas wyborów. . patrz. I samolot te¿. gdy by³ zirytowany. ¿e . jak on siê nazywa. . a dlaczego.Wolniej. ¿eby przenie æ spojrzenie w tamt¹ stronê. uzna³. to takie. .Bo on powiedzia³.Ernie. Niekiedy te¿ opowiada³ dowcipy. zawsze przyzwoite. wiêc w koñcu pomin¹³ tê kwestiê.... naprawdê co jest! Niewidzialne! Mo¿na siê o to oprzeæ. Wyku³ je na pamiêæ. Twarz Renniego pociemnia³a gro nie.innym).Departament Bezpieczeñstwa Wewnêtrznego! A w jakim celu wykona³e to takie siakie owakie po³¹czenie? . .na to co . .Wpad³a na to ciê¿arówka .. Bezzw³ocznie! Rennie przy³o¿y³ d³onie do policzków.Ernie jako nie móg³ sobie przypomnieæ.podj¹³ Ernie .Do kogo? Co takiego? Jak to? . . Albo. tamten facet. poci¹gn¹³ go za rêkaw. Ollie Dinsmore wiedzia³ z do wiadczenia. Zawsze mia³ na podorêdziu niewielki zapas anegdotek.Hej.Takie siakie owakie by³o jego ulubionym wyra¿eniem. spokojnie. teraz te¿ ludzie siê opieraj¹. Du¿y Jim. bo ju¿ nikt nie umie go przyrz¹dziæ.. wiesz? O.. to siê od tego odbije! Patrz! Ernie podniós³ kamieñ i rzuci³ nim przed siebie. a tamten facet potrafi.Ten ze Sweetbriar Rose .Do Narodowej Stra¿y Powietrznej! Coraz gorzej..Bo tamten m³odziak powiedzia³.Ca³y siê rozpromieni³.Ja wiem. . . ..

A w ka¿dym razie rozci¹gn¹³ usta na boki.Najlepiej zrobisz. broi³. ¿e jeszcze zd¹¿y zapobiec skutkom najnowszego wariactwa spowodowanego przez Barbarê. A federalni byli najgorsi. .podkre li³ . Wy³uska³ telefon z jego d³oni. skoro pan nie wie. ten. zupe³nie jakby Ernie by³ asystentem trzymaj¹cym aparat wy³¹cznie w tym celu. jednostki cywilnej i miejscowej . lecz tyle wystarczy³o. je li. Bóg wiadkiem.Znam Dale'a Barbarê i to mi w zupe³no ci wystarczy. zw³aszcza by to robi³ emerytowany kierownik sklepu spo¿ywczego.. macie jakie k³opoty na drodze numer sto dziewiêtna cie.warkn¹³ na brata. Wiceprzewodnicz¹cy Rady Miejskiej wcale nie spodziewa³ siê go spotkaæ. . dlaczego pan tak mówi. ¿e ma do czynienia z jakim nadêtym biurokrat¹.Zosta³ pan le poinformowany . Sytuacja jest opanowana.Mówi James Rennie.Donald Wozniak. Z kim mam przyjemno æ? .. zanim ukarz¹ ucznia tygodniowym szlabanem.odezwa³ siê Du¿y Jim Rennie . Barierê? Barierê?! Co za jêzyk! . Na to wyst¹pi³ Alden Dinsmore.zosta³e wprowadzony w b³¹d. . wiceprzewodnicz¹cy Rady Miejskiej Chester's Mill.. . Swoj¹ drog¹.On siê nazywa jak dziewczyna! Barbara! Akurat kiedy nabieram pewno ci. Kompletnie bezu¿yteczny i ca³kowicie nieobliczalny.odezwa³ siê g³os w s³uchawce.. a potem znika³. . Nie potrzebujemy pomocy Departamentu Bezpieczeñstwa Wewnêtrznego. mia³ z takimi do czynienia a¿ nazbyt czêsto w ci¹gu trzech dekad na stanowisku urzêdnika miejskiego.który próbowa³ l¹dowaæ na drodze i zderzy³ siê z ciê¿arówk¹.oznajmi³ Rennie. czego on siê dowiedzia³. nie rozumiem.Ernie . cz³owiek znowu wyskakuje jak diabe³ z pude³ka. Ale Rory ju¿ siê rozpêdzi³. . Rennie obdarzy³ go dobrotliwym u miechem.tak wygl¹daj¹ nauczyciele tu¿ przed tym.. Jak¹ barierê.Ciii. Zaledwie trzy s³owa. ¿e wiêcej go nie zobaczê.Proszê pana. by Rennie siê zorientowa³. Departament Bezpieczeñstwa Wewnêtrznego. O ile mi wiadomo. po nim samym oczywi cie ani ladu.Odwróci³ siê ponownie do Erniego Calverta. .. .Z kim rozmawiam? . Rennie odwróci³ siê do Erniego Calverta. .We siê zamknij . . ale uzna³. . Policja by³a tu¿ .tu¿. ¿eby go uciszano.Mamy do czynienia z katastrof¹ samolotu. Du¿y Jim Rennie nie przywyk³. . Tak w³a nie dzia³a³ ten kuchta: m¹ci³.

wcale nie tak by³o.Jim. bo nie do æ. Du¿y Jim. .a¿ dziwne. .By³em w ogrodzie. .. Najlepiej. Tak powinno byæ. kiedy Junior popad³ w tarapaty na parkingu przed karczm¹. ale w zasadzie bezu¿yteczny. ale Rennie go zignorowa³. Natomiast za ni¹ Rennie dostrzeg³ Petera Randolpha.zacz¹³ Ernie.przerwa³ mu radny .. jak Randolph zatrzymuje wóz za autem Wettington i wyjmuje pasek gumy do ¿ucia.. gdy by³y potrzebne. Ma³o tego.. Renniemu bardzo by taki rozwój zdarzeñ odpowiada³. Najwyra niej ¿adne nie ust¹pi³o. I tak bêdzie. ¿e mieli nazywaæ siebie agentami! .ca³y czas co nawija³. ¿e têpa.zapyta³ Randolph. Ju¿ mia³ zamiar do niego podej æ. Tymczasem pracownik Departamentu Bezpieczeñstwa Wewnêtrznego . szanowny pan Dale Barbara ju¿ dawn o wyniós³by siê z miasta. . Tu¿ za nim pojawi³a siê ta babka z wielkimi cyckami. gdy zmieni³ zdanie. nie uwa¿asz? .rzuci³ Rennie pod adresem Randolpha.Widaæ go³ym okiem.Bardzo dziêkujemy za zainteresowanie. wcisn¹³ przycisk koñcz¹cy po³¹czenie. Od Castle Rock zbli¿a³y siê syreny. widzia³em samolot tu¿ przed. . Randolph by³ zastêpc¹ komendanta i cz³owiekiem bliskim sercu radnego. Wysiada³ z niego Hank Morrison.Cze æ. Nie ¿egnaj¹c siê. Jeszcze gorsza ni¿ Morrison. Z nimi na pewno zjawi¹ siê karetki i policja.. Wielki. prawie dwa metry wzrostu. ¿e wyjecha³y poza miasto akurat wówczas. ¿e znajduj¹ siê w ród nich dwa nowe i potwornie drogie wozy nale¿¹ce do wyposa¿enia remizy Chester's Mill. to na dodatek pyskata.ale radzimy sobie sami. Samolot Chucka Thompsona mia³ drobn¹ sprzeczkê z ciê¿arówk¹. Rennie mia³ nadziejê. Wettington. Cz³owiekiem.odezwa³ siê farmer . . le zrobi³e . Niech Randolph siê ruszy.Proszê pana . z którym wszystko mo¿na by³o za³atwiæ.Wcale nie . panie Wozner . Gdyby Randolph by³ na s³u¿bie tamtej nocy.upiera³ siê Alden Dinsmore. . Rennie uciszy³ go machniêciem rêki i ruszy³ w stronê pierwszego wozu policyjnego. po czym rzuci³ aparat Calvertowi. móg³by nawet wyl¹dowaæ za kratkami w Castle Rock. gdyby nikt siê nie zorientowa³. Patrzy³. Najprawdopodobniej wozy stra¿ackie. . Co siê dzieje? . 2 .Przyda³oby siê oczy ciæ teren z gapiów.

jakby siê dobywa³ z komina w pogodny bezwietrzny dzieñ.Randolph zamierza³ pos³aæ Wettington do t³umku przy ciê¿arówce. Dinsmore. .Sie robi. gdy kto znajdowa³ kolejn¹ czê æ cia³a. Ludzie po po³udniowej stronie granicy rozdzielaj¹cej miasta stali na samych poboczach oraz dalej po obu stronach szosy: po jednej .powiedzia³. Niestety. Jim Rennie potrz¹sn¹³ g³ow¹. na zgromadzeniu miejskim. a po drugiej . po kolana w trawie. Wszyscy patrzyli na dym. który wie. .Hank . Samolot lecia³ wysoko. ale tak czy inaczej przynajmniej cz³owiek. Sam .spyta³ zdziwiony Randolph przyciszonym g³osem. Dym przesuwa³ siê na pó³noc. Tymczasem nie dzia³o siê nic podobnego. zw³aszcza ¿e z po³udnia wia³ lekki wietrzyk.Ten go æ . D³ug¹ smugê znieruchomia³¹ w jednym miejscu. nic siê nie zmieni³o. Stan¹³ przed nim farmer. widzisz. Na dym unosz¹cy siê z p³on¹cej ciê¿arówki. a ty. lecz urwa³ w pó³ zdania.on te¿ patrzy³ w to samo miejsce i z takim samym og³upia³y m wyrazem twarzy jak reszta gapiów.Co to takiego? . Nawet Peter Randolph . Randolph odwróci³ siê do Morrisona i Wettington.Za ciê¿arówk¹ uros³a ich ju¿ ca³kiem spora grupa.w koñcu nie idiota.. chocia¿ te¿ niespecjalnie b³yskotliwy.na ³¹ce. którym radny wcale siê nie przej¹³ . w ka¿dym razie na d³u¿sz¹ metê. Osoby stoj¹ce mu na drodze powinny mieæ k³opoty z oddychaniem. co dla niego dobre . Wszyscy mieli otwarte usta.. .mia³ po³¹czenie z Departamentem Bezpieczeñstwa Wewnêtrznego. wskazuj¹c na Erniego Calverta . A w dodatku zostawia³ po sobie w powietrzu ciemnobr¹zowy lad. Chocia¿ z trudem wierzy³ w³asnym oczom.wycelowa³ w Renniego teatralnym gestem. przez co wygl¹dali g³upio. Pete. owszem. Trzymali siê w bezpiecznej odleg³o ci od p³on¹cych szcz¹tków. wcale nie l¹dowa³. Tyle ¿e ci ludzie nie patrzyli na p³on¹c¹ ciê¿arówkê. rozlega³ siê okrzyk przera¿enia.zabra³ mu telefon i siê roz³¹czy³! le zrobi³. i to du¿e. I Jackie Wettington te¿. spojrza³ jeszcze raz.Jackie. a hurtem co roku w marcu.miêdzy krzewami. Dym by³ ciemny i oleisty. Niektórzy rozgl¹dali siê w ród rozrzuconych szcz¹tków samolotu.rzek³. . Od czasu do czasu. I Rennie szybko zobaczy³ dlaczego. . wskazuj¹c gapiów z Mill. . to nie by³o zderzenie. Tak¹ minê Randolph zna³ bardzo dobrze. Po stronie Mill ludzi by³o jeszcze wiêcej. Zaczyna³o to wygl¹daæ na jaki zjazd. widzia³ j¹ na tej czy owej twarzy dzieñ w dzieñ. a on . ale w pewnym momencie skrêca³ nieomal pod k¹tem prostym i wznosi³ siê pionowo w górê.

zacz¹³ Rory. Zacz¹³ pop³akiwaæ. i mia³ racjê. Ociepla³em ro liny i widzia³em. . mo¿na tego dotkn¹æ.Zaraz tu bêdzie komendant. Ten gostek. . . Randolph chêtnie by widzia³ tê maszynê na w³asnym podje dzie. Alden Dinsmore jednak jeszcze siê wtr¹ci³. Widoczne przez ni¹ pa dziernikowe drzewa. Przysun¹³ siê do niego bli¿ej i doda³ cicho. Tylko ¿e pan Rennie znowu wskaza³ na radnego. a nie facetem.Jackie wskaza³a gêst¹ plamê dymu. wygl¹da³y na poszarza³e. w co huknê³a ciê¿arówka. . Wcze niej czy pó niej farmerzy zawsze trafiali do radnych.Opanuj sytuacjê . Radny postanowi³ sobie zapamiêtaæ irytuj¹cego natrêta. A zwykle mia³. .Oni s¹ w zasadzie w Motton . Roz³¹czy³ siê i tyle.Ten gostek. Najdalej za trzy lata..Trzymaj siê od tego z daleka . Komendant akurat wysiada³ z zielonego wozu..dorzuci³. je li tylko Rennie bêdzie mia³ w tej sprawie cokolwiek do powiedzenia.Ja te¿ widzia³em. ka¿ ludziom siê cofn¹æ . . ten kucharz powiedzia³. Z pro b¹ o jakie udogodnienia. ¿e powinno siê tutaj ustaliæ strefê zamkniêt¹ w powietrzu.podj¹³ Alden Dinsmore. maj¹ siê cofn¹æ.Niewa¿ne.rzuci³ pod adresem Randolpha.. z pomoc¹ Du¿ego Jima Renniego.Samolot w co uderzy³ . . ale znów dosta³ po g³owie.. .wiadków mo¿na przes³uchaæ pó niej. jakby sam by³ nie wiadomo kim.poleci³ Randolph i poszed³ pomóc Hankowi Morrisonowi rozci¹gaæ ta mê po stronie Chester's Mill. stale coraz wiêksz¹. i to z kapeluszem w d³oniach. .A co z tym. wy³¹czen e z podzia³u na strefy albo jeszcze co innego.Tracisz czas . . . wskazuj¹c gapiów po stronie ciê¿arówki. I zobaczy. pe³ne soczystych jesiennych barw. Jackie ruszy³a w stronê gapiów przy ciê¿arówce.Stra¿ po¿arna z Castle Rock bêdzie ci wdziêczna . On mia³ racjê. . do niego nale¿a³o ostatnie s³owo. .powtórzy³ Randolphowi.widzia³em.W to samo.. .zaprotestowa³a policjantka.Obrzuci³ farmera lodowatym spojrzeniem.Rozci¹gnij ta mê. mo¿e na przyk³ad Perrym Masonem. prawie szeptem: . przyczepiaj¹c dojarki do krowich wym ion pan Rennie nawet nie chcia³ rozmawiaæ. ten Barbara mia³ racjê. Radzê opanowaæ sytuacjê. Rennie nie zada³ sobie trudu podjêcia dyskusji. T³umek rós³ z minuty na minutê. zanim siê zjawi. wiêc kiedy pan Dinsmore pojawi siê w urzêdzi e nastêpnym razem.. . który zarabia na chleb. .rozkaza³ zastêpca komendanta.Jackie. Co tam jest. Randolph zerkn¹³ przez ramiê na Duke'a Perkinsa. a pan Rennie nie. . spotka siê z bardzo ch³odnym przyjêciem. tym razem od brata.? . a niebo nabra³o niezdrowego ¿ó³tawego odcienia.

proszê zrobiæ miejsce. i zaczê³a sp³ywaæ d³ugimi smugami jak farba ze ciany.odezwa³ siê bezczelny farmer. jakim Hank ogarnia³ ludz po stronie Mill. Ernie Calvert i Johnny Carver ze stacji benzynowej Mill Gas & Grocery pomagali Jackie wstaæ.A nie mówi³em? . ni¿ mo¿na s¹dziæ na pierwszy rzut oka. Przyda³oby siê skontaktowaæ z Departamentem Bezpieczeñstwa Wewnêtrznego. nie chwyci³ przynêty. te wystrza³owe balony zosta³y.. ale poza tym nie widaæ by³o obra¿eñ. spad³a z g³owy policjantki potoczy³a siê po jezdni.. rozpryskuj¹c siê na tym czym . nie ma tu nic ciekawego. czyby nie podej æ do Wettington. na twarzy mia³a wyraz ca³kowitego og³upienia. sp³aszczone. Proszê siê cofn¹æ.rzek³ Perkins.. Proszê siê. . Z nosa ciek³a jej krew. Ani Perkins. stary wyjadacz.ci¹gle przybywa³o nowych ludzi z telefonami komórkowymi w rêkach. a teraz ju¿ tylko stali i patrzyli. Po drodze obrzuci³ ponurym spojrzeniem farmera. Pop³ynê³a z niego krew. ¿e jest gorzej. zreszt¹ ci¹gle by³a nieco zbyt blisko tego czego . . Niektórzy zadeptali mniejsze p³omienie w krzewach. przybrawszy postawê osoby ciesz¹cej siê zas³u¿onym autorytetem. Policjantka roz³o¿y³a rêce w identycznym ge cie. Proszê zrobiæ miejsce dla wozów stra¿ackich i policji. i zaczê³a wyg³aszaæ tê sam¹ mantrê. Po pieszy³ wiêc w stronê trzech rozmawiaj¹cych funkcjonariuszy. . ¿e mamy do czynienia z aktem terrorysty cznym. Pewnie by³a w tym stwierdzeniu nutka z³o liwo ci.. Policjantka by³a oszo³omiona. Jackie wyl¹dowa³a na swojej mocno zaokr¹glonej pupie. W nastêpnej kolejno ci na przeszkodê trafi³ nos. . Konferowali we trzech.Jak widzê. . komendancie .Proszê siê cofn¹æ. stoj¹c tu¿ przed wozem komendanta. ale ju¿ robili to inn i. Czapka siê przekrzywi³a. ale Rennie. Wracajcie pañstwo do domu.Witam. Uderzy³a w co . . . co by³o bardzo rozs¹dnym posuniêciem.Obawiam siê. Rennie rozwa¿y³ szybko. .Teraz pan widzi? Randolph i Morrison nie widzieli. na co wpad³a. . wszystko pañstwo widzieli. wchodz¹c miêdzy Morrisona i Randolpha. Sekundê pó niej te bezczelne cycki. Najpierw zetkn¹³ siê z przeszkod¹ daszek czapki. ale widzia³ skutki.Przerwa³ z odpowiednio zafrasowanym wyrazem twarzy. jaka siê rozgrywa³a za plecami Du¿ego Jima. nie tracisz czasu .Nie twierdzê. Rennie nie mia³ bladego pojêcia w co. ale te¿ bym tego ca³kowicie nie wyklucza³. 3 Duke Perkins patrzy³ na scenê.zacz¹³.

gdy zdarzy siê wypadek z ofiarami miertelnymi. Choæby kwestia samolotu. jednak.. A gdzie nasze? Te¿ pojecha³y na te nieszczêsne æwiczenia? Nie podoba³a mu siê ta my l. Pierwsze dwa zablokowa³y drogê. . Obj¹³ ramieniem Jackie.Co tu siê sta³o? Co wiesz? Rennie otworzy³ usta. T³umek zafalowa³. W ni¹ uderzy³a ciê¿arówka. widnia³a plama krwi policjantki. . . lecz tym razem najwyra niej co potoczy³o siê gorzej ni¿ zwykle. . Za du¿o by³o wokó³ jego czê ci. Te¿ jako nie w porz¹dku. . robi¹c stra¿y wiêcej miejsca. .dorzuci³ Johnny Carver. cholera! . Nie zauwa¿y³. Nie usz³o to uwagi Duke'a. która nadal mia³a nieprzytomne spojrzenie. Po stronie Morton zjawi³ siê kolejny wóz stra¿acki.. Oczywi cie w pewnym stopniu to normaln e. ju¿ zrozumia³em. W zasadzie w bezpiecznej odleg³o ci. którzy zebrali siê na teren ie Motton. . dlaczego nie przechodzili dalej? Zza zakrêtu na po³udniu wy³oni³y siê pierwsze wozy stra¿ackie. naznaczonej has³em: TANKUJÊ W GAS & GROCERY.owszem. .Nie mam pojêcia. ale nie zd¹¿y³ siê odezwaæ. ale Duke Perkins .. ale jest.po obu stronach miejskiej granicy. Z rado ci¹ dostrzeg³ na boku drugiego z³oty napis STRA‾ PO‾ARNA CHESTER'S MILL WÓZ NR 2. to ju¿ wiem . Na pewno wcale nie próbowa³ l¹dowaæ. bo uprzedzi³ go Ernie Calvert. zbyt szeroko rozrzucone. Na rêkawie kurtki Carvera. ¿e wolno sz³a. Ludzie powinni utworzyæ jedn¹ grupê.Tak. I ci gapie. ustawiaj¹c siê w literê V. Kto przy zdrowych zmys³ach wys³a³by karetkê do po¿aru pustego budynku? .W³a nie.Tak czy inaczej sytuacja wygl¹da³a nieciekawie. jakby szukali pocieszenia w obliczu mierci.zacz¹³ Rennie. cofn¹³ siê miêdzy krzewy.. Zawsze tak robili. co to w³a ciwie ma znaczyæ. Trzy.Ca³e szczê cie. A ci. I samolot te¿.popar³ go Dinsmore. ¿e mamy tu jak¹ niewidoczn¹ barierê . Zostawi³ Renniego samemu sobie i podszed³ do krwawi¹cej policjantki. ale ¿e jest.stwierdzi³ Duke. Stra¿acy ju¿ wysypywali siê z samochodów. rozwijali wê¿e. Duke us³ysza³ dobiegaj¹cy od Castle Rock pulsuj¹cy sygna³ karetki pogotowia. panie w³adzo. Duke skupi³ siê ponownie na Renniem.Na drodze jest jaka przeszkoda. Randolp nie zwróci³ na to uwagi. stali stanowczo zbyt blisko p³on¹cej ciê¿arówki.I Wettington te¿ siê z ni¹ zderzy³a . Nie widaæ jej.Wygl¹da na to. Tymczasem tutaj us tawili siê w dwóch grupach .

. ¿eby by³ z³amany.Komendancie . .. Duke odsun¹³ go na bok. Nie przejmuj siê. lecz podniós³szy na niego wzrok. .odezwa³ siê Rennie. kiedy siê niechc¹cy dotknie bolców przy wsadzaniu wtyczki do gniazdka... tylko od³o¿y³ aparat na przednie siedzenie i chwyci³ telefon komórkowy. Silne strumienie spada³y na ogieñ. gdzie u licha ciê¿kiego jest nasza karetka! Ma byæ tutaj..Nie wiem. tym s³odsza. które by mu wszystko powiedzia³o.. i to natychmiast.¿e policzki wiceprzewodnicz¹cego Rady Miejskiej obla³a g³êboka czerwieñ.Ty siê tym zajmiesz. .Peter! . czego doskona³y przyk³ad stanowi³ jego rodzony syn. .Jak bêdê chcia³ znaæ twoje zdanie. Tak czy inaczej zniewaga nie pójdzie w niepamiêæ. A po tem uderzy³am.odezwa³ siê Duke.Prze¿yjê. . Duke w ¿yciu nie widzia³ nic podobnego. rozbryzgiwa³y na boki i tworzy³y w powietrzu têczowe ³uki. . Najpierw mia³am dziwne wra¿enie.Dotknê³a nosa. U miechnê³a siê s³abo. Rennie zacisn¹³ piê ci. i to ju¿! . . . . trochê to przypomina³o myjniê samochodow¹. Od strony gapiów dobieg³o chóralne aaach! . kiedy cz³owiek obserwuje strumienie wody pod du¿ym ci nieniem na przedniej szybie.Jackie. a nikt inny. Nieomal odepchn¹³.Nie czujê. ale zaciskanie piê ci tak czy inaczej by³o dobre dla têpaków. jakby mnie przeszed³ pr¹d. . Owszem.. Potem zobaczy³ têczê równie¿ po stronie Mill. to mo¿e po policjê stanow¹. nie wiem w co. Wzi¹³ z auta aparat fotograficzny i zacz¹³ pstrykaæ zdjêcia.. prze¿yjesz jako ? . .odpar³ Randolph. to ciê o nie zapytam. .Skontaktuj siê ze szpitalem i spytaj. jest ca³y.. ale i tak spuchnie. Stra¿acy w³a nie zaczêli laæ wodê na p³on¹c¹ ciê¿arówkê... I w odpowiednim momencie. lecz zaraz rozlu ni³ d³onie. . Za jaki czas. Jackie te¿ mo¿e to sprawdziæ. przez ca³e ¿ycie raczej sam popycha³.Szefie. Kurczê.Z³amany? ..Morrison siê tym zajmie . ni¿ by³ popychany. . Randolph zamierza³ obrzuciæ komendanta spojrzeniem. trochê tak jak wtedy.Nie. ale za rozbitym samochodem od czego siê odbija³y.Stanowczo powinni my zadzwoniæ do jakich s³u¿b bezpieczeñstwa.zwróci³ siê do Wettington.. ale stanowczo. . Je li nie do Departamentu Bezpieczeñstwa Wewnêtrznego.spyta³a. Ta by³a niewielka. na zabawie do¿ynkowej bêdziesz ju¿ wygl¹da³a ca³kiem dobrze.zawo³a³ Duke do Randolpha. Chocia¿. bo to chyba jednak zbyt radykalne posuniêcie. Krew ciek³a coraz wolniej. co to by³o? . A zemsta im dojrzalsza.Jackie. Grzecznie.

¿e czasami jedynym sposobem na poradzenie sobie z rozpsiajucha jest miech. .zawo³a³a Lissa entuzjastycznie. Synowie Dinsmore'a odsunêli siê od niego. Lissa Jamieson. ale nie mogê siê po³¹czyæ. Zatrzyma³a siê dos³ownie kilka centymetrów od miejsca.Lissa. Po stronie Motton zatrzymywa³o siê na drodze coraz wiêcej wozów policyjnych z powiatu Castle. . Ja.zirytowa³ siê Rennie. tylko Lissa nadal udawa³a nimfê wodn¹.Zabierz j¹ stamt¹d.krzykn¹³ Duke. Duke ucich³. . Tu¿ za jej plecami zamigota³a kolejna têcza. A ty jeste radn ym miejskim. . pozwoliæ nam pracowaæ. Zatoczy³ rêk¹ szeroki ³uk.Wiem. . gdzie strumieñ wody pod ogromnym ci nieniem uderza³ w powietrze.odpar³ Rennie zbyt g³o no.Nie szkodzi. . Zaprowadzi pañstwa za ¿ó³t¹ ta mê. omijaj¹c dwa wiêksze szcz¹tki samolotu.Mam sygna³. G³o no i serdecznie. dlatego proszê.Tak by to nazwa³. czy to mo¿liwe.Ci¹gle zajête. . co? A ja siê nauczy³em.Id j¹ przyprowad . ¿e nie s³yszy. Pod koniec zdania Duke podniós³ g³os i wskaza³ miejsce. Komendant widzia³.Proszê pañstwa. lecz ci¹gle mia³ u mieszek na ustach. ale rzeczywi cie. . Duke nie wiedzia³. proszê siê odsun¹æ. o co ci chodzi! . ¿e takie polecenia s¹ stanowczo poni¿ej jego szar¿y i godno ci. chyba wszyscy gapie mieli w rêkach telefony. inni robili zdjêcia. Nie odgrywasz tu ¿adnej oficjalnej roli. wiem .Niez³a rozpsiajucha . Uda³a.Jedna z patrz¹cych. kto tu dowodzi. . ¿eby siê cofn¹³. Sz³a jak zahipnotyzowana.poleci³ Randolphowi. zanim wyci¹gnie kryszta³y albo co w ten deseñ. kontrolê przejmie Rock. roz³o¿y³a ramiona.Nie rozumiem. na lito æ bosk¹? . bibliotekarka. Na razie wystarczy. Pewnie dlatego ¿e wszyscy dzwoni¹. stój! . ruszy³a w ich stronê.Co w tym miesznego.powiedzia³ Duke. . Mgie³ka jak z nawil¿acza! Peter Randolph podniós³ wysoko rêkê z telefonem i pokrêci³ g³ow¹. Proszê i æ za radnym Renniem. Ca³kiem wyra ny.Tyle wody z tamtej strony. jedni gadali. ale poszed³. który mówi³ wyra nie. A potem wyci¹gnie profity. . Przynajmniej dopóki nie zjawi siê szeryf powiatu.powiedzia³. Je¿eli Perkins nie zapanuje nad sytuacj¹. jak wilgotniej¹ jej w³osy ci¹gniête w koñski ogon. ¿eby pamiêta³. . stanêli bli¿ej ojca. a tutaj prawie nic! . . Duke siê roze mia³. gdzie Henry Morrison rozci¹ga³ ¿ó³t¹ ta mê. Randolph przybra³ wyraz twarzy. .

4 Dzieciak nazywa³ siê Benny Drake. ale w my lach wyra nie ujrza³ jej twarz. . przytrzymuj¹c go jedn¹ rêk¹. formuj¹c¹ na jezdni wilgotn¹ liniê.przestrzeg³ go Rennie. ale siê powstrzyma³. Z ust patrz¹cych wyrwa³o siê zgodne aaach! . za nim ruszyli inni. . lecz prê¿nego klubu skateboardzistów. wcale mi siê to nie podoba . Tutaj upad³a. by przy pomnieæ sobie ostatnie s³owa Brendy: Uwa¿aj na rozrusznik . by po dziecinnemu z³o liwie zerwaæ ta mê starannie rozci¹gniêt¹ przez Hanka Morrisona. W ogóle mnie to nie obchodzi . Duke chcia³ wymówiæ imiê ¿ony. poprzyczepia³y siê rzepy. szybko zmieni³y siê one w pal¹cy ból po lewej stronie klatki piersiowej. za które zap³aci³ sze ædziesi¹t dolarów. Kilkoro co bystrzejszych. ¿e owa linia pokrywa siê dok³adnie z granic¹ miêdzy Motton a Mill. ¿eby Henry musia³ j¹ przytwierdzaæ po raz drugi. Nie chcia³bym. zda³o sobie sprawê. Rennie odszed³ sztywnym krokiem... I uwa¿aj na ta mê. tak jak mówi³a. jak lepiec szukaj¹cy drogi w nieznanym pomieszczeniu. Czasu starczy³o mu tylko na to. A potem ciemno æ. Jedn¹ rêkê mia³ wyci¹gniêt¹ przed siebie.Bóg z tob¹. Zaraz potem urz¹dzenie eksplodowa³o mu w piersiach z tak¹ si³¹.Duke. ¿e rozerwa³o koszulkê z logo dru¿yny Wildcats. miêdzy nimi Ernie Calvert. Poczu³ ciarki.. Miejscowa policja tolerowa³a ich . Nie zdo³a³. U miechniêt¹. Bo ja tego nie zapomnê. gdzie Jackie z czym siê zderzy³a. Wiêkszo æ ogl¹da³a siê przez ramiê. Krew.. strzêpy bawe³ny i kawa³ki cia³a uderzy³y w barierê. Kosztowa³o go to nieco trudu. Jednak nie zamierza³ jej obchodziæ dooko³a i dopu ciæ do tego. Du¿y Jim Rennie czu³ ogromn¹ pokusê. bo wydatny brzuch utrudnia³ ruchy. spogl¹da³a na delikatn¹ mgie³kê przes¹czaj¹c¹ siê przez barierê umazan¹ rop¹. Duke wolnym krokiem zbli¿y³ siê do miejsca. zapamiêtaj sobie. ¿eby do jego eleganckich spodni. . któr¹ w³o¿y³ na siebie tego dnia. by uczciæ popo³udniowy mecz. Przeszed³ pod plastikiem.oznajmi³ Duke. mia³ czterna cie lat i jako Brzytwa by³ cz³onkiem niewielkiego. jak siê dzisiaj do mnie odnosisz..Zejd z miejsca zdarzenia. a tutaj. Tyle ¿e zamiast min¹æ.Komendancie.

Bêdzie bola³o? Ry¿y ju¿ mia³ schowaæ strzykawkê.wyczyny mimo sprzeciwów ze strony radnych Renniego i Sandersa. do kiedy jest wa¿ny ostatni zastrzyk przeciwtê¿cowy zaaplikowany mistrzowi Drake'owi. Raczej czê ciej ni¿ rzadziej. . Oczyszczone z brudu i krwi nie robi³o ju¿ takiego przera¿aj¹cego wra¿enia. Zw³aszcza ¿e ten¿e m³ody mistrz Drake odstawi³ wilsona na betonie. poniewa¿ (wyt³umaczy³by. Przez jaki czas doros³y mê¿czyzna i nastolatek bez s³owa patrzyli na piêtnastocentymetrowe rozciêcie. Doros³y.oceni³ Benny. a ja odwalam ca³¹ robotê . ..Ry¿y mia³ pewno æ. . Eric Everett.przyzna³ Benny Drake.mieszankê przeciwbólow¹.zgodzi³ siê mistrz Drake. Alarm miejski ucich³. natomiast gdzie z oddali dobiega³o zawodzenie syren. Nie le. . w sumie.No. W czasie poprzednie go marcowego zgromadzenia miejskiego ów dynamiczny duet zdj¹³ z porz¹dku obrad kwestiê wybudowania bezpiecznego miniparku dla deskorolkowców. którego w my lach nazywa³ Czarnoksiê¿nikiem z krainy Oz. Nie za³atwi³ sobie nogi na cacy. . gdyby komu poza swoj¹ ¿on¹ móg³ siê zwierzyæ z takiego braku lojalno ci) stale jest gdzie na zapleczu.Generator siê w³¹czy³ . . Doskonale. inaczej Ry¿y. choæ postrzêpione brzegi nadal nie wygl¹da³y najlepiej. pomy la³ Ry¿y.skorygowa³ go Ry¿y. Ry¿y siê za mia³. Lepiej siê po pieszyæ z ch³opakiem. ale jeszcze wstrzykn¹³ trzy mililitry lidokainy z adrenalin¹ . co? . nas¹czy³ ranê. któr¹ nadal nazywa³ prokain¹.Trochê . Aktualnie sprawdza³. Ambulans bêdzie potrzebny jak nic. Gdy nagle odezwa³ siê sygna³ stra¿y po¿arnej. Nie piesz¹c siê.Rewela . Twitch i Everett rusz¹ na pomoc. . spoooko . . . . ¿e Benny ju¿ bywa³ uziemiany. .Nie ma sprawy.. .zauwa¿y³ m³ody mistrz. ale te¿ ranê trudno by³o nazwaæ zwyk³ym rozciêciem. zostawiaj¹c na nim spory kawa³ek cia³a z ³ydki. Dzieciak mia³ kredowobia³¹ twarz i chyba ³zy w oczach.W³¹czyli pr¹d .Boisz siê? . Luuuzik. mia³ trzydzie ci siedem lat i pracowa³ jako pomocnik u doktora Rona Haskella.Awaryjne zasilanie szpitala i przychodni.Mama mnie uziemi.E.I to jest powód do strachu? .Mniej wiêcej tak. ni¿ musia³. Jesieñ dwa tysi¹ce dziewi¹ty. Nie chcia³ sprawiaæ dzieciakowi wiêcej bólu. obaj podskoczyli.spyta³ Ry¿y.

jak w zesz³ym roku wyfrunê³a w Oxfordzie.Tylko half . dorzuci³ w my lach.Nie.Czujesz? . A gdzie siê podziewa³ Czarnoksiê¿nik? Ginny twierdzi³a.Nie nabijam siê. Tyle ¿e raczej nie strza³y. Ry¿y akurat przyk³ada³ steryln¹ gazê na ranê. .Za³o¿ê ci sze æ szwów z mojej najlepszej nici nylonowej. Jeste odporny na ból. Zreszt¹ i nie zwymiotowa³. No. Na dzieciaka nawet nie zerknê³a.Rewela .W rzeczywisto ci s³ysza³ dwa. .A teraz czujesz? .pipe. bo wzrok mami. . ¿e pochrapywa³ na kanapie gdzie w szpitalu imienia Cathy Russell.Tylko nie patrz.Tyle nie bêdzie.uzna³ dzieciak. odprê¿ i ciesz lotem liniami Cathy Russell. . . krew cieka³a na ligninow¹ podk³adkê.. Co pewnie oznacza³o. ¿e na wizytach domowych. Pan siê ze mnie nabija. Pyskaty smarkacz. ale by³o bosko! . . zanim zaliczy³e glebê? . A s³ysza³ pan ten strza³? Benny wskaza³ mniej wiêcej na po³udnie. bez spodni.powiedzia³ Benny.Ry¿y dotkn¹³ rany ig³¹.Ja mam odlot. .Zrobi³e full . . Trzeba siê uporaæ z ch³opakiem jak najszybciej. .Jako emerytowany deskorolkarz by³ szczerze zainteresowany. Przycisn¹³ brzeg rany koñcówk¹ strzykawki.Ile bêdzie szwów? Norrie Calvert mia³a dwana cie. .Pola³ ranê roztworem soli fizjologicznej. . wyrówna³ skórê swoim ulubionym skalpelem numer dziesiêæ.Mo¿emy zamieniæ dwa s³owa? . gdy rozleg³o siê niedba³e stukniêcie drzwi. tylko w bokserkach. ca³kiem nic. Od jakiego czasu Czarnoksiê¿nik g³ównie tam przebywa³ w ramach wizyt domowych. Ry¿y poda³ mu nerkê. niestety. . .No. . Benny nie zemdla³. Mo¿esz te¿ zemdleæ. Zna³ Norrie.Po³ó¿ siê. ale wybuchy.poprosi³a Ginny.Chyba bêdê rzygaæ . I na g³os rozs¹dku te¿. . . przy podobnych okazjach nazywan¹ rzygownic¹.Benny siê rozpromieni³. drobn¹ dziewuszkê na etapie gotyku i emo. . rozmiar cztery zero. czujê.Nie s³ysza³em. .pipe.Mn¹ siê nie przejmujcie . . . której g³ówn¹ ambicj¹ wydawa³o siê pope³nienie efektownego samobójstwa na desce z kó³kami. czas siê braæ do szycia.Wyjd na chwilê . Siedzia³ na stole do badania.Proszê uprzejmie.doda³ po chwili. usun¹³ martwe fragmenty tkanki. kurczê. a nastêpnie ukaza³a siê w nich g³owa Ginny Tomlinson. koniecznie zanim wpadnie i co urodzi.

By³ najspokojniejszym pielêgniarzem. . . zwany w skrócie Twitchem. Z radia p³ynê³y g³osy nak³adaj¹ce siê jeden na drugi. jakiego Ry¿y kiedykolwiek spotka³. Wrzuæ drugi bieg. .zapewni³a go Ginny. . Spokojna twoja rozczochrana. . zastanawiaj¹c siê.Nie ma sprawy.Widzia³e kiedy rozbity samolot? .Potrzebny ambulans? Za jej plecami w rozs³onecznionej poczekalni matka Benny'ego z ponur¹ min¹ przegl¹da³a jak¹ gazetê o przes³odzonej ok³adce z nieokie³znan¹ piêkno ci¹.Dziwne.Jasne. ale nikt nie prze¿y³. rozejrza³a siê dooko³a. na granicy z Tarker's Mills. ..Nabijasz siê ze mnie? Alva Drake podnios³a wzrok. cz y m¹¿ pomo¿e jej uziemiæ Benny'ego do czasu.Skoñczysz dzieciaka? . gdzie na horyzoncie wznosi³ siê czarny gruby filar dymu. . .Gin powiedzia³a. W drugim rêku trzyma³ CB.Wiesz dok¹d? Twitch pstrykn¹³ niedopa³kiem. Twitch ju¿ czeka.Tak. Samolot l¹dowa³ na szosie. Na granicy z Tarker's Mills. ale podziêkowa³a za dobre wie ci.ale ten cz³owiek na granicy z Tarker's Mills jeszcze ¿yje. Jeszcze na chwilê przystan¹³ obok pani Drake. gdy ch³opak skoñczy osiemnastkê. migaj. jakby mia³a zamiar skakaæ z rado ci.zarz¹dzi³ Ry¿y. jed . Na granicy z Motton t e¿ mamy wypadek.Wskaza³ na po³udnie. Zderzy³y siê ciê¿arówka i samolot. Jedziemy gdzie indziej. by jej powiedzieæ. Jed .Ani trochê . ci¹gnê³a brwi. South Paris.Benny.Wiem tyle. Ginny pokiwa³a g³ow¹. braciszku... .. . .Na drodze sto dziewiêtnastej. po czym wróci³a do przegl¹dania czasopisma. Dougie Twitchell. zaraz wrócê.. A w ka¿dym razie wbi³a w nie spojrzenie. ile ci Gin .Doktor Rayburn? . zgadza siê? . . wystawiwszy twarz do s³oñca. . ¿e Benny siê wyli¿e. a to mia³o swoje znaczenie. Ju¿ jest w drodze. .Mam te¿ informacje o innych wypadkach.. którego Jim Rennie oraz jego koledzy radni ci¹gle jako nie mogli zast¹piæ nowym. Alva nie wygl¹da³a. Sied spokojnie. . siedzia³ na zderzaku starego ambulansu.Czyli w szpitalu w Norway.Plany siê zmieni³y. Jecha³ jakim dostawczakiem.Mia³ pacjentów w Stephens Memorial.Rzuæ ten zgubny na³óg i jedziemy . . Pali³ papierosa. . Wypadek dostawczaka. Ry¿y wyszed³ za Ginny na korytarz.

¿e Perkins potrzebuje pomocy. Twitch bez k³opotu min¹³ . Trudno.Wobec tego mo¿e Perkins nadal ¿yje i faktycznie siê na co przydamy . Ruch by³ do æ du¿y. lecz bardzo szybko poj¹³.Komendant Perkins? .W³a nie on. .powiedzia³ Ry¿y. 5 Z wyj¹c¹ syren¹ przemknêli przez wiat³a na skrzy¿owaniu w centrum miasta. ca³kiem jak muchy. Pielêgniarz spojrza³ na niego smutno. . Nieustraszonym dowódc¹. jednak wiêkszo æ najprawdopodobniej przyci¹ga³ zapach krwi. Twitch westchn¹³ i poda³ Everettowi paczkê. A w ka¿dym razie jej skutki. co z nich zosta³o. Jak cz³owiekowi wybuchnie rozrusznik w klacie. . . nie wiem. samochody zmierza³y g³ównie na po³udnie.przypomnia³ mu Ry¿y. . ¿e tam wszyscy zginêli. . .. gdzie szosa numer sto siedemna cie dochodzi³a do sto dziewiêtnastej. ale wygl¹da na to. oczywi cie przy otwartych oknach. no a e on jest szefem policji. rozruszniki nie wybuchaj¹. ¿e tak w³a nie siê sta³o.uzna³ Twitch. Zginê³o dwóch ch³opaków. to przewidywania nie s¹ najbardziej optymistyczne. ¿e bêdzie pracowa³ jeszcze d³ugo po czwartej. co stanowi³o aktualnie standardow¹ procedurê postêpowania.Moje ulubione cudzesy. . jakby od tego zale¿a³o ich ¿ycie. a mo¿e nie.Mo¿e tak.Widzia³em .Twitch.Na s³u¿bie. Zapewne niektórzy z jad¹cych rzeczywi cie mieli jakie sprawy do za³atwienia.. Obaj zaci¹gali siê papierosami. marlboro. wystarczy. . Ca³y czas s³uchali radia.. darowanemu koniowi nie zagl¹da siê w zêby. . To nie jest mo¿liwe. wiêc nie ma po co. Ry¿y niewiele wy³awia³ z nieprzerwanego potoku s³ów. ty jeste nienormalny. mo¿na by³o spokojnie rozsmarowaæ na chlebie.ale jedno jest pewne: zobaczymy prawdziw¹ katastrofê lotnicz¹.odpar³ Ry¿y. Je li o mnie chodzi.Wykoñczysz mnie . co siê sta³o . To..Cz³owieku. . . staruszku. Ginny powiedzia³a.Twitch.powiedzia³ Twitch . W po³owie drogi do drzwi ambulansu wyj¹³ paczkê papierosów. a Peter Randolph twierdzi.Ach..Chyba ¿e siê podzielisz . dziêkujê.sprecyzowa³ Ry¿y.Nie ma palenia w karetce .stwierdzi³ Twitch. .

Podniós³ rêce. Na tym skoñczy³ siê lot na skrzyd³ach wyobra ni. otrzyma niezbêdn¹ pomoc.. Powoli. .. Nos mu spuch³ do tego stopnia.Wskaza³ w górê. który pewnie znalaz³ siê ju¿ nad miejscem wypadku.powiedzia³. . . jedyna ocala³a. Odpoczywaj po drodze. Stali naprzeciwko siebie. .Jezu! Przepraszam! . Bohaterscy paramedycy walcz¹. .Ci¹gle masz nadziejê.No to wracaj.Gendron uniós³ czapkê. ale nos mnie dobija. .mig³owiec wiadomo ci.. . . Przynajmniej ona wydawa³a siê we wzglêdnie dobrym stanie. gdy upewnili siê. Bêdziemy w informacjach o szóstej.dorzuci³ jak dziecko. Oczy tonê³y w ciemnych obwódkach. opu ci³ je gestem pe³nym bezradno ci. wpad³ w korkoci¹g.. . Gdyby tylko móg³.Tak. Pó³nocny pas szosy numer sto dziewiêtna cie by³ zastanawiaj¹co pusty. mam nadziejê. . ¿e znajdziesz koniec? Barbie milcza³ jaki czas. .Patrz. Z pocz¹tku by³ pewien.. Odeszli z miejsca wypadku na drodze sto siedemnastej. ¿e Elsa Andrews. I w ogóle. Nie piesz siê. Potem maszyna wybuch³a. 6 ..No to powodzenia. No i nie jestem ju¿ taki m³ody.cztery wozy jad¹ce w kolumnie.Ja nie chcia³em! Cofam to! .. mig³owiec. ale teraz.Jak dla mnie mig³owiec by³ ostatnim gwo dziem do trumny. Obaj spojrzeli na wie¿y s³up dymu. Gendron zdj¹³ czapkê Sea Dogsów i otar³ ni¹ blad¹ twarz ze smugami krwi. ¿e wygl¹da³ jak ogromny paluch.Wybacz. o Wielki Ry¿y! .Chcia³bym ci u cisn¹æ rêkê jeszcze . chocia¿ za³amana po stracie przyjació³ki. Przez chwilê Ry¿y widzia³ wymalowan¹ na burcie trzynastkê i oko CBS.Niez³y wstrz¹s . Gendron za mia³ siê szczekliwie. .Ty idziesz dalej? ..krzykn¹³ Twitch.Muszê wracaæ. . . .Tak. Z bezchmurnego nieba spad³ na ziemiê ognisty deszcz. Barbie chêtnie by u ciska³ staruszka i poklepa³ go po plecach.

Mój przyjaciel i ja zaczêli my na wschód st¹d. kiedy siê uda po³¹czyæ.Ja te¿.Dusty? Jeste tam ju¿? . Powodzenia. Na pniaku siedzia³ jaki m³ody cz³owiek w koszulce z George'em Straitem i zajada³ te ostatnie. Barbie uniós³ palce do czo³a i ruszy³ w drogê. w rêku trzyma³ telefon komórkowy. Popro o rozmowê z oficerem ³¹cznikowym. . 7 Trafi³ na le n¹ dró¿kê wiod¹c¹ mniej wiêcej równolegle do bariery. Zapamiêtasz? Gendron pokiwa³ g³ow¹. . pierniki Ring Dings. Ci¹gle by³a. roladki czekoladowe Ho Hos. . Przystan¹³ w miejscu. Tylne drzwiczki by³y otwarte.potwierdzi³ Barbie.Tak.Zakoñczy³ rozmowê. wyra nie rzadko u¿ywana. . krokiety Twinkies i krakersy z mas³em orzechowym.Hej. gdzie na sto dziewiêtnastej znajdowa³a siê granica z miastem siostrzanym Chester's Mill. Od czasu do czasu zbacza³ na zachód i dotyka³ ciany odgradzaj¹cej Chester's Mill od wiata zewnêtrznego. .Z drugiego koñca miasta .Wskaza³ mniej wiêcej na przestrzeñ za jego plecami. By³ wyra nie zmêczony. Jaki dobry samarytanin zabra³ kie rowcê wywróconego dostawczaka le¿¹cego po drugiej stronie bariery. Rozdzielili my siê. ¿e sprawa jest pilna i dzwonisz w imieniu kapitana Dale'a Barbary. Powiedz. .Zadzwoñ do bazy wojskowej w Fort Benning. . Coksem. . Podniós³ wzrok na Barbiego. a jego o kontakt z pu³kownikiem Jamesem O.Okay.przed zachodem s³oñca. By³a pozarastana. Teraz jest tam .Móg³by co dla mnie zrobiæ. .Jasne. czyli Tarker's Mills. jak bêdziesz mia³ pod rêk¹ telefon? .Ta niewidzialna ciana jest wszêdzie? Granica zamkniêta? .Przez chwilê s³ucha³. To znaczy wtedy. . w czego odnalezienie przesta³ ju¿ wierzyæ. On poszed³ na po³udnie.Zrobiê to. Przyszed³ pan stamt¹d? . ¿o³nierzu. Ca³y czas mamy kontakt przez telefon. a do tego przestraszony i rozczarowany. Wóz zosta³ na drodze jak wielkie martwe zwierzê.Barbie na chwilê pogr¹¿y³ siê w my lach. na asfalt wysypa³y siê psie chrupk i Devil Dogs. . ale i tak sz³o siê ni¹ lepiej ni¿ przez zaro la. M³ody cz³owiek kiwn¹³ g³ow¹ i wdusi³ przycisk na telefonie. nadal szukaj¹c tego. . .

Barbie zdawa³ sobie sprawê.gdzie siê rozbi³ mig³owiec. . ¿e zbiera siê t³umek. Mówi. Barbie jako wcale nie by³ zdziwiony. . bo i nie musia³.Nie znalaz³e ¿adnej dziury w tej cianie? M³odziak tylko pokrêci³ g³ow¹. ¿e teoretycznie mogli omin¹æ jakie wyrwy wielko ci drzwi lub okien. ale mocno w to w¹tpi³. Jego zdaniem mieszkañcy Chester's Mill zostali odciêci od wiata. Nic nie powiedzia³.

w niego wszyscy siê wpatrywali. nowe samochody. którego Rose nazywa³a dzieciakiem. czyli posi³ek tradycyjnie serwowan y w Sweetbriar Rose w sobotnie wieczory. Mimo wszystko dobrze. Nad kontuarem wisia³ telewizor. lokaln¹ ekonomiê. . S¹dz¹c po natê¿eniu d wiêku. kto zamówi³ niadanie na kolacjê i musia³ stawiæ czo³o jajkom wysma¿onym przez Ansona. Mo¿e wysz³a z miasta przed zamkniêciem bariery. jak ka¿dy. od czasu do czasu wracaj¹c za ladê. nie by³ zagro¿ony cz³onkostwem w Mensie. tote¿ nale¿a³o siê obawiaæ o stan ka¿dego dania bardziej skomplikowanego ni¿ fasola z kie³bas¹. Anson Wheeler. Biada temu. zw³aszcza pod nieobecno æ Angie i Dodee Sanders. Wszed³ do rodka. Wygl¹da³a na zaganian¹ i zmêczon¹. Rose obs³ugiwa³a go ci przy sto³ach. wie¿o nabyte wiertarki. Ani jednego wolnego stolika.GRAMY RAZEM 1 Barbie wróci³ sto dziewiêtnast¹ do centrum miasta. Main Street wieci³a pustkami. Na ekranie widnia³ Anderson Cooper z CNN. A je li chodzi o liczbê szarych komórek. czy miejscowy klub sportowy Twin Mills Wildacts. Za kontuarem powinna staæ Angie McCain. pi³y elektryczne i inne urz¹dzenia stanowi¹ce tre æ ¿ycia wielu mê¿czyzn.. by³ w kuchni. ale trudno je j siê by³o skupiæ. ceny paliwa. kto znajdzie siê na miejscu katastrofy. ¿eby siê urwaæ z pracy. Sta³ na drodze numer sto dziewiêtna cie. pracowa³o ich co najmniej dziesiêæ. a i tak przy córce móg³ robiæ za Einsteina. W takim razie nie wróci za ladê przez jaki czas. o¿ywia³ j¹ tylko pomr generatorów. ¿e w ogóle tutaj by³. Brakowa³o te¿ miechu. w tle mia³ ci¹gle jeszcze dymi¹cy wrak ciê¿arówki. przynajmniej od czwartej do zamkniêcia. by i tam przyj¹æ zamówienie. Andy Sander pierwszy radny Mill.. Niesforne kosmyki uciek³y jej spod siatki. Red Sox. W zasadzie nie by³a leniwa. no có¿. Celtics. Zanim dotar³ na miejsce. rakiety Patriot. Chocia¿ ta ostatnia wcale nie potrzebowa³a katastrofy. lekko wytr¹cony z równowagi. Jej ojciec. zrobi³a siê szósta. chocia¿ mia³ skoñczone najmarniej dwadzie cia piêæ lat. jakie piêæ kilometrów. Sygnalizacja wietlna na skrzy¿owaniu dróg sto dziewiêtna cie i sto siedemna cie nie dzia³a³a. Nie us³ysza³ znajomych rozmów o wszystkim i o niczym. ale nie by³o po niej ladu. natomiast Sweetbriar Rose by³o jasno i t³oczno. obejmuj¹cych szeroki wachlarz tematów: politykê.

jak neon nad tawern¹. Barbie zna³ to spojrzenie.Na ekranie telewizora mig³owce l¹dowa³y za plecami Andersona Coopera. Miejsce Andersona Coopera na ekranie zaj¹³ Wolf Blitzer. zosta³ objêty klauzul¹ bezpieczeñstwa narodowego. A w górnym prawym rogu ekranu mruga³o na czerwono s³owo NAJ WIE‾SZE.dzisiaj wczesnym . ale wyj¹tkowo le zawi¹zany. Wolf? . Wojskowy by³ pu³kownikiem. rozwiewaj¹c mu gêste siwe w³osy i nieomal go zag³uszaj¹c. a i reszta jego ubrania podejrzanie przywodzi³a na my l sobotni¹ imprezkê przy grillu. W pewnej chwili jaki oficer wszed³ w kadr. Pij naj wie¿sze piwo. Ten na wizji powiedzia³ reporterowi. a¿ do miejsca. Na czerwonym pasku pod obrazem z kamery p³ynê³y s³owa: JEDNO Z MIAST MAINE W NIEWYJA NIONY SPOSÓB ODCIÊTE OD WIATA. posy³aj¹c w eter miêkkie wi niêcie. Teren. Wznowimy nadawanie mo¿liwie najszybciej. Podsumowuj¹c fakty . Tego wieczoru Wolfie mia³ pod szyj¹ krawat. Gdyby Barbie teraz zobaczy³ Coksa. Barbie doskonale rozumia³ jego przyczyny. Mówi³a o nim mój Wolfie . a teraz przekazujê g³os do Waszyngtonu. na którym znajdujemy siê w tej chwili.odezwa³ siê Cooper . ciê¿kie mig³owce transportowe.odezwa³ siê ulubiony dziennikarz Rose . gdzie znajduje siê bar U Raymonda. ju¿ na obszarze Motton . i ods³oni³ mikrofon. wabi¹cy klientów napisem w oknie: ZIMNE PIWO GOR¥CE KANAPKI WIE‾A PRZYNÊTA. Je¿eli cz³owiek w mundurze zakrywa mikrofon s³awnemu reporterowi telewizyjnemu nawet bez ladowego za pozwoleniem . ale nie tym szczególnym. Otrzymali my informacjê . niezmiennie z kamienn¹ twarz¹. Wyszed³ z kadru. Rose siê w nim podkochiwa³a i codziennie po po³udniu nastawia³a odbiornik na The Situation Room . Wszyscy znali ten przydro¿ny bar ze sklepikiem. jak zwykle. poczu³by siê kompletnie sko³owany. co w braku lepszego okre lenia nazwali my barier¹. Barbie o ma³o siê nie za mia³. Wojskowy beton. nieca³e sto metrów od tego.¿e przedstawiciele mediów musz¹ siê wycofaæ oko³o pó³ kilometra. W ród zebranych w Sweetbriar Rose przeszed³ niespokojny pomruk. zakry³ Cooperowi mikrofon d³oni¹ w rêkawiczce i powiedzia³ mu co do ucha. co mia³ do powiedzenia. Wygl¹da³y jak pave lowsy. to nast¹pi³ koniec wiata. Bywalcy Sweetbriar Rose znowu mruknêli unisono. którymi Barbie wylata³ swoje w Iraku.

Barbie te¿ chcia³ pos³uchaæ. I po raz pierwszy od dziewiêciu lat zarz¹dzono czerwony alarm antyterrorystyczny.. pomy la³. . Wstrz¹saj¹co trze wego. o czym chcia³a mieæ. Nikt by nie chcia³ mieæ wroga w osobie tatu ka Juniora Renniego. by siê przekonaæ. oczy mia³a wielkie jak spodki. co Barbie chcia³ us³yszeæ: ¿e przestrzeñ powietrzna nad Chester's Mill zosta³a zamkniêta.B¹d cie cicho.Widzê. Tak siê czuje cz³owiek po powrocie do domu. . Jego starszy brat. od Lewiston . z dwoma talerzami w d³oniach i dwoma kolejnymi na przedramionach. ¿e porównywalny ze znakiem firmowym. Prezydent zosta³ powiadomiony o sprawie. Rose dojrza³a go. bo Wolfie w³a nie przeszed³ do informacji. prowadzi³ jedyn e w mie cie przedsiêbiorstwo pogrzebowe.Tak . ¿eby go u ciskaæ.popo³udniem. Mimo wszystko Barbie ci¹gle mia³ wra¿enie.zapyta³ Barbie trochê nie mia³o. chocia¿ by³ dla niej zwyk³ym w³óczêg¹ z paroma nagryzmolonymi referencjami w plecaku.zapyta³ kto inny. fasolê z kie³bas¹ plus jaki poczernia³y kawa³ek padliny. Potem siê u miechnê³a. Jedno i drugie podnios³o Barbiego na duchu.Dobry Bo¿e! Kogo to moje piêkne oczy widz¹! Dale Barbara! . oblê¿onego przez sze æ.Myra Evans naprawdê nie ¿yje? . ¿e rozumie. . je li by³ trze wy. Odstawi³a talerze na pierwsze z brzegu wolne miejsce i po pieszy³a do Barbiego. . Na jej twarzy ukaza³a siê pe³nia szczê cia oraz niek³amana ulga.Masz jeszcze gdzie mój fartuch? . mniej wiêcej o godzinie pierwszej. chcê pos³uchaæ.zgodzi³ siê Barbie.Wcze niej. które najbardziej go interesowa³y. By³a pulchna i niewysoka.potwierdzi³ Fernald Bowie.Auburn po North Conway.odezwa³ siê kto . Spêdzi³ tu do æ czasu. A potem na jej twarzy pojawi³ siê tajemniczy u mieszek. ¿e Chester's Mill pana nie wypu ci³o. dlaczego musi znikn¹æ z miasta. Du¿a przyjemno æ. ca³a przestrzeñ na zachodni¹ czê ci¹ stanu Maine i wschodni¹ New Hampshire. w³a cicielka i wydawca Democrata w jednej osobie obrzuci³a go znacz¹cym spojrzeniem.. W koñcu przecie¿ to w³a nie ona. a tego wieczoru wygl¹da³ na trze wego. ¿e zostawi³ j¹ z rêk¹ w nocniku. A potem uzna³a. Oczywi cie wiedzia³a o jego po¿egnaniu z miastem. mu zaufa³a i da³a pracê. tak dla niej charakterystyczny. Gdy Barbie mija³ stolik Julii Shumway. du¿o wcze niej . Powiedzia³ to. nios¹c do stolika dla czterech osób. . . Dok³adnie rzecz bior¹c.Na to wygl¹da . . wiêc musia³a stan¹æ na palcach. Stewart Bowie. który swego czasu móg³ byæ kotletem wieprzowym. Zamar³a w pó³ kroku. Fern pomaga³ mu czasami. . ¿e Julia Shumway mia³a pojêcie o wszystkim. Rose.

. . .My la³am. bo akurat w tej chwili sta³ siê dla zebranych w restauracji mieszkañców Mill wa¿niejszy od ich miasta na ogólnopañstwowym kanale telewizyjnym. Wypu ci³ j¹ z objêæ. Anson odst¹pi³ od grilla z nieskrywan¹ ulg¹. Barbie pos³usznie zasalutowa³.Niewa¿ne. Barbie za mia³ siê wdziêczny za ¿ywio³ow¹ reakcjê.Niewiele brakowa³o.Rose nadal szepta³a. Powiedzia³ mu.Widzia³e . Znajdowa³ siê w niej spory wybór czapek baseballowych. ale zaliczy³em falstart. pierwsz¹ karteczkê z zamówieniem i zabra³ siê do pracy. W ¿yciu nie by³o takiego t³umu.Tak. Na grillu zawsze by³ potworny ba³agan. Barbie za³o¿y³ fartuch na szyjê. . jak siê cieszê. Rose. cz³owieku. Opowiem ci pó niej..Anson nie by³ znawc¹ Biblii. . jeszcze potrz¹sn rêk¹ Barbiego.. Ju¿ wysiada³em.Du¿y Jim Rennie mo¿e mnie poca³owaæ! .Przyda mi siê twoja pomoc.Uszy do góry. Barbie u cisn¹³ j¹ równie serdecznie i cmokn¹³ w czubek g³owy. który powinien ju¿ znajdowaæ siê na ³onie rodziny. . gdyby by³a o dziesiêæ lat m³odsza. .krzyknê³a Rose. Zanim wyszed³ z kuchni. Przekrêci³ j¹ daszkiem do ty³u. masz gdzie ten mój fartuch? Rose otar³a k¹cik oka i kiwnê³a g³ow¹.Co? . Strzeli³ stawami palców.zauwa¿y³. my l¹c o Paulu Gendronie. ..Pojêcia nie masz.To jak. .. ¿eby ogarn¹³ ladê.. Nawet piêæ.. je li tylko Anson przyk³ada³ rêkê do zmian stanu ¿ywno ci pod wp³ywem ciep³a. Odezwa³ siê dzwonek wisz¹cy w przej ciu.. zamykaj¹c j¹ w obu d³oniach.Du¿y Jim i Junior nie bêd¹ zachwyceni .Dziêki Bogu. . odsun¹³ siê na odleg³o æ ramienia. przyj¹³ zamówienia przy barze.Zamówienie! . które wyrobnikom przy grillu w Sweetbriar Rose s³u¿y³y jako czapki kucharskie. ¿ebym znikn¹³ na dobre. . Nakarmimy piêæ tysiêcy g³odnych. a tak¿e za dyskrecjê . chwyci³ ³opatkê do grilla. to co ? . .powiedzia³a Rose. Na razie jednak ¿adnego z Renniech nie by³o w pobli¿u. zawi¹za³ troki na plecach i otworzy³ szafkê nad zlewem. Ech. .. Wybra³ Sea Dogs. I ca³e szczê cie. ¿e ciê ju¿ nie zobaczê. które nazywa³ gotowaniem.szepnê³a. zanim nas wszystkich potruje. ¿e ciê widzê . Trzeba wyrzuciæ z kuchni Ansona. a potem pomóg³ Rose na sali. . min¹³ kontuar i zluzowa³ Ansona Wheelera w kuchni.

Rose usiad³a przy stoliku po rodku sali.. . przy których pracowa³y generatory. gdzie w wiêkszo ci budynków znajdowa³y siê mieszkania. Barbie oceni³. tylko wojskowe. ¿e to nie s¹ reflektory telewizyjne. Albo skoñczy³ jak Chuck Thompson i jego uczennica. ale latarnie nie wieci³y. tworz¹ce i izoluj¹ce obszar chroniony. Zamar³ w pó³ gestu. I w ogóle na cokolwiek. migota³y p³omyki wiec. W kilku budynkach. Mog³a mnie podwie æ. Dla odmiany na Main Street panowa³a nienaturalna ciemno æ. A jak izolowaæ obs zar chroniony noc¹? Có¿. który usiad³ naprzeciwko. Martw¹ strefê. ¿e chcê do mamusi. Rose pozby³a siê ostatnich go ci. O Thompsonie mówiono w CNN.. odwróci³ tabliczkê z napisem OTWARTE na stronê z informacj¹ ZAMKNIÊTE.My la³am. Fatalne okre lenie. Kobiety ponoæ jeszcze nie zidentyfikowano. Barbie zamkn¹³ drzwi. ¿e czwartego lipca prze¿yli my apogeum. ale dzisiaj to dopiero dosta³am w ko æ . bo tam jasne bia³e wiat³o utworzy³o b¹bel nad drog¹ numer sto dziewiêtna cie. Na stole miêdzy nimi sta³ talerz z frytkami. jak przechodz¹ przez ulicê i kieruj¹ siê w stronê placu miejskiego. b³yszcza³o elektryczne o wietlenie. . . wiat³a awaryjne pali³y siê w sklepie wielobran¿owym Burpeego. W oknach na pierwszym piêtrze. ³ami¹c zakaz palenia tytoniu w miejscach publicznych. . na stacji benzynowej Gas & Grocery. w ks iêgarni Mill New & Used Books. . Barbie w³a nie siêga³ po jedn¹. Wszyscy stali zwróceni na po³udnie.Gdyby siê nie zjawi³. ale Barbie przecie¿ nikomu nie powie. Nagle jako przesta³ mieæ ochotê na frytki. zapali³a papierosa. Uwolnione od czapki baseballowej w³osy spad³y mu na ramiona. A czerwona plama keczupu przy brzegu talerza wygl¹da³a jak krew.stwierdzi³a. oczywi cie ustawiaj¹c posterunki i o wietlaj¹c martw¹ strefê.2 Piêtna cie po dziewi¹tej. Pewnie bym wtedy zd¹¿y³.Barbie u miechn¹³ siê do wspomnienia. . Popatrzy³ chwilê na ostatnich czterech czy piêciu bywalców. Spotka³em blondynkê w fordzie. Jestem pewna. gdzie ju¿ zebra³o siê oko³o piêædziesiêciu osób.Niewiele brakowa³o. czyli dobr¹ godzinê pó niej ni¿ zwykle.To by³a Claudette Sanders. Anson czy ci³ kontuar. w supermarkecie Food City u stóp Main Street Hill. a by³bym wyjecha³. w koñcu skuli³abym siê w k¹cie i p³aka³a. Rose jednak wiedzia³a swoje. Dodee powiedzia³a mi wczoraj. ¿e jej mama wybiera siê dzi na lekcjê latania. Zdjê³a z g³owy siatkê i u miechnê³a siê do Barbiego.

Nie. wskazuj¹c frytki. Zgasi³a papierosa w keczupie. któr¹ ci¹gle podsuwa³a mu pamiêæ.spyta³a Rose. Za oknem królowa³a ciemno æ.Pewna nie jestem. dochodzi do blokady czêstotliwo ci.Bêdziesz jeszcze jad³? . ¿e mowa o linii naziemnej. ale zaraz sobie przypomnia³. popatrzy³ przez okno na Main Street. gdyby to do niego jeszcze nie dotar³o. ani ponurej Dodee. . bo James McMurtry nie nale¿a³ do artystów popieranych przez radio jezusowe. Chocia¿ przyznajê. rzecz jasna. jak go cie na sali narzekaj¹ na k³opoty z po³¹czeniami komórkowymi. ¿ona przewodnicz¹cego Rady Miejskiej. . zw³aszcza przy tych k³opotach z telefonami.Miasto nie jest wielkie. Niektóre po³¹czenia przebija³y si na zewn¹trz. i pojechaæ do Auburn Mall . d wiêcznym g³osem: .. których zjecha³o siê ju¿ pewnie kilka setek. rozsiewaæ plotki bêd¹ce powodem jego k³opotów na parkingu przed Karczm¹ Dippera. . Barbie mia³ swoje przypuszczenia na ten temat: zaistnia³a sytuacja zagra¿aj¹ca bezpieczeñstwu narodowemu w czasie gdy ca³y kraj mia³ paranojê na punkcie terroryzmu. . ale by³abym zdziwiona. puszczaj¹cych muzykê country.. . ¿e w samolocie by³a Claudette? . iPhony i blackberry.stwierdzi³a Rose. wcale siê tego nie spodziewa³am. Barbie nie kocha³ nad ¿ycie ani wiecznie u miechniêtego Andy'ego Sandersa. . i wszyscy gramy razem . ¿e to przez pracowników telewizji. .. .Czy pan Sanders wie.Oczywi cie Dodee mog³a te¿ uznaæ.stwierdzi³a Rose.. ¿e zwymiotuje. Odwróci³ g³owê.Rose wzruszy³a ramionami. . chocia¿ w³a ciwie nie by³o na co patrzeæ. Straci³em apetyt.Kto j¹ tam wie? . Barbie w pierwszym odruchu przyj¹³... Wiêkszo æ ludzi przyjê³a. rozg³o ni WCIK.. ³apiesz w czym rzecz? . która minionego lata cudem jakim na dwa miesi¹ce wyp³ynê³a na fali w kilku stacjach zachodniego Maine. Angie. Barbie przez jeden straszny moment mia³ wra¿enie. S³owa pochodzi³y ze starej piosenki Jamesa McMurtry'ego.Miasto nie jest wielkie. . Ta noga w zielonej nogawce.. Niektórzy przypuszczali. ¿e w kuchni s³ysza³.. Nie by³o miêdzy nimi. ¿e skoro wszyscy usi³uj¹ siê gdzie dodzwoniæ w tym samym momencie. Gdy ¿ar sykn¹³ z cicha. ale w miarê up³ywu czasu coraz mniej liczne.Ja te¿ . ale my l. ¿e tamte czê ci cia³a to by³a matka Dodee. ¿e ma w nosie pracê.Dlatego Dodee nie przysz³a. kotku. Barbie u miechn¹³ siê lekko i za piewa³ nastêpny kawa³ek. a wszyscy bez przerwy nadawali przez ró¿ne nokie.Nie da³a znaku ¿ycia. motorole.Zanuci³a niskim. która prawie na pewno pomog³a swojej najlepszej przyjació³ce.

Przez jaki czas milczeli.Co jednak dojrza³a w jego twarzy takiego. Dobrze. . Gorzej. ka¿dy o pojemno ci tysi¹ca dwustu piêædziesiêciu litrów. ile jeszcze nieszczê æ ic czeka. Tylko potem zamknijcie porz¹dnie. jutro jest dzieñ jak co dzieñ. Miasto nie jest wielkie. . ale przedtem trzeba wszystko przygotowaæ. piece. Ogrzewanie. Skoro Rose uzupe³nia³a gaz niedawno. . A generator zu¿ywa gaz.W zesz³ym tygodniu.Rose.Ch³opcy.Pr¹d dostarcza ci generator. Przynajmniej na jaki czas. wiat³o.. . Matka Dodee Sanders. Tylne drzwi te¿. pompy. Z kuchni dochodzi³ jednostajny pomruk zmywarki do naczyñ. je li macie ochotê poogl¹daæ prezydenta. Jutro pogadamy..Dlaczego pytasz? . Zaczê³a siê podnosiæ. Wreszcie okruch szczê cia w dzieñ naje¿ony nieszczê ciami ca³ego miasta. ale zrozumie jej sens. ¿e potê¿na maszyna mo¿e w³a nie wykonywaæ ostatnie swoje zadanie. Barbie przeprowadzi³ wyliczenia. musimy pogadaæ o jutrzejszym dniu.. kogo zna³. Pi¹ta godzina to bardzo wcze nie.O pó³nocy bêdzie przemawia³ prezydent . Zw³aszcza w niedziele.oznajmi³ Anson zza lady. wszyscy gramy razem . Barbie u wiadomi³ sobie. lodówki.Bêdzie musia³ kazaæ Bogu b³ogos³awiæ Amerykê beze mnie. mia³a dwa i pó³ tysi¹ca litrów gazu do dyspozycji. je li noc¹ zrobi siê ch³odniej. ¿e trudno by³o przewidzieæ. ¿e stopieñ prawdopodobieñstwa by³ niema³y.stwierdzi³a Rose.Ja dziêkujê za prezydenta . ale akurat to by³o najwiêksze zmartwienie. Co jeszcze? Owszem. mo¿ecie zostaæ.Jak szybko go zu¿ywasz? Masz pojêcie? .Daj spokój. Trzeba przekonaæ Rose do tej decyzji. na jaki tema t ta ponura mina? . Sweetbriar Rose dysponowa³ dwoma po³¹czonymi zbiornikami.Kiedy ostatnio uzupe³nia³a propan? . Bo jest kobiet¹ m¹dr¹ i praktyczn¹. . By³ z tym huk roboty.Dobra. Jezu Chryste. walenie kotka za pomoc¹ m³otka. móg³ to byæ kto inny. bo wtedy piek³o siê bu³eczki cynamonowe. Dwa i pó³ tysi¹ca litrów propanu nie wystarczy na wieki. kotku. Nie bêdzie zachwycona. . A je li nawet nie pani Sanders lecia³a senec¹. ws³uchani w jednostajny pomruk nowiutkiego generatora. ¿e usiad³a. . . Jaki by³ stopieñ prawdopodobieñstwa? U wiadomi³ sobie. Mam prawie pe³ne zbiorniki. W niedziele Sweetbriar Rose otwierano o siódmej. .

mo¿e poci¹gn¹æ prawie miesi¹c. Czyli zosta³o dwa tysi czterysta litrów. od razu. I przestaw termostat w piecu grzewczym na dziesiêæ stopni. Czym ci to pachnie? .spyta³a Rose.zdziwi³ siê Barbie. Za³apa³a w lot. I nagle u wiadomi³ sobie. . .Przy siedemdziesiêciu procentach wykorzystania mocy. . Barbie pokiwa³ g³ow¹. . Je¿eli Rose zmniejszy zu¿ycie do dziewiêædziesiêciu litrów dziennie.by³ przera¿aj¹c . wiêc siedzieli w pó³mroku. który . A je li miasto nie zostanie otwarte przez miesi¹c. Od dziesiêciu lat by³a wdow¹. Przyjrza³a siê obliczeniom.Anse. zostaw tylko w kuchni. . Je li do osiemdziesiêciu .Spala siedem i pó³ litra propanu na godzinê .Sk¹d wiesz? . .stwierdzi³ Anson. Mniej wiêcej sto litrów propanu posz³o od czasu. Wy³¹cz ca³kiem. . to i tak nie bêdzie ju¿ co gotowaæ.Idê gasiæ wiat³a .zawo³a³a za nim Rose.Prezydent Stanów Zjednoczonych ma wyg³osiæ przemówienie .Anson nie wygl¹da³ na przekonanego. .przynajmniej zdaniem Barbiego . . gdy pojawi³a siê bariera.Nie wydaje siê wam. . odk¹d pad³o zasilanie miejskie. .. Rose zareagowa³a natychmiast. . O pó³nocy.Bo le patrzysz.powiedzia³. Ludzie nie bêd¹ chcieli wierzyæ cyfrom. Nie wszyscy w Mill zrozumiej¹ sytuacjê.powiedzia³ Barbie.. teoretycznie zdo³a przetrzymaæ trzy tygodnie. .Na górze zrobiê to samo.Nie zapomnij o termostacie! ..Dosiad³ siê do nich Anson Wheeler. ¿e jutro rano. Nie wszyscy bêd¹ chcieli. Teraz.I co liczysz? Nic nie rozumiem. .Przeczyta³em na tabliczce znamionowej. Mniej wiêcej od po³udnia.. Potem podnios³a g³owê i spojrza³a na Barbiego wyra nie wstrz¹ niêta. Akurat Anson wygasi³ wiêkszo æ wiate³.. idzie na nim wszystko. Nawet trochê wiêcej. Odwróci³ jedn¹ z papierowych podk³adek z napisem: CZY ZNASZ DWADZIE CIA NAJPIÊKNIEJSZYCH MIEJSC W MAINE? i zacz¹³ liczyæ.. Rose odwróci³a zapiski w swoj¹ stronê. wiêc pewnie bêdzie jakie dziesiêæ litrów na godzinê. mieszka³a nad restauracj¹.Co kombinujesz? . Barbie u miechn¹³ siê. ¿e wielu mieszkañców miasta pope³ni ten sam b³¹d. poga wszystkie wiat³a.No dobra. uniós³ do góry kciuk. Albo nie. a najpó niej po po³udniu?.co oznacza³oby zamykanie lokalu miêdzy niadaniem a obiadem i potem do kolacji .

Bêdziemy otwieraæ pó niej. dotykaj¹c jego palców. wiêc nadal mam dach nad g³ow¹. .zgodzi³a siê.My . .. Nosi³em j¹ zawsze przy sobie i przeczyta³em wiele razy od deski do deski.Uwa¿asz. Dowiem siê jutro z gazet. Jedna refleksja szczególnie zapad³a mi w pamiêæ: Oczekuj s³oñca.To ja ju¿ pójdê.Masz gdzie przenocowaæ? Jakby co.Trzydzie ci dni? . . Anson stan¹³ przy stoliku Barbie i Rose. Zap³aci³em do koñca miesi¹ca. Ten Chiñczyk mia³ wiêcej rozumu. . . je li sytuacja nie znajdzie szybko jakiego racjonalnego wyja nienia. ale zosta³ mi duplikat. O ile ju¿ do tego nie dosz³o. Barbie mia³ gdzie nocowaæ. Zapewne niewiele.Dodee pewnie i tak nieprêdko siê zjawi. chocia¿ uwielbiam je jak wszyscy... ¿e musimy robiæ plany na miesi¹c? . No to. .Mo¿liwe. ile wiadomo ci przedostanie siê przez barierê.Ja siê wcale nie skar¿ê. .I zamykaæ miêdzy posi³kami.Umilk³a na chwilê. ¿e miasto zostanie wyg³uszone. Zapowiada³ powa¿ne k³opoty.Dobra. . .Rose pokiwa³a g³ow¹.proroczy. zu¿ywa du¿o energii.. . . ..Jutro o szóstej? . ale. Barbie. Mia³ na sobie kurtkê. . Klucze odda³em rano Petrze Searles w aptece. ale buduj wa³y przeciwpowodziowe . Rose. . je li w ogóle . Moim zdaniem powinni my siê jak najlepiej zabezpieczyæ... Odwróci³ d³oñ i uj¹³ j¹ za rêkê. .Dobrze. ¿e faktycznie pojecha³a do Auburn Mall. Wiem. to mo¿esz u mnie.westchnê³a Rose.Przecie¿ straci³a matkê.Nie za pó no? . ni¿ nasi politycy wykazuj¹ w chwilach wyj¹tkowej bystro ci umys³u. . czyli cytaty z przewodnicz¹cego Mao. .Serdeczne dziêki. to znaczy powinna . Sada pojecha³a do rodziny w Derry. . Sada by³a ¿on¹ Ansona.. ale..U miechn¹³ siê szeroko.Jasne! . obojêtne w któr¹ stronê. Co oznacza zamykanie lokalu miêdzy posi³kami. . I koniec ze zmywark¹.Jasne.Powa¿nie? Super. Prawie dok³adnie po drugiej stronie ulicy. dosta³em od kogo Czerwon¹ ksi¹¿eczkê . . ¿e Anson i Dodee nie bêd¹ zachwyceni perspektyw¹ rêcznego zmywania. do zobaczenia rano. czyli rezygnacjê z bu³eczek cynamonowych. Zrozumia³. ograniczenie u¿ywania pieców.zdziwi³a siê Rose. Ale kiedy by³em w Iraku. ¿e tak w³a nie powinni my. Wydaje mi siê.Przeniós³ wzrok na Barbiego. Barbie nie mia³ pojêcia.. Jest stara. wracam do siebie.Nie wiem. jak za spraw¹ urz¹dzenia szpiegowskieg o Sto¿ek Ciszy z filmów o Maxwellu Smarcie. Wobec tego my. ty bêdziesz? . W pewnym sensie mam nadziejê.

chocia¿ jestem zmêczona.. . . w Waszyngtonie obraduje Kolegium Szefów Po³¹czonych Sztabów. Miêso.Przecie¿ Sysco mi dostarcza. miêso i jeszcze raz miêso. oni pracuj¹ w niedzielê. bo nie wiem. Po wyj ciu Ansona Rose potar³a oczy. ¿e mia³ powiedzieæ Rose o zaopatrzeniu. Barbie przypomnia³ sobie. ¿eby mu wyda³ takie polecenie.Jack Cale. .Co mam kupiæ? . popatrzy³a na Barbiego z rezygnacj¹... Albo nawet wp³yn¹æ na komendanta Perkinsa.Tak. po czym spojrza³a na Barbiego ponuro.potwierdzi³ Barbie.Nic nie wiesz? Odpowiedzia³ jej pytaj¹cym wzrokiem. nie mo¿esz . Je¿eli Food City bêdzie jutro otwarty.Sam siê bojê. Albo co siê dzieje. ¿e jaka nieznana si³a odgrodzi³a miasteczko w zachodniej czê ci stanu Maine. Jim Rennie mo¿e wp³yn¹æ na. a szczególnie miêso. . Rennie mo¿e go przekonaæ. . po raz kolejny opowiada³ wiatu. . zrób zakupy. . . . ..Nie mam bladego pojêcia.Bez ambienu pewnie nie zasnê. co siê sta³o.Przera¿asz mnie . . .. ¿e wróci³e . Anson nie wy³¹czy³ telewizora.Je¿eli jutro te¿ bêdzie otwarty... by razem z nim siê modlili za mieszkañców Chester's Mill. .Co mi siê nie wydaje. ¿e przyda nam siê kwarantanna. Barbie patrzy³ na ni¹ os³upia³y. prawda? .powiedzia³a Rose cicho. .To super.. bardzo siê cieszê. ..No w³a nie.Jak s¹dzisz. Wolfie.Fakt.przerwa³a.Nie wiesz. ¿eby na jaki czas zamkn¹³ sklep. Przej¹³ interes w zesz³ym roku.Wszystko. Tymczasem prosi wszystkich Amerykanów. . wiêc w tle ukochany Rose. Kto tam j w³a cicielem? .. ale teraz nie mogê na nie liczyæ.Jeszcze jedno. armia mo¿e uznaæ. a o pó³nocy zwróci siê do narodu sam prezydent. . Armia odizolowa³a teren.Nawet je li raptem wszystko wróci do normy. .Zabêbni³ palcami po stole. We wtorki mam dostawy. . Duke Perkins nie ¿yje. Tak czy inaczej. . ile to potrwa? . gdy Ernie Calvert przeszed³ na emeryturê.Pokrêci³ g³ow¹. O ile otworz¹ sklep. Od dziesi¹tej do osiemnastej.zarz¹dzi³..Rano wszystko bêdzie mniej straszne.Idziemy spaæ .

a jego wskazanie mia³o sens..3 . Kto jak kto. Prawda. To nie by³em ja. Tylko kto w ni¹ uwierzy? Prêdzej by mu uwierzyli.. A przecie¿ ojciec zawsze po pracy sia da³ przed telewizorem. gdyby siê upar³. Potem bêdzie proces. ale zabiæ? mieszne! Przecie¿ by³. ewentualnie. bo na zewn¹trz by³o ju¿ ciemno. Junior podniós³ do ucha zegarek.. ¿e zabójstwo Angie by³o tylko snem. w koñcu jest chrze cijaninem i ma po³owê udzia³ów w radiostacji WCIK.. Dziwaczny zgrzytliwy d wiêk w twarzy dziewczyny. Nadal tyka³. zobaczy³ na nich krew. To by³ ból g³owy. Tak. To by³. I zaraz Juniorowi przysz³o na my l. ¿e rodzina jest najwa¿niejsza. nawet telewizor milcza³. g³owê przechyli³ w bok i s³ucha³ z uwag¹. jak reszta morderców. gwa³cicieli i zboków... Deszcz magnesów z lodówki i jak upad³a na ziemiê. by³ ca³kiem normalnym cz³owiekiem! Obejrza³ siê przez ramiê i w oko wpad³y mu rzeczy wrzucone pod ³ó¿ko. Ale dlaczego zwlekaj¹ z tym tak d³ugo? ‾eby go pod os³on¹ ciemno ci wywie æ z miasta do wiêzienia w Castle Rock.szepn¹³. A funkcja radnego miejskiego jeszcze bardziej istotna ni¿ wiêty przybytek mamony. A co dalej? Shawshank.Bzdury .. . W sobotnie wieczory ogl¹da³ CNN i FOX News albo Animal Planet czy History Channel.Tato? Nadal cisza. jak go mo¿liwie dyskretnie aresztowaæ. . Po kilku latach pewnie zacznie o nim mówiæ The Shank. Musia³o byæ snem. Zawsze powtarza. kiedy w ni¹ wyr¿n¹³ kolanem. wyra nie z niego kpi¹ca. . Ale czy rzeczywi cie jest? On tak mówi. Rêcznik spadaj¹cy z w³osów. Dzi jako nie. Juniorowi przysz³a do g³owy straszna my l: Du¿y Jim pewnie jest z komendantem Perkinsem. owszem. ale ojciec by ni e knu³ przeciwko niemu. Tu go nie ma..Tato? Tato! Junior Rennie sta³ na szczycie schodów. Pobiæ. Jej piczka. ¿e komis z dumnym szyldem JIM RENNIE U‾YWANE SAMOCHODY mo¿e byæ dla ojca wa¿niejszy ni¿ rodzina. Naradzaj¹ siê. Odpowiedzia³a mu cisza. Ale czy rzeczywi cie? Obudzi³ siê z przekonaniem. pamiêæ od¿y³a. bo przecie¿ on by nigdy nikogo nie zabi³. ¿e to robota lokaja. I w komisariacie te¿ nie.

kiedy by³ z ojcem w s¹dzie.Wobec tego on sam. A je li zobaczê van. I nie tylko w swym domu. Bardzo tego nie chcia³. od czasu gdy przesta³a go boleæ g³owa. Wszed³ do gabinetu. Widzia³ ju¿ wcze niej ten wielki niebiesko . drobniaki. Patolodzy byli najwa¿niejsi. grzebieñ. W zasadzie wcale nie zna w³asnego ojca. wytrz¹sn¹³ z d¿insów ró¿ne drobiazgi . W koñcu postanowi³ wróciæ do domu Angie. wsadzi³ dowody zbrodni do pralki. W³¹czy³ pralkê i zastanowi³ siê. Zala³a go fala ulgi. które z Frankiem DeLessepsem nazywali na markizê . ci¹gle przygasa³o. czy te¿ trzyma swój taki siaki owaki fiut na g³odzie. Junior. ¿e w³a ciwie niczego nie wie na pewno. ale Junior zna³. Przestawiaj¹c programator na ch³odne pranie. nastawi³ na gotowanie. ile wozów policyjnych stoi pod tamtym domem. Junior zebra³ powalane krwi¹ ubrania..portfel. wobec czego wiedzia³ o jego sk³onno ci do ogl¹dania pikantnych scenek. I narzeka na Western Maine Power. ¿e plamy z krwi spiera siê zimn¹ wod¹. wrócê tutaj i ojciec ju¿ bêdzie w domu? Wobec tego najpierw pieni¹dze. proszek od bólu g³owy . Tak.bia³y samochód. zastanawia³ siê ospale. Sandersem i Grinnell. Mo¿e wtyka znaczniki w wielk¹ mapê miasta niczym sam George Patton. W sejfie by³a kupa szmalu. w ogóle móg³ my leæ. Ojciec na pewno siedzi w sali konferencyjnej w ra tuszu i obgaduje sytuacjê z t¹ dwójk¹ idiotów.. dopiero po chwili u wiadomi³ sobie. Ojciec s¹dzi³. I czy jest van patologa s¹dowego. Tylko wcze niej jeszcze wróci na chwilê do domu. Na pewno. I to jak najszybciej.i powk³ada³ wszystko do kieszeni czystych spodni. do gabinetu ojca. jeden bia³y facet. Przez moment wyda³o mu siê. ¿e Junior nie zna szyfru. Wróci³ do pokoju.. czy ojciec od dawna pieprzy siê z jak¹ sekretark¹. przecie¿ ogl¹da³ CSI. jednak powinien siê tam rozejrzeæ. Co najwa¿niejsze. ¿e ojciec siedzi w fotelu z . po czym przypomnia³o mu siê jeszcze z czasów. pomy la³. wyzywaj¹c pracowników firmy energetycznej od ³achadojdów oraz takich siakich owakich. Tysi¹ce baksów. na jak¹ mia³ ochotê. otworzy sejf. Rozjarzy³o siê niepewnie. Poszed³ na dó³. S¹dzi³. by³a to ostatnia rzecz na wiecie. Bo¿e jedyny.. znajduje siê dopiero na trzecim miejscu. ¿e ma k³opoty z oczami. Z na³ te¿ has³o do komputera ojca. w³¹czy³ górne wiat³o. Teraz. Najwyra niej miejskie zasilanie pad³o. Wtedy ucieknê. ¿e s³yszy generator. Po raz pierwszy w ¿yciu u wiadomi³ sobie w niespotykanym przeb³ysku intuicji. Sol idna awaria zasilania wiele wyja nia³a. jak matka mówi³a.dwie czarne cizie. Wiêc je li bêdzie taki sta³ przed domem McCainów. co dalej. Sprawdziæ. klucze. kiedy mia³ najwy¿ej dziesiêæ lat.

Ostatni¹ czynno æ musia³ powtórzyæ. dlaczego syn wzi¹³ pieni¹dze.Kazanie na Górze . Skrytka by³a pe³na gotówki. te¿ by³o tam du¿o gotówki. Przypomnia³a mu siê plakietka stoj¹ca na biurku ojca. albo Rayburn co mu dawali i stawiali go na nogi. czyli przeprowadziæ procedury modlitewne.i wprowadzi³ kombinacjê cyfr. jego sprawa. nieomylnego znaku powrotu ojca. Haskell najchêtniej by nie zmienia³ takiego stanu rzeczy. czy mo¿e. czy Jezus by pochwali³ uk³ady. uzna³. zatytu³owanych OBLIGACJE NA OKAZICIELA. bo rêce mu dr¿a³y. Kardiolog stwierdzi³.. Poza ni¹ Junior znalaz³ ca³e sterty kartek przypominaj¹cych pergamin. ¿e mu co uby³o. Junior prztykn¹³ prze³¹cznikiem wiat³a. Ja muszê siê zaj¹æ w³asnymi. ale mo¿e lepiej. I ¿adnej obligacji na okaziciela. CZY JEZUS BY ZAWAR£ TAKI UK£AD? Nawet w tej chwili. A je li. ale Rayburn. jakie Du¿y Jim tworzy³ na boku. Za du¿o komplikacji jak na jeden dzieñ. Junior zastanowi³ siê. mia³ atak serca? Du¿y Jim miewa³ k³opoty z sercem od trzech lat. którego ojciec nazywa³ m¹draliñskim ³achadojd¹. Junior wzi¹³ jeszcze cztery setki. mo¿e nawet siê z nim zgodzi. obróci³ . Na dobr¹ sprawê nie za³ama³by siê. gdyby ojcu wysiad³a pikawa.. Ojciec nawet nie zauwa¿y. Po czym wróci³ do ³ykania pigu³ek i od kilku miesiêcy wszystko wydawa³o siê w najlepszym porz¹dku. Zamkn¹³ sejf. jak skrada siê postaæ na filmie rysunkowym. Zwykle chadza³ do szpitala imieni Cathy Russell i tam albo doktor Haskell. w którym ogl¹da³ telewizjê. ¿e aby siê pozbyæ tych zaburzeñ rytmu serca raz na zawsze. gdy zmieni³ zdanie i do³o¿y³ jeszcze parê setek. Stale oczekiwa³ rozb³ysku reflektorów samochodowych na oknie. ¿e musi porozmawiaæ z Bogiem. w koñcu postawi³ na swoim i sk³oni³ Du¿ego Jima do wizyty u specjalisty w Lewiston. ¿eby podprowadziæ jakie piêædziesi¹t baksów na zesz³oroczny festyn we Fryeburgu. ale rozproszy³ cieñ.Tato? Cisza. który ch³opak wzi¹³ za g³owê ojca. zanim obróci³ pokrêt³o. bo to wiadomo? . trzeba przeprowadziæ odpowiednie procedury medyczne. Zdj¹³ ze ciany i od³o¿y³ na bok obraz zakrywaj¹cy sejf . to pewnie zrozumie. ¿e niekoniecznie akurat dzisiaj. Wzi¹³ piêæset dolarów w piêædziesi¹tkach i dwudziestkach. Przysn¹³. kto wie? Sam Du¿y Jim zawsze mawia³: Opatrzno æ pomaga tym.. Mimo wszystko podszed³ do sejfu d³ugimi miêkkimi krokami na przygiêtych nogach. Jak¹ arytmiê. którzy sami sobie pomagaj¹ . Ju¿ mia³ zamkn¹æ sejf. Kieruj¹c siê t¹ maksym¹. Jego interesy. Nad jego g³ow¹ rozjarzy³ siê taki sam niepewny blask jak w sypialni. który panicznie ba³ siê szpitali.. Gdy zagl¹da³ do sejfu poprzednim razem.wysokim oparciem. a Du¿y Jim. ale nie a¿ tyle co teraz. Gwizdn¹³ cicho. ale z drugiej strony. stwierdzi³. struty i przestraszony.

na podje dzie ani ladu terenowca Henry'ego McCaina czy toyoty prius LaDonny. Mo¿e byli na placu. wiêc tym ³atwiej by³o pozostaæ niezauwa¿onym. ch³opcy Przestêpca zawsze wraca na miejsce zbrodni. czeka³ na krzyk. o których telewizja informuje. ¿eby z nikim nie rozmawiaæ w drod e powrotnej do domu dziewczyny. chocia¿ nigdy dot¹d nie by³o a¿ takiego zbiegowiska z tego powodu. A jednak przechodz¹c przez ulicê. co siê sta³o. zapewne przez megafon: Stój. Zwykle lud zie wracali do domów i k³adli siê spaæ z b³og¹ wiadomo ci¹. zasilaj¹c pralkê. która czy ci³a jego ubrania z krwi Angie. jaki starowina go pyta³. Junior przyczai³ siê po przeciwnej stronie ulicy. czy wierzyæ w³asnym oczom: dom by³ pogr¹¿ony w ciemno ciach. Szed³ Main Street z nisko pochylon¹ g³ow¹. Gigantyczny! Czy naprawdê cia³o Angie mog³o jeszcze pozostaæ nieodkryte? Czy te¿ mo¿e w³a nie przygl¹da³ siê pu³apce? Z ³atwo ci¹ sobie wyobra¿a³ tutejszego szeryfa albo jakiego wa¿niaka z policji stanowej. . Sam nie wiedzia³. który mówi: Wystarczy siê ukryæ i poczekaæ. 4 W domu McCainów nie by³o nikogo. które przyszpil¹ go do ciany jak motyla w gablocie. ¿e tu¿ po tym. ¿eby by³o prawdziwe. Zbyt piêkne . Normalnie. kurwa. Trzeci ³ut szczê cia. jak mu siê zdarzy³ wypadek z Angie. w lekkim deszczu li ci klonowych. rêce do góry! Nic siê nie dzia³o. przerywaj¹c programy z ramówki. W przedpokoju chwyci³ kurtkê i wyszed³. najdalej w porze niadania wszystko wróci do normy. Latarnie nie wieci³y. nikogusieñko. ¿e je li tylko przerwa w dostawie elektryczno ci nie jest skutkiem wyj¹tkowo gwa³townej burzy. przyci¹gany chyba jak¹ zewnêtrzn¹ si³¹. Tak czy inaczej zadba³. Ewentualnie ta akurat awaria zasilania zosta³a spowodowana jakim spektakularnym zaj ciem. w ka¿dej chwili spodziewa³ siê znale æ w wietle reflektorów punktowych. A teraz jeszcze na dodatek to. Kolejny podarunek od losu. Bzdety z telewizora. Pewnie wszyscy gadali o awarii zasilania.pokrêt³o i odwiesi³ Jezusa na miejsce. Wiadoma sprawa . Generator mrucza³. Stanowczo zbyt piêkne. z rodzaju tych. Widzia³ tam sporo ludzi. postawi³ ko³nierz i przez to wszystko ma³o nie wpad³ na Ansona Wheelera wychodz¹cego ze Sweetbriar Rose. Junior przypomina³ sobie mgli cie.

W Biblii ludzie czasami wracali do ¿ycia. A poza tym w Biblii takie rzeczy zdarza³y siê bez przerwy. Przekrêci³ ga³kê w drzwiach.mrukn¹³. . Gdy by musia³. Tak. to oczywi cie. mo¿e nawet w Morton? Czy¿by tam znajdowa³o siê miejsce wypadku. ale mo¿e by³o inne wyj cie. wrócili do domu na piechotê i przegapili martw¹ córkê na kuchennej pod³odze. Jasne.. Dom w dalszym ci¹gu by³ ciemny i cichy. Nawet generator milcza³. Zw³aszcza w ciemno ciach. Natychmiast poczu³ krew. Oczy mu nieco przywyk³y do mroku. ¿e normalnie wystarczy pstrykn¹æ prze³¹cznikiem. . ale jak cz³owiek siê przyzwyczai do tego. Powinien by³ wzi¹æ latarkê z domu. Frontowe te¿ powinny byæ nadal otwarte.I w koñcu.W koñcu znalaz³ siê na podje dzie. A gdyby tak Angie odpowiedzia³a? Gdyby siê odezwa³a z pod³ogi? Wyda³a jaki d wiêk z gard³a pe³nego krwi? . Cisza. stanowczo trzeba by³o wzi¹æ siê w gar æ. ale gdyby jakim cudem Henry albo LaDonna zostawili samochód przy placu. co tak¿e stanowi³o dobry znak. Niezbyt wyra nie. . ¿e nie! Wtedy pojawi³a siê straszna my l. choæ zadanie nie nale¿a³o do ³atwych. ale nie chcia³ wchodziæ od tamtej strony. tylko zwietrza³y. ¿e nikogo nie ma.Halo? Proszê pana! Proszê pani! .Angie? Jeste w domu? Przecie¿ by jej nie wo³a³. Zajrza³ za drugie .. skoro nikt nie wróci³ do domu od czasu zdarzenia z Angie. który spowodowa³ awariê zasilania? Pewnie tak. . Serce wali³o mu jak m³otem. Junior obejrza³ siê przez ramiê. ale jednak widaæ by³o pó³ki zastawione butelkami i puszkami. po s¹siedzku. Junior przest¹pi³ nad cia³em Angie i otworzy³ pierwsze z dwojga drzwi na przeciwleg³ej cianie. ³atwo zapomina o takich sprawach. wtedy Junior zacz¹³by krzyczeæ. jednak ból g³owy nie wraca³. Wetkn¹³ g³owê do kuchni. jak zombi w Nocy ¿ywych trupów .We siê w gar æ . jednak nie do æ. Podszed³ do tylnych drzwi. Bardzo dobry znak. Dostrzeg³ ogromny bia³y kr¹g wiat³a nad drzewami. ale zyska³by trochê na czasie.Jest tam kto ? Mia³ niemal ca³kowit¹ pewno æ. Potrzebowa³ wiat³a. Spi¿arka. nic by to nie da³o. Tak! Bo w³a nie by odkry³ cia³o . Je li chodzi o patologa. W koñcu ostatnio naprawdê mia³ fart. S³ychaæ by³o tylko maszynê pracuj¹c¹ u Grinnellów.Jest tu kto ? Zero reakcji. w przeb³ysku geniuszu: .zawo³a³.Halo! Cze æ! . w skroniach pulsowa³o. ca³kiem jak krochmal. gdyby j¹ zabi³. Gdzie przy po³udniowych granicach miasta.

. czyste rêce. ¿e jeste . Wszystko przez tê naæpan¹ zdzirê.. Zdecydowa³. Wci¹gn¹³ tam Angie za ramiona. Zmiêkczacz do tkanin. ¿e dziewczyna pójdzie najpierw na górê. przyczepi³ magnesy na lodówce.Angie. co siê zaraz stanie.Kolejny szloch. móg³ wieciæ do woli. gdy us³ysza³ pukanie do frontowych drzwi. w pralni. na koniec pu ci³. ¿e na razie mo¿e zostaæ w spi¿arce. to ona. pos³uszna maksymie g³oszonej przez mê¿a: Czysty dom. Zna³ ten g³os. nadal mia³ fart. czy Angie nie ma w sypialni. W kuchni trzeba bêdzie jej u¿ywaæ ostro¿nie i najlepiej spu ciæ rolety.Angie? . latarka. Niestety. . Kolejny bonus. Wiadro uda³o mu siê nape³niæ niemal po brzegi. I to silna.. Dobrze. zanim kran zacz¹³ prychaæ. Ci¹gle jeszcze czy ci³ kuchniê i by³ daleko od ukoñczenia pracy.. Bêdzie sprz¹ta³ niczym oszala³a na punkcie czysto ci pani domu. Rzeczywi cie. sprawdziæ. Najwyra niej fart siê skoñczy³.. Wybielacz. I to. Tak.. £up! Zabra³ siê do pracy. Krew . Proszek. Skoro nikt nie w³¹czy³ generatora..tu poszczê ci³o mu siê lepiej.. Mop i wiadro. potem drzwi siê otworzy³y. niepewnie stawiaj¹c kr oki w ciemno ci. Podniós³ g³owê. ale tu. Juniora znowu zaczyna³a boleæ g³owa. Z kranów naleci pewnie z jeden kube³. . Cia³o. Dodee ruszy³a od razu do kuchni. Cholera! Gara¿! O pieprzonym gara¿u ca³kiem zapomnia³. jeste ? Kolejne pukanie. jak¹ kiedy by³a jego matka. Zimna woda . bardzo przyzwoita.. czego dotyka³ i czego móg³ dotkn¹æ. . ¿e widzê wiat³o. Oczy mia³ szeroko otwarte.doskonale.Dziewczyna szlocha³a.drzwi . I o ile nie zwiód³ go kszta³t przedmiotu stoj¹cego na pó³ce. Widzia³am twój samochód w gara¿u. moja mama nie ¿yje! Pani Shumway powiedzia³a. Pod piewuj¹c pod nosem.zimn¹ wod¹.Angie. usta rozci¹gniête na boki w przypominaj¹cym u miech grymasie przera¿enia. Potem wytrze Wszystko. . Pralnia.Angie. . nastêpnie opu ci³ rolety. Zmyje ca³¹ krew. Ale najpierw. .. to te¿ jej wina. . ¿e mama nie ¿yje! Junior mia³ nadziejê.Angie? Jeste tutaj? Zdawa³o mi siê. bêdzie tylko zimna woda. To ta idiotka Dodee Sanders. ale s¹ jeszcze rezerwuary.Angie? . Trzeba co zrobiæ z cia³em. czyste serce . mam nadziejê.

Lew¹ wyci¹gnê³a przed siebie. Dodee wiedzia³a. Poza tym w³a nie straci³a matkê. oblewa³y zabawki benzyn¹ do zapalniczek i podpala³y. ¿eby na nic nie wpa æ w ciemno ci.. Dziewczyny kupowa³y je na wyprzeda¿ach gara¿owych. Przyciska³a do boku pulsuj¹c¹ bólem i ju¿ puchn¹c¹ praw¹ rêkê. . Potem zadzwoni³a Samantha Bushey i powiedzia³a.. to nie dowcip. Angie. Ca³a ta zabawa to dziecinada. ¿e Sammy mia³a w³asny dach nad g³ow¹ przy Morton Road. ¿e wszystko to w³a nie jej siê zdarza. ¿e s³yszy jaki ruch w ciemno ciach. Ale chyba nadal wyczuwa³a czyj¹ obecno æ. ¿e wy³apa³a na eBayu nowe lalki Bratz.. Przysiêg³a to sobie po tej awanturze z kucht¹. ca³kiem jak w filmie science fiction. poddaæ je torturom. Czu³a siê troszkê tak. szuraj¹c nogami. gdy Sammy zadzwoni³a. Bole nie wykrêci³a dwa palce. Chyba w kuchni. ¿eby sprawdziæ. Nie nabijam siê. . jak siê tak nad tym zastanowiæ. potem wiesza³y. W pewnym stopniu rozumia³a. tylko przyczepê. . na czym siê przejecha³a. W ciemno ciach brnê³a przez przedpokój domu najlepszej przyjació³ki. Pani Shumway mi powiedzia³a. ¿e powinny daæ sobie z tym spokój. gdzie jeste ? Moja mama nie ¿yje. jakby ¿y³a w jakim równoleg³ym wymiarze. No i w sumie trochê straszna. od wiosny.Angie. powa¿nie.Angie? Sz³a dalej.. Pochyli³a siê.. po lizgnê³a siê i ma³o nie wyr¿nê³a na ty³ek.i wcale nie mia³a zamiaru urywaæ siê z pracy. wiêc krzyknê³a g³o no. Torturowanie lalek by³o na³ogiem z czasów gimnazjum. wiêc chcia³a wiedzieæ.Angie? Jeste ? Nic. no prawie doros³e. Dodee siê domy la³a. ale jednocze nie trudno jej by³o w to uwierzyæ. . z którymi imprezowa³a. Nigdy wiêcej trwa³o ju¿ ponad tydzieñ.5 Dodee Sanders by³a wci¹¿ lekko wstawiona i cokolwiek naprana. czy Dodee bêdzie chcia³a przyj æ. No i Sammy zwykle mia³a ziele. Little Walter spa³ praktycznie bez przerwy. no. W ostatniej chwili z³apa³a porêczy. Tyle ¿e Dodee obieca³a sobie nigdy wiêcej nie tkn¹æ zio³a. teraz by³y ju¿ doros³e. Co za idiota zostawi³ rêcznik na pod³odze w korytarzu? Potem wyda³o jej siê. oko³o dziesi¹tej. D³oni¹ wymaca³a rêcznik. i o ma³o nie zaliczy³a gleby. A mo¿e i nie.. nadepnê³a na co . k³u³y paznokciami g³upie twarzyczki. ¿e dostawa³a je od ch³opaków. jeste mi strasznie potrzebna! A dzieñ zacz¹³ siê tak dobrze! Wsta³a wcze nie. Jej przyczepa cieszy³a siê w weekendy du¿¹ popularno ci¹. kiedy to jej m¹¿ da³ nogê. Wszystko przez to. wiêc jak na ni¹ bardzo wcze nie . ale do wy³¹cznej dyspozycji. Nic wielkiego.

jak dawniej. co by³o do æ zabawne. ¿eby i æ do roboty. I tak Dodee pojecha³a do przyjació³ki i oczywi cie przekona³a siê. ¿eby mu daæ imiê na cze æ jakiego starego bluesmana. jakby kto pods³uchiwa³ i doskonale wiedzia³. Sammy zachichota³a. drug¹. Ma³y w³a ciwie bez przerwy spa³. trzeci¹ i czwart¹. .Wiesz co. a kiedy Dodee siê obudzi³a. zreszt¹ Sammy wyci¹gnê³a butelkê johnniego walkera. Yasmin by³a. najgorsz¹ suk¹ spo ród lalek Bratz.Dobra. A nawet gdyby siê trochê spó ni³a. bêd¹c w ci¹¿y).A poza tym mo¿emy wiesz co.Nie ma sprawy . Potem usnê³y. co bêdzie z Baby Bratz . z pewno ci¹ z wozu wysiad³aby ta ruda suka Jackie Wettington. o czym mowa. w dodatku by³o wpó³ do szóstej.. ¿e jest opó niony w rozwoju. pe³zn¹c nieca³e trzydzie ci kilometrów na godzinê. poczu³a mrowienie w dole. Dodee uwa¿a³a. Do czternastej zosta³y jeszcze cztery godziny. ¿e gdyby j¹ faktycznie zatrzymali. I tego drugiego wiesz czego te¿ nie robiê. je li wzi¹æ pod uwagê. Naprawdê ju¿ za pó no. Nastêpnie Sammy chcia³a jej pokazaæ: rewelacyjne body. ¿e jej nienawidzisz. I wy³¹cznie dlatego. Ale tylko na chwilê. zdaniem Dodee nadal wygl¹da³a rewelacyjnie. ile mary ki wci¹ga³a Sammy.kusi³a. jak cz³owiek nie jest chocia¿ troszkê na haju. .I pamiêtaj. wiadomo gdzie. . Wiedzia³a. Little Walter ci¹gle spa³. ..Wiem.. zdaniem Dodee. a potem Sammy uzna³a. Little Walter puszcza³ b¹ki. ¿e by³y trochê upalone..powiedzia³a Sammy. Nie by³oby w tym nic dziwnego. wiêc zapali³a sk i Sammy te¿. Chocia¿ mia³a trochê brzucha. Dodee oczywi cie doskonale wiedzia³a. ¿e chce sprawdziæ.Yasmin czeka . to co? Rose wywali? A gdzie znajdzie jakiego naiwnego na jej miejsce? . Dodee wróci³a do miasta. . ¿e torturowanie lalki to ¿adna przyjemno æ.Zawsze wys³awia³a siê w taki sposób. Sammy. W koñcu wyl¹dowa³y w ³ó¿ku Sammy.zgodzi³a siê Sammy bez sprzeciwu. wiêc wypi³y kolejkê. . Có¿. na ma³e wiadomo co. . Muszê byæ w robocie o drugiej. nadal na haju i prze ladowana przez paranojê. wsadzon¹ do mikrofalówki. (J ojciec siê upar³. . prawda. czy we wstecznym lusterku nie widaæ gliniarzy. . Bez przerwy sprawdza³a. Rewelka.Przyje¿d¿aj szybko. Albo ojciec zrobi sobie przerwê w apteczn ej . chocia¿ ca³e to wiadomo co te¿ by³o dziecinad¹ i nale¿a³o z tym skoñczyæ dawno temu. mo¿e dlatego.No i mam trochê wiesz czego. ¿e ja ju¿ nie u¿ywam wiesz czego . no i.zaznaczy³a.. tylko ¿e pr¹d wysiad³. które kupi³a w Deb. ¿e nienawidzê Yasmin. co oznacza wiesz co . nie bardzo mogê. Potem we dwie przeprowadzi³y u Yasmin operacjê plastyczn¹ za pomoc¹ rodka do czyszczenia rur.Mo¿esz dostaæ w swoje ³apy Jade i Yasmin .

bo tak j¹ zmêczy³a ta kretyñska nauka latania. 6 . W rozproszonym blasku widaæ by³o twarz Julii. która j¹ mocno przytuli.O czym? . Dodee przypuszcza³a. I tego drugiego te¿ nie.bara.harówie i poczuje od niej procenty. pewnie napuchniêt¹ od snu.O czym nie wiem? Julia Shumway jej powiedzia³a. na niej wyraz wspó³czucia. Dom wieci³ pustkami. Przed drzwiami sta³a Julia Shumway. . ¿e postanowi³a sobie odpu ciæ spotkanie Gwiazdy Wschodniej i bingo. A mo¿e i za drobne bara . b³agam.. redaktorka i wydawczyni Democrata . Albo matka bêdzie w domu. Zreszt¹ wola³a byæ z Angie. który zmiesza³ i przestraszy³ Dodee. obieca³a sobie w duchu. pomó¿ mi! B³agam. lecz ca³kowitej pewno ci nie mia³a. Nigdy w ¿yciu. pani Shumway zaproponowa³a.. Po omacku brnê³a korytarzem.Ty jeszcze o niczym nie wiesz. w oczy na pewno zaczerwienione. Jej modlitwy zosta³y wys³uchane. Za wieci³a Dodee w twarz. przekonana. a ju¿ nigdy nie bêdê robi³a wiadomo czego. we mie prysznic. ¿e na prog zobaczy rudow³os¹ policjantkê z wielkimi cycami. wrzuci ciuchy mierdz¹ce gandzi¹ do pralki. . po czym opu ci³a strumieñ wiat³a. Tylko na parê minut. Nie zobaczy³a Jackie Wettington. Tyle ¿e przy wy³¹czonym pr¹dzie budzik nie dzia³a³. . W d³oni pulsowa³ ból. W³o¿y³a szlafrok i zesz³a na parter. ¿e j¹ zawiezie. W zasadzie mog³aby poszukaæ ojca.. niech mi siê upiecze. Czu³a na ciele perfumy Sammy. W g³owie te¿. by³o ju¿ ca³kiem ciemno. W rêku trzyma³a latarkê.. ale tego najarana Dodee w zasadzie nie zauwa¿y³a.. gotow¹ j¹ aresztowaæ za prowadzenie pod wp³ywem. . Potem wstanie. Bo¿e.. pewnie trzeba by zacz¹æ szukanie w zak³adzie pogrzebowym..Mniej wiêcej wtedy Dodee zaczê³a mieæ to dziwaczne wra¿enie wiatów równoleg³ych. na sam¹ my l dostawa³a gêsiej skórki.Angie? Angie. ci¹gnê³a spodnie oraz koszulê i pad³a na ³ó¿ko. przyjació³ka kupi³a ich w sklepie Burpeego pewnie z litr za je dnym zamachem. kompletnie bez podtekstów i . ¿e to ostatnie nie jest sprzeczne z prawem. Z Angie. Kiedy rozleg³o siê pukanie do drzwi. powlok³a siê do swojego pokoju.odezwa³a siê Julia. Tu tak¿e: nie by³o pr¹du. na w³osy w koszmarnym nie³adzie.Biedactwo ..

Koszmar.niezainteresowana wiadomo czym. by Dodee przytuliæ. . ca³e szczê cie! . przy pieszy³a kroku. Angie. Silne d³onie zacisnê³y siê wokó³ jej gard³a. . mówiê ci. wyci¹gnê³a przed siebie obie rêce. najlepsza przyjació³ka. Z kuchni wyszed³ jaki cieñ. Zbli¿a³ siê szybko. .Zaszlocha³a g³o niej.Jeste . ale nie po to. koszmar! Los mnie pokara³. dosta³am za swoje! Cieñ tak¿e wyci¹gn¹³ rêce.

doskona³e interesy oraz bonusy w postaci tanich koreañskich odkurz aczy. bez Andre w DeLois Sandersa. mia³ serce z kamienia i by³ wyrachowany Tymczasem Andy . za jedyne towarzystwo maj¹c nieboszczkê w trumnie na wprost. bo doskonale rozumia³. Sanders zawsze wysy³a³ kondolencje. lat osiemdziesi¹t siedem. Siedzia³ w salonie zadumy numer jeden. DOBRO MIESZKAÑCÓW 1 Andy Sanders rzeczywi cie znajdowa³ siê w zak³adzie pogrzebowym Bowiego. jaka siê trafi na dok³adkê. Natomiast Andy ich rozumia³. ¿e takie dzia³anie nale¿y do jego obowi¹zków. dysponowa³ ciep³em w nadmiarze. choæ nie mia³ bladego pojêcia. By³ zbyt zajêty pilnowaniem tego. By³a to Gertrude Evans. W zasadzie zarz¹dza³ miastem jak prywatnym przedsiêbiorstwem. Niewa¿ne. I pod k¹tem finansów. Andy wys³a³ kondolencje. jak Click i Clack z radiowego cyklu motoryzacyjnego albo jak mas³o orzechowe i d¿em i ¿e Chester's Mill nie by³oby takie jak dzi bez nich obu. z trzec i¹ osob¹. Doszed³ tam. Rêcznie pisane na papeterii z nag³ówkiem Przewodnicz¹cy Rady Miejskiej . bo m¹¿ Gerty zmar³ dobre dziesiêæ lat wcze niej. ¿e on i Du¿y Jim s¹ jak bli niaczki z reklamy gumy do ¿ucia. koncern zamiast niego wybra³ Willa Freemana. ale swój rozum mia³. Du¿y Jim sprzedawa³ u¿ywane samochody. która zmar³a na niewydolno æ serca przed dwoma dniami.DOBRO MIASTA. lecz Andy nie mia³ nic przeciwko temu. a zdaniem niektórych. Andy zawsze by³ zadowolony z partnerstwa z Du¿ym Jimem. Kiedy kursowa³ po mie cie przed wyborami. a mo¿e nawet osiemdziesi¹t osiem. rozpacz. . Du¿y Jim nie móg³ siê zajmowaæ takimi sprawami. mówi³ ludziom. dla równowagi. Akurat teraz by³a to siostra Rose Twitchell. pracuj¹cych w tandemie. przez co rozumia³ Chester's Mill. Mo¿e nie by³ najbystrzejszym nied wiadkiem w lesie. Mia³ poczucie. co nazywa³ naszym wspólnym interesem . ale kiedy chcia³ zostaæ przedstawicielem Toyoty. obiecuj¹c gwiazdki z nieba. Andrea Grinnell. kto je w zasadzie otrzyma³. Andy równie dobrze rozumia³ tak¿e co innego: bez niego. ¿e Du¿y Jim jest bystry. Du¿y Jim najprawdopodobniej nie zosta³by wybrany nawet na hycla. gdy umiera³ który z jego wyborców. ci niête serce. By³ on cz³owiekiem bardzo stanowczym. Bior¹c pod uwagê wielko æ sprzeda¿y w autokomisie oraz jego lokalizacjê tu¿ przy szosie numer sto dziewiêtna cie. d wigaj¹c na barkach wielki ciê¿ar: niedowierzanie. Wiedzia³. ¿e Du¿emu Jimowi brakuje ciep³a. Du¿y Jim nie umia³ poj¹æ g³upoty decydentów Toyoty. na przyk³ad farmerów ubiegaj¹cych siê o nisko oprocentowane dofinansowanie.

Teoretycznie audyt przeprowadzano niespodziewan ie. ¿e kocha³ j¹ nad ¿ycie. . Wyszli z tego audytu l ni¹cy niczym najczystszej wody kryszta³ i nikt nie poszed³ do wiêzienia. dzisiaj. który Claudette nazywa³a czy cicielem.Od pocz¹tku by³em przeciwny ca³ej tej nauce latania . W³a nie tam znajdowa³ siê Duke Perkins. rozlu nionym krawatem i w³osami w nie³adzie. które razem z bratem.. nawet nie rzuciwszy okiem do saloniku. a bracia Bowie byli na dole. gdz ie przewodnicz¹cy Rady Miejskiej siedzia³ z d³oñmi wci niêtymi miêdzy kolana. co robili. ale Du¿y Jim by³ uprzedzony. Nie Potrafi³. który co prawda nie namawia³ ¿ony Andy'ego na lekcje latania. jak najbardziej. Andy jêkn¹³ i mocniej zacisn¹³ d³onie. Czas przesz³y. Od razu zszed³ do pomieszczenia. I tak by³o dobrze. mawia³. Specjalistk¹ od cyfr by³a jego ¿ona. zostawiony sam sobie. Po chwili szlocha³ g³o no i nikomu to nie szkodzi³o. tymczasem przeszed³ korytarzem. Prawda o Claudette Sanders wygl¹da³a tak: dla Andy'ego by³a ³adniejszym Jimem . Dzia³anie w imiê dobra by³ dobre. nierejestrowanym i coraz wiêkszymi zastrzykami gotówki od Jima Renniego. jak siê za³atwia sprawy i dlaczego powinny zostaæ za³atwione. Robimy to dla miasta. Straszne miejsce. Tyle ¿e teraz. a w zasadzie prawie wszystko. Dla jego mieszkañców. ¿e wydarzy³o siê co strasznego. Wystarczy³o jedno s³owo. bo Brenda Perkins ju¿ wysz³a. Nie umia³ bez niej ¿yæ. ale te¿ jej ich nie odradzi³. Trzeba patrzeæ na problemy w szerszej perspektywie . Pewnie byli tam te¿ inni. zw³aszcza w ci¹gu ostatnich dwóch czy trzech lat. W³a nie Claudette. milcz¹co ocieraj¹c ³zy po obejrzeniu cia³a swojego mê¿a. ale tak¿e ze wzg lêdu na podzia³ ról. wspierana regularnymi. Fern Bowie poszed³ co przek¹siæ do Sweetbriar Rose i po powrocie w³a ciwie powinien Andy'ego wyprosiæ. utrzymywa³a aptekê. gdy¿ dziêki niemu ksiêgowo æ stawa³a siê czysta jak ³za. doprowadzi³by do bankructwa najdalej na prze³omie wieków. robili dla dobra miasta.tak. by pu ciæ w komputerze program. a to bardzo dobrze. Znajdowa³ siê tam równie¿ ten przeklêty Chuck Thompson. Stewartem. On zna³ siê na kontaktach z lud mi. By³a. Andy rozszlocha³ siê na dobre.powiedzia³ i znów siê rozp³aka³. Du¿y Jim wiedzia³. Dla ich dobra . Andy.gdy mia³a byæ sprawdzana przez w³adze stanowe.. nazywali pracowni¹. Claudette i Du¿y Jim nawet pracowali razem przy miejskiej ksiêgowo ci . Mieli sporo pracy Do Andy'ego dociera³o jak przez mg³ê. nie na kontach i ksiêgach rachunkowych. bo przecie¿ wiêkszo æ tego. I nie tylko dlatego. Claudette na pewno.

Partnerze. . ‾ycia bez niej sobie nie wyobra¿a³..Ten cz³owiek umie przysraæ z obu koñców. Poniek¹d spodziewa³ siê tej rêki na ramieniu. a w dodatku móg³ z ni¹ sypiaæ i powierzyæ jej ka¿d¹ tajemnicê. bo Jim Rennie zwykle pojawia³ siê wówczas.Renniem. Pieczeñ wo³owa.Zawsze w trudnych sytuacjach nazywa³ Andy'ego partnerem. Akurat wtedy pojawi³ siê Du¿y Jim. Podniós³ g³owê. zielony groszek ze wie¿ym mase³kiem.. ch³opie. mówi³em jak dziecko. prawda? Pamiêtaj o tym.. Andy d wign¹³ siê na nogi. . ¿e to trudne. . ¿e nauka latania jest niebezpieczna! Mówi³em jej. Twarz¹ w twarz i torsem w tors. Zgodzisz siê ze mn¹? . otoczy³ ramionami potê¿ny tu³ów Jima i rozszlocha³ mu siê na piersi. ale nie by³ zaskoczony.. Ale teraz twoja ¿ona jest ju¿ na lepszym wiecie. tak mi przykro. zupe³nie jakby Andy zaprotestowa³. Us³ysza³ to Stewart Bowie na dole w pracowni.Wiem. I niewdziêczne.Mówi³em jej.Andy.. milszym Jimem Renniem. Ale czasem trzeba przed³o¿yæ dobro innych nad w³asne. cisn¹³ lekko. Pomodlimy siê razem? .Andy nie móg³ siê dopatrzyæ sensu ostatniego cytatu.Tak! . ale nie mia³o to szczególnego znaczenia.. ot.Tak! Pomódlmy siê razem! Uklêkli. . . I masz pe³ne prawo.. niejasno... co by³oby w tych okoliczno ciach ca³kowicie zrozumia³e. ¿e masz prawo zostawiæ mnie z rêk¹ w nocniku.Wiem. Du¿y Jim skin¹³ g³ow¹. a Du¿y Jim d³ugo i ¿arliwie modli³ siê za duszê Claudette Sanders. .. . Andy nie s³ysza³ jego kroków. Wreszcie Jim Rennie zakoñczy³ WimiêJezusaChrystusaamen i pomóg³ Andy'emu wstaæ. . Przyjemna my l. . Bóg mi wiadkiem.. gdy Andy go potrzebowa³. ¿e z Chucka Thompsona taki sam wariat jak z jego ojca! Du¿y Jim uspokajaj¹co g³adzi³ go po plecach.Domy la³em siê. Fatalny czas. W kilka minut przeszli przez Teraz widzimy jakby w zwierciadle.powiedzia³ Du¿y Jim.jêkn¹³ Andy. . uj¹³ go za ramiona i zajrza³ mu w oczy. ¿eby ciê o to prosiæ. Dzi wieczór spo¿ywa wieczerzê z Jezusem Chrystusem.. wiem.Jeste gotów do pracy? Andy gapi³ siê na niego bez s³owa. Po³o¿y³ mu d³oñ na ramieniu. . ¿e tu ciê znajdê . dobrze by³o klêczeæ z Du¿ym Jimem. Znowu zap³aka³ rzewnymi ³zami. oraz Kiedy by³em dzieckiem.

¿y³a sobie spokojnie nad redakcj¹ Democrata z Horace'em. Twarz mia³ posêpn¹. Uzna³. Du¿y Jim klepn¹³ go w plecy. W dodatku jego rola nie nale¿a³a do trudnych. A Pete Randolph sporz¹dza listê wszystkich gliniarzy w mie cie. który zapisa³ siê w ludzkiej pamiêc za spraw¹ jednego sloganu: Na zachód. Patrzenie na trumnê Gerty Evans zaczyna³o przyprawiaæ go o ciarki.. Ciche ³zy wdowy po komendancie wprawi³y go w jeszcze gorszy nastrój. zrobi to samo. ¿eby tak siê sta³o. Pos³a³em Wettington. kluczow¹ rolê bêd¹ odgrywa³y si³y porz¹dkowe. ¿eby znalaz³a Andreê. obj¹³ za szczup³e ramiona i wyprowadzi³ z salonu zadumy. przy której sta³y domy najbogatszych mieszkañców miasteczka. Miêsist¹. Musimy siê nad tym zastanowiæ.Najwa¿niejsze jest dobro miasta . Rêkê mia³ ciê¿k¹. partnerze. ulic¹.Wiêc bêdzie w ratuszu. Po raz pierwszy odk¹d dowiedzia³ siê o mierci Claudie. Wystarczy³o siedzi eæ przy stole konferencyjnym i podnosiæ rêkê wtedy. I dobrze. . dostrzeg³ promyk nadziei. na zachód . partnerze. Du¿y Jim dopilnuje.Chod my .Masz racjê. . kiedy robi³ to Du¿y Jim. Ma³o ich mamy. Nie zawsze jest to ³atwe. pogr¹¿ony w bólu i ¿a³obie. Andy Sanders.powiedzia³ Andy. Imiê nada³a mu na cze æ Horace'a Greeleya. A nawet je li nie. 2 Julia Shumway wolnym krokiem sz³a Commonwealth Street. Je¿eli trzeba bêdzie wprowadziæ jakie nadzwyczajne rozwi¹zania. Du¿y Jim pokiwa³ g³ow¹. lecz zawsze potrzebne. Kaza³em jej przyprowadziæ Andreê do sali konferencyjnej. ale oczy b³yszcz¹ce. Dbamy o dobro publiczne. mog³aby uznaæ. Andy'ego uderzy³a dziwna my l: Rennie wygl¹da dziesiêæ lat m³odziej! . No i co ty na to? Mogê na ciebie liczyæ? Teraz Andy pokiwa³ g³ow¹. Gdyby ona sama radzi³a sobie choæ w po³owie tak dobrze jak on przy wydawaniu New York Tribune . Andrea Grinnell. Du¿y Jim siê wszystkim zajmie. . Je¿eli sytuacja siê pogorszy. zupe³nie zapomnia³ o córce. Pe³nimy rolê opiekunów. ale zdaniem Julii zas³u¿y³ sobie na s³awê i chwa³ê przede wszystkim jako wydawca czasopism. to i tak musia³ siê czym zaj¹æ. Szczê liwie rozwiedziona przed dziesiêciu laty. wiekowym psiakiem rasy welsh corgi. ¿e sprawy oficjalne pozwol¹ mu odsun¹æ my l o nieszczê ciu.powiedzia³ Andy. nawet w kajdankach.Du¿y Jim za mia³ siê g³o no. . Je li bêdzie trzeba. ¿e odnios³a sukces. zwykle nie ca³kiem przytomna. m³ody cz³owieku.

No i oczywi cie gnêbi³a j¹ kwestia tego czego . Pewni e na innych drogach sytuacja wygl¹da³a podobnie. jak opisa³a historiê przeprowadzonego przed trzema laty pozorowanego audytu. Nawet zastanawia³a siê wtedy.Oczywi cie jej Horace zawsze uwa¿a³ j¹ za mistrzyniê we wszystkim. jej mózg skupia³ siê na jakim szczególe drobnym lecz istotnym. bo na psi¹ karmê rzuci kawa³ki wczorajszego steku. przygnêbia³o j¹ bliskie zamkniêcie Cloud Top. Tyle ¿e na gadaniu siê skoñczy³o. g³ównie dlatego.S³owa nie kamienie. a w ci¹gu ostatnich dziesiêciu ró¿ne zdarzenia. a to by³o mocno niepokoj¹ce. który nazywa³a aparatem na czarn¹ godzinê. Niech w³adze zabraniaj¹. Nie mówi¹c o tym. najlepszym fotografem. miejskiego kurortu narciarskiego. czy i o tym nie napisaæ artyku³u. Ile¿ siê Du¿y Jim nagada³ o pozywaniu gazety do s¹du!. jaki przeznaczano na oba te cele. powinna by³a ton¹æ w zalewie pytañ z innych czasopism. bo by³a zmartwiona. Za ka¿dym razem. a tak¿e fakt. jak ludzie mówili. Press Herald z Portland. Mieszka³a w Mill przez wszystkie swoje czterdzie ci trzy lata. ¿e wymy li³a wietny nag³ówek: Tajemnicze znikniêcie pozwu s¹dowego . ale je li przeszkoda rzeczywi cie jest t nieprzenikniona. ¿e od dziesi¹tek lat krad³ ogromne sumy. Ju¿ pomijaj¹c zatroskanych przyjació³ i rodzinê spoza miasta.. .. coraz mniej siê jej podoba³y Martwi³ j¹ trudny do wyt³umaczenia z³y stan kanalizacji oraz przestarza³e metody utylizacji odpadów. Je li nie zdo³a siê po³¹czyæ z Pete'em Freemanem. a Julia Shumway bardzo potrzebowa³a poprawiæ sobie nastrój.mruknê³a pod nosem. przez co by³ najmilszym psem na wiecie. wyl¹dowa³aby na pogotowiu w ekspresowym tempie po tym. S³owa nie rani¹ . a potem uro nie w jego oczach jeszcze wiêcej . Gdyby rani³y. ale od wewnêtrznej strony bariery nadal mo¿n a by³o siê do niej zbli¿yæ. Zna³a ten stan. ¿e James Rennie najwyra niej krad³ z kasy miejskiej znacznie wiêcej. ¿e nie odebra³a ani jednej rozmowy. ¿e coraz trudniej by³o uzyskaæ po³¹czenie telefoniczne. Sun z Lewiston. co siê w³a nie pojawi³o i co trudno by³o w ogóle poj¹æ. S³ysza³a. Czy wszyscy mieszkañcy Mill maj¹ takie same k³opoty? Powinna siê pofatygowaæ na granicê z Motton i sprawdziæ. na ostrze¿eniach siê skoñczy. a mo¿e nawet z New York Timesa . mimo ogromnych sum. gdy próbowa³a jako ogarn¹æ sprawê. ¿e wyznaczono przy barierze co na kszta³t obszaru chronionego od strony Motton i Tarker's Mills. Dziêki temu prostemu zabiegowi oboje poczuj¹ siê doskonale. choæby takim. w ka¿dym razie zdaniem Julii. ni¿ podejrzewa³a a podejrzewa³a. które obserwowa³a w rodzinnym mie cie. Mia³a zamiar od razu po przyj ciu do domu wyprowadziæ go na spacer. bêdzie musia³a sama strzeliæ kilka fotek swoim nikonem. .

.Tak. gdyby przyjecha³a samochodem. w koñcu omin¹³ go spacer o pi¹tej. chocia¿ ³zy nadal p³ynê³y jej po twarzy.Proszê siê o mnie nie martwiæ . a teraz. która odziedziczy³a urodê po matce.powiedzia³a Dodee. obejrza³a siê przez ramiê. A to bêdzie dopiero pocz¹tek. Z³agodzi³ cios w tych najgorszych. ale Julia mia³a przeczucie.Tak. .. . Porobiæ zdjêcia wszystkiemu. Poza tym Dodee wyra nie zamierza³a postawiæ na swoim. Angie mi pomo¿e. By³a to sprawa wa¿na dla niej i. natomiast nigdy dot¹d nie musia³a siê przejmowaæ w³asnym zachowaniem. kochanie. Oczywi cie. Najpierw koniecznie spacer z psem. No i na pewno g³odny. rano mog³o byæ po wszystkim. Proszê nie czekaæ. Zreszt¹ mo¿e skrêt by dziewczynie wrêcz pomóg³. pójdzie obejrzeæ z bliska to co .stwierdzi³a cicho. dla miasta tak¿e. Tak czy inacz ej by³y przyjació³kami.Pójdê z tob¹ .Razem poszukamy taty.Poczekam . Trawka te¿ na pewno zrobi³a swoje. Zdaniem Julii córka McCainów mia³a tylko ladow¹ ilo æ szarych komórek wiêcej ni¿ Dodee. Mimo wszystko Dodee Sanders nie powinna by³a zostaæ sama. Dziewczyna faktycznie zachowywa³a siê rozs¹dnie. . Przywyk³a do tego stanu przez lata pracy. Julia nie mia³a wiêkszych obiekcji na ten temat. pierwszych chwilach. . . chocia¿ wcale nie chcia³a czekaæ. choæ wcale tego nie chcia³a. Rozchmurzy³a siê przy tym nieco. Sama swego czasu wypali³a swoje. gdy dosz³a do rogu ulic Main i Commonwealth.Pójdê do taty. I na dodatek czuæ od niej by³o. a Dodee Sanders tej nocy potrzebowa³a ¿yczliwej duszy. . ¿e tak szybko siê to nie skoñczy. . p³yn¹ce czê ciowo z mózgu. chyba trawkê? Mo¿liwe.zaproponowa³a Julia. . po ojcu. Horace pewnie jest bliski eksplozji. . g³osem normalnie zarezerwowanym dla Horace'a.Raczej nie powinna byæ teraz sama. niestety. I nie zrobi³aby tego. . ale rozum. Tylko siê ubiorê. Zobaczyæ na w³asne oczy.Nie musi pani czekaæ. Przysz³a pieszo.Nie powinnam by³a zostawiaæ jej samej . co ludzie naz wali barier¹. Dziewczyna pewnie . Potem trzeba dopilnowaæ nadzwyczajnego wydania Democrata . Robi³a wra¿enie opanowanej.Kiwnê³a g³ow¹. mia³a powa¿ne powody do niepokoju.zaproponowa³a Julia. co siê da sfotografowaæ.Pójdê do Angie . Rzeczywi cie.powiedzia³a Dodee. Niestety. a czê ciowo z serca. Zamiast skrêciæ w lewo w Main. mia³a na sobie szlafrok. jej zdaniem.. Mia³a w perspektywie pracowit¹ noc. nasta³a w³a nie taka chwila. ale to móg³ byæ wynik wstrz¹su i skutek wyparcia informacji ze wiadomo ci. Dopiero kiedy go wyprowadzi i nakarmi.

¿e czasopismo nadaje siê wy³¹cznie do wyk³adania kociej kuwety. Czy pani jest pewna? Wie pani z ca³¹ pewno ci¹. zamknê³a drzwi.Proszê pani.. Julia z oci¹ganiem pokiwa³a g³ow¹. 3 Horace patrzy³ na ni¹ z nieskrywan¹ pretensj¹. niekiedy twierdzili.Proszê ju¿ i æ. ¿e jego miejsce zaj¹³ pysza³kowaty ignorant. Dziêkujê pani . .dorzuci³a Dodee formalnym tonem. Nie chcê byæ nieuprzejma. które pie s najwyra niej uwa¿a³ za os³oniête przed ludzkim spojrzeniem. Co zapewne j¹ czeka³o. Dostrzeg³a jeden helikopter .. by rano dostali wie¿utkie egzemplarze. Id¹c za psem. Nie dokoñczy³a zdania. Zorientowa³a siê. ¿e nowe wyzwanie jest jej w³a ciwie na rêkê.Có¿. Julia przygl¹da³a siê bia³emu pêcherzowi ksiê¿yca nad po³udniowym horyzontem.Nie trzeba. Lu dzie czasem pod miewali siê z ziarnistej. lecz nieprzerwany. w magicznym miejscu. . Nie teraz. W powietrzu niós³ siê ³opot rotorów. Normalnie Julia poprosi³aby Erniego. odleg³y. ale. Czeka³y j¹ tej nocy inne obowi¹zki. A co zrobi³a Julia Shumway? Us³ucha³a polecenia wstrz¹ niêtej i naæpanej dwudziestolatki. To tylko kilka przecznic.. postanowi³a oddaæ je Andy'emu albo jego bladej córce o przet³uszczonych w³osach we w³a ciwszym momencie. Julia przypiê³a mu smycz. Potem gazeta. By³ wiêkszy ni¿ zwykle. Horace mia³ piêtna cie lat. . Julia mia³a je w kieszeni. ¿eby go zaniós³. Otrzyma³a tak¿e niezbity dowód. nawet gdyby mia³a nie spaæ ca³¹ noc.bia³ej fotografii tancerzy na szkolnej z abawie. Przywodzi³ jej na my l obraz z filmu science fiction Stevena Spielberga..Rozumiem. . wyprowadzi³a go i cierpliwie czeka³a. ale ju¿ dotar³y do niej fatalne wie ci o mierci Duke'a Perkinsa i wiedzia³a. Potwierdzenie numeru uwidocznionego na ogonie samolotu dosta³a od Erniego Calverta. ¿e moja mama. a¿ obsiusia swój ulubiony kana³ ciekowy. Najpierw Horace..to wyczu³a. który w zasadzie powinien by³ siê znale æ w rêkach policji. Twarz biednej Dodee Sanders powoli osunê³a siê w niepamiêæ. gdy sta³a w progu domu Sandersów. chwiej¹c si na krótkich nó¿kach. Zw³aszcza gdy dzia³o siê co z³ego. . czarno . Peter Randolph.. mimo ¿e by³a wyra nie og³uszona. ale nie by³o na dywanie mokrych plam ani br¹zowej niespodzianki pod fotelem w przedpokoju. gdzie trzeba. ale g o potrzebowali. skoro obaj reporterzy wyjechali na weekend z miasta.. Tym dowodem by³o zakrwawione prawo jazdy Claudette. wiêc by³ ju¿ stary. Julia zamierza³a dopilnowaæ.. i tam zosta³o.

korzystaj¹c z okazji. taki obrót spraw wydawa³ siê czarodziejski.. ¿e mia³a fantastyczny wielki generator w dawnej drukarni. korekty robi³a z o³ówkiem w rêku na maszynopisie. . ca³kowicie poch³oniêty odwiecznym psim tañcem. Nawet gdyby Julii uda³o siê przes³aæ e mailem projekt do View Printing. ale tak¿e obowi¹zkiem na³o¿onym przez prawo. nie do koñca godny zaufania. Ech. Gdy skoñczy³. jakby Pó³nocna czê æ Morton zmieni³a siê w strefê l¹dowania w Iraku. Zawi¹za³a torebkê i raz jeszcze wybra³a numer na komórce. ¿e rano nikt nie podejdzie do granic miasta na odleg³o æ mniejsz¹ ni¿ piêæ kilometrów. w¹chaj¹c to tu. View Printing dostar cza³ jej schludnie zapakowane w plastik wydrukowane egzemplarze. Domy la³a siê. to tam. Do roku dwa tysi¹ce drugiego Julia wozi³a materia³y z tygodnia do View Printing w Castle Rock. zastanawiaj¹c siê jednocze nie. fotokopiarka w redakcji by³a prawdziwym gigantem. Julia. Bêdê musia³a odbijaæ gazetê na ksero. Do którejkolwiek z granic. Dla Julii. Niestety... który nastêpnie by³ sk³adany przez drukarza. i tym razem po serii normalnych sygna³ów us³ysza³a tylko ciszê. jeszcze przed siódm¹. Zabra³a Horace'a do domu i nakarmi³a. Tego wieczoru nieufno æ by³a uzasadniona. Nic z tego. Wygl¹da³o to ca³kiem. który na co dzieñ zajmowa³ siê sportem. która uczy³a siê fachu w dawnych czasach.. gdyby tylko Pete Freeman jej pomóg³. Democrat od dwudziestu lat by³ drukowany poza granicami miasta.. We wtorkowy wieczór zwyczajnie przesy³a³a z³amane kolumny e . nikt by nie dostarczy³ do miasta wydrukowanych ga zet. Julia zakrz¹tnê³a siê wokó³ prezentu z zielon¹ torebeczk¹ oznaczon¹ napisem PSIA KUPKA. Horace tymczasem w koñcu znalaz³ odpowiednie miejsce i przyj¹³ w³a ciw¹ postawê. Albo Tony Guay. I podobnie jak wszystko. Ca³e szczê cie.pêdz¹cy w poprzek wysokiego ³uku jasno ci. ile reflektorów zapalili. Pewnie by siê zastrzeli³. gdzie sprz¹tanie psich odchodów ze cieku by³o nie tylko odpowiedzi¹ na oczekiwania spo³eczne. po raz kolejny wyci¹gnê³a telefon komórkowy. Co oznacza najwy¿ej siedemset piêædziesi¹t egzemplarzy. czy Horace Greeley potrafi³by sobie wyobraziæ wiat.. co tr¹ci magi¹. a p otem ju¿ nawet tego nie musia³a robiæ. a nastêpnego dnia rano. Horace zatacza³ leniwe ko³a. Ciekawe.mailem. szukaj¹c miejsca doskona³ego na zakoñczenie wieczornego rytua³u wypró¿niania. a w magazynku le¿a³o piêæset ryz papieru.

znam Dale'a Barbarê. co ka¿e mi zadaæ sobie pyta . .Sucho. Tak jak robi³ Junior Rennie i jego przyjaci ele.Proszê pani?. Zauwa¿y³am jednak. owszem. Nawet spotka³a go w Sweetbriar Rose parê godzin wcze niej. Choæby dlatego. Trzeba mierzyæ si³y na zamiary.Halo? . Oficjalny. Armia Stanów Zjednoczonych. a przewieszony przez ramiê aparat fotograficzny wyl¹dowa³by na ziemi . Kto dzwoni? . Wydawca gazety w niewie lkim miasteczku musi czasem przymkn¹æ oko na jakie zgni³e jab³ko. bo Horace. czekaj¹cy przy drzwiach. Tak.Mêski g³os. po tym jak ju¿ zosta³ wyprowadzony i nakarmiony. gdy gwa³townie siêgnê³a do kieszeni. A o co chodzi? . .Pu³kownik James Cox. choæ to by³o dziwne. .. choæ zna³a je od podszewki.. Gotuje w restauracji przy Main Street. ¿e zrezygnowa³ z pracy.us³ysza³a w³asn¹ ironiê i wcale jej siê to nie spodoba³o. . .4 W³a nie zapina³a p³aszcz. Spojrza³a na wy wietlacz. . zwykle odruchowo maskowa³a strach sarkazmem. gdy zadzwoni³ telefon. ¿e jej zdaniem Barbara mia³ lepszy gust. Swoj¹ drog¹ Julia mocno w¹tpi³a. by³o choæ ziarno prawdy.. Mog³aby znienawidziæ tego cz³owieka za taki ton.. zastrzyg³ uszami i spojrza³ na ni¹ wyczekuj¹co.. Angie.nie. a jednak zosta³ w mie cie.Szanowna pani Shumway? . pu³kowniku.Dzisiaj chyba nic nie dzia³a.Najwyra niej nie ma telefonu komórkowego. Numer zastrze¿ony. ¿e pan nie mia³ najmniejszych trudno ci z dodzwonieniem siê do mnie.Pani Shumway. G³os obiektywny. Niewiele brakowa³o. Ch³odny. A nawet czêsto. Z telefonami komórkowymi na czele. Oficjalnie. Nie wygl¹da³ na wariata. w restauracji nikt nie odbiera.Musia³y zabrzmieæ w jej g³osie jakie szczególne tony.a linie naziemne oczywi cie nie funkcjonuj¹. panowie. uwa¿nie wybieraæ cel. . Losy Dale'a Barbary stanowi³y jedn¹ z setek historii.Czemu zawdziêczam ten honor? . . Czy pani go zna? Oczywi cie. jeste cie .. .Ju¿ zamkniête. ¿eby w plotkach na temat Barbary oraz najlepszej przyjació³ki Dodee. . czy to przypadkiem nie wy. by pojechaæ w pobli¿e bariery. których Julia nie opisa³a. Nieprofesjonalne zachowanie.Muszê siê skontaktowaæ z niejakim Dale'em Barbar¹. Chocia¿ nie dalej jak wczoraj Rose mówi³a..Tak. .Czy pani mnie s³ucha? . uradowany perspektyw¹ nocnej wycieczki. Niestety.

wychowa³em siê w ma³ym miasteczku. To po³¹czenie zostanie nawi¹zane. ..W sytuacji bez precedensu w historii wiata.odpowiedzialni za k³opoty z ³¹czno ci¹! .podj¹³ pu³kownik.Nawet nie próbowa³em. pu³kowniku? Dlaczego pan nie zadzwoni³ na posterunek policji? Albo do którego z radnych miejskich? Zdaje siê ¿e wszyscy troje s¹ w mie cie.. co ludzko æ potrafi obj¹æ umys³em? Ponownie zabrak³o jej odpowiedzi. Roze mia³a siê wbrew sobie. W Kolegium Szefów Po³¹czonych Sztabów. . . . Z ca³ym szacunkiem. W interesie bezpieczeñstwa narodowego. ale tylko miejscowy wydawca gazety wszystko. skoro mo¿ecie siê spotkaæ twarz¹ w twarz? Oczywi cie ze mn¹ w roli przyzwoitki.W¹tpiê. Czy mo¿e pani go znale æ? Proszê wzi¹æ ze sob¹ telefon. kiedy pa n zadzwoni³.Z kapitanem.Chce pan wywrzeæ na mnie wra¿enie? Chcia³ czy nie chcia³. na naszym miejscu zrobi³aby pani to samo. Co by³o ca³kiem niepodobne do Julii Shumway. Zdziwi³a siê tak...przyzna³ pu³kownik.Ci¹gle u¿ywa tego imienia? . Proszê pani. .. .Po co dzwoniæ. O ile mi wiadomo. Bogiem a prawd¹ Julia by³a zdziwiona. ¿e ma³omiasteczkowi politycy wiedz¹ niewiele.Nic. .i wiem z do wiadczenia.W stanie spoczynku.Co cie zrobili? . . wracaj¹c do pierwotnego osch³ego tonu.Telefony komórkowe. Urz¹dzimy minikonferencjê prasow¹.Dlaczego ja. proszê pani.... . Bêdê po swojej stronie bariery. sugeruj¹cej u¿ycie technologii wykraczaj¹cej daleko poza t o. ¿e odszed³ a¿ tak daleko od tematu rozmowy.Nie ma mnie w Maine. wywar³. w³a nie siê tam wybiera³am. gliniarze sporo.Wydawa³ siê raczej zainteresowany ni¿ z³y.Gratulujê. .. Znajdê Barbiego. . . . .Cox wydawa³ siê zaskoczony.W ciek³o æ zrodzona ze strachu zaskoczy³a nawet j¹.. . jestem w Waszyngtonie. .Zale¿y mi na kontakcie z kapitanem Barbar¹ .Doprawdy? . .. . owszem . szczerze powiedziawszy.Znajdê go i przyprowadzê..Rozmowy do i z Chester's Mill zosta³y zablokowane. Podam pani numer.. pod który nale¿y zadzwoniæ. jak¹ znali mieszkañcy Mill. ¿e nie przysz³a jej na my l ¿adna ciêta riposta. nic.? .

Z pewno ci¹ zanim zosta³a pani wydawc¹. Nastêpnie doda³a: £¹ki Dinsmore'a? . wygl¹da to jak otwarcie darmowego burdelu. Bo .Có¿. tu ma pani racjê. ¿e zadawanie pytañ jest pani drug¹ natur¹. Przepraszam.rzuci³a w s³uchawkê. .. pu³kownik zapewne mówi³ o ³¹kach Aldena Dinsmore'a.Nie ma mowy. ¿e wiat nie jest sprawiedliwy.. . Skoro chce Pani obejrzeæ barierê.Westchn¹³. Tak.Oczywi cie.Niech¿e mi pani pozwoli skoñczyæ. chocia¿ jak pani na pewno ju¿ wie.. a pani siê nad tym zastanowi.W porz¹dku .Zostawmy to.. Lecz bêdzie pan z nim rozmawia³ w mojej obecno ci.Oznacza. ¿e to mo¿liwe? .Pan s¹dzi. jestem zajêty. . ¿eby jak najprêdzej rozwi¹zaæ ten problem. to znaczy.Proszê pani. . skoro nikt spoza Chester's Mill jej nie przeczyta. Czy mo¿e pani spe³niæ moj¹ pro bê? . swego czasu czyta³am Toma Clancy'ego..Co pan proponuje? .. jej nie widaæ. Wobec czego. o czym mowa. . A kiedy u wiadomi³a sobie. Pó³ waszego miasta zaparkowa³o tam wozy na obu pasach szosy i na ³¹kach.Czy mo¿e mi pan to wyja niæ? . . gdzie to j est? W pierwszej chwili nie wiedzia³a.Mieszkañcy Mill nazywaj¹ j¹ Little Bitch Road... . A co ono dok³adnie oznacza w odniesieniu do drogi sto dziewiêtna cie? .Mogê. pu³kowniku. ¿e. by³a reporterk¹ i nie mam w¹tpliwo ci. pani z pewno ci¹ tak¿e..jak otwarcie darmowego burdelu . . pu³kowniku. wyci¹gnê³a z kieszeni p³aszcza notatnik i nagryzmoli³a: p³k James Cox . Julia od³o¿y³a aparat fotograficzny na pod³ogê. Wyjdziemy na drogê numer sto dziewiêtna cie i stamt¹d do pana zadzwonimy. gdzie zamyka ona drogê miejsk¹ numer trzy. . za mia³a siê w g³os. nie mogê pani zabroniæ przyj æ z kapitanem.. Czy wie pani.Pañska decyzja . Po waszej stronie sto dziewiêtnastej jest FUBAR..Powiedzia³em co zabawnego? .zgodzi³a siê g³adko. .Znam to wyra¿enie. U miech spe³z³ jej z ust. ale teraz naprawdê najwa¿niejszy je czas. proszê przyprowadziæ kapitana Barbarê w miejsce. . .Mi³o mi siê z panem rozmawia³o. chocia¿ uwa¿am. zawieraj¹c w jednym oddechu przekonanie o tym. wyja niê. ¿e nie ma to wiêkszego sensu. proszê mi wybaczyæ dosadny jêzyk.I oczywi cie nie mogê pani powstrzymaæ przed drukowaniem gazety.

Jak na razie ¿ywej duszy. cholera jasna. Cox za mia³ siê g³o no i szczerze. Zak³adaj¹c. . W³a nie minê³a dziesi¹ta.. Pod jaki numer dzwoniæ? .Proszê pani.. . ¿e na Little Bitch Road nie ma t³oku? .w deszcz robi siê tam naprawdê kurewsko nieprzyjemnie.Przycisnê³a telefon uchem do ramienia i wsunê³a rêkê do kieszeni.Tylko jeszcze proszê mi podaæ czarodziejski numer. Zak³adaj¹c.. . Horace nadal cierpliwie czeka³ pod drzwiami. . Bêdê czeka³ z rêk¹ na s³uchawce. ¿eby odmówiæ. jasne. a teraz przyjê³a tak¹ w³a nie rolê.Nawet je li zadzwoni pani. jeszcze jedna sprawa. ale oczywi cie nie mog³a tego zrobiæ. wszystko to stanie siê dla pani jasne. . Po jakim czasie pu³kownik odezwa³ siê z oci¹ganiem: .Dotar³o jasno i wyra nie. .Wsunê³a notes do kieszeni i podnios³a kodaka. uprzejmie panu dziêkujê! .krzyknê³a rozw cieczona.Zobaczycie wiat³a i stra¿e. ¿e go znajdê. .Bêdziemy na miejscu za jakie pó³ godziny. Ale chyba tak...Doskonale. ale ludzie maj¹ zakaz rozmawiania z mieszkañcami miasta. Horace zastrzyg³ uszami.wietnie. Kusi³o j¹.Jak to? Dlaczego? Na lito æ bosk¹. . . jak ju¿ schowa. Czyli s³yszymy siê o dziesi¹tej trzydzie ci. wystraszy³ j¹ bardziej ni¿ wszystko. .Proszê pani. . .dowcip. Wiêkszo ci domy li siê pani sama. Numer. To taki.Barwny jêzyk. Czy ma pani rozrusznik serca? Albo aparat . z jakiego powodu? . .Bardzo. Ponownie. to i tak z nim muszê rozmawiaæ.W porz¹dku. który poda³ jej dzwoni¹cy. Gdzie ten notes? Oczywi cie zawsze cz³owiek musi go wyci¹gaæ jeszcze raz. Czy kto bêdzie tam na nas czeka³? Nast¹pi³a pauza. co us³ysza³a do tej pory.Tak.Rozumiem. Kiedy mogê siê spodziewaæ pani telefonu? Czy te¿ raczej kiedy Barbie zadzwoni z pani komórki? Julia spojrza³a na zegarek. Robi pani wra¿enie osoby inteligentne . wojsko i blokadê drogow¹. . je¿eli sytuacji nie da siê rozwi¹zaæ po naszej my li. Jakim cudem czas uciek³ tak szybko? . Bo kierunkowy sk³ada³ siê z trzech zer. Proszê mu przekazaæ pozdrowienia od Kena. Niezmienne prawo z ¿ycia reportera. go z³apiê. o dziesi¹tej trzydzie ci.

Dociera³o siê do nich po zewnêtrznych schodach na boku budynku aptek i. mogli co zaplanowaæ na pó niej. Na przyk³ad na teraz. Niech bêdzie z pani¹ Barbie i proszê mu koniecznie przekazaæ pozdrowienia od Kena. delikatne mówi¹c. chocia¿ zgromadzili siê tam prawie wszyscy. Jedne. ale zjawisko to oddzia³uje na urz¹dzenia elektryczne. Pod koniec rozmowy nazwa³ to co kloszem.S³yszymy siê o dwudziestej drugiej trzydzie ci. 5 Barbie ci¹gn¹³ koszulê i usiad³ na ³ó¿ku. Je¿eli we mie pani ze sob¹ magnetofon. a nawet tr¹c¹ce paranoj¹. który wpadnie przez drzwi. jak na przyk³ad telefony komórkowe.Czy rozrusznik Perkinsa eksplodowa³? Czy w³a nie on zabi³ naszego komendanta? . Niezbyt imponuj¹ca broñ. które przechodz¹ dos³ownie po dwóch sekundach.s³uchowy? Czy jakie inne podobne urz¹dzenie? . ¿e to podejrzenie ma³o prawdopodobne. jak choæby blackberry. ale zawsze mo¿na nim rzuciæ w pierwszego. Barbie wsta³ i po³o¿y³ d³oñ na przeno nym odbiorniku telewizyjnym. A je li to Junior i przyjaciele gotowi na nowo powitaæ go w mie cie? Mo¿na by powiedzieæ. powoduje odczucia podobne do zetkniêcia ze s³abym pr¹dem elektrycznym. a ca³y wieczór gotowa³. gdy rozleg³o siê pukanie do drzwi. jak wcze niej. Pukanie nie oznacza³o nic dobrego. Przerwa³ po³¹czenie. je li siê znajd¹ bli¿ ni¿ jakie piêæ metrów od klosza. ¿e bêdzie siê uchyla³ od odpowiedzi. niestety. ale nie. Pewnie ch³opcy gapili siê na wypadki n a drodze numer sto siedemna cie albo sto dziewiêtna cie. Julia wystuka³a numer siostry mieszkaj¹cej w Lewiston. potem nic.. Znowu pukanie. Sygna³ ci¹g³y. we wszystkich trzech .W pobli¿u klosza dochodzi do swego rodzaju interferencji. Martwa cisza. najprawdopodobniej eksploduje. nie barier¹. a dlaczego pan pyta? S¹dzi³a. ¿eby rozwi¹zaæ buty. ma³o prawdopodobnych. . lecz ca³y dzieñ by³ pe³en zdarzeñ. Swoj¹ drog¹ akurat Juniora i Franka DeLessepsa ani reszty towarzystwa wzajemnej adoracji nie widzia³ dzi w Sweet briar Rose. inne wybuchaj¹. ale je¿eli siê dowiedzieli o jego powrocie do miasta. Barbie ca³y dzieñ chodzi³. Dla wiêkszo ci ludzi nie ma ona negatywnych skutków. zostaj¹ unieruchomione.Nie. Pada³ na nos. Klosz. zapewne przestanie dzia³aæ. Je¿eli bêdzie to iPod albo co bardzie z³o¿onego. .. Mia³ te¿ do dyspozycji drewniany dr¹g z szafy.

. Upad³a ciê¿ko. Otworzy³ drzwi. jak¹ poniós³ Andy . Sam Du¿y Jim. Czworo cz³onków spotkania.zacz¹³ Du¿y Jim . w³a cicielowi miejscowej apteki. A Du¿y Jim. które Du¿y Jim nazwa³ zebraniem w celu oszacowania skali zagro¿enia. Mam panu przekazaæ pozdrowienia od Kena. Za jego plecami wisia³a mapa przedstawiaj¹ca miasto w kszta³cie skarp ety. Oprócz Du¿ego Jima obecni byli pozostali radni oraz Peter Randolph pe³ni¹cy obowi¹zki komendanta policji.Proszê pana! Kobiecy g³os.Kto tam? W tej samej chwili rozpozna³ g³os. w styczniowy poranek Andrea w drodze do skrzynki pocztowej po lizgnê³a siê na oblodzonym podje dzie. Czterometrow y stó³ na rodku pomieszczenia. chyba ¿e. osi¹gnê³a ju¿ pu³ap czterystu. siwiej¹ca i obci¹¿ona nadwag¹ wersja swej m³odszej siostry. Andy. Randolph by³ wstrz¹ niêty i przestraszony.Julia Shumway. ¿eby go skutecznie wykorzystaæ. w wy³o¿onej sosnowymi panelami sali konferencyjnej ratusza Chester's Mill.bêdê przewodniczy³ temu zebraniu. uszkadzaj¹c sobie dwa dyski. zasiad³ u szczytu. ¿e Andrea. przyjmij nasze wyrazy . Rose jak zwykle oszo³omiona. . zaprosi³ j¹ do rodka. oksykodon.Ze wzglêdu na stratê.pomieszczeniach by³o za ma³o miejsca. warkot pracuj¹cego generatora s³yszalny by³ jako przyg³uszony pomruk. pyszni³ siê wysokim po³yskiem. No i jeszcze szwaj carski scyzoryk. Cztery. która zaczê³a od przyjmowania czterdziestu miligramów dziennie. Andrea Grinnell. który mia³ przynie æ ulgê w bólu z pewno ci¹ trudnym do zniesienia.Jest pan tam? Zostawi³ w spokoju telewizor i przeszed³ do kuchni. . Czterdzie ci nieæ kilogramów nadwagi z pewno ci¹ nie podzia³a³o na jej korzy æ. wiedzia³. W tym gronie jedynie Rennie wydawa³ siê przytomny. . Wiêkszo æ krzese³ dooko³a tego imponuj¹cego mebla by³a dzi pusta. dziêki swojemu drogiemu przyjacielowi Andy'emu. Andy Sanders oczywi cie przyt³oczony ¿a³ob¹. I przepisywa³ jej ten lek nadal. By³a to szalenie u¿yteczna informacja. mo¿e piêæ lat wcze niej. je li nikt nie ma nic przeciwko temu. 6 W suterenie. skupi³o siê przy jednym koñcu. chocia¿ zaledwie wiceprzewodnicz¹cy Rady Miejskiej. cudowny lek. . Kto chce z panem rozmawiaæ. ale nie zamierza³ nikogo zraniæ. cudo z czerwonego klonu. .. Doktor Haskell przepisa³ jej nowy.

Nale¿a³o siê spodziewaæ. ¿eby takie w³a nie by³y przyczyny. I bardzo prawdopodobne.Teraz jednak.Niemo¿liwe! . Zrobi³a mi dzisiaj takie pyszne niadanko! Jajka sadzone i resztki taco ch eese.. Mam nadziejê. Modlê siê. Oczy jej b³yszcza³y albo ze strachu. jakby odgania³ natrêtn¹ muchê.Tak jest . . . .popar³ go Randolph.To znaczy.powiedzia³ Andy... co siê dzieje. Bezdyskusyjnie. Du¿y Jim j¹ zignorowa³.Teraz jednak..Oczywi cie. sytuacja jest bardzo.S¹ problemy z komunikacj¹. ¿e przed koñcem roku jego zdjêcie znajdzie siê na ok³adce magazynu Times . . ale gotowi na najgorsze powiedzia³ Andy g³osem cz³owieka pogr¹¿onego w g³êbokiej medytacji. po nas.Du¿y Jim potoczy³ doko³a ciê¿kim wzrokiem. a gdy Andrea przykry³a jego rêkê d³oni¹. . ¿e w³a nie dlatego jeszcze do tej pory nikt siê do nas nie zwróci³. lecz uzna³. .. proszê pañstwa. Tak¹ sam¹ metodê stosowa³ Perkins i przynajmniej w tej kwestii staruszek chyba mia³ racjê. A najpewniej z obu powodów. albo z przedawkowania. ¿e tak¿e nikt spoza miasta .. .W³adze wojskowe nie uzna³y za stosowne nawi¹zaæ kontaktu z przedstawicielami miasta.odezwa³ siê Randolph.Wszyscy mamy pojêcie. I gotowy do dzia³ania. Du¿ego Jima uwa¿a³ wrêcz za przyjaciela.Claudette zawsze powtarza: B¹d my dobrej my li. Obecni karnie przytaknêli.wspó³czucia. . .. proszê pana . . ale nikt tego nie zrobi³. .. zw³aszcza powi¹zana z dzia³aniami terrorystycznymi. .Za³o¿ê siê.powiedzia³a Andrea.. Du¿y Jim przyst¹pi³ do rzeczy.Dziêkujê wam .Móg³ siê zjawiæ kto od strony Morton albo Tarker's i pos³aæ po mnie. . Katastrofa. ¿e akurat w tym pomieszczeniu lepiej u¿ywaæ formy grzeczno ciowej. Andrea zas³oni³a usta d³oni¹.. A jednocze nie by³ podniecony. Du¿y Jim machn¹³ d³oni¹. musimy stawiæ czo³o bardzo prawdopodobnej ewentualno ci.Proszê pana. w oczach zakrêci³y mu siê ³zy. chocia¿ nikt w mie cie tego nie rozumie. powtarza³a. . . ¿e wszyscy siê modlicie. dynamiczna. Czu³ powagê sytuacji. nie zawsze by³a taka ca³kiem z³a. ¿e jeste my zdani na w³asne si³y. Doskona³y przyk³ad stanowi³ choæby burmistrz Nowego Jorku Rudy Giuliani. Ze wszystkimi zebranymi by³ po imieniu.

wycofa³ siê Randolph. ¿e zebrani prêdzej spe³ni¹ jego oczekiwania. Najgorsze w tym wypadku to mo¿liwo æ.rzek³ ze spokojem. w jakiej siê znale li my. W³a nie tak nale¿a³o siê zachowywaæ. ¿ywno æ jest poniek¹d walut¹.Naprawdê nie wiemy . oczywi cie u mnie w aptece..Doskona³a rada. .Rzeczywi cie. drugi na stacji benzynowej..Ale trzeba porozmawiaæ z kierownikiem supermarketu. nie podnosz¹c g³osu..Niemo¿liwe! .Przynajmniej na jaki czas. Pete... widz¹c wyraz twarzy wiceprzewodnicz¹cego. Rennie poczu³ siê ura¿ony. Inaczej ludzie wpadn¹ w panikê. Andrea ponownie nakry³a d³oni¹ jego rêkê.Mo¿e by zamkn¹æ Food City? .. . Tyle potrafi³ zrozumieæ. .Na moment straci³ pewno æ siebie. Nieznaczny u miech wykrzywi³ mu doln¹ po³owê twarzy.Nie wierzy³ we w³asne s³owa. . ¿e sklepy powinny byæ otwarte jak zwykle.B¹d my dobrej my li.zorientowa³ siê Randolph.powtórzy³. i koniecznie. .. Rennie zastanowi³ siê przelotnie. . Andy i Andrea. . je li bêd¹ siê bali. .odezwa³ siê Andy. po czym siê rozpromieni³. kiedy ludzie zbaczali z tematu. czy przypadkiem Andrea nie u¿ycza Sandersowi swoich pigu³ek.Aha . Albo nawet na miesi¹c.I chyba widzia³em bankomat w przychodni chocia¿ nie mam ca³kowitej pewno ci. . W przeciwnym razie bêdzie jak przed zadymk¹. u licha.Chocia¿ mo¿e to nie jest najlepszy pomys³ . ..I z Johnnym Carverem z Gas & Grocery. . I rzeczywi cie. Mo¿e na tydzieñ. A ja twierdzê. Tym razem Andy u cisn¹³ jej palce.Andy.Cale ..A co z bankomatami? Jeden jest w sklepie Browniego. . nie na pierwszym miejscu.Jack Cale.Bo¿e jedyny! Z jego oczu na nowo pop³ynê³y ³zy. je li brakuje pieniêdzy Sprowokowaliby my zamieszki. Na tej samej zasadzie nie jedzie siê na wycieczkê w wiêto bankowe. pomy la³ Du¿y Jim.Bo i sk¹d? .powtórzy³a Andrea.podsun¹³ Randolph. .Banki te¿ mamy zamkn¹æ? . . lecz wiedzia³. kto prowadzi sk lep . jak on siê nazywa? Cade? .podsun¹³ Randolph.W sytuacji. .stwierdzi³ Du¿y Jim. . ale jeszcze nie teraz. . . . . ale gotowi na najgorsze . Mia³ zamiar poruszyæ tê sprawê.stwierdzi³ Du¿y Jim. Para kretynów.. moim zdaniem nie jest to dobry pomys³ .Jasna sprawa. mówi³em w przeno ni . ¿e zostaniemy na kilka dni odciêci od wiata.

Andersonowie prowadzili Karczmê Dippera. ¿e nie nale¿a³o znosiæ prohibicji. .Mog¹ sprawiaæ k³opoty . natomiast z do wiadczenia wiedzia³a.Ludziom siê nie spodoba zamkniêcie knajpy . kiedy skoñcz¹ im siê prywatne zapasy piwa i brandy.podpowiedzia³a Andrea. ¿e sprzeda¿ alkoholu. Nie mo¿emy dopu ciæ. .musisz wzi¹æ pod klucz wszystkie leki na receptê. Sam Verdreaux by³ notorycznym moczymord¹. w tym tak¿e piwa. Nie musia³ dodawaæ: Duke Perkins pozwala³ tej parze takich siakich owakich hipisów i ich go ciom na g³o ne puszczanie rock and roi³a oraz na hulanki do pierwszej po pó³nocy! Chroni³ ich.powiedzia³ Randolph. ¿e Randolph zapisuje nazwiska w notatniku.Randolph pokiwa³ g³ow¹ ze zrozumieniem. ¿e sprzeczanie siê z Jimem Renniem jest bardzo mêcz¹ce i nieskuteczne.Browniego po mierci Dila Browna? . tak czy inaczej s¹ pod kluczem. Rennie z przyjemno ci¹ spostrzeg³. choæ doskonale wiedzia³ .powiedzia³ Randolph.No w³a nie.Pochodzi z Away. ¿eby z nimi porozmawiali .Lewicowcy.Z Tommym i Willow Andersonami porozmawiaj ty. ale jest bardzo sympatyczna.A je li wcze niej doprowadz¹ do buntu? Andrea milcza³a. . . . .Sam i jemu podobni bêd¹ musieli odcierpieæ swoje. Nie rozumia³a. Oczywi cie nie mówiê o nasivinie czy lirice.Ekstremi ci.Velma Winter . a jednocze nie. . . którymi mo¿na siê narkotyzowaæ.Po lê ch³opaków.Oczywi cie.Dlaczego? . wzorcowym dowodem na to. Rozumiesz mnie. . Czu³ siê odrobinê nieswojo w tym temacie. przeciwko czemu ludzie mieliby siê buntowaæ. je li tylko nie zabraknie im jedzenia. . Leki. . .Wypij¹ zapasy sklepowe i bêdzie po sprawie. zdaniem Du¿ego Jima. I proszê. ¿eby pó³ miasta chodzi³o pijane jak w Nowy Rok. Powiesili nad barem plakat z Wujem Barackiem. . . .zwróci³ siê do Andy'ego Sandersa . .Przeka¿ tym trzem osobom.A Karczmê Dippera nale¿y zamkn¹æ. jest wstrzymana do odwo³ania.zdziwi³a siê Andrea.podkre li³ Rennie. .Takim na przyk³ad jak Sam Verdreaux. jakie z tego powsta³y k³opoty dla mojego syna i jego przyjació³ . a Rennie. .A ty .Twarz mu siê skurczy³a w do æ przera¿aj¹cym grymasie zadowolenia. .

¿eby miasto by³o trze we. . by zadbaæ o tych.Musimy sobie u wiadomiæ. . .oznajmi³ Du¿y Jim.Najwa¿niejsze.Nie widzê takiej potrzeby.zaproponowa³a Andrea nie mia³o. by³ pomys³em w cibskiego doktorka. Nie zdarza³o siê to czêsto i bardzo tego nie lubi³. ¿e ludzie ³atwo ulegaj¹ panice. ale tym razem zawiod³a. Spojrza³ na Randolpha. Rennie by³ t¹ propozycj¹ niemile zaskoczony. mog¹ siê zachowywaæ niew³a ciwie. ¿e zaskoczyæ go by³o nie³atwo. nie zamierza³ siê akurat teraz przejmowaæ subtelno ciami sprzeda¿y. .Zgadzamy siê co do tego? G³osujmy. innowacjê. Du¿y Jim przedstawi³ swoje obiekcje. ale zajmowa³ siê polityk¹ znacznie d³u¿ej ni¿ Eric Ry¿y Everett obmacywaniem prostat i wiedzia³. Rêce powêdrowa³y w górê. pozosta³o æ po latach rozrzutno ci Clintona. Erica Everetta. Taktyka ta zwykle okazywa³a siê skuteczna wobec oszczêdnych jankesów. Jaka tam Rada Pomocy w Czym tam. a trzeba wiedzieæ. Czeka³y go pilniejsze sprawy. . jak ogromna jest ró¿nica miêdzy przegran¹ bitw¹ a przegran¹ wojn¹. przedstawiaj¹c go jako wyj¹tkowy krok naprzód.Lepiej przedsiêwzi¹æ dodatkowe rodki ostro¿no ci. Andrea spojrza³a na konsolê znajduj¹c¹ siê po prawej stronie Du¿ego Jima. który roz³o¿y³ rêce w ge cie oznaczaj¹cym równocze nie oczywi cie i przepraszam .spyta³ Rennie. póki kryzys siê nie skoñczy . dowodz¹c. A kiedy siê boj¹. zapewne dostarczone prze z Duke'a Perkinsa. podkre laj¹c kwestiê ponoszenia ca³kiem niepotrzebnych kosztów. . . zw³aszcza osobie spoza polityki. .Mo¿e przynajmniej kto sporz¹dzi protokó³? . którym to naprawdê potrzebne. cieñ po Richardzie Nixonie. Everett wyskoczy³ z tym swoim idiotycznym systeme m nagrywania dwa lata temu na zgromadzeniu miejskim. Andrea podziêkowa³a mu u miechem.dlaczego. znanego jako Ry¿y. ¿e rz¹d federalny pokryje osiemdziesi¹t procent kosztów.Nic siê nie martw . obojêtne pijani czy trze wi. Tym razem Andy poklepa³ j¹ po rêku. .Czy teraz móg³bym wróciæ do tego. Andrea wygl¹da³a na zaniepokojon¹.powiedzia³. . Przeklêty system.Zawsze mamy do æ. której Du¿y Jim nienawidzi³. od czego chcia³em zacz¹æ? .Czy to nie powinno byæ w³¹czone? . Everett przedstawi³ liczby. pozwalaj¹c¹ zmieniaæ i nagrywaæ programy telewizyjne i radiowe na falach AM i FM oraz wbudowany system rejestruj¹cy rozmowy prowadzone w tej sali. Rennie zosta³ oskrzydlony.

dziêki czemu ich praca by³a zachwycaj¹co tania.stwierdzi³ Du¿y Jim.. najistotniejsz¹ w sensie odpowiedzialno ci za miasto. . Potem zwróci³ siê ponownie do Randolpha. .Dwoje utrzyma sekret.Jestem pewien... Jest Henry Morrison i Jackie Wettington. przyjacielu . Jedyna osoba pracuj¹ca na czê æ etatu. . ¿e Perkins znaczni bardziej przys³u¿y siê miastu. Spo ród ca³ej osiemnastki piêciu zatrudnionych na pe³en etat z pewno ci¹ znajdowa³o siê poza granicami miasta. Bardzo mu to u³atwia³o ¿ycie. Z koñcem roku mia³ przej æ na wcze niejsz¹ emeryturê.Zaszlocha³ i poci¹gn¹³ nosem. . . oboje razem ze mn¹ odpowiedzieli na kod trzy.Racja. która jest naprawdê w pe³ni zdolna do pe³nienia s³u¿by.Lepiej bêdzie na razie nadaæ naszemu spotkaniu charakter nieformalny . a sze ciu na czê æ etatu. je li jedno jest martwe . .S³uszna racja! . Tymczasem my. którzy zostali my tu. nie ¿y³. A Rennie.wyrwa³ siê Randolph. jakby s³owa Sandersa mia³y jakikolwiek sens. Co oznacza gotowo æ policji... znacznie przekraczaj¹cej jego ograniczone mo¿liwo ci. skoro tak uwa¿asz..Biedny stary George . to Linda Everett. uwa¿a³. . na nich te¿ nie bardzo mo¿na liczyæ. We dwoje spogl¹daj¹ na nas. . on ma astmê. Ci ostatni prawie wszyscy mieli ponad sze ædziesi¹t lat.. niestety .wyrecytowa³ Andy sennym g³osem.No có¿.wtr¹ci³ Andy. Oprócz nich Rupe Li bby.Uwa¿am. Pete. jakimi si³ami dysponujem y? Doskonale zna³ odpowied .. komenda nt Perkins.Do wiadomo ci nas czworga.. .Razem z moj¹ ¿on¹ . Mieli do dyspozycji osiemnastu policjantów zatrudnionych przez Chester's Mill.No i jeszcze Marty Arsenault i Toby Whelan. ¿e kwesti¹ dla nas najwa¿niejsz¹.. jednak mimo wszystko poklepa³ Andy'ego po wolnej rêce. w³a nie. choæ nigdy nie mówi³ le o zmar³ych. jest utrzymanie porz¹dku w czasi e sytuacji kryzysowej. . Andy. w tym dwunastu w pe³nym wymiarze godzin. .. Zna³ odpowiedzi na wiêkszo æ pytañ. sk¹pani w blasku Jezusowej chwa³y. . . Jedni pojechali z ca³ymi rodzinami na miêdzyszkolny mecz futbolu. .Z moj¹ Claudie.No. ni¿ próbuj¹c zaprowadziæ porz¹dek w t rozpsiajusze.stwierdzi³ Rennie. Du¿y Jim wola³by tego nie s³yszeæ.odezwa³ siê Andy. patrz¹c na nie z góry. . na ziemi. ¿e komendant Perkins spogl¹da na nas z góry. Szósty.odezwa³ siê Randolph .. . inni na kontrolowany po¿ar do Castle Rock.. jaki z niego po¿y tek..W³a nie. Fred Denton i George Frederick.nie wygl¹da to dobrze..Bez przerwy za¿ywa leki wziewne. wiêc trudno powiedzieæ. które zadawa³.

ni¿ pozwoli³. Có¿.z osiemnastu policjantów mamy tylko o miu.zapyta³ Randolph. dopóki sytuacja siê nie wyja ni. W zesz³ym tygodniu widzia³ tê informacjê na podk³adce telefonicznej na biurku zmar³ego komendanta.Ile on ma lat? Chyba jeszcze nie mo¿e g³osowaæ? Du¿y Jim zobaczy³ oczami wyobra ni podzia³ funkcji w mózgu Andrei: piêtna cie procent . ¿eby ma³¿eñstwo Everettów wyskakiwa³o mu przed oczami jak pajac z pude³ka. .Andrea unios³a brwi.Innymi s³owy .zauwa¿y³a Andrea. Randolph plasn¹³ siê d³oni¹ w czo³o. bez w¹tpienia. ¿e policjantk¹ by³a Wettington z tymi jej kolosalnymi balonami.Tak . Stanowczo nie ¿yczy³ sobie ¿onki tego ³achadojdy w zespole. kiedy by³ poirytowany. . Dziewiêciu.‾ona Ry¿ego? . I za spraw¹ szczê cia czy boskiej opatrzno ci w weekend wróci³ do domu ze szko³y. Tak czy inaczej musia³ z ni¹ wspó³pracowaæ.Ci¹gle za ma³o . ¿e Junior Rennie wróci³ do domu na dobre. niepo¿¹dane zachowania ? Wszystko jedno.. jak Duke uzyska³ tê wiadomo æ ani dlaczego uzna³ j¹ za do æ istot¹. Mo¿e j¹ nosiæ na s³u¿bie. .stwierdzi³ Rennie.Juniora? .Bez w¹tpienia.ulubione sklepy online. . .receptory narkotyku.Choæby mojego ch³opaka.Aj. w koñcu ma dwoje dzieci.zainteresowa³a siê Andrea. Czêsto u¿ywa³ tego wykrzyknika. ale z pewno ci¹ warto Lindê wzi¹æ pod uwagê. Czasowo.Ona jest tylko stójkowym! I do tego wiecznie nadêta! . Tyle ¿e Rennie prêdzej da³by siê pokroiæ. . . No tak. . dwa procent pamiêci i trzy uczestnicz¹ce w bie¿¹cych procesach my lowych. .podsumowa³ Randolph . . Chyba jeszcze nie skoñczy³a trzydziestki. .ale w zesz³ym roku zaliczy³a kurs okrêgowy w Rock i ma prawo nosiæ broñ. oczywi cie.¿achn¹³ siê Du¿y Jim. A do tego diabelnie ³adna. Wystarczy³o ju¿. .Nie policzy³e siebie . Nie pracuje na pe³en etat. By³o tam co jeszcze. osiemdziesi¹t procent . W listopadzie bêdzie mia³ dwadzie cia dwa. Na pewno mia³aby z³y wp³yw na mê¿czyzn.przyzna³ Randolph .Potrzebujemy wiêcej stró¿ów prawa.Kogo pan ma na my li? . W koñcu mamy sytuacjê kryzysow¹. by wymaga³a zapisania.. aj! . Przede wszystkim by³a za m³oda. wspó³praca z g³upcami u³atwia ¿ycie..Racja. I tak nie by³ to najlepszy czas na dzielenie siê z Du¿ym Jimem takimi . Nie mia³ pojêcia. Peter Randolph wiedzia³. .Skoñczy³ dwadzie cia jeden lat. Z ³adnymi kobietami tak zawsze.

To Frank DeLesseps..Nikomu nie stanie siê nic z³ego . gdzie bariera zamyka³a g³ówne drogi.Czy to nie ci m³odzi ludzie. o ile dobrze pamiêtam.nowo ciami. ¿eby my musieli siê o tym przekonaæ . Junior ze swoimi niepo¿¹danymi zachowaniami . Peter. Melvin Searles i Carter Thibodeau. ale mo¿na by ich pos³aæ do kontrolowania t³umu w miejscach.potwierdzi³ Randolph. . . ¿e w Gas & Grocery zagrzeje miejsce na d³u¿ej.I oczywi cie niema³¹ rolê odegra³ alkohol..Ca³kowit¹ . s¹ dobrymi strzelcami..zapewni³ j¹ Du¿y Jim. Z poprzednich dwóch miejsc pracy zosta³ wyrzucony z powodu wybuchowego charakteru. choæ nie wygl¹da³ na przekonanego. Na raz ie jednak wszystko wskazywa³o na to.Przyjaciele mojego syna tak¿e s¹ pe³noletni. którzy siê tak¿e doskonale nadaj¹ do tej roli. Rennie podj¹³ w¹tek entuzjastycznym tonem gospodarza programu rozrywkowego. ¿e Junior mia³by chodziæ po Chester's Mill z broni¹. Uwa¿am jedynie.Co wiêcej. Nie by³o podstaw. . Randolphowi nie podoba³a siê my l. Nie spodziewa³ siê k³opotów w samym mie cie. Andrea w dalszym ci¹gu wygl¹da³a na zaniepokojon¹. obwieszczaj¹cego wyj¹tkowo sowit¹ nagrodê w rundzie bonusowej. Johnny twierdzi³. . .wtr¹ci³a Andrea. Thibodeau rzeczywi cie skoñczy³ dwadzie cia trzy lata. ¿e w ¿yciu nie mia³ pracownika tak dobrze zorientowanego w uk³adach wydechowych i elektronice.I nikt nie mówi.Nie daj Bo¿e.Ci ch³opcy polowali razem. Junior ma trzech przyjació³. W³a nie dlatego nikomu nie postawiono zarzutów. ¿e powinni my uzupe³niæ nasze nadw¹tlone si³y reagowania. Co pan na to. mam racjê? . Ostatnio pracowa³ na czê æ etatu jako mechanik na stacji Mill Gas & Grocery. Z drugiej strony jednak my l o sprzeciwie wobec Du¿ego Jima nie podoba³a mu siê jeszcze bardziej.Sprawa zosta³a wyolbrzymiona .paru ch³opaków w policji naprawdê siê przyda. tak przynajmniej s³ysza³ Randolph. .oznajmi³. ¿e a¿ siê skuli³a. byli zamieszani w awanturê w karczmie? Du¿y Jim spojrza³ na ni¹ z u miechem pe³nym tak nieskrywanego okrucieñstwa. .. Co wiêcej. O ile nadal tam by³a. . komendancie? Czy oni mog¹ zostaæ przyjêci do s³u¿by. A je li nie? Problem z g³owy. jak zwykle bywa w takich przypadkach. . Nawet je li s¹ bardzo m³odzi. póki sytuacja siê nie wyklaruje? Zap³acimy im z funduszu awaryjnego. A z trzeciej ... . Carter Thibodeau chyba nawet ma dwadzie cia trzy lata. prowokatorem by³ ten ca³y Barbara. ¿e mamy z nich zrobiæ policjantów pe³n¹ gêb¹.

propan. wnêtrze pogr¹¿y³o siê w egipskich ciemno ciach. Czego siê w zwi¹zku z tym domy li³a.Wie pan. lecz Andrea chyba je zauwa¿y³a. Andy rzuci³ Du¿emu Jimowi spojrzenie k¹tem oka. .oznajmi³ Randolph z fa³szyw¹ beztrosk¹.Czy Rada Miejska prosi aktualnego komendanta policji..Nie ma siê czym przejmowaæ . nie ma powodu do obaw. Przerwa³y mu dwa wybuchy przypominaj¹ce strza³y z broni palnej.O dziewi¹tej bêdzie lepiej .Bo¿e drogi. Po lewej odezwa³ siê Andy Sanders. Mog¹ przyj æ na komisariat: jutro oko³o dziesi¹tej.. ci¹gle nie do koñca przytomny. Wszyscy robili wra¿enie przestraszonych.. powiedzia³ sobie Rennie. u wiadomi³ sobie. jakby ewentualnie mia³a co do powiedzenia. Chwilê pó niej us³yszeli trzeci. G³osujemy jak zwykle. a wtedy Rennie. . Franka DeLessepsa.Spokojnie.Pete. .. Rennie po omacku chwyci³ Andy'ego za ramiê. Wszyscy podskoczyli. A ju¿ do rana z pewno ci¹. Nawet Du¿y Jim. to bardzo dobry pomys³. o przyjêcie do pracy z podstawowy m uposa¿eniem Juniora.. .. ale zapomnia³a.To tylko gaz siê skoñczy³. co s³ysz¹. Andrea krzyknê³a ochryple.Wniosek zosta³ przyjê. o co jej chodzi³o. . lepiej bêdzie o dziewi¹tej. . Wszyscy podnie li rêce. Nie zapali³y siê jasne lampy nad g³owami zebranych.Jeszcze jakie kwestie w tej sprawie? Nie by³o. Andrea sprawia³a wra¿enie. By³o to ledwie zerkniêcie. . Jim. Mamy go w mie cie jeszcze du¿o. . A kiedy Rennie rozlu ni³ u cisk. . . lecz kwadratowe awaryjne lampki umieszczone w czterech k¹tach sali.Wobec tego stawiam pytanie .oznajmi³ Rennie. Stary generator strzeli³ po raz czwarty i ucich³. który przez wiêksz¹ czê æ ¿yc mia³ do czynienia z silnikami. wiat³o na powrót wpe³z³o do pokoju wy³o¿onego sosnowymi panelami.w³¹czy³ siê Andy. Melvina Searlesa i Cartera Thibodeau? Czas ich s³u¿by bêdzie trwa³ do chwili. kiedy siê skoñczy to szaleñstwo. Andy ucich³.Przywo³a³ na twarz u miech sportowca. W s³abej po wiacie twarze przy stole konferencyjnym postarza³y siê i po¿ó³k³y. . wiat³a zgas³y. To tylko generator... . Zapomni o wszystkim po nastêpnej porcji tabletek. Petera Randolpha. to by³a ju¿ zupe³nie odrêbna kwestia. Dochodzi do oczyszczenia .

po³o¿y³ mu d³oñ na karku i lekko cisn¹³. gdzie sto siedemnasta bieg³a w stronê Castle Rock. potem zamknê³y cicho. ¿e ojciec wie. . Junior pos³ucha uwa¿nie. Ojciec z neseserem obijaj¹cym mu siê o kolano szed³ w stronê domu. Uzna³. od³o¿y³ z powrotem do sejfu. sk¹d mia³by wiedzieæ. Ca³kiem sobie nie wyobra¿a³. Je¿eli wyczuje.S³ysza³e ? . Bo nie by³o jak uciec. przynajmniej na razie. Teraz nadszed³ czas powa¿nej rozmowy. wiem.Trochê . Je li oka¿e siê. Moim zdaniem mamy przed sob¹ parê prawdê trudnych dni. które ukrad³ ojcu. . .No dobrze. Junior by³ ca³kiem spokojny.Pewnie. który Juniora ca³kowicie zaskoczy³. a raczej ich brak.Ale nic nie rozumiem. W kieszeni mia³ broñ . któr¹ dosta³ od ojca na osiemnaste urodziny. Drzwi hummera otworzy³y siê. zadam oficjalnie pytanie.. A potem zabije siebie.przyzna³ Junior. . Jak zawsze. ale ojciec zawsze wszystko wiedzia³. jasne. Ból g³owy nie wróci³. lecz wielki b¹bel wiat³a nad po³udniow¹ granic¹ miasta i nieco mniejszy na po³udniowym zachodzie. co w³adca wiêtego przybytku mamony ma mu do powiedzenia. nie przysparza³y mu szczególnych zmartwieñ. Nie wygl¹da³ na podejrzliwego..Je li nie ma tutaj kwestii spornych. Pieni¹dze. W ka¿dym razie nie dzisiaj. ostro¿nego albo w ciek³ego.Nikt nic nie rozumie. G³osowali zgodnie z jego oczekiwaniami. Junior go zabije. W drodze powrotnej zatrzyma³ siê na placu i pos³ucha³ rozmów. ¿e powinni my oficjalnie uznaæ Pete'a za komendanta policji pro tempore. Dlatego chcia³bym ciê o co zapytaæ. zdawa³y siê te bzdury potwierdzaæ. ¿e podobnie jak ja chcecie zakoñczyæ spotkanie jak najszybciej. . Potem gestem. wiêc przejd my do nastêpnego punktu. .. Bez s³owa usiad³ na stopniu obok syna.zapyta³.Andy zdawa³ siê wykoñczony. I jutro pewnie te¿ nie. . ¿e ojciec wie o jego najnowszych wyczynach. Wszyscy gadali jakie kompletne bzdury. O co? Zamkn¹³ kolbê w d³oni. 7 Junior siedzia³ na stopniach prowadz¹cych do frontowych drzwi wielkiego domu Renniech na Mill Street.Tymczasem miejskie zapasy gazu. . wiat³a hummera ojca rozla³y siê na podje dzie.trzydziestkêósemkê z rêkoje ci¹ wyk³adan¹ mas¹ per³ow¹. Angie i Dodee le¿a³y w spi¿arce McCainów i tak by³o dobrze. ¿e zajmie siê spraw¹ wówczas gdy to bêdzie konieczne. . Uwa¿am.. ¿e tak.

. Czy zgodzisz siê s³u¿yæ w policji. Jedno i drugie. Nie ciska³a.Pewnie. Carterem i Searlesem? Co jest...powiedzia³. jeste my do dyspozycji. tato . Jutro zostanie gliniarzem. Dzi zabi³ dwie dziewczyny. U wiadomi³ sobie. poca³owa³ ojca w policzek. . . Rêkê ojca ci¹gle czu³ na karku. Prawie. . Milcza³. ¿e nadal ma fart. do cholery? . Nieprawdopodobny. z Frankiem.Skoro nas potrzebujecie. . I po raz pierwszy od czterech lat.pomy la³ Junior. Nie trzyma³a. Dobrych ludzi.Czy jeste gotów odegraæ swoj¹ rolê? Razem z przyjació³mi. Bêdzie potrzebowa³ ludzi. które zna³ od piaskownicy.Komendantem policji jest teraz Peter Randolph. Wrzeszczeæ z rado ci. Pu ci³ kolbê. póki siê to wszystko nie skoñczy? Junior mia³ wielk¹ ochotê rykn¹æ miechem. pie ci³a. a mo¿e nawet od d³u¿szego czasu.

Minêli wie¿ê transmisyjn¹ radia WCIK.odezwa³ siê Barbie. który nie potrzebuje generatora. Mnie tylko zawsze zastanawia. Dwa czerwone wiate³ka na wierzcho³ku miga³y jak zwykle. wiat³o w oknach farmerskich domów wiadczy³o o tym. ale nie odwa¿y³em siê ich je æ.Czasami chodzi³em tutaj na ryby . bo i niewiele by³o do powiedzenia.Cisza. w iêc prawie ka¿dy ma w³asny generator.Z datków wiernych? Julia prychnê³a. spokój. o jaki Barbie w ¿yciu by nie podejrzewa³ w³a cicielki czasopisma lojalnego . Nad nim jak zwykle rozsypa³y siê po niebie gwiazdy . .Ortodoksyjni bapty ci to przy nich szkó³ka niedzielna. . . jak siê mieszka w okolicy i ma radioodbiornik. Nie znoszê Lestera Cogginsa i nienawidzê ca³ej tej otoczki pod tytu³em cha . przecinaj¹c ciemno æ bia³ym promieniem. Fundamentali ci? .. co kto lubi. firmie dostarczaj¹cej energiê elektryczn¹.MOD£Y 1 Barbie i Julia Shumway zamienili po drodze ledwie kilka s³ów. . jak to mówi¹. ¿e okoliczni mieszkañcy u¿ywaj¹ nawozów. Czuæ tutaj jakby brudn¹ bielizn¹. Znanego tak¿e jako fa³szywa prawo æ.Ko ció³ Chrystusa Odkupiciela. Zna pan radio jezusowe? Barbie lekko wzruszy³ ramionami. a nikt w pe³ni nie ufa Western Maine Power.Przepraszam? Julia wskaza³a mroczny smuk³y kszta³t rysuj¹cy siê na tle gwiazd. . .nieskoñczony ocean energii.Mnóstwo ryb. Na farmie zawsze jest co do roboty. No có¿. Jest w³a cicielem WCIK. jakim cudem staæ ich na utrzymanie stacji radiowej o mocy piêædzies iêciu tysiêcy watów. cha. I znam stacjê radiow¹.Widzia³em tê wie¿ê.To nie jest smród nawozów. Jest diakonem. I elektryczny krzy¿ nad wej ciem do niewielkiego budynku studia tak¿e jasno b³yszcza³.Co pan z³apa³? . a my nie! .. Jechali priusem hybryd¹. wy pójdziecie do piek³a. . Trudno jej nie s³uchaæ. tylko zak³amania.Nale¿a³oby o to zapytaæ Jima Renniego. . . Ju¿ wolê pierwszy Ko ció³ Kongregacyjny. ¿e s¹ tam ludzie. samochodem. wiêc wiadomo. Ich samochód okaza³ siê jedynym pojazdem w ruchu.

Julia zatrzyma³a samochód.Jako ostrze¿enie dla ruchu powietrznego. proszê mi uwierzyæ na s³owo. Mo¿e pan wy³¹czyæ. gdzie spomiêdzy drzew wyziera³y kolejne wiat³a. ale jest. Jutro przestrzeñ powietrzna nad Mill bêdzie . przy ich nogach u³o¿ono worki z piaskiem. Pracowa³o cicho i by³o wyposa¿one w radio. . Do wewn¹trz i w górê. . dopiero pod koniec skali z³apa³ stacjê sportow¹.powiedzia³. ¿e tutaj. .czarny film z lat czterdziestych dwudziesteg o wieku.Po co w górê? . które spiker nazwa³ wynikiem zdarzenia w zachodnim Maine . Chwilê stali przed mask¹. Pnie brzóz przywodzi³y na my l wychud³e duchy.Zdarzenie . Us³ysza³. Jedyny problem polega³ na tym. Pewnie o to siê dzisiaj martwi¹ najbardziej.powtórzy³a Julia.Typowy ¿argon sportowy. Dwa skierowane by³y w ich stronê.zaproponowa³a Julia. wskazuj¹c w górê jak arbiter obwieszczaj¹cy zdobycie bazy domowej. Barbie widzia³ gruby kabel elektryczny pe³zn¹cy jak w¹¿ od reflektorów do lasu.Wokó³ ca³ego miasta. znale li siê w blasku reflektorów jak na hollywoodzkiej premierze . Gdyby kto tu przypadkiem zab³¹dzi³. . ¿e wjechali w bia³o . Za wiat³ami sta³y na drodze nos w nos dwa br¹zowe pojazdy wojskowe z brezentowymi budami. ¿e podczas meczu Red Sox i Mariners w Fenway Park minut¹ ciszy uczczono ofiary wypadków.Stop. Wygl¹da. Przez d³u¿szy czas znajdowa³ tylko nocne pogaduszki. jakby tu niczego nie by³o. po zachodniej stronie miasta. chocia¿ z drugiej strony pewnie takie autko pasowa³o do cz³onkini Pierwszego Ko cio³a Kongregacyjnego. . Najmniejsz¹ dziurê na drodze widaæ by³o jak na d³oni.Mo¿e pan spróbuje znale æ co na AM? . Za chwilê by pani zdech³a elektronika w aucie i nie wiem. Kilometr z ok³adem za terenem ko cio³a zaczêli widzieæ przez drzewa po wiatê. . wysiedli. dwa nastêpne wieci³y pionowo w górê. sygna³ WCIK by³ tak potê¿ny i¿ zag³usza³ na pa mie FM wszystkie inne rozg³o nie. stop. Gdy wyjechali zza zakrêtu. stop! . Spróbowa³.Dalej nie jedziemy. A tego wieczoru nadawano jakie wiête utwory wykonywane na akordeonie i Barbiemu wiêd³y od tego uszy. . Brzmia³o to jak skoczna polka grana przez orkiestrê umieraj¹c¹ na d¿umê. Pracowa³o kilka generatorów. Dalej w ciemno ci niós³ siê monotonny warkot silników. Jezdniê przegrodzono koz³ami.wobec republikanów. i tak siê niczego nie dowiemy. mru¿¹c oczy w jaskrawym wietle.Bêd¹ o wietlaæ barierê . Barbie mia³ wra¿enie. .zawo³a³. Dziennikarka os³oni³a twarz d³oni¹. czy na tym by siê skoñczy³o.

Rozleg³ siê znajomy d wiêk stukania k³ykciami w szk³o. marines! . jeszcze w³osy na karku nie stanê³y mu dêba. z rêkami za³o¿onymi za plecami. ale spróbowaæ musia³. Jeszcze nie dosta³ gêsiej skórki.mrukn¹³ jeden z mundurowych.Czy¿by my siê uporali z k³opotami w Afganistanie? ‾adnej reakcji. Nad ca³o ci¹ zapewne czuwa³a armia. ¿e Cox nazwa³ barierê kloszem. co ma robiæ. w rozkroku.. ¿e w marines coraz wiêcej miêczaków.S³ysza³em. ale ju¿ by³ blisko. Kamyki chrzê ci³y mu pod stopami.. ale ¿aden siê nie obejrza³. Gotów by³ siê za³o¿yæ o ca³y stan swojego konta. . Niewiele. ale zawsze co . Zwin¹³ d³oñ w piê æ i uderzy³ w klosz. Sh umway powiedzia³a. C to. Przez ca³y dzieñ wzbiera³a w nim z³o æ i oto . jaki bêdzie mia³ kolor w wietle dnia. . Nie wiedzia³. aktualnie wynosz¹cy nieco ponad piêæ tysiêcy dolarów. .spyta³. Na razie j¹ zignorowa³.zawo³a³. kolor zagro¿enia..pilnowana lepiej ni¿ skarbiec wujka Sknerusa. A Barbie znajdowa³ siê ju¿ blisko bariery.zawo³a³a Julia. Wszyscy zwróceni ty³em do miasta. .Cze æ. przys³aliby rangersów. A poniewa¿ widzia³ ich pagony. pomy la³. Po ciemnej stronie sta³o kilku uzbrojonych ¿o³nierzy widocznych na ja niejszym tle. W prawie ca³kowitej ciszy z pewno ci¹ us³yszeli nadje¿d¿aj¹cy samochód.zaczê³a Julia. . pogadajmy. Barbie nawet siê tego nie spodziewa³.Spokojnie. ¿e czerwony. Zaczyna³ mieæ dosyæ. Zobaczy³ ciemn¹ poziom¹ liniê wisz¹c¹ nad drog¹. Jak pasek na rêkawie koszulki. Barbie nie s³ucha³. Bardziej interesowali go ludzie strzeg¹cy bariery. Czy raczej klosza. ch³opaki! .Sk¹d wy tutaj. . Zrobi³ jeszcze kilka kroków. lecz ci tutaj nie nale¿eli do wojsk l¹dowych. choæ zgadywa³. ¿e was tu widzê.Czo³em. I widzia³. .. Jeden z marines podskoczy³.B³azen . . bo gdyby sytuacja by³a naprawdê z³a.. Farba w sprayu. . Znowu cisza.Czy to aby dobry. ¿e pas bieg³ wokó³ ca³ej bariery. czego siê dowiedzia³a od Coksa. w kraju? . Barbie nabra³ ¿ycia.. skoro jak¹ rolê odgrywa³ Cox. Nadal nikt nie zareagowa³. przyjaciele. czy raczej klosza. Nic. bo w drodze do bariery Julia powtórzy³a mu. wiedzia³. Podszed³ bli¿ej. Ten ciemny pas wisz¹cy w powietrzu. Cieszê siê. podchodz¹c bli¿ej.

Te¿ pan powinien sobie kupiæ.Podnios³a g³os.Na pewno pani wie. Poda³a mu telefon. ona zaczê³a robiæ zdjêcia. gdy posy³a³a b³yskawice.Jednorazowy. gdzie jako æ powietrza jest s³usznie kwestionowana. ¿eby j¹ us³yszeli ¿o³nierze stoj¹cy poza o lepiaj¹cym wiat³em.Dobra. wiêc to ty. Chcê porobiæ trochê zdjêæ.Ej. oni tylko wykonywali rozkazy. .W koñcu jestem wydawc¹ miejscowego czasopisma.rzuci³a wyzwanie Julia. W koñcu nie muszê byæ uszczê liwiony. kiedy próbowa³em znikn¹æ z miasta. Gdy wybiera³ numer z dziwacznym kierunkowym. ch³opaki.Niech mnie pan powstrzyma . .Obawiam siê.Kupi³em . . pomó¿cie koledze! .Proszê pani. Wiedzia³.Zw³aszcza interesuj¹ mnie kadry pokazuj¹ce ¿o³nierzy odwróconych plecami do miasta. lepiej niech pani tego nie robi . . który to powiedzia³. . . ¿e us³ysza³ dowódcê. . Barbie wiedzia³. . te¿ siê nie odwróci³. cz³owieku. by daæ jej upust. dobra. ale i tak ¿o³nierze kurczyli siê za ka¿dym razem.Podnios³a g³os jeszcze bardziej.odpar³ Barbie. Rozumiemy siê? . które znalaz³o siê w opa³ach. . . nie? .Uspokój siê. . ale nie potrafi³ odpu ciæ. bo sam u¿ywa³ takiego tonu. pomó¿ nam. a w oczach ³zy.Marines . Zostawi³em w szufladzie. ¿eby teraz wieczorem go stamt¹d zabieraæ. Ale nie u¿ywam. A je li chodzi o stanie ty³em do bariery. Lampa b³yskowa wypada³a blado w porównaniu ze wiat³em z reflektorów zasilanych potê¿nymi generatorami. W jaskrawym wietle Barbie dojrza³ na twarzy pani redaktor zastanawiaj¹cy wyraz: usta zaci niête w cienk¹ liniê wyra¿aj¹c¹ upór i zdecydowanie. potê¿nie zbudowany mê¿czyzna o szerokich barach. Przydaj¹ siê. ¿e nie ma najmniejszego sensu zaczepiaæ ludzi w mundurach. ¿e musi pan sam wybraæ numer. Przy innej okazji z przyjemno ci¹ postawiê ci piwo albo skopiê ty³ek. . ¿e to niemo¿liwe.Wykonujemy rozkazy. . .odezwa³a siê Julia z pogard¹. takie mamy rozkazy. . Mnie wzywaj¹ obowi¹zki. bracie. .Mo¿ecie sobie swoje rozkazy zwin¹æ w ciasn¹ rolkê i wetkn¹æ tam.odezwa³ siê dowód ca. Wielokrotnie.zyska³ szansê. .Barbie odwróci³ siê do Julii. I nie widzia³em powodu. Chocia¿ ten.Ma pani ten telefon? Julia unios³a d³oñ z aparatem. Ale nie dzi i nie tutaj.

Co u pana. pos³a³a Barbiemu u miech. . A to oznacza³o. Julia przesta³a pstrykaæ. . poniewa¿ nie wybrzmia³a nawet po³ówka sygna³u. . mimo to musia³ siê roze miaæ.Tak jest. Z tej strony panienka. proszê pana. ¿eby pan tak¿e co zrozumia³. kapitanie Barbara? . I nie mam nastroju na towarzyskie pogaduszki. Cox powiedzia³. Gdyby ci ludzie mogli wam pomóc. gdy dawny dowódca Barbiego odebra³.Tytu³owanie mnie kapitanem nie dzia³a na pañsk¹ korzy æ. Co nie do koñca stanowi³o potwierdzenie. Ostatnio dowodzê grillem oraz frytkownic¹ w miejscowej restauracji.Wszystko w porz¹dku. I chcia³bym. gdzie drogi numer sto dziewiêtna cie i sto siedemna ci e przecina³y granice miasta. . a dalej parking zape³niony wozami ciê¿arowymi. 2 Pu³kownik Armii Stanów Zjednoczonych James O. .zapyta³ Cox. Ugrz¹z³em z rêk¹ w nocniku. obojêtne w jaki sposób. . Barbie i Julia Shumway mieli drob ne opó nienie i telefon zadzwoni³ dopiero za dwadzie cia jedenasta.Pewnie maj¹ nadziejê. którzy nie chc¹ mi spojrzeæ oczy. muszê uprzedziæ: cokolwiek pan powie. ¿e sprawa nie zakoñczy siê szybko. Niew¹tpliwie pocz¹tek udany. Z nowego miejsca zobaczy³ za ciê¿arówkami wielki namiot i mniejszy. Jestem teraz po tej stronie. Marines zak³adali obóz. .Rozumiem.Zrozumia³em. a nie ogl¹da³ ich ty³ki. po prostu Dale Barbara. pomy la³. jestem te¿ wkurzony. Nogi siê pod nim ugiê³y. ja jej przeka¿ê. ¿e bêdzie czeka³ z rêk¹ na s³uchawce o dwudziestej drugiej trzydzie ci. co trzeba Cox tak¿e s iê roze mia³. lecz Cox wyra nie nadal czeka³. kapitanie. patrzy³by pan im w oczy. Robi zdjêcia. . albo spowodowaæ. I jeszcze jedno. z ca³ym szacunkiem.S³yszê ka¿de s³owo. ale. Barbie przeszed³ na krawêd drogi.Tak. ¿eby sytuacja siê zmieni³a.Halo. a poniewa¿ patrzê na plecy zgrai b³azeñskich marines. Barbie nadal by³ w kiepskim humorze.Czy dziennikarka jest z panem? . . wyra nie przeznaczony na sto³ówkê. Pewnie znacznie wiêksze przewidzieli w miejscach. Julia nadal robi³a zdjêcia. Wierzy mi pan? . ¿e pagonów nie widaæ. tu Ken. która najszybciej znajduje.

Rzeczywi cie dok³adnie dopasowanych.. . .Niech bêdzie TR ..90.powiedzia³ Cox .Moim zdaniem starczy. Widzia³em obrazy spektroskopowe.90. pasuje? . .spyta³. Ja tylko uprzedzam.Pasuje. czy zaokr¹glony.W³asny g³os brzmia³ w uszach Barbiego dziwacznie.TR . Przynajmniej na razie. choæby do New York Timesa . ale to siê zmienia. ¿e jakie szesna cie tysiêcy metrów. ¿e jest to rodzaj kapsu³y o krawêdziach dopasowanych idealnie do granic miasta.Czy wiadomo. Zdumienie odebra³o mu mowê. ¿e wie. . Julia uczyni³a gest. . Barbie milcza³. Barbie westchn¹³. Zaczêli my od ¿wirowej jamy g³êboko ci jakich dziesiêciu metrów.Wszystko. Nale¿a³oby raczej s¹dziæ.‾e je li spróbuje pani przes³aæ te zdjêcia.Nazwali my to co kloszem . .ale w rzeczywisto ci nim nie jest.To jest nie w porz. odetn¹ nam dostêp do Internetu.To wietnie . . . Ogromne warstwy ska³ metamorficznych przedzielone na dwoje.Przy czym. Nie ma miêdzy nimi wolnej . . którego Barbie nie spodziewa³ siê u niebrzydkiej republikanki.stwierdzi³ Cox.Powiem jej.. Tak nam siê w ka¿dym razie wydaje... co wiem . Na pewno g³êbiej ni¿ trzydzie ci metrów. które siê w g³owie nie mieszcz¹. mo¿e siê okazaæ. . . Skupi³ siê na powrót na rozmowie telefonicznej. . .A je li chodzi o to. ¿eby pu³kownik by³ sk³onny dzieliæ siê z nim rzeczywi cie wszystkim. . ¿e z Internetem sta³o siê to samo co z naziemnymi liniami telefonicznymi. Nie wiemy.A jak g³êboko.zainteresowa³a siê Julia. choæ mocno w¹tpi³.Dobrze.Takie decyzje zapadaj¹ na znacznie wy¿szych stanowiskach ni¿ moje. . czy szczyt jest p³aski. co wiedzia³ Albo s¹dzi³. na przyk³ad do innych gazet. Tego jeszcze nie wiemy. wobec tego zostañmy przy Barbie.....stwierdzi³ Barbie.Szacujemy. ¿e starczy jej rozumu.Ile mo¿e mi pan powiedzieæ? . Na tak¹ g³êboko æ wkopali my siê na granicy Chester's Mill i tamtego miasta na pó³nocy.Co pan mi powie? . je li bêdzie próbowa³a przes³aæ zdjêcia do kogo z zewn¹trz. ze wzglêdu na dobro miasta mam nadziejê. . ile pani redaktor postanowi opublikowaæ. . jak wysoko siêga? . by wybraæ odpowiedzialnie.

Nie. . . Ludzie s¹ przera¿eni. . Julia skoñczy³a robienie zdjêæ. U¿yli my pocisków z g³owicami æwiczebnymi. lecz mo¿na zak³adaæ. Dwa stopnie w skali Richtera. Na kilku spo ród stosunkowo niewielu ofiar w ludziach..powiedzia³ Barbie.Wobec tego sk¹d wiecie. zdziwiony jestem.Wiedzia³by pan. czyja to sprawka? .Pu³kowniku. Jest pan winien prawdê temu miastu. . I na trupach na szosie sto siedemna cie. one te¿ przechodz¹. . . ale widaæ miejsce zmiany. Od czwartej po po³udniu puszczali my z Bangor F . ¿e to co siêga w g³¹b ziemi tak samo daleko jak powietrze. ¿e nie s³yszeli cie. jaki test? Jest mi pan winien prawdê. wreszcie na wysoko ci ponad szesnastu tysiêcy metrów przelecia³y.Nieca³e dwie godziny temu.stwierdzi³ przyciszonym .Nie.Uda³o wam siê nad tym przelecieæ? . Misja zakoñczy³a siê sukcesem. póki siê w to nie uderzy albo jest siê tak blisko. Chcia³ w tym s³owie zawrzeæ ironiê. Ale to nie my.Mamy w departamencie wiarygodne ród³a informacji .15A. ale by³ zbyt zdumiony. Sprawdzili my raporty sejsmograficzne ze stacji meteorologicznej w Portland i bingo. dziwne. Tak miêdzy nami mówi¹c. Widzia³em. ¿e nie stracili my ¿adnego my liwca. I po zewnêtrznej. stanê³a przy Barbiem. . czy jest w danym miejscu. O jedenas tej czterdzie ci cztery by³ wstrz¹s. gdyby tak by³o? Cox nie odpowiedzia³ od razu. .Rozumiem. A je li przekroczy osiem kilometrów. I na ciê¿arówce.My my to zrobili? Nieudany eksperyment? Albo.Fantastycznie . . Czyli wiemy. .przestrzeni. wrêcz zdêbia³. tam gdzie pó³nocna czê æ nieco opad³a. Oczywi cie badania dopiero siê zaczê³y. nie daj Bo¿e. . .Wiem.Chyba co s³ysza³em. ¿e ju¿ za pó no na to. ¿eby siê zatrzyma Ofiar w ludziach mamy stosunkowo niewiele. ..Ci¹gle siê odbija³y.Nie wiemy.Ostatecznie nic nie wiemy. Mo¿emy jedynie snuæ domys³y. o której siê t o sta³o. natomiast wzd³u¿ granic le¿y mnóstwo martwych ptaków. jak wysoko to siêga? Lasery? . Ale by³em skupiony na czym innym.Sk¹d wiecie? Radary? . Nie sposób powiedzieæ. i po wewnêtrznej stronie. Na przyk³ad na samolocie. Tego nie widaæ na radarach.

podrzuci³a. ale rozkaz to rozkaz.. Mo¿liwe. .Nikt tu nie bêdzie daleko je dzi³. ¿e to zjawisko naturalne? . Sk¹d mamy wiedzieæ? ...O kszta³cie idealnie dopasowanym do wyznaczonych przez cz³owieka granic miasta? Z uwzglêdnieniem ka¿dego cholernego za³omka? . W tej chwili tak s¹dzimy. Nie wchodz¹ i nie wychodz¹.. . .Jak to mo¿liwe? O to te¿ musia³ spytaæ. chocia¿ sam widzia³ dziwaczne efekt spotkania wody z przeszkod¹. Cz¹stki sta³e nie przechodz¹. toby sta³. .zirytowa³ siê Cox. Gdyby mu kazano staæ tutaj na warcie w ch³odn¹ jesienn¹ noc. . ¿e uda³o im siê okre liæ wysoko æ przeszkody Mo¿e dojdziemy i do wody. To samo dotyczy Group Nine w Langley i paru innych uk³adów. w Arabii Saudyjskiej ludzie przyklejaj¹ na zderzakach plakietki z napisem KOCHAM . Zdaje siê. A po przek¹tnej.A powietrze? . . . Ustawili my stacjê monitoruj¹c¹ na granicy..Podejrzewam. .zapyta³ Barbie.Skutki ogrzewania olejowego nie powinny stanowiæ szczególnego zagro¿enia podj¹³ Cox.Je li kto w Agencji Bezpieczeñstwa Narodowego pierdnie.Jest jaka szansa... . ¿e Cox mówi³ prawdê.Nic z tego. ¿e emisja spalin. Jajog³owi zrobili test z dmuchaniem.g³osem.Barbie us³ysza³ nieco przyg³uszony szelest kartek papie ru. W koñcu i on musia³ s³uchaæ rozkazów. tyle ¿e nikt nie potrafi przewidzieæ. do jakiego stopnia i na ile wam zaszkodzi. Ale móg³ te¿ k³amaæ. Chester's Mill ma pewnie z piêæ kilometrów w najszerszym miejscu. I oczywi cie dzia³a to w obie strony.Góra jedena cie . . Tak czy inaczej powietrze przechodzi z nacznie swobodniej ni¿ woda.W niewielkiej ilo ci.Nie wiemy.Cz¹stki? . Na granicy z Harlow. ¿e mierzyli ci nien ie powietrza pocz¹tkowe i strumienia odbitego. .Spojrza³ na Juliê. Co oznacza. razem z pajacowatymi marines. . które nigdy nie otar³y siê panu o uszy.Powietrze przedostaje siê w znacznie wiêkszym stopniu.Za mia³ siê nieweso³o. ¿e prawie ka¿dy w mie cie ma piêkny. zwrócony do bariery plecami. .stwierdzi³ Cox. Mog³oby mu siê to nie podobaæ.. O ile mi wiadomo. kosztowny piec olejowy.. Ludzie poklepuj¹ siê po plecach uszczê liwieni.Pracujemy nad tym niespe³na dwana cie godzin. ale na razie nie wiemy. ale jednak nie ca³kiem. .Musia³em spytaæ. ten fakt wywrze ca³kiem niema³y wp³yw na pogodê. Mo¿e Chester's Mill zmieni siê w Palm Springs.Woda przechodzi .. . my o tym wiemy. em. Czy klosz jest przepuszczalny? Co wiecie na ten temat? . .

Zabierz mnie st¹d. ale nowoczesne piece olejowe potrzebuj¹ te¿ sta³ego dostêpu do elektryczno ci. ¿e to sprawka kogo z miasta? .Sezon grzewczy zaczyna siê. co znajduje siê albo blisko. Uchwalono przez aklamacjê. .Barbie zamilk³ na moment. czy nie. ¿eby rozpaliæ ogieñ. A to substancja kancerogenna. . By³ego ¿o³nierza. ¿e w po³owie listopada.. Jasne..Bêdzie wia³ wiatr? .. .. wszyscy siê zgadzaj¹.. Barbie. ¿e mamy do czynienia ze swego rodzaju polem si³owym.Ca³kiem jak w Star Tricku .Naszym zdaniem to jest mo¿liwe. . Zreszt¹ dzwoniê te¿ z tego powodu. Na d³u¿sz¹ metê mo¿e siê to okazaæ korzystne ze wzglêdu na zanieczyszczenie powietrza.NOW¥ ANGLIÊ. Niestety wszystko wskazywa³o na to.Piêtnastego listopada . . . G³osem ludu. czy mu siê to podoba³o.Tak pan my li? To niech pan tu zajrzy. których zdo³ali my do tej pory ci¹gn¹æ. ¿e mo¿emy paliæ drewnem..Niech mnie pan spyta jutro. . Rozsta³ siê z armi¹ pó³tora roku wcze niej.Musicie zachowaæ ostro¿no æ.Mniej wiêcej. co w naszej mocy. Jajog³owi uwa¿aj¹ opcjê z centrum za znacznie bardziej prawdopodobn¹. Niech mnie pan zapewni. . kapitanie.w³¹czy³a siê Julia. . lecz na niewiele wam siê zdadz¹. ¿e wcielili go na nowo do s³u¿by.Pani Shumway podpowiada. poprawi³ go Barbie w my lach.. Nasi m¹drale. Scotty. w ka¿dym razie ci. . .Naprawdê robimy. . albo wrêcz w jego centrum.Wszyscy oni twierdz¹ unisono.. kiedy bêdzie minus dziesiêæ i zawieje lodowaty wiatr. .. . ale z drewna powstaje popió³.. ¿e pole si³owe nie bierze siê znik¹d.. . macie sporo drzewa i nie potrzebujecie elektry czno ci. bior¹c pod uwagê bliski sezon grzew czy.Mo¿emy opalaæ drewnem .Uwa¿acie. Proszê mówiæ dalej. ¿e do tej pory bêdzie po wszystkim.Nie wiemy . .który w Iraku specjalizowa³ siê w znajdowaniu fabryk bomb nale¿¹cych do Al - .S³ucham? . .Niech pan mu to powie.Pani Shumway mówi. A skoro przypadkiem mamy w mie cie zas³u¿onego ¿o³nierza. .mrukn¹³ Barbie... Jeden z nich porówna³ miejsce tego czego do punktu osadzenia r¹czki w parasolu. .Barbie spojrza³ wyczekuj¹co na Juliê. .przyzna³ Cox. mo¿e bêdê dysponowa³ przynajmniej jak¹ teori¹. Musi je powodowaæ co . Zapasy oleju macie pewnie solidne.odpowiedzia³a.Niewa¿ne.

Nie wiemy. gdy mijali ciemny kszta³t wi¹tyni Ko cio³a Chrystusa Odkupiciela.. . ¿eby pani zapomnia³a o tym.powiedzia³ wreszcie.O ile jest tutaj. które mog³o oznaczaæ nagrywanie rozmowy.To prawda .Akurat w tej kwestii nasze interesy s¹ zbie¿ne. Barbie u wiadomi³ sobie.Mam inne wyj cie? . . D³u¿sz¹ chwilê trwa³a ca³kowita cisza na linii.Oczywi cie. Cox nie pieszy³ siê z odpowiedzi¹. . Podci¹gnie siê ich pod nieuniknione straty. ¿e ma³o go nie zgniót³. je¿eli gdzie tam u was jest.Po co ten melodramatyzm? .powiedzia³ Cox. .To co .przyhamowa³ go Cox. co wytwarza pole si³owe. odwróci³ siê do Julii Shumway.Ale Wuj Sam i tak chce to mieæ .To w³a nie jest priorytetem wszelkich dzia³añ. Nie móg³ inaczej. ale jedn¹ . podbita tylko dyskretnym buczeniem.Ja nie widzê. bêd¹ palili drewno. panienko. jak znajdowa³ fabryki bomb. Czyli w zasadzie chodzi o generator. Los mieszkañców tego miasta jest spraw¹ drugorzêdn¹. . . Kiedy zrobi siê zimno i zabraknie gazu. co trzeb a. W moim przypadku nie istnieje co takiego jak wolna wola. W po wiacie z deski rozdzielczej wydawa³a siê zmêczona i posêpna.Kaidy.stwierdzi³ Barbie. Niech pan znajdzie generator. A do tego niezbêdny by³ propan. . . co siê da³o us³yszeæ. . Jasne. Jedno wiedzia³ z ca³¹ pewno ci¹: ludzie bêd¹ palili drewno. tutaj wszystko stanie na g³owie.Ale ty i tak najszybciej znajdziesz.. Bêdzie po problemie. i unieruchomi. I w cholerê z czynnikami rakotwórczymi. Spróbuje pan? . tyle ich potrzebowali ludzie. jad¹c to w ciemno ciach. .Nie bêdê prosi³. . . prawda? Bo takie urz¹dzenie mo¿e zmieniæ wiat. Niech p an go znajdzie tak samo. . Ka¿de dostêpne. co to w³a ciwie takiego ani kto to skonstruowa³. Barbie siê roze mia³.Ken. Znajdowa³ je i likwidowa³. Tyle ich minêli. 3 W drodze powrotnej. ¿eby mieæ wiat³o i ciep³o. ale ja jestem ¿o³nierzem. Trzyma³ telefon tak mocno. ¿e propan i akumulatory w³a nie sta³y siê w Chester's Mill cenniejsze ni¿ z³oto.

.zastanowi³ siê Barbie. za mia³ siê pod nose .Jak pan s¹dzi. . to kto musi go obs³ugiwaæ.. . miêso.Proszê pozdrowiæ Rose Twitchell. ten klosz.No to siê wybiorê na niedzielne zakupy . tym krócej bêdê musia³a robiæ zakupy w Food City. W oknach pali³o siê znacznie mniej wiate³ ni¿ zwykle.podjê³a Julia . I nie bêdê przesy³a³a zdjêæ poczt¹ elektroniczn¹.Siêgnê³a praw¹ rêk¹ do ty³u i poklepa³a Horace'a po ³bie. im szybciej znajdzie pan generator. Do centrum mieli ju¿ niedaleko. Ludzie zwykle reaguj¹ na zmiany do æ opieszale.¿e czasem dobro publiczne jest wa¿niejsze ni¿ wietny artyku³. bêdzie jutro otwarty? . a potem szosê sto dziewiêtna cie mieli wy³¹cznie dla siebie. .‾e generator mo¿e ewentualnie byæ w mie cie. . Nie znoszê tego sklepu. Mieszkam nad redakcj¹ gazety. .Zatrzymam to dla siebie.Raczej tak.Tak. Puszki i miêso. .Cox nie uj¹³ tego tak dos³ownie. Calutk¹ Little Bitch Road.wiadomo æ chyba powinna pani zachowaæ dla siebie. jak szukaæ generatora? . dzi jednak by³o inaczej.. Jak d³ugo potrwa ten stan? . . nie rozumiem.Przepraszam. Czego nie pojmuj¹ na przyk³ad w New York Timesie . ale w³a nie tak my li.Je¿eli ma pani w domu generator. Zwykle Barbie robi³ siê nerwowy przy ludziach.Czy pañski pu³kownik da³ panu jakiekolwiek wskazówki.oznajmi³a z dum¹. Miêso.Ba! . Generator zosta³ odliczony od podatku . . .powiedzia³a z namys³em. . Kto z miasta. którzy prowadzili jedn¹ rêk¹. jakiej rady udzieli³ w³a cicielce restauracji. . . mimo wszystko ci¹gle by³o ich sporo. Miêso i ¿ywno æ w puszkach.I tak powinny najpierw ukazaæ siê w Democracie . W bardzo ³adnym mieszkaniu. Pewnie tam bêdzie razem z Ansonem Wheelerem.wietnie.A przy tym.Oczywi cie. .Poniewa¿ je li rzeczywi cie istnieje generator wytwarzaj¹cy pole si³owe.Wygl¹da³a na przestraszon¹.To niech pani kupi miêso. Zastanowi³a siê nad jego s³owami. . . . miêso. jakby go chcia³a pocieszyæ.Przypomniawszy sobie. . Nadal g³aska³a psa. . .Rozumiem .

Zapasy siê co jaki czas wymienia.stwierdzi³ Barbie. Dodano go w latach piêædziesi¹tych. Przyjê³a to bez komentarza. Pó³ piêtra ni¿ej wybudowano schron. Barbie zastanowi³ siê nad propozycj¹. czy uda mu siê zasn¹æ? . Barbie przerwa³. mnóstwo pó³ek zastawionych jedzeniem w puszkach.Nie. I od biedy radzê sobie z parzeniem kawy. Miêdzy innymi licznik Geigera. ale siê przyznam: mam doskona³e kwalifikacje na pomocnika wydawcy. Pewnie kopiê pod sob¹ do³ek. Znowu jak dawniej. Zwiêz³e informacje na lokalne potrzeby. . . bo trzeba bêdzie nie tylko gotowaæ.spyta³a. od piwnic po strychy.Ma pan ochotê i æ ze mn¹ do redakcji? . a Pete Freeman zrobi³ zdjêcia. . znajdê tu gdzie licznik Geigera? . robi siê je co cztery lata. A po jedenastym wrze nia zainstalowano w podziemiach ratusza generator. Rzeczywi cie.Dobrze. je li dobrze pamiêtam. Wystarczy jeden artyku³ i parê zdjêæ. kiedy wywalali my kupê szmalu na próby wyeksmitowania siebie do piek³a. ale i zadawaæ pytania. W podziemiach ratusza. Sherlocku.O niczym siê nie dowie . Swego czasu warte by³y trzysta dolarów.Niemo¿liwe! Julia roze mia³a siê g³o no. a nie ulotki reklamowe na jesienn¹ wyprzeda¿ u Burpeego.Jak pani s¹dzi. Przy czym James Rennie traktuje ca³e wyposa¿enie ratusza. . Chocia¿ je li wróci do siebie. Ca³kiem przestronny. Wystarczy sprawdziæ raporty miejski e.Nie jest tak le.Albo w Alas. wiêc bêdzie chcia³ wiedzieæ.. Ostatnio sze æset. ponure miejsce. do czego panu to urz¹dzenie potrzebne. Babylon . I on o tym wie.Obejrzy pan sobie przemówienie prezydenta. jako w³asno æ osobist¹. Dok³adnie rzecz bior¹c na poziomie minus pó³tora.‾ywno æ w puszkach sprzed piêædziesiêciu lat musi byæ smakowita. Tak czy inaczej licznik Geigera tam jest. no i z pó³ tuzina ³ó¿ek. Trzy lata temu napisa³am artyku³ na ten temat.Jak w Ostatnim brzegu . . . po czym spyta³: . . . Jest tam co na kszta³t spi¿arni. a ja zacznê przygotowywaæ materia³y do druku. . Szybko siê uporam z brudn¹ robot¹. wszystko po staremu.Owszem. . do mieszkania nad aptek¹. Jest tam schron atomowy. . W podziemiach ratusza znajduje siê spora sala konferencyj na oraz niewielka kuchnia. Szukanie ró¿nego gówna nale¿a³o do moich obowi¹zków. inwentaryzacja przedmiotów zgromadzonych w schronie.powiedzia³ Barbie. Zdjêcia Pete'a przywodz¹ mi na my l Fuhrerbunker. znajduje siê w nich odpowiednia pozycja. Czeka³ go ciê¿ki dzieñ. Oczywi cie tak¿e wyposa¿enie dostarczone przez rz¹d.Ale¿ jak najbardziej.Zerknê³a na Barbie go.

lepia mia³a na wpó³ przymkniête. . chocia¿ ka¿dy w zupe³nie innym stylu.Nie . Julia westchnê³a i pokiwa³a g³ow¹. owczarek niemiecki wspar³a nos na ³apach. ¿e go znajdzie? Barbie zastanawia³ siê nad odpowiedzi¹ do æ d³ugo.odrzek³ w koñcu. w tym czasie zd¹¿yli zaparkowaæ przed frontem budynku.Mogê zadaæ jeszcze jedno pytanie. Tymczasem wiara Lestera Cogginsa siêgnê³a poziomu mêczeñstwa albo szaleñstwa.Zosta³ pan przyjêty.. pad³o tego wieczoru na kolana. Za ni¹ u³o¿y³a siê Clover. . Dwoje miejskich duszpasterzy. je li bêdê siê modli³a za powodzenie misji? . z dwóch bardzo ró¿nych ko cio³ów.To by³oby zbyt ³atwe. A mo¿e w jego wypadku oba s³owa okre la³y ten sam stan.odezwa³a siê Piper. . Wielebna Libby. Mill New & Used Books. klêcza³a przed o³tarzem w nieomal ca³kowitych ciemno ciach. . My li pan. ale ka¿de z nich znajdowa³o siê w ca³kie innym stanie ducha oraz umys³u i mia³o zupe³nie odmienne oczekiwania. 4 W dniu.zgodzi³ siê Barbie. na terenie Chester's Mill znajdowa³y siê tylko dwa ko cio³y. je li odczu³a potrzebê duchowego pocieszenia.Jasne . poniewa¿ w ko ciele nie by³o generatora. gdy zaistnia³ klosz. nie do publicznej wiadomo ci? . Katolicy je dzili do Naszej Pani w Motton. Podnios³a praw¹ d³oñ. Potem chwyci³a go za rêkê. w którym znajdowa³a siê redakcja Democrata . a garstka miejscowych ¿ydów. ju¿ nie wierzy³a w Boga.Czy pomo¿e panu. oba nastawione na bogów protestanckich. ci¹gle jeszcze w sobotnim roboczym ubraniu i nadal w nim piêkna mimo lat czterdziestu piêciu. ale popad³ w rozsypkê u schy³ku lat osiemdziesi¹tych. udawa³a siê do Kongregacji Beth Shalom w Castle Rock.Na pewno nie zaszkodzi. . Nieobecny .Chodzi mi o ten generator rodem z powie ci science fiction. która s³u¿y³a swemu stadku rad¹ zza pulpitu mównicy w ko ciele kongregacyjnym. Swego czasu by³ jeszcze Ko ció³ unitariañski.Witaj. Wielebna Piper Libby. choæ z nikim siê t¹ informacj¹ nie podzieli³a. . Zreszt¹ i tak nikomu ju¿ na nim nie zale¿a³o. . a Barbie przybi³ pi¹tkê. Aktualnie w jego domu modlitewnym mie ci³a siê ksiêgarnia po³¹czona z antykwariatem. jak by to okre li³ Jim Rennie.

i ¿e Ciê choæ trochê obchodzimy. przyjacielu. ¿eby mi ods³oni³ swoj¹ wolê. . ¿ebym powiedzia³a ludziom co . my ¿yjemy na ziemi. bo ju¿ nie jestem przekonana. A jednak przed nim siê modli³a. Nawet jej siê to podoba³o. Nastêpny wielki . zaskomla³a. Kocha³a ten ko ció³. Clove . . W ko ciele by³o cicho.Dlatego ¿e. dlatego ¿e jaki facet sto lat temu zobaczy³ na hotelowej tapecie w Pary¿u kszta³t.. jak mawiaj¹ bohaterowie starych filmów.. Piper kaza³a suce byæ cicho i zwróci³a siê ponownie do o³tarza.Westchnê³a.. co im pomo¿e. Co im da nadziejê. jak na pewno wiesz. . w jakiej sytuacji siê znalaz³am. Krzy¿ czêsto kojarzy³ siê jej z chevroletem bowtie. Latem by³ On: Mo¿e i Wszechmocny.. Tylko tyle mamy. to chyba jest wirem. Amen.. Mieszkañcy Nowej Anglii nie znosili publicznych ³ez u kap³anów i polityków.rzuci³a. przyznajê to bez najmniejszych oporów. czuj¹c jej nastrój.. Zbyt cicho . co siê dzieje. który mu siê spodoba³. Nie mia³a latarki. Dlatego ¿e. ¿adnego dudnienia basów zespo³u graj¹cego w weekendowy wieczór w Karczmie Dippera (ka¿dy by³ reklamowany jako przyby³y prosto z Bostonu).. przyznajê. . Wiêc pewnie ju¿ Ci ra niej. bo ja ani w z¹b.Mamy k³opoty. chcê j¹ wykonywaæ jak najlepiej. ¿e rozumiesz. które powsta³o bez szczególnej przyczyny. Nie na ¿ycie w niebie. ale nie o tym chcia³am mówiæ. czy rzeczywi cie j¹ masz. którzy przyjd¹ szukaæ pomocy boskiej. Wokó³ ko cio³a tak¿e.. ani konsekwentnego uwielbieni a dla samej idei. na ziemi.. Tak¹ mam pracê. Ostatnio pop³akiwa³a coraz czê ciej.marna szansa. .. . lecz zawsze jaka .Nie bêdê Ciê prosi³a. Czy s³ysza³a tak¹ ciszê w Mill w sobotni wieczór? Ani ladu warkotu silnika samochodowego. tu. ¿e jutro bêdzie tu pe³no ludzi. Zak³adaj¹c. w koñcu zawsze istnieje taka mo¿liwo æ.. Clover. ale nie przewidywa³a ¿adnych k³opotów z dotarciem do wyj cia bez obijania goleni. bo zawraca³am Ci g³owê do æ czêsto. gdy z oczu pop³ynê³y jej ³zy. pomó¿ mi. Tak czy inaczej oboje wiemy.Chod . i jeste . . tylko teraz. . Nie oszukiwa³a siebie ani w kwestii swojego braku wiary. Powiniene .Takim imieniem zwraca³a siê ostatnio do Boga. Zna³a to wnêtrze jak w³asn¹ kieszeñ. Ale na wszelki wypadek.Wiesz. proszê Ciê. Wcze niej nazywa³a Go Wielkim Niewiadomym. Chcia³abym pomóc ludziom. spraw. ot.Za pó³ godziny przemawia prezydent. Brzmia³o nie le.. z logo. ¿e tam jeste . Wcale siê nie zdziwi³a. Wsta³a.. gdyby j¹ mia³ i w ogóle jednak gdzie tam by³. ‾ywiê nadziejê. Je¿eli cz³owiek takie symbole postrzega jako boskie. zawsze w samotno ci.

¿e na jego ja skrawo . który przypomina³ warkot psa szykuj¹cego siê do ataku na intruza. zbudowany z kosztownego czerwonego klonu. wolna od rozterek religijnych. jak i wytê¿onym wysi³kom. Podwy¿szenie dla chóru znajdowa³o siê po prawej stronie. natomiast Lester Coggins nigdy siê nie o¿eni³. choæ nawet o tym nie wiedzia³. miêdzy innymi gitarê Stratocaster. i to tak nowiutki. Lester skoñczy³ piêædziesi¹t lat. nieomal nagi. Zainstalowano go w osobnym budyneczku. Za plecami Lestera ci¹gnê³y siê potrójne rzêdy ³aw. Na szkar³atnej kotarze wisia³ krzy¿. ale by³ w doskona³ej formie. tam te¿ ustawiono instrumenty. gdy rzeczywi cie potrzebowa³ rady Boga Moj¿esza i Abrahama. Ko ció³ by³ prawie tak nowy jak generator. Naprê¿one miê nie rysowa³y siê wyra nie pod skór¹. na pulpicie le¿a³a tylko Biblia.pomarañczowym boku ci¹gle jeszcze widnia³y metki. Lester modli³ siê ekstatycznym tremolo u¿ywanym przez telewizyjnych g³osicieli prawdy Chrystusa. . Piper Libby by³a samotna. zmieniaj¹c imiê Najwa¿niejszego jak za zbyt mocnym naci niêciem peda³u ekspresji w gitarowym harmonizerze ze zwyk³ego Bo¿e w Booo . przed nim sta³a ambona. zarówno dziêki genom. 5 Przy Little Bitch Road. który postêpowa³ przed swoim ludem za dnia jako s³up ob³oku.oooh . tak¿e pomalowanym na pomarañczowo. na której Lester czasami grywa³ osobi cie. W efekcie wygl¹da³ na nie wiêcej ni¿ trzydzie ci piêæ lat. bo przed trzema laty straci³a w wypadku mê¿a i obu synów. wtedy Lester mówi³ do Pana tonem. by³ zaopatrzony w generator. za ko cio³em. Suka posz³a za ni¹ pos³usznie. których odprawia³ piêæ w ci¹gu tygodnia. rozgrywa³a siê scena znacznie bardziej dynamiczna. W modlitwach Prywatnych czasem te¿ mu siê zdarza³o wpadaæ w tê kadencjê.ooo¿e! . a przy tym pozbawiony ozdób. a noc¹ jako s³up ognia. Nie zdawa³ sobie z tego sprawy. w którym pracowa³ Lester Coggins. W czasie mszy. bo jako nastolatek prze¿ywa³ koszmar masturbacji i ujrza³ na progu sypialni Mariê Magdalenê. by utrzymaæ wi¹tyniê swego cia³a w doskona³ym stanie.nieobecny. Natomiast kiedy by³ naprawdê zmartwiony. rozjarzona jasnym wiat³em elektrycznym. w czym pomaga³o mu rozs¹dne stosowanie kosmetyków do w³osów firmy Just For Men. Pos³uchamy go przez radio samochodowe. Dom modlitwy. Tego. przez wyznawców uczêszczaj¹cych do wi¹tyni Chrystusa Odkupiciela nieodmiennie nazywanej drog¹ numer trzy. Mia³ na sobie jedynie spodenki gimnastyczne z nadrukiem klubu sportowego Ora³ Roberts Golden Eagles na prawej nogawce. niedaleko magazynku. poniew a¿ nigdy w ¿yciu nikt go w takiej sytuacji nie s³ysza³.

Smaga³ sznurem po plecach. Dziewi¹ty. lecz wszystkie. symbolizuj¹cy Judasza. Sznur uderza³ w poznaczon¹ licznymi bliznami skórê pleców jak trzepaczka. które pope³nili my razem. Panie... potem przez prawe. nie by³ przecie¿ naiwny. wys³uchaj mej modlitwy. nastêpny.Panie.zacz¹³ swoim warkotliwym g³osem wiadcz¹cym. zosta³ zabarwiony na czarno. . P³ynnie podnosi³ i zgina³ rêkê.. . Ludzie przeklinali. k³ad¹c na ziemiê nie jeden k³os. my.. co robiæ. uprawiali seks i brali narkotyki. Wielebny robi³ to nie po raz pierwszy.. Chocia¿ by³a ma³o prawdopodobna.Bo¿e. O wszystkim tym wi edzia³ a¿ za du¿o. Ale przecie¿. Czy istnia³a mo¿liwo æ. Je li taka jest Twoja wola.. wyznam grzechy. a ja jestem najwiêkszym spo ród grzeszników. wys³uchaj mojej modlitwy! Us³ysz moje s³owa.. Nierychliwy Twój gniew. ¿e taka czasie. ale tak by³o w ka¿dym mie cie. W jednym rêku trzyma³ d³ugi ciê¿ki sznur. . mo¿e. muszê wiedzieæ. . Równocze nie przera¿aj¹ce i przera¿aj¹co rozkoszne. jeden. Z pewno ci¹ zas³ugiwali na karê. Ale bêdzie to oznacza³o jest Twoja wola w tym trudnym i przekona³ siê. ilu by³o uczniów Chrystusa.. Bo¿e wys³uchaj mojej modlitwy! wist. ¿e modli siê naprawdê. Zasia³em wiatr i burzê zbier nie ja jeden.. Us³ucha³em Jima Renniego i uwierzy³em w jego k³amstwa. i grzechy. wiedzia³ o tym doskonale. Znalaz³em siê na rozdro¿u. a tylko to jedno zosta³o dotkniête straszn¹ kar¹ bosk¹. a oto cena tej wiary i jest teraz. jutro przed wiernymi wyznam. mieszkañcy tego miasta. Tak zrobiê.Bo¿e. by jarzmo siê sam. jest jak potê¿na burza. wys³uchaj mej modlitwy .. na biczowanie. uwierzy³em. których dopu ci³em koniec mojego kap³añstwa. grzeszyli my. która zmiata zbo¿e z pola. najpierw przez lewe ramiê.Panie. co bêdzie dalej. Uk¹szenia bólu jak jêzyki ognia. lecz wielu. Tak. Mkn¹ce przez cia³o cie¿kami nêdznych ludzkich nerwów. b³agam Ciê w imiê ukrzy¿owanego i zmartwychwsta³ego Jezusa. Istnia³a. W Mill ¿yli te¿ inni grzesznicy. ¿e ta przedziwna kl¹twa nie nast¹pi³a z powodu jego grzechu? Tak. a trudno mi uwierzyæ. zosta³o z nas zdjête. ale nigdy dot¹d z tak¹ si³¹. bym zaczeka³. Zacz¹³ siê biczowaæ. ale wie lu. tyle. lecz gdy na nas spadnie. Wkrótce miê nie ramion pokry³y siê potem. tañczyli... . do czego mnie ten cz³owiek namówi³. jak ju¿ bywa³o. jak pokrzywa.Bo¿e. Nie jeden p³aci za swój grzech. drugi. zaczeka³ Czeka³ i modli³ siê z Twoimi owieczkami o to. na którym zawi¹zano dwana cie wêz³ów.. Je li Twoj¹ wol¹ jest.

Stan¹³ przy pulpicie. Po omacku przeci¹gn¹³ palcem w dó³ po wybranej stronie. . Czeka³. Trafi³ na rozdzia³ dwudziesty ósmy Ksiêgi Powtórzonego Prawa. a nikt ciê nie bêdzie ratowa³ .po omacku jak niewidomy idzie po omacku w ciemno ci..Tak.. I zaiste.spyta³ Lester. Lester zrobi³. lepot¹ i niepokojem serca .Natychmiast. ukrzy¿owanego w hañbie i zmartwychwsta³ego w chwale. Pan tknie ciê ob³êdem. by odsuniêty zosta³ od myc h ust ten puchar goryczy. ograbiany. Przeczyta³ wobec tego wiersz dwudziesty dziewi¹ty. . W po³udnie bêdziesz szed³. je li chcesz. I nie by³a jasna. Otwórz moj¹ ksiêgê. .Czy o lepnê. staraj¹c siê nie otworzyæ Biblii zbyt blisko rodka. Lesterze. Panie? . przemówi³ Pan do Lestera Cogginsa. a mo¿liwe. teraz bardziej ni¿ kiedykolwiek. Panie. Opad³a mu na piersi czerwon¹ podkow¹. oszczêd mi tego! Chocia¿. zwil¿a³a gumkê w spodenkach. Warkotliwy ton g³osu modlitewnego sta³ siê nieco g³o niejszy. uspokajaj¹ce strumyki krwi na plecach. ¿e musia³by je zastosowaæ. Czu³ ciep³e. . jak wówczas. . Pytam w imieniu Twojego Syna. . co mu kazano. Wzniós³ mokr¹ od ³ez twarz ku dachowi ko cio³a z widocznymi belkami. Niepokój serca by³ zapewne wskazany. Zawiesi³ linê na szyi.Niech siê dzieje wola Twoja. cz³owiecze marny. skoro taka jest Twoja wola. szuka³e w niej pociechy po snach grzesznych. Panie. aby ujrzeæ. je li taka jest wola .Panie. Do wiêtej ksiêgi podejd . b³agam Ciê... I Pan odpowiedzia³.. jakby siê mia³ modliæ z wiernymi (ale w najgorszych koszmarach nie przewidywa³. b³agam. Kilka sup³ów na linie siê zaczerwieni³o. Krew sp³ywa³a strumykiem wzd³u¿ krêgos³upa. Przesta³ siê biczowaæ. . je li taka jest Twoja wola. .powiedzia³ Lester. ¿e mnie potrzebuj¹.. Panie. Dam ci znak. daj mi znak. Wiesz.Ci ludzie mnie potrzebuj¹. .Panie. Nie zatrzymuj siê tutaj. gdy dzieciêciem bêd¹c. niech siê dzieje wola Twoja. Stale bêdziesz napastowany.. po czym rozwar³ powieki i pochyli³ siê nad ksiêg¹. . ¿e móg³by siê modliæ publicznie w tak sk¹pym stroju). Wtedy Pan przemówi³ ponown ie. ale reszta nieco zbija³a z tropu. Wiêc. teraz i zawsze. co zobaczysz.Ju¿ idê ... i zamkn¹³ otwart¹ Bibliê.. I wiersz dwudziesty ósmy. w zabiegach swoich nie bêdziesz mia³ powodzenia .szepn¹³ i czyta³ dalej. bo tam by³y najgorsze fragmenty Starego Testam entu.

Pan przemówi³ do niego raz jeszcze. G³os Boga. Równocze nie bêdzie mia³ oczy szeroko otwarte. rozp³aka³a siê na g³os. bo teraz twoje oczy widz¹ wyra niej ni¿ zwykle. Lester pos³ucha³ s³ów Pana. ¿eby jej m¹¿ razem z ni¹ chodzi³ do w³a ciwej wi¹tyni. a kiedy go zobaczysz. . wtedy powiesz wiernym o planach Renniego i o swojej w nich roli Obaj musicie daæ wiadectwo. Taa. id spaæ. Spójrz wiêc ponownie. zaprawdê. 6 Brenda Perkins s³ucha³a WCIK.Panie. a teraz. lecz rozpamiêtywa³ przeczytane wersy. Na razie bêdzie mówi³ tylko ogólnie o b³êdach.Co tam jest o szaleñstwie. Teraz Howie znajdzie siê w ko ciele po raz ostatni. . kobiety lub mê¿czyzny. Czy ty dzisiaj og³upia³? Kap³an szeroko otworzy³ oczy. byæ mo¿e.Twoja. lecz nie o twojej lepocie tu mowa.. czy to jest twój znak? Taa. Kiedy ¿y³. Natomiast nigdy dot¹d jej noga nie posta³a w Chrystusie Odkupicielu. Porozmawiamy o tym pó niej. Bêdzie tam le¿a³ w trumnie.ulubione powiedzonko matki.. Dotkniêtego szaleñstwem lepca. Pierwszy raz od chwili. . a Piper Libby po¿egna go modlitw¹. Lester. poniewa¿ jej m¹¿ lubi³ tê stacjê. Musi opatrywaæ znaku. zaprawdê. wiêc dba³a o to. Kapie z ciebie na pod³ogê. o niczym nie wiedz¹c.. który oszala³. Uczyni³ to na kolanach. Bo by³a sama. By³a cz³onkini¹ Pierwszego Ko cio³a Kongregacyjnego ca³ym sercem i dusz¹. Czu³ siê znacznie lepiej. U wiadomi³a to sobie ostro i bezwzglêdnie tu¿ po powrocie do domu. Prawdziwy cud. spowodowa³y powstanie tej dziwnej bariery miêdzy Mill a wiatem zewnêtrznym. Które z dwojga wydaje ci siê bardziej prawdopodobne? Lester raz jeszcze przeczyta³ tekst ksiêgi. Spotkasz lepca. które. Co ci ukaza³em? .. ale s³owa . Nie modli³ siê wtedy.Nie. ale najpierw jeszcze wytar³ z drewnianej pod³ogi za pulpitem plamki krwi. I o lepocie. gdy dotar³y do niej tragiczne wie ci. ¿e dopi teraz mog³a. Powtarza³o siê jedynie odniesienie do lepoty. Mo¿e dlatego. Za jego ¿ycia. Panie.

¿e by³aby mo¿liwa. mo¿e to blu nierstwo. to ja. a Brenda obejmowa³a ich obu. ¿eby nie zachowywa³a siê jak dziecko. ale bardzo bym chcia³a jeszcze raz z nim porozmawiaæ. wiem. Nie chcia³a wydawaæ pieniêdzy na to urz¹dzenie. i moj¹ z³ot¹ rybkê. . Nie bêdzie ¿adnych przemilczeñ. Na biurku sta³ tylko laptop. tak jak dzisiaj rano. ¿eby mi da³ si³ê do przetrwania. osunê³a siê na kolana przy mê¿owskim biurku. a my l o rozmowie. Posz³a do jego gabinetu. Brenda. Mia³a ochotê go rozdeptaæ i nie zrobi³a tego g³ównie dlatego. To by³ cudny dzieñ. ale on siê upar³. Po jedenastym wrze nia. ¿eby je zamówiæ. Chcia³abym tego. zawsze sk³ada³a je tak samo jak za dzieciêcych czasów. rozklei³a j¹ ostatecznie. Otrzymacie je ode mnie. Proszê Ciê. kiedy Howie i Er ic Everett doprowadzili dru¿ynê do fina³ów stanowych. jakie powiedzia³a na ten temat. obaj u brani w zielone koszulki zawodów sportowych sponsorowanych przez aptekê Sandersa. ¿eby mnie jeszcze raz. Szczê liwy i zadowolony . Gniewnym ruchem wy³¹czy³a telewizor. ¿e zobaczy³a mê¿a jak ¿ywego . Chcia³a nawi¹zaæ z Howiem jaki kontakt. miej w opiece mamusiê i tatusia. zak³adaj¹c. jak zawsze otwarty. która jeszcze nie ma imienia .westchnê³a Brenda. Bêdziecie wiedzieli tyle samo co ja. Szlochaj¹c. Teraz ¿a³owa³a ka¿dego k¹ liwego s³owa. rzuci³a pilot na pod³ogê. Przyrzekam wam to . Na wszelki wypadek . Zdjêcie zosta³o zrobione tego roku. mo¿e dwana cie lat.I pewnie zaraz bêdziesz chcia³ nam sprzedaæ jaki most. . jak¹ by z nim przeprowadzi³a. Na wspomnienie tamtego dotyku palców na skórze w s³onecznym blasku zap³aka³a . Nigdy nie splata³a d³oni przy modlitwie. ale wiem. ¿eby mi go wróci³. dobrze? I jeszcze. powiedzia³by Howie. Chcia³ab ym. Na ty³ach domu mrucza³ generator.Tak. bo by³o to jedno z ulubionych powiedzonek Howiego. Nie mog³a zadzwoniæ do Chipa. póki jeszcze wszêdzie czuæ by³o jego obecno æ. gdy tylko je poznam. Amerykanie! ‾¹dacie odpowiedzi. nios³aby ze sob¹ wiêksz¹ samotno æ.pokrêci³ g³ow¹ powiedzia³.Bo¿e. Jako wygaszacz ekranu ustawione by³o bardzo stare zdjêcie z rozgrywek Ma³ej Ligi.W telewizji prezydent o twarzy ponurej i przera¿aj¹co starej wyg³asza³ przemówienie. kiedy we flanelowej pid¿amie klêcza³a przy ³ó¿ku i powtarza³a jak mantrê: Bo¿e.. Têsknota za mê¿em w ciemno ciach by³aby jeszcze gorsza. Ma³y mia³ wtedy jedena cie. Rozszlocha³a siê jeszcze g³o niej.. tak . ostatni raz dotkn¹³... Widnieli na nim Howie i Chip. ¿e to niemo¿liwe. Nie bêdê Ciê prosi³a. . Chip ciska³ ojca za szyjê.

taka jestem zdruzgotana. tr¹ci³a ekran. ale. Bo¿e. które mia³y zeznawaæ. wiêc bateria siê nie wyczerpywa³a. zani m gaz siê skoñczy. gdzie przechowywa³ raporty z bie¿¹cych ledztw. Niech siê dzieje wola Twoja. Nawet we nie. Ciekawe... Uda³o siê. Otworzy³a oczy i wsta³a.Z trudem zaczerpnê³a powietrza. oczywi cie poza Duchem wiêtym. zapisany w . ¿e tam pewnie znajdzie wiadomo ci o generatorze. Bo¿e. Du¿y Jim Rennie.i nie mog³a sobie przypomnieæ. tylko jeden dotyk.jeszcze rozpaczliwiej. ¿eby wy³¹czyæ laptop. Brenda u wiadomi³a sobie. Nie wiedzia³am. Proszê Ciê.Wiem. czy jest chroniony has³em. Bo¿e. Och. Ruszy³a mysz¹. ¿e nie zajmujesz siê duchami. ale mo¿e by mi go zes³a³ we nie? Wiem. dziêki którym zdo³a korzystaæ z niego mo¿liwie najd³u¿ej.. ¿e przestanê istnieæ. Czy mi siê to podoba. Zastanowi³a siê. ³¹cznie z samym Howiem. bo u niej pe³no by³o ci¹gniêtych programów i elektronicznych notatek. zrobiê. . Co tylko zechcesz. Trzeci folder zatytu³owany by³ PRYWATNE i znajdowa³y siê w nim wszystkie informacje zwi¹zane z domem. proszê o wiele. uzupe³nione o informacjê.. Nigdy go nie widzia³a. drugi. rzecz jasna. Folderu S¥DOWE Howie nie uzna³ za stosowne chroniæ has³em. . gdzie i dlaczego. Zaciekawiona przesunê³a kursor na folder i kliknê³a dwa razy. w przeciwieñstwie do Brendy.Za mia³a siê nieweso³o. s³owo. który natychmiast o¿y³. a¿ siê bojê... kiedy ostatnio w ogól zerka³a do komputera mê¿a . Jedn¹ rêk¹. W VADERZE znajdowa³y siê dwa dokumenty. ale przynajmniej pod³¹cza³ go do gniazdka. Je¿eli spe³nisz moj¹ pro bê. Owszem. któr¹ Howie nazywa³ Vaderem. Na pulpicie w lewym dolnym rogu ekranu znajdowa³ siê czwarty folder. które otwiera³o folder AKTUALNE. przytrzymuj¹c siê biurka. po czym zastyg³a.zawieraj¹cy listê osób. . Dartha Vadera. co zechcesz. .Amen. powinna jechaæ do sklepu Burpeego albo na stacjê benzynow¹. taka samotna. Jedno s³owo. Folder zatytu³owany by³ VADER. Istnia³a w mie cie tylko jedna osoba. Spróbowa³a WILDACTS. Dziêki Ci. S¥DOWE . Howie nigdy nie pamiêta³. ¿e mo¿na mieæ tak¹ pustkê w rodku.. Henry Morrison z komendy na pewno jej pod³¹czy nowy zbiornik z propanem. tylko czy s¹ w domu zapasowe? Je li nie ma. rozumiej¹c przez to. Na ekranie laptopa Howiego pod ikon¹ dysku twar dego jak zwykle widnia³y tylko trzy foldery: AKTUALNE. Jeden oznaczony LEDZTWA W TOKU. czy nie. Na pulpicie mia³ zawsze nienaganny porz¹dek.

Odszuka³ latarkê w skrytce na rêkawiczki. Pierwszym szczegó³em. Nie Szanowny panie komendancie . Na pocz¹tek: Sprzeniewierzenie dóbr publicznych i niezasadne wykorzystywanie s³u¿b miejskich . skoñczy³o siê dwadzie cia jeden minut po pó³nocy. A blisko koñca zdanie. Niejede n raz w czasie swojej kariery medycznej koñczy³ dzieñ pracy znacznie bardziej zmêczony ni¿ teraz. jakby zosta³y wyró¿nione t³ust¹ czcionk¹. £zy na policzkach zaczê³y jej obsychaæ. Potem: Zaanga¿owanie radnego Sandersa wydaje siê pewne . które zdawa³o siê wrêcz krzyczeæ wielkimi literami: Produkcja i sprzeda¿ narkotyków . Zakl¹³ pod nosem i zapisa³ sobie w g³owie. Siedz¹c w fotelu Howiego. rok wcze niej tak¿e. Dom zasta³ pogr¹¿ony w ciemno ciach. to . bogate w s³owa pocieszenia. potem ostatni raz przejrza³ karty chorych i poszed³ do domu. niektóre zdania rzuca³y siê w oczy same. bo dziewczynki by³y jeszcze ma³e. Choæ list by³ naszpikowany ¿argonem prawniczym. ubogie w informacje. ¿e sklepy bêd¹ otwarte. ¿eby jutro kupiæ nowe baterie. korespondencja z Prokuratur¹ Generaln¹ Stanu Maine. sytuacja wygl¹da³a inaczej. za wieci³a s³abiutko i po piêciu sekundach zgas³a. ale kiedy j¹ w³¹czy³. A jeszcze dalej: Nadu¿ycia w³adzy siêgaj¹ g³êbiej. W zesz³ym roku rozwa¿ali z Lind¹ kupno generatora. zatytu³owany LISTY Z PGSM. Przegl¹da³a list od prokuratora generalnego z rosn¹cym zdumieniem. Zak³adaj¹c. by³ nag³ówek. Kliknê³a dokument. Ry¿y Everett obejrza³ je w holu na drugim piêtrze szpitala. Mo¿e gdyby Lin zosta³a policjantk¹ na pe³en etat. który przyku³ jej uwagê. ale nigdy dot¹d nie by³ tak przygnêbiony i niespokojny o przysz³o æ. ale Drogi Duke . Innymi s³owy. bo w Chester's Mill ka¿dej zimy przez cztery czy piêæ dni brakowa³o pr¹du. Najwyra niej mod³y Brendy zosta³y wys³uchane w sposób ca³kowicie niespodziewany.formacie PDF. pomy la³ Ry¿y. ni¿ mogli my przypuszczaæ trzy miesi¹ce temu . kliknê³a LEDZTWA BIE‾¥CE w folderze VADER i zaczê³a s³uchaæ zmar³ego mê¿a. ¿e po prostu nie by³o ich staæ na ten zakup. Rzecz w tym. 7 Przemówienie prezydenta. a latem te¿ zdarza³y siê przerwy w dostawie. A raczej dzisiaj. lecz ¿adne z nich tego nie chcia³o. Western Main Power nie nale¿a³a do najbardziej niezawodnych dostawców energii. W razie czego mamy dobry piec i od cholery drewna. Je¿eli po dwunastu latach mieszkania w tym domu nie znajdê drogi po ciemku.

Nie podoba³o mu siê te¿. by zrzuciæ na spadochronach parê generatorów i kilka paczek sucharów. Mo¿e bariery nie by³o na górze? Prezydent nie poruszy³ tego tematu. ¿e ¿ona ma nastêpnego dnia pracowaæ dwana cie godzin. Obie smutne i niespokojne. na pewno jeste zmêczony. Lin On te¿ siê ba³ i wcale mu siê nie podoba³o. ni¿ ustawa przewiduje. Mam nadziejê. dostrzeg³. Nasze 2 J. Skoro kraj mo¿e przeznaczaæ miliardy dolarów na ratowanie upadaj¹cych korporacji. a nie w brzuchatym s³oiku. do niego przyklejono ta m¹ karteczkê. przyjrza³ uwa¿niej. A. ¿e Judy i Janelle spêdz¹ caluteñki dzieñ z Mart¹. dobrze? I przejrzymy zapasy.jestem g³upszy. . ¿e my la³: Kobiety robi¹ zakupy z tego samego powodu z jakiego mê¿czy ni wspinaj¹ siê na szczyty gór .bo mog¹. Jak ma³pa. Przez ni¹ przewleczono sznurowad³o ze starej tenisówki. mo¿e nie jest tak le. I. Mo¿e wiedzia³a. ale wyprowad Audrey dobrze? Ci¹gle popiskuje. Rz¹d dostarczy zapasy drog¹ powietrzn¹. Wtedy uwa¿a³. ale wreszcie siê wy³¹czy³y. Wygl¹da³y tak samo jak zawsze. ¿e na zamku co wisi. Wszed³ na ganek i wyj¹³ klucz. Wiêc mo¿e jednak prysznic przed spaniem. to rozjarzona tysi¹cami gwiazd. Dopiero co z³apana i wsadzona do klatki w zoo. podczas gdy on bêdzie w pracy przez szesna cie. Có¿.. Kochanie. Pochyli³ siê. a mo¿e i d³u¿ej. Jutro mam s³u¿bê ca³y dzieñ. naprawdê ca³ Od 7 do 19. Na letniej wyprzeda¿y u Burpe ego Linda kupi³a ich sze æ sztuk a piêæ dolarów. Na szczê cie spi¿arnia pe³na. Noc by³a jasna. ¿e wszystko OK. co siê stanie? Podobno psy wyczuwaj¹ trzêsienia ziemi. Skierowa³ na ni¹ strumieñ wiat³a. Bogu dziêki. Cze æ. Pogadamy jutro. Je¿eli Mill znalaz³o siê na dnie niewidzialnej studni. a zbli¿ywszy siê do drzwi. ¿e niepotrzebnie wyrzuca pieni¹dze. staæ go. Nie ma pr¹du. wiêc pewnie ludzie odpowiedzialni za rozeznanie siê w sprawie jeszcze tego nie wiedz ieli. Judy i Jannie mówi¹ ¿e kochaj¹ tatusia. Ja te¿ Ciê kocham. czu³ siê g³upi. Trochê siê bojê. Tak mówi Peter Randolph. ale jako to bêdzie. nasz nowy szef. kochanie.. bo one na pewno te¿ siê ba³y. Z koñca latarki wystawa³a niewielka metalowa pêtelka.:/Marta Edmunds we mie dziewczyn ki. Nie obud mnie. niestety. bo choæ bezksiê¿ycowa. cuchn¹³ te¿ jak zwierzê. Miniaturowa latarka. Pewnie mamy przed sob¹ trudne dni. nie ma prysznica. Chyba ¿e nie bêdê spa³a.. nie.. nawet pamiêta³. wreszcie zasnê³y.

Jedn¹ minutkê. Tej nocy . psy. pu ci³a nogawkê i wbieg³a na schody. ale nie w radosnych podskokach.Ry¿y?! . Audrey.Ale najmniej mu siê podoba³a my l. Audrey szturchnê³a go pyskiem w nogê. ‾adnego szczekania. trochê jakby siê ba³a lania. Idziemy na spacer. zrozumiawszy. Smycz wisia³a na ko³ku przy drzwiach spi¿arni. Czasami by³o ciche. ma³a. nie tylko na trzêsienia ziemi. A mo¿e tylko tak siê wydawa³o w ciemnej kuchni. zap³onê³o niewielkie wiate³ko. Audrey doskoczy³a do niego. Poszed³ po ni¹. ¿e za ni¹ pójdzie. ju¿ powinno ustaæ.Tak.W porz¹dku. Suka skoczy³a przed nim bardziej jak kot ni¿ jak pies. ¿e dostrzeg³ w nich b³aganie. ¿eby wyprowadzaæ Audrey na spacer o pierwszej nad ranem. Nic z tego. w sypialni ma³¿eñskiej. prawda? Inne ps y w mie cie zachowywa³y siê tej nocy spokojnie. Popiskiwanie zaczê³o siê jeszcze przed zaistnieniem bariery. ¿e ju¿ po sprawie. Tylko tego brakowa³o. Audrey nie spa³a. nieomal pe³zn¹c. gdzie nawet wy wietlacze na piekarniku i mikrofali zgas³y. by³y bardzo wra¿liwe na ró¿ne zjawiska. Poszed³ za psem po . otwieraj¹c drzwi kuchni. ¿eby który ci¹gle popiskiwa³. . Audrey.odpowiedzia³ jak najciszej.Pog³adzi³ sukê po ³bie.bardzo g³o ne. Nie s³ysza³ te¿.Ciiicho. Ucich³o na dwa tygodnie i Ry¿y mia³ nadziejê. ciiicho! Suka szczeknê³a ponownie.Dobrze . . Zaintrygowany pozwoli³ siê prowadziæ. Ma³o go nie przewróci³a. ¿adnego wycia. . jej g³os odbi³ siê w cichym domu wstrz¹saj¹co g³o nym echem. chwyci³a go zêbami za nogawkê i zaczê³a ci¹gn¹æ pana na korytarz. . . Natychmiast znalaz³a siê przy nim. któr¹ Linda zwykle zostawia³a zapalon¹. stanê³a. . Mo¿e ju¿ pi zwiniêta na pos³aniu przy piecu. a przecie¿ nigdy w ¿yciu nikt jej nie uderzy³. . spokojnie. W w¹skiej smudze wiat³a latarki widzia³ wpatrzone w siebie psie oczy. Szczeknê³a. a czasem ca³kiem g³o ne. Przeskoczy³a tylko dwa. ¿eby zakoñczyæ ten koszmarny dzieñ z fasonem.Cicho. wieszaj¹c sobie latarkê na szyi. pomy la³ z nadziej¹. obejrza³a siê i znów szczeknê³a. kiedy wraca³.zawo³a³a Lin zaspanym g³osem. No i rzeczywi cie popiskiwa³a. Ry¿y drgn¹³. które Linda nazywa³a popiskiwaniem.podda³ siê. .Obudzisz ca³y dom. Nie wieci³a te¿ ¿arówka nad zlewem. jak zwykle. W takim razie zachowanie. jakby mówi³a: Jeste ! Cudownie! Wróci³e ! Tak siê cieszê! . Jego zdaniem suka rzeczywi cie mog³a wyczuæ barierê. Przysi¹g³by. to ja . Na piêtrze. niestety wkrótce potem zaczê³o siê na nowo. z ogonem podkulonym miêdzy tylne ³apy.A w zasadzie Audrey. . . tylk z brzuchem przy ziemi. a zw³aszcza golden retrievery. odskoczy³a do ty³u.

Drzwi kuchenne by³y zamkniête. ci¹gle przystawa³a. Ry¿y dopad³ do drzwi.Co jej jest?! . .Lepiej wróæ do sypialni . Audrey. w¹ski strumieñ wiat³a podskakiwa³ na pod³odze. wpatrzona w ma³¹ pani¹ z napiêt¹ uwag¹. z czym ma do czynienia.Ma atak drgawek .syknê³a Lin. Ry¿emu nagle przysz³o do g³owy. by³o w³a nie tym spowodowane. uderzaj¹c j¹ barkiem w nogê. gdzie wci¹¿ panowa³a cisza. który Lin nazywa³a odkrywaniem kobiecej odrêbno ci .. i przekl¹³ siebie za to. Uszy po³o¿y³a p³asko.krzyknê³a Linda. ogon wci¹¿ mia³a podkulony.Na lito æ bosk¹.Maaama? Ju¿ niadanie? Spó ni³am siê na autobus? . Audrey na jej widok szczeknê³a ponownie. gdy ¿ona je otwiera³a. Wyra nie: z drogi! . zyska³o zupe³nie now¹ formê. Dla ludzi mieszkaj¹cych z psami mowa cia³a zwierz¹t jest klarowna. Natomiast Janelle nie spa³a. A musia³o siê dziaæ przynajmniej od sierpnia. lecz widaæ by³o tylko bia³ka. niedawno rozpocz¹³ siê u nich etap. Ry¿y zrozumia³. w tej samej chwili. Lin wy³owi³a z kieszeni szlafroka minilatarkê. je li nie od lipca. Przebiera³a palcami.. co siê dzieje. Je li to nadal by³o popiskiwanie. zw³aszcza gdy by³a sama z dziewczynkami. Pobieg³a korytarzem w stronê pokoju dziewczynek. ale kto wie. Na Judy nawet nie spojrza³a.powiedzia³ Ry¿y. Dziewczynki mia³y lat piêæ i siedem. Audrey wpad³a do rodka. Tylko on nie dostrzeg³ rzeczy ewidentnej. ¿e w domu mo¿e byæ w³amywacz. zreszt¹ piêciolatka spa³a jak zabita. Janelle mia³a otwarte oczy. jakby gra³a na pianinie. przestañ! .Jeszcze czego! Ruszy³a przed nim korytarzem.Pomó¿ jej! Zrób co ! Umiera?! . Audrey skoczy³a na drzwi i stoj¹c na zadnich ³apach. . odtr¹caj¹c na cianê. pewnie na pocz¹tku ata wiêc widaæ by³o na spodniach od pid¿amy mokr¹ plamê. . .Audi. zawi¹zuj¹c pasek grubego szlafroka. Ale te¿ nie by³a przytomna. W tej chwili Ry¿y widzia³ u Audrey niepokój. ale suka ju¿ minê³a swoj¹ pani¹.. ogl¹daj¹ siê za siebie.schodach. Linda stanê³a u szczytu schodów. Bogu dziêki. ci¹gnê³a z siebie przykrycie. Bo zachowanie Audrey.powiedzia³ Ry¿y. ale dr¿a³a na ca³ym ciele. . zamiast jak zwykle obiec susami ca³e piêtro. . jej popiskiwan ie. Audrey usiad³a przy ³ó¿ku. ¿adnych konwulsji. Judy poruszy³a siê i obudzi³a. ¿e wcze niej nie zauwa¿y³. Lin zawsze tego pilno wa³a. w której dwie smugi wiat³a pad³y na twarz dziewczynki . przednimi drapa³a deski. ..

Co ci siê ni³o.Nie! . Niewiele pomog³o. .Nie .Ry¿y. . uk³adaj¹c pysk na ³apie. Zrzuci³ j¹ na pod³ogê. W pewnym momencie szczeknê³a krótko i po³o¿y³a siê. U obcego dziecka dawno by to zauwa¿y³. .Dobrze wobec tego. lecz nie widzia³a ojca. Ry¿y wreszcie przechyli³ g³owê Jannie do ty³u. . kiedy siê bêdzie budzi³a. Sam by³ zdziwiony w³asnym spokojnym g³osem. atak powinien szybko min¹æ sam z siebie. . niech minie szybko! Uchwyci³ g³owê dziecka w obie d³onie.oceni³ Ry¿y. Ale nie by³o po wszystkim. pewnie ju¿ siê boi. . chcia³ j¹ odchyliæ do ty³u. Na pochwa³y suka zwykle reagowa³a ¿ywio³ow¹ rado ci¹. Je kochana. . Gdy Jannie ponownie otworzy³a oczy.krzyknê³a. u w³asnego zawsze trudniej. kochanie. Judy gwa³townie usiad³a na ³ó¿ku. gdy matka poderwa³a j¹ z po cieli i zamknê³a w objêciach. dobrze. Trafi³ w Audrey. Nawet nie ruszy³a ogonem. Nic z tego. co siê dzieje z Jan . Dos³ownie w nastêpnej sekundzie Jan przesta³a dr¿eæ i zamknê³a oczy. . .odpowiedzia³ Ry¿y. nadal wbija³a wzrok ma³¹ pani¹..Nie zwariowa³a. s³ysza³ jej oddech. wcale nie przy pieszony ani urywany.Co? Linda siedzia³a na krawêdzi ³ó¿ka Judy.Audi.Zwariowa³a? Zachorowa³a? .sprzeciwi³y siê obie równocze nie.. Mia³a z³y sen. przeszkodzi³a mu cholerna poduszka piankowa. .odezwa³ siê Ry¿y. Bo¿e. trzymaj¹c ma³¹ na kolanach.Jan? .Mamusia zabierze ciê teraz do naszej sy.spyta³a Judy z buzi¹ wykrzywion¹ w podkówkê. Ale musicie byæ cicho. ale ju¿ siê obudzi³a . .Po wszystkim. dobra suka. Spokojny.dorzuci³. rozrzucaj¹c dooko³a pluszowe zabawki. renice by³y na swoim miejscu. Troszeczkê . ale suka nawet siê nie cofnê³a. .krzyknê³a Lin. na twarzyczce przestrach. Stara³ siê my leæ logicznie i szybko doszed³ do wniosku. Nie do koñca.. tym razem by³o inaczej. .Niech ona przestanie! .Mamusiu.A niech mnie . ¿e to prawie na pewno petit mal. . Nie wolno jej przestraszyæ.Wielka dynia! . zrób co ! Je li to by³a petit mal. . ale jest trochê chora . na wszelki wypadek udro¿niæ drogi oddechowe.Wszystko przez wielk¹ dyniê! Trzeba j¹ z³apaæ! Ry¿y delikatnie potrz¹sn¹³ córk¹. Oczy mia³a wielkie jak spodki.

Nic nie szkodzi . choæ ju¿ porusza³a oczami i najwyra niej widzia³a oraz s³ysza³a ojca. którzy chy³kiem wkradali siê do przychodni. zw³aszcza w porównaniu z tymi.Rozp³aka³a siê g³o no. ¿e wszystko bêdzie dobrze .Dobrze. zbyt zmêczona.Co tu robicie? .Co? Dlaczego? Mia³am byæ ksiê¿niczk¹ Lei¹! Czy ja naprawdê nie mogê mieæ ¿adnych przyjemno ci? . . . Ale powinni my byæ wdziêczni. i rozp³aka³a siê jeszcze bardziej. . . Matka objê³a Janelle. . .spyta³a Linda. kochanie. ¿e siostra mówi prawdê. prowadz¹c dzieciaka ze z³aman¹ rêk¹ albo podbitym okiem. ¿eby nadal siedzieæ prosto. ale ju¿ po wszystkim.Dlaczego akurat teraz? .spyta³a cicho. Jutro rano.Wskaza³a na m³odsz¹ siostrê. Ca³kiem. obojêtny na ca³y dramat. Pies teraz le¿a³ ca³kiem spokojnie na pod³odze.oznajmi³ Ry¿y. Lin po³o¿y³a mu g³owê na ramieniu. g³o ny p³acz. Linda podesz³a bli¿ej. . . Silny. a Ry¿y mia³ ochotê przy³o¿yæ Judy. podnios³a rêkê i odsunê³a z czo³a potargane.Dlaczego ona nie pi? . króliczku. .Nie chcê zastrzyków! . By³ to zdrowy.wrzasnê³a Jannie i znów wybuchnê³a p³aczem. Jan u wiadomi³a sobie. . Ry¿emu siê spodoba³.Nie dostaniesz zastrzyków. . Obiecujê. trzymaj¹c siê jej szlafroka. trochê podejrzliwie i z rosn¹cym przestrachem. króliczku. g³aszcz¹c Jan. Mia³a k³opoty.Tatusiu! Trzeba odwo³aæ Halloween! . Zamruga³a.Przez chwilê Jannie nadal nie do koñca kojarzy³a.powiedzia³. . Judy przy drepta³a z ni¹ razem. .odparowa³a Judy g³adko. Odwo³amy Halloween. sklejone potem w³osy. Dopasujê jej leki.Wystarczy do przychodni i na pewno nie teraz. . lecz dzisiaj zaczyna³ mieæ do æ. .Nasika³a do ³ó¿ka . Ry¿y obj¹³ ¿onê.Nie wiem.Dlaczego teraz? . Jan patrzy³a na rodziców kompletnie oszo³omiona.Trzeba bêdzie j¹ zawie æ do szpitala? . W zasadzie uwa¿a³ siebie za rodzica wiadomego i dobrze wychowuj¹cego dzieci.Bêdziesz ksiê¿niczk¹ Leil¹.ucieszy³a siê Judy. . Kucnê³a i u ciska³a Audi z ca³ej si³y.Hura! . W tej kwestii jego nadzieje siê spe³ni³y.Audrey jest pewna. .To nie twoja wina. ¿e to tylko petit mal. Wystarcz¹ proszki.Dzisiaj bêdzie spa³a z dziewczynkami.

W dodatku szko³a by³a ³atwa i mia³ mnóstwo komputerów do dyspozycji. Wola³ byæ z przyjació³mi. parodiuj¹c taniec do Redneck Woman Gretchen Wilson. Oczywi cie lepsze strony w sieci by³y zablokowane. Jego wystêp wywo³a³ w ród doros³ych na widowni g³o ne brawa i okrzyki rado ci. Chêtnie dzieli³ siê informacjami ze swoimi ziomalami. oceni³a nawet. wietnym. .SZALEÑSTWO. Benny uwielbia³ w bibliotece serfowaæ po stronie z blondynkami w bia³ych majteczkach. Umia³ brzd¹kaæ na pianinie i dwa lata wcze niej zaj¹³ drugie miejsce w dorocznym Bo¿onarodzeniowym Miejskim Konkursie Talentów. rzeczywi cie wygl¹da³ jak szkielet. A do tego mia³ g³owê nie od parady. ¿e jest fajny. jednak nie do koñca. G³osi³a: WALCZ Z W£ADZ¥. NIEPOKÓJ SERCA 1 Joe Chudzielec ca³¹ noc spêdzi³ przy komputerze. a niekiedy wrêcz b³yskotliwym rodkowym w szkolnej dru¿ynie koszykówki oraz sprawnym graczem w futbol. a mia³ ich zadziwiaj¹co wielu jak na chudego trzynastoletniego geniusza. Dzieciaki po prostu uwa¿a³y. w ród których znajdowa³o siê dwoje nieustraszonych deskorolkarzy. Joemu to nie przeszkadza³o. Dzia³alno æ tego typu z pewno ci¹ czê ciowo wyja nia³a popularno æ Joego.Ustawili sprawê . mimo wszystko rola Napoleona Dynamite nie zaspokaja³a jego ambicji. Mieszka³ przy Mill Street pod numerem dziewiêtnastym. wodz¹c palcem wokó³ srebrnego medalu syna. Chodzi³ do ósmej klasy tylko dlatego. LEPOTA. wyja nia³a tê kwestiê chyba najsensowniej. mia³ trzyna cie lat i by³ znany tak¿e jako Król Nawiedzonych albo Skeletor. a Lissa Jamieson. W Maine w gimnazjach przypada³o po jednym na g³owê. ¿e móg³by takimi wystêpami zarabiaæ na ¿ycie. Nazywa³ siê Joseph McClatchey.oceni³ ponuro Sam McClatchey. bibliotekarka. ale Joe szybko dawa³ sobie radê z tak imi drobnymi utrudnieniami. Norrie Calvert oraz Benny Drake. Najprawdopodobniej mia³ racjê: zwyciêzc¹ konkursu zosta³ Dougie Twitchell. . Nalepka przeznaczona na zderza k. a przyklejona na jego plecaku. Poniewa¿ przy wzro cie metr osiemdziesi¹t piêæ wa¿y³ nieca³e sze ædziesi¹t kilogramów. Joe by³ wzorowym uczniem. ¿e rodzice stanowczo sprzeciwiali siê jakiemukolwiek przeskakiwa niu klas .

przypadkiem brat cz³onkini Rady Miejskiej. to dozorca i wo ny. Poza tym szko³a mia³a czadowy generator. czy sprawa by³a ustawiona. Tamtej pierwszej nocy Joe zdar³ do ¿ywego po³¹czenie bezprzewodowe Wi . Szybko straci³ zainteresowanie tañcem.Fi.com. Mo¿e zatañczê jako Napoleon Dynamite na zaprzysiê¿eniu. zostaæ prezydentem Stanów Zjednoczonych. ale laptop ch³opaka by³ zadbany i zawsze gotów do dzia³ania. Ka¿dy blog by³ gorszy od poprzedniego. którzy nazywali zwolenników najdziwniejszych teorii spiskowych. Nim dzieñ nastania klosza niepostrze¿enie przeszed³ w dzieñ drugi. pan Allnut. Na ka¿dym coraz mniej faktów. lecz mia³y wspólne podstawy. ¿e za spraw¹ Joego Chudzielca zaopatrywany by³ darmowo w dowolne nagrania country. na pewno go wpu ci. No i zaopatrzony w pó³ tuzina zapasowych baterii. Mia³ zamiar. wszystkie b³ogi zgadza³y siê w jednym: nie chodzi³o o dzia³ania terrorystyczne. czy nie. sk¹d wzi¹æ wiêcej w razie potrzeby. Joe zgadza³ siê ze swoimi rodzicami. których ¿ycie toczy³o siê g³ównie w Internecie i dla niego. Bo pan Allnut równie¿ by³ fanem strony blondynkiwbialychmajteczkach. która w pi¹tej klasie wydawa³a mu siê wieczna. ¿e kopu³a jest skutkiem bezwzglêdnego eksperymentu. ca³kiem jak . Joe pilnowa³ pozosta³ych siedmiorga cz³onków nieoficjalnego klubu komputerowego. tak samo jak wiêkszo ci¹ umiejêtno ci. czego nie zdradzi³ nawet rodzicom. Nawet mi³o æ do koszykówki. Wed³ug drugiej jaki eksperyment wymkn¹³ siê spod kontroli. Joe mia³ w nosie. i wiedzia³. przeskakuj¹c z blogu na blog ze zwinno ci¹ jaszczurki przemykaj¹cej po gor¹cych kamieniach. Pierwszy zak³ada³. Pierwsze miejsce przyznano mu za ¿onglowa nie maczugami z jednoczesnym piewaniem Moon River . Teorie ró¿ni³y siê w szczegó³ach. które do pewnego stopnia opanowa³. naje d ców z kosmosu czy Wielki Przedwieczny Cthulhu. ¿eby zawsze mieli w zapasie dodatkowe akumulatory. w którym mieszkañcy Chester's Mill odgrywaj¹ rolê królików do wiadczalnych. Taki numer zosta³by na YouTube na wieki. czyli paranoikami. ale tak¿e wierzy³ w to. McClatcheyowie nie mieli generatora. Nie mówi¹c ju¿ o tym. Jedyn¹ niezmienion¹ pasj¹ pozostawa³a mi³o æ do Internetu. które da³y siê uszeregowaæ w trzy g³ówne nurty. ale dobrze wszystkim znan¹ wspó³pracê militarno przemys³ow¹. I tak przez ca³¹ pierwsz¹ noc istnienia klosza Joe surfowa³ po Internecie. ludzi. jako zblad³a. Nawet gdyby j¹ zamknêli. ¿e w ka¿dej plotce jest ziarno prawdy. go æmi w czapeczkach z folii aluminiowej . elektronicznej galaktyki nieograniczonych mo¿liwo ci. wiêc tam mo¿na pod³adowaæ akumulatory. a coraz wiêcej teorii spiskowych.

czyl i rz¹d. gdzie bêd¹ mogli dotrzeæ bezpo rednio do wa¿niaków. która z teorii. Rekruci. Nasta³ czas walki z w³adz¹. Choæby w tajemnicy. SKOÑCZYÆ EKSPERYMENT. z poszczególnych osób. Oni rozprzestrzeni¹ informacje. Mo¿e te¿ po Norrie Calvert. Na pewno. Ka¿dy ziomal ma drukarkê. Z pocz¹tku bêd¹ demonstrowaæ tylko kumple Joego. Nad ranem Chudzielec Joe zacz¹³ wysy³aæ e . ¿e to nie ma wiêkszego znaczenia. Zwyciê¿ymy! . ale na szosie sto dziewiêtna cie. I to nie w samym mie cie. Dopóki jednak dzia³a³. Poza tym wa¿niacy na pewno nied³ugo odetn¹ Internet. By³ zmêczony i mia³ worki pod oczami. I nieszczególnie go to obchodzi³o. wiedzia³. Obecno æ wojskowa jako taka stanowi³a reprezentacjê w³adzy.Unie cie rêce . Joe nie wiedzia³. ¿e tym razem nikt nie zostanie d³ugo w ³ó¿ku mimo niedzieli. . . Pó niej wsi¹dzie na rower i pojedzie po Benny'ego Drake'a. ale Joe przewidywa³. a ten czy ów móg³ prowadziæ blog.maile. UWOLNIÆ CHESTER'S MILL i tym podobne.w filmie Mg³a . pewnie zilustrowane zdjêciami z telefonów komórkowych: Joe McClatchey z przyjació³mi nios¹ transparenty DO Æ TAJEMNIC.poleci³ Peter Randolph wie¿ym rekrutom. lecz szybko uro nie t³um. lecz jednocze nie czu³ ponure zadowolenie. ale Joe. tak samo jak zablokowali po³¹czenia telefoniczne. Obchodzi³ go natomiast wspólny mianownik wszystkich wypowiedzi. lecz w³adza tak¿e sk³ada³a siê z ludzi. Zielony wóz komendanta st a³ na parkingu. Stanowi³ teraz jego w³asno æ.mrukn¹³ do siebie Joe. Bo ci w mundurach to te¿ ludzi e i przynajmniej za niektórymi twarzami pozbawionymi wyrazu skrywa³y siê my l¹ce mózgi. których Randolph postanowi³ nazywaæ w oficjalnych raportach dla Rady . je li w ogóle która . orê¿em ludu. jest prawdziwa. Wa¿niacy z pewno ci¹ trzymali media na dystans. MY JESTE MY PATRIOTAMI NOWEJ ANGLII!!! . zatankowany do pe³na i gotów do akcji. Normalnie kumple zaanga¿owani w pospolite ruszenie wstawali w weekend raczej pó niej ni¿ wcze niej. Nadszed³ czas na demonstracjê. by³ broni¹ Joego. ‾aden problem.napisa³ Aniemowilem87. Wedle trzeciej nie by³ to wcale eksperyment. lecz z zimn¹ krwi¹ wymy lony pretekst maj¹cy usprawiedliwiæ wojnê z wrogami kraju. I rower.Przydadz¹ siê te¿ plakaty na mie cie .Bo przy takiej broni KTO NAM SIÊ POSTAWI? Ludziska. nikt inny. któr¹ rzecz jasna poprowadzi on. 2 . chocia¿ mia³ dopiero trzyna cie lat.

Powtórzyli jego s³owa zgodnie.Sytuacja jest zbyt niepewna. Georgia Roux. w tym potê¿nie zbudowana kobieta. i Du¿y Jim natychmiast na to przysta³. nawet zadeklarowa³. te¿ byli chucherkami. nie w Nowym Jorku. ¿e robili nale¿yte wra¿enie. gdyby mia³ ze trzy tygodnie na przeszkolenie tych dzieciaków. jak sobie radz¹. Stacey Moggin.Nikomu nic siê nie stanie . bogobojni m³odzi ludzie. pos³usznie unie li prawe d³onie. i¿ to rozs¹dni. ¿e w razie konieczno ci sam ich w broñ zaopatrzy. I wygl¹dali rzeczywi cie nie le. dale j jego przyjaciel Frankie DeLesseps. jak sobie radz¹. No i mieli pa³ki. Powtarzali za nim s³owa przysiêgi. potem Thibodeau i dziewczyna. Przyszed³ na pos terunek .Miejskiej policj¹ kryzysow¹. jakby siê wybiera³ na wakacje. jak w szkó³ce niedzielnej w Dzieñ Rodzica. Odbieraj¹c od rekrutów przysiêgê w obecno ci garstki zawodowych policjantów. w której postawi³ siê Du¿emu Jimowi. Jedyn¹ kwesti¹. twierdz¹c. nawet tydzieñ by wystarczy³. Po prawej Melvi n Searles. 3 . kiedy bêdziemy patrzyli. Co prawda Junior latem straci³ parê kilogramów i wygl¹da³ zupe³nie inaczej ni¿ za czasów. nie mieli broni. ¿eby Du¿y Jim poczêstowa³ go ch³odnym u miechem. gdy gra³ w szkolnej dru¿ynie w ataku. która mia³a patrolowaæ ulice. by wszyscy czuli siê lepiej.. nawet dziewczyna. a pozostali. Najpierw zobaczmy.zapewni³ go Randolph.talkie. Diab³a tam. ¿e powinni w³¹czyæ do zespo³u kobietê. Tam sprawy mog³yby wygl¹daæ inaczej. maj¹c nadziejê. Ten ostatni mia³ na twarzy rozanielony u miech. Junior podsun¹³ ojcu my l.. Randolph z pocz¹tku siê opiera³. by³a sprawa broni. Randolph tylko krêci³ g³ow¹. . Owszem. zdanie za zdaniem. Rennie nalega³. By³o ich piêcioro. ¿e siê nie myli. wyszuka³a koszule mundurowe dla wszystkich prócz Cartera Thibodeau. . a jednocze nie dziewcz yna Cartera Thibodeau. Nie mieli nic w jego rozmiarze. ¿eby nowi j¹ dostali.Je¿eli któremu stanie siê krzywda. Randolph szybko by mu go star³ z twarzy. bezrobotna fryzjerka. Junior pierwszy od lewej. ale zostali wyposa¿eni w walkie . na szczê cie nadal wa¿y³ dobre osiemdziesi¹t piêæ kilo.I bêdê ze wszystkich si³ broni³ mieszkañców tego miasta i im s³u¿y³. by³ za szeroki w barach. nawet Searles z nieprzytomnym u miechem. ale wystarczy³o. na razie. Jeste my w Chester's Mill. by nowy komendant siê podda³. . przyzna³ w duchu.

Freda Dentona oraz Jackie Wettington o twarzy naznaczonej wyra nym pow¹tpiewaniem. Barbie mia³ nadziejê. . Chêtni do roboty.Zamkniête do obiadu .Wobec tego niech bêdzie sama kawa.sprzeciwianie siê Du¿emu Jimowi w ogóle nie le¿a³o w jego naturze . dychawicznego George'a Fredericka.Barbie. al czysto i schludnie. Oszczêdza paliwo do generatora.oceni³a Julia. . jak zobaczy. 4 Kiedy Julia Shumway przysz³a nastêpnego ranka do Sweetbriar Rose.natomiast jest kawa. Barbie pokrêci³ g³ow¹.spyta³a Julia. chocia¿ uwierzy.I s³usznie . Anson z ni¹ razem.I w ¿adne gówno nie bêdê siê pakowaæ. co nikogo nie zdziwi³o. I w ¿adne gówno nie bêdê siê pakowaæ. Z entuzjazmem.powiedzia³ . Barbie rz¹dzi³ sam.Tak mi dopomó¿ Bóg . do Henry'ego Morrisona. Nie ca³kiem regulaminowo.Dzi Rose nie piek³a. . nala³. . g³ównie ze wzglêdu na wiceprzewodnicz¹cego rady: . Du¿y Jim pokiwa³ g³ow¹.powiedzia³ Randolph. Randolph nadal czu³ siê nieswojo z powodu tej sprawy z broni¹ . albo w miejsca prowizorycznych forów na placu miejskim. .w g³adkiej b³êkitnej koszuli. ani Angie McCain siê nie pokaza³y.powtórzyli nowi. . Rennie przyszed³ popatrzeæ na zaprzysiê¿enie swojego syna. Gotowi wyj æ na ulice. mimo brzydkiego wyrazu skwitowa³ wyczyn Randolpha uniesionym kciukiem. w której wygl¹da³ nie najgorzej. Ani Dodee Sanders. odp³yn¹³ albo do ko cio³a. A srebrna odznaka przypiêta nad lew¹ kieszeni¹ wiadczy³a o tym. Mo¿e siê jako uda? . I przera¿onych. Wszyscy u miechniêci. o czy m mia³a wiadczyæ. Rose wybra³a siê do Food City.I w ¿adne gówno nie bêdê siê pakowaæ! .Tak mi dopomó¿ Bóg . dzisiaj z rana wszyscy wygl¹daj¹ na zmêczonych. . .A bu³eczki cynamonowe? . najwiêkszy niadaniowy t³um ju¿ siê przewali³. . Randolph k¹tem oka dostrzeg³. ¿e zjawi³ siê Du¿y Jim i przeszed³ na ty³ pomieszczenia. ¿e wróc¹ ob³adowani zakupami spo¿ywczymi.powtórzyli nowi.Wygl¹dasz na zmêczon¹. ¿e bêd¹ go prze ladowaæ w³asne s³owa. . Komendant nie wiedzia³.wiêc zaimprowizowa³. Barbie przyniós³ dzbanek. Minê³a dziewi¹ta. lito ci.

Pewnie nie.Mia³am nadziejê. . Wziê³a go.Problemy techniczne? . . oczywi cie zajêty by³ te¿ stó³ choleryków . ¿e je li siê nie odezwie dzi do pi¹tej. siadaj. Nie wie. A je li tak. a nie w Nowym Jorku. ¿e nie bêdzie ¿adnych awantur. jakby mu czyta³a w my lach. ¿ebym ci da³a telefon. Redaktorka zna³a miejscowych lepiej ni¿ on. To przewa¿y³o. Pete Freeman ju¿ ta jest. niezale¿nie od miejsca pobytu. ale bêdzie dopiero o trzeciej. Resztki z samego dna. mam nadziejê. Dlatego wys³a³am tam Pete'a.Powiedzia³ te¿. . Rozejrza³a siê po wnêtrzu. ale gêste od kofeiny. Stwierdzi³.Nie. to powa¿nie przeceni³ moje mo¿liwo ci. jak to nazywaj¹ jankesi. . wszystko gra. tera niejszych i przysz³ych. je li bêdzie musia³ z tob¹ pogadaæ. sobie te¿ nala³ kawy. . sk¹d. kiedy Prestile wyla³a. Barbie pchn¹³ aparat w stronê w³a cicielki. wiêc smakuj¹ce jak ropa. . Barbie pos³ucha³. Postanowi³ siê jednak nie odzywaæ. ¿e chcia³by móc siê dodzwoniæ. ¿e wyjdzie na dziesi¹t¹.Jak gazeta? . . Zdaniem Barbiego ró¿nica miêdzy wielk¹ metropoli¹ a niedu¿ym miasteczkiem nie by³a taka znowu istotna.Twój pu³kownik zadzwoni³ do mnie o siódmej rano. czy siê zbierze mot³och. . Barbiemu nie spodoba³o siê s³owo mot³och .powiedzia³a Julia.Rany boskie.Je li siê spodziewa raportu ju¿ natychmiast. rodkow¹ czê æ restauracji Julia i Barbie mieli dla siebie. gotów robiæ zdjêcia.Oczywi cie mogê siê myliæ .Tego nie powiedzia³. .Muszê z tob¹ spokojnie pogadaæ. Poprosi³ mnie. Barbie nie tkn¹³ aparatu. wyjê³a z niej komórkê i po³o¿y³a przed Barbiem. wcale nie zdziwiona. do³¹czyæ i tê historiê. . Jeste my w Chester's Mill. póki dzia³a generator. Julia siêgnê³a do kieszeni sukienki. Najwyra niej on te¿ tej nocy nie spa³ zbyt d³ugo..Redaktorka zni¿y³a g³os. Kilka osób przy kontuarze jeszcze koñczy³o jajka i kawê. To pierwszy Democrat drukowany poza normalnym trybem od dwa tysi¹ce trzeciego. . zobaczyæ. powiniene do niego . bo ludzie przera¿eni zachowywali siê podobnie. czy masz w³asny.Nie stercz nade mn¹ jak wzorcowy kelner. Po prostu chcê zajrzeæ do sklepu. przy którym jak zwykl przesiadywali mê¿czy ni dyskutuj¹cy o zdarzeniach przesz³ych.

szpitala. .Niech ci bêdzie. to znaczy wdowê.Owszem. Po prostu mam przeczucie. ale. I tak siê sk³ada..Chyba maj¹ jaki pomys³.Nasz zmar³y szef policji.odpar³.. niezale¿nie od tego. raczej nie licz na zrozumienie ludzi od nie go zale¿nych. Co jeszcze dla mnie masz? .Sam nie wiem.Niech bêdzie. Julia potrz¹snê³a g³ow¹. ¿e dobrze znam jego ¿onê. Chcesz ten numer z dziwacznym kierunkowym? Barbie westchn¹³ ciê¿ko. u cisk wcale nie sprawi³ mu przykro ci. ¿e wyklu³o im siê parê pomys³ów. .zadzwoniæ.sytuacja jest wyj¹tkowa.Kto to? . je li uwa¿a to za uzasadnione. Julia napisa³a numer na serwetce. ¿eby móg³ wys³aæ najm³odszego syna do prywatnej szko³y w Alabamie? . jak . . ¿e znam kogo . Bêdzie mia³ jakie wiadomo ci. Julia zobaczy³a w my lach ponury salonik domu pogrzebowego. Al by³ wo nym w ratuszu i sta³ym bywalcem Sweetbriar Rose. do szkó³. A poniewa¿ jeste jak wrzód na tylnej czê ci cia³a radnego Renniego. Tak. ¿e tak¿e Jim Rennie. ¿e mam co jeszcze? . . .. Tak siê jednak sk³ada. i to wrzód.. A teraz podnosimy stawkê. przychodni. Zgadnij.. kto mu osobi cie udzieli³ nieoprocentowanej po¿yczki. Drobne. . Barbie zdziwi³ siê. Na dodatek Brenda nie przepada za Jamesem Renniem.. kszta³tne cyfry.. .Chwyci³a go za rêkê. . u miechaj¹c siê szeroko.Dlaczego? . Rzeczywi cie. do wszystkiego. I Brenda Perkins o tym wie.. Cia³o jej mê¿a jeszcze nie ostyg³o..Czy¿by Jim Rennie? . kto dysponuje kompletem kluczy do króles wa: do ratusza. wiem. I do tego wszystkiego po trafi dotrzymaæ tajemnicy. o co ci chodzi. Barbie pozostawa³ z nim w niez³ych stosunkach.Zupe³nie mo¿e i nie.Jaki? ..A sk¹d wiesz... Chodzi mi o licznik Geigera..Odradzasz? . .Przeczucie .. lecz nie oswobodzi³ d³oni. ale do temperatury pokojowej.Na pewno. . kto ma w rêku papiery na spycharkê Ala.zdziwi³ siê Barbie.Tego nie wiem.Planowa³em za³atwiæ tê sprawê z Alem Timmonsem.Doskonale. którego nasz radny nie mo¿e siê pozbyæ. . . ja te¿ jej wspó³czujê.. .Domy lam siê.Zgadnij. . .

Tosty i bekon. wraz z zaistnieniem klosza. tylko w rozdartym hid¿abie na g³owie. pomy la³ Barbie. kto zawy³ z bólu. Ostatnio niewiele mia³ po¿ytku z jedzenia. Julia te¿. Ty masz zadanie do wykonania. ¿e nigdy ¿adnemu graczowi nie wlepi³ mandatu. poszed³ za nimi. ale z drugiej strony by³a to prawda niepodwa¿alna. Ter az. Ka¿dy wie¿o powo³any na s³u¿bê policjant zosta³ partnerem starego wyjadacza. a co! Je li to ma byæ apokalipsa. Wiedzia³.Swój ch³op . Dzisiaj. ¿e faktycznie dotyczy³o to wszystkich cz³onków dru¿yny. Dentonowi stuknê³a piêædziesi¹tka.twardziel. ale nie da³o siê do niej wej æ. . Z Main Street dobieg³o metaliczne uderzenie. W czasie gdy Junior gra³ w szkolnej dru¿ynie futbolu. Jeste swój ch³op.To trzeba by. I bardzo dobrze. Zwykle sam widok przyprawia³ go o nudno ci. Junior patrolowa³ ulice z Freddym Dentonem. Klienci jedz¹cy przy barze biegli do drzwi.powtórzy³ Barbie. Zaczyna siê. Po tamtym dniu w szkolnej sali gimnastycznej przesta³ chcieæ byæ swoim ch³opem . szloch nagiego Irakijczyka.zaskoczenia i obawy. Choæ i od tego zdarza³y siê wyj¹tki. bo w zasadzie zaczê³o siê wczoraj. powinna by³a nast¹piæ wcze niej. ale Frankiemu DeLessepsowi Freddy z pewno ci¹ odpu ci³ co najmniej raz. Tego ranka jednak by³o inaczej.Fallud¿y. Chodzi³y wtedy s³uchy. Barbie wsta³. nagle osaczony przez niechciane wspomnienia: gimnazjum w Al . ¿e to nie powinna byæ prawda. samo przysz³o.. do tego niep any. ja j¹ przekonam. a sam Junior . ¿eby mo¿na by³o z restauracji wychodziæ. ale poza tym by³ w wietnej formie . Ranek by³ ciep³y i choæ drzwi przyblokowano tak. zjad³ wy mienite niadanie. ¿eby ci pomo g³a. i to te¿ mu odpowiada³o.. Barbie i Julia popatrzyli na siebie nad kubkami kawy z identycznym wyrazem twarz y . By³ przekonany.bardzo jest zrozpaczona. pe³ni³ rolê przewodnicz¹cego klubu wyszukuj¹cego sponsorów dla Wildcats. G³owa go prawie nie bola³a. Odezwa³ siê dzwon na smuk³ej wie¿ycy ko cio³a kongregacyjnego wzywaj¹cy wiernych do modlitwy. 5 Junior Rennie czu³ siê doskonale. ¿e uda mu siê zje æ tak¿e lunch.proszê. . potem rozleg³ siê okrzyk protestu. Junior nie móg³by oczywi cie przysi¹c. zacz¹³ ³ysieæ. A tu . okna zosta³y pootwierane.

Po prostu dobrze mi.Nic takiego. kierownika i w³a ciciela czê ci interesu. Jak bêdziesz ze mn¹ pogrywaæ. . ale b¹d ³askaw je dziæ wolniej . to znajdê dla ciebie miejsce w spi¿arni. A jeszcze nie ma wpó³ do dziesi¹tej. odpadamy .Duke nie ¿yje. najwyra niej nie znasz naszej elity towarzyskiej. przynajmniej tego ranka. Za mia³ siê g³o no. Móg³by ewentualnie patrolowaæ z Wettington. ale i tak nie mogê ci sprzedaæ wina.Co ciê cieszy. która mia³a wielkie balony i na pewno uwa¿a³a. ani wieczorem.Kto to jest Sam Verdreaux? . jakim go poczêstowa³a po zaprzysiê¿eniu. Bardzo przyjemny obowi¹zek w pogodny pa dziernikowy dzieñ.Wiem. Bo¿e. Jeden nale¿a³ do Johnny'ego Carvera. I jutro te¿ raczej nie. chyba ¿e siê to wszystko pouk³ada.No muszê mieæ. Sam.Tylko jedn¹ flaszkê . rano. ¿e w koñcu czas dopu ciæ do siebie faceta. Przecie¿ kupujê u ciebie od zawsze. Zaraz zostaniesz wprowadzony.dwukrotnie us³ysza³ tym razem ci darujê. . No daj. ¿e s³owa zla³y siê w jedno: fiunikomend. Jackie. Niechluj. pomy la³ Junior. W³a nie mijali stacjê benzynow¹ Mill Gas & Grocery.Fiut nie komendant! . . ¿e jest po dziewi¹tej. i widzê pieni¹dze.Sam Verdreaux. polega³o na pieszym patrolowaniu Main Street . Ale jego chyba nie bra³a pod uwagê? A jemu wcale nie przeszkadza³o lodowate spojrzenie. jak dobrze czuæ na twarzy ciep³o s³oñca! Kiedy ostatnio by³ w tak fantastycznej formie? Freddy zmierzy³ go badawczym spojrzeniem. .zapyta³ Junior. Junior zna³ ten wyraz twarzy z dawnych czasów. a Randolph zabroni³ sprzeda¿y alkoholu. . Tak zdecydowa³ Randolph. . tak be³kotliwy. naprawdê. niech mnie szlag. a¿ zmieni³y siê w bia³¹ liniê. Junior? .Junior. Przykro mi. .odpowiedzia³ drugi g³os. On jest nowym komendantem. . gdy z wnêtrza dobieg³y ich podniesione g³osy.. natomiast Freddy wymownie przewróci³ oczami. Tlojedn¹laszkê. Najpierw jedn¹ stron¹. Ich zadanie. Carvera s³yszeli ju¿ ca³kiem wyra nie.skamla³ Sam. Ani teraz. z powrotem drug¹. . I zap³acê. Drugiego Junior nie rozpozna³. . denna zagrywka . albo kurwa maæ.. kiedy z Freddym wychodzili na ulicê. ‾eby zaakcentowaæ nasz¹ obecno æ . Oznacza³ on kurwa maæ.Pete Randolph mo¿e Duke'owi buty czy ciæ! . ani po po³udniu. Freddy tylko zacisn¹³ usta. powiedzia³ Randolph.

Zbieraj siê. wzrokiem kreta uwiêzionego w p³on¹cej norze. Junior. wypad. W³a nie tam sta³y najtañsze wina. wiedzia³. . . zw³aszcza ¿e inni kupuj¹cy z rosn¹cym zainteresowaniem czekali na rozwój wypadków. najwyra niej zdegustowany w³asnym zachowaniem. Powa¿nie. .Johnny. mu³u i wodorostów do siódmego nieba! . lecz trudno j¹ by³o przedstawiæ w obecno ci gapiów. Tak jest w konstytucji..Konstytucja zosta³a w Mill zawieszona . bo musia³.Panie w³adzo. jak pijaczynie wilgotniej¹ oczy. To wolny kraj. Pozosta³a mu jedna racja. Junior patrzy³. jakby ostatni r az przycinano je w czasach. Zrobi³ to. zafascynowany i ogarniêty wstrêtem. co powiedzia³ sprzedawca: dzi obowi¹zuje zakaz sprzeda¿y alkoholu. odwróci³ siê i zerkn¹³ na d³ugi rega³ zastawiony piwem i winem. ¿e wyg³asza proroctwo. ¿eby przeczyta³ tabliczkê ale s³ysza³e . Je li Carver sprzeda pijaczynie alkohol. . Freddy Denton wyra nie mia³ na tê sprawê identyczny pogl¹d.O¿e¿ cholera. nie maj¹c pojêcia. Bo¿e.Ale. Ostatnia.odezwa³ siê do Johnny'ego Carvera.. tak siê nie robi! . . Przysiêgam na swoj¹ matkê. stary. . Wiêc wymiataj. Dolna warga mu dr¿a³a.Johnny. ¿e to z³y pomys³..Nie wiem. ‾ebym siê przesta³ trz¹ æ.Nie sprzedawaj . Nie zatruwaj atmosfery. Jego w³osy wygl¹da³y.oznajmi³ Sam. Mia³ na sobie brudne p³ócienne spodnie. .oznajmi³ Junior. chocia¿ zatrudniony w policji od niespe³na dwóch godzin. inni. Rêcznie wypisana tabliczka na kasie g³osi³a wyra nie ZAKAZ SPRZEDA‾Y ALKOHOLU DO ODWO£ANIA.. Wiêcej nie bêdê siê naprzykrza³. mniej odra¿aj¹cy klienci bêd¹ siê domagali tego samego przywileju.Ja znam swoj e prawa. gdy George W. Od razu idê do domu. Bush prowadzi³ w rankingach. Potem odwróci³ siê do Sama Verdreaux. Akurat wtedy weszli do sklepu Junior i Freddy. który patrzy³ na niego przekrwionymi oczami. Domem Niechluja by³a cha³upa stoj¹ca na go³ym podwórzu upstrzonym starymi . potrzebne mi to. Samowi zabrak³o argumentów. ¿e jedna butelczyna jabcola to niewygórowana cena za pozbycie siê starego pijaczyny. Sprzedawca zapewne uzna³. prostuj¹c ca³e swoje metr sze ædziesi¹t piêæ wzrostu. Jedna butelka. prawdziwe be³ty. ale mimo to sprzedawca miêczak siêgn¹³ po flaszkê ze rodkowej pó³ki. . Staruch wyci¹gn¹³ przed siebie trzês siê rêce. koszulkê z zespo³em Led Zeppelin i stare mokasyny z przydeptanymi piêtami.. czy zosta³o ci do æ szarych komórek. jakie cudowne uczucie! W nieca³y dzieñ przemie ci³ siê z dna.

Przeniós³ spojrzenie na Dentona. gdy stopy oderwa³y mu siê od pod³ogi. Tyle ¿e pierdzia³. zawsze na czasie. bêdziesz pi³ do koñca ¿ycia. przynajmniej chwilowo.. co mówi³o siê w takiej chwili w podstawówce: . .Pierdol siê. kropka. Stary by³ lekki jak piórko. obróci³ i ci¹gle trzymaj¹c. co chcê.£apy przy sobie! Zabieraj. choæ nie sprawia³ wra¿enia. Tak jest od lat siedemdziesi¹tych. W niedzielê po dziewi¹tej mo¿na sprzedawaæ alkohol. Sztuczka z podstawówki.czê ciami samochodów. Kiedy Sam opu ci³ wzrok na spodnie.. . Junior nie waha³ siê ani chwili.‾yw¹ gotówkê. Przy krawê¿niku sta³ z szeroko otwartymi ustami Gruby Norman obok swej furgonetki ozdobionej na bokach napisem MEBLE KUPNO I SPRZEDA‾ oraz NAJLEPSZE CENY ZA ANTYKI. Nawet Johnny Carver siê u miechn¹³.Popatrzy³ na sprzedawcê.Masz rozpiête pod szyj¹. Zawtórowa³o mu kilkoro klientów. .Zapnij rozporek. spogl¹daj¹c na Freddy'ego. pchn¹³ do wyj cia. staruszku . Niechluj . Cisn¹³ z³orzecz¹cym staruchem o furgonetkê. . . Odezwa³ siê g³osem pewnym i mocnym: . W college'u nie dosta³e siê nawet do rezerwy. klienci ucichli. której obawiali siê przeciwnicy na boisku przed czterdziestu laty po kanadyjskiej stronie Merimachee.powiedzia³ Sam.odezwa³ siê Johnny Carver. Zap³onê³a w nim w ciek³o æ. Taki z ciebie gliniarz jak zawodnik. nie chcê ciê wsadzaæ do mamra. Przyszpili³ wzrokiem Juniora. . .Mo¿e faktycznie.krzykn¹³ Sam Verdreaux. Policjant nie zwróci³ na niego uwagi. Minêli drzwi i schody. . Junior stukn¹³ palcem w jego sflacza³y podbródek i poci¹gn¹³ go za nos. . Wiêc biorê. sp³ynê³y po twarzy.Ty mnie tak nie nazywaj! .Co jest! . gówniarzu. £zy przela³y mu siê przez powieki. W Samie zasz³a zmiana. .Niechluj.Mam pieni¹dze . ale Junior chwyci³ go za ko³nierz oraz za siedzenie spodni. Jedna z kobiet przycisnê³a rêkê do ust. . jakby to zrobi³ z ochot¹. konie c. Ruszy³ za ladê. Oczy mu zap³onê³y.migaj st¹d. . .powiedzia³ Freddy. Junior nawet powiedzia³ to. Charkn¹³ z pogard¹. Dr¿enie ust¹pi³o . gówniarzu.. Johnny spowa¿nia³. . Strzela³ jak karabin maszynowy. bo dzi nie wtorek! Freddy Denton parskn¹³ miechem..powiedzia³ Junior. .£adny dzieñ dzisiaj.wrzasn¹³ Sam.A z ciebie przydupas radneg o.

S¹d nadal znajduje siê w Castle Rock. . dwa. wiêc na jego koszuli zarysowa³ siê czerwony liniak.odezwa³ siê m³ody Rennie. Nie wolno mnie biæ! Jestem obywatelem amerykañskim! Spotkamy siê w s¹dzie! . Ruch na chodniku zamar³ tak kompletnie. popatrzy³ na swoj¹ d³oñ z niedowierzaniem. prowadz¹ca tam droga jest zamkniêta. jakby nagle wszyscy zaczêli graæ w raz. Przechodnie oczami wielkimi jak spodki gapili siê na klêcz¹cego mê¿czyznê z wyci¹gniêt¹ rêk¹ o palcach czerwonych od krwi. doprowadza³ go do sza³u.Nie macie prawa mnie wyrzucaæ ze sklepu. . mów . Stan¹³ obok Juniora. D wign¹³ siê na kolana. tych na ulicy i tych t³ocz¹cych siê w drzwiach stacji benzynowej.prychn¹³ Freddy.Ten cz³owiek jest aresztowany za zak³ócanie spokoju publicznego. ¿eby wykoñczyæ Sama Verdreaux.Cienki metal wygi¹³ siê z miêkkim brzêkiem. Podniós³ starego na nogi. co Pete powiedzia³: nie pakowaæ.zawy³ Sam.Pozwê to pieprzone miasto za brutalno æ policji! . Krzykn¹³ g³o no. Chyba doro lejê.I wygram! Ze sklepu wyszed³ Freddy. Policjant siêgn¹³ za plecy po plastikowe kajdanki i chwilê pó niej zapi¹³ je na nadgarstkach Sama. pomy la³ Junior zachwycony. a potem zwyczajnie siê rozp³aka³. .Jak jasna cholera! S³ysza³e . pó³ na chodnik. Ja te¿ muszê takie mieæ. . Juniorowi nie przysz³o do g³owy. Twarz mia³ zabarwion¹ na czerwono krwi¹ wyp³ywaj¹c¹ spomiêdzy w³osów. Partnerze! Junior od razu poczu³ siê lepiej. partnerze. . je li mam pieni¹dze! . Otar³ j¹. . trzy.Co takiego? .piekli³ siê Sam.Powodzenia . Albo go uciszyæ. . . póki Niechluj nie pad³ na ziemiê jak kamieñ. baba . Teraz brzmia³ fantastycznie. po czym wyci¹gn¹³ przed siebie. gdy s³ysza³ go na boisku. Samowi krew p³ynê³a tak¿e z nosa. pó³ do rynsztoka. Okaza³o siê jedna ¿e trzeba czego wiêcej ni¿ ³upniêcie w burtê furgonetki. Freddy potoczy³ wzrokiem po gapiach.‾e przesadzi³em.jaga patrzy . a o ile mi wiadomo. Dobiegaj¹cy z linii bocznej. pomy la³ Junior. siê w ¿adne gówno. I to nas obowi¹zuje. . niepos³uszeñstwo wobec funkcjonariusza policji oraz obrazê w³adzy . ¿e móg³ zabiæ cuchn¹cego skurczysyna. który Junior pamiêta³ z czasów.oznajmi³ dono nym g³osem.No ju¿.

jakby siê zabawiali. . ¿e równie dobrze patrz¹cy móg³by go chwyciæ za kark. w spi¿arni McCainów. . Junior nie spu ci³ wzroku z Barbiego. m³ody Rennie poczu³ na sobie czyje spojrzenie. ¿e jego dobry nastrój siê ulatnia podobnie jak ptaki wzlatuj¹ce z ga³êzi. Junior czu³.Jest aresztowany tak¿e za pogwa³cenie nowego prawa . Krew dudni³a mu w uszach. To dobra rada. na ziemiê spad³y kropelki krwi z twarzy i posklejanych w³osów Niechluja. Na pomoc przyszed³ mu Freddy. Tak intensywne. .podj¹³ Freddy ustanowionego przez komendanta Randolpha.przestrzeg³. zabarwi³a policzki. Dale Barbara.Potrz¹sn¹³ wiê niem. . Sta³ razem z t¹ od gazety i patrzy³ na niego bez zmru¿enia. a zabraniaj¹cego sprzeda¿y alkoholu. polubiæ j¹ i zacz¹æ wdra¿aæ w ¿ycie. wszelkie pytania na temat dzia³añ policji nale¿y kierowaæ do komendanta . . ¿e na razie jeste my zdani na siebie. który mu nie le dokopa³ tamtej nocy na parkingu. Trzeba siê do tej my li przyzwyczaiæ. z kamienn¹ twarz¹ policjanta na s³u¿bie. A w takiej sytuacji czasem trzeba daæ przyk³ad.Uwa¿aj. Freddy'emu opad³y k¹ciki ust. ci¹gn¹c za sob¹ Sama. których pó niej ¿a³uj¹ . ..I co robisz.odezwa³a siê Julia Shumway z tym swoim nieod³¹cznym u mieszkiem. . ale jest w mie cie nowy komendant i on zadba o utrzymanie porz¹dku. Tyle ¿e kiedy policjant zacz¹³ prowadziæ krwawi¹cego aresztanta g³ówn¹ ulic¹..Proszê pani. Dla Juniora ten d wiêk by³ jak ródlana woda na rodku pustyni. Mo¿e le¿¹cego na suce. Kilka osób nagrodzi³o jego przemowê oklaskami.A ty co tu robisz? . Ruszy³ do komisariatu. Je li kto bêdzie siê rzuca³.Kciukiem dotkn¹³ nowiutkiej . Zwykle kiedy zaczyna siê ledztwo. .I dobrze jest pamiêtaæ.Wskaza³ rêce Sama skute kajdankami. I Barbarê te¿..W takiej sytuacji czasem ludzie robi¹ rzeczy. wiêc lepiej jej pos³uchaæ. .zapyta³ Barbarê. Przyjrzyjcie siê! . Który przy³o¿y³ im wszystkim czterem. co mówisz .odpar³a Julia. co odpowiedzieæ. Albo nietoperze z dzwonnicy. Nagle zobaczy³ oczami wyobra ni tê sukê z gazety w towarzystwie Angie i Dodee. zanim w koñcu zwyk³a przewaga liczebna przewa¿y³a szalê na ich stronê. Odwróci³ siê. .Co ty wyprawiasz? Jakim prawem znêcasz siê nad cz³owiekiem cztery razy od ciebie mniejszym i trzy razy starszym? Junior nie wiedzia³.Mamy sytuacjê kryzysow¹. Barbara.oznajmi³ spokojnie. . a wtedy przejdziemy przez to wszystko g³adko.Ja mam istotniejsze pytanie .

która odciê³a nas od wiata. ¿yczliwo æ i mi³o æ. a z jego s³ów wyni a³o. jakiej udzieli³ swoim uczniom Jezus: Mi³ujcie siê wzajemnie. .Jeste chory? Juniorowi rozszerzy³y siê oczy. . I czekaæ. Powiedzia³a t³umnie zgromadzonym wiernym. a Lester Coggins w Odkupicielu przestrz ega³ przed ogniem piekielnym. Czasem nag³a mieræ ukochanej osoby. czego oczekiwali: Piper Libby w ko ciele kongregacyjnym wlewa³a w ich serca nadziejê. zawsze niezawodny na wielkich zakrêtach historii.Bóg czêsto do wiadcza nas w sposób.Czasami to choroba.Ze szczerym wspó³czuciem spojrza³a na Brendê Perkins. bo przynosi ukojenie i ma wielk¹ moc. D³onie mia³ zaci niête w piê ci. co siê dzieje. ¿e w trudnych czasach modlitwa jest szczególnie istotna. siedz¹c¹ z pochylon¹ g³ow¹ i mocno zaciskaj¹c¹ z³o¿one na kolanach d³onie. . Podobnie jak Piper zahaczy³ o koncepcjê do wiadczania. ale równie wa¿n e jest wzajemne wsparcie. ¿e grzech wasz dosiêgnie was . . . gdy zak³ada³em ziemiê? . jak wszystko. jak Bóg sobie radzi z t¹ zaraz¹. tak samo jak nie rozumiemy bólu i choroby albo niespodziew anej mierci dobrego cz³owieka. aby cie siê wzajemnie mi³owali tak. a¿ siê to wszystko skoñczy. jak Ja was umi³owa³em . ¿eby cie i wy tak siê mi³owali wzajemnie . czym Bóg nas do wiadcza. . w pi mie bardziej o wieconym. .Perkins nie ¿yje. a¿ sprawdzian siê skoñczy.le wygl¹dasz . jest odpowied .mówi³a. Pomagaæ sobie nawzajem. Pytamy Boga: dlaczego? A odpowied znajdujemy w Starym Testamencie.powiedzia³ Barbie. ubran¹ na czarno. A w Nowym Testamencie. Wierz¹cy w Chester's Mill dostali tego ranka to. W takim samym stopniu wierz¹cy i niewierz¹cy. Nie rozumiemy. 6 W krytycznych chwilach ludzie szukaj¹ pocieszenia w sprawach i zachowaniach zwyk³ych i dobrze znanych. którego nie rozumiemy . Tak musimy postêpowaæ dzisiaj i ka¿dego nastêpnego dnia. zgrzeszycie wobec Pana i wiedzcie. a ja jestem przedstawicielem prawa. otrzyma³ j¹ Hiob: Gdzie by³. lecz nacisk po³o¿y³ na rozprzestrzenianie siê grzechu i na to. Po chwili odwróci³ siê i poszed³ za partnerem.l ni¹cej odznaki. Lester Coggins wybra³ fragment z Ksiêgi Liczb. a wiêc nieszczególnie optymistycznej czê ci Pisma wiêtego. jak Ja was umi³owa³em. wykorzystuj¹c kaznodziejski chwyt. Piper wybra³a wyj¹tek z ewangelii wed³ug wiêtego Jana: Przykazanie nowe dajê wam. . Gdyby cie jednak nie wykonali tego. Oba domy modlitwy pêka³y w szwach. Musimy siê wzajemnie kochaæ.A teraz jaka niepojêta bariera.

Jezu. Jezu Chryste! i Chwa³a Bogu! zabrzmia³y znacznie g³o niej. pod Bo¿ym b³êkitnym niebem. Bóg nadal mo¿e mnie nie us³yszeæ. i w z³ych czasach.Ale je¿eli wszyscy tam pójdziecie. która w ciemno ciach nocy ch³osta³a jego nagie plecy. to mo¿e dotrzemy do sedna grzechu. padn¹ na kolana. bez chwili zastanowienia.. który spowodowa³ tyle smutku. Lester by³ wyj¹tkowo elokwentny.Najpierw bêdê siê modli³ za grzech. W momentach natchnienia miewa³ Lester nowe wspania³e pomys³y nawet podczas kazania. Zawo³ajcie: amen! Zawo³ali. je¿eli wszyscy bêdziemy siê modlili razem. Nie wymaga³ zastanowienia. bólu i nieszczê æ! Je li bêdê sam. Bóg mo¿e mnie nie us³yszeæ. trzech albo nawet piêciu. Teraz ju¿ wszyscy unie li rêce. a wtedy Bóg Wszechmog¹cy uczyni cud! Przyjdziecie? Padniecie ze mn¹ na kolana? Oczywi cie przyjd¹.. na Bo¿ej ziemi. A jeszcze kiedy zespó³ zagra³ Whate'er My God Ordains is Right w tonacji G i z Lesterem akompaniuj¹cym na gitarze. ¿e musi byæ s³uszn . gdzie droga sto dziewiêtna cie dociera do tajemniczej bramy Boga .Dzi po po³udniu idê tam.. Tym razem okrzyki O tak! . Je li bêdzie ze mn¹ dwóch. wiêc zosta³ wyg³oszony natychmiast. pod okiem ¿o³nierzy. . . Inni zaczêli klaskaæ. je li utworzymy kr¹g modlitewny tam. a¿ wydusi z niego ca³y ³ój niczym wiêt¹ pastê do zêbów. wydostaniemy go na wiat³o dzienne i zniszczymy. jeszcze inni podnosili w górê rêce.Lester uniós³ d³oñ. Je¿eli pójdziemy tam wszyscy. W³a nie Du¿y Jim organizowa³ wzajemne . wyra¿aj¹c poparcie.krzyknê³a która ze szlochaj¹cych kobiet. . Pójdê modliæ siê na kolanach do Boga. . Jim Rennie te¿ tam by³. A poniewa¿ w wietle rze kiego pa dziernikowego poranka pozosta³ równie mocno jak w ciemno ciach minionej nocy przekonany o tym. oczywi cie.O godzinie drugiej. pod strop lecia³y okrzyki Panie! i jedno amen za drugim. .O tak. . . jaka spad³a na miasto.¿e ciska j¹ swymi palcami jak irytuj¹cy pryszcz. piew o ma³o nie podniós³ dachu..Ale najpierw. Czasem my l jest tak b³yskotliwa. tak wielka i wspania³a..obwie ci³. jes t skutkiem jego grzechu. ¿e kara.. którzy twierdz¹. ¿e pilnuj¹ dzie³a rêki Boskiej. ko³ysali siê i podrygiwali opêtani bosk¹ gor¹czk¹. Ludzie uwielbiaj¹ spotykaæ siê na modlitwie i w dobrych. tak! . Akurat jeden z nich siê pojawi³. by nas uwolni³ od nieszczê cia. W wielu oczach pojawi³y siê ³zy.

Chocia¿. Rommie dopracowa³ siê pozycji w³a ciciela najwiêkszego w ca³ym stanie i najbardziej dochodowego sklepu wielobran¿owego . tyle ¿e du¿a czê æ jego maj¹tku by³a z konieczno ci ukryta. CO SIÊ DZIEJE! Chcemy wiedzieæ. nie. pó³ Francuzce. wyrós³ na najbogatszego mieszkañca Chester's Mill. na drodze 119 (tam gdzie WRAK CIÊ‾ARÓWKI i ‾O£NIERZE SI£ SPECJALNYCH) KIEDY? O 14.podwo¿enie siê samochodami.mê¿czyzna energiczny. jednak przynie swój (i pamiêtaj. uczesany na Elvisa. nazwisko odziedziczy³ po jankeskim twardzielu. Imiê zawdziêcza³ romantycznej pó³ Amerykance. to wzmocni za swoje ¿yciowe motto. by³by nim Romeo Burpee . zwykle w spiczastych botkach z gumami po bokach. KTO NAM TO ZROBI£! I DLACZEGO! A przede wszystkim: ‾¥DAMY WOLNO CI!!! MIASTO JEST NASZE! Bêdziemy go broniæ! CHCEMY TU ‾YÆ NORMALNIE!!! Dostêpna pewna liczba transparentów. w dzieciñstwie bezlito nie wy miewany i niekiedy bity. na wskro praktycznym i oszczêdnym.00 WCK (Wschodniego Czasu Kryzysowego)! KTO? Ty i wszyscy przyjaciele.. 7 DO Æ ZAGADEK! UWOLNIÆ CHESTER'S MILL! DEMONSTRUJEMY! GDZIE? Na farmie Dinsmore'ów. których przyprowadzisz! CHCEMY PRZEKAZAÆ MEDIOM. Romeo. Najbogatszym cz³owiekiem w mie cie by³ Du¿y Jim.. ¿e wulgaryzmy odnosz skutek odwrotny do zamierzonego) WALCZMY Z W£ADZ¥! OKO ZA OKO! Komitet wolnego Chester's Mill 8 Gdyby chcieæ znale æ w mie cie cz³owieka bior¹cego powiedzenie Nietzschego Co mnie nie zabije.

dzi wybrali siê albo do Food City.Pomys³ jest mój . On odpowiedzia³ wtedy.niezwi¹zanego z ¿adn¹ sieci¹. Zrobione na komputerze. Bo bardzo potrzebowali wyraziæ strach i s³uszny gniew. W³a nie tak. Znak jak nic. Z³apa³ którego smarkacza i o to zapyta³. dostrzeg³ kolejn¹ szansê. w wiêkszo ci na rowerach. ¿e chyba mu rozum odjê³o. Romeo poszed³ do swojego sklepu. wyra nie fachowa robota.Chrzanisz. ¿e je li nie zaszkodzi³o ono firmie ogrodniczej Burpee Seeds. Tak to zwykle bywa. W latach osiemdziesi¹tych potencjalni wspólnicy ocenili.Wy³¹cz ten be³kot i zamknij kasê. oko³o godziny dziesi¹tej. Ten sam czas. skoro startuje w interesie z tak fatalnym nazwiskiem na szyld zie. Ignoruj¹c jego protesty.odpowiedzia³ Joe McClatchey. Rommie da³ m³odemu pi¹taka. . Romeo zacz¹³ s³yszeæ rozmowy o wyznaczonym na godzinê czternast¹ spotkaniu modlitewnym organizowanym przez pastora Cogginsa. bo wiêkszo æ tkwi³a albo w ko ciele. albo przed telewizorami. Ogl¹da³ CNN na telewizorku zasilanym bateriami. gdzie ruch by³ ca³kiem nieszczególny. jak obejrza³ odprowadzanie Sama Niechluja do mamra. A teraz najwiêkszym hitem lata by³y koszulki z nadrukiem NA JEDNEGO WPADNIJMY DO BURPEEGO. . . Jak tylko Joe Chudzielec ruszy³ swoj¹ drog¹. Tej niedzieli.Nie chrzaniê. Obserwowa³ dzieciaki rozlepiaj¹ce plakaty. Ci. którzy zwykle do niego przychodzili. ale niektóre na deskorolkach. Dzieciaki. drodzy bankierzy pozbawieni wyobra ni! Odniós³ sukces w du¿ym stopniu dziêki temu. daæ upust frustracji. A nad nim wielki neon: SZANSA NA ZYSK. ¿e potrafi³ wypatrzyæ okazjê i bezlito nie j¹ wykorzystaæ. Ciekawe. A i tak stanowili mniejszo æ. Za kas¹ siedzia³ Toby Manning. jemu t e¿ krzywda siê nie stanie. . jak cz³owiek ma oczy otwarte. albo na stacjê benzy now¹ Mill Gas & Grocery. czyj to pomys³. Nale¿a³o mu siê za informacjê. . z wpraw¹ plakatowa³y Main Street. Rommie uwa¿a³. wkrótce po tym. Demonstracja na drodze sto dziewiêtna cie. wetkn¹³ mu banknot g³êboko do tylnej kieszeni.Pan mówi powa¿nie? . ¿e na demonstracji zjawi siê mnóstwo ludzi. to samo miejsce.

ca³kiem jak ma³pa wyci¹gaj¹ca ciasteczka ze s³oika. Umys³ w³a ciciela pracowa³ jak kalkulator na najwy¿szych obrotach. tych te¿ mia³ spory zapas. Wszystko przez nieszczêsn¹ recesjê.Ten na letnie wyprzeda¿e? .. Tak.. coli.urz¹dzimy najwiêkszy piknik.. Toby wreszcie nabra³ ¿ycia. . Niech Lily ci pomo¿e. Mo¿na je serwowaæ nabite na patyczki do szasz³yków.Toby . Randolph mówi.. Niestety.Spakujemy te¿ wszystkie butle Blue Rhino z gazem. Zamierza³ sprzedaæ kanapk turystom oraz mieszkañcom Chester's Mill organizuj¹cym pikniki z okazji Czwartego Li pca. na szczê cie nie E.. jaki to miasto widzia³o.W³a nie ten. w przemys³owej zamra¿arce na zapleczu. które wzi¹³.Na polu Aldena Dinsmore'a? A je li bêdzie za to co chcia³? . ale wyra ny... 9 Ry¿y robi³ obchód z doktorem Haskellem. a to Romeo lubi³. Kolejny artyku³ z przeceny. Zle¿a³e cukierki zostaw ione na Halloween. tysi¹c paczek miniparówek w cie cie. bez dwóch zdañ. a tak¿e oran¿ada w proszku. tam gdzie siê rozbi³ samolot Chucka Thompsona. gdy zabrzêcza³o mu w kieszeni walkie talkie.To mu zap³acimy. Rozstawimy go na ³¹ce. Te cha³owe wiatraczki.. Trzeba je jako apetycznie nazwaæ. roz³o¿y³y j¹ jakie mikroby. Sztuczne ognie. Firma ju¿ pad³a. . ³¹cznie z przecenionymi artyku³ami spo¿ywczymi.. proszê pana? Rommie zaj¹³ siê inwentaryzowaniem towaru. Tak czy inaczej Rommie nie potrafi³ wypu ciæ ich z gar ci. Wyci¹gniesz z magazynu ten wielki namiot. G³os by³ cichy.Co to ma byæ.powiedzia³ . Pychota na patyku . . W jego sklepie mo¿na by³o kupiæ wszystko. na którym ju¿ po³o¿y³ krzy¿yk.Tak..Romeo kalkulowa³ w my lach. Kupi³ je bezpo rednio u producenta w Rhode Island. który ju¿ spisa³ na straty. no i jest jeszcze ze sto kartoników Prawdziwej lemoniady . Mamy kupê roboty. A teraz za wita³a nadzieja. ustêpuj¹c Lindzie. . .. ¿e dzisiaj po po³udniu pó³ miasta bêdzie przy .Jednak muszê i æ. które zosta³y po Czwartym Lipca. towar nie poszed³. . . Rusz siê. Aktualnie mia³ na stanie. Ach.

kto tylko móg³. teraz ciê zbadamy. akurat kiedy Ry¿y i Linda przyjechali z córkami. Fatalnie siê z³o¿y³o. a potem dostaniesz cukierek. Jêkn¹³. faktycznie bêdzie tam potrzebna. ¿e klosz powsta³ akurat w piêkne weekendowe przedpo³udnie. Nastêpnie zwróci³ siê do Janelle: . Zajrzê ci w oczy.Ry¿y. ¿e rozumiesz.Petit mal Strzela³bym.Nie. Niestety. opadniête k¹ciki ust i wiedzia³. Romeo Burpee rozbija namiot i bêdzie sprzedawa³ hot dogi. Po badaniu doro li zostawili dziewczynki oraz psa w gabinecie i wyszli na korytarz . a kiedy Ry¿y wszystko mu opowiedzia³. przez to wszystko. by zosta³a w domu.spyta³ Haskell. Haskell. Janelle robi³a wra¿enie wystraszonej na mieræ. Najchêtniej by siê rozdwoi³a. Wydawa³o siê. Judy i Janelle sz³y po obu stronach wielkiego go ldena.tego ranka sta³ siê dla rodziny Everettów bardzo wa¿ny. Czarno by³ za stary na sytuacje kryzysowe. inni demonstrowaæ.Rozumiem. Dopiero wtedy uda³o siê Ry¿emu dos³ownie si³¹ wyrzuciæ go za drzwi. . A on osi¹gnie jedynie tyle. .spyta³a zalêkniona.Tylko psa te¿ koniecznie daj do Marty. ma³a. . .Chod .Dlatego muszê w koñcu zostawiæ dziewczynki z Mart¹. Jedni maj¹ siê modliæ. Dok³adnie rzecz bior¹c. . ¿e z podniecenia i strachu. ¿e posiwia³ przez noc. . wiêc wieczorem mo¿esz siê spodziewaæ fali przypadków ¿o³¹dkowych.Bêdzie bola³o? . Pamiêtasz. sta³ siê bardzo wa¿ny wraz z pocz¹tkiem kryzysu. . Haskell by³ przygarbiony. . A poza tym. A i tak wróci³ o siódmej.Dziêki. . zostanie. je li rzeczywi cie na drodze zbierze siê t³um. co siê dzieje z Jannie. dotykaj¹c suki przez ca³y czas. jak¹ stawiasz diagnozê? . . choæ zd¹¿y³a siê nieco uspokoiæ. czerpi¹c z tego dotyku otuchê.Powiem jej. Oraz z psem. gdy ka¿dy. Wiedzia³. Widzia³ podkr¹¿one oczy. ¿e je li j¹ poprosi. pokiwa³ g³ow¹.barierze na sto dziewiêtnastej. Ry¿y zacz¹³ go doceniaæ i szanowaæ. poza Ginny Tomlinson oraz Twitchem tyl ko Ry¿y i Czarnoksiê¿nik pe³nili wartê. Doktor Ron Haskell . Bardziej do niego pasowa³o podrzemywanie na le¿ance na drugim piêtrze szpitala. co siê dzieje od . choæ dobiega³ siedemdziesi¹tki. ¿e bêdzie zmartwiona jeszcze bardziej.Linda by³a wyra nie niespokojna. co powiedzia³ Haskell. ¿e Haskell p³aci niema³¹ cenê za pomaganie ludziom.Co z psem? . który szybko przystosowa³ siê do nowego otoczenia.inaczej Czarnoksiê¿nik z krainy Oz . siedzia³ w szpitalu do dwudziestej trzeciej. wyjecha³ z miasta.

po zakoñczeniu porannego obchodu. Niektóre wiêcej.Ron .Marta siê zgadza wzi¹æ te¿ Audi .odezwa³a siê Linda .czy ona wyzdrowieje? Wtedy jeszcze nie wiedzia³a. . . I mów ludziom. za ucho ma zatkniêty papieros. czego Haskell jej nie powiedzia³: ¿e niektóre dzieci.Jasne.Racja. ¿eby nie jedli hot dogów. kochanie. . choroba siê pog³êbia. a w ród nich nowo upieczona mama po porodzie bez komplikacji. Ry¿y dostrzeg³. ¿e siê nigdy nie dowie tego. krótkiego.Rozumiem. Gdyby co by³o nie tak z Janelle.powiedzia³a Linda. akurat kiedy Ry¿y zaczyna³ mieæ nadziejê na kubek kawy. przeradza w grand mal. zanim przeniesie siê do o rodka zdrowia. ¿e pójdzie do pracy. . obdarzo ne przez los mniejszym fartem.To mo¿e oddaj nasz aparat Marcie? Ustawcie czêstotliwo æ na kanale komercyjnym. dwa ataki drgawek.talkie? . . oraz kilku przykrych my li. Mog³y zabiæ. ale na jego twarzy mal uje siê troska. przysz³a wiadomo æ od Lindy. przez d³u¿szy czas. lecz Audi popiskuje ju¿ kilka miesiêcy.Ale¿ ona jest zdrowa . potem wszystko wraca do normy. Tymczasem Ry¿y mia³ nadziejê. zjawiê siê jak najszybciej. W dzieñ bêdziesz mia³a przy sobie s³u¿bowe walkie .Ja ciebie te¿. tak? .Tak. Wyra nie jej ul¿y³o.odpar³ Haskell.wietnie. ¿e Dougie Twitchell zbli¿a siê swym zwyk³ym luzackim krokiem.Napady petit mal u dzieci to nic szczególnego. ¿e siê urwiesz z pracy dzi po po³udniu? Zastanawiaj¹c siê nad odpowiedzi¹.wczoraj. . które mu siê wymsknê³y pod jego adresem. nie znajduj¹ wyj cia z neurologicznego g¹szczu. bo pacjentów by³o zaledwie sze ciu. Zaczniemy od etosuksymidu. . Linda wygl¹da³a na przekonan¹. A napady drgawek powodowane przez grand mal mog³y doprowadziæ do trwa³ych uszkodzeñ.Mo¿e mi siê uda znikn¹æ na godzinkê. Po prostu chcia³abym ciê zobaczyæ. . Burpee pewnie przechowywa³ je w zamra¿arce jakie tysi¹c lat. . .I niech pies bêdzie z ma³¹. Uwa¿aj tam na siebie. . Dziêki. .Dobrze. Jest jaka szansa. Zamierza³a ca³y dzieñ spêdziæ z córkami na spokojnej zabawie. Tymczasem. Wiêkszo æ przechodzi jeden. Niczego nie obiecujê. ¿e stary lekarz pyta go o zdanie. dobrze? . . Ry¿y by³ poruszony.Oczywi cie. Zaczyna³ ¿a³owaæ paru z³o liwo ci.

. ja ju¿ nie bêdê go nazywa³ Czarnoksiê¿nikiem. . ¿e ciany siê trzês¹.No w³a nie w tym rzecz.Spadaj. I wyjmij papierosa zza ucha. Twitch pos³usznie wy³uska³ porcjê nikotyny z aktualnego miejsca sk³adowania. uda mi siê dzi po po³udni wyrwaæ na godzinkê? .Umilk³ na chwilê.No trudno.Bajdurzysz. ¿e nale¿y mu siê trochê szacunku.Linda siê za mia³a.Je¿eli zlikwidowanie pola si³owego zajmie tym..pi w kanciapie. Wygl¹da na to.Pojêcia bladego. .Wsadzi³ papierosa do kieszeni fartucha.No mów. Na wypadek gdyby kto po prostu przestawi³ pojemniki.Przy magazynie.Zajrza³em te¿ do drugiego magazynu. . buraku. . . kochanie. to sobie my lê. . o Wielki Nieomylny. Dziesiêæ tysiêcy litrów? A mo¿e i piêtna cie? . Jak nas przyci nie. . . Bêdê siê za tob¹ rozgl¹da³a. Tak czy inaczej w tym drugim magazynie s¹ rzeczy niezbêdne ka¿demu szpitalowi: narzêdzia i inny badziew do pielêgnacji terenów zielonych.Niech pi. Widzê. Taki pojemnik jest wielki jak s³oñ. podbierzemy z zapasów miejskich.Pytaj Czarnoksiê¿nika.talkie do kieszeni bia³ego fartucha i odwróci³ siê do Twitcha. .¿achn¹³ siê Twitch. .Nie przypuszczam. Bêdziesz go budziæ? . Ry¿y wetkn¹³ walkie . jak powinny. sensei! Osi¹gn¹³e wy¿szy poziom o wiecenia! . .Bêdziesz musia³ stoczyæ walkê z Renniem.Po jakie licho kto mia³by to robiæ? . Chrapie tak. . ¿e teraz on tu rz¹dzi. Ry¿y w nosie mia³ nawóz. stary.Kiepski pomys³. .. . .Jak s¹dzisz. czego nie wiem . natomiast po nawozie ani ladu.Co mi usi³ujesz powiedzieæ? ‾e nie zajrza³em za drzwi? Ry¿y potar³ skronie. . A s¹ tylko dwa.powiedzia³ wreszcie. . ..zdecydowa³ Ry¿y natychmiast. odk¹d zostali my odciêci. specjalistom od takich spraw wiêcej ni¿ trzy albo cztery dni. w szpitalu jeste .Dla odmiany powiedz mi co .A gdzie jest? . Nic tam nie ma. Przecie¿ tam s¹ zapasy propanu.Wed³ug karty inwentaryzacyjnej wisz¹cej na drzwiach powinno tam byæ siedem licznych zbiorniczków.To raczej bêd¹ steki z mastodonta. ile siê naharowa³.W³a nie mia³em sobie zapaliæ . . Natomiast kwestia gazu to zupe³nie inna sprawa. .Nie . No i wszystkie narzêdzia stoj¹ rz¹dkiem. A tak przy okazji. . bêdziemy potrzebowali mnóstwo gazu.Ach. Nasz szpital mo¿e byæ dla niego jedyn¹ opcj¹ na utrzymanie pikawki w przyzwoitym stanie. chwilê patrzy³ na ni¹ bez s³owa.Pa. .

ogromny parking . ¿adnych dañ z grilla. wyznaczy³ na swojej ziemi. tu¿ na pó³noc od miejsca. prawda? A z nimi jeszcze swojego najêtego cz³owieka. Wszyscy troje rozgl¹daj¹ siê dooko³a w milczeniu. Romeo. co dla niego. mleczarza w kraciastej koszuli.Niez³e przedstawienie. która ju¿ jest po obu stronach gêsto obstawiona wozami tych. ale nie jest ich wielu. godzina czternasta czterdzie ci.i postawi³ tam ¿onê oraz starszego syna. Julia przerywa pracê na chwilê. a we wszystkich rolach gwiazdorskiej obsady . w zasadzie nie ma wyboru. Julia Shumway i Pete Freeman robi¹ zdjêcia. Co nie oznacza. by rzuciæ Barbiemu u miech . ratuj¹c swoj¹ ziemiê przed bankiem. Od protestuj¹cych i wyznawców Chrystusa Odkupiciela Alden Dinsmore nie dosta³ z³amanego grosza. a potem maszerowaæ kilometr na miejsce zbiórki. . a j e li kto nie ma ochoty parkowaæ na poboczu drogi. Protest odby wa . pszepani. którzy zjawili siê wcze niej. który od dwóch lat ledwo wi¹¿e koniec z koñcem. Wiêcej p³aci siê za parking w czasie festynu we Fryeburgu. Manuela Ortegê. Obaj s¹ zadowoleni. Nie by³ mo¿e najwiêkszym bystrzakiem na wiecie. jankesa bez zielo nej karty. Jest piêkny pogodny jesienny dzieñ w Chester's Mill. Alden. Alden ¿yczy sobie piêæ baksów za samochód. stanowi fortunê. Gdyby media nie by³y trzymane na dystans. którzy przybyli tu na wezwanie przekazane za po rednictwem plakatów Joego Chudzielca i jego znajomych. który te¿ wietnie sobie radzi. choæ odrobinê introwertyczny. Farmer zawar³ umowê u¿yczenia z Burpeem. Przyjrzyjmy siê miejscu akcji.poci¹gaj¹cy. ale g³upkiem te¿ nie. lecz serwowane bêd¹ tylko kanapki na zimno. Skoro trafi³a siê okazja. zap³aci³by i tysi¹c. zostanie otwarta w porze kolacji. Na pierwszej arenie mamy mieszkañców miasta.Ta jes. Pojawia siê Barbie w towarzystwie Rose Twitchell i Anse'a Wheelera. Niesamowity widok! Cyrk na trzech arenach.zwykli mieszkañcy Mill. ¿e i tak na nich nie zarobi³.10 Przyjrzyjmy siê. Pamiêtamy Olliego. Popatrzmy uwa¿nie. co? Barbie odpowiada z szerokim u miechem: . bo gdyby zosta³ postawiony pod cian¹. bo wytargowa³ trzykrotn¹ warto æ pocz¹tkowej oferty. dosta³ sze æset dolarów. Ten i ów narzeka na wysoko æ op³aty. mia³yby do dyspozycji fotograficzny raj nie tylko z powodu drzew wystrojonych w p³omienne barwy. gdzie poprzedniego dnia spad³y szcz¹tki samolotu Chucka Thompsona. Restauracja jest ponownie zamkniêta . Uwiêzieni mieszkañcy miasta masowo wylegli na pola Aldena Dinsmore'a.

akcentuj¹cymi melodiê.. Zdjêcia tworz¹ napis krzycz¹cy: KTO ZABI£ MOJ¥ ‾ONÊ?! Joe Chudzielec szczerze mu wspó³czuje. Niesie kola¿ zdjêæ kobiety. Szczê ciem wielu uczestników demonstracji przynios³o w³asne. która wczoraj siê wykrwawi³a.tak trzynastolatek nazywa ich w my lach .amen oraz alleluja . Jej has³a s¹ nieskomplikowane. he he! Hi. a wtedy wielu innych mieszkañców. która nie tylko zasuwa na desce z prêdko ci¹ wiat³a. Odbywa siê tutaj wspania³y pokaz ko cielnej manifestacji uczuæ.. ale na dodatek potrz¹sa nim gro nie. czy Norrie Calvert nie jest przypadkiem za dziecinna. Lissa Jamieson nie tylko trzyma ten afisz. Potem sz³o: Zrobili cie co z³ego. do chóru z Ko cio³a Chrystusa Odkupiciela przy³¹czy³o siê pewnie z dziesiêæ osób z Pierwsze Ko cio³a Kongregacyjnego. Ci ludzie naprawdê s¹ pod opiek¹ opatrzno ci. jaka fantastyczna plansza! Gdyby media mog³y j¹ zobaczyæ. ale te¿ rymuje. zjawi³o siê prawie dwie cie osób.a.wymachiwanie transparentem w str onê wartowników. wiêc sze ædziesi¹t transparent przygotowanych przez dzieciaki . od czego mo¿na dostaæ sza³u. póki jeszcze mo¿e. kolejni . pewnie by siê kolektywnie posika³y z rado ci. Ich g³osy wznosz¹ siê ku bezchmurnemu niebu.a w ród nich najpopularniejszy: WYPU CIÆ NAS. tragedia! . Joemu najbardziej podobaj¹ siê wiêzienne kraty na mapie Mill. Za piewali razem A Mighty Fortress Is Our God . Te od strony Motton zosta³y usuniête przez s³u¿by wojskowe. bo bêdzie. Joe wydrukowa³ te¿ p³achty z has³ami . Kr¹g modlitewny stopniowo ro nie. I czy mogliby siê poca³owaæ z jêzyczkiem. Jest tu te¿ Jack Evans. DO CHOLERY! . wspierane przenikliwymi napomnieniami Lestera i okrzykami krêgu modlitewnego .rozesz³o siê w mgnieniu oka.. Joe ustawi³ protestuj¹cych w du¿y kr¹g obracaj¹cy siê tu¿ przed kloszem. którego granicê po stronie Chester's Mill zaznacza rz¹d martwych ptaków. którzy niewzruszenie stoj¹ odwróceni do miasta plecami. który Joe bar zo niechêtnie.uzna³.. ale jednak odrzuci³: Cholera. ¿e zawsze w harmonii. ale znaj¹cych s³owa. blady i ponury. Na drugiej arenie znajduje siê kr¹g modlitewny pastora Cogginsa. ale skoro i tak mieli wszyscy umrzeæ jak robale uwiêzione w plastikowym pojemniku. qr. stwierdzenie. lecz trafiaj¹ do wyobra ni. nienale¿¹cych do ¿adnego z ko cio³ów. opracowanymi z uwielbian¹ przez Benny'ego Drake'a Norrie Calvert. hi. tak. by³oby pewn¹ przesad¹. za piewa³o z nimi. ¿eby s iê ca³owaæ. to pewnie powinien poca³owaæ dziewczynê. no i w koñcu slogan.siê zgodnie z za³o¿eniami. nie zawsze z ni¹ w harmonii. A teraz siê zastanawia. ale.Musimy przestrzegaæ poprawno ci politycznej . nastêpnie jeszcze parê innych. Chodzenie po okrêgu umo¿liwia ka¿demu z ludzi Joego . Na przyk³ad: He. . hi! Chester's Mill musi wolne byæ! . Nigdy dot¹d nie ca³owa³ siê z dziewczyn¹. dawaæ tu media. przyznajcie siê do tego .

Przywodz¹ na my l raczej piknik na ³onie przyrody ni¿ wystêpy w wiêzieniu. O. Relacje spo³eczne zawsze s¹ wa¿ne. Rose.mieszkañcy miasta padaj¹ na kolana. Wk³ada do niego zielone papierki. by wy³¹czy³ przeno ny odtwarzacz. ¿e Barbara opu ci³ . ¿eby wznie æ z³o¿one d³onie w b³agalnej pro bie. mo¿e synowi Dinsmore'a. Stoi z siostr¹ Twitcha. rozmra¿aj¹ce siê w czasie opiekania. w którym niegdy znajdowa³ siê papier toaletowy. na pewno by³yby zachwycone. Trochê mu szkoda. mo¿e temu czy owemu zaszkodz¹ na ¿o³¹dek. Tam Romeo Burpee rozbi³ swój namiot u¿ywany w czasie letnich wyprzeda¿y. no i mniej by siê ba³y. Teraz jednak Romeo jest ca³kowicie skupiony na swojej prowizorycznej kasie. Tego Romeo jest ca³kowicie pewien. s¹dzi³. chwilowo odk³adaj¹ na bok transparenty i tablice. planuj¹c swoje po³o¿enie na podstawie leciutkiego powiewu wiatru. Ry¿y jest zdziwiony. ¿eby zap³aci³ jakiemu dzieciakowi. gdy ona dostrzega jego i zaczyna gwa³townie wymachiwaæ rêkami. który gotuje w restauracji. Linda ma w³osy splecione w warkocze. rodkowa arena jest najwiêksza i najbardziej rzuca siê w oczy. Bierze cztery dolce za parówkê i wszyscy grzecznie p³ac¹. a tam? Ry¿y Everett! Zdo³a³ siê jednak urwaæ z pracy! I bardzo dobrze. kochanie ty moje. a kto wie. W³a nie tak wygl¹daj¹ w Ameryce intere sy. gdyby zobaczy³y. mo¿e i wiêcej. Nie pasowa³a do How Great Thou Art . ale Bó mo¿e nie. Zauwa¿a Lindê w tym samym czasie. Interesy id¹ wietnie. ‾o³nierze odwrócili siê do nich plecami. Spodziewa siê zyskaæ do zachodu s³oñca ze trzy tysi¹ce. ale pachn¹ po prostu bosko. ¿e dym unosz¹cy siê z rzêdu grillów turystycznych dosiêgnie zarówno rozmodlonych. Wygl¹da w tym uczesaniu jak cheerleaderka z gimnazjum. zapalaj¹ pozosta³e po Czwartym Lipca fajerwerki. Pó niej Romeo poleci Toby'emu Manningowi. I do Won't You Come to Jesus . Wszêdzie poniewieraj¹ siê puste kubeczki papierow e z resztkami niesmacznych napojów cytrusowych lub naprêdce parzonej. z którego dudni³a piosenka Jamesa McMurtry'ego o ¿yciu w niewielkim miasteczku. jeszcze gorszej w smaku kawy. unosz¹c w górê wiatraczki. Jedynym jego uk³onem w stronê religijnych aspektów tego popo³udnia jest polecenie Toby'emu Manningowi. ¿e nie zabra³ po drodze dziewczynek. a wyjmuje srebrne monety. Chce mieæ pewno æ. ¿e tyle osób tak wietnie siê bawi. a bêd¹ sz³y jeszcze lepiej. w odpowiedniej odleg³o ci od klosza i jakie sze ædziesi¹t metrów od krêgu modlitewnego. dziesiêæ baksów za zebranie mieci. i z tym m³ody m cz³owiekiem. Dzieci biegaj¹. nawet podskakuje. jednak nie chcia³ fundowaæ Janni zbyt silnych wra¿eñ. jest uczesan a na nieustraszon¹ policjantkê. Miniparówki. Prawie zawsze siê tak czesze do pracy. jak i protestuj¹cych. kartonie. przez co pojawia siê niebezpieczeñstwo zaprószenia ognia w trawie Dinsmore'a.

przerywa jej Rose.Ile hot dogów! . nie daj. . nieprzemijaj¹cy hit. . którzy przygl¹daj¹ siê chmurom i zastanawiaj¹ nad deszczem w Chester's Mill.mamrocze Linda Everett. Onward. Niezupe³nie w kierunku zebranych. po czym nad lini¹ wojska rozdzielaj¹ siê. w drugiej kubeczek z resztk¹ paskudnej lemoniady. W zaci niêtej r¹czce ma³a trzyma fajerwerk. skanduj¹c He. Dziewczyna ³apie kr¹¿ek za plecami..O rany! . Protestuj¹cy kr¹¿¹ po spirali. Zadar³ z Du¿ym Jimem. he! Hi. ¿e wkrótce impreza siê skoñczy. .Szykuj baseny. Dziwnie tak siê miaæ.Ale impreza! . Podobno wda³ siê w jak¹ bójkê w barze. Na lito æ bosk¹. spódnica trzepoce jej wokó³ kr¹g³ych kolanek. Jak dl niego . b³êkit bez skazy. ale nikt nie mówi o tym g³o no.Patrzcie! . ¿eby ich po³ataæ. . Ju¿ siê do æ na³ata³ klientów Karczmy Dippera. Nad ich g³owa mi puchate ob³oki o cienistych spodach p³yn¹ z pó³nocy. Rose wychwytuje go w powietrzu i odsy³a do Benny'ego Drake'a. potem cmoka Rose w policzek.Ciekaw jestem.mówi Barbie i wszyscy siê miej¹. . Stanowcz o za szybko.Dzieciak jedzie o wiele za szybko! Nienawidzê t ych quadów! Wszyscy patrz¹ na niewielki pojazd z ogromnymi kulistymi oponami. Linda Everett patrzy na niego i nie jest to spojrzenie przyjazne. Po³¹czone chóry wreszcie naprawdê siê zjednoczy³y i wspólnie zaintonowa³y prawdziwy. tak Ry¿y s³ysza³. ale nie im jednym jest weso³o. kiedy zjawili siê uczestnicy bijatyki.mówi Rose. po czym skrêca siê i rzuca j¹ do Norrie Calvert. który wyskakuje po zabawkê wysoko w górê. omijaj¹c niewidoczn¹ kopu³ê. Przytula ¿onê. Dwóch ¿o³nierzy s³yszy narastaj¹cy warkot silnika i w koñcu siê obraca. Leci do nich talerz frisbee. albo mu ¿ycie obrzyd³o.Jezu Chryste. . . ale na pewno w stronê klosza. hi! Chester's Mill musi wolne byæ! . doktorze . S¹ tacy na polu Dinsmore'a. niby dlaczeg nie? Jak cz³owiek nie potrafi siê miaæ z nieszczê cia. zostaj¹ sobie przedstawieni.Przecie¿ na pewno za tydzieñ. Dziewczynka w wieku Judy mija Ry¿ego w podskokach. hi. Niebo nad zebranymi jest pozbawione jednej chmurki..mówi Barbie. he.. ale akurat nie mia³ dy¿uru. czy za tydzieñ te¿ bêdziemy mieli ochotê na zabawê . to albo jes martwy. ca³uje j¹ w usta. bior¹c pod uwagê okoliczno ci. Jedzie po skosie przez pole.. Chocia¿ tak by³oby dla niego lepiej..jêczy.miasto. efekciara! Kó³ko modlitewne siê modli. nie wiadoma. Potrz¹sa d³oni¹ kucharza. Christian Soldiers ..bardzo dobrze. od Motton. ¿eby siê dzieciak rozbi³ . Rory Dinsmore siê nie rozbi³. . miaæ i trochê zabawiæ. .

.powiedzia³a Shelley. . który by³ stanowczo najlepiej wyposa¿onym w szare komórki cz³onkiem rodziny Dinsmore'ów. Potem nale¿a³o jeszcze nat³u ciæ im wymiona specyfikiem o nazwie Bag Balm.z pewno ci¹ by³by ziomalem Chudzielca McClatcheya. przyda ci siê trochê ruchu. po kim on to ma . . chocia¿ ojciec tego wyra nie zabroni³. i trudno siê dziwiæ.A jak ju¿ wszystkie bêd¹ siê wieci³y jak psu jaja . . Wcze niej czy pó niej kto w Mill te¿ musia³ na ni¹ wpa æ.W koñcu sobie zaszkodzisz. Ma³o tego. . . Nie wiem. musia³ zostaæ w domu i na polecenie ojca nakarmiæ krowy. Rory dosta³ zakaz uczestniczenia w festynie po³¹czonym ze spotkaniem modlitewnym oraz demonstracj¹. Mimo wszystko nie zabroni³a mu korzystania z przyjemno ci gwarantowanych w czasie naprêdce urz¹dzonego jarmarku. za plecami ojca. Cox. gdyby mia³ komputer .Mog³e siê zabiæ . Ollie. ¿e poprzedniego dnia podszed³ do kopu³y. A powiedzia³a to raczej z obaw¹ ni¿ z dum¹. które czêsto przynosi³o po¿¹dany efekt. kiedy Rory przyniós³ do domu pierwsze wiadectwo z szóstkami od góry do do³u.11 My l jest jak wirus przeziêbienia: wcze niej czy pó niej zawsze kogo dopadnie. . pu³kownik James O.Tylko im powiedzia³em.S³omê masz pod³o¿yæ krowom.oceni³ Alden. wskazuj¹c quada zaparkowanego w cieniu miêdzy dwiema oborami.Na dodatek ojciec mówi. tym razem nie podzia³a³o. w których bra³ udzia³ by³y szef Barbiego. Matka to zobaczy³a i z kolei ona jemu da³a po g³owie. ¿e tym kim okaza³ siê Ro Dinsmore. . czego nienawidzi³ z ca³ego serca. Dosta³ karê za to. Wkrótce potem ci mniej lotni z rodziny Dinsmore'ów wyszli razem i ruszyli przez pole .powiedzia³ ojciec . Odwo³anie siê do matki.powiedzia³a Shelley Dinsmore. Ollie przygl¹da³ siê temu w milczeniu i z zadowoleniem. Kolegium Szefów Po³¹czonych Sztabów mia³o to ju¿ za sob¹. ¿e siê wtr¹ca³e do rozmowy.posprz¹tasz obory i rozrzucisz s³omê. Wraca³a kilkakrotnie podczas spotkañ. a tak¿e pomagaæ w przeprowadzaniu operacji parkowania samochodów. wywali³ jêzyk na ca³¹ d³ugo æ. nawet w ni¹ zastuka³.przestrzeg³ Alden. jak ma na imiê ten pan z restauracji! .Za cwany jeste .I nie zbli¿aj siê do gokarta .zaprotestowa³ Rory. synu . wiêc zamiast zajadaæ dziwaczne hot dogi. Gdyby ch³opak mieszka³ w mie cie. za co znów dosta³ od ojca po g³owie.a nie mia³ .

co swoj¹ drog¹ ma³o prawdopodobne. a zw³aszcza pomys³owe dzieci. Jak wielu bystrych ludzi. Gdyby na taki pomys³ wpad³ jego starszy brat. odpowiedzia³by. Wtedy pomy la³ o karabinie kalibru . Zabra³ siê do roboty w ponurym nastroju. ¿eby siê uchyliæ od kary. lecz pracowa³ solidnie. Mia³ w g³owie b³ogos³awion¹ pustkê. ¿e przebije to co kula z karabinu? Móg³by te¿ ewentualnie pomy leæ: I tak mam ju¿ przer¹bane za to. która niekiedy okazuje siê najlepsz¹ po¿ywk¹. pomy la³ Rory. zarówno bardzo dobrych.. £atwo by³o siê do niego dostaæ. Z pocz¹tku w³a ciwie wcale nie my la³. Pamiêta³. jakim sposobem pocisk z karabinu ma wykonaæ zadanie. Pomys³ mia³ niepodwa¿alny . lepszy by³ w wymy laniu ni¿ my leniu. Co mo¿na udowodniæ. ¿e to zadzia³a. jak i wyj¹tkowo z³ych. szybko æ bêdzie znacznie wiêksza. niekiedy od razu w pe³ni dojrza³ych. jakie s¹ szanse. jednak ch³opak by³ dobrym synem i my l. By³ pewien. Po pierwsze. Chocia¿. ca³a si³a uderzenia bêdzie skupiona na samym czubku dwunastogramowego pocisku. Po drugie. ¿e kiedy dotkn¹³ niewidzialnej bariery. a to jest niepos³uszeñstwo do dziewi¹tej potêgi. jego proces my lenia wygl¹da³by tak: Skoro samolot siê przez to nie przebi³ i rozbi³a siê o to ciê¿arówka pe³na drewna. Gdyby go kto zapyta³. Jego zdolno ci matematyczne ogranicza³y siê do absolutnych podstaw mno¿enia. Tymczasem Rory ju¿ uczy³ siê algebry na poziomie college'u i sz³o mu wietnie. ¿e by³em niepos³uszny. Przestrzelê to co . W sezonie polowañ strzelano z niego do celu. ¿yzn¹ gleb¹ dla b³yskotliwych idei.30 stoj¹cym w szafie. ¿e si³a wystrza³u winchestera elite XP3 je wiêksza ni¿ uderzenia samolotu i ciê¿arówki.w stronê namiotu Romea.. Wtedy pojawi³ siê pomys³. Rzuci³ miot³ê. Bystrzejszy zosta³ z wid³ami i pojemnikiem ma ci do wymion wielkim jak wiadro. Gdy Rory sprz¹ta³ pierwsz¹ oborê (znienawidzone smarowanie wymion zostawi³ na koniec). ¿ywy umys³ niekiedy wpêdza³ go w k³opoty. a amunicja znajdowa³a si pó³kê wy¿ej. Tak to ju¿ by³o. nawet nie przesz³a mu przez g³owê. Ch³opcom pozwalano go dotykaæ wy³¹cznie pod cis³ym nadzorem doros³ych. mo¿e siê rozpadnie. Brzmia³o to trochê ja wystrza³y z broni palnej. Ollie by pewnie tak nie pomy la³. któremu nie sprosta³ samolot ani ciê¿arówka. wydawa³a siê pod d³oni¹ niby pow³oka balonu. us³ysza³ charakterystyczny d wiêk strzelaj¹cych fajerwerków. nie.

stóóój!!! Tymczasem Rory wpakowa³ siê w ca³¹ historiê ju¿ stanowczo za daleko.po czym wybieg³ z domu z karabinem nad g³ow¹ jak zwyciêski rebelista. czy . widaæ by³o wyra nie. Za³adowa³ dwa naboje . jak ¿o³nierze stoj¹cy na stra¿y odwracaj¹ siê. Hymn powoli zamiera³. zosta³o mu tyle rozs¹dku.Rory. gdzie kopu³a spad³a na szosê i gdzie smugi po wczorajszej kolizji ci¹gle wisia³y w powietrzu jak brud na szybie. zatrzyma³ siê tylko. przymocowa³ karabin na tyle quada grubymi gumami. czy bêdzie co s³ychaæ. ju¿ siedzia³ na wy³o¿onej kwiatami platformie w czasie parady urz¹dzonej na jego cze æ. ¿eby siê teraz zatrzymywaæ. niezale¿nie od tego. ju¿ siê przygotowywa³ do wywiadu w Nocnych informacjach z Brianem Williamsem . a wtedy. Kluczyki do quada firmy Yamaha. Ch³opak ju¿ widzia³ swoj¹ u miechniêt¹ twarz.drugi na wszelki wypadek . demonstruj¹cych i wiêtuj¹cych. wisia³y na tablicy w oborze. Tam móg³by go kto powstrzymaæ. cholera jasna. Co najgorsze. A ju¿ poza wszystkim innym. Chocia¿ by³ podekscytowany. ¿eby siê znale æ przy kloszu jakie piêæset metrów od namiotu. Nawet go s³ysza³. czy by³ dobrym synem. ubranymi w sukienki bez rami¹czek. by nie jechaæ tam. choæby po martwych ptakach. Oddajmy mu jednak sprawiedliwo æ. otoczonego dziewczêtami w typie królowej balu maturalnego. jego wiat³¹ ideê wprowadzi³by w ¿ycie kto inny. wszed³ na sto³ek ze schodkami i pó³kê wy¿ej wyszuka³ pude³ko XP3. by zerkn¹æ na t³um. Dociera³y do niego alarmuj¹ce okrzyki modl¹cych siê. nawet o tym nie my l¹c. kiedy klosz pêknie. ale nie wróci po nie. a mo¿e nawet w kostiumy k¹pielowe. to nie do pomy lenia. który uratowa³ Chester's Mill. zostanie ch³opcem. Dlatego pojecha³ na ukos. Rory wsadzi³ przywieszkê od kluczy miêdzy zêby. A co najgorsze. On pozdrawia t³um uniesion¹ d³oni¹. Chwyci³ karabin.wdziêk oraz uzasadnienie w algebrze. zaci¹gn¹³ bezpiecznik. na pierwszej stronie USA Today . s³ysz¹c ryk silnika. Ch³opiec. który przez rok bêdzie nat³uszcza³ krowie wymiona. bo na obola³ym ty³ku nie da rady usi¹ æ. zamiast byæ ch³opcem. . oczywi cie pe³n¹ skromno ci. którym zabroniono mu je dziæ. Zastanawia³ siê. Na dodatek przez pierwszy tydzieñ bêdzie to robi³ w przysiadzie. Poprowadzi³ quada wokó³ drugiej obory. który uratowa³ Chester's Mill. widzia³ ojca wymachuj¹cego brudn¹ czapk¹ z logo Deere. le¿a³y w szafie na najwy¿szej pó³ce. musia³ dzia³aæ! Tak to jest z wielkimi ideami. z nieba sypie siê deszcz konfetti. Którêdy przebiega³ klosz. Pewnie trzeba by³o wzi¹æ strzeleckie zatyczki do uszu. Zobaczy³.

Ma³y. Na nieszczê cie dla ch³opaka strza³ by³ doskona³y. Miêdzy nimi byli ojciec i bra t. Musia³ siê pieszyæ. Kiedy mniejszy z dwóch fragmentów pocisku trafi³ go w lewe oko i utkwi³ w mózgu. jakby ich sto diab³ów goni³o. Wzi¹³ karabin. Przez chwilê frun¹³ nad pojazdem.Na mi³o æ bosk¹. Zary³ dêba w miejscu.. który biega³ du¿o lepiej. Szczup³y kaznodzieja wyprzedzi³ jego sapi¹cego ojca.. ch³opaka wyrzuci³o z siedzenia. ‾o³nierze uskoczyli z drogi quada.krzykn¹³ jeden z ¿o³nierzy. nie rób tego! Ch³opak nacisn¹³ spust. a biegli.po swojej stronie kopu³y . Rory nawet nie poczu³ bólu. Wszyscy razem mieli do ch³opaka mo¿e sze ædziesi¹t metrów. koszula frunê³a mu za plecami. Broñ by³a nadal zabezpieczona.Nie. Pocisk z ogromn¹ prêdko ci¹ uderzy³ w klosz. Tato mia³ twarz czerwon¹ jak burak. Kto . ¿eby nic nie robi³. opar³ kolbê na barku i wymierzy³ w niewidzialn¹ barierê jakie pó³tora metra nad trzema martwymi wróblami. Najbli¿ej mieli do niego ludzie z parkingu i zgromadzeni wokó³ wielkiego namiotu. . . Rory nie zwraca³ na niego uwagi. wcale nie chcia³ siê zatrzymaæ. Quad zachybota³ siê i jednak postanowi³ stan¹æ na czterech ko³ach. natomiast nie zamierza³ nikogo zabiæ. Nic z tego. bo wiedzia³. Zapomnia³ przerzuciæ skrzyniê na luz i quad jeszcze wyrwa³ do przodu.krzykn¹³ znów ¿o³nierz. kiedy j¹ obróci³ daszkiem do ty³u. Ludzie z parkingu i spod namiot u byli ju¿ do æ blisko. W koñcu ch³opak stan¹³. a wielebny wygl¹da³. jakby w³a nie zamierza³ wrzuciæ czwarty bieg. wobec czego omal nie wylecia³ nad kierownic¹. Rory us³ysza³ zgrzyt metalu i brzêk t³uk¹cego siê reflektora. Wypali³. nie strzelaj. bo oko widz¹ce rozpêdzony obiekt uruchamia instynkt samozachowawczy. Rory nadal nie zwraca³ na niego uwagi. Jednocze nie kucn¹³ . nie strzelaj! . jak najbardziej. Lester Coggins. ¿e jego pomys³ jest doskona³y. Tak to jest z genialnymi pomys³ami. Kucharz ze Sweetbriar Rose by³ tu¿ za nim. obaj wrzeszczeli. . ni¿ gra³ na gitarze krzykn¹³: . Obejrza³ siê przez ramiê. odbi³ siê rykoszetem i wróci³ jak pi³ka na gumce. Rory kciukiem odbezpieczy³ broñ. uderzaj¹c w kopu³ê. nie! . ¿eby siê usunêli z drogi pocisku. Jeden z ¿o³nierzy te¿ krzykiem chcia³ Rory'ego zatrzymaæ. ale nawet nie pamiêta³.nie. zanim w koñcu znieruchomia³. ma³y.i szeroko roz³o¿y³ rêce. synu. mia³ siê jak szalony. Ko³o trafi³o na polny kamieñ. Sam te¿ mia³ na g³owie czapkê Deere. Chcia³ zostaæ bohaterem. trzymaj¹c kierownicê. W tej sytuacji Rory ju¿ nie musia³ im mówiæ.

Lester zgrzeszy³. Bardzo dobrze. lepota. nim zjawi³ siê ojciec i mu go odebra³. udzielono mu odpowiedzi na pytanie.Nic nie widzê! .Jestem lepy! Lester odsun¹³ ch³opakowi rêce od twarzy i zobaczy³ czerwony. co zrobi w spraw ie grzechów. 12 . Kiedy ma³y podniós³ g³owê do kaznodziei.O lep³em! O lep³em! . na którym zatrzyma³ palec. a potem prosi³ Pana o radê. Szaleñstwo. . mokry oczodó³.spad³a na niego wielka p³achta jaskrawego bia³ego wiat³a. O lep³e dziecko wskaza³o mu drogê. Tak powinno byæ. Lester natychmiast pomy la³ o fragmencie pisma. Dosta³ wskazówki. rozbryzgane kawa³ki spad³y w trawê. Trysnê³a krew. . przes¹czy³a siê miêdzy palcami. niepokój serca. Pastor chwyci³ dziecko w ramiona i ko³ysa³ przez chwilê. Resztki oka obija³y siê o policzek. do których nak³oni³ go James Rennie. Wiedzia³ teraz. .krzycza³ ch³opiec. a gdy pad³ na kolana i przycisn¹³ rêce do twarzy.zawodzi³ dzieciak.

krwawi¹cego ch³opca i p³acz matki. ¿eby zablokowaæ cios. . widzia³ wszystko. która taszcz¹c swoje trzydzie ci kilogramów nadwagi. by dotrzeæ do klêcz¹cych Aldena i Lestera.Alden! Uspokój siê! . przypomnia³ sobie Barbie. ¿e jest on ubrany w b³êkitn¹ bluzê policyjnego munduru ozdobion¹ odznak¹. Alden przyciska³ do siebie syna. I najwyra niejszym wspomnieniem wcale nie by³ Coggins bez koszuli. Twarz mia³ kompletnie pozbawion¹ ludzkich uczuæ. zdaniem Barbiego w ca³kiem normalnym odruchu. jeden z kumpli Juniora. Wszyscy inni zapamiêtali to. Zd¹¿y³ tylko zobaczyæ.. Pola³a siê krew z nosa. Natomiast Barbie. dolna szczêka mu opad³a. . co u wiadomi³o ludziom ich prawdziw¹ sytuacjê lepiej ni¿ cokolwiek innego: krzyki ojca trzymaj¹cego w ramionach nieszczê liwego.Linda po³o¿y³a rêkê na ramieniu farmera. jaki widzia³ wyra nie.GORZEJ BYÆ NIE MO‾E 1 Ry¿emu Everettowi zosta³ w g³owie tylko mêtlik. a potem lekko przechyli³ g³owê. ¿e to Mel Searles. i u wiadomi³ sobie.Lekarz! . byæ mo¿e dlatego. Lekarz pad³ na kolana miêdzy Aldenem a Lesterem i próbowa³ odsun¹æ rêce ch³opaka z twarzy. otwarta jak furtka na zepsutym zawiasie. Wtedy Alden. pastor Coggins patrzy³ w przestrz eñ pustym wzrokiem. Wtedy przyszed³ mu do g³owy pewien pomys³. wo³a³a z daleka . . najwyra niej zamierzaj¹c jej tak¿e przy³o¿yæ. T u¿ za Ry¿ym znalaz³a siê jego ¿ona. tylko Melvin Searles.wrzasnê³a ¿ona medyka. wyr¿n¹³ Ry¿ego w twarz. Barbie przesun¹³ siê do przodu. s³onko . a on odwróci³ siê. który wskaza³ na niego. ¿e pu³kownik znów na³o¿y³ na niego obowi¹zek przeprowadzenia ledztwa. Jest policjantk¹. jego skóra bia³a jak brzuch ryby oraz wystaj¹ce ¿ebra.Spokój! . by³ jak zwierzê chroni¹ce swoje m³ode. Kto go chwyci³ za ko³nierz i poci¹gn¹³ do ty³u. .On chce pomóc! To Linda. Jedyny obraz. to nagi tors wielebnego Cogginsa. By³o to zrozumia³e dla wszystkich zdanie w mowie cia³a: Jeszcze nie skoñczyli my. na Barbiego pal cem. .krzykn¹³ Aldenowi w twarz. gdyby farmer rzeczywi cie siê zamachn¹³.Lekarz! Lekarz.. jak Ry¿y Everett rozpycha kr¹g ciekawskich. . jednocze nie zas³aniaj¹c mu Lindê.Nic mu nie jest?! Alden? Nic mu nie jest? Barbie widzia³.

Niech pan mi pozwoli obejrzeæ syna. chocia¿ pewnie w³a nie w niego celowa³. dupku. Zacz¹³ zdejmowaæ koszulê.Henry Morrrison.Spokój! . . . Ocieka³ potem. . a tu¿ za nim jego matka. d¿insy mia³ przesi¹kniête krwi¹. Starzy wyjadacze . ale zaraz rozdar³ koszulê na pó³ przez rodek. Nowi przyst¹pili do wykonywania tego zadania z tak wielkim . ale zmia¿d¿y³ Barbiemu wargi o zêby. powoli odsun¹³ je od twarzy. Oprzytomnia³. niech siê nim zajmie! .Pozwól mu. Zamachn¹³ siê ponownie. Geo rge Frederick. W tym czasie zjawi³o siê wiêcej policji. Ry¿y uj¹³ go za d³onie i delikatnie. Zna mnie pan. Czyli jednak mo¿e byæ gorzej. lecz Jackie Wettington. . Coggins by³ szczup³y. ¿e mózg zosta³ powa¿nie uszkodzony.rzuci³ Ry¿y. tak zwa³. W nastêpnej chwili pojawi³ siê miêdzy nimi Ollie Dinsmore. Barbie otar³ krwawi¹ce usta grzbietem d³oni. jak Barbie krzyczy: Lekarz! .powiedzia³. W pierwszej chwili Lester nie zrozumia³.Dobra . pomy la³. kompletnie wbrew woli .chwyci³a go za ramiê. . tego dnia jego partnerka.Gorzej byæ nie mo¿e. Alden rozlu ni³ u cisk. jak podejrzewa³. Dzieciak siedzia³ na piêtach. pomy la³. .krzyknê³a. ale zobaczy³ pusty oczodó³ ociekaj¹cy krw I wiedzia³. Jakby na dowód. Nazywam siê Everett Ry¿y. przyci niête do oczu. Mia nadziejê.krzyknê³a Shelley. ko³ysa³ siê w przód i w ty³. . ¿e nie bêdzie tak le. ¿e siê myli. Jak zwa³. powtórzy³ to sam. Na miejscu przestêpstwa. z ty³u poznaczony czerwonymi kreskami strupów. ale kaznodzieja ju¿ mu podawa³ swoj¹. ¿eby pomogli odsun¹æ rosn¹cy t³um. Searles wyr¿n¹³ go w twarz. mo¿e byæ du¿o gorzej. z przodu tu³ów mia³ bia³y. Cholera jasna. Searles musia³ siê cofn¹æ o kr Opu ci³ rêkê. jestem lekarzem. tak samo jak tamtej nocy na parkingu przed karczm¹.Proszê o spokój! Przez moment szala siê wa¿y³a.krzyczeli do nowo mianowanych. 2 Ry¿y s³ysza³ tylko. patrzy³o w nico æ. ³kaj¹ca i dysz¹ca ciê¿ko. Nie trafi³ w nos. Jackie Wettington. Zdarzenia. bo drugie oko nieprzytomnie ucieka³o w górê.Ale jeste na miejscu zbrodni. Freddy Denton .Podrzeæ .Panie Dinsmore.

Ry¿y rzuci³ resztê koszuli Lesterowi. . Ry¿y oddar³ mniejszy kawa³ek z po³owy koszuli Lestera. Wetkn¹³ tkaninê w rêkê ojcu.. jednak zmieni³ zdanie. stan¹³ z Melem. Odwróci³ g³owê.. ¿e kilku gapiów znalaz³o siê na ziemi.. ¿e kuchta jest jak wrzód na dupie. wymieni³ pierwszy opatrunek. nie sposób siê go pozbyæ. ale niewiele brakowa³o. Pomy la³ te¿ sobie.Policja znêca siê nad niewinnymi lud mi! . i chwyci³ matkê Rory'ego. Samantha Bushey. Wszyscy patrzyli na Barbiego. Junior Rennie przeszed³ nad ni¹. wydawa³ siê spokojniejszy. .Policja. Sammy mia³a ze sob¹ Little Waltera w nosidle. bo usta mia³ pe³ne krwi z rozbitego nosa. rozdarli siê oboje. . to zwykle pomaga³o.krzycza³a Sammy Bushey.Wiêcej! Lester pos³usznie zacz¹³ drzeæ tkaninê na mniejsze kawa³ki. Z³o¿y³ go i chcia³ przycisn¹æ do wielkiej rany na twarzy ch³opca. w tym s³ynna mi³o niczka katowania lalek Bratz. Junior my la³. . Prowizoryczny opatrunek natychmiast poczerwienia³. tak czy inaczej. . Dok³adnie rzecz bior¹c. Mocno. co mówi. wyplu³ czerwon¹ linê i spróbowa³ jeszcze raz. I jeszcze my la³. A drug¹ rêkê po³ó¿ ma³emu na karku i ci nij. a by³by j¹ przewróci³. na szczê cie Freddy Denton zd¹¿y³ go powstrzymaæ. w towarzystwie Cartera Thibodeau. Carterem i Georgi¹. Junior pu ci³ matkê Rory'ego. ledwo spojrzawszy.Przy³ó¿ opatrunek do rany. zrobi³. A na pewno pomog³a na bóle g³owy. niemi³osiernie . Przybieg³ truchcikiem. Shelley Dinsmore zobaczy³a wtedy pusty oczodó³.O Bo¿e! Moje dziecko! W takim momencie zjawi³ siê Peter Randolph.rozkaza³a. W koñcu mia³ sensowne zajêcie. lecz chêtny do pomocy. lesbo . ¿e rola gliniarza by³a mu pisana od urodzenia. najnowszy nabytek policji dowodzonej przez Petera Randolpha. Odpu æ! . wiêc kiedy upad³a. Ma³o brakowa³o. ¿e Baaarbie wygl¹da³by fantastycznie w wiêziennej celi tu¿ obok Niechluja. Lekarz odsun¹³ d³oñ Dinsmore'a. Alden oszo³omiony. Nie by³o to kopniêcie. co mu kazano. Akurat pojawi³a siê Georgia Roux. .entuzjazmem.Stul pysk.. trzymali siê za rêce. na szczê cie ojciec.Przyci nij do. Nie mo¿na by³o zrozumieæ.Zostaw j¹! To matka ch³opaka. le¿¹c w trawie. . ju¿ ca³kowicie przesi¹kniêty krwi¹ i bezu¿yteczny. Georgia przycisnê³a but do piersi Sammy.

krzycza³ Rory piskliwie. Gorzej z dzieciakiem. jak zapewne Moj¿esz patrzy³ na krzak gorej¹cy. ¿e ju¿ nigdy nie bêdzie w dobrej formie. . na którym rozci¹ga³a siê ³¹ka. do czego to dosz³o. Barbie zwleka³. . Nagle zobaczy³ sypialniê córek. . Postanowi³.Ju¿ Halloween. Ry¿y zmartwia³ nad kolejnym opatrunkiem. tata.Ogieñ! .Cofn¹æ siê! Cofn¹æ siê! . je¿el prze¿yje. niech wskakuje do karetki.. Podniós³ wzrok na Lindê.Masz walkie .Odsun¹æ ludzi! Je li kto bêdzie stawia³ opór.przypomnia³.rzuci³ Ry¿y. My la³ o tym.warkn¹³ Randolph pod adresem Morrisona i nie czekaj¹c. T³um zacz¹³ powoli rzedn¹æ. . Z wyrazu jego twarzy Barbie zorientowa³ siê. a bêdzie mia³ z pewno ci¹. zakuæ w kajdanki. My nie mo¿emy. Barbie cofn¹³ siê o krok.. ¿e w przysz³o ci wszelkie demonstracje i manifestacje bêd¹ siê mog³y odbywaæ wy³¹cznie za odpowiednim zezwoleniem..rzuci³ po piesznie. nos rozbity i tyle.I na karku .pamiêtaj¹c o swojej nie ca³kiem sprawnej pikawie . gdzie t³um wydepta³ w trawie szerokie przej cie.. . nie mo¿ecie.krzykn¹³ Rory Dinsmore przenikliwym. Ry¿y przy³o¿y³ mu wie¿y opatrunek do krwawi¹cego oczodo³u i przycisn¹³ d³oni¹ ojca.Panie Everett... Wygl¹da³o na to.Trzymam .hukn¹³ Morrison na policjantów. .. Mocno. 3 . dr¿¹cym g³osem. Ona te¿ s³ysza³a. .Odsuñcie ludzi .st¹pa³ godnie po opadaj¹cym ³agodnie zboczu.. znów us³ysza³ krzyk Janelle: Wszystko przez wielk¹ dyniê! .Ogieñ! .talkie! Po³¹cz siê ze szpitalem! Powiedz Twitchowi. a¿ Henry wykona rozkaz. sam krzykn¹³: . Oczy mia³a wielkie jak spodki.Uciskaj. ¿e faktycznie nie jest le. Ry¿y. uzyskanie takiego pozwolenia nastrêczy wiele trudno ci. Potrzebujesz pomocy? Trzymasz siê jako ? .zasapany.Utworzyæ liniê! . I je li on bêdzie mia³ w tej sprawie co do powiedzenia. . . . który .Autobus siê pali! Wszyscy krzycz¹! To Halloween! . lecz nag³e zamar³ w bezruchu. A i tak zdrowo wyprzedzi³ Jima Renniego... kolor odp³yn¹³ z jej zarumienionych policzków. jak zawsze. Ch³opak siê odezwa³. Lester gapi³ siê na niego.Linda! .

. . obdarzy³ m³odego wojaka u miechem przepe³nionym gorycz¹. albo co w tym rodzaju. jak Everett ratuje ch³opca. ¿eby powiedzieæ nie zawracaj mi. ¿eby mo¿liwie najlepiej udro¿niæ uk³ad oddechowy. Rory osun¹³ siê na trawê. Musimy powstrzymaæ krwawienie.. stoj¹cych tak blisko i zarazem tak daleko. ale nie s³ucha³.Bo¿e drogi. ale jeszcze siê rozejrza³. Uciskanie rany mog³o spowodowaæ wsuniêcie g³êbiej tego fragmentu pocisku. Odczepi³a od paska walkie talkie. Ry¿y obróci³ drgaj¹ce dziecko na plecy.spanikowa³ ojciec. Ucisk na ranê.zwróci³ siê do Aldena. ci¹gn¹³ brwi.Jeste mi nadal potrzebny.Podniós³ g³os.Co siê dzieje?! .odezwa³ siê Barbie spokojnie.Zabierz rêkê . Zmierzy³ Barbiego spojrzeniem. . . . 4 Barbie nie zd¹¿y³ znikn¹æ w t³umie. jakby jej kto klasn¹³ tu¿ przed twarz¹. Jim Rennie w koñcu przepchn¹³ siê grupki ludzi obserwuj¹cych. Jezu Chryste. a jednocze nie pe³en wspó³czucia. Je¿eli ch³opak nie wyzionie ducha tu i teraz. szefie! Peter Randolph odwróci³ siê do niego zniecierpliwiony.Wiemy.Linda! . z nikonem dyndaj¹cym na wysoko ci kolan. M³ody.T³um ucich³. . Mel Searles chwyci³ go za ramiê. Nawet Jim Rennie.Szefie! Hej. gnojku. . Jego cia³em wstrz¹sa³y drgawki. który pozbawi³ dziecko oka. .Chcia³by . w koñcu siê odezwa³. .Wzywaj karetkê! Szybko! Linda drgnê³a. Pete Freeman. .. co oczywi cie by³o niewykonalne. Jeden z ¿o³nierzy. .Starali my siê go zatrzymaæ.spanikowa³a matka. . By³ wyra nie przestraszony. Searles pokaza³ zêby w grymasie.krzykn¹³ Ry¿y. próbuj¹c nie my leæ przy tym o Jannie. teraz mamy pewno æ.Tata . . ale tym Ry¿y bêdzie siê przejmowa³ pó niej. ciskaj za kark. on umiera! . Mogê go aresztowaæ? Randolph otworzy³ usta.. wszyscy s³uchali dziecka. Nie da³o siê nic zrobiæ. . i przechyli³ mu g³owê do ty³u.Ten facet przeszkadza³ mi zabezpieczaæ miejsce zdarzenia. Je li nawet jeszcze przed chwil¹ nie wiedzieli my. który u niego by³ u miechem. najprawdopodobniej po to. . który wreszcie dotar³ na skraj zbiegowiska i zacz¹³ sobie torowaæ drogê ³okciami. pewnie tu¿ po dwudziestce.

My lê.Ja bym nie radzi³a . a dok³adnie rzecz bior¹c. U miechn¹³ siê szerzej. . Ze dwa pokazuj¹. Julia unios³a nieco aparat. a na jednym uderza go w twarz.Na jej ustach b³¹ka³ siê nieod³¹czny u miech Mony Lisy.zwróci³a siê do Randolpha. k¹sek znacznie bardziej apetyczny ni¿ jaki zakrwawiony dzieciak albo pilnowanie bandy wiêtoszków i durniów z transparentami. By³ przekonany. Baaarbie . Tak¿e bez powodu. . Do tej pory sta³a za Randolphem i Du¿ym Jimem. Daleko mi do bieg³o ci w dziedzinie fotografii.. twarz mu siê brzydko pobru dzi³a.Nie rozumiem. Nie mia³a najmniejszego zamiaru podawaæ ich Melowi Searlesowi. odrobinê starsz¹ wersjê cacuszka. zw³aszcza tak od razu na pocz¹tku kariery na nowym stanowisku.Zrobi³am dzisiaj sporo zdjêæ. w chwili ... dojdziemy pó niej. Chce pan zobaczyæ? Chêtnie poka¿ê.Szefie. Teraz ma tu byæ spokój i porz¹dek. . jak policjant Searles odci¹ga wspomnianego pana Barbarê bez ¿adnej przyczyny. Barbie uzna³. szefie.jakim siê patrzy na o liz³ego gada.odezwa³ siê Mel. ¿e lubi Juliê Shumway znacznie bardziej ni¿ jeszcze chwilê wcze niej. ¿e blefowa³a. to aparat cyfrowy. Trafi³a im siê gratka. jakim dysponowa³ Pete Freeman. ten cz³owiek chcia³ tylko. .Wstyd by by³o. jakby dopiero co j¹ zdjê³a? . Jackie wyra nie mia³a w¹tpliwo ci. . .Chcia³ mi przy³o¿yæ. . . to Du¿y Jim przepchn¹³ siê przed ni¹.. . chc¹c byæ na pierwszym planie. to dlaczego os³onê obiektywu trzyma³a w lewym rêku. to nieprawda ..Zakuæ go .. Bo je li faktycznie robi³a zdjêcia.Pete.Chyba ¿e chce pan zawstydziæ policjê na pierwszej stronie Democrata . . Zamierza³a sama wykonaæ rozkaz. Raptem odezwa³a siê Julia Shumway.Randolph ci¹gn¹³ brwi mocniej. a co zrobi³. Pan spyta Juniora.Jackie. po czym przeniós³ wzrok z powrotem na Randolpha i lekko skin¹³ g³ow¹. to znaczy pani Wettington.. .powiedzia³ Junior. mogê po¿yczyæ kajdanki? Junior i pozostali tak¿e mieli na twarzach szerokie u miechy. jak pan Barbara pomaga Ry¿emu Everettowi przy rannym dziecku. Mel widzia³ jedno i drugie. Na niektórych widaæ.Zemsta jest s³odka. ¿e m³odszy pan Rennie.Podniós³ g³os. .Koniec widowiska! Wystarczy atrakcji na dzisiaj! Wracajcie do domu! Jackie odczepi³a od paska plastikowe kajdanki. . ale to ujêcie jest wyj¹tkowo atrakcyjne. ¿e na moich zdjêciach bêdzie widaæ tak¿e. . .Co chcia³.rzuci³ Randolph. ..

s³onko . Potem pan zarekwiruje aparat Pete'a.. wsiedli do swoich aut.kiedy pan Barbara zosta³ uderzony. powtórzy³ wcze niejszy gest: wskaza³ Barbiego palcem. ale jeszcze siê odwróci³. 5 Ci. . nieszczerze u miechniêty. Searles pos³usznie za ni¹ ruszy³. rysuj¹c na twarzy odwrotno æ u miechu.James! To tu s¹ jakie strony? Poza tam . Pomocnik Rommiego Toby Manning oraz Jack Evans pojawili siê z noszami naprêdce skleconymi z kawa³ka namiotowego p³ótna i podtrzymuj¹cych go tyczek. Randolph zmierzy³ redaktorkê ciê¿kim spojrzeniem. Wracamy do odsuwania ludzi. Rommie co prawda zd¹¿y³ otworzyæ usta. co wyprawiaj¹. ale zamkn¹³ je. K¹ciki ust mu opad³y. .A Pete Freeman zrobi piêkne zdjêcie. W koñcu machn¹³ d³oni¹ na Randolpha.Mogê zarekwirowaæ aparat . .Joe sta³ z Bennym i Norrie .Dziêki .widzia³y. Skoñczy³o siê. Gliniarze zajêli siê odkorkowywaniem przejazdu. Jeszcze nie skoñczyli my. u licha ciê¿kiego.odezwa³ siê komendant policji. . Oczywi cie wszyscy usi³owali odjechaæ jednocze nie.odezwa³ siê Du¿y Jim.. wiêc diab³a tam.zgodzi³a siê Julia pogodnie. W . który za chwilê ma siê wgry æ w pulchny ty³ek niebacznego p³ywaka. usi³owa³ opanowaæ t³um i by³ odwrócony do pana Searlesa i pana Barbary ty³em. panie Barbara .Julio. . lekko przechyli³ g³owê. Jasne jak s³oñce. Wygl¹da³ jak rekin.wskaza³a na ¿o³nierzy . którzy nas ca³y czas obserwuj¹? . . ¿e nowo mianowana pi¹tka nie ma pojêcia. Do przewidzenia. pomy la³ Joe McClatchey.Och. czy p amiêta pan o ludziach.S¹ w nim dowody rzeczowe. co robiæ. nie powiedziawszy s³owa. Jackie wziê³a pod ramiê swojego m³odego partnera patrz¹cego gro nie na niedosz³¹ ofiarê.stwierdzi³.Idziemy. ¿e pana ponios³o. .i tutaj? Du¿y Jim nie odpowiedzia³. Julia w zamian poczêstowa³a go swoim charakterystycznym u miechem i podnios³a na niego pytaj¹ce spojrzenie pe³ne dzieciêcej niewinno ci. którzy dotarli na miejsce samochodami. Uznamy. oczywi cie . tak. po czyjej stronie jeste ? . jak pan mi rekwiruje aparat.Tym razem panu odpu cimy. .rzek³ Barbie. Sprzeda¿ na ³¹kach i tak dobieg³a koñca. ¿eby spytaæ. ale nawet dzieciaki .

Pamiêtacie W³adcê much ? Lektura szkolna.. Ja wam powiem jak. wskazuj¹c Barbiego woln¹ rêk¹. Historia aresztowania Sama Niechluja ju¿ kr¹¿y³a po mie cie. . gliniarze mog¹ robiæ. . .No. Ale i tak bym nie chcia³ byæ na jego miejscu. lecz teraz poblad³a i wygl¹da³a na przestraszon¹. Gliniarze znajduj¹ sobie winie. Na razie wszystko w porz¹dku.Zastanowi³ siê chwilê nad w³asnymi s³owami. Dopóki siê to nie skoñczy. .. delikatnie. Niez³a jest.zaintonowa³ Benny. Wydaje im siê.. ci¹gnêli za sob¹ transparenty. ostro¿nie. . Joe pomy la³.Co mówisz? .powiedzia³ Benny. .Bajecznie. Norrie Calvert w koñcu siê rozp³aka³a. i¿ nowi policjanci nie s¹ sympatycznymi facetami. bo drug¹ ci¹gle trzyma³a d³oñ Benny'ego. .Ile wachy spal¹.powiedzia³ Benny.Idzie ten.Sta³em za ni¹.Baranie jeden. . nie mo¿esz cofn¹æ?! Mimo nerwów i ba³aganu jako nikt nie tr¹bi³. Joemu Chudzielcowi pêk³o serce. U cisnê³a go jedn¹ rêk¹. .Babka z gazety wcale nie robi³a zdjêæ. m¹dr¹ dziewczyn¹. taka by³a prawda.. co chc¹. która nie da sobie w kaszê dmuchaæ. Wiêkszo æ odje¿d¿aj¹cych by³a na to zbyt przygnêbiona. ale tylko na chwilê.Takie ¿ycie .powietrzu krzy¿owa³y siê przekleñstwa i wyzwiska. kiedy wpadn¹ w gówno po uszy. Chudzielec obj¹³ j¹ ramieniem. Ludzie nazywaj¹ gliniarzy winiami. Joe u wiadomi³ sobie tak¿e.Zabiæ winiê! .Poder¿n¹æ jej gard³o! Waln¹æ w ³eb! . ile wlezie. ¿e oboje eksploduj¹. Wziê³ Benny'ego za rêkê. .rzuci³ Joe Chudzielec. . przygnêbieni. co go prawie aresztowali . ¿e mog¹ tankowaæ. Na przyk³ad taki Junior Rennie. Mia³a fryzurê na zmodyfikowan¹ p³etwê i normalnie by³a dzieln¹. bo jego d³oñ tak¿e ujê³a. Barbie i dziennikarka szli przez ³¹kê w stronê tymczasowego parkingu razem z prawie setk¹ innych. tymczasem dziewczynka ukry³a mu twarz na piersiach i przytuli³a siê do niego. zanim w ogóle rusz¹ z miejsca. jakby ten gest móg³ spowodowaæ. wiecie? . .Ale kretyni . ale w³a ciwie to jest inaczej.Nic. Ale jak tak dalej pójdzie. ¿e w ¿yciu nie czu³ czego tak niesamowitego . Mo¿e dlatego.podsumowa³a Norrie. ¿e sami te¿ siê boj¹. . to wiem. Rzeczywi cie. Niektórzy. .spyta³a Norrie.

ma³a. Zapali³a papierosa.Patrzcie . ¿e ju¿ nie ma ochoty protestowaæ. cz³owieku . czerwone wiat³a na dachu b³yska³y niespokojnie. prawdziwa z³ota jesieñ. otworzy³a schowek na rêkawiczki i wyjê³a z niego star¹ paczkê papierosów. . . Mo¿e jeszcze tydzieñ. W koñcu Norrie siê odsunê³a. a potem bêdzie. . Pojawi³ siê ambulans. Je¿eli klosz nadal zostanie. S³owa te¿ wsi¹k³y w koszulkê Joego. Zdaniem Julii byli tak samo wiarygodni jak geniusze i ntelektu.Sorka. Siêgnê³a przed Barbiem. . wydmuchnê³a dym przez otwarte okno.zastanowi³a siê Julia. 6 Julia wsunê³a siê za kierownicê.powiedzia³ Benny i poklepa³ Norrie po plecach. ¿e zapalê? Nie muszê teraz.Spoko. w³a cicielka restauracji. jak to siê mówi. gdzie omijaæ najwiêksze dziury. .potwierdzi³ Joe. ale nie uruchomi³a silnika. I co z tego? Czarodzieje na kanale meteo nie potrafili prz ewidzieæ nawet.Do niczego. . Ci¹gle jeszcze by³o ciep³o. mo¿e ciut d³u¿ej. W tamtej chwili najbardziej na wiecie chcia³ siê wydostaæ z miasta.jak jej ³zy mocz¹ce mu koszulkê. którêdy przejdzie nie¿yca. .Denna impreza . . Twitch wjecha³ na ³¹kê. Nagle Joe Chudzielec zorientowa³ siê. ¿e i tak trochê postoj¹.oceni³a. Wiedzia³a. jakby odkrywa³ wielk¹ prawdê. Znowu pokrêci³ g³ow¹. Ambulans na ³¹ce pod jasnym pa dziernikowym niebem okaza³ siê tego popo³udnia kropl¹ przepe³niaj¹c¹ dzban. gdzie jest. . którzy w Sweetbriar Rose przy stole choleryków ca³ymi dniami roztrz¹sali zawi³o ci .wyja ni³a przepraszaj¹co. pokazuj¹c. z pewno ci¹ wielu meteorologów pokusi siê o prognozy pod kloszem. .chlipnê³a.Chcesz jednego? Barbie tylko pokrêci³ g³ow¹. Jego siostra. pogoda pod psem. Chocia¿ kto wie? . Nad g³ow¹ p³acz¹cej dziewczyny spojrza³ z wyrzutem na Benny'ego. sz³a przed karetk¹.odezwa³ siê Benny.Zapas na czarn¹ godzinê .Nie masz nic przeciwko. . wiêc nie by³o sensu marnowaæ paliwa. ¿e to d³ugo nie potrwa. Ale te¿ nie chcia³ wracaæ do domu.On straci³ oko! .Fakt .Do niczego. ale wiadomo.

Uwierzy³ Coksowi. Razem z Pete'em i paroma przyjació³mi dopilnujemy dystrybucji. Chcesz siê pobawiæ w gazeciarza? . ale tak czy inaczej . mój drogi. . Owszem. mia³ za zadanie straszyæ przestraszonych Irakijczyków. ¿e Stany Zjednoczone nie s¹ odpowiedzialne za powstanie klosza. Jaki pistolet mniejszy ni¿ glock.zapyta³a Julia. niekoniecznie naszego. kiedy przyjdzie po ciebie Hitlerjugend? .Oho ho! Ale macho! .Technicznie rzecz ujmuj¹c. wskazuj¹c br od¹ wyro niêtego m³odego mê¿czyznê. Po prostu uzna³am. Wysoki by³ skurczybyk.Co ty taka pesymistka? Mo¿e dzi wieczorem wiatr zdmuchnie tê kopu³ê do morza. Nie dlatego.Marne szanse. ale jako mi siê nie wydaje. ¿eby mu szczególnie ufa³.powiedzia³ Barbie.Co zrobisz.Dziêki za uratowanie mi ty³ka . Tak przynajmniej s³ysza³am. wygl¹da³a na gotow¹. W mie cie jest tylko dwóch prawników. Ubrany by³ w niebiesk¹ bluzê mundurow¹ i d¿insy.Barbie wola³ zmieniæ temat.Skarga na brutalno æ policji niewiele ci da. Julia. Jeden dawno siê zestarza³.Dam sobie radê.A co z gazet¹? . . dostr zeg³a na jego biodrze broñ. . . kiedy od niego us³ysza³. ale poniew a¿ by³ przekonany. ¿e Ameryka nie dysponuje odpowiedni¹ technologi¹. kiedy trzy czwarte mieszkañców miasta przysz³o tutaj. Tylko co on w³a ciwie wiedzia³? Jako ¿e by³ w wojsku. ¿eby zg³osi³ sprawê Amerykañskiej Unii Wolno ci Obywatelskich? Mog¹ byæ faktycznie zainteresowani tematem. I za³o¿ê siê. ¿eby kto z biura w Portland w najbli¿szym czasie przyjecha³ do Chester's Mill. Którego rz¹du. Twój ty³ek nadal jest w opa³ach. . Co zrobisz nastêpnym razem? Poprosisz swojego przyjaciela Coksa.broñ. Przez pewien czas obserwowali. ¿e ten twój pu³kownik doskonale o tym wie. jak przyjaciel Juniora Frankie DeLesseps pomaga kierowaæ ruchem. Barbie milcza³. .Mam dla ciebie wie ci. ¿e nie ma sensu robiæ tego w czasie. tak jak siê pojawi³a.Kiedy wychodzi³em noc¹. . To jest robota rz¹du. Ani ¿aden inny kraj. pewnie jego w³asny. Albo zwyczajnie zniknie. co zaczêli. którego mu Jim Rennie sprzed a³ ze zni¿k¹. pe³na obaw. w które normalnie wyposa¿ano policjantów w Mill. a drugi je dzi porsche boxterem. Pewnie nie znale li w komisariacie spodni na jego rozmiar. . . je li postanowi¹ ciê zapuszkowaæ i skoñczyæ. jest gotowa.polityczne. wyszed³e rano. Czasem przyk³adaj¹c im lufê do g³owy. Kto wie? .

.Jest w strasznym stanie. po¿ar nie jest mile widziany. Chyba by³oby najlepiej. ka¿dy dzieñ w Chester's Mill mo¿e siê staæ dniem wielkiej niewiadomej. Ale nie by³ tego pewien. . . ale.. ale muszê naszykowaæ milion kanapek. .Co bêdzie. jakby mnie zobaczy³ pierwszy raz w ¿yciu..To znaczy do Brendy.zastanowi³a siê na g³os. na dachu ci¹gle b³yska³y czerwone wiat³a.Mo¿e wpadnê. W milczeniu patrzyli. Karetka wyje¿d¿a³a na odblokowany pas po rodku szosy sto dziewiêtna cie. W pierwszej chwili stê¿a³a. . Nie powiedzia³a..powiedzia³a. .oznajmi³ Barbie stanowczo. gdyby cie siê spotkali po zmierzchu.odezwa³a siê Julia Shumway. .To niemo¿liwe . ¿e chcesz z ni¹ porozmawiaæ i masz do niej wa¿n¹ sprawê...szepnê³a. Ale kiedy napomknê³am.Tak. jego ¿ona zmar³a wczoraj z powodu kopu³y. . je li Rennie i jego s³u¿alcza policja postanowi¹ zamkn¹æ redakcjê? ... .Smutek zmienia ludzi. . ‾o³nierze te¿ patrzyli..Ona co kombinuje.. je li mi zamkn¹ firmê? .A co bêdzie. . dlatego Julia poczu³a do nich odrobinê sympatii.Straszne. chocia¿ nawet nie powiedzia³am.Jak sobie daje radê? .Pani Perkins? . . . Je¿eli sytuacja kryzysowa potrwa odpowiednio d³ugo. Dzisiaj nie serwujemy nic na ciep³o. kiedy nowe miejskie wozy stra¿ackie stoj¹ w Castle Rock. . co j¹ niepokoi. Patrzy³ na mnie . .Chêtnie bym siê zg³osi³. Zapewne wbrew rozkazom. Po chwili namys³u wysiad³a i zgasi³a go butem. . siadaj¹c z powrotem za kierownic¹. chocia¿ od wiosny co rodê serwujê mu moj¹ s³ynn¹ pieczeñ. o co chodzi. Prawie czterdzie ci lat.Znam Brendê Perkins od czasów.Wyrzuci³a do po³owy wypalonego papierosa przez okno. kiedy by³a Brend¹ Morse . Barbie obj¹³ j¹ za ramiona.powiedzia³ Barbie. . ¿e mi powie.Jest pogr¹¿ona w ¿a³obie . Przywita³em siê dzisiaj z Jackiem Evansem.Nie nazywaj go tak. Wreszcie ambulans potoczy³ siê z powrotem przez ³¹kê. jak ranny ch³opiec jest wsuwany przez tylne drzwi do karetki . lecz zaraz siê rozlu ni³a. My la³am. Pod wieloma wzglêdami dziwnie. Twój przyjaciel Cox pewnie siê niecierpliwi. zgodzi³a siê od razu. Dziwnie siê z ni¹ rozmawia³o.Zajrza³am wcze niej do komendanta Perkinsa . Cox nie jest moim przyjacielem.powiedzia³a Julia. patrz¹c przed siebie. Lepiej nie kusiæ losu.

Ani pojêcia o moim skromnym udziale w tym. przy³o¿y³a do ucha. które by³oby rozkazem. . Coksa go³ymi rêkami tylko dlatego. ¿e móg³by zamordowaæ pu³kownika Jamesa O. co siê tutaj dziej e. .Problem z rozrusznikiem. To by³ Cox i mia³ co do powiedzenia. co mówi³. Znalaz³a go. dobieg³o szeleszczenie papieru. Wiêc mia³ raporty.Barbie wskaza³ na drogê. Dale Barbara.Wiemy. . co siê sta³o ch³opakowi. nie. gdy Julia uruchomi³a silnik. Akurat w chwili. Z raportu wynika.. o wszystkim wiemy.Do pana. Mia³em tu trochê k³opotów.podj¹³ Barbie . jednak Cox albo nie rozumia³ zwi¹zku historii Rory'ego Dinsmor e'a z tym.Chyba mo¿emy ju¿ jechaæ. skacz¹cy na dwóch ³apkach przed jedynym cz³owiekiem maj¹cym w³adzê w tym mie cie.nowy komendant. .. pu³kowniku. ze swoim lekko ironicznym u miechem. Wys³ucha³ relacji uprzejmie. Barbiemu uda³o siê wpa æ mu w s³owo na tyle skutecznie. naj¹³ nowych policjantów. a upu ci³aby torebkê. . Gdzie z daleka. Ca³kiem sporo. zada³ pytanie.Rozumiem. do którego teraz nie móg³ siê dostaæ.ale nie ma pan pe³nego obrazu sytuacji.Z grubsza bior¹c. wiceprzewodnicz¹cym Rady Miejskiej. a on. komendant policji. który w³a nie by³ wieziony do szpitala. szefie. Ma³o brakowa³o. . kompletny dupek. którzy usi³owali mi skopaæ g³owê z ramion na parkingu przy tutejszej karczmie z nocnym klubem. I to w³a nie s¹ ci panowie. .. ¿e tamten móg³ i æ do McDonalda. mo¿na to tak okre liæ . dziêki któremu nie zosta³em aresztowany. czego pan ode mnie oczekuje . . wiemy. s³ucha³a przez moment.zgodzi³ siê Barbie . Po pierwsze. Nastêpnie. poda³a komórkê Barbiemu. albo nie chcia³ tego zrozumieæ. zadzwoni³ telefon.ale powinien pan wiedzieæ wiêcej. ze wiata. A kiedy skoñczy³.. ..O tym te¿ wiemy . gdyby Dale Barbara w dalszym ci¹gu nosi³ mundur i by³ jego podw³adnym.odpowiedzia³ Barbie . .oznajmi³ Cox. . Dobry Bo¿e. umar³ na szosie numer sto dziewiêtna cie.Bêdzie pan musia³ wznie æ siê ponad to. ca³kiem niedaleko st¹d. zanim pojawi³ siê klosz. Nagle u wiadomi³ sobie. Sprzeczka z synem wiceprzewodnicz¹cego Rady Miejskiej i kilkoma jego przyjació³mi.. Z raportu.Po drugie . w po piechu szukaj¹c aparatu. ¿e omal nie zosta³ pan aresztowany. po czym wróci³ do swojego w¹tku. ¿eby przekazaæ. No piêknie.Dlaczego pan mnie nazywa pu³kownikiem? Pu³kownikiem jest pan.

. proszê pana.Wobec tego niech pan mi wyt³umaczy. które pan przed chwil¹ ode mnie otrzyma³.Cox nie robi³ ju¿ wra¿enia dobrodusznego kumpla.ci¹gn¹³ Cox.Chcemy zmieniæ aktualn¹ sytuacjê. mo¿ecie po mnie przys³aæ dowoln¹ agencjê federaln¹ i mnie aresztowaæ.Odetniecie?! Jak to? Nie mo¿ecie odci¹æ! . .odezwa³ siê w koñcu Barbie.Powie im pan. ale informacje. Ale dopóki jeste my odciêci. W g³owie mia³ mêtlik. kto mnie tu bêdzie s³ucha³? Zrozumcie wreszcie.krzykn¹³ Barbie.le ocenili cie tutejsz¹ sytuacjê. Przeci¹gn¹³ d³oni¹ po w³osach. pachn¹cy ró¿ami zadek? Julia spojrza³a na niego przera¿ona. Pocz¹tkowo z pewno ci¹ napotka pan opór. ¿eby mnie poca³owa³ w mój liczny. .Zanim wam odetniemy Internet. przed chwil¹ to panu wyja ni³em.Mówi pan. potrafi byæ bardzo niemi³y dla tych. lecz on tego nie widzia³. luzaka opowiadaj¹cego dowcipy. którzy mu staj¹ okoniem. to . Nie zrobi nic. . a pan jest oficerem dowodz¹cym. Czy jemu te¿ siê pan sprzeciwi? O ile mi wiadomo. ¿e prezydent wprowadzi³ w Chester's Mill stan wyj¹tkowy. ale te¿ awansowa³ w zawrotnym tempie. które odci¹³ od wiata. to znaczy pu³kowniku Barbara. Ucho mu pulsowa³o od przyciskania cholernego telefonu.powiedzia³ Cox.. .oznajmi³ Cox spokojnie.Czy prezydent przy le tutaj FBI? Na le na mnie Secret Service? Albo cholern¹ Armiê Czerwon¹? Nie. Barbie nie odpowiedzia³. ¿e jestem u pionym agentem Al .Nie chcê! ..Jak wam siê uda. .Dokumenty podpisa³ sam prezydent.. . co siê dzieje tutaj.Gratulacje . . Co pan na to? . Zreszt¹ znam pañsk¹ si³ê perswazji. ju¿ i tak za du¿o pan powiedzia³. .Nie tylko wróci³ pan do s³u¿by. miem twierdziæ . Barbie by³ odmiennego zdania. Widzia³em w Iraku. .. Nie mówiê. prze lê e .Pójdzie pan do radnego i do komendanta policji . . je li do niego zadzwoniê i powiem. a Barbie siê rozpêdza³. co pan potrafi. . . pomog¹ ustanowiæ pana w roli cz³owieka prowadz¹cego miasto na powrót do wiata zewnêtrznego.Za³ó¿my.Kaidy i planowa³em go zabiæ strza³em prosto w g³owê. I to nieca³e trzydzie ci godzin temu.Nie ma pan wyj cia . w mie cie. ¿e nie rozumiecie kwestii klosza.mailem kopie dokumentów do pañskiej przyjació³ki z redakcji. ¿e prezydent ma dla mnie zadanie specjalne. . Julia przygl¹da³a mu siê z trosk¹.Poruczniku Barbara. ale nie macie pojêcia.Nie! . A co siê stanie.. .

. niech pan mnie pos³ucha . jak¿e mu tam. To on jest tutaj grub¹ ryb¹. jak¹ pomoc zyskuj¹ dziêki podatkom. kto odmawia wspó³pracy. Ale niewiele brakowa³o. nie ma co. .Pan to mówi i ja panu w zasadzie wierzê. Nastêpnie pan o przekona o swojej przydatno ci. Genialny przekaz.Rzeczywi cie. bardzo nam przykro. Wiceprzewodnicz¹cy. co siedz¹ za biurkiem. .podj¹³ Cox . wcale mi to nie pomo¿e. sytuacja jest bardzo szczególna. . . ¿e odciêcie was od sieci by³oby ciosem poni¿ej pasa.Czy naprawdê do was nie dociera. . Nast¹pi³a pauza. .Chc¹ nam odci¹æ Internet? Barbie uniós³ palec w ge cie mówi¹cym: Czekaj . i je li siê proklamujê czasowym dowódc¹. Nie tylko od Ameryki. Ale czy uwierzy w to który z mieszkañców miasta? Kiedy siê rozgl¹daj¹.A do tego . Barbie zastanowi³ siê chwilê. .Kto wobec tego? .. . Mog³o podzia³aæ. . Ni ech pan mnie uwa¿nie pos³ucha: ka¿dy wywiad jest lepszy ni¿ ¿aden. Mo¿e uda siê komu uratowaæ ¿ycie.W³a nie o tym mówiê. a nie na miejscu z piechot¹.. . . Tak c zy inaczej ma pan równie s³abe pojêcie o sprawie jak reszta tych. Wy te¿.Staramy siê wam pomóc .James Rennie. ale w ogóle od ca³e go wiata. niektórzy z nas uwa¿aj¹. Nie mo¿emy nic na to poradziæ. ¿eby zobaczyæ.Brak wiedzy mo¿e byæ niebezpieczny .poda im pan tamt¹ informacjê.Za³ó¿my. ¿e ma³o pan wie.Mo¿e jednak zostawimy wam Internet . .Móg³bym ewentualnie zadzwoniæ do przewodnicz¹cego rady. a z pewno ci¹ uchroniæ ludzi od strachu przed mierci¹.Nie Sanders tam rz¹dzi? .miasto jest kompletnie odgrodzone od wiata. ¿e zadzwonimy do tego Renniego i powiemy mu.Bardzo jest pan elokwentny jak na kogo . Albo i nie.zdziwi³ siê Cox. nak³aniaj¹c nas do zmiany zdania.odezwa³ siê wreszcie Cox. widz¹ ¿o³nierzy zwróconych do nich plecami..No dobrze.Nie odmawiam. to przepis ciotki Sarah na chleb z ¿urawin¹ wcze niej czy pó niej wycieknie poza obrêb miasta? Julia wyprostowa³a siê w fotelu i spyta³a bezd wiêcznie: . ¿ebym zosta³ aresztowany. Znowu siê czujê jak w Iraku. ¿e je li bêdziemy mieli dostêp do sieci. tyle ¿e tym razem jest pan w Waszyngtonie. Sandersa i powiedzieæ. .dorzuci³a Julia. . .krzykn¹³ Barbie ironicznie. .ci¹gn¹³ Cox..powiedzia³ Cox cicho. kiedy twierdzê.Niepojête! . Przynajmniej na jaki czas. trzeba podj¹æ wyj¹tkowe rodki i tak dalej. ¿e musimy was odci¹æ od Internetu.

Proszê czekaæ na mój telefon. I znów Barbiego zaskoczy³o. nic uj¹æ. ¿e mogê wynegocjowaæ Internet. oparty o swojego chevy'ego II nov a.Proszê pana. chocia¿ wed³ug standardów wojskowych by³ prawdziwym wolnomy licielem. ¿e wielkie bum zosta³o wyznaczone punktualnie na trzynast¹.Barbie. .Bêdê siê musia³ z panem skontaktowaæ.Porozmawiamy pó niej .Proszê zaczekaæ na wiadomo ci ode mnie. naprawdê muszê oddzwoniæ pó niej. . Zorganizowaæ samobójczy zamach na ko ció³ kongregacyjny? .. Barbie dostrzeg³ naklejkê z napisem: DUPCIA. ale DeLesseps ci¹gle sta³ w miejscu. A do tego policyjny kogut na przyssawce. S¹dzê. ..rzuci³ Barbie. czego siê dowiedzia³ od Coksa. co zrobi³ ten dzieciak . .zauwa¿y³a redaktorka.Telefony te¿ zostaj¹ . Na szosie numer sto dziewiêtna cie zrobi³o siê ju¿ ca³kiem pusto.kolejne wyra¿enie pod kopu³¹ ca³kowicie pozbawione znaczenia. Chyba ¿e odniesie siê je do zaopatrzenia generatora w propan. My przeciwko nim. Muszê najpierw porozmawiaæ z wdow¹ po komendancie Perkinsie.Tylko niech pan pamiêta. TRAWKA ALBO WACHA.zaryzykowa³ Barbie.Planuj¹ w³a ciwie to samo. . Je¿eli chcecie zminimalizowaæ straty. . dopóki nie udowodni swojej niewinno ci. co aktualnie nawala³o w Chester's Mill. zanim pan zacznie z kimkolwiek rozmawiaæ. Fakt. niech¿e pan pos³ucha. zaczynamy biæ pianê.Sk³ama³ bez najmniejszych wyrzutów sumienia. Wy³¹czy³ telefon. które zasz³y pod kloszem. jak niewiele pu³kownik wie o zmianach. . . Ich zdaniem ka¿dy mieszkaniec Chester's Mill jest terroryst¹. NA KRZYWY RYJ NIE WO‾Ê. Tutaj dochowanie tych tajemnic nie mia³o ju¿ znaczenia. ale. zanim pan cokolwiek zrobi.Zatrzyma pan dra¿liwe szczegó³y naszej rozmowy dla siebie? . Kontrast skupiaj¹cy w sobie wszystko. Zreszt¹ w tym aparacie bateria siada. . W komitecie zarz¹dzaj¹cym ca³ym tym ba³aganem zasiada przynajmniej piêciu jastrzêbi w stylu Curtisa LeMaya. Kiedy mijali tê brykê.A jak¹ krzywdê mog¹ ci terrory ci wyrz¹dziæ Ameryce? . z rêkami za³o¿onymi na piersiach. Chyba ¿e ich szalony pomys³ siê sprawdzi. wyra nie .. pomy la³. trzymajcie siê jak najdalej. zanim Cox zd¹¿y³ powiedzieæ co wiêcej. Zminimalizowaæ straty .spyta³ Barbie. W drodze powrotnej Barbie przekaza³ Julii. Teraz jeste my my kontra oni. Nic dodaæ. .Zrobi pan to? .To by³oby bardzo trudne.naciska³ Cox.

.No. duma te¿ ucierpia³a. Barbie pokiwa³ g³ow¹. lecz mizerny grymas pe³en zmêczenia.Siedzia³em w cieniu. To by³ ojciec Dodee. Zaplanowali Wielki Wybuch.Kochana z ciebie dziewczyna. 7 .Cze æ. . póki ten ch³opiec. Pomóc ci nie æ dziecko do samochodu? Teraz ju¿ da siê pojechaæ. U miechnê³a siê mimowolnie.przera¿ona.Wydanie specjalne. Postarza³ siê jako . . a mimo to teraz nie rozpozna³a jego g³osu. Sammy rozmawia³a z nim tysi¹c razy. ¿e nastêpny numer gazety wyjdzie znacznie szybciej. .. A¿ ¿al by³o na niego patrzeæ. tak.Dzieñ dobry. prawie nikt nie zosta³. ¿e to ca³kiem mi³e popo³udnie. rozp³aka³ siê! . Tak sobie my la³em.Przykro mi. niezupe³nie . lekko ironiczny u mieszek. . . nie zauwa¿y³am pana. w stronê wygniecionej trawy i wielkiego namiotu. by³ smutny i jakby za³amany.. ..Co mi siê zdaje.No. równocze nie przyciskaj¹c do siebie nosid³o.... Ciep³o dzi by³o jak na pa dziernik. jednocz¹ce mieszkañców miasta. Wiadomo ci na gor¹co. Ten sam niepewny g³os. co siê zdarzy³o po raz pierwszy. . Jego samego te¿ rozpozna³a ledwo.us³ysza³a. Rany. wiêc obróci³a siê trochê przestraszona.. teraz na wpó³ zapadniêtego i opuszczonego. prawda? Tak.Dzieciak mia³ karabin.zaoponowa³ Barbie. . A oni maj¹ rakiety Cruise. a nie na swoje czterdzie ci trzy lata.. Tym razem jednak nie by³ to jej zwyczajowy. z którym siê prowadza³a. ni¿ s¹dzi³am. z którym wygl¹da³a na sze ædziesi¹tkê. . Nawet nie rzuci³ okiem na jej cycki. Chocia¿ namiot i tak robi³ wra¿enie lepsze ni¿ pan Sanders.Machnê³a rêk¹ do ty³u. O szlag by to. bo jakim prawem cholerna Georgia nazywa j¹ lesb¹? Georgia Roux niejeden raz przychodzi³a do przyczepy skamleæ o dzia³kê cracku dla siebie i tego miê niaka. Ty³ek j¹ bola³ od upadku. ¿e tak siê sta³o z pana ¿on¹.. przepraszaj¹cy u miech cz³owieka cierpi¹cego. . . Sammy . Little Walter spa³ i wa¿y³ tonê.Jak sobie radzisz? Samantha Bushey nie rozpozna³a g³osu. ale czego siê napi³em.

bêdzie mia³ mi³¹ niespodziankê. mo¿e do ciotki Peg w Sabattus? .powiedzia³ Sanders..zauwa¿y³ pan Sanders. otar³ nos wierzchem d³oni. ca³kiem jakby podnosi³a wielk¹ ciep³¹ kluchê. Dziecko otworzy³o oczy. . jako jej nie widzia³am.Takiej propozycji Sammy nie mog³a siê oprzeæ. Je¿eli Dodee spêdzi³a noc poza domem. odpowiednie zakoñczenie doskona³ego jesiennego popo³udnia. Ca³kiem jakby podj¹³ w¹tek rozmowy. Kiedy Dodee siê pojawi tu w Mill. Co za ulga. Widzia³a mo¿e Dodee? Nie wróci³a do domu na noc. skoro nie mog³a wróciæ do miasta. Pokiwa³ g³ow¹. Dotarli do samochodu. I na dodatek zapocz¹tkowa³aby d³ug¹ rozmowê z facetem.Nigdy mi siê nie podoba³a ta ca³a nauka latania . . Trochê staromodne. Matka Dodee sypiaj¹ca z Chuckiem Thompsonem? Sammy by³a w równym stopniu zaintrygowana.Teraz to ju¿ nie ma ¿adnego znaczenia. a potem.Prawdziwa z niego maszyna do produkcji kup. . ile czasu minie. Nic fajnego.Raczej nie ..oceni³ i westchn¹³. . . któr¹ prowadzi³ sam ze sob¹. i poda³a go radnemu. Little Walter.Pewnie siê wybra³a z Angie McCain do marketu. proszê pana.Dziêkujê. co wstrz¹ niêta. któremu ³zy sp³ywa³y po twarzy oraz gil wisia³ u nosa. nim wszyscy przesi¹d¹ siê na rowery. czy Claudie aby z nim nie sypia. wczoraj po po³udniu . zosta³ przeniesiony gdzie indziej. mo¿liwe. Sammy o ma³o nie odpowiedzia³a: Tak.Tak. ¿e siê wczoraj widzia³y. Gil znikn¹³.. Wyci¹gnê³a Little Waltera z nosid³a. . poparty ton¹ paczek bo¿onarodzeniowych. nawet gdyby ma³y mia³ p³akaæ. to wiadomo æ.Walter. Na pewno ju¿ mu kiedy wyja nia³a. starego chevroleta o listwach bocznych wy¿artych przez rdzê.Czasami nawet siê zastanawia³em. ¿e naszykowa³ upominek w pieluszce . skrzywi³a siê od smrodu. bardzo ³adne imiê. Sammy wziê³a Little Waltera. . W kwestii ruchu na drodze mia³ racjê: wiêkszo æ samochodów odjecha³a. ¿e w rzeczywisto ci dzieciak mia³ na pierwsze imiê Little. tylko by przygnêbi³a tatu ka Dodee. po prostu zapomnia³. Nie mia³o sensu mu t³umaczyæ. To w pieluszce to nie by³ upominek. ale w porê ugryz³a siê w jêzyk.Zdaje siê. . A taki spacer z radnym. . Nale¿a³a mu siê .. u miechnê³o siê nieprzytomnie i zasnê³o na nowo.Nie. Sammy zastanowi³a siê. . tylko wymy lny prezent na osiemnastkê. pierwszorzêdny srajtygiel.

obojêtne jak szczerego.No.Mi³o ciê by³o spotkaæ. Musia³a wdepn¹æ hamulec do dechy.Tak. Sammy otworzy³a drzwi samochodu i po³o¿y³a dziecko na siedzeniu pasa¿era. . W³¹czy³a radio. Sam kiedy by³em m³ody.Widzisz. . skoro nie wróci³a do domu. zanim sprawy wymkn¹ siê spod kontroli. jedn¹ rêk¹ przytrzyma³a dziecko.. Ten sam nieszczê liwy u miech na twarzy radnego.To dobrzy ludzie . teraz ju¿ prawie ca³kiem pustym. Nie ma problemu.. ¿e niezale¿nie od smutku.. nie móg³ wyhamowaæ z politycznie poprawnym be³kotem.. . . Mo¿e da³by pan radê co z tym zrobiæ? Rozumie pan.Proszê pana. by³ przewodnicz¹cym Rady Miejskiej. rozumiesz. mierdzia³ przepotwornie. jak prawdziwy gliniarz. Sammy. jak bardzo za³amany. bo to naprawdê nie by³a jej sprawa. chroniæ i s³u¿yæ. Za du¿o siê trzeba by³o z nim napierniczyæ.odrobina rado ci. ja wiem. Rozumiesz mnie. Sammy? . Im szybciej nauczymy siê szacunku dla w³adzy.. Rytm s³u¿by i ochrony od czasu do czasu przerywany kopniakiem w czyj biust. . spojrza³a w lusterko wsteczne. Szybko przesta³a o tym my leæ. Little Walter obudzi³ siê i zacz¹³ pierdzieæ. Bêd¹ dzia³aæ jak jeden m¹¿. tym lepiej dla nas wszystkich.Chwila ciszy.. Jasne. wiêc zaraz wy³¹czy³a sprzêt. W tym samym rytmie. co wy.Jasne .Oczywi cie.Niektórzy z policjantów zachowywali siê dzisiaj do æ brutalnie. my licie o policji. gdy skojarzy³a dwa fakty: ¿e Georgia Roux przygniot³a jej cycek tym cholernym buciorem motocyklowym (i pewnie zostawi³a jej si niaki) oraz ¿e Andy Sanders. Fotelika nie u¿ywa³a od miesiêcy. Podniós³ rêkê na po¿egnanie.Taaak. do zobaczenia. .. Odjecha³a. Little Walter ju¿ znowu pochrapywa³.Pete Randolph zrobi z nich zgrany zespó³. Frankie DeLesseps sta³ na rodku drogi z rêk¹ uniesion¹ w górê. Zastanowi³a siê przelotnie. . bez wzglêdu na to. Opu ci³a szybê. Pan Sanders nadal sta³ na prowizorycznym parking u. .odpar³a Sammy. . Sammy. Ale naprawdê jeste my w trudnej sytuacji. gdzie Dodee spêdzi³a minion¹ noc. Ju¿ mia³a wsi¹ æ do samochodu.. prawda? . Rozumia³a doskonale.podj¹³ Andy mgli cie.. Gdy podnios³a wzrok. . Tylko radio jezusowe nadawa³o czysto.Pomodlisz siê za moj¹ ¿onê? . Odpowiedzia³a tym samym. . m³odzi. Zreszt¹ zawsz prowadzi³a bardzo ostro¿nie.. No.

Je li chodzi³o o zdanie Sammy.Zachowuj siê . Tylko pierdzieli i macali. By³a z nim przez dwa dni.Ma³o mi dziecko nie s pad³o! .Wymy li³bym co lepszego . . Prawdziwy gliniarz pewnie by jej wypisa³ mandat za obrazê w³adzy i ³amanie przepisów ruchu drogowego dotycz¹cych wo¿enia dziecka.stwierdzi³. Angie mog³a go sobie zatrzymaæ na w³asno æ. A jak spotkasz Angie. to raczej oni ugrzê li w mie cie. Nie tylko w ciek³a.Zwariowa³e ?! . Pewnie we dwie z Dodee wsiad³y do jej kii i odjecha³y w sin¹ dal.krzyknê³a do Frankiego. Chocia¿ je li siê zastanowiæ. . zje¿d¿aj. . Pojecha³a. . po co Bóg w ogóle stworzy³ mê¿czyzn.Tym razem powiedzia³a prawdê.A Dodee? Sammy po raz kolejny zaprzeczy³a. .spyta³ Frankie w pewnym momencie. . . . ¿eby nie bola³o? Trzepnê³a go po rêku. Czasami zastanawia³a siê.Jej samochód stoi w gara¿u . Naprawdê trudno to zrozumieæ. Na zmianê . .Dobra. Miê nie wielkie. Po korku zosta³y tylko wspomnienia.stwierdzi³ Frankie.Georgia zrobi³a ci krzywdê w cycuszek? . . jeszcze w gimnazjum. Nie mia³a wyj cia.macali i pierdzieli.Nie twój zasrany interes.Nie. I nie czekaj¹c na odpowied . powiedz jej. Wyl¹dowa³ niedaleko tablicy z napisem: . ale Frankie tylko siê g³upio u miechn¹³. . . ale te¿.A gdzie masz fotelik? Frankie nachyli³ siê do okna.Sam widzia³em. wcale nie delikatnie. choæ przyznawa³a to niechêtnie. odrobinê przestraszona. kiedy Angie wyjecha³a na turniej z cheerleaderkami. wie¿o upieczony policjant najwyra niej rozwa¿a³ tê mo¿liwo æ.Poca³owaæ. chwyci³ Sammy za pier .ostrzeg³. . . fiut kar³owaty.. ¿e ma do mnie przyj æ. Frankie ju¿ siê nie u miecha³. bicepsy zagra³y.Wielkie mi co. ca³y Frankie DeLesseps. Cisnê³a zasranym pampersem w bok.Teraz wszystko jest inaczej. . bo teoretycznie Frankie móg³ pogadaæ z panem Sandersem.A co mi zrobisz? Zamknie sz mnie? . Byli na drodze praktycznie sami.Widzia³a Angie? . Mi a³a w baga¿niku torbê na zu¿yte pieluchy. Little Walter pierdzia³ jak karabin maszynowy. Kilometr dalej zatrzyma³a siê na poboczu i zmieni³a dziecku pieluszkê.Pewnie ugrzêz³a za miastem. lecz da³a siê ponie æ z³o ci.

bezpo rednio z miejsca. nie by³ to ten wyposa¿ony w stetoskop pracownik zatrudniony na czê æ ... gdy dosta³ rykoszetem. by zmniejszyæ zu¿ycie energii. Frankie i Carter Thibodeau znowu bêd¹ sob¹: cieniasami bez grosza w kieszeni. To znaczy. Klimatyzacja zos ta³a wy³¹czona.. Ginny.U‾YWANE SAMOCHODY KRAJOWE I ZAGRANICZNE TEN SIÊ RADUJE. Ry¿y przez chwilê przygl¹da³ siê im nad pod³u¿nym kszta³tem okrytym prze cierad³em. jeszcze s³yszê. gdzie dozna³ obra¿eñ. Operowa³o go dwóch lekarzy. z których jeden powinien by³ ju¿ dawno temu przej æ na emeryturê. które ogl¹da³a z dzik¹ przyjemno ci¹.Wiem. Po chwili brzmia³ ca³y chór. ¿e trac¹ ch³opca. Chryste. doktorze . kiedy by³a upalona. ¿e nied³ugo wszyscy siê przesi¹d¹ na dwa kó³ka. ca³kiem jak na filmach katastroficznych. ma³y umiera³ ju¿ w karetce.odezwa³a siê teraz. Kto co wymy li. 8 Ry¿y s³ysza³ rozpaczliwe popiskiwanie urz¹dzenia monitoruj¹cego ci nienie krwi i wiedzia³. . Na razie jednak chyba rzeczywi cie lepiej bêdzie siê nie wychylaæ... W sumie dobrze wysz³o. a drugi nigdy nawet nie asystowa³ przy operowaniu przypadku neurochirurgicznego . Znów przysz³o jej do g³owy.. lecz dopiero d wiêk monitora u wiadomi³ Everettowi niepodwa¿alny fakt. Haskell mia³ spojrzenie jasne i przytomne. Bogiem a prawd¹. zombi w Nowym Jorku. cuda! A jak ju¿ wszystko wróci do normy. Wulkany wybuchaj¹ce w Los Angeles. Tyle ¿e do tego nie dojdzie. KTO U DU‾EGO JIMA KUPUJE! PYTAJCIE NA$ O KREDYT! Minê³a jakie dzieciaki na rowerach. a na dobr¹ spraw od momentu. ¿e nie wyskoczy³a z ¿adnymi wiadomo ciami na temat Dodee.JIM RENNIE . . Rory'ego trzeba by³o przetransportowaæ mig³owcem do o rodka w Lewiston natychmiast. Zamiast tego ch³opak znalaz³ siê w przegrzanej sali operacyjnej ze zbyt ma³¹ liczb¹ personelu. Jeszcze ¿yjê.Migotanie komór.oraz przemêczona pielêgniarka. Zapiszcza³o urz¹dzenie monitoruj¹ce serce.

dodaj¹c mannitol. Rory dos ta³ cztery jednostki. której kartki przytrzymywa³ otoskop. a w³a ciwie wybieg³. w glorii i chwale. do kostnicy. Haskell wys³a³ Ginny do kanciapy wielko ci szafy. Wykona³ kompletn¹ morfologiê. Znale li na szczê cie zero minus. Okaza³o siê. wszystko zaczê³o s sypaæ b³yskawicznie. Ry¿y pomy la³ wtedy o rodzicach czekaj¹cych na wynik operacji. Ale potem. ¿eby zredukowaæ opuchliznê mózgu. Haskell operowa³. a takiej nie mieli w niewielkich zapasach wcale.powiedzia³ Haskell . Ry¿y by³ pewien. a techników nie by³o. a staremu bojownikowi posk¹piono szczê liwego zakoñczenia. funkcje ¿yciowe Rory'ego siê ustabilizowa³y.. Ani grudki galaretowatej krwi. która wypad³a. Pielêgniarka wróci³a ze zniszczonym Krótkim przegl¹dem zagadnieñ z dziedziny neurochirurgii . Musia³ to zrobiæ sam. . w siódmej grze mistrzostw wiata. W szpitalu imienia Catherine Russell przera liwie brakowa³o personelu. ¿eby zbadaæ krew w laboratorium znajduj¹cym siê na parterze. Posz³o le. na moment. ¿e ch³opak ma krew grupy A minus. Ry¿y u wiadomi³ sobie. Otwarcie czaszki spowodowa³o zmniejszenie krwiaka. Tyle ¿e tym razem ca³¹ widowniê stanowil jedynie Ry¿y i Ginny Tomlinson. Ry¿y pod³¹czy³ kroplówkê z sol¹ fizjologiczn¹. Podanie ich rannemu by³o w zasadzie równoznaczne z wylaniem do ciek u. W takiej powie ci podstarza³y miotacz wychodzi z zagrody dla byków tylko na jeden rzut. krew uniwersaln¹. bêdzie trzeba z nim pojechaæ w prawo. gdzie matka i ojciec mogliby w lizgn¹æ siê niepostrze¿enie i zobaczyæ dzieciaka. a jednak wygl¹da³ przera¿aj¹co staro i krucho.powiedzia³. Haskell wyszed³ z sali operacyjnej. które uwielbia³ jako dziecko. ¿e ch³opak Dinsmore'ów mo¿e byæ tylko pierwsz¹ rat¹ z ceny. I o tym. lecz nikt nie powiedzia³ tego g³o no. jak¹ miastu przyjdzie zap³aciæ za brak wykwalifikowanego personelu szpitalnego. . pe³ni¹cej funkcjê szpitalnej biblioteki.i .Próbowali my . na oddzia³ pooperacyjny. ¿ywi¹cych nadziejê wbrew wszelkiej logice.. który przez kilka ostatnich lat ciê¿ko st¹pa³ po korytarzach szpitala niczym duch potêpiony. ¿e nigdy nie zapomni jazgotu pi³y i zapachu ko cianego py³u unosz¹cego siê w nienaturalnie ciep³ym powietrzu. Ry¿emu przywodzi³ na my l bohatera jednej ze sportowych powie ci dla dorastaj¹cych ch³opaków.etatu. Haskell nie tylko próbowa³. kiedy Haskell chcia³ sprawdziæ.W normalnych warunkach podtrzyma³bym funkcje ¿yciowe . Przez kilka chwil nawet mia³ nadziejê. czy fragment kuli znajduje siê w jego zasiêgu. ¿e zamiast wywie æ Rory'ego z sali operacyjnej w lewo . bo Ry¿y nie mia³ odpowiednich kwalifikacji. zerkaj¹c do ksi¹¿ki. gdy Haskell usun¹³ czop kostny.

od³upa³ kawa³ek zielonej p³ytki ceramicznej. która . zanotujesz czas zgonu? . ¿e wdowa po komendancie by³a swego czasu wyj¹tkowo urodziw¹ kobiet¹. D wiêki nios³y siê daleko w prawie pustym szpitalu. Tyle ¿e w normalnych warunkach ch³opaka by tutaj w ogóle nie by³o. ¿e po prostu nie by³o szans na uratowanie ch³opaka. ubrana w wyp³owia³e d¿insy i bluzê. I elektrody. Ginny. .poprosi³ rodziców o podpisanie zgody na pobranie organów. panie doktorze? . opanowana. I to od pocz¹tku. Wziernik odbi³ siê od ciany. nie operowa³bym go.powiedzia³. Ginny przekaza³a wie ci rodzi com ch³opca. Rory Dinsmore zaczerpn¹³ jeden ciê¿ki oddech o w³asnych si³ach. Haskell ci¹gn¹³ maskê. 9 Barbie uzna³. . ale nic to nie pomog³o. doktorze.siedemnasta piêtna cie. przyklei³ tam niewielk¹ czerwon¹ nalepkê z napisem: BUM! . korzystaj¹c z. ch³odna. . Mia³ sine wargi. przymierzy³ siê do drugiego i przegra³..Haskell spojrza³ na du¿y zegar cienny . Nawet teraz. w drodze do Aldena i Shelley Dinsmore'ów. . wskazuj¹c na rozleg³e uszkodzenia mózgu. Ry¿y usiad³ na pod³odze. spad³ na ziemiê.spyta³a Ginny. tylko serce. Haskell wcisn¹³ prze³¹cznik. Upad³ w po³owie korytarza. .Ry¿y? Masz inne zdanie na ten temat? Ry¿y zastanowi³ siê. Czas zgonu . ból i rozpacz. Haskell siêgn¹³ do czerwonego prze³¹cznika na tylnej czê ci respiratora. S³ysza³ zawodzenie matki. którym mia³ przekazaæ z³e wie ci. Podobnie jak masa¿ serca.Tak. pewnie Twitch. Najwa¿niejsze jednak. Jaki dowcipni .Wyjd my st¹d . z podsinia³ymi oczami.Czy ja siê wyrazi³em niejasno? Nie zamierzam przed³u¿aæ agonii tego ch³opca. instrukcji obs³ugi toyoty! Chwyci³ otoskop. Mia³ wra¿enie.. A nawet gdyby do nas trafi³. opar³ siê o cianê. rzuci³ nim na o lep. Spokojna.. Ry¿y poda³ adrenalinê.Niech bêdzie. Nie gor¹co go pokona³o.Podaæ adrenalinê. Test Babiñskiego da³ odruch pozytywny. Ron Haskell prze¿y³ swojego ostatniego pacjenta dok³adnie o trzydzie ci cztery minuty. .Strasznie gor¹co.siedemnasta czterdzie ci dziewiêæ. ukry³ twarz w d³oniach. po czym wolno pokrêci³ g³ow¹. ¿e pani Dinsmore nigdy nie umilknie. jakby mia³a zaraz pa æ bez ¿ycia. chocia¿ te¿ wygl¹da³a na tak zmêczon¹..

maj¹c przed sob¹ jako jedyny c el naszykowanie czterdziestu kanapek z szynk¹ i serem oraz drugich czterdziestu z tuñcz ykiem.uzna³a. Wdowa z pewno ci¹ by³a pogr¹¿ona w ¿a³obie. W oczach Brendy Perkins b³yszcza³a m¹dro æ. A w tej chwili obiektem jej zaciekaw ienia by³ w³a nie on. tymczasem to ona wysz³a przed . Proszê przyj¹æ najszczersze kondolencje. któr¹ czeka trudne zadanie. ¿e jest dobrze wytresowany. . Kobieta z misj¹. Barbie jest niegro ny! I zanim pani Perkins zdo³a³a odpowiedzieæ czy zaprotestowaæ. I ja nie mam wyboru. W koñcu powiedzia³. szanowna pani.chyba pe³ni³a rolê góry od pid¿amy. czym wywo³a³ u miech na ustach gospodyni.Muszê przypilnowaæ druku! Przy okazji zajrzê do Sweetbriar Rose i zaniosê Ansonowi Wheelerowi z³e wie ci. pomy la³ Barbie. a jego bra t. ¿e ludzie m¹drzy rzadko wygl¹daj¹ le. Sta³ przed siatkowymi drzwiami i czu³ siê jak zabiegaj¹cy o pracê aplikant na bardzo trudnym spotkaniu. miêdzy innymi oznacza konieczno æ wykonania naprawdê ciê¿kiej pracy organizacyjnej. jest jeszcze g³upszy. mieræ ukochanej osoby ³¹czy siê z wieloma sprawami.Jest pan niegro ny? Barbie rozwa¿y³ jej s³owa. Julia wychyli³a siê przez okno. Spodziewa³ siê. . ale na razie nie mamy wyboru.Choæ akurat teraz trudno mi byæ obiektywn¹.zapyta³a Brenda.Przepraszam? . nadal by³a uderzaj¹co piêkna. Straci³am mê¿a.Dziêkujê. I s³usznie..Wiem. Bren. . . Ludzie nazywaj¹ firmê Stewarta Bowiego Trupim Sk³adem. ¿e bêdzie siê dzisiaj z kanapkami mêczy³ sam! Nie martw siê.Jest pan? . . .. Oczywi cie je li nie s¹ brzydcy od urodzenia. Organizuje go ten podrzêdny zak³ad pogrzebowy Bowiego. skoro wszyscy w potrzebie je¿d¿¹ do Crosmana w Castle Rock. Fernald. Barbie wola³by siedzieæ obok niej. Stewart to idiota. Przysz³o mu do g³owy. Zerknê³a nad jego ramieniem na zawracaj¹cy samochód Julii. Westchnê³a jak osoba.Fallud¿y ni¿ kucharzem Chester's Mill. który nie wiedzieæ jakim cudem w ogóle jeszcze trwa. Jeszcze dwa dni wcze niej bez namys³u odpowiedzia³by twierdz¹co. ale dzi po po³udniu czu³ siê bardziej ¿o³nierzem z Al . Julia ju¿ jecha³a Morin Street.O tym bêdê musia³a siê przekonaæ sama . jednak smutek nie zabi³ w niej ciekawo ci. . Pogrzeb jutro. ¿e pani Perkins zaprosi go do rodka. I co jeszcze. unios³a rêce w pytaj¹cym ge cie: Co robisz? .

Ch³opiec bêdzie ¿y³? . co to pytanie retoryczne. .podjê³a.Rzeczywi cie. .Westchnê³a i ponownie otar³a oczy. uda mi siê jutro kupiæ zapasowe butle? . niestety teraz sytuacja n ie jest normalna. Generator rano przesta³ dzia³aæ. Poprowadzi³a go wzd³u¿ boku domu.drzwi. skrêcaj¹c za róg domu na ³adnie urz¹dzone podwórze .Intuicja podpowiedzia³a. Burpee ju¿ zamkn¹³ sklep. a przy nim sta³a niewielka ch³odziarka. opowiedzia³a mi. Co nas plasuje w zdecydowanej mniejszo ci.mo¿e potem wpuszczê pana do domu.powiedzia³. .powiedzia³ Barbie.Wcale nie. Grace Metalious i Sherwood Anderson w swoich ksi¹¿kach mieli racjê. a Henry by³ na ³¹kach Dinsmore'a razem ze wszystkimi.Mnie te¿ to nie dziwi³o. Pewnie uzna pan to za dziwaczne hobby u przedstawiciela si³ porz¹dkowych.. ¿e siê upar³ na ten generator.. .Mia³am poprosiæ Henry'ego Morrisona. . gdybym tylko mog³a. mówi³a.Nie wiem. Straszne. ¿e szczero æ bêdzie najprostsz¹ drog¹ do zdobycia zaufania tej kobiety. . . a ja nie zdradza³am ochoty G³ównie ze z³o ci. co siê sta³o. Chcia³ mnie nauczyæ obs³ugi. . wygrabionym z jesiennych li ci. . pewnie mu zabrak³o paliwa. tylko nie potrafiê jej wymieniæ. Ale nie mogê tego zrobiæ. Normalnie ca³kowicie polegam na zdaniu Julii. gdzie królowa³ stó³. Chêtnie bym go przeprosi³a. ¿e mia³ .Po policzku sp³ynê³a samotna ³za.M¹¿ mia³ bzika na punkcie kwiatów.Raczej nie. s¹siadka. .S³ysza³am o wypadku . Przyzna³abym mu racjê. Nawet mam zapasow¹ butlê. Brenda Perkins star³a j¹ nieuwa¿nie. prawda? Barbie wiedzia³. . powinienem daæ sobie z tym radê . po lewej rabaty kwiatowe. ciasne umys³y.Raczej nie. Muszê pana poznaæ. Co wiêcej . . no i kupiæ wiêcej butli u Burpeego. Zaprowadzi³a go cia na taras. Ma³e miasta. W¹tpi³ we w³asne s³owa. . tyle ¿e zanim siê zebra³am.Gina Buffalino.odezwa³a siê Brenda Perkins po chwili. Po prawej stronie ci¹gnê³o siê ogrodzenie oddzielaj¹ce dzia³kê Perkinsów od s¹siadów.tutaj d³u¿ej bêdzie jasno.Mo¿liwe . p³ytka wyobra nia.By³abym wdziêczna. Jak pan s¹dzi. .Je li chodzi tylko o wymianê butli. Mia³am Howiemu za z³e. po starannie utrzymanym trawniku. wiêc doda³: .oznajmi³a .Najpierw siê przejdziemy .

. I zacz¹³ opowiadaæ. . Wiem po co.Rzeczywi cie. ale o tej sprawie rzeczywi cie mi opowiedzia³.Mo¿e bêdzie musia³ siê dowiedzieæ. tu¿ przy domu. szanowna pani. Mê¿czyzna. Otworzy³a dwie butelki. . .Zanim pan mi powie o sytuacji w mie cie. ale i zaciekawionym spojrzeniem.Czy mogê opowiadaæ.? .Jest woda Poland Spring i dietetyczna cola.A czy pani m¹¿. ¿e k³opoty zaczê³y siê wtedy. ¿e poprzesta³ na jednej zapasowej butli propanu. bêdê chyba musia³a siê obraziæ. Wcale nie mia³ ochoty przyznawaæ. A teraz ja chcê siê przekonaæ. Co pan woli? . chcia³abym us³yszeæ o pañskich k³opotach z Juniorem i jego przyjació³mi. . Gdy pili. czy pañska wersja bêdzie siê zgadza³a z tym. ¿e chce pan dostaæ klucze do ratusza. Brenda unios³a d³oñ i pokrêci³a g³ow¹. Pozwolê panu zabraæ ze sob¹ tê butelkê wody. Chyba mu w jakim sensie nie dawa³a spokoju. szanowna pani. Barbie postanowi³. obserwowa³a go pe³nym smutku. dlaczego Jim Rennie nie powinien o tym wiedzieæ. Szkoda tylko. I rozumiem.Tak. który jeszcze wczoraj mieszka³ w tym domu. Na nic innego nie pozwala³am Howiemu.. co wiem od niego. nie patrz¹c jej w oczy.Wodê.Zak³adam. . ¿eby pan sobie poszed³. Barbie umilk³. Je li tak. . A ³atwiej mu bêdzie mówiæ. Je li nie.Otworzy³a lodówkê... bêdziemy mogli poruszyæ inne tematy. . Widzi pani. ¿e chce pani us³yszeæ rzeczywi cie wszystko? . Drzwi komórki zamkniête by³y na haczyk z b³yszcz¹cego mosi¹dzu. Sytuacja uleg³a zmianie.Tam jest generator? .. i¿ niezale¿nie od dalsz ego przebiegu spotkania z pani¹ Perkins postara siê nastêpnego dnia zdobyæ jeszcze kilka.Tak. A je li jeszcze raz nazwiesz mnie szanown¹ pani¹.. Barbie wskaza³ brod¹ czerwon¹ komórkê.niewielkie szanse. zmieniaj¹c butlê? . poproszê. ¿e opowie o tamtej nocy ca³kiem szczerze. widocznie dba³ o generator. kiedy Angie McCain uzna³a go za lekko przero niêt¹ zabawkê.Julia powiedzia³a. Tymczasem obieca³ sobie. .. .Howie rzadko rozmawia³ ze mn¹ na tematy s³u¿bowe.

kiedy odpu ciæ . I wiedzia³. a tak¿e mia³ wiadomo æ. Odwróci³ siê i na ni¹ wpad³. co w tym mie cie narzucaj¹ swoj¹ wolê.Niech bêdzie sprawiedliwie.Mo¿esz mi oddaæ. Chcia³ siê odsun¹æ. . ale nie w ten sposób. który by³ grany chyba wszêdzie. jak chcesz . Pier by³a fantastyczna. dziewczyna p ostanowi³a go podej æ na serio.. Niestety. w Chester's Mill po prostu nie mia³ w³asnego miejsca. A z tego przeboju najlepiej zapada³y w pami s³owa ka¿dy musi znaæ swoje miejsce . .Podoba³o ci siê! . potem Angie i Frankie zerwali ze sob¹.Mo¿e i tak. Widzia³ takie zabawy w niejednej kuchni.To znaczy. wtedy zatoczy³a siê na pojemnik ze zlewkami. pasujê. Dojrza³ na jej twarzy gniew. Jak zreszt¹ ca³a dziewczyna. Oczywi cie ludzie maj¹ . a na twarzy Angie pojawi³ siê z³o liwy u mieszek.Powinna wiedzieæ. przyciska³a biust do jego ramienia. . I w pewie n wieczór. Pokaza³a mu jêzyk.. Zna³ te bajery. dotknê³a siedzenia d¿insów i zmierzy³a go w ciek³ym spojrzeniem.10 Najlepiej zapamiêta³ z tego lata przebój Jamesa McMurtry'ego. kim jest jej ch³opak. Na przyk³ad siêgaj¹c po co . bo choæ obejmowa³a go tylko jedn¹ rêk¹. nawet je li jedyn¹ jego zalet¹ by³a przyja ñ z synem Du¿ego Jima Renniego.powiedzia³a. . Spojrza³a na niego chmurnie. Ale ciê nie lubiê. to wbi³a mu paznokcie w szyjê i napiera³a na niego biodrami. m³oda i jêdrna. Z pocz¹tku odruchowo odda³ poca³unek. poca³owa³a. Dale Barbara. Angie jedn¹ jego rêkê po³o¿y³a sobie na piersi. Mog³o siê skoñczyæ na zwyk³ym podrywie starszego i do æ przystojnego znajomego z pracy przez m³od¹ dziewczynê. Fizjologia zrobi³a swoje. przelotny go æ.powiedzia³ spokojnie. rozumiesz . Nosi³ tytu³ Talking' at the Texaco . kiedy Barbie wylewa³ resztki do pojemnika na ty³ach restauracji. Wtedy zobaczy³. W którym momencie Angie zaczê³a siê w kuchni za bardzo do niego przysuwaæ. A tak¿e stanowi³a ród³o k³opotów.Wielkie dziêki! Jestem u winiona po ca³o ci. A on. ¿e j¹ skrzywdzi³. . Objê³a go za szyjê. co spokojnie móg³ jej podaæ. ale nie od razu zdo³a³.doda³. i tak ju¿ bardzo krótkiej. . Przez moment widzia³ ró¿owe figi. czasem nawet bra³ w nich udzia³. Pchn¹³ troch mocniej. Wtedy wróci³a mu zdolno æ my lenia. ¿e Frankie DeLesseps nale¿y do tych. Na chwilê podci¹gnê³a brzeg spódnicy. lubiê. . Którego wieczoru dziewczyna lekko cisnê³a go w kroczu.Dziêki.

ale nak³ama³a . ¿e sporo osób ju¿ i tak o tym wie. Chlusn¹³ mu w twarz. zarysowane przez latarnie na krañcach par kingu. Kolejny ma³omiasteczkowy awanturnik.Wyjdziesz przed lokal. ale tobie to nie przeszkadza³o i tak czy inaczej j¹ przelecia³e . jak Barbie przewidywa³. Mo¿e Frankie oprzytomnieje dziêki krwawi¹cemu nosowi i zrozumie. i zacz¹³ wstawaæ. Zwykle za³atwia przeciwnika jednym ciosem.Nie rób tego . Kilka osób siê za mia³o. Ile ty wa¿ysz? Z piêædziesi¹t kilo wiêcej ni¿ ona? To mi wygl¹da na gwa³t.Jak tam. . Tym razem nie ze szklank¹. ¿e sprawy potocz¹ siê tak. kiedy Frankie wróci³. Wobec tego Dale Barbara poszed³.stwierdzi³ Barbie. Z szafy graj¹cej p³ynê³a akurat zupe³nie inna melodia. zanim powstanie zbiegowisko. chocia¿ podejrzewa³. Sullivan. . Nie bêdê siê powtarza³. a¿ nieszczê nik zacznie b³agaæ o lito æ. jak Angie na niego lecia³a. Cztery dni pó niej w karczmie kto wyla³ mu na plecy szklankê piwa. Potem przeprosi i powtórzy. Dzi daj¹ dzbanek za dwa dolce. na pewno Rose i Anson. ¿e pomys³ zemsty by³ od pocz¹tku chybiony. czy tchórzysz? . Frankie oczywi cie nie pos³ucha³. celuj¹c w szczêkê. ¿e ma do æ piwa i muzyki na jeden wieczór. paru podpitych zaklaska³o.Mo¿esz wyj æ teraz i za³atwiæ sprawê .stwierdzi³ Barbie.Nie wiem. wcale nie przebój McMurtry'ego. Barbie uzna³ w tej sytuacji.sposoby powiedzenia tego. Barbie unikn¹³ ciosu dziêki lekkiemu przechyleniu g³owy. od do³u. potem go podnosi za frak i ok³ada dot¹d. ¿e teraz czy pó niej.albo zaczekam. Co dziwne. Frankie DeLesseps. co naprawdê my l¹. Albo je li wolisz. Skontrowa³ prawym . Piêkny prysznic.Wiedzia³. . Nie zaj¹knie siê s³owem o tym. Frankie odpu ci³. kiedy s¹ wzburzeni. . Baaarbie? Fajnie? Mogê jeszcze raz. lecz z dzbankiem piwa.Tchórzê . ¿e nic nie zasz³o. . co ci powiedzia³a. i tak go to nie minie.powiedzia³ Barbie.Nic jej nie zrobi³em. Frankie sta³ w rozkroku. mo¿emy wyj æ. ¿e mówi³a nie . Zamierza³ rozprawiæ siê z Frankiem szybko. mimo wszystko Barbie i tak mia³ w g³owie tamte s³owa: ka¿dy musi znaæ swoje miejsce .powiedzia³ Frankie . Zaci niête piê ci uniós³ jak John L. U wiadomi³ sobie. Frankie podsun¹³ siê bli¿ej i uderzy³ . . na ¿wirze leg³y dwa jego cienie. W ciek³y. silny i g³upi.Powiedzia³a mi.jak by³o do przewidzenia. . ¿e jego s³owa nie maj¹ ¿adnego znaczenia. Zrazu wydawa³o siê. skurwielu jeden. . Baaarbie.

a nie skórzane ciê¿kie buciory. Zaczê³o siê kopanie. plecy i ramiona. wiêc grad kopniaków spad³ mu na nogi. ale zainkasowa³ kopa w kostkê. ¿eby u¿yæ wiêkszej si³y.Co ty nie po. w tamtej chwili przesta³ my leæ o ucieczce. by cokolwiek z³amaæ. by zainkasowaæ potê¿ny raz od Thibodeau.powiedzia³ Brendzie. pewnie splecionymi d³oñmi. Zas³oni³ g³owê. ¿ó³te. . Barbie odwróci³ siê akurat na czas. us³ysza³ syk uchodz¹cego z p³uc powietrza. Bezczelne zaproszenie. z³ama³by Barbiemu szczêkê. obok furgonetki do przewo¿enia mebli nale¿¹cej do Grubego Normana. poruszy³ palcami.A mo¿e by³a miêdzy nimi nawet jedna kometa . Tam ju¿ czeka³ na niego Carter Thibodeau. ostre ciosy. ¿e nale¿y zakoñczyæ sprawê. Oczywi cie zrozumia³. Thibodeau naciera³. Pierwszy spróbowa³ Junior. wiêc Junior zgi¹³ siê wpó³. ale kopn¹³ mocno. Wsta³. Zobaczy³ gwiazdy.zacz¹³ Barbie. papierosami i kie³baskami. ale nie na tyle. zaraz potem uda³o mu siê d wign¹æ na kolana.. Zazgrzyta³ ¿wir. Nad nim zacz¹³ siê gramoliæ Frankie. musieli do niego przychodziæ pojedynczo. Barbie w przeciwieñstwie do napastników mia³ na nogach obuwie sportowe.w dniu. Barbie wyl¹dowa³ na ziemi. Skrêci³ siê w bok. Wyprowadzi³ cios z pó³obrotu. ci¹gle jeszcze brzydkie.prostym w splot s³oneczny. Barbie zatoczy³ siê do przodu. odwróci³ siê twarz¹ do napastników. wyszed³ spomiêdzy dwóch zaparkowanych samochodów. który zaszed³ go od ty³u. Wygl¹da³ jak sportowiec ustawiaj¹cy pi³kê do karnego.. . otwieraj¹c zawór pe³nej butli.. ale kucharz zd¹¿y³ siê zas³oniæ rêk¹. Niekoniecznie jemu. do æ mocne. wiedz¹c. Dosta³ w skroñ. uderzy³ go dwa razy w twarz krótkie. Opad³ na kolano. Gdyby trafi³. Kucharz wyr¿n¹³ go ³okciem w brzuch. ¿e Thibodeau zaatakuje ponownie. korzystaj¹c z okazji. Tak zarobi³ najgorsze siniaki . mierdzia³o piwem. bo Melvin Searles od ty³u chwyci³ go ramieniem za szyjê. tyle ¿e taki pi³karz zwykle nie ciska kostki. wiêc Barbie. Wiêcej Barbie nie zd¹¿y³ powiedzieæ. a wtedy Junior wyr¿n¹³ go w nerki. na brzuchu.Nie grasz fair! . . Zrobi³ trzy kroki i wtedy skoczy³ na niego Melvin Searles. Zamierza³ uciec. . zanim komu naprawdê stanie siê krzywda. Prowokacja. Znajdowa³ siê w w¹skiej przestrzeni miêdzy samochodami.. Kompletnie og³upia³y. Ju¿ siê obraca³. wyci¹gn¹³ przed siebie rêce. Dosta³ raz do æ mocno w ¿ebra. nie przeszkadza³o mu w tym fa³szywe poczucie dumy. ¿e wpad³ w pu³apkê. Wiedzia³ te¿. . Frankie wyl¹dowa³ na ziemi.wrzasn¹³ idiotycznie. gdy chcia³ odej æ z miasta. Wtedy opu ci³ go zdrowy rozs¹dek. Jego entuzjazm zosta³ nagrodzony kopniakiem w brzuch.Nie musimy. walcz¹c o oddech. zanim on zdo³a wywalczyæ sobie przej cie spomiêdzy .

. ch³opcy? Odpowiedzia³ mu Junior Rennie. poprawiaj¹c pas na wydatnym brzuchu. Bardzo tu przyjemnie. dlaczego pan nie trafi³ pod klucz w komendzie powiatowej? . . . do szpitala.Umilk³a na chwilê. . I wcale nie by³a zaskoczona. Twarz mu pulsowa³a bólem. .Junior Rennie powiedzia³: Kuchta zacz¹³ . A wracaj¹c jeszcze do tamtych zdarzeñ.. .. Chocia¿ pewnie którego dnia uzna. kamera. . w³a cicieli karczmy. Walcz¹cy zostali o wietleni jak aktorzy na scenie. Przypada³a kolej George'a Fredericka.Mo¿e tak. Wtedy pojawi³ siê komendant Perkins wezwany przez Andersonów. . wszystkich czterech. akcja! . Czy pan wie. Zna³a ci¹g dalszy od mê¿a. a mo¿e nie. 11 Brenda nie musia³a tego s³yszeæ od Barbiego. ¿e wy le ich.Mo¿e pan to nazwaæ zrz¹dzeniem opatrzno ci.samochodów.Wejdzie pan do rodka? .Fallud¿y. Wjecha³ na parking z ca³¹ dyskotek¹ na dachu i migaj¹cymi wiat³ami przednimi. . Mo¿e wtedy bêdzie ju¿ po wszystkim. a wniosek ten wydawa³ siê do æ rozs¹dny. zw³aszcza gdy stawk¹ by³y jego korzy ci. ale zadzwoni³.Barbie wdusi³ przycisk uruchamiaj¹cy generator. mimo ¿e policzki go parzy³y. Syn Du¿ego Jima ju¿ jako dziecko potrafi³ k³amaæ jak z nut. nawet maj¹c tu¿ przed oczami.Prawda .zgodzi³ siê Barbie. ¿e akurat Ho wie pe³ni³ s³u¿bê tamtego wieczoru. U miechn¹³ siê do gospodyni.Bardzo panu dziêkujê.Ze dwa dni. Mia³ pan szczê cie. ¿e ma grypê ¿o³¹dkow¹. ¿e jest lepsza od tamtej w gimnazjum w Al . Wysiad³. W³a nie skoñczy³ opowiadaæ historiê..Inny policjant móg³by tego nie zauwa¿yæ.Proszê uprzejmie: wiat³a. co siê dzia³o. Czterech na jednego. ¿ebra te¿ i raptem doszed³ do wniosku.A mo¿e posiedzimy tutaj? Je li to pani nie przeszkadza. Jak d³ugo bêdzie dzia³a³? . zawy³a przez pó³ obrotu i umilk³a. Mam racjê? .Aha. W sumie rzuca³o siê w oczy. . Dziêki pani mê¿owi. Potem bêd¹ mogli sobie podyskutowaæ na temat chwytów poni¿ej pasa. urz¹dzenie o¿y³o z warkotem. która nie nale¿a³a do jego ulubionych.Jasne.. . Widzia³.Nie za wcze nie trochê na takie zabawy. Perkins raz wdusi³ przycisk syreny.

Z pocz¹tku tak twierdzi³. nie mówi¹c ju¿ o gwa³cie. a dotykaliby my siê ³okciami. Za cokolwiek.. ale te¿ raczej nikomu nie zagra¿a³. zdaje siê. ³¹cznie z kwesti¹ czterech na jednego na parkingu. ¿e kiedy do pana Renniego dotar³y wie ci o pañskiej. ¿e zgwa³ci³ pan Angie McCain. nie da³by sobie rady z Renniem. Posadzi³ j¹ naprzeciwko. i w koñcu . Brenda u miechnê³a siê przelotnie. ale w koñcu Angie wycofa³a oskar¿enie. . ¿e nie wie. ¿e sprawa trafi do s¹du. . czy ujawniæ tajemnicê. Potem przyzna³. . Howie powiedzia³. Ju¿ nie bêdê wchodzi³ w szczegó³y. Nauczy³em siê tego w armii. Nied³ugo pogoda siê zmieni. ¿e dobry obroñca mo¿e wygrzebaæ gimnazjalne wybryki Juniora i Frankiego..Ale nie by³ zaskoczony. Barbie widzia³ wyra nie.. Wyja ni³. Wiedzia³ pan o tym? .. zgodnie z t¹ my l¹ prowadzi³ sprawy. Mój m¹¿ sobie z nim radzi³.. ¿e bi³a siê z my lami. ale ¿e dziewczyna siê przestraszy³a i chcia³a wycofaæ. ¿eby zosta³o ujawnione wszystko. .. Brenda parsknê³a miechem.S³usznie. . chocia¿ ¿aden takiej wagi jak w pana przypadku. Zmieni³ siê w ci¹gu ostatniego roku. ¿e rozum stoi przed prawem. W takich warunkach nie³atwo k³amaæ. bêdzie ch³odniej.Junior Rennie nigdy nie by³ szczególnie mi³ym dzieckiem. on osobi cie dopilnuje. który normalnie chyba jest schowkiem na szczotki..Kiedy Howie zabra³ was wszystkich do komisariatu.. By³ w ciek³y. Mam racjê? Barbie przyzna³.Pokrêci³a g³ow¹. bo po pierwsze. . Dorzuci³ te¿..Umilk³a..Chêtnie.. Powiedzia³ jej. Howie t dostrzega³ i nie dawa³o mu to spokoju.Przy feministkach lepiej niech siê pan nie afiszuje ze stopniowaniem gwa³tu.Nie. .i wepchn¹³ tam Angie.Howie oznajmi³ panu Renniemu... . niewiele brakowa³o. Na tym siê opiera³. a ja jej nie pozwoli³em. Co potem. ¿e wiedzia³ pewne rzeczy o nich obu.. Odkry³am. Pani m¹¿ wsadzi³ mnie do pokoju przes³uchañ. Rany boskie. jaka jest kara za krzywoprzysiêstwo. Pani m¹¿ te¿ o tym wiedzia³. Peter Randolph praktykuje zupe³nie inne podej cie. o synu i ojcu. ¿e nie by³o ¿adnego zbli¿enia. ¿e je li cokolwiek z wydarzeñ tamtych dni trafi przed s¹d. by pana za co jednak aresztowano . DeLesseps powiedzia³ mu.. sprzeczce z jego synem. . naciska³. . musia³a patrzeæ mi w oczy. Zgadza siê? . wa³t drugiego stopnia. ma k³opoty z my leniem.Howie zawsze stosowa³ zasadê. By³o ich kilka. Czyli.. Stwierdzi³a. ¿e mo¿e to nie do koñca by³ gwa³t. a po drugie i wa¿niejsze. zw³aszcza m³odej osobie i na powa¿ne tematy.

ale sytuacja siê zmieni³a. Mo¿e rozpacz przyæmiewa mi my li. dlaczego w ogóle chcesz rozmawiaæ z tym cz³owiekiem. Wtedy to by³y g³owice æwiczebne. Byli my tam z Juli¹ wczoraj wieczorem.W miejsce gdzie klosz przecina Little Bitch Road. . tak ma byæ.Tak. ale tylko po to. czy móg³bym teraz dostaæ coli? . Radar jej nie widzi. Du¿y Jim nie znosi.52. Wziêli pod uwagê ka¿d¹ dziurê. Jedno i drugie. bêdziemy mieli w mie cie panikê.. Wypuszcz¹ pocisk z B . .postanowi³a zachowaæ dyskrecjê.Howie poradzi³ panu wyjechaæ z miasta. Jutro punktualnie o godzinie trzynastej Air Force wystrzeli w kopu³ê cruise'a.Jakie bêd¹ straty? Barbie. siêgn¹³ do lodówki. Natomiast je li siê przebije. W tym mogê ci pomóc i pomogê. Nauczy³a siê tego jako ¿ona ma³omiasteczkowego policjanta i trudno jej by³o zwalczyæ ten nawyk. Pocisk wybuchnie jakie pó³tora metra nad ziemi¹. Howiego nie ma. darzy szczer¹ antypati¹. a siê nie przebije. Có¿. zamiast szukaæ swojego tajemniczego generatora. wszystko to wiem. Proszê pani. Niemo¿liwe! . ¿e nie zd¹¿y³ pan z powodu klosza. prawda? Domy lam siê.. jednak nie rozumiem. poszliby cie do Renniego razem. ¿eby okre liæ. . a ciebie jeszcze. Poleci zaprogramowanym kursem. Brenda poblad³a.Niestety. gdy ktokolwiek podwa¿a jego autorytet. ¿eby panu dobraæ siê do skóry.Strzelali w ni¹ ju¿ wcze niej. .. Prawda. na dodatek. Z ³adunkiem niszcz¹cym bunkry. Je¿eli wybuchnie. a ty zapewne wyl¹dujesz w celi. .Mów mi po imieniu.. Barbie uniós³ siê. Proszê. Taki pocisk jest naprawdê potê¿ny.Wiem. Ta bêdzie prawdziwa. Brenda unios³a rêkê do ust. nie mamy wozów stra¿ackich! . jak wysoko siêga. we sobie colê. I nie j est ci nic winien. Gdyby nadal komendantem by³ mój m¹¿. je li ci to nie przeszkadza. ¿eby stamt¹d wzi¹æ licznik Geigera. Gospodyni otworzy³a usta w sposób ca³kiem nieprzystaj¹cy do kobiety z klas¹. zanim Rennie znajdzie jaki inny sposób. Solidnie zaprogramowanym.Chcesz klucze do schronu. I efekty ja czasie Armagedonu. A ja bêdê do ciebie mówi³a Barbie. Chêtnie bym zobaczy³a efekty. .Gdzie bêd¹ celowaæ? .O mój Bo¿e! . Ale twoim zdaniem Jim Rennie powinien o tym wiedzieæ i z t¹ kwesti¹ nie bardzo mogê doj æ do ³adu. .

.. ma k³op oty.Zdaje siê. . jednak postanowi³a j¹ ujawniæ.. chocia¿ Andrea ju¿ od kilku lat sprawuje tê funkcjê. wybuchnê³a miechem.. ..Wiem. Brenda objê³a siê ramionami. . Rozkazem prezydenckim. .Widzisz.. jakie mam problemy? Mieszkañcy miasta nie musz¹ wiedzieæ.Brenda westchnê³a ciê¿ko.zauwa¿y³ Barbie. Brenda przewróci³a oczami. doda³ szybko: .Gratulujê.Jest uzale¿niona od leków. . ¿e Cox jest teraz raczej moim koleg¹ . ..Do niej z tym pójdziemy. ¿e jutro spadni e na nich cruise.Skoro masz przej¹æ w³adzê.. ..No tak.. . ¿e sobie po¿yczam z ratusza stary licznik Geigera. ale muszê im powiedzieæ o tym. .Widz¹c wyraz jej twarzy. ma³o kto o tym wie. bo przecie¿ Andy Sanders przyklaskuje bezkrytycznie swojemu zastêpcy. ale ojcowie mias ta powinni us³yszeæ te wie ci ode mnie..Trudne pytanie.Andrea Grinnell.. bo mia³ siê z ni¹ razem. Nie wiem. Je li ja tego nie rozpowiem.. . Tak¹ podjêli decyzjê.. . do jakiego stopnia. Wiem dlaczego. .Jakie? Przez chwilê s¹dzi³. S³oñce czerwienia³o. ¿e tê wiadomo æ równie¿ Brenda zachowa dla siebie. Niestety. Brendo.Nic a nic.Jest radn¹. nie dla miasta. . Przynajmniej bêdzie nas wiêcej. Jimowi Renniemu siê taki pomys³ spodoba? Zaskoczy³a go. . Czy mo¿e mia³a. . proszê pa. nie wiedzia³e ? .Z siostr¹ Rose? Dlaczego? . to nie koniec k³opotów. Zwykle we wszystkim zgadza siê z tamtymi dwoma. zrobi to Julia Shumway. Potem razem porozmawiamy z Renniem i Andym Sandersem.Skrzywi³ siê lekko..Na pewno bêd¹ w pobli¿u. Od rodków przeciwbólowych. Zosta³em awansowany na pu³kownika.. . .Trzeba bêdzie ewakuowaæ ca³¹ okolicê. I on sam siebie zaskoczy³. Przy tym Andrea.Mam wprowadziæ stan wyj¹tkowy i w zasadzie przej¹æ w³adzê w Chester's Mill.Dla mnie.. A je li chodzi o szkody..Czy to m¹dre posuniêcie? Czy oni tam maj¹ racjê? . a tego chce twój zwierzchnik. bo. a w zasadzie z Renniem.

. Mia³ wra¿enie. Jak maj¹ umyæ klosz na wysoko ci dziesiêciu metrów? Albo stu? Lub tysi¹ca? . jak to siê zwykle zdarza³o po ciep³ym. Oczami wyobra ni zobaczy³ rzêdy ochotników z wiadrami i szmatami w rêkach. a oczy mia³a coraz wiêksze.I pewnie realizuje recepty w aptece Sandersa? .. ¿eby szykowali najwiêkszy pocisk. . Rzeczywi cie. Bo to co zupe³nie nowego.Pokrêci³a g³ow Podetrze sobie ty³ek dowoln¹ form¹ deklaracji stanu wyj¹tkowego.. . Widzisz. postanowi³ Barbie automatycznie.Bo¿e jedyny.Proszê pani? Brendo. I podejrzewa³.wyszepta³a Brenda. Zachodz¹ce s³oñce by³o czerwone. Nie by³ pewien. Trzeba j¹ umyæ. .. .. Zmieni³o siê w wielk¹ czerwon¹ kokardê z p³on¹cym rodkiem. pal diabli konsekwencje. Zachodni widnokr¹g by³ poci¹gniêty cienk¹ krwist¹ warstw¹. czy zdo³a³by siê odezwaæ. Mój plan nie jest doskona³y i bêdziesz musia³ zachowaæ wyj¹tkow¹ ostro¿no æ.. nawet podpisan¹ przez prezydenta. ja niej¹c¹ wy¿ej do pomarañczu.Tak. .szepnê³a. Tak¿e substancjami powoduj¹cymi ska¿enie. Przynajmniej na jaki czas. nawet gdyby mia³ co do powiedzenia. tak w³a nie by³o. mimo wszystko. pomy la³. ¿e przez dziurkê od klucza zagl¹da do piek³a ..Zadzwoñ do nich i powiedz.Och. Chocia¿ nie. S³oñce nad horyzontem nie by³o kul¹. Zaczê³a siê pokrywaæ kurzem i innymi zanieczyszczeniami. Tyle ¿e kopu³a to nie przednia szyba. I z pewno ci¹ bêdzie gorzej. Oni te¿ nie. jaki maj¹. Patrzy³a na co za jego plecami.. Ta p³on¹ca ³una.. Ale ¿eby mia³ rz¹dziæ w mie cie? . Bo to siê musi skoñczyæ. Jim Rennie mo¿e przez zwyk³¹ logikê zostaæ zmuszony do zaakceptowania twojej roli.. Urwa³a.To siê musi skoñczyæ . Natomiast takiego zachodu s³oñca Barbie nie widzia³ dot¹d nigdy. ¿e co podobnego mogli ogl¹daæ jedynie ludzie znajduj¹cy siê w pobli¿u wulkanu w nied³ugi czas po wybuchu. Co siê sta³o? . Absurd. piêknym dniu niesplamionym pó nym deszczem.. Barbie milcza³. Odwróci³ siê i sam umilk³ oszo³omiony.Jezu Chryste! Zupe³nie jakbym mia³a bardzo brudn¹ przedni¹ szybê.

Cel rzeczywi cie wydawa³ siê wart zachodu . u wiadomi³ sobie.A widzisz mnie? . nawet sam to s³ysza³. ¿e sytuacja mo¿e im siê wymkn¹æ spod kontroli. z a spraw¹ .Ca³kiem jak koniec wiata . do tego radiostacja.zgodzi³ siê Andy bez wielkiego przekonania.nowy dom modlitwy Ko cio³a Chrystusa Odkupiciela w miejsce starego. KWIK 1 Jim Rennie i Andy Sanders obserwowali dziwaczny zachód s³oñca ze stopni domu pogrzebowego. dziêki której uda³o siê ocaliæ Bóg jeden wie jak wiele dusz. które Du¿y Jim nazywa³ wspólnym interesikiem ? A w ogóle jak do tego wszystkiego dosz³o? Co wspólnego z uwolnieniem od grzechu ma wytwórnia nietamfetaminy? Wiedzia³.Co oznacza. nie by³oby mnie tut aj. . prawda? . ¿e nie poszed³em ¿ywcem do nieba . czyli nieco wiêkszej szopy z drewnianym krzy¿em na dachu. Natychmiast.ci¹gn¹³ Du¿y Jim.Bzdura! . patrz¹c. ¿e przed chwil¹ rozmawiali ze Stewartem Bowiem na temat zakoñczenia przedsiêwziêcia. obmyci w krwi Baranka.oznajmi³ Du¿y Jim. jak dzieñ umiera dziwn¹. rozmazan¹ mierci¹. Ale g³os mia³ schrypniêty.przyzna³ Andy. jak najbardziej. os³aniaj¹c oczy d³oñmi.Odda³em serce Chrystusowi przed wielu laty. wiêc gdyby nast¹pi³ koniec wiata. Gdyby zostali wyzwoleni od grzechu. Poniewa¿ po raz pierwszy. przystaj¹ grupkami na Main Street i w milczeniu obserwuj¹ gro ny zachód s³oñca. zdecydowanie odtr¹ci³ tê mo¿liwo æ. . a Du¿y Jim chcia³ byæ wcze niej. Ani ciebie. oczywi cie. . których zna³ ca³e ¿ycie. . odk¹d zaistnia³a kopu³a. . to jak wyt³umaczyæ. ¿eby siê przygotowaæ.Czy widzisz Chrystusa Pana zstêpuj¹cego z niebios? . . .Widzê ciê.stwierdzi³ Du¿y Jim. gdyby zada³ te pytania Du¿emu Jimowi. Tymczasem jednak stali w miejscu.Andy wydawa³ siê zak³opotany.Chyba tak . jak mieszkañcy miasta. przewidziane na siódm¹.KWIK. Widzia³ natomiast. Wybierali siê do ratusza na kolejne zebranie w celu oceny skali zagr o¿enia.powiedzia³ Andy cicho. KWIK. Bo i jemu przemknê³a przez g³owê podobna my l. . Niekiedy cel u wiêca rodki . Jemu mo¿e siê wymkn¹æ spod kontroli. .Nie . oraz wspieranie Towarzystwa Misjonarskiego Chrystusa Pana. jak¹ by dosta³ odpowied . wyra nie przestraszony.Tak.

.Trochê grosza wpad³o i do naszych kieszeni . ¿e ludzkie sprawy s¹ ma³e i niewa¿ne.Mateusz. Andy podniós³ na niego nie mia³e spojrzenie. co my lisz. Teraz.Wiem.przytoczy³ Du¿y Jim górnolotnie. ¿e do przegranej w Wietnamie dosz³o za spraw¹ Boga. Pastor Coggins nazywa³ t o pomoc¹ dla ciemnoskórych braci. ¿e Du¿y Jim zyskuje trzy razy tyle co on albo bracia Bowie. który zdecydowa³. a w ka¿dym razie spróbowa³.dziesiêciu procent lokowanych w udzia³ach banku na Kajmanach. ‾e Bóg karze nas za wspieranie miasta w trudnych czasach. I pewnie tak¿e z komisem Jima Renniego. ¿e to wszystko nasza wina. krótk¹ i szerok¹. Andy musia³ przyznaæ. Taka by³a prawda. pe³en zrozumienia. musia³bym siê z tob¹ zgodziæ. i¿ wszystkie powy¿sze przyczyny by³y tylko pretekstem i marnym usprawiedliwieniem. by miasto skoñczy³o jako dziura zabita dechami. nawet z czujnikiem parkowania oraz systemem audio aktywowanym g³osem. który zdawa³ siê mówiæ. przyjacielu . A to nieprawda. ¿e jedenasty wrze nia by³ odpowiedzi¹ Najwy¿szego na wyrok s¹du. Wiele zawdziêcza³ Du¿emu Jimowi. ale nie by³ to u miech zawziêty. Du¿y Jim siê u miecha³. konaj¹ca przy podrzêdnej drodze. ¿e nie chcemy. Andy odpowiedzia³ u miechem. .zauwa¿y³ Andy nie mia³o. Andy mia³ w³asne konto na Kajmanach. Gdyby powiedzia³. Jak siê to wszystko skoñczy i Dodee wróci do domu. rozdzia³ dziesi¹ty.Wart jest bowiem robotnik swojej strawy . postanowi³ Andy. które rozlewa³o siê na zachodnim widnokrêgu jak mierdz¹ce jajo. by³ kompletnie zbêdny martwej ¿onie. Ale Bóg karz¹cy Chester's Mill za to. Claudie by tego chcia³a. ani . mój drogi. którym je dzi³a Claudie. Nie ma w tym palca bo¿ego.mi³y. I g³owê by da³. . Albo nawet cztery. Najwspanialszy wóz. Tyle ¿e teraz sprawy takie jak apteka czy bmw. wrêcz przeciwnie . Z pewno ci¹ nie. ¿e by³a boskim ostrze¿eniem. przyjacielu. wskazuj¹c s³oñce. ¿e Ameryka zapomina o drodze duchowej. . lecz mi³ym tonem. wers dziesi¹ty. ¿e dzieciaczki nie mog¹ rozpoczynaæ dnia od modlitwy do Pana.odezwa³ siê Du¿y Jim. Nie tylko wsparli w³asne biznesy oraz wyci¹gnêli pomocn¹ d³oñ do ciemnoskórych braci. .Wydaje ci siê. tak¿e bym ci przyklasn¹³. wydawa³y siê ma³o istotne. Du¿y Jim uniós³ d³oñ. dam jej beemkê. choæ tego w³a ciciel nigdy by g³o no nie przyzna³. Je liby stwierdzi³. podobnie jak Jay albo Millin ocket? Pokrêci³ g³ow¹. Bez wp³ywów za metamfetaminê jego apteka upad³aby sze æ lat temu.Nie. Zapomnia³ jedynie o poprzednim wersie: Nie zdobywajcie z³ota ani srebra. patrz¹c na rozmazany zachód s³oñca. To samo z domem pogrzebowym. .

uzna³ Andy. . Produkcja sz³a na du¿¹ skalê. W ten sposób niektóre pojemniki mo¿na by przewie æ nawet wcze niej! Andy milcza³. Stewart Bowie i jego brat Fernald równie¿ zachowaj¹ siê j ak chor¹giewki na wietrze. wolne od podatku.wycedzi³ Andy przez zêby. czy nie. czas siê zbieraæ. Raptem Du¿y Jim siê zatrzyma³. nie odrywaj¹c oczu od s³oñca. by³am ju¿ stanowczo zbyt bogata.Zamknêli my interesik i nie otworzymy.A skoro ju¿ mowa o pracy. Bêdziemy podejmowaæ wa¿kie decyzje. . ¿e by³y z tego niewyobra¿al pieni¹dze. . Du¿y Jim zmieni zdanie. Znak od opatrzno ci.Tak .Du¿y Jim siê rozpromieni³.przyzna³ Andy ponuro. a czê ciowo dlatego. Spojrza³ na zegarek.Ach! . . ¿e przyznali sobie . ¿e siedzieli w tym ju¿ zbyt g³êboko. jemu. Nie podoba³a mu siê my l. . ¿e kupowanie propanu w ilo ciach hurtowych mog³oby sprowokowaæ niepotrzebne pytania. .Nie przejmuj siê tak bardzo . Podobnie jak bezpo rednie kupowanie du¿ych ilo ci ró¿nych leków mog³o zostaæ zauwa¿one i spowodowaæ k³opoty. Czê ciowo dlatego. . Wszystko zamkniête. a wtedy on. czy siê ta ca³a awantura z kopu³¹ skoñczy. Pamiêta³ s³owa jakiej gwiazdy filmowej. s³ysza³e Stewarta.miedzi do swych trzosów . ale te¿ by³a to rzeczywi cie najbezpieczniejsza metoda. Andy. które przywodzi³o mu na my l gnij¹ce cia³o. co oznacza³o zapotrzebowanie na ogromn¹ ilo æ energii. ¿e powinni my zwin¹æ interes na dobre. . tak¿e.tak ogromne ilo ci propanu z ró¿nych róde³ miejskich. niezale¿nie od tego. ¿eby to rzuciæ . ¿e w momencie gdy klosz zniknie.jak to okre la³ Du¿y Jim . a tak¿e spor¹ emisjê gazów.Ach. póki nie minie kryzys. choæ wielko æ .Du¿y Jim zachichota³. . . Ale mia³ niemi³¹ pewno æ. Gorliwe chor¹giewki. . Mo¿e to znak. Prowadzenie apteki pomaga³o nieco w rozwi¹zaniu tego problemu. przyjacielu. Mo¿esz prowadziæ pojazdy o standardowej wadze? .powiedzia³ Du¿y Jim. .Dobrze by by³o . Du¿y Jim podkre la³... Jak to siê mówi.A przy okazji. us³yszane dawno temu: Zanim odkry³am.Mo¿emy te¿ wykorzystaæ karawan Stewiego. ¿e nie lubiê graæ.Nie martw siê o Phila.Za dwa tygodnie zaczniemy transportowaæ propan z powrotem do miasta. Powiedzia³ to te¿ samemu Kucharzowi. Przewieziemy miejskimi wywrotkami. Ruszy³. Andy za nim. zamiecione do czysta.

uspokoi³ go Rennie. ¿e chcia³bym go wtajemniczaæ w nasze interesiki. . Og³osimy. . ¿e przyszykowa³ mi³¹ niespodziankê. ¿e je li im siê noga powinie.Naprawdê s¹dzisz. które w miesi¹c zu¿yj¹ wszystko.zamówieñ powi¹zanych z produkcj¹. . Peter Randolph jest swój cz³owiek. .Oczywi cie. . Lepiej na zimne dmuchaæ.. ¿e ju¿ zu¿yli spor¹ czê æ miejskich zapasów . . Bardzo mi siê nie podoba my l o racjonowaniu czegokolwiek. jak to jest. maj¹ do æ paliwa na bie¿¹ce potrzeby.dzi w ratuszu z pewno ci¹ nam elektryczno ci nie zabraknie. tobie siê to wydaje mieszne? . ¿e Rennie w rzeczywisto ci wcale nie ma zamiaru zaniechaæ produkcji. .Szpital by³ bli¿ej .Z jego miny wynika³o. ¿eby wys³a³ mojego ch³opaka i jego przyjaciela Frankiego po butlê do szpitala. a potem bêd¹ prosiæ nas o opiekê.I ca³a akcja bezpieczniejsza.stwierdzi³ Du¿y Jim. przyprawia³a Andy'ego o zawa³.Przecie¿ ju¿ wcze niej.Mam plan. Tyle tam tego.. Rzeczywi cie.Ale¿ nie. ale to tak jak w bajce o mrówce i pasikoniku .podj¹³ Du¿y Jim . która najpierw zabra³a butle z gazem. Co upewni³o Andy'ego. Andy mia³ ochotê podkre liæ. jak go wykorzystaæ. to w³a nie z tego powodu. Andy by³ wyra nie zaniepokojony.Jim. ¿e zorganizowali my miejski magazyn paliwa i bêdziemy racjonowaæ propan w miarê potrzeb. ¿e pojawi³a siê gazowa wró¿ka. S¹ w tym mie cie ³achadojdy. co by us³ysza³ w odpowiedzi: Nie mogli my tego przewidzieæ . w razie gdyby zabrak³o pr¹du. Ani teraz. ani kiedykolwiek pó niej. . a co powiemy ludziom. kiedy bêdziemy oddawaæ gaz? Wyja nimy.Mog³e wzi¹æ butlê ze stacji radiowej. je¿eli dojdziemy. A¿ do dzi wcale nie my la³ o ogromnych zapasach propanu na ty³ach studia WCIK.Przyjacielu. . . pamiêtam . Podejrzewa³.Poprosi³em Randolpha.Nie! Raczej przera¿aj¹ce. lecz wiedzia³. a potem zmieni³a zdanie i je odda³a? Rennie ci¹gn¹³ brwi.. tylko sam wiesz.. ni¿ siê gor¹cym sparzyæ.na produkcjê kryszta³ów metamfetaminy.Wiem. kiedy przyjd¹ ch³ody! . to takie nieamerykañskie. na przyk³ad robitussinu i sudafedu. A tak¿e olej opa³owy. Nie martw siê. co jednak nie oznacza. mój drogi. ¿e ta sytuacja mo¿e potrwaæ miesi¹c? . .A przy okazji . . Bo i kto przy zdrowych zmys³ach spodziewa³by siê nag³ego odciêcia .

Jim zmarszczy³ czo³o. Który w obecnej sytuacji je st w³a ciwszym cz³owiekiem na tym stanowisku.W ka¿dym mie cie mieszkaj¹ mrówki. Co oznacza. .Nie bêdziesz jedynym krytycznie nastawionym do pomys³u racjonowania paliwa zauwa¿y³ Andy. a w zasadzie po prostu ludzie. zw³aszcza teraz. s¹ jak d zieci. Jak czêsto to powtarzam? . Wszyscy op³akujemy mieræ Howiego Perkinsa.westchn¹³ Andy.Wycelowa³ w Andy'ego palcem.A czego siê spodziewa³e . je li tylko damy im szansê. Niewiele brakowa³o.Oczywi cie. Nie zaledwie dostateczne. lecz on teraz ju¿ jest z Jezusem.. nawet je li w zwi¹zku z tym trzeba je od czasu do czasu trochê przycisn¹æ. To oni doprowadz¹ do k³opotów w mie cie.Przypomnia³o mi siê co jeszcze . musz¹ najpierw zje æ warzywa.. W³a nie takich musimy siê strzec. by robi³y to. masz racjê. zanim to okre lenie sta³o siê politycznie niepoprawne. szkodnik rodem z Biblii. Mo¿e przyda³oby siê porozmawiaæ o tym z komendantem Randolphem. a czasem kij.. . poniewa¿ je rozumiemy i potrafimy przekonaæ. Tego chcesz? . Mo¿e nam siê to nie podobaæ.stwierdzi³ Andy.Nie. stworzenia dobre i pracowite.I na tak¹ okazjê mamy policjê. oraz pasikoniki. . Powiedzia³a. .Znam tê Bushey. . Narkomani! Z³odzieje samochodów! Degeneraci! Nie zwracaj¹ po¿yczek. jedn¹ z przyjació³ek Dodee.A co siê robi z dzieæmi? . bo to by ur¹ga³o amerykañskiej duszy. rozumiem. ale wolno ci osobiste musz¹ zostaæ . .. Znam ca³¹ jej rodzinê. . Mimo wszystko da siê z nimi ¿yæ. nie tak pracowite jak mrówki.... W ka¿dym mie cie jest tak¿e szarañcza. ale. a mieliby my takie siakie owakie zamieszk i w Chester's Mill! . co nale¿y. .Na ³¹ce u Dinsmore'a zamieni³em kilka s³ów z Sammy Bushey. a my mamy Pete'a Randolpha. Je li chc¹ deser. Poniewa¿ s³ucha.Trzeba ich pilnowaæ. Ale Du¿y Jim siê rozpêdzi³. . Stanowczo zbyt brutalnie.Bardzo czêsto . Jak to w Ameryce. . Nie wolno mieæ dla nich lito ci. ¿e policja traktowa³a ³udzi zbyt brutalnie.W³a nie. W³a nie takich ludzi nazywali my bia³ymi mieciami. nie p³ac¹ podatków. mój drogi? Pog³askania po g³ówce? Przecie¿ tam o ma³o nie dosz³o do zamieszek. ¿e czasem potrzebna jest marchew.Ludzie w mie cie takim jak to.dostêpu do wszelkich róde³ energii? Ludzie zwykle robili zapasy z górk¹. we w³asnym dobrze pojêtym interesie. I tak¹ szarañcz¹ s¹ Busheyowie.. .

lecz wszyscy byli wiernymi cz³onkami Ko cio³a.to ogarn¹æ sytuacjê.Teraz najwa¿niejsze . Sokolim wzrokiem. . radna. Ale nie sami. ‾adne z dzieci nie grzeszy³o szczególn¹ bystro ci¹. c wcale nie dziwi³o. A na dodatek podawali sobie z rêki do rêki jakie pa piery. Zanim jednak zrobi³ dziesiêæ kroków. Jaki tuzin Killianów mieszka³ na zapuszczonej kurzej farmie przy drodze prowadz¹cej do Tarker's Mills.. Nie mia³ ochoty dalej dyskutowaæ na podobne tematy. podbieg³ do niego jaki dzieciak. Nasz nadzór. je li siê wiedzia³o.ci¹gn¹³ Du¿y Jim . wypuk³e czo³a i . w ka¿dym razie Renniemu tak siê wydawa³o. nie sami. My tak¿e ponosimy pewne konsekwencje. Miêdzy nimi siedzia³a i z o¿ywieniem rozmawia³a z wdow¹ po komendancie Perkinsie Andrea Grinnell.. Wcale. 2 Ruszy³ energicznie do przodu. Innymi s³owy. Andy nie chcia³ ju¿ wspominaæ. z czyich pod³ych lêd wi sp³odzone zosta³o to potomstwo. wlaæ w siebie jaki solidny. ¿e musz¹ panowaæ prawo i porz¹dek. Du¿y Jim umilk³. os³oni³ oczy przed s³oñcem. Mrówczymi ¿o³nierzami. Jeden z ch³opaków Killiana. my leæ o Claudie i p³akaæ. Urwa³ w pó³ zdania. I mo¿e powinni my tak¿e zaj¹æ siê ¿ywno ci¹ najbardziej nara¿on¹ na zepsucie. Z niedowierzaniem patrzy³ na schody ratusza. niezale¿nie od jej tematu. które mog³o siê przeci¹gn¹æ nawet do pó³nocy.Przemy la³em ponownie nasz¹ decyzjê. by pozwoliæ Food City dzia³aæ na normalnych zasadach. To samo z Gas & Grocery. mocny drink. skoro nie by³o sposobu na wywiezienie towaru z miasta. Dale Barbara. ale bêdziemy musieli przez najbli¿sze dni uwa¿nie mu siê przygl¹daæ. w ka¿dym razie nie teraz. wiêc poprzesta³ na krótkim tak . obawia³ siê spotkania w ratuszu. Podniós³ rêkê.ograniczone. pogr¹¿y³ siê w zamy leniu. zdecydowany po³o¿yæ kres tej konwersacji. a¿ za nie. Du¿emu Jimowi siê to nie podoba³o. mówi³ tonem praktycznego urzêdnika. Pragn¹³ tylko jednego: wróciæ do swojego pustego domu. po³o¿yæ siê. obmyci z grzechu. A jednak. . Wszyscy mieli takie same okr¹g³e g³owy. I potrzebny jest nadzór. Co oznacza. Ten ma³y mia³ na imiê Ronnie. bo nie jeste my pasikonikami. ¿e w zasadzie i tak nie mieli wyboru. chocia¿ trudno by³o mieæ pewno æ. Nie mówiê. Gdy znów siê odezwa³. Przecie¿ musieli my zamkn¹æ interes. My jeste my mrówkami.. póki siê to wszystko nie skoñczy. Brenda Perkins i ten z³y duch. ¿e zamkniemy sklep. przeznaczyæ j¹ do osobistego..

szuka³em pana po ca³ym mie cie! . Jamesie. by³o le. . .. Jak siê wali. Oczywi cie. ¿e teraz nie mam czasu na rozmowy. Troje b³aznów. Niedobrze.Zanie mu. Wiceprzewodnicz¹cy Rady Miejskiej wyj¹³ z kieszeni d³ugopis (ze z³otym napisem wzd³u¿ korpusu TEN SIÊ RADUJE. Ronnie to mój brat. Stanowczo niedobrze. to siê wali. Ch³opak sta³ przed ksiêgarni¹.Richie. Wielebny Lester Coggins. Ca³y czas obserwowa³ ludzi siedz¹cych na schodach ratusza.. Du¿y Jim nigdy dot¹d nie kaza³ mu siê zamkn¹æ.powiedzia³ Du¿y Jim. Odprowadzi³ biegn¹cego ch³opca wzrokiem. Ch³opak ubrany by³ w podart¹ koszulkê WCIK i trzyma³ w rêku jak¹ kartkê. Innymi s³owy. KTO U DU‾EGO JIMA KUPUJE) i skre li³ krótk¹ odpowied : O pó³nocy. Du¿y Jim najpierw spojrza³ Andy'emu w twarz. Richie Killian przyniesie mi Twoj¹ odpowied . . . znalaz³em pana! ..Mo¿e jutro.O co mu chodzi? . Teraz muszê porozmawiaæ z Tob¹.spyta³ Andy. Musimy siê zobaczyæ dzisiaj. proszê pana! Niech pana Bóg b³ogos³awi.. .Ja jestem Richie.Obawiam siê. .oznajmi³ Rennie i ruszy³ rozwi¹zaæ nastêpny problem. tak. Ronnie . Z³o¿y³ kartkê.krzykn¹³. U mnie .Ruszy³ stanowczym krokiem. .O wytwórniê? O narko. A teraz wybacz.Ciebie tak¿e. Dopiero potem wzi¹³ kartkê. poda³ ch³opakowi. Nie. .Jejku. proszê pana. Andy wzi¹³ od ch³opca kartkê i z³apa³ Renniego za ramiê. Andy a¿ pomyli³ krok. za du¿ych d¿insach wygl¹da³ jak sierota.Zamknij siê. . . . synu.orle nosy. Wielebny Lester Coggins Nie Les. bardziej ci¹gniêt¹ i mocniej naznaczon¹ smutkiem ni¿ zwykle.Mowy nie ma.Nie wszystko naraz . Gdy Du¿y Jim na niego skin¹³. odpisz. Przemówi³ do mnie Bóg.Lepiej przeczytaj. W podartej koszulce i workowatych. podbieg³ natychmiast. nawet nie Lester. . I nie czytaj! . .O. zanim przemówiê do miasta. . Proszê.

.. Znów pojawi³a siê znajoma my l. którzy jeszcze przed chwil¹ obserwowali zachód s³oñca. bardzo wa¿na..Tak nam brakuje Duke'a.popar³ Renniego Andy. Rozumiesz przecie¿. choæ dobiega³a piêædziesi¹tki. Najgorsze jeszcze przed nami. By³em zajêty.. jakby by³ chory. czy by³aby tak uprzejma i pobieg³a roz³o¿yæ teczki? Andrea. Bali siê Renniego.odezwa³a siê Brenda mi³o . krzywi¹c siê z bólu. . jak i Andy Sanders robi¹ wra¿enie wystraszonych na mieræ.Bardzo wam obu dziêkujê. teraz przygl¹dali siê temu zaimprowizowanemu spotkaniu. Holownik wspomagaj¹cy liniowiec oceaniczny.Niestety. Poza tym wiceprzewodnicz¹cy Rady Miejskiej szed³ jak cz³owiek. op³akuj¹c mê¿a... ¿eby z tego robiæ . w ka¿dym razie nie w tym momencie.3 Patrz¹c na zbli¿aj¹cego siê Renniego. ¿e nie daj¹ ci spokoju. . Andrea. ale nadal nie zbli¿y³ siê do oczu. Jak nigdy. mamy bardzo wa¿ne spotkanie..Wszyscy odczuwamy jego brak. Barbie w pierwszej chwili pomy la³: Ten cz³owiek idzie..Rennie . Jak wszyscy. ale ¿e Brenda mocno chwyci³a j¹ za rêkê. .Przyjmij moje kondolencje . ¿e siedzia³ miêdzy rad n¹ miejsk¹ a wdow¹ po komendancie policji? We troje przekazywali sobie z r¹k do r¹k kartki...Ogromnie chcia³bym zostaæ z tob¹ i porozmawiaæ o twoich zmartwieniach. a o tym nie wiedzia³ . Przechodnie. . . ¿e zarówno Andrea Grinnell. Na pogrzebie oczywi cie siê zjawiê.. I nie chodzi³o o klosz. . . . by z³o¿yæ ci najszczersze wyrazy wspó³czucia. który przywyk³ do kopania cudzych ty³ków.. Du¿emu Jimowi zabrak³o s³ów. Z fa³szywym u miechem wspó³czucia uj¹³ obie d³onie Brendy i lekko je u cisn¹³. Barbie u wiadomi³ sobie.Oczywi cie. ¿e gdyby sprawa nie by³a wa¿na. Mo¿e Barbara zyskiwa³ w ich oczach na znaczeniu jedynie z tego powodu. .odezwa³ siê radny. siedzia³abym teraz w domu. Kto wpad³ na pomys³. Wdowa pozwoli³a na tê scenê ze spokojem i wdziêkiem.. wygl¹da³a w tej chwili jak dziecko przy³apane na podkradaniu gor¹cych ciasteczek stygn¹cych na parapecie.Bardzo nam go brakuje . . jakby to by³ list od samego papie¿a z Rzymu. Widzê wyra nie.U miech Du¿ego Jima ods³oni³ ju¿ wszystkie zêby.Przyszed³bym wcze niej.. Zaczê³a wstawaæ.powiniene znale æ dla nas chwilê. . usiad³a z powrotem.

móg³ siê myliæ. ¿e nie. jak s¹dzisz. . wiêc Du¿y Jim mia³ ochotê rwaæ w³osy z g³owy.publiczne przedstawienie? Brenda Perkins. Wiedzia³.Dla pani zawsze znajdziemy chwilê. ¿e Bóg ka¿e mu przemawiaæ do miasta. . Je¿eli Du¿y Jim s³usznie podejrzewa³. Chocia¿.By³em w armii.Chyba znajdziemy kilka minut. poniewa¿ szkodzi³y mu na ci nienie. Wobec czego trzeba po pierwsze. Przyszed³ drog¹ elektroniczn¹ jako plik PDF. .To nie jest papeteria z Bia³ego Domu. W randze kapitana. a zosta³a wdow¹ po cz³owieku. i w³a nie nabra³ przekonania. a tak¿e od znacznie szerzej znanego nadawcy. ty pó³g³ówku. ¿e nie mo¿e sobie pozwoliæ na takie gwa³towne emocje. . . oczywi cie. to mu szkodzi³o tak¿e na serce.jako bohat er. Przeskoczy³ wzrokiem na Barbiego. G³êboka pionowa zmarszczka przeciê³a mu czo³o miêdzy krzaczastymi brwiami.Oczywi cie .Pan tak¿e odgrywa tutaj jak¹ rolê. .Rzeczywi cie. List by³ zdecydowanie bardziej elegancki ni¿ notka. ¿e przed³u¿ono mi okres s³u¿by. Andrea by³a na to za ma³o sprytn a. co siê k³u³o w g³owie Cogginsa.powiedzia³a Brenda ze smutkiem. Brenda Perkins nigdy go nie lubi³a. Naprawdê mi przykro z powodu Duke'a. . to aktualne k³opoty by³y piku w porównaniu z tym. Zw³aszcza kiedy cz³owiek dosta³ wiadomo æ od znajomego. nie. ¿e dokument zosta³ przed godzin¹ dostarczony przez Zastêp Elfów FedEx? Który liliput teleportowa³ siê przez kopu³ê i ju¿? Bez problemu? .kompletnie bez przyczyny .. który by³ teraz w mie cie postrzegany . Andy? . Rennie wzi¹³ kartki za sam ro¿ek.Przypuszczam. Korespondencja nosi³a bie¿¹c¹ datê. I nie mia³a odwagi mu siê stawiaæ. A jednocze nie dosta³em awans. . Oczywi cie. Wygl¹da na to. .powiedzia³ Barbie. By³ to moment prawdziwego szczerego wspó³czucia. jakby go parzy³y.zgodzi³ siê Andy. a co mu szkodzi³o na ci nienie.. S¹dzi³e .Barbie stara³ siê odpowiedzieæ sympatycznym tonem. Spojrzeli sobie w oczy. ale niewiele brakowa³o. Czasem jednak by³o trudno.. .A mnie z powodu pañskiej ¿ony .zarz¹dzi³. panie Barbara? Nie bardzo rozumiem. podaj¹c mu kartki. W nag³ówku napisano po prostu BIA£Y DOM.Porozmawiamy w sali konferencyjnej. który wiedzia³ o wiele za du¿o. zw³aszcza publicznie.Wejd my do rodka . ¿e to panu pomo¿e zrozumieæ . Pani Shumway go wydrukowa³a. . któr¹ przyniós³ mu Richie Killian. które ogl¹dali przed chwil¹. Barbie nie powiedzia³ tego na g³os. co pana tu sprowadza. Rennie pomaca³ papier..

Pete odsun¹³ siê na bok. najwyra niej bra³o udzi a³ w jakiej konferencji. Pojedyncze kartki wystrzeliwa³y z kopiarki na tackê. Sz³o mu jak po grudzie. Benny i Joe w rêkach. który robi³ zdjêcia na ³¹kach.zapewni³a j¹ Norrie. Du¿y Jim przeczyta³. Pete Freeman i Tony Guay na zmianê zabierali je i uk³adali w stosy. Jamesie .Jest wa¿ny. o co chodzi .oceni³ Benny z pe³nym wy¿szo ci brakiem zainteresowania. . Kiedy po pierwszej próbie wyl¹dowa³ na tylnej czê ci cia³a. Joe. jak zrobiæ manuala na nosie deski na porêczy.Tak. Norrie uwa¿a³a. Potrafi³a te¿ przywi¹zywaæ woblery do ¿y³ki. bo sama zna³a piêæ ró¿nych wêz³ów. a redaktorka rozmawia³a g³o no z dziennikarzem sportowym i z facetem. a¿ siê pop³aka³ ze miechu. 4 Benny Drake. dlaczego pani Shumway ich nie s³ysza³a . jeste cie . Natychmiast zrozumieli. ¿e nie przyjdziecie. . .Ju¿ siê ba³am. po czym zapuka³ do drzwi. Nikt nie odpowiada³. . .odezwa³a siê Brenda cicho. Zobaczy³a dzieciaki. wiêc Joe przepchn¹³ siê obok niego i przekrêci³ ga³kê. proszê pani .kopiarka pracowa³a pe³n¹ par¹.spyta³a Julia. .Mo¿e ja to zrobiê? .odezwa³a siê Julia. Nastêpna intrygantka. ¿e ma najwspanialszego ojca pod s³oñcem. gdzie kilka osób. bierz siê do roboty. .Julia Shumway. Norrie Calvert i Joe McClatchey Chudzielec stali przed redakcj¹ Democrata w Chester's Mill. A ona jemu w zamian pokaza³a. Ka¿de z nich mia³o latarkê. Norrie widzia³a to wyra nie.zaproponowa³a. Patrzyli w stronê ratusza.No.Pozwolili. Prawie skoñczyli my.Przeczytaj ten list. Freeman zwi¹zywa³ ryzê papieru szpagatem. gestem zaprosi³a je do rodka. tym troje radnych miejskich oraz kucharz ze Sweetbriar Rose.Je li potrafisz lepiej ni¿ ja. .odezwa³a siê Norrie. . .Ciekawa jestem.Doros³e pierdo³y . . Drzwi ust¹pi³y.Nie chcê mieæ na karku! stada rozw cieczonych opiekunów. O ile ta cholerna kopiarka siê nie zesra.Rodzice pozwolili? . . . . Ojciec j¹ nauczy³. Norrie wetknê³a swoj¹ do g³êbokiej kieszeni kangurki. ka¿de z nich postanowi³o sobie w duchu wykorzystaæ je przy pierwszej okazji. Benny i Norrie przyjêli soczyste wyra¿enie z milcz¹c¹ aprobat¹.

.Podesz³a do sterty kopii. Przyci nijcie kamieniem.zgodzi³ siê Joe. Nagle zobaczy³a du¿y nag³ówek wydrukowany czarnymi literami i a¿ stanê³a w pó³ kroku. Je li co zostanie. jak dziewczyna szybko i sprawnie wi¹¿e wêz³y. ale o dziewi¹tej wracajcie do domu. . co siê da. . Granicê miêdzy Chester's Mill a Tarker's Mills zaznaczono na czerwono.odpowiedzieli wszyscy troje.stwierdzi³a Norrie bez fa³szywej skromno ci. W miejscu gdzie Little Bitch Road przecina³a granicê miasta.spyta³a Julia. Zosta³ opatrzon y . ¿e to nic nie da .Zostawiacie jedn¹ kartkê przy ka¿dym domu i sklepie na tych dwóch ulicach.Fakt . . co trochê przypomina³o trzepotanie skrzyde³ motyla. .To by by³o dno . dziecko. . .Za³o¿ê siê. .Ja mu przymocujê ³adunek . Pete Freeman z podziwem obserwowa³.Latarki macie? . ale jes t baga¿nik.O cholera! Przycisnê³a d³onie do ust. ¿e wszyscy macie rowery i koszyki.Mamy . Democrat nie zatrudnia³ gazeciarzy od trzydziestu lat.Doskonale. . Joe i Benny tu¿ za jej plecami. Potem dalej. po³ó¿cie na rogach ulic. ale s³ów cofn¹æ ju¿ nie mog³a.Masz racjê.stwierdzi³a Norrie. . przygl¹daj¹c siê mapie umieszczonej w dolnej czê ci kartki. Nie chcia³abym. . wyra nie rysowanej odrêcznie. . . ¿eby wiêtowanie powrotu tej praktyki zepsu³ jaki wypadek na przyk³ad na którym rogu Main albo Prestile. krêc¹ g³ow¹. Zróbcie.Rozumiem. . Benny znów przebieg³ wzrokiem nag³ówek.Tak pani powiedzia³a i tak jest . Nie mo¿ecie rozwoziæ tego na deskach.zameldowa³ Joe. znajdowa³ siê czarny X.stwierdzi³ Joe ponuro.uzna³. Julia tylko pokiwa³a g³ow¹.U mnie nie ma koszyka.Potoczy³a wzrokiem po ca³ej trójce.Nie le ci idzie . UWAGA MIESZKAÑCY CHESTER'S MILL! BARIERA ZOSTANIE ZBOMBARDOWANA POCISKIEM CRUISE ZALECANA EWAKUACJA ZACHODNIEJ CZÊ CI MIASTA . tak? Nastêpnie na Morin i St Anne Avenue.

i¿ ca³kowicie wystarczaj¹ca bêdzie dla niego pozycja doradcy.Nie kracz. którzy pracuj¹ nad zrozumieniem i odwróceniem procesów. Po drugie. Pierwotnie zamierza³em. Pu³kownik Barbara s³u¿y³ w Iraku. gdzie zosta³ odznaczony Br¹zow¹ Gwiazd¹ Meritorious Service Medal oraz dwukrotnie Purpurowym Sercem. które zasz³y na granicach Waszego miasta. Jednak pu³kownik Barbara zapewni³ mnie.westchn¹³ Tony Guay. i¿ spodziew siê pe³nej wspó³pracy ze strony radnych miejskich. 5 BIA£Y DOM Do RADNYCH CHESTER'S MILL: Andrew Sandersa Jamesa P. mianuj¹c pu³kownika Barbarê tymczasowym gubernatorem wojskowym. Tak jak Wy pomo¿ecie jemu. tak my Wam.ukarani. Nenniego Andrei Grinnell Szanowni Pañstwo! Przede wszystkim chcia³bym Pañstwa pozdrowiæ. a tak¿e miejscowej policji. by móg³ pe³niæ odpowiedzialn¹ rolê ³¹cznika. wprowadziæ w Chester s Mill stan wyj¹tkowy. Musia³em siê zgodziæ z jego ocen¹ choæ jest to kwestia dyskusyjna. Jutrzejszy dzieñ ustanowi³em Narodowym Dniem Modlitwy. Pragnê zapewniæ. Stwierdzi³. Sytuacja wkrótce zostanie rozwi¹zana. ¿e nie ustaniemy w wysi³kach. Ko cio³y w ca³ej Ameryce bêd¹ otwarte.napisem CEL. Ufa. list ten ma s³u¿yæ przedstawieniu pu³kownika Dale'a Barbary. by ludzie wszelkich wyznañ mogli siê modliæ za was oraz za tych. wyraziæ ogromn¹ trosk¹ i zapewniæ o najszczerszych intencjach. . . ma³y . ¿e nie bêdzie to konieczne. dopóki mieszkañcy Chester's Mill nie zostan¹ oswobodzeni. id¹c za rad¹ Kolegium Szefów Po³¹czonych Sztabów oraz Sekretarza Obrony i Departamentu Bezpieczeñstwa Wewnêtrznego. Takie przyrzeczenie sk³adam Wam oraz wszystkim mieszkañcom Chester s Mill wsparte powag¹ mojego urzêdu jako Naczelnego Dowódcy Si³ Zbrojnych. Wiem. ¿o³nierza Armii Stanów Zjednoczonych. a winni ich uwiêzienia . Ostatnio przywrócili my go do s³u¿by i awansowali my. ¿e jako prawomy lni Amerykanie zapewnicie mu wszelk¹ pomoc.

¿e w pewnym momencie zarówno dla reprezentantów miasta. I po szóste. energii. Rozumiemy ten niepokój. lecz zapewniam. Kolegium Szefów Po³¹czonych Sztabów zdecydowanie zaleca czasowe uniemo¿liwienie komunikacji e . czê ciowo ze wzglêdów humanitarnych. w³a cicielk¹ lokalnego czasopisma. Pu³kownik Bar bara obja ni szczegó³y operacji wojskowej. nie szczêdz¹c wysi³ku. Tymczasem pu³kownik Barbara zdecydowanie obstawa³ przy pozostawieniu mieszkañcom Chester Mill dostêpu do Internetu. opart¹ na naszych najwspanialszych idea³ach: nie opu cimy nikogo. . kontynuowana bêdzie blokada kontaktów z mediami. Praktycznie rzecz ujmuj¹c. Mog¹ Pañstwo s¹dziæ. Pu³kownik Barbara bêdzie na bie¿¹co informowany o wszelkich ewentualnych zmianach. zgodzi³em siê z jego punktem widzenia. ¿e to nadmierna troska. Niniejszym sk³adamy uroczyst¹ przysiêgê.mailowej. poniewa¿ jedynie w ten sposób mo¿emy obni¿yæ ryzyko przep³ywu informacji zastrze¿onych. kobiety ani dziecka. i¿ Wasza niedola skoñczy siê jutro o godzinie trzynastej czasu wschodniego. tak nie jest. niestety utrzymanie blokady telefonicznej jest w tej chwili absolutn¹ konieczno ci¹. ¿e istnieje du¿e prawdopodobieñstwo. I rzecz ostatnia. jak i dla pu³kownika Barbary korzystne bêdzie zorganizowanie konferencji pra sowej. ¿e poczta elektroniczna mo¿e byæ legalnie monitorowana przez Agencjê Bezpieczeñstwa Narodowego. pieniêdzy W zamian oczekujemy od Was wiary i wspó³pracy. Jeste cie obywatelami Stanów Zjednoczonych Ameryki i nie bêdziecie pozostawieni sami sobie. a ja by³em sk³on ny siê z nimi zgodziæ. która zostanie przeprowadzona w tym czasie. Podkre la³. wiem. Mê¿czyzny. ¿e kto w Chester Mill ma wiedzê dotycz¹c¹ bariery otaczaj¹cej wasze miasto. choæ to równie¿ jest kwestia dyskusyjna. zdo³aj¹ Pañstwo zawiadomiæ mieszkañców. by Was uwolniæ. lecz nie najmniej wa¿na. Jedno i drugie jest równie wa¿ne. chcia³bym Was zawiadomiæ. Po czwarte. ¿e do spotkania z przedstawicielami mediów najsprawniej doprowadzi szybkie zakoñczenie obecnej sytuacji kryzysowej. Zapewn i³ mnie. jednak jeste my przekonani. Wewnêtrzne rozmowy miejskie mo¿na prowadziæ bez przeszkód. Mo¿e siê okazaæ. ¿e martwi Pañstwa brak mo¿liwo ci porozumienia siê z przyjació³mi i rodzin¹ spoza granic miasta. Pi¹t¹ spraw¹ jest komunikacja internetowa. Mimo wszystko ta decyzja równie¿ pozostaje kwesti¹ dyskusyjn¹ wiêc mog¹ zaj æ pewne zmiany w naszym stosunku do poruszanych spraw. Wykorzystamy wszystkie mo¿liwo ci. ¿e dziêki w³a ciwym stosunkom z pani¹ Juli¹ Shumway. zak³adamy pe³n¹ wspó³pracê miêdzy nim a w³adzami miasta. Istnieje prawdopodobieñstwo. Poniewa¿ to on jest na miejscu. czego powinni siê spodziewaæ. ³atwiej j¹ sprawdzaæ ni¿ po³¹czenia przez telefony komórkowe.Po trzecie.

Wspieramy Was modlitw¹ i serdeczn¹ my l¹. jak ju¿ siê przebijemy. ¿eby przy salutowaniu nie wsadzi³ sobie palca w oko. Prezydent pisa³ o wspó³czuciu i wsparciu (Grinnell. Decyzja pozostaje kwesti¹ dyskusyjn¹ Oczekujemy wiary i wspó³pracy. gdyby jakim cudem zosta³ teleportowany i zna laz³ siê z nim twarz¹ w twarz. mia³a za³zawione oczy). co zosta³o przekazane miêdzy wierszami. ³¹cznie z drugim imieniem. my la³ Rennie. a w tej chwili. ale jak cz³owiek zebra³ to. ¿e mo¿e sobie wprowadzaæ stan wyj¹tkowy w piwnicy komendy. Za to kiedy wspomina³ o wspó³pracy. drañ. podpisa³ siê pod nim osobi cie. ta narkomanka. Stanowcz¹ i bezdyskusyjn¹. jaki sekretarzyna pisa³ ten list. o czym mówi. ¿e ten taki siaki owaki zwolennik aborcji nie mia³ o sprawach wiary ¿adnego pojêcia. kolego. Tak jak Wy pomo¿ecie jemu. W przeciwnym razie popamiêtasz. Wspó³pracuj. Najbardziej wymowne by³o ostatnie. mo¿e Niechlujowi uda siê opanowaæ delirium na tyle. z przyjemno ci¹ udusi³by go go³ymi rêkami. Du¿y Jim by³ absolutnie pewien. bo my sporz¹dzamy listê grzecznych oraz niegrzecznych i nikt n ie bêdzie mia³ ochoty figurowaæ na li cie niegrzecznych. Barbarê tak¿e. pasuj¹cym do terrorysty. widzia³ prawdê. Po kolei. Wspó³pracujcie. tak my Wam. List by³ gro b¹. Nigdy nie oddam miasta jakiemu kuchcie. dok³adnie wiedzia³. ‾elazna piê æ obleczona w aksamitn¹ rêkawiczkê. A pamiêæ mamy doskona³¹. Najbardziej w wiecie pragn¹³ teraz zagwizdaæ na Pete'a Randolpha i kazaæ mu wsadziæ pu³kownika kuchtê za kratki. . w którego imieniu to zrobi³. czytaj¹c. Wspó³pracujcie albo stracicie Internet. Zak³adamy pe³n¹ wspó³pracê miêdzy nim a w³adzami miasta. Z wyrazami szacunku 6 Niezale¿nie od tego. Powiedzieæ intruzowi. Spokojnie. Dla niego wiara by³a pustym s³owem. Rozumia³ to tak¿e Jim Rennie. Na razie mia³ przed oczami kilka ³ajdackich zdañ z listu prezydenta. Du¿y Jim na niego nie g³osowa³. z Samem Verdreaux w roli adiutanta. który w dodatku o mieli³ siê przy³o¿yæ mojemu synowi. a potem podwa¿yæ mój autorytet. Kto wie.

Powiedzia³ Stacey. ale nigdy nie wiadomo. je li maj¹ ochotê.zaproponowa³. Du¿y Jim przywo³a³ na twarz u miech. dadz¹ sobie radê. wówczas nowo mianowany pu³kownik Armii Stanów Zjednoczonych pozna szeroki wachlarz ca³kiem nowych znaczeñ okre lenia g³êboko w terytorium wroga . wietnie. powiedzia³a im.Chyba wpadnê do Angie powiedzia³. na to siê zanosi. ¿e nadgodzin bêdzie jeszcze du¿o. Fatalne uczucie po ca³ym dniu bez ¿adnych dolegliwo ci.My lê. Chodzi³o im o samo zajêcie. Podrygiwa³a w rytm bicia serca. powoli. Mel.Wygl¹da na to. ¿e mog¹ wzi¹æ nastêpne cztery godziny s³u¿by. . . . 7 Junior siedzia³ z przyjació³kami w ciemno ciach. Najpierw niech pu³kownik kuchta obja ni wielkie plany militarne.Wejd my do rodka . Powiedzia³a te¿. Carter. Nigdy. jednak równocze nie przypomnia³a. ¿e mamy sporo do omówienia. Ale pomy la³ tak¿e: Spokojnie. pewnie mo¿na bêdzie siê spodziewaæ premii od wdziêcznego rz¹du Stanów Zjednoczonych. chocia¿ wziêli tê pracê nie dla pieniêdzy. Bia³a plamka rozpoczê³a taniec przed lewym okiem. Je li nie. które w³a nie przy pieszy³o. Juniorowi krew têtni³a w g³owie. ale akurat zaczê³a go boleæ g³owa. ¿e siê po lizgnê³a pod prysznicem i le¿y sparali¿owana albo co w tym stylu. Gdy razem z innymi wie¿o upieczonymi policjantami wróci³ do komisariatu po tej gigantycznej rozróbie na polu Dinsmore'ów. . G³upio by by³o.stwierdzi³a. . Stacey Moggin. Georgia Roux i Frank DeLesseps wszyscy zgodzili siê pracowaæ w nadgodzinach. by siê stawi³ na s³u¿bê nastêpnego dnia o siódmej. ¿e pojecha³a gdzie z Dodee.Nie ma mowy. ¿e to dziwne. ci¹gle jeszcze w mundurze i wyra nie zmêczona. gdyby siê okaza³o. ¿e rezygnuje. Je li przynios¹ po¿¹dany skutek. Nawet on uwa¿a³. Na schodach przed komend¹ Frankie poprawi³ pas. ale bardzo go uspokaja³o.Bêdzie mnóstwo roboty . . Ona zapewni³a go. wiêc kied przyjdzie do wyp³aty. Juniorowi te¿. je li nie jest niezbêdny. ty prymitywie.

I jeszcze lesba. I daæ jej nauczkê..zaproponowa³ Frankiemu. Mmm! Mo¿na by nawet wzi¹æ je za ¿ywe laski! To znaczy. Siedzia³ pod cian¹ z pó³kami zastawionymi jedzeniem w puszkach. Junior pokiwa³ g³ow¹. czekolady. Mieszanina zaschniêtego gówna i rozk³adu. Ciemno æ by³a lepsza. bo w powietrzu unosi³y siê te¿ inne. Angie posadzi³ po swojej prawej. ¿eby siê suka nauczy³a szanowaæ w³adzê. Nie zamierza³ siê pieprzyæ z trupami. . .. Dodee? Angie? Junior nie wiedzia³.Powa¿nie? Dziêki. ... Po chwili siê uspokoi³a. Ale da³o siê jako wytrzymaæ. Dodee po lewej rêce. który dzia³a³ Juniorowi na nerwy. br¹zowego cukru. na laduj¹c g³os dziewczyny irytuj¹cym falsetem. milsze wonie: kawy.A.Frankie popatrzy³ na dziwny zachód s³oñca. Bia³a plamka przed okiem podskoczy³a szaleñczo. Gdyby która odpowiedzia³a.ci¹gn¹³ Frankie .powiedzia³ Frankie. Mówi do mnie: Co mi zrobisz? Aresztujesz mnie? . lecz kiedy zgasi³ wiat³o. . ta rura. stary.Akurat dzi nie jestem napalony. ¿e ból g³owy znowu . mo¿e to i lepiej. tylko czê ciowo przes³oniête w³osami. a¿ wydusi z niego ¿ycie. . pomy la³. Przez chwilê m³ody Rennie mia³ ochotê zacisn¹æ rêce na szyi kumpla i przytrzymaæ..Bo wiesz.. .Sammy Bushey mi napyskowa³a.powiedzia³ w ciemno ciach spi¿arki.¿e móg³bym do niej zajrzeæ po robocie. ¿eby ju¿ nigdy wiêcej nie us³yszeæ tego g³osu.Szmata jedna. pomijaj¹c smród. . co chce.Mam po drodze.. Wiedzia³ jedynie. Menagerie a trois jak by to ujêto w Penthousie .No. suszonych owoców i czego jeszcze. poczu³ md³o ci. . Cz³owiek mo¿e robiæ.W³a nie. .Ta ca³a kopu³a nie jest taka z³a. .Po³o¿y³ d³oñ na swoim kroczu i cisn¹³. Zastanów siê. Wcze niej zapali³ latarkê. który ju¿ siê zacz¹³. ale potem j¹ zgasi³. .Mogê tam zajrzeæ. W pewnym sensie. staruszku. melasy. . Bia³a plamka przed lewym okiem zmieni³a kolor na czerwony.Frankie zni¿y³ g³os.Wiêc pomy la³em sobie . . . I perfum. niemniej. . bo mia³y wytrzeszczone oczy i napuchn iête twarze. Teraz jednak by³. Wiesz. zameldowa³bym wielebnemu Cogginsowi o cudzie. .Jeste cie moimi dziewczynami . W wietle latarki dziewczêta nie wygina³y najlepiej. je li chcesz .Racja? Cisza.

a¿ w koñcu siê zdrzemn¹³. rób. Kiedy pocisk uderzy w klosz. ¿e Rennie nie poda informacji na swój sposób. Drug¹ rêk¹ po omacku odszuka³ d³oñ Dodee. Julia chcia³a mieæ pewno æ. . Wtedy w mie cie zaroi siê od policji i ledczych. Nied³ugo. By³a zimna. . dziewczyny? Nie odpowiedzia³y.To jest nasza tajemnica .. A poza tym.Nie próbowa³by.Szczerze mówi¹c.westchnê³a. bêdzie huk jak diabli. Trudno.Nie ma sprawy. . ale co mi siê zdaje. Trzeba bêdzie je pochowaæ. ja to widzê jako swego . .. . Na rogu Main i Mapie osta³a siê jeszcze stertka wydania specj alnego Democrata .powiedzia³. . Po³o¿y³ d³oñ na piersi Angie. Nikt by tego nie zrozumia³. Teraz by³o dobrze. ¿eby go zniszczyæ. I podniecaj¹co. obejmuj¹c za ramiona swoje ofiary. nie chcia³bym ci robiæ przykro ci. obojêtne. 8 Gdy Barbie i Brenda Perkins wyszli z ratusza o godzinie dwudziestej trzeciej. ¿e kiedy cz³owiek zobaczy to na pi mie. I to nied³ugo.szepn¹³ Junior w ciemno æ.. jasne. jaka jeste spro na. co chcesz. Poszli Main Street do Morin. Jeszcze nie teraz. posiedzenie Rady Miejskiej ci¹gle trwa³o. i tak po³o¿y³ j¹ sobie w kroczu. . Poniewa¿. ludzie bêd¹ chodzili od domu do domu. ¿eby James nie móg³ wyciszyæ sprawy.. Z pocz¹tku oboj e prawie siê nie odzywali.Stukn¹³ d³oni¹ w kartkê.zawtórowa³ jej Barbie. Junior siedzia³. Klosz móg³ znikn¹æ jak bañka mydlana albo naukowcy znajd¹ sposób. bo to niemo¿liwe. poka¿ mi. Zreszt¹ to tylko drobne macando. a wkurzaj¹ca bia³a plamka zniknê³a. szukaj¹c zapasów. wkrótce zbierze siê co na kszta³t komitetów ¿ywno ciowych.Nieprawda .Mogê? No bo w sumie niby jeste dziewczyn¹ Frankiego. . Trzeba bêdzie pochowaæ dziewczyny. .Dodee! Bezpo rednia z ciebie dziewczyna! . A je li kopu³a zostanie.Co. . .Nieprawda. prawda? Barbie pokrêci³ g³ow¹. Barbie wyci¹gn¹³ kartkê spod kamienia przytrzymuj¹cego gazetki. Brenda po wieci³a na kartkê latark¹ w d³ugopisie.Mo¿na by s¹dziæ.Zrobili cie to. jasne. ale nikt nie bêdzie musia³ nic z tego rozumieæ. ³atwiej mu bêdzie uwierzyæ . jak mia³by to zrobiæ. ale w zasadzie zerwali cie ze sob¹. ¿e Frankie zamierza ciê dzisiaj pu ciæ kantem. .zel¿a³.

Dzisiaj s³owa Renniego ocieka³y s³odycz¹. . James Rennie mo¿e siê okazaæ bardzo niebezpiecznym przeciwnikiem. . zamiast j¹ przedziurawiæ.poprawi³a go cierpliwie. . ¿e Du¿y Jim kradnie. jak to mawia Ricky Ricardo.Chodzi o to.Je¿eli twoim jedynym zmartwieniem jest unikniêcie aresztowania. . co uzna z potrzebne. . Chocia¿ by³ blisko. ¿e za zas³on¹ dymn¹ wyrazów pe³nych wspó³czucia i troski o wspólny los kry³ siê cz³owiek gro ny. Nie taki by³ powód do zmartwienia i Barbie domy la³ siê.Przyjacielu. . kiedy ju¿ kurz opadnie.Nie ty jedna czekasz na jutrzejszy dzieñ.Mój m¹¿ mia³ Renniego na oku.. . A wtedy. . Brenda z³o¿y³a kartkê i wetknê³a pod pachê. mog³o siê okazaæ przydatne. James Rennie bêdzie siê musia³ gêsto t³umaczyæ. wszystko ci powiem.Brenda . .poprosi³a Brenda. nie tylko sprzedawcy u¿ywanych samochodów nêkanego mani¹ wielko ci. co pani wie. Ruszyli dalej. By³ niebezpieczny dla ka¿dego. je li próba zniszczenia kopu³y siê nie powiedzie. Je¿eli on nie za³atwi sprawy. Gdyby co z tego.. W przeciwnym razie.powiedzia³ Barbie. Widzisz. ¿eby jego s³owa brzmia³y rozs¹dnie i wiadczy³y o czystych intencjach. co da wystrzelenie pocisku. .rodzaju zabezpieczenie.Mój m¹¿ uwa¿a³. nie tylko dla Barbary. pewnie zobaczymy ca³kiem inn¹ twarz tego cz³owieka. W czasie spotkania w ratuszu s³ucha³ uwa¿nie i choæ Rennie robi³ co w jeg o mocy.Jak? Co? Ile? . Howie nie mia³ niezbitych dowodów.. ile ci powiedzieæ. Ale je li cruise siê odbije od kopu³y. póki go kto nie powstrzyma. czy jutro trafiê za kratki . je li bêdê siedzia³ w kiciu. . . to na pewno wie co jeszcze . . A w zasadzie mogê ci powiedzieæ wszystko lub nic.Z jakiego powodu? .Widzi pani. . Nie odda w³adzy za ¿adn¹ cenê. ¿e wdowa po Perkinsie wie o tym doskonale. Uwa¿a³. uj¹³bym to w ten sposób: je¿eli klosz jednak zostanie. A ja nikomu nie pomogê. miasto bêdzie potrzebowa³o pomocy innych. to jedno wiem z ca³¹ pewno ci¹. Radny Rennie musi sobie my leæ tak: Skoro on wie o takich rzeczach wcze niej ni¿ ja.Nie wiem.. dla ca³ego swojego otoczenia.Nie chodzi o dowody . Barbie nadal mia³ niema³e obawy. pójdê do prokuratora okrêgowego.Przekonajmy siê. to mocno mnie rozczarowa³e .No tak. bêdzie bra³.Zaczekajmy .

Daj¿e spokój. I tak odprowadzi³ wdowê do domu.Widzisz. Wielki Wóz.spyta³a Andrea....Z Brend¹? .Mog³abym ciê wzi¹æ pod ramiê? . 9 Du¿y Jim przerwa³ spotkanie o dwudziestej trzeciej dwadzie cia. ¿e przed zebraniem skuma³a siê z tym Barbar¹. .. Wielka Nied wiedzica.Brenda wy³¹czy³a latarkê. .. Za jego plecami Andy Sanders ostentacyjnie zbiera³ dokumenty i uk³ada³ je w szarej szafce biurowej. ¿e teraz jest pu³kownikiem. ..Zdawa³o mi siê. Andrea wolno ruszy³a za nim.Mia³a na koñcu jêzyka: Co za g³upoty wygadujesz? . jakie jasne. wyra nie zaniepokojona.I zamknij drzwi ..poprosi³ Du¿y Jim uprzejmie. Takie same jak zawsze. Znam j¹ od trzydziestu lat. Czas jaki milczeli. Czêsto przybiera³a tak¹ pozycjê. Andy nadal pilnie pracowa³. No i z Brend¹ w zasadzie te¿. O ile jadanie usma¿onego przez niego bekonu mo¿na uznaæ za znajomo æ. mia³ nadziejê uporaæ siê z oczyszczeniem terenu wokó³ Little Bitch Road najdalej do po³udnia. ¿e sprawa jest istotna. sprz¹taj¹c po spotkaniu. . . jakby siê szykowa³ do przyjêcia ciosu. po czym doda³a. .chêtnie by wreszcie z³apa³ trochê snu). . uciskaj¹c d³oñmi dó³ krêgos³upa. Peter Randolph ¿yczy³ wszystkim dobrej nocy i wyszed³. I ¿e nie bêdzie to nic mi³ego.. Podnios³a wzrok. o czym Jim chce porozmawiaæ z radn¹. Mnie to podnosi na duchu. . ¿eby zosta³a jeszcze n chwilê. odrobinê nie mia³o: . On po³o¿y³ rêkê na jej d³oni. . Du¿y Jim.Zawsze przy nich czujê siê ma³a i taka. . Kasjopeja.Doprawdy drobiazg.A pana Barbarê od trzech miesiêcy. Zamierza³ rozpocz¹æ ewakuacjê zachodniej czê ci miasta o siódmej rano.Spójrz na gwiazdy. Wykona³a polecenie. patrz¹c na migocz¹c¹ Drogê Mleczn¹. ale wyda³o jej siê to zbyt obcesowe. . Ujê³a go pod ³okieæ. lecz plecy mia³ przygarbione. odnoszê wra¿enie.Co oznacza³o. Najwyra niej wiedzia³.O co chodzi? . wszyscy do tego przywykli.Mnie te¿.Brenda za mia³a siê.Oczywi cie. chocia¿ my la³ g³ównie o spotkaniu z Lesterem Cogginsem (a tak¿e o spaniu . a ciebie? . jednak poprosi³ j¹. . . nietrwa³a. Popatrzy³a na niego pytaj¹co.

czy te¿ demokratycznie wybrany przedstawiciel miasta? Rozumiesz. .Zreszt¹ przyjmijmy. On wiele dostrzega³. Mam racjê. Pociera³a d³oñmi dó³ krêgos³upa. ¿e faktycznie by³ od prezydenta . ¿e g³owica mo¿e mieæ ³adunek o wadze nawet pó³ tony! .Czy wiesz. w ka¿dym razie tak to wygl¹da³o. .Pu³kownik Barbara wydaje mi siê cz³owiekiem kompetentnym . kto to jest naczelny dowódca? Nie wiesz. .Tak? . kto bêdzie musia³ s iê zaj¹æ tym miastem. którzy jej potrzebuj¹. Czy ma to byæ jaki w³óczêga. . do czego d¹¿ê.Widzia³e list prezydenta. nie jest wart funta k³aków. trudno cokolwiek wiedzieæ z pewno ci¹. Andrea zafascynowana obserwowa³a kêpki niedogolonego zarostu i wreszcie pojê³a.S³usznie! . Ale w przeciwnym razie bêdziemy zdani na siebie. Mo¿e pocisk go zdmuchnie i w miejscu Chester's Mill zostawi krater g³êboki na kilometr? Andrea patrzy³a na niego z przera¿eniem. A potem je przek³ada³ i uk³ada³ ponownie. jest naczelnym dowódc¹.podj¹³ Du¿y Jim. . . Andrea chcia³a powiedzieæ Jimowi.Bior¹c pod uwagê. Andy? .Oczywi cie.podj¹³ Rennie. Ci¹gle uk³ada³ dokumenty. . Na jego szerokiej twarzy o obwis³ych policzkach rozla³ siê nienawistny u miech.przytaknê³a gorliwie. masz racjê. To jest kto . . kiedy jego mundur stanowi¹ d¿insy i koszulka.Wszystko w rêkach Boga . . poniewa¿ umie w razie potrzeby zapewniæ pomoc tym. tylko strach. dlaczego Jim zawsze tak starannie siê goli³. mo¿e siê udaæ. jak Nixon. co Julia Shumway mog³a spreparowaæ osobi cie na swoim w³asnym komputerze. ¿e zadzia³a! Powiedzia³.Widzia³em co . . ale prawda wygl¹da³a inaczej i Jim na pewno to dostrzeg³. Je li wystrzelenie pocisku nic nie da. a przy okazji nie przenios¹ nas na ³ono Abrahama. No to ci powiem.I rzeczywi cie.. ¿e po prostu zachowywa³a siê uprzejmie. nawet siê nie odwracaj¹c.Trudno go traktowaæ powa¿nie. kto zas³uguje na lojalno æ i pos³uszeñstwo. prawda? . .Masz racjê . tak? Du¿y Jim niecierpliwie machn¹³ d³oni¹. Nieogolony wygl¹da³ gro nie.Teraz to ju¿ nie by³a obawa. gdzie usadowi³ siê ból. Tak uwa¿am. Istotna jest wzajemno æ. jak niewiele wiemy o kloszu. którego prezydent postuka³ czarodziejsk¹ ró¿d¿k¹.No có¿.Je li zadzia³a.szepnê³a Andrea. .Pomoc tak¹ jak na przyk³ad cruise! .potwierdzi³ Andy. wszystko bêdzie wietnie. który nie potrafi pomóc mieszkañcom. a wtedy naczelny dowódca.

. ze mn¹ i z Andym.. ¿e pu³kownik Barbara. te twoje pigu³ki.A je li uwa¿am. uk³adaj¹cy górn¹ czê æ twarzy w niesta³¹ maskê rado ci. pan Barbara.Nie wolno ci! . niech mnie. Na razie jest to jedyna recepta. a nie z jakim pomywaczem nie wiadomo sk¹d.. prawda. która pozwoli³a jej choæby ubiegaæ siê o stanowisko radnej.Na twarzy Du¿ego Jima znowu rozla³ siê fa³szywy u miech od ucha do ucha. jakby nie móg³ ogarn¹æ jej g³upoty.Tak.Ujmê to w dwóch s³owach. fatalnie. od³o¿y³ je specjalnie dla ciebie.Mam receptê! . Andy upu ci³ teczkê.Andy ma spory zapas. Wygl¹da³ na nieszczê liwego i nie potrafi³ spojrzeæ Andrei w oczy.wrzasn¹³ Du¿y Jim. . czego ode mnie chcesz! Przewróci³ oczami. którzy wiedz¹. Andy? Andy w³a nie zacz¹³ myæ ekspres do kawy. co ci s³u¿y. ¿ebym nie musia³ powtarzaæ. .. to po prostu. . Niestety.Nie potrzebujesz recepty...Jest jedenasta trzydzie ci.Nie pokrzykuj na mnie! Znam ciê od pierwszej klasy podstawówki. . gro niejszego ni¿ przedtem krzyk. Chcê wiedzieæ.Zni¿y³ g³os do z³owieszczego szeptu. . .Przestañ go tytu³owaæ pu³kownikiem! . Andrea pisnê³a i cofnê³a siê o krok.Nie rozumiem.O. Andrea hardo unios³a g³owê. czy bêdziesz trzyma³a ze mn¹. kiedy wycina³e zdjêcia z katalogów Searsa i wkleja³e do zeszytu. Wystarczy. skoro tak wolisz..Co? . a ja chcia³bym byæ w domu przed pó³noc¹.. . oksykodon.Ojej. ma lepsze kwalifikacje do radzenia sobie z sytuacj¹ kryzysow¹? . oderwa³a d³onie od pleców. W takim wypadku bêdê musia³ je spu ciæ w aptecznej toalecie. . ¿e bêdziesz siê trzyma³a ludzi. skoñczy³y mi siê na dzisiaj zapasy s³odyczy. .. je li obstawisz niew³a ciwego konia w tym wy cigu. pani siê obrazi³a. Z nami.. . która siê liczy. . czerpi¹c si³ê z ¿elaznej jankeskiej woli. A potem siê wyprostowa³a..Tylko widzisz. jednak wargi jej dr¿a³y. Pó no ju¿.krzyknê³a Andrea. . Wiêc pos³ucha I s³uchaj uwa¿nie.Có¿.Spojrza³ na zegarek. mog¹ znikn¹æ.. powiem jak wierszcz z Pinokia : s³uchaj rad sumienia. Spojrza³a Renniemu prosto w oczy. . je li ten szaleñczy pomys³ z pociskiem nie wypali. . Andrea zmartwia³a. ale odpowiedzia³ bez wahania. Nie podno na mnie g³osu. Niebezpiecznie mieæ takie leki w mie cie odciêtym od wiata i w ogóle. .

Jakim cudem wpakowa³a siê w takie bagno? Bo upad³a. ¿eby i ty nam pomog³a.S¹ mi potrzebne! . Jak s¹dzisz? Przyda³oby ci siê? Wygl¹dasz na wycieñczon¹. Wyci¹gn¹³ do niej rêkê. co najlepsze dla miasta. .Wiem . Ni e potrzebujemy. Nigdy w ¿yciu nie wypali³a jointa. ¿eby jaki obcy dyktowa³ nam. Spu ci³a g³owê. ale on tylko uj¹³ j¹ za d³oñ. By³a z natury dobra.Tyle mi wystarczy.Mo¿e osiemdziesi¹t .Pewnie! Mo¿e nawet wezmê na siebie zwiêkszenie dawki.przyzna³a Andrea têpo. a spojrzenie szczere. . My ci pomagamy. lecz Du¿y Jim us³ysza³. .zastrzeg³a. .Na pewno? . . gdy by³a przykuta do ³ó¿ka.Postêpuj. A w zamian chcemy jedynie. Delikatnie.Jim.stwierdzi³. kokainê widzia³a tylko na ekranie telewizora. co robiæ.powiedzia³a i otar³a z twarzy ³zy. Andy rozja ni³ siê w u miechu. Nie wspominaj¹c ju¿ o na³ogu. te pigu³ki s¹ mi potrzebne. id¹c po listy? Czy naprawdê tyle tylko trzeba.Nic podobnego . . Powiedzmy o sto miligramów dziennie. jak nale¿y ..Bóg obarczy³ ciê wielkim ciê¿arem. Przecie¿ zawsze tak by³o. Nie wypi³a drinka ani nawet kieliszka wina od czasu balu maturalnego.. . . po którym strasznie siê pochorowa³a.To by³by grzech. Dobra do szpiku ko ci . zanim o dziesi¹tej posz³a do ³ó¿ka. . .Jim wie. . W³a nie to by³o najgorsze. .Ale tylko czterdzie ci miligramów . .Ze wstrêtem u wiadomi³a sobie.odpar³ Du¿y Jim.upewni³a siê Andrea. Straszne.Chyba rzeczywi cie przyda³oby mi siê trochê wiêcej. . doda³ w my lach.. Zawsze mia³a dwa sze ciopaki w lodówce i nadal . Nie mia³a ¿adnej pewno ci. Andrea drgnê³a. Szept by³ naprawdê cichy.Bêdê dostawa³a tabletki? .podpowiedzia³ jej Andy. . chocia¿ wypali³a pó³ skrêta i wypi³a trzy piwa Phila. Po czym doda³a szeptem: Szanta¿ujecie mnie. Oczy mia³ podkr¹¿one i smutne.spyta³ Du¿y Jim. to by³o niesprawiedliwe. ¿e s³yszy we w³asnym g³osie skamlenie podobne do b³agañ matki z ostatnich lat jej ¿ycia. ogromnym bólem. ¿eby zmieniæ cz³owieka w narkomana? Je li tak. Sammy obudzi³a siê natychmiast. 10 Rozleg³o siê ³upniêcie.

do sypialni Little Waltera. Znowu miech. w którym pano wa³ nieprawdopodobny ba³agan. . jednak trzy latarki zgas³y. ale niewiele to pomog³o. jakie dwadzie cia kilo. d³ugi T . g³o niejszy ni¿ dot¹d. A teraz dobieg³y zza nich st³umione miechy. . kwik . odk¹d Phil j¹ zostawi³. przejdzie na dietê i wróci do wagi z czasów gimnazjum. za salonem. Mel Searles. niestety te¿ gro na. Wszyscy mieli odznaki. Sammy zapali³a swoj¹. wcisn¹³ siê jej miêdzy uda. Uk¹si³y j¹ w twarz cztery strumienie wiat³a z latarek. Znowu ³upniêcie. A skoro ma³y nie p³acze. no! . S³ysza³a.nazywa³a je piwem Phila. pewnie to cholerne ³ó¿eczko siê rozlecia³o. Zamiast do nich trafi³a w cianê. .Zga cie te latarki. a to co zobaczy³a. Georgia. I byli pijani. wcale jej nie uspokoi³o. Sammy podnios³a d³oñ. . s³ysza³a je przez ca³e gimnazjum. Ktokolwiek siê dobija³. ale na wprost. kiedy facet taki jak Frank DeLesseps by³ dla niej wredny i straszy³ j¹ i. . ca³kiem jak w piosence.O Bo¿e.odezwa³a siê Georgia. w którym spa³a.. . Cholerna ciemno æ! Niech szlag trafi firmê energetyczn¹! I Phila. chocia¿ m¹¿ znikn¹³ w kwietniu. Gdy sz³a przez pokój. Kto wali³ w drzwi przyczepy. Nie z lewej strony. Frankie DeLesseps i Mel Sear les. ale jak tylko skoñczy siê ta ca³a awantura z kloszem. Gdyby by³ w pobli¿u. a j¹ zostawi³ ca³kiem sam¹.. na pewno by czasem do niej zajrza³ przez te pó³ roku. ale w to nie wierzy³a. nas³uchuj¹c p³aczu Little Waltera. Przybra³a trochê na wadze.Panna gotowa. bo o lepnê! I przymknijcie siê. Zapali³a j¹. Ma³o nie upad³a. . Nastêpny wybuch miechu.shirt. z pewno ci¹ by³ napity. Odrzuci³a przykrycie i pobieg³a do drzwi.. Bardzo silne. Energicznie otworzy³a drzwi.. Natomiast jeden miech by³ chyb a ¿eñski. ¿e ponoæ nadal by³ w mie cie. To kwiczenie rozpozna³a natychmiast. a miêdzy nimi Carter Thibodeau i Georgia Roux. ta sama. Jeden z nich brzmia³ jak kwik..No. Zza nich dobiega³y miechy. ruszy³a w lewo. nie? Miasto nie jest wielkie. bo sobie poszed³. .. To pewnie dobrze. Nie mia³ kto stan¹æ w jej obronie.Czego chcecie? Pó no jest. a nie ma komu zrobiæ loda. by os³oniæ oczy.odezwa³ siê Mel. Kobieta. Ludzie za latarkami stanowili tylko niewyra ne kszta³ty. £up! Usiad³a gwa³townie. Nie zap³aka³. która tego popo³udnia nadepnê³a jej na pier i nazwa³a j¹ lesb¹.Towaru . dziecko mi obudzicie. to i nam sprzedaj. kwik. £up! Na blacie toaletki wymaca³a latarkê.Handlujesz.

ma³o jej nie Oddar³a przy szyi. Kwik. .Czekasz na któr¹ ze swoich dziewczyn? Znowu wszyscy gruchnêli miechem. . Zrobi³ to od niechcenia.Ooo! Ró¿owa bielizna! . kwik. ¿eby ci porz¹dnie skopaæ ty³ek! Unios³a zaci niêt¹ piê æ. T . ci¹gle siedzi w radiostacji? .A co. . kwik Searlesa. Sprzedaj trochê.powiedzia³a Sammy. jedn¹ rêk¹. W wietle latarki Sammy jej oczy zal ni³y srebrem. Nie zwracaj uwagi na to.Sammy ju¿ nie by³a z³a. po raz drugi tego dnia.Taki chuj! . Unie li w górê prawe piê ci. W taki chaotyczny sposób mówili ludzie w koszmarnych snach. Obudz¹ dzieciaka jak nic. .zar¿a³ Frankie. Georgia zdjê³a z górnej pó³ki biblioteczki kilka ksi¹¿ek w kieszonkowym wydaniu. kiedy siê napali³a zio³a zapapranego PCR . kwik. Zarechotali wszyscy czworo. .Nie mam . Wybija³o siê idiotyczne kwik. .Na miejscu Phila wróci³abym tu na parê chwil. Nie b¹d winia. Nadepnê³a na jak¹ lokomotywê i wyl¹dowa³a na ty³ku.. teraz siê ba³a.Nora Roberts? Sandra Brown? Stephenie Meyer? Ale makulatura! Nie wiesz.Ale chlew! . Potem niepewnie d wignê³a siê na nogi. .shirt siê jej podwin¹³. . . Carter Thibodeau te¿. ..popar³a go Georgia. co szepcze na uszko .powiedzia³ Frankie.Dziêkujê uprzejmie. .Nie! Sammy chcia³a zamkn¹æ drzwi.Szuka z³ota w rynsztokach? Rozwija paranojê na punkcie Jezusa? .Phil wyjecha³! Czwórka jej go ci popatrzy³a po sobie i ryknê³a miechem.Nie rozumiem.zapyta³ Mel. pakuj¹c siê w drzwi.zauwa¿y³a Georgia. lecz Sammy polecia³a do ty³u. jasne strugi wiat³a przyszpili³y Sammy do ciemno ci.zar¿a³a Georgia.Tu wszystko przesi¹k³o marycha. .Wyjecha³! . . Gwa³townie obci¹gnê³a koszulkê. ¿e jeste my glinami.stwierdzi³ Carter. . ¿e teraz siê czyta pieprzonego Harry'ego Pottera?! .Wypi¹³ siê.Gówno prawda . . ‾ó³wik. Zapali³y siê pozosta³e trzy latarki. ale Thibodeau pchn¹³ je mocno i znów otworzy³.Chcê siê nawaliæ jak jab³uszko pod gruszk¹. Reszta jej zawtórowa³a.Po wieci³ po salonie.W sam raz dla wini! . a nie wyjecha³! . Jaskrawe plamy wiat³a tañczy³y po jej ciele. rêce zderzy³y siê k³ykciami. . kwik! .W³a nie .B¹d mi³¹ gospodyni¹ i zapro nas do rodka .. ‾ó³wik.zawtórowa³ mu Carter.oznajmi³ Mel i znowu siê za mia³. .

Oddech mia³ przy pieszony.Powtórzy³ schrypniêtym g³osem. kwik.ucieszy³ siê Frankie. . Dziecko nadal spa³o. .Eee.Chcê jeszcze raz zobaczyæ te ró¿owe majtki . . bo ci przy³o¿ê jeszcze raz. zaraz potem wróci³ na dó³.Szarpn¹³ koszulkê w górê. Nie wiedzieæ czemu zebra³o jej siê na p³acz.Aua! Zwariowa³e ?! Boli! . .Pójdziecie sobie. . .Przyszczypa³ brodawkê.S³uchaj. Wszystko bêdzie do wyrzucenia. Wiedzia³a.Ona te¿ . . Spad³y na pod³ogê. Masz szczê cie. gdy kto j¹ chwyci³ wpó³. Kwik. kwik. . nie ma. .Ta trawka cuchnie zdzir¹ . mimo to rozpozna³a twarz za latark¹: Frankie DeLesseps. Bo Frankie uderzy³ j¹ latark¹.Gówno. Prawdziwy cud. . Posz³a do kuchni. W g³owie Sammy wybuch³a kula bólu. . czy masz napis NIEDZIELA na ty³ku.stwierdzi³ Mel rzeczowym tonem. Wyjê³a pó³litrowy foliowy worek. . Eeewaaakuacja. a¿ do pasa.uzna³a Georgia.Jasne! . Zamknê³a oczy. Sta³ za Sammy. .oznajmi³ Carter. .Jutro zaczynamy s³u¿bê z samego rana. je li wam sprzedam towar? . ci¹gle trzymaj¹c j¹ za T .Ciekawe. .szepn¹³ jej Mel do ucha.Zaczekajcie tutaj. otworzy³a zamra¿arkê. szmato. Frankie znowu cisn¹³ pier Sammy. W³a nie mia³a siê obróciæ. dupa blada. muszê skonfiskowaæ zio³o .Zostaw mnie! Przestañ! Mel siê za mia³.Wyci¹gnê³a przed siebie rêkê z ksi¹¿kami i otworzy³a d³oñ. .Znowu z³apa³ j¹ za pier . Spróbowa³a siê wyrwaæ.Stój spokojnie.shirt. . a nie boli.dorzuci³ Carter. Promieñ wiat³a uk³u³ j¹ w oczy.Napyskowa³a mi dzisiaj. Promieñ latarki przeskoczy³ na sufit. . . A ja przecie¿ nie zrobi³em nic strasznego. teraz tchn¹c¹ ciep³em. ¿e ciê nie zatrzymam za sprzeda¿ narkotyków.Nie ruszaj siê. Mia³a jeszcze trzy. a kto inny wy³uska³ jej torebkê z rêki. Wiêc ³askawie rusz tê t³ust¹ dupê. .Wybacz. Stój spokojnie. na co siê zanosi. I uderzy³a mnie w r¹czkê. tylko tyle. .Galopem! .

A wtedy bêdziemy musieli wróciæ i naprawdê zdrowo ciê wyruchaæ. wiêc nawet obawy o stan Janelle nie przeszkodzi³y jej zasn¹æ. byle nie by³o gorzej. kwik. Bo widzisz. bêdziesz siê komu skar¿y³a? . Kwik. dostanie wira. Poza nami. Ruszy³a w stronê kanapy. . A potem siê za mia³. bierz siê do roboty . ale z jej po³owy ³ó¿ka dobiega³y miêkkie chrapliwe odg³osy.krzyknê³a Georgia podniecona. Linda Everett szybko zasnê³a. I nogi szeroko. . kieruj¹c wiat³o na Sammy. lecz nie móg³ zasn¹æ. Maska goblina pokiwa³a siê zadowolona. kwik. . bo ci przeczytam twoje prawa! . kiedy jeste na kolanach. . odk¹d Phi l j¹ zostawi³.Sammy. nie. Mia³a za sob¹ ciê¿ki dzieñ. . szepcz¹c jej do ucha. . Nie mo¿na powiedzieæ. ¿e je li us³yszy to kwiczenie jeszcze raz. Po drodze z³apa³ j¹ Carter. nikt ci nie uwierzy. gówniarzu. Frankie pchn¹³ j¹ na kanapê. I od razu siê za mia³. Sammy pomy la³a. oczywi cie. Nastêpny by³ Carter. .Zer¿nij dziwkê! Zrobili to wszyscy trzej m³odzi mê¿czy ni po kolei.Zer¿nij j¹! . Little Walter obudzi³ siê i zacz¹³ p³akaæ. I wepchn¹³ siê w ni¹. kwik! 11 Dochodzi³a pó³noc. a przed sob¹ s³u¿bê od rana (ewakuacja). Ry¿y te¿ mia³ za sob¹ bardzo trudny dzieñ.Musisz siê nauczyæ trzymaæ gêbê na k³ódkê.Oby tylko dziecko siê nie obudzi³o. Za wieci³ sobie w twarz.Na kanapê. co traci. ¿e chrapa³a.Nie.A mo¿e by jej najpierw przeczyta³ prawa? .No. chocia¿ akurat nie . Byle nie posunêli siê dalej. .Morda w kube³.Przypomnij jej. przygarbiona.rzuci³ Mel. Pierwszy podszed³ Frankie. Ze spuszczon¹ g³ow¹. Kwik. . kwik.powiedzia³a Georgia. zmieniaj¹c j¹ w maskê goblina. Kiedy j¹ posuwa³. . Otwieraj ryj tylko wtedy.I tego siê trzymaj. Frankie machn¹³ latark¹ w stronê salonu.wrzasn¹³ Mel Searles.

A teraz ju¿ nie ¿y³. Gdyby w szpitalnej aptece zabrak³o etosuksymidu. To znaczy. Na to nak³ada³ mu siê g³os córki: Wielka dynia! Wszystko przez wielk¹ dyniê! Trzeba j¹ z³apaæ! . . kiedy to by³o. Ci¹gle mia³ przed oczami postrzêpiony. Je¿eli przy artykule o krztu cu nie zmorzy go sen.. I o Rorym Dinsmore. jednostronicowego wydania Democrata : BARIERA ZOSTANIE ZBOMBARDOWANA! Beznadzieja. Ry¿y widzia³ je na blacie. D wiêk dobiega³ z pokoju dziewczynek. Us³ysza³ Audrey. Popiskiwa³a cicho. A najgorsze to próbowaæ spaæ na si³ê. Córka mia³a atak epilepsji.potê¿ny mê¿czyzna w komplecie medycznym s³u¿¹cym za pid¿amê .. Natomiast Jannie wygl¹da³a zupe³nie inaczej. s³ynnego specja³u Lindy. przynajmniej przez jak i czas. Mo¿e ten Szkot powiedzia³ Nie myl przypadku z przeznaczeniem ? Ry¿y kolejny raz przekrêci³ siê na drugi bok i tym razem jego wzrok pad³ na czarny nag³ówek specjalnego. Zagubieni . Nie da siê zasn¹æ. Uwa¿a³. zrzuci³a z sieb e przykrycie. pod plakatem najnowszego boys bandu. spojrza³ na niego i znów cicho zapiszcza³. oddycha³a g³êboko i spokojnie. z jedn¹ r¹czk¹ pod g³ówk¹... Ry¿y przest¹pi³ nad psem. Czy to cokolwiek wyja nia³o? Nic a nic. Postanowi³ wobec tego zje æ kawa³ek przy kuchennym stole. przechyli³ g³owê. próbuj¹c odepchn¹æ od siebie wspomnienia. W kuchni zosta³a po³ówka ciasta pomarañczowego z ¿urawin¹. Przewraca³a siê z boku na bok. Je¿eli drgawki siê nie pogorsz¹. ¿e nic jej nie grozi. dostanie lek u Sandersa. Bez przerwy s³ysza³ s³owa Rona Haskella: Jeszcze ¿yjê. Wsta³ . Ry¿y po raz setny przekrêci³ siê na drugi bok. Ch³opak Dinsmore'ów dosta³ rykoszetem w oko i fragment pocisku uszkodzi³ mu mózg. otworzy³ drzwi. A mo¿e i nie. Jak to mówi³ ten Szkot w Zagubionych ? Nie myl przeznaczenia z przypadkiem ? Mo¿e tak. usiad³ na brzegu ³ó¿ka córki. to ju¿ nic nie pomo¿e. ¿eby nie obudziæ ¿ony. da siê je powstrzymaæ.i wyszed³ z sypialni cicho. My la³ o doktorze Haskellu. zakrwawiony oczodó³ ch³opaka. Ry¿y wróci³ na górê. przerzucaj¹c przy tym ostatni numer Amerykañskiego Lekarza Rodzinnego . zaledwie mroczny kszta³t miêdzy dzieciêcymi ³ó¿eczkami.troska o Jan odsuwa³a od niego sen. odwróci³ ³eb. oczywi cie. wróciwszy do domu. I mamrotanie Rory'ego o Halloween. Golden retriever. Judy le¿a³a na boku. jeszcze s³yszê . W po³owie schodów przystan¹³. co mówi³a.

kochanie.Nieee. powtarzaj¹c sobie.Uwa¿aj na ni¹. Otworzy³a oczy. ¿e wtedy Audi by szczeka³a. Szczególnie z³ote. lecz nie mia³ pewno ci. tyle ¿e z podniesionym ³bem. przykry³ dziecko i odgarn¹³ ma³ej w³osy z czo³a. wyginania palców. Zmieniaj¹ siê w zombi. Wiêc raczej faza REM normalnego snu ni¿ atak. która le¿a³a na pod³odze. poklepa Audrey po ³bie obro niêtym jedwabist¹ sier ci¹. .To z³a pi³ka. charakterystycznego mlaskania. porusza³y siê gwa³townie. ¿e naprawdê nie ma siê czego baæ. pomy la³ Ry¿y. spojrza³a mu prosto w oczy.szepn¹³. Co nasuwa³o interesuj¹ce pytanie: czy¿by psy wyczuwa³y równie¿ z³e sny? Pochyli³ siê. Nie by³ to dobry sen. Prawie na pewno. Audrey znowu pisnê³a. poca³owa³ Jan w policzek. jak wiat wiatem ludzie gadaj¹ przez sen. . Przewróci³a siê na drugi bok. on ma z³ot¹ pi³kê. I z³ota pi³ka baseballowa. Postanowi³ jednak nie je æ ciasta pomarañczowego. zakryte powiekami. pij. Tak naprawdê mia³ ochotê przytuliæ siê do pi¹cej ¿ony. Wyprostowa³ pomiêt¹ koszulê nocn¹ córeczki.pij. . Skojarzenie narzuca siê samo. . Tej nocy mimo wie¿o odkrytej przez dziewczynki kobiecej odrêbno ci Ry¿y zostawi³ drzwi ich pokoju szeroko otwarte. w rodku nocy trudno byæ optymist¹.Wiem. Jeszcze siê u³o¿y³a pod ko³dr¹ i zaraz znieruchomia³a. opar³a pysk na ³apach i te¿ najwyra niej zamierza³a spaæ. Do witu by³o jeszcze daleko. Niestety. . zanim wyszed³ z sypialni dziewczynek. Pi³ki do baseballu s¹ dobre.w razie w¹tpliwo ci wystarczy spojrzeæ na psa spokojnie pi¹cego przy ³ó¿ku. By³ przekonany. chocia¿ w³a ciwie w to nie wierzy³. ale zaraz ucich³o. wszystko jest w porz¹dku .Aha. lecz przy tym nie by³o dr¿enia miê ni. zamknê³a oczy. Ry¿y siedzia³ jeszcze jaki czas. Audi na chwilê otworzy³a lepia. Do baseballu. czy go rzeczywi cie widzi. . s³uchaj¹c oddechu córki. .. . Ry¿y stara³ siê co zrozumieæ z tego mamrotania. suniu . Z³a pi³ka baseballowa.Dobrze. maleñka.. Z³oty retriever. wiem.Tatusiu. Ga³ki oczne. . Teoretycznie móg³ to byæ objaw petit mal. . s³oneczko.Ma³ej co siê ni³o. niewyra ne s³owa brzmia³y jak protest. a o tej godzin ie z³e my li ³atwo nabieraj¹ realnych kszta³tów. Audrey. Jeszcze tylko.pij. tatusiu.

skórê Cogginsa powleka³a b³yszcz¹ca warstewka potu.I nawzajem . Gdy Du¿y Jim poda³ mu rêkê.Ch³opiec spo¿ywa wieczerzê u boku Jezusa . ¿e trudno by³oby robiæ jedno i drugie równocze nie. Ogólnie bior¹c.Jestem tego pewien. wielebny wygl¹da³ na cz³owieka.. Chocia¿ noc z chwili na chwilê stawa³a siê ch³odniejsza.Godzinê. Prosi³em o nie wczoraj w nocy. ale zachowa³ milczenie. Coggins potrz¹sn¹³ jego rêk¹ po raz ostatni. Du¿y Jim uzna³. odpoczywaj¹c w wieczystych objêciach. czyta³em. . co widzia³... Czyta³ Bibliê w wietle latarki. nie nastraja³o go optymistycznie.Przez dzieciaka Dinsmore'a? Coggins g³o no cmokn¹³ z³o¿one d³onie. ... .. . I dzi po po³udniu siê pojawi³o. . . ale .. Bóg do mnie przemówi³ przez Pismo i przez ch³opca. Jim. o nie! Widzisz. . bo by³em straszliwie zagubiony. zamkn¹³ j¹ w ¿arliwym u cisku i energicznie potrz¹sn¹³.odpowiedzia³ Jim mia³o. modli³em siê.Jak d³ugo czeka³e ? . bo mia³em objawienie..Zapali³ wiat³o w korytarzu. Niech go Bóg ma w swojej opiece na wieczno æ..stwierdzi³ Du¿y Jim i zaraz spyta³: .I nie umar³ na darmo. a to. tylko pogorszy³o mu humor. Szeroko otwarte oczy ods³ania³y zbyt du¿¹ czê æ bia³ek.W³a nie przez niego. który w³a nie zacz¹³ siê zsuwaæ po równi pochy³ej. Mo¿e nieca³¹. w³a nie to chcia³bym ci opowiedzieæ. tak. pomy la³ Du¿y Jim. po czym wzniós³ je do nieba. Tak. ju¿ i tak fatalny. a potargane w³osy stercza³y we wszystkie strony. Rory'ego Dinsmore'a. Rennie wiele by da³ za informacjê. Przygl¹da³ siê wielebnemu w wietle w³asnej latarki. przyszed³em do ciebie. wstaj¹c.zgodzi³ siê Coggins. . Gospodarza wcale nie natchnê³o to pobo¿no ci¹ bij¹c¹ od wielebnego.12 Lester Coggins siedzia³ na schodach domu Du¿ego Jima.O tak . Ucztuje.. czy kto widzia³ wielebnego na jego schodach.. Siedzia³em na stopniach.odpar³ Du¿y Jim automatycznie. . Niedobrze.Niech ciê Bóg b³ogos³awi .Juniora? Nie.. b³ogos³awi¹c generator. medytowa³em.Jim.Widzia³e mojego syna? . .Opowiedz mi w domu . .odezwa³ siê Coggins. wreszcie pu ci³. .

2007 . Fantastyczne wra¿enie. Du¿y Jim zastanawia³ siê czasami. . ko³ysz¹c siê na boki w rytm ciê¿kich kroków. Du¿y Jim. Ch³odny. 13 Poza przedstawiaj¹cym Kazanie na Górze obrazem.zarz¹dzi³ i poprowadzi³. Na miejscu suplika nta. Starego. A ni¿ej znajdowa³ siê podpis: Bill Spaceman Lee. . Przynajmniej na razie. Oczy wielebnego skaka³y w lewo i w prawo. o co chodzi. pod którym ukryty by³ sejf. na innym widnia³ z Dale'em Earnhardtem. Zacz¹³ j¹ przerzucaæ z rêki do rêki. o co siê modlê.Najpierw mi o wszystkim opowiedz. na krze le dla klienta. pytanie mog³o go jeszcze bardziej wytr¹c z równowagi. z³ote szwy dobrze pasowa³y do wnêtrza d³oni. Coggins i tak by³ ju¿ ca³y w nerwach.No dobrze. Lesterze. zw³aszcza kiedy cz³owiek jest odrobinê podminowany. Na biurku jedynym przedmiotem przywo³uj¹cym wspomnienia by³a osadzona w specjalnej przezroczystej ko³ysce pi³ka baseballowa platerowana z³otem. Mo¿e siê tym zajmie. jutro czeka mnie mnóstwo pracy. Albo kryszta³ow¹ kulê hipnotyzera. jakby obserwowa³ mecz tenisa. Teraz mi powiedz. na cianach gabinetu Du¿ego Jima znajdowa³o siê mnóstwo tabliczek dokumentuj¹cych jego ró¿norakie zas³ugi w s³u¿bie spo³eczeñstwu. W³a nie tam chcia³ go widzieæ Du¿y Jim. ale nie lodowaty. Tylko tre ciwie. jak ju¿ minie ta ca³a afera z kloszem. Na tabliczce z e szk³a akrylowego widnia³a dedykacja: Jimowi Renniemu z podziêkowaniem za pomoc w przeprowad zeniu Charytatywnego Turnieju Softballa w Zachodnim Maine. na oko bardzo sympatycznym Murzynem. siadaj¹c w fotelu z wysokim oparciem. .nie zapyta³. To zdjêcie zosta³o zrobione w czasie jakiej akcji charytatywnej zwi¹zanej z dzieæmi. Pi³ka by³a mi³a w dotyku i przyjemnie ciê¿ka. zanim . je li mogê prosiæ. Muszê siê przespaæ. Od ty³u przypomina³ nied wiedzia w ludzkim ubraniu. Szed³ ze spuszczon¹ g³ow¹. . jakby to by³o mieæ tak¹ pi³kê ca³¹ z liteg z³ota. Miêdzy nimi by³o oprawione zdjêcie Du¿ego Jima potrz¹saj¹cego d³oni¹ Sarah Palin. Coggins usiad³ po drugiej stronie biurka. ale wci¹¿ gro nego.Chod my do gabinetu . Chcia³bym wiedzieæ. Znajdowa³o siê tam nawet zdjêcie Du¿ego Jima z Tigerem Woodsem. nieco przygarbiony. wzi¹³ pi³kê z ko³yski.Odmówisz ze mn¹ modlitwê? Na twarzy Du¿ego Jima rozla³ siê u miech.

kiedy by³em nastolatkiem i dochodzi³em sam.. .. Wymachiwa³ Bibli¹. . ¿e ze le lepotê. ale tutaj zwyczajnie doprowadza³o do w ciek³o ci. .. w d³oniach pul chnych. W prawo. Lester modli³ siê. prosz¹c o radê i wsparcie. Czasami podobnie zachowywa³ siê w ko ciele .Pan powiedzia³. . a wówczas Pan naprowadzi³ go na fragment Pisma wiêtego.zni¿y³ g³os . W prawo i w lewo. Oczami ci¹gle pod¹¿a³ za z³ot¹ pi³k¹...spyta³ Jim. ¿e kiedy da mi znak. na ³¹kach. nie patrzy³ na pi³kê. .. a woln¹ rêk¹ rwa³ w³osy z g³owy. w lewo.. . ¿e da mi znak i.Daj¿e spokój. Pac. stale z Bibli¹ w d³oni. Pac. . Drug¹ rêk¹ szarpa³ w³osy. Lester zignorowa³ pytanie. jednak sedno widaæ by³o jak na d³oni: doszed³ do wniosku. Mówi³ dalej.Mo¿na tamte zdarzenia zinterpretowaæ na ró¿ne sposoby. . I w ko ciele takie zachowanie by³o ca³kiem na miejscu..Nie! . lepocie i tak dalej. spocony jak cz³owiek chory na malariê.. ¿e ich wspólny interesik nie spodoba³ si Panu na tyle zdecydowanie. Zada³ pytanie ca³kiem spokojnym tonem. Kr¹¿y³ szybciej.. spe³ni³ obietnicê! Sam widzia³e ! . Opowie æ wielebnego by³a urywana i naszpikowana cytatami z Biblii. . . mam powiedzieæ wiernym o twoich zamierzeniach.Bóg powiedzia³.Bóg powiedzia³. ale silnych. Komu potrzebne takie szczegó³y..O moich tylko? . i o braciach Bowie. w prawo i w lewo. ¿e historia jest rozwlek³a..Du¿y Jim uniós³ krzaczaste brwi. wspiera³ modlitwê ch³ost¹ (chocia¿ ch³osta mog³a tu byæ rozumian w przeno ni i tak¹ Du¿y Jim mia³ nadziejê). I dzi po po³udniu. teraz jest na pewno. Pac. w koñcu nieomal przera¿ony. i o.Coggins zerwa³ siê na równe nogi.. nie.Tak samo siê zdarza³o.Du¿y Jim nadal przerzuca³ pi³kê z rêki do rêki.i o sobie. Pi³ka skaka³a z rêki do rêki w odrobinê szybszym rytmie.Muszê powiedzieæ o tobie . W prawo w lewo. ale nie na mnie. kiedy to wszystko siê zaczê³o..Da ci znak? . ¿e Bóg zamkn¹³ miasto pod szklan¹ misk¹.jêkn¹³ Lester.podj¹³ . . w którym by³a mowa o szaleñstwie.o tamtym. S³ucha³ z rosn¹cym strachem.Nie. wpada³ w trans. . Phil Kucharz to szaleniec! Je li nie by³ szalony wiosn¹.. . .mówi¹c do wiernych. i o Rogerze Killianie. lecz Du¿y Jim prawie nie zauwa¿y³. Lester nie potrafi³ przekazaæ wiadomo ci tre ciwie.padnê na kolana.. Zacz¹³ kr¹¿yæ po gabinecie.

po prawej i po lewej.Zaraz. choæ bêdzie bola³o..dorzuci³ Coggins piskliwie. .gada³ dalej wielebny . Du¿y Jim zorientowa³ siê. co mówisz. Wtedy Bóg nas wypu ci.A tak¿e nape³nili my w³asne kieszenie.podj¹³ Coggins .. .. ono nas bezwzglêdnie potrzebuje. Wsta³. Uczyniæ wyznanie i doprowadziæ do oczyszczenia.Zgrzeszyli my . prosto do wiêzienia stanowego Shawshank. . Przez ogieñ.A co ze mn¹? A co na to Andy Sanders? I bracia Bowie? A Roger Killian?! On ma dzieci na utrzymaniu! Mo¿e my nie jeste my tak skorzy do przyjmowania kary! . nie zapominaj! . za tê sprawê ma³y umar³.Nic na to nie poradzê. ci¹gle uderzaj¹c siê Bibli¹. ¿e zgra³ przerzucanie z³otej pi³ki z uderzeniami kaznodziei. co zepsuli my. pomy la³ Du¿y Jim.Napchali my sobie kieszenie brudnymi pieniêdzmi z narkotyków! .Uderzy³ siê . Z nosa pociek³a mu stru¿ka krwi. Raz i drugi. W³a nie takie znaczenie mia³a lepota ch³opca.I kto to mówi. by³ zmêczony. rozdzia³ dwudziesty. W normalnej sytuacji miasto jest ode mnie zale¿ne. Naprawiæ to.ale. w której akurat nie mia³ z³otej pi³ki. . Zastanów siê. . . Nawet p³acili my za ich leczenie! Postawili my ci nowy ko ció³ i najsilniejsz¹ chrze cijañsk¹ radiostacjê na pó³nocnym wschodzie! . Z najwiêksz¹ rado ci¹. . £up i pac £up i pac.A ja uwa¿am.Wszyscy jeste my zamieszani . Teraz jednak. Zaczyna³ siê z³o ciæ. który karze wystêpek ojców na synach do trzeciego i czwartego pokolenia .Przyjmê z r¹k Boga karê. Jakby s¹dzi³.stwierdzi³ Coggins z uporem. jak¹ zechce mi wymierzyæ. ¿e uratowali my od g³odu tysi¹ce dzieci w Afryce. w czasie kryzysu.ale ty i ja musimy siê wyspowiadaæ. Ksiêga Wyj cia. zaraz.Los dzieci Killiana bêdzie smutny . odpychaj¹c fotel Mia³ za sob¹ d³ugi i trudny dzieñ.. Trzeba usun¹æ ten wrzód. i bêdziesz móg³ sobie pój æ. od ciebie oczywi cie tak¿e. Tak mi oznajmi³ Pan. Uczynimy wyznanie i spalimy siedlisko szatana za ko cio³em. . Musimy siê ukorzyæ. Lester zacz¹³ siê ok³adaæ Bibli¹ po ramionach. A tu takie co . Du¿y Jim uniós³ rêkê. Tym razem przy³o¿y³ sobie wiêt¹ Ksiêg¹ prosto w twarz. Nie tak prêdko. ¿e traktowanie Pisma wiêtego w ten sposób jest ca³kowicie w porz¹dku. wiersz pi¹ty: Jestem Bogiem zazdrosnym. drogi Lesterze. .Aha.

w sam rodek. wszyscy uwierz¹! I jeszcze jedno. .rykn¹³ i wyprowadzi³ cios pi³k¹. Ramiê mu pulsowa³o bólem. Renniego za wiele.Nie taka jest wola Pana. I chyba próbowa³ co mówiæ. pluj¹c szkar³atnymi kroplami.Wszyscy uwierz¹! . Du¿y Jim opu ci³ rêkê z pi³k¹.A radiostacja Jezusa jest prowadzona przez wariata produkuj¹cego truci znê.Taka jest moja wola. czy ty naprawdê nie dostrzegasz.Masz sumienie sobie ¿artowaæ? Du¿y Jim obszed³ biurko. Nikt ci nie uwierzy. ¿e te dalekie rzuty w gimnazjum kiedy mi wyjd¹ bokiem. Du¿y Jim chcia³ podnie æ pi³kê jeszcze raz.. Kaznodzieja ruszy³ do przodu z wyci¹gniêtymi rêkami..Zawsze bêd¹ jej potrzebowali! . Mimo wszystko raz jeszcze spróbowa³. Wiedzia³em. Teraz ju¿ krew dos³ownie strumieniem la³a siê na dywan. zaczê³a z niej skapywaæ. z³ota pi³ka trafi³a go w lew¹ skroñ i rozciê³a skórê. kiedy wrzód zostanie przeciêty.. Krew zbryzga³a dziewicz¹ suszkê do atramentu. nie bêdê móg³ kierowaæ lud mi. Biblia k³apa³a na Du¿ego Jima jak wielka paszczêka. Lester zachwia³ siê. jak do rozz³oszczonego dziecka. . Krew sp³ynê³a po policzku. Bóg unicestwi barierê! Kryzys siê skoñczy! Mieszkañcy nie bêd¹ potrzebowali twojej pomocy! Tego by³o dla Jamesa P. Je li zaczniesz k³apaæ dziobem.ponownie. pomy la³.Kiedy zobacz¹ diabelsk¹ wytwórniê.O ile mi wiadomo. przyja nie.krzykn¹³ Coggins. spod czerwonego wzoru b³yszcza³o lewe oko. . Jim. ¿e kiedy wreszcie wyznamy grzechy. miasto mnie potrzebuje. zamachn¹³ siê od do³u. . Trafi³ Lestera w szczêkê. w nie do koñca pewnym górnym wietle zal ni³a nastêpna fontanna krwi. lecz nadal wymachiwa³ Bibli¹. któr¹ pozwoli³em ci zbudowaæ za ko cio³em. a ten skurczybyk nadal sta³ o w³asnych si³ach i wci¹¿ usi³ow co mówiæ. Kilka kropli siêgnê³o nawet mlecznego szk³a na .Lester.. Pr¹d mu przeszy³ rêkê a¿ do barku. Wpad³ na biurko. . Wtedy krew zaczê³a skapywaæ na dywan. któr¹ dzieci wstrzykuj¹ sobie w ¿y³y! . . lewa strona swetra Lestera bardzo szybko przesi¹k³a.. niestety nie móg³. ty mucho uprzykrzona! . .. raczej pal¹. Prze³o¿y³ pi³kê do lewej d³oni. Lester akurat siê do niego odwraca³. . ostatni raz przemówi³ ³agodnie. na twarz wyp³ynê³y ceglaste rumieñce. W skroniach mu dudni³o.Du¿y Jim tym razem trafi³ duchownego w czo³o. Dolna po³owa twarzy kaznodziei przesunê³a siê wzglêdem górnej. Sporo jej by³o...

nieodgadnionym spojrzeniem.Nie stój tak. .. koszulê mia³ rozpiêt¹. 14 Piêæ d³ugich jak wieczno æ minut pó niej. teraz na kolanach. Po czym u³o¿y³ d³onie na jego szyi lepkiej od krwi i z ca³ej si³y zacisn¹³.Tato? .Booo. Masowa³ sobie pier . obrzuci³ go mrocznym. za³o¿ony specjalnie z okazji spotkania w ratuszu. Ci¹gle usi³owa³ obej æ biurko. Junior chwyci³ go i podtrzyma³.. wymachuj¹c Bibli¹ w górê i w dó³.. Kiedy duchowny zacz¹³ upadaæ. Teraz ciê mam ? Czy to spojrzenie mówi³o: Teraz ciê mam ? . Gdzie tam w rodku serce wci¹¿ pêdzi³o i gubi³o rytm. Wyci¹gn¹³ Bibliê przed siebie. .Sied i ³ap oddech.. Mo¿e by³a w nim mi³o æ? Du¿y Jim mia³ tak¹ nadziejê. Sweter mia³ ca³kiem mokry. Wszystko przez te filmy pe³ne przemocy. pomy la³ Du¿y Jim. Du¿y Jim przyczai³ siê pod blatem... sk¹d us³ysza³ g³os. Z niezrozumia³¹ wpraw¹. ¿e nie da rady. .wydusi³ z siebie ze wistem. by nagle siê zatrzymaæ. . spodnie jak unurzane w ciemnopurpurowym b³ocie. ci¹gn¹³ krawat.hukn¹³ Du¿y Jim na syna.! .suficie. Du¿y Jim prawie le¿a³ w fotelu.przyniós³ z przyczepy kempingowej p³achtê brezentu. jakby robi³ to wcze niej ze sto razy. pomó¿ mi! . jednak na szczê cie nie wykazywa³o chêci. Jednym strz¹ niêciem roz³o¿y³ j¹ na pod³odze. Junior wyszed³. które swego czasu by³o tak silne i wytrzyma³e.Trzymam pana. . Rennie z pocz¹tku by³ przekonany.Lester ruszy³ w stronê. Tymczasem Junior wróci³ szybko . Jego w³asny syn. Junior po pieszy³ mu na spotkanie.Booo. Z pewno ci¹ jednak by³o co jeszcze. Booo. wielebny. Booo. co by³oby b³êdem. Pociera³ zwiotcza³e cia³o.. twarz skry³a siê za p³acht¹ krwi. .krzykn¹³ Lester. Ju¿ dobrze. Lester niczym zombi szed³ ku Juniorowi. Booo¿eee! . choæ wiedzia³.Pomogê ci . Tak czy inaczej brakowa³o mu tchu i nie móg³ zawo³aæ ch³opaka. ¿e syn poszed³ po Randolpha.W drzwiach stan¹³ Junior z szeroko otwartymi ustami i oczami jak spodki.. .

Skoro tak uwa¿asz. Ch³opak przyjrza³ siê cia³u. Du¿y Jim kupi³ go u Burpeego. jak Toby Manning powiedzia³: Zrobi³ pan wietny interes! ..Junior przetoczy³ Lestera na brezent. Kiedy go znajd¹. Zielony brezent. . wetkn¹³ j¹ miêdzy uda Cogginsa i zacz¹³ zawijaæ trupa. nie by³o najsensowniejszym pomys³em. .W³ama³ siê! Synu. I pozb¹d siê suszki. potem narzuci³ na nie jeden koniec p³achty. Z jednego koñca wystawa³y stopy. Pamiêta³.No tak. . Ale umyj tê cholern¹ z³ot¹ pi³kê. je li masz zamiar j¹ zatrzymaæ.... ale czu³ siê trochê lepiej. . Bóg daje nam tylko jedno cia³o. . ¿e interesuje go jedynie solidne zapakowanie cia³a.. Nadal mia³ wiszcz¹cy oddech. Serce bi³o nieco wolniej. .Kogo? .mrukn¹³ Junior.Skoro nie zabierasz go do ko cio³a. . Chwyci³ Bibliê.Biblia . Na wyprzeda¿y... Jest tam taki jeden. . .Jasne.Junior nie wydawa³ siê zainteresowany wyja nieniami.Pieprzonego Dale'a Barbarê. Po prostu. Bushey du¿o wiedzia³..Ten jeden to by³ Kucharz.Jeszcze nie wiem.Dobry z ciebie ch³opak. Bogu dziêki! Kto by pomy la³.Znam lepsze miejsce . Jim ciê¿ko wci¹gn¹³ powietrze. potoczy³ je dalej.. Wszystko wskazywa³o na to.A je li chcesz zwaliæ to na kogo . Bêdê musia³ wzi¹æ siê za siebie.. uderzy³ siê w pier . Junior spróbowa³ naci¹gn¹æ p³achtê.wskaza³ Du¿y Jim. mog¹ go nie zdo³aæ uj¹æ ¿ywego. to gdzie zamierzasz.. ale mo¿e oczekiwanie. Oczywi cie nie zgodzi siê na aresztowanie.Przyda³aby siê ta ma izolacyjna. zakas³a³. mo¿e. . . mam te¿ lepszego kandydata. Junior. Wróciæ do formy. . Bêdziesz musia³. . Czu³ siê lepiej.. Na dywanie le¿a³o teraz wielkie zielone burrito. Dobry syn pomaga ojcu. . . s³usznie . ale jej nie wystarczy³o..Jak? . A co za tym idzie. ¿e po piêædziesi¹tce cz³owiek siê tak szybko sypie. Serce odzyska³o w³a ciwy rytm. .Bêdziesz musia³ zabraæ go do ko cio³a. ¿e Kucharz we mie na siebie odpowiedzialno æ za co takiego. P³achta zaszele ci³a g³o no. on chyba oszala³. .Jeszcze jedno dr¿enie pod ¿ebrami. Poæwiczyæ.To by³a walka na mieræ i ¿ycie. Bardzo zdecydowanie.. .powiedzia³ Junior. Du¿y Jim wsta³.

Zanim postanowimy. Z namys³em przyjrza³ siê z³otej pi³ce. gdy Junior wróci³ do domu. l ni¹ca jak dawniej. jak wsadziæ Barbarê za kratki. . z³ota pi³ka. . ¿e syn ma teraz nad nim ogromn¹ w³adzê. .Trzeba bêdzie zakopaæ dywan . ¿e tego nie zrobi.Niewa¿ne .rzek³ Junior. pomy la³..Ca³e szczê cie. Przysz³o mu do g³owy. . le¿a³a w przejrzystej ko³ysce.. co dalej. Powinienem siê jej pozbyæ. Kilka minut pó niej Rennie us³ysza³ silnik samochodu kempingowego. No. Takiego Du¿y Jim nie widzia³ go nigdy. . zaczekamy i przekonamy siê. A zreszt¹ dlaczego nie mia³aby zostaæ. Wielebny poczeka. D wign¹³ gigantyczne burrito i wyniós³ na korytarz. co bêdzie jutro. je li tylko bêdzie czysta? Godzinê pó niej. ¿e to nie wyk³adzina od ciany do ciany.odpar³ Junior. I wiêkszo æ brudu jednak na nim zosta³a. By³a to droga sercu pami¹tka. Junior podniós³ na ojca spojrzenie pe³ne pogardy. a¿ wymy limy. Wiedzia³.. ale przecie¿ w³asny syn z pewno ci¹.W bezpieczne miejsce.

Oboje uczyli w Emerson College w Bostonie.po raz pierwszy. G³os by³ coraz bli¿ej. dwudziestego trzeciego pa dziernika. szczup³y.Thurston! Trawa! Gdzie j¹ zostawi³e ? . ID W KIERUNKU MOJEGO G£OSU! UWAGA! UWAGA! . Przy jechali na d³ugi weekend opadania li ci .Na tym kempingu o tej porze roku nie ma ¿ywego ducha . . By³ wysoki. ¿e nie zdo³a pos³uchaæ w³asnej rady. Zostali kochankami pó³ roku wcze niej i romans kwit³ w najlepsze. sp³ywa³y mu prawie do ramion. . Wybi³a w³a nie ósma trzydzie ci w poniedzia³kowy ranek. ale nawet go nie w³¹czyli.rzuci³. Gêste siwiej¹ce w³osy zwykle ci¹ga³ w koñski ogon. Uderzy³a go w ramiê .Teraz g³os siê rozlega³ bardzo blisko. By³o radio..Zaraz nas min¹ i zawróc¹ na Little Bitch.. . . Thurston by³ tam profesorem angielskie go (a poza tym wspó³redaktorem aktualnego numeru Ploughshares ).Auto stoi na podje dzie! Zobacz¹ je! Na twarzy profesora wyra nie odbi³y siê s³owa O cholera! . lecz w praktyce od pi¹tkowego popo³udnia skupiali siê raczej na podziwianiu w³osów ³onowych partnera. Carolyn . miêdzy Little Bitch Road a rzek¹ Prestile. UWAGA! TU POLICJA CHESTER'S MILL! ZARZ¥DZONO. ID W KIERUNKU MOJEGO G£OSU! PRZEPROWADZAMY EWAKUACJÊ! Thurston Marshall i Carolyn Sturges usiedli w po cieli.Nie przejmuj siê . Teraz rozpuszczone.NADCI¥GA POCISK 1 UWAGA! TU POLICJA CHESTER'S MILL! ZARZ¥DZONO EWAKUACJÊ! JE LI MNIE S£YSZYSZ. ¿e co jest nie w porz¹dku. s³uchaj¹c dziwacznego dudnienia i spogl¹daj¹c na siebie ze zdumieniem. póki nie zbudzi³ ich dudni¹cy g³os. bo Thurston Marshall nie znosi³ telewizji.. Carolyn mia³a dwadzie cia trzy.. EWAKUACJÊ! JE LI MNIE S£YSZYSZ. W domku nie by³o telewizora. Skoñczy³ sze ædziesi¹t lat. . choæ dr¿enie w jego g³osie wiadczy³o.podj¹³.asystentk¹ na tym samym wydziale. Znajdowali siê w domku Thurstona nad jeziorem Chester Pond. ‾adne z nich ni e mia³o pojêcia o tym.

który Thurston wy³¹czy³. gliniarzy mówi¹cych przez megafony. Z rozwianym w³osem i go³ymi po ladkami pobieg³ do drugiego pokoju. Cha³upinê zbudowa³ jego dziadek tu¿ po drugiej wojnie wiatowej. Wyskoczy³ z ³ó¿ka. Jego umys³. na której od zesz³ego wieczoru zosta³y krakersy i ser. a nastêpnie. ale jeden dominowa³ nad reszt¹.Gdzie zostawi³e trawkê? .DWA! Koszmar. W foliowej torebce. niech siê ubiorê. zanim siê po³o¿yli. W DOMKU! WYCHODZIÆ! RAZ . .du¿ej sypialni z widokiem na jezioro oraz salonu po³¹czonego z kuchni¹. pomy la³ Thurston.Po raz drugi uderzy³a go w ramiê. jak¹ by³o widaæ od drzwi. ‾EBY MY NIE MUSIELI WAS WYCI¥GAÆ! winie. do po³owy opró¿nionej.na moment zapad³a cisza. . a potem: . Elektryczno æ dostarcza³ stary generator. W kominku nadal pulsowa³ ¿ar. pozbawienie w³asno ci. na skutek pogwa³cenia co najmniej dziewiêciu ró¿nych praw gwarantowanych przez konstytucjê. Obaj mieli na sobie d¿insy i niebieskie koszule. Niestety.Jedn¹ sekundê. obu aktualnie by³ych) oraz. W momencie gdy Thurston podbieg³ do sto³u. Sk³ada³a siê zaledwie z dwóch pokojów . Drzwi stanê³y otworem. Ma³omiasteczkowe winie o ciasnych wiñskich rozumkach.Chwileczkê! . pozbawienie w³asno ci. w s¹siedztwie resztek sera brie.HALO. WY£A CIE. walenie. Pierwsza rzecz. nie.Thurston s³ysza³ inne wzmocnione g³osy. Carolyn sta³a w drzwiach sypialni. którym siê raczyli. Jeden trzyma³ w rêku megafon. . ludzi mówi¹cych przez megafony... ale prawie jej nie zauwa¿y³. wstrêt jego trójki dzieci (z dwóch ¿on. ci¹gle jeszcze niezbyt sprawnie dzia³aj¹cy po rozkoszach minionego wieczoru. ZARZ¥DZONO EWA. oczywi cie. Nie. Choæ rozpalanie ognia nie stanowi³o konieczno ci. Tu¿ obok tacy. owiniêta prze cierad³em. rozleg³o siê pukanie do drzwi. TU POLICJA! TO NIE S¥ WYG£UPY! ZARZ¥DZONO EWAKUACJÊ! JE‾ELI JESTE CIE W RODKU.. . nim zaczêli nocny ruchaton.. chaotycznie mu podsuwa³: pozbawienie w³asno ci. WY TAM. Narkotyk zosta³ w drugim pokoju. . Narkotyk le¿a³ na wierzchu. A mo¿e jednak w³o¿y³em trawkê do aktówki...krzykn¹³. w³a ciwie nie pukanie. bo jego nierówny warkot by³ nieszczególnie romantyczny. by³o tres romantyczne. Orwellowska Policja My li. do rodka wkroczy³o dwóch m³odych mê¿czyzn.

ty seksistowska wi. . Przyjrza³ siê jednej twarzy. schowa³ j¹ za plecami i ukradkiem wrzuci³ do zlewu.Nie pyskuj.Zwróci³ siê do Thurstona.odezwa³ siê Junior .odezwa³ siê Frankie DeLesseps. Min¹³ go³ego chudego mê¿czyznê stoj¹cego przy zlewie (czy te¿ mo¿e raczej: dygocz¹cego przy zlewie) i chwyci³ Carolyn za ramiona.odezwa³ siê Frankie . . Si³y Powietrzne Stanów . .Dajesz sobie z nimi radê. . pomy la³ Thurston niesk³adnie. który rano zwykle miewa³ kiepski humor.Nie nazywaj mnie w ten sposób. do kurwy nêdzy! Do tej pory Frankie siê u miecha³. kochanie .i id siê ubierz. .. Praca gliniarza mu pasowa³a. naprawdê wietnie.D¿insy by³y balsamem na duszê.Co? . .Popatrz no. potem drugiej.Wynocha! . natomiast czu³ siê doskonale. który ten ruch ods³oni³.Zamilk³. Wygl¹da³ na zmêczonego i mia³ do tego pe³ne prawo. Junior uniós³ rêkê.O rany! .Wynocha! .Czy cie kompletnie zg³upieli? Przecie¿ wiadomo..Chyba w ¿yciu nie widzia³em d³u¿szej i chudszej fujary . Prze cierad³o zsunê³o siê na pod³ogê. Thurston zd¹¿y³ chwyciæ torebkê z zio³em.. Przeprowadzamy ewakuacjê tej strony miasta.Junior.. . Potrz¹sn¹³ ni¹ solidnie.stwierdzi³.Proszê w³o¿yæ ubranie. Na obu malowa³ siê strach. Musicie siê st¹d wynie æ. próbujê wam ratowaæ ty³ki. I ten sam wyraz kompletnego os³upienia. niestety koszule mia³y pagony i przypiête odznaki. . .. Ani ladu bólu g³owy. staruszku? . Junior przygl¹da³ siê osprzêtowi.Niez³e bufory! .Ta cycata i pomarszczony ch³opta nie maj¹ w ogóle pojêcia. .Zamknij bu kê.Ubierajcie siê oboje .. . Ty i twój kocha .To jest nasz dom! Won.krzyknê³a Carolyn. . . bo spa³ tylko dwie godziny. Niezbyt mocno. tyle ¿e Frankie.Zupe³nie jak w Kiedy Harry spotka³ zdzirê . Nie potrzeba nam tu ¿adnych odznak.. z³apa³ j¹ za rêkê i wykrêci³ na plecy. Junior . co siê dzieje.Zabieraj ³apy! Wyl¹dujesz za kratkami! Mój ojciec jest prawnikiem! Chcia³a go uderzyæ w twarz. ale dziewczyna zawy³a. . . Teraz przesta³. ..rzuci³ Frankie.wrzasnê³a Carolyn ponownie. kwitn¹co. . maleñka.

tylko w Królestwie Chester 's Mill. a nie by³o to ³atwe. . Musia³ odegraæ swoj¹ rolê w przeprowadzaniu ewakuacji. tyle ¿e ludzie czasami okazywali siê tak potwornie têpi. jednocze nie wyprowadzi³ cios i wyr¿n¹³ redaktora Ploughshares w brzuch.Na mózg ci pad³o?! . ¿eby rozpocz¹æ dzieñ we w³a ciwy sposób. . .Ale wy. . Próbujemy wam uratowaæ ¿ycie.krzyknê³a Carolyn. Powa¿nie. czy jak to tam siê. w ka¿dym razie bardzo siê o to stara³. je li akurat bêdziecie je mieli na sobie. Profesor z³o¿y³ siê we dwoje.Od klosza . bo to bêdzie naprawdê du¿y pocisk. to zostaniecie zwêgleni.Od czego siê odbije. konkretnie heloderma arizoñska. a wy znajdujecie siê nieco ponad kilometr od celu. wielkomiastowe dupki. Z³o¿y³ przysiêgê s³u¿bow¹.Czasy Busha i Cheneya minê³y..Zjednoczonych wystrzel¹ w tê czê æ miasta pocisk Cruise. Za g³upi jeste cie. ¿e ju¿ nie jeste cie w Stanach Zjednoczonych Ameryki.Wiem .grozi³a Juniorowi dr¿¹cym g³osem. ¿adnych prawników. cholera. ¿e ju¿ lepiej poj¹³ istotê zawodu gliniarza.powiedzia³ Frankie. Nie... . W jego g³owie zamieszka³a jadowita jaszczurka.Je¿eli siê odbije. Zrobi³ do przodu jeden d³ugi krok..I nie bêdziesz mnie wyzywa³. Nie jeste my ju¿ Stanami Zjednoczonymi Korei Pó³nocnej. najwyra niej nie ³apiecie.Za nieca³ piêæ godzin. gapi¹c siê na Juniora. .Naprawdê wiem . Ci¹gle jeszcze by³ napalony po uszy. ale nie stanie wam siê nic z³ego. I je li nie bêdziecie siê zachowywali jak nale¿y. ¿eby dotar³o?! Kobieta sta³a bez s³owa. . zatoczy³. który nadal czuæ by³o brie. ale jednak upad³ na kolana i zwymiotowa³ pewnie ze sto mililitrów rzadkiego bia³ego kleiku. Je¿eli natomia st przejdzie. .Spojrza³ na zegarek. która chêtnie by asystowa³a przy jakim ma³ym duszonku.zgodzi³ siê Junior z anielsk¹ cierpliwo ci¹ cz³owieka. Jedn¹ rêk¹ zakrywa³ walory rodowe.powtórzy³. ¿e chêtnie by jeszcze kogo udusi³. bo atut mia³ rzeczywi cie wyj¹tkowo d³ug choæ cienki. nazywa³o. us³yszycie wielkie bum i po krzyku. traficie do lochu. ty ciemniaku? . . Thurston próbowa³ wstaæ. By³o to wspania³e zajêcie. Carolyn trzyma³a siê za spuchniêty nadgarstek. który w³a nie oswaja siê z my l¹. . ¿adnych procesów. prawie zdo³a³ utrzymaæ siê na nogach.rzuci³ zaczepnie Thurston. ot po to. . ale nie da³ . Mo¿e narobicie w majtki. Zdawa³o mu siê. Ale nie.Traficie do wiêzienia . ‾adnyc telefonów. . Junior westchn¹³ ciê¿ko i ruszy³ do przodu.

potem pomog³a Thurstonowi. .Podzielam twój gust. zobacz . ale naprawdê mamy kupê roboty. Gotów by³ siê za³o¿yæ. .Za to. puszczaj¹c przy tym g³o nego b¹ka.chlipnê³a. . zaskoczenia i oburzenia. Thurston krzykn¹³ g³o no. Patrzyli na rechocz¹cych intruzów. . w koñcu byli przedstawicielami prawa.Macie prawo siê zamkn¹æ i wynosiæ st¹d w podskokach. Musimy sprawdziæ jeszcze cztery domki.szlochnê³a Carolyn. wiêc brn¹³ w jej stronê na czworakach. rozlega³o siê nawo³ywanie z megafonów.rady. wozu ma nie byæ. Przybili pi¹tkê wysoko. Odpowiedzia³a jej cisza.Charlie Tr¹bka zawita³ do miasta! . to mu pomó¿. ukrywaj¹c swoj¹ nago æ we wzajemnych objêciach. Junior przygl¹da³ siê m³odej kobiecie. ¿e zessa³aby chrom z haka przyczepy.Jak wrócimy.oznajmi³ Frankie. Junior w koñcu siê opanowa³. .stwierdzi³ Frankie. . ¿e stracili my przez was tyle czasu. D wign¹³ siê na nogi.Nie wiesz. .Nie przejmuj siê . wymierzaj¹c celnego kopa w ty³ek. w równym stopniu z bólu. .Nie przeczyta³e nam naszych praw . . Jak Angeliny Jolie. Starali siê zachowaæ powagê.Konfiskujê towar. . Wyj¹³ ze zlewu torebkê z narkotykiem. Frankie pomóg³ mu w tym trudnym zadaniu. W koñcu siê roze mia³. Thurston dotar³ do Carolyn.Jak nie da rady ubraæ siê sam.Normalnie prawie nie ma nasion. je li chodzi o panienki. . ¿eby w³o¿yæ buty. Obaj równocze nie ryknêli miechem. . ¿e od tego wiñstwa cz³owiek g³upieje? Rozp³aka³a siê na dobre. W samochodzie Carolyn zadzwoni³a z komórki do ojca. . wiêc za dwa dni przeja ni wam siê w g³owach. Zrozumiano? Frankie przygl¹da³ siê skonfiskowanemu narkotykowi. Junior i Frankie spojrzeli po sobie. dziadku . .odezwa³ siê w pewnym momencie. jak g³osy z koszmarnego snu. wietne usta. Junior by³ zdumiony. Albo was wypieprzê. jasne? W zaistnia³ej sytuacji nie macie innych praw. bo tak go bola³ brzuch. macie siedzieæ w swoim volvo i mkn¹æ z powrotem do miasta. Carolyn najpierw ubra³a siê sama. Towar super prima. Junior.zawy³ Frankie.Trudno siê dziwiæ . Oboje p³akali. ale im siê nie uda³o. Zanim wrócimy.pocieszy³ j¹ Frankie. ¿e nie móg³ siê schyliæ.Nic nie rozumiem! . .Ty. Wyszli. Thurston i Carolyn stali w drzwiach sypialni. A w tle.

Marzy³a tylko o tym. . co zrobi z cia³em wielebnego. . s³onko. NADAL MO‾EMY!) i ominê³a wóz policyjny. Coggins dotrzymywa³ towarzystwa dziewczêtom w spi¿arni McCainów. .Nie ¿artujê. bo sama was napadnê . Carolyn zamiast tego zatrzyma³a samochód i wysiad³a. Za chwilê us³ysz¹ w tle g³os Roda Serlinga. . ale nie powiedzia³a.Pos³uchamy. tyle ¿e ojciec na razie nie musia³ o tym wiedzieæ.powiedzia³a... sp³owia³a.O tej porze roku. 2 Na mapie droga prowadz¹ca przez kemping nad jeziorem Chester wygl¹da³a na zawiniêt¹ w haczyk nitkê. . ¿eby siê jak najszybciej wydostaæ z tego dziwacznego miasta. a nawet je li nie. . po czym pokrêci³ g³ow¹. .Na skrzy¿owaniu Little Bitch Road i szosy numer sto dziewiêtna cie blokowa³ przejazd radiowóz. Niech najpierw wymy li. jak ubraæ w to .Oni s iê zaraz pozbieraj¹. nie istnia³o inne wyja nieni które by mia³o choæby szczyptê sensu. Mia³a zamiar powiedzieæ: Prawdziwy koszmar . Junior i Frankie po wyj ciu z domku Marshalla siedzieli jaki czas w samochodzie. spieprzaj st¹d. Carolyn wy³¹czy³a radio.. drugi Frankie! Obaj. Jeden mia³ na imiê Junior. piewaj¹cego natchnione How Great Thou Art . który bêdzie go wypytywa³. . W rodku siedzia³ policjant. Wsiad³a do swojego volvo (na zderzaku ci¹gle jeszcze tkwi³a nalepka. Carolyn oniemia³a ze zdumienia. ale szybko siê rozmy li³a. do ojca.Tam ju¿ na pewno nikogo nie ma . W pierwszej chwili chcia go prosiæ o pomoc.stwierdzi³ Frankie..W³¹cz radio . Musia³o tak byæ.Kciukiem wskaza³ domek za plecami. Trzyma³a siê za spuchniêty nadgarstek. Na ca³ej skali znale li jedynie Elvisa Presleya z Jordanaires. Jak my lisz? Pieprzyæ to i wracamy do miasta. co naprawdê siê dzieje. Thurston przekrêci³ ga³kê. przygl¹daj¹c siê planowi. .odpar³a Georgia Roux. Jej wiat wywróci³ siê do góry nogami.Zostali my napadniêci! Przez dwóch ch³opaków podaj¹cych siê za policjantów. kogo to obchodzi? Junior namy la³ siê przez chwilê. starszy mê¿czyzna. Postawna policjantka o rudych w³osach wskaza³a im nieutwardzone pobocze i kaza³a nim przejechaæ obok s³u¿bowego wozu. Najwyra niej trafi³a do jednego z odcinków Strefy mroku . Poza tym niespecjalnie mu siê pieszy³o z powrotem. przegl¹da³ jak¹ listê na podk³adce.Wyno cie siê. ale czytelna: OBAMA! TAK. prawie jakby jej nie by³o. Sk³adali przysiêgê.

nawet nie próbowa³y uciekaæ. 3 Pierwsze trzy domki by³y ca³kiem puste. jak wrócimy. . Bardziej jak w lipcu ni¿ w pa dzierniku. ni¿sze ga³êzie prawie zamiata³y dach.Ty skurwielu. A Junior wierzy³ w zdolno ci organizacyjne ojca. Nie zamierza³ pozwoliæ. Z obu str on nachyla³y siê nad ni¹ drzewa.Chêtnie bym co przetr¹ci³.Jego tam nie bêdzie. by³o duszno. Du¿o gorsze. jestem . . . Zreszt¹ rezygnacja ze szko³y wydawa³a siê tak ma³o wa¿na w porównaniu z tym. ¿e rzuci³em budê. bo bêdê musia³ przedstawiæ cycatej mojego m ciciela. dobra. Wszystkiego zosta³o z kilometr. czy siê dowie.Tylko lepiej. Randolph od razu wynajdzie nam jak¹ inn¹ robotê. ¿eby wielkomiastowych dupków tu nie by³o. . .mrukn¹³ poirytowany. Barwne li cie zwisa³y nieruchomo z ga³êzi. Wyjechali zza ostrego zakrêtu prosto na dzieci.. Du¿y Jim Rennie by³ mistrzem w manipulowaniu lud mi. . pomy la³.Ostatni powinien byæ zaraz za zakrêtem . a jak wrócimy. .Barbarê.Junior? Ziemia do Juniora! .krzykn¹³ Junior.powiedzia³ Junior.Jestem. ¿eby ojciec mia³ na niego haka.Zajrzyjmy do pozosta³ych domków. ch³opca i dziewczynkê. . Z drogi kempingowej zosta³y tylko koleiny przedzielone po rodku trawiastym garbem.Chêtnie ci j¹ przytrzymam . Frankie uruchomi³ silnik i wycofa³ samochód z podjazdu. Bo ja o nim wiem gorsze rzeczy. Sta³y na drodze.Jeste pewien na sto procent? .powiedzia³ Frankie.. .Droga koñczy siê przy przystani. .Gdzie? W Sweetbriar Rose? Prosisz siê o trutkê na szczury w jajecznicy? Z najlepszymi ¿yczeniami od Dale'a Barbary? . . co siê dzia³o w Mill! Mimo wszystko musia³ byæ ostro¿ny. By³y blade i przestraszone. Gdyby Frankie siê nie ba³.Stój! . Teraz ju¿ nawet nie ma znaczenia.Dobra. nawet nie wysiadali z samochodu. .Wracamy do miasta? .

Skoro mój ojciec nie dosta³.Powiedzia³ to g³osem w stylu: ¿artujê. Nadal ogl¹da³ reflektor.Chyba dosta³em zawa³u.Wyrecytowa³a ci¹g cyfr z beznamiêtn¹ precyzj¹ sekretarki automatycznej.Jezu. Numer telefonu. .I je æ. Pewnie. Podnios³a wzrok na Juniora. . ale nasi rodzic e rozwiedli siê w zesz³ym roku i teraz tata mieszka w Piano.Jak masz na imiê? . na Oak Way szesna cie. Oboje byli brudni i bardzo bladz Ma³a trzyma³a ch³opca za rêkê. Nasza mama nazywa siê Vera Appleton. . ¿eby przyje¿d¿aæ patrzeæ na li cie spadaj¹ce z drzew.I jak siê nazywa twoja mama? .pos³uchaj mnie uwa¿nie.. w Massachusetts. . .odetchn¹³. Podszed³ Frankie.Nie wiem. . jakby widzia³ co interesuj¹cego na reflektorze toyoty od strony kierowcy. pomy la³ Junior.. Dzieci nadal sta³y w miejscu. Bo nikt z miejscowych nie marnowa³by benzyny. niewiele brakowa³o .powiedzia³a cicho. Lubimy p³ywaæ kajakiem. . . Wyci¹gn¹³ rêkê. z pewno ci¹ by je trafi³. Ch³opiec wygl¹da³ na piêæ. Junior przyklêkn¹³ przed dziewczynk¹. . My mieszkamy w Weston. Gdzie jest twoja mama? . nastêpne wielkomiastowe dupki. Aide? . I p³ywaæ kajakiem.Ja nazywam siê Alice Rachel Appleton.Co? . prawda. .Co wy tu robicie? . ale nie do koñca . to i ty prze¿yjesz . . i prowadzi³ odrobinê szybciej.Mama nie wróci³a .Wielkie okr¹g³e ³zy potoczy³y siê po jej policzkach. Dziewczynka by³a wy¿sza i starsza.Przyjechali my patrzeæ na li cie. a mój brat Aidan Patrick Appleton. Niewa¿ne.rzuci³ Junior. przenios³a na niego wzrok. . Frankie te¿ przyklêkn¹³.Jestem g³odny .Nic. .Oni s¹ prawdziwi? . natomiast ch³opiec nadal patrzy³ prosto przed siebie. Junior wysiad³. Nasz tata nazywa siê Edward Appleton.odpowiedzia³ ch³opiec. . dotkn¹³ ramienia dziewczynki. . Podskoczy³a lekko.Ja chcê do mamy . w Teksasie.¿e zostawi na le nej drodze uk³ad wydechowy toyoty. Na szczê cie zd¹¿y³ wbiæ hamulec w pod³ogê i samochód stan¹³ pó³ metra od dzieciaków.zapyta³ Junior. Mog³a mieæ jakie dziesiêæ lat.odezwa³ siê . O rany.oznajmi³ Aidan ponuro.Alice . .Mieli my patrzeæ na li cie.

A przynajmniej trochê.wyrwa³o siê Frankiemu. Wróci³ do samochodu. bo pan Killian nie przyniós³ ich do domku.odezwa³ siê Junior . kawy. Normalnie dojazd tam trwa³ góra dwadzie cia minut. .Woopsy to ciasteczka Whoopie Pies . ¿e mam siê zaj¹æ Aidanem. Dwie noce w ca³kowitych ciemno ciach. .spyta³. ¿e w domku bêdzie mnóstwo jedzenia.‾eby by³o bli¿ej. . .wyja ni³a Alice. wiedzia³aby. Nic nie s³yszeli cie. Facet by³ durniem pierwszej klasy i przekaza³ swój. Zapyzia³y sklepik Yodera tu¿ za granic¹ miasta w stronê Tarker's Mills specjalizowa³ siê w sprzeda¿y piwa. w ka¿dym razie nie na s³u¿bie. a potem mo¿na i æ przez las. bo jedzie tylko do sklepu Yodera.Mia³a kupiæ jeszcze inne rzeczy. . nienachalny intelekt ca³emu potomstwu.W szufladzie na warzywa by³a cebula . . prawda? . Dziesiêcioletnia dziewczynka i piêcioletni ch³opiec. .spyta³ Frankie.Pojecha³a po woopsy. i obieca³a. Gdyby zna³a Rogera Killiana.odpowiedzia³a dziewczynka. Junior zaczyna³ rozumieæ sytuacjê. ale teraz ju¿ siê nie da ogl¹daæ.W sobotê. chocia¿ powinien. Najwyra niej matka tych dwojga spodziewa³a siê. ¿eby Aide nie zbli¿a³ siê do jeziora. Jeszcze raz zapyta³ dziewczynkê o matkê. ¿e na nim nie mo¿na polegaæ. Poszukaæ mamy i czego do jedzenia.wyszepta³a dziewczynka.Tak . tym razem odpowiedzia³ mu ch³opiec. bo nie ma pr¹du. Junior nie chcia³ o tym my leæ. Gliniarze nie p³acz¹.Mieli cie cokolwiek do jedzenia? . znale li cie co ? .Ma³a. otworzy³ drzwiczki pasa¿era i zacz¹³ szperaæ w skrytce na rêkawiczki.I te¿ siê rozp³aka³.Je æ! Brzuch mnie boli! . nic nie mówi³em. ¿e zaraz wróci.O¿ kurwa . Mama powiedzia³a.W sobotê rano.Ja chcê do mamy! .Alice . Ogl¹dali my kreskówki.rozp³aka³ siê Aidan. . ale w rodku zlodowacia³. wiedzia dlaczego.Przepraszam. . . bo jestem ju¿ du¿a. delikatnie mówi¹c. Musia³ sobie przypomnieæ.Zjedli my z cukrem. Junior sam mia³ ³zy w oczach. Ma³a pokazywa³a nie w stronê .Do miasta. Tyle ¿e nie wróci³a i Junior. Junior u miechn¹³ siê. brandy i spaghetti w puszkach. Mia³am pilnowaæ. ¿e jest gliniarzem. Junior i Frankie popatrzyli na siebie. . . . rzecz jasna. .dok¹d teraz idziecie? .Machnê³a r¹czk¹ mniej wiêcej na pó³noc. . wiêc mamusia po godzinie powinna by³a wróciæ.Pojecha³a w sobotê rano? . Trzeba min¹æ nastêpn¹ chatê.

Objê³a go za szyjê. . Ch³opiec wetkn¹³ do buzi wszystkie palce i wysysa³ z nich resztki czekolady . Patrz¹c na nie. kopu³a. Frankie pokiwa³ g³ow¹ i wzi¹³ ch³opca na rêce. ale w kierunku TR . ale oczywi cie komendant Perkins ju¿ nie dowodzi³. oczywi cie. pomy la³ Junior. Mê¿czy ni. Junior podniós³ dziewczynkê. Zmierzwi³ jej w³osy. Jedynym samochodem policyjnym na Little Bitch Road by³ wóz numer dwa. . Komendant Perkins. nigdy by nie wys³a³ dwóch kobiet w jednym patrolu. Za kierownic¹ siedzia³a Jackie Wettington. S³odycz zniknê³a w ci¹gu piêciu sekund. A tak niewiele brakowa³o. Pognieciony i wyra nie nie pierwszej wie¿o ci. co tam znajdziemy. Tam ca³ymi kilometrami ci¹gn¹³ siê gêsty las i trzêsawiska. No i po drodze by³a.90. . zw³aszcza policjanci. Junior mia³ przed oczami g³oduj¹ce dzieci pokazywane w telewizji. Prze³ama³ batonik na pó³ i ka¿demu z dzieci poda³ kawa³ek. . 4 Zachodnia czê æ Chester's Mill by³a najrzadziej zaludnionym fragmentem miasta. Wróci³ Frankie. Dzieci po¿era³y go wzrokiem. Jezu.Zatrzymamy siê przy domku staruszka i panienki.Nic wiêcej nie mamy . lecz nadal w papierku. a kwadrans po dziewi¹tej nie zosta³ tam prawie nikt. .Jeste cie bezpieczni. na miejs cu strzelca Linda Everett. Odwróci³ siê do Frankiego. ma³omiasteczkowy glina ze starej szko³y.zapewni³ ma³¹. Alice i Aidan prawie na pewno umarliby z g³odu i wycieñczenia. . W rêku trzyma³ batonik. Junior nie potrafi³ sobie przypomnieæ. ¿eby go w ¿yciu spotka³o co milszego. a kobietom nowe rozstawienie nawet siê spodoba³o. Jak pies zlizuj¹cy t³uszcz z kija.W mie cie dostaniecie co lepszego. Policzki mu siê przy tym nadyma³y i zapada³y rytmicznie. Damy dzieciakom zje æ. . ze swoimi grubiañskimi dowcipami bywaj¹ mêcz¹cy.Obiecujê. jakby w ten sposób móg³ z niej zetrzeæ ten oleist zapach. ¿eby my po prostu zawrócili. straszny.Wszystko bêdzie dobrze . Czu³ pot. tylko bez happy endu. rozrywaj¹c papier. Taki wyraz twarzy u Amerykanów by³ niewyobra¿alny...powiedzia³ Frankie.Chester's Mill.Obiecujesz? . strach dziecka. Ju¿ nic z³ego wam siê nie stanie. Ja i Ma³gosia.

¿e nie jest to najlepszy czas na podobne sprostowania.upewni³a siê Linda.zameldowa³a. . Pete chce z wami pogadaæ. pocisk wystrzelony z odleg³o ci piêciuset kilometrów trafi w tak niewielki punkt.Lin? Wróci³a do rzeczywisto ci. Linda wziê³a do rêki mikrofon. Niepokoi³o j¹ to miejsce. odbiór. . kiedy pos³a³a w ich stronê dzieñ dobry przez g³o nik na dachu. . Trudno jej by³o uwierzyæ. wzywam dwójkê.. Odbiór. . . tym gorzej.Nie ma sprawy. .spyta³a Jackie. niezbyt dobrze. Stacey. czy ko ció³ sprawdzony? Nigdy nie zawraca³ sobie g³owy ¿adnym odbiór .Baza. . Linda nie odpowiedzia³a.Sweetbriar Rose bêdzie zamkniêta.Chrystusa Odkupiciela? . . . Mo¿emy.Wracamy? . Chyba ¿e w nocy jacy hindui ci wybudowali meczet.Urz¹dzimy piknik.Odbiór. W³a nie tam znajdowa³ siê cel. ¿e hindui ci nie modl¹ siê w meczetach. To znaczy komendant Randolph. teraz znajdowa³o siê tam wielkie czerwone X namalowane sprayem na kopule.Im bli¿ej kopu³y. jest tam tylko jeden ko ció³. Chwilê trwa³a cisza naszpikowana wy³adowaniami elektrycznymi.Ko ció³ nie jest w naszym sektorze . Jackie zaparkowa³a na poboczu. Natomiast je li pocisk siê przebije. Nawet nie drgnêli. . .O ile mi wiadomo. . Linda mia³a nieodparte wra¿enie.Tak. . Wtedy zatrzeszcza³o radio. tu dwójka. ale mo¿e uda siê wyprosiæ kubek kawy. My la³a o miejscu. wisz¹ce w powietrzu niczym jaki hologram rodem z filmu science fiction. gdzie klosz odcina³ Little Bitch Road. .Wszyscy mi melduj¹ to samo . W obu nie ma ¿ywego ducha.Dwójka. W³a nie sprawdzi³y my domy Killianów i Boucherów. niestety. Widzia³a stoj¹cych tam ¿o³nierzy. S³yszê ciê. ci¹gle zwróconych do miasta plecami. Jeste cie nad al na Little Bitch Road? Odbiór. . dwójka.Tam mieli sprawdziæ nowi. Roger Killian bêdzie mia³ mnóstwo pieczonych kurczaków.Wzywam dwójkê. s³yszysz mnie? Odbiór. Odbiór.stwierdzi³a Stacey Moggin. ale zdawa³a sobie sprawê. chocia¿ Ry¿y j¹ o tym zapewnia³. po czym odezwa³ siê Randolph. Randolph by³ najwyra niej zmêczony i z³y. .

gdzie korzystali z gara¿u.powiedzia³a.My mamy ruszyæ dupy? . .Tak jest. . Przez jaki czas siedzia³y bez s³owa w samochodzie z silnikiem pracuj¹cym na ja³owym biegu. . czy to w Karczmie Dippera. pokiwa³a g³ow¹. ¿e mog¹ byæ potrzebni. .Nie mam czasu ws³uchiwaæ siê w ka¿de s³owo. kto mu podsun¹³ ten pomys³. Linda oczywi cie siê domy li³a.Mówisz o Randolphie zamiast Perkinsa? . bo bardzo chcia³a sprawdziæ.Thibodeau i Searles. Wiesz co. a jego parafianie ³akn¹ pocieszenia. ‾eby siê upewniæ. Linda.Przynajmniej nie nosz¹ broni. I wy te ruszcie dupy. która marzy³a o powrocie do miasta. .O tych dzieciakach. Henry Morrison powiedzia³ mi. Jackie przytknê³a palec do skroni i poruszy³a kciukiem . ¿e ledwo j¹ by³o s³ychaæ. ¿eby siê stamt¹d zabiera³. je li z pociskiem siê nie uda.Ruszcie dupy? . . jak siê zbiera³am do roboty.podsumowa³a Linda. . które temu facetowi spadnie z ust.poleci³ Randolph.I do radiostacji Wyje toto bez przer wy. . Uwaga mia³a byæ mieszna. Odbiór. .To wy te¿ tam sprawd cie .I o nowych gliniarzach. . jest co nowego w telewizji? Prezydent co powiedzia³? Odbiór. . Odbiór. Linda odwiesi³a mikrofon i popatrzy³a na Jackie. Potem Jackie odezwa³a siê tak cicho. .mimiczny strza³ samobójczy. .Jeszcze dwóch? Dlaczego? . Koniec.powtórzy³a Jackie.Szefie. ¿e Randolph naj¹³ dzi rano jeszcze dwie osoby.Zrobi siê.Ale koszmar.Coggins gdzie znikn¹³. ¿e sytuacja nam siê nie wymknie spod kontroli. . lecz jako wypad³a blado. . znajd cie ojczulka i powiedzcie mu. bez zadawania pytañ.Ostatni wyraz intonacj¹ umie ci³a w cudzys³owie.On jest dupek . . jak siê maj¹ dzieci pod opiek¹ Marty w domu Edmundsów. Przyszli prosto z ulicy z Carterem Thibod eau i Pete zwyczajnie ich zaci¹gn¹³. . Oczywi cie domy lamy siê.Chwila ciszy. w jakim towarzystwie obraca siê Carter. szefie . kiedy co jeszcze przysz³o jej do g³owy. ¿eby sobie podrasowywaæ motory.Pete powiedzia³ Henry'emu. je li dobrze pamiêtam.Zajrzymy. Linda wiedzia³a. . Jed cie do ko cio³a. . wiêc kto tam musi byæ.Na plebaniê te¿ zajrzyjcie. .Ju¿ mia³a na koñcu jêzyka bez odbioru . czy w Gas & Grocery.

zamiast ich sparowaæ z prawdziwymi glinami.Ale lepiej wejd my do domu i sprawd my.Normalnie Hitlerjugend .zgodzi³a siê Jackie. Czy ty wiesz. I skoro ju¿ mowa o dzisiejszym poranku. A nie widzê go w gara¿u.Dwóch nosi. Parter by³ czysty i zadbany.odezwa³a siê Jackie. Linda zwróci³a uwagê Jackie na tê drug¹.Ja te¿ nie. czy nie po lizgn¹³ siê pod prysznicem i nie le¿y ze z³amanym krêgos³upem.Tu policja. . A jutro. Jest pan w domu? Cisza. lecz w ma³ym miasteczku. Nie s³u¿bow¹.W takim razie mia³yby my go zobaczyæ nagiego? . NIECH KTO PRZEJMIE KIEROWNICÊ! Na drugiej widnia³o: MÓJ DRUGI POJAZD MA 10 BIEGÓW. je¿eli dzisiaj siê to wszystko nie skoñczy. ¿e to wszystko siê dzisiaj skoñczy i nie trafi mi siê okazja. zobaczy³a na zderzaku dwie naklejki.. Wrzuci³a bieg.Jako nie widzê Randolpha w roli Hitlera. jednak Linda czu³a siê nieswojo. Pasowa³y do tylnych drzwi. widzê Renniego. mam ogromn¹ nadziejê. Jak my lê o Hitlerze. ¿e wielebny ma rower.zawo³a³a Linda. dostan¹ broñ wszyscy. wiêc pewnie Coggins pojecha³ do miasta na dwóch kó³kach. generator wy³¹czono. . . ale na Boga.Nikt nie obiecywa³. by sprawdziæ. ¿e ich jest teraz wiêcej ni¿ nas? Linda rozwa¿y³a nowe wie ci w milczeniu. policja umie znajdowaæ sposoby wej cia. Oszczêdza benzynê. z tym ¿e chevrolet wielebnego Cogginsa sta³ w gara¿u. .stwierdzi³a Jackie. Policjantki sprawdzi³y miejsca. wisia³y na haczyku za kuchenn¹ okiennic¹. . Znalaz³a je Jackie. Na jednej przeczyta³a: JE LI DZI BIOR¥ ‾YWCEM DO NIEBA. Dwadzie cia cztery godziny. w których normalnie chowa siê zapasowe klucze. Raczej Hermanna Goeringa. ale nosi. wetkn¹wszy g³owê do rodka. czy mam racjê. 5 Ko ció³ by³ otwarty i pusty. Podobno ju¿ maj¹ za sob¹ okres próbny. . . . . . które w sezonie puchnie.Mo¿e i tak . Na plebanii tak¿e panowa³a cisza. . prywatn¹.Chod . to Pete pozwo li³ im jechaæ samym.Pewnie przesadzam. Dom by³ zamkniêty.Wielebny! .Przypomnia³o mi siê. Zapewne . Wesz³y. zawróci³a na trzy i ruszy³a w stronê Ko cio³a Odkupiciela. Linda zajrza³a do rodka. ¿e praca w policji bêdzie ³atwa i przyjemna .

Odsuniêta ko³dra ods³ania³a prze cierad³o ze ladami krwi. Tytu³ hymnu gospel.stwierdzi³a Jackie ponuro. . Niestety. ¿e on siê ch³osta³. A sup³y by³y umazane krwi¹. Na zadbanej drewnianej pod³odze miêdzy ³ó¿kiem a cian¹ le¿a³a lina powi¹zana w sup³y. . . Dom wydawa³ siê odpychaj¹cy. To te¿ by³o z³e. ¿e wesz³a bez zaproszenia do cudzego domu. faktycznie! To kara za grzechy.Podnios³a wzrok na kole¿ankê. .I jeszcze tu . dlatego sta³a i czeka³a. Zasup³ana lina ju¿ jej ca³kowicie wystarczy³a. co ci poka¿ê. ¿e widzia³a gorsze rzeczy. . Je li pan jest w domu.Nie? . a stawiam centa do dolara.dlatego. ale zdarzy³o mi siê s³yszeæ o czym takim. My lê.Zak³adam.. Chod do ³azienki. patrz¹c w górê. . Na cianie wisia³ prosty drewniany krzy¿. Jackie ruszy³a na górê. zobacz. ¿e nie wychowywa³a siê w rodzinie wierz¹cej . .No chod . ¿e kto go pobi³ . I pewnie nigdy do koñca nie wyjdzie z mody.Pope³niasz gruby b³¹d. ¿e nikogo nie ma i mog¹ i æ do radiostacji. Tak. .Ma to jaki sens. .stwierdzi³a Linda. Napis g³osi³: PAN WIDZI WSZYSTKO. Linda wesz³a do ³azienki.. I znowu by zaczê³a mówiæ niezrozumia³e rzeczy. Linda niechêtnie podesz³a bli¿ej. .Wielebny! Tu policja. na drugiej tabliczka z napisem. 6 Jackie sta³a po rodku sypialni Cogginsa. . Króliczka Wielkanocnego i Wró¿kê Zêbuszkê. Przywodzi³ jej na my l Janelle wstrz¹san¹ drgawkami. na dodatek ten dom naprawdê przyprawia³ o gêsi¹ skórkê. Jedno religijne. Nie ugryzie ciê.Wygl¹da na to. Potem po³o¿yli go na.Dobrzy starzy bapty ci. Na rezerwuarze le¿a³y dwa czasopisma. proszê daæ nam znaæ. Linda sta³a u stóp schodów. A jak by³o u ciebie? . Co tu by³o nie tak. O Halloween i o wielkiej dyni. Schody by³y najzwyklejsze w wiecie. Linda nawet nie drgnê³a.Chod . Czcili my wiêt¹ Trójcê: wiêtego Miko³aja.Mo¿e nawet do nieprzytomno ci. tak? . Wkrad³a jej siê do g³owy my l: Gdyby Janelle znalaz³a siê teraz w tym domu. a¿ Jackie odraportuje. .A. partnerka zawo³a³a j¹ na górê.powiedzia³a Jackie.Tak. I to osoby duchownej. jednak wcale nie mia³a ochoty siê na nich znale æ. Popatrz na rezerwuar. Mniej wiêcej. dosta³aby ataku.

Chod .Jak wielebny skoñczy. Ten budynek tak¿e budzi³ w niej przykre odczucia. stêch³y i niewyra ny.. ¿e je li co ma siê nadawaæ do jedzenia. ¿eby odpokutowaæ za grzechy.spyta³a Jackie. co pozwa la mu dzia³aæ. ledwo widocznymi w jasnym wietle poranka. wschodni New Hampshire i najprawdopodobniej wewnêtrzne planety Uk³adu S³onecznego. dlaczego dom by³ straszny.No to jak. . obecny w domu zawsze. Zza studia wynurza³a siê wie¿a transmisyjna z czerwonymi ostrzegawczymi wiate³kami na szczycie. zajrzymy do radiostacji.Co takiego? . grzeje gruchê. daje sobie popaliæ. chocia¿ by³a zdenerwowana.Super . ¿e nabywa³o siê je w sklepach z dewocjonaliami. 7 D³ugi. ale z g³o ników zamontowanych pod okapami p³ynê³o Good Night. niæ azjatyckie sny o szczê ciu. Albo mo¿e w³a nie dlatego.Poproszê czarn¹. nawet po wietrzeniu.wyja ni³a Jackie. .powiedzia³a Linda.Linda zachichota³a.Siedzi sobie na tronie. Ra wstaje wie¿utki. . Ja stawiam. Najlepiej w zastrzyku do¿ylnym. Przypomina³ jej zapach potraw przyrz¹dzanych przez matkê. na kawê.Przecie¿ kogo jednak s³ysza³y my. tak? Linda nie potrafi³a znale æ kontrargumentu. Sweet Jesus w interpretacji pie niarza soul Perry'ego Como. bo rzeczywi cie. a w efekcie promieniowaæ cudem boskiej mi³o ci na zachodni Maine.Moja mama tak to nazywa³a . W pobli¿u wie¿y znajdowa³a siê pod³u¿na bry³a przywodz¹ca na my l stodo³ê. . Jackie pokrêci³a g³ow¹. i idzie do ³ó¿ka.Chyba nikogo tu nie ma . W powietrzu unosi³ siê dziwny zapach.ucieszy³a siê Jackie. Wszystko dlatego. wolny od grzechu. zbudowany g³ównie ze szk³a budynek WCIK tak¿e by³ zamkniêty. Jackie zastuka³a w drzwi. . a przy tym wierzy³a. Linda uzna³a. Ma to sens? Mia³o. A potem wracamy do miasta. Jako trudno by³o uwierzyæ. musi byæ przyrz¹dzone z du¿¹ ilo ci¹ t³uszczu. . . mamy pe³en obraz? . odmawia modlitwy i jedzie rowerem do miasta. ..drugie nosi³o tytu³ M³ode Szparki Orientalne . Tylko nie t³umaczy³o. . niski. ¿e zapewne w³a nie tam jest zamontowany generator i zmagazynowane wszystko to. potem za³omota³a. . ¿e matka pali³a jak kom in. s³ucha³y radia w drodze .

Na sklepie wielobran¿owym widnia³ transparent z napisem: UWOLNIÆ ICH! Linda poczu³a siê jeszcze gorzej. zdominow ana przez gigantyczny p³aski odbiornik telewizyjny. odezwa³ siê jednostajny brzêczyk systemu alarmowego. Perry Como ust¹pi³ miejsca jakiemu utworowi instrumentalnemu.sala konferencyjna. Niech pa³ka twoja i rêkoje æ broni bêd¹ dla ciebie pocieszeniem. . Razem z nim by³ te¿ skrawek papieru. mówi³ chyba z Main Street w Castle Rock. kiedy. Za drugimi . a mianowicie Another message of God's love song .z plebanii i s³ysza³y miêkki g³os prowadz¹cego audycjê. ¿e Jackie rozpina kaburê s³u¿bowego automatu. Zerknê³a. G³adka kolba w d³oni poprawia³a jej samopoczucie. G³o niki we wnêtrzu gra³y tysi¹ckrotnie lepiej ni¿ te przed budynkiem. tak go zostawi³. zosta³a ostro¿nie w miejscu.Bo ten.Odbiera telefony? Za³atwia sprawy? Jakim cudem? Co tu by³o nie tak. Przerwa³ jej dudni¹cy g³os. na którym kto nagryzmoli³ cztery cyfry: 1 6 9 3. Gdy zobaczy³a. Lindzie ciarki chodzi³y po skórze.zawo³a³a Jackie. Klucz okaza³ siê duplikatem.Dlaczego telewizor jest w³¹czony? . . By³ w³¹czony. Budynki ginê³y pod sztandarami i ¿ó³tymi wst¹¿kami. . Za drzwiami znajdowa³o siê biuro. Na ekranie Anderson Cooper.. w koñcu Jackie znalaz³a go w kopercie przyklejonej pod skrzynk¹ pocztow¹. nieomal rzeczywistych rozmiarów. W recepcji nikogo. czu³a siê zagro¿ona. Po lewej stronie dwoje zamkniêtych drzwi.spyta³a Jackie. . pomy la³a. niedbale dopasowanym. Pasek biegn¹cy u do³u ekranu krzycza³ drukowanymi literami: INFORMATOR Z DEPARTAMENTU OBRONY MÓWI O PLANACH ODPALENIA POCISKU. Zosta³a tylko muzyka. . Studio. uzna³a. Obie podskoczy³y. tylko bez g³osu. na pewno.zdumia³a siê Linda.Wielebny! Jest tu kto ? ‾adnej odpowiedzi. . . zapowiadaj¹cego nastêpne nagranie.Halo! . Na wprost okno biegn¹ce przez ca³¹ d³ugo æ g³ównego pomieszczenia. Tym razem poszukiwanie klucza trwa³o d³u¿ej. Gdy tylko wesz³y. Terminal znajdowa³ siê na cianie i gdy Jackie wcisnê³a cztery cyfry wypisane na skrawku papieru.Naprawdê kto pracuje w tej prze wieconej rakiecie? . zaskakuj¹co luksusowa. zrobi³a to samo. Linda widzia³a za nim mrugaj¹ce wiat³a. alarm ucich³.. Us³yszeli my »Chirst My Lord and Leader« w wykonaniu Raymonda Howella . ale po kilku chwilach dociskania zadzia³a³. Jackie pchnê³a drzwi stop¹. kto tu rz¹dzi.

który oferowa³ ca³¹ Bibliê na jednym kr¹¿ku DVD. ‾adnego odzewu. Bóg ciê kocha. Ani Normana Drake'a. ¿e czas ucieka.Zbierajmy siê. .A¿ siê skoñcz¹ zapasy propanu i generator zdechnie. Ca³y ten budynek to l¹dowa wersja wraku Mary Celeste . s³uchasz »Godziny odrodzenia«. Mimo to po zakoñczeniu reklamy z g³o ników na nowo pop³yn¹³ g³os prowadz¹cego. nie zaprzeczaj.Ca³e to cudo jest zautomatyzowane! . ¿e istnia³a mo¿liwo æ wycofania siê z umowy. Chcia³a jej powiedzieæ. bo jeszcze kto us³yszy. . a co najlepsze. Czy ofiarowa³e swoje serce Panu? Wracamy po reklamie . Wysz³y. a¿ Linda podskoczy³a. Toaleta. jak zwykle. . przyznajê bez bicia. Z podobizn¹ bardzo bia³oskórego Jezusa na cianie. mo¿na by³o za ni¹ zap³aciæ w miesiêcznych ratach.Nie jestem wierz¹ca . d³ugo to bêdzie dzia³aæ? . atmosfera jak w rodzinnym grobowcu.wiêc nie rozumiem.Mówi Norman Drake. Zielone wiat³o zmieni³o siê w czerwone. Jest godzina dziewi¹ta dwadzie cia piêæ.stwierdzi³a Jackie. je li cz³owiek nie by³ uszczê liwiony jak winia tarzaj¹ca siê w gównie. nawet podaj¹ aktualny czas.Halo! . Wyt³umaczysz mi? Linda pokrêci³a g³ow¹.odezwa³a siê Jackie . . I przyjdzie albo co. Linda g³êboko zaczerpnê³a powietrza.Automat! . dla odkupienia twoich grzechów. . Linda i Jackie podesz³y do okna studia i zajrza³y do wnêtrza. Krzyknê³a ile si³ w p³ucach. jeszcze w liceum. Przy okazji przypomnê. po drugie.To dlaczego mam wra¿enie. Jackie rozejrza³a siê dooko³a niespokojnie.Faktycznie. Jackie nie zaprzeczy³a. wybrali my siê z przyjació³mi do Bar Harbor na piknik.zawo³a³a Jackie. Spryciarze. tylko ¿e wyjê³a broñ z kabur i trzyma³a zabezpieczony pistolet wzd³u¿ nogi.. . ¿e kto tu jest? I ty te¿ to czujesz. S³onko. . tak samo jak Jackie.Bo tu jest jako dziwacznie. . ¿eby Jezus patrzy³. .. . Nikogo. ani z³otoustego szatana. zapowiadaj¹c kolejn¹ pie ñ chwa³y.Jest tu kto ?! Ostatnia szansa! Nikogo. a czerwone w zielone. pos³a³ swojego Syna na mieræ na krzy¿u.Linda dostrzeg³a jeszcze jedne zamkniête drzwi. jak robi kupê. oddaj¹c g³os z³otoustemu szatanowi.Kiedy . otworzy³a je kopniêciem. Potem zabrzmia³a muzyka i inne czerwone wiat³o pozielenia³o. ta aparatura musia³a kosztowaæ fortunê! Jak s¹dzisz. . dlaczego kto chce. nie mówi¹c ju¿ o tym. ¿eby nie zachowywa³a siê tak g³o no. Pusta. luf¹ w dó³. przypominam trzy wa¿ne fakty: po pierwsze. i po trzecie. Norman Drake umilk³. zanim stracê wiarê.

Wiesz. wyg³upiali. Uwa¿asz. w³a nie sobie u wiadomi³am. Zatrzyma³am siê. . Nie s³ysza³a ¿adnych innych d wiêków. . A mo¿e jednak? Jackie wskaza³a mikrofon. Stój! . ale nikt nie postawi³ p³otu ani barierki. rzuci³a jeszcze jedno spojrzenie na budynek radiostacji. . I idziemy na kawê. postanowi³am zrobiæ zdjêcie. Jeszcze k rok i bym spad³a. Telewizor jest w³¹czony. Odraportowujemy.Mo¿e jeszcze zawo³am przez g³o niki? Powiem. . I ty te¿ o tym wiesz. Pojechali my w sze cioro.Stanowczo nie . bez przerwy siê cofa³am. powinien spadaæ do miasta? Bo wiesz. ¿e normalnie tak bardzo podkrêcaj¹? . tutaj naprawdê nikogo nie ma.. 8 Czas mija³. .Piêknie tam.Ponuro jest. .No dobra. spowity w chwa³ê eteru. prawie da³o siê zobaczyæ Irlandiê Kiedy zjedli my. nie mog³am ich obj¹æ. ale zajrza³y my wszêdzie.A co ja tam wiem o tych wiêtoszkach? Mo¿e spodziewaj¹ siê apokalipca. Zawróci³a w stronê Little Bitch Road i pojecha³y do Mill. wtedy moja najlepsza przyjació³ka. . Cofa³am siê po szczycie klifu tak d³ugo.Nieprawda. fakt. . nagle przerwa³a zabawê i krzyknê³a: Stój! Linda. W którym momencie Arabella. Religijna muzyka p³ynê³a z g³o ników.Zgadza. Zanim Linda wsiad³a do wozu na miejsce obok kierowcy. Norman Drake odezwa³ siê . to niemo¿liwe.stwierdzi³a Linda. obejrza³am za siebie.Apokalipsy.Wracamy do miasta. co zobaczy³am? Jackie pokrêci³a g³ow¹. ¿e ludzie mog¹ siê nas baæ. Jackie parsknê³a miechem. By³ tam znak ostrzegawczy. Chcesz zajrzeæ do magazynu? .Wszystko jedno. zgadza siê? ..Do studia nie wesz³y my.Lin.Ja chcê tylko. dzieñ prze liczny. ¿e dotar³am do jego krawêdzi. ¿e je li kto tu siê ukrywa. Nie odezwa³ siê ani jeden ptak. . ¿e nie ma ladu po wielebnym. gdzie siê da³o. muzyka stanowczo za g³o na. Jackie nie oponowa³a. ¿eby mieæ szerszy kadr. . Wszyscy siê rozszaleli. ¿eby przesta³a kombinowaæ i ¿eby my siê st¹d wynios³y.Ocean Atlantycki. Czy wszystkie zginê³y. Teraz siê czujê tak jak wtedy. roztrzaska³y siê o klosz? Nie. .

nie z dwoma. co mu kazano. Rzuci³ bluesa. których nie zauwa¿y³a ¿adna z policjantek. które pojawia³y siê przy coraz rzadszych okazjach. W jednym rêku trzyma³ kanapkê z mas³em kakaowym i d¿emem (teraz móg³ jadaæ tylko miêkkie rzeczy). niewiele wiêksze ni¿ komórka. przypomina³y czarne ptaki.ponownie i oznajmi³. Potem nadano reklamê autokomisu Jima Renniego.. Jak zawsze jesieni¹ rozpoczynamy wyprzeda¿. wargi zawiniête do rodka. ¿eby Sammy Bushey rozpozna³a swojego mê¿a. który by³ dla niego tak wa¿ny na etapie Phila Busheya . Kiedy umiera³y ludzkie cia³a. Bo demonów nie mo¿n zabiæ. Podszed³ do okna otwieraj¹cego widok na parking. W tym roku mamy spore zapasy! oznajmi³ Du¿y Jim smutnym tonem sugeruj¹cym pocz¹tek dowcipu. Ma³o tego nie zrobi³. rozga³êziaczami.. Tyle ¿e Kucharz by³ wyj¹tkowo szczup³y. chevy.. . nawet trudno dostêpny dodge ram i jeszcze trudniej dostêpny mustang! Lu dzie. Za niewielkie ceny serwisujemy wszystkie sprzedane wozy. w których brakowa³o wiêkszo ci zêbów. Na razie jednak mia³ do æ towaru. Wnêtrze. Kucharz widzia³ je w jaskrawych snach. wype³nione by³o przewodami. a wszystkie trzy s¹ jak nowe.jêkn¹³ ¿a³o niej musimy oczy ciæ magazyn! Wiec przyje¿d¿ajcie! Kawiarenka zawsze otwarta i pamiêtajcie: ten siê raduje. kabriolety. zosta³em nie z jednym. Mo¿na by s¹dziæ. czy zabiæ policjantki.. nagie biodra przywodzi³y na my l skórzaste skrzyd³a . lecz liczy³ siê z ewentualno ci¹.B. W¹tpliwe. gdy by³y w studiu.by³a ich tam ca³a galaktyka. ale z trzema mustangami. prowadz¹ce do kolejnego pomieszczenia z mrugaj¹cymi wiate³kami .S¹ fordy. Ubrany by³ w brudn¹ koszulê i równie brudne opadaj¹ce spodnie. plymouthy. oparte na dzi¹s³ach. Rennie kaza³ mu zamkn¹æ wszystko i Kucharz zrobi³. A on potrzebowa³ zapaliæ. demony zwyczajnie przelatywa³y do nastêpnego gospodarza. Kinga. prawie nic nie zosta³o. routerami i ró¿nymi urz¹dzeniami elektronicznymi. Tak czy inaczej policjantki zniknê³y. Jego atman by³ dla nich za silny. W zesz³ym tygodniu wysz³a du¿a dostawa do Bostonu. ¿e jest dziewi¹ta trzydzie ci cztery bo¿ego czasu wschodniego.ju¿ dawno temu bielizna odesz³a do wspomnieñ. w drugim glocka 9. wrêcz wychudzony. ¿e bêdzie musia³ uruchomiæ kilka palników. A teraz. skórê mia³ blad¹ i plamist¹. ¿e nie zmie ci³by siê tam cz³owiek. Tym siê jego atman ¿ywi³ od jakiego czasu. s³ynne V6. . przedstawion¹ przez samego wiceprzewodnicz¹cego Rady Miejskiej. ka¿dy jest wsparty s³ynn¹ Chrze cijañsk¹ Gwarancj¹ Jima Renniego. Gdy znajdowa³y siê miêdzy cia³ami. Tylko ¿e siê ba³. Na ty³ach studia otworzy³y siê drzwi. gdy zasypia³. Muddy Watersa i . zastanawiaj¹c siê. B³yszcz¹ce oczy zapad³y mu siê g³êboko w czaszkê.rzuci³ B. kto u Du¿ego Jima kupuje! . Koko i Hound Doga Taylora..

. D³ugo patrzy³ na parking i drogê. Dopiero wtedy poszed³ do magazynu . gdzie nie by³a ona absolutnie niezbêdna. . Kucharz poszed³ po fajkê. powiedzia³ Twitch i.Zobacz tutaj. Ry¿y nie chcia³ w to wierzyæ. w tym samym sk³adzie. mrucza³ wielki generator. niestety. mia³ zaparcie od czerwca. . Ry¿y a¿ podskoczy³.zauwa¿y³ Twitch. któr¹ Ry¿y o wietla³ sukcesywnie ca³e wnêtrze.Nie bredzisz .odezwa³ siê niespodziewanie Twitch za jego plecami. . poniewa¿ Ginny Tomlinson. karmi³o atmana.Howlin' Wolfa.Nieustraszony dowódco. .rzuci³ ich wszystkich tak sa mo jak pieprzenie. ¿e nigdzie nie ma przyczajonego demona z automatem za paskiem spodni na plecach.przyzna³ po chwili. wy³awiaj¹c z mroku kartony z zapasami. Latem wyasfaltowano jakie sto metrów kwadratowych za szpitalem.Myli³e siê. na dobr¹ sprawê przesta³ te¿ siê wypró¿niaæ. podjê³a trudn¹ decyz jê i nakaza³a odciêcie energii wszêdzie tam. ale mo¿na by³o wznowiæ produkcjê w razie potrzeby. Jest tylko jeden. Nietrudno by³o dostrzec lady opon ciê¿arówki przed suwanymi drzwiami magazynu. otaczaj¹ce du¿¹ i w zasadzie pust¹ przestrzeñ na rodku. . CR. a zosta³y dwa . Nabra³ pewno ci. . który ostatnio przekszta³ci³ siê w wytwórniê. kto nam kradnie propan. Po lewe j.Mówi³em . .Twitch wodzi³ wzrokiem za plam¹ wiat³a. a nawet nie miertelnego Little Waltera .Bredzisz! . Ry¿y o wietli³ promieniem z latarki niebieskie litery wymalowan e za pomoc¹ szablonu na srebrnym korpusie butli tu¿ pod logo firmy dostawczej Dead Riv er: SZPIT.Nie. 9 Ry¿y Everett w magazynku za szpitalem wieci³ latark¹. Ry¿y opad³ na jedno kolano. teraz nowa szefowa administracji us³ug medycznych w Chester's Mill. Wiêkszo æ butli zniknê³a . rzeczywi cie tak by³o. I dobrze Co upokarza³o cia³o. Tutaj Twitch siê myli³. . Zgodnie z kart¹ na drzwiach powinno ich byæ siedem. Zosta³ tylko jeden. zu¿ywaj¹c kolejne litry propanu.Mo¿e byæ z ratusza . Na razie wytwórnia zosta³a zamkniêta. jednak nie mia³ wyj cia. Twitch przykucn¹³ przed magazynkiem.

Nie rozumiem.spyta³ Ry¿y.Pan Carty nie do¿yje koñca dnia. Przez moment obraca³ w my lach surrealizm tego pytania. Obok wej cia ustawiono ³awkê. to w ogóle jest bez sensu . . jeszcze trzy dni wcze niej pielêgniarz.Nie . . Zreszt¹ ile oni tam maj¹? Jeden pojemnik? Dwa? Ma³awo. . Ed Carty. Po mierci Haskella Ry¿y zosta³ ordynatorem szpitala. podsun¹³ Ry¿emu. Pozosta³ych pacjentów mo¿na by³o policzyæ na palcach jednej rêki. RZUÆ NA£ÓG. potem zmieni³ zdanie i wzi¹³ papierosa. . UNIKNIESZ K£OPOTÓW! Twitch wyj¹³ paczkê marlboro.Ale przyda³oby siê sprawdziæ magazyn za ratuszem.Sk¹d wiem co? . co stanowi³o wyj¹tkowo pomy ln¹ okoliczno æ. ci¹gle jako siê trzyma³. tylko je li mieliby podkradaæ. sensei.. powiedzia³bym. tak¿e czasowo zamkniêtej.Sk¹d wiesz? . .‾e maj¹ pod dostatkiem swojego? Sprawdza³e ? .No dobrze.Twitch westchn¹³. . . ¿e móg³by nawet czuæ siê szczê liwy.Werner stabilny.zapyta³. Twitch nie ufaæ wielki szef Rennie. po co w ogóle im gaz. na ceg³ach.Skoñczy³e obchód? . ¿e o ma³o nie wywichn¹³ sobie szczêki. pacjent w ostatnim stadium nowotworu ¿o³¹dka. a tu po s¹siedzku mamy choæby pocztê. .Ano. Nad ni¹. . . to dlaczego akurat od nas? Okradanie szpitala zwykle uwa¿a siê za wyj¹tkowe wiñstwo. . . Oni te¿ na pewno maj¹ jakie zapasy. Przeszli pod drzwi prowadz¹ce do szpitalnej pralni. Tydzieñ temu Ry¿y mia³ takie samo zdanie. .Tak jest. Ry¿y my la³. On z³e lekarstwo. zaj¹³ jego miejsce. wisia³ plakat z napisem: OD 1 STYCZNIA PALENIE W TYM MIEJSCU BÊDZIE ZABRONIONE. awansowa³ na asystenta medycznego.Fakt. To bez sensu.pi¹czka? .przyzna³ Twitch i ziewn¹³ tak szeroko. gdyby tylko nie by³ taki pi¹cy i niespokojny.Po co by nam zabiera³ propan? Rada Miejska ma pod dostatkiem swojego. który najpierw odmówi³ gestem. . a Twitch. Twitch poda³ mu ogieñ.przyzna³ Ry¿y.Mo¿e Rennie i przyjaciele ju¿ pozbawili pocztê zapasów. .Albo sk¹dkolwiek.

blad¹ nogê Jimmy'ego.Je li chodzi o Emily Whitehouse. I. ¿ebym to ja ciê operowa³? . co t o szkodzi? Tym razem on ziewn¹³ szeroko.Niekoniecznie . próbuj¹cym swoich si³ w roli anestezjologa. ¿e objawi siê doktor House. ¿e niestety bêdê musia³ radziæ sobie z przypadkami wykraczaj¹cymi daleko poza moje kwalifikacje. . Gwarantujê.Raczej mia³bym nadziejê. Jimmy Sirois trzyma siê nie le. jak¹ godzinê po wypadku Rory'ego Dinsmore'a. . . Bo¿e. . poniewa¿ mia³a wira na punkcie sprawno ci fizycznej i cierpia³a na zespó³. .powiedzia³. sensei. kobieta czterdziestoletnia bez jednego kilograma nadwagi.. Ogólnie bior¹c.stwierdzi³ Twitch. .Pytam. gdyby ci siê trafi³ uraz g³owy.. oszczêd mi tego. mogê co spieprzyæ.. staruszku. a Nora Coveland zupe³nie dobrze.Tak d³ugo. Dzieñ za dniem. jak Ginny Tomlinson zdecydowanym gestem wk³ada mu skalpel do rêki obleczonej rêkawiczk¹. obarczony spor¹ nadwag¹.D³ugo wytrzymasz? . Czu³. pomy la³. My l o Jimmym by³a gorsza. jak bêdê musia³. .Fakt . Ry¿y s¹dzi³.George Werner. Ry¿y znów zobaczy³ siebie w sali operacyjnej. gdzie nale¿a³o przeprowadziæ ciêcie.Nie jest dobrze. bo jeste teraz jedyn¹ nadziej¹ tego miasta.. Natomiast Jimmy. Ry¿y zdusi³ niedopa³ek w puszce i raz jeszcze przyjrza³ siê nieomal pustemu magazynowi. . .Ale bêdzie gorzej. ¿e z tego wyjdzie.. Po lunchu wychodzi. bo Rory'emu ju¿ nie mog³y zaszkodziæ ¿adne b³êdy lekarskie.Twitch wzruszy³ ramionami. Pomy la³ o Rorym Dinsmore. Tym razem. S³ucha³ cichego szumu urz¹dzeñ. który doktor Haskell zwyk³ nazywaæ syndromem przesadzania z fitness clubem. a potem patrzy na niego nad mask¹ ch³odnymi niebieskimi oczami. nie jest le.Ma³a od Freemana ma siê coraz lepiej. Emmy Whitehouse. mia³ zawa³ miê nia sercowego akurat w Dniu Klosza. . Mo¿e faktycznie powinien rzuciæ okiem na zapasy ratusza? W sumie..Spokojnie .przyzna³ Ry¿y. . sze ædziesiêcioletni mieszkaniec Eastchester. Jej przypadek by³ znacznie gro niejszy. No i wiem. . Twitch po³o¿y³ mu rêkê na ramieniu.. . powiedz mi. z czarn¹ lini¹ narysowan¹ w miejscu. My la³ o Dougiem Twitchellu. I o Jimmym Siroisie. Z jego g³osu zniknê³a kpina. Patrzy³ na go³¹.Nie wszystko naraz. Bojê siê tylko.. chcia³by . te¿ przesz³a zawa³. ¿e je li bêdê wci¹¿ taki zmêczony.zapyta³ Twitch.

. Podzia³a³o. w szpitalu.I æ z tob¹? Ry¿y pokrêci³ g³ow¹. to w towarzystwie ... co tam siê zawali³o. Bardzo dobrze. . Nawet zak³adaj¹c.Pani Grinnell prosi³a.Godzina za godzin¹. 10 Ginny by³a.Na razie. Przed ma³¹ otwiera³a siê przysz³o æ w medycynie. rzecz jasna..Fantastycznie. pusto .jêkn¹³ Ry¿y i wsta³. Jej dziecko w³o¿y³o g³owê miêdzy prêty kojca i nie mog³o wyj¹æ. ¿e chce dostaæ receptê. ¿e je li Ry¿y jest w szpitalu. . Poruszona. czy siê nie przeniós³ na ³ono Abrahama. lecz poczekalnia by³a pusta. ¿eby nasmarowa³a dziecku g³owê oliwk¹ i wtedy spróbowa³a wyci¹gn¹æ spomiêdzy prêtów. . Zdziwi³o to Ry¿ego. mieliby my wtedy na g³owie trzy tysi¹ce turystów i siedemset dzieciaków na koloniach.Lepiej zajrzyj do Eda Carty'ego. Ry¿y. nie mia³ prawa wypisaæ. Andrea mia³a k³opot z uzale¿nieniem. . Andrea Grinnell. Dziêki Bogu. . Przywita³a Ry¿ego spojrzeniem sarny z³apanej w blask reflektorów auta. Jeszcze raz rzuci³ okiem na magazyn i ciê¿kim krokiem ruszy³ za róg budynku. Mmm. Andrea? Posadzi³am j¹ w trójce.By³y jakie wezwania? . Jest pani Grinnell. który w³a nie zacz¹³ odzyskiwaæ dobry humor. ale tylko na moment. Co oznacza³o.Gina siê zaj¹knê³a. . Recepcjonistk¹ i pielêgniark¹ w przychodni zosta³a teraz Gina Buffalino. natomiast g³upia nie by³a. Wydaje siê bardzo. Poradzi³am jej. . obejrza³ przez ramiê. siedemnastolatka z sze ciotygodniowym sta¿em medycznym. ¿e to siê nie zdarzy³o latem. Jeszcze siê zatrzyma³. . Od pani Venziano z Black Ridge Road. Sprawd .. . Sprawdzê. . po raz ostatni wa¿y³a nowe szczê cie pani Coveland przed wys³aniem obojga do domu. znowu siê zasêpi³. mimo najlepszej woli . Gina wyra nie odetchnê³a z ulg¹. ¿e Andy Sanders dysponowa³ odpowiednimi zapasami. Tyle co nic. a to ju¿ dobrze. Gina sp³onê³a rumieñcem. Ry¿y u miechn¹³ siê szeroko. jak widzê. .. ¿eby j¹ zrealizowaæ. a potem po przek¹tnej w stronê przychodni znajduj¹cej siê na drugim koñcu podjazdu. Ruszy³ korytarzem do trójki. wiêc serce mu siê skurczy³o.powiedzia³ Ry¿y. ¿eby tego nie robiæ. cholera .Jedno.. Której on.Niezupe³nie. .Bardzo poruszona.Nie da³a mi znaæ na pager. Wiedzia³a. ‾¹da³a karetki. fakt.Muszê zajrzeæ do przychodni.zapyta³.

a to komplikowa³o leczenie. Chcia³a siê wyprostowaæ. ¿e zdradzi jej k³opoty bratu.Masz racjê. Mo¿e po zakoñczeniu kryzysu z kopu³¹ postara siê namówiæ j¹ na program odwykowy. Bo rzadko widzia³ tê konieczno æ równie wyra nie.. czeg o potrzebuje. Przepiszê. pozwala³y walczyæ z bólem. zmarszczki orz¹ce skórê wokó³ ust. . Ale muszê teraz. Teraz jednak da jej to. sine. .. odzyskaæ godno æ..Eric. Grzecznie. Trudno o gorszy moment. . Otworzy³ drzwi i wszed³. Potrafisz mi pomóc? Czy w ogóle mo¿na mi pomóc? Bo widzisz. Widzê... wy³¹cznie dziêki nim mog³a sypiaæ i rozpocz¹æ terapiê. zwyk³¹ æpunk¹! Muszê z tym skoñczyæ. Nie nale¿a³a te¿ do osób uzale¿nionych od metamfetaminy. ¿e alkohol nie st anowi dla niego absolutnie ¿adnego problemu. . który pozwala³ jej funkcjonowaæ. Grzecznie. . Z pewno ci¹ po upadku bardzo cierpia³a. I nie mów nic Dougiemu ani Rose. Gdy podnios³a g³owê i Ry¿y zobaczy³ jej wymizerowan¹ twarz.W jej oczach b³ysnê³o przera¿enie. przyklêkn¹³. Musia³ siê wzi¹æ w gar æ.Dobrze. to tak zwana heroina dla ubogich. chroni³a go przed przykrymi niespodziankami szykowanymi przez ¿ycie.Twitcha. Ry¿y podszed³ bli¿ej. Jaka skarla³a. . By³a postawn¹ kobiet¹. g³owê spuszczon¹... sama nie da³am rady. nie mog³a.Wiem.. pod plakatem o cholesterolu. nawet zagrozi. fantastycznie. obj¹³ j¹. teraz wydawa³a siê ma³a i krucha. ¿e jedyny specyfik. prawie czarne worki pod oczami. torebkê na kolanach. rodki przeciwbólowe by³y dla niej konieczno ci¹.. Jestem narkomank¹. Andrea to nie jaki bezczelny pijak twierdz¹cy uparcie. Pacjentka siedzia³a na krze le w k¹cie. Podnios³a na niego zaczerwienione oczy b³yszcz¹ce od ³ez. Tylko raczej moment nie jest najw³a ciwszy. zapad³a w sobie. ale stanowczo. A Dougie Twitchell przypadkiem by³ jej m³odszym bratem i choæ mia³ lat trzydzie ci dziewiêæ.. Skuli³a siê. Ry¿y stan¹³ przed drzwiami z czarn¹ trójk¹. uk³adaj¹c w g³owie s³owa odmowy. Mam k³opoty. Spomiêdzy palców wyrwa³ siê urywany szloch. natychmiast zmieni³ zdanie. ale stanowczo. Nie jej wina. Ukry³a twarz w d³oniach.Nie! . powiedzia³ sobie. postanowi³ jednak wypisaæ jej receptê na ró¿owym druczku doktora Haskella. Ry¿y. nogi mia³a z³¹czone. Trudno by³o okre liæ odpowiedzialno æ Andrei za jej stan. Rozmowa bêdzie trudna.Nawet gdybym b³aga³a na kolanach. które w mijaj¹cym roku pojawia³y siê w przychodni coraz czê ciej. je li bêdzie trzeba. ¿e chcesz z tym skoñczyæ. .

.‾artujesz? Przecie¿ wszyscy wiedz¹. pomy la³ Ry¿y. Tyle ¿e g³ód narkotyczny bêdzie ciê drêczy³ do koñca ¿ycia.. . albo siê wcale nie przejê³a.Za d³ugo. . Tak¹ mamy nadziejê. I bêdziesz musia³a znale æ sobie kogo . Nie bez przyczyny nazywa siê te objawy wykopywan iem z na³ogu. ¿e tu ju¿ nie chodzi o plecy. a godzinê pó niej znowu ³ykam! Nigdy nie by³am w takim stanie. kto przetrzyma twoje leki i nie da ci ich. Ale bêdziesz siê czu³a fatalnie. Zdaniem Ry¿ego nie odpowiedzia³a na pytanie.Najprawdopodobniej bêdziesz mia³a napady drgawek..Pomo¿esz mi czy nie? .Andreo.A w tym czasie mo¿e znikn¹æ klosz? . .Chcê za³atwiæ sprawê jak najszybciej .. Mózg nakazuje moi plecom boleæ. .. bredz¹c¹ co o wielkiej dyni. nawet je li bêdziesz b³aga³a na kolanach. . . plus tiaminê i inne witaminy. . . Mo¿e trzy. jakby siê zwierza³a z wielkiego sekretu.Wygl¹da³a na pe³n¹ nadziei. mo¿esz mieæ. .Ile to potrwa? . czy kto ciê szanta¿uje? .ciszy³a g³os.My lê. ale je li planujesz odstawiæ leki natychmiast i definitywnie.Te ró¿owe pigu³ki! Wk³adam je do apteczki i mówiê sobie: Dzi ju¿ ani jednej . lepiej tego nie rób.Jaki jest najkrótszy mo¿liwy okres? . kto bêdzie ci wydziela³ coraz mniejsze dawki.powtórzy³a. Chwyci³a go za przedramiê. nigdy w ¿yciu! . . zespó niespokojnych nóg. Przysz³a mu do g³owy bardzo przykra my l.Nawet dzi po po³udniu.. ¿ebym ci¹gle bra³a te przeklête pigu³ki. Po pierwsze. .podjê³a. Bezsenno æ. Albo nie s³ucha³a.Je li we miesz witaminê B12 w zastrzykach. to ma³e miasto. Zak³adaj¹c. Rêkê mia³a bardzo zimn¹. A bêdziesz. .Dziesiêæ dni . ¿e biorê leki.Tak. . Tego jednak te¿ nie powiedzia³ na g³os.Dziesiêæ dni.Dlaczego chcesz siê odzwyczajaæ akurat teraz? Andrea tylko pokrêci³a g³ow¹. to te¿ nic mi³ego.Dziesiêæ dni? . ¿e pacjentka cierpi na przej ciow¹ paranojê spowodowan¹ stresem..Przypomnia³ sobie Jannie wstrz¹san¹ drgawkami. ale na g³os tego nie powiedzia³. Nale¿a³o przyj¹æ. pomy la³. Kogo . mo¿e ci siê udaæ skróciæ czas do dziesiêciu dni. . ¿e wszystko pójdzie ³atwo.Fizyczna czê æ odwyku? Dwa tygodnie.

gdy Rose oznajmi³a. który uniós³ d³onie na wysoko æ ramion. co mówi. ¿e zamyka restauracjê i otwiera dopiero o pi¹tej. ¿e z ludzi tryska³ optymizm. . nie przerywaj¹c wycierania sto³ów .Jak bêdziemy wpuszczaæ wszystkich. kiedy bêdê ciê nazywa³a majorem. . Wyjrza³ i zobaczy³ Juliê Shumway z trójk¹ dzieci.stwierdzi³ Barbie i. Zadziwiaj¹ce. Ta decyzja tak¿e spotka³a siê z aplauzem.Nie bêdzie lunchu? .odezwa³ siê zirytowany Anson. A najbardziej namacalnym dowodem poprawy zdrowia psychicznego mieszkañców miasta by³ fakt.. W³a nie oskrobywa³ grill. wycieraj¹c rêce w fartuch. lecz wszystkie optymistyczne. przy stole choleryków na nowo rozgorza³y dysputy. .11 W Sweetbriar Rose panowa³ wyj¹tkowy ruch jak na poniedzia³kowy ranek. S³ychaæ by³o kpiny i miechy. . Niebagatelnym powodem takiego stanu rzeczy by³ odbiornik telewizyjny nad lad¹. Wygl¹da³a jak nauczycielka z pierwszej klasy gimnazjum na wycieczce z wychowankami.Zreszt¹ wtedy bêdziecie mogli siê wybraæ do Moxiego w Castle Rock i tam siê naje æ . . W koñcu pracownik Massachusetts Institute of Technology znajduj¹cego siê w Cambridge powinien wiedzieæ. Mnie nie pytaj .Niezbyt du¿o. ¿e cruise ma ogromne szanse przebiæ siê przez kopu³ê i po³o¿yæ kres sytuacji kryzysowej. Rose zerknê³a na Barbiego. Kilku naukowców przepytanych n a wiadomy temat stwierdzi³o jednog³o nie. Jeden z nich okre la³ szanse na sukces na dobrz ponad osiemdziesi¹t procent . Nie mogê siê doczekaæ. Rose znowu wybra³a siê do Food City po miêso. choæ wspomniana knajpa by³a wyj¹tkowo pod³a. na sta³e ustawiony na odbiór CNN. zupe³nie inny od wszystkich poprzednich. Ca³kiem jak. gdy rozleg³o siê pukanie do drzwi wej ciowych.. ¿eby chcieli je æ .Bêd¹ kanapki .odezwa³a siê Julia ze swoim u mieszkiem Mony Lisy. jak siê okaza³o. którzy chc¹ co zje æ . . pomy la³ Barbara. .spyta³ Ernie Calvert. w ca³ej historii miasta. Mimo wszystko stali bywalcy opu cili lokal bez protestów.Witam pu³kownika Barbarê . Gadaj¹ce g³owy mia³y do przekazania widzom w zasadzie tylko domys³y i plotki.zaraz nam zabraknie jedzenia. Jej s³owa zosta³y nagrodzone spontanicznym aplauzem.Nie przypuszczam. ale te¿ by³ to poranek ca³kiem wyj¹tkowy. ¿e w g³êbi restauracji. . mia³ racjê. Podszed³ do drzwi.podsumowa³a.stwierdzi³a Rose.

Osobi cie nie.Ale pan zna ¿o³nierzy. To jest Benny Drake.Zapraszam do biura . Joe wzi¹³ od niego komórkê. . .Barbie s³ysza³ ten tekst ju¿ parê razy. co tam stoj¹. tyle ¿e dochodzi³o ju¿ wpó³ do jedenastej.Da siê . Oni s¹ marines. który uwa¿am za rewelacyjny.powiedzia³ Barbie i poprowadzi³ wszystkich czworo do lady. mocno zbudowany. . trzecia by³a liczna dziewuszka z b³yskawic¹ na policzku. tak czy inaczej dodawa³a jej sznytu..odpar³ Barbie ze miechem.docieka³a Norrie. . O ile da siê go zrealizowaæ. Mniej wiêcej tysi¹c.Norrie Calvert .Je li chodzi o komputery. ¿eby komu sta³a siê krzywda .Tak. a ten patyczak to Joseph McClatchey.stwierdzi³ Joe. ubrany by³ w workowate spodnie i wyp³owia³¹ koszulkê z nadrukiem 50 CENT. . . wiêc je li faktycznie mieli go wcieliæ w ¿ycie. je li siê to nie oka¿e absolutnie konieczne. . to prawda. . stylu savoir fa ire. 12 Pomys³ by³ wietny.. . .Mo¿emy z tob¹ pogadaæ? M³ody pan McClatchey ma pomys³.Spokojnie. Barbie odwróci³ siê do Julii. jak w sztuce.spyta³ Benny.wtr¹ci³a siê Julia. a ja s³u¿y³em w wojskach l¹dowych.Nie .powiedzia³ Joe.W niczym nie zawini³e .Co pan. tak? .Naprawdê pan tu rz¹dzi? . mia³ na g³owie szopê ciemnych w³osów. wysoki i strasznie chudy. .Numer Coksa jest w pamiêci.Wed³ug pu³kownika Coksa nadal jeste w armii .przedstawi³a j¹ Julia. Zwo³a³a pospolite ruszenie? Jeden z ch³opców. Ci¹gle mia³a na ustach ch³odny u miech. musieli dzia³aæ szybko. On zorganizowa³ wczorajs z¹ demonstracjê. . Jestem najlepszy. dotykaj¹c ramienia zbuntowanej dziewczyny. Zanim skoñczy³.zapewni³ go Barbie. . . jak siê do niej dostaæ. ze redniowiecza? ..I nie bêdê nawet próbowa³. .Nie chcia³em. Raczej naklejka ni¿ tatua¿. to ja tu rz¹dzê. oceni³ Barbie. . .Masz tele. drugi. . tak. po³o¿y³a mu aparat na d³oni. Jeszcze chcia³bym wiedzieæ.Fajnie. lecz w jej oczach tañczy³y iskry podniecenia. .

Co innego s³yszymy z telewizora. Barbie siê tym nie przej¹³.Nie nad¹¿am za komentarzami tych m¹drali. Dziêkujê panu! i odda³ telefon Barbiemu. Barbie stukn¹³ w ni¹ swoj¹ wielk¹ piê ci¹ .. £atwo siê mówi. gdy Barbie przy³o¿y³ komórkê Julii do ucha. cholera. jest tu ze mn¹ czwórka przyjació³.Podejrzewam. Nikt nie ryzykuje przepowiedni.. . Norrie za mia³a siê g³o no i podnios³a do góry zaci niêt¹ pi¹stkê. Jeden z nich to m³ody cz³owiek. .Mamy nadziejê . .Gadaj. .Pu³kowniku. .Musi pan potwierdziæ. Joe gwa³townie pokrêci³ g³ow¹. Spróbuj¹ nam poprawiæ Wi .zapyta³ Cox. Joe McClatchey.S¹dzimy. Co s³ychaæ u pana? . Po chwili rozpromieni³ siê w u miechu.Nie szkodzi. Wobec czego Joe zacz¹³ rozmawiaæ.Co u pana. . Jezu. . pu³kowniku? . . Julia otworzy³a i zamknê³a d³onie w ge cie wyra¿aj¹cym: Do rzeczy! .W zasadzie nie le. pomy la³ Barbie. Barbie us³ysza³ w g³osie rozmówcy lekkie zniechêcenie. Oddajê mu s³uchawkê.. a¿ mu w³osy podfrunê³y. bo ju¿ by³ na linii.. Potem s³ucha³. . a damy nie nosi³y bielizny. nooo i widzi pan . który wpad³ na ciekawy pomys³. ¿e tak bêdzie do chwili. ale wreszcie siê rozkrêci³ i rzeczowo przedstawi³ sprawê.ci¹gn¹³ Cox. Joe wdusi³ kilka przycisków na miniaturowej klawiaturze.Tak! Z czasów gdy rycerze odznaczali siê zuchwa³o ci¹. Mieszkañców Chester's Mill to uraduje. ¿e siê tak wyra¿ê. . .¿ó³wik.przeprosi³ dzieciak.Fi. ale rewela! Julia chwyci³a go za ramiê.dorzuci³ i poda³ ch³opakowi komórkê. Ustalone? Dasz radê to zrobiæ? .Nie podskakuj w³adzy.A to dopiero pocz¹tek. po czym odda³ aparat Barbiemu.Ale. zanim wystrzel¹ pocisk. przetyka³ zdania mnóstwem eee. psze pana. albo przebije i narobi szkód na farmach po naszej stronie. . .On wszystko wyja ni . Cox najwyra niej w dalszym ci¹gu siedzia³ z jedn¹ rêk¹ na telefonie.Niewiele..Wymsknê³o mi siê . . S³ucha³ przez chwilê. kiedy pocisk albo siê odbije. Mów. . ¿e to strza³ w dziesi¹tkê. synu. . Z pocz¹tku sz³o mu trochê kulawo. . W koñcu powiedzia³: Ta jes.

Tutaj. . . ona lekko wzruszy³a ramionami. bierz siê do roboty. . .Je¿eli Joe to zrobi. Bêdziecie mieli najszybszy Internet na wiecie. czy Joe zdo³a zrealizowaæ swoje obietnice.odezwa³ siê Barbie. Bystry dzie ciak. Swoj¹ drog¹ ma pan tam niez³e towarzystwo. . . . . ¿e w³a nie pan mi to u wiadomi³. rozsiewaj¹c barwne li cie. 13 . Przynajmniej dzisiaj. Wiêc Joe pokaza³.zastanowi³ siê Barbie. ale naukowcy zajmuj¹cy siê t¹ spraw¹ bêd¹ chcieli widzieæ wszystko od waszej strony klosza. Tym razem Julia unios³a kciuk. . Drzewa po stronie Tarker's tañczy³y na wietrze. chcê dostaæ kopiê.Naprawdê? .Jasne.powiedzia³ Cox . Fascynuj¹cy widok.Barbie spojrza³ na zegarek. na pustej drodze w rodku lasu Barbie zacz¹³ mieæ w¹tpliwo ci. gdzie Little Bitch Road dociera³a do kopu³y. nie trzyna cie. obsypuj¹c nimi wartowników marines.i bêdziecie mieli nagranie. Ze zdumionym i pe³nym podziwu wyrazem twarzy wygl¹da³ na osiem lat.wyrwa³o siê Joemu. Pewno æ siebie ulotni³a siê z jego g³osu. Ch³opak rozpromieni³ siê jak s³oñce. Barbie z u miechem powtórzy³ jej gest.Widzi pan drzewa? Barbie nie od razu zrozumia³. . . podnosz¹c kciuk. Oczywi cie my te¿ filmujemy.Jasna sprawa! Nie ma problemu. .Ch³opak przest¹pi³ z nogi na nogê.Ju¿.Zdaje siê.Namioty zniknê³y.Aaale! . ¿e powietrz .Barbie spojrza³ na Joego. . Ma³y.Pu³kowniku? . w czym rzecz. Ch³opak nie patrzy³ na ¿o³nierzy.Czas najwy¿szy.zauwa¿y³a Julia.Ma³o tego .Nie mo¿emy blokowaæ ka¿dej waszej inicjatywy .Je¿eli wszystko pójdzie dobrze . tylko na ta mê ostrzegawcz¹ i wielki czerwony X namalowany sprayem na kloszu. Zerkn¹³ na Juliê. A mo¿emy wam pomóc. . . zaraz.. Za pó³torej godziny zrobi siê tu bardzo gor¹co.Zwijaj¹ biwak . którzy wyj¹tkowo odwrócili siê przodem do miasta. Barbie wiedzia³. a wiêkszo æ li ci pozosta³a na drzewach. .stwierdzi³ Cox.Te¿ tak uwa¿am. Tymczasem we wnêtrzu kopu³y ga³êzie ledwie siê porusza³y. Razem z Barbiem stali jakie trzydzie ci metrów od miejsca. wiêkszo æ mieszkañców bêdzie mog³a ogl¹daæ program na ¿ywo.

.Jasne. mówi¹cego wyra nie: Weee . bo po drugiej stronie wieje wiatr.A komputer nie przejdzie w stan wstrzymania? . Albo czy ca³a prawda.. Joe ograniczy³ siê do spojrzenia.Tak siê wydaje.Ujmijmy to w ten sposób. Po czym obróci³ siê do Barbiego. co z tego wyjdzie.No to gra. Pamiêta³ tê spiêtrzon¹ wodê. ¿e to prawda. Joe zabra³ stamt¹d powerbooka. A teraz Joe wskaza³ drogê. .Tutaj? Barbie uniós³ obie rêce do twarzy. iSight. . . .. Z niewielkiej wysoko ci ka¿dy wybój. Do górnej krawêdzi ekranu przymocowa³ niewielki cylindryczny przedmiot po³yskuj¹cy srebrem. ¿e w ¿yciu nie widzia³ czego tak surrealistycznego jak srebrny komputer na rodku asfaltowej Little Bitch Road. Mo¿e spróbujmy.przechodzi przez barierê. przestañ . Pani McClatchey kaza³a Barbiemu przysi¹c.Wujek Sam ci kupi . .zaniepokoi³a siê Julia. . jak z Paulem Gendronem. Zajrzeli po drodze do domu McClatcheyów.zawo³a³ jeden z nich. .Sama nie wiem. Barbie podniós³ wzrok. . kupi mi pan drugi? . Wyja ni³ patrz¹cym. i Barbie z³o¿y³ tê przysiêgê.Li cie s¹ jakie takie. . Dalej widaæ by³o marines mniej wiêcej do kolan. Klosz zatrzymywa³ wiatr.. . stukn¹³ w klawisz enter i raptem ekran rozjarzy³ siê obrazem Little Bitch Road. Joe otworzy³ i w³¹czy³ laptop. a u nas cisza . Zobaczymy. ¿e to najnowszy cud techniki komputerowej. Barbiemu przysz³o do g³owy. . ¿o³nierzu: gdybym w tej chwili przeprowadza³ inspekcjê.oznajmi³ Joe. ¿e zadba o bezpieczeñstwo jej syna. ka¿da nierówno æ asfaltu wygl¹da³a jak potê¿na góra.oznajmi³ Barbie . sko ro i tak nie mogli nic z tym zrobiæ? . tym w czapce Sea Dogs. do roboty. które znaj¹ wszystkie matki na wiecie. chocia¿ niezbyt dynamicznie. . Joe. Ch³opak pochyli³ siê nad powerbookiem. Musn¹³ palcem panel dotykowy. Taki obrazek doskonale podsumowywa³ ostatnie trzy dn i. powinna wytrzymaæ co najmniej sze æ godzin . . Rozleg³ siê znajomy pomruk. bez ¿ycia.Bardziej w lewo.Je¿eli pocisk usma¿y mojego kompa.Osobi cie z³o¿ê zamówienie.odezwa³a siê Julia.Jest obraz?! . Przypomnia³o mu siê.obieca³ Barbie. natrafili na strumyk.Bateria jest wie¿a.No. wcale nie do koñca przekonany. .. spojrza³ na wielki czerwony X w kadrze fotograficznym. Tylko co by mia³o wyj æ dobrego ze spekulacji na temat aktualnej jako ci powietrza w Chester's Mill.

. co by siê nada³o? Uniós³ rêkê mniej wiêcej na wysoko æ metra. Jecha³ szybko. z tego. który faktycznie by³ poplamiony. . . zza kierownicy wysiad³ Pete Randolph.mrukn¹³ Joe. Marine spojrza³ na swój lewy but. oni do mnie zadzwoni¹ ..Za nisko .S³ucha³ chwilê. po czym wyci¹gn¹³ rêkê. którym wszyscy przyjechali.Mam .rzuci³ w s³uchawkê. . jak to jest w akwarium. .zapyta³.Benny? . ¿e Barbiemu zakrêci³o siê w g³owie). nios¹c worek gimnastyczny i karton z resztk¹ egzemplarzy niedzielnego wydania specjalnego Democrata .A.Powaga? No. Jeste cie? Pewnie pierwszy raz w knajpie z wyszynkiem? Jasne.stwierdzi³a Julia i posz³a do swojego priusa. po czym wyszczerzy³ w u miechu wszystkie zêby. . Poszpera³ chwilê w worku. .o.Proszê pani.ty ju¿ by robi³ pompki z moj¹ nog¹ na ty³ku. . Gdy siê zatrzyma³. Muszê koñczyæ. nie spuszczaj¹c wzroku ze zbli¿aj¹cych siê dwóch mê¿czyzn: wiceprzewodnicz¹cego Rady Miejskiej i komendanta policji. . ¿e wszystko jest ekstra.Wdusi³ przycisk. Ch³opak wcisn¹³ kilka przycisków z nieprawdopodobn¹ szybko ci¹.O .Co tu siê dzieje? . Joe nie.. gdy zszed³ mu ciê¿ar z resorów) sam Du¿y Jim Rennie. wiat³a na dachu pulsowa³y. co ja tu mam.. ¿e wszystko gra . Czekajcie.Komórka! Barbie poda³ mu telefon. Rzecz niedopuszczalna w warunkach niebojowych. ¿e ch³opak mówi o komputerze. Wróci³a Julia. ale on nawet nie patrzy³ na sprzêt. .Mo¿e pani te¿ wzi¹æ mój worek gimnastyczny? .. Gotowi? Ekstra. Barbie bez s³owa poda³ go Joemu.Nie powiniene zadzwoniæ do. ‾o³nierze st³oczeni po drugiej stron kopu³y przygl¹dali mu siê z zainteresowaniem. Barbie uzna³. Zabrzêcza³ telefon.Parê chwil robi³ co przy laptopie. zamkn¹³ telefon i odda³ Barbiemu. wyj¹³ z ni czarne pud³o z anten¹ i ca³o æ pod³¹czy³ do komputera. ma pani w samochodzie co .Je li dzia³a. Nadje¿d¿a³ zielony wóz komendanta policji.stwierdzi³ Joe. dobrze.Mamy zielone wiat³o. . . to leci jak odrzutowiec.Fi. Teraz ju¿ wiem. Masz plamê na lewym bucie.Wygl¹da. pomy la³ Barbie. K³opoty. a z miejsca pasa¿era (samochód wyra nie siê podniós³. . By³ wyra nie zaabsorbowany. . . Joe ustawi³ powerbooka na kartonie (nagle przesuniêcie obrazu z poziomu szosy spowodowa³o. Podkrêcili Wi . .oceni³. potem sprawdzi³ dzia³anie sprzêtu i oznajmi³. Norrie. . Julia za mia³a siê g³o no.

musicie to wy³¹czyæ. Tommy oraz Willow Anderson witali go ci w drzwiach jak ksiê¿a parafian przed ko cio³em.Ten cz³owiek jest wy³¹cznie przyczyn¹ k³opotów. Rozleg³y siê oklaski i wiwaty. .Wskaza³ powerbook.. .W Chester's Mill jedyn¹ oficjaln¹ w³adz¹. Nagle ukaza³a siê Little Bitch Road jak ¿ywa. ³¹cznie z barwnymi li æmi wiruj¹cymi wokó³ wartowników marines. mimo to u miech mia³ od ucha do ucha. mamy problem . . . nawet lepszy ni¿ pion na samej górze w czasie fuli pipe'a. .ale macie mi wszystko wyja niæ i dopóki siê nie dowiem. zaprezentowa³ swój najbardziej sarkastyczny u miech. jest! .. co wam siê wydaje .. s³ysz¹c to. . Z pocz¹tku go cie zachowywali siê cicho. . jest nasza w³asna. a jej reprezentantem jestem ja. je l .. . Benny przybi³ Norrie wysok¹ pi¹tkê. Wygl¹da³ jak poparzony s³oñcem.Proszê pana.powiedzia³ komendant Randolph .Ja nie wiem. . By³ to najszczê liwszy moment w ¿yciu Benny'ego. ale dziewczynce to nie wystarczy³o. jak¹ teraz uznajemy. Benny i Norrie pod³¹czyli swój sprzêt.Dzwoniê . Du¿y Jim pogrozi³ mu palcem.Komendancie. o co tu chodzi.Odwróci³ siê do Randolpha. 15 .14 Transparent na drzwiach Karczmy Dippera g³osi³ ZAPRASZAMY NA NAJWIÊKSZY PARKIET W MAINE! i po raz pierwszy w historii knajpy ów parkiet by³ zat³oczony o godzinie jedenastej czterdzie ci piêæ. . Poca³owa³a go.Ma szczególne uprawnienia nadane przez rz¹d.Obraz ostry jak ¿yleta i do tego.Dzwoñ! .przerwa³ mu Joe. bo na wielkim ekranie telewizora widnia³o tylko jedno niebieskie s³owo: CZEKAJ. mam rozkazy.Houston. Du¿y Jim.odmeldowa³ Bennie. Prosto w usta. ‾y³a na szyi pulsowa³a mu gwa³townie. Wcisn¹³ redial i przysun¹³ s³uchawkê do ucha. W tym wypadku musieliby byæ reprezentantami Pierwszego Ko cio³a Zespo³ów Rockowych Prosto z Bostonu. przestawili odbiornik na wej cie czwarte.Stary.wrzasn¹³ w mikrofon.To jest pu³kownik Barbara . ¿o³nierzu. . . .zarz¹dzi³a Norrie.odezwa³ siê jeden z marines z pagonami podporucznika. Gotuje w restauracji.

Nie widzê tu ¿adnego kabla . Wy³¹cz ten taki siaki owaki komputer! Tym razem Julia wysunê³a siê do przodu. . I nigdzie indziej.powiedzia³ Barbie.Czy zechcesz . jednak widaæ by³o. czy widz¹! . komendancie . proszê wyci¹gn¹æ kabel.w ciek³o æ.odparowa³ Du¿y Jim.Cofn¹æ siê. lecz zdeterminowany. . D³onie mia³ mocno zaci niête. co siê dzieje. ¿e Julia Shumway wygl¹da wyj¹tkowo licznie.Zapytaj ich. Zacz¹³ siê pociæ.Kto chce wiedzieæ? . gdy musi poruszyæ praw¹ rêk¹.Co mo¿e ? Co mo¿e ? . Norrie mówi. . Pana Renniego i komendanta Randolpha. Zauwa¿y³ te¿. u miechnê³a siê lekko. Je¿eli nadal jest pan pos³uszny prawu powiatu. U miech na twarzy Du¿ego Jima zmieni³ siê w przykry grymas. ¿e potrafi przy³o¿yæ. w³asnym cia³em zas³oni³ laptop. . na twarzy Renniego . ¿e siê krzywi. po czym odmeldowa³: . Wie ci szybko siê rozchodz¹.poleci³a Joemu.zapyta³ Randolph.Z t¹ spelun¹! . . wyra nie przestraszony. Randolph niepewnie rozejrza³ siê dooko³a. kobieto! . Na twarzy Randolpha malowa³o siê przera¿enie.wymamrota³ Randolph.Przekrzywi³a g³owê. S³ucha³ przez moment. Barbiemu przysz³o do g³owy. jakby j¹ nadwerê¿y³. ¿e kamera objê³a nowo przyby³ych. . . czy widz¹.Zapytaj Norrie. .Ustanowili my po³¹czenie na ¿ywo z Karczm¹ Dippera .podjê³a redaktorka. mo¿e jednak. w którym pan mieszka. chocia¿ kom .wyja ni³a Julia.To rozkaz. chwyci³a powerbook i obróci³a w taki sposób.Widz¹.Od jakiej jedenastej z minutami zbieraj¹ siê tam ludzie .nie sposób by³o przewidzieæ. . . Joe rzuci³ kilka s³ów do telefonu.Teraz mieszkasz tutaj. muska³y jej zaró¿owione policzki. Nadal mia³ w rêku telefon komórkowy. .. Z biurowego koka wymsknê³o siê pani redaktor kilka kosmyków w³osów.warkn¹³ Du¿y Jim. A teraz szykowa³ siê do zadania ciosu. . ¿e ludzie chc¹ wiedzieæ.Od³ó¿ to. .Wobec tego potraktuj z buta ten nieszczêsny ekran! Wy³¹cz! Randolph zrobi³ krok naprzód.dzieciak tego nie wy³¹czy natychmiast. Joe.Jim.Niech pan go nie rusza! To moja w³asno æ i nie z³ama³em ¿adnego prawa! . musi pan pos³uchaæ. .. Przenosi³ wzrok z Barbiego na marines i na Du¿ego Jima. Barbie szacowa³. Mo¿e sam nie wiedzia³. . ¿e radny ma jakie piêædziesi¹t kilo nadwagi.

I obaj us³yszeli prychniêcie. .warkn¹³ pod adresem Barbary.Cze æ wszystkim . Wiedzieæ o czym to jedno. .To blef.lecz w porê sobie przypomnia³.Ma pan bardzo niskie mniemanie na temat swoich wyborców.O co w³a ciwie chodzi? . Zobaczyli go obaj.Potem znowu do Jima. nawet w pamiêtny Nowy Rok dwa tysi¹ce dziewi¹ty.Mój kucharz .odezwa³ siê Barbie. ¿e znaczna czê æ mieszkañców miasta ogl¹da tê konfrontacjê na wielkim ekranie telewizora.Nie mia³a prawa! Barbie. Ponad piêæset osób sta³o ramiê w ramiê. przyprawiaj¹c o zawrót g³owy. setki osób siê dowiedz¹. i w koñcu zatrzyma³ siê na Dale'u Barbarze. .pozdrowiæ swoich wyborców? . . Joe Chudzielec zakry³ usta. kiedy wystêpowa³y Seksowne Kociaki z Watykanu. do czego jest zdolny t³um. ¿e mam racjê . ale nie zd¹¿y³ zas³oniæ u miechu.a w ka¿dym razie tak podejrzewa³ Barbie .Zadzwoñ do którego ze swoich ch³opaków i zapytaj. . gotów odparowaæ w stylu Tysi¹ckrotnie dowiedli.Dzieje siê co niebezpiecznego? Ja tu nic takiego nie widzê. . ustaw na mnie kamerê .Odwróci³a siê do Randolpha. który razem z powerbookiem zrobi³ obrót o sto osiemdziesi¹t stopni.zapyta³. mo¿e doj æ do paniki. Tak siê sta³o.us³yszeli podporucznika marines.Bardzo ³atwo to sprawdziæ. . . 16 Karczma nie by³a tak napakowana jeszcze nigdy.spyta³a Julia. ¿e to ty odci¹³e im widok na wydarzenie. zwykle dobroduszny i opanowany. . gdzie siê dzi ludzie zebrali. .Zbierajcie siê . . .Chêtnie bym star³ ten ironiczny u mieszek z twojej twarzy . i Du¿y Jim. . I w³a nie to doprowadza³o Barbiego do w ciek³o ci. .Wyraz twarzy te¿ bêdziemy teraz kontrolowaæ? .mruknê³a Rose Twitchell z u miechem. . Du¿y Jim otworzy³ usta.poprosi³ Barbie. I nigdy nie by³o tu tak cicho.zupe³nie co innego. a zobaczyæ . Przecie¿ ten cz³owiek nie by³ g³upi. Trudno przewidzieæ.Julio. i Randolph.Czas ucieka. w³¹czyæ transmisjê i znikn¹æ. . wpatruj¹c siê w obraz z kamery Joego. . . Chcemy to ustawiæ. obraz. tym razem straci³ zimn¹ krew. Od którego zale¿y ich dalsze ¿yc e. które jest dla nich w tej chwili najwa¿niejsze na wiecie.Je¿eli wy³¹czysz komputer.Je¿eli pocisk nie przedziurawi kopu³y.

A co chcesz zrobiæ? Po raz pierwszy od czasu przejêcia kluczyków od zielonego wozu komendanta policji Pete Randolph nabra³ przekonania. Jego s³owa wywo³a³y falê zaskoczenia. w³a ciciel miejscowego przedstawicielstwa Toyoty (niezaprzyja niony z Jamesem Renniem) odezwa³ siê do telewizora: .Du¿y Jim.Chcê to zostawiæ w spokoju. po czym obraz znowu zatoczy³ obrót o pó³ ko³a. w który ma uderzyæ pocisk. bêdzie trwa³. o ile mo¿na tak nazwaæ przesuniêcie k¹cików ust do ty³u. . Tym razem szmer by³ znacznie g³o niejszy. 17 . czy aktualny program.Nazywam siê Dale Barbara i zosta³em ponownie zaci¹gniêty w szeregi Armii Stanów Zjednoczonych oraz awansowany na pu³kownika. Will Freeman. Du¿y Jim pokiwa³ g³ow¹. Wspar³ go ogólny pomruk akceptacji. jednocze nie nudny i nieprawdopodobnie ekscytuj¹cy. Przez chwilê zebrani na parkiecie widzieli tylko drzewa. Je¿eli j¹ przerwie. . Wyszed³ z kadru.Zostaw komputer w spokoju. Ustawimy kamerê na punkt. I wcale nie ³agodny. czy nale¿y kontynuowaæ przekaz. Jimmy.Przekaz wideo z Little Bitch Road odbywa siê w ca³o ci na moj¹ odpowiedzialno æ. ¿e niejeden odruchowo odpowiedzia³ na powitanie. Z kieszeni spodni wyj¹³ chusteczkê i otar³ kark. Czy transmisja bêdzie trwa³a. Za nim ¿o³nierze pakowali ostatnie sprzêty do dwóch potê¿nych ciê¿arówek. zawieszone w powietrzu X. czy nie. ¿e chêtnie by je odda³ komu innemu. .zapyta³ Randolph. opad³ nieco i ustatkowa³ siê. bo w przeciwnym razie pod koniec tygodnia bêdziemy mieli w Mill ca³kiem nowego radnego. co ja mam robiæ? .ci¹gn¹³ Barbie. Dziêkujê za uwagê. czy te¿ transmisja zostanie przerwana. Mieszkañcy miasta stali w ciszy. . czy te¿ nie. . Jak siê ju¿ pewnie zorientowali cie. Westchn¹³ ciê¿ko. Po czym u miechn¹³ siê. zrobi to na w³asn¹ odpowiedzialno æ. zale¿y od decyzji wiceprzewodnicz¹cego Rady Miejskiej.Przekaz by³ tak doskona³y. . wycelowawszy w wielkie. patrz¹c na ekran i czekaj¹c.Nie mamy teraz czasu na uzgadnianie zakresu kompetencji . dosz³o do ró¿nicy zdañ miêdzy mn¹ a radnym Renniem dotycz¹cej tego. jakby mówi³: Bierzesz to na siebie .

Nic dodaæ. Zni¿y³ g³os.zgodzi³ siê Barbie.Zostali my wymanewrowani. .miertelnego wroga. . natomiast Barbie s³ysza³ je bardzo wyra nie. . Na twarzy mia³a swój s³ynny ch³odny u miech. Dla dobra nas obojga. komendancie. prawda? .Co za absurd! . Widzia³em to ju¿ niejeden raz.Wpadli cie jak liwka w kompot. .. komendancie . Pokiwa³a g³ow¹. . Wreszcie siê odwróci³. dziwnie ciep³ym powietrzu. Widzia³em.S¹ ludzie wielcy i tacy.spyta³a go Julia retorycznie.Joe teatralnym gestem otar³ pot z czo³a.odpar³ Barbie. ale j¹ przyj¹³em.spyta³ Randolph..Zapewniam pana.. kogut stale migota³ w mglistym.Moja noga nie postanie w tej spelunie! .... .Zbieramy siê. .Na nas ju¿ czas.To jak. Wracamy do miasta. Julii oraz Joego Chudzielca. nawet siê nie odwracaj¹c. . To przejaw d¹¿enia do w³adzy.Có¿. Chêtnie by my pana . . Ci¹¿y na mnie wielka odpowiedzialno æ. synu. Zielone auto zawróci³o do Mill. Nieprawda.Uff. jedziemy do karczmy? . . jak ludzie wygrywali. i widzia³em.Straszny facet! . . .stwierdzi³a.. Du¿y Jim odwróci³ siê i spojrza³ na ni¹ z tak wielk¹ nienawi ci¹ w oczach. omal niewidoczne w g³êbokich fa³dach t³uszczu. .oznajmi³ Du¿y Jim. uwa¿ajcie na siebie.powiedzia³. Oddycha³ chrapliwie. . Julia patrzy³a na niego bez ladu u miechu. Z bliska czuæ go by³o wod¹ koloñsk¹ i potem. podchodz¹c do samochodu. ¿e nie ma tu mowy o ¿adnym manewrowaniu . ¿e a¿ cofnê³a siê o krok.Ty te¿. wygrali cie. Dziêki panu Barbarze i jego przyjacio³om sytuacja jest ju¿ wystarczaj¹co skomplikowana.Pu³kowniku Barbara! . nic uj¹æ . podtrzymuj¹c bol¹c¹ praw¹ rêkê. Podszed³ do Barbiego.zawo³a³ podporucznik. ¿e pocisk siê przebije. Nie prosi³em o ni¹. W najczystszej postaci. ale je¿eli siê odbije.Mam nadziejê.Odwróci³ siê do Barbiego...Mamy jeszcze czas. by Julia nie us³ysza³a jego s³ów. Du¿y Jim zby³ j¹ machniêciem rêki. . . których przygniata odpowiedzialno æ.Gó. Na chwilê d³ug¹ jak wieczno æ jego oczy.Ruszamy. . . bo mam za du¿o pracy. .Najchêtniej bym siê zdrzemn¹³.Masz teraz wroga . panie Barbara? . . Si³y porz¹dkowe musz¹ byæ w gotowo ci na wypadek zamieszek. to ty jeste komendantem policji. jak przegrywali. Je¿eli pocisk siê przebije. . Jim. przyszpili³y Barbiego. Ale nic z tego nie bêdzie.obruszy³a siê Julia. prawda. lecz b³yszcz¹ce lodowatym sprytem.

cacuszko . o dziesi¹tej czterdzie ci znalaz³ siê nad Burlington w stanie Vermont. Przechodnie zadzierali g³owy z obaw¹. na koniec uca³owa³ podstawê kciuka. majorze. Nie by³o ¿adnej sensacji. który s³u¿y³ zarówno podczas wojny w Iraku. Barbie skin¹³ g³ow¹ i po raz pierwszy od d³ugiego czasu zasalutowa³ na powa¿nie. . . ale pilot widzia³. jakby kto zadrapa³ niebo. W Waszyngtonie odpowiedzia³ mu pu³kownik Cox: . bardziej niezawodny i potê¿niejszy od starszych tomahawków. lepszy. leæ z Bogiem.52. Ustawi³ siê on nad drog¹ numer trzysta dwa. Burlington zniknê³o pod skrzyd³ami. Szybko osi¹gn¹³ maksymaln¹ prêdko æ. Pilotem dowodz¹cym zosta³ major Gene Ray.Ju¿ prawie czas . je li to tylko mo¿liwe. a nastêpnie zatwierdzi³ ostatni odcinek. stanowi¹c¹ w North Conway g³ówn¹ ulicê. Teraz mija³ Góry Bia³e. O dwunastej piêædziesi¹t cztery i piêædziesi¹t piêæ sekund zap³onê³o równym zielonym blaskiem. Powodzenia. Za³atwcie to gówno. który wystartowa³ z bazy Si³ Powietrznych w Carswell w poniedzia³kowy ranek. Gene Ray prze¿egna³ siê. . Mia³ w ³adowni dwa pociski Fasthawk Cruise. jak i w Zatoce Perskiej. jakie sze ædziesi¹t na zachód od Conway w New Hampshire. Tylko dziwnie by³o planowaæ strza³ w amerykañski cel. zostawiaj¹c za sob¹ smugê.powiedzia³ major Ray do mikrofonu. O dwunastej piêædziesi¹t cztery bursztynowe wiat³o zmieni³o siê w zielone i zaczê³o pulsowaæ. W rozmowach prywatnych okr e la³ tê pierwsz¹ jako Jeden wielki cyrk .Tak jest. COMCOM przej¹³ sterowanie samolotem i zacz¹³ go naprowadzaæ na pozycjê. rozleg³ siê tylko nieg³o ny syk spod spodu. Osi¹gn¹³ j¹ w odleg³o ci stu kilometrów od celu. Komputer skalkulowa³. Ray pstrykn¹³ prze³¹cznikiem oznaczonym cyfr¹ jeden. 18 B . Misja otrzyma³a kryptonim Wielka Wyspa . jak fasthawk rozpoczyna lot.Siê robi . Si³y powietr zne zawsze przybywaj¹ na imprezê nieco wcze niej. W czasie obni¿ania pu³apu szybko æ pocisku spad³a do dwóch tysiêcy dziewiêciuset sze ædziesiêciu kilometrów na godzinê. Maksymalna prêdko æ pocisku wynosi³a piêæ tysiêcy sze æset kilometrów na godzinê.zabrali ze sob¹.odpar³ Ray.Leæ. By³ to dobry sprzêt.powiedzia³. . O dwunastej piêædziesi¹t trzy czerwona lampka na panelu kontrolnym zmieni³a kolor na bursztynowy.

od którego szczêka³y zêby i wypada³y szyby z okien. Jak¿eby inaczej? 19 W karczmie st³oczy³o siê ju¿ osiemset osób. kilka ga³êzi podpali³.Gdzie? . do czego czy kogo aktualnie zwraca³a siê nadfizyczna forma ruchu New Age. Komputer pracowa³ na najwy¿szych obrotach. W Waszyngtonie pu³kownik James O.powiedzia³a Brenda Perkins.Czy on aby nie leci za nisko? . Fasthawk odszuka³ Little Bitch Road i opad³ nieomal na poziom gruntu. Najpierw obejmuj¹ce ca³y wiat buczenie od zachodnich granic miasta. Gdy uk³ad naprowadzania znalaz³ drogê numer sto dziewiêtna cie.. ty jeszcze nie wiesz. .. . Uda siê.S³uchaj! . Wielebna Piper Libby unios³a do ust krzy¿yk swojej matki.Nic nie wi. dostrzegaj¹c ka¿de wzgórze i ka¿dy zakrêt. Na wielkim ekranie telewizora nie zobaczyli w³a ciwie nic. potem stu piêædziesiêciu. Cox powiedzia³: . Ogon mu b³yszcza³ zbyt jasno. Nikt nic nie mówi³. zbli¿amy siê do celu. os³aniaj¹c oczy d³oni¹. Str¹ca³ li c z drzew. pomy la³ Cox.. na co mnie staæ! . obejrzeli cokolwiek dopiero pó³ godziny pó niej. nadal utrzymuj¹c prêdko æ ponad dwa machy. Gdyby system naprowadzaj¹cy fasthawka móg³ im odpowiedzieæ. obni¿y³ pocisk najpierw na wysoko æ trzystu metrów. Lissa Jamieson bezd wiêcznie porusza³a wargami. zostawia³ za sob¹ toksyczny smród substancji napêdowej. Trzymajcie sztuczne szczêki. Granicê miêdzy New Hampshire i Maine pocisk min¹³ na wysoko ci tysi¹ca metrów. us³ysza³yby pewnie: Kochana. Us³yszeli. . . ¿eby siê da³o na niego patrzeæ. Zwróci³a siê z tym pytaniem do kole¿anki. niskie mmmmm.spyta³ Marty Arsenault. Obie ledzi³y pocisk. po . W rêku ciska³a jaki kryszta³.zaniepokoi³a siê jaka kobieta na parkingu przed outletem. sprawdzaj¹c dane systemu naprowadzaj¹cego i robi¹c tysi¹c korekt kursu na minutê.Ju¿ jest . który rzuca³ ludzi na ziemiê i kaza³ im zas³aniaæ g³owê rêkami.Panowie.powiedzia³ Ernie Calvert. które w ci¹gu kilku sekund uros³o do MMMMM. zmia¿d¿one dynie wylecia³y w niebo. ci¹gn¹c za sob¹ ³oskot. Za nim toczy³ siê grzmot. Spowodowa³ zawalenie przydro¿nego straganu w Tarker's posypa³y siê deski. modl¹c siê do tego.

Odpaliæ drugi . Dla tych. . maj¹c¹ eksplodowaæ w zetkniêciu z celem. Drugi pocisk wyt³uk³ jeszcze trochê szyb. A kiedy biel zaczê³a blakn¹æ. jak las po drugiej stronie kopu³y staje w p³omieniach. Wtedy zobaczyli pocisk wylatuj¹cy zza zakrêtu na Little Bitch Road. gdzie znajdowa³ siê obóz marines. prawie dotyka³ w³asnego rozmazanego cienia.rozkaza³ Cox g³osem bez wyrazu. Pocisk trafi³ dok³adni e w cel.tym jak pocisk zawiód³. Ostateczny efekt by³ taki sam. zobaczyli fragmenty pocisku jak czarne p³atki popio³u na tle bledn¹ce rozb³ysku oraz wielki przypieczony znak w miejscu czerwonego X. Asfalt najpierw siê zmarszczy³. ¿e patrz¹cy musieli os³oniæ oczy. potem zacz¹³ topiæ. 20 . Potem ludzie w karczmie zobaczyli. wrêcz klatka po klatce. Znajdowa³ siê nieco ponad metr nad drog¹. którzy jeszcze zostali w karczmie. Na nastêpnej klatce fasthawk z g³owic¹ od³amkow¹. Dalej ekran wype³ni³o wiat³o tak jaskrawe. przestraszy³ wiêcej ludzi w New Hampshire i zachodnim Maine. zamar³ w powietrzu mniej wiêcej tam. Benny Drake pu ci³ nagrany obraz w zwolnionym tempie. Gene Ray wykona³ polecenie.

.To ju¿ wszystko? Nikt nie odpowiedzia³. .spyta³a Claire. . Jedna ³za wreszcie przela³a siê przez powiekê i stoczy³a po polic ku. w domu McClatcheyów skoñczy³o siê nagranie. ale niewiele brakowa³o. . co siê da zrobiæ .Dlaczego? . .spyta³a z niedowierzaniem Claire McClatchey. je li siê tym zajmê sama . . dopóki pozwala³a pogoda. matka Joego. Nie by³a to jednak jego pierwsza my l. zdjête ze ciany krótko po tym.Raczej nie. Zdaje siê. na szczê cie móg³ utrzymywaæ z ni¹ kontakt za po rednictwem poczty elektronicznej. pewnie siê stopi³. Obaj objê dr¿¹ce ramiona dziewczyny i podali sobie rêce jak w powitaniu. jak Joe z przyjació³mi przyszed³ do domu z p³yt¹ DVD. pomy la³. Pierwsza by³a o tym.zauwa¿y³ Benny. Barbie przysiad³ na porêczy fotela bujanego. Sam je dzi³ w soboty na pchli targ.Wybuchn¹³? Joe. Trzy dni po ostatni m targu nadal by³ w Oxfordzie. .Odwróci³ siê do Barbiego.I najlepiej bêdzie. Zamieszka³ w hotelu Raceway razem z kilkoma plutonami reporterów radiowych i telewizyjnych. zajêtego przez Juliê. Nadal trzyma³a fotografiê mê¿a.Zobaczê. .To wszystko? . który organizowano w Oxfordzie. patrz¹c na Barbiego.Co z twoim komputerem.Tam od gor¹ca móg³ siê zapaliæ las. bez w¹tpienia Chudzielec po niej odziedziczy³ wzrost. Nie p³aka³a. oczy mia³a dziwnie b³yszcz¹ce. Benny Drake i Joe McClatchey spojrzeli po sobie i spu cili g³owy w identycznym ge cie znacz¹cym I co teraz? . nadal obejmuj¹c Norrie za ramiona i ciskaj¹c nadgarstek Benny'ego. Pani McClatchey wsta³a. . Trzyma³a w d³oniach zdjêcie mê¿a. By³a to kobieta wysoka. . Nie zdo³a³ porozmawiaæ z ¿on¹ przez telefon.odezwa³a siê Julia.MAM CIÊ 1 Przy Mill Street pod dziewiêtnastk¹. Uwielbia³ od wie¿aæ meble i czêsto w³a nie tam znajdowa³ starocie warte zainteresowania. Jak dot¹d. Potem Norrie Calvert wybuchnê³a p³aczem. ¿e bêdê mia³ spore k³opoty. pokrêci³ g³ow¹.zapyta³a. Kto powinien to sprawdziæ. Zaleg³a cisza.powiedzia³a.. . .Chyba nie ma w mie cie wozów stra¿ackich . Joey? .Mo¿e zosta³ który stary. ¿e miasto znalaz³o siê w prawdziwych tarapatach. . .

po le ca³e miasto do . nadal tam dyskutowa³a o tym. . wtedy by³ mistrzem w moczeniu majtek. którzy nie mieli odwagi wzajemnie zadawaæ sobie pytania.Rose mi powiedzia³a. Odsunê³a syna i sama usiad³a przy Norrie. a na dodatek podszyty tchórzem.Jim Rennie uwa¿a. wracaj¹cy do domów. . cholera. która od razu siê do niej przytuli³a. . Potem wspólna szko³a a¿ do dwunastej klasy. pe³ni niedowierzania. Julia westchnê³a i przyg³adzi³a w³osy. .Joe mówi³. kiedy przysta³ do Brygady Strzelaj¹cej Stanikami. Sam prezydent! . co bêdzie dalej. Kucharz pu³kownik rzuci³ okiem na matkê Joego.W tym rzecz. Main Street by³a pusta. niestety ona jest uzale¿niona.On nie potrafi . Odwali³e kawa³ dobrej roboty. patrz¹c na plac miejski. To zadufany egoista. Wyj¹tek stanowi Andrea Grinnell. bo jego ojciec by³ cz³onkiem zarz¹du szkolnego.mrukn¹³ Benny. os³upiali. a dostawa³ B minus. ¿e Barbie i Julia id¹ do drzwi. .Ludzie.Spisa³ siê lepiej ni¿ ten cholerny pocisk . którzy zebrali siê w karczmie. Drzewa na placu pogubi³y li cie. na rz ekê Prestile i most Pokoju. . Mê¿czy ni i kobiety. . Jaki czas Barbie i Julia w milczeniu stali na schodach przed domem McClatcheyów. W ka¿dym razie dla niego i jego przyjació³. . . A nawet æwieræmózgiem. Na pewno s¹ tam przynajmniej wê¿e i hydronetki.. Niestety. to samo dotyczy ciebie. Chodzi³am z nim do przedszkola.Trochê mnie ponios³o.Peter Randolph jest pó³g³ówkiem. ¿e mocno odstaje od ligi. Je li sprawy przybior¹ naprawdê z³y obrót. Tylko widzisz. Przynajmniej na razie. wszystko w koñcu wróci do normy. ¿e je li utrzyma w³adzê.I wielkie dziêki. zbyt egocentryczny. ale Claire ju¿ nie zwraca³a na go ci uwagi.odezwa³a siê w koñcu Julia ze z³o ci¹. ¿eby który z nich pos³ucha³ mojej rady. widz¹c.oznajmi³ Joe.Za³atwione .poprosi³a Julia po chwili namys³u. .Posprzecza³em siê z panem Renniem i komendantem Randolphem na temat transmisji wideo . ¿e rz¹d odda³ w³adzê w rêce pana Barbary. Je¿eli Randolph ma chocia¿ odrobinê rozumu. . po le na miejsce paru ch³opaków ze wszystkim.zgodzi³ siê Barbie. Wkrótce jednak na chodnikach mieli pojawiæ siê ludzie. ¿eby sobie u wiadomiæ.Problemy z plecami. .wyja ni³ Barbie. Julio. co zosta³o w remizie. Zas³ugiwa³ na oceny C minus. .Kto czego nie potrafi? . bo wiêkszo æ tych. w tym rzecz. W¹tpiê. rz¹d wisi mi komputer . Jest politykiem najpodlejszego gatunku.Barbie pokiwa³ g³ow¹.Wyjdziesz ze mn¹. Od oksykodonu. I dzisiaj Pete Randolp h wcale nie jest m¹drzejszy! Nasz drogi pan Rennie otoczy³ siê g³upcami. co widzieli. Barbie? .

.. by³by w obecnej sytuacji doskona³y w roli koz³a ofiarnego. i podsunê jej. ¿e w ten sposób ocali siebie. bêdzie albo w domu. .. Znajdê Brendê.Nie odmówi. ale trzeba by³o pamiêtaæ. machaj¹c transparentami z twoim portretem.diab³a.Chcesz ode mnie pomys³ów? . Zachêcam ciê. kogo prosiæ o pomoc.zauwa¿y³ Barbie. Powiniene zaj¹æ jego miejsce. . wiêc pewnie zajê³y siê tylko krzewy i trawa. w ka¿dym razie po naszej stronie klosza. ¿e znowu dostanie ³upnia. Howie te¿ by siê do nich zwróci³. . Zdaniem Barbiego lwia czê æ czarnych oparów unosi³a siê po stronie Tarker's Mills. Zadziwiaj¹co tward¹. . .Taki jeste do rany przy³ó¿. ale pazurki te¿ umiesz pokazaæ. Na szczê cie nie ma wiatru. . Czas przeprowadziæ wybory. A poza tym ma niezwyk³y t alent do znajdowania koz³ów ofiarnych. skoro tylko uzna. gdzie siê pali. niezale¿nie od tego. Taki na przyk³ad obcy. w³óczêga na dobr¹ sprawê. .To jeden mam. Przez moment mia³ wra¿enie.Julio. Szturchnê³a go w ramiê piê ci¹. wypu ci³a je powoli i u miechnê³a siê. Bo i nie ma powodu do ¿artów. nawet gdyby piêædziesi¹t tysiêcy osób przemaszerowa³o w Nowym Jorku Pi¹t¹ Alej¹. .Wezwanie do po¿aru . . co? Syrena w ratuszu odezwa³a siê seri¹ krótkich sygna³ów. R z¹dzi tym miastem od zarania dziejów i ludzie do tego przywykli. Znamy kogo takiego? .To ty nie doceniasz Jamesa Renniego. ¿e gor¹co prawie na pewno doprowadzi³o do miejscowych zapaleñ tak¿e w Chester. albo w karczmie.zauwa¿y³a Julia.Oczekiwa³em po tobie jakiego pomys³u.. czego by chcia³ twój pu³kownik Cox czy prezydent Stanów Zjednoczonych.powiedzia³a.Chyba wiem. nieruchomym powietrzu. . ¿eby siê ubiega³a o stanowisko wiceprzewodnicz¹cej Rady Miejskiej. drogi przyjacielu? .Ja nie ¿artujê .. Popatrzyli na zachód.Ale do tego nie dojdzie. .odezwa³a siê Julia. dopóki ta cholerna kopu³a nas odcina od wiata. Roznios³y siê w ciep³ym. Tchórz na stanowisku przywódcy jes t bardzo gro nym cz³owiekiem. . Brenda zmobilizuje parê osób. Julia nabra³a g³êboko powietrza.Twoim zdaniem Jim Rennie pozwoli na przeprowadzenie wyborów pod kopu³¹? W jakim wiecie ty ¿yjesz. gdzie dym przes³ania³ b³êkit nieba. tym mniej republikañska mi siê wydajesz .A je li odmówi? . Popatrzy³a na niego z politowaniem. wie.Im lepiej ciê poznajê. . a nie analizy politycznej. chyba nie doceniasz woli ludu. ¿eby poprowadzi³a akcjê gaszenia ognia . Nie dojdzie do tego.Doceniam twoj¹ wiarê we mnie.Wiem.. . Nic z tego.

. S³ynne ho. Barbie? . . o który nam chodzi. Ten cz³owiek ma w swoim sklepie chyba wszystko. ho. 2 Ci. I zajrzyjcie do Burpeego. ale wiem od Brendy. Ona pozosta³a ca³kowicie powa¿na.Ja te¿ potrafiê byæ nieprzyjemna. ale rzeczywi cie w¹tpiê.Masz co innego do roboty. co ogl¹dali nieskuteczn¹ próbê przebicia siê przez kopu³ê. Po chwili odjecha³a szukaæ Brendy i Romea Burpeego. ¿eby poprosi³a o pomoc Cartera Thibodeau albo Melvina Searlesa. dzieciaki go uwielbiaj¹.Na pewno nie chcesz. . ho! wychodzi mu jak nikomu innemu.. Bren da³a ci klucz Duke'a do schronu? . ¿e po¿ar odwróci uwagê odpowiednich osób. ¿e Duke planowa³ pozwoliæ mu odej æ. ze spuszczonymi g³owami.Tak. co zosta³o w remizie. . . . lecz jeszcze siê zatrzyma³a i odwróci³a.Nie oceniaj go..Tak. . ¿e jest tu ten. No i ma rysê na charakterze. . A tym razem ofiar¹ mo¿esz byæ ty. . Wiele par siê obejmowa³o. Ten ostatni jest glin¹ od piêciu lat. przeprowadzon¹ przez Si³y Powietrzne. Nie bez przyczyny utrzyma³ siê na stanowisku tak d³ugo. . niektórzy . zak³adaj¹c. . Id po ten licznik.wietna my l. jak to sobie Barbie wyobra¿a³: p owoli. to pewnie najsensowniejsza szansa dla mi asta. Freddy co roku bombowo odgrywa wiêtego Miko³aja w m³odszych klasach szko³y podstawowej. wychodzili z karczmy w zasadzie tak. A i Brenda tak¿e w razie potrzeby. Ruszy³a do swojego priusa.Znowu zajdziesz Renniemu za skórê.Nie przewidujê w tym gronie ¿adnych wie¿o mianowanych policjantów.Mo¿e siê m ciæ.Jest spora szansa.Znalezienie generato ra. . . Mo¿e jedyna.S³ucham szanown¹ pani¹? . W kwestii gaszenia ognia opar³bym siê bardziej na nim ni¿ na tym. . prawie nie rozmawiaj¹c.Zostawiê to jej decyzji. ¿ebym siê z tob¹ zabra³? .Pewnie jest dobry w k³uciu w oczy martyrologi¹. Julia pokiwa³a g³ow¹. Czy Freddy'ego Dentona.Da³a.No to do roboty. póki nie us³yszysz jego mowy wyborczej.U miechn¹³ siê pod nosem.

dokoñczy³ Du¿y Jim. Zielony wóz szefa policji sta³ zaparkowany nieco dalej. którzy pracuj¹ na niepe³ny etat i nowo mianowanych. Randolph popatrzy³ na niego zdziwiony.p³akali. .Chcia³em. . Wracamy do miasta. Po drugiej stronie ulicy stanê³y trzy radiowozy.Jeszcze wiêcej? Mamy ju¿ osiemnastu ludzi. budzenia fa³szywej nadziei oraz nadmiernej swobody przep³ywu informacji. niech go teraz gasz¹. Niepotrzebnie. Ale nie wierzy³em. Potrzebujemy wiêcej policji.Przestañ biadoliæ jak stara baba. . W³a nie takie s¹ skutki niekompetencji. oczywi cie. ludzie s¹ rozczarowani. Miejska syrena z ratusza uderzy³a ostrym d wiêkiem..odezwa³ siê Du¿y Jim z nieskrywan¹ satysfakcj¹. . . ¿eby siê uda³o? Du¿y Jim skrzywi³ siê.Ale je¿eli po naszej stronie.Nie wystarczy. smutni. A zawdziêczamy. przyjacielu. ¿e teraz s¹ zadowoleni. ¿e ona mnie nigdy nie popar³a w tym swoim szmat³awcu? Ani razu! . bo nadwerê¿ona rêka bola³a. A ten m¹drala o babskim nazwisku i jego nowa przyjació³ka Julia obudzili w ludziach nadziejê. . wliczaj¹c tych. Mam racjê? Pewnie! Czy ty wiesz. przed wej ciem do sklepu Browniego. A jak do nich rzeczywi cie dotrze.No i proszê .. Zobacz..A zawdziêczamy to Barbarze i Julii Shumway .Przyjrzyj siê. Patrzyli. Muszê znale æ Juniora. I rz¹du.Mam nadziejê. chcia³em. Mam z nim parê spraw do omówienia. .Powinni my chyba zaj¹æ siê ogniem. . bêd¹ w ciekli. . sze ciu funkcjonariuszy czeka³o w gotowo ci. Prz yjrzyj siê uwa¿nie.Wskaza³ pieszych wracaj¹cych do centrum. W samochodzie siedzieli komendant policji Peter Randolph oraz Jim Rennie. co siê sta³o. gdzie w oknie wywieszono rêcznie wypisan¹ tabliczkê: ZAMKNIÊTE A‾ UWOLNIENIE UMO‾LIWI NOWE DOSTAWY. ¿e siê uda. Obaj spojrzeli na zachód. nieszczê liwi. . Dostrzegli tam czarny dym.Nie chcia³e . ¿e chcia³em. . .. Skoro wywo³ali po¿ar tym swoim takim siakim owakim pociskiem. .To jest problem Tarker's Mills. oczywi cie.

Przeka¿ Jackowi moje wyrazy wspó³czucia. Carter Thibodeau i przyjaciele zabrali z lodówki ca³¹ trawkê. Pamiêtasz. Piper poszpera³a w kieszeniach i da³a suce drobny smako³yk. mia³ transparent ze zdjêciami ¿ony..Po czym zwróci³a siê do Brendy: . Brenda wsadzi³a rêce w kieszenie d¿insów i ruszy³a przez parking. zastanawiaj¹c siê. a zaraz po nim g³o ny p³acz Little Waltera. Obudzi³ j¹ trzask drewna..Ja te¿ .Nas chroni kopu³a. G³upi przypadek. gdybym powiedzia³a.powiedzia³a Brenda ... ¿e nie jestem rozczarowana. .Po stronie Tarker's Mills musi byæ prawdziwe piek³o.Przeka¿ê .Brenda wskaza³a kciukiem czarny dym nad horyzontem. . .przyzna³a Piper.Nie wierzy³am.Widzia³am go na ³¹kach Dinsmore'a. U miechnê³a siê smutno.3 Brenda Perkins oraz wielebna Piper Libby sta³y na parkingu przed Karczm¹ Dippera. tylko ¿e muszê zajrzeæ do jednego z parafian. Z zainteresowaniem obserwowa³a id¹cych ludzi. ¿e to co da .Nie. Biedaczysko.. jaka tam zosta³a.. W ca³kiem inn¹ stronê. I serdeczno ci. . Jadê do Jacka Evansa. co zrobiæ z reszt¹ dnia. Zreszt¹ wszystko to razem jest bez sensu. W Eastchester. . . Owczarek przeszed³ na miejsce pasa¿era.Mam nadziejê.Obla³a parkowanie równoleg³e. przy subaru duchownej. . . . wyra nie podszyty bólem. Piper otworzy³a drzwiczki i obejrza³a siê na dym. Brenda pokiwa³a g³ow¹. .Posuñ siê.I to mocno. 4 Huk wybuchaj¹cych na kopule pocisków nie obudzi³ Sammy Bushey. nie. kochana. . . gdy pojawi³a siê Julia Shumway i rozwi¹za³a jej problem.obieca³a Piper i odjecha³a. ¿e nie przy Little Bitch Road. ale nas to nie dotyczy. ¿e nie masz prawa jazdy? .ale sk³ama³abym. Podrzuci³abym ciê do miasta. . ale nie przeszukali przyczepy.po¿egna³a j¹ Brenda. W pierwszym dniu kopu³y straci³ ¿onê. wiêc pude³ko po butach z narysowan¹ na wierzchu czaszk¹ i . W samochodzie Piper na miejscu kierowcy usadowi³a siê Clover.Powodzenia .

jednego po drugim. bo Phil uwa¿a³ zio³o za g³upi rozweselacz na imprezki ... Pi¹ty w k¹cie straci³ przytomno æ Wtedy to by³ jej w³asny kretyñski pomys³. Na wieku znajdowa³o siê równie¿ ostrze¿enie wypisane w³asnorêcznie przez Phila Busheya. Najczê ciej Freemanowi Brownowi. oczywi cie poza momentami. ¿e linia kredytowa pozostaje otwarta. ¿eby po³kn¹æ wszystkie tabletki i zakoñczyæ to marne ¿ycie raz na zawsze. Albo z Dodee . . bo za³atwia³ sprawê szybko. Niezbyt ³adnie pachnia³ i by³ stary.. poniewa¿ Brown udziela³ jej kredytu. a Little Walter potrzebowa³ pampersów. To. ale jeszcze nigdy w ¿yciu nie czu³a siê tak przybita. a Sammy taki towar nie interesowa³. na przyjêciu po meczu zaliczy³a czterech. czasem przez innych. Nigdy nie stanowi³o to dla Sammy atrakcji tygodnia. w³a cicielowi sklepu nazywanego sklepem Browniego. Zdarzy³o jej siê ju¿ byæ poni¿an¹. Samobójstwo nie wchodzi³o w rachubê. A tak¿e brudna. Zwykle wystarcza³o mu sze æ pompek na materacu w magazynku. gdy zasypia³a z Little Walterem. w którym znajduj¹ siê pozosta³o ci z draski marynowane w acetonie? W tym samym pude³ku znajdowa³a siê inna. kto by siê nim zaj¹³? Móg³by nawet umrzeæ z g³odu. bo te¿ nigdy nie by³a swoj¹ najlepsz¹ przyjació³k¹. Przysz³o jej do g³owy. W rodku nie by³o zio³a. DeLesseps jeszcze nie by³ taki z³y. gdy Wildcats zdobyli w koszykówce mistrzostwo klasy D. By³a tam torebka kryszta³ków. Po wyj ciu Cartera ze wit¹ po³knê³ jedn¹ tabletkê i popi³a ciep³ym piwem z butelki utkniêtej pod ³ó¿kiem. na przyk³ad w gimnazjum.. w którym teraz sypia samotnie. lecz jej zdaniem kryszta³y by³y debilnym gównem dla kretynów. Zdarza³o jej siê tak¿e sprzedawaæ to. co siê sta³o zesz³ej nocy. lecz jednocze nie popêdliwy. bo kto inny chcia³by wci¹gaæ dym. straszna my l. Bóg wiadkiem. Mo¿e by to nawet zrobi³a. ale lubi³a mieæ wiadomo æ. No i Brown nigdy jej nie skrzywdzi³. by³o zupe³nie inne. co Carter. zw³aszcza gdy pod koniec miesi¹ca brakowa³o gotówki. zawieraj¹ca sze æ tabletek Spe³nienia Marzeñ. Je li ona umrze. Oczywi cie mia³a te¿ do wiadczenie z wiêksz¹ liczb¹ mê¿czyzn w jedn¹ noc. natomiast Carter zada³ jej mnóstwo bólu powy¿ej pasa i spowodowa³ krwawienie poni¿ej. potem zduszony okrzyk i ju¿ dochodzi³o do wytrysku. Policjanci z pewno ci¹ chêtnie by wypalili co takiego. gdyby nie Little Walter. co akurat stanowi³o plus. gdzie robi³a wiêkszo æ zakupów.skrzy¿owanymi piszczelami nadal by³o w szafie. przechylonymi w lewo krzywymi literami: NIE DOTYKAÆ! JAK WE MIESZ . Mel i Frankie DeLesseps wziêli si³¹.ZABIJÊ. Czasami przez Phila (który lubi³ napêdzane dragami sesje we trójkê. zanim kompletnie straci³ zainteresowanie seksem). niekiedy za³atwia³a s obie powody do z³ego samopoczucia sama. smutna i pokrzywdzona. mniejsza torebka strunowa.

jak to by³o z Dodee dwa dni wcze niej. co to w³a ciwie jest . ¿e naprawdê zasn¹³. wrzeszcza³ te¿ Little Walter w ³ó¿eczku w s¹siednim pokoju. jaki widywa³a jedynie na filmach porno. krew z rozciêtego czo³a zalewa³a mu twarz. opu ciwszy spodnie.krzyknê³a i porwa³a go w ramiona. A wtedy co siê stanie z Little Walterem? I jeszcze w tle tego wszystkiego piskliwe judzenie Georgii Roux: Zer¿nij j¹. wydoby³ z nich przyrz¹d . Od³o¿y³a go do ³ó¿eczka (modl¹c siê. Wiedzia³a. Mimo wysi³ków zosta³a sucha jak sierpieñ bez deszczu. No i wytrzyma³o tylko do rana. Krwawi¹c¹. jaki mocny wygaszacz . Na czworakach ruszy³ w stronê matki. Wziê³a go na rêce i nosi³a tam i z powrotem. . W koñcu g³owa Little Waltera opad³a jej ciê¿ko na ramiê. kiedy otarcie po Carterze Thibodeau zmieni³o siê w otwart¹ ranê. Sammy wrzeszcza³a. które Phil lubi³ ogl¹daæ. Wtedy zosta³a sama z Little Walterem. Przespa³a dwana cie godzin. Mel Searles. kiedy ni¹ zajmowa³a siê policja kryzysowa. miêdzy szcz¹tkami ³ó¿eczka. A teraz to. Sammy pobieg³a do sypialni synka. Patrzy³a. W czasie niekoñcz¹cej siê jazdy Mela Searlesa my la³a. Wrzeszcza³a d³ugo i g³o no. Twarz tak¿e mia³a mokr¹. tam i z powrotem. ale wzdrygnê³a siê na sam¹ my l o wk³adaniu czegokolwiek tam do rodka. ¿eby w³o¿yæ majtki (ni ró¿owe.M³ody! . Oczywi cie do momentu. ale nie pomog³o.z pocz¹tku z³agodzi³ ból tam dole. Spe³nienie Marzeñ..Potem zrobi³o siê jeszcze gorzej. kiedy zacz¹³ siê krêciæ. . zanim uwielbienie dla kryszta³u zdominowa³o u niego zainteresowanie seksem. w koñcu siê rozpad³o. po chwili Sammy poczu³a na skórze linê m³odego. potem znikaj¹. bo ró¿owych nie w³o¿y ju¿ nigdy) i upchn¹æ miêdzy nogami trochê papieru toaletowego. ¿e cholerne ³ó¿eczko. Zatrzyma³a siê tylko raz. Czu³a rosn¹c¹ pod po ladkami ka³u¿ê.nie wiedzia³a. Na koniec ostrzegli j¹ jeszcze raz. Wtedy ju¿ by³ po lizg. ciep³¹ i lepk¹. ¿eby trzyma³a buziê na k³ódkê. i zostawili na kanapie. które Phil zmajstrowa³ ledwo przytomny. P³acz Little Waltera by³ jak strumieñ ostrego wiat³a wdzieraj¹cy siê w gêst¹ mg³ê. jak najbardziej. niezawodny znak. jak wiat³a reflektorów przesuwaj¹ siê po suficie.. a potem wyjê³a z szafy pude³ko. r¿nij dziwkê! Niech wrzeszczy! . Próbowa³a sobie przypomnieæ. Widocznie Little Walter nadwerê¿y³ je w nocy. Searles wszed³ w ni¹ brutalnie. ¿e j¹ w koñcu zabije. ¿eby przespa³ ca³¹ noc). a potem odci¹³ wszystko. kiedy odjechali. Mia³a tampaksy. ale ¿yw¹. Little Walter le¿a³ na pod³odze. ³zy p³ynê³y jej strumieniem i wlewa³y siê do uszu.

upad³a na kolano. I trwa³o to ca³¹ noc. s¹ ca³kiem przemoczone i fioletowe od krwi. pochlipuj¹c od czasu do czasu. £ó¿ko by³o nasi¹kniête krwi¹. wi nie dzia³a³a pompa. Sammy chwyci³a rêcznik i na sucho otar³a dziecku twarz.Obróci³a siê.Otworzy³a drzwi. W kroku wy³o¿y³a je posk³adan¹ cierk¹ do naczyñ. Bêdê jecha³a szybko. niestety. jednej z tych. Czasem dziewczy ny nawet uwa¿aj¹. . ale na przednich przedziurawili obie.Nic siê nie przejmuj. . Reprezentanci policji kryzysowej co prawda zostawili w spokoju opony na tylnych ko³ach. W pierwszej chwili wyda³o jej siê. i zalaæ mlekiem kakaowym. o postrzêpionych krawêdziach. Zaczê³a od wrzucenia przesi¹kniêtych krwi¹ majtek do mieci i w³o¿enia wie¿ych.Wszystko bêdzie dobrze. Du¿o mocniej ni¿ przy najgorszych miesi¹czkach. Little Walter uwielbia³ mleko czekoladowe. ¿e to krew Little Waltera.niezbyt g³êbokie. By³ strasznie ciê¿ki. potknê³a o jaki fragment ³ó¿eczka.powiedzia³a. Ci¹gle krwawi³a. Dopiero wtedy siê zorientowa³a. a nastêpnie przebraæ w wie¿¹ koszulkê oraz ostatnie czyste body (z czerwonym napisem UKOCHANE DIABL¥TKO MAMUSI). Potem Little Walter raczkowa³ po jej sypialni. doktor Haskell siê nami zajmie. by mu przykleiæ trzy plastry ze SpongeBobem Kanciastoportym. ¿e niebieskie majtki. Du¿e krople krwi zaczê³y j skapywaæ na stopy. 5 Cudem jakim uda³o jej siê unieruchomiæ Little Waltera na tyle. ¿e to seksowne. Odepchnê³a od siebie kusz¹c¹ my l.powiedzia³a synkowi. Zaczê³o j¹ znowu boleæ w dole brzucha. . Przycisnê³a rêcznik. Spakowa³a Little Waltera i wziê³a go na rêce. Przecie¿ nie by³o pr¹du. trochê tak jakby zjad³a co nie wie¿ego. . kiedy dotrzemy na miejsce. Ogarnia³a j¹ rozpacz. ods³aniaj¹c rozciêcie . ale uda te¿ mia³a umazane na czerwono. Przemknê³a jej przez g³owê ulotna. nawet nie zauwa¿ysz. . które w³o¿y³a po wizycie policji kryzysowej. Bêdzie blizna. wsypaæ do butelki. a ona siê ubie ra³a. Stara toyota zjedzona przez rdzê by³a w fatalnym stanie. lecz d³ugie. drug¹ wziê³a na pó niej. lecz wyrazista my l: podzieliæ siê pigu³kami z Little Walterem. Pomyli³a siê. które m³ody nazywa³ buula . A poza tym u ch³opców blizny nie s¹ takie znowu straszne. .Jedziemy do przychodni . Odkrêci³a kran. próbuj¹c og³uchn¹æ na krzyki bólu i z³o ci. ¿eby zamaskowaæ smak. Sammy przez d³u¿sz¹ chwilê patrzy³a na samochód bez s³owa i bez ruchu. Mo¿na je zemleæ na proszek. Wsta³a i pobieg³a do ³azienki.Nie jestem tak¹ matk¹ . ale woda oczywi cie nie polecia³a.

ale nie ostatniej. Niebo przybra³o blady odcieñ b³êkitu. Z niema³ym trudem ulokowa³a w nim Little Waltera. wiat³o zdawa³o siê dziwacznie rozmazane. a przecie¿ dopiero co ruszy³a w drogê. z ka¿dym krokiem coraz gorszym. . Pod lew¹ wycieraczk¹ toyoty widnia³ kawa³ek papieru zadrukowany stokrotkami. Uca³owa³a synka w nos. Zastanowi³a siê. czyby nie wzi¹æ aspiryny. który przypomina³ jej Phila. Na koñcu podjazdu opar³a siê o skrzynkê pocztow¹. U przyjació³ dzieci w szesnastym miesi¹cu mówi³y ju¿ pe³nymi zdaniami. lecz spojrzawszy w dó³. Poza tym by³ jeszcze jeden powód. Na kwiatkach widnia³y s³owa: Jak komu powiesz. A ni¿ej. Zmiê³a kartkê i rzuci³a na ziemiê obok jednej z przebitych opon. Poza tym w ostatecznej wersji ustali³o siê nie globalne . to dziabniemy nie tylko oponki . bo wtedy krwawienie by³oby obfitsze. . cierka w kroczu wydawa³a siê ca³kiem mokra. s³oñce grza³o w szyjê. lecz przymilny. skurwysyny! . Kartka wyrwana z jej kuchennego notatnika. A w tym ju¿ nie by³o nic pogodnego. ale ten sam wyraz. Kosztowa³o j¹ to now¹ falê bólu. dó³ brzucha pulsowa³ bólem.Idziemy na spacerek? Little Walter tylko siê do niej przytuli³.oznajmi³a Sammy i wesz³a do rodka. Nie by³o czym oddychaæ. Mo¿e to globalne ocieplenie. tymczasem Little Walter zna³ zaledwie jakie dziesiêæ s³ów. Metal by³ wyra nie ciep³y. lecz zrezygnowa³a. u ma³ego by³ g³upkowaty. Z pocz¹tku nie mog³a znale æ nosid³a.Ma³a zmiana planu . U miech by³ pogodny. Sammy nieomal natychmiast poczu³a na twarzy i szyi krople potu. Zreszt¹ wcale nie wiedzia³a. Dzieñ by³ wyj¹tkowo ciep³y jak na koniec pa dziernika. niestety plastry na czole podp³ywa³y czerwieni¹. Bardzo dobrze. pomy la³a. który na znienawidzonej twarzy mê¿a wyra¿a³ idiotyczne os³upienie.M³ody wyba³uszy³ na ni¹ oczy w sposób. a on rozja ni³ siê u miechem. Czasami martwi³o j¹. innym pismem: Mo¿e nastêpnym razem obrobimy ciê od ty³u .Chcieliby cie. czy w ogóle ma aspirynê. .rzuci³a s³abym g³osem. czy zdo³a jeszcze raz wyj æ z przyczepy. Biedna stara corolla! Wygl¹da³a na prawie tak samo zmêczon¹ jak ona. w koñcu jednak dostrzeg³a je w k¹cie za kanap¹. . Jej pierwszej przysz³a ta my l do g³owy. ¿e mówi tak niewiele. Gdzie spod zmêczenia wyp³ynê³o oburzenie. do którego ledwo odwa¿a³a siê przyznaæ nawet przed sam¹ sob¹: nie mia³a pewno ci. ¿e nie ma ¿adnych plam. W pa dzierniku powinno byæ ch³odno i rze ko. tylko lokalne . Tego ranka mia³a jednak inne zmartwienia. Sammy siê przekona³a.

¿e jedna z tych dwóch ostatnich par ma wielk¹ dziurê na siedzeniu. Nic. Rozp³aka³a siê. chocia¿ wcale nie pamiêta³a. Ani jednego samochodu.Wszystko bêdzie dobrze. a nie ³api¹c autostop. Sammy w pierwszej chwili odnios³a wra¿enie. na zachodzie. .Gotowy? . ¿e wycie rozlega siê w jej g³owie. m³ody .. który latem rozbrzmiewa³ w³a ciwie wszêdzie. miasto nie jest wielkie. ¿e jest na krawêdzi rowu. Gdy odezwa³a siê syrena w ratuszu. nie mogê ci sprzedaæ piwa. Obejrza³a siê przez ramiê. w które siê mieszczê.po czym ucich³a.. bo przespa³a równe dwana cie godzin.Auburn. . Wziê³a g³êboki oddech. Z pewno ci¹ by j¹ podrzuci³ do przychodni. Droga do Eastchester by³a ca³kiem pusta. Mia³a za sucho w ustach. prosz¹c siê o wypadek. Zaczê³a piewaæ przebój Jamesa McMurtry'ego. kt by siê chcia³ po¿arowi przyjrzeæ z bliska. . a zosta³y mi ju¿ tylko dwie pary spodni. na szczê cie daleko. Sz³a teraz. Potem zobaczy³a dym. asfalt zaczyna³ po³yskiwaæ z gor¹ca. Spa³ w zag³êbieniu jej ramienia i ob linia³ koszulkê z zespo³em Donna de Buffalo. Zobaczy³a. . poprawi³a nosid³o i ruszy³a do miasta. Niepewnym krokiem. nale¿¹ce do pracusiów. zaczyna³a siê jakie dwa kilometry dalej po lewej stronie. chyba ¿e znalaz³by siê na drodze kto .Doktor Haskell nas po³ata. Little Walter nie odpowiedzia³. £zy sch³odzi³y jej policzki.spyta³a Sammy. . krew nie zejdzie. na galaretowatych nogach wróci³a na w³a ciwe pobocze. jak siê tam znalaz³a. w dodatku po drugiej stronie szosy. Jak pijany marynarz.powiedzia³a. Potem trzeba skrêciæ w prawo do centrum miasta Chester's Mill. tatusiów i mamu z wy¿szej klasy. tak samo jak przedtem majtki. A jeszcze dalej jest przychodnia.Kwadrans po ósmej zwijamy chodniki. biur i banków w Lewiston . postanowi³a nie zwracaæ uwagi na ból tam w dole. pomy la³a.Motton Road. pusta i brzydka. What do you do with a drunken sailor early in the morning? No w³a nie.. ¿e d¿insy w kroku ma przesi¹kniête krwi¹. wysy³aj¹c krótkie sygna³y oznaczaj¹ce po¿ar. Niech to szlag. a by³o to wyj¹tkowo dziwaczne uczucie. tam gdzie sta³y liczniutkie i nowiutkie domy Eastchester. Potem przypomnia³a sobie. Zamruga³a i spostrzeg³a. co zrobiæ z pijanym marynarzem z samego rana? Tyle ¿e ranek ju¿ dawno min¹³ i zrobi³o siê popo³udnie. Ca³kiem obojêtny dla niej i dla Little Waltera.. . którzy wracali pod wieczór ze sklepów.

Le¿a³. Barbie domy siê. ¿e to w³a nie on w³¹czy³ syrenê. Wszystkie trzy pomalowane na kolor ¿ó³ty. pod obwis³¹ markiz¹ (kino zakoñczy³o dzia³alno æ piêæ lat wcze niej). Mia³ na sobie szary strój wo nego. Dwa pikapy i ciê¿arówka. Zap³aka³ g³o niej. masuj¹c skronie. W trawie zagra³ konik polny. uczesane jak za czasów Daddy Cool. wê¿e gumowe i nowiuteñka pompa. bo niós³ j¹ z ³atwo ci¹. ¿eby nie na dziecko! Tyle jej siê uda³o. siedzia³ w³a nie na schodach komi sariatu. Nadjecha³y samochody. Spróbowa³ siê uwolniæ z nosid³a. Potem ucich³. po czym odlecia³a. bo Sammy przytroczy³a go starannie. Pikapy mia³y na bokach wymalowane: SKLEP WIELOBRAN‾OWY BURPEEGO. w zamglonym pal¹cym s³oñcu.. a pot sp³ywa³ mu z w³osów du¿ymi kroplami. No. natomiast ciê¿arówkê naznaczono sloganem NA JEDNEGO WPADNIEMY DO BURPEEGO. Przed oczami zaczê³a jej rozkwitaæ czarna ró¿a. Le¿a³a na poboczu Motton Road. Jaka mucha usiad³a mu na czole.Bêdziemy jak nowi. Sammy runê³a na ziemiê. Prawdopodobnie odraportowaæ w muszej kwaterze g³ównej fakt znalezienia smacznej przek¹ski oraz w celu ci¹gniêcia posi³ków.bez wody. spróbowa³a krwi wyciekaj¹cej spod kolorowego plastra z rysunkiem SpongeBoba Kanciastoportego. ale da³ rady. popatruj¹c dooko³a. bracie. ¿e a¿ oczy bola³y.Wskakuj na ty³. a na plecach hydronetkê . Little Walter obudzi³ siê i rozp³aka³. jeszcze z metkami producenta. W³osy mia³. rzecz jasna. Syrena w ratuszu nadal wy³a. Romeo zatrzyma³ wóz obok Ala Timmonsa. Little Walter przytroczony do nieprzytomnej matki zawodzi³ jaki czas w upale. ca³e w falach i spiralach. Z ratusza wyszed³ Al Timmons i pobieg³ ulic¹. Na pace ciê¿arówki le¿a³y ³opaty. Miê nie zmieni³y siê w wodê. jakby regularne gwizdy syreny sprawia³y mu ból. Mia³ stamt¹d dobry widok zarówno na ratusz. tak jaskrawy.. 6 Barbie sta³ obok zabitej deskami kasy kina Globe. ale na szyi lornetkê. Nogi odmówi³y pos³uszeñstwa. jak i na komisariat policji. . nieruchoma. Junior. trzymaj¹c siê ostatniej my li: Na bok. Na siedzeniu pasa¿era wióz³ Brendê Perkins. W pierwszym samochodzie siedzia³ sam w³a ciciel. liczni i pachn¹. migaj. na bok. Jego dobry znajomy. popêdzi³ go w my lach. .

. mniej wiêcej piêcioletnim. Na tablicy przy drzwiach zasta³ wiadomo æ: JE‾ELI KRYZYS SIÊ NIE SKOÑCZY. wolniej. w korytarzu panowa³ mrok i ch³ód. Junior nawet nie uniós³ g³owy i po chwili znikn¹³ Barbiemu z pola widzenia. Pomy la³ o s³owach Julii: Nie oceniaj go. Aidan. stanê³a przy Carolyn Sturges.Dzieñ dobry! . Przygl¹da³ siê Bartnemu okr¹g³ymi oczami. pracowa³by bez sensu. I zyskaæ wiêcej w³adzy . przynajmniej dwa dziecinne. ZGROMADZENIE MIEJSKIE W CZWARTEK O 19. póki nie us³yszysz jego mowy wyborczej .powiedzia³ Aidan cicho. Thurston Marshall Ma³y cz³owiek nazywa siê Aidan Appleton.Nazywam siê Carolyn Sturges. kochanie.Cze æ . . na oko dziesiêcioletnia. Dobiega³y stamt¹d g³osy. bo przecie¿ Rennie powinien co powiedzieæ mieszkañcom. Ten pan to mój przyjaciel. przywitaj siê. Generator wy³¹czono. by nadal panowaæ nad sytuacj¹. skoro w rodku nie by³o nikogo. Barbie zaczeka³. . Szachi ci spojrzeli na niego czujnie. je li chodzi o dyskretn¹ kradzie¿. po czym przeszed³ przez ulicê. Dziewczynka oderwa³a siê od szachownicy. Oczywi cie dla dobra miasta . z niejakim zaciekawieniem. Wysokie dêbowe drzwi sta³y otworem. odezwa³ mu siê w g³owie g³os Julii. Kobieta wyci¹gnê³a woln¹ rêkê. To tyle. miêdzy ³awkami. nadal pociera³ skronie. Junior nie ruszy³ siê ze stopni komisariatu. Wygl¹da³ na wstrz¹ niêtego i bardzo zmêczonego. Przed nim siedzia³ liczna dziewuszka. M³oda kobieta akurat podnios³a wzrok. Ratusz zosta³ pobudowany z kamienia przed stu sze ædziesiêciu laty. szachi ci milczeli w skupieniu. Nieco dalej.Wziê³a ch³opca na rêce i podesz³a. . m³oda kobieta bawi³a siê z ch³opcem. Barbie chcia³ siê cofn¹æ.00. W najwiêkszej sali. Przy stole obra d Rady Miejskiej zobaczy³ chudego mê¿czyznê o bujnych siwiej¹cych w³osach. a¿ samochody odjad¹. Nie chcia³ gasiæ ognia na Little Bitch Road .Barbie wcisn¹³ siê w cieñ samotnej markizy. podbieg³a w podskokach do drzwi. Za ni¹. zas³oniêty przez ratusz o cianach poro niêtych winoro l¹ Barbie wszed³ po stopniach prowadz¹cych do frontowego wej cia. Bêdzie chcia³ mieæ wiêksz¹ w³adzê. ale nie zd¹¿y³. Pewnie zyska okazjê w czwartek wieczorem. rozmy laj¹c nad nastêpnym ruchem.mia³ do za³atwienia sprawy w mie cie. Ta dwójka g³o no siê mia³a. Barbie zajrza³ do rodka. D³ugow³osy opar³ brodê na d³oni. po czym wsadzi³ kciuk do ust. podszed³ d³ugow³osy. Oboje wpatrywali siê w zastawion¹ pionkami szachownicê. A jednak by³ kto .

. ¿e nie ma przyklejonych sztucznych w¹sów.zapyta³ Thurston Marshall. Marshall wyprostowa³ siê zadziornie.Aidan jest moim bratem. Nie jestem pewna.oznajmi³ swobodnie. .oznajmi³a dziewczynka.No tak. . Bardzo mnie boli brzuch! Carolyn obrzuci³a go spojrzeniem czu³ym. By³ prawie ca³kowicie pewien.Rzeczywi cie .. co nas uwiêzi³o. Jeszcze nie straci³ nadziei. .potwierdzi³ Barbie. . .oznajmi³.Aha.Ja tu tylko sprz¹tam .podchwyci³a Alice. Barbie raptem zrozumia³. .Têskniê za mamusi¹. . A ci le mówi¹c. warto sobie przypomnieæ. ¿e ci lu e nie s¹ mieszkañcami miasta.Thurse.odezwa³a siê Carolyn Sturges.Ja chcê do mamy . ¿e Al Timmons przed chwil¹ wyszed³.Jestem drugim wo nym .Powiedzia³ nam. . Na tym nie koniec. wyjmij palec z buzi. nazwana s³owem dyskryminuj¹cym p³ciowo. ¿e rz¹d wystrzeli³ pocisk w to co .Pan jest pracownikiem ratusza? .Je¿eli tak.Carolyn u miechnê³a siê blado. .Mama czasem pali marihuanê.stwierdzi³ Aidan. Zanim zd¹¿y³ powiedzieæ co wiêcej.A oni dopu cili siê napa ci.rzek³ Barbie.Tak. Ch³opiec nie wyj¹³ palca z buzi.Zanim wniesiemy oskar¿enie. Ugrzê li w amerykañskiej wersji Przy drzwiach zamkniêtych Sartre'a. . wnie æ oskar¿enie. . i na pewno z nimi rozmawia³. ‾a³owa³. ponownie odezwa³ siê Marshall.Chcê z³o¿yæ skargê.Posiadanie marihuany jest wykroczeniem . . z kim ma do czynienia. czy zas³anianie siê wykroczeniem to najlepsza linia . . spotkali my go . Zosta³em napadniêty przez funkcjonariusza policji. Carolyn zosta³a obra¿ona. a ja mia³em kilka lat temu wycinany woreczek ¿ó³ciowy i obawiam siê powa¿nych obra¿eñ wewnêtrznych. . A niech to..stwierdzi³ Barbie. .. . . .Trawka! . ¿e mieli my trawkê. Oto seksowna Wiosna i wymowny Pan Jesieñ. . ale on tylko siê odbi³ i spowodowa³ po¿ar.Nazywam siê Alice Rachel Appleton . po czym przypomnia³ sobie. . bo jej pomaga na oookres. Nie wymieni³ swojego imienia. Carolyn po³o¿y³a mu rêkê na ramieniu.Mi³o mi was poznaæ .Ala pewnie ju¿ poznali cie. Aide. chcê z³o¿yæ skargê. . lecz te¿ nieco poirytowanym. jeszcze mog³o siê udaæ. Uderzy³ mnie w brzuch.

.Da³a nam chleb z mas³em orzechowym i d¿emem .Mo¿e to szczê cie w nieszczê ciu.ci¹gnê³a.Powiedzieli ..Jak zobaczy³am gliniarzy.Nie by³o ¿adnego wyboru.. A sk¹d siê wziê³y dzieci? . ale obj¹³ dziewczynkê za ramiona. Barbie w zasadzie siê z nim zgadza³. . my la³am. zyskuj¹c w ten sposób sympatiê Barbiego. .Sporo tego mieli my. no có¿.Gliniarze. .. ale nad nami zlitowa³a. Da³a nam kanapki i kawê.Mo¿e spal¹ dowody . nawet tuñczyka. powiedzmy. powstrzyma³ siê od komentarzy.Thurse.odpar³ Barbie. . gdzie bêdziemy mogli przeczekaæ. . . . póki jeste my pod kloszem. a¿ siê to wszystko skoñczy. ¿e cios w brzuch to nic wielkiego. .¿e wielebna z ko cio³a kongregacyjnego znajdzie dla nas jaki pusty dom.Tak czy inaczej zamierzam z³o¿yæ skargê.W tej sytuacji raczej nikt nie bêdzie robi³ wielkiej afery z powodu trawki .Dla mnie to jest rzecz szalenie istotna. . . a ona mi na to o racjonowaniu ¿ywno ci.powiedzia³ Barbie.nie..obrony w s¹dzie. Teraz ju¿ dziewczyna wygl¹da³a bardziej na zirytowan¹ ni¿ rozkochan¹.Radzi³bym zaczekaæ . . m³ody cz³owieku.spyta³.podjê³a Carolyn . Po prostu czyste szaleñstwo. Thurston Marshall nie wygl¹da³ na szczególnie zachwyconego perspektyw¹ odgrywania roli zastêpczego rodzica.na szczê cie chyba dali siê zmiêkczyæ Aidanowi i Alice. . ¿eby przeprosili . ci¹gn¹³ krzaczaste brwi.. ¿e nadci¹gaj¹ k³opoty . . Zabrali wszystko. .Nie do tego stopnia. ¿e mas³o orzechowe przykleja mi siê do podniebienia. zwróciwszy siê do Barbiego . ¿e jest zamkniête do kolacji.poprawi³ j¹ Thurston.Sytuacja jest. którzy nas wyrzucili z domku Thurstona.Czy mo¿e co przegapi³em? Carolyn westchnê³a ciê¿ko. . Dziewczyna za mia³a siê g³o no. ..powiedzia³a Carolyn. ale poniewa¿ racjonowanie ¿ywno ci w Sweetbriar Rose wymy li³ osobi cie. . zobaczyli nas potem w restauracji .W³a cicielka mówi³a. No i tak zostali my rodzicami zastêpczymi na jaki czas.Carolyn u miechnê³a siê do Barbiego przepraszaj¹co. Powiedzia³em jej. Zmierzwi³a ch³opcu w³osy. Jej siwiej¹cy przyjaciel . ¿e jeste my z Massachusetts.prychn¹³ Thurston. .stwie rdzi³ Barbie. kiedy powiedzieli my.

Mama mówi. ale.powiedzia³a dziewczynka.Pan Marshall mnie ci¹gle ogrywa! . I pewnie w ka¿dej spi¿arni znajdziecie zapasy. chocia¿ trzyma³ siê za brzuch i spogl¹da³ na przyjació³kê z niejakim wyrzutem.Jest mi³y.mailowego? . .Ja chcê do mamy .Nie byli mili.podjê³a Carolyn .. . tyle ¿e nie zasta³am nikogo. Jest zaraz za ko cio³em. prawda? . Najwyra niej dziewczêta postrzega³y sytuacjê znacznie klarowniej ni¿ Thurston. .oznajmi³ d³ugow³osy.Ich mama zostawi³a telefon komórkowy w domku. . . . ¿e ten dziwny kwartet powinien sobie ca³kiem nie le daæ radê. . a on odpowiedzia³ jej u miechem. a i pustych domów mamy teraz pod dostatkiem. bo drzwi by³y otwarte. Mo¿na przebieraæ jak w ulêga³kach.M³odo æ ma swoje prawa. I przystojny.. wywo³awcze dawaæ dzieciakom wygrywaæ. .Ale wiêcej nie wiem. Wzmianka o zapasach przypomnia³a mu o schronie.Ech. ale te¿ mi³y. Barbie pokiwa³ g³ow¹.U miechnê³a siê do Thurstona. ¿e to nie.Jeden policjant nazywa siê Juuunior . Tymczasem Alice upchnê³a pionki po kieszeniach. droga Alice . .Na waszym miejscu zabra³bym szachownicê i poszed³ na plebaniê.By³am w ko ciele .rzuci³ Thurston. kiedy wróci wielebna? Barbie pokrêci³ g³ow¹.. gdyby tylko uda³o siê jako z ni¹ skontaktowaæ . . Tam mieszka wielebna Piper Libby.Mimo wszystko jednak m³odzie¿ nie jest pêpkiem wiata. Ale ja ju¿ gram coraz lepiej..Na pewno jest hotmail .Cherchez la femme . wiêc z dzwonienia nici. . . ¿e wszystko siê zmienia.. na pewno nie pamiêtasz adresu e . dobitnie wyra¿aj¹c w ten sposób pogl¹d. . ¿e nie wolno braæ s³odyczy od obcych. po chwili przy³¹czy³ siê do nich tak¿e Marshall. Caro. Nie wie pan.Tak mówi mama. . Frankie jest brzydszy. . Barbie jej zawtórowa³. kiedy mnie wyr¿nêli w brzuch! Pamiêtaj o tym. .nawet wesz³am do rodka.Alice. Carolyn wybuchnê³a miechem. .Dobra z niej kobieta.westchnê³a Carolyn.powiedzia³a Alice.Rezolutnie wzruszy³a ramionami. . po czym z³apa³a szachownicê.Mówi. .zawo³a³a.Odwróci³a siê do Barbiego. . Da³ nam batonik Milky Way. .miaukn¹³ smutno Aidan. Barbie doszed³ do wniosku.stwierdzi³ Thurston.stwierdzi³a Alice filozoficznie.Zawsze siê trafi jaka kropla goryczy .Wcze niej nie byli mili .

Chod . Gdy poda³ mu rêkê. . trzymaj¹c w jednym rêku szachownicê. ¿eby my tam znale li klucze! . u cisnê³a lekko.Carolyn spojrza³a na swojego podstarza³ego przyjaciela. wreszcie siê rozpogodzi³..G³os Marshallowi dr¿a³ z oburzenia i smutku. dodaj¹c zmarszczek. . . puuuszczam! Puuuszczam! Thurston westchn¹³ ciê¿ko. . dok¹d j¹ zawiod³y obowi¹zki podyktowane mi³osierdziem..Jasne ¿e nie.Nie przypuszczam. . mia³ wra¿enie. W drzwiach Thurston Marshall jeszcze siê obejrza³. . puuuszczam! Aidan poruszy³ siê niecierpliwie. Promieñ s³oñca z jednego z wysokich okien pad³ mu na twarz. Julia powiedzia³a. .A w razie gdyby by³a zamkniêta. a¿ drzwi siê za nimi zamkn¹. .Przy.To bardzo dobry magazyn literacki. s³ysz¹c j¹.A ja tak! .. chod ... Nastêpnie po¿egna³ siê z Thurstonem. Zawsze mu siê taki u cisk kojarzy³ z lud mi. ¿e ciska zdech³¹ rybê. ..Ca³a przyjemno æ po mojej stronie .Ogram! M³odo æ ma swoje prawa! .. Niech siê pañstwo opiekuj¹ dzieæmi. nigdy mnie nie ograsz. Barbie zaczeka³. Równie dobrze mo¿emy czekaæ przy plebanii. ¿e schro n jest .Redagowa³em aktualny numer Ploughshares . Zacz¹³ goniæ siostrê. wiêc Carolyn go postawi³a na ziemi. Doro li poszli za dzieæmi. ..krzyknê³a Alice. rozk³adaj¹c rêce jak skrzyd³a. Nie mieli prawa mnie biæ ani siê ze mnie na miewaæ. .zawo³a³a dziewczynka przez ramiê.Plebania te¿ mo¿e byæ otwarta .. M³oda kobieta wyci¹gnê³a rêkê do Barbiego.Przy. panie.Spadamy st¹d? .Je¿eli zepsujesz szachownicê. Wziê³a przyjaciela pod ramiê.¿achn¹³ siê Thurston. Malec.podpowiedzia³ Barbie.Nie mieli . .odpar³ Barbie.Dziêkujê panu. ¿e wystawa³ poza skalê.Tak. dopiero wtedy poszed³ szukaæ schodów prowadz¹cych do sali konferencyjnej w piwnicy oraz kuchni. .zgodzi³ siê Barbie.obieca³a Carolyn. . Thurse.A poza tym mo¿na posklejaæ! Przy. . ¿e wielebna wkrótce powróci stamt¹d.stwierdzi³a Carolyn ze miechem.Oczywi cie . maj¹c nadziejê. jeden z najlepszych w k raju. . . u których stosunek inteligencji æwiczeñ fizycznych by³ tak przesuniêty w stronê aktywno ci umys³owej.. puuuszczam! . Pomknê³a przez salê. zajrzyjcie pod wycieraczkê. potrz¹saj¹c jej d³oni¹. .

mam wodê w samochodzie.Mo¿esz byæ o niego spokojna. ¿e kto zostawi³ na poboczu worek ze mieciami. Przynajmniej dziecko by³o z pewno ci¹ ¿ywe. .M³ody. Podbieg³a do nich. drzwi i ruszy³a do m³odej kobiety. A poniewa¿ nie przychodzi³o jej do g³owy nic innego. ale Piper z niej nie korzysta³a. je li chodzi o zachowanie w sytuacji kryzysowej. Na policzku i czole mia³a brzydkie siniaki. ¿e upad³a. Bo¿e. ¿e to nie jedno cia³o.pó³ poziomu ni¿ej. spojrza³a uwa¿niej i dostrzeg³a. tak. Podnios³a siê. Le¿ spokojnie. a niepotrzebnie zatruwa rodowisko naturalne. zobaczy³a cia³o. nic mu siê nie sta³o z³ego. choæ dzieñ by³ upalny.M³ody.powtórzy³a kobieta w zakrwawionych d¿insach..zawo³a³a w my lach.. otworzy³a drzwi samochodu. wyda³a siê Piper znajoma. Zahamowa³a i wyskoczy³a z samochodu tak po piesznie. 7 W pierwszym odruchu Piper uzna³a. przekrêci³a kobietê na plecy.. Po³o¿y³a dziecko na tylnym siedzeniu. ale¿ ja jestem g³upia! Najgorsza wielebna na wiecie. zrozumia³a co innego. bo s³abo porusza³o r¹czkami. Ch³opczyk zap³aka³ ochryple.Tak. Piper pobieg³a do samochodu. niech nie bêdê taka g³upia! Pobieg³a z powrotem. Zamknê³a oczy. spojrza³a nad siedzeniem i . W ogóle rzadko j¹ w³¹cza³a. By³a to osoba m³oda. Teraz jednak j¹ uruchomi³a na pe³n¹ moc. ¿e matka ma spodnie przesi¹kniête krwi¹. lecz dwa. . Jêzyk smakowa³ miedzi¹. pozamyka³a okna.wychrypia³a. Le¿¹ca kobieta zamruga³a i otworzy³a oczy. Raptem uderzy³a j¹ straszna my l: A je li dziecko przejdzie na przednie siedzen ie i wdusi przycisk blokuj¹cy zamki? Bo¿e. ko ty i dziecka. choæ na pewno nie spo ród wiernych.Wcale nie mia³a takiej pewno ci. . Serce wali³o jej tak mocno. Wyjê³am dziecko z nosid³a. pog³adzi³a po mokrych od potu w³oskach. wziê³a na rêce. ci¹gle le¿¹cej na poboczu. Otar³a sobie kolano.. Uwa¿a³a. . zmi³uj siê! . powtórzy³a: Bo¿e. Piper le us³ysza³a. . . Piper wyswobodzi³a dziecko z nosid³a. Dopiero wtedy Piper zobaczy³a. . ¿e bez klimatyzacji mo¿na siê obej æ. ¿e czu³a je w oczach. zmi³uj siê! Pomó¿ mi uratowaæ tê kobietê! W subaru by³a klimatyzacja. Zmi³uj siê. gdy znalaz³a siê bli¿ej. Potem.

. . dlaczego pozwoli³e mi zapomnieæ o wodzie?! Ranna d wiga³a siê na nogi.. ¿e doktor Haskell zmar³ poprzedniego dnia. Wobec czego zamiast po³o¿yæ kobietê z powrotem. . w³osy spada³y jej na twarz. bo na Morton Road by³o ca³kiem pusto.. a jego asystent. Rus zy³a z powrotem w stronê kobiety. Piper oderwa³a od kó³ka na kluczyki elektroniczny breloczek z pilotem.Spokojnie. która próbowa³a usi¹ æ.zobaczy³a ch³opca le¿¹cego spokojnie tam. wyszed³. klêkaj¹c przy niej i obejmuj¹c j¹ za ramiona...spyta³a Piper. . Piper wcale siê to nie podoba³o. zanim Piper zd¹¿y³a j¹ podaæ. Everett.Niech siê pani nie rusza . M³oda kobieta stanê³a przed wozem. Nie do przychodni. jakby tam widzia³ co interesuj¹cego.ody. a przed oczami znowu wykwit³a czarna ró¿a. Cholera jasna! Zapomnia³am o wodzie. odzyska³a równowagê i na ile mog³a. Piper jecha³a z du¿¹ prêdko ci¹. . pomog³a jej wstaæ. ale có¿ mia³a zrobiæ? Na drodze ¿ywego ducha. I pani... I mam wodê. gdzie go zostawi³a. mocz¹c koszulkê.. .Nie ma mowy.. napi³a siê chciwie. Niestety. bulgocz¹c.. nie sposób przecie¿ zostawiæ cz³owieka w pal¹cym s³oñcu. .. po czym zatrzyma³ wzrok na podsufitce. Bo¿e. G³owê mia³a spuszczon¹.. gdy dotar³a do szpitala. podtrzymuj¹c j¹ w pasie i prowadz¹c do samochodu.Powoli . Tyle ¿e teraz ssa³ kciuk. Od raz wyjê³a z centralnej konsoli butelkê wody Poland Spring i zdjê³a nakrêtkê.. Kobieta chwyci³a butelkê. .ody. bo k³óci³o siê ze wszystkim. Oboje. . To Piper zrozumia³a. Piper otworzy³a drzwiczki pasa¿era i pomog³a jej wsi¹ æ. tylko prosto do szpitala.mówi³a. Lepiej siê nie. przy pieszy³a kroku. Butelka wypad³a jej z rêki. chwiej¹c siê lekko. . Spojrza³ na ni¹ przelotnie. i dzi ecko. ‾o³¹dek cisn¹³ siê Sammy od wody.Tak. Mo¿e przypomnia³a mu siê jaka kreskówka.Jak pani siê nazywa? . . . dostanie pani wody.Sammy Bushey.. ostro¿nie. dowiedzia³a siê. W samochodzie jest ch³odno. Woda cieka³a jej po szyi i po brodzie. potoczy³a siê po dywaniku. . .chooodni.. A zaraz potem zabieram pani¹ do szpitala.Matka zatoczy³a siê. co wiedzia³a o pierwszej pomocy.wychrypia³a kobieta.przestrzeg³a. Ubranko mia³ kompletnie przepocone.

8 W czasie gdy Ginny stara³a siê powstrzymaæ krwawienie z pochwy. Nie ze wzglêdu na pocieranie skroni. lecz zamiast wej æ do rodka. jak tam wygl¹da sytuacja z propanem. a ju¿ zw³aszcza przez syna wiceprzewodnicz¹cego rady. tymczasem akurat podjecha³ jeden z samochodów policyjnych. Oczywi cie je li siê nie rusza³. po czym DeLesseps odjecha³. ale d³ugi drewniany budynek. Pewnie zostawi³ leki w domu. a Twitch podawa³ powa¿nie odwodnionemu Little Walterowi p³yny przez kroplówkê. podob no awansowany do rangi pu³kownika (jak twierdzili niektórzy.lecz wówczas zobaczy³ kogo jeszcze i usiad³ z powrotem. Ry¿y zacz¹³ wstawaæ. W pewnej chwili Junior wyj¹³ z kieszeni telefon komórkowy. Obaj rozmawiali przez chwilê. Unika wiat³a. powiedzia³ co jeszcze i zatrzasn¹³ aparat. By³o na co popatrzeæ. sta³ w cieniu pod markiz¹ przy starym kinie. Ry¿y Everett siedzia³ sobie na ³aweczce na placu miejskim przy ratuszu. Zak³adaj¹c. £aweczka sta³a pod wysokim wierkiem o roz³o¿ystych ga³êziach. I on tak¿e bezdyskusyjnie obserwowa³ m³odego pana Renniego. Wróci³ do masowania skroni. Migreny? Bóle g³owy? To.. otworzy³ klapkê.. Ry¿y zamierza³ i æ bezpo rednio do magazynu znajduj¹cego siê za ratuszem (Twitch nazywa³ go szop¹. Za kó³kiem siedzia³ Frankie DeLesseps. wygl¹da³o na migrenê. w jaki Junior opu ci³ g³owê. by³ jednak nieco wiêkszy ni¿ szopa) i sprawdziæ. by przej æ przez Commonwealth Lane i na ty³y ratusza .Junior najwyra niej i tak by go nie dostrzeg³ . Oto Dale Barbara. ¿e Haskell mu je przepisa³. usiad³ i zacz¹³ pocieraæ skronie. Junior tymczasem wspi¹³ siê po schodach komisariatu. przez samego prezydenta). Z miejsca dla pasa¿era wysiad³ Junior Rennie. u wiadomi³ sobie Ry¿y. . wiêc cz³owiek w cieniu by³ w zasadzie niewidoczny.Sammy zosta³a zbadana i przyjêta przez s³ynnego eksperta medycznego Dougiego Twitchella. jaki czas s³ucha³. w którym znalaz³o siê miejsce tak¿e dla czterech p³ugów nie¿nych. jakby go bola³a g³owa. zatrudniony na sezon w kuchni Sweetbriar Rose. Nie chci byæ widziany w czasie sprawdzania miejskich zapasów róde³ energii. potem co powiedzia³. Doktor Haskell swego czasu mówi³ co o tym m³odym cz³owieku. Ry¿y postanowi³ zaczekaæ. Raczej z powodu sposobu. co by³o widaæ. nastêpnie znowu s³ucha³.

Z miejsca pasa¿era Rennie. Najwyra niej wiceprzewodnicz¹cy postanowi³ awansowaæ Andy'ego z wo³a roboczego na szofera. zamiast po prostu zerkn¹æ przez ramiê. który aktualnie cierpi na hemoroidy . podobnie jak m³ody cz³owiek siedz¹cy na schodach. gdy znikn¹³ z pola widzenia Juniora. Placem ci¹gle jeszcze przechodzili ludzie z karczmy (niektórzy zostaliby znacznie d³u¿ej. Junior nie wsta³. Nie z bólu. W mowie cia³a oznacza³o to. przystan¹³. poszpera³ . tylko na kogo czeka. by przeczytaæ zawiadomienie wywieszone na zewnêtrznej tablicy. Nigdy nie zaleci³by kuracji na tej podstawie. natomiast potrafi³ odró¿niæ cz³owieka. ¿e ostatnio nadwerê¿y³ sobie bark albo ³okieæ. Pojawi³ siê czarny kanciasty samochód. Nic dziwnego zatem. ale nie wsta³. gdyby mogli siê napiæ czego z procentami). jakby j¹ mia³ na temblaku. Sanders ko³o niego usiad³.Interesuj¹ce. Rennie pozwoli³ Sandersowi prowadziæ swoj¹ ukochan¹ czarn¹ per³ê? Ry¿y uniós³ brwi. mo¿na rozpoznaæ wszawicê u dziecka. Otworzy³y siê drzwiczki po stronie kierowcy. Du¿y Jim przyciska³ rêkê do wydatnego brzuszyska. Barbara chyba doszed³ do tego samego wniosku co Ry¿y: Junior nie obserwuje. który Ry¿y doskonale zna³. Rozleg³ siê niecierpliwy d wiêk klaksonu. piesznym krokiem przeszed³ przez ulicê i w chwili. patrz¹c. Wystarczy³o. Jaki czas rozmawiali we trzech. Junior podniós³ wzrok. Mo¿na oceniæ nadwerê¿enie szyi. na kogo czeka Junior. ¿e popatrzy³. mia³o pochylone g³owy. Potem wszed³ do rodka. trzy osoby przechodz¹ce ulic¹ zesz³y z asfaltu potulnie jak owce. Jak wiêkszo æ do wiadczonych medyków. ¿e kiedykolwiek ujrzy za kierownic¹ czarnego monstrum kogokolwiek poza samym Du¿ym Jimem. ¿e Sanders zos ta³ wyznaczony do prowadzenia czarnej bestii. ¿³opi¹cy hektolitry paliwa. zas³oniêty przez ratusz. które po powrocie z letniego wyjazdu bez przerwy siê drapie. Everett by³ niez³y w diagnozowaniu na odleg³o æ. ewentualnie jedno i drugie. Wysiad³ Andy Sanders. Pod drzewem panowa³ mi³y ch³ód. Hummer Du¿ego Jima Renniego. Wielu z nich. Chwilê pó niej Ry¿y zmieni³ zdanie. Hummer zatrzyma³ siê przed komisariatem. od takiego. podejrzewa³ Ry¿y. który pó³ roku wcze niej przeszed³ operacjê wstawienia sztucznego stawu biodrowego. ale z przygnêbienia.na podstawie sposobu chodzenia. jak kto obraca siê ca³ym cia³em. A mo¿e to jedno i to samo? Warto siê nad tym zastanowiæ. a poza tym by³ ciekaw. Ry¿y postanowi³ zostaæ na ³awce jeszcze chwilê. w jaki sposób Du¿y Jim idzie po schodach do syna. Nie przypuszcza³.

Nadal pociera³ skroñ i by³ bardzo blady. ch³opiec i dziewczynka. .przywita³a go dziewczynka pogodnie. Du¿y Jim po drodze poklepa³ syna po ramieniu.Chcemy porozmawiaæ z wielebn¹ Libby .oznajmi³ ponuro Aidan. Szk³o albo metal. Ledwo obaj radni opu cili scenê.U miechnê³a siê do mê¿czyzny. Tyle móg³ powiedzieæ z ca³kowit¹ pewno ci¹. co to by³o. Sanders wsta³ i we dwóch weszli do komisariatu. bo nadal siedzia³. Zreszt¹ w cieniu Du¿ego Jima. . .uzna³a kobieta. .No to sprawdzimy I w razie czego zaczekamy. ¿eby zobaczyæ. opu ci³ g³owê i znów pociera³ skronie.Cze æ . Sanders odegra³ rolê od wiernego. a z ratusza wyszed³ kwartet: siwiej¹cy mê¿czyzna.Czasem i mnie siê marzy.Ten drugi mia³ na imiê Dale? . ¿eby tam zamieszkaæ.powiedzia³ Ry¿y. Dziewczynka trzyma³a ch³opca za rêkê i nios³a szachownicê. . Ry¿y pokiwa³ g³ow¹. . . ale znajdowa³ siê co najmniej o piêædziesi¹t metrów za daleko. Dwaj radni spojrzeli po sobie. .Bêdziemy mieszkali na chlebanii . Kobieta i mê¿czyzna te¿ trzymali siê za rêce. Ry¿y doszed³ do wniosku. . .odezwa³a siê kobieta. Wszyscy czworo przeszli przed ³awk¹ Ry¿ego. . Junior nie zareagowa³.w kieszeniach i wyj¹³ co .Nazywam siê Alice. Potem Sanders wskaza³ brykê. woln¹ rêk¹ pociera³ skroñ.zapyta³.To wietnie . pomy la³. . Junior ponownie zaprzeczy³.Nie mam pojêcia. jak Al wskakiwa³ na ty³ ciê¿arówki Burpeego. Junior wsadzi³ to co do kieszeni.Powiedzia³. .w³¹czy³ siê mê¿czyzna. Rennie wskaza³ hummera - zrobi³ to zdrow¹ rêk¹ . Na chlebanii. potem jeszcze chwilê wszyscy trzej rozmawiali. Jakby mia³ zamiar siedzieæ na tych schodach d o koñca wiata. Ry¿y mia³ niez³y wzrok. ¿e jednak nie s¹ rodzin¹. .dokoñczy³a dziewczyna. ¿e wielebna pomo¿e nam znale æ jaki dom. I niech to licho.Nie wie pan przypadkiem. . A to jest Aidan. przepuszczaj¹c Du¿ego Jima w drzwiach.a Junior pokrêci³ g³ow¹.Nie. Sanders musia³ przy tym podnie æ g³owê. ten drugi .Chyba siê w koñcu nie przedstawi³ . co b³ysnê³o w mglistych promieniach s³oñca. Du¿y Jim wzruszy³ ramionami i roz³o¿y³ rêce w ge cie co ja na to poradzê . Ojciec i córka. co Ry¿y uzna³ za symboliczne. czy ju¿ wróci³a? . .Al Timmons? Przecie¿ na w³asne oczy widzia³. m³oda kobieta. Ch³opiec wygl¹da³ na równie strapionego jak Junior.Tak nam przed chwil¹ poradzi³ wo ny .

. Proszê pamiêtaæ..To znaczy chwilowo. . Ry¿y wsta³.. Na razie my siê nimi zajmujemy.. .Choood my! . .potwierdzi³a Caro.Chod .powiedzia³ Ry¿y ca³kiem szczerze.Bojê siê i æ na Halloween bez mamy. bez jedzenia . .ci¹gn¹³ Aidan.A dlaczego? .. . je li w tym roku nie bêdzie zabawy cukierek albo psikus .Nie.Aidan zmierzy³ lekarza powa¿nym spojrzeniem.Czy pan jest lekarzem? .Everett. Caro . .. Zdawa³o mi siê. Nie umknê³o to uwagi mê¿czyzny.Nic podobnego nie zaobserwowali my . . ca³kiem jakby zapomnia³.wyja ni³a Alice od niechcenia. dla odmiany poci¹gn¹³ za rêkê kobietê.Rzeczywi cie . Ostatnim. który zbli¿y³ siê do nich. Chcê siê pobawiæ w tê drug¹ zabawê.I bardzo dobrze .uzupe³ni³a Caro.I spêdzi³y dwie doby w samotno ci.Powinni my.Doceniamy pañsk¹ troskê.. a mamusia pojecha³a po kupy. ... albo ma szklany wzrok. Mo¿e by³ chory. nic nie mówi¹c. Proszê mnie nazywaæ Ry¿y.. czego potrzebowali w Mill. by³a epidemia grypy. . Rozumie pani.Wcale nie bêdê ¿a³owa³. panie Everett. Ma³y i przestraszony staruszek. boli ciê g³owa? .Czy zechcia³aby pani po wiêciæ mi chwilê? Odejd my dwa kroki. Wygl¹da³ jak ma³y staruszek. jednak naszym zdaniem jest on nieuzasadniony. .. Wydawa³o siê. .Czy ch³opiec ma jakie objawy chorobowe? . ¿e to najzwyklejsze przeziêbienie.krzyknê³a Alice wstrz¹ niêta do g³êbi. . . . Zgromi³ Ry¿ego spojrzeniem. ¿e marudzi. Ry¿y a¿ drgn¹³. . . .Jemu chodzi o zakupy .zapyta³ Ry¿y. lecz wygl¹da³a na przestraszon¹.Stracili matkê .Nie.Postanowi³y siê . i rozumiemy niepokój. nie zdo³a³ opanowaæ odruchu.Na przyk³ad przerywa na chwilê wykonywan¹ czynno æ.. ¿e te dzieci zosta³y bez matki.Jestem asystentem medycznym.Doceniamy pañsk¹ troskê.Bo zawsze mamusia chodzi³a z nami po domach. porusza wargami. Eric Everett. .Pojecha³a po woopsy .Ch³opiec pu ci³ d³oñ siostry.odezwa³ siê siwiej¹cy mê¿czyzna.oznajmi³ mê¿czyzna.. proszê.Synku. na jakim wiecie ¿yje. . Zaraz siê jednak u miechn¹³. .powiedzia³a kobieta cicho. .Aidanie Appletonie! .A gard³o? . .. Caro by³a zdumiona i ostro¿na. . . Ry¿y mia³ nadziejê. .. panie. ale odesz³a z nieznajomym kilka kroków od wierku. dziecko wtedy nieruchomieje.

¿e Junior Rennie znikn¹³ ze schodów.Albo na tej ³aweczce . . Wreszcie podj¹³ .Ka¿de dziecko reaguje po swojemu.zgodzi³ siê Ry¿y pogodnie. ¿e dziewczêta. Ry¿y. w³a ciwie tylko poruszy³a palcami i pobieg³a lekko. gdzie i kiedy spotkali Ry¿ego Everetta. gdy szli przez plac w stronê. wtedy ci dwaj. jakby jej co brzydko zapachnia³o .Zaczekajcie! Kobieta zastanawia³a siê chwilê. Na nas ju¿ czas. Chocia¿. A gdyby cie mnie pañstwo potrzebowali.dostaæ do miasta o w³asnych si³ach. . Reszta to czysty przypadek.Chlebania! Chlebania! Ch³opiec dotrzymywa³ jej kroku i te¿ wrzeszcza³ na ca³y g³os.Dziêkujemy panu za troskê. prawie zawsze w koñcu uciekaj¹ od swoich podstarza³ych kochanków. któr e bêd¹ widoczne przez drzewa.powiedzia³a kobieta. Thurse. W koñcu drzewa przes³oni³y mu widok. . Ry¿y by³ ciekaw.U miechnê³a siê szeroko. . Gdy przeniós³ spojrzenie na budynek komisariatu. bez trudu opowiedz¹. czy Thurse wie. dzieci s¹ coraz dalej. po czym wyci¹gnê³a rêkê. O ile opadn¹..zawo³a³ siwiej¹cy mê¿czyzna.Wskaza³ w stronê. gdzie sta³y zabudowania szpitalne.Chêtnie. gdzie wznosi³a siê wie¿a ko cio³a kongregacyjnego. . odstukaæ. . .je znale li. . Mo¿e wiedzia³. proszê zajrzeæ do szpitala albo do przychodni. . pomy la³ Ry¿y.Dzieci! . To tyle w kwestii dyskrecji. nadal z u miechem. Alice przy tym stale macha³a szachownic¹ i krzycza³a co si³ w p³ucach: . A nawet norma. z wdziêkiem. . Alice i Aidan rzeczywi cie pobiegli przez park.To wiele wyja nia. które biegaj¹ lekko i z wdziêkiem. panie Everett. Ryzyko zawodowe. bo i które amerykañskie dziecko nie my li o Halloween w drugiej po³owie pa dziernika? Jedno by³o pewne: je¿eli kto kiedy tych ludzi zapyta. . stwierdzi³. Czas jaki jeszcze posiedzia³ na ³aweczce.. . dziewczynka wydaje siê w dobrej formie. policjanci .Pewnie przesadzi³em. Ry¿y pokiwa³ g³ow¹..Wybaczamy panu. Pewnie ma³y mia³ stan fugi i tyle.zmarszczy³a nos. Mo¿e mu siê to ju¿ przydarzy³o. . . kopi¹c sterty kolorowych li ci. .Chod ¿e! Kobieta pomacha³a rêk¹ na po¿egnanie.Z³ó¿my to na karb najbardziej zwariowanego weekendu w dziejach wiata.. Patrzy³ za nimi.Albo na tej ³aweczce .Caro! . bêbni¹c palcami w udo. gdy opadn¹ li cie.zawo³a³ Thurse niecierpliwie.

Z przodu maszynki . znalaz³ prze³¹cznik. nie taki okaza³y. wielkie plastikowe pojemniki oznaczone napisami: RY‾. gdy Ry¿y przekracza³ Commonwealth Lane.decyzjê i wsta³. Schron przeciwatomowy by³ d³ugi jak wagon restauracyjny poci¹gu firmy Amtrak. A tak¿e kolejne pud³a: ze sze æ oznaczonych ZESTAW SANITARNY i kilkana cie masek przeciwgazowych. co jedyny oficer armii Stanów Zjednoczonych obecny w Mill robi w ratuszu. lecz nadal du¿ Wygl¹da³ na nieu¿ywany.pochodzi³ z dawnych czasów. Otworzy³ je i stan¹³ w egipskich ciemno ciach. Kolejny pokój. MLEKO W PROSZKU oraz CUKIER. ¿e mog³o byæ nowe w czasach.mrukn¹³ Barbie. Chwyci³ skrzyneczkê i omal jej nie upu ci³. ale nie by³ zaniedbany ani brudny. Tego w³a nie Barbie szuka³. Najwyra niej wiêkszo æ stanowi³y ryby i przetwory rybne: ca³e kolumny puszek z sardynkami. Na jednej sta³o radio. gdy C. Pracowa³. Na drugim koñcu pomieszczenia znalaz³ drzwi.Dobre sobie . Znajdowa³ siê tam równie¿ niewielki generator pomocniczy. Naliczy³ te¿ dziesiêæ du¿ych kartonów sucharów z nadwy¿ek rz¹dowych i dwa wype³nione tabliczkami czekolady z tego samego ród³a. Czarny symbol na jego boku . Zapewne w³¹czy³ siê przy zapaleniu wiat³a. Bardziej go ciekawi³o. . 9 Co Barbie robi³ w ratuszu w chwili. Szukanie szpitalnych pojemników z propanem w magazynie ratusza mog³o zaczekaæ. gdy nie móg³ oznaczaæ compact discu. które wygl¹da³o. By³y tu pud³a z artyku³ami sypkimi. ¿e nigdy w ¿yciu nie bêdzie musia³ skosztowaæ tego specja³u. Po obu jego stronach znajdowa³y siê pó³ki. co siê nazywa³o Ostrygi nie¿ne . Barbie mia³ nadziejê. KASZA PSZENNA. najwyra niej Al Timmons o nim wiedzia³. aby wej æ do ratusza? Otó¿ w³a nie zagwizda³ z uznaniem przez zêby.trzy czarne trójk¹ty tworz¹ce kó³ko . taka by³a ciê¿ka. Drug¹ pó³kê zajmowa³y dwie p³ytowe kuchenki elektryczne oraz metalowe pud³o pomalowane na jasno¿ó³to. Pomaca³.W. rzêdy ³ososia i mnóstwo czego . Zobaczy³ ³ó¿ka polowe oraz niebieskie koce i materace zabezpieczone plastikowymi pokrowcami na suwak. McCall lansowa³ przebój Convoy . czasem ciera³ kurz z pó³ek i niekiedy zamiata³. równo ustawione rzêdy butli z naklejkami WODA PITNA. Tutaj zmagazynowano wodê w szklanych butelkach. Na cianie wisia³a ¿ó³tawa tabliczka z napisem CZ£OWIEKOWI WYSTARCZA 700 KALORII DZIENNIE. a pó³ki ugina³y siê od zapasów ¿ywno ci. a czego takiego Barbie nie widzia³ od czasu krótkiego okresu racjonowania ¿ywno ci w Arabii Saudyjskiej.

Baterie pad³y ... . . czy teraz tam kogo zastanie my. po rodku skali. a ig³a spokojnie tkwi³a w miejscu. Nagle dozna³ ol nienia. Nale¿a³o w³¹czyæ urz¹dzenie i skierowaæ czujnik w odpowiedni¹ stronê. . . . co znajdziemy. Zdaje siê. Przez chwilê nie móg³ sobie przypomnieæ nazwiska. jak pan wchodzi³ do ratusza . Barbie z niejak¹ rezerw¹ podszed³ i poda³ mu d³oñ. .Widzia³em. A to. Chocia¿ pewnie by mnie pan odratowa³. Lampka zasilania pozosta³a ciemna.umieszczono skalê podpisan¹ IMPULSY NA SEK. Everett. wskazuj¹c zero. prawda? . solidnie zbudowanego mê¿czyznê o jasnych w³osach. co rozumia³ przez toto . je li mo¿na spytaæ? . ¿e jest pan lekarzem? . Chod my zerkn¹æ. W koñcu jako musi siê toto trzymaæ. . .A. bracie. Tylko nie wiem. Obejrza³ siê i w drzwiach miêdzy dwoma pomieszczeniami zobaczy³ wysokiego. a zawsze z dwiema dziewczynkami. . przesun¹æ siê na ¿ó³te.Zale¿y.Doskonale.Mê¿czyzna wyci¹gn¹³ rêkê. naprawdê nie musia³.W magazynie na ty³ach ratusza. n by³oby dobrze. . albo przechyliæ na czerwone.Czego wam brakuje. mogliby my dokonaæ drobnej wymiany informacji. ¿e siê zgadzamy. Na sto procent widzia³em takie u Burpeego.Wiem.I z jakiego powodu chcemy siê rozgl¹daæ? . .To znaczy.Ry¿y Evers. . Barbie zastanowi³ siê chwilê. .To . Je¿eli to. Przez pana ma³o nie zszed³em na zawa³. a wtedy ig³a wska nika mog³a zostaæ na zielonym polu. Chyba potrzebna bêdzie bateria sze ciowoltowa.Blisko. wygra³ pan parowar.pewnie jest ca³kiem niez³a my l. diab³a tam. Barbie ma³o nie wyskoczy³ ze skóry. Wiêc mo¿e na razie rozejrzymy siê dok³adniej tu w pobli¿u? . czasami z ¿on¹. choæ facet bywa³ w Sweetbriar Rose prawie w ka¿d¹ niedzielê.wskaza³ licznik Geigera . co to znaczy. czego nam brakuje w szpitalu.Propanu. .Nie u ci li³. jak wiadomo.stwierdzi³ Ry¿y.u ci li³ Ry¿y.Asystentem medycznym . W³¹czy³ urz¹dzenie.Mi³o mi...A gdzie konkretnie mieliby my siê rozgl¹daæ? .powiedzia³ kto .

I zamierzali zaj¹æ siê Baaarbiem .Je¿eli odpowiednio rozegramy karty. . a wtedy g³owa mu wybuchnie jak noworoczna petarda. bêdzie mo¿na tam pojechaæ. z dziewczynami. D³u¿szy czas nie móg³ znale æ i ju¿ zacz¹³ siê obawiaæ. Stan¹wszy na szczycie. wygraæ z bólem g³owy. czy w ogóle zdo³a po nich wej æ. Je li tutaj uda siê za³atwiæ sprawê. Rozejrza³ siê dooko³a. ¿e pokona po³owê schodów. I jeszcze ta taka siaka owaka redaktorka. co stary z robi³. Ta cipa tañczy³a. pomy la³ Junior. Choæ mo¿e siê zdarzyæ. Plama przed okiem wróci³a na swoje miejsce. W tej chwili spi¿arnia w domu McCainów na Prestile Street wydawa³a mu siê najwspanialszym miejscem na ziemi.10 Junior sta³ u stóp rozchwierutanych schodów prowadz¹cych do mieszkania nad aptek¹. Na ni¹ te¿ mam pomys³. W spi¿arce. jak jej zagra³.Po³o¿y³ na ramieniu Juniora ciep³¹ miêsist¹ d³oñ. Sytuacja zawsze mog³a siê zmieniæ. który dosta³ od Andy'ego Sandersa. ¿e drzemie w nim morderca). .Wykorzystamy go do zjednoczenia mieszkañców miasta w obliczu zagro¿enia.. Barbara móg³ bez trudu zaaplikowaæ mu jakie wiñstwo w jedzeniu. tyle ¿e ju¿ nie by³a bia³a. G³owa jako mu nie wybuch³a. gdy namaca³ go miêdzy monetami. Prawdopodobnie. na szczê cie nikt nie zwraca³ na niego uwagi. Na przyk³ad truciznê. Zastanawia³ siê. synu. ale naprawdê mia³ interes we wrobieniu Dale'a Barbary. Mo¿e i tak. szukaj¹c klucza..powiedzia³ ojciec tego ranka. podskakuj¹c w rytm bicia serca. jasna sprawa.ludzie plotkowali. ¿e zgubi³. nie tylko usuniemy go z drogi . Junior w koñcu nawet doszed³ do wniosku. Albo w kawie. ¿e nie kto inny. Junior jada³ w Sweetbriar Rose wielokrotnie. Junior n ie by³ zainteresowany chronieniem ojca (nie by³ te¿ zaskoczony ani przera¿ony tym. tylko Barbie ponosi odpowiedzialno æ za jego bóle g³owy. Na razie musia³ byæ schowany i tyle. zatrzymuj¹c siê co cztery stopnie. ¿e w Iraku . A nawet je li nie zrobi³ tego osobi cie. Zmieni³a siê w jasnoczerwon¹.to móg³ ci¹gn¹æ do kraju jak¹ przykr¹ niespodziankê z Bliskiego Wschodu. móg³ namówiæ Rose. W ciemno ciach bêdzie lepiej. By³ tam równie¿ Coggins. W³o¿y³ klucz w zamek. pogrzeba³ w kieszeni. ale co z tego? Zawsze mo¿na by³o zepchn¹æ na bok tego wrzaskliwego gospelowego kretyna. . lecz na razie rzeczywi cie jechali na tym samym wózku. Bo przecie¿ je¿eli faktycznie by³ za oceanem . bo zawsze wiedzia³.Gramy razem. Junior pokona³ schody wolno. Jeszcze kilka osób wraca³o z karczmy. . . obróci³ i w lizgn¹³ siê do rodka.

Chichot obudzi³ ból w g³owie. Jak to by³o? Podobno miech jest najlepszym lekarstwem. Junior s¹dzi³. Ca³e pó³ki zastawione ksi¹¿kami. Pod nimi telefon komórkowy. Co . kilka par bia³ych sportowych skarpet. ¿e nie wpad³ na to wcze niej.Znajd co .powiedzia³ Junior i zachichota³. to fakt. który wygl¹da³ na jak¹ wielb³¹dzi¹ we³nê albo inny badziew. Zobaczy³ starannie za cielone ³ó¿ko. W drugiej szufladzie . By³ szczê liwy jak larwa w psiej kupie. Czy¿by Baaarbie zamierza³ je zostawiæ? Albo umówi³ siê z kim . Fajnie by by³o. stary? .pusto. co mo¿e nale¿eæ wy³¹cznie do niego. Przez moment s¹dzi³.Cokolwiek. ¿e taki by³ skutek wp³ywu matki.. W trzeciej . wyszukany na jakim wschodnim bazarze w chwili wolnej od podtapiania podejrzanych albo molestowania ch³opców.parê kompletów bawe³nianej bielizny. ¿e mu je gdzie prze le.Niedaleko pada jab³ko od jab³oni . ¿e to nie jego. chocia¿ w g³owie mu dudni³o i hucza³o. Wszystko na nic. W takim razie mia³ pewnie identyczne plany wobec dywanu w salonie.my la³ teraz Junior. W ogóle . Ojciec potrafi³ przy³o¿yæ. W górnej szufladzie zobaczy³ cztery pary d¿insów i dwie pary krótkich spodenek khaki. pod wiadomie przeczuwa³.pouczy³ syna Du¿y Jim. To by³ tani aparat. co. Barbie móg³ zwyczajnie stwierdziæ. bo w ogóle nie planowa³ opuszczaæ miasta. Rozumiesz? Masz mnie za idiotê. Wcale nie zamierza³ prosiæ o wys³anie swoich rzeczy. I podetrzeæ siê poszewk¹ od poduszki. Zajrza³ pod ³ó¿ko. Od razu rzuca³o siê w oczy mnóstwo ksi¹¿ek. mo¿e z Petr¹ Searles. . . Stary po prostu wiedzia³. Baaarbie? Podszed³ do komody. Baaarbiemu siê tutaj podoba³o. kiedy siê w ciek³. jednorazówka . Syna nigdy nie uderzy³. trudno.Nie zapali³ wiate³. choæ generator Sandersa z pewno ci¹ by³ wietnie zaopatrzony. Nie mia³ takiej potrzeby. nie zamierza³ siê wynosiæ z w³asnej woli. z gatunku takich. ostatnio jednak zmieni³ zdanie. Junior nawet siê zdziwi³. która pracowa³a w aptece. ale szybko zmieni³ zdanie. Junior wszed³ do sypialni. ¿e w³a nie tego szuka³. jakie dziecia ki z college'u okre la³y mianem gor¹cy kartofel albo. od czego siê nie wykrêci . Gdybym by³ idiot¹. . nie bêdzie umia³ przestaæ. nie uratowa³bym ci ty³ka wczoraj w nocy. Cudownie by³oby nasraæ na samym rodku materaca. nie ukara³ go nawet klapsem. Rozejrza³ siê ciekawie po wnêtrzu. W pó³mroku czerwona plama przed okiem stawa³a siê mniej widoczna.. Nie. ¿e je li uderzy raz.

Mo¿e nigdy . Pomog³o jej pó³torej godziny aktywno ci: wyzwoli³o endorfiny. Mam ciê. jej zdaniem. otar³ wilgoæ z k¹cika têtni¹cego bólem lewego oka (nie zauwa¿y³.szepn¹³. jak to wysi³ek fizyczny. u miechn¹³ siê szeroko. Skarpetki by³y zwiniête w kulki. gdyby nie mieli za przeciwnika do æ ostrego wiatru. co przypomina³o p³aski kawa³ek metalu. wetkniêtego do ma³ej przedniej kieszonki d¿insów. nie. po czym znieruchomia³. odpowiedzia³aby: Mo¿e za rok. I towarzystwa dziewcz¹t. Trafi³ za trzecim razem. jednak po namy le zrezygnowa³. A. Wyczu³ co . ale ju¿ by³o widaæ. Junior. . obojêtne . otworzy³ szufladê ze skarpetkami i bielizn¹. Rozprawia³a siê z nim stra¿ po¿arna z czterech okolicznych miast. Ju¿ mi nie spieprzysz.nic tam nie by³o. Baaarbie. Dzisiaj nale¿a³o to uznaæ za b³ogos³awieñstwo. Nie bez znaczenia by³a odpowiedzialno æ za wykonanie wa¿nej pracy przez grupê . Ale chodzi³o nie tylko o endorfiny. . pomy la³. dwa. Wypad³ z niej nie miertelnik Dale'a Barbary. 11 Na Little Bitch Road po stronie Tarker's Mills ci¹gle szala³ po¿ar wywo³any przez fasthawki. ¿e do zmroku zostanie ugaszony. Wiedzia³. Wróci³ do salonu. Brenda Perkins oceni³a. ¿e ³za by³a zaczerwieniona od krwi). Ju¿ po³kn¹³ dwa i kompletnie nic to nie da³o poza metalicznym posmakiem w gardle. Na razie jednak by³ tutaj. ¿e uporaliby siê z ogniem du¿o szybciej. Rozwin¹³ skarpety i tê ciê¿sz¹ wytrz¹sn¹³ nad blatem komody. Po stronie Mill nie by³o tego problemu. Junior zastanowi³ siê. mimo potwornego bólu g³owy. nawet k³aczków kurzu. Pó niej mog³o okazaæ siê przekleñstwem. Zdawa³a sobie sprawê. ¿e aktualny stan mo¿e nie potrwaæ d³ugo. bo czu³a siê wy mienicie. czyby nie ³ykn¹æ imitreksu. Porz¹dni z tego Baaarbiego. Wyj¹³ z szuflady starannie zwiniête kule i obmaca³ ka¿d¹ po kolei. czego mu trzeba: ciemnej spi¿arni na Prestile Street. A kiedy nawet stringi Adriette Nedeau.Cokolwiek .jogging czy gaszenie ognia ³opat¹. Nigdy nie wiadomo.Muszê znale æ cokolwiek. W szkole sam tak zwija³ skarpetki i czasami chowa³ w nich trochê trawy albo jakie dopalac ze. odzyska formê po mierci mê¿a. Brenda nie zamierza³a siê tym przejmowaæ akurat teraz. tkniêty nag³¹ my l¹. Skarpety to dobra kryjówka. Gdyby j¹ tego ranka kto zapyta³. I musia³ co znale æ. kiedy. Wróci³ do komody. wspierana przez oddzia³y marines i wojsk l¹dowyc h.

na szczê cie jednak nie sta³o siê nic strasznego.W tych okoliczno ciach móg³ to zrobiæ ka¿dy. Zw³aszcza ¿e nie mamy teraz stra¿y po¿arnej. .Wskaza³ palcem nierówn¹ przecinkê miêdzy drzewami i przegradzaj¹cy j¹ wal¹cy siê kamienny mur. potem na drzewa po drugiej stronie. . Rzuci³ jedno i drugie. ¿e pewnie sam by wygas³.ludzi. choæ poczernia³y. Zaskoczy³ j¹. ¿e wykona³a pani kawa³ dobrej roboty. a co nie. by³a mniej wiêcej widoczna do wysoko ci jakich trzydziestu metrów. niektórzy z nich nadal trzymali ³opaty i gumowe wycieraczki. A pod ziemi¹ przecie¿ nie ma wiatru. co to siê pali dwadzie cia i trzydzie ci lat. przemieniaj¹c najbli¿sz¹ okolicê w zacz¹tek bagien. co to robi. Móg³by p³on¹æ przez tydzieñ albo i miesi¹c. . a ziemia taka mokra.sta³a siê zapor¹ na strumieniu. splun¹³ przez ramiê. . ¿e nie by³a jedyn¹ korzystaj¹c¹ z nap³ywu endorfin. Popió³ i sadza wy³owi³y j¹ z powietrza.nie li do innego samochodu pompy. I przes³ania³a widok na stronê Tarker's. Do Brendy podszed³ Romeo Burpee. gdyby siê ju¿ zajê³o. na wysok¹ trawê. teraz j e zdjêli i siedli na poboczu. Krzewy po obu stronach drogi by³y poczernia³e i wci¹¿ jeszcze dymi³y. a przy tym pomog³a gasz¹cym po¿ar w jeszcze inny sposób .Odwróci³ g³owê. lecz silna jak koñ . Na po³udniu by³y po¿ary w kopalniach.Albo ogieñ by siê przeniós³ tam. . Brenda s³ysza³a miechy i u wiadomi³a sobie.nieco zbaczaj¹ca w stronê New Age. Oboje spojrzeli w stronê kopu³y. wyci¹gn¹³ do Brendy rêkê. . którymi ci¹gnêli wodê ze strumienia Little Bitch Creek.Z jakiej to okazji. którymi gasili pe³zaj¹ce ogniki. Tommy Anderson z Karczmy Dippera i Lissa Jamieson . Poza tym sk¹d wiemy.Za to. Al Timmons. Johnny Carver i Nell Toomey zwijali wê¿e i rzu cali je na pakê ciê¿arówki Burpeego.Nawet bez wiatru móg³by siê rozprzestrzeniæ. Walcz¹cy z nim wygl¹dali jak po³yskliwe zjawy z sadz¹ osiadaj¹c¹ na kopule. Czternastu mê¿czyzn i trzy kobiety rozstawili siê po obu stronach drogi. Jeszcze siê nad t¹ spraw¹ g³êbiej nie . lecz zadowolona. które nadal mo¿na by³o przeczytaæ. trochê zak³opotana.Mo¿e i tak. Roze mia³a siê. Ognia by³o niewiele. Potrz¹sn¹³ ni¹ mocno. Ci¹gle jeszcze widnia³y na niej metki. ¿e wiatru nie bêdzie? Nie wiemy w ogóle nic o tym. A s³owa. kilka drzew spali³o siê prawie doszczêtnie. . Czyta³em w National Geographic . Kilku mia³o na plecach hydronetki. Ogieñ po drugiej stronie to ju¿ by³a zupe³nie inna historia. co siê Brendzie wcale nie podoba³o. Rommie? . ale chêtnie poda³a mu d³oñ. g³osi³y wszem wobec: U BURPEEGO WYPRZEDA‾ TRWA OKR¥G£Y ROK. Kopu³a zablokowa³a wiatr. Niós³ mokr¹ miot³ê i gumow¹ wycieraczkê pod drzwi. Szybko pojawili siê ochotnicy ci¹gniêci przez dym.

Za wcze nie na takie kroki. Rommie pokiwa³ g³ow¹.stwierdzi³a z u miechem.Umilk³. Spêdzi³a w poczekalni do æ czasu. i ¿adnego z nowych. ale uwa¿am.. wcale mi siê to nie podoba. wiêc Piper nie mia³a szansy z ni¹ porozmawiaæ. Brenda siê zdziwi³a..Pani widzi co . który znalaz³a w komputerze. .Ani jednego . co ³¹czy pani zespó³? Bo ja widzê. oni s³uchaj¹. . jest. ale ju¿ niegro ne.Dale Barbara powinien zadzwoniæ do swojego przyjaciela w Waszyngtonie i powiedzieæ mu.No w³a nie. I nie wiem. . to zespó³. bo wzywa³o j¹ g³o ne buczenie. Nawet nie próbowa³a. Zespó³. pielêgniarz oraz nastoletnia ochotniczka. ani ja. lecz wcale jej siê to nie podoba³o.umilk³a. z tych dzieciaków. Szyku je siê spotkanie na czwartek wieczór. Jako dawali s obie . jak na zdjêciu z pola walki w czasie pierwszej wojny wiatowej.zastanawia³a. czy robi¹ to. pomy la³a te¿ o pliku z nazw¹ VADER. Gina Buffalino. . ani Georgiego Fredericka. w koñcu wolno pokrêci³a g³ow¹. co trzeba. przyda siê parê zmian. Brenda zastanowi³a siê nad propozycj¹.wietna my l . . Ale wszystko jedno co robi¹. . Jej zespó³. Przypomnia³a sobie dziwaczny zachód s³oñc z poprzedniego dnia. . ¿eby zyskaæ pe³ny obraz sytuacji. My od naszej strony tego nie zrobimy. 12 Ginny Tomlinson bieg³a szpitalnym korytarzem.zgodzi³ siê Romeo. ani Freddy'ego Dentona. . Ale mia³ w g³owie co jeszcze. Przy czym oni maj¹ zajêcie? Ani pani nie wie. ¿e pani powinna kandydowaæ na szefa stra¿y i policji.Jest. . Pani wydaje rozkazy. .Nad tym siê mogê zastanowiæ . ¿eby tego dopilnowaæ.podkre li³ Rommie. . . Widzi pani jakie gliny? Pokrêci³a g³ow¹.Ani Randolpha..Pewnie maj¹ zajêcie przy.Mo¿e ja siê trochê pcham z wozem przed konie. . powinni to co op³ukaæ.spyta³ z naciskiem. ¿e jak ju¿ siê uporaj¹ z ogniem. którzy siê tu zjawili. By³y brzydkie. .A przynajmniej na szefa stra¿y? Co pani my li? .To nie jest mój zespó³. Powiod³a wzrokiem po tl¹cych siê krzewach i zwêglonych drzewach. Je¿eli ci¹gle jeszcze bêdziemy zamkniêci pod kloszem. ani Henry'ego Morrisona.. . Zadba li o to ludzie. Ca³ym szpitalem zajmowa³y siê trzy osoby: pielêgniarka. ani Ruperta Libby'ego.

Pan Carty umiera³ d³ugo. . .Wszystko w porz¹dku.Dziewczyna zosta³a zgwa³cona . .powiedzia³a Ginny sama z siebie.Co siê dzieje? Ju¿ my la³a. ..Ona mówi³a m³ody ! A ja my la³am.No i Ed Carty w³a nie zmar³. . nie przypuszczam . Ju¿ siê obawia³am. I usiad³a obok wielebnej. .. odwodnienia.Zdrowy szesnastomiesiêczny ch³opiec. . Prawdopodobnie wiêcej ni¿ raz.Umilk³a na chwilê. ale w zasadzie jestem pewny.Pokiwa³a g³ow¹. Mia³a przygarbione ramiona.Jej synek nazywa siê Little Walter. ¿e Twitch bêdzie musia³ j¹ zszywaæ. Tylko jestem zmêczona. Mówiê o skaleczeniu dziecka. ¿eby cokolwiek zauwa¿yæ. ¿e siê rozlecia³o. jak zobaczy³am.Ginny? .Raczej siê przewróci³.A dziecko? .. W powrotnej drodze Ginny sz³a powoli. Chocia¿ w pewnej chwili nas wystraszy³.Wody te¿ na pewno chcia³a .Taki los.. Sammy mówi³a co o ³ó¿eczku. . ¿e to by³ wypadek. Nie zosta³ nawet lad normalnego.M³ody? Nie.Ginny przeci¹gnê³a palcem po czole. teraz ju¿ dotar³ do celu. Pewnie wskutek d³ugiego przebywania na s³oñcu.radê. ale w koñcu uda³o mi siê powstrzymaæ krwawienie. .Rozp³aka³am siê. ¿e prosi wody . Piper wyda³o siê to szczególnie piêknym ujêciem sprawy.. Piper zastanawia³a siê. W d³oni trzyma³a kartê pacjenta. Na szczê cie by³a zbyt naæpana. . co z ni¹ zrobili. ¿e Ginny co odburknie. . no i skaleczenie. g³odu. tyle ¿e ludzie raczej nie zechc¹ s³uchaæ o mierci. . . . . mia³ lekki napad drgawek.Przykro mi to s³yszeæ. Piper patrzy³a na niego os³upia³a. jak zadaæ pytanie. Nie do koñca zrozumia³em. ale pielêgniarka odpowiedzia³a zmêczonym u miechem. które zadaæ musia³a.Czy dziecko te¿ zosta³o skrzywdzone przez gwa³cicieli? . W koñcu jednak nie pad³o. je li w niedzielê kopu³a nad bêdzie okrywa³a miasto. .. . W korytarzu pojawi³ siê Twitch. ale ledwo. Przysz³o jej do g³owy.odezwa³a siê Piper. beztroskiego Twitcha. Ginny cisnê³a jej palce. natomiast w jej mózgu otworzy³a siê w¹ska czerwona szczelina. G³os mia³a spokojny.spyta³a Piper.uzna³a Ginny.. . ¿e mog³aby je wykorzystaæ w kazaniu.. Usiad³ przy nich.odpowiedzia³ Twitch. . Piper wziê³a j¹ za rêkê. Jaki czas siedzia³y bez s³owa.

z któr¹ mia³a siê spotkaæ. By³ to gest nies³ychanie pokorny.Je li nie nauczysz siê panowaæ nad w ciek³o ci¹. Tamtego roku postawi³a sobie za cel walkê z napadami w ciek³o ci. pozornie spokojna.. my l¹c o tym. bo co odpysknê³a matce. lecz uzna³a. Nie zatrzasnê³a za nim drzwi. . A potem zdemolowa³a pokój.Nie ¿yje? . o ma³o nie zdruzgota³ serca. . powodzenia. wy³a ochryple.O. wielebna . od wiosny.mrukn¹³. bo zabi³aby czê æ siebie. pa.. Zakoñczy³a zdarciem ze ciany ukochanego plakatu Oasis i porwaniem go na strzêpy. Je¿eli zszed³ z tego pado³u. w my lach czerwon¹ szczelinê otwieraj¹c¹ siê coraz szerzej.Sammy czêsto mówi na niego M³ody . Nie mog³a ich wyeliminowaæ kompletnie.stwierdzi³ Twitch. ona zapanuje nad tob¹ . nie ze smutku. Zaczê³a pracowaæ nad samokontrol¹ i w du¿ym stopniu osi¹gnê³a sukces. doskonale opanowanym g³osem. istotna sfera jej osobowo ci nie zdo³a dojrzeæ. i powiedzia³a jej ca³kiem spokojnie. Nie tak jak niektórzy. A ojciec wyci¹gn¹³ do niej otwarte ramiona. by³ wielobran¿owcem. W nastêpny weekend? Jasne. . Gdy ona go dostrzeg³a.Sorry.Ginny pokaza³a na migi zaci¹ganie siê jointem i zatrzymy wanie dymu w p³ucach. u mnie wszystko w porz¹dku. tak. Skuli³ siê pod wzrokiem Piper. Wzruszy³ ramionami. baw siê dobrze.spyta³a Piper. tym lepiej. do swojego pokoju. pa. dysz¹c..powiedzia³ wtedy i odszed³ ze spuszczon¹ g³ow¹. . ¿e wypad³o co niespodziewanego. na pewno. jak bardzo go nienawidzi. przypomina³a sobie s³owa ojca i ten prosty ges . Nazwali go po jakim bluesmanie graj¹cym na harmonijce. . Piper siedzia³a miêdzy nimi. Czu³a siê trochê jak w tê noc. Takie napady znaczy³y jej ¿ycie nastolatki potê¿nymi huraganami. . W ustach mia³a kwa ny posmak.Je li chodzi o dragi.Ry¿y jest tu gdzie ? . W pewnej chwili ojciec wszed³ na górê i stan¹³ w drzwiach. Odwróci³ siê do Ginny. powiedzia³am mu.Musia³ odpocz¹æ. przyszpili³a wyzywaj¹cym spojrzeniem. Przez ca³y czas p³aka³a. ki ojciec zabroni³ jej i æ do skateparku w galerii handlowej. Jako nastolatka naprawdê umia³a siê odgry æ. Gdyby umarli. ¿e je li nie dokona fundamentalnych zmian.Nie widzia³em go.. ¿eby wyszed³. wiêc jednak nie bêd¹ mog³y siê zobaczyæ. Phil na jaraniu nie koñczy³ . pozostanie jak u piêtnastolatki. Jak serdecznie nienawidzi ich obojga. zadzwoni³a do przyjació³ki. Przygl¹da³ siê jej bez s³owa. ¿e zaczyna traciæ panowanie nad sob¹. mog³aby zamieszkaæ z ciotk¹ Ruth w Nowym Jorku. Ciotka Ruth potrafi³a siê zabawiæ. ale z w ciek³o ci. skruszy³ jej gniew. Gdy czu³a. Wtedy posz³a na górê. Ten jej Phil. . . Na pewno nied³ugo wróci. Zamknê³a je bardzo cicho.

Dziewiêæ lat pó niej w czasie mszy ¿a³obnej powiedzia³a: Od ojca dowiedzia³am siê najwa¿niejszej rzeczy na wiecie . Splecione d³onie wcisn¹³ miêdzy kolana.Tak. . je li powiem. pe³ne otêpienia. .Podziêkuj mi.Oczy zaczê³y jej siê zamykaæ.. ¿eby rzuciæ czym ciê¿kim. Tak oboje widzia³ ten.. klimatyzacja nie dzia³a³a. .wtr¹ci³ siê Twitch. Otworzy³a je z trudem. 13 Sammy mia³a podpuchniête oczy. A teraz powiedz mi. Podaj nazwiska. .Dziêkujê. mnie.Nie chce powiedzieæ.Mo¿e niekoniecznie teraz . . ¿e mnie skrzywdz¹. ..To pani.Tak. Piper przypomnia³a sobie.a zdarza³o siê czêsto. jak z pocz¹tku wziê³a matkê i dziecko le¿¹cych na poboczu drogi za worek ze mieciami. a potem jego wolne kroki w korytarzu. jasne .. To zrozumia³e... Boi siê. Zawsze pomaga³o.Niech idzie .Idê z ni¹ porozmawiaæ. kto to zrobi³? . . Piper nie mia³a czasu na takie zabawy.Zagrozili. . matka jednak wiedzia³a. Je li przez ostatnie dwadzie cia lat zdarza³o siê. Siedzia³a w pierwszej ³awie i s³ucha wy wiêconej córki. . Nie wyja ni³a. . By³o to spojrzenie krowy id¹cej na rze . . . gdy Piper usiad³a przy ³ó¿ku. bo ludzie byli tacy g³upi. a wielebna Piper czu³a potrzebê. Co chwilê strzela³ stawami.otwartych r¹k. kto to by³. rezygnacji.przywo³ywa w pamiêci g³os ojca. mówi¹c. W szpitalnym pokoju by³o mroczno i ciep³o. Dziewczyna zaraz odjedzie. tacy nieprawdopodobnie g³upi . Albo drapaæ do krwi.. Nazywam siê Piper Libby. ¿e Piper mia³a ochotê wybuchn¹æ ..Wiem.zaoponowa³a Ginny. Je li nie nauczysz siê panowaæ nad w ciek³o ci¹. By³ bardzo blady. .. ¿e siê boisz.Spyta³a j¹.Nie s³ysza³a pani? Powiedzieli. co to takiego by³o. . . . wielebna. Chwyci³a j¹ za . Wsta³a. Sammy pokrêci³a g³ow¹. kto ich skrzywdzi³. Teraz czerwona szczelina ros³a z chwili na chwilê.Dosta³a rodki uspokajaj¹ce i.Spojrza³a na Piper.Powodzenia. kto ciê zgwa³ci³.odpar³a Ginny.Mog¹ zrobiæ co z³ego Little Walterowi Piper pokiwa³a g³ow¹. ona zapanuje nad tob¹ . ..

tylko o pi¹tej. Zrobili to raz..Zrobisz to.Nie mówi¹c ju¿ o twoim dziecku.nadgarstek. Sklep zamykano teraz nie o ósmej. zmuszanie to zmuszanie .Wyci¹gnij wosk z uszu. .powiem: To przez ciebie.. Kobieta. Sama ich do tego zachêca³a . ¿e potem mo¿e tego ¿a³owaæ. synka te¿ ci uratowa³am. Sammy. kilkoro zapó nionych kupuj¹cych porusza³o siê wolno. I Sammy je poda³a.Bojê siê.To nie ja.. jakby byli ogarniêci tym samym z³ym snem. bo supermarket by³ prawie pusty.. . nastolatek. ju¿ by nie ¿y³a. mo¿e dwana cie samochodów. a wielebna Piper Libby poniek¹d siê z tego cieszy³a. Pochyli³a siê nad p³acz¹c¹ pacjentk¹.Umilk³a na moment. to Georgia! Ona ich zachêca³a! Piper ogarnê³o obrzydzenie. Idiotyczny pomys³. Czerwona szczelina w ciek³o ci otworzy³a siê jeszcze szerzej. tak jak kiedy w zdarciu ze ciany i rozszarpaniu na strzêpy ulubionego plakatu. pó niej pomy li: Niespecjalnie siê ró¿nisz od tych facetów.Nie. . Na razie jednak znajdowa³a w tym przyjemno æ. .za¿¹da³a Piper Libby. Wiedzia³a.Nazwiska . po czym dr¹¿y³a dalej.Nie! Dosyæ! . zamiast obs³ugiwaæ elektroniczn¹ kasê i karty p³atnicze. w oszo³omieniu.Chcê znaæ te nazwiska i ty mi je podasz. przewiduj¹c.W oczach Sammy zal ni³y ³zy.Nie! . . Teraz dziewczyna w szpitalnym ³ó¿ku by³a jedynie przeszkod¹ na drodze do poznania prawdy. wszystko jedno. . wtedy przyjdê do ciebie i powiem. . . zrobi¹ nastêpny. teraz inaczej nie mog³a. Lada ch³odnicza z miêsem opustosza³a. Nied³ugo wyleje siê z niej strumieñ lawy. . . Ocali³am ci ¿ycie. Bruce Yardley. bo gdybym ciê nie zabra³a ze sob¹. 14 Jackie Wettington i Linda Everett zaparkowa³y przed Food City. Bra³ od ludzi gotówkê i zapisywa³ sumy na kartce. zapewne w ci¹¿y z którym z gwa³cicieli. Randolph pos³a³ je tam. chcê znaæ nazwiska. By³a tam kobieta. A kiedy pojawi siê tutaj nastêpna zgwa³cona kobieta.krzyknê³a Sammy. ¿e wcze niejsze zamkniêcie mo¿e spowodowaæ k³opoty. ale drobiu nadal zosta³o mnóstwo. . Pó niej bêdzie zdegustowana.. . Pracowa³ tylko jeden kasjer. Na parkingu sta³o mo¿e dziesiêæ. Ono tak¿e mog³o umrzeæ. Dziewczyna s³ab³a. bo musisz us³yszeæ moje s³owa. a pó³ki ugina³y siê pod .

... pomy la³a Linda. niech siê zastanowiê. Nie spad³a ani nic takiego. . I trudno siê dziwiæ. powiedzia³ Aidan do Carolyn Sturges. Linda us³ysza³a sygna³ swojej komórki. a¿ wyjd¹ ostatni klienci. Jackie po³o¿y³a Lindzie rêkê na ramieniu.przyzna³a Marta i od razu doda³a piesznie: .Bo¿e drogi! Mia³a atak? . Wcisnê³a wybieranie numeru.. teraz dziewczynki rysuj¹. wiêc podbieg³am. wiesz. tam taka dziura siê zrobi³a od hamowania. Patrzy³a przed siebie i tak cmoka³a ustami. Audi zaczê³a szczekaæ. Zerknê³a na wy wietlacz i ¿o³¹dek jej siê skurczy³ ze strachu.A Judy? Nie zdenerwowa³a siê? D³ugi czas na linii trwa³a cisza. Policjantki czeka³y. . która opiekowa³a siê Janelle i Judy.Powiedzia³a: Ró¿owe gwiazdy spadaj¹. . kiedy na placu rozmawiali z Ry¿ym..Marto? W duchu modli³a siê.Ale. Wiadomo.ciê¿arem artyku³ów sypkich i puszek.Wszystko jest w porz¹dku. Mia³ na my li Raz. ja mówi³am o Judy. skoro ostatni raz mia³a z ni¹ do .Linda odetchnê³a.. muszê je ociepliæ na zimê. baba . a ma³a zesz³a z hu tawki i usiad³a na ziemi. czy mo¿na zabraæ dziewczynki na plac. .. Ja pracowa³am przy kwiatach. ... te ataki.Wszystko w porz¹dku? . I wtedy ona powiedzia³a. a w koñcu Marta siê odezwa³a: .Teraz ju¿ chyba tak. Dzwoni³a Marta Edmunds. ¿ebym na to zwraca³a uwagê. trzy. .. 15 Chcê siê pobawiæ w tê drug¹ zabawê .Lindo. nie o Janelle. a Carolyn niezbyt dobrze pamiêta³a regu³y gry. ¿eby sprawa by³a b³aha.. .By³y na hu tawkach.. gdy Linda i Ry¿y pracowali.jaga patrzy . czyli od czasu pojawien ia siê kopu³y praktycznie non stop. Potem siê przecknê³a i wszystko znowu by³o normalnie.W g³osie Marty wyra nie brzmia³ niepokój.Co siê sta³o? Mów! .Dziêki Bogu! . ‾eby Marta pyta³a. po prostu usiad³a. Ró¿owe gwiazdy spadaj¹ rzêdami . Ale nie. . . dwa.Przepraszam. I jeszcze: Strasznie ciemno i brzydko pachnie .. .Tak mi siê zdaje .. Trzeba odwo³aæ Halloween.Marto!. . Tym razem by³o co zupe³nie innego. Albo co w tym stylu. powiedzieli cie mi. Tym razem to by³a Judy.

minê mia³ Upiora z opery . Alice by³a ju¿ najwy¿ej dwadzie cia kroków od drzewa. baba . . Aidan Appleton le¿a³ na ziemi. . Zaczynamy drug¹ próbê. ¿eby go odsy³aæ do ty³u.stwierdzi³a Alice. .No dobrze. . Dziewczynka sta³a z jedn¹ nog¹ wysuniêt¹ daleko do przodu.. jakby próbowa³ biec na le¿¹co. tê z zadrapanym kolanem.poucza³ dzieci (które jako straci³y serce do zabawy) .jaga patrzy! Szybki obrót.. trzy. ¿e inni siê zbli¿aj¹. baba .spyta³a Alice. . czuj¹c pierwotny strach zrodzony ze wiadomo ci. Thurse utkn¹³ za ch³opcem. Z pocz¹tku Carolyn s¹dzi³a. . lecz obowi¹zkowy. Aidan drgn¹³ leciutko. Bardzo ³adne figury. . tak¿e u miechniêty. I dobrze. po³o¿y³ rêkê na piersi jak rasowy mówca. ale i z u miechem na ustach.trzy! . Odwróci³a siê do drzewa. Skoro jednak stanêli pod drzewem na podwórzu za chlebani¹ . mia³ wie¿o otarte kolano.. . Carolyn dojrza³a na twarzy dziewczynki wszystkie niepokoje nagromadzone w ci¹gu strasznego weekendu. Alice krzyknê³a przeszywaj¹co.Raz. do gry w³¹czy³ siê równie¿ Thurston.jaga pa . Na twarzy mia³ u miech.Zobaczymy! . ..Raz. ta os przegrywa i wraca na liniê. dwa. Co ciekawe. Odwróci³a siê do drzewa i szybko wyrecytowa³a formu³kê. kiedy siê odwróci. dwa.. mo¿e siedmiu lat.oznajmi³ Aidan dzielnie. gdy ona jest do nich odwrócona plecami. mia³ uniesion¹ w górê.. Thurston. . ch³opie? .Raz.Pamiêtajcie .. zaraz sobie przypomnia³a. ¿e nadal siê bawi.Mnie nie przy³apie .Caro mo¿e liczyæ nawet bardzo szybko i je li przy³apie które na poruszeniu.Co mu siê sta³o? . trzy. Wargi zastyg³y mu w kszta³cie litery O. Ju¿ ona z Thurse'em tego dopilnuj¹. Wygl¹da³ na szczê liwego.czynienia w wieku sze ciu... rozczapierzy³ pace jak szpony.odezwa³ siê Thurse. .Co z tob¹.Mnie te¿ nie . Niezbyt chêtny. Aidan jakie dziesiêæ kroków za ni¹ sta³ na jednej nodze.. lecz Carolyn nawet przez my l nie przesz³o. dwa.Co mu jest? . W nastêpnej turze dziewczynka zostanie czarownic¹ i wtedy jej brat wygra. Na spodniach pojawi³a siê ciemna plama. Innymi s³owy Alice pierwsza dotrze do celu.Obróci³a siê na piêcie. Carolyn podbie g³a do ch³opca. trzy. nie mia³a zamiaru psuæ mu humoru. Jedn¹ nogê.krzyknê³a Carolyn i odwróci³a siê twarz¹ do drzewa.

ty ciemniaku! I Aidan siê obudzi³. ty. tylko psikusy.. . On mówi o sobie Kucharz. to nic nie da.To siê nazywa rozmiar miejski . . To ³adne. To przez niego.powtórzy³ Aidan. . trzeba tylko.oceni³.Ró¿owe gwiazdy spadaj¹ . . Ze zdziwieniem spojrza³ na twarz siostry mokr¹ od ³ez.Nie taki znowu wielki .Aidan zacz¹³ dr¿eæ.Pamiêtam z zesz³orocznego spotkania. I straszne..Ile to wa¿y? Ze trzysta kilo? Ry¿y pokiwa³ g³ow¹. jak to mniejsze pojemniki po zwol¹ oszczêdziæ fortunê w tych czasach dro¿ej¹cej energii .krzyknê³a mu siostra prosto w twarz. po czym drgnê³a w potê¿nym kopniêciu. . . spadaj¹. bo to straszne! Thurston Marshall lekko dotkn¹³ jej ramienia. Trudno oddychaæ. Pewnie minie samo.Nie rób tak. Wszyscy patrz¹. Alice klêknê³a przy bracie.Obud siê. skrzywi³ siê od smrodu i podszed³ do zbiornika. Nie ma cukierków. najprawdopodobniej charakteryzowa³ siê tak¹ sam¹ efektywno ci¹ energetyczn¹ jak hummer Du¿ego Jima Renniego. Ramiona te¿ dygota³y. ustami ssa³ przez niewidoczn¹ s³omkê.. Bardziej interesowa³ Everetta przymocowany do niego srebrny zbiornik. do której skapywa³ olej) i..Obud siê! . Albo ten. W ka¿dym jest jakie trzy tysi¹ce litrów. . .. .obja ni³ Ry¿y. . Alice nie zwróci³a na niego uwagi.Ró¿owe gwiazdy . To jego wina. . Za du¿o wra¿eñ. Sanders i Rennie sporo siê nagadali o tym.Jaki atak . wziê³a go za rêkê. .. spadaj¹.Skarbie.powiedzia³a Carolyn. . Zgiêta noga opad³a na ziemiê. . Carolyn i Thurston popatrzyli po sobie. jak siê domy la³ Ry¿y. Potem przeniós³ wzrok na Carolyn i u miechn¹³ siê promiennie. Chocia¿ i tak du¿o wiêkszy od tych ze Sweetbriar Rose.Chyba z przemêczenia. .powiedzia³ Aidan.Zostawiaj¹ za sob¹ d³ugie lady. który wymieni³ u Brendy Perkins.Spadaj¹. Barbie zerkn¹³ na generator. .Wygra³em? 16 Generator zainstalowany w magazynie ratusza by³ le utrzymany (kto podstawi³ pod niego star¹ miednicê.

a mo¿e i wiêcej. Natomiast potem idzie ju¿ ³atwo. . .Kiedy zostanie opró¿niony. . ¿e nie ma w nim nic poza p³ugami nie¿nymi i kartonami z czê ciami zamiennymi. ale gdzie s¹ pozosta³e zbiorniki ratuszowe? . .Nie wiem. . które zniknê³y ze szpitala. A przynajmniej podno nik hydrauliczny. Niema³o. sk¹d wzi¹æ wiêcej.Plus waga samego zbiornika.Nie wiem . maj¹ tylko jeden . Zosta³y ukradzione. Tak ja to widzê. . Zw³aszcza rzuca³a siê w oczy pustka wokó³ generatora. CR.Nie zgubili my zbiorników. Potrzebny wózek wid³owy.Chyba ¿e Rennie i Sanders wiedz¹. . Normalnie na pikapa mo¿na wrzuciæ trzysta czterdzie ci kilogramów. .A do czego mog¹ byæ im potrzebne? .powtórzy³ Ry¿y..Znalaz³e swoj¹ zgubê. wiat³a w ratuszu zgasn¹.Tak czy inaczej. A o to jestem dziwnie spokojny.Ju¿ mniejsza o te. Wydawa³o siê. Tyle ¿e powinno ich byæ jeszcze piêæ. Barbie przesun¹³ rêk¹ po niebieskim napisie wykonanym z szablonu: SZPIT. ¿eby to d wign¹æ.Ale siê dowiem. bo brakuje nam sze ciu. Barbie rozejrza³ siê w pod³u¿nym budynku. .stwierdzi³ Barbie. Taki zbiorniczek spokojnie wejdzie na pakê. Wystarczy przywies iæ czerwon¹ szmatkê i mo¿na jechaæ. najwy¿ej bêdzie trochê wystawa³.

Tak. Pozwólmy na budowê Walmartu przy sto siedemnastej. Ustawa upowa¿niaj¹ca do budowy nowego systemu kanalizacyjnego? Bardzo nam przykro. albo prosi ich o cierpliwo æ. któr¹ znalaz³ w schronie. Rozszerze nie strefy komercyjnej? Fantastyczny pomys³. Ry¿y wetkn¹³ d³onie w tylne kieszenie spodni i patrzy³ w ziemiê.. ¿e jeste nowy w mie cie. Ale szpital to instytucja stworz ona i dzia³aj¹ca dla dobra miasta. i tak wydawa³o siê wie¿e w porównaniu ze spalinami w szopie. odetchnêli g³êboko. co siê da.stwierdzi³ Ry¿y. na dodatek ateistów. a do tego resztê propanu. Wracam do szpitala. Niemrawy wietrzyk musn¹³ im policzki. ¿e w jeziorze Chester jest za du¿o cieków? Radni proponuj¹ przedyskutowanie sprawy.Naprawdê w to wierzysz? .. . muszê zajrzeæ do chorych.Cholera. Zgoda. Marcowe zgromadzenie miejskie to farsa. Twarz mia³ ponur¹ i zaciêt¹.Jak rozumiem. Albo sp³awia lu dzi. . Barbie niós³ licznik Geigera w³o¿ony do br¹zowej torby. czyli od czasu. kiedy on nami rz¹dzi. bo przecie¿ wszyscy wiedz¹. bo w szpitalu wystarczy paliwa tylko do jutra. prezydent oczekuje. S³yszê to o Du¿ym Jimie od mniej wiêcej dziesiêciu tysiêcy lat.Pojutrze mo¿e byæ po wszystkim.RÓ‾OWE GWIAZDY SPADAJ¥ 1 Barbie i Ry¿y wyszli na zewn¹trz.Barbiego trochê zdziwi³ ten wybuch. . tak byæ nie mo¿e . To jego naczelne has³o. Lepiej ¿eby mia³ na podorêdziu co . tak? . . Dla dobra miasta . . ¿e te badania naukowe s¹ prowadzone przez humanistów. co mnie przekona. Badacze z wydzia³u ochrony rodowiska uniwersytetu stanowego twierdz¹.stwierdzi³ Barbie. miasto nie mo¿e sobie na to pozwoliæ.spyta³ Barbie.Akurat teraz? Od razu widaæ. Wieczorem zapukam do Jima Renniego i poproszê go o wyja nienia. nie odpowiadaj¹c na pytanie. . W koñcu podniós³ wzrok.Teraz nic. . miasto potrzebuje wiêkszych wp³ywów.Co masz zamiar z tym zrobiæ? . Moim zdaniem czas . nawet je li wy³¹czymy wszystko. ¿e przejmiesz w³adzê. . Chocia¿ w powietrzu unosi³ siê posmak dymu z niedawno ugaszonych po¿arów na zachodzie miasta.Wywieranie nacisku na zastêpcê przewodnicz¹cego Rady Miejskiej akurat teraz mo¿e byæ niebezpieczne .

spojrza³ na wy wietlacz.Nie mia³em jak ci powiedzieæ. . Dosta³em wiadomo æ o trzech nastêpnych.Zabierasz dziewczynki? . . mówili.Kto to jest Audi? . ¿e przez chwilê oczy mu siê zwêzi³y w szparki jak u Chiñczyka. I niech Audi bêdzie z nimi przez ca³y czas.Brod¹ wskaza³ starodawny ¿ó³ty licznik . Gdyby uwa¿a³a. .Linda? Co siê sta³o? . A gdzie moja? Ry¿y nie zd¹¿y³ odpowiedzieæ.Jezusie Chrystusie! .Dzieci nie wiedz¹ nawet. nie wiem. . Teraz jednak siê zastanowi³. .Opowiedz mi o atakach. przytaczaj¹c równie¿ s³owa Jannie o Halloween i Judy o ró¿owych gwiazdach. .Rozumiem. . Tak. . . bo zadzwoni³ mu telefon.Zawiesi³ telefon na pasku. które pad³o z drugiej strony: Ca³y dzieñ dowiadujesz siê o atakach u kolejnych dzieci i dopiero teraz mi mówisz? . golden retriever. z którymi dzisiaj rozmawia³em. Jeste pewna.Jest to jaka my l. Ry¿y opowiedzia³. Widzia³em dzi dwoje dzieci. ¿e co jest nie tak. . . . chce zwróciæ na siebie uwagê? Na ten pomys³ Ry¿y nie wpad³.Ch³opak Dinsmore'a te¿ mówi³ co o Halloween.Znowu s³ucha³. przeczesa³ w³osy palcami na tyle mocno..To nie jest nienormalne.. które przesz³y krótkotrwa³e ataki.Rodzice. .. Drgawki szybko minê³y. . ¿e to by³a Judy? Nie Janelle? . ¿e dzieci co majaczy³y w czasie ataku. Szczerze powiedziawszy.Tyle ¿e Rennie i Sanders maj¹ do dyspozycji policjê. . zaraz bêdê.spyta³ Ry¿y.Dzieci nie pamiêtaj¹? . dzwoñ. . O jednym dowiedzia³a siê Ginny.Barbie siê u miechn¹³.Nasz pies.Dobrze..Istnieje mo¿liwo æ. Mo¿e to jest jaki efekt uboczny klosza.To mo¿liwe.Chyba nie musimy siê martwiæ. ¿e mia³y atak. A co z ró¿owymi gwiazdami? . po czym odpowiedzia³: . ¿e twoja m³odsza córka na laduje zachowanie starszej? Mo¿e. .Czy to normalne? . Barbie bez trudu odgad³ pytanie. zwyczajnie nie mia³ czasu my leæ o tej sprawie.najwy¿szy. ¿eby siê ws³uchiwaæ. ale ma³o prawdopodobne. ale byli zbyt przera¿eni. spokojnie. Otworzy³ aparat. . Mhm.Cierpliwie. Ja ciebie te¿ kocham. oboje czuj¹ siê wietnie. .Umilk³ i s³ucha³.S³ucha³ jaki czas.

Ry¿y s³ucha³ uwa¿nie. . To w³asno æ miasta. Redaktorka wys³ucha³a instrukcji Barbiego. w co najpierw rêce wsadziæ. Ludzie plotkuj¹. .Koniecznie. urz¹dzenie w br¹zowej torbie zniknê³o pod biurkiem. Gdy skoñczy³a narzekaæ. Akurat Bill dostarcza³ im pocztê. w Gas & Grocery normalna siê w³a ciwie skoñczy³a. . . Ty to we .Nie ja. Bill mi przekaza³. czy ma³y Jimmy powiedzia³ co w czasie ataku. u miechaj¹c siê lekko. zapyta³.. A co ty bêdziesz robi³ w czasie. owszem. . co mówi³ Rory Dinsmore. 2 W drodze powrotnej do szpitala Ry¿y zatrzyma³ siê przy redakcji Democrata i przekaza³ licznik Geigera Julii Shumway. I o Halloween. Trzy dolary! Ry¿y s³ucha³ cierpliwie. .Ch³opiec. . kiedy ja siê zabawiê w twojego ch³opca na posy³ki? . ¿e w zasadzie powinien by³ zaczekaæ i porozmawiaæ z Ginny twarz¹ w twarz. Nie mam pojêcia. Nie chcia³bym zostaæ z³apany na gor¹cym uczynku.Idê gotowaæ w Sweetbriar Rose.. Dzisiaj kurczak a la Barbara. Ry¿y mia³ zamiar j¹ przestrzec. ale zanim zd¹¿y³. a Johnny Carver podniós³ cenê i bierze trzy dolary za litr.uzna³ w koñcu. bezdyskusyjnie ...Opiekowa³ siê ch³opcem pod nieobecno æ matki. ¿eby uwa¿a³a. która pojecha³a zatankowaæ samochód. Przys³aæ trochê do szpitala? . .. Ry¿y go zna³. Przy okazji. kto widzi u niej miejski licznik Geigera.powiedzia³a w koñcu. W drodze do szpitala po³¹czy³ siê z Ginny Tomlinson i wypyta³ j¹ o to wezwanie do ataku. z lekkim u miechem na ustach. Chyba Bill Wicker. które ona odebra³a. a nie przez telefon. a w³adze za mn¹ nie przepadaj¹. ¿e dzieciak papla³ jak najêty. . Ju¿ prawie dojecha³ na miejsce.Nie mogê.Wiem .Geigera w torbie. Jimmy Wicker. co wymy li³.Dla mnie bomba. my l¹c o tym.stwierdzi³ Barbie i powiedzia³ Ry¿emu.A tak.W porz¹dku . . Chocia¿ mog³o mi siê pomyliæ z tym.Ten cz³owiek umie zorganizowaæ pracê. Podporz¹dkujê siê z przyjemno ci¹.Bêdziesz co sprawdza³? . Dzwoni³ dziadek.. Co o ró¿owych gwiazdach.

Wolne ¿arty! .Ju¿ prawie jestem.I nic dziwnego. . . .Nie ¿artujê.Ginny.mówi³a dalej Ginny. .Kiedy wrócisz. Natomiast to. . Czê ciowo dlatego. Nieoperacyjny.Ale ta Bushey. skarbie. .. by³o rzeczywi cie nieco bardziej dramatyczne. a na deser szarlotka. c iê przydarzy³o wielebnemu Cogginsowi.rzuci³ w s³uchawkê. Nie nastawiaj budzika. ..Czujê siê wietnie. ale zrobi³ to z mi³o ci i wiedziony lito ci¹. niest ety ten cz³owiek uparcie nie chcia³ postawiæ dobra miasta przed w³asnym. podobnie zreszt¹ jak mierci ¿ony. .Id do domu.Pozbiera siê . ¿e nie postrzega³ swojego czynu w tych kategoriach. O tym te¿ bêd¹ plotkowaæ. Wypad³a ze szpital a jak. On sam w³a nie zajada³ solidn¹ porcjê fettuccini alfredo dziêki uprzejmo ci firmy Stouffer.No dobrze . Id do domu. ale nie by³o przy nim dokt ora . zwalnia³ jej oddech. teraz ju¿ spo¿ywa wieczerzê z Chrystusem Panem . ¿e danie zawiera mnóstwo cholesterolu.wietnie.Piper Libby j¹ przywioz³a. Ginny ziewnê³a tak szeroko.Pieczeñ wo³owa z sosem i purée z groszku. . Ry¿y jêkn¹³. a w koñcu i tak musia³ pos³u¿yæ siê poduszk¹ (przyciska³ j¹ do twarzy ¿ony bardzo delikatnie.Có¿. Zabra³ j¹ nowotwór. Owszem. . . nim zd¹¿y³a zaprotestowaæ. Rudy Rycerzu? ..Nagle przysz³a mu do g³owy pewna my l. A ty . .Jak bomba .lulu! Roz³¹czy³ siê. popychaj¹c w objêcia Jezusa). . .Dziêki. w ostatnim tygodniu dawa³ jej za du¿o rodków przeciwbólowych.Bêdê przy niej za piêæ minut. Prze pij siê. ¿e by³o j¹ s³ychaæ przez telefon. Zosta³a zgwa³cona. Wiem o tym z wiarygodnego ród³a. . je li tylko siê dowiedz¹. ale Piper chyba siê uda³o. A zapewne tak.Przerwa. który poprzedniej nocy pope³ni³ morderstwo. . 3 Du¿y Jim Rennie czu³ siê stosunkowo dobrze jak na cz³owieka. Podejrzewa³. Serwuj¹ tam dzisiaj kurczaka. Nie mog³am siê dowiedzieæ od dziewczyny. Bo mamy pacjentkê. kto jej to zrobi³.. Sammy Bushey.Wpadnij po drodze do Sweetbriar Rose. kiedy ty ostatnio spa³a? .powiedzia³ Du¿y Jim w przestrzeñ pustego gabinetu.

Przez ca³e ¿ycie liczy³ wy³¹cznie na siebie i teraz nie zami rza³ tego zmieniaæ. Zreszt¹ pokój zosta³ wysprz¹tany do czysta. A nawet gdyby Junior go wystawi³. Junior sk³ama³. Du¿y Jim podniós³ wzrok znad notatek i zobaczy³ swojego syna. . Du¿y Jim. Co z nim siê ostatnio dzia³o niedobrego. I bardzo dobrze. Tutaj ka¿dy jest w co uwik³any. A j e li chodzi o Pete'a Randolpha w roli ledczego. wystarczy³o posiedzieæ . ¿e kopu³a zostanie przynajmniej na jaki czas. Randolph to idiota.z Bo¿¹ pomoc¹ oczywi cie. ale ¿adna z takich grup nie znajdzie siê tutaj w niedalekiej przysz³o ci.. które pokazywano w telewizji. Zreszt¹ przecie¿ to Junior usun¹³ cia³o. znalaz³aby za pomoc¹ luminolu i specjalnych wiate³ oraz innego oprzyrz¹dowania mnóstwo plam krwi.obwie ci³ Du¿y Jim pustemu wnêtrzu tonem wyk³adowcy. Tworzy³a wyzwania. W spi¿arce McCainów nie pachnia³o najlepiej. Do tego celu potrzebowa³ nie tyle koz³a ofiarnego. .mrukn¹³ Du¿y Jim i za mia³ siê dobrodusznie. synu? .Prze¿y³em ciê. Mimo wszystko ufa³ ch³opakowi. W pewnym sensie mia³ nadziejê. jednak to zauwa¿y³. A je li kopu³a zostanie. Przez co sta³ siê wspó³sprawc¹. interesiku. Jak to by³o w tej g³upiej piosence? Wszyscy gramy razem . pracy bêdzie jeszcze wiêcej. Otar³ brodê serwetk¹.Jak siê czujesz. ile potwora. Drzwi siê otworzy³y.. szczê ciem cz³owiek szybko siê przyzwyczaja³. po czym wróci³ do notatek w notesie le¿¹cym obok podk³adki. kogo s³uchaæ . którego wystawiony przez Partiê Demokratyczn¹ kandydat na prezydenta wyznaczy³ na miejsce Jamesa Renniego. Zabójczy ból g³owy wreszcie popu ci³. który by mu zatruwa³ ¿ycie. który tak¿e wymaga³ sporo czasu). podobna do tych.Dobrze. ale rzeczywi cie czu³ siê lepiej. Oczywistym kandydatem b y³ tutaj Barbara. Du¿o mia³ do zrobienia. chocia¿ zajêty sprawami miasta (oraz. zapewne jaka brygada dochodzeniowa. i tak sobie poradzi. którym tylko on móg³ sprostaæ . Ch³opak mia³ twarz blad¹ i bez wyrazu. stary konowale .Haskella. Talerz z makaronem i szklanka mleka (Du¿y Jim nie pi³ alkoholu) sta³y na biurku. koñ by siê u mia³. Pierwszym i najwa¿niejszym zadaniem w kwestiach biznesu by³o wzmocnienie w³adzy w mie cie. No. Wizyta u przyjació³ek pomog³a. ¿e Les ter Coggins tutaj przeszed³ do wieczno ci. cz³owiek.Tyle ¿e wie. zgodnie z oczekiwaniami. . Od soboty sporo zapisa³. Tak w³a nie ¿yje siê w niewielkim miasteczku. rzecz jasna. Czêsto jada³ w gabinecie i nie widzia³ potrzeb) zmiany tego nawyku tylko dlatego.

. utkwione w to samo miejsce. . synu. trzymaj¹c dziewczêta za rêce. w twarz ojca.Cia³a? . gdzie. .Ju¿ ci powiedzia³em. ale w koñcu trzeba pamiêtaæ. co przyniós³. Du¿y Jim rozwa¿y³ s³owa syna.Mój w³asny syn mi mówi. Pokaza³. .Na pewno dobrze siê czujesz? . Czy jeste gotów powiedzieæ mi. .. Kiedy chcesz to zrobiæ? Dzisiaj? Wszystko gotowe..Nie.Wspaniale. Bêdziesz zaskoczony jak wszyscy. Robi³o to do æ dziwaczne wra¿enie. Opu ci³ spojrzenie na notatnik pe³en zapisków (i poplamiony sosem z w³oskiego dania) . ale ju¿ przechodzi.Tak. . Doskonale. mikrofala wietnie sobie radzi z tym daniem. Ujmijmy to w ten sposób: Gdy ju¿ poci¹gniemy za spust. po czym zaraz wróci³o do twarzy ojca. Je¿eli odpowiednio rozegramy sprawê. . A w my lach doda³: Je¿eli pan Barbara siê wykrêci. .poleci³. ale jego oczy zosta³y nieporuszone. ..tylko jeden by³ zakre lony: psia córka redaktorka. ¿e móg³by nawet polubiæ ten zapach.Nic mi nie jest.Chocia¿ sa³atkê.Niewa¿ne. gdy cz³owiek zapala wiat³o. Du¿y Jim zastanowi³ siê nad odpowiedzi¹.Nie jestem g³odny. zawsze jeszcze jeste ty.A je li klosz zniknie.We sobie co do jedzenia .spokojnie. Jest w bezpiecznym miejscu i tyle.Du¿y Jim przekrzywi³ g³owê.Jak to: cia³a? Junior u miechn¹³ siê.Znalaz³e co w jego mieszkaniu? .Blado wygl¹dasz. . Tak jest lepiej. . Kiedy powinienem znale æ cia³a? . jego wargi unios³y siê tylko na tyle.U miechn¹³ siê ciep³o. .stwierdzi³ Du¿y Jim bez ladu pasji w g³osie. póki mo¿na. nie musisz wiedzieæ.W tym przypadku.Trzeba korzystaæ. gdzie go umie ci³e ? Junior wolno pokrêci³ g³ow¹. miasto bêdzie gotowe powiesiæ Baaarbiego na pierwszym drzewie.. jeszcze nie dzisiaj. . . co powinienem wiedzieæ .Nic nie szkodzi .Zjesz co ? Mam jeszcze trochê fettuccini w lodówce. G³owa mnie bola³a. Junior przypuszcza³.spyta³ w koñcu. Mo¿emy go wykorzystaæ nie tylko do Cogginsa.stwierdzi³ Du¿y Jim. . co ma³o prawdopodobne. . Ty i te twoje inne cia³a. . zanim wszystko zaplanujesz? . Spojrzenie ciemnych oczu pad³o na ka³u¿ê bia³ego sosu na talerzu Du¿ego Jima. Junior ani drgn¹³. tak. by ods³oniæ zêby. ¿e karaluchy maj¹ zadziwiaj¹c¹ zdolno æ znajdowania szpar. . .

zupe³nie jakby skasowa³ poprzednie ¿ycie w roli Phila Busheya. Zawsze siê zadowala³ funkcj¹ zastêpcy przewodnicz¹cego Rady Miejskiej. Junior zastanawia³ siê jeszcze chwilê. 4 Generator nadal dzia³a³. wydawa³a siê na papierze bardziej realna ni¿ na ekranie komputera.Dobrze. Przez d³ugi czas Andy by³ jedynym. Podniós³ pióro. Zamierza³ j¹ wykonaæ. tato . . mo¿e jego zdjêcie zamieszcz¹ na ok³adce magazynu Time . chocia¿ wiadomo by³o. ¿e on jest potworem. Du¿y Jim odetchn¹³ z ulg¹. i to jak najlepiej. ¿e patrzy na trupi¹ czaszkê. zapewne jednej z najwiêkszych w historii Stanów Zjednoczonych . Zjem pó niej. Na razie jednak uda³o jej siê wydrukowaæ ca³¹ zawarto æ pliku zatytu³owanego VADER. Chocia¿ je li dobrze zrozumia³a to.Tylko pamiêtaj. zdrzemnê siê trochê. ¿e d³ugo nie poci¹gnie.. Gdy Junior wyszed³ z gabinetu. . kiedy to wszystko siê skoñczy. Im d³u¿ej Brenda patrzy³a na kartki. jakiego zna³a ca³e ¿ycie. który od jakiego czasu kaza³ mówiæ na siebie Kucharz. ale bardzo sprytnym..odpar³ syn i u miechn¹³ siê pustym u miechem. A tak¿e s³u¿y³ za tarczê. Ziew n¹³ szeroko. Zawsze by³a przekonana. Komendant policji Howie Duke Perkins oraz prokurator stanowy napotkali pewne problemy. ujmuj¹c sprawê s³owami jej mê¿a. które teraz wydawa³y siê takie dziwne i obce. . bardziej niepokoj¹cym ni¿ wyraz jego oczu. . Dlaczego etap gromadzenia dowodów w sprawie operacji Vader tak bardzo siê przeci¹ga³? Jim Rennie by³ potworem. je li Brenda nie zdobêdzie kolejnych butli z gazem. co przeczyta³a. po czym najwyra niej straci³ nim zainteresowanie. Mia³ mnóstwo pracy. Kto wie. to wcale nie by³ Ko ció³. tylko jedna wielka wiêta pralnia pieniêdzy. Chudniesz w oczach. tym bardz iej opisane tam sprawy pasowa³y jej do Jima Renniego.Nie czekaj za d³ugo. Szlaki przeciera³ mu Andy Sanders. Niewiarygodna lista wykroczeñ skompletowana przez Howiego. nad któr¹ najwyra niej zamierza³ pracowaæ.. Pieniêdzy pochodz¹cych z produkcji narkotyków.powiedzia³. Co mu przypomnia³o o facecie. Du¿y Jim odniós³ wra¿enie.Idê do siebie. Nawet fragmenty o podryguj¹cym Ko ciele Cogginsa pasowa³y.Chudzi s¹ w modzie . przeciwko któremu . wpatrzony w ojca ciemnymi oczami.

zwykle wcze niej. które w koñcu znika³y w finansowych bagnach Nassau oraz Wielkiego Kajmanu. Ma fortunê. wiecznie u miechniêty. który by pozowa³ do fotografii. ¿e wszystko bêdzie dobrze. Bo je li cz³owiekowi brakuje celu w ¿yciu. gdzie sk³adniki leków obkurczaj¹cych naczynia krwiono ne mo¿na by³o nabywaæ hurtem i nikt nie zadawa³ pytañ. pierwsz ym w sercach mieszkañców miasta i na pierwszej stronie ka¿dego dokumentu.. Andy by³ celowo wystawiany i prawdopodobnie nawet o tym nie wiedzia³. d¹¿yæ do wycofania siê z gry. Czy poszed³by na uk³ad. gdyby uwierzy³ w obietnice Du¿ego Jima.. w kraju. które dotyczy³y spó³ki Town Ventures zarejestrowanej w Nevadzie. Dlaczego? Wiedzia³a dlaczego. Jak ma³pa. W³a nie Andy by³ przewodnicz¹cym rady. ka¿da by³a mniejsza ni¿ WCIK) stanowi³a jeden z pierwszych powa¿nych b³êdów Renniego. I zapewne tak by siê w³a nie sta³o. do czego doj æ.pomy la³a Brenda. ale ty nie potrafi³e zrezygnowaæ z okazji. a nie na wschodzie. je li tylko zachowa milczenie . Wtedy na dokumentach. która daje siê z³apaæ. I pierwszym diakonem w Ko ciele Chrystusa Odkupiciela. Nie chodzi³o o pieni¹dze. lecz w Chinach. Siedz¹c na ³awce gdzie w Kostaryce albo rz¹dz¹c strze¿onym maj¹tkiem w Namibii. Przez te inwestycje zostawa³y lady. wed³ug Howiego. chodzi³o o miasto. najczê ciej na tych. a mieszkasz w starym dwupiêtrowym domu i handlujesz u¿ywanymi samochodami. bo wsadzi³a ³apê do s³oja i nie mo¿e jej wyj¹æ. I obawia³a siê . przegl¹daj¹c dokumenty przy mê¿owskim biurku. gdyby mu pokaza³a.Howie zebra³ niepodwa¿alne dowody. co? . trzymaj¹c tabliczkê z numerem. serdeczny g³upek. A mo¿e nawet jedynym. które otrzymywa³ prokurator stanowy. Które on uwa¿a³ za swoje. Zarobi³e miliony. czym dysponuje? Czy zgodzi³by siê zrezygnowaæ z funkcji w zamian za jej milczenie? Nie mia³a pewno ci. Równie¿ spó³ka Town Ventures (nie wspominaj¹c ju¿ o kilku religijnych rozg³o niach. ciskaj¹c smako³yk. nie na Karaibach. Nazwisko Renniego zaczê³o siê pojawiaæ na dokumentach dotycz¹cych kilku innych fundamentalistycznych Ko cio³ów na pó³nocnym wschodzie. A po ladach mo¿na i æ i wcze niej czy pó niej. Gdyby Howie i prokurator stanowy zbyt po piesznie wykonali ruch. Bo kto milczy lepiej ni¿ marionetka? Ostatniego lata zacz¹³. to nawet z pêkaj¹cym w szwach kontem bankowym jest nikim. Nie popu ci. by³by tak¿e pierwszym. zacz¹³ siê pojawiaæ podpis Renniego. Du¿y Jim zmieni³by siê w ma³ego Jima. ryzyko wzros³o nieprawdopodobnie. Nie mog³e przepu ciæ okazji. Pieni¹dze tej spó³ki znika³y na zachodzie. a mo¿e i dziesi¹tki milionów. Dlaczego Rennie siê tak ods³oni³? Howie Perkins widzia³ tylko jedn¹ przyczynê: pieniêdzy zrobi³o siê za du¿o na jedn¹ tylko wiêt¹ pralniê.

Dwie minuty pó niej spa³a jak zabita w mê¿owskim fotelu. Przypomnia³a sobie. jak siê zatrzyma³.Jutro . które jeszcze dzia³a³y. I ¿e zaprasza j¹ do korzystania z obu. które uwa¿a³a za rzecz pewn¹. I Barbiego. lecz stanowczy g³os mê¿a: Mo¿esz jeszcze trochê zaczekaæ. Je¿eli do jutrzejszego wieczora klosz nie zniknie. Dobrze by³oby zabraæ ze sob¹ Juliê Shumway. Tam siê rozp³ywa³. ale Brendzie i tak ³zy nap³ynê³y do oczu. kochanie. pog³adziæ po szyi. Tyle ¿e Dale Barbara mia³ teraz w³asne k³opoty.mruknê³a i przymknê³a oczy.odbiorca przyj¹³ go chêtnie.konfrontacji. zabieraj¹c jej szczê cie. przeczyta o swoich narkotykowych dokonaniach w gazecie. ¿e ma w magazynie dwie nowiuteñkie fotokopiarki. i obieca³ zacz¹æ poszukiwania we wtorek z samego rana . Liczy³a siê tylko pustka. Niektóre posi³ki (jak na przyk³ad kurczak a la king dla jakiej setki osób) przygotowywano na kuchenkach gazowych lub elektrycznych dziêki generatorom. Nawet klosz sta³ siê niewa¿ny. jakby tym ostatnim gestem odp³aca³ za wszystko. lecz ju¿ coraz wiêcej osób zaczyna³o paliæ drewnem . by oszczêdziæ paliwo do generatorów. ¿e ju¿ siê nie spotkaj¹. oczywi cie. ¿e nie mieli innego wyj cia. zapewne niebezpieczna. postanowi³a Brenda. 5 Po dostarczeniu licznika Geigera . Zaczekam jeszcze dwadzie cia cztery godziny. I ja czeka³em na ostateczne dowody. Bo im d³u¿ej trwa izolacja pod kloszem. która nagle zaw³adnê³a ¿yciem Brendy. Nagle wszystkie dokumenty i opisane w nich machinacje wyda³y siê ma³o wa¿ne. ¿e ma zrezygnowaæ ze stanowiska na rzecz Dale'a Barbary. . . jeszcze w kartonach. Czy biedny g³upi Andy Sanders czu³ to samo? Prawdopodobnie. Zagro¿ê. S³ysza³a w g³owie spokojny. Z kominów unosi³ siê dym i szed³ w górê w nieruchomym powietrzu. tym gro niejszy staje siê Rennie . Jakby wiedzia³. ¿eby j¹ poca³owaæ w blasku s³oñca. Mieszkañcy Chester's Mill szykowali siê do kolacji. ale nie przeci¹gaj sprawy zbyt d³ugo. Romeo powiedzia³ jej. ¿e je li tego nie zrobi. a nawet ochoczo. Za³o¿enie p³ytkie i zbyt romantyczne. Powiem mu. jak Howie cofa³ samochód na podje dzie.jedni po to.Julia z Horace'em na smyczy wybra³a siê do sklepu Burpeego. pójdê do Renniego z tymi wydrukami. drudzy dlatego . Bêdzie nieprzyjemna.

wyzna³. . .Teraz chcê us³yszeæ odpowiedzi na dwa pytania... Wyjê³a aparat z kieszeni spodni. jakby mieli zachowaæ wielk¹ tajemnicê. klepi¹c psa.Dzwoniê do pu³kownika Barbary . . Wie pani o pociskach? .stwierdzi³. Gazeta musi wychodziæ. . póki bêdê móg³.Jak ju¿ siê to wszystko skoñczy. gdzie jestem. I jak siê odbijaj¹.Dopilnujê. pewnie w porz¹dku. .Cholerna racja! . . raczej nieciekawie.Ogólnie bior¹c. Pierwsze: kiedy dopu cicie do nas prasê? Bo obywatel e Ameryki maj¹ prawo wiedzieæ wiêcej. PRZYJD WCZE NIEJ! . .Ach. które chowamy w . . . tymczasem Cox j¹ zaskoczy³. £adny po¿ar spowodowa³y po pana stronie... ¿eby mia³a wszystko.Proszê pani. tak? Szczególnie teraz.rzuci³a lekko. W oknie widnia³a rêcznie wypisana tabliczka: JUTRO OTWARTE OD 11.Prawdopodobnie w pi¹tek. ni¿ im wydziela rz¹d..krzyknê³a Julia. . mieszkañcach dziury zabitej dechami. Po³o¿y³ palec na ustach. Julia zgadza³a siê z nim ca³kowicie i od razu mu to powiedzia³a...oznajmi³a Julia.Dobry wieczór pani.Patrzy³am. rozmowa miêdzymiastowa.Jestem twoim d³u¿nikiem. nadal pogodnym tonem. Po czym serdecznie cmoknê³a go w policzek.. I mo¿e mia³ racjê. je li nie zadzia³a ¿aden trik z tych.Nie wyobra¿a pan sobie. jak uderzaj¹.O pu³kowniku Barbarze porozmawiamy za chwilê .uci¹³ Cox. co potrzebne.00 DO 14. . zaæwierka³ jej telefon. ¿e nie bêdzie pod kloszem New York Timesa ani CNN w przewidywalnej przysz³o ci. . i ca³kiem przyzwoity po naszej... . jaki dreszczyk budzi w nas.. bêdê oczekiwa³ znacznej obni¿ki ceny moich cotygodniowych reklam ... zamkniêt¹ na cztery spusty.S³ucham. pu³kownik Cox.To on powinien teraz nosiæ ten cholerny telefon.to nie jest moja.. . . Ledwo Julia wysz³a ze sklepu. prawda? Spodziewa³a siê z jego strony zaprzeczenia oraz informacji. mi³o mi pana s³yszeæ .00. Jak tam ¿ycie poza kloszem? ..A w cholernym piekle ludzie powinni mieæ cholern¹ wodê z lodem! Stanê³a przed stacj¹ benzynow¹ Gas & Grocery. Natomiast tu. Rommie. .Zachomikowa³em te¿ trochê propanu .

Jestem zmêczona i przera¿ona. O tym w³a nie chcia³em porozmawiaæ z Barbiem.. . . jednak chcia³bym zaznaczyæ. . O co jeszcze chce pani zapytaæ? Krótko.Je li pan powie. z jakim siê mogê po³¹czyæ.Wystarczy to pani? . ¿e noszê szesnastkê. .Proszê pani. To kwestia ca³kiem innych stawek.odezwa³ siê pu³kownik po chwili. Patrzê na termometr w oknie Mill Gas & Grocery.W Castle Rock mamy osiem i pó³ stopnia Celsjusza . nie ma pan innego wyj cia. które rozpalili cie. karmi¹c lic znych g³odnych go ci. Po stronie Coksa zapanowa³a cisza. . Prawdziw¹ temperaturê. Co tu siê u nas dzieje. Widzê na nim czterna cie i pó³ stopnia. .Dysponuje pan tak¹ informacj¹ czy nie? Pewnie tak albo mo¿e j¹ pan ³atwo uzyskaæ.Zamierzamy dzisiaj wypróbowaæ kolejny pomys³. I tak nie jest uszczê liwiony rol¹ przysz³ego komendanta fort . Niech pan przywyknie do tej my li. Julii zdawa³o siê. zapewne ³¹cznie z rozmiarem mojej bielizny. Moim zdaniem siedzi pan przed komputerem i ma dostêp do wszystkiego.Chcê znaæ temperaturê na po³udnie i na wschód od kopu³y. z ca³ym szacunkiem. ¿e pani telefon nie jest jedynym w Chester's Mill.zanadrzu. je li pan siê na mnie wypnie. jednak nadal spora. Podobno kurczakiem a la king. Skutki ma pan jak na d³oni. pu³kowniku.Co jeszcze chce pani wiedzieæ? .. koñczymy rozmowê.Dlaczego. osoba wyznaczona przez prezydenta jest w tej chwili w Sweetbriar Rose. czy zawsze pani chêtnie ¿artuje? . Cox westchn¹³ zrezygnowany.Ró¿nica nie by³a tak wielka.Spojrza³a w stronê wiate³ restauracji i . ¿e s³yszy pykanie klawiszy. chyba ¿e przez zachodni¹ czê æ Maine przechodzi dzi wieczór jaki piekielnie gor¹cy front. ¿e Barbie nie bêdzie chcia³ z panem rozmawiaæ. . .Przerwa³a na moment. ¿e plan B zadzia³a lepiej ni¿ plan A. .Pozostaje mieæ nadziejê. z dala od ognisk. .Tak. O ile mi wiadomo. . je li mogê prosiæ. lecz us³yszawszy jego s³owa. Przypuszczam jednak. Czyli mamy sze æ stopni ró¿nicy miêdzy miastami oddalonymi o nieca³e trzydzie ci kilometrów. . .Ma pani dzi wyj¹tkowo dobry humor. jak siê Julia obawia³a. . nie jestem rzecznikie m prasowym.Skoro ju¿ pan do mnie zadzwoni³.Oczywi cie. Mniej wiêcej oko³o dziewi¹tej. zapomnia³a o temperaturze. . Zgadza siê pan ze mn¹? Nie odpowiedzia³ na jej pytanie.

Powita³a ich z przyjemno ci¹. Thurstona oraz dwójkê ma³ych Appletonów. . . Julia nie odpowiedzia³a.Czy pani tak¿e zaszczyci nas swoj¹ obecno ci¹? W³a nie mia³a odpowiedzieæ: Za nic w wiecie bym tego nie przegapi³a . . Przynajmniej na jaki czas. Kierowa³a siê w stronê g³o nych krzyków. . Bo rzeczywi cie by³a upart¹ bab¹. ¿eby sobie znalaz³ zastêpstwo do zmywania. Zatrzasnê³a aparat i ju¿ w biegu wetknê³a go do kieszeni. czego nie powiedzia³: ty uparta babo .I z u miechem. Syntetyczny.Z przyjemno ci¹. lecz ch³opiec wygl¹da³ ju¿ na ca³kiem zdrowego. S³ychaæ by³o co jeszcze. pu³kowniku. Je¿eli musia³a. Piper odpowiedzia³a: . . . bo pozwolili jej zapomnieæ o Sammy Bushey.Podobno mo¿na nim wypaliæ kilometrow¹ dziurê w skale. wietnie siê bawili my. .Zamierzamy wypróbowaæ eksperymentalny kwas.Co siê dzieje? . . .. c zy nie powinien ch³opca obejrzeæ lekarz. Po czym dosz³o do ustalania miejsca pobytu. Pos³ucha³a opowiadania Carolyn o ataku Aidana Appletona. . Dziewiêæ razy bardziej ¿r¹cy ni¿ zwyk³y. pewnie mo¿na przyj¹æ. .Da³ siê s³yszeæ szelest papieru.Czy pos³ucha mnie pani i przeka¿e wiadomo æ? Us³ysza³a te¿ to. gdy pad³ strza³.Spróbujemy w miejscu.Z Harlow. gdzie tam chowano . .zapyta³ Cox. Zajada³ z apetytem ciasteczka. Gdy Carolyn spyta³a niepewnie.Wszyscy byli my podnieceni.Wobec tego powiem Barbiemu. który znajdowa³ siê niedaleko.. . Thurston u miechn¹³ siê ponuro. Fluorowodorowy.Chemia u³atwia ¿ycie. Piper z pocz¹tku pomy la³a o domu McCainów.Pracuje pan dla zdumiewaj¹cych ludzi. Piper zasta³a tam Carolyn. . Tyle ¿e nie wiedzia³a. gdy raptem na ulicy rozpêta³o siê piek³o. ¿e atak by³ spowodowany g³odem i podnieceniem zabaw¹. By³a jeszcze co najmniej pó³ przecznicy od celu. 6 Wróciwszy na plebaniê. Jakby warkot. Zamierzam tam byæ.zaburcza³o jej w brzuchu. gdzie Motton Road krzy¿uje siê z.Je li nie bêdzie nawrotów.

z nami robili.oznajmi³a. . na lewo od drzwi . Czym skorupka za m³odu nasi¹knie.Zamieszkacie u Dumagenów . .wyja ni³a Carolyn spokojnie..Nie przypuszczam. . przyszed³ jej do g³owy lepszy pomys³.Na Emerson. Thurstonowi u miech spe³z³ z twarzy.To policjant. Jak trzeba..Spi¿arnia bêdzie pe³na. Redagowa³em bie¿¹ce wydanie Ploughshares . Ja ich nie odró¿niam. ale.Ja wyk³adam w Bostonie .wtr¹ci³a siê Alice.. to trzeba. . . . . ¿eby mieli generator.Do moich obowi¹zków nale¿a³o podtrzymywanie ognia w piecach. my l¹c: Ludzie z wielkiego miasta. . Alice u miechnê³a siê pob³a¿liwie. Bardzo przystojny. . karmi¹c Clover okruszkami ciasteczek.I Juuunior te¿ .Dzieciñstwo spêdzi³em w Vermoncie .odezwa³ siê Thurston. Albo on. ¿eby nie pu ciæ z dymem ca³ego domu? . albo ten drugi. gdy wyjecha³em do college'u. w czym teoretycznie mia³ racjê. Kiedy potem byli z dzieæmi.‾e te¿ mi to od razu nie przysz³o do g³owy.. .zapasowy klucz. .. w domu i w oborze a¿ do czasu.I nazwa³ nas wielkomiastowymi dupkami.Westchn¹³ ciê¿ko. Piper unios³a brwi. No i siê z nas miali. Wielka suka k³ad³a jej pysk na nogach. pokrêci³a g³ow¹ .powiedzia³a Piper. .Zawaha³a siê.. Chcia³abym mieæ psa. podnosz¹c wzrok na Piper. W pewnym momencie. . co chcieli. . .Klucz jest pod doniczk¹.Uderzy³ Thurse'a w brzuch .I westchn¹³ znów. .stwierdzi³a Piper.Ja mam smoka .Rozumiem . gdy wsta³a zaparzyæ kawê. Dadz¹ sobie radê z piecem.uzna³a Piper. Alice Appleton siedzia³a na pod³odze. .Ten jej przystojniak mnie napad³. zachowywali siê ju¿ lepiej. . . .oznajmi³ Aidan siedz¹cy na kolanach Carolyn. Carolyn pokiwa³a g³ow¹.Ten pies jest fantastyczny . . Pojechali na konferencjê do Bostonu.oznajmi³ Thurston.powiedzia³a dziewczynka. ale na pewno jest piec w kuchni.Tak samo mówi³ wo ny w ratuszu. Dla mni e w³a nie to by³o najgorsze.To jego wymy lony przyjaciel. Coralee Dumagen prosi³a mnie o podlewanie kwiatów pod jej nieobecno æ. to pewne . Zastanawia³a siê w³a nie nad wybiciem okna w domu McCainów. . wzrokiem zapewniaj¹c o dozgonnej mi³o ci.

tacy ludzie na przyk³ad niepotrzebnie kln¹ w korku. suniu.odpowiedzia³a Carolyn. . machaj¹c ogonem.Frankie . chod . co mog³o siê okazaæ nie bez znaczenia. Uszy postawi³a. zaprzysiê¿onych nieca³e czterdzie ci osiem godzin wcze niej i ju¿ pozwalaj¹cych sobie stanowczo na zbyt wiele. jak trafiæ do Dumagenów. Wysz³y razem. Clover w mgnieniu oka stawi³a siê przy nodze. Sposób zachowania. mianowicie znajdowa³ siê niedaleko szpitala imienia Cathy Russell.Jak siê nazywa³ ten drugi? . By³a dostrojona do swojej pani zapewne wyczuwa³a jej gniew. Robi siê bardziej cierpki albo co? Mia³a coraz pe³niejszy obraz sytuacji. pomy la³a Piper. bardzo m³odych ludzi. Tanio kupujesz. jakim siê popisali wob ec Sammy Bushey i Thurstona Marshalla.Chod . Mo¿e zmienia siê mój zapach. 7 Wyja ni³a nowej. ale zachowywaliby s iê nale¿ycie. . Suka po drodze jeszcze obliza³a z pyska okruchy ciastek.W³a nie wtedy Piper przypomnia³a sobie o Sammy. zachowywaliby siê nale¿ycie. Bo w przeciwnym razie w ciek³o æ nad ni¹ zapanuje. Pewnie na tyle pozwala³a zawarto æ miejskiej kasy. Dom mia³ jeszcze jedn¹ zaletê. jak by powiedzia³a matka Piper. byle co dostajesz . Idziemy z³o¿yæ skargê. Pi³a powoli. . Wcale niepiêkny. Jak na policjantów przysta³o. . lepia jej b³yszcza³y.. Poci¹ga³a ³yk i odstawia³a kubek Poci¹ga³a ³yk i odstawia³a. Clover popiskiwa³a niespokojnie. gdyby ch³opcu przytrafi³ siê nastêpny atak. Po czym jaki czas siedzia³a w kuchni przy stole i pi³a herbatê. ale co z Fredem Denton em? Tobym Whelanem? Któ¿ to wie? Gdyby dowodzi³ Duke. Zdjê³a smycz z ko³ka przy drzwiach. Poczu³a pulsuj¹c¹ ¿y³ê na boku szyi. Pulsuj¹c¹ wolno i mocno. Tylko najpierw opanuje w ciek³o æ. Pani ich zna? Pewnie tak? .Znam . tymczasowej rodzinie. Nie byli idea³ami. nie powinien siê rozszerzyæ na do wiadczonych policjantów. takich jak Henry Morrison i Jackie Wettington. Mnóstwo nowych gliniarzy.przyzna³a Piper. Mimo wszystko pytanie zada³a ca³kiem spokojnie.. Trzeba co z tym zrobiæ.Junior nabywa³ go Frankie. A jeszcze pod kom end¹ Petera Randolpha.

Siedzieli wszyscy na najwy¿szym stopniu schodów prowadz¹cych do komisariatu. Ustawiono tam tak¿e dwa maszty. czubkami palców muska³ jej pier . na drugim flaga stanowa z farmerem. a wtedy skojarzyli siê Piper z trollami z której z bajek. po¿eraj¹cymi wzrokiem nieuczciwie zdobyte z³oto. za miali siê g³o no. Dziewczyna nie zaprotestowa³a. która podjudza³a ich: Zer¿nj dziwkê! . jak wietnie siê bawili. zdemolowa³a pokój zalana ³zami nie smutku. Mel Searles powiedzia³ co . których nazwiska wyci¹gnê³a od Sammy Bushey: DeLessepsa. Od tego momentu porady ojca przesta³y mieæ jakiekolwiek znaczenie. Zauwa¿y³a w³a nie tych facetów. Thibodeau. którzy stracili ¿ycie w ró¿nych bitwach. Wsta³ i podci¹gn¹³ pas gestem cz³owieka przekonanego o w³asnej wa¿no ci. uszy mia³a postawione. Miêdzy ratuszem a budynkiem komisariatu znajdowa³ siê wyk³adany ³upkiem placyk po wiêcony bohaterom wojny. Thibodeau obj¹³ Georgiê Roux. Na cokole wyryto nazwiska innych mieszkañców Chester's Mill. Piper dosz³a do wniosku. Piper. Piper czu³a. Obie zwisa³y bezw³adnie w czerwieniej¹cym s³oñcu. nazwany War Memoria³ Plaza. . cz³owieka. Po rodku wznosi³ siê tam pomnik ojca Erniego Calverta. Z trollami w jaskini. która w niedziele przypomina³a wiernym o mi³osierdziu i tolerancji. ¿e je l i widzia³. który zosta³ po miertnie odzn aczony Srebrn¹ Gwiazd¹ za bohaterskie czyny w Korei. Piper Libby minê³a oba maszty. Searlesa. co wywo³a³o burzê miechu i wzajemne poklepywanie po plecach. .8 Clover sz³a pos³usznie tu¿ przy prawej nodze. Clover trzyma³a siê jej prawej nogi. Tê. popijali jakie napoje gazowane i gadali jak najêci . przypominaj¹ sobie. ¿e miej¹ siê z gwa³tu. do momentu gdy zbli¿y³a siê do komisariatu. By³ z nimi tak¿e Freddy Denton. i¿ pewnie doprowadzi³ d samozap³onu w³asnych szcz¹tków. Duke Perkins nigdy by nie pozwoli³ na takie zachowanie. która maj¹c piêtna cie lat. lecz w ciek³o ci. Policjanci na szczycie schodów po raz kolejny zarechotali od serca. zosta³a brutalnie zdominowana przez zupe³nie inn¹ Piper. co siê dzieje. na jednym wisia³a flaga w pasy i gwiazdy . Wtedy j¹ zobaczyli i ucichli. marynarzem i ³osiem. pocz¹wszy od wojny secesyjnej. By³a o tym przekonana.odezwa³ siê Mel Searles. która celebrowa³a luby i pogrzeby. Georgia. Piper przysz³o do g³owy.Dobry wieczór . jakie czytywa³ jej ojciec. w ogóle ich nie widz¹c. Luciena Calverta. któr a us³ugiwa³a biednym i chorym. to przewraca³ siê w grobie tak energicznie. ¿e uda³o jej siê opanowaæ w ciek³o æ. Georgia Roux tak¿e by³a miêdzy nimi.

wstaj¹c. Matka go tego nauczy³a? Pewnie tak. Frankie upad³ na plecy. wiêc z pewno ci¹ zrozumia³ wyraz jej twarzy.Gwa³t! . Thibodeau. .. rozlewaj¹c swój napój. . A Piper mia³a twarz jak maskê. Nadal siedzia³ i chocia¿ za jego plecami kuli³a siê Georgia. .Wszyscy czworo tam wyl¹dujecie! . Dostrzeg³a.Wsta³ w obecno ci kobiety. Na szerokiej granitowej p³ycie przed podwójnymi drzwiami powsta³a ka³u¿a.Niech ona siê zamknie . Przez moment napój zmieni³ siê w mantê na tle wieczornego nieba. by³ wyra nie przestraszony i przez chwilê wygl¹da³ jak ch³opiec ze szkó³ki niedzielnej. Duke by ich wszystkich z miejsca wyrzuci³. Mia³ twarz równie kamienn¹ jak ona. Sztukê gwa³tu zapewne przej¹³ od kogo innego. a Mel siê tego nie spodziewa³.odparowa³a Piper. chyba ¿e chcesz spêdziæ noc w piwnicy. ¿e najwiêkszy z nich przygl¹da siê jej uwa¿nie.oznajmi³a Piper. A Clover. w jego oddechu czuæ by³o bourbona.zacz¹³ Freddy Denton. Ani szybko. Chocia¿ nie zna³ powodu. . . ¿e by³o im do miechu.Problemem jest gwa³t! . Pchnê³a go. Czerwona szpara w mózgu wielebnej ros³a. .krzyknê³a wielebna. pomy la³a Piper.sykn¹³ Carter.odezwa³ siê Mel ponownie. straci³ pewno æ siebie.. Innymi s³owy. . . normalnie naj³agodniejsza pod s³oñcem. zachowa³ spokój. Odepchnê³a go mocno.A owszem. Mundurow¹ koszulê mia³ wyjêt¹ ze spodni. Gdy dotar³a do schodów. Nadal trzyma³ w d³oni kubek z napojem.Proszê pani..Ciszej! .. w celi.Jaki. . warknê³a.oznajmi³a. By³a na krawêdzi ³ez. oczy mia³ wielkie jak spodki.. pomy la³a. .. policjanci popijali sobie to.Wszystko gra? Jaki problem? Wesz³a na schody..wyrwa³ siê Frankie. . Nic dziwnego. Czuje ode mnie w ciek³o æ. Mel zatoczy³ siê Georgii Roux na kolana. Piper poczu³a whisky albo bourbon. cofnê³a siê odruchowo.Wielebna? . we co zrób.Cart.Ty stanowisz problem. Dziewczyna krzyknê³a zaskoczona. Freddy zacz¹³ siê podnosiæ i w nastêpnej chwili . . Zamacha³ rêkami.To ty trafisz do celi! . Stul pysk i spadaj st¹d.jêknê³a Georgia. ani wolno.Nie wolno. Pod krótkimi rêkawkami b³êkitnej koszulki zagra³y naprê¿one miê nie.. . Jego tak¿e pchnê³a. Suka nadal karnie trzyma³a siê przy prawej nodze. czego inni mieszkañcy ju¿ nie mog li kupowaæ. . .Ty . podnosz¹c g³owê. problem . On jest jak Clover. Nieruchom¹. lecz nie zdo³a³ utrzymaæ równowagi.

nadal nie wstaj¹c. . które w innych okoliczno ciach mog³oby siê wydaæ komiczne. po prostu siê domy li³am. spu ci³a ³eb. Carter chwyci³ kole¿ankê za ramiê i cisn¹³ mocno. W dalszym ci¹gu patrzy³ na ni¹ ze spokojem doprowadzaj¹cym do sza³u. Z jej gardzieli dobiega³ niski warkot przypominaj¹cy potê¿ny silnik pracuj¹c na ja³owym biegu. Dziewczyna skuli³a siê pod pal¹cym wzrokiem kobiety.podchwyci³a Georgia. ci¹gle jeszcze poznaczonych zjadliwym tr¹dzikiem m³odzieñczym.odezwa³ siê Carter. Piper u miechnê³a siê szeroko. na Thibodeau.I nie napadaæ na policjantów . Mówi³ spokojnie. po czym doda³ kulawo: . . Mi³o. . .Georgio. rzecz jasna. ¿e Sarniny Bushey to lesba. . Suka sta³a na sztywnych ³apach. ¿e oni siedzieli.. sk¹d znasz jej nazwisko? .. a ona sta³a. I co drgnê³o pod mask¹ kamiennego spokoju Cartera Thibodeau. zap³aciwszy za tê gratkê æwieræ dolara. Sier æ na karku mia³a tak zje¿on¹. Rozmaza³a colê na policzkach. a to dawa³o jej przewagê. które nie maj¹ pokrycia.Jeste idiotk¹ . która nagle wtargnê³a na schody.Zreszt¹ wszyscy wiedz¹. ¿e a¿ czu³a w niej pulsowanie. . Tylko to ³upanie w skroniach. bo wszyscy jeste my podenerwowani. Niby schodzi³.W³a nie! . Odwróci³a siê do Georgii. gdzie takim ch³optasiom jak wy robi¹ to. Na jego twarzy malowa³o siê kompletne zaskoczenie. ¿e chodzi mi o tê lesbê? Nie wymieni³am jej nazwiska. . W ten sposób by³o ³atwiej.Lepiej nie obrzucaæ ludzi oskar¿eniami.Z tym ¿e nie traficie do piwnicy w komisariacie . wielebna.Nawet nie byli my w pobli¿u jej domu.powiedzia³a bezpo rednio do Thibodeau. lecz nic nie powiedzia³a. co wy zrobili cie tej dziewczynie. Otworzy³a usta. Tyle ¿e musia³ spogl¹daæ do góry.Oraz popychania policjantów. Piper skupi³a wzrok na Georgii. Strach? Irytacja? Tego Piper nie wiedzia³a. .Wyl¹dujecie w Shawshank. . .Przerwa³ na moment. skarbie.doda³ Freddy Denton.Odwróci³ siê do Piper. jednak pani musi siê uspokoiæ i natychmiast zaprzestaæ rzucania oskar¿eñ. . . ale jeszcze w paru miejscach nie rezygnowa³. . ¿e nie widaæ by³o obro¿y.wyl¹dowa³ na ziemi.Sk¹d wiesz.. Georgia oniemia³a z przera¿enia. Tak samo patrzy³by na wariata w cyrkowym namiocie. jakby wymienia³ z przyjacielem uwagi na temat pogody. ods³oni³a k³y..Zamknij siê. znów siadaj¹c na stopniu. Praw¹ d³oni¹ tak mocno ciska³a plastikowy uchwyt smyczy Clover. Skupi³a siê na najgro niejszym.Ja. Frank DeLesseps wsta³ ostro¿nie. .Tym razem przymknê oko. przerywaj¹c im mi³e zakoñczenie dnia przy drinku. .

Nogi przelecia³y jej nad g³ow¹ w niezgrabnym fiko³ku do ty³u. . obi³a oba kolana do krwi. czy to prawda.oznajmi³a Piper. . ¿e jej uwierzyli. przeszy³ j¹ ostry ból. .zawtórowa³ mu Mel. To jest dopiero pocz¹tek. Starali my siê dowiedzieæ czegokolwiek od ch³opaków postawionych na sto dziewiêtnastej.Nie u¿ywali cie kondomów .uci¹³ Carter.W³a nie! . moment zw¹tpienia min¹³.bo Sammy jest najwiêksz¹ puszczalsk¹ w mie cie. Nic z tego nie wysz³o. ¿e ciska siê pani o Sammy . bo wiedzia³a. zwichnê³a bark i teraz pewnie znowu do tego dosz³o.Jak najbardziej .Georgia przyjê³a. który . Widzia³a w rozszerzonych oczach strach. . szyja te¿ j¹ bola³a. .Ja k porównaj¹ wasze DNA z tym.Dosyæ tego! . Carter znów obj¹³ j¹ za ramiona. Mel Searles kwikn¹³ rado nie. Albo. Obróci³a g³owê. spojrza³ prosto w oczy Thibodeau.ucieszy³a siê Georgia. tchórz jeden).Pierdol siê. Piper polecia³a do ty³u. . W g³owie wielebnej pojawi³a siê chaotyczna my l: Witaj. . Nagle kto j¹ z³apa³ za rêkê i wykrêci³.Nie wiem. i wcale jej to nie obchod zi³o. ale tak czy inaczej byli my po drugiej stronie miasta.O nie. Dziewczyna popatrzy³a na Piper wyzywaj¹co. Znajomy ból.wycedzi³ i pchn¹³ kobietê. . Ramiê. wykrêci³a sobie szyjê. to wystarczy³o. Swego czasu..Nie mia³a pojêcia. . Walnê³a w kamieñ lewym barkiem. .Zgadza siê . z nosa oraz z warg. a e bark by³ najgorszy. zmieniæ w ro linê. ¿e trafi³a w sedno. drogi panie Thibodeau. Instynktownie stara³a siê zwin¹æ w k³êbek i chroniæ g³owê przed uderzeniem o kamienny stopieñ. Ju¿ nie by³o w nich spokoju. ¿e go popchnê. Stoczy³a siê prawie na sam dó³ schodów. ¿e to mog³oby j¹ zabiæ. co siê pani tam roi w tej u wiêconej g³ówce. kiedy zobaczy³a tê¿ej¹c¹ twarz Thibodeau. zrozumia³a. graj¹c w pi³kê. ale wczoraj byli my wszyscy razem na farmie Aldena Dinsmore'a. bracie.(Bo siê boi.podj¹³ Carter ci¹gle z tym samym spokojem doprowadzaj¹cym do w ciek³o ci . wiêc mniej wiêcej przed dwudziestu laty.powiedzia³ Frankie. a teraz. spad³a ze schodów.Nie u¿ywali cie kondomów i zosta³a sperma. wybite ze stawu.Koniec! Odwróci³a siê do niego z zawziêtym u miechem. jeszcze w gimnazjum. zwisa³o w ten szczególny sposób. teraz l ni³y gniewem. a¿ w koñcu wyl¹dowa³a na brzuchu. Wiedzia³a to od Sammy. . Krew lecia³a jej z rozciêtego policzka. . lecz go odepchnê³a.Powiód³ wzrokiem po przyjacio³ach. ty pizdo niejebana . . widzia³a.. co gorsza. . Freddy Denton siêgn¹³ do niej. co znale li.

Uwolniona Clover skoczy³a na Thibodeau. . Po jego spokoju nie zosta³o ladu. poszarpan¹ i krwawi¹c¹. Wobec tego z³apa³a to.Zagryzie mnie! Rzeczywi cie. Skoczy³a. bo w koñcu mog³a zostaæ sparali¿owana. Sukê odrzuci³o na bok.Odwo³am j¹! Fred odwróci³ siê do Mela Searlesa i woln¹ rêk¹ wskaza³ psa. Clover sta³a siê niebezpieczna. kiedy mia³a na sobie czerwon¹ koszulkê Wildcats.wrzasn¹³ Carter. Dwa palce wykrêcone pod nieprawdopodobnym k¹tem przywodzi³y na my l zakrzywione drogowskazy. gdy zobaczy³a. ¿e wiat jej poszarza³ przed oczami. ¿e Fred Denton wyci¹ga broñ. ¿eby zawo³aæ sukê. W po³owie drogi w dó³ wypu ci³a z rêki smycz. ugryz³a go w rêkê. Warknê³a. i potrz¹sa³a przedramieniem Cartera jak ulubion¹ szmacian¹ zabawk¹.Nie! . rozszarpa³a koszulkê. Przednie ³apy opar³a na udach le¿¹cego Cartera i gwa³townie siêga³a do niego zêbami. kopn¹³ Clover w brzuch. Nie krzywdziæ psa! . k³apnê³a raz. Mel zrobi³ krok do przodu. co samo wesz³o jej w pysk.Zabierzcie to bydlê! Zabierzcie tego pieprzonego psa! Piper w³a nie otworzy³a usta. od do³u. Clover zrobi³a b³yskawiczny zwrot. a suka na powrót zajê³a siê cz³owiekiem. Tyle ¿e szmaciane zabawki nie krwawi¹. mierzy³a w klatkê piersiow¹ i w brzuch. drugi.krzyknê³a Piper ponownie. . .krzyknê³a. Thibodeau krzykn¹³ z bólu. z ca³ej si³y. Piper z wysi³kiem ruszy³a po schodach w górê. Twarz mia³a we krwi. . . Raz. Zrobi³ to mocno. ale Thibodeau zd¹¿y³ siê zas³oniæ rêk¹. który zepchn¹³ jej pani¹ ze schodów. Z trudem d wignê³a siê na nogi. W k¹ciku ust przyklei³ jej siê wybity z¹b jak okruszek chleba. zdo³a³ j¹ odepchn¹æ i tylko dziêki temu ocali³ ¿ycie. drugi. dziêkuj¹c Bogu. Lew¹ rêkê przyciska³a do tu³owia. ukazuj¹c dwa rzêdy l ni¹cych biel¹ zêbów. Zatopi³a k³y g³êboko w ciele. trzeci.doskonale pamiêta³a z czasów. ¿e ci¹gle ma nad nimi w³adzê. W pewnej chwili suka zmieni³a k¹t ataku i dosiêg³a jego przedramienia. W ostatniej chwili trafi³ sukê ¿ebra. Rozci¹gnê³a wargi. tak g³o no. a zwierzê skoczy³o mu do gard³a. Powali³a go.Nie! . tak jak kiedy (wca nie tak znowu dawno) kopa³ pi³kê. .Ratunku! Frank siêgn¹³ po smycz. Potê¿ny mê¿czyzna wi³ siê pod ni¹ jak piskorz. Frank odskoczy³. . Wygl¹da³a. k³api¹c pyskiem.dar³ siê Thibodeau.O¿ kurwa! . . pu ci³a rêkê Thibodeau. jakby jecha³a rowerze. Chcia³a strzaskaæ napastnikowi kark.Jezu Chryste! .

Julia zrobi³a co . niesiony rozbry niêt¹ krwi¹ i ko ci¹. £ysy gliniarz. i umilk³. . Albo zost a³a zepchniêta. ale poprzesta³ na stwierdzeniu: Chyba wszystkie ko ci mam ca³e . Pies zrobi³ krok w stronê swojej krzycz¹cej. krzycz¹ca kobieta z jednym barkiem wyra nie wy¿ej ni¿ drugi.Wszystko. ¿e Piper z nich spad³a. Przez podwójne drzwi wypad³ Peter Randolph.Prasa! . Wielebna zawy³a z bólu. wyjê³a z niej portfel. Carter Thibodeau siedzia³ na sofie pod oprawionymi w ramki zdjêciami Duke'a. mo¿e byæ u¿yte przeciwko tobie. Huk by³ og³uszaj¹cy.krzyknê³a g³o no. Objê³a scenê jednym spojrzeniem. Miêdzy nimi znalaz³ siê tak¿e Barbie. Wycelowa³ s³u¿bowy automat w psa i strzeli³. Na niego tak¿e Fred nie zwróci³ uwagi. Odda³ . w fartuchu i czapce baseballowej. Jego broñ le¿a³a na biurku komendanta. Carterowi z bólu wyst¹pi³y na czo³o grube krople potu. Nie odrywa³a wzroku od psa. Pierwsza dotar³a na miejsce Julia Shumway. krwawi¹ca.Prasa! Przynajmniej przesta³a siê trz¹ æ. który czyta³ na sedesie. Kiedy mówi³. którzy przyszli tam na obiad. sugeruj¹ca. 9 Dziesiêæ minut pó niej w biurze. potrz¹saj¹cy j¹ za ramiê o strony wybitego barku.powtórzy³a. ruszy³a po schodach. trzymaj¹c w d³oni egzemplarz Outdoors . Kawa³ek czaszki Clover poszybowa³ w powietrze. które nie tak dawno nale¿a³o do Duke'a Perkinsa. pryska³ lin¹ na policzki Piper. cholerny Freddy Denton. Obok niego siedzia³a Georgia. garstka policjantów. Fred Denton usiad³ na krze le w k¹cie.Prasa! . zakrwawionej pani po czym upad³. . co powiesz. oczy mu o ma³o nie wysz³y z orbit. Po drugiej stronie ulicy ze Sweetbriar Rose wybiegali ludzie. wariatko . Siêgnê³a do torebki.Aresztujê ciê. By³ blady. . czego nie zrobi³a nigdy wcze niej. patrzy³a na ca³o æ: martwy pies. którego wychowa³a od szczeniaka. . krew na schodach. Mia³ wie¿o zabanda¿owane ramiê i d³oñ owiniêt¹ rêcznikami papierowymi. z³apa³ Piper za wybite ramiê. ty pieprzona dupo. w koszuli wyci¹gniêtej na niedopiête spodnie.Fred nie zwróci³ na ni¹ uwagi. ruszy³ do przodu.oznajmi³ Fred. spocony. Nie zwraca³a uwagi na szczegó³y. Fred. . nadal z broni¹ w rêku. otworzy³a go jednym machniêciem i trzymaj¹c wysoko nad g³ow¹.

wykona³a polecenie. szepn¹³ jej do ucha: . Prawda? .oznajmi³ Barbie. I niech pan nie spieprzy sprawy. wystarczy spojrzeæ na rêkê Cartera . Musia³a mnie broniæ. Mo¿e pani z tym równie¿ i æ do szpitala. proszê. Wielebna wspar³a go.To wariatka! .powiedzia³ .Co pan powiedzia³? . .zapyta³ Randolph ostro.odezwa³a siê wreszcie. Spojrzenie mia³a ca³kiem przytomne. .Ona jest areszto.Kiedy pani wyjdzie.Freddy. Przynajmniej na razie.ale medyk.Napad³a na nas! Wciska³a nam jakie bzdury. . Barbie spojrza³ Piper g³êboko w oczy. . Julia. . bia³a jak ciana. zanim bark spuchnie.A pan? Randolph nie odpowiedzia³.‾e to nie bêdzie bardzo bolesne . . nale¿¹cym teraz do Petera Randolpha. zamknij siê .Powiedzia³ to jednak bez wielkiego przekonania.Julio. Nie mog³a siê zachowaæ inaczej. podobnie jak Thibodeau. Wielebna dygota³a z emocji i z bólu.zarz¹dzi³ Barbie. . . Wtedy te¿ pu ci³am smycz.Cisza! . . mamy do czynienia ze zwichniêciem.Panie Barbara .Nie wiem.Zamknijcie siê wszyscy. Powiedzia³ tylko: Musia³em to zrobiæ. muszê teraz. . ci¹gn¹³ but. .Pochyli³ siê do niej. . . jakie metody stosowa³a trenerka Gromley .Nie pierwszy raz ma pani k³opot z tym barkiem. Wygl¹dali na wystraszonych.Nikt nie jest aresztowany.Spojrza³ na Piper. . . .Je li mam to zrobiæ.Proszê st¹d wyj æ.poderwa³ siê Fred Denton. zanim pójdzie pani do szpitala. wskazuj¹c brod¹ Cartera . do Everetta. przynie temblak z apteczki.Niech pan siê bierze do roboty. wtedy dostanie pani znieczulenie. Tylko szybko.bo zepchn¹³ mnie ze schodów. Trenerka Gromley nastawi³a mi bark na boisku.odpar³ Barbie. Mogê nastawiæ bark. a ni e mia³a o tym ¿adnego pojêcia. po czym obiema rêkami chwyci³ j¹ tu¿ za nadgarstkiem. Nieobecni nie maj¹ racji. Zbiera³o siê jej na md³o ci.krzyknê³a Georgia. Barbie odwróci³ siê do Piper. . . kiwaj¹c g³ow¹.Do szpitala? . Nie jest tak le. . Piper siedzia³a w biurowym fotelu.. ale milcza³a. opowiedz¹ swoj¹ wersjê. . a wielebna niech siê po³o¿y na plecach.j¹ bez oporów. . .Umiem nastawiæ bark .Jak widzê. Mel Searles i Frankie DeLesseps stali przed drzwiami. Julia otar³a jej wiêkszo æ krwi z twarzy papierowymi rêcznikami. . Barbie usiad³ na pod³odze po lewej stronie Piper.odezwa³ siê Randolph.Clover go zaatakowa³a ..powiedzia³ Randolph g³osem bez emocji. .

w koñcu pan tu robi za lekarza. lecz nadal zachowa³a kamienn¹ twarz..którego pozna³em w Iraku. . . Nadal boli.odpowiedzia³a wielebna. .spyta³... Za lekarza robi tu teraz Ry¿y Everett. odzywa³a siê poczta g³osowa. Barbie mia³ dla niej wiele podziwu. Teraz s³ucham. ale by³a rozdygotana.Nak³ad mi siê podwoi! .No dobrze. ja jestem gotowy. robi³ to w ten sposób.Raz. Ono te¿ dygota³o. ¿e jest pan taki sam jak oni. . Barbie szarpn¹³. du¿o lepiej.. . Julia popatrzy³a na niego z niedowierzaniem. ch³opcom.. Niezupe³nie.To ma byæ dowcip? Wielebna idzie do szpitala.zarz¹dzi³ Randolph. pomy la³a Julia. ale ju¿ nie tak bardzo.Chyba tak.Pani Libby powinna dostaæ rodki przeciwbólowe silniejsze ni¿ aspiryna. . proponujê od³o¿yæ ci¹g dalszy do jutra .. Nawet Carter Thibodeau przygl¹da³ siê wielebnej.Wychodz¹ wszyscy poza Carterem. Piper nie zemdla³a.Mam aspirynê . Skrzywienie ramion zniknê³o jak za spraw¹ czarów. zapomniawszy na chwilê o bólu. Barbie za³o¿y³ jej temblak i unieruchomi³ rêkê. . Rozmawia³a z Lind¹ i dosta³a od niej numer telefonu mê¿a.zg³osi³a siê Julia..Proszê usi¹ æ .powtórzy³a Piper zdumiona.. .Lepiej . . Niech pan poka¿e tym.A ja to wszystko opiszê! .Ci¹gaj. ale stanowczo naci¹gn¹³ ramiê kobiety. Freddym i wielebn¹. ale staw sprawia³ siê jak nale¿y. lecz Barbie nie mia³ w¹tpliwo ci. Piper.. niech Everett zerknie na . Staw wskoczy³ na miejsce. . .Ostro¿nie podnios³a unieruchomione ramiê.No dobrze.oznajmi³a Julia pogodnie. niestety z Ry¿ym nie uda³o siê po³¹czyæ. Ci¹gaaaj! Gdy Piper krzyknê³a.Komendancie.Niech pan mnie zmusi.. dwa.Dziêki Bogu. Us³ysza³ to w g³osie komendanta. . .Daj jej tê aspirynê i wyjd . mo¿esz i æ o w³asnych si³ach? Piper ju¿ sta³a. . W pomieszczeniu zapad³a cisza. trzy.Na pewno zdo³a mi pan wybiæ bark bez wiêkszego trudu.. Wszyscy obecni us³yszeli g³o ny trzask.. Policzy pani do trzech i wrza nie g³o no: ci¹gaaaj! . . mia³o. ? . Wsun¹³ stopê bez buta w lewy dó³ pachowy.Lepiej? . ¿e wielebna w zasadzie ju¿ wysz³a. .powiedzia³ Randolph. .odezwa³ siê Barbie. Na czole Piper pojawi³y siê krople potu. . Potem wolno i ostro¿nie. ustawi³ j¹ tam nieruchomo. Byle nie za daleko.

co mam robiæ? . a te pamiêta³ doskonale z czasów. . . .Umiesz powiedzieæ ci¹gaj ? 10 Ry¿y wy³¹czy³ komórkê.odpowiedzia³ Barbie. na których mia³o ochotê siê napluæ. Mimo bólu wydawa³ siê znów ca³kiem spokojny. Searles i Thibodeau s¹ winni gwa³tu. . i tych. lecz g³os mia³a nadal mocny i czysty. . Wreszcie skupi³ spojrzenie na Barbiem.Nale¿y ich zawiesiæ w pe³nieniu obowi¹zków w trybie natychmiastowym.Panie komendancie . ryzyko.Nie wiem . . . Komendant Randolph wygl¹da³ jak widz na meczu tenisowym. . spu ci³ wzrok. Mia³ nadziejê.DeLesseps. A poniewa¿ znajdujemy siê pod wielkim kloszem. Potem podniós³ g³owê. Wcale siê tak znowu nie ró¿nili od tych tutaj. Teraz Du¿y Jim .ci¹gn¹³ brwi w zamy leniu. .Jej pies chcia³ mnie zagry æ . .Roux jest winna pod¿egania do gwa³tu. co t³oczyli siê w progu. wielebn¹ Libby przes³ucham jutro. kiedy styka³ siê z gliniarzami w Iraku. zanim zastuka³ do drzwi Du¿ego Jima.Thibodeau wyci¹gn¹³ do Barbiego karykaturalnie wykrêcone palce. Wszystko sprowa dza³o siê do tego. ¿eby byæ mi³ym dla ludzi. .Dobrze wobec tego. Ja tylko przedstawi³em sugestiê opart¹ na moim wojennym do wiadczeniu zdobytym w Iraku. ¿e jego g³os zabrzmia³ uprzejmie. ¿e wielebna zniknie .Gówno prawda! .Ona k³amie .stwierdzi³ Thibodeau. Dzisiaj spiszê zeznania moich pracowników. Decyzjê podejmuje pan.jej kolana. . Mo¿esz co z tym zrobiæ? . Wszyscy obserwowali. teraz przyszed³ czas na dzia³ania polityczne.Zaraz. jest m i obojêtne. Je li chodzi o pana. siedz¹cych na kanapie. ale proszê opu ciæ posterunek.Teraz ty mi powiesz. jak dostrzeg³ ci¹gle rozpiêty rozporek i upora³ siê z tym drobnym k³opotem.zaprzeczy³a Georgia skrzekliwie. dok¹d pan siê uda. zabierzesz wielebn¹ do szpitala.odezwa³a siê Piper g³o no .Nie. a¿ Julia musia³a j¹ podeprzeæ. panie Barbara. . .Zachwia³a siê. jest raczej niewielkie. Najgorsze siê skoñczy³o. Dobrze.Julio. Randolph wyra nie siê odprê¿y³.powiedzia³ Carter.

ani o plakietki oraz tabliczki wychwalaj¹ce w³a ciciela. a Ry¿y przed nim. która a¿ siê prosi³a o jaki dywan. tylko ja o tym nie wiem? W takim razie wina le¿y po mojej stro nie. .siedzia³ za biurkiem. zapatrzy³ siê w sufit. poniewa¿ by³a do niego odwrócona.Wobec czego mam dwa pytania . za³o¿y³ rêce za g³owê. I p³acê podatki. pomy la³.Jakim sposobem zbiornik ze szpitalnych zapasów zawêdrowa³ do centrum miasta? I gdzie s¹ pozosta³e? Du¿y Jim odchyli³ siê w krze le.ale jestem zatrudniony przez szpital. Przecie¿ to w³a nie go cie mieli j¹ podziwiaæ. ¿e obserwuje pi³kê baseballow¹ na biurku.Mo¿e jest pan urzêdnikiem miejskim. powiedzia³ Renniemu o brakuj¹cych zbiornikach szpitalnego propanu. ale Ry¿emu nadal siê nie podoba³. a tak¿e nie o drewnian¹ pod³ogê. . Przed ni¹ sta³a tabliczka z autografem Billa Lee. jak mawia Junior. Pewnie dlatego. Mia³em pana za pielêgniarza wyposa¿onego w bloczek recept. lecz chcia³ nie chcia³. . Jak¿eby inaczej. Odwraca kota ogonem.wiadectwo ma³omiasteczkowego presti¿u i w³adzy. O tym. mia³ poczucie. I nie chodzi³o wy³¹cznie o obraz. I tylko jeden. na którym agresywnie bia³oskóry Jezus wyg³asza³ Kazanie na Górze. zasilaj¹cy generator. ¿e pozwolono panu wêszyæ w miejskim magazynie . ¿e jeden z nich znalaz³ w magazynie za ratuszem. jakby go ostatnio solidnie wyczyszczono od pod³ogi po sufit. Gabinet (Rennie pewnie okre la³ go w zeznaniach podatkowych domowym biurem) mi³o pachnia³ sosn¹. ¿e Rennie stosuje na nim manipulacjê. w którym siê znajdowa³ . jakby nad czym medytowa³.Nie wiedzia³em. mój b³¹d. Ry¿y u wiadomi³ sobie.przyzna³ .powiedzia³ Du¿y Jim sufitowi. Maj¹c nadziejê. ¿e Du¿y Jim Rennie obraca³ siê w towarzystwie ludzi s³awnych i wp³ywowych.Tak? . na moj¹ potêgê i drzyj ze strachu . Patrz na moje trofea. . niegdy graj¹cego w Bostoñskich Red Soksach. na miejscu dla suplikantów i petentów. tak i owa pi³ka wiadczy³a o tym. musieli siê ni¹ zachwycaæ. Dla Ry¿ego pi³ka baseballowa oraz odwrócony w stronê go cia autograf stanowi³y ukoronowanie z³ych przeczuæ zwi¹zanych z pomieszczeniem. . ¿e ten pokój jest przeklêty. ¿e jednak trochê mam cykora.Nie jestem urzêdnikiem miejskim . ¿e uczucia nie odbijaj¹ mu siê na twarzy. Ry¿y zorientowa³ siê. Chodzi³o wszystko plus jeszcze co innego. Podobnie jak zdjêcia na cianach. Ry¿y Everett w zasadzie nie wierzy³ w ¿adne si³y nadnaturalne.stwierdzi³. . Móg³ j¹ przeczytaæ. D³onie mia³ w dalszym ci¹gu splecione za g³ow¹.

.Ja nie potrafiê tego wyt³umaczyæ . Klasyczn a mowa cia³a k³amcy. Bardzo mia³ ochotê zacisn¹æ piê ci. któremu grozi amputacja. równie dobrze mogliby pracowaæ w czasie wojny secesyjnej w lazarecie obok pola walki. w tym operow any z chorob¹ wieñcow¹ oraz powa¿ny przypadek cukrzycy.Nie interesuje mnie. Czy pan wie. O innych nic mi nie wiadomo.Puszczê mimo uszu implikacje zawarte w tym pytaniu. A je li chodzi o wasze zbiorniki.Nie. Ten.Zapytam pana jeszcze raz.Tyle ¿e kiedy to mówi³. zerkn¹³ w bok. . . Proszê o tym pamiêtaæ. .Drogi panie. je li zabraknie pr¹du. .Naprawdê? . synu. Po raz pierwszy Rennie wyda³ siê rozdra¿niony. Jako pracownik szpitala.Bez niego ci.A ju¿ poza wszystkim innym by³ otwarty. kied zesz³ym razem ubiega³ siê pan o stanowisko radnego? A teraz mówi mi pan. Co te¿ ciekawe. nie potrafiê o nich nic powiedzieæ. Trudno to nazwaæ nawet szop¹. s¹ nie do uratowania. Zechce mi pan wybaczyæ. . . lecz gospodarz pozosta³ niewzruszony. bo w przeciwnym razie musia³bym siê . ¿e nie potrafi wyja niæ.Ry¿y uniós³ brwi. Czy nie tak pan to uj¹³. . którzy jeszcze s¹ na miejscu i teoretycznie mog¹ co zrobiæ. . Ry¿y wsta³. .Przeprowadzê dochodzenie .Mamy komisariat i jak¹ stertê desek przysypan¹ piaskiem na God Creek Road. Prosto z mostu. co zobaczy³em.powiedzia³ Ry¿y.Tym razem Rennie umkn¹³ wzrokiem w stronê Dale'a Earnhardta. jestem cz³owiekiem zajêtym.W jakim innym budynku publicznym? . . gdzie siê podzia³y miejskie zapasy propanu? Nie do wiary. . J ego samochód stoi na parkingu. Ry¿y patrzy³ na Renniego bez ruchu. . Tak czy inaczej pañskie informacje stanowi¹ dla mnie nowo æ.Oraz p³atnik podatków. . i chcia³bym uzyskaæ wyja nienie.Gaz miejski jest najpewniej zmagazynowany w jakim innym budynku publicznym. to Jimmy Sirois.Ry¿emu krew zaczê³a siê burzyæ. gdzie znajduj¹ siê brakuj¹ce zbiorniki? . .W szpitalu praktycznie ju¿ nie ma propanu . .zapyta³ Ry¿y. który zgodzi³ siê wy wiadczyæ przys³ugê.rzuci³ Du¿y Jim.A s¹dzi³em. Nasi pacjenci. ¿e trzyma pan d³oñ na pulsie tego miasta. czy pan w to wierzy. który mo¿e siê skoñczyæ amputacj¹.Wobec tego jest to poniek¹d tak¿e mój magazyn. prawda? Zobaczy³em tam to. Ma na zderzaku naklejkê G£OSUJ NA DU‾EGO JIMA. Powiedzia³ to z min¹ cz³owieka. . .stwierdzi³ Rennie. .Poczeka³ na komentarz Du¿ego Jima. lecz sobie na to nie pozwoli³. jakby siê chcia³ upewniæ czy podpisana fotografia z Tigerem Woodsem nadal stoi na swoim miejscu.

Je¿eli znajdê go w niew³a ciwym miejscu.rozgniewaæ. Powietrze by³o niemal ca³kiem nieruchome. póki siê tam nie znajdê. albo znowu kto co kombinuje. je li pobiegniesz sprawdziæ stan Jimmy'ego Siroisa .Nikt nie musi mnie zaganiaæ do pracy. . ¿e Du¿y Jim go pozdrawia i zajrzy. Du¿y Jim zby³ go pogardliwym machniêciem rêki. zanim narobisz jakic h nieodwracalnych szkód.! . a¿ lekarz opu ci jego dom. pañsk¹ pracê. . panie wiceprzewodnicz¹cy. Ry¿y szybko wyszed³. . tylko urzêdnikiem publicznym.. Do roboty. synu. m³ody cz³owieku. lecz Ry¿y nie opu ci³ palca.Muszê jechaæ na komisariat. który czeka³. jak tylko skoñcz¹ siê te wszystkie k³opoty.Aaa niech to! Wystarczy.. Nie jest pan dyktatorem. A ja w tej chwili jestem naczelnym lekarzem w tym mie cie i ¿¹dam. Pog³êbi³y mu siê zmarszczki wokó³ ust. i pozwól mi wykonywaæ moj¹ pracê. Zadzwoñ do Andy'ego. Zaistnia³ pewien problem z wielebn¹ Libby. Ry¿y nadal walczy³ z w ciek³o ci¹ i teraz zacz¹³ tê walkê przegrywaæ. bêdzie wykonywa³ kto inny. ale us³yszy pan j¹ z pewno ci¹. A teraz najlepiej bêdzie. .Na pewno us³yszy pan jej wersjê. . Na zachodzie s³oñce zostawi³o po sobie upiorn¹ czerwieñ.Pobiegniesz ? Chyba siê pan zapomina. Wy³¹czy³ telefon i d wign¹³ siê na nogi. Powiedz mu. U stóp schodów Ry¿y podniós³ rêkê. wycelowa³ palcem w urzêdnika miejskiego. bezlitosnych oczek. Albo sta³o siê tam co z³ego. . zanim on zrobi to samo. Wiêc we siê do roboty. Tyle panu mogê obiecaæ. we trzech jako sobie poradzimy.. A pan powinien byæ w szpitalu czy przychodni. Odebra³. zamknij buziê.Znikaj st¹d. Moim obowi¹zkiem tak¿e jest odszukanie propanu. Zadzwoni³a komórka Du¿ego Jima. potem powiedzia³: . 11 W czasie pierwszych piêædziesiêciu piêciu godzin istnienia klosza ponad . Rennie wyra nie siê naburmuszy³. s³ucha³ jaki czas.. .Jak to? Co jej siê sta³o? Du¿y Jim zmierzy³ lekarza lodowatym spojrzeniem ma³ych. ¿e siê odwrócê.S³ucha³ jeszcze moment. nie oceniê. Krew mu ³omota³a w skroniach. ile w niej bêdzie prawdy.. Pete. Nie wiem. a mimo to unosi³ siê w nim smród spalenizny.. Zaraz tam bêdê.Skoro s¹ z tob¹ ludzie w biurze.

ka¿dy o tym wiedzia³. Ale potem rêce zaczê³y mu siê trz¹ æ na tyle. jaki prze¿ywali ludzie. znanego jako Kucharz. I bardzo dobrze. Wszystko wskazywa³o na brak widocznych skutków. nie zwróci³ na to uwagi. I rós³ dalej. jak na czerwonym niebie ro nie czarny marmur. którzy zanadto zbli¿yli siê do kopu³y. podobnie pewien ch³opiec. Na kilku nisko zawieszonych chmurach. ojca i dziadka. Potem wiêkszo æ ludzi nie czu³a ju¿ nic.Raz siê z ni¹ stykasz i jeste uodporniony na ca³e ¿ycie? Janelle mia³a dwa ataki. Ry¿y sk³onny by³ porównywaæ je do wstrz¹su. Wszystkie twarze na chmurach krwawi³y. W ci¹gu owych piêædziesiêciu piêciu godzin ataki mia³o dwoje doros³ych. który podnosi³ w³osy na karku i przyprawia³ o gêsi¹ skórkê. W koñcu przedobrzy³em. ¿e fajka spad³a w wysok¹ trawê (po¿ó³k³¹ i zwiêd³¹ wskutek produkcji.spyta³a go Linda pó niej. ¿e móg³ siê wznie æ do jonosfery. a¿ zagarn¹³ ca³e czerwone niebo. które trafi³y do Ry¿ego. ¿e kopu³a jest jak ospa wietrzna? . Wiêkszo æ dzieci. Jedne. pomy la³ z ca³kowitym spokojem i nawet ulg¹. zosta³ odnotowane. na przyk³ad u córek Everettów. a w nastêpnych dniach liczba ataków szybko spad³a do zera. w rêku lu no trzyma³ bonga. Za pierwszym razem mieli wra¿enie zetkniêcia ze s³abym pr¹dem elektrycznym. . a zaraz potem lewa. podryguj¹c i obserwuj¹c. Drgawki by³y czêste przy grzaniu. Przybra³ rozmiary kuli do krêgli. To by by³o tyle. przyczyna le¿a³a g³ównie w jego w³asnym produkcie. Ju¿ po mnie. gdy Du¿y Jim przebywa³ w towarzystwie Ry¿ego.Uwa¿asz. Wolno przekrêci³ siê na bok. sennym wzrokiem obserwowa³ zachód s³oñca (przywodz¹cy na my l wybuch pocisku. . zobaczy³ twarze matki. A tak¿e Sammy i Little Waltera. . nawet nie straci³ przytomno ci. U obojga objawy wyst¹pi³y mniej wiêcej w porze zachodu s³oñca w poniedzia³ek i u obojga bez trudu mo¿na by³o okre liæ przyczyny. Norman Sawyer. mia³a w ogóle tylko jeden atak. potem zbyt mocno nadmuchanej pi³ki pla¿owej. Mniej wiêcej w czasie. By³ nagrzany do tego stopnia. i w obu przypadkach drugi atak by³ znacznie ³agodniejszy ni¿ pierwszy. jaka tutaj odchodzi³a). Kiedy zaczê³a mu drgaæ prawa noga. bo szkar³at na niebie by³ poczernia³y od sadzy na kopule). Bushey siedzia³ przed magazynem za radiostacj¹ WCIK. które przep³ynê³y w krwistym o wietleniu. Nie umar³ jednak. Trochê jakby zostali zaszczepieni. Wiele innych przesz³o niezauwa¿enie. a przy tym bez majaczen ia. Je li chodzi o Phila Busheya.dwadzie cioro dzieci przesz³o ataki petit mal.

a teraz proszê.owszem. jakby kto otworzy³ ukryt¹ zapadniê i do Chester's Mill wpu ci³ piek³o. Tylko ¿e mia³y niew³a ciwy kolor. A potem. bo zaczê³y spadaæ gwiazdy. Ogieñ przybra³ kszta³t twarzy. A potem próba siê skoñczy. w bia³kach odbija³ siê upiorny zachód s³oñca. ¿e siê jednak pomyli³. Moment pó niej doszed³ do wniosku.. . ale suchy. Oczyszczenie. I powoli blak³. Rycz¹ce palenisko.To cukierek .. I mówi³. ¿e to on jest odpowiedzialny za ogieñ. S³owa wi³y siê wokó³ . Ogieñ i. pomy la³ Kucharz. Gdy siê obudzi³. Jezus siê na niego gniewa³.Nie.Koniec wiata. Dlaczego? Bo Kucharz zrozumia³. On. Tymczasem s³owa . Po ataku zapad³ w pierwszy prawdziwy sen od tygodni. by³o ca³kiem ciemno. By³y ró¿owe. wiat³o nie stanowi³o problemu. Jezus ju¿ nie wygl¹da³ na takiego rozgniewanego.. któr¹ w zesz³¹ Gwiazdkê Rose. drgaj¹c w ¿ó³tej trawie. By³a jednak zaopatrzona w zabawn¹ lampkê na baterie. Kucharz by³ przemarzniêty do szpiku ko ci. by³a to pomarañczowa wersja krwawych chmur. Generator wysiad³ albo zu¿y³ ca³e paliwo. . wetknê³a do jej skarpetki.Czysto æ . na które patrzy³ tu¿ przed atakiem. Najmniejszy lad czerwieni znikn¹³ z nieba. Le¿a³. Najpierw pojawi¹ siê ró¿owe gwiazdy. nie pamiêta³a.mrukn¹³. potem oczyszczaj¹cy ogieñ. Najpierw psikus. powoduj¹c oparzenie. Wystarczy³o przyczepiæ lampkê klipsem do ksi¹¿ki i w³¹czyæ. Nigdy dot¹d nie mia³a okazji skorzystaæ z tego gad¿etu. Bo¿e drogi. zaczê³y za sob¹ zostawiaæ d³ugie ró¿owe lady. .mrukn¹³. Bo pod kloszem ju¿ nie opada³a rosa. Nastêpnie pojawi³ siê ogieñ. Mówi³ do niego. a mo¿e i od miesiêcy. jak znalaz³. Fajka wbi³a mu siê w ramiê. siostra. potem cukierek. z wywróconymi oczami. które mia³ zobaczyæ i poczuæ pó niej. Twarz Jezusa. radna Andrea Grinnell siedzia³a na tapczanie i próbowa³a czytaæ. Mówi³ mu. . 12 W czasie gdy Kucharz obserwowa³ twarz Chrystusa w krwistym zachodzie s³oñca. I bardzo dobrze.Cukierek na Halloween..

je li tylko zdo³a. Mniej wiêcej oko³o pi¹tej ugryz³a kanapkê i nawet prze³knê³a ten kawa³ek chleba z serem. ¿e odwyk mo¿e potrwaæ dziesiêæ dni. Dawno powinna by³a to zrobiæ.strony. By³a g³odna. bo zjedzenie tej kanapki kosztowa³o j¹ sporo wysi³ku. przypomnia³a sobie s³owa Ry¿ego. jak i ostatnie tabletki oksykodonu znalezione w g³êbi szuflady nocnego stolika. czy Jim nadal zamierza je zwo³ywaæ.Z tego gówna . Ry¿y namawia³ j¹ do przej cia na metadon. Musia³a spu ciæ wodê dwa razy. Poci³a siê obficie. Lepiej zostaæ w domu. zwy kle krystalicznie czysta. a toalety ju¿ nie mia³a czym sp³ukaæ. pewnie bêdzie musia³a zmieni je ponownie. I zmus ili do robienia rzeczy. Nie dotrê dzisiaj na zebranie kryzysowe. mo¿e tak nawet by³o lepiej.. lecz nie mog³a je æ. Mimo wszystko Andrea stara³a siê czytaæ. Tak powiedzia³. które bez oksykodonu przysparza³y jej tyle cierpieñ (ale nie musia³a przechodziæ przez rozgrzan¹ do bia³o ci udrêkê. Cierpia³a na rozstrój ¿o³¹dka. Trzeba skoñczyæ od razu. taka j¹ spotka³a mi niespodzianka). Nie bez przyczyny nazywa siê te objawy skopywaniem na³ogu . heroina w przebraniu! Je li planujesz odstawiæ leki natychmiast i definitywnie.. Nawet nie wiem. spu ci³a z wod¹ wszystkie pigu³ki: zarówno metadon. dopóki siê nie oczy ci tego. Nie mia³am innego wyj cia. I powiedzia³ te¿.. .powiedzia³a g³o no i odsunê³a z oczu wilgotne w³osy. by³a ca³kiem pozbawiona sensu. z tego. Metadon! Bo¿e drogi. których robiæ nie chcia³a. Doszed³szy do tej konkluzji. a ona nie mog³a czekaæ tak d³ugo. ¿e post¹pi³a s³usznie.Póki nie wywalê ca³ego tego gówna z mojego cia³a. . Bior¹c pod uwagê przebieg ostatniej rozmowy z Du¿ym Jimem i Andym Sandersem. Szkoda. bo nogi jej dr¿a³y i podrygiwa³y.. bo gdyby siê tam pokaza³a. czasami nawet zamienia³y siê miejscami. zanim wszystkie zapasy sp³ynê³y do cieków. jakiej siê spodziewa³a. my la³a. Dom cuchn¹³ mimo otwartych okien. Najprawdopodobniej bêdziesz mia³a napady drgawek . po prostu by na ni¹ wsiedli. Z t¹ straszn¹ kopu³¹ nad miastem. Mimo bol¹cych pleców. Teraz siedzia³a rozdygotana i usi³owa³a siebie przekonaæ. niestety. wiêc w efekcie proza Nory Roberts. postawi siê Renniemu. . A kiedy znów bêdzie sob¹. lepiej tego nie rób . bo nie potrafi³a sobie wynale æ innego zajêcia. Ju¿ dwukrotnie zmienia³a ubranie. kilka chwil pó niej zwymiotowa³a do kosza na mieci.

Wrogowie Hitlera pewnie te¿ mówili co w tym stylu. ¿e odczu³o ulgê. przygnêbiony i nie mia³ najmniejszej ochoty podj¹æ siê pe³nienia roli. I to szybko.Wiêc nie ma co siê zastanawiaæ. czy zrobi³am dobrze. Trudno o gorszy czas na próbê przejêcia dowodzenia. gdy nienaturalna czerwieñ zachodz¹cego s³oñca wreszcie zaczê³a bledn¹æ. odbiera³o tylko stacjê WCIK. nadaj¹c¹ All Prayed Up . . choæ by³ zmêczony.Dobrze zrobi³em? Zdaniem Julii zrobi³ wiele dobrego i wietnie sobie poradzi³ podczas konfrontacji w biurze komendanta. przez strych z ciemnymi pud³ami oraz popsutymi lampami i dalej w noc. Rozla³a siê nad ni¹ Droga Mleczna. ¿e siê unosi ze swojego cia³a. sypialniê na piêtrze. Andrea zaczê³a spadaæ. wkrótce po tym. krzyczy przera liwie. podryguj¹c¹ bezradnie. jak skrêcili z szosy numer sto dziewiêtna cie i pojechali na zachód. Droga Mleczna poró¿owia³a. znacznie wê¿sz¹ Motton Road. ‾adne te¿ nie powiedzia³o g³o no. ka¿de zagubione we w³asnych my lach. chocia¿ oboje czuli to samo. Na d¿insach okolicy krocza pojawi³a siê plama wilgoci. Julia w pewnej chwili w³¹czy³a radio. wliczaj¹c w to udzielenie pomocy medycznej dwóm osobom. oczywi cie. o co pyta. Mia³a tylko chwilê. które za sob¹ zostawi³a. ¿e cia³o. Najpierw w trzydziestym . . by zerkn¹æ na swoj¹ ziemsk¹ pow³okê siedz¹c¹ na tapczanie. Andrea podnios³a na ni¹ wzrok i nagle zd sobie sprawê. wiêc od razu wy³¹czy³a. Niestety. Chcia³a przekrêciæ kartkê. lecz niesforna d³oñ str¹ci³a lampkê z klipsem. Wiedzia³a jednak. jak¹ mu narzucano. Gdzie daleko. Plama wiat³a przenios³a siê na sufit. Potem przesz³a przez sufit. tyle ¿e co by³o nie ta jak nale¿y. Gad¿et spad³ na pod³ogê. Z ust sp³ywa³a jej na brodê spieniona lina. 13 Barbie s¹dzi³. czy le. O ile prze¿yjê. ¿e w drodze z miasta bêd¹ z Juli¹ rozmawiaæ na temat tego. Bêdê musia³a znowu siê przebraæ. co siê przydarzy³o Piper Libby. . Barbie odezwa³ siê raz. Zgodzi³ siê. bardzo daleko w dole us³ysza³a. gdzie las z obu stron podchodzi³ bardzo blisko.Tak. No tak. Ca³kiem jakby jecha³a niewidzialn wind¹ ekspresow¹. ale prawie nie zamienili s³owa.

Przed nimi b³yszcza³y w ród drzew strugi wiat³a. na g³owach mieli he³my.Tak s¹dzisz? Nie odpowiedzia³a. protestowali w Auschwitz . sta³a spora liczba wojskowych ciê¿arówek. . WIAT ZAZNA SPOKOJU. ty pierwsza opu cisz Chester's Mill. Obaj byli ubrani w l ni¹ce kombinezony. Po stronie Chester's Mill by³ tylko jeden widz. potem w trzydziestym szóstym. Zobaczy³am wiat³a i przyjecha³am. kiedy jestem zdenerwowana albo zmartwiona.A wy co tu robicie? . Uspokaja to moj¹ pneumê. Przeskakiwa³a wzrokiem z Julii na Barbiego i z powrotem. ¿eby nakre liæ w powietrzu jaki skomplikowany symbol. .Wysz³am poje dziæ na rowerze.Mówi³a. . Bli¿ej kopu³y. Zajêcie równie ma³o presti¿owe. . Zawsze tak robiê. i wtedy te¿ dobrze my leli. ale rozumia³a jego punkt widzenia. a na plecach butle z powietrzem. Os³oni³a d³oni¹ oczy przed jaskrawym wiat³em. .To nie to samo. sta³a srebrna cysterna z wielkim napisem UWAGA! NIEBEZPIECZEÑSTWO! ZACHOWAÆ BEZPIECZN¥ ODLEG£O Æ. Lissa Jamieson. Wszyscy mieli maski przeciwgazowe przy paskach. i wtedy mieli racjê.Birkenau albo w Buchenwaldzi e. wysiadaj¹c z samochodu. Dwóch mê¿czyzn rozwija³o plastikowy w¹¿. czyli od strony Harlow. Lissa u miechnê³a siê i choæ jej u miech wygl¹da³ na wymuszony. Barbie by³ jej . ze skrzynk¹ na mleko zamontowan¹ nad tylnym b³otnikiem.odpowiedzia³ Barbie. Za kloszem. ¿e wreszcie nasta³ w³a ciwy czas.Przyjechali my popatrzeæ na eksperyment . jakby wypowiada³a zaklêcie. Na niej znajdowa³a siê nalepka z napisem KIEDY W£ADZA MI£O CI BÊDZIE SILNIEJSZA NI‾ MI£O Æ DO W£ADZY. Sta³a obok staromodnej damki firmy Schwinn. Hitler podobno pracowa³ jako malarz pokojowy. . Jim Rennie sprzedawa³ u¿ywane samochody. jakich trzydziestu ¿o³nierzy wykonywa³o rozkazy. Lissa nerwowo obraca³a w palcach krzy¿ ankh zawieszony na szyi na srebrnym ³añcuchu. . Rysowa³y cieniste reliefy na ³atanym asfalcie Motton Road. Nastêpnie w trzydziestym ósmym. A kiedy uznali.Co ty tu robisz? . z drugiej zakoñczony dysz¹ nie szersz¹ ni¿ obudowa d³ugopisu. JIMI HENDRIX. Nie czas teraz mu siê przeciwstawiaæ .spyta³a Julia. z jednej strony przymocowany do tylnej czê ci zbiornika. miejscowa bibliotekarka.Je¿eli siê powiedzie. nieomal dotykaj¹c namalowanego na niej sprayem prostok¹ta w kszta³cie drzwi.czwartym. Pu ci³a ankh na chwilê do æ d³ug¹. Czasami je¿d¿ê a¿ do pó³nocy.

Co u Kena? . Zza cysterny wyszed³ cz³owiek przywodz¹cy na my l przysadzisty hydrant.Kto to jest? . .zdziwi³a siê Julia. tak? . . Chwyci³ j¹ za ramiona.Julia ruszy³a do przodu. zwykle jest w planach pieczeñ . Barb ie zauwa¿y³ przede wszystkim. Nie doda³. w koñcu go zerwie. .W porz¹dku. pu³kowniku . co Julia zapisa³a mu na plus. Julii Przysz³o do g³owy.Próbowa³am. Oni nie mieli kurtek. . Barbie te¿ i poczu³ siê z tym dobrze.Witaj. . której niebezpiecznie blisko by³o do podwójnego podbródka. specialité de la maison oka¿e siê najpewni quiche z cukini¹.dokoñczy³a bibliotekarka. ani po drugiej stronie kopu³y.Cyfrowy? . Mia³ na sobie spodnie khaki. gdzie sta³ Cox. co trzeba. Barbie . . .Pani Shumway.zgodzi³ siê Barbie. Cox zasalutowa³.Tym razem bêdzie wyj¹tkowo ciê¿ko.. Dobry wieczór. ¿e je li dalej bêdzie skrêcaæ ³añcuszek. ni¿ przypuszcza³em. 14 . . Nastêpnie zwróci³ uwagê na tê grub¹ kurtkê z zamkiem podci¹gniêtym a¿ pod sam¹ brodê.upewni³ siê Barbie. popelinow¹ kurtkê i czapkê z logo Maine Black Bears na g³owie. ¿e je¿eli w nastêpny wtorek kopu³a nadal tu bêdzie. .stwierdzi³a Lissa.stwierdzi³ Cox. Znów obraca³a w palcach krzy¿.Nie chc¹ rozmawiaæ . .O co chodzi? . Czyli wy mienita pieczeñ. U miech Coksa by³ tylko odrobinê skrzywiony.odezwa³ siê Cox.szepnê³a Lissa. Nadal jest z panienk¹.Staraj¹ siê nas uwolniæ. Jest pani jeszcze ³adniejsza. . Barbie zast¹pi³ jej drogê jakie trzy metry od miejsca. Jestem pana ulubion¹ przedstawicielk¹ mediów. pu³kowniku Cox.wdziêczny za ten wysi³ek. . . Nie by³o ku temu powodu ani po tej.Muszê przyznaæ. Po dzisiejszej spektakularnej pora¿ce tym razem m¹drze postanowili dzia³aæ po cichu..I co oni w ogóle tu ro .Wtedy omin¹³by mnie wtorkowy wieczór w Sweetbriar Rose.Rzeczywi cie.Aparat.Witam. . . . Cox przybra³ na wadze. ¿e James O. Ca³kiem zapomnia³a o aparacie fotograficznym zawieszonym na szyi. ¿e potrafi pan prawiæ kompleme. która najszybciej znajduje.Tym razem najwyra niej siedzi pan po uszy w gównie. .

.Niezupe³nie . gdy nagle skojarzy³a.Za . ..Co chcecie zrobiæ? .Je¿eli kopu³a siê roz³o¿y. by³ Cox zrozumia³. .Nastêpny wybuch? Cox milcza³ niezdecydowany. . . Cox ponownie westchn¹³ i wskaza³ namalowany sprayem prostok¹t. Mam rozkazy od prze³o¿onych. . . Dla przyjació³ Lissa.stwierdzi³a Lissa.Obie mo¿liwo ci uwa¿aj¹ za wysoce nieprawdopodobne doda³. . .Niezupe³nie. . wydzielaj¹c jaki truj¹cy gaz. .O¿e¿ jasna cholera! Chyba powinnam siê przeprosiæ ze starym kodakiem.spyta³ Barbie. obracaj¹c ankh. .stwierdzi³ Barbie.Cox westchn¹³ ciê¿ko.wtr¹ci³ Barbie.A media w Castle Rock. .. .. Awaryjny sprzêt Pete'a Freemana. .Nie oni zostan¹ upieczeni albo zagazowani. Pe³ni te¿ funkcjê doradcy szkolnego w gimnazjum i.Pamiêtasz.spyta³a Coksa bibliotekarka.Powinnam sobie daæ z tym spokój . .Jasne. kwas prze¿re kopu³ê i bêdzie mo¿na wypchn¹æ ten fragment jak kawa³ek szyby w oknie. i zabije nas wszystkich? Na taki wypadek macie maski przeciwgazowe? . . pu³kowniku .A je li nie? . .Niech pan powie.W przeciwnym razie ja to zrobiê.Oni s¹ w Waszyngtonie .odezwa³ siê Barbie. Nagle wyda³o mu siê istotne. Wiêkszo æ ich przedstawicieli ogl¹da Girls Gone Wild w p³atnej telewizji. .Mog¹ sobie na to pozwoliæ . .stwierdzi³ Barbie. mieszkañcy Chester's Mill bêd¹ pana wychwalali pod niebiosa. która mo¿e doprowadziæ do zapalenia kopu³y. . o ile dobrze pamiêtam. ¿e pod kloszem ¿yj¹ ludzie. .wyrwa³o siê Julii.To najbardziej optymistyczna teoria .O cholera! . . Je li nam siê poszczê ci. . Staracie siê zachowaæ tajemnicê jedynie z przyzwyczajenia. Spojrza³ na przera¿on¹ Lissê.odpar³ Cox. Tu jeste my tylko my. ¿e dojdzie do jakiej reakcji chemicznej.Rozumiem pani niepokój.stwierdzi³a Lissa z nerwowym u miechem. a nie parê tysiêcy anonimowych podatników. Jest tutaj bibliotekark¹..Kopu³a go usma¿y. .Zdaniem uczonych bardziej prawdopodobne jest. . prowadzi zajêcia jogi.Domaga siê pan ca³kowitej przejrzysto ci.Dlaczego nie? Je¿eli siê uda. . Melissa Jamieson.Pani ma na imiê Melissa .Ju¿ mia³a powtórzyæ pytanie.Ci ludzie w kombinezonach ochronnych zaaplikuj¹ nasz¹ eksperymentaln¹ mieszankê. co siê sta³o z rozrusznikiem komendanta Perkinsa? .

warto podj¹æ to ryzyko. to najbardziej ¿r¹ca substancja.Czy ten wasz kwas jest mocny? .Cox . Oczy mia³a wielkie i b³yszcz¹ce.znalaz³ siê Cox. . Reakcja odruchowa? Cywilów nale¿y traktowaæ jak grzyby .Nie ma ¿adnych przes³anek.No to zaczynamy .Widzi pani. ¿eby pan odprowadzi³ piêkne panie przynajmniej trzydzie ci metrów.S¹ bardzo jasne.Gotowi? Obaj wystawili w górê kciuki.Patrzcie. . W tej czê ci kraju w³a ciwie nie ma zanieczyszczeñ.oznajmi³ Cox. Barbie te¿ spojrza³ w górê. sugerujê. Zobaczy³ Wielki Wóz. Wielk¹ Nied wiedzicê...S¹ piêkne . ¿e klosz. .spyta³a Lissa. w jakikolwiek sposób s³abnie. .powiedzia³a Julia zdumiona.Ale i straszne. Odchyli³a g³owê do ty³u jak dziecko.spyta³a. Lissa zrobi³a dwa kroki do ty³u... ... Ca³a Droga Mleczna zmieni³a siê w gumê do ¿ucia rozci¹gniêt¹ na wielkiej kopule nocy.Co takiego? Gwiazdy? . ‾o³nierze stali z d³oñmi na maskach przeciwgazowych. Za ich plecami wszelka aktywno æ zamar³a..‾adnych . Strzeli³ palcami. .Gdyby my s¹dzili inaczej. . . . zostan¹ pañstwo pod nim na d³ugi czas. by go naruszyæ.Czy pan to widzi? Cox spojrza³ w górê. . które by wiadczy³y o tym.przyzna³ Cox. tyle ¿e zamazane i. Mimo wszystko siê zdenerwowa³.A wy co widzicie? Zmieni³y kolor? .O ile mi wiadomo. Spójrzcie na gwiazdy .zastanowi³ siê Barbie. Oriona. mamy szansê was powstrzymaæ? . pod którym siê pañstwo znale li. który Ry¿y Everett rozpozna³ u Du¿ego Jima. ..du¿o tego wszystkiego. .. .Jak wygl¹daj¹? . . sk¹d siê wzi¹³? Jakiekolwiek? .trzymaæ w ciemno ci i podlewaæ gównem? Prawdopodobnie w³a nie o to chodzi³o.Co siê dzieje? .Barbie. Tak wiêc je li nie znajdziemy sposobu. jak byæ powinno.Gwiazdy s¹ ró¿owe . Pu³kownik odwróci³ siê do ludzi w skafandrach kosmicznych. .odezwa³ siê cicho. .Przysz³a mu do g³owy jaka my l.. jaka istnieje .oznajmi³a Julia.Mi³o mi pani¹ poznaæ . Wszystko tak. ró¿owe. Po co k³amaæ? .Czy macie jakie domys³y. . . .powiedzia³a Lissa. Cox nie odpowiedzia³ bezpo rednio.Przyzna³ Cox. lecz uciek³ wzrokiem w ten sam sposób. cofa siê czy ulega biodegradacji.

. normalnie niesie nad Kanadê i Arktykê. . zostawiaj¹c za sob¹ jasne smugi.lewa by³a mocno podrapana.stwierdzi³ Cox. . ale poniewa¿ móg³ j¹ pchn¹æ tylko z jednej strony. 15 .. . Wielebna usiad³a.Jezus chce.Chcemy wiedzieæ . D¹¿y na po³udnie. Po czym ukry³a twarz w d³oniach. Ry¿y usi³owa³ j¹ po³o¿yæ z powrotem. co zbiera po drodze.za¿¹da³a Piper niezbyt przytomnie.A co bêdzie za tydzieñ albo za miesi¹c? Umyjecie klosz na wysoko ci tysi¹ca metrów. Z pewno ci¹ nie powoduje ¿adnego zagro¿enia. .poprawi³a go Julia. Jego funkcjonariusze zgwa³cili Sammy.Obliza³a wargi. .upiera³a siê tym samym rozmarzonym tonem.I o ma³o pani nie zabili.I tak jest ju¿ pani oficjalnie naæpana. bo Lissa Jamieson krzyknê³a i wskaza³a na niebo.rzuci³ Barbie.doda³ po chwili grzeczniej.. . Niech siê pani ju¿ nie martwi o Sammy. .Na razie .Koniecznie muszê porozmawiaæ z komendantem Randolphem. wezmê to pod uwagê. ale ma³o przekonuj¹co. ¿ebym dosta³a wiêcej znieczulenia .spyta³a Piper. .Ci m³odzi ludzie s¹ niebezpieczni. ale mia³a pani kupê szczê cia przy upadku. ¿eby powsta³ filtr optyczny. Teraz zostawia na kopule .Chyba raczej gwiazdy? Dobrze.A co to ma wspólnego z gwiazdami? .Ani odrobiny . nie na wiele siê to zda³o. gdy Ry¿y s³ucha³ bicia jej serca.Chcê wzlecieæ wysoko a¿ pod same gniazda. Ró¿owe gwiazdy spada³y.D¹¿¹c na pó³noc. .Nic . .Niech nam pan powie . Ze szczególnym uwzglêdnieniem si³y wiatru. To. ja siê ni¹ zajmê. je li nam siê zacznie robiæ ciemno? Cox nie zd¹¿y³ odpowiedzieæ.odpar³.Wiêcej znieczulenia proszê . Jak to pod koniec pa dziernika. Bark to jedna sprawa.Mam strasznie sucho w ustach. Na wszelki wypadek. Nie mog¹ pracowaæ w policji. . . O d zachodu nadci¹ga pr¹d strumieniowy znad Nebraski i Kansas.. Jest tego do æ. . Na wypadek gdyby.ci¹gnêli my raporty meteorologiczne o dziewiêtnastej.Wyjdê do jutra? . pr¹d powietrzny mija wiele miast i o rodków produkcyjnych. potem wejdzie na Wschodnie Wybrze¿e. Lekarz poklepa³ j¹ po prawej d³oni . . Mniejsza o to. bo bêd¹ dalej krzywdziæ ludzi. . . .

Nie. wychodzimy. Wiele z nich spada³o. ale w pokoju pielêgniarskim jest ch³odziarka. Obejmowa³y siê nawzajem. Piper spa³a jak zabita. ¿e zanim wróci z kartonikiem soku. . Teraz. . Pomarañczowego albo jab³kowego. Wy³¹czyli my wszystkie lodówki poza laboratoryjnymi. Ry¿y pomy la³.Przyniosê pani co do picia. za daszkiem. a¿ dostanê od niego ich próbki DNA. i wszystkie tr zy patrzy³y w niebo. zostawiaj¹c za sob¹ fluorescencyjne ogony. Ry¿ego przeszed³ dreszcz. . chrapa³a jak potê¿ny ch³op. . Ry¿y wróci³ biegiem do pokoju numer dwadzie cia dziewiêæ. Musisz to zobaczyæ. który wyszed³ zza rogu. Rzeczywi cie. przyjació³ka Giny. ci¹gniêta przez ni¹ do pomocy w szpitalu. .powiedzia³ Ry¿y. pod którym przek³adano pacjentów na wózki. oszczêdzamy pr¹d. A tak¿e nie ma próbek.szepnê³a Piper. W po³owie korytarza spotka³ Twitcha. Na podje dzie.Nie mamy sprzêtu do takich badañ .zdecydowa³ Ry¿y.Na razie bêdzie pani na rzadkich P³ynach. Musisz zobaczyæ na w³asne oczy. Nie V8. . Gina Buffalino oraz Harriet Bigelow. sta³y Ginny Tomlinson.Da siê temu zaradziæ. tylko musi siê pani po³o¿yæ.stwierdzi³a wielebna. potem musia³ prawie truchtaæ. Za s³ony.. . a zreszt¹ i tak by mi nie uwierzy³. od strony dy¿urki pielêgniarek. bêdê prze ladowa³a Petera Randolpha w dzieñ i w nocy tak d³ugo. wielebna bêdzie smacznie spa³a. .. Dogoni³ Twitcha na korytarzu. co przy spuchniêt nosie nie by³o niczym dziwnym.Co siê sta³o? Co znowu? . ¿eby dotrzymaæ mu kroku. Bo Gina Buffalino umy³a dziewczynê na jej pro bê. . . .Zaraz.Têskniê za Clover . Odwróci³a g³owê.Przyda³oby siê trochê soku . .Ry¿y. przymykaj¹c oczy. . tylko zaniosê. Wypad³ przez tylne drzwi na podwórze.O tak. doda³ w my lach.Nie potrafiê ci tego wyt³umaczyæ.Pobrali cie próbki spermy od Sammy? Mo¿ecie porównaæ z materia³em genetycznym tych ch³opaków? Je li tak..Jab³kowy . wetkn¹³ g³owê do rodka. A niebo by³o pe³ne wiec¹cych ró¿owych gwiazd. jakby szukaj¹c pocieszenia.

¿eby by³ jej ojcem. Ró¿owe gwiazdy spadaj¹ rzêdami .Podejrzewam. . I o godzinie dziewi¹tej trzydzie ci w ten poniedzia³kowy wieczór.Czy deszcz meteorów zawsze jest ró¿owy? . Zupe³nie jakby ca³e niebo spada³o na ziemiê. ¿e Thurston móg³by byæ jej ojcem. jego przepowiednia siê spe³ni³a. W takich razach (chocia¿ oczywi cie dok³adnie czego takiego jak teraz jeszcze nie prze¿ywa³a) cieszy³a siê.. One zmieni³y barwê. Carolyn przytuli³a siê do niego mocniej. Thurston Marshall i Carolyn Sturges stali na podwórzu za domem Dumagenów i patrzyli w niebo. . ale . co bêdzie? Sk¹d on to wiedzia³? 17 Aidan powiedzia³ w chwili proroczej wizji co jeszcze: Wszyscy patrz¹ . Pamiêtasz. zostawiaj¹ za sob¹ d³ugie lady . .Sk¹d wiedzia³. które zdawa³y siê tam trwaæ jaki czas. ..Nie . sk¹d¿e. Wie ci rozchodz¹ siê szybko przez telefony komórkowe i pocztê e .Tak..Judy to przewidzia³a.. który oderwa³ siê od niej z trylion lat temu. pomy la³. wiêc pewnie to po prostu kosmiczny py³ albo fragment asteroidy. zanieczyszczeñ.Sk¹d on to wiedzia³? Thurston tylko pokrêci³ g³ow¹. póki nie zblad³y i nie zniknê³y. I spada³y. .Thurse.Czy to jest koniec wiata? .przyzna³ Thurston.mailow¹. My tymczasem widzimy go przez filtr kurzu i cz¹stek sta³ych. Ró¿owe linie krzy¿owa³y siê i przecina³y.. . . ¿e gdyby my patrzyli na niego spoza klosza. bardzo czêste zjawisko jesieni¹ na terenie Nowej Anglii. pamiêtam. My la³a o tym. Alice i Aidan Appleton smacznie spali.Nie. jak Aidan mia³ ten atak. tworz¹c na firmamencie znaki. Chyba trochê za pó no na Perseidy. 16 Kiedy zaczê³y spadaæ ró¿owe gwiazdy. To deszcz meteorów. by³by bia³y.. Rzeczywi cie spada³y. Ró¿owe gwiazdy spadaj¹. gdy patrzyli na ró¿owy gniew milcz¹cego nieba.spyta³a Carolyn. . Teraz w zasadzie chcia³aby. co powiedzia³. w czasie deszczu meteorów. jednym s³owem.

rysuje ludziom sytuacjê z nowego punktu widzenia. Ludzie ow³adniêci przera¿eniem potrzebuj¹ silnego przywódcy. Ni¿ej t³ocz¹ siê dzieciaki. ¿e kumuluj¹ce siê cz¹stki sta³e zmieni³y kolor gwiazd. Du¿y Jim schodzi po stopniach. Willow p³acze. Searles i ta psi córka Roux. Natomiast jutro sytuacja mo¿e wygl¹daæ zupe³nie inaczej. Thibodeau. Jack Ca³e. Rose Twitchell stoi obok Ansona Wheelera przed Sweetbriar Rose. a kiedy Norrie wtyka d³oñ w rêkê Benny'ego. Oni tak¿e siê obej muj¹. wyszed³ na parking przed supermarketem. oddany cz³onek ko cio³a reprezentowanego przez zmar³ego wielebnego Cogginsa. Stewart i Fernald Bowie przed swoim zak³adem pogrzebowym spogl¹daj¹ w górê.najskuteczniej za spraw¹ najstarszej metody wiata . maluj¹cy siê na wielu twarzach. Oko³o dwudziestej pierwszej piêtna cie na Main Street wychodzi mnóstwo osób i wszyscy ogl¹daj¹ bezg³o ny pokaz fajerwerków. Rupert Libby z si³ policyjnyc h Chester's Mill. to zobaczy w³asne. Niechluj Sam Verdreaux. mo¿e siê okazaæ przydatny. mieli nadziejê skoñczyæ przed pó³noc¹. my li). Du¿y Jim jest mniej zainteresowany jakimi tam wiat³ami na niebie. aktualny w³a ciciel Food City. . wo³a. ¿e dzi po prostu pójd¹ do domu. ¿e wkrótce wierni pójd¹ ¿ywcem do nieba i tak dalej. z których n ie tak dawno spad³a Libby (wy wiadczy³aby nam wszystkim przys³ugê. ¿e je li nie przestanie bredziæ na temat tego ca³ego apogówna. A strach. Ten i ów p³acze. Leo Lamoine. Teraz razem patrz¹ na spadaj¹ce ró¿owe gwiazdy. Oraz przyjaciel Juniora. Norrie Calvert i Benny Drake s¹ z rodzicami. Sz³o im nie le. Fakt. nakazuje im obu zachowaæ spokój i przesta straszyæ ludzi. poprzedniego w³a ciciela. on zamyka pa³ce z dr¿eniem. kiedy zacz¹³ siê ruc na Main Street. trze wy i w z³ym humorze. ¿e widzi czterech je d ców na niebie. mówi do Lea. . z Chazem Benderem. nauczycielem historii w gimnazjum. wypuszczony z aresztu oko³o godzin y piêtnastej. opar³szy g³owê na ramieniu Tommy'ego.To tylko deszcz meteorów . z komendantem Randolphem i Andym Sandersem. trochê jak szelest deszczu. Stopniowo coraz wiêcej osób zaczyna ocieraæ ³zy. które sprawiaj¹ k³opoty. ¿e nadci¹ga apokalipsa.mówi Chaz. jak ludzie zinterpretuj¹ to zjawisko. Willow i Tommy Andersonowie wychodz¹ na parking przed Karczm¹ Dippera.z ust do ust. Po po³udniu zadzwoni³ do Erniego Calverta. gdyby skrêci³a kark. Jakby ludzie ju¿ nie byli wystraszeni. a bardziej tym. którego nie mog³y wywo³aæ ¿adne ró¿owe gwiazdy. osobiste gwiazdy. ale on te¿ jest przestraszony. Henry Morrison i Jackie Wettington s¹ naprzeciwko. Ich p³acz jest cichy. a silny przywódca to Du¿y Jim Rennie. i tak dalej. Jes t zdania. które nie maj¹ najmniejszego znaczenia. Frank. Oboje nadal maj¹ na sobie fartuchy. z rêk¹ na kolbie s³u¿bowej broni. Jest przed wej ciem do komisariatu. i poprosi³ o pomoc przy inwentaryzacji. Wiêkszo æ ludzi milczy.

Podobnie Brenda Perkins .mówi ch³opak. koñcz¹c na Carterze Thibodeau. . Co oczywi cie niekoniecznie musi byæ z³e. trzyma je za rêce. Frank DeLesseps trochê siê uspokaja. na szczê cie tylko trochê. .stuka Frankiego w ramiê. Chuck Thompson i Claudette Sanders s¹ w domu pogrzebowym Bowiego.Podoba ci siê pokaz? Ch³opak z rozszerzonymi strachem oczami wygl¹da na dwana cie lat. chyba ¿e patrz¹ na ziemiê z lepszego miejsca ni¿ ta ciemna równina. . .Chyba tak . synu? . Nie wszyscy widz¹ ró¿owe gwiazdy. A tak¿e Piper.Porozmawiamy chwilê.Bzdura. którzy nadal wpatruj¹ siê w niebo. . Zrozumia³e ? . G³owa go boli. Dodee Sanders i Angie McCain w dalszym ci¹gu znajduj¹ siê w spi¿arni domu McCainów. . Martwi tak¿e nic nie widz¹. Du¿y Jim my li sobie.Wygl¹da jak koniec wiata . pokazuj¹c kciukiem Randolpha i Andy'ego. rozci¹gniêty na usch³ej trawie obok budynku mieszcz¹cego chyba najwiêksz¹ wytwórniê metamfetaminy w Ameryce. Na Morton Road w Eastchester (niedaleko od miejsca. Mel Searles patrzy na Du¿ego Jima. .przytakuje Frankie.Co to jest. pan Cary i Rory Dinsmore w kostnicy w szpitalu imienia Catherine Russell. On te¿ ma oczy jak spodki. ¿e ch³opak w te cie IQ nie zdoby³by wiêcej ni¿ siedemdziesi¹t. Myra Evans.oznajmia Du¿y Jim. I Andrea Grinnell. czyby tu nie zostaæ na noc.Du¿y Jim patrzy na nich po kolei. a na dodatek otwarte usta. Bóg mówi swojemu ludowi cze æ . proszê pana . Zastanawia siê. w ród wydruków z pliku VADER roz³o¿onych na stoliku do kawy. czy pan wie? . Córeczki Ry¿ego Everetta oraz dzieci Appletonów szybko zasnê³y. A wtedy macie mi wszyscy razem opowiedzieæ zgrabn¹ spójn¹ historyjkê. Podobnie jak Junior. .Kosmiczny prysznic. gdzie noc¹ cieraj¹ siê armie niewiernych. proszê pana. Doktor Haskell. Równie¿ Kucharz.Dzi w nocy wasza droga do zbawienia to zgrabna i spójna historyjka. czy ile tam ma w rzeczywisto ci. gdzie próba naruszenia . Lester Coggins.Wracamy do rodka . a nie dwadzie cia dwa. Siedzi miêdzy Dodee i Angie. . potem zawo³am was czworo. Czy jeste dzieckiem bo¿ym.Tak.zmêczona p³aczem zasnê³a na kanapie.mówi Mel.Wobec tego nie masz siê czego obawiaæ. Duke Perkins.

rzuca butelkê w trawê i strzela sobie w ³eb. Barbie móg³by zapytaæ Coksa.Pewnie strzeli³ ga nik albo jaki dzieciak zrobi³ rakietê z butelki . Mo¿e zdo³a³by jako bez niej ¿yæ i prawdopodobnie umia³by ¿yæ jak szczur w szklanej klatce. stoi na podwórzu za swoim domem. Maski przeciwgazowe. który zosta³ powtórzony trzykrotnie. Ona te¿ by³a zmêczona i przybita. zas³aniaj¹ce twarze podczas procedury testowej. Julia i Lissa Jamieson patrzyli w milczeniu. jednak z dwiema tragediami na raz nie potrafi sobie daæ rady. Przy ka¿dej wypowiada ¿yczenie. A wy? . jak dwóch ¿o³nierzy w kosmicznych skafandrach zdejmuje smuk³¹ dyszê z koñca plastikowego wê¿a. Gdy spadaj¹ce meteory rzedn¹. Co nie przeszkodzi³o jej fotografowaæ. W³o¿yli j¹ do nieprzejrzystej plastikowej torby ze strunowym zamkniêciem.powiedzia³a Julia. 18 Barbie. Sam j¹ wybra³. bo bez Myry straci³ grunt pod nogami. to ruger SR9. .konstrukcji klosza za pomoc¹ eksperymentalnej mieszanki kwasów odbywa siê mimo deszczu meteorów) Jack Evans. Nie ostatni¹. Dwaj starsi mê¿czy ni. teraz stercza³y na czub kach g³ów jak dziwaczne kapelusze. w drugim broñ. Jest pierwsz¹ ofiar samobójcz¹ klosza. ¿e eksperyment. Wie. czym s¹. co mia³y wykazaæ testy. nie przyniesie oczekiwanych rezultatów. gdy zacz¹³ siê kosmiczny pokaz. W ka¿dym razie zapewne takie mieli zamiary. Wygl¹dali na zmêczonych. odjechali mocno skomplikowanym urz¹dzeniem od miejsca eksperymentu. Barbie domy la³ siê w nich uczonych z Agencji Bezpieczeñstwa Narodowego. jakie czterdzie ci piêæ minut po tym. Barbie przy³apa³ j¹ na ocieraniu oczu. mniej wiêcej piêtna cie po dziesi¹tej. zgrzanych i przygnêbionych. a nastêpnie ca³o æ do metalowej kasetki oznaczonej s³owami MATERIA£Y NIEBEZPIECZNE. przeprowadzaj¹cych jakie analizy spektrograficzne. Tê zamknêli osobnym kluczem i wtedy zdjêli he³my. ale Barbie tak¿e by³ przygnêbiony. tak zwany test kwasowy. Wysoko na niebie szybowa³y ostatnie ró¿owe meteory. . W jednym rêku trzyma butelkê jacka danielsa. Jack Eva prze³yka resztkê alkoholu. a ¿yczy sobie mierci. Lissa wskaza³a w stronê Eastchester. Gdy sta³o siê jasne.S³ysza³am co jakby strza³. Jack poci¹ga z butelki i patrz y na spadaj¹ce ró¿owe gwiazdy. za starzy na ¿o³nierzy. wdowiec od przedwczoraj. i Cox mo¿e by nawet udzieli³ odpowiedzi wprost. która zawsze by³a w domu na wypadek konieczno ci obrony.

Cox odwróci³ siê do Barbiego i kobiet..uzna³a Julia.908? .Nic nie wiemy.Jim.. Widz¹c jego wahanie. Tyle ¿e wed³ug naszej wiedzy istnienie klosza te¿ nie jest mo¿liwe. oczy b³yszcz¹ce. przepraszam.A co z HY . ¿e w dwa tysi¹ce dwudziestym wy l¹ czteroosobow¹ za³ogê. Tak. Rzuca³ podwójny cieñ.Niech pan siê nie wyra¿a.‾e kopu³a zosta³a stworzona przez istoty pozaziemskie.stwierdzi³ Cox.. gdzie sprayem namalowano na kopule du¿y prostok¹t.powiedzia³a Julia ze ladem dawnego u miechu w g³osie. . ale te¿ nie spodziewa³em siê. rozumiem! . . . .Czy by³by sk³onny twierdziæ. nie zrobi³ kompletnie nic.Cox podszed³ bli¿ej.Marty wzruszy³ ramionami. jeste pewien? .Je li tak. ta przygoda kosztowa³a amerykañskich podatników jakie trzy czwarte miliona dolarów.. ¿e kopu³a mo¿e byæ stworzona przez jak¹ formê ¿ycia o bardziej zaawansowanej wiedzy na temat fizyki.Nie. .O ile mi wiadomo. . ¿adnych tajemnic. Jeden ze starszych d¿entelmenów. Julia zrobi³a dwa kroki do przodu.Przepraszam? . ¿e kiedykolwiek zobaczê cz³owieka na Marsie.Mów. a poza tym.Nie. Z punktu widzenia analizy spektrograficznej tego czego tu nie ma. to rozliczaj¹ siê z niew³a ciwym krajem . Twarz mia³a bia³¹ jak kreda. . nie licz¹c kosztów prac badawczo . . a tymczasem Rosjanie twierdz¹.Czy wed³ug naszej wiedzy to w ogóle jest mo¿liwe? .Naprawdê s¹dzili cie.Marsjanie us³yszeli o tym plotki i siê wkurzyli.To nazwa kwasu. . . kurwa maæ. . . dorzuci³: .Ma pani racjê. .To co . mów.Jak chcesz. .rozwojowych zwi¹zanych z budow¹ kwasu. pozwól na moment. ¿e to zadzia³a? ..Niech pan wreszcie nam powie! Do jasnej cholery! Cox uniós³ d³oñ. . Wskaza³ miejsce.Znikn¹³ .ladowe ilo ci minera³ów. zbli¿y³ siê do ciany klosza. .zapyta³ cicho. Mamy tylko teoriê. Poza tym . wch³onê³o go i unicestwi³o. biologii i tak dale j? - . pu³kowniku .Aaa. którzy przeprowadzali testy..nic. Ska¿enia pochodz¹ce z ziemi i z powietrza. . Maskê przeciwgazow¹ trzyma³ w rêku.stwierdzi³ Marty. .Jak analizy? . czego nie ma. Marty.zapyta³ Cox. . . Który utrwali³ w cianie kopu³y namalowane przez nas linie.. chemii.. Barbie dostrzeg³ co w jego oczach. .

gdyby co takiego siê zdarzy³o? . bierzemy pod uwagê tak¹ ewentualno æ . z którymi nad tym pracujemy. tak siê czujê.Nie .Jestem tego pewna. Szczepionkê w postaci ³agodnego wstrz¹su elektrycznego mia³ ju¿ za sob¹.Marty stukn¹³ w klosz. bo ludzie albo nie mieli generatorów.To mo¿e byæ zjawisko meteorologiczne . czy to nie skutek dzia³ania wrogiego pañstwa. ..A nawet biologiczne..odezwa³a siê Julia do Coksa. najwyra niej robi³ to nie po raz pierwszy. .Owszem. musi byæ prawd¹ . je li mo¿na to tak nazwaæ. . ¿e to robota jakiego ziemskiego super³obuza.Czy wyl¹dowa³ gdzie lataj¹cy spodek i jaki kosmita ¿¹da³ widzenia z naszym przywódc¹? . . skoro w zasadzie nic nie robim y. co zbyt skomplikowane. albo oszczêdzali paliwo. . choæby nie wiem jak nieprawdopodobne. co wiesz. na przyk³ad Korei Pó³nocnej. . .zapyta³a Julia.To by³ strza³ z broni . .Niekoniecznie .Czy jeste my przedmiotem jakiego eksperymentu? Szczerze mówi¹c. Stosujemy metodê Sherlocka Holmesa: Je li wyeliminuje siê wszystko.przyzna³. Trzeba te¿ rozwa¿yæ.Podobnie s¹dzi wiêkszo æ naukowców.. . Czy mi siê to tylko ni? . Nawet siê nie skrzywi³. Lissa Jamieson przygl¹da³a siê schludnym domom Eastchester. .przyzna³ Cox po zastanowieniu.Wiedzia³by pan.zapyta³ Barbie sceptycznie.. W wiêkszo ci nie pali³y siê wiat³a. . .spyta³ Barbie.Ja sam sk³aniam siê ku teorii o istotach pozaziemskich. .stwierdzi³a stanowczo.Poniewa¿ Marty nadal wyra nie mia³ w¹tpliwo ci.stwierdzi³ Marty. co pozostanie. .Które nic na tym nie zyska³o? .Mo¿esz mówiæ wszystko.pomy la³. . ¿e to co jest w pewnym sensie hybryd¹ pa³eczki okrê¿nicy. Jedna z teorii zak³ada.Pu³kowniku . . zapewni³ go raz jeszcze: . to.odpar³ Cox.Ale musimy siê te¿ liczyæ z tym. Czy my naprawdê dyskutujemy na ten temat? . mo¿e kopu³a ¿yje.

pozwalaj¹c oceniæ taktykê i cieszyæ siê ka¿dym podaniem czy przejêciem. I choæ na cianach biura powiesi³ zdjêcia. Lady Wildcats. lecz jego pasja zaczê³a siê od czego zupe³nie innego. Dziewczêta traktowa³y sport bardzo osobi cie. oczywi cie. najbardziej ceni³ sobie fotogr afiê Hanny Compton. S¹ te¿ prawdziwi mi³o nicy koszykówki. ¿e dziewczêca koszykówka jest zwyczajnie lepsza. z których miej¹ siê fani zespo³ów ch³opiêcych. a wiêc Tigera Woodsa. organizacji praktykuj¹cej sprzeda¿ ciasteczek i inne formy zbiórk i pieniêdzy na pokrycie rosn¹cych kosztów wyjazdówek . drugoklasistki. kipia³y nienawi ci¹. uwa¿a³ za równie wa¿ne. Wyp³ynê³a ze ród³a. co zwyczajnie lubi¹ sobie popatrzeæ na d³ugonogie nastolatki biegaj¹ce w krótkich spodenkach. która doprowadzi³a Lady Wildcats do zdobycia tej jedynej z³otej pi³ki. z autografami osób s³awnych. które musia³ podziwiaæ ka¿dy go æ. dla których kibicowali. rozgrywaj¹cej. Gra toczy siê wolniej. Nie by³oby to zachowanie polityczne. które ch³opcy (uwielbiaj¹cy wy cigi. a wiêc dobre stare podstawy koszykówki. zw³aszcza je li rozgrywano mecz z tradycyjnym rywalem (w przypadku Wildcats z Mills by³a .WCZUCIE SIÊ 1 Poza polityk¹ Du¿y Jim Rennie mia³ tylko jedn¹ pasjê. Je li siê ma bilety na ca³y sezon. którzy powiedz¹. a czêsto ta k¿e filary Booster Club. Wielu z nich to krewni zawodniczek. S¹ te¿ tacy. walenie pi³k¹ w tablicê i rzuty z po³owy boiska) rzadko w ogóle dostrzegaj¹. ¿e u dziewcz¹t k³adzie siê znacznie wiêkszy nacisk na obronê i rzuty wolne. i nie przeszkadzaj¹ im niewysokie wyniki. W dwa tysi¹ce czwartym.jednej. Du¿y Jim wszystkie te powody. widzia³ wszystkie mecze. dok³adnie . M³ode zawodniczki przestrzegaj¹ etycznych zasad gry. Dale'a Earnhardta oraz Billa Lee Spacemana. Ch³opcy tak¿e chcieli wygrywaæ. o którym nigdy nie wspomnia³ w rozmowie z przyjació³mi z widowni. Kibice dziewczêcych zespo³ów twierdz¹. Od roku tysi¹c dziewiêæset dziewiêædziesi¹tego ósmego zawsze mia³ bilety na ca³y sezon i ogl¹da³ co najmniej tuzin rozgrywek rocznie. czasem gra toczy³a siê bardzo ostro. i nie bez racji. si³¹ rzeczy poznaje siê innych posiadaczy karnetów oraz powody. a by³a ni¹ koszykówka dziewczêcych dru¿yn gimnazjalnych. dla których cz³owiek interesuje siê sportem. kiedy Lady Wildcats wygr a³y stanowe mistrzostwa klasy D.

W pierwszym roku gra³a w dru¿ynie juniorów przez wiêksz¹ czê æ sezonu. który wspominali przez d³ugie lata. krótki kucyk stercza³ na g³owie jak wyprostowany rodkowy palec. . . Czarne l ni¹ce oczy kpi³y z ka¿dego. jak rozbija obronê i z wyrazem skupienia na ponurej twarzy nieub³aganie zbli¿a siê do kosza. nienawidzi³y pora¿ki jako zespó³. Hanna wystartowa³a ostro. ale Du¿y Jim najbardziej lubi³ patrzeæ. Roztrz¹sa³y j¹ w szatni jeszcze d³ugo po zakoñczeniu meczu. Ta pi³ka jest moja! . rednia punktów na mecz z tamtego czasu wynosi³a dwadzie cia siedem do sze ciu. W rozgrywkach mistrzowskich roku dwa tysi¹ce czwartego Lady Wildcats prowadzi³y z Rockets z Castle Rock dziesiêcioma punktami. która po koñcowym gwizdku umiera³a mierci¹ naturaln¹. ale dla wiêkszo ci ch³opców by³a to kwestia indywidualnych osi¹gniêæ. By³a córk¹ Dale'a. Co wiêcej. przy remisie. W czasie pogoni za pi³k¹ podczas drugiej po³owy. Z osiemdziesiêciu sze ciu punktów rzuconych w czasie tamtej rozgrywki Hanna Compton . lecz czyst ej obronie. jak ta nienawi æ puchnie dziewczêtom w g³owach. a skoñczy³a jeszcze ostrzej. Dziewczyna przejmowa³a pi³kê i wykonywa³a rzuty trzypunktowe. po szybkiej i ³atwej wygranej w meczu z Buckfield. pieprzona dziwko.Nie jestem g³upcem . kto by mia³ wej æ jej w drogê. Dla dziewcz¹t przegrana by³a znacznie trudniejsza do zaakceptowania. Trener przesun¹³ j¹ do reprezentacji na dwa ostatnie mecze. Wiceprzewodnicz¹cy Rady Miejskiej Chester's Mill i pierwszorzêdny handlarz u¿ywanymi samochodami siê zakocha³. Innymi s³owy . kiedy chcia³a. Gdy skoñczy³ siê tamten mecz. bardzo wyra nie odbiera³ z boiska: Nic z tego. Du¿y Jim po³o¿y³ rêkê na karku trenera Woodheada.pokazówki. w czasie których zdoby³a wiêcej punktów ni¿ ktokolwiek inny a jej przeciwniczka z Richmond Bobcats zwija³a siê z bólu na parkiecie po ostrej. Od urodzenia mówi³a wiatu odwal siê ode mnie . Wygra³y jednym punktem. A potem zjawi³a siê Hanna Compton. za³atwiaj¹c fanom Wildcatsów sezon. Jak ona potrafi³a nienawidziæ! Zdaniem Du¿ego Jima nikt jej nie dorównywa³. Szczê ciem dla jej dru¿yny do koñca meczu zosta³a tylko minuta i szesna cie sekund. gdy Hanna sfaulowa³a. chudego drwala z Tarker's Mills. to nazwê ciê g³upcem stwierdzi³. Du¿y Jim czêsto obserwowa³.Je li ta dziewczyna nie bêdzie gra³a w przysz³ym roku.odpar³ trener Woodhead. zwykle pijanego i zawsze k³ótliwego.to znienawidzona dru¿yna Rockets z Castle Rock). ‾ywi³ siê t¹ nienawi ci¹. Przed rokiem dwa tysi¹ce czwartym Lady Wildcats zakwalifikowa³y siê do turnieju stanowego tylko raz w ci¹gu dwudziestu lat.

prowadz¹c po pijanemu. dok¹d wybrali siê na lody. ca li w nerwach . Wracali do Tarker's Mills ze sklepu Browniego.a¿ ich do siebie wezwie i ods³oni im przysz³y los). ¿onê i wszystkie trzy córki. ale Du¿y Jim mówi³ o tym po swojemu. Gdzie tam w . A z tym by siê nie pogodzi³a. zabi³ siebie. Tak podejrzewa³. Wtedy do gry wesz³a Hanna i ruszy³a do boju z determinacj¹ Józefa Stalina obejmuj¹cego rz¹dy w Rosji. ³¹cznie z jednym ca³kiem absurdalnym. z rodzaju tych. Wypadek z piêcioma ofiarami miertelnymi trafi³ na pierwsze strony w zachodnim Maine. przypomina³ sobie tamten w spania³y.zdoby³a. a Du¿y Jim wcale nie czu³ smutku. Nazywa³ to wczuciem siê. niedostêpnej i niedostrzegalnej dla zwyk³yc h miertelników). znikaj¹ wszelkie defekty i ograniczenia cia³a). której mo¿na niekiedy dotkn¹æ noc¹. agresywn¹ gr¹. jestem najlepsza. czarodziejski mecz koszykówki.mia³ nadziejê. Dobra gra charakteryzuje siê szczególn¹ struktur¹. Democrat ukaza³ siê w tamtym tygodniu z czarn¹ obwódk¹. który wykona³a ze splecionymi nogami. co sprawili mu k³opot. która rozpoczê³a siê wynikiem niekorzystnym dla Lady Wildcats . jak choæby bycie w strefie. Mistrzowski mecz by³ jej po¿egnalnym. twarz jej zastyg³a w szyderczym grymasie. Zejd cie mi z drogi. ¿eby unikn¹æ zarzutu o b³¹d kroków. Dziewczyna umia³a siê wczuæ . pozostaj¹c¹ poza zasi tuzinkowych graczy (chocia¿ czasem nawet najzwyklejszy gracz potrafi siê wczuæ i na krótk¹ chwilê przemieniæ w boga. Tam dziewczêta by³y wy¿sze. Ka¿dy rzut w ci¹gu tych o miu minut by³ celny. Hanna nie umia³aby graæ w koszykówkê w college'u. Tamtej wiosny jej k³ótliwy ojciec zasiad³ kierownic¹ nowiutkiego cadillaca. Czarne oczy jej b³yszcza³y (wydawa³o siê. pewnie by w koñcu wyl¹dowa³a na ³awce rezerwowych. podczas boskiej przemiany. bogat¹ i zdum draperi¹. struktur¹. Bonusowy cadillac sta³ siê ich trumn¹. zawsze udawa³o siê go bokiem skombinowaæ . jakie z pewno ci¹ zdobi¹ komnaty Walhalli. który mówi³ bardzo wyra nie: Jestem lepsza ni¿ wy wszystkie. bo rozjebiê . niepowtarzalny. Musia³a ¿ywiæ swoj¹ nienawi æ ci¹g³¹. Szczególnie pierwsze osiem minut drugiej po³owy. Du¿y Jim rozumia³ j¹ jak nikt. a wtedy.przegrywa³y dziewiêcioma punktami. za oknem ostatnie ró¿owe meteory blak³y w oddali (a przed drzwiami ci. fantastyczny. Normalnie Du¿y Jim nie handlowa³ nowymi samochodami. kupionego z czterdziestoprocentowym upustem u Ja mesa Renniego seniora. przez pó³ boiska. Istnia³y ró¿ne sportowe okre lenia takiego rodzaju zachowania. Hanna Compton wiêcej nie zagra³a. sze ædziesi¹t trzy. czekali . ale je li jaki by³ mu potrzebny. Gdy teraz siedzia³ w biurze Petera Randolpha. ¿e wzrok mia³a utkwiony w jakiej koszykarskiej nirwanie. Z tego samego powodu nigdy nawet nie rozwa¿a³ wyjazdu z Mill. a¿ trudno uwierzyæ. Tego lata jej ojciec.

a w czasach kryzysu jeszcze lepsze. wiem. po którym ca³a widownia zerwa³a siê na równe nogi. wiedz¹c. Du¿y Jim tylko siê u miecha³. Oferuj¹ca wiñskie pisemka. W³a nie dlatego nie obawia³ siê Dale'a Barbary ani jego k³opotliwych przyjació³. W³a nie dlatego nie by³ nawet zmêczony. zmie ni¹ siê w okazje.Jim.Zamkn¹æ supermarket? .zaoponowa³ Randolph. zw³aszcza tej psiej córy redaktorki. A w³adza to szampan.Supermarket oraz Gas & Grocery . . ludziom siê to nie spodoba. straszna speluna.wiecie pewnie zarobi³by wiêcej pieniêdzy. I wszystko uk³ada³o siê pomy lnie. Przewidywa³o siê kroki obrony. po prostu nie mo¿e. Staæ go by³o na u miech. to prawda. w koñcu jest ‾ydem.. kibice Castle Rock szaleli z w ciek³o ci. To siê czu³o. ¿e nie mo¿e daæ cia³a.powtórzy³ Andy. jak . ¿e do tej pory wszystko by³o w najlepszym porz¹dku. Doceniam robienie zapasów i Cale tak¿e. które na pierwszy rzut oka wydawa³y siê przeszkodami. Mia³ przeczucie.Jim. ju¿ i tak zamkniêty. . a nawet by³ przekonany. Jego mistrzostw. Tego na g³os nie powiedzia³. Cz³owiek móg³ rozwin¹æ skrzyd³a.A mo¿e by tak zarz¹dziæ krótsze godziny otwarcia? Do tego chyba Jack da siê przekonaæ? Pewnie ju¿ sam rozwa¿a³ takie wyj cie. Rz¹dzenie miastem by³o dobre w normalnych okoliczno ciach. Teraz w³a nie nasta³ czas rozgrywek mistrzowskich. a ka¿de doj cie do pi³ki koñczy³o siê rzutem i trafieniem.Wiem. . Du¿y Jim siê wczuwa³. .. . jak ten desperacki rzut Hanny przez pó³ boiska. ¿e nic nie stanie mu na przeszkodzie.No tak. . . zdaæ siê na intuicjê. . fani z Mills krzyczeli ze szczê cia. Oto kolejny przyk³ad. Nadal mia³ u miech na ustach. Nawet sprawy. nadal z u miechem na twarzy. jednak bogactwo to ma³e piwo. Miêso na wykoñczeniu.Sklepem Browniego nie musimy sobie zawracaæ g³owy.Rozmawia³em z Jackiem Cale'em nie dalej jak dzi po po³udniu. kiedy Peter Randolph oraz Andy Sanders patrzyli na niego os³upiali.poprawi³ go Du¿y Jim. Du¿y Jim pokrêci³ g³ow¹. . . I bardzo dobrze. W³a nie dlatego nie obawia³ siê Juniora mimo jego ma³omówno ci i czujno ci. Na pewno. Mia³ wyczucie. zanim ona sama je ustali³a. Ludzie zwykle maj¹ pe³ne spi¿arnie. chocia¿ powinien byæ wyczerpany. I w³a nie dlatego. A trudno o lepszy cz na takie dzia³anie ni¿ rozgrywki mistrzowskie.Rozpogodzi³ siê wyra nie. Chodzi mi o to. ale wszystkiego innego pod dostatkiem. w Food City jest mnóstwo jedzenia .

I je li przy tym oberw¹ po uszach. zw³aszcza po tym nocnym pokazie kosmicznych fajerwerków. którzy siê boj¹. . ¿e bêd¹ jutro bardzo zajêci.spyta³ Andy. 2 Frank. ¿e nie potrafi¹ utrzymaæ ptaszka w spodniach. Wobec czego bêdziemy musieli powiêkszyæ si³y porz¹dkowe.A skoro ju¿ o nich mowa. zapro ich. . my bêdziemy zarz¹dzali towarem..A je li wybuchnie panika? . Og³oszê plan racjonowania dóbr na czwartkowym spotkaniu. .Oba.Mamy dwudziestu funkcjonariuszy. dystrybucja bêdzie sprawiedliwsza. Wystarczy go na d³u¿ej. niepotrzebny powód do nerwów.¿ycie idzie na rêkê cz³owiekowi.Istnieje taka mo¿liwo æ. Randolph by³ wyra nie zaskoczony.Du¿y Jim przy³o¿y³ d³oñ do ucha. zapewne siê rozbiegn¹.. . czy mamy prawo zamykaæ sklepy . Nowy komendant policji nie oczeki wa³ takiego gestu i omal siê nie Zakrztusi³.Nie jestem pewien. rzecz jasna. ¿e oczekuj¹ wyrzucenia z pracy albo i czego gorszego. Hanna Compton by ich wy mia³a.W sytuacji kryzysowej mamy nie tylko prawo. . Twarze mieli zaciête i wyzywaj¹ce. . Ale Duke by³ martwy. ¿eby my mogli zakoñczyæ sprawê i wys³aæ ich do domu spaæ.Umilk³. ale i obowi¹zek. komendancie. Naj³atwiej kierow aæ lud mi. Nale¿y im siê za to. .zacz¹³. . Bardzo mu to odpowiada³o.G³ow¹ wskaza³ w kierunku drzwi.powtórzy³. . . lecz niepewne. Wliczaj¹c w to. Na cztery spusty. skarbie. Georgia Roux mruknê³a co pod nosem.Zamykamy . .O ile kopu³a jeszcze wtedy bêdzie. wpatrywali siê we w³asne buty Du¿y Jim od razu siê domy li³. .G³o niej. Carter. . . tym lepiej. I to znacznie.przytakn¹³ Du¿y Jim.Aha . . A kiedy zostan¹ otwarte ponownie. a to ju¿ trudno by³o nazwaæ zdarzeniem pomy lnym.Oto nieustraszeni policjanci. Duke Perkins by oceni³.No tak . . Pospuszczali oczy. . Je li kopn¹æ w gniazdo myszy. Mam przeczucie.odezwa³ siê Andy niepewnie. ¿e takie dzia³anie to b³¹d. Mel i Georgia weszli jak podejrzani maj¹cy siê ustawiæ do rozpoznania. który ma wyczucie. .Du¿y Jim serdecznie poklepa³ Pete'a Randolpha po plecach. to by³ po prostu cud.

¿e nie zrobili my nic z³ego.przytakn¹³ Frank z szacunkiem. . proszê pana.Tak jest . .wyja ni³ Mel z szerokim.Wiem. . . ka¿dy tylko jedno.Tak jest. . .Wiêc co cie dok³adnie zrobili? Gdy Georgia.Byli my tam ..poprawi³ go komendant. ale ona powiedzia³a.Du¿y Jim wycelowa³ w ni¹ grubym palcem.oznajmi³ komendant Randolph.stwierdzi³ Carter. ¿e ma trochê piwa .Mogê powiedzieæ. ¿eby mówi³ dalej. . i chcia³aby nam podziêkowaæ. na lito æ bosk¹.. .Ty mów. .Jedno mówi za wszystkich. Du¿y Jim skrzywi³ siê niemi³osiernie.. chocia¿ w³a ciwie byli my ju¿ niby po s³u¿bie.Pokazuj¹c bobra . wskaza³ Frankiego. jakim dziecko t³umaczy mamusi. jednego po drugim .Powiedzia³a. Zaczyna³ s¹dziæ. . A potem tak jakby w zasadzie roz³o¿y³a nogi.upewnia³ siê Du¿y Jim. ¿e pora wracaæ. Jeste cie dru¿yn¹? Carter Thibodeau pierwszy po³apa³ siê.Powiedzia³am. do czego zmierza ta rozmowa. .I nie skrzywdzili cie jej? . Wiêc wypili my piwo i powiedzieli my.podj¹³ Frank.odpowiedzia³ chór czterech g³osów.podj¹³ Frankie. ¿e w panu Thibodeau . .. .Bo ona twierdzi. Ton. Siedzieli my tam sobie i popijali my piwko. ale wszystko odby³o siê za jej zgod¹.i ona nas zaprosi³a. . . .zacz¹³ Frank . Narkomanka czy nie.Jestem tego pewien . ¿e jest nam wdziêczna za to. w takiej sytuacji z pewno ci¹ zachowa³aby polityczn¹ poprawno æ. ¿e nauczyciel jest z³o liwy. . .Zaprosi³a nas do sypialni. bezmy lnym u miechem.Ca³kowicie po s³u¿bie . . . ¿e nie ma z nimi Andrei Grinnell.Ta dziewczyna ma zszargan¹ opiniê. I mów z sensem.W³a nie to chcia³em powiedzieæ. co my lê? Du¿y Jim zezwoli³ mu machniêciem rêki.Prawda? .Cicho. nie powinni my i bardzo nam przykro. W my lach podziêkowa³ opatrzno ci.Tylko dlatego weszli my. zak³adaj¹c rêce na obfitym biu cie.. Frank i Carter zaczêli mówiæ jednocze nie.Nikt jej nie uderzy³ . co robimy. proszê pana .Mi³o mi to s³yszeæ. . Jej m¹¿ te¿. No bo teraz nie mo¿na kupiæ piwa. ¿e zosta³a pobita i nie wiadomo co tam jeszcze.Ona. Nie widzieli cie tam przypadkiem jakich narkotyków? .krzyknê³a Georgia. Tak to jest w dru¿ynie. .Du¿y Jim kiwn¹³ na Franka. . . .Nie.W³a nie! .

na wypadek gdyby kto siê nie dostosowa³ do nowego porz¹dku.oceni³ Du¿y Jim. ¿e które z was bêdzie mia³o przy sob pukawkê.drzemi¹ niejakie mo¿liwo ci. bo jutro stawiacie siê na s³u¿bê o siódmej rano.Przypuszczam. . . stoj¹c jutro przed Food City i maj¹c do czynienia z mieszkañcami tego miasta.podj¹³ Du¿y Jim. zanim go zabije. Z u miechem. .Jak nowo narodzone dzieci .. Nikt nie podj¹³ tego w¹tku. .Jeste cie w okresie próbnym . Mo¿e nawet wiêcej ni¿ raz. By³a zdrowo zalana.. ¿e jeste cie niewinni .Mo¿emy wys³aæ z nimi Freda Dentona .pod Food City powinni pój æ bardziej do wiadczeni policjanci.Skoro macie prywatn¹ broñ. W obecnej sytuacji opieka spo³eczna z siedzib¹ w Castle Rock mog³a siê równie dobrze znajdowaæ na Ksiê¿ycu.Nic mi nie jest. Du¿y Jim powiód³ wzrokiem po Franku. Nikt inny. . Wyczucie. .Tyle chyba wystarczy. mo¿ecie j¹ nosiæ jako Amerykanie. Pies nie naruszy³ mi ¿adnego ciêgna. . A ci nowi do mniejszego.Rozumiem z tego. Melu i Georgii. . j ego s³u¿ba w charakterze funkcjonariusza policji dobiegnie koñca w trybie natychmiastowym. Jego s³owa skomentowa³a g³ucha cisza. panie Thibodeau? Z pañsk¹. Opieka spo³eczna powinna jej odebraæ syna. . Supermarket oraz sklep przy stacji Gas & Grocery zostan¹ zamkniête na czas kryzysu. . ..Doskonale . Zw³aszcza m³odym funkcjonariuszom.. . ran¹ bitewn¹? Carter zgi¹³ ramiê. wszystkim nam przyda siê trochê snu. . poniewa¿ mamy za sob¹ dzieñ pe³en wra¿eñ.A teraz.odpar³ Du¿y Jim. . Czy da pan sobie radê.Jim . .Rozumiemy siê? Czy s¹ jakie sprzeciwy? . . a dwóch nawet nosi j¹ ze sob¹ w czasie patrolu. ¿e po naszym wyj ciu siê przewróci³a. .zaproponowa³ Randolph. Carterze. I jeszcze jedna rzecz.Przy Gas & Grocery powinni wystarczyæ Wettington i Morrison.Du¿y Jim rozejrza³ siê dooko³a. . Ma³y ptasz ek powiedzia³ mi na uszko.odezwa³ siê Andy .przytakn¹³ Frank. Komendant Randolph wyznaczy³ was do pilnowania Food City. ¿e macie w samochodzie broñ.Racja .popar³ go Randolph. panowie? Andy i Randolph z wyra n¹ ulg¹ zgodnie pokiwali g³owami.W³a nie ci m³odzi ludzie s¹ potrzebni pod Food City.Czy tyle wam wystarczy. Ale je¿eli us³yszê.Nie zgadzam siê z tob¹ .podsumowa³ Du¿y Jim.

Krzese³ te¿ nikt nie ruszy³ z miejsca .Powiem ci. pochyli³ g³owê. a ca³e znu¿enie go opu ci³o. które zamierza³ zosta w mie cie. to co powiedzia³ mi kiedy ojciec. .. Fili¿anka po kawie i talerzyk po to ci e tkwi³y na suszarce obok mikroskopijnego zlewu. . 3 Barbie wszed³ do swojego mieszkania zewnêtrznymi schodami kilka minut przed pó³noc¹. Ksi¹¿ki.j pod lamp¹. lady by³y tak subtelne. potem je otworzy³ i pozwoli³ wzrokowi b³¹dziæ bez celu po wnêtrzu stanowi¹cym po³¹czenie salonu i kuchni. Je li oni siê zmieni¹.Nie byli uszczê liwieni. Nie ma czego takiego jak niena³adowana broñ.No tak po prostu. Stara³ siê patrzeæ na wszystko i wszystko widzieæ.A mog¹ byæ niena³adowane? . pokiwa³ g³ow¹ z u miechem. Zamkn¹³ oczy.Frank nadal nie wydawa³ siê uszczê liwiony. . Thibodeau bez przerwy zgina³ ramiê oraz palce. Nie dla Lindsaya mia³ wzór diamentowy w kolorach niebieskim. Przed nami ciê¿ki dzieñ. bia³ym i br¹zowym. . to pewne jak w banku. Du¿y Jim uniós³ palec wskazuj¹cy jak nauczyciel. co kaza³. Pó³tora metra d³ugo ci. jednak szybko siê pogodzili z decyzj¹. Przygarbi³ siê ze zmêczenia i marzy³ tylko o tym. czerwonym. je¿eli cz³owiek nie stara siê za bardzo.Tak jest. Dywanik. Zrobili. We cie siê za rêce. Zwykle tak siê dzieje. Bêd¹ siê zachowywali poprawnie. by na dobre sze æ godzin zapa æ odrêtwienie. sprawdzaj¹c. czy s¹ sprawne. ¿e z pocz¹tku nie potrafi³ ich odszukaæ. tak jak je zostawi³. Barbie kupi³ go w . Widz¹c ich wahanie. Mieszkamy w ród uczciwych ludzi. pó³ metra szeroko ci.No chod cie. wówczas my tak¿e. które wci¹¿ dzia³a³o dziêki generatorowi Andy'ego Sandersa. ¿e zapali³ wiat³o. Wystarczy³o. Wsta³. drugie przy oknie z widokiem na ulicê. . Du¿y Jim zamkn¹³ oczy. Nie dla Lindsaya . .. Rozumiesz? . Frank. trzeba siê wesprzeæ s³owem modlitwy.Dobry Bo¿e. otworzy³ szeroko ramiona. sta³y na pó³kach. Trwa³o to jaki czas.spyta³ Frank. proszê pana. zanim bezlitosny budzik wyrwie go ze snu i ka¿e i æ do Sweetbriar Rose szykowaæ niadanie. I nagle zrozumia³. na wszelki wypadek. Lecz zamiast wyprowadziæ funkcjonariuszy z komisariatu. Kto tu by³. Du¿emu Jimowi to pasowa³o.

I lekko przekrzywiony. ¿e amerykañski senator kupi³ takich piêæ. A du¿o wiêcej do kieszeni. tak. Rano le¿a³ idealnie prosto. Narzuta na ³ó¿ku by³a nietkniêta. Barbie nigdy na niego nie wszed³. bo Nie dla Lindsaya by³ zmierzwiony. ale na to nie mia³ wielkich szans. tak. nie . Gor¹cy. Nie dla Lindsaya by³ jedynym upominkiem z Iraku. Czy to ledwo uchwytny zapach potu? A mo¿e atmosfera? Barbie nie wiedzia³ i wcale go to nie obchodzi³o. Bardzo stary. Wygl¹da na turecki. Latif podniós³ d³oñ i Barbie przybi³ mu pi¹tkê. A krótkie spodnie khaki. Zajrza³ do niej bez przekonania. Zmarszczony. Ja Latif Hassan ci to mówiê. Tydzieñ pó niej kula snajpera rozsadzi³a mu mózg. otworzy³ górn¹ szufladê i od razu zobaczy³. Potem siê miali. . ¿e wyp³owia³e d¿insy. Zawsze go okr¹¿a³. tam jeste . Barbie. Lindsay Graham. nie¿nobi zêby. tysi¹c lat temu. prawdopodobnie dlatego. Sprzedawca wykona³ zaskakuj¹co amerykañski gest imituj¹cy masturbacjê. teraz mia³y suwak rozpiêty. Natychmiast zajrza³ do drugiej szuflady. Nigdy na niego nie wszed³. by³ pod tym wzglêdem przes¹dny. Zostawi³ go. zawsze go okr¹¿a³. Iracki! . Ksi¹¿ka telefoniczna z numerami Tarker's i Chester's le¿a³a na stoliku przy drzwiach. Podszed³ do komody. do skarpetek. ale iracki policjant zapewni³ go. z³o¿one z za piêtym suwakiem. bardzo piêkny . Handlarz mia³ na sobie koszulkê z nadrukiem NIE STRZELAÆ DO PIANISTY. jakby nadepniêcie na ten dywan mog³o aktywowaæ jaki komputer w Waszyngtonie i spowodowaæ. bo komendant policji zwykle nie afiszuj e siê z . teraz znalaz³y siê na jej spodzie. Ale wszystkie dywany senatora fa³szywe. Ten prawdziwy. ¿e identyfikator znikn¹³. opuszczaj¹c Chester's Mill. To nie dywan dla Lindsaya Grahama.Mówi. ¿e i tutaj kto wchodzi³.Bagdadzie. ¿e w ten sposób poniek¹d chcia³ zostawiæ za sob¹ Irak. To by³ dobry dzieñ. ale nie. Nie potrzebowa³ nawet piêciu sekund.spyta³ Barbie. ¿e znalaz³by siê z powrotem w Bagdadzie albo w cholernej Al . i wróci³ do salonu. Gdziekolwiek by poszed³. Dywan zmieni³ w³a ciciela za dwie cie dolarów amerykañskich oraz uniwersalny odtwarzacz DVD. któr¹ tak¿e zamierza³ zostawiæ w mie cie. Piêæ dywanów.O co chodzi³o? . ci enka broszura. I wcale nie by³ tym zdziwiony.Fallud¿y. . Latif s³ucha³ go d³u¿sz¹ chwilê. Nie dla Lindsay a. Dobry b y³ z niego funkcjonariusz. Tak. ¿eby stwierdziæ. Rano. nie. Epokowa prawda zen. Barbie przeszed³ do sypialni. ale nadal mia³ nieodparte przekonanie.Khaliq Hassan. ¿e dywanik pochodzi z kurdyjskiej fabry czki. na oczach ludzi. Policjant nazywa³ siê Latif abd al . potakuj¹c. ale dobry. piêæ setek dolarów. a wtedy miali siê jeszcze g³o niej. które poprzednio by³y na szczycie stertki. Kto jednak na niego wszed³. Piêæ setek na rêkê. Nie turecki. Szeroki u miech. Ten nie fa³szywy. Ani troch Chwyci³ komórkê.

ale z pewno ci¹ nie Howie. ale nie. gdy widzieli siê po raz ostatni. Siêgaj¹c po telefon. ale tak jak ci powiedzia³am. Potem dotar³o do niej. nie mia³ absolutnej. bo kto sypia na kanapie. . Perkins. Brenda milcza³a chwilê. .. ¿e zosta³a sama. dwadzie cia minut po pó³nocy. W ka¿dym razie tutaj. ¿eby mnie teraz uwa¿nie pos³ucha³a. kto móg³ dzwoniæ o tej porze. kto j¹ obudzi³ o tak nieludzkiej godz nie i przypomnia³.. W laptopie.Czy twój m¹¿ robi³ notatki? . Chcia³bym.Mówi Dale Barbara. rozcieraj¹c kark. którego dotkn¹³ Howie. Kopu³a zniknê³a albo zosta³a otwarta. w miejscu. .Tak. Przy³o¿y³a d³oñ do szyi. choæ informacja by³a do æ dyskretna: H. ¿e mo¿e byæ tylko jeden powód telefonu o tej porze. Mo¿esz siê skupiæ. . Poku tyka³a do aparatu stoj¹cego przy fotelu Howiego (widok pustego mebla sprawia³ jej ból) i chwyci³a s³uchawkê. Bardzo bym chcia³ dzwoniæ w tej sprawie. .Wiêc co siê sta³o? Jest prawie wpó³ do pierwszej! . Brenda uderzy³a nog¹ w stolik do kawy n tyle mocno. Mia³ przeczucie.Barbie! Uda³o siej¹ zniszczyæ? Wyszli my spod klosza? .numerem swojego domowego telefonu w ksi¹¿ce telefonicznej.Rzeczywi cie.Spojrza³a na kartki z informacjami z pliku VADER rozrzucone na stoliku. Morin Street 28 Mimo ¿e minê³a pó³noc. Jeste ju¿ przytomna? . je li nie musi? Przeklê³a te¿ tego. . ¿e mo¿e mu zabrakn¹æ czasu. wiêc czas zamykaæ drzwi. usi³uj¹c zebraæ my li. dzwoni uprzedziæ.Powiedzia³a ...Tak.Nie.Howie nie ¿yje. i B. Tyle ¿e najwyra niej w ma³ych miasteczkach panowa³y odmienne obyczaje. ¿e bêdzie pó no. ju¿ tak. i æ spaæ. Wydrukowa³am je. Nie mia³a pojêcia. ¿e le¿¹ce na nim papiery podskoczy³y.Co jest? O co chodzi? . 4 Zaæwierka³ telefon.Tak. . przeklinaj¹c siebie za brak rozwagi. . ¿e twój m¹¿ prowadzi³ dochodzenie w sprawie Jima Renniego. Niew¹tpliwie Howie. pamiêtam. Barbie bez wahania wystuka³ numer. I znowu ta bolesna wiadomo æ . Skrzywi³a siê i usiad³a. Nie móg³ sobie pozwoliæ na zw³okê.

co twój m¹¿ mia³ na Du¿ego Jima.. Powiedz. Pamiêtasz? .. przera liwie wiarygodne.Przera¿asz mnie. Czy Julia ciê pos³ucha? Wydaje mi siê. ¿e mogê zostaæ aresztowany. Jutro rano w³ó¿ ten wydruk do koperty i zanie do Julii Shumway.. W takim wypadku pamiêtaj. ¿e i tak nie powstrzymasz biegu wypadków.Chyba nie przypuszczasz.Je li siê zastanowisz. W kasie pancern ej albo w zamykanej na klucz szafce.Nie zabieraj Julii. Z ca³ego serca pragnê³a. je li ma.To jakie szaleñstwo.. Wszystko pasuje. . Ale teraz ju¿ nie bêdzie czeka³. . Powiedz jej.Nie zamknêli mnie.Oczywi cie. ¿e on.Zamierza³am porozmawiaæ z Renniem. lecz Howie prowadzi³ tê nocn¹ rozmowê.Pod jakim zarzutem ciê aresztuj¹? . . ale dlaczego nie pozwoliæ jej zajrzeæ? . . ¿e rozg³osisz prawdê o wszystkich brudach. Rozumiesz? .Tak. co zrobi.. Ale nie id sama. A kiedy ju¿ znajdê siê za kratkami. Nawet w sejfie. Jestem prawie na sto procent pewien. w doskona³ym nastroju mimo ¿a³oby.Bo je li wydawca lokalnej prasy zobaczy. Romeo Burpee mówi jej.. potrzebuje koz³a ofiarnego. . . .Nie wiem. Rennie ma co do ukrycia. ¿e powinna kandydowaæ na komendanta stra¿y po¿arnej. .Powiedzia³em ci dzisiaj. Ogieñ w zasadzie ugaszony. podratowana przez endorfiny. ¿eby j¹ ukry³a w bezpiecznym miejscu. komendant policji tañczy. których siê dokopa³ twój m¹¿. jak on mu zagra. je li nie ma czego mocniejszego.To dobrze. . ale na pewno nie za drobn¹ kradzie¿ w sklepie.W innym wypadku niech nie otwiera. . jak daleko siê posunie. mnie lub nam obojgu. Widzia³em wiele takich wypadków w Iraku. Niestety. ona sama stoi niedaleko Little Bitch Road.Nie mam pojêcia.. . ¿e ona to widzia³a. wiêkszo æ dowodów zniknie. . Komu ufasz poza Juli¹? Wróci³a my l¹ do minionego popo³udnia. przyznasz mi racjê. gdyby co z³ego sta³o siê tobie. mo¿e mi siê przydarzyæ jaki wypadek. . a Du¿y Jim zorientuje siê. ¿e tak. Tak.Oczywi cie. . ¿e trafiê za kratki jutro. Ten t³usty skurczybyk potrafi rozgrywaæ karty. to znac zy dzi . ¿e ma otworzyæ kopertê jedynie wówczas. Dla bezpieczeñstwa wzi¹æ ze sob¹ Juliê. je li zagrozisz. ¿eby to nie ona. jak w sennym koszmarze. je li pocisk nie przebije kopu³y.Rommie Burpee.

¿e to generator zu¿y³ ca³y gaz.odpar³a bez wahania. Te¿ chcesz trochê kofeiny? Cola jeszcze zimna.stwierdzi³ Barbie. ¿eby ci uwierzy³. . o godzinie szóstej piêæ zjawi³ siê Junior. Tyle mi wystarczy. . To znaczy. bêdzie nieprzewidywalny..Nie.. a wydruk zostawiê u Julii. nie. tak jak j¹ uczy³ m¹¿. ¿e sta³o siê tak z powodu tego drugiego obrotu ga³ki. ubrany w bia³y szlafrok o rozmiarze przypominaj¹cym grot na kliperze. Twarz mia³ blad¹ i nieogolon¹. Brendo.Dobrze. Niech bêdzie tylko polis¹ ubezpieczeniow¹. Irracjonalnie uzna³a. ale mam ogólny zarys.. w³osy w nie³adzie.I pamiêtasz. ale je li siê w cieknie. a ty wygl¹dasz jak mieræ na chor¹gwi. Raczej ci nie zaszkodzi. . 5 Brenda w³o¿y³a wydruki do ¿ó³tawej koperty. Du¿y Jim podniós³ puszkê. 6 We wtorkowy ranek.Niech bêdzie on. lecz dwa razy. Junior pokiwa³ g³ow¹. co Howie mia³. Sejf by³ niewielki..Ca³kowicie . Tylko je li ukryjê laptop. ¿e on ma brudne rêce? .Dobry dzieñ zaczyna siê od dobrego niadania. Dopiero po chwili zda³a sobie sprawê. Skoñczy³ siê gaz do generatora. Nastêpnie posz³a do gabinetu Howiego.. . co jest w tym pliku? . Jedna w zupe³no ci wystarczy. Pi³ colê.. kawa jest. . . pomy la³a. to co poka¿ê Jimowi? Chyba bêdê musia³a zrobiæ drug¹ kopiê. Wprowadzi³a kombinacjê cyfr. Ukryj go.Czy powinnam mu powiedzieæ. w koñcu jednak siê zmie ci³. Akurat wtedy zgas³o wiat³o.Wobec tego ci uwierzy . . Przynajmniej na razie.Nie musisz mu pokazywaæ dowodów czarno na bia³ym. Postraszyæ go boskim gniewem to jedno. Du¿y Jim siedzia³ przy kuchennym stole. Napisa³a na niej Julia i po³o¿y³a na kuchennym blacie.Nie znam wszystkich liczb i nazw banków.Nie. . czy ty jeste przekonana. musia³a postawiæ laptop na boku. Poniewa¿ wierzy³ w to Howie. a na koniec zakrêci³a ga³k¹ nie raz. prze³kn¹³ ³yk. ale nie ma elektryczno ci.Nie ma kawy. . I jeszcze jedno: zabezpiecz laptop mê¿a. ..

Mo¿e to by³ lad obecno ci jego ¿ony. przez jaki czas. ..Tak. .Mam uwierzyæ. Junior odgryz³ s³uszny kawa³ kie³baski i popi³ col¹. On ju¿ jest chory. ¿e w danym momencie by³oby to niepoprawne politycznie. szepn¹³ g³os w g³owie Du¿ego Jima.I we wszystkie te cia³a mo¿na ubraæ pana Barbarê? . ¿e Junior wie wszystko. Junior zamkn¹³ lodówkê i usiad³ po drugiej stronie sto³u. . . We wszystkie.. . .powiedzia³ g³o no. chocia¿ w bezlitosnym wietle poranka widaæ by³o dok³adnie. .Nie ma sprawy. . . nie oznacza³o.Tak. pomy la³ Junior. Kropka. . Spa³em z.Dziwnie by wygl¹da³o. dopóki to jest. pocieraj¹c lew¹ skroñ. Pytanie by³o uzasadnione.. z kim jego syn baraszkowa³ noc¹. Zgadza siê? .To dobry dowód. ¿e co jest nie tak.polityczne . Zreszt¹ nie jestem zmêczony. synu.Mo¿esz je odkryæ dzisiaj oko³o po³udnia. pokrêci³ g³ow¹.. W kuchni panowa³a niezwyk³a cisza. . .Nie id dzisiaj do komisariatu. Nastêpny kês. nie zapyta³: Co siê z tob¹ dzieje? .I dowód wiadcz¹cy przeciwko panu Barbarze. Nie spyta³ go: Gdzie by³e ? . które Du¿y Jim mylnie odebra³ jako sentyment. Mia³ do syna inne pytanie.Umilk³. Du¿y Jim pokiwa³ g³ow¹ i uwa¿niej przyjrza³ siê synowi. Prze³kniêcie. lecz tylko na moment.Powiedzia³e : cia³a.Tak.Powiedzmy. którzy zabawili siê z tym ludzkim mieciem z przyczepy przy Morton Road.. gdybym nie poszed³.Junior otworzy³ lodówkê i zajrza³ do ciemnego wnêtrza. Natomiast cieszy³ siê. Popatrzy³ na ojca ze swego rodzaju rozbawieniem pe³nym zdumienia.Junior siê u miechn¹³. oczywi cie.. W ka¿dym razie. . ¿e nie potrafisz zorganizowaæ paru pojemników z gazem? Du¿y Jim spi¹³ siê odrobinê. bez szumu lodówki i bulgotania ekspresu do kawy.. . Rodzina.Uhm. Mia³ powa¿niejsze k³opoty ni¿ to. ¿e ch³opak nie by³ z kolegami. Na z³odzieju czapka gore.oceni³ Junior. . Junior patrzy³ na ojca bez zmru¿enia.Lepiej pójdê . trzyma siê razem.Spa³em. . który jad³ kie³baskê wo³ow¹. W liczbie mnogiej. Zadawanie siê z tak¹ dziewczyn¹ prowadzi³o najprostsz¹ drog¹ do z³apania jakiej francy. Du¿y Jim nie spyta³ tak¿e: Z kim spa³e ? . . która morduje razem. .

Spójrz na niego. .Czy to siê uda? .Ja te¿ . Pewnie mnie nawet usun¹³ z e swojego facebooka. . . Tylko trzymaj siê z daleka od Food City. Junior ugryz³ kie³baskê. ¿e tam bêd¹ k³opoty. Jednak tego ranka Du¿y Jim mia³ na g³owie powa¿niejsze sprawy ni¿ k³opoty trawienne Juniora. Na pewno bêdzie w tym swoim kurniku przy God Creek Road. Poza artyku³ami spo¿ywczymi pod³ej jako ci oraz ksi¹¿kami z wydawnictwa Beaver Books. bêdziesz mia³ du¿o pracy.Ja te¿.Mam przeczucie. I nie rzucaj siê w oczy. Brownie jako jeden z trzech sklepów w mie cie by³ uprawniony do sprzeda¿y alkoholu. ale dzisiaj raczej ma delirkê.Mo¿esz znale æ Sama Verdreaux? .Junior rozpogodzi³ siê na widok wyob ra¿onej sceny.To by³ dowcip. . czy co to tam by³o. . . je li mu zaniosê pó³ szklanki sikacza. . Normalnie o tej porze by spa³.Jakie k³opoty? Du¿y Jim nie odpowiedzia³ wprost.Du¿y Jim pokiwa³ g³ow¹. Wyznaczê ciê na patrol samochodowy. . . Junior wyra nie siê o¿ywi³.Jak s¹dzisz.We miesz whisky od Browniego . .Nie powiedzia³em. zapa³a do ciebie cieplejszym uczuciem. . Podejrzewam. prze³kn¹³. .Naprawdê uwa¿asz. .stwierdzi³. .poleci³ Du¿y Jim.Nie rozumiem.Tylnymi drzwiami. . popi³ col¹. Policja mia³a klucze do wszystkich trzech.Uda siê. Tylko czerwona plamka tañczy³a mu przed oczami. po czym skrzywi³ siê i znowu pomasowa³ skroñ. Du¿y Jim przesun¹³ go po stole. je li mu zaniesiesz butelczynê whisky? A obiecasz wiêcej po wykonaniu roboty? . . .Jasne.Ten stary pijaczyna pokocha mnie. ¿eby siê k³ad³ do ³ó¿ka. ¿e akurat ja powinienem do niego jechaæ? Ostatnio raczej mnie nie kocha.Co Niechluj Sam ma zrobiæ za procenty? Du¿y Jim wyja ni³ synowi swój zamys³. Niewa¿ne. Junior s³ucha³ beznamiêtnie. Na koniec mia³ jedno pytanie.

powiedzia³ Roger.przerwa³.. widaæ taka by³a wola Bo¿a. Od irytacji do szacunku. Mimo wszystko czasem siê przydawa³y. kiedy tylko móg³. na sekundê odsun¹³ telefon od ucha. zamias t korzystaæ z ¿ycia bez trosk finansowych. . pomy la³ Du¿y Jim. ¿e takie nowinki techniczne.Powiedzmy o dziewi¹tej? Najpó niej o dziewi¹tej piêtna cie? . Mo¿ecie byæ w mie cie mniej wiêcej o. ale te¿ g³upot¹ by³oby nie zadbaæ o jakie zabezpieczenie. Wyj¹³ telefon komórkowy ze rodkowej szuflady biurka. szatañskie wynalazki.Jest Ricky i Randall.No. czy powód . Jak cz³owiek ma wyczucie. .7 Po wyj ciu Juniora Du¿y Jim poszed³ do gabinetu . . gdzie odk³ada³ go. Oraz dla miasta. czy susza. ¿e Sam Verdreaux wykona polecenia Juniora.. tak. który wydyma³ siê wokó³ niego jak ¿agiel. us³ysza³ w tle gdakanie kur. wszystko idzie sprawnie. czy inna zaraza. ¿eby zmieniæ zwyczaje.. bo Du¿y Jim zrobi³ z niego zafajdanego milionera. Uwa¿a³. Roger by³ zbyt g³upi. s przyczyn¹ mnóstwa niepotrzebnego bicia piany. Bo robiê to dla miasta. .warkn¹³ który z licznych Killianów.. Zwrot o sto osiemdziesi¹t stopni. Wybra³ numer z ukrytych kontaktów. .wci¹¿ w szlafroku. Kurczaki trzeba nakarmiæ. Skoro nadal wstawa³ o wicie i traci³ czas na ¿ywienie stadka kurczaków.Rog? Jeste na farmie? . kiedy opad³a Bo¿a kopu³a. Roger Killian powinien darzyæ Du¿ego Jima szacunkiem. W tle nadal gdaka³y kury. zanim kto odebra³. Tak¹ mia³ naturê i dzi by³ dla Du¿ego Jima niezast¹piony. . To znaczy. . co w³a nie powiedzia³. .Co jest? . .Bóg ci wybaczy . .Du¿y Jim szybko dokona³ w my lach niezbêdnych obliczeñ.oceni³ Du¿y Jim.Roger.Wobec tego bêdziesz ty i dwóch twoich najstarszych. Dla dobra jego mieszkañców. Gdy przytkn¹³ go znowu. które trafia³o bezpo rednio w g³owê. Odczeka³ co najmniej sze æ sygna³ów. Du¿y Jim skrzywi³ siê. mam zajêcie dla ciebie i trzech twoich najstarszych synów. I nic dziwnego.Tylko dwóch mam w domu . Du¿y Jim zak³ada³. Roland pojecha³ do Oxfordu po karmê.. zastanawiaj¹c siê nad tym.. ile¿ to godzin stracono na bezu¿yteczn¹ gadaninê? I na dodatek wydziela³y szkodliwe promieniowanie. . tak.Przepraszam za u¿ywanie nadaremno imienia Bo¿ego. do których mo¿na by³o siê dostaæ jedynie po wpisaniu has³a numerycznego.

Teraz zebra³ kartki razem . Otworzymy w czwartek. . ale tak. I ani s³owa na ten temat.O czym ty w ogóle mówisz? Z piwnicy wypad³ zwabiony krzykami Ernie Calvert. tak nosi³ je ca³e ¿ycie. je li ta kopu³a szybko e zniknie. . .. Co mamy zrobiæ? Przywie æ trochê propa. .Przeg³osowali go radni . czerwon¹ twarz i siwe w³osy obciête na rekruta. a Jack by³by jêkn¹³ z rozpaczy. 8 .Po co straszyæ ludzi? I tak bêd¹ mieli czego siê baæ.Co za pomys³. .i potrz¹sn¹³ nimi przed twarz¹ Petera Randolpha.On chce zamkn¹æ sklep! . Na blacie poniewiera³y siê karty ze spisem towarów. s³ucha³. Pozapisujemy.Patrz.spyta³ Ernie rozgniewany.Co? Co takiego?! Dlaczego??? Jack Cale siedzia³ przy swoim biurku w zagraconym biurze kierownika Food City. Oczywi cie je li do tej pory jeszcze siê to wszystko nie skoñczy. które teraz szarpa³ woln¹ rêk¹. Nadzieje na wcze niejsze ukoñczenie pracy przepad³y razem z deszczem meteorów.odpowiedzia³ Randolph. A Roger Killian.. Przejrzyj to. mia³ ³agodn¹ dziecinn¹ twarz i gêst¹ szopê sztywnych jak druty rudych w³osów. ¿ó³te. zanim zrobisz co g³upiego.Bêdê musia³ ich obudziæ. Nowy komendant wystroi³ siê na tê wizytê w mundur galowy. W tle nadal gada³o i æwierka³o osiem setek kurczaków karmionych steroidami. tego mo¿esz byæ pewien. Kto wpad³ na ten kretyñski pomys³?! .. I mówi³ jaki czas..Tutaj! I tutaj! Sam zobacz! . . Jack. jak mu Bóg mi³y. By³ po trzydziestce.du¿e.denerwowa³ siê Jack.Wszelkie obiekcje wobec planu mo¿ecie przedstawiæ na spotkaniu w czwartek wieczorem. który sta³ w drzwiach. Teraz pos³uchaj.Nie. . firma nie straci ani centa. Ubrany by³ w kombinezon Foo City..Przykro mi. na lito æ bosk¹?! Przecie¿ towaru jest pod dostatkiem! . . który zamknêli z Erniem Calvertem o pierwszej nad ranem. . jasne. Mia³ wielki brzuch. Peter Randolph najwyra niej nie zamierza³ przyjrzeæ siê bli¿ej ¿ó³tym kartkom. .Nie w tym rzecz! . Pete.obwie ci³ Jack. pokryte d³ugimi kolumnami rêcznego pisma . Sklep jest zamkniêty. . jak mi Bóg mi³y. co i jak. jako magazyn ¿ywno ci. Bêdziemy dzieliæ po równo i tak dalej.Niewiele brakowa³o.

Dosyæ tego . Albo: PRZEPRASZAMY ZA CHWILOWE UTRUDNIENIA. to zamknij twarz i rób.. Randolph wiedzia³. Tak mi kazali powtórzyæ radni. pos³uchaj. co i ty powiniene . a Du¿y Jim go popar³.Znowu potrz¹sn¹³ ¿ó³tymi kartkami. a ja muszê wykonywaæ ich polecenia.Nie mogê ci na to pozwoliæ.. . co dla ciebie dobre.powiedzia³ Jack. . . ¿e Andrea Grinnell g³osowa³a za czym takim? Ta kobieta nie jest g³upia! .Je li wiesz.powiedzia³ Randolph. nawet gdyby nadal by³ tu oficjalnie zatrudniony.Dok³adnie bior¹c.uci¹³ Randolph. jak ci zagraj¹. . Wystaw w oknie tabliczkê ZAMKNIÊTE DO ODWO£ANIA.podpowiedzia³ Ernie. prawie b³aga³.O ile mi wiadomo. . ¿eby zacz¹æ oszczêdzaæ .. Nikt nie udziela³ mu instrukcji.Chyba ¿e chcesz spêdziæ resztê dnia w wiêzieniu. .Tylko dwóch . co by z tym poleceniem kaza³ zrobiæ Duke Perkins . I wtedy chwilowe na czerwono albo jako inaczej wyró¿niæ. Dlatego decyzjê podj¹³ Andy.Jakiego planu?! . co ci kazano. .stwierdzi³ Ernie. Zastanów siê chwilê. Wstyd mi za ciebie. . ten co ma motorówkê na jeziorze Sebago i vectrê winnebago pod drzwiami . . Nisko upad³e .Ernie ju¿ nie wydawa³ siê rozgniewany. to napiszê: ZAMKNIÊTE Z POWODU INWENTARYZACJI. . .ale dlaczego akurat teraz? .odpar³ Randolph. ma grypê . . .Jasne.Pete. OTWARCIE WKRÓTCE. ¿eby zamkn¹æ. .. Nieco dr¿¹cym.ZAMKNIÊTE DO ODWO£ANIA. ale te¿ nikt nie musia³. . ..I wszyscy doskonale wiemy który.. jak wysoko. Zreszt¹ k³amstwo ma krótkie nó¿ki. który od³o¿y³ na biurko ¿ó³te kartki.krzykn¹³ Ernie.Nie zapominajmy o hummerze Du¿ego Jima . ¿e ma sprawê przedstawiæ w ten sposób. Je¿eli koniecznie upieracie siê. wiêc niech zacznie od siebie. pytasz.Wskaza³ brod¹ Jacka Cale'a.Le¿y w ³ó¿ku.Peter Randolph wycelowa³ w starszego mê¿czyznê palcem.Racjonowanie ¿ywno ci mo¿e siê w pewnym momencie okazaæ sensowne . A kiedy mówi¹ skacz. ¿e móc rwaæ w³osy dwoma rêkami.poprawi³ go Ernie.przyzna³ Jack . jak Du¿y Jim za³atwia interesy.Dlaczego teraz. . Mamy sytuacjê kryzysow¹. Nie móg³bym. za obrazê w³adzy. . Peter Randolph wolno pokrêci³ g³ow¹. . .Chcesz mi powiedzieæ. wiêc koniec dyskusji. .. Dok³adnie to. .stwierdzi³ Jack.Radni zdecydowali. skoro magazyny pêkaj¹ w szwach?! . jak on. Kaza³by radnym siê nim podetrzeæ..Wiem.Ludzie bêd¹ przera¿eni. Tañczysz. .To najlepszy moment. jeden . policzki mia³ niemal tak samo czerwone jak w³osy.a ja przekaza³em ich polecenie.

gdybym tam by³a od pocz¹tku i widzia³a. 9 Pó niej. Obie s¹ ubrane na bia³o. Pewnie by³o to twierdzenie prawdziwe. ¿e naprawdê nie by³o powodu. jak to siê zaczê³o. jak prawdziwe pielêgniarki (na ten pomys³ wpad³a Ginny Tomlinson . Widywa³a takie potwory w telewizyjnych wiadomo ciach. ¿eby to mia³o jakiekolwiek znaczenie. Co siê dzia³o? . Nie wierzysz? Mo¿esz siê przekonaæ. ale tylko do siebie). Jak wyt³umaczyæ. Julia Shumway dosz³a. Z ca³kowit¹ pewno ci¹ mog³a powiedzieæ jedynie (i powiedzia³a. Tylko propanu by³o zadziwiaj¹co ma³o. musia³aby z tego zrobiæ normaln¹ informacjê. mimo m³odzieñczej energii. napisan¹ zgodnie z dziennikarskim kanonem w formie odpowiedzi na sze æ podstawowych pytañ: Kto bra³ udzia³ w zdarzeniu? . Kiedy? . ¿e strój pielêgniarki wzbudza w pacjentach wiêksze zaufanie ni¿ fartuszki w bia³o . Miasto by³o odciête od wiata dopiero trzeci¹ dobê. . jakie nosi³y wolontariuszki). Gdzie? . których lubi³a i szanowa³a .Ernie patrzy³ na niego z niedowierzaniem. . ¿e gdy siê sprowokuje przera¿onych ludz i. Nie spodziewa³a siê ich spotkaæ w rodzinnym mie cie. Najgorsze. zwykle w doniesieniach z obcych krajów. ludziom w³a ciwie nie brakowa³o niczego. ale jej nie satysfakcjonowa³o. Bo gdyby mia³a napisaæ o swoich odczuciach. A nawet gdyby mia³a. i wygl¹daj¹ naprawdê bardzo ³adnie. Ale to by³a tylko próba racjonalizowania. Dlaczego? i Jak do tego dosz³o? . po bardzo krótkim odpoczynku w nocy.uzna³a. o wiele za pó no. jak mieszkañcy Chester's Mill stracili rozum.Za obrazê w³adzy? Nie ma czego takiego! . budzi siê w nich krwio¿ercza bezmy lna bestia.Teraz jest. ale nie mia³a najmniejszej szansy tego wydrukowaæ. co siê dzieje . ¿e by³a wiadkiem. jak siê zaczê³y rozruchy pod Food City. odrzucenie strasznej prawdy. Wygl¹daj¹ te¿ na zmêczone. których zna³a ca³e ¿ycie. ¿e ludzie.ró¿owe pr¹¿ki. lepiej zaradziæ sytuacji.zmienili siê bezmy lny t³um? Potem powiedzia³a sobie: Mog³abym zrobiæ wiêcej. Pó niej mog³aby napisaæ: W tamtej chwili mieszkañcy miasta w koñcu sobie u wiadomili. Maj¹ za sob¹ dwa trudne dni. 10 Pierwsze czytaj¹ informacjê o zamkniêciu supermarketu Gina Buffalino oraz jej przyjació³ka Harriet Bigelow. a nastêpny przed sob¹. by³aby w du¿ym k³opocie.

wymachuje mu przed ocz ami d³ug¹ list¹ zakupów.Jest wtorek. Mo¿e ludzie po prostu przeczytaj¹ informacjê i pojad¹ do domu . O tej wczesnej porze przed supermarketem s¹ tak¿e obsady wozu numer dwa i wozu numer cztery z departamentu policji Chester's Mill. Niczego nie brakuje. za którym potrzebne jej towary stoj¹ na pó³kach. ¿e musz¹ . Trudno jednak na d³u¿sz¹ metê zachowaæ zimn¹ krew. . bo ma wiadomo æ. Czytaj¹ informacjê z tabliczki. Przyciska twarz do szk³a. Mówi do Ansona. W dwójce siedz¹ Carter i Georgia. Pojawiaj¹ siê nastêpni klienci. Du¿y Jim Rennie od razu o tym wiedzia³. Dostrzega na drzwiach tabliczkê ZAMKNIÊTE DO ODWO£ANIA. W tym czasie podje¿d¿a Anson Wheeler z Rose Twitchell na siedzeniu pasa¿era.Niemo¿liwe . Nie powinni cie siê tam zjawiæ zbyt wcze nie. zw³aszcza tych m³odych i ca³kiem wie¿ych. s³owem siê nie zaj¹kn¹³. i postanawiali uzupe³ni zapasy.Przyjecha³y po batoniki. Oczywi cie tak siê nie sta³o.Pe³ne pó³ki. kiedy meteorolodzy ostrzegaj¹ przed zamieciami. Sanders i Rennie nie mogli wybraæ gorszej chwili . Czy ona naprawdê nie rozumie. Zaparkowali nieco dalej.Co za cholera? Wczoraj wieczorem widzia³am Jacka. Sklep powinien zostaæ otwarty za piêæ minut. W ca³ym mie cie ludzie budzili siê rano. wcale n uspokaja. dzia³a jak katalizator. Wybiera Freddy'ego. Rose wyskakuje z pó³ciê¿arówki z jej imieniem wymalowanym na burcie.. Zamierzaj¹ kupiæ dla wszystkich oprócz biednego Jimmy'ego Siroisa. jeszcze nie go obserwuj¹. Zaczekajcie. Zostawili w Sweetbriar Rose Barbiego koñcz¹cego podawanie niadania.mówi Gina z niedowierzaniem. Zapytana pó niej o wyja nienie tego nag³ego nap³ywu klientów Rose powiedzia³aby: To samo dzieje siê ka¿dej zimy. w czwórce Mel Searles or az Freddy Denton. potem wskazuje okno. . jak cz³owiekowi taka wrzaskliwa jêdza podskakuje przed nosem. TRAWKA ALBO WACHA. cukrzyka. Pierwsza zaczepia ich Rose. ¿e nie przystoi funkcjonariuszowi policji). który co burczy niezadowolony. . . A pojawienie siê policjantów. os³ania j¹ d³oñmi przed porannym s³oñcem. a¿ bêdzie z tuzin samochodów na parkingu. stwierdzali. ¿e kopu³a nie znik³a. ¿e ludzie (chocia¿ nie t³um. zgodnie z rozkaze m komendanta Randolpha. Przed drzwiami milkn¹. natomiast odpowiada jej Gina Buffalino. Tu¿ za nimi przyjecha³ Frank DeL esseps w swojej bryce (zerwa³ naklejkê DUPCIA.. uzna³. Rozmawiaj¹ o deszczu meteorów. Freddy jest z pocz¹tku grzeczny. Ma d³ug¹ listê zakupów i chce siê z nimi uporaæ jak najszybciej. zanim Anson wy³¹czy³ silnik. pod Maison des Fleurs.

. choæ ona jest mocno zmartwiona.. Obrzuca Franka DeLessepsa chmurnym spojrzeniem. Rozlega siê chóralny jêk. a mo¿e nawet miech. Carte r chêtnie by jej przy³o¿y³ na odlew.wype³niaæ rozkazy? . musi ostro skrêciæ.a zebra³o siê ich ju¿ ze dwudziest chocia¿ do godziny dziewi¹tej. kto wreszcie poszed³ po rozum do g³owy! Dziêki Bogu! Jack Cale otwiera³ od rodka podwójne drzwi. ¿e lada moment spadnie nam z nieba ciê¿arówka wy³adowana zapasami? .ruszaj¹ do przodu. ale na to nic nie mo¿e zaradziæ. .Poskar¿ siê radnym i komendantowi Randolphowi . Wie. Anson k³adzie jej d³oñ na ramieniu. Mel i Frank stoj¹ przed nimi tak. która w³a nie przyjecha³a na rowerze (wszystki zakupy z jej listy spokojnie mie ci³y siê w skrzynce na mleko przyczepionej nad tylnym b³otnikiem.Co ty wyprawiasz. Wynoszê siê st¹d. syrop i.No.pyta Rose.Daj¿e spokój! Od kiedy to ja jestem dla ciebie pani ? Dwadzie cia lat jadasz u mnie nale niki z jagodami i ten twój ukochany ma³o wysma¿ony boczek piêæ dni w tygodniu i zawsze zwraca³e siê do mnie Rosie. a policzki p³on¹ mu bardziej jaskrawo ni¿ w³osy.Ale na razie mam dosyæ wszystkiego.. bo Jack. Zaraz jednak musz¹ siê zatrzymaæ. .‾ona mnie wys³a³a po jajka! . Lissa Jamieson. g³owê ma pochylon¹. W³osy stercz¹ mu na wszystkie strony.Ja na pewno tak zrobiê . Chyba ¿e kupiê m¹kê. ¿e Freddy widzi na jej twarzy tylko gniew. zosta³a jeszcze dobr a minuta . Freddy k³adzie d³oñ na kaburze. Carter. Rusza d³ugimi krokami miêdzy lud mi. cz³owieku?! . Rose Twitchell nadal nie daje mu spokoju.odpowiada Jack. kiedy sklep powinien zostaæ otwarty..Urywa raptownie. odszukawszy odpowiedni klucz na kó³ku przy pasie. który bezskutec znie stara siê powstrzymaæ u miech. Palce s¹ w porz¹dku. kto twoim zdaniem ¿ywi to miasto? . . jeszcze bardziej ponure zarezerwowa³ dla Mela Searlesa. Rose niecierpliwie strz¹sa jego rêkê. Niedoszli klienci . .Proszê pani. ¿eby na niego nie wpa æ. . .Wydaje ci siê.stwierdza Jack. . gdzie Jack zwykle wystawia taczki i nawozy. . ponownie zamyka drzwi. olej. to swoje pokwikiwanie.Fred.wo³a Bill Wicker oburzony. Georgia i Freddy stoj¹ przed du¿ym szklanym oknem. a teraz nagle pani ? Tylko ¿e jutro nie zjesz nale ników. ale ramiê boli jak jasna cholera.. w koñcu! Ludzie. Carter ma zabanda¿owane palce. grubszy opatrunek wypycha mu koszulê. mia³a naprawdê minimalne potrzeby). ¿e ledwo mo¿e siê przez nie przecisn¹æ.

wyja nia Petrze. .Zamknij siê .ich nie podtrzyma³a. i o mode samolotu na biurku. nie ma mowy. . w którym ju¿ nigdy nikt nie bêdzie spa³. nie zni¿aj¹c g³osu. i o plakacie Foo Fighters. panie Dimmesdale . Rusza w stronê drzwi. Ludzie przyszli po zakupy spo¿ywcze i towar jest.Przykro mi. ¿eby siê dosta³ do rodka. ale za zamkniêtymi drzwiami.mówi. Wygl¹da bardzo mizernie. Dwadzie cia cztery stopnie o dziewi¹tej rano nie zdarza siê czêsto w pa dzierniku. I ramiê daje siê we znaki mimo dwóch proszków przeciwbólowych.Grono niedosz³ych klientów sklepu ro nie w oczach. . który jeszcze w zesz³ym tygodniu by³ mechanikiem samochodowym. i po prostu zapomnia³. jak ciê ludzie nie zauwa¿aj¹. który wci¹¿ wisi nad tym ³ó¿kiem. Jeszcze nie. Zanim Thibodeau zd¹¿y³ siê przyjrzeæ rosn¹cemu t³umowi. . opuszcza go chêæ pokwikiwania.To niemo¿liwe. Irytuj¹ce.mówi przyjació³ce. gdyby Petra Searles kobieta raczej wagi ciê¿kiej . Mela i Franka DeLessepsa coraz wiêkszymi oczami. Gina patrzy na Cartera. A teraz ich s¹siad zosta³ popchniêty przez wyrostka. Nie ma w nim gniewu. cz³owiek ma wra¿enie. .Muszê wej æ. który nigdy nie zostanie skoñczony.‾ona mi kaza³a kupiæ puszki . jakie dosta³ od matki. . Po zebranych przetacza siê pomruk. . pojawia siê przed nim Alden Dinsmore. na parkingu pojawia siê coraz wiêcej samochodów.poprawia go Alden ma³o przytomnie. . którzy mieli zwyczaj zatrzymywaæ go w szkole po lekcjach. Na lewym ramieniu nosi czarn¹ ¿a³obn¹ opaskê i wydaje siê lekko oszo³omiony.To oni j¹ zgwa³cili! .Oni zgwa³cili Sammy Bushey! U miech spe³za z twarzy Mela. mimo to Carter odpycha go silnie. Po raz pierwszy w ¿yciu m³ody cz³owiek wspó³czuje nauczycielom z gimnazjum. ‾ona kaza³a przywie æ trochê puszek. S¹ zamkniête. z czym maj¹ byæ te puszki. ¿e w po³udnie bêdzie znacznie cieplej i jeszcze gorêcej w okolicach piêtnastej. a bladoniebieskie niebo wiadczy. o tym. A mo¿e my li tylko o pustym ³ó¿ku w sypialni na piêtrze.mówi Carter. . Poza tym jest gor¹co.Nazywam siê Dinsmore . Alden nie jest z³y ani zagniewany. Alden nie mówi. Pewnie ze wszystkim. t ylko zdziwiony. ¿e straci³ ze dwadzie cia kilo od mierci syna. Alden zatacza siê na Ginê Buffalino i oboje byliby upadli. synu.

We dwóch chwytaj¹ Velmê i odsuwaj¹ ¿ywe sto kilogramów miê ni od drzwi. Nie mam ¿adnych dokumentów. Idzie alejk¹ z makaronami. które przyci¹gaj¹ nieco starszych go ci. . Velma jest postawna. Je¿eli piêædziesiêciu ludzi to t³um. suko. . Radni tak zdecydowali.wtóruj¹ jej g³osy z t³umu.Nie ma po co tu staæ. m¹k¹ i cukrem. ju¿ go tutaj mamy.Jak cholera . która prowadzi sklep Browniego (a w ka¿dym razie prowadzi³a. ale pochowa³a dwóch mê¿ów. Velma go dostrzega.Otwieraj.Wy macie byæ policjantami? Wy. . .Prycha z pogard¹. . bo zostaniesz aresztowana za zak³ócanie spokoju.upewnia siê obiektywnie. On nie zwraca na ni¹ uwagi. Ernie! Otwieraj! .mówi Frank. . krzepka. . Georgia Roux odwraca siê i na migi pokazuje Erniemu. . ³omocze w drzwi mocniej. Velma Winter. Tymczasem Ernie Calvert nie wyszed³.Otwieraæ! krzyczy. przyje¿d¿a razem z Tommym i Willow Andersonami.Zamkniête? . d³onie wspiera na szerokich biodrach.Nie by³o ¿adnego gwa³tu.Poka¿cie dokumenty. Carter jest zmieszany i to go irytuje. czesze siê jak Bobby Darin i wygl¹da na Wojownicz¹ Królow¹ Lesbijek. . Obok niej Alden Dinsmore kolebie siê jak robot z wyczerpan¹ bateri¹. Obserwuje t³um. w dwa tysi¹ce siódmym straci³ prawo jazdy na dobre.popiera go Georgia. A ci¹gle pojawiaj¹ siê nastêpni.Nie w moim mie cie.Otwieraæ natychmiast! . Nieco dalej jest Sam Verdreaux. ch³opaki? .Racjonowanie ¿ywno ci? Dobrze rozumiem? . Komendant nas tu przys³a³. Carter chcia³by mieæ broñ.mówi Frank. . Gina robi krok do ty³u.Na ty³ach t³umu pojawiaj¹ siê Ricky i Randall Killian. Tera z wysuwa siê przed Cartera.Cofnij siê. Bo to ju¿ prawdziwy t³um.Przepycha siê miêdzy Melem i Frankiem. . Nie podoba mu siê wrogo æ. . ten oczywi cie na piechotê. Przysuwa siê nieco bli¿ej do Cartera.Otwieraj! . ¿e obu wykoñczy³a w ³ó¿ku i ¿e w rodowe wieczory rozgl¹da siê w Karczmie Dippera za numerem trzecim. zaczyna ³omotaæ w drzwi. Przyjechali pikapem. któr¹ widzi n ich twarzach. . zanim zosta³ zamkniêty).A ty siê zamknij. dziwka ³¿e jak pies . . W noce z country karaoke. a przy stole choleryków w Sweetbriar Rose opowiada siê. Frank spogl¹da na Mela i kiwa g³ow¹. Tu bêdzie magazyn ¿ywno ci.Nikogo w sklepie nie ma . wpatrzona w Mela szeroko otwartymi oczami.

Mo¿e siedemdziesi¹t osób. a ci¹gle pojawiaj¹ siê nastêpne. Synowie Killiana i Sam Verdreaux przepychaj¹ siê przez t³um. ¿e ich w ogóle widzia³o. ³ysolu.przez ca³e ¿ycie marzy³a. Oni te¿ skanduj¹ nawet nie w ramach przybierania barw ochronnych.raæ! .Rupert Libby i Toby Whelan . Dwóch kolejnych policjantów .raæ! O . ¿e ten rozkaz wyda³a w³adza nadrzêdna. rozkazuj e im zostaæ na posterunku przy stacji benzynowej Gas & Grocery. . a w tle brakowa³o jedynie podk³adu muzycznego. . listonosz. najlepiej jakiego utworu grupy Grateful Dead.Otwieraæ! . Ernie stoi w miejscu. Natomiast ma broñ. a on go tylko przekazuje. Potem Lissa z rozja nion¹ twarz¹ . Czworo m³odyc h policjantów spogl¹da na Freddy'ego Dentona. Jackie Wettington oraz Henry Morrison tak¿e ruszaj¹ w stronê supermarketu.wrzeszczy Velma.O . lecz akurat o¿ywa walkie . Inni id¹ w jej lady.raæ! .To rozkaz .twie i jeden mocniejszy na . . my li Carter. pielêgniarka. Strzel w powietrze. Stary g³upek po prostu stoi i patrzy.Ale s³yszeli my..ucina Randolph.Otwieraæ! Tommy i Willow siê do niej przy³¹czaj¹. .podje¿d¿a Main Street od strony komisariatu (gdzie popijali sobie kawê i ogl¹dali CNN).¿eby siê wycofa³. Robi siê coraz gorêcej. zostaje rytm.skanduje t³um. Gdyby to widzia³ Kucharz. Cienka niebieska linia przed wej ciem do supermarketu wydaje siê coraz w¹tlejsza. S siê zlewaj¹. nie konkretyzuj¹c. lecz niesiony emocjami t³um narzu ca swój nastrój . w pêdzie mijaj¹c Juliê Shumway.twie . która biegnie z aparatem przewieszonym przez ramiê. oczekuje od niego jakiego pomys³u. wreszcie trafi³a siê okazja. Przysz³a . potrz¹saj¹c piê ciami. A tak¿e Bill Wicker. Anga¿uj¹ siê coraz bardziej. równie¿ toruje sobie drogê przez t³um. ¿e kiedy we mie udzia³ w spontanicznej demonstracji. . Podnosi zaci niêt¹ piê æ i potrz¹sa ni¹ rytmiczn dwa krótsze gesty na o . ale i podekscytowani. Ludzie s¹ przestraszeni. Zanim ludzie nas zadepcz¹. zobaczy³by potencjalnych odbiorców swojego produktu. lecz Freddy nie ma ¿adnego pomys³u. Maj¹ co robiæ. Ginny Tomlinson. Pó niej zaledwie kilka osób przypomni sobie. teraz ju¿ wszyscy potrz¹saj¹ piê ciami w rytmie dwa plus jeden. Nikt nie zwraca n nich szczególnej uwagi. To komendant Randolph..zaczyna Henry.twie .talkie przy pasku Henry'ego.¿aden z nich jednak nie potrz¹sa piê ciami. mo¿e osiemdziesi¹t. .

Ginny wpada na rz¹d wózków. ³amie nos.mówi pielêgniarka. wo³aj¹c mê¿a co si³ w p³ucach. jednak równie¿ nie jest zimnokrwista. proszê pani! . Ginny podnosi obie rêce. odpychaj¹c kogo ³okciem (przyp adkiem jest to Bruce Yardley. .raczej z tego nie wyjdzie. Tyle by³o tej krwi. Jasne krop le . Ginny zatacza siê do ty³u... obok butelka. a mózg wysycha³ na trawie. turkocz¹c jak poci¹g Pielêgniarka upada na kolana. .Jeste cie potrzebne w szpitalu. Jej staromodny czepek pielêgniars ki wyskakuje ze spinek. a trochê z gniewu. ¿e Gina ma racjê.Wanda Crumley z Eastchester. od strony Morton. m³ody kasjer. Wskazuje policjantów i zaczyna p³akaæ. znalaz³a go martwego jakie dziesiêæ metrów od miejsca. ¿e dziewczêta s¹ potrzebne w szpitalu.kobieta z prawie trzydziestokilogramo w¹ nadwag¹ i pal¹ca jak komin . Ginny Tomlinson nie ma takich k³opotów z opanowaniem w ciek³o ci jak Piper Libby. inaczej nie bêdzie jej s³ychaæ w skanduj¹cym t³umie.To oni j¹ zgwa³cili! Ginny spogl¹da na twarze nad mundurami i u wiadamia sobie. spada z g³owy. Bruce Yardley. s¹siadka Evansów.krzyczy. który potrz¹sa piê ci¹ jak wszyscy inni) i staje przed Melem oraz Frankiem. t³ucze jej okulary. ¿e ma je zabraæ z miejsca. Trochê ze strachu i zmêczenia. lecz mu siê to nie udaje. próbuje z³apaæ kobietê. p³acze z bólu i zaskoczenia.krzyczy Gina. Gigantyczne siniaki na udach. ¿e nie rozbi³ swojego subaru w drodze do szpitala . Ginny zapomina o tym. reaguje odruchowo. Musi krzyczeæ. Pojawili siê nowi pacjenci.jecha³ sto piêædziesi¹t na godzinê. ale zdaniem Ginny Wanda . w jednej osobie kasjer i ch³opak pakuj¹cy klientom zakupy. ¿e s¹ potrzebne w szpitalu. Teraz ju¿ pacjentk¹ jest Ry¿y. krzyczy. Obaj s¹ wpatrzeni w coraz bardziej wrogi t³um i nie zwracaj¹ na ni¹ uwagi. . które ukaza³y siê dopiero po obmyciu krwi. Zapomina nawet o a taku serca Wandy Crumley. Potem bierze zamach i równocze nie uderza obu m³odych mê¿czyzn.To oni. Wanda pobieg³a z powrotem do domu.Dziewczêta .Hañba! Tchórze! Ho³ota! Wyl¹dujecie za kratkami!. poddaj¹cy siê szeryfowi. gdzie sytuacja zaczyna byæ niebezpieczna. Zapomina o tym. gdy zajrza³a do Jacka. krwawi. Energicznie przesuwa siê do przodu. Uderza kobietê piê ci¹ w twarz.powiedzieæ dziewczêtom. . Przez chwilê wygl¹da jak czarny charakter z westernu. Jack le¿a³ na plecach. .. podpiera siê rêkami. a na dodatek niema³¹ rolê odgrywa tu jeszcze jeden czynnik: w przeciwieñstwie do Piper. Ginny widzia³a Bushey bez majtek. gdzie klosz obci¹³ d³oñ jego ¿onie. .. i w chwili gdy do niego dotar³a. Tego ranka. Widzia³a spuchniêt¹ i zakrwawion¹ pochwê. dosta³a ataku serca. pracownik Food City. Wendell Crumley mia³ szczê cie. Przetaczaj¹ siê. jeden przypadek jest powa¿ny . Mel nie my li.Dranie! .

To Jeszcze jedno wcale nie by³o od niego. Jakie pó³ kilograma. Mel osuwa siê na ziemiê jak szmaciana lalka. bo wtedy Sam nie zdo³a nim rzuciæ wystarczaj¹co mocno i celnie. brzmia³o ostatnie polecenie. . klarowny sopran: . by zostali przed stacj¹ benzynow¹. to jego pierwszy strike od czterd ziestu lat. wtedy Sam rzuca. Takie dosta³ polecenie. Gina i Harriet podbiegaj¹ do Ginny. Chwilê pó niej lec¹ dwa nastêpne kamienie. To by by³o niepolityczne. krew leje s iê szerokim strumieniem. Junior wysadzi³ go po pó³nocnej stronie miasta i Sam. Dziewczynê odrzuca do ty³u. g³adki niczym gêsie jajo. jak nie rzuca³ od dawna. Cholera! . powiedzia³ wtedy Samowi Junior.spadaj¹ na wielkie ¿ó³te litery RK z napis NIE PARKOWAÆ. niedaleko mostu Pokoju. Gina i Harriet w bia³ych fartuchach klêcz¹ przy szlochaj¹cej na czworakach kobiecie. tak samo jak komendant Randolph nie przyzna³ pr zed Wettington i Morrisonem. Randall wycelowa³ lepiej.by³ licz¹cym siê miotaczem w dru¿ynie Mills Wildcats. w pierwszej rozgrywce turnieju stanowego Maine. jasny.my li Ricky. Kto rzuci³ pierwszy . ¿e nie od niego pochodzi³ rozkaz. jakie Niechlujowi usz³o na sucho. lecz zmia¿d¿onego . szczêka opada jej groteskowo niemal na piersi.krwi z nosa . ale tego ju¿ nie powiedzia³. I bardzo udany. drugi przez Randalla. powala go na ch odnik niedaleko Ginny Tomlinson. ale zawsze chcia³ to zrobiæ. Cholera. mia³em trafiæ gliniarza. choæ przecie¿ kiedy .nie wiadomo. Ten pierwszy trafia Billa Allnuta w ty³ g³owy. Mo¿e by³o to jedyne przestêpstwo. Nale¿y jej siê. Musia³ byæ do æ du¿y. z obrazem butelki whisky tañcz¹cym przed oczami. zdawa³oby siê sto lat temu . Pó³kilogramowy kawa³ek ska³y trafia Georgiê Roux prosto w twarz. ³ami¹c jej szczêkê w piêciu miejscach i wybijaj¹c sze æ zêbów. W koñcu znalaz³ taki . I jeszcze jedno . ale nie za du¿y. jak trzeba. na wielk¹ szklan¹ taflê okna. Jeden rzucony przez Ricky'ego Killiana. wiêc nie spud³uj . ruszy³ wschodnim brzegiem rzeki Prestile w poszukiwaniu odpowiedniego kamienia. Celuj w dziewuchê . Trafi³ Mela Searlesa w czo³o. jakie Junior wyda³ Samowi. T³um cichnie. Wtedy rozlega siê g³os Lissy Jamieson.a kiedy indziej mo¿na by s¹dziæ. od lat siedemdziesi¹tych.winie! Dranie! Kamienie id¹ w ruch.nie z³amanego. krwawi¹cej na ¿ó³te RK (uwaga wszystkich jest zwrócona w³a nie na nie). ¿e zaledwie wczoraj .

lecz wyra n e przygasa.buta Aldena Dinsm ore'a . co w zwi¹zku z tym zrobiæ. moment wstrzymania oddechu. S³ychaæ wycie Georgii Roux z obwi niêt¹ szczêk¹. Z trudem ³apie oddech. Przybywaj¹ posi³ki. w towarzystwie drugi ego policjanta zatrudnionego w niepe³nym wymiarze godzin. mo¿e by i strzeli³). ci¹ga os³onê obiektywu. czy nie.nigdy nie bêdzie wiadomo. za rêkê z matk¹ (gdyby to by³a te ciowa. Widaæ Juliê. Freddy Denton strzela w powietrze. Jest pieszo. tylko czy powinien strzelaæ? ‾adnego strzelania! Widzi w t³umie swoj¹ ¿onê..Nastêpuje pauza. Nastêpnie zjawia siê Linda Everett. krzyczy z bólu. Rzucaj¹ na nie okiem. Nie zd¹¿a podj¹æ decyzji. zaczyna robiæ zdjêcia Widaæ Franka DeLessepsa . ot. Rose Twitchell rozgl¹da siê dooko³a. Ona zaczyna siê przepychaæ miêdzy lud mi. Zawstydzona w³asnym tchórzostwem pozwala siê doprowadziæ do miejsca. T³um rusza do przodu. który ze wistem przelatuje mu nad g³ow¹ i wybija dziurê w jednym skrzydle drzwi. mimo to m³ody cz³owiek nie czuje bólu.Na nich!!! . chocia¿ ona siê tym nie chwali) pierwsi zjawiaj¹ siê na miejscu zdarzeñ. i¿ to by³a Lissa Jamieson. a co dopiero. czy siê przewróci. a Rose powie Ansonowi. nie do koñca pewna. chocia¿ wiêkszo æ s¹dzi. Potem opuszcza broñ. nawet co do p³ci tej osoby nie bêdzie zgody. Kto . ale Marty .trafia go w skroñ. ¿e to kobieta.który nawet nie w³o¿y³ tego ranka munduru. Nie . W ten sposób cudem uchyla siê przed nastêpnym kamieniem. a zanim siê na powrót rozja ni.. kiedy nie wiadomo. Na razie. bêdzie ju¿ po zamieszkach pod supermarketem. waha siê opró¿niæ magazynek w t³um. co siê dzieje.Jedzenie! . Potem. Raz. gdzie Rupe i Toby obserwuj¹ przebieg wypadków. Krew cieka jej tak¿e z pokaleczone go jêzyka. Marty'ego Arsenaulta. który le dwo jej dotrzymuje kroku. po czym my li o córkach.przyklêka obok Mela. Przywodzi na my l samochód w chwiejnej równowadze na dwóch ko³ach. Z tej czwórki tylko Rupe ma dzisiaj broñ. zwlók³ siê z ³ó¿ka i wci¹gn¹³ na siebie parê starych d¿insów . bo kto mu wyrywa broñ z rêki. Potem czubek wielkiego farmerskiego buta . Freddy pada na ziemiê. wiat³o nie ga nie ca³kowicie dla funkcjonariusza Dentona. która przybiega tu¿ za Lind¹ i Martym. Toby Whelan i Rupert Libby (kuzyn wielebnej Libby. ¿e jest prawie pewna. p o czym siê wycofuj¹. Jej krzyk przypomina zawodzenie wiatru miêdzy nawoskowanymi strunami blaszanego wabika na ³osie.kto inny ryczy z ca³ych si³. Potem kto krzyczy.. Anson obejmuje j¹ w pasie. ale ju¿ podnosi aparat. . Carterowi Thibodeau krew przes¹cza siê przez banda¿e na ramieniu. zdumiona i przera¿ona.. na niebieskiej koszuli wykwitaj¹ czerwone plamy. Linda prawie mu siê wyrywa.chwyta j¹ za ramiê.

Z pocz¹tku drzwi stawiaj¹ opór. Gruby upada na ziemiê. ani na g³os z megafonu. jedna z nadwerê¿on¹ szyj¹. dwie ze z³amanymi rêkami. . który ma sklep z starymi meblami przy szosie numer sto siedemna cie.warczy Carter. ale zaraz go odk³ada. ude rza g³ow¹ we framugê.. Chwyta z tylnego siedzenia megafon. i nagle pada na ziemiê i na Grubego. Zatacza siê. l¹duje na plecach. Toby Whelan schyla siê do samochodu. Ludzie wal¹ w drzwi z naklejkami WEJ CIE i WYJ CIE oraz CODZIENNIE NISKIE CENY.Chod cie od ty³u! . lecz udaje im siê wymierzyæ najwy¿ej trzy ciosy. s¹ ranni: dwie osoby z po³amanymi ¿ebrami. czeka.próbuje uciekaæ. trzymaj¹c za policzek. gdyby nie nogi Georgii. Carter i Frank zaczynaj¹ biæ ludzi.Cofn¹æ siê! . Ani na Erniego Calverta. . T³um. Staje w szerokim rozkroku i uderza pierwsz¹ osobê. Julia Shumway pstryka i pstryka. zostaje podeptany. gdy uwagê wszystkich odwraca przedziwne wycie. Mo¿e potem na zdjêciach rozpozna twarze ludzi. T³um nie zwraca uwagi ani na strza³y. czyli Charles Norman. zmieciona fal¹ niedosz³ych kupuj¹cych. chce pomóc Grubemu i w nagrodê dostaje od Franka DeLessepsa piê ci¹ w twarz. Rupe Libby wyci¹ga broñ i oddaje w powietrze cztery strza³y. spada mu czapka (z ¿ó³tym napisem POLICJA CHESTER'S MILL na przedzie). .ZACHOWAÆ SPOKÓJ! COFN¥Æ SIÊ! TU POLICJA! TO ROZKAZ! Julia robi mu zdjêcie. chwytaj¹c s iê za twarz. a¿ fala przejdzie.Cofn¹æ siê. usi³uj¹c odzyskaæ równowagê i mo¿e by mu siê to nawet uda³o. otworzy³em od ty³u! T³um chce siê w³amywaæ. Pierwsi w grupie zostaj¹ do nich przyparci. Toby Whelan znowu podnosi megafon do ust. Frank uskakuje na bok. Cztery wykrzykniki. ale ju¿! ‾adnego pl¹drowania! Cofn¹æ siê! Marta Edmunds. ¿e jest to Gruby. Potyka siê o nie. jaka znajduje siê w zasiêgu jego rêki.trafiony wózkami wylatuje w górê. Na wysoko ci kolan zwisa mu zielona szmat ka od kurzu. Tak siê sk³ada. Cztery razy g³o ny huk rozrywa ciep³y poranek. z ust leci mu krew. potem zamek puszcza.krzyczy. Wymachuje ramionami. który wychodzi zza rogu budynku. Bibliotekarka z rozwianymi w³osami pc ha przed sob¹ ca³y rz¹d wózków sklepowych. wyj¹tkowo . natomiast Carter ma mniej szczê cia . . który w³a nie j¹ uderzy³. przysuwa go do ust i krzyczy: . os³ania g³owê rêkami. niania córek Lindy i Ry¿ego. z niedowierzaniem patrzy na m³odego cz³owieka. kurwa. Prze krêca siê na brzuch. krzyczy przy tym (chyba: Banzai!).. bo przez wizjer widzi tylko obcych.Nie trzeba wywa¿aæ drzwi.

otrzepuje j¹ i wk³ada na g³owê. miej¹c siê jak szaleni. . . Kto siê zajmuje Judy i Janelle? . pracownik na farmie Aldena Dinsmore'a. Dziewczyna w dalszym ci¹gu wydaje z siebie ryki przypominaj¹ce wabienie ³osia.Nic siê nie martw. Wartki ludzki strumieñ wlewa siê do sklepu. naciskaj¹ guziki i wyci¹gaj¹ z szufladek pieni¹dze. Wkrótce tarzaj¹ siê po ziemi. W supermarkecie jest teraz pe³no . Z rozciêtego czo³a leci krew. krzycz¹c. ¿e powinien j¹ zbadaæ doktor Haskell. Obaj z Rupe'em id¹ w stronê sklepu.dzieñ wyprzeda¿y. Linda siê obawia.mówi Linda i przytula Martê. ¿eby tamten zostawi³ trochê wêdlin dla innych. na dach samochodu. Mel próbuje podnie æ g³owê. Wybuchaj¹ kolejne k³ótnie i bójki. starsza siostra Marty. dzi bêdzie bardzo zajêty. lecz nadal ciska . Frankie prowadzi go w stronê reszty policjantów. . czy Marta aby nie dozna³a wstrz¹su mózgu. popychaj¹c przed sob¹ wózki albo chwytaj¹c koszyki ze sterty obok worków z wêglem drzewnym (URZ¥DZAMY JESIENNEGO GRILLA! . W dziale delikatesowym jeden mê¿czyzna ok³ada drugiego kie³bas¹.Cora? . Przy zamra¿arkach dwie kobiety walcz¹ o ostatni¹ sztukê ciasta cytrynowego. którym przyjecha³ z Rupertem.Kto mnie uderzy³? Gor¹co mi w twarz. Carter prawie niesie Georgiê do wozu numer dwa. bo t en wyprzedzi³ go w wy cigu do ostatniego worka cukru. uderza Brendana Ellerbeego. koszulê ma ca³kiem mokr¹. albo w domu pogrzebowym Bowiego. potem siê zatrzymuj¹. Jedni biegn¹ wzd³u¿ alejek. w³a ciciel i jedyny pracownik Conroy's Western Maine Electrical Service & Supplies ( Naszym god³em jest u miech ).Co siê sta³o? . lecz zaraz sobie przypomina: doktor Haskell jest albo w szpitaln ej kostnicy. czerwon¹. W pierwszym odruchu uznaje.starannie. Rance Conroy. podprowadza j¹ do swoich kolegów. od lat mieszka w Seattle. Napychaj¹ nimi kieszenie.pyta Marta oszo³omiona. s bezradni. Ry¿y zosta³ sam na w³o ciach. Manuel Ortega. opada mu na piersi. Ten od wêdlin odwraca siê i wali trzymaj¹cego kie³basê prosto w nos.g³osz¹ czerwone litery). Cora. . Podnosi z ziemi swoj¹ czap kê. Ellerbee upada. ok³adaj¹c piê ciami. Do³¹czaj¹ do nich Linda i Marty Arsenault. Mel Searles powoli zaczyna odzys kiwaæ przytomno æ.Wendy. emerytowanego profesora uniwersytetu stanowego.Z samego rana wziê³a je twoja siostra . oraz jego przyjaciel Dave Douglas id¹ prost o do rzêdu kas. nie mo¿e. Linda widzi Martê.

twarz ma bia³¹ jak b³azen. Linda widzi rolkê papieru toaletowego lec¹c¹ nad sklepow¹ alejk¹.Nie wiem. miechy. Rozlega siê brzêk t³uczonego szk³a. jak mieszkañcy d¿ungli na starych filmach.pyta Linda. Opakowanie pêka. wiêc Carla musi mieæ pewno æ. równie¿ Jackie Wettington i Henry Morrison. rozwijaj¹c¹ siê jak serpentyna.wo³a. uprzedza j¹ jaka nastolatka w koszulce z napisem PUNK RAGE. krzyczy ¿e nic nie widzi. i po prostu patrz¹. ani drugiego mu nie zabraknie. Marta stoi tu¿ obok. otaczaj¹c Rance'a Conroya bia³ym ob³okiem. Wiele osób pieszy w tamtym kierunku. Teraz zamiast O twie . skupionych boja liwie na boku.wo! Pi . skarbie . pstryka.wo! . wsparta o ramiê Jackie. wywala na Lissê jêzyk z kolczykiem i ucieka. ¿eby chwyciæ ostatniego mro¿onego kurczaka. such¹ i ko cist¹. Inni schodz¹ do magazynów w piwnicach i na ty³ach budynku. pstryka. Lissa Jami odpycha Willa Freemana. . Niektórzy ustawiaj¹ sobie pud³a na g³owie.piêciokilogramowy worek. od czasu do czasu okrzyk bólu. ma³y Steven uwielbia ry¿.mówi Jackie.. a poza tym chêtnie siê bawi pustymi plastikowymi pojemnikami. Mo¿e planuj¹ urz¹dziæ jesiennego grilla. Z Food City dobiegaj¹ krzyki. ¿e ani jednego.Co teraz? . obejmuje kole¿ankê ramieniem. Pod nogami Julii chrzê ci szk³o.Po co to wszystko? Po co to komu? . . Dobiega do nich Ernie Calvert. Ellerbee warczy: No to masz! i rzuca mu worek prosto na g³owê. która niegdy by³a jej po ladkami. który wyrwa³ siê g³ównie (lecz nie wy³¹cznie) z mêskich garde³. miejscowego dealera Toyoty. Po jego puco³owatych policzkach p³yn¹ ³zy.raæ s³ychaæ Pi . Wkrótce zaczynaj¹ wynosiæ stamt¹d wino ca³ymi kartonami. Wy³amano zamki ch³odziarki z piwem. Nic z tego. upada na tyln¹ czê æ cia³a. Do³¹czaj¹ do pozosta³ych.. Na zewn¹trz docieraj¹ przed sklep pozostali gliniarze. Jackie dostrze a ci¹gniêt¹ twarz Lindy Everett. . Ludzie rzucaj¹ towarami.Po prostu nie wiem. ¿e jest lepy. Carla Venziano z dzieckiem w noside³ku na plecach odpyc ha Henriettê Clavard od pó³ki z ry¿em. Elektryk zatacza siê na rega³y. ¿eby przej¹æ zdobycz. a ona pstryka. gapi siê na sklep. a kiedy Conroy schyla siê. którzy za obopóln¹ zgod¹ porzucili posterunek przy stacji benzynowej. przyciskaj¹c d³oñ do szybko puchn¹cego i siniej¹cego policzka. . . Henrietta. a zaraz po nim radosny okrzyk. która w styczniu skoñczy³a osiemdziesi¹t cztery la ta.

Nie wiem. Je¿eli nie bêdzie odbiera³ telefonu. . ¿eby tu przyjecha³. zanim bêdzie gorzej? .Tylko jak? Barbie wzi¹³ z dachu radiowozu megafon i poda³ Rose.spyta³ Barbie.obieca³ Barbie i to j¹ nieco uspokoi³o. co powiedzieæ.Je li ma w³¹czon¹ komórkê. .Ja ci podpowiem .Ech.O czym ty mówisz? .Nie wiem. Odczu³a tak¹ ulgê.. Wcale nie zwrócili na niego uwagi. Cofnê³a siê o krok.Ty to zrób. . W miarê mo¿liwo ci karetk¹. . Kompletnie nic mi nie przychodzi do g³owy. Przywar³a do jego ramienia .Wszystko jedno. ¿eby nie zemdleæ. . .stwierdzi³ Barbie. co robiæ . zastanawiaj¹c siê. Bez przekonania wziê³a od niego megafon. niewa¿ne. .Równie dobrze móg³ rozkazywaæ mrówkom. .. ¿eby siê to skoñczy³o.Niez³a zabawa..Powiedz mu.przyzna³a Rose. co. W³a nie postanowi³a zostaæ.czê ciowo szukaj¹c pocieszenia. jed radiowozem do szpitala.Toby wydawa³ im rozkazy . zanim pracodawczyni zd¹¿y³a go powstrzymaæ. . Wszyscy tam pobiegli. . I tak nie wiem. Podesz³a razem z Jackie. ciebie znaj¹ od zawsze. czy powinna za nim i æ. choæ nie by³ to u miech weso³y. gwa³townie odwróci³a g³owê i zobaczy³a Barbiego. przycisnê³a rêce do piersi. gestem rêki zaprosi³ Lindê Everett. Ty ich karmisz od lat. ¿e a¿ siê pod ni¹ kolana ugiê³y. Barbie mia³ na twarzy u miech.Nie. co? .11 Anson chwyci³ listê zakupów i pomkn¹³ do sklepu. Rose zosta³a przy samochodzie. . Podskoczy³a. Ca³o æ zosta³a piêknie zaplanowana i skrupulatnie przeprowadzona. gdy kto obj¹³ j¹ za ramiona.Mo¿esz siê porozumieæ z mê¿em? . zaciskaj¹c i rozlu niaj¹c piê ci. . a troch te¿ po to. I trudno ich za to winiæ. . Zamilk³. . a policjanci sobie stoj¹ i nic. Chcia³aby . ciebie pos³uchaj¹..Anson poszed³ do sklepu. . Toby Whelan ju¿ próbowa³. .On tam ma pacjentów.Pewnie nie chc¹ dostaæ jeszcze gorszego manta.

.Barbie wskaza³ Ginny Tomlinson. Ginny krzyknê³a z bólu i odwróci³a g³owê. popychaj¹c wy³adowany wózek jedn¹ rêk¹. szczerze. rzeczywi cie brzmia³o to szczerze. . .Pamiêtaj.Zostañ tu chwilê . ..Zostaw to. Barbie widzia³ to ju¿ w Tikricie Al . Ludzie pchali przed sob¹ wy³adowane wózki. w Bagdadzie. Tylko jeszcze o nich nie wie. . Ludzie zwalniali i rozgl¹dali siê dooko³a.Czas na przedstawienie. . Mia³ rozciête czo³o. Sta³a i patrzy³a z megafonem przyci niêtym do piersi. tylko powstrzymaæ. lizgali siê na rozsypanej kaszy. Trzeba by³o przyznaæ. nikt inny tego nie zrobi. Zapach octu szczypa³ w oczy. Rose g³êboko zaczerpnê³a powietrza.Mo¿e zacz¹æ od ratowania swojej pielêgniarki. G³os z megafonu nie rozkazywa³.poprosi³ Barbie. Zanim stanie siê co gorszego. .Fallud¿y..spyta³... Gina i Harriet kucnê³y po bokach.Tutaj te¿. W alejce numer trzy pot³uczone musztardy i ketchup utworzy³y na linoleum barwne plamy przywodz¹ce na my l wymiociny. W pi¹tej alejce unosi³a siê chmura cukru i m¹ki. Rose? 12 Rose stanê³a tu¿ za drzwiami. . Barbie znalaz³ Juliê robi¹c¹ zdjêcia ludzi pl¹druj¹cych kasy. a kiedy próbowa³y przytkn¹æ rannej do nosa z³o¿on¹ chusteczkê... Wskaza³ na Ferna Bowiego. Nie staraj siê ich powstrzymaæ. . . gdzie jest Pete Freeman. d³onie przycisnê³a do krwawi¹cej twarzy.Ja. ..A ty co bêdziesz robi³? . . oparta o boczn¹ cianê sklepu. Zwykle po bombardowaniach w zat³oczonych miejscach publicznych. miesza³ siê z woni¹ solanki i piwa. .CZE Æ. . CHCÊ WAS PROSIÆ. przy³o¿y³a megafon do ust. a Tony. która by siê gdzie wybiera³a. w³a ciwie.Nie mogê. W drugiej trzyma³ piwo.Nie musisz tego fotografowaæ. . choæ Rose wcale nie wygl¹da³a na tak¹. Siedzia³a na ziemi. chod ze mn¹ .. lecz mimo to wydawa³ siê zadowolony z ¿ycia.Jak? Barbie zaprowadzi³ j¹ do Rose.powiedzia³. odczepiaj¹c telefon od paska.spyta³a Linda. MÓWI ROSE TWITCHELL ZE SWEETBRIAR ROSE.Rose i ja spróbujemy uspokoiæ ludzi. Jak zahipnotyzowana patrzy³a na ogólny chaos. krew mu p³ynê³a po twarzy. kiedy zjawia³y siê policja i wojsko.Gotowa? . niech tylko trochê och³on¹. Prawda. pokas³ywali i ocierali oczy. Nie wiem. tylko prosi³.. który min¹³ ich.

Ludzie wychodzili. ale to tak¿e Barbie uwa¿a³ za dobry znak.wyja ni³. to w wiêkszo ci przypadków . mocno zawstydzona. z rêki lecia³a mu krew.delikatesowego i nabia³u. Je¿eli cz³owiek odzyska szacunek do siebie.przyzna³a. pomog³a wstaæ Henrietcie Clavard. Wypatrywali ludzi. JEST WIE‾A.Ma pan racjê.Chcesz ich teraz pouczaæ. tym lepiej. Kilka osób zaklaska³o. NA KOSZT FIRMY. Srogi grymas ust¹pi³ miejsca temu specyficznemu u miechowi. Wystarczy ry¿u dla nas obu. Wielu popycha³o przed sob¹ wy³adowane wózki. ¿eby postrzega li siebie jako kupuj¹cych. Barbie odwróci³ siê do Rose. ale w wiêkszo ci . kto rykn¹³ z ca³ych si³: Na co komu kawa.nie we wszystkich. pomy la³a Carla. ‾EBY CIE SKOÑCZYLI ROBIÆ ZAKUPY JAK NAJSZYBCIEJ I JAK NAJSPOKOJNIEJ. Rose stopniowo zyskiwa³a pewno æ siebie. PRZYJD CIE DO SWEETBRIAR NA KAWÊ. . . i Rose znowu podnios³a megafon do ust. a przynajmniej widzi sprawy z wiêksz¹ klarowno ci¹. Na lito æ bosk¹.Przecie¿ oni nie robi¹ zakupów. a nie z³odziei. Po chwili do³¹czy³ do nich Anson Wheeler pchaj¹cy wózek pe³en artyku³ów ¿ywno ciowych. który Barbiemu siê coraz bardziej podoba³. ludzie popatrzyli po sobie. czy wolisz st¹d ludzi wyprowadziæ. Na twarzy mia³a grymas. niezale¿nie od tego. ile barach³a ze sob¹ zabierali.Kto mnie hukn¹³ s³oikiem z oliwkami . który Barbie uzna³ za czysto republikañski wyraz dezaprobaty. . Im szybciej wychodzili.Teraz cuchnê jak w³oska kanapka. zanim kto straci ¿ycie przygnieciony workiem kaszy? Julia przemy la³a sprawê i pokiwa³a g³ow¹. Najwa¿niejsze. Z oddali dobieg³ d wiêk syreny karetki pogotowia.A JAK JU‾ SKOÑCZYCIE. Ruszyli we trójkê alejkami sklepu. Nikogo takiego nie spotkali. co mnie napad³o? Barbie pokiwa³ g³ow¹ z uznaniem i niemym ruchem ust podpowiedzia³ Rose: kawa . Nagrodzi³y go miechy i okrzyki. . PYSZNA. zaczynaj¹c od najbardziej zdewastowanych dzia³ów .CHCÊ WAS PROSIÆ. Julia poci¹gnê³a Barbiego za rêkaw. którzy mogliby sprawiaæ k³opoty. w sklepie robi³o siê coraz spokojniej. ..odzyskuje tak¿e zdolno æ my lenia. W alejce numer siedem Carla Venziano. . Ten i ów zachichota³. pu³kowniku . skoro jest piwo?! . jakby dopiero teraz zorientowali s iê w sytuacji. pokaza³. . tylko kradn¹. jakby krêci³ korb¹. Wygl¹da³ na odrobinê zawstydzonego.

Od razu zacz¹³ wywrzaskiwaæ rozkazy i straszyæ.A czyja to wina? Kto kaza³ zamkn¹æ sklep? . PETER RANDOLPH. Wzruszy³ ramionami. Krzyki Randolpha nie mia³y wiêkszego znaczenia.Nie mo¿emy tego wzi¹æ .To na nic . Randolph wy³uska³ jej megafon z d³oni.Nie wiem . .przyzna³ Anson. dlaczego? . za ich plecami odezwa³ siê g³os. utykaj¹cy. . .Paru facetów obrobi³o kasy. W ka¿dym razie nie przy wydawczyni miejscowej gazety. Zgodnie z planem.. mo¿e dwie. . Doskonale wiedzia³. MACIE SZANSÊ UNIKN¥Æ POSTAWIENIA ZARZUTÓW.Dosyæ tego dobrego. ZOSTAWIÆ WSZYSTKO I WYCHODZIÆ! JE‾ELI ZOSTAWICIE ZRABOWANE TOWARY. Rose nie kry³a przera¿enia. ale t¹ wiedz¹ nie zamierza³ siê dzieliæ. która równie spokojnym g³osem przekazywa³a tê sam¹ pro bê: koñczymy robiæ zakupy i spokojnie wychodzimy.Wobec tego zostawimy pieni¹dze . .Rose poda³a megafon Julii.Zamierza pan ich powstrzymaæ? . . Twarz mia³ zaciêt¹.Naprawdê. Oto on. . Je li który z kupuj¹cych nie chcia³ zostawiæ towarów. lecz stoj¹cy o w³asnych si³ach . Ludzie i tak ju¿ zd¹¿yli siê uspokoiæ. . Rose akurat wychwala³a zalety darmowej kawy w Sweetbriar Rose. którzy trzymali siê na nogach . Ci ludzie to z³odzieje i tak zostan¹ potraktowani. gdy Rose i Julia w towarzystwie Barbiego nadal kr¹¿y³y po alejkach. wskazuj¹c wózek. blad¹ i w ciek³¹.Co tu siê dzieje?! Na lito æ bosk¹. mówi¹c przez megafon (w sklepie by³o coraz mniej ludzi).Wszystkie te rzeczy s¹ nam potrzebne .stwierdzi³a Rose. widz¹c komendanta Randolpha wkraczaj¹cego do akcji.miêdzy nimi tak¿e Carter Thibodeau. Oddaj mi to.spyta³a Randolpha Julia. popychaæ w kierunku wyj cia. policjanci przewracali go na ziemiê. . lecz jednocze nie stanowczy. Rose spojrza³a na Barbiego z przera¿eniem. . Minutê pó niej. wystrojonego w mundur absolutnie doskona³y.NATYCHMIAST OPU CIÆ SKLEP! MÓWI KOMENDANT POLICJI. spó niony i kompletnie nieprzygotowany. .zaprotestowa³ Anson. Policjanci. Bardzo.O ile nikt mi nie ukrad³ torebki z samochodu.zaoponowa³ Anson. .zaczêli poszturchiwaæ ludzi. a Frank DeLesseps wywraca³ do góry nogami wy³adowany wózek. którzy to byli. . Na zewn¹trz syrena karetki jêknê³a i ucich³a.zdecydowa³a Rose. proszê pani. Barbie wcale siê nie zdziwi³. By³ skruszony..Nie.

nieco siê rozpogodzi³. A komendant Randolph siê za mia³. Cha..Gina i Harriet bardzo siê kwapi¹ z pomoc¹.Jestem zajêty. a ciszej doda³: .Szkoda.Mo¿esz liczyæ na moj¹ pomoc . kiedy siê to wszystko zaczê³o . lecz jednocze nie pe³nym satysfakcji. Randolph zmierzy³ go spojrzeniem. niestety.Mogê w czym pomóc. On siê tego domy la³. umiej¹ tylko podawaæ tabletki i przyklejaæ plastry. ale te¿ gdyby nie klosz.Najwy¿szy czas siê wynie æ. Dzisiaj jeste mój. Barbie móg³by uciec. . urywanie. bez ladu weso³o ci. kochanie? . który w Chester's Mill bêdzie charakterystyczny. .obieca³ Barbie i o ma³o nie doda³: do chwili. Nieprzyjaznym. z upokorzenia. Ry¿y mia³ ponur¹ minê. wiêc Mel wyrwa³ mu go z rêki i rzuci³ starego na ziemiê. rzuci³a siê mê¿owi na szyjê. Barbie westchn¹³ ciê¿ko. cha.Chod my . .Rób swoje. ¿e w³a nie us³ysza³ d wiêk. . Z przera¿eniem. . Tu¿ za nim podbieg³a Linda Everett. kiedy mnie aresztuj¹ .rzuci³ Ry¿y. . .odpar³ Ry¿y. a teraz jeszcze pielêgniarza wykwalifikowanego Barbarê. przyciska³ do zakrwawionej rêki papierowy rêcznik.Nie . Nied³ugo rozlegnie siê sygna³. Krótko. . Wo ny nie mia³ zamiaru go oddaæ. lecz kiedy zobaczy³ Barbiego. ¿e pana tu nie by³o. .Proszê mi nie przeszkadzaæ . Randolph o tym wiedzia³. gdy wyszli Barbie. ¿adne z tych zdarzeñ nie mia³oby miejsca. je¿eli kopu³a szybko siê nie podniesie. z w ciek³o ci. 13 Ry¿y i Twitch opatrywali kilkunastu rannych zebranych wzd³u¿ bocznej ciany sklepu.Witaj. .¿achn¹³ siê Randolph. Ja mam Ginê i Harriet. No.zaoponowa³ Barbie.Dasz sobie radê . Anson sta³ przy pó³ciê¿arówce. Patrzy³a na Ginny.Mocno przeceniasz moje umiejêtno ci . Gdyby nie klosz.zauwa¿y³ Barbie. Barbie pomy la³ wtedy. Julia i Rose. . Pasujê ciê na wykwalifikowan¹ pielêgniarkê. Najwyra niej rozpoczê³o siê odliczanie. Mi³o mi ciê widzieæ. Al krzykn¹³ z bólu.odezwa³ siê do Julii i Rose.spyta³a. cha . W³a nie Mel Searles postanowi³ odebraæ Alowi Timmonsowi koszyk z ¿ywno ci¹. U cisnêli siê serdecznie. stary. ale podszed³ do Ry¿ego. . Ginny dostrzeg³a jej spojrzenie i znu¿ona zamknê³a oczy.

która t¹ g³ow¹ bêdzie krêci³a. Oczywi cie pogodny. Odwali³. Je¿eli potrafisz siê wczuæ. jak pyta³ kogo retorycznie. Tak brzmia³a najwa¿niejsza maksyma w politycznym poradniku Du¿ego Jima. Obrona odpada³a na boki. znikaj¹ wszelkie przeszkody. to tak jakby wsiad³ na czarodziejsk¹ karuzelê i rz (nadal zdaniem Du¿ego Jima) niepodzielnie.bo . Ernie co chwilê ociera³ oczy.szyj¹. W³a nie robi³ notatki dotycz¹ce planów nowego tworu. Ry¿y i Barbie pracowali ramiê w ramiê ponad godzinê. Potem jeszcze potrz¹sn¹³ prawic¹ komendanta Randolpha i powiedzia³ mu. pech zmienia siê w nieziemski fart.raæ! O .raæ! .Tak mi przykro . ale to nie mia³o znaczenia. bo dziewiêædziesi¹t dziewiêæ procent jest jeszcze wiêkszymi durniami.twie . do czego zmie ten wiat. która z notatnikiem w rêku s³ucha³a zeznañ Erniego Calverta. Tymczasem wyszed³ w najw³a ciwszym momencie. ale jako rzec z ci nale¿n¹. W³a nie tak siê dzia³o. I chocia¿ Du¿y Jim nigdy wcze niej nie planowa³ kampanii wyborczej na tak wielk¹ skalê . Barbie s³ysza³. szed³e jak sznurku i koñczy³e wycieczkê piêknym dwutaktem.Linda pochyli³a siê nad Ginny. cmokaj¹c i krêc¹c g³ow¹. ¿e ten cz³owiek jest g³upi jak but. objê³a go zatroskanym spojrzeniem i posz³a do Jackie Wettington. W którym momencie zjawi³ siê Andy Sanders. Policjanci rozci¹gnêli przed wej ciem do sklepu ¿ó³t¹ ta mê. Linda uca³owa³a mê¿a. Konflikty s¹ twoim ¿ywio³em. Nie przyjmujesz tego z wdziêczno ci¹ (uczuciem zarezerwowanym wed³ug Du¿ego Jima Renniego dla s³abeuszy i przegranych). a ty. a on.Nic mi nie bêdzie . ¿e odwali³ kawa³ roboty. i zapewne post¹pi³by z Brend¹ Perkins w zupe³nie inny sposób. je li ludzie z jednego miasteczka potrafi¹ siê zachowaæ w ten sposób. cz³owieku. Wywabi³y go z gabinetu krzyki O .powiedzia³a. je li cz³owiek mia³ wyczucie. Lepsze jest wrogiem dobrego . lecz nie otworzy³a oczu. Mo¿na ludzi nabieraæ bez przerwy na to samo.stwierdzi³a Ginny. . . Oceni³ straty. nie zobaczy³by tego.twie . Gdyby opu ci³ wielk¹ star¹ posiad³o æ Renniech przy Mill Street nieco pó niej albo odrobinê wcze niej. u miechniêty Andy zostanie g³ow¹ tego tworu. Du¿y Jim . 14 Je li potrafisz siê wczuæ. który zamierza³ nazwaæ administracj¹ kryzysow¹. Wiêkszo æ mieszkañców Chester's Mill doskonale zdawa³a sobie sprawê. a Andy w roli g³owy sprawdza³ siê jak z³oto. co zobaczy³.

Nie wci¹gn¹³ Brendy Perkins na listê przewidywanych komplikacji.. Julio. Nie widzia³ z tego rogu Food City. W³a nie zda³a sobie sprawê.. Nie zauwa¿y³a jej. wystrza³y. taszcz¹c przed sob¹ wydatny brzuch.. Nagle zmarszczy³ czo³o. Ni eco dalej znajdowa³ siê ratusz i komisariat.. pomy la³ Du¿y Jim. Jak cz³owiek siê wczuje. ¿e okaza³o siê wa¿niejsze od zamieszek przed supermarketem? By³o ca³kiem prawdopodobne. bo zobaczy³ Brendê Perkins. ¿e bestia wypuszczona z klatki mo¿e zaatakowaæ ka¿dego. Nios³a przewieszon¹ przez ramiê p³ócienn¹ torbê na d³ugim pasku. Julia Shumway zawróci³a biegiem. co by nie prorokowa³o nic dobrego.. w drodze przewieszaj¹c aparat przez ramiê. ¿e zostawi³a je otwarte.. Szed³ chodnikiem na róg Mill i Main. Du¿y Jim sta³ na rogu ulicy. Zabawne. z jak¹ chêci¹ pêdzi³a asystowaæ przy ka¿dym nieszczê ciu. I zobaczy³ Juliê Shumway. ale on obserwowa³ j¹ uwa¿nie. sprawdziæ. ale czy to zbyt wysoka cena za bezpieczeñstwo? A je li pani redaktorka siê nie dostosuje. komplikacje szybko znikaj¹. Wypadki chodz¹ po ludziach.. z u miechem na twarzy. stwierdzi³a.zamierza³ doprowadziæ do dyktatury . ¿e mu siê uda. Odsunê³a siê do . piesznie wysz³a z redakcji Democrata . u miechn¹³ siê jes szerzej. szarpnê³a za klamkê. ¿e Brenda nawet nie pamiêta³a w tej chwili o istnieniu Du¿ego Jima. która obija³a siê jej o kolano. o co ta ca³a awantura. Wreszcie pobieg³a patrzeæ. Zrobi³ mo¿e sto kroków. chwyci³a za klamkê drzwi redakcji. Wszyscy na Main Street kierowali siê w stronê Food City. Dotar³szy do sklepu. Przyjdzie czas. A gdy us³ysza³ pierwsze krzyki. ale mia³ na oku wszystkie sklepy i instytucje na Main Street. tymczasem Brenda sz³a w przeciwnym kierunku. Czego ona mo¿e ode mnie chcieæ z samego rana? Có¿ jest tak istotne. bo wzrok mia³a utkwiony w czerwonej ruderze nazywanej sklepem wielobran¿owym Burpeego. Pobieg³a w stronê okrzyków i skandowania. potem brzêk t³uczonego szk³a. gdy dok³adnie przed jego oczami otworzy³ siê widok na plac miejski. lecz to te¿ nie mia³o znaczenia. Mo¿e bêdziesz musia³a trochê spu ciæ z tonu w tym swoim szmat³awcu. jak jej s¹siedzi i przyjaciele rozrabiaj¹. Du¿y Jim powiód³ za ni¹ wzrokiem. z rêkami w kieszeniach. Tak ma byæ i tak jes t. wiêc zamknê³a. Potem zrobi³o siê jeszcze zabawniej..nie mia³ ¿adnych w¹tpliwo ci.. trzymaj¹c w rêku aparat. jednak drzwi nie ust¹pi³y. rozdzielone War Memoria³ Plaza.. zajmê siê i tob¹. Sz³a po przeciwnej stronie ulicy ni¿ Julia. Mo¿e nawet do jego domu.

powiedzia³ Barbie. Co do drugiego. Spojrza³a w prawo. Konfrontacja nie by³a dla niej chlebem powszednim. Spróbowa³a jeszcze raz. tak¿e by³y zamkniête. albo przeczyta o swoich niecnych uczynkach w Democracie . pchnê³a. Howie czêsto mawia³: Cierpliwo æ pop³aca . To rozwi¹zanie wyda³o siê jej w³a ciwsze. Julia prawie na pewno wybra³a siê na miejsce awantury pod marketem. Nie wiedzia³. wys³uchaæ jego frazesów. ani drugi e rozwi¹zanie nie przypad³o jej do gustu. Tak to dzia³a. a Brenda nie mia³a najmniejszej ochoty siê w nie w³¹czaæ. i¿ j¹ obserwowa³. Co wobec tego zrobiæ z wydrukiem dokumentów z pliku VADER? Gdyby w drzwiach by³a szczelina na korespondencjê. Dosz³a do wniosku. robi to . ale tego nie zrobi³a. gdyby tylko siê obejrza³a. wspar³a rêce biodrach. 15 Jutro rano zanie wydruk do Julii Shumway . W³a nie tak zamierza³a Brenda teraz post¹piæ. wszystko wskazywa³o na to. Zastuka³a. i¿ powinna wobec tego znale æ Juliê pod sklepem albo wróciæ do domu i zaczekaæ. zaprzeczania i usprawiedliwieñ. Nadal mog³aby zobaczyæ Juliê Shumway. zrób dzisiaj i miej z g³owy . Je li chodzi³o o pierwsze. wcale nie musia³ tego wiedzieæ. ¿e przy Food City dosz³o do regularnych zamieszek. rzecz jasna. nic. W koñcu cofnê³a siê. potem na dru g¹ stronê Main Street. Gdy ponownie ruszy³a Main Street. a potem daæ mu do wyboru: albo zrezygnuje ze stanowiska na rzecz Dale'a Barbary.ty³u i rozejrza³a wokó³ jak osoba. Zajrza³a do rodka. raczej gorzk¹ pigu³k¹. Jak cz³owiek ma wyczucie. Stan¹æ z nim twarz¹ w twarz. która napotka³a niespodziewan¹ przeszkodê na drodze do realizacji planów i usi³uje zdecydowaæ. bêdzie gotów na jej przyjêcie. wystarczy s³uchaæ intuicji. ¿eby Brenda wiedzia³a.. One. redakcja Democrata by³a zamkniêta na g³ucho. dlaczego nie chce. poci¹gnê³a. Pete Freeman i Tony Guay prawdopodobnie te¿. Tyle ¿e nie by³o. a¿ wszystko siê uspokoi i Julia wróci do redakcji.. Wiedzia³ natomiast z ca³¹ pewno ci¹. po czym przesz³a przez ulicê i nacisnê³a klamkê w drzwiach redakcji. ¿e je li Brenda zastuka do jego drzwi. Du¿y Jim ¿wawo wróci³ do domu. Jeszcze raz rzuci³a okiem na sklep Burpeego. na redakcjê Democrata . a je li cz³owiek musi prze³kn¹æ niesmaczne lekarstwo. Bez wzglêdu na powód wizyty. Ani jedno. ciê¿kim krokiem i ju¿ nie rozgl¹daj¹c siê na boki. a jej matka z kolei mawia³a: Co masz zrobiæ jutro. Niestety. Brenda nigdy nie umia³a czekaæ. pewnie by tam zostawi³a kopertê. w lewo. co dalej.

zanim wysz³a za m¹¿ za Tommy'ego Grinnella. niezale¿nie od tego. wymieni³a Romea Burpeego. a odpowied . Przeciê³a Main Street. Dziwi³o j¹ natomiast. ¿e najwyra niej sk³onna by³a s³uchaæ Andy'ego Sandersa.. Mo¿e on co na ni¹ ma. Nawet ci nie miali. ¿e wiat by³ nadal taki sam jak przed zaistnieniem klos za. Nie id sama . nosi³a nazwisko Twitchell. Fatalnie siê przeliczy³a. Ma³o siê nie roze mia³a g³o no. Andrea. poniewa¿ nikt nie powinien tego cz³owieka traktowaæ powa¿nie. by³a przecz¹ca. a Twitchellowie byli silni. W po³owie drogi na wzgórze Town Common Hill dotar³a do Prestile Street. Bardziej siê obawia³a elokwencji Du¿ego Jima ni¿ jego si³y fizycznej. nadal maj¹c w torbie obci¹¿aj¹ce go dowody. P³ukanie ust zamierza³a Brenda wykonaæ z u¿yciem podwójnego bourbona i nie mia³a ochoty zwlekaæ z tym do po³udnia. A gdybym nie wróci³a. A kiedy zapyta³. chocia¿ by³o to ca³kowicie zrozumia³e: Nie ona jedna kurczowo trzyma³a siê przekonania. komu ufa. Tyle ¿e. Choæ Andrea w zasadzie zawsze pozostawa³a w cieniu mê¿czyzn z zarz¹du miasta. Brenda zna³a j¹ jako osobê uczciw¹ i nieszczególnie przyjazn¹ Du¿emu Jimowi. Przechowasz mi tê kopertê? Wrócê po ni¹ za jakie pó³ godziny. Co jej pozosta³o? Nale¿a³o sobie zadaæ pytanie. rozleg³ siê w g³owie Brendy g³os Howiego. 16 Wci¹¿ nie rozwi¹za³a problemu wydruku z pliku VADER. prowadz¹cej wzd³u¿ krawêdzi miejskiego placu. Nastêpny . A tak¹ mia³a nadziejê. co powie Andrei. ¿e szaleñstwem by³oby stan¹æ na progu jego domu. zdaniem Brendy. O ile zastanie j¹ w domu. I koniecznie zawiadom Dale'a Barbarê . Tego mo¿na siê by³o po nim spodziewaæ. powiedzia³ Barbie. jakie obawy móg³ ¿ywiæ Barbie..mo¿liwie najszybciej. ale tak czy inaczej wiedzia³a. po czym p³ucze usta.do Andrei Grinnell. bo gdzie przecie¿ s³ysza³a. ¿e nie jest to jedyna kopia. ¿e mo¿e zostawiæ kopertê z wydrukiem pliku VADER u Andrei. Niestety. jego sklep tak¿e by³ zamkniêty na cztery spusty. ¿e fizycznie nie grozi jej ze strony Renniego ¿adne niebezpieczeñstwo. Niedorzeczna my l. . który mia³ za sob¹ do wiadczenia wojenne. ¿e Andrea zachorowa³a na grypê. Móg³by chcieæ jej odebraæ dokumenty. uk³adaj¹c w my lach. Brenda uzna³a. czy Du¿y Jim rzeczywi cie potrafi³by j¹ skrzywdziæ. Pierwszy dom nale¿a³ do McCainów. Ufa³a. oddaj j¹ Julii Shumway. nawet wiedz¹c.

Henry i LaDonna mieli najwyra niej spore zapasy w zamra¿arce. zza krawêdzi zaci¹gniêtej zas³ony. nim wreszcie postanowi³a jednak wróciæ do domu. lecz wymiotów. Informacje. ot dom z oknami o zaci¹gniêtych zas³onach. Têskni³ nawet za smrodem unosz¹cym siê z poczernia³ej skóry. Zatrzyma³o j¹ co innego. przywo³a³a na twarz u miech witaj. Czas rozstania z przyjació³kami zbli¿a³ siê nieub³aganie. pod oczami wielkie sine cienie. wiele rodzin wyjecha³o z miasta w dzieñ. Tylko raz jeszcze przystanê³a. wszystko. Raczej jak zmru¿one oczy. który po chwili zamar³ jej na ustach. Z tego domu tak¿e dochodzi³ smród. Junior z g³ow¹ pêkaj¹c¹ z bólu. W³a nie siê obraca³a. nie ca³kiem. my l¹c o tym. Andrea mia³a cerê blad¹ jak kreda. Nie rozk³adaj¹cego siê miêsa. jak wygl¹dam . nie traæ czasu! . . Chocia¿. Gdy odesz³a..Nie zaproszê ciê do rodka. najpewniej zadzia³a³yby na Andreê lepiej ni¿ podwójna dawka theraflu. obejrza³a siê przez ramiê. Patrzy³ na Brendê z salonu. gdy pojawi³a siê kopu³a. . Czujê siê ju¿ . co to za tajemnicze sprawy? Brenda postanowi³a byæ szczera. wróci³ do spi¿arni. Nie zobaczy³a nic szczególnego..Wiem. gdy us³ysza³a powolne szuranie coraz bli¿ej drzwi. Ledwo wyczuwalna woñ. wiêc tym bardziej teraz chcia³ z nimi byæ. zatrzyma³a siê przed domem McCainów. w³osy w nie³adz ie. 18 Trzy razy zakrêci³a staromodnym dzwonkiem. Junior ubrany jedynie' w slipy. Przytrzymywa³a pasek szlafroka. Sta³a jaki czas. s¹siadko . ¿e zas³oniête okna wygl¹daj¹ jak zamkniête oczy. pod nim mia³a pid¿amê. powietrze gê ciejsze odg³osy awantury pod supermarketem bardziej odleg³e. Juni tym wiedzia³. Wygl¹da³ na opuszczony i nie by³o w tym nic dziwnego. Tylko miêso mog³o tak szybko zacz¹æ cuchn¹æ.wychrypia³a. choæ bardzo blado. Junior na kolanach. 17 Obserwowa³ j¹ Junior. co tylko mog³o przytêpiæ ten koszmarny ból g³owy. I w ciemno ci.. Chocia¿ chcia³a jak najszybciej za³atwiæ sprawê.A je¿eli Andrea zapyta. jakby zepsutego jedzenia? Od razu dzieñ wyda³ jej siê gorêtszy. otoczony ponurym smrodkiem gnij¹cego jedzenia.napomnia³a siebie w my lach. za pomoc¹ których planowa³a zmusiæ Jima Renniego do rezygnacji ze stanowiska. Zawróci³a. Posz³a dalej. Kobieto. Wszystko. Andrea te¿ siê u miechnê³a..

Nied³ugo ma mi siê poprawiæ. ale mogê jeszcze zara¿aæ. . zajmê siê twoj¹ kopert¹. co mog³o jej w przysz³o ci oszczêdziæ k³opotów. lecz Andrea najwyra niej nie mia³a pytañ. . kochana. . Wa¿kie wydarzenia czêsto bior¹ pocz¹tek z drobnych wypadków. . lecz nie mog³a. Po drodze rzuci³a kopertê na stolik przy kanapie. . a nie Dukiem.Widzia³a siê z Everettem? . powinnam wróciæ do ³ó¿ka. Dla Brendy zawsze by³ Howiem.Czy mog³aby mi to przechowaæ. lecz wtedy Andrea doda³a co jeszcze. ale radna ju¿ zamknê³a drzwi. Brenda mia³a zamiar podziêkowaæ raz jeszcze. ¿e nie. Stara³a siê nad nim zapanowaæ.Oczywi cie. ukochanym. Mogê ci w czym pomóc? Niewiele brakowa³o. ale tak¿e za to. bo nie chcia³a tej chorej kobiety obarczaæ odpowiedzialno ci¹ ³¹cz¹c¹ siê z dokumentami.Ci¹gle jeszcze mam gor¹czkê.Dziêkujê ci. Nie bêdê spa³a! ..Oczywi cie. Odpowiedzia³aby na ka¿de pytanie. .Dziêkujê ci. . Wybacz.Hektolitrami.dorzuci³a. .Ogromnie mi przykro z powodu mieci Howiego. I dobrze. Bardzo go lubi³am. prawdopodobnie najistotniejsz¹.lepiej. Doktor Haskell nie ¿y³. wyjê³a ze rodka kopertê z wypisanym na wierzchu imieniem Julia . Przyjê³a grub¹ kopertê z niejakim roztargnieniem.Widzia³a siê z doktorem. W ten sposób posz³o szybciej.. Zanurzy³a rêkê w torbie. Zapewni³a Brendê.Jeste spocona. W pliku VADER zawar³ swoj¹ ostatni¹ pracê. . . Brenda postanowi³a nie zwlekaæ d³u¿ej. jakby to mog³o Brendzie przeszkadzaæ. ale powoli przechodzi. po czym zamknê³a mi³ej znajomej drzwi przed nosem i z g³o no burcz¹cym brzuchem pogna³a do cuchn¹cej ³azienki. skarbie? Dos³ownie pó³ godzinki? Muszê za³atwiæ pewn¹ sprawê. najmilszym Howiem. Nie piesz siê. ¿e nazwa³a go Howiem. a Brenda powiedzia³aby nie . nie chcê tego nosiæ ze sob¹. 19 Pod koniec rozmowy z Brend¹ Andrei ponownie zacz¹³ siê dawaæ we znaki ¿o³¹dek.Us³yszê dzwonek. Nie tylko za wspó³czucie.Tak. Pijesz du¿o? . ¿e nie musi siê pieszyæ. . przez co Brenda zmieni³a zdanie. N i dziêki temu nadal nic nie wiedzia³a. Papier ze lizgn¹³ siê po g³adkiej . kiedy wrócisz. które mia³a w torebce.

zaprosi³ Du¿y Jim pogodnie. Andrea zd¹¿y³a do ³azienki. dla utrzymania równowagi przesuwaj¹c jedn¹ rêk¹ po cianie. na wacianych nogach wróci³a do korytarza. Wczoraj wieczorem wy³¹czy³ mi siê generator. co zreszt¹ nie mia³o wiêkszego znaczenia.. a¿ nabra³a przekonania. nie do toalety. ale wiat poszarza³ i uciek³ od niej. Normalnie pod koniec pa dziernika by³oby tam za zimno na siedzenie w pid¿amie. . produkujesz j¹ w ilo ciach hurtowych. . Obudzi³a siê dopiero wieczorem. powoli.. . Zaraz wstanê. Zabrak³o gazu. A tak¿e o wizycie Brendy Perkins. Oddycha³a g³êboko. rozpaczliwie szukaj¹c ch³odnego. obawiam siê. Do tego nie dosz³o. bo i tam ju¿ pe³no by³o zasta³ych. chocia¿. Du¿o ni³a. gdzie produkujesz metamfetaminê .. Dr¿a³a na ca³ym ciele. lecz tyln¹ stron¹ ga³ek ocznych.powiedzia³a Brenda. Zapad³a w g³êboki. obieca³a sobie solennie. od razu wysz³a na ganek.O ile mi wiadomo z notatek Howiego. Wezmê z lodówki ostatni¹ butelkê wody i pozbêdê siê tego koszmarnego posmaku z ust.Chod my do biura . W jednym ze snów zobaczy³a wielki ogieñ.podjê³a cierpliwie. kaszl¹c i wymiotuj¹c.. jak to uj¹³. . ciep³¹. Zapad³a siê w objêcia starej le¿anki. byle nie zemdleæ. ¿e jej prze³yk wyl¹duje na zbryzganej ¿ó³ci¹ porcelanie ciep i pulsuj¹cy. zapomniawszy o wszystkich snach. Nawet nie próbowa³a siê dostaæ do sypialni na górze. s³ysza³a szczêkanie w³asnych zêbów. z którego uciekali ludzie. nadple nia³ej. Gdy Andrea j¹ otworzy³a. wiesz. .Masz zapasy tam. który odbiera³a nie uszami. z którego nie wybudzi³o jej nawet gwa³towne drganie r¹k i nóg. W innym Brenda Perkin s stanê³a na progu i da³a jej opas³¹ kopertê. czystego powietrza. mocny sen. malej¹c w oddali. Tutaj my li siê jej urwa³y. mierdz¹cych wymiocin. straszny d wiêk. z którymi jej cia³o pozbywa³o siê toksyn przez ca³¹ nieskoñczenie d³ug¹ noc.Czy wolisz siê najpierw napiæ? Mamy colê. Du¿y Jim uniós³ brwi pytaj¹co.Ale jak s¹dzê. Dok³adnie.powierzchni i spad³ z drugiej strony. w ciemn¹ szparê miêdzy dwoma meblami. Gdy wreszcie poczu³a siê nieco lepiej. sk¹d wzi¹æ wiêcej . 20 . Pochyli³a siê nad umywalk¹ i wymiotowa³a tak d³ugo. polecia³ z niej niewysychaj¹cy potok ró¿owych pigu³ek oksykodonu. ale ukochanej. a tego dnia by³o wrêcz parno.

A chcia³by zobaczyæ swoje zdjêcie na pierwszej stronie Democrata ? Mogê ci to zapewniæ. jakby go uderzy³a. O tym. i poprowadzi³ j¹ do foteli z widokiem na Mill Street. Du¿y Jim siedzia³.Nie Duke.Nie ma potrzeby . Brenda Perkins mówi³a prawie pó³ godziny. .. £atwiej sobie wyobrazi³a Howiego. . U miechnê³a siê. je li zapiski Howiego uka¿¹ siê w prasie.Nie rozumiem. . które ogarnê³y policzki. je¿eli swoje uczucia przekaza³. I przestrzega j¹. jednak kto jak kto.O interesach wolê rozmawiaæ w rodku. wejd . który wyra nie mówi³. . Skrzywi³ siê. Tej rady mia³a zamiar pos³uchaæ.Duke nigdy mnie nie lubi³ .stwierdzi³a. którym obiecano darowanie kary w zamian za informacje. O przep³ywie pieniêdzy.Dowody nie bêd¹ mia³y najmniejszego znaczenia. ¿e z niektórymi kobietami cz³owiek nie dojdzie do ³adu.stwierdzi³ w koñcu. O laboratorium metamfetaminy.w ilo ciach. ¿eby by³a ostro¿na. . Jak gor¹co od rondla. Przekombinowane . sta³y dwa drewniane fotele.. Porozmawiamy. jak interes urós³ do takich rozmiarów.Niczego mi nie udowodnisz . .Westchn¹³. O lokalizacji wytwórni. tylko Howie! Du¿y Jim podniós³ rêce w ge cie. . zapomnia³a o tremie. który patrzy na ni¹ gdzie z góry. O po rednikach . .Chêtnie zostanê na zewn¹trz. na pewno siê uspokoisz. Bi³a od niego w ciek³o æ i nienawi æ. Na trawniku przed domem Renniego. jak to okre li³ Howie. ¿e w ogóle zdo³a³a siê u miechn¹æ. które siê nie mieszcz¹ w g³owie . ale ty z pewno ci¹ .Sk³adniki przyje¿d¿a³y do miasta w ciê¿arówkach oznaczonych Towarzystwo Biblijne Gedeon. by³ zaskakuj¹cy. o osza³amiaj¹cych rozmiarach produkcji. . bez s³owa patrzy³ na cich¹. a potem czo³o Du¿ego Jima. coraz bardziej zlodowacia³a i rozw cieczona. . Przez moment Brenda dojrza³a w jego wiñskich oczkach czyst¹ nienawi æ. . o co ci chodzi. Potrzebujesz do tego mnóstwo propanu. . . o udziale Andy'ego Sandersa i Lestera Cogginsa. w ród opad³ych li ci.. roz³o¿y³ rêce o krótkich paluchach.Chod . Pewnie ¿a³oba. ¿e miejscowa apteka nie mog³a ju¿ zapewniæ odpowiednich ilo ci sk³adników i pojawi³a siê konieczno æ importowania ich zza oceanu. Fakt. Nie jest to w³a ciwy sposób postêpowania. Gdy zaczê³a mówiæ.Nic dziwnego zatem.stwierdzi³ Du¿y Jim.. Nawet czerpa³a niejak¹ przyjemno æ z widoku rumieñców. spokojn¹ uliczkê.

ciskaj¹c porêcze fotela.Siedzia³a prosto. Wsta³a z fotela. dzielnica handlowa umiera. Poza tym chcia³a.Tak. ¿e Du¿y Jim z Andym mogliby j¹ namówiæ.Jest wiêcej kopii? . Du¿y Jim odsun¹³ siê gwa³townie w fotelu.No dobrze. ¿e dowody znajduj¹ siê w rêkach wydawcy. by s¹dzi³.Robi³em to dla dobra miasta. Przeka¿esz je Barbiemu zgodnie z poleceniem prezyden. . Mamy kanalizacjê niemodemizowan¹ od lat sze ædziesi¹tych dwudziestego wieku. jak ludzie walcz¹ o jedzenie.Odwróci³ siê do Brendy.Z Nevady lad prowadzi do Chongquing.Gdzie te zapiski? . . co? . Lekcewa¿¹co machn¹³ rêk¹.Nigdy w ¿yciu nie oddam stanowiska temu ³achadojdzie. na pust¹ ulicê. znajdê. jakby Brenda uderzy³a go piê ci¹ w skroñ.Czego chcesz? . w obu miejscach poca³owa³a klamkê. . Na dokumentach spó³ki Town Ventures.powiedzia³ w koñcu.Mylisz siê. Widzia³em ciê.Owszem. . by³a u Julii Shumway. farmaceutycznej stolicy Chiñskiej Republiki Ludowej. bo Julia jest pod supermarketem i patrzy. i tym ³atwiej siê podda³. . . ¿e jeste przebieg³y. Mo¿e plik gdzie schowa³a . Tyle ¿e na niczym nie znajdziesz mojego nazwiska. . . Jezioro Chester zmieni³o siê w brudn¹ ka³u¿ê. ale nigdzie nie zostawi³a wydruku. narazi³aby Andreê. rzeczywi cie zrobi³e dla miasta wiele dobrego. By³a u Burpeego. Przera¿aj¹cy.Rano zostawi³am wydruk u Julii. .U miechnê³a siê nieweso³o.. Nie mia³a najmniejszego zamiaru wci¹gaæ w to wszystko Andrei. Wielka ¿y³a pulsowa³a mu na skroni. . . .S¹dzi³e .podjê³a. Ba³a siê. Na twarzy mia³ u miech. Brenda milcza³a. Jeste pieprzonym zak³amanym egoist¹ i draniem.. .zrozumiesz ma³e odstêpstwo od regu³y. Potem przysz³a tutaj. . jak sz³a na Town Common Hill.A jak my lisz? Rennie zastanowi³ siê przez chwilê.Da³am ci szansê.Zrezygnujesz ze stanowiska. Masz notatki.Town Ventures. . .Patrzy³ prosto przed siebie. . do czego by tylko zechcieli. . A gdyby tak powiedzieæ prawdê? Nie. . spó³ka z Carson City .Niczego nie zostawi³a u Julii.Za³atwia³em sprawy poza miastem .

g³owê mia³a zwieszon¹ na piersi. Rozejrza³ siê dooko³a. Do tej pory Brenda Perkins pozostanie zwyk³ym manekinem przygotowanym na Halloween. I dyniê ze spi¿arki. I przekrêci³ g³owê. Wsadzi³ jej na g³owê czapkê. Nikogo. pod¹¿y³a w wielk¹ ciemno æ. Brenda siedzia³a na fotelu. Zajrza³ do torebki. z dyni¹ na kolanach i wróci³ do domu schowaæ torbê. a potem czekaæ na syna. jakby siê ga³¹ z³ama³a pod ciê¿arem lodu. Bêdzie doskonale. wrzuciæ za wygas³y piec. Mówi³ uprzejmym tonem. . ¿e jeste bezpieczna w ogrodzie przy ulicy. Przy pustej ulicy. póki Junior nie wróci i nie zabierze jej do innych ofiar Dale'a Barbary. na rêce w³o¿y³ rêkawiczki. tak jak na niego opad³a. On tak¿e wsta³. na kolanach po³o¿y³ dyniê. odruchowo siê do niego odwróci³a. A tak¿e rêkawiczki. Zostawi³ j¹ z czapk¹ naci¹gniêt¹ na oczy. grzebieñ i jak¹ powie æ w kieszonkowym wydaniu.Drugi b³¹d pope³ni³a . Znalaz³ portfel. wiêc kiedy dotkn¹³ jej ramienia. Wo³aj¹c mê¿a. Brenda Perkins us³ysza³a suchy trzask.. Wystarczy zanie æ do piwnicy. naci¹gn¹³ na oczy. 21 Du¿y Jim wszed³ do domu i z komody w holu wzi¹³ firmow¹ czapkê autokomisu. zak³adaj¹c. Chwyci³ j¹ za twarz. W porz¹dku.

A mo¿e nawet pad³aby dwa razy.Ja bêdê siê modli³a do Wonder . je¿eli tak chcesz. A potem bierzemy siê do roboty.Jakich bogów? . lecz same papierosy wyda³y siê Norrie ca³kiem w porz¹dku. ³ami¹c tym samym parê zakazów.W KICIU 1 Radny Rennie s³usznie za³o¿y³. nawet gdyby od tego mi a³ zale¿eæ los miasta.Jakich chcesz .Mo¿e byæ ten bóg. Ukryli siê miêdzy drewnianymi cianami mostu Pokoju. . .Ubran w ró¿owy top i d¿insowe szorty.pogniecione i mocno wychud³e winstony. ale trzy. a przecie¿ musi co byæ. . czy ta wiedza by go powstrzyma³a? W¹tpliwe. która tak¿e mieszka³a przy Mill Street. by³ cz³owiekiem my l¹cym) nad podobieñstwem morderstwa i chipsów ziemniaczanych: szalenie trudno jest poprzestaæ na jednym. na swój sposób. gdyby Claire McClatchey zobaczy³a papierosy. które znalaz³a na pó³ce w gara¿u. co siê nazywa Bóg. jak Brenda przysz³a do niego tego ranka. Zawsze go ciekawi³o palenie papierosów. 2 Du¿y Jim przegapi³ patrz¹cych. . . Natomiast wcze niej zapamiêta³a j¹ nawet nie jedna osoba. Nie to jednak by³o najgorsze.No dobra . a nie jak zwykle zebranymi w koñski ogon. jakby na ca³ym wiecie nie by³o równie têpego stworzenia. patrz¹c na niego. Wtedy ju¿ za pó no by³o na odwrót. w tym jedna. Gdyby Du¿y Jim o tym wiedzia³.odpar³a Norrie.po jednym dla ka¿dego.zapyta³ Benny Drake.Wypalimy jak Indianie b³agaj¹cy bogów o powodzenie na polowaniu. Najgorsze by³oby wówczas. Mo¿e jednak by siê zastanowi³ (w koñcu. . wiêc paczka zd¹¿y³a siê pokryæ grub¹ warstw¹ kurzu. id¹c na róg Mill i Main. Nie zauwa¿y³a ich tak¿e Brenda w drodze na Town Common Hill. co w tym poci¹gaj¹cego. ¿e tamci nie chcieli byæ zauwa¿eni.przysta³ Joe. podoba³a siê obu ch³opcom. ¿e nikt nie widzia³. Nie rozumia³. Jej ojciec rzuci³ palenie rok Wcze niej. A to dlatego. z w³osami wyj¹tkowo rozpuszczonymi. I na pewno zabroni³aby Joemu na zawsze zadawaæ siê z Norrie Calvert. bo w³a nie Norrie zdoby³a papierosy . . skoro tylu ludzi pali. Kaza³a ch³opakom podej æ do sprawy jak do rytua³u ci¹gaj¹cego fart. co te¿ pasowa³o doskonale . Na pewno by pad³a z w ciek³o ci. By³y tylko trzy.

Wierzysz w to? . . cz³owieku. Norrie wyci¹gnê³a z kieszeni nakrêtkê od soku. .Zastanowi³ siê chwilê. .Jeszcze nie pali³e . ¿e pogiêty bêdzie bardziej cool. a ju¿ na pewno nie da³o siê wy miaæ. Benny spojrza³ na Joego. Mo¿e faktycznie co w tym jest.Wszechpotê¿na GI Joe. przysunê³a p³omieñ najpierw do papierosa Joego.Dlaczego to zrobi³e ? .Superbohaterka. proszê. ale nie by³o tak le. Benny swojego nie prostowa³. W jakim sensie by³o to przyjemne uczucie. potem Benny'ego.Dla mnie jest bogini¹ .Rany. lecz rozkaszla³ siê rozpaczliwie. To by³oby super. pomy la³. nie otwieraj¹c oczu. .Wonder Woman nie jest bogini¹ . stoj¹c. . ale kas³aæ i rzygaæ te¿ nie. w oczach stanê³y mu ³zy. co? .Wonder Woman to superbohater. Nie chcia³ wyj æ na cykora. bo odrobinê krêci³o mu siê w g³owie. . Chyba ta g³upia Yvonne Nedeau mi je zasunê³a. . której nie sposób by³o siê sprzeciwiæ. . zaryzykowa³ jeszcze jedno poci¹gniêcie) i poszed³ na koniec mostu od strony miasta . Tylko ¿e zaczê³o mu siê krêciæ w g³owie.oznajmi³a. zaczê³a poruszaæ wargami. . wzruszy³ ramionami i te¿ zamkn¹³ oczy. Chyba ¿eby mdlej¹c. . ale mniej wiêcej jak skoñczy³am dziewiêæ lat. Kiedy chcia³a zapaliæ swojego. to bêdzie jeszcze gorzej.. Zerkn¹³ na torbê tkwi¹c¹ w koszyku jego roweru. Zaci¹gn¹³ siê papierosem. Benny zdmuchn¹³ zapa³kê. gdzie zniknê³y. Zamknê³a oczy.przyzna³ Benny . modlitwy swojego pokornego s³ugi Drake'a. osun¹³ siê Norrie na kolana. Na papierosie rós³ s³upek popio³u.Woman.Mia³am kiedy jej niezniszczalne bransolety mocy. .Niespecjalnie . Dym pali³ go w gardle. .Popielniczka . Norrie kopnê³a go. Joe wsta³ (trochê niepewnie.. Wci¹gn¹³ zaledwie odrobinê dymu. .spyta³a.ale dzisiaj lepiej nie ryzykowaæ. Wzi¹³ papierosa.. Teraz on zaci¹gn¹³ siê dymem. Bo jak zemdlejesz. wys³uchaj. Spokojnie z tym zaci¹ganiem.Rytua³ rytua³em. ale wiñstwo! . Uzna³.stwierdzi³a Norrie z grobow¹ powag¹. ale lepiej ¿eby my nie podpalili mostu.spyta³ Joe. Wyg³adzi³a papierosa.stwierdzi³ Joe. ostro¿nie go rozprostowa³.Bo trzy z rzêdu to pech. Tam niedaleko sta³y rowery. ni¿ gdyby siê porzyga³. . Zapali³a zapa³kê.

nadal nie otwieraj¹c oczu.Zbieramy siê . .. póki ona nie zniknie . szczególnie po po³udniu. We troje przyjrzeli siê wydarzeniom. .Kto to jest? . jak patrzê na przyrodê . .zarz¹dzi³ Benny. za delikatnie na Benny'ego. Joe kciukiem wskaza³ torbê w koszu przymocowanym do kierownicy górala Schwinn High Plains. a potem posz³a do pani Grinnell.To pani Perkins. ale nie wiem. Benny wzruszy³ ramionami. . Nie trzeba ich by³o przekonywaæ. Ca³e miasto pojecha³o do supermarketu. W koñcu powierzono im cenne urz¹dzenie. I nie chodzi³o o zapach tytoniu. móg³by mu powiedzieæ Kucharz. . . zobaczy³ Brendê Perkins id¹c¹ na wzgórze. Znam j¹ z widzenia. Metro czuæ by³o trochê podobnie. . ten mu siê nawet spodoba³. g³upku jeden.zapyta³a Norrie.Lepiej mi siê modli.A ty dok¹d? . A w ogóle to pewnie nas wcale nie zauwa¿y.Nie wiem. mo¿na pokochaæ). Tutaj.doda³a Norrie.Chyba ¿e na desce. .Wszystko jedno. . . Chodzi³o o inne zapachy zalegaj¹ce na mo cie: gnij¹ce drewno. ¿e nie mieli na co patrzeæ. ale z daleka. Doro li po prostu nie widz¹ dzieci.Nie mo¿emy jechaæ. Chwilê pó niej kto dotkn¹³ jego ramienia. Norrie szturchnê³a go ³okciem. Lekko. na koñcu mostu. który zdawa³ siê unosiæ z wody (ten zapach. powietrze te¿ by³o nieszczególne. Benny wzruszy³ ramionami. zwietrza³y alkohol i kwa ny odór chemikaliów.Co za ró¿nica? Nawet je¿eli nas zobaczy. i tak nie zwróci uwagi. Wdowa po szeryfie. . ¿eby siê trzyma li w odpowiedniej odleg³o ci. jak siê nazywa. Jak zu¿yte. .spyta³a Norrie. . zatrzyma³a siê przed domem McCainów.Nie szeryfie. Strz¹sn¹³ popió³ na rêkê.Mog¹ te¿ zwróciæ uwagê na dzieciaki wa³êsaj¹ce siê z drogim sprzêtem nale¿¹cym do miasta.Albo z papierosem . Wszyscy troje spojrzeli na swoje papierosy. W rzeczywisto ci po prostu chcia³ zaczerpn¹æ wie¿ego powietrza. Brenda Perkins przesz³a przez Main na stronê Prestile. Przypomnia³o Joemu zesz³oroczn¹ wycieczkê z rodzicami do Nowego Jorku.odpar³ Joe. Przygl¹dali siê jej g³ównie dlatego.Zastanowi³ siê przez moment. tylko komendancie policji. Podszed³ do nich Benny.stwierdzi³a Norrie. Wyrzucaj¹c go. kiedy t³umy ludzi wraca³y do domu. gdzie najwyra niej rozgrywa³a siê wielka bitwa o jedzenie. .

czego w³a ciwie siê obawia³. Ca³k jakby trzyma³a w rêkach fotografiê zmar³ego. Joemu wyra nie ul¿y³o. a nie cz³owieka.. Benny uniós³ do ust wyimaginowany mikrofon. który zosta³ za miastem. dlaczego pani Perkins nie mia³aby zajrzeæ do jego mamy.powiedzia³a wtedy Julia Shumway. ci¹gniêt¹ zmartwieniem.Norrie wetknê³a papierosa w k¹cik ust. to wy³¹cznie pani syn. chocia¿ nie potrafi³by powiedzieæ.przypomnia³ mu Benny. Gospodyni prawie natychmiast zatrzasnê³a go ciowi drzwi przed nosem. .odraportowa³. . W koñcu zgodzi³a siê z pani¹ Shumway. Joe go zignorowa³. idzie na wzgórze.Wraca na Main Street . . Po chwili ch³opcy znów spojrzeli na ulicê.oceni³ Benny. lecz kiedy spojrza³ na twarz matki.Barbie uwa¿a.Dobra. A sprawa jest bardzo wa¿na . ¿e Dale Barbara uwa¿a³ Joego za najodpowiedniejszego cz³owieka do wykonania tego zadania (które z Bennym i Norrie woleli nazywaæ misj¹).Nooo.Odwróci³ siê do pozosta³ych dwojga. a Joe za nic w wiecie nie chcia³by jej przysporzyæ wiêcej zmartwieñ. Wygl¹da³a z nim fantastycznie twardo.Zmierzy³a go . Joe i Norrie siê za miali. Nie minê³y jeszcze trzy dni od powstania klosza. ¿e je li w ogóle ktokolwiek zdo³a uruchomiæ to urz¹dzenie. Wtedy na chwilê straci³y j¹ z oczu. wiêc dzieciaki odruchowo cofnê³y siê g³êbiej w cieñ.Wchodzi na moj¹ ulicê! .My licie. te¿ mu by³o niespecjalnie. przechodzi ulicê. mo¿e dlatego. po czym zesz³a ze schodów. Wymiana zdañ nie trwa³a d³ugo.M¹dry z niego ch³opak. Na szczê cie pani Shumway j¹ przekona³a. Szanse chyba s¹ niewielkie. . Pani Perkins sta³a jeszcze przez moment.Kamera na jedenast¹. poda³a j¹ pani Grinnell. zna siê na ró¿nych gad¿etach. I kiedy wpatrywa³a siê w zdjêcie tatusia. No. . który siedzia³ gdzie w motel popijaj¹c piwo i ogl¹daj¹c HBO.. Joe poczu³ siê bosko.Nagroda tygodnia. twierdz¹c. Ma to we krwi. Mill Street ma cztery przecznice d³ugo ci! .Cz³owieku. . a ona ju¿ zd¹¿y³a straciæ na wadze. I tak o ma³o mu nie zabroni³a tej wyprawy. najwyra niej zdziwiona lub zak³opotana. . fantastycznie ³adnie i fantastycznie doro le. piêknie . Pani Perkins rozmawia³a z pani¹ Grinnell. ale zaraz Joe znalaz³ przyzwoit¹ szczelinê miêdzy bocznymi deskami i wyjrza³. od razu mu siê pogorszy³o. ¿e idzie do mojej mamy? . ¿e mama martwi³a siê o tatê. Wdowa po komendancie policji wyjê³a z torby du¿¹ kopertê. . By³a wtedy zwrócona twarz¹ w stronê mostu. . Proszê pani . .

I wyci¹gamy frisbee.Bêdziesz ostro¿ny? Joe obieca³.poleci³a Julia.rzuci³ Benny. co mam na my li? . Jemu tego nie musia³a mówiæ. Rozumiesz. jak wa¿na jest ta wyprawa dla ca³ego miasta. .Tak. jak ju¿ siê skoñczy ten cyrk pod supermarketem. ¿e to mo¿liwe . ¿e bêdzie ostro¿ny. ¿e maj¹ nie daæ siê z³apaæ. westchnê³a. Jasna rzecz.Nie wiem .Wszystko jest mo¿liwe.A je li siê trafi¹ jacy gliniarze? .Kiedy ty tak urós³.Benny'ego i Norrie? Nie ma sprawy.I zabierz ze sob¹ przyjació³ .i w koñcu trafi³ do Joego.powiedzia³ Benny'emu i Norrie. . która przekonywa³a mamê. A mo¿e lepiej nie? By³ uzale¿niony od komputerów. . który kilkakrotni e przechodzi³ z r¹k do r¹k: od Barbiego do Ry¿ego.spyta³ Benny.Pewnie ca³e t³umy.I jeszcze jedno .odpar³ Joe ostrzej. Joe zgasi³ papierosa w zakrêtce od soku. Oznacza³o to.Postarajcie siê nie rzucaæ w oczy. . . W pamiêci mia³ s³owa pani Shumway.uwa¿nym spojrzeniem od stóp do g³ów. . .Dobra . Ostro¿nie zdusi³ papierosa w prowizorycznej popielniczce. Chyba dosyæ tych przyjemno ci. kiedy . Chyba rozumia³ to lepiej ni¿ one obie razem wziête. .spyta³a Norrie. ni¿ zamierza³. temu ce. ¿e pod placem jest zakopany jaki kosmiczny generator? . ¿eby siê skoncentrowaæ na nowym do wiadczeniu.Pakujemy go z powrotem do torby.Spotkamy po drodze ludzi . . Wiêc musimy mieæ nadziejê.odpar³ zgodnie z prawd¹. .Powiedzia³em. W torbie tkwi³ stary ¿ó³ty licznik Geigera.Komu w de. . ¿e nie bêd¹ na nas zwracali uwagi. nastêpnie wyj¹³ torbê na zakupy z drucianego koszyka. . Vaughana i od je¿d¿enia na desce. od komiksów Briana K. . synu? . . . gdy bêdzie mia³ wiêcej czasu. od Ry¿ego do Julii .doda³a Julia. . 3 Brenda zniknê³a miêdzy drzewami rosn¹cymi przy Mill Street.Naprawdê my lisz. ¿e powinien zapaliæ jeszcze raz. postanawiaj¹c. proszê pani.

Jego zdaniem podchodzi³o to pod elektrodynamikê kwantow¹.Albo stary damski but .Cicho. . je³opie. ale te¿ obrzuci³a Benny'ego karc¹cym spojrzeniem.Nie le. Siedzia³a na kanapie i trzyma³a w d³oniach fotografiê mê¿a. które wygl¹da jak skarpetka Joego McClatcheya. Norrie w milczeniu obserwowa³a. tak samo jak poprzedniego dnia. ¿e to wiêcej ni¿ mo¿liwe. .Cukierek albo psikus lepsze ni¿ migus . Joe nie wierzy³ w ¿adne mod³y za sprawy. Gimnazjalna wersja rymowanki brzmia³a nieco inaczej: Tyle dzieci mia³a. . ¿e tego rodzaju pytania potrafi³y ich zainteresowaæ.W tym kszta³cie. . ¿e to prawdopodobne. ale nie chcia³ niepotrzebnie rozbudzaæ w nich nadziei. Zanurkowa³a pod lu no zwisaj¹c¹ ta m¹ policyjn¹. to powsta³a na skutek dzia³ania pola si³owego.Strasznie tam ciasno by³o. . D³ugo i naprawdê. g³upku .dyngus. . ¿e cipa jej odlecia³a . bo ka¿ê ci w¹chaæ stopê . W sobie zreszt¹ te¿.Gdzie ona ma rodek? Benny i Norrie przestawili szare komórki na wy¿sze obroty.zacytowa³a pani McClatchey.zgasi³ go Joe. nie le . jak Joe rozk³ada skarpetkê na dywanie i wyg³adza d³oni¹.To jest Chester's Mill . 4 Wcze niej tego ranka. .Taki nasz los. kiedy by³ u nich pani Shumway z licznikiem Geigera. Je¿eli kopu³a nie by³a pochodzenia nadnaturalnego.ofuknê³a go Claire McClatchey. mimo to mia³ jedno ¿yczenie.odezwa³ siê Joe. zanim wyruszyli na poszukiwania.Oby wasze mod³y okaza³y siê skuteczne. Lubi³ ich miêdzy innymi za to.za mia³ siê Benny. . którymi móg³ sam pokierowaæ.powiedzia³. . Pole si³ow e musia³o zostaæ w jaki sposób wygenerowane. . .Jedziemy szukaæ . t³umi¹c u miech.W zasadzie s¹dzi³. zdj¹³ z prawej nogi but i bia³¹ skarpetkê.podrzuci³a Norrie.zgodzi³ siê Benny.Masz najs³uszniejsz¹ racjê . Mieszkamy w mie cie. Joe im nie przeszkadza³.Jedna stara kobieta w bucie sobie mieszka³a . no nie? . Opu ci³ wzrok na skarpe . . siedz¹c w salonie.Nie nazywaj przyjaciela g³upkiem . z zupe³nie innej beczki: ¿eby po znalezieniu generatora Norrie go jeszcze raz poca³owa³a. dawaj batonik. .zdecydowa³a Norrie. tyle dzieci mia³a. Chudzielec Joe.

Joe pokiwa³ g³ow¹. Norrie wskaza³a na skarpetce miejsce. . Jednak tego nie powiedzia³.. Benny.podsumowa³a pani McClatchey . . . . To jest rodek. Nie chcia³ jej zasmucaæ jeszcze bardziej.ucieszy³ siê Benny. nadal ze zdjêciem mê¿a w d³oni. ale kto wie.odezwa³a siê w koñcu Norrie. . Blado u miechniêta. czy to zejdzie .. czasami jeste mêcz¹cy.Tak jest! . pomy la³ Joe. Tam bêdziecie szukaæ? .Oj. . zdaje siê.Ale niewa¿ne. Zastanowi³a siê nad tym chwilê.u ci li³ Joe.Bo twoim zdaniem . matko brata.Obiecajcie mi tylko. Claire McClatchey przybi³a Benny'emu pi¹tkê. . . Joe postawi³ kropkê wiecznym piórem. .Super. Podniós³ rêkê. . Ch³opak u miechn¹³ siê smutno.Przynajmniej plac to miejsce bezpieczne .Tak mi siê wydaje. mamo. .Nie wiem. Oj.Zanim zd¹¿y³ zadaæ nastêpne pytanie. .zauwa¿y³ Benny. zostawicie to fachowcom za¿¹da³a Claire. Obiema trzyma³a fotografiê. ¿e je li faktycznie co znajdziecie.krzykn¹³ Benny i ponownie uniós³ d³oñ.Bêdê ich pilnowa³a. . to on chcia³ grzmotn¹æ tym wyja nieniem. gdzie spód w kszta³cie stopy przechodzi³ w górn¹ czê æ.Ale pewnie i tak przydadz¹ siê nowe.? .rodek nie bêdzie taki jak w kole albo kwadracie ..Tutaj.Niech pani siê nie martwi . matko brata mojej duszy. lekko ci¹gaj¹c brwi.Niech pani przybije pi¹tkê. Tym razem Claire nie podnios³a rêki.Skarpetka to te¿ kszta³t geometryczny . . . Matka trochê podciê³a mu skrzyd³a. proszê pani! . .Na mapie to by by³o mnie wiêcej w okolicach placu. ¿e to my jeste my fachowcami. ...Tylko jak go nazwaæ? Skarpetkagon? Norrie wybuchnê³a miechem. . Nie taki jak w figurach geometrycznych.powiedzia³a.Jeszcze jedna pi¹tka.westchnê³a Claire.powiedzia³a Norrie. odezwa³a siê jeszcze raz: . .powiedzia³ Joe. Wysil zdrowy rozs¹dek.Na mapie Chester's Mill jest zbli¿one do sze ciok¹ta .generator powinien byæ mniej wiêcej po rodku miasta. nawet Claire siê u miechnê³a.Tam bêdziemy szukaæ najpierw .

Ka¿de z nich kolejno w³¹cza³o i wy³¹cza³o urz¹dzenie.. . Norrie cisnê³a Joego za ramiê.zw³aszcza przy zegarze z fosforyzuj¹c¹ tarcz¹. . na mie cie . Zmierzy³ pozosta³ych dwoje ponurym spojrzeniem. Teraz nieustraszeni je d cy uratuj¹ Chester's Mill. ¿e zrobi jaki trik na desce. Chocia¿ nie mieli do wiadczenia w korzystaniu z czujników promieniowania. Pot wyst¹pi³ mu na czo³o. Pewnie by tak sta³ jeszcze jaki czas. jak zbieraj¹ siê coraz wiêksze krople. jedna wystarczy³o je przemyæ sod¹ oczyszczon¹. jak siê uprze. Poziom wody siê obni¿y³. po³¹czonym z urz¹dzeniem spiralnym kablem przypominaj¹cym przewód od s³uchawki telefonicznej. wyci¹gaj¹c przed siebie rêkê z czujnikiem licznika. Teraz jednak. . ¿eby zal ni³y jak nowe. 5 Joe z przyjació³mi zeszli ze wzgórza a¿ do estrady na rodku placu.W³¹czaj! . natychmiast skoczy³a na plus piêæ. .. Potem wskazówka opad³a na plus dwa i tam zosta³a.rozkaza³ Benny. ¿e to urz¹dzenie mo¿e wskazywaæ zero nawet blisko generatora. Dziewczyna rozlu ni³a u cisk. ¿e maj¹ do czynienia z promieniotwórczo ci¹ naturaln¹. gotowe p³yn¹æ w dó³. odgadli.odezwa³ siê Benny. ale ja go kocham. Bardzo ostro¿nie (i z autentycznym szacunkiem) Joe wyj¹³ licznik Geigera z torby na zakupy. Za ich plecami szumia³a Prestile.W³¹czaj. Drgania wska nika by³y prawdopodobnie . Do jutra zostanie tylko szlam. Joe skamienia³.popar³a go Norrie. . W³¹czamy to cudeñko. W domu Joego przetestowali licznik Geigera wielokrotnie i wszêdzie dzia³a³ niezawodnie . We trójkê przestawili suwany prze³¹cznik. ig³a zadr¿a³a raz czy drugi. Jako im nie sz³o. .zwierzy³a siê kolegom. a styki za niedzia³y. . gdyby nie Norrie.. Norrie poszpera³a w szafce z narzêdziami ojca i znalaz³a nie jedn¹. . ale trzy sze ciowoltowe baterie. która po³o¿y³a d³oñ na jego rêku.No dobra . I zaraz na wierzchu po³o¿y³ d³oñ Benny. Joe powoli obszed³ estradê.Dosyæ tej zabawy w chowanego. pomy la³ Joe. Bateria zasilaj¹ca urz¹dzenie wyczerpa³a siê ju¿ dawno.Moja mama mówi dok³adnie to samo. Czu³. je¿eli nie bêdzie on emitowa³ fal alfa albo beta. bo na pó³nocy kopu³a przegrodzi³a rzekê tam¹.Zdajecie sobie sprawê.Bo mnie szlag trafi! . ale trzyma³a siê blisko zera na skali. Ig³ wskazuj¹ca IMPULSY NA SEK. wiate³ko zasilania b³yszcza³o jasno na bursztynowo.I kiedy siê zabije.Fakt .On ma normalnie wira na punkcie baterii . Joe po³o¿y³ kciuk na w³¹czniku.

. .byli zbyt zajêci. lecz nie zwrócili uwagi na to. On ich te¿ nie zauwa¿y³. Zanim dotarli do cie¿ki.zaproponowa³a Norrie. które zabrali ze sob¹ w ramach kamufla¿u .. Gdy minêli rodek mostu. ¿eby zbyt nio nie nadwerê¿yæ przegni³ych desek. wskazówka na tarczy sta³a miêdzy plus piêæ a plus dziesiêæ.zamilk³a. Jesienne li cie zwisa³y z ga³êzi. Szli gêsiego. . . gdzie w g³êbi duszy wiedzia³. jesionami i brzozami. Pewnie g³upio. lecz mimo wszystko by³ mocno rozczarowany. .Niech bêdzie.Mama co nam wykombinuje. Normalnie nikt nie robi tego tak jak ona. 1808. ¿e to nie mo¿e byæ takie ³atwe.Super . Na mo cie by³o ch³odno i mroczno. Na krótko przyci¹gnê³a ich spojrzenia. patrz¹c nad ramieniem Norrie. . zmieniaj¹c siê pr zy liczniku Geigera. W dodatku zachcia³o im siê je æ. Joe wzruszy³ ramionami.spowodowane jego ruchami. Zreszt¹ nie by³o to potrzebne. Widzieli samochód skrêcaj¹cy w Mill Street. Tak tylko sobie pomy la³am. Stamt¹d wydeptana cie¿ka prowadzi³a w górê miêdzy dêbami. Joe spojrza³ na Benny'ego.Daj . Chop suey. jak doskonale uzupe³niaj¹ siê rozczarowanie i brak zaskoczenia.zaproponowa³ Joe. który znów poczu³ siê lepiej. ten i ów pcha³ przed sob¹ wózek z supermarketu. znowu byli zapatrzeni w skalê licznika. Zadziwiaj¹ce.Mo¿e bêdê mia³a wiêcej szczê cia. Wrócili do mostu Pokoju i przeszli pod ta m¹ policyjn¹. widzia³ tarczê licznika.Najlepiej chiñszczyznê. Przez nastêpn¹ godzinê chodzili we wszystkie strony po placu. jednak Joe.Ale co? . Kiedy jednak Junior jecha³ w drug¹ stronê. . . No i oddalimy siê od centrum. Nawet nie pomy leli o wyci¹gniêciu frisbee.Mo¿e jeszcze spróbujemy po drugiej stronie rzeki? . W³a ciwie go to nie zdziwi³o.Nic. Wiêkszo æ taszczy³a zapasy ¿ywno ci. budz¹c raczej smutek ni¿ zachwyt. .Chod cie do mnie . Karetka na sygnale pojecha³a w stronê Food City. Ale tam jest tylko las.za¿¹da³a Norrie. . . Prawie wszyscy wygl¹dali na zawstydzonych. ¿e za kierownic¹ siedzia³ Junior Rennie.ucieszy³ siê Benny. . ale.Fakt. W po³udnie Joe i przyjaciele gotowi byli siê poddaæ.. tym razem za kó³kiem hummera swojego ojca. wskazówka drgnê³a. Kilka osób zosta³o pokaleczonych. ROK ZA£. Ma³o kto spo ród wracaj¹cych d domów patrzy³ na plac. Zeszli na drugi brzeg obok znaku OPUSZCZASZ MIASTO CHESTER'S MILL. Benny wzruszy³ ramionami i odda³ dziewczynie licznik. Odda³ jej urz¹dzenie bez sprzeciwu.

Leciutko. Wszyscy troje zafascynowani patrzyli. ¿e pomys³ nie by³ g³upi.wyrwa³o siê Benny'emu.Przy Black Ridge Road jest stary sad . . .przyciê³a mu Norrie.doda³ Benny. . .Tam.90 te¿.Stoi w przecince i wysy³a Jezusa w wiat.Black Ridge .stwierdzi³ Benny.Widaæ stamt¹d ca³e Mill. po czym wskaza³ w odpowiedni¹ stronê. . TR . Tak mówi tata. . .O. Wskazówka podskoczy³a. ma krótszy zasiêg. Wiêc pomy la³am sobie: Gdzie jest najwy¿sza czê æ miasta? . Dziewczyna wygl¹da³a na zadowolon¹.Jasne! . Licznik niespecjalnie wariuje.Wzgórze Black Ridge . jak wskazówka przesuwa siê na plus dziesiêæ.powiedzia³ Joe. czego szukamy.spyta³. jeste genialna. po czym ustawi³a siê mniej wiêcej na plus osiem. Norrie. Górny koniec zaznaczono kolorem czerwonym.powiedzia³a Norrie. .No tak. . . Benny patrzy³ na drgaj¹c¹ ig³ê.przytakn¹³ Benny. Mia³ siebie za cz³owieka praktycznego. ja pieprzê . Wycelowa³ czujnik licznika w odpowiednim kierunku. .No i nadajnik nie musi byæ po rodku.Fakt . chocia¿ nie mia³o cmokn¹³ tylko w k¹cik ust. Wiem na pewno.Ale po obiedzie . ¿e generator i nadajnik to mniej wiêcej to samo . lecz nadal mia³a ci¹gniête brwi. ale ten nadajnik jest potê¿ny . Stukn¹³ w szybkê czytnika.zgodzi³ siê Joe.zgodzi³a siê dziewczyna i unios³a piê æ.odpar³a Norrie. ¿e ma sto tysiêcy watów czy co takiego. Mo¿e to co . Joe przybi³ ¿ó³wika. Chocia¿ zarumieniona. a mo¿e nie byæ. Mo¿e cztery. W koñcu nie musia³ czekaæ na poca³unek. Na razie wskazówka znajdowa³a siê ca³e kilometry poni¿ej tego miejsca. Mo¿e to tam. Jakie trzy kilometry. Lepiej pojed my tam na rowerach.Wygl¹da na to. . .Pomy la³am sobie. Jak zwykle pyskata. .przypomnia³ sobie Joe. . wystarczy.Tata mówi.Mo¿e co byæ. lecz Joe mia³ niezbit¹ pewno æ. . ¿eby by³ wysoko. Sam go sobie wzi¹³. . a Joe przygl¹da³ siê Norrie.O co ci w³a ciwie chodzi³o? .Poza dziesi¹tk¹ skala szybko d¹¿y³a do plus piêciuset i zaraz do plus tysi¹ca.Wie¿a WCIK nie jest wysoko . ¿e i tak pokazuje co wiêcej ni¿ promieniotwórczo æ naturaln¹. . .Po czterdziestce .

Mo¿esz wzi¹æ Franka. . By³ blady i powinien siê ogoliæ. czy syn zdo³a mu wy wiadczyæ jeszcze jedn¹ drobn¹ przys³ugê. . nie posta³a mu w g³owie nigdy w ¿yciu. Na pewno nie Searles. Lewe oko mia³ zaczerwienione. obla³ egzaminy. na szczê cie ju¿ nie wygl¹da³ jak mieræ. . nawet wtedy.Pójdziemy do wiêzienia? .Nie . a Ry¿y Everett z pomoc¹ Barbiego i dwóch nastolatek opatrywa³ w szpitalu ofiary zamieszek pod supermarketem. mia³ zabezpieczone ty³y. Tak to jest na tym wiecie.Bêdziesz potrzebowa³ pomocy. niestety g³upi. . .zapyta³ z prawie bezinteresownym zaciekawieniem. Du¿y Jim ponownie zapyta³ siebie. odhaczaj¹c kolejne punkty. co te¿ siê dzieje z tym m³odym cz³owiekiem. Te¿ powiniene czasem poczytaæ. Ludzie s¹ przera¿eni. Rzuci³ szko³ê.Mogê spróbowaæ. Nawet gdyby kopula nie przetrwa³a do wieczora. Tylko czy naprawdê chcia³ poznaæ odpowied ? Byæ mo¿e.Do wiêzienia pójdzie Dale Barbara. ¿e zabi³ Brendê Perkins. a mo¿e poproszono go o rezygnacjê? Nie czas jednak ani miejsce na takie pytania. Zobaczy³ swojego hummera wracaj¹cego na podjazd i odznaczy³ nastêpn¹ pozycjê: Brenda do³¹czy³a do pozosta³ych. . .Chyba tak . Uzna³. synu? Junior kiwn¹³ g³ow¹. . ca³kowicie i bezdyskusyjnie.stwierdzi³ Du¿y Jim. dlaczego Junior przerwa³ naukê w Bowdoin College.Mylisz siê . Du¿y Jim Rennie w swoim gabinecie przegl¹da³ listê.Wszyscy uwierz¹. . ale pewnie lepszy by³by Thibodeau. wiêc uwierz¹. gdy ta wied ma Perkins zaczê³a go obrzucaæ oskar¿eniami. Natomiast zapyta³. ¿e móg³by wyl¹dowaæ za kratkami. rzuci³ kluczyki od samochodu na biurko. je¿eli mo¿e siê ruszaæ. raczej niegro nie. Junior potar³ skroñ.Wszystko za³atwione.Sk¹d wiesz? . Dobry z niego ch³opak.odpowiedzia³. Junior wszed³. byæ mo¿e. ¿e jest gotowy. My l. . nadal u miechniêty. Junior nic nie powiedzia³. Benny i Norrie jedli obiad w domu McClatcheyów (faktycznie dostali chiñszczyznê).odpar³ Du¿y Jim.6 W czasie gdy Joe. . U miechn¹³ siê.Nikt nie uwierzy. . Na koñcu jêzyka mia³ pytanie.Bo znam historiê.

Moment pó niej zosta³ prze³¹czony na oczekiwanie. a¿ wreszcie kto podniós³ s³uchawkê. . Roux wyl¹dowa³a w szpitalu z kompletnie rozwalon¹ doln¹ po³ow¹ twarzy. a czas siê kurc zy³... Przez kilka chwil s³ucha³ McGruffa the Crime Doga.Je li sprawa nie jest pal¹ca. Du¿y Jim wcale nie by³ tym zaskoczony. Na posterunku policji odezwa³y siê trzy sygna³y z rzêdu. a¿ skoñczy.. . Ciê¿ko dysz¹cy Randolph.Kiedy ju¿ bêdzie po wszystkim. kiedy nie mo¿na rzuciæ samemu . A potem niech Pete przejdzie d o biura i. Proszê zadzwoniæ pó . ¿eby go o tym poinformowaæ. komendancie? . choæ Stacey nie zada³a sobie trudu..W³a nie stara siê przerwaæ bójkê. . U miech Du¿ego Jima sta³ siê znacznie szerszy. a w³a nie tego by³o mu trzeba. Nie czeka³a. Staram siê nie zamykaæ ludzi. Ta nowa ma³a. . co nie trafili do szpitala z powodu po³amanych ¿eber albo innych takich...Wiedzia³. skarbie. Je li cz³owiek naprawdê musi przekazaæ pi³kê .O Chryste. jak kto kogo wyzywa od skurczysynów i z³odziei. u miechn¹³ siê rozanielony. Na razie mia³ jeszcze sporo do zrobienia. id tam i przy³ó¿ po ³bie najbardziej agresywnemu. proszê siê roz³¹czyæ i zadzwoniæ pó niej. Wy³¹cznie dlatego u¿y³ tego s³owa. ¿e Stacey nienawidzi byæ nazywana skarbem.zapyta³ Rennie.. Wszyscy siê wzajemnie oskar¿aj¹. je li chcia³ komu zale æ za skórê. Wygl¹da jak narzeczona Frankensteina. . Ci.przy tych rzadkich okazjach. Jeste my bardzo zajê.Co mam zrobiæ? .Mówi Jim Rennie. . i nie prze³¹czy³a go na oczekiwanie. Za ka¿dym razem oczekiwa³. Wybra³ numer komisariatu. zanim Stacey Moggin odebra³a.Najpierw co sprawdzê. mam tu dom wariatów. Przynajmniej w granicach miasta. .. jak leci.Nie bêdê dzwoni³ pó niej .Twoim zdaniem dzwoni³bym z jak¹ ma³o wa¿n¹ spraw¹? Skarbie. Gdy us³ysza³. S³ychaæ by³o.Daj mi komendanta.trzeba j¹ koniecznie podaæ . . a w tle jeszcze s³ychaæ by³o ha³as i zamieszanie.Mów szybko. robi skutecznie. Myk . .Policja . s¹ w ciekli jak osy. . Jim. Du¿y Jim wzi¹³ do rêki komórkê. . bior¹c pod uwagê poranne atrakcje. ¿e siê pieszy. jednak ci¹gle mu siê udawa³o uzyskaæ po³¹czenie. . tak. Oczywi cie by³a to kwestia wyczucia. Dostali my bêcki. Du¿y Jim by³ nie w ciemiê bity.Czy dzisiaj kwestia zwiêkszenia si³ policyjnych wydaje ci siê sensowniejsza.myk. ¿e szatañski wynalazek oka¿e siê równie przydatny jak wymiona u byka.rzuci³a w s³uchawkê. zupe³nie straci³a urzêdowy sznyt. ale po³owa z nich chce posiedzieæ. Sam Verdreaux wykona³ zadanie. Z trzaskiem rzuci³a s³uchawkê na blat.przerwa³ jej Du¿y Jim.

Kto j¹ trafi³ kamieniem .stwierdzi³ Du¿y Jim. . . Przy lesz Juniora? Frank jest tutaj. Zap³acisz kwitami. kretynie. Zdrowo oberwa³ pod sklepem.Mel Searles te¿ dosta³. godnych zaufania m³odych ludzi. Bêdziemy potrzebowali wiêcej. mo¿e dwunastu praworz¹dnych. Dasz im kupony na ¿ywno æ. I tak s³ysza³ doskonale.Spokój! . A poza tym umiej¹ strzelaæ. U miechniêty Du¿y Jim odsun¹³ telefon od ucha. Rozleg³ siê trzask. . ¿e znajdziesz wielu chêtnych rekrutów pomiêdzy m³odymi lud mi ¿yj¹cymi w tym mie cie . .. co siê dzisiaj wydarzy³o? Ale¿ oczywi cie! My lê. teraz ju¿ chyba wróci³ do formy.Zabraæ tych dwóch.ci¹gn¹³ Randolph.Nawet znam kilku takich spo ród cz³onków Ko cio³a Chrystusa Odkupiciela... Pan Barbara nie bêdzie siê zajmowa³ zmienianiem banda¿y zbyt d³ugo. Pos³a³em go do szpitala na zszycie.Jestem pewien.Jasne.rykn¹³ Randolph. kiedy siê zacznie racjonowanie.Po co? . Dla Juniora mam inne zajêcie.Gdyby ta informacja by³a ci potrzebna. Ale przy tym s¹ silni i s³uchaj¹ rozkazów. sam bym ci powiedzia³. . I dla Thibodeau. Nie! Nie aresztowaæ! Wywal ich st¹d.Zgoda.No dobrze. . ¿e na pocz¹tek przyda ci siê dziesiêciu. . . . Na przyk³ad ch³opaki Killiana. ¿e opatrunek zmieni³ mu Barbara i ¿e wykona³ kawa³ dobrej roboty. Wygl¹da nieciekawie. Przy lij go do mnie.. Nie by³a to jedna osoba. Frank i Junior pomog¹ ci ich ci¹gn¹æ. Jak chcesz. . . . .. Pó niej Junior i Frank sporz¹dz¹ listê nowych rekrutów.w³a ciwej osobie.powiedzia³ Du¿y Jim. . Co spad³o albo zosta³o rzucone.Zabawne. Naprawdê mo¿esz za³atwiæ wiêcej ochotników? .Randolph zni¿y³ g³os. gdy rozbi³o siê co jeszcze.Jim. A jednocze nie wyra nie mia³ nadziejê. Im i ich rodzinom..Kto zaatakowa³ moich ludzi. ale ju¿ jest w niez³ej formie.Mamy uzbroiæ tych ¿ó³todziobów? . tamtych. .Randolph nie by³ przekonany.Po tym. Nie tych. Rozmowê przerwa³a wie¿a awantura. je li inaczej siê nie da! . je¿eli to wszystko nie skoñczy siê do przysz³ego tygodnia. musieli my mu zmieniæ banda¿e. Thibodeau te¿. We za dupê.Fatalnie . . .Powiedzia³. ch³opaki Killiana s¹ g³upsi od butów. Na jaki czas straci³ przytomno æ. Po prostu mi go tu przy lij.

¿e jeste por¹bany? Du¿y Jim pokiwa³ g³ow¹. Teraz przy lij mi tu Thibodeau. Potem we miecie udzia³ w aresztowaniu Barbary. . .pocieszy³ go Du¿y Jim.a nigdy jako nie pomy la³am. . bo czeka was pracowita noc. by³a gotowa na przyjêcie nowego lokatora.Po ca³o ci! 7 . Co ty na to? Junior siê zdziwi³.Nic a nic. .Tato. Masz jakie obiekcje? . gdy z pierwszym kursem karetki znalaz³ siê w szpitalu.Co takiego? .Pod jakim zarzutem? . ¿e w najbli¿szej przysz³o ci wydawanie gazety nie bêdzie le¿a³o w interesie naszego miasta. przysz³o ci mo¿e do g³owy.Cztery morderstwa plus wywo³anie zamieszek pod supermarketem.. zdolnych m³odych ch³opaków. na samym koñcu. ¿eby ta ostatnia cela. Wystarczy tyle? Roz³¹czy³ siê. który ci z rana serwowa³ stek z jajkami. . by³ .Nawet gdyby pomy la³a..Dzisiaj? Najpierw drobny rekonesans i odrobina planowania. . Przynajmniej.Co mamy z Carterem zrobiæ? . to pewnie za nic w wiecie by sobie nie wyobrazi³a. Chyba nie masz nic przeciwko temu? .zapyta³ Junior. . a w czwartek jeszcze z piêciu.Tyle razy by³am w tym gabinecie .Dlaczego? Zadaj¹c to pytanie. Barbie stara³ siê utrzymaæ rozmowê w lekkim tonie.. . Dzi po po³udniu zamieszka w niej pan Barbara. ale poniewa¿ wci¹¿ opatrywa³ kolejnych rannych od chwili.U³o¿y siê . ty i Thibodeau zjecie porz¹dn¹ kolacjê. dlaczego marzy³em o tej robocie. zanim Randolph odpowiedzia³. .. . Przy planowaniu wam pomogê.Spalenie redakcji Democrata . .A jak ju¿ Barbara znajdzie siê za kratkami. bardzo Du¿ego Jima rozczarowa³. ¿e mog³abym sama znale æ siê na le¿ance.Przypomnij mi. .powiedzia³a Ginny Tomlinson swoim ca³kiem nowym nosowym g³osem .Chwilê pó niej znów trzyma³ s³uchawkê w rêku.Dlatego. bo jako nie pamiêtam. ¿e bêdzie ciê cerowa³ facet. I przypilnuj.Jutro bêdziesz mia³ paru nowych osi³ków.

.Nikomu bym nie ¿yczy³a tego.Czy to ona krzycza³a? Barbie pokiwa³ g³ow¹. wyprostowa³ przegrodê. pomy la³ Barbie.Spójrz na to od ja niejszej strony . .Ry¿y da³ jej morfinê.powiedzia³a Ginny.Georgia? Tak. us³yszawszy nieg³o ny. Potem by³a ju¿ ca³kiem spokojna . a ju¿ by³o po wszystkim. Podejrzewa³. . Georgia Roux co najmniej przez miesi¹c bêdzie siê ¿ywi³a zupk¹ i koktajlami mlecznymi. Bardzo z ni¹ le? . zanim poszed³ do innych pacjentów.zwyczajnie zmêczony. ¿e w du¿ej czê ci przyczyni³ siê do tego stres.. Dziewczyna jest wielka jak koñ.ale z mniej napuchniêtego oka ci¹gle p³ynê³y ³zy.doda³a Ginny. By³y asystent lekarza by³ fantastycznie szybki. .I ciszej: . Ry¿y wetkn¹³ r¹czkê skalpela w mniej uszkodzone nozdrze i u¿ywaj¹c jej w roli d wigni.Jest taka? . Tê sam¹ obawê widzia³ na twarzy Giny Buffalino i Harriet Bigelow.Ry¿y poda³ jej dwa percocety . ale nieprêdko zechce spojrzeæ w lustro. . lecz na d³ugo nie wystarczy³o. po czym wyci¹gn¹³ z nosa pielêgniarki gazowe tampony i chwyci³ skalpel. wydzieraj¹c dziury w papierze zakrywaj¹cym le¿ankê. s³ysza³am. Barbie zerkn¹³ na swój.Oczywi cie. gdy nos wróci³ mniej wiêcej na w³a ciwe miejsce.Jak d³ugo tu jestem? Zegarek mi siê st³uk³. ¿e komu zaszkodzi. Policzki mia³a fioletowe. Ginny nawet nie krzyknê³a. . Barbie nie zd¹¿y³ zaproponowaæ Ginny. .Piêkno ci¹ nigdy nie by³a. . Ry¿y wetkn¹³ jej w dziurki od nosa gazê nas¹czon¹ medyczn¹ kokain¹.Umilk³a na moment. Odczeka³. zamiast pomóc. zanim bêdê mog³a znowu zje æ stek . trzymaj¹c pielêgniarkê za g³owê i dodaj¹c jej odwagi. . ¿e oberwa³a. ¿eby rodek znieczulaj¹cy dobrze zadzia³a³ (przez te dziesiêæ minut zaj¹³ siê fatalnie wywichniêtym nadgarstkiem oraz zabezpieczy³ banda¿em elastycznym spuchniête kolano jakiej kobiety z du¿¹ nadwag¹). Ca³kiem jakby ci¹ga³ ko³pak. miertelnie siê ba³.I ma mózg aligatora . .powiedzia³. Barbie mu pomaga³.. tylko konwulsyjnie poruszy³a palcami. £zy ciek³y jej po policzkach.Chyba minie trochê czasu. co j¹ dzisiaj spotka³o. Zdaniem Barbiego wygl¹da³a trochê jak Rocky Balboa po walce z Apollem Creedem.Bêdzie ¿y³a. ¿eby krzycza³a ci¹gaaaj! . lecz wyra ny trzask. ale mo¿e faktycznie istnieje reinkarnacja i dziewczyna sobie zas³u¿y³a? . . Ry¿y nastawi³ jej nos. Georgia wy³a na ca³y szpital. tyle ¿e one nie mia³y w g³owie tykaj¹cego zegarka Jima Renniego.

. trzymaj¹c pêsetê w rêku.Wiem.Dlaczego szanowny pan siê u miecha? . . ¿eby mu siê nie lizga³y (z tego samego powodu nie w³o¿y³ rêkawiczek). ¿e dobrze by³oby daæ siê zabiæ w czasie aresztowania.Wpó³ do trzeciej. tyle ¿e pewnie nie zauwa¿y³. Jestem szybki jak b³yskawica. kiedy bêdzie po wszystkim. Czyli zdrowieje szanowna pani ju¿ jakie piêæ i pó³ godziny. Otar³ d³onie.Czy ty w ogóle wiesz. . . kiedy ju¿ trafi do celi. Chyba ¿e wcze niej straci ie. a¿ mu strzeli³o w plecach. naciskaj¹c jak najdelikatniej na mniej spuchniêty policzek. Rób. . i¿ poczuje siê lepiej. Mel Searles z obanda¿owan¹ g³ow¹ wyszed³ ze szpitala przed dwiema godzinami.Przy takim ciosie mia³a kupê szczê cia. Uzna³. . . co masz robiæ. tym szybciej skoñczê.Tylko siê nie zachowuj jak typowy lekarz u doktora. . Ginny instynktownie odwróci³a g³owê. ¿e trzeba to zrobiæ. w tym jeden. Za mia³a siê. ¿e ten gliniarz. Im prêdzej zacznê. .To by³a specjalno æ doktora Haskella. Naliczy³ dziesiêæ drobnych okruchów szk³a powbijanych w czo³o i skórê wokó³ oczu.Nawet nie zauwa¿ysz.Mowa! Stoi przed tob¹ zdobywca z³otego medalu na olimpiadzie w usuwania szk³a. . ¿e ci siê szk³o z okularów nie powbija³o w ga³ki.To prawda.Teraz nic nie mów. Mikroskopijny przezroczysty sztylet utkwi³ tu¿ pod k¹cikiem lewego oka. Ginny zerknê³a na pêsetê. . . .Powinnam siê ju¿ pozbieraæ i zaj¹æ chorymi. a Czarnoksiê¿nik na to prychn¹³ i za¿¹da³ specjalisty.A. Zaimponowa³a mu. Przesz³o mu przez g³owê. ¿e Ry¿y sam by go wyj¹³ od razu. ¿e ból daje siê jej we znaki mimo leków. Kiedy wbi³a mu siê drzazga pod paznokieæ. . który rzeczywi cie budzi³ niepokój. Ry¿y zaoferowa³ siê z pomoc¹.Je li to zrobisz. jak to siê robi? .Aha.Wzi¹³ do rêki pêsetê. Po prostu bojê siê o oczy. Napiêcie trochê odpu ci³o. co trzeba.Masz lepszy bajer ni¿ mój by³y m¹¿ . tak sobie. dobrze? Muszê zrobiæ. wiedz. dosta³ kamieniem w g³owê. dobrze? . po czym od razu skrzywi³a i jêknê³a. Przeci¹gn¹³ siê.Je li ci to poprawi humor. który ciê uderzy³. Barbie s¹dzi³. I co z nim? Przytomny? Na nogach? .poprosi³. . skoncentrowany na nosie. bo wiedzia³. Najgorsze jest czekanie. wyl¹dujesz na pod³odze i trzeba siê bêdzie zajmowaæ tob¹. Podpar³ j¹.Karma po prostu. Gdy Barbie pochyli³ siê. .u miechnê³a siê Ginny. .

Nazywa³ siê Joe Boxer. A ni¿ej widnia³o: EKSPRESOWO. Mo¿na go by³o podziwiaæ na siedz¹co. ale co mi siê ni wydaje.Hej. pomy la³. Chyba robi³ to rubokrêtem. . Je¿eli trafi³ do niego jaki drwal z ropiej¹cymi dzi¹s³ami oraz policzkami spuchniêtymi tak.Na jednym z nich ten przeklêty pies wygl¹da. Natomiast pacjenci na fotelu. Akurat usuwa³ ostatni okruch szk³a. Raczej mam wra¿enie. Barbie wypu ci³ powietrze z p³uc.Ginny? Jak tam? Tylko machnê³a rêk¹ w kierunku drzwi. Pos³a³a mu ca³usa. jakby sra³ . Napis g³osi³: JOSEPH BOXER.Dobra. Szyld wisz¹cy przed gabinetem przywodzi³ na my l spodenki koszykarza o rozmiarach giganta. Na skórze pacjentki zal ni³a drobna pere³ka krwi. przystojniaku! . . Normalnie z przyjemno ci¹ bym mu otworzy³ drzwi. Czasem po piech jest potrzebny nie tylko przy ³apaniu pche³. Niestety . Wyci¹gn¹³ okruch szk³a i wrzuci³ do plastikowej miski na stole. kiedy Box wyrywa³ mi zêby m¹dro ci.kolory Mills Wildcats. Reszta ju¿ bezproblemowa. i zaczyna³ mówiæ co o ubezpieczeniu . . LEKARZ STOMATOLOG. co do tego wszyscy byli zgodni. Barbie go z³apa³.zawo³a³a.Im szybciej. I rzeczywi cie. gapi³em siê na sraj¹c¹ kuchenn¹ cierkê ze lepiami. u³o¿eni w pozycji nieomal poziomej.Mo¿e te psy w taki sposób siadaj¹. Boxer uwija³ siê naprawdê szybko.A dok³adnie? . Gabinet mia³ przy koñcu Strout Lane.Oby mia³ racjê. . sk¹d otwiera³ siê malowniczy widok na rzekê i most. .zwierzy³ siê Dougie Twitchell Ry¿emu po której z wizyt. 8 W Chester's Mill by³ tylko jeden stomatolog. ¿e przywodzi³ na my l wiewiórkê z pyszczkiem pe³nym orzechów. mogli podziwiaæ zdjêcia chihuahuy Boxera przyklejone na suficie. ale dzi jak raz nam siê przyda. Nie ma o czym mówiæ. .Jest tu taki jeden wrzód na dupie i usi³uje daæ nogê z trefnym towarem. nie uznawa³ ubezpieczenia i przyjmowa³ p³atno æ wy³¹cznie gotówk¹. Pomalowany by³ na zielono i z³oto . . tym lepiej. wiêc poszed³ za Ry¿ym. gdy by³ ju¿ w drzwiach. ¿e przez te pó³ godziny. Barbie spojrza³ na pielêgniarkê. gdy w drzwiach stan¹³ Ry¿y z metalowym pude³eczkiem po miêtówkach w d³oni i poprosi³ o pomoc.

Dentysta najwyra niej stoczy³ walkê o sw oje gofry. i¿ Joe Boxer by³ zaprzyja niony z Jimem Renniem. Jakakolwiek konkurencja zapewne wymusi³aby na nim zmianê tej drakoñskiej polityki. Ja muszê zarabiaæ na ¿ycie. Na r¹czce widnia³y s³owa W£ASNO Æ FOOD CITY. Boxer radzi³ mu.Muszê w³o¿yæ gofry do zamra¿arki. Boxer próbowa³. na jego prawym przedramieniu. czego chcesz. . Twitch trzyma³ go za rêkaw. szerszy. teraz spodziewam siê zap³aty.To nie ma nic wspólnego z. a Barbie w³a nie go dogania³. W drugim rêku dentysta dzier¿y³ koszyk wype³niony paczkami mro¿onych gofrów Eggo. jako nie podo³a³. którzy w ci¹gu ostatnich dwudziestu lat próbowa li utrzymaæ praktykê w Chester's Mill.Ju¿ zosta³em opatrzony..Powiedz temu g³upkowi. . Nie mia³ nic wiêcej. a poza tym chirurgia szczêkowa ma siê nijak do przyklejenia dwóch pla strów.zdrowotnym. za pracê oczekujê zap³aty. .zawo³a³ na widok Ry¿ego.odezwa³ siê Barbie . ¿eby siê zwróci³ o pieni¹dze do Ko cio³a albo do ubezpieczalni.zap³atê otrzymasz w niebie. . . Na zderzaku mia³ naklejkê MÓJ DRUGI SAMOCHÓD TO TE‾ PORSCHE! Gdy Ry¿y szed³ korytarzem.krzykn¹³ Boxer. to czy zap³aci³ pan za gofry? . Ludzie gadali. albo gdzie mu tam jeszcze po drodze i wróci³ z gotówk¹. Tymczasem Boxer kr¹¿y³ po mie cie porsche.. .Nie ma mowy! . Zreszt¹ i tak na pewno nic z tego nie wyjdzie. ¿eby zabiera³ ³apy! . . Taki przynajmniej mia³ zamiar. bez wiêkszego efektu. Nie mam upowa¿nienia do przeprowadzania takich operacji.sprzeciwi³ siê Ry¿y. Boxer akurat pod¹¿a³ do wyj cia. . ale wyprostowa³ siê dumnie i wypi¹³ pier . lecz ¿aden z kilku stomatologów. Boxer by³ niewysoki.Nie tak prêdko . Barbie po raz kolejny odniós³ wra¿enie. . Barbie podszed³ krok bli¿ej i zajrza³ do zielonego plastikowego koszyka.Skoro ju¿ mowa o pieni¹dzach. ¿e wszystko przez to.Mo¿esz siê spodziewaæ.Zosta³e opatrzony gratis. ¿e jednak le¿y na parkingu przy Karczmie Dippera pobity do nieprzytomno ci i ni jaki abstrakcyjny koszmar. mia³ najwy¿ej metr sze ædziesi¹t. same gofry Eggo. ale nikt nie mia³ ¿adnych dowodów. wracam do domu. schowaæ koszyk za siebie. wiêc puszczaj! Barbie zwróci³ uwagê na cienki plaster dziel¹cy brew stomatologa na dwie czê ci oraz drugi.Jak to mawia pañski przyjaciel Rennie . .

. A. Wydawa³o siê.Nie? Proszê mnie postawiæ przed s¹dem. musisz je na powrót osadziæ w szczêce Georgii.mrukn¹³ Twitch. .. co?! W mie cie nie ma s¹du! Sprawa zamkniêta! Ha! Zacz¹³ siê odwracaæ do wyj cia. w mie cie nie ma s¹du. Twarz mia³ buraczkow¹. a jednak. . Ju¿ pana o tym uprzedza³em. . ukazuj¹c drobne. Wiêc je li chcesz w najbli¿szej przysz³o ci jadaæ na niadani gofry. .Ja nie bêdê pomaga³ .zaproponowa³ Barbie.wietnie. drogi doktorku.Popatrzy³ na Barbiego wyzywaj¹co.Dopóki pan nie zrobi tego.Mowy nie ma! . zadbane zêby.Ka¿dy bra³.. Chodzi³a na kolanach i maca³a w ka³u¿ach krwi Georgii Roux. .A je li sobie po prostu pójdê? Chaz Bender.oznajmi³. . Ry¿y otworzy³ pude³eczko po miêtówkach i wyci¹gn¹³ rêkê przed siebie.I to jak najszybciej.stwierdzi³ Barbie . Chaz Bender..zawo³a³. mój lito ciwy przyjacielu.Nie wolno! .Co za pytanie! Ka¿dy bra³. Barbie wyci¹gn¹³ rêkê i chwyci³ koszyk.To mnie pan zabierz do s¹du! Tylko do którego.zaprotestowa³ Boxer.stwierdzi³ Ry¿y. .Gofry pójd¹ do naszej kafejki .P³aæ. prawda. . prawie fioletow¹.Postawmy sprawê jasno . Niezbyt dobra linia obrony przy oskar¿eniu o pl¹drowanie stwierdzi³ Barbie ³agodnie. . za mia³ siê g³o no. A ja tylko to. potem Ry¿ego. . ¿e trzeba p³aciæ! Boxer zmierzy³ spojrzeniem najpierw Bendera.A potem mo¿e ponadziewamy je na widelce i upieczemy nad piecem krematoryjnym. co chcia³ . post¹pi³ krok do przodu.zadeklarowa³ siê Twitch.Wtedy. . . . . ja ciebie na parkingu spiorê na kwa ne jab³ko. co chcia³. ¿e mam ogromn¹ zamra¿arkê i uwielbiam gofry. . Zacisn¹³ piê ci. . czego chce Ry¿y. S¹ doskona³e. .Tak siê sk³ada. Rozleg³y siê miechy i .Torie McDonald pozbiera³a je przed supermarketem.Sam zawsze powtarzasz. Nie by³ to miech pe³en sympatii. .ale chêtnie popatrzê. . .Ta operacja nie ma szans powodzenia. W rodku znajdowa³o siê sze æ zêbów. nie wypuszczê pana z goframi. p³aæ! . z plastrem na nosie i drugim na boku szyi.Konfiskujê . nauczyciel historii.Ja pomogê . póki jeszcze mamy pr¹d . Boxer zmierzy³ go hardym spojrzeniem. ¿e Boxer bardziej wyprostowaæ siê ju¿ nie zdo³a. Rozci¹gn¹³ wargi. doktorku.

na nim nale¿a³o skupiæ uwagê. tylko Thibodeau i DeLesseps promienieli. Potem podci¹gn¹³ koszulkê. Doktor Boxer westchn¹³. Bardziej prawdopodobne. W zaistnia³ej sytuacji dziewczyna bêdzie mia³a szczê cie. . T³umek w korytarzu patrzy³. nastêpnie odwróci³ siê do lekarza ty³em.Nie rozumiem. Na tylnym siedzeniu jecha³a ¿ona Ry¿ego.Bêdê pilnowa³a. Ry¿y wyszed³ przed Barbiego. Wysiedli z niego Freddy Denton. Wiêcej zrobiæ nie zd¹¿y³. . przestraszony perspektyw¹ aresztowania za kradzie¿. chocia¿ ja bym pacjentowi nie da³ ¿adne gwarancji. ods³aniaj¹c p³aski brzuch. Gina Buffalino i Harr iet Bigelow mia³y oczy wielkie jak talerze.Postaraj siê. Najwa¿niejszy jednak by³ Randolph. ¿eby oni siê o tym dowiedzieli. Widzia³ zdumienie na twarzy Ry¿ego. ¿eby do tego nie dosz³o . . nic nie rozumiej¹c. Joe Boxer zacz¹³ siê niepostrze¿enie wycofywaæ. Policjanci ju¿ byli w drzwiach. Widzisz jakie skaleczenia? Siniaki? .Nie. ¿eby pokazaæ obie strony. Potê¿na kobieta z szop¹ p³omiennorudych w³osów na g³owie odsunê³a na bok Chaza Bendera.oklaski. . . Wypadki chodz¹ po ludziach. kiedy jej wpadn¹ do tchawicy. . je li odzyska jeden lu dwa. . która go stanowczo przerasta³a.Wyst¹p. Wszyscy byli uzbrojeni. Zdziwi³y Barbiego i trochê zdenerwowa³y. . podchodz¹c do drzwi szpitala. Barbie pos³ucha³ rozkazu. Zosta³ postawiony w sytuacji. . Junior Rennie. zanim Randolph zd¹¿y³ unie æ broñ i w niego wycelowaæ. wyjêli broñ.Patrz na mnie! .Pacjentka jest nieprzytomna? Zanim ktokolwiek zdo³a³ odpowiedzieæ. Wzi¹³ od Ry¿ego pude³eczko po miêtówkach. Boxer siê przygarbi³. obróci³ je.powiedzia³a. na zawrocie przed szpitalem zatrzyma³ siê zielony wóz komendanta policji oraz radiowóz.Barbie podniós³ rêce. jakby chcia³ go chroniæ. Frank DeLesseps oraz Carter Thibodeau. Z zielonego terenowca .Wprawny chirurg szczêkowy w odpowiednich warunkach mo¿e by da³ radê osadziæ te zêby na powrót. Barbie odwróci³ siê do Everetta.Obejrzyj mnie . Pewnie by siê nawet zakorzeni³y. Dla nich w³a nie wybi³a godzina zemsty.za¿¹da³. Wszyscy mieli kamienne twarze.sam komen dant Randolph w towarzystwie Jackie Wettington.Jestem jej matk¹. Niekiedy ludzie im pomagaj¹. . ¿e siê nimi ud³awi.odezwa³ siê Randolph g³o no. Na nim i na jego podw³adnych. .Dale Barbara? .

trzyma³ rêce w górze. W koñcu wpad³ na Lindê. . obracaj¹c wnêtrzem d³oni do przodu. który nie zrobi³ najmniejszego gestu. Metalowe pude³eczko po miêtówkach wypad³o Boxerowi z d³oni. Najwyra niej zacz¹³ siê w nim budziæ gniew.wrzasn¹³ Twitch. o co chodzi? .Czy ty oszala³a? . mo¿e straci ¿ycie i kto wie. kole . oboje wyl¹dowali na pod³odze. W powietrzu rozszed³ siê zapach prochu. ¿e je li je opu ci. Bardzo wolno podniós³ rêce wysoko do góry. którego Ry¿y posk³ada³ po niegro nym wywichniêciu szczêki. uderzy³o o bok lady recepcyjnej. . .Ry¿y! Nie! . zwisa³y mu w str¹kach. który pe³zn¹³ do wyj cia. do cholery?!! Carter Thibodeau.Dosyæ tego! Chcia³ wstaæ. niezgrabnie przeskakuj¹c nad Joem Boxerem. Junior po drodze potr¹ci³ Randolpha. Junior i Freddy chwycili Ry¿ego. z trudem utrzymuj¹c równowagê. czy tylko on.Co jest.Nie marnujesz czasu. Junior i Freddy Denton ruszyli do niego szybkim krokiem. rozs ypa³y siê po holu. kopn¹³ dentystê w przedramiê i mu na tê rêkê nadepn¹³. By³ kompletnie os³upia³y. beretta w d³oni komendanta wypali³a. Gina oraz Harriet krzyknê³y i obie siê wycofa³y z g³ównego korytarza. .Przestañ! . .Co takiego?! . Kula wesz³a w pod³ogê dziesiêæ centymetrów od prawego buta Randolpha.odezwa³ siê Ry¿y. . ale Linda objê³a go mocno i przycisnê³a do ziemi. nawet go dotkn¹æ. i tak zgi¹³ siê wpó³. . ¿e podnosi rêce. wyrywaj¹c w niej zadziwiaj¹co du¿¹ dziurê.. Ju¿ raz pad³ strza³. .Barbie mi pomaga. ¿eby im siê sprzeciwiæ. Brendan Ellerbee.krzyknê³a Linda.powiedzia³a. podszed³ do Barbiego. Polecia³ przez hol. .powiedzia³ Carter.mrukn¹³ Barbie.Co jest?! . zwykle nienagannie uczesane. na co siê zanosi. Odepchnêli go na bok.krzykn¹³ Ry¿y. .Siemasz. W³osy. Strza³ hukn¹³ og³uszaj¹co.Zostañ . zêby. Ten.Spojrza³ na ni¹ z niedowierzaniem. Wiedzia³. lekko utykaj¹c. ukrywszy g³owê w ramionach. Kiedy zobaczyli. Odwali³ mnóstwo roboty. Mimo ¿e Barbie zd¹¿y³ napi¹æ miê nie. Wyr¿n¹³ Barbiego w brzuch.Nie rób tego . . Miejscowy osi³ek by³ rzeczywi cie silny.Peter. ryzyko nastêpnych znacznie wzros³o. Barbie ba³ siê przesun¹æ potê¿nego lekarza. tak troskliwie pozbierane przez Torie McDonald. . choæ doskonale wiedzia³. .On jest niebezpieczny.

choæ ona musia³aby mieæ powód.Aresztujê ciê pod zarzutem zamordowania Angeli McCain. ¿¹dni sensacji. . ‾e j¹ do tego zachêci³. otwarte d³onie. Doskonale wiesz. .Barbie nadal mia³ uniesione rêce.Co siê sta³o? .Stañ prosto.Pamiêtaj . po czym odwróci³ siê do Barbiego. a¿ siê wpi³y Barbiemu w .. ¿e on jest w to wszystko zamieszany. A ¿e nie móg³ siê wyprostowaæ. Wiedzia³. Barbie wykona³ polecenie. Ruch by³ bolesny.oznajmi³ Randolph.odezwa³ siê do Randolpha . a nie pretekst. M³ody Rennie zatrzasn¹³ plastikowe obrêcze i cisn¹³. . ¿e gdyby nie by³ przygotowany na cios.. . . wyl¹dowa³by na ziemi i walczy³ o z³apanie oddechu. aresztowany opu ci³ d³onie i obracaj¹c siê.Randolph odwróci³ siê do Juniora. przesun¹³ je za plecy. jednak jako siê uda³o.Jakby nie wiedzia³! . jakby przed kim bi³ pok³ony. Ry¿y i Linda Everett le¿eli na pod³odze w milczeniu.krzyknê³a Jackie Wettington. Nawet Jackie. Cogginsa oraz Brendy Perkins .Chcesz kogo zabiæ? Randolph obrzuci³ go spojrzeniem pe³nym pogardy. Nie nale¿y wymagaæ sprytu od kogo pogr¹¿onego w ¿a³obie. Czy inni policjanci by siê do niego przy³¹czyli. ¿e wystarczy najmniejszy pretekst i bêdzie po nim.Skuæ go.Odsuñ siê. Ta przemi³a kobieta. Wiedzia³. ¿e pozwoli³ jej i æ do Renniego.Thibodeau . .Od³ó¿ broñ.Twarz mia³a zmienion¹ w maskê nienawi ci. .Cholerny psycholi . rêce trzyma³ ca³y czas w górze. Nic dziwnego. . Doreen Sanders. mog³a do³¹czyæ do oprawców. Trudno j¹ by³o za to winiæ. zwykle najmilsza kobieta pod s³oñcem.On jest szaleñcem! . .Stul pysk.prychn¹³ Freddy Denton.zapyta³ Randolpha. Ka¿de nazwisko rani³o Barbiego. . . idioto! .rzuci³ Randolph. Wystarczy.wrzasn¹³ do komendanta Ry¿y. .odezwa³ siê Barbie do Ry¿ego.. A mo¿e siê myli³? Porz¹dnym ludziom te¿ czasem odbija³o. Linda nadal przyciska³a mê¿a do pod³ogi. oczy zmru¿one w ciek³o ci¹. oddycha³a ciê¿ko. Patrzy³ Randolphowi w twarz.. najmocniej ostatnie. Wtedy pewnie Randolph pomaga³by mu wstaæ kopniakami. gdy Junior wyjmowa³ kajdanki. . ale zanim zd¹¿y³ go dotkn¹æ. Zapomnia³a o ostro¿no ci. Móg³ winiæ jedynie siebie.Co cie zrobili. taki ju¿ jest ten wiat. Lestera A. . . wygl¹da³. Junior wyci¹gn¹³ do Barbiego rêkê. mimo gapiów w holu? Niektórzy pacjenci zawracali.jak daleko Renniemu pozwolisz siê posun¹æ. Barbie zignorowa³ ich oboje.Najw³a ciwsze pytanie brzmi . na lito æ bosk¹?! .

Trzy kobiety i kaznodzieja.krzykn¹³ Ry¿y.stwierdzi³ Junior. . Eric. lecz j¹ odsun¹³. a le i politowanie. .Zamknij siê! .Pokaza³ mi rêce. . twarz. . Komendant go zignorowa³. . ¿ebym obejrza³ tu³ów.Twój przyjaciel pobi³ na mieræ cztery osoby. któremu pomóg³ siê pozbyæ wszawicy po obozie letnim.oznajmi³ Randolph. Jedna z zamordowanych dziewcz¹t to moja narzeczona. Kiedy te¿ odratowa³ tego ch³opaka po silnym poparzeniu sokiem sumaka jadowitego.Patrz na mnie. W³o¿y³ broñ do kabury. gdzie dosta³ od Thibodeau. ¿e je li w czasie zatrzymania pojawi¹ siê u niego jakie siniaki skaleczenia. skupili siê bli¿ej. podci¹gn¹³ koszulkê.To wszystko jest ustawione.Mówiê do ciebie! . ¿aden ze mnie policjant ani prawnik. którzy rozpierzchli siê po strzale. nastawi³ nadgarstek wywichniêty przy zdobywaniu drugiej bazy. . . . .A co zrobisz? .stwierdzi³ Carter. pretensja.nadgarstki. Prawdopodobnie tak¿e po mierci.zapyta³ Frank DeLesseps. Tak to wygl¹da. . zacz¹³ siê odwracaæ. Ry¿y wsta³. .Trzy kobiety! .Ja jestem od sk³adania ludzi. . ale g³upi nie jest. chocia¿ teraz bêdzie pewnie mia³ siniaka w miejscu. . nie twoja sprawa . z ich garde³ wydoby³ siê jêk przera¿enia. którego leczy³ w czasie ospy wietrznej i odry. ¿e po niego przyjdziecie. Teraz go nie poznawa³. to niech ciê Bóg ma w swojej opiece. Ale mówiê ci.Psychol z niego pierwsza klasa. Brenda Perkins ma skrêcony kark. kiedy do ciebie mówiê! Randolph obróci³ siê do niego.huknê³a na niego Linda.Z w ciek³o ci pobiela³y mu usta. A Ry¿y patrzy³ na Franka DeLessepsa. Spojrza³ na ni¹ tak. By³ w jego wzroku wyrzut.S³usznie .On wiedzia³.Z ca³ym szacunkiem. by³a wykorzystana seksualnie. Ry¿y nie zwróci³ uwagi na komentarz.ci¹gn¹³ Frank. . Na szczê cie. Gapie.Jego bronisz? . .Nic dziwnego . .zgodzi³ siê Ry¿y. Nale¿a³o mu siê.Peter . ch³opca. Twarz mia³ jak wykut¹ z kamienia. . .Wezwiesz Amerykañsk¹ Uniê Wolno ci Obywatelskich? . Nie ma ¿adnych ladów. .To powiniene razem z nim i æ za kratki! . Ry¿y nie spu ci³ wzroku z Randolpha.odezwa³ siê. Linda próbowa³a go ci¹gn¹æ z powrotem na ziemiê. jak nie patrzy³ nigdy w ¿yciu.

On to zrobi³.S¹ li i naprawdê trudno siê dziwiæ. . . podnios³a rêce.odezwa³ siê Barbie.Na niego te¿ przyjdzie kolej. . Przez ca³y ranek nie krzywdzi³ ludzi.powiedzia³ Eric. Nie wszystko naraz. Ry¿y odwróci³ siê do Lindy. a jednocze nie pe³nym gniewu. Chcia³ uderzyæ. gigancie. ci¹gle z rêkami skutymi z ty³u. . Linda zamar³a. . jak Barbie jest prowadzony do wozu komendanta i wsadzany na tylne siedzenie.Tu s¹ jakie strony? Co to. co z tob¹? Naprawdê nie widzisz. patrz¹c na mê¿a wzrokiem b³agalnym. kiedy twoja matka bêdzie mia³a kolejny atak pêcherzyka ¿ó³ciowego? Zaczekamy z leczeniem na godziny widzenia w kiciu? Frank zrobi³ krok do przodu. Widzia³am plamy. s³ysza³e ? Dziewczêta prawie na pewno zgwa³ci³.Nie . Nie czas teraz. Dostanie za swoje. ale stanowczo. Carter Jackie oraz Fredd y Denton poszli do radiowozu. co siê tutaj dzieje? .S³yszysz. . Pomaga³am uk³adaæ cia³a w karawanie. .Daj spokój ... Junior wyr¿n¹³ go w ¿ebra. jak ka¿dy. .Co z tob¹? . . Linda sta³a.Lepiej powiedz.Po jakiej stronie? . co mówi¹ twoi koledzy z pracy? Nie bardzo potrafi³a spojrzeæ mu w oczy. W milczeniu patrzy³. . kto stoi po stronie Barbary. Angie trzyma³a w d³oni jego identyfikator.Masz prawo zachowaæ milczenie. Pokrêci³ g³ow¹. tylko raz w lewo i raz w prawo. Podesz³a do Ry¿ego. Mo¿e w twarz.I co dalej? Co zrobisz.Aresztujesz mnie? . W holu zapad³a cisza.Odpu æ. Junior i Frank wyszli z Randolphem. fiucie. spokojna g³owa. . ¿eby siê przytuliæ..Spêdzi³em z nim ca³y ranek. rozgrywamy mecz? Junior u miechn¹³ siê tajemniczo.Linda wyci¹gnê³a rêkê do Ry¿ego. Junior chwyci³ go za ramiê. Ry¿y pokrêci³ g³ow¹. . Potem go zabrali. chocia¿ na kilka sekund. uniós³ rêkê. . po chwili gniew ust¹pi³. Eric. Mocno.Ry¿y by³ autentycznie zdezorientowany. lecz jej m¹¿ sta³ nieruchomo. on zabi³ cztery osoby. mo¿e w brzuch. W pewnej chw ili Barbie pochwyci³ jego spojrzenie. tylko im pomaga³. W koñcu jednak jej siê uda³o. .spyta³ nieg³o no. Krótko. Ry¿emu odebra³o mowê.

po raz pierwszy tak powa¿nie od przynajmniej czterech lat. prawda? Linda opu ci³a ramiona. To by³ Twitch. poda³a Joemu plecak. ¿e trudno je by³o rozpoznaæ. jak zmietli do czysta chiñszczyznê z talerzy. Pani jest naprawdê. . wcale nie by³o w porz¹dku. zgas³y wiat³a.Ty tak¿e.Dowód jak na zamówienie. Mo¿e nawet sze ciu.Linda! Czekamy! .Rewela. bo upadnie. teraz s¹ tu strony i powiniene siê zastanowiæ. . póki nie wesz³a do samochodu.Mam pytanie . . I pomy l o tym.Tak.. . W porz¹dku? Barbie zosta³ zabrany do wiêzienia.Trzy pobite tak. . Nie. a on pok³óci³ siê z ¿on¹. .odpar³ Ry¿y. Znalaz³ tam trzy kanapki z mas³em orzechowym i d¿emem. szefie? .zawo³a³a Jackie z zewn¹trz. proszê pani. Lin. .stwierdzi³ Twitch.Ry¿y. Tacy m³odzi. Nie obejrza³a siê za siebie.powiedzia³a. dla kogo pracuje Pete Randolph. . po której stoisz. tak przera¿aj¹co zdeterminowani. .Zastanów siê. trzy jajka faszerowane i trzy butelki mro¿onej herbaty oraz sze æ owsianych ciasteczek z rodzynkami.Cztery osoby . na ten widok siê rozpromieni³. Wcale go nie s³ucha³a. .W porz¹dku.Linda! . 9 Claire patrzy³a. Szpitalnemu generatorowi skoñczy³o siê paliwo. Zmierzy³a je powa¿nym spojrzeniem.Skoro ci ludzie zostali zamordowani. Przysz³o mu do g³owy. a potem kaza³a dzieciakom stan¹æ rzêdem w kuchni. kochanie . ¿eby my przeprowadzili sekcjê? Czyj to by³ pomys³? Zanim Ry¿y zd¹¿y³ otworzyæ usta. Ry¿y nagle u wiadomi³ sobie. wszyscy troje odpowiedzieli tym samym. ¿e musi usi¹ æ. Wielu obecnych nieodmiennie g³osowa³o na Jima Renniego. Poczu³ czyj¹ rêkê na ramieniu.zawo³a³a Jackie po raz drugi. Widzisz. Benny zajrza³ do rodka. Ry¿y jako siê trzyma³. ¿e maj¹ publiczno æ. Linda Everett posz³a ze spuszczon¹ g³ow¹. to dlacz ego policja zawioz³a cia³a do zak³adu pogrzebowego.. ona mia³a w rêku jego identyfikator! Pokiwa³ g³ow¹. Skupi³a siê na . Wtedy zacz¹³ siê trz¹ æ. Westchnê³a ciê¿ko. Chocia¿ dopiero co skoñczy³ obiad. . a nie Przywioz³a do nas..

Musicie mi przysi¹c. .Pani przybije pi¹tkê! .synu.Tak.Dziêki za fantastyczny obiad! .Mam nadziejê. 10 Za wysok¹ lad¹ w holu komisariatu. która setki razy ryzykowa³a ¿ycie na desce z kó³kami. Absolutnie nic. gdzie ludzie przychodzili skar¿yæ siê na takie k³opoty jak kradzie¿.My lami ju¿ by³ w drodze. tylko jeszcze ca³kiem za dnia. Pozostali tak¿e. je¿eli.Co mi siê wydaje.. proszê pani .Przecie¿ nikt nie je dzi. .Mamo.. je¿eli co znajdziecie.. ¿e sprawa jest wa¿na. . Przysiêgacie? Bo je li nie.powiedzia³ Benny i uniós³ rêkê.. . . to jadê z wami w roli niañki. znajdowa³ siê pokój przeznaczony na odpoczynek.zaprotestowa³ Joe. ale zakoñczenie tej sprawy nale¿y ju¿ do doros³ych. Benny mia³ wyra ne w¹tpliwo ci.mruknê³a Claire i przybi³a pi¹tkê. Rozumiem. Po drugie. . Claire wsunê³a do niego swój telefon komórkowy. .westchnê³a Claire. .Niech pan szanowny tego nie zgubi. . ¿e hond¹ civic po Black Ridge Road siê nie da jechaæ. Sta³o tam biurko. .Wobec tego albo przysiêgacie. Gdy Joe zacz¹³ zak³adaæ plecak. . By³o to tak¿e . nie trzeba . wiêc pozwalam . Claire nie spuszcza³a wzroku z syna. . I to nie z ostatnim promieniem s³oñca. .obieca³a Norrie Calvert.Ju¿ ja ich przypilnujê.powiedzia³a. . ¿e w razie potrzeby wyhamujesz tych dwóch wariatów? .odezwa³a siê Claire . . Norrie nawet siê prze¿egna³a. . albo w ogóle was nie puszczê. Nad nim umieszczono ponury napis KAWA I P¥CZKI NIE S¥ ZA DARMO.Norrie .Dobry Bo¿e. Pasuje? Joe przysi¹g³. co ja robiê. ¿e jeste cie najw³a ciwszymi lud mi do szukania tego czego .Tam jest ³atwa trasa. zapamiêtacie miejsce i nie zrobicie kompletnie nic wiêcej. kilka szafek oraz ekspres do kaw y.Rozumiem. ¿e wrócicie do domu przed zmrokiem. jakby j¹ rozbola³a g³owa. .czy mogê ufaæ. mierte lnie powa¿nego wzroku. wandalizm czy niezmordowanie szczekaj¹cy pies s¹siada. .I bezpieczna dorzuci³a Norrie.Nie zgubiê.Mogê was nawet zawie æ na miejsce. . Pomasowa³a skronie.Mam nadziejê .

Apartament czeka. kiedy Randolph i Denton schowali broñ i chwycili Barbiego pod ramiona.Lindo . czym mnie nakarmi³e . sa³at¹ i pomidorem oraz przyszczypan¹ ga³¹zk¹ kopru) rozprawia³ z Barbiem o rywalizacji miêdzy Red Soksami a Yankees. ¿e nie mieliby nic przeciwko temu. gotowe do strza³u. . ¿eby Henry móg³ zdj¹æ odciski palców. Jackie z Lind¹ sta³y z boku pod cian¹.Pani Everett. skwitowa³ Barbie w duchu.krzykn¹³ Henry. . Muszê umyæ rêce.Rozlu nij rêkê! . by jej u¿yæ. Brud mnie oblepia po samym dotkniêciu tego typa. Mimo to trzyma³ twarz zamkniêt¹ na k³ódkê i skupi³ siê na rozlu nieniu rêki. Henry .powiedzia³ g³o no. . . po co w ogóle zawracaj¹ sobie g³owê takim nieistotnym szczegó³em. . ta m Henry Morrison zdj¹³ mu odciski palców.Nie ruszaj palcami. W koñcu wysz³o ca³kiem zno nie.oceni³ Henry.rzuci³ Henry. Ostatnio my lenie to tutaj towar deficytowy. .Rozlu nij! Nie by³ to ten sam cz³owiek.Zastanów siê. obie wyci¹gnê³y pistolety. Ten mê¿czyzna wygl¹da³.Daj spokój. trzymaj lu no! Barbie mia³ ochotê powiedzieæ Henry'emu.miejsce rejestracji.Zabierzcie go na dó³.Chêtnie bym wyrzyga³ wszystko. W tym czasie Peter Randolph i Denton stali tu¿ obok. . z wyci¹gniêt¹ broni¹. W innych okoliczno ciach Barbie spyta³by Henry'ego. . . . co mówisz. Trzyma³y je w opuszczonych d³oniach. Morrison tylko siê odwróci³. obejrzawszy wyra ne odciski.Twarz mia³a bia³¹ jak papier. s³oneczko . jakby chêtnie wyr¿n¹³ Dale'a Barbarê w nos z ca³ej si³y. .Gotowe . .Niedobrze mi siê robi. kiedy siê stoi miêdzy mê¿czyznami z broni¹ w rêku i wie. tylko pod oczami fioletowe pó³kola. . Przypomina³y siniaki. ale w koñcu utrzyma³ jêzyk za zêbami. . Teraz. . Tam Barbie zosta³ sfotografowany przez Freddy'ego Dentona.Chod . .Nie odzywaj siê do mnie.rzuci³ Freddy i solidnie szturchn¹³ Barbiego piê ci¹ w plecy tu¿ nad nerk¹.powiedzia³ Barbie. Co oczywi cie by³o wyj¹tkowo na rêkê Renniemu. ¿e trudno rozlu niæ d³oñ. który nad lunchem w Sweetbriar Rose (zawsze by³a to kanapka z bekonem.

¿e to zanieczyszczenia osiadaj¹ce na kloszu.Jedziemy.Jak rakieta! Norrie przenios³a wzrok ze wskazówki. otulony kilkoma starymi rêcznikami wyci¹gniêtymi ze skrzynki na szmatki w domu McClatcheyów. ¿e nie grozi mi El Kliyder. . który Joe z pocz¹tku wzi¹³ za chmury. co poka¿e licznik . .Kaida.Al . wierszcze gra³y sennie w wysokim zielsku. . Licznik by³ w koszyku w rowerze górskim Benny'ego. . Tymczasem nie s³yszeli nic.Rany! .stwierdzi³ Benny. na Joego. Ani ladu wiatru. wiêc powinni s³yszeæ jej szme r i pluskanie. Benny i Norrie jechali na rowerach szos¹ numer sto dziewiêtna cie.Chod cie. jak latem..Uwielbiam miasta. Na tym po lewej stronie napisano ZALECANY NAPÊD NA CZTERY KO£A. Joe poczu³. Rzeka Prestile znajdowa³a siê tutaj stosunkowo blisko szosy. kretynie. . . . By³a to droga gruntowa.Jedziemy dalej. . ¿e serce wali mu w gardle zamiast w piersiach. Ja siê zdenerwowa³em. Tylko te wierszcze i kilka wron kracz¹cych gdzie na drzewach. u miechn¹³ siê pob³a¿liwie.Od razu wiem. . ‾ó³ta obudowa odcina³a siê jaskrawo od zapylonej trawy. jakby szronem.. Minêli Deep Cut Road i jaki kilometr dalej dotarli do Black Ridge Road. Niebo na horyzoncie przybra³o ¿ó³tawy kolor.11 Joe. mgliste i wilgotne. . Oba znaki by³y podziurawione kulami.DO CZTERECH TON.Dziewczyna pokrêci³a g³ow¹ i w³¹czy³a urz¹dzenie. by po³¹czyæ siê z potê¿n¹ Androscoggin. straszny meksykañski bandyta. który zamieszka³ w zachodnim Maine. hamuj¹c.Ty w³¹cz. ¿eby unikn¹æ. Dopiero po chwili u wiadomi³ sobie. na prawym NO NO Æ MOSTU . Benny pokrêci³ g³ow¹. ZAKAZ WJAZDU CIÊ‾ARÓWEK. . Wjazdu strzeg³y dwa pochylone znaki pokryte czym bia³ym. Wskazówka natychmiast powêdrowa³a na plus piêædziesi¹t. Benny wyj¹³ urz¹dzenie i poda³ Joemu.zawo³a³ Benny. . Toczy³a wody na po³udnie. sprawdzimy. Joe poda³ licznik Norrie.powiedzia³a Norrie. . gdzie ludzie regularnie æwicz¹ strzelanie .El Kliyder. w stronê Castle Rock. pe³na dziur i wystêpów.Cykory. Popo³udnie by³o gor¹ce. która stanê³a w jednym miejscu (nadal pó³ skali od czerwonego pola).

Freddy zawy³. ¿e atakuje go bohater ksi¹¿ki Niewidzialny cz³owiek . A wiêc Jackie wsadzi³a mu lufê w . cele musia³y byæ puste. . . Wy³o¿ony zielonymi p³ytkami korytarz bieg³ przez ca³¹ d³ugo æ piwnicy pod jarzeniówkami rzucaj¹cymi przygnêbiaj¹co równe wiat³o.12 W komisariacie nie oszczêdzano energii. Przynajmniej bez kantów.po dwie umieszczono po bokach. zawijaj¹c siê wokó³ nadgarstka. Prowizoryczna maczuga. puszczaj¹c Barbiego. Za nimi sz³y dwie policjantki.krzyknê³a Jackie Wettington. bo rêka natychmiast zdrêtwia³a. Barbie zrobi³ unik.Morderca! . . raczej ciê¿arek do przyciskania papierów lub co podobnego. jedn¹ na samym koñcu.Rêce do góry! . krzywi¹c siê niemi³osiernie. Searles w jednej rêce trzyma³ skarpetkê z czym ciê¿kim w rodku. opar³ na okularach przeciws³onecznych. Po lewej stronie znajdowa³o siê archiwum.Ty draniu! . Ta ostatnia by³a najmniejsza.rykn¹³ Mel i zamachn¹³ siê ponownie.wrzasn¹³ Mel i zamachn¹³ siê potê¿nie. tu zawsze by³o jasno jak w dzieñ Komendant Randolph oraz Freddy Denton odeskortowali Barbiego (o ile mo¿na to tak nazwaæ. Barbie poczu³ zimne kó³ko miêdzy ³opatkami. Przynajmniej na razie. gdy uderzy³a go. Poci¹gn¹³ mocno i uda³o mu siê odebraæ broñ napastnikowi. który wypad³ z celi numer cztery. . W skarpecie nie by³o piasku. W³a nie do tej go poprowadzili. W tej samej chwili Melowi banda¿ spad³ na oczy. Kobiety za nimi podnios³y krzyk. rêce do góry. Banda¿ zsun¹³ mu siê z g³owy. . bo strzelam. Zgodnie z rozkazami Pete'a Randolpha . bior¹c pod uwagê rêce zaci niête na ramionach aresztanta) po schodach. gdzie siê wcze niej przyczai³. Barbie w pierwszej sekundzie odniós³ wra¿enie. Czy o wicie. Tym razem Randolph odchyli³ siê do ty³u. tym razem trafi³ Barbiego w lewe ramiê.krzykn¹³ Mel. Dlatego wszystkich zaskoczy³ Mel Searles. Zamachn¹³ siê po raz drugi. bo ju¿ by Barbie mia³ rozciêt¹ skórê.Ty skurwielu pierdolony! . W prawo skrêca³o siê do piêciu cel . skarpeta wisnê³a mu nad g³ow¹. trafi³a Freddy'ego Dentona w bark. pu ci³ Barbiego. z w¹sk¹ prycz¹ i wisz¹cym sedesem bez deski klozetowej. Szk³o albo metal. które mia³y maskowaæ dwa barwne siniaki pod oczami.Aresztant. Barbie chwyci³ skarpetê. czy o pó³nocy. nadal z broni¹ w rêku.który dosta³ polecenia od Du¿ego Jima nawet najbardziej aktywni aktorzy sceny pod supermarketem zostali zwolnieni do d omu (a niby dok¹d mieliby uciec?).

. nawet zawodowcy s¹ amatorami. . byle go zostawili w spokoju. potem kto go kopn¹³ w biodro. Opar³ g³owê o pryczê i d wign¹³ siê na nogi. zielone linoleum lizga³o mu siê miêdzy stopami.. jak Randolph odchodzi zawadiackim krokiem piê ci mia³ zaci niête. . na ile móg³. uda³o mu siê podnie æ praw¹ rêkê. Mimo wszystko ochro g³owê.plecy. co zosta³o banda¿a Searlesa. rzuci³em broñ . ¿eby móg³ siê zaj¹æ lizaniem ran. Zosta³ powleczony korytarzem do ostatniej celi. Tyle ¿e pewnie bez czekoladek i obs³ugi. Stara³ siê unie æ te¿ lew¹ rêkê. ¿eby nie waln¹æ twarz¹ w pomalowan¹ na zielono ceglan¹ cianê. W koñcu znajdowa³a siê piêæ centymetrów od jego oczu. proszê opu ciæ pistolet. Raz w splot s³oneczny i raz w ¿o³¹dek.Przecie¿ le¿y i nic nie robi. a wiat siê od niego oddala³.Przestañcie! Dosyæ! Do æ! . Za nim zagrzechota³y kó³ka przesuwanych drzwi. zatoczy³. Je¿eli strzeli. . Polecia³ do przodu. Kto mu nadepn¹³ na po ladki. Z³o¿y³ siê wpó³. a Searles usi³owa³ zabiæ Barbiego wzrokiem. Za jaki czas pewnie bêdzie bola³o. Mel odsun¹³ banda¿ z twarzy. Z lew¹ mia³ spory k³opot. krzykn¹³ O¿ cholera! . wiêc powietrze uciek³o mu z p³uc z g³o nym charkotem. W drzwiach celi kto go kopn¹³. Cokolwiek w niej by³o. Tym razem Barbie nie by³ przygotowany. A mo¿e strzeliæ. Tê widzia³ bardzo wyra nie. zatoczy³. Za nim Denton rozwija³ to. Wszystko t dzia³o siê gdzie daleko. a mo¿e to by Freddy? Móg³ to byæ nawet sam nieustraszony przywódca miejscowej policji. I nic dziwnego. a to ju¿ ca³kiem dobrze. g³owê pochylon¹ jak do ataku. ¿e s³yszy ¿onê Ry¿ego. kula przejdzie na wylot. Barbie le¿a³ na ziemi. bo w takim ma³ym mie cie. ¿e ³atwiej by³o pozwoliæ jej zwisaæ. Podniós³ rêce na tyle. .Proszê pani. Mel wyr¿n¹³ go piê ci¹ w kark. huknê³o o linoleum. tym razem obok pryczy. Obróci³ siê akurat na czas. Zosta³a tylko dziurka w linoleum. upad³ na kolana. ¿eby szybciej znalaz³ siê w rodku. Barbie w zasadzie mia³ pewno æ.Chocia¿ g³os dobieg³ z bardzo daleka. jakby mia³ zamiar odmawiaæ modlitwê. Odbi³ siê od ciany.Jestem nieuzbrojony.powiedzia³. Upu ci³ skarpetê. jednak po chwili stwierdzi³. Powoli odzyskiwa³ czucie w lewej rêce. by zobaczyæ. Có¿. gdzie ludzie ¿yj¹ bez wielkich problemów. Co Denton powiedzia³ na górze? Apartament czeka . ale go nie pos³ucha³a. nie widzicie? Mnóstwo stóp zatañczy³o wokó³ niego w skomplikowanym tañcu. Barbie stara³ siê podnie æ g³owê. ale na razie w sumie nie by³o Kto chwyci³ go pod pachy i d wign¹³. choæ si³a spojrzenia nieco . potkn¹³ siê. Z jasno ci¹ zatykaj¹c¹ dech w piersiach. Uderzy³ Barbiego dwukrotnie.

pod urwiskiem.Tylko zobacz. Ju¿ dawno nikt nie nazywa³ jej policjantk¹.Mówisz o promieniowaniu .Proszê pani! . póki jeszcze wiedzia³. .. wsun¹³ dyszê miêdzy prêty i nacisn¹³ spust.My licie. 13 W po³owie prze¿artego rdz¹ mostu Norrie zatrzyma³a rower i zapatrzy³a siê w co po drugiej stronie parowu.Milcz! . le¿a³y zwierzêta. ale zdawa³o mu siê.oznajmi³ Randolph. .odezwa³ siê Joe. . Na twarzach obu malowa³o siê przera¿enie. niestety. by³y zwyczajnie za ciê¿kie. i chcia³ zas³oniæ twarz rêkami. Zebra³ wszystkie si³y. Barbie nie zwróci³ na niego uwagi.. gdzie przed zaistnieniem klosza Prestile p³ynê³a wartko.spyta³ Benny. wiêc musia³ za³atwiæ sprawê. .Tak. Martwe.ucierpia³a z powodu przekrzywionych ciemnych okularów. Joe widzia³ chmary much nad padlin¹.Lepiej jed my . Jeleñ. Niech koniecznie zbada cia³a! Nikt ich nie dostarczy do szpitala! Rennie na to nie pozwo li.warkn¹³ Freddy Denton.mruknê³a Norrie. Za mê¿czyznami sta³y dwie kobiety. ¿e to ma co wspólnego z tym. w schn¹cym mule. Normalnie zag³uszy³by je plusk p³yn¹cej wody. nawet s³ysza³ ich brzêczenie. Jak dot¹d w³a ciwie nie trafi³o jej bardziej odpowiedzialne zadanie. Wszystkie o solidnie zaokr¹glonych bokach. Peter Randolph zawróci³ do celi. . Podejrzewa³. co robi. . Linda Everett by³a jeszcze bledsza ni¿ chwilê wcze niej. . . wcale nie zabiedzone .Policjantko Everett! Drgnê³a zaskoczona. tak . ¿eby zbada³ cia³a! Zw³aszcza pani¹ Perkins.Dosyæ tego .. zwierzêta mia³y po¿ywienia w bród. . Ostatnio chyba dzieci.Proszê przekazaæ mê¿owi.Ono raczej nie dzia³a tak szybko.zawo³a³. ¿e mo¿e lada moment straciæ przytomno æ. Na drugim brzegu. kiedy pomaga³a je przeprowadzaæ przez jezdniê.powiedzia³ Joe. Podniós³ pojemnik z gazem. ¿e na jej rzêsach dostrzeg³ b³yszcz¹c¹ ³zê. . Barbie zd¹¿y³ zobaczyæ.Póki jeszcze jest jasno. . . A¿ do tego tygodnia. .Co im siê sta³o? .. co wyj¹³ z pasa Freddy'ego Dentona. Barbie nie mia³ pewno ci. dwie ³anie i m³ode. czego szukamy? .Policjantko Everett! Proszê mnie pos³uchaæ! .lato w Chester's Mill by³o piêkn e.

znowu mnie pakujesz w bagno. obie przednie.Ucieka³y przed czym ? .Trzeba by . to i tak nie zabi³oby takich du¿ych zwierz¹t w trzy dni.Joe wsiad³ na swój rower.No dobra. .powiedzia³ Benny . Norrie w³¹czy³a urz¹dzenie.Lemingi. . . jakby mia³a wykonaæ skomplikowane æwiczenie gimnastyczne.Piklingi . ¿e ³ania wygl¹da. Obaj wydawali siê znacznie m³odsi ni¿ przed tygodniem.poprawi³ go Joe. Widzicie? Dziwacznie wykrêcone.Zobaczcie. . sprawdzi³ baterie.Chyba ¿e jest to bardzo wysokie promieniowanie . .wtr¹ci³a Norrie niespokojnie. .A ³ania dwie zauwa¿y³a Norrie. My lê.odezwa³ siê Joe. . . Po drugiej stronie mostu zobaczyli wyra nie. pewnie o wielki g³az.powiedzia³ Benny. który normalnie powinien znajdowaæ siê pod wod¹.stwierdzi³ Benny. Prze³o¿y³a nogê nad ram¹ roweru i nad nim stanê³a. . . . . Kiedy wszed³ Junior Rennie. Os³oni³a oczy d³oni¹. ptasi mó¿d¿ku . . .spyta³ w koñcu Joe. Joe uzna³.Niewa¿ne.stwierdzi³a Norrie.Tak. spogl¹daj¹c na martwe zwierzêta i s³uchaj¹c ospa³ego brzêczenia much.Jedziemy? .Tutaj wcale nie jest tak le. ¿e nawet gdyby by³o ca³kiem w granicach czerwonego pola na skali.Ten jeleñ ma z³aman¹ nogê . Joe wskaza³ ig³ê licznika Geigera. Przez parê chwil wszyscy troje stali przy rowerach. 14 Pete Randolph wyj¹³ z jednej z szuflad biurka Duke'a stary magnetofon kasetowy.Co? .Zerknij na licznik .One chyba skoczy³y . Tym razem strza³ka tañczy³a w pobli¿u liczby siedemdziesi¹t piêæ. M³ode mia³o te¿ rozbit¹ czaszkê.Zeskoczy³y z urwiska jak te stworzonka podobne do szczurów. ¿e wszystkie cztery zwierzêta mia³y po³amane nogi. . Jak dzieci s³uchaj¹ce przy obozowym ognisku zbyt strasznej opowie ci.spyta³a Norrie.Bracie mojej duszy . . .. Jedziemy. . Randolph wcisn¹³ nagrywanie i ustawi³ .Jak my licie? ‾aden z ch³opców nie odpowiedzia³.powiedzia³a Norrie.

chyba wreszcie bêdzie móg³ je wyrzuciæ do mieci. Po co komu rzeczy osobiste. . jak kto mówi³. . .Junior mia³ nadziejê. .Przes³uchanie bêdzie krótkie . synu? .Junior potar³ skroñ.Zanurzy³ mnie ca³ego w rzece. ale wielebny Coggins by³ dobrym cz³owiekiem.Frank? .Mia³e szczê cie . co mówiæ.Kto to mówi³? .stwierdzi³ Randolph. to i tak fatalny nawyk. Zak³adaj¹c. ¿e widzia³ samochód Angie w gara¿u. Tak w³a nie by³o.stwierdzi³ Du¿y Jim.zapyta³ Randolph. zanim zosta³em obmyty z grzechu? . Potraktowa³em go gazem. Miewam migreny.Tak.ma³ego soniaka na rogu biurka tak.Randolph pokrêci³ g³ow¹.Nie.Chyba Frank. W gara¿u McCainów. Odda³ moje serce Jezusowi. Randolph po³o¿y³ rêce na piersi.Czysta formalno æ. . . Usun¹³ z blatu wszystkie rzeczy osobiste Perkinsa i schowa³ je do szafki pod cian¹.Niez³a rozpierducha.. Przeæwiczy³ wszystko z ojcem. Junior czu³ siê przyzwoicie. wiêc wiedzia³.Za wszystko odpowie.Mów dalej. Kawy? . to w ramach zaliczki za jego karygodne czyny. Mia³ racjê. .Przypomnia³o mi siê. ko³ysz¹c siê w obracanym krze le za biurkiem.Dale Barbara ma bardzo nieczyste sumienie. ¿e ten idiota w mundurze wreszcie przestanie bredziæ. . pozwoli mu opowiedzieæ swoj¹ wersjê historii i pu ci go do domu. a z pewno ci¹ nie tak g³êboko wierz¹cym jak na przyk³ad twój tata. po kawie czujê siê gorzej.. Wraca³e z patrolu i co? .Ach. proszê pana. No tak. ¿eby m³ody cz³owiek widzia³ urz¹dzenie. . tak. . . .. dziêkujê. nie wiedzia³em. . skoro Brenda te¿ nie ¿y³a. je li mi wybaczysz szczero æ. ostatnia migrena odzywa³a siê jeszcze tylko jako têpe wspomnienie po lewej stronie g³owy i by³ do æ spokojny. . Wiesz. Lester Coggins pomóg³ mi przej æ na w³a ciw¹ stronê. . . Teraz. .Wraca³em z patrolu na sto siedemnastej .zacz¹³ Junior. Chocia¿ nie taki z³y jak papierosy. ¿e w ogóle ma sumienie.No wiêc tak .Nie.Tak jest. . Nie by³em wtedy tak wiernym cz³onkiem Ko cio³a jak niektórzy. proszê pana.Jak znalaz³e cia³a. ¿e pali³em. je li nie ma komu ich przekazaæ? .. ominê³a mnie ta ca³a awantura pod supermarketem.

Tata pomy la³. . co s³ysza³em przez radiostacjê. I tylne drzwi by³y otwarte. Freddy wszystko sfotografowa³. Normalnie mieliby my tutaj ca³¹ ekipê z biura prokuratora stanowego.oceni³ Randolph.. .Zadzwoni³em do ojca . ale tamten mia³ w oczach wy³¹cznie szczery podziw.Bystry z ciebie ch³opak.pochwali³ go Randolph. . . Potem. A pó niej bracia Bowie z karawanem. kierowa³e siê nosem.. ¿e Angie ma co w rêku. ¿e to dla ciebie trudne. zjawi³a siê jeszcze Linda Everett. niepewny. ¿e zadzwoni³e do taty.Mów. zapewnij spokój zmar³ym. . Randolph pokiwa³ g³ow¹ wspó³czuj¹co.. ale niestety sytuacja nie jest normalna.Jednym s³owem.. Junior podniós³ na Randolpha spojrzenie. ¿e ojciec znalaz³ sobie pomocnika (choæ raczej nale¿a³oby powiedzieæ: wspólnika) jeszcze g³upszego ni¿ Andy Sanders. Fatalnie dla niego. nawet siê nie domy lasz. . ale nie wiedzia³em co.Zajêci. Na szczê cie i ta k mamy do æ dowodów przeciwko niemu. To znaczy.Synu. ..Jestem tylko rekrutem..Jackie. ..Zajrza³em do gara¿u przez okno i rzeczywi cie. Zadzwoni³em do drzwi.. widzia³em. . . Otworzy³a d³oñ Angie o³ówkiem. mia³o. . Na dobr¹ sprawê jest nieomal cz³onkiem s porz¹dkowych.Tata zdo³a³ siê skontaktowaæ z Fredem Dentonem i Jackie Wettington. Wiêc poszed³em na ty³y. . wtedy spad³ na pod³ogê.podj¹³ Junior . Randolph pokiwa³ g³ow¹. ..bo s¹dz¹c z tego. Nie do wiary. co tam siê dzia³o. Tak postêpuje dobry policjant.wiêta racja. co tam znalaz³em. by³ tam jej samochód.Skromnie spu ci³ wzrok. bo w szpitalu z powodu zamieszek i tak nie wiedzieli. ¿e tak bêdzie najlepiej. .Randolph przewróci³ oczami. Wiem..Bêdziemy musieli przeprowadziæ go . Wszyscy jeste my zrozpaczeni.Tak jest. ¿e przeoczy³ brak identyfikatora. w co najpierw rêce w³o¿yæ. Oni by ju¿ przyszpilili Barbarê.Wtedy zauwa¿y³e identyfikator? . Czuæ by³o. ale nikt nie otwiera³. wiêc kierowa³em siê nosem i trafi³em do spi¿arni. jak pan powiedzia³. No wiêc w zasadzie by³o tak. Trudno uwierzyæ.. a nie chcia³em niczego dotykaæ.. .Tak. kiedy Freddy robi³ zdjêcia.To siê przyda na procesie . . Przyjechali do domu McCainów.Zachowa³e siê doskonale . S³usznie zrobi³e . czy komendant z niego ¿artuje albo drwi. Nie. na ³añcuszku.. Ch³opak zda³ sobie sprawê. w³a ciwie nie. wy byli cie bardzo zajêci. Pomagaj ¿ywym. Ba³em siê. no. Kto znalaz³ identyfikator? . synu.

Randolph wy³¹czy³ nagrywanie. Sam wiesz. Obj¹³ Juniora ramieniem i poprowadzi³ do drzwi. jakby chcia³ zyskaæ pewno æ. Wygl¹dasz strasznie. natomiast Randolph z pewno ci¹. .Najpierw wyszed³em na zewn¹trz i zwymiotowa³em.wyzna³ Randolph. Junior. Jak ju¿ siê po¿egna³em z dziewczynami. ¿e siê dobrze zrozumieli.powiedzia³. Pójdê do domu i odpocznê. Zupe³nie jakby mu kto powiesi³ na szyi krawat z miêsa.Randolph siê o¿ywi³. . Byli strasznie pobici. . . .I dziêki kopule nie bêdziemy musieli przekazywaæ go szeryfowi.Niezupe³nie. Na pewno masz do æ wra¿eñ. proszê pana. proszê pana. .‾adnego.I od razu zadzwoni³e do ojca? . ¿e siê za³amie pod ciê¿arem ramienia.Kiedy wielebny Coggins zanurzy³ mnie w wodzie.Pozwoli³ sobie na d³ugi oddech. ¿adnej pro by o napisanie raportu i dobrze. O której godzinie znalaz³e cia³a. ale mia³ wra¿enie. Niech siê pogotuje we w³asnym sosie co najmniej dwadzie cia cztery godziny To pomys³ twojego taty. . . .‾adnego pob³a¿ania. je¿eli klosz nie zniknie. . . to bêdzie prawdziwy przypadek prania brudów we w³asnym domu. doskona³y. Komendant patrzy³ na niego jeszcze przez moment. Przes³uchanie zaczniemy jutro po po³udniu. mia³em w kieszeni paczkê papierosów . . . . Magnetofon raczej nie wychwyci tego dr¿enia.Mniej wiêcej w po³udnie.Dopiero potem zadzwoni³em do taty.No dobrze. .Synu.Tak jest.Id do domu. Ale damy sobie radê.Nic siê nie przejmuj. wietnie. o czym ten idiota za biurkiem bredzi. Id do domu i odpocznij. dzi tego nie zrobiê. Ch³opakowi uda³o siê przywo³aæ na twarz wyraz zainteresowania pe³nego szacunku. po czym zatar³ rêce i wsta³. Oczywi cie bêdziesz przy tym obecny. Junior nie wiedzia³. Przes³uchamy go solidnie. .Chcia³bym tutaj byæ. kiedy pan bêdzie przes³uchiwa³ Barbarê. . czy powiedzieæ tak czy nie .Tak. bo ostatnio Juniora od pisania bola³a g³owa.Nale¿y ci siê wolne na resztê dnia. synu? . mo¿e nawet wieczorem. to prawda. . zadba³. W ¿yciu nie widzia³em czego podobnego. Tak jest.Dziêkujê .Junior g³o no prze³kn¹³ linê. bo nie mia³ pojêcia. ¿eby by³ nieco dr¿¹cy. to chyba wszystko. .sami. S³owo. ‾adnych wiêcej pytañ o czas ani o poranny patrol. co jest napisane w B iblii: wiara góry przenosi. .

Nie wiem. gdyby tak raptem przekrêci³ g³owê i uk¹si³ go z ca³ej si³y. . co by siê sta³o. czy zdo³a sobie zapewniæ nastêpn¹.postanowi³ Randolph. . . Junior widzia³ k¹tem oka grube palce Randolpha na swoim ramieniu.. Poszed³ do domu zatopiony w my lach. . synu? Junior prêdzej by wla³ sobie w majtki gaz do zapalniczek i podpali³.szepn¹³. Nie kupi³em nastêpnej paczki. dlaczego to powiedzia³.ci¹gn¹³ Randolph. . Tak¹ otrzyma³em ³askê. A mo¿e wiêcej ni¿ jedn¹? Pod kloszem wszystko by³o mo¿liwe. ¿e lepiej rozmawiaæ z Bogiem w samotno ci . Du¿y Jim w gabinecie pisa³ przemowê na czwartkowe spotkanie.Zadzwoniê do niego .Racja. Pomodlisz siê ze mn¹..Nie zapominajmy o Dodee.stwierdzi³. Wyg³osi je tu¿ przed wyborami Rady Miejskiej na czas kryzysu. . która mia³a przed sob¹ ca³e ¿ycie.Jest bardzo zajêty. ¿e twój ojciec to zrobi. proszê pana.Wtedy cz³owiek wyra niej s³yszy Jego odpowied . Faktycznie zapomnia³ o Dodee.Niesamowite . Zanim Randolph zdo³a³ wymy liæ co jeszcze. ale tego nie powiedzia³. i m³oda dziewczyna. Czy kto powiedzia³ Andy'emu? .. .Mój tata mówi.Zak³adam. Komendant wygl¹da³ na cz³owieka ra¿onego gromem. Nale¿y jednak pamiêtaæ. ale podzia³a³o.Dodee. ¿ wielebny Coggins mia³ swoich wielbicieli.Oczywi cie ca³kiem zamok³y . . Zosta³em uwolniony przez Bo¿ego Syna od szatañskiego na³ogu. Ca³kiem nie mia³ pojêcia. . ¿ona komendanta policji. pogr¹¿ony w ¿a³obie po stracie dwóch dziewcz¹t.Do niczego siê ju¿ nie nadawa³y. .. To dobra rada. Zastanawia³ siê. Odgryz³ który pa wyplu³ na pod³ogê. Junior wymkn¹³ siê z biura i z komisariatu.Ale najpierw siê pomodlê. . nic dziwnego. . . Rêka Randolpha zniknê³a z jego ramienia.Ludzie bêd¹ oburzeni mierci¹ Brendy i Angie. Ciekaw by³.Bo¿e drogi! . synu. I by³a to prawda.zdo³a³ wydusiæ Junior. Nie mówi¹c ju¿ o mi³uj¹cych go wiernych.. .

W po³owie przekonywania. Zadzwoni³ do Andy'ego Sander sa na komórkê. Bogiem a prawd¹. . jak to mówi¹.. która musia³a byæ móz.. Joe podda³ siê i poszed³ w ich lady. Nachodzi³a go wtedy my l: To nie dla ciebie. ale nie móg³ siê skupiæ. kiedy Benny zwymiotowa³. ni¿ przypuszcza³. Co bia³e go. Nie da³ rady. a tak¿e o si³ê do niesienia te krzy¿a. Andy siê roz³¹czy³. Sanders jecha³ na komisariat. której numer znajdowa³ siê na ciennej tablicy. A nawet dla zielonego wozu. Rozleg³o siê g³o ne wilgotne blee i zaraz potem zwymiotowa³a Norrie. Mówi komendant Randolph. gdyby Duke Perkins siedzia³ na tym miejscu. ¿e lepiej bêdzie pa æ na kolana i modliæ siê za dusze ¿ony oraz córki. S³up by³ odchylony od pionu. Robota okaza³a siê znacznie trudniejsza. a jaki metr od ziemi stercza³y z niego drzazgi. naprawdê nie chcê ci przeszkadzaæ. strze¿onego Pan Bóg strze¿e. ale czy móg³by tu przyjechaæ? Potrzebujê twojej pomocy. Widzieli te¿ plamy krwi. I co jeszcze. W Biblii by tego raczej nie znalaz³. Nie warto by³o s iê a¿ tak wysilaæ dla oddzielnego pokoju. Chcia³ stan¹æ twarz¹ w twarz z Barbar¹. Komendant westchn¹³. wiêc najlepiej by³o zadbaæ o w³asne interesy. Muszê ci co powiedzieæ. gdy wsiada³ za kierownicê. Po dwóch sygna³ach Du¿y Jim odebra³. Gdy siê wreszcie skoñczy³a. lecz taka by³a prawda. Mia³ nadziejê. Lepiej usi¹d . co Joe uzna³ za fragmenty ko ci. Rozmowa nie nale¿a³a do ³atwych.15 Peter Randolph rzeczywi cie spróbowa³ siê pomodliæ. przyjacielu. Wiem.Witaj. 16 Troje dzieciaków pod niebem coraz mocniej podbarwionym na ¿ó³to patrzy³o na martwego nied wiedzia u stóp s³upa telefonicznego.Kto tam? O co chodzi? . ¿e nikt nie odbierz jednak po³¹czenie zosta³o nawi¹zane po pierwszym sygnale. Prawie mu siê uda³o zapanowaæ nad ¿o³¹dkiem.To ja. Andy. Odwróci³ siê. wystuka³ inny numer. Zreszt¹. Randolph próbowa³ go odwie æ od tego zamiaru. wyra nie rozz³oszczony. z trudem prze³kn¹³ linê. ¿e nie mia³by nic przeciwko. Randolph jaki czas bêbni³ palcami w blat biurka. by³a koszmarna. Zawsze tak by³o. zsuwa³ siê w do³ek wygnieciony przez Duke'a. Znów przysz³o mu do g³owy. . ¿e pracujesz. us³ysza³ ci¹g³y sygna³. Zw³aszcza ¿e za ka¿dym razem. Oraz jak¹ szaraw¹ substancjê. . Absolutn ie nic przeciwko.

zagrozi³ Benny. ale nic nie móg³ na to poradziæ. Norrie ostro¿nie zrobi³a dwa kroki w stronê czarnej. . . albo im obu. .My licie.odezwa³ siê Benny cienkim g³osem. co mówi licznik na tego nied wiedzia .Czy ja wiem. Zdaniem Joego teoretycznie istnia³a taka mo¿liwo æ.zaproponowa³a Norrie..Nienawidzi³ dr¿enia w swoim g³osie.. .Czasami wieloryby i delfiny siê zabijaj¹.Je¿eli poczujemy co dziwnego. Tam droga wychodzi³a z gêstwiny dêbów o czarnej korze.Mo¿e mia³ w ciekliznê . bo siê znowu porzygam . ¿e tu dosz³o do ska¿enia rodowiska? . Joe wyci¹gn¹³ czujnik. . gdzie po uderzeniu pocisku pozosta³a czarna warstwa. zjadaj¹ w³asne j¹dra. . Widzia³em to w telewizji. By³ bardzo zmêczony i nie mia³ ochoty na ¿adne dyskusje.odezwa³a siê Norrie. A tato mówi. zawracamy od razu . Benny wyra nie mia³ w¹tpliwo ci.Je¿eli poczujemy nag³¹ chêæ pope³nienia samobójstwa. Herbata by³a zbyt s³odka i ciep³a. .Pojed my przynajmniej tam. Norrie i Benny zrobili to samo. ‾e je li dojdzie d zbyt du¿ego zanieczyszczenia rodowiska. . Sprawdzimy odczyt i je li bêdzie wy¿szy. Chod cie. Pierwszym haustem wyp³uka³ usta.Stary.I tamte cztery te¿.zastrzeg³ Joe. czy to samobójstwo. Joe uzna³. .No tak . przestañ.zaproponowa³a Norrie. a wszerz ci¹gnê³a siê pewnie ze dwa kilometry.. Wyp³ywaj¹ na pla¿ê. Dopiero potem siê nap ili. powinni my zawróciæ powiedzia³ Benny.spyta³a Norrie. .Sprawd . Ig³a nie opad³a. ..Ale tamto to co innego. . ¿e bêd¹ stamt¹d widzieli dawny sad jab³kowy znajduj¹cy siê na szczycie. Jeszcze siê nie nagra³em w Warhammera. . pokrytej muchami sterty pod s³upem telefonicznym. wiêc rozwali³ sobie ³eb o s³up.Biedaczysko . Plama mia³a jakie sto metrów wysoko ci. Potem wskaza³ na po³udniowy zachód.Nie mia³ z czego skoczyæ. ale te¿ nie powêdrowa³a bli¿ej czerwonego pola. gdzie siê koñcz¹ drzewa .powiedzia³a. Joe podniós³ wzrok na po¿ó³k³e niebo.My la³em. zobaczymy. lecz sp³ywa³a przez zaci niête gard³o jak balsam. . wyj¹³ butelki z herbat¹ i poda³ ka¿demu po jednej. . tylko jako trudno mu by³o w ni¹ uwierzyæ. . ¿e o miornicom te¿ siê to zdarza. Powiemy doktorowi Everettowi albo Barbarze. nie? Joe wzruszy³ ramionami. Mo¿e wiêcej. Norrie wskaza³a na wschód. otworzy³ plecak. . wracamy. .Ja mam kawa³ ¿ycia przed sob¹.Gdy skoñczyli.

przyjacielu. Trzeba podj¹æ ryzyko. p³acz. Mimo wszystko do niedawna miasto wydawa³o mu siê rozleg³e. ¿e Chester's Mill jest d ziur¹ zabit¹ dechami. je li chcesz.Tak.d³oñmi. zanim oszalejê. co siê da . Mieli racjê. . W koñcu zdo³a³ otworzyæ oczy . Barbie nie móg³ otworzyæ oczu. Denton? Nie. Zatoki mia³ tak zatkane. 17 . która wyg³asza³a te twierdzenia. powieki mia³ ciê¿kie i spuchniête.Masz racjê . . Afroamerykanina mo¿na by ze wiec¹ szukaæ. idê z wami. . pewnie dlatego piosenka Jamesa McMurtry'ego cieszy³a siê w mie cie tak¹ popularno ci¹. By³a w ród nich tylko jedna osoba pochodzenia azjatyckiego . gdy sobie u wiadomi³. Mieszkali na zadupiu.Pamela Chen. ¿e ¿artuje. ale trudno by³o otworzyæ pal¹ce oczy.. U miechnê³a siê.. ale jej s³owa wcale nie zabrzmia³y jak ¿art i Joe wcale ich tak nie odebra³. A co widzia³ Andy Sanders? Faceta w celi.A tam. . Nie chcê zostaæ na szarym koñcu. No i. co nie bez znaczen ia. a kino dawno zamkniêto. mia³ w nim dla siebie mnóstwo miejsca.stwierdzi³. Ludzie czêsto sobie ¿artowali.Dlaczego j¹ zabi³e ?! Dlaczego zabi³e moj¹ córeczkê?! Kto mnie potraktowa³ gazem. mo¿esz zostaæ. Ta czê æ misji nie jest obowi¹zkowa. Benny.Ju¿ tam jeste ! . kiedy prze³k n¹³ linê.Masz powody do p³aczu! Osoba. ¿eby wiedzieli. Randolph. . . Zobaczy³ przed drzwiami celi Andy'ego Sandersa ze ³zami sp³ywaj¹cymi po policzkach. co siê da. jednak kiedy siê skoñcz¹.powiedzia³a Norrie. p³acz! G³os dobiega³ z daleka. Oczy pulsowa³y w rytm bicia serca.Chcê siê wydostaæ z Mill. ¿e nie mo¿e z mam¹ i tat¹ po prostu wsi¹ æ do samochodu i pojechaæ do Lewiston na ostrygi albo na lody do Yodera. nie mówi¹c ju¿ o Starbucksie. spojrzeli po sobie i wybuchnêli miechem. I ten g³os by³ znajomy. która czasem pomaga³a Lissie Jamieson w bibliotece. odk¹d rodzina Lavertych wyprowadzi³a siê do Auburn. jak bardzo siê skurczy³o w jego g³owie. chocia¿ w mie cie by³o mnóstwo zapasów. Intelektualnym i demograficznym.Musimy zrobiæ.zawo³ali Joe i Norrie równocze nie.. ¿e a¿ mu zatrzeszcza³o w uszach. A . Barbie brn¹³ w jego kierunku. Nie by³o te¿ McDonalda. sama mia³a p³aczliwy g³os.Musimy zrobiæ. . Zadziwiaj¹ce.

W tym momencie pojawi³a siê w korytarzu brzuchata postaæ. któremu przez dwadzie cia minut wzbraniano wyj cia do ³azienki. Siêgn¹³ do pasa Randolpha i zacz¹³ wyci¹gaæ pistolet z kabury.Jaki s¹d?! Daj mi broñ! S¹d dla tego zwyrodnialca?!! Jeszcze by siê wywin¹³! Ma wysoko postawionych przyjació³. ¿e komendant wpu ci³ do aresztu ojca ofiary. Je li siê pan zastanowi. Andy nie mia³ ochoty my leæ. Andy. Andy zostawi³ w spokoju kaburê komendanta.Przyjacielu! Chod do mnie! Otworzy³ ramiona. Barbie nie by³ zdziwiony. ¿eby pozwoli³ na zastrzelenie aresztanta w celi z w³asnej broni... Mimo nadwagi porusza³a siê do æ ¿wawo. daj mi broñ! Natychmiast! Zastrzelê go jak psa! Mam do tego prawo jako ojciec! On mi zamord owa³ córeczkê.. Andy chwyci³ Randolpha za koszulê. dla których Randolph sprowadzi³ tutaj Sandersa. .. ale te¿ nie mi a³ ca³kowitej pewno ci. . Wyra nie nieswój. zap³aci za swe zbrodnie. . unosz¹c twarz mokr¹ od ³ez.. a ja jestem najlepszym kandydatem. A teraz chod na górê. wiêc daj mi broñ! Barbie nie przypuszcza³. Randolph postanowi³ jednak nie dopu ciæ do morderstwa. ¿e ojciec ofiary by³ przewodnicz¹cym Ra dy Miejskiej. . Barbie go za to wcale nie wini³.. Chocia¿ patrzy³ na wiat przez czerwony filtr. Uspokój siê. zobaczy³e .Nie zabi³em pañskiej córki. Obok niego sta³ Randolph. D wign¹³ siê na nogi. chocia¿ nie powinienem by³ ciê tu wpuszczaæ.. . Jêzyk i gard³o te¿ mia³ napuchniête.Dajcie mi broñ! .By³a dla mnie najwa¿niejsza na wiecie! .. Mam do tego prawo. By³ od niego dziesiêæ centymetrów ni¿szy. zrozumie pan. wyra nie widzia³.. przestêpowa³ z nogi na nogê jak dziecko.krzykn¹³ radny. I Du¿y Jim go przytuli³. ..Jim. wiesz? A ja muszê córkê pom ciæ.facet w celi zawsze wygl¹da na winnego.zawo³a³ Du¿y Jim. Po prostu komendant Peter Randolph nie potrafi³ mu odmówiæ.Andy! . Chcia³e go zobaczyæ. . Wcale nie dlatego. nalejê ci. . by u Randolpha chêæ przypodobania siê radnemu by³a tak ogromna. ¿e Andy Sanders jest w ciek³y.wymamrota³ Andy.Trochê gazu najwyra niej dosta³o mu siê do ust. a mimo to Randolph wygl¹da³ na przestraszonego. g³os nosowy i schrypniêty. pobieg³ do Renniego niczym zap³akane dziecko w ramiona ojca. .Proszê pana. Nikogo nie zabi³em. . Mo¿e istnia³y jakie inne przyczyny. ¿e pañski przyjaciel Rennie potrzebuje koz³ ofiarnego. Winowajca zostanie os¹dzony. .No ju¿.

. Oraz innych.oznajmi³. spojrza³ na czerwon¹. A kto miesza lepiej ni¿ kuchta? . . kiedy. chrapliwym g³osem. musz¹ mieæ jak¹ wtyczkê. .Mam na my li tak¿e twoj¹ ¿onê . cocker . ale Du¿y Jim ³askawie pokiwa³ g³ow¹. komendancie.Jak¹ cenê zap³aci? . Rennie g³adzi³ Andy'ego po w³osach.. . po wiêci i pana bez z mru¿enia oka. Ma wspólników.A mo¿e zabi³ nie tylko Angie.Co mi siê wydaje.Obj¹³ Andy'ego ramieniem i podprowadzi³ do komendanta Randolpha.? . Patrzy³ w pulchn¹ twarz Du¿ego Jima kompletnie oszo³omiony. Patrzy³ na Du¿ego Jima nieomal entuzjastycznie. Co. . gdzie.rzuci³ Randolph.. na pewno nie jest sam. . Rennie nadal g³aska³ go po w³osach. Kogo . I zafascynowany. ¿e nie jest zbyt sprytny i nie potrafi zacieraæ za sob¹ ladów.. dlaczego i kto jeszcze by³ w to zamiesz any. Bo przecie¿ on nie jest sam.I Duke'a.I nie j¹ jedn¹ . .. jak usun¹æ klosz. Barbiemu przypomnia³a siê matka g³aszcz¹ca Missy.Andy nie potrafi³ powiedzieæ wiêcej. .Nie martw siê.Na pocz¹tku Rennie po prostu musia³ chroniæ swój ty³ek. Myrê Evans.Kto przecie¿ spowodowa³ powstanie klosza.chcia³ wiedzieæ Andy. zbrodniarz zap³aci za swoje czyny. ale teraz chodzi mu o przejêcie w³adzy. ale gdy sytuacja siê zmieni. Ju¿ pokaza³.Bez w¹tpienia. . którzy to zrobili. je¿eli wie.Jak. Dajê ci s³owo.To za ma³o .spanielkê. Lestera i Brendê. bêdziemy musieli zadowoliæ siê osadzeniem go w Shawshank.Natomiast je¿eli kopu³a zostanie na miejscu. Barbie skupi³ uwagê na Randolphie.powiedzia³ nosowym.powiedzia³ Du¿y Jim. . jakby patrzy³ na obmierz³e robactwo.. A . . gdy suka by³a ju¿ stara i otêpia³a.No có¿. . spuchniêt¹ twarz Barbiego. a wcale bym tego nie wyklucza³.rzek³ Du¿y Jim.. Na do¿ywocie. bêdziemy musieli sami go os¹dziæ. Tylko najpierw ustalimy szczegó³y. Obejrza³ siê przez ramiê.Znajdziemy dowody . Zap³aci za to.szepn¹³ Andy. tylko najpierw wydobêdziemy z niego wszelkie informacje. prawda? .Zamknij siê . . . . Andy.Tak. Andy przesta³ mamrotaæ.. kto bêdzie miesza³. Na razi jest pan mu potrzebny.Jak zap³aci? .Zosta³em wrobiony . ¿e ludzie. co zrobi³. .

Rennie g³aska³ go. lecz z jej ust doby³ siê tylko bulgocz¹cy d wiêk rrrr. Odwróci³ ¿ó³t¹ skrzyneczkê. wierzgaæ nogami.Przerwij to. po czym wpad³ w czarn¹ dziurê wype³nion¹ pomarañczowymi p³omieniami. .. Ernie Calvert.. Pocz¹tek u³o¿y³a w my lach po drodze. przeprowadzimy egzekucjê.Du¿o lepiej . Zacz¹³ siê trz¹ æ. pisa³ na laptop Poda³a mu aparat. by napisaæ artyku³. patrz¹c na sad. Le¿a³a drodze.Te¿ mi siê tak wydaje. Potem po³knê³a go ciemno æ. poci¹gaj¹c na siebie rower.krzykn¹³ Benny. . ¿e unosz¹ siê one z wielkiej sterty dyñ.Norrie? . ¿eby weszli tylnymi . po czym podniós³ wzrok na Benny'ego. Tony Guay. stosu pogrzebowego halloweenowych latarni. .. zawo³a³ ludzi. 19 Gdy Julia wróci³a do redakcji po zamieszkach w supermarkecie. wyci¹gn¹³ rêkê. Ich oczy spotka³y siê tylko na moment.Wygl¹da jak. Chcia³a powiedzieæ radiolatarnia .przyzna³a Norrie.. bo po sekundzie Benny tak¿e siê przewróci³. rêce i nogi jej drga³y. zagubione i przestraszone. rrrr. Licznik Geigera upad³ w piach tarcz¹ do do³u. co robisz. .. 18 Wyjechali z lasu ramiê w ramiê i zatrzymali siê. i wydrukuj zdjêcia. g³aska³.. Wskazówka skoczy³a na plus dwie cie. Usiad³a przy swoim komputerze. . ¿e g³os przyjaciela dobiega z dziwnie daleka. tu¿ pod czerwone pole na skali.Joe pochyli³ siê nad dziewczyn¹ bardziej zdumiony ni¿ zaniepokojony. Przysz³o mu do g³owy.Tam co jest! . dawny reporter sportowy. . Zobaczy³ to.Widzê! Joe mia³ wra¿enie.. Spad³a z roweru. .kiedy uznamy go za winnego. S³ysza³ jakie g³osy. jaki wydaje dziecko bawi¹ce siê samochodzikami.Ja te¿ . Joe podszed³ na chwiejnych nogach. dawny kierownik Food City.szepn¹³ Andy. . który teraz pe³ni³ funkcjê ca³ego dzia³u informacyjnego.. która wydawa³a siê jak z gumy. Tak lepiej? .

¿eby go wyprowadziæ. Foty s¹ niez³e. Musia³o byæ pó ne popo³udnie.Id na górê i siê po³ó¿ .00 Julio! Razem z Pete'em F. Horace! Pewnie nasika³ gdzie w k¹cie i bêdzie teraz przeprasza³. ja przez ten czas obrobiê zdjêcia. Nie jest to wiekopomny tekst.powiedzia³ Tony. jakby to by³a jego wina. Mia³a straszne worki pod oczami. wiêc pod tym wzglêdem wszystko gra. 15. ale te¿ pamiêtaj¹c. Corgi wcale nie skamla³ pod drzwiami. a zasnê³a kamiennym snem. Nie chcia³a go pos³uchaæ. wgram je w twój komputer i wstukam twoje notatki. ¿e m¹drze mówi. ¿e przy³o¿y³a g³owê do poduszki. z przestrachem spostrzeg³a. PS Wyprowadzi³em Horace'a. ¿e cienie w sypialni bardzo siê wyd³u¿y³y. tylko spokojnie spa³ na swoim kocyku miêdzy kuchenk¹ a lodówk¹. Wsunê³a stopy w kapcie. napisali my o wydarzeniach pod supermarketem. Uznali my. Ja tam bym go z góry nie rozgrzesza³. ¿e musimy byæ bardzo ostro¿ni. powiedzia³. póki nie poznamy wszystkich faktów. a pi¹tek min¹³ przed stu laty. by potem napisa³a dobry artyku³.. przesz³a swoje. spa³a d³u¿ej ni¿ godzinê. Problem w tym.drzwiami. Zajrza³ Rommie Burpee. Nic dziwnego. pobieg³a do kuchni. Trzêsiesz siê jak w febrze. Bez przerwy naciska³a niew³a ciwe klawisze.. szefowo! Wracam do domu. ale go poprawisz. wiêc wystarczy³o. Od pi¹tku nie dosypia³a. ¿e nadal ma mnóstwo papieru. gdy ju¿ zasnê³a. ¿eby do tego dosz³o. W koñcu. co siê sta³o. ¿e powinna koniecznie napisaæ od serca o tym. Gdy siê obudzi³a. zdrzemnij siê godzinê. ¿e nie mog³a go wstukaæ. ¿e powinna napisaæ od serca. . muszê napisaæ. Id . Za³atwi³ wszystko. muszê pobyæ trochê z ¿on¹ i dzieciakami Pete idzie na komisariat. No id . godz. ale wiedzia³a.Nie mogê. . Dobry pocz¹tek. Tyle ¿e wtedy by³o ju¿ za pó no. . Zaczê³y siê zamieszki . Na kuchennym stole by³ list oparty o solniczkê i pieprzniczkê. ¿e potrzeba ci snu. co trzeba. Podobno co tam siê sta³o wa¿nego.W tym stanie niczego nie napiszesz. . Tony G. I nie mówiê o Randolphie . Pete i ja zgadzamy siê co do tego. Powiedzia³ te¿. Specjalnie dla nich je otworzy³. Mówi³: Niepotrzebnie siê to sta³ Przez ca³kowity brak kompetencji Chyba ¿e kto chcia³.

.. Nie jeste my z New York Post .. tylko sobie dorabia latem . W³a nie zaczyna³a. o mój Bo¿e.i Lester Coggins.Nie.Halloween .Ju¿ biegnê.Idzie Andy Sanders.Julio! . Na szczycie Black Ridge. ..wyrwa³o siê Pete'owi..jêkn¹³ Benny. wyra nie bez ladu my li samobójczych. Pali³o ich gor¹co.. ¿eby zamkn¹æ informacje i napisaæ artyku³. . Jest w celi.mrukn¹³ Joe. . wcale nie ma s³oñca.powiedzia³a Norrie. jednak znalaz³szy siê na chodniku w upale pod tym niebem przybrudzonym tabakowymi plamami. kieruj¹c ruchem. cholera.To by³ Pete Freeman. .Nie ma s³oñca . nie chc¹c. Democrat . popie ci³a i nakarmi³a.Julia. ¿e jest jego pani¹. gdy zadzwoni³ jej telefon. . obudzi³a go. z którego roztacza³ siê widok na ca³e Chester's .Pete. . Wszyscy czworo zostali zamordowani. nie. by Horace zapomnia³.. Poprosiæ go o komentarz albo.Co takiego?! Zerwa³a siê na nogi tak gwa³townie. Ma³o sobie oczu nie wyp³acze. ¿e przewróci³a krzes³o. .Niech oni przestan¹ krzyczeæ! . Z pocz¹tku by³a do æ spokojna. nawet pamiêta³a. cholera! . .Brenda Perkins nie ¿yje. Marty Arsenault nie chce mnie wpu ciæ. straci³a spokój i faktycznie pu ci³a siê biegiem. przysiad³a na drucie telefonicznym i przygl¹da³a siê im bystrymi oczkami. . A jako podejrzanego aresztowano Dale'a Barbarê... Straci³ córkê trzy dni po mierci ¿ony. Kaza³ mi.Shumway. p o czym wzbi³a siê w powietrze i odlecia³a.O¿¿¿.. Jaka wrona.. przerwa³a po³¹czenie..Nie ma s³oñca.. Nie czekaj¹c na odpowied . Nie ¿yj¹ te¿ Angie McCain i Dodee Sanders. zaczekaæ! Nawet nie jest glin¹. Mieli drgawki. w sadzie. ¿eby zamkn¹æ redakcjê. 20 Joe. mam tutaj kupê roboty. po czym zesz³a na dó³. a teraz siê z niego zrobi³ wielki wa¿niak u bram burdelu! . Ju¿ lecê. Norrie i Benny le¿eli na Black Ridge Road w zbyt mocno rozproszonym s³oñcu. . . .. . wiêc je¿eli. Maca³a przed sob¹ w powietrzu. Zakraka³a raz.Powinna tu przyjechaæ.

. Poprowadzi³ Andy'ego w stronê biura . które mówi³o wyra nie: a ludzie w piekle marz¹ o wodzie z lodem.spyta³ jeden drugiego. Za nimi szed³ Peter Randolph.Lepiej zostañ. Obie wygl¹da³y na powa¿nie wystraszone. M³odzi ludzie najwyra niej wype³niali jakie formularze. by j¹ obrzuciæ spojrzeniem.Jim! Pete! . Julia skierowa³a siê w stronê pokoju odpoczynkowego. jak siê nie mia³o poprzedniego zajêcia? . bardzo mi przykro. a nawet zasila³a fundusz kawowo . natomiast twarz jak cz³owiek. kiedy dostanê zgodê na wywiad. ¿e zrobi³o siê tam bardzo ciep³o. To rozpacza³ Andy Sanders. Zgadnij. W komisariacie Juliê od razu uderzy³o. W holu siedzia³a jaka nies³ychana liczba m³odych ludzi. Takie rozkazy. w³osy z ty³u stercza³y jej niepokornie. A przy tym by³o t³oczno. Gdy Pete zjawi³ siê u jej boku. pokrêci³a g³ow¹.p¹czkowy gromadzony w wiklinowym koszyku. . b³ysnê³o jasne. pewnie ¿eby oszczêdzaæ gaz.Pete wskaza³ hummera zaparkowanego tu¿ przed hydrantem.Mówi³ przepraszaj¹cym tonem. Po piêtnastu sekundach rozb³ys³o ponownie.Kocham pozytywne my lenie. Du¿y Jim obejmowa³ go ramieniem i mówi³ co uspokajaj¹co. Z do³u dobiega³y krzyki. . .Nie mo¿e pani wej æ. W ¿yciu nikt jej nie zatrzyma³.Chcê z wami porozmawiaæ jako redaktorka Democrata ! Du¿y Jim odwróci³ siê tylko na tyle. . Najwyra niej wy³¹czono klimatyzacjê. a tym razem zrobi³ to Marty Arsenault.zawo³a³a Julia. Niedaleko sta³y Linda Everett i Jackie Wettington zatopione w rozmowie. Twarz mia³a jeszcze napuchniêt¹ od snu. 21 Julia wpad³a na schody komisariatu. któr¹ policjanci Chester's Mill nazywali kurnikiem. kto siê zjawi³ zaraz po Andym? . w tym przynajmniej dwóch z Bóg jeden wie ilu braci Killianów. zupe³nie inaczej ni¿ do Pete'a Freemana. Mundur mia³ nieskazitelny. . Zawo³am ciê. Akurat wtedy Du¿y Jim Rennie oraz Andy Sanders pojawili siê na szczycie schodów prowadz¹cych do piwnicy. fio³koworó¿owe wiat³o. ale za du¿o sobie nie obiecuj. Tych odró¿nia³o siê na pierwszy rzut oka . gdzie by³a od lat czêstym go ciem. Andy p³aka³. który o w³os unikn¹³ wybuchu bomby.A co wpisaæ. .po charakterystycznych orl ich nosach i okr¹g³ych g³owach.Mill.

. ugodzone no¿em czy. .krzycza³ Andy. .Marty.I ty. Julia pobieg³a przez pokój wypoczynkowy. . nadal z przepraszaj¹cym wyrazem twarzy.Ma obroñcê? . to jakie ma alibi? Jak ono pasuje do czasu zgonu? W ogóle znacie czas zgonu? Sk¹d.Bo nie jeste ani ofiar¹. .stwierdzi³ Du¿y Jim. Uniós³ górn¹ wargê. to dlaczego ja nie? .Porozmawiamy z tob¹. wiêc ze mn¹ porozmawiacie. przyjacielu.A jego? . .Ten skurwiel zamordowa³ mi córkê! .Chod . kobie. . ¿ebym nie pisa³a o twojej drobnej sprzeczce z ¿on¹. kiedy uznamy za stosowne.komendanta.Powiesiæ go trzeba! Zabi³ moj¹ córeczkê! . Tym razem we wzroku Du¿ego Jima by³a nie tylko pogarda. . chwyci³ j¹ za ramiê. . ¿eby ciê zatrzymaæ.Chcê siê zobaczyæ z Barbar¹.Skoñczy³em z tob¹. .spyta³a. posz³am ci na rêkê.. niestety. .Je¿eli ojciec jednej z ofiar mo¿e siê z nim zobaczyæ. .Du¿y Jim zagarn¹³ zrozpaczonego ojca.On jest ostatni¹ osob¹.Na g³owê upad³a ? Kobieto! Jest aresztowany pod zarzutem pope³nienia czterech morderstw. .Po wiêæ mi jedn¹ minutê! .Jakie macie przeciwko niemu dowody? Przyzna³ siê? A je li nie. i komendant Randolph jeste cie zatrudnieni przez miasto. Odst¹pi³ o krok.Jaki obroñca?!! . Mówi³ do niego o wspólnej modlitwie.. To nie twój interes.. ods³aniaj¹c zêby. nie da³em rady mrukn¹³.zawo³a³a do Du¿ego Jima. . wskazuj¹c Sandersa. robi³em. niestety Marty. teraz mnie wpu æ. je¿eli cia³a zosta³y dopie ro co odkryte? Czy ofiary zosta³y zastrzelone. ale i w ciek³o æ. Nie wcze niej. . . kiedy w zesz³ym roku poprosi³e mnie.Pamiêtaj..Pomodlimy siê do naszego Pana. Du¿y Jim wycelowa³ w Juliê palcem. ani krewn¹ . Popatrzy³a mu prosto w oczy. Bo w przeciwnym razie straci³by pracê. . . jaka ma prawo zej æ do piwnicy! . Je¿eli jest w tobie chocia¿ cieñ wdziêczno ci. Julia spróbowa³a siê przebiæ obok biurka stra¿nika. co mog³em.zawy³ Andy.Nie bêdziemy rozmawiaæ.

Przez chwilê s¹dzi³a. Trzasn¹³ drzwiami.Nie stracisz roboty .. a policzki mia³ koloru ceg³y.powiedzia³ Randolph.spyta³a Julia Randolpha.Pete.westchn¹³ Marty Arsenault. co my postanowimy. zgodne z prawem jest to.No i jednak straci³em robotê . . bardziej zasmucony ni¿ z³y. Twoja obecno æ tutaj jest w najlepszym razie ca³kowicie zbêdna.Wiêcej tego nie powtórzê.. kto pilnuje wej cia. .Je li nie bêdzie chcia³a wyj æ sama. ¿e jest zwolniony. To niezgodne z prawem. doskonale o tym wiesz. Du¿y Jim odeskortowa³ Andy'ego do biura komendanta i zamkn¹³ za sob¹ drzwi.Nie mo¿esz mu zamykaæ ust.Có¿.Zwróci³ siê do Pete'a Randolpha.Doskonale! Aresztujcie mnie! I wsad cie do celi. . ¿e Jim Rennie j¹ uderzy. Zawsze taka by³a . i w drugim .stwierdzi³ Du¿y Jim. I je¿eli nie wyjdziesz w tej chwili. Nie patrzy³ jej w oczy. czekaj¹c na kajdanki. ¿e dziewczêta straci³y ¿ycie pierw.Zabierz j¹ st¹d! . wyrzuæ j¹. .A na moje miejsce przyjdzie który z tych ko³ków. twarz ukry³ w d³oniach. . nadal os³upia³y.Nie wolno go oskar¿aæ. . to j¹ wyrzuæ. przeka¿.Czy Barbarze postawiono zarzuty? .Mylisz siê i w jednym. . ‾¹dzê mordu mia³ wyra nie wypisan¹ na twarzy. . . . A temu.Zabierz st¹d tê w cibsk¹ babê. Andy siedzia³ za biurkiem. powiedzia³ straszne s³owa: . nawet siê nie odwracaj¹c. nie mo¿esz zabraniaæ dostêpu do informacji mieszkañcom miasta! .krzyknê³a Julia. .Pogadam z nim. . Chwilê pó niej Julia . za to tworzysz problemy. dopóki jeste my pod kloszem.rzuci³ Du¿y Jim. . Marty Arsenault skrzywi³ siê niemi³osiernie. Randolph wzi¹³ Juliê Shumway pod ³okieæ. Opanowa³ siê jednak. .Julio.warkn¹³ Du¿y Jim. co to nie odró¿niaj¹ w³asnego ty³k od czo³a.I nikomu nie pomagasz. . ¿e Du¿y Jim sta³ pod nimi i s³ucha³. pozb¹d siê tej psiej córy . . Julia nie mia³a w¹tpliwo ci.Kiedy zginê³y te cztery osoby? Powiedz mi chocia¿ tyle. Drzwi biura otworzy³y siê gwa³townie. Tym razem Julia da³a siê wyprowadziæ. . wygl¹da na to.Wyci¹gnê³a przed siebie rêce. Jeste w cibsk¹ plotkar¹. je li nie ma obroñcy. Ostrzegam ciê po raz pierwszy i ostatni.Ostatni raz proszê. . Je¿eli bêdzie siê opiera³a. Pete Randolph. . zostaniesz aresztowana.. które teraz nale¿a³o do Randolpha.

Wynosimy siê st¹d. nic mu nie dolega³o. Nie pamiêta³. ¿e musi i æ do cienia i czego siê napiæ.plus dwie cie. Ch³opak spojrza³ na zegarek.Tak. Tak jasne. ¿eby sprawdziæ.Jo? . . na sad na szczycie Black Ridge. . .Chyba zasnê³am. .. ¿e urz¹dzenie nadal dzia³a.Co to takiego? Joe z pocz¹tku nic nie dostrzeg³. Pokaza³ Benny'emu odczyt . . lecz siê myli³. Po chwili b³ysnê³o znowu. z ulg¹ stwierdzi³.. ¿e trudno by³o na nie patrzeæ. .Jak posz³o? 22 Benny pierwszy odzyska³ przytomno æ. . póki nie minêli . Tyle wiem.zapyta³a.Staaary. popatrzy³a na niego nie ca³kiem przytomn W³osy jej przylgnê³y do zroszonych potem policzków. nie zatrzymuj¹c siê na odpoczynek ani na picie.znalaz³a siê przed komisariatem. . Dynie siê pali³y. Poza tym. ¿e nogi bêdzie mia³ galaretowate. zanim nas to co wysterylizuje . tylko nie pamiêtam co. S¹dzi³. Joe McClatchey przetoczy³ siê na brzuch i d wign¹³ na kolana.Jo .Co siê sta³o? . wstaj¹c. Najwyra niej w dwudziestym wieku ludzie produkowali rzeczy wyj¹tkowo solidne. ale zegarek zatrzyma³ siê na czwartej zero dwie.No i. ¿e by³ strasznie zgrzany. Ostatni raz zwróci³ siê do przyjaciela w ten sposób chyba w czwartej klasie podstawówki. a kto by chcia³ mieæ dzieci? . Wrócili t¹ sam¹ drog¹.rzuci³ Benny. Poza tym. Podpe³zn¹³ na czworakach do Norrie potrz¹sn¹³ j¹ za ramiê.odezwa³ siê Benny. Dziewczyna otworzy³a oczy. .Chyba tego szukali my . . Zamruga³a w o lepiaj¹cym s³oñcu. Co mi siê ni³o. Potem b³ysnê³o fioletowe wiat³o. . Przypomnia³ sobie o liczniku Geigera. jak czêsto miga.. Wygrzeba³ go z piachu. Jaki koszmar. .oceni³. Nastêpnie podsun¹³ ¿ó³t¹ skrzynkê Norrie.Jakie dynie? Joe pokrêci³ g³ow¹. Mimo wszystko wsiad³ na rower. ¿e by³o mu gor¹co.Jeszcze by siê urodzi³o takie jak ja.spyta³ Pete Freeman. ale ona patrzy³a w górê.‾yjesz jako ? . Wiedzia³ tylko..zarz¹dzi³. a¿ mu siê koszulka przyklei³a do tu³owia.? . czu³ siê ca³kiem dobrze.

mostu i nie znale li siê znów na szosie numer sto dziewiêtna cie. .

Tak..Na to liczy³am.SÓL 1 Policjantki stoj¹ce przy hummerze Du¿ego Jima nadal rozmawia³y. Przesz³a po³owê drogi do redakcji Democrata . to napiszê.g³osi³a rêcznie wypisana wywieszka w witrynie). . ..Co ci. Brawo. oprócz kopu³y? Widzia³a tych wszystkich go ci wype³niaj¹cych formularze? Trochê to strasznie wygl¹da³o. ¿e czuje nie tylko gniew. ¿e Rennie ka¿e naszemu nowemu komendantowi ciê aresztowaæ.Wszystko w porz¹dku? .stwierdzi³a i podskoczy³a na d wiêk swojego g³osu. . co mówi jej twarz.Postaram siê czego dowiedzieæ o tych morderstwach i co ustalê. Jim . i wejrzeæ w g³¹b swojej duszy.Widzia³am i zamierzam o tym napisaæ. . . Jeszcze tylko ko³tuna mi do szczê brakowa³o.ale zamilk³y. . ¿eby zaczekaæ. Oczywi cie nie wiedzia³a.Jackie teraz nerwowo poci¹ga³a papierosa . Nie chcia³a powiedzieæ tego g³o no. zanim dotar³o do niej.Julia zakre li³a d³oñmi niewidzialny nag³ówek.Julio? Co tu siê dzieje? To znaczy. ¿e na zgromadzeniu mieszkañców w czwartek wieczorem nie ja jedna bêdê mia³a powa¿ne pytania do Jamesa Renniego. i znów stanê³y dêba.Ju¿ my la³em. I my lê.Po³o¿y³a d³oñ na ramieniu Pete'a. .G³ównie to siê bojê i tyle . Wci¹¿ jeszcze wszystko w niej wrza³o. jak tylko siê da b ez podburzania ludzi.spyta³a Linda z wahaniem. Podnios³a rêce i spróbowa³a przyg³adziæ w³osy stercz¹ce jak stóg siana z ty³u g³owy.To by³o k³amstwo. Pete mia³ wielkie oczy i w tej chwili wygl¹da³ na du¿o mniej ni¿ swoje trzydzie ci kilka la . . O wszystkim. Dogoni³ j¹ Pete Freeman. Kropka nad i. a¿ uspokoi siê jej rozko³atane serce. D³ugo to nie trwa³o. tak mocny. . .. . .Julio? . A do tego wstêpniak.TYLKO DLA DEMOCRATA ! WYWIAD Z DOMNIEMANYM MORDERC¥. ale zabrzmia³o w miarê dziarsko. .Je li chodzi o podburzanie. Julia siê nie zatrzyma³a. . . gdy obok przechodzi³a Julia Shumway.. pomy la³a. . nie by³a zdolna do rozmowy z nastêpnymi przedstawicielami prawa i porz¹dku w wydaniu Chester's Mill. Przystanê³a pod markiz¹ ksiêgarni Mill New & Used Books (ZAMKNIÊTE DO ODWO£ANIA .Prychnê³a nieweso³ym miechem. Oklap³y.

Rennie ma przewagê w³asnego boiska. Resztê wype³nia³y sterty ksi¹¿ek w miêkkiej oprawie z ok³adkami przedstawiaj¹cymi spowite mg³¹ posiad³o ci. co móg³ w trudnych okoliczno ciach. tyle ¿e by³oby mu ³yso. po czym zajrza³a przez zakurzon¹ szybê do ksiêgarni. ¿e ludzie. U miechnê³a siê dr¿¹cymi ustami i przegna³a go gestem. Nawet je li to prawda. nie udziwnia³ ¿ycia. I by mu uwierzyli. Mroczne intrygi.Skserowaæ . PASJONUJ SIÊ Z NAMI MROCZNYMI INTRYGAMI! .Poza tym nie jest w pe³ni zdrów na umy le .powiedzia³. bierz siê do roboty. Przy drzwiach redakcji siê obejrza³. je li mamy to dzi wydrukowaæ. te¿ nie dzia³a³o od dawna (miejsce. rzeczywi cie. Jakby sam klosz wystarczaj¹co nie utrudnia³.Hê? ..powiedzmy..przera¿a . T³umaczy³by. wci¹¿ wpatrzona w MROCZNE INTRYGI. A gdyby Cox i jego naukowcy jeszcze dzi przebili siê przez kopu³ê? Albo gdyby zniknê³a sama z siebie? Du¿y Jim zaraz skurczy³by siê do dawnego formatu.powiedzia³a do stert ksi¹¿ek. ¿e najbardziej j¹ martwi .Niewa¿ne. ¿e w koñcu spróbuje umocniæ swoj¹ w³adzê nad miastem . Uprzytomni³a sobie. po tygodniu czy miesi¹cu izolacji od wiata zewnêtrznego. Bo czasu jest ma³o. A poza tym. którzy wci¹¿ maj¹ pe³ne spi¿arnie. gdzie j ego wielki ekran niegdy górowa³ nad szos¹ numer sto dziewiêtna cie. Czê æ wystroju witryny stanowi³y poradniki. ¿e wszystko z ni¹ w porz¹dku. Gdzie tam ³yso. zdaje siê. to jeszcze trafi³ siê radny z piek³a rodem. damy w opa³ach oraz nagich do pasa przystojniaków pieszo i konno. .. Bo co posz³o nie tak i nie mia³ wyj cia.Nie rozumiem.Nie wydrukowaæ. Potrzebujê kilku minut.I nigdy nie by³.. Kilku z rzeczonych przystojniaków wywi ja³o mieczami i by³o. najgro niejszego koguta na farmie i mog³a siê po nim spodziewaæ. samochodowe. ¿eby pokazaæ. . Kino w centrum by³o zamkniête od kilku lat.. drugie. .tempo wydarzeñ. pl¹druj¹ supermarket? To bez sensu. . chyba ¿e. Rennie od dawna gra³ rolê najwiêkszego.zachêca³ napis po tej stronie. ¿eby och³on¹æ. . w samych majtkach. powiedzia³a sobie. Skserowaæ. Potem pomy lê. Ale minê³y dopier