SAMOLOT I WISTAK 1 Z wysoko ci sze ciuset metrów, gdzie Claudette Sanders bra³a lekcjê latania, miasteczko Chester's Mill

po³yskiwa³o w porannym wietle jak wie¿o powsta³a i dopiero co ustawiona makieta. Samochody toczy³y siê po Main Street, odbijaj¹c promienie s³oñca, iglic a ko cio³a kongregacyjnego wydawa³a siê do æ ostra, by przek³uæ niebo bez jednej chmurki. Seneca V lecia³a nad rzek¹, razem z ni¹ przecinaj¹c miasto po przek¹tnej. - Chuck, chyba widzê dwóch ch³opców przy mo cie! £owi¹ ryby! - Claudette za mia³a siê uszczê liwiona. Naukê latania zafundowa³ jej m¹¿, przewodnicz¹cy Rady Miejskiej. Andy ca³kowicie zgadza³ siê z twierdzeniem, ¿e gdyby Bóg chcia³, aby cz³owiek lata³, toby mu da³ skrzyd³a, lecz ³atwo ulega³ perswazji, wiêc Claudette w koñcu dosta³a, czego chcia³a. Zachwyca³a siê nowym doznaniem od pierwszej chwili. Nie by³a to zwyk³a rado æ, lecz prawdziwe szczê cie. Dzi wreszcie zrozumia³a, dlaczego latanie jest wietne. Dlaczego jest fantastyczne. Chuck Thompson, instruktor, musn¹³ wolant i wskaza³ panel kontrolny. - Wierzê, wierzê. Ale mimo wszystko uwa¿aj, co robisz, dobrze? - Jasne, przepraszam. - Nie ma za co. Uczy³ latania od wielu lat, lubi³ takich zapaleñców jak Claudie, zafascynowanych nowo ci¹. Andy Sanders nied³ugo pewnie wyda okr¹g³¹ sumkê, bo jego ¿ona pokocha³a senecê i stwierdzi³a, ¿e chce mieæ taki samolocik na w³asno æ. Taki sam, tylko nowszy. Co oznacza³o wydatek oko³o miliona dolarów. Claudie Sanders nie by³a rozwydrzona, ale niezaprzeczalnie mia³a kosztowne zachcianki, które Andy, prawdziwy szczê ciarz, najwyra niej zaspokaja³ bez trudu. Chuck lubi³ te¿ dni takie jak dzisiaj: widoczno æ nieograniczona, zero wiatru, doskona³e warunki do nauki. Seneca lekko zako³ysa³a siê dopiero wtedy, gdy Claudie przesadzi³a z korekt¹. - Niepotrzebnie siê spiê³a - powiedzia³. - Przejd na jeden dwadzie cia. Ustaw siê nad sto dziewiêtnast¹ i zejd na trzysta metrów. Uczennica wykona³a polecenia, samolot znów lecia³ idealnie równo. Chuck pozwoli³ sobie na chwilê relaksu. Przelecieli nad autokomisem Jima Renniego i zostawili miasto za sob¹. Po obu

stronach szosy numer sto dziewiêtna cie rozci¹ga³y siê pola, drzewa p³onê³y intensywnymi barwami jesieni. Cieñ w kszta³cie krzy¿a sun¹³ po asfalcie, jedno z ciemnych skrzyde³ musnê³o ma³ego jak mrówka cz³owieka z plecakiem. Cz³owiek ten spojrza³ w górê i pomacha³ rêk¹, a Chuck odpowiedzia³ mu tym samym, choæ wiedzia³, ¿e tamten tego nie zobaczy. - Jasny szlag, ale rewelacja! - za mia³a siê Claudie. Chuck jej zawtórowa³. Zosta³o im czterdzie ci sekund ¿ycia. 2 wistak d¹¿y³ swoj¹ drog¹ wzd³u¿ szosy sto dziewiêtna cie, w stronê Chester's Mill. Miasto by³o oddalone jeszcze dobre dwa kilometry, nawet komis Jima Renniego jawi³ siê tylko jako rzêdy s³onecznych b³ysków ustawionych równo w miejscu, gdzie droga skrêca³a w lewo. wistak planowa³ - o ile mo¿na powiedzieæ, ¿e wistak co planuje - ju¿ dawno temu zawróciæ do lasu. Tylko ¿e okolica by³a obiecuj¹ca. Odszed³ znacznie dalej od nory, ni¿ zamierza³, ale s³oñce grza³o go w grzbiet, a w nozdrzach mia³ rze kie wonie, które budzi³y mózgu jakie skojarzenia, nie ca³kiem u wiadomione. Zatrzyma³ siê, stan¹³ s³upka. Wzrok mia³ ju¿ nie tak dobry jak kiedy , mimo wszystko do æ ostry, by zobaczyæ cz³owieka id¹cego w jego stronê przeciwleg³ym poboczem. Postanowi³ pój æ kawa³ek dalej. Ludzie czasami zostawiali ró¿ne smakowite k¹ski. By³ stary, t³usty i swego czasu odwiedzi³ niejeden mietnik. Zna³ drogê na miejskie wysypisko równie dobrze jak trzy tunele swojej nory, bo tam zawsze znalaz³o siê co pysznego. Ruszy³ kaczkowatym chodem zadowolonego z siebie starego wyjadacza, zerka j¹c na cz³owieka po drugiej stronie szosy. Cz³owiek siê zatrzyma³. wistak zda³ sobie sprawê, ¿e zosta³ zauwa¿ony. Niedaleko, ciut na prawo, le¿a³a brzoza. Pod ni¹ mo¿na siê schowaæ, przeczekaæ, a¿ cz³owiek sobie pójdzie, potem sprawdziæ, czy mo¿e co smacznego... Tyle zd¹¿y³ pomy leæ, robi¹c nastêpne trzy kroki, nim zosta³ przeciê³y na pó³. Rozpad³ siê na dwie czê ci. Krew trysnê³a z niego jak z sikawki, wnêtrzno ci wyla³y siê na ziemiê, tylne ³apy drgnê³y dwukrotnie, po czym zastyg³y w bezruchu. Zanim ogarnê³a go ciemno æ, czekaj¹ca nas wszystkich, wistaki tak samo jak ludzi, w ³ebku b³ysnê³a mu ostatnia my l: Co siê sta³o?

3 Wszystkie zegary kontrolne wysiad³y. - Cholera, co jest? - spyta³a Claudie Sanders. Oczy mia³a wielkie, ale nie ze strachu, tylko ze zdumienia. Nie by³o czasu na strach. Chuck nie zd¹¿y³ spojrzeæ na kontrolki. Zobaczy³ natomiast, jak nos seneki siê marszczy. Potem oba mig³a znikaj¹. I tyle zobaczy³. Na nic wiêcej nie starczy³o czasu. Seneca nad drog¹ sto dziewiêtna cie wybuch³a. Spad³a na ziemiê ognistym deszczem. Razem z ni¹ - ró¿ne czê ci cia³a. Dymi¹ce przedramiê Claudette ³upnê³o w pobocze, tu¿ obok równo podzielonego na pó³ wistaka. By³ dwudziesty pierwszy pa dziernika.

BARBIE 1 Barbie poczu³ siê lepiej, gdy tylko zostawi³ za sob¹ centrum miasta i min¹³ supermarket Food City Zobaczywszy znak z napisem CHESTER'S MILL ‾EGNA ZAPRASZAMY PONOWNIE - poczu³ siê jeszcze lepiej. Chêtnie rusza³ w drogê, i nie tylko dlatego, ¿e w Mill dosta³ niez³y wycisk. Ot, lubi³ byæ w ruchu. W³a ciwie zbiera³ siê najmarniej dwa tygodnie przed bójk¹ na parkingu przed Karczm¹ Dippera. - W³óczykij ze mnie, co tu kryæ - powiedzia³ i za mia³ siê g³o no. - W³óczykij w drodze do Big Sky. Albo do piek³a, a co? Montana! Mo¿e Wyoming? Niech bêdzie nawet cholerne Rapid City w Dakocie Po³udniowej. Wszystko jedno, byle jak najdalej st¹d. Us³ysza³ warkot silnika, obróci³ siê i id¹c ty³em, uniós³ kciuk. Zobaczy³ piêkny duet: brudnego starego forda z odkryt¹ pak¹ i liczn¹ m³od¹ blondynkê za kierownic¹. Popielat¹ blondynkê! Takie podoba³y mu siê najbardziej. Zaprezentowa³ swój najsympatyczniejszy u miech. Dziewczyna odpowiedzia³a u miechem. Dobry Bo¿e, je li mia³a chocia¿ dzieñ powy¿ej dziewiêtnastki, gotów by³ zje æ swój ostatni czek za pracê w restauracji Sweetbriar Rose. Niew¹tpliwie za m³oda dla d¿entelmena w trzydziestej wio nie ¿ycia, ale super na legalu, jak to siê mawia³o za jego m³odo ci w kukurydzianym stanie Iowa. Samochód zwolni³, Barbie przy pieszy³, a wtedy dziewczyna doda³a gazu. Mijaj¹c go, rzuci³a mu spojrzenie pe³ne skruchy. Chwilowe zaæmienie umys³u - zdawa³ siê mówiæ wyraz jej twarzy - ale ju¿ wszystko w normie . Barbie odniós³ wra¿enie, ¿e rozpoznaje dziewczynê, choæ oczywi cie nie móg³ mieæ pewno ci - niedzielne poranki w Sweetbriar Rose przypomina³y dom wariatów. Chyba jedna k widzia³ j¹ tam ze starszym mê¿czyzn¹, mo¿e ojcem. Oboje ledwo wystawali zza stron Sunday Timesa . Gdyby teraz móg³ siê do niej odezwaæ, rzuciæ uwagê, kiedy go mija³a, powiedzia³by: Skoro zaufa³a mi na tyle, ¿e jad³a kie³baski i jajka, które ja sma¿y³em, t bardziej mo¿esz mnie wpu ciæ na miejsce dla pasa¿era i podwie æ parê kilometrów . Oczywi cie nie mia³ jak jej tego powiedzieæ, wiêc tylko podniós³ rêkê w oszczêdnym salucie oznaczaj¹cym Nie ma sprawy . B³ysnê³y czerwone wiat³a stopu, jakby dziewczyna zmieni³a zdanie. Potem jednak zgas³y, a wóz przy pieszy³.

Przez nastêpne dni, kiedy w Mill robi³o siê coraz gorzej, Barbie ci¹gle na nowo przypomina³ sobie tê scenê w ciep³ym pa dziernikowym s³oñcu. My la³ zw³aszcza o tym drugim b³y niêciu stopów. Chyba jednak go wtedy rozpozna³a. Czy to nie kucharz ze Sweetbriar Rose? Mo¿e go mimo wszystko...? . Dobrymi chêciami jest piek³o wybrukowane. Gdyby rzeczywi cie zmieni³a zdanie, jego ¿ycie wygl¹da³oby inaczej. Bo musia³o jej siê udaæ. Ju¿ nigdy wiêcej nie zobaczy³ popielatej blondynki o nieskazitelnej cerze ani starego brudnego forda F - 150. Wobec tego wyjecha³a z Chester's Mill dos³ownie minuty, a nawet sekundy przed zamkniêciem granicy . Gdyby go zabra³a ze sob¹, te¿ by³by poza miastem, bezpieczny. Chyba ¿e ten przystanek trwa³by za d³ugo. W takim razie równie¿ jego by tu nie by³o. Ani jej. Bo na sto dziewiêtnastej jest ograniczenie do osiemdziesiêciu kilometrów na g odzinê. A osiemdziesi¹t kilometrów na godzinê... Tak my la³, kiedy nie móg³ zasn¹æ. A potem nieodmiennie zaczyna³ my leæ o samolocie. 2 Seneca 5 przelecia³a nad nim zaraz po tym, jak min¹³ komis Jima Renniego, miejsce, do którego nie czu³ sentymentu. Nie to, ¿eby tam kupi³ jakiego grata, bo nie mia³ samochod ju¿ ponad rok, ostatni sprzeda³ w Punta Gorda na Florydzie. Chodzi³o o to, ¿e Jim Rennie

Junior by³ jednym z tych, których spotka³ na parkingu przed Karczm¹ Dippera. M³ody gnojek chcia³ co udowodniæ, a poniewa¿ nie dawa³ sobie rady z udowadnianiem w pojedynkê, udowadnia³ z grup¹. Z do wiadczenia Barbiego wynika³o, ¿e tak w³a nie za³atwiaj¹ interesy wszelkie Jimy Juniory tego wiata. Ale to ju¿ przesz³o æ. Autokomis, Jim Junior, Sweetbriar Rose (Nasza specjalno æ sma¿one ma³¿e! Zawsze wie¿e, zawsze smaczne!), Angie McCain, Andy Sanders. Ca³a paczka, wliczaj¹c tych z karczmy. (Nasza specjalno æ - gwarantowane pobicie na parking u!). Wszystko to ju¿ przesz³o æ. A przysz³o æ? Có¿, szeroko otwarte bramy Ameryki! ‾egnaj miasteczko w Maine, witaj Big Sky. A mo¿e lepiej na po³udnie? Hm... Dzieñ by³ piêkny, ale zima ju¿ siê przyczai³a na kartkach kalendarza. Mo¿e lepiej na po³udnie. Jeszcze mu siê nie zdarzy³o zahaczyæ o Muscle Shoals, a nazwa brzmia³a interesuj¹co. Prawdziwa poezja: Muscle Shoals. Ta my l wprawi³a go w tak dobry nastrój, ¿e gdy us³ysza³ nad g³ow¹ warkot samolotu, podniós³ wzrok i szerokim gestem pozdrowi³ lec¹cych. Mia³ nadziejê na odpowied w postaci

kiwniêcia skrzyd³ami, ale siê jej nie doczeka³, choæ maszyna obni¿a³a lot. Domy la³ siê, ¿e pok³adzie byli wycieczkowicze, w taki dzieñ a¿ siê prosi³o, ¿eby popatrzeæ z góry na p³on¹c jesieni¹ drzewa. Ale mo¿e pilotowa³ jaki dzieciak pod okiem instruktora, zbyt przejêty kontrolkami, ¿eby zwracaæ uwagê na tych, co na dole - choæby tam z plecakiem szed³ sam Dale Barbara. Tak czy inaczej ¿yczy³ im wszystkiego dobrego. Wycieczkowicze czy dzie ciak pó³tora miesi¹ca przed pierwszym samodzielnym lotem - obojêtne. Barbie wszystkim ¿yczy³ dobrze. Dzieñ by³ piêkny, a on z ka¿dym krokiem, który oddala³ go od Chester's Mill, czu³ s lepiej. Stanowczo za du¿o dupków mieszka³o w Mill. Zreszt¹ podró¿ jest dobra dla duszy. Mo¿e powinno byæ takie prawo, pomy la³, które by kaza³o w pa dzierniku ruszaæ w drogê. Nowe motto narodowe: W pa dzierniku wszyscy ruszaj¹ w drogê . W sierpniu dostajemy pozwolenie na pakowanie, w po³owie wrze nia oddajemy tygodniowe zg³oszenie, a potem... Przystan¹³. Niedaleko, po drugiej stronie czarnej wstêgi asfaltu zobaczy³ wistaka. Spasionego, l ni¹cego i bezczelnego. Zamiast mign¹æ w trawê, nadal truchta³ przed siebie. Tu¿ obok pobocza le¿a³a z³amana brzoza, Barbie gotów by³ daæ w zak³ad w³asn¹ g³owê, ¿e wistak tam siê schowa, ¿eby przeczekaæ, a¿ dwuno¿ny sobie pójdzie. A je li nie, min¹ siê j dwóch w³óczêgów, którymi w koñcu byli. Ten na czterech pójdzie dalej na pó³noc, a ten na dwóch - swoj¹ drog¹ na po³udnie. Barbie mia³ nadziejê, ¿e tak siê stanie. By³oby fajnie. Wszystkie te my li przebieg³y mu przez g³owê w u³amki sekund, cieñ samolotu nadal k³ad³ siê czarnym krzy¿em na szosie miêdzy nim a wistakiem. Potem dwie rzeczy zdarzy³y siê niemal równocze nie. Po pierwsze - wistak. Najpierw by³ ca³y, a potem w dwóch kawa³kach. Oba drga³y i krwawi³y. Barbie stan¹³, szeroko otworzy³ usta, bo dolna szczêka sama mu opad³a. wistak wygl¹da³, jakby go przeciê³o ostrze niewidzialnej gilotyny. Wtedy, dok³adnie nad przedzielonym wistakiem, eksplodowa³ samolot. 3 Barbie spojrza³ w górê. Z nieba spada³ liczny samolocik, który przed chwil¹ go min¹³, tyle ¿e w zgniecionej wersji rodem z komiksów o wiecie Bizarra. Poskrêcane czerwono - pomarañczowe p³atki ognia zawis³y w powietrzu, rozkwita³a katastrofa w kszta³cie ró¿y. Nurkuj¹cy samolot ci¹gn¹³ za sob¹ chmurê dymu. Co huknê³o o ziemiê, wzbijaj¹c fontannê grudek asfaltu, potem wiruj¹c pijan¹ spiral¹, odtoczy³o siê w wysok¹ trawê. mig³o.

Gdyby posz³o w moj¹ stronê... Oczami wyobra ni zobaczy³ siebie samego w dwóch czê ciach, ca³kiem jak pechowego wistaka. Obróci³ siê i ruszy³ biegiem. Co walnê³o w ziemiê tu¿ przed nim, krzykn¹³ g³o no. Nie by³o to jednak drugie mig³o, to by³a noga w d¿insowej nogawce. Nie widzia³ krwi, ale boczny szew siê rozdar³, ods³aniaj¹c bia³e cia³o i sztywne czarne w³osy. Brakowa³o stopy. Barbiemu wydawa³o siê, ¿e biegnie w zwolnionym tempie. Widzia³ swoj¹ nogê w zniszczonym traperze: wysunê³a siê do przodu, ³upnê³a o asfalt, potem przesunê³a siê do ty³ zniknê³a, gdy w polu widzenia pojawi³a siê druga. Wolno, ci¹gle za wolno, jak na telewizyjnej powtórce rozgrywki baseballowej, kiedy zawodnik stara siê zyskaæ choæ sekundê. Za plecami Barbiego co przera liwie brzêknê³o, potem rozleg³ siê huk drugiej eksplozji, fala gor¹ca zala³a go od stóp do g³ów, pchnê³a do przodu jak gor¹ca d³oñ. Wtedy mózg siê wy³¹czy³. Zosta³ tylko instynkt samozachowawczy. Dale Barbara bieg³, by ocaliæ ¿ycie. 4 Jakie sto metrów dalej gor¹ca d³oñ pu ci³a, natomiast wcale nie zel¿a³ smród benzyny i s³odszy zapach stopionego plastiku oraz spalonego miêsa. Barbie przebieg³ jeszcze ja kie piêædziesi¹t metrów, wreszcie zatrzyma³ siê i odwróci³. Dysza³. Raczej nie z powodu biegu. W koñcu nie pali³ i w sumie by³ w niez³ej formie... mniej wiêcej, bo szczerze mówi¹c, ¿ebra po prawej stronie ci¹gle go bola³y po bójce na parkingu przed Karczm¹ Dippera. Dysza³ raczej ze strachu, z przera¿enia. Ledwo uciek³ przed kawa³kami samolotu. Bo spad³o nie t ylko mig³o. Móg³ te¿ sp³on¹æ. Ocala³ dzikim fartem. Wtedy zobaczy³ co , co sprawi³o, ¿e straci³ oddech. Wyprostowa³ siê, przyjrza³ uwa¿niej miejscu wypadku. Szosê zasypa³y kawa³ki samolotu... rzeczywi cie cud, ¿e wyszed³ z tego bez zadrapania. Po prawej stronie le¿a³o skrêcone skrzyd³o, drugie wystawa³o z traw y po lewej, niedaleko od miejsca, gdzie zatrzyma³o siê mig³o. Poza nog¹ w niebieskim d¿insie widzia³ samotne ramiê. D³oñ zdawa³a siê wskazywaæ w kierunku g³owy, jakby chcia³a powiedzieæ: Moja . G³owa, s¹dz¹c po w³osach, nale¿a³a do kobiety. Biegn¹ce wzd³u¿ szosy linie wysokiego napiêcia zosta³y zerwane. Le¿a³y na poboczu, podryguj¹c i sypi¹c iskrami. Za ramieniem i g³ow¹ znajdowa³ siê kad³ub samolotu. Mo¿na by³o na nim odczytaæ

NJ3. Je li kiedy by³o tam co wiêcej, przepad³o. Ale nie o to sz³o. Nie to przyci¹gnê³o wzrok Barbiego i przyprawi³o go o bezdech. Ognista ró¿a ju¿ zniknê³a, lecz na niebie ci¹gle p³on¹³ ogieñ. P³on¹ce paliwo, jasna sprawa tylko... Tylko ¿e sp³ywa³o z nieba cienk¹ warstw¹. Jak ognista p³achta. Za t¹ p³acht¹ widaæ by³o krajobraz Maine - spokojny i choæ nie zamar³y w bezruchu, to obojêtny na sp³ywaj¹cy ogieñ, po³yskliwy, drgaj¹cy niczym powietrze nad krematorium albo rozpalon¹ blaszan¹ beczk¹. Ca³kiem jakby kto spryska³ benzyn¹ taflê szk³a i j¹ podpali³. Jak zahipnotyzowany Barbie ruszy³ z powrotem ku miejscu wypadku. 5 W pierwszym odruchu chcia³ zakryæ czê ci cia³, ale by³o ich za du¿o. Zobaczy³ drug¹ nogê, w kêpie ja³owca. Oczywi cie móg³ zdj¹æ koszulê, os³oniæ ni¹ g³owê kobiety, tylko co dalej? Wprawdzie mia³ w plecaku jeszcze dwie koszule... Od strony Motton, nastêpnej miejscowo ci na po³udnie, zbli¿a³ siê samochód. Jaki niedu¿y suv, jecha³ do æ szybko. Kto albo zobaczy³ katastrofê, albo us³ysza³ wybuch. Pomoc. Dziêki Bogu! Barbie stan¹³ okrakiem nad bia³¹ lini¹. Trzyma³ siê w bezpiecznej odleg³o ci od ognia, nadal schodz¹cego z nieba w ten dziwaczny sposób przywodz¹cy na my l sp³ywanie wody po szybie, i podniós³ rêce nad g³owê, krzy¿uj¹c je w znak X. Kierowca nacisn¹³ klakson, daj¹c do zrozumienia, ¿e widzi pro bê o pomoc, i wcisn¹³ peda³ hamulca, zostawiaj¹c na asfalcie dziesiêæ metrów gumy. Wyskoczy³ z auta, niemal zanim zielona toyota na dobre siê zatrzyma³a, i ruszy³ biegiem. Du¿y facet z d³ugimi siwym i w³osami, spadaj¹cymi na plecy spod baseballowej czapki z logo Sea Dogs. Bieg³ poboczem , ¿eby omin¹æ ognisty wodospad. - Co tu siê sta³o?! - krzykn¹³. - Co do jasnej... O co uderzy³. Mocno. Nic tam nie by³o, a jednak Barbie zobaczy³, jak facet ³amie o co nos, jak mu go co przesuwa w bok. Najwyra niej go æ odbi³ siê od niczego. Rozbi³ sobie nos, usta i czo³o. Pad³ na plecy, po chwili z trudem d wign¹³ siê na nogi. Patrzy³ na Barbi sko³owany, z wielkim znakiem zapytania w oczach. Krew sp³ywa³a mu na koszulê szerokim strumieniem. Barbie te¿ nic nie rozumia³.

JUNIOR I ANGIE 1 Dwóch ch³opców przy mo cie nie podnios³o wzroku na przelatuj¹cy samolot, zrobi³ to natomiast Junior Rennie. Znajdowa³ siê jedn¹ przecznicê dalej, na wysoko ci Prestile Stree t i rozpozna³ znajomy d wiêk. Tak pomrukiwa³a seneca V Chucka Thomsona. Popatrzy³ w górê, spojrza³ na samolot i szybko spu ci³ g³owê, bo promienie s³oñca prze wiecaj¹ce przez li cie wbi³y mu w oczy mordercze ostrza. Znowu ból g³owy. Ostatnio nachodzi³ go coraz czê ciej. Czasami pomaga³y leki. Kiedy indziej, zw³aszcza od jakich trzech, czterech miesiêcy, co raz czê ciej nic nie dawa³y. Zdaniem doktora Haskella by³y to migreny. Junior wiedzia³ tylko, ¿e boli jak diabli, a jasne wiat³o pogarsza sprawê, szczególnie kiedy ból siê dopiero zaczyna. Czasami przychodzi³y mu na my l mrówki, które przypalali z Frankiem DeLessepsem, gdy jeszcze byli mali. Wystarczy mieæ szk³o powiêkszaj¹ce, skupiæ promienie s³oneczne na wybranym punkcie mrowiska i w rezultacie otrzymuje siê pieczone mrówki. Teraz, kiedy rodzi³ siê ból g³owy, mózg Juniora zmienia³ siê w mrowisko, a oczy w bli niacze szk³a powiêkszaj¹ce. Skoñczy³ dwadzie cia jeden lat. Czy naprawdê musia³ czekaæ mniej wiêcej do czterdziestki, ¿eby to przesz³o? Tak uwa¿a³ doktor Haskell. Kto wie? Tego ranka ból nie przeszed³ i nie zanosi³o siê, ¿eby usta³. Gdyby Junior zobaczy³ na podje dzie terenowca Henry'ego McCaina albo toyotê prius nale¿¹c¹ do LaDonny McCain, móg³by wróciæ do domu, po³kn¹æ jeszcze jeden imitrex i po³o¿yæ siê przy zaci¹gniêtych zas³onach, z mokrym rêcznikiem na czole. Mo¿e wtedy ból by zel¿a³. A mo¿e nie. Czarne paj¹ki szalej¹ce w g³owie mia³y niez³ego kopa... Raz jeszcze spojrza³ w górê, tym razem mru¿¹c oczy przed nienawistnym blaskiem, ale seneca ju¿ zniknê³a, ucich³ nawet warkot motoru, te¿ trudny do zniesienia, bo wszystki e d wiêki mu przeszkadza³y, kiedy siê zaczyna³o to upierdliwe drañstwo. Na pewno Chuck Thompson z jakim uczniem albo z uczennic¹. Chocia¿ Junior nie mia³ nic przeciwko Chuckowi, w zasadzie prawie go nie zna³, nagle z dzieciêc¹ z³o ci¹ zapragn¹³, ¿eby pupilek Chucka spieprzy³ sprawê i rozwali³ samolot. Najlepiej nad autokomisem ojca. Kolejna fala bólu zala³a mu g³owê, powoduj¹c md³o ci, ale ju¿ by³ na schodach

prowadz¹cych do domu. Jak trzeba, to trzeba. Nie ma siê co zastanawiaæ. Angie musi dos taæ za swoje. Nauczkê i tyle. Spokojnie, bez nerwów. Jak na zawo³anie us³ysza³ g³os matki. Milusi, a¿ siê nó¿ w kieszeni otwiera³. Junior zawsze by³ nadpobudliwy, ale nauczy³ siê panowaæ nad sob¹, prawda, syneczku? Ojejku, jejku. Ale nauczy³ siê, fakt faktem. Pomóg³ mu futbol. A teraz nie by³o futbolu, nie by³o nawet college'u. Tylko bóle g³owy. Przez te bóle robi³ siê z niego pod³y skurczysyn. Spokojnie, bez nerwów. Jasne. Ale pogadaæ z ni¹ musi, bez wzglêdu na ból g³owy. Mo¿e nawet pogada z ni¹ rêcznie, jak to siê ³adnie ujmuje, kto wie? Mo¿liwe, ¿e im gorzej ona siê bêdzie czu³a, tym lepiej bêdzie siê czu³ on. Zadzwoni³ do drzwi. 2 Angie McCain akurat wysz³a spod prysznica. W³o¿y³a szlafrok, ci¹gnê³a go paskiem, mokre w³osy owinê³a rêcznikiem. - Ju¿ idê! - krzyknê³a. Schody na parter pokona³a do æ szybko, choæ nie biegiem. By³a ca³kiem pewna, ¿e przyszed³ Frankie. Wreszcie zaczyna³o siê uk³adaæ. Ten bezczelny kuchta, chocia¿ taki przystojny, to jednak drañ, pewnie ju¿ znikn¹³ z miasta. A rodzice byli poza domem. Wystarczy³o dodaæ dwa do dwóch, by otrzymaæ znak od Boga, ¿e wszystko sz³o ku dobremu. Bêd¹ mogli z Frankiem zapomnieæ o g³upich nieporozumieniach i zacz¹æ od pocz¹tku. A jak zacz¹æ, to ona ju¿ doskonale wiedzia³a. Najpierw otworzy drzwi, potem rozsunie szlafrok. W sobotni poranek, na progu domu, gdzie ka¿dy przechodz¹cy mo¿e j¹ zobaczyæ. Jeszcze siê tylko upewni, ¿e to faktycznie Frankie - nie mia³a zamiaru prezent owaæ swoich wdziêków staremu grubemu panu Wickerowi, który móg³ siê pojawiæ z jak¹ paczk¹ albo poleconym, chocia¿ na niego by³o jeszcze dobre pó³ godziny za wcze nie. To na pewno Frankie. Otworzy³a drzwi. Lekko uniesione k¹ciki ust zwiastowa³y szeroki u miech powitalny. Mo¿e nie by³ to najszczê liwszy pomys³, skoro mia³a zêby wielkie jak u królika. Jedn¹ rêkê

po³o¿y³a na pasku szlafroka, ale go nie poci¹gnê³a. Bo za drzwiami nie by³ Frankie. Tylko Junior. I w dodatku strasznie z³y. Widywa³a go w pod³ym nastroju niejeden raz, ale takiego w ciek³ego - ostatnio chyba w ósmej klasie podstawówki. Wtedy z³ama³ rêkê temu ma³emu Dupree. Fakt, pedzio by³ bezczelny - przywlók³ swój t³usty ty³ek na publiczne boisko koszykówki i chcia³ graæ. Podejrzewa³a te¿, ¿e Junior mia³ tak samo ponur¹ twarz w tamt¹ noc na parkingu przed karczm¹, ale tego rzecz jasna nie wiedzia³a, bo jej tam nie by³o, tylko o tym s³ysza³a. Wszyscy w Mill s³yszeli. Zosta³a wezwana na rozmowê do komendanta Perkinsa, ten cholerny Barbie te¿ tam by³ i w koñcu wszystko wysz³o na jaw. - Junior, co siê... Junior? Uderzy³ j¹ i w zasadzie przesta³ my leæ. 3 Pierwszy cios nie by³ bardzo mocny, bo Junior ci¹gle sta³ w progu i nie mia³ jak siê zamachn¹æ. W³a ciwie móg³by jej wcale nie uderzyæ, a przynajmniej nie zaczynaæ od bicia, gdyby nie ten u miech. Bo¿e, na widok jej zêbów przechodzi³y go ciarki, nawet w podstawówce. No i na dodatek nazwa³a go Junior . Jasne, ca³e miasto go tak nazywa³o, on sam my la³ o sobie Junior , ale nie zdawa³ sobie sprawy, jak bardzo, jak potwornie, jak cholernie go to wkurza, dopóki nie us³y sza³ tego s³owa wydobywaj¹cego siê spomiêdzy koñskich zêbów tej suki, przez któr¹ mia³ tyle k³opotów. Jak na takie machniêcie na pó³ gwizdka i tak wysz³o nie le. Angie zatoczy³a siê do ty³u, a¿ na s³upek podtrzymuj¹cy schody, rêcznik zlecia³ jej z g³owy. Br¹zowe pasma mokrych w³osów opad³y wokó³ twarzy, wygl¹da³a jak Meduza. W miejsce u miechu pojawi³ siê wyraz og³upia³ego zaskoczenia, z k¹cika ust pop³yn¹³ strumyczek krwi. I dobrze. Bardzo dobrze. Nale¿a³o siê suce. Za wszystko, co zrobi³a. Za k³opoty, jakie na nich ci¹gnê³a. Ni tylko na niego, ale na Frankiego, Mela i na Cartera. Znowu g³os matki w my lach. Spokojnie, bez nerwów, kochanie. Chocia¿ nie ¿y³a, ci¹gle udziela³a mu rad. Mo¿esz jej daæ nauczkê, ale siê nie zapominaj. I pewnie da³by sobie radê, gdyby nie to, ¿e szlafrok siê rozsun¹³, a pod spodem ona nic nie mia³a. Zobaczy³ ciemne w³osy na kuciapie, a w³a nie przez tê cholern¹ kuciapê

zaczê³y siê k³opoty i w ogóle, jak siê tak chwilê zastanowiæ, to wszystkie pieprzone proble na ca³ym wiecie zaczyna³y siê od mierdz¹cej kuciapy! W g³owie mu pulsowa³o, dudni³o, wy³o i gwizda³o, jakby za chwilê mia³o tam doj æ do eksplozji j¹drowej. Doskonale ukszta³towane grzybki chmurek wystrzel¹ mu z uszu, a potem g³owa wybuchnie i wtedy Junior Rennie, który nie wiedzia³, ¿e ma nowotwór mózgu, bo dychawiczny doktor Haskell nawet nie wzi¹³ takiej mo¿liwo ci pod uwagê (niby sk¹d u m³odego zdrowego cz³owieka taka choroba?), otó¿ wtedy Junior Rennie wpad³ w sza³. Tamten ranek nie by³ szczê liwy ani dla Claudette Sanders, ani dla Chucka Thompsona. Bogiem a prawd¹ nie by³ szczê liwy dla ¿adnego z mieszkañców Chester's Mill. Ale ma³o kto mia³ a¿ takiego pecha jak by³a dziewczyna Franka DeLessepsa. 4 Zd¹¿y³y jej siê ukszta³towaæ w g³owie jeszcze dwie na wpó³ zborne my li. Wtedy gdy patrzy³a na Juniora, który mia³ wyba³uszone oczy i zatopi³ zêby we w³asnym jêzyku. Zwariowa³. Muszê wezwaæ pomoc, zanim bêdzie za pó no. Rzuci³a siê do kuchni, tam na cianie wisia³ telefon. Wci nie 911 i zacznie krzyczeæ. Zrobi³a dwa kroki i zapl¹ta³a w rêcznik. Szybko z³apa³a równowagê. W gimnazjum by³a cheerleaderk¹, jeszcze to i owo pamiêta³a. Niestety ju¿ by³o za pó no. Junior z³apa³ j¹ za w³osy, szarpn¹³, g³owa polecia³a do ty³u, nogi, si³¹ rozpêdu, do przodu. Przycisn¹³ j¹ do siebie. Parzy³ - jak cz³owiek z wysok¹ gor¹czk¹. Czu³a bicie jego serca, po pieszny rytm, jakby samo przed sob¹ ucieka³o. - Ty za³gana dziwko! - Wrzasn¹³ jej prosto w ucho. Skuli³a siê z bólu. Krzyknê³a rozdzieraj¹co, ale ten d wiêk wyda³ siê nik³y w porównaniu z g³osem Juniora. Napastnik chwyci³ j¹ w talii, w szaleñczym tempie przepchn¹³ przez korytarz, tylko czubkami palców stóp dotyka³a chodnika. Przemknê³a jej przez g³owê my l, ¿e jest jak znaczek firmowy na masce pêdz¹cego auta, i zaraz znale li siê w kuchni rozjarzonej s³onecznym blaskiem. Junior zawy³ g³o no. Tym razem nie z w ciek³o ci, ale z bólu. 5 wiat³o go torturowa³o, pra¿y³o jego skowycz¹cy mózg, lecz go nie powstrzyma³o. Na to ju¿ by³o za pó no. Z rozpêdu rzuci³ Angie na kuchenny blat. Przy³o¿y³ jej w brzuch, potem z³apa³ j¹ za

ramiona, zsun¹³ z blatu i hukn¹³ ni¹ o cianê. Cukiernica, solniczka i pieprzniczka zlecia³ pod³ogê. Z p³uc Angie powietrze uciek³o z g³o nym wistem. Junior chwyci³ j¹ jedn¹ rêk¹ za w³osy, drug¹ obj¹³ wpó³ i cisn¹³ z obrotu. Dziewczyna odbi³a siê od lodówki, str¹caj¹c wiêkszo æ magnesów. Na jej kredowobia³ej twarzy malowa³o siê os³upienie. Teraz krwawi³a ju¿ nie tylko z dolnej wargi, ale i z nosa. L ni³a czerwieñ na bia³ej skórze. Angie przesko zy³a wzrokiem na stojak z no¿ami, wiêc kiedy zaczê³a siê podnosiæ, z ca³ej si³y wyr¿n¹³ j¹ kolanem w twarz. Rozleg³o siê st³umione chrupniêcie, jakby w innym pomieszczeniu kto upu ci³ du¿y przedmiot z porcelany, na przyk³ad pó³misek. Szkoda, ¿e to nie Dale Barbara, pomy la³ Junior. Odsun¹³ siê o krok, palcami cisn¹³ têtni¹ce bólem skronie. Z oczu pop³ynê³y mu ³zy. Przygryz³ jêzyk, krew ciek³a po brodzie, kapa³a na pod³ogê, ale nie zdawa³ sobie z tego sprawy. Ból by³ ca³ym wiatem. Angie le¿a³a na brzuchu miêdzy magnesami. Na najwiêkszym napis g³osi³: CO DZISIAJ W£O‾YSZ DO UST, JUTRO ZOBACZYSZ NA TY£KU. Junior pomy la³, ¿e straci³a przytomno æ, lecz nagle zaczê³a siê ca³a trz¹ æ. Najpierw palce, jakby siê szykowa do zagrania trudnego utworu na pianinie. Jedyny instrument, na jakim gra³a , to flet mêski, pomy la³. Nastêpnie zaczê³y jej podrygiwaæ nogi i zaraz potem rêce. Wygl¹da³a, jakby usi³owa³a od niego odp³yn¹æ. Najwyra niej mia³a jaki atak. - Przestañ! - krzykn¹³. Nie przesta³a. Ma³o tego, wypró¿ni³a siê. - Przestañ wreszcie, ty zasrana krowo! Opad³ na kolana, mia³ jej g³owê miêdzy udami. Czo³em uderza³a rytmicznie w terakotê jak Arab oddaj¹cy cze æ Allachowi. - Przestañ, do kurwy nêdzy! Dosyæ! Z jej gard³a wydoby³ siê dziwaczny charkot, zaskakuj¹co g³o ny. Jezu, a je li kto j¹ us³yszy? Przecie¿ go z³api¹! A to ju¿ nie to samo co t³umaczenie ojcu, dlaczego przesta³ chodziæ do szko³y - zreszt¹ tego nawet sobie nie potrafi³ wyt³umacz

Tym razem nie skoñczy siê na obciêciu siedemdziesiêciu piêciu procent kieszonkowego, jak po tamtej cholernej bójce z kucht¹. Bójkê te¿ sprowokowa³a ta bura suka. Tym razem Du¿y Jim Rennie nie przegada komendanta ani tych jego kutasów. Tym razem mo¿e byæ... Nagle wykwit³ mu przed oczami obraz jednolicie zielonych cian wiêzienia stanowego Shawshank. Nie. Nie da siê zamkn¹æ, mia³ przed sob¹ ca³e ¿ycie. A jednak. Nawet je li ona teraz siê uciszy, i tak go zapuszkuj¹. Bo powie pó niej. I jej twarz, która wygl¹da³a teraz

znacznie gorzej ni¿ twarz Barbiego po bójce na parkingu, bêdzie mówi³a swoje. Chyba ¿eby j¹ uciszyæ skutecznie. Chwyci³ Angie za w³osy i mocniej ³upn¹³ jej g³ow¹ o pod³ogê. Mia³ nadziejê, ¿e dziewczyna straci przytomno æ, ¿eby móg³ dokoñczyæ... to, co musia³ zrobiæ, ale nic z tego, tylko drgawki sta³y siê silniejsze. Angie kopa³a w lodówkê, posypa³a siê reszta magnesów. Pu ci³ w³osy, z³apa³ j¹ za szyjê. - Przykro mi, Angie - powiedzia³ - nie tak mia³o byæ. W rzeczywisto ci wcale nie by³o mu przykro. Ba³ siê, bola³a go g³owa i zaczyna³ nabieraæ przekonania, ¿e ta szarpanina w potwornie jasnej kuchni nigdy siê nie skoñczy. Ju¿ mu s³ab³y palce. Sk¹d mia³ wiedzieæ, ¿e tak trudno kogo udusiæ? Gdzie daleko, chyba na po³udniu, co potê¿nie huknê³o. Jakby kto wypali³ z bardzo du¿ej spluwy. Junior nie zwróci³ na to uwagi. Wzmocni³ u cisk i w koñcu Angie zaczê³a siê uspokajaæ. Du¿o bli¿ej, w domu, i to na tym samym piêtrze, rozleg³o siê niskie buczenie. Podniós³ wzrok, przekonany, ¿e to dzwonek do drzwi. Kto us³ysza³ ha³as i wezwa³ gliniarzy. G³owa mu pêka³a, mia³ wra¿enie, ¿e wy³ama³ sobie palce, a tu wszystko na nic. W wyobra ni zobaczy³ koszmarny obraz: Junior Rennie eskortowany do s¹du powiatowego w Castle Roc k. Ma kurtkê naci¹gniêt¹ na g³owê. Prowadz¹ go na ³awê oskar¿onych... Rozpozna³ ten d wiêk. Tak samo bucza³ komputer, kiedy wysiad³ pr¹d i musia³ siê prze³¹czyæ na zasilanie awaryjne. Buuu... Buuu... Buuu... Junior dusi³ dalej. Angie ju¿ siê nie rusza³a, ale i tak przytrzyma³ j¹ jeszcze z minutê. G³owê odwróci³ na bok, bo strasznie cuchnê³a. Ca³a ona! Piêkny prezent po¿egnalny! Wszystkie s¹ takie same! Baby! Suki! I te kuciapy! Jak ow³osione mrowiska! A podobno to mê¿czy ni sprawiaj¹ problemy! 6 Sta³ nad jej zakrwawionym, umazanym odchodami i niew¹tpliwie pozbawionym ¿ycia cia³em, zastanawiaj¹c siê, co robiæ dalej. Akurat wtedy z po³udnia dobieg³ nastêpny wybuch. Tym razem na pewno nie spluwa, na spluwê to by³o o wiele za g³o ne. Eksplozja. Mo¿e ten zabawny samolocik Chucka Thompsona jednak faktycznie siê rozbi³. Nie by³o to takie zno wu niemo¿liwe, zw³aszcza w dzieñ, kiedy masz zamiar komu wygarn¹æ, co o nim my lisz, nawrzeszczeæ i daæ nauczkê, nic wiêcej, a w efekcie tê osobê zabijasz. W taki dzieñ wszystk jest mo¿liwe.

Zawy³a syrena policyjna i Junior ju¿ wiedzia³, ¿e po niego jad¹. Kto zajrza³ przez okno, zobaczy³, jak dusi Angie. Ostre wycie spiê³o go jak ostrog¹. Junior rzuci³ siê do wyj cia, dotar³ do miejsca, gdzie na pod³odze le¿a³ rêcznik, który spad³ z w³osów Angie prz pierwszym uderzeniu, i tam stan¹³ jak wryty. W³a nie têdy wejd¹. Zatrzymaj¹ siê przed frontowymi drzwiami, wiec¹cy kogut przeszyje skowycz¹cy mózg strza³ami bólu... Pobieg³ z powrotem do kuchni. Spojrza³ na cia³o Angie, gdy nad nim przechodzi³ - nie móg³ siê powstrzymaæ. W pierwszej klasie podstawówki razem z Frankiem ci¹gnêli j¹ czasem za warkocze. Wtedy wywala³a jêzyk i robi³a zeza. Teraz oczy jej wysz³y z oczodo³ów jak szklane kulki, a usta mia³a pe³ne krwi. Ja to zrobi³em? Naprawdê ja? Tak. On to zrobi³. Przelotne spojrzenie wystarczy³o, by wyja niæ dlaczego. Przez te cholerne zêby. Koñskie. Do pierwszej syreny do³¹czy³a druga, potem trzecia. Ale po chwili siê oddali³y. Dziêki Bogu, pojechali dalej. Gdzie na po³udnie, Main Street, w stronê miejsca, gdzie dosz³o d o wybuchu. Mimo wszystko Junior nie zwolni³. Skulony przemkn¹³ podwórzem, ca³kiem nie my l¹c o tym, ¿e gdyby go ktokolwiek teraz zobaczy³, od razu domy li³by siê w nim winowajcy. Za krzewami pomidorowymi LaDonny znajdowa³o siê wysokie drewniane ogrodzenie z furtk¹. Wisia³a na niej k³ódka, ale nigdy nie by³a zamkniêta. Odk¹d Junior pamiêta³, zawsze mo¿na by³o tamtêdy przej æ bez przeszkód. Otworzy³ furtkê. Za ni¹ zaczyna³ siê zagajnik i cie¿ka prowadz¹ca do cicho szemrz¹cej rzeki Prestile. Gdy mia³ trzyna cie lat, zobaczy³ na tej cie¿ce Angie i Franka. Ca³owali siê. Ona obejmowa³a go za szyjê, a on mia³ d³onie na jej piersiach. Wtedy Junior zrozumia³, ¿e dzieciñstwo siê koñczy. Pochyli³ siê, zwymiotowa³ do rzeki. S³oneczne plamy na wodzie z³o liwie k³u³y go w oczy. Kiedy zacz¹³ widzieæ trochê wyra niej, dostrzeg³ po prawej stronie most Pokoju. Ch³opców, którzy tam wcze niej ³owili ryby, ju¿ nie by³o, ale zobaczy³ dwa wozy policyjne pêdz¹ce w dó³ Town Common Hill. Odezwa³a siê syrena miejska. Generator w ratuszu zaskoczy³, zgodnie z przewidywaniami. W czasie awarii elektryczno ci g³o nym wyciem oznajmia³ katastrofê. Junior jêkn¹³, zas³oni³ uszy. Most Pokoju w rzeczywisto ci wcale nie by³ mostem, tylko k³adk¹ dla pieszych, zadaszon¹ i obudowan¹ drewnianymi cianami, ju¿ od dawna mocno zniszczon¹. W zasadzie nosi³a ona nazwê mostu Alvina Chestera, a mostem Pokoju sta³a siê w roku 1969, gdy jakie

dzieciaki (wtedy jeszcze z plotek mo¿na siê by³o dowiedzieæ, które konkretnie) namalowa³y na boku mostka du¿¹ niebiesk¹ pacyfê. Znak w dalszym ci¹gu by³ widoczny, choæ bardzo zblad³, niewiele z niego zosta³o. Przez ostatnie dziesiêæ lat most Pokoju by³ wy³¹czony z ruchu. Oba jego koñce zamyka³y ¿ó³te iksy policyjnej ta my z napisem WSTÊP WZBRONIONY. Mimo wszystko by³, rzecz jasna, u¿ywany. Dwa razy w tygodniu, czasem trzy, podw³adni komendanta Perkinsa przychodzili noc¹ i robili du¿o szumu, wiec¹c przy tym latarkami. Zawsze tylko z jednego koñca. Nie mieli zamiaru ³apaæ podrostków, którzy przychodzili tutaj z jak¹ butelk¹ czy puszk¹ i z dziewczyn¹, tylko ich przegoniæ. Co roku a walnym zgromadzeniu mieszkañców miasta kto proponowa³ rozebranie mostu, a kto inny postulowa³ jego renowacjê. Oba wnioski skrupulatnie zapisywano. Najwyra niej jednak miasto jako takie mia³o w³asne zdanie na ten temat i most Pokoju pozostawa³ bez zmian. Akurat dzisiaj by³o to Juniorowi bardzo na rêkê. Przemkn¹³ pó³nocnym brzegiem rzeki do mostu. Syreny policyjne cich³y w oddali, natomiast miejski sygna³ alarmowy zawodzi³ niezmordowanie. Junior min¹³ znak z informacj¹ LEPA ULICA. MOST ZAMKNIÊTY, zanurkowa³ pod skrzy¿owan¹ ¿ó³t¹ ta m¹ i znikn¹³ w cieniu. Co prawda s³oñce przefiltrowane przez dziurawy dach k³ad³o siê na startych deskach jasnymi cêtkami, ale w porównaniu z jaskrawym blaskiem w kuchni, tu taj panowa³ b³ogos³awiony pó³mrok. Pod belkami grucha³y go³êbie. Wzd³u¿ drewnianych boków k³adki wala³y siê puszki po piwie i butelki po brandy. Tym razem mi siê nie upiecze, my la³ Junior. Mo¿e ma moj¹ skórê pod paznokciami? Tak czy inaczej pe³no tam mojej krwi. I odcisków palców. W³a ciwie to mam dwa wyj cia: uciekaæ albo siê przyznaæ. A, nie. By³o jeszcze trzecie wyj cie. Móg³ siê zabiæ. Musia³ siê dostaæ do domu. Zaci¹gn¹æ zas³ony w sypialni, zmieniæ j¹ w jaskiniê. Wzi¹æ imitrex, po³o¿yæ siê, mo¿e przespaæ. Potem chyba uda mu siê zastanowiæ. A je li przyjd¹ po niego, kiedy bêdzie spa³? No có¿, to by rozwi¹za³o problem wybierania miêdzy mo¿liwo ci¹ pierwsz¹, drug¹ i trzeci¹. Przeci¹³ plac miejski. Jaki staruszek, którego mgli cie rozpoznawa³, chwyci³ go za ramiê. - Junior, co siê dzieje? Co siê sta³o? Potrz¹sn¹³ g³ow¹, odtr¹ci³ rêkê starego i poszed³ dalej. Miejski sygna³ alarmowy wy³, jakby obwieszcza³ koniec wiata.

Przez pozosta³¹ czê æ roku niec przekracza³a dwa tysi¹ce.90 od pó³nocy oraz Tarker's Mills od zachodu. chocia¿ czy nadawa³y siê do spo¿ycia. Harlow od wschod u i pó³nocnego wschodu. zbli¿a³a siê do piêtnastu tysiêcy. natomiast wróci³y do niej ryby. Populacja miasta zmienia³a siê zale¿nie od sezonu. Kiedy fabryki tekstylne rodkowej i zachodniej czê ci stanu Maine pracowa³y pe³n¹ par¹. poni¿ej linii wody mog³a straciæ farbê. Od po³udniowego zachodu. poniewa¿ szefowa redakcji i w³a cicielka pisma . l ecz mniej licznej populacji: Motton od po³udnia i po³udniowego wschodu. Przypomina³o raczej dzieciêc¹ skarpetkê. rzekê Prestile przekszta³cono w martwy ciek chemiczny. W tamtych czasach mo¿na by³o wyruszyæ w kanoe z Tarker's po zielonej wodzi e. zale¿nie od bilansu narodzin i zgonów prowadzonego w szpitalu . wiêtem zawsze obchodzonym w ostatni poniedzia³ek maja. czyli Bli niacze M³yny. pozostawa³o ci¹gle tematem dyskusyjnym. je li ³ód by³a zrobio z drewna. Ostatnia z fabryk zanieczyszczaj¹cych rodowisko zosta³a zamkniêta w tysi¹c dziewiêæset siedemdziesi¹tym dziewi¹tym roku. czyli od strony piêty. Z Prestile zniknê³y dziwaczne kolory. Chester's Mill nie wygl¹da³o jak but. czyli pierwszym poniedzia³kiem wrze nia. styka³o siê ze znacznie wiêkszym i bogatszym Castle Rock.a w obu rolach wystêpuje mocarna Julia Shumway . a z Chester's Mill do Motton p³yn¹æ ju¿ po jaskrawo¿ó³tej. TR . Miêdzy Memoria³ Day. tak brudn¹. Na pierwszej stron ie zawsze widnia³o: DEMOCRAT od 1890 roku w s³u¿bie Chester's Mill miasteczka w kszta³cie buta Owo motto równie¿ wprowadza³o w b³¹d. który zmienia³ kolor niemal codziennie i zale¿nie od miejsca. Przy tym. ale w zasadzie otoczone by³o przez cztery miasta o wiêkszym obszarze. co stanowi dezinformacjê. Chester's i Tarke r's identyfikowane by³y niekiedy jako Twin Mills. a Labor Day.to zaprzysiê¿ona zwolenniczka republikanów.DROGI I BEZDRO‾A 1 Tygodnik wychodz¹cy w Chester's Mill nosi tytu³ Democrat . Democrat wo³a³ g³o no Tak! . ¿e mo¿na by j¹ postawiæ.

. Niestety. po Pretty Valley Road. oraz sto dziewiêtnasta. a w ten dzieñ. potrafi³ nazwaæ chyba ka¿d¹ drogê prowadz¹c¹ do Chester's Mill. wymieniliby jeszcze z dziesiêæ. pocz¹wszy od Black Ridge Road i Deep Cut Road. Swego czasu by³ cenionym cie l¹ specjalizuj¹cym siê w kredensach. Kiedy jednak. kim jest on sam. a nie gdzie indziej zostawiæ kilka poznaczonych krwi¹ bobków. choæby Little Bitch Road. Gdyby zapytaæ letników. uwa¿anym za najlepsz¹ placówkê na pó³noc od Lewiston. przecinaj¹c po drodze Castle Rock. wszystkie asfaltowe. a co za tym idzie. zwanego od nazwiska w³a ciciela sklepem Browniego. skrêcaj¹c¹ na pó³nocy do TR . o nazwach u wiêconych. Continental Paper Company oraz American Timber. wi³y siê przez gêstwê bogatego poszycia lasu stanowi¹cego w³asno æ firm Diamond Match. które na lokalnych mapach oznaczone by³y tylko numerami.imienia Catherine Russell. mia³ lat sto piêæ. gdzie przetrwa³ piec do opalania drewnem. natomiast w ostatnich latach wprawia³ siê w jedzeniu budyniu bez pakowania go sobie do nosa oraz zd¹¿aniu do ³azienki. co mieszkaj¹ w Chester's Mill od jakich dziesiêciu lat. potrafi¹ wymieniæ jeszcze co najmniej osiem innych dróg. a nawet nie mia³ ca³kowitej pewno ci. a zna³ ich trzydzie ci cztery. prowadz¹cych do Harlow. ile dróg prowadzi do Chester's Mill. najstarszym obywatelem Chester's Mill by³ Clayton Brassey. wiod¹ca do Norway i South Paris. je li mieli czas siê spokojnie zastanowiæ. który mia³ zostaæ nazwany Dniem Klosza. nie wiedzia³ ju¿. które zatonê³y w ludzkiej niepamiêci. Czasami myli³ swoj¹ praprawnuczkê Nell z ¿on¹. równocze nie najstarszy obywatel powiatu Castle. Staro æ zaczê³a mu siê dawaæ we znaki tu¿ po setnych urodzinach. ¿e dwie: sto siedemnasta. jak God Creek Road. jak sugerowa³a jej nazwa. W dniu. co to jest l aska Boston Post .90. Democrat przesta³ przeprow z nim coroczny wywiad przed trzema laty. na przyk³ad na zapleczu sklepiku po³¹czonego ze szcz¹tkow¹ knajpk¹. po jednym pasie w ka¿d¹ stronê. ¿eby tam. bo ostatnim razem zapytany o tajemnicê swej d³ugowieczno ci odpowiedzia³ pytaniem: Gdzie¿ jest mój obiad. w³a ciciel jednej ze s³ynnych lasek ofiarowywanych z inicjatywy czasopisma Bosto n Post najstarszym obywatelom wybranych miast. Wiêkszo æ z nich stanowi³y drogi gruntowe. która rzeczywi cie by³a tak ³adna. a wszystkie te. u licha ciê¿kiego? . Mieszkañcy zakorzenieni w Mill od trzydziestu lat lub d³u¿ej. mniej wiêcej wówczas. dwudziestego pierwszego pa dziernika. lub wulgarnych. tralkach i ozdobnych listwach wykoñczeniowych. Ci. która od czterdziestu lat nie ¿y³a. gdy mia³ lat osiemdziesi¹t piêæ. któr¹ jecha³o siê do Lewiston. o wielu dawno zapomniano. wiêkszo æ z nich odrzek³aby.

na krótko przed po³udniem. Nowiutki iPod eksplodowa³ w szerokiej kieszeni na pi ersi ogrodniczek. w któ wyr¿n¹³. ale w³a ciciel ju¿ tego nie poczu³. ¿e wrony nigdy siê nie ba³y pana MSW . to samo sta³o siê ze strachem na wróble na polu dyniowym Eddiego Chalmersa. samo pole znajdowa³o siê w Motton. Z pola do domu mi a³ jaki kilometr z niedu¿ym ok³adem. Kilka sekund pó niej stado wron przymierzaj¹ce siê do dyñ Eddiego . Nie wiedzia³. jak James Blunt piewa Your're Beautiful . druga na TR . Martwe ptaki po obu stronach klosza pozwoli³y w swoim czasie okre liæ po³o¿enie bariery. a kopaczka stanê³a dêba. któ nadal pracowa³ na wolnych obrotach. ale nie oby³o siê bez k³opotów. jak to ujmowali miejscowi.90. Jego pozycja zawsze mieszy³a Eddiego. Bo.W Dzieñ Klosza. Nic dziwnego. Wiêkszo æ ptaków ze z³amanymi karkami spad³a czarn¹ stertk¹ na Pretty Valley Road oraz na okoliczne pola. Uderzy³ w niewidzialn¹ przeszkodê z prêdko ci¹ trzydziestu kilometrów na godzinê. niedaleko Pretty Valley Road. na maszyny Deere nie ma mocny ch. Po³owa pana MSW przypada³a na stronê Mill. tu¿ obok jednego z wielkich kó³ traktora. Akurat zawróci³ do domu na obiad. Na God Creek Road Bob Roux wykopywa³ ziemniaki.nie by³o na niej ¿adnej prze szkody. .a trzeba nadmieniæ. Je li co w rodzaju niewidzialnego kamiennego krêgu spada nagle na miasto. Dlatego te¿. s³uchaj¹c.ledwo. niestety. jak to mawiano w okolicy. wiêc nazwa³ kuk³ê Miêdzymiastowym Strachem na Wróble. Siedzia³ okrakiem na star ym traktorze Deere i s³ucha³ muzyki dobiegaj¹cej z nowiutkiego iPoda. wszystkie przej cia zosta³y zamkniête. 2 Na wiêkszo ci dróg nie dosz³o do zdarzeñ tak spektakularnych jak eksplozja seneki V. który dosta³ od ¿ony w prezencie na urodziny. po czym z g³uchym ³oskotem opad³a znowu na ziemiê. a dom w Chester's Mill. Kierownicê przytrzymywa³ ledwo . Skrêci³ kark i rozbi³ czaszkê o nic. kiedy traktor zatrzyma³ siê w miejscu jak wryty. ¿eby wrzuciæ co na z¹b. bo doskonale widzia³ drogê a¿ do samego domu . Bob polecia³ do przodu i poszybowa³ nad blokiem silnika. czego wcze niej w tym miejscu nie by³o. w skrócie MSW. ¿e obchodzi³ je po raz ostatni. czyli. Dok³adnie w tym samym momencie. Strach na wróble sta³ równo na linii granicznej Chester's Mill i TR . gdy wistak zosta³ podzielony na pó³. k³opoty byæ musz¹. jak wiadomo. Chwilê pó niej le¿a³ martwy na polu. Co do jednego.uderzy³o w co .

tu¿ za solidnie nadgni³ymi resztkami zwyk³ych dyñ. w ka¿dym razie z pocz¹tku. Nanios³a do kuchni b³ota. . czterdzie ci kilka doje¿d¿a³o codziennie do Lewisto czy Auburn. . praw¹ rêkê przyciska³a do brzucha. podtrzymywa³a praw¹. Sta³a progu. co ci jest?! . W okolicy. Jedynie chlustaj¹cy krwi¹ kikut. W pierwszej chwili nie rozpozna³ g³osu kobiety. Myra powtórzy³a jego imiê tym samym dr¿¹cym. Uzna³. Krew tryskaj¹ca z nadgarstka uciêtego czysto i .Wypadek . ¿e to sok ¿urawinowy. Jakie trzydzie ci rodzin mieszka³o i pracowa³o w Chester's Mill. Myra Evans nie krzyknê³a.powiedzia³a i pokaza³a mu praw¹ d³oñ. sta³y przy niej nowe ³adne domy. Chocia¿ kolana mia³a w Chester's Mill. W kuchni Jack Evans ubija³ jajka na frittatê. bo brzmia³ jak g³os dziecka. Odwróci³ siê i zobaczy³ Myrê. Rozprysnê³a siê na pod³odze. Wszystkie te domy znajdowa³y siê na terenie Mill. Tak w³a nie wygl¹da³a sytuacja z domem Jacka i Myry Evans. po stronie Motton. bo nawet nie poczu³a bólu. to upatrzona dynia znajdowa³a siê ze trzydzie ci centymetrów za granic¹ miasta. dzieciêcym g³osikiem. ci¹gle jeszcze zosta³o kilka naprawdê imponuj¹cych dyñ odmiany Blue Hubbard Squashe . obci¹gniêt¹ brudn¹ rêkawic¹ ogrodow¹. która mniej wiêcej od roku 1975 nazywana by³a Eastchester. Wywróci³a oczy. a spomiêdzy palców ciek³o jej co czerwonego. gdy raptem za plecami us³ysza³ cicho wypowiedziane swoje imiê. Tyle ¿e prawej d³oni nie by³o. Myra zaprowadzi³a na ty³ach domu ogródek warzywny i choæ wiêkszo æ plonów zd¹¿y³a ju¿ zebraæ. Zwykle zostawia³a robocze obuwie na stopniach przed drzwiami.3 Motton Road w rzeczywisto ci nigdzie nie bieg³a przez teren Motton. Zwil¿one moczem d¿insy pociemnia³y w kroku. widaæ by³o same bia³ka. Kolana siê pod ni¹ ugiê³y.powiedzia³a. ¿e pope³ni³ b³¹d. Ciêcie by³o szybkie i czyste. Myra u miechnê³a siê s³abo. Lew¹ rêk¹. zamieszka³ych przy Motton Road pod numerem 379. Myra jak raz siêga³a po jedno z warzyw. upad³a. ale ju¿ po sekundzie zrozumia³. Upu ci³ miskê z jajkami. To by³a krew. co by³o do niej ca³kiem niepodobne.Auæ . z któr¹ by³ ¿onaty od czternastu lat. ale wiele z nic h mia³o podwórka w Motton. W chwili gdy miasto okry³ klosz. Prowadzi³a tu¿ przy wewnêtrznej stronie granicy Chester's Mill.Co siê sta³o?! Myra. W tle LCD Soundsystem piewali North American Scum i Jack nuci³ razem z nimi. gdzie jako cz³onkowie klasy bia³ych ko³nierzyków otrzymywali ca³kiem przyzwoite stawki.

zaczê³o Someone Great . Chêtnie by wy³¹czy³ muzykê. Tyle krwi. Jack opad³ na kolana. Albo rozlu niæ pasek na jakie dwie. przerywana tylko odleg³ym jêkiem syren policyjnych i . musia³by podnie æ Myrê. Prawie nic nie poczu³. Zabrak³o pr¹du. Komputer w gabinecie popiskiwa³ alarmuj¹co.poskar¿y³ siê bezdusznej kuchni. gdzie wiat³a zgas³y. By³ to telefon komórkowy. . naprawdê nie le zakrêcona. pêtla by³a o wiele za w¹ska. Dzia³a³. Nie móg³ pu ciæ paska. a muzyka gra³a. a nadal p³ynê³a muzyka z przeno nego odtwarzacza. ale Jack nawet go nie us³ysza³ wyra nie. bo zag³usza³a go muzyka. ani drugie nie wchodzi³o w rachubê. ¿e dusi Myrê ko³nierzykiem. mo¿e trzy sekundy. kompletnie straci³ zainteresowanie muzyk¹ techno. choæ z powodu tego skaleczenia mia³ utykaæ do koñca ¿ycia. Nawet siê nie zastanowi³. Przera¿aj¹co silny strumieñ krwi tryskaj¹cy z nadgarstka os³ab³ nieco. lecz nie móg³ paska zapi¹æ.Niemo¿liwe! . ciemne. a zaciskaj¹c go. kawa³ek szk³a z rozbitej miski wbi³ mu siê g³êboko w nogê. ¿e zrobi³o siê ciemniej. Mia³ wa¿niejsze sprawy na g³owie. W koñcu chwyci³ ¿onê za w³osy.Do cholery. Ca³kiem niedaleko rozleg³ siê g³o ny wybuch. d³ugie. ale ¿eby siêgn¹æ do odtwarzacza. . Jack wystuka³ 911. mocne. Jackowi zreszt¹ i tak by³o to obojêtne. Wtedy zapanowa³a cisza. Jack siedzia³ na pod³odze w kuchni. bo ¿ona by siê wykrwawi³a. patrzy³ na krew na pod³odze i systematycznie wciska³ w telefonie przycisk ponownego wybierania numeru. . zmiesza³a siê z rozlanymi na ziemi jajkami. Musia³ j¹ zabraæ ze sob¹. Numer zajêty. ale najpierw tylko wyci¹gn¹³ j¹ ze spodni. Skoñczy³o siê North American Scum . ale nie u Jack wyszarpn¹³ pasek ze szlufek spodni i zacisn¹³ pêtlê wokó³ przedramienia. Zajêty. Pomog³o. nie siêga³ do telefonu. oparty o szafkê. Dlatego siedzia³ i wciska³ guziki telefonu. potem jeszcze kilka nagrañ i w koñcu p³yta CD zatytu³owana Sound of Silver dobieg³a koñca.równo. bo przeno ny odtwarzacz stoj¹cy na blacie dzia³a³ na baterie. i niczym jaskiniowiec zaci¹gn¹³ do telefonu. w jaki sposób Myra straci³a d³oñ.krzykn¹³ w pustej kuchni. ten numer nie mo¿e byæ zajêty! Wcisn¹³ powtórne wybieranie.Jezu Chryste! U wiadomi³ sobie. pó niej Ali My Friends . . LCD Soundsystem nadal piewali. cisn¹³ rêkê ¿ony. Ani jedno. z ca³ej si³y zaciska³ pasek na przedramieniu ¿ony. Za ka¿dym razem odpowiada³ mu ten sam urywany sygna³. Z³apa³ za koszulê. jak na lekcji anatomii. a potem zorientowa³ siê po chrapliwym oddechu. Eksplozji seneki nie us³ysza³ wcale.Jezu! .

4 Nieco dalej. 6 W pierwszej chwili Barbie uzna³. T ak siê akurat z³o¿y³o. Przecie¿ w³a nie szykowa³em lunch. Dziêki czarodziejskim w³a ciwo ciom narracji nie minê³a nawet chwila od momentu. patrz¹ tam. ¿e widzi refleks po wybuchu samolotu. ani sina. Obaj mê¿czy ni podnosz¹ wzrok. gdy sze ædziesiêciolatek z toyoty wyr¿n¹³ twarz¹ w co niewidocznego. Ranny podnosi czapkê. sk¹d spad³ ptak. otrzepuje j¹ i wk³ada na g³owê. gdyby mu kto da³ po oczach lamp¹ b³yskow¹. nale¿¹cej do oniemia³ego sze ædziesiêciolatka. i widz¹ jeszcze jedn¹ rzecz niepojêt¹. Tyle ¿e ta plama nie by³a ani okr¹g³a. wiêc gdy opad³ klosz. pomy la³. a na dodatek zamiast siê przenosiæ razem z pole widzenia. na skraju bagniska Prestile Marsh sarenka skuba³a apetyczne zielone pêdy. Zosta³ odciêty tak równo. Na tej samej zasadzie widzia³by okr¹g³¹ sin¹ plamê. przemierzaj¹ca zapewne jak co dzieñ drogê od wybornego bufetu na mietniku w Morton do tylko odrobinê mniej wy mienitego na wysypisku w Chester's Mill. Siedzi teraz na asfalcie i gapi siê na Dale'a Barbarê kompl etnie os³upia³y. A bêdzie ich tego dnia niema³o. ¿e wyci¹gnê³a szyjê nad granic¹ Mill z Motton. Jack Evans przytuli³ ¿onê do piersi i zap³aka³. 5 Okr¹¿yli my Chester's Mill po linii w kszta³cie skarpety i wrócili my na szosê sto dziewiêtna cie. na zaro niêtej le nej cie¿ce.popiskiwaniem komputera. Jaka mewa. ci¹gle ciskaj¹c w d³oni pasek (rozprostowanie palców oka¿e siê potem wyj¹tkowo bolesne). I to nie byle jaki.w przypadku Barbiego by³o to spojrzenie na . kiedy cz³owiek odwraca wzrok . sarni ³eb potoczy³ siê na ziemiê. ¿e jego ¿ona nie oddycha. a Jack zorientowa³ siê. prawa nogawka na podudziu pociemnia³a mu od krwi z rozciêtego kolana. Siedzia³ przy szafce. spad³a jak kamieñ i huknê³a o ziemiê mo¿e z metr od czapki baseballowej z logo Sea Dogs. ale bardzo twardego i z³ama³ sobie nos. Mo¿na by na taki lunch zaprosiæ choæby i Marthê Stewart. jakby tego dokonano za pomoc¹ gilotyny. o której nie pamiêta³by nawet stary Clay Brassey.

ale jakby go kto no¿em uc i¹³. w co by móg³ uderzyæ.odezwa³ siê Sea Dogs. przesuwaj¹c siê stale w jedn¹ stronê.ostrzeg³ Sea Dogs. Spojrza³ w górê. i spad³ na ziemiê niedaleko mewy.Co to takiego? . . . Unosi³ siê z niej.Jak tak sobie my lê o tym samolocie.. bo poprzednie dnia spad³ ulewny deszcz.Barbie w zasadzie nie mia³ ochoty mówiæ tego. gdzie siê rozbi³ samolot. Sea Dogs przyjrza³ siê uwa¿nie. Nad g³owami mê¿czyzn pojawi³a siê kolejna mewa.Mo¿e to co zatrzymuje tylko ptaki lec¹ce z po³udnia. W jego g³osie brzmia³o zak³opotanie. Tyle ¿e nie. a potem wskaza³ cie¿kê p³on¹cej trawy po swojej lewej rêce. co musia³ powiedzieæ. w przeciwnym razie z obu stron ju¿ by pêdzi³y wozy stra¿ackie.Niech pan uwa¿a . dla odmiany. podobnie jak z kilku kêp trawy po prawej strome szosy. Zanim Barbie zd¹¿y³ odpowiedzieæ.Widzi pan? . to raczej w¹tpiê .Chmura jaka ? . ¿e sam w to nie wierzy. cholera. . . Ogieñ siê nie rozprzestrzenia³. .powiedzia³ Barbie.zastanowi³ siê Sea Dogs. a w ka¿dym razie oni nie widzieli niczego. .Mo¿e przeleci . Barbie pokiwa³ g³ow¹. co to jest? Na tle b³êkitnego nieba odznacza³ siê du¿y czarny lad.stwierdzi³ Sea Dogs. tam nieco mniej . Wsta³. gêsty czarny d ym. Uderzy³ w nic.Chyba nie.plama wisz¹ca w powietrzu zosta³a na miejscu. . Tam siê rozla³ na boki . wiêc trawa by³a ci¹gle wilgotna. którego kszta³t przy niejakim wysi³ku wyobra ni mo¿na by porównaæ do p³omienia wiecy.zdumia³ siê Sea Dogs.spyta³ Barbie.. lecia³a z Mill do Motton. . .nowego znajomego . piêtna cie metrów nad ich g³owami zabi³ siê wilgowron.Widzê. Ogieñ wypali³ jakie dwadzie cia metrów kwadratowych trawy. Zw¹tpienie w g³osie wyra nie dawa³o do zrozumienia.na zachód do krawêdzi szosy i na wschód po pastwisku. z trudem utrzymuj¹c równowagê. gdzie stali naprzeciwko siebie Barbie i Sea Dogs.To miejsce. bo odchyli³ g³owê daleko do ty³u. Sea Dogs przetar³ oczy. I ca³e szczê cie.Cholera jasna.Widzia³ pan? . .mrukn¹³. Ta.‾e co? . os³aniaj¹c oczy. . który ³¹czy³ siê z tumanem z rozbitej seneki. jak to zwykle bywa . . spuchniêtych wargach i krwawi¹cym czole. a¿ dotar³ prawie do miejsca.tu trochê bardziej. . Najwyra niej zapomnia³ o z³amanym nosie. . .

Niewielki suv wjecha³ do rowu na poboczu i tam utkn¹³ z kwadratowym nosem wzniesionym ku niebu. Facet za kierownic¹ ciê¿arówki pewnie by³ na prochach albo upalony. ¿e zobaczywszy w³a ciciela toyo nawet nie zwolni³.O¿ cholera. wyl¹dowa³ na jednym kolanie. Silnik zapali³ przy pierwszym obrocie kluczyka. Barbie odruchowo spojrza³ przez ramiê.Ja chromolê! .Trek . . ale dot¹d nieuzasadnionego przekonania. Gdzie tam zobaczy³ mêski but sportowy. . Pilot. Z pocz¹tku bieg³ przez niskie. Tak czy inaczej nic ju¿ nie mog³o mu pomóc..Wylatuj¹ca z miasta mewa uderzy³a w niewidzialn¹ barierê i spad³a dok³adnie na najwiêksz¹ stertê pozosta³o ci z p³on¹cego samolotu. . pomy la³. Sea Dogs ruszy³ sprintem do swojej toyoty. wskakuj¹c za kó³ko. wzbijaj¹c w górê ob³oczki czarnego popio³u. Uderzy³ w niewidoczn¹ przeszkodê od strony Morton z prêdko ci¹ co najmniej . która mog³a byæ miejscem zderzenia samolotu z kloszem.wrzasn¹³ Sea Dogs. Za pó no ju¿ by³o na dobre rady. który otrzyma³ potwierdzenie swojego g³êbokiego. leniwe p³omienie. Wy³adowana gigantycznymi drewnianymi k³odami zdrowo ponad wszelkie limity. .Sea Dogs obejrza³ siê przez ramiê. kretynie. jak¹ drogê hamowania ma taki kolos.stwierdzi³ Sea Dogs tonem cz³owieka. hamuj! . Na pewno mêski.. bo na damski by³ za du¿y.poprawi³ go Barbie.Na pewno jakie pole si³owe. wiêc igra³ ze mierci¹. tylko zatr¹bi³. tak¿e uciek³.. na ³¹kê. Wyda³o mu siê. . . któr¹ zostawi³ sko nie na przerywanej linii rodkowej. Barbie odruchowo zacz¹³ liczyæ. . Barbie. A potem jeszcze: Ciskam siê bez sensu we wszystkie strony.Jasny szlag! Nadje¿d¿a³a ciê¿arówka. ¿e niczego siê nie doliczy. I dozwolon¹ szybko æ te¿ przekracza³a znacznie. .Hamuj. my l¹c o samolocie i o ptakach oraz o tej dziwacznej czarnej smudze.Barbie patrzy³ na co za plecami swego rozmówcy. W rodku nadal tkwi³a stopa. a mo¿e po prostu m³ody i siê pieszy³. .. samochód zjecha³ z drogi przy wtórze klapniêcia zatrzaskuj¹cych siê drzwiczek od strony kierowcy. W tej samej sekundzie Sea Dogs wyskoczy³ z auta.Co? .Stopuje w obie strony . jak w Star Trick .krzykn¹³ do kierowcy Sea Dogs piskliwym g³osem podszytym strachem.Co? . ale szybko uzna³. Grunt. Potkn¹³ siê. Wielka. ale zaraz siê zerwa³ i co si³ w nogach pogna³ w pole. Pewnie kierowca dostrzeg³ wrak samolotu. ¿e ciê¿arówka przyhamowa³a.

który omal nie pozbawi³ go ¿ycia. Kabina przesta³a istnieæ w mgnieniu oka. ¿e kierowca ciê¿arówki przynajmniej mia³ pogrzeb jak jaki wa¿ny wiking. . . niepewnym. Chwia³ siê. zmia¿d¿y³a autko na p³asko. Trzy postacie. który zbli¿y³ siê od strony Motton. l¹dowa³y na jezdni i na polu jak patyczki od gigantycznych bierek. Ogieñ i czarny dym wytrysnê³y w górê potê¿nym gejzerem. Jedna trafi³a w dach suva. Barbie ruszy³ do niego. Drewniane k³ody spada³y po stronie Motton. stan¹³ na poboczu. uderza³y w niewidoczn¹ barierê i spada³y na ziemiê. i ponownie stan¹³. Patrzy³. . popatrzy³ na rêkê z niedowierzaniem i wytar³ w koszulê. ale dziesiêciu krokach zderzy³ siê z ceglanym murem.odezwa³ siê Sea Dogs g³osem cichym.Pan widzia³.Barbie musia³ podnie æ g³os. niewolnica praw fizyki. Kiedy wybuch³y. iskrz¹c.O szlag .stu kilometrów na godzinê.odezwa³ siê Sea Dogs. upad³. Gigantyczne pnie lecia³y do przodu i w górê. os³aniaj¹c oczy. ³adunek wyprysn¹³ w powietrze. na maskê posypa³ siê diamentowy deszcz szk³a z przedniej szyby. ¿eby siê przebiæ przez w ciekle hucz¹ce p³omienie. uderzaj¹c w klosz nad szoferk¹ zmienion¹ w zielon¹ metalow¹ harmoniê. . Ruszy³ do Barbiego przez pole. bieg³y przez ³¹ki od strony budynku stoj¹cego na ich przeciwleg³ym krañcu. przezornie trzymaj¹c siê z dala od p³on¹cego stosu. a prze³adowana naczepa. W ka¿dym razie takie odniós³ wra¿enie. Inny kloc wyl¹dowa³ tu¿ przed Sea Dogsem.Ma³o mnie nie trafi³! Zmia¿d¿y³by mnie na miejscu! Jak robaka. 7 .Ma pan komórkê? .odpar³ starszy go æ. które z niego wysiad³y.Przynie æ? . Zatoczy³ siê do ty³u. Potworny huk przetoczy³ siê przez okolicê jak kamienny g³az. Dwie kobiety. Teraz ju¿ z obu stron podje¿d¿a³y samochody . Barbie stan¹³. w przyzwoitej odleg³o ci od p³on¹cej ciê¿arówki. po ustach sp³ynê³a mu ciep³a kaskada krwi z nosa. gdzie ten pieñ hukn¹³? . chwyci³ siê pnia. ci¹gle jeszcze niewielkie. Kilku kierowców wciska³o klakson. Barbie pomy la³ wtedy. wzrok mia³ nieprzytomny. . Otar³ j¹ d³oni¹.od Motton i od Chester's Mill. maj¹c na pace najmarniej dwadzie cia ton. Sea Dogs poderwa³ siê na nogi. Zbiorniki paliwa szorowa³y po asfalcie. jakby to mog³o rozwi¹zaæ wszystkie problemy. na ukos. nadal par³a do przodu.W wozie . Pierwszy samochód. gapi³y siê na s³up dymu i ognia.

Je li tê drug¹. Do dwóch kobiet po stronie Morton do³¹czy³o kilku mê¿czyzn.wyrwa³o siê starszemu nastolatkowi. M³odszy wyci¹gn¹³ do niego rêkê. ¿e wszystko. jest po prostu snem. a wystarczy³o tylko spojrzeæ na dziwaczn¹ pro ciuteñk¹ i g³adk¹ krawêd wypalonej trawy. Dotar³o na miejsce trio z farmy: w³a ciciel i jego dwóch nastoletnich synów. oba pe³ne kusz¹cych towarów . Sea Dogs bez s³owa zrobi³ to samo. Pierwsz¹ osob¹. poprzedni szef supermarketu Food City. Trochê jakby otwarto dwa konkuruj¹ce ze sob¹ pchle targi. i wszystko to wydaje siê ca³kiem normalne. Co prawda w schludnej remizie Chester's Mill sta³y dwa wozy. Praw¹ rêkê wysun¹³ przed siebie w ge cie nakazuj¹cym zatrzymanie. ale ch³opak prawie tego nie zauwa¿y³. Ruszy³ w stronê Sea Dogsa. ma³y zacz¹³ p³akaæ. P³on¹ca ciê¿arówka by³a bardzo blisko.zapyta³ farmer Barbiego. lecz do niej raczej nie zdo³aj¹ siê dostaæ. Od stóp do g³ów. Samochody sta³y ju¿ na obu poboczach.. powiedzia³ sobie Barbie. która i tak powoli przygasa³a. os³aniaj¹c oczy. To tylko sen. Ju¿ za³atwi³ sobie twarz.Jasna cholera! . Oni tak¿e przygl¹dali siê p³on¹cej ciê¿arówce. wiêc za³o¿y³. ale gdyby siê pojawi³y od tej strony. . a kiedy brat j¹ wzi¹³. Gdy Barbie dotar³ do miejsca. ale mia³ w rêku telefon komórkowy i nadawa³ w trybie ekspresowym. by³ puco³owaty mê¿czyzna w starym pikapie. niech pan zaczeka. Raptem dosta³ gêsiej skórki. Ch³opcy biegli bez wysi³ku. Nie zamierza³ powtórzyæ tego numeru.Zaraz. Wystarczy to powtarzaæ do æ czêsto. teraz ju¿ na emeryturze. Barbie go zignorowa³. ¿e we nie cz³owiek je dzi rowerem pod wod¹ albo rozprawia o swoim ¿yciu seksualnym w jêzykach.Barbie nagle sobie u wiadomi³ z niek³aman¹ ulg¹. Bywa niekiedy. . robi¹c przerwê na g³êboki wdech miêdzy co siê a sta³o . . Albo stra¿ po¿arn¹.jeden po stronie Motton. . ¿e Ernie zawiadomi³ policjê. zwolni³. Barbie ledwo go s³ysza³ przez ryk ognia z ciê¿arówki. ¿eby siê wreszcie obudziæ. ¿eby znale æ to miejsce. ¿e jednostkê z Castle Rock. co w³a nie prze¿ywa. lecz dotar³y do niego s³owa wygl¹da bardzo powa¿nie . Ludzi przybywa³o z ka¿d¹ chwil¹.Co siê sta³o? . jaka pojawi³a siê po jego stronie bariery. których siê nigdy nie uczy³. Ojciec trzepn¹³ go po g³owie. Ernie gapi³ siê na p³on¹cy stos na drodze szeroko otwartymi oczami. To samo dzia³o siê po stronie Chester's Mill. to nale¿a³o mieæ nadziejê. w którym spodziewa³ siê bariery. drugi jeszcze w granicach Chester's Mill. Oczy wychodzi³y mu z orbit. A¿ mu siê w³osy na karku zje¿y³y. Zacz¹³ siê tworzyæ t³um. farmer mia³ czerwon¹ twarz i dysza³. mog³yby co najwy¿ej ugasiæ trawê. Barbie zna³ go z restauracji Sweetbriar Rose: to Ernie Calvert.

Tylko oni mog¹ zakazaæ lotów nad Chester's Mill .rzek³. . Cofn¹³ rêkê.Przyjad¹. . Jeszcze siê zbli¿ali. jakie zdoby³ swego czasu.wyja ni³ Barbie. Barbiemu znowu przysz³a na my l tafla szk³a.Wezwa³em gliny . A w stra¿y po¿arnej nikt nie odbiera. co to jest? .Poczu³ pan to? .szepn¹³ Sea Dogs.odpowiedzia³ Barbie. Barbie nie wiedzia³. .A zdaje mi siê. teraz zobaczy³ czerwone odciski w³asnych palców wisz¹ce w powietrzu. Na szybie mo¿na tak u³o¿yæ d³onie: palce w tym samym miejscu. .Po co? . Pó³tora metra dalej Sea Dogs patrzy³ na niego coraz wiêkszymi oczami. ¿e im szybciej. Zanim zd¹¿y³ siê odezwaæ. .Ale ju¿ zniknê³o.J¹dra mu siê skurczy³y. tym lepiej.Rany boskie. zapewne podsuniêta przez do wiadczenie. w ustach poczu³ metaliczny smak.Niech bêdzie Castle Rock . Kolejny ptak spad³ na ziemiê jakie piêæ metrów od nich. biegaj¹c z broni¹ na drugim koñcu wiata.Te¿ . . . Automat ka¿e siê ³¹czyæ z Castle Rock. Na ten widok Barbiemu przysz³a do g³owy nowa my l. A tam? . Ernie zamruga³ z niedowierzaniem. . Wcze niej otar³ ni¹ krwawi¹cy nos. a jednak siê nie dotykaj¹. znikn¹³ w wysokiej trawie.potwierdzi³ Sea Dogs. Na jego oczach krew zaczê³a sp³ywaæ. Dok³adnie tak by sp³ywa³a po szkle.Ale chyba najpierw niech pan zadzwoni do Narodowej Stra¿y Powietrznej w Bangor.Tak . .powiedzia³ Barbie. stukn¹³ go w ramiê Ernie Calvert. Ich wyci¹gniête d³onie prawie siê zetknê³y. .

¿eby tego nie stawia³ na masce mojego wozu? Podrapiesz mi lakier i dostanê mniejsz¹ kwotê przy sprzeda¿y. Jak do psa. wróci³ do przerwanego zajêcia. a trójkê Johnny Trent zabra³ d Castle Rock na æwiczenia stra¿y po¿arnej. By³ na nie uwra¿liwiony jak matka na p³acz dziecka. Howie. a m³odsi obywatele miasta nazywali rozg³o niê radiem jezusowym. skoro skoñczy³ sze ædziesi¹t siedem lat. ale czasami przychodzi³o mu do g³owy. Syreny policyjne jednak us³ysza³ od razu.Co? Brenda przewróci³a oczami. .OD CHOLERY MARTWYCH PTAKÓW 1 Komendant policji w Mill nie us³ysza³ ¿adnej z dwóch eksplozji. ale w zasadzie chodzi³o o to..Ile razy mam ci powtarzaæ. za którym nie przepada³. . Poza wszystkim innym komendant nie mia³ ju¿ takiego s³uchu jak kiedy i nic w tym dziwnego. Tylko trójka i czwórka nadal mia³y stare syreny. nie ma pr¹du. natomiast ona wkrótce po lubie zaczê³a siê zwracaæ do niego zdrobnieniem. . I co wybuch³o. zamaszystym krokiem podesz³a do radia na masce samochodu i wcisnê³a przycisk zasilania. . z którego p³ynê³a muzyka sakralna nadawana przez stacjê WCIK. Co mówi³a ? . gdy uwielbia³ Johna Wayne'a. Wobec tego z pew no ci¹ by³a to czwórka. a za kierownic¹ siedzia³ Henry Morrisom Komendant przesta³ grabiæ..Howie. Wiecznie Howie. ucinaj¹c w po³owie pie ñ What a Friend We Have in Jesus wykonywan¹ przez chór Normana Luboffa. chocia¿ by³ przed swoim domem na Morin Street i grabi³ li cie. Stara³ traktowaæ tê sprawê z chrze cijañsk¹ wyrozumia³o ci¹. diab³a tam! Traktowa³ tê sprawê z chrze cijañsk¹ wyrozumia³o ci¹. Bren. By³ to skrót od s³ów Where Christ Is King. Wtedy na stopniach prowadz¹cych do wej cia stanê³a Brenda. ¿e od jakiego czasu nosi³ w klatce piersiowej niewielkie urz¹dzen ie. jeden z dwóch pozosta³ych dodge'ów. ¿e to przezwisko by³o przynajmniej w czê ci odpowiedzialne za to. ¿eby doro li faceci mieli pretekst do zabawy. który samochód s³ysza³ oraz kto siedzi za kierownic¹. Na masce hondy jego ¿ony sta³o przeno ne radio.zosta³ mu ten przydomek jako relikt z czasów szkolnych. Nazywali to po¿arem kontrolowanym . Prawie wszyscy w Mill zwracali siê do komendanta Duke . sta³ z przechylon¹ g³ow¹. Gdy syrena zaczê³a siê oddalaæ.Wybacz. Howard Perkins umia³ nawet powiedzieæ. czyli Gdzie Chrystus jest królem .

. ale Duke go nie lubi³. . wiêc doskonale wiedzia³a. ale inaczej nie umia³. ¿e Randolph bywa³ niekiedy twardszy. jak nazywa³ je Duke Perkins. czy to Chuck Thompson? Widzia³em jego senecê.. ..Pr¹du nie ma! I co wybuch³o. skoro Randolph pilnuje intere su.Lepiej jed . patrzy³ na telefon i czeka³. S³odki Jezu. Stacey Moggin. Wóz numer jeden. nowsza. . ale. rozgrywa mecz futbolu z zespo³em z Castle Rock. ¿e dwa wybuchy plus dwie syreny i do tego brak pr¹du nie wró¿¹ nic dobrego. gdyby Howiemu uda³o siê w ten weekend oczy ciæ trawnik albo pos³uchaæ. Mam nadziejê. ¿e tamten by³ wyra nie cz³owiekiem Jima Renniego. Jego zdaniem samolot zderzy³ siê z ciê¿arówk¹.powiedzia³a.. najwy¿ej piêæ minut temu. . z Jackie Wettington. Duke uzna³. ¿e dosta³ wezwanie na sto dziewiêtnast¹ i ¿e jest paskudnie. ptaszek Tweety .. Co oznacza³o naprawdê powa¿ne komplikacje. czytaj¹c Democrata .. Powtórzy³am wszystko. W koñcu jednak i Randoph ruszy³ ty³ek.. a Duke Perkins nie znosi³ leniwy ch policjantów. jak Twin Mills Wildcats. nogi po³o¿y³ na blacie i buja siê na tylnych nogach krzes³a. Duke odpi¹³ komórkê od paska. gdy odezwa³ siê sygna³. Po czê ci dlatego.W g³osi policjantki brzmia³o pow¹tpiewanie. By³a ¿on¹ policjanta od czterdziestu trzech lat. ot sta³. ¿e telefon ju¿ nie zadzwoni. ¿e by³o u¿yteczne. Musi byæ Jackie. .Nie bardzo wiem. Brenda przygl¹da³a mu siê uwa¿nie.Co siê zawali³o. Lecia³a do æ nisko. . Samolot. Tymczasem odezwa³a siê kolejna syrena z gatunku ptaszek Tweety . ni¿ nale¿a³o.Stacey.Tak czy inaczej. . Na pewno siedzi za biurkiem.Co robisz na posterunku w sob otê ra.Wiedzia³. Pewnie dlatego Johnny Trent pojecha³. Odezwa³a siê druga syrena. Nie wybra³ numeru. Zdziwi³aby siê. lecz najbardziej dlatego. by ci przekazaæ.To by³ Henry.. kiedy grabi³ li cie i piewa³ How Great Thou Art . i w³a nie mia³ go przytwierdziæ z powrotem do paska. Nieszczêsne urz¹dzenie zwisa³o mu tam od rana do wieczora jak pijawka. ale musia³ przyznaæ. a¿ zadzwoni. co powiedzia³ Peter. ¿e mia³ Randolpha za lenia.Nie wiem. a trochê z tego powodu.Stacey?! ... Albo siedzi na kiblu. . . jak to siê mog³o staæ. ¿e nie musi wrzeszczeæ w to nieszczêsne urz¹dzenie. . Johnny jest w Rock ze stra¿¹. Na pewno dwójka. Brenda powtarza³a mu to ze sto razy. ¿e nikt nie zgin¹³.Jestem w domu. Peter prosi³. . A przecie¿ dopiero co. Peter Randolph by³ dobrym gliniarzem i potra fi³ byæ twardy. jego ulubiona dru¿yna.

po prostu jej nie znoszê.Nie ma. Akurat gdy Brenda wróci³a na podjazd. Mo¿esz podjechaæ na posterunek? Za³o¿ê siê. Ich pulsuj¹ce wycie zawsze przyprawia³o Duke'a Perkinsa o skurcze ¿o³¹dka.Rozumiem .Co siê sta³o? Wiesz ju¿ co ? . Ucichnie za trzy minuty. ¿e zosta³ otwarty i nie ma tam ¿ywej duszy. Stacey. . Nigdy nie zapomnia³a. . nigdy nie pamiêtam. Chyba jest naprawdê le. .Chyba ¿e samolot mia³ awariê silnika i próbowa³ l¹dowaæ na szosie . fotel ci¹gle jeszcze dopasowywa³ siê do kszta³tu po ladków. Przycisnê³a praw¹ piê æ do piersi. Mimo wszystko jeszcze przytuli³ ¿onê. Przeno ne radyjko postawi³a obok stertki zgrabionych li ci. Odprowadzi³a go do samochodu. wiem. .Wolne ¿arty. Duke pokiwa³ g³ow¹. . I telefony stacjonarne siad³y. Andy Sanders by³ idiot¹.Bêdê za piêæ minut. Rzeczywi cie. Pamiêtasz. w³¹czy³y siê miejskie syreny alarmowe. Niestety by³ równie¿ przewodnicz¹cym Rady Miejskiej. .powiedzia³ Duke. ¿eby m¹¿ móg³ wyjechaæ na podjazd s³u¿bowym autem w kolorze le nej zieleni. Albo za cztery. ¿e znalaz³ na to czas.Nie przejmuj siê. Dzwoniê z komórki.wietnie.A. . Brenda u miechnê³a siê niepewnie. tyle ¿e siedzia³ na kolanach Du¿ego Jima Renniego. ¿eby dawa³a znaæ o powszechnej awarii zasilania. . Mimo ¿e Duke Perkins nie by³ . jak ten kretyn Andy Sanders w³¹czy³ syreny po ataku na World Trade Center? Ca³kiem jakby my byli nastêpni na li cie terrorystów. m¹dra kobieta.powiedzia³. przypomina³ weso³kowatego Mortimera Snerda z muppetów.Brenda. u ciebie te¿ nie ma pr¹du? . . Usiad³ za kierownic¹.Kochanie. Ten jêzyk cia³a Howard zna³ doskonale. .Wiem.Wiem.Stacey mówi.Oby siê myli³a. . Z twarzy Brendy znikn¹³ u miech. . muszê jechaæ. ¿e na sto dziewiêtnastej samolot zderzy³ siê z ciê¿arówk¹.rzuci³ Duke. Brennie . .Syrena jest zaprogramowana tak. ju¿ przestawia³a samochód. a ¿e jego kr¹¿ownik szos by³ relatywnie nowy.

Wychyli³ siê przez okno.Brenda za³ama³a rêce. a zawsze przyprawia³o j¹ to o rozkoszne dreszcze.. A przecie¿ móg³by ju¿ byæ na emeryturze.Niech bêdzie jedna. ¿e byli na szosie numer sto siedemna cie.Wrzuci³ wsteczny bieg i zaraz przestawi³ skrzyniê z powrotem na parkowanie. a nie radi a jezusowego. Brenda zorientowa³a siê. po co maj¹ . Nie wszystko zrozumia³. g³adz¹c¹ skórê.. Tyjesz ostatnio. . ¿e dostanie od Randolpha i Du¿ego Jima po¿egnalnego kopa w podstarza³y ty³ek.odpar³ i u miechn¹³ siê do niej szeroko. Nigdy go nie zapomnia³a. ¿e ma przed sob¹ trudny dzieñ. Nieco wymuszonym. ¿e dzieñ jest piêkny. Ten gest w blasku s³oñca. ¿e chce j¹ poca³owaæ.W dzieñ wolny od pracy! . Zahamowa³. Uca³owa³a go z ca³ego serca.Wstydu nie maj¹. . Po pierwsze dlatego. tak siê jej zdawa³o. . poza tym ca³kiem nie rozumie. Nadal czu³a jego d³oñ na szyi. Nawet doktor Haskell to zauwa¿y³. chocia¿ to pewnie bêdzie kropla przepe³niaj¹ca dzban i doprowadzi do tego. bêd¹ musieli znie æ mój widok w stroju weekendowym .Có¿. Naprawdê czas do specjalisty.odkrzykn¹³ i pojecha³. zaledwie wcz A mo¿e to by³o przedwczoraj. Sprzeczka wybuch³a z b³ahego powodu . . a Duke pog³adzi³ ¿onê po szy Dawno ju¿ tego nie robi³. Wiedzia³. a on przecie¿ nigdy nikogo nie beszta. co jeszcze zawo³a³a. kiedy razem s³uchali KC and the Sunshine Band. wystawi³ g³owê przez okno. . 2 Billy i Wanda Debec w ogóle nie us³yszeli podwójnej eksplozji. jak¹ mia³a. . Kiedy go zobaczy³a nastêpnym razem.Na rozrusznik! . . po drugie . Zostaw mi w lodówce jak¹ kanapkê albo lepiej dwie. zacz¹æ nosiæ aparat s³uchowy. g³adk¹ i elastyczn¹.poniewa¿ siê k³ócili. tak jak stojê. Ten u miech nie przyszed³ mu ³atwo. ¿e mêczy go potworny ból g³owy.Wanda zauwa¿y³a. by³ martwy.mê¿czyzn¹ wagi lekkiej. a Billy jej na to odpowiedzia³. Gdy Howie cofa³ wóz na podje dzie.Jedn¹. . dobry Bo¿e.Na co mam uwa¿aæ? . dobrze? .zawo³a³a ze miechem. Wycie syreny miejskiej nios³o siê przez rze ki pa dziernikowy ranek.Tak jak stojê.Nie bój nic! . zbadaæ uszy i je li trzeba.

Zanim dotarli do marketu Patela w Castle Rock. i zawin¹³ z powrotem na sto siedemnast¹ bez jednego spojrzenia w lusterko wsteczne albo chocia¿ przez ramiê. lecz tego ranka Billy nagle poczu³. ¿e do domu. Emerytowane pielêgniarki zna³y siê tak d³ugo.. Oba te fakty. i¿ ma stanowczo dosyæ. ¿e ju¿ sta³ siê nudny. ¿ebym za ciebie ni wychodzi³a oraz ale jeste wredna . Wymieniali siê wra¿eniami bez oporów i zanim przekroczyli granicê miêdzy Castle Rock a Motton. A ona jak chce. Billy zawsze pi³ w domu i niezale¿nie od tego.. Wanda stwierdzi³a. ¿e Wanda wygl¹da jak jej matka i mówi te¿ jak jej matka. ¿e nie cierpia³by na ból g³owy. nie sygnalizuj¹c manewru ani nie zwalnia j¹c. przeszli od za du¿o pijesz z jednej strony i wszystkiego siê czepiasz z drugiej. Wanda poprosi³a. ¿e jest brzydka jak noc. to mo¿e sobie pojechaæ na ten cholerny targ sama. która zaistnia³a wkrótce po tym. zbli¿aj¹c siê do niewidzialnej bariery. jak bardzo by³ napruty. Wanda zauwa¿y³a. Wjecha³ na zadaszony parking przed sklepem. ¿e wychodzi z niego kac.jechaæ na sobotni pchli targ do Oxford Hills. Billy powiedzia³ Wandzie. I tak dalej. W milczeniu wymieni³y znacz¹ce spojrzenia. Jad¹ca za nim Nora Robichaud zatr¹bi³a. W ci¹gu ostatnich dwóch lat poznali ten wzór tak dobrze. gdyby poprzedniego wieczora nie wla³ w siebie dziesiêciu puszek piwa. czy policzy³a puszki w koszu z odpadami ekologicznymi. przecie¿ bêdzie tam taki sam mietnik jak zwykle. Ma³o tego. Jej przyjació³ka Elsa Andrews cmoknê³a z dezaprobat¹. dok¹d jedzie. ¿e je li nie ma cholernie wa¿nej przyczyny. do mama mnie ostrzega³a. Tymczasem Wanda zapyta³a Billy'ego. nape³nia³y go dum¹. Wanda powiedzia³a Billy'emu. Wtedy Billy zapyta³. ¿eby wyja ni³. zawsze wrzuca³ puszki do pojemnika na surowce wtórne. Rzeczone starsze panie szybko zostawa³y z ty³u. Wanda powiedzia³a. Billy odpowiedzia³. Trzeba przyznaæ. Billy skonkretyzowa³: córka ma dupê równie t³ust¹ jak matka i tak samo jak ona ¿mijowaty jêzor. jak . ¿e oczywi cie policzy³a. ¿e w podobnych sytuacjach nie potrzebowa³y s³ów. poniewa¿ Nora Robichaud uwa¿a³a. podobnie jak wykonywany zawód elektryka. bo ma ochotê siê zdrzemn¹æ. rozwijanie prêdko ci powy¿ej sze ædziesiêciu kilometrów na godzinê jest kuszeniem losu. Billy stwierdzi³. co w³a ciwie przez to rozumie. ¿e omal nie zderzy³ siê z samochodem dwóch starszych pañ.

Wtedy Wanda Debec u wiadomi³a sobie. w stronê szosy sto dziewiêtna cie.So s nim? So sie sta³o? . jej rêce wygl¹da³y na oblane czerwon¹ farb¹. by³a ca³kiem ¿wawa. ¿e biedaczka ma wybite prawie wszystkie zêby.Niez³y bigos . . I tyle. gdy dotarli do granicy miêdzy Motton a Chester's Mill i uderzyli w barierê. . .Co to za dym? . Trzy przyczepi³y siê do ubrania. ofiara wypadku czo³ga³a siê na ³okciach wzd³u¿ bia³ej linii na asfalcie. i dziêki temu odkryciu zobaczy³a swój wiat i przysz³o æ klarownie jak za spraw¹ czarów.Moja te ciowa pierdnê³a? . ¿e ma serdecznie dosyæ.Za mia³ siê z w³asnego dowcipu. .spyta³a nagle Wanda. Chevy by³. Wanda uderzy³a g³ow¹ w deskê rozdzielcz¹. wyposa¿ony w poduszki powietrzne.powiedzia³a Nora. Akurat siê odwraca³a do mê¿a ze s³owami chcê rozwodu na koñcu jêzyka. ¿e dzieñ jest piêkny. prowadz¹c o¿ywion¹ dyskusjê na temat dymu unosz¹cego siê od kilku minut na pó³nocnym wschodzie i gratuluj¹c sobie wzajemnie. a w³a nie skoñczy³a lat siedemdziesi¹t.Wanda zaczê³a tê o¿ywion¹ dyskusjê stwierdzeniem. bo Wanda Debec zosta³a po³owicznie oskalpowana przez fragment przedniej szyby i wielki kawa³ skór y zwisa³ jej po lewej stronie g³owy jak le umiejscowiony policzek. Nora i Elsa spojrza³y po sobie ponuro. We dwie przetransportowa³y Wandê do starego. wiedzia³a tylko. i pobieg³a do rannej. Kierownica wyr¿nê³a w klatkê piersiow¹ Billy'ego. Nora wrzuci³a ja³owy bieg i te¿ wybieg³a z samochodu.Bo ja wiem? .powtórzy³a ranna. samochód raptem znalaz³ siê skosem na linii rodkowej szosy i przód ma prawie ca³kiem sp³aszczony. a ona widzi wszystko na czerwono.wyj¹ka³a Wanda. gdy wóz siê zatrzyma³. przesuwaj¹cy siê blok silnika z³ama³ jej nogê (lew¹) oraz rêkê (praw¹). lecz doskonale utrzymanego mercedesa Normy. ale ta przed Billym nie wybuch³a wcale. Elsa wysiad³a w chwili. . co prawda. Gdy Nora Robichaud i Elsa Andrews minê³y zakrêt. ta po stronie Wandy z a nie wysz³a w ca³o ci. ¿e klakson wyje nieprzerwanie.Zie Billy? . Nora spostrzeg³a. a kolumna kierownicza zmia¿d¿y³a mu serce.Zie Billy? . ‾akiet rannej zmieni³ kolor z czekoladowego na brudnoszary. Krew sp³ywa³a jej po twarzy czerwon¹ p³acht¹. Umar³ niemal natychmiast. . Nie zdawa³a sobie sprawy z bólu. Billy jecha³ starym chevym zdrowo ponad setkê. wskazuj¹c na pó³nocny wschód.zastanowi³ siê Billy g³o no. Jak na swój wiek. . ¿e wybra³y mniej zat³oczon¹ drogê.

czerwonymi od krwi nogami. gdzie skrót nale¿a³o t³umaczyæ: medyczny dureñ) stwierdziæ. na jakim dane jej by³o siê zjawiæ) straci³a w czasie pier wszego wypadku. ¿e z Billym wcale nie by³o w porz¹dku. z którego nadal wydobywa³a siê para. ust¹pi³y. jakby sprawdza³a sobie temperaturê. By³a oszo³omiona. wisz¹ce na jednym zawiasie. . ¿wawo skoczy³ do przodu. lecz wzglêdnie ca³a. trzeci. Pod Els¹ ugiê³y siê nogi. Nora ominê³a chevroleta Debeców i ci¹gle jeszcze przy pieszaj¹c.Co siê sta³o? . Mokasyny (kupione na ostatnim targu w Oxford Hills. Stopy mia³a bose. uderzywszy w niewidzialn¹ barierê. Zrobi³a krok do ty³u. Wyl¹dowa³a na masce. z dziwacznie wykrêconymi. je li nie dotrzemy b³yskawicznie do szpitala. czê ciowo ukrytego za par¹ buchaj¹c¹ z pêkniêtej ch³odnicy. która zaczyna³a traciæ przytomno æ.I ona te¿ nie po¿yje d³ugo..spyta³a. gdzie jeste ? I wtedy zobaczy³a przyjació³kê. spojrza³a wrak.Nic nie rozumiem. wyr¿nê³a w niewidoczn¹ przeszkodê.Kierowca nie ¿yje . kochanie. Takie samo pytanie zada³a wcze niej Wanda. twarz¹ do do³u.No to trzymaj siê wiatru . choæ Elsa tego nie pamiêta³a. MD. . po czym odrzuci³o j¹ na oparcie tylnego siedzenia. po czym spojrza³a pytaj¹co na Elsê. ale gdy z ca³ej si³y pchnê³a je ramieniem. Po raz pierwszy od dwudziestu lat nie zapiê³a pasów. Krzyknê³a przera¿ona. Elsa Andrews uderzy³a w ty³ fotela kierowcy. Mercedes mia³ przyzwoity silnik. W pierwszej chwili nie mog³a otworzyæ drzwi.stwierdzi³a Nora.rzuci³a Nora i wcisnê³a gaz do dechy.Co siê sta³o? . potem drugi. Stoj¹c po ród kawa³ków chromu i zakrwawionego szk³a.Wszystko w porz¹dku. . . Wylecia³a przez przedni¹ szybê i skrêci³a kark. Wrona przygl¹daj¹ca siê scenie z czubka sosny po stronie Mill odezwa³a siê ochryp³ym g³osem przypominaj¹cym szyderczy miech. Elsa wróci³a do mercedesa i wsunê³a siê na tylne siedzenie obok rannej. Elsa kiwnê³a g³ow¹ i po pieszy³a do chevy'ego. Wystarczy³o jej spojrzeæ przez otwarte drzwi pasa¿era. M³od¹ kobietê wyrzuci³o miêdzy przednimi siedzeniami mercedesa przez roztrzaskan¹ przedni¹ szybê. Na ka³u¿e krwi.zawiadomi³a Norê. . M³oda kobieta z po³ow¹ w³osów zwisaj¹c¹ razem ze skór¹ obok g³owy w³a nie zosta³a wdow¹. Nora. . Na zmia¿d¿onego chevy'ego. a¿ opar³a siê o .powtórzy³a. przy³o¿y³a lew¹ rêkê do czo³a. by dziêki czterdziestoletniemu do wiadczeniu w zawodzie pielêgniarki (ostatni pracodawca: Ron Haskell. Wysunê³a siê z wozu. Ty te¿ dasz radê .

chichota³y wtedy jak g³upiutkie m³ode dziewczyny. co to takiego. z któr¹ zdarza³o jej siê po kryjomu ³ykn¹æ d¿inu albo wódki w szpitalnej pralni. kochanie.rozbit¹ maskê mercedesa. Zsunê³a siê po karoserii. nie tak spektakularn¹. Nazywa³ siê Alden Dinsmore i ci¹gle jeszcze mia³ k³opoty z odzyskaniem oddechu. która rzeczywi cie nie ucierpia³a i by³a jedynie wstrz¹ niêta. bo tutaj. Noro. G³owê mia³a przekrzywion¹ pod okropnym k¹tem..od momentu. a¿ natrafi³ na ni¹ Barbie oraz jego nowy przyjaciel w czapce Sea Dogs. Chwilê wcze niej Barbie zobaczy³ na rêku dzieciaka gêsi¹ . . spaliæ jaki dom dla wprawy. Nazywa³ siê Paul Gendron i mieszka³ w Motton. Co za³askota³o j¹ w kark. czego dotyczy telefon. wybuchnê³a p³aczem. jak za jej czasów mawiano na pogotowiu o szczê ciarzach. który przybieg³ przez pola z dwoma synami. i siad³a na szosie numer sto siedemna cie. chc¹c zyskaæ pewno æ. Szkoda.i wielu innych rzeczy ... jakby umar³a. na farmie odziedziczonej po rodzicach dwa lata wcze niej. ogl¹daj¹c siê przez ramiê. Tymczasem co raz bli¿sze wycie syren oznajmia³o nadci¹ganie miejscowych przedstawicieli prawa. gdy wyruszyli z miejsca kolizji na szosie sto dziewiêtna cie.. Nora patrzy³a bez zmru¿enia powiek w jasno wiec¹ce s³oñce. gd y natrafili na inn¹ katastrofê.. do chwili. Ernie Calvert uzyska³ po³¹czenie z Narodow¹ Stra¿¹ Powietrzn¹ w Bangor. Teraz ju¿ martwej kobiety. ale wci¹¿ straszn¹. . zignorowa³ polecenie ojca. ale z takimi sympatycznymi gestami trzeba by³o siê wstrzymaæ do czasu. jak jego m³odszy syn zbli¿a siê do miejsca.. Pojechali do Castle Rock. ¿e Elsa nie ucierpia³ A Elsa. a¿ szef zostanie powiadomiony. wiedziony ciekawo ci¹. Barbie chêtnie by u cisn¹³ d³oñ Gendrona.. Barbie dowiedzia³ siê tego . Nie mia³a pewno ci. gdzie na czym odrobinê bardziej materialnym ni¿ rozs³onecznione powietrze wysycha³y odciski palców Barbiego.Stra¿y po¿arnej nie bêdzie . lecz kazano mu czekaæ. kochana Nora. Och.. Siedzia³a tak i p³aka³a.. tam gdzie granicê l przekracza³a sto siedemnasta.Nora.. . A biedna. rozdzieraj¹c p³aszcz o jaki metalowy zadzior. ale chyba kosmyk w³osów rannej kobiety. którym uda³o siê prze¿yæ.Zobaczy³. . Wyci¹gn¹³ rêkê i stukn¹³ w powietrze obok krwawych ladów. 3 Sea Dogs okaza³ siê emerytowanym sprzedawc¹ samochodów z jednego z pó³nocnych stanów. gdy znajd¹ koniec niewidzialne j bariery.Rory! Nie podchod ! Rory.stwierdzi³ farmer.

Ollie. Co . i to na tyle. Raptem ucich³y rozmowy gapiów obserwuj¹cych p³on¹ce szcz¹tki ciê¿arówki.I zejdziemy z oczu nadêtym wa¿niakom? . Zw³aszcza w towarzystwie glin. jakby zapuka³ w rondel z pyreksu. Dostrzeg³ b³yski policyjnych kogutów. Raz tylko Barbie mia³ podobne wra¿enie: kiedy migdali³ siê z dziewczyn¹ niedaleko wielkiego generatora pr¹du w Avon na Florydzie. Dinsmore potrz¹sn¹³ nim mocniej. Barbie nie mia³ ochoty spotkaæ Du¿ego Jima. Hummer Du¿ego Jima Renniego.zaproponowa³. . . . Nadal ciê¿ko dysza³. a widzia³ ca³e ramiê. zapulsowa³y przykrymi wspomnieniami. Alden Dinsmore chwyci³ syna za koszulkê i odci¹gn¹³ od dziwnego miejsca.skórkê. jecha³ du¿y czarny wóz przywodz¹cy na my l trumnê na ko³ach. tak samo jak poprzednio starszego ch³opaka.tym lepiej.Mo¿e siê przejdziemy? .Nie dotykaj. - .krzykn¹³.Ale numer . Barbie obawia³ siê o jego serce.‾eby mi siê nie wa¿y³! .Pan po swojej stronie. a¿ po postrzêpiony rêkaw koszulki Wildcats. ¿eby synowi nie sta³a siê krzywda. jakby Dale Barbie by³ gównem na eleganckim pantoflu. . za to Junior odegra³ rolê najwa¿niejszego prowokatora. Odwróci³ siê do Sea Dogsa. pilnuj tego g³upola. Co tam by³o na drodze. Barbie spojrza³ w stronê Mill. ... Niektórzy nawet robili zdjêcia telefonami komórkowymi. potrz¹saj¹c dzieciakiem.Ta jes . Wszystkie guzy i siniaki na ciele Barbiego. Rozleg³ siê przy tym taki d wiêk. co z bliska kopa³o jak pr¹d. Potem Du¿y Jim zadba³. to jest zupe³nie jak szk³o! To jest. ¿eby ten konkretny wêdrowny kuchta postanowi³ siê zwin¹æ i wynie æ z miasta .rzuci³ Ollie i u miechn¹³ siê krzywo do brata. ale ten drugi. jakby by³ najwa¿niejszy z ca³ej grupy. .Tato.powiedzia³ kto .‾eby mi siê nie wa¿y³! . Dzieciak stukn¹³ w powietrze knykciami. . jak nie wiesz. powsta³e na parkingu przed Karczm¹ Dippera.powtórzy³ farmer i pchn¹³ m³odszego syna w stronê starszego. A je li ca³e zdarzenie mia³o uprzykrzyæ ¿ycie w Mill pewnemu wêdrownemu kuchcie. Randolph. . jak daleko to siêga. patrzy³ na nie go. co to takiego! . ale znacznie bli¿ej. Komendant Perkins traktowa³ go ca³kiem dobrze. . ja po swojej? Sprawdzimy. po czym plasn¹³ go po g³owie otwart¹ d³oni¹.Gendron te¿ widzia³ hummera. Renniego seniora oczywi cie nie by³o na miejscu.

przyjacielu.. No i wszêdzie by³o mnóstwo opierzonych trupów..stwierdzi³ Barbie. . lepsze uszy ni¿ ja. Tam znale li cia³o Boba Rouksa le¿¹ce obok traktora z w³¹czonym silnikiem. Jemu ju¿ nie pomo¿emy.Alarm przeciwpo¿arowy . Pewnie siê rozlecia³o.Pomo¿e jak plaster na z³amanie. jak siê nazywasz. . Barbie instynktownie ruszy³ w stronê le¿¹cego cz³owieka i znów uderzy³ w barierê. Barbie. Dr¿¹cymi rêkami poprawi³ czapkê. Nawet nie ma jak do kogo zadzwoniæ. .Na to co .Nie ¿yje.Jedzie stra¿ po¿arna z Castle Rock . . co spowodowa³a. . Co prawda.spyta³ Barbie. Przypomnij mi. .Dobrze siê pan czuje? . . przyjacielu. . ale widzieli. to prawda.Fizycznie. ¿e co mi siê poprzestawia³o. Machn¹³ rêk¹ przed siebie. Tym razem jednak w ostatniej chwili sobie o niej przypomnia³.. Zostawi³em telefon w .. gdzie ich nikt nie prze wietla³.W ¿yciu tylu nie widzia³em. w stronê drogi sto siedemna cie. Gendron rzuci³ w tamt¹ stronê krótkie spojrzenie.A co to jest to bia³e dooko³a? Te jasne kawa³ki? Gendron podniós³ najwiêkszy fragment. kiedy wpad³ na.zauwa¿y³ Gendron.Ruszajmy. tworz¹c prze wity tam. . No dobrze. Gendron przyklêkn¹³ i dotkn¹³ groteskowo skrêconej szyi farmera. . w zasadzie tak.. i co teraz? Chod my dalej. tym razem g³o niejsze i bardziej ochryp³e ni¿ poprzednia syrena. Jakie trzy kilometry na zachód od szosy sto dziewiêtna cie dotarli do God Creek Road. opadaj¹c. W któr¹ stronê? 4 Poszli na zachód. wiêc oby³o siê bez krwotoku z nosa. Dla przyjació³ Barbie. Z g³ow¹ gorzej. Poodcina³a ga³êzie z drzew. Mam wra¿enie. . Od strony miasta dobieg³o ich wycie alarmu. By³ blady.S³yszê wozy. Dale Barbara.powiedzia³.. co gra. .Tak samo. . Podzieli³a pnie na pó³. Koñca bariery nie znale li.Tak? No to masz.Od cholery martwych ptaków . A pan? .To chyba takie co komputerowe.

¿eby j¹ wyja niaæ obcemu. potem sp³ywa na boki po twojej stronie przyjacielu.. Gendron wy³¹czy³ silnik. . raz widzia³em. Ty nie masz? W zasadzie Barbie mia³. A mo¿e nawet wbrew swym zasadom bym ciebie u ciska³..samochodzie. koszulkami. . Tylko ¿e tutaj jest p³as o.Mam nadziejê. . W³a nie to wygl¹da³o podobnie. . które dopiero co opu ci³. Jakby napotka³ niewidzialn¹ przeszkodê. s³ucha³ swojego ulubionego kawa³ka powiedzia³. Na szóste urodziny. ale te¿ nie przy sobie. ka¿dy po swojej stronie bariery.. .Gendron umilk³. Co mniej wiêcej podobnego. Sprawa by³a nieco zbyt skomplikowana.Nic siê nie przedostaje? .Jak to wygl¹da z drugiej strony? . Stanêli przy n im. Zamierza³ znikn¹æ z miasta. tamto siê wygina³o. Woda zatrzymuje siê na tym. co mia³ na grzbiecie. 5 Wkrótce po znalezieniu cia³a Rouksa. jak to opisaæ. d¿insami i bielizn¹. gdy zbli¿ali siê do miejsca wypadku na szosie sto siedemna cie. razem z kilkoma parami skarpetek. a pledem przykry³ cia³o w³a ciciela. On ze swojej widzia³ tylko strumieñ wody.O¿e¿ jasna cholera! . Chêtnie bym ci u cisn¹³ rêkê. W ¿yciu czego takiego nie widzia³em.. który podnosi³ siê i rozp³ywa³ w poszyciu.. tak. doszli do strumyka. wiêc wygl¹da³ jak postaæ z obrazu Krzyk Edwarda Muncha. ¿e kiedy siê to sta³o. . W koñcu odezwa³ siê Gendron.Chod my.Chocia¿. na tym czym . a na nie walizki ani chlebaka nie potrzebowa³. przyjacielu.. przygl¹daj¹c mu siê w pe³nej zdumienia ciszy. Trzeba by wreszcie znale æ koniec tego czego . opuszczaj¹c brodê. .. Przynios³em je do domu w plastikowej torebce. przez co jego koñska twarz sta³a siê jeszcze d³u¿sza. Ta woda na dnie torebki.. A mo¿e na siódme. wiêc tylko potrz¹sn¹³ g³ow¹. Na siedzeniu ci¹gnika le¿a³ pled. . zabieraj¹c tylko to. podrapa³ siê po policzkach.Oby . No i dobre wspomnienia. Kiedy przynios³em do domu parkê z³otych rybek dla córki. Zostawi³ komórkê w mieszkaniu.zgodzi³ siê Barbie. choæ jeszcze o tym nie wiedzieli.Nie wiem.spyta³ Barbie.

spojrza³ na wodê z ukosa. ledwo ciurka.odpowiedzia³ Gendron zgodnie z prawd¹. Osoba ta siedzia³a z pochylon¹ g³ow¹ obok zmia¿d¿onego mercedesa. Jeszcze nie pomy leli. z którego niewiele zosta³o. I tylko woda. Chyba jesz cze jeden kszta³t ludzki tkwi³ za kierownic¹ starego chevroleta.Gendron przykl¹k³. Paul Gendron podbieg³ do niej. zobaczywszy wypadek. mig³owiec by³ niebiesko . Na razie jeszcze ¿adnem u z nich nie przysz³y do g³owy okre lenia wewn¹trz i na zewn¹trz .Co siê sta³o? .. Poszli dalej. a Barbie móg³ tylko staæ i patrzeæ. . mig³owiec. .poprosi³ Barbie. Ale niedu¿o. A potem zawo³a³ do innych: . zatrzyma³ wóz.Nie wiedzieæ czemu zaczê³a siê miaæ.Proszê pañstwa. Chocia¿ przechyli³ siê w stronê s³upa .zatrzyma³ j¹. które mia³o byæ najczê ciej zadawanym pytaniem dnia: . Nie zd¹¿y³a powiedzieæ nic wiêcej. choæ twarz mia³a napuchniêt¹ od ³ez. Gendron po swojej. jaki wyj¹tkowy wolnochód . Dwa samochody i przynajmniej dwa trupy. Jad¹cy za nim tak¿e stanêli. opar³ siê na d³oniach. kto prze¿y³. bo uwagê wszystkich przyci¹gn¹³ pulsuj¹cy d wiêk. W³a nie w tej chwili pojawi³o siê nastêpne auto. jestem wstrz¹ niêta.Zapytaj j¹. nie. .Co to by³o? Przecie¿ nie samochód.na czele kolumny z³o¿onej z trzech czy czterech samochodów prowadzonych przez mocno zniecierpliwionych kierowców. li ci ani niczego takiego.Ja mam . niech pani siedzi! .Nie wiem.. tyle Barbie dostrzeg³ na pewno.Chyba nic mi siê nie sta³o.Nie. Barbie po swojej stronie. . Nora ominê³a go z daleka. proszê pani . .bia³y. Tylko. 6 Potem dotarli do szosy sto siedemna cie.odezwa³a siê jedna z kobiet. Kierowca pierwszego.Chyba trochê przecieka. Elsa Andrews zd¹¿y³a w tym czasie wstaæ i zadaæ pytanie. proszê pani. Barbie i Gendron spojrzeli po sobie z przestrachem. . czy ma komórkê . ma kto ze sob¹ telefon?! . gdzie wydarzy³ siê kolejny fatalny wypadek. ¿e bariera mo¿e nie mieæ koñca. T yle ¿e tym razem by³ na miejscu katastrofy tak¿e kto .Po czym u ci li³a: . Kobieta na widok Gendrona zaczê³a siê podnosiæ. Bez ¿adnych patyków. lecia³ nisko.

. w doskonale czystym powietrzu. W³a nie wtedy mig³owiec ruszy³ na pó³noc. . Uderzy³ w barierê. . Oraz wielkie oko. Natomiast matka.. Oczywi cie nikogo nie zasta³. Wkopa³ koszulê spodnie pod ³ó¿ko. wyra nie widnia³a du¿a niebieska trzynastka na burcie. tam zawis³. gdzie na sto dziewiêtnastej p³onê³a ciê¿arówka. coraz bardziej zdziwiona. ¿e na ubraniu jest krew. mig³owiec zanurkowa³.zawtórowa³ mu Barbie. gdzie na po³udniu. trudno o lepsze warunki do nakrêcenia paru scen z wypadku. A potem eksplodowa³.Zje¿d¿ajcie st¹d. wpe³z³ na ³ó¿ko i naci¹gn¹³ ko³drê na g³owê. w sam raz do programu informacyjnego o szóstej. Po stronie Gendrona.Nie.jêkn¹³ Gendron. Syreny miejskie wreszcie umilk³y. opad³. chyba siê uda³o . Albo jak zjawa.Wyno cie siê! . mig³owiec zszed³ tu¿ nad wierzcho³ki drzew. Elsa popatrywa³a to jednego. 7 Junior Rennie wkrad³ siê do swojego rodzinnego domu jak z³odziej. zacz¹³ siê obracaæ. jak jeden z wirników odpada. Innymi s³owy mig³owiec z telewizyjnych wiadomo ci..sapn¹³ Gendron. Teraz ju¿ nic nie móg³ na to poradziæ. . z Portland.. od czterech lat le¿a³a w grobi e na Pleasant Ridge Cemetery. Po³kn¹³ dwa imitreksy. to na drugiego. które dzia³a³o prawie jak lupa. Barbie zobaczy³. Frank. Mia³ przelecieæ nad ³¹kami Aldena Dinsmore'a. Trafi³ mu siê ³akomy k¹sek. zaci¹gn¹³ zas³ony. won! Wynocha! . I równie ca³kowicie pozbawione sensu by³o gwa³towne machanie.Tamci te¿ na nich machaj¹.Zawracajcie! Oczywi cie nie mia³o to najmniejszego sensu. stanowi¹ce logo kana³u CBS. . tak jak . Kiedy spod niego wyszed³. ¿eby odlecieli.ognia znacz¹cego miejsce. które mia³o oznaczaæ zabierajcie siê st¹d .. Pilot musia³ widzieæ. . zasypuj¹c deszczem ognia szosê i pola po drugiej stronie bariery. W domu panowa³a b³ogos³awiona cisza. Wszystko jednocze nie. cholera. a policyjne ucich³y w oddali. nazywa³ to miejsce wiêtym przybytkiem mamony. Ojciec z pewno ci¹ by³ na terenie gigantycznego autokomisu przy szosie sto dziewiêtna cie.Dobra. Po zewnêtrznej stronie. spostrzeg³. przyjaciel Juniora. Na pewno by³ w okolicy. zrzuci³ ubranie i wzi¹³ prysznic. os³aniaj¹c oczy. Francine Rennie. umo¿liwiæ operatorowi zyskanie innego ujêcia.

Znowu wpad³ w dygot. to w³a nie on by³ wszystkiemu winien. Podsumowuj¹c. Bo przecie¿ z³api¹ go na pewno. Ból g³owy przeszed³. Z drzemki wyrwa³ go sygna³ alarmowy stra¿y po¿arnej. a w g³owie dudni³y mu wszystkie piekielne dzwony. No i oczywi cie trzeba by siê ubraæ. kiedy by³ dzieckiem i ba³ siê potworów z szafy. potem zacz¹³ my leæ. A jak siê dobrze zastanowiæ. co dalej. Mo¿e by siê uda³o. Junior zasn¹³ z g³ow¹ pod ko³dr¹. Samobójstwo nadal wydawa³o siê opcj¹ najbardziej kusz¹c¹. Dygota³. W którym momencie alarm stra¿y po¿arnej ucich³.. ale przynajmniej g³owa bola³a znacznie mniej. Nie sposób zaczynaæ ¿ycia uciekiniera na golasa. Tyle ¿e w takim wypadku ten pieprzony kuchta by³by gór¹. .. Przespa³ siê jeszcze trochê. W domu nadal nie by³o nikogo.dawniej.nie zd¹¿y³by przed powrotem LaDonny i Henry'ego McCainów. Móg³by uciec. samobójstwo nadal wygl¹da³o najlepiej. Teraz ju¿ nawet nie móg³ tam posprz¹taæ . ale dopiero jak ustanie ból g³owy. Obudzi³ siê o dwudziestej pierwszej.

Yo. c zyli w³a nie tak jak lubi³.ludzie kochaj¹ krew i tragediê. Mia³ g³os stworzony do wydawania rozkazów. Du¿y Jim.Cofn¹æ siê! . . Perkins mo¿e by³ niez³ym szefem policji przed dwudziestu laty.Z kim? . Za du¿o gapiów. kolejny idiota (w mie cie siê od nich roi³o. . A na tego starego pryka. nazwa³by rozpsiajuch¹. pewnie jak w ka¿dym . Rennie w wieku lat szesnastu odda³ serce Jezusowi i od tamtej pory nie u¿ywa³ wulgarnego jêzyka. Bêd¹c zastêpc¹ przewodnicz¹cego.ROZPSIJUCHA 1 Kiedy Du¿y Jim Rennie zatrzyma³ z piskiem opon swojego hummera H3 alpha (kolor . ale na dokumentach znajdowa³ siê podpis Andy'ego Sandersa. Jak zawsze przy takich okazjach . Opanowaæ sytuacjê. Rennie osobi cie zgodzi³ siê na ich wyjazd na æwiczenia. Dziwne. Jego ¿yciowe motto brzmia³o: Zawsze wyprzedzaj konkurencjê . poniewa¿ Andy by³ przewodnicz¹cym Rady Miejskiej. je li ewentualnie co siê zawali³o. a nie ponosi³ praktycznie ¿adnej odpowiedzialno ci. Rennie by³ ¿arliwym wyznawc¹ teorii asekuracyjnej.. wyposa¿enie .czarna per³a.kompletne). przywodzi³ na my l szaleñca. jak¹ tutaj zasta³. Howarda Perkinsa. oczywi cie nie sposób by³o liczyæ. ale podniós³ d³oñ w po³owicznym ge cie powitania. skoro dwa najnowsze wozy stra¿ackie przebywa³y aktualnie w Rock. . nie zwracaj¹c na niego wiêkszej uwagi. mog³y z tego byæ niema³e k³opoty.zawo³a³. stanowi³ wzorcowy przyk³ad asekuracji stosowanej: mia³ nieograniczon¹ w³adzê. Du¿y Jim Rennie obejrza³ miejsce wypadku i mocniej ci¹gn¹³ brwi. jakby grali w jak¹ kuriozaln¹ grê polegaj¹c¹ na sprawdzeniu. przynajmniej dopóki stanowisko przewodnicz¹cego zajmowa³a taka gnida jak Sanders. gliniarze byli za nim dobre trzy minuty. ale tymczasem nasta³ nowy wiek.Cofn¹æ siê od miejsca wypadku! Ernie Calvert. Teraz nale¿a³o podj¹æ odpowiednie kroki.. Przygl¹da³ siê p³on¹cej ciê¿arówce oraz szcz¹tkom samolotu. mocny i stanowczy. W³osy mia³ w nie³adzie. czekam na po³¹czenie! .spyta³ Rennie. Fatalna sprawa. jak daleko zdo³aj¹ siê wychyliæ. wobec czego sytuacjê. Niektórzy zachowywal i siê. Ernie Calvert trzyma³ w rêku telefon. I w³a nie o to chodzi³o.

¿e w³a nie takiego zachowania ludzie spodziewaj¹ siê po politykach.Departament Bezpieczeñstwa Wewnêtrznego! A w jakim celu wykona³e to takie siakie owakie po³¹czenie? . . patrz. . spokojnie. Rennie nie pofatygowa³ siê. a tak¿e dlatego.. zadzwoni³e do nich? . wiêc w koñcu pomin¹³ tê kwestiê. .Wpad³a na to ciê¿arówka . zw³aszcza gdy nadci¹ga czas wyborów. . Bezzw³ocznie! Rennie przy³o¿y³ d³onie do policzków. Jim. dodzwoni³em siê do ochrony powietrznej i. No. a dlaczego.innym). ¿eby przenie æ spojrzenie w tamt¹ stronê.Bo tamten m³odziak powiedzia³. zawsze przyzwoite..Ca³y siê rozpromieni³.Wolniej.Jaki pu³kownik wys³ucha³ mnie i prze³¹czy³ do Departamentu Bezpieczeñstwa Wewnêtrznego w Portland.Ernie.. Zawsze mia³ na podorêdziu niewielki zapas anegdotek.Do Narodowej Stra¿y Powietrznej! Coraz gorzej..Robi fantastyczne rednio wysma¿one hamburgery. . Niekiedy te¿ opowiada³ dowcipy..Bo on powiedzia³.. ¿e teraz bardzo rzadko mo¿na dostaæ rednio wysma¿ony.. na przyk³ad je li rzucisz kamieniem. ¿e . to siê od tego odbije! Patrz! Ernie podniós³ kamieñ i rzuci³ nim przed siebie. tamten facet.na to co . wiesz? O. Du¿y Jim. A tamten facet powiedzia³.Takie siakie owakie by³o jego ulubionym wyra¿eniem.. Tata mówi..Ten ze Sweetbriar Rose . . Teraz jednak straci³ ochotê na ¿arty. Albo. Twarz Renniego pociemnia³a gro nie.Ernie jako nie móg³ sobie przypomnieæ. podobnie jak turysta wybieraj¹cy siê do obcego kraju zapamiêtuje zdania: Gdzie znajdê toaletê? albo Czy w tym mie cie jest hotel z Internetem? . gdy by³ zirytowany. . ‾artowa³. ¿e co jest na drodze. jak on siê nazywa.podj¹³ Ernie . ¿e je li Pocisk trafi w którego z gapiów. co dok³adnie Barbie powiedzia³. Tutaj ludzie najwyra niej wietnie siê bawi¹. I samolot te¿.. teraz te¿ ludzie siê opieraj¹. poci¹gn¹³ go za rêkaw. Wygl¹da³ na bardzo podekscytowanego.. ..Hej. uzna³. to takie. a tamten facet potrafi. Czêsto tak robi³. a ten g³upek wzywa.. rozlegnie siê g³o ny wrzask. . .Ja wiem. bo ju¿ nikt nie umie go przyrz¹dziæ.wtr¹ci³ siê Rory Dinsmore. Ollie Dinsmore wiedzia³ z do wiadczenia. naprawdê co jest! Niewidzialne! Mo¿na siê o to oprzeæ.Do kogo? Co takiego? Jak to? . poniewa¿ sprzedawa³ u¿ywane samochody.. Jaki facet? . . na lito æ bosk¹.. . Wyku³ je na pamiêæ.

Kompletnie bezu¿yteczny i ca³kowicie nieobliczalny.Ciii. . lecz tyle wystarczy³o. . O ile mi wiadomo. . .Z kim rozmawiam? . broi³.. ..tu¿.Odwróci³ siê ponownie do Erniego Calverta. ¿eby go uciszano. ten. ale uzna³.On siê nazywa jak dziewczyna! Barbara! Akurat kiedy nabieram pewno ci. Policja by³a tu¿ . cz³owiek znowu wyskakuje jak diabe³ z pude³ka. Wiceprzewodnicz¹cy Rady Miejskiej wcale nie spodziewa³ siê go spotkaæ. ¿e jeszcze zd¹¿y zapobiec skutkom najnowszego wariactwa spowodowanego przez Barbarê. nie rozumiem. zupe³nie jakby Ernie by³ asystentem trzymaj¹cym aparat wy³¹cznie w tym celu. mia³ z takimi do czynienia a¿ nazbyt czêsto w ci¹gu trzech dekad na stanowisku urzêdnika miejskiego. Ale Rory ju¿ siê rozpêdzi³. Jak¹ barierê.Mówi James Rennie.Znam Dale'a Barbarê i to mi w zupe³no ci wystarczy.Mamy do czynienia z katastrof¹ samolotu.odezwa³ siê Du¿y Jim Rennie . zanim ukarz¹ ucznia tygodniowym szlabanem. Tak w³a nie dzia³a³ ten kuchta: m¹ci³. Rennie odwróci³ siê do Erniego Calverta.Ernie . ¿e wiêcej go nie zobaczê. ¿e ma do czynienia z jakim nadêtym biurokrat¹.We siê zamknij . Zaledwie trzy s³owa. . je li.. jednostki cywilnej i miejscowej . czego on siê dowiedzia³.. .zosta³e wprowadzony w b³¹d. .Zosta³ pan le poinformowany .Proszê pana. Rennie obdarzy³ go dobrotliwym u miechem. wiceprzewodnicz¹cy Rady Miejskiej Chester's Mill.warkn¹³ na brata.odezwa³ siê g³os w s³uchawce. macie jakie k³opoty na drodze numer sto dziewiêtna cie. Nie potrzebujemy pomocy Departamentu Bezpieczeñstwa Wewnêtrznego.Najlepiej zrobisz. Swoj¹ drog¹.który próbowa³ l¹dowaæ na drodze i zderzy³ siê z ciê¿arówk¹. po nim samym oczywi cie ani ladu. Departament Bezpieczeñstwa Wewnêtrznego. . A federalni byli najgorsi. Barierê? Barierê?! Co za jêzyk! . zw³aszcza by to robi³ emerytowany kierownik sklepu spo¿ywczego. skoro pan nie wie. dlaczego pan tak mówi. Du¿y Jim Rennie nie przywyk³.. Sytuacja jest opanowana. .. .oznajmi³ Rennie. Bóg wiadkiem. by Rennie siê zorientowa³. Wy³uska³ telefon z jego d³oni. Z kim mam przyjemno æ? .podkre li³ .Donald Wozniak.tak wygl¹daj¹ nauczyciele tu¿ przed tym. . Na to wyst¹pi³ Alden Dinsmore. A w ka¿dym razie rozci¹gn¹³ usta na boki. a potem znika³.

ca³y czas co nawija³. Wielki. I tak bêdzie. kiedy Junior popad³ w tarapaty na parkingu przed karczm¹. widzia³em samolot tu¿ przed. ¿e wyjecha³y poza miasto akurat wówczas. ale w zasadzie bezu¿yteczny. gdy zmieni³ zdanie. le zrobi³e . gdy by³y potrzebne. ¿e znajduj¹ siê w ród nich dwa nowe i potwornie drogie wozy nale¿¹ce do wyposa¿enia remizy Chester's Mill.wcale nie tak by³o. Najlepiej. gdyby nikt siê nie zorientowa³.By³em w ogrodzie. .Jim. wcisn¹³ przycisk koñcz¹cy po³¹czenie. nie uwa¿asz? . . szanowny pan Dale Barbara ju¿ dawn o wyniós³by siê z miasta. Patrzy³.Cze æ. Niech Randolph siê ruszy. móg³by nawet wyl¹dowaæ za kratkami w Castle Rock. Renniemu bardzo by taki rozwój zdarzeñ odpowiada³. ale Rennie go zignorowa³. Co siê dzieje? . Ju¿ mia³ zamiar do niego podej æ. Wysiada³ z niego Hank Morrison.upiera³ siê Alden Dinsmore. Tymczasem pracownik Departamentu Bezpieczeñstwa Wewnêtrznego . to na dodatek pyskata. . .ale radzimy sobie sami. Rennie uciszy³ go machniêciem rêki i ruszy³ w stronê pierwszego wozu policyjnego.. z którym wszystko mo¿na by³o za³atwiæ. Samolot Chucka Thompsona mia³ drobn¹ sprzeczkê z ciê¿arówk¹.zacz¹³ Ernie. bo nie do æ.a¿ dziwne.przerwa³ mu radny . Cz³owiekiem.Proszê pana . . prawie dwa metry wzrostu... Tu¿ za nim pojawi³a siê ta babka z wielkimi cyckami. po czym rzuci³ aparat Calvertowi. Najwyra niej ¿adne nie ust¹pi³o.Przyda³oby siê oczy ciæ teren z gapiów.rzuci³ Rennie pod adresem Randolpha. Od Castle Rock zbli¿a³y siê syreny. .Wcale nie . Du¿y Jim. jak Randolph zatrzymuje wóz za autem Wettington i wyjmuje pasek gumy do ¿ucia. Randolph by³ zastêpc¹ komendanta i cz³owiekiem bliskim sercu radnego.. . panie Wozner . Ma³o tego. Natomiast za ni¹ Rennie dostrzeg³ Petera Randolpha. Z nimi na pewno zjawi¹ siê karetki i policja. ¿e mieli nazywaæ siebie agentami! . . Wettington. Najprawdopodobniej wozy stra¿ackie. ¿e têpa.Bardzo dziêkujemy za zainteresowanie.zapyta³ Randolph. Tak powinno byæ. Nie ¿egnaj¹c siê.Widaæ go³ym okiem.. Rennie mia³ nadziejê.odezwa³ siê farmer . Gdyby Randolph by³ na s³u¿bie tamtej nocy. Jeszcze gorsza ni¿ Morrison. 2 .

Pete. a hurtem co roku w marcu. Randolph odwróci³ siê do Morrisona i Wettington. którym radny wcale siê nie przej¹³ .Jackie. wskazuj¹c gapiów z Mill.na ³¹ce. A w dodatku zostawia³ po sobie w powietrzu ciemnobr¹zowy lad. Nawet Peter Randolph . Wszyscy mieli otwarte usta.zabra³ mu telefon i siê roz³¹czy³! le zrobi³. który wie. Wszyscy patrzyli na dym. ale w pewnym momencie skrêca³ nieomal pod k¹tem prostym i wznosi³ siê pionowo w górê. nic siê nie zmieni³o. ale tak czy inaczej przynajmniej cz³owiek. .miêdzy krzewami.w koñcu nie idiota. zw³aszcza ¿e z po³udnia wia³ lekki wietrzyk. Dym by³ ciemny i oleisty. po kolana w trawie.on te¿ patrzy³ w to samo miejsce i z takim samym og³upia³y m wyrazem twarzy jak reszta gapiów. owszem. Stan¹³ przed nim farmer.wycelowa³ w Renniego teatralnym gestem. i to du¿e.Hank . Samolot lecia³ wysoko. wcale nie l¹dowa³. Ludzie po po³udniowej stronie granicy rozdzielaj¹cej miasta stali na samych poboczach oraz dalej po obu stronach szosy: po jednej . widzisz. wskazuj¹c na Erniego Calverta . Sam . a ty. Jim Rennie potrz¹sn¹³ g³ow¹. . spojrza³ jeszcze raz. Trzymali siê w bezpiecznej odleg³o ci od p³on¹cych szcz¹tków. Niestety. rozlega³ siê okrzyk przera¿enia. przez co wygl¹dali g³upio. co dla niego dobre . Tak¹ minê Randolph zna³ bardzo dobrze. chocia¿ te¿ niespecjalnie b³yskotliwy. Dinsmore. Niektórzy rozgl¹dali siê w ród rozrzuconych szcz¹tków samolotu.. Osoby stoj¹ce mu na drodze powinny mieæ k³opoty z oddychaniem.spyta³ zdziwiony Randolph przyciszonym g³osem. na zgromadzeniu miejskim. Od czasu do czasu. Tymczasem nie dzia³o siê nic podobnego. I Rennie szybko zobaczy³ dlaczego. Dym przesuwa³ siê na pó³noc. jakby siê dobywa³ z komina w pogodny bezwietrzny dzieñ. . a on . Tyle ¿e ci ludzie nie patrzyli na p³on¹c¹ ciê¿arówkê. D³ug¹ smugê znieruchomia³¹ w jednym miejscu. .Sie robi. gdy kto znajdowa³ kolejn¹ czê æ cia³a.powiedzia³. to nie by³o zderzenie. w ka¿dym razie na d³u¿sz¹ metê. a po drugiej .Ten go æ .Za ciê¿arówk¹ uros³a ich ju¿ ca³kiem spora grupa. . widzia³ j¹ na tej czy owej twarzy dzieñ w dzieñ. . Po stronie Mill ludzi by³o jeszcze wiêcej. Chocia¿ z trudem wierzy³ w³asnym oczom.. I Jackie Wettington te¿. lecz urwa³ w pó³ zdania. Na dym unosz¹cy siê z p³on¹cej ciê¿arówki.Co to takiego? .mia³ po³¹czenie z Departamentem Bezpieczeñstwa Wewnêtrznego.Randolph zamierza³ pos³aæ Wettington do t³umku przy ciê¿arówce.rzek³. Zaczyna³o to wygl¹daæ na jaki zjazd.

W to samo. Randolph zerkn¹³ przez ramiê na Duke'a Perkinsa.Zaraz tu bêdzie komendant. stale coraz wiêksz¹. . a pan Rennie nie.Ja te¿ widzia³em. ten kucharz powiedzia³..Ten gostek. i mia³ racjê. . Radzê opanowaæ sytuacjê. je li tylko Rennie bêdzie mia³ w tej sprawie cokolwiek do powiedzenia.. ¿e powinno siê tutaj ustaliæ strefê zamkniêt¹ w powietrzu.Obrzuci³ farmera lodowatym spojrzeniem.rozkaza³ zastêpca komendanta. Rennie nie zada³ sobie trudu podjêcia dyskusji. ale znów dosta³ po g³owie. wy³¹czen e z podzia³u na strefy albo jeszcze co innego. ten Barbara mia³ racjê. tym razem od brata.Jackie. . ka¿ ludziom siê cofn¹æ . Tylko ¿e pan Rennie znowu wskaza³ na radnego. a nie facetem.podj¹³ Alden Dinsmore. prawie szeptem: . Roz³¹czy³ siê i tyle. Co tam jest. .Rozci¹gnij ta mê.. . . T³umek rós³ z minuty na minutê.Trzymaj siê od tego z daleka . Ociepla³em ro liny i widzia³em. Widoczne przez ni¹ pa dziernikowe drzewa. A zwykle mia³.rzuci³ pod adresem Randolpha. zanim siê zjawi.Stra¿ po¿arna z Castle Rock bêdzie ci wdziêczna . Najdalej za trzy lata. . wiêc kiedy pan Dinsmore pojawi siê w urzêdzi e nastêpnym razem. Alden Dinsmore jednak jeszcze siê wtr¹ci³. spotka siê z bardzo ch³odnym przyjêciem.Samolot w co uderzy³ . Komendant akurat wysiada³ z zielonego wozu..Jackie wskaza³a gêst¹ plamê dymu. ...powtórzy³ Randolphowi. Przysun¹³ siê do niego bli¿ej i doda³ cicho.A co z tym. wskazuj¹c gapiów po stronie ciê¿arówki.? . Jackie ruszy³a w stronê gapiów przy ciê¿arówce. przyczepiaj¹c dojarki do krowich wym ion pan Rennie nawet nie chcia³ rozmawiaæ.Tracisz czas . mo¿na tego dotkn¹æ.Niewa¿ne. w co huknê³a ciê¿arówka. .wiadków mo¿na przes³uchaæ pó niej.zaprotestowa³a policjantka. a niebo nabra³o niezdrowego ¿ó³tawego odcienia. . jakby sam by³ nie wiadomo kim. I zobaczy. Zacz¹³ pop³akiwaæ. Randolph chêtnie by widzia³ tê maszynê na w³asnym podje dzie. . pe³ne soczystych jesiennych barw. . Z pro b¹ o jakie udogodnienia. On mia³ racjê. mo¿e na przyk³ad Perrym Masonem. który zarabia na chleb. .Oni s¹ w zasadzie w Motton . do niego nale¿a³o ostatnie s³owo. .zacz¹³ Rory. . Wcze niej czy pó niej farmerzy zawsze trafiali do radnych. Radny postanowi³ sobie zapamiêtaæ irytuj¹cego natrêta. . maj¹ siê cofn¹æ.widzia³em.Opanuj sytuacjê . Ten gostek. . i to z kapeluszem w d³oniach.poleci³ Randolph i poszed³ pomóc Hankowi Morrisonowi rozci¹gaæ ta mê po stronie Chester's Mill. wygl¹da³y na poszarza³e.dorzuci³. z pomoc¹ Du¿ego Jima Renniego.

Konferowali we trzech.Obawiam siê.. Pop³ynê³a z niego krew.rzek³ Perkins. Sekundê pó niej te bezczelne cycki. Rennie nie mia³ bladego pojêcia w co. . wszystko pañstwo widzieli. przybrawszy postawê osoby ciesz¹cej siê zas³u¿onym autorytetem. Policjantka roz³o¿y³a rêce w identycznym ge cie. stary wyjadacz. . Czapka siê przekrzywi³a.Witam. ale widzia³ skutki. nie ma tu nic ciekawego. i zaczê³a sp³ywaæ d³ugimi smugami jak farba ze ciany. ale Rennie. Niektórzy zadeptali mniejsze p³omienie w krzewach. 3 Duke Perkins patrzy³ na scenê.zacz¹³. .Proszê siê cofn¹æ. Proszê siê cofn¹æ. ¿e mamy do czynienia z aktem terrorysty cznym. te wystrza³owe balony zosta³y.Przerwa³ z odpowiednio zafrasowanym wyrazem twarzy. Uderzy³a w co . ale ju¿ robili to inn i. . wchodz¹c miêdzy Morrisona i Randolpha. ni¿ mo¿na s¹dziæ na pierwszy rzut oka. co by³o bardzo rozs¹dnym posuniêciem. czyby nie podej æ do Wettington. nie tracisz czasu . . . Proszê siê. Z nosa ciek³a jej krew. . i zaczê³a wyg³aszaæ tê sam¹ mantrê. Rennie rozwa¿y³ szybko. a teraz ju¿ tylko stali i patrzyli. Ani Perkins. Pewnie by³a w tym stwierdzeniu nutka z³o liwo ci. Po drodze obrzuci³ ponurym spojrzeniem farmera. stoj¹c tu¿ przed wozem komendanta. rozpryskuj¹c siê na tym czym .A nie mówi³em? .odezwa³ siê bezczelny farmer. ale poza tym nie widaæ by³o obra¿eñ.ci¹gle przybywa³o nowych ludzi z telefonami komórkowymi w rêkach.. jaka siê rozgrywa³a za plecami Du¿ego Jima. na co wpad³a. Wracajcie pañstwo do domu. . Proszê zrobiæ miejsce dla wozów stra¿ackich i policji.Teraz pan widzi? Randolph i Morrison nie widzieli. Policjantka by³a oszo³omiona. Jackie wyl¹dowa³a na swojej mocno zaokr¹glonej pupie. sp³aszczone. zreszt¹ ci¹gle by³a nieco zbyt blisko tego czego .Nie twierdzê.. .Jak widzê. spad³a z g³owy policjantki potoczy³a siê po jezdni. Najpierw zetkn¹³ siê z przeszkod¹ daszek czapki. komendancie . ale te¿ bym tego ca³kowicie nie wyklucza³. nie chwyci³ przynêty. W nastêpnej kolejno ci na przeszkodê trafi³ nos. Przyda³oby siê skontaktowaæ z Departamentem Bezpieczeñstwa Wewnêtrznego. proszê zrobiæ miejsce. jakim Hank ogarnia³ ludz po stronie Mill.. Ernie Calvert i Johnny Carver ze stacji benzynowej Mill Gas & Grocery pomagali Jackie wstaæ. na twarzy mia³a wyraz ca³kowitego og³upienia. ¿e jest gorzej. Po pieszy³ wiêc w stronê trzech rozmawiaj¹cych funkcjonariuszy.

W zasadzie w bezpiecznej odleg³o ci. ¿e wolno sz³a. jakby szukali pocieszenia w obliczu mierci. Trzy. I ci gapie. Duke us³ysza³ dobiegaj¹cy od Castle Rock pulsuj¹cy sygna³ karetki pogotowia. Kto przy zdrowych zmys³ach wys³a³by karetkê do po¿aru pustego budynku? . robi¹c stra¿y wiêcej miejsca. to ju¿ wiem .zacz¹³ Rennie. Oczywi cie w pewnym stopniu to normaln e. zbyt szeroko rozrzucone.owszem. Choæby kwestia samolotu. ale nie zd¹¿y³ siê odezwaæ. stali stanowczo zbyt blisko p³on¹cej ciê¿arówki. cofn¹³ siê miêdzy krzewy. naznaczonej has³em: TANKUJÊ W GAS & GROCERY.Wygl¹da na to. Stra¿acy ju¿ wysypywali siê z samochodów. Na pewno wcale nie próbowa³ l¹dowaæ. Randolp nie zwróci³ na to uwagi. ale ¿e jest. Obj¹³ ramieniem Jackie. która nadal mia³a nieprzytomne spojrzenie. . lecz tym razem najwyra niej co potoczy³o siê gorzej ni¿ zwykle. . Nie widaæ jej.. Pierwsze dwa zablokowa³y drogê.Co tu siê sta³o? Co wiesz? Rennie otworzy³ usta. . jednak. dlaczego nie przechodzili dalej? Zza zakrêtu na po³udniu wy³oni³y siê pierwsze wozy stra¿ackie. ¿e mamy tu jak¹ niewidoczn¹ barierê .Ca³e szczê cie.Tak czy inaczej sytuacja wygl¹da³a nieciekawie. ale jest. Zostawi³ Renniego samemu sobie i podszed³ do krwawi¹cej policjantki. A ci. . Za du¿o by³o wokó³ jego czê ci. Zawsze tak robili. panie w³adzo. Nie usz³o to uwagi Duke'a. . W ni¹ uderzy³a ciê¿arówka.Nie mam pojêcia. .dorzuci³ Johnny Carver.Na drodze jest jaka przeszkoda. gdy zdarzy siê wypadek z ofiarami miertelnymi. A gdzie nasze? Te¿ pojecha³y na te nieszczêsne æwiczenia? Nie podoba³a mu siê ta my l. Tymczasem tutaj us tawili siê w dwóch grupach . ju¿ zrozumia³em. rozwijali wê¿e.. T³umek zafalowa³. ustawiaj¹c siê w literê V.W³a nie.po obu stronach miejskiej granicy.Tak. ale Duke Perkins . widnia³a plama krwi policjantki. Na rêkawie kurtki Carvera.popar³ go Dinsmore. Duke skupi³ siê ponownie na Renniem.stwierdzi³ Duke.. . co to w³a ciwie ma znaczyæ. bo uprzedzi³ go Ernie Calvert. Ludzie powinni utworzyæ jedn¹ grupê.I Wettington te¿ siê z ni¹ zderzy³a . Po stronie Morton zjawi³ siê kolejny wóz stra¿acki. Te¿ jako nie w porz¹dku.. Z rado ci¹ dostrzeg³ na boku drugiego z³oty napis STRA‾ PO‾ARNA CHESTER'S MILL WÓZ NR 2. I samolot te¿. Nie zauwa¿y³. . cholera! . którzy zebrali siê na teren ie Motton.

. Od strony gapiów dobieg³o chóralne aaach! . prze¿yjesz jako ? .¿e policzki wiceprzewodnicz¹cego Rady Miejskiej obla³a g³êboka czerwieñ. . lecz podniós³szy na niego wzrok. przez ca³e ¿ycie raczej sam popycha³. jest ca³y.Nie czujê.. . jakby mnie przeszed³ pr¹d. ¿eby by³ z³amany.Morrison siê tym zajmie . Silne strumienie spada³y na ogieñ. .odpar³ Randolph. Kurczê. .. . Chocia¿. A po tem uderzy³am. ni¿ by³ popychany. które by mu wszystko powiedzia³o. . trochê to przypomina³o myjniê samochodow¹. Nie przejmuj siê.Nie. rozbryzgiwa³y na boki i tworzy³y w powietrzu têczowe ³uki. Najpierw mia³am dziwne wra¿enie.Jackie.Dotknê³a nosa. i to natychmiast. . . to ciê o nie zapytam. I w odpowiednim momencie. a nikt inny. Randolph zamierza³ obrzuciæ komendanta spojrzeniem.zawo³a³ Duke do Randolpha. Za jaki czas..spyta³a. kiedy siê niechc¹cy dotknie bolców przy wsadzaniu wtyczki do gniazdka. . lecz zaraz rozlu ni³ d³onie.odezwa³ siê Rennie. Krew ciek³a coraz wolniej. . i to ju¿! . Owszem.Prze¿yjê. co to by³o? . to mo¿e po policjê stanow¹.odezwa³ siê Duke. czego doskona³y przyk³ad stanowi³ jego rodzony syn. . Duke w ¿yciu nie widzia³ nic podobnego.. kiedy cz³owiek obserwuje strumienie wody pod du¿ym ci nieniem na przedniej szybie..Ty siê tym zajmiesz. Duke odsun¹³ go na bok..Jackie. Wzi¹³ z auta aparat fotograficzny i zacz¹³ pstrykaæ zdjêcia... . Potem zobaczy³ têczê równie¿ po stronie Mill.Z³amany? . tylko od³o¿y³ aparat na przednie siedzenie i chwyci³ telefon komórkowy. Jackie te¿ mo¿e to sprawdziæ. U miechnê³a siê s³abo.Szefie. ale stanowczo. gdzie u licha ciê¿kiego jest nasza karetka! Ma byæ tutaj. ale i tak spuchnie. tym s³odsza. nie wiem w co. bo to chyba jednak zbyt radykalne posuniêcie..Stanowczo powinni my zadzwoniæ do jakich s³u¿b bezpieczeñstwa. Rennie zacisn¹³ piê ci. .Skontaktuj siê ze szpitalem i spytaj. . Nieomal odepchn¹³. Stra¿acy w³a nie zaczêli laæ wodê na p³on¹c¹ ciê¿arówkê. .Nie wiem. ale zaciskanie piê ci tak czy inaczej by³o dobre dla têpaków.Jak bêdê chcia³ znaæ twoje zdanie. Tak czy inaczej zniewaga nie pójdzie w niepamiêæ.Peter! .. . Ta by³a niewielka. trochê tak jak wtedy.Komendancie . ale za rozbitym samochodem od czego siê odbija³y. A zemsta im dojrzalsza.zwróci³ siê do Wettington.. na zabawie do¿ynkowej bêdziesz ju¿ wygl¹da³a ca³kiem dobrze. Je li nie do Departamentu Bezpieczeñstwa Wewnêtrznego. Grzecznie.

¿e czasami jedynym sposobem na poradzenie sobie z rozpsiajucha jest miech. Zatrzyma³a siê dos³ownie kilka centymetrów od miejsca. Proszê i æ za radnym Renniem. Sz³a jak zahipnotyzowana. jak wilgotniej¹ jej w³osy ci¹gniête w koñski ogon. . . Mgie³ka jak z nawil¿acza! Peter Randolph podniós³ wysoko rêkê z telefonem i pokrêci³ g³ow¹.zawo³a³a Lissa entuzjastycznie. dlatego proszê. . ale nie mogê siê po³¹czyæ. tylko Lissa nadal udawa³a nimfê wodn¹.Nie rozumiem.Wiem. ¿e nie s³yszy. . G³o no i serdecznie.Tak by to nazwa³.odpar³ Rennie zbyt g³o no. . jedni gadali. Po stronie Motton zatrzymywa³o siê na drodze coraz wiêcej wozów policyjnych z powiatu Castle. proszê siê odsun¹æ. .Co w tym miesznego. .Ci¹gle zajête. Na razie wystarczy. ¿e takie polecenia s¹ stanowczo poni¿ej jego szar¿y i godno ci.Niez³a rozpsiajucha . Nie odgrywasz tu ¿adnej oficjalnej roli.Jedna z patrz¹cych. na lito æ bosk¹? . Pewnie dlatego ¿e wszyscy dzwoni¹.zirytowa³ siê Rennie. o co ci chodzi! . a tutaj prawie nic! .Mam sygna³. Zatoczy³ rêk¹ szeroki ³uk. stój! . gdzie strumieñ wody pod ogromnym ci nieniem uderza³ w powietrze. kto tu dowodzi. . . kontrolê przejmie Rock. ale rzeczywi cie. omijaj¹c dwa wiêksze szcz¹tki samolotu. wiem . roz³o¿y³a ramiona. Duke ucich³. Zaprowadzi pañstwa za ¿ó³t¹ ta mê.krzykn¹³ Duke. ¿eby pamiêta³. Przynajmniej dopóki nie zjawi siê szeryf powiatu.poleci³ Randolphowi.Lissa. .powiedzia³.Proszê pañstwa. Ca³kiem wyra ny. pozwoliæ nam pracowaæ.Nie szkodzi. Ja.Tyle wody z tamtej strony. gdzie Henry Morrison rozci¹ga³ ¿ó³t¹ ta mê. ¿eby siê cofn¹³. lecz ci¹gle mia³ u mieszek na ustach. Synowie Dinsmore'a odsunêli siê od niego. chyba wszyscy gapie mieli w rêkach telefony. zanim wyci¹gnie kryszta³y albo co w ten deseñ. . Duke nie wiedzia³.powiedzia³ Duke. Komendant widzia³. co? A ja siê nauczy³em. Duke siê roze mia³. . Je¿eli Perkins nie zapanuje nad sytuacj¹. bibliotekarka.Zabierz j¹ stamt¹d. stanêli bli¿ej ojca. czy to mo¿liwe. Tu¿ za jej plecami zamigota³a kolejna têcza. ale poszed³. A potem wyci¹gnie profity. Randolph przybra³ wyraz twarzy.Id j¹ przyprowad . Uda³a. Lissa Jamieson. który mówi³ wyra nie. inni robili zdjêcia. . A ty jeste radn ym miejskim. . Pod koniec zdania Duke podniós³ g³os i wskaza³ miejsce. ruszy³a w ich stronê.

Bo ja tego nie zapomnê. mia³ czterna cie lat i jako Brzytwa by³ cz³onkiem niewielkiego.Komendancie.przestrzeg³ go Rennie. szybko zmieni³y siê one w pal¹cy ból po lewej stronie klatki piersiowej.Bóg z tob¹. Zaraz potem urz¹dzenie eksplodowa³o mu w piersiach z tak¹ si³¹. Jednak nie zamierza³ jej obchodziæ dooko³a i dopu ciæ do tego. Rennie odszed³ sztywnym krokiem. ¿eby Henry musia³ j¹ przytwierdzaæ po raz drugi. by po dziecinnemu z³o liwie zerwaæ ta mê starannie rozci¹gniêt¹ przez Hanka Morrisona.. spogl¹da³a na delikatn¹ mgie³kê przes¹czaj¹c¹ siê przez barierê umazan¹ rop¹. I uwa¿aj na ta mê. a tutaj. Kilkoro co bystrzejszych. jak lepiec szukaj¹cy drogi w nieznanym pomieszczeniu.Duke.. Z ust patrz¹cych wyrwa³o siê zgodne aaach! . miêdzy nimi Ernie Calvert. . któr¹ w³o¿y³ na siebie tego dnia. Nie chcia³bym. ¿e rozerwa³o koszulkê z logo dru¿yny Wildcats. Tutaj upad³a. zapamiêtaj sobie. Duke wolnym krokiem zbli¿y³ siê do miejsca. W ogóle mnie to nie obchodzi . Poczu³ ciarki. Czasu starczy³o mu tylko na to. przytrzymuj¹c go jedn¹ rêk¹. bo wydatny brzuch utrudnia³ ruchy. Du¿y Jim Rennie czu³ ogromn¹ pokusê. strzêpy bawe³ny i kawa³ki cia³a uderzy³y w barierê.. Kosztowa³o go to nieco trudu. za które zap³aci³ sze ædziesi¹t dolarów. Duke chcia³ wymówiæ imiê ¿ony. . ale siê powstrzyma³. ale w my lach wyra nie ujrza³ jej twarz. ¿e owa linia pokrywa siê dok³adnie z granic¹ miêdzy Motton a Mill.. poprzyczepia³y siê rzepy. Tyle ¿e zamiast min¹æ. 4 Dzieciak nazywa³ siê Benny Drake. Nie zdo³a³.Zejd z miejsca zdarzenia. lecz prê¿nego klubu skateboardzistów. tak jak mówi³a.. jak siê dzisiaj do mnie odnosisz. A potem ciemno æ. formuj¹c¹ na jezdni wilgotn¹ liniê.oznajmi³ Duke. by uczciæ popo³udniowy mecz. Przeszed³ pod plastikiem. Wiêkszo æ ogl¹da³a siê przez ramiê. zda³o sobie sprawê. U miechniêt¹. Jedn¹ rêkê mia³ wyci¹gniêt¹ przed siebie. ¿eby do jego eleganckich spodni. by przy pomnieæ sobie ostatnie s³owa Brendy: Uwa¿aj na rozrusznik . Miejscowa policja tolerowa³a ich . Krew. gdzie Jackie z czym siê zderzy³a. za nim ruszyli inni. . wcale mi siê to nie podoba .

Trochê .skorygowa³ go Ry¿y.zgodzi³ siê mistrz Drake. .Nie ma sprawy. zostawiaj¹c na nim spory kawa³ek cia³a z ³ydki. Alarm miejski ucich³. co? .I to jest powód do strachu? . Lepiej siê po pieszyæ z ch³opakiem. Gdy nagle odezwa³ siê sygna³ stra¿y po¿arnej.Rewela . . . Nie le.zauwa¿y³ m³ody mistrz. Doskonale. Przez jaki czas doros³y mê¿czyzna i nastolatek bez s³owa patrzyli na piêtnastocentymetrowe rozciêcie. choæ postrzêpione brzegi nadal nie wygl¹da³y najlepiej.spyta³ Ry¿y.przyzna³ Benny Drake. Doros³y. Zw³aszcza ¿e ten¿e m³ody mistrz Drake odstawi³ wilsona na betonie. W czasie poprzednie go marcowego zgromadzenia miejskiego ów dynamiczny duet zdj¹³ z porz¹dku obrad kwestiê wybudowania bezpiecznego miniparku dla deskorolkowców.Mniej wiêcej tak. Luuuzik. ale jeszcze wstrzykn¹³ trzy mililitry lidokainy z adrenalin¹ . gdyby komu poza swoj¹ ¿on¹ móg³ siê zwierzyæ z takiego braku lojalno ci) stale jest gdzie na zapleczu.. ni¿ musia³. Dzieciak mia³ kredowobia³¹ twarz i chyba ³zy w oczach. inaczej Ry¿y. Nie za³atwi³ sobie nogi na cacy. nas¹czy³ ranê.W³¹czyli pr¹d .Awaryjne zasilanie szpitala i przychodni. Twitch i Everett rusz¹ na pomoc. . . . Nie chcia³ sprawiaæ dzieciakowi wiêcej bólu. .oceni³ Benny.Ry¿y mia³ pewno æ. Ambulans bêdzie potrzebny jak nic.No. . którego w my lach nazywa³ Czarnoksiê¿nikiem z krainy Oz. poniewa¿ (wyt³umaczy³by. a ja odwalam ca³¹ robotê . Jesieñ dwa tysi¹ce dziewi¹ty. .mieszankê przeciwbólow¹. Nie piesz¹c siê. Aktualnie sprawdza³. obaj podskoczyli. któr¹ nadal nazywa³ prokain¹.Mama mnie uziemi. natomiast gdzie z oddali dobiega³o zawodzenie syren. Eric Everett. .wyczyny mimo sprzeciwów ze strony radnych Renniego i Sandersa. do kiedy jest wa¿ny ostatni zastrzyk przeciwtê¿cowy zaaplikowany mistrzowi Drake'owi. ¿e Benny ju¿ bywa³ uziemiany. w sumie. Bêdzie bola³o? Ry¿y ju¿ mia³ schowaæ strzykawkê. spoooko . Raczej czê ciej ni¿ rzadziej.E.Generator siê w³¹czy³ . Oczyszczone z brudu i krwi nie robi³o ju¿ takiego przera¿aj¹cego wra¿enia.Boisz siê? .. mia³ trzydzie ci siedem lat i pracowa³ jako pomocnik u doktora Rona Haskella. . Ry¿y siê za mia³. pomy la³ Ry¿y. . ale te¿ ranê trudno by³o nazwaæ zwyk³ym rozciêciem.

tylko w bokserkach. . Pan siê ze mnie nabija. ale by³o bosko! . Od jakiego czasu Czarnoksiê¿nik g³ównie tam przebywa³ w ramach wizyt domowych. . .Tylko nie patrz. . rozmiar cztery zero. bo wzrok mami. . .poprosi³a Ginny.A teraz czujesz? . . . czujê. Zreszt¹ i nie zwymiotowa³. usun¹³ martwe fragmenty tkanki.pipe.Mn¹ siê nie przejmujcie . A s³ysza³ pan ten strza³? Benny wskaza³ mniej wiêcej na po³udnie. .Ry¿y dotkn¹³ rany ig³¹. ale wybuchy. . bez spodni. koniecznie zanim wpadnie i co urodzi. .Rewela . . wyrówna³ skórê swoim ulubionym skalpelem numer dziesiêæ. niestety.Nie nabijam siê. . Ry¿y akurat przyk³ada³ steryln¹ gazê na ranê. ¿e pochrapywa³ na kanapie gdzie w szpitalu imienia Cathy Russell.doda³ po chwili. ca³kiem nic.Pola³ ranê roztworem soli fizjologicznej.No.Mo¿emy zamieniæ dwa s³owa? . Przycisn¹³ brzeg rany koñcówk¹ strzykawki. Mo¿esz te¿ zemdleæ. a nastêpnie ukaza³a siê w nich g³owa Ginny Tomlinson. Jeste odporny na ból. I na g³os rozs¹dku te¿.Chyba bêdê rzygaæ . drobn¹ dziewuszkê na etapie gotyku i emo.Za³o¿ê ci sze æ szwów z mojej najlepszej nici nylonowej.Tylko half . Benny nie zemdla³. ¿e na wizytach domowych. Zna³ Norrie.pipe. Co pewnie oznacza³o. zanim zaliczy³e glebê? . .powiedzia³ Benny.Ile bêdzie szwów? Norrie Calvert mia³a dwana cie. Siedzia³ na stole do badania. Trzeba siê uporaæ z ch³opakiem jak najszybciej. gdy rozleg³o siê niedba³e stukniêcie drzwi..uzna³ dzieciak.Wyjd na chwilê .Nie s³ysza³em. . . przy podobnych okazjach nazywan¹ rzygownic¹. Na dzieciaka nawet nie zerknê³a.Tyle nie bêdzie. .Po³ó¿ siê. Ry¿y poda³ mu nerkê.Jako emerytowany deskorolkarz by³ szczerze zainteresowany.Ja mam odlot.Nie. No. dorzuci³ w my lach. krew cieka³a na ligninow¹ podk³adkê. Pyskaty smarkacz.Benny siê rozpromieni³.W rzeczywisto ci s³ysza³ dwa. odprê¿ i ciesz lotem liniami Cathy Russell. .Proszê uprzejmie. . jak w zesz³ym roku wyfrunê³a w Oxfordzie. czas siê braæ do szycia.Czujesz? . kurczê. której g³ówn¹ ambicj¹ wydawa³o siê pope³nienie efektownego samobójstwa na desce z kó³kami. A gdzie siê podziewa³ Czarnoksiê¿nik? Ginny twierdzi³a. . Tyle ¿e raczej nie strza³y.Zrobi³e full .

a to mia³o swoje znaczenie. którego Jim Rennie oraz jego koledzy radni ci¹gle jako nie mogli zast¹piæ nowym. ale podziêkowa³a za dobre wie ci. Alva nie wygl¹da³a.Skoñczysz dzieciaka? . zastanawiaj¹c siê.zarz¹dzi³ Ry¿y.ale ten cz³owiek na granicy z Tarker's Mills jeszcze ¿yje. braciszku.Nabijasz siê ze mnie? Alva Drake podnios³a wzrok. . Jed .Jasne.Plany siê zmieni³y. .Potrzebny ambulans? Za jej plecami w rozs³onecznionej poczekalni matka Benny'ego z ponur¹ min¹ przegl¹da³a jak¹ gazetê o przes³odzonej ok³adce z nieokie³znan¹ piêkno ci¹. gdy ch³opak skoñczy osiemnastkê. Jecha³ jakim dostawczakiem.Ani trochê .. Pali³ papierosa. ale nikt nie prze¿y³.Nie ma sprawy. migaj. .Wskaza³ na po³udnie. gdzie na horyzoncie wznosi³ siê czarny gruby filar dymu... po czym wróci³a do przegl¹dania czasopisma. Dougie Twitchell. Wrzuæ drugi bieg. By³ najspokojniejszym pielêgniarzem. Wypadek dostawczaka. jakby mia³a zamiar skakaæ z rado ci. Twitch ju¿ czeka.zapewni³a go Ginny.Wiesz dok¹d? Twitch pstrykn¹³ niedopa³kiem. . by jej powiedzieæ. Ry¿y wyszed³ za Ginny na korytarz. .Tak. . . zgadza siê? ..Wiem tyle. Zderzy³y siê ciê¿arówka i samolot. Samolot l¹dowa³ na szosie. siedzia³ na zderzaku starego ambulansu. . ¿e Benny siê wyli¿e. cz y m¹¿ pomo¿e jej uziemiæ Benny'ego do czasu.Doktor Rayburn? . South Paris.Widzia³e kiedy rozbity samolot? . rozejrza³a siê dooko³a.Dziwne.Rzuæ ten zgubny na³óg i jedziemy .Czyli w szpitalu w Norway. W drugim rêku trzyma³ CB. wystawiwszy twarz do s³oñca. . Spokojna twoja rozczochrana.Gin powiedzia³a. jakiego Ry¿y kiedykolwiek spotka³.Benny. . Jedziemy gdzie indziej. ci¹gnê³a brwi. Na granicy z Tarker's Mills.Mam te¿ informacje o innych wypadkach. Ju¿ jest w drodze. Sied spokojnie.. . zaraz wrócê.. Z radia p³ynê³y g³osy nak³adaj¹ce siê jeden na drugi. na granicy z Tarker's Mills. .Mia³ pacjentów w Stephens Memorial. jed . zwany w skrócie Twitchem. ile ci Gin . Na granicy z Motton t e¿ mamy wypadek. . . . .Na drodze sto dziewiêtnastej. Ginny pokiwa³a g³ow¹. A w ka¿dym razie wbi³a w nie spojrzenie. . Jeszcze na chwilê przystan¹³ obok pani Drake.

nie wiem. darowanemu koniowi nie zagl¹da siê w zêby.powiedzia³ Ry¿y.powiedzia³ Twitch .Nie ma palenia w karetce .stwierdzi³ Twitch. dziêkujê. jednak wiêkszo æ najprawdopodobniej przyci¹ga³ zapach krwi. ty jeste nienormalny.Chyba ¿e siê podzielisz . .odpar³ Ry¿y.W³a nie on. A w ka¿dym razie jej skutki.uzna³ Twitch.. co siê sta³o . Pielêgniarz spojrza³ na niego smutno. .. . wiêc nie ma po co.przypomnia³ mu Ry¿y. lecz bardzo szybko poj¹³. wystarczy.Twitch. jakby od tego zale¿a³o ich ¿ycie. to przewidywania nie s¹ najbardziej optymistyczne. co stanowi³o aktualnie standardow¹ procedurê postêpowania. a Peter Randolph twierdzi. mo¿na by³o spokojnie rozsmarowaæ na chlebie. gdzie szosa numer sto siedemna cie dochodzi³a do sto dziewiêtnastej. Ginny powiedzia³a. Ca³y czas s³uchali radia.Cz³owieku. Trudno.Mo¿e tak. . Je li o mnie chodzi. Twitch westchn¹³ i poda³ Everettowi paczkê.. ale wygl¹da na to. samochody zmierza³y g³ównie na po³udnie. To. To nie jest mo¿liwe. . Obaj zaci¹gali siê papierosami. Zginê³o dwóch ch³opaków.. Twitch bez k³opotu min¹³ . ¿e tak w³a nie siê sta³o. Jak cz³owiekowi wybuchnie rozrusznik w klacie. Nieustraszonym dowódc¹. 5 Z wyj¹c¹ syren¹ przemknêli przez wiat³a na skrzy¿owaniu w centrum miasta.Komendant Perkins? .sprecyzowa³ Ry¿y. . . a mo¿e nie. . W po³owie drogi do drzwi ambulansu wyj¹³ paczkê papierosów..Ach. marlboro.Moje ulubione cudzesy. rozruszniki nie wybuchaj¹.Wykoñczysz mnie .Na s³u¿bie. . Zapewne niektórzy z jad¹cych rzeczywi cie mieli jakie sprawy do za³atwienia. ¿e Perkins potrzebuje pomocy. staruszku. . no a e on jest szefem policji. ¿e tam wszyscy zginêli.Twitch. . .ale jedno jest pewne: zobaczymy prawdziw¹ katastrofê lotnicz¹. co z nich zosta³o. Ruch by³ do æ du¿y.Wobec tego mo¿e Perkins nadal ¿yje i faktycznie siê na co przydamy . Ry¿y niewiele wy³awia³ z nieprzerwanego potoku s³ów. ¿e bêdzie pracowa³ jeszcze d³ugo po czwartej. oczywi cie przy otwartych oknach. . ca³kiem jak muchy.Widzia³em .

Gendron zdj¹³ czapkê Sea Dogsów i otar³ ni¹ blad¹ twarz ze smugami krwi.Muszê wracaæ. Odeszli z miejsca wypadku na drodze sto siedemnastej.Tak. . jedyna ocala³a. .Niez³y wstrz¹s .Jezu! Przepraszam! . ale teraz. Stali naprzeciwko siebie. .Ja nie chcia³em! Cofam to! . Na tym skoñczy³ siê lot na skrzyd³ach wyobra ni. Gdyby tylko móg³.mig³owiec wiadomo ci. . Przynajmniej ona wydawa³a siê we wzglêdnie dobrym stanie...Podniós³ rêce. . Odpoczywaj po drodze.krzykn¹³ Twitch.. . .dorzuci³ jak dziecko. mam nadziejê. wpad³ w korkoci¹g. Barbie chêtnie by u ciska³ staruszka i poklepa³ go po plecach. ¿e Elsa Andrews. .Tak. który pewnie znalaz³ siê ju¿ nad miejscem wypadku.Wybacz. ... Przez chwilê Ry¿y widzia³ wymalowan¹ na burcie trzynastkê i oko CBS. .Patrz..Ci¹gle masz nadziejê.Gendron uniós³ czapkê. .No to wracaj. . Powoli. ¿e wygl¹da³ jak ogromny paluch. Potem maszyna wybuch³a. Bohaterscy paramedycy walcz¹.. .Wskaza³ w górê. Gendron za mia³ siê szczekliwie. . Nos mu spuch³ do tego stopnia.Ty idziesz dalej? . I w ogóle. opu ci³ je gestem pe³nym bezradno ci.cztery wozy jad¹ce w kolumnie. Z bezchmurnego nieba spad³ na ziemiê ognisty deszcz.Chcia³bym ci u cisn¹æ rêkê jeszcze . Obaj spojrzeli na wie¿y s³up dymu. Z pocz¹tku by³ pewien. o Wielki Ry¿y! .powiedzia³. Nie piesz siê. mig³owiec.. Oczy tonê³y w ciemnych obwódkach.No to powodzenia. ale nos mnie dobija. gdy upewnili siê. ¿e znajdziesz koniec? Barbie milcza³ jaki czas.Jak dla mnie mig³owiec by³ ostatnim gwo dziem do trumny. . chocia¿ za³amana po stracie przyjació³ki. No i nie jestem ju¿ taki m³ody. 6 . Bêdziemy w informacjach o szóstej. Pó³nocny pas szosy numer sto dziewiêtna cie by³ zastanawiaj¹co pusty. otrzyma niezbêdn¹ pomoc.

Ja te¿. Powiedz. To znaczy wtedy. Popro o rozmowê z oficerem ³¹cznikowym.Przez chwilê s³ucha³.Tak. . M³ody cz³owiek kiwn¹³ g³ow¹ i wdusi³ przycisk na telefonie.potwierdzi³ Barbie.Barbie na chwilê pogr¹¿y³ siê w my lach. Od czasu do czasu zbacza³ na zachód i dotyka³ ciany odgradzaj¹cej Chester's Mill od wiata zewnêtrznego.Hej. Wóz zosta³ na drodze jak wielkie martwe zwierzê. krokiety Twinkies i krakersy z mas³em orzechowym. . gdzie na sto dziewiêtnastej znajdowa³a siê granica z miastem siostrzanym Chester's Mill. roladki czekoladowe Ho Hos. Coksem. ale i tak sz³o siê ni¹ lepiej ni¿ przez zaro la. . ¿o³nierzu.przed zachodem s³oñca. Tylne drzwiczki by³y otwarte. Ca³y czas mamy kontakt przez telefon. 7 Trafi³ na le n¹ dró¿kê wiod¹c¹ mniej wiêcej równolegle do bariery. . na asfalt wysypa³y siê psie chrupk i Devil Dogs. w rêku trzyma³ telefon komórkowy. Podniós³ wzrok na Barbiego.Zakoñczy³ rozmowê. jak bêdziesz mia³ pod rêk¹ telefon? .Mój przyjaciel i ja zaczêli my na wschód st¹d. kiedy siê uda po³¹czyæ. wyra nie rzadko u¿ywana.Ta niewidzialna ciana jest wszêdzie? Granica zamkniêta? . . By³ wyra nie zmêczony. w czego odnalezienie przesta³ ju¿ wierzyæ. Przyszed³ pan stamt¹d? . Teraz jest tam . By³a pozarastana. . Barbie uniós³ palce do czo³a i ruszy³ w drogê. czyli Tarker's Mills.Dusty? Jeste tam ju¿? .Móg³by co dla mnie zrobiæ. Jaki dobry samarytanin zabra³ kie rowcê wywróconego dostawczaka le¿¹cego po drugiej stronie bariery. On poszed³ na po³udnie. Na pniaku siedzia³ jaki m³ody cz³owiek w koszulce z George'em Straitem i zajada³ te ostatnie. .Okay. nadal szukaj¹c tego. pierniki Ring Dings. . . ¿e sprawa jest pilna i dzwonisz w imieniu kapitana Dale'a Barbary.Zrobiê to. a do tego przestraszony i rozczarowany.Zadzwoñ do bazy wojskowej w Fort Benning. . . Rozdzielili my siê. . Powodzenia. a jego o kontakt z pu³kownikiem Jamesem O.Jasne.Wskaza³ mniej wiêcej na przestrzeñ za jego plecami.Z drugiego koñca miasta . Przystan¹³ w miejscu. Ci¹gle by³a. Zapamiêtasz? Gendron pokiwa³ g³ow¹. .

Barbie zdawa³ sobie sprawê. ¿e teoretycznie mogli omin¹æ jakie wyrwy wielko ci drzwi lub okien.gdzie siê rozbi³ mig³owiec. bo i nie musia³. ale mocno w to w¹tpi³.Nie znalaz³e ¿adnej dziury w tej cianie? M³odziak tylko pokrêci³ g³ow¹. ¿e zbiera siê t³umek. . Nic nie powiedzia³. Barbie jako wcale nie by³ zdziwiony. Jego zdaniem mieszkañcy Chester's Mill zostali odciêci od wiata. . Mówi.

Celtics. A je li chodzi o liczbê szarych komórek. zw³aszcza pod nieobecno æ Angie i Dodee Sanders. kto znajdzie siê na miejscu katastrofy. Mo¿e wysz³a z miasta przed zamkniêciem bariery. zrobi³a siê szósta. Anson Wheeler. pracowa³o ich co najmniej dziesiêæ. . przynajmniej od czwartej do zamkniêcia. Rose obs³ugiwa³a go ci przy sto³ach. w niego wszyscy siê wpatrywali. w tle mia³ ci¹gle jeszcze dymi¹cy wrak ciê¿arówki. jak ka¿dy. Wszed³ do rodka. Red Sox. Main Street wieci³a pustkami. no có¿. a i tak przy córce móg³ robiæ za Einsteina. W takim razie nie wróci za ladê przez jaki czas. Mimo wszystko dobrze. W zasadzie nie by³a leniwa. Jej ojciec. Wygl¹da³a na zaganian¹ i zmêczon¹. Na ekranie widnia³ Anderson Cooper z CNN. by i tam przyj¹æ zamówienie. czyli posi³ek tradycyjnie serwowan y w Sweetbriar Rose w sobotnie wieczory. Niesforne kosmyki uciek³y jej spod siatki. Nad kontuarem wisia³ telewizor. Za kontuarem powinna staæ Angie McCain. kto zamówi³ niadanie na kolacjê i musia³ stawiæ czo³o jajkom wysma¿onym przez Ansona. ¿eby siê urwaæ z pracy.. lokaln¹ ekonomiê. Nie us³ysza³ znajomych rozmów o wszystkim i o niczym. jakie piêæ kilometrów. o¿ywia³ j¹ tylko pomr generatorów. nowe samochody. Biada temu. ale nie by³o po niej ladu. Zanim dotar³ na miejsce. czy miejscowy klub sportowy Twin Mills Wildacts. Brakowa³o te¿ miechu. Sygnalizacja wietlna na skrzy¿owaniu dróg sto dziewiêtna cie i sto siedemna cie nie dzia³a³a. tote¿ nale¿a³o siê obawiaæ o stan ka¿dego dania bardziej skomplikowanego ni¿ fasola z kie³bas¹. Sta³ na drodze numer sto dziewiêtna cie. rakiety Patriot. Chocia¿ ta ostatnia wcale nie potrzebowa³a katastrofy. ¿e w ogóle tutaj by³. pi³y elektryczne i inne urz¹dzenia stanowi¹ce tre æ ¿ycia wielu mê¿czyzn. ceny paliwa..GRAMY RAZEM 1 Barbie wróci³ sto dziewiêtnast¹ do centrum miasta. Ani jednego wolnego stolika. by³ w kuchni. S¹dz¹c po natê¿eniu d wiêku. natomiast Sweetbriar Rose by³o jasno i t³oczno. Andy Sander pierwszy radny Mill. którego Rose nazywa³a dzieciakiem. nie by³ zagro¿ony cz³onkostwem w Mensie. wie¿o nabyte wiertarki. lekko wytr¹cony z równowagi. od czasu do czasu wracaj¹c za ladê. ale trudno je j siê by³o skupiæ. chocia¿ mia³ skoñczone najmarniej dwadzie cia piêæ lat. obejmuj¹cych szeroki wachlarz tematów: politykê.

Je¿eli cz³owiek w mundurze zakrywa mikrofon s³awnemu reporterowi telewizyjnemu nawet bez ladowego za pozwoleniem . a teraz przekazujê g³os do Waszyngtonu. Tego wieczoru Wolfie mia³ pod szyj¹ krawat. Na czerwonym pasku pod obrazem z kamery p³ynê³y s³owa: JEDNO Z MIAST MAINE W NIEWYJA NIONY SPOSÓB ODCIÊTE OD WIATA. na którym znajdujemy siê w tej chwili. i ods³oni³ mikrofon. zosta³ objêty klauzul¹ bezpieczeñstwa narodowego. jak zwykle. niezmiennie z kamienn¹ twarz¹. Wyszed³ z kadru. Mówi³a o nim mój Wolfie . Wolf? . Barbie o ma³o siê nie za mia³.Na ekranie telewizora mig³owce l¹dowa³y za plecami Andersona Coopera. to nast¹pi³ koniec wiata. ju¿ na obszarze Motton . Wygl¹da³y jak pave lowsy. Teren. nieca³e sto metrów od tego. a¿ do miejsca. poczu³by siê kompletnie sko³owany. A w górnym prawym rogu ekranu mruga³o na czerwono s³owo NAJ WIE‾SZE. rozwiewaj¹c mu gêste siwe w³osy i nieomal go zag³uszaj¹c. Wszyscy znali ten przydro¿ny bar ze sklepikiem. Barbie doskonale rozumia³ jego przyczyny. Pij naj wie¿sze piwo. co w braku lepszego okre lenia nazwali my barier¹. Otrzymali my informacjê . co mia³ do powiedzenia. gdzie znajduje siê bar U Raymonda. zakry³ Cooperowi mikrofon d³oni¹ w rêkawiczce i powiedzia³ mu co do ucha. a i reszta jego ubrania podejrzanie przywodzi³a na my l sobotni¹ imprezkê przy grillu. którymi Barbie wylata³ swoje w Iraku. ciê¿kie mig³owce transportowe. Wznowimy nadawanie mo¿liwie najszybciej.¿e przedstawiciele mediów musz¹ siê wycofaæ oko³o pó³ kilometra. ale nie tym szczególnym. jak neon nad tawern¹. Barbie zna³ to spojrzenie.odezwa³ siê ulubiony dziennikarz Rose . Gdyby Barbie teraz zobaczy³ Coksa.odezwa³ siê Cooper . W ród zebranych w Sweetbriar Rose przeszed³ niespokojny pomruk. Wojskowy by³ pu³kownikiem. Ten na wizji powiedzia³ reporterowi. Wojskowy beton. wabi¹cy klientów napisem w oknie: ZIMNE PIWO GOR¥CE KANAPKI WIE‾A PRZYNÊTA. Miejsce Andersona Coopera na ekranie zaj¹³ Wolf Blitzer. Podsumowuj¹c fakty .dzisiaj wczesnym . Bywalcy Sweetbriar Rose znowu mruknêli unisono. posy³aj¹c w eter miêkkie wi niêcie. ale wyj¹tkowo le zawi¹zany. Rose siê w nim podkochiwa³a i codziennie po po³udniu nastawia³a odbiornik na The Situation Room . W pewnej chwili jaki oficer wszed³ w kadr.

Potem siê u miechnê³a. . o czym chcia³a mieæ.Masz jeszcze gdzie mój fartuch? . pomy la³. tak dla niej charakterystyczny. Rose. Du¿a przyjemno æ. które najbardziej go interesowa³y.Na to wygl¹da . który swego czasu móg³ byæ kotletem wieprzowym.Widzê. oczy mia³a wielkie jak spodki.zapyta³ Barbie trochê nie mia³o. A potem na jej twarzy pojawi³ siê tajemniczy u mieszek. Prezydent zosta³ powiadomiony o sprawie. Na jej twarzy ukaza³a siê pe³nia szczê cia oraz niek³amana ulga. chcê pos³uchaæ. mniej wiêcej o godzinie pierwszej.popo³udniem. ¿e Julia Shumway mia³a pojêcie o wszystkim. by siê przekonaæ. Wstrz¹saj¹co trze wego. mu zaufa³a i da³a pracê. ¿eby go u ciskaæ. Oczywi cie wiedzia³a o jego po¿egnaniu z miastem. Spêdzi³ tu do æ czasu. Jego starszy brat. . Nikt by nie chcia³ mieæ wroga w osobie tatu ka Juniora Renniego.Wcze niej.Auburn po North Conway. Odstawi³a talerze na pierwsze z brzegu wolne miejsce i po pieszy³a do Barbiego.. wiêc musia³a stan¹æ na palcach. . Dok³adnie rzecz bior¹c. Stewart Bowie. nios¹c do stolika dla czterech osób. je li by³ trze wy.. A potem uzna³a.Myra Evans naprawdê nie ¿yje? . od Lewiston .zgodzi³ siê Barbie. Mimo wszystko Barbie ci¹gle mia³ wra¿enie. du¿o wcze niej . a tego wieczoru wygl¹da³ na trze wego. . By³a pulchna i niewysoka. Fern pomaga³ mu czasami. fasolê z kie³bas¹ plus jaki poczernia³y kawa³ek padliny. . ¿e rozumie. w³a cicielka i wydawca Democrata w jednej osobie obrzuci³a go znacz¹cym spojrzeniem.Tak . co Barbie chcia³ us³yszeæ: ¿e przestrzeñ powietrzna nad Chester's Mill zosta³a zamkniêta.odezwa³ siê kto . . Powiedzia³ to. bo Wolfie w³a nie przeszed³ do informacji.B¹d cie cicho. Jedno i drugie podnios³o Barbiego na duchu. ¿e Chester's Mill pana nie wypu ci³o. ¿e porównywalny ze znakiem firmowym. Zamar³a w pó³ kroku. z dwoma talerzami w d³oniach i dwoma kolejnymi na przedramionach.potwierdzi³ Fernald Bowie. Rose dojrza³a go. chocia¿ by³ dla niej zwyk³ym w³óczêg¹ z paroma nagryzmolonymi referencjami w plecaku. ¿e zostawi³ j¹ z rêk¹ w nocniku. ca³a przestrzeñ na zachodni¹ czê ci¹ stanu Maine i wschodni¹ New Hampshire. dlaczego musi znikn¹æ z miasta. .zapyta³ kto inny. oblê¿onego przez sze æ. Barbie te¿ chcia³ pos³uchaæ. prowadzi³ jedyn e w mie cie przedsiêbiorstwo pogrzebowe. W koñcu przecie¿ to w³a nie ona. I po raz pierwszy od dziewiêciu lat zarz¹dzono czerwony alarm antyterrorystyczny. .Dobry Bo¿e! Kogo to moje piêkne oczy widz¹! Dale Barbara! . Tak siê czuje cz³owiek po powrocie do domu. Gdy Barbie mija³ stolik Julii Shumway.

zauwa¿y³.Zamówienie! .To jak.Rose nadal szepta³a. Anson odst¹pi³ od grilla z nieskrywan¹ ulg¹. Nakarmimy piêæ tysiêcy g³odnych. Ju¿ wysiada³em.krzyknê³a Rose. masz gdzie ten mój fartuch? Rose otar³a k¹cik oka i kiwnê³a g³ow¹. . Na razie jednak ¿adnego z Renniech nie by³o w pobli¿u. zanim nas wszystkich potruje. Barbie za mia³ siê wdziêczny za ¿ywio³ow¹ reakcjê. który powinien ju¿ znajdowaæ siê na ³onie rodziny. cz³owieku...Anson nie by³ znawc¹ Biblii. . je li tylko Anson przyk³ada³ rêkê do zmian stanu ¿ywno ci pod wp³ywem ciep³a.Uszy do góry.My la³am. ¿e ciê widzê . min¹³ kontuar i zluzowa³ Ansona Wheelera w kuchni. pierwsz¹ karteczkê z zamówieniem i zabra³ siê do pracy. my l¹c o Paulu Gendronie.. Trzeba wyrzuciæ z kuchni Ansona. Zanim wyszed³ z kuchni.Du¿y Jim Rennie mo¿e mnie poca³owaæ! . .szepnê³a.. Znajdowa³ siê w niej spory wybór czapek baseballowych. ale zaliczy³em falstart. które wyrobnikom przy grillu w Sweetbriar Rose s³u¿y³y jako czapki kucharskie. Nawet piêæ. przyj¹³ zamówienia przy barze. . jak siê cieszê. ¿ebym znikn¹³ na dobre. .Pojêcia nie masz. Na grillu zawsze by³ potworny ba³agan.Dziêki Bogu. Ech.Niewiele brakowa³o. Rose. Powiedzia³ mu. odsun¹³ siê na odleg³o æ ramienia. Barbie u cisn¹³ j¹ równie serdecznie i cmokn¹³ w czubek g³owy.. . ¿eby ogarn¹³ ladê. ¿e ciê ju¿ nie zobaczê.. Przekrêci³ j¹ daszkiem do ty³u. Opowiem ci pó niej. zawi¹za³ troki na plecach i otworzy³ szafkê nad zlewem. bo akurat w tej chwili sta³ siê dla zebranych w restauracji mieszkañców Mill wa¿niejszy od ich miasta na ogólnopañstwowym kanale telewizyjnym. Wybra³ Sea Dogs. a tak¿e za dyskrecjê . to co ? . . . . Strzeli³ stawami palców.Tak. . W ¿yciu nie by³o takiego t³umu. a potem pomóg³ Rose na sali. I ca³e szczê cie.Przyda mi siê twoja pomoc.. . Odezwa³ siê dzwonek wisz¹cy w przej ciu. które nazywa³ gotowaniem.Niewa¿ne. Barbie za³o¿y³ fartuch na szyjê. chwyci³ ³opatkê do grilla.Co? .powiedzia³a Rose. Barbie pos³usznie zasalutowa³.Du¿y Jim i Junior nie bêd¹ zachwyceni .Widzia³e .. jeszcze potrz¹sn rêk¹ Barbiego. . . zamykaj¹c j¹ w obu d³oniach.. gdyby by³a o dziesiêæ lat m³odsza. Wypu ci³ j¹ z objêæ.

odwróci³ tabliczkê z napisem OTWARTE na stronê z informacj¹ ZAMKNIÊTE. tworz¹ce i izoluj¹ce obszar chroniony. . I w ogóle na cokolwiek.Niewiele brakowa³o. Zdjê³a z g³owy siatkê i u miechnê³a siê do Barbiego. zapali³a papierosa. ¿e to nie s¹ reflektory telewizyjne. ale latarnie nie wieci³y. gdzie ju¿ zebra³o siê oko³o piêædziesiêciu osób. Barbie w³a nie siêga³ po jedn¹. ³ami¹c zakaz palenia tytoniu w miejscach publicznych. Albo skoñczy³ jak Chuck Thompson i jego uczennica. jak przechodz¹ przez ulicê i kieruj¹ siê w stronê placu miejskiego. Nagle jako przesta³ mieæ ochotê na frytki. Dla odmiany na Main Street panowa³a nienaturalna ciemno æ. ale dzisiaj to dopiero dosta³am w ko æ . Na stole miêdzy nimi sta³ talerz z frytkami. Rose jednak wiedzia³a swoje. w koñcu skuli³abym siê w k¹cie i p³aka³a. Barbie oceni³. Mog³a mnie podwie æ. ¿e chcê do mamusi.To by³a Claudette Sanders. w supermarkecie Food City u stóp Main Street Hill. .. na stacji benzynowej Gas & Grocery. gdzie w wiêkszo ci budynków znajdowa³y siê mieszkania.Gdyby siê nie zjawi³. przy których pracowa³y generatory. Martw¹ strefê.. oczywi cie ustawiaj¹c posterunki i o wietlaj¹c martw¹ strefê. który usiad³ naprzeciwko. Barbie zamkn¹³ drzwi. Anson czy ci³ kontuar. Wszyscy stali zwróceni na po³udnie. w ks iêgarni Mill New & Used Books.stwierdzi³a.Barbie u miechn¹³ siê do wspomnienia. Pewnie bym wtedy zd¹¿y³. Kobiety ponoæ jeszcze nie zidentyfikowano. Jestem pewna. Fatalne okre lenie. b³yszcza³o elektryczne o wietlenie. . Popatrzy³ chwilê na ostatnich czterech czy piêciu bywalców. ale Barbie przecie¿ nikomu nie powie. .My la³am. Uwolnione od czapki baseballowej w³osy spad³y mu na ramiona. Spotka³em blondynkê w fordzie. ¿e jej mama wybiera siê dzi na lekcjê latania. tylko wojskowe. W oknach na pierwszym piêtrze. czyli dobr¹ godzinê pó niej ni¿ zwykle.2 Piêtna cie po dziewi¹tej. Dodee powiedzia³a mi wczoraj. bo tam jasne bia³e wiat³o utworzy³o b¹bel nad drog¹ numer sto dziewiêtna cie. wiat³a awaryjne pali³y siê w sklepie wielobran¿owym Burpeego. Rose pozby³a siê ostatnich go ci. . a by³bym wyjecha³. Zamar³ w pó³ gestu. A jak izolowaæ obs zar chroniony noc¹? Có¿. A czerwona plama keczupu przy brzegu talerza wygl¹da³a jak krew. O Thompsonie mówiono w CNN. . W kilku budynkach. ¿e czwartego lipca prze¿yli my apogeum. Rose usiad³a przy stoliku po rodku sali. migota³y p³omyki wiec.

¿e w kuchni s³ysza³. . a wszyscy bez przerwy nadawali przez ró¿ne nokie. Niektóre po³¹czenia przebija³y si na zewn¹trz.Zanuci³a niskim. któr¹ ci¹gle podsuwa³a mu pamiêæ. Angie. . ¿e zwymiotuje. zw³aszcza przy tych k³opotach z telefonami... Gdy ¿ar sykn¹³ z cicha. rozsiewaæ plotki bêd¹ce powodem jego k³opotów na parkingu przed Karczm¹ Dippera. popatrzy³ przez okno na Main Street. . ale my l.. . która minionego lata cudem jakim na dwa miesi¹ce wyp³ynê³a na fali w kilku stacjach zachodniego Maine. puszczaj¹cych muzykê country. wcale siê tego nie spodziewa³am. ¿e ma w nosie pracê. rzecz jasna.Ja te¿ . Niektórzy przypuszczali.spyta³a Rose. ¿e tamte czê ci cia³a to by³a matka Dodee.Oczywi cie Dodee mog³a te¿ uznaæ. ale w miarê up³ywu czasu coraz mniej liczne. i pojechaæ do Auburn Mall . . wskazuj¹c frytki. motorole. rozg³o ni WCIK. Straci³em apetyt. ale zaraz sobie przypomnia³. Odwróci³ g³owê. gdyby to do niego jeszcze nie dotar³o.Dlatego Dodee nie przysz³a. ale by³abym zdziwiona. iPhony i blackberry. bo James McMurtry nie nale¿a³ do artystów popieranych przez radio jezusowe. Wiêkszo æ ludzi przyjê³a. ¿e skoro wszyscy usi³uj¹ siê gdzie dodzwoniæ w tym samym momencie.stwierdzi³a Rose.Miasto nie jest wielkie. Nie by³o miêdzy nimi.Nie da³a znaku ¿ycia. kotku. . .stwierdzi³a Rose. Ta noga w zielonej nogawce.. chocia¿ w³a ciwie nie by³o na co patrzeæ.Rose wzruszy³a ramionami.Kto j¹ tam wie? . ¿e to przez pracowników telewizji. .Miasto nie jest wielkie. ani ponurej Dodee. Chocia¿ przyznajê. jak go cie na sali narzekaj¹ na k³opoty z po³¹czeniami komórkowymi. Barbie w pierwszym odruchu przyj¹³. Za oknem królowa³a ciemno æ. i wszyscy gramy razem . S³owa pochodzi³y ze starej piosenki Jamesa McMurtry'ego. ¿ona przewodnicz¹cego Rady Miejskiej. Barbie u miechn¹³ siê lekko i za piewa³ nastêpny kawa³ek. ¿e w samolocie by³a Claudette? . ³apiesz w czym rzecz? . Barbie przez jeden straszny moment mia³ wra¿enie.Czy pan Sanders wie. Barbie mia³ swoje przypuszczenia na ten temat: zaistnia³a sytuacja zagra¿aj¹ca bezpieczeñstwu narodowemu w czasie gdy ca³y kraj mia³ paranojê na punkcie terroryzmu..Pewna nie jestem. Barbie nie kocha³ nad ¿ycie ani wiecznie u miechniêtego Andy'ego Sandersa.Bêdziesz jeszcze jad³? . których zjecha³o siê ju¿ pewnie kilka setek. Zgasi³a papierosa w keczupie.Nie. dochodzi do blokady czêstotliwo ci.. ¿e mowa o linii naziemnej. .. d wiêcznym g³osem: .. która prawie na pewno pomog³a swojej najlepszej przyjació³ce. ..

Ch³opcy. Dwa i pó³ tysi¹ca litrów propanu nie wystarczy na wieki.Bêdzie musia³ kazaæ Bogu b³ogos³awiæ Amerykê beze mnie. Ogrzewanie. . Tylne drzwi te¿. Nie bêdzie zachwycona. Sweetbriar Rose dysponowa³ dwoma po³¹czonymi zbiornikami.. wszyscy gramy razem . By³ z tym huk roboty. ws³uchani w jednostajny pomruk nowiutkiego generatora. .. musimy pogadaæ o jutrzejszym dniu.oznajmi³ Anson zza lady. Zaczê³a siê podnosiæ. lodówki. walenie kotka za pomoc¹ m³otka.Daj spokój. Zw³aszcza w niedziele. . ile jeszcze nieszczê æ ic czeka. A generator zu¿ywa gaz. Miasto nie jest wielkie. bo wtedy piek³o siê bu³eczki cynamonowe. Jezu Chryste. .stwierdzi³a Rose. Przynajmniej na jaki czas. Matka Dodee Sanders. Gorzej.Dobra. . kogo zna³. kotku. . na jaki tema t ta ponura mina? . piece. ¿e trudno by³o przewidzieæ. Mam prawie pe³ne zbiorniki. .Pr¹d dostarcza ci generator. ale przedtem trzeba wszystko przygotowaæ.Jak szybko go zu¿ywasz? Masz pojêcie? .O pó³nocy bêdzie przemawia³ prezydent . W niedziele Sweetbriar Rose otwierano o siódmej. Trzeba przekonaæ Rose do tej decyzji. Jaki by³ stopieñ prawdopodobieñstwa? U wiadomi³ sobie. ¿e potê¿na maszyna mo¿e w³a nie wykonywaæ ostatnie swoje zadanie. Dobrze. jutro jest dzieñ jak co dzieñ. Barbie przeprowadzi³ wyliczenia. je li macie ochotê poogl¹daæ prezydenta. Skoro Rose uzupe³nia³a gaz niedawno. . ¿e usiad³a. mia³a dwa i pó³ tysi¹ca litrów gazu do dyspozycji. Z kuchni dochodzi³ jednostajny pomruk zmywarki do naczyñ. . ¿e stopieñ prawdopodobieñstwa by³ niema³y.Ja dziêkujê za prezydenta .W zesz³ym tygodniu. Bo jest kobiet¹ m¹dr¹ i praktyczn¹.Kiedy ostatnio uzupe³nia³a propan? . wiat³o. ale akurat to by³o najwiêksze zmartwienie. Co jeszcze? Owszem. A je li nawet nie pani Sanders lecia³a senec¹. Wreszcie okruch szczê cia w dzieñ naje¿ony nieszczê ciami ca³ego miasta. Jutro pogadamy. mo¿ecie zostaæ.Co jednak dojrza³a w jego twarzy takiego. Barbie u wiadomi³ sobie. pompy. Przez jaki czas milczeli. Pi¹ta godzina to bardzo wcze nie.Dlaczego pytasz? . Tylko potem zamknijcie porz¹dnie. móg³ to byæ kto inny.. ka¿dy o pojemno ci tysi¹ca dwustu piêædziesiêciu litrów.Rose. je li noc¹ zrobi siê ch³odniej. ale zrozumie jej sens.

.powiedzia³. ¿e jutro rano. Od dziesiêciu lat by³a wdow¹. Nawet trochê wiêcej.zawo³a³a za nim Rose. . .by³ przera¿aj¹c .Sk¹d wiesz? ..Przy siedemdziesiêciu procentach wykorzystania mocy. .powiedzia³ Barbie.co oznacza³oby zamykanie lokalu miêdzy niadaniem a obiadem i potem do kolacji . Czym ci to pachnie? . . Odwróci³ jedn¹ z papierowych podk³adek z napisem: CZY ZNASZ DWADZIE CIA NAJPIÊKNIEJSZYCH MIEJSC W MAINE? i zacz¹³ liczyæ. Wy³¹cz ca³kiem. Albo nie. teoretycznie zdo³a przetrzymaæ trzy tygodnie. . . I przestaw termostat w piecu grzewczym na dziesiêæ stopni. gdy pojawi³a siê bariera.stwierdzi³ Anson. Przyjrza³a siê obliczeniom. Za³apa³a w lot. uniós³ do góry kciuk. .Co kombinujesz? .Nie wydaje siê wam. .Nie zapomnij o termostacie! .spyta³a Rose.. . zostaw tylko w kuchni. Ludzie nie bêd¹ chcieli wierzyæ cyfrom. od razu. Barbie pokiwa³ g³ow¹.przynajmniej zdaniem Barbiego . Teraz.Anson nie wygl¹da³ na przekonanego. O pó³nocy. to i tak nie bêdzie ju¿ co gotowaæ.Dosiad³ siê do nich Anson Wheeler. Nie wszyscy w Mill zrozumiej¹ sytuacjê. idzie na nim wszystko. a najpó niej po po³udniu?. mieszka³a nad restauracj¹. który .. I nagle u wiadomi³ sobie.No dobra. ¿e wielu mieszkañców miasta pope³ni ten sam b³¹d. Je li do osiemdziesiêciu .. Czyli zosta³o dwa tysi czterysta litrów.mo¿e poci¹gn¹æ prawie miesi¹c.Spala siedem i pó³ litra propanu na godzinê .Idê gasiæ wiat³a . Rose zareagowa³a natychmiast. . .zdziwi³ siê Barbie.. Mniej wiêcej sto litrów propanu posz³o od czasu. poga wszystkie wiat³a. odk¹d pad³o zasilanie miejskie. A je li miasto nie zostanie otwarte przez miesi¹c.Prezydent Stanów Zjednoczonych ma wyg³osiæ przemówienie . Barbie u miechn¹³ siê.Na górze zrobiê to samo.Anse. . Potem podnios³a g³owê i spojrza³a na Barbiego wyra nie wstrz¹ niêta. wiêc pewnie bêdzie jakie dziesiêæ litrów na godzinê.Przeczyta³em na tabliczce znamionowej. Akurat Anson wygasi³ wiêkszo æ wiate³. Nie wszyscy bêd¹ chcieli. . wiêc siedzieli w pó³mroku.Bo le patrzysz. Je¿eli Rose zmniejszy zu¿ycie do dziewiêædziesiêciu litrów dziennie. Rose odwróci³a zapiski w swoj¹ stronê. Mniej wiêcej od po³udnia. .I co liczysz? Nic nie rozumiem.

Bêdziemy otwieraæ pó niej. Moim zdaniem powinni my siê jak najlepiej zabezpieczyæ. . Wydaje mi siê. jak za spraw¹ urz¹dzenia szpiegowskieg o Sto¿ek Ciszy z filmów o Maxwellu Smarcie.Przecie¿ straci³a matkê. . Sada by³a ¿on¹ Ansona. Prawie dok³adnie po drugiej stronie ulicy. .. ale buduj wa³y przeciwpowodziowe . Mia³ na sobie kurtkê. Ale kiedy by³em w Iraku. ty bêdziesz? . chocia¿ uwielbiam je jak wszyscy. Dowiem siê jutro z gazet. czyli cytaty z przewodnicz¹cego Mao. Sada pojecha³a do rodziny w Derry.proroczy. ale zosta³ mi duplikat.Ja siê wcale nie skar¿ê.Uwa¿asz. . Zapewne niewiele. . . dotykaj¹c jego palców. . czyli rezygnacjê z bu³eczek cynamonowych.To ja ju¿ pójdê.My . Co oznacza zamykanie lokalu miêdzy posi³kami. O ile ju¿ do tego nie dosz³o. to znaczy powinna . I koniec ze zmywark¹. Nosi³em j¹ zawsze przy sobie i przeczyta³em wiele razy od deski do deski.Dobra.. ¿e musimy robiæ plany na miesi¹c? . wracam do siebie. . . Rose..zgodzi³a siê.Mo¿liwe.I zamykaæ miêdzy posi³kami.Serdeczne dziêki..zdziwi³a siê Rose.westchnê³a Rose.Dodee pewnie i tak nieprêdko siê zjawi. Zap³aci³em do koñca miesi¹ca. . ograniczenie u¿ywania pieców. dosta³em od kogo Czerwon¹ ksi¹¿eczkê . wiêc nadal mam dach nad g³ow¹. . je li w ogóle . obojêtne w któr¹ stronê. Barbie mia³ gdzie nocowaæ. . .Rose pokiwa³a g³ow¹.Masz gdzie przenocowaæ? Jakby co. Odwróci³ d³oñ i uj¹³ j¹ za rêkê.Przeniós³ wzrok na Barbiego. do zobaczenia rano.Nie za pó no? . zu¿ywa du¿o energii. ..Dobrze.U miechn¹³ siê szeroko.. Zrozumia³.. . Klucze odda³em rano Petrze Searles w aptece. . ile wiadomo ci przedostanie siê przez barierê.Umilk³a na chwilê.Jutro o szóstej? . Barbie. Wiem. ¿e miasto zostanie wyg³uszone.. . . W pewnym sensie mam nadziejê. Barbie nie mia³ pojêcia. ¿e Anson i Dodee nie bêd¹ zachwyceni perspektyw¹ rêcznego zmywania. . je li sytuacja nie znajdzie szybko jakiego racjonalnego wyja nienia.Nie wiem. Jest stara.Jasne. ¿e faktycznie pojecha³a do Auburn Mall. to mo¿esz u mnie.Powa¿nie? Super. . ni¿ nasi politycy wykazuj¹ w chwilach wyj¹tkowej bystro ci umys³u.Jasne! . ¿e tak w³a nie powinni my.. Ten Chiñczyk mia³ wiêcej rozumu.Trzydzie ci dni? . ale. Jedna refleksja szczególnie zapad³a mi w pamiêæ: Oczekuj s³oñca. No to. Wobec tego my. Zapowiada³ powa¿ne k³opoty.. Anson stan¹³ przy stoliku Barbie i Rose. ale.

¿e wróci³e . popatrzy³a na Barbiego z rezygnacj¹. .Fakt. Barbie patrzy³ na ni¹ os³upia³y. zrób zakupy. . .Jeszcze jedno. nie mo¿esz . a o pó³nocy zwróci siê do narodu sam prezydent. bardzo siê cieszê. . Albo co siê dzieje. Miêso. gdy Ernie Calvert przeszed³ na emeryturê. Duke Perkins nie ¿yje.potwierdzi³ Barbie. Barbie przypomnia³ sobie.Przera¿asz mnie . . po raz kolejny opowiada³ wiatu.przerwa³a. . ..No w³a nie. ...powiedzia³a Rose cicho. . Anson nie wy³¹czy³ telewizora.. ¿e mia³ powiedzieæ Rose o zaopatrzeniu. chocia¿ jestem zmêczona. . miêso i jeszcze raz miêso. Po wyj ciu Ansona Rose potar³a oczy.Nawet je li raptem wszystko wróci do normy. Je¿eli Food City bêdzie jutro otwarty. . Tak czy inaczej.. w Waszyngtonie obraduje Kolegium Szefów Po³¹czonych Sztabów.Nie wiesz. Albo nawet wp³yn¹æ na komendanta Perkinsa. by razem z nim siê modlili za mieszkañców Chester's Mill.Zabêbni³ palcami po stole.Co mam kupiæ? .Je¿eli jutro te¿ bêdzie otwarty. co siê sta³o. armia mo¿e uznaæ.zarz¹dzi³. ale teraz nie mogê na nie liczyæ.. wiêc w tle ukochany Rose..Bez ambienu pewnie nie zasnê..Jak s¹dzisz. O ile otworz¹ sklep. ¿e przyda nam siê kwarantanna. .. .Przecie¿ Sysco mi dostarcza. Jim Rennie mo¿e wp³yn¹æ na. Przej¹³ interes w zesz³ym roku.Co mi siê nie wydaje. bo nie wiem. Kto tam j w³a cicielem? . ¿e jaka nieznana si³a odgrodzi³a miasteczko w zachodniej czê ci stanu Maine.Idziemy spaæ . Wolfie. a szczególnie miêso.Jack Cale.Sam siê bojê.Rano wszystko bêdzie mniej straszne.. . . Rennie mo¿e go przekonaæ. Tymczasem prosi wszystkich Amerykanów. ¿eby na jaki czas zamkn¹³ sklep. oni pracuj¹ w niedzielê.Tak. po czym spojrza³a na Barbiego ponuro.Wszystko. . . .Nic nie wiesz? Odpowiedzia³ jej pytaj¹cym wzrokiem. ile to potrwa? . ¿eby mu wyda³ takie polecenie.Nie mam bladego pojêcia.Pokrêci³ g³ow¹. . prawda? . Od dziesi¹tej do osiemnastej.To super.. . We wtorki mam dostawy. Armia odizolowa³a teren.

¿e rodzina jest najwa¿niejsza. A funkcja radnego miejskiego jeszcze bardziej istotna ni¿ wiêty przybytek mamony. Pobiæ.Tato? Tato! Junior Rennie sta³ na szczycie schodów.. . bo przecie¿ on by nigdy nikogo nie zabi³..3 . A co dalej? Shawshank. Ale dlaczego zwlekaj¹ z tym tak d³ugo? ‾eby go pod os³on¹ ciemno ci wywie æ z miasta do wiêzienia w Castle Rock. Juniorowi przysz³a do g³owy straszna my l: Du¿y Jim pewnie jest z komendantem Perkinsem. pamiêæ od¿y³a. Musia³o byæ snem. To by³ ból g³owy. wyra nie z niego kpi¹ca. Tak. W sobotnie wieczory ogl¹da³ CNN i FOX News albo Animal Planet czy History Channel. jak reszta morderców. jak go mo¿liwie dyskretnie aresztowaæ.. ewentualnie. . Dzi jako nie. w koñcu jest chrze cijaninem i ma po³owê udzia³ów w radiostacji WCIK. Jej piczka. A przecie¿ ojciec zawsze po pracy sia da³ przed telewizorem.. Tu go nie ma. gwa³cicieli i zboków. Kto jak kto.. I w komisariacie te¿ nie. I zaraz Juniorowi przysz³o na my l. .. Tylko kto w ni¹ uwierzy? Prêdzej by mu uwierzyli. To nie by³em ja. Ale czy rzeczywi cie jest? On tak mówi. Deszcz magnesów z lodówki i jak upad³a na ziemiê. ¿e komis z dumnym szyldem JIM RENNIE U‾YWANE SAMOCHODY mo¿e byæ dla ojca wa¿niejszy ni¿ rodzina. Prawda. ale ojciec by ni e knu³ przeciwko niemu. ¿e zabójstwo Angie by³o tylko snem. zobaczy³ na nich krew.Bzdury . owszem. g³owê przechyli³ w bok i s³ucha³ z uwag¹. Dziwaczny zgrzytliwy d wiêk w twarzy dziewczyny. Nadal tyka³. Naradzaj¹ siê. Rêcznik spadaj¹cy z w³osów. ale zabiæ? mieszne! Przecie¿ by³. Junior podniós³ do ucha zegarek. bo na zewn¹trz by³o ju¿ ciemno. Po kilku latach pewnie zacznie o nim mówiæ The Shank. Odpowiedzia³a mu cisza. a jego wskazanie mia³o sens.. kiedy w ni¹ wyr¿n¹³ kolanem. nawet telewizor milcza³. To by³. Ale czy rzeczywi cie? Obudzi³ siê z przekonaniem.szepn¹³. Potem bêdzie proces. ¿e to robota lokaja. by³ ca³kiem normalnym cz³owiekiem! Obejrza³ siê przez ramiê i w oko wpad³y mu rzeczy wrzucone pod ³ó¿ko. Zawsze powtarza. gdyby siê upar³..Tato? Nadal cisza.

Ojciec s¹dzi³. Tylko wcze niej jeszcze wróci na chwilê do domu. by³a to ostatnia rzecz na wiecie.Wobec tego on sam. wsadzi³ dowody zbrodni do pralki. Teraz.. ile wozów policyjnych stoi pod tamtym domem. Bo¿e jedyny. które z Frankiem DeLessepsem nazywali na markizê . w³¹czy³ górne wiat³o. W³¹czy³ pralkê i zastanowi³ siê. I to jak najszybciej. Tysi¹ce baksów. Po raz pierwszy w ¿yciu u wiadomi³ sobie w niespotykanym przeb³ysku intuicji. Wiêc je li bêdzie taki sta³ przed domem McCainów. proszek od bólu g³owy . Wróci³ do pokoju. Wszed³ do gabinetu. pomy la³. Tak. ci¹gle przygasa³o. Sprawdziæ. Zala³a go fala ulgi. ¿e Junior nie zna szyfru. jeden bia³y facet. Przestawiaj¹c programator na ch³odne pranie. I narzeka na Western Maine Power. kiedy by³ z ojcem w s¹dzie. W zasadzie wcale nie zna w³asnego ojca. Na pewno. Ojciec na pewno siedzi w sali konferencyjnej w ra tuszu i obgaduje sytuacjê z t¹ dwójk¹ idiotów. Poszed³ na dó³. ¿e ojciec siedzi w fotelu z . od czasu gdy przesta³a go boleæ g³owa. jak matka mówi³a. klucze. przecie¿ ogl¹da³ CSI.portfel.. ¿e ma k³opoty z oczami. czy ojciec od dawna pieprzy siê z jak¹ sekretark¹. ¿e plamy z krwi spiera siê zimn¹ wod¹. Najwyra niej miejskie zasilanie pad³o. jednak powinien siê tam rozejrzeæ. A je li zobaczê van. Junior. I czy jest van patologa s¹dowego.bia³y samochód. wyzywaj¹c pracowników firmy energetycznej od ³achadojdów oraz takich siakich owakich. kiedy mia³ najwy¿ej dziesiêæ lat. Rozjarzy³o siê niepewnie. Wtedy ucieknê. Przez moment wyda³o mu siê. Widzia³ ju¿ wcze niej ten wielki niebiesko . S¹dzi³. ¿e w³a ciwie niczego nie wie na pewno.. otworzy sejf. wytrz¹sn¹³ z d¿insów ró¿ne drobiazgi .. W koñcu postanowi³ wróciæ do domu Angie. Junior zebra³ powalane krwi¹ ubrania. czy te¿ trzyma swój taki siaki owaki fiut na g³odzie. Co najwa¿niejsze. Bardzo tego nie chcia³. nastawi³ na gotowanie. co dalej. Z na³ te¿ has³o do komputera ojca. drobniaki. Sol idna awaria zasilania wiele wyja nia³a. zastanawia³ siê ospale. w ogóle móg³ my leæ. wobec czego wiedzia³ o jego sk³onno ci do ogl¹dania pikantnych scenek. po czym przypomnia³o mu siê jeszcze z czasów. do gabinetu ojca. Sandersem i Grinnell. znajduje siê dopiero na trzecim miejscu. Mo¿e wtyka znaczniki w wielk¹ mapê miasta niczym sam George Patton. grzebieñ. na jak¹ mia³ ochotê. ¿e s³yszy generator. Patolodzy byli najwa¿niejsi. I nie tylko w swym domu. wrócê tutaj i ojciec ju¿ bêdzie w domu? Wobec tego najpierw pieni¹dze. dopiero po chwili u wiadomi³ sobie. ale Junior zna³. W sejfie by³a kupa szmalu.i powk³ada³ wszystko do kieszeni czystych spodni.dwie czarne cizie.

¿e niekoniecznie akurat dzisiaj. Kieruj¹c siê t¹ maksym¹. a Du¿y Jim. Skrytka by³a pe³na gotówki.Tato? Cisza. Kardiolog stwierdzi³. Wzi¹³ piêæset dolarów w piêædziesi¹tkach i dwudziestkach. mo¿e nawet siê z nim zgodzi. ale nie a¿ tyle co teraz. czy mo¿e. ¿e musi porozmawiaæ z Bogiem. jak skrada siê postaæ na filmie rysunkowym. Zdj¹³ ze ciany i od³o¿y³ na bok obraz zakrywaj¹cy sejf . Junior prztykn¹³ prze³¹cznikiem wiat³a. uzna³. Po czym wróci³ do ³ykania pigu³ek i od kilku miesiêcy wszystko wydawa³o siê w najlepszym porz¹dku. ¿e aby siê pozbyæ tych zaburzeñ rytmu serca raz na zawsze. Ostatni¹ czynno æ musia³ powtórzyæ. Ja muszê siê zaj¹æ w³asnymi.Kazanie na Górze . ale mo¿e lepiej. Zwykle chadza³ do szpitala imieni Cathy Russell i tam albo doktor Haskell. mia³ atak serca? Du¿y Jim miewa³ k³opoty z sercem od trzech lat. Ju¿ mia³ zamkn¹æ sejf. ale rozproszy³ cieñ. trzeba przeprowadziæ odpowiednie procedury medyczne. jakie Du¿y Jim tworzy³ na boku. Nad jego g³ow¹ rozjarzy³ siê taki sam niepewny blask jak w sypialni. jego sprawa.i wprowadzi³ kombinacjê cyfr. Poza ni¹ Junior znalaz³ ca³e sterty kartek przypominaj¹cych pergamin. obróci³ .. stwierdzi³. to pewnie zrozumie. Przysn¹³. Gdy zagl¹da³ do sejfu poprzednim razem. te¿ by³o tam du¿o gotówki. którego ojciec nazywa³ m¹draliñskim ³achadojd¹. ale z drugiej strony. Haskell najchêtniej by nie zmienia³ takiego stanu rzeczy. w którym ogl¹da³ telewizjê.. nieomylnego znaku powrotu ojca. Junior wzi¹³ jeszcze cztery setki. Jego interesy. którzy sami sobie pomagaj¹ . ale Rayburn. gdy zmieni³ zdanie i do³o¿y³ jeszcze parê setek. czy Jezus by pochwali³ uk³ady. Przypomnia³a mu siê plakietka stoj¹ca na biurku ojca. struty i przestraszony. Gwizdn¹³ cicho. w koñcu postawi³ na swoim i sk³oni³ Du¿ego Jima do wizyty u specjalisty w Lewiston. ¿eby podprowadziæ jakie piêædziesi¹t baksów na zesz³oroczny festyn we Fryeburgu. zanim obróci³ pokrêt³o. czyli przeprowadziæ procedury modlitewne. bo rêce mu dr¿a³y. Ojciec nawet nie zauwa¿y. bo to wiadomo? . Jak¹ arytmiê. gdyby ojcu wysiad³a pikawa. który panicznie ba³ siê szpitali. zatytu³owanych OBLIGACJE NA OKAZICIELA.wysokim oparciem. Na dobr¹ sprawê nie za³ama³by siê. kto wie? Sam Du¿y Jim zawsze mawia³: Opatrzno æ pomaga tym.. ¿e mu co uby³o. który ch³opak wzi¹³ za g³owê ojca. Mimo wszystko podszed³ do sejfu d³ugimi miêkkimi krokami na przygiêtych nogach. dlaczego syn wzi¹³ pieni¹dze. Stale oczekiwa³ rozb³ysku reflektorów samochodowych na oknie.. A je li. Zamkn¹³ sejf. I ¿adnej obligacji na okaziciela. Junior zastanowi³ siê. Za du¿o komplikacji jak na jeden dzieñ. CZY JEZUS BY ZAWAR£ TAKI UK£AD? Nawet w tej chwili. albo Rayburn co mu dawali i stawiali go na nogi.

Stanowczo zbyt piêkne. która czy ci³a jego ubrania z krwi Angie. Zbyt piêkne . Latarnie nie wieci³y. Junior przyczai³ siê po przeciwnej stronie ulicy. czeka³ na krzyk. jak mu siê zdarzy³ wypadek z Angie. wiêc tym ³atwiej by³o pozostaæ niezauwa¿onym. A teraz jeszcze na dodatek to. Normalnie. najdalej w porze niadania wszystko wróci do normy. Mo¿e byli na placu. Tak czy inaczej zadba³. czy wierzyæ w³asnym oczom: dom by³ pogr¹¿ony w ciemno ciach. Sam nie wiedzia³. ¿eby by³o prawdziwe. który mówi: Wystarczy siê ukryæ i poczekaæ. ch³opcy Przestêpca zawsze wraca na miejsce zbrodni. nikogusieñko. przyci¹gany chyba jak¹ zewnêtrzn¹ si³¹. kurwa. w lekkim deszczu li ci klonowych. o których telewizja informuje. Bzdety z telewizora. na podje dzie ani ladu terenowca Henry'ego McCaina czy toyoty prius LaDonny. ¿eby z nikim nie rozmawiaæ w drod e powrotnej do domu dziewczyny. Szed³ Main Street z nisko pochylon¹ g³ow¹. przerywaj¹c programy z ramówki. Trzeci ³ut szczê cia. Junior przypomina³ sobie mgli cie. A jednak przechodz¹c przez ulicê. . zapewne przez megafon: Stój. ¿e je li tylko przerwa w dostawie elektryczno ci nie jest skutkiem wyj¹tkowo gwa³townej burzy. które przyszpil¹ go do ciany jak motyla w gablocie. z rodzaju tych. Gigantyczny! Czy naprawdê cia³o Angie mog³o jeszcze pozostaæ nieodkryte? Czy te¿ mo¿e w³a nie przygl¹da³ siê pu³apce? Z ³atwo ci¹ sobie wyobra¿a³ tutejszego szeryfa albo jakiego wa¿niaka z policji stanowej. Zwykle lud zie wracali do domów i k³adli siê spaæ z b³og¹ wiadomo ci¹. postawi³ ko³nierz i przez to wszystko ma³o nie wpad³ na Ansona Wheelera wychodz¹cego ze Sweetbriar Rose. chocia¿ nigdy dot¹d nie by³o a¿ takiego zbiegowiska z tego powodu.pokrêt³o i odwiesi³ Jezusa na miejsce. Kolejny podarunek od losu. Pewnie wszyscy gadali o awarii zasilania. rêce do góry! Nic siê nie dzia³o. W przedpokoju chwyci³ kurtkê i wyszed³. zasilaj¹c pralkê. Ewentualnie ta akurat awaria zasilania zosta³a spowodowana jakim spektakularnym zaj ciem. Generator mrucza³. Widzia³ tam sporo ludzi. ¿e tu¿ po tym. Wiadoma sprawa . 4 W domu McCainów nie by³o nikogo. jaki starowina go pyta³. w ka¿dej chwili spodziewa³ siê znale æ w wietle reflektorów punktowych. co siê sta³o.

. Potrzebowa³ wiat³a.I w koñcu. ale gdyby jakim cudem Henry albo LaDonna zostawili samochód przy placu. Oczy mu nieco przywyk³y do mroku. Gdy by musia³. . jednak nie do æ. Cisza. Zw³aszcza w ciemno ciach.. W koñcu ostatnio naprawdê mia³ fart. Junior przest¹pi³ nad cia³em Angie i otworzy³ pierwsze z dwojga drzwi na przeciwleg³ej cianie. Niezbyt wyra nie. Powinien by³ wzi¹æ latarkê z domu. to oczywi cie.Jest tam kto ? Mia³ niemal ca³kowit¹ pewno æ. nic by to nie da³o. wrócili do domu na piechotê i przegapili martw¹ córkê na kuchennej pod³odze. Gdzie przy po³udniowych granicach miasta. jak zombi w Nocy ¿ywych trupów . Tak. W Biblii ludzie czasami wracali do ¿ycia. Serce wali³o mu jak m³otem.mrukn¹³. Junior obejrza³ siê przez ramiê.Halo! Cze æ! . Podszed³ do tylnych drzwi. Dom w dalszym ci¹gu by³ ciemny i cichy. wtedy Junior zacz¹³by krzyczeæ. ale jak cz³owiek siê przyzwyczai do tego. co tak¿e stanowi³o dobry znak. stanowczo trzeba by³o wzi¹æ siê w gar æ. skoro nikt nie wróci³ do domu od czasu zdarzenia z Angie. Je li chodzi o patologa. w przeb³ysku geniuszu: . . Bardzo dobry znak.We siê w gar æ . jednak ból g³owy nie wraca³. który spowodowa³ awariê zasilania? Pewnie tak. Nawet generator milcza³. ¿e nie! Wtedy pojawi³a siê straszna my l. Frontowe te¿ powinny byæ nadal otwarte. ¿e nikogo nie ma. A poza tym w Biblii takie rzeczy zdarza³y siê bez przerwy. Spi¿arka. Tak! Bo w³a nie by odkry³ cia³o . ca³kiem jak krochmal. po s¹siedzku. gdyby j¹ zabi³. . Zajrza³ za drugie .zawo³a³. tylko zwietrza³y. Natychmiast poczu³ krew. Dostrzeg³ ogromny bia³y kr¹g wiat³a nad drzewami. w skroniach pulsowa³o. choæ zadanie nie nale¿a³o do ³atwych.Angie? Jeste w domu? Przecie¿ by jej nie wo³a³. Jasne.. ale mo¿e by³o inne wyj cie.W koñcu znalaz³ siê na podje dzie. mo¿e nawet w Morton? Czy¿by tam znajdowa³o siê miejsce wypadku. ale nie chcia³ wchodziæ od tamtej strony. ale jednak widaæ by³o pó³ki zastawione butelkami i puszkami. Przekrêci³ ga³kê w drzwiach. ³atwo zapomina o takich sprawach. ¿e normalnie wystarczy pstrykn¹æ prze³¹cznikiem.Jest tu kto ? Zero reakcji. ale zyska³by trochê na czasie. S³ychaæ by³o tylko maszynê pracuj¹c¹ u Grinnellów.Halo? Proszê pana! Proszê pani! . Wetkn¹³ g³owê do kuchni. A gdyby tak Angie odpowiedzia³a? Gdyby siê odezwa³a z pod³ogi? Wyda³a jaki d wiêk z gard³a pe³nego krwi? .

Najwyra niej fart siê skoñczy³. Zdecydowa³. Pod piewuj¹c pod nosem. czyste serce . . To ta idiotka Dodee Sanders.drzwi . Dodee ruszy³a od razu do kuchni. czy Angie nie ma w sypialni. na koniec pu ci³. Wszystko przez tê naæpan¹ zdzirê. £up! Zabra³ siê do pracy. czego dotyka³ i czego móg³ dotkn¹æ. Dobrze. Pralnia. to ona. jeste ? Kolejne pukanie. Ci¹gle jeszcze czy ci³ kuchniê i by³ daleko od ukoñczenia pracy. Mop i wiadro.. W kuchni trzeba bêdzie jej u¿ywaæ ostro¿nie i najlepiej spu ciæ rolety. Bêdzie sprz¹ta³ niczym oszala³a na punkcie czysto ci pani domu. Trzeba co zrobiæ z cia³em. Widzia³am twój samochód w gara¿u.. ale s¹ jeszcze rezerwuary. Ale najpierw. pos³uszna maksymie g³oszonej przez mê¿a: Czysty dom. . . nadal mia³ fart. latarka.. I to. Kolejny bonus. to te¿ jej wina. zanim kran zacz¹³ prychaæ. móg³ wieciæ do woli.Angie. Podniós³ g³owê. Zimna woda ... nastêpnie opu ci³ rolety.Dziewczyna szlocha³a. ¿e na razie mo¿e zostaæ w spi¿arce.tu poszczê ci³o mu siê lepiej.Angie. w pralni. gdy us³ysza³ pukanie do frontowych drzwi. ¿e dziewczyna pójdzie najpierw na górê. Krew . bardzo przyzwoita. Skoro nikt nie w³¹czy³ generatora. Tak. jak¹ kiedy by³a jego matka. ¿e mama nie ¿yje! Junior mia³ nadziejê. moja mama nie ¿yje! Pani Shumway powiedzia³a.. I to silna. usta rozci¹gniête na boki w przypominaj¹cym u miech grymasie przera¿enia.Angie? .. co siê zaraz stanie. Zmyje ca³¹ krew. niepewnie stawiaj¹c kr oki w ciemno ci. ale tu. czyste rêce. Wiadro uda³o mu siê nape³niæ niemal po brzegi. I o ile nie zwiód³ go kszta³t przedmiotu stoj¹cego na pó³ce. . Wci¹gn¹³ tam Angie za ramiona. Cholera! Gara¿! O pieprzonym gara¿u ca³kiem zapomnia³. Cia³o.Angie? Jeste tutaj? Zdawa³o mi siê..Kolejny szloch. . mam nadziejê. . Niestety. Proszek. Zna³ ten g³os. Oczy mia³ szeroko otwarte. Zmiêkczacz do tkanin. Z kranów naleci pewnie z jeden kube³. ¿e jeste . przyczepi³ magnesy na lodówce.zimn¹ wod¹. Potem wytrze Wszystko. Juniora znowu zaczyna³a boleæ g³owa.. Wybielacz. potem drzwi siê otworzy³y. bêdzie tylko zimna woda..Angie.doskonale. Rzeczywi cie. . sprawdziæ.Angie? . ¿e widzê wiat³o.

czy Dodee bêdzie chcia³a przyj æ.Angie? Jeste ? Nic. ¿e wszystko to w³a nie jej siê zdarza. Lew¹ wyci¹gnê³a przed siebie. . Ale chyba nadal wyczuwa³a czyj¹ obecno æ. kiedy to jej m¹¿ da³ nogê. ¿e dostawa³a je od ch³opaków.. Angie.. wiêc krzyknê³a g³o no. Jej przyczepa cieszy³a siê w weekendy du¿¹ popularno ci¹. tylko przyczepê. Przyciska³a do boku pulsuj¹c¹ bólem i ju¿ puchn¹c¹ praw¹ rêkê. ¿eby na nic nie wpa æ w ciemno ci. Nigdy wiêcej trwa³o ju¿ ponad tydzieñ. Dodee siê domy la³a. Dziewczyny kupowa³y je na wyprzeda¿ach gara¿owych. ¿e s³yszy jaki ruch w ciemno ciach. . Chyba w kuchni. Potem zadzwoni³a Samantha Bushey i powiedzia³a. D³oni¹ wymaca³a rêcznik. Bole nie wykrêci³a dwa palce. od wiosny. Nic wielkiego.. Pochyli³a siê. Czu³a siê troszkê tak. k³u³y paznokciami g³upie twarzyczki. ca³kiem jak w filmie science fiction. potem wiesza³y.. Torturowanie lalek by³o na³ogiem z czasów gimnazjum. po lizgnê³a siê i ma³o nie wyr¿nê³a na ty³ek.Angie. powa¿nie. ale do wy³¹cznej dyspozycji. W ostatniej chwili z³apa³a porêczy. . no prawie doros³e. oblewa³y zabawki benzyn¹ do zapalniczek i podpala³y. ¿eby sprawdziæ. ¿e powinny daæ sobie z tym spokój. Tyle ¿e Dodee obieca³a sobie nigdy wiêcej nie tkn¹æ zio³a. na czym siê przejecha³a. . Co za idiota zostawi³ rêcznik na pod³odze w korytarzu? Potem wyda³o jej siê. to nie dowcip. i o ma³o nie zaliczy³a gleby.i wcale nie mia³a zamiaru urywaæ siê z pracy. W ciemno ciach brnê³a przez przedpokój domu najlepszej przyjació³ki. W pewnym stopniu rozumia³a. poddaæ je torturom. z którymi imprezowa³a. teraz by³y ju¿ doros³e. jeste mi strasznie potrzebna! A dzieñ zacz¹³ siê tak dobrze! Wsta³a wcze nie.. Pani Shumway mi powiedzia³a. oko³o dziesi¹tej. Wszystko przez to. gdy Sammy zadzwoni³a. wiêc chcia³a wiedzieæ. szuraj¹c nogami. gdzie jeste ? Moja mama nie ¿yje.. A mo¿e i nie. wiêc jak na ni¹ bardzo wcze nie . ale jednocze nie trudno jej by³o w to uwierzyæ. No i Sammy zwykle mia³a ziele. Poza tym w³a nie straci³a matkê. Nie nabijam siê. ¿e Sammy mia³a w³asny dach nad g³ow¹ przy Morton Road. No i w sumie trochê straszna. no.Angie? Sz³a dalej.5 Dodee Sanders by³a wci¹¿ lekko wstawiona i cokolwiek naprana. jakby ¿y³a w jakim równoleg³ym wymiarze. nadepnê³a na co . Dodee wiedzia³a. Przysiêg³a to sobie po tej awanturze z kucht¹. Ca³a ta zabawa to dziecinada. ¿e wy³apa³a na eBayu nowe lalki Bratz. Little Walter spa³ praktycznie bez przerwy. jak siê tak nad tym zastanowiæ.

Dodee oczywi cie doskonale wiedzia³a. Bez przerwy sprawdza³a.powiedzia³a Sammy. co by³o do æ zabawne. Ale tylko na chwilê. (J ojciec siê upar³. wiadomo gdzie.Przyje¿d¿aj szybko. ¿e chce sprawdziæ. z pewno ci¹ z wozu wysiad³aby ta ruda suka Jackie Wettington. poczu³a mrowienie w dole. Potem usnê³y. ¿e nienawidzê Yasmin. I wy³¹cznie dlatego.Zawsze wys³awia³a siê w taki sposób. chocia¿ ca³e to wiadomo co te¿ by³o dziecinad¹ i nale¿a³o z tym skoñczyæ dawno temu. a kiedy Dodee siê obudzi³a. ¿e jej nienawidzisz. wsadzon¹ do mikrofalówki. .. Sammy zachichota³a. Naprawdê ju¿ za pó no. I tak Dodee pojecha³a do przyjació³ki i oczywi cie przekona³a siê. ¿eby mu daæ imiê na cze æ jakiego starego bluesmana. . Yasmin by³a. ¿e ja ju¿ nie u¿ywam wiesz czego . najgorsz¹ suk¹ spo ród lalek Bratz. ¿e torturowanie lalki to ¿adna przyjemno æ. zreszt¹ Sammy wyci¹gnê³a butelkê johnniego walkera. wiêc wypi³y kolejkê. . jakby kto pods³uchiwa³ i doskonale wiedzia³.I pamiêtaj. to co? Rose wywali? A gdzie znajdzie jakiego naiwnego na jej miejsce? . I tego drugiego wiesz czego te¿ nie robiê. w dodatku by³o wpó³ do szóstej. Do czternastej zosta³y jeszcze cztery godziny. czy we wstecznym lusterku nie widaæ gliniarzy. . Little Walter puszcza³ b¹ki. bêd¹c w ci¹¿y).Mo¿esz dostaæ w swoje ³apy Jade i Yasmin . A nawet gdyby siê trochê spó ni³a.. trzeci¹ i czwart¹. na ma³e wiadomo co.No i mam trochê wiesz czego. nie bardzo mogê.. Dodee wróci³a do miasta.. wiêc zapali³a sk i Sammy te¿. Chocia¿ mia³a trochê brzucha.. . o czym mowa. nadal na haju i prze ladowana przez paranojê. Rewelka.zgodzi³a siê Sammy bez sprzeciwu. Ma³y w³a ciwie bez przerwy spa³. zdaniem Dodee. . Potem we dwie przeprowadzi³y u Yasmin operacjê plastyczn¹ za pomoc¹ rodka do czyszczenia rur. a potem Sammy uzna³a. jak cz³owiek nie jest chocia¿ troszkê na haju. Dodee uwa¿a³a. Little Walter ci¹gle spa³. drug¹. ¿e gdyby j¹ faktycznie zatrzymali. Sammy. ¿e jest opó niony w rozwoju. ¿e by³y trochê upalone. Nie by³oby w tym nic dziwnego. je li wzi¹æ pod uwagê. W koñcu wyl¹dowa³y w ³ó¿ku Sammy.zaznaczy³a. Albo ojciec zrobi sobie przerwê w apteczn ej . które kupi³a w Deb.Dobra. .Wiem. ¿eby i æ do roboty. Nastêpnie Sammy chcia³a jej pokazaæ: rewelacyjne body.A poza tym mo¿emy wiesz co. no i. Wiedzia³a. mo¿e dlatego.Wiesz co. jak dawniej. . co oznacza wiesz co . Có¿. tylko ¿e pr¹d wysiad³. zdaniem Dodee nadal wygl¹da³a rewelacyjnie.Nie ma sprawy .Yasmin czeka . . prawda. ile mary ki wci¹ga³a Sammy.kusi³a. co bêdzie z Baby Bratz . Muszê byæ w robocie o drugiej. pe³zn¹c nieca³e trzydzie ci kilometrów na godzinê.

Ty jeszcze o niczym nie wiesz. kompletnie bez podtekstów i . a ju¿ nigdy nie bêdê robi³a wiadomo czego. . 6 . we mie prysznic. Dom wieci³ pustkami. W g³owie te¿. Kiedy rozleg³o siê pukanie do drzwi.bara. b³agam. ¿e j¹ zawiezie. W rozproszonym blasku widaæ by³o twarz Julii. W rêku trzyma³a latarkê. na sam¹ my l dostawa³a gêsiej skórki. powlok³a siê do swojego pokoju.Angie? Angie.O czym nie wiem? Julia Shumway jej powiedzia³a. Dodee przypuszcza³a. pewnie trzeba by zacz¹æ szukanie w zak³adzie pogrzebowym. Jej modlitwy zosta³y wys³uchane. lecz ca³kowitej pewno ci nie mia³a. by³o ju¿ ca³kiem ciemno. wrzuci ciuchy mierdz¹ce gandzi¹ do pralki... przekonana. po czym opu ci³a strumieñ wiat³a. . ale tego najarana Dodee w zasadzie nie zauwa¿y³a. Za wieci³a Dodee w twarz. W³o¿y³a szlafrok i zesz³a na parter. Po omacku brnê³a korytarzem. ¿e to ostatnie nie jest sprzeczne z prawem. . A mo¿e i za drobne bara . Zreszt¹ wola³a byæ z Angie. Przed drzwiami sta³a Julia Shumway. na niej wyraz wspó³czucia. bo tak j¹ zmêczy³a ta kretyñska nauka latania. na w³osy w koszmarnym nie³adzie. gotow¹ j¹ aresztowaæ za prowadzenie pod wp³ywem. Z Angie. Tylko na parê minut. pewnie napuchniêt¹ od snu. ¿e postanowi³a sobie odpu ciæ spotkanie Gwiazdy Wschodniej i bingo.. . obieca³a sobie w duchu.Mniej wiêcej wtedy Dodee zaczê³a mieæ to dziwaczne wra¿enie wiatów równoleg³ych. W d³oni pulsowa³ ból.. która j¹ mocno przytuli. I tego drugiego te¿ nie. Nie zobaczy³a Jackie Wettington. pani Shumway zaproponowa³a. niech mi siê upiecze. W zasadzie mog³aby poszukaæ ojca. Nigdy w ¿yciu.Biedactwo .odezwa³a siê Julia. który zmiesza³ i przestraszy³ Dodee. Tu tak¿e: nie by³o pr¹du.. Potem wstanie. przyjació³ka kupi³a ich w sklepie Burpeego pewnie z litr za je dnym zamachem. ci¹gnê³a spodnie oraz koszulê i pad³a na ³ó¿ko. pomó¿ mi! B³agam.. ¿e na prog zobaczy rudow³os¹ policjantkê z wielkimi cycami. w oczy na pewno zaczerwienione.. redaktorka i wydawczyni Democrata . Albo matka bêdzie w domu. Bo¿e. Tyle ¿e przy wy³¹czonym pr¹dzie budzik nie dzia³a³.. Czu³a na ciele perfumy Sammy.O czym? .harówie i poczuje od niej procenty.

Z kuchni wyszed³ jaki cieñ.Koszmar. koszmar! Los mnie pokara³. . dosta³am za swoje! Cieñ tak¿e wyci¹gn¹³ rêce. wyci¹gnê³a przed siebie obie rêce. by Dodee przytuliæ.niezainteresowana wiadomo czym. . mówiê ci. ca³e szczê cie! .Jeste . przy pieszy³a kroku. najlepsza przyjació³ka. Silne d³onie zacisnê³y siê wokó³ jej gard³a. ale nie po to. Zbli¿a³ siê szybko. Angie. .Zaszlocha³a g³o niej.

Mia³ poczucie. Andy równie dobrze rozumia³ tak¿e co innego: bez niego. przez co rozumia³ Chester's Mill. By³a to Gertrude Evans. By³ zbyt zajêty pilnowaniem tego. Du¿y Jim sprzedawa³ u¿ywane samochody. ¿e Du¿emu Jimowi brakuje ciep³a. mówi³ ludziom. ale swój rozum mia³. ¿e Du¿y Jim jest bystry. za jedyne towarzystwo maj¹c nieboszczkê w trumnie na wprost. a zdaniem niektórych. jak Click i Clack z radiowego cyklu motoryzacyjnego albo jak mas³o orzechowe i d¿em i ¿e Chester's Mill nie by³oby takie jak dzi bez nich obu. By³ on cz³owiekiem bardzo stanowczym. Doszed³ tam. gdy umiera³ który z jego wyborców. Du¿y Jim nie umia³ poj¹æ g³upoty decydentów Toyoty. Du¿y Jim nie móg³ siê zajmowaæ takimi sprawami. Bior¹c pod uwagê wielko æ sprzeda¿y w autokomisie oraz jego lokalizacjê tu¿ przy szosie numer sto dziewiêtna cie. ale kiedy chcia³ zostaæ przedstawicielem Toyoty. co nazywa³ naszym wspólnym interesem . Du¿y Jim najprawdopodobniej nie zosta³by wybrany nawet na hycla. Rêcznie pisane na papeterii z nag³ówkiem Przewodnicz¹cy Rady Miejskiej . . dysponowa³ ciep³em w nadmiarze. Natomiast Andy ich rozumia³. choæ nie mia³ bladego pojêcia. bo doskonale rozumia³. DOBRO MIESZKAÑCÓW 1 Andy Sanders rzeczywi cie znajdowa³ siê w zak³adzie pogrzebowym Bowiego. dla równowagi. Mo¿e nie by³ najbystrzejszym nied wiadkiem w lesie. Wiedzia³. Siedzia³ w salonie zadumy numer jeden. I pod k¹tem finansów. ¿e on i Du¿y Jim s¹ jak bli niaczki z reklamy gumy do ¿ucia. ci niête serce. bez Andre w DeLois Sandersa.DOBRO MIASTA. rozpacz. koncern zamiast niego wybra³ Willa Freemana. na przyk³ad farmerów ubiegaj¹cych siê o nisko oprocentowane dofinansowanie. bo m¹¿ Gerty zmar³ dobre dziesiêæ lat wcze niej. lat osiemdziesi¹t siedem. ¿e takie dzia³anie nale¿y do jego obowi¹zków. mia³ serce z kamienia i by³ wyrachowany Tymczasem Andy . d wigaj¹c na barkach wielki ciê¿ar: niedowierzanie. Akurat teraz by³a to siostra Rose Twitchell. jaka siê trafi na dok³adkê. lecz Andy nie mia³ nic przeciwko temu. Andrea Grinnell. a mo¿e nawet osiemdziesi¹t osiem. która zmar³a na niewydolno æ serca przed dwoma dniami. W zasadzie zarz¹dza³ miastem jak prywatnym przedsiêbiorstwem. Niewa¿ne. Sanders zawsze wysy³a³ kondolencje. Andy wys³a³ kondolencje. Kiedy kursowa³ po mie cie przed wyborami. pracuj¹cych w tandemie. z trzec i¹ osob¹. doskona³e interesy oraz bonusy w postaci tanich koreañskich odkurz aczy. obiecuj¹c gwiazdki z nieba. kto je w zasadzie otrzyma³. Andy zawsze by³ zadowolony z partnerstwa z Du¿ym Jimem.

I nie tylko dlatego. Wystarczy³o jedno s³owo.powiedzia³ i znów siê rozp³aka³. Teoretycznie audyt przeprowadzano niespodziewan ie. a to bardzo dobrze. jak najbardziej. Andy jêkn¹³ i mocniej zacisn¹³ d³onie. gdz ie przewodnicz¹cy Rady Miejskiej siedzia³ z d³oñmi wci niêtymi miêdzy kolana. jak siê za³atwia sprawy i dlaczego powinny zostaæ za³atwione.Od pocz¹tku by³em przeciwny ca³ej tej nauce latania . Prawda o Claudette Sanders wygl¹da³a tak: dla Andy'ego by³a ³adniejszym Jimem . Nie umia³ bez niej ¿yæ. a w zasadzie prawie wszystko. robili dla dobra miasta. ale te¿ jej ich nie odradzi³. Andy. ¿e kocha³ j¹ nad ¿ycie. Fern Bowie poszed³ co przek¹siæ do Sweetbriar Rose i po powrocie w³a ciwie powinien Andy'ego wyprosiæ. Dla ich dobra . ale Du¿y Jim by³ uprzedzony. które razem z bratem.gdy mia³a byæ sprawdzana przez w³adze stanowe. który Claudette nazywa³a czy cicielem. gdy¿ dziêki niemu ksiêgowo æ stawa³a siê czysta jak ³za. a bracia Bowie byli na dole. rozlu nionym krawatem i w³osami w nie³adzie. Dla jego mieszkañców. co robili. który co prawda nie namawia³ ¿ony Andy'ego na lekcje latania. Claudette na pewno. W³a nie tam znajdowa³ siê Duke Perkins. nazywali pracowni¹. Stewartem. ale tak¿e ze wzg lêdu na podzia³ ról. bo przecie¿ wiêkszo æ tego. Andy rozszlocha³ siê na dobre. Robimy to dla miasta. Claudette i Du¿y Jim nawet pracowali razem przy miejskiej ksiêgowo ci . Znajdowa³ siê tam równie¿ ten przeklêty Chuck Thompson. Specjalistk¹ od cyfr by³a jego ¿ona. W³a nie Claudette. bo Brenda Perkins ju¿ wysz³a. Czas przesz³y. Mieli sporo pracy Do Andy'ego dociera³o jak przez mg³ê. tymczasem przeszed³ korytarzem.tak. . by pu ciæ w komputerze program. doprowadzi³by do bankructwa najdalej na prze³omie wieków. Tyle ¿e teraz. On zna³ siê na kontaktach z lud mi. nie na kontach i ksiêgach rachunkowych. zostawiony sam sobie. nierejestrowanym i coraz wiêkszymi zastrzykami gotówki od Jima Renniego. Po chwili szlocha³ g³o no i nikomu to nie szkodzi³o. utrzymywa³a aptekê. Pewnie byli tam te¿ inni. milcz¹co ocieraj¹c ³zy po obejrzeniu cia³a swojego mê¿a. wspierana regularnymi. mawia³. I tak by³o dobrze. Du¿y Jim wiedzia³. By³a. Od razu zszed³ do pomieszczenia. Trzeba patrzeæ na problemy w szerszej perspektywie . Straszne miejsce... zw³aszcza w ci¹gu ostatnich dwóch czy trzech lat. Dzia³anie w imiê dobra by³ dobre. ¿e wydarzy³o siê co strasznego. Wyszli z tego audytu l ni¹cy niczym najczystszej wody kryszta³ i nikt nie poszed³ do wiêzienia. nawet nie rzuciwszy okiem do saloniku. dzisiaj. Nie Potrafi³.

milszym Jimem Renniem. W kilka minut przeszli przez Teraz widzimy jakby w zwierciadle. ‾ycia bez niej sobie nie wyobra¿a³..Andy nie móg³ siê dopatrzyæ sensu ostatniego cytatu. wiem.. ¿e masz prawo zostawiæ mnie z rêk¹ w nocniku.Tak! . zupe³nie jakby Andy zaprotestowa³. Po³o¿y³ mu d³oñ na ramieniu. . gdy Andy go potrzebowa³. Pieczeñ wo³owa. tak mi przykro.. . uj¹³ go za ramiona i zajrza³ mu w oczy.. a w dodatku móg³ z ni¹ sypiaæ i powierzyæ jej ka¿d¹ tajemnicê..Domy la³em siê.jêkn¹³ Andy.Wiem.Wiem. Zgodzisz siê ze mn¹? . I masz pe³ne prawo. ¿eby ciê o to prosiæ. Du¿y Jim skin¹³ g³ow¹.. ¿e tu ciê znajdê . prawda? Pamiêtaj o tym. ¿e z Chucka Thompsona taki sam wariat jak z jego ojca! Du¿y Jim uspokajaj¹co g³adzi³ go po plecach. ... otoczy³ ramionami potê¿ny tu³ów Jima i rozszlocha³ mu siê na piersi.Partnerze.powiedzia³ Du¿y Jim. Dzi wieczór spo¿ywa wieczerzê z Jezusem Chrystusem.Ten cz³owiek umie przysraæ z obu koñców. Fatalny czas. . Podniós³ g³owê. dobrze by³o klêczeæ z Du¿ym Jimem. . ot. Bóg mi wiadkiem.. ¿e to trudne. Przyjemna my l. .. .Jeste gotów do pracy? Andy gapi³ siê na niego bez s³owa. cisn¹³ lekko. ch³opie. ale nie by³ zaskoczony. ale nie mia³o to szczególnego znaczenia. I niewdziêczne. a Du¿y Jim d³ugo i ¿arliwie modli³ siê za duszê Claudette Sanders. Znowu zap³aka³ rzewnymi ³zami. Akurat wtedy pojawi³ siê Du¿y Jim.Zawsze w trudnych sytuacjach nazywa³ Andy'ego partnerem. . Ale teraz twoja ¿ona jest ju¿ na lepszym wiecie.Tak! Pomódlmy siê razem! Uklêkli. Pomodlimy siê razem? . mówi³em jak dziecko. Andy d wign¹³ siê na nogi. Wreszcie Jim Rennie zakoñczy³ WimiêJezusaChrystusaamen i pomóg³ Andy'emu wstaæ. . co by³oby w tych okoliczno ciach ca³kowicie zrozumia³e.Andy.. ¿e nauka latania jest niebezpieczna! Mówi³em jej. Poniek¹d spodziewa³ siê tej rêki na ramieniu. Andy nie s³ysza³ jego kroków. bo Jim Rennie zwykle pojawia³ siê wówczas. . . Ale czasem trzeba przed³o¿yæ dobro innych nad w³asne.Renniem. zielony groszek ze wie¿ym mase³kiem. Twarz¹ w twarz i torsem w tors. oraz Kiedy by³em dzieckiem.Mówi³em jej. Us³ysza³ to Stewart Bowie na dole w pracowni.. niejasno.

kluczow¹ rolê bêd¹ odgrywa³y si³y porz¹dkowe. ¿e odnios³a sukces. Patrzenie na trumnê Gerty Evans zaczyna³o przyprawiaæ go o ciarki. zrobi to samo. . Andy'ego uderzy³a dziwna my l: Rennie wygl¹da dziesiêæ lat m³odziej! . nawet w kajdankach. ¿y³a sobie spokojnie nad redakcj¹ Democrata z Horace'em. ¿eby tak siê sta³o. dostrzeg³ promyk nadziei. partnerze. Gdyby ona sama radzi³a sobie choæ w po³owie tak dobrze jak on przy wydawaniu New York Tribune . zupe³nie zapomnia³ o córce. ¿e sprawy oficjalne pozwol¹ mu odsun¹æ my l o nieszczê ciu. . Uzna³.Masz racjê. to i tak musia³ siê czym zaj¹æ.powiedzia³ Andy. I dobrze. Du¿y Jim siê wszystkim zajmie. Wystarczy³o siedzi eæ przy stole konferencyjnym i podnosiæ rêkê wtedy. wiekowym psiakiem rasy welsh corgi. W dodatku jego rola nie nale¿a³a do trudnych. . Andrea Grinnell. zwykle nie ca³kiem przytomna. Nie zawsze jest to ³atwe.Wiêc bêdzie w ratuszu. Szczê liwie rozwiedziona przed dziesiêciu laty. Ma³o ich mamy. Pe³nimy rolê opiekunów. Rêkê mia³ ciê¿k¹. Kaza³em jej przyprowadziæ Andreê do sali konferencyjnej. A nawet je li nie. A Pete Randolph sporz¹dza listê wszystkich gliniarzy w mie cie.Chod my . ale zdaniem Julii zas³u¿y³ sobie na s³awê i chwa³ê przede wszystkim jako wydawca czasopism..Najwa¿niejsze jest dobro miasta . Je¿eli sytuacja siê pogorszy. Je li bêdzie trzeba. kiedy robi³ to Du¿y Jim. Je¿eli trzeba bêdzie wprowadziæ jakie nadzwyczajne rozwi¹zania. obj¹³ za szczup³e ramiona i wyprowadzi³ z salonu zadumy. Du¿y Jim klepn¹³ go w plecy. Andy Sanders. ulic¹. Musimy siê nad tym zastanowiæ. przy której sta³y domy najbogatszych mieszkañców miasteczka. partnerze. 2 Julia Shumway wolnym krokiem sz³a Commonwealth Street. Imiê nada³a mu na cze æ Horace'a Greeleya. na zachód . ale oczy b³yszcz¹ce. m³ody cz³owieku. Miêsist¹. No i co ty na to? Mogê na ciebie liczyæ? Teraz Andy pokiwa³ g³ow¹. Du¿y Jim dopilnuje. Du¿y Jim pokiwa³ g³ow¹.powiedzia³ Andy. mog³aby uznaæ. pogr¹¿ony w bólu i ¿a³obie. Dbamy o dobro publiczne. Po raz pierwszy odk¹d dowiedzia³ siê o mierci Claudie. Twarz mia³ posêpn¹. Pos³a³em Wettington. który zapisa³ siê w ludzkiej pamiêc za spraw¹ jednego sloganu: Na zachód. lecz zawsze potrzebne. .Du¿y Jim za mia³ siê g³o no. ¿eby znalaz³a Andreê. Ciche ³zy wdowy po komendancie wprawi³y go w jeszcze gorszy nastrój.

.Oczywi cie jej Horace zawsze uwa¿a³ j¹ za mistrzyniê we wszystkim. a w ci¹gu ostatnich dziesiêciu ró¿ne zdarzenia. jak opisa³a historiê przeprowadzonego przed trzema laty pozorowanego audytu. Czy wszyscy mieszkañcy Mill maj¹ takie same k³opoty? Powinna siê pofatygowaæ na granicê z Motton i sprawdziæ. wyl¹dowa³aby na pogotowiu w ekspresowym tempie po tym. jak ludzie mówili. Za ka¿dym razem. bêdzie musia³a sama strzeliæ kilka fotek swoim nikonem. . powinna by³a ton¹æ w zalewie pytañ z innych czasopism. Tyle ¿e na gadaniu siê skoñczy³o. Gdyby rani³y. przez co by³ najmilszym psem na wiecie. gdy próbowa³a jako ogarn¹æ sprawê. No i oczywi cie gnêbi³a j¹ kwestia tego czego . Ile¿ siê Du¿y Jim nagada³ o pozywaniu gazety do s¹du!. Nawet zastanawia³a siê wtedy. bo na psi¹ karmê rzuci kawa³ki wczorajszego steku. co siê w³a nie pojawi³o i co trudno by³o w ogóle poj¹æ. a mo¿e nawet z New York Timesa . ¿e coraz trudniej by³o uzyskaæ po³¹czenie telefoniczne. ni¿ podejrzewa³a a podejrzewa³a. Je li nie zdo³a siê po³¹czyæ z Pete'em Freemanem. ¿e wymy li³a wietny nag³ówek: Tajemnicze znikniêcie pozwu s¹dowego . Mia³a zamiar od razu po przyj ciu do domu wyprowadziæ go na spacer. bo by³a zmartwiona. a Julia Shumway bardzo potrzebowa³a poprawiæ sobie nastrój. Mieszka³a w Mill przez wszystkie swoje czterdzie ci trzy lata. najlepszym fotografem. choæby takim. a tak¿e fakt. ¿e wyznaczono przy barierze co na kszta³t obszaru chronionego od strony Motton i Tarker's Mills. Ju¿ pomijaj¹c zatroskanych przyjació³ i rodzinê spoza miasta. a potem uro nie w jego oczach jeszcze wiêcej .mruknê³a pod nosem. Niech w³adze zabraniaj¹. Nie mówi¹c o tym. ¿e nie odebra³a ani jednej rozmowy. ¿e od dziesi¹tek lat krad³ ogromne sumy. S³owa nie rani¹ . w ka¿dym razie zdaniem Julii. a to by³o mocno niepokoj¹ce. ¿e James Rennie najwyra niej krad³ z kasy miejskiej znacznie wiêcej. coraz mniej siê jej podoba³y Martwi³ j¹ trudny do wyt³umaczenia z³y stan kanalizacji oraz przestarza³e metody utylizacji odpadów. Pewni e na innych drogach sytuacja wygl¹da³a podobnie. ale od wewnêtrznej strony bariery nadal mo¿n a by³o siê do niej zbli¿yæ. jej mózg skupia³ siê na jakim szczególe drobnym lecz istotnym. Zna³a ten stan. miejskiego kurortu narciarskiego. Sun z Lewiston. które obserwowa³a w rodzinnym mie cie. mimo ogromnych sum. czy i o tym nie napisaæ artyku³u. przygnêbia³o j¹ bliskie zamkniêcie Cloud Top.S³owa nie kamienie. jaki przeznaczano na oba te cele. Dziêki temu prostemu zabiegowi oboje poczuj¹ siê doskonale. S³ysza³a. g³ównie dlatego. na ostrze¿eniach siê skoñczy. Press Herald z Portland.. ale je li przeszkoda rzeczywi cie jest t nieprzenikniona. który nazywa³a aparatem na czarn¹ godzinê..

Mia³a w perspektywie pracowit¹ noc.powiedzia³a Dodee.zaproponowa³a Julia.. . a czê ciowo z serca.powiedzia³a Dodee. Potem trzeba dopilnowaæ nadzwyczajnego wydania Democrata . chocia¿ ³zy nadal p³ynê³y jej po twarzy. mia³a powa¿ne powody do niepokoju. mia³a na sobie szlafrok. Tylko siê ubiorê. Trawka te¿ na pewno zrobi³a swoje.Tak. rano mog³o byæ po wszystkim.Kiwnê³a g³ow¹. Julia nie mia³a wiêkszych obiekcji na ten temat. Zobaczyæ na w³asne oczy.Nie musi pani czekaæ. ale Julia mia³a przeczucie.Razem poszukamy taty. Przysz³a pieszo. gdyby przyjecha³a samochodem. jej zdaniem.Pójdê do Angie .. co siê da sfotografowaæ.zaproponowa³a Julia. .stwierdzi³a cicho. Dopiero kiedy go wyprowadzi i nakarmi. obejrza³a siê przez ramiê. Rozchmurzy³a siê przy tym nieco. I nie zrobi³aby tego. Rzeczywi cie. kochanie.Raczej nie powinna byæ teraz sama. natomiast nigdy dot¹d nie musia³a siê przejmowaæ w³asnym zachowaniem. Zreszt¹ mo¿e skrêt by dziewczynie wrêcz pomóg³. By³a to sprawa wa¿na dla niej i. . Oczywi cie. która odziedziczy³a urodê po matce. Angie mi pomo¿e. Z³agodzi³ cios w tych najgorszych. Zamiast skrêciæ w lewo w Main. Zdaniem Julii córka McCainów mia³a tylko ladow¹ ilo æ szarych komórek wiêcej ni¿ Dodee. dla miasta tak¿e. chocia¿ wcale nie chcia³a czekaæ. pierwszych chwilach.Tak. Dziewczyna pewnie . gdy dosz³a do rogu ulic Main i Commonwealth. Przywyk³a do tego stanu przez lata pracy. Robi³a wra¿enie opanowanej. . chyba trawkê? Mo¿liwe. ale to móg³ byæ wynik wstrz¹su i skutek wyparcia informacji ze wiadomo ci.Nie powinnam by³a zostawiaæ jej samej . p³yn¹ce czê ciowo z mózgu. co ludzie naz wali barier¹. Najpierw koniecznie spacer z psem. Poza tym Dodee wyra nie zamierza³a postawiæ na swoim.Pójdê do taty. . pójdzie obejrzeæ z bliska to co . niestety. Horace pewnie jest bliski eksplozji. w koñcu omin¹³ go spacer o pi¹tej.Poczekam . choæ wcale tego nie chcia³a. No i na pewno g³odny. Porobiæ zdjêcia wszystkiemu. po ojcu. Dziewczyna faktycznie zachowywa³a siê rozs¹dnie. A to bêdzie dopiero pocz¹tek. Sama swego czasu wypali³a swoje. . . . a teraz. I na dodatek czuæ od niej by³o. . ale rozum. Tak czy inacz ej by³y przyjació³kami. nasta³a w³a nie taka chwila.Proszê siê o mnie nie martwiæ . Proszê nie czekaæ. a Dodee Sanders tej nocy potrzebowa³a ¿yczliwej duszy. . Niestety. ¿e tak szybko siê to nie skoñczy. Mimo wszystko Dodee Sanders nie powinna by³a zostaæ sama. g³osem normalnie zarezerwowanym dla Horace'a. .Pójdê z tob¹ .

Nie dokoñczy³a zdania.. ..Có¿. Nie chcê byæ nieuprzejma. Potwierdzenie numeru uwidocznionego na ogonie samolotu dosta³a od Erniego Calverta. czarno . Zw³aszcza gdy dzia³o siê co z³ego. W powietrzu niós³ siê ³opot rotorów. i tam zosta³o. wyprowadzi³a go i cierpliwie czeka³a. ale nie by³o na dywanie mokrych plam ani br¹zowej niespodzianki pod fotelem w przedpokoju. ¿e moja mama. lecz nieprzerwany. Nie teraz. Czy pani jest pewna? Wie pani z ca³¹ pewno ci¹.. Co zapewne j¹ czeka³o. chwiej¹c si na krótkich nó¿kach. wiêc by³ ju¿ stary. niekiedy twierdzili.. ¿e czasopismo nadaje siê wy³¹cznie do wyk³adania kociej kuwety. postanowi³a oddaæ je Andy'emu albo jego bladej córce o przet³uszczonych w³osach we w³a ciwszym momencie. Dziêkujê pani .bia³ej fotografii tancerzy na szkolnej z abawie. Otrzyma³a tak¿e niezbity dowód. Julia z oci¹ganiem pokiwa³a g³ow¹.Nie trzeba. Zorientowa³a siê. Julia mia³a je w kieszeni. To tylko kilka przecznic. a¿ obsiusia swój ulubiony kana³ ciekowy. ale g o potrzebowali. Id¹c za psem. gdzie trzeba. Potem gazeta. gdy sta³a w progu domu Sandersów.. ¿e jego miejsce zaj¹³ pysza³kowaty ignorant. Peter Randolph. Twarz biednej Dodee Sanders powoli osunê³a siê w niepamiêæ. . ale ju¿ dotar³y do niej fatalne wie ci o mierci Duke'a Perkinsa i wiedzia³a.to wyczu³a.Rozumiem. Najpierw Horace.. . Dostrzeg³a jeden helikopter . odleg³y. które pie s najwyra niej uwa¿a³ za os³oniête przed ludzkim spojrzeniem. 3 Horace patrzy³ na ni¹ z nieskrywan¹ pretensj¹. By³ wiêkszy ni¿ zwykle. zamknê³a drzwi. . Julia przygl¹da³a siê bia³emu pêcherzowi ksiê¿yca nad po³udniowym horyzontem.dorzuci³a Dodee formalnym tonem. Czeka³y j¹ tej nocy inne obowi¹zki.Proszê ju¿ i æ.Proszê pani... ¿e nowe wyzwanie jest jej w³a ciwie na rêkê. który w zasadzie powinien by³ siê znale æ w rêkach policji. mimo ¿e by³a wyra nie og³uszona. ¿eby go zaniós³. Tym dowodem by³o zakrwawione prawo jazdy Claudette. Normalnie Julia poprosi³aby Erniego. skoro obaj reporterzy wyjechali na weekend z miasta. Lu dzie czasem pod miewali siê z ziarnistej. Horace mia³ piêtna cie lat. Julia zamierza³a dopilnowaæ. Przywodzi³ jej na my l obraz z filmu science fiction Stevena Spielberga. nawet gdyby mia³a nie spaæ ca³¹ noc. w magicznym miejscu. A co zrobi³a Julia Shumway? Us³ucha³a polecenia wstrz¹ niêtej i naæpanej dwudziestolatki. by rano dostali wie¿utkie egzemplarze. ale. Julia przypiê³a mu smycz. .

Bêdê musia³a odbijaæ gazetê na ksero. korekty robi³a z o³ówkiem w rêku na maszynopisie. a p otem ju¿ nawet tego nie musia³a robiæ. Domy la³a siê. Pewnie by siê zastrzeli³. czy Horace Greeley potrafi³by sobie wyobraziæ wiat. Niestety. Do roku dwa tysi¹ce drugiego Julia wozi³a materia³y z tygodnia do View Printing w Castle Rock.mailem. We wtorkowy wieczór zwyczajnie przesy³a³a z³amane kolumny e . szukaj¹c miejsca doskona³ego na zakoñczenie wieczornego rytua³u wypró¿niania. Albo Tony Guay.. po raz kolejny wyci¹gnê³a telefon komórkowy.pêdz¹cy w poprzek wysokiego ³uku jasno ci. I podobnie jak wszystko.. a w magazynku le¿a³o piêæset ryz papieru.. jeszcze przed siódm¹. który na co dzieñ zajmowa³ siê sportem. Julia. . nie do koñca godny zaufania. korzystaj¹c z okazji. nikt by nie dostarczy³ do miasta wydrukowanych ga zet. jakby Pó³nocna czê æ Morton zmieni³a siê w strefê l¹dowania w Iraku... i tym razem po serii normalnych sygna³ów us³ysza³a tylko ciszê. Wygl¹da³o to ca³kiem. Gdy skoñczy³. ale tak¿e obowi¹zkiem na³o¿onym przez prawo. Tego wieczoru nieufno æ by³a uzasadniona. w¹chaj¹c to tu. Ciekawe. Zawi¹za³a torebkê i raz jeszcze wybra³a numer na komórce. Horace tymczasem w koñcu znalaz³ odpowiednie miejsce i przyj¹³ w³a ciw¹ postawê. co tr¹ci magi¹. Horace zatacza³ leniwe ko³a. ¿e mia³a fantastyczny wielki generator w dawnej drukarni. Nawet gdyby Julii uda³o siê przes³aæ e mailem projekt do View Printing. Co oznacza najwy¿ej siedemset piêædziesi¹t egzemplarzy. która uczy³a siê fachu w dawnych czasach. Do którejkolwiek z granic. który nastêpnie by³ sk³adany przez drukarza. Nic z tego. Ca³e szczê cie. a nastêpnego dnia rano. gdzie sprz¹tanie psich odchodów ze cieku by³o nie tylko odpowiedzi¹ na oczekiwania spo³eczne. to tam. View Printing dostar cza³ jej schludnie zapakowane w plastik wydrukowane egzemplarze. Dla Julii. taki obrót spraw wydawa³ siê czarodziejski. ¿e rano nikt nie podejdzie do granic miasta na odleg³o æ mniejsz¹ ni¿ piêæ kilometrów. Julia zakrz¹tnê³a siê wokó³ prezentu z zielon¹ torebeczk¹ oznaczon¹ napisem PSIA KUPKA. gdyby tylko Pete Freeman jej pomóg³. zastanawiaj¹c siê jednocze nie. fotokopiarka w redakcji by³a prawdziwym gigantem. Democrat od dwudziestu lat by³ drukowany poza granicami miasta. ile reflektorów zapalili. Zabra³a Horace'a do domu i nakarmi³a. ca³kowicie poch³oniêty odwiecznym psim tañcem.. Ech.

Muszê siê skontaktowaæ z niejakim Dale'em Barbar¹. w restauracji nikt nie odbiera.Mêski g³os. . Swoj¹ drog¹ Julia mocno w¹tpi³a. zwykle odruchowo maskowa³a strach sarkazmem. ¿e zrezygnowa³ z pracy..Czy pani mnie s³ucha? . Niewiele brakowa³o. Spojrza³a na wy wietlacz. Z telefonami komórkowymi na czele. a jednak zosta³ w mie cie. ¿e jej zdaniem Barbara mia³ lepszy gust. Nieprofesjonalne zachowanie. A o co chodzi? . czekaj¹cy przy drzwiach. Mog³aby znienawidziæ tego cz³owieka za taki ton. uradowany perspektyw¹ nocnej wycieczki. których Julia nie opisa³a.. owszem. po tym jak ju¿ zosta³ wyprowadzony i nakarmiony. Numer zastrze¿ony. Czy pani go zna? Oczywi cie. .. ¿e pan nie mia³ najmniejszych trudno ci z dodzwonieniem siê do mnie.Sucho.Najwyra niej nie ma telefonu komórkowego. Nie wygl¹da³ na wariata. Nawet spotka³a go w Sweetbriar Rose parê godzin wcze niej.Tak.a linie naziemne oczywi cie nie funkcjonuj¹. Angie. Wydawca gazety w niewie lkim miasteczku musi czasem przymkn¹æ oko na jakie zgni³e jab³ko. . by pojechaæ w pobli¿e bariery. Tak jak robi³ Junior Rennie i jego przyjaci ele. G³os obiektywny.Halo? .Proszê pani?. jeste cie . czy to przypadkiem nie wy. Gotuje w restauracji przy Main Street. uwa¿nie wybieraæ cel. Chocia¿ nie dalej jak wczoraj Rose mówi³a. .Pu³kownik James Cox. a przewieszony przez ramiê aparat fotograficzny wyl¹dowa³by na ziemi . Kto dzwoni? . Niestety.Szanowna pani Shumway? . .. zastrzyg³ uszami i spojrza³ na ni¹ wyczekuj¹co. Ch³odny.Dzisiaj chyba nic nie dzia³a. A nawet czêsto. choæ to by³o dziwne. . choæ zna³a je od podszewki. Trzeba mierzyæ si³y na zamiary.4 W³a nie zapina³a p³aszcz. .Pani Shumway. Choæby dlatego..us³ysza³a w³asn¹ ironiê i wcale jej siê to nie spodoba³o. Oficjalny..Musia³y zabrzmieæ w jej g³osie jakie szczególne tony. co ka¿e mi zadaæ sobie pyta . . gdy zadzwoni³ telefon. ¿eby w plotkach na temat Barbary oraz najlepszej przyjació³ki Dodee. Losy Dale'a Barbary stanowi³y jedn¹ z setek historii. .Czemu zawdziêczam ten honor? .Ju¿ zamkniête. panowie. bo Horace.. pu³kowniku. . by³o choæ ziarno prawdy. Armia Stanów Zjednoczonych. Zauwa¿y³am jednak. Tak.nie. znam Dale'a Barbarê. gdy gwa³townie siêgnê³a do kieszeni. . Oficjalnie.

Znajdê go i przyprowadzê. .. O ile mi wiadomo.Telefony komórkowe. . co ludzko æ potrafi obj¹æ umys³em? Ponownie zabrak³o jej odpowiedzi.Dlaczego ja. . owszem . na naszym miejscu zrobi³aby pani to samo. Bêdê po swojej stronie bariery.Zale¿y mi na kontakcie z kapitanem Barbar¹ .podj¹³ pu³kownik. Czy mo¿e pani go znale æ? Proszê wzi¹æ ze sob¹ telefon. pod który nale¿y zadzwoniæ. Podam pani numer. jestem w Waszyngtonie. . . Roze mia³a siê wbrew sobie. wracaj¹c do pierwotnego osch³ego tonu. .. ¿e nie przysz³a jej na my l ¿adna ciêta riposta. Urz¹dzimy minikonferencjê prasow¹. . Bogiem a prawd¹ Julia by³a zdziwiona.Gratulujê. .Ci¹gle u¿ywa tego imienia? . Znajdê Barbiego.Doprawdy? . wychowa³em siê w ma³ym miasteczku.Nic.. skoro mo¿ecie siê spotkaæ twarz¹ w twarz? Oczywi cie ze mn¹ w roli przyzwoitki.Po co dzwoniæ.Wydawa³ siê raczej zainteresowany ni¿ z³y. Co by³o ca³kiem niepodobne do Julii Shumway. . pu³kowniku? Dlaczego pan nie zadzwoni³ na posterunek policji? Albo do którego z radnych miejskich? Zdaje siê ¿e wszyscy troje s¹ w mie cie. .odpowiedzialni za k³opoty z ³¹czno ci¹! . . kiedy pa n zadzwoni³..Cox wydawa³ siê zaskoczony.Z kapitanem. proszê pani. ¿e odszed³ a¿ tak daleko od tematu rozmowy.. ale tylko miejscowy wydawca gazety wszystko..? . szczerze powiedziawszy.i wiem z do wiadczenia. To po³¹czenie zostanie nawi¹zane.. .W sytuacji bez precedensu w historii wiata. .przyzna³ pu³kownik.W stanie spoczynku. .Rozmowy do i z Chester's Mill zosta³y zablokowane. ¿e ma³omiasteczkowi politycy wiedz¹ niewiele.Chce pan wywrzeæ na mnie wra¿enie? Chcia³ czy nie chcia³.Co cie zrobili? ..Nawet nie próbowa³em. gliniarze sporo. Zdziwi³a siê tak. jak¹ znali mieszkañcy Mill.Nie ma mnie w Maine... .W¹tpiê. . . wywar³. W Kolegium Szefów Po³¹czonych Sztabów.W ciek³o æ zrodzona ze strachu zaskoczy³a nawet j¹... Proszê pani. sugeruj¹cej u¿ycie technologii wykraczaj¹cej daleko poza t o.. . w³a nie siê tam wybiera³am. W interesie bezpieczeñstwa narodowego. Z ca³ym szacunkiem. nic.

.jak otwarcie darmowego burdelu . A co ono dok³adnie oznacza w odniesieniu do drogi sto dziewiêtna cie? . Julia od³o¿y³a aparat fotograficzny na pod³ogê. Wobec czego.Proszê pani. Po waszej stronie sto dziewiêtnastej jest FUBAR. Lecz bêdzie pan z nim rozmawia³ w mojej obecno ci.Znam to wyra¿enie.rzuci³a w s³uchawkê. . Pó³ waszego miasta zaparkowa³o tam wozy na obu pasach szosy i na ³¹kach. ¿e to mo¿liwe? . wyja niê.Mogê.Pan s¹dzi. Wyjdziemy na drogê numer sto dziewiêtna cie i stamt¹d do pana zadzwonimy. ¿e wiat nie jest sprawiedliwy. Z pewno ci¹ zanim zosta³a pani wydawc¹..Powiedzia³em co zabawnego? .I oczywi cie nie mogê pani powstrzymaæ przed drukowaniem gazety. zawieraj¹c w jednym oddechu przekonanie o tym.Co pan proponuje? . a pani siê nad tym zastanowi. Nastêpnie doda³a: £¹ki Dinsmore'a? .Có¿.. Czy wie pani. . . .Pañska decyzja . ¿e zadawanie pytañ jest pani drug¹ natur¹. .. nie mogê pani zabroniæ przyj æ z kapitanem. tu ma pani racjê. pani z pewno ci¹ tak¿e. proszê przyprowadziæ kapitana Barbarê w miejsce. jej nie widaæ. Bo . to znaczy. Tak.. . .W porz¹dku .zgodzi³a siê g³adko.Nie ma mowy.. wygl¹da to jak otwarcie darmowego burdelu. . ¿eby jak najprêdzej rozwi¹zaæ ten problem.Mi³o mi siê z panem rozmawia³o. chocia¿ jak pani na pewno ju¿ wie. gdzie to j est? W pierwszej chwili nie wiedzia³a.Niech¿e mi pani pozwoli skoñczyæ. chocia¿ uwa¿am.Czy mo¿e mi pan to wyja niæ? . pu³kownik zapewne mówi³ o ³¹kach Aldena Dinsmore'a. wyci¹gnê³a z kieszeni p³aszcza notatnik i nagryzmoli³a: p³k James Cox . pu³kowniku. pu³kowniku. A kiedy u wiadomi³a sobie. o czym mowa.Westchn¹³. proszê mi wybaczyæ dosadny jêzyk. swego czasu czyta³am Toma Clancy'ego.. by³a reporterk¹ i nie mam w¹tpliwo ci. ale teraz naprawdê najwa¿niejszy je czas. Skoro chce Pani obejrzeæ barierê. Przepraszam. U miech spe³z³ jej z ust. jestem zajêty. ... gdzie zamyka ona drogê miejsk¹ numer trzy. Czy mo¿e pani spe³niæ moj¹ pro bê? . ¿e. . ¿e nie ma to wiêkszego sensu..Mieszkañcy Mill nazywaj¹ j¹ Little Bitch Road. . .Zostawmy to.Oznacza.Oczywi cie. za mia³a siê w g³os.. skoro nikt spoza Chester's Mill jej nie przeczyta.

¿e go znajdê.Jak to? Dlaczego? Na lito æ bosk¹.Tak. Robi pani wra¿enie osoby inteligentne ..Proszê pani. Czyli s³yszymy siê o dziesi¹tej trzydzie ci. Kusi³o j¹. ¿eby odmówiæ. go z³apiê. .Dotar³o jasno i wyra nie.. jak ju¿ schowa. Zak³adaj¹c. . ¿e na Little Bitch Road nie ma t³oku? . Bo kierunkowy sk³ada³ siê z trzech zer. a teraz przyjê³a tak¹ w³a nie rolê.krzyknê³a rozw cieczona. wojsko i blokadê drogow¹. Czy kto bêdzie tam na nas czeka³? Nast¹pi³a pauza. ale ludzie maj¹ zakaz rozmawiania z mieszkañcami miasta. uprzejmie panu dziêkujê! . Horace zastrzyg³ uszami. Zak³adaj¹c.Bardzo.Barwny jêzyk. .W porz¹dku. który poda³ jej dzwoni¹cy.Wsunê³a notes do kieszeni i podnios³a kodaka. Niezmienne prawo z ¿ycia reportera. Bêdê czeka³ z rêk¹ na s³uchawce. Wiêkszo ci domy li siê pani sama. je¿eli sytuacji nie da siê rozwi¹zaæ po naszej my li. o dziesi¹tej trzydzie ci.Doskonale. . . . . ale oczywi cie nie mog³a tego zrobiæ. Cox za mia³ siê g³o no i szczerze. jeszcze jedna sprawa. . co us³ysza³a do tej pory. W³a nie minê³a dziesi¹ta.Tylko jeszcze proszê mi podaæ czarodziejski numer. . Horace nadal cierpliwie czeka³ pod drzwiami. wszystko to stanie siê dla pani jasne. Pod jaki numer dzwoniæ? . . . .Bêdziemy na miejscu za jakie pó³ godziny. To taki.wietnie. Gdzie ten notes? Oczywi cie zawsze cz³owiek musi go wyci¹gaæ jeszcze raz. Proszê mu przekazaæ pozdrowienia od Kena.Rozumiem. wystraszy³ j¹ bardziej ni¿ wszystko. Kiedy mogê siê spodziewaæ pani telefonu? Czy te¿ raczej kiedy Barbie zadzwoni z pani komórki? Julia spojrza³a na zegarek. Czy ma pani rozrusznik serca? Albo aparat . Numer.Proszê pani. to i tak z nim muszê rozmawiaæ.Jak na razie ¿ywej duszy.Nawet je li zadzwoni pani.w deszcz robi siê tam naprawdê kurewsko nieprzyjemnie.. Ale chyba tak. . Jakim cudem czas uciek³ tak szybko? . . z jakiego powodu? . Ponownie.. Po jakim czasie pu³kownik odezwa³ siê z oci¹ganiem: .. cholera jasna. jasne.Przycisnê³a telefon uchem do ramienia i wsunê³a rêkê do kieszeni.dowcip.Zobaczycie wiat³a i stra¿e.

Znowu pukanie. lecz ca³y dzieñ by³ pe³en zdarzeñ. a ca³y wieczór gotowa³. Dla wiêkszo ci ludzi nie ma ona negatywnych skutków. Martwa cisza. ¿e to podejrzenie ma³o prawdopodobne. jak wcze niej. ¿e bêdzie siê uchyla³ od odpowiedzi. a nawet tr¹c¹ce paranoj¹. ale zjawisko to oddzia³uje na urz¹dzenia elektryczne. Dociera³o siê do nich po zewnêtrznych schodach na boku budynku aptek i.S³yszymy siê o dwudziestej drugiej trzydzie ci. Przerwa³ po³¹czenie. Pukanie nie oznacza³o nic dobrego.. Pod koniec rozmowy nazwa³ to co kloszem. delikatne mówi¹c. inne wybuchaj¹. je li siê znajd¹ bli¿ ni¿ jakie piêæ metrów od klosza. Je¿eli bêdzie to iPod albo co bardzie z³o¿onego. potem nic. Pewnie ch³opcy gapili siê na wypadki n a drodze numer sto siedemna cie albo sto dziewiêtna cie. Barbie wsta³ i po³o¿y³ d³oñ na przeno nym odbiorniku telewizyjnym. 5 Barbie ci¹gn¹³ koszulê i usiad³ na ³ó¿ku. niestety. A je li to Junior i przyjaciele gotowi na nowo powitaæ go w mie cie? Mo¿na by powiedzieæ. Je¿eli we mie pani ze sob¹ magnetofon. nie barier¹. chocia¿ zgromadzili siê tam prawie wszyscy. który wpadnie przez drzwi. ale nie.s³uchowy? Czy jakie inne podobne urz¹dzenie? . Jedne.Nie. . ¿eby rozwi¹zaæ buty. Swoj¹ drog¹ akurat Juniora i Franka DeLessepsa ani reszty towarzystwa wzajemnej adoracji nie widzia³ dzi w Sweet briar Rose. Niech bêdzie z pani¹ Barbie i proszê mu koniecznie przekazaæ pozdrowienia od Kena. mogli co zaplanowaæ na pó niej.. . zostaj¹ unieruchomione.Czy rozrusznik Perkinsa eksplodowa³? Czy w³a nie on zabi³ naszego komendanta? . a dlaczego pan pyta? S¹dzi³a.W pobli¿u klosza dochodzi do swego rodzaju interferencji. ma³o prawdopodobnych. ale zawsze mo¿na nim rzuciæ w pierwszego. Mia³ te¿ do dyspozycji drewniany dr¹g z szafy. powoduje odczucia podobne do zetkniêcia ze s³abym pr¹dem elektrycznym. ale je¿eli siê dowiedzieli o jego powrocie do miasta. Barbie ca³y dzieñ chodzi³. we wszystkich trzech . Pada³ na nos. Niezbyt imponuj¹ca broñ. które przechodz¹ dos³ownie po dwóch sekundach. Na przyk³ad na teraz. jak choæby blackberry. najprawdopodobniej eksploduje. Julia wystuka³a numer siostry mieszkaj¹cej w Lewiston. gdy rozleg³o siê pukanie do drzwi. jak na przyk³ad telefony komórkowe. Klosz. Sygna³ ci¹g³y. zapewne przestanie dzia³aæ.

chyba ¿e. Oprócz Du¿ego Jima obecni byli pozostali radni oraz Peter Randolph pe³ni¹cy obowi¹zki komendanta policji. Andy Sanders oczywi cie przyt³oczony ¿a³ob¹. ale nie zamierza³ nikogo zraniæ. Za jego plecami wisia³a mapa przedstawiaj¹ca miasto w kszta³cie skarp ety. pyszni³ siê wysokim po³yskiem.zacz¹³ Du¿y Jim . ¿e Andrea. wiedzia³. siwiej¹ca i obci¹¿ona nadwag¹ wersja swej m³odszej siostry.pomieszczeniach by³o za ma³o miejsca. . ¿eby go skutecznie wykorzystaæ. które Du¿y Jim nazwa³ zebraniem w celu oszacowania skali zagro¿enia. dziêki swojemu drogiemu przyjacielowi Andy'emu. Wiêkszo æ krzese³ dooko³a tego imponuj¹cego mebla by³a dzi pusta. Czterdzie ci nieæ kilogramów nadwagi z pewno ci¹ nie podzia³a³o na jej korzy æ. mo¿e piêæ lat wcze niej. I przepisywa³ jej ten lek nadal. chocia¿ zaledwie wiceprzewodnicz¹cy Rady Miejskiej. która zaczê³a od przyjmowania czterdziestu miligramów dziennie. No i jeszcze szwaj carski scyzoryk. Czworo cz³onków spotkania. oksykodon. Otworzy³ drzwi. Rose jak zwykle oszo³omiona. w wy³o¿onej sosnowymi panelami sali konferencyjnej ratusza Chester's Mill. zaprosi³ j¹ do rodka. w styczniowy poranek Andrea w drodze do skrzynki pocztowej po lizgnê³a siê na oblodzonym podje dzie. Doktor Haskell przepisa³ jej nowy. 6 W suterenie. A Du¿y Jim.Ze wzglêdu na stratê. Mam panu przekazaæ pozdrowienia od Kena.Julia Shumway. Andrea Grinnell. . cudowny lek. jak¹ poniós³ Andy . który mia³ przynie æ ulgê w bólu z pewno ci¹ trudnym do zniesienia. W tym gronie jedynie Rennie wydawa³ siê przytomny.Proszê pana! Kobiecy g³os. Cztery. warkot pracuj¹cego generatora s³yszalny by³ jako przyg³uszony pomruk. zasiad³ u szczytu. Andy. Kto chce z panem rozmawiaæ. uszkadzaj¹c sobie dwa dyski.bêdê przewodniczy³ temu zebraniu. skupi³o siê przy jednym koñcu.. Upad³a ciê¿ko. .. By³a to szalenie u¿yteczna informacja. . Randolph by³ wstrz¹ niêty i przestraszony. Sam Du¿y Jim. przyjmij nasze wyrazy . w³a cicielowi miejscowej apteki. cudo z czerwonego klonu. .Kto tam? W tej samej chwili rozpozna³ g³os. je li nikt nie ma nic przeciwko temu. osi¹gnê³a ju¿ pu³ap czterystu. Czterometrow y stó³ na rodku pomieszczenia.Jest pan tam? Zostawi³ w spokoju telewizor i przeszed³ do kuchni.

¿e jeste my zdani na w³asne si³y. Oczy jej b³yszcza³y albo ze strachu. proszê pana . chocia¿ nikt w mie cie tego nie rozumie. . proszê pañstwa..Oczywi cie. A jednocze nie by³ podniecony. albo z przedawkowania. .Teraz jednak.Za³o¿ê siê.. jakby odgania³ natrêtn¹ muchê. Czu³ powagê sytuacji. Du¿y Jim j¹ zignorowa³.powiedzia³ Andy. Obecni karnie przytaknêli. . Nale¿a³o siê spodziewaæ.popar³ go Randolph. .. .S¹ problemy z komunikacj¹.Dziêkujê wam . Du¿ego Jima uwa¿a³ wrêcz za przyjaciela. ¿e przed koñcem roku jego zdjêcie znajdzie siê na ok³adce magazynu Times . ¿e akurat w tym pomieszczeniu lepiej u¿ywaæ formy grzeczno ciowej.Niemo¿liwe! .Proszê pana. Ze wszystkimi zebranymi by³ po imieniu. nie zawsze by³a taka ca³kiem z³a..Wszyscy mamy pojêcie. sytuacja jest bardzo. dynamiczna. I bardzo prawdopodobne.Móg³ siê zjawiæ kto od strony Morton albo Tarker's i pos³aæ po mnie. Katastrofa.. po nas. Zrobi³a mi dzisiaj takie pyszne niadanko! Jajka sadzone i resztki taco ch eese. . Modlê siê. . powtarza³a.. ale nikt tego nie zrobi³. . .W³adze wojskowe nie uzna³y za stosowne nawi¹zaæ kontaktu z przedstawicielami miasta. . . lecz uzna³. Andrea zas³oni³a usta d³oni¹.powiedzia³a Andrea. Du¿y Jim przyst¹pi³ do rzeczy. Doskona³y przyk³ad stanowi³ choæby burmistrz Nowego Jorku Rudy Giuliani. Tak¹ sam¹ metodê stosowa³ Perkins i przynajmniej w tej kwestii staruszek chyba mia³ racjê. I gotowy do dzia³ania. ¿e w³a nie dlatego jeszcze do tej pory nikt siê do nas nie zwróci³. Mam nadziejê.. w oczach zakrêci³y mu siê ³zy. ¿e tak¿e nikt spoza miasta . . Bezdyskusyjnie.Claudette zawsze powtarza: B¹d my dobrej my li.. co siê dzieje. ¿e wszyscy siê modlicie.To znaczy.Teraz jednak.wspó³czucia.odezwa³ siê Randolph. ¿eby takie w³a nie by³y przyczyny. ale gotowi na najgorsze powiedzia³ Andy g³osem cz³owieka pogr¹¿onego w g³êbokiej medytacji. a gdy Andrea przykry³a jego rêkê d³oni¹. musimy stawiæ czo³o bardzo prawdopodobnej ewentualno ci.. . zw³aszcza powi¹zana z dzia³aniami terrorystycznymi. A najpewniej z obu powodów.Tak jest .. .Du¿y Jim potoczy³ doko³a ciê¿kim wzrokiem. . Du¿y Jim machn¹³ d³oni¹.

nie na pierwszym miejscu. u licha.. Andy i Andrea. Na tej samej zasadzie nie jedzie siê na wycieczkê w wiêto bankowe.. drugi na stacji benzynowej. ale jeszcze nie teraz.Niemo¿liwe! . Rennie zastanowi³ siê przelotnie..W sytuacji.Rzeczywi cie. . Rennie poczu³ siê ura¿ony. kto prowadzi sk lep .Nie wierzy³ we w³asne s³owa. oczywi cie u mnie w aptece.stwierdzi³ Du¿y Jim. ¿e zebrani prêdzej spe³ni¹ jego oczekiwania.wycofa³ siê Randolph.Cale .. ¿e zostaniemy na kilka dni odciêci od wiata. . .stwierdzi³ Du¿y Jim. . nie podnosz¹c g³osu. . Najgorsze w tym wypadku to mo¿liwo æ.B¹d my dobrej my li. Mia³ zamiar poruszyæ tê sprawê. Para kretynów. i koniecznie. Albo nawet na miesi¹c. . po czym siê rozpromieni³..Banki te¿ mamy zamkn¹æ? .I chyba widzia³em bankomat w przychodni chocia¿ nie mam ca³kowitej pewno ci.Doskona³a rada. kiedy ludzie zbaczali z tematu.Jack Cale.powtórzy³.Bo¿e jedyny! Z jego oczu na nowo pop³ynê³y ³zy.Jasna sprawa.Ale trzeba porozmawiaæ z kierownikiem supermarketu. .Naprawdê nie wiemy . czy przypadkiem Andrea nie u¿ycza Sandersowi swoich pigu³ek. W przeciwnym razie bêdzie jak przed zadymk¹. jak on siê nazywa? Cade? . Nieznaczny u miech wykrzywi³ mu doln¹ po³owê twarzy..I z Johnnym Carverem z Gas & Grocery. I rzeczywi cie. . je li brakuje pieniêdzy Sprowokowaliby my zamieszki. ale gotowi na najgorsze . moim zdaniem nie jest to dobry pomys³ . Andrea ponownie nakry³a d³oni¹ jego rêkê. . lecz wiedzia³.Mo¿e by zamkn¹æ Food City? . . .A co z bankomatami? Jeden jest w sklepie Browniego. . . Tyle potrafi³ zrozumieæ. je li bêd¹ siê bali.Przynajmniej na jaki czas. .powtórzy³a Andrea. ¿ywno æ jest poniek¹d walut¹. .odezwa³ siê Andy.. . W³a nie tak nale¿a³o siê zachowywaæ.Na moment straci³ pewno æ siebie.. w jakiej siê znale li my. Tym razem Andy u cisn¹³ jej palce.Andy. Mo¿e na tydzieñ. A ja twierdzê. . Inaczej ludzie wpadn¹ w panikê. Pete.Aha . pomy la³ Du¿y Jim. ..Bo i sk¹d? . .zorientowa³ siê Randolph. mówi³em w przeno ni . widz¹c wyraz twarzy wiceprzewodnicz¹cego.Chocia¿ mo¿e to nie jest najlepszy pomys³ . .podsun¹³ Randolph. ¿e sklepy powinny byæ otwarte jak zwykle.podsun¹³ Randolph.rzek³ ze spokojem..

¿e nie nale¿a³o znosiæ prohibicji.Sam i jemu podobni bêd¹ musieli odcierpieæ swoje.A je li wcze niej doprowadz¹ do buntu? Andrea milcza³a. ¿eby pó³ miasta chodzi³o pijane jak w Nowy Rok.Mog¹ sprawiaæ k³opoty . I proszê.Pochodzi z Away. . . ¿e sprzeda¿ alkoholu. . Sam Verdreaux by³ notorycznym moczymord¹. .podpowiedzia³a Andrea. którymi mo¿na siê narkotyzowaæ. .Lewicowcy.Oczywi cie. . Leki. a Rennie.Ekstremi ci. jest wstrzymana do odwo³ania. .Wypij¹ zapasy sklepowe i bêdzie po sprawie. Nie mo¿emy dopu ciæ.Takim na przyk³ad jak Sam Verdreaux.A ty . ¿e sprzeczanie siê z Jimem Renniem jest bardzo mêcz¹ce i nieskuteczne.Velma Winter . Czu³ siê odrobinê nieswojo w tym temacie. Powiesili nad barem plakat z Wujem Barackiem. Andersonowie prowadzili Karczmê Dippera. . zdaniem Du¿ego Jima. wzorcowym dowodem na to. . przeciwko czemu ludzie mieliby siê buntowaæ.powiedzia³ Randolph.Browniego po mierci Dila Browna? .Po lê ch³opaków. jakie z tego powsta³y k³opoty dla mojego syna i jego przyjació³ . . tak czy inaczej s¹ pod kluczem.musisz wzi¹æ pod klucz wszystkie leki na receptê. Rennie z przyjemno ci¹ spostrzeg³. ¿eby z nimi porozmawiali . choæ doskonale wiedzia³ . w tym tak¿e piwa.Przeka¿ tym trzem osobom.Randolph pokiwa³ g³ow¹ ze zrozumieniem. ale jest bardzo sympatyczna.Ludziom siê nie spodoba zamkniêcie knajpy .zwróci³ siê do Andy'ego Sandersa . .podkre li³ Rennie. a jednocze nie.Dlaczego? . .zdziwi³a siê Andrea. Oczywi cie nie mówiê o nasivinie czy lirice. . . . . Nie rozumia³a.Twarz mu siê skurczy³a w do æ przera¿aj¹cym grymasie zadowolenia.powiedzia³ Randolph.A Karczmê Dippera nale¿y zamkn¹æ. . Rozumiesz mnie. je li tylko nie zabraknie im jedzenia. .Z Tommym i Willow Andersonami porozmawiaj ty. kiedy skoñcz¹ im siê prywatne zapasy piwa i brandy. . Nie musia³ dodawaæ: Duke Perkins pozwala³ tej parze takich siakich owakich hipisów i ich go ciom na g³o ne puszczanie rock and roi³a oraz na hulanki do pierwszej po pó³nocy! Chroni³ ich.No w³a nie. natomiast z do wiadczenia wiedzia³a. ¿e Randolph zapisuje nazwiska w notatniku.

Lepiej przedsiêwzi¹æ dodatkowe rodki ostro¿no ci. . której Du¿y Jim nienawidzi³. ¿eby miasto by³o trze we. . znanego jako Ry¿y. Jaka tam Rada Pomocy w Czym tam. cieñ po Richardzie Nixonie. . pozwalaj¹c¹ zmieniaæ i nagrywaæ programy telewizyjne i radiowe na falach AM i FM oraz wbudowany system rejestruj¹cy rozmowy prowadzone w tej sali. Przeklêty system. Du¿y Jim przedstawi³ swoje obiekcje. Czeka³y go pilniejsze sprawy. by³ pomys³em w cibskiego doktorka. . by zadbaæ o tych.Czy to nie powinno byæ w³¹czone? . od czego chcia³em zacz¹æ? . pozosta³o æ po latach rozrzutno ci Clintona. Spojrza³ na Randolpha.Czy teraz móg³bym wróciæ do tego. Rennie by³ t¹ propozycj¹ niemile zaskoczony. ale zajmowa³ siê polityk¹ znacznie d³u¿ej ni¿ Eric Ry¿y Everett obmacywaniem prostat i wiedzia³. ¿e rz¹d federalny pokryje osiemdziesi¹t procent kosztów.spyta³ Rennie. ¿e ludzie ³atwo ulegaj¹ panice. Erica Everetta. Andrea wygl¹da³a na zaniepokojon¹.powiedzia³. innowacjê.Mo¿e przynajmniej kto sporz¹dzi protokó³? . którym to naprawdê potrzebne. który roz³o¿y³ rêce w ge cie oznaczaj¹cym równocze nie oczywi cie i przepraszam . podkre laj¹c kwestiê ponoszenia ca³kiem niepotrzebnych kosztów. obojêtne pijani czy trze wi. jak ogromna jest ró¿nica miêdzy przegran¹ bitw¹ a przegran¹ wojn¹. mog¹ siê zachowywaæ niew³a ciwie. Andrea spojrza³a na konsolê znajduj¹c¹ siê po prawej stronie Du¿ego Jima. Taktyka ta zwykle okazywa³a siê skuteczna wobec oszczêdnych jankesów. a trzeba wiedzieæ. . Rennie zosta³ oskrzydlony. dowodz¹c. ¿e zaskoczyæ go by³o nie³atwo.Najwa¿niejsze.zaproponowa³a Andrea nie mia³o. zapewne dostarczone prze z Duke'a Perkinsa. zw³aszcza osobie spoza polityki.oznajmi³ Du¿y Jim. póki kryzys siê nie skoñczy .Nie widzê takiej potrzeby. Nie zdarza³o siê to czêsto i bardzo tego nie lubi³.dlaczego. . ale tym razem zawiod³a. . Andrea podziêkowa³a mu u miechem. A kiedy siê boj¹. . . nie zamierza³ siê akurat teraz przejmowaæ subtelno ciami sprzeda¿y.Nic siê nie martw . Everett przedstawi³ liczby.Zawsze mamy do æ. . przedstawiaj¹c go jako wyj¹tkowy krok naprzód.Musimy sobie u wiadomiæ.Zgadzamy siê co do tego? G³osujmy. Rêce powêdrowa³y w górê. Tym razem Andy poklepa³ j¹ po rêku. Everett wyskoczy³ z tym swoim idiotycznym systeme m nagrywania dwa lata temu na zgromadzeniu miejskim.

Razem z moj¹ ¿on¹ .wyrecytowa³ Andy sennym g³osem.stwierdzi³ Du¿y Jim.No có¿.Zaszlocha³ i poci¹gn¹³ nosem. . patrz¹c na nie z góry. . . Z koñcem roku mia³ przej æ na wcze niejsz¹ emeryturê. inni na kontrolowany po¿ar do Castle Rock. Co oznacza gotowo æ policji. Du¿y Jim wola³by tego nie s³yszeæ. przyjacielu .stwierdzi³ Rennie...wyrwa³ siê Randolph.. Oprócz nich Rupe Li bby.Bez przerwy za¿ywa leki wziewne. jest utrzymanie porz¹dku w czasi e sytuacji kryzysowej. Potem zwróci³ siê ponownie do Randolpha. Jest Henry Morrison i Jackie Wettington. jaki z niego po¿y tek. . .Uwa¿am. Jedyna osoba pracuj¹ca na czê æ etatu. komenda nt Perkins.Z moj¹ Claudie.Dwoje utrzyma sekret. które zadawa³.odezwa³ siê Randolph .. Szósty. która jest naprawdê w pe³ni zdolna do pe³nienia s³u¿by.S³uszna racja! .. .. Ci ostatni prawie wszyscy mieli ponad sze ædziesi¹t lat.. .. Zna³ odpowiedzi na wiêkszo æ pytañ. A Rennie. na nich te¿ nie bardzo mo¿na liczyæ.. .W³a nie. dziêki czemu ich praca by³a zachwycaj¹co tania. wiêc trudno powiedzieæ.. uwa¿a³. ¿e Perkins znaczni bardziej przys³u¿y siê miastu..wtr¹ci³ Andy. najistotniejsz¹ w sensie odpowiedzialno ci za miasto. Tymczasem my. ¿e komendant Perkins spogl¹da na nas z góry... Mieli do dyspozycji osiemnastu policjantów zatrudnionych przez Chester's Mill. Andy. . oboje razem ze mn¹ odpowiedzieli na kod trzy. jakimi si³ami dysponujem y? Doskonale zna³ odpowied . w³a nie. . Pete.Lepiej bêdzie na razie nadaæ naszemu spotkaniu charakter nieformalny . sk¹pani w blasku Jezusowej chwa³y. jakby s³owa Sandersa mia³y jakikolwiek sens. jednak mimo wszystko poklepa³ Andy'ego po wolnej rêce.Do wiadomo ci nas czworga. . ¿e kwesti¹ dla nas najwa¿niejsz¹. Spo ród ca³ej osiemnastki piêciu zatrudnionych na pe³en etat z pewno ci¹ znajdowa³o siê poza granicami miasta. .Biedny stary George . . Bardzo mu to u³atwia³o ¿ycie. Jedni pojechali z ca³ymi rodzinami na miêdzyszkolny mecz futbolu. je li jedno jest martwe . We dwoje spogl¹daj¹ na nas.. .Jestem pewien. nie ¿y³. Fred Denton i George Frederick. skoro tak uwa¿asz.nie wygl¹da to dobrze. znacznie przekraczaj¹cej jego ograniczone mo¿liwo ci. niestety . a sze ciu na czê æ etatu. w tym dwunastu w pe³nym wymiarze godzin. to Linda Everett. którzy zostali my tu.. .odezwa³ siê Andy.Racja.No i jeszcze Marty Arsenault i Toby Whelan. ni¿ próbuj¹c zaprowadziæ porz¹dek w t rozpsiajusze. na ziemi. . on ma astmê.No. choæ nigdy nie mówi³ le o zmar³ych.

. Nie pracuje na pe³en etat. Nie mia³ pojêcia.Potrzebujemy wiêcej stró¿ów prawa. .przyzna³ Randolph .Ona jest tylko stójkowym! I do tego wiecznie nadêta! . ...Aj. . Dziewiêciu. w koñcu ma dwoje dzieci. Stanowczo nie ¿yczy³ sobie ¿onki tego ³achadojdy w zespole. Chyba jeszcze nie skoñczy³a trzydziestki. ¿e Junior Rennie wróci³ do domu na dobre. aj! . . Wystarczy³o ju¿. A do tego diabelnie ³adna.podsumowa³ Randolph .Juniora? .Andrea unios³a brwi.receptory narkotyku. W koñcu mamy sytuacjê kryzysow¹. wspó³praca z g³upcami u³atwia ¿ycie. dwa procent pamiêci i trzy uczestnicz¹ce w bie¿¹cych procesach my lowych. I za spraw¹ szczê cia czy boskiej opatrzno ci w weekend wróci³ do domu ze szko³y. kiedy by³ poirytowany.Ci¹gle za ma³o . bez w¹tpienia. oczywi cie.‾ona Ry¿ego? . No tak.Tak .z osiemnastu policjantów mamy tylko o miu. .Choæby mojego ch³opaka.Kogo pan ma na my li? . ¿eby ma³¿eñstwo Everettów wyskakiwa³o mu przed oczami jak pajac z pude³ka.Nie policzy³e siebie . jak Duke uzyska³ tê wiadomo æ ani dlaczego uzna³ j¹ za do æ istot¹. Na pewno mia³aby z³y wp³yw na mê¿czyzn. osiemdziesi¹t procent .Innymi s³owy . . ni¿ pozwoli³. . Z ³adnymi kobietami tak zawsze. Przede wszystkim by³a za m³oda.Ile on ma lat? Chyba jeszcze nie mo¿e g³osowaæ? Du¿y Jim zobaczy³ oczami wyobra ni podzia³ funkcji w mózgu Andrei: piêtna cie procent . W listopadzie bêdzie mia³ dwadzie cia dwa. niepo¿¹dane zachowania ? Wszystko jedno. Tak czy inaczej musia³ z ni¹ wspó³pracowaæ. .ulubione sklepy online.Bez w¹tpienia. Peter Randolph wiedzia³. ¿e policjantk¹ by³a Wettington z tymi jej kolosalnymi balonami.stwierdzi³ Rennie. ale z pewno ci¹ warto Lindê wzi¹æ pod uwagê. Czasowo..¿achn¹³ siê Du¿y Jim.ale w zesz³ym roku zaliczy³a kurs okrêgowy w Rock i ma prawo nosiæ broñ.Racja.Skoñczy³ dwadzie cia jeden lat.zapyta³ Randolph. W zesz³ym tygodniu widzia³ tê informacjê na podk³adce telefonicznej na biurku zmar³ego komendanta. by wymaga³a zapisania. Mo¿e j¹ nosiæ na s³u¿bie. Czêsto u¿ywa³ tego wykrzyknika. dopóki sytuacja siê nie wyja ni. .zainteresowa³a siê Andrea. . . .zauwa¿y³a Andrea. I tak nie by³ to najlepszy czas na dzielenie siê z Du¿ym Jimem takimi . By³o tam co jeszcze. Tyle ¿e Rennie prêdzej da³by siê pokroiæ. Randolph plasn¹³ siê d³oni¹ w czo³o. Có¿.

¿e powinni my uzupe³niæ nasze nadw¹tlone si³y reagowania. komendancie? Czy oni mog¹ zostaæ przyjêci do s³u¿by. ¿e Junior mia³by chodziæ po Chester's Mill z broni¹. Andrea w dalszym ci¹gu wygl¹da³a na zaniepokojon¹. ¿e w ¿yciu nie mia³ pracownika tak dobrze zorientowanego w uk³adach wydechowych i elektronice. Nie by³o podstaw.. Z poprzednich dwóch miejsc pracy zosta³ wyrzucony z powodu wybuchowego charakteru.oznajmi³.Czy to nie ci m³odzi ludzie. Junior ze swoimi niepo¿¹danymi zachowaniami . A je li nie? Problem z g³owy. Johnny twierdzi³. byli zamieszani w awanturê w karczmie? Du¿y Jim spojrza³ na ni¹ z u miechem pe³nym tak nieskrywanego okrucieñstwa.. s¹ dobrymi strzelcami.I nikt nie mówi.. prowokatorem by³ ten ca³y Barbara. ..I oczywi cie niema³¹ rolê odegra³ alkohol. To Frank DeLesseps. tak przynajmniej s³ysza³ Randolph.Nikomu nie stanie siê nic z³ego . Peter. choæ nie wygl¹da³ na przekonanego. gdzie bariera zamyka³a g³ówne drogi. ¿e mamy z nich zrobiæ policjantów pe³n¹ gêb¹. Rennie podj¹³ w¹tek entuzjastycznym tonem gospodarza programu rozrywkowego. W³a nie dlatego nikomu nie postawiono zarzutów. ¿eby my musieli siê o tym przekonaæ .Nie daj Bo¿e. mam racjê? . Randolphowi nie podoba³a siê my l. póki sytuacja siê nie wyklaruje? Zap³acimy im z funduszu awaryjnego. Na raz ie jednak wszystko wskazywa³o na to. którzy siê tak¿e doskonale nadaj¹ do tej roli. jak zwykle bywa w takich przypadkach. ¿e a¿ siê skuli³a.Ci ch³opcy polowali razem. . o ile dobrze pamiêtam.zapewni³ j¹ Du¿y Jim. Co wiêcej.Co wiêcej.Przyjaciele mojego syna tak¿e s¹ pe³noletni. Ostatnio pracowa³ na czê æ etatu jako mechanik na stacji Mill Gas & Grocery. Nawet je li s¹ bardzo m³odzi.Ca³kowit¹ . Z drugiej strony jednak my l o sprzeciwie wobec Du¿ego Jima nie podoba³a mu siê jeszcze bardziej. . . . Nie spodziewa³ siê k³opotów w samym mie cie. A z trzeciej .. ¿e w Gas & Grocery zagrzeje miejsce na d³u¿ej. . O ile nadal tam by³a. Thibodeau rzeczywi cie skoñczy³ dwadzie cia trzy lata. . . .wtr¹ci³a Andrea. ale mo¿na by ich pos³aæ do kontrolowania t³umu w miejscach.nowo ciami.Sprawa zosta³a wyolbrzymiona . Melvin Searles i Carter Thibodeau.paru ch³opaków w policji naprawdê siê przyda. . obwieszczaj¹cego wyj¹tkowo sowit¹ nagrodê w rundzie bonusowej. Co pan na to. Carter Thibodeau chyba nawet ma dwadzie cia trzy lata. Uwa¿am jedynie..potwierdzi³ Randolph. Junior ma trzech przyjació³.

. Dochodzi do oczyszczenia . Petera Randolpha. . .. a wtedy Rennie. lepiej bêdzie o dziewi¹tej.. Jim. nie ma powodu do obaw. wiat³a zgas³y. Andrea sprawia³a wra¿enie. Nawet Du¿y Jim. o przyjêcie do pracy z podstawowy m uposa¿eniem Juniora. A ju¿ do rana z pewno ci¹. kiedy siê skoñczy to szaleñstwo. który przez wiêksz¹ czê æ ¿yc mia³ do czynienia z silnikami.To tylko gaz siê skoñczy³. . . u wiadomi³ sobie.. Rennie po omacku chwyci³ Andy'ego za ramiê.Jeszcze jakie kwestie w tej sprawie? Nie by³o. Przerwa³y mu dwa wybuchy przypominaj¹ce strza³y z broni palnej.Spokojnie. propan.O dziewi¹tej bêdzie lepiej . Franka DeLessepsa. . . jakby ewentualnie mia³a co do powiedzenia.. . Stary generator strzeli³ po raz czwarty i ucich³. Melvina Searlesa i Cartera Thibodeau? Czas ich s³u¿by bêdzie trwa³ do chwili. o co jej chodzi³o.Wie pan. To tylko generator. By³o to ledwie zerkniêcie. Czego siê w zwi¹zku z tym domy li³a.oznajmi³ Rennie. Wszyscy podskoczyli. Nie zapali³y siê jasne lampy nad g³owami zebranych.. Zapomni o wszystkim po nastêpnej porcji tabletek. to by³a ju¿ zupe³nie odrêbna kwestia. co s³ysz¹. . powiedzia³ sobie Rennie. Chwilê pó niej us³yszeli trzeci.Pete.. Wszyscy podnie li rêce. Andrea krzyknê³a ochryple.Czy Rada Miejska prosi aktualnego komendanta policji. Mog¹ przyj æ na komisariat: jutro oko³o dziesi¹tej.oznajmi³ Randolph z fa³szyw¹ beztrosk¹. Wszyscy robili wra¿enie przestraszonych. Mamy go w mie cie jeszcze du¿o.w³¹czy³ siê Andy. ale zapomnia³a. lecz kwadratowe awaryjne lampki umieszczone w czterech k¹tach sali.Bo¿e drogi. . Andy rzuci³ Du¿emu Jimowi spojrzenie k¹tem oka. .Wobec tego stawiam pytanie . to bardzo dobry pomys³. A kiedy Rennie rozlu ni³ u cisk. ci¹gle nie do koñca przytomny. wnêtrze pogr¹¿y³o siê w egipskich ciemno ciach. wiat³o na powrót wpe³z³o do pokoju wy³o¿onego sosnowymi panelami.Przywo³a³ na twarz u miech sportowca. W s³abej po wiacie twarze przy stole konferencyjnym postarza³y siê i po¿ó³k³y..Wniosek zosta³ przyjê.Nie ma siê czym przejmowaæ . Andy ucich³. lecz Andrea chyba je zauwa¿y³a. . Po lewej odezwa³ siê Andy Sanders. . G³osujemy jak zwykle.

Pieni¹dze. G³osowali zgodnie z jego oczekiwaniami. .Ale nic nie rozumiem. . O co? Zamkn¹³ kolbê w d³oni. Ca³kiem sobie nie wyobra¿a³. Uzna³. potem zamknê³y cicho. Angie i Dodee le¿a³y w spi¿arce McCainów i tak by³o dobrze. Potem gestem. . zdawa³y siê te bzdury potwierdzaæ.No dobrze. ¿e zajmie siê spraw¹ wówczas gdy to bêdzie konieczne. Bo nie by³o jak uciec. po³o¿y³ mu d³oñ na karku i lekko cisn¹³. wiat³a hummera ojca rozla³y siê na podje dzie.Andy zdawa³ siê wykoñczony. Moim zdaniem mamy przed sob¹ parê prawdê trudnych dni. Teraz nadszed³ czas powa¿nej rozmowy.Tymczasem miejskie zapasy gazu. któr¹ dosta³ od ojca na osiemnaste urodziny.. Junior go zabije. ¿e podobnie jak ja chcecie zakoñczyæ spotkanie jak najszybciej. I jutro pewnie te¿ nie.trzydziestkêósemkê z rêkoje ci¹ wyk³adan¹ mas¹ per³ow¹. .S³ysza³e ? .Pewnie. Nie wygl¹da³ na podejrzliwego. Bez s³owa usiad³ na stopniu obok syna. Wszyscy gadali jakie kompletne bzdury. zadam oficjalnie pytanie. W kieszeni mia³ broñ .przyzna³ Junior. Uwa¿am. ¿e ojciec wie. przynajmniej na razie. 7 Junior siedzia³ na stopniach prowadz¹cych do frontowych drzwi wielkiego domu Renniech na Mill Street. ostro¿nego albo w ciek³ego. gdzie sto siedemnasta bieg³a w stronê Castle Rock. . Junior by³ ca³kiem spokojny. Dlatego chcia³bym ciê o co zapytaæ.. Je¿eli wyczuje. W drodze powrotnej zatrzyma³ siê na placu i pos³ucha³ rozmów. Jak zawsze. ¿e powinni my oficjalnie uznaæ Pete'a za komendanta policji pro tempore. wiêc przejd my do nastêpnego punktu. W ka¿dym razie nie dzisiaj. A potem zabije siebie. . Ból g³owy nie wróci³. Je li oka¿e siê. ale ojciec zawsze wszystko wiedzia³. które ukrad³ ojcu. co w³adca wiêtego przybytku mamony ma mu do powiedzenia. od³o¿y³ z powrotem do sejfu. Drzwi hummera otworzy³y siê. . ¿e tak. jasne.Nikt nic nie rozumie. lecz wielki b¹bel wiat³a nad po³udniow¹ granic¹ miasta i nieco mniejszy na po³udniowym zachodzie. nie przysparza³y mu szczególnych zmartwieñ. który Juniora ca³kowicie zaskoczy³.Trochê . wiem.. . Junior pos³ucha uwa¿nie.. . sk¹d mia³by wiedzieæ.zapyta³. Ojciec z neseserem obijaj¹cym mu siê o kolano szed³ w stronê domu.Je li nie ma tutaj kwestii spornych. a raczej ich brak. ¿e ojciec wie o jego najnowszych wyczynach.

które zna³ od piaskownicy. Nieprawdopodobny.Pewnie.. Jutro zostanie gliniarzem. ¿e nadal ma fart. I po raz pierwszy od czterech lat. a mo¿e nawet od d³u¿szego czasu. Czy zgodzisz siê s³u¿yæ w policji. do cholery? . Dzi zabi³ dwie dziewczyny. .. .pomy la³ Junior. ..powiedzia³. Rêkê ojca ci¹gle czu³ na karku. Dobrych ludzi. Milcza³. jeste my do dyspozycji.Czy jeste gotów odegraæ swoj¹ rolê? Razem z przyjació³mi. Wrzeszczeæ z rado ci. Jedno i drugie. . U wiadomi³ sobie. Nie trzyma³a. poca³owa³ ojca w policzek. Nie ciska³a.Komendantem policji jest teraz Peter Randolph. Carterem i Searlesem? Co jest. Bêdzie potrzebowa³ ludzi. Pu ci³ kolbê. z Frankiem. Prawie. pie ci³a. póki siê to wszystko nie skoñczy? Junior mia³ wielk¹ ochotê rykn¹æ miechem. tato .Skoro nas potrzebujecie.

Przepraszam? Julia wskaza³a mroczny smuk³y kszta³t rysuj¹cy siê na tle gwiazd. cha. . przecinaj¹c ciemno æ bia³ym promieniem. firmie dostarczaj¹cej energiê elektryczn¹. . Ich samochód okaza³ siê jedynym pojazdem w ruchu. Dwa czerwone wiate³ka na wierzcho³ku miga³y jak zwykle.To nie jest smród nawozów.. . tylko zak³amania. . Zna pan radio jezusowe? Barbie lekko wzruszy³ ramionami.Cisza.Ortodoksyjni bapty ci to przy nich szkó³ka niedzielna. I znam stacjê radiow¹. jakim cudem staæ ich na utrzymanie stacji radiowej o mocy piêædzies iêciu tysiêcy watów. wy pójdziecie do piek³a. Jest w³a cicielem WCIK. w iêc prawie ka¿dy ma w³asny generator. . jak to mówi¹. Znanego tak¿e jako fa³szywa prawo æ. Jechali priusem hybryd¹.nieskoñczony ocean energii. o jaki Barbie w ¿yciu by nie podejrzewa³ w³a cicielki czasopisma lojalnego .Z datków wiernych? Julia prychnê³a. Czuæ tutaj jakby brudn¹ bielizn¹. Ju¿ wolê pierwszy Ko ció³ Kongregacyjny. ¿e s¹ tam ludzie. Fundamentali ci? .Ko ció³ Chrystusa Odkupiciela. ¿e okoliczni mieszkañcy u¿ywaj¹ nawozów.MOD£Y 1 Barbie i Julia Shumway zamienili po drodze ledwie kilka s³ów. wiêc wiadomo. co kto lubi. a nikt w pe³ni nie ufa Western Maine Power. ale nie odwa¿y³em siê ich je æ. Mnie tylko zawsze zastanawia. .Mnóstwo ryb. Minêli wie¿ê transmisyjn¹ radia WCIK. Nad nim jak zwykle rozsypa³y siê po niebie gwiazdy . samochodem. bo i niewiele by³o do powiedzenia. Nie znoszê Lestera Cogginsa i nienawidzê ca³ej tej otoczki pod tytu³em cha .Czasami chodzi³em tutaj na ryby .odezwa³ siê Barbie. . a my nie! . . wiat³o w oknach farmerskich domów wiadczy³o o tym. jak siê mieszka w okolicy i ma radioodbiornik.Nale¿a³oby o to zapytaæ Jima Renniego. który nie potrzebuje generatora. Jest diakonem. .Widzia³em tê wie¿ê. Trudno jej nie s³uchaæ. spokój. No có¿.Co pan z³apa³? . Na farmie zawsze jest co do roboty. I elektryczny krzy¿ nad wej ciem do niewielkiego budynku studia tak¿e jasno b³yszcza³..

Pnie brzóz przywodzi³y na my l wychud³e duchy. Spróbowa³.Zdarzenie . Pracowa³o kilka generatorów.Jako ostrze¿enie dla ruchu powietrznego. A tego wieczoru nadawano jakie wiête utwory wykonywane na akordeonie i Barbiemu wiêd³y od tego uszy. Chwilê stali przed mask¹. znale li siê w blasku reflektorów jak na hollywoodzkiej premierze . Najmniejsz¹ dziurê na drodze widaæ by³o jak na d³oni.Typowy ¿argon sportowy. chocia¿ z drugiej strony pewnie takie autko pasowa³o do cz³onkini Pierwszego Ko cio³a Kongregacyjnego. Jutro przestrzeñ powietrzna nad Mill bêdzie . Przez d³u¿szy czas znajdowa³ tylko nocne pogaduszki. Dziennikarka os³oni³a twarz d³oni¹. przy ich nogach u³o¿ono worki z piaskiem. . Mo¿e pan wy³¹czyæ. Us³ysza³. wysiedli. Julia zatrzyma³a samochód.wobec republikanów. dwa nastêpne wieci³y pionowo w górê.zawo³a³. Barbie mia³ wra¿enie. Kilometr z ok³adem za terenem ko cio³a zaczêli widzieæ przez drzewa po wiatê. po zachodniej stronie miasta. Barbie widzia³ gruby kabel elektryczny pe³zn¹cy jak w¹¿ od reflektorów do lasu.Dalej nie jedziemy. Dalej w ciemno ci niós³ siê monotonny warkot silników.Po co w górê? . ale jest. czy na tym by siê skoñczy³o. . sygna³ WCIK by³ tak potê¿ny i¿ zag³usza³ na pa mie FM wszystkie inne rozg³o nie. Jedyny problem polega³ na tym. ¿e podczas meczu Red Sox i Mariners w Fenway Park minut¹ ciszy uczczono ofiary wypadków.Mo¿e pan spróbuje znale æ co na AM? .Wokó³ ca³ego miasta. dopiero pod koniec skali z³apa³ stacjê sportow¹. Jezdniê przegrodzono koz³ami. stop. mru¿¹c oczy w jaskrawym wietle. proszê mi uwierzyæ na s³owo. . Za chwilê by pani zdech³a elektronika w aucie i nie wiem. Brzmia³o to jak skoczna polka grana przez orkiestrê umieraj¹c¹ na d¿umê.powiedzia³. Dwa skierowane by³y w ich stronê. Wygl¹da.zaproponowa³a Julia. ¿e wjechali w bia³o . Gdyby kto tu przypadkiem zab³¹dzi³. które spiker nazwa³ wynikiem zdarzenia w zachodnim Maine . i tak siê niczego nie dowiemy. . . gdzie spomiêdzy drzew wyziera³y kolejne wiat³a. .czarny film z lat czterdziestych dwudziesteg o wieku. Do wewn¹trz i w górê. Pracowa³o cicho i by³o wyposa¿one w radio.Stop. jakby tu niczego nie by³o. . Gdy wyjechali zza zakrêtu. Pewnie o to siê dzisiaj martwi¹ najbardziej. stop! .Bêd¹ o wietlaæ barierê . Za wiat³ami sta³y na drodze nos w nos dwa br¹zowe pojazdy wojskowe z brezentowymi budami.powtórzy³a Julia. ¿e tutaj. wskazuj¹c w górê jak arbiter obwieszczaj¹cy zdobycie bazy domowej. .

¿e pas bieg³ wokó³ ca³ej bariery. W prawie ca³kowitej ciszy z pewno ci¹ us³yszeli nadje¿d¿aj¹cy samochód.Spokojnie.Czy¿by my siê uporali z k³opotami w Afganistanie? ‾adnej reakcji. Sh umway powiedzia³a. Cieszê siê. Rozleg³ siê znajomy d wiêk stukania k³ykciami w szk³o.spyta³. Wszyscy zwróceni ty³em do miasta. czego siê dowiedzia³a od Coksa. Barbie nie s³ucha³. Zobaczy³ ciemn¹ poziom¹ liniê wisz¹c¹ nad drog¹.. Po ciemnej stronie sta³o kilku uzbrojonych ¿o³nierzy widocznych na ja niejszym tle.Czy to aby dobry. lecz ci tutaj nie nale¿eli do wojsk l¹dowych. Niewiele. kolor zagro¿enia. Jak pasek na rêkawie koszulki. Nie wiedzia³. w rozkroku.pilnowana lepiej ni¿ skarbiec wujka Sknerusa. ¿e czerwony. ale zawsze co . przyjaciele. ch³opaki! .Czo³em.zawo³a³. . Barbie nawet siê tego nie spodziewa³.S³ysza³em. Zwin¹³ d³oñ w piê æ i uderzy³ w klosz. Zaczyna³ mieæ dosyæ.Cze æ. przys³aliby rangersów. Czy raczej klosza. jaki bêdzie mia³ kolor w wietle dnia. Przez ca³y dzieñ wzbiera³a w nim z³o æ i oto . z rêkami za³o¿onymi za plecami. . jeszcze w³osy na karku nie stanê³y mu dêba.. . Zrobi³ jeszcze kilka kroków.Sk¹d wy tutaj. Jeden z marines podskoczy³. Na razie j¹ zignorowa³. bo w drodze do bariery Julia powtórzy³a mu.. Nad ca³o ci¹ zapewne czuwa³a armia. czy raczej klosza. C to. ale ¿aden siê nie obejrza³. Barbie nabra³ ¿ycia. bo gdyby sytuacja by³a naprawdê z³a.mrukn¹³ jeden z mundurowych. ale ju¿ by³ blisko. Gotów by³ siê za³o¿yæ o ca³y stan swojego konta. . ale spróbowaæ musia³. ¿e Cox nazwa³ barierê kloszem. A poniewa¿ widzia³ ich pagony. choæ zgadywa³.. marines! . pomy la³. I widzia³. wiedzia³. . co ma robiæ.zawo³a³a Julia. . Jeszcze nie dosta³ gêsiej skórki. Podszed³ bli¿ej. ¿e was tu widzê. Farba w sprayu. Ten ciemny pas wisz¹cy w powietrzu.. aktualnie wynosz¹cy nieco ponad piêæ tysiêcy dolarów. pogadajmy. w kraju? . Nadal nikt nie zareagowa³. . skoro jak¹ rolê odgrywa³ Cox. Nic. .zaczê³a Julia. Kamyki chrzê ci³y mu pod stopami. .. A Barbie znajdowa³ siê ju¿ blisko bariery. Znowu cisza. ¿e w marines coraz wiêcej miêczaków. Bardziej interesowali go ludzie strzeg¹cy bariery. podchodz¹c bli¿ej.B³azen .

Te¿ pan powinien sobie kupiæ. Lampa b³yskowa wypada³a blado w porównaniu ze wiat³em z reflektorów zasilanych potê¿nymi generatorami. cz³owieku. pomó¿ nam. W jaskrawym wietle Barbie dojrza³ na twarzy pani redaktor zastanawiaj¹cy wyraz: usta zaci niête w cienk¹ liniê wyra¿aj¹c¹ upór i zdecydowanie. a w oczach ³zy. Wiedzia³. I nie widzia³em powodu.odezwa³a siê Julia z pogard¹. ¿e musi pan sam wybraæ numer. ale nie potrafi³ odpu ciæ.Wykonujemy rozkazy.odpar³ Barbie. gdzie jako æ powietrza jest s³usznie kwestionowana.Ma pani ten telefon? Julia unios³a d³oñ z aparatem. . ¿eby j¹ us³yszeli ¿o³nierze stoj¹cy poza o lepiaj¹cym wiat³em. bracie. oni tylko wykonywali rozkazy. który to powiedzia³.Dobra.Mo¿ecie sobie swoje rozkazy zwin¹æ w ciasn¹ rolkê i wetkn¹æ tam. ale i tak ¿o³nierze kurczyli siê za ka¿dym razem. . ¿e us³ysza³ dowódcê. W koñcu nie muszê byæ uszczê liwiony. A je li chodzi o stanie ty³em do bariery. ona zaczê³a robiæ zdjêcia.Na pewno pani wie. .odezwa³ siê dowód ca. Poda³a mu telefon.zyska³ szansê.Niech mnie pan powstrzyma . Przydaj¹ siê.Marines .Kupi³em .Proszê pani. Przy innej okazji z przyjemno ci¹ postawiê ci piwo albo skopiê ty³ek.rzuci³a wyzwanie Julia. . . . by daæ jej upust. Chcê porobiæ trochê zdjêæ.Ej. . lepiej niech pani tego nie robi . Wielokrotnie.Podnios³a g³os jeszcze bardziej. potê¿nie zbudowany mê¿czyzna o szerokich barach.Barbie odwróci³ siê do Julii. ¿e to niemo¿liwe. kiedy próbowa³em znikn¹æ z miasta. nie? . wiêc to ty. Ale nie u¿ywam. które znalaz³o siê w opa³ach. ¿eby teraz wieczorem go stamt¹d zabieraæ. . Mnie wzywaj¹ obowi¹zki. . . ¿e nie ma najmniejszego sensu zaczepiaæ ludzi w mundurach. Gdy wybiera³ numer z dziwacznym kierunkowym. te¿ siê nie odwróci³. ch³opaki.W koñcu jestem wydawc¹ miejscowego czasopisma.Podnios³a g³os. . . gdy posy³a³a b³yskawice. Rozumiemy siê? . . . bo sam u¿ywa³ takiego tonu.Jednorazowy. Zostawi³em w szufladzie.Uspokój siê. . . pomó¿cie koledze! .Obawiam siê. dobra. Chocia¿ ten. Ale nie dzi i nie tutaj. Barbie wiedzia³. .Zw³aszcza interesuj¹ mnie kadry pokazuj¹ce ¿o³nierzy odwróconych plecami do miasta. takie mamy rozkazy.

Barbie przeszed³ na krawêd drogi. kapitanie Barbara? . co trzeba Cox tak¿e s iê roze mia³. poniewa¿ nie wybrzmia³a nawet po³ówka sygna³u. gdzie drogi numer sto dziewiêtna cie i sto siedemna ci e przecina³y granice miasta. Ostatnio dowodzê grillem oraz frytkownic¹ w miejscowej restauracji. .Rozumiem.Co u pana. pos³a³a Barbiemu u miech. którzy nie chc¹ mi spojrzeæ oczy. I nie mam nastroju na towarzyskie pogaduszki. Marines zak³adali obóz. Julia nadal robi³a zdjêcia. . Barbie nadal by³ w kiepskim humorze. a poniewa¿ patrzê na plecy zgrai b³azeñskich marines.Wszystko w porz¹dku. z ca³ym szacunkiem. a nie ogl¹da³ ich ty³ki. ¿eby sytuacja siê zmieni³a. patrzy³by pan im w oczy. Z tej strony panienka. A to oznacza³o.S³yszê ka¿de s³owo.Halo. tu Ken. Jestem teraz po tej stronie. ja jej przeka¿ê. Julia przesta³a pstrykaæ. Pewnie znacznie wiêksze przewidzieli w miejscach. wyra nie przeznaczony na sto³ówkê. albo spowodowaæ. Cox powiedzia³. Barbie i Julia Shumway mieli drob ne opó nienie i telefon zadzwoni³ dopiero za dwadzie cia jedenasta. Robi zdjêcia. .Tak. obojêtne w jaki sposób. Z nowego miejsca zobaczy³ za ciê¿arówkami wielki namiot i mniejszy. muszê uprzedziæ: cokolwiek pan powie. . proszê pana. .Pewnie maj¹ nadziejê. ¿eby pan tak¿e co zrozumia³. . Nogi siê pod nim ugiê³y. Wierzy mi pan? . ale. po prostu Dale Barbara. Co nie do koñca stanowi³o potwierdzenie. jestem te¿ wkurzony. . 2 Pu³kownik Armii Stanów Zjednoczonych James O. .Tak jest.Czy dziennikarka jest z panem? . kapitanie. Gdyby ci ludzie mogli wam pomóc. mimo to musia³ siê roze miaæ. ¿e sprawa nie zakoñczy siê szybko.zapyta³ Cox. ¿e pagonów nie widaæ. pomy la³. .Zrozumia³em. Ugrz¹z³em z rêk¹ w nocniku. która najszybciej znajduje. I jeszcze jedno. I chcia³bym. gdy dawny dowódca Barbiego odebra³. Niew¹tpliwie pocz¹tek udany.Tytu³owanie mnie kapitanem nie dzia³a na pañsk¹ korzy æ. ¿e bêdzie czeka³ z rêk¹ na s³uchawce o dwudziestej drugiej trzydzie ci. lecz Cox wyra nie nadal czeka³. a dalej parking zape³niony wozami ciê¿arowymi.

Szacujemy.. Nie wiemy.Czy wiadomo. ¿e z Internetem sta³o siê to samo co z naziemnymi liniami telefonicznymi.90.90. Nale¿a³oby raczej s¹dziæ.spyta³.Przy czym. . Barbie westchn¹³. . Przynajmniej na razie.Nazwali my to co kloszem . ..Niech bêdzie TR . Julia uczyni³a gest.W³asny g³os brzmia³ w uszach Barbiego dziwacznie. Tak nam siê w ka¿dym razie wydaje. czy zaokr¹glony. Zdumienie odebra³o mu mowê.Co pan mi powie? . ¿e jest to rodzaj kapsu³y o krawêdziach dopasowanych idealnie do granic miasta. . pasuje? ..Wszystko. ¿e jakie szesna cie tysiêcy metrów. by wybraæ odpowiedzialnie. Barbie milcza³. ¿e starczy jej rozumu. ale to siê zmienia. choæ mocno w¹tpi³.To wietnie .To jest nie w porz. ¿eby pu³kownik by³ sk³onny dzieliæ siê z nim rzeczywi cie wszystkim.. .Takie decyzje zapadaj¹ na znacznie wy¿szych stanowiskach ni¿ moje. ile pani redaktor postanowi opublikowaæ. choæby do New York Timesa . Ogromne warstwy ska³ metamorficznych przedzielone na dwoje.Dobrze.A je li chodzi o to. ze wzglêdu na dobro miasta mam nadziejê. . co wiem . Rzeczywi cie dok³adnie dopasowanych. mo¿e siê okazaæ. którego Barbie nie spodziewa³ siê u niebrzydkiej republikanki. .TR .. . Skupi³ siê na powrót na rozmowie telefonicznej.. Zaczêli my od ¿wirowej jamy g³êboko ci jakich dziesiêciu metrów. . ..ale w rzeczywisto ci nim nie jest. które siê w g³owie nie mieszcz¹.powiedzia³ Cox . Tego jeszcze nie wiemy. odetn¹ nam dostêp do Internetu.Moim zdaniem starczy. Nie ma miêdzy nimi wolnej . . . ¿e wie.. czy szczyt jest p³aski.Pasuje.Ile mo¿e mi pan powiedzieæ? . wobec tego zostañmy przy Barbie. Ja tylko uprzedzam. .A jak g³êboko. . .‾e je li spróbuje pani przes³aæ te zdjêcia. Na pewno g³êbiej ni¿ trzydzie ci metrów.stwierdzi³ Barbie.zainteresowa³a siê Julia. ..Powiem jej. jak wysoko siêga? . na przyk³ad do innych gazet. . Widzia³em obrazy spektroskopowe. Na tak¹ g³êboko æ wkopali my siê na granicy Chester's Mill i tamtego miasta na pó³nocy. co wiedzia³ Albo s¹dzi³.stwierdzi³ Cox. je li bêdzie próbowa³a przes³aæ zdjêcia do kogo z zewn¹trz.

. Tak miêdzy nami mówi¹c. Jest pan winien prawdê temu miastu. . ¿e nie s³yszeli cie. . Nie sposób powiedzieæ.Wiem. ale by³ zbyt zdumiony.Uda³o wam siê nad tym przelecieæ? . jaki test? Jest mi pan winien prawdê. Na kilku spo ród stosunkowo niewielu ofiar w ludziach. Julia skoñczy³a robienie zdjêæ. Na przyk³ad na samolocie. A je li przekroczy osiem kilometrów.Nie. Oczywi cie badania dopiero siê zaczê³y. zdziwiony jestem. Ale to nie my. . . I na ciê¿arówce. . nie daj Bo¿e.Fantastycznie . Mo¿emy jedynie snuæ domys³y. o której siê t o sta³o. Misja zakoñczy³a siê sukcesem. Widzia³em.Chyba co s³ysza³em. Ludzie s¹ przera¿eni. natomiast wzd³u¿ granic le¿y mnóstwo martwych ptaków. O jedenas tej czterdzie ci cztery by³ wstrz¹s.Wiedzia³by pan. Tego nie widaæ na radarach.15A. Chcia³ w tym s³owie zawrzeæ ironiê.stwierdzi³ przyciszonym .Ci¹gle siê odbija³y.przestrzeni. Ale by³em skupiony na czym innym. wreszcie na wysoko ci ponad szesnastu tysiêcy metrów przelecia³y. ¿e nie stracili my ¿adnego my liwca. . .Nie wiemy. U¿yli my pocisków z g³owicami æwiczebnymi. . tam gdzie pó³nocna czê æ nieco opad³a.Mamy w departamencie wiarygodne ród³a informacji .Rozumiem. ¿e to co siêga w g³¹b ziemi tak samo daleko jak powietrze. lecz mo¿na zak³adaæ. póki siê w to nie uderzy albo jest siê tak blisko. ale widaæ miejsce zmiany.powiedzia³ Barbie.Sk¹d wiecie? Radary? .. i po wewnêtrznej stronie. wrêcz zdêbia³. . stanê³a przy Barbiem.Wobec tego sk¹d wiecie. Dwa stopnie w skali Richtera. dziwne. ¿e ju¿ za pó no na to. gdyby tak by³o? Cox nie odpowiedzia³ od razu. Czyli wiemy. . czyja to sprawka? . czy jest w danym miejscu. I po zewnêtrznej..Ostatecznie nic nie wiemy. I na trupach na szosie sto siedemna cie. . Od czwartej po po³udniu puszczali my z Bangor F . ¿eby siê zatrzyma Ofiar w ludziach mamy stosunkowo niewiele. .Nie.My my to zrobili? Nieudany eksperyment? Albo. Sprawdzili my raporty sejsmograficzne ze stacji meteorologicznej w Portland i bingo.Pu³kowniku. jak wysoko to siêga? Lasery? .Nieca³e dwie godziny temu. one te¿ przechodz¹.

Ustawili my stacjê monitoruj¹c¹ na granicy.stwierdzi³ Cox.Barbie us³ysza³ nieco przyg³uszony szelest kartek papie ru. Ale móg³ te¿ k³amaæ. Tak czy inaczej powietrze przechodzi z nacznie swobodniej ni¿ woda. ten fakt wywrze ca³kiem niema³y wp³yw na pogodê. ..Góra jedena cie . kosztowny piec olejowy. . Czy klosz jest przepuszczalny? Co wiecie na ten temat? .. A po przek¹tnej. Chester's Mill ma pewnie z piêæ kilometrów w najszerszym miejscu. em.Skutki ogrzewania olejowego nie powinny stanowiæ szczególnego zagro¿enia podj¹³ Cox. .. my o tym wiemy. . Mo¿liwe. Co oznacza. które nigdy nie otar³y siê panu o uszy. toby sta³.Nic z tego. ale na razie nie wiemy. To samo dotyczy Group Nine w Langley i paru innych uk³adów. Nie wchodz¹ i nie wychodz¹.Woda przechodzi .. . W koñcu i on musia³ s³uchaæ rozkazów. Jajog³owi zrobili test z dmuchaniem.O kszta³cie idealnie dopasowanym do wyznaczonych przez cz³owieka granic miasta? Z uwzglêdnieniem ka¿dego cholernego za³omka? . razem z pajacowatymi marines. Mog³oby mu siê to nie podobaæ. ..Nie wiemy.zirytowa³ siê Cox.zapyta³ Barbie. ¿e emisja spalin... ale jednak nie ca³kiem. .A powietrze? . ¿e prawie ka¿dy w mie cie ma piêkny.g³osem.Podejrzewam. ¿e uda³o im siê okre liæ wysoko æ przeszkody Mo¿e dojdziemy i do wody. . Gdyby mu kazano staæ tutaj na warcie w ch³odn¹ jesienn¹ noc. ¿e mierzyli ci nien ie powietrza pocz¹tkowe i strumienia odbitego. ¿e Cox mówi³ prawdê. I oczywi cie dzia³a to w obie strony.Jest jaka szansa. . . . Ludzie poklepuj¹ siê po plecach uszczê liwieni.Spojrza³ na Juliê.Za mia³ siê nieweso³o.podrzuci³a. Mo¿e Chester's Mill zmieni siê w Palm Springs.. ¿e to zjawisko naturalne? . chocia¿ sam widzia³ dziwaczne efekt spotkania wody z przeszkod¹. . . Zdaje siê.Jak to mo¿liwe? O to te¿ musia³ spytaæ. w Arabii Saudyjskiej ludzie przyklejaj¹ na zderzakach plakietki z napisem KOCHAM . Na granicy z Harlow. do jakiego stopnia i na ile wam zaszkodzi.Nikt tu nie bêdzie daleko je dzi³. .Cz¹stki? . W tej chwili tak s¹dzimy.W niewielkiej ilo ci. tyle ¿e nikt nie potrafi przewidzieæ.Je li kto w Agencji Bezpieczeñstwa Narodowego pierdnie. zwrócony do bariery plecami. . . ale rozkaz to rozkaz..Musia³em spytaæ.Powietrze przedostaje siê w znacznie wiêkszym stopniu. O ile mi wiadomo.. Cz¹stki sta³e nie przechodz¹. Sk¹d mamy wiedzieæ? .Pracujemy nad tym niespe³na dwana cie godzin.

Proszê mówiæ dalej.. ¿e to sprawka kogo z miasta? . wszyscy siê zgadzaj¹.. Jajog³owi uwa¿aj¹ opcjê z centrum za znacznie bardziej prawdopodobn¹.Barbie zamilk³ na moment.Naszym zdaniem to jest mo¿liwe.Niewa¿ne. . . kiedy bêdzie minus dziesiêæ i zawieje lodowaty wiatr.w³¹czy³a siê Julia. albo wrêcz w jego centrum. Zreszt¹ dzwoniê te¿ z tego powodu. czy nie. .Wszyscy oni twierdz¹ unisono.. .Ca³kiem jak w Star Tricku . .Uwa¿acie. .mrukn¹³ Barbie.. Jasne. ¿eby rozpaliæ ogieñ..Tak pan my li? To niech pan tu zajrzy. ¿e do tej pory bêdzie po wszystkim.Mo¿emy opalaæ drewnem . ale z drewna powstaje popió³.przyzna³ Cox. macie sporo drzewa i nie potrzebujecie elektry czno ci.Mniej wiêcej. . Rozsta³ siê z armi¹ pó³tora roku wcze niej. Scotty.który w Iraku specjalizowa³ siê w znajdowaniu fabryk bomb nale¿¹cych do Al - . bior¹c pod uwagê bliski sezon grzew czy. . ale nowoczesne piece olejowe potrzebuj¹ te¿ sta³ego dostêpu do elektryczno ci. A skoro przypadkiem mamy w mie cie zas³u¿onego ¿o³nierza.odpowiedzia³a.Barbie spojrza³ wyczekuj¹co na Juliê. G³osem ludu.Niech pan mu to powie. . ¿e mo¿emy paliæ drewnem.. Na d³u¿sz¹ metê mo¿e siê to okazaæ korzystne ze wzglêdu na zanieczyszczenie powietrza. Musi je powodowaæ co .Bêdzie wia³ wiatr? .. co w naszej mocy. Zapasy oleju macie pewnie solidne... ¿e wcielili go na nowo do s³u¿by. Barbie. Niech mnie pan zapewni. ¿e w po³owie listopada. . w ka¿dym razie ci. Jeden z nich porówna³ miejsce tego czego do punktu osadzenia r¹czki w parasolu. Niestety wszystko wskazywa³o na to.Niech mnie pan spyta jutro... .S³ucham? . mo¿e bêdê dysponowa³ przynajmniej jak¹ teori¹.Sezon grzewczy zaczyna siê.Nie wiemy . co znajduje siê albo blisko. ¿e pole si³owe nie bierze siê znik¹d. lecz na niewiele wam siê zdadz¹. .Naprawdê robimy. poprawi³ go Barbie w my lach.Pani Shumway mówi.Pani Shumway podpowiada. . . Uchwalono przez aklamacjê. A to substancja kancerogenna. czy mu siê to podoba³o.Piêtnastego listopada .. By³ego ¿o³nierza. których zdo³ali my do tej pory ci¹gn¹æ.NOW¥ ANGLIÊ.. kapitanie. Nasi m¹drale. . ¿e mamy do czynienia ze swego rodzaju polem si³owym. .Zabierz mnie st¹d. . .Musicie zachowaæ ostro¿no æ. . .

Jedno wiedzia³ z ca³¹ pewno ci¹: ludzie bêd¹ palili drewno. Ka¿de dostêpne. . panienko.powiedzia³ Cox. które mog³o oznaczaæ nagrywanie rozmowy. odwróci³ siê do Julii Shumway. ¿eby mieæ wiat³o i ciep³o. Znajdowa³ je i likwidowa³.. Czyli w zasadzie chodzi o generator. Niech pan znajdzie generator. Barbie siê roze mia³. je¿eli gdzie tam u was jest.Ale Wuj Sam i tak chce to mieæ .Akurat w tej kwestii nasze interesy s¹ zbie¿ne. D³u¿sz¹ chwilê trwa³a ca³kowita cisza na linii. bêd¹ palili drewno. ¿e propan i akumulatory w³a nie sta³y siê w Chester's Mill cenniejsze ni¿ z³oto.stwierdzi³ Barbie. Cox nie pieszy³ siê z odpowiedzi¹. Niech p an go znajdzie tak samo.Ale ty i tak najszybciej znajdziesz. ale jedn¹ . Nie móg³ inaczej. podbita tylko dyskretnym buczeniem. tyle ich potrzebowali ludzie. co trzeb a.Oczywi cie. Podci¹gnie siê ich pod nieuniknione straty.Ja nie widzê. Kiedy zrobi siê zimno i zabraknie gazu. .Mam inne wyj cie? . jad¹c to w ciemno ciach. W moim przypadku nie istnieje co takiego jak wolna wola. .O ile jest tutaj. . Bêdzie po problemie.Nie wiemy. ale ja jestem ¿o³nierzem. . ¿eby pani zapomnia³a o tym.Po co ten melodramatyzm? . tutaj wszystko stanie na g³owie.Ken. jak znajdowa³ fabryki bomb.To co . A do tego niezbêdny by³ propan. . Trzyma³ telefon tak mocno. . i unieruchomi. . prawda? Bo takie urz¹dzenie mo¿e zmieniæ wiat. 3 W drodze powrotnej. Los mieszkañców tego miasta jest spraw¹ drugorzêdn¹. . Tyle ich minêli. I w cholerê z czynnikami rakotwórczymi. . Jasne. .przyhamowa³ go Cox.. co to w³a ciwie takiego ani kto to skonstruowa³. co wytwarza pole si³owe. co siê da³o us³yszeæ.Nie bêdê prosi³. Barbie u wiadomi³ sobie.To prawda .To w³a nie jest priorytetem wszelkich dzia³añ. gdy mijali ciemny kszta³t wi¹tyni Ko cio³a Chrystusa Odkupiciela. Spróbuje pan? .Kaidy. ¿e ma³o go nie zgniót³. .powiedzia³ wreszcie. W po wiacie z deski rozdzielczej wydawa³a siê zmêczona i posêpna. .

. . . im szybciej znajdzie pan generator.Poniewa¿ je li rzeczywi cie istnieje generator wytwarzaj¹cy pole si³owe. jak szukaæ generatora? . . I nie bêdê przesy³a³a zdjêæ poczt¹ elektroniczn¹. jakiej rady udzieli³ w³a cicielce restauracji.Raczej tak. .Je¿eli ma pani w domu generator. za mia³ siê pod nose .powiedzia³a z namys³em.To niech pani kupi miêso. . . Czego nie pojmuj¹ na przyk³ad w New York Timesie .. bêdzie jutro otwarty? . miêso. W bardzo ³adnym mieszkaniu.Proszê pozdrowiæ Rose Twitchell. ten klosz. jakby go chcia³a pocieszyæ. .podjê³a Julia . . . . . nie rozumiem.Wygl¹da³a na przestraszon¹. . to kto musi go obs³ugiwaæ. Kto z miasta. Zastanowi³a siê nad jego s³owami..zastanowi³ siê Barbie.No to siê wybiorê na niedzielne zakupy . .Jak pan s¹dzi.Przypomniawszy sobie. a potem szosê sto dziewiêtna cie mieli wy³¹cznie dla siebie. Nie znoszê tego sklepu. Zwykle Barbie robi³ siê nerwowy przy ludziach. . Miêso i ¿ywno æ w puszkach. Calutk¹ Little Bitch Road. Pewnie tam bêdzie razem z Ansonem Wheelerem. mimo wszystko ci¹gle by³o ich sporo.Zatrzymam to dla siebie. . . Jak d³ugo potrwa ten stan? . Puszki i miêso. Mieszkam nad redakcj¹ gazety. tym krócej bêdê musia³a robiæ zakupy w Food City.Czy pañski pu³kownik da³ panu jakiekolwiek wskazówki. miêso.Rozumiem . .Cox nie uj¹³ tego tak dos³ownie.I tak powinny najpierw ukazaæ siê w Democracie . Miêso. W oknach pali³o siê znacznie mniej wiate³ ni¿ zwykle.Oczywi cie. Nadal g³aska³a psa.Tak.wiadomo æ chyba powinna pani zachowaæ dla siebie.‾e generator mo¿e ewentualnie byæ w mie cie. Generator zosta³ odliczony od podatku . Do centrum mieli ju¿ niedaleko. ale w³a nie tak my li. .oznajmi³a z dum¹. .Przepraszam.wietnie.Ba! . dzi jednak by³o inaczej. którzy prowadzili jedn¹ rêk¹.Siêgnê³a praw¹ rêk¹ do ty³u i poklepa³a Horace'a po ³bie.A przy tym.¿e czasem dobro publiczne jest wa¿niejsze ni¿ wietny artyku³. Ludzie zwykle reaguj¹ na zmiany do æ opieszale.

Zapasy siê co jaki czas wymienia..Jak pani s¹dzi. Chocia¿ je li wróci do siebie. Rzeczywi cie. czy uda mu siê zasn¹æ? . a nie ulotki reklamowe na jesienn¹ wyprzeda¿ u Burpeego. no i z pó³ tuzina ³ó¿ek. Barbie zastanowi³ siê nad propozycj¹. Zdjêcia Pete'a przywodz¹ mi na my l Fuhrerbunker. Pó³ piêtra ni¿ej wybudowano schron. . ale i zadawaæ pytania.Jak w Ostatnim brzegu . Oczywi cie tak¿e wyposa¿enie dostarczone przez rz¹d.stwierdzi³ Barbie. Miêdzy innymi licznik Geigera. Znowu jak dawniej. I on o tym wie.spyta³a. Jest tam schron atomowy. Szukanie ró¿nego gówna nale¿a³o do moich obowi¹zków. do czego panu to urz¹dzenie potrzebne. Ca³kiem przestronny. inwentaryzacja przedmiotów zgromadzonych w schronie. Swego czasu warte by³y trzysta dolarów.Zerknê³a na Barbie go. . od piwnic po strychy. Wystarczy sprawdziæ raporty miejski e.Albo w Alas. a Pete Freeman zrobi³ zdjêcia.Niemo¿liwe! Julia roze mia³a siê g³o no. bo trzeba bêdzie nie tylko gotowaæ. . Babylon . Zwiêz³e informacje na lokalne potrzeby.Ale¿ jak najbardziej. Barbie przerwa³. znajduje siê w nich odpowiednia pozycja. . je li dobrze pamiêtam. . Trzy lata temu napisa³am artyku³ na ten temat. .Obejrzy pan sobie przemówienie prezydenta. Czeka³ go ciê¿ki dzieñ.Owszem. do mieszkania nad aptek¹. Szybko siê uporam z brudn¹ robot¹. jako w³asno æ osobist¹. Pewnie kopiê pod sob¹ do³ek. Dodano go w latach piêædziesi¹tych. ponure miejsce. znajdê tu gdzie licznik Geigera? . . Wystarczy jeden artyku³ i parê zdjêæ. wiêc bêdzie chcia³ wiedzieæ.Dobrze. A po jedenastym wrze nia zainstalowano w podziemiach ratusza generator. robi siê je co cztery lata. Sherlocku. W podziemiach ratusza znajduje siê spora sala konferencyj na oraz niewielka kuchnia. .‾ywno æ w puszkach sprzed piêædziesiêciu lat musi byæ smakowita. Przy czym James Rennie traktuje ca³e wyposa¿enie ratusza. Ostatnio sze æset.Nie jest tak le. mnóstwo pó³ek zastawionych jedzeniem w puszkach. . I od biedy radzê sobie z parzeniem kawy. kiedy wywalali my kupê szmalu na próby wyeksmitowania siebie do piek³a. wszystko po staremu. .powiedzia³ Barbie.Ma pan ochotê i æ ze mn¹ do redakcji? . ale siê przyznam: mam doskona³e kwalifikacje na pomocnika wydawcy.O niczym siê nie dowie . Tak czy inaczej licznik Geigera tam jest. . Przyjê³a to bez komentarza.Nie. po czym spyta³: . a ja zacznê przygotowywaæ materia³y do druku. Jest tam co na kszta³t spi¿arni. W podziemiach ratusza. Dok³adnie rzecz bior¹c na poziomie minus pó³tora.

Nie . lepia mia³a na wpó³ przymkniête.Czy pomo¿e panu. owczarek niemiecki wspar³a nos na ³apach. jak by to okre li³ Jim Rennie. . ale ka¿de z nich znajdowa³o siê w ca³kie innym stanie ducha oraz umys³u i mia³o zupe³nie odmienne oczekiwania.Na pewno nie zaszkodzi.Zosta³ pan przyjêty.Witaj. . Wielebna Libby. . pad³o tego wieczoru na kolana. choæ z nikim siê t¹ informacj¹ nie podzieli³a. Mill New & Used Books. . a Barbie przybi³ pi¹tkê. . ale popad³ w rozsypkê u schy³ku lat osiemdziesi¹tych. w którym znajdowa³a siê redakcja Democrata . Dwoje miejskich duszpasterzy.Chodzi mi o ten generator rodem z powie ci science fiction. Nieobecny . Swego czasu by³ jeszcze Ko ció³ unitariañski. chocia¿ ka¿dy w zupe³nie innym stylu.To by³oby zbyt ³atwe. która s³u¿y³a swemu stadku rad¹ zza pulpitu mównicy w ko ciele kongregacyjnym. a garstka miejscowych ¿ydów. A mo¿e w jego wypadku oba s³owa okre la³y ten sam stan.odrzek³ w koñcu. 4 W dniu.. Wielebna Piper Libby. je li odczu³a potrzebê duchowego pocieszenia.Mogê zadaæ jeszcze jedno pytanie. Podnios³a praw¹ d³oñ. z dwóch bardzo ró¿nych ko cio³ów. gdy zaistnia³ klosz. My li pan. Tymczasem wiara Lestera Cogginsa siêgnê³a poziomu mêczeñstwa albo szaleñstwa. klêcza³a przed o³tarzem w nieomal ca³kowitych ciemno ciach.odezwa³a siê Piper. Za ni¹ u³o¿y³a siê Clover.Jasne . Aktualnie w jego domu modlitewnym mie ci³a siê ksiêgarnia po³¹czona z antykwariatem. na terenie Chester's Mill znajdowa³y siê tylko dwa ko cio³y. Katolicy je dzili do Naszej Pani w Motton.zgodzi³ siê Barbie. poniewa¿ w ko ciele nie by³o generatora. w tym czasie zd¹¿yli zaparkowaæ przed frontem budynku. nie do publicznej wiadomo ci? . ¿e go znajdzie? Barbie zastanawia³ siê nad odpowiedzi¹ do æ d³ugo. Potem chwyci³a go za rêkê. udawa³a siê do Kongregacji Beth Shalom w Castle Rock. Zreszt¹ i tak nikomu ju¿ na nim nie zale¿a³o. Julia westchnê³a i pokiwa³a g³ow¹. oba nastawione na bogów protestanckich. je li bêdê siê modli³a za powodzenie misji? . . ju¿ nie wierzy³a w Boga. ci¹gle jeszcze w sobotnim roboczym ubraniu i nadal w nim piêkna mimo lat czterdziestu piêciu. .

z logo. Czy s³ysza³a tak¹ ciszê w Mill w sobotni wieczór? Ani ladu warkotu silnika samochodowego. Tylko tyle mamy. Wcale siê nie zdziwi³a. co im pomo¿e. przyjacielu. . w jakiej sytuacji siê znalaz³am.. gdy z oczu pop³ynê³y jej ³zy. Zbyt cicho . Tak czy inaczej oboje wiemy. co siê dzieje. Ostatnio pop³akiwa³a coraz czê ciej. Nie oszukiwa³a siebie ani w kwestii swojego braku wiary.Mamy k³opoty. zawsze w samotno ci.. czy rzeczywi cie j¹ masz. ¿e rozumiesz. .. ani konsekwentnego uwielbieni a dla samej idei. Latem by³ On: Mo¿e i Wszechmocny. w koñcu zawsze istnieje taka mo¿liwo æ. Zak³adaj¹c. zaskomla³a. bo ju¿ nie jestem przekonana. Ale na wszelki wypadek. Clove . W ko ciele by³o cicho. Nastêpny wielki . który mu siê spodoba³. Nawet jej siê to podoba³o. ale nie przewidywa³a ¿adnych k³opotów z dotarciem do wyj cia bez obijania goleni. proszê Ciê. ale nie o tym chcia³am mówiæ. ¿eby mi ods³oni³ swoj¹ wolê. Kocha³a ten ko ció³. . Wcze niej nazywa³a Go Wielkim Niewiadomym... Amen. . pomó¿ mi. przyznajê to bez najmniejszych oporów. czuj¹c jej nastrój. tu.Chod . ot. . ¿e jutro bêdzie tu pe³no ludzi.Wiesz.Dlatego ¿e.Nie bêdê Ciê prosi³a.. ¿e tam jeste . na ziemi.. Tak¹ mam pracê. gdyby j¹ mia³ i w ogóle jednak gdzie tam by³. Dlatego ¿e. Nie mia³a latarki. Nie na ¿ycie w niebie. jak mawiaj¹ bohaterowie starych filmów. A jednak przed nim siê modli³a. lecz zawsze jaka ... to chyba jest wirem. spraw. bo ja ani w z¹b.. .. tylko teraz. Zna³a to wnêtrze jak w³asn¹ kieszeñ. my ¿yjemy na ziemi. Brzmia³o nie le. . ¿ebym powiedzia³a ludziom co . dlatego ¿e jaki facet sto lat temu zobaczy³ na hotelowej tapecie w Pary¿u kszta³t. Mieszkañcy Nowej Anglii nie znosili publicznych ³ez u kap³anów i polityków. Je¿eli cz³owiek takie symbole postrzega jako boskie. Clover. ¿adnego dudnienia basów zespo³u graj¹cego w weekendowy wieczór w Karczmie Dippera (ka¿dy by³ reklamowany jako przyby³y prosto z Bostonu). chcê j¹ wykonywaæ jak najlepiej.Takim imieniem zwraca³a siê ostatnio do Boga. jak na pewno wiesz. i ¿e Ciê choæ trochê obchodzimy.Westchnê³a. Powiniene .Za pó³ godziny przemawia prezydent. . ‾ywiê nadziejê. przyznajê. Co im da nadziejê. Wokó³ ko cio³a tak¿e. Wsta³a. Piper kaza³a suce byæ cicho i zwróci³a siê ponownie do o³tarza.. i jeste . którzy przyjd¹ szukaæ pomocy boskiej.rzuci³a. które powsta³o bez szczególnej przyczyny. Krzy¿ czêsto kojarzy³ siê jej z chevroletem bowtie. bo zawraca³am Ci g³owê do æ czêsto. Chcia³abym pomóc ludziom.. Wiêc pewnie ju¿ Ci ra niej.marna szansa.

by³ zaopatrzony w generator. Mia³ na sobie jedynie spodenki gimnastyczne z nadrukiem klubu sportowego Ora³ Roberts Golden Eagles na prawej nogawce. ¿e na jego ja skrawo .ooo¿e! . Podwy¿szenie dla chóru znajdowa³o siê po prawej stronie. Piper Libby by³a samotna. wolna od rozterek religijnych. Naprê¿one miê nie rysowa³y siê wyra nie pod skór¹. zmieniaj¹c imiê Najwa¿niejszego jak za zbyt mocnym naci niêciem peda³u ekspresji w gitarowym harmonizerze ze zwyk³ego Bo¿e w Booo . na której Lester czasami grywa³ osobi cie. tak¿e pomalowanym na pomarañczowo. . przez wyznawców uczêszczaj¹cych do wi¹tyni Chrystusa Odkupiciela nieodmiennie nazywanej drog¹ numer trzy. Dom modlitwy. nieomal nagi. zbudowany z kosztownego czerwonego klonu. Natomiast kiedy by³ naprawdê zmartwiony. niedaleko magazynku. poniew a¿ nigdy w ¿yciu nikt go w takiej sytuacji nie s³ysza³.oooh . bo przed trzema laty straci³a w wypadku mê¿a i obu synów. ale by³ w doskona³ej formie. przed nim sta³a ambona. w czym pomaga³o mu rozs¹dne stosowanie kosmetyków do w³osów firmy Just For Men. Lester modli³ siê ekstatycznym tremolo u¿ywanym przez telewizyjnych g³osicieli prawdy Chrystusa. za ko cio³em. zarówno dziêki genom. Suka posz³a za ni¹ pos³usznie. Na szkar³atnej kotarze wisia³ krzy¿. W modlitwach Prywatnych czasem te¿ mu siê zdarza³o wpadaæ w tê kadencjê. Zainstalowano go w osobnym budyneczku. których odprawia³ piêæ w ci¹gu tygodnia. Pos³uchamy go przez radio samochodowe. W efekcie wygl¹da³ na nie wiêcej ni¿ trzydzie ci piêæ lat. rozgrywa³a siê scena znacznie bardziej dynamiczna. W czasie mszy. by utrzymaæ wi¹tyniê swego cia³a w doskona³ym stanie. jak i wytê¿onym wysi³kom. 5 Przy Little Bitch Road. Tego. choæ nawet o tym nie wiedzia³. wtedy Lester mówi³ do Pana tonem. gdy rzeczywi cie potrzebowa³ rady Boga Moj¿esza i Abrahama.nieobecny. a przy tym pozbawiony ozdób. który przypomina³ warkot psa szykuj¹cego siê do ataku na intruza. miêdzy innymi gitarê Stratocaster. i to tak nowiutki. natomiast Lester Coggins nigdy siê nie o¿eni³. Za plecami Lestera ci¹gnê³y siê potrójne rzêdy ³aw. który postêpowa³ przed swoim ludem za dnia jako s³up ob³oku. w którym pracowa³ Lester Coggins. na pulpicie le¿a³a tylko Biblia. Nie zdawa³ sobie z tego sprawy. a noc¹ jako s³up ognia. Lester skoñczy³ piêædziesi¹t lat. bo jako nastolatek prze¿ywa³ koszmar masturbacji i ujrza³ na progu sypialni Mariê Magdalenê. tam te¿ ustawiono instrumenty. rozjarzona jasnym wiat³em elektrycznym.pomarañczowym boku ci¹gle jeszcze widnia³y metki. Ko ció³ by³ prawie tak nowy jak generator.

. do czego mnie ten cz³owiek namówi³. Wkrótce miê nie ramion pokry³y siê potem. jak pokrzywa..Bo¿e. nastêpny. Tak zrobiê. Wielebny robi³ to nie po raz pierwszy.Panie. wiedzia³ o tym doskonale. Z pewno ci¹ zas³ugiwali na karê. wyznam grzechy.zacz¹³ swoim warkotliwym g³osem wiadcz¹cym... jest jak potê¿na burza. Panie. my. zaczeka³ Czeka³ i modli³ siê z Twoimi owieczkami o to. lecz wszystkie. która zmiata zbo¿e z pola. . tyle. uwierzy³em. ¿e ta przedziwna kl¹twa nie nast¹pi³a z powodu jego grzechu? Tak. Znalaz³em siê na rozdro¿u. . Istnia³a. na którym zawi¹zano dwana cie wêz³ów. zosta³ zabarwiony na czarno. Ale bêdzie to oznacza³o jest Twoja wola w tym trudnym i przekona³ siê. najpierw przez lewe ramiê. Ale przecie¿. ilu by³o uczniów Chrystusa. zosta³o z nas zdjête.Panie. Zacz¹³ siê biczowaæ. wys³uchaj mej modlitwy . . by jarzmo siê sam. P³ynnie podnosi³ i zgina³ rêkê. k³ad¹c na ziemiê nie jeden k³os. mo¿e. jutro przed wiernymi wyznam..Bo¿e. nie by³ przecie¿ naiwny. które pope³nili my razem. muszê wiedzieæ. co bêdzie dalej. Uk¹szenia bólu jak jêzyki ognia.. wys³uchaj mojej modlitwy! Us³ysz moje s³owa. Smaga³ sznurem po plecach. bym zaczeka³. potem przez prawe. Chocia¿ by³a ma³o prawdopodobna. Równocze nie przera¿aj¹ce i przera¿aj¹co rozkoszne. b³agam Ciê w imiê ukrzy¿owanego i zmartwychwsta³ego Jezusa. lecz wielu. Ludzie przeklinali.. uprawiali seks i brali narkotyki. a oto cena tej wiary i jest teraz. grzeszyli my. wys³uchaj mej modlitwy. Je li taka jest Twoja wola. jak ju¿ bywa³o. ¿e modli siê naprawdê. ¿e taka czasie. Tak. mieszkañcy tego miasta. a ja jestem najwiêkszym spo ród grzeszników. Bo¿e wys³uchaj mojej modlitwy! wist. W jednym rêku trzyma³ d³ugi ciê¿ki sznur. symbolizuj¹cy Judasza. Us³ucha³em Jima Renniego i uwierzy³em w jego k³amstwa.. co robiæ. O wszystkim tym wi edzia³ a¿ za du¿o. drugi... Mkn¹ce przez cia³o cie¿kami nêdznych ludzkich nerwów. Zasia³em wiatr i burzê zbier nie ja jeden. Dziewi¹ty. których dopu ci³em koniec mojego kap³añstwa. lecz gdy na nas spadnie. a tylko to jedno zosta³o dotkniête straszn¹ kar¹ bosk¹. ale nigdy dot¹d z tak¹ si³¹.. Nierychliwy Twój gniew. ale tak by³o w ka¿dym mie cie.Bo¿e. ale wie lu. Czy istnia³a mo¿liwo æ. i grzechy. . a trudno mi uwierzyæ. W Mill ¿yli te¿ inni grzesznicy. . Sznur uderza³ w poznaczon¹ licznymi bliznami skórê pleców jak trzepaczka. tañczyli. Je li Twoj¹ wol¹ jest. jeden. na biczowanie... Nie jeden p³aci za swój grzech.

Lester zrobi³. Czeka³. Wzniós³ mokr¹ od ³ez twarz ku dachowi ko cio³a z widocznymi belkami.. a nikt ciê nie bêdzie ratowa³ . . Przeczyta³ wobec tego wiersz dwudziesty dziewi¹ty.Panie. Pan tknie ciê ob³êdem.. szuka³e w niej pociechy po snach grzesznych. . lepot¹ i niepokojem serca . ¿e mnie potrzebuj¹. Dam ci znak. Krew sp³ywa³a strumykiem wzd³u¿ krêgos³upa. je li chcesz. co mu kazano. daj mi znak. co zobaczysz.po omacku jak niewidomy idzie po omacku w ciemno ci. Panie. po czym rozwar³ powieki i pochyli³ siê nad ksiêg¹. ¿e musia³by je zastosowaæ. staraj¹c siê nie otworzyæ Biblii zbyt blisko rodka. Zawiesi³ linê na szyi. Do wiêtej ksiêgi podejd ... Nie zatrzymuj siê tutaj. . Otwórz moj¹ ksiêgê. jak wówczas.Natychmiast. ale reszta nieco zbija³a z tropu. W po³udnie bêdziesz szed³. Panie. . je li taka jest Twoja wola. Panie? . Niepokój serca by³ zapewne wskazany. w zabiegach swoich nie bêdziesz mia³ powodzenia .Czy o lepnê. teraz i zawsze. ograbiany. I wiersz dwudziesty ósmy. cz³owiecze marny. a mo¿liwe. niech siê dzieje wola Twoja. przemówi³ Pan do Lestera Cogginsa. zwil¿a³a gumkê w spodenkach. aby ujrzeæ. . uspokajaj¹ce strumyki krwi na plecach. gdy dzieciêciem bêd¹c. Wiesz.Ju¿ idê . Lesterze. Pytam w imieniu Twojego Syna. . Trafi³ na rozdzia³ dwudziesty ósmy Ksiêgi Powtórzonego Prawa. Opad³a mu na piersi czerwon¹ podkow¹. .Tak. b³agam Ciê. ukrzy¿owanego w hañbie i zmartwychwsta³ego w chwale. ¿e móg³by siê modliæ publicznie w tak sk¹pym stroju).Ci ludzie mnie potrzebuj¹.spyta³ Lester. . i zamkn¹³ otwart¹ Bibliê. I zaiste... Warkotliwy ton g³osu modlitewnego sta³ siê nieco g³o niejszy. Wtedy Pan przemówi³ ponown ie. I nie by³a jasna. oszczêd mi tego! Chocia¿. Stale bêdziesz napastowany.. . I Pan odpowiedzia³.. Po omacku przeci¹gn¹³ palcem w dó³ po wybranej stronie.. Panie. skoro taka jest Twoja wola. Czu³ ciep³e.Panie. Stan¹³ przy pulpicie. Kilka sup³ów na linie siê zaczerwieni³o. Wiêc.Niech siê dzieje wola Twoja. je li taka jest wola . by odsuniêty zosta³ od myc h ust ten puchar goryczy.szepn¹³ i czyta³ dalej. teraz bardziej ni¿ kiedykolwiek. Przesta³ siê biczowaæ. jakby siê mia³ modliæ z wiernymi (ale w najgorszych koszmarach nie przewidywa³. ..powiedzia³ Lester. b³agam. bo tam by³y najgorsze fragmenty Starego Testam entu.

Bo by³a sama. Na razie bêdzie mówi³ tylko ogólnie o b³êdach. Czu³ siê znacznie lepiej. zaprawdê. Za jego ¿ycia.. . Co ci ukaza³em? . Spójrz wiêc ponownie. Bêdzie tam le¿a³ w trumnie. Kiedy ¿y³. czy to jest twój znak? Taa. U wiadomi³a to sobie ostro i bezwzglêdnie tu¿ po powrocie do domu. bo teraz twoje oczy widz¹ wyra niej ni¿ zwykle. Pan przemówi³ do niego raz jeszcze. ale s³owa . By³a cz³onkini¹ Pierwszego Ko cio³a Kongregacyjnego ca³ym sercem i dusz¹. Równocze nie bêdzie mia³ oczy szeroko otwarte. Lester. a kiedy go zobaczysz. lecz nie o twojej lepocie tu mowa.Panie.ulubione powiedzonko matki. Mo¿e dlatego. G³os Boga. gdy dotar³y do niej tragiczne wie ci. I o lepocie. ale najpierw jeszcze wytar³ z drewnianej pod³ogi za pulpitem plamki krwi. Pierwszy raz od chwili. ¿e dopi teraz mog³a. wiêc dba³a o to. 6 Brenda Perkins s³ucha³a WCIK. lecz rozpamiêtywa³ przeczytane wersy. Spotkasz lepca. ¿eby jej m¹¿ razem z ni¹ chodzi³ do w³a ciwej wi¹tyni. wtedy powiesz wiernym o planach Renniego i o swojej w nich roli Obaj musicie daæ wiadectwo. które.Nie. byæ mo¿e. o niczym nie wiedz¹c. Powtarza³o siê jedynie odniesienie do lepoty. który oszala³. Nie modli³ siê wtedy. Dotkniêtego szaleñstwem lepca. Natomiast nigdy dot¹d jej noga nie posta³a w Chrystusie Odkupicielu. Porozmawiamy o tym pó niej. Czy ty dzisiaj og³upia³? Kap³an szeroko otworzy³ oczy. . kobiety lub mê¿czyzny.. Musi opatrywaæ znaku. Lester pos³ucha³ s³ów Pana. Panie. Kapie z ciebie na pod³ogê.. zaprawdê.Twoja. Uczyni³ to na kolanach. Prawdziwy cud. . spowodowa³y powstanie tej dziwnej bariery miêdzy Mill a wiatem zewnêtrznym. Które z dwojga wydaje ci siê bardziej prawdopodobne? Lester raz jeszcze przeczyta³ tekst ksiêgi.Co tam jest o szaleñstwie. Taa. rozp³aka³a siê na g³os. poniewa¿ jej m¹¿ lubi³ tê stacjê. id spaæ. a Piper Libby po¿egna go modlitw¹. Teraz Howie znajdzie siê w ko ciele po raz ostatni. a teraz..

To by³ cudny dzieñ. jak zawsze otwarty. tak jak dzisiaj rano. Szczê liwy i zadowolony . kiedy we flanelowej pid¿amie klêcza³a przy ³ó¿ku i powtarza³a jak mantrê: Bo¿e. Chip ciska³ ojca za szyjê. Bêdziecie wiedzieli tyle samo co ja. miej w opiece mamusiê i tatusia. i moj¹ z³ot¹ rybkê. . nios³aby ze sob¹ wiêksz¹ samotno æ. Têsknota za mê¿em w ciemno ciach by³aby jeszcze gorsza. zawsze sk³ada³a je tak samo jak za dzieciêcych czasów. ale wiem. wiem. ¿eby mnie jeszcze raz. Jako wygaszacz ekranu ustawione by³o bardzo stare zdjêcie z rozgrywek Ma³ej Ligi. a my l o rozmowie.. ¿e to niemo¿liwe. ¿e zobaczy³a mê¿a jak ¿ywego . Przyrzekam wam to . Na biurku sta³ tylko laptop. Nie bêdzie ¿adnych przemilczeñ. gdy tylko je poznam. Chcia³ab ym. bo by³o to jedno z ulubionych powiedzonek Howiego. ¿eby mi da³ si³ê do przetrwania. . a Brenda obejmowa³a ich obu. Ma³y mia³ wtedy jedena cie. powiedzia³by Howie. która jeszcze nie ma imienia . dobrze? I jeszcze. . ¿eby je zamówiæ. Na wspomnienie tamtego dotyku palców na skórze w s³onecznym blasku zap³aka³a . Po jedenastym wrze nia. ¿eby mi go wróci³. ¿e by³aby mo¿liwa. Gniewnym ruchem wy³¹czy³a telewizor. Zdjêcie zosta³o zrobione tego roku. osunê³a siê na kolana przy mê¿owskim biurku. jak¹ by z nim przeprowadzi³a.. Na ty³ach domu mrucza³ generator. zak³adaj¹c. Brenda. Widnieli na nim Howie i Chip. Chcia³abym tego.Bo¿e. Rozszlocha³a siê jeszcze g³o niej. Na wszelki wypadek . ostatni raz dotkn¹³. Szlochaj¹c. kiedy Howie i Er ic Everett doprowadzili dru¿ynê do fina³ów stanowych.westchnê³a Brenda. to ja. mo¿e dwana cie lat. Amerykanie! ‾¹dacie odpowiedzi. rzuci³a pilot na pod³ogê. jakie powiedzia³a na ten temat.. rozklei³a j¹ ostatecznie. Teraz ¿a³owa³a ka¿dego k¹ liwego s³owa. Posz³a do jego gabinetu.Tak. Nie mog³a zadzwoniæ do Chipa.I pewnie zaraz bêdziesz chcia³ nam sprzedaæ jaki most. tak . ale on siê upar³. mo¿e to blu nierstwo.W telewizji prezydent o twarzy ponurej i przera¿aj¹co starej wyg³asza³ przemówienie. Mia³a ochotê go rozdeptaæ i nie zrobi³a tego g³ównie dlatego. obaj u brani w zielone koszulki zawodów sportowych sponsorowanych przez aptekê Sandersa. póki jeszcze wszêdzie czuæ by³o jego obecno æ. Nie chcia³a wydawaæ pieniêdzy na to urz¹dzenie.. Chcia³a nawi¹zaæ z Howiem jaki kontakt. ale bardzo bym chcia³a jeszcze raz z nim porozmawiaæ. Nie bêdê Ciê prosi³a. ¿eby nie zachowywa³a siê jak dziecko.pokrêci³ g³ow¹ powiedzia³. Proszê Ciê. Otrzymacie je ode mnie. Nigdy nie splata³a d³oni przy modlitwie.

proszê o wiele. Ruszy³a mysz¹. po czym zastyg³a. ale. ¿e przestanê istnieæ. kiedy ostatnio w ogól zerka³a do komputera mê¿a . ¿e tam pewnie znajdzie wiadomo ci o generatorze. bo u niej pe³no by³o ci¹gniêtych programów i elektronicznych notatek. Na pulpicie mia³ zawsze nienaganny porz¹dek. . a¿ siê bojê.Z trudem zaczerpnê³a powietrza. ale przynajmniej pod³¹cza³ go do gniazdka.Amen. Och. Jedn¹ rêk¹. ¿eby wy³¹czyæ laptop. Folder zatytu³owany by³ VADER. .. Zastanowi³a siê. gdzie i dlaczego.i nie mog³a sobie przypomnieæ. Brenda u wiadomi³a sobie. Nawet we nie. uzupe³nione o informacjê. czy nie. Niech siê dzieje wola Twoja. Folderu S¥DOWE Howie nie uzna³ za stosowne chroniæ has³em. któr¹ Howie nazywa³ Vaderem.. Co tylko zechcesz. ¿e mo¿na mieæ tak¹ pustkê w rodku. ale mo¿e by mi go zes³a³ we nie? Wiem. Howie nigdy nie pamiêta³. Trzeci folder zatytu³owany by³ PRYWATNE i znajdowa³y siê w nim wszystkie informacje zwi¹zane z domem. Jedno s³owo.Za mia³a siê nieweso³o. w przeciwieñstwie do Brendy.jeszcze rozpaczliwiej. Czy mi siê to podoba. taka samotna. Nigdy go nie widzia³a.. Spróbowa³a WILDACTS. Na pulpicie w lewym dolnym rogu ekranu znajdowa³ siê czwarty folder. Je¿eli spe³nisz moj¹ pro bê. Jeden oznaczony LEDZTWA W TOKU. drugi. zani m gaz siê skoñczy. oczywi cie poza Duchem wiêtym.. rzecz jasna. Dartha Vadera. Bo¿e. Henry Morrison z komendy na pewno jej pod³¹czy nowy zbiornik z propanem. Ciekawe. dziêki którym zdo³a korzystaæ z niego mo¿liwie najd³u¿ej. tylko jeden dotyk. ¿e nie zajmujesz siê duchami. Otworzy³a oczy i wsta³a. tr¹ci³a ekran. .. Proszê Ciê. który natychmiast o¿y³. zapisany w . Bo¿e. które otwiera³o folder AKTUALNE. Bo¿e..zawieraj¹cy listê osób. Uda³o siê. Na ekranie laptopa Howiego pod ikon¹ dysku twar dego jak zwykle widnia³y tylko trzy foldery: AKTUALNE. zrobiê. Dziêki Ci. gdzie przechowywa³ raporty z bie¿¹cych ledztw. przytrzymuj¹c siê biurka. Zaciekawiona przesunê³a kursor na folder i kliknê³a dwa razy. czy jest chroniony has³em. wiêc bateria siê nie wyczerpywa³a.. s³owo. ³¹cznie z samym Howiem. rozumiej¹c przez to. Istnia³a w mie cie tylko jedna osoba.Wiem. . W VADERZE znajdowa³y siê dwa dokumenty. taka jestem zdruzgotana. S¥DOWE . Nie wiedzia³am. które mia³y zeznawaæ. tylko czy s¹ w domu zapasowe? Je li nie ma. Du¿y Jim Rennie. co zechcesz. Owszem. powinna jechaæ do sklepu Burpeego albo na stacjê benzynow¹.

formacie PDF. a latem te¿ zdarza³y siê przerwy w dostawie. lecz ¿adne z nich tego nie chcia³o. Zakl¹³ pod nosem i zapisa³ sobie w g³owie. potem ostatni raz przejrza³ karty chorych i poszed³ do domu. Zak³adaj¹c. bo dziewczynki by³y jeszcze ma³e. 7 Przemówienie prezydenta. jakby zosta³y wyró¿nione t³ust¹ czcionk¹. korespondencja z Prokuratur¹ Generaln¹ Stanu Maine. Ry¿y Everett obejrza³ je w holu na drugim piêtrze szpitala. Western Main Power nie nale¿a³a do najbardziej niezawodnych dostawców energii. ubogie w informacje. Innymi s³owy. Przegl¹da³a list od prokuratora generalnego z rosn¹cym zdumieniem. by³ nag³ówek. £zy na policzkach zaczê³y jej obsychaæ. W zesz³ym roku rozwa¿ali z Lind¹ kupno generatora. Mo¿e gdyby Lin zosta³a policjantk¹ na pe³en etat. ¿e po prostu nie by³o ich staæ na ten zakup. Pierwszym szczegó³em. ale kiedy j¹ w³¹czy³. bogate w s³owa pocieszenia. ¿eby jutro kupiæ nowe baterie. za wieci³a s³abiutko i po piêciu sekundach zgas³a. W razie czego mamy dobry piec i od cholery drewna. A jeszcze dalej: Nadu¿ycia w³adzy siêgaj¹ g³êbiej. Dom zasta³ pogr¹¿ony w ciemno ciach. niektóre zdania rzuca³y siê w oczy same. Odszuka³ latarkê w skrytce na rêkawiczki. ale Drogi Duke . bo w Chester's Mill ka¿dej zimy przez cztery czy piêæ dni brakowa³o pr¹du. ni¿ mogli my przypuszczaæ trzy miesi¹ce temu . Na pocz¹tek: Sprzeniewierzenie dóbr publicznych i niezasadne wykorzystywanie s³u¿b miejskich . Nie Szanowny panie komendancie . Je¿eli po dwunastu latach mieszkania w tym domu nie znajdê drogi po ciemku. to . sytuacja wygl¹da³a inaczej. Rzecz w tym. A raczej dzisiaj. rok wcze niej tak¿e. A blisko koñca zdanie. kliknê³a LEDZTWA BIE‾¥CE w folderze VADER i zaczê³a s³uchaæ zmar³ego mê¿a. które zdawa³o siê wrêcz krzyczeæ wielkimi literami: Produkcja i sprzeda¿ narkotyków . ale nigdy dot¹d nie by³ tak przygnêbiony i niespokojny o przysz³o æ. który przyku³ jej uwagê. Kliknê³a dokument. Najwyra niej mod³y Brendy zosta³y wys³uchane w sposób ca³kowicie niespodziewany. pomy la³ Ry¿y. Niejede n raz w czasie swojej kariery medycznej koñczy³ dzieñ pracy znacznie bardziej zmêczony ni¿ teraz. zatytu³owany LISTY Z PGSM. skoñczy³o siê dwadzie cia jeden minut po pó³nocy. Siedz¹c w fotelu Howiego. Choæ list by³ naszpikowany ¿argonem prawniczym. Potem: Zaanga¿owanie radnego Sandersa wydaje siê pewne . ¿e sklepy bêd¹ otwarte.

Z koñca latarki wystawa³a niewielka metalowa pêtelka. Wygl¹da³y tak samo jak zawsze. I.:/Marta Edmunds we mie dziewczyn ki. ¿e wszystko OK. Judy i Jannie mówi¹ ¿e kochaj¹ tatusia. Wiêc mo¿e jednak prysznic przed spaniem. przyjrza³ uwa¿niej. wiêc pewnie ludzie odpowiedzialni za rozeznanie siê w sprawie jeszcze tego nie wiedz ieli. Na letniej wyprzeda¿y u Burpe ego Linda kupi³a ich sze æ sztuk a piêæ dolarów. a mo¿e i d³u¿ej. a nie w brzuchatym s³oiku. Bogu dziêki. kochanie. Dopiero co z³apana i wsadzona do klatki w zoo. Skierowa³ na ni¹ strumieñ wiat³a. by zrzuciæ na spadochronach parê generatorów i kilka paczek sucharów. dostrzeg³. a zbli¿ywszy siê do drzwi. staæ go. Mam nadziejê. Pochyli³ siê.. Pogadamy jutro. Tak mówi Peter Randolph.. naprawdê ca³ Od 7 do 19.. Kochanie. cuchn¹³ te¿ jak zwierzê.. Jak ma³pa.bo mog¹. nie ma prysznica. ¿e ¿ona ma nastêpnego dnia pracowaæ dwana cie godzin. Przez ni¹ przewleczono sznurowad³o ze starej tenisówki. Je¿eli Mill znalaz³o siê na dnie niewidzialnej studni. Ja te¿ Ciê kocham. Pewnie mamy przed sob¹ trudne dni. Mo¿e wiedzia³a. mo¿e nie jest tak le. A. to rozjarzona tysi¹cami gwiazd. do niego przyklejono ta m¹ karteczkê. na pewno jeste zmêczony. Có¿. podczas gdy on bêdzie w pracy przez szesna cie. bo one na pewno te¿ siê ba³y. Chyba ¿e nie bêdê spa³a. Rz¹d dostarczy zapasy drog¹ powietrzn¹. ale wyprowad Audrey dobrze? Ci¹gle popiskuje. bo choæ bezksiê¿ycowa. Na szczê cie spi¿arnia pe³na. Mo¿e bariery nie by³o na górze? Prezydent nie poruszy³ tego tematu. Nie obud mnie. ni¿ ustawa przewiduje. dobrze? I przejrzymy zapasy. niestety. ¿e niepotrzebnie wyrzuca pieni¹dze. nasz nowy szef. Wszed³ na ganek i wyj¹³ klucz. Cze æ. Trochê siê bojê. Wtedy uwa¿a³. Lin On te¿ siê ba³ i wcale mu siê nie podoba³o.jestem g³upszy. . ¿e na zamku co wisi. ale wreszcie siê wy³¹czy³y. Skoro kraj mo¿e przeznaczaæ miliardy dolarów na ratowanie upadaj¹cych korporacji. Nasze 2 J. ale jako to bêdzie. wreszcie zasnê³y. nie. Noc by³a jasna. Jutro mam s³u¿bê ca³y dzieñ. Miniaturowa latarka. co siê stanie? Podobno psy wyczuwaj¹ trzêsienia ziemi. Nie podoba³o mu siê te¿. ¿e Judy i Janelle spêdz¹ caluteñki dzieñ z Mart¹. Nie ma pr¹du. czu³ siê g³upi. nawet pamiêta³. ¿e my la³: Kobiety robi¹ zakupy z tego samego powodu z jakiego mê¿czy ni wspinaj¹ siê na szczyty gór . Obie smutne i niespokojne.

Audrey szturchnê³a go pyskiem w nogê. ju¿ powinno ustaæ. spokojnie. ¿eby który ci¹gle popiskiwa³. Suka skoczy³a przed nim bardziej jak kot ni¿ jak pies. a zw³aszcza golden retrievery. ‾adnego szczekania. jak zwykle. A mo¿e tylko tak siê wydawa³o w ciemnej kuchni.Ciiicho. gdzie nawet wy wietlacze na piekarniku i mikrofali zgas³y. Tylko tego brakowa³o. Szczeknê³a.odpowiedzia³ jak najciszej. Jego zdaniem suka rzeczywi cie mog³a wyczuæ barierê. ¿e ju¿ po sprawie. . ¿e dostrzeg³ w nich b³aganie. trochê jakby siê ba³a lania.zawo³a³a Lin zaspanym g³osem. Natychmiast znalaz³a siê przy nim. W w¹skiej smudze wiat³a latarki widzia³ wpatrzone w siebie psie oczy. Ma³o go nie przewróci³a. a czasem ca³kiem g³o ne. .Ale najmniej mu siê podoba³a my l. Nie s³ysza³ te¿. w sypialni ma³¿eñskiej. nie tylko na trzêsienia ziemi. Czasami by³o ciche. Audrey nie spa³a. .Tak. Popiskiwanie zaczê³o siê jeszcze przed zaistnieniem bariery. stanê³a. Poszed³ po ni¹. ¿eby wyprowadzaæ Audrey na spacer o pierwszej nad ranem. Smycz wisia³a na ko³ku przy drzwiach spi¿arni. . Audrey. Idziemy na spacer.Dobrze . kiedy wraca³.Obudzisz ca³y dom. ¿eby zakoñczyæ ten koszmarny dzieñ z fasonem. Przeskoczy³a tylko dwa. .W porz¹dku. . chwyci³a go zêbami za nogawkê i zaczê³a ci¹gn¹æ pana na korytarz. jej g³os odbi³ siê w cichym domu wstrz¹saj¹co g³o nym echem.bardzo g³o ne. ciiicho! Suka szczeknê³a ponownie. to ja . ale nie w radosnych podskokach.Cicho.A w zasadzie Audrey. by³y bardzo wra¿liwe na ró¿ne zjawiska. a przecie¿ nigdy w ¿yciu nikt jej nie uderzy³. prawda? Inne ps y w mie cie zachowywa³y siê tej nocy spokojnie. . Ucich³o na dwa tygodnie i Ry¿y mia³ nadziejê.Jedn¹ minutkê. wieszaj¹c sobie latarkê na szyi. Poszed³ za psem po . Nie wieci³a te¿ ¿arówka nad zlewem. pomy la³ z nadziej¹. odskoczy³a do ty³u. ¿e za ni¹ pójdzie. Audrey. W takim razie zachowanie. niestety wkrótce potem zaczê³o siê na nowo. ma³a. No i rzeczywi cie popiskiwa³a. Tej nocy . ¿adnego wycia.Ry¿y?! . . psy. Na piêtrze. Nic z tego. zap³onê³o niewielkie wiate³ko. z ogonem podkulonym miêdzy tylne ³apy. któr¹ Linda zwykle zostawia³a zapalon¹. . zrozumiawszy. jakby mówi³a: Jeste ! Cudownie! Wróci³e ! Tak siê cieszê! . Audrey doskoczy³a do niego. obejrza³a siê i znów szczeknê³a. tylk z brzuchem przy ziemi. . Mo¿e ju¿ pi zwiniêta na pos³aniu przy piecu. Ry¿y drgn¹³. Przysi¹g³by. Zaintrygowany pozwoli³ siê prowadziæ. otwieraj¹c drzwi kuchni. pu ci³a nogawkê i wbieg³a na schody. nieomal pe³zn¹c.Pog³adzi³ sukê po ³bie. które Linda nazywa³a popiskiwaniem.podda³ siê.

zw³aszcza gdy by³a sama z dziewczynkami. Na Judy nawet nie spojrza³a. Je li to nadal by³o popiskiwanie.Maaama? Ju¿ niadanie? Spó ni³am siê na autobus? . gdzie wci¹¿ panowa³a cisza.. . co siê dzieje. je li nie od lipca. Janelle mia³a otwarte oczy. przednimi drapa³a deski. Dziewczynki mia³y lat piêæ i siedem. ale suka ju¿ minê³a swoj¹ pani¹. ¿e wcze niej nie zauwa¿y³. W tej chwili Ry¿y widzia³ u Audrey niepokój. jej popiskiwan ie. ¿adnych konwulsji. Judy poruszy³a siê i obudzi³a. ale dr¿a³a na ca³ym ciele. . Dla ludzi mieszkaj¹cych z psami mowa cia³a zwierz¹t jest klarowna. Audrey skoczy³a na drzwi i stoj¹c na zadnich ³apach. ale kto wie. . zyska³o zupe³nie now¹ formê. Tylko on nie dostrzeg³ rzeczy ewidentnej. Audrey usiad³a przy ³ó¿ku. Audrey. przestañ! ..syknê³a Lin. w¹ski strumieñ wiat³a podskakiwa³ na pod³odze. A musia³o siê dziaæ przynajmniej od sierpnia.powiedzia³ Ry¿y. uderzaj¹c j¹ barkiem w nogê. lecz widaæ by³o tylko bia³ka.Ma atak drgawek .powiedzia³ Ry¿y. w tej samej chwili.Audi. niedawno rozpocz¹³ siê u nich etap.. ci¹gnê³a z siebie przykrycie.krzyknê³a Linda. Ry¿y dopad³ do drzwi. zreszt¹ piêciolatka spa³a jak zabita. . który Lin nazywa³a odkrywaniem kobiecej odrêbno ci . Wyra nie: z drogi! . Bo zachowanie Audrey. Audrey wpad³a do rodka. zawi¹zuj¹c pasek grubego szlafroka. wpatrzona w ma³¹ pani¹ z napiêt¹ uwag¹. . ¿e w domu mo¿e byæ w³amywacz. Pobieg³a korytarzem w stronê pokoju dziewczynek. Audrey na jej widok szczeknê³a ponownie. Ale te¿ nie by³a przytomna. Uszy po³o¿y³a p³asko. ci¹gle przystawa³a.Lepiej wróæ do sypialni . odtr¹caj¹c na cianê. . Drzwi kuchenne by³y zamkniête.. Ry¿emu nagle przysz³o do g³owy. z czym ma do czynienia. Linda stanê³a u szczytu schodów.Jeszcze czego! Ruszy³a przed nim korytarzem. Lin zawsze tego pilno wa³a. by³o w³a nie tym spowodowane. . zamiast jak zwykle obiec susami ca³e piêtro. Ry¿y zrozumia³. ogon wci¹¿ mia³a podkulony. i przekl¹³ siebie za to. Bogu dziêki. pewnie na pocz¹tku ata wiêc widaæ by³o na spodniach od pid¿amy mokr¹ plamê.schodach.Na lito æ bosk¹.Pomó¿ jej! Zrób co ! Umiera?! . ogl¹daj¹ siê za siebie. Natomiast Janelle nie spa³a. w której dwie smugi wiat³a pad³y na twarz dziewczynki .Co jej jest?! . gdy ¿ona je otwiera³a. jakby gra³a na pianinie. Lin wy³owi³a z kieszeni szlafroka minilatarkê. Przebiera³a palcami.

Sam by³ zdziwiony w³asnym spokojnym g³osem. chcia³ j¹ odchyliæ do ty³u. . Gdy Jannie ponownie otworzy³a oczy. .Niech ona przestanie! .oceni³ Ry¿y. Oczy mia³a wielkie jak spodki. . . ale suka nawet siê nie cofnê³a. kochanie. przeszkodzi³a mu cholerna poduszka piankowa.dorzuci³. rozrzucaj¹c dooko³a pluszowe zabawki. . Nawet nie ruszy³a ogonem.Wszystko przez wielk¹ dyniê! Trzeba j¹ z³apaæ! Ry¿y delikatnie potrz¹sn¹³ córk¹.. . kiedy siê bêdzie budzi³a.spyta³a Judy z buzi¹ wykrzywion¹ w podkówkê. trzymaj¹c ma³¹ na kolanach. .Po wszystkim. ¿e to prawie na pewno petit mal. s³ysza³ jej oddech.krzyknê³a.Audi. Trafi³ w Audrey. Dos³ownie w nastêpnej sekundzie Jan przesta³a dr¿eæ i zamknê³a oczy. tym razem by³o inaczej. Judy gwa³townie usiad³a na ³ó¿ku. Mia³a z³y sen. Stara³ siê my leæ logicznie i szybko doszed³ do wniosku.Mamusiu. co siê dzieje z Jan .. na twarzyczce przestrach. . . Spokojny. uk³adaj¹c pysk na ³apie.. dobrze. . renice by³y na swoim miejscu.sprzeciwi³y siê obie równocze nie. Nic z tego. Nie wolno jej przestraszyæ. Ry¿y wreszcie przechyli³ g³owê Jannie do ty³u. lecz nie widzia³a ojca. Ale nie by³o po wszystkim. na wszelki wypadek udro¿niæ drogi oddechowe. dobra suka.Co ci siê ni³o. .krzyknê³a Lin. Je kochana. u w³asnego zawsze trudniej. Bo¿e. Nie do koñca. pewnie ju¿ siê boi.Wielka dynia! .Dobrze wobec tego.Nie! . W pewnym momencie szczeknê³a krótko i po³o¿y³a siê.A niech mnie . Na pochwa³y suka zwykle reagowa³a ¿ywio³ow¹ rado ci¹.odpowiedzia³ Ry¿y.Nie zwariowa³a. .Zwariowa³a? Zachorowa³a? .Ry¿y. zrób co ! Je li to by³a petit mal.Co? Linda siedzia³a na krawêdzi ³ó¿ka Judy. Troszeczkê . ale ju¿ siê obudzi³a . Ale musicie byæ cicho. wcale nie przy pieszony ani urywany. U obcego dziecka dawno by to zauwa¿y³. ale jest trochê chora . niech minie szybko! Uchwyci³ g³owê dziecka w obie d³onie. nadal wbija³a wzrok ma³¹ pani¹. .odezwa³ siê Ry¿y. Niewiele pomog³o.Mamusia zabierze ciê teraz do naszej sy.Jan? .Nie . gdy matka poderwa³a j¹ z po cieli i zamknê³a w objêciach. Zrzuci³ j¹ na pod³ogê. . . atak powinien szybko min¹æ sam z siebie.

obojêtny na ca³y dramat. W zasadzie uwa¿a³ siebie za rodzica wiadomego i dobrze wychowuj¹cego dzieci.Dlaczego akurat teraz? . Pies teraz le¿a³ ca³kiem spokojnie na pod³odze. . Ale powinni my byæ wdziêczni. . . . Matka objê³a Janelle.Bêdziesz ksiê¿niczk¹ Leil¹. . prowadz¹c dzieciaka ze z³aman¹ rêk¹ albo podbitym okiem. choæ ju¿ porusza³a oczami i najwyra niej widzia³a oraz s³ysza³a ojca. . Zamruga³a. sklejone potem w³osy. ¿eby nadal siedzieæ prosto. lecz dzisiaj zaczyna³ mieæ do æ. ¿e siostra mówi prawdê. .spyta³a cicho.Audrey jest pewna. .Wystarczy do przychodni i na pewno nie teraz. i rozp³aka³a siê jeszcze bardziej. ale ju¿ po wszystkim.Nic nie szkodzi . . a Ry¿y mia³ ochotê przy³o¿yæ Judy.Wskaza³a na m³odsz¹ siostrê.Dobrze.Nie wiem. By³ to zdrowy. kochanie. .oznajmi³ Ry¿y.Nasika³a do ³ó¿ka . króliczku. Dopasujê jej leki.Nie chcê zastrzyków! . Ry¿emu siê spodoba³.wrzasnê³a Jannie i znów wybuchnê³a p³aczem.Nie dostaniesz zastrzyków. ¿e to tylko petit mal. zbyt zmêczona.Hura! . króliczku. Ca³kiem. .Rozp³aka³a siê g³o no. Jan u wiadomi³a sobie.Dlaczego teraz? . .Co? Dlaczego? Mia³am byæ ksiê¿niczk¹ Lei¹! Czy ja naprawdê nie mogê mieæ ¿adnych przyjemno ci? . Odwo³amy Halloween. zw³aszcza w porównaniu z tymi. . Kucnê³a i u ciska³a Audi z ca³ej si³y. Mia³a k³opoty. podnios³a rêkê i odsunê³a z czo³a potargane. . którzy chy³kiem wkradali siê do przychodni.Dzisiaj bêdzie spa³a z dziewczynkami. . Jutro rano. Silny. trochê podejrzliwie i z rosn¹cym przestrachem. Ry¿y obj¹³ ¿onê.Dlaczego ona nie pi? . g³o ny p³acz. Wystarcz¹ proszki.Co tu robicie? .ucieszy³a siê Judy. Linda podesz³a bli¿ej.odparowa³a Judy g³adko. Jan patrzy³a na rodziców kompletnie oszo³omiona. ¿e wszystko bêdzie dobrze . Lin po³o¿y³a mu g³owê na ramieniu.powiedzia³. g³aszcz¹c Jan. Obiecujê. Judy przy drepta³a z ni¹ razem.Przez chwilê Jannie nadal nie do koñca kojarzy³a. trzymaj¹c siê jej szlafroka.To nie twoja wina. .spyta³a Linda.Tatusiu! Trzeba odwo³aæ Halloween! . .Trzeba bêdzie j¹ zawie æ do szpitala? . W tej kwestii jego nadzieje siê spe³ni³y.

ale Joe szybko dawa³ sobie radê z tak imi drobnymi utrudnieniami.oceni³ ponuro Sam McClatchey. Dzia³alno æ tego typu z pewno ci¹ czê ciowo wyja nia³a popularno æ Joego. ¿e rodzice stanowczo sprzeciwiali siê jakiemukolwiek przeskakiwa niu klas . A do tego mia³ g³owê nie od parady. Umia³ brzd¹kaæ na pianinie i dwa lata wcze niej zaj¹³ drugie miejsce w dorocznym Bo¿onarodzeniowym Miejskim Konkursie Talentów. mimo wszystko rola Napoleona Dynamite nie zaspokaja³a jego ambicji. a Lissa Jamieson.SZALEÑSTWO. Joemu to nie przeszkadza³o. G³osi³a: WALCZ Z W£ADZ¥. Jego wystêp wywo³a³ w ród doros³ych na widowni g³o ne brawa i okrzyki rado ci. Chodzi³ do ósmej klasy tylko dlatego. Dzieciaki po prostu uwa¿a³y. a mia³ ich zadziwiaj¹co wielu jak na chudego trzynastoletniego geniusza. ¿e móg³by takimi wystêpami zarabiaæ na ¿ycie. mia³ trzyna cie lat i by³ znany tak¿e jako Król Nawiedzonych albo Skeletor. Oczywi cie lepsze strony w sieci by³y zablokowane. ¿e jest fajny. wietnym. a przyklejona na jego plecaku. Poniewa¿ przy wzro cie metr osiemdziesi¹t piêæ wa¿y³ nieca³e sze ædziesi¹t kilogramów. rzeczywi cie wygl¹da³ jak szkielet. Chêtnie dzieli³ siê informacjami ze swoimi ziomalami. wodz¹c palcem wokó³ srebrnego medalu syna. Mieszka³ przy Mill Street pod numerem dziewiêtnastym. oceni³a nawet. bibliotekarka. Nazywa³ siê Joseph McClatchey. Benny uwielbia³ w bibliotece serfowaæ po stronie z blondynkami w bia³ych majteczkach. Nalepka przeznaczona na zderza k. parodiuj¹c taniec do Redneck Woman Gretchen Wilson. W dodatku szko³a by³a ³atwa i mia³ mnóstwo komputerów do dyspozycji. Najprawdopodobniej mia³ racjê: zwyciêzc¹ konkursu zosta³ Dougie Twitchell. .Ustawili sprawê . NIEPOKÓJ SERCA 1 Joe Chudzielec ca³¹ noc spêdzi³ przy komputerze. wyja nia³a tê kwestiê chyba najsensowniej. Norrie Calvert oraz Benny Drake. Joe by³ wzorowym uczniem. . LEPOTA. w ród których znajdowa³o siê dwoje nieustraszonych deskorolkarzy. jednak nie do koñca. Wola³ byæ z przyjació³mi. a niekiedy wrêcz b³yskotliwym rodkowym w szkolnej dru¿ynie koszykówki oraz sprawnym graczem w futbol. W Maine w gimnazjach przypada³o po jednym na g³owê.

ca³kiem jak . w którym mieszkañcy Chester's Mill odgrywaj¹ rolê królików do wiadczalnych. Wed³ug drugiej jaki eksperyment wymkn¹³ siê spod kontroli. ale dobrze wszystkim znan¹ wspó³pracê militarno przemys³ow¹. czy sprawa by³a ustawiona.przypadkiem brat cz³onkini Rady Miejskiej. Pierwsze miejsce przyznano mu za ¿onglowa nie maczugami z jednoczesnym piewaniem Moon River . ¿e kopu³a jest skutkiem bezwzglêdnego eksperymentu. zostaæ prezydentem Stanów Zjednoczonych. Nawet mi³o æ do koszykówki. a coraz wiêcej teorii spiskowych. lecz mia³y wspólne podstawy. Teorie ró¿ni³y siê w szczegó³ach. Joe zgadza³ siê ze swoimi rodzicami. Nie mówi¹c ju¿ o tym. jako zblad³a. go æmi w czapeczkach z folii aluminiowej . Na ka¿dym coraz mniej faktów. Ka¿dy blog by³ gorszy od poprzedniego. przeskakuj¹c z blogu na blog ze zwinno ci¹ jaszczurki przemykaj¹cej po gor¹cych kamieniach. ¿e w ka¿dej plotce jest ziarno prawdy. No i zaopatrzony w pó³ tuzina zapasowych baterii. ¿e za spraw¹ Joego Chudzielca zaopatrywany by³ darmowo w dowolne nagrania country. czy nie. Nim dzieñ nastania klosza niepostrze¿enie przeszed³ w dzieñ drugi. ¿eby zawsze mieli w zapasie dodatkowe akumulatory. to dozorca i wo ny. która w pi¹tej klasie wydawa³a mu siê wieczna. pan Allnut. Mo¿e zatañczê jako Napoleon Dynamite na zaprzysiê¿eniu.Fi. wiêc tam mo¿na pod³adowaæ akumulatory. Joe mia³ w nosie. na pewno go wpu ci. I tak przez ca³¹ pierwsz¹ noc istnienia klosza Joe surfowa³ po Internecie. Jedyn¹ niezmienion¹ pasj¹ pozostawa³a mi³o æ do Internetu. Pierwszy zak³ada³. których ¿ycie toczy³o siê g³ównie w Internecie i dla niego. którzy nazywali zwolenników najdziwniejszych teorii spiskowych. ale laptop ch³opaka by³ zadbany i zawsze gotów do dzia³ania. Tamtej pierwszej nocy Joe zdar³ do ¿ywego po³¹czenie bezprzewodowe Wi . Joe pilnowa³ pozosta³ych siedmiorga cz³onków nieoficjalnego klubu komputerowego. Mia³ zamiar. Szybko straci³ zainteresowanie tañcem. i wiedzia³. ludzi. które do pewnego stopnia opanowa³.com. Nawet gdyby j¹ zamknêli. Poza tym szko³a mia³a czadowy generator. wszystkie b³ogi zgadza³y siê w jednym: nie chodzi³o o dzia³ania terrorystyczne. ale tak¿e wierzy³ w to. naje d ców z kosmosu czy Wielki Przedwieczny Cthulhu. czego nie zdradzi³ nawet rodzicom. elektronicznej galaktyki nieograniczonych mo¿liwo ci. które da³y siê uszeregowaæ w trzy g³ówne nurty. Bo pan Allnut równie¿ by³ fanem strony blondynkiwbialychmajteczkach. McClatcheyowie nie mieli generatora. Taki numer zosta³by na YouTube na wieki. tak samo jak wiêkszo ci¹ umiejêtno ci. czyli paranoikami. sk¹d wzi¹æ wiêcej w razie potrzeby.

ale Joe przewidywa³.w filmie Mg³a .Przydadz¹ siê te¿ plakaty na mie cie . Rekruci. Wa¿niacy z pewno ci¹ trzymali media na dystans. I to nie w samym mie cie. By³ zmêczony i mia³ worki pod oczami. Normalnie kumple zaanga¿owani w pospolite ruszenie wstawali w weekend raczej pó niej ni¿ wcze niej. ¿e tym razem nikt nie zostanie d³ugo w ³ó¿ku mimo niedzieli. jest prawdziwa. .maile. tak samo jak zablokowali po³¹czenia telefoniczne. Dopóki jednak dzia³a³.poleci³ Peter Randolph wie¿ym rekrutom. Choæby w tajemnicy.Unie cie rêce . zatankowany do pe³na i gotów do akcji. Nad ranem Chudzielec Joe zacz¹³ wysy³aæ e . których Randolph postanowi³ nazywaæ w oficjalnych raportach dla Rady . lecz w³adza tak¿e sk³ada³a siê z ludzi.napisa³ Aniemowilem87. Oni rozprzestrzeni¹ informacje.mrukn¹³ do siebie Joe. gdzie bêd¹ mogli dotrzeæ bezpo rednio do wa¿niaków. I nieszczególnie go to obchodzi³o. któr¹ rzecz jasna poprowadzi on. chocia¿ mia³ dopiero trzyna cie lat. Wedle trzeciej nie by³ to wcale eksperyment. 2 . je li w ogóle która . ‾aden problem. a ten czy ów móg³ prowadziæ blog. lecz jednocze nie czu³ ponure zadowolenie. Z pocz¹tku bêd¹ demonstrowaæ tylko kumple Joego. nikt inny. wiedzia³. Stanowi³ teraz jego w³asno æ. czyl i rz¹d. ale na szosie sto dziewiêtna cie. I rower. .Bo przy takiej broni KTO NAM SIÊ POSTAWI? Ludziska. lecz z zimn¹ krwi¹ wymy lony pretekst maj¹cy usprawiedliwiæ wojnê z wrogami kraju. Joe nie wiedzia³. SKOÑCZYÆ EKSPERYMENT. Nasta³ czas walki z w³adz¹. pewnie zilustrowane zdjêciami z telefonów komórkowych: Joe McClatchey z przyjació³mi nios¹ transparenty DO Æ TAJEMNIC. by³ broni¹ Joego. lecz szybko uro nie t³um. Obchodzi³ go natomiast wspólny mianownik wszystkich wypowiedzi. Poza tym wa¿niacy na pewno nied³ugo odetn¹ Internet. Na pewno. Mo¿e te¿ po Norrie Calvert. Zielony wóz komendanta st a³ na parkingu. Zwyciê¿ymy! . z poszczególnych osób. która z teorii. MY JESTE MY PATRIOTAMI NOWEJ ANGLII!!! . orê¿em ludu. Ka¿dy ziomal ma drukarkê. ale Joe. Bo ci w mundurach to te¿ ludzi e i przynajmniej za niektórymi twarzami pozbawionymi wyrazu skrywa³y siê my l¹ce mózgi. ¿e to nie ma wiêkszego znaczenia. Obecno æ wojskowa jako taka stanowi³a reprezentacjê w³adzy. UWOLNIÆ CHESTER'S MILL i tym podobne. Pó niej wsi¹dzie na rower i pojedzie po Benny'ego Drake'a. Nadszed³ czas na demonstracjê.

Powtórzyli jego s³owa zgodnie.Sytuacja jest zbyt niepewna. nawet tydzieñ by wystarczy³. Odbieraj¹c od rekrutów przysiêgê w obecno ci garstki zawodowych policjantów.Miejskiej policj¹ kryzysow¹. . by³a sprawa broni. która mia³a patrolowaæ ulice. Randolph szybko by mu go star³ z twarzy. by³ za szeroki w barach. Powtarzali za nim s³owa przysiêgi. Stacey Moggin. na szczê cie nadal wa¿y³ dobre osiemdziesi¹t piêæ kilo. maj¹c nadziejê. ¿e powinni w³¹czyæ do zespo³u kobietê. ¿eby nowi j¹ dostali. bogobojni m³odzi ludzie. i Du¿y Jim natychmiast na to przysta³. Przyszed³ na pos terunek . Tam sprawy mog³yby wygl¹daæ inaczej.. Rennie nalega³. jak w szkó³ce niedzielnej w Dzieñ Rodzica. twierdz¹c. ¿eby Du¿y Jim poczêstowa³ go ch³odnym u miechem. Nie mieli nic w jego rozmiarze.. w tym potê¿nie zbudowana kobieta. w której postawi³ siê Du¿emu Jimowi. No i mieli pa³ki. Georgia Roux. .Nikomu nic siê nie stanie . ¿e siê nie myli. gdy gra³ w szkolnej dru¿ynie w ataku.Je¿eli któremu stanie siê krzywda. By³o ich piêcioro. gdyby mia³ ze trzy tygodnie na przeszkolenie tych dzieciaków. Junior podsun¹³ ojcu my l. Po prawej Melvi n Searles. Randolph z pocz¹tku siê opiera³. a pozostali. . jak sobie radz¹. Randolph tylko krêci³ g³ow¹. 3 . na razie. Diab³a tam. dale j jego przyjaciel Frankie DeLesseps.talkie. ¿e robili nale¿yte wra¿enie.zapewni³ go Randolph. ¿e w razie konieczno ci sam ich w broñ zaopatrzy. ale zostali wyposa¿eni w walkie . by wszyscy czuli siê lepiej. przyzna³ w duchu. nie w Nowym Jorku. Jedyn¹ kwesti¹. te¿ byli chucherkami. zdanie za zdaniem. nawet dziewczyna. Co prawda Junior latem straci³ parê kilogramów i wygl¹da³ zupe³nie inaczej ni¿ za czasów. by nowy komendant siê podda³. jakby siê wybiera³ na wakacje. jak sobie radz¹. bezrobotna fryzjerka. Jeste my w Chester's Mill. a jednocze nie dziewcz yna Cartera Thibodeau. ale wystarczy³o. kiedy bêdziemy patrzyli. pos³usznie unie li prawe d³onie. nawet zadeklarowa³. nawet Searles z nieprzytomnym u miechem. Owszem. I wygl¹dali rzeczywi cie nie le. potem Thibodeau i dziewczyna.I bêdê ze wszystkich si³ broni³ mieszkañców tego miasta i im s³u¿y³. Ten ostatni mia³ na twarzy rozanielony u miech. wyszuka³a koszule mundurowe dla wszystkich prócz Cartera Thibodeau. nie mieli broni. Junior pierwszy od lewej. Najpierw zobaczmy. i¿ to rozs¹dni.

jak zobaczy. Barbie pokrêci³ g³ow¹.powiedzia³ Randolph. . odp³yn¹³ albo do ko cio³a. Mo¿e siê jako uda? .Tak mi dopomó¿ Bóg . Barbie rz¹dzi³ sam.I w ¿adne gówno nie bêdê siê pakowaæ. Rose wybra³a siê do Food City. Barbie przyniós³ dzbanek. ¿e zjawi³ siê Du¿y Jim i przeszed³ na ty³ pomieszczenia. g³ównie ze wzglêdu na wiceprzewodnicz¹cego rady: . I przera¿onych. najwiêkszy niadaniowy t³um ju¿ siê przewali³. Chêtni do roboty. .Dzi Rose nie piek³a.A bu³eczki cynamonowe? .sprzeciwianie siê Du¿emu Jimowi w ogóle nie le¿a³o w jego naturze .spyta³a Julia. Randolph nadal czu³ siê nieswojo z powodu tej sprawy z broni¹ . al czysto i schludnie.Zamkniête do obiadu . 4 Kiedy Julia Shumway przysz³a nastêpnego ranka do Sweetbriar Rose.Tak mi dopomó¿ Bóg .w g³adkiej b³êkitnej koszuli. . Minê³a dziewi¹ta.natomiast jest kawa. A srebrna odznaka przypiêta nad lew¹ kieszeni¹ wiadczy³a o tym. Anson z ni¹ razem. . . chocia¿ uwierzy. nala³.powtórzyli nowi. Komendant nie wiedzia³. w której wygl¹da³ nie najgorzej. o czy m mia³a wiadczyæ. . Ani Dodee Sanders. dzisiaj z rana wszyscy wygl¹daj¹ na zmêczonych. Wszyscy u miechniêci.wiêc zaimprowizowa³. .Wobec tego niech bêdzie sama kawa.Wygl¹dasz na zmêczon¹. Nie ca³kiem regulaminowo. albo w miejsca prowizorycznych forów na placu miejskim. ¿e bêd¹ go prze ladowaæ w³asne s³owa. ¿e wróc¹ ob³adowani zakupami spo¿ywczymi. ani Angie McCain siê nie pokaza³y. Rennie przyszed³ popatrzeæ na zaprzysiê¿enie swojego syna. Randolph k¹tem oka dostrzeg³. Oszczêdza paliwo do generatora. I w ¿adne gówno nie bêdê siê pakowaæ. Du¿y Jim pokiwa³ g³ow¹. co nikogo nie zdziwi³o. dychawicznego George'a Fredericka.oceni³a Julia.powtórzyli nowi. do Henry'ego Morrisona. . Barbie mia³ nadziejê.powiedzia³ . . mimo brzydkiego wyrazu skwitowa³ wyczyn Randolpha uniesionym kciukiem. . Freda Dentona oraz Jackie Wettington o twarzy naznaczonej wyra nym pow¹tpiewaniem. Gotowi wyj æ na ulice. Z entuzjazmem. lito ci.Barbie.I w ¿adne gówno nie bêdê siê pakowaæ! .I s³usznie .

kiedy Prestile wyla³a. Barbie pos³ucha³. Barbie nie tkn¹³ aparatu. sk¹d. . ¿e wyjdzie na dziesi¹t¹. . Pete Freeman ju¿ ta jest.Powiedzia³ te¿. gotów robiæ zdjêcia. tera niejszych i przysz³ych. .Nie. bo ludzie przera¿eni zachowywali siê podobnie. Rozejrza³a siê po wnêtrzu. wiêc smakuj¹ce jak ropa.. . Kilka osób przy kontuarze jeszcze koñczy³o jajka i kawê. Zdaniem Barbiego ró¿nica miêdzy wielk¹ metropoli¹ a niedu¿ym miasteczkiem nie by³a taka znowu istotna. Redaktorka zna³a miejscowych lepiej ni¿ on. ¿e nie bêdzie ¿adnych awantur. Julia siêgnê³a do kieszeni sukienki. jak to nazywaj¹ jankesi. . Najwyra niej on te¿ tej nocy nie spa³ zbyt d³ugo. czy masz w³asny.Je li siê spodziewa raportu ju¿ natychmiast. Po prostu chcê zajrzeæ do sklepu.Jak gazeta? . Wziê³a go. przy którym jak zwykl przesiadywali mê¿czy ni dyskutuj¹cy o zdarzeniach przesz³ych.Muszê z tob¹ spokojnie pogadaæ.powiedzia³a Julia. póki dzia³a generator. . Postanowi³ siê jednak nie odzywaæ.Redaktorka zni¿y³a g³os. Stwierdzi³. a nie w Nowym Jorku. . powiniene do niego . Barbie pchn¹³ aparat w stronê w³a cicielki. jakby mu czyta³a w my lach. niezale¿nie od miejsca pobytu. wszystko gra. . A je li tak. ale bêdzie dopiero o trzeciej. je li bêdzie musia³ z tob¹ pogadaæ. ale gêste od kofeiny.Tego nie powiedzia³. Poprosi³ mnie. wcale nie zdziwiona. zobaczyæ. rodkow¹ czê æ restauracji Julia i Barbie mieli dla siebie.Problemy techniczne? . siadaj. do³¹czyæ i tê historiê. Resztki z samego dna. to powa¿nie przeceni³ moje mo¿liwo ci. . mam nadziejê. Jeste my w Chester's Mill. Barbiemu nie spodoba³o siê s³owo mot³och . To przewa¿y³o. .Mia³am nadziejê. ¿e je li siê nie odezwie dzi do pi¹tej.Nie stercz nade mn¹ jak wzorcowy kelner. czy siê zbierze mot³och. ¿e chcia³by móc siê dodzwoniæ. To pierwszy Democrat drukowany poza normalnym trybem od dwa tysi¹ce trzeciego. Dlatego wys³a³am tam Pete'a. .Twój pu³kownik zadzwoni³ do mnie o siódmej rano.Pewnie nie.Oczywi cie mogê siê myliæ . ¿ebym ci da³a telefon. wyjê³a z niej komórkê i po³o¿y³a przed Barbiem.Rany boskie. sobie te¿ nala³ kawy. Nie wie. oczywi cie zajêty by³ te¿ stó³ choleryków .

Owszem... Chodzi mi o licznik Geigera. kszta³tne cyfry.. to znaczy wdowê.Zupe³nie mo¿e i nie..Doskonale. ¿e mam co jeszcze? . ¿e znam kogo . je li uwa¿a to za uzasadnione. kto ma w rêku papiery na spycharkê Ala. Tak. ale. którego nasz radny nie mo¿e siê pozbyæ. do szkó³. . . Tak siê jednak sk³ada..odpar³. jak . . o co ci chodzi.zadzwoniæ. Julia napisa³a numer na serwetce. Rzeczywi cie.sytuacja jest wyj¹tkowa..Planowa³em za³atwiæ tê sprawê z Alem Timmonsem. .. Na dodatek Brenda nie przepada za Jamesem Renniem. niezale¿nie od tego.Jaki? .zdziwi³ siê Barbie. Barbie zdziwi³ siê. ja te¿ jej wspó³czujê. ¿e wyklu³o im siê parê pomys³ów. wiem.Zgadnij. Cia³o jej mê¿a jeszcze nie ostyg³o. . ¿e tak¿e Jim Rennie. Bêdzie mia³ jakie wiadomo ci. Julia zobaczy³a w my lach ponury salonik domu pogrzebowego.Odradzasz? . i to wrzód.Sam nie wiem. I do tego wszystkiego po trafi dotrzymaæ tajemnicy. ¿eby móg³ wys³aæ najm³odszego syna do prywatnej szko³y w Alabamie? .Niech bêdzie. .Przeczucie . raczej nie licz na zrozumienie ludzi od nie go zale¿nych. . u miechaj¹c siê szeroko. Al by³ wo nym w ratuszu i sta³ym bywalcem Sweetbriar Rose. .Niech ci bêdzie. do wszystkiego.Chyba maj¹ jaki pomys³. . kto mu osobi cie udzieli³ nieoprocentowanej po¿yczki.. szpitala. . przychodni. lecz nie oswobodzi³ d³oni..Tego nie wiem. . Chcesz ten numer z dziwacznym kierunkowym? Barbie westchn¹³ ciê¿ko.. Po prostu mam przeczucie. Co jeszcze dla mnie masz? ...Nasz zmar³y szef policji. I tak siê sk³ada.. . A poniewa¿ jeste jak wrzód na tylnej czê ci cia³a radnego Renniego.Chwyci³a go za rêkê.A sk¹d wiesz.Dlaczego? . Drobne.. Zgadnij.Na pewno. Barbie pozostawa³ z nim w niez³ych stosunkach. I Brenda Perkins o tym wie. ¿e dobrze znam jego ¿onê. . . A teraz podnosimy stawkê.. ale do temperatury pokojowej.Czy¿by Jim Rennie? . u cisk wcale nie sprawi³ mu przykro ci.Domy lam siê.Kto to? . kto dysponuje kompletem kluczy do króles wa: do ratusza. . Julia potrz¹snê³a g³ow¹.

powtórzy³ Barbie. samo przysz³o. Klienci jedz¹cy przy barze biegli do drzwi. Zwykle sam widok przyprawia³ go o nudno ci.Swój ch³op . . a sam Junior . ¿e uda mu siê zje æ tak¿e lunch. Tego ranka jednak by³o inaczej. ja j¹ przekonam. wraz z zaistnieniem klosza. I bardzo dobrze. ¿eby mo¿na by³o z restauracji wychodziæ.zaskoczenia i obawy. zacz¹³ ³ysieæ. Junior patrolowa³ ulice z Freddym Dentonem. G³owa go prawie nie bola³a. ¿e faktycznie dotyczy³o to wszystkich cz³onków dru¿yny. do tego niep any. Barbie i Julia popatrzyli na siebie nad kubkami kawy z identycznym wyrazem twarz y .bardzo jest zrozpaczona. . powinna by³a nast¹piæ wcze niej. Tosty i bekon. pomy la³ Barbie. Odezwa³ siê dzwon na smuk³ej wie¿ycy ko cio³a kongregacyjnego wzywaj¹cy wiernych do modlitwy. potem rozleg³ siê okrzyk protestu. Dentonowi stuknê³a piêædziesi¹tka. ¿e nigdy ¿adnemu graczowi nie wlepi³ mandatu. Junior nie móg³by oczywi cie przysi¹c. kto zawy³ z bólu. Julia te¿. By³ przekonany. pe³ni³ rolê przewodnicz¹cego klubu wyszukuj¹cego sponsorów dla Wildcats. bo w zasadzie zaczê³o siê wczoraj. 5 Junior Rennie czu³ siê doskonale. ale Frankiemu DeLessepsowi Freddy z pewno ci¹ odpu ci³ co najmniej raz. W czasie gdy Junior gra³ w szkolnej dru¿ynie futbolu. poszed³ za nimi. Ty masz zadanie do wykonania.. ale z drugiej strony by³a to prawda niepodwa¿alna. ¿eby ci pomo g³a.Fallud¿y.. i to te¿ mu odpowiada³o. Zaczyna siê. Ter az. Jeste swój ch³op. ¿e to nie powinna byæ prawda. zjad³ wy mienite niadanie. Z Main Street dobieg³o metaliczne uderzenie. Ka¿dy wie¿o powo³any na s³u¿bê policjant zosta³ partnerem starego wyjadacza. ale poza tym by³ w wietnej formie . Ostatnio niewiele mia³ po¿ytku z jedzenia. Chodzi³y wtedy s³uchy. a co! Je li to ma byæ apokalipsa.twardziel. Dzisiaj. A tu . szloch nagiego Irakijczyka. ale nie da³o siê do niej wej æ. Wiedzia³. Po tamtym dniu w szkolnej sali gimnastycznej przesta³ chcieæ byæ swoim ch³opem . Choæ i od tego zdarza³y siê wyj¹tki.proszê.To trzeba by. Barbie wsta³. okna zosta³y pootwierane. tylko w rozdartym hid¿abie na g³owie. nagle osaczony przez niechciane wspomnienia: gimnazjum w Al . Ranek by³ ciep³y i choæ drzwi przyblokowano tak.

Freddy tylko zacisn¹³ usta. Przecie¿ kupujê u ciebie od zawsze. przynajmniej tego ranka. jakim go poczêstowa³a po zaprzysiê¿eniu.Junior. . Tak zdecydowa³ Randolph.Kto to jest Sam Verdreaux? . powiedzia³ Randolph. W³a nie mijali stacjê benzynow¹ Mill Gas & Grocery. rano. Ale jego chyba nie bra³a pod uwagê? A jemu wcale nie przeszkadza³o lodowate spojrzenie. . ale b¹d ³askaw je dziæ wolniej . Niechluj. Bo¿e. z powrotem drug¹. Tlojedn¹laszkê. denna zagrywka . Junior? . natomiast Freddy wymownie przewróci³ oczami. Oznacza³ on kurwa maæ. . Ani teraz. Drugiego Junior nie rozpozna³.Wiem. jak dobrze czuæ na twarzy ciep³o s³oñca! Kiedy ostatnio by³ w tak fantastycznej formie? Freddy zmierzy³ go badawczym spojrzeniem. On jest nowym komendantem. .Sam Verdreaux.skamla³ Sam. . Móg³by ewentualnie patrolowaæ z Wettington. . Jeden nale¿a³ do Johnny'ego Carvera. i widzê pieni¹dze. Najpierw jedn¹ stron¹.Co ciê cieszy. naprawdê. Po prostu dobrze mi. ani po po³udniu. albo kurwa maæ. polega³o na pieszym patrolowaniu Main Street . . . Przykro mi. Zaraz zostaniesz wprowadzony. A jeszcze nie ma wpó³ do dziesi¹tej. gdy z wnêtrza dobieg³y ich podniesione g³osy. a Randolph zabroni³ sprzeda¿y alkoholu. . Bardzo przyjemny obowi¹zek w pogodny pa dziernikowy dzieñ. która mia³a wielkie balony i na pewno uwa¿a³a.Fiut nie komendant! . Jackie. ani wieczorem. tak be³kotliwy. I jutro te¿ raczej nie. odpadamy .Tylko jedn¹ flaszkê . ¿e jest po dziewi¹tej. Jak bêdziesz ze mn¹ pogrywaæ.zapyta³ Junior. ‾eby zaakcentowaæ nasz¹ obecno æ . Sam.No muszê mieæ. No daj.Pete Randolph mo¿e Duke'owi buty czy ciæ! .odpowiedzia³ drugi g³os. ale i tak nie mogê ci sprzedaæ wina. Junior zna³ ten wyraz twarzy z dawnych czasów.Nic takiego.. Carvera s³yszeli ju¿ ca³kiem wyra nie.dwukrotnie us³ysza³ tym razem ci darujê. najwyra niej nie znasz naszej elity towarzyskiej. .. Za mia³ siê g³o no. a¿ zmieni³y siê w bia³¹ liniê. I zap³acê. chyba ¿e siê to wszystko pouk³ada. kierownika i w³a ciciela czê ci interesu. Ich zadanie. niech mnie szlag. kiedy z Freddym wychodzili na ulicê. ¿e s³owa zla³y siê w jedno: fiunikomend. to znajdê dla ciebie miejsce w spi¿arni.Duke nie ¿yje. pomy la³ Junior. ¿e w koñcu czas dopu ciæ do siebie faceta.

mniej odra¿aj¹cy klienci bêd¹ siê domagali tego samego przywileju. Akurat wtedy weszli do sklepu Junior i Freddy. Sprzedawca zapewne uzna³. To wolny kraj. Tak jest w konstytucji.. .oznajmi³ Sam. chocia¿ zatrudniony w policji od niespe³na dwóch godzin.Nie wiem. Ostatnia. Je li Carver sprzeda pijaczynie alkohol. Jedna butelka. Przysiêgam na swoj¹ matkê. .Ale. gdy George W. Wiêc wymiataj. wypad. Zrobi³ to.Johnny..O¿e¿ cholera. najwyra niej zdegustowany w³asnym zachowaniem. . bo musia³. Samowi zabrak³o argumentów. który patrzy³ na niego przekrwionymi oczami. . Powa¿nie. .oznajmi³ Junior. tak siê nie robi! . Bo¿e. ‾ebym siê przesta³ trz¹ æ. Junior. lecz trudno j¹ by³o przedstawiæ w obecno ci gapiów. jakby ostatni r az przycinano je w czasach. zw³aszcza ¿e inni kupuj¹cy z rosn¹cym zainteresowaniem czekali na rozwój wypadków. ale mimo to sprzedawca miêczak siêgn¹³ po flaszkê ze rodkowej pó³ki.Ja znam swoj e prawa. zafascynowany i ogarniêty wstrêtem. prostuj¹c ca³e swoje metr sze ædziesi¹t piêæ wzrostu. stary.. ¿eby przeczyta³ tabliczkê ale s³ysza³e . ¿e jedna butelczyna jabcola to niewygórowana cena za pozbycie siê starego pijaczyny. . wiedzia³.Johnny.Nie sprzedawaj .. ¿e to z³y pomys³. prawdziwe be³ty. Junior patrzy³. Dolna warga mu dr¿a³a. Mia³ na sobie brudne p³ócienne spodnie. jak pijaczynie wilgotniej¹ oczy. .Zbieraj siê. koszulkê z zespo³em Led Zeppelin i stare mokasyny z przydeptanymi piêtami.. Nie zatruwaj atmosfery. odwróci³ siê i zerkn¹³ na d³ugi rega³ zastawiony piwem i winem.Konstytucja zosta³a w Mill zawieszona . co powiedzia³ sprzedawca: dzi obowi¹zuje zakaz sprzeda¿y alkoholu. czy zosta³o ci do æ szarych komórek. potrzebne mi to. Potem odwróci³ siê do Sama Verdreaux.odezwa³ siê do Johnny'ego Carvera. Domem Niechluja by³a cha³upa stoj¹ca na go³ym podwórzu upstrzonym starymi . wzrokiem kreta uwiêzionego w p³on¹cej norze. ¿e wyg³asza proroctwo. Pozosta³a mu jedna racja. Bush prowadzi³ w rankingach. Wiêcej nie bêdê siê naprzykrza³. Jego w³osy wygl¹da³y.Panie w³adzo. Rêcznie wypisana tabliczka na kasie g³osi³a wyra nie ZAKAZ SPRZEDA‾Y ALKOHOLU DO ODWO£ANIA. nie maj¹c pojêcia. W³a nie tam sta³y najtañsze wina. Od razu idê do domu. inni. jakie cudowne uczucie! W nieca³y dzieñ przemie ci³ siê z dna. . Staruch wyci¹gn¹³ przed siebie trzês siê rêce. Freddy Denton wyra nie mia³ na tê sprawê identyczny pogl¹d. mu³u i wodorostów do siódmego nieba! .

jakby to zrobi³ z ochot¹. Charkn¹³ z pogard¹. co chcê. sp³ynê³y po twarzy. Jedna z kobiet przycisnê³a rêkê do ust...Mo¿e faktycznie.powiedzia³ Freddy. której obawiali siê przeciwnicy na boisku przed czterdziestu laty po kanadyjskiej stronie Merimachee. Kiedy Sam opu ci³ wzrok na spodnie.Mam pieni¹dze .Co jest! . Junior stukn¹³ palcem w jego sflacza³y podbródek i poci¹gn¹³ go za nos. .powiedzia³ Junior. co mówi³o siê w takiej chwili w podstawówce: . . .wrzasn¹³ Sam.. . spogl¹daj¹c na Freddy'ego. Strzela³ jak karabin maszynowy.£adny dzieñ dzisiaj. Junior nie waha³ siê ani chwili.Masz rozpiête pod szyj¹. W Samie zasz³a zmiana. Sztuczka z podstawówki. Przyszpili³ wzrokiem Juniora. Niechluj . choæ nie sprawia³ wra¿enia. Zap³onê³a w nim w ciek³o æ. bêdziesz pi³ do koñca ¿ycia. ale Junior chwyci³ go za ko³nierz oraz za siedzenie spodni. gówniarzu. .Popatrzy³ na sprzedawcê. Taki z ciebie gliniarz jak zawodnik.Przeniós³ spojrzenie na Dentona. £zy przela³y mu siê przez powieki. Zawtórowa³o mu kilkoro klientów.Pierdol siê. klienci ucichli. . Ruszy³ za ladê. staruszku . kropka. pchn¹³ do wyj cia. . Junior nawet powiedzia³ to. Stary by³ lekki jak piórko. Nawet Johnny Carver siê u miechn¹³. . Johnny spowa¿nia³. . Minêli drzwi i schody. nie chcê ciê wsadzaæ do mamra.. Dr¿enie ust¹pi³o . konie c. . .czê ciami samochodów. Cisn¹³ z³orzecz¹cym staruchem o furgonetkê.A z ciebie przydupas radneg o.powiedzia³ Sam. Tak jest od lat siedemdziesi¹tych. .Niechluj. .£apy przy sobie! Zabieraj. Tyle ¿e pierdzia³. . gdy stopy oderwa³y mu siê od pod³ogi. gówniarzu. zawsze na czasie. przynajmniej chwilowo.Ty mnie tak nie nazywaj! .krzykn¹³ Sam Verdreaux. bo dzi nie wtorek! Freddy Denton parskn¹³ miechem. Wiêc biorê. W niedzielê po dziewi¹tej mo¿na sprzedawaæ alkohol.odezwa³ siê Johnny Carver.Zapnij rozporek. Odezwa³ siê g³osem pewnym i mocnym: . Policjant nie zwróci³ na niego uwagi.‾yw¹ gotówkê. W college'u nie dosta³e siê nawet do rezerwy. obróci³ i ci¹gle trzymaj¹c.migaj st¹d. Oczy mu zap³onê³y. . Przy krawê¿niku sta³ z szeroko otwartymi ustami Gruby Norman obok swej furgonetki ozdobionej na bokach napisem MEBLE KUPNO I SPRZEDA‾ oraz NAJLEPSZE CENY ZA ANTYKI.

. mów . Stan¹³ obok Juniora.Nie macie prawa mnie wyrzucaæ ze sklepu. Samowi krew p³ynê³a tak¿e z nosa. Albo go uciszyæ.prychn¹³ Freddy. . co Pete powiedzia³: nie pakowaæ.Co takiego? . Ruch na chodniku zamar³ tak kompletnie. dwa. póki Niechluj nie pad³ na ziemiê jak kamieñ.Jak jasna cholera! S³ysza³e . Dobiegaj¹cy z linii bocznej. trzy. ¿eby wykoñczyæ Sama Verdreaux. doprowadza³ go do sza³u. Freddy potoczy³ wzrokiem po gapiach. Ja te¿ muszê takie mieæ.odezwa³ siê m³ody Rennie.I wygram! Ze sklepu wyszed³ Freddy. tych na ulicy i tych t³ocz¹cych siê w drzwiach stacji benzynowej. który Junior pamiêta³ z czasów. Teraz brzmia³ fantastycznie. Krzykn¹³ g³o no.Ten cz³owiek jest aresztowany za zak³ócanie spokoju publicznego. Podniós³ starego na nogi. Chyba doro lejê. .No ju¿.oznajmi³ dono nym g³osem. . wiêc na jego koszuli zarysowa³ siê czerwony liniak.Powodzenia . gdy s³ysza³ go na boisku. ¿e móg³ zabiæ cuchn¹cego skurczysyna.Pozwê to pieprzone miasto za brutalno æ policji! . Partnerze! Junior od razu poczu³ siê lepiej. po czym wyci¹gn¹³ przed siebie. jakby nagle wszyscy zaczêli graæ w raz. . a o ile mi wiadomo.piekli³ siê Sam. Juniorowi nie przysz³o do g³owy. . Twarz mia³ zabarwion¹ na czerwono krwi¹ wyp³ywaj¹c¹ spomiêdzy w³osów. a potem zwyczajnie siê rozp³aka³. siê w ¿adne gówno. popatrzy³ na swoj¹ d³oñ z niedowierzaniem. pomy la³ Junior zachwycony. niepos³uszeñstwo wobec funkcjonariusza policji oraz obrazê w³adzy . Otar³ j¹.S¹d nadal znajduje siê w Castle Rock. pó³ na chodnik. partnerze. pó³ do rynsztoka. Przechodnie oczami wielkimi jak spodki gapili siê na klêcz¹cego mê¿czyznê z wyci¹gniêt¹ rêk¹ o palcach czerwonych od krwi. Nie wolno mnie biæ! Jestem obywatelem amerykañskim! Spotkamy siê w s¹dzie! . prowadz¹ca tam droga jest zamkniêta.jaga patrzy .‾e przesadzi³em. . pomy la³ Junior.zawy³ Sam. baba . Policjant siêgn¹³ za plecy po plastikowe kajdanki i chwilê pó niej zapi¹³ je na nadgarstkach Sama. . D wign¹³ siê na kolana. je li mam pieni¹dze! .Cienki metal wygi¹³ siê z miêkkim brzêkiem. . I to nas obowi¹zuje. Okaza³o siê jedna ¿e trzeba czego wiêcej ni¿ ³upniêcie w burtê furgonetki.

Dale Barbara. To dobra rada. . a zabraniaj¹cego sprzeda¿y alkoholu. A w takiej sytuacji czasem trzeba daæ przyk³ad. ¿e równie dobrze patrz¹cy móg³by go chwyciæ za kark. zanim w koñcu zwyk³a przewaga liczebna przewa¿y³a szalê na ich stronê.W takiej sytuacji czasem ludzie robi¹ rzeczy.. Przyjrzyjcie siê! . Na pomoc przyszed³ mu Freddy. Trzeba siê do tej my li przyzwyczaiæ. Tyle ¿e kiedy policjant zacz¹³ prowadziæ krwawi¹cego aresztanta g³ówn¹ ulic¹. Który przy³o¿y³ im wszystkim czterem. Dla Juniora ten d wiêk by³ jak ródlana woda na rodku pustyni. . . co odpowiedzieæ. I Barbarê te¿. . Albo nietoperze z dzwonnicy. .Potrz¹sn¹³ wiê niem. polubiæ j¹ i zacz¹æ wdra¿aæ w ¿ycie.. Junior nie spu ci³ wzroku z Barbiego. Odwróci³ siê.zapyta³ Barbarê.odezwa³a siê Julia Shumway z tym swoim nieod³¹cznym u mieszkiem.. Tak intensywne.Proszê pani.odpar³a Julia.Ja mam istotniejsze pytanie .oznajmi³ spokojnie.Co ty wyprawiasz? Jakim prawem znêcasz siê nad cz³owiekiem cztery razy od ciebie mniejszym i trzy razy starszym? Junior nie wiedzia³. ci¹gn¹c za sob¹ Sama. jakby siê zabawiali.I co robisz. na ziemiê spad³y kropelki krwi z twarzy i posklejanych w³osów Niechluja. Nagle zobaczy³ oczami wyobra ni tê sukê z gazety w towarzystwie Angie i Dodee. ¿e jego dobry nastrój siê ulatnia podobnie jak ptaki wzlatuj¹ce z ga³êzi.Uwa¿aj. .A ty co tu robisz? .Kciukiem dotkn¹³ nowiutkiej . Junior czu³. Ruszy³ do komisariatu.Jest aresztowany tak¿e za pogwa³cenie nowego prawa . a wtedy przejdziemy przez to wszystko g³adko. .Wskaza³ rêce Sama skute kajdankami. co mówisz . Krew dudni³a mu w uszach. Je li kto bêdzie siê rzuca³. wiêc lepiej jej pos³uchaæ.podj¹³ Freddy ustanowionego przez komendanta Randolpha. Kilka osób nagrodzi³o jego przemowê oklaskami. ¿e na razie jeste my zdani na siebie. Freddy'emu opad³y k¹ciki ust.Mamy sytuacjê kryzysow¹.przestrzeg³. . z kamienn¹ twarz¹ policjanta na s³u¿bie.I dobrze jest pamiêtaæ. Barbara. . ale jest w mie cie nowy komendant i on zadba o utrzymanie porz¹dku. . m³ody Rennie poczu³ na sobie czyje spojrzenie. wszelkie pytania na temat dzia³añ policji nale¿y kierowaæ do komendanta . w spi¿arni McCainów. który mu nie le dokopa³ tamtej nocy na parkingu. Zwykle kiedy zaczyna siê ledztwo. . Sta³ razem z t¹ od gazety i patrzy³ na niego bez zmru¿enia. zabarwi³a policzki. których pó niej ¿a³uj¹ . Mo¿e le¿¹cego na suce.

jak Ja was umi³owa³em . D³onie mia³ zaci niête w piê ci. Oba domy modlitwy pêka³y w szwach. a z jego s³ów wyni a³o. Nie rozumiemy. . jakiej udzieli³ swoim uczniom Jezus: Mi³ujcie siê wzajemnie.Bóg czêsto do wiadcza nas w sposób. Pytamy Boga: dlaczego? A odpowied znajdujemy w Starym Testamencie.le wygl¹dasz . A w Nowym Testamencie. ¿eby cie i wy tak siê mi³owali wzajemnie .Czasami to choroba. wykorzystuj¹c kaznodziejski chwyt.Jeste chory? Juniorowi rozszerzy³y siê oczy.Perkins nie ¿yje. ¿e w trudnych czasach modlitwa jest szczególnie istotna. a Lester Coggins w Odkupicielu przestrz ega³ przed ogniem piekielnym. a wiêc nieszczególnie optymistycznej czê ci Pisma wiêtego. I czekaæ. . . a¿ sprawdzian siê skoñczy. co siê dzieje. zgrzeszycie wobec Pana i wiedzcie. Wierz¹cy w Chester's Mill dostali tego ranka to. Podobnie jak Piper zahaczy³ o koncepcjê do wiadczania. Lester Coggins wybra³ fragment z Ksiêgi Liczb. Po chwili odwróci³ siê i poszed³ za partnerem. .l ni¹cej odznaki. gdy zak³ada³em ziemiê? . otrzyma³ j¹ Hiob: Gdzie by³. czym Bóg nas do wiadcza. 6 W krytycznych chwilach ludzie szukaj¹ pocieszenia w sprawach i zachowaniach zwyk³ych i dobrze znanych. zawsze niezawodny na wielkich zakrêtach historii. ale równie wa¿n e jest wzajemne wsparcie. jak wszystko. W takim samym stopniu wierz¹cy i niewierz¹cy.mówi³a. bo przynosi ukojenie i ma wielk¹ moc. jak Bóg sobie radzi z t¹ zaraz¹. Czasem nag³a mieræ ukochanej osoby. a ja jestem przedstawicielem prawa. którego nie rozumiemy .powiedzia³ Barbie. . . ubran¹ na czarno. Pomagaæ sobie nawzajem. Musimy siê wzajemnie kochaæ. jest odpowied . a¿ siê to wszystko skoñczy. która odciê³a nas od wiata. lecz nacisk po³o¿y³ na rozprzestrzenianie siê grzechu i na to. . w pi mie bardziej o wieconym. ¿e grzech wasz dosiêgnie was . Gdyby cie jednak nie wykonali tego. Piper wybra³a wyj¹tek z ewangelii wed³ug wiêtego Jana: Przykazanie nowe dajê wam.Ze szczerym wspó³czuciem spojrza³a na Brendê Perkins. Tak musimy postêpowaæ dzisiaj i ka¿dego nastêpnego dnia. Powiedzia³a t³umnie zgromadzonym wiernym. ¿yczliwo æ i mi³o æ. . siedz¹c¹ z pochylon¹ g³ow¹ i mocno zaciskaj¹c¹ z³o¿one na kolanach d³onie. jak Ja was umi³owa³em. tak samo jak nie rozumiemy bólu i choroby albo niespodziew anej mierci dobrego cz³owieka. aby cie siê wzajemnie mi³owali tak. czego oczekiwali: Piper Libby w ko ciele kongregacyjnym wlewa³a w ich serca nadziejê.A teraz jaka niepojêta bariera.

a¿ wydusi z niego ca³y ³ój niczym wiêt¹ pastê do zêbów.obwie ci³. W wielu oczach pojawi³y siê ³zy. wydostaniemy go na wiat³o dzienne i zniszczymy. Czasem my l jest tak b³yskotliwa.. Jezu Chryste! i Chwa³a Bogu! zabrzmia³y znacznie g³o niej. Inni zaczêli klaskaæ. Pójdê modliæ siê na kolanach do Boga..Dzi po po³udniu idê tam. bólu i nieszczê æ! Je li bêdê sam. który spowodowa³ tyle smutku. . a wtedy Bóg Wszechmog¹cy uczyni cud! Przyjdziecie? Padniecie ze mn¹ na kolana? Oczywi cie przyjd¹. pod Bo¿ym b³êkitnym niebem. Lester by³ wyj¹tkowo elokwentny. je li utworzymy kr¹g modlitewny tam. . Je li bêdzie ze mn¹ dwóch. jeszcze inni podnosili w górê rêce. piew o ma³o nie podniós³ dachu. na Bo¿ej ziemi. Je¿eli pójdziemy tam wszyscy.Najpierw bêdê siê modli³ za grzech. . W momentach natchnienia miewa³ Lester nowe wspania³e pomys³y nawet podczas kazania. i w z³ych czasach. . Zawo³ajcie: amen! Zawo³ali. ¿e musi byæ s³uszn . to mo¿e dotrzemy do sedna grzechu. Bóg mo¿e mnie nie us³yszeæ.O godzinie drugiej. . ¿e pilnuj¹ dzie³a rêki Boskiej. padn¹ na kolana. Jim Rennie te¿ tam by³. . A jeszcze kiedy zespó³ zagra³ Whate'er My God Ordains is Right w tonacji G i z Lesterem akompaniuj¹cym na gitarze. Nie wymaga³ zastanowienia. wiêc zosta³ wyg³oszony natychmiast. Jezu. . gdzie droga sto dziewiêtna cie dociera do tajemniczej bramy Boga . Akurat jeden z nich siê pojawi³. Teraz ju¿ wszyscy unie li rêce. jaka spad³a na miasto.. którzy twierdz¹. ¿e kara. wyra¿aj¹c poparcie. Ludzie uwielbiaj¹ spotykaæ siê na modlitwie i w dobrych. Tym razem okrzyki O tak! . oczywi cie. Bóg nadal mo¿e mnie nie us³yszeæ. pod okiem ¿o³nierzy. pod strop lecia³y okrzyki Panie! i jedno amen za drugim. je¿eli wszyscy bêdziemy siê modlili razem. tak! . A poniewa¿ w wietle rze kiego pa dziernikowego poranka pozosta³ równie mocno jak w ciemno ciach minionej nocy przekonany o tym. W³a nie Du¿y Jim organizowa³ wzajemne ... która w ciemno ciach nocy ch³osta³a jego nagie plecy.O tak. by nas uwolni³ od nieszczê cia.krzyknê³a która ze szlochaj¹cych kobiet.Ale je¿eli wszyscy tam pójdziecie. bez chwili zastanowienia. tak wielka i wspania³a.¿e ciska j¹ swymi palcami jak irytuj¹cy pryszcz.Ale najpierw. jes t skutkiem jego grzechu. trzech albo nawet piêciu..Lester uniós³ d³oñ. ko³ysali siê i podrygiwali opêtani bosk¹ gor¹czk¹.

których przyprowadzisz! CHCEMY PRZEKAZAÆ MEDIOM.. zwykle w spiczastych botkach z gumami po bokach.00 WCK (Wschodniego Czasu Kryzysowego)! KTO? Ty i wszyscy przyjaciele. jednak przynie swój (i pamiêtaj. KTO NAM TO ZROBI£! I DLACZEGO! A przede wszystkim: ‾¥DAMY WOLNO CI!!! MIASTO JEST NASZE! Bêdziemy go broniæ! CHCEMY TU ‾YÆ NORMALNIE!!! Dostêpna pewna liczba transparentów.. by³by nim Romeo Burpee . uczesany na Elvisa. nie. ¿e wulgaryzmy odnosz skutek odwrotny do zamierzonego) WALCZMY Z W£ADZ¥! OKO ZA OKO! Komitet wolnego Chester's Mill 8 Gdyby chcieæ znale æ w mie cie cz³owieka bior¹cego powiedzenie Nietzschego Co mnie nie zabije. CO SIÊ DZIEJE! Chcemy wiedzieæ. nazwisko odziedziczy³ po jankeskim twardzielu. wyrós³ na najbogatszego mieszkañca Chester's Mill. pó³ Francuzce.mê¿czyzna energiczny. 7 DO Æ ZAGADEK! UWOLNIÆ CHESTER'S MILL! DEMONSTRUJEMY! GDZIE? Na farmie Dinsmore'ów. Imiê zawdziêcza³ romantycznej pó³ Amerykance. Najbogatszym cz³owiekiem w mie cie by³ Du¿y Jim. Romeo. na drodze 119 (tam gdzie WRAK CIÊ‾ARÓWKI i ‾O£NIERZE SI£ SPECJALNYCH) KIEDY? O 14. to wzmocni za swoje ¿yciowe motto. tyle ¿e du¿a czê æ jego maj¹tku by³a z konieczno ci ukryta. w dzieciñstwie bezlito nie wy miewany i niekiedy bity. na wskro praktycznym i oszczêdnym.podwo¿enie siê samochodami. Chocia¿. Rommie dopracowa³ siê pozycji w³a ciciela najwiêkszego w ca³ym stanie i najbardziej dochodowego sklepu wielobran¿owego .

to samo miejsce. wkrótce po tym. A nad nim wielki neon: SZANSA NA ZYSK. dostrzeg³ kolejn¹ szansê. czyj to pomys³. Ogl¹da³ CNN na telewizorku zasilanym bateriami. którzy zwykle do niego przychodzili. On odpowiedzia³ wtedy. albo przed telewizorami. . . . Ten sam czas. skoro startuje w interesie z tak fatalnym nazwiskiem na szyld zie. Jak tylko Joe Chudzielec ruszy³ swoj¹ drog¹. Z³apa³ którego smarkacza i o to zapyta³. drodzy bankierzy pozbawieni wyobra ni! Odniós³ sukces w du¿ym stopniu dziêki temu. daæ upust frustracji. Rommie uwa¿a³.Wy³¹cz ten be³kot i zamknij kasê.Nie chrzaniê. Nale¿a³o mu siê za informacjê. Obserwowa³ dzieciaki rozlepiaj¹ce plakaty. ¿e je li nie zaszkodzi³o ono firmie ogrodniczej Burpee Seeds. ale niektóre na deskorolkach. Ci.Pomys³ jest mój . Za kas¹ siedzia³ Toby Manning. Ignoruj¹c jego protesty. Demonstracja na drodze sto dziewiêtna cie. w wiêkszo ci na rowerach. z wpraw¹ plakatowa³y Main Street. . Dzieciaki. jak obejrza³ odprowadzanie Sama Niechluja do mamra. ¿e na demonstracji zjawi siê mnóstwo ludzi.niezwi¹zanego z ¿adn¹ sieci¹. Romeo zacz¹³ s³yszeæ rozmowy o wyznaczonym na godzinê czternast¹ spotkaniu modlitewnym organizowanym przez pastora Cogginsa. W³a nie tak. . bo wiêkszo æ tkwi³a albo w ko ciele.Chrzanisz. dzi wybrali siê albo do Food City. Tak to zwykle bywa. wyra nie fachowa robota. Znak jak nic. albo na stacjê benzy now¹ Mill Gas & Grocery.Pan mówi powa¿nie? . Zrobione na komputerze.odpowiedzia³ Joe McClatchey. Rommie da³ m³odemu pi¹taka. Ciekawe. jak cz³owiek ma oczy otwarte. W latach osiemdziesi¹tych potencjalni wspólnicy ocenili. jemu t e¿ krzywda siê nie stanie. Bo bardzo potrzebowali wyraziæ strach i s³uszny gniew. A i tak stanowili mniejszo æ. Romeo poszed³ do swojego sklepu. ¿e potrafi³ wypatrzyæ okazjê i bezlito nie j¹ wykorzystaæ. A teraz najwiêkszym hitem lata by³y koszulki z nadrukiem NA JEDNEGO WPADNIJMY DO BURPEEGO. oko³o godziny dziesi¹tej. wetkn¹³ mu banknot g³êboko do tylnej kieszeni. ¿e chyba mu rozum odjê³o. gdzie ruch by³ ca³kiem nieszczególny. Tej niedzieli.

Umys³ w³a ciciela pracowa³ jak kalkulator na najwy¿szych obrotach.Jednak muszê i æ. towar nie poszed³.Toby .. Mamy kupê roboty. Mo¿na je serwowaæ nabite na patyczki do szasz³yków. proszê pana? Rommie zaj¹³ siê inwentaryzowaniem towaru. Pychota na patyku ... G³os by³ cichy. gdy zabrzêcza³o mu w kieszeni walkie talkie. . .Spakujemy te¿ wszystkie butle Blue Rhino z gazem. Kolejny artyku³ z przeceny.. Wszystko przez nieszczêsn¹ recesjê. Aktualnie mia³ na stanie.Na polu Aldena Dinsmore'a? A je li bêdzie za to co chcia³? .Romeo kalkulowa³ w my lach. Firma ju¿ pad³a. ³¹cznie z przecenionymi artyku³ami spo¿ywczymi. Rusz siê. w przemys³owej zamra¿arce na zapleczu.Tak. ustêpuj¹c Lindzie. Niech Lily ci pomo¿e. a to Romeo lubi³. tych te¿ mia³ spory zapas... który ju¿ spisa³ na straty. ca³kiem jak ma³pa wyci¹gaj¹ca ciasteczka ze s³oika. Wyci¹gniesz z magazynu ten wielki namiot. Zamierza³ sprzedaæ kanapk turystom oraz mieszkañcom Chester's Mill organizuj¹cym pikniki z okazji Czwartego Li pca..urz¹dzimy najwiêkszy piknik. ¿e dzisiaj po po³udniu pó³ miasta bêdzie przy . które zosta³y po Czwartym Lipca. tysi¹c paczek miniparówek w cie cie. tam gdzie siê rozbi³ samolot Chucka Thompsona.Ten na letnie wyprzeda¿e? . które wzi¹³. . Randolph mówi. Te cha³owe wiatraczki. Rozstawimy go na ³¹ce. na którym ju¿ po³o¿y³ krzy¿yk.. Trzeba je jako apetycznie nazwaæ. a tak¿e oran¿ada w proszku.powiedzia³ . no i jest jeszcze ze sto kartoników Prawdziwej lemoniady . Sztuczne ognie.. Niestety. W jego sklepie mo¿na by³o kupiæ wszystko. roz³o¿y³y j¹ jakie mikroby. . Kupi³ je bezpo rednio u producenta w Rhode Island. Zle¿a³e cukierki zostaw ione na Halloween. coli. ale wyra ny. jaki to miasto widzia³o. . Ach. Tak. na szczê cie nie E. Tak czy inaczej Rommie nie potrafi³ wypu ciæ ich z gar ci.. ..To mu zap³acimy. 9 Ry¿y robi³ obchód z doktorem Haskellem. bez dwóch zdañ. Toby wreszcie nabra³ ¿ycia.W³a nie ten.Co to ma byæ. A teraz za wita³a nadzieja. .

¿e je li j¹ poprosi. . . zostanie. . Bardziej do niego pasowa³o podrzemywanie na le¿ance na drugim piêtrze szpitala. Doktor Ron Haskell . sta³ siê bardzo wa¿ny wraz z pocz¹tkiem kryzysu. Czarno by³ za stary na sytuacje kryzysowe.Co z psem? . . . Zajrzê ci w oczy. akurat kiedy Ry¿y i Linda przyjechali z córkami. Jêkn¹³. Ry¿y zacz¹³ go doceniaæ i szanowaæ. choæ dobiega³ siedemdziesi¹tki. co powiedzia³ Haskell.tego ranka sta³ siê dla rodziny Everettów bardzo wa¿ny. A poza tym. Dopiero wtedy uda³o siê Ry¿emu dos³ownie si³¹ wyrzuciæ go za drzwi. wiêc wieczorem mo¿esz siê spodziewaæ fali przypadków ¿o³¹dkowych. a kiedy Ry¿y wszystko mu opowiedzia³. Widzia³ podkr¹¿one oczy. Fatalnie siê z³o¿y³o. choæ zd¹¿y³a siê nieco uspokoiæ. wyjecha³ z miasta.Powiem jej. .Nie. Wiedzia³. Po badaniu doro li zostawili dziewczynki oraz psa w gabinecie i wyszli na korytarz . opadniête k¹ciki ust i wiedzia³. ¿e z podniecenia i strachu. Judy i Janelle sz³y po obu stronach wielkiego go ldena. ¿e posiwia³ przez noc. poza Ginny Tomlinson oraz Twitchem tyl ko Ry¿y i Czarnoksiê¿nik pe³nili wartê. teraz ciê zbadamy. Dok³adnie rzecz bior¹c. ¿e Haskell p³aci niema³¹ cenê za pomaganie ludziom. je li rzeczywi cie na drodze zbierze siê t³um. co siê dzieje od . przez to wszystko. siedzia³ w szpitalu do dwudziestej trzeciej. . Pamiêtasz. który szybko przystosowa³ siê do nowego otoczenia. czerpi¹c z tego dotyku otuchê. Wydawa³o siê. Najchêtniej by siê rozdwoi³a. Jedni maj¹ siê modliæ. kto tylko móg³.Tylko psa te¿ koniecznie daj do Marty. pokiwa³ g³ow¹. ¿e bêdzie zmartwiona jeszcze bardziej. . ¿e rozumiesz. .Petit mal Strzela³bym. jak¹ stawiasz diagnozê? . Nastêpnie zwróci³ siê do Janelle: . inni demonstrowaæ. . Niestety.spyta³a zalêkniona.Dlatego muszê w koñcu zostawiæ dziewczynki z Mart¹.Bêdzie bola³o? . co siê dzieje z Jannie.Dziêki.Chod . Janelle robi³a wra¿enie wystraszonej na mieræ. by zosta³a w domu. a potem dostaniesz cukierek.barierze na sto dziewiêtnastej. A on osi¹gnie jedynie tyle. Haskell. faktycznie bêdzie tam potrzebna.Linda by³a wyra nie niespokojna. Romeo Burpee rozbija namiot i bêdzie sprzedawa³ hot dogi.inaczej Czarnoksiê¿nik z krainy Oz . ¿e klosz powsta³ akurat w piêkne weekendowe przedpo³udnie.Rozumiem. Haskell by³ przygarbiony. ma³a.Ry¿y. Oraz z psem.spyta³ Haskell. gdy ka¿dy. A i tak wróci³ o siódmej. dotykaj¹c suki przez ca³y czas.

. lecz Audi popiskuje ju¿ kilka miesiêcy. zanim przeniesie siê do o rodka zdrowia.Ja ciebie te¿.Ale¿ ona jest zdrowa . Wyra nie jej ul¿y³o. potem wszystko wraca do normy. akurat kiedy Ry¿y zaczyna³ mieæ nadziejê na kubek kawy. Po prostu chcia³abym ciê zobaczyæ.Marta siê zgadza wzi¹æ te¿ Audi . Zaczyna³ ¿a³owaæ paru z³o liwo ci.powiedzia³a Linda.Mo¿e mi siê uda znikn¹æ na godzinkê.Tak. Zamierza³a ca³y dzieñ spêdziæ z córkami na spokojnej zabawie.odezwa³a siê Linda . bo pacjentów by³o zaledwie sze ciu. A napady drgawek powodowane przez grand mal mog³y doprowadziæ do trwa³ych uszkodzeñ. Zaczniemy od etosuksymidu. . .Oczywi cie. Linda wygl¹da³a na przekonan¹. ¿eby nie jedli hot dogów. ¿e Dougie Twitchell zbli¿a siê swym zwyk³ym luzackim krokiem. Tymczasem Ry¿y mia³ nadziejê. . . Ry¿y by³ poruszony.talkie? . . W dzieñ bêdziesz mia³a przy sobie s³u¿bowe walkie . dwa ataki drgawek. ¿e stary lekarz pyta go o zdanie. Ry¿y dostrzeg³.Napady petit mal u dzieci to nic szczególnego. ¿e siê nigdy nie dowie tego. Niczego nie obiecujê.Racja. Gdyby co by³o nie tak z Janelle.wczoraj. Dziêki. I mów ludziom. obdarzo ne przez los mniejszym fartem. tak? . za ucho ma zatkniêty papieros. czego Haskell jej nie powiedzia³: ¿e niektóre dzieci. Wiêkszo æ przechodzi jeden. Mog³y zabiæ. Uwa¿aj tam na siebie.wietnie. . . nie znajduj¹ wyj cia z neurologicznego g¹szczu. Tymczasem. przeradza w grand mal. Jest jaka szansa. przez d³u¿szy czas. . choroba siê pog³êbia.Dobrze. kochanie. oraz kilku przykrych my li.odpar³ Haskell. ale na jego twarzy mal uje siê troska.Ron . przysz³a wiadomo æ od Lindy. . krótkiego. . .I niech pies bêdzie z ma³¹.czy ona wyzdrowieje? Wtedy jeszcze nie wiedzia³a. a w ród nich nowo upieczona mama po porodzie bez komplikacji. Burpee pewnie przechowywa³ je w zamra¿arce jakie tysi¹c lat.Jasne. które mu siê wymsknê³y pod jego adresem.To mo¿e oddaj nasz aparat Marcie? Ustawcie czêstotliwo æ na kanale komercyjnym. ¿e pójdzie do pracy.Rozumiem. dobrze? . po zakoñczeniu porannego obchodu. ¿e siê urwiesz z pracy dzi po po³udniu? Zastanawiaj¹c siê nad odpowiedzi¹. Niektóre wiêcej. zjawiê siê jak najszybciej. .

powiedzia³ wreszcie. ja ju¿ nie bêdê go nazywa³ Czarnoksiê¿nikiem. Na wypadek gdyby kto po prostu przestawi³ pojemniki. .Pa. Taki pojemnik jest wielki jak s³oñ.talkie do kieszeni bia³ego fartucha i odwróci³ siê do Twitcha. . chwilê patrzy³ na ni¹ bez s³owa. A tak przy okazji. . . uda mi siê dzi po po³udni wyrwaæ na godzinkê? . .Wsadzi³ papierosa do kieszeni fartucha. Chrapie tak.Przy magazynie. I wyjmij papierosa zza ucha. Bêdê siê za tob¹ rozgl¹da³a.Pojêcia bladego.Umilk³ na chwilê.Spadaj.No mów.No trudno. Jak nas przyci nie. . . kochanie. Ry¿y wetkn¹³ walkie . o Wielki Nieomylny. Dziesiêæ tysiêcy litrów? A mo¿e i piêtna cie? . ile siê naharowa³. . . Nasz szpital mo¿e byæ dla niego jedyn¹ opcj¹ na utrzymanie pikawki w przyzwoitym stanie.Bêdziesz musia³ stoczyæ walkê z Renniem. A s¹ tylko dwa.¿achn¹³ siê Twitch.zdecydowa³ Ry¿y natychmiast. .A gdzie jest? .Co mi usi³ujesz powiedzieæ? ‾e nie zajrza³em za drzwi? Ry¿y potar³ skronie. natomiast po nawozie ani ladu.Nie . . czego nie wiem . ¿e nale¿y mu siê trochê szacunku. specjalistom od takich spraw wiêcej ni¿ trzy albo cztery dni. Tak czy inaczej w tym drugim magazynie s¹ rzeczy niezbêdne ka¿demu szpitalowi: narzêdzia i inny badziew do pielêgnacji terenów zielonych. . Widzê.W³a nie mia³em sobie zapaliæ . bêdziemy potrzebowali mnóstwo gazu.Jak s¹dzisz. . . Nic tam nie ma. .Ach.Kiepski pomys³. No i wszystkie narzêdzia stoj¹ rz¹dkiem. . Bêdziesz go budziæ? . sensei! Osi¹gn¹³e wy¿szy poziom o wiecenia! . . .Dla odmiany powiedz mi co . ¿e ciany siê trzês¹. .Bajdurzysz.Wed³ug karty inwentaryzacyjnej wisz¹cej na drzwiach powinno tam byæ siedem licznych zbiorniczków. ¿e teraz on tu rz¹dzi.Zajrza³em te¿ do drugiego magazynu. Ry¿y w nosie mia³ nawóz. . Wygl¹da na to. . odk¹d zostali my odciêci.pi w kanciapie. jak powinny. . w szpitalu jeste . buraku. podbierzemy z zapasów miejskich.No w³a nie w tym rzecz....Pytaj Czarnoksiê¿nika. Natomiast kwestia gazu to zupe³nie inna sprawa.To raczej bêd¹ steki z mastodonta.Niech pi.Po jakie licho kto mia³by to robiæ? .Nie przypuszczam. Przecie¿ tam s¹ zapasy propanu. . to sobie my lê.Linda siê za mia³a.Je¿eli zlikwidowanie pola si³owego zajmie tym. stary. Twitch pos³usznie wy³uska³ porcjê nikotyny z aktualnego miejsca sk³adowania.

Obaj s¹ zadowoleni. Alden ¿yczy sobie piêæ baksów za samochód. Pojawia siê Barbie w towarzystwie Rose Twitchell i Anse'a Wheelera. ratuj¹c swoj¹ ziemiê przed bankiem. dosta³ sze æset dolarów. zap³aci³by i tysi¹c. a we wszystkich rolach gwiazdorskiej obsady . Przyjrzyjmy siê miejscu akcji. jankesa bez zielo nej karty.Niez³e przedstawienie. Manuela Ortegê. Uwiêzieni mieszkañcy miasta masowo wylegli na pola Aldena Dinsmore'a.poci¹gaj¹cy. ale nie jest ich wielu. Nie by³ mo¿e najwiêkszym bystrzakiem na wiecie. którzy przybyli tu na wezwanie przekazane za po rednictwem plakatów Joego Chudzielca i jego znajomych. Alden. ¿adnych dañ z grilla. Restauracja jest ponownie zamkniêta .i postawi³ tam ¿onê oraz starszego syna. który od dwóch lat ledwo wi¹¿e koniec z koñcem. Julia Shumway i Pete Freeman robi¹ zdjêcia. Ten i ów narzeka na wysoko æ op³aty. Protest odby wa . Popatrzmy uwa¿nie. a j e li kto nie ma ochoty parkowaæ na poboczu drogi. co dla niego. ¿e i tak na nich nie zarobi³. zostanie otwarta w porze kolacji. Wiêcej p³aci siê za parking w czasie festynu we Fryeburgu. Na pierwszej arenie mamy mieszkañców miasta. bo wytargowa³ trzykrotn¹ warto æ pocz¹tkowej oferty. Niesamowity widok! Cyrk na trzech arenach. wyznaczy³ na swojej ziemi. Jest piêkny pogodny jesienny dzieñ w Chester's Mill. mleczarza w kraciastej koszuli. mia³yby do dyspozycji fotograficzny raj nie tylko z powodu drzew wystrojonych w p³omienne barwy. ale g³upkiem te¿ nie. Skoro trafi³a siê okazja.Ta jes.zwykli mieszkañcy Mill. prawda? A z nimi jeszcze swojego najêtego cz³owieka. tu¿ na pó³noc od miejsca. Romeo. w zasadzie nie ma wyboru. Co nie oznacza. który te¿ wietnie sobie radzi. Gdyby media nie by³y trzymane na dystans. pszepani. która ju¿ jest po obu stronach gêsto obstawiona wozami tych. godzina czternasta czterdzie ci. stanowi fortunê. którzy zjawili siê wcze niej.10 Przyjrzyjmy siê. gdzie poprzedniego dnia spad³y szcz¹tki samolotu Chucka Thompsona. choæ odrobinê introwertyczny. Od protestuj¹cych i wyznawców Chrystusa Odkupiciela Alden Dinsmore nie dosta³ z³amanego grosza. Pamiêtamy Olliego. Wszyscy troje rozgl¹daj¹ siê dooko³a w milczeniu. Farmer zawar³ umowê u¿yczenia z Burpeem. Julia przerywa pracê na chwilê. . by rzuciæ Barbiemu u miech . ogromny parking . a potem maszerowaæ kilometr na miejsce zbiórki. bo gdyby zosta³ postawiony pod cian¹. co? Barbie odpowiada z szerokim u miechem: . lecz serwowane bêd¹ tylko kanapki na zimno.

a wtedy wielu innych mieszkañców. opracowanymi z uwielbian¹ przez Benny'ego Drake'a Norrie Calvert. Potem sz³o: Zrobili cie co z³ego. nienale¿¹cych do ¿adnego z ko cio³ów. nastêpnie jeszcze parê innych. hi! Chester's Mill musi wolne byæ! .Musimy przestrzegaæ poprawno ci politycznej . wiêc sze ædziesi¹t transparent przygotowanych przez dzieciaki . Lissa Jamieson nie tylko trzyma ten afisz. ale skoro i tak mieli wszyscy umrzeæ jak robale uwiêzione w plastikowym pojemniku. ale jednak odrzuci³: Cholera.rozesz³o siê w mgnieniu oka. Zdjêcia tworz¹ napis krzycz¹cy: KTO ZABI£ MOJ¥ ‾ONÊ?! Joe Chudzielec szczerze mu wspó³czuje. którego granicê po stronie Chester's Mill zaznacza rz¹d martwych ptaków.. Na przyk³ad: He. który Joe bar zo niechêtnie. która wczoraj siê wykrwawi³a. nie zawsze z ni¹ w harmonii. hi. przyznajcie siê do tego . he he! Hi. A teraz siê zastanawia. Chodzenie po okrêgu umo¿liwia ka¿demu z ludzi Joego . Ich g³osy wznosz¹ siê ku bezchmurnemu niebu. za piewa³o z nimi. to pewnie powinien poca³owaæ dziewczynê. lecz trafiaj¹ do wyobra ni. ..tak trzynastolatek nazywa ich w my lach . Na drugiej arenie znajduje siê kr¹g modlitewny pastora Cogginsa. do chóru z Ko cio³a Chrystusa Odkupiciela przy³¹czy³o siê pewnie z dziesiêæ osób z Pierwsze Ko cio³a Kongregacyjnego. ale te¿ rymuje. ale znaj¹cych s³owa. Joe ustawi³ protestuj¹cych w du¿y kr¹g obracaj¹cy siê tu¿ przed kloszem. która nie tylko zasuwa na desce z prêdko ci¹ wiat³a. Za piewali razem A Mighty Fortress Is Our God . Ci ludzie naprawdê s¹ pod opiek¹ opatrzno ci. blady i ponury.akcentuj¹cymi melodiê. kolejni . tragedia! . jaka fantastyczna plansza! Gdyby media mog³y j¹ zobaczyæ. zjawi³o siê prawie dwie cie osób. Szczê ciem wielu uczestników demonstracji przynios³o w³asne.amen oraz alleluja .wymachiwanie transparentem w str onê wartowników. wspierane przenikliwymi napomnieniami Lestera i okrzykami krêgu modlitewnego . Joemu najbardziej podobaj¹ siê wiêzienne kraty na mapie Mill..uzna³. bo bêdzie. ¿eby s iê ca³owaæ. Odbywa siê tutaj wspania³y pokaz ko cielnej manifestacji uczuæ. qr. no i w koñcu slogan. ¿e zawsze w harmonii.a. dawaæ tu media. czy Norrie Calvert nie jest przypadkiem za dziecinna. Nigdy dot¹d nie ca³owa³ siê z dziewczyn¹. stwierdzenie. póki jeszcze mo¿e. od czego mo¿na dostaæ sza³u. pewnie by siê kolektywnie posika³y z rado ci. tak. Joe wydrukowa³ te¿ p³achty z has³ami .. Te od strony Motton zosta³y usuniête przez s³u¿by wojskowe.a w ród nich najpopularniejszy: WYPU CIÆ NAS. Jej has³a s¹ nieskomplikowane. ale na dodatek potrz¹sa nim gro nie. Kr¹g modlitewny stopniowo ro nie. I czy mogliby siê poca³owaæ z jêzyczkiem. ale. Jest tu te¿ Jack Evans. którzy niewzruszenie stoj¹ odwróceni do miasta plecami. Niesie kola¿ zdjêæ kobiety. DO CHOLERY! .siê zgodnie z za³o¿eniami. by³oby pewn¹ przesad¹.

Ry¿y jest zdziwiony. gdyby zobaczy³y. Stoi z siostr¹ Twitcha. na pewno by³yby zachwycone. kartonie. Relacje spo³eczne zawsze s¹ wa¿ne. Zauwa¿a Lindê w tym samym czasie. ¿e dym unosz¹cy siê z rzêdu grillów turystycznych dosiêgnie zarówno rozmodlonych. ¿eby wznie æ z³o¿one d³onie w b³agalnej pro bie. Trochê mu szkoda. Teraz jednak Romeo jest ca³kowicie skupiony na swojej prowizorycznej kasie. zapalaj¹ pozosta³e po Czwartym Lipca fajerwerki. O. a bêd¹ sz³y jeszcze lepiej. ‾o³nierze odwrócili siê do nich plecami. Dzieci biegaj¹. unosz¹c w górê wiatraczki. ale Bó mo¿e nie. jednak nie chcia³ fundowaæ Janni zbyt silnych wra¿eñ. rozmra¿aj¹ce siê w czasie opiekania. kochanie ty moje. no i mniej by siê ba³y. ale pachn¹ po prostu bosko. przez co pojawia siê niebezpieczeñstwo zaprószenia ognia w trawie Dinsmore'a. Prawie zawsze siê tak czesze do pracy. ¿eby zap³aci³ jakiemu dzieciakowi. gdy ona dostrzega jego i zaczyna gwa³townie wymachiwaæ rêkami. Tego Romeo jest ca³kowicie pewien. planuj¹c swoje po³o¿enie na podstawie leciutkiego powiewu wiatru. ¿e Barbara opu ci³ . który gotuje w restauracji. Interesy id¹ wietnie. w którym niegdy znajdowa³ siê papier toaletowy. a wyjmuje srebrne monety. mo¿e synowi Dinsmore'a. z którego dudni³a piosenka Jamesa McMurtry'ego o ¿yciu w niewielkim miasteczku. I do Won't You Come to Jesus . Wszêdzie poniewieraj¹ siê puste kubeczki papierow e z resztkami niesmacznych napojów cytrusowych lub naprêdce parzonej. Miniparówki. a tam? Ry¿y Everett! Zdo³a³ siê jednak urwaæ z pracy! I bardzo dobrze. Wygl¹da w tym uczesaniu jak cheerleaderka z gimnazjum. Wk³ada do niego zielone papierki. rodkowa arena jest najwiêksza i najbardziej rzuca siê w oczy. Chce mieæ pewno æ. Jedynym jego uk³onem w stronê religijnych aspektów tego popo³udnia jest polecenie Toby'emu Manningowi. a kto wie. ¿e tyle osób tak wietnie siê bawi. Bierze cztery dolce za parówkê i wszyscy grzecznie p³ac¹. ¿e nie zabra³ po drodze dziewczynek. w odpowiedniej odleg³o ci od klosza i jakie sze ædziesi¹t metrów od krêgu modlitewnego. s¹dzi³. chwilowo odk³adaj¹ na bok transparenty i tablice. Linda ma w³osy splecione w warkocze. mo¿e i wiêcej. Tam Romeo Burpee rozbi³ swój namiot u¿ywany w czasie letnich wyprzeda¿y. jeszcze gorszej w smaku kawy. dziesiêæ baksów za zebranie mieci. i z tym m³ody m cz³owiekiem. jak i protestuj¹cych.mieszkañcy miasta padaj¹ na kolana. nawet podskakuje. Przywodz¹ na my l raczej piknik na ³onie przyrody ni¿ wystêpy w wiêzieniu. Spodziewa siê zyskaæ do zachodu s³oñca ze trzy tysi¹ce. W³a nie tak wygl¹daj¹ w Ameryce intere sy. jest uczesan a na nieustraszon¹ policjantkê. Rose. Nie pasowa³a do How Great Thou Art . Pó niej Romeo poleci Toby'emu Manningowi. mo¿e temu czy owemu zaszkodz¹ na ¿o³¹dek. by wy³¹czy³ przeno ny odtwarzacz.

miaæ i trochê zabawiæ. Na lito æ bosk¹. który wyskakuje po zabawkê wysoko w górê. . S¹ tacy na polu Dinsmore'a. ¿eby siê dzieciak rozbi³ . potem cmoka Rose w policzek. Dziwnie tak siê miaæ. nie daj. Linda Everett patrzy na niego i nie jest to spojrzenie przyjazne. he. hi. którzy przygl¹daj¹ siê chmurom i zastanawiaj¹ nad deszczem w Chester's Mill. Jedzie po skosie przez pole. omijaj¹c niewidoczn¹ kopu³ê. W zaci niêtej r¹czce ma³a trzyma fajerwerk.Ale impreza! . Zadar³ z Du¿ym Jimem. . .Jezu Chryste. niby dlaczeg nie? Jak cz³owiek nie potrafi siê miaæ z nieszczê cia.bardzo dobrze. Chocia¿ tak by³oby dla niego lepiej. Niebo nad zebranymi jest pozbawione jednej chmurki. Potrz¹sa d³oni¹ kucharza. kiedy zjawili siê uczestnicy bijatyki. Leci do nich talerz frisbee. ¿e wkrótce impreza siê skoñczy. nieprzemijaj¹cy hit.Szykuj baseny. Ju¿ siê do æ na³ata³ klientów Karczmy Dippera. bior¹c pod uwagê okoliczno ci. ¿eby ich po³ataæ.. Nad ich g³owa mi puchate ob³oki o cienistych spodach p³yn¹ z pó³nocy.jêczy.Ile hot dogów! . Dziewczynka w wieku Judy mija Ry¿ego w podskokach. spódnica trzepoce jej wokó³ kr¹g³ych kolanek. Jak dl niego . Przytula ¿onê.Patrzcie! . ale nikt nie mówi o tym g³o no. Dwóch ¿o³nierzy s³yszy narastaj¹cy warkot silnika i w koñcu siê obraca.Dzieciak jedzie o wiele za szybko! Nienawidzê t ych quadów! Wszyscy patrz¹ na niewielki pojazd z ogromnymi kulistymi oponami.miasto. po czym nad lini¹ wojska rozdzielaj¹ siê.. skanduj¹c He. Niezupe³nie w kierunku zebranych.Przecie¿ na pewno za tydzieñ. nie wiadoma. ca³uje j¹ w usta. . Rose wychwytuje go w powietrzu i odsy³a do Benny'ego Drake'a. Onward. tak Ry¿y s³ysza³. po czym skrêca siê i rzuca j¹ do Norrie Calvert. efekciara! Kó³ko modlitewne siê modli.. Stanowcz o za szybko. ale nie im jednym jest weso³o.mówi Barbie. Rory Dinsmore siê nie rozbi³. ale akurat nie mia³ dy¿uru. ale na pewno w stronê klosza. Protestuj¹cy kr¹¿¹ po spirali. . . Podobno wda³ siê w jak¹ bójkê w barze. to albo jes martwy. . doktorze . w drugiej kubeczek z resztk¹ paskudnej lemoniady.mówi Rose.. albo mu ¿ycie obrzyd³o.mamrocze Linda Everett.przerywa jej Rose. . b³êkit bez skazy. od Motton. Christian Soldiers ..mówi Barbie i wszyscy siê miej¹. . Po³¹czone chóry wreszcie naprawdê siê zjednoczy³y i wspólnie zaintonowa³y prawdziwy. czy za tydzieñ te¿ bêdziemy mieli ochotê na zabawê . hi! Chester's Mill musi wolne byæ! . zostaj¹ sobie przedstawieni. Dziewczyna ³apie kr¹¿ek za plecami.Ciekaw jestem. he! Hi..O rany! .

a tak¿e pomagaæ w przeprowadzaniu operacji parkowania samochodów.Na dodatek ojciec mówi. Ollie przygl¹da³ siê temu w milczeniu i z zadowoleniem.Mog³e siê zabiæ . synu .Za cwany jeste . ¿e tym kim okaza³ siê Ro Dinsmore. Ma³o tego. .przestrzeg³ Alden. pu³kownik James O. .W koñcu sobie zaszkodzisz. który by³ stanowczo najlepiej wyposa¿onym w szare komórki cz³onkiem rodziny Dinsmore'ów. ¿e siê wtr¹ca³e do rozmowy. Gdyby ch³opak mieszka³ w mie cie. wywali³ jêzyk na ca³¹ d³ugo æ. które czêsto przynosi³o po¿¹dany efekt. po kim on to ma . przyda ci siê trochê ruchu. Mimo wszystko nie zabroni³a mu korzystania z przyjemno ci gwarantowanych w czasie naprêdce urz¹dzonego jarmarku. wiêc zamiast zajadaæ dziwaczne hot dogi. . nawet w ni¹ zastuka³. Matka to zobaczy³a i z kolei ona jemu da³a po g³owie. jak ma na imiê ten pan z restauracji! .powiedzia³a Shelley. musia³ zostaæ w domu i na polecenie ojca nakarmiæ krowy.11 My l jest jak wirus przeziêbienia: wcze niej czy pó niej zawsze kogo dopadnie. Wcze niej czy pó niej kto w Mill te¿ musia³ na ni¹ wpa æ. Potem nale¿a³o jeszcze nat³u ciæ im wymiona specyfikiem o nazwie Bag Balm.A jak ju¿ wszystkie bêd¹ siê wieci³y jak psu jaja . A powiedzia³a to raczej z obaw¹ ni¿ z dum¹. Cox.a nie mia³ .zaprotestowa³ Rory.I nie zbli¿aj siê do gokarta . za plecami ojca. Rory dosta³ zakaz uczestniczenia w festynie po³¹czonym ze spotkaniem modlitewnym oraz demonstracj¹. Ollie.z pewno ci¹ by³by ziomalem Chudzielca McClatcheya. za co znów dosta³ od ojca po g³owie. Wkrótce potem ci mniej lotni z rodziny Dinsmore'ów wyszli razem i ruszyli przez pole . ¿e poprzedniego dnia podszed³ do kopu³y.powiedzia³a Shelley Dinsmore. wskazuj¹c quada zaparkowanego w cieniu miêdzy dwiema oborami. Nie wiem. czego nienawidzi³ z ca³ego serca.oceni³ Alden. . . Odwo³anie siê do matki.powiedzia³ ojciec . Kolegium Szefów Po³¹czonych Sztabów mia³o to ju¿ za sob¹. w których bra³ udzia³ by³y szef Barbiego.S³omê masz pod³o¿yæ krowom. tym razem nie podzia³a³o. . i trudno siê dziwiæ.posprz¹tasz obory i rozrzucisz s³omê.Tylko im powiedzia³em. . Wraca³a kilkakrotnie podczas spotkañ. kiedy Rory przyniós³ do domu pierwsze wiadectwo z szóstkami od góry do do³u. . gdyby mia³ komputer . chocia¿ ojciec tego wyra nie zabroni³. Dosta³ karê za to.

W sezonie polowañ strzelano z niego do celu. Tymczasem Rory ju¿ uczy³ siê algebry na poziomie college'u i sz³o mu wietnie. Rzuci³ miot³ê. Chocia¿. odpowiedzia³by. ¿e si³a wystrza³u winchestera elite XP3 je wiêksza ni¿ uderzenia samolotu i ciê¿arówki. Gdyby go kto zapyta³. Jego zdolno ci matematyczne ogranicza³y siê do absolutnych podstaw mno¿enia. ¿e kiedy dotkn¹³ niewidzialnej bariery. Gdy Rory sprz¹ta³ pierwsz¹ oborê (znienawidzone smarowanie wymion zostawi³ na koniec). a to jest niepos³uszeñstwo do dziewi¹tej potêgi. ¿yzn¹ gleb¹ dla b³yskotliwych idei. lecz pracowa³ solidnie. Po pierwsze. a amunicja znajdowa³a si pó³kê wy¿ej.30 stoj¹cym w szafie. Pamiêta³. us³ysza³ charakterystyczny d wiêk strzelaj¹cych fajerwerków. Bystrzejszy zosta³ z wid³ami i pojemnikiem ma ci do wymion wielkim jak wiadro. nie. która niekiedy okazuje siê najlepsz¹ po¿ywk¹. co swoj¹ drog¹ ma³o prawdopodobne. Jak wielu bystrych ludzi. lepszy by³ w wymy laniu ni¿ my leniu. Mia³ w g³owie b³ogos³awion¹ pustkê. Pomys³ mia³ niepodwa¿alny . jakim sposobem pocisk z karabinu ma wykonaæ zadanie. Po drugie. mo¿e siê rozpadnie. pomy la³ Rory. £atwo by³o siê do niego dostaæ. jak i wyj¹tkowo z³ych. Ollie by pewnie tak nie pomy la³.. jednak ch³opak by³ dobrym synem i my l. ¿ywy umys³ niekiedy wpêdza³ go w k³opoty. nawet nie przesz³a mu przez g³owê. któremu nie sprosta³ samolot ani ciê¿arówka. Wtedy pomy la³ o karabinie kalibru . niekiedy od razu w pe³ni dojrza³ych. Wtedy pojawi³ siê pomys³. wydawa³a siê pod d³oni¹ niby pow³oka balonu.w stronê namiotu Romea. zarówno bardzo dobrych. ¿eby siê uchyliæ od kary. Brzmia³o to trochê ja wystrza³y z broni palnej. Przestrzelê to co . Zabra³ siê do roboty w ponurym nastroju. ca³a si³a uderzenia bêdzie skupiona na samym czubku dwunastogramowego pocisku. Ch³opcom pozwalano go dotykaæ wy³¹cznie pod cis³ym nadzorem doros³ych. jego proces my lenia wygl¹da³by tak: Skoro samolot siê przez to nie przebi³ i rozbi³a siê o to ciê¿arówka pe³na drewna. szybko æ bêdzie znacznie wiêksza. jakie s¹ szanse. a zw³aszcza pomys³owe dzieci. Gdyby na taki pomys³ wpad³ jego starszy brat.. ¿e przebije to co kula z karabinu? Móg³by te¿ ewentualnie pomy leæ: I tak mam ju¿ przer¹bane za to. ¿e to zadzia³a. Co mo¿na udowodniæ. Z pocz¹tku w³a ciwie wcale nie my la³. ¿e by³em niepos³uszny. Tak to ju¿ by³o. By³ pewien.

ju¿ siê przygotowywa³ do wywiadu w Nocnych informacjach z Brianem Williamsem . ¿eby siê teraz zatrzymywaæ. jak ¿o³nierze stoj¹cy na stra¿y odwracaj¹ siê. ale nie wróci po nie. który przez rok bêdzie nat³uszcza³ krowie wymiona.wdziêk oraz uzasadnienie w algebrze. Pewnie trzeba by³o wzi¹æ strzeleckie zatyczki do uszu. Poprowadzi³ quada wokó³ drugiej obory. który uratowa³ Chester's Mill. nawet o tym nie my l¹c. Hymn powoli zamiera³. to nie do pomy lenia. by zerkn¹æ na t³um. A ju¿ poza wszystkim innym. przymocowa³ karabin na tyle quada grubymi gumami. by nie jechaæ tam. Na dodatek przez pierwszy tydzieñ bêdzie to robi³ w przysiadzie. czy by³ dobrym synem. ¿eby siê znale æ przy kloszu jakie piêæset metrów od namiotu. oczywi cie pe³n¹ skromno ci. otoczonego dziewczêtami w typie królowej balu maturalnego. a wtedy. Dociera³y do niego alarmuj¹ce okrzyki modl¹cych siê. niezale¿nie od tego. musia³ dzia³aæ! Tak to jest z wielkimi ideami. Oddajmy mu jednak sprawiedliwo æ. a mo¿e nawet w kostiumy k¹pielowe. Zobaczy³. Co najgorsze. stóóój!!! Tymczasem Rory wpakowa³ siê w ca³¹ historiê ju¿ stanowczo za daleko. zostanie ch³opcem. A co najgorsze.drugi na wszelki wypadek . choæby po martwych ptakach. le¿a³y w szafie na najwy¿szej pó³ce. jego wiat³¹ ideê wprowadzi³by w ¿ycie kto inny. Ch³opiec. Chocia¿ by³ podekscytowany. Za³adowa³ dwa naboje . zosta³o mu tyle rozs¹dku. na pierwszej stronie USA Today . demonstruj¹cych i wiêtuj¹cych. cholera jasna. wisia³y na tablicy w oborze. Nawet go s³ysza³.po czym wybieg³ z domu z karabinem nad g³ow¹ jak zwyciêski rebelista. On pozdrawia t³um uniesion¹ d³oni¹. czy . widzia³ ojca wymachuj¹cego brudn¹ czapk¹ z logo Deere. zamiast byæ ch³opcem. gdzie kopu³a spad³a na szosê i gdzie smugi po wczorajszej kolizji ci¹gle wisia³y w powietrzu jak brud na szybie. widaæ by³o wyra nie. ju¿ siedzia³ na wy³o¿onej kwiatami platformie w czasie parady urz¹dzonej na jego cze æ. . Ch³opak ju¿ widzia³ swoj¹ u miechniêt¹ twarz. Kluczyki do quada firmy Yamaha. Dlatego pojecha³ na ukos. ubranymi w sukienki bez rami¹czek. zaci¹gn¹³ bezpiecznik. którym zabroniono mu je dziæ. wszed³ na sto³ek ze schodkami i pó³kê wy¿ej wyszuka³ pude³ko XP3. zatrzyma³ siê tylko. Chwyci³ karabin.Rory. czy bêdzie co s³ychaæ. kiedy klosz pêknie. Tam móg³by go kto powstrzymaæ. s³ysz¹c ryk silnika. który uratowa³ Chester's Mill. Którêdy przebiega³ klosz. Zastanawia³ siê. z nieba sypie siê deszcz konfetti. bo na obola³ym ty³ku nie da rady usi¹ æ. Rory wsadzi³ przywieszkê od kluczy miêdzy zêby.

Nic z tego. jakby w³a nie zamierza³ wrzuciæ czwarty bieg. synu. Szczup³y kaznodzieja wyprzedzi³ jego sapi¹cego ojca. Kiedy mniejszy z dwóch fragmentów pocisku trafi³ go w lewe oko i utkwi³ w mózgu. bo oko widz¹ce rozpêdzony obiekt uruchamia instynkt samozachowawczy. który biega³ du¿o lepiej. Wszyscy razem mieli do ch³opaka mo¿e sze ædziesi¹t metrów. Tato mia³ twarz czerwon¹ jak burak.Ma³y. Lester Coggins. Rory nawet nie poczu³ bólu. trzymaj¹c kierownicê. Obejrza³ siê przez ramiê. a biegli. natomiast nie zamierza³ nikogo zabiæ. a wielebny wygl¹da³. . mia³ siê jak szalony. W koñcu ch³opak stan¹³. Quad zachybota³ siê i jednak postanowi³ stan¹æ na czterech ko³ach. ¿eby nic nie robi³. . Kucharz ze Sweetbriar Rose by³ tu¿ za nim. Wypali³. obaj wrzeszczeli. Jednocze nie kucn¹³ . ch³opaka wyrzuci³o z siedzenia. Rory us³ysza³ zgrzyt metalu i brzêk t³uk¹cego siê reflektora. Zapomnia³ przerzuciæ skrzyniê na luz i quad jeszcze wyrwa³ do przodu. Musia³ siê pieszyæ. koszula frunê³a mu za plecami. Chcia³ zostaæ bohaterem.. zanim w koñcu znieruchomia³.Nie. nie strzelaj! . Rory nie zwraca³ na niego uwagi. wcale nie chcia³ siê zatrzymaæ. ma³y. Rory kciukiem odbezpieczy³ broñ. Broñ by³a nadal zabezpieczona. ‾o³nierze uskoczyli z drogi quada. bo wiedzia³. . Rory nadal nie zwraca³ na niego uwagi. ale nawet nie pamiêta³. Przez chwilê frun¹³ nad pojazdem. Kto . jakby ich sto diab³ów goni³o. ni¿ gra³ na gitarze krzykn¹³: ..i szeroko roz³o¿y³ rêce. nie rób tego! Ch³opak nacisn¹³ spust. opar³ kolbê na barku i wymierzy³ w niewidzialn¹ barierê jakie pó³tora metra nad trzema martwymi wróblami.Na mi³o æ bosk¹. Wzi¹³ karabin. Jeden z ¿o³nierzy te¿ krzykiem chcia³ Rory'ego zatrzymaæ. wobec czego omal nie wylecia³ nad kierownic¹. Pocisk z ogromn¹ prêdko ci¹ uderzy³ w klosz. nie strzelaj. ¿eby siê usunêli z drogi pocisku. Na nieszczê cie dla ch³opaka strza³ by³ doskona³y. odbi³ siê rykoszetem i wróci³ jak pi³ka na gumce.krzykn¹³ jeden z ¿o³nierzy. Tak to jest z genialnymi pomys³ami.nie. Ludzie z parkingu i spod namiot u byli ju¿ do æ blisko. Ko³o trafi³o na polny kamieñ. ¿e jego pomys³ jest doskona³y. Zary³ dêba w miejscu. Sam te¿ mia³ na g³owie czapkê Deere.krzykn¹³ znów ¿o³nierz.po swojej stronie kopu³y . W tej sytuacji Rory ju¿ nie musia³ im mówiæ. Najbli¿ej mieli do niego ludzie z parkingu i zgromadzeni wokó³ wielkiego namiotu. kiedy j¹ obróci³ daszkiem do ty³u. nie! . uderzaj¹c w kopu³ê. Miêdzy nimi byli ojciec i bra t. jak najbardziej.

co zrobi w spraw ie grzechów. niepokój serca. Lester natychmiast pomy la³ o fragmencie pisma. do których nak³oni³ go James Rennie. przes¹czy³a siê miêdzy palcami. a gdy pad³ na kolana i przycisn¹³ rêce do twarzy.Nic nie widzê! . Tak powinno byæ.Jestem lepy! Lester odsun¹³ ch³opakowi rêce od twarzy i zobaczy³ czerwony. udzielono mu odpowiedzi na pytanie.O lep³em! O lep³em! . Bardzo dobrze. Szaleñstwo. lepota. na którym zatrzyma³ palec. rozbryzgane kawa³ki spad³y w trawê. . Lester zgrzeszy³. Dosta³ wskazówki. Kiedy ma³y podniós³ g³owê do kaznodziei. Resztki oka obija³y siê o policzek. Trysnê³a krew. nim zjawi³ siê ojciec i mu go odebra³.zawodzi³ dzieciak. 12 . Wiedzia³ teraz.krzycza³ ch³opiec. .spad³a na niego wielka p³achta jaskrawego bia³ego wiat³a. Pastor chwyci³ dziecko w ramiona i ko³ysa³ przez chwilê. O lep³e dziecko wskaza³o mu drogê. mokry oczodó³. . a potem prosi³ Pana o radê.

¿eby zablokowaæ cios. zdaniem Barbiego w ca³kiem normalnym odruchu. tylko Melvin Searles. by dotrzeæ do klêcz¹cych Aldena i Lestera. na Barbiego pal cem. Lekarz pad³ na kolana miêdzy Aldenem a Lesterem i próbowa³ odsun¹æ rêce ch³opaka z twarzy. jak Ry¿y Everett rozpycha kr¹g ciekawskich. . dolna szczêka mu opad³a. a potem lekko przechyli³ g³owê. jaki widzia³ wyra nie.On chce pomóc! To Linda. Alden przyciska³ do siebie syna.. krwawi¹cego ch³opca i p³acz matki. otwarta jak furtka na zepsutym zawiasie. Natomiast Barbie. T u¿ za Ry¿ym znalaz³a siê jego ¿ona. . widzia³ wszystko. ¿e jest on ubrany w b³êkitn¹ bluzê policyjnego munduru ozdobion¹ odznak¹. jednocze nie zas³aniaj¹c mu Lindê.Nic mu nie jest?! Alden? Nic mu nie jest? Barbie widzia³.Lekarz! . .krzykn¹³ Aldenowi w twarz. Wtedy przyszed³ mu do g³owy pewien pomys³. wyr¿n¹³ Ry¿ego w twarz. by³ jak zwierzê chroni¹ce swoje m³ode. Kto go chwyci³ za ko³nierz i poci¹gn¹³ do ty³u. to nagi tors wielebnego Cogginsa. . a on odwróci³ siê. Wtedy Alden. byæ mo¿e dlatego.Lekarz! Lekarz. By³o to zrozumia³e dla wszystkich zdanie w mowie cia³a: Jeszcze nie skoñczyli my. Twarz mia³ kompletnie pozbawion¹ ludzkich uczuæ. ¿e pu³kownik znów na³o¿y³ na niego obowi¹zek przeprowadzenia ledztwa. przypomnia³ sobie Barbie. Wszyscy inni zapamiêtali to. jego skóra bia³a jak brzuch ryby oraz wystaj¹ce ¿ebra. Jedyny obraz. . Zd¹¿y³ tylko zobaczyæ. pastor Coggins patrzy³ w przestrz eñ pustym wzrokiem. i u wiadomi³ sobie. jeden z kumpli Juniora. który wskaza³ na niego.wrzasnê³a ¿ona medyka. która taszcz¹c swoje trzydzie ci kilogramów nadwagi.GORZEJ BYÆ NIE MO‾E 1 Ry¿emu Everettowi zosta³ w g³owie tylko mêtlik.Alden! Uspokój siê! .. Pola³a siê krew z nosa. gdyby farmer rzeczywi cie siê zamachn¹³. Jest policjantk¹. ¿e to Mel Searles. co u wiadomi³o ludziom ich prawdziw¹ sytuacjê lepiej ni¿ cokolwiek innego: krzyki ojca trzymaj¹cego w ramionach nieszczê liwego. s³onko .Linda po³o¿y³a rêkê na ramieniu farmera. wo³a³a z daleka . Barbie przesun¹³ siê do przodu.Spokój! . najwyra niej zamierzaj¹c jej tak¿e przy³o¿yæ. . I najwyra niejszym wspomnieniem wcale nie by³ Coggins bez koszuli.

pomy la³. d¿insy mia³ przesi¹kniête krwi¹. . powoli odsun¹³ je od twarzy. ¿eby pomogli odsun¹æ rosn¹cy t³um.Podrzeæ . Alden rozlu ni³ u cisk. ale zaraz rozdar³ koszulê na pó³ przez rodek.rzuci³ Ry¿y. Oprzytomnia³. ale zobaczy³ pusty oczodó³ ociekaj¹cy krw I wiedzia³. ¿e mózg zosta³ powa¿nie uszkodzony. tak samo jak tamtej nocy na parkingu przed karczm¹. mo¿e byæ du¿o gorzej.Spokój! . Niech pan mi pozwoli obejrzeæ syna. Dzieciak siedzia³ na piêtach.krzyknê³a Shelley. bo drugie oko nieprzytomnie ucieka³o w górê. ale zmia¿d¿y³ Barbiemu wargi o zêby. lecz Jackie Wettington. Nazywam siê Everett Ry¿y. W tym czasie zjawi³o siê wiêcej policji. Na miejscu przestêpstwa.krzyczeli do nowo mianowanych. Nie trafi³ w nos. . Ocieka³ potem. Czyli jednak mo¿e byæ gorzej. . W pierwszej chwili Lester nie zrozumia³. Searles musia³ siê cofn¹æ o kr Opu ci³ rêkê. tego dnia jego partnerka. ko³ysa³ siê w przód i w ty³. powtórzy³ to sam. Nowi przyst¹pili do wykonywania tego zadania z tak wielkim .Panie Dinsmore. Cholera jasna. .krzyknê³a. Jak zwa³. pomy la³.chwyci³a go za ramiê. Barbie otar³ krwawi¹ce usta grzbietem d³oni. Mia nadziejê. .Gorzej byæ nie mo¿e. dupku. patrzy³o w nico æ. ¿e siê myli. Zacz¹³ zdejmowaæ koszulê.Proszê o spokój! Przez moment szala siê wa¿y³a. jak Barbie krzyczy: Lekarz! . Jackie Wettington. ale kaznodzieja ju¿ mu podawa³ swoj¹. z przodu tu³ów mia³ bia³y. Zamachn¹³ siê ponownie. jak podejrzewa³. jestem lekarzem. przyci niête do oczu. ¿e nie bêdzie tak le. niech siê nim zajmie! . chocia¿ pewnie w³a nie w niego celowa³. z ty³u poznaczony czerwonymi kreskami strupów. Coggins by³ szczup³y. Zna mnie pan. 2 Ry¿y s³ysza³ tylko. Geo rge Frederick. Jakby na dowód. Starzy wyjadacze . . kompletnie wbrew woli .Dobra . Zdarzenia.Ale jeste na miejscu zbrodni. Ry¿y uj¹³ go za d³onie i delikatnie.Henry Morrrison. Searles wyr¿n¹³ go w twarz. tak zwa³. W nastêpnej chwili pojawi³ siê miêdzy nimi Ollie Dinsmore. a tu¿ za nim jego matka. Freddy Denton . .Pozwól mu. ³kaj¹ca i dysz¹ca ciê¿ko.powiedzia³.

Przy³ó¿ opatrunek do rany. na szczê cie Freddy Denton zd¹¿y³ go powstrzymaæ.O Bo¿e! Moje dziecko! W takim momencie zjawi³ siê Peter Randolph. Dok³adnie rzecz bior¹c. Ry¿y oddar³ mniejszy kawa³ek z po³owy koszuli Lestera. wyplu³ czerwon¹ linê i spróbowa³ jeszcze raz. lecz chêtny do pomocy. w tym s³ynna mi³o niczka katowania lalek Bratz. i chwyci³ matkê Rory'ego.krzycza³a Sammy Bushey. jednak zmieni³ zdanie. Carterem i Georgi¹. Alden oszo³omiony. rozdarli siê oboje.rozkaza³a. .Policja znêca siê nad niewinnymi lud mi! .Przyci nij do. Nie mo¿na by³o zrozumieæ. Akurat pojawi³a siê Georgia Roux. Sammy mia³a ze sob¹ Little Waltera w nosidle. ledwo spojrzawszy. . a by³by j¹ przewróci³. Pomy la³ te¿ sobie. co mu kazano. lesbo . najnowszy nabytek policji dowodzonej przez Petera Randolpha. Junior my la³. stan¹³ z Melem. to zwykle pomaga³o. ¿e kilku gapiów znalaz³o siê na ziemi.Wiêcej! Lester pos³usznie zacz¹³ drzeæ tkaninê na mniejsze kawa³ki. ju¿ ca³kowicie przesi¹kniêty krwi¹ i bezu¿yteczny. Samantha Bushey. Ma³o brakowa³o. . trzymali siê za rêce. le¿¹c w trawie. . Wszyscy patrzyli na Barbiego. Odwróci³ g³owê.Stul pysk. Junior Rennie przeszed³ nad ni¹. . w towarzystwie Cartera Thibodeau. Przybieg³ truchcikiem. I jeszcze my la³. tak czy inaczej. W koñcu mia³ sensowne zajêcie.entuzjazmem. na szczê cie ojciec. co mówi. bo usta mia³ pe³ne krwi z rozbitego nosa. Shelley Dinsmore zobaczy³a wtedy pusty oczodó³. Mocno. Georgia przycisnê³a but do piersi Sammy. niemi³osiernie . Z³o¿y³ go i chcia³ przycisn¹æ do wielkiej rany na twarzy ch³opca. ale niewiele brakowa³o. wymieni³ pierwszy opatrunek. Wetkn¹³ tkaninê w rêkê ojcu. Odpu æ! . Ry¿y rzuci³ resztê koszuli Lesterowi. A na pewno pomog³a na bóle g³owy.Zostaw j¹! To matka ch³opaka.. .. zrobi³.Policja.. A drug¹ rêkê po³ó¿ ma³emu na karku i ci nij.. ¿e Baaarbie wygl¹da³by fantastycznie w wiêziennej celi tu¿ obok Niechluja. Junior pu ci³ matkê Rory'ego. Lekarz odsun¹³ d³oñ Dinsmore'a. wydawa³ siê spokojniejszy. Nie by³o to kopniêcie. . ¿e rola gliniarza by³a mu pisana od urodzenia. ¿e kuchta jest jak wrzód na dupie. nie sposób siê go pozbyæ. Prowizoryczny opatrunek natychmiast poczerwienia³. wiêc kiedy upad³a.

Oczy mia³a wielkie jak spodki.. .krzycza³ Rory piskliwie. I je li on bêdzie mia³ w tej sprawie co do powiedzenia. Wygl¹da³o na to. uzyskanie takiego pozwolenia nastrêczy wiele trudno ci. .zasapany. Ry¿y. ... .. na którym rozci¹ga³a siê ³¹ka. Barbie cofn¹³ siê o krok. dr¿¹cym g³osem. znów us³ysza³ krzyk Janelle: Wszystko przez wielk¹ dyniê! . nos rozbity i tyle. Ona te¿ s³ysza³a.Uciskaj.Trzymam . Potrzebujesz pomocy? Trzymasz siê jako ? . zakuæ w kajdanki. . A i tak zdrowo wyprzedzi³ Jima Renniego. Ry¿y przy³o¿y³ mu wie¿y opatrunek do krwawi¹cego oczodo³u i przycisn¹³ d³oni¹ ojca. ¿e ju¿ nigdy nie bêdzie w dobrej formie.Ju¿ Halloween.talkie! Po³¹cz siê ze szpitalem! Powiedz Twitchowi.Cofn¹æ siê! Cofn¹æ siê! . niech wskakuje do karetki. Z wyrazu jego twarzy Barbie zorientowa³ siê. T³um zacz¹³ powoli rzedn¹æ.Panie Everett. lecz nag³e zamar³ w bezruchu. ¿e faktycznie nie jest le. ¿e w przysz³o ci wszelkie demonstracje i manifestacje bêd¹ siê mog³y odbywaæ wy³¹cznie za odpowiednim zezwoleniem.Odsuñcie ludzi . a bêdzie mia³ z pewno ci¹. nie mo¿ecie. jak zapewne Moj¿esz patrzy³ na krzak gorej¹cy.krzykn¹³ Rory Dinsmore przenikliwym. . My la³ o tym.st¹pa³ godnie po opadaj¹cym ³agodnie zboczu.. Barbie zwleka³. kolor odp³yn¹³ z jej zarumienionych policzków.warkn¹³ Randolph pod adresem Morrisona i nie czekaj¹c. tata.Linda! .pamiêtaj¹c o swojej nie ca³kiem sprawnej pikawie . Lester gapi³ siê na niego..Autobus siê pali! Wszyscy krzycz¹! To Halloween! ..rzuci³ po piesznie. 3 .Odsun¹æ ludzi! Je li kto bêdzie stawia³ opór. a¿ Henry wykona rozkaz. do czego to dosz³o. gdzie t³um wydepta³ w trawie szerokie przej cie. . . Podniós³ wzrok na Lindê. Gorzej z dzieciakiem.I na karku . Postanowi³.. Nagle zobaczy³ sypialniê córek. Ry¿y zmartwia³ nad kolejnym opatrunkiem.Utworzyæ liniê! .przypomnia³. je¿el prze¿yje. sam krzykn¹³: . który . My nie mo¿emy.. jak zawsze. Mocno. Ch³opak siê odezwa³..Ogieñ! .Ogieñ! .Masz walkie .hukn¹³ Morrison na policjantów. . .rzuci³ Ry¿y.

spanikowa³a matka. który u niego by³ u miechem. Mogê go aresztowaæ? Randolph otworzy³ usta. M³ody. szefie! Peter Randolph odwróci³ siê do niego zniecierpliwiony. jak Everett ratuje ch³opca. i przechyli³ mu g³owê do ty³u. Odczepi³a od paska walkie talkie. . teraz mamy pewno æ. . ale nie s³ucha³. . Zmierzy³ Barbiego spojrzeniem.spanikowa³ ojciec. obdarzy³ m³odego wojaka u miechem przepe³nionym gorycz¹. Nawet Jim Rennie.krzykn¹³ Ry¿y. najprawdopodobniej po to. który pozbawi³ dziecko oka. .. 4 Barbie nie zd¹¿y³ znikn¹æ w t³umie.Starali my siê go zatrzymaæ. z nikonem dyndaj¹cym na wysoko ci kolan. . Je¿eli ch³opak nie wyzionie ducha tu i teraz. próbuj¹c nie my leæ przy tym o Jannie. w koñcu siê odezwa³. jakby jej kto klasn¹³ tu¿ przed twarz¹.Wiemy. .odezwa³ siê Barbie spokojnie. . . Jego cia³em wstrz¹sa³y drgawki. on umiera! . . . ¿eby powiedzieæ nie zawracaj mi.Wzywaj karetkê! Szybko! Linda drgnê³a. ¿eby mo¿liwie najlepiej udro¿niæ uk³ad oddechowy.Podniós³ g³os. gnojku. Mel Searles chwyci³ go za ramiê.Zabierz rêkê . Rory osun¹³ siê na trawê. wszyscy s³uchali dziecka. co oczywi cie by³o niewykonalne. Jim Rennie w koñcu przepchn¹³ siê grupki ludzi obserwuj¹cych. . Jeden z ¿o³nierzy..Co siê dzieje?! .Chcia³by . Searles pokaza³ zêby w grymasie. który wreszcie dotar³ na skraj zbiegowiska i zacz¹³ sobie torowaæ drogê ³okciami. Uciskanie rany mog³o spowodowaæ wsuniêcie g³êbiej tego fragmentu pocisku.. pewnie tu¿ po dwudziestce.Ten facet przeszkadza³ mi zabezpieczaæ miejsce zdarzenia. a jednocze nie pe³en wspó³czucia..Jeste mi nadal potrzebny. . Pete Freeman. . ale jeszcze siê rozejrza³.zwróci³ siê do Aldena. ci¹gn¹³ brwi. Nie da³o siê nic zrobiæ.T³um ucich³. ale tym Ry¿y bêdzie siê przejmowa³ pó niej.Tata .Linda! . . Ry¿y obróci³ drgaj¹ce dziecko na plecy. albo co w tym rodzaju.Szefie! Hej. stoj¹cych tak blisko i zarazem tak daleko. Jezu Chryste. Ucisk na ranê. Je li nawet jeszcze przed chwil¹ nie wiedzieli my. ciskaj za kark.Bo¿e drogi. By³ wyra nie przestraszony. Musimy powstrzymaæ krwawienie.

Jackie. Raptem odezwa³a siê Julia Shumway.. jak pan Barbara pomaga Ry¿emu Everettowi przy rannym dziecku. chc¹c byæ na pierwszym planie. to Du¿y Jim przepchn¹³ siê przed ni¹. .rzuci³ Randolph. to dlaczego os³onê obiektywu trzyma³a w lewym rêku. .Zrobi³am dzisiaj sporo zdjêæ. Barbie uzna³.powiedzia³ Junior.Szefie. U miechn¹³ siê szerzej.Pete. . Mel widzia³ jedno i drugie. . . a co zrobi³. zw³aszcza tak od razu na pocz¹tku kariery na nowym stanowisku. po czym przeniós³ wzrok z powrotem na Randolpha i lekko skin¹³ g³ow¹. Na niektórych widaæ.Ja bym nie radzi³a .Co chcia³. ¿e m³odszy pan Rennie. a na jednym uderza go w twarz. to aparat cyfrowy. . k¹sek znacznie bardziej apetyczny ni¿ jaki zakrwawiony dzieciak albo pilnowanie bandy wiêtoszków i durniów z transparentami.Podniós³ g³os.Zakuæ go . w chwili . . to znaczy pani Wettington. .My lê. dojdziemy pó niej.Wstyd by by³o. jakim dysponowa³ Pete Freeman. twarz mu siê brzydko pobru dzi³a. jak policjant Searles odci¹ga wspomnianego pana Barbarê bez ¿adnej przyczyny. ¿e lubi Juliê Shumway znacznie bardziej ni¿ jeszcze chwilê wcze niej.Na jej ustach b³¹ka³ siê nieod³¹czny u miech Mony Lisy.Randolph ci¹gn¹³ brwi mocniej. Tak¿e bez powodu..Koniec widowiska! Wystarczy atrakcji na dzisiaj! Wracajcie do domu! Jackie odczepi³a od paska plastikowe kajdanki.Chyba ¿e chce pan zawstydziæ policjê na pierwszej stronie Democrata ..zwróci³a siê do Randolpha. szefie. . Chce pan zobaczyæ? Chêtnie poka¿ê. ¿e na moich zdjêciach bêdzie widaæ tak¿e. Daleko mi do bieg³o ci w dziedzinie fotografii...odezwa³ siê Mel. Do tej pory sta³a za Randolphem i Du¿ym Jimem.Nie rozumiem. . ten cz³owiek chcia³ tylko..jakim siê patrzy na o liz³ego gada.Zemsta jest s³odka. Julia unios³a nieco aparat.. Jackie wyra nie mia³a w¹tpliwo ci. . ale to ujêcie jest wyj¹tkowo atrakcyjne. ¿e blefowa³a. Nie mia³a najmniejszego zamiaru podawaæ ich Melowi Searlesowi. odrobinê starsz¹ wersjê cacuszka. a dok³adnie rzecz bior¹c. Zamierza³a sama wykonaæ rozkaz. Trafi³a im siê gratka. Pan spyta Juniora. Teraz ma tu byæ spokój i porz¹dek. . Baaarbie . . to nieprawda . . By³ przekonany. mogê po¿yczyæ kajdanki? Junior i pozostali tak¿e mieli na twarzach szerokie u miechy. Bo je li faktycznie robi³a zdjêcia.. . . jakby dopiero co j¹ zdjê³a? .Chcia³ mi przy³o¿yæ. Ze dwa pokazuj¹.

powtórzy³ wcze niejszy gest: wskaza³ Barbiego palcem.kiedy pan Barbara zosta³ uderzony. ale jeszcze siê odwróci³. wsiedli do swoich aut.Joe sta³ z Bennym i Norrie . . co robiæ. którzy nas ca³y czas obserwuj¹? . nieszczerze u miechniêty. W .zgodzi³a siê Julia pogodnie. Do przewidzenia. . ¿e nowo mianowana pi¹tka nie ma pojêcia. panie Barbara . rysuj¹c na twarzy odwrotno æ u miechu. jak pan mi rekwiruje aparat. Pomocnik Rommiego Toby Manning oraz Jack Evans pojawili siê z noszami naprêdce skleconymi z kawa³ka namiotowego p³ótna i podtrzymuj¹cych go tyczek. Randolph zmierzy³ redaktorkê ciê¿kim spojrzeniem. .Tym razem panu odpu cimy. s³onko . usi³owa³ opanowaæ t³um i by³ odwrócony do pana Searlesa i pana Barbary ty³em. Rommie co prawda zd¹¿y³ otworzyæ usta. Jackie wziê³a pod ramiê swojego m³odego partnera patrz¹cego gro nie na niedosz³¹ ofiarê. W koñcu machn¹³ d³oni¹ na Randolpha. 5 Ci.Mogê zarekwirowaæ aparat ..odezwa³ siê komendant policji.S¹ w nim dowody rzeczowe. . który za chwilê ma siê wgry æ w pulchny ty³ek niebacznego p³ywaka. . Sprzeda¿ na ³¹kach i tak dobieg³a koñca.A Pete Freeman zrobi piêkne zdjêcie. Uznamy.odezwa³ siê Du¿y Jim.wskaza³a na ¿o³nierzy . Jasne jak s³oñce. ¿e pana ponios³o. u licha ciê¿kiego. tak. Julia w zamian poczêstowa³a go swoim charakterystycznym u miechem i podnios³a na niego pytaj¹ce spojrzenie pe³ne dzieciêcej niewinno ci.Idziemy.widzia³y. którzy dotarli na miejsce samochodami. . Jeszcze nie skoñczyli my. . K¹ciki ust mu opad³y.. lekko przechyli³ g³owê. ¿eby spytaæ.Och. pomy la³ Joe McClatchey. Oczywi cie wszyscy usi³owali odjechaæ jednocze nie. ale zamkn¹³ je. Gliniarze zajêli siê odkorkowywaniem przejazdu.i tutaj? Du¿y Jim nie odpowiedzia³. oczywi cie .Dziêki . Searles pos³usznie za ni¹ ruszy³. . po czyjej stronie jeste ? . czy p amiêta pan o ludziach. Wracamy do odsuwania ludzi. Skoñczy³o siê.James! To tu s¹ jakie strony? Poza tam . co wyprawiaj¹.rzek³ Barbie. ale nawet dzieciaki . Potem pan zarekwiruje aparat Pete'a.stwierdzi³. wiêc diab³a tam. Wygl¹da³ jak rekin. nie powiedziawszy s³owa.Julio.

lecz teraz poblad³a i wygl¹da³a na przestraszon¹. która nie da sobie w kaszê dmuchaæ. bo jego d³oñ tak¿e ujê³a. U cisnê³a go jedn¹ rêk¹. Joe pomy la³. . Wydaje im siê. Gliniarze znajduj¹ sobie winie. gliniarze mog¹ robiæ. Niektórzy. Rzeczywi cie. Joemu Chudzielcowi pêk³o serce. Wziê³ Benny'ego za rêkê. .Ile wachy spal¹. jakby ten gest móg³ spowodowaæ.rzuci³ Joe Chudzielec. .powietrzu krzy¿owa³y siê przekleñstwa i wyzwiska. . tymczasem dziewczynka ukry³a mu twarz na piersiach i przytuli³a siê do niego. co chc¹. co go prawie aresztowali .Zabiæ winiê! .Poder¿n¹æ jej gard³o! Waln¹æ w ³eb! .powiedzia³ Benny.. ¿e mog¹ tankowaæ. delikatnie. Na razie wszystko w porz¹dku.Takie ¿ycie . bo drug¹ ci¹gle trzyma³a d³oñ Benny'ego. zanim w ogóle rusz¹ z miejsca. . to wiem. Ale i tak bym nie chcia³ byæ na jego miejscu. Mia³a fryzurê na zmodyfikowan¹ p³etwê i normalnie by³a dzieln¹. Joe u wiadomi³ sobie tak¿e. ile wlezie. ci¹gnêli za sob¹ transparenty. . ¿e oboje eksploduj¹.Sta³em za ni¹. . przygnêbieni. Ale jak tak dalej pójdzie.Idzie ten. .Baranie jeden. Dopóki siê to nie skoñczy. .podsumowa³a Norrie. Historia aresztowania Sama Niechluja ju¿ kr¹¿y³a po mie cie.No..Bajecznie. ¿e sami te¿ siê boj¹. .Nic. nie mo¿esz cofn¹æ?! Mimo nerwów i ba³aganu jako nikt nie tr¹bi³. . ¿e w ¿yciu nie czu³ czego tak niesamowitego .. Niez³a jest.Zastanowi³ siê chwilê nad w³asnymi s³owami. wskazuj¹c Barbiego woln¹ rêk¹. ale w³a ciwie to jest inaczej. .Co mówisz? . .spyta³a Norrie.zaintonowa³ Benny. ostro¿nie. ale tylko na chwilê.Babka z gazety wcale nie robi³a zdjêæ. kiedy wpadn¹ w gówno po uszy. Na przyk³ad taki Junior Rennie.powiedzia³ Benny. Wiêkszo æ odje¿d¿aj¹cych by³a na to zbyt przygnêbiona. Ludzie nazywaj¹ gliniarzy winiami.Ale kretyni . i¿ nowi policjanci nie s¹ sympatycznymi facetami. . Barbie i dziennikarka szli przez ³¹kê w stronê tymczasowego parkingu razem z prawie setk¹ innych. Ja wam powiem jak.. Norrie Calvert w koñcu siê rozp³aka³a. Pamiêtacie W³adcê much ? Lektura szkolna. Chudzielec obj¹³ j¹ ramieniem. Mo¿e dlatego. taka by³a prawda. m¹dr¹ dziewczyn¹. wiecie? .

. . cz³owieku . wydmuchnê³a dym przez otwarte okno. Wiedzia³a. jak to siê mówi. a potem bêdzie. którzy w Sweetbriar Rose przy stole choleryków ca³ymi dniami roztrz¹sali zawi³o ci .oceni³a. pogoda pod psem.Denna impreza . pokazuj¹c.chlipnê³a. 6 Julia wsunê³a siê za kierownicê.Spoko. . Jego siostra. .Zapas na czarn¹ godzinê . S³owa te¿ wsi¹k³y w koszulkê Joego.zastanowi³a siê Julia. Pojawi³ siê ambulans. prawdziwa z³ota jesieñ. czerwone wiat³a na dachu b³yska³y niespokojnie. Siêgnê³a przed Barbiem. W koñcu Norrie siê odsunê³a. ma³a. gdzie jest. ¿e i tak trochê postoj¹. Ci¹gle jeszcze by³o ciep³o.jak jej ³zy mocz¹ce mu koszulkê. Mo¿e jeszcze tydzieñ. ¿e zapalê? Nie muszê teraz.Sorka. którêdy przejdzie nie¿yca. . . I co z tego? Czarodzieje na kanale meteo nie potrafili prz ewidzieæ nawet. Ambulans na ³¹ce pod jasnym pa dziernikowym niebem okaza³ siê tego popo³udnia kropl¹ przepe³niaj¹c¹ dzban. Ale te¿ nie chcia³ wracaæ do domu. Nad g³ow¹ p³acz¹cej dziewczyny spojrza³ z wyrzutem na Benny'ego. Je¿eli klosz nadal zostanie. mo¿e ciut d³u¿ej. ale wiadomo. Zapali³a papierosa.odezwa³ siê Benny. Nagle Joe Chudzielec zorientowa³ siê. otworzy³a schowek na rêkawiczki i wyjê³a z niego star¹ paczkê papierosów. ¿e ju¿ nie ma ochoty protestowaæ. Znowu pokrêci³ g³ow¹.Do niczego. wiêc nie by³o sensu marnowaæ paliwa.On straci³ oko! . sz³a przed karetk¹. . . gdzie omijaæ najwiêksze dziury.Do niczego.powiedzia³ Benny i poklepa³ Norrie po plecach. z pewno ci¹ wielu meteorologów pokusi siê o prognozy pod kloszem. ale nie uruchomi³a silnika.wyja ni³a przepraszaj¹co.Chcesz jednego? Barbie tylko pokrêci³ g³ow¹. . . . W tamtej chwili najbardziej na wiecie chcia³ siê wydostaæ z miasta. Chocia¿ kto wie? . Zdaniem Julii byli tak samo wiarygodni jak geniusze i ntelektu. Twitch wjecha³ na ³¹kê.potwierdzi³ Joe. jakby odkrywa³ wielk¹ prawdê. w³a cicielka restauracji.Fakt .Nie masz nic przeciwko. ¿e to d³ugo nie potrwa.Patrzcie .

zapyta³a Julia. . kiedy przyjdzie po ciebie Hitlerjugend? .powiedzia³ Barbie. ¿e nie ma sensu robiæ tego w czasie. kiedy trzy czwarte mieszkañców miasta przysz³o tutaj.Kiedy wychodzi³em noc¹. Jaki pistolet mniejszy ni¿ glock. Czasem przyk³adaj¹c im lufê do g³owy. niekoniecznie naszego. ¿e Ameryka nie dysponuje odpowiedni¹ technologi¹. wyszed³e rano. wygl¹da³a na gotow¹. tak jak siê pojawi³a.polityczne. co zaczêli.Co ty taka pesymistka? Mo¿e dzi wieczorem wiatr zdmuchnie tê kopu³ê do morza.A co z gazet¹? . Barbie milcza³. . w które normalnie wyposa¿ano policjantów w Mill.Dam sobie radê.Dziêki za uratowanie mi ty³ka . Tak przynajmniej s³ysza³am.Technicznie rzecz ujmuj¹c. Jeden dawno siê zestarza³. Pewnie nie znale li w komisariacie spodni na jego rozmiar. . . Nie dlatego. Uwierzy³ Coksowi. . . mój drogi. jak przyjaciel Juniora Frankie DeLesseps pomaga kierowaæ ruchem. Kto wie? . Tylko co on w³a ciwie wiedzia³? Jako ¿e by³ w wojsku.Mam dla ciebie wie ci.broñ. Chcesz siê pobawiæ w gazeciarza? . .Marne szanse. mia³ za zadanie straszyæ przestraszonych Irakijczyków. ¿eby mu szczególnie ufa³. je li postanowi¹ ciê zapuszkowaæ i skoñczyæ. Przez pewien czas obserwowali.Skarga na brutalno æ policji niewiele ci da. . a drugi je dzi porsche boxterem. ale tak czy inaczej . ¿e Stany Zjednoczone nie s¹ odpowiedzialne za powstanie klosza. Julia. To jest robota rz¹du.Co zrobisz. Którego rz¹du.Barbie wola³ zmieniæ temat. ¿e ten twój pu³kownik doskonale o tym wie. Razem z Pete'em i paroma przyjació³mi dopilnujemy dystrybucji. dostr zeg³a na jego biodrze broñ. pe³na obaw.Oho ho! Ale macho! . Ubrany by³ w niebiesk¹ bluzê mundurow¹ i d¿insy. ale jako mi siê nie wydaje. ¿eby kto z biura w Portland w najbli¿szym czasie przyjecha³ do Chester's Mill. Co zrobisz nastêpnym razem? Poprosisz swojego przyjaciela Coksa. Albo zwyczajnie zniknie. Po prostu uzna³am. ¿eby zg³osi³ sprawê Amerykañskiej Unii Wolno ci Obywatelskich? Mog¹ byæ faktycznie zainteresowani tematem. Wysoki by³ skurczybyk. kiedy od niego us³ysza³. ale poniew a¿ by³ przekonany. pewnie jego w³asny. W mie cie jest tylko dwóch prawników. Ani ¿aden inny kraj. Owszem. jest gotowa. którego mu Jim Rennie sprzed a³ ze zni¿k¹. I za³o¿ê siê. Twój ty³ek nadal jest w opa³ach. . wskazuj¹c br od¹ wyro niêtego m³odego mê¿czyznê.

co j¹ niepokoi.Jak sobie daje radê? . Chyba by³oby najlepiej. ale. Twój przyjaciel Cox pewnie siê niecierpliwi. patrz¹c przed siebie. .Mo¿e wpadnê. . . kiedy by³a Brend¹ Morse .powiedzia³a. . kiedy nowe miejskie wozy stra¿ackie stoj¹ w Castle Rock. Przywita³em siê dzisiaj z Jackiem Evansem. Pod wieloma wzglêdami dziwnie. Dziwnie siê z ni¹ rozmawia³o. Karetka wyje¿d¿a³a na odblokowany pas po rodku szosy sto dziewiêtna cie. gdyby cie siê spotkali po zmierzchu. Zapewne wbrew rozkazom. jak ranny ch³opiec jest wsuwany przez tylne drzwi do karetki .. W milczeniu patrzyli. Ale nie by³ tego pewien. dlatego Julia poczu³a do nich odrobinê sympatii. Cox nie jest moim przyjacielem.. zgodzi³a siê od razu.Pani Perkins? . .To niemo¿liwe . Dzisiaj nie serwujemy nic na ciep³o. siadaj¹c z powrotem za kierownic¹. Je¿eli sytuacja kryzysowa potrwa odpowiednio d³ugo. je li mi zamkn¹ firmê? .Jest w strasznym stanie.Smutek zmienia ludzi.Wyrzuci³a do po³owy wypalonego papierosa przez okno. . Po chwili namys³u wysiad³a i zgasi³a go butem. Patrzy³ na mnie ... Prawie czterdzie ci lat.Chêtnie bym siê zg³osi³.To znaczy do Brendy. lecz zaraz siê rozlu ni³a..Straszne.zastanowi³a siê na g³os.Tak. Wreszcie ambulans potoczy³ siê z powrotem przez ³¹kê. . . ale muszê naszykowaæ milion kanapek. ¿e mi powie.. o co chodzi. . . je li Rennie i jego s³u¿alcza policja postanowi¹ zamkn¹æ redakcjê? .Ona co kombinuje. chocia¿ nawet nie powiedzia³am.szepnê³a. . ‾o³nierze te¿ patrzyli.. My la³am.Nie nazywaj go tak.powiedzia³a Julia. . po¿ar nie jest mile widziany. Nie powiedzia³a. Barbie obj¹³ j¹ za ramiona.odezwa³a siê Julia Shumway. .Jest pogr¹¿ona w ¿a³obie . Lepiej nie kusiæ losu.. .. . jakby mnie zobaczy³ pierwszy raz w ¿yciu.powiedzia³ Barbie. .oznajmi³ Barbie stanowczo. ¿e chcesz z ni¹ porozmawiaæ i masz do niej wa¿n¹ sprawê. na dachu ci¹gle b³yska³y czerwone wiat³a.Znam Brendê Perkins od czasów. chocia¿ od wiosny co rodê serwujê mu moj¹ s³ynn¹ pieczeñ. .Co bêdzie. ka¿dy dzieñ w Chester's Mill mo¿e siê staæ dniem wielkiej niewiadomej.A co bêdzie. W pierwszej chwili stê¿a³a.Zajrza³am wcze niej do komendanta Perkinsa . Ale kiedy napomknê³am. jego ¿ona zmar³a wczoraj z powodu kopu³y.

Coksa go³ymi rêkami tylko dlatego.. Mia³em tu trochê k³opotów. a upu ci³aby torebkê. Ma³o brakowa³o. pu³kowniku. . . w po piechu szukaj¹c aparatu.ale powinien pan wiedzieæ wiêcej. . poda³a komórkê Barbiemu. ¿e omal nie zosta³ pan aresztowany. zanim pojawi³ siê klosz.Chyba mo¿emy ju¿ jechaæ. dobieg³o szeleszczenie papieru.Z grubsza bior¹c. Nastêpnie. którzy usi³owali mi skopaæ g³owê z ramion na parkingu przy tutejszej karczmie z nocnym klubem. Wiêc mia³ raporty. . skacz¹cy na dwóch ³apkach przed jedynym cz³owiekiem maj¹cym w³adzê w tym mie cie. albo nie chcia³ tego zrozumieæ. s³ucha³a przez moment.Barbie wskaza³ na drogê.Problem z rozrusznikiem. .zgodzi³ siê Barbie . szefie.Dlaczego pan mnie nazywa pu³kownikiem? Pu³kownikiem jest pan. umar³ na szosie numer sto dziewiêtna cie. gdyby Dale Barbara w dalszym ci¹gu nosi³ mundur i by³ jego podw³adnym. . a on. który w³a nie by³ wieziony do szpitala.. Ani pojêcia o moim skromnym udziale w tym. . ¿e móg³by zamordowaæ pu³kownika Jamesa O. ze swoim lekko ironicznym u miechem. Sprzeczka z synem wiceprzewodnicz¹cego Rady Miejskiej i kilkoma jego przyjació³mi. czego pan ode mnie oczekuje ..Rozumiem.. Ca³kiem sporo. I to w³a nie s¹ ci panowie. . Barbiemu uda³o siê wpa æ mu w s³owo na tyle skutecznie. No piêknie. Dale Barbara. ¿eby przekazaæ. co siê tutaj dziej e. o wszystkim wiemy. kompletny dupek.O tym te¿ wiemy . komendant policji. ¿e tamten móg³ i æ do McDonalda.ale nie ma pan pe³nego obrazu sytuacji. co siê sta³o ch³opakowi. wiceprzewodnicz¹cym Rady Miejskiej. jednak Cox albo nie rozumia³ zwi¹zku historii Rory'ego Dinsmor e'a z tym. . ze wiata. .nowy komendant. gdy Julia uruchomi³a silnik. A kiedy skoñczy³.oznajmi³ Cox. dziêki któremu nie zosta³em aresztowany.Po drugie .odpowiedzia³ Barbie . Nagle u wiadomi³ sobie. Wys³ucha³ relacji uprzejmie. naj¹³ nowych policjantów. ca³kiem niedaleko st¹d. To by³ Cox i mia³ co do powiedzenia. Po pierwsze. zada³ pytanie. Akurat w chwili.Wiemy. Dobry Bo¿e. nie.podj¹³ Barbie . do którego teraz nie móg³ siê dostaæ. Znalaz³a go. zadzwoni³ telefon. Z raportu wynika. przy³o¿y³a do ucha. mo¿na to tak okre liæ .. . co mówi³. które by³oby rozkazem. wiemy.Do pana. po czym wróci³ do swojego w¹tku. Gdzie z daleka.. Z raportu.Bêdzie pan musia³ wznie æ siê ponad to.

Dokumenty podpisa³ sam prezydent.Pójdzie pan do radnego i do komendanta policji . Przeci¹gn¹³ d³oni¹ po w³osach. . ¿e nie rozumiecie kwestii klosza. . ale te¿ awansowa³ w zawrotnym tempie.Mówi pan.Nie! . .Chcemy zmieniæ aktualn¹ sytuacjê.Za³ó¿my. które odci¹³ od wiata. a Barbie siê rozpêdza³.powiedzia³ Cox. .Odetniecie?! Jak to? Nie mo¿ecie odci¹æ! . a pan jest oficerem dowodz¹cym.Czy prezydent przy le tutaj FBI? Na le na mnie Secret Service? Albo cholern¹ Armiê Czerwon¹? Nie. ale informacje. Julia przygl¹da³a mu siê z trosk¹. . proszê pana. W g³owie mia³ mêtlik..mailem kopie dokumentów do pañskiej przyjació³ki z redakcji. którzy mu staj¹ okoniem. . pomog¹ ustanowiæ pana w roli cz³owieka prowadz¹cego miasto na powrót do wiata zewnêtrznego.. pachn¹cy ró¿ami zadek? Julia spojrza³a na niego przera¿ona.le ocenili cie tutejsz¹ sytuacjê.. je li do niego zadzwoniê i powiem. . . Barbie nie odpowiedzia³. potrafi byæ bardzo niemi³y dla tych. kto mnie tu bêdzie s³ucha³? Zrozumcie wreszcie. ¿e prezydent wprowadzi³ w Chester's Mill stan wyj¹tkowy. to . ale nie macie pojêcia.Powie im pan.odezwa³ siê w koñcu Barbie. ¿e prezydent ma dla mnie zadanie specjalne.Nie tylko wróci³ pan do s³u¿by. Co pan na to? .Poruczniku Barbara.Cox nie robi³ ju¿ wra¿enia dobrodusznego kumpla. Nie zrobi nic.Gratulacje .krzykn¹³ Barbie. to znaczy pu³kowniku Barbara. przed chwil¹ to panu wyja ni³em. Czy jemu te¿ siê pan sprzeciwi? O ile mi wiadomo. . Barbie by³ odmiennego zdania. co pan potrafi. Ale dopóki jeste my odciêci. Zreszt¹ znam pañsk¹ si³ê perswazji. prze lê e . ...ci¹gn¹³ Cox. które pan przed chwil¹ ode mnie otrzyma³.Jak wam siê uda. ju¿ i tak za du¿o pan powiedzia³. ¿eby mnie poca³owa³ w mój liczny.Zanim wam odetniemy Internet.oznajmi³ Cox spokojnie. A co siê stanie. Pocz¹tkowo z pewno ci¹ napotka pan opór. Nie mówiê.Wobec tego niech pan mi wyt³umaczy. . . luzaka opowiadaj¹cego dowcipy.Nie ma pan wyj cia . lecz on tego nie widzia³. Widzia³em w Iraku. . . . w mie cie. miem twierdziæ . Ucho mu pulsowa³o od przyciskania cholernego telefonu. co siê dzieje tutaj. ¿e jestem u pionym agentem Al . I to nieca³e trzydzie ci godzin temu.Nie chcê! .Kaidy i planowa³em go zabiæ strza³em prosto w g³owê. mo¿ecie po mnie przys³aæ dowoln¹ agencjê federaln¹ i mnie aresztowaæ.

krzykn¹³ Barbie ironicznie. Ale niewiele brakowa³o. Tak c zy inaczej ma pan równie s³abe pojêcie o sprawie jak reszta tych.Móg³bym ewentualnie zadzwoniæ do przewodnicz¹cego rady. .miasto jest kompletnie odgrodzone od wiata..Nie Sanders tam rz¹dzi? . . . nie ma co. . . bardzo nam przykro. a z pewno ci¹ uchroniæ ludzi od strachu przed mierci¹. . Nie tylko od Ameryki. Nastêpnie pan o przekona o swojej przydatno ci.Za³ó¿my.zdziwi³ siê Cox. .Czy naprawdê do was nie dociera. ¿e je li bêdziemy mieli dostêp do sieci.dorzuci³a Julia.A do tego . widz¹ ¿o³nierzy zwróconych do nich plecami.Bardzo jest pan elokwentny jak na kogo .Brak wiedzy mo¿e byæ niebezpieczny . Nast¹pi³a pauza.Staramy siê wam pomóc .Chc¹ nam odci¹æ Internet? Barbie uniós³ palec w ge cie mówi¹cym: Czekaj .odezwa³ siê wreszcie Cox. niektórzy z nas uwa¿aj¹.powiedzia³ Cox cicho.Pan to mówi i ja panu w zasadzie wierzê. ¿e odciêcie was od sieci by³oby ciosem poni¿ej pasa. ¿e musimy was odci¹æ od Internetu.poda im pan tamt¹ informacjê. To on jest tutaj grub¹ ryb¹. Wiceprzewodnicz¹cy.ci¹gn¹³ Cox..Mo¿e jednak zostawimy wam Internet .podj¹³ Cox . tyle ¿e tym razem jest pan w Waszyngtonie. ¿ebym zosta³ aresztowany. . kiedy twierdzê. to przepis ciotki Sarah na chleb z ¿urawin¹ wcze niej czy pó niej wycieknie poza obrêb miasta? Julia wyprostowa³a siê w fotelu i spyta³a bezd wiêcznie: . jak¿e mu tam. ¿e zadzwonimy do tego Renniego i powiemy mu. co siedz¹ za biurkiem. ¿e ma³o pan wie. Albo i nie. .No dobrze. nak³aniaj¹c nas do zmiany zdania.. Przynajmniej na jaki czas. Ni ech pan mnie uwa¿nie pos³ucha: ka¿dy wywiad jest lepszy ni¿ ¿aden.Niepojête! . . . i je li siê proklamujê czasowym dowódc¹. .Nie odmawiam. . sytuacja jest bardzo szczególna. ale w ogóle od ca³e go wiata. Znowu siê czujê jak w Iraku. niech pan mnie pos³ucha . Nie mo¿emy nic na to poradziæ. jak¹ pomoc zyskuj¹ dziêki podatkom. Sandersa i powiedzieæ. Wy te¿. ¿eby zobaczyæ. Genialny przekaz. a nie na miejscu z piechot¹. kto odmawia wspó³pracy.Kto wobec tego? . Ale czy uwierzy w to który z mieszkañców miasta? Kiedy siê rozgl¹daj¹. . Mo¿e uda siê komu uratowaæ ¿ycie.. . Barbie zastanowi³ siê chwilê. . . trzeba podj¹æ wyj¹tkowe rodki i tak dalej. Mog³o podzia³aæ.W³a nie o tym mówiê.Rzeczywi cie. wcale mi to nie pomo¿e.James Rennie.

co aktualnie nawala³o w Chester's Mill.Barbie. ¿e wielkie bum zosta³o wyznaczone punktualnie na trzynast¹. Zorganizowaæ samobójczy zamach na ko ció³ kongregacyjny? .naciska³ Cox. ¿e mogê wynegocjowaæ Internet. z rêkami za³o¿onymi na piersiach. .. nic uj¹æ. Nic dodaæ.spyta³ Barbie. dopóki nie udowodni swojej niewinno ci. Chyba ¿e odniesie siê je do zaopatrzenia generatora w propan.. . czego siê dowiedzia³ od Coksa.Porozmawiamy pó niej .rzuci³ Barbie. . zanim pan cokolwiek zrobi. ..Planuj¹ w³a ciwie to samo.A jak¹ krzywdê mog¹ ci terrory ci wyrz¹dziæ Ameryce? . zanim pan zacznie z kimkolwiek rozmawiaæ.zaryzykowa³ Barbie. Proszê czekaæ na mój telefon. które zasz³y pod kloszem. Muszê najpierw porozmawiaæ z wdow¹ po komendancie Perkinsie. chocia¿ wed³ug standardów wojskowych by³ prawdziwym wolnomy licielem. Zminimalizowaæ straty . Tutaj dochowanie tych tajemnic nie mia³o ju¿ znaczenia. niech¿e pan pos³ucha. Na szosie numer sto dziewiêtna cie zrobi³o siê ju¿ ca³kiem pusto. .kolejne wyra¿enie pod kopu³¹ ca³kowicie pozbawione znaczenia. NA KRZYWY RYJ NIE WO‾Ê. . Wy³¹czy³ telefon.Telefony te¿ zostaj¹ .Zrobi pan to? .Proszê pana. Zreszt¹ w tym aparacie bateria siada. W drodze powrotnej Barbie przekaza³ Julii. Ich zdaniem ka¿dy mieszkaniec Chester's Mill jest terroryst¹. pomy la³. A do tego policyjny kogut na przyssawce. .Proszê zaczekaæ na wiadomo ci ode mnie. Teraz jeste my my kontra oni. naprawdê muszê oddzwoniæ pó niej. Je¿eli chcecie zminimalizowaæ straty. . Chyba ¿e ich szalony pomys³ siê sprawdzi. ale DeLesseps ci¹gle sta³ w miejscu. TRAWKA ALBO WACHA.Sk³ama³ bez najmniejszych wyrzutów sumienia. zaczynamy biæ pianê. Barbie dostrzeg³ naklejkê z napisem: DUPCIA. S¹dzê. Kontrast skupiaj¹cy w sobie wszystko. I znów Barbiego zaskoczy³o. W komitecie zarz¹dzaj¹cym ca³ym tym ba³aganem zasiada przynajmniej piêciu jastrzêbi w stylu Curtisa LeMaya.Tylko niech pan pamiêta. . Kiedy mijali tê brykê. jak niewiele pu³kownik wie o zmianach.Zatrzyma pan dra¿liwe szczegó³y naszej rozmowy dla siebie? . . zanim Cox zd¹¿y³ powiedzieæ co wiêcej. wyra nie . Fakt. co zrobi³ ten dzieciak . ale. oparty o swojego chevy'ego II nov a. trzymajcie siê jak najdalej.Bêdê siê musia³ z panem skontaktowaæ.To by³oby bardzo trudne.zauwa¿y³a redaktorka. My przeciwko nim.

Sammy . Wiadomo ci na gor¹co. 7 .No. z którym siê prowadza³a.. Jego samego te¿ rozpozna³a ledwo. Ciep³o dzi by³o jak na pa dziernik. ¿e nastêpny numer gazety wyjdzie znacznie szybciej. w stronê wygniecionej trawy i wielkiego namiotu. Tak sobie my la³em. duma te¿ ucierpia³a. ale czego siê napi³em. niezupe³nie ...Cze æ. U miechnê³a siê mimowolnie. teraz na wpó³ zapadniêtego i opuszczonego. Nawet nie rzuci³ okiem na jej cycki. równocze nie przyciskaj¹c do siebie nosid³o. a mimo to teraz nie rozpozna³a jego g³osu. jednocz¹ce mieszkañców miasta. Chocia¿ namiot i tak robi³ wra¿enie lepsze ni¿ pan Sanders.No. ¿e to ca³kiem mi³e popo³udnie.Machnê³a rêk¹ do ty³u. . Pomóc ci nie æ dziecko do samochodu? Teraz ju¿ da siê pojechaæ.. nie zauwa¿y³am pana.... . ni¿ s¹dzi³am. Ten sam niepewny g³os. To by³ ojciec Dodee.Co mi siê zdaje.Kochana z ciebie dziewczyna. lecz mizerny grymas pe³en zmêczenia. by³ smutny i jakby za³amany. A¿ ¿al by³o na niego patrzeæ. bo jakim prawem cholerna Georgia nazywa j¹ lesb¹? Georgia Roux niejeden raz przychodzi³a do przyczepy skamleæ o dzia³kê cracku dla siebie i tego miê niaka. Ty³ek j¹ bola³ od upadku. przepraszaj¹cy u miech cz³owieka cierpi¹cego. Little Walter spa³ i wa¿y³ tonê. lekko ironiczny u mieszek. tak. ¿e tak siê sta³o z pana ¿on¹.. rozp³aka³ siê! . prawie nikt nie zosta³..przera¿ona. O szlag by to. .. . . A oni maj¹ rakiety Cruise.Dzieñ dobry. Barbie pokiwa³ g³ow¹. . .Siedzia³em w cieniu. prawda? Tak.zaoponowa³ Barbie. Tym razem jednak nie by³ to jej zwyczajowy.Jak sobie radzisz? Samantha Bushey nie rozpozna³a g³osu.us³ysza³a. Rany. Sammy rozmawia³a z nim tysi¹c razy. co siê zdarzy³o po raz pierwszy. Postarza³ siê jako .Dzieciak mia³ karabin. .Przykro mi. a nie na swoje czterdzie ci trzy lata. Zaplanowali Wielki Wybuch. z którym wygl¹da³a na sze ædziesi¹tkê. . .Wydanie specjalne. . póki ten ch³opiec. wiêc obróci³a siê trochê przestraszona.

nim wszyscy przesi¹d¹ siê na rowery. tylko wymy lny prezent na osiemnastkê. Nic fajnego. Sammy wziê³a Little Waltera. I na dodatek zapocz¹tkowa³aby d³ug¹ rozmowê z facetem.Walter. Matka Dodee sypiaj¹ca z Chuckiem Thompsonem? Sammy by³a w równym stopniu zaintrygowana. mo¿liwe. zosta³ przeniesiony gdzie indziej. . Sammy zastanowi³a siê. a potem. mo¿e do ciotki Peg w Sabattus? . ¿e naszykowa³ upominek w pieluszce . Dotarli do samochodu. . ile czasu minie. Nie mia³o sensu mu t³umaczyæ.Prawdziwa z niego maszyna do produkcji kup. pierwszorzêdny srajtygiel. A taki spacer z radnym. Kiedy Dodee siê pojawi tu w Mill.Nigdy mi siê nie podoba³a ta ca³a nauka latania .Raczej nie . Ca³kiem jakby podj¹³ w¹tek rozmowy. u miechnê³o siê nieprzytomnie i zasnê³o na nowo. po prostu zapomnia³. Pokiwa³ g³ow¹. starego chevroleta o listwach bocznych wy¿artych przez rdzê. czy Claudie aby z nim nie sypia. Dziecko otworzy³o oczy.. To w pieluszce to nie by³ upominek. odpowiednie zakoñczenie doskona³ego jesiennego popo³udnia. ¿e siê wczoraj widzia³y.. któremu ³zy sp³ywa³y po twarzy oraz gil wisia³ u nosa. skrzywi³a siê od smrodu.Teraz to ju¿ nie ma ¿adnego znaczenia. nawet gdyby ma³y mia³ p³akaæ. Co za ulga. Wyci¹gnê³a Little Waltera z nosid³a.Czasami nawet siê zastanawia³em.Takiej propozycji Sammy nie mog³a siê oprzeæ. . . i poda³a go radnemu.. Trochê staromodne. Widzia³a mo¿e Dodee? Nie wróci³a do domu na noc. Je¿eli Dodee spêdzi³a noc poza domem. Na pewno ju¿ mu kiedy wyja nia³a. proszê pana.Dziêkujê. otar³ nos wierzchem d³oni. .Pewnie siê wybra³a z Angie McCain do marketu. .powiedzia³ Sanders. co wstrz¹ niêta. . .oceni³ i westchn¹³. Nale¿a³a mu siê . ca³kiem jakby podnosi³a wielk¹ ciep³¹ kluchê. tylko by przygnêbi³a tatu ka Dodee.. .Zdaje siê. ¿e w rzeczywisto ci dzieciak mia³ na pierwsze imiê Little.zauwa¿y³ pan Sanders.Nie. skoro nie mog³a wróciæ do miasta. W kwestii ruchu na drodze mia³ racjê: wiêkszo æ samochodów odjecha³a. . bardzo ³adne imiê. Little Walter. jako jej nie widzia³am. któr¹ prowadzi³ sam ze sob¹. to wiadomo æ. Sammy o ma³o nie odpowiedzia³a: Tak. ale w porê ugryz³a siê w jêzyk. poparty ton¹ paczek bo¿onarodzeniowych. bêdzie mia³ mi³¹ niespodziankê. wczoraj po po³udniu . Gil znikn¹³.Tak.

Ale naprawdê jeste my w trudnej sytuacji..Niektórzy z policjantów zachowywali siê dzisiaj do æ brutalnie. nie móg³ wyhamowaæ z politycznie poprawnym be³kotem.podj¹³ Andy mgli cie. Sammy otworzy³a drzwi samochodu i po³o¿y³a dziecko na siedzeniu pasa¿era. W³¹czy³a radio. obojêtne jak szczerego.. Zastanowi³a siê przelotnie. ¿e niezale¿nie od smutku. Rozumiesz mnie. Pan Sanders nadal sta³ na prowizorycznym parking u. Sammy. Nie ma problemu. . Odpowiedzia³a tym samym. Frankie DeLesseps sta³ na rodku drogi z rêk¹ uniesion¹ w górê.. gdy skojarzy³a dwa fakty: ¿e Georgia Roux przygniot³a jej cycek tym cholernym buciorem motocyklowym (i pewnie zostawi³a jej si niaki) oraz ¿e Andy Sanders. . . . Ju¿ mia³a wsi¹ æ do samochodu.Oczywi cie. .. my licie o policji.Pete Randolph zrobi z nich zgrany zespó³. . prawda? . jak bardzo za³amany.Tak. tym lepiej dla nas wszystkich. Opu ci³a szybê. m³odzi. rozumiesz..To dobrzy ludzie . Tylko radio jezusowe nadawa³o czysto.Jasne . . ja wiem. co wy. spojrza³a w lusterko wsteczne. .. bez wzglêdu na to. Little Walter ju¿ znowu pochrapywa³. Sammy.Proszê pana.Pomodlisz siê za moj¹ ¿onê? . Rozumia³a doskonale.Mi³o ciê by³o spotkaæ. by³ przewodnicz¹cym Rady Miejskiej.. Sam kiedy by³em m³ody.. zanim sprawy wymkn¹ siê spod kontroli. .Chwila ciszy. Odjecha³a. . Jasne. do zobaczenia. Sammy? . No. Fotelika nie u¿ywa³a od miesiêcy.No. chroniæ i s³u¿yæ. Mo¿e da³by pan radê co z tym zrobiæ? Rozumie pan. . Little Walter obudzi³ siê i zacz¹³ pierdzieæ. Musia³a wdepn¹æ hamulec do dechy.Taaak. Za du¿o siê trzeba by³o z nim napierniczyæ.. jak prawdziwy gliniarz. Im szybciej nauczymy siê szacunku dla w³adzy. Ten sam nieszczê liwy u miech na twarzy radnego. W tym samym rytmie. teraz ju¿ prawie ca³kiem pustym. jedn¹ rêk¹ przytrzyma³a dziecko.. Rytm s³u¿by i ochrony od czasu do czasu przerywany kopniakiem w czyj biust. bo to naprawdê nie by³a jej sprawa. skoro nie wróci³a do domu. gdzie Dodee spêdzi³a minion¹ noc. wiêc zaraz wy³¹czy³a sprzêt. Zreszt¹ zawsz prowadzi³a bardzo ostro¿nie. mierdzia³ przepotwornie.odrobina rado ci. Bêd¹ dzia³aæ jak jeden m¹¿.odpar³a Sammy. Gdy podnios³a wzrok.Widzisz. Szybko przesta³a o tym my leæ. Podniós³ rêkê na po¿egnanie.

. odrobinê przestraszona. choæ przyznawa³a to niechêtnie.A gdzie masz fotelik? Frankie nachyli³ siê do okna. Angie mog³a go sobie zatrzymaæ na w³asno æ. . fiut kar³owaty. ¿eby nie bola³o? Trzepnê³a go po rêku. Tylko pierdzieli i macali.Teraz wszystko jest inaczej.Sam widzia³em.Ma³o mi dziecko nie s pad³o! .Nie. Na zmianê .Pewnie ugrzêz³a za miastem. . Little Walter pierdzia³ jak karabin maszynowy. ¿e ma do mnie przyj æ. . Pewnie we dwie z Dodee wsiad³y do jej kii i odjecha³y w sin¹ dal. Naprawdê trudno to zrozumieæ.A co mi zrobisz? Zamknie sz mnie? . . Cisnê³a zasranym pampersem w bok. . Frankie ju¿ siê nie u miecha³.A Dodee? Sammy po raz kolejny zaprzeczy³a.. po co Bóg w ogóle stworzy³ mê¿czyzn. . . Miê nie wielkie. . I nie czekaj¹c na odpowied . lecz da³a siê ponie æ z³o ci.stwierdzi³ Frankie. bo teoretycznie Frankie móg³ pogadaæ z panem Sandersem. Je li chodzi³o o zdanie Sammy.Georgia zrobi³a ci krzywdê w cycuszek? .Jej samochód stoi w gara¿u . .Nie twój zasrany interes. ale te¿. to raczej oni ugrzê li w mie cie. . ale Frankie tylko siê g³upio u miechn¹³.ostrzeg³. Mi a³a w baga¿niku torbê na zu¿yte pieluchy. Byli na drodze praktycznie sami. Nie tylko w ciek³a. Po korku zosta³y tylko wspomnienia.Wymy li³bym co lepszego .macali i pierdzieli. ca³y Frankie DeLesseps.stwierdzi³.Dobra. . jeszcze w gimnazjum. Nie mia³a wyj cia. powiedz jej.Widzia³a Angie? .spyta³ Frankie w pewnym momencie. kiedy Angie wyjecha³a na turniej z cheerleaderkami. Kilometr dalej zatrzyma³a siê na poboczu i zmieni³a dziecku pieluszkê.Zwariowa³e ?! . Prawdziwy gliniarz pewnie by jej wypisa³ mandat za obrazê w³adzy i ³amanie przepisów ruchu drogowego dotycz¹cych wo¿enia dziecka. Chocia¿ je li siê zastanowiæ. Wyl¹dowa³ niedaleko tablicy z napisem: . wie¿o upieczony policjant najwyra niej rozwa¿a³ tê mo¿liwo æ.Tym razem powiedzia³a prawdê. .krzyknê³a do Frankiego. By³a z nim przez dwa dni. Pojecha³a. . wcale nie delikatnie.Wielkie mi co. bicepsy zagra³y. A jak spotkasz Angie. .Zachowuj siê . zje¿d¿aj.Poca³owaæ. chwyci³ Sammy za pier . Czasami zastanawia³a siê.

KTO U DU‾EGO JIMA KUPUJE! PYTAJCIE NA$ O KREDYT! Minê³a jakie dzieciaki na rowerach. 8 Ry¿y s³ysza³ rozpaczliwe popiskiwanie urz¹dzenia monitoruj¹cego ci nienie krwi i wiedzia³. Wulkany wybuchaj¹ce w Los Angeles. W sumie dobrze wysz³o. Chryste... Znów przysz³o jej do g³owy. Klimatyzacja zos ta³a wy³¹czona. To znaczy. Zapiszcza³o urz¹dzenie monitoruj¹ce serce. jeszcze s³yszê. Jeszcze ¿yjê. Frankie i Carter Thibodeau znowu bêd¹ sob¹: cieniasami bez grosza w kieszeni.. lecz dopiero d wiêk monitora u wiadomi³ Everettowi niepodwa¿alny fakt. . Haskell mia³ spojrzenie jasne i przytomne.JIM RENNIE . ma³y umiera³ ju¿ w karetce. Operowa³o go dwóch lekarzy. gdy dosta³ rykoszetem. . Ginny. gdzie dozna³ obra¿eñ. Ry¿y przez chwilê przygl¹da³ siê im nad pod³u¿nym kszta³tem okrytym prze cierad³em.. z których jeden powinien by³ ju¿ dawno temu przej æ na emeryturê. kiedy by³a upalona. Rory'ego trzeba by³o przetransportowaæ mig³owcem do o rodka w Lewiston natychmiast. by zmniejszyæ zu¿ycie energii. cuda! A jak ju¿ wszystko wróci do normy. Tyle ¿e do tego nie dojdzie. ¿e trac¹ ch³opca. Kto co wymy li. Na razie jednak chyba rzeczywi cie lepiej bêdzie siê nie wychylaæ.. bezpo rednio z miejsca. Zamiast tego ch³opak znalaz³ siê w przegrzanej sali operacyjnej ze zbyt ma³¹ liczb¹ personelu. ca³kiem jak na filmach katastroficznych.Wiem.odezwa³a siê teraz.. a na dobr¹ spraw od momentu. ¿e nie wyskoczy³a z ¿adnymi wiadomo ciami na temat Dodee. nie by³ to ten wyposa¿ony w stetoskop pracownik zatrudniony na czê æ . zombi w Nowym Jorku. a drugi nigdy nawet nie asystowa³ przy operowaniu przypadku neurochirurgicznego . doktorze . ¿e nied³ugo wszyscy siê przesi¹d¹ na dwa kó³ka.oraz przemêczona pielêgniarka. które ogl¹da³a z dzik¹ przyjemno ci¹. Po chwili brzmia³ ca³y chór.Migotanie komór.U‾YWANE SAMOCHODY KRAJOWE I ZAGRANICZNE TEN SIÊ RADUJE. Bogiem a prawd¹.

czy fragment kuli znajduje siê w jego zasiêgu. Ry¿emu przywodzi³ na my l bohatera jednej ze sportowych powie ci dla dorastaj¹cych ch³opaków.Próbowali my . ¿e nigdy nie zapomni jazgotu pi³y i zapachu ko cianego py³u unosz¹cego siê w nienaturalnie ciep³ym powietrzu. a techników nie by³o. bêdzie trzeba z nim pojechaæ w prawo. ¿eby zredukowaæ opuchliznê mózgu.. . W szpitalu imienia Catherine Russell przera liwie brakowa³o personelu. do kostnicy. ¿ywi¹cych nadziejê wbrew wszelkiej logice. której kartki przytrzymywa³ otoskop. dodaj¹c mannitol. a jednak wygl¹da³ przera¿aj¹co staro i krucho. a takiej nie mieli w niewielkich zapasach wcale. Haskell wyszed³ z sali operacyjnej. funkcje ¿yciowe Rory'ego siê ustabilizowa³y. ¿e zamiast wywie æ Rory'ego z sali operacyjnej w lewo . bo Ry¿y nie mia³ odpowiednich kwalifikacji. Podanie ich rannemu by³o w zasadzie równoznaczne z wylaniem do ciek u. a w³a ciwie wybieg³. ¿e ch³opak Dinsmore'ów mo¿e byæ tylko pierwsz¹ rat¹ z ceny. Znale li na szczê cie zero minus. w glorii i chwale.. gdzie matka i ojciec mogliby w lizgn¹æ siê niepostrze¿enie i zobaczyæ dzieciaka. Ry¿y by³ pewien. I o tym. Ale potem. jak¹ miastu przyjdzie zap³aciæ za brak wykwalifikowanego personelu szpitalnego. który przez kilka ostatnich lat ciê¿ko st¹pa³ po korytarzach szpitala niczym duch potêpiony. lecz nikt nie powiedzia³ tego g³o no. Wykona³ kompletn¹ morfologiê. Tyle ¿e tym razem ca³¹ widowniê stanowil jedynie Ry¿y i Ginny Tomlinson. które uwielbia³ jako dziecko. Rory dos ta³ cztery jednostki. gdy Haskell usun¹³ czop kostny. wszystko zaczê³o s sypaæ b³yskawicznie. Ry¿y pod³¹czy³ kroplówkê z sol¹ fizjologiczn¹.etatu. Musia³ to zrobiæ sam. Okaza³o siê. W takiej powie ci podstarza³y miotacz wychodzi z zagrody dla byków tylko na jeden rzut. na moment. ¿e ch³opak ma krew grupy A minus. pe³ni¹cej funkcjê szpitalnej biblioteki. Haskell nie tylko próbowa³. krew uniwersaln¹. kiedy Haskell chcia³ sprawdziæ. Otwarcie czaszki spowodowa³o zmniejszenie krwiaka. Haskell wys³a³ Ginny do kanciapy wielko ci szafy. ¿eby zbadaæ krew w laboratorium znajduj¹cym siê na parterze. Haskell operowa³. Ry¿y u wiadomi³ sobie. Ry¿y pomy la³ wtedy o rodzicach czekaj¹cych na wynik operacji.i . Ani grudki galaretowatej krwi. która wypad³a. . a staremu bojownikowi posk¹piono szczê liwego zakoñczenia. Pielêgniarka wróci³a ze zniszczonym Krótkim przegl¹dem zagadnieñ z dziedziny neurochirurgii .W normalnych warunkach podtrzyma³bym funkcje ¿yciowe . Posz³o le. Przez kilka chwil nawet mia³ nadziejê. na oddzia³ pooperacyjny. w siódmej grze mistrzostw wiata. zerkaj¹c do ksi¹¿ki.powiedzia³ Haskell .powiedzia³.

Ginny przekaza³a wie ci rodzi com ch³opca. Wziernik odbi³ siê od ciany. ból i rozpacz. chocia¿ te¿ wygl¹da³a na tak zmêczon¹. po czym wolno pokrêci³ g³ow¹. w drodze do Aldena i Shelley Dinsmore'ów. zanotujesz czas zgonu? . . przymierzy³ siê do drugiego i przegra³. nie operowa³bym go.Haskell spojrza³ na du¿y zegar cienny . panie doktorze? . . Ry¿y poda³ adrenalinê.. Mia³ sine wargi. ¿e wdowa po komendancie by³a swego czasu wyj¹tkowo urodziw¹ kobiet¹. Haskell wcisn¹³ prze³¹cznik. . Haskell ci¹gn¹³ maskê. która . . S³ysza³ zawodzenie matki. którym mia³ przekazaæ z³e wie ci. Jaki dowcipni . Mia³ wra¿enie. wskazuj¹c na rozleg³e uszkodzenia mózgu..Podaæ adrenalinê. D wiêki nios³y siê daleko w prawie pustym szpitalu. Nie gor¹co go pokona³o. Rory Dinsmore zaczerpn¹³ jeden ciê¿ki oddech o w³asnych si³ach. .Tak. spad³ na ziemiê. opar³ siê o cianê. Nawet teraz.spyta³a Ginny. Haskell siêgn¹³ do czerwonego prze³¹cznika na tylnej czê ci respiratora.siedemnasta piêtna cie. ¿e po prostu nie by³o szans na uratowanie ch³opaka. 9 Barbie uzna³. Najwa¿niejsze jednak. jakby mia³a zaraz pa æ bez ¿ycia. od³upa³ kawa³ek zielonej p³ytki ceramicznej. rzuci³ nim na o lep.poprosi³ rodziców o podpisanie zgody na pobranie organów. Spokojna. ale nic to nie pomog³o. doktorze.Czy ja siê wyrazi³em niejasno? Nie zamierzam przed³u¿aæ agonii tego ch³opca.. korzystaj¹c z. I elektrody. I to od pocz¹tku. A nawet gdyby do nas trafi³.Niech bêdzie. Ginny. Czas zgonu . tylko serce. Ron Haskell prze¿y³ swojego ostatniego pacjenta dok³adnie o trzydzie ci cztery minuty. . Upad³ w po³owie korytarza.Ry¿y? Masz inne zdanie na ten temat? Ry¿y zastanowi³ siê. Tyle ¿e w normalnych warunkach ch³opaka by tutaj w ogóle nie by³o. Ry¿y usiad³ na pod³odze. z podsinia³ymi oczami. pewnie Twitch. ukry³ twarz w d³oniach. Podobnie jak masa¿ serca.powiedzia³. przyklei³ tam niewielk¹ czerwon¹ nalepkê z napisem: BUM! . opanowana. instrukcji obs³ugi toyoty! Chwyci³ otoskop..siedemnasta czterdzie ci dziewiêæ. ubrana w wyp³owia³e d¿insy i bluzê.Wyjd my st¹d . ch³odna. ¿e pani Dinsmore nigdy nie umilknie. Test Babiñskiego da³ odruch pozytywny.Strasznie gor¹co.

Straci³am mê¿a.Dziêkujê. Przysz³o mu do g³owy. jest jeszcze g³upszy.Choæ akurat teraz trudno mi byæ obiektywn¹. jednak smutek nie zabi³ w niej ciekawo ci. unios³a rêce w pytaj¹cym ge cie: Co robisz? .. Wdowa z pewno ci¹ by³a pogr¹¿ona w ¿a³obie.Jest pan? .Jest pan niegro ny? Barbie rozwa¿y³ jej s³owa. . Julia wychyli³a siê przez okno. I co jeszcze. który nie wiedzieæ jakim cudem w ogóle jeszcze trwa.Wiem. Fernald. . ¿e ludzie m¹drzy rzadko wygl¹daj¹ le. ale dzi po po³udniu czu³ siê bardziej ¿o³nierzem z Al . W koñcu powiedzia³. . Julia ju¿ jecha³a Morin Street. Organizuje go ten podrzêdny zak³ad pogrzebowy Bowiego. Oczywi cie je li nie s¹ brzydcy od urodzenia. ¿e bêdzie siê dzisiaj z kanapkami mêczy³ sam! Nie martw siê. W oczach Brendy Perkins b³yszcza³a m¹dro æ. nadal by³a uderzaj¹co piêkna. ¿e pani Perkins zaprosi go do rodka. a jego bra t.Muszê przypilnowaæ druku! Przy okazji zajrzê do Sweetbriar Rose i zaniosê Ansonowi Wheelerowi z³e wie ci. Kobieta z misj¹. .Przepraszam? . Sta³ przed siatkowymi drzwiami i czu³ siê jak zabiegaj¹cy o pracê aplikant na bardzo trudnym spotkaniu. mieræ ukochanej osoby ³¹czy siê z wieloma sprawami. Pogrzeb jutro. Barbie jest niegro ny! I zanim pani Perkins zdo³a³a odpowiedzieæ czy zaprotestowaæ. skoro wszyscy w potrzebie je¿d¿¹ do Crosmana w Castle Rock. I ja nie mam wyboru. I s³usznie.O tym bêdê musia³a siê przekonaæ sama . Stewart to idiota..chyba pe³ni³a rolê góry od pid¿amy. Ludzie nazywaj¹ firmê Stewarta Bowiego Trupim Sk³adem. . Barbie wola³by siedzieæ obok niej.zapyta³a Brenda. Zerknê³a nad jego ramieniem na zawracaj¹cy samochód Julii. Proszê przyj¹æ najszczersze kondolencje. Jeszcze dwa dni wcze niej bez namys³u odpowiedzia³by twierdz¹co. szanowna pani. Bren. maj¹c przed sob¹ jako jedyny c el naszykowanie czterdziestu kanapek z szynk¹ i serem oraz drugich czterdziestu z tuñcz ykiem. miêdzy innymi oznacza konieczno æ wykonania naprawdê ciê¿kiej pracy organizacyjnej. . ale na razie nie mamy wyboru. tymczasem to ona wysz³a przed .Fallud¿y ni¿ kucharzem Chester's Mill. . czym wywo³a³ u miech na ustach gospodyni. Spodziewa³ siê. pomy la³ Barbie. A w tej chwili obiektem jej zaciekaw ienia by³ w³a nie on. Westchnê³a jak osoba. ¿e jest dobrze wytresowany.uzna³a. któr¹ czeka trudne zadanie.

wiêc doda³: . Zaprowadzi³a go cia na taras. W¹tpi³ we w³asne s³owa. Jak pan s¹dzi.podjê³a. opowiedzia³a mi. po lewej rabaty kwiatowe. Mia³am Howiemu za z³e. niestety teraz sytuacja n ie jest normalna. Ch³opiec bêdzie ¿y³? . skrêcaj¹c za róg domu na ³adnie urz¹dzone podwórze .Raczej nie. Brenda Perkins star³a j¹ nieuwa¿nie. Straszne.oznajmi³a . pewnie mu zabrak³o paliwa.tutaj d³u¿ej bêdzie jasno. .odezwa³a siê Brenda Perkins po chwili. .M¹¿ mia³ bzika na punkcie kwiatów. po starannie utrzymanym trawniku. gdzie królowa³ stó³. Po prawej stronie ci¹gnê³o siê ogrodzenie oddzielaj¹ce dzia³kê Perkinsów od s¹siadów. s¹siadka. Przyzna³abym mu racjê. no i kupiæ wiêcej butli u Burpeego. Generator rano przesta³ dzia³aæ.mo¿e potem wpuszczê pana do domu. Chcia³ mnie nauczyæ obs³ugi. Burpee ju¿ zamkn¹³ sklep.. Pewnie uzna pan to za dziwaczne hobby u przedstawiciela si³ porz¹dkowych. . co siê sta³o. Poprowadzi³a go wzd³u¿ boku domu. ¿e siê upar³ na ten generator.Rzeczywi cie. .Wcale nie.Mo¿liwe . . . Muszê pana poznaæ. prawda? Barbie wiedzia³. tyle ¿e zanim siê zebra³am. . tylko nie potrafiê jej wymieniæ.Gina Buffalino. Co nas plasuje w zdecydowanej mniejszo ci. uda mi siê jutro kupiæ zapasowe butle? .Mnie te¿ to nie dziwi³o.By³abym wdziêczna. a ja nie zdradza³am ochoty G³ównie ze z³o ci. a przy nim sta³a niewielka ch³odziarka. . .Mia³am poprosiæ Henry'ego Morrisona. wygrabionym z jesiennych li ci. gdybym tylko mog³a. powinienem daæ sobie z tym radê . . Nawet mam zapasow¹ butlê.Raczej nie. co to pytanie retoryczne.Najpierw siê przejdziemy . Co wiêcej . . . ¿e szczero æ bêdzie najprostsz¹ drog¹ do zdobycia zaufania tej kobiety.. ciasne umys³y. Chêtnie bym go przeprosi³a. ¿e mia³ .Intuicja podpowiedzia³a. .drzwi.S³ysza³am o wypadku . Grace Metalious i Sherwood Anderson w swoich ksi¹¿kach mieli racjê. Normalnie ca³kowicie polegam na zdaniu Julii. . mówi³a. a Henry by³ na ³¹kach Dinsmore'a razem ze wszystkimi. Ma³e miasta. p³ytka wyobra nia.Nie wiem.Je li chodzi tylko o wymianê butli.powiedzia³ Barbie.Po policzku sp³ynê³a samotna ³za.powiedzia³. Ale nie mogê tego zrobiæ.Westchnê³a i ponownie otar³a oczy.

¿e poprzesta³ na jednej zapasowej butli propanu. zmieniaj¹c butlê? . Tymczasem obieca³ sobie. szanowna pani. czy pañska wersja bêdzie siê zgadza³a z tym. chcia³abym us³yszeæ o pañskich k³opotach z Juniorem i jego przyjació³mi.Jest woda Poland Spring i dietetyczna cola. co wiem od niego. . I zacz¹³ opowiadaæ. bêdziemy mogli poruszyæ inne tematy.niewielkie szanse. ale i zaciekawionym spojrzeniem. obserwowa³a go pe³nym smutku. .Zak³adam. Barbie postanowi³. widocznie dba³ o generator. Wiem po co. i¿ niezale¿nie od dalsz ego przebiegu spotkania z pani¹ Perkins postara siê nastêpnego dnia zdobyæ jeszcze kilka. A teraz ja chcê siê przekonaæ.? .Otworzy³a lodówkê. ¿e chce pan dostaæ klucze do ratusza. który jeszcze wczoraj mieszka³ w tym domu. I rozumiem. nie patrz¹c jej w oczy.Rzeczywi cie. Brenda unios³a d³oñ i pokrêci³a g³ow¹. ¿eby pan sobie poszed³. Na nic innego nie pozwala³am Howiemu. bêdê chyba musia³a siê obraziæ.. A je li jeszcze raz nazwiesz mnie szanown¹ pani¹. A ³atwiej mu bêdzie mówiæ.. Chyba mu w jakim sensie nie dawa³a spokoju. Co pan woli? . Szkoda tylko. Mê¿czyzna. .Mo¿e bêdzie musia³ siê dowiedzieæ. Drzwi komórki zamkniête by³y na haczyk z b³yszcz¹cego mosi¹dzu. .Zanim pan mi powie o sytuacji w mie cie.Julia powiedzia³a.A czy pani m¹¿. ¿e k³opoty zaczê³y siê wtedy. tu¿ przy domu. . . . Barbie wskaza³ brod¹ czerwon¹ komórkê. kiedy Angie McCain uzna³a go za lekko przero niêt¹ zabawkê. dlaczego Jim Rennie nie powinien o tym wiedzieæ. . Wcale nie mia³ ochoty przyznawaæ. Gdy pili. Widzi pani.. ¿e opowie o tamtej nocy ca³kiem szczerze.Tak. Pozwolê panu zabraæ ze sob¹ tê butelkê wody. szanowna pani..Wodê. . ale o tej sprawie rzeczywi cie mi opowiedzia³. .Tam jest generator? . Sytuacja uleg³a zmianie. Je li nie. Otworzy³a dwie butelki.Czy mogê opowiadaæ.Tak. poproszê..Howie rzadko rozmawia³ ze mn¹ na tematy s³u¿bowe. Barbie umilk³. Je li tak. ¿e chce pani us³yszeæ rzeczywi cie wszystko? ..

Niestety. co spokojnie móg³ jej podaæ. który by³ grany chyba wszêdzie. potem Angie i Frankie zerwali ze sob¹. i tak ju¿ bardzo krótkiej. A z tego przeboju najlepiej zapada³y w pami s³owa ka¿dy musi znaæ swoje miejsce . Pokaza³a mu jêzyk.powiedzia³ spokojnie. Na przyk³ad siêgaj¹c po co . Pier by³a fantastyczna.Powinna wiedzieæ.To znaczy. kim jest jej ch³opak. pasujê. wtedy zatoczy³a siê na pojemnik ze zlewkami. . .Podoba³o ci siê! . w Chester's Mill po prostu nie mia³ w³asnego miejsca. ale nie w ten sposób. ¿e j¹ skrzywdzi³.. Przez moment widzia³ ró¿owe figi. lubiê.doda³. ¿e Frankie DeLesseps nale¿y do tych. .10 Najlepiej zapamiêta³ z tego lata przebój Jamesa McMurtry'ego. Ale ciê nie lubiê. to wbi³a mu paznokcie w szyjê i napiera³a na niego biodrami.Niech bêdzie sprawiedliwie. m³oda i jêdrna. kiedy Barbie wylewa³ resztki do pojemnika na ty³ach restauracji.Dziêki. Wtedy wróci³a mu zdolno æ my lenia. . Dojrza³ na jej twarzy gniew. Chcia³ siê odsun¹æ. Objê³a go za szyjê.. A on. . Którego wieczoru dziewczyna lekko cisnê³a go w kroczu.Wielkie dziêki! Jestem u winiona po ca³o ci. jak chcesz . rozumiesz . Na chwilê podci¹gnê³a brzeg spódnicy. czasem nawet bra³ w nich udzia³. Jak zreszt¹ ca³a dziewczyna. Z pocz¹tku odruchowo odda³ poca³unek.powiedzia³a. Wtedy zobaczy³. co w tym mie cie narzucaj¹ swoj¹ wolê. kiedy odpu ciæ . dziewczyna p ostanowi³a go podej æ na serio. I w pewie n wieczór. a tak¿e mia³ wiadomo æ. . Widzia³ takie zabawy w niejednej kuchni. przyciska³a biust do jego ramienia. Zna³ te bajery.Mo¿esz mi oddaæ. Fizjologia zrobi³a swoje. . Mog³o siê skoñczyæ na zwyk³ym podrywie starszego i do æ przystojnego znajomego z pracy przez m³od¹ dziewczynê. Spojrza³a na niego chmurnie. Odwróci³ siê i na ni¹ wpad³. ale nie od razu zdo³a³. poca³owa³a. dotknê³a siedzenia d¿insów i zmierzy³a go w ciek³ym spojrzeniem. I wiedzia³.Mo¿e i tak. A tak¿e stanowi³a ród³o k³opotów. a na twarzy Angie pojawi³ siê z³o liwy u mieszek. Pchn¹³ troch mocniej. nawet je li jedyn¹ jego zalet¹ by³a przyja ñ z synem Du¿ego Jima Renniego. bo choæ obejmowa³a go tylko jedn¹ rêk¹. W którym momencie Angie zaczê³a siê w kuchni za bardzo do niego przysuwaæ. Oczywi cie ludzie maj¹ . Angie jedn¹ jego rêkê po³o¿y³a sobie na piersi. Nosi³ tytu³ Talking' at the Texaco . Dale Barbara. przelotny go æ.

U wiadomi³ sobie. chocia¿ podejrzewa³. celuj¹c w szczêkê. W ciek³y. ¿e mówi³a nie . Cztery dni pó niej w karczmie kto wyla³ mu na plecy szklankê piwa.powiedzia³ Barbie. od do³u. Nie bêdê siê powtarza³. ¿e sporo osób ju¿ i tak o tym wie. ¿e jego s³owa nie maj¹ ¿adnego znaczenia. na pewno Rose i Anson. ¿e nic nie zasz³o. Zamierza³ rozprawiæ siê z Frankiem szybko. . Ile ty wa¿ysz? Z piêædziesi¹t kilo wiêcej ni¿ ona? To mi wygl¹da na gwa³t. lecz z dzbankiem piwa. Zrazu wydawa³o siê.Jak tam. Albo je li wolisz. mo¿emy wyj æ.Nie rób tego . i zacz¹³ wstawaæ.powiedzia³ Frankie . Kilka osób siê za mia³o. . Frankie sta³ w rozkroku. Co dziwne. .albo zaczekam. . kiedy Frankie wróci³. jak Barbie przewidywa³.Powiedzia³a mi. potem go podnosi za frak i ok³ada dot¹d. paru podpitych zaklaska³o. Potem przeprosi i powtórzy. co naprawdê my l¹. ¿e ma do æ piwa i muzyki na jeden wieczór. Kolejny ma³omiasteczkowy awanturnik.Wyjdziesz przed lokal. Dzi daj¹ dzbanek za dwa dolce. zanim powstanie zbiegowisko. i tak go to nie minie. Frankie DeLesseps. Baaarbie.Tchórzê . . Frankie odpu ci³.Nie wiem. kiedy s¹ wzburzeni.stwierdzi³ Barbie. Sullivan.Nic jej nie zrobi³em. Wobec tego Dale Barbara poszed³. ¿e teraz czy pó niej. jak Angie na niego lecia³a. co ci powiedzia³a. na ¿wirze leg³y dwa jego cienie. Nie zaj¹knie siê s³owem o tym. Barbie unikn¹³ ciosu dziêki lekkiemu przechyleniu g³owy. Frankie podsun¹³ siê bli¿ej i uderzy³ . Barbie uzna³ w tej sytuacji. czy tchórzysz? . ale tobie to nie przeszkadza³o i tak czy inaczej j¹ przelecia³e . Mo¿e Frankie oprzytomnieje dziêki krwawi¹cemu nosowi i zrozumie. Tym razem nie ze szklank¹. zarysowane przez latarnie na krañcach par kingu. Chlusn¹³ mu w twarz.jak by³o do przewidzenia. mimo wszystko Barbie i tak mia³ w g³owie tamte s³owa: ka¿dy musi znaæ swoje miejsce . Frankie oczywi cie nie pos³ucha³. . Piêkny prysznic. Zwykle za³atwia przeciwnika jednym ciosem.stwierdzi³ Barbie. wcale nie przebój McMurtry'ego. . Baaarbie? Fajnie? Mogê jeszcze raz. a¿ nieszczê nik zacznie b³agaæ o lito æ.Mo¿esz wyj æ teraz i za³atwiæ sprawê .Wiedzia³. Zaci niête piê ci uniós³ jak John L. ¿e sprawy potocz¹ siê tak. silny i g³upi. Skontrowa³ prawym . . skurwielu jeden. Z szafy graj¹cej p³ynê³a akurat zupe³nie inna melodia. ale nak³ama³a .sposoby powiedzenia tego. ¿e pomys³ zemsty by³ od pocz¹tku chybiony.

Prowokacja. ¿e Thibodeau zaatakuje ponownie. Znajdowa³ siê w w¹skiej przestrzeni miêdzy samochodami. Kompletnie og³upia³y. Dosta³ w skroñ. papierosami i kie³baskami. Dosta³ raz do æ mocno w ¿ebra. ci¹gle jeszcze brzydkie. by cokolwiek z³amaæ. ¿eby u¿yæ wiêkszej si³y. Gdyby trafi³. w tamtej chwili przesta³ my leæ o ucieczce. Jego entuzjazm zosta³ nagrodzony kopniakiem w brzuch.wrzasn¹³ idiotycznie. .Co ty nie po. Zaczê³o siê kopanie. Wsta³. zanim on zdo³a wywalczyæ sobie przej cie spomiêdzy . tyle ¿e taki pi³karz zwykle nie ciska kostki. wiêc grad kopniaków spad³ mu na nogi. plecy i ramiona. Barbie wyl¹dowa³ na ziemi. Ju¿ siê obraca³. Zas³oni³ g³owê. Barbie w przeciwieñstwie do napastników mia³ na nogach obuwie sportowe. us³ysza³ syk uchodz¹cego z p³uc powietrza. wiedz¹c.powiedzia³ Brendzie.Nie musimy. Zamierza³ uciec. korzystaj¹c z okazji. a nie skórzane ciê¿kie buciory.A mo¿e by³a miêdzy nimi nawet jedna kometa .. Zobaczy³ gwiazdy. . bo Melvin Searles od ty³u chwyci³ go ramieniem za szyjê. Oczywi cie zrozumia³. Wiedzia³ te¿. a wtedy Junior wyr¿n¹³ go w nerki. gdy chcia³ odej æ z miasta. ale nie na tyle. odwróci³ siê twarz¹ do napastników. obok furgonetki do przewo¿enia mebli nale¿¹cej do Grubego Normana. Thibodeau naciera³.w dniu. na brzuchu. Wiêcej Barbie nie zd¹¿y³ powiedzieæ. . do æ mocne. z³ama³by Barbiemu szczêkê. musieli do niego przychodziæ pojedynczo. pewnie splecionymi d³oñmi. by zainkasowaæ potê¿ny raz od Thibodeau. poruszy³ palcami. Barbie odwróci³ siê akurat na czas. walcz¹c o oddech. zanim komu naprawdê stanie siê krzywda. Wygl¹da³ jak sportowiec ustawiaj¹cy pi³kê do karnego.prostym w splot s³oneczny. Wyprowadzi³ cios z pó³obrotu. zaraz potem uda³o mu siê d wign¹æ na kolana. Zazgrzyta³ ¿wir. Wtedy opu ci³ go zdrowy rozs¹dek. Niekoniecznie jemu. otwieraj¹c zawór pe³nej butli. Pierwszy spróbowa³ Junior. ale kucharz zd¹¿y³ siê zas³oniæ rêk¹.. . Bezczelne zaproszenie. Skrêci³ siê w bok. Frankie wyl¹dowa³ na ziemi.zacz¹³ Barbie. mierdzia³o piwem. Tam ju¿ czeka³ na niego Carter Thibodeau. wiêc Junior zgi¹³ siê wpó³. Barbie zatoczy³ siê do przodu. wiêc Barbie. . Zrobi³ trzy kroki i wtedy skoczy³ na niego Melvin Searles.Nie grasz fair! . wyszed³ spomiêdzy dwóch zaparkowanych samochodów. nie przeszkadza³o mu w tym fa³szywe poczucie dumy. uderzy³ go dwa razy w twarz krótkie. Nad nim zacz¹³ siê gramoliæ Frankie. ale zainkasowa³ kopa w kostkê. ¿e wpad³ w pu³apkê. ¿ó³te. wyci¹gn¹³ przed siebie rêce. Kucharz wyr¿n¹³ go ³okciem w brzuch. Opad³ na kolano.. który zaszed³ go od ty³u. ¿e nale¿y zakoñczyæ sprawê. ale kopn¹³ mocno.. ostre ciosy. Tak zarobi³ najgorsze siniaki .

ale zadzwoni³. a mo¿e nie. . Potem bêd¹ mogli sobie podyskutowaæ na temat chwytów poni¿ej pasa. ¿e wy le ich. dlaczego pan nie trafi³ pod klucz w komendzie powiatowej? . . . co siê dzia³o. A wracaj¹c jeszcze do tamtych zdarzeñ.. Chocia¿ pewnie którego dnia uzna.Barbie wdusi³ przycisk uruchamiaj¹cy generator. mimo ¿e policzki go parzy³y. Widzia³.Prawda . ¿e jest lepsza od tamtej w gimnazjum w Al .. zw³aszcza gdy stawk¹ by³y jego korzy ci.Mo¿e pan to nazwaæ zrz¹dzeniem opatrzno ci. . W sumie rzuca³o siê w oczy. . W³a nie skoñczy³ opowiadaæ historiê. . .samochodów.Proszê uprzejmie: wiat³a. Wjecha³ na parking z ca³¹ dyskotek¹ na dachu i migaj¹cymi wiat³ami przednimi. Walcz¹cy zostali o wietleni jak aktorzy na scenie. Mam racjê? .Mo¿e tak. Mo¿e wtedy bêdzie ju¿ po wszystkim. .Bardzo panu dziêkujê.Ze dwa dni. I wcale nie by³a zaskoczona.Junior Rennie powiedzia³: Kuchta zacz¹³ ..zgodzi³ siê Barbie. Czy pan wie.Nie za wcze nie trochê na takie zabawy. Czterech na jednego. ¿e ma grypê ¿o³¹dkow¹. a wniosek ten wydawa³ siê do æ rozs¹dny. Twarz mu pulsowa³a bólem. wszystkich czterech. która nie nale¿a³a do jego ulubionych. poprawiaj¹c pas na wydatnym brzuchu. . 11 Brenda nie musia³a tego s³yszeæ od Barbiego.Jasne. Jak d³ugo bêdzie dzia³a³? . zawy³a przez pó³ obrotu i umilk³a. nawet maj¹c tu¿ przed oczami. Wysiad³. . do szpitala.Inny policjant móg³by tego nie zauwa¿yæ.Umilk³a na chwilê. ¿e akurat Ho wie pe³ni³ s³u¿bê tamtego wieczoru..Wejdzie pan do rodka? . Dziêki pani mê¿owi. akcja! . Bardzo tu przyjemnie. U miechn¹³ siê do gospodyni. w³a cicieli karczmy. kamera.Aha.Fallud¿y. Zna³a ci¹g dalszy od mê¿a. Perkins raz wdusi³ przycisk syreny. Przypada³a kolej George'a Fredericka.A mo¿e posiedzimy tutaj? Je li to pani nie przeszkadza. ¿ebra te¿ i raptem doszed³ do wniosku. . urz¹dzenie o¿y³o z warkotem. Wtedy pojawi³ siê komendant Perkins wezwany przez Andersonów. ch³opcy? Odpowiedzia³ mu Junior Rennie. Mia³ pan szczê cie. Syn Du¿ego Jima ju¿ jako dziecko potrafi³ k³amaæ jak z nut.

Brenda parsknê³a miechem. a po drugie i wa¿niejsze. nie mówi¹c ju¿ o gwa³cie. musia³a patrzeæ mi w oczy. Posadzi³ j¹ naprzeciwko. . Pani m¹¿ wsadzi³ mnie do pokoju przes³uchañ. Howie powiedzia³.. bo po pierwsze. Pani m¹¿ te¿ o tym wiedzia³. . bêdzie ch³odniej. ¿e mo¿e to nie do koñca by³ gwa³t.Ale nie by³ zaskoczony. Odkry³am. sprzeczce z jego synem. ¿e nie wie.i wepchn¹³ tam Angie.. Powiedzia³ jej.. Ju¿ nie bêdê wchodzi³ w szczegó³y. . ... Wiedzia³ pan o tym? . Howie t dostrzega³ i nie dawa³o mu to spokoju. . ¿e je li cokolwiek z wydarzeñ tamtych dni trafi przed s¹d. .Z pocz¹tku tak twierdzi³. ³¹cznie z kwesti¹ czterech na jednego na parkingu. Co potem. W takich warunkach nie³atwo k³amaæ. wa³t drugiego stopnia.Howie oznajmi³ panu Renniemu.. Zmieni³ siê w ci¹gu ostatniego roku. Nauczy³em siê tego w armii..Umilk³a. nie da³by sobie rady z Renniem.. ale te¿ raczej nikomu nie zagra¿a³. Za cokolwiek. o synu i ojcu. ¿e dobry obroñca mo¿e wygrzebaæ gimnazjalne wybryki Juniora i Frankiego. Barbie widzia³ wyra nie. Mam racjê? Barbie przyzna³.Nie. Na tym siê opiera³. a dotykaliby my siê ³okciami. . czy ujawniæ tajemnicê. który normalnie chyba jest schowkiem na szczotki. Zgadza siê? . .Howie zawsze stosowa³ zasadê. Czyli. By³ w ciek³y..Kiedy Howie zabra³ was wszystkich do komisariatu. i w koñcu .Przy feministkach lepiej niech siê pan nie afiszuje ze stopniowaniem gwa³tu. Wyja ni³. niewiele brakowa³o. ¿e zgwa³ci³ pan Angie McCain. ¿e sprawa trafi do s¹du. Nied³ugo pogoda siê zmieni. Potem przyzna³. DeLesseps powiedzia³ mu. on osobi cie dopilnuje. zw³aszcza m³odej osobie i na powa¿ne tematy. ale ¿e dziewczyna siê przestraszy³a i chcia³a wycofaæ.. ¿e nie by³o ¿adnego zbli¿enia.. chocia¿ ¿aden takiej wagi jak w pana przypadku. jaka jest kara za krzywoprzysiêstwo. ¿e kiedy do pana Renniego dotar³y wie ci o pañskiej. by pana za co jednak aresztowano . ¿e rozum stoi przed prawem..Chêtnie.. a ja jej nie pozwoli³em. Peter Randolph praktykuje zupe³nie inne podej cie.. Rany boskie. . zgodnie z t¹ my l¹ prowadzi³ sprawy..Pokrêci³a g³ow¹. By³o ich kilka. ma k³opoty z my leniem.Junior Rennie nigdy nie by³ szczególnie mi³ym dzieckiem. naciska³. Mój m¹¿ sobie z nim radzi³. zdaje siê.S³usznie. ale w koñcu Angie wycofa³a oskar¿enie.. . ¿e bi³a siê z my lami. ¿e wiedzia³ pewne rzeczy o nich obu. Dorzuci³ te¿. Brenda u miechnê³a siê przelotnie. ¿eby zosta³o ujawnione wszystko. Stwierdzi³a.

a ciebie jeszcze. I nie j est ci nic winien. ale tylko po to. tak ma byæ. ¿eby panu dobraæ siê do skóry. ¿eby stamt¹d wzi¹æ licznik Geigera.52. Wtedy to by³y g³owice æwiczebne. Z ³adunkiem niszcz¹cym bunkry. Barbie uniós³ siê. Taki pocisk jest naprawdê potê¿ny.postanowi³a zachowaæ dyskrecjê. darzy szczer¹ antypati¹. Prawda. we sobie colê.. Natomiast je li siê przebije. Radar jej nie widzi. prawda? Domy lam siê. . Wypuszcz¹ pocisk z B . Jutro punktualnie o godzinie trzynastej Air Force wystrzeli w kopu³ê cruise'a. .O mój Bo¿e! . Je¿eli wybuchnie. zanim Rennie znajdzie jaki inny sposób. ale sytuacja siê zmieni³a. a siê nie przebije. jak wysoko siêga. dlaczego w ogóle chcesz rozmawiaæ z tym cz³owiekiem.Wiem. zamiast szukaæ swojego tajemniczego generatora. siêgn¹³ do lodówki. . nie mamy wozów stra¿ackich! .Tak. I efekty ja czasie Armagedonu. Jedno i drugie.Niestety. Gospodyni otworzy³a usta w sposób ca³kiem nieprzystaj¹cy do kobiety z klas¹. czy móg³bym teraz dostaæ coli? . wszystko to wiem. Brenda unios³a rêkê do ust.Howie poradzi³ panu wyjechaæ z miasta. Pocisk wybuchnie jakie pó³tora metra nad ziemi¹. ¿eby okre liæ. a ty zapewne wyl¹dujesz w celi..Mów mi po imieniu.Jakie bêd¹ straty? Barbie. Ale twoim zdaniem Jim Rennie powinien o tym wiedzieæ i z t¹ kwesti¹ nie bardzo mogê doj æ do ³adu. gdy ktokolwiek podwa¿a jego autorytet. Poleci zaprogramowanym kursem. Proszê. bêdziemy mieli w mie cie panikê.Chcesz klucze do schronu. Gdyby nadal komendantem by³ mój m¹¿. Chêtnie bym zobaczy³a efekty. jednak nie rozumiem. je li ci to nie przeszkadza. Solidnie zaprogramowanym.W miejsce gdzie klosz przecina Little Bitch Road. W tym mogê ci pomóc i pomogê. Du¿y Jim nie znosi. Có¿. Brenda poblad³a. A ja bêdê do ciebie mówi³a Barbie. Mo¿e rozpacz przyæmiewa mi my li. . Nauczy³a siê tego jako ¿ona ma³omiasteczkowego policjanta i trudno jej by³o zwalczyæ ten nawyk. Proszê pani. na dodatek. poszliby cie do Renniego razem.Strzelali w ni¹ ju¿ wcze niej. Byli my tam z Juli¹ wczoraj wieczorem..Gdzie bêd¹ celowaæ? .. . Howiego nie ma. ¿e nie zd¹¿y³ pan z powodu klosza. . Ta bêdzie prawdziwa. . Niemo¿liwe! . Wziêli pod uwagê ka¿d¹ dziurê.

. a w zasadzie z Renniem.. jednak postanowi³a j¹ ujawniæ. nie dla miasta.Andrea Grinnell.Do niej z tym pójdziemy. .Widzisz. Czy mo¿e mia³a.zauwa¿y³ Barbie. ma³o kto o tym wie. Przy tym Andrea. Brenda objê³a siê ramionami. Wiem dlaczego.Brenda westchnê³a ciê¿ko. doda³ szybko: ... zrobi to Julia Shumway.. Przynajmniej bêdzie nas wiêcej.Nic a nic..Gratulujê. . Nie wiem. wybuchnê³a miechem. Tak¹ podjêli decyzjê. ¿e sobie po¿yczam z ratusza stary licznik Geigera..Trzeba bêdzie ewakuowaæ ca³¹ okolicê.. do jakiego stopnia. bo mia³ siê z ni¹ razem.. Zwykle we wszystkim zgadza siê z tamtymi dwoma.Trudne pytanie.. . jakie mam problemy? Mieszkañcy miasta nie musz¹ wiedzieæ. . Brenda przewróci³a oczami. Jimowi Renniemu siê taki pomys³ spodoba? Zaskoczy³a go. nie wiedzia³e ? .Na pewno bêd¹ w pobli¿u.Mam wprowadziæ stan wyj¹tkowy i w zasadzie przej¹æ w³adzê w Chester's Mill. . . ale muszê im powiedzieæ o tym. ¿e jutro spadni e na nich cruise. bo przecie¿ Andy Sanders przyklaskuje bezkrytycznie swojemu zastêpcy. Rozkazem prezydenckim. I on sam siebie zaskoczy³. .. . ale ojcowie mias ta powinni us³yszeæ te wie ci ode mnie. a tego chce twój zwierzchnik. to nie koniec k³opotów.Z siostr¹ Rose? Dlaczego? . . A je li chodzi o szkody. chocia¿ Andrea ju¿ od kilku lat sprawuje tê funkcjê. Zosta³em awansowany na pu³kownika. Potem razem porozmawiamy z Renniem i Andym Sandersem.Skrzywi³ siê lekko. proszê pa. Je li ja tego nie rozpowiem.. . S³oñce czerwienia³o. . . .No tak.Skoro masz przej¹æ w³adzê. Brendo.Zdaje siê... . . bo.Jest radn¹. . .Czy to m¹dre posuniêcie? Czy oni tam maj¹ racjê? . Od rodków przeciwbólowych. ¿e Cox jest teraz raczej moim koleg¹ .Wiem.Jest uzale¿niona od leków.. ma k³op oty. Niestety.Widz¹c wyraz jej twarzy.Jakie? Przez chwilê s¹dzi³. ¿e tê wiadomo æ równie¿ Brenda zachowa dla siebie.. .Dla mnie..

Zmieni³o siê w wielk¹ czerwon¹ kokardê z p³on¹cym rodkiem. S³oñce nad horyzontem nie by³o kul¹.. Tak¿e substancjami powoduj¹cymi ska¿enie. . Barbie milcza³.. . czy zdo³a³by siê odezwaæ. ¿e co podobnego mogli ogl¹daæ jedynie ludzie znajduj¹cy siê w pobli¿u wulkanu w nied³ugi czas po wybuchu. Trzeba j¹ umyæ.Pokrêci³a g³ow Podetrze sobie ty³ek dowoln¹ form¹ deklaracji stanu wyj¹tkowego. Ta p³on¹ca ³una. Mój plan nie jest doskona³y i bêdziesz musia³ zachowaæ wyj¹tkow¹ ostro¿no æ. . Co siê sta³o? . Chocia¿ nie. Odwróci³ siê i sam umilk³ oszo³omiony. Mia³ wra¿enie. postanowi³ Barbie automatycznie. Widzisz. ¿e przez dziurkê od klucza zagl¹da do piek³a . pal diabli konsekwencje. tak w³a nie by³o. Patrzy³a na co za jego plecami. Oczami wyobra ni zobaczy³ rzêdy ochotników z wiadrami i szmatami w rêkach. I podejrzewa³.I pewnie realizuje recepty w aptece Sandersa? . ja niej¹c¹ wy¿ej do pomarañczu.wyszepta³a Brenda. ¿eby szykowali najwiêkszy pocisk.Jezu Chryste! Zupe³nie jakbym mia³a bardzo brudn¹ przedni¹ szybê. Jim Rennie mo¿e przez zwyk³¹ logikê zostaæ zmuszony do zaakceptowania twojej roli.Proszê pani? Brendo..To siê musi skoñczyæ . a oczy mia³a coraz wiêksze. Oni te¿ nie. Rzeczywi cie. nawet gdyby mia³ co do powiedzenia. jaki maj¹. Natomiast takiego zachodu s³oñca Barbie nie widzia³ dot¹d nigdy. Bo to siê musi skoñczyæ. pomy la³.. . Absurd. Nie by³ pewien..szepnê³a. Urwa³a. Zaczê³a siê pokrywaæ kurzem i innymi zanieczyszczeniami.. Jak maj¹ umyæ klosz na wysoko ci dziesiêciu metrów? Albo stu? Lub tysi¹ca? .Zadzwoñ do nich i powiedz.. piêknym dniu niesplamionym pó nym deszczem. Bo to co zupe³nie nowego. I z pewno ci¹ bêdzie gorzej. mimo wszystko. nawet podpisan¹ przez prezydenta. Ale ¿eby mia³ rz¹dziæ w mie cie? . Zachodni widnokr¹g by³ poci¹gniêty cienk¹ krwist¹ warstw¹. Tyle ¿e kopu³a to nie przednia szyba.Och.. Zachodz¹ce s³oñce by³o czerwone. .. Przynajmniej na jaki czas..Bo¿e jedyny. jak to siê zwykle zdarza³o po ciep³ym..Tak.

Gdyby zostali wyzwoleni od grzechu. Ani ciebie. Wybierali siê do ratusza na kolejne zebranie w celu oceny skali zagr o¿enia. nawet sam to s³ysza³.Ca³kiem jak koniec wiata . Poniewa¿ po raz pierwszy. wiêc gdyby nast¹pi³ koniec wiata.Chyba tak .Odda³em serce Chrystusowi przed wielu laty. ¿e nie poszed³em ¿ywcem do nieba .przyzna³ Andy. Widzia³ natomiast. nie by³oby mnie tut aj. do tego radiostacja. u wiadomi³ sobie. jak¹ by dosta³ odpowied . to jak wyt³umaczyæ. przewidziane na siódm¹.stwierdzi³ Du¿y Jim. . . jak mieszkañcy miasta. ¿e sytuacja mo¿e im siê wymkn¹æ spod kontroli.Nie . KWIK 1 Jim Rennie i Andy Sanders obserwowali dziwaczny zachód s³oñca ze stopni domu pogrzebowego. rozmazan¹ mierci¹. obmyci w krwi Baranka. .KWIK. ¿e przed chwil¹ rozmawiali ze Stewartem Bowiem na temat zakoñczenia przedsiêwziêcia. a Du¿y Jim chcia³ byæ wcze niej. zdecydowanie odtr¹ci³ tê mo¿liwo æ. odk¹d zaistnia³a kopu³a. które Du¿y Jim nazywa³ wspólnym interesikiem ? A w ogóle jak do tego wszystkiego dosz³o? Co wspólnego z uwolnieniem od grzechu ma wytwórnia nietamfetaminy? Wiedzia³. wyra nie przestraszony. z a spraw¹ . jak dzieñ umiera dziwn¹. czyli nieco wiêkszej szopy z drewnianym krzy¿em na dachu.powiedzia³ Andy cicho.nowy dom modlitwy Ko cio³a Chrystusa Odkupiciela w miejsce starego. . patrz¹c. ¿eby siê przygotowaæ.Tak. Cel rzeczywi cie wydawa³ siê wart zachodu .oznajmi³ Du¿y Jim. których zna³ ca³e ¿ycie. oczywi cie.Widzê ciê. Niekiedy cel u wiêca rodki . os³aniaj¹c oczy d³oñmi.Czy widzisz Chrystusa Pana zstêpuj¹cego z niebios? . . Jemu mo¿e siê wymkn¹æ spod kontroli. . . KWIK. prawda? . przystaj¹ grupkami na Main Street i w milczeniu obserwuj¹ gro ny zachód s³oñca.ci¹gn¹³ Du¿y Jim. jak najbardziej.Bzdura! . . Ale g³os mia³ schrypniêty.Andy wydawa³ siê zak³opotany. . gdyby zada³ te pytania Du¿emu Jimowi.Co oznacza. dziêki której uda³o siê ocaliæ Bóg jeden wie jak wiele dusz.A widzisz mnie? . oraz wspieranie Towarzystwa Misjonarskiego Chrystusa Pana.zgodzi³ siê Andy bez wielkiego przekonania. Bo i jemu przemknê³a przez g³owê podobna my l. Tymczasem jednak stali w miejscu. Natychmiast.

Tyle ¿e teraz sprawy takie jak apteka czy bmw. ¿e Ameryka zapomina o drodze duchowej. mój drogi. Andy podniós³ na niego nie mia³e spojrzenie.dziesiêciu procent lokowanych w udzia³ach banku na Kajmanach. ¿e jedenasty wrze nia by³ odpowiedzi¹ Najwy¿szego na wyrok s¹du. przyjacielu . i¿ wszystkie powy¿sze przyczyny by³y tylko pretekstem i marnym usprawiedliwieniem. Jak siê to wszystko skoñczy i Dodee wróci do domu. A to nieprawda. tak¿e bym ci przyklasn¹³. które rozlewa³o siê na zachodnim widnokrêgu jak mierdz¹ce jajo.odezwa³ siê Du¿y Jim. ale nie by³ to u miech zawziêty. patrz¹c na rozmazany zachód s³oñca. musia³bym siê z tob¹ zgodziæ.mi³y. Andy odpowiedzia³ u miechem. ¿e Du¿y Jim zyskuje trzy razy tyle co on albo bracia Bowie. Gdyby powiedzia³. nawet z czujnikiem parkowania oraz systemem audio aktywowanym g³osem. rozdzia³ dziesi¹ty. który zdecydowa³.Trochê grosza wpad³o i do naszych kieszeni . Je liby stwierdzi³. I pewnie tak¿e z komisem Jima Renniego. ‾e Bóg karze nas za wspieranie miasta w trudnych czasach. który zdawa³ siê mówiæ.przytoczy³ Du¿y Jim górnolotnie.Mateusz. dam jej beemkê. . Claudie by tego chcia³a. podobnie jak Jay albo Millin ocket? Pokrêci³ g³ow¹. Andy mia³ w³asne konto na Kajmanach. postanowi³ Andy. Albo nawet cztery. wskazuj¹c s³oñce. ¿e nie chcemy. . ¿e to wszystko nasza wina. . . Du¿y Jim uniós³ d³oñ. ani . przyjacielu. ¿e do przegranej w Wietnamie dosz³o za spraw¹ Boga. wrêcz przeciwnie . Du¿y Jim siê u miecha³. choæ tego w³a ciciel nigdy by g³o no nie przyzna³. Nie tylko wsparli w³asne biznesy oraz wyci¹gnêli pomocn¹ d³oñ do ciemnoskórych braci. . by³ kompletnie zbêdny martwej ¿onie. ¿e ludzkie sprawy s¹ ma³e i niewa¿ne. ¿e dzieciaczki nie mog¹ rozpoczynaæ dnia od modlitwy do Pana. Andy musia³ przyznaæ. Pastor Coggins nazywa³ t o pomoc¹ dla ciemnoskórych braci. Ale Bóg karz¹cy Chester's Mill za to. Najwspanialszy wóz.zauwa¿y³ Andy nie mia³o. Z pewno ci¹ nie. .Wydaje ci siê. Zapomnia³ jedynie o poprzednim wersie: Nie zdobywajcie z³ota ani srebra. Teraz.Nie. ¿e by³a boskim ostrze¿eniem. lecz mi³ym tonem. wers dziesi¹ty. pe³en zrozumienia. co my lisz.Wart jest bowiem robotnik swojej strawy . krótk¹ i szerok¹. którym je dzi³a Claudie. I g³owê by da³. To samo z domem pogrzebowym. Taka by³a prawda. konaj¹ca przy podrzêdnej drodze. a w ka¿dym razie spróbowa³. Bez wp³ywów za metamfetaminê jego apteka upad³aby sze æ lat temu. Nie ma w tym palca bo¿ego. Wiele zawdziêcza³ Du¿emu Jimowi.Wiem. wydawa³y siê ma³o istotne. by miasto skoñczy³o jako dziura zabita dechami.

. Gorliwe chor¹giewki. by³am ju¿ stanowczo zbyt bogata. tak¿e.Mo¿emy te¿ wykorzystaæ karawan Stewiego. jemu. ale te¿ by³a to rzeczywi cie najbezpieczniejsza metoda. s³ysza³e Stewarta. W ten sposób niektóre pojemniki mo¿na by przewie æ nawet wcze niej! Andy milcza³.A przy okazji. czas siê zbieraæ. ¿eby to rzuciæ . a wtedy on. Andy za nim. . . a tak¿e spor¹ emisjê gazów. ¿e siedzieli w tym ju¿ zbyt g³êboko.przyzna³ Andy ponuro.A skoro ju¿ mowa o pracy. us³yszane dawno temu: Zanim odkry³am. Ale mia³ niemi³¹ pewno æ.Dobrze by by³o .Tak . . choæ wielko æ . ¿e kupowanie propanu w ilo ciach hurtowych mog³oby sprowokowaæ niepotrzebne pytania. niezale¿nie od tego.Nie martw siê o Phila. ¿e w momencie gdy klosz zniknie. Stewart Bowie i jego brat Fernald równie¿ zachowaj¹ siê j ak chor¹giewki na wietrze. Pamiêta³ s³owa jakiej gwiazdy filmowej. Produkcja sz³a na du¿¹ skalê. Wszystko zamkniête. Czê ciowo dlatego. . a czê ciowo dlatego. zamiecione do czysta.tak ogromne ilo ci propanu z ró¿nych róde³ miejskich. czy siê ta ca³a awantura z kopu³¹ skoñczy. . Du¿y Jim zmieni zdanie. Spojrza³ na zegarek.uzna³ Andy. Andy. . ¿e powinni my zwin¹æ interes na dobre. Podobnie jak bezpo rednie kupowanie du¿ych ilo ci ró¿nych leków mog³o zostaæ zauwa¿one i spowodowaæ k³opoty.Ach! . . Jak to siê mówi. Mo¿e to znak. Ruszy³.Du¿y Jim zachichota³. ¿e by³y z tego niewyobra¿al pieni¹dze.. Mo¿esz prowadziæ pojazdy o standardowej wadze? . nie odrywaj¹c oczu od s³oñca. przyjacielu.Za dwa tygodnie zaczniemy transportowaæ propan z powrotem do miasta.Ach. czy nie. . . . co oznacza³o zapotrzebowanie na ogromn¹ ilo æ energii. Prowadzenie apteki pomaga³o nieco w rozwi¹zaniu tego problemu. póki nie minie kryzys.Du¿y Jim siê rozpromieni³.jak to okre la³ Du¿y Jim . Znak od opatrzno ci. Powiedzia³ to te¿ samemu Kucharzowi. . ¿e nie lubiê graæ. Du¿y Jim podkre la³.powiedzia³ Du¿y Jim.Nie przejmuj siê tak bardzo . Nie podoba³a mu siê my l. Bêdziemy podejmowaæ wa¿kie decyzje. Raptem Du¿y Jim siê zatrzyma³. .miedzi do swych trzosów .Zamknêli my interesik i nie otworzymy. które przywodzi³o mu na my l gnij¹ce cia³o. Przewieziemy miejskimi wywrotkami. ¿e przyznali sobie .wycedzi³ Andy przez zêby. wolne od podatku.

Bo i kto przy zdrowych zmys³ach spodziewa³by siê nag³ego odciêcia . Nie martw siê.Nie! Raczej przera¿aj¹ce. ani kiedykolwiek pó niej. ¿e je li im siê noga powinie.. a potem bêd¹ prosiæ nas o opiekê. jak to jest. ¿e ta sytuacja mo¿e potrwaæ miesi¹c? . to w³a nie z tego powodu. Andy by³ wyra nie zaniepokojony. która najpierw zabra³a butle z gazem. w razie gdyby zabrak³o pr¹du.Przecie¿ ju¿ wcze niej. jak go wykorzystaæ. Lepiej na zimne dmuchaæ. A¿ do dzi wcale nie my la³ o ogromnych zapasach propanu na ty³ach studia WCIK. ¿e Rennie w rzeczywisto ci wcale nie ma zamiaru zaniechaæ produkcji. Andy mia³ ochotê podkre liæ.Naprawdê s¹dzisz.Oczywi cie. ¿e zorganizowali my miejski magazyn paliwa i bêdziemy racjonowaæ propan w miarê potrzeb. . . Og³osimy.Poprosi³em Randolpha. mój drogi. tobie siê to wydaje mieszne? . a co powiemy ludziom. ¿e przyszykowa³ mi³¹ niespodziankê.. to takie nieamerykañskie. Bardzo mi siê nie podoba my l o racjonowaniu czegokolwiek.zamówieñ powi¹zanych z produkcj¹. co jednak nie oznacza.uspokoi³ go Rennie. a potem zmieni³a zdanie i je odda³a? Rennie ci¹gn¹³ brwi. Rzeczywi cie. przyprawia³a Andy'ego o zawa³. lecz wiedzia³.Przyjacielu. S¹ w tym mie cie ³achadojdy. . . Peter Randolph jest swój cz³owiek.. ¿e chcia³bym go wtajemniczaæ w nasze interesiki. na przyk³ad robitussinu i sudafedu. . kiedy przyjd¹ ch³ody! . tylko sam wiesz.Mog³e wzi¹æ butlê ze stacji radiowej. ¿e ju¿ zu¿yli spor¹ czê æ miejskich zapasów .Jim. A tak¿e olej opa³owy.stwierdzi³ Du¿y Jim. pamiêtam .Szpital by³ bli¿ej . które w miesi¹c zu¿yj¹ wszystko. Tyle tam tego. .Z jego miny wynika³o. .Wiem. . .. Ani teraz. ¿e pojawi³a siê gazowa wró¿ka. co by us³ysza³ w odpowiedzi: Nie mogli my tego przewidzieæ .Ale¿ nie. . Co upewni³o Andy'ego. je¿eli dojdziemy.I ca³a akcja bezpieczniejsza. ¿eby wys³a³ mojego ch³opaka i jego przyjaciela Frankiego po butlê do szpitala.podj¹³ Du¿y Jim .Mam plan. . Podejrzewa³. kiedy bêdziemy oddawaæ gaz? Wyja nimy. ni¿ siê gor¹cym sparzyæ.na produkcjê kryszta³ów metamfetaminy. .A przy okazji .dzi w ratuszu z pewno ci¹ nam elektryczno ci nie zabraknie. ale to tak jak w bajce o mrówce i pasikoniku . maj¹ do æ paliwa na bie¿¹ce potrzeby.

zanim to okre lenie sta³o siê politycznie niepoprawne. . rozumiem.stwierdzi³ Andy. nawet je li w zwi¹zku z tym trzeba je od czasu do czasu trochê przycisn¹æ. we w³asnym dobrze pojêtym interesie.Bardzo czêsto .. Jak czêsto to powtarzam? . co nale¿y.W ka¿dym mie cie mieszkaj¹ mrówki. stworzenia dobre i pracowite. Nie wolno mieæ dla nich lito ci. lecz on teraz ju¿ jest z Jezusem. mój drogi? Pog³askania po g³ówce? Przecie¿ tam o ma³o nie dosz³o do zamieszek. ¿e czasem potrzebna jest marchew. Co oznacza. Wszyscy op³akujemy mieræ Howiego Perkinsa. Stanowczo zbyt brutalnie.Nie bêdziesz jedynym krytycznie nastawionym do pomys³u racjonowania paliwa zauwa¿y³ Andy.Wycelowa³ w Andy'ego palcem. . . Powiedzia³a.Przypomnia³o mi siê co jeszcze . s¹ jak d zieci. nie p³ac¹ podatków. W³a nie takich ludzi nazywali my bia³ymi mieciami. . szkodnik rodem z Biblii..Trzeba ich pilnowaæ. Mimo wszystko da siê z nimi ¿yæ. Jak to w Ameryce. a w zasadzie po prostu ludzie. nie tak pracowite jak mrówki.Na ³¹ce u Dinsmore'a zamieni³em kilka s³ów z Sammy Bushey. I tak¹ szarañcz¹ s¹ Busheyowie. . W³a nie takich musimy siê strzec. Ale Du¿y Jim siê rozpêdzi³.Nie. Poniewa¿ s³ucha.. poniewa¿ je rozumiemy i potrafimy przekonaæ. Niewiele brakowa³o. musz¹ najpierw zje æ warzywa. a czasem kij. a my mamy Pete'a Randolpha.. . .. bo to by ur¹ga³o amerykañskiej duszy. Nie zaledwie dostateczne. ale. Znam ca³¹ jej rodzinê. Tego chcesz? .Ludzie w mie cie takim jak to. Mo¿e nam siê to nie podobaæ. Narkomani! Z³odzieje samochodów! Degeneraci! Nie zwracaj¹ po¿yczek. .dostêpu do wszelkich róde³ energii? Ludzie zwykle robili zapasy z górk¹. . jedn¹ z przyjació³ek Dodee. . oraz pasikoniki.westchn¹³ Andy. zw³aszcza teraz.. Który w obecnej sytuacji je st w³a ciwszym cz³owiekiem na tym stanowisku.Oczywi cie. ¿e policja traktowa³a ³udzi zbyt brutalnie. a mieliby my takie siakie owakie zamieszk i w Chester's Mill! .I na tak¹ okazjê mamy policjê.W³a nie. W ka¿dym mie cie jest tak¿e szarañcza.. Je li chc¹ deser. masz racjê. Jim zmarszczy³ czo³o. ale wolno ci osobiste musz¹ zostaæ . .. by robi³y to. To oni doprowadz¹ do k³opotów w mie cie.A co siê robi z dzieæmi? . je li tylko damy im szansê. Mo¿e przyda³oby siê porozmawiaæ o tym z komendantem Randolphem.A czego siê spodziewa³e .Znam tê Bushey.

by pozwoliæ Food City dzia³aæ na normalnych zasadach. my leæ o Claudie i p³akaæ. Nasz nadzór. Nie mówiê. Du¿emu Jimowi siê to nie podoba³o. ale bêdziemy musieli przez najbli¿sze dni uwa¿nie mu siê przygl¹daæ. Przecie¿ musieli my zamkn¹æ interes. podbieg³ do niego jaki dzieciak. Podniós³ rêkê. skoro nie by³o sposobu na wywiezienie towaru z miasta. My tak¿e ponosimy pewne konsekwencje. ¿e musz¹ panowaæ prawo i porz¹dek. obawia³ siê spotkania w ratuszu.to ogarn¹æ sytuacjê. nie sami. w ka¿dym razie nie teraz. zdecydowany po³o¿yæ kres tej konwersacji. 2 Ruszy³ energicznie do przodu. To samo z Gas & Grocery. Sokolim wzrokiem. niezale¿nie od jej tematu. bo nie jeste my pasikonikami. które mog³o siê przeci¹gn¹æ nawet do pó³nocy. obmyci z grzechu. os³oni³ oczy przed s³oñcem. Mrówczymi ¿o³nierzami. Pragn¹³ tylko jednego: wróciæ do swojego pustego domu. Ten ma³y mia³ na imiê Ronnie. Urwa³ w pó³ zdania. c wcale nie dziwi³o. ¿e zamkniemy sklep. póki siê to wszystko nie skoñczy. z czyich pod³ych lêd wi sp³odzone zosta³o to potomstwo. wypuk³e czo³a i . a¿ za nie.. Andy nie chcia³ ju¿ wspominaæ. Jaki tuzin Killianów mieszka³ na zapuszczonej kurzej farmie przy drodze prowadz¹cej do Tarker's Mills. My jeste my mrówkami. Gdy znów siê odezwa³. je li siê wiedzia³o. Z niedowierzaniem patrzy³ na schody ratusza. . przeznaczyæ j¹ do osobistego. Innymi s³owy. A jednak. radna. Jeden z ch³opaków Killiana. Zanim jednak zrobi³ dziesiêæ kroków. w ka¿dym razie Renniemu tak siê wydawa³o. pogr¹¿y³ siê w zamy leniu. Wszyscy mieli takie same okr¹g³e g³owy. wlaæ w siebie jaki solidny. po³o¿yæ siê. . A na dodatek podawali sobie z rêki do rêki jakie pa piery. I potrzebny jest nadzór. Miêdzy nimi siedzia³a i z o¿ywieniem rozmawia³a z wdow¹ po komendancie Perkinsie Andrea Grinnell. lecz wszyscy byli wiernymi cz³onkami Ko cio³a. Wcale. Co oznacza. chocia¿ trudno by³o mieæ pewno æ. Ale nie sami. Dale Barbara.Przemy la³em ponownie nasz¹ decyzjê.ograniczone. Du¿y Jim umilk³. Brenda Perkins i ten z³y duch... Nie mia³ ochoty dalej dyskutowaæ na podobne tematy. wiêc poprzesta³ na krótkim tak . mocny drink..ci¹gn¹³ Du¿y Jim . mówi³ tonem praktycznego urzêdnika. I mo¿e powinni my tak¿e zaj¹æ siê ¿ywno ci¹ najbardziej nara¿on¹ na zepsucie. ¿e w zasadzie i tak nie mieli wyboru. ‾adne z dzieci nie grzeszy³o szczególn¹ bystro ci¹.Teraz najwa¿niejsze .

. Wielebny Lester Coggins Nie Les. Odprowadzi³ biegn¹cego ch³opca wzrokiem. synu. Ch³opak ubrany by³ w podart¹ koszulkê WCIK i trzyma³ w rêku jak¹ kartkê. Wiceprzewodnicz¹cy Rady Miejskiej wyj¹³ z kieszeni d³ugopis (ze z³otym napisem wzd³u¿ korpusu TEN SIÊ RADUJE.. odpisz. Troje b³aznów. .Ruszy³ stanowczym krokiem. bardziej ci¹gniêt¹ i mocniej naznaczon¹ smutkiem ni¿ zwykle. Nie. by³o le.orle nosy. W podartej koszulce i workowatych. Dopiero potem wzi¹³ kartkê..oznajmi³ Rennie i ruszy³ rozwi¹zaæ nastêpny problem. Ronnie .Zanie mu. . Andy a¿ pomyli³ krok. nawet nie Lester.O co mu chodzi? . podbieg³ natychmiast. . Stanowczo niedobrze. Gdy Du¿y Jim na niego skin¹³.spyta³ Andy. ¿e teraz nie mam czasu na rozmowy. Innymi s³owy. Jak siê wali. Wielebny Lester Coggins. to siê wali.Mo¿e jutro.Lepiej przeczytaj. Oczywi cie. .O wytwórniê? O narko. znalaz³em pana! . za du¿ych d¿insach wygl¹da³ jak sierota.Obawiam siê. Ronnie to mój brat.Mowy nie ma.Ciebie tak¿e. . Musimy siê zobaczyæ dzisiaj. Richie Killian przyniesie mi Twoj¹ odpowied . proszê pana. .Zamknij siê.Nie wszystko naraz . . U mnie . Niedobrze. Z³o¿y³ kartkê. Du¿y Jim najpierw spojrza³ Andy'emu w twarz. I nie czytaj! .powiedzia³ Du¿y Jim.krzykn¹³. Du¿y Jim nigdy dot¹d nie kaza³ mu siê zamkn¹æ.Ja jestem Richie. KTO U DU‾EGO JIMA KUPUJE) i skre li³ krótk¹ odpowied : O pó³nocy. Przemówi³ do mnie Bóg. poda³ ch³opakowi. Teraz muszê porozmawiaæ z Tob¹.Richie. zanim przemówiê do miasta. Proszê. . A teraz wybacz. .O.. Andy wzi¹³ od ch³opca kartkê i z³apa³ Renniego za ramiê. proszê pana! Niech pana Bóg b³ogos³awi. Ch³opak sta³ przed ksiêgarni¹. .. szuka³em pana po ca³ym mie cie! . Jamesie. Ca³y czas obserwowa³ ludzi siedz¹cych na schodach ratusza.Jejku. . . tak. .

Tak nam brakuje Duke'a. jakby by³ chory..Bardzo wam obu dziêkujê. krzywi¹c siê z bólu. Najgorsze jeszcze przed nami. w ka¿dym razie nie w tym momencie. . I nie chodzi³o o klosz. Widzê wyra nie.. Na pogrzebie oczywi cie siê zjawiê. . Jak wszyscy..popar³ Renniego Andy... Znów pojawi³a siê znajoma my l.Rennie . Poza tym wiceprzewodnicz¹cy Rady Miejskiej szed³ jak cz³owiek. By³em zajêty. . ¿e zarówno Andrea Grinnell. czy by³aby tak uprzejma i pobieg³a roz³o¿yæ teczki? Andrea.. Kto wpad³ na pomys³.odezwa³ siê radny. ¿e gdyby sprawa nie by³a wa¿na. wygl¹da³a w tej chwili jak dziecko przy³apane na podkradaniu gor¹cych ciasteczek stygn¹cych na parapecie.Przyjmij moje kondolencje . Mo¿e Barbara zyskiwa³ w ich oczach na znaczeniu jedynie z tego powodu.. Jak nigdy.Oczywi cie.. . Zaczê³a wstawaæ. ¿e nie daj¹ ci spokoju. mamy bardzo wa¿ne spotkanie. Wdowa pozwoli³a na tê scenê ze spokojem i wdziêkiem.Ogromnie chcia³bym zostaæ z tob¹ i porozmawiaæ o twoich zmartwieniach.Bardzo nam go brakuje . ¿eby z tego robiæ . choæ dobiega³a piêædziesi¹tki. ¿e siedzia³ miêdzy rad n¹ miejsk¹ a wdow¹ po komendancie policji? We troje przekazywali sobie z r¹k do r¹k kartki. którzy jeszcze przed chwil¹ obserwowali zachód s³oñca. . Przechodnie.Niestety. Barbie w pierwszej chwili pomy la³: Ten cz³owiek idzie.. Rozumiesz przecie¿. Barbie u wiadomi³ sobie. który przywyk³ do kopania cudzych ty³ków.U miech Du¿ego Jima ods³oni³ ju¿ wszystkie zêby. a o tym nie wiedzia³ . siedzia³abym teraz w domu. .. ale nadal nie zbli¿y³ siê do oczu. by z³o¿yæ ci najszczersze wyrazy wspó³czucia. teraz przygl¹dali siê temu zaimprowizowanemu spotkaniu. . usiad³a z powrotem. jak i Andy Sanders robi¹ wra¿enie wystraszonych na mieræ.Przyszed³bym wcze niej..odezwa³a siê Brenda mi³o . bardzo wa¿na. Holownik wspomagaj¹cy liniowiec oceaniczny. op³akuj¹c mê¿a. Bali siê Renniego. Andrea.powiniene znale æ dla nas chwilê. Z fa³szywym u miechem wspó³czucia uj¹³ obie d³onie Brendy i lekko je u cisn¹³. .. . Du¿emu Jimowi zabrak³o s³ów.Wszyscy odczuwamy jego brak. . . jakby to by³ list od samego papie¿a z Rzymu.3 Patrz¹c na zbli¿aj¹cego siê Renniego. ale ¿e Brenda mocno chwyci³a j¹ za rêkê...

. Przyszed³ drog¹ elektroniczn¹ jako plik PDF. wiêc Du¿y Jim mia³ ochotê rwaæ w³osy z g³owy.Chyba znajdziemy kilka minut. ¿e to panu pomo¿e zrozumieæ . Andrea by³a na to za ma³o sprytn a. ty pó³g³ówku.Rzeczywi cie.. I nie mia³a odwagi mu siê stawiaæ. Brenda Perkins nigdy go nie lubi³a. ¿e nie.. Rennie wzi¹³ kartki za sam ro¿ek.Oczywi cie . W randze kapitana.Dla pani zawsze znajdziemy chwilê.powiedzia³ Barbie. W nag³ówku napisano po prostu BIA£Y DOM. .jako bohat er.By³em w armii.Przypuszczam. ¿e przed³u¿ono mi okres s³u¿by. Oczywi cie. który by³ teraz w mie cie postrzegany . Spojrzeli sobie w oczy..To nie jest papeteria z Bia³ego Domu. Rennie pomaca³ papier.Barbie stara³ siê odpowiedzieæ sympatycznym tonem. podaj¹c mu kartki. oczywi cie. co siê k³u³o w g³owie Cogginsa. panie Barbara? Nie bardzo rozumiem. Barbie nie powiedzia³ tego na g³os. zw³aszcza publicznie. to aktualne k³opoty by³y piku w porównaniu z tym. ale niewiele brakowa³o.zarz¹dzi³. jakby go parzy³y. Andy? .A mnie z powodu pañskiej ¿ony . poniewa¿ szkodzi³y mu na ci nienie. A jednocze nie dosta³em awans. to mu szkodzi³o tak¿e na serce. które ogl¹dali przed chwil¹. Wobec czego trzeba po pierwsze. co pana tu sprowadza. móg³ siê myliæ. i w³a nie nabra³ przekonania. Wygl¹da na to. Chocia¿.. . .kompletnie bez przyczyny . Je¿eli Du¿y Jim s³usznie podejrzewa³. Naprawdê mi przykro z powodu Duke'a. . List by³ zdecydowanie bardziej elegancki ni¿ notka.Wejd my do rodka . Pani Shumway go wydrukowa³a. Wiedzia³. nie.Pan tak¿e odgrywa tutaj jak¹ rolê. ¿e Bóg ka¿e mu przemawiaæ do miasta.Porozmawiamy w sali konferencyjnej.powiedzia³a Brenda ze smutkiem. a tak¿e od znacznie szerzej znanego nadawcy. . któr¹ przyniós³ mu Richie Killian. . . który wiedzia³ o wiele za du¿o. ¿e dokument zosta³ przed godzin¹ dostarczony przez Zastêp Elfów FedEx? Który liliput teleportowa³ siê przez kopu³ê i ju¿? Bez problemu? . a zosta³a wdow¹ po cz³owieku.publiczne przedstawienie? Brenda Perkins. By³ to moment prawdziwego szczerego wspó³czucia. . a co mu szkodzi³o na ci nienie. Przeskoczy³ wzrokiem na Barbiego. Czasem jednak by³o trudno. . jak s¹dzisz. . Zw³aszcza kiedy cz³owiek dosta³ wiadomo æ od znajomego. G³êboka pionowa zmarszczka przeciê³a mu czo³o miêdzy krzaczastymi brwiami. Korespondencja nosi³a bie¿¹c¹ datê. ¿e nie mo¿e sobie pozwoliæ na takie gwa³towne emocje. S¹dzi³e .zgodzi³ siê Andy.

tym troje radnych miejskich oraz kucharz ze Sweetbriar Rose. . jeste cie . ¿e nie przyjdziecie. . Pete Freeman i Tony Guay na zmianê zabierali je i uk³adali w stosy. Benny i Norrie przyjêli soczyste wyra¿enie z milcz¹c¹ aprobat¹. Pojedyncze kartki wystrzeliwa³y z kopiarki na tackê. Kiedy po pierwszej próbie wyl¹dowa³ na tylnej czê ci cia³a. Norrie Calvert i Joe McClatchey Chudzielec stali przed redakcj¹ Democrata w Chester's Mill. a¿ siê pop³aka³ ze miechu. który robi³ zdjêcia na ³¹kach. gdzie kilka osób. . najwyra niej bra³o udzi a³ w jakiej konferencji. .Ciekawa jestem. Joe. .Jest wa¿ny. Benny i Joe w rêkach. bo sama zna³a piêæ ró¿nych wêz³ów. Jamesie . Prawie skoñczyli my. Ojciec j¹ nauczy³. Ka¿de z nich mia³o latarkê. . Nikt nie odpowiada³. Freeman zwi¹zywa³ ryzê papieru szpagatem. O ile ta cholerna kopiarka siê nie zesra. jak zrobiæ manuala na nosie deski na porêczy. bierz siê do roboty. po czym zapuka³ do drzwi.zapewni³a j¹ Norrie.Przeczytaj ten list.odezwa³a siê Brenda cicho. A ona jemu w zamian pokaza³a.Je li potrafisz lepiej ni¿ ja. Norrie widzia³a to wyra nie. Nastêpna intrygantka. Norrie wetknê³a swoj¹ do g³êbokiej kieszeni kangurki. .oceni³ Benny z pe³nym wy¿szo ci brakiem zainteresowania.Rodzice pozwolili? . . Zobaczy³a dzieciaki. . .odezwa³a siê Norrie.spyta³a Julia.Mo¿e ja to zrobiê? . Patrzyli w stronê ratusza. ka¿de z nich postanowi³o sobie w duchu wykorzystaæ je przy pierwszej okazji. Norrie uwa¿a³a. ¿e ma najwspanialszego ojca pod s³oñcem.Nie chcê mieæ na karku! stada rozw cieczonych opiekunów. 4 Benny Drake. dlaczego pani Shumway ich nie s³ysza³a .No.Julia Shumway. Du¿y Jim przeczyta³. .Tak.odezwa³a siê Julia. o co chodzi . Sz³o mu jak po grudzie. . Potrafi³a te¿ przywi¹zywaæ woblery do ¿y³ki.kopiarka pracowa³a pe³n¹ par¹. Natychmiast zrozumieli.Pozwolili. .Pete odsun¹³ siê na bok. a redaktorka rozmawia³a g³o no z dziennikarzem sportowym i z facetem. Drzwi ust¹pi³y. wiêc Joe przepchn¹³ siê obok niego i przekrêci³ ga³kê. proszê pani . .zaproponowa³a.Doros³e pierdo³y .Ju¿ siê ba³am. gestem zaprosi³a je do rodka.

Masz racjê.stwierdzi³ Joe ponuro. UWAGA MIESZKAÑCY CHESTER'S MILL! BARIERA ZOSTANIE ZBOMBARDOWANA POCISKIEM CRUISE ZALECANA EWAKUACJA ZACHODNIEJ CZÊ CI MIASTA .stwierdzi³a Norrie.Latarki macie? . .Mamy .Potoczy³a wzrokiem po ca³ej trójce. Je li co zostanie. po³ó¿cie na rogach ulic.odpowiedzieli wszyscy troje. co siê da. Democrat nie zatrudnia³ gazeciarzy od trzydziestu lat.uzna³.Nie le ci idzie . znajdowa³ siê czarny X. . . . krêc¹ g³ow¹. ale o dziewi¹tej wracajcie do domu.Tak pani powiedzia³a i tak jest . .Ja mu przymocujê ³adunek .Rozumiem. . co trochê przypomina³o trzepotanie skrzyde³ motyla.Podesz³a do sterty kopii.To by by³o dno .U mnie nie ma koszyka. jak dziewczyna szybko i sprawnie wi¹¿e wêz³y. ¿e wszyscy macie rowery i koszyki. ¿eby wiêtowanie powrotu tej praktyki zepsu³ jaki wypadek na przyk³ad na którym rogu Main albo Prestile. .stwierdzi³a Norrie bez fa³szywej skromno ci. Nie mo¿ecie rozwoziæ tego na deskach. Przyci nijcie kamieniem.Fakt . ale s³ów cofn¹æ ju¿ nie mog³a.Za³o¿ê siê. ¿e to nic nie da . . . .Zostawiacie jedn¹ kartkê przy ka¿dym domu i sklepie na tych dwóch ulicach. ale jes t baga¿nik.O cholera! Przycisnê³a d³onie do ust. . Zróbcie. Pete Freeman z podziwem obserwowa³. Granicê miêdzy Chester's Mill a Tarker's Mills zaznaczono na czerwono. Benny znów przebieg³ wzrokiem nag³ówek. Nie chcia³abym. . W miejscu gdzie Little Bitch Road przecina³a granicê miasta. . tak? Nastêpnie na Morin i St Anne Avenue. dziecko.zameldowa³ Joe. . wyra nie rysowanej odrêcznie. przygl¹daj¹c siê mapie umieszczonej w dolnej czê ci kartki.spyta³a Julia. Nagle zobaczy³a du¿y nag³ówek wydrukowany czarnymi literami i a¿ stanê³a w pó³ kroku.Doskonale.zgodzi³ siê Joe. Julia tylko pokiwa³a g³ow¹. Joe i Benny tu¿ za jej plecami. Zosta³ opatrzon y . Potem dalej.

a winni ich uwiêzienia . i¿ ca³kowicie wystarczaj¹ca bêdzie dla niego pozycja doradcy. dopóki mieszkañcy Chester's Mill nie zostan¹ oswobodzeni. . ¿e nie ustaniemy w wysi³kach. Tak jak Wy pomo¿ecie jemu. wprowadziæ w Chester s Mill stan wyj¹tkowy. ¿e jako prawomy lni Amerykanie zapewnicie mu wszelk¹ pomoc. ¿e nie bêdzie to konieczne. Musia³em siê zgodziæ z jego ocen¹ choæ jest to kwestia dyskusyjna. Nenniego Andrei Grinnell Szanowni Pañstwo! Przede wszystkim chcia³bym Pañstwa pozdrowiæ.westchn¹³ Tony Guay. 5 BIA£Y DOM Do RADNYCH CHESTER'S MILL: Andrew Sandersa Jamesa P. id¹c za rad¹ Kolegium Szefów Po³¹czonych Sztabów oraz Sekretarza Obrony i Departamentu Bezpieczeñstwa Wewnêtrznego. Sytuacja wkrótce zostanie rozwi¹zana. którzy pracuj¹ nad zrozumieniem i odwróceniem procesów. . Ko cio³y w ca³ej Ameryce bêd¹ otwarte.ukarani. list ten ma s³u¿yæ przedstawieniu pu³kownika Dale'a Barbary. wyraziæ ogromn¹ trosk¹ i zapewniæ o najszczerszych intencjach. Ufa. które zasz³y na granicach Waszego miasta. i¿ spodziew siê pe³nej wspó³pracy ze strony radnych miejskich. by móg³ pe³niæ odpowiedzialn¹ rolê ³¹cznika. Wiem. tak my Wam. Po drugie.napisem CEL. ma³y . Jednak pu³kownik Barbara zapewni³ mnie. Pierwotnie zamierza³em. a tak¿e miejscowej policji. Takie przyrzeczenie sk³adam Wam oraz wszystkim mieszkañcom Chester s Mill wsparte powag¹ mojego urzêdu jako Naczelnego Dowódcy Si³ Zbrojnych. gdzie zosta³ odznaczony Br¹zow¹ Gwiazd¹ Meritorious Service Medal oraz dwukrotnie Purpurowym Sercem. Jutrzejszy dzieñ ustanowi³em Narodowym Dniem Modlitwy. mianuj¹c pu³kownika Barbarê tymczasowym gubernatorem wojskowym. Pu³kownik Barbara s³u¿y³ w Iraku. Pragnê zapewniæ.Nie kracz. Ostatnio przywrócili my go do s³u¿by i awansowali my. by ludzie wszelkich wyznañ mogli siê modliæ za was oraz za tych. ¿o³nierza Armii Stanów Zjednoczonych. Stwierdzi³.

Mê¿czyzny. Mo¿e siê okazaæ. ¿e w pewnym momencie zarówno dla reprezentantów miasta. lecz nie najmniej wa¿na. nie szczêdz¹c wysi³ku. opart¹ na naszych najwspanialszych idea³ach: nie opu cimy nikogo. która zostanie przeprowadzona w tym czasie. Tymczasem pu³kownik Barbara zdecydowanie obstawa³ przy pozostawieniu mieszkañcom Chester Mill dostêpu do Internetu. ¿e kto w Chester Mill ma wiedzê dotycz¹c¹ bariery otaczaj¹cej wasze miasto. ¿e martwi Pañstwa brak mo¿liwo ci porozumienia siê z przyjació³mi i rodzin¹ spoza granic miasta. zdo³aj¹ Pañstwo zawiadomiæ mieszkañców. Kolegium Szefów Po³¹czonych Sztabów zdecydowanie zaleca czasowe uniemo¿liwienie komunikacji e . wiem. zak³adamy pe³n¹ wspó³pracê miêdzy nim a w³adzami miasta. zgodzi³em siê z jego punktem widzenia. Jedno i drugie jest równie wa¿ne. Rozumiemy ten niepokój. lecz zapewniam. kontynuowana bêdzie blokada kontaktów z mediami. Wewnêtrzne rozmowy miejskie mo¿na prowadziæ bez przeszkód. Wykorzystamy wszystkie mo¿liwo ci. Praktycznie rzecz ujmuj¹c. Niniejszym sk³adamy uroczyst¹ przysiêgê. Jeste cie obywatelami Stanów Zjednoczonych Ameryki i nie bêdziecie pozostawieni sami sobie. Po czwarte. czego powinni siê spodziewaæ. niestety utrzymanie blokady telefonicznej jest w tej chwili absolutn¹ konieczno ci¹. pieniêdzy W zamian oczekujemy od Was wiary i wspó³pracy. Pu³kownik Barbara bêdzie na bie¿¹co informowany o wszelkich ewentualnych zmianach. czê ciowo ze wzglêdów humanitarnych. Pi¹t¹ spraw¹ jest komunikacja internetowa.mailowej. w³a cicielk¹ lokalnego czasopisma. choæ to równie¿ jest kwestia dyskusyjna. ³atwiej j¹ sprawdzaæ ni¿ po³¹czenia przez telefony komórkowe. . ¿e to nadmierna troska. ¿e do spotkania z przedstawicielami mediów najsprawniej doprowadzi szybkie zakoñczenie obecnej sytuacji kryzysowej. jednak jeste my przekonani. Pu³kownik Bar bara obja ni szczegó³y operacji wojskowej. energii. I po szóste. tak nie jest. by Was uwolniæ. ¿e dziêki w³a ciwym stosunkom z pani¹ Juli¹ Shumway. a ja by³em sk³on ny siê z nimi zgodziæ. I rzecz ostatnia. jak i dla pu³kownika Barbary korzystne bêdzie zorganizowanie konferencji pra sowej. kobiety ani dziecka. ¿e poczta elektroniczna mo¿e byæ legalnie monitorowana przez Agencjê Bezpieczeñstwa Narodowego. i¿ Wasza niedola skoñczy siê jutro o godzinie trzynastej czasu wschodniego.Po trzecie. Poniewa¿ to on jest na miejscu. Istnieje prawdopodobieñstwo. ¿e istnieje du¿e prawdopodobieñstwo. Podkre la³. Zapewn i³ mnie. chcia³bym Was zawiadomiæ. Mimo wszystko ta decyzja równie¿ pozostaje kwesti¹ dyskusyjn¹ wiêc mog¹ zaj æ pewne zmiany w naszym stosunku do poruszanych spraw. Mog¹ Pañstwo s¹dziæ. poniewa¿ jedynie w ten sposób mo¿emy obni¿yæ ryzyko przep³ywu informacji zastrze¿onych.

Nigdy nie oddam miasta jakiemu kuchcie. widzia³ prawdê. a potem podwa¿yæ mój autorytet. Najbardziej wymowne by³o ostatnie. ‾elazna piê æ obleczona w aksamitn¹ rêkawiczkê. dok³adnie wiedzia³. pasuj¹cym do terrorysty. Stanowcz¹ i bezdyskusyjn¹. Spokojnie. Wspó³pracujcie. jaki sekretarzyna pisa³ ten list. List by³ gro b¹. Na razie mia³ przed oczami kilka ³ajdackich zdañ z listu prezydenta. Wspó³pracuj. Wspó³pracujcie albo stracicie Internet. ³¹cznie z drugim imieniem.Wspieramy Was modlitw¹ i serdeczn¹ my l¹. Za to kiedy wspomina³ o wspó³pracy. Po kolei. Prezydent pisa³ o wspó³czuciu i wsparciu (Grinnell. Rozumia³ to tak¿e Jim Rennie. Decyzja pozostaje kwesti¹ dyskusyjn¹ Oczekujemy wiary i wspó³pracy. mia³a za³zawione oczy). Tak jak Wy pomo¿ecie jemu. mo¿e Niechlujowi uda siê opanowaæ delirium na tyle. drañ. Najbardziej w wiecie pragn¹³ teraz zagwizdaæ na Pete'a Randolpha i kazaæ mu wsadziæ pu³kownika kuchtê za kratki. Du¿y Jim by³ absolutnie pewien. ¿eby przy salutowaniu nie wsadzi³ sobie palca w oko. a w tej chwili. Dla niego wiara by³a pustym s³owem. bo my sporz¹dzamy listê grzecznych oraz niegrzecznych i nikt n ie bêdzie mia³ ochoty figurowaæ na li cie niegrzecznych. tak my Wam. ale jak cz³owiek zebra³ to. ¿e mo¿e sobie wprowadzaæ stan wyj¹tkowy w piwnicy komendy. gdyby jakim cudem zosta³ teleportowany i zna laz³ siê z nim twarz¹ w twarz. . z Samem Verdreaux w roli adiutanta. Du¿y Jim na niego nie g³osowa³. Powiedzieæ intruzowi. Zak³adamy pe³n¹ wspó³pracê miêdzy nim a w³adzami miasta. co zosta³o przekazane miêdzy wierszami. my la³ Rennie. w którego imieniu to zrobi³. kolego. z przyjemno ci¹ udusi³by go go³ymi rêkami. o czym mówi. Barbarê tak¿e. Kto wie. jak ju¿ siê przebijemy. ¿e ten taki siaki owaki zwolennik aborcji nie mia³ o sprawach wiary ¿adnego pojêcia. Z wyrazami szacunku 6 Niezale¿nie od tego. W przeciwnym razie popamiêtasz. A pamiêæ mamy doskona³¹. który w dodatku o mieli³ siê przy³o¿yæ mojemu synowi. ta narkomanka. podpisa³ siê pod nim osobi cie. czytaj¹c.

Nigdy. . ty prymitywie. Fatalne uczucie po ca³ym dniu bez ¿adnych dolegliwo ci. Powiedzia³ Stacey. Bia³a plamka rozpoczê³a taniec przed lewym okiem. ¿e nadgodzin bêdzie jeszcze du¿o. ¿e pojecha³a gdzie z Dodee. Chodzi³o im o samo zajêcie. by siê stawi³ na s³u¿bê nastêpnego dnia o siódmej. .Wygl¹da na to. Podrygiwa³a w rytm bicia serca. . jednak równocze nie przypomnia³a. powiedzia³a im. Mel. . Juniorowi krew têtni³a w g³owie. ci¹gle jeszcze w mundurze i wyra nie zmêczona. Najpierw niech pu³kownik kuchta obja ni wielkie plany militarne. 7 Junior siedzia³ z przyjació³kami w ciemno ciach. chocia¿ wziêli tê pracê nie dla pieniêdzy. je li maj¹ ochotê.Nie ma mowy. Du¿y Jim przywo³a³ na twarz u miech. . pewnie mo¿na bêdzie siê spodziewaæ premii od wdziêcznego rz¹du Stanów Zjednoczonych. ¿e rezygnuje. je li nie jest niezbêdny. Juniorowi te¿. Gdy razem z innymi wie¿o upieczonymi policjantami wróci³ do komisariatu po tej gigantycznej rozróbie na polu Dinsmore'ów.Chyba wpadnê do Angie powiedzia³. powoli. Georgia Roux i Frank DeLesseps wszyscy zgodzili siê pracowaæ w nadgodzinach.Bêdzie mnóstwo roboty .Wejd my do rodka . ¿e mog¹ wzi¹æ nastêpne cztery godziny s³u¿by. G³upio by by³o. Na schodach przed komend¹ Frankie poprawi³ pas. ¿e mamy sporo do omówienia.My lê. ¿e to dziwne. Carter. Nawet on uwa¿a³. Je li nie. ale nigdy nie wiadomo. ¿e siê po lizgnê³a pod prysznicem i le¿y sparali¿owana albo co w tym stylu. ale akurat zaczê³a go boleæ g³owa. Ale pomy la³ tak¿e: Spokojnie.stwierdzi³a. wówczas nowo mianowany pu³kownik Armii Stanów Zjednoczonych pozna szeroki wachlarz ca³kiem nowych znaczeñ okre lenia g³êboko w terytorium wroga . wiêc kied przyjdzie do wyp³aty. Ona zapewni³a go. ale bardzo go uspokaja³o. które w³a nie przy pieszy³o.zaproponowa³. . gdyby siê okaza³o. Powiedzia³a te¿. Je li przynios¹ po¿¹dany skutek. Stacey Moggin. na to siê zanosi. wietnie. dadz¹ sobie radê.

Bo wiesz. Junior pokiwa³ g³ow¹. Mmm! Mo¿na by nawet wzi¹æ je za ¿ywe laski! To znaczy.. ta rura. .Akurat dzi nie jestem napalony. staruszku. Nie zamierza³ siê pieprzyæ z trupami. Mówi do mnie: Co mi zrobisz? Aresztujesz mnie? . I daæ jej nauczkê. Dodee po lewej rêce. Mieszanina zaschniêtego gówna i rozk³adu. ¿eby siê suka nauczy³a szanowaæ w³adzê. który dzia³a³ Juniorowi na nerwy. . niemniej. tylko czê ciowo przes³oniête w³osami.Po³o¿y³ d³oñ na swoim kroczu i cisn¹³..Wiêc pomy la³em sobie . suszonych owoców i czego jeszcze. W pewnym sensie.Racja? Cisza.Frankie popatrzy³ na dziwny zachód s³oñca.zaproponowa³ Frankiemu. Ciemno æ by³a lepsza. a¿ wydusi z niego ¿ycie. Po chwili siê uspokoi³a. Gdyby która odpowiedzia³a. I jeszcze lesba..powiedzia³ w ciemno ciach spi¿arki. Wiesz. Zastanów siê. .. . czekolady. . ale potem j¹ zgasi³. Cz³owiek mo¿e robiæ. mo¿e to i lepiej. br¹zowego cukru.ci¹gn¹³ Frankie .No. .powiedzia³ Frankie. zameldowa³bym wielebnemu Cogginsowi o cudzie.. milsze wonie: kawy. Dodee? Angie? Junior nie wiedzia³. Angie posadzi³ po swojej prawej.Ta ca³a kopu³a nie jest taka z³a. lecz kiedy zgasi³ wiat³o. . Przez chwilê m³ody Rennie mia³ ochotê zacisn¹æ rêce na szyi kumpla i przytrzymaæ. . Teraz jednak by³. melasy. je li chcesz .Mam po drodze. I perfum. . Ale da³o siê jako wytrzymaæ.. . Bia³a plamka przed okiem podskoczy³a szaleñczo. Bia³a plamka przed lewym okiem zmieni³a kolor na czerwony.Mogê tam zajrzeæ. na laduj¹c g³os dziewczyny irytuj¹cym falsetem.¿e móg³bym do niej zajrzeæ po robocie. stary.Powa¿nie? Dziêki. ¿e ból g³owy znowu .A.Jeste cie moimi dziewczynami . bo mia³y wytrzeszczone oczy i napuchn iête twarze.Sammy Bushey mi napyskowa³a.Frankie zni¿y³ g³os. . . pomy la³. ¿eby ju¿ nigdy wiêcej nie us³yszeæ tego g³osu. Wcze niej zapali³ latarkê. Wiedzia³ jedynie. bo w powietrzu unosi³y siê te¿ inne. W wietle latarki dziewczêta nie wygina³y najlepiej. Siedzia³ pod cian¹ z pó³kami zastawionymi jedzeniem w puszkach. który ju¿ siê zacz¹³. . Menagerie a trois jak by to ujêto w Penthousie . pomijaj¹c smród. .Szmata jedna. co chce.W³a nie. .. poczu³ md³o ci. .

To jest nasza tajemnica . . jasne. A poza tym.Nieprawda. Wtedy w mie cie zaroi siê od policji i ledczych. . poka¿ mi. .. .powiedzia³. I podniecaj¹co. Trzeba bêdzie pochowaæ dziewczyny. By³a zimna. Jeszcze nie teraz. Drug¹ rêk¹ po omacku odszuka³ d³oñ Dodee. ¿eby go zniszczyæ. prawda? Barbie pokrêci³ g³ow¹.. ¿e Rennie nie poda informacji na swój sposób. Klosz móg³ znikn¹æ jak bañka mydlana albo naukowcy znajd¹ sposób. Trzeba bêdzie je pochowaæ.Mogê? No bo w sumie niby jeste dziewczyn¹ Frankiego. obojêtne. nie chcia³bym ci robiæ przykro ci.Dodee! Bezpo rednia z ciebie dziewczyna! .Mo¿na by s¹dziæ. ¿eby James nie móg³ wyciszyæ sprawy. A je li kopu³a zostanie. Brenda po wieci³a na kartkê latark¹ w d³ugopisie. .westchnê³a.. ³atwiej mu bêdzie uwierzyæ . Junior siedzia³. szukaj¹c zapasów. . ja to widzê jako swego . Na rogu Main i Mapie osta³a siê jeszcze stertka wydania specj alnego Democrata . Kiedy pocisk uderzy w klosz. . I to nied³ugo. Barbie wyci¹gn¹³ kartkê spod kamienia przytrzymuj¹cego gazetki. Z pocz¹tku oboj e prawie siê nie odzywali. co chcesz.. Trudno.szepn¹³ Junior w ciemno æ. ale co mi siê zdaje. Poniewa¿.Stukn¹³ d³oni¹ w kartkê. rób. ale w zasadzie zerwali cie ze sob¹. Nied³ugo.zawtórowa³ jej Barbie. ¿e Frankie zamierza ciê dzisiaj pu ciæ kantem. . . dziewczyny? Nie odpowiedzia³y. Poszli Main Street do Morin. ale nikt nie bêdzie musia³ nic z tego rozumieæ. . 8 Gdy Barbie i Brenda Perkins wyszli z ratusza o godzinie dwudziestej trzeciej. .Szczerze mówi¹c. jasne. a¿ w koñcu siê zdrzemn¹³. Po³o¿y³ d³oñ na piersi Angie. Teraz by³o dobrze. obejmuj¹c za ramiona swoje ofiary. Nikt by tego nie zrozumia³. Julia chcia³a mieæ pewno æ.Nie próbowa³by. . jak mia³by to zrobiæ. i tak po³o¿y³ j¹ sobie w kroczu. jaka jeste spro na.Zrobili cie to. bo to niemo¿liwe. posiedzenie Rady Miejskiej ci¹gle trwa³o. Zreszt¹ to tylko drobne macando.zel¿a³. ¿e kiedy cz³owiek zobaczy to na pi mie.Co. ludzie bêd¹ chodzili od domu do domu.Nieprawda . wkrótce zbierze siê co na kszta³t komitetów ¿ywno ciowych. bêdzie huk jak diabli.Nie ma sprawy. a wkurzaj¹ca bia³a plamka zniknê³a.

. . . Je¿eli on nie za³atwi sprawy..rodzaju zabezpieczenie. je li bêdê siedzia³ w kiciu. co uzna z potrzebne. Widzisz. miasto bêdzie potrzebowa³o pomocy innych. zamiast j¹ przedziurawiæ. . ¿e Du¿y Jim kradnie.Nie chodzi o dowody . ¿e wdowa po Perkinsie wie o tym doskonale. to mocno mnie rozczarowa³e .poprosi³a Brenda. wszystko ci powiem. co da wystrzelenie pocisku. nie tylko dla Barbary.Przekonajmy siê.Widzi pani. dla ca³ego swojego otoczenia.Nie wiem. A ja nikomu nie pomogê. . Nie taki by³ powód do zmartwienia i Barbie domy la³ siê. By³ niebezpieczny dla ka¿dego.Jak? Co? Ile? . Ruszyli dalej. czy jutro trafiê za kratki . Nie odda w³adzy za ¿adn¹ cenê. Ale je li cruise siê odbije od kopu³y. co pani wie. A wtedy. James Rennie bêdzie siê musia³ gêsto t³umaczyæ. Brenda z³o¿y³a kartkê i wetknê³a pod pachê. . . Uwa¿a³. Dzisiaj s³owa Renniego ocieka³y s³odycz¹. je li próba zniszczenia kopu³y siê nie powiedzie. .Mój m¹¿ mia³ Renniego na oku. to jedno wiem z ca³¹ pewno ci¹. uj¹³bym to w ten sposób: je¿eli klosz jednak zostanie.poprawi³a go cierpliwie.. .Je¿eli twoim jedynym zmartwieniem jest unikniêcie aresztowania. pójdê do prokuratora okrêgowego. . ile ci powiedzieæ. póki go kto nie powstrzyma. mog³o siê okazaæ przydatne. kiedy ju¿ kurz opadnie. bêdzie bra³.powiedzia³ Barbie. pewnie zobaczymy ca³kiem inn¹ twarz tego cz³owieka.Zaczekajmy . A w zasadzie mogê ci powiedzieæ wszystko lub nic.Brenda . James Rennie mo¿e siê okazaæ bardzo niebezpiecznym przeciwnikiem. Radny Rennie musi sobie my leæ tak: Skoro on wie o takich rzeczach wcze niej ni¿ ja. nie tylko sprzedawcy u¿ywanych samochodów nêkanego mani¹ wielko ci. Howie nie mia³ niezbitych dowodów. W czasie spotkania w ratuszu s³ucha³ uwa¿nie i choæ Rennie robi³ co w jeg o mocy.Nie ty jedna czekasz na jutrzejszy dzieñ. .. W przeciwnym razie. .No tak. . Chocia¿ by³ blisko. Gdyby co z tego. Barbie nadal mia³ niema³e obawy..Z jakiego powodu? . jak to mawia Ricky Ricardo. .Przyjacielu. ¿e za zas³on¹ dymn¹ wyrazów pe³nych wspó³czucia i troski o wspólny los kry³ siê cz³owiek gro ny.Mój m¹¿ uwa¿a³.Chodzi o to. to na pewno wie co jeszcze . ¿eby jego s³owa brzmia³y rozs¹dnie i wiadczy³y o czystych intencjach.

O co chodzi? . Takie same jak zawsze.Z Brend¹? .chêtnie by wreszcie z³apa³ trochê snu). Du¿y Jim.Doprawdy drobiazg. .Zdawa³o mi siê. Andy nadal pilnie pracowa³. I ¿e nie bêdzie to nic mi³ego. 9 Du¿y Jim przerwa³ spotkanie o dwudziestej trzeciej dwadzie cia.. Wykona³a polecenie. Znam j¹ od trzydziestu lat.poprosi³ Du¿y Jim uprzejmie.. . O ile jadanie usma¿onego przez niego bekonu mo¿na uznaæ za znajomo æ.I zamknij drzwi . odnoszê wra¿enie. On po³o¿y³ rêkê na jej d³oni.Zawsze przy nich czujê siê ma³a i taka. jednak poprosi³ j¹. odrobinê nie mia³o: . ¿eby zosta³a jeszcze n chwilê. . mia³ nadziejê uporaæ siê z oczyszczeniem terenu wokó³ Little Bitch Road najdalej do po³udnia. sprz¹taj¹c po spotkaniu. Najwyra niej wiedzia³. ¿e sprawa jest istotna. ale wyda³o jej siê to zbyt obcesowe. No i z Brend¹ w zasadzie te¿.spyta³a Andrea. Mnie to podnosi na duchu. . Andrea wolno ruszy³a za nim. nietrwa³a. .Brenda wy³¹czy³a latarkê. .Spójrz na gwiazdy. ¿e przed zebraniem skuma³a siê z tym Barbar¹. wszyscy do tego przywykli.Mnie te¿. patrz¹c na migocz¹c¹ Drogê Mleczn¹. . po czym doda³a. .Oczywi cie. I tak odprowadzi³ wdowê do domu. Za jego plecami Andy Sanders ostentacyjnie zbiera³ dokumenty i uk³ada³ je w szarej szafce biurowej. chocia¿ my la³ g³ównie o spotkaniu z Lesterem Cogginsem (a tak¿e o spaniu .A pana Barbarê od trzech miesiêcy. o czym Jim chce porozmawiaæ z radn¹. Podnios³a wzrok. Peter Randolph ¿yczy³ wszystkim dobrej nocy i wyszed³. jakby siê szykowa³ do przyjêcia ciosu. uciskaj¹c d³oñmi dó³ krêgos³upa. jakie jasne.. a ciebie? .. .Mog³abym ciê wzi¹æ pod ramiê? .. Zamierza³ rozpocz¹æ ewakuacjê zachodniej czê ci miasta o siódmej rano. . Popatrzy³a na niego pytaj¹co. Wielki Wóz.. lecz plecy mia³ przygarbione.Brenda za mia³a siê. Czas jaki milczeli. Kasjopeja. . ¿e teraz jest pu³kownikiem. Czêsto przybiera³a tak¹ pozycjê. wyra nie zaniepokojona.Co oznacza³o.Widzisz. .Mia³a na koñcu jêzyka: Co za g³upoty wygadujesz? .. Wielka Nied wiedzica.Daj¿e spokój. Ujê³a go pod ³okieæ. ..

.I rzeczywi cie. Andrea chcia³a powiedzieæ Jimowi.podj¹³ Du¿y Jim. jak niewiele wiemy o kloszu. dlaczego Jim zawsze tak starannie siê goli³. Ci¹gle uk³ada³ dokumenty.No có¿.przytaknê³a gorliwie. . kiedy jego mundur stanowi¹ d¿insy i koszulka. Istotna jest wzajemno æ. .Pu³kownik Barbara wydaje mi siê cz³owiekiem kompetentnym .Widzia³em co .Teraz to ju¿ nie by³a obawa. ale prawda wygl¹da³a inaczej i Jim na pewno to dostrzeg³. wszystko bêdzie wietnie. Mo¿e pocisk go zdmuchnie i w miejscu Chester's Mill zostawi krater g³êboki na kilometr? Andrea patrzy³a na niego z przera¿eniem. którego prezydent postuka³ czarodziejsk¹ ró¿d¿k¹.Je li zadzia³a. ¿e zadzia³a! Powiedzia³. .potwierdzi³ Andy.Widzia³e list prezydenta. Pociera³a d³oñmi dó³ krêgos³upa.Wszystko w rêkach Boga . No to ci powiem. Andrea zafascynowana obserwowa³a kêpki niedogolonego zarostu i wreszcie pojê³a.. nawet siê nie odwracaj¹c. kto bêdzie musia³ s iê zaj¹æ tym miastem. gdzie usadowi³ siê ból.Pomoc tak¹ jak na przyk³ad cruise! . . trudno cokolwiek wiedzieæ z pewno ci¹. w ka¿dym razie tak to wygl¹da³o. jest naczelnym dowódc¹. mo¿e siê udaæ. Tak uwa¿am. prawda? . jak Nixon. Nieogolony wygl¹da³ gro nie. .Trudno go traktowaæ powa¿nie.podj¹³ Rennie. kto zas³uguje na lojalno æ i pos³uszeñstwo. do czego d¹¿ê. czy te¿ demokratycznie wybrany przedstawiciel miasta? Rozumiesz. . . a przy okazji nie przenios¹ nas na ³ono Abrahama. ¿e faktycznie by³ od prezydenta .Oczywi cie. tak? Du¿y Jim niecierpliwie machn¹³ d³oni¹. masz racjê. ¿e g³owica mo¿e mieæ ³adunek o wadze nawet pó³ tony! .S³usznie! . kto to jest naczelny dowódca? Nie wiesz. A potem je przek³ada³ i uk³ada³ ponownie. ¿e po prostu zachowywa³a siê uprzejmie. To jest kto . Je li wystrzelenie pocisku nic nie da. którzy jej potrzebuj¹. co Julia Shumway mog³a spreparowaæ osobi cie na swoim w³asnym komputerze.Bior¹c pod uwagê. . Na jego szerokiej twarzy o obwis³ych policzkach rozla³ siê nienawistny u miech. poniewa¿ umie w razie potrzeby zapewniæ pomoc tym. . Ale w przeciwnym razie bêdziemy zdani na siebie. Czy ma to byæ jaki w³óczêga. a wtedy naczelny dowódca. tylko strach.szepnê³a Andrea.Masz racjê . .Czy wiesz. On wiele dostrzega³.Tak? . nie jest wart funta k³aków. Andy? .Zreszt¹ przyjmijmy. . Mam racjê. który nie potrafi pomóc mieszkañcom.

Chcê wiedzieæ.. kiedy wycina³e zdjêcia z katalogów Searsa i wkleja³e do zeszytu. Andy? Andy w³a nie zacz¹³ myæ ekspres do kawy. Z nami. która siê liczy. Nie podno na mnie g³osu. od³o¿y³ je specjalnie dla ciebie. Andrea pisnê³a i cofnê³a siê o krok. która pozwoli³a jej choæby ubiegaæ siê o stanowisko radnej. .Tak. .Nie pokrzykuj na mnie! Znam ciê od pierwszej klasy podstawówki.Có¿. A potem siê wyprostowa³a. ale odpowiedzia³ bez wahania. Andy upu ci³ teczkê.Na twarzy Du¿ego Jima znowu rozla³ siê fa³szywy u miech od ucha do ucha. pan Barbara. .Co? .Nie wolno ci! .Nie potrzebujesz recepty. . czy bêdziesz trzyma³a ze mn¹. Wygl¹da³ na nieszczê liwego i nie potrafi³ spojrzeæ Andrei w oczy. W takim wypadku bêdê musia³ je spu ciæ w aptecznej toalecie. . .wrzasn¹³ Du¿y Jim.Nie rozumiem. .. ze mn¹ i z Andym. mog¹ znikn¹æ.. skoñczy³y mi siê na dzisiaj zapasy s³odyczy. powiem jak wierszcz z Pinokia : s³uchaj rad sumienia. ¿ebym nie musia³ powtarzaæ.O. oderwa³a d³onie od pleców.krzyknê³a Andrea.. skoro tak wolisz. Wystarczy. Niestety.Tylko widzisz. . . którzy wiedz¹. Andrea hardo unios³a g³owê. Wiêc pos³ucha I s³uchaj uwa¿nie..Andy ma spory zapas. fatalnie. jakby nie móg³ ogarn¹æ jej g³upoty.. Niebezpiecznie mieæ takie leki w mie cie odciêtym od wiata i w ogóle. czego ode mnie chcesz! Przewróci³ oczami. uk³adaj¹cy górn¹ czê æ twarzy w niesta³¹ maskê rado ci. .. Na razie jest to jedyna recepta.Ujmê to w dwóch s³owach. to po prostu.A je li uwa¿am. Andrea zmartwia³a.. niech mnie. co ci s³u¿y.. je li obstawisz niew³a ciwego konia w tym wy cigu. a ja chcia³bym byæ w domu przed pó³noc¹. gro niejszego ni¿ przedtem krzyk. je li ten szaleñczy pomys³ z pociskiem nie wypali.Zni¿y³ g³os do z³owieszczego szeptu.Ojej. pani siê obrazi³a.Spojrza³ na zegarek. czerpi¹c si³ê z ¿elaznej jankeskiej woli. .Mam receptê! . . .Jest jedenasta trzydzie ci. prawda.. Spojrza³a Renniemu prosto w oczy. ma lepsze kwalifikacje do radzenia sobie z sytuacj¹ kryzysow¹? . . . te twoje pigu³ki. ¿e pu³kownik Barbara. . Pó no ju¿.. oksykodon. jednak wargi jej dr¿a³y. ¿e bêdziesz siê trzyma³a ludzi. a nie z jakim pomywaczem nie wiadomo sk¹d.Przestañ go tytu³owaæ pu³kownikiem! .

Pewnie! Mo¿e nawet wezmê na siebie zwiêkszenie dawki. Delikatnie. Straszne.Mo¿e osiemdziesi¹t .przyzna³a Andrea têpo.Tyle mi wystarczy. Po czym doda³a szeptem: Szanta¿ujecie mnie. Nie mia³a ¿adnej pewno ci. .Bêdê dostawa³a tabletki? . doda³ w my lach. gdy by³a przykuta do ³ó¿ka. Szept by³ naprawdê cichy. . Spu ci³a g³owê. kokainê widzia³a tylko na ekranie telewizora.Postêpuj.Jim. zanim o dziesi¹tej posz³a do ³ó¿ka. . to by³o niesprawiedliwe.spyta³ Du¿y Jim. My ci pomagamy.S¹ mi potrzebne! .podpowiedzia³ jej Andy. .Chyba rzeczywi cie przyda³oby mi siê trochê wiêcej. . jak nale¿y . By³a z natury dobra.powiedzia³a i otar³a z twarzy ³zy.To by³by grzech. . . Nigdy w ¿yciu nie wypali³a jointa. a spojrzenie szczere. Oczy mia³ podkr¹¿one i smutne.Ze wstrêtem u wiadomi³a sobie. A w zamian chcemy jedynie.Ale tylko czterdzie ci miligramów . lecz Du¿y Jim us³ysza³. W³a nie to by³o najgorsze. chocia¿ wypali³a pó³ skrêta i wypi³a trzy piwa Phila. po którym strasznie siê pochorowa³a. Nie wypi³a drinka ani nawet kieliszka wina od czasu balu maturalnego. ¿eby zmieniæ cz³owieka w narkomana? Je li tak. . . Dobra do szpiku ko ci .Nic podobnego .zastrzeg³a. Andrea drgnê³a. ¿e s³yszy we w³asnym g³osie skamlenie podobne do b³agañ matki z ostatnich lat jej ¿ycia. ogromnym bólem.Jim wie. . Nie wspominaj¹c ju¿ o na³ogu. Andy rozja ni³ siê w u miechu. Jakim cudem wpakowa³a siê w takie bagno? Bo upad³a. Wyci¹gn¹³ do niej rêkê.stwierdzi³.. .upewni³a siê Andrea. Powiedzmy o sto miligramów dziennie. . id¹c po listy? Czy naprawdê tyle tylko trzeba. ¿eby i ty nam pomog³a. . co najlepsze dla miasta. Jak s¹dzisz? Przyda³oby ci siê? Wygl¹dasz na wycieñczon¹.Na pewno? . co robiæ. Przecie¿ zawsze tak by³o...odpar³ Du¿y Jim. Ni e potrzebujemy. te pigu³ki s¹ mi potrzebne. .Wiem . 10 Rozleg³o siê ³upniêcie. . Zawsze mia³a dwa sze ciopaki w lodówce i nadal . ale on tylko uj¹³ j¹ za d³oñ. Sammy obudzi³a siê natychmiast. ¿eby jaki obcy dyktowa³ nam.Bóg obarczy³ ciê wielkim ciê¿arem.

Natomiast jeden miech by³ chyb a ¿eñski. bo sobie poszed³. . jednak trzy latarki zgas³y. g³o niejszy ni¿ dot¹d. Gdyby by³ w pobli¿u.. no! . .Zga cie te latarki. która tego popo³udnia nadepnê³a jej na pier i nazwa³a j¹ lesb¹.. £up! Na blacie toaletki wymaca³a latarkê. Uk¹si³y j¹ w twarz cztery strumienie wiat³a z latarek. s³ysza³a je przez ca³e gimnazjum. Wszyscy mieli odznaki. Nie zap³aka³.No. ale w to nie wierzy³a. to i nam sprzedaj. z pewno ci¹ by³ napity. Kto wali³ w drzwi przyczepy. odk¹d Phil j¹ zostawi³. S³ysza³a. Gdy sz³a przez pokój. ca³kiem jak w piosence. bo o lepnê! I przymknijcie siê. Frankie DeLesseps i Mel Sear les.nazywa³a je piwem Phila. Sammy podnios³a d³oñ. wcale jej nie uspokoi³o. Bardzo silne. I byli pijani. Zapali³a j¹. Ma³o nie upad³a. . Energicznie otworzy³a drzwi. ale na wprost.. a to co zobaczy³a. Odrzuci³a przykrycie i pobieg³a do drzwi. Nastêpny wybuch miechu.Panna gotowa. kwik . do sypialni Little Waltera. jakie dwadzie cia kilo. Mel Searles. . Zza nich dobiega³y miechy. Cholerna ciemno æ! Niech szlag trafi firmê energetyczn¹! I Phila. ta sama. A teraz dobieg³y zza nich st³umione miechy. Kobieta. za salonem.Handlujesz. ale niewiele to pomog³o. A skoro ma³y nie p³acze.. ¿e ponoæ nadal by³ w mie cie. To pewnie dobrze. nie? Miasto nie jest wielkie. Nie z lewej strony. To kwiczenie rozpozna³a natychmiast. pewnie to cholerne ³ó¿eczko siê rozlecia³o.odezwa³a siê Georgia. by os³oniæ oczy. Przybra³a trochê na wadze. chocia¿ m¹¿ znikn¹³ w kwietniu. . na pewno by czasem do niej zajrza³ przez te pó³ roku. £up! Usiad³a gwa³townie. Ludzie za latarkami stanowili tylko niewyra ne kszta³ty. przejdzie na dietê i wróci do wagi z czasów gimnazjum. Sammy zapali³a swoj¹. Znowu ³upniêcie. .odezwa³ siê Mel. kwik. Znowu miech. a j¹ zostawi³ ca³kiem sam¹. d³ugi T .. Jeden z nich brzmia³ jak kwik. w którym spa³a. . ale jak tylko skoñczy siê ta ca³a awantura z kloszem. Zamiast do nich trafi³a w cianê.O Bo¿e. kiedy facet taki jak Frank DeLesseps by³ dla niej wredny i straszy³ j¹ i. Ktokolwiek siê dobija³.Czego chcecie? Pó no jest. w którym pano wa³ nieprawdopodobny ba³agan. niestety te¿ gro na. ruszy³a w lewo. .. dziecko mi obudzicie. nas³uchuj¹c p³aczu Little Waltera. a miêdzy nimi Carter Thibodeau i Georgia Roux. Georgia. Nie mia³ kto stan¹æ w jej obronie. a nie ma komu zrobiæ loda. wcisn¹³ siê jej miêdzy uda.Towaru .shirt.

po raz drugi tego dnia. kwik Searlesa.popar³a go Georgia.shirt siê jej podwin¹³.B¹d mi³¹ gospodyni¹ i zapro nas do rodka . ‾ó³wik.Gówno prawda .oznajmi³ Mel i znowu siê za mia³.A co.. Unie li w górê prawe piê ci. kiedy siê napali³a zio³a zapapranego PCR .powiedzia³ Frankie. Zapali³y siê pozosta³e trzy latarki.Nie mam . T .Taki chuj! .zawtórowa³ mu Carter. Gwa³townie obci¹gnê³a koszulkê. jedn¹ rêk¹. teraz siê ba³a. Zrobi³ to od niechcenia. . Jaskrawe plamy wiat³a tañczy³y po jej ciele. ¿eby ci porz¹dnie skopaæ ty³ek! Unios³a zaci niêt¹ piê æ.powiedzia³a Sammy.Ale chlew! . Georgia zdjê³a z górnej pó³ki biblioteczki kilka ksi¹¿ek w kieszonkowym wydaniu.zauwa¿y³a Georgia.Tu wszystko przesi¹k³o marycha. Reszta jej zawtórowa³a. . ‾ó³wik. kwik! . .stwierdzi³ Carter. lecz Sammy polecia³a do ty³u. .zar¿a³ Frankie. . .Na miejscu Phila wróci³abym tu na parê chwil. Wybija³o siê idiotyczne kwik.zapyta³ Mel. . Potem niepewnie d wignê³a siê na nogi.. Carter Thibodeau te¿. jasne strugi wiat³a przyszpili³y Sammy do ciemno ci.Czekasz na któr¹ ze swoich dziewczyn? Znowu wszyscy gruchnêli miechem.. ¿e teraz siê czyta pieprzonego Harry'ego Pottera?! . Nie zwracaj uwagi na to.Szuka z³ota w rynsztokach? Rozwija paranojê na punkcie Jezusa? . .Po wieci³ po salonie.Phil wyjecha³! Czwórka jej go ci popatrzy³a po sobie i ryknê³a miechem.Sammy ju¿ nie by³a z³a.zar¿a³a Georgia. pakuj¹c siê w drzwi. . ma³o jej nie Oddar³a przy szyi. . . .Nie! Sammy chcia³a zamkn¹æ drzwi. Sprzedaj trochê. ¿e jeste my glinami.Dziêkujê uprzejmie. W wietle latarki Sammy jej oczy zal ni³y srebrem. co szepcze na uszko . ale Thibodeau pchn¹³ je mocno i znów otworzy³. . .Wypi¹³ siê. Nadepnê³a na jak¹ lokomotywê i wyl¹dowa³a na ty³ku. Kwik. Obudz¹ dzieciaka jak nic.Wyjecha³! .W³a nie . ci¹gle siedzi w radiostacji? .Ooo! Ró¿owa bielizna! . kwik. Zarechotali wszyscy czworo. W taki chaotyczny sposób mówili ludzie w koszmarnych snach. . .Chcê siê nawaliæ jak jab³uszko pod gruszk¹.W sam raz dla wini! .Nora Roberts? Sandra Brown? Stephenie Meyer? Ale makulatura! Nie wiesz. . a nie wyjecha³! .Nie rozumiem. rêce zderzy³y siê k³ykciami. Nie b¹d winia. kwik.

S³uchaj.Eee.Ciekawe. Masz szczê cie.Pójdziecie sobie.Wybacz. Bo Frankie uderzy³ j¹ latark¹. .dorzuci³ Carter.Galopem! .oznajmi³ Carter. nie ma. ¿e ciê nie zatrzymam za sprzeda¿ narkotyków. W g³owie Sammy wybuch³a kula bólu. kwik. Wiedzia³a. dupa blada. Promieñ wiat³a uk³u³ j¹ w oczy.Jasne! . . . Oddech mia³ przy pieszony.szepn¹³ jej Mel do ucha.ucieszy³ siê Frankie. zaraz potem wróci³ na dó³. Wszystko bêdzie do wyrzucenia. . Promieñ latarki przeskoczy³ na sufit. otworzy³a zamra¿arkê. . . .Ona te¿ . Spróbowa³a siê wyrwaæ. ci¹gle trzymaj¹c j¹ za T .Chcê jeszcze raz zobaczyæ te ró¿owe majtki .Aua! Zwariowa³e ?! Boli! . . I uderzy³a mnie w r¹czkê. szmato. a kto inny wy³uska³ jej torebkê z rêki. na co siê zanosi. .Zostaw mnie! Przestañ! Mel siê za mia³. je li wam sprzedam towar? . .Zaczekajcie tutaj. . gdy kto j¹ chwyci³ wpó³. kwik. A ja przecie¿ nie zrobi³em nic strasznego. Spad³y na pod³ogê. Nie wiedzieæ czemu zebra³o jej siê na p³acz. a¿ do pasa. Eeewaaakuacja. . Posz³a do kuchni. bo ci przy³o¿ê jeszcze raz. Dziecko nadal spa³o. W³a nie mia³a siê obróciæ. Stój spokojnie. . Wiêc ³askawie rusz tê t³ust¹ dupê.Nie ruszaj siê. Sta³ za Sammy.Przyszczypa³ brodawkê. . teraz tchn¹c¹ ciep³em.Stój spokojnie.Szarpn¹³ koszulkê w górê. Zamknê³a oczy.Napyskowa³a mi dzisiaj. . Kwik. tylko tyle. czy masz napis NIEDZIELA na ty³ku. .Znowu z³apa³ j¹ za pier . Wyjê³a pó³litrowy foliowy worek. .shirt.Gówno. muszê skonfiskowaæ zio³o . a nie boli.Powtórzy³ schrypniêtym g³osem. . mimo to rozpozna³a twarz za latark¹: Frankie DeLesseps.Jutro zaczynamy s³u¿bê z samego rana. . Mia³a jeszcze trzy.uzna³a Georgia. . Prawdziwy cud. Frankie znowu cisn¹³ pier Sammy.Ta trawka cuchnie zdzir¹ . .Wyci¹gnê³a przed siebie rêkê z ksi¹¿kami i otworzy³a d³oñ.stwierdzi³ Mel rzeczowym tonem.

a przed sob¹ s³u¿bê od rana (ewakuacja). Ry¿y te¿ mia³ za sob¹ bardzo trudny dzieñ. Frankie machn¹³ latark¹ w stronê salonu. ¿e chrapa³a. I od razu siê za mia³. ¿e je li us³yszy to kwiczenie jeszcze raz.Przypomnij jej.Oby tylko dziecko siê nie obudzi³o. A wtedy bêdziemy musieli wróciæ i naprawdê zdrowo ciê wyruchaæ. Kwik. Nie mo¿na powiedzieæ. I wepchn¹³ siê w ni¹. kiedy jeste na kolanach.Nie. przygarbiona.Musisz siê nauczyæ trzymaæ gêbê na k³ódkê. bierz siê do roboty .Morda w kube³.Sammy. .powiedzia³a Georgia. .No. byle nie by³o gorzej. Sammy pomy la³a. kwik. nie. Ze spuszczon¹ g³ow¹.wrzasn¹³ Mel Searles. . Little Walter obudzi³ siê i zacz¹³ p³akaæ. Kiedy j¹ posuwa³. I nogi szeroko. kieruj¹c wiat³o na Sammy. . ale z jej po³owy ³ó¿ka dobiega³y miêkkie chrapliwe odg³osy. Mia³a za sob¹ ciê¿ki dzieñ.krzyknê³a Georgia podniecona. bêdziesz siê komu skar¿y³a? . Maska goblina pokiwa³a siê zadowolona. szepcz¹c jej do ucha. Nastêpny by³ Carter. lecz nie móg³ zasn¹æ. gówniarzu. A potem siê za mia³. co traci. Pierwszy podszed³ Frankie. kwik. .Zer¿nij j¹! . wiêc nawet obawy o stan Janelle nie przeszkodzi³y jej zasn¹æ. odk¹d Phi l j¹ zostawi³. . Byle nie posunêli siê dalej. bo ci przeczytam twoje prawa! . . nikt ci nie uwierzy. Frankie pchn¹³ j¹ na kanapê.I tego siê trzymaj. Otwieraj ryj tylko wtedy. . Linda Everett szybko zasnê³a.rzuci³ Mel. Ruszy³a w stronê kanapy. chocia¿ akurat nie . .A mo¿e by jej najpierw przeczyta³ prawa? . zmieniaj¹c j¹ w maskê goblina.Zer¿nij dziwkê! Zrobili to wszyscy trzej m³odzi mê¿czy ni po kolei. dostanie wira.Na kanapê. oczywi cie. Po drodze z³apa³ j¹ Carter. Kwik. . Bo widzisz. Za wieci³ sobie w twarz. Poza nami. kwik. kwik! 11 Dochodzi³a pó³noc.

zrzuci³a z sieb e przykrycie. Przewraca³a siê z boku na bok. Gdyby w szpitalnej aptece zabrak³o etosuksymidu.. D wiêk dobiega³ z pokoju dziewczynek. To znaczy. Nie da siê zasn¹æ. I mamrotanie Rory'ego o Halloween. Na to nak³ada³ mu siê g³os córki: Wielka dynia! Wszystko przez wielk¹ dyniê! Trzeba j¹ z³apaæ! . zakrwawiony oczodó³ ch³opaka. dostanie lek u Sandersa. Popiskiwa³a cicho. pod plakatem najnowszego boys bandu. W kuchni zosta³a po³ówka ciasta pomarañczowego z ¿urawin¹. Ry¿y widzia³ je na blacie. Je¿eli przy artykule o krztu cu nie zmorzy go sen. Córka mia³a atak epilepsji. Ry¿y przest¹pi³ nad psem. A najgorsze to próbowaæ spaæ na si³ê. przechyli³ g³owê.. A teraz ju¿ nie ¿y³. A mo¿e i nie. Mo¿e ten Szkot powiedzia³ Nie myl przypadku z przeznaczeniem ? Ry¿y kolejny raz przekrêci³ siê na drugi bok i tym razem jego wzrok pad³ na czarny nag³ówek specjalnego. Ch³opak Dinsmore'ów dosta³ rykoszetem w oko i fragment pocisku uszkodzi³ mu mózg. Golden retriever. I o Rorym Dinsmore. jeszcze s³yszê . to ju¿ nic nie pomo¿e. odwróci³ ³eb. Natomiast Jannie wygl¹da³a zupe³nie inaczej. Ry¿y wróci³ na górê. kiedy to by³o.. wróciwszy do domu. Je¿eli drgawki siê nie pogorsz¹. otworzy³ drzwi. jednostronicowego wydania Democrata : BARIERA ZOSTANIE ZBOMBARDOWANA! Beznadzieja. Czy to cokolwiek wyja nia³o? Nic a nic. My la³ o doktorze Haskellu.potê¿ny mê¿czyzna w komplecie medycznym s³u¿¹cym za pid¿amê . Postanowi³ wobec tego zje æ kawa³ek przy kuchennym stole. Uwa¿a³. co mówi³a. W po³owie schodów przystan¹³.. przerzucaj¹c przy tym ostatni numer Amerykañskiego Lekarza Rodzinnego . Wsta³ .troska o Jan odsuwa³a od niego sen. Zagubieni . oczywi cie. Judy le¿a³a na boku. ¿eby nie obudziæ ¿ony. usiad³ na brzegu ³ó¿ka córki. ¿e nic jej nie grozi. Ry¿y po raz setny przekrêci³ siê na drugi bok. Jak to mówi³ ten Szkot w Zagubionych ? Nie myl przeznaczenia z przypadkiem ? Mo¿e tak. da siê je powstrzymaæ. z jedn¹ r¹czk¹ pod g³ówk¹. przynajmniej przez jak i czas. próbuj¹c odepchn¹æ od siebie wspomnienia. Us³ysza³ Audrey. spojrza³ na niego i znów cicho zapiszcza³. Ci¹gle mia³ przed oczami postrzêpiony. zaledwie mroczny kszta³t miêdzy dzieciêcymi ³ó¿eczkami. oddycha³a g³êboko i spokojnie. s³ynnego specja³u Lindy. . Bez przerwy s³ysza³ s³owa Rona Haskella: Jeszcze ¿yjê.i wyszed³ z sypialni cicho.

wiem. ale zaraz ucich³o. Jeszcze tylko.Nieee. przykry³ dziecko i odgarn¹³ ma³ej w³osy z czo³a. wyginania palców. Do witu by³o jeszcze daleko. Prawie na pewno.. zamknê³a oczy.Aha. .pij. opar³a pysk na ³apach i te¿ najwyra niej zamierza³a spaæ. Wiêc raczej faza REM normalnego snu ni¿ atak. Niestety.Ma³ej co siê ni³o. pomy la³ Ry¿y. tyle ¿e z podniesionym ³bem. Postanowi³ jednak nie je æ ciasta pomarañczowego. Ry¿y siedzia³ jeszcze jaki czas. poca³owa³ Jan w policzek. . ¿e wtedy Audi by szczeka³a. Wyprostowa³ pomiêt¹ koszulê nocn¹ córeczki. Audrey znowu pisnê³a.szepn¹³. maleñka. Z³oty retriever. niewyra ne s³owa brzmia³y jak protest. poklepa Audrey po ³bie obro niêtym jedwabist¹ sier ci¹. s³oneczko. .To z³a pi³ka. . .w razie w¹tpliwo ci wystarczy spojrzeæ na psa spokojnie pi¹cego przy ³ó¿ku. Ry¿y stara³ siê co zrozumieæ z tego mamrotania. . lecz nie mia³ pewno ci. która le¿a³a na pod³odze. suniu . Skojarzenie narzuca siê samo. Przewróci³a siê na drugi bok. spojrza³a mu prosto w oczy. wszystko jest w porz¹dku . . Co nasuwa³o interesuj¹ce pytanie: czy¿by psy wyczuwa³y równie¿ z³e sny? Pochyli³ siê. Zmieniaj¹ siê w zombi. tatusiu.pij. Nie by³ to dobry sen.Tatusiu. Jeszcze siê u³o¿y³a pod ko³dr¹ i zaraz znieruchomia³a. Pi³ki do baseballu s¹ dobre.Dobrze. Audrey. Tej nocy mimo wie¿o odkrytej przez dziewczynki kobiecej odrêbno ci Ry¿y zostawi³ drzwi ich pokoju szeroko otwarte. . Z³a pi³ka baseballowa. on ma z³ot¹ pi³kê.Wiem. powtarzaj¹c sobie. Teoretycznie móg³ to byæ objaw petit mal. Do baseballu. a o tej godzin ie z³e my li ³atwo nabieraj¹ realnych kszta³tów.. Audi na chwilê otworzy³a lepia. czy go rzeczywi cie widzi. Szczególnie z³ote. pij. kochanie. lecz przy tym nie by³o dr¿enia miê ni. . jak wiat wiatem ludzie gadaj¹ przez sen. Otworzy³a oczy. .Uwa¿aj na ni¹. Tak naprawdê mia³ ochotê przytuliæ siê do pi¹cej ¿ony. ¿e naprawdê nie ma siê czego baæ. I z³ota pi³ka baseballowa. By³ przekonany. porusza³y siê gwa³townie. s³uchaj¹c oddechu córki. chocia¿ w³a ciwie w to nie wierzy³. charakterystycznego mlaskania. zanim wyszed³ z sypialni dziewczynek. w rodku nocy trudno byæ optymist¹. Ga³ki oczne. zakryte powiekami.

medytowa³em. po czym wzniós³ je do nieba. bo by³em straszliwie zagubiony.Ch³opiec spo¿ywa wieczerzê u boku Jezusa . . modli³em siê. .Widzia³e mojego syna? .12 Lester Coggins siedzia³ na schodach domu Du¿ego Jima. a potargane w³osy stercza³y we wszystkie strony. Ucztuje.I nie umar³ na darmo.. bo mia³em objawienie.Niech ciê Bóg b³ogos³awi .. o nie! Widzisz. przyszed³em do ciebie. nie nastraja³o go optymistycznie. Przygl¹da³ siê wielebnemu w wietle w³asnej latarki. Rory'ego Dinsmore'a. skórê Cogginsa powleka³a b³yszcz¹ca warstewka potu. . odpoczywaj¹c w wieczystych objêciach.W³a nie przez niego. czyta³em.Godzinê. Niedobrze. . I dzi po po³udniu siê pojawi³o. który w³a nie zacz¹³ siê zsuwaæ po równi pochy³ej.Zapali³ wiat³o w korytarzu.zgodzi³ siê Coggins. pomy la³ Du¿y Jim. zamkn¹³ j¹ w ¿arliwym u cisku i energicznie potrz¹sn¹³. Coggins potrz¹sn¹³ jego rêk¹ po raz ostatni. ju¿ i tak fatalny.Przez dzieciaka Dinsmore'a? Coggins g³o no cmokn¹³ z³o¿one d³onie. Czyta³ Bibliê w wietle latarki. tak.stwierdzi³ Du¿y Jim i zaraz spyta³: .Juniora? Nie. Rennie wiele by da³ za informacjê..odezwa³ siê Coggins.. tylko pogorszy³o mu humor. Niech go Bóg ma w swojej opiece na wieczno æ. w³a nie to chcia³bym ci opowiedzieæ.Jak d³ugo czeka³e ? . co widzia³. Jim.. ale . a to. Prosi³em o nie wczoraj w nocy.. Mo¿e nieca³¹.odpar³ Du¿y Jim automatycznie... .O tak . wreszcie pu ci³. . . ¿e trudno by³oby robiæ jedno i drugie równocze nie. Bóg do mnie przemówi³ przez Pismo i przez ch³opca.. Ogólnie bior¹c.. wstaj¹c. wielebny wygl¹da³ na cz³owieka. . .Jestem tego pewien. Du¿y Jim uzna³.Opowiedz mi w domu . . Tak.odpowiedzia³ Jim mia³o.Jim. . czy kto widzia³ wielebnego na jego schodach.I nawzajem . Siedzia³em na stopniach. Chocia¿ noc z chwili na chwilê stawa³a siê ch³odniejsza. Gdy Du¿y Jim poda³ mu rêkê. . Gospodarza wcale nie natchnê³o to pobo¿no ci¹ bij¹c¹ od wielebnego. b³ogos³awi¹c generator. Szeroko otwarte oczy ods³ania³y zbyt du¿¹ czê æ bia³ek. ale zachowa³ milczenie...

jak ju¿ minie ta ca³a afera z kloszem. z³ote szwy dobrze pasowa³y do wnêtrza d³oni. Na miejscu suplika nta. A ni¿ej znajdowa³ siê podpis: Bill Spaceman Lee. W³a nie tam chcia³ go widzieæ Du¿y Jim. Przynajmniej na razie. Zacz¹³ j¹ przerzucaæ z rêki do rêki. To zdjêcie zosta³o zrobione w czasie jakiej akcji charytatywnej zwi¹zanej z dzieæmi. Mo¿e siê tym zajmie. ko³ysz¹c siê na boki w rytm ciê¿kich kroków. Fantastyczne wra¿enie. Teraz mi powiedz. Tylko tre ciwie. Coggins i tak by³ ju¿ ca³y w nerwach. . pod którym ukryty by³ sejf. Muszê siê przespaæ. pytanie mog³o go jeszcze bardziej wytr¹c z równowagi. Na tabliczce z e szk³a akrylowego widnia³a dedykacja: Jimowi Renniemu z podziêkowaniem za pomoc w przeprowad zeniu Charytatywnego Turnieju Softballa w Zachodnim Maine. Du¿y Jim. Szed³ ze spuszczon¹ g³ow¹. Na biurku jedynym przedmiotem przywo³uj¹cym wspomnienia by³a osadzona w specjalnej przezroczystej ko³ysce pi³ka baseballowa platerowana z³otem. Znajdowa³o siê tam nawet zdjêcie Du¿ego Jima z Tigerem Woodsem. ale nie lodowaty. jutro czeka mnie mnóstwo pracy. jakby to by³o mieæ tak¹ pi³kê ca³¹ z liteg z³ota. Chcia³bym wiedzieæ. 2007 . zw³aszcza kiedy cz³owiek jest odrobinê podminowany. Albo kryszta³ow¹ kulê hipnotyzera. ale wci¹¿ gro nego. wzi¹³ pi³kê z ko³yski. je li mogê prosiæ. . na krze le dla klienta. . 13 Poza przedstawiaj¹cym Kazanie na Górze obrazem. jakby obserwowa³ mecz tenisa. Miêdzy nimi by³o oprawione zdjêcie Du¿ego Jima potrz¹saj¹cego d³oni¹ Sarah Palin. Lesterze. Coggins usiad³ po drugiej stronie biurka. nieco przygarbiony.No dobrze.nie zapyta³. na cianach gabinetu Du¿ego Jima znajdowa³o siê mnóstwo tabliczek dokumentuj¹cych jego ró¿norakie zas³ugi w s³u¿bie spo³eczeñstwu.Najpierw mi o wszystkim opowiedz.Odmówisz ze mn¹ modlitwê? Na twarzy Du¿ego Jima rozla³ siê u miech. Ch³odny. siadaj¹c w fotelu z wysokim oparciem. Od ty³u przypomina³ nied wiedzia w ludzkim ubraniu. o co chodzi.zarz¹dzi³ i poprowadzi³.Chod my do gabinetu . zanim . o co siê modlê. Oczy wielebnego skaka³y w lewo i w prawo. na innym widnia³ z Dale'em Earnhardtem. Du¿y Jim zastanawia³ siê czasami. Starego. Pi³ka by³a mi³a w dotyku i przyjemnie ciê¿ka. . na oko bardzo sympatycznym Murzynem.

. ale silnych. ¿e da mi znak i. ¿e ich wspólny interesik nie spodoba³ si Panu na tyle zdecydowanie. kiedy to wszystko siê zaczê³o.Bóg powiedzia³. . Zada³ pytanie ca³kiem spokojnym tonem.spyta³ Jim. I dzi po po³udniu.Bóg powiedzia³. teraz jest na pewno. .jêkn¹³ Lester. Pac.. wspiera³ modlitwê ch³ost¹ (chocia¿ ch³osta mog³a tu byæ rozumian w przeno ni i tak¹ Du¿y Jim mia³ nadziejê).Pan powiedzia³.. w koñcu nieomal przera¿ony. S³ucha³ z rosn¹cym strachem. lepocie i tak dalej. W prawo w lewo. mam powiedzieæ wiernym o twoich zamierzeniach. Wymachiwa³ Bibli¹.i o sobie. Lester zignorowa³ pytanie.. ..Muszê powiedzieæ o tobie . Lester nie potrafi³ przekazaæ wiadomo ci tre ciwie.Tak samo siê zdarza³o. Pi³ka skaka³a z rêki do rêki w odrobinê szybszym rytmie. . w lewo... spe³ni³ obietnicê! Sam widzia³e ! . . i o Rogerze Killianie. ¿e historia jest rozwlek³a. spocony jak cz³owiek chory na malariê.mówi¹c do wiernych.Da ci znak? .O moich tylko? .. ale tutaj zwyczajnie doprowadza³o do w ciek³o ci. ale nie na mnie. a woln¹ rêk¹ rwa³ w³osy z g³owy. ¿e ze le lepotê. nie patrzy³ na pi³kê. . i o.Du¿y Jim uniós³ krzaczaste brwi...podj¹³ . .Nie. a wówczas Pan naprowadzi³ go na fragment Pisma wiêtego. Oczami ci¹gle pod¹¿a³ za z³ot¹ pi³k¹. Mówi³ dalej. Kr¹¿y³ szybciej.. Lester modli³ siê. Pac.. . kiedy by³em nastolatkiem i dochodzi³em sam. Opowie æ wielebnego by³a urywana i naszpikowana cytatami z Biblii. Drug¹ rêk¹ szarpa³ w³osy. Pac. . wpada³ w trans.Nie! . .. . i o braciach Bowie.zni¿y³ g³os . W prawo.padnê na kolana. I w ko ciele takie zachowanie by³o ca³kiem na miejscu.Daj¿e spokój.Mo¿na tamte zdarzenia zinterpretowaæ na ró¿ne sposoby. . ¿e Bóg zamkn¹³ miasto pod szklan¹ misk¹. . Phil Kucharz to szaleniec! Je li nie by³ szalony wiosn¹. na ³¹kach... Czasami podobnie zachowywa³ siê w ko ciele . nie. w d³oniach pul chnych. W prawo i w lewo. prosz¹c o radê i wsparcie. Zacz¹³ kr¹¿yæ po gabinecie.o tamtym. ¿e kiedy da mi znak. w którym by³a mowa o szaleñstwie. w prawo i w lewo. stale z Bibli¹ w d³oni.Du¿y Jim nadal przerzuca³ pi³kê z rêki do rêki. jednak sedno widaæ by³o jak na d³oni: doszed³ do wniosku.Coggins zerwa³ siê na równe nogi. lecz Du¿y Jim prawie nie zauwa¿y³.. Komu potrzebne takie szczegó³y..

£up i pac £up i pac. . nie zapominaj! . Zastanów siê. Jakby s¹dzi³. Teraz jednak. Uczyniæ wyznanie i doprowadziæ do oczyszczenia. w której akurat nie mia³ z³otej pi³ki.A co ze mn¹? A co na to Andy Sanders? I bracia Bowie? A Roger Killian?! On ma dzieci na utrzymaniu! Mo¿e my nie jeste my tak skorzy do przyjmowania kary! . pomy la³ Du¿y Jim. . Du¿y Jim uniós³ rêkê. co mówisz. co zepsuli my. Ksiêga Wyj cia. odpychaj¹c fotel Mia³ za sob¹ d³ugi i trudny dzieñ.A ja uwa¿am. który karze wystêpek ojców na synach do trzeciego i czwartego pokolenia .Aha. .Uderzy³ siê . Nawet p³acili my za ich leczenie! Postawili my ci nowy ko ció³ i najsilniejsz¹ chrze cijañsk¹ radiostacjê na pó³nocnym wschodzie! .Los dzieci Killiana bêdzie smutny .. i bêdziesz móg³ sobie pój æ.Napchali my sobie kieszenie brudnymi pieniêdzmi z narkotyków! . Lester zacz¹³ siê ok³adaæ Bibli¹ po ramionach. . ¿e traktowanie Pisma wiêtego w ten sposób jest ca³kowicie w porz¹dku.I kto to mówi. Trzeba usun¹æ ten wrzód. ono nas bezwzglêdnie potrzebuje. Przez ogieñ.ale ty i ja musimy siê wyspowiadaæ. wiersz pi¹ty: Jestem Bogiem zazdrosnym. choæ bêdzie bola³o. Tak mi oznajmi³ Pan. po prawej i po lewej. Tym razem przy³o¿y³ sobie wiêt¹ Ksiêg¹ prosto w twarz. Nie tak prêdko. w czasie kryzysu. Z najwiêksz¹ rado ci¹.A tak¿e nape³nili my w³asne kieszenie. Musimy siê ukorzyæ. Zaczyna³ siê z³o ciæ. jak¹ zechce mi wymierzyæ.. .Zgrzeszyli my . Uczynimy wyznanie i spalimy siedlisko szatana za ko cio³em.podj¹³ Coggins . za tê sprawê ma³y umar³. Du¿y Jim zorientowa³ siê.Wszyscy jeste my zamieszani . . Raz i drugi. A tu takie co . W normalnej sytuacji miasto jest ode mnie zale¿ne. W³a nie takie znaczenie mia³a lepota ch³opca. zaraz. od ciebie oczywi cie tak¿e. ¿e uratowali my od g³odu tysi¹ce dzieci w Afryce.Przyjmê z r¹k Boga karê..gada³ dalej wielebny .ale. prosto do wiêzienia stanowego Shawshank. by³ zmêczony. . Wsta³. ¿e zgra³ przerzucanie z³otej pi³ki z uderzeniami kaznodziei.Zaraz.Nic na to nie poradzê. . drogi Lesterze.dorzuci³ Coggins piskliwie. Z nosa pociek³a mu stru¿ka krwi.. rozdzia³ dwudziesty. Wtedy Bóg nas wypu ci. .stwierdzi³ Coggins z uporem. Naprawiæ to. ci¹gle uderzaj¹c siê Bibli¹.

kiedy wrzód zostanie przeciêty. Wpad³ na biurko. któr¹ dzieci wstrzykuj¹ sobie w ¿y³y! .. a ten skurczybyk nadal sta³ o w³asnych si³ach i wci¹¿ usi³ow co mówiæ. ¿e te dalekie rzuty w gimnazjum kiedy mi wyjd¹ bokiem. zamachn¹³ siê od do³u.. Je li zaczniesz k³apaæ dziobem. spod czerwonego wzoru b³yszcza³o lewe oko.Masz sumienie sobie ¿artowaæ? Du¿y Jim obszed³ biurko. Kaznodzieja ruszy³ do przodu z wyci¹gniêtymi rêkami. ostatni raz przemówi³ ³agodnie. Mimo wszystko raz jeszcze spróbowa³.Zawsze bêd¹ jej potrzebowali! .krzykn¹³ Coggins. Bóg unicestwi barierê! Kryzys siê skoñczy! Mieszkañcy nie bêd¹ potrzebowali twojej pomocy! Tego by³o dla Jamesa P.. jak do rozz³oszczonego dziecka. Du¿y Jim chcia³ podnie æ pi³kê jeszcze raz.Nie taka jest wola Pana. nie bêdê móg³ kierowaæ lud mi. . wszyscy uwierz¹! I jeszcze jedno. Ramiê mu pulsowa³o bólem... pomy la³. Trafi³ Lestera w szczêkê. przyja nie. ¿e kiedy wreszcie wyznamy grzechy. Prze³o¿y³ pi³kê do lewej d³oni.Kiedy zobacz¹ diabelsk¹ wytwórniê.Taka jest moja wola. Nikt ci nie uwierzy. . Lester akurat siê do niego odwraca³. Teraz ju¿ krew dos³ownie strumieniem la³a siê na dywan.ponownie. W skroniach mu dudni³o. w sam rodek.Lester.rykn¹³ i wyprowadzi³ cios pi³k¹. na twarz wyp³ynê³y ceglaste rumieñce. czy ty naprawdê nie dostrzegasz. pluj¹c szkar³atnymi kroplami. Kilka kropli siêgnê³o nawet mlecznego szk³a na .Du¿y Jim tym razem trafi³ duchownego w czo³o. zaczê³a z niej skapywaæ. Wtedy krew zaczê³a skapywaæ na dywan. raczej pal¹. . . któr¹ pozwoli³em ci zbudowaæ za ko cio³em. miasto mnie potrzebuje. I chyba próbowa³ co mówiæ. niestety nie móg³. Sporo jej by³o. . Krew sp³ynê³a po policzku.Wszyscy uwierz¹! . Pr¹d mu przeszy³ rêkê a¿ do barku. w nie do koñca pewnym górnym wietle zal ni³a nastêpna fontanna krwi. ty mucho uprzykrzona! . Dolna po³owa twarzy kaznodziei przesunê³a siê wzglêdem górnej. .. Jim. . z³ota pi³ka trafi³a go w lew¹ skroñ i rozciê³a skórê. Du¿y Jim opu ci³ rêkê z pi³k¹. Krew zbryzga³a dziewicz¹ suszkê do atramentu. Biblia k³apa³a na Du¿ego Jima jak wielka paszczêka.. Renniego za wiele. Wiedzia³em.O ile mi wiadomo. lewa strona swetra Lestera bardzo szybko przesi¹k³a. Lester zachwia³ siê.A radiostacja Jezusa jest prowadzona przez wariata produkuj¹cego truci znê. lecz nadal wymachiwa³ Bibli¹.. .

Booo. nieodgadnionym spojrzeniem. Junior chwyci³ go i podtrzyma³. co by³oby b³êdem. Ju¿ dobrze.suficie. ¿e syn poszed³ po Randolpha.hukn¹³ Du¿y Jim na syna. Pociera³ zwiotcza³e cia³o. Lester niczym zombi szed³ ku Juniorowi. Booo. Du¿y Jim prawie le¿a³ w fotelu.Lester ruszy³ w stronê. Ci¹gle usi³owa³ obej æ biurko.. jednak na szczê cie nie wykazywa³o chêci. ¿e nie da rady. Tak czy inaczej brakowa³o mu tchu i nie móg³ zawo³aæ ch³opaka. Rennie z pocz¹tku by³ przekonany. Z pewno ci¹ jednak by³o co jeszcze. choæ wiedzia³. Po czym u³o¿y³ d³onie na jego szyi lepkiej od krwi i z ca³ej si³y zacisn¹³. Teraz ciê mam ? Czy to spojrzenie mówi³o: Teraz ciê mam ? . pomy la³ Du¿y Jim. Sweter mia³ ca³kiem mokry. pomó¿ mi! . twarz skry³a siê za p³acht¹ krwi.. Junior wyszed³. Kiedy duchowny zacz¹³ upadaæ...Tato? .Booo. Z niezrozumia³¹ wpraw¹.. Jego w³asny syn...przyniós³ z przyczepy kempingowej p³achtê brezentu. wymachuj¹c Bibli¹ w górê i w dó³.W drzwiach stan¹³ Junior z szeroko otwartymi ustami i oczami jak spodki. .wydusi³ z siebie ze wistem. Gdzie tam w rodku serce wci¹¿ pêdzi³o i gubi³o rytm. Mo¿e by³a w nim mi³o æ? Du¿y Jim mia³ tak¹ nadziejê. . obrzuci³ go mrocznym. Jednym strz¹ niêciem roz³o¿y³ j¹ na pod³odze. . 14 Piêæ d³ugich jak wieczno æ minut pó niej.Sied i ³ap oddech. Masowa³ sobie pier . . sk¹d us³ysza³ g³os. Booo¿eee! . Wyci¹gn¹³ Bibliê przed siebie.Nie stój tak. . ci¹gn¹³ krawat. wielebny. Wszystko przez te filmy pe³ne przemocy. które swego czasu by³o tak silne i wytrzyma³e.! . za³o¿ony specjalnie z okazji spotkania w ratuszu.. teraz na kolanach. jakby robi³ to wcze niej ze sto razy. Du¿y Jim przyczai³ siê pod blatem. spodnie jak unurzane w ciemnopurpurowym b³ocie.krzykn¹³ Lester. Tymczasem Junior wróci³ szybko .Booo. . Junior po pieszy³ mu na spotkanie. .Trzymam pana. by nagle siê zatrzymaæ. koszulê mia³ rozpiêt¹.Pomogê ci .

. Junior.No tak. . Bushey du¿o wiedzia³.. .Jeszcze jedno dr¿enie pod ¿ebrami. .Skoro nie zabierasz go do ko cio³a. Bêdziesz musia³. je li masz zamiar j¹ zatrzymaæ. ¿e po piêædziesi¹tce cz³owiek siê tak szybko sypie.To by³a walka na mieræ i ¿ycie. mam te¿ lepszego kandydata. Zielony brezent. Z jednego koñca wystawa³y stopy. Bêdê musia³ wzi¹æ siê za siebie. Chwyci³ Bibliê. A co za tym idzie. Du¿y Jim wsta³. ale jej nie wystarczy³o.W³ama³ siê! Synu.A je li chcesz zwaliæ to na kogo ... P³achta zaszele ci³a g³o no.Pieprzonego Dale'a Barbarê. Na wyprzeda¿y. Bardzo zdecydowanie. .Przyda³aby siê ta ma izolacyjna.Znam lepsze miejsce .. Pamiêta³. .Dobry z ciebie ch³opak.powiedzia³ Junior. . ¿e Kucharz we mie na siebie odpowiedzialno æ za co takiego.. I pozb¹d siê suszki. Jest tam taki jeden. . Wróciæ do formy. nie by³o najsensowniejszym pomys³em. ¿e interesuje go jedynie solidne zapakowanie cia³a. Serce odzyska³o w³a ciwy rytm. wetkn¹³ j¹ miêdzy uda Cogginsa i zacz¹³ zawijaæ trupa. . Kiedy go znajd¹.. . Bogu dziêki! Kto by pomy la³. uderzy³ siê w pier .. ..Junior przetoczy³ Lestera na brezent.mrukn¹³ Junior. Jim ciê¿ko wci¹gn¹³ powietrze. .. Czu³ siê lepiej. on chyba oszala³. Wszystko wskazywa³o na to. mog¹ go nie zdo³aæ uj¹æ ¿ywego.wskaza³ Du¿y Jim. zakas³a³. Nadal mia³ wiszcz¹cy oddech. . potoczy³ je dalej. Ch³opak przyjrza³ siê cia³u. . Poæwiczyæ. Junior spróbowa³ naci¹gn¹æ p³achtê. Dobry syn pomaga ojcu. . .Jak? . to gdzie zamierzasz. potem narzuci³ na nie jeden koniec p³achty.Jeszcze nie wiem. s³usznie .Kogo? . Du¿y Jim kupi³ go u Burpeego..Bêdziesz musia³ zabraæ go do ko cio³a.Skoro tak uwa¿asz.Jasne. Oczywi cie nie zgodzi siê na aresztowanie. mo¿e.Junior nie wydawa³ siê zainteresowany wyja nieniami..Biblia . Ale umyj tê cholern¹ z³ot¹ pi³kê. . Na dywanie le¿a³o teraz wielkie zielone burrito.Ten jeden to by³ Kucharz. . jak Toby Manning powiedzia³: Zrobi³ pan wietny interes! . Serce bi³o nieco wolniej. ale mo¿e oczekiwanie. ... Bóg daje nam tylko jedno cia³o. ale czu³ siê trochê lepiej. Po prostu.

Wiedzia³.rzek³ Junior. Z namys³em przyjrza³ siê z³otej pi³ce.Trzeba bêdzie zakopaæ dywan . co bêdzie jutro. Takiego Du¿y Jim nie widzia³ go nigdy. ¿e syn ma teraz nad nim ogromn¹ w³adzê.odpar³ Junior. . l ni¹ca jak dawniej. Przysz³o mu do g³owy.. No. a¿ wymy limy. A zreszt¹ dlaczego nie mia³aby zostaæ. zaczekamy i przekonamy siê. Kilka minut pó niej Rennie us³ysza³ silnik samochodu kempingowego. ¿e tego nie zrobi.Niewa¿ne . gdy Junior wróci³ do domu.W bezpieczne miejsce. . co dalej. ale przecie¿ w³asny syn z pewno ci¹. z³ota pi³ka. ¿e to nie wyk³adzina od ciany do ciany. . pomy la³. By³a to droga sercu pami¹tka. Junior podniós³ na ojca spojrzenie pe³ne pogardy.Ca³e szczê cie. D wign¹³ gigantyczne burrito i wyniós³ na korytarz. I wiêkszo æ brudu jednak na nim zosta³a. Wielebny poczeka. le¿a³a w przejrzystej ko³ysce... Powinienem siê jej pozbyæ. .Zanim postanowimy. . je li tylko bêdzie czysta? Godzinê pó niej. jak wsadziæ Barbarê za kratki.

po raz pierwszy. Teraz rozpuszczone. Przy jechali na d³ugi weekend opadania li ci .. . Znajdowali siê w domku Thurstona nad jeziorem Chester Pond. Carolyn .Na tym kempingu o tej porze roku nie ma ¿ywego ducha .rzuci³. dwudziestego trzeciego pa dziernika. miêdzy Little Bitch Road a rzek¹ Prestile. By³ wysoki. .Auto stoi na podje dzie! Zobacz¹ je! Na twarzy profesora wyra nie odbi³y siê s³owa O cholera! .podj¹³. sp³ywa³y mu prawie do ramion. By³o radio. Carolyn mia³a dwadzie cia trzy..asystentk¹ na tym samym wydziale. Thurston by³ tam profesorem angielskie go (a poza tym wspó³redaktorem aktualnego numeru Ploughshares ). Gêste siwiej¹ce w³osy zwykle ci¹ga³ w koñski ogon. ¿e co jest nie w porz¹dku. W domku nie by³o telewizora.Nie przejmuj siê . szczup³y. Uderzy³a go w ramiê . Oboje uczyli w Emerson College w Bostonie..NADCI¥GA POCISK 1 UWAGA! TU POLICJA CHESTER'S MILL! ZARZ¥DZONO EWAKUACJÊ! JE LI MNIE S£YSZYSZ. póki nie zbudzi³ ich dudni¹cy g³os. ‾adne z nich ni e mia³o pojêcia o tym. . ID W KIERUNKU MOJEGO G£OSU! UWAGA! UWAGA! . .Thurston! Trawa! Gdzie j¹ zostawi³e ? . lecz w praktyce od pi¹tkowego popo³udnia skupiali siê raczej na podziwianiu w³osów ³onowych partnera. EWAKUACJÊ! JE LI MNIE S£YSZYSZ. . UWAGA! TU POLICJA CHESTER'S MILL! ZARZ¥DZONO. ale nawet go nie w³¹czyli. bo Thurston Marshall nie znosi³ telewizji. ¿e nie zdo³a pos³uchaæ w³asnej rady. ID W KIERUNKU MOJEGO G£OSU! PRZEPROWADZAMY EWAKUACJÊ! Thurston Marshall i Carolyn Sturges usiedli w po cieli.. Zostali kochankami pó³ roku wcze niej i romans kwit³ w najlepsze. choæ dr¿enie w jego g³osie wiadczy³o. s³uchaj¹c dziwacznego dudnienia i spogl¹daj¹c na siebie ze zdumieniem. Wybi³a w³a nie ósma trzydzie ci w poniedzia³kowy ranek. G³os by³ coraz bli¿ej.Zaraz nas min¹ i zawróc¹ na Little Bitch. Skoñczy³ sze ædziesi¹t lat.Teraz g³os siê rozlega³ bardzo blisko.

. Jeden trzyma³ w rêku megafon.Thurston s³ysza³ inne wzmocnione g³osy. obu aktualnie by³ych) oraz. Orwellowska Policja My li.na moment zapad³a cisza.Gdzie zostawi³e trawkê? . Elektryczno æ dostarcza³ stary generator. niech siê ubiorê..du¿ej sypialni z widokiem na jezioro oraz salonu po³¹czonego z kuchni¹. Narkotyk le¿a³ na wierzchu. a potem: . Drzwi stanê³y otworem. . by³o tres romantyczne. zanim siê po³o¿yli. Carolyn sta³a w drzwiach sypialni. Jego umys³. w s¹siedztwie resztek sera brie. ZARZ¥DZONO EWA. na skutek pogwa³cenia co najmniej dziewiêciu ró¿nych praw gwarantowanych przez konstytucjê.. Ma³omiasteczkowe winie o ciasnych wiñskich rozumkach. jak¹ by³o widaæ od drzwi. . Cha³upinê zbudowa³ jego dziadek tu¿ po drugiej wojnie wiatowej. Choæ rozpalanie ognia nie stanowi³o konieczno ci. W momencie gdy Thurston podbieg³ do sto³u. nie. . Pierwsza rzecz. nim zaczêli nocny ruchaton.Chwileczkê! .. Obaj mieli na sobie d¿insy i niebieskie koszule. gliniarzy mówi¹cych przez megafony. który Thurston wy³¹czy³. TU POLICJA! TO NIE S¥ WYG£UPY! ZARZ¥DZONO EWAKUACJÊ! JE‾ELI JESTE CIE W RODKU. WY TAM.. wstrêt jego trójki dzieci (z dwóch ¿on. pozbawienie w³asno ci. W foliowej torebce.krzykn¹³. WY£A CIE.DWA! Koszmar. Niestety. pomy la³ Thurston. Nie. Tu¿ obok tacy. owiniêta prze cierad³em. Narkotyk zosta³ w drugim pokoju. ‾EBY MY NIE MUSIELI WAS WYCI¥GAÆ! winie. na której od zesz³ego wieczoru zosta³y krakersy i ser. . Sk³ada³a siê zaledwie z dwóch pokojów . w³a ciwie nie pukanie. do rodka wkroczy³o dwóch m³odych mê¿czyzn. . ci¹gle jeszcze niezbyt sprawnie dzia³aj¹cy po rozkoszach minionego wieczoru. oczywi cie. chaotycznie mu podsuwa³: pozbawienie w³asno ci. A mo¿e jednak w³o¿y³em trawkê do aktówki. do po³owy opró¿nionej. Wyskoczy³ z ³ó¿ka. pozbawienie w³asno ci. bo jego nierówny warkot by³ nieszczególnie romantyczny..HALO. którym siê raczyli. ale jeden dominowa³ nad reszt¹. W kominku nadal pulsowa³ ¿ar. W DOMKU! WYCHODZIÆ! RAZ . rozleg³o siê pukanie do drzwi. ludzi mówi¹cych przez megafony. Z rozwianym w³osem i go³ymi po ladkami pobieg³ do drugiego pokoju. walenie.Po raz drugi uderzy³a go w ramiê.Jedn¹ sekundê. ale prawie jej nie zauwa¿y³. a nastêpnie.

Junior . .odezwa³ siê Frankie DeLesseps. który ten ruch ods³oni³. . z³apa³ j¹ za rêkê i wykrêci³ na plecy.Popatrz no. Wygl¹da³ na zmêczonego i mia³ do tego pe³ne prawo.Zamknij bu kê.i id siê ubierz.odezwa³ siê Frankie .Czy cie kompletnie zg³upieli? Przecie¿ wiadomo.stwierdzi³. Musicie siê st¹d wynie æ. próbujê wam ratowaæ ty³ki.. Junior przygl¹da³ siê osprzêtowi. . Przeprowadzamy ewakuacjê tej strony miasta.. . pomy la³ Thurston niesk³adnie.D¿insy by³y balsamem na duszê.odezwa³ siê Junior . bo spa³ tylko dwie godziny. . kochanie .Nie nazywaj mnie w ten sposób.rzuci³ Frankie. Prze cierad³o zsunê³o siê na pod³ogê. . natomiast czu³ siê doskonale. . . ty seksistowska wi.Zamilk³. Ty i twój kocha .Dajesz sobie z nimi radê.. Si³y Powietrzne Stanów . kwitn¹co. . Thurston zd¹¿y³ chwyciæ torebkê z zio³em. który rano zwykle miewa³ kiepski humor. Niezbyt mocno.O rany! . .Wynocha! . tyle ¿e Frankie. . Nie potrzeba nam tu ¿adnych odznak.Nie pyskuj.Zabieraj ³apy! Wyl¹dujesz za kratkami! Mój ojciec jest prawnikiem! Chcia³a go uderzyæ w twarz. naprawdê wietnie. maleñka. do kurwy nêdzy! Do tej pory Frankie siê u miecha³.Chyba w ¿yciu nie widzia³em d³u¿szej i chudszej fujary .Wynocha! .To jest nasz dom! Won..Niez³e bufory! .Zwróci³ siê do Thurstona.. co siê dzieje. Przyjrza³ siê jednej twarzy.Junior.. Min¹³ go³ego chudego mê¿czyznê stoj¹cego przy zlewie (czy te¿ mo¿e raczej: dygocz¹cego przy zlewie) i chwyci³ Carolyn za ramiona. staruszku? . Junior uniós³ rêkê. .Ta cycata i pomarszczony ch³opta nie maj¹ w ogóle pojêcia. Ani ladu bólu g³owy.Zupe³nie jak w Kiedy Harry spotka³ zdzirê ..krzyknê³a Carolyn. schowa³ j¹ za plecami i ukradkiem wrzuci³ do zlewu. Teraz przesta³.. niestety koszule mia³y pagony i przypiête odznaki. . ale dziewczyna zawy³a.wrzasnê³a Carolyn ponownie. I ten sam wyraz kompletnego os³upienia. .Ubierajcie siê oboje .Co? .Proszê w³o¿yæ ubranie. Na obu malowa³ siê strach. . Potrz¹sn¹³ ni¹ solidnie. . Praca gliniarza mu pasowa³a. potem drugiej. .

Nie jeste my ju¿ Stanami Zjednoczonymi Korei Pó³nocnej. ¿adnych procesów.Na mózg ci pad³o?! . traficie do lochu. tyle ¿e ludzie czasami okazywali siê tak potwornie têpi. ¿eby rozpocz¹æ dzieñ we w³a ciwy sposób. czy jak to tam siê. . ale nie stanie wam siê nic z³ego. cholera.Spojrza³ na zegarek.Od czego siê odbije. ¿adnych prawników.rzuci³ zaczepnie Thurston. ¿e ju¿ lepiej poj¹³ istotê zawodu gliniarza. Zdawa³o mu siê.I nie bêdziesz mnie wyzywa³. I je li nie bêdziecie siê zachowywali jak nale¿y. . tylko w Królestwie Chester 's Mill. Musia³ odegraæ swoj¹ rolê w przeprowadzaniu ewakuacji. to zostaniecie zwêgleni. Je¿eli natomia st przejdzie. . Próbujemy wam uratowaæ ¿ycie. najwyra niej nie ³apiecie. je li akurat bêdziecie je mieli na sobie. .Wiem . Thurston próbowa³ wstaæ. a wy znajdujecie siê nieco ponad kilometr od celu.Od klosza .Traficie do wiêzienia . Z³o¿y³ przysiêgê s³u¿bow¹. . gapi¹c siê na Juniora. bo to bêdzie naprawdê du¿y pocisk.Czasy Busha i Cheneya minê³y.. a nie by³o to ³atwe.krzyknê³a Carolyn. Zrobi³ do przodu jeden d³ugi krok. w ka¿dym razie bardzo siê o to stara³...powiedzia³ Frankie. Za g³upi jeste cie. ‾adnyc telefonów. ale nie da³ . Mo¿e narobicie w majtki.zgodzi³ siê Junior z anielsk¹ cierpliwo ci¹ cz³owieka. ¿eby dotar³o?! Kobieta sta³a bez s³owa. .Ale wy. . Ale nie. który w³a nie oswaja siê z my l¹. prawie zdo³a³ utrzymaæ siê na nogach.powtórzy³. ale jednak upad³ na kolana i zwymiotowa³ pewnie ze sto mililitrów rzadkiego bia³ego kleiku. który nadal czuæ by³o brie. wielkomiastowe dupki. . konkretnie heloderma arizoñska. która chêtnie by asystowa³a przy jakim ma³ym duszonku. jednocze nie wyprowadzi³ cios i wyr¿n¹³ redaktora Ploughshares w brzuch. Ci¹gle jeszcze by³ napalony po uszy. . ¿e ju¿ nie jeste cie w Stanach Zjednoczonych Ameryki.Za nieca³ piêæ godzin. ty ciemniaku? .Je¿eli siê odbije. . Powa¿nie. Profesor z³o¿y³ siê we dwoje.. . nazywa³o. Carolyn trzyma³a siê za spuchniêty nadgarstek. By³o to wspania³e zajêcie.Naprawdê wiem . bo atut mia³ rzeczywi cie wyj¹tkowo d³ug choæ cienki. ot po to. Jedn¹ rêk¹ zakrywa³ walory rodowe. Nie. .Zjednoczonych wystrzel¹ w tê czê æ miasta pocisk Cruise. zatoczy³. W jego g³owie zamieszka³a jadowita jaszczurka.grozi³a Juniorowi dr¿¹cym g³osem. Junior westchn¹³ ciê¿ko i ruszy³ do przodu. us³yszycie wielkie bum i po krzyku. ¿e chêtnie by jeszcze kogo udusi³.

Starali siê zachowaæ powagê.Charlie Tr¹bka zawita³ do miasta! . jasne? W zaistnia³ej sytuacji nie macie innych praw. Gotów by³ siê za³o¿yæ. Junior i Frankie spojrzeli po sobie.Za to. wymierzaj¹c celnego kopa w ty³ek. . . ¿e nie móg³ siê schyliæ. Junior. .Jak wrócimy.stwierdzi³ Frankie. W koñcu siê roze mia³. Towar super prima.odezwa³ siê w pewnym momencie. . . . w koñcu byli przedstawicielami prawa. Jak Angeliny Jolie. Wyszli.rady. Wyj¹³ ze zlewu torebkê z narkotykiem. . Frankie pomóg³ mu w tym trudnym zadaniu. ukrywaj¹c swoj¹ nago æ we wzajemnych objêciach. Junior w koñcu siê opanowa³. A w tle. wozu ma nie byæ. D wign¹³ siê na nogi. dziadku . bo tak go bola³ brzuch. zaskoczenia i oburzenia. Carolyn najpierw ubra³a siê sama.Jak nie da rady ubraæ siê sam. Przybili pi¹tkê wysoko.Podzielam twój gust.chlipnê³a. to mu pomó¿. Odpowiedzia³a jej cisza. Thurston krzykn¹³ g³o no. Junior by³ zdumiony. ¿e zessa³aby chrom z haka przyczepy. potem pomog³a Thurstonowi.Nie przejmuj siê .Normalnie prawie nie ma nasion. macie siedzieæ w swoim volvo i mkn¹æ z powrotem do miasta. Oboje p³akali.Ty. Junior przygl¹da³ siê m³odej kobiecie.Nic nie rozumiem! . . je li chodzi o panienki. . . wietne usta. ¿e stracili my przez was tyle czasu.Nie przeczyta³e nam naszych praw .oznajmi³ Frankie.Trudno siê dziwiæ . Obaj równocze nie ryknêli miechem. .pocieszy³ j¹ Frankie. wiêc za dwa dni przeja ni wam siê w g³owach. puszczaj¹c przy tym g³o nego b¹ka. . . ¿eby w³o¿yæ buty.Konfiskujê towar. Zanim wrócimy. wiêc brn¹³ w jej stronê na czworakach. w równym stopniu z bólu. Musimy sprawdziæ jeszcze cztery domki. zobacz . Albo was wypieprzê. rozlega³o siê nawo³ywanie z megafonów.Nie wiesz.szlochnê³a Carolyn. . Thurston dotar³ do Carolyn. W samochodzie Carolyn zadzwoni³a z komórki do ojca. Patrzyli na rechocz¹cych intruzów. ale im siê nie uda³o. . ¿e od tego wiñstwa cz³owiek g³upieje? Rozp³aka³a siê na dobre. jak g³osy z koszmarnego snu.zawy³ Frankie. Thurston i Carolyn stali w drzwiach sypialni. ale naprawdê mamy kupê roboty. Zrozumiano? Frankie przygl¹da³ siê skonfiskowanemu narkotykowi.Macie prawo siê zamkn¹æ i wynosiæ st¹d w podskokach.

Wsiad³a do swojego volvo (na zderzaku ci¹gle jeszcze tkwi³a nalepka.. Sk³adali przysiêgê. jak ubraæ w to . W pierwszej chwili chcia go prosiæ o pomoc. piewaj¹cego natchnione How Great Thou Art .. Mia³a zamiar powiedzieæ: Prawdziwy koszmar . przegl¹da³ jak¹ listê na podk³adce.O tej porze roku. ale nie powiedzia³a. do ojca. . 2 Na mapie droga prowadz¹ca przez kemping nad jeziorem Chester wygl¹da³a na zawiniêt¹ w haczyk nitkê. Thurston przekrêci³ ga³kê.Nie ¿artujê.Na skrzy¿owaniu Little Bitch Road i szosy numer sto dziewiêtna cie blokowa³ przejazd radiowóz.powiedzia³a.Wyno cie siê.W³¹cz radio . tyle ¿e ojciec na razie nie musia³ o tym wiedzieæ. s³onko. po czym pokrêci³ g³ow¹.stwierdzi³ Frankie. Musia³o tak byæ. . co zrobi z cia³em wielebnego. Carolyn oniemia³a ze zdumienia. przygl¹daj¹c siê planowi. Jej wiat wywróci³ siê do góry nogami. który bêdzie go wypytywa³. Marzy³a tylko o tym.odpar³a Georgia Roux. Carolyn zamiast tego zatrzyma³a samochód i wysiad³a. drugi Frankie! Obaj. W rodku siedzia³ policjant.. . Junior i Frankie po wyj ciu z domku Marshalla siedzieli jaki czas w samochodzie. starszy mê¿czyzna.Zostali my napadniêci! Przez dwóch ch³opaków podaj¹cych siê za policjantów. spieprzaj st¹d. ale czytelna: OBAMA! TAK.Pos³uchamy. . Jak my lisz? Pieprzyæ to i wracamy do miasta. sp³owia³a.. Coggins dotrzymywa³ towarzystwa dziewczêtom w spi¿arni McCainów. Niech najpierw wymy li. Carolyn wy³¹czy³a radio. a nawet je li nie. . Na ca³ej skali znale li jedynie Elvisa Presleya z Jordanaires.Oni s iê zaraz pozbieraj¹.Kciukiem wskaza³ domek za plecami. Najwyra niej trafi³a do jednego z odcinków Strefy mroku . Jeden mia³ na imiê Junior. ¿eby siê jak najszybciej wydostaæ z tego dziwacznego miasta. kogo to obchodzi? Junior namy la³ siê przez chwilê. . Poza tym niespecjalnie mu siê pieszy³o z powrotem. NADAL MO‾EMY!) i ominê³a wóz policyjny. Trzyma³a siê za spuchniêty nadgarstek. . . ale szybko siê rozmy li³a.Tam ju¿ na pewno nikogo nie ma . bo sama was napadnê . Za chwilê us³ysz¹ w tle g³os Roda Serlinga. nie istnia³o inne wyja nieni które by mia³o choæby szczyptê sensu. prawie jakby jej nie by³o. . Postawna policjantka o rudych w³osach wskaza³a im nieutwardzone pobocze i kaza³a nim przejechaæ obok s³u¿bowego wozu. co naprawdê siê dzieje.

¿e rzuci³em budê. Frankie uruchomi³ silnik i wycofa³ samochód z podjazdu.Tylko lepiej. . Wyjechali zza ostrego zakrêtu prosto na dzieci. . Du¿y Jim Rennie by³ mistrzem w manipulowaniu lud mi. . Bo ja o nim wiem gorsze rzeczy. a jak wrócimy. Du¿o gorsze.Chêtnie bym co przetr¹ci³.Dobra. Zreszt¹ rezygnacja ze szko³y wydawa³a siê tak ma³o wa¿na w porównaniu z tym.powiedzia³ Frankie. nawet nie próbowa³y uciekaæ..Jeste pewien na sto procent? .Droga koñczy siê przy przystani. co siê dzia³o w Mill! Mimo wszystko musia³ byæ ostro¿ny. ch³opca i dziewczynkê. Gdyby Frankie siê nie ba³. jestem . Z drogi kempingowej zosta³y tylko koleiny przedzielone po rodku trawiastym garbem. Wszystkiego zosta³o z kilometr. . by³o duszno. pomy la³. czy siê dowie.Ty skurwielu. Randolph od razu wynajdzie nam jak¹ inn¹ robotê. Nie zamierza³ pozwoliæ. Teraz ju¿ nawet nie ma znaczenia. Z obu str on nachyla³y siê nad ni¹ drzewa. 3 Pierwsze trzy domki by³y ca³kiem puste. .Jestem.mrukn¹³ poirytowany.powiedzia³ Junior. Barwne li cie zwisa³y nieruchomo z ga³êzi. Sta³y na drodze. ¿eby ojciec mia³ na niego haka.Stój! . . . .Jego tam nie bêdzie.Gdzie? W Sweetbriar Rose? Prosisz siê o trutkê na szczury w jajecznicy? Z najlepszymi ¿yczeniami od Dale'a Barbary? . ¿eby wielkomiastowych dupków tu nie by³o..Ostatni powinien byæ zaraz za zakrêtem . jak wrócimy. A Junior wierzy³ w zdolno ci organizacyjne ojca.Barbarê. ni¿sze ga³êzie prawie zamiata³y dach.Zajrzyjmy do pozosta³ych domków. By³y blade i przestraszone.krzykn¹³ Junior. . bo bêdê musia³ przedstawiæ cycatej mojego m ciciela. .Wracamy do miasta? . dobra.Junior? Ziemia do Juniora! . nawet nie wysiadali z samochodu. . Bardziej jak w lipcu ni¿ w pa dzierniku.Chêtnie ci j¹ przytrzymam . .

. Aide? . dotkn¹³ ramienia dziewczynki.Skoro mój ojciec nie dosta³. ¿eby przyje¿d¿aæ patrzeæ na li cie spadaj¹ce z drzew... Numer telefonu. ale nie do koñca . przenios³a na niego wzrok. Pewnie. . Dzieci nadal sta³y w miejscu.Ja chcê do mamy . .Nic.Wielkie okr¹g³e ³zy potoczy³y siê po jej policzkach. i prowadzi³ odrobinê szybciej. Junior przyklêkn¹³ przed dziewczynk¹. w Massachusetts. . .Przyjechali my patrzeæ na li cie. . z pewno ci¹ by je trafi³.oznajmi³ Aidan ponuro. . .Alice .Jestem g³odny . Niewa¿ne. na Oak Way szesna cie. Lubimy p³ywaæ kajakiem. . Ch³opiec wygl¹da³ na piêæ.I je æ. Nasza mama nazywa siê Vera Appleton. Podnios³a wzrok na Juniora. O rany. . nastêpne wielkomiastowe dupki.Jak masz na imiê? .Co wy tu robicie? .Wyrecytowa³a ci¹g cyfr z beznamiêtn¹ precyzj¹ sekretarki automatycznej. Podskoczy³a lekko.Powiedzia³ to g³osem w stylu: ¿artujê. Wyci¹gn¹³ rêkê. .Oni s¹ prawdziwi? . Frankie te¿ przyklêkn¹³. prawda. .Ja nazywam siê Alice Rachel Appleton.Nie wiem. Bo nikt z miejscowych nie marnowa³by benzyny.Jezu. natomiast ch³opiec nadal patrzy³ prosto przed siebie.Mieli my patrzeæ na li cie. .odpowiedzia³ ch³opiec.Mama nie wróci³a . w Teksasie. to i ty prze¿yjesz . jakby widzia³ co interesuj¹cego na reflektorze toyoty od strony kierowcy.Co? . Dziewczynka by³a wy¿sza i starsza.odezwa³ siê . . My mieszkamy w Weston.powiedzia³a cicho.I jak siê nazywa twoja mama? .zapyta³ Junior. Mog³a mieæ jakie dziesiêæ lat.odetchn¹³. pomy la³ Junior. I p³ywaæ kajakiem. Gdzie jest twoja mama? . . a mój brat Aidan Patrick Appleton. Junior wysiad³.¿e zostawi na le nej drodze uk³ad wydechowy toyoty.rzuci³ Junior. Oboje byli brudni i bardzo bladz Ma³a trzyma³a ch³opca za rêkê. niewiele brakowa³o . Podszed³ Frankie. Na szczê cie zd¹¿y³ wbiæ hamulec w pod³ogê i samochód stan¹³ pó³ metra od dzieciaków. Nadal ogl¹da³ reflektor. ale nasi rodzic e rozwiedli siê w zesz³ym roku i teraz tata mieszka w Piano.Chyba dosta³em zawa³u. Nasz tata nazywa siê Edward Appleton. .pos³uchaj mnie uwa¿nie.

Ogl¹dali my kreskówki. wiedzia³aby. bo jestem ju¿ du¿a.Pojecha³a w sobotê rano? .Je æ! Brzuch mnie boli! .wyszepta³a dziewczynka.odezwa³ siê Junior . bo nie ma pr¹du. .odpowiedzia³a dziewczynka. bo jedzie tylko do sklepu Yodera. rzecz jasna. w ka¿dym razie nie na s³u¿bie. Gdyby zna³a Rogera Killiana. . Najwyra niej matka tych dwojga spodziewa³a siê. ale w rodku zlodowacia³.Mia³a kupiæ jeszcze inne rzeczy. Junior sam mia³ ³zy w oczach. Mama powiedzia³a. wiêc mamusia po godzinie powinna by³a wróciæ. Normalnie dojazd tam trwa³ góra dwadzie cia minut.Przepraszam. .spyta³. bo pan Killian nie przyniós³ ich do domku. kawy. nic nie mówi³em.Woopsy to ciasteczka Whoopie Pies . Nic nie s³yszeli cie. ¿e na nim nie mo¿na polegaæ. nienachalny intelekt ca³emu potomstwu. .W sobotê. Facet by³ durniem pierwszej klasy i przekaza³ swój.spyta³ Frankie. wiedzia dlaczego. Musia³ sobie przypomnieæ.wyja ni³a Alice. Dwie noce w ca³kowitych ciemno ciach. .‾eby by³o bli¿ej.W sobotê rano. ¿e mam siê zaj¹æ Aidanem. . tym razem odpowiedzia³ mu ch³opiec. Wróci³ do samochodu. . otworzy³ drzwiczki pasa¿era i zacz¹³ szperaæ w skrytce na rêkawiczki.Ja chcê do mamy! . Zapyzia³y sklepik Yodera tu¿ za granic¹ miasta w stronê Tarker's Mills specjalizowa³ siê w sprzeda¿y piwa. . ¿e w domku bêdzie mnóstwo jedzenia.W szufladzie na warzywa by³a cebula .Alice . ¿e jest gliniarzem.Zjedli my z cukrem. Junior u miechn¹³ siê. . . Ma³a pokazywa³a nie w stronê . .rozp³aka³ siê Aidan. ¿e zaraz wróci. a potem mo¿na i æ przez las. Jeszcze raz zapyta³ dziewczynkê o matkê.Tak . chocia¿ powinien.Mieli cie cokolwiek do jedzenia? . A przynajmniej trochê. znale li cie co ? .Do miasta. .Pojecha³a po woopsy.wyrwa³o siê Frankiemu. Poszukaæ mamy i czego do jedzenia.O¿ kurwa . ale teraz ju¿ siê nie da ogl¹daæ. Junior nie chcia³ o tym my leæ. delikatnie mówi¹c. Mia³am pilnowaæ. Junior i Frankie popatrzyli na siebie. i obieca³a.Machnê³a r¹czk¹ mniej wiêcej na pó³noc. Dziesiêcioletnia dziewczynka i piêcioletni ch³opiec. Trzeba min¹æ nastêpn¹ chatê.I te¿ siê rozp³aka³. ¿eby Aide nie zbli¿a³ siê do jeziora. Tyle ¿e nie wróci³a i Junior. . prawda? . Junior zaczyna³ rozumieæ sytuacjê. .dok¹d teraz idziecie? . Gliniarze nie p³acz¹. .Ma³a. brandy i spaghetti w puszkach.

. Taki wyraz twarzy u Amerykanów by³ niewyobra¿alny. oczywi cie.90. . Alice i Aidan prawie na pewno umarliby z g³odu i wycieñczenia. ze swoimi grubiañskimi dowcipami bywaj¹ mêcz¹cy. Jedynym samochodem policyjnym na Little Bitch Road by³ wóz numer dwa. Frankie pokiwa³ g³ow¹ i wzi¹³ ch³opca na rêce.zapewni³ ma³¹. Ja i Ma³gosia. .Nic wiêcej nie mamy . Jezu. Mê¿czy ni. Wróci³ Frankie. Za kierownic¹ siedzia³a Jackie Wettington. Junior podniós³ dziewczynkê.Zatrzymamy siê przy domku staruszka i panienki.Wszystko bêdzie dobrze . co tam znajdziemy. kopu³a. tylko bez happy endu. Ju¿ nic z³ego wam siê nie stanie. Objê³a go za szyjê. jakby w ten sposób móg³ z niej zetrzeæ ten oleist zapach.Chester's Mill. . Odwróci³ siê do Frankiego. Komendant Perkins. nigdy by nie wys³a³ dwóch kobiet w jednym patrolu. W rêku trzyma³ batonik.. . ¿eby go w ¿yciu spotka³o co milszego. ¿eby my po prostu zawrócili. Junior mia³ przed oczami g³oduj¹ce dzieci pokazywane w telewizji.Obiecujê. Tam ca³ymi kilometrami ci¹gn¹³ siê gêsty las i trzêsawiska. zw³aszcza policjanci. ma³omiasteczkowy glina ze starej szko³y.Jeste cie bezpieczni. rozrywaj¹c papier. Junior nie potrafi³ sobie przypomnieæ. Patrz¹c na nie. No i po drodze by³a. S³odycz zniknê³a w ci¹gu piêciu sekund.. pomy la³ Junior. Dzieci po¿era³y go wzrokiem. ale w kierunku TR . Jak pies zlizuj¹cy t³uszcz z kija. straszny. Damy dzieciakom zje æ.W mie cie dostaniecie co lepszego. 4 Zachodnia czê æ Chester's Mill by³a najrzadziej zaludnionym fragmentem miasta. ale oczywi cie komendant Perkins ju¿ nie dowodzi³. . Pognieciony i wyra nie nie pierwszej wie¿o ci. Zmierzwi³ jej w³osy. strach dziecka. a kobietom nowe rozstawienie nawet siê spodoba³o. A tak niewiele brakowa³o.powiedzia³ Frankie. lecz nadal w papierku. Prze³ama³ batonik na pó³ i ka¿demu z dzieci poda³ kawa³ek. .Obiecujesz? . Czu³ pot. Ch³opiec wetkn¹³ do buzi wszystkie palce i wysysa³ z nich resztki czekolady . a kwadrans po dziewi¹tej nie zosta³ tam prawie nikt. na miejs cu strzelca Linda Everett. Policzki mu siê przy tym nadyma³y i zapada³y rytmicznie.

tu dwójka. To znaczy komendant Randolph. Pete chce z wami pogadaæ. czy ko ció³ sprawdzony? Nigdy nie zawraca³ sobie g³owy ¿adnym odbiór . . . ci¹gle zwróconych do miasta plecami. W³a nie tam znajdowa³ siê cel. Widzia³a stoj¹cych tam ¿o³nierzy. . Linda wziê³a do rêki mikrofon. tym gorzej. ¿e hindui ci nie modl¹ siê w meczetach. .stwierdzi³a Stacey Moggin. pocisk wystrzelony z odleg³o ci piêciuset kilometrów trafi w tak niewielki punkt.Sweetbriar Rose bêdzie zamkniêta.Chrystusa Odkupiciela? .Tam mieli sprawdziæ nowi.. Niepokoi³o j¹ to miejsce. teraz znajdowa³o siê tam wielkie czerwone X namalowane sprayem na kopule.Tak.Im bli¿ej kopu³y. odbiór. ¿e nie jest to najlepszy czas na podobne sprostowania. ale zdawa³a sobie sprawê. .Wszyscy mi melduj¹ to samo .Odbiór. Wtedy zatrzeszcza³o radio. Mo¿emy. niestety. dwójka. Odbiór. W obu nie ma ¿ywego ducha. .Ko ció³ nie jest w naszym sektorze . wzywam dwójkê. W³a nie sprawdzi³y my domy Killianów i Boucherów. po czym odezwa³ siê Randolph. chocia¿ Ry¿y j¹ o tym zapewnia³. wisz¹ce w powietrzu niczym jaki hologram rodem z filmu science fiction. . Linda nie odpowiedzia³a.Nie ma sprawy. Chwilê trwa³a cisza naszpikowana wy³adowaniami elektrycznymi. Stacey. Linda mia³a nieodparte wra¿enie. jest tam tylko jeden ko ció³. Trudno jej by³o uwierzyæ.Baza. .Dwójka. Jackie zaparkowa³a na poboczu. . Chyba ¿e w nocy jacy hindui ci wybudowali meczet. Randolph by³ najwyra niej zmêczony i z³y.upewni³a siê Linda.Urz¹dzimy piknik.O ile mi wiadomo. . Nawet nie drgnêli. niezbyt dobrze.Lin? Wróci³a do rzeczywisto ci. s³yszysz mnie? Odbiór. .Wracamy? . ale mo¿e uda siê wyprosiæ kubek kawy. .spyta³a Jackie. Odbiór. S³yszê ciê. . Roger Killian bêdzie mia³ mnóstwo pieczonych kurczaków. My la³a o miejscu. Jeste cie nad al na Little Bitch Road? Odbiór. . . kiedy pos³a³a w ich stronê dzieñ dobry przez g³o nik na dachu.zameldowa³a. . Natomiast je li pocisk siê przebije.Wzywam dwójkê. gdzie klosz odcina³ Little Bitch Road.

Przynajmniej nie nosz¹ broni. Uwaga mia³a byæ mieszna.On jest dupek . . która marzy³a o powrocie do miasta. je li z pociskiem siê nie uda. jak siê zbiera³am do roboty. ¿e ledwo j¹ by³o s³ychaæ.Ale koszmar. gdzie korzystali z gara¿u. kiedy co jeszcze przysz³o jej do g³owy.O tych dzieciakach. bo bardzo chcia³a sprawdziæ. Linda oczywi cie siê domy li³a. czy to w Karczmie Dippera.Szefie. Jed cie do ko cio³a. . ¿e mog¹ byæ potrzebni. Linda wiedzia³a. ¿eby siê stamt¹d zabiera³.poleci³ Randolph. Oczywi cie domy lamy siê.mimiczny strza³ samobójczy.My mamy ruszyæ dupy? . . Przyszli prosto z ulicy z Carterem Thibod eau i Pete zwyczajnie ich zaci¹gn¹³. kto mu podsun¹³ ten pomys³. Linda odwiesi³a mikrofon i popatrzy³a na Jackie. pokiwa³a g³ow¹. Potem Jackie odezwa³a siê tak cicho.Na plebaniê te¿ zajrzyjcie.powtórzy³a Jackie. je li dobrze pamiêtam. Jackie przytknê³a palec do skroni i poruszy³a kciukiem .Ostatni wyraz intonacj¹ umie ci³a w cudzys³owie. ¿e sytuacja nam siê nie wymknie spod kontroli. Henry Morrison powiedzia³ mi. . lecz jako wypad³a blado. . bez zadawania pytañ. .Chwila ciszy. ‾eby siê upewniæ.Pete powiedzia³ Henry'emu. . . .Tak jest.Thibodeau i Searles. szefie . znajd cie ojczulka i powiedzcie mu. a jego parafianie ³akn¹ pocieszenia.Zrobi siê. .I o nowych gliniarzach.Jeszcze dwóch? Dlaczego? . które temu facetowi spadnie z ust.powiedzia³a. Odbiór. jest co nowego w telewizji? Prezydent co powiedzia³? Odbiór.Nie mam czasu ws³uchiwaæ siê w ka¿de s³owo.I do radiostacji Wyje toto bez przer wy. . Linda.Zajrzymy.Coggins gdzie znikn¹³.podsumowa³a Linda. ¿eby sobie podrasowywaæ motory.Ruszcie dupy? . Koniec. w jakim towarzystwie obraca siê Carter.Mówisz o Randolphie zamiast Perkinsa? . . . ¿e Randolph naj¹³ dzi rano jeszcze dwie osoby.Ju¿ mia³a na koñcu jêzyka bez odbioru . . czy w Gas & Grocery. Przez jaki czas siedzia³y bez s³owa w samochodzie z silnikiem pracuj¹cym na ja³owym biegu. . . jak siê maj¹ dzieci pod opiek¹ Marty w domu Edmundsów.To wy te¿ tam sprawd cie . . wiêc kto tam musi byæ. . . . Wiesz co. I wy te ruszcie dupy. Odbiór.

Raczej Hermanna Goeringa. dostan¹ broñ wszyscy. mam ogromn¹ nadziejê. Znalaz³a je Jackie. Policjantki sprawdzi³y miejsca. . jednak Linda czu³a siê nieswojo. . ¿e to wszystko siê dzisiaj skoñczy i nie trafi mi siê okazja. policja umie znajdowaæ sposoby wej cia. Parter by³ czysty i zadbany.stwierdzi³a Jackie. je¿eli dzisiaj siê to wszystko nie skoñczy. . prywatn¹.Mo¿e i tak .Wielebny! . Nie s³u¿bow¹. Wrzuci³a bieg. Na plebanii tak¿e panowa³a cisza. wisia³y na haczyku za kuchenn¹ okiennic¹. . .. widzê Renniego. zamiast ich sparowaæ z prawdziwymi glinami. . .Przypomnia³o mi siê. by sprawdziæ.Ale lepiej wejd my do domu i sprawd my.odezwa³a siê Jackie. wiêc pewnie Coggins pojecha³ do miasta na dwóch kó³kach.Chod .Pewnie przesadzam. generator wy³¹czono.Dwóch nosi. to Pete pozwo li³ im jechaæ samym. zawróci³a na trzy i ruszy³a w stronê Ko cio³a Odkupiciela.Tu policja. A jutro. które w sezonie puchnie. Dwadzie cia cztery godziny. Zapewne . Podobno ju¿ maj¹ za sob¹ okres próbny. ¿e wielebny ma rower. NIECH KTO PRZEJMIE KIEROWNICÊ! Na drugiej widnia³o: MÓJ DRUGI POJAZD MA 10 BIEGÓW. zobaczy³a na zderzaku dwie naklejki. lecz w ma³ym miasteczku. . w których normalnie chowa siê zapasowe klucze. czy mam racjê. Linda zwróci³a uwagê Jackie na tê drug¹. z tym ¿e chevrolet wielebnego Cogginsa sta³ w gara¿u. Jak my lê o Hitlerze. wetkn¹wszy g³owê do rodka. ale nosi. . Pasowa³y do tylnych drzwi. Linda zajrza³a do rodka.Normalnie Hitlerjugend . Jest pan w domu? Cisza. ale na Boga.W takim razie mia³yby my go zobaczyæ nagiego? .Jako nie widzê Randolpha w roli Hitlera. . ¿e ich jest teraz wiêcej ni¿ nas? Linda rozwa¿y³a nowe wie ci w milczeniu. Dom by³ zamkniêty.Ja te¿ nie.zawo³a³a Linda. czy nie po lizgn¹³ siê pod prysznicem i nie le¿y ze z³amanym krêgos³upem. Oszczêdza benzynê. Wesz³y. Na jednej przeczyta³a: JE LI DZI BIOR¥ ‾YWCEM DO NIEBA. I skoro ju¿ mowa o dzisiejszym poranku.Nikt nie obiecywa³. 5 Ko ció³ by³ otwarty i pusty.zgodzi³a siê Jackie. ¿e praca w policji bêdzie ³atwa i przyjemna . . A nie widzê go w gara¿u. Czy ty wiesz.

To te¿ by³o z³e.. Wkrad³a jej siê do g³owy my l: Gdyby Janelle znalaz³a siê teraz w tym domu.No chod .A.dlatego. Jedno religijne.Mo¿e nawet do nieprzytomno ci.stwierdzi³a Linda. ale zdarzy³o mi siê s³yszeæ o czym takim. .Nie? . ¿e on siê ch³osta³. ¿e nikogo nie ma i mog¹ i æ do radiostacji. Tak. Na rezerwuarze le¿a³y dwa czasopisma. . .I jeszcze tu . Linda wesz³a do ³azienki.stwierdzi³a Jackie ponuro. Jackie ruszy³a na górê. Odsuniêta ko³dra ods³ania³a prze cierad³o ze ladami krwi.Wygl¹da na to. Przywodzi³ jej na my l Janelle wstrz¹san¹ drgawkami. ¿e nie wychowywa³a siê w rodzinie wierz¹cej . . Dom wydawa³ siê odpychaj¹cy. Niestety. . I znowu by zaczê³a mówiæ niezrozumia³e rzeczy. jednak wcale nie mia³a ochoty siê na nich znale æ. a¿ Jackie odraportuje. Na cianie wisia³ prosty drewniany krzy¿. Nie ugryzie ciê. na dodatek ten dom naprawdê przyprawia³ o gêsi¹ skórkê. A jak by³o u ciebie? . Potem po³o¿yli go na. . ¿e wesz³a bez zaproszenia do cudzego domu. zobacz. dosta³aby ataku. . dlatego sta³a i czeka³a. Króliczka Wielkanocnego i Wró¿kê Zêbuszkê. I pewnie nigdy do koñca nie wyjdzie z mody. Popatrz na rezerwuar.Ma to jaki sens.Chod .Zak³adam.. .Wielebny! Tu policja. Schody by³y najzwyklejsze w wiecie. A sup³y by³y umazane krwi¹. tak? . Mniej wiêcej.Dobrzy starzy bapty ci. Chod do ³azienki. partnerka zawo³a³a j¹ na górê. Czcili my wiêt¹ Trójcê: wiêtego Miko³aja.Podnios³a wzrok na kole¿ankê. proszê daæ nam znaæ. I to osoby duchownej. co ci poka¿ê. Co tu by³o nie tak. Na zadbanej drewnianej pod³odze miêdzy ³ó¿kiem a cian¹ le¿a³a lina powi¹zana w sup³y. . Linda sta³a u stóp schodów. ¿e kto go pobi³ . Napis g³osi³: PAN WIDZI WSZYSTKO. a stawiam centa do dolara. na drugiej tabliczka z napisem. . 6 Jackie sta³a po rodku sypialni Cogginsa. Linda nawet nie drgnê³a. .Pope³niasz gruby b³¹d. O Halloween i o wielkiej dyni. patrz¹c w górê. Zasup³ana lina ju¿ jej ca³kowicie wystarczy³a. Je li pan jest w domu.Tak. My lê. Linda niechêtnie podesz³a bli¿ej. ¿e widzia³a gorsze rzeczy.powiedzia³a Jackie. faktycznie! To kara za grzechy. . Tytu³ hymnu gospel.

Przecie¿ kogo jednak s³ysza³y my. Tylko nie t³umaczy³o. musi byæ przyrz¹dzone z du¿¹ ilo ci¹ t³uszczu.. nawet po wietrzeniu. Zza studia wynurza³a siê wie¿a transmisyjna z czerwonymi ostrzegawczymi wiate³kami na szczycie. . ¿eby odpokutowaæ za grzechy.Linda zachichota³a. odmawia modlitwy i jedzie rowerem do miasta. . mamy pe³en obraz? . . Przypomina³ jej zapach potraw przyrz¹dzanych przez matkê.Jak wielebny skoñczy. zbudowany g³ównie ze szk³a budynek WCIK tak¿e by³ zamkniêty. . W powietrzu unosi³ siê dziwny zapach.ucieszy³a siê Jackie. Najlepiej w zastrzyku do¿ylnym. s³ucha³y radia w drodze . Jackie pokrêci³a g³ow¹. .No to jak. Ma to sens? Mia³o. grzeje gruchê. . Jako trudno by³o uwierzyæ. bo rzeczywi cie. i idzie do ³ó¿ka.Chod . a przy tym wierzy³a. . A potem wracamy do miasta. wolny od grzechu. Sweet Jesus w interpretacji pie niarza soul Perry'ego Como. a w efekcie promieniowaæ cudem boskiej mi³o ci na zachodni Maine. Ten budynek tak¿e budzi³ w niej przykre odczucia.Chyba nikogo tu nie ma . obecny w domu zawsze. Ja stawiam. ¿e je li co ma siê nadawaæ do jedzenia.Super . ¿e nabywa³o siê je w sklepach z dewocjonaliami. niæ azjatyckie sny o szczê ciu.. co pozwa la mu dzia³aæ. Linda uzna³a. Ra wstaje wie¿utki. niski. dlaczego dom by³ straszny. Wszystko dlatego. . 7 D³ugi.Moja mama tak to nazywa³a . ale z g³o ników zamontowanych pod okapami p³ynê³o Good Night. na kawê. W pobli¿u wie¿y znajdowa³a siê pod³u¿na bry³a przywodz¹ca na my l stodo³ê. chocia¿ by³a zdenerwowana. ledwo widocznymi w jasnym wietle poranka.Co takiego? .Siedzi sobie na tronie.spyta³a Jackie. . . zajrzymy do radiostacji. ¿e zapewne w³a nie tam jest zamontowany generator i zmagazynowane wszystko to. ¿e matka pali³a jak kom in.drugie nosi³o tytu³ M³ode Szparki Orientalne . daje sobie popaliæ. Jackie zastuka³a w drzwi. Albo mo¿e w³a nie dlatego.wyja ni³a Jackie.Poproszê czarn¹. stêch³y i niewyra ny. wschodni New Hampshire i najprawdopodobniej wewnêtrzne planety Uk³adu S³onecznego. tak? Linda nie potrafi³a znale æ kontrargumentu.powiedzia³a Linda. potem za³omota³a.

Za drzwiami znajdowa³o siê biuro. . mówi³ chyba z Main Street w Castle Rock. Na ekranie Anderson Cooper. Gdy zobaczy³a... G³adka kolba w d³oni poprawia³a jej samopoczucie. niedbale dopasowanym. kto tu rz¹dzi. Jackie pchnê³a drzwi stop¹. Na sklepie wielobran¿owym widnia³ transparent z napisem: UWOLNIÆ ICH! Linda poczu³a siê jeszcze gorzej. Na wprost okno biegn¹ce przez ca³¹ d³ugo æ g³ównego pomieszczenia. . zdominow ana przez gigantyczny p³aski odbiornik telewizyjny.Naprawdê kto pracuje w tej prze wieconej rakiecie? .z plebanii i s³ysza³y miêkki g³os prowadz¹cego audycjê. . na którym kto nagryzmoli³ cztery cyfry: 1 6 9 3. Lindzie ciarki chodzi³y po skórze. nieomal rzeczywistych rozmiarów. Razem z nim by³ te¿ skrawek papieru. . Po lewej stronie dwoje zamkniêtych drzwi. tylko bez g³osu. Przerwa³ jej dudni¹cy g³os. . Perry Como ust¹pi³ miejsca jakiemu utworowi instrumentalnemu. a mianowicie Another message of God's love song . uzna³a. zaskakuj¹co luksusowa. Za drugimi . Gdy tylko wesz³y.Halo! .Wielebny! Jest tu kto ? ‾adnej odpowiedzi. Zosta³a tylko muzyka. . Terminal znajdowa³ siê na cianie i gdy Jackie wcisnê³a cztery cyfry wypisane na skrawku papieru. By³ w³¹czony. Niech pa³ka twoja i rêkoje æ broni bêd¹ dla ciebie pocieszeniem. pomy la³a. Tym razem poszukiwanie klucza trwa³o d³u¿ej. zrobi³a to samo. G³o niki we wnêtrzu gra³y tysi¹ckrotnie lepiej ni¿ te przed budynkiem.Bo ten. Linda widzia³a za nim mrugaj¹ce wiat³a. alarm ucich³. . Obie podskoczy³y. W recepcji nikogo. kiedy. Us³yszeli my »Chirst My Lord and Leader« w wykonaniu Raymonda Howella . tak go zostawi³.zawo³a³a Jackie. odezwa³ siê jednostajny brzêczyk systemu alarmowego.spyta³a Jackie. Klucz okaza³ siê duplikatem. Studio. Budynki ginê³y pod sztandarami i ¿ó³tymi wst¹¿kami.Dlaczego telewizor jest w³¹czony? . ¿e Jackie rozpina kaburê s³u¿bowego automatu. Pasek biegn¹cy u do³u ekranu krzycza³ drukowanymi literami: INFORMATOR Z DEPARTAMENTU OBRONY MÓWI O PLANACH ODPALENIA POCISKU. na pewno.Odbiera telefony? Za³atwia sprawy? Jakim cudem? Co tu by³o nie tak. Zerknê³a. zosta³a ostro¿nie w miejscu. zapowiadaj¹cego nastêpne nagranie.sala konferencyjna. w koñcu Jackie znalaz³a go w kopercie przyklejonej pod skrzynk¹ pocztow¹.zdumia³a siê Linda. czu³a siê zagro¿ona. ale po kilku chwilach dociskania zadzia³a³.

a¿ Linda podskoczy³a. ‾adnego odzewu. ani z³otoustego szatana. . ¿eby Jezus patrzy³.zawo³a³a Jackie. i po trzecie. . ¿eby nie zachowywa³a siê tak g³o no. luf¹ w dó³. .Kiedy . Spryciarze. Linda i Jackie podesz³y do okna studia i zajrza³y do wnêtrza. Z podobizn¹ bardzo bia³oskórego Jezusa na cianie. I przyjdzie albo co. przypominam trzy wa¿ne fakty: po pierwsze. Jackie nie zaprzeczy³a. .Zbierajmy siê. Mimo to po zakoñczeniu reklamy z g³o ników na nowo pop³yn¹³ g³os prowadz¹cego. oddaj¹c g³os z³otoustemu szatanowi. tak samo jak Jackie. . dlaczego kto chce. je li cz³owiek nie by³ uszczê liwiony jak winia tarzaj¹ca siê w gównie. otworzy³a je kopniêciem.Jest tu kto ?! Ostatnia szansa! Nikogo. a co najlepsze. d³ugo to bêdzie dzia³aæ? . Ca³y ten budynek to l¹dowa wersja wraku Mary Celeste . Jest godzina dziewi¹ta dwadzie cia piêæ. bo jeszcze kto us³yszy.To dlaczego mam wra¿enie. ¿e czas ucieka. jeszcze w liceum. Potem zabrzmia³a muzyka i inne czerwone wiat³o pozielenia³o. nawet podaj¹ aktualny czas. S³onko. zanim stracê wiarê.Linda dostrzeg³a jeszcze jedne zamkniête drzwi. atmosfera jak w rodzinnym grobowcu.Automat! . Chcia³a jej powiedzieæ. który oferowa³ ca³¹ Bibliê na jednym kr¹¿ku DVD. nie zaprzeczaj. Przy okazji przypomnê. s³uchasz »Godziny odrodzenia«. . jak robi kupê. . Linda g³êboko zaczerpnê³a powietrza. ta aparatura musia³a kosztowaæ fortunê! Jak s¹dzisz.Faktycznie. nie mówi¹c ju¿ o tym. Ani Normana Drake'a.wiêc nie rozumiem. Wysz³y. wybrali my siê z przyjació³mi do Bar Harbor na piknik. Toaleta.. a czerwone w zielone. Nikogo.Ca³e to cudo jest zautomatyzowane! . Norman Drake umilk³. zapowiadaj¹c kolejn¹ pie ñ chwa³y. ¿e kto tu jest? I ty te¿ to czujesz. przyznajê bez bicia. Krzyknê³a ile si³ w p³ucach. . Bóg ciê kocha. . ¿e istnia³a mo¿liwo æ wycofania siê z umowy. jak zwykle. Zielone wiat³o zmieni³o siê w czerwone.odezwa³a siê Jackie . mo¿na by³o za ni¹ zap³aciæ w miesiêcznych ratach. tylko ¿e wyjê³a broñ z kabur i trzyma³a zabezpieczony pistolet wzd³u¿ nogi. .A¿ siê skoñcz¹ zapasy propanu i generator zdechnie. . dla odkupienia twoich grzechów.Halo! . Pusta. po drugie.. Czy ofiarowa³e swoje serce Panu? Wracamy po reklamie . Jackie rozejrza³a siê dooko³a niespokojnie.Mówi Norman Drake.stwierdzi³a Jackie. Wyt³umaczysz mi? Linda pokrêci³a g³ow¹.Bo tu jest jako dziwacznie.Nie jestem wierz¹ca . pos³a³ swojego Syna na mieræ na krzy¿u.

¿e dotar³am do jego krawêdzi. Czy wszystkie zginê³y.Lin. Jackie parsknê³a miechem. Wiesz. Jackie nie oponowa³a. ¿e ludzie mog¹ siê nas baæ. ¿e je li kto tu siê ukrywa.Ocean Atlantycki. wtedy moja najlepsza przyjació³ka.Wszystko jedno.. Wszyscy siê rozszaleli. roztrzaska³y siê o klosz? Nie. prawie da³o siê zobaczyæ Irlandiê Kiedy zjedli my. 8 Czas mija³.Stanowczo nie . Nie odezwa³ siê ani jeden ptak. I ty te¿ o tym wiesz. . . Stój! . Jeszcze k rok i bym spad³a.Zgadza. . Teraz siê czujê tak jak wtedy. ale nikt nie postawi³ p³otu ani barierki. I idziemy na kawê.A co ja tam wiem o tych wiêtoszkach? Mo¿e spodziewaj¹ siê apokalipca.Nieprawda. rzuci³a jeszcze jedno spojrzenie na budynek radiostacji. Chcesz zajrzeæ do magazynu? . ¿eby mieæ szerszy kadr. spowity w chwa³ê eteru. bez przerwy siê cofa³am.No dobra.stwierdzi³a Linda. tutaj naprawdê nikogo nie ma. Nie s³ysza³a ¿adnych innych d wiêków. Religijna muzyka p³ynê³a z g³o ników. A mo¿e jednak? Jackie wskaza³a mikrofon. zgadza siê? . gdzie siê da³o. to niemo¿liwe.Piêknie tam. . wyg³upiali. Zatrzyma³am siê.Do studia nie wesz³y my.Ponuro jest.Ja chcê tylko. Telewizor jest w³¹czony. nagle przerwa³a zabawê i krzyknê³a: Stój! Linda. dzieñ prze liczny. Uwa¿asz. .Mo¿e jeszcze zawo³am przez g³o niki? Powiem. ale zajrza³y my wszêdzie. Norman Drake odezwa³ siê . . . ¿e normalnie tak bardzo podkrêcaj¹? .. co zobaczy³am? Jackie pokrêci³a g³ow¹. powinien spadaæ do miasta? Bo wiesz. By³ tam znak ostrzegawczy. Zawróci³a w stronê Little Bitch Road i pojecha³y do Mill. muzyka stanowczo za g³o na. fakt. . w³a nie sobie u wiadomi³am. . ¿eby przesta³a kombinowaæ i ¿eby my siê st¹d wynios³y. Zanim Linda wsiad³a do wozu na miejsce obok kierowcy.Apokalipsy. ¿e nie ma ladu po wielebnym. Pojechali my w sze cioro. nie mog³am ich obj¹æ.Wracamy do miasta. . postanowi³am zrobiæ zdjêcie. . obejrza³am za siebie. Odraportowujemy. Cofa³am siê po szczycie klifu tak d³ugo. W którym momencie Arabella.

routerami i ró¿nymi urz¹dzeniami elektronicznymi. wype³nione by³o przewodami.ponownie i oznajmi³. w których brakowa³o wiêkszo ci zêbów. Tyle ¿e Kucharz by³ wyj¹tkowo szczup³y. a wszystkie trzy s¹ jak nowe.S¹ fordy. Na ty³ach studia otworzy³y siê drzwi. oparte na dzi¹s³ach. Tak czy inaczej policjantki zniknê³y. prawie nic nie zosta³o. zastanawiaj¹c siê. Jak zawsze jesieni¹ rozpoczynamy wyprzeda¿. plymouthy. czy zabiæ policjantki. Muddy Watersa i ..B. Mo¿na by s¹dziæ. których nie zauwa¿y³a ¿adna z policjantek. przedstawion¹ przez samego wiceprzewodnicz¹cego Rady Miejskiej. kto u Du¿ego Jima kupuje! . ¿e jest dziewi¹ta trzydzie ci cztery bo¿ego czasu wschodniego. Ubrany by³ w brudn¹ koszulê i równie brudne opadaj¹ce spodnie. skórê mia³ blad¹ i plamist¹. zosta³em nie z jednym. które pojawia³y siê przy coraz rzadszych okazjach. s³ynne V6. Kiedy umiera³y ludzkie cia³a. Potem nadano reklamê autokomisu Jima Renniego. nie z dwoma. Tylko ¿e siê ba³. Jego atman by³ dla nich za silny. Podszed³ do okna otwieraj¹cego widok na parking. Tym siê jego atman ¿ywi³ od jakiego czasu. W zesz³ym tygodniu wysz³a du¿a dostawa do Bostonu. Rzuci³ bluesa.by³a ich tam ca³a galaktyka. co mu kazano. Bo demonów nie mo¿n zabiæ. . gdy by³y w studiu. niewiele wiêksze ni¿ komórka. ¿e nie zmie ci³by siê tam cz³owiek. gdy zasypia³. nagie biodra przywodzi³y na my l skórzaste skrzyd³a . nawet trudno dostêpny dodge ram i jeszcze trudniej dostêpny mustang! Lu dzie. A on potrzebowa³ zapaliæ. prowadz¹ce do kolejnego pomieszczenia z mrugaj¹cymi wiate³kami . kabriolety. Wnêtrze. Kucharz widzia³ je w jaskrawych snach. lecz liczy³ siê z ewentualno ci¹. W¹tpliwe. Kinga.. Ma³o tego nie zrobi³. wargi zawiniête do rodka. ka¿dy jest wsparty s³ynn¹ Chrze cijañsk¹ Gwarancj¹ Jima Renniego.. który by³ dla niego tak wa¿ny na etapie Phila Busheya . .jêkn¹³ ¿a³o niej musimy oczy ciæ magazyn! Wiec przyje¿d¿ajcie! Kawiarenka zawsze otwarta i pamiêtajcie: ten siê raduje.. w drugim glocka 9. W tym roku mamy spore zapasy! oznajmi³ Du¿y Jim smutnym tonem sugeruj¹cym pocz¹tek dowcipu. Gdy znajdowa³y siê miêdzy cia³ami. A teraz. rozga³êziaczami. ¿e bêdzie musia³ uruchomiæ kilka palników. przypomina³y czarne ptaki. ¿eby Sammy Bushey rozpozna³a swojego mê¿a. Za niewielkie ceny serwisujemy wszystkie sprzedane wozy.ju¿ dawno temu bielizna odesz³a do wspomnieñ. chevy. ale z trzema mustangami. wrêcz wychudzony. Na razie jednak mia³ do æ towaru.rzuci³ B.. B³yszcz¹ce oczy zapad³y mu siê g³êboko w czaszkê. Rennie kaza³ mu zamkn¹æ wszystko i Kucharz zrobi³. Koko i Hound Doga Taylora. demony zwyczajnie przelatywa³y do nastêpnego gospodarza. W jednym rêku trzyma³ kanapkê z mas³em kakaowym i d¿emem (teraz móg³ jadaæ tylko miêkkie rzeczy).

Howlin' Wolfa. Wiêkszo æ butli zniknê³a . Ry¿y opad³ na jedno kolano. Nietrudno by³o dostrzec lady opon ciê¿arówki przed suwanymi drzwiami magazynu. poniewa¿ Ginny Tomlinson.Myli³e siê. Na razie wytwórnia zosta³a zamkniêta. CR. rzeczywi cie tak by³o.Nieustraszony dowódco. który ostatnio przekszta³ci³ siê w wytwórniê. Jest tylko jeden. mia³ zaparcie od czerwca.Mo¿e byæ z ratusza .rzuci³ ich wszystkich tak sa mo jak pieprzenie. a zosta³y dwa . I dobrze Co upokarza³o cia³o. powiedzia³ Twitch i. karmi³o atmana. jednak nie mia³ wyj cia.zauwa¿y³ Twitch.Nie. Po lewe j.Zobacz tutaj. . teraz nowa szefowa administracji us³ug medycznych w Chester's Mill. Dopiero wtedy poszed³ do magazynu . a nawet nie miertelnego Little Waltera . kto nam kradnie propan.Bredzisz! . . . otaczaj¹ce du¿¹ i w zasadzie pust¹ przestrzeñ na rodku. Twitch przykucn¹³ przed magazynkiem. wy³awiaj¹c z mroku kartony z zapasami. gdzie nie by³a ona absolutnie niezbêdna. na dobr¹ sprawê przesta³ te¿ siê wypró¿niaæ. Latem wyasfaltowano jakie sto metrów kwadratowych za szpitalem. . Ry¿y nie chcia³ w to wierzyæ. mrucza³ wielki generator. w tym samym sk³adzie. .Nie bredzisz . . D³ugo patrzy³ na parking i drogê. ale mo¿na by³o wznowiæ produkcjê w razie potrzeby. . któr¹ Ry¿y o wietla³ sukcesywnie ca³e wnêtrze. . . niestety. Ry¿y o wietli³ promieniem z latarki niebieskie litery wymalowan e za pomoc¹ szablonu na srebrnym korpusie butli tu¿ pod logo firmy dostawczej Dead Riv er: SZPIT.odezwa³ siê niespodziewanie Twitch za jego plecami. 9 Ry¿y Everett w magazynku za szpitalem wieci³ latark¹. Kucharz poszed³ po fajkê. Ry¿y a¿ podskoczy³.przyzna³ po chwili. zu¿ywaj¹c kolejne litry propanu. ¿e nigdzie nie ma przyczajonego demona z automatem za paskiem spodni na plecach. podjê³a trudn¹ decyz jê i nakaza³a odciêcie energii wszêdzie tam. Zosta³ tylko jeden. Nabra³ pewno ci.Twitch wodzi³ wzrokiem za plam¹ wiat³a.Mówi³em . Tutaj Twitch siê myli³. Zgodnie z kart¹ na drzwiach powinno ich byæ siedem.

zapyta³. ¿e o ma³o nie wywichn¹³ sobie szczêki.Albo sk¹dkolwiek. na ceg³ach. RZUÆ NA£ÓG. . potem zmieni³ zdanie i wzi¹³ papierosa.Mo¿e Rennie i przyjaciele ju¿ pozbawili pocztê zapasów.Sk¹d wiem co? . wisia³ plakat z napisem: OD 1 STYCZNIA PALENIE W TYM MIEJSCU BÊDZIE ZABRONIONE.Nie . zaj¹³ jego miejsce. awansowa³ na asystenta medycznego. tak¿e czasowo zamkniêtej.Pan Carty nie do¿yje koñca dnia. a tu po s¹siedzku mamy choæby pocztê. .Skoñczy³e obchód? . . ci¹gle jako siê trzyma³. Przeszli pod drzwi prowadz¹ce do szpitalnej pralni. Pozosta³ych pacjentów mo¿na by³o policzyæ na palcach jednej rêki. to w ogóle jest bez sensu .przyzna³ Twitch i ziewn¹³ tak szeroko.Po co by nam zabiera³ propan? Rada Miejska ma pod dostatkiem swojego. . Nad ni¹. UNIKNIESZ K£OPOTÓW! Twitch wyj¹³ paczkê marlboro. Oni te¿ na pewno maj¹ jakie zapasy.Sk¹d wiesz? . pacjent w ostatnim stadium nowotworu ¿o³¹dka.. po co w ogóle im gaz. sensei. Ry¿y my la³. .Ano. Po mierci Haskella Ry¿y zosta³ ordynatorem szpitala. . to dlaczego akurat od nas? Okradanie szpitala zwykle uwa¿a siê za wyj¹tkowe wiñstwo. . tylko je li mieliby podkradaæ.Twitch westchn¹³. .spyta³ Ry¿y. .No dobrze. .Tak jest. .pi¹czka? . który najpierw odmówi³ gestem.Ale przyda³oby siê sprawdziæ magazyn za ratuszem. Tydzieñ temu Ry¿y mia³ takie samo zdanie.Werner stabilny. Zreszt¹ ile oni tam maj¹? Jeden pojemnik? Dwa? Ma³awo. Ed Carty. Twitch nie ufaæ wielki szef Rennie. a Twitch.‾e maj¹ pod dostatkiem swojego? Sprawdza³e ? .Nie rozumiem. Obok wej cia ustawiono ³awkê. co stanowi³o wyj¹tkowo pomy ln¹ okoliczno æ. . jeszcze trzy dni wcze niej pielêgniarz. ¿e móg³by nawet czuæ siê szczê liwy. gdyby tylko nie by³ taki pi¹cy i niespokojny. Twitch poda³ mu ogieñ. On z³e lekarstwo. podsun¹³ Ry¿emu. . . To bez sensu.Fakt. .przyzna³ Ry¿y. powiedzia³bym. Przez moment obraca³ w my lach surrealizm tego pytania.

mogê co spieprzyæ. a Nora Coveland zupe³nie dobrze. Patrzy³ na go³¹..Ale bêdzie gorzej.D³ugo wytrzymasz? . Po lunchu wychodzi.Nie jest dobrze.Tak d³ugo. ..stwierdzi³ Twitch. bo jeste teraz jedyn¹ nadziej¹ tego miasta. powiedz mi. Mo¿e faktycznie powinien rzuciæ okiem na zapasy ratusza? W sumie.Raczej mia³bym nadziejê.George Werner. Natomiast Jimmy. . gdzie nale¿a³o przeprowadziæ ciêcie. Jej przypadek by³ znacznie gro niejszy. który doktor Haskell zwyk³ nazywaæ syndromem przesadzania z fitness clubem.Fakt . Bo¿e. ¿e je li bêdê wci¹¿ taki zmêczony. Gwarantujê. Jimmy Sirois trzyma siê nie le.Niekoniecznie . Ogólnie bior¹c. co t o szkodzi? Tym razem on ziewn¹³ szeroko.zapyta³ Twitch.. Emmy Whitehouse.. chcia³by .Nie wszystko naraz. bo Rory'emu ju¿ nie mog³y zaszkodziæ ¿adne b³êdy lekarskie.. blad¹ nogê Jimmy'ego. . pomy la³. . Tym razem. . S³ucha³ cichego szumu urz¹dzeñ.Pytam. sze ædziesiêcioletni mieszkaniec Eastchester. staruszku.Ma³a od Freemana ma siê coraz lepiej. Czu³. .powiedzia³.. Ry¿y s¹dzi³. ¿e z tego wyjdzie. Twitch po³o¿y³ mu rêkê na ramieniu. ¿e objawi siê doktor House. .Je li chodzi o Emily Whitehouse. jak¹ godzinê po wypadku Rory'ego Dinsmore'a. ¿ebym to ja ciê operowa³? . Dzieñ za dniem. mia³ zawa³ miê nia sercowego akurat w Dniu Klosza. próbuj¹cym swoich si³ w roli anestezjologa. . oszczêd mi tego. . jak Ginny Tomlinson zdecydowanym gestem wk³ada mu skalpel do rêki obleczonej rêkawiczk¹. jak bêdê musia³. te¿ przesz³a zawa³. My la³ o Dougiem Twitchellu. nie jest le. . gdyby ci siê trafi³ uraz g³owy. z czarn¹ lini¹ narysowan¹ w miejscu. ¿e niestety bêdê musia³ radziæ sobie z przypadkami wykraczaj¹cymi daleko poza moje kwalifikacje. . Ry¿y zdusi³ niedopa³ek w puszce i raz jeszcze przyjrza³ siê nieomal pustemu magazynowi. I o Jimmym Siroisie. I.Spokojnie . . My l o Jimmym by³a gorsza. a potem patrzy na niego nad mask¹ ch³odnymi niebieskimi oczami.przyzna³ Ry¿y. . No i wiem. Pomy la³ o Rorym Dinsmore. Ry¿y znów zobaczy³ siebie w sali operacyjnej. Bojê siê tylko.. sensei. Z jego g³osu zniknê³a kpina. kobieta czterdziestoletnia bez jednego kilograma nadwagi. poniewa¿ mia³a wira na punkcie sprawno ci fizycznej i cierpia³a na zespó³. obarczony spor¹ nadwag¹.Twitch wzruszy³ ramionami..

jak widzê. Sprawd . Od pani Venziano z Black Ridge Road.. lecz poczekalnia by³a pusta. mimo najlepszej woli . Wydaje siê bardzo. wiêc serce mu siê skurczy³o.zapyta³. fakt. a to ju¿ dobrze. Podzia³a³o. . czy siê nie przeniós³ na ³ono Abrahama.Pani Grinnell prosi³a. ¿e chce dostaæ receptê.. .Jedno. Jeszcze raz rzuci³ okiem na magazyn i ciê¿kim krokiem ruszy³ za róg budynku. co tam siê zawali³o. .. mieliby my wtedy na g³owie trzy tysi¹ce turystów i siedemset dzieciaków na koloniach. Mmm. Jest pani Grinnell.. ¿eby tego nie robiæ. Sprawdzê.Bardzo poruszona. Poradzi³am jej.Gina siê zaj¹knê³a. obejrza³ przez ramiê. . Gina sp³onê³a rumieñcem. ¿eby nasmarowa³a dziecku g³owê oliwk¹ i wtedy spróbowa³a wyci¹gn¹æ spomiêdzy prêtów. ale tylko na moment. w szpitalu. ¿e to siê nie zdarzy³o latem. siedemnastolatka z sze ciotygodniowym sta¿em medycznym.Fantastycznie.. Andrea mia³a k³opot z uzale¿nieniem. natomiast g³upia nie by³a. ‾¹da³a karetki. Gina wyra nie odetchnê³a z ulg¹. Dziêki Bogu. . Ry¿y.Nie da³a mi znaæ na pager. Bardzo dobrze. Poruszona. Ry¿y u miechn¹³ siê szeroko.powiedzia³ Ry¿y.I æ z tob¹? Ry¿y pokrêci³ g³ow¹. Recepcjonistk¹ i pielêgniark¹ w przychodni zosta³a teraz Gina Buffalino.jêkn¹³ Ry¿y i wsta³.. Tyle co nic. nie mia³ prawa wypisaæ.Muszê zajrzeæ do przychodni. Ruszy³ korytarzem do trójki. Jej dziecko w³o¿y³o g³owê miêdzy prêty kojca i nie mog³o wyj¹æ. znowu siê zasêpi³. . ¿e Andy Sanders dysponowa³ odpowiednimi zapasami. Której on.. Nawet zak³adaj¹c. który w³a nie zacz¹³ odzyskiwaæ dobry humor. cholera . Wiedzia³a. a potem po przek¹tnej w stronê przychodni znajduj¹cej siê na drugim koñcu podjazdu. to w towarzystwie .By³y jakie wezwania? . . . rzecz jasna.Niezupe³nie. po raz ostatni wa¿y³a nowe szczê cie pani Coveland przed wys³aniem obojga do domu.Godzina za godzin¹. . pusto .Lepiej zajrzyj do Eda Carty'ego.Na razie. Andrea Grinnell. Zdziwi³o to Ry¿ego. . Jeszcze siê zatrzyma³. ¿e je li Ry¿y jest w szpitalu. ¿eby j¹ zrealizowaæ. Andrea? Posadzi³am j¹ w trójce. Przed ma³¹ otwiera³a siê przysz³o æ w medycynie. Przywita³a Ry¿ego spojrzeniem sarny z³apanej w blask reflektorów auta. . . 10 Ginny by³a. Co oznacza³o.

pozwala³y walczyæ z bólem. Trudno o gorszy moment.. chroni³a go przed przykrymi niespodziankami szykowanymi przez ¿ycie.. które w mijaj¹cym roku pojawia³y siê w przychodni coraz czê ciej. teraz wydawa³a siê ma³a i krucha. a to komplikowa³o leczenie. Grzecznie. ale stanowczo.Twitcha. . Spomiêdzy palców wyrwa³ siê urywany szloch. prawie czarne worki pod oczami. sine. Jestem narkomank¹.. . Mam k³opoty. postanowi³ jednak wypisaæ jej receptê na ró¿owym druczku doktora Haskella. który pozwala³ jej funkcjonowaæ. fantastycznie. Ukry³a twarz w d³oniach... Otworzy³ drzwi i wszed³. g³owê spuszczon¹. Skuli³a siê. ¿e alkohol nie st anowi dla niego absolutnie ¿adnego problemu. Grzecznie. Potrafisz mi pomóc? Czy w ogóle mo¿na mi pomóc? Bo widzisz. Ry¿y stan¹³ przed drzwiami z czarn¹ trójk¹.. Ale muszê teraz. Chcia³a siê wyprostowaæ. przyklêkn¹³. . By³a postawn¹ kobiet¹. . Bo rzadko widzia³ tê konieczno æ równie wyra nie. ale stanowczo. Pacjentka siedzia³a na krze le w k¹cie. Z pewno ci¹ po upadku bardzo cierpia³a.Eric. nogi mia³a z³¹czone.Nie! . Teraz jednak da jej to. Andrea to nie jaki bezczelny pijak twierdz¹cy uparcie. Widzê. Ry¿y podszed³ bli¿ej.. odzyskaæ godno æ. Rozmowa bêdzie trudna. Mo¿e po zakoñczeniu kryzysu z kopu³¹ postara siê namówiæ j¹ na program odwykowy. ¿e jedyny specyfik. A Dougie Twitchell przypadkiem by³ jej m³odszym bratem i choæ mia³ lat trzydzie ci dziewiêæ. Jaka skarla³a. sama nie da³am rady. czeg o potrzebuje. Podnios³a na niego zaczerwienione oczy b³yszcz¹ce od ³ez. ¿e zdradzi jej k³opoty bratu. natychmiast zmieni³ zdanie.Nawet gdybym b³aga³a na kolanach. je li bêdzie trzeba.Wiem. . torebkê na kolanach. ¿e chcesz z tym skoñczyæ. Musia³ siê wzi¹æ w gar æ. to tak zwana heroina dla ubogich. rodki przeciwbólowe by³y dla niej konieczno ci¹.Dobrze... I nie mów nic Dougiemu ani Rose. zapad³a w sobie. . Tylko raczej moment nie jest najw³a ciwszy. wy³¹cznie dziêki nim mog³a sypiaæ i rozpocz¹æ terapiê. Nie jej wina. Nie nale¿a³a te¿ do osób uzale¿nionych od metamfetaminy. nawet zagrozi. Trudno by³o okre liæ odpowiedzialno æ Andrei za jej stan. ..Masz racjê. Przepiszê. Ry¿y. obj¹³ j¹.W jej oczach b³ysnê³o przera¿enie. powiedzia³ sobie. Gdy podnios³a g³owê i Ry¿y zobaczy³ jej wymizerowan¹ twarz. zmarszczki orz¹ce skórê wokó³ ust. pod plakatem o cholesterolu. uk³adaj¹c w g³owie s³owa odmowy. nie mog³a. zwyk³¹ æpunk¹! Muszê z tym skoñczyæ.

Najprawdopodobniej bêdziesz mia³a napady drgawek. .. Zak³adaj¹c. kto bêdzie ci wydziela³ coraz mniejsze dawki. ale je li planujesz odstawiæ leki natychmiast i definitywnie. Rêkê mia³a bardzo zimn¹. kto przetrzyma twoje leki i nie da ci ich.Pomo¿esz mi czy nie? . Przysz³a mu do g³owy bardzo przykra my l.A w tym czasie mo¿e znikn¹æ klosz? . nigdy w ¿yciu! . Mo¿e trzy. a godzinê pó niej znowu ³ykam! Nigdy nie by³am w takim stanie. mo¿e ci siê udaæ skróciæ czas do dziesiêciu dni. . Mózg nakazuje moi plecom boleæ.. ale na g³os tego nie powiedzia³.Dziesiêæ dni. I bêdziesz musia³a znale æ sobie kogo . Bezsenno æ. Po pierwsze.. Kogo . ¿e pacjentka cierpi na przej ciow¹ paranojê spowodowan¹ stresem.Dziesiêæ dni? . .Dziesiêæ dni . to ma³e miasto. . pomy la³ Ry¿y. mo¿esz mieæ. ¿e wszystko pójdzie ³atwo.My lê. Chwyci³a go za przedramiê. ¿e tu ju¿ nie chodzi o plecy.Fizyczna czê æ odwyku? Dwa tygodnie. albo siê wcale nie przejê³a. Ale bêdziesz siê czu³a fatalnie. . . . . Zdaniem Ry¿ego nie odpowiedzia³a na pytanie.podjê³a. Albo nie s³ucha³a. ¿e biorê leki. A bêdziesz. Tyle ¿e g³ód narkotyczny bêdzie ciê drêczy³ do koñca ¿ycia. .Nawet dzi po po³udniu. . .Te ró¿owe pigu³ki! Wk³adam je do apteczki i mówiê sobie: Dzi ju¿ ani jednej .. .Ile to potrwa? .Przypomnia³ sobie Jannie wstrz¹san¹ drgawkami. czy kto ciê szanta¿uje? . lepiej tego nie rób.Za d³ugo.Chcê za³atwiæ sprawê jak najszybciej . zespó niespokojnych nóg. Nie bez przyczyny nazywa siê te objawy wykopywan iem z na³ogu. ¿ebym ci¹gle bra³a te przeklête pigu³ki..Je li we miesz witaminê B12 w zastrzykach.Jaki jest najkrótszy mo¿liwy okres? .Wygl¹da³a na pe³n¹ nadziei. . bredz¹c¹ co o wielkiej dyni.. to te¿ nic mi³ego.ciszy³a g³os. Tak¹ mamy nadziejê.Dlaczego chcesz siê odzwyczajaæ akurat teraz? Andrea tylko pokrêci³a g³ow¹. pomy la³.Tak. Nale¿a³o przyj¹æ. . nawet je li bêdziesz b³aga³a na kolanach. .Andreo.powtórzy³a. Tego jednak te¿ nie powiedzia³ na g³os.‾artujesz? Przecie¿ wszyscy wiedz¹. jakby siê zwierza³a z wielkiego sekretu. plus tiaminê i inne witaminy.

. jak siê okaza³o. mia³ racjê. W koñcu pracownik Massachusetts Institute of Technology znajduj¹cego siê w Cambridge powinien wiedzieæ. S³ychaæ by³o kpiny i miechy. ¿e z ludzi tryska³ optymizm.Zreszt¹ wtedy bêdziecie mogli siê wybraæ do Moxiego w Castle Rock i tam siê naje æ . co mówi.odezwa³ siê zirytowany Anson. Nie mogê siê doczekaæ. ¿e cruise ma ogromne szanse przebiæ siê przez kopu³ê i po³o¿yæ kres sytuacji kryzysowej. gdy Rose oznajmi³a. Jej s³owa zosta³y nagrodzone spontanicznym aplauzem. Ca³kiem jak. ¿e w g³êbi restauracji.Jak bêdziemy wpuszczaæ wszystkich. przy stole choleryków na nowo rozgorza³y dysputy. Rose znowu wybra³a siê do Food City po miêso. Rose zerknê³a na Barbiego. Gadaj¹ce g³owy mia³y do przekazania widzom w zasadzie tylko domys³y i plotki. pomy la³ Barbara. . .spyta³ Ernie Calvert. . którzy chc¹ co zje æ .Witam pu³kownika Barbarê . Mimo wszystko stali bywalcy opu cili lokal bez protestów.Nie bêdzie lunchu? . . który uniós³ d³onie na wysoko æ ramion. Mnie nie pytaj . na sta³e ustawiony na odbiór CNN. w ca³ej historii miasta.11 W Sweetbriar Rose panowa³ wyj¹tkowy ruch jak na poniedzia³kowy ranek.Niezbyt du¿o. lecz wszystkie optymistyczne.Nie przypuszczam.podsumowa³a. Wyjrza³ i zobaczy³ Juliê Shumway z trójk¹ dzieci. .stwierdzi³ Barbie i. ¿eby chcieli je æ .. Zadziwiaj¹ce. ale te¿ by³ to poranek ca³kiem wyj¹tkowy.odezwa³a siê Julia ze swoim u mieszkiem Mony Lisy. Wygl¹da³a jak nauczycielka z pierwszej klasy gimnazjum na wycieczce z wychowankami. choæ wspomniana knajpa by³a wyj¹tkowo pod³a.zaraz nam zabraknie jedzenia. W³a nie oskrobywa³ grill.. Niebagatelnym powodem takiego stanu rzeczy by³ odbiornik telewizyjny nad lad¹. Podszed³ do drzwi. Jeden z nich okre la³ szanse na sukces na dobrz ponad osiemdziesi¹t procent . . ¿e zamyka restauracjê i otwiera dopiero o pi¹tej. gdy rozleg³o siê pukanie do drzwi wej ciowych. Kilku naukowców przepytanych n a wiadomy temat stwierdzi³o jednog³o nie. . kiedy bêdê ciê nazywa³a majorem.Bêd¹ kanapki .stwierdzi³a Rose. zupe³nie inny od wszystkich poprzednich. wycieraj¹c rêce w fartuch. Ta decyzja tak¿e spotka³a siê z aplauzem. A najbardziej namacalnym dowodem poprawy zdrowia psychicznego mieszkañców miasta by³ fakt. nie przerywaj¹c wycierania sto³ów .

. to prawda. . . lecz w jej oczach tañczy³y iskry podniecenia. co tam stoj¹.Co pan.docieka³a Norrie.Naprawdê pan tu rz¹dzi? . .wtr¹ci³a siê Julia. jak siê do niej dostaæ.Masz tele.spyta³ Benny.Norrie Calvert .stwierdzi³ Joe.Zapraszam do biura . . tak czy inaczej dodawa³a jej sznytu.Fajnie.zapewni³ go Barbie. po³o¿y³a mu aparat na d³oni. . mia³ na g³owie szopê ciemnych w³osów.Numer Coksa jest w pamiêci..powiedzia³ Barbie i poprowadzi³ wszystkich czworo do lady. ¿eby komu sta³a siê krzywda . . a ja s³u¿y³em w wojskach l¹dowych. . On zorganizowa³ wczorajs z¹ demonstracjê.Nie chcia³em. . .Je li chodzi o komputery. . tyle ¿e dochodzi³o ju¿ wpó³ do jedenastej..powiedzia³ Joe. Oni s¹ marines.Da siê . tak? . Raczej naklejka ni¿ tatua¿. trzecia by³a liczna dziewuszka z b³yskawic¹ na policzku. 12 Pomys³ by³ wietny.Spokojnie. dotykaj¹c ramienia zbuntowanej dziewczyny.odpar³ Barbie ze miechem. . . ze redniowiecza? . .Osobi cie nie.Mo¿emy z tob¹ pogadaæ? M³ody pan McClatchey ma pomys³. musieli dzia³aæ szybko.I nie bêdê nawet próbowa³..Nie . wysoki i strasznie chudy. to ja tu rz¹dzê. ubrany by³ w workowate spodnie i wyp³owia³¹ koszulkê z nadrukiem 50 CENT. . który uwa¿am za rewelacyjny. Joe wzi¹³ od niego komórkê.Wed³ug pu³kownika Coksa nadal jeste w armii . je li siê to nie oka¿e absolutnie konieczne. stylu savoir fa ire. drugi. a ten patyczak to Joseph McClatchey. .Barbie s³ysza³ ten tekst ju¿ parê razy. mocno zbudowany. oceni³ Barbie. Mniej wiêcej tysi¹c. . . jak w sztuce.W niczym nie zawini³e . O ile da siê go zrealizowaæ. Ci¹gle mia³a na ustach ch³odny u miech. Jeszcze chcia³bym wiedzieæ. tak. To jest Benny Drake. Barbie odwróci³ siê do Julii. Jestem najlepszy. . wiêc je li faktycznie mieli go wcieliæ w ¿ycie.Ale pan zna ¿o³nierzy. Zwo³a³a pospolite ruszenie? Jeden z ch³opców.Tak. Zanim skoñczy³.przedstawi³a j¹ Julia.

On wszystko wyja ni . . zanim wystrzel¹ pocisk.Tak! Z czasów gdy rycerze odznaczali siê zuchwa³o ci¹. pu³kowniku? . ¿e siê tak wyra¿ê. Co s³ychaæ u pana? .dorzuci³ i poda³ ch³opakowi komórkê. a damy nie nosi³y bielizny. a¿ mu w³osy podfrunê³y.Nie podskakuj w³adzy. Joe wdusi³ kilka przycisków na miniaturowej klawiaturze. Dziêkujê panu! i odda³ telefon Barbiemu.Niewiele.A to dopiero pocz¹tek. . albo przebije i narobi szkód na farmach po naszej stronie.¿ó³wik. . Norrie za mia³a siê g³o no i podnios³a do góry zaci niêt¹ pi¹stkê. Wobec czego Joe zacz¹³ rozmawiaæ. jest tu ze mn¹ czwórka przyjació³.Nie nad¹¿am za komentarzami tych m¹drali. . Po chwili rozpromieni³ siê w u miechu. .Nie szkodzi. ..Podejrzewam.Musi pan potwierdziæ. .Wymsknê³o mi siê . Jezu. .Gadaj. Jeden z nich to m³ody cz³owiek. cholera. przetyka³ zdania mnóstwem eee.. ale wreszcie siê rozkrêci³ i rzeczowo przedstawi³ sprawê. Julia otworzy³a i zamknê³a d³onie w ge cie wyra¿aj¹cym: Do rzeczy! .przeprosi³ dzieciak. Joe McClatchey.Fi. . Ustalone? Dasz radê to zrobiæ? . gdy Barbie przy³o¿y³ komórkê Julii do ucha. ale rewela! Julia chwyci³a go za ramiê.. Mieszkañców Chester's Mill to uraduje. psze pana. S³ucha³ przez chwilê.ci¹gn¹³ Cox. który wpad³ na ciekawy pomys³.Ale.Co innego s³yszymy z telewizora.Mamy nadziejê . pomy la³ Barbie. Barbie us³ysza³ w g³osie rozmówcy lekkie zniechêcenie.Co u pana. kiedy pocisk albo siê odbije. £atwo siê mówi. Nikt nie ryzykuje przepowiedni. Barbie siê tym nie przej¹³.W zasadzie nie le. Joe gwa³townie pokrêci³ g³ow¹. Mów. . . ¿e tak bêdzie do chwili.Pu³kowniku. Barbie stukn¹³ w ni¹ swoj¹ wielk¹ piê ci¹ . W koñcu powiedzia³: Ta jes. . nooo i widzi pan . po czym odda³ aparat Barbiemu. Z pocz¹tku sz³o mu trochê kulawo. synu. Potem s³ucha³.S¹dzimy. . Spróbuj¹ nam poprawiæ Wi . . Oddajê mu s³uchawkê... . ¿e to strza³ w dziesi¹tkê. . Cox najwyra niej w dalszym ci¹gu siedzia³ z jedn¹ rêk¹ na telefonie. bo ju¿ by³ na linii. .zapyta³ Cox.

Tutaj. obsypuj¹c nimi wartowników marines.Aaale! .Jasna sprawa! Nie ma problemu. nie trzyna cie. Tym razem Julia unios³a kciuk.Naprawdê? . wiêkszo æ mieszkañców bêdzie mog³a ogl¹daæ program na ¿ywo. Swoj¹ drog¹ ma pan tam niez³e towarzystwo.Nie mo¿emy blokowaæ ka¿dej waszej inicjatywy .Ju¿. Barbie z u miechem powtórzy³ jej gest.Czas najwy¿szy.Pu³kowniku? . Wiêc Joe pokaza³. . . podnosz¹c kciuk. którzy wyj¹tkowo odwrócili siê przodem do miasta.powiedzia³ Cox . 13 .wyrwa³o siê Joemu. ona lekko wzruszy³a ramionami.Je¿eli Joe to zrobi. na pustej drodze w rodku lasu Barbie zacz¹³ mieæ w¹tpliwo ci. .Ch³opak przest¹pi³ z nogi na nogê. . Ma³y. . . . bierz siê do roboty. A mo¿emy wam pomóc. . . gdzie Little Bitch Road dociera³a do kopu³y. Pewno æ siebie ulotni³a siê z jego g³osu.Je¿eli wszystko pójdzie dobrze . Drzewa po stronie Tarker's tañczy³y na wietrze. . tylko na ta mê ostrzegawcz¹ i wielki czerwony X namalowany sprayem na kloszu. Tymczasem we wnêtrzu kopu³y ga³êzie ledwie siê porusza³y. w czym rzecz. Ch³opak nie patrzy³ na ¿o³nierzy.Ma³o tego . .zauwa¿y³a Julia.Jasne.. czy Joe zdo³a zrealizowaæ swoje obietnice. . . Zerkn¹³ na Juliê. Ze zdumionym i pe³nym podziwu wyrazem twarzy wygl¹da³ na osiem lat.Te¿ tak uwa¿am.odezwa³ siê Barbie. ¿e w³a nie pan mi to u wiadomi³. Przynajmniej dzisiaj. a wiêkszo æ li ci pozosta³a na drzewach.Barbie spojrza³ na zegarek.Widzi pan drzewa? Barbie nie od razu zrozumia³. Ch³opak rozpromieni³ siê jak s³oñce. ¿e powietrz . Za pó³torej godziny zrobi siê tu bardzo gor¹co. rozsiewaj¹c barwne li cie.Namioty zniknê³y. .Barbie spojrza³ na Joego. ale naukowcy zajmuj¹cy siê t¹ spraw¹ bêd¹ chcieli widzieæ wszystko od waszej strony klosza. chcê dostaæ kopiê. Oczywi cie my te¿ filmujemy.i bêdziecie mieli nagranie. Bêdziecie mieli najszybszy Internet na wiecie.Zwijaj¹ biwak . .Zdaje siê.zastanowi³ siê Barbie. Bystry dzie ciak. zaraz. Razem z Barbiem stali jakie trzydzie ci metrów od miejsca.stwierdzi³ Cox. Fascynuj¹cy widok. Barbie wiedzia³. .

Zobaczymy.zawo³a³ jeden z nich. Taki obrazek doskonale podsumowywa³ ostatnie trzy dn i.Osobi cie z³o¿ê zamówienie. a u nas cisza .. Tylko co by mia³o wyj æ dobrego ze spekulacji na temat aktualnej jako ci powietrza w Chester's Mill. Do górnej krawêdzi ekranu przymocowa³ niewielki cylindryczny przedmiot po³yskuj¹cy srebrem.Tak siê wydaje..A komputer nie przejdzie w stan wstrzymania? .Je¿eli pocisk usma¿y mojego kompa.odezwa³a siê Julia. tym w czapce Sea Dogs. Klosz zatrzymywa³ wiatr..Jasne. Wyja ni³ patrz¹cym. Zajrzeli po drodze do domu McClatcheyów. natrafili na strumyk. ¿e to prawda. Albo czy ca³a prawda. . powinna wytrzymaæ co najmniej sze æ godzin . do roboty. Joe zabra³ stamt¹d powerbooka. Joe ograniczy³ siê do spojrzenia.zaniepokoi³a siê Julia. i Barbie z³o¿y³ tê przysiêgê. . .No. Joe. jak z Paulem Gendronem. ¿e w ¿yciu nie widzia³ czego tak surrealistycznego jak srebrny komputer na rodku asfaltowej Little Bitch Road. bo po drugiej stronie wieje wiatr. .Jest obraz?! . A teraz Joe wskaza³ drogê. . co z tego wyjdzie.Wujek Sam ci kupi . Joe otworzy³ i w³¹czy³ laptop. ka¿da nierówno æ asfaltu wygl¹da³a jak potê¿na góra. . Po czym obróci³ siê do Barbiego. ¿e zadba o bezpieczeñstwo jej syna. Ch³opak pochyli³ siê nad powerbookiem. spojrza³ na wielki czerwony X w kadrze fotograficznym.Li cie s¹ jakie takie. . Barbie podniós³ wzrok. Musn¹³ palcem panel dotykowy. mówi¹cego wyra nie: Weee .oznajmi³ Barbie . ¿e to najnowszy cud techniki komputerowej.Sama nie wiem. .Ujmijmy to w ten sposób. Dalej widaæ by³o marines mniej wiêcej do kolan. stukn¹³ w klawisz enter i raptem ekran rozjarzy³ siê obrazem Little Bitch Road. iSight. Pani McClatchey kaza³a Barbiemu przysi¹c..Bateria jest wie¿a. sko ro i tak nie mogli nic z tym zrobiæ? . kupi mi pan drugi? . Z niewielkiej wysoko ci ka¿dy wybój. Pamiêta³ tê spiêtrzon¹ wodê. . .przechodzi przez barierê. . ¿o³nierzu: gdybym w tej chwili przeprowadza³ inspekcjê. Mo¿e spróbujmy. które znaj¹ wszystkie matki na wiecie. .Tutaj? Barbie uniós³ obie rêce do twarzy. .obieca³ Barbie.No to gra. Barbiemu przysz³o do g³owy. Przypomnia³o mu siê. bez ¿ycia. chocia¿ niezbyt dynamicznie. wcale nie do koñca przekonany.Bardziej w lewo. Rozleg³ siê znajomy pomruk. . . przestañ .oznajmi³ Joe.

którym wszyscy przyjechali. gdy zszed³ mu ciê¿ar z resorów) sam Du¿y Jim Rennie. Rzecz niedopuszczalna w warunkach niebojowych. Nadje¿d¿a³ zielony wóz komendanta policji. Gotowi? Ekstra. a z miejsca pasa¿era (samochód wyra nie siê podniós³. ‾o³nierze st³oczeni po drugiej stron kopu³y przygl¹dali mu siê z zainteresowaniem. ma pani w samochodzie co . Barbie bez s³owa poda³ go Joemu.rzuci³ w s³uchawkê. K³opoty. . jak to jest w akwarium. Muszê koñczyæ.Wygl¹da.oceni³.. Ch³opak wcisn¹³ kilka przycisków z nieprawdopodobn¹ szybko ci¹.zapyta³. . Marine spojrza³ na swój lewy but. .Mo¿e pani te¿ wzi¹æ mój worek gimnastyczny? . .Fi. Teraz ju¿ wiem. Joe ustawi³ powerbooka na kartonie (nagle przesuniêcie obrazu z poziomu szosy spowodowa³o. .Wdusi³ przycisk. Masz plamê na lewym bucie.Co tu siê dzieje? . po czym wyci¹gn¹³ rêkê.. Joe nie.O . Czekajcie. który faktycznie by³ poplamiony.Benny? . . .Je li dzia³a.Mam .o.Mamy zielone wiat³o. pomy la³ Barbie. wiat³a na dachu pulsowa³y. wyj¹³ z ni czarne pud³o z anten¹ i ca³o æ pod³¹czy³ do komputera.Nie powiniene zadzwoniæ do.stwierdzi³a Julia i posz³a do swojego priusa.mrukn¹³ Joe. po czym wyszczerzy³ w u miechu wszystkie zêby.. . Jeste cie? Pewnie pierwszy raz w knajpie z wyszynkiem? Jasne.Za nisko . Podkrêcili Wi . Jecha³ szybko.S³ucha³ chwilê. zamkn¹³ telefon i odda³ Barbiemu. Wróci³a Julia. Gdy siê zatrzyma³. oni do mnie zadzwoni¹ . co by siê nada³o? Uniós³ rêkê mniej wiêcej na wysoko æ metra. Julia za mia³a siê g³o no.Powaga? No. Zabrzêcza³ telefon. By³ wyra nie zaabsorbowany. ¿e ch³opak mówi o komputerze.Proszê pani. Barbie uzna³. Poszpera³ chwilê w worku. ale on nawet nie patrzy³ na sprzêt. .Komórka! Barbie poda³ mu telefon. zza kierownicy wysiad³ Pete Randolph. z tego. . nios¹c worek gimnastyczny i karton z resztk¹ egzemplarzy niedzielnego wydania specjalnego Democrata .. . . .ty ju¿ by robi³ pompki z moj¹ nog¹ na ty³ku. . . co ja tu mam.A. . ¿e wszystko gra . dobrze. Norrie. potem sprawdzi³ dzia³anie sprzêtu i oznajmi³. ¿e Barbiemu zakrêci³o siê w g³owie). nie spuszczaj¹c wzroku ze zbli¿aj¹cych siê dwóch mê¿czyzn: wiceprzewodnicz¹cego Rady Miejskiej i komendanta policji.stwierdzi³ Joe.Parê chwil robi³ co przy laptopie. ¿e wszystko jest ekstra. . to leci jak odrzutowiec.

14 Transparent na drzwiach Karczmy Dippera g³osi³ ZAPRASZAMY NA NAJWIÊKSZY PARKIET W MAINE! i po raz pierwszy w historii knajpy ów parkiet by³ zat³oczony o godzinie jedenastej czterdzie ci piêæ.zarz¹dzi³a Norrie. Prosto w usta. . Benny i Norrie pod³¹czyli swój sprzêt. Nagle ukaza³a siê Little Bitch Road jak ¿ywa. Benny przybi³ Norrie wysok¹ pi¹tkê. .Komendancie.Wskaza³ powerbook.To jest pu³kownik Barbara . 15 . nawet lepszy ni¿ pion na samej górze w czasie fuli pipe'a. Wcisn¹³ redial i przysun¹³ s³uchawkê do ucha.odezwa³ siê jeden z marines z pagonami podporucznika. mimo to u miech mia³ od ucha do ucha.Dzwoñ! . musicie to wy³¹czyæ. ‾y³a na szyi pulsowa³a mu gwa³townie. bo na wielkim ekranie telewizora widnia³o tylko jedno niebieskie s³owo: CZEKAJ. s³ysz¹c to. ¿o³nierzu. . mam rozkazy. . Gotuje w restauracji. .przerwa³ mu Joe.wrzasn¹³ w mikrofon. . By³ to najszczê liwszy moment w ¿yciu Benny'ego. Du¿y Jim.Odwróci³ siê do Randolpha. Rozleg³y siê oklaski i wiwaty. jak¹ teraz uznajemy. W tym wypadku musieliby byæ reprezentantami Pierwszego Ko cio³a Zespo³ów Rockowych Prosto z Bostonu.Houston. .Ma szczególne uprawnienia nadane przez rz¹d.ale macie mi wszystko wyja niæ i dopóki siê nie dowiem.W Chester's Mill jedyn¹ oficjaln¹ w³adz¹.Obraz ostry jak ¿yleta i do tego. jest! . przestawili odbiornik na wej cie czwarte. Du¿y Jim pogrozi³ mu palcem. ale dziewczynce to nie wystarczy³o. mamy problem . . a jej reprezentantem jestem ja.Stary.. ..odmeldowa³ Bennie.Ten cz³owiek jest wy³¹cznie przyczyn¹ k³opotów. Z pocz¹tku go cie zachowywali siê cicho. Wygl¹da³ jak poparzony s³oñcem. ³¹cznie z barwnymi li æmi wiruj¹cymi wokó³ wartowników marines.powiedzia³ komendant Randolph .Dzwoniê . . jest nasza w³asna. .Proszê pana.Ja nie wiem. zaprezentowa³ swój najbardziej sarkastyczny u miech. Poca³owa³a go. co wam siê wydaje . o co tu chodzi. Tommy oraz Willow Anderson witali go ci w drzwiach jak ksiê¿a parafian przed ko cio³em.. .. . je l .

kobieto! .Zapytaj Norrie. chwyci³a powerbook i obróci³a w taki sposób.Widz¹. czy widz¹. I nigdzie indziej. muska³y jej zaró¿owione policzki.powiedzia³ Barbie. Na twarzy Randolpha malowa³o siê przera¿enie.Czy zechcesz .nie sposób by³o przewidzieæ. . . proszê wyci¹gn¹æ kabel.Przekrzywi³a g³owê. Z biurowego koka wymsknê³o siê pani redaktor kilka kosmyków w³osów. D³onie mia³ mocno zaci niête. . w³asnym cia³em zas³oni³ laptop.warkn¹³ Du¿y Jim. . . Mo¿e sam nie wiedzia³. ¿e siê krzywi. Przenosi³ wzrok z Barbiego na marines i na Du¿ego Jima. . Je¿eli nadal jest pan pos³uszny prawu powiatu.wyja ni³a Julia. .Jim. ¿e kamera objê³a nowo przyby³ych. Barbiemu przysz³o do g³owy. Pana Renniego i komendanta Randolpha.Teraz mieszkasz tutaj.zapyta³ Randolph. czy widz¹! . ¿e ludzie chc¹ wiedzieæ. Joe. u miechnê³a siê lekko. Zacz¹³ siê pociæ. . chocia¿ kom .w ciek³o æ. . Wy³¹cz ten taki siaki owaki komputer! Tym razem Julia wysunê³a siê do przodu. . ¿e potrafi przy³o¿yæ. . Norrie mówi. . komendancie . lecz zdeterminowany.Niech pan go nie rusza! To moja w³asno æ i nie z³ama³em ¿adnego prawa! . Joe rzuci³ kilka s³ów do telefonu.Co mo¿e ? Co mo¿e ? . gdy musi poruszyæ praw¹ rêk¹. ¿e radny ma jakie piêædziesi¹t kilo nadwagi. Randolph niepewnie rozejrza³ siê dooko³a.poleci³a Joemu.Zapytaj ich. jakby j¹ nadwerê¿y³. Barbie szacowa³. Nadal mia³ w rêku telefon komórkowy. wyra nie przestraszony.podjê³a redaktorka. ¿e Julia Shumway wygl¹da wyj¹tkowo licznie. w którym pan mieszka.Od jakiej jedenastej z minutami zbieraj¹ siê tam ludzie . jednak widaæ by³o..To rozkaz. Zauwa¿y³ te¿. na twarzy Renniego ..odparowa³ Du¿y Jim.wymamrota³ Randolph.Nie widzê tu ¿adnego kabla .Cofn¹æ siê.Z t¹ spelun¹! . po czym odmeldowa³: . .Wobec tego potraktuj z buta ten nieszczêsny ekran! Wy³¹cz! Randolph zrobi³ krok naprzód. musi pan pos³uchaæ. mo¿e jednak. . co siê dzieje.Od³ó¿ to.Kto chce wiedzieæ? . . U miech na twarzy Du¿ego Jima zmieni³ siê w przykry grymas. S³ucha³ przez moment. Wie ci szybko siê rozchodz¹.dzieciak tego nie wy³¹czy natychmiast.Ustanowili my po³¹czenie na ¿ywo z Karczm¹ Dippera . A teraz szykowa³ siê do zadania ciosu.

mo¿e doj æ do paniki.Potem znowu do Jima. .poprosi³ Barbie. obraz. ustaw na mnie kamerê . .lecz w porê sobie przypomnia³. do czego jest zdolny t³um. przyprawiaj¹c o zawrót g³owy. ¿e to ty odci¹³e im widok na wydarzenie. Trudno przewidzieæ.Zadzwoñ do którego ze swoich ch³opaków i zapytaj. Od którego zale¿y ich dalsze ¿yc e. .zapyta³. Ponad piêæset osób sta³o ramiê w ramiê.Je¿eli wy³¹czysz komputer. a zobaczyæ . .Julio. Chcemy to ustawiæ.Zbierajcie siê . zwykle dobroduszny i opanowany. i w koñcu zatrzyma³ siê na Dale'u Barbarze.warkn¹³ pod adresem Barbary.zupe³nie co innego. które jest dla nich w tej chwili najwa¿niejsze na wiecie.pozdrowiæ swoich wyborców? . Joe Chudzielec zakry³ usta. 16 Karczma nie by³a tak napakowana jeszcze nigdy. który razem z powerbookiem zrobi³ obrót o sto osiemdziesi¹t stopni. .Je¿eli pocisk nie przedziurawi kopu³y. .To blef. i Du¿y Jim.Ma pan bardzo niskie mniemanie na temat swoich wyborców. nawet w pamiêtny Nowy Rok dwa tysi¹ce dziewi¹ty. . w³¹czyæ transmisjê i znikn¹æ.Cze æ wszystkim . ¿e znaczna czê æ mieszkañców miasta ogl¹da tê konfrontacjê na wielkim ekranie telewizora. . tym razem straci³ zimn¹ krew.Czas ucieka. .Dzieje siê co niebezpiecznego? Ja tu nic takiego nie widzê.O co w³a ciwie chodzi? . . . .a w ka¿dym razie tak podejrzewa³ Barbie . . I obaj us³yszeli prychniêcie. ¿e mam racjê .Chêtnie bym star³ ten ironiczny u mieszek z twojej twarzy .odezwa³ siê Barbie. Zobaczyli go obaj.spyta³a Julia.Mój kucharz . .Odwróci³a siê do Randolpha. .us³yszeli podporucznika marines. I nigdy nie by³o tu tak cicho. Du¿y Jim otworzy³ usta. kiedy wystêpowa³y Seksowne Kociaki z Watykanu. i Randolph. setki osób siê dowiedz¹. gotów odparowaæ w stylu Tysi¹ckrotnie dowiedli. .Wyraz twarzy te¿ bêdziemy teraz kontrolowaæ? . Przecie¿ ten cz³owiek nie by³ g³upi. wpatruj¹c siê w obraz z kamery Joego.Nie mia³a prawa! Barbie. .Bardzo ³atwo to sprawdziæ. Wiedzieæ o czym to jedno.mruknê³a Rose Twitchell z u miechem. Tak siê sta³o. I w³a nie to doprowadza³o Barbiego do w ciek³o ci. gdzie siê dzi ludzie zebrali. . ale nie zd¹¿y³ zas³oniæ u miechu.

Z kieszeni spodni wyj¹³ chusteczkê i otar³ kark. Wspar³ go ogólny pomruk akceptacji. Tym razem szmer by³ znacznie g³o niejszy. czy aktualny program. w³a ciciel miejscowego przedstawicielstwa Toyoty (niezaprzyja niony z Jamesem Renniem) odezwa³ siê do telewizora: . . czy nie. Jak siê ju¿ pewnie zorientowali cie. Mieszkañcy miasta stali w ciszy. 17 .ci¹gn¹³ Barbie.Du¿y Jim. . jakby mówi³: Bierzesz to na siebie . Jimmy.Przekaz wideo z Little Bitch Road odbywa siê w ca³o ci na moj¹ odpowiedzialno æ. w który ma uderzyæ pocisk. Po czym u miechn¹³ siê. czy nale¿y kontynuowaæ przekaz. wycelowawszy w wielkie. Dziêkujê za uwagê. Wyszed³ z kadru.Nazywam siê Dale Barbara i zosta³em ponownie zaci¹gniêty w szeregi Armii Stanów Zjednoczonych oraz awansowany na pu³kownika. zawieszone w powietrzu X. Ustawimy kamerê na punkt. bêdzie trwa³. ¿e chêtnie by je odda³ komu innemu. zale¿y od decyzji wiceprzewodnicz¹cego Rady Miejskiej. czy te¿ transmisja zostanie przerwana. Je¿eli j¹ przerwie.Nie mamy teraz czasu na uzgadnianie zakresu kompetencji .Zostaw komputer w spokoju. . o ile mo¿na tak nazwaæ przesuniêcie k¹cików ust do ty³u. jednocze nie nudny i nieprawdopodobnie ekscytuj¹cy. I wcale nie ³agodny. bo w przeciwnym razie pod koniec tygodnia bêdziemy mieli w Mill ca³kiem nowego radnego. Westchn¹³ ciê¿ko. Czy transmisja bêdzie trwa³a. Will Freeman. zrobi to na w³asn¹ odpowiedzialno æ. . Przez chwilê zebrani na parkiecie widzieli tylko drzewa. . . patrz¹c na ekran i czekaj¹c. Jego s³owa wywo³a³y falê zaskoczenia.A co chcesz zrobiæ? Po raz pierwszy od czasu przejêcia kluczyków od zielonego wozu komendanta policji Pete Randolph nabra³ przekonania. ¿e niejeden odruchowo odpowiedzia³ na powitanie. czy te¿ nie.Przekaz by³ tak doskona³y. opad³ nieco i ustatkowa³ siê.Chcê to zostawiæ w spokoju. dosz³o do ró¿nicy zdañ miêdzy mn¹ a radnym Renniem dotycz¹cej tego.zapyta³ Randolph. Za nim ¿o³nierze pakowali ostatnie sprzêty do dwóch potê¿nych ciê¿arówek. po czym obraz znowu zatoczy³ obrót o pó³ ko³a. co ja mam robiæ? . Du¿y Jim pokiwa³ g³ow¹.

.To jak. prawda. . . i widzia³em.S¹ ludzie wielcy i tacy. Pokiwa³a g³ow¹. ale j¹ przyj¹³em.miertelnego wroga. Julii oraz Joego Chudzielca. Nieprawda. . jak przegrywali. Widzia³em to ju¿ niejeden raz. Na chwilê d³ug¹ jak wieczno æ jego oczy.Mamy jeszcze czas. Chêtnie by my pana .Có¿. których przygniata odpowiedzialno æ. .. nic uj¹æ . Oddycha³ chrapliwie.zawo³a³ podporucznik.Masz teraz wroga . Jim. Wreszcie siê odwróci³.Nic dodaæ. Je¿eli pocisk siê przebije. bo mam za du¿o pracy.Na nas ju¿ czas. kogut stale migota³ w mglistym. komendancie .Wpadli cie jak liwka w kompot.spyta³a go Julia retorycznie. podtrzymuj¹c bol¹c¹ praw¹ rêkê. Du¿y Jim zby³ j¹ machniêciem rêki. . . wygrali cie. panie Barbara? ..Ruszamy. omal niewidoczne w g³êbokich fa³dach t³uszczu. . Dziêki panu Barbarze i jego przyjacio³om sytuacja jest ju¿ wystarczaj¹co skomplikowana.Joe teatralnym gestem otar³ pot z czo³a. Wracamy do miasta.Odwróci³ siê do Barbiego. W najczystszej postaci..zgodzi³ siê Barbie.Moja noga nie postanie w tej spelunie! . Zni¿y³ g³os. Si³y porz¹dkowe musz¹ byæ w gotowo ci na wypadek zamieszek.Zostali my wymanewrowani. Ale nic z tego nie bêdzie. . Du¿y Jim odwróci³ siê i spojrza³ na ni¹ z tak wielk¹ nienawi ci¹ w oczach. Dla dobra nas obojga.Straszny facet! . . . by Julia nie us³ysza³a jego s³ów. . nawet siê nie odwracaj¹c. Zielone auto zawróci³o do Mill.odpar³ Barbie.Najchêtniej bym siê zdrzemn¹³. . to ty jeste komendantem policji. . lecz b³yszcz¹ce lodowatym sprytem. Na twarzy mia³a swój s³ynny ch³odny u miech.Uff. podchodz¹c do samochodu.spyta³ Randolph.stwierdzi³a. przyszpili³y Barbiego.Zbieramy siê. Podszed³ do Barbiego. .obruszy³a siê Julia. jedziemy do karczmy? . synu.. .Co za absurd! . Widzia³em.oznajmi³ Du¿y Jim. .. . natomiast Barbie s³ysza³ je bardzo wyra nie. jak ludzie wygrywali. ¿e pocisk siê przebije.Gó. Z bliska czuæ go by³o wod¹ koloñsk¹ i potem. dziwnie ciep³ym powietrzu. ale je¿eli siê odbije. .. Ci¹¿y na mnie wielka odpowiedzialno æ. ...Ty te¿.powiedzia³. komendancie.Zapewniam pana.Pu³kowniku Barbara! . ¿e nie ma tu mowy o ¿adnym manewrowaniu . prawda? . Nie prosi³em o ni¹. To przejaw d¹¿enia do w³adzy. Julia patrzy³a na niego bez ladu u miechu.Mam nadziejê. uwa¿ajcie na siebie. . . ¿e a¿ cofnê³a siê o krok.

który s³u¿y³ zarówno podczas wojny w Iraku.zabrali ze sob¹.Tak jest. . O dwunastej piêædziesi¹t trzy czerwona lampka na panelu kontrolnym zmieni³a kolor na bursztynowy. W Waszyngtonie odpowiedzia³ mu pu³kownik Cox: .powiedzia³. Przechodnie zadzierali g³owy z obaw¹. na koniec uca³owa³ podstawê kciuka. jakby kto zadrapa³ niebo. majorze. W czasie obni¿ania pu³apu szybko æ pocisku spad³a do dwóch tysiêcy dziewiêciuset sze ædziesiêciu kilometrów na godzinê. lepszy. bardziej niezawodny i potê¿niejszy od starszych tomahawków. O dwunastej piêædziesi¹t cztery i piêædziesi¹t piêæ sekund zap³onê³o równym zielonym blaskiem.Ju¿ prawie czas . . który wystartowa³ z bazy Si³ Powietrznych w Carswell w poniedzia³kowy ranek. . W rozmowach prywatnych okr e la³ tê pierwsz¹ jako Jeden wielki cyrk . jak i w Zatoce Perskiej. Barbie skin¹³ g³ow¹ i po raz pierwszy od d³ugiego czasu zasalutowa³ na powa¿nie. Pilotem dowodz¹cym zosta³ major Gene Ray. je li to tylko mo¿liwe. o dziesi¹tej czterdzie ci znalaz³ siê nad Burlington w stanie Vermont. stanowi¹c¹ w North Conway g³ówn¹ ulicê.Siê robi . Teraz mija³ Góry Bia³e. Powodzenia. Gene Ray prze¿egna³ siê. jakie sze ædziesi¹t na zachód od Conway w New Hampshire. Nie by³o ¿adnej sensacji. Za³atwcie to gówno. a nastêpnie zatwierdzi³ ostatni odcinek. ale pilot widzia³. zostawiaj¹c za sob¹ smugê. Tylko dziwnie by³o planowaæ strza³ w amerykañski cel.52.odpar³ Ray. By³ to dobry sprzêt. Si³y powietr zne zawsze przybywaj¹ na imprezê nieco wcze niej. Burlington zniknê³o pod skrzyd³ami. Misja otrzyma³a kryptonim Wielka Wyspa . cacuszko .Leæ. Komputer skalkulowa³. leæ z Bogiem. jak fasthawk rozpoczyna lot. Mia³ w ³adowni dwa pociski Fasthawk Cruise.powiedzia³ major Ray do mikrofonu. Ray pstrykn¹³ prze³¹cznikiem oznaczonym cyfr¹ jeden. Ustawi³ siê on nad drog¹ numer trzysta dwa. Szybko osi¹gn¹³ maksymaln¹ prêdko æ. 18 B . Osi¹gn¹³ j¹ w odleg³o ci stu kilometrów od celu. O dwunastej piêædziesi¹t cztery bursztynowe wiat³o zmieni³o siê w zielone i zaczê³o pulsowaæ. . rozleg³ siê tylko nieg³o ny syk spod spodu. Maksymalna prêdko æ pocisku wynosi³a piêæ tysiêcy sze æset kilometrów na godzinê. COMCOM przej¹³ sterowanie samolotem i zacz¹³ go naprowadzaæ na pozycjê.

Najpierw obejmuj¹ce ca³y wiat buczenie od zachodnich granic miasta. Gdyby system naprowadzaj¹cy fasthawka móg³ im odpowiedzieæ. po . W Waszyngtonie pu³kownik James O. Spowodowa³ zawalenie przydro¿nego straganu w Tarker's posypa³y siê deski.powiedzia³ Ernie Calvert. ¿eby siê da³o na niego patrzeæ. niskie mmmmm. .. Fasthawk odszuka³ Little Bitch Road i opad³ nieomal na poziom gruntu. Komputer pracowa³ na najwy¿szych obrotach. us³ysza³yby pewnie: Kochana. Lissa Jamieson bezd wiêcznie porusza³a wargami. . Us³yszeli.Nic nie wi.Czy on aby nie leci za nisko? .zaniepokoi³a siê jaka kobieta na parkingu przed outletem. Wielebna Piper Libby unios³a do ust krzy¿yk swojej matki. kilka ga³êzi podpali³. nadal utrzymuj¹c prêdko æ ponad dwa machy.Ju¿ jest .spyta³ Marty Arsenault. które w ci¹gu kilku sekund uros³o do MMMMM. Granicê miêdzy New Hampshire i Maine pocisk min¹³ na wysoko ci tysi¹ca metrów. .. Gdy uk³ad naprowadzania znalaz³ drogê numer sto dziewiêtna cie.. modl¹c siê do tego. obni¿y³ pocisk najpierw na wysoko æ trzystu metrów. sprawdzaj¹c dane systemu naprowadzaj¹cego i robi¹c tysi¹c korekt kursu na minutê. na co mnie staæ! . od którego szczêka³y zêby i wypada³y szyby z okien. Cox powiedzia³: .S³uchaj! . Uda siê. Ogon mu b³yszcza³ zbyt jasno. dostrzegaj¹c ka¿de wzgórze i ka¿dy zakrêt. zmia¿d¿one dynie wylecia³y w niebo. zostawia³ za sob¹ toksyczny smród substancji napêdowej.Gdzie? . obejrzeli cokolwiek dopiero pó³ godziny pó niej. W rêku ciska³a jaki kryszta³. Trzymajcie sztuczne szczêki. ty jeszcze nie wiesz. Str¹ca³ li c z drzew. . który rzuca³ ludzi na ziemiê i kaza³ im zas³aniaæ g³owê rêkami. Nikt nic nie mówi³.powiedzia³a Brenda Perkins. potem stu piêædziesiêciu. Za nim toczy³ siê grzmot. pomy la³ Cox. os³aniaj¹c oczy d³oni¹. Na wielkim ekranie telewizora nie zobaczyli w³a ciwie nic. Obie ledzi³y pocisk. Jak¿eby inaczej? 19 W karczmie st³oczy³o siê ju¿ osiemset osób. ci¹gn¹c za sob¹ ³oskot. do czego czy kogo aktualnie zwraca³a siê nadfizyczna forma ruchu New Age. Zwróci³a siê z tym pytaniem do kole¿anki.Panowie. zbli¿amy siê do celu.

Asfalt najpierw siê zmarszczy³.tym jak pocisk zawiód³. przestraszy³ wiêcej ludzi w New Hampshire i zachodnim Maine. zamar³ w powietrzu mniej wiêcej tam. Znajdowa³ siê nieco ponad metr nad drog¹. prawie dotyka³ w³asnego rozmazanego cienia. Benny Drake pu ci³ nagrany obraz w zwolnionym tempie. Wtedy zobaczyli pocisk wylatuj¹cy zza zakrêtu na Little Bitch Road. Dalej ekran wype³ni³o wiat³o tak jaskrawe. zobaczyli fragmenty pocisku jak czarne p³atki popio³u na tle bledn¹ce rozb³ysku oraz wielki przypieczony znak w miejscu czerwonego X. potem zacz¹³ topiæ. Gene Ray wykona³ polecenie.rozkaza³ Cox g³osem bez wyrazu. gdzie znajdowa³ siê obóz marines. Na nastêpnej klatce fasthawk z g³owic¹ od³amkow¹. A kiedy biel zaczê³a blakn¹æ. Ostateczny efekt by³ taki sam. maj¹c¹ eksplodowaæ w zetkniêciu z celem. 20 . ¿e patrz¹cy musieli os³oniæ oczy. wrêcz klatka po klatce. Pocisk trafi³ dok³adni e w cel. Potem ludzie w karczmie zobaczyli. Dla tych. Drugi pocisk wyt³uk³ jeszcze trochê szyb.Odpaliæ drugi . . jak las po drugiej stronie kopu³y staje w p³omieniach. którzy jeszcze zostali w karczmie.

Trzy dni po ostatni m targu nadal by³ w Oxfordzie. Pani McClatchey wsta³a. Obaj objê dr¿¹ce ramiona dziewczyny i podali sobie rêce jak w powitaniu.To ju¿ wszystko? Nikt nie odpowiedzia³. patrz¹c na Barbiego. Pierwsza by³a o tym.Odwróci³ siê do Barbiego.I najlepiej bêdzie.Zobaczê. ¿e miasto znalaz³o siê w prawdziwych tarapatach.powiedzia³a. Barbie przysiad³ na porêczy fotela bujanego. dopóki pozwala³a pogoda. ¿e bêdê mia³ spore k³opoty. Kto powinien to sprawdziæ. . Nie zdo³a³ porozmawiaæ z ¿on¹ przez telefon. pomy la³. Sam je dzi³ w soboty na pchli targ. Nie p³aka³a. Potem Norrie Calvert wybuchnê³a p³aczem..Raczej nie. na szczê cie móg³ utrzymywaæ z ni¹ kontakt za po rednictwem poczty elektronicznej.spyta³a z niedowierzaniem Claire McClatchey. Nie by³a to jednak jego pierwsza my l. .Wybuchn¹³? Joe.zauwa¿y³ Benny.Mo¿e zosta³ który stary.Tam od gor¹ca móg³ siê zapaliæ las. zajêtego przez Juliê. Joey? . Nadal trzyma³a fotografiê mê¿a. który organizowano w Oxfordzie. Jak dot¹d. Benny Drake i Joe McClatchey spojrzeli po sobie i spu cili g³owy w identycznym ge cie znacz¹cym I co teraz? . je li siê tym zajmê sama .To wszystko? . Uwielbia³ od wie¿aæ meble i czêsto w³a nie tam znajdowa³ starocie warte zainteresowania. .odezwa³a siê Julia. Zdaje siê. . . . . pokrêci³ g³ow¹.. Zaleg³a cisza. nadal obejmuj¹c Norrie za ramiona i ciskaj¹c nadgarstek Benny'ego. pewnie siê stopi³. ale niewiele brakowa³o.MAM CIÊ 1 Przy Mill Street pod dziewiêtnastk¹. Zamieszka³ w hotelu Raceway razem z kilkoma plutonami reporterów radiowych i telewizyjnych.Dlaczego? . . oczy mia³a dziwnie b³yszcz¹ce.zapyta³a. zdjête ze ciany krótko po tym.Co z twoim komputerem. .spyta³a Claire. Trzyma³a w d³oniach zdjêcie mê¿a.Chyba nie ma w mie cie wozów stra¿ackich . jak Joe z przyjació³mi przyszed³ do domu z p³yt¹ DVD. Jedna ³za wreszcie przela³a siê przez powiekê i stoczy³a po polic ku. co siê da zrobiæ . . w domu McClatcheyów skoñczy³o siê nagranie. . By³a to kobieta wysoka. . matka Joego. bez w¹tpienia Chudzielec po niej odziedziczy³ wzrost. .

którzy nie mieli odwagi wzajemnie zadawaæ sobie pytania.On nie potrafi .oznajmi³ Joe. Julia westchnê³a i przyg³adzi³a w³osy. a na dodatek podszyty tchórzem.Ludzie. . kiedy przysta³ do Brygady Strzelaj¹cej Stanikami. .poprosi³a Julia po chwili namys³u. Sam prezydent! .Joe mówi³. To zadufany egoista. co widzieli. . Wkrótce jednak na chodnikach mieli pojawiæ siê ludzie. Tylko widzisz.Kto czego nie potrafi? . Zas³ugiwa³ na oceny C minus. wszystko w koñcu wróci do normy.Jim Rennie uwa¿a. . ¿eby sobie u wiadomiæ. wtedy by³ mistrzem w moczeniu majtek. która od razu siê do niej przytuli³a. Odwali³e kawa³ dobrej roboty.Peter Randolph jest pó³g³ówkiem. Niestety. na rz ekê Prestile i most Pokoju. Na pewno s¹ tam przynajmniej wê¿e i hydronetki.W tym rzecz. ¿e mocno odstaje od ligi. wracaj¹cy do domów. Chodzi³am z nim do przedszkola. cholera. nadal tam dyskutowa³a o tym. co zosta³o w remizie. Przynajmniej na razie. I dzisiaj Pete Randolp h wcale nie jest m¹drzejszy! Nasz drogi pan Rennie otoczy³ siê g³upcami. widz¹c. po le ca³e miasto do .Trochê mnie ponios³o. . Jest politykiem najpodlejszego gatunku. bo jego ojciec by³ cz³onkiem zarz¹du szkolnego.Posprzecza³em siê z panem Renniem i komendantem Randolphem na temat transmisji wideo . rz¹d wisi mi komputer . patrz¹c na plac miejski. to samo dotyczy ciebie.Rose mi powiedzia³a. w tym rzecz. ¿e rz¹d odda³ w³adzê w rêce pana Barbary.zgodzi³ siê Barbie. co bêdzie dalej..odezwa³a siê w koñcu Julia ze z³o ci¹. a dostawa³ B minus. W ka¿dym razie dla niego i jego przyjació³. ¿e je li utrzyma w³adzê. . ¿e Barbie i Julia id¹ do drzwi. Drzewa na placu pogubi³y li cie.I wielkie dziêki. ¿eby który z nich pos³ucha³ mojej rady. W¹tpiê.Problemy z plecami. po le na miejsce paru ch³opaków ze wszystkim. niestety ona jest uzale¿niona. . którzy zebrali siê w karczmie. Je¿eli Randolph ma chocia¿ odrobinê rozumu.Spisa³ siê lepiej ni¿ ten cholerny pocisk . Mê¿czy ni i kobiety. bo wiêkszo æ tych. zbyt egocentryczny. . . ale Claire ju¿ nie zwraca³a na go ci uwagi. Wyj¹tek stanowi Andrea Grinnell.Wyjdziesz ze mn¹. .Za³atwione . Barbie? . Je li sprawy przybior¹ naprawdê z³y obrót. A nawet æwieræmózgiem. Odsunê³a syna i sama usiad³a przy Norrie.Barbie pokiwa³ g³ow¹. . Od oksykodonu.wyja ni³ Barbie. Potem wspólna szko³a a¿ do dwunastej klasy. . pe³ni niedowierzania. Julio. Main Street by³a pusta. Kucharz pu³kownik rzuci³ okiem na matkê Joego. . os³upiali. Jaki czas Barbie i Julia w milczeniu stali na schodach przed domem McClatcheyów.mrukn¹³ Benny.

Bo i nie ma powodu do ¿artów. i podsunê jej. Szturchnê³a go w ramiê piê ci¹.Ale do tego nie dojdzie. Julia nabra³a g³êboko powietrza. Taki na przyk³ad obcy. Powiniene zaj¹æ jego miejsce. nawet gdyby piêædziesi¹t tysiêcy osób przemaszerowa³o w Nowym Jorku Pi¹t¹ Alej¹.Taki jeste do rany przy³ó¿. .Oczekiwa³em po tobie jakiego pomys³u. drogi przyjacielu? . niezale¿nie od tego. machaj¹c transparentami z twoim portretem. . . A poza tym ma niezwyk³y t alent do znajdowania koz³ów ofiarnych. by³by w obecnej sytuacji doskona³y w roli koz³a ofiarnego. Czas przeprowadziæ wybory.odezwa³a siê Julia. .A je li odmówi? . Roznios³y siê w ciep³ym. chyba nie doceniasz woli ludu.To jeden mam. Popatrzy³a na niego z politowaniem. . . Howie te¿ by siê do nich zwróci³.zauwa¿y³a Julia. Brenda zmobilizuje parê osób. ¿e znowu dostanie ³upnia. Znamy kogo takiego? . . ¿e gor¹co prawie na pewno doprowadzi³o do miejscowych zapaleñ tak¿e w Chester. ¿eby siê ubiega³a o stanowisko wiceprzewodnicz¹cej Rady Miejskiej. bêdzie albo w domu. Znajdê Brendê. co? Syrena w ratuszu odezwa³a siê seri¹ krótkich sygna³ów. w ka¿dym razie po naszej stronie klosza. . Przez moment mia³ wra¿enie.Doceniam twoj¹ wiarê we mnie. Nie dojdzie do tego. .Im lepiej ciê poznajê. Zadziwiaj¹co tward¹. w³óczêga na dobr¹ sprawê. .Ja nie ¿artujê . . dopóki ta cholerna kopu³a nas odcina od wiata.. a nie analizy politycznej.. wiêc pewnie zajê³y siê tylko krzewy i trawa.. ale pazurki te¿ umiesz pokazaæ.Twoim zdaniem Jim Rennie pozwoli na przeprowadzenie wyborów pod kopu³¹? W jakim wiecie ty ¿yjesz. skoro tylko uzna. ¿e w ten sposób ocali siebie.Chcesz ode mnie pomys³ów? .Wezwanie do po¿aru .Julio. Popatrzyli na zachód.To ty nie doceniasz Jamesa Renniego. Zdaniem Barbiego lwia czê æ czarnych oparów unosi³a siê po stronie Tarker's Mills. wie. Tchórz na stanowisku przywódcy jes t bardzo gro nym cz³owiekiem.. ale trzeba by³o pamiêtaæ.Chyba wiem. tym mniej republikañska mi siê wydajesz . Nic z tego. . ¿eby poprowadzi³a akcjê gaszenia ognia . Zachêcam ciê. . Na szczê cie nie ma wiatru.. nieruchomym powietrzu.Wiem. albo w karczmie. gdzie siê pali.diab³a. czego by chcia³ twój pu³kownik Cox czy prezydent Stanów Zjednoczonych. wypu ci³a je powoli i u miechnê³a siê.. gdzie dym przes³ania³ b³êkit nieba.powiedzia³a. . R z¹dzi tym miastem od zarania dziejów i ludzie do tego przywykli. kogo prosiæ o pomoc.Nie odmówi.zauwa¿y³ Barbie.

Znalezienie generato ra.Nie przewidujê w tym gronie ¿adnych wie¿o mianowanych policjantów. . wychodzili z karczmy w zasadzie tak.Tak. Bren da³a ci klucz Duke'a do schronu? . . Nie bez przyczyny utrzyma³ siê na stanowisku tak d³ugo. o który nam chodzi. Po chwili odjecha³a szukaæ Brendy i Romea Burpeego.Nie oceniaj go.Zostawiê to jej decyzji..Mo¿e siê m ciæ. ho! wychodzi mu jak nikomu innemu. Julia pokiwa³a g³ow¹. ho. niektórzy .U miechn¹³ siê pod nosem. ale wiem od Brendy. . . I zajrzyjcie do Burpeego. prawie nie rozmawiaj¹c.Znowu zajdziesz Renniemu za skórê.Masz co innego do roboty. jak to sobie Barbie wyobra¿a³: p owoli. co ogl¹dali nieskuteczn¹ próbê przebicia siê przez kopu³ê.wietna my l. No i ma rysê na charakterze. lecz jeszcze siê zatrzyma³a i odwróci³a. . . Czy Freddy'ego Dentona. . przeprowadzon¹ przez Si³y Powietrzne. ze spuszczonymi g³owami. Barbie? . .Pewnie jest dobry w k³uciu w oczy martyrologi¹.Ja te¿ potrafiê byæ nieprzyjemna. Ruszy³a do swojego priusa. . . póki nie us³yszysz jego mowy wyborczej. ¿ebym siê z tob¹ zabra³? . . ¿e jest tu ten. 2 Ci. .Na pewno nie chcesz.Jest spora szansa.No to do roboty. .Tak. Id po ten licznik. A i Brenda tak¿e w razie potrzeby. co zosta³o w remizie. W kwestii gaszenia ognia opar³bym siê bardziej na nim ni¿ na tym. A tym razem ofiar¹ mo¿esz byæ ty.S³ucham szanown¹ pani¹? . Ten ostatni jest glin¹ od piêciu lat. ¿e Duke planowa³ pozwoliæ mu odej æ.. dzieciaki go uwielbiaj¹.Da³a. to pewnie najsensowniejsza szansa dla mi asta. ¿eby poprosi³a o pomoc Cartera Thibodeau albo Melvina Searlesa. zak³adaj¹c.. Wiele par siê obejmowa³o. ¿e po¿ar odwróci uwagê odpowiednich osób. Ona pozosta³a ca³kowicie powa¿na. Mo¿e jedyna. Ten cz³owiek ma w swoim sklepie chyba wszystko. Freddy co roku bombowo odgrywa wiêtego Miko³aja w m³odszych klasach szko³y podstawowej. ale rzeczywi cie w¹tpiê. S³ynne ho.

gdzie w oknie wywieszono rêcznie wypisan¹ tabliczkê: ZAMKNIÊTE A‾ UWOLNIENIE UMO‾LIWI NOWE DOSTAWY. bo nadwerê¿ona rêka bola³a. W³a nie takie s¹ skutki niekompetencji. ¿eby siê uda³o? Du¿y Jim skrzywi³ siê.odezwa³ siê Du¿y Jim z nieskrywan¹ satysfakcj¹. Patrzyli. .Powinni my chyba zaj¹æ siê ogniem. Mam z nim parê spraw do omówienia. sze ciu funkcjonariuszy czeka³o w gotowo ci. którzy pracuj¹ na niepe³ny etat i nowo mianowanych. W samochodzie siedzieli komendant policji Peter Randolph oraz Jim Rennie. . I rz¹du. przyjacielu.Nie wystarczy. . . oczywi cie. . Randolph popatrzy³ na niego zdziwiony. Prz yjrzyj siê uwa¿nie. . smutni. A zawdziêczamy. A jak do nich rzeczywi cie dotrze. ludzie s¹ rozczarowani. ¿e chcia³em. . . Obaj spojrzeli na zachód. wliczaj¹c tych. Muszê znale æ Juniora.Chcia³em. Mam racjê? Pewnie! Czy ty wiesz. przed wej ciem do sklepu Browniego. Potrzebujemy wiêcej policji.Przestañ biadoliæ jak stara baba. niech go teraz gasz¹. ¿e siê uda. .dokoñczy³ Du¿y Jim. . co siê sta³o.p³akali. A ten m¹drala o babskim nazwisku i jego nowa przyjació³ka Julia obudzili w ludziach nadziejê.Przyjrzyj siê. oczywi cie. budzenia fa³szywej nadziei oraz nadmiernej swobody przep³ywu informacji.To jest problem Tarker's Mills.A zawdziêczamy to Barbarze i Julii Shumway . Niepotrzebnie. Ale nie wierzy³em.Wskaza³ pieszych wracaj¹cych do centrum.Jeszcze wiêcej? Mamy ju¿ osiemnastu ludzi.. .. Wracamy do miasta. chcia³em.. Zobacz. ¿e teraz s¹ zadowoleni. ¿e ona mnie nigdy nie popar³a w tym swoim szmat³awcu? Ani razu! . Skoro wywo³ali po¿ar tym swoim takim siakim owakim pociskiem.Nie chcia³e . Po drugiej stronie ulicy stanê³y trzy radiowozy. Dostrzegli tam czarny dym.Ale je¿eli po naszej stronie. . .No i proszê . Miejska syrena z ratusza uderzy³a ostrym d wiêkiem. bêd¹ w ciekli.. nieszczê liwi. Zielony wóz szefa policji sta³ zaparkowany nieco dalej.Mam nadziejê.

Nie. ¿e nie masz prawa jazdy? .Ja te¿ . nie. przy subaru duchownej.. ale nie przeszukali przyczepy. Pamiêtasz.Posuñ siê.Przeka¿ Jackowi moje wyrazy wspó³czucia. . . W samochodzie Piper na miejscu kierowcy usadowi³a siê Clover. ¿e to co da . 4 Huk wybuchaj¹cych na kopule pocisków nie obudzi³ Sammy Bushey. .3 Brenda Perkins oraz wielebna Piper Libby sta³y na parkingu przed Karczm¹ Dippera. ¿e nie przy Little Bitch Road. . Obudzi³ j¹ trzask drewna. . zastanawiaj¹c siê.obieca³a Piper i odjecha³a.przyzna³a Piper. W pierwszym dniu kopu³y straci³ ¿onê. Zreszt¹ wszystko to razem jest bez sensu.po¿egna³a j¹ Brenda. Biedaczysko.ale sk³ama³abym. Brenda pokiwa³a g³ow¹.. . gdybym powiedzia³a. Owczarek przeszed³ na miejsce pasa¿era. co zrobiæ z reszt¹ dnia. ale nas to nie dotyczy. Piper poszpera³a w kieszeniach i da³a suce drobny smako³yk.Nie wierzy³am. a zaraz po nim g³o ny p³acz Little Waltera.Mam nadziejê. .. W Eastchester.Nas chroni kopu³a.Po stronie Tarker's Mills musi byæ prawdziwe piek³o. gdy pojawi³a siê Julia Shumway i rozwi¹za³a jej problem. U miechnê³a siê smutno. wiêc pude³ko po butach z narysowan¹ na wierzchu czaszk¹ i . jaka tam zosta³a. ¿e nie jestem rozczarowana..Widzia³am go na ³¹kach Dinsmore'a. wyra nie podszyty bólem. . . . I serdeczno ci.. G³upi przypadek. . Jadê do Jacka Evansa. Brenda wsadzi³a rêce w kieszenie d¿insów i ruszy³a przez parking.Brenda wskaza³a kciukiem czarny dym nad horyzontem.Po czym zwróci³a siê do Brendy: . W ca³kiem inn¹ stronê. kochana.Obla³a parkowanie równoleg³e. tylko ¿e muszê zajrzeæ do jednego z parafian.. mia³ transparent ze zdjêciami ¿ony. Carter Thibodeau i przyjaciele zabrali z lodówki ca³¹ trawkê.Powodzenia .Przeka¿ê . Podrzuci³abym ciê do miasta.powiedzia³a Brenda .I to mocno. Piper otworzy³a drzwiczki i obejrza³a siê na dym. Z zainteresowaniem obserwowa³a id¹cych ludzi. . .

Zdarza³o jej siê tak¿e sprzedawaæ to. DeLesseps jeszcze nie by³ taki z³y. Niezbyt ³adnie pachnia³ i by³ stary. Oczywi cie mia³a te¿ do wiadczenie z wiêksz¹ liczb¹ mê¿czyzn w jedn¹ noc. By³a tam torebka kryszta³ków. na przyk³ad w gimnazjum.skrzy¿owanymi piszczelami nadal by³o w szafie. Samobójstwo nie wchodzi³o w rachubê. co Carter. Po wyj ciu Cartera ze wit¹ po³knê³ jedn¹ tabletkê i popi³a ciep³ym piwem z butelki utkniêtej pod ³ó¿kiem. a Sammy taki towar nie interesowa³. co akurat stanowi³o plus. smutna i pokrzywdzona. w którym znajduj¹ siê pozosta³o ci z draski marynowane w acetonie? W tym samym pude³ku znajdowa³a siê inna. zanim kompletnie straci³ zainteresowanie seksem). ale jeszcze nigdy w ¿yciu nie czu³a siê tak przybita. Mel i Frankie DeLesseps wziêli si³¹. Je li ona umrze. No i Brown nigdy jej nie skrzywdzi³. ale lubi³a mieæ wiadomo æ. oczywi cie poza momentami. Pi¹ty w k¹cie straci³ przytomno æ Wtedy to by³ jej w³asny kretyñski pomys³. w którym teraz sypia samotnie.. gdzie robi³a wiêkszo æ zakupów. zawieraj¹ca sze æ tabletek Spe³nienia Marzeñ. Bóg wiadkiem. Albo z Dodee . zw³aszcza gdy pod koniec miesi¹ca brakowa³o gotówki.. Zdarzy³o jej siê ju¿ byæ poni¿an¹. przechylonymi w lewo krzywymi literami: NIE DOTYKAÆ! JAK WE MIESZ . jednego po drugim. na przyjêciu po meczu zaliczy³a czterech. bo kto inny chcia³by wci¹gaæ dym. ¿eby po³kn¹æ wszystkie tabletki i zakoñczyæ to marne ¿ycie raz na zawsze. by³o zupe³nie inne. .. lecz jej zdaniem kryszta³y by³y debilnym gównem dla kretynów. Najczê ciej Freemanowi Brownowi. gdy zasypia³a z Little Walterem. ¿e linia kredytowa pozostaje otwarta. gdyby nie Little Walter.. W rodku nie by³o zio³a. w³a cicielowi sklepu nazywanego sklepem Browniego. natomiast Carter zada³ jej mnóstwo bólu powy¿ej pasa i spowodowa³ krwawienie poni¿ej. Nigdy nie stanowi³o to dla Sammy atrakcji tygodnia. mniejsza torebka strunowa. Na wieku znajdowa³o siê równie¿ ostrze¿enie wypisane w³asnorêcznie przez Phila Busheya. lecz jednocze nie popêdliwy. Zwykle wystarcza³o mu sze æ pompek na materacu w magazynku. Mo¿e by to nawet zrobi³a.ZABIJÊ. bo Phil uwa¿a³ zio³o za g³upi rozweselacz na imprezki . a Little Walter potrzebowa³ pampersów. poniewa¿ Brown udziela³ jej kredytu. potem zduszony okrzyk i ju¿ dochodzi³o do wytrysku. A tak¿e brudna. bo te¿ nigdy nie by³a swoj¹ najlepsz¹ przyjació³k¹. co siê sta³o zesz³ej nocy. czasem przez innych. gdy Wildcats zdobyli w koszykówce mistrzostwo klasy D. kto by siê nim zaj¹³? Móg³by nawet umrzeæ z g³odu. Czasami przez Phila (który lubi³ napêdzane dragami sesje we trójkê. bo za³atwia³ sprawê szybko. niekiedy za³atwia³a s obie powody do z³ego samopoczucia sama. Przysz³o jej do g³owy. To. Policjanci z pewno ci¹ chêtnie by wypalili co takiego. straszna my l.

które Phil zmajstrowa³ ledwo przytomny. opu ciwszy spodnie. a potem wyjê³a z szafy pude³ko. No i wytrzyma³o tylko do rana. Mia³a tampaksy. jaki mocny wygaszacz .. Na koniec ostrzegli j¹ jeszcze raz. Próbowa³a sobie przypomnieæ. kiedy ni¹ zajmowa³a siê policja kryzysowa.M³ody! . zanim uwielbienie dla kryszta³u zdominowa³o u niego zainteresowanie seksem. Na czworakach ruszy³ w stronê matki. które Phil lubi³ ogl¹daæ. w koñcu siê rozpad³o. niezawodny znak. tam i z powrotem. ¿eby w³o¿yæ majtki (ni ró¿owe. ale nie pomog³o.z pocz¹tku z³agodzi³ ból tam dole.nie wiedzia³a. jak to by³o z Dodee dwa dni wcze niej. bo ró¿owych nie w³o¿y ju¿ nigdy) i upchn¹æ miêdzy nogami trochê papieru toaletowego. kiedy otarcie po Carterze Thibodeau zmieni³o siê w otwart¹ ranê. ¿e cholerne ³ó¿eczko. kiedy zacz¹³ siê krêciæ. A wtedy co siê stanie z Little Walterem? I jeszcze w tle tego wszystkiego piskliwe judzenie Georgii Roux: Zer¿nij j¹. jak najbardziej. miêdzy szcz¹tkami ³ó¿eczka. kiedy odjechali. Widocznie Little Walter nadwerê¿y³ je w nocy. ¿eby przespa³ ca³¹ noc). Krwawi¹c¹. co to w³a ciwie jest . Oczywi cie do momentu. Mimo wysi³ków zosta³a sucha jak sierpieñ bez deszczu. Spe³nienie Marzeñ. i zostawili na kanapie. ¿eby trzyma³a buziê na k³ódkê. Mel Searles. Little Walter le¿a³ na pod³odze. Wiedzia³a. ¿e naprawdê zasn¹³. wydoby³ z nich przyrz¹d . jak wiat³a reflektorów przesuwaj¹ siê po suficie. a potem odci¹³ wszystko.Potem zrobi³o siê jeszcze gorzej. W koñcu g³owa Little Waltera opad³a jej ciê¿ko na ramiê. . po chwili Sammy poczu³a na skórze linê m³odego. ale wzdrygnê³a siê na sam¹ my l o wk³adaniu czegokolwiek tam do rodka. jaki widywa³a jedynie na filmach porno. Twarz tak¿e mia³a mokr¹. Zatrzyma³a siê tylko raz. . r¿nij dziwkê! Niech wrzeszczy! . Sammy pobieg³a do sypialni synka. Searles wszed³ w ni¹ brutalnie. potem znikaj¹. ciep³¹ i lepk¹. ¿e j¹ w koñcu zabije. P³acz Little Waltera by³ jak strumieñ ostrego wiat³a wdzieraj¹cy siê w gêst¹ mg³ê. Sammy wrzeszcza³a. A teraz to. Przespa³a dwana cie godzin. Wtedy zosta³a sama z Little Walterem. wrzeszcza³ te¿ Little Walter w ³ó¿eczku w s¹siednim pokoju. Wziê³a go na rêce i nosi³a tam i z powrotem. ³zy p³ynê³y jej strumieniem i wlewa³y siê do uszu. ale ¿yw¹..krzyknê³a i porwa³a go w ramiona. Wtedy ju¿ by³ po lizg. W czasie niekoñcz¹cej siê jazdy Mela Searlesa my la³a. krew z rozciêtego czo³a zalewa³a mu twarz. Patrzy³a. Czu³a rosn¹c¹ pod po ladkami ka³u¿ê. Wrzeszcza³a d³ugo i g³o no. Od³o¿y³a go do ³ó¿eczka (modl¹c siê.

Czasem dziewczy ny nawet uwa¿aj¹. ale uda te¿ mia³a umazane na czerwono. i zalaæ mlekiem kakaowym.powiedzia³a synkowi. ¿e niebieskie majtki. W kroku wy³o¿y³a je posk³adan¹ cierk¹ do naczyñ.Nie jestem tak¹ matk¹ . próbuj¹c og³uchn¹æ na krzyki bólu i z³o ci. Du¿e krople krwi zaczê³y j skapywaæ na stopy. Spakowa³a Little Waltera i wziê³a go na rêce. A poza tym u ch³opców blizny nie s¹ takie znowu straszne. By³ strasznie ciê¿ki. s¹ ca³kiem przemoczone i fioletowe od krwi. Pomyli³a siê. ale woda oczywi cie nie polecia³a. Bêdzie blizna. Ogarnia³a j¹ rozpacz. I trwa³o to ca³¹ noc. . Przecie¿ nie by³o pr¹du. Ci¹gle krwawi³a. . o postrzêpionych krawêdziach. Potem Little Walter raczkowa³ po jej sypialni. Sammy chwyci³a rêcznik i na sucho otar³a dziecku twarz. Przycisnê³a rêcznik. . Mo¿na je zemleæ na proszek. nawet nie zauwa¿ysz.Wszystko bêdzie dobrze. które m³ody nazywa³ buula .Jedziemy do przychodni . . Odepchnê³a od siebie kusz¹c¹ my l. wsypaæ do butelki. które w³o¿y³a po wizycie policji kryzysowej. potknê³a o jaki fragment ³ó¿eczka. wi nie dzia³a³a pompa. ale na przednich przedziurawili obie. kiedy dotrzemy na miejsce. Zaczê³a od wrzucenia przesi¹kniêtych krwi¹ majtek do mieci i w³o¿enia wie¿ych.niezbyt g³êbokie. upad³a na kolano. . Little Walter uwielbia³ mleko czekoladowe. ods³aniaj¹c rozciêcie . Zaczê³o j¹ znowu boleæ w dole brzucha. Przemknê³a jej przez g³owê ulotna. Stara toyota zjedzona przez rdzê by³a w fatalnym stanie. a nastêpnie przebraæ w wie¿¹ koszulkê oraz ostatnie czyste body (z czerwonym napisem UKOCHANE DIABL¥TKO MAMUSI). doktor Haskell siê nami zajmie. Dopiero wtedy siê zorientowa³a. drug¹ wziê³a na pó niej.Otworzy³a drzwi.Obróci³a siê. 5 Cudem jakim uda³o jej siê unieruchomiæ Little Waltera na tyle. Wsta³a i pobieg³a do ³azienki. Sammy przez d³u¿sz¹ chwilê patrzy³a na samochód bez s³owa i bez ruchu. lecz d³ugie. jednej z tych. lecz wyrazista my l: podzieliæ siê pigu³kami z Little Walterem. £ó¿ko by³o nasi¹kniête krwi¹. niestety. Odkrêci³a kran. . a ona siê ubie ra³a. by mu przykleiæ trzy plastry ze SpongeBobem Kanciastoportym. ¿eby zamaskowaæ smak. trochê tak jakby zjad³a co nie wie¿ego. pochlipuj¹c od czasu do czasu. Bêdê jecha³a szybko.powiedzia³a. ¿e to seksowne.Nic siê nie przejmuj. Reprezentanci policji kryzysowej co prawda zostawili w spokoju opony na tylnych ko³ach. ¿e to krew Little Waltera. Du¿o mocniej ni¿ przy najgorszych miesi¹czkach. W pierwszej chwili wyda³o jej siê.

Mo¿e to globalne ocieplenie. dó³ brzucha pulsowa³ bólem. U miech by³ pogodny. w koñcu jednak dostrzeg³a je w k¹cie za kanap¹. bo wtedy krwawienie by³oby obfitsze. skurwysyny! . Dzieñ by³ wyj¹tkowo ciep³y jak na koniec pa dziernika. . wiat³o zdawa³o siê dziwacznie rozmazane. Nie by³o czym oddychaæ. lecz przymilny. czyby nie wzi¹æ aspiryny. Niebo przybra³o blady odcieñ b³êkitu. Z pocz¹tku nie mog³a znale æ nosid³a.oznajmi³a Sammy i wesz³a do rodka. Uca³owa³a synka w nos. ¿e mówi tak niewiele. Tego ranka mia³a jednak inne zmartwienia. czy zdo³a jeszcze raz wyj æ z przyczepy. a on rozja ni³ siê u miechem. Sammy nieomal natychmiast poczu³a na twarzy i szyi krople potu. Poza tym w ostatecznej wersji ustali³o siê nie globalne . ¿e nie ma ¿adnych plam. tylko lokalne . innym pismem: Mo¿e nastêpnym razem obrobimy ciê od ty³u .rzuci³a s³abym g³osem. Na kwiatkach widnia³y s³owa: Jak komu powiesz. A w tym ju¿ nie by³o nic pogodnego. Biedna stara corolla! Wygl¹da³a na prawie tak samo zmêczon¹ jak ona. W pa dzierniku powinno byæ ch³odno i rze ko. który na znienawidzonej twarzy mê¿a wyra¿a³ idiotyczne os³upienie. U przyjació³ dzieci w szesnastym miesi¹cu mówi³y ju¿ pe³nymi zdaniami.Chcieliby cie. który przypomina³ jej Phila. czy w ogóle ma aspirynê. u ma³ego by³ g³upkowaty. . pomy la³a. do którego ledwo odwa¿a³a siê przyznaæ nawet przed sam¹ sob¹: nie mia³a pewno ci. Bardzo dobrze. . A ni¿ej. Z niema³ym trudem ulokowa³a w nim Little Waltera. Kartka wyrwana z jej kuchennego notatnika. Czasami martwi³o j¹. niestety plastry na czole podp³ywa³y czerwieni¹. ale nie ostatniej. Kosztowa³o j¹ to now¹ falê bólu. lecz spojrzawszy w dó³. z ka¿dym krokiem coraz gorszym. cierka w kroczu wydawa³a siê ca³kiem mokra. Zastanowi³a siê. Jej pierwszej przysz³a ta my l do g³owy. ale ten sam wyraz. . lecz zrezygnowa³a. Poza tym by³ jeszcze jeden powód.M³ody wyba³uszy³ na ni¹ oczy w sposób.Ma³a zmiana planu . tymczasem Little Walter zna³ zaledwie jakie dziesiêæ s³ów. Pod lew¹ wycieraczk¹ toyoty widnia³ kawa³ek papieru zadrukowany stokrotkami. Sammy siê przekona³a.Idziemy na spacerek? Little Walter tylko siê do niej przytuli³. Metal by³ wyra nie ciep³y. Zreszt¹ wcale nie wiedzia³a. s³oñce grza³o w szyjê. a przecie¿ dopiero co ruszy³a w drogê. Na koñcu podjazdu opar³a siê o skrzynkê pocztow¹. to dziabniemy nie tylko oponki . Zmiê³a kartkê i rzuci³a na ziemiê obok jednej z przebitych opon. Gdzie spod zmêczenia wyp³ynê³o oburzenie.

nie mogê ci sprzedaæ piwa. poprawi³a nosid³o i ruszy³a do miasta. Zaczê³a piewaæ przebój Jamesa McMurtry'ego.Motton Road. Wziê³a g³êboki oddech. biur i banków w Lewiston . Jak pijany marynarz. £zy sch³odzi³y jej policzki. Ca³kiem obojêtny dla niej i dla Little Waltera. .Auburn. Rozp³aka³a siê. krew nie zejdzie. Little Walter nie odpowiedzia³. Z pewno ci¹ by j¹ podrzuci³ do przychodni.Gotowy? . . Nic.. ¿e d¿insy w kroku ma przesi¹kniête krwi¹. a zosta³y mi ju¿ tylko dwie pary spodni. na szczê cie daleko. .Wszystko bêdzie dobrze. m³ody .Kwadrans po ósmej zwijamy chodniki. postanowi³a nie zwracaæ uwagi na ból tam w dole. Spa³ w zag³êbieniu jej ramienia i ob linia³ koszulkê z zespo³em Donna de Buffalo. Potem zobaczy³a dym. nale¿¹ce do pracusiów. zaczyna³a siê jakie dwa kilometry dalej po lewej stronie. w dodatku po drugiej stronie szosy. Sammy w pierwszej chwili odnios³a wra¿enie. ¿e jest na krawêdzi rowu. Mia³a za sucho w ustach. Zobaczy³a. kt by siê chcia³ po¿arowi przyjrzeæ z bliska. miasto nie jest wielkie.po czym ucich³a. pomy la³a. ¿e jedna z tych dwóch ostatnich par ma wielk¹ dziurê na siedzeniu. .powiedzia³a. Obejrza³a siê przez ramiê. na galaretowatych nogach wróci³a na w³a ciwe pobocze. Potem trzeba skrêciæ w prawo do centrum miasta Chester's Mill. tak samo jak przedtem majtki. Droga do Eastchester by³a ca³kiem pusta.. Gdy odezwa³a siê syrena w ratuszu. . What do you do with a drunken sailor early in the morning? No w³a nie. na zachodzie. Zamruga³a i spostrzeg³a. w które siê mieszczê. prosz¹c siê o wypadek. Ani jednego samochodu. co zrobiæ z pijanym marynarzem z samego rana? Tyle ¿e ranek ju¿ dawno min¹³ i zrobi³o siê popo³udnie. asfalt zaczyna³ po³yskiwaæ z gor¹ca. Niepewnym krokiem. chyba ¿e znalaz³by siê na drodze kto .spyta³a Sammy.Doktor Haskell nas po³ata. pusta i brzydka.. Niech to szlag.. jak siê tam znalaz³a. chocia¿ wcale nie pamiêta³a. który latem rozbrzmiewa³ w³a ciwie wszêdzie. ¿e wycie rozlega siê w jej g³owie. A jeszcze dalej jest przychodnia. bo przespa³a równe dwana cie godzin. . wysy³aj¹c krótkie sygna³y oznaczaj¹ce po¿ar. tam gdzie sta³y liczniutkie i nowiutkie domy Eastchester. tatusiów i mamu z wy¿szej klasy. Sz³a teraz. którzy wracali pod wieczór ze sklepów. Potem przypomnia³a sobie. a nie ³api¹c autostop. a by³o to wyj¹tkowo dziwaczne uczucie.

bo niós³ j¹ z ³atwo ci¹.Bêdziemy jak nowi. Nadjecha³y samochody. natomiast ciê¿arówkê naznaczono sloganem NA JEDNEGO WPADNIEMY DO BURPEEGO. Przed oczami zaczê³a jej rozkwitaæ czarna ró¿a. migaj.Wskakuj na ty³. W pierwszym samochodzie siedzia³ sam w³a ciciel. Zap³aka³ g³o niej. Dwa pikapy i ciê¿arówka.. w zamglonym pal¹cym s³oñcu. a pot sp³ywa³ mu z w³osów du¿ymi kroplami. Jego dobry znajomy. popatruj¹c dooko³a. Spróbowa³ siê uwolniæ z nosid³a. tak jaskrawy.bez wody. . Le¿a³. Sammy runê³a na ziemiê. Syrena w ratuszu nadal wy³a. Le¿a³a na poboczu Motton Road. nieruchoma. Junior. ¿e to w³a nie on w³¹czy³ syrenê. jakby regularne gwizdy syreny sprawia³y mu ból. uczesane jak za czasów Daddy Cool. ale da³ rady. bracie. pod obwis³¹ markiz¹ (kino zakoñczy³o dzia³alno æ piêæ lat wcze niej). popêdzi³ go w my lach. Miê nie zmieni³y siê w wodê. Little Walter obudzi³ siê i rozp³aka³. ale na szyi lornetkê. ca³e w falach i spiralach. Nogi odmówi³y pos³uszeñstwa. Mia³ na sobie szary strój wo nego. Wszystkie trzy pomalowane na kolor ¿ó³ty. a na plecach hydronetkê . jak i na komisariat policji. siedzia³ w³a nie na schodach komi sariatu. Z ratusza wyszed³ Al Timmons i pobieg³ ulic¹. Jaka mucha usiad³a mu na czole. 6 Barbie sta³ obok zabitej deskami kasy kina Globe. liczni i pachn¹. masuj¹c skronie. Pikapy mia³y na bokach wymalowane: SKLEP WIELOBRAN‾OWY BURPEEGO. Little Walter przytroczony do nieprzytomnej matki zawodzi³ jaki czas w upale. Mia³ stamt¹d dobry widok zarówno na ratusz. Prawdopodobnie odraportowaæ w muszej kwaterze g³ównej fakt znalezienia smacznej przek¹ski oraz w celu ci¹gniêcia posi³ków. ¿eby nie na dziecko! Tyle jej siê uda³o. . Potem ucich³. W³osy mia³. jeszcze z metkami producenta. rzecz jasna. bo Sammy przytroczy³a go starannie. Barbie domy siê. spróbowa³a krwi wyciekaj¹cej spod kolorowego plastra z rysunkiem SpongeBoba Kanciastoportego. ¿e a¿ oczy bola³y. trzymaj¹c siê ostatniej my li: Na bok. na bok. Romeo zatrzyma³ wóz obok Ala Timmonsa.. wê¿e gumowe i nowiuteñka pompa. Na pace ciê¿arówki le¿a³y ³opaty. po czym odlecia³a. No. W trawie zagra³ konik polny. Na siedzeniu pasa¿era wióz³ Brendê Perkins.

by nadal panowaæ nad sytuacj¹. kochanie.Nazywam siê Carolyn Sturges. Na tablicy przy drzwiach zasta³ wiadomo æ: JE‾ELI KRYZYS SIÊ NIE SKOÑCZY. Aidan. pracowa³by bez sensu. .mia³ do za³atwienia sprawy w mie cie. Pewnie zyska okazjê w czwartek wieczorem. I zyskaæ wiêcej w³adzy . przynajmniej dwa dziecinne. Przy stole obra d Rady Miejskiej zobaczy³ chudego mê¿czyznê o bujnych siwiej¹cych w³osach. Za ni¹. przywitaj siê. Przygl¹da³ siê Bartnemu okr¹g³ymi oczami. podszed³ d³ugow³osy. Dziewczynka oderwa³a siê od szachownicy. póki nie us³yszysz jego mowy wyborczej . Szachi ci spojrzeli na niego czujnie. . na oko dziesiêcioletnia. . Ten pan to mój przyjaciel. m³oda kobieta bawi³a siê z ch³opcem. nadal pociera³ skronie. D³ugow³osy opar³ brodê na d³oni. To tyle. ZGROMADZENIE MIEJSKIE W CZWARTEK O 19. Oczywi cie dla dobra miasta . po czym przeszed³ przez ulicê. szachi ci milczeli w skupieniu. skoro w rodku nie by³o nikogo. Ta dwójka g³o no siê mia³a. Kobieta wyci¹gnê³a woln¹ rêkê. Barbie zajrza³ do rodka. Nieco dalej. Junior nawet nie uniós³ g³owy i po chwili znikn¹³ Barbiemu z pola widzenia. mniej wiêcej piêcioletnim. Pomy la³ o s³owach Julii: Nie oceniaj go. stanê³a przy Carolyn Sturges. Nie chcia³ gasiæ ognia na Little Bitch Road . A jednak by³ kto . Generator wy³¹czono.Wziê³a ch³opca na rêce i podesz³a. z niejakim zaciekawieniem. podbieg³a w podskokach do drzwi. Junior nie ruszy³ siê ze stopni komisariatu. Wysokie dêbowe drzwi sta³y otworem. Ratusz zosta³ pobudowany z kamienia przed stu sze ædziesiêciu laty. Wygl¹da³ na wstrz¹ niêtego i bardzo zmêczonego. po czym wsadzi³ kciuk do ust. Oboje wpatrywali siê w zastawion¹ pionkami szachownicê. je li chodzi o dyskretn¹ kradzie¿. Przed nim siedzia³ liczna dziewuszka. w korytarzu panowa³ mrok i ch³ód.Dzieñ dobry! . W najwiêkszej sali. Bêdzie chcia³ mieæ wiêksz¹ w³adzê. miêdzy ³awkami. Barbie zaczeka³. odezwa³ mu siê w g³owie g³os Julii.Barbie wcisn¹³ siê w cieñ samotnej markizy. Barbie chcia³ siê cofn¹æ. M³oda kobieta akurat podnios³a wzrok. ale nie zd¹¿y³. a¿ samochody odjad¹. wolniej.00.powiedzia³ Aidan cicho. bo przecie¿ Rennie powinien co powiedzieæ mieszkañcom. Thurston Marshall Ma³y cz³owiek nazywa siê Aidan Appleton. rozmy laj¹c nad nastêpnym ruchem. . Dobiega³y stamt¹d g³osy.Cze æ . zas³oniêty przez ratusz o cianach poro niêtych winoro l¹ Barbie wszed³ po stopniach prowadz¹cych do frontowego wej cia.

. Bardzo mnie boli brzuch! Carolyn obrzuci³a go spojrzeniem czu³ym. . Zosta³em napadniêty przez funkcjonariusza policji. . Ch³opiec nie wyj¹³ palca z buzi. jeszcze mog³o siê udaæ. nazwana s³owem dyskryminuj¹cym p³ciowo. po czym przypomnia³ sobie. . bo jej pomaga na oookres.Aha. .Ala pewnie ju¿ poznali cie.. Na tym nie koniec. Barbie raptem zrozumia³. Marshall wyprostowa³ siê zadziornie. Oto seksowna Wiosna i wymowny Pan Jesieñ. .Ja chcê do mamy .Tak. ponownie odezwa³ siê Marshall. .Je¿eli tak. Nie jestem pewna.Jestem drugim wo nym .Chcê z³o¿yæ skargê. .oznajmi³a dziewczynka.Rzeczywi cie .podchwyci³a Alice. ¿e Al Timmons przed chwil¹ wyszed³. ‾a³owa³. By³ prawie ca³kowicie pewien.Powiedzia³ nam. i na pewno z nimi rozmawia³. co nas uwiêzi³o..Carolyn u miechnê³a siê blado. Zanim zd¹¿y³ powiedzieæ co wiêcej. . Nie wymieni³ swojego imienia.stwierdzi³ Barbie. A niech to. . ¿e rz¹d wystrzeli³ pocisk w to co . wyjmij palec z buzi. ¿e ci lu e nie s¹ mieszkañcami miasta. z kim ma do czynienia.Posiadanie marihuany jest wykroczeniem . Jeszcze nie straci³ nadziei. wnie æ oskar¿enie. czy zas³anianie siê wykroczeniem to najlepsza linia . spotkali my go . ale on tylko siê odbi³ i spowodowa³ po¿ar. .Pan jest pracownikiem ratusza? .A oni dopu cili siê napa ci. Aide.No tak. .oznajmi³. Carolyn po³o¿y³a mu rêkê na ramieniu. . .Mi³o mi was poznaæ . A ci le mówi¹c.Têskniê za mamusi¹.Nazywam siê Alice Rachel Appleton . . .Aidan jest moim bratem.Trawka! .potwierdzi³ Barbie.zapyta³ Thurston Marshall. .Thurse. . a ja mia³em kilka lat temu wycinany woreczek ¿ó³ciowy i obawiam siê powa¿nych obra¿eñ wewnêtrznych.Mama czasem pali marihuanê. lecz te¿ nieco poirytowanym. warto sobie przypomnieæ. chcê z³o¿yæ skargê. ¿e mieli my trawkê.Ja tu tylko sprz¹tam . Carolyn zosta³a obra¿ona. Ugrzê li w amerykañskiej wersji Przy drzwiach zamkniêtych Sartre'a. .stwierdzi³ Aidan. .odezwa³a siê Carolyn Sturges. Uderzy³ mnie w brzuch. .rzek³ Barbie.Zanim wniesiemy oskar¿enie.oznajmi³ swobodnie. . . ¿e nie ma przyklejonych sztucznych w¹sów.

odpar³ Barbie. ¿e nadci¹gaj¹ k³opoty . . ale obj¹³ dziewczynkê za ramiona. . .Sytuacja jest.powiedzia³a Carolyn. Da³a nam kanapki i kawê.. . Po prostu czyste szaleñstwo. którzy nas wyrzucili z domku Thurstona. a¿ siê to wszystko skoñczy.poprawi³ j¹ Thurston. Jej siwiej¹cy przyjaciel . A sk¹d siê wziê³y dzieci? . ci¹gn¹³ krzaczaste brwi.Mo¿e spal¹ dowody . .Da³a nam chleb z mas³em orzechowym i d¿emem .. Zabrali wszystko. . ¿e cios w brzuch to nic wielkiego. Zmierzwi³a ch³opcu w³osy. . m³ody cz³owieku. ale poniewa¿ racjonowanie ¿ywno ci w Sweetbriar Rose wymy li³ osobi cie. gdzie bêdziemy mogli przeczekaæ.Thurse. kiedy powiedzieli my. No i tak zostali my rodzicami zastêpczymi na jaki czas.stwie rdzi³ Barbie. . zobaczyli nas potem w restauracji . . ¿e jeste my z Massachusetts.spyta³.Mo¿e to szczê cie w nieszczê ciu. powiedzmy. zwróciwszy siê do Barbiego .ci¹gnê³a.Nie do tego stopnia.¿e wielebna z ko cio³a kongregacyjnego znajdzie dla nas jaki pusty dom.obrony w s¹dzie... ale nad nami zlitowa³a.podjê³a Carolyn . .Gliniarze.Jak zobaczy³am gliniarzy.Sporo tego mieli my. .Nie by³o ¿adnego wyboru.Czy mo¿e co przegapi³em? Carolyn westchnê³a ciê¿ko.na szczê cie chyba dali siê zmiêkczyæ Aidanowi i Alice. . . a ona mi na to o racjonowaniu ¿ywno ci. Teraz ju¿ dziewczyna wygl¹da³a bardziej na zirytowan¹ ni¿ rozkochan¹. .Carolyn u miechnê³a siê do Barbiego przepraszaj¹co. ¿eby przeprosili .. zyskuj¹c w ten sposób sympatiê Barbiego. nawet tuñczyka. .W³a cicielka mówi³a. ¿e mas³o orzechowe przykleja mi siê do podniebienia.Dla mnie to jest rzecz szalenie istotna.. powstrzyma³ siê od komentarzy. no có¿. my la³am.Powiedzieli . . Barbie w zasadzie siê z nim zgadza³.Radzi³bym zaczekaæ . Powiedzia³em jej. Thurston Marshall nie wygl¹da³ na szczególnie zachwyconego perspektyw¹ odgrywania roli zastêpczego rodzica. ¿e jest zamkniête do kolacji. .prychn¹³ Thurston. póki jeste my pod kloszem. Dziewczyna za mia³a siê g³o no.powiedzia³ Barbie. .W tej sytuacji raczej nikt nie bêdzie robi³ wielkiej afery z powodu trawki .nie.Tak czy inaczej zamierzam z³o¿yæ skargê. .

I przystojny. Barbie pokiwa³ g³ow¹. .Rezolutnie wzruszy³a ramionami..stwierdzi³a Alice filozoficznie.Pan Marshall mnie ci¹gle ogrywa! .Ech. po czym z³apa³a szachownicê.Wcze niej nie byli mili . ¿e wszystko siê zmienia. Ale ja ju¿ gram coraz lepiej. Mama mówi. chocia¿ trzyma³ siê za brzuch i spogl¹da³ na przyjació³kê z niejakim wyrzutem. kiedy wróci wielebna? Barbie pokrêci³ g³ow¹. ¿e nie wolno braæ s³odyczy od obcych.. po chwili przy³¹czy³ siê do nich tak¿e Marshall.powiedzia³a Alice. Carolyn wybuchnê³a miechem.Ich mama zostawi³a telefon komórkowy w domku.U miechnê³a siê do Thurstona. Frankie jest brzydszy.Mówi. . .Mimo wszystko jednak m³odzie¿ nie jest pêpkiem wiata.Ale wiêcej nie wiem.Zawsze siê trafi jaka kropla goryczy . wiêc z dzwonienia nici.Jeden policjant nazywa siê Juuunior . Nie wie pan. ¿e to nie. . Barbie jej zawtórowa³. .. ale. na pewno nie pamiêtasz adresu e .miaukn¹³ smutno Aidan. . ¿e ten dziwny kwartet powinien sobie ca³kiem nie le daæ radê.Odwróci³a siê do Barbiego. . .Dobra z niej kobieta.powiedzia³a dziewczynka. Jest zaraz za ko cio³em. kiedy mnie wyr¿nêli w brzuch! Pamiêtaj o tym.Ja chcê do mamy .podjê³a Carolyn . Najwyra niej dziewczêta postrzega³y sytuacjê znacznie klarowniej ni¿ Thurston. Da³ nam batonik Milky Way. . .Jest mi³y.Na waszym miejscu zabra³bym szachownicê i poszed³ na plebaniê.oznajmi³ d³ugow³osy. prawda? .Nie byli mili.Tak mówi mama. . wywo³awcze dawaæ dzieciakom wygrywaæ. a i pustych domów mamy teraz pod dostatkiem.Cherchez la femme . Tam mieszka wielebna Piper Libby.. . ale te¿ mi³y.Alice. . dobitnie wyra¿aj¹c w ten sposób pogl¹d.mailowego? . Mo¿na przebieraæ jak w ulêga³kach. Wzmianka o zapasach przypomnia³a mu o schronie.rzuci³ Thurston. tyle ¿e nie zasta³am nikogo. a on odpowiedzia³ jej u miechem. .. .zawo³a³a.By³am w ko ciele . .stwierdzi³ Thurston.nawet wesz³am do rodka. I pewnie w ka¿dej spi¿arni znajdziecie zapasy. gdyby tylko uda³o siê jako z ni¹ skontaktowaæ .M³odo æ ma swoje prawa. . Barbie doszed³ do wniosku. . . bo drzwi by³y otwarte. Tymczasem Alice upchnê³a pionki po kieszeniach. . droga Alice . Caro.Na pewno jest hotmail .westchnê³a Carolyn. .

Plebania te¿ mo¿e byæ otwarta . ¿e wystawa³ poza skalê.Dziêkujê panu. Wziê³a przyjaciela pod ramiê.obieca³a Carolyn. puuuszczam! Aidan poruszy³ siê niecierpliwie. Doro li poszli za dzieæmi. jeden z najlepszych w k raju.Redagowa³em aktualny numer Ploughshares .Przy. Niech siê pañstwo opiekuj¹ dzieæmi. puuuszczam! .. panie. .Carolyn spojrza³a na swojego podstarza³ego przyjaciela. . ¿e schro n jest . . Thurse. M³oda kobieta wyci¹gnê³a rêkê do Barbiego.. . nigdy mnie nie ograsz. .Nie mieli . s³ysz¹c j¹.stwierdzi³a Carolyn ze miechem. Gdy poda³ mu rêkê.Spadamy st¹d? . Promieñ s³oñca z jednego z wysokich okien pad³ mu na twarz. dopiero wtedy poszed³ szukaæ schodów prowadz¹cych do sali konferencyjnej w piwnicy oraz kuchni.Nie przypuszczam. mia³ wra¿enie.Jasne ¿e nie. trzymaj¹c w jednym rêku szachownicê. Barbie zaczeka³. . . .krzyknê³a Alice.Je¿eli zepsujesz szachownicê.. a¿ drzwi siê za nimi zamkn¹.zgodzi³ siê Barbie. chod . . .. .¿achn¹³ siê Thurston. ¿e ciska zdech³¹ rybê.Ogram! M³odo æ ma swoje prawa! . Nastêpnie po¿egna³ siê z Thurstonem. Pomknê³a przez salê. Nie mieli prawa mnie biæ ani siê ze mnie na miewaæ. Julia powiedzia³a. Zacz¹³ goniæ siostrê.zawo³a³a dziewczynka przez ramiê.A ja tak! . .. W drzwiach Thurston Marshall jeszcze siê obejrza³.G³os Marshallowi dr¿a³ z oburzenia i smutku. ¿eby my tam znale li klucze! . . dodaj¹c zmarszczek.To bardzo dobry magazyn literacki. Chod . . u których stosunek inteligencji æwiczeñ fizycznych by³ tak przesuniêty w stronê aktywno ci umys³owej. maj¹c nadziejê.odpar³ Barbie..Ca³a przyjemno æ po mojej stronie . rozk³adaj¹c rêce jak skrzyd³a. wreszcie siê rozpogodzi³. dok¹d j¹ zawiod³y obowi¹zki podyktowane mi³osierdziem.. potrz¹saj¹c jej d³oni¹.Przy. Zawsze mu siê taki u cisk kojarzy³ z lud mi. u cisnê³a lekko. ..Tak. zajrzyjcie pod wycieraczkê.A w razie gdyby by³a zamkniêta. .A poza tym mo¿na posklejaæ! Przy. wiêc Carolyn go postawi³a na ziemi. puuuszczam! Puuuszczam! Thurston westchn¹³ ciê¿ko. Równie dobrze mo¿emy czekaæ przy plebanii. . Malec.Oczywi cie .podpowiedzia³ Barbie. ... ¿e wielebna wkrótce powróci stamt¹d.

. . spojrza³a nad siedzeniem i . nic mu siê nie sta³o z³ego. Piper pobieg³a do samochodu. zmi³uj siê! . W ogóle rzadko j¹ w³¹cza³a. Uwa¿a³a.powtórzy³a kobieta w zakrwawionych d¿insach. otworzy³a drzwi samochodu.. Serce wali³o jej tak mocno. Jêzyk smakowa³ miedzi¹. . wziê³a na rêce. bo s³abo porusza³o r¹czkami. przekrêci³a kobietê na plecy. pog³adzi³a po mokrych od potu w³oskach. tak. Piper wyswobodzi³a dziecko z nosid³a. Piper le us³ysza³a. ale Piper z niej nie korzysta³a. Dopiero wtedy Piper zobaczy³a.. pozamyka³a okna.Wcale nie mia³a takiej pewno ci. By³a to osoba m³oda. ko ty i dziecka. Bo¿e. A poniewa¿ nie przychodzi³o jej do g³owy nic innego. Podnios³a siê.wychrypia³a. mam wodê w samochodzie. ale¿ ja jestem g³upia! Najgorsza wielebna na wiecie. . . drzwi i ruszy³a do m³odej kobiety. zrozumia³a co innego. Wyjê³am dziecko z nosid³a. Zahamowa³a i wyskoczy³a z samochodu tak po piesznie. ¿e to nie jedno cia³o.M³ody. Po³o¿y³a dziecko na tylnym siedzeniu. Na policzku i czole mia³a brzydkie siniaki. choæ dzieñ by³ upalny. Raptem uderzy³a j¹ straszna my l: A je li dziecko przejdzie na przednie siedzen ie i wdusi przycisk blokuj¹cy zamki? Bo¿e. gdy znalaz³a siê bli¿ej. . lecz dwa. je li chodzi o zachowanie w sytuacji kryzysowej. Zamknê³a oczy. Podbieg³a do nich. Potem. ¿e bez klimatyzacji mo¿na siê obej æ. ¿e upad³a. ¿e czu³a je w oczach. niech nie bêdê taka g³upia! Pobieg³a z powrotem. Le¿ spokojnie. ¿e matka ma spodnie przesi¹kniête krwi¹. wyda³a siê Piper znajoma. ¿e kto zostawi³ na poboczu worek ze mieciami. a niepotrzebnie zatruwa rodowisko naturalne. Przynajmniej dziecko by³o z pewno ci¹ ¿ywe. spojrza³a uwa¿niej i dostrzeg³a. powtórzy³a: Bo¿e. choæ na pewno nie spo ród wiernych. .. zobaczy³a cia³o. 7 W pierwszym odruchu Piper uzna³a.M³ody.pó³ poziomu ni¿ej.zawo³a³a w my lach. Le¿¹ca kobieta zamruga³a i otworzy³a oczy. .Tak. Teraz jednak j¹ uruchomi³a na pe³n¹ moc. Otar³a sobie kolano.Mo¿esz byæ o niego spokojna. ci¹gle le¿¹cej na poboczu. Ch³opczyk zap³aka³ ochryple. Zmi³uj siê. zmi³uj siê! Pomó¿ mi uratowaæ tê kobietê! W subaru by³a klimatyzacja.

Piper wcale siê to nie podoba³o. . klêkaj¹c przy niej i obejmuj¹c j¹ za ramiona... Lepiej siê nie.Powoli . ‾o³¹dek cisn¹³ siê Sammy od wody. Butelka wypad³a jej z rêki.. To Piper zrozumia³a. Oboje. napi³a siê chciwie.Nie ma mowy.ody.ody.wychrypia³a kobieta. gdzie go zostawi³a. chwiej¹c siê lekko.Niech siê pani nie rusza ... . Rus zy³a z powrotem w stronê kobiety. Everett. . Tyle ¿e teraz ssa³ kciuk. gdy dotar³a do szpitala. bo na Morton Road by³o ca³kiem pusto. Niestety.Sammy Bushey. odzyska³a równowagê i na ile mog³a. Piper otworzy³a drzwiczki pasa¿era i pomog³a jej wsi¹ æ. a przed oczami znowu wykwit³a czarna ró¿a. Bo¿e. ... .. Cholera jasna! Zapomnia³am o wodzie.. . M³oda kobieta stanê³a przed wozem. Nie do przychodni.przestrzeg³a. I pani. ostro¿nie.. . pomog³a jej wstaæ. tylko prosto do szpitala.zobaczy³a ch³opca le¿¹cego spokojnie tam.. ale có¿ mia³a zrobiæ? Na drodze ¿ywego ducha. Wobec czego zamiast po³o¿yæ kobietê z powrotem.Jak pani siê nazywa? . I mam wodê. dlaczego pozwoli³e mi zapomnieæ o wodzie?! Ranna d wiga³a siê na nogi. . i dzi ecko. . .chooodni. bulgocz¹c.Matka zatoczy³a siê. a jego asystent. Spojrza³ na ni¹ przelotnie. . dostanie pani wody.. która próbowa³a usi¹ æ. zanim Piper zd¹¿y³a j¹ podaæ. wyszed³. potoczy³a siê po dywaniku.spyta³a Piper. co wiedzia³a o pierwszej pomocy. A zaraz potem zabieram pani¹ do szpitala. podtrzymuj¹c j¹ w pasie i prowadz¹c do samochodu. przy pieszy³a kroku. jakby tam widzia³ co interesuj¹cego. w³osy spada³y jej na twarz. Mo¿e przypomnia³a mu siê jaka kreskówka. Kobieta chwyci³a butelkê. . Piper jecha³a z du¿¹ prêdko ci¹.. ¿e doktor Haskell zmar³ poprzedniego dnia. Piper oderwa³a od kó³ka na kluczyki elektroniczny breloczek z pilotem. Od raz wyjê³a z centralnej konsoli butelkê wody Poland Spring i zdjê³a nakrêtkê. bo k³óci³o siê ze wszystkim.Spokojnie. Woda cieka³a jej po szyi i po brodzie. . mocz¹c koszulkê. Ubranko mia³ kompletnie przepocone.. G³owê mia³a spuszczon¹. po czym zatrzyma³ wzrok na podsufitce. nie sposób przecie¿ zostawiæ cz³owieka w pal¹cym s³oñcu.Tak.mówi³a. dowiedzia³a siê.. W samochodzie jest ch³odno.

jak tam wygl¹da sytuacja z propanem. lecz zamiast wej æ do rodka. Oto Dale Barbara. w jaki Junior opu ci³ g³owê. Junior tymczasem wspi¹³ siê po schodach komisariatu. W pewnej chwili Junior wyj¹³ z kieszeni telefon komórkowy. Migreny? Bóle g³owy? To. usiad³ i zacz¹³ pocieraæ skronie. tymczasem akurat podjecha³ jeden z samochodów policyjnych. przez samego prezydenta). Zak³adaj¹c. Obaj rozmawiali przez chwilê. by przej æ przez Commonwealth Lane i na ty³y ratusza . By³o na co popatrzeæ. po czym DeLesseps odjecha³. Ry¿y postanowi³ zaczekaæ. podob no awansowany do rangi pu³kownika (jak twierdzili niektórzy. nastêpnie znowu s³ucha³.lecz wówczas zobaczy³ kogo jeszcze i usiad³ z powrotem. jaki czas s³ucha³. Pewnie zostawi³ leki w domu. w którym znalaz³o siê miejsce tak¿e dla czterech p³ugów nie¿nych. Za kó³kiem siedzia³ Frankie DeLesseps. sta³ w cieniu pod markiz¹ przy starym kinie. Nie chci byæ widziany w czasie sprawdzania miejskich zapasów róde³ energii. 8 W czasie gdy Ginny stara³a siê powstrzymaæ krwawienie z pochwy.Sammy zosta³a zbadana i przyjêta przez s³ynnego eksperta medycznego Dougiego Twitchella. . Oczywi cie je li siê nie rusza³. co by³o widaæ. Ry¿y Everett siedzia³ sobie na ³aweczce na placu miejskim przy ratuszu. I on tak¿e bezdyskusyjnie obserwowa³ m³odego pana Renniego. powiedzia³ co jeszcze i zatrzasn¹³ aparat. wygl¹da³o na migrenê. wiêc cz³owiek w cieniu by³ w zasadzie niewidoczny. £aweczka sta³a pod wysokim wierkiem o roz³o¿ystych ga³êziach. potem co powiedzia³. Nie ze wzglêdu na pocieranie skroni. Unika wiat³a. ¿e Haskell mu je przepisa³. Ry¿y zacz¹³ wstawaæ. a Twitch podawa³ powa¿nie odwodnionemu Little Walterowi p³yny przez kroplówkê. by³ jednak nieco wiêkszy ni¿ szopa) i sprawdziæ.. jakby go bola³a g³owa. ale d³ugi drewniany budynek. u wiadomi³ sobie Ry¿y. Raczej z powodu sposobu. Wróci³ do masowania skroni. Doktor Haskell swego czasu mówi³ co o tym m³odym cz³owieku.Junior najwyra niej i tak by go nie dostrzeg³ . zatrudniony na sezon w kuchni Sweetbriar Rose. Z miejsca dla pasa¿era wysiad³ Junior Rennie. a ju¿ zw³aszcza przez syna wiceprzewodnicz¹cego rady.. Ry¿y zamierza³ i æ bezpo rednio do magazynu znajduj¹cego siê za ratuszem (Twitch nazywa³ go szop¹. otworzy³ klapkê.

Barbara chyba doszed³ do tego samego wniosku co Ry¿y: Junior nie obserwuje. który pó³ roku wcze niej przeszed³ operacjê wstawienia sztucznego stawu biodrowego. Jaki czas rozmawiali we trzech. Nie z bólu. Najwyra niej wiceprzewodnicz¹cy postanowi³ awansowaæ Andy'ego z wo³a roboczego na szofera. Rozleg³ siê niecierpliwy d wiêk klaksonu. patrz¹c. zamiast po prostu zerkn¹æ przez ramiê. a poza tym by³ ciekaw. Nigdy nie zaleci³by kuracji na tej podstawie. ¿³opi¹cy hektolitry paliwa. podejrzewa³ Ry¿y. który Ry¿y doskonale zna³. Chwilê pó niej Ry¿y zmieni³ zdanie. Junior nie wsta³. trzy osoby przechodz¹ce ulic¹ zesz³y z asfaltu potulnie jak owce. podobnie jak m³ody cz³owiek siedz¹cy na schodach. Otworzy³y siê drzwiczki po stronie kierowcy. Nie przypuszcza³. A mo¿e to jedno i to samo? Warto siê nad tym zastanowiæ. Nic dziwnego zatem. ewentualnie jedno i drugie. gdyby mogli siê napiæ czego z procentami). jak kto obraca siê ca³ym cia³em. które po powrocie z letniego wyjazdu bez przerwy siê drapie. ale z przygnêbienia. Wielu z nich. ¿e kiedykolwiek ujrzy za kierownic¹ czarnego monstrum kogokolwiek poza samym Du¿ym Jimem. Mo¿na oceniæ nadwerê¿enie szyi. Junior podniós³ wzrok. poszpera³ . Wystarczy³o. by przeczytaæ zawiadomienie wywieszone na zewnêtrznej tablicy.Interesuj¹ce. Pojawi³ siê czarny kanciasty samochód. Hummer zatrzyma³ siê przed komisariatem. tylko na kogo czeka. natomiast potrafi³ odró¿niæ cz³owieka. Hummer Du¿ego Jima Renniego. przystan¹³. zas³oniêty przez ratusz. Z miejsca pasa¿era Rennie. ¿e popatrzy³. jakby j¹ mia³ na temblaku. Rennie pozwoli³ Sandersowi prowadziæ swoj¹ ukochan¹ czarn¹ per³ê? Ry¿y uniós³ brwi. Sanders ko³o niego usiad³. Everett by³ niez³y w diagnozowaniu na odleg³o æ. Placem ci¹gle jeszcze przechodzili ludzie z karczmy (niektórzy zostaliby znacznie d³u¿ej. Ry¿y postanowi³ zostaæ na ³awce jeszcze chwilê. na kogo czeka Junior. który aktualnie cierpi na hemoroidy . w jaki sposób Du¿y Jim idzie po schodach do syna. W mowie cia³a oznacza³o to. ¿e Sanders zos ta³ wyznaczony do prowadzenia czarnej bestii. Du¿y Jim przyciska³ rêkê do wydatnego brzuszyska. Wysiad³ Andy Sanders. piesznym krokiem przeszed³ przez ulicê i w chwili. gdy znikn¹³ z pola widzenia Juniora. ale nie wsta³. mia³o pochylone g³owy. Pod drzewem panowa³ mi³y ch³ód. ¿e ostatnio nadwerê¿y³ sobie bark albo ³okieæ.na podstawie sposobu chodzenia. mo¿na rozpoznaæ wszawicê u dziecka. Potem wszed³ do rodka. Jak wiêkszo æ do wiadczonych medyków. od takiego.

.Czasem i mnie siê marzy. czy ju¿ wróci³a? .Nie mam pojêcia. Nadal pociera³ skroñ i by³ bardzo blady. . ¿e wielebna pomo¿e nam znale æ jaki dom. .Chyba siê w koñcu nie przedstawi³ .przywita³a go dziewczynka pogodnie. . Ojciec i córka.w³¹czy³ siê mê¿czyzna. Ry¿y mia³ niez³y wzrok.Nie. . . jak Al wskakiwa³ na ty³ ciê¿arówki Burpeego. A to jest Aidan.odezwa³a siê kobieta. I niech to licho. Kobieta i mê¿czyzna te¿ trzymali siê za rêce. bo nadal siedzia³. potem jeszcze chwilê wszyscy trzej rozmawiali. co to by³o. . .Nazywam siê Alice. pomy la³.Al Timmons? Przecie¿ na w³asne oczy widzia³. Ry¿y pokiwa³ g³ow¹.powiedzia³ Ry¿y. a z ratusza wyszed³ kwartet: siwiej¹cy mê¿czyzna.Nie wie pan przypadkiem. .Bêdziemy mieszkali na chlebanii . . woln¹ rêk¹ pociera³ skroñ. . Wszyscy czworo przeszli przed ³awk¹ Ry¿ego. Sanders musia³ przy tym podnie æ g³owê. Jakby mia³ zamiar siedzieæ na tych schodach d o koñca wiata. Dziewczynka trzyma³a ch³opca za rêkê i nios³a szachownicê. opu ci³ g³owê i znów pociera³ skronie. Junior ponownie zaprzeczy³.Chcemy porozmawiaæ z wielebn¹ Libby . Ch³opiec wygl¹da³ na równie strapionego jak Junior. . Dwaj radni spojrzeli po sobie. Tyle móg³ powiedzieæ z ca³kowit¹ pewno ci¹.w kieszeniach i wyj¹³ co .dokoñczy³a dziewczyna.Cze æ . ch³opiec i dziewczynka. ale znajdowa³ siê co najmniej o piêædziesi¹t metrów za daleko. Sanders wsta³ i we dwóch weszli do komisariatu. . Zreszt¹ w cieniu Du¿ego Jima. Szk³o albo metal. Du¿y Jim po drodze poklepa³ syna po ramieniu. m³oda kobieta. Rennie wskaza³ hummera - zrobi³ to zdrow¹ rêk¹ . Du¿y Jim wzruszy³ ramionami i roz³o¿y³ rêce w ge cie co ja na to poradzê . ¿eby zobaczyæ.U miechnê³a siê do mê¿czyzny. ¿eby tam zamieszkaæ. Na chlebanii.a Junior pokrêci³ g³ow¹.Tak nam przed chwil¹ poradzi³ wo ny . Potem Sanders wskaza³ brykê.To wietnie . ¿e jednak nie s¹ rodzin¹. co b³ysnê³o w mglistych promieniach s³oñca. ten drugi . Ry¿y doszed³ do wniosku. Ledwo obaj radni opu cili scenê. . Sanders odegra³ rolê od wiernego.No to sprawdzimy I w razie czego zaczekamy. Junior wsadzi³ to co do kieszeni. przepuszczaj¹c Du¿ego Jima w drzwiach.Ten drugi mia³ na imiê Dale? .Powiedzia³. .zapyta³.uzna³a kobieta. .oznajmi³ ponuro Aidan. Junior nie zareagowa³. co Ry¿y uzna³ za symboliczne.

..zapyta³ Ry¿y.Czy zechcia³aby pani po wiêciæ mi chwilê? Odejd my dwa kroki.uzupe³ni³a Caro.potwierdzi³a Caro.Powinni my.Aidanie Appletonie! . Ostatnim. .Nie. . . i rozumiemy niepokój. dziecko wtedy nieruchomieje.Bo zawsze mamusia chodzi³a z nami po domach.Ch³opiec pu ci³ d³oñ siostry.Pojecha³a po woopsy . lecz wygl¹da³a na przestraszon¹..Synku. panie Everett. Rozumie pani. ale odesz³a z nieznajomym kilka kroków od wierku. Caro by³a zdumiona i ostro¿na. Wydawa³o siê.odezwa³ siê siwiej¹cy mê¿czyzna.. jednak naszym zdaniem jest on nieuzasadniony.Nie. proszê.Jestem asystentem medycznym. ca³kiem jakby zapomnia³.. Chcê siê pobawiæ w tê drug¹ zabawê. Nie umknê³o to uwagi mê¿czyzny..To znaczy chwilowo. . Wygl¹da³ jak ma³y staruszek.Nic podobnego nie zaobserwowali my .powiedzia³a kobieta cicho. .I bardzo dobrze .ci¹gn¹³ Aidan. .Everett.krzyknê³a Alice wstrz¹ niêta do g³êbi. . .. ..Czy pan jest lekarzem? . .Czy ch³opiec ma jakie objawy chorobowe? .. .Wcale nie bêdê ¿a³owa³. je li w tym roku nie bêdzie zabawy cukierek albo psikus . .Postanowi³y siê .powiedzia³ Ry¿y ca³kiem szczerze.. . ¿e to najzwyklejsze przeziêbienie.. dla odmiany poci¹gn¹³ za rêkê kobietê.Na przyk³ad przerywa na chwilê wykonywan¹ czynno æ. albo ma szklany wzrok. nie zdo³a³ opanowaæ odruchu. boli ciê g³owa? .Bojê siê i æ na Halloween bez mamy. . panie. . nic nie mówi¹c.. . . Ma³y i przestraszony staruszek.Doceniamy pañsk¹ troskê. porusza wargami.wyja ni³a Alice od niechcenia. . bez jedzenia .Jemu chodzi o zakupy .Chod .. Ry¿y a¿ drgn¹³. na jakim wiecie ¿yje.A dlaczego? . . czego potrzebowali w Mill.. Na razie my siê nimi zajmujemy.A gard³o? . .Aidan zmierzy³ lekarza powa¿nym spojrzeniem. Eric Everett.I spêdzi³y dwie doby w samotno ci. Zgromi³ Ry¿ego spojrzeniem. Caro . Zaraz siê jednak u miechn¹³.Stracili matkê . ¿e te dzieci zosta³y bez matki. ¿e marudzi. .Doceniamy pañsk¹ troskê. . . by³a epidemia grypy. Proszê mnie nazywaæ Ry¿y.. a mamusia pojecha³a po kupy. . który zbli¿y³ siê do nich. Ry¿y mia³ nadziejê. . Ry¿y wsta³.oznajmi³ mê¿czyzna. Proszê pamiêtaæ.Rzeczywi cie .Choood my! . Zdawa³o mi siê. Mo¿e by³ chory.

wtedy ci dwaj.Dzieci! .Chlebania! Chlebania! Ch³opiec dotrzymywa³ jej kroku i te¿ wrzeszcza³ na ca³y g³os. po czym wyci¹gnê³a rêkê.Ka¿de dziecko reaguje po swojemu. O ile opadn¹. . .Zaczekajcie! Kobieta zastanawia³a siê chwilê. A gdyby cie mnie pañstwo potrzebowali.Dziêkujemy panu za troskê. gdzie i kiedy spotkali Ry¿ego Everetta. Alice i Aidan rzeczywi cie pobiegli przez park.. dzieci s¹ coraz dalej. Ry¿y.Pewnie przesadzi³em.Wybaczamy panu.zgodzi³ siê Ry¿y pogodnie. bez trudu opowiedz¹.zawo³a³ siwiej¹cy mê¿czyzna.. czy Thurse wie.Albo na tej ³aweczce .. ¿e Junior Rennie znikn¹³ ze schodów. Ry¿y pokiwa³ g³ow¹. Alice przy tym stale macha³a szachownic¹ i krzycza³a co si³ w p³ucach: . Na nas ju¿ czas. któr e bêd¹ widoczne przez drzewa. gdy opadn¹ li cie.dostaæ do miasta o w³asnych si³ach. ¿e dziewczêta.zmarszczy³a nos. z wdziêkiem. .je znale li. odstukaæ.zawo³a³ Thurse niecierpliwie. gdy szli przez plac w stronê. . Mo¿e mu siê to ju¿ przydarzy³o.U miechnê³a siê szeroko. Thurse. Gdy przeniós³ spojrzenie na budynek komisariatu. stwierdzi³. . .Caro! . A nawet norma. pomy la³ Ry¿y. .To wiele wyja nia. . prawie zawsze w koñcu uciekaj¹ od swoich podstarza³ych kochanków. . nadal z u miechem. . bo i które amerykañskie dziecko nie my li o Halloween w drugiej po³owie pa dziernika? Jedno by³o pewne: je¿eli kto kiedy tych ludzi zapyta. Mo¿e wiedzia³. panie Everett.Z³ó¿my to na karb najbardziej zwariowanego weekendu w dziejach wiata. . Czas jaki jeszcze posiedzia³ na ³aweczce. . Pewnie ma³y mia³ stan fugi i tyle. . Ry¿y by³ ciekaw. policjanci .Wskaza³ w stronê.Chod ¿e! Kobieta pomacha³a rêk¹ na po¿egnanie.Chêtnie. .powiedzia³a kobieta. bêbni¹c palcami w udo. proszê zajrzeæ do szpitala albo do przychodni.Albo na tej ³aweczce . Patrzy³ za nimi. Chocia¿. Reszta to czysty przypadek. w³a ciwie tylko poruszy³a palcami i pobieg³a lekko. Wreszcie podj¹³ . To tyle w kwestii dyskrecji. Ryzyko zawodowe. jakby jej co brzydko zapachnia³o . które biegaj¹ lekko i z wdziêkiem. W koñcu drzewa przes³oni³y mu widok. gdzie wznosi³a siê wie¿a ko cio³a kongregacyjnego. dziewczynka wydaje siê w dobrej formie.. kopi¹c sterty kolorowych li ci. gdzie sta³y zabudowania szpitalne. .

a pó³ki ugina³y siê od zapasów ¿ywno ci. rzêdy ³ososia i mnóstwo czego . a czego takiego Barbie nie widzia³ od czasu krótkiego okresu racjonowania ¿ywno ci w Arabii Saudyjskiej. czasem ciera³ kurz z pó³ek i niekiedy zamiata³. taka by³a ciê¿ka.mrukn¹³ Barbie. Na jednej sta³o radio. najwyra niej Al Timmons o nim wiedzia³. gdy nie móg³ oznaczaæ compact discu. ale nie by³ zaniedbany ani brudny. 9 Co Barbie robi³ w ratuszu w chwili.Dobre sobie . Barbie mia³ nadziejê. Znajdowa³ siê tam równie¿ niewielki generator pomocniczy. Szukanie szpitalnych pojemników z propanem w magazynie ratusza mog³o zaczekaæ. ¿e mog³o byæ nowe w czasach. Tego w³a nie Barbie szuka³. Schron przeciwatomowy by³ d³ugi jak wagon restauracyjny poci¹gu firmy Amtrak. Bardziej go ciekawi³o. MLEKO W PROSZKU oraz CUKIER.pochodzi³ z dawnych czasów. A tak¿e kolejne pud³a: ze sze æ oznaczonych ZESTAW SANITARNY i kilkana cie masek przeciwgazowych. ¿e nigdy w ¿yciu nie bêdzie musia³ skosztowaæ tego specja³u. By³y tu pud³a z artyku³ami sypkimi. co jedyny oficer armii Stanów Zjednoczonych obecny w Mill robi w ratuszu. Na drugim koñcu pomieszczenia znalaz³ drzwi. Tutaj zmagazynowano wodê w szklanych butelkach. aby wej æ do ratusza? Otó¿ w³a nie zagwizda³ z uznaniem przez zêby. Pracowa³. znalaz³ prze³¹cznik. nie taki okaza³y. KASZA PSZENNA. Zapewne w³¹czy³ siê przy zapaleniu wiat³a. gdy Ry¿y przekracza³ Commonwealth Lane. równo ustawione rzêdy butli z naklejkami WODA PITNA. Na cianie wisia³a ¿ó³tawa tabliczka z napisem CZ£OWIEKOWI WYSTARCZA 700 KALORII DZIENNIE. Chwyci³ skrzyneczkê i omal jej nie upu ci³. Naliczy³ te¿ dziesiêæ du¿ych kartonów sucharów z nadwy¿ek rz¹dowych i dwa wype³nione tabliczkami czekolady z tego samego ród³a. Drug¹ pó³kê zajmowa³y dwie p³ytowe kuchenki elektryczne oraz metalowe pud³o pomalowane na jasno¿ó³to. Zobaczy³ ³ó¿ka polowe oraz niebieskie koce i materace zabezpieczone plastikowymi pokrowcami na suwak. gdy C. Pomaca³. Otworzy³ je i stan¹³ w egipskich ciemno ciach. wielkie plastikowe pojemniki oznaczone napisami: RY‾.decyzjê i wsta³. McCall lansowa³ przebój Convoy .trzy czarne trójk¹ty tworz¹ce kó³ko . Kolejny pokój. Czarny symbol na jego boku .W. co siê nazywa³o Ostrygi nie¿ne . Z przodu maszynki . . lecz nadal du¿ Wygl¹da³ na nieu¿ywany. Po obu jego stronach znajdowa³y siê pó³ki. które wygl¹da³o. Najwyra niej wiêkszo æ stanowi³y ryby i przetwory rybne: ca³e kolumny puszek z sardynkami.

wygra³ pan parowar. je li mo¿na spytaæ? .W magazynie na ty³ach ratusza. Przez chwilê nie móg³ sobie przypomnieæ nazwiska. . Everett..stwierdzi³ Ry¿y.Doskonale.Mê¿czyzna wyci¹gn¹³ rêkê. Chocia¿ pewnie by mnie pan odratowa³. czasami z ¿on¹. . . naprawdê nie musia³.wskaza³ licznik Geigera . po rodku skali.u ci li³ Ry¿y. jak wiadomo. Nale¿a³o w³¹czyæ urz¹dzenie i skierowaæ czujnik w odpowiedni¹ stronê..Propanu.Baterie pad³y . ¿e jest pan lekarzem? . przesun¹æ siê na ¿ó³te. czy teraz tam kogo zastanie my. Barbie z niejak¹ rezerw¹ podszed³ i poda³ mu d³oñ.umieszczono skalê podpisan¹ IMPULSY NA SEK.I z jakiego powodu chcemy siê rozgl¹daæ? . W³¹czy³ urz¹dzenie. n by³oby dobrze. . . co rozumia³ przez toto . solidnie zbudowanego mê¿czyznê o jasnych w³osach.powiedzia³ kto . Na sto procent widzia³em takie u Burpeego.Widzia³em.Ry¿y Evers. jak pan wchodzi³ do ratusza . .To znaczy.. wskazuj¹c zero. Chod my zerkn¹æ.To . Obejrza³ siê i w drzwiach miêdzy dwoma pomieszczeniami zobaczy³ wysokiego.Wiem. co to znaczy. a zawsze z dwiema dziewczynkami. . Barbie zastanowi³ siê chwilê.Mi³o mi. . prawda? . Lampka zasilania pozosta³a ciemna. Nagle dozna³ ol nienia. Barbie ma³o nie wyskoczy³ ze skóry.A gdzie konkretnie mieliby my siê rozgl¹daæ? . . bracie. Chyba potrzebna bêdzie bateria sze ciowoltowa. Je¿eli to. . Przez pana ma³o nie zszed³em na zawa³. A to. ¿e siê zgadzamy. . Tylko nie wiem.A. Zdaje siê. mogliby my dokonaæ drobnej wymiany informacji.Asystentem medycznym . . czego nam brakuje w szpitalu.pewnie jest ca³kiem niez³a my l. a wtedy ig³a wska nika mog³a zostaæ na zielonym polu.Nie u ci li³. . W koñcu jako musi siê toto trzymaæ.Blisko.. choæ facet bywa³ w Sweetbriar Rose prawie w ka¿d¹ niedzielê. a ig³a spokojnie tkwi³a w miejscu. co znajdziemy.Czego wam brakuje. . albo przechyliæ na czerwone. Wiêc mo¿e na razie rozejrzymy siê dok³adniej tu w pobli¿u? . diab³a tam.Zale¿y.

¿e nie kto inny. Junior n ie by³ zainteresowany chronieniem ojca (nie by³ te¿ zaskoczony ani przera¿ony tym.to móg³ ci¹gn¹æ do kraju jak¹ przykr¹ niespodziankê z Bliskiego Wschodu. ale naprawdê mia³ interes we wrobieniu Dale'a Barbary. ¿e zgubi³. ¿e pokona po³owê schodów. . Na razie musia³ byæ schowany i tyle. . Ta cipa tañczy³a. . By³ tam równie¿ Coggins. na szczê cie nikt nie zwraca³ na niego uwagi. Mo¿e i tak. Junior w koñcu nawet doszed³ do wniosku. synu. obróci³ i w lizgn¹³ siê do rodka. bo zawsze wiedzia³. W ciemno ciach bêdzie lepiej. ¿e w Iraku . I jeszcze ta taka siaka owaka redaktorka. podskakuj¹c w rytm bicia serca. W³o¿y³ klucz w zamek. tylko Barbie ponosi odpowiedzialno æ za jego bóle g³owy. W spi¿arce.10 Junior sta³ u stóp rozchwierutanych schodów prowadz¹cych do mieszkania nad aptek¹.ludzie plotkowali. Zastanawia³ siê. . nie tylko usuniemy go z drogi .Po³o¿y³ na ramieniu Juniora ciep³¹ miêsist¹ d³oñ. I zamierzali zaj¹æ siê Baaarbiem . pogrzeba³ w kieszeni. Na ni¹ te¿ mam pomys³. jak jej zagra³. co stary z robi³. W tej chwili spi¿arnia w domu McCainów na Prestile Street wydawa³a mu siê najwspanialszym miejscem na ziemi. Junior pokona³ schody wolno.. z dziewczynami.powiedzia³ ojciec tego ranka.Je¿eli odpowiednio rozegramy karty. Jeszcze kilka osób wraca³o z karczmy. zatrzymuj¹c siê co cztery stopnie. móg³ namówiæ Rose. Na przyk³ad truciznê. czy w ogóle zdo³a po nich wej æ. który dosta³ od Andy'ego Sandersa.Gramy razem.. szukaj¹c klucza. tyle ¿e ju¿ nie by³a bia³a. wygraæ z bólem g³owy.Wykorzystamy go do zjednoczenia mieszkañców miasta w obliczu zagro¿enia. ale co z tego? Zawsze mo¿na by³o zepchn¹æ na bok tego wrzaskliwego gospelowego kretyna. Barbara móg³ bez trudu zaaplikowaæ mu jakie wiñstwo w jedzeniu. Sytuacja zawsze mog³a siê zmieniæ. Je li tutaj uda siê za³atwiæ sprawê. a wtedy g³owa mu wybuchnie jak noworoczna petarda. Albo w kawie. . Prawdopodobnie. Bo przecie¿ je¿eli faktycznie by³ za oceanem . gdy namaca³ go miêdzy monetami. Choæ mo¿e siê zdarzyæ. D³u¿szy czas nie móg³ znale æ i ju¿ zacz¹³ siê obawiaæ. Plama przed okiem wróci³a na swoje miejsce. Zmieni³a siê w jasnoczerwon¹. lecz na razie rzeczywi cie jechali na tym samym wózku. Rozejrza³ siê dooko³a. ¿e drzemie w nim morderca). Stan¹wszy na szczycie. G³owa jako mu nie wybuch³a. A nawet je li nie zrobi³ tego osobi cie. bêdzie mo¿na tam pojechaæ. Junior jada³ w Sweetbriar Rose wielokrotnie. pomy la³ Junior. jasna sprawa.

Zobaczy³ starannie za cielone ³ó¿ko. nie zamierza³ siê wynosiæ z w³asnej woli.parê kompletów bawe³nianej bielizny. Czy¿by Baaarbie zamierza³ je zostawiæ? Albo umówi³ siê z kim . . Baaarbiemu siê tutaj podoba³o. Fajnie by by³o. Junior s¹dzi³.my la³ teraz Junior. Pod nimi telefon komórkowy. kiedy siê w ciek³. ¿e to nie jego. By³ szczê liwy jak larwa w psiej kupie.Znajd co . ¿e taki by³ skutek wp³ywu matki. Wszystko na nic. Syna nigdy nie uderzy³. to fakt. od czego siê nie wykrêci . choæ generator Sandersa z pewno ci¹ by³ wietnie zaopatrzony. Ojciec potrafi³ przy³o¿yæ.pouczy³ syna Du¿y Jim.powiedzia³ Junior i zachichota³. Junior nawet siê zdziwi³.Nie zapali³ wiate³. W trzeciej . Rozumiesz? Masz mnie za idiotê.pusto. ¿e je li uderzy raz. wyszukany na jakim wschodnim bazarze w chwili wolnej od podtapiania podejrzanych albo molestowania ch³opców. ostatnio jednak zmieni³ zdanie. Gdybym by³ idiot¹. W drugiej szufladzie . Ca³e pó³ki zastawione ksi¹¿kami. Junior wszed³ do sypialni. chocia¿ w g³owie mu dudni³o i hucza³o. W górnej szufladzie zobaczy³ cztery pary d¿insów i dwie pary krótkich spodenek khaki. ¿e mu je gdzie prze le. Jak to by³o? Podobno miech jest najlepszym lekarstwem.Niedaleko pada jab³ko od jab³oni . nie uratowa³bym ci ty³ka wczoraj w nocy. ¿e w³a nie tego szuka³. mo¿e z Petr¹ Searles. który wygl¹da³ na jak¹ wielb³¹dzi¹ we³nê albo inny badziew. Barbie móg³ zwyczajnie stwierdziæ.. W takim razie mia³ pewnie identyczne plany wobec dywanu w salonie. . Baaarbie? Podszed³ do komody. nie ukara³ go nawet klapsem. nie bêdzie umia³ przestaæ. . Nie mia³ takiej potrzeby. To by³ tani aparat. Przez moment s¹dzi³. W pó³mroku czerwona plama przed okiem stawa³a siê mniej widoczna. pod wiadomie przeczuwa³. Od razu rzuca³o siê w oczy mnóstwo ksi¹¿ek. Rozejrza³ siê ciekawie po wnêtrzu. z gatunku takich.. ¿e nie wpad³ na to wcze niej. kilka par bia³ych sportowych skarpet. W ogóle .Cokolwiek. która pracowa³a w aptece. Chichot obudzi³ ból w g³owie. trudno. Wcale nie zamierza³ prosiæ o wys³anie swoich rzeczy. co. jakie dziecia ki z college'u okre la³y mianem gor¹cy kartofel albo. Co . Cudownie by³oby nasraæ na samym rodku materaca. bo w ogóle nie planowa³ opuszczaæ miasta. co mo¿e nale¿eæ wy³¹cznie do niego. Stary po prostu wiedzia³. ale szybko zmieni³ zdanie. I podetrzeæ siê poszewk¹ od poduszki. stary? . Nie. Zajrza³ pod ³ó¿ko. jednorazówka .

Mo¿e nigdy . Dzisiaj nale¿a³o to uznaæ za b³ogos³awieñstwo. Rozwin¹³ skarpety i tê ciê¿sz¹ wytrz¹sn¹³ nad blatem komody. Junior zastanowi³ siê. Porz¹dni z tego Baaarbiego. nie. nawet k³aczków kurzu. Brenda nie zamierza³a siê tym przejmowaæ akurat teraz.nic tam nie by³o. otworzy³ szufladê ze skarpetkami i bielizn¹. W szkole sam tak zwija³ skarpetki i czasami chowa³ w nich trochê trawy albo jakie dopalac ze. Trafi³ za trzecim razem. po czym znieruchomia³. Wiedzia³. Brenda Perkins oceni³a. ¿e do zmroku zostanie ugaszony. . Baaarbie.Cokolwiek . otar³ wilgoæ z k¹cika têtni¹cego bólem lewego oka (nie zauwa¿y³. jednak po namy le zrezygnowa³. ¿e ³za by³a zaczerwieniona od krwi). jak to wysi³ek fizyczny.szepn¹³.Muszê znale æ cokolwiek. kiedy. obojêtne . ale ju¿ by³o widaæ. czyby nie ³ykn¹æ imitreksu. bo czu³a siê wy mienicie. dwa. ¿e uporaliby siê z ogniem du¿o szybciej. . Ale chodzi³o nie tylko o endorfiny. tkniêty nag³¹ my l¹. Wypad³ z niej nie miertelnik Dale'a Barbary. Wyj¹³ z szuflady starannie zwiniête kule i obmaca³ ka¿d¹ po kolei. wspierana przez oddzia³y marines i wojsk l¹dowyc h. Nie bez znaczenia by³a odpowiedzialno æ za wykonanie wa¿nej pracy przez grupê . pomy la³. Wróci³ do salonu. Mam ciê. Pomog³o jej pó³torej godziny aktywno ci: wyzwoli³o endorfiny. Rozprawia³a siê z nim stra¿ po¿arna z czterech okolicznych miast. mimo potwornego bólu g³owy. ¿e aktualny stan mo¿e nie potrwaæ d³ugo. odpowiedzia³aby: Mo¿e za rok. odzyska formê po mierci mê¿a. Po stronie Mill nie by³o tego problemu. Skarpety to dobra kryjówka. A kiedy nawet stringi Adriette Nedeau.jogging czy gaszenie ognia ³opat¹. Skarpetki by³y zwiniête w kulki. Zdawa³a sobie sprawê. Nigdy nie wiadomo. gdyby nie mieli za przeciwnika do æ ostrego wiatru. I towarzystwa dziewcz¹t. 11 Na Little Bitch Road po stronie Tarker's Mills ci¹gle szala³ po¿ar wywo³any przez fasthawki. jej zdaniem. Wyczu³ co . czego mu trzeba: ciemnej spi¿arni na Prestile Street. Na razie jednak by³ tutaj. Ju¿ po³kn¹³ dwa i kompletnie nic to nie da³o poza metalicznym posmakiem w gardle. u miechn¹³ siê szeroko. wetkniêtego do ma³ej przedniej kieszonki d¿insów. A. I musia³ co znale æ. Junior. Gdyby j¹ tego ranka kto zapyta³. Ju¿ mi nie spieprzysz. Pó niej mog³o okazaæ siê przekleñstwem. Wróci³ do komody. co przypomina³o p³aski kawa³ek metalu.

Czyta³em w National Geographic . Oboje spojrzeli w stronê kopu³y. Johnny Carver i Nell Toomey zwijali wê¿e i rzu cali je na pakê ciê¿arówki Burpeego. .ludzi. Ogieñ po drugiej stronie to ju¿ by³a zupe³nie inna historia.Za to. trochê zak³opotana. Niós³ mokr¹ miot³ê i gumow¹ wycieraczkê pod drzwi. Tommy Anderson z Karczmy Dippera i Lissa Jamieson . Walcz¹cy z nim wygl¹dali jak po³yskliwe zjawy z sadz¹ osiadaj¹c¹ na kopule. splun¹³ przez ramiê. Potrz¹sn¹³ ni¹ mocno.Mo¿e i tak.W tych okoliczno ciach móg³ to zrobiæ ka¿dy. którymi ci¹gnêli wodê ze strumienia Little Bitch Creek. Kilku mia³o na plecach hydronetki. .Odwróci³ g³owê. A s³owa. Al Timmons. co to robi.Nawet bez wiatru móg³by siê rozprzestrzeniæ. Do Brendy podszed³ Romeo Burpee. . ale chêtnie poda³a mu d³oñ.nieco zbaczaj¹ca w stronê New Age. kilka drzew spali³o siê prawie doszczêtnie.Wskaza³ palcem nierówn¹ przecinkê miêdzy drzewami i przegradzaj¹cy j¹ wal¹cy siê kamienny mur. lecz silna jak koñ . Kopu³a zablokowa³a wiatr. Móg³by p³on¹æ przez tydzieñ albo i miesi¹c. przemieniaj¹c najbli¿sz¹ okolicê w zacz¹tek bagien. Ci¹gle jeszcze widnia³y na niej metki. Czternastu mê¿czyzn i trzy kobiety rozstawili siê po obu stronach drogi. gdyby siê ju¿ zajê³o. Szybko pojawili siê ochotnicy ci¹gniêci przez dym. a ziemia taka mokra. Rzuci³ jedno i drugie. I przes³ania³a widok na stronê Tarker's. choæ poczernia³y. Poza tym sk¹d wiemy.Albo ogieñ by siê przeniós³ tam.sta³a siê zapor¹ na strumieniu. Brenda s³ysza³a miechy i u wiadomi³a sobie. Zaskoczy³ j¹. Jeszcze siê nad t¹ spraw¹ g³êbiej nie . ¿e pewnie sam by wygas³. . wyci¹gn¹³ do Brendy rêkê.Z jakiej to okazji. A pod ziemi¹ przecie¿ nie ma wiatru. a co nie. . które nadal mo¿na by³o przeczytaæ. ¿e wykona³a pani kawa³ dobrej roboty. lecz zadowolona. co to siê pali dwadzie cia i trzydzie ci lat. ¿e nie by³a jedyn¹ korzystaj¹c¹ z nap³ywu endorfin. którymi gasili pe³zaj¹ce ogniki. na szczê cie jednak nie sta³o siê nic strasznego. niektórzy z nich nadal trzymali ³opaty i gumowe wycieraczki. a przy tym pomog³a gasz¹cym po¿ar w jeszcze inny sposób . Rommie? . potem na drzewa po drugiej stronie. Krzewy po obu stronach drogi by³y poczernia³e i wci¹¿ jeszcze dymi³y. Roze mia³a siê. Zw³aszcza ¿e nie mamy teraz stra¿y po¿arnej. teraz j e zdjêli i siedli na poboczu. Na po³udniu by³y po¿ary w kopalniach. . . by³a mniej wiêcej widoczna do wysoko ci jakich trzydziestu metrów. Ognia by³o niewiele. ¿e wiatru nie bêdzie? Nie wiemy w ogóle nic o tym. co siê Brendzie wcale nie podoba³o. na wysok¹ trawê.nie li do innego samochodu pompy. Popió³ i sadza wy³owi³y j¹ z powietrza. g³osi³y wszem wobec: U BURPEEGO WYPRZEDA‾ TRWA OKR¥G£Y ROK.

.. pielêgniarz oraz nastoletnia ochotniczka. Ale mia³ w g³owie co jeszcze. . . Szyku je siê spotkanie na czwartek wieczór. ale uwa¿am. wiêc Piper nie mia³a szansy z ni¹ porozmawiaæ. . ¿e pani powinna kandydowaæ na szefa stra¿y i policji. ani Georgiego Fredericka. . lecz wcale jej siê to nie podoba³o. . . ale ju¿ niegro ne. Jako dawali s obie . . co trzeba.Za wcze nie na takie kroki. Zespó³.A przynajmniej na szefa stra¿y? Co pani my li? . Rommie pokiwa³ g³ow¹. ¿e jak ju¿ siê uporaj¹ z ogniem.wietna my l . . Jej zespó³. Zadba li o to ludzie.Jest. w koñcu wolno pokrêci³a g³ow¹. . . jak na zdjêciu z pola walki w czasie pierwszej wojny wiatowej.zgodzi³ siê Romeo. . .To nie jest mój zespó³.spyta³ z naciskiem. ani ja. który znalaz³a w komputerze. ¿eby zyskaæ pe³ny obraz sytuacji.Dale Barbara powinien zadzwoniæ do swojego przyjaciela w Waszyngtonie i powiedzieæ mu. Brenda zastanowi³a siê nad propozycj¹. z tych dzieciaków. Ca³ym szpitalem zajmowa³y siê trzy osoby: pielêgniarka. Pani wydaje rozkazy. Przy czym oni maj¹ zajêcie? Ani pani nie wie.Pewnie maj¹ zajêcie przy. Widzi pani jakie gliny? Pokrêci³a g³ow¹.umilk³a.Mo¿e ja siê trochê pcham z wozem przed konie. powinni to co op³ukaæ. Ale wszystko jedno co robi¹. jest.. ani Ruperta Libby'ego. Brenda siê zdziwi³a.podkre li³ Rommie. 12 Ginny Tomlinson bieg³a szpitalnym korytarzem. Przypomnia³a sobie dziwaczny zachód s³oñc z poprzedniego dnia.Nad tym siê mogê zastanowiæ .zastanawia³a. przyda siê parê zmian.Umilk³. My od naszej strony tego nie zrobimy.Ani jednego . czy robi¹ to. to zespó³. ani Henry'ego Morrisona.. . co ³¹czy pani zespó³? Bo ja widzê. Spêdzi³a w poczekalni do æ czasu.No w³a nie. i ¿adnego z nowych. Gina Buffalino. Nawet nie próbowa³a. . ani Freddy'ego Dentona.stwierdzi³a z u miechem. wcale mi siê to nie podoba. By³y brzydkie. bo wzywa³o j¹ g³o ne buczenie. ¿eby tego dopilnowaæ. I nie wiem.Pani widzi co . oni s³uchaj¹.Ani Randolpha. Powiod³a wzrokiem po tl¹cych siê krzewach i zwêglonych drzewach. . pomy la³a te¿ o pliku z nazw¹ VADER. którzy siê tu zjawili. Je¿eli ci¹gle jeszcze bêdziemy zamkniêci pod kloszem.

ale pielêgniarka odpowiedzia³a zmêczonym u miechem. co z ni¹ zrobili.Zdrowy szesnastomiesiêczny ch³opiec. ¿e prosi wody . .Co siê dzieje? Ju¿ my la³a. W d³oni trzyma³a kartê pacjenta. . Nie do koñca zrozumia³em. Sammy mówi³a co o ³ó¿eczku. mia³ lekki napad drgawek. Przysz³o jej do g³owy. no i skaleczenie. Pewnie wskutek d³ugiego przebywania na s³oñcu.Ginny? .Przykro mi to s³yszeæ.M³ody? Nie.. .. .. ¿e siê rozlecia³o. ¿eby cokolwiek zauwa¿yæ. . g³odu.A dziecko? .Dziewczyna zosta³a zgwa³cona . Piper zastanawia³a siê.. .uzna³a Ginny. Na szczê cie by³a zbyt naæpana. Prawdopodobnie wiêcej ni¿ raz. .spyta³a Piper. .odpowiedzia³ Twitch. ¿e mog³aby je wykorzystaæ w kazaniu.No i Ed Carty w³a nie zmar³. W powrotnej drodze Ginny sz³a powoli.odezwa³a siê Piper. Chocia¿ w pewnej chwili nas wystraszy³. Nie zosta³ nawet lad normalnego.Jej synek nazywa siê Little Walter. .radê. Piper wziê³a j¹ za rêkê. ale w koñcu uda³o mi siê powstrzymaæ krwawienie. .powiedzia³a Ginny sama z siebie.Ginny przeci¹gnê³a palcem po czole. . teraz ju¿ dotar³ do celu.. ¿e Ginny co odburknie. . Mia³a przygarbione ramiona. W korytarzu pojawi³ siê Twitch. . . I usiad³a obok wielebnej. Usiad³ przy nich.Pokiwa³a g³ow¹. odwodnienia. G³os mia³a spokojny. które zadaæ musia³a. . ¿e Twitch bêdzie musia³ j¹ zszywaæ. Pan Carty umiera³ d³ugo.Taki los.Raczej siê przewróci³. ale w zasadzie jestem pewny. jak zobaczy³am. . natomiast w jej mózgu otworzy³a siê w¹ska czerwona szczelina. W koñcu jednak nie pad³o. Tylko jestem zmêczona.Rozp³aka³am siê..Wody te¿ na pewno chcia³a . Ju¿ siê obawia³am.Wszystko w porz¹dku. Ginny cisnê³a jej palce. Mówiê o skaleczeniu dziecka. .. jak zadaæ pytanie. je li w niedzielê kopu³a nad bêdzie okrywa³a miasto. Piper patrzy³a na niego os³upia³a. .Ona mówi³a m³ody ! A ja my la³am.Czy dziecko te¿ zosta³o skrzywdzone przez gwa³cicieli? . ¿e to by³ wypadek.. Jaki czas siedzia³y bez s³owa. nie przypuszczam . tyle ¿e ludzie raczej nie zechc¹ s³uchaæ o mierci. . beztroskiego Twitcha. ale ledwo. Piper wyda³o siê to szczególnie piêknym ujêciem sprawy.Umilk³a na chwilê.

W ustach mia³a kwa ny posmak. Gdy czu³a. my l¹c o tym. ona zapanuje nad tob¹ .powiedzia³ wtedy i odszed³ ze spuszczon¹ g³ow¹.Nie ¿yje? . tak. od wiosny. Jako nastolatka naprawdê umia³a siê odgry æ.Sammy czêsto mówi na niego M³ody . baw siê dobrze. ¿e wypad³o co niespodziewanego. Phil na jaraniu nie koñczy³ . do swojego pokoju. Ciotka Ruth potrafi³a siê zabawiæ. mog³aby zamieszkaæ z ciotk¹ Ruth w Nowym Jorku. dysz¹c. A ojciec wyci¹gn¹³ do niej otwarte ramiona.. wielebna . ale z w ciek³o ci. ¿e je li nie dokona fundamentalnych zmian. Zamknê³a je bardzo cicho.O. ¿eby wyszed³. zadzwoni³a do przyjació³ki. o ma³o nie zdruzgota³ serca.Je li chodzi o dragi. . . pa. skruszy³ jej gniew.Musia³ odpocz¹æ. doskonale opanowanym g³osem. Skuli³ siê pod wzrokiem Piper. . nie ze smutku. ¿e zaczyna traciæ panowanie nad sob¹. . wy³a ochryple.Nie widzia³em go. by³ wielobran¿owcem. Przygl¹da³ siê jej bez s³owa. przyszpili³a wyzywaj¹cym spojrzeniem.. Je¿eli zszed³ z tego pado³u. . By³ to gest nies³ychanie pokorny. u mnie wszystko w porz¹dku. Gdy ona go dostrzeg³a. Takie napady znaczy³y jej ¿ycie nastolatki potê¿nymi huraganami. A potem zdemolowa³a pokój. Zaczê³a pracowaæ nad samokontrol¹ i w du¿ym stopniu osi¹gnê³a sukces. Jak serdecznie nienawidzi ich obojga. pa. . Odwróci³ siê do Ginny. Czu³a siê trochê jak w tê noc. Wzruszy³ ramionami. Zakoñczy³a zdarciem ze ciany ukochanego plakatu Oasis i porwaniem go na strzêpy. Nie tak jak niektórzy. Nazwali go po jakim bluesmanie graj¹cym na harmonijce. Wtedy posz³a na górê. Ten jej Phil. powodzenia.Je li nie nauczysz siê panowaæ nad w ciek³o ci¹. Piper siedzia³a miêdzy nimi.stwierdzi³ Twitch. i powiedzia³a jej ca³kiem spokojnie. pozostanie jak u piêtnastolatki.Ry¿y jest tu gdzie ? . Gdyby umarli. lecz uzna³a. na pewno. . jak bardzo go nienawidzi. Przez ca³y czas p³aka³a.mrukn¹³. bo co odpysknê³a matce. W pewnej chwili ojciec wszed³ na górê i stan¹³ w drzwiach. tym lepiej. Nie mog³a ich wyeliminowaæ kompletnie. . istotna sfera jej osobowo ci nie zdo³a dojrzeæ. z któr¹ mia³a siê spotkaæ. ki ojciec zabroni³ jej i æ do skateparku w galerii handlowej. Tamtego roku postawi³a sobie za cel walkê z napadami w ciek³o ci. bo zabi³aby czê æ siebie. pozornie spokojna. W nastêpny weekend? Jasne..Ginny pokaza³a na migi zaci¹ganie siê jointem i zatrzymy wanie dymu w p³ucach. powiedzia³am mu.. Na pewno nied³ugo wróci.spyta³a Piper.Sorry. przypomina³a sobie s³owa ojca i ten prosty ges . wiêc jednak nie bêd¹ mog³y siê zobaczyæ. Nie zatrzasnê³a za nim drzwi. w my lach czerwon¹ szczelinê otwieraj¹c¹ siê coraz szerzej.

¿eby rzuciæ czym ciê¿kim. . a wielebna Piper czu³a potrzebê. . Teraz czerwona szczelina ros³a z chwili na chwilê.Mo¿e niekoniecznie teraz .. Co chwilê strzela³ stawami. mnie. kto ich skrzywdzi³.. Siedzia³a w pierwszej ³awie i s³ucha wy wiêconej córki. ¿e Piper mia³a ochotê wybuchn¹æ . Tak oboje widzia³ ten. .Spojrza³a na Piper. Nazywam siê Piper Libby. pe³ne otêpienia.Idê z ni¹ porozmawiaæ. Albo drapaæ do krwi.Podziêkuj mi.zaoponowa³a Ginny. Piper przypomnia³a sobie.Oczy zaczê³y jej siê zamykaæ. . klimatyzacja nie dzia³a³a.. .Spyta³a j¹. Dziewczyna zaraz odjedzie. . Nie wyja ni³a. . jasne .odpar³a Ginny.Tak. . Je li nie nauczysz siê panowaæ nad w ciek³o ci¹..Wiem. By³o to spojrzenie krowy id¹cej na rze .wtr¹ci³ siê Twitch.Dosta³a rodki uspokajaj¹ce i. rezygnacji.otwartych r¹k. 13 Sammy mia³a podpuchniête oczy. By³ bardzo blady. A teraz powiedz mi. tacy nieprawdopodobnie g³upi . . W szpitalnym pokoju by³o mroczno i ciep³o.Niech idzie . gdy Piper usiad³a przy ³ó¿ku.. Zawsze pomaga³o. je li powiem. .Dziêkujê. .To pani. jak z pocz¹tku wziê³a matkê i dziecko le¿¹cych na poboczu drogi za worek ze mieciami. Splecione d³onie wcisn¹³ miêdzy kolana. Otworzy³a je z trudem. kto to zrobi³? . ¿e mnie skrzywdz¹. wielebna.. Podaj nazwiska. kto to by³. bo ludzie byli tacy g³upi. To zrozumia³e.Tak..Nie chce powiedzieæ.... . mówi¹c. Dziewiêæ lat pó niej w czasie mszy ¿a³obnej powiedzia³a: Od ojca dowiedzia³am siê najwa¿niejszej rzeczy na wiecie . matka jednak wiedzia³a. ¿e siê boisz.a zdarza³o siê czêsto. . . co to takiego by³o.przywo³ywa w pamiêci g³os ojca. . Wsta³a. .Powodzenia.Zagrozili.Mog¹ zrobiæ co z³ego Little Walterowi Piper pokiwa³a g³ow¹.Nie s³ysza³a pani? Powiedzieli. Chwyci³a j¹ za . Boi siê. Piper nie mia³a czasu na takie zabawy. . Je li przez ostatnie dwadzie cia lat zdarza³o siê. kto ciê zgwa³ci³. ona zapanuje nad tob¹ . Sammy pokrêci³a g³ow¹. a potem jego wolne kroki w korytarzu.

wtedy przyjdê do ciebie i powiem. . zrobi¹ nastêpny. Lada ch³odnicza z miêsem opustosza³a.W oczach Sammy zal ni³y ³zy. Nied³ugo wyleje siê z niej strumieñ lawy. I Sammy je poda³a. bo gdybym ciê nie zabra³a ze sob¹. . pó niej pomy li: Niespecjalnie siê ró¿nisz od tych facetów. Na razie jednak znajdowa³a w tym przyjemno æ. A kiedy pojawi siê tutaj nastêpna zgwa³cona kobieta.. ¿e wcze niejsze zamkniêcie mo¿e spowodowaæ k³opoty.Nie! Dosyæ! . . teraz inaczej nie mog³a. ..powiem: To przez ciebie. kilkoro zapó nionych kupuj¹cych porusza³o siê wolno.Nie! . . zmuszanie to zmuszanie . a wielebna Piper Libby poniek¹d siê z tego cieszy³a.za¿¹da³a Piper Libby. Pochyli³a siê nad p³acz¹c¹ pacjentk¹.krzyknê³a Sammy. . . . to Georgia! Ona ich zachêca³a! Piper ogarnê³o obrzydzenie.Bojê siê. zapewne w ci¹¿y z którym z gwa³cicieli. Wiedzia³a. ¿e potem mo¿e tego ¿a³owaæ. synka te¿ ci uratowa³am. ju¿ by nie ¿y³a. Teraz dziewczyna w szpitalnym ³ó¿ku by³a jedynie przeszkod¹ na drodze do poznania prawdy.Wyci¹gnij wosk z uszu. bo musisz us³yszeæ moje s³owa. Kobieta.. nastolatek. bo supermarket by³ prawie pusty. tylko o pi¹tej. Dziewczyna s³ab³a.Zrobisz to. Pó niej bêdzie zdegustowana.Nie. Sama ich do tego zachêca³a .To nie ja. jakby byli ogarniêci tym samym z³ym snem. Pracowa³ tylko jeden kasjer. Zrobili to raz. By³a tam kobieta. tak jak kiedy w zdarciu ze ciany i rozszarpaniu na strzêpy ulubionego plakatu. chcê znaæ nazwiska. . ale drobiu nadal zosta³o mnóstwo. w oszo³omieniu. Sammy. Ocali³am ci ¿ycie. .Nie mówi¹c ju¿ o twoim dziecku. Bruce Yardley. zamiast obs³ugiwaæ elektroniczn¹ kasê i karty p³atnicze..Chcê znaæ te nazwiska i ty mi je podasz. . Randolph pos³a³ je tam. Bra³ od ludzi gotówkê i zapisywa³ sumy na kartce. wszystko jedno. Czerwona szczelina w ciek³o ci otworzy³a siê jeszcze szerzej. Sklep zamykano teraz nie o ósmej. a pó³ki ugina³y siê pod . mo¿e dwana cie samochodów. po czym dr¹¿y³a dalej. 14 Jackie Wettington i Linda Everett zaparkowa³y przed Food City. Na parkingu sta³o mo¿e dziesiêæ. Idiotyczny pomys³. przewiduj¹c.Nazwiska .nadgarstek..Umilk³a na moment. . Ono tak¿e mog³o umrzeæ.

By³y na hu tawkach.Linda odetchnê³a.Marto!. Tym razem to by³a Judy. Zerknê³a na wy wietlacz i ¿o³¹dek jej siê skurczy³ ze strachu. Wcisnê³a wybieranie numeru. a ma³a zesz³a z hu tawki i usiad³a na ziemi.. a Carolyn niezbyt dobrze pamiêta³a regu³y gry.przyzna³a Marta i od razu doda³a piesznie: .. Audi zaczê³a szczekaæ.Marto? W duchu modli³a siê. Policjantki czeka³y. powiedzieli cie mi.Dziêki Bogu! . ..W g³osie Marty wyra nie brzmia³ niepokój. powiedzia³ Aidan do Carolyn Sturges. .. czyli od czasu pojawien ia siê kopu³y praktycznie non stop. a w koñcu Marta siê odezwa³a: . Potem siê przecknê³a i wszystko znowu by³o normalnie. Ale nie.. teraz dziewczynki rysuj¹.ciê¿arem artyku³ów sypkich i puszek. I jeszcze: Strasznie ciemno i brzydko pachnie .Teraz ju¿ chyba tak. ‾eby Marta pyta³a. Ró¿owe gwiazdy spadaj¹ rzêdami . czy mo¿na zabraæ dziewczynki na plac. I wtedy ona powiedzia³a. 15 Chcê siê pobawiæ w tê drug¹ zabawê .Powiedzia³a: Ró¿owe gwiazdy spadaj¹. Albo co w tym stylu. .A Judy? Nie zdenerwowa³a siê? D³ugi czas na linii trwa³a cisza.Przepraszam. ¿eby sprawa by³a b³aha. Linda us³ysza³a sygna³ swojej komórki.Wszystko w porz¹dku? . wiêc podbieg³am... . I trudno siê dziwiæ.jaga patrzy . Wiadomo.. wiesz. Tym razem by³o co zupe³nie innego. Ja pracowa³am przy kwiatach. Patrzy³a przed siebie i tak cmoka³a ustami. pomy la³a Linda. . skoro ostatni raz mia³a z ni¹ do .Tak mi siê zdaje ... niech siê zastanowiê. . trzy. muszê je ociepliæ na zimê. . która opiekowa³a siê Janelle i Judy. nie o Janelle. Dzwoni³a Marta Edmunds. a¿ wyjd¹ ostatni klienci.Bo¿e drogi! Mia³a atak? . baba .Co siê sta³o? Mów! .Lindo. Nie spad³a ani nic takiego. ¿ebym na to zwraca³a uwagê... . po prostu usiad³a. kiedy na placu rozmawiali z Ry¿ym.Ale. Jackie po³o¿y³a Lindzie rêkê na ramieniu. ja mówi³am o Judy. . te ataki.. Trzeba odwo³aæ Halloween.. gdy Linda i Ry¿y pracowali.Wszystko jest w porz¹dku. . tam taka dziura siê zrobi³a od hamowania. . dwa. Mia³ na my li Raz.

Carolyn podbie g³a do ch³opca. . . Ju¿ ona z Thurse'em tego dopilnuj¹. . baba . mo¿e siedmiu lat. Thurston.Co z tob¹.. rozczapierzy³ pace jak szpony. Alice by³a ju¿ najwy¿ej dwadzie cia kroków od drzewa.. Aidan jakie dziesiêæ kroków za ni¹ sta³ na jednej nodze. Alice krzyknê³a przeszywaj¹co.. . ta os przegrywa i wraca na liniê. dwa. Niezbyt chêtny. Aidan drgn¹³ leciutko. . jakby próbowa³ biec na le¿¹co. Dziewczynka sta³a z jedn¹ nog¹ wysuniêt¹ daleko do przodu. Aidan Appleton le¿a³ na ziemi. . tak¿e u miechniêty. po³o¿y³ rêkê na piersi jak rasowy mówca. Co ciekawe..Raz.Co mu siê sta³o? . kiedy siê odwróci. czuj¹c pierwotny strach zrodzony ze wiadomo ci. Zaczynamy drug¹ próbê.poucza³ dzieci (które jako straci³y serce do zabawy) . trzy.. mia³ uniesion¹ w górê. gdy ona jest do nich odwrócona plecami.Mnie nie przy³apie . dwa. nie mia³a zamiaru psuæ mu humoru.Zobaczymy! . . Skoro jednak stanêli pod drzewem na podwórzu za chlebani¹ . tê z zadrapanym kolanem. ¿eby go odsy³aæ do ty³u.No dobrze. Carolyn dojrza³a na twarzy dziewczynki wszystkie niepokoje nagromadzone w ci¹gu strasznego weekendu..Raz.. trzy.trzy! . .stwierdzi³a Alice. . dwa. Odwróci³a siê do drzewa i szybko wyrecytowa³a formu³kê. ¿e nadal siê bawi.Caro mo¿e liczyæ nawet bardzo szybko i je li przy³apie które na poruszeniu.Pamiêtajcie . Thurse utkn¹³ za ch³opcem. lecz Carolyn nawet przez my l nie przesz³o. .oznajmi³ Aidan dzielnie. do gry w³¹czy³ siê równie¿ Thurston. ale i z u miechem na ustach.czynienia w wieku sze ciu. Na spodniach pojawi³a siê ciemna plama. Wargi zastyg³y mu w kszta³cie litery O. W nastêpnej turze dziewczynka zostanie czarownic¹ i wtedy jej brat wygra. Innymi s³owy Alice pierwsza dotrze do celu. mia³ wie¿o otarte kolano.jaga pa . ch³opie? .Mnie te¿ nie . Wygl¹da³ na szczê liwego. Na twarzy mia³ u miech. trzy.. . Odwróci³a siê do drzewa. Z pocz¹tku Carolyn s¹dzi³a. minê mia³ Upiora z opery .odezwa³ siê Thurse.spyta³a Alice.Co mu jest? .jaga patrzy! Szybki obrót. lecz obowi¹zkowy. I dobrze. baba .Raz. Jedn¹ nogê. Bardzo ³adne figury. zaraz sobie przypomnia³a.Obróci³a siê na piêcie.krzyknê³a Carolyn i odwróci³a siê twarz¹ do drzewa.. ¿e inni siê zbli¿aj¹..

. spadaj¹. . .Nie rób tak. który wymieni³ u Brendy Perkins. Alice klêknê³a przy bracie.powtórzy³ Aidan...To siê nazywa rozmiar miejski . jak to mniejsze pojemniki po zwol¹ oszczêdziæ fortunê w tych czasach dro¿ej¹cej energii . Wszyscy patrz¹.. bo to straszne! Thurston Marshall lekko dotkn¹³ jej ramienia.Ró¿owe gwiazdy . ustami ssa³ przez niewidoczn¹ s³omkê. najprawdopodobniej charakteryzowa³ siê tak¹ sam¹ efektywno ci¹ energetyczn¹ jak hummer Du¿ego Jima Renniego. . Carolyn i Thurston popatrzyli po sobie.powiedzia³ Aidan.oceni³. To przez niego. . tylko psikusy. ty. . To ³adne. ty ciemniaku! I Aidan siê obudzi³.Nie taki znowu wielki . Ze zdziwieniem spojrza³ na twarz siostry mokr¹ od ³ez.. .Skarbie. Alice nie zwróci³a na niego uwagi. trzeba tylko. W ka¿dym jest jakie trzy tysi¹ce litrów. jak siê domy la³ Ry¿y. . Barbie zerkn¹³ na generator. spadaj¹.Ile to wa¿y? Ze trzysta kilo? Ry¿y pokiwa³ g³ow¹.Ró¿owe gwiazdy spadaj¹ .Obud siê.Jaki atak . .Wygra³em? 16 Generator zainstalowany w magazynie ratusza by³ le utrzymany (kto podstawi³ pod niego star¹ miednicê. Chocia¿ i tak du¿o wiêkszy od tych ze Sweetbriar Rose.. Sanders i Rennie sporo siê nagadali o tym. . . do której skapywa³ olej) i. wziê³a go za rêkê. On mówi o sobie Kucharz. I straszne. . . to nic nie da.Obud siê! .Zostawiaj¹ za sob¹ d³ugie lady. Za du¿o wra¿eñ. Pewnie minie samo.obja ni³ Ry¿y. Zgiêta noga opad³a na ziemiê. Albo ten. Trudno oddychaæ. Potem przeniós³ wzrok na Carolyn i u miechn¹³ siê promiennie.Aidan zacz¹³ dr¿eæ.Pamiêtam z zesz³orocznego spotkania. . po czym drgnê³a w potê¿nym kopniêciu.powiedzia³a Carolyn. .Spadaj¹.Chyba z przemêczenia. . Ramiona te¿ dygota³y. To jego wina. . Bardziej interesowa³ Everetta przymocowany do niego srebrny zbiornik.krzyknê³a mu siostra prosto w twarz. Nie ma cukierków. skrzywi³ siê od smrodu i podszed³ do zbiornika.

Tak ja to widzê. .Tak czy inaczej.stwierdzi³ Barbie.Chyba ¿e Rennie i Sanders wiedz¹.Nie zgubili my zbiorników.powtórzy³ Ry¿y.Ale siê dowiem. . . Taki zbiorniczek spokojnie wejdzie na pakê. . wiat³a w ratuszu zgasn¹.A do czego mog¹ byæ im potrzebne? . . ¿e nie ma w nim nic poza p³ugami nie¿nymi i kartonami z czê ciami zamiennymi.Nie wiem. Niema³o. maj¹ tylko jeden . które zniknê³y ze szpitala. . . . Zw³aszcza rzuca³a siê w oczy pustka wokó³ generatora. ale gdzie s¹ pozosta³e zbiorniki ratuszowe? . Normalnie na pikapa mo¿na wrzuciæ trzysta czterdzie ci kilogramów. najwy¿ej bêdzie trochê wystawa³. Barbie przesun¹³ rêk¹ po niebieskim napisie wykonanym z szablonu: SZPIT. ¿eby to d wign¹æ. Tyle ¿e powinno ich byæ jeszcze piêæ. Potrzebny wózek wid³owy. Zosta³y ukradzione. . A o to jestem dziwnie spokojny.Kiedy zostanie opró¿niony. sk¹d wzi¹æ wiêcej. Barbie rozejrza³ siê w pod³u¿nym budynku. CR. A przynajmniej podno nik hydrauliczny.. a mo¿e i wiêcej.Znalaz³e swoj¹ zgubê. Wystarczy przywies iæ czerwon¹ szmatkê i mo¿na jechaæ. bo brakuje nam sze ciu.Plus waga samego zbiornika.Nie wiem .Ju¿ mniejsza o te. Wydawa³o siê. Natomiast potem idzie ju¿ ³atwo.

. . kiedy on nami rz¹dzi. . Wracam do szpitala.RÓ‾OWE GWIAZDY SPADAJ¥ 1 Barbie i Ry¿y wyszli na zewn¹trz. tak? . . na dodatek ateistów. bo przecie¿ wszyscy wiedz¹. .Naprawdê w to wierzysz? . Badacze z wydzia³u ochrony rodowiska uniwersytetu stanowego twierdz¹. a do tego resztê propanu. Rozszerze nie strefy komercyjnej? Fantastyczny pomys³. S³yszê to o Du¿ym Jimie od mniej wiêcej dziesiêciu tysiêcy lat. Dla dobra miasta . . Wieczorem zapukam do Jima Renniego i poproszê go o wyja nienia. miasto potrzebuje wiêkszych wp³ywów. Barbie niós³ licznik Geigera w³o¿ony do br¹zowej torby. Twarz mia³ ponur¹ i zaciêt¹.. prezydent oczekuje. tak byæ nie mo¿e . czyli od czasu. ¿e te badania naukowe s¹ prowadzone przez humanistów.Co masz zamiar z tym zrobiæ? .Pojutrze mo¿e byæ po wszystkim. ¿e przejmiesz w³adzê. W koñcu podniós³ wzrok.Wywieranie nacisku na zastêpcê przewodnicz¹cego Rady Miejskiej akurat teraz mo¿e byæ niebezpieczne . Ale szpital to instytucja stworz ona i dzia³aj¹ca dla dobra miasta. muszê zajrzeæ do chorych. Niemrawy wietrzyk musn¹³ im policzki. albo prosi ich o cierpliwo æ. co siê da. Albo sp³awia lu dzi.spyta³ Barbie. Lepiej ¿eby mia³ na podorêdziu co .Teraz nic. Pozwólmy na budowê Walmartu przy sto siedemnastej.Tak. odetchnêli g³êboko. Zgoda.Cholera.Jak rozumiem. i tak wydawa³o siê wie¿e w porównaniu ze spalinami w szopie. miasto nie mo¿e sobie na to pozwoliæ. Ustawa upowa¿niaj¹ca do budowy nowego systemu kanalizacyjnego? Bardzo nam przykro.stwierdzi³ Barbie.Barbiego trochê zdziwi³ ten wybuch. nie odpowiadaj¹c na pytanie. . . . co mnie przekona. bo w szpitalu wystarczy paliwa tylko do jutra.stwierdzi³ Ry¿y. To jego naczelne has³o. Marcowe zgromadzenie miejskie to farsa. ¿e w jeziorze Chester jest za du¿o cieków? Radni proponuj¹ przedyskutowanie sprawy. ¿e jeste nowy w mie cie. Chocia¿ w powietrzu unosi³ siê posmak dymu z niedawno ugaszonych po¿arów na zachodzie miasta. nawet je li wy³¹czymy wszystko. któr¹ znalaz³ w schronie. Ry¿y wetkn¹³ d³onie w tylne kieszenie spodni i patrzy³ w ziemiê.Akurat teraz? Od razu widaæ. Moim zdaniem czas .

golden retriever. . mówili. A gdzie moja? Ry¿y nie zd¹¿y³ odpowiedzieæ. ale byli zbyt przera¿eni. Teraz jednak siê zastanowi³.Chyba nie musimy siê martwiæ.Rodzice.To nie jest nienormalne.Opowiedz mi o atakach. . ale ma³o prawdopodobne. . ¿e twoja m³odsza córka na laduje zachowanie starszej? Mo¿e. przeczesa³ w³osy palcami na tyle mocno. nie wiem. . . bo zadzwoni³ mu telefon. .. spojrza³ na wy wietlacz. po czym odpowiedzia³: . oboje czuj¹ siê wietnie. zaraz bêdê. Gdyby uwa¿a³a.Jezusie Chrystusie! . Mo¿e to jest jaki efekt uboczny klosza.spyta³ Ry¿y. Drgawki szybko minê³y. .Umilk³ i s³ucha³.Znowu s³ucha³. . Dosta³em wiadomo æ o trzech nastêpnych.S³ucha³ jaki czas. ¿e co jest nie tak..najwy¿szy. które pad³o z drugiej strony: Ca³y dzieñ dowiadujesz siê o atakach u kolejnych dzieci i dopiero teraz mi mówisz? .Rozumiem. . . spokojnie. . I niech Audi bêdzie z nimi przez ca³y czas. O jednym dowiedzia³a siê Ginny..Kto to jest Audi? . A co z ró¿owymi gwiazdami? . chce zwróciæ na siebie uwagê? Na ten pomys³ Ry¿y nie wpad³. ¿e przez chwilê oczy mu siê zwêzi³y w szparki jak u Chiñczyka.Istnieje mo¿liwo æ. które przesz³y krótkotrwa³e ataki.Zabierasz dziewczynki? . Ry¿y opowiedzia³.Czy to normalne? . zwyczajnie nie mia³ czasu my leæ o tej sprawie. Barbie bez trudu odgad³ pytanie. ¿e mia³y atak. Szczerze powiedziawszy. . Mhm. .Brod¹ wskaza³ starodawny ¿ó³ty licznik .To mo¿liwe.Zawiesi³ telefon na pasku. Jeste pewna.Jest to jaka my l. przytaczaj¹c równie¿ s³owa Jannie o Halloween i Judy o ró¿owych gwiazdach. .Tyle ¿e Rennie i Sanders maj¹ do dyspozycji policjê.Cierpliwie. Widzia³em dzi dwoje dzieci.Linda? Co siê sta³o? . Tak.Ch³opak Dinsmore'a te¿ mówi³ co o Halloween. Ja ciebie te¿ kocham. dzwoñ. ¿e to by³a Judy? Nie Janelle? .Barbie siê u miechn¹³.Dzieci nie wiedz¹ nawet.Nasz pies. . .Dobrze. . . Otworzy³ aparat. . z którymi dzisiaj rozmawia³em.Dzieci nie pamiêtaj¹? . ¿eby siê ws³uchiwaæ..Nie mia³em jak ci powiedzieæ. ¿e dzieci co majaczy³y w czasie ataku.

stwierdzi³ Barbie i powiedzia³ Ry¿emu... W drodze do szpitala po³¹czy³ siê z Ginny Tomlinson i wypyta³ j¹ o to wezwanie do ataku. kto widzi u niej miejski licznik Geigera. Przys³aæ trochê do szpitala? . . która pojecha³a zatankowaæ samochód. Ju¿ prawie dojecha³ na miejsce. .. w co najpierw rêce wsadziæ. Co o ró¿owych gwiazdach. Ry¿y go zna³. owszem. a w³adze za mn¹ nie przepadaj¹. Chocia¿ mog³o mi siê pomyliæ z tym. . .Dla mnie bomba.Ch³opiec. . Ludzie plotkuj¹. Ty to we . Ry¿y s³ucha³ uwa¿nie. .Bêdziesz co sprawdza³? . I o Halloween. co mówi³ Rory Dinsmore. Chyba Bill Wicker. my l¹c o tym.. 2 W drodze powrotnej do szpitala Ry¿y zatrzyma³ siê przy redakcji Democrata i przekaza³ licznik Geigera Julii Shumway. Redaktorka wys³ucha³a instrukcji Barbiego.powiedzia³a w koñcu.Idê gotowaæ w Sweetbriar Rose. z lekkim u miechem na ustach. kiedy ja siê zabawiê w twojego ch³opca na posy³ki? .Nie mogê. Trzy dolary! Ry¿y s³ucha³ cierpliwie. Gdy skoñczy³a narzekaæ.Nie ja.. a Johnny Carver podniós³ cenê i bierze trzy dolary za litr. w Gas & Grocery normalna siê w³a ciwie skoñczy³a. ¿e w zasadzie powinien by³ zaczekaæ i porozmawiaæ z Ginny twarz¹ w twarz. które ona odebra³a. czy ma³y Jimmy powiedzia³ co w czasie ataku. Jimmy Wicker. Nie mam pojêcia. zapyta³. ale zanim zd¹¿y³. Nie chcia³bym zostaæ z³apany na gor¹cym uczynku. To w³asno æ miasta. a nie przez telefon.uzna³ w koñcu. Podporz¹dkujê siê z przyjemno ci¹.Geigera w torbie.A tak. urz¹dzenie w br¹zowej torbie zniknê³o pod biurkiem. . A co ty bêdziesz robi³ w czasie.Koniecznie. . Przy okazji. u miechaj¹c siê lekko.Opiekowa³ siê ch³opcem pod nieobecno æ matki. Akurat Bill dostarcza³ im pocztê..Wiem . Dzisiaj kurczak a la Barbara. ¿eby uwa¿a³a. Dzwoni³ dziadek.Ten cz³owiek umie zorganizowaæ pracê. Bill mi przekaza³. . bezdyskusyjnie . Ry¿y mia³ zamiar j¹ przestrzec. co wymy li³.W porz¹dku . . ¿e dzieciak papla³ jak najêty.

c iê przydarzy³o wielebnemu Cogginsowi. .Có¿.Dziêki. Nieoperacyjny. podobnie zreszt¹ jak mierci ¿ony. Ry¿y jêkn¹³. ¿e danie zawiera mnóstwo cholesterolu.Kiedy wrócisz. Wypad³a ze szpital a jak. . Owszem. niest ety ten cz³owiek uparcie nie chcia³ postawiæ dobra miasta przed w³asnym.wietnie. Rudy Rycerzu? . .No dobrze .Piper Libby j¹ przywioz³a. skarbie. 3 Du¿y Jim Rennie czu³ siê stosunkowo dobrze jak na cz³owieka. nim zd¹¿y³a zaprotestowaæ. . A ty . ale Piper chyba siê uda³o. a w koñcu i tak musia³ pos³u¿yæ siê poduszk¹ (przyciska³ j¹ do twarzy ¿ony bardzo delikatnie.Ginny. . ale nie by³o przy nim dokt ora .powiedzia³ Du¿y Jim w przestrzeñ pustego gabinetu. Nie nastawiaj budzika. Ginny ziewnê³a tak szeroko. kto jej to zrobi³. . .lulu! Roz³¹czy³ siê. . ¿e nie postrzega³ swojego czynu w tych kategoriach. A zapewne tak. O tym te¿ bêd¹ plotkowaæ.Pieczeñ wo³owa z sosem i purée z groszku.Nagle przysz³a mu do g³owy pewna my l. . Prze pij siê. Wiem o tym z wiarygodnego ród³a. . w ostatnim tygodniu dawa³ jej za du¿o rodków przeciwbólowych. by³o rzeczywi cie nieco bardziej dramatyczne.rzuci³ w s³uchawkê. Serwuj¹ tam dzisiaj kurczaka. Bo mamy pacjentkê. Natomiast to. .I nic dziwnego. Podejrzewa³. Id do domu.. popychaj¹c w objêcia Jezusa). je li tylko siê dowiedz¹. . Czê ciowo dlatego.Wolne ¿arty! .. . Sammy Bushey. Nie mog³am siê dowiedzieæ od dziewczyny. który poprzedniej nocy pope³ni³ morderstwo. . ¿e by³o j¹ s³ychaæ przez telefon. Zosta³a zgwa³cona. ale zrobi³ to z mi³o ci i wiedziony lito ci¹..Przerwa. .Wpadnij po drodze do Sweetbriar Rose.. a na deser szarlotka.Bêdê przy niej za piêæ minut.Ju¿ prawie jestem.Nie ¿artujê. Zabra³ j¹ nowotwór. kiedy ty ostatnio spa³a? . On sam w³a nie zajada³ solidn¹ porcjê fettuccini alfredo dziêki uprzejmo ci firmy Stouffer. teraz ju¿ spo¿ywa wieczerzê z Chrystusem Panem . .Ale ta Bushey.Id do domu.mówi³a dalej Ginny.Czujê siê wietnie.Pozbiera siê .Jak bomba . zwalnia³ jej oddech.

ile potwora. kogo s³uchaæ . Du¿y Jim podniós³ wzrok znad notatek i zobaczy³ swojego syna.z Bo¿¹ pomoc¹ oczywi cie. Czêsto jada³ w gabinecie i nie widzia³ potrzeb) zmiany tego nawyku tylko dlatego.Prze¿y³em ciê. który by mu zatruwa³ ¿ycie.. synu? . Do tego celu potrzebowa³ nie tyle koz³a ofiarnego. Zreszt¹ przecie¿ to Junior usun¹³ cia³o. i tak sobie poradzi. Tworzy³a wyzwania. Drzwi siê otworzy³y. które pokazywano w telewizji. koñ by siê u mia³. ¿e Les ter Coggins tutaj przeszed³ do wieczno ci. który tak¿e wymaga³ sporo czasu). Pierwszym i najwa¿niejszym zadaniem w kwestiach biznesu by³o wzmocnienie w³adzy w mie cie. Od soboty sporo zapisa³. Jak to by³o w tej g³upiej piosence? Wszyscy gramy razem . . znalaz³aby za pomoc¹ luminolu i specjalnych wiate³ oraz innego oprzyrz¹dowania mnóstwo plam krwi. cz³owiek.Tyle ¿e wie.Jak siê czujesz. wystarczy³o posiedzieæ . chocia¿ zajêty sprawami miasta (oraz. . Ch³opak mia³ twarz blad¹ i bez wyrazu. Tutaj ka¿dy jest w co uwik³any. stary konowale . zgodnie z oczekiwaniami. Du¿y Jim.obwie ci³ Du¿y Jim pustemu wnêtrzu tonem wyk³adowcy. I bardzo dobrze. Junior sk³ama³. szczê ciem cz³owiek szybko siê przyzwyczaja³. No. Co z nim siê ostatnio dzia³o niedobrego. podobna do tych. zapewne jaka brygada dochodzeniowa. interesiku. Zabójczy ból g³owy wreszcie popu ci³. Talerz z makaronem i szklanka mleka (Du¿y Jim nie pi³ alkoholu) sta³y na biurku. Otar³ brodê serwetk¹. Du¿o mia³ do zrobienia.Dobrze. A nawet gdyby Junior go wystawi³. ale ¿adna z takich grup nie znajdzie siê tutaj w niedalekiej przysz³o ci.Haskella. pracy bêdzie jeszcze wiêcej. W pewnym sensie mia³ nadziejê. ale rzeczywi cie czu³ siê lepiej. W spi¿arce McCainów nie pachnia³o najlepiej. Przez co sta³ siê wspó³sprawc¹. jednak to zauwa¿y³.. Tak w³a nie ¿yje siê w niewielkim miasteczku. ¿e kopu³a zostanie przynajmniej na jaki czas.mrukn¹³ Du¿y Jim i za mia³ siê dobrodusznie. Randolph to idiota. po czym wróci³ do notatek w notesie le¿¹cym obok podk³adki. A je li kopu³a zostanie. którego wystawiony przez Partiê Demokratyczn¹ kandydat na prezydenta wyznaczy³ na miejsce Jamesa Renniego. Wizyta u przyjació³ek pomog³a. którym tylko on móg³ sprostaæ . . Zreszt¹ pokój zosta³ wysprz¹tany do czysta. Przez ca³e ¿ycie liczy³ wy³¹cznie na siebie i teraz nie zami rza³ tego zmieniaæ. Oczywistym kandydatem b y³ tutaj Barbara. rzecz jasna. Mimo wszystko ufa³ ch³opakowi. A j e li chodzi o Pete'a Randolpha w roli ledczego.

¿e karaluchy maj¹ zadziwiaj¹c¹ zdolno æ znajdowania szpar.spyta³ w koñcu. jeszcze nie dzisiaj. . Kiedy powinienem znale æ cia³a? .spokojnie. Du¿y Jim rozwa¿y³ s³owa syna. ale w koñcu trzeba pamiêtaæ.Zjesz co ? Mam jeszcze trochê fettuccini w lodówce.W tym przypadku. Jest w bezpiecznym miejscu i tyle.Ju¿ ci powiedzia³em. póki mo¿na. Ujmijmy to w ten sposób: Gdy ju¿ poci¹gniemy za spust.Chocia¿ sa³atkê. . nie musisz wiedzieæ. w twarz ojca. Kiedy chcesz to zrobiæ? Dzisiaj? Wszystko gotowe. utkwione w to samo miejsce. ale ju¿ przechodzi. trzymaj¹c dziewczêta za rêce. A w my lach doda³: Je¿eli pan Barbara siê wykrêci. .Du¿y Jim przekrzywi³ g³owê.tylko jeden by³ zakre lony: psia córka redaktorka.Blado wygl¹dasz. tak.Nie jestem g³odny. zawsze jeszcze jeste ty.Na pewno dobrze siê czujesz? . .We sobie co do jedzenia . . zanim wszystko zaplanujesz? . .Wspaniale. jego wargi unios³y siê tylko na tyle. . .Tak. miasto bêdzie gotowe powiesiæ Baaarbiego na pierwszym drzewie. gdy cz³owiek zapala wiat³o. Pokaza³.Mój w³asny syn mi mówi. Czy jeste gotów powiedzieæ mi. ..Nic mi nie jest. G³owa mnie bola³a. Junior ani drgn¹³..A je li klosz zniknie.stwierdzi³ Du¿y Jim bez ladu pasji w g³osie. .Niewa¿ne. ¿e móg³by nawet polubiæ ten zapach. .Cia³a? . po czym zaraz wróci³o do twarzy ojca. co ma³o prawdopodobne. Mo¿emy go wykorzystaæ nie tylko do Cogginsa.Trzeba korzystaæ.U miechn¹³ siê ciep³o.poleci³. synu..Nie. Opu ci³ spojrzenie na notatnik pe³en zapisków (i poplamiony sosem z w³oskiego dania) . . . Robi³o to do æ dziwaczne wra¿enie. . Bêdziesz zaskoczony jak wszyscy. ale jego oczy zosta³y nieporuszone. gdzie go umie ci³e ? Junior wolno pokrêci³ g³ow¹.Nic nie szkodzi . Du¿y Jim zastanowi³ siê nad odpowiedzi¹. co przyniós³. gdzie. Je¿eli odpowiednio rozegramy sprawê. . Junior przypuszcza³. Doskonale. Ty i te twoje inne cia³a. . by ods³oniæ zêby. Spojrzenie ciemnych oczu pad³o na ka³u¿ê bia³ego sosu na talerzu Du¿ego Jima. . .stwierdzi³ Du¿y Jim. Tak jest lepiej..Znalaz³e co w jego mieszkaniu? . mikrofala wietnie sobie radzi z tym daniem. co powinienem wiedzieæ . .Jak to: cia³a? Junior u miechn¹³ siê.

wydawa³a siê na papierze bardziej realna ni¿ na ekranie komputera. który od jakiego czasu kaza³ mówiæ na siebie Kucharz. kiedy to wszystko siê skoñczy. Mia³ mnóstwo pracy. chocia¿ wiadomo by³o.Dobrze. wpatrzony w ojca ciemnymi oczami. to wcale nie by³ Ko ció³. Chocia¿ je li dobrze zrozumia³a to. Podniós³ pióro. które teraz wydawa³y siê takie dziwne i obce. co przeczyta³a.powiedzia³. Gdy Junior wyszed³ z gabinetu. Zjem pó niej.Idê do siebie.Tylko pamiêtaj. Du¿y Jim odetchn¹³ z ulg¹.. nad któr¹ najwyra niej zamierza³ pracowaæ. Pieniêdzy pochodz¹cych z produkcji narkotyków. Niewiarygodna lista wykroczeñ skompletowana przez Howiego. Im d³u¿ej Brenda patrzy³a na kartki. Zawsze siê zadowala³ funkcj¹ zastêpcy przewodnicz¹cego Rady Miejskiej. Zamierza³ j¹ wykonaæ. Przez d³ugi czas Andy by³ jedynym. przeciwko któremu . zapewne jednej z najwiêkszych w historii Stanów Zjednoczonych . Kto wie.Nie czekaj za d³ugo.. Szlaki przeciera³ mu Andy Sanders. Chudniesz w oczach. tylko jedna wielka wiêta pralnia pieniêdzy. bardziej niepokoj¹cym ni¿ wyraz jego oczu. ujmuj¹c sprawê s³owami jej mê¿a. . ale bardzo sprytnym. . Komendant policji Howie Duke Perkins oraz prokurator stanowy napotkali pewne problemy. Zawsze by³a przekonana. Na razie jednak uda³o jej siê wydrukowaæ ca³¹ zawarto æ pliku zatytu³owanego VADER. ¿e on jest potworem..odpar³ syn i u miechn¹³ siê pustym u miechem. tym bardz iej opisane tam sprawy pasowa³y jej do Jima Renniego. Co mu przypomnia³o o facecie. 4 Generator nadal dzia³a³. ¿e d³ugo nie poci¹gnie. Du¿y Jim odniós³ wra¿enie. . po czym najwyra niej straci³ nim zainteresowanie. je li Brenda nie zdobêdzie kolejnych butli z gazem. mo¿e jego zdjêcie zamieszcz¹ na ok³adce magazynu Time . Nawet fragmenty o podryguj¹cym Ko ciele Cogginsa pasowa³y. zdrzemnê siê trochê. zupe³nie jakby skasowa³ poprzednie ¿ycie w roli Phila Busheya. i to jak najlepiej. Dlaczego etap gromadzenia dowodów w sprawie operacji Vader tak bardzo siê przeci¹ga³? Jim Rennie by³ potworem. . Junior zastanawia³ siê jeszcze chwilê. Ziew n¹³ szeroko. jakiego zna³a ca³e ¿ycie.Chudzi s¹ w modzie . tato . ¿e patrzy na trupi¹ czaszkê. A tak¿e s³u¿y³ za tarczê.

A mo¿e nawet jedynym. a mieszkasz w starym dwupiêtrowym domu i handlujesz u¿ywanymi samochodami. serdeczny g³upek. ka¿da by³a mniejsza ni¿ WCIK) stanowi³a jeden z pierwszych powa¿nych b³êdów Renniego. lecz w Chinach. Czy poszed³by na uk³ad. je li tylko zachowa milczenie . Ma fortunê. ¿e wszystko bêdzie dobrze. trzymaj¹c tabliczkê z numerem.. Siedz¹c na ³awce gdzie w Kostaryce albo rz¹dz¹c strze¿onym maj¹tkiem w Namibii. który by pozowa³ do fotografii. by³by tak¿e pierwszym. Które on uwa¿a³ za swoje. a mo¿e i dziesi¹tki milionów. I pierwszym diakonem w Ko ciele Chrystusa Odkupiciela. zacz¹³ siê pojawiaæ podpis Renniego. A po ladach mo¿na i æ i wcze niej czy pó niej. które otrzymywa³ prokurator stanowy.pomy la³a Brenda. wiecznie u miechniêty. przegl¹daj¹c dokumenty przy mê¿owskim biurku. Przez te inwestycje zostawa³y lady. Nie mog³e przepu ciæ okazji. Jak ma³pa. Nie chodzi³o o pieni¹dze. chodzi³o o miasto. I zapewne tak by siê w³a nie sta³o. d¹¿yæ do wycofania siê z gry.. Nazwisko Renniego zaczê³o siê pojawiaæ na dokumentach dotycz¹cych kilku innych fundamentalistycznych Ko cio³ów na pó³nocnym wschodzie. I obawia³a siê . Zarobi³e miliony. Gdyby Howie i prokurator stanowy zbyt po piesznie wykonali ruch. W³a nie Andy by³ przewodnicz¹cym rady. ciskaj¹c smako³yk. Andy by³ celowo wystawiany i prawdopodobnie nawet o tym nie wiedzia³. zwykle wcze niej. Nie popu ci. gdyby mu pokaza³a. co? . najczê ciej na tych. Dlaczego Rennie siê tak ods³oni³? Howie Perkins widzia³ tylko jedn¹ przyczynê: pieniêdzy zrobi³o siê za du¿o na jedn¹ tylko wiêt¹ pralniê. do czego doj æ. Wtedy na dokumentach. to nawet z pêkaj¹cym w szwach kontem bankowym jest nikim. bo wsadzi³a ³apê do s³oja i nie mo¿e jej wyj¹æ. czym dysponuje? Czy zgodzi³by siê zrezygnowaæ z funkcji w zamian za jej milczenie? Nie mia³a pewno ci. nie na Karaibach. która daje siê z³apaæ. ryzyko wzros³o nieprawdopodobnie. Bo je li cz³owiekowi brakuje celu w ¿yciu. Równie¿ spó³ka Town Ventures (nie wspominaj¹c ju¿ o kilku religijnych rozg³o niach. ale ty nie potrafi³e zrezygnowaæ z okazji. gdyby uwierzy³ w obietnice Du¿ego Jima. pierwsz ym w sercach mieszkañców miasta i na pierwszej stronie ka¿dego dokumentu. wed³ug Howiego. Du¿y Jim zmieni³by siê w ma³ego Jima. w kraju. które dotyczy³y spó³ki Town Ventures zarejestrowanej w Nevadzie. Bo kto milczy lepiej ni¿ marionetka? Ostatniego lata zacz¹³. Pieni¹dze tej spó³ki znika³y na zachodzie. gdzie sk³adniki leków obkurczaj¹cych naczynia krwiono ne mo¿na by³o nabywaæ hurtem i nikt nie zadawa³ pytañ. Dlaczego? Wiedzia³a dlaczego. które w koñcu znika³y w finansowych bagnach Nassau oraz Wielkiego Kajmanu. a nie na wschodzie.Howie zebra³ niepodwa¿alne dowody.

Jutro . Niektóre posi³ki (jak na przyk³ad kurczak a la king dla jakiej setki osób) przygotowywano na kuchenkach gazowych lub elektrycznych dziêki generatorom. zabieraj¹c jej szczê cie. Czy biedny g³upi Andy Sanders czu³ to samo? Prawdopodobnie. które uwa¿a³a za rzecz pewn¹. Je¿eli do jutrzejszego wieczora klosz nie zniknie. I Barbiego. Bo im d³u¿ej trwa izolacja pod kloszem. przeczyta o swoich narkotykowych dokonaniach w gazecie.Julia z Horace'em na smyczy wybra³a siê do sklepu Burpeego. Tyle ¿e Dale Barbara mia³ teraz w³asne k³opoty. Zagro¿ê. Przypomnia³a sobie. Mieszkañcy Chester's Mill szykowali siê do kolacji. a nawet ochoczo. lecz ju¿ coraz wiêcej osób zaczyna³o paliæ drewnem . Liczy³a siê tylko pustka.mruknê³a i przymknê³a oczy. ¿e ma w magazynie dwie nowiuteñkie fotokopiarki. które jeszcze dzia³a³y. Z kominów unosi³ siê dym i szed³ w górê w nieruchomym powietrzu. . jeszcze w kartonach. 5 Po dostarczeniu licznika Geigera . kochanie. I ja czeka³em na ostateczne dowody. ale nie przeci¹gaj sprawy zbyt d³ugo. Dobrze by³oby zabraæ ze sob¹ Juliê Shumway. lecz stanowczy g³os mê¿a: Mo¿esz jeszcze trochê zaczekaæ. Tam siê rozp³ywa³. Bêdzie nieprzyjemna. Nagle wszystkie dokumenty i opisane w nich machinacje wyda³y siê ma³o wa¿ne. jakby tym ostatnim gestem odp³aca³ za wszystko. pójdê do Renniego z tymi wydrukami.odbiorca przyj¹³ go chêtnie. ¿e nie mieli innego wyj cia. ale Brendzie i tak ³zy nap³ynê³y do oczu. i obieca³ zacz¹æ poszukiwania we wtorek z samego rana . drudzy dlatego . pog³adziæ po szyi. Dwie minuty pó niej spa³a jak zabita w mê¿owskim fotelu. by oszczêdziæ paliwo do generatorów. postanowi³a Brenda. Nawet klosz sta³ siê niewa¿ny. zapewne niebezpieczna. która nagle zaw³adnê³a ¿yciem Brendy.jedni po to. jak Howie cofa³ samochód na podje dzie. S³ysza³a w g³owie spokojny. Za³o¿enie p³ytkie i zbyt romantyczne. ¿eby j¹ poca³owaæ w blasku s³oñca. Romeo powiedzia³ jej. Powiem mu. I ¿e zaprasza j¹ do korzystania z obu. oczywi cie. Jakby wiedzia³. ¿e ma zrezygnowaæ ze stanowiska na rzecz Dale'a Barbary. jak siê zatrzyma³. tym gro niejszy staje siê Rennie .konfrontacji. ¿e je li tego nie zrobi. Zaczekam jeszcze dwadzie cia cztery godziny. . ¿e ju¿ siê nie spotkaj¹.

co potrzebne.Dzwoniê do pu³kownika Barbary ... . pu³kownik Cox. pewnie w porz¹dku. . bêdê oczekiwa³ znacznej obni¿ki ceny moich cotygodniowych reklam .oznajmi³a Julia. .S³ucham. i ca³kiem przyzwoity po naszej..stwierdzi³. zaæwierka³ jej telefon. . £adny po¿ar spowodowa³y po pana stronie.00. prawda? Spodziewa³a siê z jego strony zaprzeczenia oraz informacji. póki bêdê móg³.to nie jest moja..Cholerna racja! . . raczej nieciekawie.Ogólnie bior¹c.. Gazeta musi wychodziæ.uci¹³ Cox.rzuci³a lekko. . . Wyjê³a aparat z kieszeni spodni.. rozmowa miêdzymiastowa. jaki dreszczyk budzi w nas.Dobry wieczór pani. tymczasem Cox j¹ zaskoczy³..Nie wyobra¿a pan sobie.Jak ju¿ siê to wszystko skoñczy. ¿eby mia³a wszystko.. jak uderzaj¹. gdzie jestem.Dopilnujê. Po czym serdecznie cmoknê³a go w policzek. Julia zgadza³a siê z nim ca³kowicie i od razu mu to powiedzia³a. Wie pani o pociskach? . Natomiast tu.Proszê pani. ¿e nie bêdzie pod kloszem New York Timesa ani CNN w przewidywalnej przysz³o ci. .To on powinien teraz nosiæ ten cholerny telefon. . I jak siê odbijaj¹. Jak tam ¿ycie poza kloszem? . klepi¹c psa. Ledwo Julia wysz³a ze sklepu.. . Po³o¿y³ palec na ustach.O pu³kowniku Barbarze porozmawiamy za chwilê . PRZYJD WCZE NIEJ! .. .. Rommie.Patrzy³am. jakby mieli zachowaæ wielk¹ tajemnicê. które chowamy w . nadal pogodnym tonem. .00 DO 14. je li nie zadzia³a ¿aden trik z tych.Prawdopodobnie w pi¹tek.Jestem twoim d³u¿nikiem. Pierwsze: kiedy dopu cicie do nas prasê? Bo obywatel e Ameryki maj¹ prawo wiedzieæ wiêcej. I mo¿e mia³ racjê. zamkniêt¹ na cztery spusty.krzyknê³a Julia..Teraz chcê us³yszeæ odpowiedzi na dwa pytania. .wyzna³. mi³o mi pana s³yszeæ . ni¿ im wydziela rz¹d. tak? Szczególnie teraz.A w cholernym piekle ludzie powinni mieæ cholern¹ wodê z lodem! Stanê³a przed stacj¹ benzynow¹ Gas & Grocery. ... . . W oknie widnia³a rêcznie wypisana tabliczka: JUTRO OTWARTE OD 11.Ach..Zachomikowa³em te¿ trochê propanu . mieszkañcach dziury zabitej dechami.

jak siê Julia obawia³a.Chcê znaæ temperaturê na po³udnie i na wschód od kopu³y. Prawdziw¹ temperaturê.Pozostaje mieæ nadziejê. zapomnia³a o temperaturze. I tak nie jest uszczê liwiony rol¹ przysz³ego komendanta fort .Przerwa³a na moment. Skutki ma pan jak na d³oni. koñczymy rozmowê. Cox westchn¹³ zrezygnowany. z ca³ym szacunkiem. Co tu siê u nas dzieje. Patrzê na termometr w oknie Mill Gas & Grocery. . jednak chcia³bym zaznaczyæ. Po stronie Coksa zapanowa³a cisza.zanadrzu. Widzê na nim czterna cie i pó³ stopnia.W Castle Rock mamy osiem i pó³ stopnia Celsjusza .Ró¿nica nie by³a tak wielka. które rozpalili cie.Dlaczego. . z dala od ognisk. .Ma pani dzi wyj¹tkowo dobry humor. Niech pan przywyknie do tej my li. O co jeszcze chce pani zapytaæ? Krótko. ¿e Barbie nie bêdzie chcia³ z panem rozmawiaæ. nie ma pan innego wyj cia. . je li mogê prosiæ. To kwestia ca³kiem innych stawek. Zgadza siê pan ze mn¹? Nie odpowiedzia³ na jej pytanie. Czyli mamy sze æ stopni ró¿nicy miêdzy miastami oddalonymi o nieca³e trzydzie ci kilometrów. pu³kowniku.Je li pan powie.Jestem zmêczona i przera¿ona. karmi¹c lic znych g³odnych go ci.Skoro ju¿ pan do mnie zadzwoni³. . lecz us³yszawszy jego s³owa.Zamierzamy dzisiaj wypróbowaæ kolejny pomys³. zapewne ³¹cznie z rozmiarem mojej bielizny.Wystarczy to pani? ..Tak.Proszê pani.odezwa³ siê pu³kownik po chwili. z jakim siê mogê po³¹czyæ. osoba wyznaczona przez prezydenta jest w tej chwili w Sweetbriar Rose. ¿e plan B zadzia³a lepiej ni¿ plan A.Oczywi cie.Spojrza³a w stronê wiate³ restauracji i . O tym w³a nie chcia³em porozmawiaæ z Barbiem. Przypuszczam jednak. . czy zawsze pani chêtnie ¿artuje? .. . Julii zdawa³o siê. Mniej wiêcej oko³o dziewi¹tej. ¿e s³yszy pykanie klawiszy. . . . . Moim zdaniem siedzi pan przed komputerem i ma dostêp do wszystkiego. . . Podobno kurczakiem a la king.Dysponuje pan tak¹ informacj¹ czy nie? Pewnie tak albo mo¿e j¹ pan ³atwo uzyskaæ. ¿e pani telefon nie jest jedynym w Chester's Mill. ¿e noszê szesnastkê. chyba ¿e przez zachodni¹ czê æ Maine przechodzi dzi wieczór jaki piekielnie gor¹cy front. .Co jeszcze chce pani wiedzieæ? . . O ile mi wiadomo. jednak nadal spora. je li pan siê na mnie wypnie. nie jestem rzecznikie m prasowym.

I z u miechem. .Pracuje pan dla zdumiewaj¹cych ludzi. Bo rzeczywi cie by³a upart¹ bab¹. Przynajmniej na jaki czas. gdzie tam chowano .Z Harlow. Fluorowodorowy. gdy pad³ strza³. . Zatrzasnê³a aparat i ju¿ w biegu wetknê³a go do kieszeni. ¿e atak by³ spowodowany g³odem i podnieceniem zabaw¹. który znajdowa³ siê niedaleko. czego nie powiedzia³: ty uparta babo . gdzie Motton Road krzy¿uje siê z.Wobec tego powiem Barbiemu.Spróbujemy w miejscu. Kierowa³a siê w stronê g³o nych krzyków. By³a jeszcze co najmniej pó³ przecznicy od celu. Thurstona oraz dwójkê ma³ych Appletonów. S³ychaæ by³o co jeszcze. Jakby warkot.Wszyscy byli my podnieceni. . Piper z pocz¹tku pomy la³a o domu McCainów. .Je li nie bêdzie nawrotów. . bo pozwolili jej zapomnieæ o Sammy Bushey. Gdy Carolyn spyta³a niepewnie. Zajada³ z apetytem ciasteczka.Da³ siê s³yszeæ szelest papieru.Co siê dzieje? . pu³kowniku. gdy raptem na ulicy rozpêta³o siê piek³o. Piper odpowiedzia³a: . Po czym dosz³o do ustalania miejsca pobytu. .. .zaburcza³o jej w brzuchu.Czy pani tak¿e zaszczyci nas swoj¹ obecno ci¹? W³a nie mia³a odpowiedzieæ: Za nic w wiecie bym tego nie przegapi³a . . wietnie siê bawili my. Powita³a ich z przyjemno ci¹. . lecz ch³opiec wygl¹da³ ju¿ na ca³kiem zdrowego. Pos³ucha³a opowiadania Carolyn o ataku Aidana Appletona. Tyle ¿e nie wiedzia³a. . c zy nie powinien ch³opca obejrzeæ lekarz.Czy pos³ucha mnie pani i przeka¿e wiadomo æ? Us³ysza³a te¿ to. ¿eby sobie znalaz³ zastêpstwo do zmywania. Dziewiêæ razy bardziej ¿r¹cy ni¿ zwyk³y. pewnie mo¿na przyj¹æ. Zamierzam tam byæ. Thurston u miechn¹³ siê ponuro. Piper zasta³a tam Carolyn. Syntetyczny.zapyta³ Cox. . Julia nie odpowiedzia³a. . Je¿eli musia³a.Chemia u³atwia ¿ycie.Z przyjemno ci¹. 6 Wróciwszy na plebaniê.Zamierzamy wypróbowaæ eksperymentalny kwas. ..Podobno mo¿na nim wypaliæ kilometrow¹ dziurê w skale. .

oznajmi³a. . wzrokiem zapewniaj¹c o dozgonnej mi³o ci.oznajmi³ Aidan siedz¹cy na kolanach Carolyn. Piper unios³a brwi. albo ten drugi. Dadz¹ sobie radê z piecem.To policjant. Wielka suka k³ad³a jej pysk na nogach.uzna³a Piper.Rozumiem .powiedzia³a Piper. No i siê z nas miali. Redagowa³em bie¿¹ce wydanie Ploughshares . . .‾e te¿ mi to od razu nie przysz³o do g³owy. w czym teoretycznie mia³ racjê. Alice u miechnê³a siê pob³a¿liwie. co chcieli. .Nie przypuszczam. Ja ich nie odró¿niam. .. .I nazwa³ nas wielkomiastowymi dupkami. Jak trzeba. .To jego wymy lony przyjaciel. zachowywali siê ju¿ lepiej. Dla mni e w³a nie to by³o najgorsze. .. Kiedy potem byli z dzieæmi. na lewo od drzwi . to pewne .oznajmi³ Thurston. ..Ten jej przystojniak mnie napad³.Tak samo mówi³ wo ny w ratuszu.Na Emerson. . my l¹c: Ludzie z wielkiego miasta. . . . w domu i w oborze a¿ do czasu. pokrêci³a g³ow¹ .zapasowy klucz.Ja mam smoka .stwierdzi³a Piper. ..odezwa³ siê Thurston. podnosz¹c wzrok na Piper. gdy wyjecha³em do college'u.wyja ni³a Carolyn spokojnie. gdy wsta³a zaparzyæ kawê.Do moich obowi¹zków nale¿a³o podtrzymywanie ognia w piecach. Carolyn pokiwa³a g³ow¹.Klucz jest pod doniczk¹. przyszed³ jej do g³owy lepszy pomys³.powiedzia³a dziewczynka. Bardzo przystojny. .Zamieszkacie u Dumagenów . .Westchn¹³ ciê¿ko. to trzeba. .I Juuunior te¿ . Albo on..Ten pies jest fantastyczny . . Pojechali na konferencjê do Bostonu. ale.z nami robili. .wtr¹ci³a siê Alice.Zawaha³a siê. ¿eby nie pu ciæ z dymem ca³ego domu? .Ja wyk³adam w Bostonie . karmi¹c Clover okruszkami ciasteczek. Chcia³abym mieæ psa.Spi¿arnia bêdzie pe³na.. .Dzieciñstwo spêdzi³em w Vermoncie . ale na pewno jest piec w kuchni. Coralee Dumagen prosi³a mnie o podlewanie kwiatów pod jej nieobecno æ. Thurstonowi u miech spe³z³ z twarzy. W pewnym momencie.I westchn¹³ znów. . Czym skorupka za m³odu nasi¹knie. ¿eby mieli generator. Alice Appleton siedzia³a na pod³odze. Zastanawia³a siê w³a nie nad wybiciem okna w domu McCainów. .Uderzy³ Thurse'a w brzuch .

odpowiedzia³a Carolyn. Clover popiskiwa³a niespokojnie. co mog³o siê okazaæ nie bez znaczenia. machaj¹c ogonem. Poci¹ga³a ³yk i odstawia³a kubek Poci¹ga³a ³yk i odstawia³a. Mimo wszystko pytanie zada³a ca³kiem spokojnie. zaprzysiê¿onych nieca³e czterdzie ci osiem godzin wcze niej i ju¿ pozwalaj¹cych sobie stanowczo na zbyt wiele. Pewnie na tyle pozwala³a zawarto æ miejskiej kasy. Poczu³a pulsuj¹c¹ ¿y³ê na boku szyi. . jak by powiedzia³a matka Piper.W³a nie wtedy Piper przypomnia³a sobie o Sammy. Suka po drodze jeszcze obliza³a z pyska okruchy ciastek. byle co dostajesz . jakim siê popisali wob ec Sammy Bushey i Thurstona Marshalla. Tylko najpierw opanuje w ciek³o æ. .Jak siê nazywa³ ten drugi? . Jak na policjantów przysta³o. ale co z Fredem Denton em? Tobym Whelanem? Któ¿ to wie? Gdyby dowodzi³ Duke. Zdjê³a smycz z ko³ka przy drzwiach. Dom mia³ jeszcze jedn¹ zaletê. Wcale niepiêkny. Tanio kupujesz. Trzeba co z tym zrobiæ. lepia jej b³yszcza³y. tymczasowej rodzinie. Po czym jaki czas siedzia³a w kuchni przy stole i pi³a herbatê. Mnóstwo nowych gliniarzy. . pomy la³a Piper.Junior nabywa³ go Frankie. gdyby ch³opcu przytrafi³ siê nastêpny atak. A jeszcze pod kom end¹ Petera Randolpha. chod .Frankie . Idziemy z³o¿yæ skargê.. Uszy postawi³a. suniu. bardzo m³odych ludzi. jak trafiæ do Dumagenów. zachowywaliby siê nale¿ycie. Nie byli idea³ami. By³a dostrojona do swojej pani zapewne wyczuwa³a jej gniew.Chod . .przyzna³a Piper. Robi siê bardziej cierpki albo co? Mia³a coraz pe³niejszy obraz sytuacji. Bo w przeciwnym razie w ciek³o æ nad ni¹ zapanuje. takich jak Henry Morrison i Jackie Wettington. Mo¿e zmienia siê mój zapach. Pi³a powoli. Pulsuj¹c¹ wolno i mocno. Pani ich zna? Pewnie tak? . mianowicie znajdowa³ siê niedaleko szpitala imienia Cathy Russell. 7 Wyja ni³a nowej.Znam .. tacy ludzie na przyk³ad niepotrzebnie kln¹ w korku. Sposób zachowania. Clover w mgnieniu oka stawi³a siê przy nodze. Wysz³y razem. nie powinien siê rozszerzyæ na do wiadczonych policjantów. ale zachowywaliby s iê nale¿ycie.

Zauwa¿y³a w³a nie tych facetów. która podjudza³a ich: Zer¿nj dziwkê! . za miali siê g³o no. . do momentu gdy zbli¿y³a siê do komisariatu. lecz w ciek³o ci. czubkami palców muska³ jej pier . Searlesa. których nazwiska wyci¹gnê³a od Sammy Bushey: DeLessepsa. po¿eraj¹cymi wzrokiem nieuczciwie zdobyte z³oto. Luciena Calverta. Piper czu³a. Na cokole wyryto nazwiska innych mieszkañców Chester's Mill.8 Clover sz³a pos³usznie tu¿ przy prawej nodze. przypominaj¹ sobie. Ustawiono tam tak¿e dwa maszty. która celebrowa³a luby i pogrzeby. Obie zwisa³y bezw³adnie w czerwieniej¹cym s³oñcu. Wtedy j¹ zobaczyli i ucichli. Piper przysz³o do g³owy. ¿e je l i widzia³. Siedzieli wszyscy na najwy¿szym stopniu schodów prowadz¹cych do komisariatu. Z trollami w jaskini.odezwa³ siê Mel Searles. cz³owieka. popijali jakie napoje gazowane i gadali jak najêci . którzy stracili ¿ycie w ró¿nych bitwach. Mel Searles powiedzia³ co .Dobry wieczór . Piper. która maj¹c piêtna cie lat. Piper dosz³a do wniosku. Od tego momentu porady ojca przesta³y mieæ jakiekolwiek znaczenie. co wywo³a³o burzê miechu i wzajemne poklepywanie po plecach. a wtedy skojarzyli siê Piper z trollami z której z bajek. zosta³a brutalnie zdominowana przez zupe³nie inn¹ Piper. zdemolowa³a pokój zalana ³zami nie smutku. w ogóle ich nie widz¹c. ¿e miej¹ siê z gwa³tu. który zosta³ po miertnie odzn aczony Srebrn¹ Gwiazd¹ za bohaterskie czyny w Korei. Piper Libby minê³a oba maszty. pocz¹wszy od wojny secesyjnej. co siê dzieje. Tê. nazwany War Memoria³ Plaza. Clover trzyma³a siê jej prawej nogi. Wsta³ i podci¹gn¹³ pas gestem cz³owieka przekonanego o w³asnej wa¿no ci. jakie czytywa³ jej ojciec. marynarzem i ³osiem. Po rodku wznosi³ siê tam pomnik ojca Erniego Calverta. na drugim flaga stanowa z farmerem. Miêdzy ratuszem a budynkiem komisariatu znajdowa³ siê wyk³adany ³upkiem placyk po wiêcony bohaterom wojny. Duke Perkins nigdy by nie pozwoli³ na takie zachowanie. uszy mia³a postawione. Thibodeau. Thibodeau obj¹³ Georgiê Roux. ¿e uda³o jej siê opanowaæ w ciek³o æ. By³a o tym przekonana. Policjanci na szczycie schodów po raz kolejny zarechotali od serca. która w niedziele przypomina³a wiernym o mi³osierdziu i tolerancji. któr a us³ugiwa³a biednym i chorym. Georgia. jak wietnie siê bawili. Georgia Roux tak¿e by³a miêdzy nimi. . By³ z nimi tak¿e Freddy Denton. i¿ pewnie doprowadzi³ d samozap³onu w³asnych szcz¹tków. to przewraca³ siê w grobie tak energicznie. na jednym wisia³a flaga w pasy i gwiazdy . Dziewczyna nie zaprotestowa³a.

ani wolno. Thibodeau. ¿e by³o im do miechu.. by³ wyra nie przestraszony i przez chwilê wygl¹da³ jak ch³opiec ze szkó³ki niedzielnej. . problem .A owszem. pomy la³a Piper.Proszê pani.Wsta³ w obecno ci kobiety. zachowa³ spokój. Ani szybko. Gdy dotar³a do schodów. Nic dziwnego. Dziewczyna krzyknê³a zaskoczona.odezwa³ siê Mel ponownie. Freddy zacz¹³ siê podnosiæ i w nastêpnej chwili . pomy la³a.odparowa³a Piper. chyba ¿e chcesz spêdziæ noc w piwnicy. czego inni mieszkañcy ju¿ nie mog li kupowaæ. Pchnê³a go. A Piper mia³a twarz jak maskê. Sztukê gwa³tu zapewne przej¹³ od kogo innego. A Clover.. Frankie upad³ na plecy. . . .Niech ona siê zamknie . podnosz¹c g³owê. . Na szerokiej granitowej p³ycie przed podwójnymi drzwiami powsta³a ka³u¿a. Suka nadal karnie trzyma³a siê przy prawej nodze. Stul pysk i spadaj st¹d. a Mel siê tego nie spodziewa³. Dostrzeg³a. w celi. . .Nie wolno. oczy mia³ wielkie jak spodki.wyrwa³ siê Frankie. .Cart. . . we co zrób.Jaki. warknê³a.Problemem jest gwa³t! . Duke by ich wszystkich z miejsca wyrzuci³.jêknê³a Georgia.Ty stanowisz problem. Jego tak¿e pchnê³a. On jest jak Clover. .Ty . Piper poczu³a whisky albo bourbon.Gwa³t! . Zamacha³ rêkami. Odepchnê³a go mocno. .. policjanci popijali sobie to..Wielebna? .To ty trafisz do celi! .Wszystko gra? Jaki problem? Wesz³a na schody. Mundurow¹ koszulê mia³ wyjêt¹ ze spodni. Mel zatoczy³ siê Georgii Roux na kolana. Pod krótkimi rêkawkami b³êkitnej koszulki zagra³y naprê¿one miê nie. Czuje ode mnie w ciek³o æ.Wszyscy czworo tam wyl¹dujecie! . cofnê³a siê odruchowo.. Innymi s³owy. Nadal siedzia³ i chocia¿ za jego plecami kuli³a siê Georgia. lecz nie zdo³a³ utrzymaæ równowagi.. Chocia¿ nie zna³ powodu. . Przez moment napój zmieni³ siê w mantê na tle wieczornego nieba. By³a na krawêdzi ³ez.sykn¹³ Carter. ¿e najwiêkszy z nich przygl¹da siê jej uwa¿nie. .Ciszej! . rozlewaj¹c swój napój. Matka go tego nauczy³a? Pewnie tak.krzyknê³a wielebna. Mia³ twarz równie kamienn¹ jak ona. . Nieruchom¹... Nadal trzyma³ w d³oni kubek z napojem. normalnie naj³agodniejsza pod s³oñcem. w jego oddechu czuæ by³o bourbona.zacz¹³ Freddy Denton. straci³ pewno æ siebie. wiêc z pewno ci¹ zrozumia³ wyraz jej twarzy.oznajmi³a.oznajmi³a Piper. wstaj¹c. Czerwona szpara w mózgu wielebnej ros³a.

Tym razem przymknê oko.I nie napadaæ na policjantów . a ona sta³a. wielebna. . . ¿e nie widaæ by³o obro¿y. Tyle ¿e musia³ spogl¹daæ do góry. Georgia oniemia³a z przera¿enia. Skupi³a siê na najgro niejszym. .doda³ Freddy Denton. ale jeszcze w paru miejscach nie rezygnowa³. .. znów siadaj¹c na stopniu. bo wszyscy jeste my podenerwowani. . I co drgnê³o pod mask¹ kamiennego spokoju Cartera Thibodeau.Sk¹d wiesz.Zreszt¹ wszyscy wiedz¹.Oraz popychania policjantów. po prostu siê domy li³am. skarbie.Przerwa³ na moment. Z jej gardzieli dobiega³ niski warkot przypominaj¹cy potê¿ny silnik pracuj¹c na ja³owym biegu. gdzie takim ch³optasiom jak wy robi¹ to.powiedzia³a bezpo rednio do Thibodeau. Rozmaza³a colê na policzkach. ¿e a¿ czu³a w niej pulsowanie. które w innych okoliczno ciach mog³oby siê wydaæ komiczne. Tak samo patrzy³by na wariata w cyrkowym namiocie. . spu ci³a ³eb. na Thibodeau. . Mi³o. Na jego twarzy malowa³o siê kompletne zaskoczenie. ods³oni³a k³y. ci¹gle jeszcze poznaczonych zjadliwym tr¹dzikiem m³odzieñczym. ¿e Sarniny Bushey to lesba. Mówi³ spokojnie. Odwróci³a siê do Georgii. co wy zrobili cie tej dziewczynie.Z tym ¿e nie traficie do piwnicy w komisariacie . która nagle wtargnê³a na schody. . jakby wymienia³ z przyjacielem uwagi na temat pogody. lecz nic nie powiedzia³a. które nie maj¹ pokrycia. Carter chwyci³ kole¿ankê za ramiê i cisn¹³ mocno.. Frank DeLesseps wsta³ ostro¿nie. .W³a nie! .Ja. Strach? Irytacja? Tego Piper nie wiedzia³a. .Zamknij siê. .Georgio. rzecz jasna.Lepiej nie obrzucaæ ludzi oskar¿eniami.wyl¹dowa³ na ziemi.podchwyci³a Georgia. jednak pani musi siê uspokoiæ i natychmiast zaprzestaæ rzucania oskar¿eñ. Tylko to ³upanie w skroniach. . Dziewczyna skuli³a siê pod pal¹cym wzrokiem kobiety. po czym doda³ kulawo: .. przerywaj¹c im mi³e zakoñczenie dnia przy drinku..Nawet nie byli my w pobli¿u jej domu. ¿e oni siedzieli. zap³aciwszy za tê gratkê æwieræ dolara.Wyl¹dujecie w Shawshank. ¿e chodzi mi o tê lesbê? Nie wymieni³am jej nazwiska.odezwa³ siê Carter.Odwróci³ siê do Piper.Jeste idiotk¹ . Suka sta³a na sztywnych ³apach. W ten sposób by³o ³atwiej. Piper u miechnê³a siê szeroko. Praw¹ d³oni¹ tak mocno ciska³a plastikowy uchwyt smyczy Clover. Niby schodzi³. sk¹d znasz jej nazwisko? . Piper skupi³a wzrok na Georgii. W dalszym ci¹gu patrzy³ na ni¹ ze spokojem doprowadzaj¹cym do sza³u. Sier æ na karku mia³a tak zje¿on¹. . . Otworzy³a usta. nadal nie wstaj¹c. . a to dawa³o jej przewagê.

Nie u¿ywali cie kondomów . ale tak czy inaczej byli my po drugiej stronie miasta. Mel Searles kwikn¹³ rado nie. ale wczoraj byli my wszyscy razem na farmie Aldena Dinsmore'a. Swego czasu.uci¹³ Carter. To jest dopiero pocz¹tek. . . a e bark by³ najgorszy.Nie mia³a pojêcia. teraz l ni³y gniewem.Powiód³ wzrokiem po przyjacio³ach. Widzia³a w rozszerzonych oczach strach. ¿e trafi³a w sedno. co gorsza. Znajomy ból.bo Sammy jest najwiêksz¹ puszczalsk¹ w mie cie. kiedy zobaczy³a tê¿ej¹c¹ twarz Thibodeau. ty pizdo niejebana . co znale li. Ju¿ nie by³o w nich spokoju. tchórz jeden). i wcale jej to nie obchod zi³o. Nagle kto j¹ z³apa³ za rêkê i wykrêci³. . Nic z tego nie wysz³o.Ja k porównaj¹ wasze DNA z tym. obi³a oba kolana do krwi. wybite ze stawu. Stoczy³a siê prawie na sam dó³ schodów. ¿e to mog³oby j¹ zabiæ. bo wiedzia³a.O nie.podj¹³ Carter ci¹gle z tym samym spokojem doprowadzaj¹cym do w ciek³o ci . Nogi przelecia³y jej nad g³ow¹ w niezgrabnym fiko³ku do ty³u. . lecz go odepchnê³a. przeszy³ j¹ ostry ból. spad³a ze schodów. ¿e go popchnê.Nie u¿ywali cie kondomów i zosta³a sperma. zwichnê³a bark i teraz pewnie znowu do tego dosz³o.. to wystarczy³o.Georgia przyjê³a. . Obróci³a g³owê. drogi panie Thibodeau. zmieniæ w ro linê. . wiêc mniej wiêcej przed dwudziestu laty. co siê pani tam roi w tej u wiêconej g³ówce. . Instynktownie stara³a siê zwin¹æ w k³êbek i chroniæ g³owê przed uderzeniem o kamienny stopieñ. Krew lecia³a jej z rozciêtego policzka. zrozumia³a.zawtórowa³ mu Mel. a teraz. Starali my siê dowiedzieæ czegokolwiek od ch³opaków postawionych na sto dziewiêtnastej. ¿e ciska siê pani o Sammy .Dosyæ tego! .. wykrêci³a sobie szyjê.Zgadza siê . moment zw¹tpienia min¹³. Freddy Denton siêgn¹³ do niej. . Carter znów obj¹³ j¹ za ramiona. zwisa³o w ten szczególny sposób. szyja te¿ j¹ bola³a. .oznajmi³a Piper. . a¿ w koñcu wyl¹dowa³a na brzuchu. z nosa oraz z warg. . .W³a nie! .Nie wiem. bracie.wycedzi³ i pchn¹³ kobietê. Albo. widzia³a. ¿e jej uwierzyli. Dziewczyna popatrzy³a na Piper wyzywaj¹co.Pierdol siê.powiedzia³ Frankie.(Bo siê boi. Walnê³a w kamieñ lewym barkiem. czy to prawda. który .Koniec! Odwróci³a siê do niego z zawziêtym u miechem. . graj¹c w pi³kê. jeszcze w gimnazjum.Jak najbardziej . Ramiê. Piper polecia³a do ty³u. W g³owie wielebnej pojawi³a siê chaotyczna my l: Witaj. . spojrza³ prosto w oczy Thibodeau.ucieszy³a siê Georgia. Wiedzia³a to od Sammy.

Nie krzywdziæ psa! .Ratunku! Frank siêgn¹³ po smycz. ¿e Fred Denton wyci¹ga broñ. Clover zrobi³a b³yskawiczny zwrot. Potê¿ny mê¿czyzna wi³ siê pod ni¹ jak piskorz. ¿e wiat jej poszarza³ przed oczami. poszarpan¹ i krwawi¹c¹. jakby jecha³a rowerze. tak g³o no. ¿eby zawo³aæ sukê. . Skoczy³a. Warknê³a. co samo wesz³o jej w pysk. kopn¹³ Clover w brzuch. dziêkuj¹c Bogu. W po³owie drogi w dó³ wypu ci³a z rêki smycz. drugi. W k¹ciku ust przyklei³ jej siê wybity z¹b jak okruszek chleba. Raz. Powali³a go. . Z trudem d wignê³a siê na nogi. Przednie ³apy opar³a na udach le¿¹cego Cartera i gwa³townie siêga³a do niego zêbami. .doskonale pamiêta³a z czasów. Lew¹ rêkê przyciska³a do tu³owia. Twarz mia³a we krwi. pu ci³a rêkê Thibodeau.wrzasn¹³ Carter. kiedy mia³a na sobie czerwon¹ koszulkê Wildcats. który zepchn¹³ jej pani¹ ze schodów. gdy zobaczy³a. Sukê odrzuci³o na bok. tak jak kiedy (wca nie tak znowu dawno) kopa³ pi³kê.Zagryzie mnie! Rzeczywi cie. bo w koñcu mog³a zostaæ sparali¿owana. rozszarpa³a koszulkê. . ¿e ci¹gle ma nad nimi w³adzê.Zabierzcie to bydlê! Zabierzcie tego pieprzonego psa! Piper w³a nie otworzy³a usta. a suka na powrót zajê³a siê cz³owiekiem.krzyknê³a Piper ponownie. drugi. . ukazuj¹c dwa rzêdy l ni¹cych biel¹ zêbów. Tyle ¿e szmaciane zabawki nie krwawi¹.O¿ kurwa! . Frank odskoczy³. Uwolniona Clover skoczy³a na Thibodeau.Nie! .Odwo³am j¹! Fred odwróci³ siê do Mela Searlesa i woln¹ rêk¹ wskaza³ psa. Chcia³a strzaskaæ napastnikowi kark. .dar³ siê Thibodeau. Wygl¹da³a. od do³u. W ostatniej chwili trafi³ sukê ¿ebra. k³apnê³a raz. Rozci¹gnê³a wargi. . Clover sta³a siê niebezpieczna. Zatopi³a k³y g³êboko w ciele. z ca³ej si³y. . Piper z wysi³kiem ruszy³a po schodach w górê. k³api¹c pyskiem. Thibodeau krzykn¹³ z bólu. i potrz¹sa³a przedramieniem Cartera jak ulubion¹ szmacian¹ zabawk¹. Mel zrobi³ krok do przodu. ale Thibodeau zd¹¿y³ siê zas³oniæ rêk¹. Po jego spokoju nie zosta³o ladu. Wobec tego z³apa³a to. mierzy³a w klatkê piersiow¹ i w brzuch. trzeci. Dwa palce wykrêcone pod nieprawdopodobnym k¹tem przywodzi³y na my l zakrzywione drogowskazy. ugryz³a go w rêkê. W pewnej chwili suka zmieni³a k¹t ataku i dosiêg³a jego przedramienia. a zwierzê skoczy³o mu do gard³a.krzyknê³a. Zrobi³ to mocno.Nie! . zdo³a³ j¹ odepchn¹æ i tylko dziêki temu ocali³ ¿ycie.Jezu Chryste! .

Miêdzy nimi znalaz³ siê tak¿e Barbie.Prasa! . spocony. pryska³ lin¹ na policzki Piper. Pies zrobi³ krok w stronê swojej krzycz¹cej. cholerny Freddy Denton. Kawa³ek czaszki Clover poszybowa³ w powietrze. .powtórzy³a. oczy mu o ma³o nie wysz³y z orbit. Obok niego siedzia³a Georgia. mo¿e byæ u¿yte przeciwko tobie. Pierwsza dotar³a na miejsce Julia Shumway. zakrwawionej pani po czym upad³.Wszystko. krzycz¹ca kobieta z jednym barkiem wyra nie wy¿ej ni¿ drugi. Kiedy mówi³. . Wielebna zawy³a z bólu. nadal z broni¹ w rêku. garstka policjantów. ruszy³a po schodach. patrzy³a na ca³o æ: martwy pies. którego wychowa³a od szczeniaka. Siêgnê³a do torebki. trzymaj¹c w d³oni egzemplarz Outdoors . Objê³a scenê jednym spojrzeniem. niesiony rozbry niêt¹ krwi¹ i ko ci¹. Julia zrobi³a co . wariatko .Aresztujê ciê. By³ blady. Wycelowa³ s³u¿bowy automat w psa i strzeli³.Prasa! Przynajmniej przesta³a siê trz¹ æ. sugeruj¹ca. Nie odrywa³a wzroku od psa. z³apa³ Piper za wybite ramiê. które nie tak dawno nale¿a³o do Duke'a Perkinsa.Fred nie zwróci³ na ni¹ uwagi. Huk by³ og³uszaj¹cy.Prasa! . Jego broñ le¿a³a na biurku komendanta. wyjê³a z niej portfel. Fred. . Albo zost a³a zepchniêta. ale poprzesta³ na stwierdzeniu: Chyba wszystkie ko ci mam ca³e . Fred Denton usiad³ na krze le w k¹cie. w fartuchu i czapce baseballowej. krwawi¹ca. i umilk³. Carterowi z bólu wyst¹pi³y na czo³o grube krople potu. który czyta³ na sedesie. potrz¹saj¹cy j¹ za ramiê o strony wybitego barku. . w koszuli wyci¹gniêtej na niedopiête spodnie. Po drugiej stronie ulicy ze Sweetbriar Rose wybiegali ludzie. ruszy³ do przodu. Nie zwraca³a uwagi na szczegó³y. . otworzy³a go jednym machniêciem i trzymaj¹c wysoko nad g³ow¹.oznajmi³ Fred. którzy przyszli tam na obiad. Przez podwójne drzwi wypad³ Peter Randolph.krzyknê³a g³o no. Mia³ wie¿o zabanda¿owane ramiê i d³oñ owiniêt¹ rêcznikami papierowymi. Odda³ . czego nie zrobi³a nigdy wcze niej. ¿e Piper z nich spad³a. Na niego tak¿e Fred nie zwróci³ uwagi. Carter Thibodeau siedzia³ na sofie pod oprawionymi w ramki zdjêciami Duke'a. krew na schodach. 9 Dziesiêæ minut pó niej w biurze. ty pieprzona dupo. co powiesz. £ysy gliniarz.

. wystarczy spojrzeæ na rêkê Cartera . ale milcza³a.odpar³ Barbie. . . Julia otar³a jej wiêkszo æ krwi z twarzy papierowymi rêcznikami.Nie wiem. wtedy dostanie pani znieczulenie.Napad³a na nas! Wciska³a nam jakie bzdury. . zanim pójdzie pani do szpitala. Powiedzia³ tylko: Musia³em to zrobiæ. Wygl¹dali na wystraszonych. przynie temblak z apteczki.zarz¹dzi³ Barbie. . Spojrzenie mia³a ca³kiem przytomne.Freddy.odezwa³a siê wreszcie. . kiwaj¹c g³ow¹. opowiedz¹ swoj¹ wersjê.Nikt nie jest aresztowany.‾e to nie bêdzie bardzo bolesne . Zbiera³o siê jej na md³o ci. wykona³a polecenie. Nie jest tak le. .Clover go zaatakowa³a . Wielebna dygota³a z emocji i z bólu. Wielebna wspar³a go. . . . po czym obiema rêkami chwyci³ j¹ tu¿ za nadgarstkiem. . Barbie usiad³ na pod³odze po lewej stronie Piper.powiedzia³ Randolph g³osem bez emocji. . . . . Trenerka Gromley nastawi³a mi bark na boisku.Zamknijcie siê wszyscy.To wariatka! .Spojrza³ na Piper. Mel Searles i Frankie DeLesseps stali przed drzwiami.bo zepchn¹³ mnie ze schodów. Tylko szybko.Niech pan siê bierze do roboty. . Mogê nastawiæ bark. muszê teraz. jakie metody stosowa³a trenerka Gromley . podobnie jak Thibodeau.Je li mam to zrobiæ.ale medyk. Prawda? . do Everetta.j¹ bez oporów. . nale¿¹cym teraz do Petera Randolpha.powiedzia³ . Wtedy te¿ pu ci³am smycz. . Mo¿e pani z tym równie¿ i æ do szpitala. wskazuj¹c brod¹ Cartera .oznajmi³ Barbie. a wielebna niech siê po³o¿y na plecach.Panie Barbara . proszê. Nieobecni nie maj¹ racji.Proszê st¹d wyj æ. ci¹gn¹³ but.poderwa³ siê Fred Denton. . Przynajmniej na razie. zanim bark spuchnie..Do szpitala? . mamy do czynienia ze zwichniêciem. . .Cisza! .Nie pierwszy raz ma pani k³opot z tym barkiem. . Nie mog³a siê zachowaæ inaczej. a ni e mia³a o tym ¿adnego pojêcia.krzyknê³a Georgia. szepn¹³ jej do ucha: . Julia. . zamknij siê .Ona jest areszto. bia³a jak ciana. Barbie odwróci³ siê do Piper. Musia³a mnie broniæ.Pochyli³ siê do niej.Co pan powiedzia³? .Kiedy pani wyjdzie. Piper siedzia³a w biurowym fotelu.Jak widzê.Julio. Barbie spojrza³ Piper g³êboko w oczy.A pan? Randolph nie odpowiedzia³. .zapyta³ Randolph ostro..odezwa³ siê Randolph.Umiem nastawiæ bark . I niech pan nie spieprzy sprawy.Powiedzia³ to jednak bez wielkiego przekonania.

Ostro¿nie podnios³a unieruchomione ramiê.powiedzia³ Randolph..No dobrze.odezwa³ siê Barbie.Daj jej tê aspirynê i wyjd . ale ju¿ nie tak bardzo.Dziêki Bogu. ja jestem gotowy.zg³osi³a siê Julia.Raz. Teraz s³ucham. proponujê od³o¿yæ ci¹g dalszy do jutra . .Nak³ad mi siê podwoi! . . Policzy pani do trzech i wrza nie g³o no: ci¹gaaaj! . . zapomniawszy na chwilê o bólu. Wszyscy obecni us³yszeli g³o ny trzask. Niezupe³nie.A ja to wszystko opiszê! .Na pewno zdo³a mi pan wybiæ bark bez wiêkszego trudu. Skrzywienie ramion zniknê³o jak za spraw¹ czarów. . Za lekarza robi tu teraz Ry¿y Everett.To ma byæ dowcip? Wielebna idzie do szpitala.. Na czole Piper pojawi³y siê krople potu. Freddym i wielebn¹. ¿e jest pan taki sam jak oni. . .odpowiedzia³a wielebna. ? .Ci¹gaj.Wychodz¹ wszyscy poza Carterem. Piper nie zemdla³a. Ci¹gaaaj! Gdy Piper krzyknê³a. Nadal boli.No dobrze. du¿o lepiej.oznajmi³a Julia pogodnie. . Rozmawia³a z Lind¹ i dosta³a od niej numer telefonu mê¿a. w koñcu pan tu robi za lekarza. mia³o. ¿e wielebna w zasadzie ju¿ wysz³a. Nawet Carter Thibodeau przygl¹da³ siê wielebnej. ustawi³ j¹ tam nieruchomo. Barbie za³o¿y³ jej temblak i unieruchomi³ rêkê.. lecz Barbie nie mia³ w¹tpliwo ci. lecz nadal zachowa³a kamienn¹ twarz.którego pozna³em w Iraku.. .. . . dwa.Komendancie. .Niech pan mnie zmusi.zarz¹dzi³ Randolph. Barbie szarpn¹³. . ale staw sprawia³ siê jak nale¿y. ale by³a rozdygotana.Chyba tak. . Byle nie za daleko. ..Mam aspirynê . trzy. pomy la³a Julia. Potem wolno i ostro¿nie. odzywa³a siê poczta g³osowa.... Us³ysza³ to w g³osie komendanta..Proszê usi¹ æ . . ch³opcom. mo¿esz i æ o w³asnych si³ach? Piper ju¿ sta³a. . Piper.spyta³.Lepiej . Julia popatrzy³a na niego z niedowierzaniem. . .powtórzy³a Piper zdumiona. ale stanowczo naci¹gn¹³ ramiê kobiety. robi³ to w ten sposób. Barbie mia³ dla niej wiele podziwu. niestety z Ry¿ym nie uda³o siê po³¹czyæ..Pani Libby powinna dostaæ rodki przeciwbólowe silniejsze ni¿ aspiryna. niech Everett zerknie na . Niech pan poka¿e tym. Ono te¿ dygota³o. W pomieszczeniu zapad³a cisza. Staw wskoczy³ na miejsce. Wsun¹³ stopê bez buta w lewy dó³ pachowy.Lepiej? ..

Teraz ty mi powiesz. . . jest raczej niewielkie. .Panie komendancie . Mia³ nadziejê. Decyzjê podejmuje pan. zabierzesz wielebn¹ do szpitala.odezwa³a siê Piper g³o no .Nie wiem . . na których mia³o ochotê siê napluæ. panie Barbara.Nie.Gówno prawda! . .Dobrze wobec tego. Potem podniós³ g³owê. Dzisiaj spiszê zeznania moich pracowników.Umiesz powiedzieæ ci¹gaj ? 10 Ry¿y wy³¹czy³ komórkê. Wreszcie skupi³ spojrzenie na Barbiem.ci¹gn¹³ brwi w zamy leniu. Najgorsze siê skoñczy³o.Zaraz. . spu ci³ wzrok. Mo¿esz co z tym zrobiæ? . a¿ Julia musia³a j¹ podeprzeæ. . co t³oczyli siê w progu. jest m i obojêtne. Wszyscy obserwowali. . Randolph wyra nie siê odprê¿y³. zanim zastuka³ do drzwi Du¿ego Jima. siedz¹cych na kanapie. kiedy styka³ siê z gliniarzami w Iraku. .Roux jest winna pod¿egania do gwa³tu. A poniewa¿ znajdujemy siê pod wielkim kloszem. Komendant Randolph wygl¹da³ jak widz na meczu tenisowym. ¿e jego g³os zabrzmia³ uprzejmie. teraz przyszed³ czas na dzia³ania polityczne. ryzyko.Julio. Wszystko sprowa dza³o siê do tego. lecz g³os mia³a nadal mocny i czysty. ¿e wielebna zniknie .Nale¿y ich zawiesiæ w pe³nieniu obowi¹zków w trybie natychmiastowym. wielebn¹ Libby przes³ucham jutro.jej kolana. co mam robiæ? .Thibodeau wyci¹gn¹³ do Barbiego karykaturalnie wykrêcone palce. . . Mimo bólu wydawa³ siê znów ca³kiem spokojny. ¿eby byæ mi³ym dla ludzi. Je li chodzi o pana. Dobrze. Wcale siê tak znowu nie ró¿nili od tych tutaj. ale proszê opu ciæ posterunek.powiedzia³ Carter. .odpowiedzia³ Barbie. Searles i Thibodeau s¹ winni gwa³tu. Teraz Du¿y Jim .zaprzeczy³a Georgia skrzekliwie.Zachwia³a siê.stwierdzi³ Thibodeau. .Jej pies chcia³ mnie zagry æ . i tych.DeLesseps. dok¹d pan siê uda. jak dostrzeg³ ci¹gle rozpiêty rozporek i upora³ siê z tym drobnym k³opotem. Ja tylko przedstawi³em sugestiê opart¹ na moim wojennym do wiadczeniu zdobytym w Iraku.Ona k³amie . . a te pamiêta³ doskonale z czasów.

stwierdzi³. powiedzia³ Renniemu o brakuj¹cych zbiornikach szpitalnego propanu.wiadectwo ma³omiasteczkowego presti¿u i w³adzy. ¿e obserwuje pi³kê baseballow¹ na biurku. I tylko jeden. Przed ni¹ sta³a tabliczka z autografem Billa Lee. niegdy graj¹cego w Bostoñskich Red Soksach. . na moj¹ potêgê i drzyj ze strachu . Gabinet (Rennie pewnie okre la³ go w zeznaniach podatkowych domowym biurem) mi³o pachnia³ sosn¹. . ¿e pozwolono panu wêszyæ w miejskim magazynie .ale jestem zatrudniony przez szpital. jakby nad czym medytowa³. zapatrzy³ siê w sufit. Podobnie jak zdjêcia na cianach. lecz chcia³ nie chcia³.Jakim sposobem zbiornik ze szpitalnych zapasów zawêdrowa³ do centrum miasta? I gdzie s¹ pozosta³e? Du¿y Jim odchyli³ siê w krze le.powiedzia³ Du¿y Jim sufitowi. jakby go ostatnio solidnie wyczyszczono od pod³ogi po sufit. musieli siê ni¹ zachwycaæ.Nie jestem urzêdnikiem miejskim .przyzna³ . Pewnie dlatego. Odwraca kota ogonem.Nie wiedzia³em.Wobec czego mam dwa pytania . ¿e uczucia nie odbijaj¹ mu siê na twarzy. Przecie¿ to w³a nie go cie mieli j¹ podziwiaæ. tak i owa pi³ka wiadczy³a o tym.Mo¿e jest pan urzêdnikiem miejskim. a tak¿e nie o drewnian¹ pod³ogê. I nie chodzi³o wy³¹cznie o obraz. która a¿ siê prosi³a o jaki dywan. na którym agresywnie bia³oskóry Jezus wyg³asza³ Kazanie na Górze. Móg³ j¹ przeczytaæ. . mia³ poczucie. D³onie mia³ w dalszym ci¹gu splecione za g³ow¹. tylko ja o tym nie wiem? W takim razie wina le¿y po mojej stro nie. poniewa¿ by³a do niego odwrócona. Jak¿eby inaczej. Maj¹c nadziejê. Chodzi³o wszystko plus jeszcze co innego. a Ry¿y przed nim. Dla Ry¿ego pi³ka baseballowa oraz odwrócony w stronê go cia autograf stanowi³y ukoronowanie z³ych przeczuæ zwi¹zanych z pomieszczeniem. zasilaj¹cy generator. mój b³¹d.siedzia³ za biurkiem. ani o plakietki oraz tabliczki wychwalaj¹ce w³a ciciela.Tak? . . Ry¿y u wiadomi³ sobie. Ry¿y Everett w zasadzie nie wierzy³ w ¿adne si³y nadnaturalne. ¿e ten pokój jest przeklêty. ¿e Du¿y Jim Rennie obraca³ siê w towarzystwie ludzi s³awnych i wp³ywowych. Mia³em pana za pielêgniarza wyposa¿onego w bloczek recept. pomy la³. jak mawia Junior. ¿e jednak trochê mam cykora. . za³o¿y³ rêce za g³owê. Ry¿y zorientowa³ siê. na miejscu dla suplikantów i petentów. w którym siê znajdowa³ . ¿e Rennie stosuje na nim manipulacjê. ¿e jeden z nich znalaz³ w magazynie za ratuszem. I p³acê podatki. . ale Ry¿emu nadal siê nie podoba³. O tym. Patrz na moje trofea.

Ten. Jako pracownik szpitala.Drogi panie.Nie. synu. . Po raz pierwszy Rennie wyda³ siê rozdra¿niony. je li zabraknie pr¹du. .Wobec tego jest to poniek¹d tak¿e mój magazyn. Ry¿y wsta³. gdzie siê podzia³y miejskie zapasy propanu? Nie do wiary. Tak czy inaczej pañskie informacje stanowi¹ dla mnie nowo æ. który zgodzi³ siê wy wiadczyæ przys³ugê.A s¹dzi³em. . .Gaz miejski jest najpewniej zmagazynowany w jakim innym budynku publicznym. . w tym operow any z chorob¹ wieñcow¹ oraz powa¿ny przypadek cukrzycy. jakby siê chcia³ upewniæ czy podpisana fotografia z Tigerem Woodsem nadal stoi na swoim miejscu.Przeprowadzê dochodzenie . . Proszê o tym pamiêtaæ. . Ma na zderzaku naklejkê G£OSUJ NA DU‾EGO JIMA. .Naprawdê? .W szpitalu praktycznie ju¿ nie ma propanu .zapyta³ Ry¿y. . Zechce mi pan wybaczyæ.rzuci³ Du¿y Jim.Nie interesuje mnie.Ry¿y uniós³ brwi. bo w przeciwnym razie musia³bym siê . lecz gospodarz pozosta³ niewzruszony. i chcia³bym uzyskaæ wyja nienie. . kied zesz³ym razem ubiega³ siê pan o stanowisko radnego? A teraz mówi mi pan. Czy nie tak pan to uj¹³. gdzie znajduj¹ siê brakuj¹ce zbiorniki? . J ego samochód stoi na parkingu.stwierdzi³ Rennie. . . Nasi pacjenci. Co te¿ ciekawe. równie dobrze mogliby pracowaæ w czasie wojny secesyjnej w lazarecie obok pola walki.Tym razem Rennie umkn¹³ wzrokiem w stronê Dale'a Earnhardta.Poczeka³ na komentarz Du¿ego Jima.W jakim innym budynku publicznym? . jestem cz³owiekiem zajêtym. .Oraz p³atnik podatków.powiedzia³ Ry¿y. . Powiedzia³ to z min¹ cz³owieka. czy pan w to wierzy. zerkn¹³ w bok.Bez niego ci. ¿e nie potrafi wyja niæ. s¹ nie do uratowania.Puszczê mimo uszu implikacje zawarte w tym pytaniu. Ry¿y patrzy³ na Renniego bez ruchu. . Klasyczn a mowa cia³a k³amcy.Ja nie potrafiê tego wyt³umaczyæ . prawda? Zobaczy³em tam to. nie potrafiê o nich nic powiedzieæ. to Jimmy Sirois. .A ju¿ poza wszystkim innym by³ otwarty. co zobaczy³em. Czy pan wie. ¿e trzyma pan d³oñ na pulsie tego miasta. O innych nic mi nie wiadomo. którzy jeszcze s¹ na miejscu i teoretycznie mog¹ co zrobiæ. . .Tyle ¿e kiedy to mówi³. Trudno to nazwaæ nawet szop¹. . Bardzo mia³ ochotê zacisn¹æ piê ci. A je li chodzi o wasze zbiorniki.Zapytam pana jeszcze raz.Ry¿emu krew zaczê³a siê burzyæ. Prosto z mostu. który mo¿e siê skoñczyæ amputacj¹. któremu grozi amputacja.Mamy komisariat i jak¹ stertê desek przysypan¹ piaskiem na God Creek Road. lecz sobie na to nie pozwoli³.

. a¿ lekarz opu ci jego dom. Krew mu ³omota³a w skroniach.. . Je¿eli znajdê go w niew³a ciwym miejscu. potem powiedzia³: . ¿e Du¿y Jim go pozdrawia i zajrzy.. który czeka³. Moim obowi¹zkiem tak¿e jest odszukanie propanu. Wiêc we siê do roboty. Wy³¹czy³ telefon i d wign¹³ siê na nogi. a mimo to unosi³ siê w nim smród spalenizny.. s³ucha³ jaki czas. wycelowa³ palcem w urzêdnika miejskiego.. nie oceniê. ale us³yszy pan j¹ z pewno ci¹. Zadzwoñ do Andy'ego.Jak to? Co jej siê sta³o? Du¿y Jim zmierzy³ lekarza lodowatym spojrzeniem ma³ych. zanim narobisz jakic h nieodwracalnych szkód. Do roboty. panie wiceprzewodnicz¹cy. ile w niej bêdzie prawdy.S³ucha³ jeszcze moment. tylko urzêdnikiem publicznym. bezlitosnych oczek. . Albo sta³o siê tam co z³ego.Na pewno us³yszy pan jej wersjê. Pete.. lecz Ry¿y nie opu ci³ palca. 11 W czasie pierwszych piêædziesiêciu piêciu godzin istnienia klosza ponad .rozgniewaæ. synu. zamknij buziê. Tyle panu mogê obiecaæ. A teraz najlepiej bêdzie. U stóp schodów Ry¿y podniós³ rêkê. Zadzwoni³a komórka Du¿ego Jima. Powietrze by³o niemal ca³kiem nieruchome.Muszê jechaæ na komisariat. Nie wiem. Zaraz tam bêdê. Na zachodzie s³oñce zostawi³o po sobie upiorn¹ czerwieñ. bêdzie wykonywa³ kto inny. . ¿e siê odwrócê. Powiedz mu.Pobiegniesz ? Chyba siê pan zapomina. Du¿y Jim zby³ go pogardliwym machniêciem rêki. i pozwól mi wykonywaæ moj¹ pracê. A pan powinien byæ w szpitalu czy przychodni. . we trzech jako sobie poradzimy. albo znowu kto co kombinuje. zanim on zrobi to samo.Znikaj st¹d. je li pobiegniesz sprawdziæ stan Jimmy'ego Siroisa . Pog³êbi³y mu siê zmarszczki wokó³ ust. . Ry¿y szybko wyszed³. A ja w tej chwili jestem naczelnym lekarzem w tym mie cie i ¿¹dam.Skoro s¹ z tob¹ ludzie w biurze.! .Aaa niech to! Wystarczy. . . jak tylko skoñcz¹ siê te wszystkie k³opoty. Nie jest pan dyktatorem. Zaistnia³ pewien problem z wielebn¹ Libby. m³ody cz³owieku. Rennie wyra nie siê naburmuszy³. póki siê tam nie znajdê. Ry¿y nadal walczy³ z w ciek³o ci¹ i teraz zacz¹³ tê walkê przegrywaæ.Nikt nie musi mnie zaganiaæ do pracy. Odebra³. pañsk¹ pracê.

Uwa¿asz. To by by³o tyle. przyczyna le¿a³a g³ównie w jego w³asnym produkcie. Trochê jakby zostali zaszczepieni. nawet nie straci³ przytomno ci. I rós³ dalej.spyta³a go Linda pó niej. Potem wiêkszo æ ludzi nie czu³a ju¿ nic. Wszystko wskazywa³o na brak widocznych skutków. jak na czerwonym niebie ro nie czarny marmur.Raz siê z ni¹ stykasz i jeste uodporniony na ca³e ¿ycie? Janelle mia³a dwa ataki. Kiedy zaczê³a mu drgaæ prawa noga. Przybra³ rozmiary kuli do krêgli. . Norman Sawyer. Wiêkszo æ dzieci. a przy tym bez majaczen ia. który podnosi³ w³osy na karku i przyprawia³ o gêsi¹ skórkê. w rêku lu no trzyma³ bonga. Ry¿y sk³onny by³ porównywaæ je do wstrz¹su. Wolno przekrêci³ siê na bok. U obojga objawy wyst¹pi³y mniej wiêcej w porze zachodu s³oñca w poniedzia³ek i u obojga bez trudu mo¿na by³o okre liæ przyczyny. Mniej wiêcej w czasie. A tak¿e Sammy i Little Waltera. . Bushey siedzia³ przed magazynem za radiostacj¹ WCIK. ka¿dy o tym wiedzia³. podryguj¹c i obserwuj¹c. jaka tutaj odchodzi³a). a w nastêpnych dniach liczba ataków szybko spad³a do zera. Jedne. pomy la³ z ca³kowitym spokojem i nawet ulg¹. a zaraz potem lewa. ¿e móg³ siê wznie æ do jonosfery. sennym wzrokiem obserwowa³ zachód s³oñca (przywodz¹cy na my l wybuch pocisku. ¿e kopu³a jest jak ospa wietrzna? . które przep³ynê³y w krwistym o wietleniu. ¿e fajka spad³a w wysok¹ trawê (po¿ó³k³¹ i zwiêd³¹ wskutek produkcji. a¿ zagarn¹³ ca³e czerwone niebo. i w obu przypadkach drugi atak by³ znacznie ³agodniejszy ni¿ pierwszy. zosta³ odnotowane. ojca i dziadka. Ale potem rêce zaczê³y mu siê trz¹ æ na tyle. Wszystkie twarze na chmurach krwawi³y. Na kilku nisko zawieszonych chmurach. jaki prze¿ywali ludzie. Za pierwszym razem mieli wra¿enie zetkniêcia ze s³abym pr¹dem elektrycznym. . znanego jako Kucharz. Ju¿ po mnie. Je li chodzi o Phila Busheya. By³ nagrzany do tego stopnia. zobaczy³ twarze matki. Nie umar³ jednak.dwadzie cioro dzieci przesz³o ataki petit mal. Drgawki by³y czêste przy grzaniu. nie zwróci³ na to uwagi. którzy zanadto zbli¿yli siê do kopu³y. mia³a w ogóle tylko jeden atak. na przyk³ad u córek Everettów. potem zbyt mocno nadmuchanej pi³ki pla¿owej. Wiele innych przesz³o niezauwa¿enie. W ci¹gu owych piêædziesiêciu piêciu godzin ataki mia³o dwoje doros³ych. które trafi³y do Ry¿ego. podobnie pewien ch³opiec. gdy Du¿y Jim przebywa³ w towarzystwie Ry¿ego. W koñcu przedobrzy³em. bo szkar³at na niebie by³ poczernia³y od sadzy na kopule). I bardzo dobrze.

a teraz proszê. Dlaczego? Bo Kucharz zrozumia³. Twarz Jezusa.. ale suchy. Oczyszczenie. drgaj¹c w ¿ó³tej trawie.mrukn¹³. Le¿a³. by³a to pomarañczowa wersja krwawych chmur. By³a jednak zaopatrzona w zabawn¹ lampkê na baterie. jak znalaz³.Nie.Koniec wiata. zaczê³y za sob¹ zostawiaæ d³ugie ró¿owe lady.mrukn¹³. siostra. Wystarczy³o przyczepiæ lampkê klipsem do ksi¹¿ki i w³¹czyæ.. Mówi³ mu. które mia³ zobaczyæ i poczuæ pó niej. Gdy siê obudzi³. wetknê³a do jej skarpetki. Najpierw psikus. . Moment pó niej doszed³ do wniosku. Bo¿e drogi. jakby kto otworzy³ ukryt¹ zapadniê i do Chester's Mill wpu ci³ piek³o. bo zaczê³y spadaæ gwiazdy. Tymczasem s³owa . A potem próba siê skoñczy. Generator wysiad³ albo zu¿y³ ca³e paliwo. I powoli blak³. Najpierw pojawi¹ siê ró¿owe gwiazdy. Bo pod kloszem ju¿ nie opada³a rosa. I bardzo dobrze. . z wywróconymi oczami.Czysto æ . ¿e to on jest odpowiedzialny za ogieñ. Jezus siê na niego gniewa³. potem oczyszczaj¹cy ogieñ. Rycz¹ce palenisko. któr¹ w zesz³¹ Gwiazdkê Rose. Najmniejszy lad czerwieni znikn¹³ z nieba. radna Andrea Grinnell siedzia³a na tapczanie i próbowa³a czytaæ. Mówi³ do niego. Kucharz by³ przemarzniêty do szpiku ko ci. I mówi³. Ogieñ przybra³ kszta³t twarzy. powoduj¹c oparzenie. Ogieñ i. pomy la³ Kucharz. by³o ca³kiem ciemno. Nastêpnie pojawi³ siê ogieñ. wiat³o nie stanowi³o problemu.owszem.To cukierek .. . na które patrzy³ tu¿ przed atakiem. On. a mo¿e i od miesiêcy. potem cukierek. Tylko ¿e mia³y niew³a ciwy kolor. Jezus ju¿ nie wygl¹da³ na takiego rozgniewanego.Cukierek na Halloween. ¿e siê jednak pomyli³. Po ataku zapad³ w pierwszy prawdziwy sen od tygodni. . S³owa wi³y siê wokó³ . Nigdy dot¹d nie mia³a okazji skorzystaæ z tego gad¿etu. By³y ró¿owe. w bia³kach odbija³ siê upiorny zachód s³oñca.. 12 W czasie gdy Kucharz obserwowa³ twarz Chrystusa w krwistym zachodzie s³oñca. A potem. nie pamiêta³a. Fajka wbi³a mu siê w ramiê.

Dawno powinna by³a to zrobiæ. dopóki siê nie oczy ci tego. których robiæ nie chcia³a. taka j¹ spotka³a mi niespodzianka). zanim wszystkie zapasy sp³ynê³y do cieków. ¿e odwyk mo¿e potrwaæ dziesiêæ dni. Poci³a siê obficie. .powiedzia³a g³o no i odsunê³a z oczu wilgotne w³osy. Doszed³szy do tej konkluzji. Metadon! Bo¿e drogi. my la³a. Cierpia³a na rozstrój ¿o³¹dka. postawi siê Renniemu. Ry¿y namawia³ j¹ do przej cia na metadon. Mniej wiêcej oko³o pi¹tej ugryz³a kanapkê i nawet prze³knê³a ten kawa³ek chleba z serem. Musia³a spu ciæ wodê dwa razy. Nie dotrê dzisiaj na zebranie kryzysowe. Z t¹ straszn¹ kopu³¹ nad miastem. lepiej tego nie rób . czy Jim nadal zamierza je zwo³ywaæ. niestety. . . I powiedzia³ te¿.. pewnie bêdzie musia³a zmieni je ponownie. ¿e post¹pi³a s³usznie. bo zjedzenie tej kanapki kosztowa³o j¹ sporo wysi³ku. zwy kle krystalicznie czysta. Trzeba skoñczyæ od razu.. by³a ca³kiem pozbawiona sensu. jak i ostatnie tabletki oksykodonu znalezione w g³êbi szuflady nocnego stolika. po prostu by na ni¹ wsiedli. a toalety ju¿ nie mia³a czym sp³ukaæ. je li tylko zdo³a. które bez oksykodonu przysparza³y jej tyle cierpieñ (ale nie musia³a przechodziæ przez rozgrzan¹ do bia³o ci udrêkê.. Tak powiedzia³.strony. jakiej siê spodziewa³a.Z tego gówna . czasami nawet zamienia³y siê miejscami.Póki nie wywalê ca³ego tego gówna z mojego cia³a. Najprawdopodobniej bêdziesz mia³a napady drgawek . bo gdyby siê tam pokaza³a. I zmus ili do robienia rzeczy. przypomnia³a sobie s³owa Ry¿ego. Szkoda. kilka chwil pó niej zwymiotowa³a do kosza na mieci. Mimo bol¹cych pleców. Bior¹c pod uwagê przebieg ostatniej rozmowy z Du¿ym Jimem i Andym Sandersem. Lepiej zostaæ w domu. lecz nie mog³a je æ. Nie mia³am innego wyj cia.. z tego. Nawet nie wiem. By³a g³odna. a ona nie mog³a czekaæ tak d³ugo. spu ci³a z wod¹ wszystkie pigu³ki: zarówno metadon. Teraz siedzia³a rozdygotana i usi³owa³a siebie przekonaæ. A kiedy znów bêdzie sob¹. mo¿e tak nawet by³o lepiej. Nie bez przyczyny nazywa siê te objawy skopywaniem na³ogu . heroina w przebraniu! Je li planujesz odstawiæ leki natychmiast i definitywnie. Ju¿ dwukrotnie zmienia³a ubranie. bo nie potrafi³a sobie wynale æ innego zajêcia. Mimo wszystko Andrea stara³a siê czytaæ. Dom cuchn¹³ mimo otwartych okien. wiêc w efekcie proza Nory Roberts. bo nogi jej dr¿a³y i podrygiwa³y.

Zgodzi³ siê. No tak. chocia¿ oboje czuli to samo. jak skrêcili z szosy numer sto dziewiêtna cie i pojechali na zachód. tyle ¿e co by³o nie ta jak nale¿y. przez strych z ciemnymi pud³ami oraz popsutymi lampami i dalej w noc. Gdzie daleko. oczywi cie. Julia w pewnej chwili w³¹czy³a radio. Trudno o gorszy czas na próbê przejêcia dowodzenia. ¿e siê unosi ze swojego cia³a. odbiera³o tylko stacjê WCIK. Niestety. Gad¿et spad³ na pod³ogê. . Chcia³a przekrêciæ kartkê. Na d¿insach okolicy krocza pojawi³a siê plama wilgoci. ¿e odczu³o ulgê. Plama wiat³a przenios³a siê na sufit. znacznie wê¿sz¹ Motton Road. gdy nienaturalna czerwieñ zachodz¹cego s³oñca wreszcie zaczê³a bledn¹æ. Ca³kiem jakby jecha³a niewidzialn wind¹ ekspresow¹. lecz niesforna d³oñ str¹ci³a lampkê z klipsem. sypialniê na piêtrze. ¿e cia³o.Dobrze zrobi³em? Zdaniem Julii zrobi³ wiele dobrego i wietnie sobie poradzi³ podczas konfrontacji w biurze komendanta. by zerkn¹æ na swoj¹ ziemsk¹ pow³okê siedz¹c¹ na tapczanie. ¿e w drodze z miasta bêd¹ z Juli¹ rozmawiaæ na temat tego. Droga Mleczna poró¿owia³a. 13 Barbie s¹dzi³. czy zrobi³am dobrze.Tak. które za sob¹ zostawi³a. . gdzie las z obu stron podchodzi³ bardzo blisko. ale prawie nie zamienili s³owa. Andrea zaczê³a spadaæ. Bêdê musia³a znowu siê przebraæ. Potem przesz³a przez sufit. Rozla³a siê nad ni¹ Droga Mleczna. przygnêbiony i nie mia³ najmniejszej ochoty podj¹æ siê pe³nienia roli. krzyczy przera liwie. choæ by³ zmêczony. co siê przydarzy³o Piper Libby. O ile prze¿yjê. czy le. wkrótce po tym. . Mia³a tylko chwilê. Barbie odezwa³ siê raz. wiêc od razu wy³¹czy³a. ka¿de zagubione we w³asnych my lach. Wiedzia³a jednak. podryguj¹c¹ bezradnie. Najpierw w trzydziestym . ‾adne te¿ nie powiedzia³o g³o no. Andrea podnios³a na ni¹ wzrok i nagle zd sobie sprawê. o co pyta.Wrogowie Hitlera pewnie te¿ mówili co w tym stylu.Wiêc nie ma co siê zastanawiaæ. I to szybko. jak¹ mu narzucano. nadaj¹c¹ All Prayed Up . Z ust sp³ywa³a jej na brodê spieniona lina. bardzo daleko w dole us³ysza³a. wliczaj¹c w to udzielenie pomocy medycznej dwóm osobom.

Sta³a obok staromodnej damki firmy Schwinn. Wszyscy mieli maski przeciwgazowe przy paskach. kiedy jestem zdenerwowana albo zmartwiona. ¿eby nakre liæ w powietrzu jaki skomplikowany symbol. Zawsze tak robiê. ty pierwsza opu cisz Chester's Mill. Po stronie Chester's Mill by³ tylko jeden widz. . Rysowa³y cieniste reliefy na ³atanym asfalcie Motton Road. ¿e wreszcie nasta³ w³a ciwy czas.To nie to samo. Dwóch mê¿czyzn rozwija³o plastikowy w¹¿. Uspokaja to moj¹ pneumê. .Birkenau albo w Buchenwaldzi e. Na niej znajdowa³a siê nalepka z napisem KIEDY W£ADZA MI£O CI BÊDZIE SILNIEJSZA NI‾ MI£O Æ DO W£ADZY. wysiadaj¹c z samochodu. jakby wypowiada³a zaklêcie.Je¿eli siê powiedzie. ale rozumia³a jego punkt widzenia. na g³owach mieli he³my. Czasami je¿d¿ê a¿ do pó³nocy. Bli¿ej kopu³y.Tak s¹dzisz? Nie odpowiedzia³a.Wysz³am poje dziæ na rowerze. . jakich trzydziestu ¿o³nierzy wykonywa³o rozkazy.Przyjechali my popatrzeæ na eksperyment . Lissa nerwowo obraca³a w palcach krzy¿ ankh zawieszony na szyi na srebrnym ³añcuchu. potem w trzydziestym szóstym. Lissa Jamieson. Przed nimi b³yszcza³y w ród drzew strugi wiat³a. Jim Rennie sprzedawa³ u¿ywane samochody.Co ty tu robisz? . i wtedy te¿ dobrze my leli.spyta³a Julia.odpowiedzia³ Barbie. . Obaj byli ubrani w l ni¹ce kombinezony. Nastêpnie w trzydziestym ósmym. ze skrzynk¹ na mleko zamontowan¹ nad tylnym b³otnikiem. Os³oni³a d³oni¹ oczy przed jaskrawym wiat³em. czyli od strony Harlow. Za kloszem. WIAT ZAZNA SPOKOJU.czwartym. z drugiej zakoñczony dysz¹ nie szersz¹ ni¿ obudowa d³ugopisu. Nie czas teraz mu siê przeciwstawiaæ . sta³a spora liczba wojskowych ciê¿arówek. a na plecach butle z powietrzem. Zobaczy³am wiat³a i przyjecha³am. Hitler podobno pracowa³ jako malarz pokojowy. A kiedy uznali. Przeskakiwa³a wzrokiem z Julii na Barbiego i z powrotem. nieomal dotykaj¹c namalowanego na niej sprayem prostok¹ta w kszta³cie drzwi. miejscowa bibliotekarka. i wtedy mieli racjê. JIMI HENDRIX.A wy co tu robicie? . z jednej strony przymocowany do tylnej czê ci zbiornika.Mówi³a. Zajêcie równie ma³o presti¿owe. Barbie by³ jej . . Lissa u miechnê³a siê i choæ jej u miech wygl¹da³ na wymuszony. . . Pu ci³a ankh na chwilê do æ d³ug¹. protestowali w Auschwitz . sta³a srebrna cysterna z wielkim napisem UWAGA! NIEBEZPIECZEÑSTWO! ZACHOWAÆ BEZPIECZN¥ ODLEG£O Æ.

. 14 .. .stwierdzi³ Cox.odezwa³ siê Cox. Nadal jest z panienk¹. tak? .I co oni w ogóle tu ro . pu³kowniku Cox. Dobry wieczór. . Mia³ na sobie spodnie khaki. zwykle jest w planach pieczeñ . gdzie sta³ Cox. ¿e je¿eli w nastêpny wtorek kopu³a nadal tu bêdzie. ani po drugiej stronie kopu³y. . co trzeba. w koñcu go zerwie.wdziêczny za ten wysi³ek.. . pu³kowniku . .Cyfrowy? . ¿e James O.Pani Shumway. . ni¿ przypuszcza³em. Barbie .Witaj.zgodzi³ siê Barbie. Cox zasalutowa³. co Julia zapisa³a mu na plus.Witam.O co chodzi? . specialité de la maison oka¿e siê najpewni quiche z cukini¹. .Co u Kena? .upewni³ siê Barbie. Jest pani jeszcze ³adniejsza. Cox przybra³ na wadze. . Po dzisiejszej spektakularnej pora¿ce tym razem m¹drze postanowili dzia³aæ po cichu. U miech Coksa by³ tylko odrobinê skrzywiony. .Julia ruszy³a do przodu. . Oni nie mieli kurtek. . .Aparat. . Julii Przysz³o do g³owy. Jestem pana ulubion¹ przedstawicielk¹ mediów. Ca³kiem zapomnia³a o aparacie fotograficznym zawieszonym na szyi. której niebezpiecznie blisko by³o do podwójnego podbródka. Nie by³o ku temu powodu ani po tej. Barbie zast¹pi³ jej drogê jakie trzy metry od miejsca.W porz¹dku.Muszê przyznaæ.Rzeczywi cie.dokoñczy³a bibliotekarka.Kto to jest? .Wtedy omin¹³by mnie wtorkowy wieczór w Sweetbriar Rose.Staraj¹ siê nas uwolniæ.Nie chc¹ rozmawiaæ .stwierdzi³a Lissa. . która najszybciej znajduje.zdziwi³a siê Julia. Barbie te¿ i poczu³ siê z tym dobrze. Barb ie zauwa¿y³ przede wszystkim.Tym razem najwyra niej siedzi pan po uszy w gównie. ¿e potrafi pan prawiæ kompleme.Tym razem bêdzie wyj¹tkowo ciê¿ko. Czyli wy mienita pieczeñ. Znów obraca³a w palcach krzy¿. ¿e je li dalej bêdzie skrêcaæ ³añcuszek. Nie doda³. popelinow¹ kurtkê i czapkê z logo Maine Black Bears na g³owie. Zza cysterny wyszed³ cz³owiek przywodz¹cy na my l przysadzisty hydrant. Nastêpnie zwróci³ uwagê na tê grub¹ kurtkê z zamkiem podci¹gniêtym a¿ pod sam¹ brodê. . Chwyci³ j¹ za ramiona. .szepnê³a Lissa.Próbowa³am.

pu³kowniku .. która mo¿e doprowadziæ do zapalenia kopu³y.Obie mo¿liwo ci uwa¿aj¹ za wysoce nieprawdopodobne doda³. . Spojrza³ na przera¿on¹ Lissê. mieszkañcy Chester's Mill bêd¹ pana wychwalali pod niebiosa.Niezupe³nie . . Cox ponownie westchn¹³ i wskaza³ namalowany sprayem prostok¹t.Jasne. .stwierdzi³a Lissa z nerwowym u miechem. . .Niech pan powie.wyrwa³o siê Julii. . .Pamiêtasz.Ci ludzie w kombinezonach ochronnych zaaplikuj¹ nasz¹ eksperymentaln¹ mieszankê.Rozumiem pani niepokój. . . . gdy nagle skojarzy³a.spyta³ Barbie.Oni s¹ w Waszyngtonie .W przeciwnym razie ja to zrobiê. i zabije nas wszystkich? Na taki wypadek macie maski przeciwgazowe? . . . . Dla przyjació³ Lissa. ¿e dojdzie do jakiej reakcji chemicznej.Dlaczego nie? Je¿eli siê uda.stwierdzi³ Barbie.O cholera! .Za .A media w Castle Rock. prowadzi zajêcia jogi.. .Mog¹ sobie na to pozwoliæ . .odpar³ Cox.. . Jest tutaj bibliotekark¹. Awaryjny sprzêt Pete'a Freemana. co siê sta³o z rozrusznikiem komendanta Perkinsa? .A je li nie? .Nie oni zostan¹ upieczeni albo zagazowani.. .Co chcecie zrobiæ? .Pani ma na imiê Melissa . . Pe³ni te¿ funkcjê doradcy szkolnego w gimnazjum i. obracaj¹c ankh. .Powinnam sobie daæ z tym spokój . Staracie siê zachowaæ tajemnicê jedynie z przyzwyczajenia. by³ Cox zrozumia³.Zdaniem uczonych bardziej prawdopodobne jest. Tu jeste my tylko my.stwierdzi³a Lissa.stwierdzi³ Barbie. .Nastêpny wybuch? Cox milcza³ niezdecydowany.To najbardziej optymistyczna teoria . a nie parê tysiêcy anonimowych podatników. .. wydzielaj¹c jaki truj¹cy gaz.Cox westchn¹³ ciê¿ko. o ile dobrze pamiêtam. . Mam rozkazy od prze³o¿onych.spyta³a Coksa bibliotekarka. Je li nam siê poszczê ci.Kopu³a go usma¿y. .odezwa³ siê Barbie. ¿e pod kloszem ¿yj¹ ludzie. . Nagle wyda³o mu siê istotne. . kwas prze¿re kopu³ê i bêdzie mo¿na wypchn¹æ ten fragment jak kawa³ek szyby w oknie.Domaga siê pan ca³kowitej przejrzysto ci. Melissa Jamieson.wtr¹ci³ Barbie. Wiêkszo æ ich przedstawicieli ogl¹da Girls Gone Wild w p³atnej telewizji.Niezupe³nie. .Ju¿ mia³a powtórzyæ pytanie.Je¿eli kopu³a siê roz³o¿y.O¿e¿ jasna cholera! Chyba powinnam siê przeprosiæ ze starym kodakiem.

powiedzia³a Julia zdumiona.powiedzia³a Lissa.. W tej czê ci kraju w³a ciwie nie ma zanieczyszczeñ..Czy macie jakie domys³y. cofa siê czy ulega biodegradacji. . Ca³a Droga Mleczna zmieni³a siê w gumê do ¿ucia rozci¹gniêt¹ na wielkiej kopule nocy. . .Czy ten wasz kwas jest mocny? . jaka istnieje . Oriona. Oczy mia³a wielkie i b³yszcz¹ce. .spyta³a.odezwa³ siê cicho. zostan¹ pañstwo pod nim na d³ugi czas. sk¹d siê wzi¹³? Jakiekolwiek? .‾adnych . Reakcja odruchowa? Cywilów nale¿y traktowaæ jak grzyby . Spójrzcie na gwiazdy . .du¿o tego wszystkiego. . . . . . . . który Ry¿y Everett rozpozna³ u Du¿ego Jima. Pu³kownik odwróci³ siê do ludzi w skafandrach kosmicznych. w jakikolwiek sposób s³abnie.Przysz³a mu do g³owy jaka my l. tyle ¿e zamazane i. .Widzi pani. ró¿owe. . jak byæ powinno.Nie ma ¿adnych przes³anek.Co takiego? Gwiazdy? . Mimo wszystko siê zdenerwowa³.trzymaæ w ciemno ci i podlewaæ gównem? Prawdopodobnie w³a nie o to chodzi³o. by go naruszyæ. warto podj¹æ to ryzyko.Ale i straszne.S¹ piêkne . Za ich plecami wszelka aktywno æ zamar³a. Wszystko tak.Barbie. to najbardziej ¿r¹ca substancja..Gwiazdy s¹ ró¿owe . ‾o³nierze stali z d³oñmi na maskach przeciwgazowych.. lecz uciek³ wzrokiem w ten sam sposób. . .Mi³o mi pani¹ poznaæ . mamy szansê was powstrzymaæ? .spyta³a Lissa... sugerujê.przyzna³ Cox.S¹ bardzo jasne.zastanowi³ siê Barbie.oznajmi³ Cox. pod którym siê pañstwo znale li.Cox . .O ile mi wiadomo. Lissa zrobi³a dwa kroki do ty³u.znalaz³ siê Cox. Zobaczy³ Wielki Wóz.. Tak wiêc je li nie znajdziemy sposobu.Gdyby my s¹dzili inaczej..oznajmi³a Julia. Odchyli³a g³owê do ty³u jak dziecko.Jak wygl¹daj¹? . . Barbie te¿ spojrza³ w górê. Strzeli³ palcami.. ¿e klosz. Po co k³amaæ? .A wy co widzicie? Zmieni³y kolor? . które by wiadczy³y o tym.Gotowi? Obaj wystawili w górê kciuki..Przyzna³ Cox.No to zaczynamy .Czy pan to widzi? Cox spojrza³ w górê. . Cox nie odpowiedzia³ bezpo rednio. Wielk¹ Nied wiedzicê.Co siê dzieje? . ¿eby pan odprowadzi³ piêkne panie przynajmniej trzydzie ci metrów.Patrzcie.

stwierdzi³ Cox.rzuci³ Barbie. bo Lissa Jamieson krzyknê³a i wskaza³a na niebo. . co zbiera po drodze.Koniecznie muszê porozmawiaæ z komendantem Randolphem. . zostawiaj¹c za sob¹ jasne smugi. .Nic . Na wszelki wypadek. ¿ebym dosta³a wiêcej znieczulenia .Ani odrobiny .ci¹gnêli my raporty meteorologiczne o dziewiêtnastej. . . normalnie niesie nad Kanadê i Arktykê.Wyjdê do jutra? . bo bêd¹ dalej krzywdziæ ludzi. D¹¿y na po³udnie. 15 . . ale poniewa¿ móg³ j¹ pchn¹æ tylko z jednej strony.spyta³a Piper. . ¿eby powsta³ filtr optyczny.Mam strasznie sucho w ustach. . . . pr¹d powietrzny mija wiele miast i o rodków produkcyjnych. Nie mog¹ pracowaæ w policji. .za¿¹da³a Piper niezbyt przytomnie. Jego funkcjonariusze zgwa³cili Sammy.Chcê wzlecieæ wysoko a¿ pod same gniazda.doda³ po chwili grzeczniej. Ró¿owe gwiazdy spada³y. Jak to pod koniec pa dziernika. potem wejdzie na Wschodnie Wybrze¿e. Niech siê pani ju¿ nie martwi o Sammy. nie na wiele siê to zda³o.Ci m³odzi ludzie s¹ niebezpieczni. ..A co to ma wspólnego z gwiazdami? . Lekarz poklepa³ j¹ po prawej d³oni .poprawi³a go Julia. Bark to jedna sprawa. Mniejsza o to. gdy Ry¿y s³ucha³ bicia jej serca. wezmê to pod uwagê. Wielebna usiad³a.I tak jest ju¿ pani oficjalnie naæpana.. Z pewno ci¹ nie powoduje ¿adnego zagro¿enia. ale mia³a pani kupê szczê cia przy upadku. To.D¹¿¹c na pó³noc. . .Niech nam pan powie . .Obliza³a wargi. Jest tego do æ.. . Ze szczególnym uwzglêdnieniem si³y wiatru.odpar³. . . Ry¿y usi³owa³ j¹ po³o¿yæ z powrotem. Po czym ukry³a twarz w d³oniach. ale ma³o przekonuj¹co.Jezus chce.Chyba raczej gwiazdy? Dobrze. ja siê ni¹ zajmê.Chcemy wiedzieæ .I o ma³o pani nie zabili. je li nam siê zacznie robiæ ciemno? Cox nie zd¹¿y³ odpowiedzieæ.Na razie . O d zachodu nadci¹ga pr¹d strumieniowy znad Nebraski i Kansas. Teraz zostawia na kopule .upiera³a siê tym samym rozmarzonym tonem.Wiêcej znieczulenia proszê .lewa by³a mocno podrapana. Na wypadek gdyby.A co bêdzie za tydzieñ albo za miesi¹c? Umyjecie klosz na wysoko ci tysi¹ca metrów.

Teraz. tylko musi siê pani po³o¿yæ. Rzeczywi cie.Pobrali cie próbki spermy od Sammy? Mo¿ecie porównaæ z materia³em genetycznym tych ch³opaków? Je li tak. doda³ w my lach. wetkn¹³ g³owê do rodka. potem musia³ prawie truchtaæ. a zreszt¹ i tak by mi nie uwierzy³. . Wiele z nich spada³o.Przyda³oby siê trochê soku . od strony dy¿urki pielêgniarek. Musisz to zobaczyæ. Za s³ony. ¿e zanim wróci z kartonikiem soku.O tak.powiedzia³ Ry¿y. sta³y Ginny Tomlinson. Ry¿y pomy la³. . ale w pokoju pielêgniarskim jest ch³odziarka. pod którym przek³adano pacjentów na wózki.. A niebo by³o pe³ne wiec¹cych ró¿owych gwiazd.szepnê³a Piper. .Nie mamy sprzêtu do takich badañ . Wypad³ przez tylne drzwi na podwórze.Na razie bêdzie pani na rzadkich P³ynach. co przy spuchniêt nosie nie by³o niczym dziwnym. Dogoni³ Twitcha na korytarzu..Ry¿y. .Da siê temu zaradziæ.Co siê sta³o? Co znowu? . Na podje dzie. ¿eby dotrzymaæ mu kroku. tylko zaniosê. Ry¿ego przeszed³ dreszcz. który wyszed³ zza rogu.zdecydowa³ Ry¿y.stwierdzi³a wielebna. . wychodzimy. chrapa³a jak potê¿ny ch³op. Nie V8. Odwróci³a g³owê. . zostawiaj¹c za sob¹ fluorescencyjne ogony. Pomarañczowego albo jab³kowego. oszczêdzamy pr¹d. A tak¿e nie ma próbek. przyjació³ka Giny. . i wszystkie tr zy patrzy³y w niebo. . Ry¿y wróci³ biegiem do pokoju numer dwadzie cia dziewiêæ. . bêdê prze ladowa³a Petera Randolpha w dzieñ i w nocy tak d³ugo. a¿ dostanê od niego ich próbki DNA. . .Nie. jakby szukaj¹c pocieszenia.Nie potrafiê ci tego wyt³umaczyæ. wielebna bêdzie smacznie spa³a.Przyniosê pani co do picia. . W po³owie korytarza spotka³ Twitcha. . Wy³¹czyli my wszystkie lodówki poza laboratoryjnymi.Jab³kowy ..Zaraz.Têskniê za Clover . Obejmowa³y siê nawzajem. Bo Gina Buffalino umy³a dziewczynê na jej pro bê. ci¹gniêta przez ni¹ do pomocy w szpitalu. Gina Buffalino oraz Harriet Bigelow. Piper spa³a jak zabita. przymykaj¹c oczy. za daszkiem. Musisz zobaczyæ na w³asne oczy.

. Alice i Aidan Appleton smacznie spali.. bardzo czêste zjawisko jesieni¹ na terenie Nowej Anglii. To deszcz meteorów. Pamiêtasz. Chyba trochê za pó no na Perseidy. My la³a o tym. gdy patrzyli na ró¿owy gniew milcz¹cego nieba. .przyzna³ Thurston. Wie ci rozchodz¹ siê szybko przez telefony komórkowe i pocztê e .Podejrzewam. I spada³y. jak Aidan mia³ ten atak. ..Thurse. Ró¿owe gwiazdy spadaj¹. Ró¿owe linie krzy¿owa³y siê i przecina³y. które zdawa³y siê tam trwaæ jaki czas.Czy to jest koniec wiata? . . jednym s³owem. One zmieni³y barwê. zostawiaj¹ za sob¹ d³ugie lady .Sk¹d on to wiedzia³? Thurston tylko pokrêci³ g³ow¹. Zupe³nie jakby ca³e niebo spada³o na ziemiê.Tak. . W takich razach (chocia¿ oczywi cie dok³adnie czego takiego jak teraz jeszcze nie prze¿ywa³a) cieszy³a siê.. I o godzinie dziewi¹tej trzydzie ci w ten poniedzia³kowy wieczór. . co powiedzia³. by³by bia³y. wiêc pewnie to po prostu kosmiczny py³ albo fragment asteroidy. ale . 16 Kiedy zaczê³y spadaæ ró¿owe gwiazdy. w czasie deszczu meteorów. co bêdzie? Sk¹d on to wiedzia³? 17 Aidan powiedzia³ w chwili proroczej wizji co jeszcze: Wszyscy patrz¹ . ¿e Thurston móg³by byæ jej ojcem. .. Teraz w zasadzie chcia³aby.Nie. pomy la³.. Carolyn przytuli³a siê do niego mocniej. Rzeczywi cie spada³y. Ró¿owe gwiazdy spadaj¹ rzêdami ..Nie . tworz¹c na firmamencie znaki.Czy deszcz meteorów zawsze jest ró¿owy? .spyta³a Carolyn. póki nie zblad³y i nie zniknê³y. sk¹d¿e. ¿e gdyby my patrzyli na niego spoza klosza. ¿eby by³ jej ojcem. jego przepowiednia siê spe³ni³a.mailow¹. zanieczyszczeñ.Sk¹d wiedzia³. . Thurston Marshall i Carolyn Sturges stali na podwórzu za domem Dumagenów i patrzyli w niebo. który oderwa³ siê od niej z trylion lat temu. pamiêtam.Judy to przewidzia³a. My tymczasem widzimy go przez filtr kurzu i cz¹stek sta³ych.

rysuje ludziom sytuacjê z nowego punktu widzenia. Norrie Calvert i Benny Drake s¹ z rodzicami. . Niechluj Sam Verdreaux. nakazuje im obu zachowaæ spokój i przesta straszyæ ludzi. Wiêkszo æ ludzi milczy. ¿e dzi po prostu pójd¹ do domu. nauczycielem historii w gimnazjum. Du¿y Jim jest mniej zainteresowany jakimi tam wiat³ami na niebie. a kiedy Norrie wtyka d³oñ w rêkê Benny'ego. . poprzedniego w³a ciciela. ale on te¿ jest przestraszony. Leo Lamoine. to zobaczy w³asne.mówi Chaz. Jes t zdania. A strach. wo³a. Jack Ca³e. trze wy i w z³ym humorze. i poprosi³ o pomoc przy inwentaryzacji. Willow p³acze. z Chazem Benderem. gdyby skrêci³a kark. my li). ¿e kumuluj¹ce siê cz¹stki sta³e zmieni³y kolor gwiazd. Rose Twitchell stoi obok Ansona Wheelera przed Sweetbriar Rose. ¿e je li nie przestanie bredziæ na temat tego ca³ego apogówna.z ust do ust. którego nie mog³y wywo³aæ ¿adne ró¿owe gwiazdy. Oraz przyjaciel Juniora. a bardziej tym. z rêk¹ na kolbie s³u¿bowej broni. Stewart i Fernald Bowie przed swoim zak³adem pogrzebowym spogl¹daj¹ w górê. z których n ie tak dawno spad³a Libby (wy wiadczy³aby nam wszystkim przys³ugê. Oni tak¿e siê obej muj¹. Po po³udniu zadzwoni³ do Erniego Calverta. Thibodeau.To tylko deszcz meteorów . które nie maj¹ najmniejszego znaczenia. które sprawiaj¹ k³opoty. a silny przywódca to Du¿y Jim Rennie. mówi do Lea. Oboje nadal maj¹ na sobie fartuchy. Jakby ludzie ju¿ nie byli wystraszeni. Stopniowo coraz wiêcej osób zaczyna ocieraæ ³zy. ¿e nadci¹ga apokalipsa. Searles i ta psi córka Roux. oddany cz³onek ko cio³a reprezentowanego przez zmar³ego wielebnego Cogginsa. aktualny w³a ciciel Food City. Sz³o im nie le. Frank. Natomiast jutro sytuacja mo¿e wygl¹daæ zupe³nie inaczej. Rupert Libby z si³ policyjnyc h Chester's Mill. osobiste gwiazdy. Ich p³acz jest cichy. on zamyka pa³ce z dr¿eniem. Henry Morrison i Jackie Wettington s¹ naprzeciwko. ¿e widzi czterech je d ców na niebie. Du¿y Jim schodzi po stopniach.najskuteczniej za spraw¹ najstarszej metody wiata . wyszed³ na parking przed supermarketem. trochê jak szelest deszczu. kiedy zacz¹³ siê ruc na Main Street. wypuszczony z aresztu oko³o godzin y piêtnastej. maluj¹cy siê na wielu twarzach. jak ludzie zinterpretuj¹ to zjawisko. Fakt. ¿e wkrótce wierni pójd¹ ¿ywcem do nieba i tak dalej. z komendantem Randolphem i Andym Sandersem. opar³szy g³owê na ramieniu Tommy'ego. mo¿e siê okazaæ przydatny. Oko³o dwudziestej pierwszej piêtna cie na Main Street wychodzi mnóstwo osób i wszyscy ogl¹daj¹ bezg³o ny pokaz fajerwerków. mieli nadziejê skoñczyæ przed pó³noc¹. Jest przed wej ciem do komisariatu. Willow i Tommy Andersonowie wychodz¹ na parking przed Karczm¹ Dippera. Ludzie ow³adniêci przera¿eniem potrzebuj¹ silnego przywódcy. i tak dalej. Teraz razem patrz¹ na spadaj¹ce ró¿owe gwiazdy. Ten i ów p³acze. Ni¿ej t³ocz¹ siê dzieciaki.

Porozmawiamy chwilê. Doktor Haskell. synu? . . potem zawo³am was czworo. Zastanawia siê.Tak. Podobnie Brenda Perkins . gdzie noc¹ cieraj¹ siê armie niewiernych. Frank DeLesseps trochê siê uspokaja. koñcz¹c na Carterze Thibodeau. pokazuj¹c kciukiem Randolpha i Andy'ego.mówi ch³opak. którzy nadal wpatruj¹ siê w niebo.mówi Mel. na szczê cie tylko trochê. proszê pana .Kosmiczny prysznic. G³owa go boli. Na Morton Road w Eastchester (niedaleko od miejsca. proszê pana. Martwi tak¿e nic nie widz¹. Bóg mówi swojemu ludowi cze æ . Mel Searles patrzy na Du¿ego Jima. Dodee Sanders i Angie McCain w dalszym ci¹gu znajduj¹ siê w spi¿arni domu McCainów. .zmêczona p³aczem zasnê³a na kanapie.stuka Frankiego w ramiê. Co oczywi cie niekoniecznie musi byæ z³e. a nie dwadzie cia dwa. . .Wygl¹da jak koniec wiata . Lester Coggins.Podoba ci siê pokaz? Ch³opak z rozszerzonymi strachem oczami wygl¹da na dwana cie lat. trzyma je za rêce. . Chuck Thompson i Claudette Sanders s¹ w domu pogrzebowym Bowiego.Wobec tego nie masz siê czego obawiaæ. Równie¿ Kucharz. . w ród wydruków z pliku VADER roz³o¿onych na stoliku do kawy. czy ile tam ma w rzeczywisto ci. Czy jeste dzieckiem bo¿ym. Nie wszyscy widz¹ ró¿owe gwiazdy. rozci¹gniêty na usch³ej trawie obok budynku mieszcz¹cego chyba najwiêksz¹ wytwórniê metamfetaminy w Ameryce. . Duke Perkins. Zrozumia³e ? . czy pan wie? .Dzi w nocy wasza droga do zbawienia to zgrabna i spójna historyjka. a na dodatek otwarte usta. I Andrea Grinnell. pan Cary i Rory Dinsmore w kostnicy w szpitalu imienia Catherine Russell. Córeczki Ry¿ego Everetta oraz dzieci Appletonów szybko zasnê³y. Myra Evans. A tak¿e Piper.Chyba tak . . chyba ¿e patrz¹ na ziemiê z lepszego miejsca ni¿ ta ciemna równina. Podobnie jak Junior.Du¿y Jim patrzy na nich po kolei.Bzdura. On te¿ ma oczy jak spodki. ¿e ch³opak w te cie IQ nie zdoby³by wiêcej ni¿ siedemdziesi¹t.Co to jest. gdzie próba naruszenia . czyby tu nie zostaæ na noc.oznajmia Du¿y Jim.Wracamy do rodka . A wtedy macie mi wszyscy razem opowiedzieæ zgrabn¹ spójn¹ historyjkê. Du¿y Jim my li sobie.przytakuje Frankie. Siedzi miêdzy Dodee i Angie. .

A wy? . Barbie móg³by zapytaæ Coksa. rzuca butelkê w trawê i strzela sobie w ³eb. Wysoko na niebie szybowa³y ostatnie ró¿owe meteory. odjechali mocno skomplikowanym urz¹dzeniem od miejsca eksperymentu. Jest pierwsz¹ ofiar samobójcz¹ klosza. gdy zacz¹³ siê kosmiczny pokaz. jednak z dwiema tragediami na raz nie potrafi sobie daæ rady. to ruger SR9. zas³aniaj¹ce twarze podczas procedury testowej. co mia³y wykazaæ testy. jak dwóch ¿o³nierzy w kosmicznych skafandrach zdejmuje smuk³¹ dyszê z koñca plastikowego wê¿a. czym s¹. wdowiec od przedwczoraj. stoi na podwórzu za swoim domem. . nie przyniesie oczekiwanych rezultatów. Gdy spadaj¹ce meteory rzedn¹. W ka¿dym razie zapewne takie mieli zamiary. przeprowadzaj¹cych jakie analizy spektrograficzne. który zosta³ powtórzony trzykrotnie. Co nie przeszkodzi³o jej fotografowaæ. za starzy na ¿o³nierzy. bo bez Myry straci³ grunt pod nogami.konstrukcji klosza za pomoc¹ eksperymentalnej mieszanki kwasów odbywa siê mimo deszczu meteorów) Jack Evans. Lissa wskaza³a w stronê Eastchester. tak zwany test kwasowy. Maski przeciwgazowe. Ona te¿ by³a zmêczona i przybita. 18 Barbie. W jednym rêku trzyma butelkê jacka danielsa.S³ysza³am co jakby strza³. Nie ostatni¹. Wygl¹dali na zmêczonych. która zawsze by³a w domu na wypadek konieczno ci obrony. ¿e eksperyment. Barbie domy la³ siê w nich uczonych z Agencji Bezpieczeñstwa Narodowego. Julia i Lissa Jamieson patrzyli w milczeniu. a ¿yczy sobie mierci. Przy ka¿dej wypowiada ¿yczenie. ale Barbie tak¿e by³ przygnêbiony. zgrzanych i przygnêbionych. Sam j¹ wybra³.Pewnie strzeli³ ga nik albo jaki dzieciak zrobi³ rakietê z butelki . Gdy sta³o siê jasne. Barbie przy³apa³ j¹ na ocieraniu oczu. Jack Eva prze³yka resztkê alkoholu. i Cox mo¿e by nawet udzieli³ odpowiedzi wprost. w drugim broñ. mniej wiêcej piêtna cie po dziesi¹tej. a nastêpnie ca³o æ do metalowej kasetki oznaczonej s³owami MATERIA£Y NIEBEZPIECZNE. Jack poci¹ga z butelki i patrz y na spadaj¹ce ró¿owe gwiazdy.powiedzia³a Julia. W³o¿yli j¹ do nieprzejrzystej plastikowej torby ze strunowym zamkniêciem. Mo¿e zdo³a³by jako bez niej ¿yæ i prawdopodobnie umia³by ¿yæ jak szczur w szklanej klatce. Wie. . Dwaj starsi mê¿czy ni. teraz stercza³y na czub kach g³ów jak dziwaczne kapelusze. Tê zamknêli osobnym kluczem i wtedy zdjêli he³my. jakie czterdzie ci piêæ minut po tym.

kurwa maæ. dorzuci³: . Tak. pozwól na moment. ¿e kopu³a mo¿e byæ stworzona przez jak¹ formê ¿ycia o bardziej zaawansowanej wiedzy na temat fizyki.Niech pan siê nie wyra¿a.uzna³a Julia. Julia zrobi³a dwa kroki do przodu. Twarz mia³a bia³¹ jak kreda. . . . rozumiem! .powiedzia³a Julia ze ladem dawnego u miechu w g³osie..Ma pani racjê.To co . czego nie ma. ta przygoda kosztowa³a amerykañskich podatników jakie trzy czwarte miliona dolarów.ladowe ilo ci minera³ów.Niech pan wreszcie nam powie! Do jasnej cholery! Cox uniós³ d³oñ.Cox odwróci³ siê do Barbiego i kobiet.Czy by³by sk³onny twierdziæ...Jak analizy? .Mów. gdzie sprayem namalowano na kopule du¿y prostok¹t.O ile mi wiadomo.Aaa. Poza tym . Marty.908? . jeste pewien? .Przepraszam? . Widz¹c jego wahanie. Mamy tylko teoriê.Nie. .To nazwa kwasu. Ska¿enia pochodz¹ce z ziemi i z powietrza. . . zbli¿y³ siê do ciany klosza. a poza tym. to rozliczaj¹ siê z niew³a ciwym krajem . wch³onê³o go i unicestwi³o. Jeden ze starszych d¿entelmenów. Maskê przeciwgazow¹ trzyma³ w rêku.zapyta³ cicho.A co z HY .Czy wed³ug naszej wiedzy to w ogóle jest mo¿liwe? . .. Wskaza³ miejsce. . oczy b³yszcz¹ce. . Rzuca³ podwójny cieñ. mów. . chemii. .Nic nie wiemy. nie licz¹c kosztów prac badawczo . . ¿e w dwa tysi¹ce dwudziestym wy l¹ czteroosobow¹ za³ogê.Nie.. Który utrwali³ w cianie kopu³y namalowane przez nas linie.rozwojowych zwi¹zanych z budow¹ kwasu.. przepraszam. .Jak chcesz. . .Marsjanie us³yszeli o tym plotki i siê wkurzyli. .. . .Cox podszed³ bli¿ej. Tyle ¿e wed³ug naszej wiedzy istnienie klosza te¿ nie jest mo¿liwe. Barbie dostrzeg³ co w jego oczach.Znikn¹³ . biologii i tak dale j? - .nic.zapyta³ Cox. a tymczasem Rosjanie twierdz¹. . .Marty wzruszy³ ramionami.‾e kopu³a zosta³a stworzona przez istoty pozaziemskie.Naprawdê s¹dzili cie..Jim. .stwierdzi³ Marty. ¿adnych tajemnic. którzy przeprowadzali testy. ¿e to zadzia³a? . nie zrobi³ kompletnie nic. ale te¿ nie spodziewa³em siê.stwierdzi³ Cox. Z punktu widzenia analizy spektrograficznej tego czego tu nie ma.Je li tak. ¿e kiedykolwiek zobaczê cz³owieka na Marsie. pu³kowniku .

zapyta³ Barbie sceptycznie. to.zapyta³a Julia. ¿e to robota jakiego ziemskiego super³obuza. .. Jedna z teorii zak³ada. bo ludzie albo nie mieli generatorów. zapewni³ go raz jeszcze: . . musi byæ prawd¹ .pomy la³.stwierdzi³ Marty. mo¿e kopu³a ¿yje.Pu³kowniku . .To mo¿e byæ zjawisko meteorologiczne . .spyta³ Barbie. choæby nie wiem jak nieprawdopodobne. czy to nie skutek dzia³ania wrogiego pañstwa. Stosujemy metodê Sherlocka Holmesa: Je li wyeliminuje siê wszystko.stwierdzi³a stanowczo. . je li mo¿na to tak nazwaæ. .odezwa³a siê Julia do Coksa. ¿e to co jest w pewnym sensie hybryd¹ pa³eczki okrê¿nicy. co wiesz. tak siê czujê. Czy mi siê to tylko ni? . . Szczepionkê w postaci ³agodnego wstrz¹su elektrycznego mia³ ju¿ za sob¹. Trzeba te¿ rozwa¿yæ. W wiêkszo ci nie pali³y siê wiat³a. z którymi nad tym pracujemy.. Lissa Jamieson przygl¹da³a siê schludnym domom Eastchester. bierzemy pod uwagê tak¹ ewentualno æ .odpar³ Cox.Marty stukn¹³ w klosz. .. . . co pozostanie.przyzna³ Cox po zastanowieniu. skoro w zasadzie nic nie robim y.Czy wyl¹dowa³ gdzie lataj¹cy spodek i jaki kosmita ¿¹da³ widzenia z naszym przywódc¹? .Ale musimy siê te¿ liczyæ z tym. Czy my naprawdê dyskutujemy na ten temat? .Ja sam sk³aniam siê ku teorii o istotach pozaziemskich.Jestem tego pewna. .To by³ strza³ z broni . . . co zbyt skomplikowane. .Mo¿esz mówiæ wszystko.Czy jeste my przedmiotem jakiego eksperymentu? Szczerze mówi¹c. .A nawet biologiczne. najwyra niej robi³ to nie po raz pierwszy.przyzna³.Które nic na tym nie zyska³o? .Poniewa¿ Marty nadal wyra nie mia³ w¹tpliwo ci. . gdyby co takiego siê zdarzy³o? .Podobnie s¹dzi wiêkszo æ naukowców.Nie .. albo oszczêdzali paliwo.Owszem.Wiedzia³by pan.Niekoniecznie . na przyk³ad Korei Pó³nocnej. Nawet siê nie skrzywi³.

kiedy Lady Wildcats wygr a³y stanowe mistrzostwa klasy D. Dale'a Earnhardta oraz Billa Lee Spacemana. widzia³ wszystkie mecze. Kibice dziewczêcych zespo³ów twierdz¹. które ch³opcy (uwielbiaj¹cy wy cigi. ¿e dziewczêca koszykówka jest zwyczajnie lepsza. co zwyczajnie lubi¹ sobie popatrzeæ na d³ugonogie nastolatki biegaj¹ce w krótkich spodenkach. a wiêc Tigera Woodsa. Du¿y Jim wszystkie te powody. o którym nigdy nie wspomnia³ w rozmowie z przyjació³mi z widowni. Nie by³oby to zachowanie polityczne. dla których cz³owiek interesuje siê sportem. którzy powiedz¹. organizacji praktykuj¹cej sprzeda¿ ciasteczek i inne formy zbiórk i pieniêdzy na pokrycie rosn¹cych kosztów wyjazdówek . zw³aszcza je li rozgrywano mecz z tradycyjnym rywalem (w przypadku Wildcats z Mills by³a .jednej. ¿e u dziewcz¹t k³adzie siê znacznie wiêkszy nacisk na obronê i rzuty wolne. I choæ na cianach biura powiesi³ zdjêcia. rozgrywaj¹cej. M³ode zawodniczki przestrzegaj¹ etycznych zasad gry. i nie bez racji. W dwa tysi¹ce czwartym. czasem gra toczy³a siê bardzo ostro. uwa¿a³ za równie wa¿ne. które musia³ podziwiaæ ka¿dy go æ. kipia³y nienawi ci¹. Ch³opcy tak¿e chcieli wygrywaæ. Od roku tysi¹c dziewiêæset dziewiêædziesi¹tego ósmego zawsze mia³ bilety na ca³y sezon i ogl¹da³ co najmniej tuzin rozgrywek rocznie. a czêsto ta k¿e filary Booster Club. która doprowadzi³a Lady Wildcats do zdobycia tej jedynej z³otej pi³ki. drugoklasistki. dok³adnie . najbardziej ceni³ sobie fotogr afiê Hanny Compton. Wyp³ynê³a ze ród³a. lecz jego pasja zaczê³a siê od czego zupe³nie innego. a wiêc dobre stare podstawy koszykówki. Wielu z nich to krewni zawodniczek. a by³a ni¹ koszykówka dziewczêcych dru¿yn gimnazjalnych. i nie przeszkadzaj¹ im niewysokie wyniki. Lady Wildcats.WCZUCIE SIÊ 1 Poza polityk¹ Du¿y Jim Rennie mia³ tylko jedn¹ pasjê. dla których kibicowali. pozwalaj¹c oceniæ taktykê i cieszyæ siê ka¿dym podaniem czy przejêciem. z których miej¹ siê fani zespo³ów ch³opiêcych. S¹ te¿ prawdziwi mi³o nicy koszykówki. Dziewczêta traktowa³y sport bardzo osobi cie. z autografami osób s³awnych. si³¹ rzeczy poznaje siê innych posiadaczy karnetów oraz powody. walenie pi³k¹ w tablicê i rzuty z po³owy boiska) rzadko w ogóle dostrzegaj¹. Je li siê ma bilety na ca³y sezon. oczywi cie. S¹ te¿ tacy. Gra toczy siê wolniej.

Du¿y Jim czêsto obserwowa³. Gdy skoñczy³ siê tamten mecz. Dziewczyna przejmowa³a pi³kê i wykonywa³a rzuty trzypunktowe. Roztrz¹sa³y j¹ w szatni jeszcze d³ugo po zakoñczeniu meczu. Czarne l ni¹ce oczy kpi³y z ka¿dego. która po koñcowym gwizdku umiera³a mierci¹ naturaln¹. .odpar³ trener Woodhead. Wygra³y jednym punktem. Du¿y Jim po³o¿y³ rêkê na karku trenera Woodheada. w czasie których zdoby³a wiêcej punktów ni¿ ktokolwiek inny a jej przeciwniczka z Richmond Bobcats zwija³a siê z bólu na parkiecie po ostrej. kto by mia³ wej æ jej w drogê. chudego drwala z Tarker's Mills.Nie jestem g³upcem . Innymi s³owy .to znienawidzona dru¿yna Rockets z Castle Rock). Z osiemdziesiêciu sze ciu punktów rzuconych w czasie tamtej rozgrywki Hanna Compton . Przed rokiem dwa tysi¹ce czwartym Lady Wildcats zakwalifikowa³y siê do turnieju stanowego tylko raz w ci¹gu dwudziestu lat. jak rozbija obronê i z wyrazem skupienia na ponurej twarzy nieub³aganie zbli¿a siê do kosza. zwykle pijanego i zawsze k³ótliwego.Je li ta dziewczyna nie bêdzie gra³a w przysz³ym roku. ale dla wiêkszo ci ch³opców by³a to kwestia indywidualnych osi¹gniêæ. Szczê ciem dla jej dru¿yny do koñca meczu zosta³a tylko minuta i szesna cie sekund. rednia punktów na mecz z tamtego czasu wynosi³a dwadzie cia siedem do sze ciu. nienawidzi³y pora¿ki jako zespó³. gdy Hanna sfaulowa³a. Dla dziewcz¹t przegrana by³a znacznie trudniejsza do zaakceptowania. kiedy chcia³a. lecz czyst ej obronie. W czasie pogoni za pi³k¹ podczas drugiej po³owy. bardzo wyra nie odbiera³ z boiska: Nic z tego. By³a córk¹ Dale'a. ale Du¿y Jim najbardziej lubi³ patrzeæ. ‾ywi³ siê t¹ nienawi ci¹. Hanna wystartowa³a ostro. W pierwszym roku gra³a w dru¿ynie juniorów przez wiêksz¹ czê æ sezonu. Co wiêcej. pieprzona dziwko. Jak ona potrafi³a nienawidziæ! Zdaniem Du¿ego Jima nikt jej nie dorównywa³. przy remisie. krótki kucyk stercza³ na g³owie jak wyprostowany rodkowy palec. . A potem zjawi³a siê Hanna Compton. Od urodzenia mówi³a wiatu odwal siê ode mnie . to nazwê ciê g³upcem stwierdzi³. który wspominali przez d³ugie lata. Ta pi³ka jest moja! . po szybkiej i ³atwej wygranej w meczu z Buckfield. za³atwiaj¹c fanom Wildcatsów sezon.pokazówki. a skoñczy³a jeszcze ostrzej. Wiceprzewodnicz¹cy Rady Miejskiej Chester's Mill i pierwszorzêdny handlarz u¿ywanymi samochodami siê zakocha³. jak ta nienawi æ puchnie dziewczêtom w g³owach. W rozgrywkach mistrzowskich roku dwa tysi¹ce czwartego Lady Wildcats prowadzi³y z Rockets z Castle Rock dziesiêcioma punktami. Trener przesun¹³ j¹ do reprezentacji na dwa ostatnie mecze.

zawsze udawa³o siê go bokiem skombinowaæ . prowadz¹c po pijanemu. przez pó³ boiska. ale Du¿y Jim mówi³ o tym po swojemu. dok¹d wybrali siê na lody. Normalnie Du¿y Jim nie handlowa³ nowymi samochodami. Zejd cie mi z drogi. Gdzie tam w . czekali . znikaj¹ wszelkie defekty i ograniczenia cia³a). agresywn¹ gr¹. pewnie by w koñcu wyl¹dowa³a na ³awce rezerwowych. Tamtej wiosny jej k³ótliwy ojciec zasiad³ kierownic¹ nowiutkiego cadillaca. Szczególnie pierwsze osiem minut drugiej po³owy. Hanna nie umia³aby graæ w koszykówkê w college'u. bogat¹ i zdum draperi¹. ¿e wzrok mia³a utkwiony w jakiej koszykarskiej nirwanie. której mo¿na niekiedy dotkn¹æ noc¹. Czarne oczy jej b³yszcza³y (wydawa³o siê. A z tym by siê nie pogodzi³a. jak choæby bycie w strefie. która rozpoczê³a siê wynikiem niekorzystnym dla Lady Wildcats . zabi³ siebie. bo rozjebiê . Gdy teraz siedzia³ w biurze Petera Randolpha. Hanna Compton wiêcej nie zagra³a. a Du¿y Jim wcale nie czu³ smutku. twarz jej zastyg³a w szyderczym grymasie. ale je li jaki by³ mu potrzebny. przypomina³ sobie tamten w spania³y. Dobra gra charakteryzuje siê szczególn¹ struktur¹. ¿eby unikn¹æ zarzutu o b³¹d kroków. a¿ trudno uwierzyæ. który mówi³ bardzo wyra nie: Jestem lepsza ni¿ wy wszystkie. z rodzaju tych. Wypadek z piêcioma ofiarami miertelnymi trafi³ na pierwsze strony w zachodnim Maine. Tego lata jej ojciec. jestem najlepsza. ca li w nerwach . sze ædziesi¹t trzy.zdoby³a. Istnia³y ró¿ne sportowe okre lenia takiego rodzaju zachowania. Tam dziewczêta by³y wy¿sze. Mistrzowski mecz by³ jej po¿egnalnym. Dziewczyna umia³a siê wczuæ . który wykona³a ze splecionymi nogami. fantastyczny. niepowtarzalny. niedostêpnej i niedostrzegalnej dla zwyk³yc h miertelników). ³¹cznie z jednym ca³kiem absurdalnym. Democrat ukaza³ siê w tamtym tygodniu z czarn¹ obwódk¹. Musia³a ¿ywiæ swoj¹ nienawi æ ci¹g³¹. struktur¹. podczas boskiej przemiany.przegrywa³y dziewiêcioma punktami. Tak podejrzewa³. pozostaj¹c¹ poza zasi tuzinkowych graczy (chocia¿ czasem nawet najzwyklejszy gracz potrafi siê wczuæ i na krótk¹ chwilê przemieniæ w boga. Nazywa³ to wczuciem siê. Du¿y Jim rozumia³ j¹ jak nikt. czarodziejski mecz koszykówki. Ka¿dy rzut w ci¹gu tych o miu minut by³ celny. Z tego samego powodu nigdy nawet nie rozwa¿a³ wyjazdu z Mill. Bonusowy cadillac sta³ siê ich trumn¹. Wracali do Tarker's Mills ze sklepu Browniego. ¿onê i wszystkie trzy córki. za oknem ostatnie ró¿owe meteory blak³y w oddali (a przed drzwiami ci. kupionego z czterdziestoprocentowym upustem u Ja mesa Renniego seniora. co sprawili mu k³opot. Wtedy do gry wesz³a Hanna i ruszy³a do boju z determinacj¹ Józefa Stalina obejmuj¹cego rz¹dy w Rosji.a¿ ich do siebie wezwie i ods³oni im przysz³y los). jakie z pewno ci¹ zdobi¹ komnaty Walhalli.mia³ nadziejê. a wtedy.

¿e do tej pory wszystko by³o w najlepszym porz¹dku. które na pierwszy rzut oka wydawa³y siê przeszkodami. Tego na g³os nie powiedzia³. jednak bogactwo to ma³e piwo. Teraz w³a nie nasta³ czas rozgrywek mistrzowskich. to prawda. Staæ go by³o na u miech.wiecie pewnie zarobi³by wiêcej pieniêdzy.Sklepem Browniego nie musimy sobie zawracaæ g³owy. a ka¿de doj cie do pi³ki koñczy³o siê rzutem i trafieniem. Miêso na wykoñczeniu. w Food City jest mnóstwo jedzenia . straszna speluna. ¿e nie mo¿e daæ cia³a. I wszystko uk³ada³o siê pomy lnie. .A mo¿e by tak zarz¹dziæ krótsze godziny otwarcia? Do tego chyba Jack da siê przekonaæ? Pewnie ju¿ sam rozwa¿a³ takie wyj cie. ¿e nic nie stanie mu na przeszkodzie. . ludziom siê to nie spodoba. Mia³ przeczucie.poprawi³ go Du¿y Jim. . a w czasach kryzysu jeszcze lepsze. ale wszystkiego innego pod dostatkiem. A trudno o lepszy cz na takie dzia³anie ni¿ rozgrywki mistrzowskie. Rz¹dzenie miastem by³o dobre w normalnych okoliczno ciach. Du¿y Jim pokrêci³ g³ow¹. jak ten desperacki rzut Hanny przez pó³ boiska. . .zaoponowa³ Randolph.Rozmawia³em z Jackiem Cale'em nie dalej jak dzi po po³udniu.Supermarket oraz Gas & Grocery .powtórzy³ Andy. kibice Castle Rock szaleli z w ciek³o ci. Du¿y Jim siê wczuwa³. po prostu nie mo¿e. To siê czu³o. zmie ni¹ siê w okazje. Chodzi mi o to. a nawet by³ przekonany.. Oto kolejny przyk³ad. Nawet sprawy.Jim. zw³aszcza tej psiej córy redaktorki. Jego mistrzostw. . chocia¿ powinien byæ wyczerpany. fani z Mills krzyczeli ze szczê cia. I w³a nie dlatego. . . kiedy Peter Randolph oraz Andy Sanders patrzyli na niego os³upiali..Rozpogodzi³ siê wyra nie.No tak. A w³adza to szampan. Oferuj¹ca wiñskie pisemka.Wiem. Przewidywa³o siê kroki obrony. Na pewno. zdaæ siê na intuicjê. Doceniam robienie zapasów i Cale tak¿e.Zamkn¹æ supermarket? . W³a nie dlatego nie by³ nawet zmêczony.Jim. . . I bardzo dobrze. Mia³ wyczucie. zanim ona sama je ustali³a. Nadal mia³ u miech na ustach. W³a nie dlatego nie obawia³ siê Juniora mimo jego ma³omówno ci i czujno ci. wiedz¹c. ju¿ i tak zamkniêty. Cz³owiek móg³ rozwin¹æ skrzyd³a. Du¿y Jim tylko siê u miecha³. w koñcu jest ‾ydem. nadal z u miechem na twarzy. jak . W³a nie dlatego nie obawia³ siê Dale'a Barbary ani jego k³opotliwych przyjació³. Ludzie zwykle maj¹ pe³ne spi¿arnie. po którym ca³a widownia zerwa³a siê na równe nogi. wiem.

Ale Duke by³ martwy.Oba. ¿e nie potrafi¹ utrzymaæ ptaszka w spodniach.Umilk³. .A skoro ju¿ o nich mowa. . A kiedy zostan¹ otwarte ponownie. komendancie. Na cztery spusty. Nale¿y im siê za to. Wystarczy go na d³u¿ej. .Oto nieustraszeni policjanci. a to ju¿ trudno by³o nazwaæ zdarzeniem pomy lnym.Istnieje taka mo¿liwo æ.W sytuacji kryzysowej mamy nie tylko prawo. Nowy komendant policji nie oczeki wa³ takiego gestu i omal siê nie Zakrztusi³.spyta³ Andy. Og³oszê plan racjonowania dóbr na czwartkowym spotkaniu.G³o niej. Carter.zacz¹³.powtórzy³.Du¿y Jim serdecznie poklepa³ Pete'a Randolpha po plecach. Georgia Roux mruknê³a co pod nosem. Naj³atwiej kierow aæ lud mi. . Je li kopn¹æ w gniazdo myszy. . . skarbie. 2 Frank.Du¿y Jim przy³o¿y³ d³oñ do ucha. Mel i Georgia weszli jak podejrzani maj¹cy siê ustawiæ do rozpoznania. I je li przy tym oberw¹ po uszach. Duke Perkins by oceni³.. rzecz jasna. . którzy siê boj¹. tym lepiej.¿ycie idzie na rêkê cz³owiekowi. . Pospuszczali oczy. ¿eby my mogli zakoñczyæ sprawê i wys³aæ ich do domu spaæ. . . . zapro ich.G³ow¹ wskaza³ w kierunku drzwi.A je li wybuchnie panika? . to by³ po prostu cud. Mam przeczucie. I to znacznie.. wpatrywali siê we w³asne buty Du¿y Jim od razu siê domy li³. Wobec czego bêdziemy musieli powiêkszyæ si³y porz¹dkowe.No tak . zapewne siê rozbiegn¹. Bardzo mu to odpowiada³o. ¿e bêd¹ jutro bardzo zajêci. niepotrzebny powód do nerwów. .Aha . my bêdziemy zarz¹dzali towarem.przytakn¹³ Du¿y Jim. Randolph by³ wyra nie zaskoczony. .O ile kopu³a jeszcze wtedy bêdzie. czy mamy prawo zamykaæ sklepy . . Hanna Compton by ich wy mia³a. . dystrybucja bêdzie sprawiedliwsza. lecz niepewne.Mamy dwudziestu funkcjonariuszy. ¿e oczekuj¹ wyrzucenia z pracy albo i czego gorszego. zw³aszcza po tym nocnym pokazie kosmicznych fajerwerków.Zamykamy . który ma wyczucie.Nie jestem pewien. Wliczaj¹c w to.odezwa³ siê Andy niepewnie. Twarze mieli zaciête i wyzywaj¹ce. . . ¿e takie dzia³anie to b³¹d. ale i obowi¹zek. .

Wiêc wypili my piwo i powiedzieli my. . Zaczyna³ s¹dziæ.Ty mów.Ona.Nie. . . ¿e jest nam wdziêczna za to. nie powinni my i bardzo nam przykro. Tak to jest w dru¿ynie.oznajmi³ komendant Randolph.podj¹³ Frankie.Byli my tam . w takiej sytuacji z pewno ci¹ zachowa³aby polityczn¹ poprawno æ. co my lê? Du¿y Jim zezwoli³ mu machniêciem rêki.Wiêc co cie dok³adnie zrobili? Gdy Georgia.Tak jest.i ona nas zaprosi³a. . . chocia¿ w³a ciwie byli my ju¿ niby po s³u¿bie. .wyja ni³ Mel z szerokim. A potem tak jakby w zasadzie roz³o¿y³a nogi.Bo ona twierdzi.Tak jest .Powiedzia³a. .Du¿y Jim wycelowa³ w ni¹ grubym palcem. proszê pana. Narkomanka czy nie. ale ona powiedzia³a.Mi³o mi to s³yszeæ. ale wszystko odby³o siê za jej zgod¹. .Ta dziewczyna ma zszargan¹ opiniê.podj¹³ Frank.Wiem.Jedno mówi za wszystkich..W³a nie! . . jednego po drugim . . W my lach podziêkowa³ opatrzno ci. ¿e nauczyciel jest z³o liwy. ¿e zosta³a pobita i nie wiadomo co tam jeszcze. Jeste cie dru¿yn¹? Carter Thibodeau pierwszy po³apa³ siê. . I mów z sensem. ka¿dy tylko jedno. zak³adaj¹c rêce na obfitym biu cie. . . jakim dziecko t³umaczy mamusi.Powiedzia³am.Tylko dlatego weszli my. ¿eby mówi³ dalej. . .Pokazuj¹c bobra . ¿e ma trochê piwa . . . co robimy.stwierdzi³ Carter.W³a nie to chcia³em powiedzieæ.Nikt jej nie uderzy³ .Du¿y Jim kiwn¹³ na Franka.Zaprosi³a nas do sypialni. . ¿e w panu Thibodeau .Ca³kowicie po s³u¿bie .upewnia³ siê Du¿y Jim.I nie skrzywdzili cie jej? . .krzyknê³a Georgia..Mogê powiedzieæ.Prawda? . wskaza³ Frankiego. Nie widzieli cie tam przypadkiem jakich narkotyków? . proszê pana .przytakn¹³ Frank z szacunkiem. .odpowiedzia³ chór czterech g³osów.Cicho. ¿e nie ma z nimi Andrei Grinnell. i chcia³aby nam podziêkowaæ.poprawi³ go komendant.. Jej m¹¿ te¿. .. do czego zmierza ta rozmowa. Siedzieli my tam sobie i popijali my piwko. Frank i Carter zaczêli mówiæ jednocze nie. Du¿y Jim skrzywi³ siê niemi³osiernie. . bezmy lnym u miechem. na lito æ bosk¹. ¿e nie zrobili my nic z³ego.. . .Jestem tego pewien . No bo teraz nie mo¿na kupiæ piwa. . ¿e pora wracaæ.zacz¹³ Frank . Ton.

.Rozumiemy siê? Czy s¹ jakie sprzeciwy? . .Czy tyle wam wystarczy. Mo¿e nawet wiêcej ni¿ raz.Przypuszczam. bo jutro stawiacie siê na s³u¿bê o siódmej rano.Przy Gas & Grocery powinni wystarczyæ Wettington i Morrison. Czy da pan sobie radê. ¿e jeste cie niewinni . ¿e po naszym wyj ciu siê przewróci³a. . . na wypadek gdyby kto siê nie dostosowa³ do nowego porz¹dku.drzemi¹ niejakie mo¿liwo ci. ¿e które z was bêdzie mia³o przy sob pukawkê.Jak nowo narodzone dzieci .Nic mi nie jest. poniewa¿ mamy za sob¹ dzieñ pe³en wra¿eñ. Pies nie naruszy³ mi ¿adnego ciêgna. Ma³y ptasz ek powiedzia³ mi na uszko. ¿e macie w samochodzie broñ. A ci nowi do mniejszego. Supermarket oraz sklep przy stacji Gas & Grocery zostan¹ zamkniête na czas kryzysu.W³a nie ci m³odzi ludzie s¹ potrzebni pod Food City.Racja .oceni³ Du¿y Jim. Opieka spo³eczna powinna jej odebraæ syna. Jego s³owa skomentowa³a g³ucha cisza. Melu i Georgii.zaproponowa³ Randolph. . I jeszcze jedna rzecz. zanim go zabije. . W obecnej sytuacji opieka spo³eczna z siedzib¹ w Castle Rock mog³a siê równie dobrze znajdowaæ na Ksiê¿ycu.odezwa³ siê Andy . Du¿y Jim powiód³ wzrokiem po Franku. panie Thibodeau? Z pañsk¹. . .Mo¿emy wys³aæ z nimi Freda Dentona . By³a zdrowo zalana. . .Tyle chyba wystarczy. .Doskonale .Skoro macie prywatn¹ broñ..Nie zgadzam siê z tob¹ . stoj¹c jutro przed Food City i maj¹c do czynienia z mieszkañcami tego miasta. .popar³ go Randolph.podsumowa³ Du¿y Jim. Z u miechem..przytakn¹³ Frank. .A teraz. mo¿ecie j¹ nosiæ jako Amerykanie.Du¿y Jim rozejrza³ siê dooko³a. Ale je¿eli us³yszê.podj¹³ Du¿y Jim. . . j ego s³u¿ba w charakterze funkcjonariusza policji dobiegnie koñca w trybie natychmiastowym. panowie? Andy i Randolph z wyra n¹ ulg¹ zgodnie pokiwali g³owami. Zw³aszcza m³odym funkcjonariuszom.pod Food City powinni pój æ bardziej do wiadczeni policjanci. Komendant Randolph wyznaczy³ was do pilnowania Food City. . wszystkim nam przyda siê trochê snu. Nikt inny. . Wyczucie.Rozumiem z tego.Jeste cie w okresie próbnym . . ran¹ bitewn¹? Carter zgi¹³ ramiê. Nikt nie podj¹³ tego w¹tku..Jim .odpar³ Du¿y Jim. . Carterze. a dwóch nawet nosi j¹ ze sob¹ w czasie patrolu.

trzeba siê wesprzeæ s³owem modlitwy. ¿e zapali³ wiat³o.No chod cie. Je li oni siê zmieni¹. tak jak je zostawi³. Przed nami ciê¿ki dzieñ.Tak jest. Przygarbi³ siê ze zmêczenia i marzy³ tylko o tym. Zrobili. zanim bezlitosny budzik wyrwie go ze snu i ka¿e i æ do Sweetbriar Rose szykowaæ niadanie. lady by³y tak subtelne. Trwa³o to jaki czas. . Krzese³ te¿ nikt nie ruszy³ z miejsca .Frank nadal nie wydawa³ siê uszczê liwiony. otworzy³ szeroko ramiona. jednak szybko siê pogodzili z decyzj¹.A mog¹ byæ niena³adowane? . . by na dobre sze æ godzin zapa æ odrêtwienie. . pokiwa³ g³ow¹ z u miechem.Nie byli uszczê liwieni. Dywanik. to co powiedzia³ mi kiedy ojciec. Lecz zamiast wyprowadziæ funkcjonariuszy z komisariatu. Barbie kupi³ go w . a ca³e znu¿enie go opu ci³o. drugie przy oknie z widokiem na ulicê. Nie ma czego takiego jak niena³adowana broñ. . . Wsta³. Fili¿anka po kawie i talerzyk po to ci e tkwi³y na suszarce obok mikroskopijnego zlewu. 3 Barbie wszed³ do swojego mieszkania zewnêtrznymi schodami kilka minut przed pó³noc¹.No tak po prostu. Pó³tora metra d³ugo ci. pó³ metra szeroko ci. czerwonym. Zwykle tak siê dzieje.spyta³ Frank. Mieszkamy w ród uczciwych ludzi. potem je otworzy³ i pozwoli³ wzrokowi b³¹dziæ bez celu po wnêtrzu stanowi¹cym po³¹czenie salonu i kuchni. je¿eli cz³owiek nie stara siê za bardzo. to pewne jak w banku. Du¿y Jim uniós³ palec wskazuj¹cy jak nauczyciel. Stara³ siê patrzeæ na wszystko i wszystko widzieæ. na wszelki wypadek. co kaza³. pochyli³ g³owê. sprawdzaj¹c.. które zamierza³ zosta w mie cie. Frank. Bêd¹ siê zachowywali poprawnie. Widz¹c ich wahanie. I nagle zrozumia³. sta³y na pó³kach.Dobry Bo¿e. ¿e z pocz¹tku nie potrafi³ ich odszukaæ. bia³ym i br¹zowym. czy s¹ sprawne.j pod lamp¹.. proszê pana. Du¿y Jim zamkn¹³ oczy. Zamkn¹³ oczy. Thibodeau bez przerwy zgina³ ramiê oraz palce. Ksi¹¿ki. Du¿emu Jimowi to pasowa³o. Nie dla Lindsaya . Nie dla Lindsaya mia³ wzór diamentowy w kolorach niebieskim. Rozumiesz? . We cie siê za rêce. które wci¹¿ dzia³a³o dziêki generatorowi Andy'ego Sandersa.Powiem ci. wówczas my tak¿e. Kto tu by³. Wystarczy³o. .

Mówi. ale dobry. nie. z³o¿one z za piêtym suwakiem. Piêæ setek na rêkê. ale nadal mia³ nieodparte przekonanie. Barbie przeszed³ do sypialni. piêæ setek dolarów. ¿eby stwierdziæ. nie¿nobi zêby. A du¿o wiêcej do kieszeni. Natychmiast zajrza³ do drugiej szuflady. otworzy³ górn¹ szufladê i od razu zobaczy³. jakby nadepniêcie na ten dywan mog³o aktywowaæ jaki komputer w Waszyngtonie i spowodowaæ. To nie dywan dla Lindsaya Grahama. Zajrza³ do niej bez przekonania. Gor¹cy. Dobry b y³ z niego funkcjonariusz. tak.Fallud¿y. . I lekko przekrzywiony. teraz mia³y suwak rozpiêty. i wróci³ do salonu. Nie potrzebowa³ nawet piêciu sekund. ¿e identyfikator znikn¹³. a wtedy miali siê jeszcze g³o niej. ¿e amerykañski senator kupi³ takich piêæ. ci enka broszura. Podszed³ do komody. To by³ dobry dzieñ. I wcale nie by³ tym zdziwiony. które poprzednio by³y na szczycie stertki. Szeroki u miech. do skarpetek. zawsze go okr¹¿a³. ale nie. Barbie nigdy na niego nie wszed³. Policjant nazywa³ siê Latif abd al . Handlarz mia³ na sobie koszulkê z nadrukiem NIE STRZELAÆ DO PIANISTY. tysi¹c lat temu. A krótkie spodnie khaki. Ale wszystkie dywany senatora fa³szywe. Zostawi³ go. Nigdy na niego nie wszed³. Barbie.Bagdadzie. ¿e w ten sposób poniek¹d chcia³ zostawiæ za sob¹ Irak. Wygl¹da na turecki. Ten prawdziwy. Rano. Tydzieñ pó niej kula snajpera rozsadzi³a mu mózg. Latif podniós³ d³oñ i Barbie przybi³ mu pi¹tkê. ¿e i tutaj kto wchodzi³. Tak. Zawsze go okr¹¿a³. nie . . bardzo piêkny . Nie dla Lindsay a.spyta³ Barbie. na oczach ludzi.O co chodzi³o? . ale na to nie mia³ wielkich szans. teraz znalaz³y siê na jej spodzie. Nie dla Lindsaya by³ jedynym upominkiem z Iraku. Latif s³ucha³ go d³u¿sz¹ chwilê. Lindsay Graham. Sprzedawca wykona³ zaskakuj¹co amerykañski gest imituj¹cy masturbacjê. by³ pod tym wzglêdem przes¹dny. Narzuta na ³ó¿ku by³a nietkniêta. Rano le¿a³ idealnie prosto. Bardzo stary. Gdziekolwiek by poszed³. bo komendant policji zwykle nie afiszuj e siê z . Nie turecki. prawdopodobnie dlatego. Epokowa prawda zen. ¿e dywanik pochodzi z kurdyjskiej fabry czki. ¿e znalaz³by siê z powrotem w Bagdadzie albo w cholernej Al . Ja Latif Hassan ci to mówiê. Kto jednak na niego wszed³. Czy to ledwo uchwytny zapach potu? A mo¿e atmosfera? Barbie nie wiedzia³ i wcale go to nie obchodzi³o. ale iracki policjant zapewni³ go. Ani troch Chwyci³ komórkê. Ten nie fa³szywy. Dywan zmieni³ w³a ciciela za dwie cie dolarów amerykañskich oraz uniwersalny odtwarzacz DVD. Potem siê miali. bo Nie dla Lindsaya by³ zmierzwiony. Zmarszczony. potakuj¹c. któr¹ tak¿e zamierza³ zostawiæ w mie cie.Khaliq Hassan. Iracki! . tak. Piêæ dywanów. ¿e wyp³owia³e d¿insy. tam jeste . Ksi¹¿ka telefoniczna z numerami Tarker's i Chester's le¿a³a na stoliku przy drzwiach. opuszczaj¹c Chester's Mill.

.Tak. i B. ale z pewno ci¹ nie Howie. . i æ spaæ. Przy³o¿y³a d³oñ do szyi. w miejscu. Mo¿esz siê skupiæ. . Tyle ¿e najwyra niej w ma³ych miasteczkach panowa³y odmienne obyczaje. je li nie musi? Przeklê³a te¿ tego. ale nie. . Niew¹tpliwie Howie. I znowu ta bolesna wiadomo æ . .numerem swojego domowego telefonu w ksi¹¿ce telefonicznej. ale tak jak ci powiedzia³am. rozcieraj¹c kark.. ¿e mo¿e byæ tylko jeden powód telefonu o tej porze. 4 Zaæwierka³ telefon. przeklinaj¹c siebie za brak rozwagi.Howie nie ¿yje. choæ informacja by³a do æ dyskretna: H. bo kto sypia na kanapie. gdy widzieli siê po raz ostatni. kto j¹ obudzi³ o tak nieludzkiej godz nie i przypomnia³. Potem dotar³o do niej. ¿e twój m¹¿ prowadzi³ dochodzenie w sprawie Jima Renniego.Rzeczywi cie. ¿eby mnie teraz uwa¿nie pos³ucha³a.Barbie! Uda³o siej¹ zniszczyæ? Wyszli my spod klosza? . nie mia³ absolutnej. Bardzo bym chcia³ dzwoniæ w tej sprawie. Mia³ przeczucie.Nie.Czy twój m¹¿ robi³ notatki? . usi³uj¹c zebraæ my li. Barbie bez wahania wystuka³ numer. Brenda milcza³a chwilê. Nie mia³a pojêcia. Siêgaj¹c po telefon. Jeste ju¿ przytomna? . kto móg³ dzwoniæ o tej porze. dzwoni uprzedziæ.Tak. Poku tyka³a do aparatu stoj¹cego przy fotelu Howiego (widok pustego mebla sprawia³ jej ból) i chwyci³a s³uchawkê. . Brenda uderzy³a nog¹ w stolik do kawy n tyle mocno. Perkins. Kopu³a zniknê³a albo zosta³a otwarta.Mówi Dale Barbara. ¿e le¿¹ce na nim papiery podskoczy³y. ¿e mo¿e mu zabrakn¹æ czasu.. ju¿ tak. dwadzie cia minut po pó³nocy. wiêc czas zamykaæ drzwi. którego dotkn¹³ Howie. ¿e bêdzie pó no.Co jest? O co chodzi? . .Powiedzia³a . pamiêtam.. W ka¿dym razie tutaj.Tak. . W laptopie. Morin Street 28 Mimo ¿e minê³a pó³noc. . ¿e zosta³a sama. Chcia³bym.Spojrza³a na kartki z informacjami z pliku VADER rozrzucone na stoliku. Nie móg³ sobie pozwoliæ na zw³okê.Wiêc co siê sta³o? Jest prawie wpó³ do pierwszej! . Wydrukowa³am je. Skrzywi³a siê i usiad³a.

Je li siê zastanowisz. ¿e rozg³osisz prawdê o wszystkich brudach. . . Powiedz jej. jak w sennym koszmarze. je li nie ma czego mocniejszego. co zrobi. . Tak. Nawet w sejfie. ale na pewno nie za drobn¹ kradzie¿ w sklepie. . ¿eby to nie ona. Wszystko pasuje.. . Romeo Burpee mówi jej.Chyba nie przypuszczasz. Ogieñ w zasadzie ugaszony. wiêkszo æ dowodów zniknie. Pamiêtasz? . . . . Jestem prawie na sto procent pewien.. ale dlaczego nie pozwoliæ jej zajrzeæ? . jak on mu zagra. ¿e tak. ¿e powinna kandydowaæ na komendanta stra¿y po¿arnej. mnie lub nam obojgu.To dobrze.. .Nie zamknêli mnie..Rommie Burpee. Komu ufasz poza Juli¹? Wróci³a my l¹ do minionego popo³udnia.Oczywi cie.. Dla bezpieczeñstwa wzi¹æ ze sob¹ Juliê. mo¿e mi siê przydarzyæ jaki wypadek.Oczywi cie. . W kasie pancern ej albo w zamykanej na klucz szafce.Powiedzia³em ci dzisiaj. Rennie ma co do ukrycia. potrzebuje koz³a ofiarnego. lecz Howie prowadzi³ tê nocn¹ rozmowê. podratowana przez endorfiny. Powiedz. je li pocisk nie przebije kopu³y.Nie mam pojêcia. przyznasz mi racjê.Tak. a Du¿y Jim zorientuje siê. przera liwie wiarygodne. to znac zy dzi . komendant policji tañczy. W takim wypadku pamiêtaj. Niestety. ¿e on. których siê dokopa³ twój m¹¿. .To jakie szaleñstwo. w doskona³ym nastroju mimo ¿a³oby.Nie zabieraj Julii. Ale teraz ju¿ nie bêdzie czeka³. Ale nie id sama. Widzia³em wiele takich wypadków w Iraku. ¿e mogê zostaæ aresztowany.Bo je li wydawca lokalnej prasy zobaczy. ona sama stoi niedaleko Little Bitch Road.. ¿e i tak nie powstrzymasz biegu wypadków. Rozumiesz? . je li ma. ¿e trafiê za kratki jutro. Ten t³usty skurczybyk potrafi rozgrywaæ karty. .. ¿eby j¹ ukry³a w bezpiecznym miejscu.Nie wiem. A kiedy ju¿ znajdê siê za kratkami. je li zagrozisz. . jak daleko siê posunie. Z ca³ego serca pragnê³a. Czy Julia ciê pos³ucha? Wydaje mi siê. ¿e ma otworzyæ kopertê jedynie wówczas. Jutro rano w³ó¿ ten wydruk do koperty i zanie do Julii Shumway. co twój m¹¿ mia³ na Du¿ego Jima. gdyby co z³ego sta³o siê tobie. .Zamierza³am porozmawiaæ z Renniem.Przera¿asz mnie.Pod jakim zarzutem ciê aresztuj¹? . ¿e ona to widzia³a.W innym wypadku niech nie otwiera.

nie. . .Nie. a wydruk zostawiê u Julii. Twarz mia³ blad¹ i nieogolon¹.I pamiêtasz. ¿e on ma brudne rêce? . .Nie znam wszystkich liczb i nazw banków. To znaczy.stwierdzi³ Barbie. co Howie mia³. ubrany w bia³y szlafrok o rozmiarze przypominaj¹cym grot na kliperze. . Du¿y Jim podniós³ puszkê. bêdzie nieprzewidywalny.Dobrze. Tylko je li ukryjê laptop. Brendo.. Tyle mi wystarczy. a ty wygl¹dasz jak mieræ na chor¹gwi. Junior pokiwa³ g³ow¹.Czy powinnam mu powiedzieæ. . prze³kn¹³ ³yk. kawa jest. Sejf by³ niewielki. Te¿ chcesz trochê kofeiny? Cola jeszcze zimna. o godzinie szóstej piêæ zjawi³ siê Junior. ¿eby ci uwierzy³. to co poka¿ê Jimowi? Chyba bêdê musia³a zrobiæ drug¹ kopiê. czy ty jeste przekonana.Niech bêdzie on. lecz dwa razy. w koñcu jednak siê zmie ci³. Napisa³a na niej Julia i po³o¿y³a na kuchennym blacie. w³osy w nie³adzie... .odpar³a bez wahania. 5 Brenda w³o¿y³a wydruki do ¿ó³tawej koperty. . Irracjonalnie uzna³a.. ale mam ogólny zarys. ale je li siê w cieknie. Skoñczy³ siê gaz do generatora. tak jak j¹ uczy³ m¹¿. Ukryj go. . co jest w tym pliku? . Postraszyæ go boskim gniewem to jedno.Nie ma kawy. ¿e to generator zu¿y³ ca³y gaz. Pi³ colê. .Wobec tego ci uwierzy .. Jedna w zupe³no ci wystarczy. Niech bêdzie tylko polis¹ ubezpieczeniow¹. a na koniec zakrêci³a ga³k¹ nie raz. Przynajmniej na razie. ¿e sta³o siê tak z powodu tego drugiego obrotu ga³ki... Poniewa¿ wierzy³ w to Howie.Nie musisz mu pokazywaæ dowodów czarno na bia³ym. Dopiero po chwili zda³a sobie sprawê. ale nie ma elektryczno ci. 6 We wtorkowy ranek.Nie. pomy la³a. Akurat wtedy zgas³o wiat³o. I jeszcze jedno: zabezpiecz laptop mê¿a. Raczej ci nie zaszkodzi. Nastêpnie posz³a do gabinetu Howiego. .Dobry dzieñ zaczyna siê od dobrego niadania.Ca³kowicie . Wprowadzi³a kombinacjê cyfr. Du¿y Jim siedzia³ przy kuchennym stole. musia³a postawiæ laptop na boku.

Uhm. . . Junior odgryz³ s³uszny kawa³ kie³baski i popi³ col¹. Kropka. Junior zamkn¹³ lodówkê i usiad³ po drugiej stronie sto³u. z kim jego syn baraszkowa³ noc¹. . . Zadawanie siê z tak¹ dziewczyn¹ prowadzi³o najprostsz¹ drog¹ do z³apania jakiej francy. ..Mam uwierzyæ. Junior patrzy³ na ojca bez zmru¿enia. . szepn¹³ g³os w g³owie Du¿ego Jima.Dziwnie by wygl¹da³o. Mia³ do syna inne pytanie.. Zreszt¹ nie jestem zmêczony. Pytanie by³o uzasadnione..Junior siê u miechn¹³. chocia¿ w bezlitosnym wietle poranka widaæ by³o dok³adnie. . W ka¿dym razie. Natomiast cieszy³ siê.Tak. ¿e nie potrafisz zorganizowaæ paru pojemników z gazem? Du¿y Jim spi¹³ siê odrobinê. .Umilk³. . . We wszystkie. . ¿e Junior wie wszystko. Popatrzy³ na ojca ze swego rodzaju rozbawieniem pe³nym zdumienia. która morduje razem. bez szumu lodówki i bulgotania ekspresu do kawy.Powiedzmy. Spa³em z. W liczbie mnogiej.Nie id dzisiaj do komisariatu. Mia³ powa¿niejsze k³opoty ni¿ to. ¿e ch³opak nie by³ z kolegami. które Du¿y Jim mylnie odebra³ jako sentyment. dopóki to jest. lecz tylko na moment. który jad³ kie³baskê wo³ow¹. pokrêci³ g³ow¹.. synu.Nie ma sprawy. . Du¿y Jim pokiwa³ g³ow¹ i uwa¿niej przyjrza³ siê synowi. . nie oznacza³o. pocieraj¹c lew¹ skroñ. . W kuchni panowa³a niezwyk³a cisza. .. Mo¿e to by³ lad obecno ci jego ¿ony. Du¿y Jim nie spyta³ tak¿e: Z kim spa³e ? . gdybym nie poszed³.I dowód wiadcz¹cy przeciwko panu Barbarze. nie zapyta³: Co siê z tob¹ dzieje? .. trzyma siê razem. przez jaki czas.Tak. ¿e co jest nie tak. Nastêpny kês.I we wszystkie te cia³a mo¿na ubraæ pana Barbarê? . ¿e w danym momencie by³oby to niepoprawne politycznie. którzy zabawili siê z tym ludzkim mieciem z przyczepy przy Morton Road..oceni³ Junior.Tak.Spa³em.powiedzia³ g³o no. Zgadza siê? . .Powiedzia³e : cia³a.polityczne . Rodzina. Prze³kniêcie.Mo¿esz je odkryæ dzisiaj oko³o po³udnia. On ju¿ jest chory. Na z³odzieju czapka gore. . .Junior otworzy³ lodówkê i zajrza³ do ciemnego wnêtrza. oczywi cie. pomy la³ Junior.Lepiej pójdê . Nie spyta³ go: Gdzie by³e ? .To dobry dowód.

ale dzisiaj raczej ma delirkê.Du¿y Jim pokiwa³ g³ow¹.Ja te¿.Jak s¹dzisz.Uda siê. .Tylnymi drzwiami.Junior rozpogodzi³ siê na widok wyob ra¿onej sceny. Du¿y Jim przesun¹³ go po stole. . je li mu zaniesiesz butelczynê whisky? A obiecasz wiêcej po wykonaniu roboty? . Junior ugryz³ kie³baskê. .Mo¿esz znale æ Sama Verdreaux? .Naprawdê uwa¿asz.poleci³ Du¿y Jim.Nie powiedzia³em. Tylko czerwona plamka tañczy³a mu przed oczami. . Podejrzewam.Nie rozumiem. Pewnie mnie nawet usun¹³ z e swojego facebooka. . . . . . . Policja mia³a klucze do wszystkich trzech. Junior wyra nie siê o¿ywi³. . czy co to tam by³o. Wyznaczê ciê na patrol samochodowy. prze³kn¹³. Jednak tego ranka Du¿y Jim mia³ na g³owie powa¿niejsze sprawy ni¿ k³opoty trawienne Juniora. .Czy to siê uda? . bêdziesz mia³ du¿o pracy.Ten stary pijaczyna pokocha mnie. I nie rzucaj siê w oczy. Poza artyku³ami spo¿ywczymi pod³ej jako ci oraz ksi¹¿kami z wydawnictwa Beaver Books.Mam przeczucie. ¿e tam bêd¹ k³opoty. Brownie jako jeden z trzech sklepów w mie cie by³ uprawniony do sprzeda¿y alkoholu. Tylko trzymaj siê z daleka od Food City. Niewa¿ne.Ja te¿ . . .Jakie k³opoty? Du¿y Jim nie odpowiedzia³ wprost. Na koniec mia³ jedno pytanie. Na pewno bêdzie w tym swoim kurniku przy God Creek Road. ¿eby siê k³ad³ do ³ó¿ka. po czym skrzywi³ siê i znowu pomasowa³ skroñ.Spójrz na niego.We miesz whisky od Browniego . je li mu zaniosê pó³ szklanki sikacza. popi³ col¹. Normalnie o tej porze by spa³. . . ¿e akurat ja powinienem do niego jechaæ? Ostatnio raczej mnie nie kocha. .Co Niechluj Sam ma zrobiæ za procenty? Du¿y Jim wyja ni³ synowi swój zamys³.stwierdzi³.To by³ dowcip. Junior s³ucha³ beznamiêtnie. zapa³a do ciebie cieplejszym uczuciem.Jasne.

który wydyma³ siê wokó³ niego jak ¿agiel. Oraz dla miasta. Gdy przytkn¹³ go znowu.Roger. na sekundê odsun¹³ telefon od ucha. Tak¹ mia³ naturê i dzi by³ dla Du¿ego Jima niezast¹piony. szatañskie wynalazki. Od irytacji do szacunku. Roger by³ zbyt g³upi..Jest Ricky i Randall. które trafia³o bezpo rednio w g³owê. czy inna zaraza. Zwrot o sto osiemdziesi¹t stopni. .No. s przyczyn¹ mnóstwa niepotrzebnego bicia piany. Jak cz³owiek ma wyczucie. pomy la³ Du¿y Jim..Rog? Jeste na farmie? . .. I nic dziwnego.7 Po wyj ciu Juniora Du¿y Jim poszed³ do gabinetu . . Mimo wszystko czasem siê przydawa³y. W tle nadal gdaka³y kury. Du¿y Jim zak³ada³..Powiedzmy o dziewi¹tej? Najpó niej o dziewi¹tej piêtna cie? .. czy powód . ale te¿ g³upot¹ by³oby nie zadbaæ o jakie zabezpieczenie. Dla dobra jego mieszkañców. co w³a nie powiedzia³. Wyj¹³ telefon komórkowy ze rodkowej szuflady biurka.Co jest? . Mo¿ecie byæ w mie cie mniej wiêcej o.powiedzia³ Roger.Wobec tego bêdziesz ty i dwóch twoich najstarszych.. us³ysza³ w tle gdakanie kur.oceni³ Du¿y Jim. Odczeka³ co najmniej sze æ sygna³ów. . ¿e Sam Verdreaux wykona polecenia Juniora. . .Du¿y Jim szybko dokona³ w my lach niezbêdnych obliczeñ. tak. Du¿y Jim skrzywi³ siê. do których mo¿na by³o siê dostaæ jedynie po wpisaniu has³a numerycznego. czy susza.Tylko dwóch mam w domu .Bóg ci wybaczy . widaæ taka by³a wola Bo¿a. mam zajêcie dla ciebie i trzech twoich najstarszych synów.wci¹¿ w szlafroku. tak. Uwa¿a³. bo Du¿y Jim zrobi³ z niego zafajdanego milionera. gdzie odk³ada³ go. Kurczaki trzeba nakarmiæ. kiedy tylko móg³. kiedy opad³a Bo¿a kopu³a. zamias t korzystaæ z ¿ycia bez trosk finansowych. ¿e takie nowinki techniczne.Przepraszam za u¿ywanie nadaremno imienia Bo¿ego. ile¿ to godzin stracono na bezu¿yteczn¹ gadaninê? I na dodatek wydziela³y szkodliwe promieniowanie. ¿eby zmieniæ zwyczaje.warkn¹³ który z licznych Killianów. . Bo robiê to dla miasta.przerwa³. zastanawiaj¹c siê nad tym. wszystko idzie sprawnie. . Skoro nadal wstawa³ o wicie i traci³ czas na ¿ywienie stadka kurczaków. Roger Killian powinien darzyæ Du¿ego Jima szacunkiem. . Roland pojecha³ do Oxfordu po karmê. Wybra³ numer z ukrytych kontaktów. . zanim kto odebra³. . To znaczy.

. ale tak.Patrz. ¿ó³te. pokryte d³ugimi kolumnami rêcznego pisma .Bêdê musia³ ich obudziæ.Przykro mi. je li ta kopu³a szybko e zniknie. na lito æ bosk¹?! Przecie¿ towaru jest pod dostatkiem! . By³ po trzydziestce. .spyta³ Ernie rozgniewany. jako magazyn ¿ywno ci. firma nie straci ani centa. Teraz pos³uchaj. I ani s³owa na ten temat. . Na blacie poniewiera³y siê karty ze spisem towarów. . Oczywi cie je li do tej pory jeszcze siê to wszystko nie skoñczy.obwie ci³ Jack. jak mu Bóg mi³y. Ubrany by³ w kombinezon Foo City. jak mi Bóg mi³y.. A Roger Killian. Jack.. zanim zrobisz co g³upiego. .odpowiedzia³ Randolph. . Peter Randolph najwyra niej nie zamierza³ przyjrzeæ siê bli¿ej ¿ó³tym kartkom. Pozapisujemy.Nie w tym rzecz! . Sklep jest zamkniêty. W tle nadal gada³o i æwierka³o osiem setek kurczaków karmionych steroidami.Co? Co takiego?! Dlaczego??? Jack Cale siedzia³ przy swoim biurku w zagraconym biurze kierownika Food City.Co za pomys³. Mia³ wielki brzuch. jasne.denerwowa³ siê Jack.Po co straszyæ ludzi? I tak bêd¹ mieli czego siê baæ. Bêdziemy dzieliæ po równo i tak dalej. .. Co mamy zrobiæ? Przywie æ trochê propa. . I mówi³ jaki czas. . które teraz szarpa³ woln¹ rêk¹. Kto wpad³ na ten kretyñski pomys³?! . .O czym ty w ogóle mówisz? Z piwnicy wypad³ zwabiony krzykami Ernie Calvert. Otworzymy w czwartek. . Pete. czerwon¹ twarz i siwe w³osy obciête na rekruta. Przejrzyj to. Nadzieje na wcze niejsze ukoñczenie pracy przepad³y razem z deszczem meteorów.Niewiele brakowa³o. Teraz zebra³ kartki razem .du¿e. ..Przeg³osowali go radni . a Jack by³by jêkn¹³ z rozpaczy.On chce zamkn¹æ sklep! .Wszelkie obiekcje wobec planu mo¿ecie przedstawiæ na spotkaniu w czwartek wieczorem. s³ucha³. co i jak.Tutaj! I tutaj! Sam zobacz! . tak nosi³ je ca³e ¿ycie. 8 .i potrz¹sn¹³ nimi przed twarz¹ Petera Randolpha. tego mo¿esz byæ pewien. który zamknêli z Erniem Calvertem o pierwszej nad ranem. który sta³ w drzwiach. mia³ ³agodn¹ dziecinn¹ twarz i gêst¹ szopê sztywnych jak druty rudych w³osów.Nie. Nowy komendant wystroi³ siê na tê wizytê w mundur galowy.

Nikt nie udziela³ mu instrukcji.stwierdzi³ Jack. to napiszê: ZAMKNIÊTE Z POWODU INWENTARYZACJI.Je li wiesz. .. jak wysoko.Nie zapominajmy o hummerze Du¿ego Jima . ale te¿ nikt nie musia³.Wiem. . co ci kazano.Le¿y w ³ó¿ku.. Nie móg³bym.Radni zdecydowali. ¿eby zacz¹æ oszczêdzaæ . ¿e móc rwaæ w³osy dwoma rêkami.Znowu potrz¹sn¹³ ¿ó³tymi kartkami. za obrazê w³adzy.O ile mi wiadomo.Racjonowanie ¿ywno ci mo¿e siê w pewnym momencie okazaæ sensowne .ale dlaczego akurat teraz? . .. ¿e Andrea Grinnell g³osowa³a za czym takim? Ta kobieta nie jest g³upia! . Zastanów siê chwilê. . A kiedy mówi¹ skacz. skoro magazyny pêkaj¹ w szwach?! . .Peter Randolph wycelowa³ w starszego mê¿czyznê palcem.powiedzia³ Jack. co by z tym poleceniem kaza³ zrobiæ Duke Perkins . .Chyba ¿e chcesz spêdziæ resztê dnia w wiêzieniu. .krzykn¹³ Ernie.Chcesz mi powiedzieæ.Ludzie bêd¹ przera¿eni. Zreszt¹ k³amstwo ma krótkie nó¿ki.odpar³ Randolph. co dla ciebie dobre. Nieco dr¿¹cym. .podpowiedzia³ Ernie. . jak on. Wstyd mi za ciebie. Dok³adnie to. co i ty powiniene .Ernie ju¿ nie wydawa³ siê rozgniewany.. Mamy sytuacjê kryzysow¹.Jasne. jak ci zagraj¹.To najlepszy moment. wiêc niech zacznie od siebie. . pytasz. pos³uchaj. . . Tañczysz. prawie b³aga³.Jakiego planu?! . . I wtedy chwilowe na czerwono albo jako inaczej wyró¿niæ.Dok³adnie bior¹c. a Du¿y Jim go popar³. Kaza³by radnym siê nim podetrzeæ. OTWARCIE WKRÓTCE.Dlaczego teraz. . ten co ma motorówkê na jeziorze Sebago i vectrê winnebago pod drzwiami . Nisko upad³e . ...Tylko dwóch .Pete. Dlatego decyzjê podj¹³ Andy.powiedzia³ Randolph. Wystaw w oknie tabliczkê ZAMKNIÊTE DO ODWO£ANIA. . policzki mia³ niemal tak samo czerwone jak w³osy. nawet gdyby nadal by³ tu oficjalnie zatrudniony. który od³o¿y³ na biurko ¿ó³te kartki.I wszyscy doskonale wiemy który.Nie mogê ci na to pozwoliæ. ma grypê . a ja muszê wykonywaæ ich polecenia. jeden . .ZAMKNIÊTE DO ODWO£ANIA.przyzna³ Jack .a ja przekaza³em ich polecenie. Randolph wiedzia³. Je¿eli koniecznie upieracie siê. . ..Dosyæ tego .. Albo: PRZEPRASZAMY ZA CHWILOWE UTRUDNIENIA. Tak mi kazali powtórzyæ radni. ¿eby zamkn¹æ. jak Du¿y Jim za³atwia interesy. to zamknij twarz i rób. Peter Randolph wolno pokrêci³ g³ow¹. . . .Wskaza³ brod¹ Jacka Cale'a.poprawi³ go Ernie. .stwierdzi³ Ernie. ¿e ma sprawê przedstawiæ w ten sposób.uci¹³ Randolph. wiêc koniec dyskusji.

ró¿owe pr¹¿ki. po bardzo krótkim odpoczynku w nocy. Co siê dzia³o? . jak prawdziwe pielêgniarki (na ten pomys³ wpad³a Ginny Tomlinson . gdybym tam by³a od pocz¹tku i widzia³a. Jak wyt³umaczyæ. których lubi³a i szanowa³a . Pewnie by³o to twierdzenie prawdziwe. Nie spodziewa³a siê ich spotkaæ w rodzinnym mie cie. musia³aby z tego zrobiæ normaln¹ informacjê. .uzna³a. mimo m³odzieñczej energii. i wygl¹daj¹ naprawdê bardzo ³adnie. Z ca³kowit¹ pewno ci¹ mog³a powiedzieæ jedynie (i powiedzia³a. ludziom w³a ciwie nie brakowa³o niczego. Dlaczego? i Jak do tego dosz³o? . ¿e strój pielêgniarki wzbudza w pacjentach wiêksze zaufanie ni¿ fartuszki w bia³o . Pó niej mog³aby napisaæ: W tamtej chwili mieszkañcy miasta w koñcu sobie u wiadomili. 9 Pó niej. ¿e by³a wiadkiem. 10 Pierwsze czytaj¹ informacjê o zamkniêciu supermarketu Gina Buffalino oraz jej przyjació³ka Harriet Bigelow. lepiej zaradziæ sytuacji. jak mieszkañcy Chester's Mill stracili rozum. których zna³a ca³e ¿ycie. odrzucenie strasznej prawdy.Teraz jest. Maj¹ za sob¹ dwa trudne dni. ¿eby to mia³o jakiekolwiek znaczenie. Kiedy? . ale jej nie satysfakcjonowa³o. Tylko propanu by³o zadziwiaj¹co ma³o. ¿e naprawdê nie by³o powodu.Ernie patrzy³ na niego z niedowierzaniem. a nastêpny przed sob¹. A nawet gdyby mia³a. Obie s¹ ubrane na bia³o. budzi siê w nich krwio¿ercza bezmy lna bestia. Julia Shumway dosz³a. jak to siê zaczê³o. . by³aby w du¿ym k³opocie. jakie nosi³y wolontariuszki). ale tylko do siebie). ¿e gdy siê sprowokuje przera¿onych ludz i. napisan¹ zgodnie z dziennikarskim kanonem w formie odpowiedzi na sze æ podstawowych pytañ: Kto bra³ udzia³ w zdarzeniu? . zwykle w doniesieniach z obcych krajów. Ale to by³a tylko próba racjonalizowania. co siê dzieje . o wiele za pó no. Widywa³a takie potwory w telewizyjnych wiadomo ciach. Nie wierzysz? Mo¿esz siê przekonaæ. Wygl¹daj¹ te¿ na zmêczone. ale nie mia³a najmniejszej szansy tego wydrukowaæ. Miasto by³o odciête od wiata dopiero trzeci¹ dobê.zmienili siê bezmy lny t³um? Potem powiedzia³a sobie: Mog³abym zrobiæ wiêcej. Bo gdyby mia³a napisaæ o swoich odczuciach. Gdzie? .Za obrazê w³adzy? Nie ma czego takiego! . Najgorsze. ¿e ludzie. jak siê zaczê³y rozruchy pod Food City.

Ma d³ug¹ listê zakupów i chce siê z nimi uporaæ jak najszybciej.Jest wtorek. wcale n uspokaja. Czytaj¹ informacjê z tabliczki. Przyciska twarz do szk³a. zanim Anson wy³¹czy³ silnik. Rose wyskakuje z pó³ciê¿arówki z jej imieniem wymalowanym na burcie. dzia³a jak katalizator. Rozmawiaj¹ o deszczu meteorów..Niemo¿liwe . cukrzyka.Co za cholera? Wczoraj wieczorem widzia³am Jacka. s³owem siê nie zaj¹kn¹³. pod Maison des Fleurs. Freddy jest z pocz¹tku grzeczny. jak cz³owiekowi taka wrzaskliwa jêdza podskakuje przed nosem. Niczego nie brakuje. Zaparkowali nieco dalej. potem wskazuje okno. ¿e musz¹ ..Przyjecha³y po batoniki. Mo¿e ludzie po prostu przeczytaj¹ informacjê i pojad¹ do domu . . w czwórce Mel Searles or az Freddy Denton. Mówi do Ansona. Dostrzega na drzwiach tabliczkê ZAMKNIÊTE DO ODWO£ANIA. Zaczekajcie. który co burczy niezadowolony.Pe³ne pó³ki. Oczywi cie tak siê nie sta³o. ¿e nie przystoi funkcjonariuszowi policji). Tu¿ za nimi przyjecha³ Frank DeL esseps w swojej bryce (zerwa³ naklejkê DUPCIA. . Zapytana pó niej o wyja nienie tego nag³ego nap³ywu klientów Rose powiedzia³aby: To samo dzieje siê ka¿dej zimy. zgodnie z rozkaze m komendanta Randolpha. Czy ona naprawdê nie rozumie. i postanawiali uzupe³ni zapasy. za którym potrzebne jej towary stoj¹ na pó³kach. W tym czasie podje¿d¿a Anson Wheeler z Rose Twitchell na siedzeniu pasa¿era. os³ania j¹ d³oñmi przed porannym s³oñcem. Nie powinni cie siê tam zjawiæ zbyt wcze nie. . Sanders i Rennie nie mogli wybraæ gorszej chwili . natomiast odpowiada jej Gina Buffalino. A pojawienie siê policjantów. Sklep powinien zostaæ otwarty za piêæ minut. Zamierzaj¹ kupiæ dla wszystkich oprócz biednego Jimmy'ego Siroisa.mówi Gina z niedowierzaniem. Pojawiaj¹ siê nastêpni klienci. ¿e ludzie (chocia¿ nie t³um. TRAWKA ALBO WACHA. stwierdzali. Zostawili w Sweetbriar Rose Barbiego koñcz¹cego podawanie niadania. bo ma wiadomo æ. wymachuje mu przed ocz ami d³ug¹ list¹ zakupów. Pierwsza zaczepia ich Rose. Trudno jednak na d³u¿sz¹ metê zachowaæ zimn¹ krew. O tej wczesnej porze przed supermarketem s¹ tak¿e obsady wozu numer dwa i wozu numer cztery z departamentu policji Chester's Mill. a¿ bêdzie z tuzin samochodów na parkingu. jeszcze nie go obserwuj¹. Du¿y Jim Rennie od razu o tym wiedzia³. ¿e kopu³a nie znik³a. W dwójce siedz¹ Carter i Georgia. . uzna³. Wybiera Freddy'ego. W ca³ym mie cie ludzie budzili siê rano. Przed drzwiami milkn¹. zw³aszcza tych m³odych i ca³kiem wie¿ych. kiedy meteorolodzy ostrzegaj¹ przed zamieciami.

¿e ledwo mo¿e siê przez nie przecisn¹æ. Zaraz jednak musz¹ siê zatrzymaæ. . . Wie. Rozlega siê chóralny jêk. syrop i. Wynoszê siê st¹d. Georgia i Freddy stoj¹ przed du¿ym szklanym oknem.‾ona mnie wys³a³a po jajka! . . mia³a naprawdê minimalne potrzeby).pyta Rose. Carter. Carte r chêtnie by jej przy³o¿y³ na odlew. choæ ona jest mocno zmartwiona. jeszcze bardziej ponure zarezerwowa³ dla Mela Searlesa.Wydaje ci siê. g³owê ma pochylon¹.wype³niaæ rozkazy? . Rose niecierpliwie strz¹sa jego rêkê.a zebra³o siê ich ju¿ ze dwudziest chocia¿ do godziny dziewi¹tej.. Rusza d³ugimi krokami miêdzy lud mi. . Freddy k³adzie d³oñ na kaburze.Fred. ponownie zamyka drzwi. a teraz nagle pani ? Tylko ¿e jutro nie zjesz nale ników.No.Ja na pewno tak zrobiê . zosta³a jeszcze dobr a minuta . ale na to nic nie mo¿e zaradziæ. która w³a nie przyjecha³a na rowerze (wszystki zakupy z jej listy spokojnie mie ci³y siê w skrzynce na mleko przyczepionej nad tylnym b³otnikiem. a mo¿e nawet miech. . Carter ma zabanda¿owane palce. który bezskutec znie stara siê powstrzymaæ u miech. Mel i Frank stoj¹ przed nimi tak. olej.Co ty wyprawiasz.Daj¿e spokój! Od kiedy to ja jestem dla ciebie pani ? Dwadzie cia lat jadasz u mnie nale niki z jagodami i ten twój ukochany ma³o wysma¿ony boczek piêæ dni w tygodniu i zawsze zwraca³e siê do mnie Rosie. Lissa Jamieson.Ale na razie mam dosyæ wszystkiego. kto wreszcie poszed³ po rozum do g³owy! Dziêki Bogu! Jack Cale otwiera³ od rodka podwójne drzwi. Chyba ¿e kupiê m¹kê.stwierdza Jack. musi ostro skrêciæ. kiedy sklep powinien zostaæ otwarty. .Urywa raptownie. Rose Twitchell nadal nie daje mu spokoju.wo³a Bill Wicker oburzony. . a policzki p³on¹ mu bardziej jaskrawo ni¿ w³osy. Anson k³adzie jej d³oñ na ramieniu.. kto twoim zdaniem ¿ywi to miasto? . ale ramiê boli jak jasna cholera.odpowiada Jack. W³osy stercz¹ mu na wszystkie strony. ¿e Freddy widzi na jej twarzy tylko gniew. ¿e lada moment spadnie nam z nieba ciê¿arówka wy³adowana zapasami? . w koñcu! Ludzie. ¿eby na niego nie wpa æ. Niedoszli klienci .Poskar¿ siê radnym i komendantowi Randolphowi . Obrzuca Franka DeLessepsa chmurnym spojrzeniem. gdzie Jack zwykle wystawia taczki i nawozy. to swoje pokwikiwanie. .Proszê pani. . grubszy opatrunek wypycha mu koszulê. odszukawszy odpowiedni klucz na kó³ku przy pasie.ruszaj¹ do przodu. Palce s¹ w porz¹dku. cz³owieku?! .. bo Jack..

Alden nie mówi. . Alden nie jest z³y ani zagniewany. S¹ zamkniête. jakie dosta³ od matki. Pewnie ze wszystkim. Jeszcze nie. ¿e straci³ ze dwadzie cia kilo od mierci syna. a bladoniebieskie niebo wiadczy. nie zni¿aj¹c g³osu.‾ona mi kaza³a kupiæ puszki . A mo¿e my li tylko o pustym ³ó¿ku w sypialni na piêtrze.mówi. . Nie ma w nim gniewu. który wci¹¿ wisi nad tym ³ó¿kiem. synu.mówi Carter. Dwadzie cia cztery stopnie o dziewi¹tej rano nie zdarza siê czêsto w pa dzierniku.Nazywam siê Dinsmore .Oni zgwa³cili Sammy Bushey! U miech spe³za z twarzy Mela.poprawia go Alden ma³o przytomnie. Poza tym jest gor¹co.ich nie podtrzyma³a. . panie Dimmesdale .Muszê wej æ.Zamknij siê . cz³owiek ma wra¿enie. Alden zatacza siê na Ginê Buffalino i oboje byliby upadli. Wygl¹da bardzo mizernie. I ramiê daje siê we znaki mimo dwóch proszków przeciwbólowych. nie ma mowy. ale za zamkniêtymi drzwiami. ¿e w po³udnie bêdzie znacznie cieplej i jeszcze gorêcej w okolicach piêtnastej. Zanim Thibodeau zd¹¿y³ siê przyjrzeæ rosn¹cemu t³umowi. mimo to Carter odpycha go silnie. i o plakacie Foo Fighters. . . ¿eby siê dosta³ do rodka. na parkingu pojawia siê coraz wiêcej samochodów. ‾ona kaza³a przywie æ trochê puszek.Przykro mi. Po raz pierwszy w ¿yciu m³ody cz³owiek wspó³czuje nauczycielom z gimnazjum. Rusza w stronê drzwi.To oni j¹ zgwa³cili! .Grono niedosz³ych klientów sklepu ro nie w oczach. Na lewym ramieniu nosi czarn¹ ¿a³obn¹ opaskê i wydaje siê lekko oszo³omiony. Ludzie przyszli po zakupy spo¿ywcze i towar jest. i o mode samolotu na biurku.To niemo¿liwe.mówi przyjació³ce. pojawia siê przed nim Alden Dinsmore. który jeszcze w zesz³ym tygodniu by³ mechanikiem samochodowym. którzy mieli zwyczaj zatrzymywaæ go w szkole po lekcjach. Po zebranych przetacza siê pomruk. Irytuj¹ce. t ylko zdziwiony. o tym. Mela i Franka DeLessepsa coraz wiêkszymi oczami. . A teraz ich s¹siad zosta³ popchniêty przez wyrostka. z czym maj¹ byæ te puszki. i po prostu zapomnia³. . który nigdy nie zostanie skoñczony. . gdyby Petra Searles kobieta raczej wagi ciê¿kiej . Gina patrzy na Cartera. . w którym ju¿ nigdy nikt nie bêdzie spa³. opuszcza go chêæ pokwikiwania. jak ciê ludzie nie zauwa¿aj¹.wyja nia Petrze.

czesze siê jak Bobby Darin i wygl¹da na Wojownicz¹ Królow¹ Lesbijek. ¿e obu wykoñczy³a w ³ó¿ku i ¿e w rodowe wieczory rozgl¹da siê w Karczmie Dippera za numerem trzecim. Obok niej Alden Dinsmore kolebie siê jak robot z wyczerpan¹ bateri¹. .Racjonowanie ¿ywno ci? Dobrze rozumiem? . w dwa tysi¹ce siódmym straci³ prawo jazdy na dobre. ch³opaki? . . Tymczasem Ernie Calvert nie wyszed³. Idzie alejk¹ z makaronami.Jak cholera . dziwka ³¿e jak pies . Komendant nas tu przys³a³. .Otwieraj! .Nikogo w sklepie nie ma . .Otwieraæ! krzyczy. Frank spogl¹da na Mela i kiwa g³ow¹. zaczyna ³omotaæ w drzwi. ten oczywi cie na piechotê.mówi Frank. bo zostaniesz aresztowana za zak³ócanie spokoju. A ci¹gle pojawiaj¹ siê nastêpni. Velma Winter. . Tu bêdzie magazyn ¿ywno ci. . Przysuwa siê nieco bli¿ej do Cartera. suko. We dwóch chwytaj¹ Velmê i odsuwaj¹ ¿ywe sto kilogramów miê ni od drzwi. . . Je¿eli piêædziesiêciu ludzi to t³um. m¹k¹ i cukrem. Radni tak zdecydowali.upewnia siê obiektywnie.popiera go Georgia.Otwieraæ natychmiast! . ale pochowa³a dwóch mê¿ów. Tera z wysuwa siê przed Cartera.Nie w moim mie cie. On nie zwraca na ni¹ uwagi. Nieco dalej jest Sam Verdreaux. Przyjechali pikapem. Ernie! Otwieraj! . któr¹ widzi n ich twarzach. ³omocze w drzwi mocniej. . Nie podoba mu siê wrogo æ.wtóruj¹ jej g³osy z t³umu. która prowadzi sklep Browniego (a w ka¿dym razie prowadzi³a.Poka¿cie dokumenty. Velma go dostrzega. W noce z country karaoke. Nie mam ¿adnych dokumentów.Otwieraj. ju¿ go tutaj mamy. krzepka. Carter jest zmieszany i to go irytuje. d³onie wspiera na szerokich biodrach. . przyje¿d¿a razem z Tommym i Willow Andersonami. Gina robi krok do ty³u.Na ty³ach t³umu pojawiaj¹ siê Ricky i Randall Killian. . które przyci¹gaj¹ nieco starszych go ci.Nie by³o ¿adnego gwa³tu.Prycha z pogard¹. Bo to ju¿ prawdziwy t³um. . Georgia Roux odwraca siê i na migi pokazuje Erniemu.Wy macie byæ policjantami? Wy.A ty siê zamknij. Velma jest postawna. Obserwuje t³um. .Zamkniête? . wpatrzona w Mela szeroko otwartymi oczami.mówi Frank. . Carter chcia³by mieæ broñ. a przy stole choleryków w Sweetbriar Rose opowiada siê. zanim zosta³ zamkniêty).Nie ma po co tu staæ.Cofnij siê.Przepycha siê miêdzy Melem i Frankiem.

Nikt nie zwraca n nich szczególnej uwagi.wrzeszczy Velma. Mo¿e siedemdziesi¹t osób. zobaczy³by potencjalnych odbiorców swojego produktu. listonosz. Dwóch kolejnych policjantów .Otwieraæ! Tommy i Willow siê do niej przy³¹czaj¹. nie konkretyzuj¹c.raæ! . Ernie stoi w miejscu. Synowie Killiana i Sam Verdreaux przepychaj¹ siê przez t³um. lecz akurat o¿ywa walkie .talkie przy pasku Henry'ego. wreszcie trafi³a siê okazja. Czworo m³odyc h policjantów spogl¹da na Freddy'ego Dentona. Pó niej zaledwie kilka osób przypomni sobie. To komendant Randolph.To rozkaz . pielêgniarka. a on go tylko przekazuje. Stary g³upek po prostu stoi i patrzy.twie . lecz niesiony emocjami t³um narzu ca swój nastrój . Anga¿uj¹ siê coraz bardziej. najlepiej jakiego utworu grupy Grateful Dead. Ginny Tomlinson. ale i podekscytowani.twie i jeden mocniejszy na ..przez ca³e ¿ycie marzy³a. Maj¹ co robiæ. S siê zlewaj¹. Jackie Wettington oraz Henry Morrison tak¿e ruszaj¹ w stronê supermarketu. . . Natomiast ma broñ. . oczekuje od niego jakiego pomys³u. ¿e kiedy we mie udzia³ w spontanicznej demonstracji. a ci¹gle pojawiaj¹ siê nastêpne. ³ysolu. Potem Lissa z rozja nion¹ twarz¹ .¿aden z nich jednak nie potrz¹sa piê ciami. zostaje rytm. Robi siê coraz gorêcej. lecz Freddy nie ma ¿adnego pomys³u. Inni id¹ w jej lady. teraz ju¿ wszyscy potrz¹saj¹ piê ciami w rytmie dwa plus jeden. Ludzie s¹ przestraszeni.zaczyna Henry. Oni te¿ skanduj¹ nawet nie w ramach przybierania barw ochronnych. mo¿e osiemdziesi¹t. . ¿e ten rozkaz wyda³a w³adza nadrzêdna. która biegnie z aparatem przewieszonym przez ramiê. Cienka niebieska linia przed wej ciem do supermarketu wydaje siê coraz w¹tlejsza.Rupert Libby i Toby Whelan . potrz¹saj¹c piê ciami.twie . równie¿ toruje sobie drogê przez t³um. Zanim ludzie nas zadepcz¹.skanduje t³um. my li Carter. ¿e ich w ogóle widzia³o. a w tle brakowa³o jedynie podk³adu muzycznego.O . A tak¿e Bill Wicker..¿eby siê wycofa³. . . Przysz³a . Podnosi zaci niêt¹ piê æ i potrz¹sa ni¹ rytmiczn dwa krótsze gesty na o . Gdyby to widzia³ Kucharz.raæ! . Strzel w powietrze.Ale s³yszeli my.raæ! O .podje¿d¿a Main Street od strony komisariatu (gdzie popijali sobie kawê i ogl¹dali CNN).Otwieraæ! . rozkazuj e im zostaæ na posterunku przy stacji benzynowej Gas & Grocery. w pêdzie mijaj¹c Juliê Shumway.ucina Randolph.

Tego ranka. .. Trochê ze strachu i zmêczenia. od strony Morton. krzyczy. lecz mu siê to nie udaje. pracownik Food City.mówi pielêgniarka. Zapomina o tym.kobieta z prawie trzydziestokilogramo w¹ nadwag¹ i pal¹ca jak komin . Obaj s¹ wpatrzeni w coraz bardziej wrogi t³um i nie zwracaj¹ na ni¹ uwagi. p³acze z bólu i zaskoczenia. m³ody kasjer. Ginny Tomlinson nie ma takich k³opotów z opanowaniem w ciek³o ci jak Piper Libby. gdy zajrza³a do Jacka. Ginny podnosi obie rêce. wo³aj¹c mê¿a co si³ w p³ucach.krzyczy Gina.raczej z tego nie wyjdzie. Jej staromodny czepek pielêgniars ki wyskakuje ze spinek. Zapomina nawet o a taku serca Wandy Crumley..To oni. a na dodatek niema³¹ rolê odgrywa tu jeszcze jeden czynnik: w przeciwieñstwie do Piper. ¿e Gina ma racjê. Tyle by³o tej krwi. krwawi. Ginny widzia³a Bushey bez majtek. a mózg wysycha³ na trawie.Dziewczêta . . i w chwili gdy do niego dotar³a. Ginny zapomina o tym.Dranie! . Jack le¿a³ na plecach. proszê pani! . a trochê z gniewu. dosta³a ataku serca. s¹siadka Evansów. spada z g³owy. Wanda pobieg³a z powrotem do domu. ¿e ma je zabraæ z miejsca. turkocz¹c jak poci¹g Pielêgniarka upada na kolana. ¿e s¹ potrzebne w szpitalu. próbuje z³apaæ kobietê. .Jeste cie potrzebne w szpitalu. ³amie nos. Musi krzyczeæ.Wanda Crumley z Eastchester. odpychaj¹c kogo ³okciem (przyp adkiem jest to Bruce Yardley. który potrz¹sa piê ci¹ jak wszyscy inni) i staje przed Melem oraz Frankiem. Mel nie my li. Bruce Yardley. .. Jasne krop le .. Uderza kobietê piê ci¹ w twarz. ¿e dziewczêta s¹ potrzebne w szpitalu. . t³ucze jej okulary. gdzie sytuacja zaczyna byæ niebezpieczna. Wendell Crumley mia³ szczê cie. które ukaza³y siê dopiero po obmyciu krwi. poddaj¹cy siê szeryfowi. podpiera siê rêkami. Ginny zatacza siê do ty³u.jecha³ sto piêædziesi¹t na godzinê.krzyczy. Wskazuje policjantów i zaczyna p³akaæ. Pojawili siê nowi pacjenci. Teraz ju¿ pacjentk¹ jest Ry¿y. inaczej nie bêdzie jej s³ychaæ w skanduj¹cym t³umie.To oni j¹ zgwa³cili! Ginny spogl¹da na twarze nad mundurami i u wiadamia sobie. Widzia³a spuchniêt¹ i zakrwawion¹ pochwê. reaguje odruchowo. gdzie klosz obci¹³ d³oñ jego ¿onie. jeden przypadek jest powa¿ny . jednak równie¿ nie jest zimnokrwista. znalaz³a go martwego jakie dziesiêæ metrów od miejsca. Przez chwilê wygl¹da jak czarny charakter z westernu. Ginny wpada na rz¹d wózków. w jednej osobie kasjer i ch³opak pakuj¹cy klientom zakupy. ale zdaniem Ginny Wanda .Hañba! Tchórze! Ho³ota! Wyl¹dujecie za kratkami!. Potem bierze zamach i równocze nie uderza obu m³odych mê¿czyzn. .powiedzieæ dziewczêtom. Energicznie przesuwa siê do przodu. Gigantyczne siniaki na udach. obok butelka. ¿e nie rozbi³ swojego subaru w drodze do szpitala . Przetaczaj¹ siê.

szczêka opada jej groteskowo niemal na piersi. niedaleko mostu Pokoju. ruszy³ wschodnim brzegiem rzeki Prestile w poszukiwaniu odpowiedniego kamienia. Jakie pó³ kilograma. Pó³kilogramowy kawa³ek ska³y trafia Georgiê Roux prosto w twarz. Cholera! .nie wiadomo.by³ licz¹cym siê miotaczem w dru¿ynie Mills Wildcats. Gina i Harriet w bia³ych fartuchach klêcz¹ przy szlochaj¹cej na czworakach kobiecie. Celuj w dziewuchê . lecz zmia¿d¿onego . Chwilê pó niej lec¹ dwa nastêpne kamienie. Dziewczynê odrzuca do ty³u. I jeszcze jedno . I bardzo udany. tak samo jak komendant Randolph nie przyzna³ pr zed Wettington i Morrisonem. To Jeszcze jedno wcale nie by³o od niego. krwawi¹cej na ¿ó³te RK (uwaga wszystkich jest zwrócona w³a nie na nie). Jeden rzucony przez Ricky'ego Killiana. na wielk¹ szklan¹ taflê okna.winie! Dranie! Kamienie id¹ w ruch. jak trzeba. Cholera. drugi przez Randalla. brzmia³o ostatnie polecenie. ¿e zaledwie wczoraj . powiedzia³ wtedy Samowi Junior.my li Ricky. wiêc nie spud³uj . ale nie za du¿y. ale zawsze chcia³ to zrobiæ. jak nie rzuca³ od dawna. mia³em trafiæ gliniarza. Mel osuwa siê na ziemiê jak szmaciana lalka. choæ przecie¿ kiedy .a kiedy indziej mo¿na by s¹dziæ. ale tego ju¿ nie powiedzia³. Wtedy rozlega siê g³os Lissy Jamieson. To by by³o niepolityczne. to jego pierwszy strike od czterd ziestu lat. krew leje s iê szerokim strumieniem. . Randall wycelowa³ lepiej. Trafi³ Mela Searlesa w czo³o. Musia³ byæ do æ du¿y. Takie dosta³ polecenie. ³ami¹c jej szczêkê w piêciu miejscach i wybijaj¹c sze æ zêbów. jakie Junior wyda³ Samowi. Junior wysadzi³ go po pó³nocnej stronie miasta i Sam. z obrazem butelki whisky tañcz¹cym przed oczami. od lat siedemdziesi¹tych. zdawa³oby siê sto lat temu . T³um cichnie. klarowny sopran: . Gina i Harriet podbiegaj¹ do Ginny. Ten pierwszy trafia Billa Allnuta w ty³ g³owy.krwi z nosa . by zostali przed stacj¹ benzynow¹. jasny. wtedy Sam rzuca. powala go na ch odnik niedaleko Ginny Tomlinson. ¿e nie od niego pochodzi³ rozkaz. g³adki niczym gêsie jajo. bo wtedy Sam nie zdo³a nim rzuciæ wystarczaj¹co mocno i celnie.spadaj¹ na wielkie ¿ó³te litery RK z napis NIE PARKOWAÆ. W koñcu znalaz³ taki .nie z³amanego. Nale¿y jej siê. Kto rzuci³ pierwszy . w pierwszej rozgrywce turnieju stanowego Maine. Mo¿e by³o to jedyne przestêpstwo. jakie Niechlujowi usz³o na sucho.

wiat³o nie ga nie ca³kowicie dla funkcjonariusza Dentona. i¿ to by³a Lissa Jamieson. Nie zd¹¿a podj¹æ decyzji. zaczyna robiæ zdjêcia Widaæ Franka DeLessepsa .Jedzenie! . czy nie. Jej krzyk przypomina zawodzenie wiatru miêdzy nawoskowanymi strunami blaszanego wabika na ³osie.chwyta j¹ za ramiê. ale Marty . p o czym siê wycofuj¹. S³ychaæ wycie Georgii Roux z obwi niêt¹ szczêk¹.buta Aldena Dinsm ore'a . Nastêpnie zjawia siê Linda Everett. nawet co do p³ci tej osoby nie bêdzie zgody.kto inny ryczy z ca³ych si³. Marty'ego Arsenaulta. Ona zaczyna siê przepychaæ miêdzy lud mi. chocia¿ wiêkszo æ s¹dzi. mimo to m³ody cz³owiek nie czuje bólu. Anson obejmuje j¹ w pasie. co w zwi¹zku z tym zrobiæ. kiedy nie wiadomo. Raz. moment wstrzymania oddechu. Przywodzi na my l samochód w chwiejnej równowadze na dwóch ko³ach. Rose Twitchell rozgl¹da siê dooko³a. Potem czubek wielkiego farmerskiego buta .. który ze wistem przelatuje mu nad g³ow¹ i wybija dziurê w jednym skrzydle drzwi. Jest pieszo. która przybiega tu¿ za Lind¹ i Martym. Zawstydzona w³asnym tchórzostwem pozwala siê doprowadziæ do miejsca. bêdzie ju¿ po zamieszkach pod supermarketem. a co dopiero. nie do koñca pewna. a zanim siê na powrót rozja ni. Linda prawie mu siê wyrywa. Na razie. W ten sposób cudem uchyla siê przed nastêpnym kamieniem.który nawet nie w³o¿y³ tego ranka munduru. Potem kto krzyczy. zdumiona i przera¿ona. Freddy pada na ziemiê. chocia¿ ona siê tym nie chwali) pierwsi zjawiaj¹ siê na miejscu zdarzeñ. ci¹ga os³onê obiektywu. gdzie Rupe i Toby obserwuj¹ przebieg wypadków. Rzucaj¹ na nie okiem.przyklêka obok Mela. na niebieskiej koszuli wykwitaj¹ czerwone plamy. mo¿e by i strzeli³). Krew cieka jej tak¿e z pokaleczone go jêzyka. T³um rusza do przodu. . ¿e jest prawie pewna. Widaæ Juliê. Potem. ot.trafia go w skroñ. Toby Whelan i Rupert Libby (kuzyn wielebnej Libby. waha siê opró¿niæ magazynek w t³um. Kto . który le dwo jej dotrzymuje kroku. bo kto mu wyrywa broñ z rêki. za rêkê z matk¹ (gdyby to by³a te ciowa. zwlók³ siê z ³ó¿ka i wci¹gn¹³ na siebie parê starych d¿insów . tylko czy powinien strzelaæ? ‾adnego strzelania! Widzi w t³umie swoj¹ ¿onê. krzyczy z bólu. Z tej czwórki tylko Rupe ma dzisiaj broñ.. Freddy Denton strzela w powietrze.nigdy nie bêdzie wiadomo. po czym my li o córkach.. Nie . Przybywaj¹ posi³ki. czy siê przewróci. co siê dzieje. ¿e to kobieta. w towarzystwie drugi ego policjanta zatrudnionego w niepe³nym wymiarze godzin. Carterowi Thibodeau krew przes¹cza siê przez banda¿e na ramieniu. Potem opuszcza broñ. Z trudem ³apie oddech. lecz wyra n e przygasa. ale ju¿ podnosi aparat. a Rose powie Ansonowi.Na nich!!! .Nastêpuje pauza..

chce pomóc Grubemu i w nagrodê dostaje od Franka DeLessepsa piê ci¹ w twarz. lecz udaje im siê wymierzyæ najwy¿ej trzy ciosy. bo przez wizjer widzi tylko obcych. Frank uskakuje na bok. usi³uj¹c odzyskaæ równowagê i mo¿e by mu siê to nawet uda³o. Ani na Erniego Calverta. Carter i Frank zaczynaj¹ biæ ludzi.trafiony wózkami wylatuje w górê. kurwa. jaka znajduje siê w zasiêgu jego rêki. a¿ fala przejdzie. Tak siê sk³ada. Bibliotekarka z rozwianymi w³osami pc ha przed sob¹ ca³y rz¹d wózków sklepowych. zostaje podeptany. otworzy³em od ty³u! T³um chce siê w³amywaæ. T³um. T³um nie zwraca uwagi ani na strza³y.. ¿e jest to Gruby.Cofn¹æ siê. ude rza g³ow¹ we framugê.ZACHOWAÆ SPOKÓJ! COFN¥Æ SIÊ! TU POLICJA! TO ROZKAZ! Julia robi mu zdjêcie. natomiast Carter ma mniej szczê cia . Toby Whelan znowu podnosi megafon do ust. gdyby nie nogi Georgii. który ma sklep z starymi meblami przy szosie numer sto siedemna cie. wyj¹tkowo . ani na g³os z megafonu.Chod cie od ty³u! . dwie ze z³amanymi rêkami. Pierwsi w grupie zostaj¹ do nich przyparci.próbuje uciekaæ. l¹duje na plecach. Zatacza siê.. i nagle pada na ziemiê i na Grubego. Cztery razy g³o ny huk rozrywa ciep³y poranek. z niedowierzaniem patrzy na m³odego cz³owieka. Staje w szerokim rozkroku i uderza pierwsz¹ osobê. Potyka siê o nie. gdy uwagê wszystkich odwraca przedziwne wycie. potem zamek puszcza. os³ania g³owê rêkami. Gruby upada na ziemiê. ale zaraz go odk³ada. Cztery wykrzykniki. Toby Whelan schyla siê do samochodu. spada mu czapka (z ¿ó³tym napisem POLICJA CHESTER'S MILL na przedzie). . czeka. z ust leci mu krew. Prze krêca siê na brzuch.krzyczy. Ludzie wal¹ w drzwi z naklejkami WEJ CIE i WYJ CIE oraz CODZIENNIE NISKIE CENY.Nie trzeba wywa¿aæ drzwi. zmieciona fal¹ niedosz³ych kupuj¹cych.Cofn¹æ siê! . Julia Shumway pstryka i pstryka. Rupe Libby wyci¹ga broñ i oddaje w powietrze cztery strza³y. Na wysoko ci kolan zwisa mu zielona szmat ka od kurzu.warczy Carter. Z pocz¹tku drzwi stawiaj¹ opór. który w³a nie j¹ uderzy³. trzymaj¹c za policzek. który wychodzi zza rogu budynku. jedna z nadwerê¿on¹ szyj¹. Wymachuje ramionami. Chwyta z tylnego siedzenia megafon. s¹ ranni: dwie osoby z po³amanymi ¿ebrami. . Mo¿e potem na zdjêciach rozpozna twarze ludzi. niania córek Lindy i Ry¿ego. ale ju¿! ‾adnego pl¹drowania! Cofn¹æ siê! Marta Edmunds. . chwytaj¹c s iê za twarz. krzyczy przy tym (chyba: Banzai!). przysuwa go do ust i krzyczy: . . czyli Charles Norman.

Przy zamra¿arkach dwie kobiety walcz¹ o ostatni¹ sztukê ciasta cytrynowego. opada mu na piersi.Kto mnie uderzy³? Gor¹co mi w twarz. Cora. ¿e powinien j¹ zbadaæ doktor Haskell.Co siê sta³o? . którym przyjecha³ z Rupertem.Z samego rana wziê³a je twoja siostra . potem siê zatrzymuj¹.dzieñ wyprzeda¿y. Linda siê obawia.g³osz¹ czerwone litery). W dziale delikatesowym jeden mê¿czyzna ok³ada drugiego kie³bas¹.mówi Linda i przytula Martê. Wkrótce tarzaj¹ siê po ziemi. Ten od wêdlin odwraca siê i wali trzymaj¹cego kie³basê prosto w nos. krzycz¹c. W supermarkecie jest teraz pe³no .Cora? . Frankie prowadzi go w stronê reszty policjantów. uderza Brendana Ellerbeego. Jedni biegn¹ wzd³u¿ alejek. Do³¹czaj¹ do nich Linda i Marty Arsenault. Mel Searles powoli zaczyna odzys kiwaæ przytomno æ. lecz nadal ciska . popychaj¹c przed sob¹ wózki albo chwytaj¹c koszyki ze sterty obok worków z wêglem drzewnym (URZ¥DZAMY JESIENNEGO GRILLA! . Wartki ludzki strumieñ wlewa siê do sklepu. . dzi bêdzie bardzo zajêty. Kto siê zajmuje Judy i Janelle? . nie mo¿e. s bezradni. w³a ciciel i jedyny pracownik Conroy's Western Maine Electrical Service & Supplies ( Naszym god³em jest u miech ). podprowadza j¹ do swoich kolegów. . Obaj z Rupe'em id¹ w stronê sklepu. otrzepuje j¹ i wk³ada na g³owê. ¿eby tamten zostawi³ trochê wêdlin dla innych. Dziewczyna w dalszym ci¹gu wydaje z siebie ryki przypominaj¹ce wabienie ³osia. Ry¿y zosta³ sam na w³o ciach. oraz jego przyjaciel Dave Douglas id¹ prost o do rzêdu kas.starannie. Rance Conroy.Wendy. Ellerbee upada. Linda widzi Martê. Manuel Ortega. ok³adaj¹c piê ciami.Nic siê nie martw. starsza siostra Marty. . miej¹c siê jak szaleni. na dach samochodu. Z rozciêtego czo³a leci krew. Podnosi z ziemi swoj¹ czap kê.pyta Marta oszo³omiona. koszulê ma ca³kiem mokr¹. czerwon¹. Napychaj¹ nimi kieszenie. pracownik na farmie Aldena Dinsmore'a. . Carter prawie niesie Georgiê do wozu numer dwa. od lat mieszka w Seattle. Mel próbuje podnie æ g³owê. emerytowanego profesora uniwersytetu stanowego. naciskaj¹ guziki i wyci¹gaj¹ z szufladek pieni¹dze. Wybuchaj¹ kolejne k³ótnie i bójki. albo w domu pogrzebowym Bowiego. czy Marta aby nie dozna³a wstrz¹su mózgu. bo t en wyprzedzi³ go w wy cigu do ostatniego worka cukru. W pierwszym odruchu uznaje. lecz zaraz sobie przypomina: doktor Haskell jest albo w szpitaln ej kostnicy.

Do³¹czaj¹ do pozosta³ych. Marta stoi tu¿ obok. . wywala na Lissê jêzyk z kolczykiem i ucieka.Po prostu nie wiem. Mo¿e planuj¹ urz¹dziæ jesiennego grilla. Inni schodz¹ do magazynów w piwnicach i na ty³ach budynku. a zaraz po nim radosny okrzyk. Carla Venziano z dzieckiem w noside³ku na plecach odpyc ha Henriettê Clavard od pó³ki z ry¿em. Pod nogami Julii chrzê ci szk³o. miejscowego dealera Toyoty.wo! Pi . Henrietta.. od czasu do czasu okrzyk bólu. Linda widzi rolkê papieru toaletowego lec¹c¹ nad sklepow¹ alejk¹. równie¿ Jackie Wettington i Henry Morrison. przyciskaj¹c d³oñ do szybko puchn¹cego i siniej¹cego policzka. gapi siê na sklep. który wyrwa³ siê g³ównie (lecz nie wy³¹cznie) z mêskich garde³.raæ s³ychaæ Pi . Rozlega siê brzêk t³uczonego szk³a.piêciokilogramowy worek. która w styczniu skoñczy³a osiemdziesi¹t cztery la ta. skarbie .wo! .pyta Linda. Na zewn¹trz docieraj¹ przed sklep pozostali gliniarze. Z Food City dobiegaj¹ krzyki. ani drugiego mu nie zabraknie. twarz ma bia³¹ jak b³azen. miechy. pstryka.mówi Jackie. a poza tym chêtnie siê bawi pustymi plastikowymi pojemnikami. a ona pstryka. ma³y Steven uwielbia ry¿. Niektórzy ustawiaj¹ sobie pud³a na g³owie. upada na tyln¹ czê æ cia³a. wiêc Carla musi mieæ pewno æ. a kiedy Conroy schyla siê. Nic z tego. otaczaj¹c Rance'a Conroya bia³ym ob³okiem. Lissa Jami odpycha Willa Freemana. Po jego puco³owatych policzkach p³yn¹ ³zy. . Teraz zamiast O twie . such¹ i ko cist¹. krzyczy ¿e nic nie widzi. Jackie dostrze a ci¹gniêt¹ twarz Lindy Everett. rozwijaj¹c¹ siê jak serpentyna. Wy³amano zamki ch³odziarki z piwem.Nie wiem. skupionych boja liwie na boku.. ¿eby chwyciæ ostatniego mro¿onego kurczaka. i po prostu patrz¹. obejmuje kole¿ankê ramieniem. Dobiega do nich Ernie Calvert.wo³a. wsparta o ramiê Jackie. . uprzedza j¹ jaka nastolatka w koszulce z napisem PUNK RAGE.Co teraz? . która niegdy by³a jej po ladkami. . pstryka. Elektryk zatacza siê na rega³y. jak mieszkañcy d¿ungli na starych filmach. Ludzie rzucaj¹ towarami. Wkrótce zaczynaj¹ wynosiæ stamt¹d wino ca³ymi kartonami. ¿eby przej¹æ zdobycz. Opakowanie pêka. ¿e ani jednego. Wiele osób pieszy w tamtym kierunku. ¿e jest lepy. którzy za obopóln¹ zgod¹ porzucili posterunek przy stacji benzynowej. Ellerbee warczy: No to masz! i rzuca mu worek prosto na g³owê.Po co to wszystko? Po co to komu? . .

. Barbie mia³ na twarzy u miech. zanim pracodawczyni zd¹¿y³a go powstrzymaæ. zaciskaj¹c i rozlu niaj¹c piê ci.O czym ty mówisz? . . Bez przekonania wziê³a od niego megafon. gestem rêki zaprosi³ Lindê Everett.Mo¿esz siê porozumieæ z mê¿em? . Podesz³a razem z Jackie. ¿e a¿ siê pod ni¹ kolana ugiê³y. I tak nie wiem. ciebie znaj¹ od zawsze. Cofnê³a siê o krok.przyzna³a Rose.Niez³a zabawa.. W³a nie postanowi³a zostaæ. Wszyscy tam pobiegli. co. .spyta³ Barbie. jed radiowozem do szpitala. a troch te¿ po to. zanim bêdzie gorzej? .Ech. . .. . Odczu³a tak¹ ulgê.Powiedz mu. gwa³townie odwróci³a g³owê i zobaczy³a Barbiego. Toby Whelan ju¿ próbowa³.czê ciowo szukaj¹c pocieszenia. gdy kto obj¹³ j¹ za ramiona. Wcale nie zwrócili na niego uwagi. a policjanci sobie stoj¹ i nic. Kompletnie nic mi nie przychodzi do g³owy. przycisnê³a rêce do piersi. niewa¿ne.On tam ma pacjentów.Nie wiem. ¿eby nie zemdleæ.Ja ci podpowiem .11 Anson chwyci³ listê zakupów i pomkn¹³ do sklepu.. Podskoczy³a.Nie wiem. Rose zosta³a przy samochodzie. Ca³o æ zosta³a piêknie zaplanowana i skrupulatnie przeprowadzona. ¿eby tu przyjecha³.Je li ma w³¹czon¹ komórkê. Przywar³a do jego ramienia . W miarê mo¿liwo ci karetk¹. .Równie dobrze móg³ rozkazywaæ mrówkom. .Tylko jak? Barbie wzi¹³ z dachu radiowozu megafon i poda³ Rose.. I trudno ich za to winiæ. ¿eby siê to skoñczy³o.Wszystko jedno. .Ty to zrób. co powiedzieæ. . czy powinna za nim i æ.Anson poszed³ do sklepu. .Nie. co? .stwierdzi³ Barbie. Chcia³aby . .Pewnie nie chc¹ dostaæ jeszcze gorszego manta. zastanawiaj¹c siê. Ty ich karmisz od lat. . . . co robiæ . Zamilk³.obieca³ Barbie i to j¹ nieco uspokoi³o.Toby wydawa³ im rozkazy . Je¿eli nie bêdzie odbiera³ telefonu. . ciebie pos³uchaj¹. choæ nie by³ to u miech weso³y.

szczerze. Zwykle po bombardowaniach w zat³oczonych miejscach publicznych. Ginny krzyknê³a z bólu i odwróci³a g³owê..spyta³. . tylko powstrzymaæ.. pokas³ywali i ocierali oczy. . . . . chod ze mn¹ ...Czas na przedstawienie.A ty co bêdziesz robi³? .. G³os z megafonu nie rozkazywa³. przy³o¿y³a megafon do ust. MÓWI ROSE TWITCHELL ZE SWEETBRIAR ROSE.Zostaw to. Zapach octu szczypa³ w oczy.Barbie wskaza³ Ginny Tomlinson. . rzeczywi cie brzmia³o to szczerze. nikt inny tego nie zrobi.Fallud¿y.Zostañ tu chwilê . popychaj¹c wy³adowany wózek jedn¹ rêk¹.Nie mogê. Gina i Harriet kucnê³y po bokach. .Nie musisz tego fotografowaæ. krew mu p³ynê³a po twarzy. odczepiaj¹c telefon od paska. Zanim stanie siê co gorszego. niech tylko trochê och³on¹.. kiedy zjawia³y siê policja i wojsko. .powiedzia³. Ludzie pchali przed sob¹ wy³adowane wózki.Gotowa? . w³a ciwie. Ludzie zwalniali i rozgl¹dali siê dooko³a. Barbie widzia³ to ju¿ w Tikricie Al . Barbie znalaz³ Juliê robi¹c¹ zdjêcia ludzi pl¹druj¹cych kasy.. Sta³a i patrzy³a z megafonem przyci niêtym do piersi.Rose i ja spróbujemy uspokoiæ ludzi. Wskaza³ na Ferna Bowiego. Trzeba by³o przyznaæ.poprosi³ Barbie. Nie staraj siê ich powstrzymaæ. gdzie jest Pete Freeman. CHCÊ WAS PROSIÆ.Mo¿e zacz¹æ od ratowania swojej pielêgniarki. Rose g³êboko zaczerpnê³a powietrza.Tutaj te¿. .. choæ Rose wcale nie wygl¹da³a na tak¹. . która by siê gdzie wybiera³a. .spyta³a Linda. W drugiej trzyma³ piwo. w Bagdadzie.CZE Æ.Ja. . lecz mimo to wydawa³ siê zadowolony z ¿ycia. Jak zahipnotyzowana patrzy³a na ogólny chaos. Siedzia³a na ziemi. . W alejce numer trzy pot³uczone musztardy i ketchup utworzy³y na linoleum barwne plamy przywodz¹ce na my l wymiociny. Tylko jeszcze o nich nie wie. Rose? 12 Rose stanê³a tu¿ za drzwiami.Pamiêtaj. W pi¹tej alejce unosi³a siê chmura cukru i m¹ki.Jak? Barbie zaprowadzi³ j¹ do Rose. tylko prosi³. który min¹³ ich. . Nie wiem. . Mia³ rozciête czo³o. a Tony. a kiedy próbowa³y przytkn¹æ rannej do nosa z³o¿on¹ chusteczkê. miesza³ siê z woni¹ solanki i piwa.. Prawda. d³onie przycisnê³a do krwawi¹cej twarzy. lizgali siê na rozsypanej kaszy. oparta o boczn¹ cianê sklepu.

przyzna³a.nie we wszystkich. ale to tak¿e Barbie uwa¿a³ za dobry znak. Barbie odwróci³ siê do Rose. pomog³a wstaæ Henrietcie Clavard. Im szybciej wychodzili. tym lepiej. Na twarzy mia³a grymas. Z oddali dobieg³ d wiêk syreny karetki pogotowia. . i Rose znowu podnios³a megafon do ust. a przynajmniej widzi sprawy z wiêksz¹ klarowno ci¹. Ten i ów zachichota³. . Je¿eli cz³owiek odzyska szacunek do siebie. Wypatrywali ludzi.Kto mnie hukn¹³ s³oikiem z oliwkami . pomy la³a Carla. Wygl¹da³ na odrobinê zawstydzonego.Teraz cuchnê jak w³oska kanapka. Nikogo takiego nie spotkali. ile barach³a ze sob¹ zabierali. pokaza³. JEST WIE‾A.Przecie¿ oni nie robi¹ zakupów. W alejce numer siedem Carla Venziano. . zaczynaj¹c od najbardziej zdewastowanych dzia³ów . ‾EBY CIE SKOÑCZYLI ROBIÆ ZAKUPY JAK NAJSZYBCIEJ I JAK NAJSPOKOJNIEJ. skoro jest piwo?! . . PYSZNA. NA KOSZT FIRMY. jakby krêci³ korb¹.CHCÊ WAS PROSIÆ. w sklepie robi³o siê coraz spokojniej. który Barbiemu siê coraz bardziej podoba³. Srogi grymas ust¹pi³ miejsca temu specyficznemu u miechowi. Wystarczy ry¿u dla nas obu.A JAK JU‾ SKOÑCZYCIE. z rêki lecia³a mu krew. Rose stopniowo zyskiwa³a pewno æ siebie. Po chwili do³¹czy³ do nich Anson Wheeler pchaj¹cy wózek pe³en artyku³ów ¿ywno ciowych. Najwa¿niejsze. Wielu popycha³o przed sob¹ wy³adowane wózki. PRZYJD CIE DO SWEETBRIAR NA KAWÊ. który Barbie uzna³ za czysto republikañski wyraz dezaprobaty. tylko kradn¹. ¿eby postrzega li siebie jako kupuj¹cych.wyja ni³. a nie z³odziei. pu³kowniku . mocno zawstydzona. ludzie popatrzyli po sobie. . ale w wiêkszo ci .odzyskuje tak¿e zdolno æ my lenia. . Julia poci¹gnê³a Barbiego za rêkaw.delikatesowego i nabia³u. niezale¿nie od tego. czy wolisz st¹d ludzi wyprowadziæ. Kilka osób zaklaska³o. co mnie napad³o? Barbie pokiwa³ g³ow¹ z uznaniem i niemym ruchem ust podpowiedzia³ Rose: kawa . którzy mogliby sprawiaæ k³opoty.Ma pan racjê. kto rykn¹³ z ca³ych si³: Na co komu kawa. to w wiêkszo ci przypadków . Ruszyli we trójkê alejkami sklepu. zanim kto straci ¿ycie przygnieciony workiem kaszy? Julia przemy la³a sprawê i pokiwa³a g³ow¹. Ludzie wychodzili. Nagrodzi³y go miechy i okrzyki. jakby dopiero teraz zorientowali s iê w sytuacji.Chcesz ich teraz pouczaæ.. . Na lito æ bosk¹.

blad¹ i w ciek³¹.spyta³a Randolpha Julia.Naprawdê. Rose spojrza³a na Barbiego z przera¿eniem. dlaczego? . proszê pani. gdy Rose i Julia w towarzystwie Barbiego nadal kr¹¿y³y po alejkach. ZOSTAWIÆ WSZYSTKO I WYCHODZIÆ! JE‾ELI ZOSTAWICIE ZRABOWANE TOWARY. Doskonale wiedzia³.zaczêli poszturchiwaæ ludzi.stwierdzi³a Rose.. . Zgodnie z planem.. . . za ich plecami odezwa³ siê g³os. Policjanci. która równie spokojnym g³osem przekazywa³a tê sam¹ pro bê: koñczymy robiæ zakupy i spokojnie wychodzimy. W ka¿dym razie nie przy wydawczyni miejscowej gazety.NATYCHMIAST OPU CIÆ SKLEP! MÓWI KOMENDANT POLICJI. PETER RANDOLPH.Wszystkie te rzeczy s¹ nam potrzebne .Zamierza pan ich powstrzymaæ? . Wzruszy³ ramionami.Co tu siê dzieje?! Na lito æ bosk¹. popychaæ w kierunku wyj cia.przyzna³ Anson.zaoponowa³ Anson. Twarz mia³ zaciêt¹. Randolph wy³uska³ jej megafon z d³oni.Dosyæ tego dobrego.zdecydowa³a Rose.zaprotestowa³ Anson. lecz jednocze nie stanowczy. Oto on. którzy to byli. Krzyki Randolpha nie mia³y wiêkszego znaczenia. Na zewn¹trz syrena karetki jêknê³a i ucich³a.O ile nikt mi nie ukrad³ torebki z samochodu.Wobec tego zostawimy pieni¹dze . widz¹c komendanta Randolpha wkraczaj¹cego do akcji. . . By³ skruszony. . Barbie wcale siê nie zdziwi³. lecz stoj¹cy o w³asnych si³ach . mo¿e dwie. ale t¹ wiedz¹ nie zamierza³ siê dzieliæ. Bardzo. mówi¹c przez megafon (w sklepie by³o coraz mniej ludzi). Od razu zacz¹³ wywrzaskiwaæ rozkazy i straszyæ. którzy trzymali siê na nogach . utykaj¹cy. Ci ludzie to z³odzieje i tak zostan¹ potraktowani. . MACIE SZANSÊ UNIKN¥Æ POSTAWIENIA ZARZUTÓW.Nie. .To na nic . .miêdzy nimi tak¿e Carter Thibodeau. Oddaj mi to. a Frank DeLesseps wywraca³ do góry nogami wy³adowany wózek. . Minutê pó niej.Nie wiem . wystrojonego w mundur absolutnie doskona³y. policjanci przewracali go na ziemiê.Paru facetów obrobi³o kasy. .Nie mo¿emy tego wzi¹æ . . spó niony i kompletnie nieprzygotowany. Rose akurat wychwala³a zalety darmowej kawy w Sweetbriar Rose.Rose poda³a megafon Julii. Ludzie i tak ju¿ zd¹¿yli siê uspokoiæ. Je li który z kupuj¹cych nie chcia³ zostawiæ towarów. .A czyja to wina? Kto kaza³ zamkn¹æ sklep? . wskazuj¹c wózek. Rose nie kry³a przera¿enia.

stary. Ja mam Ginê i Harriet. . Najwyra niej rozpoczê³o siê odliczanie. bez ladu weso³o ci. lecz jednocze nie pe³nym satysfakcji. z w ciek³o ci. . . Randolph zmierzy³ go spojrzeniem. Gdyby nie klosz. ..Proszê mi nie przeszkadzaæ . cha. cha . przyciska³ do zakrwawionej rêki papierowy rêcznik. Pasujê ciê na wykwalifikowan¹ pielêgniarkê. Nied³ugo rozlegnie siê sygna³. . nieco siê rozpogodzi³. Patrzy³a na Ginny.Mocno przeceniasz moje umiejêtno ci .obieca³ Barbie i o ma³o nie doda³: do chwili. je¿eli kopu³a szybko siê nie podniesie. Ginny dostrzeg³a jej spojrzenie i znu¿ona zamknê³a oczy. kiedy mnie aresztuj¹ .Dasz sobie radê . który w Chester's Mill bêdzie charakterystyczny.zauwa¿y³ Barbie. kochanie? . Julia i Rose. A komendant Randolph siê za mia³. urywanie.odpar³ Ry¿y. 13 Ry¿y i Twitch opatrywali kilkunastu rannych zebranych wzd³u¿ bocznej ciany sklepu. ale te¿ gdyby nie klosz. Tu¿ za nim podbieg³a Linda Everett. . . . Mi³o mi ciê widzieæ. Anson sta³ przy pó³ciê¿arówce.Witaj. wiêc Mel wyrwa³ mu go z rêki i rzuci³ starego na ziemiê. Krótko. ¿e w³a nie us³ysza³ d wiêk.zaoponowa³ Barbie. a teraz jeszcze pielêgniarza wykwalifikowanego Barbarê. umiej¹ tylko podawaæ tabletki i przyklejaæ plastry.rzuci³ Ry¿y. kiedy siê to wszystko zaczê³o .Chod my .¿achn¹³ siê Randolph.Szkoda. Dzisiaj jeste mój. . gdy wyszli Barbie.Rób swoje. . Nieprzyjaznym. Barbie pomy la³ wtedy. z upokorzenia.Jestem zajêty. Ry¿y mia³ ponur¹ minê. lecz kiedy zobaczy³ Barbiego. Wo ny nie mia³ zamiaru go oddaæ. ¿adne z tych zdarzeñ nie mia³oby miejsca. No.Gina i Harriet bardzo siê kwapi¹ z pomoc¹.spyta³a. ¿e pana tu nie by³o.Mogê w czym pomóc. On siê tego domy la³. . Randolph o tym wiedzia³.Mo¿esz liczyæ na moj¹ pomoc .Najwy¿szy czas siê wynie æ. Barbie móg³by uciec. Z przera¿eniem. ale podszed³ do Ry¿ego. rzuci³a siê mê¿owi na szyjê. Al krzykn¹³ z bólu. niestety.odezwa³ siê do Julii i Rose. Cha. Barbie westchn¹³ ciê¿ko. . a ciszej doda³: . W³a nie Mel Searles postanowi³ odebraæ Alowi Timmonsowi koszyk z ¿ywno ci¹. U cisnêli siê serdecznie.Nie .

je li ludzie z jednego miasteczka potrafi¹ siê zachowaæ w ten sposób. cmokaj¹c i krêc¹c g³ow¹. u miechniêty Andy zostanie g³ow¹ tego tworu. Linda uca³owa³a mê¿a. W³a nie tak siê dzia³o. Tak brzmia³a najwa¿niejsza maksyma w politycznym poradniku Du¿ego Jima. ale jako rzec z ci nale¿n¹. cz³owieku. 14 Je li potrafisz siê wczuæ. a ty. do czego zmie ten wiat. szed³e jak sznurku i koñczy³e wycieczkê piêknym dwutaktem.Tak mi przykro . Oceni³ straty. co zobaczy³. W³a nie robi³ notatki dotycz¹ce planów nowego tworu. Konflikty s¹ twoim ¿ywio³em.raæ! O . Tymczasem wyszed³ w najw³a ciwszym momencie. nie zobaczy³by tego. która z notatnikiem w rêku s³ucha³a zeznañ Erniego Calverta. Oczywi cie pogodny. ¿e ten cz³owiek jest g³upi jak but.Nic mi nie bêdzie . to tak jakby wsiad³ na czarodziejsk¹ karuzelê i rz (nadal zdaniem Du¿ego Jima) niepodzielnie. która t¹ g³ow¹ bêdzie krêci³a. W którym momencie zjawi³ siê Andy Sanders. a on. I chocia¿ Du¿y Jim nigdy wcze niej nie planowa³ kampanii wyborczej na tak wielk¹ skalê . Mo¿na ludzi nabieraæ bez przerwy na to samo. . Je¿eli potrafisz siê wczuæ. który zamierza³ nazwaæ administracj¹ kryzysow¹. Du¿y Jim . objê³a go zatroskanym spojrzeniem i posz³a do Jackie Wettington. ale to nie mia³o znaczenia. pech zmienia siê w nieziemski fart. Obrona odpada³a na boki. i zapewne post¹pi³by z Brend¹ Perkins w zupe³nie inny sposób. Wywabi³y go z gabinetu krzyki O . ¿e odwali³ kawa³ roboty.twie . Wiêkszo æ mieszkañców Chester's Mill doskonale zdawa³a sobie sprawê. bo dziewiêædziesi¹t dziewiêæ procent jest jeszcze wiêkszymi durniami. Barbie s³ysza³. Odwali³. je li cz³owiek mia³ wyczucie. Ry¿y i Barbie pracowali ramiê w ramiê ponad godzinê. znikaj¹ wszelkie przeszkody.powiedzia³a. Nie przyjmujesz tego z wdziêczno ci¹ (uczuciem zarezerwowanym wed³ug Du¿ego Jima Renniego dla s³abeuszy i przegranych). Gdyby opu ci³ wielk¹ star¹ posiad³o æ Renniech przy Mill Street nieco pó niej albo odrobinê wcze niej.stwierdzi³a Ginny. a Andy w roli g³owy sprawdza³ siê jak z³oto. Policjanci rozci¹gnêli przed wej ciem do sklepu ¿ó³t¹ ta mê.Linda pochyli³a siê nad Ginny. jak pyta³ kogo retorycznie.twie .bo . Ernie co chwilê ociera³ oczy. Lepsze jest wrogiem dobrego .raæ! . Potem jeszcze potrz¹sn¹³ prawic¹ komendanta Randolpha i powiedzia³ mu.szyj¹. lecz nie otworzy³a oczu. .

zajmê siê i tob¹. u miechn¹³ siê jes szerzej. ¿e zostawi³a je otwarte. Du¿y Jim powiód³ za ni¹ wzrokiem. z rêkami w kieszeniach. ale on obserwowa³ j¹ uwa¿nie. o co ta ca³a awantura. z jak¹ chêci¹ pêdzi³a asystowaæ przy ka¿dym nieszczê ciu. Mo¿e bêdziesz musia³a trochê spu ciæ z tonu w tym swoim szmat³awcu. w drodze przewieszaj¹c aparat przez ramiê. tymczasem Brenda sz³a w przeciwnym kierunku. Tak ma byæ i tak jes t. bo zobaczy³ Brendê Perkins. A gdy us³ysza³ pierwsze krzyki. Wszyscy na Main Street kierowali siê w stronê Food City. piesznie wysz³a z redakcji Democrata . Du¿y Jim sta³ na rogu ulicy. Zabawne. wiêc zamknê³a. szarpnê³a za klamkê. Czego ona mo¿e ode mnie chcieæ z samego rana? Có¿ jest tak istotne. Julio. Mo¿e nawet do jego domu.. co by nie prorokowa³o nic dobrego... W³a nie zda³a sobie sprawê. chwyci³a za klamkê drzwi redakcji. Nie zauwa¿y³a jej. taszcz¹c przed sob¹ wydatny brzuch. Pobieg³a w stronê okrzyków i skandowania. ale czy to zbyt wysoka cena za bezpieczeñstwo? A je li pani redaktorka siê nie dostosuje. komplikacje szybko znikaj¹. Wypadki chodz¹ po ludziach.zamierza³ doprowadziæ do dyktatury .. sprawdziæ. bo wzrok mia³a utkwiony w czerwonej ruderze nazywanej sklepem wielobran¿owym Burpeego. Julia Shumway zawróci³a biegiem. rozdzielone War Memoria³ Plaza. wystrza³y. Wreszcie pobieg³a patrzeæ. Szed³ chodnikiem na róg Mill i Main. Nie wci¹gn¹³ Brendy Perkins na listê przewidywanych komplikacji. Sz³a po przeciwnej stronie ulicy ni¿ Julia. Dotar³szy do sklepu. stwierdzi³a. gdy dok³adnie przed jego oczami otworzy³ siê widok na plac miejski. która obija³a siê jej o kolano. I zobaczy³ Juliê Shumway.. lecz to te¿ nie mia³o znaczenia. Potem zrobi³o siê jeszcze zabawniej. jednak drzwi nie ust¹pi³y. ¿e Brenda nawet nie pamiêta³a w tej chwili o istnieniu Du¿ego Jima. Jak cz³owiek siê wczuje. Nie widzia³ z tego rogu Food City.. Ni eco dalej znajdowa³ siê ratusz i komisariat. pomy la³ Du¿y Jim. potem brzêk t³uczonego szk³a. Nios³a przewieszon¹ przez ramiê p³ócienn¹ torbê na d³ugim pasku... jak jej s¹siedzi i przyjaciele rozrabiaj¹. Nagle zmarszczy³ czo³o. Przyjdzie czas. ¿e okaza³o siê wa¿niejsze od zamieszek przed supermarketem? By³o ca³kiem prawdopodobne.nie mia³ ¿adnych w¹tpliwo ci. trzymaj¹c w rêku aparat.. ale mia³ na oku wszystkie sklepy i instytucje na Main Street. ¿e mu siê uda. z u miechem na twarzy. Zrobi³ mo¿e sto kroków. ¿e bestia wypuszczona z klatki mo¿e zaatakowaæ ka¿dego.. Odsunê³a siê do .

W koñcu cofnê³a siê. wystarczy s³uchaæ intuicji. 15 Jutro rano zanie wydruk do Julii Shumway . Dosz³a do wniosku. One. na redakcjê Democrata . W³a nie tak zamierza³a Brenda teraz post¹piæ. co dalej. a Brenda nie mia³a najmniejszej ochoty siê w nie w³¹czaæ. zaprzeczania i usprawiedliwieñ. która napotka³a niespodziewan¹ przeszkodê na drodze do realizacji planów i usi³uje zdecydowaæ. Co do drugiego. zrób dzisiaj i miej z g³owy .ty³u i rozejrza³a wokó³ jak osoba. nic. i¿ powinna wobec tego znale æ Juliê pod sklepem albo wróciæ do domu i zaczekaæ. Jak cz³owiek ma wyczucie. Gdy ponownie ruszy³a Main Street. Konfrontacja nie by³a dla niej chlebem powszednim. rzecz jasna. a potem daæ mu do wyboru: albo zrezygnuje ze stanowiska na rzecz Dale'a Barbary.. Ani jedno. Du¿y Jim ¿wawo wróci³ do domu. redakcja Democrata by³a zamkniêta na g³ucho. w lewo. To rozwi¹zanie wyda³o siê jej w³a ciwsze. ani drugi e rozwi¹zanie nie przypad³o jej do gustu. wspar³a rêce biodrach. po czym przesz³a przez ulicê i nacisnê³a klamkê w drzwiach redakcji. Tak to dzia³a. dlaczego nie chce. Spróbowa³a jeszcze raz. raczej gorzk¹ pigu³k¹. Pete Freeman i Tony Guay prawdopodobnie te¿. gdyby tylko siê obejrza³a. Brenda nigdy nie umia³a czekaæ. Nie wiedzia³. Jeszcze raz rzuci³a okiem na sklep Burpeego. wszystko wskazywa³o na to. Bez wzglêdu na powód wizyty. bêdzie gotów na jej przyjêcie. Co wobec tego zrobiæ z wydrukiem dokumentów z pliku VADER? Gdyby w drzwiach by³a szczelina na korespondencjê. a jej matka z kolei mawia³a: Co masz zrobiæ jutro. Nadal mog³aby zobaczyæ Juliê Shumway.. pchnê³a. i¿ j¹ obserwowa³. wys³uchaæ jego frazesów. ale tego nie zrobi³a. albo przeczyta o swoich niecnych uczynkach w Democracie . ¿e je li Brenda zastuka do jego drzwi. ¿e przy Food City dosz³o do regularnych zamieszek. Julia prawie na pewno wybra³a siê na miejsce awantury pod marketem. wcale nie musia³ tego wiedzieæ. Zajrza³a do rodka. ciê¿kim krokiem i ju¿ nie rozgl¹daj¹c siê na boki. Wiedzia³ natomiast z ca³¹ pewno ci¹. Zastuka³a. ¿eby Brenda wiedzia³a. potem na dru g¹ stronê Main Street. Tyle ¿e nie by³o. Je li chodzi³o o pierwsze. Howie czêsto mawia³: Cierpliwo æ pop³aca . a¿ wszystko siê uspokoi i Julia wróci do redakcji. tak¿e by³y zamkniête. Spojrza³a w prawo. powiedzia³ Barbie. Stan¹æ z nim twarz¹ w twarz. pewnie by tam zostawi³a kopertê. robi to . poci¹gnê³a. a je li cz³owiek musi prze³kn¹æ niesmaczne lekarstwo. Niestety.

ale tak czy inaczej wiedzia³a. Fatalnie siê przeliczy³a. I koniecznie zawiadom Dale'a Barbarê . powiedzia³ Barbie.. Przechowasz mi tê kopertê? Wrócê po ni¹ za jakie pó³ godziny. Ma³o siê nie roze mia³a g³o no. A kiedy zapyta³. Niestety. komu ufa. Pierwszy dom nale¿a³ do McCainów. zanim wysz³a za m¹¿ za Tommy'ego Grinnella. a Twitchellowie byli silni. O ile zastanie j¹ w domu. co powie Andrei. ¿e mo¿e zostawiæ kopertê z wydrukiem pliku VADER u Andrei. jakie obawy móg³ ¿ywiæ Barbie. jego sklep tak¿e by³ zamkniêty na cztery spusty.do Andrei Grinnell. A gdybym nie wróci³a. ¿e nie jest to jedyna kopia. chocia¿ by³o to ca³kowicie zrozumia³e: Nie ona jedna kurczowo trzyma³a siê przekonania. po czym p³ucze usta.mo¿liwie najszybciej. Tyle ¿e. Nawet ci nie miali. bo gdzie przecie¿ s³ysza³a. W po³owie drogi na wzgórze Town Common Hill dotar³a do Prestile Street. oddaj j¹ Julii Shumway. nosi³a nazwisko Twitchell. nawet wiedz¹c. ¿e fizycznie nie grozi jej ze strony Renniego ¿adne niebezpieczeñstwo. Choæ Andrea w zasadzie zawsze pozostawa³a w cieniu mê¿czyzn z zarz¹du miasta. Nastêpny . Brenda uzna³a. Niedorzeczna my l. Andrea. niezale¿nie od tego. ¿e szaleñstwem by³oby stan¹æ na progu jego domu. Co jej pozosta³o? Nale¿a³o sobie zadaæ pytanie. Brenda zna³a j¹ jako osobê uczciw¹ i nieszczególnie przyjazn¹ Du¿emu Jimowi. Nie id sama . uk³adaj¹c w my lach. P³ukanie ust zamierza³a Brenda wykonaæ z u¿yciem podwójnego bourbona i nie mia³a ochoty zwlekaæ z tym do po³udnia. ¿e Andrea zachorowa³a na grypê. . wymieni³a Romea Burpeego. by³a przecz¹ca. Tego mo¿na siê by³o po nim spodziewaæ. Bardziej siê obawia³a elokwencji Du¿ego Jima ni¿ jego si³y fizycznej. rozleg³ siê w g³owie Brendy g³os Howiego. Ufa³a. Przeciê³a Main Street. Mo¿e on co na ni¹ ma. nadal maj¹c w torbie obci¹¿aj¹ce go dowody. 16 Wci¹¿ nie rozwi¹za³a problemu wydruku z pliku VADER. a odpowied . prowadz¹cej wzd³u¿ krawêdzi miejskiego placu. zdaniem Brendy. Móg³by chcieæ jej odebraæ dokumenty. ¿e wiat by³ nadal taki sam jak przed zaistnieniem klos za. poniewa¿ nikt nie powinien tego cz³owieka traktowaæ powa¿nie. Dziwi³o j¹ natomiast. czy Du¿y Jim rzeczywi cie potrafi³by j¹ skrzywdziæ. ¿e najwyra niej sk³onna by³a s³uchaæ Andy'ego Sandersa. A tak¹ mia³a nadziejê.. który mia³ za sob¹ do wiadczenia wojenne.

. jakby zepsutego jedzenia? Od razu dzieñ wyda³ jej siê gorêtszy. Tylko miêso mog³o tak szybko zacz¹æ cuchn¹æ. zatrzyma³a siê przed domem McCainów.wychrypia³a. lecz wymiotów. Junior na kolanach.. W³a nie siê obraca³a.Nie zaproszê ciê do rodka. powietrze gê ciejsze odg³osy awantury pod supermarketem bardziej odleg³e. za pomoc¹ których planowa³a zmusiæ Jima Renniego do rezygnacji ze stanowiska. Zatrzyma³o j¹ co innego. Andrea mia³a cerê blad¹ jak kreda. ot dom z oknami o zaci¹gniêtych zas³onach.A je¿eli Andrea zapyta. Têskni³ nawet za smrodem unosz¹cym siê z poczernia³ej skóry.napomnia³a siebie w my lach. 17 Obserwowa³ j¹ Junior. zza krawêdzi zaci¹gniêtej zas³ony. Tylko raz jeszcze przystanê³a. Junior z g³ow¹ pêkaj¹c¹ z bólu. obejrza³a siê przez ramiê. Juni tym wiedzia³. przywo³a³a na twarz u miech witaj. Wszystko. ¿e zas³oniête okna wygl¹daj¹ jak zamkniête oczy. nie ca³kiem. Andrea te¿ siê u miechnê³a. Chocia¿. Posz³a dalej. nim wreszcie postanowi³a jednak wróciæ do domu. gdy pojawi³a siê kopu³a. pod oczami wielkie sine cienie. Raczej jak zmru¿one oczy. wszystko. Henry i LaDonna mieli najwyra niej spore zapasy w zamra¿arce. I w ciemno ci. choæ bardzo blado. 18 Trzy razy zakrêci³a staromodnym dzwonkiem.Wiem. . wiele rodzin wyjecha³o z miasta w dzieñ.. Z tego domu tak¿e dochodzi³ smród. Gdy odesz³a. my l¹c o tym. pod nim mia³a pid¿amê. Przytrzymywa³a pasek szlafroka. Nie rozk³adaj¹cego siê miêsa. co to za tajemnicze sprawy? Brenda postanowi³a byæ szczera. s¹siadko . w³osy w nie³adz ie. Czas rozstania z przyjació³kami zbli¿a³ siê nieub³aganie. Kobieto. Wygl¹da³ na opuszczony i nie by³o w tym nic dziwnego. wróci³ do spi¿arni.. Chocia¿ chcia³a jak najszybciej za³atwiæ sprawê. Sta³a jaki czas. Informacje. . wiêc tym bardziej teraz chcia³ z nimi byæ. Junior ubrany jedynie' w slipy. Czujê siê ju¿ . jak wygl¹dam . otoczony ponurym smrodkiem gnij¹cego jedzenia. Zawróci³a. Nie zobaczy³a nic szczególnego. co tylko mog³o przytêpiæ ten koszmarny ból g³owy. nie traæ czasu! . Patrzy³ na Brendê z salonu. najpewniej zadzia³a³yby na Andreê lepiej ni¿ podwójna dawka theraflu. gdy us³ysza³a powolne szuranie coraz bli¿ej drzwi. Ledwo wyczuwalna woñ. który po chwili zamar³ jej na ustach.

dorzuci³a.Oczywi cie. . Bardzo go lubi³am. zajmê siê twoj¹ kopert¹.Ogromnie mi przykro z powodu mieci Howiego. . . lecz wtedy Andrea doda³a co jeszcze.Hektolitrami.Tak. nie chcê tego nosiæ ze sob¹. ¿e nie musi siê pieszyæ. Wybacz. Nie bêdê spa³a! . Nie tylko za wspó³czucie. powinnam wróciæ do ³ó¿ka. . ¿e nie. kiedy wrócisz. . Mogê ci w czym pomóc? Niewiele brakowa³o. ale radna ju¿ zamknê³a drzwi. Nie piesz siê. Doktor Haskell nie ¿y³. Pijesz du¿o? . . po czym zamknê³a mi³ej znajomej drzwi przed nosem i z g³o no burcz¹cym brzuchem pogna³a do cuchn¹cej ³azienki. Odpowiedzia³aby na ka¿de pytanie. wyjê³a ze rodka kopertê z wypisanym na wierzchu imieniem Julia . Wa¿kie wydarzenia czêsto bior¹ pocz¹tek z drobnych wypadków. które mia³a w torebce. przez co Brenda zmieni³a zdanie.Ci¹gle jeszcze mam gor¹czkê. najmilszym Howiem. . co mog³o jej w przysz³o ci oszczêdziæ k³opotów.Oczywi cie. . 19 Pod koniec rozmowy z Brend¹ Andrei ponownie zacz¹³ siê dawaæ we znaki ¿o³¹dek.Dziêkujê ci. Nied³ugo ma mi siê poprawiæ.lepiej.Jeste spocona. kochana. ale tak¿e za to. ¿e nazwa³a go Howiem.Us³yszê dzwonek. W pliku VADER zawar³ swoj¹ ostatni¹ pracê. Brenda mia³a zamiar podziêkowaæ raz jeszcze. I dobrze. . Zanurzy³a rêkê w torbie. a nie Dukiem. Przyjê³a grub¹ kopertê z niejakim roztargnieniem. W ten sposób posz³o szybciej. prawdopodobnie najistotniejsz¹.. a Brenda powiedzia³aby nie . lecz nie mog³a. ukochanym. Papier ze lizgn¹³ siê po g³adkiej . ale mogê jeszcze zara¿aæ.Widzia³a siê z doktorem. lecz Andrea najwyra niej nie mia³a pytañ.Widzia³a siê z Everettem? . .Czy mog³aby mi to przechowaæ. Po drodze rzuci³a kopertê na stolik przy kanapie. Brenda postanowi³a nie zwlekaæ d³u¿ej. jakby to mog³o Brendzie przeszkadzaæ. skarbie? Dos³ownie pó³ godzinki? Muszê za³atwiæ pewn¹ sprawê.Dziêkujê ci. N i dziêki temu nadal nic nie wiedzia³a.. bo nie chcia³a tej chorej kobiety obarczaæ odpowiedzialno ci¹ ³¹cz¹c¹ siê z dokumentami. Dla Brendy zawsze by³ Howiem. . Zapewni³a Brendê. ale powoli przechodzi. Stara³a siê nad nim zapanowaæ.

Obudzi³a siê dopiero wieczorem. Gdy Andrea j¹ otworzy³a. Oddycha³a g³êboko.podjê³a cierpliwie. rozpaczliwie szukaj¹c ch³odnego. czystego powietrza. Dr¿a³a na ca³ym ciele. W jednym ze snów zobaczy³a wielki ogieñ. jak to uj¹³. wiesz. bo i tam ju¿ pe³no by³o zasta³ych. który odbiera³a nie uszami. Du¿y Jim uniós³ brwi pytaj¹co.. .O ile mi wiadomo z notatek Howiego. obieca³a sobie solennie. polecia³ z niej niewysychaj¹cy potok ró¿owych pigu³ek oksykodonu. Do tego nie dosz³o. Du¿o ni³a. co zreszt¹ nie mia³o wiêkszego znaczenia.Ale jak s¹dzê. Wezmê z lodówki ostatni¹ butelkê wody i pozbêdê siê tego koszmarnego posmaku z ust. malej¹c w oddali. ciep³¹. mocny sen. straszny d wiêk. A tak¿e o wizycie Brendy Perkins. Dok³adnie. od razu wysz³a na ganek. Normalnie pod koniec pa dziernika by³oby tam za zimno na siedzenie w pid¿amie. . ale wiat poszarza³ i uciek³ od niej. . Zabrak³o gazu. kaszl¹c i wymiotuj¹c. chocia¿.powierzchni i spad³ z drugiej strony. Wczoraj wieczorem wy³¹czy³ mi siê generator.powiedzia³a Brenda. . s³ysza³a szczêkanie w³asnych zêbów. .. W innym Brenda Perkin s stanê³a na progu i da³a jej opas³¹ kopertê. Tutaj my li siê jej urwa³y. Andrea zd¹¿y³a do ³azienki. nie do toalety. Zapad³a w g³êboki. z którego nie wybudzi³o jej nawet gwa³towne drganie r¹k i nóg. lecz tyln¹ stron¹ ga³ek ocznych..zaprosi³ Du¿y Jim pogodnie. a tego dnia by³o wrêcz parno. ale ukochanej. z którego uciekali ludzie.Masz zapasy tam. Zaraz wstanê. powoli. 20 . byle nie zemdleæ. obawiam siê. Gdy wreszcie poczu³a siê nieco lepiej. produkujesz j¹ w ilo ciach hurtowych. a¿ nabra³a przekonania. w ciemn¹ szparê miêdzy dwoma meblami.. zapomniawszy o wszystkich snach. z którymi jej cia³o pozbywa³o siê toksyn przez ca³¹ nieskoñczenie d³ug¹ noc. mierdz¹cych wymiocin. sk¹d wzi¹æ wiêcej . na wacianych nogach wróci³a do korytarza. gdzie produkujesz metamfetaminê . ¿e jej prze³yk wyl¹duje na zbryzganej ¿ó³ci¹ porcelanie ciep i pulsuj¹cy. nadple nia³ej. dla utrzymania równowagi przesuwaj¹c jedn¹ rêk¹ po cianie.Chod my do biura . Pochyli³a siê nad umywalk¹ i wymiotowa³a tak d³ugo. Nawet nie próbowa³a siê dostaæ do sypialni na górze. Zapad³a siê w objêcia starej le¿anki.Czy wolisz siê najpierw napiæ? Mamy colê.

£atwiej sobie wyobrazi³a Howiego. które siê nie mieszcz¹ w g³owie . jak to okre li³ Howie. i poprowadzi³ j¹ do foteli z widokiem na Mill Street. zapomnia³a o tremie... Gdy zaczê³a mówiæ. . . . który wyra nie mówi³. spokojn¹ uliczkê. coraz bardziej zlodowacia³a i rozw cieczona.stwierdzi³a. Bi³a od niego w ciek³o æ i nienawi æ. Tej rady mia³a zamiar pos³uchaæ.Chêtnie zostanê na zewn¹trz. roz³o¿y³ rêce o krótkich paluchach.Dowody nie bêd¹ mia³y najmniejszego znaczenia. Pewnie ¿a³oba.O interesach wolê rozmawiaæ w rodku. O po rednikach . tylko Howie! Du¿y Jim podniós³ rêce w ge cie. ¿eby by³a ostro¿na. bez s³owa patrzy³ na cich¹.stwierdzi³ w koñcu. . by³ zaskakuj¹cy. . ¿e miejscowa apteka nie mog³a ju¿ zapewniæ odpowiednich ilo ci sk³adników i pojawi³a siê konieczno æ importowania ich zza oceanu.w ilo ciach. jednak kto jak kto. je¿eli swoje uczucia przekaza³.. które ogarnê³y policzki. .Sk³adniki przyje¿d¿a³y do miasta w ciê¿arówkach oznaczonych Towarzystwo Biblijne Gedeon. ¿e w ogóle zdo³a³a siê u miechn¹æ. O przep³ywie pieniêdzy.Duke nigdy mnie nie lubi³ . jakby go uderzy³a. O laboratorium metamfetaminy. U miechnê³a siê. ¿e z niektórymi kobietami cz³owiek nie dojdzie do ³adu. Potrzebujesz do tego mnóstwo propanu. Porozmawiamy.Nie Duke. . . którym obiecano darowanie kary w zamian za informacje. I przestrzega j¹. o udziale Andy'ego Sandersa i Lestera Cogginsa. je li zapiski Howiego uka¿¹ siê w prasie. Brenda Perkins mówi³a prawie pó³ godziny. . Na trawniku przed domem Renniego. o co ci chodzi. w ród opad³ych li ci.Chod . ale ty z pewno ci¹ .Westchn¹³. Jak gor¹co od rondla. Nie jest to w³a ciwy sposób postêpowania. Przez moment Brenda dojrza³a w jego wiñskich oczkach czyst¹ nienawi æ.A chcia³by zobaczyæ swoje zdjêcie na pierwszej stronie Democrata ? Mogê ci to zapewniæ. . O lokalizacji wytwórni.. . a potem czo³o Du¿ego Jima. Przekombinowane .Nie ma potrzeby . wejd .Nie rozumiem. jak interes urós³ do takich rozmiarów. Fakt. Nawet czerpa³a niejak¹ przyjemno æ z widoku rumieñców. .stwierdzi³ Du¿y Jim. sta³y dwa drewniane fotele.Niczego mi nie udowodnisz . . Du¿y Jim siedzia³. Skrzywi³ siê. o osza³amiaj¹cych rozmiarach produkcji.Nic dziwnego zatem. który patrzy na ni¹ gdzie z góry. na pewno siê uspokoisz. O tym.

farmaceutycznej stolicy Chiñskiej Republiki Ludowej. Poza tym chcia³a. . Widzia³em ciê.Jest wiêcej kopii? .Z Nevady lad prowadzi do Chongquing. spó³ka z Carson City . Na twarzy mia³ u miech. . . co? .Mylisz siê.S¹dzi³e . Masz notatki.. Mamy kanalizacjê niemodemizowan¹ od lat sze ædziesi¹tych dwudziestego wieku. . By³a u Burpeego. bo Julia jest pod supermarketem i patrzy. jak sz³a na Town Common Hill. rzeczywi cie zrobi³e dla miasta wiele dobrego. jakby Brenda uderzy³a go piê ci¹ w skroñ. znajdê. ¿e Du¿y Jim z Andym mogliby j¹ namówiæ.powiedzia³ w koñcu.zrozumiesz ma³e odstêpstwo od regu³y. . .Robi³em to dla dobra miasta. ale nigdzie nie zostawi³a wydruku. narazi³aby Andreê.Town Ventures. by s¹dzi³. Jezioro Chester zmieni³o siê w brudn¹ ka³u¿ê. . jak ludzie walcz¹ o jedzenie. . A gdyby tak powiedzieæ prawdê? Nie. Wielka ¿y³a pulsowa³a mu na skroni.Owszem. .Niczego nie zostawi³a u Julii. Tyle ¿e na niczym nie znajdziesz mojego nazwiska.. Przera¿aj¹cy. ciskaj¹c porêcze fotela. ¿e jeste przebieg³y. . by³a u Julii Shumway. w obu miejscach poca³owa³a klamkê. .Zrezygnujesz ze stanowiska. . Na dokumentach spó³ki Town Ventures. Lekcewa¿¹co machn¹³ rêk¹. . ¿e dowody znajduj¹ siê w rêkach wydawcy. Nie mia³a najmniejszego zamiaru wci¹gaæ w to wszystko Andrei. Brenda milcza³a.Tak.Nigdy w ¿yciu nie oddam stanowiska temu ³achadojdzie.Gdzie te zapiski? .Da³am ci szansê. Wsta³a z fotela. . Potem przysz³a tutaj.Odwróci³ siê do Brendy.Za³atwia³em sprawy poza miastem .No dobrze. Jeste pieprzonym zak³amanym egoist¹ i draniem. . Przeka¿esz je Barbiemu zgodnie z poleceniem prezyden.podjê³a.Patrzy³ prosto przed siebie. na pust¹ ulicê.A jak my lisz? Rennie zastanowi³ siê przez chwilê. i tym ³atwiej siê podda³. . do czego by tylko zechcieli. Ba³a siê.Rano zostawi³am wydruk u Julii. dzielnica handlowa umiera. Du¿y Jim odsun¹³ siê gwa³townie w fotelu. .U miechnê³a siê nieweso³o. Mo¿e plik gdzie schowa³a . . .Siedzia³a prosto.Czego chcesz? .

na kolanach po³o¿y³ dyniê. Zajrza³ do torebki. grzebieñ i jak¹ powie æ w kieszonkowym wydaniu. Chwyci³ j¹ za twarz.. tak jak na niego opad³a.Drugi b³¹d pope³ni³a . wiêc kiedy dotkn¹³ jej ramienia. ¿e jeste bezpieczna w ogrodzie przy ulicy. a potem czekaæ na syna. Znalaz³ portfel. Rozejrza³ siê dooko³a. jakby siê ga³¹ z³ama³a pod ciê¿arem lodu. Do tej pory Brenda Perkins pozostanie zwyk³ym manekinem przygotowanym na Halloween. On tak¿e wsta³. zak³adaj¹c. naci¹gn¹³ na oczy. I dyniê ze spi¿arki. Wo³aj¹c mê¿a. Bêdzie doskonale. pod¹¿y³a w wielk¹ ciemno æ. Wsadzi³ jej na g³owê czapkê. na rêce w³o¿y³ rêkawiczki. Zostawi³ j¹ z czapk¹ naci¹gniêt¹ na oczy. Mówi³ uprzejmym tonem. Nikogo. I przekrêci³ g³owê. A tak¿e rêkawiczki. Brenda Perkins us³ysza³a suchy trzask. . wrzuciæ za wygas³y piec. g³owê mia³a zwieszon¹ na piersi. z dyni¹ na kolanach i wróci³ do domu schowaæ torbê. odruchowo siê do niego odwróci³a. W porz¹dku. 21 Du¿y Jim wszed³ do domu i z komody w holu wzi¹³ firmow¹ czapkê autokomisu. Brenda siedzia³a na fotelu. Przy pustej ulicy. Wystarczy zanie æ do piwnicy. póki Junior nie wróci i nie zabierze jej do innych ofiar Dale'a Barbary.

by³ cz³owiekiem my l¹cym) nad podobieñstwem morderstwa i chipsów ziemniaczanych: szalenie trudno jest poprzestaæ na jednym. . je¿eli tak chcesz.No dobra . A mo¿e nawet pad³aby dwa razy.Jakich bogów? .pogniecione i mocno wychud³e winstony. Gdyby Du¿y Jim o tym wiedzia³. a nie jak zwykle zebranymi w koñski ogon. czy ta wiedza by go powstrzyma³a? W¹tpliwe.po jednym dla ka¿dego. . skoro tylu ludzi pali.Ja bêdê siê modli³a do Wonder . A potem bierzemy siê do roboty. patrz¹c na niego. która tak¿e mieszka³a przy Mill Street.Wypalimy jak Indianie b³agaj¹cy bogów o powodzenie na polowaniu. jak Brenda przysz³a do niego tego ranka. Nie to jednak by³o najgorsze. nawet gdyby od tego mi a³ zale¿eæ los miasta. lecz same papierosy wyda³y siê Norrie ca³kiem w porz¹dku. . Nie rozumia³. ³ami¹c tym samym parê zakazów. . Zawsze go ciekawi³o palenie papierosów. Najgorsze by³oby wówczas.zapyta³ Benny Drake. Wtedy ju¿ za pó no by³o na odwrót. Ukryli siê miêdzy drewnianymi cianami mostu Pokoju. . a przecie¿ musi co byæ. podoba³a siê obu ch³opcom. wiêc paczka zd¹¿y³a siê pokryæ grub¹ warstw¹ kurzu. Mo¿e jednak by siê zastanowi³ (w koñcu. gdyby Claire McClatchey zobaczy³a papierosy. co siê nazywa Bóg.przysta³ Joe. id¹c na róg Mill i Main. z w³osami wyj¹tkowo rozpuszczonymi. co te¿ pasowa³o doskonale . jakby na ca³ym wiecie nie by³o równie têpego stworzenia. co w tym poci¹gaj¹cego. ale trzy. Natomiast wcze niej zapamiêta³a j¹ nawet nie jedna osoba. bo w³a nie Norrie zdoby³a papierosy . Kaza³a ch³opakom podej æ do sprawy jak do rytua³u ci¹gaj¹cego fart. Na pewno by pad³a z w ciek³o ci.Jakich chcesz . Jej ojciec rzuci³ palenie rok Wcze niej.W KICIU 1 Radny Rennie s³usznie za³o¿y³. Nie zauwa¿y³a ich tak¿e Brenda w drodze na Town Common Hill.Mo¿e byæ ten bóg. I na pewno zabroni³aby Joemu na zawsze zadawaæ siê z Norrie Calvert. 2 Du¿y Jim przegapi³ patrz¹cych. A to dlatego. ¿e nikt nie widzia³. w tym jedna. .Ubran w ró¿owy top i d¿insowe szorty. które znalaz³a na pó³ce w gara¿u. . na swój sposób.odpar³a Norrie. ¿e tamci nie chcieli byæ zauwa¿eni. By³y tylko trzy.

Zastanowi³ siê chwilê. proszê. Norrie wyci¹gnê³a z kieszeni nakrêtkê od soku. przysunê³a p³omieñ najpierw do papierosa Joego. Nie chcia³ wyj æ na cykora.stwierdzi³ Joe. . ostro¿nie go rozprostowa³. bo odrobinê krêci³o mu siê w g³owie. . wys³uchaj. W jakim sensie by³o to przyjemne uczucie. Mo¿e faktycznie co w tym jest. Tam niedaleko sta³y rowery. gdzie zniknê³y. . ni¿ gdyby siê porzyga³. Tylko ¿e zaczê³o mu siê krêciæ w g³owie. Dym pali³ go w gardle.Popielniczka . ale nie by³o tak le.Wszechpotê¿na GI Joe. co? .Woman. . nie otwieraj¹c oczu. Spokojnie z tym zaci¹ganiem. Zerkn¹³ na torbê tkwi¹c¹ w koszyku jego roweru. lecz rozkaszla³ siê rozpaczliwie.Rytua³ rytua³em. .Mia³am kiedy jej niezniszczalne bransolety mocy. . . . Wci¹gn¹³ zaledwie odrobinê dymu. Chyba ¿eby mdlej¹c. Wyg³adzi³a papierosa. To by³oby super.Rany. Na papierosie rós³ s³upek popio³u. cz³owieku.Wonder Woman nie jest bogini¹ .Bo trzy z rzêdu to pech.Wierzysz w to? . zaryzykowa³ jeszcze jedno poci¹gniêcie) i poszed³ na koniec mostu od strony miasta .oznajmi³a. ale lepiej ¿eby my nie podpalili mostu. Benny zdmuchn¹³ zapa³kê. Teraz on zaci¹gn¹³ siê dymem. Kiedy chcia³a zapaliæ swojego.spyta³a. potem Benny'ego. pomy la³. . . ¿e pogiêty bêdzie bardziej cool. Norrie kopnê³a go. ..spyta³ Joe. Benny swojego nie prostowa³. Zamknê³a oczy. Benny spojrza³ na Joego.. stoj¹c.przyzna³ Benny .Dlaczego to zrobi³e ? .ale dzisiaj lepiej nie ryzykowaæ. zaczê³a poruszaæ wargami.Superbohaterka. Zapali³a zapa³kê.Dla mnie jest bogini¹ .Wonder Woman to superbohater. wzruszy³ ramionami i te¿ zamkn¹³ oczy. Chyba ta g³upia Yvonne Nedeau mi je zasunê³a. ale wiñstwo! . Uzna³.. Joe wsta³ (trochê niepewnie. . to bêdzie jeszcze gorzej. Wzi¹³ papierosa. Bo jak zemdlejesz. a ju¿ na pewno nie da³o siê wy miaæ.Niespecjalnie .Jeszcze nie pali³e . osun¹³ siê Norrie na kolana. której nie sposób by³o siê sprzeciwiæ. ale kas³aæ i rzygaæ te¿ nie. Zaci¹gn¹³ siê papierosem. ale mniej wiêcej jak skoñczy³am dziewiêæ lat. modlitwy swojego pokornego s³ugi Drake'a. w oczach stanê³y mu ³zy. .stwierdzi³a Norrie z grobow¹ powag¹. .

Brenda Perkins przesz³a przez Main na stronê Prestile. i tak nie zwróci uwagi. Tutaj.. Nie trzeba ich by³o przekonywaæ. ¿eby siê trzyma li w odpowiedniej odleg³o ci. za delikatnie na Benny'ego. powietrze te¿ by³o nieszczególne. We troje przyjrzeli siê wydarzeniom. ¿e nie mieli na co patrzeæ. Doro li po prostu nie widz¹ dzieci. . .Mog¹ te¿ zwróciæ uwagê na dzieciaki wa³êsaj¹ce siê z drogim sprzêtem nale¿¹cym do miasta.Kto to jest? . . zobaczy³ Brendê Perkins id¹c¹ na wzgórze. .Zastanowi³ siê przez moment.stwierdzi³a Norrie. Przypomnia³o Joemu zesz³oroczn¹ wycieczkê z rodzicami do Nowego Jorku. a potem posz³a do pani Grinnell.A ty dok¹d? . który zdawa³ siê unosiæ z wody (ten zapach.Chyba ¿e na desce. Chwilê pó niej kto dotkn¹³ jego ramienia. Przygl¹dali siê jej g³ównie dlatego. tylko komendancie policji. . nadal nie otwieraj¹c oczu.Lepiej mi siê modli.spyta³a Norrie. Znam j¹ z widzenia. ale nie wiem. móg³by mu powiedzieæ Kucharz. Wdowa po szeryfie. zatrzyma³a siê przed domem McCainów. Ca³e miasto pojecha³o do supermarketu. Lekko. W koñcu powierzono im cenne urz¹dzenie. Metro czuæ by³o trochê podobnie. Benny wzruszy³ ramionami. . ten mu siê nawet spodoba³. A w ogóle to pewnie nas wcale nie zauwa¿y.To pani Perkins. Chodzi³o o inne zapachy zalegaj¹ce na mo cie: gnij¹ce drewno.doda³a Norrie.Zbieramy siê . Wszyscy troje spojrzeli na swoje papierosy. I nie chodzi³o o zapach tytoniu. .Nie szeryfie. . Benny wzruszy³ ramionami.Wszystko jedno.Nie mo¿emy jechaæ. zwietrza³y alkohol i kwa ny odór chemikaliów. .zarz¹dzi³ Benny. Norrie szturchnê³a go ³okciem. .odpar³ Joe. ale z daleka. mo¿na pokochaæ).Nie wiem. jak patrzê na przyrodê .Albo z papierosem . W rzeczywisto ci po prostu chcia³ zaczerpn¹æ wie¿ego powietrza. Wyrzucaj¹c go. na koñcu mostu. kiedy t³umy ludzi wraca³y do domu. Strz¹sn¹³ popió³ na rêkê. . póki ona nie zniknie . jak siê nazywa. szczególnie po po³udniu. . Joe kciukiem wskaza³ torbê w koszu przymocowanym do kierownicy górala Schwinn High Plains. . Podszed³ do nich Benny.Co za ró¿nica? Nawet je¿eli nas zobaczy. . g³upku jeden. Jak zu¿yte. gdzie najwyra niej rozgrywa³a siê wielka bitwa o jedzenie.zapyta³a Norrie.

Joemu wyra nie ul¿y³o. . Wymiana zdañ nie trwa³a d³ugo.My licie.Dobra.przypomnia³ mu Benny. chocia¿ nie potrafi³by powiedzieæ. poda³a j¹ pani Grinnell.Norrie wetknê³a papierosa w k¹cik ust. . a ona ju¿ zd¹¿y³a straciæ na wadze. przechodzi ulicê.. ¿e Dale Barbara uwa¿a³ Joego za najodpowiedniejszego cz³owieka do wykonania tego zadania (które z Bennym i Norrie woleli nazywaæ misj¹).odraportowa³. dlaczego pani Perkins nie mia³aby zajrzeæ do jego mamy. .Wraca na Main Street . od razu mu siê pogorszy³o. .. który siedzia³ gdzie w motel popijaj¹c piwo i ogl¹daj¹c HBO.Zmierzy³a go . te¿ mu by³o niespecjalnie. Wdowa po komendancie policji wyjê³a z torby du¿¹ kopertê. ¿e idzie do mojej mamy? . . ¿e je li w ogóle ktokolwiek zdo³a uruchomiæ to urz¹dzenie. Szanse chyba s¹ niewielkie.Wchodzi na moj¹ ulicê! . ale zaraz Joe znalaz³ przyzwoit¹ szczelinê miêdzy bocznymi deskami i wyjrza³. po czym zesz³a ze schodów. piêknie .powiedzia³a wtedy Julia Shumway. I kiedy wpatrywa³a siê w zdjêcie tatusia. zna siê na ró¿nych gad¿etach. Gospodyni prawie natychmiast zatrzasnê³a go ciowi drzwi przed nosem. Na szczê cie pani Shumway j¹ przekona³a.oceni³ Benny. Joe poczu³ siê bosko. No. twierdz¹c. który zosta³ za miastem. najwyra niej zdziwiona lub zak³opotana. Nie minê³y jeszcze trzy dni od powstania klosza. Wtedy na chwilê straci³y j¹ z oczu.Cz³owieku. Pani Perkins sta³a jeszcze przez moment. to wy³¹cznie pani syn. Joe go zignorowa³. Ca³k jakby trzyma³a w rêkach fotografiê zmar³ego. .Odwróci³ siê do pozosta³ych dwojga. Ma to we krwi. a nie cz³owieka. W koñcu zgodzi³a siê z pani¹ Shumway. Pani Perkins rozmawia³a z pani¹ Grinnell. Wygl¹da³a z nim fantastycznie twardo. mo¿e dlatego. fantastycznie ³adnie i fantastycznie doro le. . . czego w³a ciwie siê obawia³. . Joe i Norrie siê za miali.Barbie uwa¿a.Nagroda tygodnia. Po chwili ch³opcy znów spojrzeli na ulicê. Mill Street ma cztery przecznice d³ugo ci! . . idzie na wzgórze. By³a wtedy zwrócona twarz¹ w stronê mostu.Kamera na jedenast¹. a Joe za nic w wiecie nie chcia³by jej przysporzyæ wiêcej zmartwieñ.Nooo. Benny uniós³ do ust wyimaginowany mikrofon. Proszê pani . ¿e mama martwi³a siê o tatê. A sprawa jest bardzo wa¿na . wiêc dzieciaki odruchowo cofnê³y siê g³êbiej w cieñ. ci¹gniêt¹ zmartwieniem. lecz kiedy spojrza³ na twarz matki.M¹dry z niego ch³opak. I tak o ma³o mu nie zabroni³a tej wyprawy.

rzuci³ Benny. 3 Brenda zniknê³a miêdzy drzewami rosn¹cymi przy Mill Street.Spotkamy po drodze ludzi .odpar³ zgodnie z prawd¹.Komu w de.Pakujemy go z powrotem do torby. gdy bêdzie mia³ wiêcej czasu. . proszê pani. . Wiêc musimy mieæ nadziejê. Jemu tego nie musia³a mówiæ. temu ce.Powiedzia³em. . który kilkakrotni e przechodzi³ z r¹k do r¹k: od Barbiego do Ry¿ego. ¿e nie bêd¹ na nas zwracali uwagi.spyta³ Benny.odpar³ Joe ostrzej. ¿e maj¹ nie daæ siê z³apaæ.powiedzia³ Benny'emu i Norrie. która przekonywa³a mamê. ¿e powinien zapaliæ jeszcze raz. A mo¿e lepiej nie? By³ uzale¿niony od komputerów.Postarajcie siê nie rzucaæ w oczy. Vaughana i od je¿d¿enia na desce. . . jak wa¿na jest ta wyprawa dla ca³ego miasta.Benny'ego i Norrie? Nie ma sprawy.uwa¿nym spojrzeniem od stóp do g³ów. kiedy . Jasna rzecz. W torbie tkwi³ stary ¿ó³ty licznik Geigera.Nie wiem . . Joe zgasi³ papierosa w zakrêtce od soku.Bêdziesz ostro¿ny? Joe obieca³. postanawiaj¹c. . W pamiêci mia³ s³owa pani Shumway.A je li siê trafi¹ jacy gliniarze? . . westchnê³a. ¿e pod placem jest zakopany jaki kosmiczny generator? . Chyba rozumia³ to lepiej ni¿ one obie razem wziête.Wszystko jest mo¿liwe. ni¿ zamierza³. synu? .doda³a Julia. ¿eby siê skoncentrowaæ na nowym do wiadczeniu.poleci³a Julia. . I wyci¹gamy frisbee.Dobra .I jeszcze jedno . co mam na my li? . nastêpnie wyj¹³ torbê na zakupy z drucianego koszyka. . jak ju¿ siê skoñczy ten cyrk pod supermarketem.Pewnie ca³e t³umy.I zabierz ze sob¹ przyjació³ . .Naprawdê my lisz.i w koñcu trafi³ do Joego. Ostro¿nie zdusi³ papierosa w prowizorycznej popielniczce. . . . ¿e to mo¿liwe . od komiksów Briana K. . Rozumiesz. Oznacza³o to. ¿e bêdzie ostro¿ny.Tak.spyta³a Norrie.Kiedy ty tak urós³. Chyba dosyæ tych przyjemno ci. . od Ry¿ego do Julii .

Cukierek albo psikus lepsze ni¿ migus . Zanurkowa³a pod lu no zwisaj¹c¹ ta m¹ policyjn¹. ale nie chcia³ niepotrzebnie rozbudzaæ w nich nadziei. .Masz najs³uszniejsz¹ racjê . Opu ci³ wzrok na skarpe .Albo stary damski but . ¿e tego rodzaju pytania potrafi³y ich zainteresowaæ.Oby wasze mod³y okaza³y siê skuteczne. kiedy by³ u nich pani Shumway z licznikiem Geigera. Siedzia³a na kanapie i trzyma³a w d³oniach fotografiê mê¿a.Jedziemy szukaæ . siedz¹c w salonie. .ofuknê³a go Claire McClatchey. które wygl¹da jak skarpetka Joego McClatcheya. .odezwa³ siê Joe. g³upku . Norrie w milczeniu obserwowa³a. zanim wyruszyli na poszukiwania. no nie? . którymi móg³ sam pokierowaæ. Je¿eli kopu³a nie by³a pochodzenia nadnaturalnego.To jest Chester's Mill . mimo to mia³ jedno ¿yczenie.Taki nasz los.Nie nazywaj przyjaciela g³upkiem . .zgasi³ go Joe. . ale te¿ obrzuci³a Benny'ego karc¹cym spojrzeniem. ¿e to prawdopodobne. Joe nie wierzy³ w ¿adne mod³y za sprawy.Strasznie tam ciasno by³o. Joe im nie przeszkadza³.dyngus. bo ka¿ê ci w¹chaæ stopê . nie le . 4 Wcze niej tego ranka. je³opie. .podrzuci³a Norrie. Pole si³ow e musia³o zostaæ w jaki sposób wygenerowane. D³ugo i naprawdê. t³umi¹c u miech. . . to powsta³a na skutek dzia³ania pola si³owego.W tym kszta³cie.Nie le. . dawaj batonik. ¿e cipa jej odlecia³a . W sobie zreszt¹ te¿.zacytowa³a pani McClatchey.W zasadzie s¹dzi³. Jego zdaniem podchodzi³o to pod elektrodynamikê kwantow¹. .powiedzia³.zgodzi³ siê Benny. jak Joe rozk³ada skarpetkê na dywanie i wyg³adza d³oni¹.Gdzie ona ma rodek? Benny i Norrie przestawili szare komórki na wy¿sze obroty. .Cicho. tyle dzieci mia³a. z zupe³nie innej beczki: ¿eby po znalezieniu generatora Norrie go jeszcze raz poca³owa³a. zdj¹³ z prawej nogi but i bia³¹ skarpetkê. Lubi³ ich miêdzy innymi za to.zdecydowa³a Norrie. Chudzielec Joe.za mia³ siê Benny. . Mieszkamy w mie cie.Jedna stara kobieta w bucie sobie mieszka³a . tak samo jak poprzedniego dnia. . ¿e to wiêcej ni¿ mo¿liwe. Gimnazjalna wersja rymowanki brzmia³a nieco inaczej: Tyle dzieci mia³a.

odezwa³a siê w koñcu Norrie.. Nie taki jak w figurach geometrycznych. . czy to zejdzie . to on chcia³ grzmotn¹æ tym wyja nieniem.powiedzia³ Joe.Ale pewnie i tak przydadz¹ siê nowe. .rodek nie bêdzie taki jak w kole albo kwadracie .? . To jest rodek.krzykn¹³ Benny i ponownie uniós³ d³oñ.Bêdê ich pilnowa³a.Tak mi siê wydaje. ale kto wie..Jeszcze jedna pi¹tka.podsumowa³a pani McClatchey . Matka trochê podciê³a mu skrzyd³a. . Joe pokiwa³ g³ow¹.Oj.Przynajmniej plac to miejsce bezpieczne . . ¿e to my jeste my fachowcami. .Niech pani siê nie martwi . . ..Skarpetka to te¿ kszta³t geometryczny . Zastanowi³a siê nad tym chwilê. matko brata.Na mapie Chester's Mill jest zbli¿one do sze ciok¹ta . gdzie spód w kszta³cie stopy przechodzi³ w górn¹ czê æ.Nie wiem. . . . Oj. lekko ci¹gaj¹c brwi. Nie chcia³ jej zasmucaæ jeszcze bardziej.Ale niewa¿ne.Na mapie to by by³o mnie wiêcej w okolicach placu.westchnê³a Claire. Wysil zdrowy rozs¹dek. czasami jeste mêcz¹cy. Joe postawi³ kropkê wiecznym piórem. nadal ze zdjêciem mê¿a w d³oni. proszê pani! . mamo.powiedzia³a Norrie.zauwa¿y³ Benny. nawet Claire siê u miechnê³a.Tak jest! .Zanim zd¹¿y³ zadaæ nastêpne pytanie.ucieszy³ siê Benny. Tym razem Claire nie podnios³a rêki.generator powinien byæ mniej wiêcej po rodku miasta. Podniós³ rêkê.powiedzia³a. . Ch³opak u miechn¹³ siê smutno. Tam bêdziecie szukaæ? . ¿e je li faktycznie co znajdziecie. . . . Blado u miechniêta. matko brata mojej duszy. . .. pomy la³ Joe. zdaje siê.Super. .u ci li³ Joe.. Obiema trzyma³a fotografiê.Tutaj.Bo twoim zdaniem . Claire McClatchey przybi³a Benny'emu pi¹tkê. zostawicie to fachowcom za¿¹da³a Claire. Benny. .Obiecajcie mi tylko.Tam bêdziemy szukaæ najpierw .Niech pani przybije pi¹tkê. odezwa³a siê jeszcze raz: .Tylko jak go nazwaæ? Skarpetkagon? Norrie wybuchnê³a miechem. Norrie wskaza³a na skarpetce miejsce. Jednak tego nie powiedzia³. .

wiate³ko zasilania b³yszcza³o jasno na bursztynowo.W³¹czaj. . gotowe p³yn¹æ w dó³. .zwierzy³a siê kolegom. Dziewczyna rozlu ni³a u cisk. Joe po³o¿y³ kciuk na w³¹czniku.Dosyæ tej zabawy w chowanego. We trójkê przestawili suwany prze³¹cznik. I zaraz na wierzchu po³o¿y³ d³oñ Benny. jak siê uprze. gdyby nie Norrie. Joe skamienia³. ¿eby zal ni³y jak nowe. Ig³ wskazuj¹ca IMPULSY NA SEK. .Moja mama mówi dok³adnie to samo. Ka¿de z nich kolejno w³¹cza³o i wy³¹cza³o urz¹dzenie.W³¹czaj! . 5 Joe z przyjació³mi zeszli ze wzgórza a¿ do estrady na rodku placu. je¿eli nie bêdzie on emitowa³ fal alfa albo beta. ale ja go kocham. bo na pó³nocy kopu³a przegrodzi³a rzekê tam¹.No dobra . W domu Joego przetestowali licznik Geigera wielokrotnie i wszêdzie dzia³a³ niezawodnie . . Potem wskazówka opad³a na plus dwa i tam zosta³a. Pewnie by tak sta³ jeszcze jaki czas. . jedna wystarczy³o je przemyæ sod¹ oczyszczon¹. na mie cie .Bo mnie szlag trafi! .zw³aszcza przy zegarze z fosforyzuj¹c¹ tarcz¹. po³¹czonym z urz¹dzeniem spiralnym kablem przypominaj¹cym przewód od s³uchawki telefonicznej.popar³a go Norrie.On ma normalnie wira na punkcie baterii . Norrie cisnê³a Joego za ramiê. ale trzy sze ciowoltowe baterie. a styki za niedzia³y.odezwa³ siê Benny. Joe powoli obszed³ estradê. Zmierzy³ pozosta³ych dwoje ponurym spojrzeniem. Teraz nieustraszeni je d cy uratuj¹ Chester's Mill. Poziom wody siê obni¿y³. Czu³. ale trzyma³a siê blisko zera na skali. Teraz jednak. która po³o¿y³a d³oñ na jego rêku.I kiedy siê zabije. ig³a zadr¿a³a raz czy drugi. pomy la³ Joe. ¿e maj¹ do czynienia z promieniotwórczo ci¹ naturaln¹.. wyci¹gaj¹c przed siebie rêkê z czujnikiem licznika. Jako im nie sz³o. Za ich plecami szumia³a Prestile. . Do jutra zostanie tylko szlam.Zdajecie sobie sprawê. ¿e zrobi jaki trik na desce. Pot wyst¹pi³ mu na czo³o. Bateria zasilaj¹ca urz¹dzenie wyczerpa³a siê ju¿ dawno. W³¹czamy to cudeñko. ¿e to urz¹dzenie mo¿e wskazywaæ zero nawet blisko generatora.rozkaza³ Benny. natychmiast skoczy³a na plus piêæ.. . Chocia¿ nie mieli do wiadczenia w korzystaniu z czujników promieniowania. jak zbieraj¹ siê coraz wiêksze krople. . Bardzo ostro¿nie (i z autentycznym szacunkiem) Joe wyj¹³ licznik Geigera z torby na zakupy. odgadli.Fakt .. Norrie poszpera³a w szafce z narzêdziami ojca i znalaz³a nie jedn¹. Drgania wska nika by³y prawdopodobnie .

No i oddalimy siê od centrum. ROK ZA£.zaproponowa³ Joe. Na mo cie by³o ch³odno i mroczno.Niech bêdzie. budz¹c raczej smutek ni¿ zachwyt. wskazówka drgnê³a. W³a ciwie go to nie zdziwi³o. Chop suey. ale.ucieszy³ siê Benny.. .Daj . Benny wzruszy³ ramionami i odda³ dziewczynie licznik. Jesienne li cie zwisa³y z ga³êzi. widzia³ tarczê licznika.Fakt. Kilka osób zosta³o pokaleczonych.Super .Mo¿e bêdê mia³a wiêcej szczê cia. . Nawet nie pomy leli o wyci¹gniêciu frisbee. tym razem za kó³kiem hummera swojego ojca.za¿¹da³a Norrie.Nic. Pewnie g³upio.Chod cie do mnie . patrz¹c nad ramieniem Norrie. Na krótko przyci¹gnê³a ich spojrzenia. . . Zeszli na drugi brzeg obok znaku OPUSZCZASZ MIASTO CHESTER'S MILL. wskazówka na tarczy sta³a miêdzy plus piêæ a plus dziesiêæ. który znów poczu³ siê lepiej. Szli gêsiego. . Joe wzruszy³ ramionami. ¿e za kierownic¹ siedzia³ Junior Rennie.Najlepiej chiñszczyznê. ten i ów pcha³ przed sob¹ wózek z supermarketu.. lecz nie zwrócili uwagi na to. Ma³o kto spo ród wracaj¹cych d domów patrzy³ na plac. On ich te¿ nie zauwa¿y³. jesionami i brzozami. W dodatku zachcia³o im siê je æ. . znowu byli zapatrzeni w skalê licznika. Normalnie nikt nie robi tego tak jak ona. 1808.zamilk³a.Mama co nam wykombinuje. lecz mimo wszystko by³ mocno rozczarowany. które zabrali ze sob¹ w ramach kamufla¿u . . ¿e to nie mo¿e byæ takie ³atwe. Tak tylko sobie pomy la³am.byli zbyt zajêci. . Joe spojrza³ na Benny'ego. Zreszt¹ nie by³o to potrzebne.spowodowane jego ruchami.zaproponowa³a Norrie. Wiêkszo æ taszczy³a zapasy ¿ywno ci. jak doskonale uzupe³niaj¹ siê rozczarowanie i brak zaskoczenia. zmieniaj¹c siê pr zy liczniku Geigera. . gdzie w g³êbi duszy wiedzia³. Ale tam jest tylko las. ¿eby zbyt nio nie nadwerê¿yæ przegni³ych desek. Widzieli samochód skrêcaj¹cy w Mill Street. . Stamt¹d wydeptana cie¿ka prowadzi³a w górê miêdzy dêbami. . . W po³udnie Joe i przyjaciele gotowi byli siê poddaæ.Ale co? . Prawie wszyscy wygl¹dali na zawstydzonych. jednak Joe. Zadziwiaj¹ce. Zanim dotarli do cie¿ki. Odda³ jej urz¹dzenie bez sprzeciwu. Karetka na sygnale pojecha³a w stronê Food City. Wrócili do mostu Pokoju i przeszli pod ta m¹ policyjn¹. Przez nastêpn¹ godzinê chodzili we wszystkie strony po placu.Mo¿e jeszcze spróbujemy po drugiej stronie rzeki? . Gdy minêli rodek mostu. Kiedy jednak Junior jecha³ w drug¹ stronê.

Pomy la³am sobie. Chocia¿ zarumieniona. . . Sam go sobie wzi¹³. ¿e pomys³ nie by³ g³upi.Black Ridge . . ¿e ma sto tysiêcy watów czy co takiego.Stoi w przecince i wysy³a Jezusa w wiat. jak wskazówka przesuwa siê na plus dziesiêæ.Tata mówi. jeste genialna. Mo¿e to tam. .powiedzia³a Norrie. Wycelowa³ czujnik licznika w odpowiednim kierunku.Jasne! . Wskazówka podskoczy³a. Mo¿e to co . .przyciê³a mu Norrie. ¿eby by³ wysoko.O.wyrwa³o siê Benny'emu. ale ten nadajnik jest potê¿ny .Wie¿a WCIK nie jest wysoko . wystarczy. . Wszyscy troje zafascynowani patrzyli. . Leciutko. po czym ustawi³a siê mniej wiêcej na plus osiem. Stukn¹³ w szybkê czytnika.przytakn¹³ Benny.powiedzia³ Joe.Fakt .odpar³a Norrie. W koñcu nie musia³ czekaæ na poca³unek. . Górny koniec zaznaczono kolorem czerwonym.Przy Black Ridge Road jest stary sad .Tam.Mo¿e co byæ.doda³ Benny. lecz nadal mia³a ci¹gniête brwi. .spyta³. Jakie trzy kilometry. . Mo¿e cztery. Licznik niespecjalnie wariuje.zgodzi³ siê Joe.stwierdzi³ Benny.Ale po obiedzie . ¿e generator i nadajnik to mniej wiêcej to samo .Poza dziesi¹tk¹ skala szybko d¹¿y³a do plus piêciuset i zaraz do plus tysi¹ca. Joe przybi³ ¿ó³wika. chocia¿ nie mia³o cmokn¹³ tylko w k¹cik ust.Po czterdziestce .Wzgórze Black Ridge . . czego szukamy. Wiêc pomy la³am sobie: Gdzie jest najwy¿sza czê æ miasta? .No tak.przypomnia³ sobie Joe.No i nadajnik nie musi byæ po rodku. lecz Joe mia³ niezbit¹ pewno æ.O co ci w³a ciwie chodzi³o? . Lepiej pojed my tam na rowerach. ja pieprzê . . Norrie.Widaæ stamt¹d ca³e Mill. . . po czym wskaza³ w odpowiedni¹ stronê. a mo¿e nie byæ. Benny patrzy³ na drgaj¹c¹ ig³ê. . . TR . . ¿e i tak pokazuje co wiêcej ni¿ promieniotwórczo æ naturaln¹.Wygl¹da na to. Mia³ siebie za cz³owieka praktycznego. a Joe przygl¹da³ siê Norrie. ma krótszy zasiêg. Na razie wskazówka znajdowa³a siê ca³e kilometry poni¿ej tego miejsca. Wiem na pewno.90 te¿. Jak zwykle pyskata. Dziewczyna wygl¹da³a na zadowolon¹.zgodzi³a siê dziewczyna i unios³a piê æ. Tak mówi tata. . .

odpowiedzia³.Nikt nie uwierzy. . Tylko czy naprawdê chcia³ poznaæ odpowied ? Byæ mo¿e. rzuci³ kluczyki od samochodu na biurko. Dobry z niego ch³opak. .odpar³ Du¿y Jim.Wszystko za³atwione.Pójdziemy do wiêzienia? .Sk¹d wiesz? .Mogê spróbowaæ. .stwierdzi³ Du¿y Jim. .Chyba tak . . Natomiast zapyta³. obla³ egzaminy.6 W czasie gdy Joe. wiêc uwierz¹. Te¿ powiniene czasem poczytaæ.Bêdziesz potrzebowa³ pomocy. ale pewnie lepszy by³by Thibodeau.Bo znam historiê. Junior potar³ skroñ. a Ry¿y Everett z pomoc¹ Barbiego i dwóch nastolatek opatrywa³ w szpitalu ofiary zamieszek pod supermarketem. niestety g³upi. mia³ zabezpieczone ty³y. gdy ta wied ma Perkins zaczê³a go obrzucaæ oskar¿eniami. . Benny i Norrie jedli obiad w domu McClatcheyów (faktycznie dostali chiñszczyznê). nawet wtedy. nadal u miechniêty. raczej niegro nie. a mo¿e poproszono go o rezygnacjê? Nie czas jednak ani miejsce na takie pytania. Ludzie s¹ przera¿eni. U miechn¹³ siê. ¿e zabi³ Brendê Perkins. .Nie .Wszyscy uwierz¹. Mo¿esz wzi¹æ Franka. Du¿y Jim Rennie w swoim gabinecie przegl¹da³ listê. nie posta³a mu w g³owie nigdy w ¿yciu. je¿eli mo¿e siê ruszaæ. synu? Junior kiwn¹³ g³ow¹. . odhaczaj¹c kolejne punkty. Du¿y Jim ponownie zapyta³ siebie. . co te¿ siê dzieje z tym m³odym cz³owiekiem. Tak to jest na tym wiecie. . Zobaczy³ swojego hummera wracaj¹cego na podjazd i odznaczy³ nastêpn¹ pozycjê: Brenda do³¹czy³a do pozosta³ych. dlaczego Junior przerwa³ naukê w Bowdoin College. Uzna³. na szczê cie ju¿ nie wygl¹da³ jak mieræ.Mylisz siê . Na koñcu jêzyka mia³ pytanie. czy syn zdo³a mu wy wiadczyæ jeszcze jedn¹ drobn¹ przys³ugê.Do wiêzienia pójdzie Dale Barbara. My l. Nawet gdyby kopula nie przetrwa³a do wieczora. ca³kowicie i bezdyskusyjnie. ¿e móg³by wyl¹dowaæ za kratkami. Junior nic nie powiedzia³.zapyta³ z prawie bezinteresownym zaciekawieniem. Rzuci³ szko³ê. Junior wszed³. . Lewe oko mia³ zaczerwienione. . By³ blady i powinien siê ogoliæ. Na pewno nie Searles. ¿e jest gotowy. byæ mo¿e.

u miechn¹³ siê rozanielony. .. A potem niech Pete przejdzie d o biura i.Policja .myk.przerwa³ jej Du¿y Jim. .Daj mi komendanta. Wy³¹cznie dlatego u¿y³ tego s³owa. Z trzaskiem rzuci³a s³uchawkê na blat. Przynajmniej w granicach miasta. . id tam i przy³ó¿ po ³bie najbardziej agresywnemu. ¿eby go o tym poinformowaæ.trzeba j¹ koniecznie podaæ . S³ychaæ by³o. Sam Verdreaux wykona³ zadanie. .. Staram siê nie zamykaæ ludzi. zupe³nie straci³a urzêdowy sznyt.. Na razie mia³ jeszcze sporo do zrobienia. ¿e siê pieszy.. s¹ w ciekli jak osy. Wybra³ numer komisariatu.Czy dzisiaj kwestia zwiêkszenia si³ policyjnych wydaje ci siê sensowniejsza. Ciê¿ko dysz¹cy Randolph. jak kto kogo wyzywa od skurczysynów i z³odziei.. a¿ wreszcie kto podniós³ s³uchawkê. Jeste my bardzo zajê. Na posterunku policji odezwa³y siê trzy sygna³y z rzêdu..Kiedy ju¿ bêdzie po wszystkim. a w³a nie tego by³o mu trzeba. a w tle jeszcze s³ychaæ by³o ha³as i zamieszanie. . ¿e Stacey nienawidzi byæ nazywana skarbem. . Du¿y Jim wzi¹³ do rêki komórkê.Najpierw co sprawdzê. . Nie czeka³a. tak.Wiedzia³. Ta nowa ma³a. Je li cz³owiek naprawdê musi przekazaæ pi³kê . Ci.Co mam zrobiæ? .O Chryste. Wszyscy siê wzajemnie oskar¿aj¹. . je li chcia³ komu zale æ za skórê. ¿e szatañski wynalazek oka¿e siê równie przydatny jak wymiona u byka. Moment pó niej zosta³ prze³¹czony na oczekiwanie. co nie trafili do szpitala z powodu po³amanych ¿eber albo innych takich.zapyta³ Rennie. jednak ci¹gle mu siê udawa³o uzyskaæ po³¹czenie. Za ka¿dym razem oczekiwa³. choæ Stacey nie zada³a sobie trudu.Nie bêdê dzwoni³ pó niej .Twoim zdaniem dzwoni³bym z jak¹ ma³o wa¿n¹ spraw¹? Skarbie. proszê siê roz³¹czyæ i zadzwoniæ pó niej. Gdy us³ysza³. . robi skutecznie..rzuci³a w s³uchawkê.Mówi Jim Rennie. U miech Du¿ego Jima sta³ siê znacznie szerszy.przy tych rzadkich okazjach. skarbie.W³a nie stara siê przerwaæ bójkê. Myk . a czas siê kurc zy³. Roux wyl¹dowa³a w szpitalu z kompletnie rozwalon¹ doln¹ po³ow¹ twarzy. Przez kilka chwil s³ucha³ McGruffa the Crime Doga. Du¿y Jim by³ nie w ciemiê bity.Mów szybko. kiedy nie mo¿na rzuciæ samemu . zanim Stacey Moggin odebra³a. Wygl¹da jak narzeczona Frankensteina. Du¿y Jim wcale nie by³ tym zaskoczony. Jim. mam tu dom wariatów.. . komendancie? . Dostali my bêcki.Je li sprawa nie jest pal¹ca. ale po³owa z nich chce posiedzieæ. bior¹c pod uwagê poranne atrakcje. jak leci. i nie prze³¹czy³a go na oczekiwanie. a¿ skoñczy. Proszê zadzwoniæ pó . . . Oczywi cie by³a to kwestia wyczucia.

Bêdziemy potrzebowali wiêcej. Jak chcesz. gdy rozbi³o siê co jeszcze. Im i ich rodzinom. ch³opaki Killiana s¹ g³upsi od butów.Kto j¹ trafi³ kamieniem . co siê dzisiaj wydarzy³o? Ale¿ oczywi cie! My lê.Fatalnie . .rykn¹³ Randolph.. sam bym ci powiedzia³.Zgoda. ¿e opatrunek zmieni³ mu Barbara i ¿e wykona³ kawa³ dobrej roboty. teraz ju¿ chyba wróci³ do formy. musieli my mu zmieniæ banda¿e. . Po prostu mi go tu przy lij.stwierdzi³ Du¿y Jim..Gdyby ta informacja by³a ci potrzebna. . .w³a ciwej osobie. Na przyk³ad ch³opaki Killiana. .. U miechniêty Du¿y Jim odsun¹³ telefon od ucha. Pó niej Junior i Frank sporz¹dz¹ listê nowych rekrutów.Po tym.Randolph zni¿y³ g³os. Wygl¹da nieciekawie. Nie by³a to jedna osoba. Na jaki czas straci³ przytomno æ. We za dupê. .Jim. . .Kto zaatakowa³ moich ludzi.Powiedzia³.Jasne..Nawet znam kilku takich spo ród cz³onków Ko cio³a Chrystusa Odkupiciela. je li inaczej siê nie da! . . . Dla Juniora mam inne zajêcie. Przy lesz Juniora? Frank jest tutaj. Rozleg³ siê trzask. Thibodeau te¿.No dobrze. Pos³a³em go do szpitala na zszycie.Mel Searles te¿ dosta³. ¿e na pocz¹tek przyda ci siê dziesiêciu. Przy lij go do mnie.Zabraæ tych dwóch.Randolph nie by³ przekonany. tamtych. kretynie. Zap³acisz kwitami. . Nie tych. ale ju¿ jest w niez³ej formie. Naprawdê mo¿esz za³atwiæ wiêcej ochotników? . A jednocze nie wyra nie mia³ nadziejê. Co spad³o albo zosta³o rzucone. Zdrowo oberwa³ pod sklepem.powiedzia³ Du¿y Jim. ¿e znajdziesz wielu chêtnych rekrutów pomiêdzy m³odymi lud mi ¿yj¹cymi w tym mie cie . . kiedy siê zacznie racjonowanie. .Po co? . I dla Thibodeau. Frank i Junior pomog¹ ci ich ci¹gn¹æ. .. Ale przy tym s¹ silni i s³uchaj¹ rozkazów. . Pan Barbara nie bêdzie siê zajmowa³ zmienianiem banda¿y zbyt d³ugo.Spokój! .. A poza tym umiej¹ strzelaæ. mo¿e dwunastu praworz¹dnych. .Jestem pewien. Dasz im kupony na ¿ywno æ. Rozmowê przerwa³a wie¿a awantura.Zabawne. I tak s³ysza³ doskonale.ci¹gn¹³ Randolph. Nie! Nie aresztowaæ! Wywal ich st¹d. .Mamy uzbroiæ tych ¿ó³todziobów? . je¿eli to wszystko nie skoñczy siê do przysz³ego tygodnia. godnych zaufania m³odych ludzi.

a w czwartek jeszcze z piêciu.Przypomnij mi. Barbie stara³ siê utrzymaæ rozmowê w lekkim tonie. Co ty na to? Junior siê zdziwi³.Tato.A jak ju¿ Barbara znajdzie siê za kratkami. . bardzo Du¿ego Jima rozczarowa³.Spalenie redakcji Democrata . zdolnych m³odych ch³opaków..Tyle razy by³am w tym gabinecie .Dzisiaj? Najpierw drobny rekonesans i odrobina planowania.Jutro bêdziesz mia³ paru nowych osi³ków.pocieszy³ go Du¿y Jim.Nawet gdyby pomy la³a. . . przysz³o ci mo¿e do g³owy.zapyta³ Junior. . Przy planowaniu wam pomogê. gdy z pierwszym kursem karetki znalaz³ siê w szpitalu. Wystarczy tyle? Roz³¹czy³ siê. . . by³ . zanim Randolph odpowiedzia³. bo czeka was pracowita noc..Po ca³o ci! 7 . . Potem we miecie udzia³ w aresztowaniu Barbary. ty i Thibodeau zjecie porz¹dn¹ kolacjê. ¿e bêdzie ciê cerowa³ facet. . Teraz przy lij mi tu Thibodeau.Chwilê pó niej znów trzyma³ s³uchawkê w rêku.Co mamy z Carterem zrobiæ? . Przynajmniej. ¿eby ta ostatnia cela. . ¿e mog³abym sama znale æ siê na le¿ance. I przypilnuj.. by³a gotowa na przyjêcie nowego lokatora.Cztery morderstwa plus wywo³anie zamieszek pod supermarketem. który ci z rana serwowa³ stek z jajkami.a nigdy jako nie pomy la³am. ¿e jeste por¹bany? Du¿y Jim pokiwa³ g³ow¹.U³o¿y siê . ale poniewa¿ wci¹¿ opatrywa³ kolejnych rannych od chwili.Dlatego. ¿e w najbli¿szej przysz³o ci wydawanie gazety nie bêdzie le¿a³o w interesie naszego miasta. bo jako nie pamiêtam.Co takiego? . Masz jakie obiekcje? .Nic a nic. . Dzi po po³udniu zamieszka w niej pan Barbara.Dlaczego? Zadaj¹c to pytanie. Chyba nie masz nic przeciwko temu? . to pewnie za nic w wiecie by sobie nie wyobrazi³a.powiedzia³a Ginny Tomlinson swoim ca³kiem nowym nosowym g³osem . na samym koñcu. dlaczego marzy³em o tej robocie.. . .Pod jakim zarzutem? .

gdy nos wróci³ mniej wiêcej na w³a ciwe miejsce. Ginny nawet nie krzyknê³a. Barbie nie zd¹¿y³ zaproponowaæ Ginny.zwyczajnie zmêczony. .. .powiedzia³. Georgia Roux co najmniej przez miesi¹c bêdzie siê ¿ywi³a zupk¹ i koktajlami mlecznymi. Ca³kiem jakby ci¹ga³ ko³pak. ale mo¿e faktycznie istnieje reinkarnacja i dziewczyna sobie zas³u¿y³a? . zanim poszed³ do innych pacjentów.Ry¿y da³ jej morfinê.Spójrz na to od ja niejszej strony . . Barbie zerkn¹³ na swój. lecz wyra ny trzask. . Barbie mu pomaga³. .powiedzia³a Ginny. Potem by³a ju¿ ca³kiem spokojna . Georgia wy³a na ca³y szpital. Ry¿y wetkn¹³ jej w dziurki od nosa gazê nas¹czon¹ medyczn¹ kokain¹.Piêkno ci¹ nigdy nie by³a. . us³yszawszy nieg³o ny. miertelnie siê ba³. . ¿eby rodek znieczulaj¹cy dobrze zadzia³a³ (przez te dziesiêæ minut zaj¹³ siê fatalnie wywichniêtym nadgarstkiem oraz zabezpieczy³ banda¿em elastycznym spuchniête kolano jakiej kobiety z du¿¹ nadwag¹). a ju¿ by³o po wszystkim. ¿eby krzycza³a ci¹gaaaj! .I ma mózg aligatora . s³ysza³am. By³y asystent lekarza by³ fantastycznie szybki. trzymaj¹c pielêgniarkê za g³owê i dodaj¹c jej odwagi.Czy to ona krzycza³a? Barbie pokiwa³ g³ow¹. wyprostowa³ przegrodê. zanim bêdê mog³a znowu zje æ stek .Georgia? Tak.Oczywi cie. . Dziewczyna jest wielka jak koñ. Odczeka³. ¿e komu zaszkodzi. lecz na d³ugo nie wystarczy³o. ale nieprêdko zechce spojrzeæ w lustro.Umilk³a na moment.Jest taka? .Nikomu bym nie ¿yczy³a tego. ¿e w du¿ej czê ci przyczyni³ siê do tego stres. wydzieraj¹c dziury w papierze zakrywaj¹cym le¿ankê. . Zdaniem Barbiego wygl¹da³a trochê jak Rocky Balboa po walce z Apollem Creedem. Tê sam¹ obawê widzia³ na twarzy Giny Buffalino i Harriet Bigelow. po czym wyci¹gn¹³ z nosa pielêgniarki gazowe tampony i chwyci³ skalpel. Podejrzewa³.Jak d³ugo tu jestem? Zegarek mi siê st³uk³. tylko konwulsyjnie poruszy³a palcami. Bardzo z ni¹ le? . . co j¹ dzisiaj spotka³o. Policzki mia³a fioletowe. pomy la³ Barbie.Bêdzie ¿y³a. Ry¿y wetkn¹³ r¹czkê skalpela w mniej uszkodzone nozdrze i u¿ywaj¹c jej w roli d wigni. Ry¿y nastawi³ jej nos. tyle ¿e one nie mia³y w g³owie tykaj¹cego zegarka Jima Renniego. ¿e oberwa³a.Ry¿y poda³ jej dwa percocety .Chyba minie trochê czasu.doda³a Ginny. £zy ciek³y jej po policzkach. zamiast pomóc.ale z mniej napuchniêtego oka ci¹gle p³ynê³y ³zy..I ciszej: . .

Za mia³a siê. . co trzeba. tym szybciej skoñczê. Najgorsze jest czekanie..Wiem. dosta³ kamieniem w g³owê. tyle ¿e pewnie nie zauwa¿y³. Kiedy wbi³a mu siê drzazga pod paznokieæ. naciskaj¹c jak najdelikatniej na mniej spuchniêty policzek. Przeci¹gn¹³ siê. . Im prêdzej zacznê.Aha. .poprosi³. trzymaj¹c pêsetê w rêku. Podpar³ j¹. . Gdy Barbie pochyli³ siê. . ¿e ten gliniarz. Chyba ¿e wcze niej straci ie. . . ¿e Ry¿y sam by go wyj¹³ od razu. . skoncentrowany na nosie.Mowa! Stoi przed tob¹ zdobywca z³otego medalu na olimpiadzie w usuwania szk³a. Przesz³o mu przez g³owê. Napiêcie trochê odpu ci³o. .To prawda. Zaimponowa³a mu.u miechnê³a siê Ginny. ¿e dobrze by³oby daæ siê zabiæ w czasie aresztowania.Tylko siê nie zachowuj jak typowy lekarz u doktora. I co z nim? Przytomny? Na nogach? .Wzi¹³ do rêki pêsetê. dobrze? . bo wiedzia³. a¿ mu strzeli³o w plecach. ¿e ból daje siê jej we znaki mimo leków. co masz robiæ. ¿e trzeba to zrobiæ.To by³a specjalno æ doktora Haskella. Po prostu bojê siê o oczy. Jestem szybki jak b³yskawica. i¿ poczuje siê lepiej. Mikroskopijny przezroczysty sztylet utkwi³ tu¿ pod k¹cikiem lewego oka. po czym od razu skrzywi³a i jêknê³a. dobrze? Muszê zrobiæ. Barbie s¹dzi³. .Je li to zrobisz. . w tym jeden. . kiedy ju¿ trafi do celi. ¿eby mu siê nie lizga³y (z tego samego powodu nie w³o¿y³ rêkawiczek).Dlaczego szanowny pan siê u miecha? .Masz lepszy bajer ni¿ mój by³y m¹¿ .Teraz nic nie mów. Mel Searles z obanda¿owan¹ g³ow¹ wyszed³ ze szpitala przed dwiema godzinami. Czyli zdrowieje szanowna pani ju¿ jakie piêæ i pó³ godziny. ¿e ci siê szk³o z okularów nie powbija³o w ga³ki. Otar³ d³onie. Ginny instynktownie odwróci³a g³owê. .Je li ci to poprawi humor.Przy takim ciosie mia³a kupê szczê cia. tak sobie. Ginny zerknê³a na pêsetê.Karma po prostu. Rób. który ciê uderzy³. który rzeczywi cie budzi³ niepokój. kiedy bêdzie po wszystkim.Czy ty w ogóle wiesz. wiedz.Nawet nie zauwa¿ysz. a Czarnoksiê¿nik na to prychn¹³ i za¿¹da³ specjalisty.Wpó³ do trzeciej. Naliczy³ dziesiêæ drobnych okruchów szk³a powbijanych w czo³o i skórê wokó³ oczu. Uzna³. . wyl¹dujesz na pod³odze i trzeba siê bêdzie zajmowaæ tob¹.Powinnam siê ju¿ pozbieraæ i zaj¹æ chorymi. . Ry¿y zaoferowa³ siê z pomoc¹. . jak to siê robi? .A.

Na jednym z nich ten przeklêty pies wygl¹da. co do tego wszyscy byli zgodni. LEKARZ STOMATOLOG.Im szybciej. A ni¿ej widnia³o: EKSPRESOWO. . .Mo¿e te psy w taki sposób siadaj¹. Gabinet mia³ przy koñcu Strout Lane. gdy w drzwiach stan¹³ Ry¿y z metalowym pude³eczkiem po miêtówkach w d³oni i poprosi³ o pomoc. Barbie spojrza³ na pielêgniarkê. przystojniaku! . kiedy Box wyrywa³ mi zêby m¹dro ci. Nazywa³ siê Joe Boxer. Chyba robi³ to rubokrêtem. mogli podziwiaæ zdjêcia chihuahuy Boxera przyklejone na suficie. Nie ma o czym mówiæ. nie uznawa³ ubezpieczenia i przyjmowa³ p³atno æ wy³¹cznie gotówk¹. wiêc poszed³ za Ry¿ym. u³o¿eni w pozycji nieomal poziomej.Oby mia³ racjê. jakby sra³ .A dok³adnie? . Pomalowany by³ na zielono i z³oto . sk¹d otwiera³ siê malowniczy widok na rzekê i most. Niestety .zwierzy³ siê Dougie Twitchell Ry¿emu po której z wizyt.Jest tu taki jeden wrzód na dupie i usi³uje daæ nogê z trefnym towarem. Je¿eli trafi³ do niego jaki drwal z ropiej¹cymi dzi¹s³ami oraz policzkami spuchniêtymi tak. . . Szyld wisz¹cy przed gabinetem przywodzi³ na my l spodenki koszykarza o rozmiarach giganta.Dobra. gapi³em siê na sraj¹c¹ kuchenn¹ cierkê ze lepiami. ale co mi siê ni wydaje. . ¿e przez te pó³ godziny. Normalnie z przyjemno ci¹ bym mu otworzy³ drzwi. 8 W Chester's Mill by³ tylko jeden stomatolog.Hej. Czasem po piech jest potrzebny nie tylko przy ³apaniu pche³. Natomiast pacjenci na fotelu. Pos³a³a mu ca³usa. Na skórze pacjentki zal ni³a drobna pere³ka krwi. Akurat usuwa³ ostatni okruch szk³a. Raczej mam wra¿enie. tym lepiej. Barbie go z³apa³. I rzeczywi cie. ¿e przywodzi³ na my l wiewiórkê z pyszczkiem pe³nym orzechów. Wyci¹gn¹³ okruch szk³a i wrzuci³ do plastikowej miski na stole. i zaczyna³ mówiæ co o ubezpieczeniu . Reszta ju¿ bezproblemowa.Ginny? Jak tam? Tylko machnê³a rêk¹ w kierunku drzwi. . pomy la³. . Barbie wypu ci³ powietrze z p³uc.kolory Mills Wildcats. gdy by³ ju¿ w drzwiach.zawo³a³a. ale dzi jak raz nam siê przyda. Napis g³osi³: JOSEPH BOXER. Mo¿na go by³o podziwiaæ na siedz¹co. Boxer uwija³ siê naprawdê szybko.

.. . lecz ¿aden z kilku stomatologów. Boxer akurat pod¹¿a³ do wyj cia.zap³atê otrzymasz w niebie. . Nie mam upowa¿nienia do przeprowadzania takich operacji. . .. Zreszt¹ i tak na pewno nic z tego nie wyjdzie. i¿ Joe Boxer by³ zaprzyja niony z Jimem Renniem. Ja muszê zarabiaæ na ¿ycie.sprzeciwi³ siê Ry¿y.Jak to mawia pañski przyjaciel Rennie .Ju¿ zosta³em opatrzony. a poza tym chirurgia szczêkowa ma siê nijak do przyklejenia dwóch pla strów. Na r¹czce widnia³y s³owa W£ASNO Æ FOOD CITY. Nie mia³ nic wiêcej. . jako nie podo³a³. za pracê oczekujê zap³aty. mia³ najwy¿ej metr sze ædziesi¹t. Jakakolwiek konkurencja zapewne wymusi³aby na nim zmianê tej drakoñskiej polityki. wracam do domu.To nie ma nic wspólnego z. Dentysta najwyra niej stoczy³ walkê o sw oje gofry. którzy w ci¹gu ostatnich dwudziestu lat próbowa li utrzymaæ praktykê w Chester's Mill.Muszê w³o¿yæ gofry do zamra¿arki.zawo³a³ na widok Ry¿ego. ¿eby siê zwróci³ o pieni¹dze do Ko cio³a albo do ubezpieczalni. wiêc puszczaj! Barbie zwróci³ uwagê na cienki plaster dziel¹cy brew stomatologa na dwie czê ci oraz drugi. Tymczasem Boxer kr¹¿y³ po mie cie porsche.odezwa³ siê Barbie . ¿eby zabiera³ ³apy! . szerszy. Twitch trzyma³ go za rêkaw.Nie ma mowy! . Boxer próbowa³.Mo¿esz siê spodziewaæ. Na zderzaku mia³ naklejkê MÓJ DRUGI SAMOCHÓD TO TE‾ PORSCHE! Gdy Ry¿y szed³ korytarzem. bez wiêkszego efektu. Boxer radzi³ mu. Ludzie gadali. W drugim rêku dentysta dzier¿y³ koszyk wype³niony paczkami mro¿onych gofrów Eggo. same gofry Eggo. Taki przynajmniej mia³ zamiar. teraz spodziewam siê zap³aty. albo gdzie mu tam jeszcze po drodze i wróci³ z gotówk¹. . Barbie podszed³ krok bli¿ej i zajrza³ do zielonego plastikowego koszyka. . .Powiedz temu g³upkowi. ¿e wszystko przez to. na jego prawym przedramieniu. to czy zap³aci³ pan za gofry? . Barbie po raz kolejny odniós³ wra¿enie.Zosta³e opatrzony gratis.zdrowotnym. schowaæ koszyk za siebie.Skoro ju¿ mowa o pieni¹dzach.Nie tak prêdko . ale wyprostowa³ siê dumnie i wypi¹³ pier . ¿e jednak le¿y na parkingu przy Karczmie Dippera pobity do nieprzytomno ci i ni jaki abstrakcyjny koszmar. Boxer by³ niewysoki. czego chcesz. . ale nikt nie mia³ ¿adnych dowodów.krzykn¹³ Boxer. a Barbie w³a nie go dogania³.

musisz je na powrót osadziæ w szczêce Georgii.. .P³aæ. Niezbyt dobra linia obrony przy oskar¿eniu o pl¹drowanie stwierdzi³ Barbie ³agodnie. .zaproponowa³ Barbie. Ry¿y otworzy³ pude³eczko po miêtówkach i wyci¹gn¹³ rêkê przed siebie.Gofry pójd¹ do naszej kafejki . .wietnie..Popatrzy³ na Barbiego wyzywaj¹co. .Nie? Proszê mnie postawiæ przed s¹dem. . . prawie fioletow¹. Rozleg³y siê miechy i .Postawmy sprawê jasno . nauczyciel historii. doktorku. . . Twarz mia³ buraczkow¹. .Co za pytanie! Ka¿dy bra³. ukazuj¹c drobne. Chodzi³a na kolanach i maca³a w ka³u¿ach krwi Georgii Roux. A ja tylko to. za mia³ siê g³o no. A. Ju¿ pana o tym uprzedza³em. . . .I to jak najszybciej.Torie McDonald pozbiera³a je przed supermarketem.Ta operacja nie ma szans powodzenia. Rozci¹gn¹³ wargi. czego chce Ry¿y.mrukn¹³ Twitch. zadbane zêby. a jednak.oznajmi³. W rodku znajdowa³o siê sze æ zêbów.A je li sobie po prostu pójdê? Chaz Bender.Ja nie bêdê pomaga³ .Dopóki pan nie zrobi tego. póki jeszcze mamy pr¹d . . Nie by³ to miech pe³en sympatii. ja ciebie na parkingu spiorê na kwa ne jab³ko. potem Ry¿ego. nie wypuszczê pana z goframi. .To mnie pan zabierz do s¹du! Tylko do którego. co chcia³ . ¿e trzeba p³aciæ! Boxer zmierzy³ spojrzeniem najpierw Bendera. .zaprotestowa³ Boxer. . co?! W mie cie nie ma s¹du! Sprawa zamkniêta! Ha! Zacz¹³ siê odwracaæ do wyj cia. prawda. Wiêc je li chcesz w najbli¿szej przysz³o ci jadaæ na niadani gofry.Konfiskujê .Sam zawsze powtarzasz. .Ka¿dy bra³. mój lito ciwy przyjacielu. ¿e Boxer bardziej wyprostowaæ siê ju¿ nie zdo³a.stwierdzi³ Barbie . ¿e mam ogromn¹ zamra¿arkê i uwielbiam gofry.zawo³a³. . co chcia³.A potem mo¿e ponadziewamy je na widelce i upieczemy nad piecem krematoryjnym.Wtedy. z plastrem na nosie i drugim na boku szyi. .Mowy nie ma! . . Boxer zmierzy³ go hardym spojrzeniem. S¹ doskona³e.stwierdzi³ Ry¿y. Barbie wyci¹gn¹³ rêkê i chwyci³ koszyk.Tak siê sk³ada. p³aæ! .. post¹pi³ krok do przodu. Zacisn¹³ piê ci. . Chaz Bender.Nie wolno! .zadeklarowa³ siê Twitch.ale chêtnie popatrzê. Wydawa³o siê. drogi doktorku. w mie cie nie ma s¹du.Ja pomogê .

przestraszony perspektyw¹ aresztowania za kradzie¿. ods³aniaj¹c p³aski brzuch. . na zawrocie przed szpitalem zatrzyma³ siê zielony wóz komendanta policji oraz radiowóz. . Gina Buffalino i Harr iet Bigelow mia³y oczy wielkie jak talerze. chocia¿ ja bym pacjentowi nie da³ ¿adne gwarancji. Doktor Boxer westchn¹³. Najwa¿niejszy jednak by³ Randolph. Wysiedli z niego Freddy Denton. Junior Rennie. . . Wypadki chodz¹ po ludziach. . ¿eby pokazaæ obie strony. . T³umek w korytarzu patrzy³.oklaski.Postaraj siê. Widzia³ zdumienie na twarzy Ry¿ego. . je li odzyska jeden lu dwa. . .Barbie podniós³ rêce. która go stanowczo przerasta³a.Nie.sam komen dant Randolph w towarzystwie Jackie Wettington. podchodz¹c do drzwi szpitala. Policjanci ju¿ byli w drzwiach. Dla nich w³a nie wybi³a godzina zemsty. Wszyscy mieli kamienne twarze.za¿¹da³. tylko Thibodeau i DeLesseps promienieli. jakby chcia³ go chroniæ. Joe Boxer zacz¹³ siê niepostrze¿enie wycofywaæ.odezwa³ siê Randolph g³o no. nastêpnie odwróci³ siê do lekarza ty³em. Na tylnym siedzeniu jecha³a ¿ona Ry¿ego. ¿eby oni siê o tym dowiedzieli.Pacjentka jest nieprzytomna? Zanim ktokolwiek zdo³a³ odpowiedzieæ.Patrz na mnie! . Na nim i na jego podw³adnych. Wiêcej zrobiæ nie zd¹¿y³.powiedzia³a.Obejrzyj mnie . Bardziej prawdopodobne. kiedy jej wpadn¹ do tchawicy. Wzi¹³ od Ry¿ego pude³eczko po miêtówkach.Wyst¹p. Zdziwi³y Barbiego i trochê zdenerwowa³y. nic nie rozumiej¹c. Barbie pos³ucha³ rozkazu. obróci³ je. Widzisz jakie skaleczenia? Siniaki? . ¿e siê nimi ud³awi. Wszyscy byli uzbrojeni. ¿eby do tego nie dosz³o . Ry¿y wyszed³ przed Barbiego. .Nie rozumiem. W zaistnia³ej sytuacji dziewczyna bêdzie mia³a szczê cie.Jestem jej matk¹. wyjêli broñ. zanim Randolph zd¹¿y³ unie æ broñ i w niego wycelowaæ. Potê¿na kobieta z szop¹ p³omiennorudych w³osów na g³owie odsunê³a na bok Chaza Bendera.Bêdê pilnowa³a. Potem podci¹gn¹³ koszulkê. Zosta³ postawiony w sytuacji. Frank DeLesseps oraz Carter Thibodeau. Boxer siê przygarbi³.Dale Barbara? . . Niekiedy ludzie im pomagaj¹. Pewnie by siê nawet zakorzeni³y. Z zielonego terenowca . Barbie odwróci³ siê do Everetta.Wprawny chirurg szczêkowy w odpowiednich warunkach mo¿e by da³ radê osadziæ te zêby na powrót. na nim nale¿a³o skupiæ uwagê.

beretta w d³oni komendanta wypali³a. niezgrabnie przeskakuj¹c nad Joem Boxerem. .krzykn¹³ Ry¿y.Co jest. Miejscowy osi³ek by³ rzeczywi cie silny. ¿e je li je opu ci.Siemasz. . oboje wyl¹dowali na pod³odze. zêby. trzyma³ rêce w górze. którego Ry¿y posk³ada³ po niegro nym wywichniêciu szczêki. Kiedy zobaczyli. Barbie ba³ siê przesun¹æ potê¿nego lekarza. Junior i Freddy Denton ruszyli do niego szybkim krokiem. Brendan Ellerbee. . uderzy³o o bok lady recepcyjnej. Wiedzia³.Co takiego?! . wyrywaj¹c w niej zadziwiaj¹co du¿¹ dziurê.mrukn¹³ Barbie. mo¿e straci ¿ycie i kto wie. By³ kompletnie os³upia³y. Najwyra niej zacz¹³ siê w nim budziæ gniew. Junior po drodze potr¹ci³ Randolpha. Bardzo wolno podniós³ rêce wysoko do góry.powiedzia³ Carter. lekko utykaj¹c. do cholery?!! Carter Thibodeau. i tak zgi¹³ siê wpó³. ale Linda objê³a go mocno i przycisnê³a do ziemi.powiedzia³a. który pe³zn¹³ do wyj cia. czy tylko on. W koñcu wpad³ na Lindê. ¿eby im siê sprzeciwiæ. ukrywszy g³owê w ramionach. . Gina oraz Harriet krzyknê³y i obie siê wycofa³y z g³ównego korytarza. .On jest niebezpieczny. . tak troskliwie pozbierane przez Torie McDonald.Czy ty oszala³a? . Wyr¿n¹³ Barbiego w brzuch. który nie zrobi³ najmniejszego gestu. kole .Spojrza³ na ni¹ z niedowierzaniem.Nie rób tego .Przestañ! . ryzyko nastêpnych znacznie wzros³o. o co chodzi? . Kula wesz³a w pod³ogê dziesiêæ centymetrów od prawego buta Randolpha.Peter. Strza³ hukn¹³ og³uszaj¹co. choæ doskonale wiedzia³. . W³osy. Ten. W powietrzu rozszed³ siê zapach prochu. podszed³ do Barbiego. .Ry¿y! Nie! .wrzasn¹³ Twitch. na co siê zanosi.Barbie mi pomaga. z trudem utrzymuj¹c równowagê. kopn¹³ dentystê w przedramiê i mu na tê rêkê nadepn¹³.odezwa³ siê Ry¿y.krzyknê³a Linda. zwisa³y mu w str¹kach. Junior i Freddy chwycili Ry¿ego. . Ju¿ raz pad³ strza³. Polecia³ przez hol. ¿e podnosi rêce. Mimo ¿e Barbie zd¹¿y³ napi¹æ miê nie. Odepchnêli go na bok. . zwykle nienagannie uczesane.Nie marnujesz czasu. Odwali³ mnóstwo roboty. . . Metalowe pude³eczko po miêtówkach wypad³o Boxerowi z d³oni. rozs ypa³y siê po holu.Zostañ ..Dosyæ tego! Chcia³ wstaæ. obracaj¹c wnêtrzem d³oni do przodu.Co jest?! . nawet go dotkn¹æ. .

A ¿e nie móg³ siê wyprostowaæ. . gdy Junior wyjmowa³ kajdanki.Aresztujê ciê pod zarzutem zamordowania Angeli McCain. mog³a do³¹czyæ do oprawców. .prychn¹³ Freddy Denton. Nawet Jackie. a¿ siê wpi³y Barbiemu w .Co siê sta³o? . Junior wyci¹gn¹³ do Barbiego rêkê.Stul pysk. rêce trzyma³ ca³y czas w górze. Móg³ winiæ jedynie siebie. wyl¹dowa³by na ziemi i walczy³ o z³apanie oddechu.Najw³a ciwsze pytanie brzmi . Doskonale wiesz.Odsuñ siê. Linda nadal przyciska³a mê¿a do pod³ogi. A mo¿e siê myli³? Porz¹dnym ludziom te¿ czasem odbija³o.rzuci³ Randolph. . oddycha³a ciê¿ko. Trudno j¹ by³o za to winiæ. ¿¹dni sensacji.Barbie nadal mia³ uniesione rêce. Zapomnia³a o ostro¿no ci. Ta przemi³a kobieta.Co cie zrobili.Pamiêtaj .Od³ó¿ broñ. taki ju¿ jest ten wiat. otwarte d³onie.Stañ prosto. Nie nale¿y wymagaæ sprytu od kogo pogr¹¿onego w ¿a³obie. mimo gapiów w holu? Niektórzy pacjenci zawracali. Cogginsa oraz Brendy Perkins . . Barbie zignorowa³ ich oboje. . ale zanim zd¹¿y³ go dotkn¹æ. Ry¿y i Linda Everett le¿eli na pod³odze w milczeniu. . .odezwa³ siê Barbie do Ry¿ego. najmocniej ostatnie. Wtedy pewnie Randolph pomaga³by mu wstaæ kopniakami.. . ¿e gdyby nie by³ przygotowany na cios. ¿e on jest w to wszystko zamieszany.wrzasn¹³ do komendanta Ry¿y. M³ody Rennie zatrzasn¹³ plastikowe obrêcze i cisn¹³.jak daleko Renniemu pozwolisz siê posun¹æ.Twarz mia³a zmienion¹ w maskê nienawi ci. Ruch by³ bolesny.zapyta³ Randolpha. ‾e j¹ do tego zachêci³. Lestera A.Randolph odwróci³ siê do Juniora.krzyknê³a Jackie Wettington. jednak jako siê uda³o. ¿e pozwoli³ jej i æ do Renniego. . . Ka¿de nazwisko rani³o Barbiego.. wygl¹da³. Wiedzia³. na lito æ bosk¹?! . Doreen Sanders. Barbie wykona³ polecenie. ¿e wystarczy najmniejszy pretekst i bêdzie po nim. Czy inni policjanci by siê do niego przy³¹czyli. zwykle najmilsza kobieta pod s³oñcem. idioto! ..Chcesz kogo zabiæ? Randolph obrzuci³ go spojrzeniem pe³nym pogardy.Jakby nie wiedzia³! ..On jest szaleñcem! . . Nic dziwnego. Wystarczy. Patrzy³ Randolphowi w twarz.Skuæ go. . oczy zmru¿one w ciek³o ci¹.Thibodeau . . a nie pretekst.odezwa³ siê do Randolpha .Cholerny psycholi . Wiedzia³. .oznajmi³ Randolph. jakby przed kim bi³ pok³ony. choæ ona musia³aby mieæ powód. po czym odwróci³ siê do Barbiego. . aresztowany opu ci³ d³onie i obracaj¹c siê. przesun¹³ je za plecy.

.Peter . A Ry¿y patrzy³ na Franka DeLessepsa. pretensja. By³ w jego wzroku wyrzut. ¿e je li w czasie zatrzymania pojawi¹ siê u niego jakie siniaki skaleczenia. . Teraz go nie poznawa³. Na szczê cie. kiedy do ciebie mówiê! Randolph obróci³ siê do niego. Nie ma ¿adnych ladów. któremu pomóg³ siê pozbyæ wszawicy po obozie letnim. twarz.Z ca³ym szacunkiem. .On wiedzia³.odezwa³ siê.Ja jestem od sk³adania ludzi.zgodzi³ siê Ry¿y. ¿aden ze mnie policjant ani prawnik.krzykn¹³ Ry¿y.stwierdzi³ Junior.Trzy kobiety! . Ry¿y wsta³.Mówiê do ciebie! . nie twoja sprawa .zapyta³ Frank DeLesseps. Nale¿a³o mu siê.ci¹gn¹³ Frank.huknê³a na niego Linda.Zamknij siê! . .Pokaza³ mi rêce. ¿e po niego przyjdziecie. W³o¿y³ broñ do kabury. Komendant go zignorowa³. ch³opca. nastawi³ nadgarstek wywichniêty przy zdobywaniu drugiej bazy. Kiedy te¿ odratowa³ tego ch³opaka po silnym poparzeniu sokiem sumaka jadowitego. . zacz¹³ siê odwracaæ. lecz j¹ odsun¹³. Prawdopodobnie tak¿e po mierci. Gapie. . by³a wykorzystana seksualnie. . którego leczy³ w czasie ospy wietrznej i odry. Ry¿y nie zwróci³ uwagi na komentarz. którzy rozpierzchli siê po strzale. . . .Wezwiesz Amerykañsk¹ Uniê Wolno ci Obywatelskich? . chocia¿ teraz bêdzie pewnie mia³ siniaka w miejscu. .Nic dziwnego . Eric. to niech ciê Bóg ma w swojej opiece. jak nie patrzy³ nigdy w ¿yciu. Linda próbowa³a go ci¹gn¹æ z powrotem na ziemiê.Jego bronisz? . ¿ebym obejrza³ tu³ów. . Twarz mia³ jak wykut¹ z kamienia. .oznajmi³ Randolph.A co zrobisz? .To powiniene razem z nim i æ za kratki! . Ale mówiê ci. gdzie dosta³ od Thibodeau. ale g³upi nie jest.nadgarstki.To wszystko jest ustawione.stwierdzi³ Carter. Spojrza³ na ni¹ tak. Ry¿y nie spu ci³ wzroku z Randolpha. Tak to wygl¹da. . . podci¹gn¹³ koszulkê. skupili siê bli¿ej. .Patrz na mnie.Trzy kobiety i kaznodzieja. Brenda Perkins ma skrêcony kark. . . z ich garde³ wydoby³ siê jêk przera¿enia.Psychol z niego pierwsza klasa.S³usznie . a le i politowanie.Twój przyjaciel pobi³ na mieræ cztery osoby. Jedna z zamordowanych dziewcz¹t to moja narzeczona. .Z w ciek³o ci pobiela³y mu usta.

¿eby siê przytuliæ.Na niego te¿ przyjdzie kolej. co siê tutaj dzieje? . Ry¿y pokrêci³ g³ow¹.odezwa³ siê Barbie. Ry¿emu odebra³o mowê. . Chcia³ uderzyæ. Nie czas teraz.Masz prawo zachowaæ milczenie. fiucie. Angie trzyma³a w d³oni jego identyfikator. s³ysza³e ? Dziewczêta prawie na pewno zgwa³ci³. Podesz³a do Ry¿ego. . W milczeniu patrzy³. Dostanie za swoje. patrz¹c na mê¿a wzrokiem b³agalnym. tylko raz w lewo i raz w prawo.powiedzia³ Eric.S¹ li i naprawdê trudno siê dziwiæ. ale stanowczo. po chwili gniew ust¹pi³. Mocno. mo¿e w brzuch.Odpu æ. Potem go zabrali. . rozgrywamy mecz? Junior u miechn¹³ siê tajemniczo. . Przez ca³y ranek nie krzywdzi³ ludzi..S³yszysz. lecz jej m¹¿ sta³ nieruchomo.Ry¿y by³ autentycznie zdezorientowany. co mówi¹ twoi koledzy z pracy? Nie bardzo potrafi³a spojrzeæ mu w oczy. on zabi³ cztery osoby. ci¹gle z rêkami skutymi z ty³u. Junior wyr¿n¹³ go w ¿ebra. a jednocze nie pe³nym gniewu. Pokrêci³ g³ow¹. Junior chwyci³ go za ramiê. Widzia³am plamy. kto stoi po stronie Barbary. podnios³a rêce. jak Barbie jest prowadzony do wozu komendanta i wsadzany na tylne siedzenie. . Linda zamar³a.Linda wyci¹gnê³a rêkê do Ry¿ego. W pewnej chw ili Barbie pochwyci³ jego spojrzenie. Ry¿y odwróci³ siê do Lindy. tylko im pomaga³.Po jakiej stronie? . Nie wszystko naraz. .Spêdzi³em z nim ca³y ranek.. W koñcu jednak jej siê uda³o. W holu zapad³a cisza. Junior i Frank wyszli z Randolphem. Carter Jackie oraz Fredd y Denton poszli do radiowozu. .I co dalej? Co zrobisz.Aresztujesz mnie? . jak ka¿dy.Tu s¹ jakie strony? Co to. Krótko..Co z tob¹? . . Linda sta³a. . .Lepiej powiedz. Pomaga³am uk³adaæ cia³a w karawanie. co z tob¹? Naprawdê nie widzisz. uniós³ rêkê.Nie . kiedy twoja matka bêdzie mia³a kolejny atak pêcherzyka ¿ó³ciowego? Zaczekamy z leczeniem na godziny widzenia w kiciu? Frank zrobi³ krok do przodu. chocia¿ na kilka sekund. .spyta³ nieg³o no. . spokojna g³owa. gigancie. Eric.Daj spokój .On to zrobi³. Mo¿e w twarz. . .

. . a nie Przywioz³a do nas. Lin. wszyscy troje odpowiedzieli tym samym. Pani jest naprawdê.Linda! . Nie obejrza³a siê za siebie. Zmierzy³a je powa¿nym spojrzeniem. Znalaz³ tam trzy kanapki z mas³em orzechowym i d¿emem. Przysz³o mu do g³owy. Ry¿y jako siê trzyma³. 9 Claire patrzy³a. teraz s¹ tu strony i powiniene siê zastanowiæ. Wtedy zacz¹³ siê trz¹ æ. To by³ Twitch.Cztery osoby . .odpar³ Ry¿y. zgas³y wiat³a. po której stoisz. Szpitalnemu generatorowi skoñczy³o siê paliwo. to dlacz ego policja zawioz³a cia³a do zak³adu pogrzebowego. tak przera¿aj¹co zdeterminowani.W porz¹dku.zawo³a³a Jackie po raz drugi.Trzy pobite tak. I pomy l o tym. na ten widok siê rozpromieni³.powiedzia³a.Ry¿y. bo upadnie.Dowód jak na zamówienie. Poczu³ czyj¹ rêkê na ramieniu. . Skupi³a siê na . W porz¹dku? Barbie zosta³ zabrany do wiêzienia.zawo³a³a Jackie z zewn¹trz. ¿e musi usi¹ æ. ¿e trudno je by³o rozpoznaæ.. ¿e maj¹ publiczno æ. póki nie wesz³a do samochodu. dla kogo pracuje Pete Randolph. Nie.Mam pytanie . .Tak. . Linda Everett posz³a ze spuszczon¹ g³ow¹. Ry¿y nagle u wiadomi³ sobie.Ty tak¿e. . . Westchnê³a ciê¿ko.Zastanów siê. Widzisz. ¿eby my przeprowadzili sekcjê? Czyj to by³ pomys³? Zanim Ry¿y zd¹¿y³ otworzyæ usta. wcale nie by³o w porz¹dku. prawda? Linda opu ci³a ramiona.. Wcale go nie s³ucha³a.Linda! Czekamy! .Rewela. . Wielu obecnych nieodmiennie g³osowa³o na Jima Renniego. Benny zajrza³ do rodka. trzy jajka faszerowane i trzy butelki mro¿onej herbaty oraz sze æ owsianych ciasteczek z rodzynkami.Skoro ci ludzie zostali zamordowani. po raz pierwszy tak powa¿nie od przynajmniej czterech lat. a on pok³óci³ siê z ¿on¹. Tacy m³odzi. Mo¿e nawet sze ciu. proszê pani. Chocia¿ dopiero co skoñczy³ obiad. . jak zmietli do czysta chiñszczyznê z talerzy. kochanie . ona mia³a w rêku jego identyfikator! Pokiwa³ g³ow¹. a potem kaza³a dzieciakom stan¹æ rzêdem w kuchni..stwierdzi³ Twitch. poda³a Joemu plecak. szefie? . .

. .Mamo. znajdowa³ siê pokój przeznaczony na odpoczynek. je¿eli co znajdziecie. Po drugie. je¿eli.Tam jest ³atwa trasa. zapamiêtacie miejsce i nie zrobicie kompletnie nic wiêcej.. ¿e jeste cie najw³a ciwszymi lud mi do szukania tego czego . tylko jeszcze ca³kiem za dnia. jakby j¹ rozbola³a g³owa.westchnê³a Claire. . . Pozostali tak¿e.mruknê³a Claire i przybi³a pi¹tkê.Pani przybije pi¹tkê! . .powiedzia³ Benny i uniós³ rêkê.Mam nadziejê .Mam nadziejê. . Rozumiem. .Przecie¿ nikt nie je dzi. Gdy Joe zacz¹³ zak³adaæ plecak.. .Nie zgubiê.Dziêki za fantastyczny obiad! .Wobec tego albo przysiêgacie. ¿e wrócicie do domu przed zmrokiem. wandalizm czy niezmordowanie szczekaj¹cy pies s¹siada. gdzie ludzie przychodzili skar¿yæ siê na takie k³opoty jak kradzie¿. ale zakoñczenie tej sprawy nale¿y ju¿ do doros³ych. . ..My lami ju¿ by³ w drodze..powiedzia³a. .Dobry Bo¿e. Nad nim umieszczono ponury napis KAWA I P¥CZKI NIE S¥ ZA DARMO. kilka szafek oraz ekspres do kaw y. .Ju¿ ja ich przypilnujê.obieca³a Norrie Calvert. By³o to tak¿e . .synu. Sta³o tam biurko. .odezwa³a siê Claire . albo w ogóle was nie puszczê.Norrie . ¿e w razie potrzeby wyhamujesz tych dwóch wariatów? . . to jadê z wami w roli niañki. proszê pani . Benny mia³ wyra ne w¹tpliwo ci. .czy mogê ufaæ. . mierte lnie powa¿nego wzroku. wiêc pozwalam . nie trzeba . ¿e hond¹ civic po Black Ridge Road siê nie da jechaæ. Claire nie spuszcza³a wzroku z syna.Rozumiem.zaprotestowa³ Joe. Pasuje? Joe przysi¹g³. 10 Za wysok¹ lad¹ w holu komisariatu.I bezpieczna dorzuci³a Norrie. co ja robiê. która setki razy ryzykowa³a ¿ycie na desce z kó³kami.Musicie mi przysi¹c. ¿e sprawa jest wa¿na. . Norrie nawet siê prze¿egna³a.Mogê was nawet zawie æ na miejsce. . I to nie z ostatnim promieniem s³oñca.Co mi siê wydaje. Absolutnie nic. Claire wsunê³a do niego swój telefon komórkowy. Pomasowa³a skronie. Przysiêgacie? Bo je li nie.Tak.Niech pan szanowny tego nie zgubi.

powiedzia³ Barbie. . . W tym czasie Peter Randolph i Denton stali tu¿ obok. by jej u¿yæ. trzymaj lu no! Barbie mia³ ochotê powiedzieæ Henry'emu. Mimo to trzyma³ twarz zamkniêt¹ na k³ódkê i skupi³ siê na rozlu nieniu rêki. tylko pod oczami fioletowe pó³kola. jakby chêtnie wyr¿n¹³ Dale'a Barbarê w nos z ca³ej si³y. obejrzawszy wyra ne odciski. Morrison tylko siê odwróci³. . . ¿eby Henry móg³ zdj¹æ odciski palców.Rozlu nij! Nie by³ to ten sam cz³owiek.Pani Everett.Chod . . Trzyma³y je w opuszczonych d³oniach.Lindo . Co oczywi cie by³o wyj¹tkowo na rêkê Renniemu.powiedzia³ g³o no. sa³at¹ i pomidorem oraz przyszczypan¹ ga³¹zk¹ kopru) rozprawia³ z Barbiem o rywalizacji miêdzy Red Soksami a Yankees. . Teraz. Brud mnie oblepia po samym dotkniêciu tego typa. ta m Henry Morrison zdj¹³ mu odciski palców.Rozlu nij rêkê! . . Henry . s³oneczko .Daj spokój.Zabierzcie go na dó³.rzuci³ Freddy i solidnie szturchn¹³ Barbiego piê ci¹ w plecy tu¿ nad nerk¹. .Nie odzywaj siê do mnie. Jackie z Lind¹ sta³y z boku pod cian¹. który nad lunchem w Sweetbriar Rose (zawsze by³a to kanapka z bekonem. czym mnie nakarmi³e . . .miejsce rejestracji. po co w ogóle zawracaj¹ sobie g³owê takim nieistotnym szczegó³em.rzuci³ Henry. co mówisz. . gotowe do strza³u. . .Zastanów siê. kiedy siê stoi miêdzy mê¿czyznami z broni¹ w rêku i wie. . .Apartament czeka.Twarz mia³a bia³¹ jak papier. Przypomina³y siniaki. . ale w koñcu utrzyma³ jêzyk za zêbami.Niedobrze mi siê robi. kiedy Randolph i Denton schowali broñ i chwycili Barbiego pod ramiona. W koñcu wysz³o ca³kiem zno nie. ¿e nie mieliby nic przeciwko temu. Ostatnio my lenie to tutaj towar deficytowy. Muszê umyæ rêce. Ten mê¿czyzna wygl¹da³. W innych okoliczno ciach Barbie spyta³by Henry'ego. obie wyci¹gnê³y pistolety.Gotowe . Tam Barbie zosta³ sfotografowany przez Freddy'ego Dentona. z wyci¹gniêt¹ broni¹. ¿e trudno rozlu niæ d³oñ.krzykn¹³ Henry.Nie ruszaj palcami.Chêtnie bym wyrzyga³ wszystko. skwitowa³ Barbie w duchu.oceni³ Henry.

. wierszcze gra³y sennie w wysokim zielsku. ¿eby unikn¹æ. Na tym po lewej stronie napisano ZALECANY NAPÊD NA CZTERY KO£A. na prawym NO NO Æ MOSTU . który zamieszka³ w zachodnim Maine. mgliste i wilgotne. ¿e to zanieczyszczenia osiadaj¹ce na kloszu. . . Joe poczu³. Ani ladu wiatru.Chod cie. Toczy³a wody na po³udnie. ‾ó³ta obudowa odcina³a siê jaskrawo od zapylonej trawy. kretynie. Popo³udnie by³o gor¹ce. gdzie ludzie regularnie æwicz¹ strzelanie . w stronê Castle Rock.stwierdzi³ Benny. Ja siê zdenerwowa³em. Licznik by³ w koszyku w rowerze górskim Benny'ego. By³a to droga gruntowa. jakby szronem.Od razu wiem.El Kliyder. na Joego. który Joe z pocz¹tku wzi¹³ za chmury. jak latem. ¿e nie grozi mi El Kliyder. która stanê³a w jednym miejscu (nadal pó³ skali od czerwonego pola). . otulony kilkoma starymi rêcznikami wyci¹gniêtymi ze skrzynki na szmatki w domu McClatcheyów. pe³na dziur i wystêpów. Niebo na horyzoncie przybra³o ¿ó³tawy kolor. ZAKAZ WJAZDU CIÊ‾ARÓWEK.powiedzia³a Norrie. .Jedziemy. Benny wyj¹³ urz¹dzenie i poda³ Joemu. .Dziewczyna pokrêci³a g³ow¹ i w³¹czy³a urz¹dzenie. Minêli Deep Cut Road i jaki kilometr dalej dotarli do Black Ridge Road. u miechn¹³ siê pob³a¿liwie.. straszny meksykañski bandyta. . . ¿e serce wali mu w gardle zamiast w piersiach.DO CZTERECH TON. Tymczasem nie s³yszeli nic. co poka¿e licznik . .Jedziemy dalej. .Ty w³¹cz. Oba znaki by³y podziurawione kulami. Rzeka Prestile znajdowa³a siê tutaj stosunkowo blisko szosy.Uwielbiam miasta. .Al . sprawdzimy. .Rany! .Jak rakieta! Norrie przenios³a wzrok ze wskazówki. by po³¹czyæ siê z potê¿n¹ Androscoggin. . Benny pokrêci³ g³ow¹.11 Joe.Cykory. Joe poda³ licznik Norrie. Benny i Norrie jechali na rowerach szos¹ numer sto dziewiêtna cie. Tylko te wierszcze i kilka wron kracz¹cych gdzie na drzewach. hamuj¹c. Wskazówka natychmiast powêdrowa³a na plus piêædziesi¹t. Wjazdu strzeg³y dwa pochylone znaki pokryte czym bia³ym.Kaida. Dopiero po chwili u wiadomi³ sobie. wiêc powinni s³yszeæ jej szme r i pluskanie. .zawo³a³ Benny.

Kobiety za nimi podnios³y krzyk. tym razem trafi³ Barbiego w lewe ramiê. nadal z broni¹ w rêku. Tym razem Randolph odchyli³ siê do ty³u. Barbie zrobi³ unik.który dosta³ polecenia od Du¿ego Jima nawet najbardziej aktywni aktorzy sceny pod supermarketem zostali zwolnieni do d omu (a niby dok¹d mieliby uciec?). Barbie chwyci³ skarpetê. A wiêc Jackie wsadzi³a mu lufê w .rykn¹³ Mel i zamachn¹³ siê ponownie. gdzie siê wcze niej przyczai³. gdy uderzy³a go. puszczaj¹c Barbiego.Ty skurwielu pierdolony! .Ty draniu! . który wypad³ z celi numer cztery. W skarpecie nie by³o piasku. Poci¹gn¹³ mocno i uda³o mu siê odebraæ broñ napastnikowi. .12 W komisariacie nie oszczêdzano energii.krzykn¹³ Mel.po dwie umieszczono po bokach. Prowizoryczna maczuga. Barbie poczu³ zimne kó³ko miêdzy ³opatkami. tu zawsze by³o jasno jak w dzieñ Komendant Randolph oraz Freddy Denton odeskortowali Barbiego (o ile mo¿na to tak nazwaæ. Barbie w pierwszej sekundzie odniós³ wra¿enie. z w¹sk¹ prycz¹ i wisz¹cym sedesem bez deski klozetowej. raczej ciê¿arek do przyciskania papierów lub co podobnego. skarpeta wisnê³a mu nad g³ow¹. Za nimi sz³y dwie policjantki. Ta ostatnia by³a najmniejsza. bo strzelam. bo rêka natychmiast zdrêtwia³a. ¿e atakuje go bohater ksi¹¿ki Niewidzialny cz³owiek . rêce do góry. Szk³o albo metal. Searles w jednej rêce trzyma³ skarpetkê z czym ciê¿kim w rodku. pu ci³ Barbiego. Po lewej stronie znajdowa³o siê archiwum. .Aresztant. Przynajmniej na razie. Przynajmniej bez kantów. zawijaj¹c siê wokó³ nadgarstka.Morderca! . cele musia³y byæ puste.Rêce do góry! . Zgodnie z rozkazami Pete'a Randolpha . jedn¹ na samym koñcu. W prawo skrêca³o siê do piêciu cel . bo ju¿ by Barbie mia³ rozciêt¹ skórê. opar³ na okularach przeciws³onecznych. Freddy zawy³. Zamachn¹³ siê po raz drugi. .krzyknê³a Jackie Wettington. W tej samej chwili Melowi banda¿ spad³ na oczy. . Banda¿ zsun¹³ mu siê z g³owy. Wy³o¿ony zielonymi p³ytkami korytarz bieg³ przez ca³¹ d³ugo æ piwnicy pod jarzeniówkami rzucaj¹cymi przygnêbiaj¹co równe wiat³o. czy o pó³nocy. Dlatego wszystkich zaskoczy³ Mel Searles. bior¹c pod uwagê rêce zaci niête na ramionach aresztanta) po schodach. które mia³y maskowaæ dwa barwne siniaki pod oczami.wrzasn¹³ Mel i zamachn¹³ siê potê¿nie. krzywi¹c siê niemi³osiernie. trafi³a Freddy'ego Dentona w bark. W³a nie do tej go poprowadzili. . Czy o wicie.

Stara³ siê unie æ te¿ lew¹ rêkê. Mel odsun¹³ banda¿ z twarzy. Mimo wszystko ochro g³owê. rzuci³em broñ . jakby mia³ zamiar odmawiaæ modlitwê. a to ju¿ ca³kiem dobrze. ¿eby nie waln¹æ twarz¹ w pomalowan¹ na zielono ceglan¹ cianê. . W koñcu znajdowa³a siê piêæ centymetrów od jego oczu. ¿e s³yszy ¿onê Ry¿ego. Z lew¹ mia³ spory k³opot. ¿eby móg³ siê zaj¹æ lizaniem ran. Opar³ g³owê o pryczê i d wign¹³ siê na nogi. by zobaczyæ. kula przejdzie na wylot. I nic dziwnego. Wszystko t dzia³o siê gdzie daleko. co zosta³o banda¿a Searlesa. huknê³o o linoleum. nie widzicie? Mnóstwo stóp zatañczy³o wokó³ niego w skomplikowanym tañcu. Podniós³ rêce na tyle. ale na razie w sumie nie by³o Kto chwyci³ go pod pachy i d wign¹³. zielone linoleum lizga³o mu siê miêdzy stopami. Tê widzia³ bardzo wyra nie. .Przestañcie! Dosyæ! Do æ! . . Zosta³ powleczony korytarzem do ostatniej celi. nawet zawodowcy s¹ amatorami. Je¿eli strzeli. Polecia³ do przodu. byle go zostawili w spokoju. choæ si³a spojrzenia nieco . Tyle ¿e pewnie bez czekoladek i obs³ugi. . Za jaki czas pewnie bêdzie bola³o. ale go nie pos³ucha³a. Mel wyr¿n¹³ go piê ci¹ w kark. zatoczy³.powiedzia³. Kto mu nadepn¹³ na po ladki. tym razem obok pryczy. ¿e ³atwiej by³o pozwoliæ jej zwisaæ.Chocia¿ g³os dobieg³ z bardzo daleka. jednak po chwili stwierdzi³. Cokolwiek w niej by³o. g³owê pochylon¹ jak do ataku. potkn¹³ siê. Za nim Denton rozwija³ to. Co Denton powiedzia³ na górze? Apartament czeka . Odbi³ siê od ciany. na ile móg³. Tym razem Barbie nie by³ przygotowany.Jestem nieuzbrojony. Barbie le¿a³ na ziemi. potem kto go kopn¹³ w biodro. Z³o¿y³ siê wpó³. gdzie ludzie ¿yj¹ bez wielkich problemów. uda³o mu siê podnie æ praw¹ rêkê. a wiat siê od niego oddala³. Zosta³a tylko dziurka w linoleum. jak Randolph odchodzi zawadiackim krokiem piê ci mia³ zaci niête. krzykn¹³ O¿ cholera! .plecy. Barbie stara³ siê podnie æ g³owê. Obróci³ siê akurat na czas. Za nim zagrzechota³y kó³ka przesuwanych drzwi. W drzwiach celi kto go kopn¹³. Raz w splot s³oneczny i raz w ¿o³¹dek. bo w takim ma³ym mie cie.Proszê pani.Przecie¿ le¿y i nic nie robi. proszê opu ciæ pistolet. Uderzy³ Barbiego dwukrotnie.. A mo¿e strzeliæ. ¿eby szybciej znalaz³ siê w rodku. wiêc powietrze uciek³o mu z p³uc z g³o nym charkotem. Z jasno ci¹ zatykaj¹c¹ dech w piersiach.. Barbie w zasadzie mia³ pewno æ. Powoli odzyskiwa³ czucie w lewej rêce. a Searles usi³owa³ zabiæ Barbiego wzrokiem. zatoczy³. Có¿. a mo¿e to by Freddy? Móg³ to byæ nawet sam nieustraszony przywódca miejscowej policji. upad³ na kolana. Upu ci³ skarpetê.

¿e to ma co wspólnego z tym.ucierpia³a z powodu przekrzywionych ciemnych okularów. Barbie nie mia³ pewno ci. Peter Randolph zawróci³ do celi.Policjantko Everett! Proszê mnie pos³uchaæ! . i chcia³ zas³oniæ twarz rêkami. co robi. Jeleñ. ¿e mo¿e lada moment straciæ przytomno æ. Jak dot¹d w³a ciwie nie trafi³o jej bardziej odpowiedzialne zadanie. Na twarzach obu malowa³o siê przera¿enie. Barbie nie zwróci³ na niego uwagi. . A¿ do tego tygodnia. niestety. Wszystkie o solidnie zaokr¹glonych bokach.Póki jeszcze jest jasno.Tak. ...lato w Chester's Mill by³o piêkn e. Zebra³ wszystkie si³y.Tylko zobacz. wcale nie zabiedzone .odezwa³ siê Joe. Podniós³ pojemnik z gazem.Mówisz o promieniowaniu .zawo³a³. . co wyj¹³ z pasa Freddy'ego Dentona.Co im siê sta³o? . .Proszê pani! .Dosyæ tego . ale zdawa³o mu siê. wsun¹³ dyszê miêdzy prêty i nacisn¹³ spust. zwierzêta mia³y po¿ywienia w bród. nawet s³ysza³ ich brzêczenie.. ¿eby zbada³ cia³a! Zw³aszcza pani¹ Perkins. . Niech koniecznie zbada cia³a! Nikt ich nie dostarczy do szpitala! Rennie na to nie pozwo li. . le¿a³y zwierzêta. . Ostatnio chyba dzieci.spyta³ Benny. wiêc musia³ za³atwiæ sprawê.. Joe widzia³ chmary much nad padlin¹. Martwe. 13 W po³owie prze¿artego rdz¹ mostu Norrie zatrzyma³a rower i zapatrzy³a siê w co po drugiej stronie parowu.Lepiej jed my . Ju¿ dawno nikt nie nazywa³ jej policjantk¹. tak . Na drugim brzegu.powiedzia³ Joe.Policjantko Everett! Drgnê³a zaskoczona. Podejrzewa³. Za mê¿czyznami sta³y dwie kobiety. . . Linda Everett by³a jeszcze bledsza ni¿ chwilê wcze niej.Proszê przekazaæ mê¿owi.Ono raczej nie dzia³a tak szybko. . w schn¹cym mule. . ¿e na jej rzêsach dostrzeg³ b³yszcz¹c¹ ³zê. gdzie przed zaistnieniem klosza Prestile p³ynê³a wartko.My licie. . Barbie zd¹¿y³ zobaczyæ.Milcz! .oznajmi³ Randolph. czego szukamy? . póki jeszcze wiedzia³. dwie ³anie i m³ode.warkn¹³ Freddy Denton. Normalnie zag³uszy³by je plusk p³yn¹cej wody.mruknê³a Norrie. . pod urwiskiem. kiedy pomaga³a je przeprowadzaæ przez jezdniê. by³y zwyczajnie za ciê¿kie.

wtr¹ci³a Norrie niespokojnie. . ¿e ³ania wygl¹da.spyta³a Norrie. . ¿e nawet gdyby by³o ca³kiem w granicach czerwonego pola na skali.Co? .spyta³ w koñcu Joe. Widzicie? Dziwacznie wykrêcone. . ptasi mó¿d¿ku . Kiedy wszed³ Junior Rennie. Joe wskaza³ ig³ê licznika Geigera. My lê. Jak dzieci s³uchaj¹ce przy obozowym ognisku zbyt strasznej opowie ci. M³ode mia³o te¿ rozbit¹ czaszkê. . Joe uzna³.No dobra.stwierdzi³ Benny. ¿e wszystkie cztery zwierzêta mia³y po³amane nogi.powiedzia³a Norrie.Zeskoczy³y z urwiska jak te stworzonka podobne do szczurów. 14 Pete Randolph wyj¹³ z jednej z szuflad biurka Duke'a stary magnetofon kasetowy.powiedzia³ Benny . Os³oni³a oczy d³oni¹. jakby mia³a wykonaæ skomplikowane æwiczenie gimnastyczne.Niewa¿ne.poprawi³ go Joe.Jak my licie? ‾aden z ch³opców nie odpowiedzia³.Tutaj wcale nie jest tak le. . .Chyba ¿e jest to bardzo wysokie promieniowanie . Jedziemy. . . . Tym razem strza³ka tañczy³a w pobli¿u liczby siedemdziesi¹t piêæ. .Tak. to i tak nie zabi³oby takich du¿ych zwierz¹t w trzy dni.Zobaczcie.Joe wsiad³ na swój rower.One chyba skoczy³y . .Bracie mojej duszy .znowu mnie pakujesz w bagno. Przez parê chwil wszyscy troje stali przy rowerach. sprawdzi³ baterie.Trzeba by . . . Po drugiej stronie mostu zobaczyli wyra nie.Lemingi. pewnie o wielki g³az. Prze³o¿y³a nogê nad ram¹ roweru i nad nim stanê³a. spogl¹daj¹c na martwe zwierzêta i s³uchaj¹c ospa³ego brzêczenia much.. który normalnie powinien znajdowaæ siê pod wod¹. . . Obaj wydawali siê znacznie m³odsi ni¿ przed tygodniem.Jedziemy? .Zerknij na licznik .odezwa³ siê Joe. obie przednie. .Piklingi .stwierdzi³a Norrie.powiedzia³ Benny.Ten jeleñ ma z³aman¹ nogê .A ³ania dwie zauwa¿y³a Norrie. .Ucieka³y przed czym ? . Norrie w³¹czy³a urz¹dzenie. Randolph wcisn¹³ nagrywanie i ustawi³ . .

Tak w³a nie by³o. . .Tak jest.No wiêc tak . to i tak fatalny nawyk. . .Junior mia³ nadziejê. . jak kto mówi³. . nie wiedzia³em. je li nie ma komu ich przekazaæ? . ¿e w ogóle ma sumienie.Jak znalaz³e cia³a. to w ramach zaliczki za jego karygodne czyny. ¿eby m³ody cz³owiek widzia³ urz¹dzenie. Zak³adaj¹c.ma³ego soniaka na rogu biurka tak. Mia³ racjê. Potraktowa³em go gazem. a z pewno ci¹ nie tak g³êboko wierz¹cym jak na przyk³ad twój tata. pozwoli mu opowiedzieæ swoj¹ wersjê historii i pu ci go do domu..Nie. Chocia¿ nie taki z³y jak papierosy.Nie. skoro Brenda te¿ nie ¿y³a.Zanurzy³ mnie ca³ego w rzece. Wiesz. . .Za wszystko odpowie. Usun¹³ z blatu wszystkie rzeczy osobiste Perkinsa i schowa³ je do szafki pod cian¹.Kto to mówi³? .Junior potar³ skroñ..Mia³e szczê cie .Dale Barbara ma bardzo nieczyste sumienie. ominê³a mnie ta ca³a awantura pod supermarketem. . chyba wreszcie bêdzie móg³ je wyrzuciæ do mieci. .Randolph pokrêci³ g³ow¹.Przes³uchanie bêdzie krótkie . ¿e widzia³ samochód Angie w gara¿u. ¿e ten idiota w mundurze wreszcie przestanie bredziæ. ostatnia migrena odzywa³a siê jeszcze tylko jako têpe wspomnienie po lewej stronie g³owy i by³ do æ spokojny. . . wiêc wiedzia³. . tak..Niez³a rozpierducha. Randolph po³o¿y³ rêce na piersi. je li mi wybaczysz szczero æ. .Wraca³em z patrolu na sto siedemnastej . Odda³ moje serce Jezusowi. proszê pana. zanim zosta³em obmyty z grzechu? . Lester Coggins pomóg³ mi przej æ na w³a ciw¹ stronê. Po co komu rzeczy osobiste.stwierdzi³ Du¿y Jim.Przypomnia³o mi siê. po kawie czujê siê gorzej. . Teraz. Miewam migreny.Mów dalej. No tak.. dziêkujê.Czysta formalno æ. synu? . Junior czu³ siê przyzwoicie.Chyba Frank. .Ach. Przeæwiczy³ wszystko z ojcem.Frank? . Kawy? . ale wielebny Coggins by³ dobrym cz³owiekiem. co mówiæ.Tak. . Nie by³em wtedy tak wiernym cz³onkiem Ko cio³a jak niektórzy.zapyta³ Randolph.stwierdzi³ Randolph. ko³ysz¹c siê w obracanym krze le za biurkiem. W gara¿u McCainów. proszê pana.zacz¹³ Junior. . ¿e pali³em. Wraca³e z patrolu i co? .

Zadzwoni³em do ojca .. .Skromnie spu ci³ wzrok. . Randolph pokiwa³ g³ow¹. wy byli cie bardzo zajêci. .Tak.oceni³ Randolph. .pochwali³ go Randolph. Normalnie mieliby my tutaj ca³¹ ekipê z biura prokuratora stanowego. . ¿e to dla ciebie trudne. . S³usznie zrobi³e .. na ³añcuszku... co tam siê dzia³o. Czuæ by³o. No wiêc w zasadzie by³o tak. To znaczy..wiêta racja. Nie do wiary. Randolph pokiwa³ g³ow¹ wspó³czuj¹co..Randolph przewróci³ oczami.Zachowa³e siê doskonale . Otworzy³a d³oñ Angie o³ówkiem. Pomagaj ¿ywym. Kto znalaz³ identyfikator? . niepewny. wiêc kierowa³em siê nosem i trafi³em do spi¿arni. Ba³em siê. ale niestety sytuacja nie jest normalna.Bêdziemy musieli przeprowadziæ go . . zapewnij spokój zmar³ym. Potem.Mów.Jestem tylko rekrutem. Wszyscy jeste my zrozpaczeni. bo w szpitalu z powodu zamieszek i tak nie wiedzieli. Na dobr¹ sprawê jest nieomal cz³onkiem s porz¹dkowych. . Nie. wtedy spad³ na pod³ogê. ale tamten mia³ w oczach wy³¹cznie szczery podziw. Wiem.Jednym s³owem. widzia³em. ale nie wiedzia³em co. Junior podniós³ na Randolpha spojrzenie. . zjawi³a siê jeszcze Linda Everett.Zajêci.. co s³ysza³em przez radiostacjê. ¿e tak bêdzie najlepiej.. by³ tam jej samochód. mia³o. jak pan powiedzia³. w co najpierw rêce w³o¿yæ.To siê przyda na procesie . Fatalnie dla niego.Wtedy zauwa¿y³e identyfikator? . ale nikt nie otwiera³. . Przyjechali do domu McCainów. . nawet siê nie domy lasz. w³a ciwie nie.Tak jest. synu. . A pó niej bracia Bowie z karawanem..Bystry z ciebie ch³opak.. ¿e zadzwoni³e do taty. co tam znalaz³em. .Zajrza³em do gara¿u przez okno i rzeczywi cie. . Zadzwoni³em do drzwi. . a nie chcia³em niczego dotykaæ. ¿e przeoczy³ brak identyfikatora. Tata pomy la³.Synu.Tata zdo³a³ siê skontaktowaæ z Fredem Dentonem i Jackie Wettington.. no. Tak postêpuje dobry policjant.Jackie. czy komendant z niego ¿artuje albo drwi. ¿e ojciec znalaz³ sobie pomocnika (choæ raczej nale¿a³oby powiedzieæ: wspólnika) jeszcze g³upszego ni¿ Andy Sanders.. Oni by ju¿ przyszpilili Barbarê.. Na szczê cie i ta k mamy do æ dowodów przeciwko niemu. . kierowa³e siê nosem. Freddy wszystko sfotografowa³. Trudno uwierzyæ. I tylne drzwi by³y otwarte. ¿e Angie ma co w rêku. Ch³opak zda³ sobie sprawê.podj¹³ Junior .bo s¹dz¹c z tego. Wiêc poszed³em na ty³y. kiedy Freddy robi³ zdjêcia.

Junior nie wiedzia³. jakby chcia³ zyskaæ pewno æ. . mia³em w kieszeni paczkê papierosów . . je¿eli klosz nie zniknie. . . proszê pana. . . Wygl¹dasz strasznie. ‾adnych wiêcej pytañ o czas ani o poranny patrol. . czy powiedzieæ tak czy nie . Pójdê do domu i odpocznê.Tak. Obj¹³ Juniora ramieniem i poprowadzi³ do drzwi. synu? . Komendant patrzy³ na niego jeszcze przez moment. .Junior g³o no prze³kn¹³ linê. to chyba wszystko.powiedzia³. dzi tego nie zrobiê. to bêdzie prawdziwy przypadek prania brudów we w³asnym domu. natomiast Randolph z pewno ci¹. bo ostatnio Juniora od pisania bola³a g³owa. Id do domu i odpocznij.Dopiero potem zadzwoni³em do taty.wyzna³ Randolph. doskona³y. wietnie. O której godzinie znalaz³e cia³a. Magnetofon raczej nie wychwyci tego dr¿enia. mo¿e nawet wieczorem.Kiedy wielebny Coggins zanurzy³ mnie w wodzie. .Mniej wiêcej w po³udnie. Przes³uchanie zaczniemy jutro po po³udniu. co jest napisane w B iblii: wiara góry przenosi. . Oczywi cie bêdziesz przy tym obecny.Randolph siê o¿ywi³.I dziêki kopule nie bêdziemy musieli przekazywaæ go szeryfowi. Junior. Zupe³nie jakby mu kto powiesi³ na szyi krawat z miêsa.Dziêkujê . . W ¿yciu nie widzia³em czego podobnego.Najpierw wyszed³em na zewn¹trz i zwymiotowa³em. Tak jest. po czym zatar³ rêce i wsta³. .‾adnego. kiedy pan bêdzie przes³uchiwa³ Barbarê. .Pozwoli³ sobie na d³ugi oddech. .No dobrze. bo nie mia³ pojêcia. Sam wiesz. Niech siê pogotuje we w³asnym sosie co najmniej dwadzie cia cztery godziny To pomys³ twojego taty. . ¿adnej pro by o napisanie raportu i dobrze. to prawda. proszê pana.sami.Id do domu.Synu. Jak ju¿ siê po¿egna³em z dziewczynami.Nale¿y ci siê wolne na resztê dnia.‾adnego pob³a¿ania. zadba³. Byli strasznie pobici.I od razu zadzwoni³e do ojca? . Randolph wy³¹czy³ nagrywanie. Na pewno masz do æ wra¿eñ.Niezupe³nie. . . ¿e siê za³amie pod ciê¿arem ramienia.Tak jest. Ale damy sobie radê. Ch³opakowi uda³o siê przywo³aæ na twarz wyraz zainteresowania pe³nego szacunku. ¿eby by³ nieco dr¿¹cy. .Chcia³bym tutaj byæ. . Przes³uchamy go solidnie.Nic siê nie przejmuj. S³owo. . ale mia³ wra¿enie. o czym ten idiota za biurkiem bredzi. ¿e siê dobrze zrozumieli.

. czy zdo³a sobie zapewniæ nastêpn¹. Zastanawia³ siê. synu.Niesamowite .Racja. . Poszed³ do domu zatopiony w my lach. co by siê sta³o.Nie zapominajmy o Dodee.. dlaczego to powiedzia³.Dodee. ale podzia³a³o. . . Du¿y Jim w gabinecie pisa³ przemowê na czwartkowe spotkanie. Junior wymkn¹³ siê z biura i z komisariatu.Wtedy cz³owiek wyra niej s³yszy Jego odpowied .Jest bardzo zajêty. pogr¹¿ony w ¿a³obie po stracie dwóch dziewcz¹t.Do niczego siê ju¿ nie nadawa³y. Ciekaw by³.ci¹gn¹³ Randolph. .Ale najpierw siê pomodlê.stwierdzi³. Ca³kiem nie mia³ pojêcia. .. Czy kto powiedzia³ Andy'emu? . A mo¿e wiêcej ni¿ jedn¹? Pod kloszem wszystko by³o mo¿liwe.Ludzie bêd¹ oburzeni mierci¹ Brendy i Angie.Zadzwoniê do niego .zdo³a³ wydusiæ Junior. ¿ wielebny Coggins mia³ swoich wielbicieli. i m³oda dziewczyna..Zak³adam. gdyby tak raptem przekrêci³ g³owê i uk¹si³ go z ca³ej si³y. . synu? Junior prêdzej by wla³ sobie w majtki gaz do zapalniczek i podpali³. nic dziwnego. . I by³a to prawda. . Junior widzia³ k¹tem oka grube palce Randolpha na swoim ramieniu. Nie mówi¹c ju¿ o mi³uj¹cych go wiernych. . Faktycznie zapomnia³ o Dodee.Oczywi cie ca³kiem zamok³y . Zanim Randolph zdo³a³ wymy liæ co jeszcze. ¿e twój ojciec to zrobi.szepn¹³.Nie wiem.. To dobra rada. Odgryz³ który pa wyplu³ na pod³ogê. Nale¿y jednak pamiêtaæ. . . Komendant wygl¹da³ na cz³owieka ra¿onego gromem. . . Tak¹ otrzyma³em ³askê. Zosta³em uwolniony przez Bo¿ego Syna od szatañskiego na³ogu. Wyg³osi je tu¿ przed wyborami Rady Miejskiej na czas kryzysu.postanowi³ Randolph. która mia³a przed sob¹ ca³e ¿ycie. Pomodlisz siê ze mn¹. proszê pana. ¿e lepiej rozmawiaæ z Bogiem w samotno ci .Mój tata mówi. . ¿ona komendanta policji.Bo¿e drogi! . Nie kupi³em nastêpnej paczki. ale tego nie powiedzia³. Rêka Randolpha zniknê³a z jego ramienia.

Andy. przyjacielu. gdy wsiada³ za kierownicê. . Rozmowa nie nale¿a³a do ³atwych. 16 Troje dzieciaków pod niebem coraz mocniej podbarwionym na ¿ó³to patrzy³o na martwego nied wiedzia u stóp s³upa telefonicznego. Randolph próbowa³ go odwie æ od tego zamiaru. Zw³aszcza ¿e za ka¿dym razem..To ja. Mówi komendant Randolph. wiêc najlepiej by³o zadbaæ o w³asne interesy.Witaj. Oraz jak¹ szaraw¹ substancjê. by³a koszmarna. Odwróci³ siê. jak to mówi¹. Mia³ nadziejê. Bogiem a prawd¹. wyra nie rozz³oszczony. Co bia³e go. Zawsze tak by³o.Kto tam? O co chodzi? . .15 Peter Randolph rzeczywi cie spróbowa³ siê pomodliæ. która musia³a byæ móz. . Nie da³ rady. Komendant westchn¹³. S³up by³ odchylony od pionu. ¿e lepiej bêdzie pa æ na kolana i modliæ siê za dusze ¿ony oraz córki. Zadzwoni³ do Andy'ego Sander sa na komórkê. W po³owie przekonywania. gdyby Duke Perkins siedzia³ na tym miejscu. ¿e nikt nie odbierz jednak po³¹czenie zosta³o nawi¹zane po pierwszym sygnale. Lepiej usi¹d . Znów przysz³o mu do g³owy. Chcia³ stan¹æ twarz¹ w twarz z Barbar¹. Sanders jecha³ na komisariat. kiedy Benny zwymiotowa³. Andy siê roz³¹czy³. Po dwóch sygna³ach Du¿y Jim odebra³. naprawdê nie chcê ci przeszkadzaæ. Absolutn ie nic przeciwko. a jaki metr od ziemi stercza³y z niego drzazgi. Muszê ci co powiedzieæ. Randolph jaki czas bêbni³ palcami w blat biurka. zsuwa³ siê w do³ek wygnieciony przez Duke'a. ¿e nie mia³by nic przeciwko. z trudem prze³kn¹³ linê. Wiem. co Joe uzna³ za fragmenty ko ci. której numer znajdowa³ siê na ciennej tablicy. Nachodzi³a go wtedy my l: To nie dla ciebie. us³ysza³ ci¹g³y sygna³. I co jeszcze. ¿e pracujesz.. A nawet dla zielonego wozu. wystuka³ inny numer. Gdy siê wreszcie skoñczy³a. strze¿onego Pan Bóg strze¿e. lecz taka by³a prawda. Nie warto by³o s iê a¿ tak wysilaæ dla oddzielnego pokoju. ale nie móg³ siê skupiæ. ale czy móg³by tu przyjechaæ? Potrzebujê twojej pomocy. Widzieli te¿ plamy krwi. Zreszt¹. Robota okaza³a siê znacznie trudniejsza. a tak¿e o si³ê do niesienia te krzy¿a. ni¿ przypuszcza³. W Biblii by tego raczej nie znalaz³. Joe podda³ siê i poszed³ w ich lady. Rozleg³o siê g³o ne wilgotne blee i zaraz potem zwymiotowa³a Norrie. Prawie mu siê uda³o zapanowaæ nad ¿o³¹dkiem.

. gdzie po uderzeniu pocisku pozosta³a czarna warstwa. Powiemy doktorowi Everettowi albo Barbarze.odezwa³a siê Norrie.Biedaczysko .odezwa³ siê Benny cienkim g³osem. gdzie siê koñcz¹ drzewa .Nie mia³ z czego skoczyæ.Ja mam kawa³ ¿ycia przed sob¹.spyta³a Norrie. zjadaj¹ w³asne j¹dra. . A tato mówi. Sprawdzimy odczyt i je li bêdzie wy¿szy. ..Sprawd . Pierwszym haustem wyp³uka³ usta.Mo¿e mia³ w ciekliznê . . . ‾e je li dojdzie d zbyt du¿ego zanieczyszczenia rodowiska. . Plama mia³a jakie sto metrów wysoko ci. zobaczymy. .Je¿eli poczujemy nag³¹ chêæ pope³nienia samobójstwa. . a wszerz ci¹gnê³a siê pewnie ze dwa kilometry. . nie? Joe wzruszy³ ramionami. ¿e tu dosz³o do ska¿enia rodowiska? . Dopiero potem siê nap ili.Stary. wiêc rozwali³ sobie ³eb o s³up. Herbata by³a zbyt s³odka i ciep³a. Joe uzna³. wyj¹³ butelki z herbat¹ i poda³ ka¿demu po jednej. czy to samobójstwo. Chod cie. wracamy. co mówi licznik na tego nied wiedzia . powinni my zawróciæ powiedzia³ Benny. .. lecz sp³ywa³a przez zaci niête gard³o jak balsam. . otworzy³ plecak.My licie.. Tam droga wychodzi³a z gêstwiny dêbów o czarnej korze.Nienawidzi³ dr¿enia w swoim g³osie.zastrzeg³ Joe. tylko jako trudno mu by³o w ni¹ uwierzyæ. . .Pojed my przynajmniej tam.No tak . By³ bardzo zmêczony i nie mia³ ochoty na ¿adne dyskusje.zagrozi³ Benny.Je¿eli poczujemy co dziwnego.Czasami wieloryby i delfiny siê zabijaj¹. albo im obu.. Widzia³em to w telewizji. Norrie ostro¿nie zrobi³a dwa kroki w stronê czarnej. Ig³a nie opad³a. .Czy ja wiem. Joe wyci¹gn¹³ czujnik.zaproponowa³a Norrie. ale nic nie móg³ na to poradziæ.zaproponowa³a Norrie. . Mo¿e wiêcej. pokrytej muchami sterty pod s³upem telefonicznym. Potem wskaza³ na po³udniowy zachód.powiedzia³a. Wyp³ywaj¹ na pla¿ê. Jeszcze siê nie nagra³em w Warhammera. . zawracamy od razu . Norrie wskaza³a na wschód. bo siê znowu porzygam . Benny wyra nie mia³ w¹tpliwo ci. przestañ. .My la³em.I tamte cztery te¿. ¿e o miornicom te¿ siê to zdarza. ¿e bêd¹ stamt¹d widzieli dawny sad jab³kowy znajduj¹cy siê na szczycie. ale te¿ nie powêdrowa³a bli¿ej czerwonego pola. . Norrie i Benny zrobili to samo. Zdaniem Joego teoretycznie istnia³a taka mo¿liwo æ.Gdy skoñczyli.Ale tamto to co innego. Joe podniós³ wzrok na po¿ó³k³e niebo.

A tam. gdy sobie u wiadomi³. Zadziwiaj¹ce. odk¹d rodzina Lavertych wyprowadzi³a siê do Auburn. co siê da. Randolph. Intelektualnym i demograficznym. Zatoki mia³ tak zatkane. . spojrzeli po sobie i wybuchnêli miechem.Pamela Chen.. ¿e nie mo¿e z mam¹ i tat¹ po prostu wsi¹ æ do samochodu i pojechaæ do Lewiston na ostrygi albo na lody do Yodera. jednak kiedy siê skoñcz¹. Mieszkali na zadupiu. . a kino dawno zamkniêto. Nie chcê zostaæ na szarym koñcu. .Ju¿ tam jeste ! .Musimy zrobiæ. je li chcesz. Mieli racjê. ¿e Chester's Mill jest d ziur¹ zabit¹ dechami.Masz powody do p³aczu! Osoba. ¿e a¿ mu zatrzeszcza³o w uszach. No i. . powieki mia³ ciê¿kie i spuchniête. mo¿esz zostaæ. Ta czê æ misji nie jest obowi¹zkowa.stwierdzi³. By³a w ród nich tylko jedna osoba pochodzenia azjatyckiego .Musimy zrobiæ. która czasem pomaga³a Lissie Jamieson w bibliotece. Trzeba podj¹æ ryzyko. Mimo wszystko do niedawna miasto wydawa³o mu siê rozleg³e.Dlaczego j¹ zabi³e ?! Dlaczego zabi³e moj¹ córeczkê?! Kto mnie potraktowa³ gazem. mia³ w nim dla siebie mnóstwo miejsca. Nie by³o te¿ McDonalda. Barbie brn¹³ w jego kierunku. Afroamerykanina mo¿na by ze wiec¹ szukaæ. U miechnê³a siê. ale jej s³owa wcale nie zabrzmia³y jak ¿art i Joe wcale ich tak nie odebra³. Benny. p³acz! G³os dobiega³ z daleka. ¿e ¿artuje. idê z wami. nie mówi¹c ju¿ o Starbucksie. co siê da . W koñcu zdo³a³ otworzyæ oczy . Ludzie czêsto sobie ¿artowali. p³acz. sama mia³a p³aczliwy g³os. Oczy pulsowa³y w rytm bicia serca. kiedy prze³k n¹³ linê. . Barbie nie móg³ otworzyæ oczu. ¿eby wiedzieli. I ten g³os by³ znajomy. zanim oszalejê.Chcê siê wydostaæ z Mill. 17 .powiedzia³a Norrie. ale trudno by³o otworzyæ pal¹ce oczy. Zobaczy³ przed drzwiami celi Andy'ego Sandersa ze ³zami sp³ywaj¹cymi po policzkach. Denton? Nie. pewnie dlatego piosenka Jamesa McMurtry'ego cieszy³a siê w mie cie tak¹ popularno ci¹. co nie bez znaczen ia.d³oñmi.Masz racjê ..zawo³ali Joe i Norrie równocze nie.. A . chocia¿ w mie cie by³o mnóstwo zapasów.Tak. jak bardzo siê skurczy³o w jego g³owie. . . A co widzia³ Andy Sanders? Faceta w celi. która wyg³asza³a te twierdzenia. przyjacielu.

Wyra nie nieswój. Chcia³e go zobaczyæ. pobieg³ do Renniego niczym zap³akane dziecko w ramiona ojca. Wcale nie dlatego. daj mi broñ! Natychmiast! Zastrzelê go jak psa! Mam do tego prawo jako ojciec! On mi zamord owa³ córeczkê. . ¿eby pozwoli³ na zastrzelenie aresztanta w celi z w³asnej broni. wiesz? A ja muszê córkê pom ciæ.wymamrota³ Andy.. Andy chwyci³ Randolpha za koszulê.Jaki s¹d?! Daj mi broñ! S¹d dla tego zwyrodnialca?!! Jeszcze by siê wywin¹³! Ma wysoko postawionych przyjació³. . ¿e komendant wpu ci³ do aresztu ojca ofiary. . D wign¹³ siê na nogi. a mimo to Randolph wygl¹da³ na przestraszonego. A teraz chod na górê. Mimo nadwagi porusza³a siê do æ ¿wawo. Po prostu komendant Peter Randolph nie potrafi³ mu odmówiæ. Uspokój siê. ¿e ojciec ofiary by³ przewodnicz¹cym Ra dy Miejskiej.. ale te¿ nie mi a³ ca³kowitej pewno ci. I Du¿y Jim go przytuli³. Siêgn¹³ do pasa Randolpha i zacz¹³ wyci¹gaæ pistolet z kabury. któremu przez dwadzie cia minut wzbraniano wyj cia do ³azienki.Proszê pana. Winowajca zostanie os¹dzony. Je li siê pan zastanowi. ¿e Andy Sanders jest w ciek³y. nalejê ci. Chocia¿ patrzy³ na wiat przez czerwony filtr.No ju¿.. .Jim.. zobaczy³e .krzykn¹³ radny. Jêzyk i gard³o te¿ mia³ napuchniête. dla których Randolph sprowadzi³ tutaj Sandersa.. by u Randolpha chêæ przypodobania siê radnemu by³a tak ogromna.Dajcie mi broñ! .. Andy. Mam do tego prawo. wiêc daj mi broñ! Barbie nie przypuszcza³. zrozumie pan. unosz¹c twarz mokr¹ od ³ez.. .Przyjacielu! Chod do mnie! Otworzy³ ramiona.Nie zabi³em pañskiej córki. . . . przestêpowa³ z nogi na nogê jak dziecko. Andy nie mia³ ochoty my leæ.Trochê gazu najwyra niej dosta³o mu siê do ust. ¿e pañski przyjaciel Rennie potrzebuje koz³ ofiarnego. wyra nie widzia³.By³a dla mnie najwa¿niejsza na wiecie! . . . Randolph postanowi³ jednak nie dopu ciæ do morderstwa.. a ja jestem najlepszym kandydatem. Obok niego sta³ Randolph. chocia¿ nie powinienem by³ ciê tu wpuszczaæ. Mo¿e istnia³y jakie inne przyczyny.facet w celi zawsze wygl¹da na winnego. g³os nosowy i schrypniêty... Barbie nie by³ zdziwiony. Andy zostawi³ w spokoju kaburê komendanta. Barbie go za to wcale nie wini³.Andy! . W tym momencie pojawi³a siê w korytarzu brzuchata postaæ. By³ od niego dziesiêæ centymetrów ni¿szy.zawo³a³ Du¿y Jim. Nikogo nie zabi³em. . zap³aci za swe zbrodnie.

Tak. .I nie j¹ jedn¹ .spanielkê.chcia³ wiedzieæ Andy.To za ma³o . Na do¿ywocie.oznajmi³.I Duke'a. Rennie nadal g³aska³ go po w³osach. .A mo¿e zabi³ nie tylko Angie.? . . kiedy.Co mi siê wydaje. ale gdy sytuacja siê zmieni. .. bêdziemy musieli zadowoliæ siê osadzeniem go w Shawshank. którzy to zrobili.Kto przecie¿ spowodowa³ powstanie klosza. spojrza³ na czerwon¹.Jak zap³aci? .powiedzia³ nosowym. . . jak usun¹æ klosz.Bez w¹tpienia.. Lestera i Brendê. Zap³aci za to. .szepn¹³ Andy. zbrodniarz zap³aci za swoje czyny. co zrobi³.rzuci³ Randolph. . dlaczego i kto jeszcze by³ w to zamiesz any. Dajê ci s³owo. Tylko najpierw ustalimy szczegó³y.Zamknij siê . kto bêdzie miesza³. Obejrza³ siê przez ramiê. A . prawda? . je¿eli wie.Na pocz¹tku Rennie po prostu musia³ chroniæ swój ty³ek. Barbie skupi³ uwagê na Randolphie. ¿e nie jest zbyt sprytny i nie potrafi zacieraæ za sob¹ ladów. Andy... tylko najpierw wydobêdziemy z niego wszelkie informacje. . Myrê Evans. Oraz innych. . ale teraz chodzi mu o przejêcie w³adzy. na pewno nie jest sam. . Na razi jest pan mu potrzebny. Bo przecie¿ on nie jest sam. jakby patrzy³ na obmierz³e robactwo.No có¿.Jak¹ cenê zap³aci? . . Rennie g³adzi³ Andy'ego po w³osach.Natomiast je¿eli kopu³a zostanie na miejscu. gdzie. A kto miesza lepiej ni¿ kuchta? . po wiêci i pana bez z mru¿enia oka. cocker .Znajdziemy dowody . I zafascynowany..rzek³ Du¿y Jim. . spuchniêt¹ twarz Barbiego. komendancie.. a wcale bym tego nie wyklucza³. Co. . musz¹ mieæ jak¹ wtyczkê..Jak. ale Du¿y Jim ³askawie pokiwa³ g³ow¹. Andy przesta³ mamrotaæ. chrapliwym g³osem. Ju¿ pokaza³. Ma wspólników. Kogo . .Andy nie potrafi³ powiedzieæ wiêcej. ¿e ludzie. .powiedzia³ Du¿y Jim. Barbiemu przypomnia³a siê matka g³aszcz¹ca Missy.Nie martw siê.Zosta³em wrobiony . Patrzy³ na Du¿ego Jima nieomal entuzjastycznie.Obj¹³ Andy'ego ramieniem i podprowadzi³ do komendanta Randolpha. bêdziemy musieli sami go os¹dziæ. gdy suka by³a ju¿ stara i otêpia³a. Patrzy³ w pulchn¹ twarz Du¿ego Jima kompletnie oszo³omiony.Mam na my li tak¿e twoj¹ ¿onê .

Joe podszed³ na chwiejnych nogach. co robisz.. Le¿a³a drodze. dawny reporter sportowy. . .Widzê! Joe mia³ wra¿enie.Du¿o lepiej . by napisaæ artyku³.szepn¹³ Andy.. rrrr. Tony Guay. zawo³a³ ludzi. . Rennie g³aska³ go. wierzgaæ nogami. . po czym podniós³ wzrok na Benny'ego. bo po sekundzie Benny tak¿e siê przewróci³. dawny kierownik Food City. stosu pogrzebowego halloweenowych latarni..Joe pochyli³ siê nad dziewczyn¹ bardziej zdumiony ni¿ zaniepokojony. . który teraz pe³ni³ funkcjê ca³ego dzia³u informacyjnego.przyzna³a Norrie. . 18 Wyjechali z lasu ramiê w ramiê i zatrzymali siê. S³ysza³ jakie g³osy. lecz z jej ust doby³ siê tylko bulgocz¹cy d wiêk rrrr. g³aska³. która wydawa³a siê jak z gumy. Licznik Geigera upad³ w piach tarcz¹ do do³u. Usiad³a przy swoim komputerze. przeprowadzimy egzekucjê.Ja te¿ .Norrie? . Pocz¹tek u³o¿y³a w my lach po drodze. rêce i nogi jej drga³y.. Zobaczy³ to.. Wskazówka skoczy³a na plus dwie cie. Ich oczy spotka³y siê tylko na moment. Odwróci³ ¿ó³t¹ skrzyneczkê. . Zacz¹³ siê trz¹ æ. Potem po³knê³a go ciemno æ.krzykn¹³ Benny.Wygl¹da jak. Spad³a z roweru. ¿e g³os przyjaciela dobiega z dziwnie daleka.Te¿ mi siê tak wydaje. ¿eby weszli tylnymi . zagubione i przestraszone. Ernie Calvert.Przerwij to.Tam co jest! . jaki wydaje dziecko bawi¹ce siê samochodzikami. i wydrukuj zdjêcia. Chcia³a powiedzieæ radiolatarnia . Tak lepiej? .kiedy uznamy go za winnego. pisa³ na laptop Poda³a mu aparat. 19 Gdy Julia wróci³a do redakcji po zamieszkach w supermarkecie. wyci¹gn¹³ rêkê. ¿e unosz¹ siê one z wielkiej sterty dyñ. patrz¹c na sad.. Przysz³o mu do g³owy. poci¹gaj¹c na siebie rower.. po czym wpad³ w czarn¹ dziurê wype³nion¹ pomarañczowymi p³omieniami. .. tu¿ pod czerwone pole na skali.

Trzêsiesz siê jak w febrze. I nie mówiê o Randolphie . pobieg³a do kuchni. Id . Dobry pocz¹tek. Uznali my.Id na górê i siê po³ó¿ . Mówi³: Niepotrzebnie siê to sta³ Przez ca³kowity brak kompetencji Chyba ¿e kto chcia³. powiedzia³.W tym stanie niczego nie napiszesz. Musia³o byæ pó ne popo³udnie. ¿e powinna napisaæ od serca. W koñcu. Specjalnie dla nich je otworzy³. Na kuchennym stole by³ list oparty o solniczkê i pieprzniczkê. ale wiedzia³a. spa³a d³u¿ej ni¿ godzinê. zdrzemnij siê godzinê. co trzeba.Nie mogê. wiêc pod tym wzglêdem wszystko gra. . No id . Corgi wcale nie skamla³ pod drzwiami. muszê napisaæ. ¿eby go wyprowadziæ. muszê pobyæ trochê z ¿on¹ i dzieciakami Pete idzie na komisariat. Zajrza³ Rommie Burpee. ¿e nie mog³a go wstukaæ.00 Julio! Razem z Pete'em F. napisali my o wydarzeniach pod supermarketem. . ¿e m¹drze mówi. ¿e potrzeba ci snu. Tony G. Gdy siê obudzi³a. Bez przerwy naciska³a niew³a ciwe klawisze. . Horace! Pewnie nasika³ gdzie w k¹cie i bêdzie teraz przeprasza³. ¿e cienie w sypialni bardzo siê wyd³u¿y³y. tylko spokojnie spa³ na swoim kocyku miêdzy kuchenk¹ a lodówk¹. szefowo! Wracam do domu. Powiedzia³ te¿.. Ja tam bym go z góry nie rozgrzesza³. a pi¹tek min¹³ przed stu laty. ¿e powinna koniecznie napisaæ od serca o tym. Pete i ja zgadzamy siê co do tego. przesz³a swoje.powiedzia³ Tony. z przestrachem spostrzeg³a. Od pi¹tku nie dosypia³a. Nie jest to wiekopomny tekst. Wsunê³a stopy w kapcie. Tyle ¿e wtedy by³o ju¿ za pó no. jakby to by³a jego wina. wgram je w twój komputer i wstukam twoje notatki..drzwiami. Zaczê³y siê zamieszki . wiêc wystarczy³o. Za³atwi³ wszystko. ale te¿ pamiêtaj¹c. Nie chcia³a go pos³uchaæ. ¿e musimy byæ bardzo ostro¿ni. ¿e przy³o¿y³a g³owê do poduszki. Podobno co tam siê sta³o wa¿nego. póki nie poznamy wszystkich faktów. ale go poprawisz. gdy ju¿ zasnê³a. godz. ¿e nadal ma mnóstwo papieru. Nic dziwnego. 15. Mia³a straszne worki pod oczami. ¿eby do tego dosz³o. PS Wyprowadzi³em Horace'a. co siê sta³o. Problem w tym. . a zasnê³a kamiennym snem. ja przez ten czas obrobiê zdjêcia. Foty s¹ niez³e. by potem napisa³a dobry artyku³.

gdy zadzwoni³ jej telefon. Straci³ córkê trzy dni po mierci ¿ony.O¿¿¿. jednak znalaz³szy siê na chodniku w upale pod tym niebem przybrudzonym tabakowymi plamami. wcale nie ma s³oñca.. Democrat .Niech oni przestan¹ krzyczeæ! .Nie ma s³oñca .. cholera. Ma³o sobie oczu nie wyp³acze. w sadzie.. wiêc je¿eli. Marty Arsenault nie chce mnie wpu ciæ. Norrie i Benny le¿eli na Black Ridge Road w zbyt mocno rozproszonym s³oñcu.Co takiego?! Zerwa³a siê na nogi tak gwa³townie. A jako podejrzanego aresztowano Dale'a Barbarê. Zakraka³a raz. .Ju¿ biegnê. Mieli drgawki. Kaza³ mi. Jaka wrona. . nawet pamiêta³a. cholera! .. . by Horace zapomnia³. . o mój Bo¿e.powiedzia³a Norrie.Shumway. tylko sobie dorabia latem . . Poprosiæ go o komentarz albo.To by³ Pete Freeman.jêkn¹³ Benny. 20 Joe. nie chc¹c. .Julia. ¿e przewróci³a krzes³o. Z pocz¹tku by³a do æ spokojna. popie ci³a i nakarmi³a. zaczekaæ! Nawet nie jest glin¹.. Ju¿ lecê. straci³a spokój i faktycznie pu ci³a siê biegiem. Nie jeste my z New York Post . wyra nie bez ladu my li samobójczych. ¿eby zamkn¹æ informacje i napisaæ artyku³. a teraz siê z niego zrobi³ wielki wa¿niak u bram burdelu! .mrukn¹³ Joe. .Idzie Andy Sanders. ¿e jest jego pani¹..i Lester Coggins.Nie ma s³oñca. .. p o czym wzbi³a siê w powietrze i odlecia³a. ¿eby zamkn¹æ redakcjê. nie.Nie. Maca³a przed sob¹ w powietrzu..Powinna tu przyjechaæ.Halloween .. . z którego roztacza³ siê widok na ca³e Chester's . Pali³o ich gor¹co. obudzi³a go.... Nie czekaj¹c na odpowied . .. przysiad³a na drucie telefonicznym i przygl¹da³a siê im bystrymi oczkami. . przerwa³a po³¹czenie.Pete. W³a nie zaczyna³a.wyrwa³o siê Pete'owi. . . po czym zesz³a na dó³.Julio! . Na szczycie Black Ridge. mam tutaj kupê roboty.Brenda Perkins nie ¿yje. kieruj¹c ruchem. . Wszyscy czworo zostali zamordowani. Jest w celi. Nie ¿yj¹ te¿ Angie McCain i Dodee Sanders.

Tych odró¿nia³o siê na pierwszy rzut oka . W holu siedzia³a jaka nies³ychana liczba m³odych ludzi. kto siê zjawi³ zaraz po Andym? . ¿e zrobi³o siê tam bardzo ciep³o.po charakterystycznych orl ich nosach i okr¹g³ych g³owach.Lepiej zostañ. M³odzi ludzie najwyra niej wype³niali jakie formularze. które mówi³o wyra nie: a ludzie w piekle marz¹ o wodzie z lodem. a nawet zasila³a fundusz kawowo . ale za du¿o sobie nie obiecuj. w tym przynajmniej dwóch z Bóg jeden wie ilu braci Killianów. Obie wygl¹da³y na powa¿nie wystraszone. Takie rozkazy. . jak siê nie mia³o poprzedniego zajêcia? . Niedaleko sta³y Linda Everett i Jackie Wettington zatopione w rozmowie. by j¹ obrzuciæ spojrzeniem. . Gdy Pete zjawi³ siê u jej boku. w³osy z ty³u stercza³y jej niepokornie. Po piêtnastu sekundach rozb³ys³o ponownie. b³ysnê³o jasne. . Zawo³am ciê. Akurat wtedy Du¿y Jim Rennie oraz Andy Sanders pojawili siê na szczycie schodów prowadz¹cych do piwnicy. . bardzo mi przykro. natomiast twarz jak cz³owiek. . Za nimi szed³ Peter Randolph. Mundur mia³ nieskazitelny. Twarz mia³a jeszcze napuchniêt¹ od snu. W ¿yciu nikt jej nie zatrzyma³.Kocham pozytywne my lenie. Zgadnij. Du¿y Jim obejmowa³ go ramieniem i mówi³ co uspokajaj¹co. To rozpacza³ Andy Sanders. Julia skierowa³a siê w stronê pokoju odpoczynkowego.zawo³a³a Julia.Nie mo¿e pani wej æ. fio³koworó¿owe wiat³o. . pewnie ¿eby oszczêdzaæ gaz. A przy tym by³o t³oczno. pokrêci³a g³ow¹.p¹czkowy gromadzony w wiklinowym koszyku. 21 Julia wpad³a na schody komisariatu.Pete wskaza³ hummera zaparkowanego tu¿ przed hydrantem. W komisariacie Juliê od razu uderzy³o. któr¹ policjanci Chester's Mill nazywali kurnikiem. Najwyra niej wy³¹czono klimatyzacjê. zupe³nie inaczej ni¿ do Pete'a Freemana. a tym razem zrobi³ to Marty Arsenault.spyta³ jeden drugiego. który o w³os unikn¹³ wybuchu bomby. gdzie by³a od lat czêstym go ciem. kiedy dostanê zgodê na wywiad.Chcê z wami porozmawiaæ jako redaktorka Democrata ! Du¿y Jim odwróci³ siê tylko na tyle.Jim! Pete! .Mówi³ przepraszaj¹cym tonem. .Mill. Andy p³aka³. Poprowadzi³ Andy'ego w stronê biura . Z do³u dobiega³y krzyki.A co wpisaæ.

Nie bêdziemy rozmawiaæ. .Pamiêtaj. .Du¿y Jim zagarn¹³ zrozpaczonego ojca. wiêc ze mn¹ porozmawiacie. Nie wcze niej. ¿eby ciê zatrzymaæ.komendanta. To nie twój interes. Mówi³ do niego o wspólnej modlitwie. Du¿y Jim wycelowa³ w Juliê palcem. niestety. . kiedy w zesz³ym roku poprosi³e mnie. .Je¿eli ojciec jednej z ofiar mo¿e siê z nim zobaczyæ. Odst¹pi³ o krok. ale i w ciek³o æ. . nie da³em rady mrukn¹³.Jaki obroñca?!! . .Pomodlimy siê do naszego Pana.On jest ostatni¹ osob¹.A jego? .stwierdzi³ Du¿y Jim.. jaka ma prawo zej æ do piwnicy! . .Bo nie jeste ani ofiar¹. to dlaczego ja nie? .krzycza³ Andy. wskazuj¹c Sandersa. ¿ebym nie pisa³a o twojej drobnej sprzeczce z ¿on¹. Popatrzy³a mu prosto w oczy.Skoñczy³em z tob¹.Jakie macie przeciwko niemu dowody? Przyzna³ siê? A je li nie. ..Ten skurwiel zamordowa³ mi córkê! . posz³am ci na rêkê. . teraz mnie wpu æ. ani krewn¹ .zawo³a³a do Du¿ego Jima.Chod . Julia pobieg³a przez pokój wypoczynkowy. . . . je¿eli cia³a zosta³y dopie ro co odkryte? Czy ofiary zosta³y zastrzelone. . Julia spróbowa³a siê przebiæ obok biurka stra¿nika. .Porozmawiamy z tob¹. co mog³em. . Uniós³ górn¹ wargê.Na g³owê upad³a ? Kobieto! Jest aresztowany pod zarzutem pope³nienia czterech morderstw. nadal z przepraszaj¹cym wyrazem twarzy. Je¿eli jest w tobie chocia¿ cieñ wdziêczno ci.spyta³a. przyjacielu. kobie.zawy³ Andy. ugodzone no¿em czy. . niestety Marty. Tym razem we wzroku Du¿ego Jima by³a nie tylko pogarda.Po wiêæ mi jedn¹ minutê! .Chcê siê zobaczyæ z Barbar¹.Marty. robi³em. ods³aniaj¹c zêby. . . i komendant Randolph jeste cie zatrudnieni przez miasto. Bo w przeciwnym razie straci³by pracê..I ty.Ma obroñcê? . to jakie ma alibi? Jak ono pasuje do czasu zgonu? W ogóle znacie czas zgonu? Sk¹d. chwyci³ j¹ za ramiê. kiedy uznamy za stosowne.Powiesiæ go trzeba! Zabi³ moj¹ córeczkê! ..

. .Julio. i w drugim . Pete Randolph. dopóki jeste my pod kloszem. Przez chwilê s¹dzi³a. co to nie odró¿niaj¹ w³asnego ty³k od czo³a. . Zawsze taka by³a .spyta³a Julia Randolpha. Opanowa³ siê jednak.Nie mo¿esz mu zamykaæ ust. ¿e jest zwolniony.. Marty Arsenault skrzywi³ siê niemi³osiernie. Chwilê pó niej Julia .warkn¹³ Du¿y Jim. A temu.Nie stracisz roboty . ¿e dziewczêta straci³y ¿ycie pierw. . a policzki mia³ koloru ceg³y. Julia nie mia³a w¹tpliwo ci.Czy Barbarze postawiono zarzuty? . za to tworzysz problemy.Nie wolno go oskar¿aæ. .Mylisz siê i w jednym. powiedzia³ straszne s³owa: .Pete. kto pilnuje wej cia. Nie patrzy³ jej w oczy. .powiedzia³ Randolph.. I je¿eli nie wyjdziesz w tej chwili. .Wyci¹gnê³a przed siebie rêce. czekaj¹c na kajdanki.Je li nie bêdzie chcia³a wyj æ sama. przeka¿. . nie mo¿esz zabraniaæ dostêpu do informacji mieszkañcom miasta! .A na moje miejsce przyjdzie który z tych ko³ków. zostaniesz aresztowana.Ostatni raz proszê.Wiêcej tego nie powtórzê. . Jeste w cibsk¹ plotkar¹. Trzasn¹³ drzwiami. . To niezgodne z prawem. ¿e Jim Rennie j¹ uderzy. nadal os³upia³y. zgodne z prawem jest to. .Pogadam z nim.westchn¹³ Marty Arsenault. . Twoja obecno æ tutaj jest w najlepszym razie ca³kowicie zbêdna. które teraz nale¿a³o do Randolpha. . twarz ukry³ w d³oniach. co my postanowimy.Có¿.Zwróci³ siê do Pete'a Randolpha. doskonale o tym wiesz. Je¿eli bêdzie siê opiera³a.I nikomu nie pomagasz.Zabierz j¹ st¹d! . Andy siedzia³ za biurkiem. Drzwi biura otworzy³y siê gwa³townie. ‾¹dzê mordu mia³ wyra nie wypisan¹ na twarzy. . nawet siê nie odwracaj¹c. Tym razem Julia da³a siê wyprowadziæ.Kiedy zginê³y te cztery osoby? Powiedz mi chocia¿ tyle. wyrzuæ j¹. . to j¹ wyrzuæ. ¿e Du¿y Jim sta³ pod nimi i s³ucha³. .rzuci³ Du¿y Jim.stwierdzi³ Du¿y Jim. Randolph wzi¹³ Juliê Shumway pod ³okieæ. Ostrzegam ciê po raz pierwszy i ostatni. . Du¿y Jim odeskortowa³ Andy'ego do biura komendanta i zamkn¹³ za sob¹ drzwi. wygl¹da na to. .Zabierz st¹d tê w cibsk¹ babê.No i jednak straci³em robotê .krzyknê³a Julia.Doskonale! Aresztujcie mnie! I wsad cie do celi. . pozb¹d siê tej psiej córy . bardziej zasmucony ni¿ z³y. je li nie ma obroñcy..

Po chwili b³ysnê³o znowu. z ulg¹ stwierdzi³.Jak posz³o? 22 Benny pierwszy odzyska³ przytomno æ. ¿e nogi bêdzie mia³ galaretowate. Co mi siê ni³o. Wygrzeba³ go z piachu.Wynosimy siê st¹d. Jaki koszmar.. . Dziewczyna otworzy³a oczy. Joe McClatchey przetoczy³ siê na brzuch i d wign¹³ na kolana. ¿e by³ strasznie zgrzany. póki nie minêli . . lecz siê myli³.Jakie dynie? Joe pokrêci³ g³ow¹. Poza tym.Co siê sta³o? . ¿e urz¹dzenie nadal dzia³a.zarz¹dzi³. nie zatrzymuj¹c siê na odpoczynek ani na picie. Dynie siê pali³y.plus dwie cie. ¿e by³o mu gor¹co. Przypomnia³ sobie o liczniku Geigera. Najwyra niej w dwudziestym wieku ludzie produkowali rzeczy wyj¹tkowo solidne. ¿e musi i æ do cienia i czego siê napiæ.oceni³. ..Chyba zasnê³am. Potem b³ysnê³o fioletowe wiat³o. Wrócili t¹ sam¹ drog¹. Podpe³zn¹³ na czworakach do Norrie potrz¹sn¹³ j¹ za ramiê. a¿ mu siê koszulka przyklei³a do tu³owia. popatrzy³a na niego nie ca³kiem przytomn W³osy jej przylgnê³y do zroszonych potem policzków.odezwa³ siê Benny. a kto by chcia³ mieæ dzieci? .? .Jeszcze by siê urodzi³o takie jak ja. . na sad na szczycie Black Ridge. . Poza tym. wstaj¹c. . Tak jasne.. Nie pamiêta³. ¿eby sprawdziæ. Ostatni raz zwróci³ siê do przyjaciela w ten sposób chyba w czwartej klasie podstawówki. ale zegarek zatrzyma³ siê na czwartej zero dwie. . . Mimo wszystko wsiad³ na rower.‾yjesz jako ? .Tak. Zamruga³a w o lepiaj¹cym s³oñcu. . Ch³opak spojrza³ na zegarek.Staaary. ale ona patrzy³a w górê. jak czêsto miga. ¿e trudno by³o na nie patrzeæ. .Co to takiego? Joe z pocz¹tku nic nie dostrzeg³. Tyle wiem. tylko nie pamiêtam co.Jo . Nastêpnie podsun¹³ ¿ó³t¹ skrzynkê Norrie.. czu³ siê ca³kiem dobrze. Wiedzia³ tylko.Chyba tego szukali my . nic mu nie dolega³o.Jo? . S¹dzi³.znalaz³a siê przed komisariatem.zapyta³a. Pokaza³ Benny'emu odczyt . zanim nas to co wysterylizuje . .rzuci³ Benny. .No i.spyta³ Pete Freeman.

.mostu i nie znale li siê znów na szosie numer sto dziewiêtna cie.

Przesz³a po³owê drogi do redakcji Democrata . . Brawo. . jak tylko siê da b ez podburzania ludzi. Dogoni³ j¹ Pete Freeman. . I my lê. a¿ uspokoi siê jej rozko³atane serce. Kropka nad i.Julia zakre li³a d³oñmi niewidzialny nag³ówek.Julio? Co tu siê dzieje? To znaczy.Je li chodzi o podburzanie.Tak. . ¿e czuje nie tylko gniew. tak mocny. ¿e na zgromadzeniu mieszkañców w czwartek wieczorem nie ja jedna bêdê mia³a powa¿ne pytania do Jamesa Renniego. pomy la³a.Prychnê³a nieweso³ym miechem. oprócz kopu³y? Widzia³a tych wszystkich go ci wype³niaj¹cych formularze? Trochê to strasznie wygl¹da³o.Ju¿ my la³em.Widzia³am i zamierzam o tym napisaæ. Jim .. i znów stanê³y dêba. Nie chcia³a powiedzieæ tego g³o no. gdy obok przechodzi³a Julia Shumway. .SÓL 1 Policjantki stoj¹ce przy hummerze Du¿ego Jima nadal rozmawia³y.To by³o k³amstwo.Po³o¿y³a d³oñ na ramieniu Pete'a. . . zanim dotar³o do niej. Oczywi cie nie wiedzia³a. Pete mia³ wielkie oczy i w tej chwili wygl¹da³ na du¿o mniej ni¿ swoje trzydzie ci kilka la . ¿eby zaczekaæ.Co ci. ale zabrzmia³o w miarê dziarsko. Wci¹¿ jeszcze wszystko w niej wrza³o.Jackie teraz nerwowo poci¹ga³a papierosa . . ..stwierdzi³a i podskoczy³a na d wiêk swojego g³osu. . Oklap³y..Na to liczy³am. i wejrzeæ w g³¹b swojej duszy. . . Jeszcze tylko ko³tuna mi do szczê brakowa³o. . Julia siê nie zatrzyma³a. ¿e Rennie ka¿e naszemu nowemu komendantowi ciê aresztowaæ. Podnios³a rêce i spróbowa³a przyg³adziæ w³osy stercz¹ce jak stóg siana z ty³u g³owy. .g³osi³a rêcznie wypisana wywieszka w witrynie).spyta³a Linda z wahaniem.TYLKO DLA DEMOCRATA ! WYWIAD Z DOMNIEMANYM MORDERC¥. to napiszê. A do tego wstêpniak. D³ugo to nie trwa³o.Julio? . co mówi jej twarz. . nie by³a zdolna do rozmowy z nastêpnymi przedstawicielami prawa i porz¹dku w wydaniu Chester's Mill.G³ównie to siê bojê i tyle .. . O wszystkim. Przystanê³a pod markiz¹ ksiêgarni Mill New & Used Books (ZAMKNIÊTE DO ODWO£ANIA .ale zamilk³y.Wszystko w porz¹dku? .Postaram siê czego dowiedzieæ o tych morderstwach i co ustalê.

zdaje siê.. Bo czasu jest ma³o. ¿e wszystko z ni¹ w porz¹dku. . ¿e w koñcu spróbuje umocniæ swoj¹ w³adzê nad miastem . te¿ nie dzia³a³o od dawna (miejsce. zajmowa³ rezerwowy placyk na samochody Renniego)..Niewa¿ne.Rennie ma przewagê w³asnego boiska. damy w opa³ach oraz nagich do pasa przystojniaków pieszo i konno. ale obskurny sklepik Raya Towle'a ci¹gle jako siê trzy ma³. samochodowe.przera¿a . to jeszcze trafi³ siê radny z piek³a rodem.zachêca³ napis po tej stronie. Czê æ wystroju witryny stanowi³y poradniki. drugie. ¿e robi³. ¿eby och³on¹æ. chyba ¿e. Skserowaæ. w samych majtkach. nie udziwnia³ ¿ycia. I by mu uwierzyli. Nawet je li to prawda.powiedzia³a do stert ksi¹¿ek. po czym zajrza³a przez zakurzon¹ szybê do ksiêgarni.Hê? .tempo wydarzeñ. Przy drzwiach redakcji siê obejrza³. .. dlaczego nie zaczeka³ z atakiem. ¿e najbardziej j¹ martwi . jak wyja niæ fakt.. .powiedzia³. powiedzia³a sobie. A poza tym.Nie rozumiem. bierz siê do roboty. po tygodniu czy miesi¹cu izolacji od wiata zewnêtrznego. Mroczne intrygi. To nadal nie wyja nia³o. U miechnê³a siê dr¿¹cymi ustami i przegna³a go gestem. którzy wci¹¿ maj¹ pe³ne spi¿arnie. .. tyle ¿e by³oby mu ³yso. najgro niejszego koguta na farmie i mog³a siê po nim spodziewaæ. . Uprzytomni³a sobie.. A gdyby Cox i jego naukowcy jeszcze dzi przebili siê przez kopu³ê? Albo gdyby zniknê³a sama z siebie? Du¿y Jim zaraz skurczy³by siê do dawnego formatu. Gdzie tam ³yso. T³umaczy³by.Poza tym nie jest w pe³ni zdrów na umy le . Ale minê³y dopiero trzy dni z minutami. ¿e ludzie. PASJONUJ SIÊ Z NAMI MROCZNYMI INTRYGAMI! .Nie wydrukowaæ. Jakby sam klosz wystarczaj¹co nie utrudnia³. wci¹¿ wpatrzona w MROCZNE INTRYGI. . Pomacha³a mu. . Kino w centrum by³o zamkniête od kilku lat. Potrzebujê kilku minut. pl¹druj¹ supermarket? To bez sensu. rzeczywi cie.Skserowaæ .I nigdy nie by³. je li mamy to dzi wydrukowaæ. co móg³ w trudnych okoliczno ciach. gdzie j ego wielki ekran niegdy górowa³ nad szos¹ numer sto dziewiêtna cie. Kilku z rzeczonych przystojniaków wywi ja³o mieczami i by³o. Potem pomy lê. Bo co