SAMOLOT I WISTAK 1 Z wysoko ci sze ciuset metrów, gdzie Claudette Sanders bra³a lekcjê latania, miasteczko Chester's Mill

po³yskiwa³o w porannym wietle jak wie¿o powsta³a i dopiero co ustawiona makieta. Samochody toczy³y siê po Main Street, odbijaj¹c promienie s³oñca, iglic a ko cio³a kongregacyjnego wydawa³a siê do æ ostra, by przek³uæ niebo bez jednej chmurki. Seneca V lecia³a nad rzek¹, razem z ni¹ przecinaj¹c miasto po przek¹tnej. - Chuck, chyba widzê dwóch ch³opców przy mo cie! £owi¹ ryby! - Claudette za mia³a siê uszczê liwiona. Naukê latania zafundowa³ jej m¹¿, przewodnicz¹cy Rady Miejskiej. Andy ca³kowicie zgadza³ siê z twierdzeniem, ¿e gdyby Bóg chcia³, aby cz³owiek lata³, toby mu da³ skrzyd³a, lecz ³atwo ulega³ perswazji, wiêc Claudette w koñcu dosta³a, czego chcia³a. Zachwyca³a siê nowym doznaniem od pierwszej chwili. Nie by³a to zwyk³a rado æ, lecz prawdziwe szczê cie. Dzi wreszcie zrozumia³a, dlaczego latanie jest wietne. Dlaczego jest fantastyczne. Chuck Thompson, instruktor, musn¹³ wolant i wskaza³ panel kontrolny. - Wierzê, wierzê. Ale mimo wszystko uwa¿aj, co robisz, dobrze? - Jasne, przepraszam. - Nie ma za co. Uczy³ latania od wielu lat, lubi³ takich zapaleñców jak Claudie, zafascynowanych nowo ci¹. Andy Sanders nied³ugo pewnie wyda okr¹g³¹ sumkê, bo jego ¿ona pokocha³a senecê i stwierdzi³a, ¿e chce mieæ taki samolocik na w³asno æ. Taki sam, tylko nowszy. Co oznacza³o wydatek oko³o miliona dolarów. Claudie Sanders nie by³a rozwydrzona, ale niezaprzeczalnie mia³a kosztowne zachcianki, które Andy, prawdziwy szczê ciarz, najwyra niej zaspokaja³ bez trudu. Chuck lubi³ te¿ dni takie jak dzisiaj: widoczno æ nieograniczona, zero wiatru, doskona³e warunki do nauki. Seneca lekko zako³ysa³a siê dopiero wtedy, gdy Claudie przesadzi³a z korekt¹. - Niepotrzebnie siê spiê³a - powiedzia³. - Przejd na jeden dwadzie cia. Ustaw siê nad sto dziewiêtnast¹ i zejd na trzysta metrów. Uczennica wykona³a polecenia, samolot znów lecia³ idealnie równo. Chuck pozwoli³ sobie na chwilê relaksu. Przelecieli nad autokomisem Jima Renniego i zostawili miasto za sob¹. Po obu

stronach szosy numer sto dziewiêtna cie rozci¹ga³y siê pola, drzewa p³onê³y intensywnymi barwami jesieni. Cieñ w kszta³cie krzy¿a sun¹³ po asfalcie, jedno z ciemnych skrzyde³ musnê³o ma³ego jak mrówka cz³owieka z plecakiem. Cz³owiek ten spojrza³ w górê i pomacha³ rêk¹, a Chuck odpowiedzia³ mu tym samym, choæ wiedzia³, ¿e tamten tego nie zobaczy. - Jasny szlag, ale rewelacja! - za mia³a siê Claudie. Chuck jej zawtórowa³. Zosta³o im czterdzie ci sekund ¿ycia. 2 wistak d¹¿y³ swoj¹ drog¹ wzd³u¿ szosy sto dziewiêtna cie, w stronê Chester's Mill. Miasto by³o oddalone jeszcze dobre dwa kilometry, nawet komis Jima Renniego jawi³ siê tylko jako rzêdy s³onecznych b³ysków ustawionych równo w miejscu, gdzie droga skrêca³a w lewo. wistak planowa³ - o ile mo¿na powiedzieæ, ¿e wistak co planuje - ju¿ dawno temu zawróciæ do lasu. Tylko ¿e okolica by³a obiecuj¹ca. Odszed³ znacznie dalej od nory, ni¿ zamierza³, ale s³oñce grza³o go w grzbiet, a w nozdrzach mia³ rze kie wonie, które budzi³y mózgu jakie skojarzenia, nie ca³kiem u wiadomione. Zatrzyma³ siê, stan¹³ s³upka. Wzrok mia³ ju¿ nie tak dobry jak kiedy , mimo wszystko do æ ostry, by zobaczyæ cz³owieka id¹cego w jego stronê przeciwleg³ym poboczem. Postanowi³ pój æ kawa³ek dalej. Ludzie czasami zostawiali ró¿ne smakowite k¹ski. By³ stary, t³usty i swego czasu odwiedzi³ niejeden mietnik. Zna³ drogê na miejskie wysypisko równie dobrze jak trzy tunele swojej nory, bo tam zawsze znalaz³o siê co pysznego. Ruszy³ kaczkowatym chodem zadowolonego z siebie starego wyjadacza, zerka j¹c na cz³owieka po drugiej stronie szosy. Cz³owiek siê zatrzyma³. wistak zda³ sobie sprawê, ¿e zosta³ zauwa¿ony. Niedaleko, ciut na prawo, le¿a³a brzoza. Pod ni¹ mo¿na siê schowaæ, przeczekaæ, a¿ cz³owiek sobie pójdzie, potem sprawdziæ, czy mo¿e co smacznego... Tyle zd¹¿y³ pomy leæ, robi¹c nastêpne trzy kroki, nim zosta³ przeciê³y na pó³. Rozpad³ siê na dwie czê ci. Krew trysnê³a z niego jak z sikawki, wnêtrzno ci wyla³y siê na ziemiê, tylne ³apy drgnê³y dwukrotnie, po czym zastyg³y w bezruchu. Zanim ogarnê³a go ciemno æ, czekaj¹ca nas wszystkich, wistaki tak samo jak ludzi, w ³ebku b³ysnê³a mu ostatnia my l: Co siê sta³o?

3 Wszystkie zegary kontrolne wysiad³y. - Cholera, co jest? - spyta³a Claudie Sanders. Oczy mia³a wielkie, ale nie ze strachu, tylko ze zdumienia. Nie by³o czasu na strach. Chuck nie zd¹¿y³ spojrzeæ na kontrolki. Zobaczy³ natomiast, jak nos seneki siê marszczy. Potem oba mig³a znikaj¹. I tyle zobaczy³. Na nic wiêcej nie starczy³o czasu. Seneca nad drog¹ sto dziewiêtna cie wybuch³a. Spad³a na ziemiê ognistym deszczem. Razem z ni¹ - ró¿ne czê ci cia³a. Dymi¹ce przedramiê Claudette ³upnê³o w pobocze, tu¿ obok równo podzielonego na pó³ wistaka. By³ dwudziesty pierwszy pa dziernika.

BARBIE 1 Barbie poczu³ siê lepiej, gdy tylko zostawi³ za sob¹ centrum miasta i min¹³ supermarket Food City Zobaczywszy znak z napisem CHESTER'S MILL ‾EGNA ZAPRASZAMY PONOWNIE - poczu³ siê jeszcze lepiej. Chêtnie rusza³ w drogê, i nie tylko dlatego, ¿e w Mill dosta³ niez³y wycisk. Ot, lubi³ byæ w ruchu. W³a ciwie zbiera³ siê najmarniej dwa tygodnie przed bójk¹ na parkingu przed Karczm¹ Dippera. - W³óczykij ze mnie, co tu kryæ - powiedzia³ i za mia³ siê g³o no. - W³óczykij w drodze do Big Sky. Albo do piek³a, a co? Montana! Mo¿e Wyoming? Niech bêdzie nawet cholerne Rapid City w Dakocie Po³udniowej. Wszystko jedno, byle jak najdalej st¹d. Us³ysza³ warkot silnika, obróci³ siê i id¹c ty³em, uniós³ kciuk. Zobaczy³ piêkny duet: brudnego starego forda z odkryt¹ pak¹ i liczn¹ m³od¹ blondynkê za kierownic¹. Popielat¹ blondynkê! Takie podoba³y mu siê najbardziej. Zaprezentowa³ swój najsympatyczniejszy u miech. Dziewczyna odpowiedzia³a u miechem. Dobry Bo¿e, je li mia³a chocia¿ dzieñ powy¿ej dziewiêtnastki, gotów by³ zje æ swój ostatni czek za pracê w restauracji Sweetbriar Rose. Niew¹tpliwie za m³oda dla d¿entelmena w trzydziestej wio nie ¿ycia, ale super na legalu, jak to siê mawia³o za jego m³odo ci w kukurydzianym stanie Iowa. Samochód zwolni³, Barbie przy pieszy³, a wtedy dziewczyna doda³a gazu. Mijaj¹c go, rzuci³a mu spojrzenie pe³ne skruchy. Chwilowe zaæmienie umys³u - zdawa³ siê mówiæ wyraz jej twarzy - ale ju¿ wszystko w normie . Barbie odniós³ wra¿enie, ¿e rozpoznaje dziewczynê, choæ oczywi cie nie móg³ mieæ pewno ci - niedzielne poranki w Sweetbriar Rose przypomina³y dom wariatów. Chyba jedna k widzia³ j¹ tam ze starszym mê¿czyzn¹, mo¿e ojcem. Oboje ledwo wystawali zza stron Sunday Timesa . Gdyby teraz móg³ siê do niej odezwaæ, rzuciæ uwagê, kiedy go mija³a, powiedzia³by: Skoro zaufa³a mi na tyle, ¿e jad³a kie³baski i jajka, które ja sma¿y³em, t bardziej mo¿esz mnie wpu ciæ na miejsce dla pasa¿era i podwie æ parê kilometrów . Oczywi cie nie mia³ jak jej tego powiedzieæ, wiêc tylko podniós³ rêkê w oszczêdnym salucie oznaczaj¹cym Nie ma sprawy . B³ysnê³y czerwone wiat³a stopu, jakby dziewczyna zmieni³a zdanie. Potem jednak zgas³y, a wóz przy pieszy³.

Przez nastêpne dni, kiedy w Mill robi³o siê coraz gorzej, Barbie ci¹gle na nowo przypomina³ sobie tê scenê w ciep³ym pa dziernikowym s³oñcu. My la³ zw³aszcza o tym drugim b³y niêciu stopów. Chyba jednak go wtedy rozpozna³a. Czy to nie kucharz ze Sweetbriar Rose? Mo¿e go mimo wszystko...? . Dobrymi chêciami jest piek³o wybrukowane. Gdyby rzeczywi cie zmieni³a zdanie, jego ¿ycie wygl¹da³oby inaczej. Bo musia³o jej siê udaæ. Ju¿ nigdy wiêcej nie zobaczy³ popielatej blondynki o nieskazitelnej cerze ani starego brudnego forda F - 150. Wobec tego wyjecha³a z Chester's Mill dos³ownie minuty, a nawet sekundy przed zamkniêciem granicy . Gdyby go zabra³a ze sob¹, te¿ by³by poza miastem, bezpieczny. Chyba ¿e ten przystanek trwa³by za d³ugo. W takim razie równie¿ jego by tu nie by³o. Ani jej. Bo na sto dziewiêtnastej jest ograniczenie do osiemdziesiêciu kilometrów na g odzinê. A osiemdziesi¹t kilometrów na godzinê... Tak my la³, kiedy nie móg³ zasn¹æ. A potem nieodmiennie zaczyna³ my leæ o samolocie. 2 Seneca 5 przelecia³a nad nim zaraz po tym, jak min¹³ komis Jima Renniego, miejsce, do którego nie czu³ sentymentu. Nie to, ¿eby tam kupi³ jakiego grata, bo nie mia³ samochod ju¿ ponad rok, ostatni sprzeda³ w Punta Gorda na Florydzie. Chodzi³o o to, ¿e Jim Rennie

Junior by³ jednym z tych, których spotka³ na parkingu przed Karczm¹ Dippera. M³ody gnojek chcia³ co udowodniæ, a poniewa¿ nie dawa³ sobie rady z udowadnianiem w pojedynkê, udowadnia³ z grup¹. Z do wiadczenia Barbiego wynika³o, ¿e tak w³a nie za³atwiaj¹ interesy wszelkie Jimy Juniory tego wiata. Ale to ju¿ przesz³o æ. Autokomis, Jim Junior, Sweetbriar Rose (Nasza specjalno æ sma¿one ma³¿e! Zawsze wie¿e, zawsze smaczne!), Angie McCain, Andy Sanders. Ca³a paczka, wliczaj¹c tych z karczmy. (Nasza specjalno æ - gwarantowane pobicie na parking u!). Wszystko to ju¿ przesz³o æ. A przysz³o æ? Có¿, szeroko otwarte bramy Ameryki! ‾egnaj miasteczko w Maine, witaj Big Sky. A mo¿e lepiej na po³udnie? Hm... Dzieñ by³ piêkny, ale zima ju¿ siê przyczai³a na kartkach kalendarza. Mo¿e lepiej na po³udnie. Jeszcze mu siê nie zdarzy³o zahaczyæ o Muscle Shoals, a nazwa brzmia³a interesuj¹co. Prawdziwa poezja: Muscle Shoals. Ta my l wprawi³a go w tak dobry nastrój, ¿e gdy us³ysza³ nad g³ow¹ warkot samolotu, podniós³ wzrok i szerokim gestem pozdrowi³ lec¹cych. Mia³ nadziejê na odpowied w postaci

kiwniêcia skrzyd³ami, ale siê jej nie doczeka³, choæ maszyna obni¿a³a lot. Domy la³ siê, ¿e pok³adzie byli wycieczkowicze, w taki dzieñ a¿ siê prosi³o, ¿eby popatrzeæ z góry na p³on¹c jesieni¹ drzewa. Ale mo¿e pilotowa³ jaki dzieciak pod okiem instruktora, zbyt przejêty kontrolkami, ¿eby zwracaæ uwagê na tych, co na dole - choæby tam z plecakiem szed³ sam Dale Barbara. Tak czy inaczej ¿yczy³ im wszystkiego dobrego. Wycieczkowicze czy dzie ciak pó³tora miesi¹ca przed pierwszym samodzielnym lotem - obojêtne. Barbie wszystkim ¿yczy³ dobrze. Dzieñ by³ piêkny, a on z ka¿dym krokiem, który oddala³ go od Chester's Mill, czu³ s lepiej. Stanowczo za du¿o dupków mieszka³o w Mill. Zreszt¹ podró¿ jest dobra dla duszy. Mo¿e powinno byæ takie prawo, pomy la³, które by kaza³o w pa dzierniku ruszaæ w drogê. Nowe motto narodowe: W pa dzierniku wszyscy ruszaj¹ w drogê . W sierpniu dostajemy pozwolenie na pakowanie, w po³owie wrze nia oddajemy tygodniowe zg³oszenie, a potem... Przystan¹³. Niedaleko, po drugiej stronie czarnej wstêgi asfaltu zobaczy³ wistaka. Spasionego, l ni¹cego i bezczelnego. Zamiast mign¹æ w trawê, nadal truchta³ przed siebie. Tu¿ obok pobocza le¿a³a z³amana brzoza, Barbie gotów by³ daæ w zak³ad w³asn¹ g³owê, ¿e wistak tam siê schowa, ¿eby przeczekaæ, a¿ dwuno¿ny sobie pójdzie. A je li nie, min¹ siê j dwóch w³óczêgów, którymi w koñcu byli. Ten na czterech pójdzie dalej na pó³noc, a ten na dwóch - swoj¹ drog¹ na po³udnie. Barbie mia³ nadziejê, ¿e tak siê stanie. By³oby fajnie. Wszystkie te my li przebieg³y mu przez g³owê w u³amki sekund, cieñ samolotu nadal k³ad³ siê czarnym krzy¿em na szosie miêdzy nim a wistakiem. Potem dwie rzeczy zdarzy³y siê niemal równocze nie. Po pierwsze - wistak. Najpierw by³ ca³y, a potem w dwóch kawa³kach. Oba drga³y i krwawi³y. Barbie stan¹³, szeroko otworzy³ usta, bo dolna szczêka sama mu opad³a. wistak wygl¹da³, jakby go przeciê³o ostrze niewidzialnej gilotyny. Wtedy, dok³adnie nad przedzielonym wistakiem, eksplodowa³ samolot. 3 Barbie spojrza³ w górê. Z nieba spada³ liczny samolocik, który przed chwil¹ go min¹³, tyle ¿e w zgniecionej wersji rodem z komiksów o wiecie Bizarra. Poskrêcane czerwono - pomarañczowe p³atki ognia zawis³y w powietrzu, rozkwita³a katastrofa w kszta³cie ró¿y. Nurkuj¹cy samolot ci¹gn¹³ za sob¹ chmurê dymu. Co huknê³o o ziemiê, wzbijaj¹c fontannê grudek asfaltu, potem wiruj¹c pijan¹ spiral¹, odtoczy³o siê w wysok¹ trawê. mig³o.

Gdyby posz³o w moj¹ stronê... Oczami wyobra ni zobaczy³ siebie samego w dwóch czê ciach, ca³kiem jak pechowego wistaka. Obróci³ siê i ruszy³ biegiem. Co walnê³o w ziemiê tu¿ przed nim, krzykn¹³ g³o no. Nie by³o to jednak drugie mig³o, to by³a noga w d¿insowej nogawce. Nie widzia³ krwi, ale boczny szew siê rozdar³, ods³aniaj¹c bia³e cia³o i sztywne czarne w³osy. Brakowa³o stopy. Barbiemu wydawa³o siê, ¿e biegnie w zwolnionym tempie. Widzia³ swoj¹ nogê w zniszczonym traperze: wysunê³a siê do przodu, ³upnê³a o asfalt, potem przesunê³a siê do ty³ zniknê³a, gdy w polu widzenia pojawi³a siê druga. Wolno, ci¹gle za wolno, jak na telewizyjnej powtórce rozgrywki baseballowej, kiedy zawodnik stara siê zyskaæ choæ sekundê. Za plecami Barbiego co przera liwie brzêknê³o, potem rozleg³ siê huk drugiej eksplozji, fala gor¹ca zala³a go od stóp do g³ów, pchnê³a do przodu jak gor¹ca d³oñ. Wtedy mózg siê wy³¹czy³. Zosta³ tylko instynkt samozachowawczy. Dale Barbara bieg³, by ocaliæ ¿ycie. 4 Jakie sto metrów dalej gor¹ca d³oñ pu ci³a, natomiast wcale nie zel¿a³ smród benzyny i s³odszy zapach stopionego plastiku oraz spalonego miêsa. Barbie przebieg³ jeszcze ja kie piêædziesi¹t metrów, wreszcie zatrzyma³ siê i odwróci³. Dysza³. Raczej nie z powodu biegu. W koñcu nie pali³ i w sumie by³ w niez³ej formie... mniej wiêcej, bo szczerze mówi¹c, ¿ebra po prawej stronie ci¹gle go bola³y po bójce na parkingu przed Karczm¹ Dippera. Dysza³ raczej ze strachu, z przera¿enia. Ledwo uciek³ przed kawa³kami samolotu. Bo spad³o nie t ylko mig³o. Móg³ te¿ sp³on¹æ. Ocala³ dzikim fartem. Wtedy zobaczy³ co , co sprawi³o, ¿e straci³ oddech. Wyprostowa³ siê, przyjrza³ uwa¿niej miejscu wypadku. Szosê zasypa³y kawa³ki samolotu... rzeczywi cie cud, ¿e wyszed³ z tego bez zadrapania. Po prawej stronie le¿a³o skrêcone skrzyd³o, drugie wystawa³o z traw y po lewej, niedaleko od miejsca, gdzie zatrzyma³o siê mig³o. Poza nog¹ w niebieskim d¿insie widzia³ samotne ramiê. D³oñ zdawa³a siê wskazywaæ w kierunku g³owy, jakby chcia³a powiedzieæ: Moja . G³owa, s¹dz¹c po w³osach, nale¿a³a do kobiety. Biegn¹ce wzd³u¿ szosy linie wysokiego napiêcia zosta³y zerwane. Le¿a³y na poboczu, podryguj¹c i sypi¹c iskrami. Za ramieniem i g³ow¹ znajdowa³ siê kad³ub samolotu. Mo¿na by³o na nim odczytaæ

NJ3. Je li kiedy by³o tam co wiêcej, przepad³o. Ale nie o to sz³o. Nie to przyci¹gnê³o wzrok Barbiego i przyprawi³o go o bezdech. Ognista ró¿a ju¿ zniknê³a, lecz na niebie ci¹gle p³on¹³ ogieñ. P³on¹ce paliwo, jasna sprawa tylko... Tylko ¿e sp³ywa³o z nieba cienk¹ warstw¹. Jak ognista p³achta. Za t¹ p³acht¹ widaæ by³o krajobraz Maine - spokojny i choæ nie zamar³y w bezruchu, to obojêtny na sp³ywaj¹cy ogieñ, po³yskliwy, drgaj¹cy niczym powietrze nad krematorium albo rozpalon¹ blaszan¹ beczk¹. Ca³kiem jakby kto spryska³ benzyn¹ taflê szk³a i j¹ podpali³. Jak zahipnotyzowany Barbie ruszy³ z powrotem ku miejscu wypadku. 5 W pierwszym odruchu chcia³ zakryæ czê ci cia³, ale by³o ich za du¿o. Zobaczy³ drug¹ nogê, w kêpie ja³owca. Oczywi cie móg³ zdj¹æ koszulê, os³oniæ ni¹ g³owê kobiety, tylko co dalej? Wprawdzie mia³ w plecaku jeszcze dwie koszule... Od strony Motton, nastêpnej miejscowo ci na po³udnie, zbli¿a³ siê samochód. Jaki niedu¿y suv, jecha³ do æ szybko. Kto albo zobaczy³ katastrofê, albo us³ysza³ wybuch. Pomoc. Dziêki Bogu! Barbie stan¹³ okrakiem nad bia³¹ lini¹. Trzyma³ siê w bezpiecznej odleg³o ci od ognia, nadal schodz¹cego z nieba w ten dziwaczny sposób przywodz¹cy na my l sp³ywanie wody po szybie, i podniós³ rêce nad g³owê, krzy¿uj¹c je w znak X. Kierowca nacisn¹³ klakson, daj¹c do zrozumienia, ¿e widzi pro bê o pomoc, i wcisn¹³ peda³ hamulca, zostawiaj¹c na asfalcie dziesiêæ metrów gumy. Wyskoczy³ z auta, niemal zanim zielona toyota na dobre siê zatrzyma³a, i ruszy³ biegiem. Du¿y facet z d³ugimi siwym i w³osami, spadaj¹cymi na plecy spod baseballowej czapki z logo Sea Dogs. Bieg³ poboczem , ¿eby omin¹æ ognisty wodospad. - Co tu siê sta³o?! - krzykn¹³. - Co do jasnej... O co uderzy³. Mocno. Nic tam nie by³o, a jednak Barbie zobaczy³, jak facet ³amie o co nos, jak mu go co przesuwa w bok. Najwyra niej go æ odbi³ siê od niczego. Rozbi³ sobie nos, usta i czo³o. Pad³ na plecy, po chwili z trudem d wign¹³ siê na nogi. Patrzy³ na Barbi sko³owany, z wielkim znakiem zapytania w oczach. Krew sp³ywa³a mu na koszulê szerokim strumieniem. Barbie te¿ nic nie rozumia³.

JUNIOR I ANGIE 1 Dwóch ch³opców przy mo cie nie podnios³o wzroku na przelatuj¹cy samolot, zrobi³ to natomiast Junior Rennie. Znajdowa³ siê jedn¹ przecznicê dalej, na wysoko ci Prestile Stree t i rozpozna³ znajomy d wiêk. Tak pomrukiwa³a seneca V Chucka Thomsona. Popatrzy³ w górê, spojrza³ na samolot i szybko spu ci³ g³owê, bo promienie s³oñca prze wiecaj¹ce przez li cie wbi³y mu w oczy mordercze ostrza. Znowu ból g³owy. Ostatnio nachodzi³ go coraz czê ciej. Czasami pomaga³y leki. Kiedy indziej, zw³aszcza od jakich trzech, czterech miesiêcy, co raz czê ciej nic nie dawa³y. Zdaniem doktora Haskella by³y to migreny. Junior wiedzia³ tylko, ¿e boli jak diabli, a jasne wiat³o pogarsza sprawê, szczególnie kiedy ból siê dopiero zaczyna. Czasami przychodzi³y mu na my l mrówki, które przypalali z Frankiem DeLessepsem, gdy jeszcze byli mali. Wystarczy mieæ szk³o powiêkszaj¹ce, skupiæ promienie s³oneczne na wybranym punkcie mrowiska i w rezultacie otrzymuje siê pieczone mrówki. Teraz, kiedy rodzi³ siê ból g³owy, mózg Juniora zmienia³ siê w mrowisko, a oczy w bli niacze szk³a powiêkszaj¹ce. Skoñczy³ dwadzie cia jeden lat. Czy naprawdê musia³ czekaæ mniej wiêcej do czterdziestki, ¿eby to przesz³o? Tak uwa¿a³ doktor Haskell. Kto wie? Tego ranka ból nie przeszed³ i nie zanosi³o siê, ¿eby usta³. Gdyby Junior zobaczy³ na podje dzie terenowca Henry'ego McCaina albo toyotê prius nale¿¹c¹ do LaDonny McCain, móg³by wróciæ do domu, po³kn¹æ jeszcze jeden imitrex i po³o¿yæ siê przy zaci¹gniêtych zas³onach, z mokrym rêcznikiem na czole. Mo¿e wtedy ból by zel¿a³. A mo¿e nie. Czarne paj¹ki szalej¹ce w g³owie mia³y niez³ego kopa... Raz jeszcze spojrza³ w górê, tym razem mru¿¹c oczy przed nienawistnym blaskiem, ale seneca ju¿ zniknê³a, ucich³ nawet warkot motoru, te¿ trudny do zniesienia, bo wszystki e d wiêki mu przeszkadza³y, kiedy siê zaczyna³o to upierdliwe drañstwo. Na pewno Chuck Thompson z jakim uczniem albo z uczennic¹. Chocia¿ Junior nie mia³ nic przeciwko Chuckowi, w zasadzie prawie go nie zna³, nagle z dzieciêc¹ z³o ci¹ zapragn¹³, ¿eby pupilek Chucka spieprzy³ sprawê i rozwali³ samolot. Najlepiej nad autokomisem ojca. Kolejna fala bólu zala³a mu g³owê, powoduj¹c md³o ci, ale ju¿ by³ na schodach

prowadz¹cych do domu. Jak trzeba, to trzeba. Nie ma siê co zastanawiaæ. Angie musi dos taæ za swoje. Nauczkê i tyle. Spokojnie, bez nerwów. Jak na zawo³anie us³ysza³ g³os matki. Milusi, a¿ siê nó¿ w kieszeni otwiera³. Junior zawsze by³ nadpobudliwy, ale nauczy³ siê panowaæ nad sob¹, prawda, syneczku? Ojejku, jejku. Ale nauczy³ siê, fakt faktem. Pomóg³ mu futbol. A teraz nie by³o futbolu, nie by³o nawet college'u. Tylko bóle g³owy. Przez te bóle robi³ siê z niego pod³y skurczysyn. Spokojnie, bez nerwów. Jasne. Ale pogadaæ z ni¹ musi, bez wzglêdu na ból g³owy. Mo¿e nawet pogada z ni¹ rêcznie, jak to siê ³adnie ujmuje, kto wie? Mo¿liwe, ¿e im gorzej ona siê bêdzie czu³a, tym lepiej bêdzie siê czu³ on. Zadzwoni³ do drzwi. 2 Angie McCain akurat wysz³a spod prysznica. W³o¿y³a szlafrok, ci¹gnê³a go paskiem, mokre w³osy owinê³a rêcznikiem. - Ju¿ idê! - krzyknê³a. Schody na parter pokona³a do æ szybko, choæ nie biegiem. By³a ca³kiem pewna, ¿e przyszed³ Frankie. Wreszcie zaczyna³o siê uk³adaæ. Ten bezczelny kuchta, chocia¿ taki przystojny, to jednak drañ, pewnie ju¿ znikn¹³ z miasta. A rodzice byli poza domem. Wystarczy³o dodaæ dwa do dwóch, by otrzymaæ znak od Boga, ¿e wszystko sz³o ku dobremu. Bêd¹ mogli z Frankiem zapomnieæ o g³upich nieporozumieniach i zacz¹æ od pocz¹tku. A jak zacz¹æ, to ona ju¿ doskonale wiedzia³a. Najpierw otworzy drzwi, potem rozsunie szlafrok. W sobotni poranek, na progu domu, gdzie ka¿dy przechodz¹cy mo¿e j¹ zobaczyæ. Jeszcze siê tylko upewni, ¿e to faktycznie Frankie - nie mia³a zamiaru prezent owaæ swoich wdziêków staremu grubemu panu Wickerowi, który móg³ siê pojawiæ z jak¹ paczk¹ albo poleconym, chocia¿ na niego by³o jeszcze dobre pó³ godziny za wcze nie. To na pewno Frankie. Otworzy³a drzwi. Lekko uniesione k¹ciki ust zwiastowa³y szeroki u miech powitalny. Mo¿e nie by³ to najszczê liwszy pomys³, skoro mia³a zêby wielkie jak u królika. Jedn¹ rêkê

po³o¿y³a na pasku szlafroka, ale go nie poci¹gnê³a. Bo za drzwiami nie by³ Frankie. Tylko Junior. I w dodatku strasznie z³y. Widywa³a go w pod³ym nastroju niejeden raz, ale takiego w ciek³ego - ostatnio chyba w ósmej klasie podstawówki. Wtedy z³ama³ rêkê temu ma³emu Dupree. Fakt, pedzio by³ bezczelny - przywlók³ swój t³usty ty³ek na publiczne boisko koszykówki i chcia³ graæ. Podejrzewa³a te¿, ¿e Junior mia³ tak samo ponur¹ twarz w tamt¹ noc na parkingu przed karczm¹, ale tego rzecz jasna nie wiedzia³a, bo jej tam nie by³o, tylko o tym s³ysza³a. Wszyscy w Mill s³yszeli. Zosta³a wezwana na rozmowê do komendanta Perkinsa, ten cholerny Barbie te¿ tam by³ i w koñcu wszystko wysz³o na jaw. - Junior, co siê... Junior? Uderzy³ j¹ i w zasadzie przesta³ my leæ. 3 Pierwszy cios nie by³ bardzo mocny, bo Junior ci¹gle sta³ w progu i nie mia³ jak siê zamachn¹æ. W³a ciwie móg³by jej wcale nie uderzyæ, a przynajmniej nie zaczynaæ od bicia, gdyby nie ten u miech. Bo¿e, na widok jej zêbów przechodzi³y go ciarki, nawet w podstawówce. No i na dodatek nazwa³a go Junior . Jasne, ca³e miasto go tak nazywa³o, on sam my la³ o sobie Junior , ale nie zdawa³ sobie sprawy, jak bardzo, jak potwornie, jak cholernie go to wkurza, dopóki nie us³y sza³ tego s³owa wydobywaj¹cego siê spomiêdzy koñskich zêbów tej suki, przez któr¹ mia³ tyle k³opotów. Jak na takie machniêcie na pó³ gwizdka i tak wysz³o nie le. Angie zatoczy³a siê do ty³u, a¿ na s³upek podtrzymuj¹cy schody, rêcznik zlecia³ jej z g³owy. Br¹zowe pasma mokrych w³osów opad³y wokó³ twarzy, wygl¹da³a jak Meduza. W miejsce u miechu pojawi³ siê wyraz og³upia³ego zaskoczenia, z k¹cika ust pop³yn¹³ strumyczek krwi. I dobrze. Bardzo dobrze. Nale¿a³o siê suce. Za wszystko, co zrobi³a. Za k³opoty, jakie na nich ci¹gnê³a. Ni tylko na niego, ale na Frankiego, Mela i na Cartera. Znowu g³os matki w my lach. Spokojnie, bez nerwów, kochanie. Chocia¿ nie ¿y³a, ci¹gle udziela³a mu rad. Mo¿esz jej daæ nauczkê, ale siê nie zapominaj. I pewnie da³by sobie radê, gdyby nie to, ¿e szlafrok siê rozsun¹³, a pod spodem ona nic nie mia³a. Zobaczy³ ciemne w³osy na kuciapie, a w³a nie przez tê cholern¹ kuciapê

zaczê³y siê k³opoty i w ogóle, jak siê tak chwilê zastanowiæ, to wszystkie pieprzone proble na ca³ym wiecie zaczyna³y siê od mierdz¹cej kuciapy! W g³owie mu pulsowa³o, dudni³o, wy³o i gwizda³o, jakby za chwilê mia³o tam doj æ do eksplozji j¹drowej. Doskonale ukszta³towane grzybki chmurek wystrzel¹ mu z uszu, a potem g³owa wybuchnie i wtedy Junior Rennie, który nie wiedzia³, ¿e ma nowotwór mózgu, bo dychawiczny doktor Haskell nawet nie wzi¹³ takiej mo¿liwo ci pod uwagê (niby sk¹d u m³odego zdrowego cz³owieka taka choroba?), otó¿ wtedy Junior Rennie wpad³ w sza³. Tamten ranek nie by³ szczê liwy ani dla Claudette Sanders, ani dla Chucka Thompsona. Bogiem a prawd¹ nie by³ szczê liwy dla ¿adnego z mieszkañców Chester's Mill. Ale ma³o kto mia³ a¿ takiego pecha jak by³a dziewczyna Franka DeLessepsa. 4 Zd¹¿y³y jej siê ukszta³towaæ w g³owie jeszcze dwie na wpó³ zborne my li. Wtedy gdy patrzy³a na Juniora, który mia³ wyba³uszone oczy i zatopi³ zêby we w³asnym jêzyku. Zwariowa³. Muszê wezwaæ pomoc, zanim bêdzie za pó no. Rzuci³a siê do kuchni, tam na cianie wisia³ telefon. Wci nie 911 i zacznie krzyczeæ. Zrobi³a dwa kroki i zapl¹ta³a w rêcznik. Szybko z³apa³a równowagê. W gimnazjum by³a cheerleaderk¹, jeszcze to i owo pamiêta³a. Niestety ju¿ by³o za pó no. Junior z³apa³ j¹ za w³osy, szarpn¹³, g³owa polecia³a do ty³u, nogi, si³¹ rozpêdu, do przodu. Przycisn¹³ j¹ do siebie. Parzy³ - jak cz³owiek z wysok¹ gor¹czk¹. Czu³a bicie jego serca, po pieszny rytm, jakby samo przed sob¹ ucieka³o. - Ty za³gana dziwko! - Wrzasn¹³ jej prosto w ucho. Skuli³a siê z bólu. Krzyknê³a rozdzieraj¹co, ale ten d wiêk wyda³ siê nik³y w porównaniu z g³osem Juniora. Napastnik chwyci³ j¹ w talii, w szaleñczym tempie przepchn¹³ przez korytarz, tylko czubkami palców stóp dotyka³a chodnika. Przemknê³a jej przez g³owê my l, ¿e jest jak znaczek firmowy na masce pêdz¹cego auta, i zaraz znale li siê w kuchni rozjarzonej s³onecznym blaskiem. Junior zawy³ g³o no. Tym razem nie z w ciek³o ci, ale z bólu. 5 wiat³o go torturowa³o, pra¿y³o jego skowycz¹cy mózg, lecz go nie powstrzyma³o. Na to ju¿ by³o za pó no. Z rozpêdu rzuci³ Angie na kuchenny blat. Przy³o¿y³ jej w brzuch, potem z³apa³ j¹ za

ramiona, zsun¹³ z blatu i hukn¹³ ni¹ o cianê. Cukiernica, solniczka i pieprzniczka zlecia³ pod³ogê. Z p³uc Angie powietrze uciek³o z g³o nym wistem. Junior chwyci³ j¹ jedn¹ rêk¹ za w³osy, drug¹ obj¹³ wpó³ i cisn¹³ z obrotu. Dziewczyna odbi³a siê od lodówki, str¹caj¹c wiêkszo æ magnesów. Na jej kredowobia³ej twarzy malowa³o siê os³upienie. Teraz krwawi³a ju¿ nie tylko z dolnej wargi, ale i z nosa. L ni³a czerwieñ na bia³ej skórze. Angie przesko zy³a wzrokiem na stojak z no¿ami, wiêc kiedy zaczê³a siê podnosiæ, z ca³ej si³y wyr¿n¹³ j¹ kolanem w twarz. Rozleg³o siê st³umione chrupniêcie, jakby w innym pomieszczeniu kto upu ci³ du¿y przedmiot z porcelany, na przyk³ad pó³misek. Szkoda, ¿e to nie Dale Barbara, pomy la³ Junior. Odsun¹³ siê o krok, palcami cisn¹³ têtni¹ce bólem skronie. Z oczu pop³ynê³y mu ³zy. Przygryz³ jêzyk, krew ciek³a po brodzie, kapa³a na pod³ogê, ale nie zdawa³ sobie z tego sprawy. Ból by³ ca³ym wiatem. Angie le¿a³a na brzuchu miêdzy magnesami. Na najwiêkszym napis g³osi³: CO DZISIAJ W£O‾YSZ DO UST, JUTRO ZOBACZYSZ NA TY£KU. Junior pomy la³, ¿e straci³a przytomno æ, lecz nagle zaczê³a siê ca³a trz¹ æ. Najpierw palce, jakby siê szykowa do zagrania trudnego utworu na pianinie. Jedyny instrument, na jakim gra³a , to flet mêski, pomy la³. Nastêpnie zaczê³y jej podrygiwaæ nogi i zaraz potem rêce. Wygl¹da³a, jakby usi³owa³a od niego odp³yn¹æ. Najwyra niej mia³a jaki atak. - Przestañ! - krzykn¹³. Nie przesta³a. Ma³o tego, wypró¿ni³a siê. - Przestañ wreszcie, ty zasrana krowo! Opad³ na kolana, mia³ jej g³owê miêdzy udami. Czo³em uderza³a rytmicznie w terakotê jak Arab oddaj¹cy cze æ Allachowi. - Przestañ, do kurwy nêdzy! Dosyæ! Z jej gard³a wydoby³ siê dziwaczny charkot, zaskakuj¹co g³o ny. Jezu, a je li kto j¹ us³yszy? Przecie¿ go z³api¹! A to ju¿ nie to samo co t³umaczenie ojcu, dlaczego przesta³ chodziæ do szko³y - zreszt¹ tego nawet sobie nie potrafi³ wyt³umacz

Tym razem nie skoñczy siê na obciêciu siedemdziesiêciu piêciu procent kieszonkowego, jak po tamtej cholernej bójce z kucht¹. Bójkê te¿ sprowokowa³a ta bura suka. Tym razem Du¿y Jim Rennie nie przegada komendanta ani tych jego kutasów. Tym razem mo¿e byæ... Nagle wykwit³ mu przed oczami obraz jednolicie zielonych cian wiêzienia stanowego Shawshank. Nie. Nie da siê zamkn¹æ, mia³ przed sob¹ ca³e ¿ycie. A jednak. Nawet je li ona teraz siê uciszy, i tak go zapuszkuj¹. Bo powie pó niej. I jej twarz, która wygl¹da³a teraz

znacznie gorzej ni¿ twarz Barbiego po bójce na parkingu, bêdzie mówi³a swoje. Chyba ¿eby j¹ uciszyæ skutecznie. Chwyci³ Angie za w³osy i mocniej ³upn¹³ jej g³ow¹ o pod³ogê. Mia³ nadziejê, ¿e dziewczyna straci przytomno æ, ¿eby móg³ dokoñczyæ... to, co musia³ zrobiæ, ale nic z tego, tylko drgawki sta³y siê silniejsze. Angie kopa³a w lodówkê, posypa³a siê reszta magnesów. Pu ci³ w³osy, z³apa³ j¹ za szyjê. - Przykro mi, Angie - powiedzia³ - nie tak mia³o byæ. W rzeczywisto ci wcale nie by³o mu przykro. Ba³ siê, bola³a go g³owa i zaczyna³ nabieraæ przekonania, ¿e ta szarpanina w potwornie jasnej kuchni nigdy siê nie skoñczy. Ju¿ mu s³ab³y palce. Sk¹d mia³ wiedzieæ, ¿e tak trudno kogo udusiæ? Gdzie daleko, chyba na po³udniu, co potê¿nie huknê³o. Jakby kto wypali³ z bardzo du¿ej spluwy. Junior nie zwróci³ na to uwagi. Wzmocni³ u cisk i w koñcu Angie zaczê³a siê uspokajaæ. Du¿o bli¿ej, w domu, i to na tym samym piêtrze, rozleg³o siê niskie buczenie. Podniós³ wzrok, przekonany, ¿e to dzwonek do drzwi. Kto us³ysza³ ha³as i wezwa³ gliniarzy. G³owa mu pêka³a, mia³ wra¿enie, ¿e wy³ama³ sobie palce, a tu wszystko na nic. W wyobra ni zobaczy³ koszmarny obraz: Junior Rennie eskortowany do s¹du powiatowego w Castle Roc k. Ma kurtkê naci¹gniêt¹ na g³owê. Prowadz¹ go na ³awê oskar¿onych... Rozpozna³ ten d wiêk. Tak samo bucza³ komputer, kiedy wysiad³ pr¹d i musia³ siê prze³¹czyæ na zasilanie awaryjne. Buuu... Buuu... Buuu... Junior dusi³ dalej. Angie ju¿ siê nie rusza³a, ale i tak przytrzyma³ j¹ jeszcze z minutê. G³owê odwróci³ na bok, bo strasznie cuchnê³a. Ca³a ona! Piêkny prezent po¿egnalny! Wszystkie s¹ takie same! Baby! Suki! I te kuciapy! Jak ow³osione mrowiska! A podobno to mê¿czy ni sprawiaj¹ problemy! 6 Sta³ nad jej zakrwawionym, umazanym odchodami i niew¹tpliwie pozbawionym ¿ycia cia³em, zastanawiaj¹c siê, co robiæ dalej. Akurat wtedy z po³udnia dobieg³ nastêpny wybuch. Tym razem na pewno nie spluwa, na spluwê to by³o o wiele za g³o ne. Eksplozja. Mo¿e ten zabawny samolocik Chucka Thompsona jednak faktycznie siê rozbi³. Nie by³o to takie zno wu niemo¿liwe, zw³aszcza w dzieñ, kiedy masz zamiar komu wygarn¹æ, co o nim my lisz, nawrzeszczeæ i daæ nauczkê, nic wiêcej, a w efekcie tê osobê zabijasz. W taki dzieñ wszystk jest mo¿liwe.

Zawy³a syrena policyjna i Junior ju¿ wiedzia³, ¿e po niego jad¹. Kto zajrza³ przez okno, zobaczy³, jak dusi Angie. Ostre wycie spiê³o go jak ostrog¹. Junior rzuci³ siê do wyj cia, dotar³ do miejsca, gdzie na pod³odze le¿a³ rêcznik, który spad³ z w³osów Angie prz pierwszym uderzeniu, i tam stan¹³ jak wryty. W³a nie têdy wejd¹. Zatrzymaj¹ siê przed frontowymi drzwiami, wiec¹cy kogut przeszyje skowycz¹cy mózg strza³ami bólu... Pobieg³ z powrotem do kuchni. Spojrza³ na cia³o Angie, gdy nad nim przechodzi³ - nie móg³ siê powstrzymaæ. W pierwszej klasie podstawówki razem z Frankiem ci¹gnêli j¹ czasem za warkocze. Wtedy wywala³a jêzyk i robi³a zeza. Teraz oczy jej wysz³y z oczodo³ów jak szklane kulki, a usta mia³a pe³ne krwi. Ja to zrobi³em? Naprawdê ja? Tak. On to zrobi³. Przelotne spojrzenie wystarczy³o, by wyja niæ dlaczego. Przez te cholerne zêby. Koñskie. Do pierwszej syreny do³¹czy³a druga, potem trzecia. Ale po chwili siê oddali³y. Dziêki Bogu, pojechali dalej. Gdzie na po³udnie, Main Street, w stronê miejsca, gdzie dosz³o d o wybuchu. Mimo wszystko Junior nie zwolni³. Skulony przemkn¹³ podwórzem, ca³kiem nie my l¹c o tym, ¿e gdyby go ktokolwiek teraz zobaczy³, od razu domy li³by siê w nim winowajcy. Za krzewami pomidorowymi LaDonny znajdowa³o siê wysokie drewniane ogrodzenie z furtk¹. Wisia³a na niej k³ódka, ale nigdy nie by³a zamkniêta. Odk¹d Junior pamiêta³, zawsze mo¿na by³o tamtêdy przej æ bez przeszkód. Otworzy³ furtkê. Za ni¹ zaczyna³ siê zagajnik i cie¿ka prowadz¹ca do cicho szemrz¹cej rzeki Prestile. Gdy mia³ trzyna cie lat, zobaczy³ na tej cie¿ce Angie i Franka. Ca³owali siê. Ona obejmowa³a go za szyjê, a on mia³ d³onie na jej piersiach. Wtedy Junior zrozumia³, ¿e dzieciñstwo siê koñczy. Pochyli³ siê, zwymiotowa³ do rzeki. S³oneczne plamy na wodzie z³o liwie k³u³y go w oczy. Kiedy zacz¹³ widzieæ trochê wyra niej, dostrzeg³ po prawej stronie most Pokoju. Ch³opców, którzy tam wcze niej ³owili ryby, ju¿ nie by³o, ale zobaczy³ dwa wozy policyjne pêdz¹ce w dó³ Town Common Hill. Odezwa³a siê syrena miejska. Generator w ratuszu zaskoczy³, zgodnie z przewidywaniami. W czasie awarii elektryczno ci g³o nym wyciem oznajmia³ katastrofê. Junior jêkn¹³, zas³oni³ uszy. Most Pokoju w rzeczywisto ci wcale nie by³ mostem, tylko k³adk¹ dla pieszych, zadaszon¹ i obudowan¹ drewnianymi cianami, ju¿ od dawna mocno zniszczon¹. W zasadzie nosi³a ona nazwê mostu Alvina Chestera, a mostem Pokoju sta³a siê w roku 1969, gdy jakie

dzieciaki (wtedy jeszcze z plotek mo¿na siê by³o dowiedzieæ, które konkretnie) namalowa³y na boku mostka du¿¹ niebiesk¹ pacyfê. Znak w dalszym ci¹gu by³ widoczny, choæ bardzo zblad³, niewiele z niego zosta³o. Przez ostatnie dziesiêæ lat most Pokoju by³ wy³¹czony z ruchu. Oba jego koñce zamyka³y ¿ó³te iksy policyjnej ta my z napisem WSTÊP WZBRONIONY. Mimo wszystko by³, rzecz jasna, u¿ywany. Dwa razy w tygodniu, czasem trzy, podw³adni komendanta Perkinsa przychodzili noc¹ i robili du¿o szumu, wiec¹c przy tym latarkami. Zawsze tylko z jednego koñca. Nie mieli zamiaru ³apaæ podrostków, którzy przychodzili tutaj z jak¹ butelk¹ czy puszk¹ i z dziewczyn¹, tylko ich przegoniæ. Co roku a walnym zgromadzeniu mieszkañców miasta kto proponowa³ rozebranie mostu, a kto inny postulowa³ jego renowacjê. Oba wnioski skrupulatnie zapisywano. Najwyra niej jednak miasto jako takie mia³o w³asne zdanie na ten temat i most Pokoju pozostawa³ bez zmian. Akurat dzisiaj by³o to Juniorowi bardzo na rêkê. Przemkn¹³ pó³nocnym brzegiem rzeki do mostu. Syreny policyjne cich³y w oddali, natomiast miejski sygna³ alarmowy zawodzi³ niezmordowanie. Junior min¹³ znak z informacj¹ LEPA ULICA. MOST ZAMKNIÊTY, zanurkowa³ pod skrzy¿owan¹ ¿ó³t¹ ta m¹ i znikn¹³ w cieniu. Co prawda s³oñce przefiltrowane przez dziurawy dach k³ad³o siê na startych deskach jasnymi cêtkami, ale w porównaniu z jaskrawym blaskiem w kuchni, tu taj panowa³ b³ogos³awiony pó³mrok. Pod belkami grucha³y go³êbie. Wzd³u¿ drewnianych boków k³adki wala³y siê puszki po piwie i butelki po brandy. Tym razem mi siê nie upiecze, my la³ Junior. Mo¿e ma moj¹ skórê pod paznokciami? Tak czy inaczej pe³no tam mojej krwi. I odcisków palców. W³a ciwie to mam dwa wyj cia: uciekaæ albo siê przyznaæ. A, nie. By³o jeszcze trzecie wyj cie. Móg³ siê zabiæ. Musia³ siê dostaæ do domu. Zaci¹gn¹æ zas³ony w sypialni, zmieniæ j¹ w jaskiniê. Wzi¹æ imitrex, po³o¿yæ siê, mo¿e przespaæ. Potem chyba uda mu siê zastanowiæ. A je li przyjd¹ po niego, kiedy bêdzie spa³? No có¿, to by rozwi¹za³o problem wybierania miêdzy mo¿liwo ci¹ pierwsz¹, drug¹ i trzeci¹. Przeci¹³ plac miejski. Jaki staruszek, którego mgli cie rozpoznawa³, chwyci³ go za ramiê. - Junior, co siê dzieje? Co siê sta³o? Potrz¹sn¹³ g³ow¹, odtr¹ci³ rêkê starego i poszed³ dalej. Miejski sygna³ alarmowy wy³, jakby obwieszcza³ koniec wiata.

czyli od strony piêty. Przypomina³o raczej dzieciêc¹ skarpetkê.90 od pó³nocy oraz Tarker's Mills od zachodu. Na pierwszej stron ie zawsze widnia³o: DEMOCRAT od 1890 roku w s³u¿bie Chester's Mill miasteczka w kszta³cie buta Owo motto równie¿ wprowadza³o w b³¹d. je li ³ód by³a zrobio z drewna.to zaprzysiê¿ona zwolenniczka republikanów. Populacja miasta zmienia³a siê zale¿nie od sezonu. który zmienia³ kolor niemal codziennie i zale¿nie od miejsca. Od po³udniowego zachodu. Przez pozosta³¹ czê æ roku niec przekracza³a dwa tysi¹ce. wiêtem zawsze obchodzonym w ostatni poniedzia³ek maja.a w obu rolach wystêpuje mocarna Julia Shumway . Kiedy fabryki tekstylne rodkowej i zachodniej czê ci stanu Maine pracowa³y pe³n¹ par¹.DROGI I BEZDRO‾A 1 Tygodnik wychodz¹cy w Chester's Mill nosi tytu³ Democrat . Miêdzy Memoria³ Day. Przy tym. a z Chester's Mill do Motton p³yn¹æ ju¿ po jaskrawo¿ó³tej. co stanowi dezinformacjê. Ostatnia z fabryk zanieczyszczaj¹cych rodowisko zosta³a zamkniêta w tysi¹c dziewiêæset siedemdziesi¹tym dziewi¹tym roku. czyli Bli niacze M³yny. ¿e mo¿na by j¹ postawiæ. poniewa¿ szefowa redakcji i w³a cicielka pisma . l ecz mniej licznej populacji: Motton od po³udnia i po³udniowego wschodu. chocia¿ czy nadawa³y siê do spo¿ycia. styka³o siê ze znacznie wiêkszym i bogatszym Castle Rock. Democrat wo³a³ g³o no Tak! . W tamtych czasach mo¿na by³o wyruszyæ w kanoe z Tarker's po zielonej wodzi e. zbli¿a³a siê do piêtnastu tysiêcy. czyli pierwszym poniedzia³kiem wrze nia. zale¿nie od bilansu narodzin i zgonów prowadzonego w szpitalu . Z Prestile zniknê³y dziwaczne kolory. a Labor Day. poni¿ej linii wody mog³a straciæ farbê. pozostawa³o ci¹gle tematem dyskusyjnym. tak brudn¹. Chester's i Tarke r's identyfikowane by³y niekiedy jako Twin Mills. TR . rzekê Prestile przekszta³cono w martwy ciek chemiczny. natomiast wróci³y do niej ryby. Harlow od wschod u i pó³nocnego wschodu. ale w zasadzie otoczone by³o przez cztery miasta o wiêkszym obszarze. Chester's Mill nie wygl¹da³o jak but.

tralkach i ozdobnych listwach wykoñczeniowych. któr¹ jecha³o siê do Lewiston. równocze nie najstarszy obywatel powiatu Castle. które zatonê³y w ludzkiej niepamiêci. .90. nie wiedzia³ ju¿. potrafi³ nazwaæ chyba ka¿d¹ drogê prowadz¹c¹ do Chester's Mill. pocz¹wszy od Black Ridge Road i Deep Cut Road. Swego czasu by³ cenionym cie l¹ specjalizuj¹cym siê w kredensach. co mieszkaj¹ w Chester's Mill od jakich dziesiêciu lat. o nazwach u wiêconych. a w ten dzieñ. mniej wiêcej wówczas. je li mieli czas siê spokojnie zastanowiæ. po Pretty Valley Road. ¿eby tam. kim jest on sam. wiêkszo æ z nich odrzek³aby. o wielu dawno zapomniano. ile dróg prowadzi do Chester's Mill. Continental Paper Company oraz American Timber. mia³ lat sto piêæ. wymieniliby jeszcze z dziesiêæ. Gdyby zapytaæ letników.imienia Catherine Russell. W dniu. Ci. choæby Little Bitch Road. skrêcaj¹c¹ na pó³nocy do TR . Czasami myli³ swoj¹ praprawnuczkê Nell z ¿on¹. w³a ciciel jednej ze s³ynnych lasek ofiarowywanych z inicjatywy czasopisma Bosto n Post najstarszym obywatelom wybranych miast. prowadz¹cych do Harlow. Democrat przesta³ przeprow z nim coroczny wywiad przed trzema laty. które na lokalnych mapach oznaczone by³y tylko numerami. gdzie przetrwa³ piec do opalania drewnem. co to jest l aska Boston Post . natomiast w ostatnich latach wprawia³ siê w jedzeniu budyniu bez pakowania go sobie do nosa oraz zd¹¿aniu do ³azienki. a nie gdzie indziej zostawiæ kilka poznaczonych krwi¹ bobków. który mia³ zostaæ nazwany Dniem Klosza. u licha ciê¿kiego? . przecinaj¹c po drodze Castle Rock. uwa¿anym za najlepsz¹ placówkê na pó³noc od Lewiston. a nawet nie mia³ ca³kowitej pewno ci. Wiêkszo æ z nich stanowi³y drogi gruntowe. bo ostatnim razem zapytany o tajemnicê swej d³ugowieczno ci odpowiedzia³ pytaniem: Gdzie¿ jest mój obiad. która rzeczywi cie by³a tak ³adna. jak sugerowa³a jej nazwa. Mieszkañcy zakorzenieni w Mill od trzydziestu lat lub d³u¿ej. a co za tym idzie. wi³y siê przez gêstwê bogatego poszycia lasu stanowi¹cego w³asno æ firm Diamond Match. potrafi¹ wymieniæ jeszcze co najmniej osiem innych dróg. ¿e dwie: sto siedemnasta. na przyk³ad na zapleczu sklepiku po³¹czonego ze szcz¹tkow¹ knajpk¹. jak God Creek Road. dwudziestego pierwszego pa dziernika. po jednym pasie w ka¿d¹ stronê. oraz sto dziewiêtnasta. a wszystkie te. Staro æ zaczê³a mu siê dawaæ we znaki tu¿ po setnych urodzinach. Niestety. Kiedy jednak. wszystkie asfaltowe. najstarszym obywatelem Chester's Mill by³ Clayton Brassey. gdy mia³ lat osiemdziesi¹t piêæ. zwanego od nazwiska w³a ciciela sklepem Browniego. która od czterdziestu lat nie ¿y³a. lub wulgarnych. a zna³ ich trzydzie ci cztery. wiod¹ca do Norway i South Paris.

to samo sta³o siê ze strachem na wróble na polu dyniowym Eddiego Chalmersa. ¿e wrony nigdy siê nie ba³y pana MSW . Bo. Chwilê pó niej le¿a³ martwy na polu. na maszyny Deere nie ma mocny ch. czyli. bo doskonale widzia³ drogê a¿ do samego domu . Nie wiedzia³. Je li co w rodzaju niewidzialnego kamiennego krêgu spada nagle na miasto. po czym z g³uchym ³oskotem opad³a znowu na ziemiê. Nowiutki iPod eksplodowa³ w szerokiej kieszeni na pi ersi ogrodniczek. druga na TR . 2 Na wiêkszo ci dróg nie dosz³o do zdarzeñ tak spektakularnych jak eksplozja seneki V. ale w³a ciciel ju¿ tego nie poczu³.a trzeba nadmieniæ. Bob polecia³ do przodu i poszybowa³ nad blokiem silnika. Jego pozycja zawsze mieszy³a Eddiego. jak to mawiano w okolicy. w któ wyr¿n¹³. na krótko przed po³udniem. który dosta³ od ¿ony w prezencie na urodziny. ¿eby wrzuciæ co na z¹b.nie by³o na niej ¿adnej prze szkody. Kierownicê przytrzymywa³ ledwo . niedaleko Pretty Valley Road. Siedzia³ okrakiem na star ym traktorze Deere i s³ucha³ muzyki dobiegaj¹cej z nowiutkiego iPoda. kiedy traktor zatrzyma³ siê w miejscu jak wryty. samo pole znajdowa³o siê w Motton. . jak James Blunt piewa Your're Beautiful . niestety. jak to ujmowali miejscowi. wiêc nazwa³ kuk³ê Miêdzymiastowym Strachem na Wróble. a dom w Chester's Mill.uderzy³o w co . Dlatego te¿. Na God Creek Road Bob Roux wykopywa³ ziemniaki. k³opoty byæ musz¹. ¿e obchodzi³ je po raz ostatni.W Dzieñ Klosza. Z pola do domu mi a³ jaki kilometr z niedu¿ym ok³adem. Akurat zawróci³ do domu na obiad. któ nadal pracowa³ na wolnych obrotach. Po³owa pana MSW przypada³a na stronê Mill. Uderzy³ w niewidzialn¹ przeszkodê z prêdko ci¹ trzydziestu kilometrów na godzinê. Martwe ptaki po obu stronach klosza pozwoli³y w swoim czasie okre liæ po³o¿enie bariery. tu¿ obok jednego z wielkich kó³ traktora. Kilka sekund pó niej stado wron przymierzaj¹ce siê do dyñ Eddiego . Wiêkszo æ ptaków ze z³amanymi karkami spad³a czarn¹ stertk¹ na Pretty Valley Road oraz na okoliczne pola. Dok³adnie w tym samym momencie.ledwo. w skrócie MSW. Co do jednego. Nic dziwnego. Strach na wróble sta³ równo na linii granicznej Chester's Mill i TR . wszystkie przej cia zosta³y zamkniête. a kopaczka stanê³a dêba. s³uchaj¹c. ale nie oby³o siê bez k³opotów. czego wcze niej w tym miejscu nie by³o. gdy wistak zosta³ podzielony na pó³. jak wiadomo.90. Skrêci³ kark i rozbi³ czaszkê o nic.

dzieciêcym g³osikiem. ¿e to sok ¿urawinowy. Uzna³. co ci jest?! . Wywróci³a oczy.powiedzia³a. Jakie trzydzie ci rodzin mieszka³o i pracowa³o w Chester's Mill. Zwil¿one moczem d¿insy pociemnia³y w kroku. To by³a krew. praw¹ rêkê przyciska³a do brzucha. obci¹gniêt¹ brudn¹ rêkawic¹ ogrodow¹. W chwili gdy miasto okry³ klosz. ale ju¿ po sekundzie zrozumia³. . w ka¿dym razie z pocz¹tku. . czterdzie ci kilka doje¿d¿a³o codziennie do Lewisto czy Auburn. Myra jak raz siêga³a po jedno z warzyw. ci¹gle jeszcze zosta³o kilka naprawdê imponuj¹cych dyñ odmiany Blue Hubbard Squashe . Odwróci³ siê i zobaczy³ Myrê. upad³a. z któr¹ by³ ¿onaty od czternastu lat. Lew¹ rêk¹. Rozprysnê³a siê na pod³odze. zamieszka³ych przy Motton Road pod numerem 379. W kuchni Jack Evans ubija³ jajka na frittatê. to upatrzona dynia znajdowa³a siê ze trzydzie ci centymetrów za granic¹ miasta.Co siê sta³o?! Myra. Kolana siê pod ni¹ ugiê³y. Myra zaprowadzi³a na ty³ach domu ogródek warzywny i choæ wiêkszo æ plonów zd¹¿y³a ju¿ zebraæ. bo brzmia³ jak g³os dziecka. ale wiele z nic h mia³o podwórka w Motton. sta³y przy niej nowe ³adne domy. co by³o do niej ca³kiem niepodobne.Wypadek . Krew tryskaj¹ca z nadgarstka uciêtego czysto i . Prowadzi³a tu¿ przy wewnêtrznej stronie granicy Chester's Mill. Tak w³a nie wygl¹da³a sytuacja z domem Jacka i Myry Evans. Nanios³a do kuchni b³ota. Sta³a progu. Jedynie chlustaj¹cy krwi¹ kikut. gdzie jako cz³onkowie klasy bia³ych ko³nierzyków otrzymywali ca³kiem przyzwoite stawki.3 Motton Road w rzeczywisto ci nigdzie nie bieg³a przez teren Motton. podtrzymywa³a praw¹. ¿e pope³ni³ b³¹d.Auæ . Zwykle zostawia³a robocze obuwie na stopniach przed drzwiami. która mniej wiêcej od roku 1975 nazywana by³a Eastchester. W pierwszej chwili nie rozpozna³ g³osu kobiety. Myra powtórzy³a jego imiê tym samym dr¿¹cym. Ciêcie by³o szybkie i czyste. Wszystkie te domy znajdowa³y siê na terenie Mill. gdy raptem za plecami us³ysza³ cicho wypowiedziane swoje imiê. Chocia¿ kolana mia³a w Chester's Mill. Myra u miechnê³a siê s³abo. Myra Evans nie krzyknê³a.tu¿ za solidnie nadgni³ymi resztkami zwyk³ych dyñ. W tle LCD Soundsystem piewali North American Scum i Jack nuci³ razem z nimi. Upu ci³ miskê z jajkami.powiedzia³a i pokaza³a mu praw¹ d³oñ. W okolicy. bo nawet nie poczu³a bólu. a spomiêdzy palców ciek³o jej co czerwonego. widaæ by³o same bia³ka. po stronie Motton. Tyle ¿e prawej d³oni nie by³o.

w jaki sposób Myra straci³a d³oñ. i niczym jaskiniowiec zaci¹gn¹³ do telefonu. kawa³ek szk³a z rozbitej miski wbi³ mu siê g³êboko w nogê. pêtla by³a o wiele za w¹ska. zaczê³o Someone Great .Jezu! . W koñcu chwyci³ ¿onê za w³osy. Wtedy zapanowa³a cisza. jak na lekcji anatomii. Skoñczy³o siê North American Scum . a muzyka gra³a. Komputer w gabinecie popiskiwa³ alarmuj¹co. a nadal p³ynê³a muzyka z przeno nego odtwarzacza.Niemo¿liwe! . ¿e zrobi³o siê ciemniej. Jack wystuka³ 911. Tyle krwi. ten numer nie mo¿e byæ zajêty! Wcisn¹³ powtórne wybieranie. Z³apa³ za koszulê. ale najpierw tylko wyci¹gn¹³ j¹ ze spodni.Do cholery. Jackowi zreszt¹ i tak by³o to obojêtne.poskar¿y³ siê bezdusznej kuchni. LCD Soundsystem nadal piewali. naprawdê nie le zakrêcona. Za ka¿dym razem odpowiada³ mu ten sam urywany sygna³. . . Dlatego siedzia³ i wciska³ guziki telefonu. Numer zajêty. oparty o szafkê. Mia³ wa¿niejsze sprawy na g³owie. bo przeno ny odtwarzacz stoj¹cy na blacie dzia³a³ na baterie. Nawet siê nie zastanowi³.równo. bo zag³usza³a go muzyka. lecz nie móg³ paska zapi¹æ.krzykn¹³ w pustej kuchni. z ca³ej si³y zaciska³ pasek na przedramieniu ¿ony. zmiesza³a siê z rozlanymi na ziemi jajkami. Pomog³o. Zabrak³o pr¹du. Chêtnie by wy³¹czy³ muzykê. ale Jack nawet go nie us³ysza³ wyra nie. przerywana tylko odleg³ym jêkiem syren policyjnych i . . Nie móg³ pu ciæ paska. Jack opad³ na kolana. Dzia³a³. nie siêga³ do telefonu. mocne. mo¿e trzy sekundy. d³ugie. Prawie nic nie poczu³. a zaciskaj¹c go. gdzie wiat³a zgas³y. kompletnie straci³ zainteresowanie muzyk¹ techno. cisn¹³ rêkê ¿ony. Ani jedno. Albo rozlu niæ pasek na jakie dwie. Eksplozji seneki nie us³ysza³ wcale. Jack siedzia³ na pod³odze w kuchni. ale ¿eby siêgn¹æ do odtwarzacza. ani drugie nie wchodzi³o w rachubê. ale nie u Jack wyszarpn¹³ pasek ze szlufek spodni i zacisn¹³ pêtlê wokó³ przedramienia. a potem zorientowa³ siê po chrapliwym oddechu. choæ z powodu tego skaleczenia mia³ utykaæ do koñca ¿ycia. pó niej Ali My Friends . musia³by podnie æ Myrê. By³ to telefon komórkowy. . Zajêty. potem jeszcze kilka nagrañ i w koñcu p³yta CD zatytu³owana Sound of Silver dobieg³a koñca. ¿e dusi Myrê ko³nierzykiem. bo ¿ona by siê wykrwawi³a.Jezu Chryste! U wiadomi³ sobie. patrzy³ na krew na pod³odze i systematycznie wciska³ w telefonie przycisk ponownego wybierania numeru. ciemne. Ca³kiem niedaleko rozleg³ siê g³o ny wybuch. Musia³ j¹ zabraæ ze sob¹. Przera¿aj¹co silny strumieñ krwi tryskaj¹cy z nadgarstka os³ab³ nieco.

¿e widzi refleks po wybuchu samolotu. T ak siê akurat z³o¿y³o. przemierzaj¹ca zapewne jak co dzieñ drogê od wybornego bufetu na mietniku w Morton do tylko odrobinê mniej wy mienitego na wysypisku w Chester's Mill. ¿e wyci¹gnê³a szyjê nad granic¹ Mill z Motton. Na tej samej zasadzie widzia³by okr¹g³¹ sin¹ plamê. ci¹gle ciskaj¹c w d³oni pasek (rozprostowanie palców oka¿e siê potem wyj¹tkowo bolesne). Dziêki czarodziejskim w³a ciwo ciom narracji nie minê³a nawet chwila od momentu. na zaro niêtej le nej cie¿ce. otrzepuje j¹ i wk³ada na g³owê. gdyby mu kto da³ po oczach lamp¹ b³yskow¹. pomy la³. i widz¹ jeszcze jedn¹ rzecz niepojêt¹. I to nie byle jaki. prawa nogawka na podudziu pociemnia³a mu od krwi z rozciêtego kolana. Mo¿na by na taki lunch zaprosiæ choæby i Marthê Stewart. a Jack zorientowa³ siê. gdy sze ædziesiêciolatek z toyoty wyr¿n¹³ twarz¹ w co niewidocznego. A bêdzie ich tego dnia niema³o. patrz¹ tam.popiskiwaniem komputera. wiêc gdy opad³ klosz. a na dodatek zamiast siê przenosiæ razem z pole widzenia. ¿e jego ¿ona nie oddycha. Tyle ¿e ta plama nie by³a ani okr¹g³a. Obaj mê¿czy ni podnosz¹ wzrok. na skraju bagniska Prestile Marsh sarenka skuba³a apetyczne zielone pêdy. Jaka mewa. Siedzia³ przy szafce. spad³a jak kamieñ i huknê³a o ziemiê mo¿e z metr od czapki baseballowej z logo Sea Dogs. kiedy cz³owiek odwraca wzrok . Ranny podnosi czapkê. Siedzi teraz na asfalcie i gapi siê na Dale'a Barbarê kompl etnie os³upia³y. jakby tego dokonano za pomoc¹ gilotyny. sarni ³eb potoczy³ siê na ziemiê. sk¹d spad³ ptak. ani sina. 6 W pierwszej chwili Barbie uzna³. Jack Evans przytuli³ ¿onê do piersi i zap³aka³. Przecie¿ w³a nie szykowa³em lunch. nale¿¹cej do oniemia³ego sze ædziesiêciolatka. 4 Nieco dalej. ale bardzo twardego i z³ama³ sobie nos. o której nie pamiêta³by nawet stary Clay Brassey. 5 Okr¹¿yli my Chester's Mill po linii w kszta³cie skarpety i wrócili my na szosê sto dziewiêtna cie. Zosta³ odciêty tak równo.w przypadku Barbiego by³o to spojrzenie na .

.ale jakby go kto no¿em uc i¹³.zastanowi³ siê Sea Dogs. .tu trochê bardziej. jak to zwykle bywa .. . . spuchniêtych wargach i krwawi¹cym czole.Mo¿e to co zatrzymuje tylko ptaki lec¹ce z po³udnia.Jak tak sobie my lê o tym samolocie.spyta³ Barbie. ¿e sam w to nie wierzy.Co to takiego? . a¿ dotar³ prawie do miejsca. Sea Dogs przetar³ oczy.zdumia³ siê Sea Dogs. co musia³ powiedzieæ. bo poprzednie dnia spad³ ulewny deszcz. W jego g³osie brzmia³o zak³opotanie.‾e co? . gêsty czarny d ym. . .Widzê. w przeciwnym razie z obu stron ju¿ by pêdzi³y wozy stra¿ackie. Zw¹tpienie w g³osie wyra nie dawa³o do zrozumienia. Tyle ¿e nie.odezwa³ siê Sea Dogs.Chyba nie. w co by móg³ uderzyæ. Barbie pokiwa³ g³ow¹. . . . a w ka¿dym razie oni nie widzieli niczego. z trudem utrzymuj¹c równowagê. co to jest? Na tle b³êkitnego nieba odznacza³ siê du¿y czarny lad.Mo¿e przeleci . Najwyra niej zapomnia³ o z³amanym nosie. Ogieñ wypali³ jakie dwadzie cia metrów kwadratowych trawy. gdzie siê rozbi³ samolot. . gdzie stali naprzeciwko siebie Barbie i Sea Dogs.stwierdzi³ Sea Dogs.Cholera jasna. tam nieco mniej . którego kszta³t przy niejakim wysi³ku wyobra ni mo¿na by porównaæ do p³omienia wiecy. podobnie jak z kilku kêp trawy po prawej strome szosy. i spad³ na ziemiê niedaleko mewy. dla odmiany.na zachód do krawêdzi szosy i na wschód po pastwisku. Unosi³ siê z niej.mrukn¹³. . Wsta³.Widzi pan? . Spojrza³ w górê.Widzia³ pan? . .. .To miejsce. Ogieñ siê nie rozprzestrzenia³. a potem wskaza³ cie¿kê p³on¹cej trawy po swojej lewej rêce.Niech pan uwa¿a . przesuwaj¹c siê stale w jedn¹ stronê. Tam siê rozla³ na boki . lecia³a z Mill do Motton. . bo odchyli³ g³owê daleko do ty³u.nowego znajomego . I ca³e szczê cie. który ³¹czy³ siê z tumanem z rozbitej seneki.Barbie w zasadzie nie mia³ ochoty mówiæ tego. to raczej w¹tpiê . piêtna cie metrów nad ich g³owami zabi³ siê wilgowron.ostrzeg³ Sea Dogs.Chmura jaka ? . Sea Dogs przyjrza³ siê uwa¿nie. Ta. . Nad g³owami mê¿czyzn pojawi³a siê kolejna mewa. Zanim Barbie zd¹¿y³ odpowiedzieæ.powiedzia³ Barbie. os³aniaj¹c oczy.plama wisz¹ca w powietrzu zosta³a na miejscu. cholera. Uderzy³ w nic. wiêc trawa by³a ci¹gle wilgotna.

Barbie odruchowo zacz¹³ liczyæ.. Wy³adowana gigantycznymi drewnianymi k³odami zdrowo ponad wszelkie limity.Hamuj. wiêc igra³ ze mierci¹. Wielka.stwierdzi³ Sea Dogs tonem cz³owieka. ale szybko uzna³. Wyda³o mu siê. . Z pocz¹tku bieg³ przez niskie. ¿e ciê¿arówka przyhamowa³a. . ale zaraz siê zerwa³ i co si³ w nogach pogna³ w pole.wrzasn¹³ Sea Dogs. samochód zjecha³ z drogi przy wtórze klapniêcia zatrzaskuj¹cych siê drzwiczek od strony kierowcy. Barbie. A potem jeszcze: Ciskam siê bez sensu we wszystkie strony.Ja chromolê! . leniwe p³omienie. Pewnie kierowca dostrzeg³ wrak samolotu. hamuj! . ale dot¹d nieuzasadnionego przekonania. Barbie odruchowo spojrza³ przez ramiê. Potkn¹³ siê. I dozwolon¹ szybko æ te¿ przekracza³a znacznie. .O¿ cholera.Jasny szlag! Nadje¿d¿a³a ciê¿arówka. jak¹ drogê hamowania ma taki kolos. który otrzyma³ potwierdzenie swojego g³êbokiego.Sea Dogs obejrza³ siê przez ramiê. Na pewno mêski..Wylatuj¹ca z miasta mewa uderzy³a w niewidzialn¹ barierê i spad³a dok³adnie na najwiêksz¹ stertê pozosta³o ci z p³on¹cego samolotu.Trek . W tej samej sekundzie Sea Dogs wyskoczy³ z auta. .Co? . . tylko zatr¹bi³. . kretynie.krzykn¹³ do kierowcy Sea Dogs piskliwym g³osem podszytym strachem. Silnik zapali³ przy pierwszym obrocie kluczyka. .Na pewno jakie pole si³owe. Sea Dogs ruszy³ sprintem do swojej toyoty. ¿e niczego siê nie doliczy. Niewielki suv wjecha³ do rowu na poboczu i tam utkn¹³ z kwadratowym nosem wzniesionym ku niebu. Pilot. tak¿e uciek³.Stopuje w obie strony . jak w Star Trick . Za pó no ju¿ by³o na dobre rady.. Grunt..Co? . któr¹ zostawi³ sko nie na przerywanej linii rodkowej. Tak czy inaczej nic ju¿ nie mog³o mu pomóc. . Uderzy³ w niewidoczn¹ przeszkodê od strony Morton z prêdko ci¹ co najmniej . na ³¹kê.Barbie patrzy³ na co za plecami swego rozmówcy. . pomy la³. wskakuj¹c za kó³ko. my l¹c o samolocie i o ptakach oraz o tej dziwacznej czarnej smudze. W rodku nadal tkwi³a stopa. wzbijaj¹c w górê ob³oczki czarnego popio³u. Facet za kierownic¹ ciê¿arówki pewnie by³ na prochach albo upalony. a mo¿e po prostu m³ody i siê pieszy³.poprawi³ go Barbie. bo na damski by³ za du¿y. wyl¹dowa³ na jednym kolanie. która mog³a byæ miejscem zderzenia samolotu z kloszem. Gdzie tam zobaczy³ mêski but sportowy. ¿e zobaczywszy w³a ciciela toyo nawet nie zwolni³.

Barbie ruszy³ do niego. W ka¿dym razie takie odniós³ wra¿enie. Ruszy³ do Barbiego przez pole.W wozie . Potworny huk przetoczy³ siê przez okolicê jak kamienny g³az. który omal nie pozbawi³ go ¿ycia. Drewniane k³ody spada³y po stronie Motton. ¿eby siê przebiæ przez w ciekle hucz¹ce p³omienie. Inny kloc wyl¹dowa³ tu¿ przed Sea Dogsem. Barbie stan¹³. Zatoczy³ siê do ty³u. uderza³y w niewidoczn¹ barierê i spada³y na ziemiê. . . ale dziesiêciu krokach zderzy³ siê z ceglanym murem. upad³. Patrzy³. przezornie trzymaj¹c siê z dala od p³on¹cego stosu. w przyzwoitej odleg³o ci od p³on¹cej ciê¿arówki.od Motton i od Chester's Mill. 7 . jakby to mog³o rozwi¹zaæ wszystkie problemy.odezwa³ siê Sea Dogs g³osem cichym. Gigantyczne pnie lecia³y do przodu i w górê.odezwa³ siê Sea Dogs. wzrok mia³ nieprzytomny. Pierwszy samochód.stu kilometrów na godzinê. Jedna trafi³a w dach suva. ci¹gle jeszcze niewielkie. Ogieñ i czarny dym wytrysnê³y w górê potê¿nym gejzerem. Zbiorniki paliwa szorowa³y po asfalcie.Ma³o mnie nie trafi³! Zmia¿d¿y³by mnie na miejscu! Jak robaka. gdzie ten pieñ hukn¹³? . ¿e kierowca ciê¿arówki przynajmniej mia³ pogrzeb jak jaki wa¿ny wiking.odpar³ starszy go æ.O szlag .Przynie æ? . Trzy postacie.Barbie musia³ podnie æ g³os. które z niego wysiad³y. . Otar³ j¹ d³oni¹. os³aniaj¹c oczy. Barbie pomy la³ wtedy. na ukos. po ustach sp³ynê³a mu ciep³a kaskada krwi z nosa. Teraz ju¿ z obu stron podje¿d¿a³y samochody . Dwie kobiety. Kabina przesta³a istnieæ w mgnieniu oka. zmia¿d¿y³a autko na p³asko. który zbli¿y³ siê od strony Motton. niewolnica praw fizyki. maj¹c na pace najmarniej dwadzie cia ton. .Ma pan komórkê? . niepewnym. chwyci³ siê pnia. uderzaj¹c w klosz nad szoferk¹ zmienion¹ w zielon¹ metalow¹ harmoniê. nadal par³a do przodu. bieg³y przez ³¹ki od strony budynku stoj¹cego na ich przeciwleg³ym krañcu. popatrzy³ na rêkê z niedowierzaniem i wytar³ w koszulê. Kiedy wybuch³y. na maskê posypa³ siê diamentowy deszcz szk³a z przedniej szyby. ³adunek wyprysn¹³ w powietrze. Sea Dogs poderwa³ siê na nogi. Chwia³ siê. gapi³y siê na s³up dymu i ognia. iskrz¹c. . stan¹³ na poboczu. i ponownie stan¹³. l¹dowa³y na jezdni i na polu jak patyczki od gigantycznych bierek. a prze³adowana naczepa.Pan widzia³. Kilku kierowców wciska³o klakson.

by³ puco³owaty mê¿czyzna w starym pikapie. Barbie go zignorowa³. Ju¿ za³atwi³ sobie twarz.wyrwa³o siê starszemu nastolatkowi. . Trochê jakby otwarto dwa konkuruj¹ce ze sob¹ pchle targi. Bywa niekiedy. farmer mia³ czerwon¹ twarz i dysza³. Samochody sta³y ju¿ na obu poboczach. w którym spodziewa³ siê bariery. jest po prostu snem.Zaraz. mog³yby co najwy¿ej ugasiæ trawê. Od stóp do g³ów. ¿eby znale æ to miejsce. Oni tak¿e przygl¹dali siê p³on¹cej ciê¿arówce. ¿e jednostkê z Castle Rock. a wystarczy³o tylko spojrzeæ na dziwaczn¹ pro ciuteñk¹ i g³adk¹ krawêd wypalonej trawy. ale ch³opak prawie tego nie zauwa¿y³. robi¹c przerwê na g³êboki wdech miêdzy co siê a sta³o . Ch³opcy biegli bez wysi³ku. zwolni³. To samo dzia³o siê po stronie Chester's Mill. powiedzia³ sobie Barbie.. których siê nigdy nie uczy³. Ernie gapi³ siê na p³on¹cy stos na drodze szeroko otwartymi oczami. oba pe³ne kusz¹cych towarów . ¿eby siê wreszcie obudziæ. Oczy wychodzi³y mu z orbit. Co prawda w schludnej remizie Chester's Mill sta³y dwa wozy.Co siê sta³o? . drugi jeszcze w granicach Chester's Mill. która i tak powoli przygasa³a. ¿e we nie cz³owiek je dzi rowerem pod wod¹ albo rozprawia o swoim ¿yciu seksualnym w jêzykach. To tylko sen. . lecz do niej raczej nie zdo³aj¹ siê dostaæ. ¿e Ernie zawiadomi³ policjê. lecz dotar³y do niego s³owa wygl¹da bardzo powa¿nie . Barbie zna³ go z restauracji Sweetbriar Rose: to Ernie Calvert.Jasna cholera! . a kiedy brat j¹ wzi¹³. . Barbie ledwo go s³ysza³ przez ryk ognia z ciê¿arówki. wiêc za³o¿y³. M³odszy wyci¹gn¹³ do niego rêkê.Barbie nagle sobie u wiadomi³ z niek³aman¹ ulg¹.jeden po stronie Motton. Raptem dosta³ gêsiej skórki. Je li tê drug¹. Dotar³o na miejsce trio z farmy: w³a ciciel i jego dwóch nastoletnich synów. teraz ju¿ na emeryturze. Ludzi przybywa³o z ka¿d¹ chwil¹. to nale¿a³o mieæ nadziejê. poprzedni szef supermarketu Food City. ma³y zacz¹³ p³akaæ. Sea Dogs bez s³owa zrobi³ to samo. . os³aniaj¹c oczy. jaka pojawi³a siê po jego stronie bariery. Wystarczy to powtarzaæ do æ czêsto. Praw¹ rêkê wysun¹³ przed siebie w ge cie nakazuj¹cym zatrzymanie. Gdy Barbie dotar³ do miejsca. co w³a nie prze¿ywa. Ruszy³ w stronê Sea Dogsa. Nie zamierza³ powtórzyæ tego numeru. Albo stra¿ po¿arn¹. ¿e wszystko. Pierwsz¹ osob¹. Ojciec trzepn¹³ go po g³owie.zapyta³ farmer Barbiego. niech pan zaczeka. P³on¹ca ciê¿arówka by³a bardzo blisko. Do dwóch kobiet po stronie Morton do³¹czy³o kilku mê¿czyzn. ale mia³ w rêku telefon komórkowy i nadawa³ w trybie ekspresowym. i wszystko to wydaje siê ca³kiem normalne. ale gdyby siê pojawi³y od tej strony. Zacz¹³ siê tworzyæ t³um. A¿ mu siê w³osy na karku zje¿y³y.

Tak . znikn¹³ w wysokiej trawie. ¿e im szybciej. w ustach poczu³ metaliczny smak. Automat ka¿e siê ³¹czyæ z Castle Rock. A w stra¿y po¿arnej nikt nie odbiera.Te¿ . Dok³adnie tak by sp³ywa³a po szkle. Barbie nie wiedzia³. Zanim zd¹¿y³ siê odezwaæ.Rany boskie. . jakie zdoby³ swego czasu. zapewne podsuniêta przez do wiadczenie. .A zdaje mi siê. Pó³tora metra dalej Sea Dogs patrzy³ na niego coraz wiêkszymi oczami.Poczu³ pan to? .szepn¹³ Sea Dogs. .powiedzia³ Barbie. Kolejny ptak spad³ na ziemiê jakie piêæ metrów od nich. . teraz zobaczy³ czerwone odciski w³asnych palców wisz¹ce w powietrzu. Na ten widok Barbiemu przysz³a do g³owy nowa my l. co to jest? . . Na szybie mo¿na tak u³o¿yæ d³onie: palce w tym samym miejscu. Wcze niej otar³ ni¹ krwawi¹cy nos.potwierdzi³ Sea Dogs.Tylko oni mog¹ zakazaæ lotów nad Chester's Mill . Barbiemu znowu przysz³a na my l tafla szk³a. A tam? . tym lepiej.J¹dra mu siê skurczy³y. stukn¹³ go w ramiê Ernie Calvert.Przyjad¹. .Ale ju¿ zniknê³o. a jednak siê nie dotykaj¹. Ich wyci¹gniête d³onie prawie siê zetknê³y. biegaj¹c z broni¹ na drugim koñcu wiata. Cofn¹³ rêkê.Wezwa³em gliny .odpowiedzia³ Barbie. . .Niech bêdzie Castle Rock . Na jego oczach krew zaczê³a sp³ywaæ. .wyja ni³ Barbie. . Jeszcze siê zbli¿ali.Ale chyba najpierw niech pan zadzwoni do Narodowej Stra¿y Powietrznej w Bangor.rzek³.Po co? . Ernie zamruga³ z niedowierzaniem.

a trójkê Johnny Trent zabra³ d Castle Rock na æwiczenia stra¿y po¿arnej. a m³odsi obywatele miasta nazywali rozg³o niê radiem jezusowym. sta³ z przechylon¹ g³ow¹. Poza wszystkim innym komendant nie mia³ ju¿ takiego s³uchu jak kiedy i nic w tym dziwnego. Howard Perkins umia³ nawet powiedzieæ. Syreny policyjne jednak us³ysza³ od razu. . Wtedy na stopniach prowadz¹cych do wej cia stanê³a Brenda. I co wybuch³o. Bren. a za kierownic¹ siedzia³ Henry Morrisom Komendant przesta³ grabiæ. Stara³ traktowaæ tê sprawê z chrze cijañsk¹ wyrozumia³o ci¹. diab³a tam! Traktowa³ tê sprawê z chrze cijañsk¹ wyrozumia³o ci¹. Tylko trójka i czwórka nadal mia³y stare syreny. który samochód s³ysza³ oraz kto siedzi za kierownic¹.. Wobec tego z pew no ci¹ by³a to czwórka. ucinaj¹c w po³owie pie ñ What a Friend We Have in Jesus wykonywan¹ przez chór Normana Luboffa. skoro skoñczy³ sze ædziesi¹t siedem lat.Ile razy mam ci powtarzaæ. By³ na nie uwra¿liwiony jak matka na p³acz dziecka. ale w zasadzie chodzi³o o to. ¿e od jakiego czasu nosi³ w klatce piersiowej niewielkie urz¹dzen ie.Co? Brenda przewróci³a oczami. Gdy syrena zaczê³a siê oddalaæ. Co mówi³a ? . z którego p³ynê³a muzyka sakralna nadawana przez stacjê WCIK. ale czasami przychodzi³o mu do g³owy. zamaszystym krokiem podesz³a do radia na masce samochodu i wcisnê³a przycisk zasilania. Howie. wróci³ do przerwanego zajêcia.Wybacz. ¿eby tego nie stawia³ na masce mojego wozu? Podrapiesz mi lakier i dostanê mniejsz¹ kwotê przy sprzeda¿y.Howie. . Nazywali to po¿arem kontrolowanym . Prawie wszyscy w Mill zwracali siê do komendanta Duke .. Na masce hondy jego ¿ony sta³o przeno ne radio. ¿e to przezwisko by³o przynajmniej w czê ci odpowiedzialne za to. Wiecznie Howie. By³ to skrót od s³ów Where Christ Is King. za którym nie przepada³. natomiast ona wkrótce po lubie zaczê³a siê zwracaæ do niego zdrobnieniem. czyli Gdzie Chrystus jest królem .zosta³ mu ten przydomek jako relikt z czasów szkolnych. Jak do psa. gdy uwielbia³ Johna Wayne'a. . .OD CHOLERY MARTWYCH PTAKÓW 1 Komendant policji w Mill nie us³ysza³ ¿adnej z dwóch eksplozji. chocia¿ by³ przed swoim domem na Morin Street i grabi³ li cie. jeden z dwóch pozosta³ych dodge'ów. ¿eby doro li faceci mieli pretekst do zabawy. nie ma pr¹du.

. z Jackie Wettington. . . jego ulubiona dru¿yna. i w³a nie mia³ go przytwierdziæ z powrotem do paska. ¿e by³o u¿yteczne.powiedzia³a.Pr¹du nie ma! I co wybuch³o. ¿e Randolph bywa³ niekiedy twardszy. wiêc doskonale wiedzia³a.. czy to Chuck Thompson? Widzia³em jego senecê. gdy odezwa³ siê sygna³. ¿e telefon ju¿ nie zadzwoni. ot sta³. Co oznacza³o naprawdê powa¿ne komplikacje. najwy¿ej piêæ minut temu. ale inaczej nie umia³. Nieszczêsne urz¹dzenie zwisa³o mu tam od rana do wieczora jak pijawka.Lepiej jed ...Jestem w domu. ale musia³ przyznaæ. a Duke Perkins nie znosi³ leniwy ch policjantów.Stacey?! . . Nie wybra³ numeru. Powtórzy³am wszystko. Jego zdaniem samolot zderzy³ siê z ciê¿arówk¹. ale. Musi byæ Jackie. . Zdziwi³aby siê.. kiedy grabi³ li cie i piewa³ How Great Thou Art . Lecia³a do æ nisko. Odezwa³a siê druga syrena. Brenda przygl¹da³a mu siê uwa¿nie. lecz najbardziej dlatego.. a trochê z tego powodu. Duke uzna³. Johnny jest w Rock ze stra¿¹. co powiedzia³ Peter. A przecie¿ dopiero co. ¿e nikt nie zgin¹³. ni¿ nale¿a³o. ¿e nie musi wrzeszczeæ w to nieszczêsne urz¹dzenie. ¿e dosta³ wezwanie na sto dziewiêtnast¹ i ¿e jest paskudnie. By³a ¿on¹ policjanta od czterdziestu trzech lat. patrzy³ na telefon i czeka³. . Na pewno siedzi za biurkiem. Albo siedzi na kiblu. Brenda powtarza³a mu to ze sto razy. a¿ zadzwoni. . Stacey Moggin. . nowsza. .Co siê zawali³o. jak to siê mog³o staæ. Na pewno dwójka. ptaszek Tweety . .Stacey. .Nie bardzo wiem.Tak czy inaczej. skoro Randolph pilnuje intere su. ale Duke go nie lubi³.. Tymczasem odezwa³a siê kolejna syrena z gatunku ptaszek Tweety .Co robisz na posterunku w sob otê ra. Duke odpi¹³ komórkê od paska. Pewnie dlatego Johnny Trent pojecha³. rozgrywa mecz futbolu z zespo³em z Castle Rock. Mam nadziejê. W koñcu jednak i Randoph ruszy³ ty³ek. ¿e dwa wybuchy plus dwie syreny i do tego brak pr¹du nie wró¿¹ nic dobrego. Samolot. ¿e tamten by³ wyra nie cz³owiekiem Jima Renniego.Nie wiem.W g³osi policjantki brzmia³o pow¹tpiewanie. jak Twin Mills Wildcats. Peter prosi³. czytaj¹c Democrata .To by³ Henry. Wóz numer jeden. Peter Randolph by³ dobrym gliniarzem i potra fi³ byæ twardy. S³odki Jezu. . . nogi po³o¿y³ na blacie i buja siê na tylnych nogach krzes³a. gdyby Howiemu uda³o siê w ten weekend oczy ciæ trawnik albo pos³uchaæ. jak nazywa³ je Duke Perkins.Wiedzia³. Po czê ci dlatego.. by ci przekazaæ.. ¿e mia³ Randolpha za lenia.

Wiem. wiem. fotel ci¹gle jeszcze dopasowywa³ siê do kszta³tu po ladków. Albo za cztery. ¿eby dawa³a znaæ o powszechnej awarii zasilania.powiedzia³ Duke. po prostu jej nie znoszê. ¿e znalaz³ na to czas. .Co siê sta³o? Wiesz ju¿ co ? . Ucichnie za trzy minuty.rzuci³ Duke. Mimo wszystko jeszcze przytuli³ ¿onê. ¿e zosta³ otwarty i nie ma tam ¿ywej duszy.Stacey mówi.Brenda. Pamiêtasz. nigdy nie pamiêtam.A. Niestety by³ równie¿ przewodnicz¹cym Rady Miejskiej.wietnie. Odprowadzi³a go do samochodu. .Wolne ¿arty. jak ten kretyn Andy Sanders w³¹czy³ syreny po ataku na World Trade Center? Ca³kiem jakby my byli nastêpni na li cie terrorystów.Wiem. u ciebie te¿ nie ma pr¹du? .Syrena jest zaprogramowana tak.Kochanie.Nie ma. Ich pulsuj¹ce wycie zawsze przyprawia³o Duke'a Perkinsa o skurcze ¿o³¹dka. . Brenda u miechnê³a siê niepewnie. . . Dzwoniê z komórki. . Brennie . .powiedzia³. .Oby siê myli³a. Stacey. Nigdy nie zapomnia³a. . przypomina³ weso³kowatego Mortimera Snerda z muppetów. Z twarzy Brendy znikn¹³ u miech. Przycisnê³a praw¹ piê æ do piersi. Andy Sanders by³ idiot¹. I telefony stacjonarne siad³y. Mo¿esz podjechaæ na posterunek? Za³o¿ê siê. . Duke pokiwa³ g³ow¹. w³¹czy³y siê miejskie syreny alarmowe. Ten jêzyk cia³a Howard zna³ doskonale. Akurat gdy Brenda wróci³a na podjazd. Rzeczywi cie. .Chyba ¿e samolot mia³ awariê silnika i próbowa³ l¹dowaæ na szosie . a ¿e jego kr¹¿ownik szos by³ relatywnie nowy.Rozumiem . muszê jechaæ. .Nie przejmuj siê. ¿eby m¹¿ móg³ wyjechaæ na podjazd s³u¿bowym autem w kolorze le nej zieleni. tyle ¿e siedzia³ na kolanach Du¿ego Jima Renniego. . m¹dra kobieta. ¿e na sto dziewiêtnastej samolot zderzy³ siê z ciê¿arówk¹.Bêdê za piêæ minut. ju¿ przestawia³a samochód. Przeno ne radyjko postawi³a obok stertki zgrabionych li ci. Usiad³ za kierownic¹. Chyba jest naprawdê le. Mimo ¿e Duke Perkins nie by³ .

Nigdy go nie zapomnia³a. zaledwie wcz A mo¿e to by³o przedwczoraj. .Wanda zauwa¿y³a. Ten gest w blasku s³oñca. ¿e dostanie od Randolpha i Du¿ego Jima po¿egnalnego kopa w podstarza³y ty³ek. A przecie¿ móg³by ju¿ byæ na emeryturze. Wiedzia³. ¿e mêczy go potworny ból g³owy. Zahamowa³. Kiedy go zobaczy³a nastêpnym razem.Na co mam uwa¿aæ? . ¿e dzieñ jest piêkny. a nie radi a jezusowego.poniewa¿ siê k³ócili.Jedn¹. Brenda zorientowa³a siê. Wycie syreny miejskiej nios³o siê przez rze ki pa dziernikowy ranek. Gdy Howie cofa³ wóz na podje dzie.Tak jak stojê.Wstydu nie maj¹. . Nadal czu³a jego d³oñ na szyi. dobry Bo¿e. kiedy razem s³uchali KC and the Sunshine Band. ¿e chce j¹ poca³owaæ.Na rozrusznik! .Nie bój nic! . Naprawdê czas do specjalisty.. 2 Billy i Wanda Debec w ogóle nie us³yszeli podwójnej eksplozji. zbadaæ uszy i je li trzeba.Wrzuci³ wsteczny bieg i zaraz przestawi³ skrzyniê z powrotem na parkowanie. tak jak stojê.odpar³ i u miechn¹³ siê do niej szeroko. Ten u miech nie przyszed³ mu ³atwo.odkrzykn¹³ i pojecha³. jak¹ mia³a. .Niech bêdzie jedna. g³adz¹c¹ skórê.Brenda za³ama³a rêce. bêd¹ musieli znie æ mój widok w stroju weekendowym . g³adk¹ i elastyczn¹. Nawet doktor Haskell to zauwa¿y³.mê¿czyzn¹ wagi lekkiej. po drugie . ¿e ma przed sob¹ trudny dzieñ. a Billy jej na to odpowiedzia³. Tyjesz ostatnio. a on przecie¿ nigdy nikogo nie beszta. dobrze? . Zostaw mi w lodówce jak¹ kanapkê albo lepiej dwie. Uca³owa³a go z ca³ego serca. by³ martwy. Nieco wymuszonym. a zawsze przyprawia³o j¹ to o rozkoszne dreszcze. a Duke pog³adzi³ ¿onê po szy Dawno ju¿ tego nie robi³. poza tym ca³kiem nie rozumie. . po co maj¹ . Sprzeczka wybuch³a z b³ahego powodu . chocia¿ to pewnie bêdzie kropla przepe³niaj¹ca dzban i doprowadzi do tego. tak siê jej zdawa³o.zawo³a³a ze miechem. Wychyli³ siê przez okno. co jeszcze zawo³a³a. ¿e byli na szosie numer sto siedemna cie. Nie wszystko zrozumia³. . .W dzieñ wolny od pracy! . zacz¹æ nosiæ aparat s³uchowy. Po pierwsze dlatego. .. .Có¿. wystawi³ g³owê przez okno.

Zanim dotarli do marketu Patela w Castle Rock. zawsze wrzuca³ puszki do pojemnika na surowce wtórne. nie sygnalizuj¹c manewru ani nie zwalnia j¹c. ¿ebym za ciebie ni wychodzi³a oraz ale jeste wredna . Billy skonkretyzowa³: córka ma dupê równie t³ust¹ jak matka i tak samo jak ona ¿mijowaty jêzor. Billy zawsze pi³ w domu i niezale¿nie od tego. Emerytowane pielêgniarki zna³y siê tak d³ugo. to mo¿e sobie pojechaæ na ten cholerny targ sama. Wymieniali siê wra¿eniami bez oporów i zanim przekroczyli granicê miêdzy Castle Rock a Motton. Jej przyjació³ka Elsa Andrews cmoknê³a z dezaprobat¹. do mama mnie ostrzega³a. Oba te fakty. ¿e omal nie zderzy³ siê z samochodem dwóch starszych pañ. która zaistnia³a wkrótce po tym. Trzeba przyznaæ. Wanda powiedzia³a. Billy stwierdzi³. dok¹d jedzie. i¿ ma stanowczo dosyæ. ¿e oczywi cie policzy³a. poniewa¿ Nora Robichaud uwa¿a³a. ¿e do domu. A ona jak chce. Tymczasem Wanda zapyta³a Billy'ego. Ma³o tego. ¿e Wanda wygl¹da jak jej matka i mówi te¿ jak jej matka.jechaæ na sobotni pchli targ do Oxford Hills. gdyby poprzedniego wieczora nie wla³ w siebie dziesiêciu puszek piwa. ¿e wychodzi z niego kac. I tak dalej. jak . podobnie jak wykonywany zawód elektryka.. Billy odpowiedzia³. bo ma ochotê siê zdrzemn¹æ. zbli¿aj¹c siê do niewidzialnej bariery. ¿e nie cierpia³by na ból g³owy. Billy powiedzia³ Wandzie. czy policzy³a puszki w koszu z odpadami ekologicznymi. Wtedy Billy zapyta³. ¿e jest brzydka jak noc. Wanda powiedzia³a Billy'emu. rozwijanie prêdko ci powy¿ej sze ædziesiêciu kilometrów na godzinê jest kuszeniem losu. nape³nia³y go dum¹. W milczeniu wymieni³y znacz¹ce spojrzenia. Jad¹ca za nim Nora Robichaud zatr¹bi³a. lecz tego ranka Billy nagle poczu³. przeszli od za du¿o pijesz z jednej strony i wszystkiego siê czepiasz z drugiej. co w³a ciwie przez to rozumie. i zawin¹³ z powrotem na sto siedemnast¹ bez jednego spojrzenia w lusterko wsteczne albo chocia¿ przez ramiê.. przecie¿ bêdzie tam taki sam mietnik jak zwykle. ¿eby wyja ni³. ¿e je li nie ma cholernie wa¿nej przyczyny. Wanda stwierdzi³a. W ci¹gu ostatnich dwóch lat poznali ten wzór tak dobrze. Rzeczone starsze panie szybko zostawa³y z ty³u. Wanda poprosi³a. jak bardzo by³ napruty. ¿e w podobnych sytuacjach nie potrzebowa³y s³ów. ¿e ju¿ sta³ siê nudny. Wanda zauwa¿y³a. Wjecha³ na zadaszony parking przed sklepem.

¿e ma serdecznie dosyæ. Umar³ niemal natychmiast. ¿e klakson wyje nieprzerwanie. wyposa¿ony w poduszki powietrzne. ¿e biedaczka ma wybite prawie wszystkie zêby. Krew sp³ywa³a jej po twarzy czerwon¹ p³acht¹. Kierownica wyr¿nê³a w klatkê piersiow¹ Billy'ego. przesuwaj¹cy siê blok silnika z³ama³ jej nogê (lew¹) oraz rêkê (praw¹).powtórzy³a ranna. ‾akiet rannej zmieni³ kolor z czekoladowego na brudnoszary. Nie zdawa³a sobie sprawy z bólu.wyj¹ka³a Wanda. . i dziêki temu odkryciu zobaczy³a swój wiat i przysz³o æ klarownie jak za spraw¹ czarów. Chevy by³. ale ta przed Billym nie wybuch³a wcale. wskazuj¹c na pó³nocny wschód. Akurat siê odwraca³a do mê¿a ze s³owami chcê rozwodu na koñcu jêzyka. . Elsa wysiad³a w chwili. lecz doskonale utrzymanego mercedesa Normy. Jak na swój wiek.Zie Billy? . i pobieg³a do rannej. ta po stronie Wandy z a nie wysz³a w ca³o ci. Nora wrzuci³a ja³owy bieg i te¿ wybieg³a z samochodu. a ona widzi wszystko na czerwono. Wtedy Wanda Debec u wiadomi³a sobie. by³a ca³kiem ¿wawa. ofiara wypadku czo³ga³a siê na ³okciach wzd³u¿ bia³ej linii na asfalcie. . We dwie przetransportowa³y Wandê do starego. Gdy Nora Robichaud i Elsa Andrews minê³y zakrêt. . w stronê szosy sto dziewiêtna cie. Nora i Elsa spojrza³y po sobie ponuro. I tyle. Trzy przyczepi³y siê do ubrania.powiedzia³a Nora. wiedzia³a tylko.So s nim? So sie sta³o? .Co to za dym? . a kolumna kierownicza zmia¿d¿y³a mu serce. .zastanowi³ siê Billy g³o no. bo Wanda Debec zosta³a po³owicznie oskalpowana przez fragment przedniej szyby i wielki kawa³ skór y zwisa³ jej po lewej stronie g³owy jak le umiejscowiony policzek. samochód raptem znalaz³ siê skosem na linii rodkowej szosy i przód ma prawie ca³kiem sp³aszczony. gdy dotarli do granicy miêdzy Motton a Chester's Mill i uderzyli w barierê. ¿e wybra³y mniej zat³oczon¹ drogê.Zie Billy? . . Nora spostrzeg³a.spyta³a nagle Wanda.Za mia³ siê z w³asnego dowcipu. Wanda uderzy³a g³ow¹ w deskê rozdzielcz¹. . co prawda. gdy wóz siê zatrzyma³.Bo ja wiem? . Billy jecha³ starym chevym zdrowo ponad setkê. a w³a nie skoñczy³a lat siedemdziesi¹t.Moja te ciowa pierdnê³a? . jej rêce wygl¹da³y na oblane czerwon¹ farb¹.Niez³y bigos . prowadz¹c o¿ywion¹ dyskusjê na temat dymu unosz¹cego siê od kilku minut na pó³nocnym wschodzie i gratuluj¹c sobie wzajemnie. ¿e dzieñ jest piêkny.Wanda zaczê³a tê o¿ywion¹ dyskusjê stwierdzeniem.

na jakim dane jej by³o siê zjawiæ) straci³a w czasie pier wszego wypadku. z którego nadal wydobywa³a siê para. ale gdy z ca³ej si³y pchnê³a je ramieniem. Zrobi³a krok do ty³u. Elsa wróci³a do mercedesa i wsunê³a siê na tylne siedzenie obok rannej.powtórzy³a. Wysunê³a siê z wozu. Na ka³u¿e krwi. kochanie. Elsa kiwnê³a g³ow¹ i po pieszy³a do chevy'ego.No to trzymaj siê wiatru . Elsa Andrews uderzy³a w ty³ fotela kierowcy. po czym odrzuci³o j¹ na oparcie tylnego siedzenia. Takie samo pytanie zada³a wcze niej Wanda. . Pod Els¹ ugiê³y siê nogi. czê ciowo ukrytego za par¹ buchaj¹c¹ z pêkniêtej ch³odnicy.Nic nie rozumiem. . Wyl¹dowa³a na masce. Wystarczy³o jej spojrzeæ przez otwarte drzwi pasa¿era. gdzie skrót nale¿a³o t³umaczyæ: medyczny dureñ) stwierdziæ. . Krzyknê³a przera¿ona. Nora ominê³a chevroleta Debeców i ci¹gle jeszcze przy pieszaj¹c. ¿e z Billym wcale nie by³o w porz¹dku. choæ Elsa tego nie pamiêta³a. M³oda kobieta z po³ow¹ w³osów zwisaj¹c¹ razem ze skór¹ obok g³owy w³a nie zosta³a wdow¹. By³a oszo³omiona.zawiadomi³a Norê.I ona te¿ nie po¿yje d³ugo. Mokasyny (kupione na ostatnim targu w Oxford Hills. twarz¹ do do³u. . lecz wzglêdnie ca³a. W pierwszej chwili nie mog³a otworzyæ drzwi. przy³o¿y³a lew¹ rêkê do czo³a. Wrona przygl¹daj¹ca siê scenie z czubka sosny po stronie Mill odezwa³a siê ochryp³ym g³osem przypominaj¹cym szyderczy miech. Nora. Ty te¿ dasz radê . Na zmia¿d¿onego chevy'ego. która zaczyna³a traciæ przytomno æ. Mercedes mia³ przyzwoity silnik. M³od¹ kobietê wyrzuci³o miêdzy przednimi siedzeniami mercedesa przez roztrzaskan¹ przedni¹ szybê. jakby sprawdza³a sobie temperaturê. po czym spojrza³a pytaj¹co na Elsê.stwierdzi³a Nora. z dziwacznie wykrêconymi. by dziêki czterdziestoletniemu do wiadczeniu w zawodzie pielêgniarki (ostatni pracodawca: Ron Haskell. a¿ opar³a siê o . ¿wawo skoczy³ do przodu. Wylecia³a przez przedni¹ szybê i skrêci³a kark.Co siê sta³o? . .Wszystko w porz¹dku. Stoj¹c po ród kawa³ków chromu i zakrwawionego szk³a. trzeci. czerwonymi od krwi nogami.. uderzywszy w niewidzialn¹ barierê.Co siê sta³o? . gdzie jeste ? I wtedy zobaczy³a przyjació³kê.spyta³a. spojrza³a wrak. Po raz pierwszy od dwudziestu lat nie zapiê³a pasów. ust¹pi³y.Kierowca nie ¿yje . MD. wyr¿nê³a w niewidoczn¹ przeszkodê. je li nie dotrzemy b³yskawicznie do szpitala.rzuci³a Nora i wcisnê³a gaz do dechy. Stopy mia³a bose. . potem drugi. wisz¹ce na jednym zawiasie.

nie tak spektakularn¹. 3 Sea Dogs okaza³ siê emerytowanym sprzedawc¹ samochodów z jednego z pó³nocnych stanów..rozbit¹ maskê mercedesa. na farmie odziedziczonej po rodzicach dwa lata wcze niej. Nie mia³a pewno ci. . chichota³y wtedy jak g³upiutkie m³ode dziewczyny. Tymczasem co raz bli¿sze wycie syren oznajmia³o nadci¹ganie miejscowych przedstawicieli prawa. do chwili. gdy wyruszyli z miejsca kolizji na szosie sto dziewiêtna cie. Pojechali do Castle Rock.. co to takiego.stwierdzi³ farmer.Zobaczy³. Nazywa³ siê Paul Gendron i mieszka³ w Motton. chc¹c zyskaæ pewno æ. Noro. A biedna. jak za jej czasów mawiano na pogotowiu o szczê ciarzach. z któr¹ zdarza³o jej siê po kryjomu ³ykn¹æ d¿inu albo wódki w szpitalnej pralni. jakby umar³a.. Barbie dowiedzia³ siê tego . czego dotyczy telefon.Rory! Nie podchod ! Rory. wybuchnê³a p³aczem. Ernie Calvert uzyska³ po³¹czenie z Narodow¹ Stra¿¹ Powietrzn¹ w Bangor. a¿ szef zostanie powiadomiony. która rzeczywi cie nie ucierpia³a i by³a jedynie wstrz¹ niêta. kochana Nora.Stra¿y po¿arnej nie bêdzie . . ale z takimi sympatycznymi gestami trzeba by³o siê wstrzymaæ do czasu. który przybieg³ przez pola z dwoma synami..Nora. ¿e Elsa nie ucierpia³ A Elsa. a¿ natrafi³ na ni¹ Barbie oraz jego nowy przyjaciel w czapce Sea Dogs. jak jego m³odszy syn zbli¿a siê do miejsca.. gdzie na czym odrobinê bardziej materialnym ni¿ rozs³onecznione powietrze wysycha³y odciski palców Barbiego. spaliæ jaki dom dla wprawy. którym uda³o siê prze¿yæ... ale wci¹¿ straszn¹. Nazywa³ siê Alden Dinsmore i ci¹gle jeszcze mia³ k³opoty z odzyskaniem oddechu. kochanie.i wielu innych rzeczy . gd y natrafili na inn¹ katastrofê. bo tutaj. Och. gdy znajd¹ koniec niewidzialne j bariery. tam gdzie granicê l przekracza³a sto siedemnasta. lecz kazano mu czekaæ.od momentu. Nora patrzy³a bez zmru¿enia powiek w jasno wiec¹ce s³oñce. . Co za³askota³o j¹ w kark.. ogl¹daj¹c siê przez ramiê. i siad³a na szosie numer sto siedemna cie. G³owê mia³a przekrzywion¹ pod okropnym k¹tem. Chwilê wcze niej Barbie zobaczy³ na rêku dzieciaka gêsi¹ . Szkoda. zignorowa³ polecenie ojca. Siedzia³a tak i p³aka³a.. rozdzieraj¹c p³aszcz o jaki metalowy zadzior. Barbie chêtnie by u cisn¹³ d³oñ Gendrona.. Wyci¹gn¹³ rêkê i stukn¹³ w powietrze obok krwawych ladów. wiedziony ciekawo ci¹. Zsunê³a siê po karoserii. Teraz ju¿ martwej kobiety. ale chyba kosmyk w³osów rannej kobiety. .

ja po swojej? Sprawdzimy. Raz tylko Barbie mia³ podobne wra¿enie: kiedy migdali³ siê z dziewczyn¹ niedaleko wielkiego generatora pr¹du w Avon na Florydzie. jakby by³ najwa¿niejszy z ca³ej grupy. Renniego seniora oczywi cie nie by³o na miejscu. Odwróci³ siê do Sea Dogsa. Wszystkie guzy i siniaki na ciele Barbiego. jak nie wiesz.‾eby mi siê nie wa¿y³! . . Potem Du¿y Jim zadba³. Raptem ucich³y rozmowy gapiów obserwuj¹cych p³on¹ce szcz¹tki ciê¿arówki. .krzykn¹³. . potrz¹saj¹c dzieciakiem. ¿eby synowi nie sta³a siê krzywda.skórkê.I zejdziemy z oczu nadêtym wa¿niakom? . a widzia³ ca³e ramiê. .‾eby mi siê nie wa¿y³! . Barbie spojrza³ w stronê Mill. jak daleko to siêga. Hummer Du¿ego Jima Renniego. tak samo jak poprzednio starszego ch³opaka. Alden Dinsmore chwyci³ syna za koszulkê i odci¹gn¹³ od dziwnego miejsca. . Niektórzy nawet robili zdjêcia telefonami komórkowymi. Randolph.rzuci³ Ollie i u miechn¹³ siê krzywo do brata. patrzy³ na nie go. Zw³aszcza w towarzystwie glin. A je li ca³e zdarzenie mia³o uprzykrzyæ ¿ycie w Mill pewnemu wêdrownemu kuchcie.Pan po swojej stronie. ale znacznie bli¿ej. i to na tyle.powiedzia³ kto . to jest zupe³nie jak szk³o! To jest. Komendant Perkins traktowa³ go ca³kiem dobrze. . zapulsowa³y przykrymi wspomnieniami. po czym plasn¹³ go po g³owie otwart¹ d³oni¹. Dinsmore potrz¹sn¹³ nim mocniej.Tato.powtórzy³ farmer i pchn¹³ m³odszego syna w stronê starszego. . pilnuj tego g³upola.Ollie. . a¿ po postrzêpiony rêkaw koszulki Wildcats.zaproponowa³. Co . powsta³e na parkingu przed Karczm¹ Dippera. ale ten drugi. co z bliska kopa³o jak pr¹d. jakby Dale Barbie by³ gównem na eleganckim pantoflu.Mo¿e siê przejdziemy? . Nadal ciê¿ko dysza³.tym lepiej.Nie dotykaj. . Barbie nie mia³ ochoty spotkaæ Du¿ego Jima. Rozleg³ siê przy tym taki d wiêk. Dostrzeg³ b³yski policyjnych kogutów.. Co tam by³o na drodze..Ta jes .Gendron te¿ widzia³ hummera. co to takiego! . Barbie obawia³ siê o jego serce. jakby zapuka³ w rondel z pyreksu. - . Dzieciak stukn¹³ w powietrze knykciami. za to Junior odegra³ rolê najwa¿niejszego prowokatora. ¿eby ten konkretny wêdrowny kuchta postanowi³ siê zwin¹æ i wynie æ z miasta . jecha³ du¿y czarny wóz przywodz¹cy na my l trumnê na ko³ach.Ale numer .

co gra..Pomo¿e jak plaster na z³amanie.. kiedy wpad³ na...A co to jest to bia³e dooko³a? Te jasne kawa³ki? Gendron podniós³ najwiêkszy fragment. . . No i wszêdzie by³o mnóstwo opierzonych trupów. A pan? . Mam wra¿enie. Tam znale li cia³o Boba Rouksa le¿¹ce obok traktora z w³¹czonym silnikiem. . Barbie. Dla przyjació³ Barbie. . lepsze uszy ni¿ ja. w zasadzie tak.Fizycznie. Pewnie siê rozlecia³o. No dobrze. . gdzie ich nikt nie prze wietla³. . ¿e co mi siê poprzestawia³o. tym razem g³o niejsze i bardziej ochryp³e ni¿ poprzednia syrena. Z g³ow¹ gorzej. ale widzieli. jak siê nazywasz. Tym razem jednak w ostatniej chwili sobie o niej przypomnia³. .Na to co .S³yszê wozy. Gendron przyklêkn¹³ i dotkn¹³ groteskowo skrêconej szyi farmera.Alarm przeciwpo¿arowy . W któr¹ stronê? 4 Poszli na zachód.Tak samo... Przypomnij mi. . opadaj¹c. . By³ blady.Jedzie stra¿ po¿arna z Castle Rock . Podzieli³a pnie na pó³. Barbie instynktownie ruszy³ w stronê le¿¹cego cz³owieka i znów uderzy³ w barierê.spyta³ Barbie.W ¿yciu tylu nie widzia³em. Dr¿¹cymi rêkami poprawi³ czapkê. .Dobrze siê pan czuje? . Gendron rzuci³ w tamt¹ stronê krótkie spojrzenie. Nawet nie ma jak do kogo zadzwoniæ. przyjacielu. Co prawda. Koñca bariery nie znale li.powiedzia³.Ruszajmy. . Jemu ju¿ nie pomo¿emy. przyjacielu. Zostawi³em telefon w . Poodcina³a ga³êzie z drzew.stwierdzi³ Barbie. Od strony miasta dobieg³o ich wycie alarmu. Dale Barbara. Jakie trzy kilometry na zachód od szosy sto dziewiêtna cie dotarli do God Creek Road. wiêc oby³o siê bez krwotoku z nosa. w stronê drogi sto siedemna cie.Tak? No to masz. i co teraz? Chod my dalej. . . co spowodowa³a. Machn¹³ rêk¹ przed siebie.Nie ¿yje. to prawda.Od cholery martwych ptaków . tworz¹c prze wity tam.To chyba takie co komputerowe.zauwa¿y³ Gendron.

. A mo¿e nawet wbrew swym zasadom bym ciebie u ciska³. Na szóste urodziny. a pledem przykry³ cia³o w³a ciciela.Gendron umilk³. a na nie walizki ani chlebaka nie potrzebowa³. No i dobre wspomnienia. koszulkami. opuszczaj¹c brodê. doszli do strumyka.zgodzi³ siê Barbie. Stanêli przy n im. Jakby napotka³ niewidzialn¹ przeszkodê..Jak to wygl¹da z drugiej strony? . Na siedzeniu ci¹gnika le¿a³ pled. s³ucha³ swojego ulubionego kawa³ka powiedzia³. ¿e kiedy siê to sta³o. Sprawa by³a nieco zbyt skomplikowana. co mia³ na grzbiecie.Chocia¿..Oby . Tylko ¿e tutaj jest p³as o. które dopiero co opu ci³. .. tamto siê wygina³o. ale te¿ nie przy sobie. tak. przyjacielu.Nie wiem. Gendron wy³¹czy³ silnik. d¿insami i bielizn¹.spyta³ Barbie.O¿e¿ jasna cholera! ..Nic siê nie przedostaje? . 5 Wkrótce po znalezieniu cia³a Rouksa. Ty nie masz? W zasadzie Barbie mia³. Ta woda na dnie torebki. Zamierza³ znikn¹æ z miasta. Trzeba by wreszcie znale æ koniec tego czego . . raz widzia³em.Mam nadziejê. ka¿dy po swojej stronie bariery. Co mniej wiêcej podobnego. który podnosi³ siê i rozp³ywa³ w poszyciu. Chêtnie bym ci u cisn¹³ rêkê. Kiedy przynios³em do domu parkê z³otych rybek dla córki. podrapa³ siê po policzkach. przez co jego koñska twarz sta³a siê jeszcze d³u¿sza.. . W koñcu odezwa³ siê Gendron. jak to opisaæ. gdy zbli¿ali siê do miejsca wypadku na szosie sto siedemna cie. zabieraj¹c tylko to. W³a nie to wygl¹da³o podobnie. . . . choæ jeszcze o tym nie wiedzieli. On ze swojej widzia³ tylko strumieñ wody. Zostawi³ komórkê w mieszkaniu. na tym czym . wiêc tylko potrz¹sn¹³ g³ow¹. .Chod my. . przygl¹daj¹c mu siê w pe³nej zdumienia ciszy.. potem sp³ywa na boki po twojej stronie przyjacielu. Woda zatrzymuje siê na tym. razem z kilkoma parami skarpetek. A mo¿e na siódme.samochodzie. Przynios³em je do domu w plastikowej torebce. W ¿yciu czego takiego nie widzia³em. wiêc wygl¹da³ jak postaæ z obrazu Krzyk Edwarda Muncha. ¿eby j¹ wyja niaæ obcemu..

jestem wstrz¹ niêta.Zapytaj j¹. które mia³o byæ najczê ciej zadawanym pytaniem dnia: .. zatrzyma³ wóz. gdzie wydarzy³ siê kolejny fatalny wypadek.Gendron przykl¹k³. I tylko woda.zatrzyma³ j¹. Chocia¿ przechyli³ siê w stronê s³upa . Elsa Andrews zd¹¿y³a w tym czasie wstaæ i zadaæ pytanie. Dwa samochody i przynajmniej dwa trupy. Nora ominê³a go z daleka.odezwa³a siê jedna z kobiet. kto prze¿y³. . Nie zd¹¿y³a powiedzieæ nic wiêcej. lecia³ nisko. Poszli dalej. . Tylko. Gendron po swojej. . ¿e bariera mo¿e nie mieæ koñca. Kierowca pierwszego. mig³owiec by³ niebiesko . jaki wyj¹tkowy wolnochód . Chyba jesz cze jeden kszta³t ludzki tkwi³ za kierownic¹ starego chevroleta. Ale niedu¿o. zobaczywszy wypadek.odpowiedzia³ Gendron zgodnie z prawd¹. ma kto ze sob¹ telefon?! ..Nie wiedzieæ czemu zaczê³a siê miaæ. choæ twarz mia³a napuchniêt¹ od ³ez. W³a nie w tej chwili pojawi³o siê nastêpne auto. Jad¹cy za nim tak¿e stanêli. Bez ¿adnych patyków. Jeszcze nie pomy leli. Na razie jeszcze ¿adnem u z nich nie przysz³y do g³owy okre lenia wewn¹trz i na zewn¹trz . mig³owiec. tyle Barbie dostrzeg³ na pewno.Ja mam .Nie wiem.bia³y.Co siê sta³o? . ledwo ciurka. Paul Gendron podbieg³ do niej.Chyba nic mi siê nie sta³o.na czele kolumny z³o¿onej z trzech czy czterech samochodów prowadzonych przez mocno zniecierpliwionych kierowców.Proszê pañstwa. A potem zawo³a³ do innych: . Osoba ta siedzia³a z pochylon¹ g³ow¹ obok zmia¿d¿onego mercedesa. z którego niewiele zosta³o. .poprosi³ Barbie. a Barbie móg³ tylko staæ i patrzeæ. nie. 6 Potem dotarli do szosy sto siedemna cie. .Chyba trochê przecieka. proszê pani. opar³ siê na d³oniach.Po czym u ci li³a: . proszê pani . czy ma komórkê . bo uwagê wszystkich przyci¹gn¹³ pulsuj¹cy d wiêk. niech pani siedzi! . spojrza³ na wodê z ukosa. . Barbie po swojej stronie.Nie. Kobieta na widok Gendrona zaczê³a siê podnosiæ. Barbie i Gendron spojrzeli po sobie z przestrachem.Co to by³o? Przecie¿ nie samochód. T yle ¿e tym razem by³ na miejscu katastrofy tak¿e kto . li ci ani niczego takiego.

. zacz¹³ siê obracaæ. mig³owiec zanurkowa³. Innymi s³owy mig³owiec z telewizyjnych wiadomo ci. które dzia³a³o prawie jak lupa. to na drugiego. Francine Rennie. . Na pewno by³ w okolicy. w sam raz do programu informacyjnego o szóstej. Po³kn¹³ dwa imitreksy. gdzie na po³udniu. Syreny miejskie wreszcie umilk³y. .ognia znacz¹cego miejsce. Po stronie Gendrona. mig³owiec zszed³ tu¿ nad wierzcho³ki drzew. ¿eby odlecieli. Oraz wielkie oko. Pilot musia³ widzieæ. . tam zawis³. A potem eksplodowa³. które mia³o oznaczaæ zabierajcie siê st¹d . I równie ca³kowicie pozbawione sensu by³o gwa³towne machanie. Elsa popatrywa³a to jednego. Ojciec z pewno ci¹ by³ na terenie gigantycznego autokomisu przy szosie sto dziewiêtna cie.. a policyjne ucich³y w oddali.zawtórowa³ mu Barbie. won! Wynocha! . .Wyno cie siê! . W domu panowa³a b³ogos³awiona cisza. w doskonale czystym powietrzu. Wszystko jednocze nie. Barbie zobaczy³. Mia³ przelecieæ nad ³¹kami Aldena Dinsmore'a. cholera. Po zewnêtrznej stronie. spostrzeg³.Zawracajcie! Oczywi cie nie mia³o to najmniejszego sensu. zrzuci³ ubranie i wzi¹³ prysznic. wyra nie widnia³a du¿a niebieska trzynastka na burcie. Wkopa³ koszulê spodnie pod ³ó¿ko. zasypuj¹c deszczem ognia szosê i pola po drugiej stronie bariery. Uderzy³ w barierê. nazywa³ to miejsce wiêtym przybytkiem mamony.Dobra.. Teraz ju¿ nic nie móg³ na to poradziæ.Tamci te¿ na nich machaj¹. Kiedy spod niego wyszed³. tak jak . stanowi¹ce logo kana³u CBS. z Portland. trudno o lepsze warunki do nakrêcenia paru scen z wypadku. Trafi³ mu siê ³akomy k¹sek. jak jeden z wirników odpada. .sapn¹³ Gendron. wpe³z³ na ³ó¿ko i naci¹gn¹³ ko³drê na g³owê. gdzie na sto dziewiêtnastej p³onê³a ciê¿arówka. Albo jak zjawa. os³aniaj¹c oczy. umo¿liwiæ operatorowi zyskanie innego ujêcia. ¿e na ubraniu jest krew. zaci¹gn¹³ zas³ony. . 7 Junior Rennie wkrad³ siê do swojego rodzinnego domu jak z³odziej.Nie. W³a nie wtedy mig³owiec ruszy³ na pó³noc.jêkn¹³ Gendron. Natomiast matka. chyba siê uda³o . opad³.. Oczywi cie nikogo nie zasta³. od czterech lat le¿a³a w grobi e na Pleasant Ridge Cemetery. Frank.Zje¿d¿ajcie st¹d. przyjaciel Juniora. coraz bardziej zdziwiona.

Ból g³owy przeszed³. W którym momencie alarm stra¿y po¿arnej ucich³. Obudzi³ siê o dwudziestej pierwszej.nie zd¹¿y³by przed powrotem LaDonny i Henry'ego McCainów. Samobójstwo nadal wydawa³o siê opcj¹ najbardziej kusz¹c¹.. Móg³by uciec. Znowu wpad³ w dygot. Mo¿e by siê uda³o. potem zacz¹³ my leæ. A jak siê dobrze zastanowiæ. . Przespa³ siê jeszcze trochê. ale przynajmniej g³owa bola³a znacznie mniej. Tyle ¿e w takim wypadku ten pieprzony kuchta by³by gór¹. Podsumowuj¹c. Z drzemki wyrwa³ go sygna³ alarmowy stra¿y po¿arnej. Nie sposób zaczynaæ ¿ycia uciekiniera na golasa. Junior zasn¹³ z g³ow¹ pod ko³dr¹. Dygota³. kiedy by³ dzieckiem i ba³ siê potworów z szafy.dawniej. ale dopiero jak ustanie ból g³owy. a w g³owie dudni³y mu wszystkie piekielne dzwony. samobójstwo nadal wygl¹da³o najlepiej. Teraz ju¿ nawet nie móg³ tam posprz¹taæ . No i oczywi cie trzeba by siê ubraæ. co dalej. W domu nadal nie by³o nikogo.. to w³a nie on by³ wszystkiemu winien. Bo przecie¿ z³api¹ go na pewno.

nie zwracaj¹c na niego wiêkszej uwagi. Ernie Calvert trzyma³ w rêku telefon. . Mia³ g³os stworzony do wydawania rozkazów. Howarda Perkinsa.zawo³a³. je li ewentualnie co siê zawali³o. Przygl¹da³ siê p³on¹cej ciê¿arówce oraz szcz¹tkom samolotu.Cofn¹æ siê od miejsca wypadku! Ernie Calvert.ROZPSIJUCHA 1 Kiedy Du¿y Jim Rennie zatrzyma³ z piskiem opon swojego hummera H3 alpha (kolor . pewnie jak w ka¿dym . jak daleko zdo³aj¹ siê wychyliæ.spyta³ Rennie. c zyli w³a nie tak jak lubi³. kolejny idiota (w mie cie siê od nich roi³o. Rennie osobi cie zgodzi³ siê na ich wyjazd na æwiczenia. ale tymczasem nasta³ nowy wiek. mocny i stanowczy. ale podniós³ d³oñ w po³owicznym ge cie powitania. Rennie w wieku lat szesnastu odda³ serce Jezusowi i od tamtej pory nie u¿ywa³ wulgarnego jêzyka. wyposa¿enie .Cofn¹æ siê! . jak¹ tutaj zasta³. A na tego starego pryka.Yo. Opanowaæ sytuacjê.. mog³y z tego byæ niema³e k³opoty. wobec czego sytuacjê. . a nie ponosi³ praktycznie ¿adnej odpowiedzialno ci.. przywodzi³ na my l szaleñca. . I w³a nie o to chodzi³o. ale na dokumentach znajdowa³ siê podpis Andy'ego Sandersa.czarna per³a. Du¿y Jim Rennie obejrza³ miejsce wypadku i mocniej ci¹gn¹³ brwi. Dziwne. Rennie by³ ¿arliwym wyznawc¹ teorii asekuracyjnej. Bêd¹c zastêpc¹ przewodnicz¹cego. Za du¿o gapiów. Perkins mo¿e by³ niez³ym szefem policji przed dwudziestu laty. czekam na po³¹czenie! .kompletne). Du¿y Jim. stanowi³ wzorcowy przyk³ad asekuracji stosowanej: mia³ nieograniczon¹ w³adzê. Niektórzy zachowywal i siê. Jak zawsze przy takich okazjach . jakby grali w jak¹ kuriozaln¹ grê polegaj¹c¹ na sprawdzeniu. poniewa¿ Andy by³ przewodnicz¹cym Rady Miejskiej. Teraz nale¿a³o podj¹æ odpowiednie kroki. skoro dwa najnowsze wozy stra¿ackie przebywa³y aktualnie w Rock.ludzie kochaj¹ krew i tragediê. oczywi cie nie sposób by³o liczyæ. gliniarze byli za nim dobre trzy minuty. Fatalna sprawa. nazwa³by rozpsiajuch¹. przynajmniej dopóki stanowisko przewodnicz¹cego zajmowa³a taka gnida jak Sanders. W³osy mia³ w nie³adzie. Jego ¿yciowe motto brzmia³o: Zawsze wyprzedzaj konkurencjê .Z kim? .

naprawdê co jest! Niewidzialne! Mo¿na siê o to oprzeæ. ¿e teraz bardzo rzadko mo¿na dostaæ rednio wysma¿ony.. ¿eby przenie æ spojrzenie w tamt¹ stronê. spokojnie.. zw³aszcza gdy nadci¹ga czas wyborów. to takie. Rennie nie pofatygowa³ siê.Bo tamten m³odziak powiedzia³.Wolniej.. co dok³adnie Barbie powiedzia³. Albo.Departament Bezpieczeñstwa Wewnêtrznego! A w jakim celu wykona³e to takie siakie owakie po³¹czenie? . a tamten facet potrafi.Ca³y siê rozpromieni³.Wpad³a na to ciê¿arówka .Takie siakie owakie by³o jego ulubionym wyra¿eniem. bo ju¿ nikt nie umie go przyrz¹dziæ. Jaki facet? . . zadzwoni³e do nich? . ¿e . podobnie jak turysta wybieraj¹cy siê do obcego kraju zapamiêtuje zdania: Gdzie znajdê toaletê? albo Czy w tym mie cie jest hotel z Internetem? . teraz te¿ ludzie siê opieraj¹.Ja wiem. ¿e co jest na drodze. ¿e w³a nie takiego zachowania ludzie spodziewaj¹ siê po politykach.. . . rozlegnie siê g³o ny wrzask.Do Narodowej Stra¿y Powietrznej! Coraz gorzej..na to co . I samolot te¿.Ten ze Sweetbriar Rose . Du¿y Jim. a ten g³upek wzywa.innym).. Wygl¹da³ na bardzo podekscytowanego.. wiêc w koñcu pomin¹³ tê kwestiê. . na lito æ bosk¹. Jim. gdy by³ zirytowany.. No. uzna³. Bezzw³ocznie! Rennie przy³o¿y³ d³onie do policzków.podj¹³ Ernie . tamten facet.. Niekiedy te¿ opowiada³ dowcipy. Czêsto tak robi³. .. . . Twarz Renniego pociemnia³a gro nie. patrz. na przyk³ad je li rzucisz kamieniem. ¿e je li Pocisk trafi w którego z gapiów.. Zawsze mia³ na podorêdziu niewielki zapas anegdotek.Bo on powiedzia³.. a dlaczego..Ernie. . Teraz jednak straci³ ochotê na ¿arty.Ernie jako nie móg³ sobie przypomnieæ.Hej. .Jaki pu³kownik wys³ucha³ mnie i prze³¹czy³ do Departamentu Bezpieczeñstwa Wewnêtrznego w Portland. poniewa¿ sprzedawa³ u¿ywane samochody..Robi fantastyczne rednio wysma¿one hamburgery. to siê od tego odbije! Patrz! Ernie podniós³ kamieñ i rzuci³ nim przed siebie. Tata mówi.. Tutaj ludzie najwyra niej wietnie siê bawi¹. a tak¿e dlatego. . wiesz? O. .Do kogo? Co takiego? Jak to? . Wyku³ je na pamiêæ. poci¹gn¹³ go za rêkaw. jak on siê nazywa. . Ollie Dinsmore wiedzia³ z do wiadczenia. ‾artowa³.wtr¹ci³ siê Rory Dinsmore. A tamten facet powiedzia³. zawsze przyzwoite. dodzwoni³em siê do ochrony powietrznej i.

tak wygl¹daj¹ nauczyciele tu¿ przed tym. A federalni byli najgorsi. dlaczego pan tak mówi. Bóg wiadkiem..On siê nazywa jak dziewczyna! Barbara! Akurat kiedy nabieram pewno ci. skoro pan nie wie.odezwa³ siê g³os w s³uchawce. je li. .Najlepiej zrobisz.zosta³e wprowadzony w b³¹d. Swoj¹ drog¹. a potem znika³. czego on siê dowiedzia³. .oznajmi³ Rennie. Rennie odwróci³ siê do Erniego Calverta.Proszê pana..tu¿. nie rozumiem.Mamy do czynienia z katastrof¹ samolotu. zupe³nie jakby Ernie by³ asystentem trzymaj¹cym aparat wy³¹cznie w tym celu. wiceprzewodnicz¹cy Rady Miejskiej Chester's Mill. Du¿y Jim Rennie nie przywyk³. Tak w³a nie dzia³a³ ten kuchta: m¹ci³.. broi³.Donald Wozniak.Z kim rozmawiam? .Mówi James Rennie.Odwróci³ siê ponownie do Erniego Calverta.odezwa³ siê Du¿y Jim Rennie .który próbowa³ l¹dowaæ na drodze i zderzy³ siê z ciê¿arówk¹. Departament Bezpieczeñstwa Wewnêtrznego. mia³ z takimi do czynienia a¿ nazbyt czêsto w ci¹gu trzech dekad na stanowisku urzêdnika miejskiego. Zaledwie trzy s³owa. Ale Rory ju¿ siê rozpêdzi³.Ernie . . ¿eby go uciszano. macie jakie k³opoty na drodze numer sto dziewiêtna cie. ten. Jak¹ barierê. po nim samym oczywi cie ani ladu. Rennie obdarzy³ go dobrotliwym u miechem.. Sytuacja jest opanowana. . cz³owiek znowu wyskakuje jak diabe³ z pude³ka. Policja by³a tu¿ . A w ka¿dym razie rozci¹gn¹³ usta na boki. O ile mi wiadomo. lecz tyle wystarczy³o. Z kim mam przyjemno æ? . . . Wiceprzewodnicz¹cy Rady Miejskiej wcale nie spodziewa³ siê go spotkaæ. . zanim ukarz¹ ucznia tygodniowym szlabanem. Kompletnie bezu¿yteczny i ca³kowicie nieobliczalny.podkre li³ . Barierê? Barierê?! Co za jêzyk! . Wy³uska³ telefon z jego d³oni. ¿e wiêcej go nie zobaczê. Na to wyst¹pi³ Alden Dinsmore. zw³aszcza by to robi³ emerytowany kierownik sklepu spo¿ywczego. Nie potrzebujemy pomocy Departamentu Bezpieczeñstwa Wewnêtrznego.. .Zosta³ pan le poinformowany . ¿e ma do czynienia z jakim nadêtym biurokrat¹. jednostki cywilnej i miejscowej . .We siê zamknij . .. . . ¿e jeszcze zd¹¿y zapobiec skutkom najnowszego wariactwa spowodowanego przez Barbarê.Ciii.warkn¹³ na brata. by Rennie siê zorientowa³. ale uzna³.Znam Dale'a Barbarê i to mi w zupe³no ci wystarczy.

¿e têpa. z którym wszystko mo¿na by³o za³atwiæ. Samolot Chucka Thompsona mia³ drobn¹ sprzeczkê z ciê¿arówk¹. ¿e wyjecha³y poza miasto akurat wówczas. Wysiada³ z niego Hank Morrison. . po czym rzuci³ aparat Calvertowi. wcisn¹³ przycisk koñcz¹cy po³¹czenie.By³em w ogrodzie. Natomiast za ni¹ Rennie dostrzeg³ Petera Randolpha.zacz¹³ Ernie.odezwa³ siê farmer .wcale nie tak by³o. gdy by³y potrzebne.Wcale nie . Renniemu bardzo by taki rozwój zdarzeñ odpowiada³. Od Castle Rock zbli¿a³y siê syreny.ca³y czas co nawija³.. Rennie uciszy³ go machniêciem rêki i ruszy³ w stronê pierwszego wozu policyjnego. .Przyda³oby siê oczy ciæ teren z gapiów.zapyta³ Randolph. nie uwa¿asz? .a¿ dziwne. gdyby nikt siê nie zorientowa³. ale Rennie go zignorowa³. Najwyra niej ¿adne nie ust¹pi³o. ¿e mieli nazywaæ siebie agentami! . Niech Randolph siê ruszy. bo nie do æ. widzia³em samolot tu¿ przed. Cz³owiekiem. Patrzy³. Tak powinno byæ.przerwa³ mu radny . szanowny pan Dale Barbara ju¿ dawn o wyniós³by siê z miasta.. Tu¿ za nim pojawi³a siê ta babka z wielkimi cyckami. Nie ¿egnaj¹c siê.ale radzimy sobie sami. . ale w zasadzie bezu¿yteczny. Wielki.Cze æ. jak Randolph zatrzymuje wóz za autem Wettington i wyjmuje pasek gumy do ¿ucia.Bardzo dziêkujemy za zainteresowanie. Co siê dzieje? . Randolph by³ zastêpc¹ komendanta i cz³owiekiem bliskim sercu radnego.. Jeszcze gorsza ni¿ Morrison. Z nimi na pewno zjawi¹ siê karetki i policja. Gdyby Randolph by³ na s³u¿bie tamtej nocy. ¿e znajduj¹ siê w ród nich dwa nowe i potwornie drogie wozy nale¿¹ce do wyposa¿enia remizy Chester's Mill. prawie dwa metry wzrostu. gdy zmieni³ zdanie. Najprawdopodobniej wozy stra¿ackie. Ju¿ mia³ zamiar do niego podej æ. Ma³o tego. .Jim. panie Wozner . Wettington. . Tymczasem pracownik Departamentu Bezpieczeñstwa Wewnêtrznego .. . móg³by nawet wyl¹dowaæ za kratkami w Castle Rock. Najlepiej. .upiera³ siê Alden Dinsmore. I tak bêdzie. kiedy Junior popad³ w tarapaty na parkingu przed karczm¹.Proszê pana . le zrobi³e . to na dodatek pyskata. Du¿y Jim.rzuci³ Rennie pod adresem Randolpha. 2 . .Widaæ go³ym okiem. Rennie mia³ nadziejê..

.miêdzy krzewami. D³ug¹ smugê znieruchomia³¹ w jednym miejscu. jakby siê dobywa³ z komina w pogodny bezwietrzny dzieñ.. wcale nie l¹dowa³. Randolph odwróci³ siê do Morrisona i Wettington. rozlega³ siê okrzyk przera¿enia. Tyle ¿e ci ludzie nie patrzyli na p³on¹c¹ ciê¿arówkê. którym radny wcale siê nie przej¹³ . to nie by³o zderzenie.. Sam .na ³¹ce.Hank . przez co wygl¹dali g³upio.w koñcu nie idiota. Jim Rennie potrz¹sn¹³ g³ow¹. . wskazuj¹c gapiów z Mill. który wie.spyta³ zdziwiony Randolph przyciszonym g³osem. lecz urwa³ w pó³ zdania. ale tak czy inaczej przynajmniej cz³owiek. Wszyscy mieli otwarte usta. Stan¹³ przed nim farmer. zw³aszcza ¿e z po³udnia wia³ lekki wietrzyk.Za ciê¿arówk¹ uros³a ich ju¿ ca³kiem spora grupa. ale w pewnym momencie skrêca³ nieomal pod k¹tem prostym i wznosi³ siê pionowo w górê.on te¿ patrzy³ w to samo miejsce i z takim samym og³upia³y m wyrazem twarzy jak reszta gapiów. a hurtem co roku w marcu. Tymczasem nie dzia³o siê nic podobnego. Na dym unosz¹cy siê z p³on¹cej ciê¿arówki.wycelowa³ w Renniego teatralnym gestem.rzek³. Osoby stoj¹ce mu na drodze powinny mieæ k³opoty z oddychaniem. Pete.Jackie. . i to du¿e.Co to takiego? . Chocia¿ z trudem wierzy³ w³asnym oczom. I Jackie Wettington te¿. a po drugiej . Nawet Peter Randolph .Randolph zamierza³ pos³aæ Wettington do t³umku przy ciê¿arówce. widzisz.mia³ po³¹czenie z Departamentem Bezpieczeñstwa Wewnêtrznego. Dinsmore. . . . Ludzie po po³udniowej stronie granicy rozdzielaj¹cej miasta stali na samych poboczach oraz dalej po obu stronach szosy: po jednej . nic siê nie zmieni³o. Dym by³ ciemny i oleisty. wskazuj¹c na Erniego Calverta . spojrza³ jeszcze raz. co dla niego dobre .Ten go æ . na zgromadzeniu miejskim. I Rennie szybko zobaczy³ dlaczego. a ty. gdy kto znajdowa³ kolejn¹ czê æ cia³a. Od czasu do czasu. Niestety.powiedzia³. a on . Dym przesuwa³ siê na pó³noc. A w dodatku zostawia³ po sobie w powietrzu ciemnobr¹zowy lad. Po stronie Mill ludzi by³o jeszcze wiêcej. chocia¿ te¿ niespecjalnie b³yskotliwy.Sie robi. Trzymali siê w bezpiecznej odleg³o ci od p³on¹cych szcz¹tków. Niektórzy rozgl¹dali siê w ród rozrzuconych szcz¹tków samolotu. w ka¿dym razie na d³u¿sz¹ metê. Tak¹ minê Randolph zna³ bardzo dobrze. Wszyscy patrzyli na dym. po kolana w trawie.zabra³ mu telefon i siê roz³¹czy³! le zrobi³. Samolot lecia³ wysoko. owszem. Zaczyna³o to wygl¹daæ na jaki zjazd. widzia³ j¹ na tej czy owej twarzy dzieñ w dzieñ.

Ociepla³em ro liny i widzia³em.widzia³em.rozkaza³ zastêpca komendanta. i mia³ racjê. I zobaczy.Samolot w co uderzy³ . . Wcze niej czy pó niej farmerzy zawsze trafiali do radnych..zacz¹³ Rory.Obrzuci³ farmera lodowatym spojrzeniem.. Randolph chêtnie by widzia³ tê maszynê na w³asnym podje dzie. i to z kapeluszem w d³oniach.poleci³ Randolph i poszed³ pomóc Hankowi Morrisonowi rozci¹gaæ ta mê po stronie Chester's Mill. .Niewa¿ne. pe³ne soczystych jesiennych barw. Roz³¹czy³ siê i tyle. ¿e powinno siê tutaj ustaliæ strefê zamkniêt¹ w powietrzu. jakby sam by³ nie wiadomo kim. . Alden Dinsmore jednak jeszcze siê wtr¹ci³. do niego nale¿a³o ostatnie s³owo. ale znów dosta³ po g³owie.Trzymaj siê od tego z daleka . zanim siê zjawi. . wskazuj¹c gapiów po stronie ciê¿arówki. a pan Rennie nie. wygl¹da³y na poszarza³e.Stra¿ po¿arna z Castle Rock bêdzie ci wdziêczna . Zacz¹³ pop³akiwaæ. Co tam jest. wiêc kiedy pan Dinsmore pojawi siê w urzêdzi e nastêpnym razem.zaprotestowa³a policjantka. ten kucharz powiedzia³.Jackie wskaza³a gêst¹ plamê dymu. .dorzuci³. Randolph zerkn¹³ przez ramiê na Duke'a Perkinsa. . . prawie szeptem: . stale coraz wiêksz¹.Opanuj sytuacjê . maj¹ siê cofn¹æ. Radzê opanowaæ sytuacjê.Rozci¹gnij ta mê. z pomoc¹ Du¿ego Jima Renniego. ten Barbara mia³ racjê. Ten gostek.. a niebo nabra³o niezdrowego ¿ó³tawego odcienia.? .A co z tym..Zaraz tu bêdzie komendant.Oni s¹ w zasadzie w Motton . Tylko ¿e pan Rennie znowu wskaza³ na radnego. Z pro b¹ o jakie udogodnienia. A zwykle mia³. . .Jackie.wiadków mo¿na przes³uchaæ pó niej.powtórzy³ Randolphowi. Przysun¹³ siê do niego bli¿ej i doda³ cicho.W to samo. . przyczepiaj¹c dojarki do krowich wym ion pan Rennie nawet nie chcia³ rozmawiaæ.Ten gostek. . w co huknê³a ciê¿arówka. Rennie nie zada³ sobie trudu podjêcia dyskusji.. spotka siê z bardzo ch³odnym przyjêciem. je li tylko Rennie bêdzie mia³ w tej sprawie cokolwiek do powiedzenia. który zarabia na chleb. . tym razem od brata. . Jackie ruszy³a w stronê gapiów przy ciê¿arówce. .podj¹³ Alden Dinsmore. On mia³ racjê. Najdalej za trzy lata. .. . . wy³¹czen e z podzia³u na strefy albo jeszcze co innego.Ja te¿ widzia³em. Widoczne przez ni¹ pa dziernikowe drzewa. ka¿ ludziom siê cofn¹æ . mo¿na tego dotkn¹æ. T³umek rós³ z minuty na minutê. Radny postanowi³ sobie zapamiêtaæ irytuj¹cego natrêta. Komendant akurat wysiada³ z zielonego wozu. mo¿e na przyk³ad Perrym Masonem. a nie facetem.Tracisz czas .rzuci³ pod adresem Randolpha.

Nie twierdzê. i zaczê³a sp³ywaæ d³ugimi smugami jak farba ze ciany. .. zreszt¹ ci¹gle by³a nieco zbyt blisko tego czego . co by³o bardzo rozs¹dnym posuniêciem. Jackie wyl¹dowa³a na swojej mocno zaokr¹glonej pupie. proszê zrobiæ miejsce.zacz¹³. ni¿ mo¿na s¹dziæ na pierwszy rzut oka. ale poza tym nie widaæ by³o obra¿eñ. Proszê zrobiæ miejsce dla wozów stra¿ackich i policji. przybrawszy postawê osoby ciesz¹cej siê zas³u¿onym autorytetem. Z nosa ciek³a jej krew. wchodz¹c miêdzy Morrisona i Randolpha. Proszê siê cofn¹æ. Policjantka roz³o¿y³a rêce w identycznym ge cie. na twarzy mia³a wyraz ca³kowitego og³upienia. spad³a z g³owy policjantki potoczy³a siê po jezdni.Proszê siê cofn¹æ. Po drodze obrzuci³ ponurym spojrzeniem farmera. jakim Hank ogarnia³ ludz po stronie Mill. Czapka siê przekrzywi³a. .odezwa³ siê bezczelny farmer.Obawiam siê. Ani Perkins. Proszê siê. a teraz ju¿ tylko stali i patrzyli. Po pieszy³ wiêc w stronê trzech rozmawiaj¹cych funkcjonariuszy.Teraz pan widzi? Randolph i Morrison nie widzieli. ale Rennie. jaka siê rozgrywa³a za plecami Du¿ego Jima. Rennie rozwa¿y³ szybko. Rennie nie mia³ bladego pojêcia w co.. Wracajcie pañstwo do domu.Witam. Uderzy³a w co . rozpryskuj¹c siê na tym czym .Jak widzê. stoj¹c tu¿ przed wozem komendanta. ale ju¿ robili to inn i. Pop³ynê³a z niego krew. Policjantka by³a oszo³omiona.. nie ma tu nic ciekawego.A nie mówi³em? . .rzek³ Perkins. . i zaczê³a wyg³aszaæ tê sam¹ mantrê. nie chwyci³ przynêty. ale widzia³ skutki. Najpierw zetkn¹³ siê z przeszkod¹ daszek czapki. stary wyjadacz. Sekundê pó niej te bezczelne cycki.. . Pewnie by³a w tym stwierdzeniu nutka z³o liwo ci. ¿e jest gorzej. . Konferowali we trzech. te wystrza³owe balony zosta³y. W nastêpnej kolejno ci na przeszkodê trafi³ nos. . Przyda³oby siê skontaktowaæ z Departamentem Bezpieczeñstwa Wewnêtrznego. nie tracisz czasu . wszystko pañstwo widzieli. .Przerwa³ z odpowiednio zafrasowanym wyrazem twarzy. Niektórzy zadeptali mniejsze p³omienie w krzewach. komendancie . ale te¿ bym tego ca³kowicie nie wyklucza³. . 3 Duke Perkins patrzy³ na scenê. ¿e mamy do czynienia z aktem terrorysty cznym. na co wpad³a. Ernie Calvert i Johnny Carver ze stacji benzynowej Mill Gas & Grocery pomagali Jackie wstaæ. czyby nie podej æ do Wettington.ci¹gle przybywa³o nowych ludzi z telefonami komórkowymi w rêkach. sp³aszczone.

Nie zauwa¿y³. Te¿ jako nie w porz¹dku. ¿e mamy tu jak¹ niewidoczn¹ barierê . ale nie zd¹¿y³ siê odezwaæ. ale ¿e jest. bo uprzedzi³ go Ernie Calvert. Ludzie powinni utworzyæ jedn¹ grupê.po obu stronach miejskiej granicy.Tak.. . jednak. Zawsze tak robili. A gdzie nasze? Te¿ pojecha³y na te nieszczêsne æwiczenia? Nie podoba³a mu siê ta my l. naznaczonej has³em: TANKUJÊ W GAS & GROCERY.owszem.Na drodze jest jaka przeszkoda.. . Na pewno wcale nie próbowa³ l¹dowaæ. zbyt szeroko rozrzucone. I ci gapie.zacz¹³ Rennie. Kto przy zdrowych zmys³ach wys³a³by karetkê do po¿aru pustego budynku? . którzy zebrali siê na teren ie Motton. ¿e wolno sz³a. Duke skupi³ siê ponownie na Renniem. to ju¿ wiem . Stra¿acy ju¿ wysypywali siê z samochodów.stwierdzi³ Duke. I samolot te¿. Po stronie Morton zjawi³ siê kolejny wóz stra¿acki. Nie usz³o to uwagi Duke'a. robi¹c stra¿y wiêcej miejsca.Co tu siê sta³o? Co wiesz? Rennie otworzy³ usta. Oczywi cie w pewnym stopniu to normaln e. ju¿ zrozumia³em. Na rêkawie kurtki Carvera.popar³ go Dinsmore.Ca³e szczê cie. cofn¹³ siê miêdzy krzewy. panie w³adzo. Tymczasem tutaj us tawili siê w dwóch grupach . cholera! . rozwijali wê¿e. Trzy.Nie mam pojêcia. Zostawi³ Renniego samemu sobie i podszed³ do krwawi¹cej policjantki.W³a nie. ustawiaj¹c siê w literê V. Duke us³ysza³ dobiegaj¹cy od Castle Rock pulsuj¹cy sygna³ karetki pogotowia. która nadal mia³a nieprzytomne spojrzenie. Randolp nie zwróci³ na to uwagi. stali stanowczo zbyt blisko p³on¹cej ciê¿arówki.Wygl¹da na to. . . Obj¹³ ramieniem Jackie. W zasadzie w bezpiecznej odleg³o ci.Tak czy inaczej sytuacja wygl¹da³a nieciekawie.dorzuci³ Johnny Carver. . Choæby kwestia samolotu. . lecz tym razem najwyra niej co potoczy³o siê gorzej ni¿ zwykle. A ci. Za du¿o by³o wokó³ jego czê ci. Z rado ci¹ dostrzeg³ na boku drugiego z³oty napis STRA‾ PO‾ARNA CHESTER'S MILL WÓZ NR 2. Nie widaæ jej. ale Duke Perkins . widnia³a plama krwi policjantki. co to w³a ciwie ma znaczyæ. W ni¹ uderzy³a ciê¿arówka. dlaczego nie przechodzili dalej? Zza zakrêtu na po³udniu wy³oni³y siê pierwsze wozy stra¿ackie. gdy zdarzy siê wypadek z ofiarami miertelnymi. . Pierwsze dwa zablokowa³y drogê.. T³umek zafalowa³.. ale jest. jakby szukali pocieszenia w obliczu mierci.I Wettington te¿ siê z ni¹ zderzy³a . .

U miechnê³a siê s³abo.Jackie. Ta by³a niewielka. i to natychmiast. jakby mnie przeszed³ pr¹d. A zemsta im dojrzalsza.Peter! .Nie wiem. to ciê o nie zapytam. . Wzi¹³ z auta aparat fotograficzny i zacz¹³ pstrykaæ zdjêcia. . ale i tak spuchnie.Stanowczo powinni my zadzwoniæ do jakich s³u¿b bezpieczeñstwa. Krew ciek³a coraz wolniej. . Duke w ¿yciu nie widzia³ nic podobnego. . tylko od³o¿y³ aparat na przednie siedzenie i chwyci³ telefon komórkowy. Od strony gapiów dobieg³o chóralne aaach! . ale zaciskanie piê ci tak czy inaczej by³o dobre dla têpaków. tym s³odsza. Rennie zacisn¹³ piê ci. Najpierw mia³am dziwne wra¿enie. które by mu wszystko powiedzia³o. Za jaki czas. Randolph zamierza³ obrzuciæ komendanta spojrzeniem. I w odpowiednim momencie.. . czego doskona³y przyk³ad stanowi³ jego rodzony syn. . Tak czy inaczej zniewaga nie pójdzie w niepamiêæ. Je li nie do Departamentu Bezpieczeñstwa Wewnêtrznego. ale stanowczo.Ty siê tym zajmiesz.zwróci³ siê do Wettington. Potem zobaczy³ têczê równie¿ po stronie Mill. . .odezwa³ siê Duke. . gdzie u licha ciê¿kiego jest nasza karetka! Ma byæ tutaj. Kurczê. Jackie te¿ mo¿e to sprawdziæ.Dotknê³a nosa. Chocia¿.Szefie. Owszem. i to ju¿! .zawo³a³ Duke do Randolpha.. kiedy cz³owiek obserwuje strumienie wody pod du¿ym ci nieniem na przedniej szybie. na zabawie do¿ynkowej bêdziesz ju¿ wygl¹da³a ca³kiem dobrze.. rozbryzgiwa³y na boki i tworzy³y w powietrzu têczowe ³uki. a nikt inny. Duke odsun¹³ go na bok.Z³amany? . Stra¿acy w³a nie zaczêli laæ wodê na p³on¹c¹ ciê¿arówkê.Jak bêdê chcia³ znaæ twoje zdanie. ni¿ by³ popychany. kiedy siê niechc¹cy dotknie bolców przy wsadzaniu wtyczki do gniazdka. bo to chyba jednak zbyt radykalne posuniêcie..Nie czujê. co to by³o? .. ..odpar³ Randolph.¿e policzki wiceprzewodnicz¹cego Rady Miejskiej obla³a g³êboka czerwieñ. ale za rozbitym samochodem od czego siê odbija³y. A po tem uderzy³am. . jest ca³y.Komendancie . prze¿yjesz jako ? .Skontaktuj siê ze szpitalem i spytaj. Nieomal odepchn¹³.Nie. lecz zaraz rozlu ni³ d³onie..spyta³a... trochê to przypomina³o myjniê samochodow¹. to mo¿e po policjê stanow¹. . lecz podniós³szy na niego wzrok.. nie wiem w co. . . ¿eby by³ z³amany.odezwa³ siê Rennie. . . Grzecznie. Nie przejmuj siê. trochê tak jak wtedy. Silne strumienie spada³y na ogieñ... przez ca³e ¿ycie raczej sam popycha³.Prze¿yjê.Jackie.Morrison siê tym zajmie .

czy to mo¿liwe. o co ci chodzi! .Ci¹gle zajête. Przynajmniej dopóki nie zjawi siê szeryf powiatu. ¿eby pamiêta³.Jedna z patrz¹cych. proszê siê odsun¹æ. A ty jeste radn ym miejskim. . stanêli bli¿ej ojca. Proszê i æ za radnym Renniem. . zanim wyci¹gnie kryszta³y albo co w ten deseñ. ruszy³a w ich stronê. lecz ci¹gle mia³ u mieszek na ustach. Randolph przybra³ wyraz twarzy. .powiedzia³ Duke. ale poszed³. stój! . kto tu dowodzi. omijaj¹c dwa wiêksze szcz¹tki samolotu. roz³o¿y³a ramiona. a tutaj prawie nic! .Wiem.Nie szkodzi. Duke nie wiedzia³. Na razie wystarczy. Mgie³ka jak z nawil¿acza! Peter Randolph podniós³ wysoko rêkê z telefonem i pokrêci³ g³ow¹. Synowie Dinsmore'a odsunêli siê od niego. Tu¿ za jej plecami zamigota³a kolejna têcza. ¿eby siê cofn¹³.powiedzia³.Tak by to nazwa³. jedni gadali. Duke siê roze mia³. Uda³a. Ca³kiem wyra ny. jak wilgotniej¹ jej w³osy ci¹gniête w koñski ogon. . pozwoliæ nam pracowaæ. ¿e nie s³yszy. Pewnie dlatego ¿e wszyscy dzwoni¹. . .krzykn¹³ Duke. ¿e czasami jedynym sposobem na poradzenie sobie z rozpsiajucha jest miech. Pod koniec zdania Duke podniós³ g³os i wskaza³ miejsce.poleci³ Randolphowi.Tyle wody z tamtej strony. .Mam sygna³. który mówi³ wyra nie. Zatrzyma³a siê dos³ownie kilka centymetrów od miejsca. Nie odgrywasz tu ¿adnej oficjalnej roli.Id j¹ przyprowad . Zatoczy³ rêk¹ szeroki ³uk. .Nie rozumiem. . gdzie strumieñ wody pod ogromnym ci nieniem uderza³ w powietrze. co? A ja siê nauczy³em.Co w tym miesznego. Zaprowadzi pañstwa za ¿ó³t¹ ta mê. . kontrolê przejmie Rock.Proszê pañstwa. ale rzeczywi cie. Ja. Duke ucich³.zirytowa³ siê Rennie. bibliotekarka. .odpar³ Rennie zbyt g³o no. ¿e takie polecenia s¹ stanowczo poni¿ej jego szar¿y i godno ci. dlatego proszê.Niez³a rozpsiajucha . Komendant widzia³. . Po stronie Motton zatrzymywa³o siê na drodze coraz wiêcej wozów policyjnych z powiatu Castle. . tylko Lissa nadal udawa³a nimfê wodn¹. gdzie Henry Morrison rozci¹ga³ ¿ó³t¹ ta mê. G³o no i serdecznie. chyba wszyscy gapie mieli w rêkach telefony. Lissa Jamieson. . ale nie mogê siê po³¹czyæ.Zabierz j¹ stamt¹d. Je¿eli Perkins nie zapanuje nad sytuacj¹.Lissa. Sz³a jak zahipnotyzowana. na lito æ bosk¹? . wiem . inni robili zdjêcia.zawo³a³a Lissa entuzjastycznie. A potem wyci¹gnie profity.

zda³o sobie sprawê. bo wydatny brzuch utrudnia³ ruchy. za które zap³aci³ sze ædziesi¹t dolarów. Z ust patrz¹cych wyrwa³o siê zgodne aaach! .Zejd z miejsca zdarzenia. jak lepiec szukaj¹cy drogi w nieznanym pomieszczeniu. . by uczciæ popo³udniowy mecz. tak jak mówi³a. Nie zdo³a³. Tutaj upad³a. formuj¹c¹ na jezdni wilgotn¹ liniê. Kosztowa³o go to nieco trudu. a tutaj. W ogóle mnie to nie obchodzi . jak siê dzisiaj do mnie odnosisz.oznajmi³ Duke. Rennie odszed³ sztywnym krokiem. zapamiêtaj sobie. Jedn¹ rêkê mia³ wyci¹gniêt¹ przed siebie. Miejscowa policja tolerowa³a ich . ale w my lach wyra nie ujrza³ jej twarz. lecz prê¿nego klubu skateboardzistów. Nie chcia³bym.Komendancie. . ale siê powstrzyma³. .. za nim ruszyli inni. spogl¹da³a na delikatn¹ mgie³kê przes¹czaj¹c¹ siê przez barierê umazan¹ rop¹. ¿e owa linia pokrywa siê dok³adnie z granic¹ miêdzy Motton a Mill. mia³ czterna cie lat i jako Brzytwa by³ cz³onkiem niewielkiego. Bo ja tego nie zapomnê. I uwa¿aj na ta mê. szybko zmieni³y siê one w pal¹cy ból po lewej stronie klatki piersiowej. U miechniêt¹. miêdzy nimi Ernie Calvert. Krew. Zaraz potem urz¹dzenie eksplodowa³o mu w piersiach z tak¹ si³¹. Jednak nie zamierza³ jej obchodziæ dooko³a i dopu ciæ do tego.Bóg z tob¹. ¿eby Henry musia³ j¹ przytwierdzaæ po raz drugi.. Duke wolnym krokiem zbli¿y³ siê do miejsca. Poczu³ ciarki. Duke chcia³ wymówiæ imiê ¿ony. przytrzymuj¹c go jedn¹ rêk¹. gdzie Jackie z czym siê zderzy³a. Przeszed³ pod plastikiem.. poprzyczepia³y siê rzepy. ¿e rozerwa³o koszulkê z logo dru¿yny Wildcats. wcale mi siê to nie podoba . 4 Dzieciak nazywa³ siê Benny Drake. by po dziecinnemu z³o liwie zerwaæ ta mê starannie rozci¹gniêt¹ przez Hanka Morrisona. Tyle ¿e zamiast min¹æ. któr¹ w³o¿y³ na siebie tego dnia. Kilkoro co bystrzejszych. Czasu starczy³o mu tylko na to. strzêpy bawe³ny i kawa³ki cia³a uderzy³y w barierê. by przy pomnieæ sobie ostatnie s³owa Brendy: Uwa¿aj na rozrusznik . A potem ciemno æ. Du¿y Jim Rennie czu³ ogromn¹ pokusê.przestrzeg³ go Rennie. Wiêkszo æ ogl¹da³a siê przez ramiê..Duke.. ¿eby do jego eleganckich spodni.

Ambulans bêdzie potrzebny jak nic. którego w my lach nazywa³ Czarnoksiê¿nikiem z krainy Oz. Zw³aszcza ¿e ten¿e m³ody mistrz Drake odstawi³ wilsona na betonie. Luuuzik. któr¹ nadal nazywa³ prokain¹.Awaryjne zasilanie szpitala i przychodni. natomiast gdzie z oddali dobiega³o zawodzenie syren.Rewela . a ja odwalam ca³¹ robotê .Nie ma sprawy.. nas¹czy³ ranê. choæ postrzêpione brzegi nadal nie wygl¹da³y najlepiej.Trochê . .Boisz siê? . ale te¿ ranê trudno by³o nazwaæ zwyk³ym rozciêciem. . Nie piesz¹c siê. Aktualnie sprawdza³. do kiedy jest wa¿ny ostatni zastrzyk przeciwtê¿cowy zaaplikowany mistrzowi Drake'owi. Nie chcia³ sprawiaæ dzieciakowi wiêcej bólu. Eric Everett. . Nie za³atwi³ sobie nogi na cacy.Mniej wiêcej tak. .Mama mnie uziemi. ¿e Benny ju¿ bywa³ uziemiany. Doros³y.zauwa¿y³ m³ody mistrz.I to jest powód do strachu? . Oczyszczone z brudu i krwi nie robi³o ju¿ takiego przera¿aj¹cego wra¿enia. obaj podskoczyli. . Dzieciak mia³ kredowobia³¹ twarz i chyba ³zy w oczach. spoooko .przyzna³ Benny Drake. Nie le. .spyta³ Ry¿y. Doskonale. ale jeszcze wstrzykn¹³ trzy mililitry lidokainy z adrenalin¹ .wyczyny mimo sprzeciwów ze strony radnych Renniego i Sandersa.oceni³ Benny. Bêdzie bola³o? Ry¿y ju¿ mia³ schowaæ strzykawkê. Przez jaki czas doros³y mê¿czyzna i nastolatek bez s³owa patrzyli na piêtnastocentymetrowe rozciêcie. W czasie poprzednie go marcowego zgromadzenia miejskiego ów dynamiczny duet zdj¹³ z porz¹dku obrad kwestiê wybudowania bezpiecznego miniparku dla deskorolkowców.E. Alarm miejski ucich³. pomy la³ Ry¿y. mia³ trzydzie ci siedem lat i pracowa³ jako pomocnik u doktora Rona Haskella. zostawiaj¹c na nim spory kawa³ek cia³a z ³ydki. Raczej czê ciej ni¿ rzadziej. Lepiej siê po pieszyæ z ch³opakiem. inaczej Ry¿y. . Ry¿y siê za mia³. co? .skorygowa³ go Ry¿y. poniewa¿ (wyt³umaczy³by.Generator siê w³¹czy³ . ni¿ musia³. .Ry¿y mia³ pewno æ. w sumie.No.mieszankê przeciwbólow¹. .W³¹czyli pr¹d . . . gdyby komu poza swoj¹ ¿on¹ móg³ siê zwierzyæ z takiego braku lojalno ci) stale jest gdzie na zapleczu. Twitch i Everett rusz¹ na pomoc..zgodzi³ siê mistrz Drake. . Jesieñ dwa tysi¹ce dziewi¹ty. Gdy nagle odezwa³ siê sygna³ stra¿y po¿arnej.

Rewela . Ry¿y akurat przyk³ada³ steryln¹ gazê na ranê. odprê¿ i ciesz lotem liniami Cathy Russell.Tylko nie patrz.Ry¿y dotkn¹³ rany ig³¹. ale wybuchy. krew cieka³a na ligninow¹ podk³adkê. ale by³o bosko! . Tyle ¿e raczej nie strza³y. Na dzieciaka nawet nie zerknê³a.Po³ó¿ siê.Benny siê rozpromieni³. drobn¹ dziewuszkê na etapie gotyku i emo. czujê. przy podobnych okazjach nazywan¹ rzygownic¹. .Mo¿emy zamieniæ dwa s³owa? . . usun¹³ martwe fragmenty tkanki. No. Pyskaty smarkacz.Czujesz? .Ja mam odlot.Mn¹ siê nie przejmujcie . Przycisn¹³ brzeg rany koñcówk¹ strzykawki.pipe. ¿e pochrapywa³ na kanapie gdzie w szpitalu imienia Cathy Russell. rozmiar cztery zero. koniecznie zanim wpadnie i co urodzi. bez spodni. . . której g³ówn¹ ambicj¹ wydawa³o siê pope³nienie efektownego samobójstwa na desce z kó³kami. . . . dorzuci³ w my lach. Jeste odporny na ból.pipe. ca³kiem nic.uzna³ dzieciak. . zanim zaliczy³e glebê? . jak w zesz³ym roku wyfrunê³a w Oxfordzie. Mo¿esz te¿ zemdleæ. wyrówna³ skórê swoim ulubionym skalpelem numer dziesiêæ. .Chyba bêdê rzygaæ . tylko w bokserkach. Od jakiego czasu Czarnoksiê¿nik g³ównie tam przebywa³ w ramach wizyt domowych.W rzeczywisto ci s³ysza³ dwa.doda³ po chwili. A gdzie siê podziewa³ Czarnoksiê¿nik? Ginny twierdzi³a. Zreszt¹ i nie zwymiotowa³. . . Pan siê ze mnie nabija. I na g³os rozs¹dku te¿. Siedzia³ na stole do badania. .No.Nie nabijam siê. Benny nie zemdla³. .Za³o¿ê ci sze æ szwów z mojej najlepszej nici nylonowej. Zna³ Norrie.Proszê uprzejmie. .Nie s³ysza³em.Jako emerytowany deskorolkarz by³ szczerze zainteresowany. niestety.Pola³ ranê roztworem soli fizjologicznej. .poprosi³a Ginny. gdy rozleg³o siê niedba³e stukniêcie drzwi.Tylko half .powiedzia³ Benny. Trzeba siê uporaæ z ch³opakiem jak najszybciej. kurczê.A teraz czujesz? .Ile bêdzie szwów? Norrie Calvert mia³a dwana cie. a nastêpnie ukaza³a siê w nich g³owa Ginny Tomlinson. . czas siê braæ do szycia.Nie.Wyjd na chwilê . A s³ysza³ pan ten strza³? Benny wskaza³ mniej wiêcej na po³udnie.Zrobi³e full . Co pewnie oznacza³o. Ry¿y poda³ mu nerkê. . . ¿e na wizytach domowych..Tyle nie bêdzie. . bo wzrok mami. .

Czyli w szpitalu w Norway. Jecha³ jakim dostawczakiem. na granicy z Tarker's Mills. Na granicy z Tarker's Mills..Wiem tyle.Na drodze sto dziewiêtnastej. Twitch ju¿ czeka.Doktor Rayburn? . . . zwany w skrócie Twitchem.Ani trochê . Jed . A w ka¿dym razie wbi³a w nie spojrzenie. gdzie na horyzoncie wznosi³ siê czarny gruby filar dymu. braciszku.Dziwne. . . . Sied spokojnie.zapewni³a go Ginny. Jedziemy gdzie indziej. Dougie Twitchell... Pali³ papierosa.ale ten cz³owiek na granicy z Tarker's Mills jeszcze ¿yje. jed .Benny. . By³ najspokojniejszym pielêgniarzem. . Alva nie wygl¹da³a. . zgadza siê? . . rozejrza³a siê dooko³a. . Z radia p³ynê³y g³osy nak³adaj¹ce siê jeden na drugi. a to mia³o swoje znaczenie. jakiego Ry¿y kiedykolwiek spotka³. by jej powiedzieæ. .. Wrzuæ drugi bieg. . zastanawiaj¹c siê. po czym wróci³a do przegl¹dania czasopisma. ¿e Benny siê wyli¿e. ci¹gnê³a brwi.Nie ma sprawy. .Tak. Spokojna twoja rozczochrana. gdy ch³opak skoñczy osiemnastkê.Wskaza³ na po³udnie.zarz¹dzi³ Ry¿y. migaj.Widzia³e kiedy rozbity samolot? . którego Jim Rennie oraz jego koledzy radni ci¹gle jako nie mogli zast¹piæ nowym.Plany siê zmieni³y. Ginny pokiwa³a g³ow¹. . .Gin powiedzia³a. Zderzy³y siê ciê¿arówka i samolot.Nabijasz siê ze mnie? Alva Drake podnios³a wzrok. cz y m¹¿ pomo¿e jej uziemiæ Benny'ego do czasu. Samolot l¹dowa³ na szosie.Rzuæ ten zgubny na³óg i jedziemy . Ju¿ jest w drodze. Na granicy z Motton t e¿ mamy wypadek. .Wiesz dok¹d? Twitch pstrykn¹³ niedopa³kiem. wystawiwszy twarz do s³oñca. siedzia³ na zderzaku starego ambulansu.Skoñczysz dzieciaka? . W drugim rêku trzyma³ CB.Potrzebny ambulans? Za jej plecami w rozs³onecznionej poczekalni matka Benny'ego z ponur¹ min¹ przegl¹da³a jak¹ gazetê o przes³odzonej ok³adce z nieokie³znan¹ piêkno ci¹. Wypadek dostawczaka. zaraz wrócê. Ry¿y wyszed³ za Ginny na korytarz. South Paris. ale podziêkowa³a za dobre wie ci.Mam te¿ informacje o innych wypadkach.Mia³ pacjentów w Stephens Memorial..Jasne. ile ci Gin . . Jeszcze na chwilê przystan¹³ obok pani Drake. ale nikt nie prze¿y³.. jakby mia³a zamiar skakaæ z rado ci.

5 Z wyj¹c¹ syren¹ przemknêli przez wiat³a na skrzy¿owaniu w centrum miasta.Ach. A w ka¿dym razie jej skutki.. . wiêc nie ma po co. .ale jedno jest pewne: zobaczymy prawdziw¹ katastrofê lotnicz¹. staruszku. Zginê³o dwóch ch³opaków. co stanowi³o aktualnie standardow¹ procedurê postêpowania. . To.Wykoñczysz mnie . Ginny powiedzia³a. W po³owie drogi do drzwi ambulansu wyj¹³ paczkê papierosów. oczywi cie przy otwartych oknach.W³a nie on.Cz³owieku. ca³kiem jak muchy. lecz bardzo szybko poj¹³.Nie ma palenia w karetce . Obaj zaci¹gali siê papierosami.Chyba ¿e siê podzielisz . To nie jest mo¿liwe. to przewidywania nie s¹ najbardziej optymistyczne.Na s³u¿bie. Pielêgniarz spojrza³ na niego smutno. nie wiem.przypomnia³ mu Ry¿y. ¿e bêdzie pracowa³ jeszcze d³ugo po czwartej.odpar³ Ry¿y. Ry¿y niewiele wy³awia³ z nieprzerwanego potoku s³ów. gdzie szosa numer sto siedemna cie dochodzi³a do sto dziewiêtnastej. Trudno. ¿e Perkins potrzebuje pomocy. co siê sta³o .Widzia³em . samochody zmierza³y g³ównie na po³udnie. .. a Peter Randolph twierdzi. . a mo¿e nie. Nieustraszonym dowódc¹. jakby od tego zale¿a³o ich ¿ycie. dziêkujê. ale wygl¹da na to.Wobec tego mo¿e Perkins nadal ¿yje i faktycznie siê na co przydamy ..Komendant Perkins? . . Twitch westchn¹³ i poda³ Everettowi paczkê. Jak cz³owiekowi wybuchnie rozrusznik w klacie.Twitch. ty jeste nienormalny. Zapewne niektórzy z jad¹cych rzeczywi cie mieli jakie sprawy do za³atwienia. rozruszniki nie wybuchaj¹. . ¿e tak w³a nie siê sta³o.Moje ulubione cudzesy. no a e on jest szefem policji..sprecyzowa³ Ry¿y.uzna³ Twitch. . mo¿na by³o spokojnie rozsmarowaæ na chlebie. jednak wiêkszo æ najprawdopodobniej przyci¹ga³ zapach krwi. . Ca³y czas s³uchali radia. . co z nich zosta³o. ¿e tam wszyscy zginêli. . darowanemu koniowi nie zagl¹da siê w zêby..powiedzia³ Twitch . .stwierdzi³ Twitch.Twitch.Mo¿e tak. Twitch bez k³opotu min¹³ . Je li o mnie chodzi. wystarczy. Ruch by³ do æ du¿y. . marlboro.powiedzia³ Ry¿y.

No to powodzenia. .. ¿e wygl¹da³ jak ogromny paluch. Odpoczywaj po drodze. Barbie chêtnie by u ciska³ staruszka i poklepa³ go po plecach. .krzykn¹³ Twitch. chocia¿ za³amana po stracie przyjació³ki.Chcia³bym ci u cisn¹æ rêkê jeszcze . Oczy tonê³y w ciemnych obwódkach. o Wielki Ry¿y! . .powiedzia³. Przez chwilê Ry¿y widzia³ wymalowan¹ na burcie trzynastkê i oko CBS.. Na tym skoñczy³ siê lot na skrzyd³ach wyobra ni. . .No to wracaj. . .mig³owiec wiadomo ci. mig³owiec. wpad³ w korkoci¹g.dorzuci³ jak dziecko.Ty idziesz dalej? . . Z pocz¹tku by³ pewien.Ci¹gle masz nadziejê.Jak dla mnie mig³owiec by³ ostatnim gwo dziem do trumny. Gendron zdj¹³ czapkê Sea Dogsów i otar³ ni¹ blad¹ twarz ze smugami krwi. .Tak. .. 6 .Gendron uniós³ czapkê. Bêdziemy w informacjach o szóstej.. .Wskaza³ w górê. Nie piesz siê. Nos mu spuch³ do tego stopnia. jedyna ocala³a. Potem maszyna wybuch³a. Gendron za mia³ siê szczekliwie. .. Z bezchmurnego nieba spad³ na ziemiê ognisty deszcz.Muszê wracaæ. ¿e Elsa Andrews. Gdyby tylko móg³. Obaj spojrzeli na wie¿y s³up dymu. Bohaterscy paramedycy walcz¹.Tak. ale nos mnie dobija. gdy upewnili siê.Ja nie chcia³em! Cofam to! . I w ogóle. Pó³nocny pas szosy numer sto dziewiêtna cie by³ zastanawiaj¹co pusty. Powoli. Przynajmniej ona wydawa³a siê we wzglêdnie dobrym stanie. otrzyma niezbêdn¹ pomoc. ..Podniós³ rêce...cztery wozy jad¹ce w kolumnie. ale teraz. ¿e znajdziesz koniec? Barbie milcza³ jaki czas. No i nie jestem ju¿ taki m³ody. . .Patrz. Stali naprzeciwko siebie.Jezu! Przepraszam! . który pewnie znalaz³ siê ju¿ nad miejscem wypadku. mam nadziejê.Niez³y wstrz¹s .Wybacz. opu ci³ je gestem pe³nym bezradno ci. Odeszli z miejsca wypadku na drodze sto siedemnastej.

¿e sprawa jest pilna i dzwonisz w imieniu kapitana Dale'a Barbary. ¿o³nierzu.Zakoñczy³ rozmowê. Podniós³ wzrok na Barbiego. Rozdzielili my siê. na asfalt wysypa³y siê psie chrupk i Devil Dogs. . Barbie uniós³ palce do czo³a i ruszy³ w drogê. . Coksem. .Dusty? Jeste tam ju¿? . . To znaczy wtedy. w czego odnalezienie przesta³ ju¿ wierzyæ. pierniki Ring Dings. wyra nie rzadko u¿ywana. jak bêdziesz mia³ pod rêk¹ telefon? . Od czasu do czasu zbacza³ na zachód i dotyka³ ciany odgradzaj¹cej Chester's Mill od wiata zewnêtrznego. gdzie na sto dziewiêtnastej znajdowa³a siê granica z miastem siostrzanym Chester's Mill. Przyszed³ pan stamt¹d? .Zrobiê to.Ja te¿. krokiety Twinkies i krakersy z mas³em orzechowym.Hej. . kiedy siê uda po³¹czyæ.Wskaza³ mniej wiêcej na przestrzeñ za jego plecami. Zapamiêtasz? Gendron pokiwa³ g³ow¹. . . w rêku trzyma³ telefon komórkowy. a jego o kontakt z pu³kownikiem Jamesem O. Przystan¹³ w miejscu. Tylne drzwiczki by³y otwarte.Barbie na chwilê pogr¹¿y³ siê w my lach. Powiedz. Teraz jest tam .Móg³by co dla mnie zrobiæ. Na pniaku siedzia³ jaki m³ody cz³owiek w koszulce z George'em Straitem i zajada³ te ostatnie. Powodzenia. Popro o rozmowê z oficerem ³¹cznikowym. 7 Trafi³ na le n¹ dró¿kê wiod¹c¹ mniej wiêcej równolegle do bariery.potwierdzi³ Barbie. . By³ wyra nie zmêczony. . Wóz zosta³ na drodze jak wielkie martwe zwierzê. .Przez chwilê s³ucha³.Ta niewidzialna ciana jest wszêdzie? Granica zamkniêta? .Okay. . Ci¹gle by³a. nadal szukaj¹c tego.przed zachodem s³oñca. Ca³y czas mamy kontakt przez telefon. M³ody cz³owiek kiwn¹³ g³ow¹ i wdusi³ przycisk na telefonie. .Jasne.Zadzwoñ do bazy wojskowej w Fort Benning.Mój przyjaciel i ja zaczêli my na wschód st¹d. On poszed³ na po³udnie. ale i tak sz³o siê ni¹ lepiej ni¿ przez zaro la. czyli Tarker's Mills.Tak. Jaki dobry samarytanin zabra³ kie rowcê wywróconego dostawczaka le¿¹cego po drugiej stronie bariery. . a do tego przestraszony i rozczarowany.Z drugiego koñca miasta . roladki czekoladowe Ho Hos. By³a pozarastana.

ale mocno w to w¹tpi³. ¿e zbiera siê t³umek. ¿e teoretycznie mogli omin¹æ jakie wyrwy wielko ci drzwi lub okien.gdzie siê rozbi³ mig³owiec. Mówi. Barbie zdawa³ sobie sprawê. .Nie znalaz³e ¿adnej dziury w tej cianie? M³odziak tylko pokrêci³ g³ow¹. bo i nie musia³. . Nic nie powiedzia³. Barbie jako wcale nie by³ zdziwiony. Jego zdaniem mieszkañcy Chester's Mill zostali odciêci od wiata.

obejmuj¹cych szeroki wachlarz tematów: politykê. no có¿. Nad kontuarem wisia³ telewizor. jak ka¿dy. Zanim dotar³ na miejsce. ¿eby siê urwaæ z pracy.. Mo¿e wysz³a z miasta przed zamkniêciem bariery. ceny paliwa. natomiast Sweetbriar Rose by³o jasno i t³oczno. rakiety Patriot. S¹dz¹c po natê¿eniu d wiêku. Sta³ na drodze numer sto dziewiêtna cie. by³ w kuchni. Ani jednego wolnego stolika. od czasu do czasu wracaj¹c za ladê. Nie us³ysza³ znajomych rozmów o wszystkim i o niczym. Red Sox. Na ekranie widnia³ Anderson Cooper z CNN. pi³y elektryczne i inne urz¹dzenia stanowi¹ce tre æ ¿ycia wielu mê¿czyzn. by i tam przyj¹æ zamówienie. tote¿ nale¿a³o siê obawiaæ o stan ka¿dego dania bardziej skomplikowanego ni¿ fasola z kie³bas¹. wie¿o nabyte wiertarki. . W takim razie nie wróci za ladê przez jaki czas. Brakowa³o te¿ miechu.. Biada temu. Main Street wieci³a pustkami. Za kontuarem powinna staæ Angie McCain. Sygnalizacja wietlna na skrzy¿owaniu dróg sto dziewiêtna cie i sto siedemna cie nie dzia³a³a.GRAMY RAZEM 1 Barbie wróci³ sto dziewiêtnast¹ do centrum miasta. pracowa³o ich co najmniej dziesiêæ. Niesforne kosmyki uciek³y jej spod siatki. Mimo wszystko dobrze. którego Rose nazywa³a dzieciakiem. lokaln¹ ekonomiê. przynajmniej od czwartej do zamkniêcia. Andy Sander pierwszy radny Mill. w tle mia³ ci¹gle jeszcze dymi¹cy wrak ciê¿arówki. o¿ywia³ j¹ tylko pomr generatorów. Chocia¿ ta ostatnia wcale nie potrzebowa³a katastrofy. w niego wszyscy siê wpatrywali. A je li chodzi o liczbê szarych komórek. jakie piêæ kilometrów. kto znajdzie siê na miejscu katastrofy. Rose obs³ugiwa³a go ci przy sto³ach. a i tak przy córce móg³ robiæ za Einsteina. W zasadzie nie by³a leniwa. nie by³ zagro¿ony cz³onkostwem w Mensie. nowe samochody. czy miejscowy klub sportowy Twin Mills Wildacts. zrobi³a siê szósta. chocia¿ mia³ skoñczone najmarniej dwadzie cia piêæ lat. Anson Wheeler. ¿e w ogóle tutaj by³. Wszed³ do rodka. zw³aszcza pod nieobecno æ Angie i Dodee Sanders. Wygl¹da³a na zaganian¹ i zmêczon¹. Jej ojciec. ale trudno je j siê by³o skupiæ. czyli posi³ek tradycyjnie serwowan y w Sweetbriar Rose w sobotnie wieczory. kto zamówi³ niadanie na kolacjê i musia³ stawiæ czo³o jajkom wysma¿onym przez Ansona. Celtics. lekko wytr¹cony z równowagi. ale nie by³o po niej ladu.

to nast¹pi³ koniec wiata. Wyszed³ z kadru. Rose siê w nim podkochiwa³a i codziennie po po³udniu nastawia³a odbiornik na The Situation Room . Mówi³a o nim mój Wolfie . Na czerwonym pasku pod obrazem z kamery p³ynê³y s³owa: JEDNO Z MIAST MAINE W NIEWYJA NIONY SPOSÓB ODCIÊTE OD WIATA. W pewnej chwili jaki oficer wszed³ w kadr. a i reszta jego ubrania podejrzanie przywodzi³a na my l sobotni¹ imprezkê przy grillu. Pij naj wie¿sze piwo.¿e przedstawiciele mediów musz¹ siê wycofaæ oko³o pó³ kilometra. Otrzymali my informacjê . Podsumowuj¹c fakty .dzisiaj wczesnym . wabi¹cy klientów napisem w oknie: ZIMNE PIWO GOR¥CE KANAPKI WIE‾A PRZYNÊTA. Je¿eli cz³owiek w mundurze zakrywa mikrofon s³awnemu reporterowi telewizyjnemu nawet bez ladowego za pozwoleniem . rozwiewaj¹c mu gêste siwe w³osy i nieomal go zag³uszaj¹c. Wszyscy znali ten przydro¿ny bar ze sklepikiem. posy³aj¹c w eter miêkkie wi niêcie. Wygl¹da³y jak pave lowsy. ale nie tym szczególnym. gdzie znajduje siê bar U Raymonda. ciê¿kie mig³owce transportowe. co mia³ do powiedzenia. Teren. co w braku lepszego okre lenia nazwali my barier¹. Wojskowy beton. zosta³ objêty klauzul¹ bezpieczeñstwa narodowego. którymi Barbie wylata³ swoje w Iraku.odezwa³ siê ulubiony dziennikarz Rose . ju¿ na obszarze Motton . Wolf? . a¿ do miejsca. Miejsce Andersona Coopera na ekranie zaj¹³ Wolf Blitzer. Gdyby Barbie teraz zobaczy³ Coksa. zakry³ Cooperowi mikrofon d³oni¹ w rêkawiczce i powiedzia³ mu co do ucha. ale wyj¹tkowo le zawi¹zany. niezmiennie z kamienn¹ twarz¹.Na ekranie telewizora mig³owce l¹dowa³y za plecami Andersona Coopera. nieca³e sto metrów od tego. A w górnym prawym rogu ekranu mruga³o na czerwono s³owo NAJ WIE‾SZE. a teraz przekazujê g³os do Waszyngtonu. i ods³oni³ mikrofon.odezwa³ siê Cooper . jak neon nad tawern¹. Ten na wizji powiedzia³ reporterowi. Bywalcy Sweetbriar Rose znowu mruknêli unisono. Tego wieczoru Wolfie mia³ pod szyj¹ krawat. Barbie doskonale rozumia³ jego przyczyny. poczu³by siê kompletnie sko³owany. jak zwykle. na którym znajdujemy siê w tej chwili. Barbie zna³ to spojrzenie. W ród zebranych w Sweetbriar Rose przeszed³ niespokojny pomruk. Barbie o ma³o siê nie za mia³. Wojskowy by³ pu³kownikiem. Wznowimy nadawanie mo¿liwie najszybciej.

chocia¿ by³ dla niej zwyk³ym w³óczêg¹ z paroma nagryzmolonymi referencjami w plecaku. ¿e Chester's Mill pana nie wypu ci³o. ca³a przestrzeñ na zachodni¹ czê ci¹ stanu Maine i wschodni¹ New Hampshire. prowadzi³ jedyn e w mie cie przedsiêbiorstwo pogrzebowe. ¿e rozumie. który swego czasu móg³ byæ kotletem wieprzowym.. Du¿a przyjemno æ. ¿e Julia Shumway mia³a pojêcie o wszystkim. mu zaufa³a i da³a pracê. mniej wiêcej o godzinie pierwszej.B¹d cie cicho. . ¿e zostawi³ j¹ z rêk¹ w nocniku. Gdy Barbie mija³ stolik Julii Shumway. Odstawi³a talerze na pierwsze z brzegu wolne miejsce i po pieszy³a do Barbiego.Widzê. A potem na jej twarzy pojawi³ siê tajemniczy u mieszek. od Lewiston .odezwa³ siê kto . Potem siê u miechnê³a.Auburn po North Conway. Oczywi cie wiedzia³a o jego po¿egnaniu z miastem. tak dla niej charakterystyczny. dlaczego musi znikn¹æ z miasta. ¿e porównywalny ze znakiem firmowym. I po raz pierwszy od dziewiêciu lat zarz¹dzono czerwony alarm antyterrorystyczny.zgodzi³ siê Barbie. Wstrz¹saj¹co trze wego. . du¿o wcze niej . Na jej twarzy ukaza³a siê pe³nia szczê cia oraz niek³amana ulga.Masz jeszcze gdzie mój fartuch? . Prezydent zosta³ powiadomiony o sprawie.popo³udniem.. a tego wieczoru wygl¹da³ na trze wego. oblê¿onego przez sze æ. je li by³ trze wy.Na to wygl¹da . co Barbie chcia³ us³yszeæ: ¿e przestrzeñ powietrzna nad Chester's Mill zosta³a zamkniêta. o czym chcia³a mieæ. Dok³adnie rzecz bior¹c. Jego starszy brat.zapyta³ kto inny. z dwoma talerzami w d³oniach i dwoma kolejnymi na przedramionach. W koñcu przecie¿ to w³a nie ona. . Fern pomaga³ mu czasami.potwierdzi³ Fernald Bowie. Stewart Bowie. . Rose dojrza³a go. Nikt by nie chcia³ mieæ wroga w osobie tatu ka Juniora Renniego. . Rose. w³a cicielka i wydawca Democrata w jednej osobie obrzuci³a go znacz¹cym spojrzeniem. Mimo wszystko Barbie ci¹gle mia³ wra¿enie. Powiedzia³ to.Tak . ¿eby go u ciskaæ.Dobry Bo¿e! Kogo to moje piêkne oczy widz¹! Dale Barbara! . . fasolê z kie³bas¹ plus jaki poczernia³y kawa³ek padliny. By³a pulchna i niewysoka. Zamar³a w pó³ kroku. A potem uzna³a. oczy mia³a wielkie jak spodki. Jedno i drugie podnios³o Barbiego na duchu. wiêc musia³a stan¹æ na palcach. które najbardziej go interesowa³y. . Spêdzi³ tu do æ czasu. chcê pos³uchaæ. nios¹c do stolika dla czterech osób.Myra Evans naprawdê nie ¿yje? . pomy la³. bo Wolfie w³a nie przeszed³ do informacji. . by siê przekonaæ. Barbie te¿ chcia³ pos³uchaæ. Tak siê czuje cz³owiek po powrocie do domu.zapyta³ Barbie trochê nie mia³o.Wcze niej.

Przekrêci³ j¹ daszkiem do ty³u.Du¿y Jim Rennie mo¿e mnie poca³owaæ! . Na razie jednak ¿adnego z Renniech nie by³o w pobli¿u. my l¹c o Paulu Gendronie.. . Odezwa³ siê dzwonek wisz¹cy w przej ciu.Anson nie by³ znawc¹ Biblii. bo akurat w tej chwili sta³ siê dla zebranych w restauracji mieszkañców Mill wa¿niejszy od ich miasta na ogólnopañstwowym kanale telewizyjnym. Barbie za mia³ siê wdziêczny za ¿ywio³ow¹ reakcjê. które nazywa³ gotowaniem. Nawet piêæ. Ech. Na grillu zawsze by³ potworny ba³agan. ¿e ciê widzê . ¿ebym znikn¹³ na dobre. Trzeba wyrzuciæ z kuchni Ansona. Barbie za³o¿y³ fartuch na szyjê. pierwsz¹ karteczkê z zamówieniem i zabra³ siê do pracy. Znajdowa³ siê w niej spory wybór czapek baseballowych.. Opowiem ci pó niej. .Tak. Barbie u cisn¹³ j¹ równie serdecznie i cmokn¹³ w czubek g³owy. . Ju¿ wysiada³em. Wypu ci³ j¹ z objêæ.Co? . . Barbie pos³usznie zasalutowa³. masz gdzie ten mój fartuch? Rose otar³a k¹cik oka i kiwnê³a g³ow¹. Anson odst¹pi³ od grilla z nieskrywan¹ ulg¹. . ¿e ciê ju¿ nie zobaczê. je li tylko Anson przyk³ada³ rêkê do zmian stanu ¿ywno ci pod wp³ywem ciep³a.. zanim nas wszystkich potruje.Zamówienie! ..Du¿y Jim i Junior nie bêd¹ zachwyceni . min¹³ kontuar i zluzowa³ Ansona Wheelera w kuchni. .zauwa¿y³. . Wybra³ Sea Dogs. I ca³e szczê cie. jeszcze potrz¹sn rêk¹ Barbiego.Rose nadal szepta³a.Niewiele brakowa³o. Zanim wyszed³ z kuchni. który powinien ju¿ znajdowaæ siê na ³onie rodziny.Dziêki Bogu.Widzia³e .szepnê³a. .powiedzia³a Rose.Pojêcia nie masz. cz³owieku. a potem pomóg³ Rose na sali. ¿eby ogarn¹³ ladê. . . jak siê cieszê. gdyby by³a o dziesiêæ lat m³odsza..Uszy do góry. odsun¹³ siê na odleg³o æ ramienia. . to co ? ..Niewa¿ne.My la³am. zawi¹za³ troki na plecach i otworzy³ szafkê nad zlewem.Przyda mi siê twoja pomoc.krzyknê³a Rose. Nakarmimy piêæ tysiêcy g³odnych. W ¿yciu nie by³o takiego t³umu. . a tak¿e za dyskrecjê . przyj¹³ zamówienia przy barze. ... zamykaj¹c j¹ w obu d³oniach.To jak. chwyci³ ³opatkê do grilla. Strzeli³ stawami palców. ale zaliczy³em falstart.. Rose. Powiedzia³ mu. które wyrobnikom przy grillu w Sweetbriar Rose s³u¿y³y jako czapki kucharskie.

Barbie u miechn¹³ siê do wspomnienia.2 Piêtna cie po dziewi¹tej.My la³am. w ks iêgarni Mill New & Used Books. ¿e czwartego lipca prze¿yli my apogeum. ale latarnie nie wieci³y.. ¿e chcê do mamusi. . . Barbie zamkn¹³ drzwi. ³ami¹c zakaz palenia tytoniu w miejscach publicznych. Mog³a mnie podwie æ. Wszyscy stali zwróceni na po³udnie. Zdjê³a z g³owy siatkê i u miechnê³a siê do Barbiego. Uwolnione od czapki baseballowej w³osy spad³y mu na ramiona. przy których pracowa³y generatory. w koñcu skuli³abym siê w k¹cie i p³aka³a. Dla odmiany na Main Street panowa³a nienaturalna ciemno æ. . gdzie ju¿ zebra³o siê oko³o piêædziesiêciu osób. A jak izolowaæ obs zar chroniony noc¹? Có¿. W oknach na pierwszym piêtrze. na stacji benzynowej Gas & Grocery. jak przechodz¹ przez ulicê i kieruj¹ siê w stronê placu miejskiego. ale dzisiaj to dopiero dosta³am w ko æ . b³yszcza³o elektryczne o wietlenie. I w ogóle na cokolwiek. Nagle jako przesta³ mieæ ochotê na frytki. Barbie oceni³. Na stole miêdzy nimi sta³ talerz z frytkami. migota³y p³omyki wiec. Pewnie bym wtedy zd¹¿y³. który usiad³ naprzeciwko. odwróci³ tabliczkê z napisem OTWARTE na stronê z informacj¹ ZAMKNIÊTE.Gdyby siê nie zjawi³.Niewiele brakowa³o. gdzie w wiêkszo ci budynków znajdowa³y siê mieszkania. oczywi cie ustawiaj¹c posterunki i o wietlaj¹c martw¹ strefê. Fatalne okre lenie. ¿e to nie s¹ reflektory telewizyjne. w supermarkecie Food City u stóp Main Street Hill.. Kobiety ponoæ jeszcze nie zidentyfikowano. W kilku budynkach. Popatrzy³ chwilê na ostatnich czterech czy piêciu bywalców. Rose jednak wiedzia³a swoje.To by³a Claudette Sanders. O Thompsonie mówiono w CNN. a by³bym wyjecha³. czyli dobr¹ godzinê pó niej ni¿ zwykle.stwierdzi³a. tworz¹ce i izoluj¹ce obszar chroniony. Dodee powiedzia³a mi wczoraj. Spotka³em blondynkê w fordzie. ale Barbie przecie¿ nikomu nie powie. Martw¹ strefê. Barbie w³a nie siêga³ po jedn¹. A czerwona plama keczupu przy brzegu talerza wygl¹da³a jak krew. ¿e jej mama wybiera siê dzi na lekcjê latania. . Rose pozby³a siê ostatnich go ci. tylko wojskowe. zapali³a papierosa. . Zamar³ w pó³ gestu. wiat³a awaryjne pali³y siê w sklepie wielobran¿owym Burpeego. Jestem pewna. Albo skoñczy³ jak Chuck Thompson i jego uczennica. bo tam jasne bia³e wiat³o utworzy³o b¹bel nad drog¹ numer sto dziewiêtna cie. . Anson czy ci³ kontuar. Rose usiad³a przy stoliku po rodku sali.

. kotku.spyta³a Rose. ³apiesz w czym rzecz? . jak go cie na sali narzekaj¹ na k³opoty z po³¹czeniami komórkowymi. ¿e ma w nosie pracê..stwierdzi³a Rose. motorole. . . ale zaraz sobie przypomnia³. d wiêcznym g³osem: . i pojechaæ do Auburn Mall . któr¹ ci¹gle podsuwa³a mu pamiêæ. rozsiewaæ plotki bêd¹ce powodem jego k³opotów na parkingu przed Karczm¹ Dippera..Nie. ¿e tamte czê ci cia³a to by³a matka Dodee. ..stwierdzi³a Rose.Kto j¹ tam wie? . zw³aszcza przy tych k³opotach z telefonami..Dlatego Dodee nie przysz³a. . ale by³abym zdziwiona. popatrzy³ przez okno na Main Street. Wiêkszo æ ludzi przyjê³a.Miasto nie jest wielkie. i wszyscy gramy razem . ale w miarê up³ywu czasu coraz mniej liczne. ¿ona przewodnicz¹cego Rady Miejskiej. ¿e w samolocie by³a Claudette? . Nie by³o miêdzy nimi.Ja te¿ .Rose wzruszy³a ramionami. Barbie nie kocha³ nad ¿ycie ani wiecznie u miechniêtego Andy'ego Sandersa. Barbie mia³ swoje przypuszczenia na ten temat: zaistnia³a sytuacja zagra¿aj¹ca bezpieczeñstwu narodowemu w czasie gdy ca³y kraj mia³ paranojê na punkcie terroryzmu. .Zanuci³a niskim. ¿e w kuchni s³ysza³. chocia¿ w³a ciwie nie by³o na co patrzeæ. . Gdy ¿ar sykn¹³ z cicha.Miasto nie jest wielkie. . ale my l. ¿e skoro wszyscy usi³uj¹ siê gdzie dodzwoniæ w tym samym momencie. S³owa pochodzi³y ze starej piosenki Jamesa McMurtry'ego. ¿e to przez pracowników telewizji. Straci³em apetyt. Barbie u miechn¹³ siê lekko i za piewa³ nastêpny kawa³ek. . Niektóre po³¹czenia przebija³y si na zewn¹trz.Nie da³a znaku ¿ycia. Angie. dochodzi do blokady czêstotliwo ci. bo James McMurtry nie nale¿a³ do artystów popieranych przez radio jezusowe. Za oknem królowa³a ciemno æ. rzecz jasna.Pewna nie jestem. Odwróci³ g³owê. gdyby to do niego jeszcze nie dotar³o. Barbie przez jeden straszny moment mia³ wra¿enie..Bêdziesz jeszcze jad³? ..Czy pan Sanders wie. Niektórzy przypuszczali.. a wszyscy bez przerwy nadawali przez ró¿ne nokie. wskazuj¹c frytki. iPhony i blackberry. . których zjecha³o siê ju¿ pewnie kilka setek. która minionego lata cudem jakim na dwa miesi¹ce wyp³ynê³a na fali w kilku stacjach zachodniego Maine. Zgasi³a papierosa w keczupie. puszczaj¹cych muzykê country. Chocia¿ przyznajê. która prawie na pewno pomog³a swojej najlepszej przyjació³ce. rozg³o ni WCIK. wcale siê tego nie spodziewa³am.Oczywi cie Dodee mog³a te¿ uznaæ. . ani ponurej Dodee. ¿e zwymiotuje. ¿e mowa o linii naziemnej. Ta noga w zielonej nogawce.. Barbie w pierwszym odruchu przyj¹³.

Ogrzewanie. Bo jest kobiet¹ m¹dr¹ i praktyczn¹. Jaki by³ stopieñ prawdopodobieñstwa? U wiadomi³ sobie. ale zrozumie jej sens. . Gorzej. Wreszcie okruch szczê cia w dzieñ naje¿ony nieszczê ciami ca³ego miasta.Dlaczego pytasz? . Jezu Chryste. Z kuchni dochodzi³ jednostajny pomruk zmywarki do naczyñ. Mam prawie pe³ne zbiorniki. A generator zu¿ywa gaz. Dobrze. kotku.O pó³nocy bêdzie przemawia³ prezydent . Zw³aszcza w niedziele. Tylne drzwi te¿. bo wtedy piek³o siê bu³eczki cynamonowe. Tylko potem zamknijcie porz¹dnie.Pr¹d dostarcza ci generator. . je li macie ochotê poogl¹daæ prezydenta. je li noc¹ zrobi siê ch³odniej.Co jednak dojrza³a w jego twarzy takiego.W zesz³ym tygodniu.. lodówki.oznajmi³ Anson zza lady. ale akurat to by³o najwiêksze zmartwienie. Barbie u wiadomi³ sobie. ¿e stopieñ prawdopodobieñstwa by³ niema³y.stwierdzi³a Rose. Sweetbriar Rose dysponowa³ dwoma po³¹czonymi zbiornikami.Bêdzie musia³ kazaæ Bogu b³ogos³awiæ Amerykê beze mnie. .Kiedy ostatnio uzupe³nia³a propan? . ¿e usiad³a. Co jeszcze? Owszem. . ka¿dy o pojemno ci tysi¹ca dwustu piêædziesiêciu litrów. W niedziele Sweetbriar Rose otwierano o siódmej. mia³a dwa i pó³ tysi¹ca litrów gazu do dyspozycji.. Trzeba przekonaæ Rose do tej decyzji. Jutro pogadamy. Zaczê³a siê podnosiæ. móg³ to byæ kto inny. kogo zna³. na jaki tema t ta ponura mina? .Daj spokój.Ja dziêkujê za prezydenta . A je li nawet nie pani Sanders lecia³a senec¹. Dwa i pó³ tysi¹ca litrów propanu nie wystarczy na wieki. musimy pogadaæ o jutrzejszym dniu. . .Rose. mo¿ecie zostaæ. . pompy.Ch³opcy. ile jeszcze nieszczê æ ic czeka. Barbie przeprowadzi³ wyliczenia. walenie kotka za pomoc¹ m³otka. ws³uchani w jednostajny pomruk nowiutkiego generatora. Przez jaki czas milczeli. ale przedtem trzeba wszystko przygotowaæ. piece.. ¿e trudno by³o przewidzieæ. Pi¹ta godzina to bardzo wcze nie. Nie bêdzie zachwycona. wiat³o. Miasto nie jest wielkie. Przynajmniej na jaki czas. Skoro Rose uzupe³nia³a gaz niedawno.Jak szybko go zu¿ywasz? Masz pojêcie? . ¿e potê¿na maszyna mo¿e w³a nie wykonywaæ ostatnie swoje zadanie.Dobra. jutro jest dzieñ jak co dzieñ. wszyscy gramy razem . . Matka Dodee Sanders. By³ z tym huk roboty. .

stwierdzi³ Anson. . Ludzie nie bêd¹ chcieli wierzyæ cyfrom. I przestaw termostat w piecu grzewczym na dziesiêæ stopni. gdy pojawi³a siê bariera.Prezydent Stanów Zjednoczonych ma wyg³osiæ przemówienie .Nie wydaje siê wam. Barbie pokiwa³ g³ow¹. Rose zareagowa³a natychmiast.Nie zapomnij o termostacie! .. . to i tak nie bêdzie ju¿ co gotowaæ.by³ przera¿aj¹c .Przy siedemdziesiêciu procentach wykorzystania mocy.. idzie na nim wszystko. Albo nie. . . Nie wszyscy w Mill zrozumiej¹ sytuacjê. .I co liczysz? Nic nie rozumiem. Czym ci to pachnie? . ¿e jutro rano. wiêc siedzieli w pó³mroku.. teoretycznie zdo³a przetrzymaæ trzy tygodnie. . Nie wszyscy bêd¹ chcieli. Nawet trochê wiêcej..Sk¹d wiesz? .spyta³a Rose.Na górze zrobiê to samo. . Za³apa³a w lot. a najpó niej po po³udniu?. Teraz. I nagle u wiadomi³ sobie. . zostaw tylko w kuchni.No dobra.. . od razu.zawo³a³a za nim Rose. A je li miasto nie zostanie otwarte przez miesi¹c. .powiedzia³.Przeczyta³em na tabliczce znamionowej. poga wszystkie wiat³a. .mo¿e poci¹gn¹æ prawie miesi¹c. Mniej wiêcej od po³udnia.Idê gasiæ wiat³a . który .Anson nie wygl¹da³ na przekonanego. mieszka³a nad restauracj¹. ¿e wielu mieszkañców miasta pope³ni ten sam b³¹d. . odk¹d pad³o zasilanie miejskie. Odwróci³ jedn¹ z papierowych podk³adek z napisem: CZY ZNASZ DWADZIE CIA NAJPIÊKNIEJSZYCH MIEJSC W MAINE? i zacz¹³ liczyæ. O pó³nocy. Barbie u miechn¹³ siê. Od dziesiêciu lat by³a wdow¹. Je li do osiemdziesiêciu .powiedzia³ Barbie. Akurat Anson wygasi³ wiêkszo æ wiate³.Co kombinujesz? .Bo le patrzysz. Mniej wiêcej sto litrów propanu posz³o od czasu. Czyli zosta³o dwa tysi czterysta litrów..Anse.co oznacza³oby zamykanie lokalu miêdzy niadaniem a obiadem i potem do kolacji . . uniós³ do góry kciuk. wiêc pewnie bêdzie jakie dziesiêæ litrów na godzinê. Potem podnios³a g³owê i spojrza³a na Barbiego wyra nie wstrz¹ niêta.zdziwi³ siê Barbie. . Je¿eli Rose zmniejszy zu¿ycie do dziewiêædziesiêciu litrów dziennie.Spala siedem i pó³ litra propanu na godzinê . Przyjrza³a siê obliczeniom.Dosiad³ siê do nich Anson Wheeler. Wy³¹cz ca³kiem. Rose odwróci³a zapiski w swoj¹ stronê.przynajmniej zdaniem Barbiego .

Rose pokiwa³a g³ow¹. dotykaj¹c jego palców. ile wiadomo ci przedostanie siê przez barierê. Co oznacza zamykanie lokalu miêdzy posi³kami. obojêtne w któr¹ stronê.Przecie¿ straci³a matkê. zu¿ywa du¿o energii. Zap³aci³em do koñca miesi¹ca. .Serdeczne dziêki. Ten Chiñczyk mia³ wiêcej rozumu.Nie wiem.. Ale kiedy by³em w Iraku.Umilk³a na chwilê. ale zosta³ mi duplikat. W pewnym sensie mam nadziejê. Moim zdaniem powinni my siê jak najlepiej zabezpieczyæ.zgodzi³a siê..Dobrze. ograniczenie u¿ywania pieców. .Trzydzie ci dni? . . Odwróci³ d³oñ i uj¹³ j¹ za rêkê. dosta³em od kogo Czerwon¹ ksi¹¿eczkê ..Dobra. . Wydaje mi siê. ale buduj wa³y przeciwpowodziowe .Nie za pó no? . je li sytuacja nie znajdzie szybko jakiego racjonalnego wyja nienia.westchnê³a Rose..Masz gdzie przenocowaæ? Jakby co. I koniec ze zmywark¹. Rose. Zrozumia³. .proroczy. do zobaczenia rano. czyli cytaty z przewodnicz¹cego Mao. .. wiêc nadal mam dach nad g³ow¹. ¿e Anson i Dodee nie bêd¹ zachwyceni perspektyw¹ rêcznego zmywania. .I zamykaæ miêdzy posi³kami. Jest stara. Zapewne niewiele. chocia¿ uwielbiam je jak wszyscy.Uwa¿asz. ..Jutro o szóstej? . ¿e musimy robiæ plany na miesi¹c? . . Barbie nie mia³ pojêcia. . Klucze odda³em rano Petrze Searles w aptece. ¿e tak w³a nie powinni my.Bêdziemy otwieraæ pó niej. ¿e miasto zostanie wyg³uszone. Sada pojecha³a do rodziny w Derry. ni¿ nasi politycy wykazuj¹ w chwilach wyj¹tkowej bystro ci umys³u.My . . Jedna refleksja szczególnie zapad³a mi w pamiêæ: Oczekuj s³oñca. Nosi³em j¹ zawsze przy sobie i przeczyta³em wiele razy od deski do deski..Mo¿liwe. Dowiem siê jutro z gazet. . Barbie.zdziwi³a siê Rose. .Powa¿nie? Super. czyli rezygnacjê z bu³eczek cynamonowych. Zapowiada³ powa¿ne k³opoty. .Jasne. ¿e faktycznie pojecha³a do Auburn Mall.. Sada by³a ¿on¹ Ansona. to znaczy powinna . to mo¿esz u mnie. Anson stan¹³ przy stoliku Barbie i Rose.To ja ju¿ pójdê. Mia³ na sobie kurtkê. ty bêdziesz? . Wiem. je li w ogóle . . . . Barbie mia³ gdzie nocowaæ.. wracam do siebie. ale. . Wobec tego my.Przeniós³ wzrok na Barbiego. jak za spraw¹ urz¹dzenia szpiegowskieg o Sto¿ek Ciszy z filmów o Maxwellu Smarcie.. O ile ju¿ do tego nie dosz³o.U miechn¹³ siê szeroko.Jasne! . ale. Prawie dok³adnie po drugiej stronie ulicy.Dodee pewnie i tak nieprêdko siê zjawi. . No to.Ja siê wcale nie skar¿ê. .

. . . .To super.Tak.Co mam kupiæ? . miêso i jeszcze raz miêso. Duke Perkins nie ¿yje. Kto tam j w³a cicielem? . . .Wszystko. wiêc w tle ukochany Rose.No w³a nie..Przecie¿ Sysco mi dostarcza.Bez ambienu pewnie nie zasnê. Albo co siê dzieje. ¿e mia³ powiedzieæ Rose o zaopatrzeniu. .powiedzia³a Rose cicho. Po wyj ciu Ansona Rose potar³a oczy. bardzo siê cieszê. . Barbie patrzy³ na ni¹ os³upia³y. Tymczasem prosi wszystkich Amerykanów.Jeszcze jedno.Rano wszystko bêdzie mniej straszne. popatrzy³a na Barbiego z rezygnacj¹. Jim Rennie mo¿e wp³yn¹æ na..Jack Cale. Od dziesi¹tej do osiemnastej.. by razem z nim siê modlili za mieszkañców Chester's Mill. . Armia odizolowa³a teren. .Nawet je li raptem wszystko wróci do normy. Albo nawet wp³yn¹æ na komendanta Perkinsa. . bo nie wiem.Idziemy spaæ . Je¿eli Food City bêdzie jutro otwarty.Je¿eli jutro te¿ bêdzie otwarty.Jak s¹dzisz. Tak czy inaczej.Nic nie wiesz? Odpowiedzia³ jej pytaj¹cym wzrokiem. O ile otworz¹ sklep.. ¿eby mu wyda³ takie polecenie. ale teraz nie mogê na nie liczyæ. . nie mo¿esz . .Nie wiesz.potwierdzi³ Barbie.Zabêbni³ palcami po stole.Fakt. . . chocia¿ jestem zmêczona. Anson nie wy³¹czy³ telewizora. ¿e wróci³e .. Przej¹³ interes w zesz³ym roku. ¿e przyda nam siê kwarantanna. a szczególnie miêso. . .. Rennie mo¿e go przekonaæ. .przerwa³a. oni pracuj¹ w niedzielê. co siê sta³o. .Przera¿asz mnie .Sam siê bojê. po czym spojrza³a na Barbiego ponuro. We wtorki mam dostawy.. gdy Ernie Calvert przeszed³ na emeryturê. prawda? . po raz kolejny opowiada³ wiatu.Nie mam bladego pojêcia. a o pó³nocy zwróci siê do narodu sam prezydent... zrób zakupy.Pokrêci³ g³ow¹. armia mo¿e uznaæ. Wolfie. ile to potrwa? .zarz¹dzi³..Co mi siê nie wydaje. w Waszyngtonie obraduje Kolegium Szefów Po³¹czonych Sztabów.. Barbie przypomnia³ sobie. ¿e jaka nieznana si³a odgrodzi³a miasteczko w zachodniej czê ci stanu Maine. Miêso. . ¿eby na jaki czas zamkn¹³ sklep.

. A co dalej? Shawshank.. ewentualnie. Deszcz magnesów z lodówki i jak upad³a na ziemiê. Potem bêdzie proces. Junior podniós³ do ucha zegarek. g³owê przechyli³ w bok i s³ucha³ z uwag¹. Dziwaczny zgrzytliwy d wiêk w twarzy dziewczyny... To by³. ¿e rodzina jest najwa¿niejsza..Tato? Tato! Junior Rennie sta³ na szczycie schodów. Ale czy rzeczywi cie? Obudzi³ siê z przekonaniem. ¿e zabójstwo Angie by³o tylko snem. by³ ca³kiem normalnym cz³owiekiem! Obejrza³ siê przez ramiê i w oko wpad³y mu rzeczy wrzucone pod ³ó¿ko. w koñcu jest chrze cijaninem i ma po³owê udzia³ów w radiostacji WCIK.3 . A funkcja radnego miejskiego jeszcze bardziej istotna ni¿ wiêty przybytek mamony. gwa³cicieli i zboków. Tu go nie ma. wyra nie z niego kpi¹ca. jak go mo¿liwie dyskretnie aresztowaæ. Musia³o byæ snem. To by³ ból g³owy. Ale czy rzeczywi cie jest? On tak mówi. ale zabiæ? mieszne! Przecie¿ by³. Pobiæ. Prawda. A przecie¿ ojciec zawsze po pracy sia da³ przed telewizorem. pamiêæ od¿y³a.. I zaraz Juniorowi przysz³o na my l.Bzdury . jak reszta morderców. Po kilku latach pewnie zacznie o nim mówiæ The Shank. Tak. owszem. . Dzi jako nie.. Jej piczka.Tato? Nadal cisza. Rêcznik spadaj¹cy z w³osów. a jego wskazanie mia³o sens. gdyby siê upar³.. kiedy w ni¹ wyr¿n¹³ kolanem. I w komisariacie te¿ nie. Naradzaj¹ siê. Tylko kto w ni¹ uwierzy? Prêdzej by mu uwierzyli. ¿e to robota lokaja. Nadal tyka³. nawet telewizor milcza³. W sobotnie wieczory ogl¹da³ CNN i FOX News albo Animal Planet czy History Channel.. bo przecie¿ on by nigdy nikogo nie zabi³. Zawsze powtarza. To nie by³em ja. . Kto jak kto.szepn¹³. Ale dlaczego zwlekaj¹ z tym tak d³ugo? ‾eby go pod os³on¹ ciemno ci wywie æ z miasta do wiêzienia w Castle Rock. Odpowiedzia³a mu cisza. ale ojciec by ni e knu³ przeciwko niemu. zobaczy³ na nich krew. bo na zewn¹trz by³o ju¿ ciemno. ¿e komis z dumnym szyldem JIM RENNIE U‾YWANE SAMOCHODY mo¿e byæ dla ojca wa¿niejszy ni¿ rodzina. Juniorowi przysz³a do g³owy straszna my l: Du¿y Jim pewnie jest z komendantem Perkinsem.

czy ojciec od dawna pieprzy siê z jak¹ sekretark¹. Patolodzy byli najwa¿niejsi.. do gabinetu ojca. wrócê tutaj i ojciec ju¿ bêdzie w domu? Wobec tego najpierw pieni¹dze. wyzywaj¹c pracowników firmy energetycznej od ³achadojdów oraz takich siakich owakich. Poszed³ na dó³. Wszed³ do gabinetu. W sejfie by³a kupa szmalu.i powk³ada³ wszystko do kieszeni czystych spodni. kiedy by³ z ojcem w s¹dzie. ile wozów policyjnych stoi pod tamtym domem. W³¹czy³ pralkê i zastanowi³ siê. Ojciec s¹dzi³. Mo¿e wtyka znaczniki w wielk¹ mapê miasta niczym sam George Patton.. by³a to ostatnia rzecz na wiecie. W koñcu postanowi³ wróciæ do domu Angie. drobniaki. W zasadzie wcale nie zna w³asnego ojca. ale Junior zna³.bia³y samochód. Rozjarzy³o siê niepewnie. przecie¿ ogl¹da³ CSI. kiedy mia³ najwy¿ej dziesiêæ lat. Wiêc je li bêdzie taki sta³ przed domem McCainów. na jak¹ mia³ ochotê. które z Frankiem DeLessepsem nazywali na markizê . Tak. w³¹czy³ górne wiat³o. I czy jest van patologa s¹dowego. Wtedy ucieknê. Co najwa¿niejsze. dopiero po chwili u wiadomi³ sobie. wytrz¹sn¹³ z d¿insów ró¿ne drobiazgi . Junior. proszek od bólu g³owy . po czym przypomnia³o mu siê jeszcze z czasów. ci¹gle przygasa³o. Ojciec na pewno siedzi w sali konferencyjnej w ra tuszu i obgaduje sytuacjê z t¹ dwójk¹ idiotów. A je li zobaczê van. zastanawia³ siê ospale. ¿e w³a ciwie niczego nie wie na pewno. Wróci³ do pokoju. ¿e plamy z krwi spiera siê zimn¹ wod¹. grzebieñ. jednak powinien siê tam rozejrzeæ. pomy la³.dwie czarne cizie. czy te¿ trzyma swój taki siaki owaki fiut na g³odzie. Zala³a go fala ulgi. I narzeka na Western Maine Power. co dalej. S¹dzi³..Wobec tego on sam. Przestawiaj¹c programator na ch³odne pranie.portfel. nastawi³ na gotowanie. Tysi¹ce baksów. I to jak najszybciej. Widzia³ ju¿ wcze niej ten wielki niebiesko . Przez moment wyda³o mu siê. Sol idna awaria zasilania wiele wyja nia³a. Teraz. ¿e s³yszy generator. Sprawdziæ. Sandersem i Grinnell. od czasu gdy przesta³a go boleæ g³owa. jak matka mówi³a. Po raz pierwszy w ¿yciu u wiadomi³ sobie w niespotykanym przeb³ysku intuicji. znajduje siê dopiero na trzecim miejscu. ¿e ma k³opoty z oczami. otworzy sejf. Na pewno. ¿e Junior nie zna szyfru. Bardzo tego nie chcia³. Z na³ te¿ has³o do komputera ojca. Bo¿e jedyny. w ogóle móg³ my leæ. Najwyra niej miejskie zasilanie pad³o. Junior zebra³ powalane krwi¹ ubrania. ¿e ojciec siedzi w fotelu z .. wsadzi³ dowody zbrodni do pralki. klucze. I nie tylko w swym domu. wobec czego wiedzia³ o jego sk³onno ci do ogl¹dania pikantnych scenek. Tylko wcze niej jeszcze wróci na chwilê do domu. jeden bia³y facet.

Ostatni¹ czynno æ musia³ powtórzyæ. A je li. Na dobr¹ sprawê nie za³ama³by siê.. I ¿adnej obligacji na okaziciela. mo¿e nawet siê z nim zgodzi. ale nie a¿ tyle co teraz. ale rozproszy³ cieñ. w koñcu postawi³ na swoim i sk³oni³ Du¿ego Jima do wizyty u specjalisty w Lewiston. Zwykle chadza³ do szpitala imieni Cathy Russell i tam albo doktor Haskell. ale Rayburn. a Du¿y Jim. Przypomnia³a mu siê plakietka stoj¹ca na biurku ojca. bo rêce mu dr¿a³y. Gwizdn¹³ cicho. kto wie? Sam Du¿y Jim zawsze mawia³: Opatrzno æ pomaga tym. gdy zmieni³ zdanie i do³o¿y³ jeszcze parê setek. Kieruj¹c siê t¹ maksym¹. Ju¿ mia³ zamkn¹æ sejf. jak skrada siê postaæ na filmie rysunkowym. gdyby ojcu wysiad³a pikawa.i wprowadzi³ kombinacjê cyfr. ale mo¿e lepiej. Wzi¹³ piêæset dolarów w piêædziesi¹tkach i dwudziestkach. Junior prztykn¹³ prze³¹cznikiem wiat³a. jego sprawa.. którego ojciec nazywa³ m¹draliñskim ³achadojd¹. zanim obróci³ pokrêt³o. Zdj¹³ ze ciany i od³o¿y³ na bok obraz zakrywaj¹cy sejf . mia³ atak serca? Du¿y Jim miewa³ k³opoty z sercem od trzech lat. czy Jezus by pochwali³ uk³ady. zatytu³owanych OBLIGACJE NA OKAZICIELA. Gdy zagl¹da³ do sejfu poprzednim razem. stwierdzi³. ¿e musi porozmawiaæ z Bogiem. nieomylnego znaku powrotu ojca. ¿eby podprowadziæ jakie piêædziesi¹t baksów na zesz³oroczny festyn we Fryeburgu. którzy sami sobie pomagaj¹ . Jak¹ arytmiê. Haskell najchêtniej by nie zmienia³ takiego stanu rzeczy. albo Rayburn co mu dawali i stawiali go na nogi. ¿e mu co uby³o.wysokim oparciem.. Za du¿o komplikacji jak na jeden dzieñ. który panicznie ba³ siê szpitali. Poza ni¹ Junior znalaz³ ca³e sterty kartek przypominaj¹cych pergamin. Junior wzi¹³ jeszcze cztery setki.Tato? Cisza. który ch³opak wzi¹³ za g³owê ojca. ¿e aby siê pozbyæ tych zaburzeñ rytmu serca raz na zawsze. w którym ogl¹da³ telewizjê. to pewnie zrozumie. jakie Du¿y Jim tworzy³ na boku. Ojciec nawet nie zauwa¿y.. ¿e niekoniecznie akurat dzisiaj. Jego interesy. obróci³ . czyli przeprowadziæ procedury modlitewne. Kardiolog stwierdzi³. Skrytka by³a pe³na gotówki. bo to wiadomo? . trzeba przeprowadziæ odpowiednie procedury medyczne.Kazanie na Górze . czy mo¿e. uzna³. struty i przestraszony. Mimo wszystko podszed³ do sejfu d³ugimi miêkkimi krokami na przygiêtych nogach. Przysn¹³. Junior zastanowi³ siê. te¿ by³o tam du¿o gotówki. Stale oczekiwa³ rozb³ysku reflektorów samochodowych na oknie. dlaczego syn wzi¹³ pieni¹dze. Nad jego g³ow¹ rozjarzy³ siê taki sam niepewny blask jak w sypialni. Ja muszê siê zaj¹æ w³asnymi. ale z drugiej strony. Po czym wróci³ do ³ykania pigu³ek i od kilku miesiêcy wszystko wydawa³o siê w najlepszym porz¹dku. Zamkn¹³ sejf. CZY JEZUS BY ZAWAR£ TAKI UK£AD? Nawet w tej chwili.

jaki starowina go pyta³. Widzia³ tam sporo ludzi. Stanowczo zbyt piêkne. Junior przypomina³ sobie mgli cie. Normalnie. Generator mrucza³. Gigantyczny! Czy naprawdê cia³o Angie mog³o jeszcze pozostaæ nieodkryte? Czy te¿ mo¿e w³a nie przygl¹da³ siê pu³apce? Z ³atwo ci¹ sobie wyobra¿a³ tutejszego szeryfa albo jakiego wa¿niaka z policji stanowej. ¿e je li tylko przerwa w dostawie elektryczno ci nie jest skutkiem wyj¹tkowo gwa³townej burzy. w lekkim deszczu li ci klonowych. ¿e tu¿ po tym. Tak czy inaczej zadba³. Pewnie wszyscy gadali o awarii zasilania. Szed³ Main Street z nisko pochylon¹ g³ow¹. rêce do góry! Nic siê nie dzia³o. co siê sta³o. Kolejny podarunek od losu. jak mu siê zdarzy³ wypadek z Angie. . przyci¹gany chyba jak¹ zewnêtrzn¹ si³¹. kurwa. na podje dzie ani ladu terenowca Henry'ego McCaina czy toyoty prius LaDonny. Zbyt piêkne . ¿eby by³o prawdziwe. o których telewizja informuje.pokrêt³o i odwiesi³ Jezusa na miejsce. postawi³ ko³nierz i przez to wszystko ma³o nie wpad³ na Ansona Wheelera wychodz¹cego ze Sweetbriar Rose. 4 W domu McCainów nie by³o nikogo. z rodzaju tych. Junior przyczai³ siê po przeciwnej stronie ulicy. Wiadoma sprawa . które przyszpil¹ go do ciany jak motyla w gablocie. W przedpokoju chwyci³ kurtkê i wyszed³. A teraz jeszcze na dodatek to. wiêc tym ³atwiej by³o pozostaæ niezauwa¿onym. czeka³ na krzyk. która czy ci³a jego ubrania z krwi Angie. Zwykle lud zie wracali do domów i k³adli siê spaæ z b³og¹ wiadomo ci¹. Latarnie nie wieci³y. Bzdety z telewizora. Mo¿e byli na placu. A jednak przechodz¹c przez ulicê. Sam nie wiedzia³. ¿eby z nikim nie rozmawiaæ w drod e powrotnej do domu dziewczyny. w ka¿dej chwili spodziewa³ siê znale æ w wietle reflektorów punktowych. zasilaj¹c pralkê. Trzeci ³ut szczê cia. który mówi: Wystarczy siê ukryæ i poczekaæ. przerywaj¹c programy z ramówki. czy wierzyæ w³asnym oczom: dom by³ pogr¹¿ony w ciemno ciach. Ewentualnie ta akurat awaria zasilania zosta³a spowodowana jakim spektakularnym zaj ciem. zapewne przez megafon: Stój. nikogusieñko. chocia¿ nigdy dot¹d nie by³o a¿ takiego zbiegowiska z tego powodu. najdalej w porze niadania wszystko wróci do normy. ch³opcy Przestêpca zawsze wraca na miejsce zbrodni.

po s¹siedzku. Nawet generator milcza³. stanowczo trzeba by³o wzi¹æ siê w gar æ. . Tak! Bo w³a nie by odkry³ cia³o .W koñcu znalaz³ siê na podje dzie. Spi¿arka. Niezbyt wyra nie. Junior obejrza³ siê przez ramiê. skoro nikt nie wróci³ do domu od czasu zdarzenia z Angie. Bardzo dobry znak. Oczy mu nieco przywyk³y do mroku.mrukn¹³. W Biblii ludzie czasami wracali do ¿ycia. nic by to nie da³o. Frontowe te¿ powinny byæ nadal otwarte. . wrócili do domu na piechotê i przegapili martw¹ córkê na kuchennej pod³odze. jak zombi w Nocy ¿ywych trupów . S³ychaæ by³o tylko maszynê pracuj¹c¹ u Grinnellów. ³atwo zapomina o takich sprawach. Tak.zawo³a³. ale mo¿e by³o inne wyj cie.Halo? Proszê pana! Proszê pani! .I w koñcu. który spowodowa³ awariê zasilania? Pewnie tak. w skroniach pulsowa³o. choæ zadanie nie nale¿a³o do ³atwych. ¿e nie! Wtedy pojawi³a siê straszna my l.. co tak¿e stanowi³o dobry znak.Angie? Jeste w domu? Przecie¿ by jej nie wo³a³. jednak nie do æ.. Podszed³ do tylnych drzwi. Gdzie przy po³udniowych granicach miasta.Jest tu kto ? Zero reakcji. tylko zwietrza³y. Je li chodzi o patologa. Dom w dalszym ci¹gu by³ ciemny i cichy. ale gdyby jakim cudem Henry albo LaDonna zostawili samochód przy placu. A gdyby tak Angie odpowiedzia³a? Gdyby siê odezwa³a z pod³ogi? Wyda³a jaki d wiêk z gard³a pe³nego krwi? . ale nie chcia³ wchodziæ od tamtej strony. gdyby j¹ zabi³. Potrzebowa³ wiat³a. Cisza. ale jednak widaæ by³o pó³ki zastawione butelkami i puszkami. W koñcu ostatnio naprawdê mia³ fart. jednak ból g³owy nie wraca³. to oczywi cie. Zajrza³ za drugie . Serce wali³o mu jak m³otem. . w przeb³ysku geniuszu: . Gdy by musia³. Wetkn¹³ g³owê do kuchni. Powinien by³ wzi¹æ latarkê z domu. ¿e normalnie wystarczy pstrykn¹æ prze³¹cznikiem. wtedy Junior zacz¹³by krzyczeæ. A poza tym w Biblii takie rzeczy zdarza³y siê bez przerwy. Jasne. mo¿e nawet w Morton? Czy¿by tam znajdowa³o siê miejsce wypadku.We siê w gar æ .Jest tam kto ? Mia³ niemal ca³kowit¹ pewno æ. Dostrzeg³ ogromny bia³y kr¹g wiat³a nad drzewami. Natychmiast poczu³ krew. Zw³aszcza w ciemno ciach. ca³kiem jak krochmal. ¿e nikogo nie ma. Przekrêci³ ga³kê w drzwiach. ale zyska³by trochê na czasie. ale jak cz³owiek siê przyzwyczai do tego. . Junior przest¹pi³ nad cia³em Angie i otworzy³ pierwsze z dwojga drzwi na przeciwleg³ej cianie.Halo! Cze æ! .

jeste ? Kolejne pukanie. I o ile nie zwiód³ go kszta³t przedmiotu stoj¹cego na pó³ce. mam nadziejê. Z kranów naleci pewnie z jeden kube³. nadal mia³ fart.Angie. pos³uszna maksymie g³oszonej przez mê¿a: Czysty dom. Zmiêkczacz do tkanin. czy Angie nie ma w sypialni. . w pralni. Wci¹gn¹³ tam Angie za ramiona. czyste serce . czego dotyka³ i czego móg³ dotkn¹æ. Dodee ruszy³a od razu do kuchni. ¿e na razie mo¿e zostaæ w spi¿arce. Trzeba co zrobiæ z cia³em. gdy us³ysza³ pukanie do frontowych drzwi. potem drzwi siê otworzy³y. Oczy mia³ szeroko otwarte. Niestety. . £up! Zabra³ siê do pracy.drzwi . Kolejny bonus. usta rozci¹gniête na boki w przypominaj¹cym u miech grymasie przera¿enia. nastêpnie opu ci³ rolety. Potem wytrze Wszystko. Ale najpierw. Skoro nikt nie w³¹czy³ generatora. móg³ wieciæ do woli. . Wszystko przez tê naæpan¹ zdzirê.. moja mama nie ¿yje! Pani Shumway powiedzia³a. Juniora znowu zaczyna³a boleæ g³owa. ¿e jeste . Krew .Angie? .Angie. przyczepi³ magnesy na lodówce. Mop i wiadro. Najwyra niej fart siê skoñczy³. Cia³o. Ci¹gle jeszcze czy ci³ kuchniê i by³ daleko od ukoñczenia pracy. bêdzie tylko zimna woda. czyste rêce. Zdecydowa³. ale tu. bardzo przyzwoita. Cholera! Gara¿! O pieprzonym gara¿u ca³kiem zapomnia³.Kolejny szloch.tu poszczê ci³o mu siê lepiej.. Zimna woda . ¿e dziewczyna pójdzie najpierw na górê. Zna³ ten g³os.. jak¹ kiedy by³a jego matka. Tak. latarka.Angie? . ale s¹ jeszcze rezerwuary. I to silna. Pod piewuj¹c pod nosem. Pralnia. Zmyje ca³¹ krew. To ta idiotka Dodee Sanders. Bêdzie sprz¹ta³ niczym oszala³a na punkcie czysto ci pani domu. . Rzeczywi cie. ¿e mama nie ¿yje! Junior mia³ nadziejê. Widzia³am twój samochód w gara¿u. na koniec pu ci³. . Wiadro uda³o mu siê nape³niæ niemal po brzegi. W kuchni trzeba bêdzie jej u¿ywaæ ostro¿nie i najlepiej spu ciæ rolety. sprawdziæ.zimn¹ wod¹.. to ona.. ¿e widzê wiat³o.Angie...Dziewczyna szlocha³a.doskonale. . I to.. to te¿ jej wina. Proszek. Podniós³ g³owê. zanim kran zacz¹³ prychaæ.Angie? Jeste tutaj? Zdawa³o mi siê... Wybielacz. . co siê zaraz stanie. Dobrze. niepewnie stawiaj¹c kr oki w ciemno ci.

Chyba w kuchni. Nic wielkiego. oblewa³y zabawki benzyn¹ do zapalniczek i podpala³y. po lizgnê³a siê i ma³o nie wyr¿nê³a na ty³ek.Angie. . wiêc chcia³a wiedzieæ. Nie nabijam siê.i wcale nie mia³a zamiaru urywaæ siê z pracy. ¿e Sammy mia³a w³asny dach nad g³ow¹ przy Morton Road. W ostatniej chwili z³apa³a porêczy. Ca³a ta zabawa to dziecinada. Little Walter spa³ praktycznie bez przerwy. Lew¹ wyci¹gnê³a przed siebie. Czu³a siê troszkê tak. no. gdzie jeste ? Moja mama nie ¿yje. Pochyli³a siê. ale do wy³¹cznej dyspozycji.. z którymi imprezowa³a. ¿e dostawa³a je od ch³opaków. kiedy to jej m¹¿ da³ nogê. Angie. No i w sumie trochê straszna.5 Dodee Sanders by³a wci¹¿ lekko wstawiona i cokolwiek naprana. Pani Shumway mi powiedzia³a. Wszystko przez to. . od wiosny. ¿eby na nic nie wpa æ w ciemno ci. i o ma³o nie zaliczy³a gleby. czy Dodee bêdzie chcia³a przyj æ. W pewnym stopniu rozumia³a. W ciemno ciach brnê³a przez przedpokój domu najlepszej przyjació³ki.Angie? Sz³a dalej. oko³o dziesi¹tej. nadepnê³a na co . teraz by³y ju¿ doros³e. A mo¿e i nie. jakby ¿y³a w jakim równoleg³ym wymiarze. ¿e wy³apa³a na eBayu nowe lalki Bratz. ca³kiem jak w filmie science fiction. Poza tym w³a nie straci³a matkê. Co za idiota zostawi³ rêcznik na pod³odze w korytarzu? Potem wyda³o jej siê. Przysiêg³a to sobie po tej awanturze z kucht¹. Przyciska³a do boku pulsuj¹c¹ bólem i ju¿ puchn¹c¹ praw¹ rêkê. No i Sammy zwykle mia³a ziele. potem wiesza³y. Potem zadzwoni³a Samantha Bushey i powiedzia³a. na czym siê przejecha³a. wiêc jak na ni¹ bardzo wcze nie . ¿e powinny daæ sobie z tym spokój. Torturowanie lalek by³o na³ogiem z czasów gimnazjum. Nigdy wiêcej trwa³o ju¿ ponad tydzieñ. ¿e s³yszy jaki ruch w ciemno ciach. gdy Sammy zadzwoni³a.Angie? Jeste ? Nic.. D³oni¹ wymaca³a rêcznik. Dziewczyny kupowa³y je na wyprzeda¿ach gara¿owych. ale jednocze nie trudno jej by³o w to uwierzyæ. . k³u³y paznokciami g³upie twarzyczki. Dodee siê domy la³a. Jej przyczepa cieszy³a siê w weekendy du¿¹ popularno ci¹. ¿eby sprawdziæ. Bole nie wykrêci³a dwa palce. Tyle ¿e Dodee obieca³a sobie nigdy wiêcej nie tkn¹æ zio³a.. ¿e wszystko to w³a nie jej siê zdarza. jak siê tak nad tym zastanowiæ. szuraj¹c nogami. Dodee wiedzia³a. powa¿nie. jeste mi strasznie potrzebna! A dzieñ zacz¹³ siê tak dobrze! Wsta³a wcze nie. poddaæ je torturom.. .. no prawie doros³e. tylko przyczepê.. to nie dowcip. wiêc krzyknê³a g³o no. Ale chyba nadal wyczuwa³a czyj¹ obecno æ.

. ¿e ja ju¿ nie u¿ywam wiesz czego . .No i mam trochê wiesz czego. Do czternastej zosta³y jeszcze cztery godziny. wiêc wypi³y kolejkê. Naprawdê ju¿ za pó no. ile mary ki wci¹ga³a Sammy. Dodee wróci³a do miasta. ¿e nienawidzê Yasmin. jak dawniej. I wy³¹cznie dlatego.kusi³a. Wiedzia³a. Sammy zachichota³a. .powiedzia³a Sammy. Nastêpnie Sammy chcia³a jej pokazaæ: rewelacyjne body. . Rewelka. tylko ¿e pr¹d wysiad³. . na ma³e wiadomo co. bêd¹c w ci¹¿y).Zawsze wys³awia³a siê w taki sposób. najgorsz¹ suk¹ spo ród lalek Bratz. co by³o do æ zabawne. z pewno ci¹ z wozu wysiad³aby ta ruda suka Jackie Wettington. Ma³y w³a ciwie bez przerwy spa³.Mo¿esz dostaæ w swoje ³apy Jade i Yasmin . W koñcu wyl¹dowa³y w ³ó¿ku Sammy. (J ojciec siê upar³. nadal na haju i prze ladowana przez paranojê. prawda. pe³zn¹c nieca³e trzydzie ci kilometrów na godzinê.I pamiêtaj. trzeci¹ i czwart¹. jak cz³owiek nie jest chocia¿ troszkê na haju. Bez przerwy sprawdza³a. . Little Walter puszcza³ b¹ki.Dobra. wsadzon¹ do mikrofalówki. drug¹. . ¿e by³y trochê upalone. ¿e gdyby j¹ faktycznie zatrzymali. I tego drugiego wiesz czego te¿ nie robiê. ¿e jest opó niony w rozwoju. o czym mowa. Sammy. je li wzi¹æ pod uwagê.Wiesz co.zgodzi³a siê Sammy bez sprzeciwu. Có¿. Chocia¿ mia³a trochê brzucha. zdaniem Dodee. Ale tylko na chwilê. ¿e chce sprawdziæ. ¿e jej nienawidzisz.. a kiedy Dodee siê obudzi³a. chocia¿ ca³e to wiadomo co te¿ by³o dziecinad¹ i nale¿a³o z tym skoñczyæ dawno temu. które kupi³a w Deb. wiadomo gdzie.A poza tym mo¿emy wiesz co.Yasmin czeka .. czy we wstecznym lusterku nie widaæ gliniarzy. ¿eby i æ do roboty. no i. wiêc zapali³a sk i Sammy te¿. poczu³a mrowienie w dole.Przyje¿d¿aj szybko. nie bardzo mogê. ¿eby mu daæ imiê na cze æ jakiego starego bluesmana. mo¿e dlatego. Albo ojciec zrobi sobie przerwê w apteczn ej . co oznacza wiesz co . Potem we dwie przeprowadzi³y u Yasmin operacjê plastyczn¹ za pomoc¹ rodka do czyszczenia rur. zreszt¹ Sammy wyci¹gnê³a butelkê johnniego walkera.Wiem. Muszê byæ w robocie o drugiej. zdaniem Dodee nadal wygl¹da³a rewelacyjnie. jakby kto pods³uchiwa³ i doskonale wiedzia³. Yasmin by³a. Dodee oczywi cie doskonale wiedzia³a. Nie by³oby w tym nic dziwnego.. w dodatku by³o wpó³ do szóstej. . I tak Dodee pojecha³a do przyjació³ki i oczywi cie przekona³a siê.zaznaczy³a. ¿e torturowanie lalki to ¿adna przyjemno æ. .. A nawet gdyby siê trochê spó ni³a. Dodee uwa¿a³a. Potem usnê³y.Nie ma sprawy . to co? Rose wywali? A gdzie znajdzie jakiego naiwnego na jej miejsce? .. a potem Sammy uzna³a. co bêdzie z Baby Bratz . Little Walter ci¹gle spa³.

na sam¹ my l dostawa³a gêsiej skórki. Kiedy rozleg³o siê pukanie do drzwi..Biedactwo .. która j¹ mocno przytuli. W d³oni pulsowa³ ból. Dodee przypuszcza³a. 6 . Jej modlitwy zosta³y wys³uchane. gotow¹ j¹ aresztowaæ za prowadzenie pod wp³ywem. . W rozproszonym blasku widaæ by³o twarz Julii. a ju¿ nigdy nie bêdê robi³a wiadomo czego. ¿e postanowi³a sobie odpu ciæ spotkanie Gwiazdy Wschodniej i bingo.Mniej wiêcej wtedy Dodee zaczê³a mieæ to dziwaczne wra¿enie wiatów równoleg³ych. pewnie trzeba by zacz¹æ szukanie w zak³adzie pogrzebowym. w oczy na pewno zaczerwienione.bara. przyjació³ka kupi³a ich w sklepie Burpeego pewnie z litr za je dnym zamachem. Za wieci³a Dodee w twarz. obieca³a sobie w duchu. b³agam. . Dom wieci³ pustkami. . W zasadzie mog³aby poszukaæ ojca. pewnie napuchniêt¹ od snu. Tu tak¿e: nie by³o pr¹du.O czym nie wiem? Julia Shumway jej powiedzia³a. ci¹gnê³a spodnie oraz koszulê i pad³a na ³ó¿ko. redaktorka i wydawczyni Democrata . Przed drzwiami sta³a Julia Shumway.. na niej wyraz wspó³czucia. Nigdy w ¿yciu. Nie zobaczy³a Jackie Wettington. kompletnie bez podtekstów i .odezwa³a siê Julia. na w³osy w koszmarnym nie³adzie. . który zmiesza³ i przestraszy³ Dodee.Ty jeszcze o niczym nie wiesz. Z Angie. ¿e na prog zobaczy rudow³os¹ policjantkê z wielkimi cycami. Albo matka bêdzie w domu. bo tak j¹ zmêczy³a ta kretyñska nauka latania. Po omacku brnê³a korytarzem. Potem wstanie.. A mo¿e i za drobne bara . Tylko na parê minut. I tego drugiego te¿ nie.. wrzuci ciuchy mierdz¹ce gandzi¹ do pralki.O czym? .. W³o¿y³a szlafrok i zesz³a na parter. Zreszt¹ wola³a byæ z Angie. lecz ca³kowitej pewno ci nie mia³a.harówie i poczuje od niej procenty. przekonana. W rêku trzyma³a latarkê.Angie? Angie. pomó¿ mi! B³agam. Tyle ¿e przy wy³¹czonym pr¹dzie budzik nie dzia³a³. Czu³a na ciele perfumy Sammy. ale tego najarana Dodee w zasadzie nie zauwa¿y³a. powlok³a siê do swojego pokoju. ¿e to ostatnie nie jest sprzeczne z prawem. W g³owie te¿. pani Shumway zaproponowa³a.. niech mi siê upiecze. po czym opu ci³a strumieñ wiat³a. by³o ju¿ ca³kiem ciemno. we mie prysznic. Bo¿e.. ¿e j¹ zawiezie.

niezainteresowana wiadomo czym. . przy pieszy³a kroku. Z kuchni wyszed³ jaki cieñ.Jeste .Zaszlocha³a g³o niej. . najlepsza przyjació³ka. ale nie po to. dosta³am za swoje! Cieñ tak¿e wyci¹gn¹³ rêce. Zbli¿a³ siê szybko.Koszmar. . Angie. mówiê ci. koszmar! Los mnie pokara³. wyci¹gnê³a przed siebie obie rêce. Silne d³onie zacisnê³y siê wokó³ jej gard³a. by Dodee przytuliæ. ca³e szczê cie! .

By³a to Gertrude Evans. Siedzia³ w salonie zadumy numer jeden. lat osiemdziesi¹t siedem. co nazywa³ naszym wspólnym interesem . Wiedzia³. mówi³ ludziom. a zdaniem niektórych. Andrea Grinnell. ¿e Du¿emu Jimowi brakuje ciep³a. Natomiast Andy ich rozumia³. Mo¿e nie by³ najbystrzejszym nied wiadkiem w lesie. z trzec i¹ osob¹. DOBRO MIESZKAÑCÓW 1 Andy Sanders rzeczywi cie znajdowa³ siê w zak³adzie pogrzebowym Bowiego.DOBRO MIASTA. na przyk³ad farmerów ubiegaj¹cych siê o nisko oprocentowane dofinansowanie. bez Andre w DeLois Sandersa. kto je w zasadzie otrzyma³. a mo¿e nawet osiemdziesi¹t osiem. jak Click i Clack z radiowego cyklu motoryzacyjnego albo jak mas³o orzechowe i d¿em i ¿e Chester's Mill nie by³oby takie jak dzi bez nich obu. Sanders zawsze wysy³a³ kondolencje. Bior¹c pod uwagê wielko æ sprzeda¿y w autokomisie oraz jego lokalizacjê tu¿ przy szosie numer sto dziewiêtna cie. ¿e on i Du¿y Jim s¹ jak bli niaczki z reklamy gumy do ¿ucia. Du¿y Jim najprawdopodobniej nie zosta³by wybrany nawet na hycla. dla równowagi. Akurat teraz by³a to siostra Rose Twitchell. dysponowa³ ciep³em w nadmiarze. Du¿y Jim sprzedawa³ u¿ywane samochody. mia³ serce z kamienia i by³ wyrachowany Tymczasem Andy . obiecuj¹c gwiazdki z nieba. Doszed³ tam. Andy równie dobrze rozumia³ tak¿e co innego: bez niego. choæ nie mia³ bladego pojêcia. Rêcznie pisane na papeterii z nag³ówkiem Przewodnicz¹cy Rady Miejskiej . która zmar³a na niewydolno æ serca przed dwoma dniami. Niewa¿ne. Mia³ poczucie. rozpacz. I pod k¹tem finansów. Andy zawsze by³ zadowolony z partnerstwa z Du¿ym Jimem. By³ zbyt zajêty pilnowaniem tego. ci niête serce. jaka siê trafi na dok³adkê. lecz Andy nie mia³ nic przeciwko temu. pracuj¹cych w tandemie. ale swój rozum mia³. W zasadzie zarz¹dza³ miastem jak prywatnym przedsiêbiorstwem. ¿e takie dzia³anie nale¿y do jego obowi¹zków. . d wigaj¹c na barkach wielki ciê¿ar: niedowierzanie. ¿e Du¿y Jim jest bystry. Du¿y Jim nie móg³ siê zajmowaæ takimi sprawami. bo doskonale rozumia³. koncern zamiast niego wybra³ Willa Freemana. gdy umiera³ który z jego wyborców. doskona³e interesy oraz bonusy w postaci tanich koreañskich odkurz aczy. Kiedy kursowa³ po mie cie przed wyborami. bo m¹¿ Gerty zmar³ dobre dziesiêæ lat wcze niej. ale kiedy chcia³ zostaæ przedstawicielem Toyoty. Andy wys³a³ kondolencje. By³ on cz³owiekiem bardzo stanowczym. za jedyne towarzystwo maj¹c nieboszczkê w trumnie na wprost. Du¿y Jim nie umia³ poj¹æ g³upoty decydentów Toyoty. przez co rozumia³ Chester's Mill.

Specjalistk¹ od cyfr by³a jego ¿ona. Du¿y Jim wiedzia³. Dla jego mieszkañców. Wystarczy³o jedno s³owo. ale te¿ jej ich nie odradzi³. Dla ich dobra . On zna³ siê na kontaktach z lud mi. a to bardzo dobrze. jak siê za³atwia sprawy i dlaczego powinny zostaæ za³atwione. bo Brenda Perkins ju¿ wysz³a. Znajdowa³ siê tam równie¿ ten przeklêty Chuck Thompson. Andy. robili dla dobra miasta. Andy jêkn¹³ i mocniej zacisn¹³ d³onie. zostawiony sam sobie. Nie Potrafi³.Od pocz¹tku by³em przeciwny ca³ej tej nauce latania . Po chwili szlocha³ g³o no i nikomu to nie szkodzi³o. które razem z bratem.tak. Straszne miejsce. utrzymywa³a aptekê. rozlu nionym krawatem i w³osami w nie³adzie. ale tak¿e ze wzg lêdu na podzia³ ról. Mieli sporo pracy Do Andy'ego dociera³o jak przez mg³ê. Pewnie byli tam te¿ inni. nie na kontach i ksiêgach rachunkowych. Trzeba patrzeæ na problemy w szerszej perspektywie . Nie umia³ bez niej ¿yæ. a w zasadzie prawie wszystko. Fern Bowie poszed³ co przek¹siæ do Sweetbriar Rose i po powrocie w³a ciwie powinien Andy'ego wyprosiæ. ¿e wydarzy³o siê co strasznego. a bracia Bowie byli na dole. Tyle ¿e teraz.. Czas przesz³y. W³a nie Claudette. Claudette i Du¿y Jim nawet pracowali razem przy miejskiej ksiêgowo ci . ale Du¿y Jim by³ uprzedzony. ¿e kocha³ j¹ nad ¿ycie. I nie tylko dlatego. który co prawda nie namawia³ ¿ony Andy'ego na lekcje latania.powiedzia³ i znów siê rozp³aka³. wspierana regularnymi. Claudette na pewno. doprowadzi³by do bankructwa najdalej na prze³omie wieków. by pu ciæ w komputerze program. nazywali pracowni¹. Robimy to dla miasta. który Claudette nazywa³a czy cicielem. bo przecie¿ wiêkszo æ tego. Dzia³anie w imiê dobra by³ dobre.gdy mia³a byæ sprawdzana przez w³adze stanowe. gdy¿ dziêki niemu ksiêgowo æ stawa³a siê czysta jak ³za. Stewartem. milcz¹co ocieraj¹c ³zy po obejrzeniu cia³a swojego mê¿a. W³a nie tam znajdowa³ siê Duke Perkins. Andy rozszlocha³ siê na dobre. mawia³. co robili. I tak by³o dobrze. . gdz ie przewodnicz¹cy Rady Miejskiej siedzia³ z d³oñmi wci niêtymi miêdzy kolana. Teoretycznie audyt przeprowadzano niespodziewan ie. Wyszli z tego audytu l ni¹cy niczym najczystszej wody kryszta³ i nikt nie poszed³ do wiêzienia. Od razu zszed³ do pomieszczenia.. tymczasem przeszed³ korytarzem. zw³aszcza w ci¹gu ostatnich dwóch czy trzech lat. By³a. Prawda o Claudette Sanders wygl¹da³a tak: dla Andy'ego by³a ³adniejszym Jimem . nierejestrowanym i coraz wiêkszymi zastrzykami gotówki od Jima Renniego. dzisiaj. jak najbardziej. nawet nie rzuciwszy okiem do saloniku.

oraz Kiedy by³em dzieckiem. Pomodlimy siê razem? . ch³opie. . . Podniós³ g³owê. tak mi przykro. I niewdziêczne. Przyjemna my l. otoczy³ ramionami potê¿ny tu³ów Jima i rozszlocha³ mu siê na piersi... Andy d wign¹³ siê na nogi.Mówi³em jej.Domy la³em siê. Twarz¹ w twarz i torsem w tors.. a Du¿y Jim d³ugo i ¿arliwie modli³ siê za duszê Claudette Sanders..Wiem.Renniem. ¿e tu ciê znajdê . Fatalny czas. W kilka minut przeszli przez Teraz widzimy jakby w zwierciadle. .Zawsze w trudnych sytuacjach nazywa³ Andy'ego partnerem. zupe³nie jakby Andy zaprotestowa³. co by³oby w tych okoliczno ciach ca³kowicie zrozumia³e. ..Tak! Pomódlmy siê razem! Uklêkli.. Po³o¿y³ mu d³oñ na ramieniu. I masz pe³ne prawo.powiedzia³ Du¿y Jim.Andy. gdy Andy go potrzebowa³. ale nie mia³o to szczególnego znaczenia. zielony groszek ze wie¿ym mase³kiem.. . Poniek¹d spodziewa³ siê tej rêki na ramieniu.Andy nie móg³ siê dopatrzyæ sensu ostatniego cytatu. ¿e nauka latania jest niebezpieczna! Mówi³em jej. cisn¹³ lekko. ¿eby ciê o to prosiæ. . Znowu zap³aka³ rzewnymi ³zami... Us³ysza³ to Stewart Bowie na dole w pracowni.. Pieczeñ wo³owa. . ale nie by³ zaskoczony. Ale czasem trzeba przed³o¿yæ dobro innych nad w³asne. ot. wiem. Andy nie s³ysza³ jego kroków. Ale teraz twoja ¿ona jest ju¿ na lepszym wiecie. Bóg mi wiadkiem. a w dodatku móg³ z ni¹ sypiaæ i powierzyæ jej ka¿d¹ tajemnicê. Akurat wtedy pojawi³ siê Du¿y Jim..Tak! . Wreszcie Jim Rennie zakoñczy³ WimiêJezusaChrystusaamen i pomóg³ Andy'emu wstaæ.Wiem. Dzi wieczór spo¿ywa wieczerzê z Jezusem Chrystusem.Jeste gotów do pracy? Andy gapi³ siê na niego bez s³owa. milszym Jimem Renniem. . ¿e masz prawo zostawiæ mnie z rêk¹ w nocniku. Du¿y Jim skin¹³ g³ow¹.Partnerze. dobrze by³o klêczeæ z Du¿ym Jimem. Zgodzisz siê ze mn¹? .. ¿e to trudne. . . ¿e z Chucka Thompsona taki sam wariat jak z jego ojca! Du¿y Jim uspokajaj¹co g³adzi³ go po plecach. uj¹³ go za ramiona i zajrza³ mu w oczy.jêkn¹³ Andy. mówi³em jak dziecko. prawda? Pamiêtaj o tym. bo Jim Rennie zwykle pojawia³ siê wówczas. ‾ycia bez niej sobie nie wyobra¿a³. .Ten cz³owiek umie przysraæ z obu koñców. niejasno.

Chod my . Imiê nada³a mu na cze æ Horace'a Greeleya. A Pete Randolph sporz¹dza listê wszystkich gliniarzy w mie cie. Pe³nimy rolê opiekunów. . kluczow¹ rolê bêd¹ odgrywa³y si³y porz¹dkowe. Du¿y Jim dopilnuje. Wystarczy³o siedzi eæ przy stole konferencyjnym i podnosiæ rêkê wtedy. Nie zawsze jest to ³atwe. Je li bêdzie trzeba. kiedy robi³ to Du¿y Jim. Twarz mia³ posêpn¹. partnerze. przy której sta³y domy najbogatszych mieszkañców miasteczka.powiedzia³ Andy. Andy Sanders. .Du¿y Jim za mia³ siê g³o no. Du¿y Jim klepn¹³ go w plecy. zupe³nie zapomnia³ o córce. ¿y³a sobie spokojnie nad redakcj¹ Democrata z Horace'em.. obj¹³ za szczup³e ramiona i wyprowadzi³ z salonu zadumy. Patrzenie na trumnê Gerty Evans zaczyna³o przyprawiaæ go o ciarki. Je¿eli sytuacja siê pogorszy. Miêsist¹. Pos³a³em Wettington. Rêkê mia³ ciê¿k¹. pogr¹¿ony w bólu i ¿a³obie. m³ody cz³owieku. ¿e sprawy oficjalne pozwol¹ mu odsun¹æ my l o nieszczê ciu. wiekowym psiakiem rasy welsh corgi. lecz zawsze potrzebne. ¿eby tak siê sta³o. Du¿y Jim pokiwa³ g³ow¹.Masz racjê. zrobi to samo. . który zapisa³ siê w ludzkiej pamiêc za spraw¹ jednego sloganu: Na zachód. zwykle nie ca³kiem przytomna. nawet w kajdankach. na zachód . 2 Julia Shumway wolnym krokiem sz³a Commonwealth Street. ¿eby znalaz³a Andreê. ale oczy b³yszcz¹ce. mog³aby uznaæ. Kaza³em jej przyprowadziæ Andreê do sali konferencyjnej. ulic¹. Gdyby ona sama radzi³a sobie choæ w po³owie tak dobrze jak on przy wydawaniu New York Tribune . Je¿eli trzeba bêdzie wprowadziæ jakie nadzwyczajne rozwi¹zania. ¿e odnios³a sukces.Wiêc bêdzie w ratuszu. Ma³o ich mamy.powiedzia³ Andy. Szczê liwie rozwiedziona przed dziesiêciu laty. . Ciche ³zy wdowy po komendancie wprawi³y go w jeszcze gorszy nastrój. W dodatku jego rola nie nale¿a³a do trudnych. A nawet je li nie.Najwa¿niejsze jest dobro miasta . Dbamy o dobro publiczne. partnerze. Musimy siê nad tym zastanowiæ. Andrea Grinnell. No i co ty na to? Mogê na ciebie liczyæ? Teraz Andy pokiwa³ g³ow¹. dostrzeg³ promyk nadziei. ale zdaniem Julii zas³u¿y³ sobie na s³awê i chwa³ê przede wszystkim jako wydawca czasopism. to i tak musia³ siê czym zaj¹æ. Po raz pierwszy odk¹d dowiedzia³ siê o mierci Claudie. Du¿y Jim siê wszystkim zajmie. Uzna³. Andy'ego uderzy³a dziwna my l: Rennie wygl¹da dziesiêæ lat m³odziej! . I dobrze.

S³owa nie kamienie. g³ównie dlatego. a tak¿e fakt. bo by³a zmartwiona. S³owa nie rani¹ . Mieszka³a w Mill przez wszystkie swoje czterdzie ci trzy lata. na ostrze¿eniach siê skoñczy. a mo¿e nawet z New York Timesa . Nie mówi¹c o tym. Za ka¿dym razem. przygnêbia³o j¹ bliskie zamkniêcie Cloud Top. ¿e nie odebra³a ani jednej rozmowy. ale je li przeszkoda rzeczywi cie jest t nieprzenikniona. S³ysza³a. bêdzie musia³a sama strzeliæ kilka fotek swoim nikonem. Ile¿ siê Du¿y Jim nagada³ o pozywaniu gazety do s¹du!. ¿e wyznaczono przy barierze co na kszta³t obszaru chronionego od strony Motton i Tarker's Mills.Oczywi cie jej Horace zawsze uwa¿a³ j¹ za mistrzyniê we wszystkim. które obserwowa³a w rodzinnym mie cie. wyl¹dowa³aby na pogotowiu w ekspresowym tempie po tym. Czy wszyscy mieszkañcy Mill maj¹ takie same k³opoty? Powinna siê pofatygowaæ na granicê z Motton i sprawdziæ. a w ci¹gu ostatnich dziesiêciu ró¿ne zdarzenia. jak opisa³a historiê przeprowadzonego przed trzema laty pozorowanego audytu. ¿e od dziesi¹tek lat krad³ ogromne sumy. bo na psi¹ karmê rzuci kawa³ki wczorajszego steku. ¿e wymy li³a wietny nag³ówek: Tajemnicze znikniêcie pozwu s¹dowego . miejskiego kurortu narciarskiego.. Sun z Lewiston. Nawet zastanawia³a siê wtedy. a potem uro nie w jego oczach jeszcze wiêcej .mruknê³a pod nosem. No i oczywi cie gnêbi³a j¹ kwestia tego czego . Tyle ¿e na gadaniu siê skoñczy³o. Press Herald z Portland. jaki przeznaczano na oba te cele. najlepszym fotografem. Je li nie zdo³a siê po³¹czyæ z Pete'em Freemanem. Pewni e na innych drogach sytuacja wygl¹da³a podobnie. Ju¿ pomijaj¹c zatroskanych przyjació³ i rodzinê spoza miasta. Niech w³adze zabraniaj¹. czy i o tym nie napisaæ artyku³u. w ka¿dym razie zdaniem Julii. jej mózg skupia³ siê na jakim szczególe drobnym lecz istotnym.. choæby takim. przez co by³ najmilszym psem na wiecie. a Julia Shumway bardzo potrzebowa³a poprawiæ sobie nastrój. Mia³a zamiar od razu po przyj ciu do domu wyprowadziæ go na spacer. a to by³o mocno niepokoj¹ce. mimo ogromnych sum. jak ludzie mówili. Dziêki temu prostemu zabiegowi oboje poczuj¹ siê doskonale. . ¿e coraz trudniej by³o uzyskaæ po³¹czenie telefoniczne. . powinna by³a ton¹æ w zalewie pytañ z innych czasopism. ¿e James Rennie najwyra niej krad³ z kasy miejskiej znacznie wiêcej. gdy próbowa³a jako ogarn¹æ sprawê. ni¿ podejrzewa³a a podejrzewa³a. co siê w³a nie pojawi³o i co trudno by³o w ogóle poj¹æ. Gdyby rani³y. który nazywa³a aparatem na czarn¹ godzinê. ale od wewnêtrznej strony bariery nadal mo¿n a by³o siê do niej zbli¿yæ. coraz mniej siê jej podoba³y Martwi³ j¹ trudny do wyt³umaczenia z³y stan kanalizacji oraz przestarza³e metody utylizacji odpadów. Zna³a ten stan.

Proszê siê o mnie nie martwiæ . Angie mi pomo¿e. I na dodatek czuæ od niej by³o.Pójdê do taty. By³a to sprawa wa¿na dla niej i. gdyby przyjecha³a samochodem. Horace pewnie jest bliski eksplozji. A to bêdzie dopiero pocz¹tek.powiedzia³a Dodee. Tak czy inacz ej by³y przyjació³kami. Dziewczyna pewnie . Rozchmurzy³a siê przy tym nieco. No i na pewno g³odny. a Dodee Sanders tej nocy potrzebowa³a ¿yczliwej duszy. chocia¿ wcale nie chcia³a czekaæ. . ale to móg³ byæ wynik wstrz¹su i skutek wyparcia informacji ze wiadomo ci. co ludzie naz wali barier¹. Poza tym Dodee wyra nie zamierza³a postawiæ na swoim. Mia³a w perspektywie pracowit¹ noc. .Razem poszukamy taty. chyba trawkê? Mo¿liwe. Przywyk³a do tego stanu przez lata pracy.Tak. nasta³a w³a nie taka chwila. ale rozum. Zdaniem Julii córka McCainów mia³a tylko ladow¹ ilo æ szarych komórek wiêcej ni¿ Dodee.Nie powinnam by³a zostawiaæ jej samej . . mia³a powa¿ne powody do niepokoju. po ojcu. w koñcu omin¹³ go spacer o pi¹tej. Julia nie mia³a wiêkszych obiekcji na ten temat. jej zdaniem. choæ wcale tego nie chcia³a. Proszê nie czekaæ. Zamiast skrêciæ w lewo w Main. dla miasta tak¿e. która odziedziczy³a urodê po matce. Dziewczyna faktycznie zachowywa³a siê rozs¹dnie. . Oczywi cie. .powiedzia³a Dodee.Pójdê z tob¹ . Sama swego czasu wypali³a swoje. niestety. . a teraz. rano mog³o byæ po wszystkim.Poczekam . . Potem trzeba dopilnowaæ nadzwyczajnego wydania Democrata . Tylko siê ubiorê. ale Julia mia³a przeczucie. .zaproponowa³a Julia.stwierdzi³a cicho. pójdzie obejrzeæ z bliska to co .Kiwnê³a g³ow¹. Robi³a wra¿enie opanowanej. Porobiæ zdjêcia wszystkiemu. Z³agodzi³ cios w tych najgorszych.Tak. Mimo wszystko Dodee Sanders nie powinna by³a zostaæ sama. Zobaczyæ na w³asne oczy. chocia¿ ³zy nadal p³ynê³y jej po twarzy. . p³yn¹ce czê ciowo z mózgu.Pójdê do Angie .Nie musi pani czekaæ. . co siê da sfotografowaæ.. . Przysz³a pieszo. pierwszych chwilach. Trawka te¿ na pewno zrobi³a swoje.Raczej nie powinna byæ teraz sama. a czê ciowo z serca. I nie zrobi³aby tego.zaproponowa³a Julia. Najpierw koniecznie spacer z psem. obejrza³a siê przez ramiê. Niestety. Zreszt¹ mo¿e skrêt by dziewczynie wrêcz pomóg³. ¿e tak szybko siê to nie skoñczy. g³osem normalnie zarezerwowanym dla Horace'a. gdy dosz³a do rogu ulic Main i Commonwealth.. mia³a na sobie szlafrok. kochanie. Rzeczywi cie. natomiast nigdy dot¹d nie musia³a siê przejmowaæ w³asnym zachowaniem. Dopiero kiedy go wyprowadzi i nakarmi.

. Co zapewne j¹ czeka³o.. Nie dokoñczy³a zdania. Potem gazeta.. By³ wiêkszy ni¿ zwykle. Twarz biednej Dodee Sanders powoli osunê³a siê w niepamiêæ. Julia mia³a je w kieszeni. ¿e nowe wyzwanie jest jej w³a ciwie na rêkê.Nie trzeba. . skoro obaj reporterzy wyjechali na weekend z miasta.. .Rozumiem. Julia z oci¹ganiem pokiwa³a g³ow¹. Najpierw Horace. . Zw³aszcza gdy dzia³o siê co z³ego. Julia przypiê³a mu smycz. ¿e czasopismo nadaje siê wy³¹cznie do wyk³adania kociej kuwety.. Nie chcê byæ nieuprzejma.dorzuci³a Dodee formalnym tonem. Normalnie Julia poprosi³aby Erniego. W powietrzu niós³ siê ³opot rotorów.. gdzie trzeba. Dostrzeg³a jeden helikopter . ale g o potrzebowali. . zamknê³a drzwi. i tam zosta³o. Przywodzi³ jej na my l obraz z filmu science fiction Stevena Spielberga.to wyczu³a. lecz nieprzerwany. . wyprowadzi³a go i cierpliwie czeka³a. ¿e jego miejsce zaj¹³ pysza³kowaty ignorant. To tylko kilka przecznic.. który w zasadzie powinien by³ siê znale æ w rêkach policji. ¿e moja mama. które pie s najwyra niej uwa¿a³ za os³oniête przed ludzkim spojrzeniem. gdy sta³a w progu domu Sandersów. Nie teraz. Peter Randolph. chwiej¹c si na krótkich nó¿kach. Id¹c za psem. Zorientowa³a siê. ale nie by³o na dywanie mokrych plam ani br¹zowej niespodzianki pod fotelem w przedpokoju. niekiedy twierdzili. ale. Julia zamierza³a dopilnowaæ. A co zrobi³a Julia Shumway? Us³ucha³a polecenia wstrz¹ niêtej i naæpanej dwudziestolatki. ¿eby go zaniós³.bia³ej fotografii tancerzy na szkolnej z abawie. odleg³y.. Czy pani jest pewna? Wie pani z ca³¹ pewno ci¹. Lu dzie czasem pod miewali siê z ziarnistej. mimo ¿e by³a wyra nie og³uszona. Dziêkujê pani . Horace mia³ piêtna cie lat.Proszê pani. ale ju¿ dotar³y do niej fatalne wie ci o mierci Duke'a Perkinsa i wiedzia³a. czarno . Czeka³y j¹ tej nocy inne obowi¹zki. postanowi³a oddaæ je Andy'emu albo jego bladej córce o przet³uszczonych w³osach we w³a ciwszym momencie. Potwierdzenie numeru uwidocznionego na ogonie samolotu dosta³a od Erniego Calverta. Tym dowodem by³o zakrwawione prawo jazdy Claudette.Có¿. by rano dostali wie¿utkie egzemplarze. Julia przygl¹da³a siê bia³emu pêcherzowi ksiê¿yca nad po³udniowym horyzontem. a¿ obsiusia swój ulubiony kana³ ciekowy. wiêc by³ ju¿ stary. nawet gdyby mia³a nie spaæ ca³¹ noc. 3 Horace patrzy³ na ni¹ z nieskrywan¹ pretensj¹. Otrzyma³a tak¿e niezbity dowód.Proszê ju¿ i æ. w magicznym miejscu.

a nastêpnego dnia rano. po raz kolejny wyci¹gnê³a telefon komórkowy. Horace zatacza³ leniwe ko³a. Pewnie by siê zastrzeli³. w¹chaj¹c to tu.pêdz¹cy w poprzek wysokiego ³uku jasno ci.. Do roku dwa tysi¹ce drugiego Julia wozi³a materia³y z tygodnia do View Printing w Castle Rock.. zastanawiaj¹c siê jednocze nie. Co oznacza najwy¿ej siedemset piêædziesi¹t egzemplarzy.. Gdy skoñczy³. Wygl¹da³o to ca³kiem. View Printing dostar cza³ jej schludnie zapakowane w plastik wydrukowane egzemplarze. jakby Pó³nocna czê æ Morton zmieni³a siê w strefê l¹dowania w Iraku. Bêdê musia³a odbijaæ gazetê na ksero. gdzie sprz¹tanie psich odchodów ze cieku by³o nie tylko odpowiedzi¹ na oczekiwania spo³eczne. Nawet gdyby Julii uda³o siê przes³aæ e mailem projekt do View Printing. który na co dzieñ zajmowa³ siê sportem. Ca³e szczê cie. Dla Julii. ¿e rano nikt nie podejdzie do granic miasta na odleg³o æ mniejsz¹ ni¿ piêæ kilometrów. korzystaj¹c z okazji. Niestety. Domy la³a siê. to tam. szukaj¹c miejsca doskona³ego na zakoñczenie wieczornego rytua³u wypró¿niania. gdyby tylko Pete Freeman jej pomóg³. Julia zakrz¹tnê³a siê wokó³ prezentu z zielon¹ torebeczk¹ oznaczon¹ napisem PSIA KUPKA. ale tak¿e obowi¹zkiem na³o¿onym przez prawo.. Do którejkolwiek z granic. ca³kowicie poch³oniêty odwiecznym psim tañcem. Democrat od dwudziestu lat by³ drukowany poza granicami miasta. Tego wieczoru nieufno æ by³a uzasadniona. Zawi¹za³a torebkê i raz jeszcze wybra³a numer na komórce. ile reflektorów zapalili. I podobnie jak wszystko. ¿e mia³a fantastyczny wielki generator w dawnej drukarni. Nic z tego. Julia. czy Horace Greeley potrafi³by sobie wyobraziæ wiat.. Albo Tony Guay. co tr¹ci magi¹. nie do koñca godny zaufania. We wtorkowy wieczór zwyczajnie przesy³a³a z³amane kolumny e . nikt by nie dostarczy³ do miasta wydrukowanych ga zet. Ciekawe.mailem. i tym razem po serii normalnych sygna³ów us³ysza³a tylko ciszê. a w magazynku le¿a³o piêæset ryz papieru.. korekty robi³a z o³ówkiem w rêku na maszynopisie. a p otem ju¿ nawet tego nie musia³a robiæ. Zabra³a Horace'a do domu i nakarmi³a. Ech. fotokopiarka w redakcji by³a prawdziwym gigantem. która uczy³a siê fachu w dawnych czasach. który nastêpnie by³ sk³adany przez drukarza. taki obrót spraw wydawa³ siê czarodziejski. . jeszcze przed siódm¹. Horace tymczasem w koñcu znalaz³ odpowiednie miejsce i przyj¹³ w³a ciw¹ postawê.

. ¿e pan nie mia³ najmniejszych trudno ci z dodzwonieniem siê do mnie.. Niestety.Najwyra niej nie ma telefonu komórkowego. Spojrza³a na wy wietlacz.Ju¿ zamkniête. czy to przypadkiem nie wy. w restauracji nikt nie odbiera.Pu³kownik James Cox. choæ zna³a je od podszewki. . Nawet spotka³a go w Sweetbriar Rose parê godzin wcze niej. choæ to by³o dziwne. . gdy zadzwoni³ telefon.Czemu zawdziêczam ten honor? ..nie. ¿eby w plotkach na temat Barbary oraz najlepszej przyjació³ki Dodee.Dzisiaj chyba nic nie dzia³a. a przewieszony przez ramiê aparat fotograficzny wyl¹dowa³by na ziemi . . G³os obiektywny. Nieprofesjonalne zachowanie. Gotuje w restauracji przy Main Street.Czy pani mnie s³ucha? . . owszem. Mog³aby znienawidziæ tego cz³owieka za taki ton. Czy pani go zna? Oczywi cie. Numer zastrze¿ony. .Mêski g³os. . pu³kowniku. Angie. by pojechaæ w pobli¿e bariery.Muszê siê skontaktowaæ z niejakim Dale'em Barbar¹. A nawet czêsto. czekaj¹cy przy drzwiach.4 W³a nie zapina³a p³aszcz.Tak. Chocia¿ nie dalej jak wczoraj Rose mówi³a. Nie wygl¹da³ na wariata. Tak jak robi³ Junior Rennie i jego przyjaci ele.Halo? .. .us³ysza³a w³asn¹ ironiê i wcale jej siê to nie spodoba³o. Zauwa¿y³am jednak. zastrzyg³ uszami i spojrza³ na ni¹ wyczekuj¹co. Tak. Swoj¹ drog¹ Julia mocno w¹tpi³a. ¿e zrezygnowa³ z pracy. Oficjalnie. . Wydawca gazety w niewie lkim miasteczku musi czasem przymkn¹æ oko na jakie zgni³e jab³ko.Proszê pani?. panowie. Niewiele brakowa³o. Kto dzwoni? ...Sucho. znam Dale'a Barbarê.Szanowna pani Shumway? . Losy Dale'a Barbary stanowi³y jedn¹ z setek historii. . a jednak zosta³ w mie cie. A o co chodzi? . bo Horace.a linie naziemne oczywi cie nie funkcjonuj¹. . Z telefonami komórkowymi na czele. Armia Stanów Zjednoczonych. co ka¿e mi zadaæ sobie pyta . których Julia nie opisa³a. Ch³odny. ¿e jej zdaniem Barbara mia³ lepszy gust. zwykle odruchowo maskowa³a strach sarkazmem.Pani Shumway. uradowany perspektyw¹ nocnej wycieczki. po tym jak ju¿ zosta³ wyprowadzony i nakarmiony. gdy gwa³townie siêgnê³a do kieszeni. jeste cie . by³o choæ ziarno prawdy. .. Oficjalny.Musia³y zabrzmieæ w jej g³osie jakie szczególne tony. Trzeba mierzyæ si³y na zamiary. Choæby dlatego. uwa¿nie wybieraæ cel.

. na naszym miejscu zrobi³aby pani to samo.Znajdê go i przyprowadzê.Dlaczego ja.Chce pan wywrzeæ na mnie wra¿enie? Chcia³ czy nie chcia³.. ¿e odszed³ a¿ tak daleko od tematu rozmowy.. . . wywar³.Nawet nie próbowa³em.Doprawdy? .. Zdziwi³a siê tak. Urz¹dzimy minikonferencjê prasow¹.Rozmowy do i z Chester's Mill zosta³y zablokowane. szczerze powiedziawszy... O ile mi wiadomo. pod który nale¿y zadzwoniæ.podj¹³ pu³kownik.W stanie spoczynku. . .Telefony komórkowe.. .Nic.Gratulujê. nic. Bogiem a prawd¹ Julia by³a zdziwiona. wracaj¹c do pierwotnego osch³ego tonu.i wiem z do wiadczenia.Ci¹gle u¿ywa tego imienia? . . w³a nie siê tam wybiera³am.Nie ma mnie w Maine. jestem w Waszyngtonie. Znajdê Barbiego. proszê pani.W¹tpiê. . W Kolegium Szefów Po³¹czonych Sztabów.Co cie zrobili? .. . . Co by³o ca³kiem niepodobne do Julii Shumway.Po co dzwoniæ. gliniarze sporo.odpowiedzialni za k³opoty z ³¹czno ci¹! .? .. . jak¹ znali mieszkañcy Mill. Roze mia³a siê wbrew sobie. . Bêdê po swojej stronie bariery. . . Proszê pani.Z kapitanem. pu³kowniku? Dlaczego pan nie zadzwoni³ na posterunek policji? Albo do którego z radnych miejskich? Zdaje siê ¿e wszyscy troje s¹ w mie cie. Czy mo¿e pani go znale æ? Proszê wzi¹æ ze sob¹ telefon.Wydawa³ siê raczej zainteresowany ni¿ z³y.Zale¿y mi na kontakcie z kapitanem Barbar¹ . sugeruj¹cej u¿ycie technologii wykraczaj¹cej daleko poza t o.Cox wydawa³ siê zaskoczony.. ¿e nie przysz³a jej na my l ¿adna ciêta riposta. Podam pani numer. . To po³¹czenie zostanie nawi¹zane..W sytuacji bez precedensu w historii wiata. . kiedy pa n zadzwoni³. wychowa³em siê w ma³ym miasteczku.. ale tylko miejscowy wydawca gazety wszystko.W ciek³o æ zrodzona ze strachu zaskoczy³a nawet j¹. skoro mo¿ecie siê spotkaæ twarz¹ w twarz? Oczywi cie ze mn¹ w roli przyzwoitki.. co ludzko æ potrafi obj¹æ umys³em? Ponownie zabrak³o jej odpowiedzi. W interesie bezpieczeñstwa narodowego. owszem . . Z ca³ym szacunkiem.przyzna³ pu³kownik. . . ¿e ma³omiasteczkowi politycy wiedz¹ niewiele.

. ¿e to mo¿liwe? . . to znaczy. . .Mi³o mi siê z panem rozmawia³o... by³a reporterk¹ i nie mam w¹tpliwo ci. proszê mi wybaczyæ dosadny jêzyk. nie mogê pani zabroniæ przyj æ z kapitanem. Przepraszam.. Pó³ waszego miasta zaparkowa³o tam wozy na obu pasach szosy i na ³¹kach.Niech¿e mi pani pozwoli skoñczyæ..Znam to wyra¿enie. pu³kowniku. . .Powiedzia³em co zabawnego? .rzuci³a w s³uchawkê.jak otwarcie darmowego burdelu ..Nie ma mowy. U miech spe³z³ jej z ust.. .Pañska decyzja .Mieszkañcy Mill nazywaj¹ j¹ Little Bitch Road. skoro nikt spoza Chester's Mill jej nie przeczyta. ¿e nie ma to wiêkszego sensu. Czy mo¿e pani spe³niæ moj¹ pro bê? . jestem zajêty. chocia¿ jak pani na pewno ju¿ wie.Oczywi cie. ¿e wiat nie jest sprawiedliwy. Skoro chce Pani obejrzeæ barierê. Lecz bêdzie pan z nim rozmawia³ w mojej obecno ci. proszê przyprowadziæ kapitana Barbarê w miejsce.Mogê. . Wobec czego. .I oczywi cie nie mogê pani powstrzymaæ przed drukowaniem gazety. ale teraz naprawdê najwa¿niejszy je czas. . . Bo . tu ma pani racjê. wygl¹da to jak otwarcie darmowego burdelu. zawieraj¹c w jednym oddechu przekonanie o tym. pu³kownik zapewne mówi³ o ³¹kach Aldena Dinsmore'a. ¿eby jak najprêdzej rozwi¹zaæ ten problem.Co pan proponuje? . chocia¿ uwa¿am. . swego czasu czyta³am Toma Clancy'ego..Pan s¹dzi. wyci¹gnê³a z kieszeni p³aszcza notatnik i nagryzmoli³a: p³k James Cox .Có¿. Wyjdziemy na drogê numer sto dziewiêtna cie i stamt¹d do pana zadzwonimy.. za mia³a siê w g³os. ¿e zadawanie pytañ jest pani drug¹ natur¹.Zostawmy to..Westchn¹³. A co ono dok³adnie oznacza w odniesieniu do drogi sto dziewiêtna cie? .Oznacza. Po waszej stronie sto dziewiêtnastej jest FUBAR.. Julia od³o¿y³a aparat fotograficzny na pod³ogê.. Nastêpnie doda³a: £¹ki Dinsmore'a? . Czy wie pani. pu³kowniku. wyja niê.Czy mo¿e mi pan to wyja niæ? . A kiedy u wiadomi³a sobie.W porz¹dku .Proszê pani. jej nie widaæ. Tak. gdzie to j est? W pierwszej chwili nie wiedzia³a. ¿e. o czym mowa. a pani siê nad tym zastanowi.zgodzi³a siê g³adko. Z pewno ci¹ zanim zosta³a pani wydawc¹. pani z pewno ci¹ tak¿e. gdzie zamyka ona drogê miejsk¹ numer trzy.

. Ale chyba tak. wystraszy³ j¹ bardziej ni¿ wszystko. .krzyknê³a rozw cieczona. Numer.Zobaczycie wiat³a i stra¿e. Wiêkszo ci domy li siê pani sama.dowcip.Jak to? Dlaczego? Na lito æ bosk¹..Proszê pani. .Barwny jêzyk. . je¿eli sytuacji nie da siê rozwi¹zaæ po naszej my li. wszystko to stanie siê dla pani jasne. Proszê mu przekazaæ pozdrowienia od Kena. Zak³adaj¹c. W³a nie minê³a dziesi¹ta. . jeszcze jedna sprawa. Ponownie. . Gdzie ten notes? Oczywi cie zawsze cz³owiek musi go wyci¹gaæ jeszcze raz. Robi pani wra¿enie osoby inteligentne . ¿e go znajdê. Kiedy mogê siê spodziewaæ pani telefonu? Czy te¿ raczej kiedy Barbie zadzwoni z pani komórki? Julia spojrza³a na zegarek. Czy kto bêdzie tam na nas czeka³? Nast¹pi³a pauza.Jak na razie ¿ywej duszy. ale oczywi cie nie mog³a tego zrobiæ. wojsko i blokadê drogow¹. to i tak z nim muszê rozmawiaæ. Cox za mia³ siê g³o no i szczerze. Bo kierunkowy sk³ada³ siê z trzech zer. uprzejmie panu dziêkujê! . Czy ma pani rozrusznik serca? Albo aparat .Bêdziemy na miejscu za jakie pó³ godziny.Wsunê³a notes do kieszeni i podnios³a kodaka. . . Niezmienne prawo z ¿ycia reportera.Tak.W porz¹dku. . a teraz przyjê³a tak¹ w³a nie rolê.Bardzo.. ¿e na Little Bitch Road nie ma t³oku? ...Doskonale. Horace zastrzyg³ uszami. To taki. .wietnie.Proszê pani. .. ¿eby odmówiæ.Przycisnê³a telefon uchem do ramienia i wsunê³a rêkê do kieszeni. Jakim cudem czas uciek³ tak szybko? . Czyli s³yszymy siê o dziesi¹tej trzydzie ci. . Po jakim czasie pu³kownik odezwa³ siê z oci¹ganiem: . Zak³adaj¹c.w deszcz robi siê tam naprawdê kurewsko nieprzyjemnie. Kusi³o j¹. z jakiego powodu? . co us³ysza³a do tej pory. jasne. go z³apiê. o dziesi¹tej trzydzie ci. Bêdê czeka³ z rêk¹ na s³uchawce. Horace nadal cierpliwie czeka³ pod drzwiami. .Rozumiem.Nawet je li zadzwoni pani. cholera jasna. który poda³ jej dzwoni¹cy. Pod jaki numer dzwoniæ? .Dotar³o jasno i wyra nie.Tylko jeszcze proszê mi podaæ czarodziejski numer. ale ludzie maj¹ zakaz rozmawiania z mieszkañcami miasta. jak ju¿ schowa. .

a dlaczego pan pyta? S¹dzi³a. . Pada³ na nos. Pod koniec rozmowy nazwa³ to co kloszem. ale nie. Sygna³ ci¹g³y.Czy rozrusznik Perkinsa eksplodowa³? Czy w³a nie on zabi³ naszego komendanta? . je li siê znajd¹ bli¿ ni¿ jakie piêæ metrów od klosza. ma³o prawdopodobnych. inne wybuchaj¹. Przerwa³ po³¹czenie. ¿e to podejrzenie ma³o prawdopodobne. jak na przyk³ad telefony komórkowe. Dociera³o siê do nich po zewnêtrznych schodach na boku budynku aptek i. gdy rozleg³o siê pukanie do drzwi. Barbie wsta³ i po³o¿y³ d³oñ na przeno nym odbiorniku telewizyjnym. Martwa cisza. ¿eby rozwi¹zaæ buty. które przechodz¹ dos³ownie po dwóch sekundach. Na przyk³ad na teraz. delikatne mówi¹c. jak choæby blackberry. Je¿eli we mie pani ze sob¹ magnetofon. jak wcze niej. 5 Barbie ci¹gn¹³ koszulê i usiad³ na ³ó¿ku. ale je¿eli siê dowiedzieli o jego powrocie do miasta. we wszystkich trzech . zapewne przestanie dzia³aæ. Dla wiêkszo ci ludzi nie ma ona negatywnych skutków. najprawdopodobniej eksploduje.. Julia wystuka³a numer siostry mieszkaj¹cej w Lewiston. lecz ca³y dzieñ by³ pe³en zdarzeñ. a ca³y wieczór gotowa³. Pukanie nie oznacza³o nic dobrego. Jedne. mogli co zaplanowaæ na pó niej. który wpadnie przez drzwi. Znowu pukanie. ale zawsze mo¿na nim rzuciæ w pierwszego. Klosz. zostaj¹ unieruchomione.S³yszymy siê o dwudziestej drugiej trzydzie ci. Pewnie ch³opcy gapili siê na wypadki n a drodze numer sto siedemna cie albo sto dziewiêtna cie. Barbie ca³y dzieñ chodzi³. powoduje odczucia podobne do zetkniêcia ze s³abym pr¹dem elektrycznym. ale zjawisko to oddzia³uje na urz¹dzenia elektryczne. . Niezbyt imponuj¹ca broñ. chocia¿ zgromadzili siê tam prawie wszyscy. Je¿eli bêdzie to iPod albo co bardzie z³o¿onego. potem nic. Mia³ te¿ do dyspozycji drewniany dr¹g z szafy. nie barier¹. Niech bêdzie z pani¹ Barbie i proszê mu koniecznie przekazaæ pozdrowienia od Kena. a nawet tr¹c¹ce paranoj¹.. A je li to Junior i przyjaciele gotowi na nowo powitaæ go w mie cie? Mo¿na by powiedzieæ. Swoj¹ drog¹ akurat Juniora i Franka DeLessepsa ani reszty towarzystwa wzajemnej adoracji nie widzia³ dzi w Sweet briar Rose.W pobli¿u klosza dochodzi do swego rodzaju interferencji.s³uchowy? Czy jakie inne podobne urz¹dzenie? . ¿e bêdzie siê uchyla³ od odpowiedzi.Nie. niestety.

która zaczê³a od przyjmowania czterdziestu miligramów dziennie.Ze wzglêdu na stratê.Kto tam? W tej samej chwili rozpozna³ g³os. Andrea Grinnell. . .zacz¹³ Du¿y Jim . zaprosi³ j¹ do rodka. Andy Sanders oczywi cie przyt³oczony ¿a³ob¹. Andy. I przepisywa³ jej ten lek nadal. ¿e Andrea. mo¿e piêæ lat wcze niej.pomieszczeniach by³o za ma³o miejsca.bêdê przewodniczy³ temu zebraniu. .. warkot pracuj¹cego generatora s³yszalny by³ jako przyg³uszony pomruk. siwiej¹ca i obci¹¿ona nadwag¹ wersja swej m³odszej siostry. Cztery. ¿eby go skutecznie wykorzystaæ. A Du¿y Jim.Proszê pana! Kobiecy g³os. No i jeszcze szwaj carski scyzoryk. Kto chce z panem rozmawiaæ. skupi³o siê przy jednym koñcu. w wy³o¿onej sosnowymi panelami sali konferencyjnej ratusza Chester's Mill. w styczniowy poranek Andrea w drodze do skrzynki pocztowej po lizgnê³a siê na oblodzonym podje dzie.Jest pan tam? Zostawi³ w spokoju telewizor i przeszed³ do kuchni. je li nikt nie ma nic przeciwko temu. jak¹ poniós³ Andy . . cudowny lek. Za jego plecami wisia³a mapa przedstawiaj¹ca miasto w kszta³cie skarp ety. wiedzia³. oksykodon. chyba ¿e. w³a cicielowi miejscowej apteki. Sam Du¿y Jim. uszkadzaj¹c sobie dwa dyski. 6 W suterenie. pyszni³ siê wysokim po³yskiem. osi¹gnê³a ju¿ pu³ap czterystu. ale nie zamierza³ nikogo zraniæ. Oprócz Du¿ego Jima obecni byli pozostali radni oraz Peter Randolph pe³ni¹cy obowi¹zki komendanta policji. W tym gronie jedynie Rennie wydawa³ siê przytomny. przyjmij nasze wyrazy . Rose jak zwykle oszo³omiona. Mam panu przekazaæ pozdrowienia od Kena. By³a to szalenie u¿yteczna informacja. . Czworo cz³onków spotkania. Czterdzie ci nieæ kilogramów nadwagi z pewno ci¹ nie podzia³a³o na jej korzy æ. Randolph by³ wstrz¹ niêty i przestraszony. Doktor Haskell przepisa³ jej nowy. Wiêkszo æ krzese³ dooko³a tego imponuj¹cego mebla by³a dzi pusta. cudo z czerwonego klonu. dziêki swojemu drogiemu przyjacielowi Andy'emu. chocia¿ zaledwie wiceprzewodnicz¹cy Rady Miejskiej. Upad³a ciê¿ko. które Du¿y Jim nazwa³ zebraniem w celu oszacowania skali zagro¿enia. Otworzy³ drzwi. który mia³ przynie æ ulgê w bólu z pewno ci¹ trudnym do zniesienia. zasiad³ u szczytu.Julia Shumway. Czterometrow y stó³ na rodku pomieszczenia..

. Katastrofa. ¿e przed koñcem roku jego zdjêcie znajdzie siê na ok³adce magazynu Times . Ze wszystkimi zebranymi by³ po imieniu. I bardzo prawdopodobne. Du¿y Jim j¹ zignorowa³. Bezdyskusyjnie. zw³aszcza powi¹zana z dzia³aniami terrorystycznymi. a gdy Andrea przykry³a jego rêkê d³oni¹.Niemo¿liwe! .wspó³czucia. .Du¿y Jim potoczy³ doko³a ciê¿kim wzrokiem. Obecni karnie przytaknêli.Teraz jednak. . ale nikt tego nie zrobi³.. chocia¿ nikt w mie cie tego nie rozumie. . .Dziêkujê wam .. Tak¹ sam¹ metodê stosowa³ Perkins i przynajmniej w tej kwestii staruszek chyba mia³ racjê. Modlê siê.. Du¿y Jim przyst¹pi³ do rzeczy.odezwa³ siê Randolph.Wszyscy mamy pojêcie. ale gotowi na najgorsze powiedzia³ Andy g³osem cz³owieka pogr¹¿onego w g³êbokiej medytacji.W³adze wojskowe nie uzna³y za stosowne nawi¹zaæ kontaktu z przedstawicielami miasta.Za³o¿ê siê. ¿e akurat w tym pomieszczeniu lepiej u¿ywaæ formy grzeczno ciowej.Proszê pana. .Tak jest . Du¿y Jim machn¹³ d³oni¹. proszê pañstwa. .Teraz jednak. albo z przedawkowania. Du¿ego Jima uwa¿a³ wrêcz za przyjaciela.powiedzia³a Andrea. jakby odgania³ natrêtn¹ muchê. Oczy jej b³yszcza³y albo ze strachu. ¿e w³a nie dlatego jeszcze do tej pory nikt siê do nas nie zwróci³.. . . co siê dzieje. .Oczywi cie. po nas.S¹ problemy z komunikacj¹. ..To znaczy. Zrobi³a mi dzisiaj takie pyszne niadanko! Jajka sadzone i resztki taco ch eese. ¿e wszyscy siê modlicie. lecz uzna³. powtarza³a. Andrea zas³oni³a usta d³oni¹. Nale¿a³o siê spodziewaæ. nie zawsze by³a taka ca³kiem z³a.. Doskona³y przyk³ad stanowi³ choæby burmistrz Nowego Jorku Rudy Giuliani. . ¿eby takie w³a nie by³y przyczyny. dynamiczna. ¿e tak¿e nikt spoza miasta . I gotowy do dzia³ania. A najpewniej z obu powodów. A jednocze nie by³ podniecony. . Mam nadziejê. . musimy stawiæ czo³o bardzo prawdopodobnej ewentualno ci.. Czu³ powagê sytuacji.Claudette zawsze powtarza: B¹d my dobrej my li.popar³ go Randolph. sytuacja jest bardzo. w oczach zakrêci³y mu siê ³zy. . ..Móg³ siê zjawiæ kto od strony Morton albo Tarker's i pos³aæ po mnie.powiedzia³ Andy.. ¿e jeste my zdani na w³asne si³y. proszê pana .

.podsun¹³ Randolph. W³a nie tak nale¿a³o siê zachowywaæ. i koniecznie. .Bo i sk¹d? . . . Tym razem Andy u cisn¹³ jej palce. mówi³em w przeno ni . Inaczej ludzie wpadn¹ w panikê.Jack Cale. je li brakuje pieniêdzy Sprowokowaliby my zamieszki. Para kretynów. .I chyba widzia³em bankomat w przychodni chocia¿ nie mam ca³kowitej pewno ci. Andrea ponownie nakry³a d³oni¹ jego rêkê. jak on siê nazywa? Cade? . ¿ywno æ jest poniek¹d walut¹. po czym siê rozpromieni³.Rzeczywi cie. Mia³ zamiar poruszyæ tê sprawê.Doskona³a rada.stwierdzi³ Du¿y Jim.. Tyle potrafi³ zrozumieæ. . I rzeczywi cie. .Naprawdê nie wiemy . ¿e sklepy powinny byæ otwarte jak zwykle. Mo¿e na tydzieñ. widz¹c wyraz twarzy wiceprzewodnicz¹cego.stwierdzi³ Du¿y Jim. czy przypadkiem Andrea nie u¿ycza Sandersowi swoich pigu³ek. nie podnosz¹c g³osu. Rennie zastanowi³ siê przelotnie. .zorientowa³ siê Randolph. Na tej samej zasadzie nie jedzie siê na wycieczkê w wiêto bankowe. lecz wiedzia³..I z Johnnym Carverem z Gas & Grocery. w jakiej siê znale li my. Andy i Andrea. pomy la³ Du¿y Jim. .B¹d my dobrej my li.Jasna sprawa.odezwa³ siê Andy. . W przeciwnym razie bêdzie jak przed zadymk¹.Przynajmniej na jaki czas.Andy.Bo¿e jedyny! Z jego oczu na nowo pop³ynê³y ³zy. drugi na stacji benzynowej. Najgorsze w tym wypadku to mo¿liwo æ. A ja twierdzê.Mo¿e by zamkn¹æ Food City? . ¿e zebrani prêdzej spe³ni¹ jego oczekiwania. kto prowadzi sk lep .podsun¹³ Randolph. . .Chocia¿ mo¿e to nie jest najlepszy pomys³ .Nie wierzy³ we w³asne s³owa.. Nieznaczny u miech wykrzywi³ mu doln¹ po³owê twarzy.W sytuacji. u licha.Na moment straci³ pewno æ siebie. .Aha . ¿e zostaniemy na kilka dni odciêci od wiata. . Rennie poczu³ siê ura¿ony. ... Albo nawet na miesi¹c. ale jeszcze nie teraz. . ale gotowi na najgorsze . . . moim zdaniem nie jest to dobry pomys³ . ..powtórzy³.powtórzy³a Andrea.A co z bankomatami? Jeden jest w sklepie Browniego. kiedy ludzie zbaczali z tematu..Ale trzeba porozmawiaæ z kierownikiem supermarketu.wycofa³ siê Randolph.rzek³ ze spokojem.. oczywi cie u mnie w aptece.Niemo¿liwe! . .Cale . Pete. nie na pierwszym miejscu.Banki te¿ mamy zamkn¹æ? . je li bêd¹ siê bali...

podkre li³ Rennie.A je li wcze niej doprowadz¹ do buntu? Andrea milcza³a. . je li tylko nie zabraknie im jedzenia. ¿e Randolph zapisuje nazwiska w notatniku. ¿e sprzeczanie siê z Jimem Renniem jest bardzo mêcz¹ce i nieskuteczne. . ¿e sprzeda¿ alkoholu.Oczywi cie.Z Tommym i Willow Andersonami porozmawiaj ty. Sam Verdreaux by³ notorycznym moczymord¹. zdaniem Du¿ego Jima. . Powiesili nad barem plakat z Wujem Barackiem. . . .Velma Winter .Twarz mu siê skurczy³a w do æ przera¿aj¹cym grymasie zadowolenia. . a Rennie. Rozumiesz mnie. ale jest bardzo sympatyczna.zdziwi³a siê Andrea.podpowiedzia³a Andrea.musisz wzi¹æ pod klucz wszystkie leki na receptê. Andersonowie prowadzili Karczmê Dippera. Nie musia³ dodawaæ: Duke Perkins pozwala³ tej parze takich siakich owakich hipisów i ich go ciom na g³o ne puszczanie rock and roi³a oraz na hulanki do pierwszej po pó³nocy! Chroni³ ich. wzorcowym dowodem na to.Randolph pokiwa³ g³ow¹ ze zrozumieniem. Leki.powiedzia³ Randolph. Oczywi cie nie mówiê o nasivinie czy lirice. którymi mo¿na siê narkotyzowaæ.Wypij¹ zapasy sklepowe i bêdzie po sprawie.Sam i jemu podobni bêd¹ musieli odcierpieæ swoje. . a jednocze nie. I proszê. jakie z tego powsta³y k³opoty dla mojego syna i jego przyjació³ .A Karczmê Dippera nale¿y zamkn¹æ.Mog¹ sprawiaæ k³opoty . . kiedy skoñcz¹ im siê prywatne zapasy piwa i brandy. Rennie z przyjemno ci¹ spostrzeg³. przeciwko czemu ludzie mieliby siê buntowaæ. . . . . jest wstrzymana do odwo³ania.Lewicowcy.Ekstremi ci.Browniego po mierci Dila Browna? .Dlaczego? . ¿eby pó³ miasta chodzi³o pijane jak w Nowy Rok.powiedzia³ Randolph.Pochodzi z Away.Przeka¿ tym trzem osobom. ¿eby z nimi porozmawiali . Nie mo¿emy dopu ciæ. w tym tak¿e piwa. natomiast z do wiadczenia wiedzia³a. Czu³ siê odrobinê nieswojo w tym temacie.zwróci³ siê do Andy'ego Sandersa . choæ doskonale wiedzia³ . . . Nie rozumia³a. . . tak czy inaczej s¹ pod kluczem. . ¿e nie nale¿a³o znosiæ prohibicji.A ty .Ludziom siê nie spodoba zamkniêcie knajpy .Po lê ch³opaków. .No w³a nie.Takim na przyk³ad jak Sam Verdreaux.

pozosta³o æ po latach rozrzutno ci Clintona. A kiedy siê boj¹. podkre laj¹c kwestiê ponoszenia ca³kiem niepotrzebnych kosztów. . którym to naprawdê potrzebne. by³ pomys³em w cibskiego doktorka. ¿e ludzie ³atwo ulegaj¹ panice. .Nie widzê takiej potrzeby. . mog¹ siê zachowywaæ niew³a ciwie.dlaczego. Czeka³y go pilniejsze sprawy. której Du¿y Jim nienawidzi³. obojêtne pijani czy trze wi. dowodz¹c.Musimy sobie u wiadomiæ.Mo¿e przynajmniej kto sporz¹dzi protokó³? .Czy to nie powinno byæ w³¹czone? .Czy teraz móg³bym wróciæ do tego. jak ogromna jest ró¿nica miêdzy przegran¹ bitw¹ a przegran¹ wojn¹. póki kryzys siê nie skoñczy . zw³aszcza osobie spoza polityki. ¿e rz¹d federalny pokryje osiemdziesi¹t procent kosztów. .Nic siê nie martw .Najwa¿niejsze. by zadbaæ o tych. znanego jako Ry¿y. Rennie zosta³ oskrzydlony. ale tym razem zawiod³a. Rêce powêdrowa³y w górê. Taktyka ta zwykle okazywa³a siê skuteczna wobec oszczêdnych jankesów. Tym razem Andy poklepa³ j¹ po rêku. Rennie by³ t¹ propozycj¹ niemile zaskoczony. . .powiedzia³. Andrea spojrza³a na konsolê znajduj¹c¹ siê po prawej stronie Du¿ego Jima. .Zawsze mamy do æ. Spojrza³ na Randolpha. ¿e zaskoczyæ go by³o nie³atwo. który roz³o¿y³ rêce w ge cie oznaczaj¹cym równocze nie oczywi cie i przepraszam .zaproponowa³a Andrea nie mia³o.oznajmi³ Du¿y Jim. przedstawiaj¹c go jako wyj¹tkowy krok naprzód. Everett przedstawi³ liczby. zapewne dostarczone prze z Duke'a Perkinsa. Everett wyskoczy³ z tym swoim idiotycznym systeme m nagrywania dwa lata temu na zgromadzeniu miejskim.Lepiej przedsiêwzi¹æ dodatkowe rodki ostro¿no ci. innowacjê. . ale zajmowa³ siê polityk¹ znacznie d³u¿ej ni¿ Eric Ry¿y Everett obmacywaniem prostat i wiedzia³. od czego chcia³em zacz¹æ? .spyta³ Rennie. . pozwalaj¹c¹ zmieniaæ i nagrywaæ programy telewizyjne i radiowe na falach AM i FM oraz wbudowany system rejestruj¹cy rozmowy prowadzone w tej sali. ¿eby miasto by³o trze we. Nie zdarza³o siê to czêsto i bardzo tego nie lubi³. Andrea wygl¹da³a na zaniepokojon¹. Przeklêty system. Jaka tam Rada Pomocy w Czym tam. cieñ po Richardzie Nixonie. a trzeba wiedzieæ. Erica Everetta. Andrea podziêkowa³a mu u miechem. Du¿y Jim przedstawi³ swoje obiekcje. nie zamierza³ siê akurat teraz przejmowaæ subtelno ciami sprzeda¿y. .Zgadzamy siê co do tego? G³osujmy.

. We dwoje spogl¹daj¹ na nas. Fred Denton i George Frederick.nie wygl¹da to dobrze. jakby s³owa Sandersa mia³y jakikolwiek sens. . które zadawa³..Racja. niestety . Co oznacza gotowo æ policji.odezwa³ siê Randolph . jednak mimo wszystko poklepa³ Andy'ego po wolnej rêce. ¿e kwesti¹ dla nas najwa¿niejsz¹. znacznie przekraczaj¹cej jego ograniczone mo¿liwo ci. . . sk¹pani w blasku Jezusowej chwa³y. .Razem z moj¹ ¿on¹ . inni na kontrolowany po¿ar do Castle Rock.odezwa³ siê Andy.Do wiadomo ci nas czworga. on ma astmê. skoro tak uwa¿asz..Uwa¿am. Zna³ odpowiedzi na wiêkszo æ pytañ. ¿e Perkins znaczni bardziej przys³u¿y siê miastu. . Pete.stwierdzi³ Du¿y Jim.Zaszlocha³ i poci¹gn¹³ nosem.W³a nie.stwierdzi³ Rennie... Bardzo mu to u³atwia³o ¿ycie.. . Ci ostatni prawie wszyscy mieli ponad sze ædziesi¹t lat. oboje razem ze mn¹ odpowiedzieli na kod trzy... . dziêki czemu ich praca by³a zachwycaj¹co tania.No.. . Oprócz nich Rupe Li bby. to Linda Everett. na nich te¿ nie bardzo mo¿na liczyæ..Bez przerwy za¿ywa leki wziewne. w tym dwunastu w pe³nym wymiarze godzin.Biedny stary George . . nie ¿y³. Jest Henry Morrison i Jackie Wettington. którzy zostali my tu.Jestem pewien. komenda nt Perkins. je li jedno jest martwe . . .. choæ nigdy nie mówi³ le o zmar³ych. Jedyna osoba pracuj¹ca na czê æ etatu. najistotniejsz¹ w sensie odpowiedzialno ci za miasto. ¿e komendant Perkins spogl¹da na nas z góry. jaki z niego po¿y tek. Jedni pojechali z ca³ymi rodzinami na miêdzyszkolny mecz futbolu. uwa¿a³.S³uszna racja! . Potem zwróci³ siê ponownie do Randolpha..No có¿.Z moj¹ Claudie. która jest naprawdê w pe³ni zdolna do pe³nienia s³u¿by. Szósty. na ziemi.No i jeszcze Marty Arsenault i Toby Whelan. .. . Andy.wyrwa³ siê Randolph.wyrecytowa³ Andy sennym g³osem. Spo ród ca³ej osiemnastki piêciu zatrudnionych na pe³en etat z pewno ci¹ znajdowa³o siê poza granicami miasta. wiêc trudno powiedzieæ. patrz¹c na nie z góry. Mieli do dyspozycji osiemnastu policjantów zatrudnionych przez Chester's Mill. w³a nie. jakimi si³ami dysponujem y? Doskonale zna³ odpowied . Z koñcem roku mia³ przej æ na wcze niejsz¹ emeryturê. A Rennie. jest utrzymanie porz¹dku w czasi e sytuacji kryzysowej. Du¿y Jim wola³by tego nie s³yszeæ.Dwoje utrzyma sekret. a sze ciu na czê æ etatu..wtr¹ci³ Andy.. przyjacielu .. . Tymczasem my. . ni¿ próbuj¹c zaprowadziæ porz¹dek w t rozpsiajusze.Lepiej bêdzie na razie nadaæ naszemu spotkaniu charakter nieformalny .

Skoñczy³ dwadzie cia jeden lat.Aj.Ci¹gle za ma³o . bez w¹tpienia. ¿e Junior Rennie wróci³ do domu na dobre.. W listopadzie bêdzie mia³ dwadzie cia dwa. Randolph plasn¹³ siê d³oni¹ w czo³o. .Ile on ma lat? Chyba jeszcze nie mo¿e g³osowaæ? Du¿y Jim zobaczy³ oczami wyobra ni podzia³ funkcji w mózgu Andrei: piêtna cie procent . Wystarczy³o ju¿. dwa procent pamiêci i trzy uczestnicz¹ce w bie¿¹cych procesach my lowych. . niepo¿¹dane zachowania ? Wszystko jedno. by wymaga³a zapisania. Stanowczo nie ¿yczy³ sobie ¿onki tego ³achadojdy w zespole. ¿e policjantk¹ by³a Wettington z tymi jej kolosalnymi balonami. .receptory narkotyku.. . . ale z pewno ci¹ warto Lindê wzi¹æ pod uwagê.Andrea unios³a brwi. ¿eby ma³¿eñstwo Everettów wyskakiwa³o mu przed oczami jak pajac z pude³ka.ulubione sklepy online. By³o tam co jeszcze. w koñcu ma dwoje dzieci. .Nie policzy³e siebie . I za spraw¹ szczê cia czy boskiej opatrzno ci w weekend wróci³ do domu ze szko³y.. Tyle ¿e Rennie prêdzej da³by siê pokroiæ.Choæby mojego ch³opaka. . ni¿ pozwoli³. . I tak nie by³ to najlepszy czas na dzielenie siê z Du¿ym Jimem takimi . Mo¿e j¹ nosiæ na s³u¿bie. Czasowo.podsumowa³ Randolph . .¿achn¹³ siê Du¿y Jim. W zesz³ym tygodniu widzia³ tê informacjê na podk³adce telefonicznej na biurku zmar³ego komendanta. Nie pracuje na pe³en etat. Nie mia³ pojêcia.‾ona Ry¿ego? . osiemdziesi¹t procent . dopóki sytuacja siê nie wyja ni.Potrzebujemy wiêcej stró¿ów prawa. W koñcu mamy sytuacjê kryzysow¹.Racja. Chyba jeszcze nie skoñczy³a trzydziestki.Innymi s³owy .Kogo pan ma na my li? . No tak. Peter Randolph wiedzia³. aj! . .przyzna³ Randolph .Bez w¹tpienia. Tak czy inaczej musia³ z ni¹ wspó³pracowaæ.zainteresowa³a siê Andrea.Ona jest tylko stójkowym! I do tego wiecznie nadêta! . A do tego diabelnie ³adna. Dziewiêciu. Przede wszystkim by³a za m³oda. Czêsto u¿ywa³ tego wykrzyknika.zapyta³ Randolph. Có¿.ale w zesz³ym roku zaliczy³a kurs okrêgowy w Rock i ma prawo nosiæ broñ. kiedy by³ poirytowany. Na pewno mia³aby z³y wp³yw na mê¿czyzn. Z ³adnymi kobietami tak zawsze. jak Duke uzyska³ tê wiadomo æ ani dlaczego uzna³ j¹ za do æ istot¹. wspó³praca z g³upcami u³atwia ¿ycie. .Tak . .stwierdzi³ Rennie. oczywi cie.z osiemnastu policjantów mamy tylko o miu.zauwa¿y³a Andrea. .Juniora? .

choæ nie wygl¹da³ na przekonanego.zapewni³ j¹ Du¿y Jim. .Nie daj Bo¿e. A z trzeciej . tak przynajmniej s³ysza³ Randolph.nowo ciami.potwierdzi³ Randolph. Melvin Searles i Carter Thibodeau. . O ile nadal tam by³a. A je li nie? Problem z g³owy. ¿e powinni my uzupe³niæ nasze nadw¹tlone si³y reagowania. byli zamieszani w awanturê w karczmie? Du¿y Jim spojrza³ na ni¹ z u miechem pe³nym tak nieskrywanego okrucieñstwa. obwieszczaj¹cego wyj¹tkowo sowit¹ nagrodê w rundzie bonusowej.. . .Sprawa zosta³a wyolbrzymiona . ¿e Junior mia³by chodziæ po Chester's Mill z broni¹.. Randolphowi nie podoba³a siê my l.I oczywi cie niema³¹ rolê odegra³ alkohol. . Ostatnio pracowa³ na czê æ etatu jako mechanik na stacji Mill Gas & Grocery. ¿e w Gas & Grocery zagrzeje miejsce na d³u¿ej. Z poprzednich dwóch miejsc pracy zosta³ wyrzucony z powodu wybuchowego charakteru. Rennie podj¹³ w¹tek entuzjastycznym tonem gospodarza programu rozrywkowego. Z drugiej strony jednak my l o sprzeciwie wobec Du¿ego Jima nie podoba³a mu siê jeszcze bardziej. Nie by³o podstaw. ¿e mamy z nich zrobiæ policjantów pe³n¹ gêb¹. Nawet je li s¹ bardzo m³odzi. ¿eby my musieli siê o tym przekonaæ . o ile dobrze pamiêtam.Ca³kowit¹ . To Frank DeLesseps. ¿e a¿ siê skuli³a. prowokatorem by³ ten ca³y Barbara. Thibodeau rzeczywi cie skoñczy³ dwadzie cia trzy lata. .. . W³a nie dlatego nikomu nie postawiono zarzutów. póki sytuacja siê nie wyklaruje? Zap³acimy im z funduszu awaryjnego.Co wiêcej.Nikomu nie stanie siê nic z³ego .paru ch³opaków w policji naprawdê siê przyda. Andrea w dalszym ci¹gu wygl¹da³a na zaniepokojon¹. ¿e w ¿yciu nie mia³ pracownika tak dobrze zorientowanego w uk³adach wydechowych i elektronice. którzy siê tak¿e doskonale nadaj¹ do tej roli. Johnny twierdzi³. . Peter.oznajmi³.. Co wiêcej.Przyjaciele mojego syna tak¿e s¹ pe³noletni. komendancie? Czy oni mog¹ zostaæ przyjêci do s³u¿by. . Carter Thibodeau chyba nawet ma dwadzie cia trzy lata.. mam racjê? .Czy to nie ci m³odzi ludzie. Junior ma trzech przyjació³. gdzie bariera zamyka³a g³ówne drogi. Na raz ie jednak wszystko wskazywa³o na to. Co pan na to. Nie spodziewa³ siê k³opotów w samym mie cie. jak zwykle bywa w takich przypadkach..I nikt nie mówi. s¹ dobrymi strzelcami. ale mo¿na by ich pos³aæ do kontrolowania t³umu w miejscach. . Uwa¿am jedynie.Ci ch³opcy polowali razem. Junior ze swoimi niepo¿¹danymi zachowaniami .wtr¹ci³a Andrea.

Wszyscy podskoczyli. jakby ewentualnie mia³a co do powiedzenia.oznajmi³ Rennie. Andrea sprawia³a wra¿enie. powiedzia³ sobie Rennie. Dochodzi do oczyszczenia .Przywo³a³ na twarz u miech sportowca..Spokojnie. Wszyscy robili wra¿enie przestraszonych. Mog¹ przyj æ na komisariat: jutro oko³o dziesi¹tej.. A ju¿ do rana z pewno ci¹. . Andrea krzyknê³a ochryple. wiat³o na powrót wpe³z³o do pokoju wy³o¿onego sosnowymi panelami. Franka DeLessepsa. Wszyscy podnie li rêce. Andy ucich³. .Pete. wnêtrze pogr¹¿y³o siê w egipskich ciemno ciach. Po lewej odezwa³ siê Andy Sanders. G³osujemy jak zwykle. . to by³a ju¿ zupe³nie odrêbna kwestia.. Rennie po omacku chwyci³ Andy'ego za ramiê. . lecz Andrea chyba je zauwa¿y³a. . nie ma powodu do obaw..Jeszcze jakie kwestie w tej sprawie? Nie by³o. Jim. . Mamy go w mie cie jeszcze du¿o. co s³ysz¹. Stary generator strzeli³ po raz czwarty i ucich³. a wtedy Rennie.. wiat³a zgas³y. Nie zapali³y siê jasne lampy nad g³owami zebranych. By³o to ledwie zerkniêcie.To tylko gaz siê skoñczy³. Przerwa³y mu dwa wybuchy przypominaj¹ce strza³y z broni palnej.O dziewi¹tej bêdzie lepiej . lecz kwadratowe awaryjne lampki umieszczone w czterech k¹tach sali. kiedy siê skoñczy to szaleñstwo. propan. Zapomni o wszystkim po nastêpnej porcji tabletek. .Wie pan..Bo¿e drogi. W s³abej po wiacie twarze przy stole konferencyjnym postarza³y siê i po¿ó³k³y.w³¹czy³ siê Andy. .oznajmi³ Randolph z fa³szyw¹ beztrosk¹. o co jej chodzi³o. Chwilê pó niej us³yszeli trzeci. . ale zapomnia³a. ci¹gle nie do koñca przytomny. To tylko generator.Nie ma siê czym przejmowaæ . lepiej bêdzie o dziewi¹tej.. Petera Randolpha. Melvina Searlesa i Cartera Thibodeau? Czas ich s³u¿by bêdzie trwa³ do chwili. Andy rzuci³ Du¿emu Jimowi spojrzenie k¹tem oka.. który przez wiêksz¹ czê æ ¿yc mia³ do czynienia z silnikami. .Wniosek zosta³ przyjê. o przyjêcie do pracy z podstawowy m uposa¿eniem Juniora. u wiadomi³ sobie. . A kiedy Rennie rozlu ni³ u cisk.Wobec tego stawiam pytanie . . Czego siê w zwi¹zku z tym domy li³a. to bardzo dobry pomys³.Czy Rada Miejska prosi aktualnego komendanta policji. Nawet Du¿y Jim.

Ojciec z neseserem obijaj¹cym mu siê o kolano szed³ w stronê domu. lecz wielki b¹bel wiat³a nad po³udniow¹ granic¹ miasta i nieco mniejszy na po³udniowym zachodzie..Tymczasem miejskie zapasy gazu. wiêc przejd my do nastêpnego punktu. . . Ból g³owy nie wróci³. zadam oficjalnie pytanie.Je li nie ma tutaj kwestii spornych. ¿e zajmie siê spraw¹ wówczas gdy to bêdzie konieczne. .przyzna³ Junior. Bez s³owa usiad³ na stopniu obok syna. co w³adca wiêtego przybytku mamony ma mu do powiedzenia.Pewnie. Pieni¹dze. ¿e powinni my oficjalnie uznaæ Pete'a za komendanta policji pro tempore..No dobrze. jasne. ¿e ojciec wie. Je¿eli wyczuje. przynajmniej na razie.Trochê . . który Juniora ca³kowicie zaskoczy³. W drodze powrotnej zatrzyma³ siê na placu i pos³ucha³ rozmów.Andy zdawa³ siê wykoñczony. które ukrad³ ojcu. Angie i Dodee le¿a³y w spi¿arce McCainów i tak by³o dobrze. Dlatego chcia³bym ciê o co zapytaæ. 7 Junior siedzia³ na stopniach prowadz¹cych do frontowych drzwi wielkiego domu Renniech na Mill Street. Junior pos³ucha uwa¿nie. .. Je li oka¿e siê. Uzna³. . W ka¿dym razie nie dzisiaj. I jutro pewnie te¿ nie. wiem. . od³o¿y³ z powrotem do sejfu. sk¹d mia³by wiedzieæ.S³ysza³e ? . . O co? Zamkn¹³ kolbê w d³oni. któr¹ dosta³ od ojca na osiemnaste urodziny. Moim zdaniem mamy przed sob¹ parê prawdê trudnych dni. ale ojciec zawsze wszystko wiedzia³. . ostro¿nego albo w ciek³ego.Nikt nic nie rozumie.Ale nic nie rozumiem. nie przysparza³y mu szczególnych zmartwieñ. ¿e ojciec wie o jego najnowszych wyczynach. Drzwi hummera otworzy³y siê. W kieszeni mia³ broñ . zdawa³y siê te bzdury potwierdzaæ. Junior by³ ca³kiem spokojny. ¿e podobnie jak ja chcecie zakoñczyæ spotkanie jak najszybciej. Wszyscy gadali jakie kompletne bzdury. A potem zabije siebie. Teraz nadszed³ czas powa¿nej rozmowy. po³o¿y³ mu d³oñ na karku i lekko cisn¹³. Jak zawsze. potem zamknê³y cicho. Bo nie by³o jak uciec.zapyta³. gdzie sto siedemnasta bieg³a w stronê Castle Rock. Junior go zabije. Potem gestem.trzydziestkêósemkê z rêkoje ci¹ wyk³adan¹ mas¹ per³ow¹.. ¿e tak. a raczej ich brak. wiat³a hummera ojca rozla³y siê na podje dzie. G³osowali zgodnie z jego oczekiwaniami. Nie wygl¹da³ na podejrzliwego. Ca³kiem sobie nie wyobra¿a³. Uwa¿am.

poca³owa³ ojca w policzek. Czy zgodzisz siê s³u¿yæ w policji. jeste my do dyspozycji.Pewnie. U wiadomi³ sobie. Rêkê ojca ci¹gle czu³ na karku. które zna³ od piaskownicy. Nieprawdopodobny. . . ¿e nadal ma fart. .Skoro nas potrzebujecie. Carterem i Searlesem? Co jest. tato . Dzi zabi³ dwie dziewczyny. do cholery? . pie ci³a.Czy jeste gotów odegraæ swoj¹ rolê? Razem z przyjació³mi.. póki siê to wszystko nie skoñczy? Junior mia³ wielk¹ ochotê rykn¹æ miechem. Wrzeszczeæ z rado ci. z Frankiem. Jutro zostanie gliniarzem.Komendantem policji jest teraz Peter Randolph. Jedno i drugie. . Nie ciska³a..pomy la³ Junior.. Bêdzie potrzebowa³ ludzi. Milcza³. Dobrych ludzi.powiedzia³. Prawie. Nie trzyma³a. Pu ci³ kolbê. I po raz pierwszy od czterech lat. a mo¿e nawet od d³u¿szego czasu.

jakim cudem staæ ich na utrzymanie stacji radiowej o mocy piêædzies iêciu tysiêcy watów.. wiêc wiadomo.odezwa³ siê Barbie.Z datków wiernych? Julia prychnê³a. spokój. . który nie potrzebuje generatora. ¿e okoliczni mieszkañcy u¿ywaj¹ nawozów. Nie znoszê Lestera Cogginsa i nienawidzê ca³ej tej otoczki pod tytu³em cha . . jak siê mieszka w okolicy i ma radioodbiornik. . . Mnie tylko zawsze zastanawia. co kto lubi. samochodem. przecinaj¹c ciemno æ bia³ym promieniem.Przepraszam? Julia wskaza³a mroczny smuk³y kszta³t rysuj¹cy siê na tle gwiazd. Jest w³a cicielem WCIK.. Ich samochód okaza³ siê jedynym pojazdem w ruchu. Fundamentali ci? . . Ju¿ wolê pierwszy Ko ció³ Kongregacyjny. Trudno jej nie s³uchaæ.Czasami chodzi³em tutaj na ryby . ale nie odwa¿y³em siê ich je æ. Dwa czerwone wiate³ka na wierzcho³ku miga³y jak zwykle. Czuæ tutaj jakby brudn¹ bielizn¹. I elektryczny krzy¿ nad wej ciem do niewielkiego budynku studia tak¿e jasno b³yszcza³.Nale¿a³oby o to zapytaæ Jima Renniego. Na farmie zawsze jest co do roboty. cha. Nad nim jak zwykle rozsypa³y siê po niebie gwiazdy .Ortodoksyjni bapty ci to przy nich szkó³ka niedzielna.nieskoñczony ocean energii. a my nie! . I znam stacjê radiow¹. .Mnóstwo ryb.Widzia³em tê wie¿ê. No có¿. ¿e s¹ tam ludzie. firmie dostarczaj¹cej energiê elektryczn¹. Jechali priusem hybryd¹.To nie jest smród nawozów. w iêc prawie ka¿dy ma w³asny generator. Minêli wie¿ê transmisyjn¹ radia WCIK. a nikt w pe³ni nie ufa Western Maine Power. wiat³o w oknach farmerskich domów wiadczy³o o tym. o jaki Barbie w ¿yciu by nie podejrzewa³ w³a cicielki czasopisma lojalnego . Jest diakonem. .Cisza. bo i niewiele by³o do powiedzenia.Co pan z³apa³? . . jak to mówi¹. .MOD£Y 1 Barbie i Julia Shumway zamienili po drodze ledwie kilka s³ów. Znanego tak¿e jako fa³szywa prawo æ. tylko zak³amania. Zna pan radio jezusowe? Barbie lekko wzruszy³ ramionami.Ko ció³ Chrystusa Odkupiciela. wy pójdziecie do piek³a.

Chwilê stali przed mask¹. . Jedyny problem polega³ na tym. .powiedzia³.czarny film z lat czterdziestych dwudziesteg o wieku.Zdarzenie . jakby tu niczego nie by³o. Spróbowa³.wobec republikanów.Wokó³ ca³ego miasta.powtórzy³a Julia. . A tego wieczoru nadawano jakie wiête utwory wykonywane na akordeonie i Barbiemu wiêd³y od tego uszy.zawo³a³. Pracowa³o kilka generatorów. stop. Barbie widzia³ gruby kabel elektryczny pe³zn¹cy jak w¹¿ od reflektorów do lasu. czy na tym by siê skoñczy³o. Gdyby kto tu przypadkiem zab³¹dzi³. Mo¿e pan wy³¹czyæ. Jezdniê przegrodzono koz³ami.zaproponowa³a Julia. Za chwilê by pani zdech³a elektronika w aucie i nie wiem. wskazuj¹c w górê jak arbiter obwieszczaj¹cy zdobycie bazy domowej. stop! . sygna³ WCIK by³ tak potê¿ny i¿ zag³usza³ na pa mie FM wszystkie inne rozg³o nie.Typowy ¿argon sportowy. Gdy wyjechali zza zakrêtu.Mo¿e pan spróbuje znale æ co na AM? . Julia zatrzyma³a samochód. Pnie brzóz przywodzi³y na my l wychud³e duchy. ¿e wjechali w bia³o . . Pewnie o to siê dzisiaj martwi¹ najbardziej. . Dwa skierowane by³y w ich stronê. gdzie spomiêdzy drzew wyziera³y kolejne wiat³a. i tak siê niczego nie dowiemy. Dalej w ciemno ci niós³ siê monotonny warkot silników. mru¿¹c oczy w jaskrawym wietle. dopiero pod koniec skali z³apa³ stacjê sportow¹. Za wiat³ami sta³y na drodze nos w nos dwa br¹zowe pojazdy wojskowe z brezentowymi budami. wysiedli. . dwa nastêpne wieci³y pionowo w górê. chocia¿ z drugiej strony pewnie takie autko pasowa³o do cz³onkini Pierwszego Ko cio³a Kongregacyjnego. . Jutro przestrzeñ powietrzna nad Mill bêdzie . po zachodniej stronie miasta. ¿e podczas meczu Red Sox i Mariners w Fenway Park minut¹ ciszy uczczono ofiary wypadków. proszê mi uwierzyæ na s³owo. przy ich nogach u³o¿ono worki z piaskiem.Jako ostrze¿enie dla ruchu powietrznego. Barbie mia³ wra¿enie. Wygl¹da. Us³ysza³.Stop. Pracowa³o cicho i by³o wyposa¿one w radio. Dziennikarka os³oni³a twarz d³oni¹. Do wewn¹trz i w górê.Dalej nie jedziemy. Przez d³u¿szy czas znajdowa³ tylko nocne pogaduszki.Bêd¹ o wietlaæ barierê . ¿e tutaj. znale li siê w blasku reflektorów jak na hollywoodzkiej premierze . Najmniejsz¹ dziurê na drodze widaæ by³o jak na d³oni. . ale jest. Kilometr z ok³adem za terenem ko cio³a zaczêli widzieæ przez drzewa po wiatê. Brzmia³o to jak skoczna polka grana przez orkiestrê umieraj¹c¹ na d¿umê.Po co w górê? . które spiker nazwa³ wynikiem zdarzenia w zachodnim Maine .

Podszed³ bli¿ej. ¿e pas bieg³ wokó³ ca³ej bariery. Nic. . Na razie j¹ zignorowa³. Rozleg³ siê znajomy d wiêk stukania k³ykciami w szk³o. . Po ciemnej stronie sta³o kilku uzbrojonych ¿o³nierzy widocznych na ja niejszym tle. bo w drodze do bariery Julia powtórzy³a mu.. Zrobi³ jeszcze kilka kroków.spyta³. aktualnie wynosz¹cy nieco ponad piêæ tysiêcy dolarów. czy raczej klosza.pilnowana lepiej ni¿ skarbiec wujka Sknerusa. Zwin¹³ d³oñ w piê æ i uderzy³ w klosz.. . przyjaciele... jaki bêdzie mia³ kolor w wietle dnia. ¿e w marines coraz wiêcej miêczaków.B³azen . Cieszê siê. A poniewa¿ widzia³ ich pagony. jeszcze w³osy na karku nie stanê³y mu dêba. pogadajmy.Czy to aby dobry.. ale spróbowaæ musia³. Nad ca³o ci¹ zapewne czuwa³a armia. co ma robiæ.Cze æ. w rozkroku. Wszyscy zwróceni ty³em do miasta. Barbie nabra³ ¿ycia. Zobaczy³ ciemn¹ poziom¹ liniê wisz¹c¹ nad drog¹. Kamyki chrzê ci³y mu pod stopami. .Czo³em. Barbie nawet siê tego nie spodziewa³. Gotów by³ siê za³o¿yæ o ca³y stan swojego konta. ale ju¿ by³ blisko. W prawie ca³kowitej ciszy z pewno ci¹ us³yszeli nadje¿d¿aj¹cy samochód. z rêkami za³o¿onymi za plecami. Nie wiedzia³. . ¿e was tu widzê. w kraju? . Zaczyna³ mieæ dosyæ. Jeden z marines podskoczy³. marines! . ale zawsze co .Czy¿by my siê uporali z k³opotami w Afganistanie? ‾adnej reakcji. Jak pasek na rêkawie koszulki. Znowu cisza. Przez ca³y dzieñ wzbiera³a w nim z³o æ i oto . Farba w sprayu. . lecz ci tutaj nie nale¿eli do wojsk l¹dowych. czego siê dowiedzia³a od Coksa. . Ten ciemny pas wisz¹cy w powietrzu.Sk¹d wy tutaj. Czy raczej klosza.zawo³a³. ¿e czerwony.S³ysza³em. skoro jak¹ rolê odgrywa³ Cox. Nadal nikt nie zareagowa³. choæ zgadywa³. przys³aliby rangersów. A Barbie znajdowa³ siê ju¿ blisko bariery. Barbie nie s³ucha³.zawo³a³a Julia. ch³opaki! .mrukn¹³ jeden z mundurowych. I widzia³. podchodz¹c bli¿ej. kolor zagro¿enia. ale ¿aden siê nie obejrza³. Niewiele. wiedzia³. Sh umway powiedzia³a. C to. . Bardziej interesowali go ludzie strzeg¹cy bariery. pomy la³. .. bo gdyby sytuacja by³a naprawdê z³a.Spokojnie.zaczê³a Julia. ¿e Cox nazwa³ barierê kloszem. Jeszcze nie dosta³ gêsiej skórki.

. .Ej. .Barbie odwróci³ siê do Julii. Mnie wzywaj¹ obowi¹zki. bo sam u¿ywa³ takiego tonu. Zostawi³em w szufladzie. Ale nie dzi i nie tutaj. takie mamy rozkazy. . . ¿e us³ysza³ dowódcê. te¿ siê nie odwróci³. . . lepiej niech pani tego nie robi . by daæ jej upust. ale i tak ¿o³nierze kurczyli siê za ka¿dym razem. który to powiedzia³. gdzie jako æ powietrza jest s³usznie kwestionowana. W jaskrawym wietle Barbie dojrza³ na twarzy pani redaktor zastanawiaj¹cy wyraz: usta zaci niête w cienk¹ liniê wyra¿aj¹c¹ upór i zdecydowanie. Poda³a mu telefon. I nie widzia³em powodu. ¿eby teraz wieczorem go stamt¹d zabieraæ.Na pewno pani wie. Rozumiemy siê? . Barbie wiedzia³. Ale nie u¿ywam. które znalaz³o siê w opa³ach. wiêc to ty. nie? . ¿e to niemo¿liwe. cz³owieku. Chcê porobiæ trochê zdjêæ. kiedy próbowa³em znikn¹æ z miasta.Mo¿ecie sobie swoje rozkazy zwin¹æ w ciasn¹ rolkê i wetkn¹æ tam.Niech mnie pan powstrzyma .odezwa³a siê Julia z pogard¹.rzuci³a wyzwanie Julia.zyska³ szansê.Uspokój siê.Podnios³a g³os jeszcze bardziej. a w oczach ³zy. dobra.Marines .Te¿ pan powinien sobie kupiæ. bracie. . A je li chodzi o stanie ty³em do bariery. Lampa b³yskowa wypada³a blado w porównaniu ze wiat³em z reflektorów zasilanych potê¿nymi generatorami.Dobra.Podnios³a g³os.Wykonujemy rozkazy. gdy posy³a³a b³yskawice. pomó¿ nam. oni tylko wykonywali rozkazy.Ma pani ten telefon? Julia unios³a d³oñ z aparatem. Wiedzia³.Zw³aszcza interesuj¹ mnie kadry pokazuj¹ce ¿o³nierzy odwróconych plecami do miasta. . ona zaczê³a robiæ zdjêcia. Chocia¿ ten. potê¿nie zbudowany mê¿czyzna o szerokich barach. .odpar³ Barbie. . pomó¿cie koledze! . Przydaj¹ siê. . ¿e nie ma najmniejszego sensu zaczepiaæ ludzi w mundurach. W koñcu nie muszê byæ uszczê liwiony. ¿e musi pan sam wybraæ numer. Gdy wybiera³ numer z dziwacznym kierunkowym. Wielokrotnie. .Obawiam siê. Przy innej okazji z przyjemno ci¹ postawiê ci piwo albo skopiê ty³ek.Kupi³em . ale nie potrafi³ odpu ciæ. ch³opaki. .Jednorazowy. ¿eby j¹ us³yszeli ¿o³nierze stoj¹cy poza o lepiaj¹cym wiat³em. . .odezwa³ siê dowód ca.W koñcu jestem wydawc¹ miejscowego czasopisma. .Proszê pani.

Tak. Co nie do koñca stanowi³o potwierdzenie.Tytu³owanie mnie kapitanem nie dzia³a na pañsk¹ korzy æ. Barbie nadal by³ w kiepskim humorze. Cox powiedzia³. ¿eby pan tak¿e co zrozumia³. I chcia³bym. Barbie przeszed³ na krawêd drogi. 2 Pu³kownik Armii Stanów Zjednoczonych James O. po prostu Dale Barbara. Barbie i Julia Shumway mieli drob ne opó nienie i telefon zadzwoni³ dopiero za dwadzie cia jedenasta. Marines zak³adali obóz.Co u pana. poniewa¿ nie wybrzmia³a nawet po³ówka sygna³u. jestem te¿ wkurzony. muszê uprzedziæ: cokolwiek pan powie. patrzy³by pan im w oczy. mimo to musia³ siê roze miaæ. ja jej przeka¿ê. . a nie ogl¹da³ ich ty³ki. ¿eby sytuacja siê zmieni³a. lecz Cox wyra nie nadal czeka³.S³yszê ka¿de s³owo. ¿e bêdzie czeka³ z rêk¹ na s³uchawce o dwudziestej drugiej trzydzie ci. I jeszcze jedno. Julia przesta³a pstrykaæ. gdzie drogi numer sto dziewiêtna cie i sto siedemna ci e przecina³y granice miasta. Robi zdjêcia. obojêtne w jaki sposób. a dalej parking zape³niony wozami ciê¿arowymi. Jestem teraz po tej stronie.Czy dziennikarka jest z panem? . a poniewa¿ patrzê na plecy zgrai b³azeñskich marines.zapyta³ Cox. Niew¹tpliwie pocz¹tek udany. ¿e pagonów nie widaæ. Wierzy mi pan? . Z nowego miejsca zobaczy³ za ciê¿arówkami wielki namiot i mniejszy.Zrozumia³em. kapitanie Barbara? .Tak jest. A to oznacza³o. . Z tej strony panienka. . Julia nadal robi³a zdjêcia. którzy nie chc¹ mi spojrzeæ oczy.Halo. .Rozumiem. ale. Ostatnio dowodzê grillem oraz frytkownic¹ w miejscowej restauracji. .Wszystko w porz¹dku. . pomy la³. proszê pana. Nogi siê pod nim ugiê³y. . . kapitanie. Pewnie znacznie wiêksze przewidzieli w miejscach. wyra nie przeznaczony na sto³ówkê. z ca³ym szacunkiem. . co trzeba Cox tak¿e s iê roze mia³. ¿e sprawa nie zakoñczy siê szybko.Pewnie maj¹ nadziejê. gdy dawny dowódca Barbiego odebra³. I nie mam nastroju na towarzyskie pogaduszki. która najszybciej znajduje. tu Ken. albo spowodowaæ. Gdyby ci ludzie mogli wam pomóc. Ugrz¹z³em z rêk¹ w nocniku. pos³a³a Barbiemu u miech.

To jest nie w porz. jak wysoko siêga? . ¿e starczy jej rozumu.To wietnie . Barbie milcza³. odetn¹ nam dostêp do Internetu. którego Barbie nie spodziewa³ siê u niebrzydkiej republikanki. czy szczyt jest p³aski.. . choæ mocno w¹tpi³..90.. Nie ma miêdzy nimi wolnej . Na tak¹ g³êboko æ wkopali my siê na granicy Chester's Mill i tamtego miasta na pó³nocy. Na pewno g³êbiej ni¿ trzydzie ci metrów. Barbie westchn¹³. .Wszystko.Powiem jej.. . . Rzeczywi cie dok³adnie dopasowanych.W³asny g³os brzmia³ w uszach Barbiego dziwacznie. .Co pan mi powie? . czy zaokr¹glony. by wybraæ odpowiedzialnie.Pasuje. . ¿e jakie szesna cie tysiêcy metrów. które siê w g³owie nie mieszcz¹. co wiem .Szacujemy.Takie decyzje zapadaj¹ na znacznie wy¿szych stanowiskach ni¿ moje.‾e je li spróbuje pani przes³aæ te zdjêcia. .zainteresowa³a siê Julia. co wiedzia³ Albo s¹dzi³.Niech bêdzie TR .stwierdzi³ Barbie. Skupi³ siê na powrót na rozmowie telefonicznej. choæby do New York Timesa .Dobrze. . Tego jeszcze nie wiemy.stwierdzi³ Cox.Moim zdaniem starczy. Zdumienie odebra³o mu mowê.powiedzia³ Cox .Nazwali my to co kloszem . Tak nam siê w ka¿dym razie wydaje.Przy czym.TR . Nale¿a³oby raczej s¹dziæ..ale w rzeczywisto ci nim nie jest. . Ja tylko uprzedzam. ¿e wie.spyta³. ¿e z Internetem sta³o siê to samo co z naziemnymi liniami telefonicznymi.90.. je li bêdzie próbowa³a przes³aæ zdjêcia do kogo z zewn¹trz.. ¿e jest to rodzaj kapsu³y o krawêdziach dopasowanych idealnie do granic miasta.Ile mo¿e mi pan powiedzieæ? . .A je li chodzi o to. . Nie wiemy. . wobec tego zostañmy przy Barbie. . . ale to siê zmienia. ¿eby pu³kownik by³ sk³onny dzieliæ siê z nim rzeczywi cie wszystkim.Czy wiadomo. Przynajmniej na razie. pasuje? . Ogromne warstwy ska³ metamorficznych przedzielone na dwoje. Zaczêli my od ¿wirowej jamy g³êboko ci jakich dziesiêciu metrów. ile pani redaktor postanowi opublikowaæ. Julia uczyni³a gest. ze wzglêdu na dobro miasta mam nadziejê.. na przyk³ad do innych gazet. mo¿e siê okazaæ.A jak g³êboko. . Widzia³em obrazy spektroskopowe.. . .

Nie. Widzia³em. Oczywi cie badania dopiero siê zaczê³y. Na kilku spo ród stosunkowo niewielu ofiar w ludziach. Na przyk³ad na samolocie. wreszcie na wysoko ci ponad szesnastu tysiêcy metrów przelecia³y.Uda³o wam siê nad tym przelecieæ? .. . . Ludzie s¹ przera¿eni. Julia skoñczy³a robienie zdjêæ.Wobec tego sk¹d wiecie. Ale by³em skupiony na czym innym. ale widaæ miejsce zmiany.Mamy w departamencie wiarygodne ród³a informacji . stanê³a przy Barbiem. Sprawdzili my raporty sejsmograficzne ze stacji meteorologicznej w Portland i bingo. U¿yli my pocisków z g³owicami æwiczebnymi. Dwa stopnie w skali Richtera.Pu³kowniku.My my to zrobili? Nieudany eksperyment? Albo. ¿eby siê zatrzyma Ofiar w ludziach mamy stosunkowo niewiele. . Chcia³ w tym s³owie zawrzeæ ironiê.przestrzeni. . A je li przekroczy osiem kilometrów. Od czwartej po po³udniu puszczali my z Bangor F . nie daj Bo¿e. jak wysoko to siêga? Lasery? . Tego nie widaæ na radarach.Wiedzia³by pan. . póki siê w to nie uderzy albo jest siê tak blisko. Mo¿emy jedynie snuæ domys³y. natomiast wzd³u¿ granic le¿y mnóstwo martwych ptaków. Nie sposób powiedzieæ. I na ciê¿arówce. . .Fantastycznie .Sk¹d wiecie? Radary? . . Ale to nie my. ¿e to co siêga w g³¹b ziemi tak samo daleko jak powietrze. tam gdzie pó³nocna czê æ nieco opad³a.Chyba co s³ysza³em. one te¿ przechodz¹.15A. Czyli wiemy. I po zewnêtrznej. Jest pan winien prawdê temu miastu. . wrêcz zdêbia³. dziwne. ¿e nie stracili my ¿adnego my liwca. . o której siê t o sta³o. zdziwiony jestem. gdyby tak by³o? Cox nie odpowiedzia³ od razu. . I na trupach na szosie sto siedemna cie. czyja to sprawka? . Misja zakoñczy³a siê sukcesem. jaki test? Jest mi pan winien prawdê.Nie. czy jest w danym miejscu.stwierdzi³ przyciszonym .Ci¹gle siê odbija³y. lecz mo¿na zak³adaæ. ale by³ zbyt zdumiony. Tak miêdzy nami mówi¹c. O jedenas tej czterdzie ci cztery by³ wstrz¹s.Rozumiem. . ¿e nie s³yszeli cie. .powiedzia³ Barbie. i po wewnêtrznej stronie.Nie wiemy. ¿e ju¿ za pó no na to.Wiem..Ostatecznie nic nie wiemy.Nieca³e dwie godziny temu.

¿e emisja spalin. . .Nie wiemy.Woda przechodzi .Skutki ogrzewania olejowego nie powinny stanowiæ szczególnego zagro¿enia podj¹³ Cox..Musia³em spytaæ. Jajog³owi zrobili test z dmuchaniem. ale na razie nie wiemy. .stwierdzi³ Cox.Barbie us³ysza³ nieco przyg³uszony szelest kartek papie ru. . razem z pajacowatymi marines. ¿e uda³o im siê okre liæ wysoko æ przeszkody Mo¿e dojdziemy i do wody. Tak czy inaczej powietrze przechodzi z nacznie swobodniej ni¿ woda.. Gdyby mu kazano staæ tutaj na warcie w ch³odn¹ jesienn¹ noc.Nikt tu nie bêdzie daleko je dzi³.. ale rozkaz to rozkaz. toby sta³.Góra jedena cie . ten fakt wywrze ca³kiem niema³y wp³yw na pogodê. I oczywi cie dzia³a to w obie strony.. A po przek¹tnej. Zdaje siê. Sk¹d mamy wiedzieæ? .Nic z tego. Nie wchodz¹ i nie wychodz¹.zirytowa³ siê Cox. .W niewielkiej ilo ci.g³osem.O kszta³cie idealnie dopasowanym do wyznaczonych przez cz³owieka granic miasta? Z uwzglêdnieniem ka¿dego cholernego za³omka? . ale jednak nie ca³kiem. Na granicy z Harlow..Cz¹stki? . ¿e prawie ka¿dy w mie cie ma piêkny.. Czy klosz jest przepuszczalny? Co wiecie na ten temat? . . .Powietrze przedostaje siê w znacznie wiêkszym stopniu. kosztowny piec olejowy.. ¿e Cox mówi³ prawdê. . tyle ¿e nikt nie potrafi przewidzieæ.zapyta³ Barbie. chocia¿ sam widzia³ dziwaczne efekt spotkania wody z przeszkod¹. Co oznacza.. O ile mi wiadomo.. W tej chwili tak s¹dzimy.Podejrzewam. . . Cz¹stki sta³e nie przechodz¹. my o tym wiemy.Jest jaka szansa. W koñcu i on musia³ s³uchaæ rozkazów. w Arabii Saudyjskiej ludzie przyklejaj¹ na zderzakach plakietki z napisem KOCHAM .Za mia³ siê nieweso³o. em. do jakiego stopnia i na ile wam zaszkodzi. Ale móg³ te¿ k³amaæ.Jak to mo¿liwe? O to te¿ musia³ spytaæ. . ¿e mierzyli ci nien ie powietrza pocz¹tkowe i strumienia odbitego. . Mo¿e Chester's Mill zmieni siê w Palm Springs. Mo¿liwe. Ludzie poklepuj¹ siê po plecach uszczê liwieni. To samo dotyczy Group Nine w Langley i paru innych uk³adów.Je li kto w Agencji Bezpieczeñstwa Narodowego pierdnie. zwrócony do bariery plecami. Ustawili my stacjê monitoruj¹c¹ na granicy. . . Mog³oby mu siê to nie podobaæ. .Pracujemy nad tym niespe³na dwana cie godzin. .A powietrze? . które nigdy nie otar³y siê panu o uszy. Chester's Mill ma pewnie z piêæ kilometrów w najszerszym miejscu. ¿e to zjawisko naturalne? ..Spojrza³ na Juliê.podrzuci³a.

Uchwalono przez aklamacjê. w ka¿dym razie ci. ¿e mamy do czynienia ze swego rodzaju polem si³owym. A skoro przypadkiem mamy w mie cie zas³u¿onego ¿o³nierza.Sezon grzewczy zaczyna siê. czy mu siê to podoba³o. . . Barbie. ¿e mo¿emy paliæ drewnem. ¿eby rozpaliæ ogieñ.Barbie zamilk³ na moment.Bêdzie wia³ wiatr? . Niech mnie pan zapewni. Zapasy oleju macie pewnie solidne. Zreszt¹ dzwoniê te¿ z tego powodu.Pani Shumway podpowiada. wszyscy siê zgadzaj¹.. . . .mrukn¹³ Barbie. co w naszej mocy. Scotty.Tak pan my li? To niech pan tu zajrzy. macie sporo drzewa i nie potrzebujecie elektry czno ci. Jeden z nich porówna³ miejsce tego czego do punktu osadzenia r¹czki w parasolu.Pani Shumway mówi. . .Musicie zachowaæ ostro¿no æ. ale z drewna powstaje popió³.Mo¿emy opalaæ drewnem . ale nowoczesne piece olejowe potrzebuj¹ te¿ sta³ego dostêpu do elektryczno ci. lecz na niewiele wam siê zdadz¹. poprawi³ go Barbie w my lach.. Niestety wszystko wskazywa³o na to.Naszym zdaniem to jest mo¿liwe.Wszyscy oni twierdz¹ unisono.przyzna³ Cox. . By³ego ¿o³nierza. ¿e pole si³owe nie bierze siê znik¹d. Musi je powodowaæ co . ¿e w po³owie listopada.Mniej wiêcej. ¿e wcielili go na nowo do s³u¿by. . mo¿e bêdê dysponowa³ przynajmniej jak¹ teori¹. A to substancja kancerogenna.Uwa¿acie. . kiedy bêdzie minus dziesiêæ i zawieje lodowaty wiatr.. Nasi m¹drale.Naprawdê robimy.. bior¹c pod uwagê bliski sezon grzew czy. .w³¹czy³a siê Julia.Niewa¿ne.Ca³kiem jak w Star Tricku . Jajog³owi uwa¿aj¹ opcjê z centrum za znacznie bardziej prawdopodobn¹. . co znajduje siê albo blisko. których zdo³ali my do tej pory ci¹gn¹æ. G³osem ludu.który w Iraku specjalizowa³ siê w znajdowaniu fabryk bomb nale¿¹cych do Al - . Jasne. . ¿e do tej pory bêdzie po wszystkim. .. Na d³u¿sz¹ metê mo¿e siê to okazaæ korzystne ze wzglêdu na zanieczyszczenie powietrza. . albo wrêcz w jego centrum.Piêtnastego listopada . . .NOW¥ ANGLIÊ.Zabierz mnie st¹d..odpowiedzia³a...Barbie spojrza³ wyczekuj¹co na Juliê. Proszê mówiæ dalej. czy nie.. .. Rozsta³ siê z armi¹ pó³tora roku wcze niej. ...Niech mnie pan spyta jutro.Nie wiemy . kapitanie.. . ¿e to sprawka kogo z miasta? .Niech pan mu to powie.S³ucham? .

przyhamowa³ go Cox. I w cholerê z czynnikami rakotwórczymi.To w³a nie jest priorytetem wszelkich dzia³añ.powiedzia³ Cox. .Mam inne wyj cie? . odwróci³ siê do Julii Shumway. tutaj wszystko stanie na g³owie. które mog³o oznaczaæ nagrywanie rozmowy. . Trzyma³ telefon tak mocno.Ale ty i tak najszybciej znajdziesz.Oczywi cie. bêd¹ palili drewno. . Spróbuje pan? . . Niech pan znajdzie generator. Barbie u wiadomi³ sobie. 3 W drodze powrotnej. i unieruchomi. .Akurat w tej kwestii nasze interesy s¹ zbie¿ne.Ale Wuj Sam i tak chce to mieæ . . A do tego niezbêdny by³ propan. .Nie bêdê prosi³.Ken.To co . tyle ich potrzebowali ludzie. Ka¿de dostêpne. podbita tylko dyskretnym buczeniem. Niech p an go znajdzie tak samo. jad¹c to w ciemno ciach. Tyle ich minêli. Jasne. . ¿e ma³o go nie zgniót³.Kaidy. W po wiacie z deski rozdzielczej wydawa³a siê zmêczona i posêpna.stwierdzi³ Barbie.O ile jest tutaj.Po co ten melodramatyzm? . Jedno wiedzia³ z ca³¹ pewno ci¹: ludzie bêd¹ palili drewno.. co siê da³o us³yszeæ.powiedzia³ wreszcie. W moim przypadku nie istnieje co takiego jak wolna wola. .. ¿e propan i akumulatory w³a nie sta³y siê w Chester's Mill cenniejsze ni¿ z³oto. . je¿eli gdzie tam u was jest. Czyli w zasadzie chodzi o generator. jak znajdowa³ fabryki bomb. co trzeb a.To prawda . Cox nie pieszy³ siê z odpowiedzi¹.Ja nie widzê. prawda? Bo takie urz¹dzenie mo¿e zmieniæ wiat. ale ja jestem ¿o³nierzem. gdy mijali ciemny kszta³t wi¹tyni Ko cio³a Chrystusa Odkupiciela. . Barbie siê roze mia³. Nie móg³ inaczej. ¿eby pani zapomnia³a o tym. co wytwarza pole si³owe. Podci¹gnie siê ich pod nieuniknione straty. D³u¿sz¹ chwilê trwa³a ca³kowita cisza na linii. co to w³a ciwie takiego ani kto to skonstruowa³. Los mieszkañców tego miasta jest spraw¹ drugorzêdn¹. . . panienko. ale jedn¹ . ¿eby mieæ wiat³o i ciep³o. Znajdowa³ je i likwidowa³. Kiedy zrobi siê zimno i zabraknie gazu.Nie wiemy. Bêdzie po problemie.

. Mieszkam nad redakcj¹ gazety. Jak d³ugo potrwa ten stan? . ale w³a nie tak my li. Generator zosta³ odliczony od podatku . Czego nie pojmuj¹ na przyk³ad w New York Timesie . a potem szosê sto dziewiêtna cie mieli wy³¹cznie dla siebie.Przepraszam. nie rozumiem. dzi jednak by³o inaczej. .wietnie. .Zatrzymam to dla siebie.To niech pani kupi miêso. Zastanowi³a siê nad jego s³owami. jakiej rady udzieli³ w³a cicielce restauracji. Nie znoszê tego sklepu. miêso. mimo wszystko ci¹gle by³o ich sporo.Przypomniawszy sobie. im szybciej znajdzie pan generator. Pewnie tam bêdzie razem z Ansonem Wheelerem. którzy prowadzili jedn¹ rêk¹. .Rozumiem . jak szukaæ generatora? . . . Miêso. miêso. . Miêso i ¿ywno æ w puszkach. .¿e czasem dobro publiczne jest wa¿niejsze ni¿ wietny artyku³.Siêgnê³a praw¹ rêk¹ do ty³u i poklepa³a Horace'a po ³bie.Proszê pozdrowiæ Rose Twitchell. jakby go chcia³a pocieszyæ. . Do centrum mieli ju¿ niedaleko. za mia³ siê pod nose . bêdzie jutro otwarty? .Je¿eli ma pani w domu generator. Kto z miasta. .wiadomo æ chyba powinna pani zachowaæ dla siebie. tym krócej bêdê musia³a robiæ zakupy w Food City. .‾e generator mo¿e ewentualnie byæ w mie cie. .Ba! . Nadal g³aska³a psa. . to kto musi go obs³ugiwaæ.Oczywi cie.No to siê wybiorê na niedzielne zakupy .. . Puszki i miêso. . I nie bêdê przesy³a³a zdjêæ poczt¹ elektroniczn¹.Jak pan s¹dzi. W bardzo ³adnym mieszkaniu.. W oknach pali³o siê znacznie mniej wiate³ ni¿ zwykle.Tak. . ten klosz. . . .podjê³a Julia .Raczej tak. Ludzie zwykle reaguj¹ na zmiany do æ opieszale.Czy pañski pu³kownik da³ panu jakiekolwiek wskazówki. Zwykle Barbie robi³ siê nerwowy przy ludziach.zastanowi³ siê Barbie.Poniewa¿ je li rzeczywi cie istnieje generator wytwarzaj¹cy pole si³owe. Calutk¹ Little Bitch Road.oznajmi³a z dum¹. .Cox nie uj¹³ tego tak dos³ownie.A przy tym.powiedzia³a z namys³em.Wygl¹da³a na przestraszon¹.I tak powinny najpierw ukazaæ siê w Democracie .

Pewnie kopiê pod sob¹ do³ek.Jak pani s¹dzi. do mieszkania nad aptek¹. Wystarczy jeden artyku³ i parê zdjêæ. Znowu jak dawniej.Ale¿ jak najbardziej. po czym spyta³: .‾ywno æ w puszkach sprzed piêædziesiêciu lat musi byæ smakowita. je li dobrze pamiêtam. . bo trzeba bêdzie nie tylko gotowaæ. od piwnic po strychy. . Tak czy inaczej licznik Geigera tam jest. .Ma pan ochotê i æ ze mn¹ do redakcji? . znajduje siê w nich odpowiednia pozycja. Rzeczywi cie. .Albo w Alas. Czeka³ go ciê¿ki dzieñ. . a nie ulotki reklamowe na jesienn¹ wyprzeda¿ u Burpeego. Chocia¿ je li wróci do siebie. Ostatnio sze æset.O niczym siê nie dowie . I od biedy radzê sobie z parzeniem kawy. Ca³kiem przestronny.Obejrzy pan sobie przemówienie prezydenta.. Pó³ piêtra ni¿ej wybudowano schron. Oczywi cie tak¿e wyposa¿enie dostarczone przez rz¹d. . a ja zacznê przygotowywaæ materia³y do druku.Zerknê³a na Barbie go. mnóstwo pó³ek zastawionych jedzeniem w puszkach. Zapasy siê co jaki czas wymienia. Jest tam co na kszta³t spi¿arni. Szybko siê uporam z brudn¹ robot¹. no i z pó³ tuzina ³ó¿ek. robi siê je co cztery lata.stwierdzi³ Barbie. . ale siê przyznam: mam doskona³e kwalifikacje na pomocnika wydawcy. I on o tym wie.Owszem. Przy czym James Rennie traktuje ca³e wyposa¿enie ratusza. Miêdzy innymi licznik Geigera.powiedzia³ Barbie. . . Barbie zastanowi³ siê nad propozycj¹. inwentaryzacja przedmiotów zgromadzonych w schronie.Jak w Ostatnim brzegu . do czego panu to urz¹dzenie potrzebne. Zdjêcia Pete'a przywodz¹ mi na my l Fuhrerbunker. A po jedenastym wrze nia zainstalowano w podziemiach ratusza generator. Szukanie ró¿nego gówna nale¿a³o do moich obowi¹zków. ponure miejsce. W podziemiach ratusza. W podziemiach ratusza znajduje siê spora sala konferencyj na oraz niewielka kuchnia.Nie jest tak le. Dodano go w latach piêædziesi¹tych. znajdê tu gdzie licznik Geigera? . . Barbie przerwa³. Dok³adnie rzecz bior¹c na poziomie minus pó³tora. ale i zadawaæ pytania.Niemo¿liwe! Julia roze mia³a siê g³o no. .Nie. jako w³asno æ osobist¹. Wystarczy sprawdziæ raporty miejski e. wszystko po staremu. Babylon . Sherlocku. Trzy lata temu napisa³am artyku³ na ten temat. kiedy wywalali my kupê szmalu na próby wyeksmitowania siebie do piek³a. Jest tam schron atomowy.spyta³a. Przyjê³a to bez komentarza. Zwiêz³e informacje na lokalne potrzeby.Dobrze. czy uda mu siê zasn¹æ? . a Pete Freeman zrobi³ zdjêcia. Swego czasu warte by³y trzysta dolarów. wiêc bêdzie chcia³ wiedzieæ.

a Barbie przybi³ pi¹tkê. ale popad³ w rozsypkê u schy³ku lat osiemdziesi¹tych.zgodzi³ siê Barbie. z dwóch bardzo ró¿nych ko cio³ów. Podnios³a praw¹ d³oñ. która s³u¿y³a swemu stadku rad¹ zza pulpitu mównicy w ko ciele kongregacyjnym.odezwa³a siê Piper. . Wielebna Libby.Na pewno nie zaszkodzi. Swego czasu by³ jeszcze Ko ció³ unitariañski. Julia westchnê³a i pokiwa³a g³ow¹. a garstka miejscowych ¿ydów. Za ni¹ u³o¿y³a siê Clover. ci¹gle jeszcze w sobotnim roboczym ubraniu i nadal w nim piêkna mimo lat czterdziestu piêciu.Jasne . .To by³oby zbyt ³atwe. . w którym znajdowa³a siê redakcja Democrata . jak by to okre li³ Jim Rennie. . My li pan.Chodzi mi o ten generator rodem z powie ci science fiction. ju¿ nie wierzy³a w Boga. Wielebna Piper Libby. Tymczasem wiara Lestera Cogginsa siêgnê³a poziomu mêczeñstwa albo szaleñstwa. pad³o tego wieczoru na kolana.Nie . Dwoje miejskich duszpasterzy. gdy zaistnia³ klosz. choæ z nikim siê t¹ informacj¹ nie podzieli³a. Nieobecny . A mo¿e w jego wypadku oba s³owa okre la³y ten sam stan. Katolicy je dzili do Naszej Pani w Motton. ale ka¿de z nich znajdowa³o siê w ca³kie innym stanie ducha oraz umys³u i mia³o zupe³nie odmienne oczekiwania. . 4 W dniu. je li odczu³a potrzebê duchowego pocieszenia. udawa³a siê do Kongregacji Beth Shalom w Castle Rock. lepia mia³a na wpó³ przymkniête.Czy pomo¿e panu. . nie do publicznej wiadomo ci? .odrzek³ w koñcu. owczarek niemiecki wspar³a nos na ³apach.Witaj. oba nastawione na bogów protestanckich. Aktualnie w jego domu modlitewnym mie ci³a siê ksiêgarnia po³¹czona z antykwariatem.. . na terenie Chester's Mill znajdowa³y siê tylko dwa ko cio³y. klêcza³a przed o³tarzem w nieomal ca³kowitych ciemno ciach. Mill New & Used Books. Potem chwyci³a go za rêkê. w tym czasie zd¹¿yli zaparkowaæ przed frontem budynku. poniewa¿ w ko ciele nie by³o generatora.Mogê zadaæ jeszcze jedno pytanie. chocia¿ ka¿dy w zupe³nie innym stylu. Zreszt¹ i tak nikomu ju¿ na nim nie zale¿a³o.Zosta³ pan przyjêty. ¿e go znajdzie? Barbie zastanawia³ siê nad odpowiedzi¹ do æ d³ugo. je li bêdê siê modli³a za powodzenie misji? .

¿adnego dudnienia basów zespo³u graj¹cego w weekendowy wieczór w Karczmie Dippera (ka¿dy by³ reklamowany jako przyby³y prosto z Bostonu). który mu siê spodoba³. Powiniene . ‾ywiê nadziejê. Nawet jej siê to podoba³o. . W ko ciele by³o cicho. spraw.. chcê j¹ wykonywaæ jak najlepiej. Tak czy inaczej oboje wiemy. jak mawiaj¹ bohaterowie starych filmów. zawsze w samotno ci. Wiêc pewnie ju¿ Ci ra niej. ani konsekwentnego uwielbieni a dla samej idei. Nie mia³a latarki.marna szansa.rzuci³a. czy rzeczywi cie j¹ masz. przyznajê to bez najmniejszych oporów. czuj¹c jej nastrój.. w jakiej sytuacji siê znalaz³am. na ziemi.. ¿e rozumiesz. ¿e tam jeste . . ¿eby mi ods³oni³ swoj¹ wolê. i jeste .Wiesz. Zbyt cicho . Wokó³ ko cio³a tak¿e.Dlatego ¿e. gdyby j¹ mia³ i w ogóle jednak gdzie tam by³. ¿ebym powiedzia³a ludziom co . Dlatego ¿e. Mieszkañcy Nowej Anglii nie znosili publicznych ³ez u kap³anów i polityków. którzy przyjd¹ szukaæ pomocy boskiej. .Nie bêdê Ciê prosi³a. Clover. proszê Ciê. bo zawraca³am Ci g³owê do æ czêsto.. Tylko tyle mamy. . .Mamy k³opoty. bo ju¿ nie jestem przekonana. . Latem by³ On: Mo¿e i Wszechmocny. pomó¿ mi.. z logo. Zak³adaj¹c. gdy z oczu pop³ynê³y jej ³zy. przyznajê. Amen.. w koñcu zawsze istnieje taka mo¿liwo æ. zaskomla³a. Ale na wszelki wypadek. tylko teraz. Nastêpny wielki . Krzy¿ czêsto kojarzy³ siê jej z chevroletem bowtie. A jednak przed nim siê modli³a. Co im da nadziejê. Chcia³abym pomóc ludziom..Chod . Nie na ¿ycie w niebie. . ale nie przewidywa³a ¿adnych k³opotów z dotarciem do wyj cia bez obijania goleni. tu. Piper kaza³a suce byæ cicho i zwróci³a siê ponownie do o³tarza.Za pó³ godziny przemawia prezydent. lecz zawsze jaka . Nie oszukiwa³a siebie ani w kwestii swojego braku wiary. i ¿e Ciê choæ trochê obchodzimy. Brzmia³o nie le. co im pomo¿e. ale nie o tym chcia³am mówiæ. Wsta³a. Zna³a to wnêtrze jak w³asn¹ kieszeñ. to chyba jest wirem. przyjacielu.. Kocha³a ten ko ció³. Wcale siê nie zdziwi³a. ¿e jutro bêdzie tu pe³no ludzi. my ¿yjemy na ziemi.. Tak¹ mam pracê.Westchnê³a..Takim imieniem zwraca³a siê ostatnio do Boga. Je¿eli cz³owiek takie symbole postrzega jako boskie.. Wcze niej nazywa³a Go Wielkim Niewiadomym. co siê dzieje. które powsta³o bez szczególnej przyczyny. Clove . Czy s³ysza³a tak¹ ciszê w Mill w sobotni wieczór? Ani ladu warkotu silnika samochodowego. jak na pewno wiesz. bo ja ani w z¹b.. dlatego ¿e jaki facet sto lat temu zobaczy³ na hotelowej tapecie w Pary¿u kszta³t.. . Ostatnio pop³akiwa³a coraz czê ciej. ot.

zbudowany z kosztownego czerwonego klonu. bo przed trzema laty straci³a w wypadku mê¿a i obu synów. przed nim sta³a ambona. na której Lester czasami grywa³ osobi cie. Tego. i to tak nowiutki. Suka posz³a za ni¹ pos³usznie. W efekcie wygl¹da³ na nie wiêcej ni¿ trzydzie ci piêæ lat. Podwy¿szenie dla chóru znajdowa³o siê po prawej stronie. choæ nawet o tym nie wiedzia³. zarówno dziêki genom. W czasie mszy. rozgrywa³a siê scena znacznie bardziej dynamiczna. a przy tym pozbawiony ozdób. w czym pomaga³o mu rozs¹dne stosowanie kosmetyków do w³osów firmy Just For Men.ooo¿e! .pomarañczowym boku ci¹gle jeszcze widnia³y metki. Dom modlitwy. Lester modli³ siê ekstatycznym tremolo u¿ywanym przez telewizyjnych g³osicieli prawdy Chrystusa.nieobecny. natomiast Lester Coggins nigdy siê nie o¿eni³. przez wyznawców uczêszczaj¹cych do wi¹tyni Chrystusa Odkupiciela nieodmiennie nazywanej drog¹ numer trzy. na pulpicie le¿a³a tylko Biblia. Piper Libby by³a samotna. w którym pracowa³ Lester Coggins. rozjarzona jasnym wiat³em elektrycznym. Pos³uchamy go przez radio samochodowe. za ko cio³em. Nie zdawa³ sobie z tego sprawy. bo jako nastolatek prze¿ywa³ koszmar masturbacji i ujrza³ na progu sypialni Mariê Magdalenê. nieomal nagi. by³ zaopatrzony w generator. zmieniaj¹c imiê Najwa¿niejszego jak za zbyt mocnym naci niêciem peda³u ekspresji w gitarowym harmonizerze ze zwyk³ego Bo¿e w Booo . poniew a¿ nigdy w ¿yciu nikt go w takiej sytuacji nie s³ysza³. wtedy Lester mówi³ do Pana tonem. tak¿e pomalowanym na pomarañczowo. ¿e na jego ja skrawo . a noc¹ jako s³up ognia. Zainstalowano go w osobnym budyneczku. jak i wytê¿onym wysi³kom. który postêpowa³ przed swoim ludem za dnia jako s³up ob³oku. Za plecami Lestera ci¹gnê³y siê potrójne rzêdy ³aw. Natomiast kiedy by³ naprawdê zmartwiony. by utrzymaæ wi¹tyniê swego cia³a w doskona³ym stanie. Ko ció³ by³ prawie tak nowy jak generator. ale by³ w doskona³ej formie. W modlitwach Prywatnych czasem te¿ mu siê zdarza³o wpadaæ w tê kadencjê. Lester skoñczy³ piêædziesi¹t lat. wolna od rozterek religijnych. Naprê¿one miê nie rysowa³y siê wyra nie pod skór¹. Mia³ na sobie jedynie spodenki gimnastyczne z nadrukiem klubu sportowego Ora³ Roberts Golden Eagles na prawej nogawce. Na szkar³atnej kotarze wisia³ krzy¿. . który przypomina³ warkot psa szykuj¹cego siê do ataku na intruza. gdy rzeczywi cie potrzebowa³ rady Boga Moj¿esza i Abrahama. miêdzy innymi gitarê Stratocaster. których odprawia³ piêæ w ci¹gu tygodnia. tam te¿ ustawiono instrumenty. niedaleko magazynku. 5 Przy Little Bitch Road.oooh .

. . jak ju¿ bywa³o. b³agam Ciê w imiê ukrzy¿owanego i zmartwychwsta³ego Jezusa. P³ynnie podnosi³ i zgina³ rêkê.Bo¿e. do czego mnie ten cz³owiek namówi³. wys³uchaj mojej modlitwy! Us³ysz moje s³owa.. nastêpny. Tak zrobiê. my. W jednym rêku trzyma³ d³ugi ciê¿ki sznur. ilu by³o uczniów Chrystusa.. Równocze nie przera¿aj¹ce i przera¿aj¹co rozkoszne. zaczeka³ Czeka³ i modli³ siê z Twoimi owieczkami o to. mo¿e. na którym zawi¹zano dwana cie wêz³ów. uprawiali seks i brali narkotyki. drugi. zosta³ zabarwiony na czarno. i grzechy. ¿e ta przedziwna kl¹twa nie nast¹pi³a z powodu jego grzechu? Tak. jest jak potê¿na burza.. Wielebny robi³ to nie po raz pierwszy. a tylko to jedno zosta³o dotkniête straszn¹ kar¹ bosk¹. ale wie lu.. wys³uchaj mej modlitwy.. k³ad¹c na ziemiê nie jeden k³os. Uk¹szenia bólu jak jêzyki ognia. tañczyli. grzeszyli my. Us³ucha³em Jima Renniego i uwierzy³em w jego k³amstwa. W Mill ¿yli te¿ inni grzesznicy. O wszystkim tym wi edzia³ a¿ za du¿o.. Zacz¹³ siê biczowaæ. a oto cena tej wiary i jest teraz. których dopu ci³em koniec mojego kap³añstwa.. bym zaczeka³.zacz¹³ swoim warkotliwym g³osem wiadcz¹cym. która zmiata zbo¿e z pola. ¿e taka czasie. Z pewno ci¹ zas³ugiwali na karê. Bo¿e wys³uchaj mojej modlitwy! wist..Panie. Je li taka jest Twoja wola. jak pokrzywa. lecz wielu. . wyznam grzechy. jutro przed wiernymi wyznam.. potem przez prawe. . Sznur uderza³ w poznaczon¹ licznymi bliznami skórê pleców jak trzepaczka. uwierzy³em. ale nigdy dot¹d z tak¹ si³¹. Istnia³a. mieszkañcy tego miasta. Mkn¹ce przez cia³o cie¿kami nêdznych ludzkich nerwów. Chocia¿ by³a ma³o prawdopodobna. Wkrótce miê nie ramion pokry³y siê potem. by jarzmo siê sam. na biczowanie. Ludzie przeklinali. Dziewi¹ty.. co robiæ. Ale bêdzie to oznacza³o jest Twoja wola w tym trudnym i przekona³ siê. Panie. . Ale przecie¿.Bo¿e. ale tak by³o w ka¿dym mie cie. ¿e modli siê naprawdê. co bêdzie dalej.Panie. a trudno mi uwierzyæ. Nie jeden p³aci za swój grzech. Je li Twoj¹ wol¹ jest. a ja jestem najwiêkszym spo ród grzeszników. wiedzia³ o tym doskonale. jeden.Bo¿e. tyle. wys³uchaj mej modlitwy . Smaga³ sznurem po plecach. Nierychliwy Twój gniew. najpierw przez lewe ramiê. lecz wszystkie. Tak. muszê wiedzieæ. Zasia³em wiatr i burzê zbier nie ja jeden. Czy istnia³a mo¿liwo æ.. symbolizuj¹cy Judasza. Znalaz³em siê na rozdro¿u. które pope³nili my razem. nie by³ przecie¿ naiwny. zosta³o z nas zdjête.. . lecz gdy na nas spadnie.

Przesta³ siê biczowaæ. ukrzy¿owanego w hañbie i zmartwychwsta³ego w chwale. cz³owiecze marny. Opad³a mu na piersi czerwon¹ podkow¹. Nie zatrzymuj siê tutaj. gdy dzieciêciem bêd¹c. Panie? .powiedzia³ Lester. Trafi³ na rozdzia³ dwudziesty ósmy Ksiêgi Powtórzonego Prawa. . Pytam w imieniu Twojego Syna. teraz bardziej ni¿ kiedykolwiek.Ci ludzie mnie potrzebuj¹. Do wiêtej ksiêgi podejd . po czym rozwar³ powieki i pochyli³ siê nad ksiêg¹. Panie. oszczêd mi tego! Chocia¿. staraj¹c siê nie otworzyæ Biblii zbyt blisko rodka. w zabiegach swoich nie bêdziesz mia³ powodzenia . Czu³ ciep³e. ograbiany. Wtedy Pan przemówi³ ponown ie. Panie. Stale bêdziesz napastowany.po omacku jak niewidomy idzie po omacku w ciemno ci. I nie by³a jasna. jak wówczas.. Czeka³... co mu kazano. Wzniós³ mokr¹ od ³ez twarz ku dachowi ko cio³a z widocznymi belkami. Zawiesi³ linê na szyi..Niech siê dzieje wola Twoja. Dam ci znak.Panie. przemówi³ Pan do Lestera Cogginsa. I Pan odpowiedzia³.. by odsuniêty zosta³ od myc h ust ten puchar goryczy. Kilka sup³ów na linie siê zaczerwieni³o. skoro taka jest Twoja wola. . ¿e mnie potrzebuj¹. aby ujrzeæ. je li taka jest Twoja wola. szuka³e w niej pociechy po snach grzesznych. i zamkn¹³ otwart¹ Bibliê.Natychmiast.Tak. W po³udnie bêdziesz szed³. Po omacku przeci¹gn¹³ palcem w dó³ po wybranej stronie.spyta³ Lester. Wiesz. .szepn¹³ i czyta³ dalej. I wiersz dwudziesty ósmy. Krew sp³ywa³a strumykiem wzd³u¿ krêgos³upa. zwil¿a³a gumkê w spodenkach. Niepokój serca by³ zapewne wskazany. lepot¹ i niepokojem serca . . Otwórz moj¹ ksiêgê. . Stan¹³ przy pulpicie. je li taka jest wola . b³agam Ciê. . a mo¿liwe. bo tam by³y najgorsze fragmenty Starego Testam entu.Ju¿ idê .. I zaiste.. Warkotliwy ton g³osu modlitewnego sta³ siê nieco g³o niejszy. ¿e móg³by siê modliæ publicznie w tak sk¹pym stroju). daj mi znak. Przeczyta³ wobec tego wiersz dwudziesty dziewi¹ty.. teraz i zawsze. jakby siê mia³ modliæ z wiernymi (ale w najgorszych koszmarach nie przewidywa³. Lester zrobi³. ale reszta nieco zbija³a z tropu. co zobaczysz. Panie.Czy o lepnê. ¿e musia³by je zastosowaæ. .Panie. niech siê dzieje wola Twoja. Pan tknie ciê ob³êdem.. Lesterze. . . b³agam. a nikt ciê nie bêdzie ratowa³ . .. uspokajaj¹ce strumyki krwi na plecach. je li chcesz. Wiêc.

Czu³ siê znacznie lepiej. bo teraz twoje oczy widz¹ wyra niej ni¿ zwykle. o niczym nie wiedz¹c. czy to jest twój znak? Taa. Pan przemówi³ do niego raz jeszcze. Prawdziwy cud. Kapie z ciebie na pod³ogê.Twoja. . gdy dotar³y do niej tragiczne wie ci. Dotkniêtego szaleñstwem lepca. Kiedy ¿y³. id spaæ.. Lester. Nie modli³ siê wtedy. Na razie bêdzie mówi³ tylko ogólnie o b³êdach. Bo by³a sama. By³a cz³onkini¹ Pierwszego Ko cio³a Kongregacyjnego ca³ym sercem i dusz¹. Panie. Mo¿e dlatego. Powtarza³o siê jedynie odniesienie do lepoty. U wiadomi³a to sobie ostro i bezwzglêdnie tu¿ po powrocie do domu. ale s³owa . Bêdzie tam le¿a³ w trumnie. ¿eby jej m¹¿ razem z ni¹ chodzi³ do w³a ciwej wi¹tyni.. a Piper Libby po¿egna go modlitw¹.Panie. Teraz Howie znajdzie siê w ko ciele po raz ostatni. a kiedy go zobaczysz. Porozmawiamy o tym pó niej. 6 Brenda Perkins s³ucha³a WCIK. byæ mo¿e. ale najpierw jeszcze wytar³ z drewnianej pod³ogi za pulpitem plamki krwi.Nie.ulubione powiedzonko matki.. zaprawdê. rozp³aka³a siê na g³os. Natomiast nigdy dot¹d jej noga nie posta³a w Chrystusie Odkupicielu. G³os Boga. lecz rozpamiêtywa³ przeczytane wersy. Które z dwojga wydaje ci siê bardziej prawdopodobne? Lester raz jeszcze przeczyta³ tekst ksiêgi. Lester pos³ucha³ s³ów Pana. Musi opatrywaæ znaku. Co ci ukaza³em? . . zaprawdê. który oszala³. a teraz.. Pierwszy raz od chwili. Równocze nie bêdzie mia³ oczy szeroko otwarte.Co tam jest o szaleñstwie. lecz nie o twojej lepocie tu mowa. poniewa¿ jej m¹¿ lubi³ tê stacjê. kobiety lub mê¿czyzny. spowodowa³y powstanie tej dziwnej bariery miêdzy Mill a wiatem zewnêtrznym. Spotkasz lepca. I o lepocie. ¿e dopi teraz mog³a. Taa. wiêc dba³a o to. Spójrz wiêc ponownie. Uczyni³ to na kolanach. które. Za jego ¿ycia. . wtedy powiesz wiernym o planach Renniego i o swojej w nich roli Obaj musicie daæ wiadectwo. Czy ty dzisiaj og³upia³? Kap³an szeroko otworzy³ oczy.

miej w opiece mamusiê i tatusia.. Otrzymacie je ode mnie. Chcia³a nawi¹zaæ z Howiem jaki kontakt. Nigdy nie splata³a d³oni przy modlitwie. obaj u brani w zielone koszulki zawodów sportowych sponsorowanych przez aptekê Sandersa. . Teraz ¿a³owa³a ka¿dego k¹ liwego s³owa.I pewnie zaraz bêdziesz chcia³ nam sprzedaæ jaki most. Na wszelki wypadek . a Brenda obejmowa³a ich obu. Rozszlocha³a siê jeszcze g³o niej. Zdjêcie zosta³o zrobione tego roku. Na ty³ach domu mrucza³ generator. Szlochaj¹c. Proszê Ciê. osunê³a siê na kolana przy mê¿owskim biurku.. zawsze sk³ada³a je tak samo jak za dzieciêcych czasów. bo by³o to jedno z ulubionych powiedzonek Howiego. kiedy we flanelowej pid¿amie klêcza³a przy ³ó¿ku i powtarza³a jak mantrê: Bo¿e. . nios³aby ze sob¹ wiêksz¹ samotno æ. jak zawsze otwarty. kiedy Howie i Er ic Everett doprowadzili dru¿ynê do fina³ów stanowych.W telewizji prezydent o twarzy ponurej i przera¿aj¹co starej wyg³asza³ przemówienie. Bêdziecie wiedzieli tyle samo co ja. Têsknota za mê¿em w ciemno ciach by³aby jeszcze gorsza. rzuci³a pilot na pod³ogê. ¿eby mnie jeszcze raz.. To by³ cudny dzieñ. ¿e to niemo¿liwe. to ja. która jeszcze nie ma imienia . wiem. ale wiem. Widnieli na nim Howie i Chip.pokrêci³ g³ow¹ powiedzia³. gdy tylko je poznam. Na biurku sta³ tylko laptop. dobrze? I jeszcze. Jako wygaszacz ekranu ustawione by³o bardzo stare zdjêcie z rozgrywek Ma³ej Ligi. mo¿e dwana cie lat. Gniewnym ruchem wy³¹czy³a telewizor. ostatni raz dotkn¹³. .westchnê³a Brenda. tak jak dzisiaj rano. ale bardzo bym chcia³a jeszcze raz z nim porozmawiaæ.Bo¿e. Nie bêdê Ciê prosi³a. Chcia³abym tego.. rozklei³a j¹ ostatecznie. póki jeszcze wszêdzie czuæ by³o jego obecno æ. ¿e zobaczy³a mê¿a jak ¿ywego . Chcia³ab ym. Brenda. Po jedenastym wrze nia. mo¿e to blu nierstwo. jak¹ by z nim przeprowadzi³a.Tak. Ma³y mia³ wtedy jedena cie. Mia³a ochotê go rozdeptaæ i nie zrobi³a tego g³ównie dlatego. Nie chcia³a wydawaæ pieniêdzy na to urz¹dzenie. Amerykanie! ‾¹dacie odpowiedzi. Chip ciska³ ojca za szyjê. ale on siê upar³. Nie mog³a zadzwoniæ do Chipa. i moj¹ z³ot¹ rybkê. Nie bêdzie ¿adnych przemilczeñ. ¿eby nie zachowywa³a siê jak dziecko. Na wspomnienie tamtego dotyku palców na skórze w s³onecznym blasku zap³aka³a . ¿eby mi da³ si³ê do przetrwania. ¿e by³aby mo¿liwa. Posz³a do jego gabinetu. a my l o rozmowie. jakie powiedzia³a na ten temat. Przyrzekam wam to . powiedzia³by Howie. Szczê liwy i zadowolony . ¿eby mi go wróci³. tak . ¿eby je zamówiæ. zak³adaj¹c.

. oczywi cie poza Duchem wiêtym. . któr¹ Howie nazywa³ Vaderem.i nie mog³a sobie przypomnieæ. Dziêki Ci. Na pulpicie mia³ zawsze nienaganny porz¹dek. Jeden oznaczony LEDZTWA W TOKU. rzecz jasna. Owszem. . . Na ekranie laptopa Howiego pod ikon¹ dysku twar dego jak zwykle widnia³y tylko trzy foldery: AKTUALNE. ¿e przestanê istnieæ. Zastanowi³a siê. Jedno s³owo. Niech siê dzieje wola Twoja.Za mia³a siê nieweso³o. taka jestem zdruzgotana. Bo¿e. Co tylko zechcesz. ¿e nie zajmujesz siê duchami.zawieraj¹cy listê osób. ale mo¿e by mi go zes³a³ we nie? Wiem. który natychmiast o¿y³. uzupe³nione o informacjê. Uda³o siê. kiedy ostatnio w ogól zerka³a do komputera mê¿a . Folder zatytu³owany by³ VADER. taka samotna. rozumiej¹c przez to. gdzie przechowywa³ raporty z bie¿¹cych ledztw. s³owo.. ³¹cznie z samym Howiem. dziêki którym zdo³a korzystaæ z niego mo¿liwie najd³u¿ej. ¿e tam pewnie znajdzie wiadomo ci o generatorze. Proszê Ciê. gdzie i dlaczego. Na pulpicie w lewym dolnym rogu ekranu znajdowa³ siê czwarty folder. czy nie. Henry Morrison z komendy na pewno jej pod³¹czy nowy zbiornik z propanem. wiêc bateria siê nie wyczerpywa³a. Otworzy³a oczy i wsta³a. W VADERZE znajdowa³y siê dwa dokumenty.Amen.jeszcze rozpaczliwiej. Trzeci folder zatytu³owany by³ PRYWATNE i znajdowa³y siê w nim wszystkie informacje zwi¹zane z domem. Folderu S¥DOWE Howie nie uzna³ za stosowne chroniæ has³em. bo u niej pe³no by³o ci¹gniêtych programów i elektronicznych notatek. Brenda u wiadomi³a sobie. Czy mi siê to podoba. Howie nigdy nie pamiêta³. tylko czy s¹ w domu zapasowe? Je li nie ma.. Bo¿e. Dartha Vadera. ¿e mo¿na mieæ tak¹ pustkê w rodku. Nawet we nie. proszê o wiele.. Och. zrobiê. . Ciekawe. ¿eby wy³¹czyæ laptop. zani m gaz siê skoñczy. drugi. tylko jeden dotyk. Nigdy go nie widzia³a. a¿ siê bojê. Jedn¹ rêk¹.Z trudem zaczerpnê³a powietrza.. S¥DOWE . ale przynajmniej pod³¹cza³ go do gniazdka. zapisany w . Nie wiedzia³am. przytrzymuj¹c siê biurka. Bo¿e. tr¹ci³a ekran.. co zechcesz. które otwiera³o folder AKTUALNE. które mia³y zeznawaæ. czy jest chroniony has³em. Istnia³a w mie cie tylko jedna osoba. Ruszy³a mysz¹. Je¿eli spe³nisz moj¹ pro bê. Spróbowa³a WILDACTS. ale. w przeciwieñstwie do Brendy. po czym zastyg³a. Zaciekawiona przesunê³a kursor na folder i kliknê³a dwa razy. Du¿y Jim Rennie.. powinna jechaæ do sklepu Burpeego albo na stacjê benzynow¹.Wiem.

Zakl¹³ pod nosem i zapisa³ sobie w g³owie. ni¿ mogli my przypuszczaæ trzy miesi¹ce temu . bo dziewczynki by³y jeszcze ma³e. sytuacja wygl¹da³a inaczej. bogate w s³owa pocieszenia. Potem: Zaanga¿owanie radnego Sandersa wydaje siê pewne . by³ nag³ówek. ubogie w informacje. które zdawa³o siê wrêcz krzyczeæ wielkimi literami: Produkcja i sprzeda¿ narkotyków . jakby zosta³y wyró¿nione t³ust¹ czcionk¹. W zesz³ym roku rozwa¿ali z Lind¹ kupno generatora. rok wcze niej tak¿e. Odszuka³ latarkê w skrytce na rêkawiczki. A raczej dzisiaj. za wieci³a s³abiutko i po piêciu sekundach zgas³a. ¿eby jutro kupiæ nowe baterie. ¿e po prostu nie by³o ich staæ na ten zakup. Dom zasta³ pogr¹¿ony w ciemno ciach. Kliknê³a dokument. A jeszcze dalej: Nadu¿ycia w³adzy siêgaj¹ g³êbiej. Pierwszym szczegó³em. Rzecz w tym. lecz ¿adne z nich tego nie chcia³o. który przyku³ jej uwagê. a latem te¿ zdarza³y siê przerwy w dostawie. Zak³adaj¹c. Najwyra niej mod³y Brendy zosta³y wys³uchane w sposób ca³kowicie niespodziewany. ale kiedy j¹ w³¹czy³. Nie Szanowny panie komendancie . Je¿eli po dwunastu latach mieszkania w tym domu nie znajdê drogi po ciemku. to . zatytu³owany LISTY Z PGSM. korespondencja z Prokuratur¹ Generaln¹ Stanu Maine. £zy na policzkach zaczê³y jej obsychaæ. Niejede n raz w czasie swojej kariery medycznej koñczy³ dzieñ pracy znacznie bardziej zmêczony ni¿ teraz. 7 Przemówienie prezydenta. A blisko koñca zdanie.formacie PDF. ¿e sklepy bêd¹ otwarte. Choæ list by³ naszpikowany ¿argonem prawniczym. bo w Chester's Mill ka¿dej zimy przez cztery czy piêæ dni brakowa³o pr¹du. Na pocz¹tek: Sprzeniewierzenie dóbr publicznych i niezasadne wykorzystywanie s³u¿b miejskich . Siedz¹c w fotelu Howiego. ale nigdy dot¹d nie by³ tak przygnêbiony i niespokojny o przysz³o æ. pomy la³ Ry¿y. Mo¿e gdyby Lin zosta³a policjantk¹ na pe³en etat. skoñczy³o siê dwadzie cia jeden minut po pó³nocy. potem ostatni raz przejrza³ karty chorych i poszed³ do domu. Innymi s³owy. Przegl¹da³a list od prokuratora generalnego z rosn¹cym zdumieniem. W razie czego mamy dobry piec i od cholery drewna. Western Main Power nie nale¿a³a do najbardziej niezawodnych dostawców energii. niektóre zdania rzuca³y siê w oczy same. Ry¿y Everett obejrza³ je w holu na drugim piêtrze szpitala. ale Drogi Duke . kliknê³a LEDZTWA BIE‾¥CE w folderze VADER i zaczê³a s³uchaæ zmar³ego mê¿a.

¿e Judy i Janelle spêdz¹ caluteñki dzieñ z Mart¹. Kochanie. naprawdê ca³ Od 7 do 19. podczas gdy on bêdzie w pracy przez szesna cie. Tak mówi Peter Randolph. nie. a zbli¿ywszy siê do drzwi.jestem g³upszy. Lin On te¿ siê ba³ i wcale mu siê nie podoba³o. ni¿ ustawa przewiduje.. Nie ma pr¹du. nie ma prysznica. Có¿. czu³ siê g³upi. Dopiero co z³apana i wsadzona do klatki w zoo. Trochê siê bojê. by zrzuciæ na spadochronach parê generatorów i kilka paczek sucharów. Bogu dziêki. cuchn¹³ te¿ jak zwierzê. Pewnie mamy przed sob¹ trudne dni. Wygl¹da³y tak samo jak zawsze. ale jako to bêdzie. do niego przyklejono ta m¹ karteczkê. Chyba ¿e nie bêdê spa³a. Jutro mam s³u¿bê ca³y dzieñ.bo mog¹. Jak ma³pa.. Skoro kraj mo¿e przeznaczaæ miliardy dolarów na ratowanie upadaj¹cych korporacji. Wszed³ na ganek i wyj¹³ klucz. co siê stanie? Podobno psy wyczuwaj¹ trzêsienia ziemi. Przez ni¹ przewleczono sznurowad³o ze starej tenisówki.. ¿e niepotrzebnie wyrzuca pieni¹dze. Na letniej wyprzeda¿y u Burpe ego Linda kupi³a ich sze æ sztuk a piêæ dolarów. wreszcie zasnê³y. Ja te¿ Ciê kocham. Miniaturowa latarka. I. ¿e wszystko OK. Rz¹d dostarczy zapasy drog¹ powietrzn¹. Nasze 2 J. ¿e my la³: Kobiety robi¹ zakupy z tego samego powodu z jakiego mê¿czy ni wspinaj¹ siê na szczyty gór . Pogadamy jutro. Mo¿e wiedzia³a. staæ go. nasz nowy szef. Pochyli³ siê. bo choæ bezksiê¿ycowa. Judy i Jannie mówi¹ ¿e kochaj¹ tatusia. Wtedy uwa¿a³. Skierowa³ na ni¹ strumieñ wiat³a.. ¿e na zamku co wisi. Mo¿e bariery nie by³o na górze? Prezydent nie poruszy³ tego tematu. A. kochanie. wiêc pewnie ludzie odpowiedzialni za rozeznanie siê w sprawie jeszcze tego nie wiedz ieli. to rozjarzona tysi¹cami gwiazd. Mam nadziejê. dostrzeg³. Nie obud mnie. ale wreszcie siê wy³¹czy³y. ¿e ¿ona ma nastêpnego dnia pracowaæ dwana cie godzin. bo one na pewno te¿ siê ba³y. Na szczê cie spi¿arnia pe³na. a mo¿e i d³u¿ej. Je¿eli Mill znalaz³o siê na dnie niewidzialnej studni. przyjrza³ uwa¿niej. Z koñca latarki wystawa³a niewielka metalowa pêtelka. dobrze? I przejrzymy zapasy. Wiêc mo¿e jednak prysznic przed spaniem. a nie w brzuchatym s³oiku. ale wyprowad Audrey dobrze? Ci¹gle popiskuje. niestety. . Nie podoba³o mu siê te¿. Obie smutne i niespokojne.:/Marta Edmunds we mie dziewczyn ki. nawet pamiêta³. na pewno jeste zmêczony. Noc by³a jasna. mo¿e nie jest tak le. Cze æ.

wieszaj¹c sobie latarkê na szyi. ¿eby zakoñczyæ ten koszmarny dzieñ z fasonem. ju¿ powinno ustaæ. jak zwykle. Przysi¹g³by.zawo³a³a Lin zaspanym g³osem. . by³y bardzo wra¿liwe na ró¿ne zjawiska. obejrza³a siê i znów szczeknê³a. Suka skoczy³a przed nim bardziej jak kot ni¿ jak pies. otwieraj¹c drzwi kuchni. Zaintrygowany pozwoli³ siê prowadziæ. ¿eby który ci¹gle popiskiwa³. Czasami by³o ciche.Cicho. zap³onê³o niewielkie wiate³ko. z ogonem podkulonym miêdzy tylne ³apy. ¿eby wyprowadzaæ Audrey na spacer o pierwszej nad ranem. Tylko tego brakowa³o. stanê³a. . to ja . tylk z brzuchem przy ziemi.podda³ siê. w sypialni ma³¿eñskiej. ciiicho! Suka szczeknê³a ponownie. Mo¿e ju¿ pi zwiniêta na pos³aniu przy piecu.bardzo g³o ne. Poszed³ po ni¹. ¿e za ni¹ pójdzie. spokojnie. . ‾adnego szczekania. Tej nocy . ale nie w radosnych podskokach. . zrozumiawszy. Szczeknê³a. gdzie nawet wy wietlacze na piekarniku i mikrofali zgas³y. nie tylko na trzêsienia ziemi. Nie s³ysza³ te¿. Smycz wisia³a na ko³ku przy drzwiach spi¿arni. trochê jakby siê ba³a lania.Pog³adzi³ sukê po ³bie.A w zasadzie Audrey. kiedy wraca³. Poszed³ za psem po . psy. Ma³o go nie przewróci³a. a przecie¿ nigdy w ¿yciu nikt jej nie uderzy³. . a czasem ca³kiem g³o ne.Ry¿y?! . . Idziemy na spacer. pomy la³ z nadziej¹.Obudzisz ca³y dom. . Jego zdaniem suka rzeczywi cie mog³a wyczuæ barierê. ¿e ju¿ po sprawie. ma³a. nieomal pe³zn¹c.Tak. jej g³os odbi³ siê w cichym domu wstrz¹saj¹co g³o nym echem. Audrey. odskoczy³a do ty³u.Ciiicho. Nie wieci³a te¿ ¿arówka nad zlewem. Przeskoczy³a tylko dwa. Natychmiast znalaz³a siê przy nim. . Na piêtrze. jakby mówi³a: Jeste ! Cudownie! Wróci³e ! Tak siê cieszê! .odpowiedzia³ jak najciszej.Ale najmniej mu siê podoba³a my l. Ucich³o na dwa tygodnie i Ry¿y mia³ nadziejê. Ry¿y drgn¹³. Popiskiwanie zaczê³o siê jeszcze przed zaistnieniem bariery. a zw³aszcza golden retrievery. Audrey doskoczy³a do niego. . Audrey szturchnê³a go pyskiem w nogê. . które Linda nazywa³a popiskiwaniem.Jedn¹ minutkê. W w¹skiej smudze wiat³a latarki widzia³ wpatrzone w siebie psie oczy. Audrey nie spa³a. któr¹ Linda zwykle zostawia³a zapalon¹. niestety wkrótce potem zaczê³o siê na nowo. W takim razie zachowanie. prawda? Inne ps y w mie cie zachowywa³y siê tej nocy spokojnie. No i rzeczywi cie popiskiwa³a.W porz¹dku. pu ci³a nogawkê i wbieg³a na schody. chwyci³a go zêbami za nogawkê i zaczê³a ci¹gn¹æ pana na korytarz. A mo¿e tylko tak siê wydawa³o w ciemnej kuchni. Audrey. ¿e dostrzeg³ w nich b³aganie. ¿adnego wycia.Dobrze . Nic z tego.

Ry¿y zrozumia³. Ry¿y dopad³ do drzwi. uderzaj¹c j¹ barkiem w nogê. Uszy po³o¿y³a p³asko.Lepiej wróæ do sypialni . i przekl¹³ siebie za to. Bogu dziêki. w¹ski strumieñ wiat³a podskakiwa³ na pod³odze. Dziewczynki mia³y lat piêæ i siedem. ci¹gnê³a z siebie przykrycie. przednimi drapa³a deski. Audrey na jej widok szczeknê³a ponownie. ¿e w domu mo¿e byæ w³amywacz. ale kto wie. Bo zachowanie Audrey. zreszt¹ piêciolatka spa³a jak zabita. Pobieg³a korytarzem w stronê pokoju dziewczynek.powiedzia³ Ry¿y. Tylko on nie dostrzeg³ rzeczy ewidentnej. w tej samej chwili. jej popiskiwan ie. by³o w³a nie tym spowodowane. . .. Drzwi kuchenne by³y zamkniête. . ogon wci¹¿ mia³a podkulony. jakby gra³a na pianinie. . Lin zawsze tego pilno wa³a.Ma atak drgawek .Na lito æ bosk¹. odtr¹caj¹c na cianê. w której dwie smugi wiat³a pad³y na twarz dziewczynki . Judy poruszy³a siê i obudzi³a.schodach. ale dr¿a³a na ca³ym ciele. .Jeszcze czego! Ruszy³a przed nim korytarzem. Audrey wpad³a do rodka. z czym ma do czynienia. Je li to nadal by³o popiskiwanie. który Lin nazywa³a odkrywaniem kobiecej odrêbno ci . przestañ! . lecz widaæ by³o tylko bia³ka.. Ry¿emu nagle przysz³o do g³owy. Audrey usiad³a przy ³ó¿ku. Janelle mia³a otwarte oczy. zamiast jak zwykle obiec susami ca³e piêtro. Wyra nie: z drogi! .Pomó¿ jej! Zrób co ! Umiera?! . Przebiera³a palcami. zw³aszcza gdy by³a sama z dziewczynkami. . ale suka ju¿ minê³a swoj¹ pani¹. co siê dzieje. wpatrzona w ma³¹ pani¹ z napiêt¹ uwag¹. Audrey skoczy³a na drzwi i stoj¹c na zadnich ³apach. Na Judy nawet nie spojrza³a. pewnie na pocz¹tku ata wiêc widaæ by³o na spodniach od pid¿amy mokr¹ plamê. zawi¹zuj¹c pasek grubego szlafroka. gdy ¿ona je otwiera³a.powiedzia³ Ry¿y. gdzie wci¹¿ panowa³a cisza.Audi. Lin wy³owi³a z kieszeni szlafroka minilatarkê.syknê³a Lin. ogl¹daj¹ siê za siebie. zyska³o zupe³nie now¹ formê. A musia³o siê dziaæ przynajmniej od sierpnia. ¿e wcze niej nie zauwa¿y³. W tej chwili Ry¿y widzia³ u Audrey niepokój. niedawno rozpocz¹³ siê u nich etap. Ale te¿ nie by³a przytomna. ci¹gle przystawa³a.Maaama? Ju¿ niadanie? Spó ni³am siê na autobus? .krzyknê³a Linda. .. ¿adnych konwulsji.Co jej jest?! . Linda stanê³a u szczytu schodów.. Audrey. Natomiast Janelle nie spa³a. je li nie od lipca. Dla ludzi mieszkaj¹cych z psami mowa cia³a zwierz¹t jest klarowna.

. Ry¿y wreszcie przechyli³ g³owê Jannie do ty³u.. ale ju¿ siê obudzi³a . Nie wolno jej przestraszyæ. Niewiele pomog³o. Judy gwa³townie usiad³a na ³ó¿ku. rozrzucaj¹c dooko³a pluszowe zabawki. trzymaj¹c ma³¹ na kolanach. gdy matka poderwa³a j¹ z po cieli i zamknê³a w objêciach.Niech ona przestanie! . renice by³y na swoim miejscu.Co? Linda siedzia³a na krawêdzi ³ó¿ka Judy. niech minie szybko! Uchwyci³ g³owê dziecka w obie d³onie.Zwariowa³a? Zachorowa³a? .dorzuci³.krzyknê³a.odezwa³ siê Ry¿y. chcia³ j¹ odchyliæ do ty³u.Co ci siê ni³o. nadal wbija³a wzrok ma³¹ pani¹.odpowiedzia³ Ry¿y. Nawet nie ruszy³a ogonem. atak powinien szybko min¹æ sam z siebie. ¿e to prawie na pewno petit mal. kochanie.spyta³a Judy z buzi¹ wykrzywion¹ w podkówkê. na wszelki wypadek udro¿niæ drogi oddechowe. Nie do koñca. . Na pochwa³y suka zwykle reagowa³a ¿ywio³ow¹ rado ci¹.Mamusia zabierze ciê teraz do naszej sy. . u w³asnego zawsze trudniej. U obcego dziecka dawno by to zauwa¿y³. Ale musicie byæ cicho. Trafi³ w Audrey. Ale nie by³o po wszystkim.sprzeciwi³y siê obie równocze nie. . . s³ysza³ jej oddech. wcale nie przy pieszony ani urywany. ale jest trochê chora . Spokojny.Nie . W pewnym momencie szczeknê³a krótko i po³o¿y³a siê..krzyknê³a Lin.Po wszystkim. dobrze. Dos³ownie w nastêpnej sekundzie Jan przesta³a dr¿eæ i zamknê³a oczy. .. kiedy siê bêdzie budzi³a. uk³adaj¹c pysk na ³apie. Stara³ siê my leæ logicznie i szybko doszed³ do wniosku.Audi. pewnie ju¿ siê boi. .Jan? .Mamusiu. Mia³a z³y sen. .Nie zwariowa³a. co siê dzieje z Jan . na twarzyczce przestrach. Gdy Jannie ponownie otworzy³a oczy. Sam by³ zdziwiony w³asnym spokojnym g³osem. Oczy mia³a wielkie jak spodki.oceni³ Ry¿y. Je kochana.A niech mnie . . przeszkodzi³a mu cholerna poduszka piankowa.Ry¿y. . zrób co ! Je li to by³a petit mal. Bo¿e. ale suka nawet siê nie cofnê³a.Wielka dynia! . Nic z tego. Troszeczkê . dobra suka.Dobrze wobec tego.Wszystko przez wielk¹ dyniê! Trzeba j¹ z³apaæ! Ry¿y delikatnie potrz¹sn¹³ córk¹. lecz nie widzia³a ojca. . . . . Zrzuci³ j¹ na pod³ogê. tym razem by³o inaczej.Nie! . .

Dzisiaj bêdzie spa³a z dziewczynkami.oznajmi³ Ry¿y. prowadz¹c dzieciaka ze z³aman¹ rêk¹ albo podbitym okiem.Nasika³a do ³ó¿ka . Dopasujê jej leki. ale ju¿ po wszystkim.ucieszy³a siê Judy. ¿e siostra mówi prawdê. którzy chy³kiem wkradali siê do przychodni.Rozp³aka³a siê g³o no. . . kochanie.Co? Dlaczego? Mia³am byæ ksiê¿niczk¹ Lei¹! Czy ja naprawdê nie mogê mieæ ¿adnych przyjemno ci? . W tej kwestii jego nadzieje siê spe³ni³y. Ry¿emu siê spodoba³. . króliczku.Nie chcê zastrzyków! .Trzeba bêdzie j¹ zawie æ do szpitala? . Lin po³o¿y³a mu g³owê na ramieniu. zbyt zmêczona. trzymaj¹c siê jej szlafroka.Co tu robicie? . zw³aszcza w porównaniu z tymi. . Jan u wiadomi³a sobie. Odwo³amy Halloween.Przez chwilê Jannie nadal nie do koñca kojarzy³a. i rozp³aka³a siê jeszcze bardziej. W zasadzie uwa¿a³ siebie za rodzica wiadomego i dobrze wychowuj¹cego dzieci. sklejone potem w³osy. Jutro rano.Dlaczego akurat teraz? . .Hura! .Dlaczego teraz? .Dobrze. Mia³a k³opoty.Bêdziesz ksiê¿niczk¹ Leil¹. .Dlaczego ona nie pi? . g³o ny p³acz. . . ¿e to tylko petit mal.Nic nie szkodzi . .Nie dostaniesz zastrzyków.Nie wiem. podnios³a rêkê i odsunê³a z czo³a potargane. . Pies teraz le¿a³ ca³kiem spokojnie na pod³odze. Ale powinni my byæ wdziêczni. Ca³kiem. lecz dzisiaj zaczyna³ mieæ do æ. a Ry¿y mia³ ochotê przy³o¿yæ Judy. obojêtny na ca³y dramat. Ry¿y obj¹³ ¿onê. króliczku. .To nie twoja wina. ¿eby nadal siedzieæ prosto. .spyta³a cicho. ¿e wszystko bêdzie dobrze . Judy przy drepta³a z ni¹ razem.Wystarczy do przychodni i na pewno nie teraz. . choæ ju¿ porusza³a oczami i najwyra niej widzia³a oraz s³ysza³a ojca.powiedzia³.wrzasnê³a Jannie i znów wybuchnê³a p³aczem. g³aszcz¹c Jan.odparowa³a Judy g³adko. Zamruga³a. Linda podesz³a bli¿ej.Audrey jest pewna. By³ to zdrowy.Wskaza³a na m³odsz¹ siostrê. . Matka objê³a Janelle. Wystarcz¹ proszki.spyta³a Linda. Silny. . . . trochê podejrzliwie i z rosn¹cym przestrachem.Tatusiu! Trzeba odwo³aæ Halloween! . Jan patrzy³a na rodziców kompletnie oszo³omiona. Obiecujê. Kucnê³a i u ciska³a Audi z ca³ej si³y.

Joemu to nie przeszkadza³o. ¿e rodzice stanowczo sprzeciwiali siê jakiemukolwiek przeskakiwa niu klas . a przyklejona na jego plecaku. rzeczywi cie wygl¹da³ jak szkielet. Mieszka³ przy Mill Street pod numerem dziewiêtnastym. w ród których znajdowa³o siê dwoje nieustraszonych deskorolkarzy. Jego wystêp wywo³a³ w ród doros³ych na widowni g³o ne brawa i okrzyki rado ci. bibliotekarka. W dodatku szko³a by³a ³atwa i mia³ mnóstwo komputerów do dyspozycji. G³osi³a: WALCZ Z W£ADZ¥. mimo wszystko rola Napoleona Dynamite nie zaspokaja³a jego ambicji. Joe by³ wzorowym uczniem. Poniewa¿ przy wzro cie metr osiemdziesi¹t piêæ wa¿y³ nieca³e sze ædziesi¹t kilogramów. Wola³ byæ z przyjació³mi. ¿e jest fajny. wietnym. mia³ trzyna cie lat i by³ znany tak¿e jako Król Nawiedzonych albo Skeletor. . Chodzi³ do ósmej klasy tylko dlatego. Dzia³alno æ tego typu z pewno ci¹ czê ciowo wyja nia³a popularno æ Joego. parodiuj¹c taniec do Redneck Woman Gretchen Wilson. oceni³a nawet. Umia³ brzd¹kaæ na pianinie i dwa lata wcze niej zaj¹³ drugie miejsce w dorocznym Bo¿onarodzeniowym Miejskim Konkursie Talentów. ale Joe szybko dawa³ sobie radê z tak imi drobnymi utrudnieniami. Oczywi cie lepsze strony w sieci by³y zablokowane. A do tego mia³ g³owê nie od parady. Dzieciaki po prostu uwa¿a³y. NIEPOKÓJ SERCA 1 Joe Chudzielec ca³¹ noc spêdzi³ przy komputerze. Benny uwielbia³ w bibliotece serfowaæ po stronie z blondynkami w bia³ych majteczkach. Chêtnie dzieli³ siê informacjami ze swoimi ziomalami. LEPOTA. W Maine w gimnazjach przypada³o po jednym na g³owê. ¿e móg³by takimi wystêpami zarabiaæ na ¿ycie. Nazywa³ siê Joseph McClatchey. wyja nia³a tê kwestiê chyba najsensowniej. a mia³ ich zadziwiaj¹co wielu jak na chudego trzynastoletniego geniusza.oceni³ ponuro Sam McClatchey. Najprawdopodobniej mia³ racjê: zwyciêzc¹ konkursu zosta³ Dougie Twitchell. a Lissa Jamieson.SZALEÑSTWO. a niekiedy wrêcz b³yskotliwym rodkowym w szkolnej dru¿ynie koszykówki oraz sprawnym graczem w futbol. jednak nie do koñca. wodz¹c palcem wokó³ srebrnego medalu syna. .Ustawili sprawê . Nalepka przeznaczona na zderza k. Norrie Calvert oraz Benny Drake.

Pierwsze miejsce przyznano mu za ¿onglowa nie maczugami z jednoczesnym piewaniem Moon River . jako zblad³a. ale tak¿e wierzy³ w to. No i zaopatrzony w pó³ tuzina zapasowych baterii. Poza tym szko³a mia³a czadowy generator. które da³y siê uszeregowaæ w trzy g³ówne nurty. Joe mia³ w nosie. ¿e za spraw¹ Joego Chudzielca zaopatrywany by³ darmowo w dowolne nagrania country. ¿eby zawsze mieli w zapasie dodatkowe akumulatory. pan Allnut.com. Teorie ró¿ni³y siê w szczegó³ach. to dozorca i wo ny. Taki numer zosta³by na YouTube na wieki. ludzi. Jedyn¹ niezmienion¹ pasj¹ pozostawa³a mi³o æ do Internetu. Pierwszy zak³ada³. czy sprawa by³a ustawiona. przeskakuj¹c z blogu na blog ze zwinno ci¹ jaszczurki przemykaj¹cej po gor¹cych kamieniach. McClatcheyowie nie mieli generatora. elektronicznej galaktyki nieograniczonych mo¿liwo ci. na pewno go wpu ci. czego nie zdradzi³ nawet rodzicom. Nim dzieñ nastania klosza niepostrze¿enie przeszed³ w dzieñ drugi. sk¹d wzi¹æ wiêcej w razie potrzeby.przypadkiem brat cz³onkini Rady Miejskiej. która w pi¹tej klasie wydawa³a mu siê wieczna. Ka¿dy blog by³ gorszy od poprzedniego. Na ka¿dym coraz mniej faktów. ¿e kopu³a jest skutkiem bezwzglêdnego eksperymentu. Nawet gdyby j¹ zamknêli. ca³kiem jak . Nie mówi¹c ju¿ o tym. których ¿ycie toczy³o siê g³ównie w Internecie i dla niego. ale laptop ch³opaka by³ zadbany i zawsze gotów do dzia³ania. wszystkie b³ogi zgadza³y siê w jednym: nie chodzi³o o dzia³ania terrorystyczne. Joe pilnowa³ pozosta³ych siedmiorga cz³onków nieoficjalnego klubu komputerowego. Mia³ zamiar. Tamtej pierwszej nocy Joe zdar³ do ¿ywego po³¹czenie bezprzewodowe Wi . tak samo jak wiêkszo ci¹ umiejêtno ci. ¿e w ka¿dej plotce jest ziarno prawdy. Nawet mi³o æ do koszykówki. w którym mieszkañcy Chester's Mill odgrywaj¹ rolê królików do wiadczalnych. Mo¿e zatañczê jako Napoleon Dynamite na zaprzysiê¿eniu. Wed³ug drugiej jaki eksperyment wymkn¹³ siê spod kontroli. lecz mia³y wspólne podstawy. wiêc tam mo¿na pod³adowaæ akumulatory. zostaæ prezydentem Stanów Zjednoczonych. go æmi w czapeczkach z folii aluminiowej . którzy nazywali zwolenników najdziwniejszych teorii spiskowych. a coraz wiêcej teorii spiskowych.Fi. czy nie. które do pewnego stopnia opanowa³. i wiedzia³. czyli paranoikami. naje d ców z kosmosu czy Wielki Przedwieczny Cthulhu. ale dobrze wszystkim znan¹ wspó³pracê militarno przemys³ow¹. Bo pan Allnut równie¿ by³ fanem strony blondynkiwbialychmajteczkach. Joe zgadza³ siê ze swoimi rodzicami. Szybko straci³ zainteresowanie tañcem. I tak przez ca³¹ pierwsz¹ noc istnienia klosza Joe surfowa³ po Internecie.

¿e to nie ma wiêkszego znaczenia. pewnie zilustrowane zdjêciami z telefonów komórkowych: Joe McClatchey z przyjació³mi nios¹ transparenty DO Æ TAJEMNIC. wiedzia³. zatankowany do pe³na i gotów do akcji. Obchodzi³ go natomiast wspólny mianownik wszystkich wypowiedzi. SKOÑCZYÆ EKSPERYMENT. jest prawdziwa. Nasta³ czas walki z w³adz¹. I rower. Poza tym wa¿niacy na pewno nied³ugo odetn¹ Internet. Normalnie kumple zaanga¿owani w pospolite ruszenie wstawali w weekend raczej pó niej ni¿ wcze niej. Bo ci w mundurach to te¿ ludzi e i przynajmniej za niektórymi twarzami pozbawionymi wyrazu skrywa³y siê my l¹ce mózgi. Nad ranem Chudzielec Joe zacz¹³ wysy³aæ e . By³ zmêczony i mia³ worki pod oczami. czyl i rz¹d. Zwyciê¿ymy! . ale Joe. tak samo jak zablokowali po³¹czenia telefoniczne. lecz jednocze nie czu³ ponure zadowolenie. gdzie bêd¹ mogli dotrzeæ bezpo rednio do wa¿niaków. . Obecno æ wojskowa jako taka stanowi³a reprezentacjê w³adzy.Bo przy takiej broni KTO NAM SIÊ POSTAWI? Ludziska. ale Joe przewidywa³. Oni rozprzestrzeni¹ informacje. Wa¿niacy z pewno ci¹ trzymali media na dystans. ¿e tym razem nikt nie zostanie d³ugo w ³ó¿ku mimo niedzieli. nikt inny.Unie cie rêce . a ten czy ów móg³ prowadziæ blog. Mo¿e te¿ po Norrie Calvert. chocia¿ mia³ dopiero trzyna cie lat.mrukn¹³ do siebie Joe. Dopóki jednak dzia³a³. z poszczególnych osób. któr¹ rzecz jasna poprowadzi on. 2 . orê¿em ludu. . która z teorii. Joe nie wiedzia³. lecz z zimn¹ krwi¹ wymy lony pretekst maj¹cy usprawiedliwiæ wojnê z wrogami kraju. Stanowi³ teraz jego w³asno æ. Z pocz¹tku bêd¹ demonstrowaæ tylko kumple Joego. I nieszczególnie go to obchodzi³o.maile. I to nie w samym mie cie. Zielony wóz komendanta st a³ na parkingu. Nadszed³ czas na demonstracjê. by³ broni¹ Joego.w filmie Mg³a . Wedle trzeciej nie by³ to wcale eksperyment. Choæby w tajemnicy. je li w ogóle która . Ka¿dy ziomal ma drukarkê. MY JESTE MY PATRIOTAMI NOWEJ ANGLII!!! .Przydadz¹ siê te¿ plakaty na mie cie . Rekruci. lecz w³adza tak¿e sk³ada³a siê z ludzi. UWOLNIÆ CHESTER'S MILL i tym podobne. ale na szosie sto dziewiêtna cie. lecz szybko uro nie t³um. Pó niej wsi¹dzie na rower i pojedzie po Benny'ego Drake'a. ‾aden problem. których Randolph postanowi³ nazywaæ w oficjalnych raportach dla Rady . Na pewno.poleci³ Peter Randolph wie¿ym rekrutom.napisa³ Aniemowilem87.

na razie.Sytuacja jest zbyt niepewna. Randolph z pocz¹tku siê opiera³.Nikomu nic siê nie stanie . ¿eby Du¿y Jim poczêstowa³ go ch³odnym u miechem. Co prawda Junior latem straci³ parê kilogramów i wygl¹da³ zupe³nie inaczej ni¿ za czasów. Owszem. Randolph szybko by mu go star³ z twarzy. jakby siê wybiera³ na wakacje. Nie mieli nic w jego rozmiarze. by³a sprawa broni. Powtarzali za nim s³owa przysiêgi. By³o ich piêcioro. na szczê cie nadal wa¿y³ dobre osiemdziesi¹t piêæ kilo. gdyby mia³ ze trzy tygodnie na przeszkolenie tych dzieciaków.I bêdê ze wszystkich si³ broni³ mieszkañców tego miasta i im s³u¿y³. Po prawej Melvi n Searles. nawet zadeklarowa³. ale zostali wyposa¿eni w walkie . maj¹c nadziejê. nawet Searles z nieprzytomnym u miechem. Jedyn¹ kwesti¹. ¿e robili nale¿yte wra¿enie. nawet tydzieñ by wystarczy³. jak sobie radz¹. . dale j jego przyjaciel Frankie DeLesseps. a pozostali. I wygl¹dali rzeczywi cie nie le.. Przyszed³ na pos terunek . Tam sprawy mog³yby wygl¹daæ inaczej. i Du¿y Jim natychmiast na to przysta³. . Najpierw zobaczmy.Je¿eli któremu stanie siê krzywda. potem Thibodeau i dziewczyna. a jednocze nie dziewcz yna Cartera Thibodeau. nawet dziewczyna. 3 . Stacey Moggin. kiedy bêdziemy patrzyli. i¿ to rozs¹dni.zapewni³ go Randolph. przyzna³ w duchu.Miejskiej policj¹ kryzysow¹. która mia³a patrolowaæ ulice. Junior podsun¹³ ojcu my l. twierdz¹c. by wszyscy czuli siê lepiej. Powtórzyli jego s³owa zgodnie. jak w szkó³ce niedzielnej w Dzieñ Rodzica.. Jeste my w Chester's Mill. Odbieraj¹c od rekrutów przysiêgê w obecno ci garstki zawodowych policjantów. te¿ byli chucherkami. by nowy komendant siê podda³. nie mieli broni. . wyszuka³a koszule mundurowe dla wszystkich prócz Cartera Thibodeau. Ten ostatni mia³ na twarzy rozanielony u miech. by³ za szeroki w barach. Junior pierwszy od lewej. bogobojni m³odzi ludzie. ¿eby nowi j¹ dostali.talkie. ¿e siê nie myli. jak sobie radz¹. ¿e powinni w³¹czyæ do zespo³u kobietê. No i mieli pa³ki. ale wystarczy³o. ¿e w razie konieczno ci sam ich w broñ zaopatrzy. Georgia Roux. pos³usznie unie li prawe d³onie. gdy gra³ w szkolnej dru¿ynie w ataku. w tym potê¿nie zbudowana kobieta. nie w Nowym Jorku. w której postawi³ siê Du¿emu Jimowi. Diab³a tam. bezrobotna fryzjerka. zdanie za zdaniem. Rennie nalega³. Randolph tylko krêci³ g³ow¹.

Barbie rz¹dzi³ sam. lito ci. Gotowi wyj æ na ulice.Barbie. g³ównie ze wzglêdu na wiceprzewodnicz¹cego rady: .powtórzyli nowi. . w której wygl¹da³ nie najgorzej. . . Wszyscy u miechniêci. Rose wybra³a siê do Food City. al czysto i schludnie. Barbie przyniós³ dzbanek. ¿e wróc¹ ob³adowani zakupami spo¿ywczymi. Chêtni do roboty.Wygl¹dasz na zmêczon¹.sprzeciwianie siê Du¿emu Jimowi w ogóle nie le¿a³o w jego naturze .powiedzia³ Randolph. I w ¿adne gówno nie bêdê siê pakowaæ. .powiedzia³ .I w ¿adne gówno nie bêdê siê pakowaæ.w g³adkiej b³êkitnej koszuli. Du¿y Jim pokiwa³ g³ow¹.Wobec tego niech bêdzie sama kawa. . Barbie mia³ nadziejê. jak zobaczy.natomiast jest kawa. dychawicznego George'a Fredericka.Zamkniête do obiadu . Oszczêdza paliwo do generatora.wiêc zaimprowizowa³. . Z entuzjazmem. Rennie przyszed³ popatrzeæ na zaprzysiê¿enie swojego syna.Tak mi dopomó¿ Bóg . chocia¿ uwierzy. Randolph nadal czu³ siê nieswojo z powodu tej sprawy z broni¹ . I przera¿onych. ani Angie McCain siê nie pokaza³y.I w ¿adne gówno nie bêdê siê pakowaæ! .spyta³a Julia. Mo¿e siê jako uda? . . . o czy m mia³a wiadczyæ.Tak mi dopomó¿ Bóg . mimo brzydkiego wyrazu skwitowa³ wyczyn Randolpha uniesionym kciukiem. . nala³. Komendant nie wiedzia³. Randolph k¹tem oka dostrzeg³. co nikogo nie zdziwi³o.oceni³a Julia. ¿e zjawi³ siê Du¿y Jim i przeszed³ na ty³ pomieszczenia. Freda Dentona oraz Jackie Wettington o twarzy naznaczonej wyra nym pow¹tpiewaniem. ¿e bêd¹ go prze ladowaæ w³asne s³owa.Dzi Rose nie piek³a.I s³usznie . Minê³a dziewi¹ta. . odp³yn¹³ albo do ko cio³a. Anson z ni¹ razem. A srebrna odznaka przypiêta nad lew¹ kieszeni¹ wiadczy³a o tym. Ani Dodee Sanders.A bu³eczki cynamonowe? . Barbie pokrêci³ g³ow¹. do Henry'ego Morrisona.powtórzyli nowi. 4 Kiedy Julia Shumway przysz³a nastêpnego ranka do Sweetbriar Rose. najwiêkszy niadaniowy t³um ju¿ siê przewali³. dzisiaj z rana wszyscy wygl¹daj¹ na zmêczonych. Nie ca³kiem regulaminowo. albo w miejsca prowizorycznych forów na placu miejskim.

.Je li siê spodziewa raportu ju¿ natychmiast. ¿e nie bêdzie ¿adnych awantur. ¿e je li siê nie odezwie dzi do pi¹tej.Muszê z tob¹ spokojnie pogadaæ. Stwierdzi³. tera niejszych i przysz³ych. gotów robiæ zdjêcia.Pewnie nie. Jeste my w Chester's Mill. do³¹czyæ i tê historiê. sobie te¿ nala³ kawy. rodkow¹ czê æ restauracji Julia i Barbie mieli dla siebie. . Resztki z samego dna.Redaktorka zni¿y³a g³os. Najwyra niej on te¿ tej nocy nie spa³ zbyt d³ugo. Barbie nie tkn¹³ aparatu. czy masz w³asny. oczywi cie zajêty by³ te¿ stó³ choleryków . siadaj. niezale¿nie od miejsca pobytu. Dlatego wys³a³am tam Pete'a. sk¹d. bo ludzie przera¿eni zachowywali siê podobnie. . Poprosi³ mnie. Pete Freeman ju¿ ta jest. Julia siêgnê³a do kieszeni sukienki.Powiedzia³ te¿. . a nie w Nowym Jorku.Tego nie powiedzia³. Zdaniem Barbiego ró¿nica miêdzy wielk¹ metropoli¹ a niedu¿ym miasteczkiem nie by³a taka znowu istotna.powiedzia³a Julia. To pierwszy Democrat drukowany poza normalnym trybem od dwa tysi¹ce trzeciego. . . ¿ebym ci da³a telefon. czy siê zbierze mot³och. To przewa¿y³o. jak to nazywaj¹ jankesi. Barbiemu nie spodoba³o siê s³owo mot³och . wyjê³a z niej komórkê i po³o¿y³a przed Barbiem. .Problemy techniczne? . wcale nie zdziwiona. jakby mu czyta³a w my lach.. ¿e chcia³by móc siê dodzwoniæ. Po prostu chcê zajrzeæ do sklepu. ¿e wyjdzie na dziesi¹t¹. .Mia³am nadziejê. przy którym jak zwykl przesiadywali mê¿czy ni dyskutuj¹cy o zdarzeniach przesz³ych.Jak gazeta? .Oczywi cie mogê siê myliæ . Rozejrza³a siê po wnêtrzu.Nie stercz nade mn¹ jak wzorcowy kelner. wszystko gra. zobaczyæ. . kiedy Prestile wyla³a. Redaktorka zna³a miejscowych lepiej ni¿ on. A je li tak. powiniene do niego . mam nadziejê. je li bêdzie musia³ z tob¹ pogadaæ. Barbie pchn¹³ aparat w stronê w³a cicielki.Rany boskie. . ale gêste od kofeiny.Nie. Postanowi³ siê jednak nie odzywaæ. póki dzia³a generator. to powa¿nie przeceni³ moje mo¿liwo ci. Barbie pos³ucha³. . wiêc smakuj¹ce jak ropa. ale bêdzie dopiero o trzeciej.Twój pu³kownik zadzwoni³ do mnie o siódmej rano. Wziê³a go. Nie wie. Kilka osób przy kontuarze jeszcze koñczy³o jajka i kawê.

Chwyci³a go za rêkê. Julia potrz¹snê³a g³ow¹. . .Niech ci bêdzie. .Planowa³em za³atwiæ tê sprawê z Alem Timmonsem. A poniewa¿ jeste jak wrzód na tylnej czê ci cia³a radnego Renniego..Jaki? . ¿e wyklu³o im siê parê pomys³ów. u miechaj¹c siê szeroko.odpar³.. do szkó³.. ¿eby móg³ wys³aæ najm³odszego syna do prywatnej szko³y w Alabamie? .Czy¿by Jim Rennie? . . Barbie zdziwi³ siê. Chcesz ten numer z dziwacznym kierunkowym? Barbie westchn¹³ ciê¿ko..Kto to? .. Barbie pozostawa³ z nim w niez³ych stosunkach.. I tak siê sk³ada. ¿e dobrze znam jego ¿onê..zdziwi³ siê Barbie. ¿e znam kogo . A teraz podnosimy stawkê. ¿e tak¿e Jim Rennie. Na dodatek Brenda nie przepada za Jamesem Renniem. szpitala. .. o co ci chodzi. u cisk wcale nie sprawi³ mu przykro ci. I do tego wszystkiego po trafi dotrzymaæ tajemnicy. Julia zobaczy³a w my lach ponury salonik domu pogrzebowego. wiem. jak . to znaczy wdowê. Al by³ wo nym w ratuszu i sta³ym bywalcem Sweetbriar Rose. Zgadnij. niezale¿nie od tego.Dlaczego? . .. ale do temperatury pokojowej. którego nasz radny nie mo¿e siê pozbyæ.. . i to wrzód. Bêdzie mia³ jakie wiadomo ci.A sk¹d wiesz.Nasz zmar³y szef policji.Na pewno. Chodzi mi o licznik Geigera.Doskonale.Zupe³nie mo¿e i nie. .Przeczucie . .Chyba maj¹ jaki pomys³.Zgadnij. Rzeczywi cie. ale. Julia napisa³a numer na serwetce. je li uwa¿a to za uzasadnione. . ..Sam nie wiem. kto ma w rêku papiery na spycharkê Ala.Odradzasz? . przychodni. ja te¿ jej wspó³czujê. kto dysponuje kompletem kluczy do króles wa: do ratusza. . Tak siê jednak sk³ada. . ..Tego nie wiem. Tak. lecz nie oswobodzi³ d³oni.. kto mu osobi cie udzieli³ nieoprocentowanej po¿yczki.sytuacja jest wyj¹tkowa.. I Brenda Perkins o tym wie. Cia³o jej mê¿a jeszcze nie ostyg³o. raczej nie licz na zrozumienie ludzi od nie go zale¿nych.Domy lam siê. . ¿e mam co jeszcze? . do wszystkiego.Niech bêdzie. Po prostu mam przeczucie.zadzwoniæ. Co jeszcze dla mnie masz? .Owszem. Drobne. kszta³tne cyfry..

tylko w rozdartym hid¿abie na g³owie.Fallud¿y.twardziel. powinna by³a nast¹piæ wcze niej. . Po tamtym dniu w szkolnej sali gimnastycznej przesta³ chcieæ byæ swoim ch³opem . Chodzi³y wtedy s³uchy. Wiedzia³. Z Main Street dobieg³o metaliczne uderzenie. I bardzo dobrze. Zaczyna siê. ja j¹ przekonam. okna zosta³y pootwierane. do tego niep any. i to te¿ mu odpowiada³o. Dentonowi stuknê³a piêædziesi¹tka.zaskoczenia i obawy. Zwykle sam widok przyprawia³ go o nudno ci. Julia te¿. Jeste swój ch³op. potem rozleg³ siê okrzyk protestu.proszê. Barbie i Julia popatrzyli na siebie nad kubkami kawy z identycznym wyrazem twarz y . samo przysz³o. a sam Junior . ale Frankiemu DeLessepsowi Freddy z pewno ci¹ odpu ci³ co najmniej raz.Swój ch³op . Tego ranka jednak by³o inaczej. ¿e nigdy ¿adnemu graczowi nie wlepi³ mandatu. G³owa go prawie nie bola³a. By³ przekonany. ¿eby ci pomo g³a. ¿eby mo¿na by³o z restauracji wychodziæ. Choæ i od tego zdarza³y siê wyj¹tki. Ka¿dy wie¿o powo³any na s³u¿bê policjant zosta³ partnerem starego wyjadacza. ¿e faktycznie dotyczy³o to wszystkich cz³onków dru¿yny. szloch nagiego Irakijczyka. ale z drugiej strony by³a to prawda niepodwa¿alna. pomy la³ Barbie. bo w zasadzie zaczê³o siê wczoraj. Junior nie móg³by oczywi cie przysi¹c. kto zawy³ z bólu. zjad³ wy mienite niadanie. ¿e uda mu siê zje æ tak¿e lunch. Dzisiaj. . pe³ni³ rolê przewodnicz¹cego klubu wyszukuj¹cego sponsorów dla Wildcats. poszed³ za nimi. ale poza tym by³ w wietnej formie . Ranek by³ ciep³y i choæ drzwi przyblokowano tak.To trzeba by. zacz¹³ ³ysieæ... ale nie da³o siê do niej wej æ. Junior patrolowa³ ulice z Freddym Dentonem. ¿e to nie powinna byæ prawda.bardzo jest zrozpaczona. Ter az. 5 Junior Rennie czu³ siê doskonale.powtórzy³ Barbie. nagle osaczony przez niechciane wspomnienia: gimnazjum w Al . Odezwa³ siê dzwon na smuk³ej wie¿ycy ko cio³a kongregacyjnego wzywaj¹cy wiernych do modlitwy. Klienci jedz¹cy przy barze biegli do drzwi. Barbie wsta³. W czasie gdy Junior gra³ w szkolnej dru¿ynie futbolu. A tu . Ty masz zadanie do wykonania. Ostatnio niewiele mia³ po¿ytku z jedzenia. wraz z zaistnieniem klosza. a co! Je li to ma byæ apokalipsa. Tosty i bekon.

Ale jego chyba nie bra³a pod uwagê? A jemu wcale nie przeszkadza³o lodowate spojrzenie. tak be³kotliwy. jak dobrze czuæ na twarzy ciep³o s³oñca! Kiedy ostatnio by³ w tak fantastycznej formie? Freddy zmierzy³ go badawczym spojrzeniem. Zaraz zostaniesz wprowadzony. Sam.skamla³ Sam.Pete Randolph mo¿e Duke'owi buty czy ciæ! . Jak bêdziesz ze mn¹ pogrywaæ. Niechluj. to znajdê dla ciebie miejsce w spi¿arni. Junior? . On jest nowym komendantem.Junior. kiedy z Freddym wychodzili na ulicê. ‾eby zaakcentowaæ nasz¹ obecno æ . . . Jackie. i widzê pieni¹dze. z powrotem drug¹.No muszê mieæ. No daj. Oznacza³ on kurwa maæ. I zap³acê. Po prostu dobrze mi. albo kurwa maæ. . . Najpierw jedn¹ stron¹. polega³o na pieszym patrolowaniu Main Street . niech mnie szlag. Bardzo przyjemny obowi¹zek w pogodny pa dziernikowy dzieñ. Tak zdecydowa³ Randolph. . .Duke nie ¿yje. naprawdê. W³a nie mijali stacjê benzynow¹ Mill Gas & Grocery. Ich zadanie. przynajmniej tego ranka.Nic takiego. . Drugiego Junior nie rozpozna³. rano.dwukrotnie us³ysza³ tym razem ci darujê. powiedzia³ Randolph.. odpadamy . pomy la³ Junior. jakim go poczêstowa³a po zaprzysiê¿eniu. ale b¹d ³askaw je dziæ wolniej .. .Kto to jest Sam Verdreaux? . . Móg³by ewentualnie patrolowaæ z Wettington. Za mia³ siê g³o no. ¿e jest po dziewi¹tej.zapyta³ Junior. kierownika i w³a ciciela czê ci interesu.odpowiedzia³ drugi g³os. Bo¿e. ¿e w koñcu czas dopu ciæ do siebie faceta. najwyra niej nie znasz naszej elity towarzyskiej. Junior zna³ ten wyraz twarzy z dawnych czasów. Tlojedn¹laszkê.Wiem. natomiast Freddy wymownie przewróci³ oczami. która mia³a wielkie balony i na pewno uwa¿a³a.Sam Verdreaux. ani wieczorem. Freddy tylko zacisn¹³ usta. ani po po³udniu. A jeszcze nie ma wpó³ do dziesi¹tej.Tylko jedn¹ flaszkê . . Carvera s³yszeli ju¿ ca³kiem wyra nie. Przykro mi.Fiut nie komendant! . a Randolph zabroni³ sprzeda¿y alkoholu. denna zagrywka . ¿e s³owa zla³y siê w jedno: fiunikomend. gdy z wnêtrza dobieg³y ich podniesione g³osy. a¿ zmieni³y siê w bia³¹ liniê. Przecie¿ kupujê u ciebie od zawsze. ale i tak nie mogê ci sprzedaæ wina. chyba ¿e siê to wszystko pouk³ada. I jutro te¿ raczej nie. Jeden nale¿a³ do Johnny'ego Carvera. Ani teraz.Co ciê cieszy.

Od razu idê do domu. W³a nie tam sta³y najtañsze wina. który patrzy³ na niego przekrwionymi oczami. odwróci³ siê i zerkn¹³ na d³ugi rega³ zastawiony piwem i winem. ¿e wyg³asza proroctwo.Nie wiem.Konstytucja zosta³a w Mill zawieszona . ale mimo to sprzedawca miêczak siêgn¹³ po flaszkê ze rodkowej pó³ki. Tak jest w konstytucji.Zbieraj siê. To wolny kraj. .. bo musia³. Nie zatruwaj atmosfery. mniej odra¿aj¹cy klienci bêd¹ siê domagali tego samego przywileju.Johnny.Panie w³adzo. Zrobi³ to. . Domem Niechluja by³a cha³upa stoj¹ca na go³ym podwórzu upstrzonym starymi .. ¿eby przeczyta³ tabliczkê ale s³ysza³e . gdy George W. Junior patrzy³. prawdziwe be³ty.Nie sprzedawaj .Ja znam swoj e prawa. czy zosta³o ci do æ szarych komórek. Powa¿nie. jakie cudowne uczucie! W nieca³y dzieñ przemie ci³ siê z dna. Pozosta³a mu jedna racja. . zw³aszcza ¿e inni kupuj¹cy z rosn¹cym zainteresowaniem czekali na rozwój wypadków.. Staruch wyci¹gn¹³ przed siebie trzês siê rêce. co powiedzia³ sprzedawca: dzi obowi¹zuje zakaz sprzeda¿y alkoholu. Ostatnia. Mia³ na sobie brudne p³ócienne spodnie. Je li Carver sprzeda pijaczynie alkohol.. . Rêcznie wypisana tabliczka na kasie g³osi³a wyra nie ZAKAZ SPRZEDA‾Y ALKOHOLU DO ODWO£ANIA. Dolna warga mu dr¿a³a. koszulkê z zespo³em Led Zeppelin i stare mokasyny z przydeptanymi piêtami. tak siê nie robi! . . jak pijaczynie wilgotniej¹ oczy. Bush prowadzi³ w rankingach. Junior. Wiêcej nie bêdê siê naprzykrza³. wzrokiem kreta uwiêzionego w p³on¹cej norze.Ale.odezwa³ siê do Johnny'ego Carvera. ¿e to z³y pomys³. . ¿e jedna butelczyna jabcola to niewygórowana cena za pozbycie siê starego pijaczyny. nie maj¹c pojêcia.Johnny. Potem odwróci³ siê do Sama Verdreaux. Freddy Denton wyra nie mia³ na tê sprawê identyczny pogl¹d. . wypad.oznajmi³ Junior. wiedzia³. najwyra niej zdegustowany w³asnym zachowaniem. lecz trudno j¹ by³o przedstawiæ w obecno ci gapiów. Jedna butelka. mu³u i wodorostów do siódmego nieba! .oznajmi³ Sam. Sprzedawca zapewne uzna³. potrzebne mi to. Jego w³osy wygl¹da³y. Wiêc wymiataj. Przysiêgam na swoj¹ matkê.O¿e¿ cholera. zafascynowany i ogarniêty wstrêtem. Samowi zabrak³o argumentów. inni. jakby ostatni r az przycinano je w czasach. . Bo¿e. Akurat wtedy weszli do sklepu Junior i Freddy. prostuj¹c ca³e swoje metr sze ædziesi¹t piêæ wzrostu. chocia¿ zatrudniony w policji od niespe³na dwóch godzin. stary. ‾ebym siê przesta³ trz¹ æ..

kropka. zawsze na czasie. Policjant nie zwróci³ na niego uwagi.odezwa³ siê Johnny Carver. Dr¿enie ust¹pi³o . . Wiêc biorê. Minêli drzwi i schody. klienci ucichli. Strzela³ jak karabin maszynowy. konie c.migaj st¹d. Cisn¹³ z³orzecz¹cym staruchem o furgonetkê.Popatrzy³ na sprzedawcê.. choæ nie sprawia³ wra¿enia. . Ruszy³ za ladê. Zap³onê³a w nim w ciek³o æ. Junior nawet powiedzia³ to. ale Junior chwyci³ go za ko³nierz oraz za siedzenie spodni. W niedzielê po dziewi¹tej mo¿na sprzedawaæ alkohol. bêdziesz pi³ do koñca ¿ycia.. sp³ynê³y po twarzy. . gówniarzu. spogl¹daj¹c na Freddy'ego.Zapnij rozporek.‾yw¹ gotówkê.wrzasn¹³ Sam.Przeniós³ spojrzenie na Dentona.£apy przy sobie! Zabieraj. gówniarzu. Junior nie waha³ siê ani chwili. . .Mam pieni¹dze . Charkn¹³ z pogard¹. co chcê.£adny dzieñ dzisiaj. co mówi³o siê w takiej chwili w podstawówce: . .. Przyszpili³ wzrokiem Juniora. . Odezwa³ siê g³osem pewnym i mocnym: . .powiedzia³ Freddy. przynajmniej chwilowo.Masz rozpiête pod szyj¹.. . Stary by³ lekki jak piórko.powiedzia³ Sam. Nawet Johnny Carver siê u miechn¹³.Mo¿e faktycznie. obróci³ i ci¹gle trzymaj¹c.Niechluj. Przy krawê¿niku sta³ z szeroko otwartymi ustami Gruby Norman obok swej furgonetki ozdobionej na bokach napisem MEBLE KUPNO I SPRZEDA‾ oraz NAJLEPSZE CENY ZA ANTYKI.krzykn¹³ Sam Verdreaux. gdy stopy oderwa³y mu siê od pod³ogi. . Tyle ¿e pierdzia³. . której obawiali siê przeciwnicy na boisku przed czterdziestu laty po kanadyjskiej stronie Merimachee. W Samie zasz³a zmiana. Sztuczka z podstawówki. . £zy przela³y mu siê przez powieki.powiedzia³ Junior. staruszku . Zawtórowa³o mu kilkoro klientów. Niechluj .A z ciebie przydupas radneg o.Pierdol siê. Kiedy Sam opu ci³ wzrok na spodnie. . Taki z ciebie gliniarz jak zawodnik. Tak jest od lat siedemdziesi¹tych. nie chcê ciê wsadzaæ do mamra. bo dzi nie wtorek! Freddy Denton parskn¹³ miechem. . pchn¹³ do wyj cia. Johnny spowa¿nia³. jakby to zrobi³ z ochot¹. Jedna z kobiet przycisnê³a rêkê do ust.czê ciami samochodów.Co jest! . Junior stukn¹³ palcem w jego sflacza³y podbródek i poci¹gn¹³ go za nos. Oczy mu zap³onê³y. .Ty mnie tak nie nazywaj! . W college'u nie dosta³e siê nawet do rezerwy.

baba . Freddy potoczy³ wzrokiem po gapiach.I wygram! Ze sklepu wyszed³ Freddy. Partnerze! Junior od razu poczu³ siê lepiej. D wign¹³ siê na kolana. siê w ¿adne gówno. Okaza³o siê jedna ¿e trzeba czego wiêcej ni¿ ³upniêcie w burtê furgonetki. doprowadza³ go do sza³u. Ja te¿ muszê takie mieæ. gdy s³ysza³ go na boisku. pomy la³ Junior zachwycony. jakby nagle wszyscy zaczêli graæ w raz. je li mam pieni¹dze! . . który Junior pamiêta³ z czasów. pó³ do rynsztoka. mów . ¿e móg³ zabiæ cuchn¹cego skurczysyna. trzy. Ruch na chodniku zamar³ tak kompletnie. tych na ulicy i tych t³ocz¹cych siê w drzwiach stacji benzynowej. co Pete powiedzia³: nie pakowaæ.jaga patrzy . Podniós³ starego na nogi. Policjant siêgn¹³ za plecy po plastikowe kajdanki i chwilê pó niej zapi¹³ je na nadgarstkach Sama. wiêc na jego koszuli zarysowa³ siê czerwony liniak. dwa. . . partnerze.oznajmi³ dono nym g³osem. .Ten cz³owiek jest aresztowany za zak³ócanie spokoju publicznego.Co takiego? . .Nie macie prawa mnie wyrzucaæ ze sklepu. prowadz¹ca tam droga jest zamkniêta. popatrzy³ na swoj¹ d³oñ z niedowierzaniem.No ju¿. Krzykn¹³ g³o no.prychn¹³ Freddy. Stan¹³ obok Juniora. ¿eby wykoñczyæ Sama Verdreaux. póki Niechluj nie pad³ na ziemiê jak kamieñ. Juniorowi nie przysz³o do g³owy. . Chyba doro lejê. Przechodnie oczami wielkimi jak spodki gapili siê na klêcz¹cego mê¿czyznê z wyci¹gniêt¹ rêk¹ o palcach czerwonych od krwi. I to nas obowi¹zuje. pomy la³ Junior. pó³ na chodnik.Jak jasna cholera! S³ysza³e . Twarz mia³ zabarwion¹ na czerwono krwi¹ wyp³ywaj¹c¹ spomiêdzy w³osów. Otar³ j¹.Pozwê to pieprzone miasto za brutalno æ policji! . Samowi krew p³ynê³a tak¿e z nosa. a potem zwyczajnie siê rozp³aka³. .S¹d nadal znajduje siê w Castle Rock. a o ile mi wiadomo. Dobiegaj¹cy z linii bocznej. .zawy³ Sam.Powodzenia .Cienki metal wygi¹³ siê z miêkkim brzêkiem. Albo go uciszyæ.piekli³ siê Sam. niepos³uszeñstwo wobec funkcjonariusza policji oraz obrazê w³adzy . .odezwa³ siê m³ody Rennie. Teraz brzmia³ fantastycznie. Nie wolno mnie biæ! Jestem obywatelem amerykañskim! Spotkamy siê w s¹dzie! .‾e przesadzi³em. po czym wyci¹gn¹³ przed siebie.

I dobrze jest pamiêtaæ.. polubiæ j¹ i zacz¹æ wdra¿aæ w ¿ycie. w spi¿arni McCainów. jakby siê zabawiali. .Co ty wyprawiasz? Jakim prawem znêcasz siê nad cz³owiekiem cztery razy od ciebie mniejszym i trzy razy starszym? Junior nie wiedzia³. który mu nie le dokopa³ tamtej nocy na parkingu. na ziemiê spad³y kropelki krwi z twarzy i posklejanych w³osów Niechluja. . Junior nie spu ci³ wzroku z Barbiego. . Tak intensywne. . To dobra rada. Na pomoc przyszed³ mu Freddy. zanim w koñcu zwyk³a przewaga liczebna przewa¿y³a szalê na ich stronê. których pó niej ¿a³uj¹ . Dla Juniora ten d wiêk by³ jak ródlana woda na rodku pustyni. Trzeba siê do tej my li przyzwyczaiæ. Sta³ razem z t¹ od gazety i patrzy³ na niego bez zmru¿enia. Je li kto bêdzie siê rzuca³. A w takiej sytuacji czasem trzeba daæ przyk³ad. Nagle zobaczy³ oczami wyobra ni tê sukê z gazety w towarzystwie Angie i Dodee.W takiej sytuacji czasem ludzie robi¹ rzeczy.Uwa¿aj. . . co odpowiedzieæ.Potrz¹sn¹³ wiê niem. Odwróci³ siê. Mo¿e le¿¹cego na suce. Barbara.Proszê pani. zabarwi³a policzki.Wskaza³ rêce Sama skute kajdankami.podj¹³ Freddy ustanowionego przez komendanta Randolpha. ale jest w mie cie nowy komendant i on zadba o utrzymanie porz¹dku. Tyle ¿e kiedy policjant zacz¹³ prowadziæ krwawi¹cego aresztanta g³ówn¹ ulic¹. I Barbarê te¿.A ty co tu robisz? .Kciukiem dotkn¹³ nowiutkiej . ci¹gn¹c za sob¹ Sama. z kamienn¹ twarz¹ policjanta na s³u¿bie. a zabraniaj¹cego sprzeda¿y alkoholu. wszelkie pytania na temat dzia³añ policji nale¿y kierowaæ do komendanta .. Ruszy³ do komisariatu.oznajmi³ spokojnie. Który przy³o¿y³ im wszystkim czterem. . Krew dudni³a mu w uszach. co mówisz . ¿e równie dobrze patrz¹cy móg³by go chwyciæ za kark. Dale Barbara. Junior czu³. ¿e jego dobry nastrój siê ulatnia podobnie jak ptaki wzlatuj¹ce z ga³êzi. Albo nietoperze z dzwonnicy.Mamy sytuacjê kryzysow¹. . Zwykle kiedy zaczyna siê ledztwo. wiêc lepiej jej pos³uchaæ.I co robisz. . Przyjrzyjcie siê! . m³ody Rennie poczu³ na sobie czyje spojrzenie.odpar³a Julia. a wtedy przejdziemy przez to wszystko g³adko. ¿e na razie jeste my zdani na siebie.Jest aresztowany tak¿e za pogwa³cenie nowego prawa . Kilka osób nagrodzi³o jego przemowê oklaskami. .zapyta³ Barbarê. Freddy'emu opad³y k¹ciki ust.przestrzeg³. .odezwa³a siê Julia Shumway z tym swoim nieod³¹cznym u mieszkiem..Ja mam istotniejsze pytanie .

tak samo jak nie rozumiemy bólu i choroby albo niespodziew anej mierci dobrego cz³owieka. . jak wszystko. Piper wybra³a wyj¹tek z ewangelii wed³ug wiêtego Jana: Przykazanie nowe dajê wam. Oba domy modlitwy pêka³y w szwach. bo przynosi ukojenie i ma wielk¹ moc. Lester Coggins wybra³ fragment z Ksiêgi Liczb. którego nie rozumiemy .powiedzia³ Barbie.Jeste chory? Juniorowi rozszerzy³y siê oczy. która odciê³a nas od wiata. a z jego s³ów wyni a³o. co siê dzieje. . a Lester Coggins w Odkupicielu przestrz ega³ przed ogniem piekielnym. A w Nowym Testamencie. lecz nacisk po³o¿y³ na rozprzestrzenianie siê grzechu i na to. aby cie siê wzajemnie mi³owali tak. .Czasami to choroba. czego oczekiwali: Piper Libby w ko ciele kongregacyjnym wlewa³a w ich serca nadziejê. 6 W krytycznych chwilach ludzie szukaj¹ pocieszenia w sprawach i zachowaniach zwyk³ych i dobrze znanych. . . ale równie wa¿n e jest wzajemne wsparcie.le wygl¹dasz . zgrzeszycie wobec Pana i wiedzcie. Powiedzia³a t³umnie zgromadzonym wiernym. wykorzystuj¹c kaznodziejski chwyt.Perkins nie ¿yje. ¿e grzech wasz dosiêgnie was . a ja jestem przedstawicielem prawa. . gdy zak³ada³em ziemiê? . I czekaæ. w pi mie bardziej o wieconym.l ni¹cej odznaki.Ze szczerym wspó³czuciem spojrza³a na Brendê Perkins. . W takim samym stopniu wierz¹cy i niewierz¹cy. jak Bóg sobie radzi z t¹ zaraz¹. jak Ja was umi³owa³em . a¿ sprawdzian siê skoñczy.A teraz jaka niepojêta bariera. Podobnie jak Piper zahaczy³ o koncepcjê do wiadczania. Czasem nag³a mieræ ukochanej osoby. zawsze niezawodny na wielkich zakrêtach historii. Musimy siê wzajemnie kochaæ. Po chwili odwróci³ siê i poszed³ za partnerem. Tak musimy postêpowaæ dzisiaj i ka¿dego nastêpnego dnia.mówi³a. a wiêc nieszczególnie optymistycznej czê ci Pisma wiêtego. jakiej udzieli³ swoim uczniom Jezus: Mi³ujcie siê wzajemnie. ¿yczliwo æ i mi³o æ. jest odpowied . a¿ siê to wszystko skoñczy. Wierz¹cy w Chester's Mill dostali tego ranka to. czym Bóg nas do wiadcza. . jak Ja was umi³owa³em. Nie rozumiemy. Gdyby cie jednak nie wykonali tego. ¿e w trudnych czasach modlitwa jest szczególnie istotna. Pomagaæ sobie nawzajem. ubran¹ na czarno. siedz¹c¹ z pochylon¹ g³ow¹ i mocno zaciskaj¹c¹ z³o¿one na kolanach d³onie. Pytamy Boga: dlaczego? A odpowied znajdujemy w Starym Testamencie.Bóg czêsto do wiadcza nas w sposób. otrzyma³ j¹ Hiob: Gdzie by³. ¿eby cie i wy tak siê mi³owali wzajemnie . D³onie mia³ zaci niête w piê ci.

wyra¿aj¹c poparcie. Jezu Chryste! i Chwa³a Bogu! zabrzmia³y znacznie g³o niej. Lester by³ wyj¹tkowo elokwentny.Dzi po po³udniu idê tam. jaka spad³a na miasto. pod okiem ¿o³nierzy. Je¿eli pójdziemy tam wszyscy.. którzy twierdz¹. A jeszcze kiedy zespó³ zagra³ Whate'er My God Ordains is Right w tonacji G i z Lesterem akompaniuj¹cym na gitarze. na Bo¿ej ziemi. Je li bêdzie ze mn¹ dwóch. pod Bo¿ym b³êkitnym niebem. oczywi cie. Inni zaczêli klaskaæ. wydostaniemy go na wiat³o dzienne i zniszczymy. . Nie wymaga³ zastanowienia. Bóg mo¿e mnie nie us³yszeæ. trzech albo nawet piêciu. W momentach natchnienia miewa³ Lester nowe wspania³e pomys³y nawet podczas kazania. W³a nie Du¿y Jim organizowa³ wzajemne . Ludzie uwielbiaj¹ spotykaæ siê na modlitwie i w dobrych. Zawo³ajcie: amen! Zawo³ali. to mo¿e dotrzemy do sedna grzechu. padn¹ na kolana..Najpierw bêdê siê modli³ za grzech. wiêc zosta³ wyg³oszony natychmiast. ko³ysali siê i podrygiwali opêtani bosk¹ gor¹czk¹. a¿ wydusi z niego ca³y ³ój niczym wiêt¹ pastê do zêbów. tak wielka i wspania³a.Lester uniós³ d³oñ. która w ciemno ciach nocy ch³osta³a jego nagie plecy. ¿e pilnuj¹ dzie³a rêki Boskiej.¿e ciska j¹ swymi palcami jak irytuj¹cy pryszcz.krzyknê³a która ze szlochaj¹cych kobiet. bólu i nieszczê æ! Je li bêdê sam. A poniewa¿ w wietle rze kiego pa dziernikowego poranka pozosta³ równie mocno jak w ciemno ciach minionej nocy przekonany o tym. . bez chwili zastanowienia. Tym razem okrzyki O tak! . który spowodowa³ tyle smutku. a wtedy Bóg Wszechmog¹cy uczyni cud! Przyjdziecie? Padniecie ze mn¹ na kolana? Oczywi cie przyjd¹.Ale najpierw. jeszcze inni podnosili w górê rêce. .O godzinie drugiej. ¿e musi byæ s³uszn . Jim Rennie te¿ tam by³. piew o ma³o nie podniós³ dachu. gdzie droga sto dziewiêtna cie dociera do tajemniczej bramy Boga . . je li utworzymy kr¹g modlitewny tam.. ¿e kara. Pójdê modliæ siê na kolanach do Boga.. by nas uwolni³ od nieszczê cia. W wielu oczach pojawi³y siê ³zy. Jezu. i w z³ych czasach. . Bóg nadal mo¿e mnie nie us³yszeæ. . pod strop lecia³y okrzyki Panie! i jedno amen za drugim.. .Ale je¿eli wszyscy tam pójdziecie.O tak. Akurat jeden z nich siê pojawi³. je¿eli wszyscy bêdziemy siê modlili razem.obwie ci³. tak! .. Czasem my l jest tak b³yskotliwa. jes t skutkiem jego grzechu. Teraz ju¿ wszyscy unie li rêce.

których przyprowadzisz! CHCEMY PRZEKAZAÆ MEDIOM. ¿e wulgaryzmy odnosz skutek odwrotny do zamierzonego) WALCZMY Z W£ADZ¥! OKO ZA OKO! Komitet wolnego Chester's Mill 8 Gdyby chcieæ znale æ w mie cie cz³owieka bior¹cego powiedzenie Nietzschego Co mnie nie zabije. zwykle w spiczastych botkach z gumami po bokach. CO SIÊ DZIEJE! Chcemy wiedzieæ.mê¿czyzna energiczny.00 WCK (Wschodniego Czasu Kryzysowego)! KTO? Ty i wszyscy przyjaciele. uczesany na Elvisa. tyle ¿e du¿a czê æ jego maj¹tku by³a z konieczno ci ukryta..podwo¿enie siê samochodami. KTO NAM TO ZROBI£! I DLACZEGO! A przede wszystkim: ‾¥DAMY WOLNO CI!!! MIASTO JEST NASZE! Bêdziemy go broniæ! CHCEMY TU ‾YÆ NORMALNIE!!! Dostêpna pewna liczba transparentów. w dzieciñstwie bezlito nie wy miewany i niekiedy bity. pó³ Francuzce. 7 DO Æ ZAGADEK! UWOLNIÆ CHESTER'S MILL! DEMONSTRUJEMY! GDZIE? Na farmie Dinsmore'ów. Rommie dopracowa³ siê pozycji w³a ciciela najwiêkszego w ca³ym stanie i najbardziej dochodowego sklepu wielobran¿owego . na drodze 119 (tam gdzie WRAK CIÊ‾ARÓWKI i ‾O£NIERZE SI£ SPECJALNYCH) KIEDY? O 14. Chocia¿. by³by nim Romeo Burpee .. jednak przynie swój (i pamiêtaj. Imiê zawdziêcza³ romantycznej pó³ Amerykance. Najbogatszym cz³owiekiem w mie cie by³ Du¿y Jim. wyrós³ na najbogatszego mieszkañca Chester's Mill. Romeo. na wskro praktycznym i oszczêdnym. nie. to wzmocni za swoje ¿yciowe motto. nazwisko odziedziczy³ po jankeskim twardzielu.

wyra nie fachowa robota. oko³o godziny dziesi¹tej. ¿e potrafi³ wypatrzyæ okazjê i bezlito nie j¹ wykorzystaæ.odpowiedzia³ Joe McClatchey. A i tak stanowili mniejszo æ. to samo miejsce.Chrzanisz. Demonstracja na drodze sto dziewiêtna cie. Ciekawe. Nale¿a³o mu siê za informacjê. Rommie uwa¿a³. bo wiêkszo æ tkwi³a albo w ko ciele.Pan mówi powa¿nie? . gdzie ruch by³ ca³kiem nieszczególny. Dzieciaki. ¿e je li nie zaszkodzi³o ono firmie ogrodniczej Burpee Seeds. dzi wybrali siê albo do Food City. Zrobione na komputerze. Z³apa³ którego smarkacza i o to zapyta³. Ogl¹da³ CNN na telewizorku zasilanym bateriami. Tak to zwykle bywa. Obserwowa³ dzieciaki rozlepiaj¹ce plakaty. A nad nim wielki neon: SZANSA NA ZYSK. drodzy bankierzy pozbawieni wyobra ni! Odniós³ sukces w du¿ym stopniu dziêki temu. daæ upust frustracji. jemu t e¿ krzywda siê nie stanie. albo na stacjê benzy now¹ Mill Gas & Grocery. dostrzeg³ kolejn¹ szansê. Ignoruj¹c jego protesty.Pomys³ jest mój . ¿e chyba mu rozum odjê³o. jak cz³owiek ma oczy otwarte. Romeo poszed³ do swojego sklepu.niezwi¹zanego z ¿adn¹ sieci¹. . . Rommie da³ m³odemu pi¹taka. . wkrótce po tym. Romeo zacz¹³ s³yszeæ rozmowy o wyznaczonym na godzinê czternast¹ spotkaniu modlitewnym organizowanym przez pastora Cogginsa. ¿e na demonstracji zjawi siê mnóstwo ludzi. ale niektóre na deskorolkach. wetkn¹³ mu banknot g³êboko do tylnej kieszeni. jak obejrza³ odprowadzanie Sama Niechluja do mamra. albo przed telewizorami. skoro startuje w interesie z tak fatalnym nazwiskiem na szyld zie. którzy zwykle do niego przychodzili. w wiêkszo ci na rowerach. Ten sam czas. Bo bardzo potrzebowali wyraziæ strach i s³uszny gniew. W latach osiemdziesi¹tych potencjalni wspólnicy ocenili. On odpowiedzia³ wtedy. Ci. . Znak jak nic. Tej niedzieli. W³a nie tak.Wy³¹cz ten be³kot i zamknij kasê. czyj to pomys³. Jak tylko Joe Chudzielec ruszy³ swoj¹ drog¹.Nie chrzaniê. Za kas¹ siedzia³ Toby Manning. z wpraw¹ plakatowa³y Main Street. A teraz najwiêkszym hitem lata by³y koszulki z nadrukiem NA JEDNEGO WPADNIJMY DO BURPEEGO. .

Toby .. Trzeba je jako apetycznie nazwaæ. . na którym ju¿ po³o¿y³ krzy¿yk. ¿e dzisiaj po po³udniu pó³ miasta bêdzie przy . W jego sklepie mo¿na by³o kupiæ wszystko. tych te¿ mia³ spory zapas. ³¹cznie z przecenionymi artyku³ami spo¿ywczymi.powiedzia³ . G³os by³ cichy.Romeo kalkulowa³ w my lach.Jednak muszê i æ. no i jest jeszcze ze sto kartoników Prawdziwej lemoniady . jaki to miasto widzia³o. . a tak¿e oran¿ada w proszku. a to Romeo lubi³. . Firma ju¿ pad³a. proszê pana? Rommie zaj¹³ siê inwentaryzowaniem towaru. Niestety. Te cha³owe wiatraczki. Pychota na patyku . tam gdzie siê rozbi³ samolot Chucka Thompsona. bez dwóch zdañ.. towar nie poszed³..To mu zap³acimy.. Sztuczne ognie. Toby wreszcie nabra³ ¿ycia. Niech Lily ci pomo¿e.Spakujemy te¿ wszystkie butle Blue Rhino z gazem. roz³o¿y³y j¹ jakie mikroby... w przemys³owej zamra¿arce na zapleczu. Randolph mówi.. Rozstawimy go na ³¹ce.Co to ma byæ. tysi¹c paczek miniparówek w cie cie. Mo¿na je serwowaæ nabite na patyczki do szasz³yków. coli. Rusz siê. Zle¿a³e cukierki zostaw ione na Halloween. Mamy kupê roboty. . A teraz za wita³a nadzieja. Zamierza³ sprzedaæ kanapk turystom oraz mieszkañcom Chester's Mill organizuj¹cym pikniki z okazji Czwartego Li pca. Tak czy inaczej Rommie nie potrafi³ wypu ciæ ich z gar ci. ale wyra ny. Kupi³ je bezpo rednio u producenta w Rhode Island. Ach. Wszystko przez nieszczêsn¹ recesjê. Wyci¹gniesz z magazynu ten wielki namiot. 9 Ry¿y robi³ obchód z doktorem Haskellem. Tak. które zosta³y po Czwartym Lipca.. Kolejny artyku³ z przeceny. .W³a nie ten..Tak. ca³kiem jak ma³pa wyci¹gaj¹ca ciasteczka ze s³oika. na szczê cie nie E.. .Ten na letnie wyprzeda¿e? . Aktualnie mia³ na stanie. ustêpuj¹c Lindzie. gdy zabrzêcza³o mu w kieszeni walkie talkie.urz¹dzimy najwiêkszy piknik.Na polu Aldena Dinsmore'a? A je li bêdzie za to co chcia³? . . który ju¿ spisa³ na straty. które wzi¹³.. Umys³ w³a ciciela pracowa³ jak kalkulator na najwy¿szych obrotach.

gdy ka¿dy. który szybko przystosowa³ siê do nowego otoczenia. Wiedzia³. co siê dzieje z Jannie.tego ranka sta³ siê dla rodziny Everettów bardzo wa¿ny. kto tylko móg³. Ry¿y zacz¹³ go doceniaæ i szanowaæ.Linda by³a wyra nie niespokojna. Po badaniu doro li zostawili dziewczynki oraz psa w gabinecie i wyszli na korytarz . ¿e rozumiesz. . inni demonstrowaæ. . Haskell by³ przygarbiony. Jêkn¹³. co powiedzia³ Haskell. . co siê dzieje od . poza Ginny Tomlinson oraz Twitchem tyl ko Ry¿y i Czarnoksiê¿nik pe³nili wartê. A poza tym. . Fatalnie siê z³o¿y³o. wyjecha³ z miasta. dotykaj¹c suki przez ca³y czas. Haskell. faktycznie bêdzie tam potrzebna. . opadniête k¹ciki ust i wiedzia³. Czarno by³ za stary na sytuacje kryzysowe. a potem dostaniesz cukierek. Oraz z psem. przez to wszystko. pokiwa³ g³ow¹.Co z psem? . ¿e posiwia³ przez noc. Judy i Janelle sz³y po obu stronach wielkiego go ldena.Petit mal Strzela³bym. A on osi¹gnie jedynie tyle. Dopiero wtedy uda³o siê Ry¿emu dos³ownie si³¹ wyrzuciæ go za drzwi. akurat kiedy Ry¿y i Linda przyjechali z córkami. .Tylko psa te¿ koniecznie daj do Marty. .spyta³a zalêkniona.Dziêki. . Zajrzê ci w oczy. choæ zd¹¿y³a siê nieco uspokoiæ. ¿e z podniecenia i strachu. choæ dobiega³ siedemdziesi¹tki.barierze na sto dziewiêtnastej. .Ry¿y. Wydawa³o siê.Rozumiem. Janelle robi³a wra¿enie wystraszonej na mieræ. teraz ciê zbadamy. Dok³adnie rzecz bior¹c. ¿e bêdzie zmartwiona jeszcze bardziej. Nastêpnie zwróci³ siê do Janelle: . . a kiedy Ry¿y wszystko mu opowiedzia³. siedzia³ w szpitalu do dwudziestej trzeciej. ma³a. sta³ siê bardzo wa¿ny wraz z pocz¹tkiem kryzysu. ¿e Haskell p³aci niema³¹ cenê za pomaganie ludziom. ¿e klosz powsta³ akurat w piêkne weekendowe przedpo³udnie. wiêc wieczorem mo¿esz siê spodziewaæ fali przypadków ¿o³¹dkowych.Powiem jej. Doktor Ron Haskell . zostanie.Chod . Jedni maj¹ siê modliæ. Widzia³ podkr¹¿one oczy. ¿e je li j¹ poprosi.spyta³ Haskell. jak¹ stawiasz diagnozê? . Bardziej do niego pasowa³o podrzemywanie na le¿ance na drugim piêtrze szpitala. czerpi¹c z tego dotyku otuchê.Nie. je li rzeczywi cie na drodze zbierze siê t³um.inaczej Czarnoksiê¿nik z krainy Oz . Romeo Burpee rozbija namiot i bêdzie sprzedawa³ hot dogi. A i tak wróci³ o siódmej.Bêdzie bola³o? . Niestety. Pamiêtasz.Dlatego muszê w koñcu zostawiæ dziewczynki z Mart¹. by zosta³a w domu. Najchêtniej by siê rozdwoi³a.

czego Haskell jej nie powiedzia³: ¿e niektóre dzieci. Ry¿y by³ poruszony. Gdyby co by³o nie tak z Janelle. Po prostu chcia³abym ciê zobaczyæ.Jasne. . I mów ludziom.Ja ciebie te¿. Wiêkszo æ przechodzi jeden. kochanie. po zakoñczeniu porannego obchodu. dobrze? .I niech pies bêdzie z ma³¹. Dziêki. które mu siê wymsknê³y pod jego adresem. choroba siê pog³êbia. . . .czy ona wyzdrowieje? Wtedy jeszcze nie wiedzia³a. ¿e Dougie Twitchell zbli¿a siê swym zwyk³ym luzackim krokiem. za ucho ma zatkniêty papieros.wietnie.Racja. .Ale¿ ona jest zdrowa . Linda wygl¹da³a na przekonan¹. . ¿e siê urwiesz z pracy dzi po po³udniu? Zastanawiaj¹c siê nad odpowiedzi¹. zanim przeniesie siê do o rodka zdrowia. Jest jaka szansa. lecz Audi popiskuje ju¿ kilka miesiêcy. . . Zaczyna³ ¿a³owaæ paru z³o liwo ci.powiedzia³a Linda. ale na jego twarzy mal uje siê troska.Ron .Rozumiem. .Dobrze. Tymczasem.wczoraj. . przeradza w grand mal.Marta siê zgadza wzi¹æ te¿ Audi . zjawiê siê jak najszybciej. Mog³y zabiæ.To mo¿e oddaj nasz aparat Marcie? Ustawcie czêstotliwo æ na kanale komercyjnym.talkie? .odezwa³a siê Linda . akurat kiedy Ry¿y zaczyna³ mieæ nadziejê na kubek kawy. Wyra nie jej ul¿y³o. . ¿eby nie jedli hot dogów.Oczywi cie.Tak. Uwa¿aj tam na siebie. oraz kilku przykrych my li. . ¿e pójdzie do pracy. ¿e stary lekarz pyta go o zdanie. dwa ataki drgawek. Burpee pewnie przechowywa³ je w zamra¿arce jakie tysi¹c lat. krótkiego.Napady petit mal u dzieci to nic szczególnego. Niczego nie obiecujê. Zaczniemy od etosuksymidu. Niektóre wiêcej. Ry¿y dostrzeg³. bo pacjentów by³o zaledwie sze ciu.odpar³ Haskell. Zamierza³a ca³y dzieñ spêdziæ z córkami na spokojnej zabawie. a w ród nich nowo upieczona mama po porodzie bez komplikacji.Mo¿e mi siê uda znikn¹æ na godzinkê. tak? . A napady drgawek powodowane przez grand mal mog³y doprowadziæ do trwa³ych uszkodzeñ. przez d³u¿szy czas. nie znajduj¹ wyj cia z neurologicznego g¹szczu. obdarzo ne przez los mniejszym fartem. potem wszystko wraca do normy. ¿e siê nigdy nie dowie tego. przysz³a wiadomo æ od Lindy. . Tymczasem Ry¿y mia³ nadziejê. W dzieñ bêdziesz mia³a przy sobie s³u¿bowe walkie .

chwilê patrzy³ na ni¹ bez s³owa.Niech pi.Spadaj. ¿e teraz on tu rz¹dzi. . Ry¿y wetkn¹³ walkie . Nasz szpital mo¿e byæ dla niego jedyn¹ opcj¹ na utrzymanie pikawki w przyzwoitym stanie. A tak przy okazji. . No i wszystkie narzêdzia stoj¹ rz¹dkiem. .No trudno. specjalistom od takich spraw wiêcej ni¿ trzy albo cztery dni. odk¹d zostali my odciêci. uda mi siê dzi po po³udni wyrwaæ na godzinkê? . .Umilk³ na chwilê. . . kochanie..Przy magazynie. Widzê.talkie do kieszeni bia³ego fartucha i odwróci³ siê do Twitcha. .Jak s¹dzisz. Tak czy inaczej w tym drugim magazynie s¹ rzeczy niezbêdne ka¿demu szpitalowi: narzêdzia i inny badziew do pielêgnacji terenów zielonych.Je¿eli zlikwidowanie pola si³owego zajmie tym.¿achn¹³ siê Twitch. Natomiast kwestia gazu to zupe³nie inna sprawa.Pytaj Czarnoksiê¿nika. Dziesiêæ tysiêcy litrów? A mo¿e i piêtna cie? .Zajrza³em te¿ do drugiego magazynu.Bêdziesz musia³ stoczyæ walkê z Renniem. Bêdziesz go budziæ? . . czego nie wiem . sensei! Osi¹gn¹³e wy¿szy poziom o wiecenia! . jak powinny.No mów. Twitch pos³usznie wy³uska³ porcjê nikotyny z aktualnego miejsca sk³adowania. . .Co mi usi³ujesz powiedzieæ? ‾e nie zajrza³em za drzwi? Ry¿y potar³ skronie. bêdziemy potrzebowali mnóstwo gazu.Nie przypuszczam. buraku.. .pi w kanciapie. . A s¹ tylko dwa. ¿e nale¿y mu siê trochê szacunku. Bêdê siê za tob¹ rozgl¹da³a. .Wed³ug karty inwentaryzacyjnej wisz¹cej na drzwiach powinno tam byæ siedem licznych zbiorniczków. .Linda siê za mia³a. Na wypadek gdyby kto po prostu przestawi³ pojemniki. to sobie my lê. podbierzemy z zapasów miejskich.A gdzie jest? .Dla odmiany powiedz mi co .W³a nie mia³em sobie zapaliæ . ¿e ciany siê trzês¹. w szpitalu jeste . ja ju¿ nie bêdê go nazywa³ Czarnoksiê¿nikiem.zdecydowa³ Ry¿y natychmiast.Ach. . I wyjmij papierosa zza ucha.No w³a nie w tym rzecz. Chrapie tak.Bajdurzysz. . o Wielki Nieomylny. .To raczej bêd¹ steki z mastodonta.Kiepski pomys³. Ry¿y w nosie mia³ nawóz. Taki pojemnik jest wielki jak s³oñ. Nic tam nie ma. .powiedzia³ wreszcie. ile siê naharowa³. . stary.Pojêcia bladego. . natomiast po nawozie ani ladu. Przecie¿ tam s¹ zapasy propanu.Pa. Wygl¹da na to.Po jakie licho kto mia³by to robiæ? .Nie ..Wsadzi³ papierosa do kieszeni fartucha. Jak nas przyci nie. . . .

wyznaczy³ na swojej ziemi.i postawi³ tam ¿onê oraz starszego syna. Niesamowity widok! Cyrk na trzech arenach. Wiêcej p³aci siê za parking w czasie festynu we Fryeburgu. lecz serwowane bêd¹ tylko kanapki na zimno. bo wytargowa³ trzykrotn¹ warto æ pocz¹tkowej oferty. którzy zjawili siê wcze niej. godzina czternasta czterdzie ci. Pamiêtamy Olliego.10 Przyjrzyjmy siê.poci¹gaj¹cy. zap³aci³by i tysi¹c. który te¿ wietnie sobie radzi. Popatrzmy uwa¿nie. Nie by³ mo¿e najwiêkszym bystrzakiem na wiecie. a potem maszerowaæ kilometr na miejsce zbiórki.Niez³e przedstawienie. Gdyby media nie by³y trzymane na dystans. ogromny parking . pszepani. choæ odrobinê introwertyczny. Uwiêzieni mieszkañcy miasta masowo wylegli na pola Aldena Dinsmore'a. Julia Shumway i Pete Freeman robi¹ zdjêcia. Manuela Ortegê. bo gdyby zosta³ postawiony pod cian¹. w zasadzie nie ma wyboru. ratuj¹c swoj¹ ziemiê przed bankiem. . Co nie oznacza. Julia przerywa pracê na chwilê. mia³yby do dyspozycji fotograficzny raj nie tylko z powodu drzew wystrojonych w p³omienne barwy.zwykli mieszkañcy Mill. jankesa bez zielo nej karty.Ta jes. Na pierwszej arenie mamy mieszkañców miasta. która ju¿ jest po obu stronach gêsto obstawiona wozami tych. ¿e i tak na nich nie zarobi³. Protest odby wa . ale g³upkiem te¿ nie. Ten i ów narzeka na wysoko æ op³aty. ¿adnych dañ z grilla. by rzuciæ Barbiemu u miech . zostanie otwarta w porze kolacji. co? Barbie odpowiada z szerokim u miechem: . Skoro trafi³a siê okazja. Alden. Jest piêkny pogodny jesienny dzieñ w Chester's Mill. Przyjrzyjmy siê miejscu akcji. którzy przybyli tu na wezwanie przekazane za po rednictwem plakatów Joego Chudzielca i jego znajomych. a we wszystkich rolach gwiazdorskiej obsady . Obaj s¹ zadowoleni. Wszyscy troje rozgl¹daj¹ siê dooko³a w milczeniu. Alden ¿yczy sobie piêæ baksów za samochód. gdzie poprzedniego dnia spad³y szcz¹tki samolotu Chucka Thompsona. co dla niego. mleczarza w kraciastej koszuli. tu¿ na pó³noc od miejsca. Pojawia siê Barbie w towarzystwie Rose Twitchell i Anse'a Wheelera. prawda? A z nimi jeszcze swojego najêtego cz³owieka. Romeo. stanowi fortunê. Farmer zawar³ umowê u¿yczenia z Burpeem. ale nie jest ich wielu. który od dwóch lat ledwo wi¹¿e koniec z koñcem. a j e li kto nie ma ochoty parkowaæ na poboczu drogi. Restauracja jest ponownie zamkniêta . Od protestuj¹cych i wyznawców Chrystusa Odkupiciela Alden Dinsmore nie dosta³ z³amanego grosza. dosta³ sze æset dolarów.

nienale¿¹cych do ¿adnego z ko cio³ów. za piewa³o z nimi. którego granicê po stronie Chester's Mill zaznacza rz¹d martwych ptaków. lecz trafiaj¹ do wyobra ni. przyznajcie siê do tego . no i w koñcu slogan.rozesz³o siê w mgnieniu oka. dawaæ tu media.akcentuj¹cymi melodiê.. Zdjêcia tworz¹ napis krzycz¹cy: KTO ZABI£ MOJ¥ ‾ONÊ?! Joe Chudzielec szczerze mu wspó³czuje. nie zawsze z ni¹ w harmonii. ale te¿ rymuje.amen oraz alleluja . od czego mo¿na dostaæ sza³u. tragedia! . Szczê ciem wielu uczestników demonstracji przynios³o w³asne. blady i ponury. to pewnie powinien poca³owaæ dziewczynê. który Joe bar zo niechêtnie.. Niesie kola¿ zdjêæ kobiety.uzna³.Musimy przestrzegaæ poprawno ci politycznej .tak trzynastolatek nazywa ich w my lach . hi! Chester's Mill musi wolne byæ! . ale jednak odrzuci³: Cholera. Nigdy dot¹d nie ca³owa³ siê z dziewczyn¹. jaka fantastyczna plansza! Gdyby media mog³y j¹ zobaczyæ.a w ród nich najpopularniejszy: WYPU CIÆ NAS. by³oby pewn¹ przesad¹. do chóru z Ko cio³a Chrystusa Odkupiciela przy³¹czy³o siê pewnie z dziesiêæ osób z Pierwsze Ko cio³a Kongregacyjnego. ale na dodatek potrz¹sa nim gro nie.a. Potem sz³o: Zrobili cie co z³ego. Ci ludzie naprawdê s¹ pod opiek¹ opatrzno ci. . he he! Hi. tak.. Odbywa siê tutaj wspania³y pokaz ko cielnej manifestacji uczuæ. Kr¹g modlitewny stopniowo ro nie. Joemu najbardziej podobaj¹ siê wiêzienne kraty na mapie Mill. Jej has³a s¹ nieskomplikowane. Lissa Jamieson nie tylko trzyma ten afisz. czy Norrie Calvert nie jest przypadkiem za dziecinna. A teraz siê zastanawia. Na przyk³ad: He. hi. ¿eby s iê ca³owaæ. która nie tylko zasuwa na desce z prêdko ci¹ wiat³a. póki jeszcze mo¿e.. kolejni . Jest tu te¿ Jack Evans. wspierane przenikliwymi napomnieniami Lestera i okrzykami krêgu modlitewnego . stwierdzenie. bo bêdzie. I czy mogliby siê poca³owaæ z jêzyczkiem. pewnie by siê kolektywnie posika³y z rado ci. opracowanymi z uwielbian¹ przez Benny'ego Drake'a Norrie Calvert. Za piewali razem A Mighty Fortress Is Our God .wymachiwanie transparentem w str onê wartowników. zjawi³o siê prawie dwie cie osób. ale znaj¹cych s³owa. Joe wydrukowa³ te¿ p³achty z has³ami . Ich g³osy wznosz¹ siê ku bezchmurnemu niebu. qr. Joe ustawi³ protestuj¹cych w du¿y kr¹g obracaj¹cy siê tu¿ przed kloszem. wiêc sze ædziesi¹t transparent przygotowanych przez dzieciaki . ale.siê zgodnie z za³o¿eniami. Chodzenie po okrêgu umo¿liwia ka¿demu z ludzi Joego . nastêpnie jeszcze parê innych. Te od strony Motton zosta³y usuniête przez s³u¿by wojskowe. DO CHOLERY! . ale skoro i tak mieli wszyscy umrzeæ jak robale uwiêzione w plastikowym pojemniku. którzy niewzruszenie stoj¹ odwróceni do miasta plecami. która wczoraj siê wykrwawi³a. ¿e zawsze w harmonii. a wtedy wielu innych mieszkañców. Na drugiej arenie znajduje siê kr¹g modlitewny pastora Cogginsa.

by wy³¹czy³ przeno ny odtwarzacz. Dzieci biegaj¹. Miniparówki. a wyjmuje srebrne monety. planuj¹c swoje po³o¿enie na podstawie leciutkiego powiewu wiatru. Pó niej Romeo poleci Toby'emu Manningowi. gdyby zobaczy³y. rodkowa arena jest najwiêksza i najbardziej rzuca siê w oczy. Wszêdzie poniewieraj¹ siê puste kubeczki papierow e z resztkami niesmacznych napojów cytrusowych lub naprêdce parzonej. ¿e nie zabra³ po drodze dziewczynek. w odpowiedniej odleg³o ci od klosza i jakie sze ædziesi¹t metrów od krêgu modlitewnego. Jedynym jego uk³onem w stronê religijnych aspektów tego popo³udnia jest polecenie Toby'emu Manningowi. Spodziewa siê zyskaæ do zachodu s³oñca ze trzy tysi¹ce. Ry¿y jest zdziwiony. I do Won't You Come to Jesus . a bêd¹ sz³y jeszcze lepiej. dziesiêæ baksów za zebranie mieci. kartonie. i z tym m³ody m cz³owiekiem. w którym niegdy znajdowa³ siê papier toaletowy. Zauwa¿a Lindê w tym samym czasie. Relacje spo³eczne zawsze s¹ wa¿ne. kochanie ty moje. ¿eby wznie æ z³o¿one d³onie w b³agalnej pro bie. mo¿e synowi Dinsmore'a. ¿eby zap³aci³ jakiemu dzieciakowi.mieszkañcy miasta padaj¹ na kolana. Interesy id¹ wietnie. jeszcze gorszej w smaku kawy. ale pachn¹ po prostu bosko. Tam Romeo Burpee rozbi³ swój namiot u¿ywany w czasie letnich wyprzeda¿y. jednak nie chcia³ fundowaæ Janni zbyt silnych wra¿eñ. ¿e dym unosz¹cy siê z rzêdu grillów turystycznych dosiêgnie zarówno rozmodlonych. W³a nie tak wygl¹daj¹ w Ameryce intere sy. no i mniej by siê ba³y. gdy ona dostrzega jego i zaczyna gwa³townie wymachiwaæ rêkami. Wygl¹da w tym uczesaniu jak cheerleaderka z gimnazjum. nawet podskakuje. na pewno by³yby zachwycone. jest uczesan a na nieustraszon¹ policjantkê. ¿e Barbara opu ci³ . ¿e tyle osób tak wietnie siê bawi. Prawie zawsze siê tak czesze do pracy. mo¿e i wiêcej. chwilowo odk³adaj¹ na bok transparenty i tablice. ale Bó mo¿e nie. Linda ma w³osy splecione w warkocze. Teraz jednak Romeo jest ca³kowicie skupiony na swojej prowizorycznej kasie. zapalaj¹ pozosta³e po Czwartym Lipca fajerwerki. ‾o³nierze odwrócili siê do nich plecami. Nie pasowa³a do How Great Thou Art . który gotuje w restauracji. unosz¹c w górê wiatraczki. Chce mieæ pewno æ. przez co pojawia siê niebezpieczeñstwo zaprószenia ognia w trawie Dinsmore'a. Rose. z którego dudni³a piosenka Jamesa McMurtry'ego o ¿yciu w niewielkim miasteczku. Bierze cztery dolce za parówkê i wszyscy grzecznie p³ac¹. mo¿e temu czy owemu zaszkodz¹ na ¿o³¹dek. Stoi z siostr¹ Twitcha. Tego Romeo jest ca³kowicie pewien. Wk³ada do niego zielone papierki. a tam? Ry¿y Everett! Zdo³a³ siê jednak urwaæ z pracy! I bardzo dobrze. O. jak i protestuj¹cych. a kto wie. Przywodz¹ na my l raczej piknik na ³onie przyrody ni¿ wystêpy w wiêzieniu. Trochê mu szkoda. rozmra¿aj¹ce siê w czasie opiekania. s¹dzi³.

¿eby ich po³ataæ. Jak dl niego . Christian Soldiers . ale akurat nie mia³ dy¿uru.mówi Barbie.. po czym skrêca siê i rzuca j¹ do Norrie Calvert. Dziewczynka w wieku Judy mija Ry¿ego w podskokach. ¿e wkrótce impreza siê skoñczy. nie daj.Ile hot dogów! . w drugiej kubeczek z resztk¹ paskudnej lemoniady. Jedzie po skosie przez pole. . hi! Chester's Mill musi wolne byæ! .Dzieciak jedzie o wiele za szybko! Nienawidzê t ych quadów! Wszyscy patrz¹ na niewielki pojazd z ogromnymi kulistymi oponami. kiedy zjawili siê uczestnicy bijatyki.Patrzcie! . Rose wychwytuje go w powietrzu i odsy³a do Benny'ego Drake'a.Przecie¿ na pewno za tydzieñ. bior¹c pod uwagê okoliczno ci. . . Dziwnie tak siê miaæ.mamrocze Linda Everett. Stanowcz o za szybko. Zadar³ z Du¿ym Jimem.Ciekaw jestem. Przytula ¿onê. Niezupe³nie w kierunku zebranych. Leci do nich talerz frisbee. . po czym nad lini¹ wojska rozdzielaj¹ siê. którzy przygl¹daj¹ siê chmurom i zastanawiaj¹ nad deszczem w Chester's Mill. Chocia¿ tak by³oby dla niego lepiej. ..miasto. doktorze . zostaj¹ sobie przedstawieni.. nieprzemijaj¹cy hit. S¹ tacy na polu Dinsmore'a.mówi Rose. hi. omijaj¹c niewidoczn¹ kopu³ê. he. he! Hi. Protestuj¹cy kr¹¿¹ po spirali. Nad ich g³owa mi puchate ob³oki o cienistych spodach p³yn¹ z pó³nocy.bardzo dobrze. potem cmoka Rose w policzek. czy za tydzieñ te¿ bêdziemy mieli ochotê na zabawê . nie wiadoma.O rany! . spódnica trzepoce jej wokó³ kr¹g³ych kolanek. . b³êkit bez skazy. albo mu ¿ycie obrzyd³o..mówi Barbie i wszyscy siê miej¹. Onward. Potrz¹sa d³oni¹ kucharza.przerywa jej Rose. od Motton. . Dwóch ¿o³nierzy s³yszy narastaj¹cy warkot silnika i w koñcu siê obraca. Niebo nad zebranymi jest pozbawione jednej chmurki. który wyskakuje po zabawkê wysoko w górê.Szykuj baseny.. ca³uje j¹ w usta. Linda Everett patrzy na niego i nie jest to spojrzenie przyjazne.Ale impreza! . Na lito æ bosk¹. W zaci niêtej r¹czce ma³a trzyma fajerwerk. ¿eby siê dzieciak rozbi³ . Ju¿ siê do æ na³ata³ klientów Karczmy Dippera. skanduj¹c He. .Jezu Chryste. niby dlaczeg nie? Jak cz³owiek nie potrafi siê miaæ z nieszczê cia. efekciara! Kó³ko modlitewne siê modli. Po³¹czone chóry wreszcie naprawdê siê zjednoczy³y i wspólnie zaintonowa³y prawdziwy. Podobno wda³ siê w jak¹ bójkê w barze. ale nie im jednym jest weso³o. miaæ i trochê zabawiæ. . to albo jes martwy. ale nikt nie mówi o tym g³o no.jêczy. Rory Dinsmore siê nie rozbi³. tak Ry¿y s³ysza³.. ale na pewno w stronê klosza. Dziewczyna ³apie kr¹¿ek za plecami.

Ma³o tego. tym razem nie podzia³a³o. Ollie przygl¹da³ siê temu w milczeniu i z zadowoleniem. Cox. w których bra³ udzia³ by³y szef Barbiego. A powiedzia³a to raczej z obaw¹ ni¿ z dum¹. . Wcze niej czy pó niej kto w Mill te¿ musia³ na ni¹ wpa æ.a nie mia³ . pu³kownik James O.Tylko im powiedzia³em. Wkrótce potem ci mniej lotni z rodziny Dinsmore'ów wyszli razem i ruszyli przez pole . wskazuj¹c quada zaparkowanego w cieniu miêdzy dwiema oborami. Potem nale¿a³o jeszcze nat³u ciæ im wymiona specyfikiem o nazwie Bag Balm. Kolegium Szefów Po³¹czonych Sztabów mia³o to ju¿ za sob¹. kiedy Rory przyniós³ do domu pierwsze wiadectwo z szóstkami od góry do do³u. i trudno siê dziwiæ. Rory dosta³ zakaz uczestniczenia w festynie po³¹czonym ze spotkaniem modlitewnym oraz demonstracj¹. a tak¿e pomagaæ w przeprowadzaniu operacji parkowania samochodów. ¿e siê wtr¹ca³e do rozmowy.W koñcu sobie zaszkodzisz.I nie zbli¿aj siê do gokarta .przestrzeg³ Alden. za plecami ojca. Matka to zobaczy³a i z kolei ona jemu da³a po g³owie.z pewno ci¹ by³by ziomalem Chudzielca McClatcheya. Ollie. gdyby mia³ komputer . . . po kim on to ma .A jak ju¿ wszystkie bêd¹ siê wieci³y jak psu jaja . . czego nienawidzi³ z ca³ego serca.Mog³e siê zabiæ . chocia¿ ojciec tego wyra nie zabroni³. . ¿e poprzedniego dnia podszed³ do kopu³y. jak ma na imiê ten pan z restauracji! . musia³ zostaæ w domu i na polecenie ojca nakarmiæ krowy. Wraca³a kilkakrotnie podczas spotkañ. . Odwo³anie siê do matki. Dosta³ karê za to.Na dodatek ojciec mówi. które czêsto przynosi³o po¿¹dany efekt. Nie wiem. przyda ci siê trochê ruchu.powiedzia³a Shelley.Za cwany jeste . Mimo wszystko nie zabroni³a mu korzystania z przyjemno ci gwarantowanych w czasie naprêdce urz¹dzonego jarmarku. który by³ stanowczo najlepiej wyposa¿onym w szare komórki cz³onkiem rodziny Dinsmore'ów. synu . Gdyby ch³opak mieszka³ w mie cie.zaprotestowa³ Rory.11 My l jest jak wirus przeziêbienia: wcze niej czy pó niej zawsze kogo dopadnie.powiedzia³a Shelley Dinsmore.oceni³ Alden. wiêc zamiast zajadaæ dziwaczne hot dogi. nawet w ni¹ zastuka³. za co znów dosta³ od ojca po g³owie. . wywali³ jêzyk na ca³¹ d³ugo æ. .posprz¹tasz obory i rozrzucisz s³omê. ¿e tym kim okaza³ siê Ro Dinsmore.S³omê masz pod³o¿yæ krowom.powiedzia³ ojciec .

Gdy Rory sprz¹ta³ pierwsz¹ oborê (znienawidzone smarowanie wymion zostawi³ na koniec). jakim sposobem pocisk z karabinu ma wykonaæ zadanie. Pomys³ mia³ niepodwa¿alny . co swoj¹ drog¹ ma³o prawdopodobne. By³ pewien. Z pocz¹tku w³a ciwie wcale nie my la³. a amunicja znajdowa³a si pó³kê wy¿ej. W sezonie polowañ strzelano z niego do celu. nie. któremu nie sprosta³ samolot ani ciê¿arówka. wydawa³a siê pod d³oni¹ niby pow³oka balonu.w stronê namiotu Romea. Ollie by pewnie tak nie pomy la³.30 stoj¹cym w szafie. Po pierwsze. ¿e by³em niepos³uszny. szybko æ bêdzie znacznie wiêksza. a zw³aszcza pomys³owe dzieci. Co mo¿na udowodniæ. jakie s¹ szanse. Pamiêta³.. Przestrzelê to co . ¿e kiedy dotkn¹³ niewidzialnej bariery. Ch³opcom pozwalano go dotykaæ wy³¹cznie pod cis³ym nadzorem doros³ych. jak i wyj¹tkowo z³ych. mo¿e siê rozpadnie. Tymczasem Rory ju¿ uczy³ siê algebry na poziomie college'u i sz³o mu wietnie. lepszy by³ w wymy laniu ni¿ my leniu. Rzuci³ miot³ê. Bystrzejszy zosta³ z wid³ami i pojemnikiem ma ci do wymion wielkim jak wiadro. Gdyby na taki pomys³ wpad³ jego starszy brat. lecz pracowa³ solidnie. ¿e si³a wystrza³u winchestera elite XP3 je wiêksza ni¿ uderzenia samolotu i ciê¿arówki.. us³ysza³ charakterystyczny d wiêk strzelaj¹cych fajerwerków. jego proces my lenia wygl¹da³by tak: Skoro samolot siê przez to nie przebi³ i rozbi³a siê o to ciê¿arówka pe³na drewna. Brzmia³o to trochê ja wystrza³y z broni palnej. Jak wielu bystrych ludzi. Wtedy pojawi³ siê pomys³. ¿e przebije to co kula z karabinu? Móg³by te¿ ewentualnie pomy leæ: I tak mam ju¿ przer¹bane za to. pomy la³ Rory. Chocia¿. zarówno bardzo dobrych. £atwo by³o siê do niego dostaæ. ¿e to zadzia³a. Tak to ju¿ by³o. odpowiedzia³by. Po drugie. Wtedy pomy la³ o karabinie kalibru . ¿yzn¹ gleb¹ dla b³yskotliwych idei. Mia³ w g³owie b³ogos³awion¹ pustkê. niekiedy od razu w pe³ni dojrza³ych. nawet nie przesz³a mu przez g³owê. ¿ywy umys³ niekiedy wpêdza³ go w k³opoty. Zabra³ siê do roboty w ponurym nastroju. a to jest niepos³uszeñstwo do dziewi¹tej potêgi. ¿eby siê uchyliæ od kary. Gdyby go kto zapyta³. ca³a si³a uderzenia bêdzie skupiona na samym czubku dwunastogramowego pocisku. która niekiedy okazuje siê najlepsz¹ po¿ywk¹. Jego zdolno ci matematyczne ogranicza³y siê do absolutnych podstaw mno¿enia. jednak ch³opak by³ dobrym synem i my l.

czy . nawet o tym nie my l¹c. na pierwszej stronie USA Today . demonstruj¹cych i wiêtuj¹cych. zaci¹gn¹³ bezpiecznik. Ch³opiec. Co najgorsze. Tam móg³by go kto powstrzymaæ. oczywi cie pe³n¹ skromno ci. Na dodatek przez pierwszy tydzieñ bêdzie to robi³ w przysiadzie.Rory. A co najgorsze. Którêdy przebiega³ klosz. Oddajmy mu jednak sprawiedliwo æ.po czym wybieg³ z domu z karabinem nad g³ow¹ jak zwyciêski rebelista. Chwyci³ karabin. ju¿ siê przygotowywa³ do wywiadu w Nocnych informacjach z Brianem Williamsem . niezale¿nie od tego. ubranymi w sukienki bez rami¹czek. jak ¿o³nierze stoj¹cy na stra¿y odwracaj¹ siê. gdzie kopu³a spad³a na szosê i gdzie smugi po wczorajszej kolizji ci¹gle wisia³y w powietrzu jak brud na szybie. widzia³ ojca wymachuj¹cego brudn¹ czapk¹ z logo Deere. który przez rok bêdzie nat³uszcza³ krowie wymiona. widaæ by³o wyra nie. A ju¿ poza wszystkim innym. jego wiat³¹ ideê wprowadzi³by w ¿ycie kto inny. by zerkn¹æ na t³um. wisia³y na tablicy w oborze. cholera jasna. wszed³ na sto³ek ze schodkami i pó³kê wy¿ej wyszuka³ pude³ko XP3. le¿a³y w szafie na najwy¿szej pó³ce. stóóój!!! Tymczasem Rory wpakowa³ siê w ca³¹ historiê ju¿ stanowczo za daleko. Rory wsadzi³ przywieszkê od kluczy miêdzy zêby. Hymn powoli zamiera³. Zobaczy³. a wtedy. Zastanawia³ siê. s³ysz¹c ryk silnika. Ch³opak ju¿ widzia³ swoj¹ u miechniêt¹ twarz. Chocia¿ by³ podekscytowany. to nie do pomy lenia.wdziêk oraz uzasadnienie w algebrze. by nie jechaæ tam. Dlatego pojecha³ na ukos. ale nie wróci po nie. a mo¿e nawet w kostiumy k¹pielowe. choæby po martwych ptakach. Dociera³y do niego alarmuj¹ce okrzyki modl¹cych siê. ¿eby siê teraz zatrzymywaæ. czy bêdzie co s³ychaæ. który uratowa³ Chester's Mill.drugi na wszelki wypadek . zosta³o mu tyle rozs¹dku. ju¿ siedzia³ na wy³o¿onej kwiatami platformie w czasie parady urz¹dzonej na jego cze æ. bo na obola³ym ty³ku nie da rady usi¹ æ. z nieba sypie siê deszcz konfetti. Pewnie trzeba by³o wzi¹æ strzeleckie zatyczki do uszu. Za³adowa³ dwa naboje . kiedy klosz pêknie. Kluczyki do quada firmy Yamaha. zatrzyma³ siê tylko. ¿eby siê znale æ przy kloszu jakie piêæset metrów od namiotu. który uratowa³ Chester's Mill. musia³ dzia³aæ! Tak to jest z wielkimi ideami. zamiast byæ ch³opcem. przymocowa³ karabin na tyle quada grubymi gumami. Nawet go s³ysza³. . czy by³ dobrym synem. którym zabroniono mu je dziæ. Poprowadzi³ quada wokó³ drugiej obory. zostanie ch³opcem. otoczonego dziewczêtami w typie królowej balu maturalnego. On pozdrawia t³um uniesion¹ d³oni¹.

Ludzie z parkingu i spod namiot u byli ju¿ do æ blisko.krzykn¹³ jeden z ¿o³nierzy. nie strzelaj! . Miêdzy nimi byli ojciec i bra t. koszula frunê³a mu za plecami. ¿e jego pomys³ jest doskona³y.nie. Chcia³ zostaæ bohaterem. mia³ siê jak szalony.Ma³y. nie strzelaj. ch³opaka wyrzuci³o z siedzenia. ¿eby nic nie robi³. Przez chwilê frun¹³ nad pojazdem. ni¿ gra³ na gitarze krzykn¹³: . a biegli.i szeroko roz³o¿y³ rêce.. bo wiedzia³. ¿eby siê usunêli z drogi pocisku.. Rory nadal nie zwraca³ na niego uwagi. kiedy j¹ obróci³ daszkiem do ty³u. Musia³ siê pieszyæ. Kucharz ze Sweetbriar Rose by³ tu¿ za nim. synu. Szczup³y kaznodzieja wyprzedzi³ jego sapi¹cego ojca. uderzaj¹c w kopu³ê. ma³y. Tak to jest z genialnymi pomys³ami.Nie. Zapomnia³ przerzuciæ skrzyniê na luz i quad jeszcze wyrwa³ do przodu. nie! . . natomiast nie zamierza³ nikogo zabiæ. Kiedy mniejszy z dwóch fragmentów pocisku trafi³ go w lewe oko i utkwi³ w mózgu. Pocisk z ogromn¹ prêdko ci¹ uderzy³ w klosz. Kto . jak najbardziej. Lester Coggins. trzymaj¹c kierownicê. Wypali³. Tato mia³ twarz czerwon¹ jak burak. Rory nie zwraca³ na niego uwagi. a wielebny wygl¹da³. Nic z tego. Jeden z ¿o³nierzy te¿ krzykiem chcia³ Rory'ego zatrzymaæ. jakby ich sto diab³ów goni³o. odbi³ siê rykoszetem i wróci³ jak pi³ka na gumce. W koñcu ch³opak stan¹³. Jednocze nie kucn¹³ . Najbli¿ej mieli do niego ludzie z parkingu i zgromadzeni wokó³ wielkiego namiotu.krzykn¹³ znów ¿o³nierz. opar³ kolbê na barku i wymierzy³ w niewidzialn¹ barierê jakie pó³tora metra nad trzema martwymi wróblami. W tej sytuacji Rory ju¿ nie musia³ im mówiæ. który biega³ du¿o lepiej. ale nawet nie pamiêta³. Wszyscy razem mieli do ch³opaka mo¿e sze ædziesi¹t metrów.po swojej stronie kopu³y . . jakby w³a nie zamierza³ wrzuciæ czwarty bieg. Rory us³ysza³ zgrzyt metalu i brzêk t³uk¹cego siê reflektora. nie rób tego! Ch³opak nacisn¹³ spust. Rory kciukiem odbezpieczy³ broñ. wobec czego omal nie wylecia³ nad kierownic¹. Sam te¿ mia³ na g³owie czapkê Deere. zanim w koñcu znieruchomia³. Obejrza³ siê przez ramiê. Ko³o trafi³o na polny kamieñ. Rory nawet nie poczu³ bólu. Broñ by³a nadal zabezpieczona. Quad zachybota³ siê i jednak postanowi³ stan¹æ na czterech ko³ach. bo oko widz¹ce rozpêdzony obiekt uruchamia instynkt samozachowawczy. . Zary³ dêba w miejscu. ‾o³nierze uskoczyli z drogi quada. wcale nie chcia³ siê zatrzymaæ. Na nieszczê cie dla ch³opaka strza³ by³ doskona³y. obaj wrzeszczeli. Wzi¹³ karabin.Na mi³o æ bosk¹.

nim zjawi³ siê ojciec i mu go odebra³. co zrobi w spraw ie grzechów. lepota. Resztki oka obija³y siê o policzek.krzycza³ ch³opiec. O lep³e dziecko wskaza³o mu drogê. Bardzo dobrze.Nic nie widzê! . mokry oczodó³. Lester natychmiast pomy la³ o fragmencie pisma. . Tak powinno byæ. udzielono mu odpowiedzi na pytanie. . Lester zgrzeszy³. Dosta³ wskazówki. Kiedy ma³y podniós³ g³owê do kaznodziei. a gdy pad³ na kolana i przycisn¹³ rêce do twarzy. a potem prosi³ Pana o radê.Jestem lepy! Lester odsun¹³ ch³opakowi rêce od twarzy i zobaczy³ czerwony. na którym zatrzyma³ palec. Wiedzia³ teraz. przes¹czy³a siê miêdzy palcami. do których nak³oni³ go James Rennie.spad³a na niego wielka p³achta jaskrawego bia³ego wiat³a.O lep³em! O lep³em! . . Trysnê³a krew. Pastor chwyci³ dziecko w ramiona i ko³ysa³ przez chwilê. rozbryzgane kawa³ki spad³y w trawê.zawodzi³ dzieciak. niepokój serca. 12 . Szaleñstwo.

dolna szczêka mu opad³a. Pola³a siê krew z nosa. widzia³ wszystko. ¿e jest on ubrany w b³êkitn¹ bluzê policyjnego munduru ozdobion¹ odznak¹. pastor Coggins patrzy³ w przestrz eñ pustym wzrokiem. by dotrzeæ do klêcz¹cych Aldena i Lestera. krwawi¹cego ch³opca i p³acz matki. a on odwróci³ siê.GORZEJ BYÆ NIE MO‾E 1 Ry¿emu Everettowi zosta³ w g³owie tylko mêtlik. T u¿ za Ry¿ym znalaz³a siê jego ¿ona. Wtedy przyszed³ mu do g³owy pewien pomys³. . Wszyscy inni zapamiêtali to. .Nic mu nie jest?! Alden? Nic mu nie jest? Barbie widzia³.. Lekarz pad³ na kolana miêdzy Aldenem a Lesterem i próbowa³ odsun¹æ rêce ch³opaka z twarzy. ¿e pu³kownik znów na³o¿y³ na niego obowi¹zek przeprowadzenia ledztwa. . na Barbiego pal cem. tylko Melvin Searles. Zd¹¿y³ tylko zobaczyæ.On chce pomóc! To Linda. jego skóra bia³a jak brzuch ryby oraz wystaj¹ce ¿ebra. jak Ry¿y Everett rozpycha kr¹g ciekawskich. który wskaza³ na niego. a potem lekko przechyli³ g³owê.. Barbie przesun¹³ siê do przodu. i u wiadomi³ sobie. wyr¿n¹³ Ry¿ego w twarz. Natomiast Barbie.Spokój! . Jest policjantk¹. gdyby farmer rzeczywi cie siê zamachn¹³. wo³a³a z daleka . Twarz mia³ kompletnie pozbawion¹ ludzkich uczuæ. co u wiadomi³o ludziom ich prawdziw¹ sytuacjê lepiej ni¿ cokolwiek innego: krzyki ojca trzymaj¹cego w ramionach nieszczê liwego. Wtedy Alden. zdaniem Barbiego w ca³kiem normalnym odruchu. która taszcz¹c swoje trzydzie ci kilogramów nadwagi. Kto go chwyci³ za ko³nierz i poci¹gn¹³ do ty³u. to nagi tors wielebnego Cogginsa. I najwyra niejszym wspomnieniem wcale nie by³ Coggins bez koszuli. by³ jak zwierzê chroni¹ce swoje m³ode. . . przypomnia³ sobie Barbie.Lekarz! Lekarz. . jeden z kumpli Juniora. jednocze nie zas³aniaj¹c mu Lindê. Alden przyciska³ do siebie syna. Jedyny obraz. jaki widzia³ wyra nie.Lekarz! .krzykn¹³ Aldenowi w twarz.wrzasnê³a ¿ona medyka. ¿e to Mel Searles. ¿eby zablokowaæ cios. By³o to zrozumia³e dla wszystkich zdanie w mowie cia³a: Jeszcze nie skoñczyli my. s³onko . otwarta jak furtka na zepsutym zawiasie.Alden! Uspokój siê! . byæ mo¿e dlatego.Linda po³o¿y³a rêkê na ramieniu farmera. najwyra niej zamierzaj¹c jej tak¿e przy³o¿yæ.

ale zobaczy³ pusty oczodó³ ociekaj¹cy krw I wiedzia³.krzyknê³a.Spokój! . W tym czasie zjawi³o siê wiêcej policji. Mia nadziejê. . Nie trafi³ w nos. przyci niête do oczu. W pierwszej chwili Lester nie zrozumia³. Na miejscu przestêpstwa. Oprzytomnia³. niech siê nim zajmie! . Searles wyr¿n¹³ go w twarz. Nazywam siê Everett Ry¿y. Nowi przyst¹pili do wykonywania tego zadania z tak wielkim .Ale jeste na miejscu zbrodni. Jakby na dowód. tego dnia jego partnerka. Searles musia³ siê cofn¹æ o kr Opu ci³ rêkê.Henry Morrrison. .chwyci³a go za ramiê. Zna mnie pan. Zacz¹³ zdejmowaæ koszulê. ale zmia¿d¿y³ Barbiemu wargi o zêby. z ty³u poznaczony czerwonymi kreskami strupów. Barbie otar³ krwawi¹ce usta grzbietem d³oni.rzuci³ Ry¿y. Zamachn¹³ siê ponownie.Podrzeæ . W nastêpnej chwili pojawi³ siê miêdzy nimi Ollie Dinsmore. . jak Barbie krzyczy: Lekarz! . ale kaznodzieja ju¿ mu podawa³ swoj¹.krzyczeli do nowo mianowanych. patrzy³o w nico æ.Panie Dinsmore.Dobra . Alden rozlu ni³ u cisk.Pozwól mu. . powoli odsun¹³ je od twarzy. kompletnie wbrew woli . z przodu tu³ów mia³ bia³y. chocia¿ pewnie w³a nie w niego celowa³. .powiedzia³. tak samo jak tamtej nocy na parkingu przed karczm¹. bo drugie oko nieprzytomnie ucieka³o w górê. dupku. Zdarzenia. jestem lekarzem. Niech pan mi pozwoli obejrzeæ syna. Czyli jednak mo¿e byæ gorzej. ³kaj¹ca i dysz¹ca ciê¿ko.krzyknê³a Shelley. Ocieka³ potem. 2 Ry¿y s³ysza³ tylko. tak zwa³. a tu¿ za nim jego matka. pomy la³. ¿eby pomogli odsun¹æ rosn¹cy t³um. powtórzy³ to sam. Jackie Wettington. ¿e nie bêdzie tak le. . mo¿e byæ du¿o gorzej. Jak zwa³. Dzieciak siedzia³ na piêtach. Freddy Denton . jak podejrzewa³. pomy la³. ¿e siê myli. Coggins by³ szczup³y. ¿e mózg zosta³ powa¿nie uszkodzony. . ale zaraz rozdar³ koszulê na pó³ przez rodek.Proszê o spokój! Przez moment szala siê wa¿y³a. Cholera jasna. Geo rge Frederick. Ry¿y uj¹³ go za d³onie i delikatnie.Gorzej byæ nie mo¿e. d¿insy mia³ przesi¹kniête krwi¹. Starzy wyjadacze . lecz Jackie Wettington. ko³ysa³ siê w przód i w ty³.

¿e kuchta jest jak wrzód na dupie. W koñcu mia³ sensowne zajêcie. to zwykle pomaga³o. ¿e rola gliniarza by³a mu pisana od urodzenia. na szczê cie Freddy Denton zd¹¿y³ go powstrzymaæ... Junior Rennie przeszed³ nad ni¹. ale niewiele brakowa³o. .Policja. Akurat pojawi³a siê Georgia Roux. Alden oszo³omiony. w tym s³ynna mi³o niczka katowania lalek Bratz.entuzjazmem. i chwyci³ matkê Rory'ego. Nie mo¿na by³o zrozumieæ. Ma³o brakowa³o. co mu kazano. Junior pu ci³ matkê Rory'ego. Z³o¿y³ go i chcia³ przycisn¹æ do wielkiej rany na twarzy ch³opca. Wszyscy patrzyli na Barbiego. zrobi³.Przy³ó¿ opatrunek do rany. wyplu³ czerwon¹ linê i spróbowa³ jeszcze raz. bo usta mia³ pe³ne krwi z rozbitego nosa. ¿e Baaarbie wygl¹da³by fantastycznie w wiêziennej celi tu¿ obok Niechluja. w towarzystwie Cartera Thibodeau. Ry¿y oddar³ mniejszy kawa³ek z po³owy koszuli Lestera. na szczê cie ojciec. co mówi. Wetkn¹³ tkaninê w rêkê ojcu. Nie by³o to kopniêcie. le¿¹c w trawie. Pomy la³ te¿ sobie. Ry¿y rzuci³ resztê koszuli Lesterowi.krzycza³a Sammy Bushey. A na pewno pomog³a na bóle g³owy.Policja znêca siê nad niewinnymi lud mi! . tak czy inaczej. Carterem i Georgi¹. A drug¹ rêkê po³ó¿ ma³emu na karku i ci nij..Wiêcej! Lester pos³usznie zacz¹³ drzeæ tkaninê na mniejsze kawa³ki. Mocno. rozdarli siê oboje. stan¹³ z Melem. . Lekarz odsun¹³ d³oñ Dinsmore'a. trzymali siê za rêce. Sammy mia³a ze sob¹ Little Waltera w nosidle. Georgia przycisnê³a but do piersi Sammy. jednak zmieni³ zdanie..rozkaza³a. Dok³adnie rzecz bior¹c. . .Zostaw j¹! To matka ch³opaka. niemi³osiernie . wydawa³ siê spokojniejszy.O Bo¿e! Moje dziecko! W takim momencie zjawi³ siê Peter Randolph. ju¿ ca³kowicie przesi¹kniêty krwi¹ i bezu¿yteczny. Przybieg³ truchcikiem.Przyci nij do. Odwróci³ g³owê. wymieni³ pierwszy opatrunek. . . Odpu æ! . najnowszy nabytek policji dowodzonej przez Petera Randolpha. a by³by j¹ przewróci³. . Shelley Dinsmore zobaczy³a wtedy pusty oczodó³. ¿e kilku gapiów znalaz³o siê na ziemi.Stul pysk. ledwo spojrzawszy. Junior my la³. wiêc kiedy upad³a. I jeszcze my la³. lecz chêtny do pomocy. lesbo . Prowizoryczny opatrunek natychmiast poczerwienia³. nie sposób siê go pozbyæ. Samantha Bushey.

. Nagle zobaczy³ sypialniê córek.przypomnia³.Odsuñcie ludzi . Potrzebujesz pomocy? Trzymasz siê jako ? .. kolor odp³yn¹³ z jej zarumienionych policzków. Ry¿y. Barbie zwleka³.rzuci³ Ry¿y. zakuæ w kajdanki. Ry¿y zmartwia³ nad kolejnym opatrunkiem. sam krzykn¹³: . uzyskanie takiego pozwolenia nastrêczy wiele trudno ci. tata. A i tak zdrowo wyprzedzi³ Jima Renniego..Utworzyæ liniê! .Autobus siê pali! Wszyscy krzycz¹! To Halloween! .. Ona te¿ s³ysza³a. ¿e ju¿ nigdy nie bêdzie w dobrej formie.Uciskaj. Gorzej z dzieciakiem. Ry¿y przy³o¿y³ mu wie¿y opatrunek do krwawi¹cego oczodo³u i przycisn¹³ d³oni¹ ojca. ¿e w przysz³o ci wszelkie demonstracje i manifestacje bêd¹ siê mog³y odbywaæ wy³¹cznie za odpowiednim zezwoleniem. na którym rozci¹ga³a siê ³¹ka. a¿ Henry wykona rozkaz.Cofn¹æ siê! Cofn¹æ siê! . Postanowi³.Masz walkie .pamiêtaj¹c o swojej nie ca³kiem sprawnej pikawie . który . .. znów us³ysza³ krzyk Janelle: Wszystko przez wielk¹ dyniê! . I je li on bêdzie mia³ w tej sprawie co do powiedzenia. My la³ o tym..st¹pa³ godnie po opadaj¹cym ³agodnie zboczu. lecz nag³e zamar³ w bezruchu.hukn¹³ Morrison na policjantów. Ch³opak siê odezwa³.I na karku . a bêdzie mia³ z pewno ci¹. . . nos rozbity i tyle.talkie! Po³¹cz siê ze szpitalem! Powiedz Twitchowi. Z wyrazu jego twarzy Barbie zorientowa³ siê. Lester gapi³ siê na niego. My nie mo¿emy.krzycza³ Rory piskliwie.Linda! .Trzymam .warkn¹³ Randolph pod adresem Morrisona i nie czekaj¹c.krzykn¹³ Rory Dinsmore przenikliwym.Odsun¹æ ludzi! Je li kto bêdzie stawia³ opór.. je¿el prze¿yje.. .Panie Everett. 3 . T³um zacz¹³ powoli rzedn¹æ. gdzie t³um wydepta³ w trawie szerokie przej cie. ¿e faktycznie nie jest le. . jak zapewne Moj¿esz patrzy³ na krzak gorej¹cy. Podniós³ wzrok na Lindê.rzuci³ po piesznie.zasapany.Ogieñ! .Ogieñ! . Oczy mia³a wielkie jak spodki. dr¿¹cym g³osem. Mocno.. Wygl¹da³o na to. . . . jak zawsze. do czego to dosz³o.Ju¿ Halloween. Barbie cofn¹³ siê o krok. . . nie mo¿ecie.. niech wskakuje do karetki.

Podniós³ g³os. i przechyli³ mu g³owê do ty³u.Jeste mi nadal potrzebny. . który wreszcie dotar³ na skraj zbiegowiska i zacz¹³ sobie torowaæ drogê ³okciami. teraz mamy pewno æ. pewnie tu¿ po dwudziestce. Musimy powstrzymaæ krwawienie. Pete Freeman. wszyscy s³uchali dziecka..Ten facet przeszkadza³ mi zabezpieczaæ miejsce zdarzenia.Starali my siê go zatrzymaæ.zwróci³ siê do Aldena. Rory osun¹³ siê na trawê. . stoj¹cych tak blisko i zarazem tak daleko. M³ody. . .Wzywaj karetkê! Szybko! Linda drgnê³a. Nie da³o siê nic zrobiæ. Mel Searles chwyci³ go za ramiê. Jim Rennie w koñcu przepchn¹³ siê grupki ludzi obserwuj¹cych. Zmierzy³ Barbiego spojrzeniem. ¿eby powiedzieæ nie zawracaj mi. albo co w tym rodzaju. Ucisk na ranê. gnojku. Nawet Jim Rennie. . on umiera! . a jednocze nie pe³en wspó³czucia. 4 Barbie nie zd¹¿y³ znikn¹æ w t³umie.spanikowa³ ojciec. Ry¿y obróci³ drgaj¹ce dziecko na plecy. .. Jego cia³em wstrz¹sa³y drgawki. ¿eby mo¿liwie najlepiej udro¿niæ uk³ad oddechowy. co oczywi cie by³o niewykonalne.odezwa³ siê Barbie spokojnie. .Szefie! Hej. . jakby jej kto klasn¹³ tu¿ przed twarz¹. ale jeszcze siê rozejrza³. Searles pokaza³ zêby w grymasie. . . próbuj¹c nie my leæ przy tym o Jannie. który u niego by³ u miechem. Jezu Chryste.Co siê dzieje?! . Uciskanie rany mog³o spowodowaæ wsuniêcie g³êbiej tego fragmentu pocisku. .Linda! . Je¿eli ch³opak nie wyzionie ducha tu i teraz. By³ wyra nie przestraszony.Wiemy.Zabierz rêkê . Odczepi³a od paska walkie talkie. . szefie! Peter Randolph odwróci³ siê do niego zniecierpliwiony.Tata . ale tym Ry¿y bêdzie siê przejmowa³ pó niej. .. jak Everett ratuje ch³opca. ciskaj za kark.spanikowa³a matka. z nikonem dyndaj¹cym na wysoko ci kolan.Chcia³by .krzykn¹³ Ry¿y.T³um ucich³. Mogê go aresztowaæ? Randolph otworzy³ usta. najprawdopodobniej po to. obdarzy³ m³odego wojaka u miechem przepe³nionym gorycz¹.Bo¿e drogi. ale nie s³ucha³. . w koñcu siê odezwa³. który pozbawi³ dziecko oka. Je li nawet jeszcze przed chwil¹ nie wiedzieli my. Jeden z ¿o³nierzy.. ci¹gn¹³ brwi.

twarz mu siê brzydko pobru dzi³a.Co chcia³.Pete.. jak pan Barbara pomaga Ry¿emu Everettowi przy rannym dziecku. Trafi³a im siê gratka. . Nie mia³a najmniejszego zamiaru podawaæ ich Melowi Searlesowi. jakby dopiero co j¹ zdjê³a? .. Mel widzia³ jedno i drugie. po czym przeniós³ wzrok z powrotem na Randolpha i lekko skin¹³ g³ow¹. odrobinê starsz¹ wersjê cacuszka.. to nieprawda .jakim siê patrzy na o liz³ego gada. Na niektórych widaæ. a dok³adnie rzecz bior¹c. Do tej pory sta³a za Randolphem i Du¿ym Jimem.. ten cz³owiek chcia³ tylko. chc¹c byæ na pierwszym planie.Podniós³ g³os.Zemsta jest s³odka.rzuci³ Randolph. Raptem odezwa³a siê Julia Shumway. k¹sek znacznie bardziej apetyczny ni¿ jaki zakrwawiony dzieciak albo pilnowanie bandy wiêtoszków i durniów z transparentami. . Barbie uzna³. mogê po¿yczyæ kajdanki? Junior i pozostali tak¿e mieli na twarzach szerokie u miechy. ¿e lubi Juliê Shumway znacznie bardziej ni¿ jeszcze chwilê wcze niej.. . to znaczy pani Wettington. ¿e na moich zdjêciach bêdzie widaæ tak¿e. . .zwróci³a siê do Randolpha. Daleko mi do bieg³o ci w dziedzinie fotografii. w chwili .Zrobi³am dzisiaj sporo zdjêæ..Chcia³ mi przy³o¿yæ.Nie rozumiem..My lê.Ja bym nie radzi³a . . zw³aszcza tak od razu na pocz¹tku kariery na nowym stanowisku. ¿e blefowa³a. . . . Bo je li faktycznie robi³a zdjêcia. Pan spyta Juniora.Na jej ustach b³¹ka³ siê nieod³¹czny u miech Mony Lisy. Ze dwa pokazuj¹. Chce pan zobaczyæ? Chêtnie poka¿ê. a na jednym uderza go w twarz. Baaarbie .Szefie. .Koniec widowiska! Wystarczy atrakcji na dzisiaj! Wracajcie do domu! Jackie odczepi³a od paska plastikowe kajdanki. . . szefie. . . ¿e m³odszy pan Rennie. a co zrobi³. Zamierza³a sama wykonaæ rozkaz. to dlaczego os³onê obiektywu trzyma³a w lewym rêku. Julia unios³a nieco aparat.Chyba ¿e chce pan zawstydziæ policjê na pierwszej stronie Democrata .Zakuæ go . . jak policjant Searles odci¹ga wspomnianego pana Barbarê bez ¿adnej przyczyny. Tak¿e bez powodu. to aparat cyfrowy. ale to ujêcie jest wyj¹tkowo atrakcyjne.powiedzia³ Junior. Teraz ma tu byæ spokój i porz¹dek. dojdziemy pó niej. Jackie wyra nie mia³a w¹tpliwo ci.. .Wstyd by by³o.Jackie. jakim dysponowa³ Pete Freeman. By³ przekonany.odezwa³ siê Mel.Randolph ci¹gn¹³ brwi mocniej. to Du¿y Jim przepchn¹³ siê przed ni¹. U miechn¹³ siê szerzej.

Do przewidzenia.Dziêki . po czyjej stronie jeste ? . nieszczerze u miechniêty.Och. . W koñcu machn¹³ d³oni¹ na Randolpha.stwierdzi³. . K¹ciki ust mu opad³y. rysuj¹c na twarzy odwrotno æ u miechu. Wygl¹da³ jak rekin. ¿e pana ponios³o. którzy dotarli na miejsce samochodami.rzek³ Barbie. ale jeszcze siê odwróci³. panie Barbara . Julia w zamian poczêstowa³a go swoim charakterystycznym u miechem i podnios³a na niego pytaj¹ce spojrzenie pe³ne dzieciêcej niewinno ci. lekko przechyli³ g³owê.odezwa³ siê komendant policji. ¿eby spytaæ. usi³owa³ opanowaæ t³um i by³ odwrócony do pana Searlesa i pana Barbary ty³em.Joe sta³ z Bennym i Norrie .kiedy pan Barbara zosta³ uderzony. Skoñczy³o siê. .James! To tu s¹ jakie strony? Poza tam .zgodzi³a siê Julia pogodnie. Rommie co prawda zd¹¿y³ otworzyæ usta. wiêc diab³a tam. Jackie wziê³a pod ramiê swojego m³odego partnera patrz¹cego gro nie na niedosz³¹ ofiarê. ale nawet dzieciaki . .Idziemy. Wracamy do odsuwania ludzi. . . Potem pan zarekwiruje aparat Pete'a. ¿e nowo mianowana pi¹tka nie ma pojêcia. co wyprawiaj¹. nie powiedziawszy s³owa. W .A Pete Freeman zrobi piêkne zdjêcie. Pomocnik Rommiego Toby Manning oraz Jack Evans pojawili siê z noszami naprêdce skleconymi z kawa³ka namiotowego p³ótna i podtrzymuj¹cych go tyczek. który za chwilê ma siê wgry æ w pulchny ty³ek niebacznego p³ywaka. wsiedli do swoich aut.i tutaj? Du¿y Jim nie odpowiedzia³. Searles pos³usznie za ni¹ ruszy³. 5 Ci.widzia³y. Sprzeda¿ na ³¹kach i tak dobieg³a koñca.odezwa³ siê Du¿y Jim.Julio. pomy la³ Joe McClatchey.wskaza³a na ¿o³nierzy . tak. . co robiæ. s³onko . Jeszcze nie skoñczyli my. u licha ciê¿kiego. . Randolph zmierzy³ redaktorkê ciê¿kim spojrzeniem. czy p amiêta pan o ludziach. powtórzy³ wcze niejszy gest: wskaza³ Barbiego palcem. Jasne jak s³oñce. Oczywi cie wszyscy usi³owali odjechaæ jednocze nie.Tym razem panu odpu cimy. jak pan mi rekwiruje aparat.Mogê zarekwirowaæ aparat . ale zamkn¹³ je.S¹ w nim dowody rzeczowe. którzy nas ca³y czas obserwuj¹? .. Uznamy. Gliniarze zajêli siê odkorkowywaniem przejazdu.. oczywi cie .

to wiem. co go prawie aresztowali . Chudzielec obj¹³ j¹ ramieniem. co chc¹. Mia³a fryzurê na zmodyfikowan¹ p³etwê i normalnie by³a dzieln¹. Niektórzy. Ja wam powiem jak. . Pamiêtacie W³adcê much ? Lektura szkolna. Wziê³ Benny'ego za rêkê. . która nie da sobie w kaszê dmuchaæ.Sta³em za ni¹. Wiêkszo æ odje¿d¿aj¹cych by³a na to zbyt przygnêbiona. . delikatnie. . ile wlezie.Poder¿n¹æ jej gard³o! Waln¹æ w ³eb! . ¿e mog¹ tankowaæ. bo drug¹ ci¹gle trzyma³a d³oñ Benny'ego. i¿ nowi policjanci nie s¹ sympatycznymi facetami. .powietrzu krzy¿owa³y siê przekleñstwa i wyzwiska. .Idzie ten. kiedy wpadn¹ w gówno po uszy. gliniarze mog¹ robiæ. . m¹dr¹ dziewczyn¹. U cisnê³a go jedn¹ rêk¹. Niez³a jest..powiedzia³ Benny.powiedzia³ Benny.. wskazuj¹c Barbiego woln¹ rêk¹. . tymczasem dziewczynka ukry³a mu twarz na piersiach i przytuli³a siê do niego.zaintonowa³ Benny. .. Joe u wiadomi³ sobie tak¿e.podsumowa³a Norrie. nie mo¿esz cofn¹æ?! Mimo nerwów i ba³aganu jako nikt nie tr¹bi³. ci¹gnêli za sob¹ transparenty. Wydaje im siê. bo jego d³oñ tak¿e ujê³a.Takie ¿ycie . . .Baranie jeden. Norrie Calvert w koñcu siê rozp³aka³a.. przygnêbieni.Ale kretyni . Historia aresztowania Sama Niechluja ju¿ kr¹¿y³a po mie cie. Barbie i dziennikarka szli przez ³¹kê w stronê tymczasowego parkingu razem z prawie setk¹ innych. . Gliniarze znajduj¹ sobie winie. Na przyk³ad taki Junior Rennie. Joe pomy la³. Na razie wszystko w porz¹dku.Zabiæ winiê! . Ludzie nazywaj¹ gliniarzy winiami. ale tylko na chwilê. ¿e sami te¿ siê boj¹. Mo¿e dlatego.No. Ale i tak bym nie chcia³ byæ na jego miejscu. taka by³a prawda. wiecie? . Dopóki siê to nie skoñczy. Ale jak tak dalej pójdzie. Joemu Chudzielcowi pêk³o serce.Co mówisz? .Bajecznie.Babka z gazety wcale nie robi³a zdjêæ.Nic.rzuci³ Joe Chudzielec.spyta³a Norrie. lecz teraz poblad³a i wygl¹da³a na przestraszon¹. ale w³a ciwie to jest inaczej. . Rzeczywi cie. ¿e oboje eksploduj¹. zanim w ogóle rusz¹ z miejsca. . jakby ten gest móg³ spowodowaæ. ostro¿nie.Ile wachy spal¹. ¿e w ¿yciu nie czu³ czego tak niesamowitego .Zastanowi³ siê chwilê nad w³asnymi s³owami.

.Nie masz nic przeciwko. z pewno ci¹ wielu meteorologów pokusi siê o prognozy pod kloszem. prawdziwa z³ota jesieñ. otworzy³a schowek na rêkawiczki i wyjê³a z niego star¹ paczkê papierosów.Zapas na czarn¹ godzinê . W koñcu Norrie siê odsunê³a. czerwone wiat³a na dachu b³yska³y niespokojnie. . sz³a przed karetk¹. I co z tego? Czarodzieje na kanale meteo nie potrafili prz ewidzieæ nawet.Denna impreza . S³owa te¿ wsi¹k³y w koszulkê Joego. Nagle Joe Chudzielec zorientowa³ siê. Chocia¿ kto wie? . . cz³owieku .Chcesz jednego? Barbie tylko pokrêci³ g³ow¹. . gdzie omijaæ najwiêksze dziury. ¿e zapalê? Nie muszê teraz.powiedzia³ Benny i poklepa³ Norrie po plecach. którzy w Sweetbriar Rose przy stole choleryków ca³ymi dniami roztrz¹sali zawi³o ci . ale wiadomo.zastanowi³a siê Julia. wiêc nie by³o sensu marnowaæ paliwa. 6 Julia wsunê³a siê za kierownicê. ¿e i tak trochê postoj¹. pokazuj¹c.wyja ni³a przepraszaj¹co. Zdaniem Julii byli tak samo wiarygodni jak geniusze i ntelektu. . .chlipnê³a.Do niczego. Mo¿e jeszcze tydzieñ. Ci¹gle jeszcze by³o ciep³o. gdzie jest. . Pojawi³ siê ambulans. którêdy przejdzie nie¿yca. Wiedzia³a. Jego siostra. a potem bêdzie. mo¿e ciut d³u¿ej. Zapali³a papierosa. ale nie uruchomi³a silnika. W tamtej chwili najbardziej na wiecie chcia³ siê wydostaæ z miasta. ¿e to d³ugo nie potrwa.Fakt . jakby odkrywa³ wielk¹ prawdê. ma³a. Je¿eli klosz nadal zostanie. . Twitch wjecha³ na ³¹kê. pogoda pod psem.oceni³a.Do niczego.Patrzcie . Znowu pokrêci³ g³ow¹.On straci³ oko! . jak to siê mówi.Sorka. ¿e ju¿ nie ma ochoty protestowaæ.odezwa³ siê Benny. Ambulans na ³¹ce pod jasnym pa dziernikowym niebem okaza³ siê tego popo³udnia kropl¹ przepe³niaj¹c¹ dzban.jak jej ³zy mocz¹ce mu koszulkê. Siêgnê³a przed Barbiem.potwierdzi³ Joe. w³a cicielka restauracji. Ale te¿ nie chcia³ wracaæ do domu. . .Spoko. . wydmuchnê³a dym przez otwarte okno. Nad g³ow¹ p³acz¹cej dziewczyny spojrza³ z wyrzutem na Benny'ego.

którego mu Jim Rennie sprzed a³ ze zni¿k¹.Barbie wola³ zmieniæ temat. mój drogi. Tylko co on w³a ciwie wiedzia³? Jako ¿e by³ w wojsku. ale jako mi siê nie wydaje. tak jak siê pojawi³a. . .zapyta³a Julia. Julia. ¿eby mu szczególnie ufa³. ¿e Stany Zjednoczone nie s¹ odpowiedzialne za powstanie klosza. je li postanowi¹ ciê zapuszkowaæ i skoñczyæ. Jaki pistolet mniejszy ni¿ glock.Technicznie rzecz ujmuj¹c. kiedy trzy czwarte mieszkañców miasta przysz³o tutaj. wskazuj¹c br od¹ wyro niêtego m³odego mê¿czyznê. . Pewnie nie znale li w komisariacie spodni na jego rozmiar. Wysoki by³ skurczybyk. co zaczêli. a drugi je dzi porsche boxterem. wygl¹da³a na gotow¹. pewnie jego w³asny. mia³ za zadanie straszyæ przestraszonych Irakijczyków.powiedzia³ Barbie. Przez pewien czas obserwowali. jak przyjaciel Juniora Frankie DeLesseps pomaga kierowaæ ruchem.Skarga na brutalno æ policji niewiele ci da. . Czasem przyk³adaj¹c im lufê do g³owy.Dam sobie radê. kiedy przyjdzie po ciebie Hitlerjugend? . .Marne szanse. Kto wie? . dostr zeg³a na jego biodrze broñ.Kiedy wychodzi³em noc¹. . To jest robota rz¹du.Mam dla ciebie wie ci. Barbie milcza³. Nie dlatego. . Twój ty³ek nadal jest w opa³ach. niekoniecznie naszego. I za³o¿ê siê. Ani ¿aden inny kraj. Jeden dawno siê zestarza³. Owszem.Co ty taka pesymistka? Mo¿e dzi wieczorem wiatr zdmuchnie tê kopu³ê do morza. ¿e Ameryka nie dysponuje odpowiedni¹ technologi¹. Po prostu uzna³am. pe³na obaw. Co zrobisz nastêpnym razem? Poprosisz swojego przyjaciela Coksa. .broñ.Oho ho! Ale macho! . Tak przynajmniej s³ysza³am. Razem z Pete'em i paroma przyjació³mi dopilnujemy dystrybucji. kiedy od niego us³ysza³. Uwierzy³ Coksowi. Ubrany by³ w niebiesk¹ bluzê mundurow¹ i d¿insy. jest gotowa. ¿eby kto z biura w Portland w najbli¿szym czasie przyjecha³ do Chester's Mill. Którego rz¹du.A co z gazet¹? .polityczne. ¿eby zg³osi³ sprawê Amerykañskiej Unii Wolno ci Obywatelskich? Mog¹ byæ faktycznie zainteresowani tematem.Dziêki za uratowanie mi ty³ka . W mie cie jest tylko dwóch prawników.Co zrobisz. w które normalnie wyposa¿ano policjantów w Mill. ale poniew a¿ by³ przekonany. wyszed³e rano. ¿e nie ma sensu robiæ tego w czasie. ale tak czy inaczej . Chcesz siê pobawiæ w gazeciarza? . Albo zwyczajnie zniknie. . ¿e ten twój pu³kownik doskonale o tym wie.

. ¿e chcesz z ni¹ porozmawiaæ i masz do niej wa¿n¹ sprawê.Wyrzuci³a do po³owy wypalonego papierosa przez okno. . je li Rennie i jego s³u¿alcza policja postanowi¹ zamkn¹æ redakcjê? .Ona co kombinuje. na dachu ci¹gle b³yska³y czerwone wiat³a. Barbie obj¹³ j¹ za ramiona.Straszne.A co bêdzie. Je¿eli sytuacja kryzysowa potrwa odpowiednio d³ugo. po¿ar nie jest mile widziany. ka¿dy dzieñ w Chester's Mill mo¿e siê staæ dniem wielkiej niewiadomej... dlatego Julia poczu³a do nich odrobinê sympatii. jak ranny ch³opiec jest wsuwany przez tylne drzwi do karetki . siadaj¹c z powrotem za kierownic¹. Lepiej nie kusiæ losu. . Twój przyjaciel Cox pewnie siê niecierpliwi. . . . kiedy nowe miejskie wozy stra¿ackie stoj¹ w Castle Rock.Pani Perkins? . My la³am.Jest pogr¹¿ona w ¿a³obie . Zapewne wbrew rozkazom. . Wreszcie ambulans potoczy³ siê z powrotem przez ³¹kê.oznajmi³ Barbie stanowczo. ale muszê naszykowaæ milion kanapek. patrz¹c przed siebie.. Po chwili namys³u wysiad³a i zgasi³a go butem. jakby mnie zobaczy³ pierwszy raz w ¿yciu. ... lecz zaraz siê rozlu ni³a. Przywita³em siê dzisiaj z Jackiem Evansem.Jest w strasznym stanie. ¿e mi powie..Znam Brendê Perkins od czasów. Dziwnie siê z ni¹ rozmawia³o. Nie powiedzia³a.szepnê³a. W milczeniu patrzyli. Chyba by³oby najlepiej.powiedzia³ Barbie.Jak sobie daje radê? .. o co chodzi.Tak. .Nie nazywaj go tak.odezwa³a siê Julia Shumway.Chêtnie bym siê zg³osi³. W pierwszej chwili stê¿a³a. Prawie czterdzie ci lat. co j¹ niepokoi. . .Mo¿e wpadnê. ‾o³nierze te¿ patrzyli. Ale nie by³ tego pewien. ..Co bêdzie. kiedy by³a Brend¹ Morse . ale. . Karetka wyje¿d¿a³a na odblokowany pas po rodku szosy sto dziewiêtna cie. gdyby cie siê spotkali po zmierzchu. . . Patrzy³ na mnie . Cox nie jest moim przyjacielem. .Smutek zmienia ludzi. . chocia¿ od wiosny co rodê serwujê mu moj¹ s³ynn¹ pieczeñ. zgodzi³a siê od razu.zastanowi³a siê na g³os.To niemo¿liwe . chocia¿ nawet nie powiedzia³am.powiedzia³a.To znaczy do Brendy. Dzisiaj nie serwujemy nic na ciep³o. Ale kiedy napomknê³am. jego ¿ona zmar³a wczoraj z powodu kopu³y.powiedzia³a Julia. .Zajrza³am wcze niej do komendanta Perkinsa . je li mi zamkn¹ firmê? . Pod wieloma wzglêdami dziwnie.

Ca³kiem sporo. Sprzeczka z synem wiceprzewodnicz¹cego Rady Miejskiej i kilkoma jego przyjació³mi.Problem z rozrusznikiem. o wszystkim wiemy. zada³ pytanie. .Z grubsza bior¹c. Coksa go³ymi rêkami tylko dlatego. Akurat w chwili..odpowiedzia³ Barbie . To by³ Cox i mia³ co do powiedzenia. skacz¹cy na dwóch ³apkach przed jedynym cz³owiekiem maj¹cym w³adzê w tym mie cie. . po czym wróci³ do swojego w¹tku. kompletny dupek. komendant policji. . s³ucha³a przez moment. Gdzie z daleka. Znalaz³a go. pu³kowniku.Po drugie . albo nie chcia³ tego zrozumieæ. No piêknie. wiceprzewodnicz¹cym Rady Miejskiej. Dobry Bo¿e.Wiemy. dobieg³o szeleszczenie papieru. . w po piechu szukaj¹c aparatu. którzy usi³owali mi skopaæ g³owê z ramion na parkingu przy tutejszej karczmie z nocnym klubem.zgodzi³ siê Barbie . czego pan ode mnie oczekuje . nie.Bêdzie pan musia³ wznie æ siê ponad to.. ¿e tamten móg³ i æ do McDonalda. zadzwoni³ telefon. szefie. mo¿na to tak okre liæ . dziêki któremu nie zosta³em aresztowany. Ani pojêcia o moim skromnym udziale w tym..Rozumiem. . Wiêc mia³ raporty. Z raportu wynika. .O tym te¿ wiemy . Dale Barbara. . co mówi³.. . do którego teraz nie móg³ siê dostaæ. ze swoim lekko ironicznym u miechem. jednak Cox albo nie rozumia³ zwi¹zku historii Rory'ego Dinsmor e'a z tym. ca³kiem niedaleko st¹d. co siê tutaj dziej e. Wys³ucha³ relacji uprzejmie. Nagle u wiadomi³ sobie. ¿e móg³by zamordowaæ pu³kownika Jamesa O.podj¹³ Barbie . poda³a komórkê Barbiemu.ale nie ma pan pe³nego obrazu sytuacji. który w³a nie by³ wieziony do szpitala. .Do pana. naj¹³ nowych policjantów. Mia³em tu trochê k³opotów. Z raportu. a on. Barbiemu uda³o siê wpa æ mu w s³owo na tyle skutecznie. co siê sta³o ch³opakowi.Barbie wskaza³ na drogê. przy³o¿y³a do ucha.nowy komendant. I to w³a nie s¹ ci panowie. wiemy. Po pierwsze.ale powinien pan wiedzieæ wiêcej. ze wiata. gdyby Dale Barbara w dalszym ci¹gu nosi³ mundur i by³ jego podw³adnym. . które by³oby rozkazem.oznajmi³ Cox. a upu ci³aby torebkê. umar³ na szosie numer sto dziewiêtna cie. ¿e omal nie zosta³ pan aresztowany.Chyba mo¿emy ju¿ jechaæ. A kiedy skoñczy³. gdy Julia uruchomi³a silnik. . Nastêpnie.Dlaczego pan mnie nazywa pu³kownikiem? Pu³kownikiem jest pan. Ma³o brakowa³o. ¿eby przekazaæ... zanim pojawi³ siê klosz.

to znaczy pu³kowniku Barbara. które odci¹³ od wiata. pomog¹ ustanowiæ pana w roli cz³owieka prowadz¹cego miasto na powrót do wiata zewnêtrznego. Pocz¹tkowo z pewno ci¹ napotka pan opór.Chcemy zmieniæ aktualn¹ sytuacjê. . . Widzia³em w Iraku.. Nie zrobi nic. Co pan na to? . .Odetniecie?! Jak to? Nie mo¿ecie odci¹æ! .Nie! . pachn¹cy ró¿ami zadek? Julia spojrza³a na niego przera¿ona.odezwa³ siê w koñcu Barbie. które pan przed chwil¹ ode mnie otrzyma³.krzykn¹³ Barbie. . .. Barbie nie odpowiedzia³. je li do niego zadzwoniê i powiem.Zanim wam odetniemy Internet.. którzy mu staj¹ okoniem. ¿eby mnie poca³owa³ w mój liczny. ¿e jestem u pionym agentem Al .Jak wam siê uda. ¿e prezydent ma dla mnie zadanie specjalne. . . .mailem kopie dokumentów do pañskiej przyjació³ki z redakcji. . a pan jest oficerem dowodz¹cym.Wobec tego niech pan mi wyt³umaczy.oznajmi³ Cox spokojnie.Za³ó¿my. Julia przygl¹da³a mu siê z trosk¹.. kto mnie tu bêdzie s³ucha³? Zrozumcie wreszcie. co pan potrafi.Cox nie robi³ ju¿ wra¿enia dobrodusznego kumpla.Pójdzie pan do radnego i do komendanta policji . . a Barbie siê rozpêdza³.. . . ¿e prezydent wprowadzi³ w Chester's Mill stan wyj¹tkowy. Czy jemu te¿ siê pan sprzeciwi? O ile mi wiadomo. . mo¿ecie po mnie przys³aæ dowoln¹ agencjê federaln¹ i mnie aresztowaæ. ale informacje. . co siê dzieje tutaj.Gratulacje .Nie tylko wróci³ pan do s³u¿by.Nie ma pan wyj cia . luzaka opowiadaj¹cego dowcipy. proszê pana.ci¹gn¹³ Cox. Ale dopóki jeste my odciêci.Mówi pan. Barbie by³ odmiennego zdania.Dokumenty podpisa³ sam prezydent. miem twierdziæ .Kaidy i planowa³em go zabiæ strza³em prosto w g³owê. ju¿ i tak za du¿o pan powiedzia³. ¿e nie rozumiecie kwestii klosza.le ocenili cie tutejsz¹ sytuacjê. W g³owie mia³ mêtlik. Nie mówiê.Poruczniku Barbara.Czy prezydent przy le tutaj FBI? Na le na mnie Secret Service? Albo cholern¹ Armiê Czerwon¹? Nie. Zreszt¹ znam pañsk¹ si³ê perswazji.Nie chcê! . przed chwil¹ to panu wyja ni³em. to . Ucho mu pulsowa³o od przyciskania cholernego telefonu. lecz on tego nie widzia³. Przeci¹gn¹³ d³oni¹ po w³osach. ale nie macie pojêcia. prze lê e . A co siê stanie. I to nieca³e trzydzie ci godzin temu. potrafi byæ bardzo niemi³y dla tych.Powie im pan. ale te¿ awansowa³ w zawrotnym tempie. .powiedzia³ Cox. w mie cie.

poda im pan tamt¹ informacjê. Ni ech pan mnie uwa¿nie pos³ucha: ka¿dy wywiad jest lepszy ni¿ ¿aden. Genialny przekaz. bardzo nam przykro.krzykn¹³ Barbie ironicznie.Bardzo jest pan elokwentny jak na kogo .Chc¹ nam odci¹æ Internet? Barbie uniós³ palec w ge cie mówi¹cym: Czekaj . to przepis ciotki Sarah na chleb z ¿urawin¹ wcze niej czy pó niej wycieknie poza obrêb miasta? Julia wyprostowa³a siê w fotelu i spyta³a bezd wiêcznie: . Przynajmniej na jaki czas. trzeba podj¹æ wyj¹tkowe rodki i tak dalej. kiedy twierdzê. Wiceprzewodnicz¹cy.Rzeczywi cie.. ¿e je li bêdziemy mieli dostêp do sieci. ale w ogóle od ca³e go wiata. jak¹ pomoc zyskuj¹ dziêki podatkom. Wy te¿. i je li siê proklamujê czasowym dowódc¹. Ale niewiele brakowa³o. .podj¹³ Cox . tyle ¿e tym razem jest pan w Waszyngtonie.odezwa³ siê wreszcie Cox.W³a nie o tym mówiê. . widz¹ ¿o³nierzy zwróconych do nich plecami. . .Niepojête! .No dobrze.ci¹gn¹³ Cox. . co siedz¹ za biurkiem. Mo¿e uda siê komu uratowaæ ¿ycie. .A do tego . ..zdziwi³ siê Cox.Staramy siê wam pomóc . ¿eby zobaczyæ. ¿ebym zosta³ aresztowany.Móg³bym ewentualnie zadzwoniæ do przewodnicz¹cego rady. . Barbie zastanowi³ siê chwilê. . ¿e zadzwonimy do tego Renniego i powiemy mu. Nast¹pi³a pauza.Pan to mówi i ja panu w zasadzie wierzê.Nie Sanders tam rz¹dzi? .Czy naprawdê do was nie dociera. Nie mo¿emy nic na to poradziæ. Ale czy uwierzy w to który z mieszkañców miasta? Kiedy siê rozgl¹daj¹. sytuacja jest bardzo szczególna..miasto jest kompletnie odgrodzone od wiata. nie ma co. Sandersa i powiedzieæ..Za³ó¿my. . Mog³o podzia³aæ.Nie odmawiam.James Rennie.Brak wiedzy mo¿e byæ niebezpieczny . To on jest tutaj grub¹ ryb¹. a z pewno ci¹ uchroniæ ludzi od strachu przed mierci¹. wcale mi to nie pomo¿e.Kto wobec tego? .powiedzia³ Cox cicho. Albo i nie. nak³aniaj¹c nas do zmiany zdania. . kto odmawia wspó³pracy. ¿e ma³o pan wie. Znowu siê czujê jak w Iraku. . niech pan mnie pos³ucha . niektórzy z nas uwa¿aj¹. . Nie tylko od Ameryki. a nie na miejscu z piechot¹.Mo¿e jednak zostawimy wam Internet . jak¿e mu tam. Nastêpnie pan o przekona o swojej przydatno ci.dorzuci³a Julia. ¿e odciêcie was od sieci by³oby ciosem poni¿ej pasa. . ¿e musimy was odci¹æ od Internetu. Tak c zy inaczej ma pan równie s³abe pojêcie o sprawie jak reszta tych. . . .

TRAWKA ALBO WACHA..Porozmawiamy pó niej . . Wy³¹czy³ telefon. ¿e mogê wynegocjowaæ Internet. które zasz³y pod kloszem. jak niewiele pu³kownik wie o zmianach. Fakt. . niech¿e pan pos³ucha. naprawdê muszê oddzwoniæ pó niej.Proszê pana. Nic dodaæ. My przeciwko nim. zanim pan zacznie z kimkolwiek rozmawiaæ. wyra nie .Proszê zaczekaæ na wiadomo ci ode mnie. nic uj¹æ.Zatrzyma pan dra¿liwe szczegó³y naszej rozmowy dla siebie? . S¹dzê. . Tutaj dochowanie tych tajemnic nie mia³o ju¿ znaczenia.naciska³ Cox.Zrobi pan to? . Chyba ¿e ich szalony pomys³ siê sprawdzi. Na szosie numer sto dziewiêtna cie zrobi³o siê ju¿ ca³kiem pusto. ale DeLesseps ci¹gle sta³ w miejscu. Zreszt¹ w tym aparacie bateria siada. z rêkami za³o¿onymi na piersiach. NA KRZYWY RYJ NIE WO‾Ê.To by³oby bardzo trudne. Proszê czekaæ na mój telefon. co zrobi³ ten dzieciak . Je¿eli chcecie zminimalizowaæ straty. zanim Cox zd¹¿y³ powiedzieæ co wiêcej.Barbie. W drodze powrotnej Barbie przekaza³ Julii. oparty o swojego chevy'ego II nov a. co aktualnie nawala³o w Chester's Mill..kolejne wyra¿enie pod kopu³¹ ca³kowicie pozbawione znaczenia. A do tego policyjny kogut na przyssawce. trzymajcie siê jak najdalej.Telefony te¿ zostaj¹ .Planuj¹ w³a ciwie to samo. .zaryzykowa³ Barbie. Barbie dostrzeg³ naklejkê z napisem: DUPCIA.. I znów Barbiego zaskoczy³o. zanim pan cokolwiek zrobi. Teraz jeste my my kontra oni. Muszê najpierw porozmawiaæ z wdow¹ po komendancie Perkinsie.A jak¹ krzywdê mog¹ ci terrory ci wyrz¹dziæ Ameryce? . . Zorganizowaæ samobójczy zamach na ko ció³ kongregacyjny? . .zauwa¿y³a redaktorka.spyta³ Barbie. . . zaczynamy biæ pianê. chocia¿ wed³ug standardów wojskowych by³ prawdziwym wolnomy licielem. pomy la³. Chyba ¿e odniesie siê je do zaopatrzenia generatora w propan. . . czego siê dowiedzia³ od Coksa. Kontrast skupiaj¹cy w sobie wszystko. W komitecie zarz¹dzaj¹cym ca³ym tym ba³aganem zasiada przynajmniej piêciu jastrzêbi w stylu Curtisa LeMaya. Kiedy mijali tê brykê. Zminimalizowaæ straty .Tylko niech pan pamiêta. ale.Bêdê siê musia³ z panem skontaktowaæ.Sk³ama³ bez najmniejszych wyrzutów sumienia. ¿e wielkie bum zosta³o wyznaczone punktualnie na trzynast¹. Ich zdaniem ka¿dy mieszkaniec Chester's Mill jest terroryst¹. dopóki nie udowodni swojej niewinno ci.rzuci³ Barbie.

przera¿ona.Co mi siê zdaje.Kochana z ciebie dziewczyna. Tak sobie my la³em. . .. bo jakim prawem cholerna Georgia nazywa j¹ lesb¹? Georgia Roux niejeden raz przychodzi³a do przyczepy skamleæ o dzia³kê cracku dla siebie i tego miê niaka.. Barbie pokiwa³ g³ow¹. wiêc obróci³a siê trochê przestraszona. . co siê zdarzy³o po raz pierwszy. O szlag by to. 7 . nie zauwa¿y³am pana. To by³ ojciec Dodee. teraz na wpó³ zapadniêtego i opuszczonego.us³ysza³a. z którym wygl¹da³a na sze ædziesi¹tkê..No. ¿e to ca³kiem mi³e popo³udnie. . Jego samego te¿ rozpozna³a ledwo.No. ni¿ s¹dzi³am. A oni maj¹ rakiety Cruise. . tak. jednocz¹ce mieszkañców miasta. z którym siê prowadza³a. ¿e nastêpny numer gazety wyjdzie znacznie szybciej. Postarza³ siê jako . . ale czego siê napi³em.. Ten sam niepewny g³os. niezupe³nie . Chocia¿ namiot i tak robi³ wra¿enie lepsze ni¿ pan Sanders. U miechnê³a siê mimowolnie. duma te¿ ucierpia³a.Jak sobie radzisz? Samantha Bushey nie rozpozna³a g³osu. póki ten ch³opiec.. Pomóc ci nie æ dziecko do samochodu? Teraz ju¿ da siê pojechaæ. Ciep³o dzi by³o jak na pa dziernik. przepraszaj¹cy u miech cz³owieka cierpi¹cego. w stronê wygniecionej trawy i wielkiego namiotu. prawda? Tak. równocze nie przyciskaj¹c do siebie nosid³o.zaoponowa³ Barbie.Przykro mi.Dzieciak mia³ karabin. by³ smutny i jakby za³amany.Wydanie specjalne. . A¿ ¿al by³o na niego patrzeæ. Sammy rozmawia³a z nim tysi¹c razy. a nie na swoje czterdzie ci trzy lata. . lekko ironiczny u mieszek. ¿e tak siê sta³o z pana ¿on¹. a mimo to teraz nie rozpozna³a jego g³osu. .. Rany..Siedzia³em w cieniu. ..Cze æ. rozp³aka³ siê! . Little Walter spa³ i wa¿y³ tonê. Tym razem jednak nie by³ to jej zwyczajowy.Machnê³a rêk¹ do ty³u. .Dzieñ dobry. prawie nikt nie zosta³. Zaplanowali Wielki Wybuch.. Ty³ek j¹ bola³ od upadku. Sammy . Nawet nie rzuci³ okiem na jej cycki. Wiadomo ci na gor¹co. lecz mizerny grymas pe³en zmêczenia..

Zdaje siê. Kiedy Dodee siê pojawi tu w Mill. wczoraj po po³udniu . . ..Pewnie siê wybra³a z Angie McCain do marketu. skrzywi³a siê od smrodu.. tylko wymy lny prezent na osiemnastkê. Wyci¹gnê³a Little Waltera z nosid³a.powiedzia³ Sanders. . Sammy wziê³a Little Waltera. I na dodatek zapocz¹tkowa³aby d³ug¹ rozmowê z facetem. zosta³ przeniesiony gdzie indziej.. nawet gdyby ma³y mia³ p³akaæ. Ca³kiem jakby podj¹³ w¹tek rozmowy. Dziecko otworzy³o oczy.oceni³ i westchn¹³.Takiej propozycji Sammy nie mog³a siê oprzeæ.Raczej nie . A taki spacer z radnym. Gil znikn¹³. czy Claudie aby z nim nie sypia. . mo¿liwe. Nie mia³o sensu mu t³umaczyæ. skoro nie mog³a wróciæ do miasta. proszê pana. pierwszorzêdny srajtygiel. Na pewno ju¿ mu kiedy wyja nia³a. Nale¿a³a mu siê . Dotarli do samochodu. po prostu zapomnia³.zauwa¿y³ pan Sanders. ¿e naszykowa³ upominek w pieluszce . ile czasu minie. a potem. bardzo ³adne imiê. Widzia³a mo¿e Dodee? Nie wróci³a do domu na noc. któremu ³zy sp³ywa³y po twarzy oraz gil wisia³ u nosa. W kwestii ruchu na drodze mia³ racjê: wiêkszo æ samochodów odjecha³a. .Nie.Dziêkujê. któr¹ prowadzi³ sam ze sob¹. tylko by przygnêbi³a tatu ka Dodee. Je¿eli Dodee spêdzi³a noc poza domem. .Czasami nawet siê zastanawia³em. . bêdzie mia³ mi³¹ niespodziankê. odpowiednie zakoñczenie doskona³ego jesiennego popo³udnia. Matka Dodee sypiaj¹ca z Chuckiem Thompsonem? Sammy by³a w równym stopniu zaintrygowana. Co za ulga.Walter.Nigdy mi siê nie podoba³a ta ca³a nauka latania . otar³ nos wierzchem d³oni. u miechnê³o siê nieprzytomnie i zasnê³o na nowo. ¿e siê wczoraj widzia³y. Sammy zastanowi³a siê. starego chevroleta o listwach bocznych wy¿artych przez rdzê.Prawdziwa z niego maszyna do produkcji kup. to wiadomo æ. jako jej nie widzia³am.Teraz to ju¿ nie ma ¿adnego znaczenia. Nic fajnego. ca³kiem jakby podnosi³a wielk¹ ciep³¹ kluchê. i poda³a go radnemu. Trochê staromodne. mo¿e do ciotki Peg w Sabattus? . To w pieluszce to nie by³ upominek. Little Walter. ale w porê ugryz³a siê w jêzyk. Sammy o ma³o nie odpowiedzia³a: Tak. Pokiwa³ g³ow¹. ..Tak. nim wszyscy przesi¹d¹ siê na rowery. . poparty ton¹ paczek bo¿onarodzeniowych. co wstrz¹ niêta. ¿e w rzeczywisto ci dzieciak mia³ na pierwsze imiê Little. .

Nie ma problemu. Rozumiesz mnie. Sammy? . .odpar³a Sammy. Sammy.. No. Odpowiedzia³a tym samym. Pan Sanders nadal sta³ na prowizorycznym parking u. Sammy.. tym lepiej dla nas wszystkich. . obojêtne jak szczerego. Ale naprawdê jeste my w trudnej sytuacji. Jasne.Niektórzy z policjantów zachowywali siê dzisiaj do æ brutalnie.. do zobaczenia. m³odzi. . Odjecha³a. Zreszt¹ zawsz prowadzi³a bardzo ostro¿nie. . gdy skojarzy³a dwa fakty: ¿e Georgia Roux przygniot³a jej cycek tym cholernym buciorem motocyklowym (i pewnie zostawi³a jej si niaki) oraz ¿e Andy Sanders.To dobrzy ludzie .Jasne . Ten sam nieszczê liwy u miech na twarzy radnego. Za du¿o siê trzeba by³o z nim napierniczyæ.Tak.No. Little Walter ju¿ znowu pochrapywa³. Podniós³ rêkê na po¿egnanie. Zastanowi³a siê przelotnie. . Fotelika nie u¿ywa³a od miesiêcy. zanim sprawy wymkn¹ siê spod kontroli. Szybko przesta³a o tym my leæ. my licie o policji...Chwila ciszy.Taaak..podj¹³ Andy mgli cie. Ju¿ mia³a wsi¹ æ do samochodu. wiêc zaraz wy³¹czy³a sprzêt. mierdzia³ przepotwornie. co wy. Rytm s³u¿by i ochrony od czasu do czasu przerywany kopniakiem w czyj biust.Mi³o ciê by³o spotkaæ. chroniæ i s³u¿yæ. jak prawdziwy gliniarz. Sam kiedy by³em m³ody. . gdzie Dodee spêdzi³a minion¹ noc. Opu ci³a szybê. by³ przewodnicz¹cym Rady Miejskiej. Little Walter obudzi³ siê i zacz¹³ pierdzieæ. jak bardzo za³amany.. Gdy podnios³a wzrok. ja wiem. prawda? . Rozumia³a doskonale.Pete Randolph zrobi z nich zgrany zespó³. bo to naprawdê nie by³a jej sprawa. W³¹czy³a radio. skoro nie wróci³a do domu.Oczywi cie. . jedn¹ rêk¹ przytrzyma³a dziecko. Mo¿e da³by pan radê co z tym zrobiæ? Rozumie pan. W tym samym rytmie. spojrza³a w lusterko wsteczne. . Frankie DeLesseps sta³ na rodku drogi z rêk¹ uniesion¹ w górê.Widzisz. Musia³a wdepn¹æ hamulec do dechy. Bêd¹ dzia³aæ jak jeden m¹¿.. . .Pomodlisz siê za moj¹ ¿onê? . .odrobina rado ci. Sammy otworzy³a drzwi samochodu i po³o¿y³a dziecko na siedzeniu pasa¿era. bez wzglêdu na to. teraz ju¿ prawie ca³kiem pustym. Im szybciej nauczymy siê szacunku dla w³adzy. rozumiesz. ¿e niezale¿nie od smutku... nie móg³ wyhamowaæ z politycznie poprawnym be³kotem.Proszê pana. Tylko radio jezusowe nadawa³o czysto.

.Jej samochód stoi w gara¿u .Ma³o mi dziecko nie s pad³o! . . bicepsy zagra³y.Poca³owaæ. to raczej oni ugrzê li w mie cie. .Dobra. .Nie twój zasrany interes. Little Walter pierdzia³ jak karabin maszynowy.A co mi zrobisz? Zamknie sz mnie? . choæ przyznawa³a to niechêtnie. .Sam widzia³em. Na zmianê . I nie czekaj¹c na odpowied . Je li chodzi³o o zdanie Sammy.Teraz wszystko jest inaczej. .stwierdzi³ Frankie. Tylko pierdzieli i macali. Wyl¹dowa³ niedaleko tablicy z napisem: . po co Bóg w ogóle stworzy³ mê¿czyzn.Zwariowa³e ?! .ostrzeg³. jeszcze w gimnazjum. wie¿o upieczony policjant najwyra niej rozwa¿a³ tê mo¿liwo æ. By³a z nim przez dwa dni.Zachowuj siê . Angie mog³a go sobie zatrzymaæ na w³asno æ. ¿eby nie bola³o? Trzepnê³a go po rêku. Pojecha³a. Naprawdê trudno to zrozumieæ. . Nie mia³a wyj cia.Tym razem powiedzia³a prawdê.krzyknê³a do Frankiego.A Dodee? Sammy po raz kolejny zaprzeczy³a. Mi a³a w baga¿niku torbê na zu¿yte pieluchy. zje¿d¿aj.Georgia zrobi³a ci krzywdê w cycuszek? .spyta³ Frankie w pewnym momencie.Nie. ale te¿. Pewnie we dwie z Dodee wsiad³y do jej kii i odjecha³y w sin¹ dal.Widzia³a Angie? . ale Frankie tylko siê g³upio u miechn¹³. . Prawdziwy gliniarz pewnie by jej wypisa³ mandat za obrazê w³adzy i ³amanie przepisów ruchu drogowego dotycz¹cych wo¿enia dziecka.Wielkie mi co. Kilometr dalej zatrzyma³a siê na poboczu i zmieni³a dziecku pieluszkê. . Nie tylko w ciek³a. Byli na drodze praktycznie sami. Miê nie wielkie.macali i pierdzieli. Po korku zosta³y tylko wspomnienia. . lecz da³a siê ponie æ z³o ci. Cisnê³a zasranym pampersem w bok.. fiut kar³owaty.Wymy li³bym co lepszego . odrobinê przestraszona. powiedz jej. Czasami zastanawia³a siê. A jak spotkasz Angie. . Chocia¿ je li siê zastanowiæ. . ¿e ma do mnie przyj æ. wcale nie delikatnie. chwyci³ Sammy za pier . bo teoretycznie Frankie móg³ pogadaæ z panem Sandersem. . ca³y Frankie DeLesseps. kiedy Angie wyjecha³a na turniej z cheerleaderkami. .Pewnie ugrzêz³a za miastem.stwierdzi³. .A gdzie masz fotelik? Frankie nachyli³ siê do okna. Frankie ju¿ siê nie u miecha³.

odezwa³a siê teraz. Znów przysz³o jej do g³owy.JIM RENNIE . nie by³ to ten wyposa¿ony w stetoskop pracownik zatrudniony na czê æ . by zmniejszyæ zu¿ycie energii. Chryste. Frankie i Carter Thibodeau znowu bêd¹ sob¹: cieniasami bez grosza w kieszeni. a na dobr¹ spraw od momentu. 8 Ry¿y s³ysza³ rozpaczliwe popiskiwanie urz¹dzenia monitoruj¹cego ci nienie krwi i wiedzia³. gdzie dozna³ obra¿eñ. . Zamiast tego ch³opak znalaz³ siê w przegrzanej sali operacyjnej ze zbyt ma³¹ liczb¹ personelu. jeszcze s³yszê. kiedy by³a upalona. Na razie jednak chyba rzeczywi cie lepiej bêdzie siê nie wychylaæ. ¿e nied³ugo wszyscy siê przesi¹d¹ na dwa kó³ka. zombi w Nowym Jorku... z których jeden powinien by³ ju¿ dawno temu przej æ na emeryturê.Wiem. Rory'ego trzeba by³o przetransportowaæ mig³owcem do o rodka w Lewiston natychmiast. bezpo rednio z miejsca. Po chwili brzmia³ ca³y chór. a drugi nigdy nawet nie asystowa³ przy operowaniu przypadku neurochirurgicznego . lecz dopiero d wiêk monitora u wiadomi³ Everettowi niepodwa¿alny fakt.Migotanie komór. . ¿e nie wyskoczy³a z ¿adnymi wiadomo ciami na temat Dodee. ma³y umiera³ ju¿ w karetce.. Wulkany wybuchaj¹ce w Los Angeles. Ginny.. KTO U DU‾EGO JIMA KUPUJE! PYTAJCIE NA$ O KREDYT! Minê³a jakie dzieciaki na rowerach. Operowa³o go dwóch lekarzy. Ry¿y przez chwilê przygl¹da³ siê im nad pod³u¿nym kszta³tem okrytym prze cierad³em. ca³kiem jak na filmach katastroficznych.oraz przemêczona pielêgniarka. Zapiszcza³o urz¹dzenie monitoruj¹ce serce. Haskell mia³ spojrzenie jasne i przytomne. doktorze .. Tyle ¿e do tego nie dojdzie.U‾YWANE SAMOCHODY KRAJOWE I ZAGRANICZNE TEN SIÊ RADUJE. W sumie dobrze wysz³o. które ogl¹da³a z dzik¹ przyjemno ci¹. Bogiem a prawd¹. cuda! A jak ju¿ wszystko wróci do normy. ¿e trac¹ ch³opca. gdy dosta³ rykoszetem.. Klimatyzacja zos ta³a wy³¹czona. Kto co wymy li. To znaczy. Jeszcze ¿yjê.

Ry¿y pod³¹czy³ kroplówkê z sol¹ fizjologiczn¹. bo Ry¿y nie mia³ odpowiednich kwalifikacji. której kartki przytrzymywa³ otoskop. W szpitalu imienia Catherine Russell przera liwie brakowa³o personelu. czy fragment kuli znajduje siê w jego zasiêgu. zerkaj¹c do ksi¹¿ki. dodaj¹c mannitol.etatu. do kostnicy. Tyle ¿e tym razem ca³¹ widowniê stanowil jedynie Ry¿y i Ginny Tomlinson. a w³a ciwie wybieg³. a staremu bojownikowi posk¹piono szczê liwego zakoñczenia.i . pe³ni¹cej funkcjê szpitalnej biblioteki. bêdzie trzeba z nim pojechaæ w prawo. Ry¿y pomy la³ wtedy o rodzicach czekaj¹cych na wynik operacji. Rory dos ta³ cztery jednostki. które uwielbia³ jako dziecko. w siódmej grze mistrzostw wiata. Haskell operowa³. który przez kilka ostatnich lat ciê¿ko st¹pa³ po korytarzach szpitala niczym duch potêpiony. Ry¿emu przywodzi³ na my l bohatera jednej ze sportowych powie ci dla dorastaj¹cych ch³opaków. Haskell wyszed³ z sali operacyjnej.W normalnych warunkach podtrzyma³bym funkcje ¿yciowe . Ry¿y by³ pewien. Musia³ to zrobiæ sam. funkcje ¿yciowe Rory'ego siê ustabilizowa³y. gdzie matka i ojciec mogliby w lizgn¹æ siê niepostrze¿enie i zobaczyæ dzieciaka. Podanie ich rannemu by³o w zasadzie równoznaczne z wylaniem do ciek u. Pielêgniarka wróci³a ze zniszczonym Krótkim przegl¹dem zagadnieñ z dziedziny neurochirurgii . krew uniwersaln¹. Posz³o le. Znale li na szczê cie zero minus. Okaza³o siê. ¿ywi¹cych nadziejê wbrew wszelkiej logice. Otwarcie czaszki spowodowa³o zmniejszenie krwiaka. ¿e ch³opak Dinsmore'ów mo¿e byæ tylko pierwsz¹ rat¹ z ceny.powiedzia³. a takiej nie mieli w niewielkich zapasach wcale. . ¿e zamiast wywie æ Rory'ego z sali operacyjnej w lewo . Ani grudki galaretowatej krwi. jak¹ miastu przyjdzie zap³aciæ za brak wykwalifikowanego personelu szpitalnego. Przez kilka chwil nawet mia³ nadziejê. która wypad³a.Próbowali my .. ¿e nigdy nie zapomni jazgotu pi³y i zapachu ko cianego py³u unosz¹cego siê w nienaturalnie ciep³ym powietrzu. kiedy Haskell chcia³ sprawdziæ. Wykona³ kompletn¹ morfologiê. I o tym. ¿eby zredukowaæ opuchliznê mózgu. wszystko zaczê³o s sypaæ b³yskawicznie. na oddzia³ pooperacyjny. ¿e ch³opak ma krew grupy A minus. w glorii i chwale. Ale potem. lecz nikt nie powiedzia³ tego g³o no.powiedzia³ Haskell . a techników nie by³o.. ¿eby zbadaæ krew w laboratorium znajduj¹cym siê na parterze. gdy Haskell usun¹³ czop kostny. na moment. a jednak wygl¹da³ przera¿aj¹co staro i krucho. W takiej powie ci podstarza³y miotacz wychodzi z zagrody dla byków tylko na jeden rzut. Haskell wys³a³ Ginny do kanciapy wielko ci szafy. Haskell nie tylko próbowa³. . Ry¿y u wiadomi³ sobie.

siedemnasta piêtna cie. Nawet teraz. A nawet gdyby do nas trafi³. Nie gor¹co go pokona³o. zanotujesz czas zgonu? . Ron Haskell prze¿y³ swojego ostatniego pacjenta dok³adnie o trzydzie ci cztery minuty. . instrukcji obs³ugi toyoty! Chwyci³ otoskop. Mia³ wra¿enie.spyta³a Ginny. po czym wolno pokrêci³ g³ow¹. . Wziernik odbi³ siê od ciany. opar³ siê o cianê. która . ¿e pani Dinsmore nigdy nie umilknie. I elektrody. doktorze. ból i rozpacz.. Najwa¿niejsze jednak. Mia³ sine wargi. pewnie Twitch. wskazuj¹c na rozleg³e uszkodzenia mózgu. Ginny przekaza³a wie ci rodzi com ch³opca. nie operowa³bym go. .Ry¿y? Masz inne zdanie na ten temat? Ry¿y zastanowi³ siê. Czas zgonu . Haskell ci¹gn¹³ maskê. ukry³ twarz w d³oniach.Podaæ adrenalinê.Tak. od³upa³ kawa³ek zielonej p³ytki ceramicznej. opanowana. . D wiêki nios³y siê daleko w prawie pustym szpitalu.Czy ja siê wyrazi³em niejasno? Nie zamierzam przed³u¿aæ agonii tego ch³opca.poprosi³ rodziców o podpisanie zgody na pobranie organów.Niech bêdzie. . Haskell wcisn¹³ prze³¹cznik. chocia¿ te¿ wygl¹da³a na tak zmêczon¹. Upad³ w po³owie korytarza. ale nic to nie pomog³o. Spokojna. Podobnie jak masa¿ serca.. Ry¿y usiad³ na pod³odze. Rory Dinsmore zaczerpn¹³ jeden ciê¿ki oddech o w³asnych si³ach.. I to od pocz¹tku. 9 Barbie uzna³. przymierzy³ siê do drugiego i przegra³. Haskell siêgn¹³ do czerwonego prze³¹cznika na tylnej czê ci respiratora. przyklei³ tam niewielk¹ czerwon¹ nalepkê z napisem: BUM! . korzystaj¹c z. Ry¿y poda³ adrenalinê. jakby mia³a zaraz pa æ bez ¿ycia. z podsinia³ymi oczami.Haskell spojrza³ na du¿y zegar cienny . . Test Babiñskiego da³ odruch pozytywny. S³ysza³ zawodzenie matki.siedemnasta czterdzie ci dziewiêæ.Wyjd my st¹d . rzuci³ nim na o lep. ¿e po prostu nie by³o szans na uratowanie ch³opaka. ch³odna. Tyle ¿e w normalnych warunkach ch³opaka by tutaj w ogóle nie by³o. panie doktorze? .Strasznie gor¹co.powiedzia³. w drodze do Aldena i Shelley Dinsmore'ów. Jaki dowcipni . którym mia³ przekazaæ z³e wie ci. ¿e wdowa po komendancie by³a swego czasu wyj¹tkowo urodziw¹ kobiet¹. ubrana w wyp³owia³e d¿insy i bluzê. tylko serce. spad³ na ziemiê.. Ginny.

nadal by³a uderzaj¹co piêkna. Spodziewa³ siê. ¿e pani Perkins zaprosi go do rodka. Straci³am mê¿a. tymczasem to ona wysz³a przed . Wdowa z pewno ci¹ by³a pogr¹¿ona w ¿a³obie. a jego bra t. .Jest pan? . . . W oczach Brendy Perkins b³yszcza³a m¹dro æ. Julia wychyli³a siê przez okno. pomy la³ Barbie. ¿e bêdzie siê dzisiaj z kanapkami mêczy³ sam! Nie martw siê. szanowna pani.Dziêkujê. Oczywi cie je li nie s¹ brzydcy od urodzenia. W koñcu powiedzia³.Choæ akurat teraz trudno mi byæ obiektywn¹. Proszê przyj¹æ najszczersze kondolencje. I co jeszcze.Jest pan niegro ny? Barbie rozwa¿y³ jej s³owa.zapyta³a Brenda. który nie wiedzieæ jakim cudem w ogóle jeszcze trwa. I s³usznie.Przepraszam? . Stewart to idiota. Bren. .Muszê przypilnowaæ druku! Przy okazji zajrzê do Sweetbriar Rose i zaniosê Ansonowi Wheelerowi z³e wie ci. ale na razie nie mamy wyboru. ¿e jest dobrze wytresowany. Organizuje go ten podrzêdny zak³ad pogrzebowy Bowiego. skoro wszyscy w potrzebie je¿d¿¹ do Crosmana w Castle Rock. Pogrzeb jutro. jest jeszcze g³upszy.chyba pe³ni³a rolê góry od pid¿amy. Kobieta z misj¹. . Zerknê³a nad jego ramieniem na zawracaj¹cy samochód Julii. Julia ju¿ jecha³a Morin Street. I ja nie mam wyboru. maj¹c przed sob¹ jako jedyny c el naszykowanie czterdziestu kanapek z szynk¹ i serem oraz drugich czterdziestu z tuñcz ykiem. ¿e ludzie m¹drzy rzadko wygl¹daj¹ le. Ludzie nazywaj¹ firmê Stewarta Bowiego Trupim Sk³adem. Westchnê³a jak osoba. któr¹ czeka trudne zadanie. Jeszcze dwa dni wcze niej bez namys³u odpowiedzia³by twierdz¹co. miêdzy innymi oznacza konieczno æ wykonania naprawdê ciê¿kiej pracy organizacyjnej. unios³a rêce w pytaj¹cym ge cie: Co robisz? . Fernald. Sta³ przed siatkowymi drzwiami i czu³ siê jak zabiegaj¹cy o pracê aplikant na bardzo trudnym spotkaniu. Barbie jest niegro ny! I zanim pani Perkins zdo³a³a odpowiedzieæ czy zaprotestowaæ. ale dzi po po³udniu czu³ siê bardziej ¿o³nierzem z Al .. . jednak smutek nie zabi³ w niej ciekawo ci. . mieræ ukochanej osoby ³¹czy siê z wieloma sprawami.Fallud¿y ni¿ kucharzem Chester's Mill. czym wywo³a³ u miech na ustach gospodyni.Wiem. Barbie wola³by siedzieæ obok niej.uzna³a..O tym bêdê musia³a siê przekonaæ sama . Przysz³o mu do g³owy. A w tej chwili obiektem jej zaciekaw ienia by³ w³a nie on.

Przyzna³abym mu racjê. Chêtnie bym go przeprosi³a.Nie wiem. Poprowadzi³a go wzd³u¿ boku domu. Co wiêcej . wiêc doda³: . po starannie utrzymanym trawniku. tylko nie potrafiê jej wymieniæ. a przy nim sta³a niewielka ch³odziarka. Pewnie uzna pan to za dziwaczne hobby u przedstawiciela si³ porz¹dkowych. . Chcia³ mnie nauczyæ obs³ugi. ciasne umys³y.Wcale nie. .M¹¿ mia³ bzika na punkcie kwiatów. co siê sta³o. po lewej rabaty kwiatowe.Je li chodzi tylko o wymianê butli.Westchnê³a i ponownie otar³a oczy. Ch³opiec bêdzie ¿y³? . W¹tpi³ we w³asne s³owa. . . .Po policzku sp³ynê³a samotna ³za.S³ysza³am o wypadku . a Henry by³ na ³¹kach Dinsmore'a razem ze wszystkimi. gdybym tylko mog³a.Intuicja podpowiedzia³a. uda mi siê jutro kupiæ zapasowe butle? . Co nas plasuje w zdecydowanej mniejszo ci. Burpee ju¿ zamkn¹³ sklep. prawda? Barbie wiedzia³. Normalnie ca³kowicie polegam na zdaniu Julii. Grace Metalious i Sherwood Anderson w swoich ksi¹¿kach mieli racjê.oznajmi³a . Nawet mam zapasow¹ butlê. Zaprowadzi³a go cia na taras. .Najpierw siê przejdziemy . Muszê pana poznaæ.. Jak pan s¹dzi.Gina Buffalino.Rzeczywi cie. pewnie mu zabrak³o paliwa. . niestety teraz sytuacja n ie jest normalna. skrêcaj¹c za róg domu na ³adnie urz¹dzone podwórze . wygrabionym z jesiennych li ci.Mia³am poprosiæ Henry'ego Morrisona. tyle ¿e zanim siê zebra³am. ¿e mia³ . ¿e siê upar³ na ten generator. powinienem daæ sobie z tym radê .mo¿e potem wpuszczê pana do domu. . . Po prawej stronie ci¹gnê³o siê ogrodzenie oddzielaj¹ce dzia³kê Perkinsów od s¹siadów. . . .powiedzia³. Mia³am Howiemu za z³e.. Generator rano przesta³ dzia³aæ. a ja nie zdradza³am ochoty G³ównie ze z³o ci. Ale nie mogê tego zrobiæ.tutaj d³u¿ej bêdzie jasno. no i kupiæ wiêcej butli u Burpeego.podjê³a.Mo¿liwe . s¹siadka.odezwa³a siê Brenda Perkins po chwili. opowiedzia³a mi. p³ytka wyobra nia. Brenda Perkins star³a j¹ nieuwa¿nie. gdzie królowa³ stó³. co to pytanie retoryczne.drzwi. mówi³a. Straszne.Mnie te¿ to nie dziwi³o.Raczej nie. .powiedzia³ Barbie. ¿e szczero æ bêdzie najprostsz¹ drog¹ do zdobycia zaufania tej kobiety.By³abym wdziêczna.Raczej nie. Ma³e miasta. .

szanowna pani.Tam jest generator? . czy pañska wersja bêdzie siê zgadza³a z tym. Barbie postanowi³. Brenda unios³a d³oñ i pokrêci³a g³ow¹..A czy pani m¹¿. obserwowa³a go pe³nym smutku. ¿e k³opoty zaczê³y siê wtedy. poproszê. .Howie rzadko rozmawia³ ze mn¹ na tematy s³u¿bowe. I rozumiem. Szkoda tylko.Otworzy³a lodówkê. Pozwolê panu zabraæ ze sob¹ tê butelkê wody. co wiem od niego. I zacz¹³ opowiadaæ. Mê¿czyzna.Tak. . ale i zaciekawionym spojrzeniem. ¿e opowie o tamtej nocy ca³kiem szczerze. chcia³abym us³yszeæ o pañskich k³opotach z Juniorem i jego przyjació³mi. .Czy mogê opowiadaæ. Je li nie.Julia powiedzia³a. Otworzy³a dwie butelki.. Co pan woli? . Wiem po co.Zak³adam. . zmieniaj¹c butlê? . . Barbie wskaza³ brod¹ czerwon¹ komórkê.. . ¿e poprzesta³ na jednej zapasowej butli propanu. dlaczego Jim Rennie nie powinien o tym wiedzieæ. ¿e chce pan dostaæ klucze do ratusza. tu¿ przy domu.. Widzi pani.Jest woda Poland Spring i dietetyczna cola. kiedy Angie McCain uzna³a go za lekko przero niêt¹ zabawkê. A ³atwiej mu bêdzie mówiæ.Wodê. . Barbie umilk³.? .Rzeczywi cie... Drzwi komórki zamkniête by³y na haczyk z b³yszcz¹cego mosi¹dzu. A je li jeszcze raz nazwiesz mnie szanown¹ pani¹. Je li tak. ¿eby pan sobie poszed³. który jeszcze wczoraj mieszka³ w tym domu. Na nic innego nie pozwala³am Howiemu. nie patrz¹c jej w oczy.Zanim pan mi powie o sytuacji w mie cie.Tak. Tymczasem obieca³ sobie. . . bêdziemy mogli poruszyæ inne tematy. . Chyba mu w jakim sensie nie dawa³a spokoju. Sytuacja uleg³a zmianie. widocznie dba³ o generator. bêdê chyba musia³a siê obraziæ. A teraz ja chcê siê przekonaæ. Gdy pili.Mo¿e bêdzie musia³ siê dowiedzieæ. ¿e chce pani us³yszeæ rzeczywi cie wszystko? . szanowna pani.niewielkie szanse. i¿ niezale¿nie od dalsz ego przebiegu spotkania z pani¹ Perkins postara siê nastêpnego dnia zdobyæ jeszcze kilka. ale o tej sprawie rzeczywi cie mi opowiedzia³. Wcale nie mia³ ochoty przyznawaæ.

To znaczy. Widzia³ takie zabawy w niejednej kuchni. który by³ grany chyba wszêdzie. Angie jedn¹ jego rêkê po³o¿y³a sobie na piersi. A z tego przeboju najlepiej zapada³y w pami s³owa ka¿dy musi znaæ swoje miejsce . W którym momencie Angie zaczê³a siê w kuchni za bardzo do niego przysuwaæ. Niestety. . a na twarzy Angie pojawi³ siê z³o liwy u mieszek. ¿e j¹ skrzywdzi³. Chcia³ siê odsun¹æ. co spokojnie móg³ jej podaæ. kiedy odpu ciæ .Mo¿esz mi oddaæ. I w pewie n wieczór. ale nie od razu zdo³a³. . Na chwilê podci¹gnê³a brzeg spódnicy. . to wbi³a mu paznokcie w szyjê i napiera³a na niego biodrami. Spojrza³a na niego chmurnie. poca³owa³a.Wielkie dziêki! Jestem u winiona po ca³o ci. Objê³a go za szyjê. Dale Barbara. . Nosi³ tytu³ Talking' at the Texaco .Dziêki. potem Angie i Frankie zerwali ze sob¹. wtedy zatoczy³a siê na pojemnik ze zlewkami.powiedzia³a. dziewczyna p ostanowi³a go podej æ na serio. jak chcesz . Pokaza³a mu jêzyk. nawet je li jedyn¹ jego zalet¹ by³a przyja ñ z synem Du¿ego Jima Renniego. dotknê³a siedzenia d¿insów i zmierzy³a go w ciek³ym spojrzeniem. Dojrza³ na jej twarzy gniew.Niech bêdzie sprawiedliwie. kiedy Barbie wylewa³ resztki do pojemnika na ty³ach restauracji. bo choæ obejmowa³a go tylko jedn¹ rêk¹. czasem nawet bra³ w nich udzia³.doda³. Z pocz¹tku odruchowo odda³ poca³unek.Podoba³o ci siê! . kim jest jej ch³opak. rozumiesz . Wtedy wróci³a mu zdolno æ my lenia. Wtedy zobaczy³. Pchn¹³ troch mocniej. I wiedzia³. m³oda i jêdrna. i tak ju¿ bardzo krótkiej.. A on. Mog³o siê skoñczyæ na zwyk³ym podrywie starszego i do æ przystojnego znajomego z pracy przez m³od¹ dziewczynê. Którego wieczoru dziewczyna lekko cisnê³a go w kroczu. w Chester's Mill po prostu nie mia³ w³asnego miejsca. a tak¿e mia³ wiadomo æ. Odwróci³ siê i na ni¹ wpad³. Fizjologia zrobi³a swoje. co w tym mie cie narzucaj¹ swoj¹ wolê. Oczywi cie ludzie maj¹ . Zna³ te bajery. przelotny go æ. . Przez moment widzia³ ró¿owe figi. Pier by³a fantastyczna. A tak¿e stanowi³a ród³o k³opotów. pasujê. Na przyk³ad siêgaj¹c po co . . ale nie w ten sposób. lubiê. ¿e Frankie DeLesseps nale¿y do tych.Powinna wiedzieæ. .10 Najlepiej zapamiêta³ z tego lata przebój Jamesa McMurtry'ego.Mo¿e i tak.powiedzia³ spokojnie. Jak zreszt¹ ca³a dziewczyna. przyciska³a biust do jego ramienia.. Ale ciê nie lubiê.

na pewno Rose i Anson.albo zaczekam.Nie wiem. i tak go to nie minie. Tym razem nie ze szklank¹. Barbie uzna³ w tej sytuacji.Jak tam. na ¿wirze leg³y dwa jego cienie. Barbie unikn¹³ ciosu dziêki lekkiemu przechyleniu g³owy. ale nak³ama³a . ¿e sprawy potocz¹ siê tak. Zwykle za³atwia przeciwnika jednym ciosem. Cztery dni pó niej w karczmie kto wyla³ mu na plecy szklankê piwa.powiedzia³ Frankie . W ciek³y.stwierdzi³ Barbie. ¿e teraz czy pó niej. jak Barbie przewidywa³. co ci powiedzia³a. Albo je li wolisz. mo¿emy wyj æ.sposoby powiedzenia tego. Baaarbie. Skontrowa³ prawym . Zaci niête piê ci uniós³ jak John L. Dzi daj¹ dzbanek za dwa dolce. Nie zaj¹knie siê s³owem o tym.Powiedzia³a mi. Piêkny prysznic. .powiedzia³ Barbie. Frankie podsun¹³ siê bli¿ej i uderzy³ . Sullivan. zanim powstanie zbiegowisko. Z szafy graj¹cej p³ynê³a akurat zupe³nie inna melodia. Baaarbie? Fajnie? Mogê jeszcze raz. Nie bêdê siê powtarza³. U wiadomi³ sobie. wcale nie przebój McMurtry'ego. Ile ty wa¿ysz? Z piêædziesi¹t kilo wiêcej ni¿ ona? To mi wygl¹da na gwa³t. Zrazu wydawa³o siê.Tchórzê . Kilka osób siê za mia³o. ale tobie to nie przeszkadza³o i tak czy inaczej j¹ przelecia³e .Nie rób tego . zarysowane przez latarnie na krañcach par kingu. ¿e pomys³ zemsty by³ od pocz¹tku chybiony.stwierdzi³ Barbie. Zamierza³ rozprawiæ siê z Frankiem szybko. paru podpitych zaklaska³o. a¿ nieszczê nik zacznie b³agaæ o lito æ. . co naprawdê my l¹. jak Angie na niego lecia³a. Chlusn¹³ mu w twarz. czy tchórzysz? . Frankie odpu ci³. ¿e sporo osób ju¿ i tak o tym wie.Nic jej nie zrobi³em. . skurwielu jeden. potem go podnosi za frak i ok³ada dot¹d. .Wiedzia³. Mo¿e Frankie oprzytomnieje dziêki krwawi¹cemu nosowi i zrozumie. kiedy Frankie wróci³. celuj¹c w szczêkê. lecz z dzbankiem piwa. Frankie DeLesseps. silny i g³upi. Potem przeprosi i powtórzy. Kolejny ma³omiasteczkowy awanturnik. i zacz¹³ wstawaæ. od do³u. . chocia¿ podejrzewa³. mimo wszystko Barbie i tak mia³ w g³owie tamte s³owa: ka¿dy musi znaæ swoje miejsce . . Frankie sta³ w rozkroku.Mo¿esz wyj æ teraz i za³atwiæ sprawê . ¿e mówi³a nie . Co dziwne.Wyjdziesz przed lokal.jak by³o do przewidzenia. . ¿e nic nie zasz³o. . ¿e ma do æ piwa i muzyki na jeden wieczór. Wobec tego Dale Barbara poszed³. kiedy s¹ wzburzeni. ¿e jego s³owa nie maj¹ ¿adnego znaczenia. Frankie oczywi cie nie pos³ucha³.

Nie grasz fair! . plecy i ramiona. ale kucharz zd¹¿y³ siê zas³oniæ rêk¹. papierosami i kie³baskami. Wiedzia³ te¿. wiêc grad kopniaków spad³ mu na nogi. Zrobi³ trzy kroki i wtedy skoczy³ na niego Melvin Searles.. zaraz potem uda³o mu siê d wign¹æ na kolana. musieli do niego przychodziæ pojedynczo. wiêc Junior zgi¹³ siê wpó³. Dosta³ w skroñ. Znajdowa³ siê w w¹skiej przestrzeni miêdzy samochodami. Jego entuzjazm zosta³ nagrodzony kopniakiem w brzuch. ¿e nale¿y zakoñczyæ sprawê.. Nad nim zacz¹³ siê gramoliæ Frankie. Prowokacja. który zaszed³ go od ty³u. ostre ciosy. korzystaj¹c z okazji. ale zainkasowa³ kopa w kostkê. Oczywi cie zrozumia³. Kompletnie og³upia³y. ci¹gle jeszcze brzydkie. do æ mocne. obok furgonetki do przewo¿enia mebli nale¿¹cej do Grubego Normana. zanim on zdo³a wywalczyæ sobie przej cie spomiêdzy . z³ama³by Barbiemu szczêkê. Barbie odwróci³ siê akurat na czas. wiêc Barbie.A mo¿e by³a miêdzy nimi nawet jedna kometa . Ju¿ siê obraca³. Tak zarobi³ najgorsze siniaki .powiedzia³ Brendzie. by zainkasowaæ potê¿ny raz od Thibodeau. gdy chcia³ odej æ z miasta. w tamtej chwili przesta³ my leæ o ucieczce. Pierwszy spróbowa³ Junior. Zaczê³o siê kopanie. Barbie w przeciwieñstwie do napastników mia³ na nogach obuwie sportowe. us³ysza³ syk uchodz¹cego z p³uc powietrza. zanim komu naprawdê stanie siê krzywda. wyszed³ spomiêdzy dwóch zaparkowanych samochodów. wiedz¹c. Kucharz wyr¿n¹³ go ³okciem w brzuch. .Co ty nie po. pewnie splecionymi d³oñmi. a nie skórzane ciê¿kie buciory. tyle ¿e taki pi³karz zwykle nie ciska kostki. Zazgrzyta³ ¿wir.w dniu. by cokolwiek z³amaæ.. Barbie zatoczy³ siê do przodu. Thibodeau naciera³.Nie musimy. walcz¹c o oddech. Tam ju¿ czeka³ na niego Carter Thibodeau. . Frankie wyl¹dowa³ na ziemi.zacz¹³ Barbie. ¿ó³te. . Zamierza³ uciec. ale nie na tyle.prostym w splot s³oneczny. Bezczelne zaproszenie. ale kopn¹³ mocno. wyci¹gn¹³ przed siebie rêce. . Zas³oni³ g³owê. Wiêcej Barbie nie zd¹¿y³ powiedzieæ. Gdyby trafi³. otwieraj¹c zawór pe³nej butli. na brzuchu. Skrêci³ siê w bok.wrzasn¹³ idiotycznie. odwróci³ siê twarz¹ do napastników. Opad³ na kolano. uderzy³ go dwa razy w twarz krótkie. Wtedy opu ci³ go zdrowy rozs¹dek. bo Melvin Searles od ty³u chwyci³ go ramieniem za szyjê. Niekoniecznie jemu. a wtedy Junior wyr¿n¹³ go w nerki. ¿e Thibodeau zaatakuje ponownie. Wygl¹da³ jak sportowiec ustawiaj¹cy pi³kê do karnego. ¿eby u¿yæ wiêkszej si³y. poruszy³ palcami. Dosta³ raz do æ mocno w ¿ebra. mierdzia³o piwem. nie przeszkadza³o mu w tym fa³szywe poczucie dumy. Zobaczy³ gwiazdy. .. Wyprowadzi³ cios z pó³obrotu. ¿e wpad³ w pu³apkê. Barbie wyl¹dowa³ na ziemi. Wsta³.

Mo¿e tak. I wcale nie by³a zaskoczona. . . ¿e wy le ich. do szpitala. ¿e ma grypê ¿o³¹dkow¹. Dziêki pani mê¿owi. Czy pan wie.Aha. w³a cicieli karczmy. kamera.Nie za wcze nie trochê na takie zabawy.samochodów. Mam racjê? . dlaczego pan nie trafi³ pod klucz w komendzie powiatowej? . . zawy³a przez pó³ obrotu i umilk³a. ale zadzwoni³. . co siê dzia³o.Prawda .. wszystkich czterech. która nie nale¿a³a do jego ulubionych. zw³aszcza gdy stawk¹ by³y jego korzy ci. ¿e jest lepsza od tamtej w gimnazjum w Al .. A wracaj¹c jeszcze do tamtych zdarzeñ.Proszê uprzejmie: wiat³a. akcja! . Syn Du¿ego Jima ju¿ jako dziecko potrafi³ k³amaæ jak z nut. Wtedy pojawi³ siê komendant Perkins wezwany przez Andersonów. a wniosek ten wydawa³ siê do æ rozs¹dny.. 11 Brenda nie musia³a tego s³yszeæ od Barbiego. Mo¿e wtedy bêdzie ju¿ po wszystkim. Widzia³. . Zna³a ci¹g dalszy od mê¿a. ¿ebra te¿ i raptem doszed³ do wniosku. . . poprawiaj¹c pas na wydatnym brzuchu. Wjecha³ na parking z ca³¹ dyskotek¹ na dachu i migaj¹cymi wiat³ami przednimi.zgodzi³ siê Barbie. Twarz mu pulsowa³a bólem. a mo¿e nie. . Jak d³ugo bêdzie dzia³a³? . Chocia¿ pewnie którego dnia uzna. W sumie rzuca³o siê w oczy. Wysiad³. Czterech na jednego.Fallud¿y. . .Jasne. Mia³ pan szczê cie.Barbie wdusi³ przycisk uruchamiaj¹cy generator. Przypada³a kolej George'a Fredericka. Bardzo tu przyjemnie.A mo¿e posiedzimy tutaj? Je li to pani nie przeszkadza.Junior Rennie powiedzia³: Kuchta zacz¹³ ..Umilk³a na chwilê. Potem bêd¹ mogli sobie podyskutowaæ na temat chwytów poni¿ej pasa. . ¿e akurat Ho wie pe³ni³ s³u¿bê tamtego wieczoru. Walcz¹cy zostali o wietleni jak aktorzy na scenie.Ze dwa dni. urz¹dzenie o¿y³o z warkotem.Inny policjant móg³by tego nie zauwa¿yæ.Mo¿e pan to nazwaæ zrz¹dzeniem opatrzno ci.Wejdzie pan do rodka? . mimo ¿e policzki go parzy³y. nawet maj¹c tu¿ przed oczami. U miechn¹³ siê do gospodyni.Bardzo panu dziêkujê. ch³opcy? Odpowiedzia³ mu Junior Rennie. Perkins raz wdusi³ przycisk syreny. W³a nie skoñczy³ opowiadaæ historiê.

Co potem. jaka jest kara za krzywoprzysiêstwo.. nie mówi¹c ju¿ o gwa³cie. zdaje siê... by pana za co jednak aresztowano .Umilk³a.Chêtnie.. Howie powiedzia³. ale te¿ raczej nikomu nie zagra¿a³. Peter Randolph praktykuje zupe³nie inne podej cie. wa³t drugiego stopnia. bêdzie ch³odniej. ale w koñcu Angie wycofa³a oskar¿enie. Dorzuci³ te¿...Pokrêci³a g³ow¹. Zgadza siê? . ¿e rozum stoi przed prawem. Mój m¹¿ sobie z nim radzi³. bo po pierwsze. ¿e zgwa³ci³ pan Angie McCain. nie da³by sobie rady z Renniem. i w koñcu .. Pani m¹¿ wsadzi³ mnie do pokoju przes³uchañ. który normalnie chyba jest schowkiem na szczotki. Brenda parsknê³a miechem.. W takich warunkach nie³atwo k³amaæ. ¿e wiedzia³ pewne rzeczy o nich obu.. Na tym siê opiera³.. DeLesseps powiedzia³ mu. Odkry³am.. ale ¿e dziewczyna siê przestraszy³a i chcia³a wycofaæ. Powiedzia³ jej. . Barbie widzia³ wyra nie. chocia¿ ¿aden takiej wagi jak w pana przypadku. . By³o ich kilka. Wiedzia³ pan o tym? . By³ w ciek³y.Howie oznajmi³ panu Renniemu.Z pocz¹tku tak twierdzi³. Stwierdzi³a. ¿e bi³a siê z my lami. niewiele brakowa³o. Posadzi³ j¹ naprzeciwko. ¿e dobry obroñca mo¿e wygrzebaæ gimnazjalne wybryki Juniora i Frankiego.Nie. Howie t dostrzega³ i nie dawa³o mu to spokoju..i wepchn¹³ tam Angie. . Potem przyzna³.Przy feministkach lepiej niech siê pan nie afiszuje ze stopniowaniem gwa³tu. ³¹cznie z kwesti¹ czterech na jednego na parkingu.Junior Rennie nigdy nie by³ szczególnie mi³ym dzieckiem. zgodnie z t¹ my l¹ prowadzi³ sprawy. Wyja ni³. Za cokolwiek. o synu i ojcu. sprzeczce z jego synem. ¿e nie wie. . a ja jej nie pozwoli³em. Brenda u miechnê³a siê przelotnie.S³usznie. zw³aszcza m³odej osobie i na powa¿ne tematy. ma k³opoty z my leniem. on osobi cie dopilnuje. ¿e mo¿e to nie do koñca by³ gwa³t. Pani m¹¿ te¿ o tym wiedzia³. ¿e je li cokolwiek z wydarzeñ tamtych dni trafi przed s¹d.. Zmieni³ siê w ci¹gu ostatniego roku. naciska³. a po drugie i wa¿niejsze. musia³a patrzeæ mi w oczy. . . .Kiedy Howie zabra³ was wszystkich do komisariatu.. Mam racjê? Barbie przyzna³.. . ¿e nie by³o ¿adnego zbli¿enia. a dotykaliby my siê ³okciami. ¿e kiedy do pana Renniego dotar³y wie ci o pañskiej. czy ujawniæ tajemnicê. . Nied³ugo pogoda siê zmieni. Ju¿ nie bêdê wchodzi³ w szczegó³y. ¿e sprawa trafi do s¹du. Rany boskie.. .Ale nie by³ zaskoczony. Czyli.Howie zawsze stosowa³ zasadê. ¿eby zosta³o ujawnione wszystko. Nauczy³em siê tego w armii.

na dodatek. we sobie colê.. ale sytuacja siê zmieni³a. Nauczy³a siê tego jako ¿ona ma³omiasteczkowego policjanta i trudno jej by³o zwalczyæ ten nawyk. zamiast szukaæ swojego tajemniczego generatora. dlaczego w ogóle chcesz rozmawiaæ z tym cz³owiekiem. nie mamy wozów stra¿ackich! . Barbie uniós³ siê. jednak nie rozumiem. Byli my tam z Juli¹ wczoraj wieczorem. zanim Rennie znajdzie jaki inny sposób. Prawda. I efekty ja czasie Armagedonu. Jutro punktualnie o godzinie trzynastej Air Force wystrzeli w kopu³ê cruise'a. bêdziemy mieli w mie cie panikê. Có¿. Gdyby nadal komendantem by³ mój m¹¿. . I nie j est ci nic winien. Du¿y Jim nie znosi. Proszê pani. Chêtnie bym zobaczy³a efekty.Mów mi po imieniu. Poleci zaprogramowanym kursem. Taki pocisk jest naprawdê potê¿ny. Niemo¿liwe! . ¿e nie zd¹¿y³ pan z powodu klosza. Z ³adunkiem niszcz¹cym bunkry. tak ma byæ.Chcesz klucze do schronu. siêgn¹³ do lodówki.Strzelali w ni¹ ju¿ wcze niej.Gdzie bêd¹ celowaæ? .Howie poradzi³ panu wyjechaæ z miasta. ¿eby panu dobraæ siê do skóry. Brenda unios³a rêkê do ust. a ty zapewne wyl¹dujesz w celi.postanowi³a zachowaæ dyskrecjê. Proszê.O mój Bo¿e! . Pocisk wybuchnie jakie pó³tora metra nad ziemi¹. czy móg³bym teraz dostaæ coli? . Wziêli pod uwagê ka¿d¹ dziurê. ale tylko po to. Gospodyni otworzy³a usta w sposób ca³kiem nieprzystaj¹cy do kobiety z klas¹..Wiem. Mo¿e rozpacz przyæmiewa mi my li. .Tak. Wypuszcz¹ pocisk z B .52. Brenda poblad³a. . jak wysoko siêga. A ja bêdê do ciebie mówi³a Barbie. . ¿eby stamt¹d wzi¹æ licznik Geigera. Natomiast je li siê przebije. prawda? Domy lam siê. Wtedy to by³y g³owice æwiczebne. gdy ktokolwiek podwa¿a jego autorytet. W tym mogê ci pomóc i pomogê. a ciebie jeszcze. Jedno i drugie. Howiego nie ma. Solidnie zaprogramowanym. .Niestety. Radar jej nie widzi. ¿eby okre liæ. Je¿eli wybuchnie. je li ci to nie przeszkadza.W miejsce gdzie klosz przecina Little Bitch Road. Ta bêdzie prawdziwa.. .Jakie bêd¹ straty? Barbie. Ale twoim zdaniem Jim Rennie powinien o tym wiedzieæ i z t¹ kwesti¹ nie bardzo mogê doj æ do ³adu. darzy szczer¹ antypati¹.. poszliby cie do Renniego razem. . wszystko to wiem. a siê nie przebije.

. doda³ szybko: . .Wiem.. Zwykle we wszystkim zgadza siê z tamtymi dwoma.Na pewno bêd¹ w pobli¿u. Jimowi Renniemu siê taki pomys³ spodoba? Zaskoczy³a go.Widzisz. do jakiego stopnia. Wiem dlaczego.Trzeba bêdzie ewakuowaæ ca³¹ okolicê.. . A je li chodzi o szkody. ¿e tê wiadomo æ równie¿ Brenda zachowa dla siebie... to nie koniec k³opotów.Skoro masz przej¹æ w³adzê. proszê pa. .Jest radn¹.Widz¹c wyraz jej twarzy.Z siostr¹ Rose? Dlaczego? .. bo mia³ siê z ni¹ razem. Przynajmniej bêdzie nas wiêcej. a w zasadzie z Renniem.Mam wprowadziæ stan wyj¹tkowy i w zasadzie przej¹æ w³adzê w Chester's Mill. nie wiedzia³e ? .. Je li ja tego nie rozpowiem. chocia¿ Andrea ju¿ od kilku lat sprawuje tê funkcjê. . bo przecie¿ Andy Sanders przyklaskuje bezkrytycznie swojemu zastêpcy. zrobi to Julia Shumway.Do niej z tym pójdziemy. jakie mam problemy? Mieszkañcy miasta nie musz¹ wiedzieæ..Gratulujê. wybuchnê³a miechem. Zosta³em awansowany na pu³kownika.Trudne pytanie.. Tak¹ podjêli decyzjê. . ma k³op oty. Brendo. ale ojcowie mias ta powinni us³yszeæ te wie ci ode mnie.Brenda westchnê³a ciê¿ko. .. . .Nic a nic.. . . Czy mo¿e mia³a. I on sam siebie zaskoczy³. Brenda objê³a siê ramionami. jednak postanowi³a j¹ ujawniæ.. Przy tym Andrea.Czy to m¹dre posuniêcie? Czy oni tam maj¹ racjê? . . . a tego chce twój zwierzchnik. Od rodków przeciwbólowych. nie dla miasta.. Niestety. Brenda przewróci³a oczami. ale muszê im powiedzieæ o tym. . ¿e jutro spadni e na nich cruise. . Nie wiem.Jest uzale¿niona od leków. Rozkazem prezydenckim.Jakie? Przez chwilê s¹dzi³..Zdaje siê..zauwa¿y³ Barbie. .. . .. ¿e Cox jest teraz raczej moim koleg¹ . S³oñce czerwienia³o. ¿e sobie po¿yczam z ratusza stary licznik Geigera. bo.Skrzywi³ siê lekko. Potem razem porozmawiamy z Renniem i Andym Sandersem. .Andrea Grinnell. ma³o kto o tym wie.No tak.Dla mnie.

Tak. Oczami wyobra ni zobaczy³ rzêdy ochotników z wiadrami i szmatami w rêkach. a oczy mia³a coraz wiêksze. Rzeczywi cie. Jak maj¹ umyæ klosz na wysoko ci dziesiêciu metrów? Albo stu? Lub tysi¹ca? .szepnê³a. Patrzy³a na co za jego plecami. Mój plan nie jest doskona³y i bêdziesz musia³ zachowaæ wyj¹tkow¹ ostro¿no æ. Bo to co zupe³nie nowego. Zaczê³a siê pokrywaæ kurzem i innymi zanieczyszczeniami. Ta p³on¹ca ³una. Co siê sta³o? . Trzeba j¹ umyæ. jak to siê zwykle zdarza³o po ciep³ym. jaki maj¹.. I podejrzewa³. nawet podpisan¹ przez prezydenta.. S³oñce nad horyzontem nie by³o kul¹... ¿e co podobnego mogli ogl¹daæ jedynie ludzie znajduj¹cy siê w pobli¿u wulkanu w nied³ugi czas po wybuchu.Pokrêci³a g³ow Podetrze sobie ty³ek dowoln¹ form¹ deklaracji stanu wyj¹tkowego. Absurd. Natomiast takiego zachodu s³oñca Barbie nie widzia³ dot¹d nigdy.wyszepta³a Brenda. pal diabli konsekwencje.. czy zdo³a³by siê odezwaæ.I pewnie realizuje recepty w aptece Sandersa? . pomy la³. Mia³ wra¿enie. Nie by³ pewien. tak w³a nie by³o. Odwróci³ siê i sam umilk³ oszo³omiony. Ale ¿eby mia³ rz¹dziæ w mie cie? . postanowi³ Barbie automatycznie. ¿eby szykowali najwiêkszy pocisk. Przynajmniej na jaki czas..Zadzwoñ do nich i powiedz. Tyle ¿e kopu³a to nie przednia szyba.Jezu Chryste! Zupe³nie jakbym mia³a bardzo brudn¹ przedni¹ szybê. ja niej¹c¹ wy¿ej do pomarañczu. ¿e przez dziurkê od klucza zagl¹da do piek³a . Urwa³a. piêknym dniu niesplamionym pó nym deszczem. Jim Rennie mo¿e przez zwyk³¹ logikê zostaæ zmuszony do zaakceptowania twojej roli.To siê musi skoñczyæ . . Bo to siê musi skoñczyæ. Oni te¿ nie.Bo¿e jedyny. nawet gdyby mia³ co do powiedzenia. Tak¿e substancjami powoduj¹cymi ska¿enie. ..Proszê pani? Brendo. Zachodz¹ce s³oñce by³o czerwone.. . I z pewno ci¹ bêdzie gorzej. Chocia¿ nie.Och. Zachodni widnokr¹g by³ poci¹gniêty cienk¹ krwist¹ warstw¹. Zmieni³o siê w wielk¹ czerwon¹ kokardê z p³on¹cym rodkiem. mimo wszystko... Widzisz. . Barbie milcza³.. .

gdyby zada³ te pytania Du¿emu Jimowi.Co oznacza. do tego radiostacja. . . ¿e nie poszed³em ¿ywcem do nieba .Czy widzisz Chrystusa Pana zstêpuj¹cego z niebios? .Chyba tak . KWIK. Natychmiast.zgodzi³ siê Andy bez wielkiego przekonania.ci¹gn¹³ Du¿y Jim. obmyci w krwi Baranka. jak najbardziej. . Bo i jemu przemknê³a przez g³owê podobna my l.stwierdzi³ Du¿y Jim. jak¹ by dosta³ odpowied . Cel rzeczywi cie wydawa³ siê wart zachodu . os³aniaj¹c oczy d³oñmi. czyli nieco wiêkszej szopy z drewnianym krzy¿em na dachu. u wiadomi³ sobie. ¿eby siê przygotowaæ. .oznajmi³ Du¿y Jim. a Du¿y Jim chcia³ byæ wcze niej. . jak dzieñ umiera dziwn¹. dziêki której uda³o siê ocaliæ Bóg jeden wie jak wiele dusz. przewidziane na siódm¹. przystaj¹ grupkami na Main Street i w milczeniu obserwuj¹ gro ny zachód s³oñca. ¿e sytuacja mo¿e im siê wymkn¹æ spod kontroli. . nawet sam to s³ysza³. to jak wyt³umaczyæ.Tak.nowy dom modlitwy Ko cio³a Chrystusa Odkupiciela w miejsce starego. Jemu mo¿e siê wymkn¹æ spod kontroli. .przyzna³ Andy. Tymczasem jednak stali w miejscu.Andy wydawa³ siê zak³opotany. . Widzia³ natomiast. patrz¹c. nie by³oby mnie tut aj. Ani ciebie.Ca³kiem jak koniec wiata . których zna³ ca³e ¿ycie. . Gdyby zostali wyzwoleni od grzechu. wyra nie przestraszony. Poniewa¿ po raz pierwszy.Widzê ciê. ¿e przed chwil¹ rozmawiali ze Stewartem Bowiem na temat zakoñczenia przedsiêwziêcia.A widzisz mnie? . Wybierali siê do ratusza na kolejne zebranie w celu oceny skali zagr o¿enia. jak mieszkañcy miasta. oczywi cie. odk¹d zaistnia³a kopu³a. rozmazan¹ mierci¹. oraz wspieranie Towarzystwa Misjonarskiego Chrystusa Pana. KWIK 1 Jim Rennie i Andy Sanders obserwowali dziwaczny zachód s³oñca ze stopni domu pogrzebowego. prawda? . wiêc gdyby nast¹pi³ koniec wiata.Nie . zdecydowanie odtr¹ci³ tê mo¿liwo æ. które Du¿y Jim nazywa³ wspólnym interesikiem ? A w ogóle jak do tego wszystkiego dosz³o? Co wspólnego z uwolnieniem od grzechu ma wytwórnia nietamfetaminy? Wiedzia³.KWIK.powiedzia³ Andy cicho. Niekiedy cel u wiêca rodki . Ale g³os mia³ schrypniêty.Bzdura! . z a spraw¹ .Odda³em serce Chrystusowi przed wielu laty.

Andy mia³ w³asne konto na Kajmanach. Nie tylko wsparli w³asne biznesy oraz wyci¹gnêli pomocn¹ d³oñ do ciemnoskórych braci. Tyle ¿e teraz sprawy takie jak apteka czy bmw. ¿e Ameryka zapomina o drodze duchowej. ¿e nie chcemy. Claudie by tego chcia³a. . Du¿y Jim siê u miecha³.Wydaje ci siê. I pewnie tak¿e z komisem Jima Renniego.zauwa¿y³ Andy nie mia³o. przyjacielu . Z pewno ci¹ nie. ¿e dzieciaczki nie mog¹ rozpoczynaæ dnia od modlitwy do Pana. który zdawa³ siê mówiæ. i¿ wszystkie powy¿sze przyczyny by³y tylko pretekstem i marnym usprawiedliwieniem. Ale Bóg karz¹cy Chester's Mill za to. wrêcz przeciwnie . Nie ma w tym palca bo¿ego. lecz mi³ym tonem.przytoczy³ Du¿y Jim górnolotnie. Jak siê to wszystko skoñczy i Dodee wróci do domu. Andy musia³ przyznaæ. by³ kompletnie zbêdny martwej ¿onie. ‾e Bóg karze nas za wspieranie miasta w trudnych czasach. A to nieprawda. dam jej beemkê. który zdecydowa³.Wart jest bowiem robotnik swojej strawy . postanowi³ Andy. . którym je dzi³a Claudie. Andy odpowiedzia³ u miechem. tak¿e bym ci przyklasn¹³. Andy podniós³ na niego nie mia³e spojrzenie. przyjacielu.Wiem. mój drogi. Du¿y Jim uniós³ d³oñ.Trochê grosza wpad³o i do naszych kieszeni . konaj¹ca przy podrzêdnej drodze. wskazuj¹c s³oñce. I g³owê by da³.Nie. ani . Zapomnia³ jedynie o poprzednim wersie: Nie zdobywajcie z³ota ani srebra. ¿e by³a boskim ostrze¿eniem.Mateusz. ale nie by³ to u miech zawziêty. Je liby stwierdzi³. ¿e do przegranej w Wietnamie dosz³o za spraw¹ Boga. . Albo nawet cztery. musia³bym siê z tob¹ zgodziæ. patrz¹c na rozmazany zachód s³oñca. podobnie jak Jay albo Millin ocket? Pokrêci³ g³ow¹.mi³y. a w ka¿dym razie spróbowa³. ¿e jedenasty wrze nia by³ odpowiedzi¹ Najwy¿szego na wyrok s¹du. wers dziesi¹ty. ¿e Du¿y Jim zyskuje trzy razy tyle co on albo bracia Bowie. Najwspanialszy wóz. nawet z czujnikiem parkowania oraz systemem audio aktywowanym g³osem. co my lisz. które rozlewa³o siê na zachodnim widnokrêgu jak mierdz¹ce jajo. Bez wp³ywów za metamfetaminê jego apteka upad³aby sze æ lat temu. . Pastor Coggins nazywa³ t o pomoc¹ dla ciemnoskórych braci. krótk¹ i szerok¹. Gdyby powiedzia³. Teraz. Taka by³a prawda. choæ tego w³a ciciel nigdy by g³o no nie przyzna³. wydawa³y siê ma³o istotne. To samo z domem pogrzebowym. ¿e ludzkie sprawy s¹ ma³e i niewa¿ne. Wiele zawdziêcza³ Du¿emu Jimowi.dziesiêciu procent lokowanych w udzia³ach banku na Kajmanach. pe³en zrozumienia. rozdzia³ dziesi¹ty. by miasto skoñczy³o jako dziura zabita dechami. . . ¿e to wszystko nasza wina.odezwa³ siê Du¿y Jim.

ale te¿ by³a to rzeczywi cie najbezpieczniejsza metoda.jak to okre la³ Du¿y Jim .. Ale mia³ niemi³¹ pewno æ. .Dobrze by by³o . jemu. .miedzi do swych trzosów .Du¿y Jim siê rozpromieni³.Tak . a czê ciowo dlatego. Czê ciowo dlatego.uzna³ Andy. tak¿e.wycedzi³ Andy przez zêby. Nie podoba³a mu siê my l.Ach. co oznacza³o zapotrzebowanie na ogromn¹ ilo æ energii.Mo¿emy te¿ wykorzystaæ karawan Stewiego. zamiecione do czysta. . Wszystko zamkniête.Za dwa tygodnie zaczniemy transportowaæ propan z powrotem do miasta. ¿e powinni my zwin¹æ interes na dobre. . Podobnie jak bezpo rednie kupowanie du¿ych ilo ci ró¿nych leków mog³o zostaæ zauwa¿one i spowodowaæ k³opoty. Andy.Du¿y Jim zachichota³. W ten sposób niektóre pojemniki mo¿na by przewie æ nawet wcze niej! Andy milcza³.Zamknêli my interesik i nie otworzymy.A przy okazji.powiedzia³ Du¿y Jim. czy nie. ¿e siedzieli w tym ju¿ zbyt g³êboko. ¿e nie lubiê graæ.A skoro ju¿ mowa o pracy. przyjacielu. Raptem Du¿y Jim siê zatrzyma³. póki nie minie kryzys.tak ogromne ilo ci propanu z ró¿nych róde³ miejskich. Andy za nim. Du¿y Jim podkre la³. Stewart Bowie i jego brat Fernald równie¿ zachowaj¹ siê j ak chor¹giewki na wietrze. us³yszane dawno temu: Zanim odkry³am. Spojrza³ na zegarek. ¿e przyznali sobie . choæ wielko æ . ¿e w momencie gdy klosz zniknie.Ach! . które przywodzi³o mu na my l gnij¹ce cia³o. Znak od opatrzno ci. . . Gorliwe chor¹giewki. niezale¿nie od tego. ¿e by³y z tego niewyobra¿al pieni¹dze. ¿e kupowanie propanu w ilo ciach hurtowych mog³oby sprowokowaæ niepotrzebne pytania. nie odrywaj¹c oczu od s³oñca. Du¿y Jim zmieni zdanie. Ruszy³. by³am ju¿ stanowczo zbyt bogata. Jak to siê mówi.Nie przejmuj siê tak bardzo . Przewieziemy miejskimi wywrotkami. Mo¿esz prowadziæ pojazdy o standardowej wadze? . . Pamiêta³ s³owa jakiej gwiazdy filmowej. czas siê zbieraæ. . . . a wtedy on. Powiedzia³ to te¿ samemu Kucharzowi.przyzna³ Andy ponuro. .. Bêdziemy podejmowaæ wa¿kie decyzje. wolne od podatku. . s³ysza³e Stewarta. Prowadzenie apteki pomaga³o nieco w rozwi¹zaniu tego problemu.Nie martw siê o Phila. ¿eby to rzuciæ . Mo¿e to znak. a tak¿e spor¹ emisjê gazów. Produkcja sz³a na du¿¹ skalê. czy siê ta ca³a awantura z kopu³¹ skoñczy.

Nie! Raczej przera¿aj¹ce. Andy by³ wyra nie zaniepokojony.Przecie¿ ju¿ wcze niej.Oczywi cie. .podj¹³ Du¿y Jim . . a co powiemy ludziom. a potem bêd¹ prosiæ nas o opiekê. co jednak nie oznacza.Jim. Peter Randolph jest swój cz³owiek. Ani teraz. ni¿ siê gor¹cym sparzyæ. ale to tak jak w bajce o mrówce i pasikoniku . ¿e chcia³bym go wtajemniczaæ w nasze interesiki. . ¿e przyszykowa³ mi³¹ niespodziankê. jak to jest. Bo i kto przy zdrowych zmys³ach spodziewa³by siê nag³ego odciêcia . . ani kiedykolwiek pó niej.Mam plan.zamówieñ powi¹zanych z produkcj¹.. to takie nieamerykañskie.Poprosi³em Randolpha. Nie martw siê. mój drogi. ¿e ta sytuacja mo¿e potrwaæ miesi¹c? . . Andy mia³ ochotê podkre liæ.A przy okazji . ¿e pojawi³a siê gazowa wró¿ka. kiedy bêdziemy oddawaæ gaz? Wyja nimy.Naprawdê s¹dzisz.na produkcjê kryszta³ów metamfetaminy. kiedy przyjd¹ ch³ody! . przyprawia³a Andy'ego o zawa³. je¿eli dojdziemy. jak go wykorzystaæ.Szpital by³ bli¿ej .uspokoi³ go Rennie. maj¹ do æ paliwa na bie¿¹ce potrzeby. ¿e je li im siê noga powinie. tylko sam wiesz.I ca³a akcja bezpieczniejsza. Og³osimy.. . Rzeczywi cie. Podejrzewa³. lecz wiedzia³. co by us³ysza³ w odpowiedzi: Nie mogli my tego przewidzieæ . Bardzo mi siê nie podoba my l o racjonowaniu czegokolwiek.Z jego miny wynika³o. Lepiej na zimne dmuchaæ. . pamiêtam .Ale¿ nie. . . ¿e zorganizowali my miejski magazyn paliwa i bêdziemy racjonowaæ propan w miarê potrzeb. .Przyjacielu. w razie gdyby zabrak³o pr¹du.Wiem. tobie siê to wydaje mieszne? .. . Tyle tam tego. A¿ do dzi wcale nie my la³ o ogromnych zapasach propanu na ty³ach studia WCIK. na przyk³ad robitussinu i sudafedu. ¿e ju¿ zu¿yli spor¹ czê æ miejskich zapasów . która najpierw zabra³a butle z gazem.. A tak¿e olej opa³owy. a potem zmieni³a zdanie i je odda³a? Rennie ci¹gn¹³ brwi.Mog³e wzi¹æ butlê ze stacji radiowej. S¹ w tym mie cie ³achadojdy. Co upewni³o Andy'ego.dzi w ratuszu z pewno ci¹ nam elektryczno ci nie zabraknie. to w³a nie z tego powodu. ¿eby wys³a³ mojego ch³opaka i jego przyjaciela Frankiego po butlê do szpitala.stwierdzi³ Du¿y Jim. ¿e Rennie w rzeczywisto ci wcale nie ma zamiaru zaniechaæ produkcji. które w miesi¹c zu¿yj¹ wszystko. .

we w³asnym dobrze pojêtym interesie.I na tak¹ okazjê mamy policjê.stwierdzi³ Andy.Wycelowa³ w Andy'ego palcem.Bardzo czêsto . Co oznacza.Ludzie w mie cie takim jak to. zanim to okre lenie sta³o siê politycznie niepoprawne. Jak czêsto to powtarzam? . Niewiele brakowa³o. . ale wolno ci osobiste musz¹ zostaæ .Na ³¹ce u Dinsmore'a zamieni³em kilka s³ów z Sammy Bushey.. masz racjê. Powiedzia³a. lecz on teraz ju¿ jest z Jezusem. rozumiem. . . ¿e policja traktowa³a ³udzi zbyt brutalnie.Trzeba ich pilnowaæ.. a czasem kij. nie tak pracowite jak mrówki.Oczywi cie. To oni doprowadz¹ do k³opotów w mie cie.westchn¹³ Andy. Nie wolno mieæ dla nich lito ci. bo to by ur¹ga³o amerykañskiej duszy. jedn¹ z przyjació³ek Dodee. Jak to w Ameryce. ¿e czasem potrzebna jest marchew. nie p³ac¹ podatków. Jim zmarszczy³ czo³o. Znam ca³¹ jej rodzinê. . a my mamy Pete'a Randolpha. Mimo wszystko da siê z nimi ¿yæ. co nale¿y. Poniewa¿ s³ucha. poniewa¿ je rozumiemy i potrafimy przekonaæ. s¹ jak d zieci. by robi³y to. Ale Du¿y Jim siê rozpêdzi³.W³a nie. a w zasadzie po prostu ludzie.. je li tylko damy im szansê. ale. . W ka¿dym mie cie jest tak¿e szarañcza. . Który w obecnej sytuacji je st w³a ciwszym cz³owiekiem na tym stanowisku. Stanowczo zbyt brutalnie.Nie.dostêpu do wszelkich róde³ energii? Ludzie zwykle robili zapasy z górk¹.. . Narkomani! Z³odzieje samochodów! Degeneraci! Nie zwracaj¹ po¿yczek. musz¹ najpierw zje æ warzywa. oraz pasikoniki.Nie bêdziesz jedynym krytycznie nastawionym do pomys³u racjonowania paliwa zauwa¿y³ Andy.Znam tê Bushey.Przypomnia³o mi siê co jeszcze . a mieliby my takie siakie owakie zamieszk i w Chester's Mill! . W³a nie takich ludzi nazywali my bia³ymi mieciami. Je li chc¹ deser. Mo¿e nam siê to nie podobaæ. stworzenia dobre i pracowite.A co siê robi z dzieæmi? . szkodnik rodem z Biblii. zw³aszcza teraz.. nawet je li w zwi¹zku z tym trzeba je od czasu do czasu trochê przycisn¹æ.A czego siê spodziewa³e . Tego chcesz? . .W ka¿dym mie cie mieszkaj¹ mrówki.. Nie zaledwie dostateczne. W³a nie takich musimy siê strzec. . . . Wszyscy op³akujemy mieræ Howiego Perkinsa. I tak¹ szarañcz¹ s¹ Busheyowie. mój drogi? Pog³askania po g³ówce? Przecie¿ tam o ma³o nie dosz³o do zamieszek.. Mo¿e przyda³oby siê porozmawiaæ o tym z komendantem Randolphem..

Du¿emu Jimowi siê to nie podoba³o. A jednak. Ale nie sami. Wszyscy mieli takie same okr¹g³e g³owy. 2 Ruszy³ energicznie do przodu. mówi³ tonem praktycznego urzêdnika. Podniós³ rêkê. skoro nie by³o sposobu na wywiezienie towaru z miasta. I mo¿e powinni my tak¿e zaj¹æ siê ¿ywno ci¹ najbardziej nara¿on¹ na zepsucie. Nie mia³ ochoty dalej dyskutowaæ na podobne tematy. my leæ o Claudie i p³akaæ. pogr¹¿y³ siê w zamy leniu. póki siê to wszystko nie skoñczy. by pozwoliæ Food City dzia³aæ na normalnych zasadach.to ogarn¹æ sytuacjê. Jeden z ch³opaków Killiana. Andy nie chcia³ ju¿ wspominaæ. w ka¿dym razie nie teraz. My jeste my mrówkami. je li siê wiedzia³o. Mrówczymi ¿o³nierzami.Przemy la³em ponownie nasz¹ decyzjê.. z czyich pod³ych lêd wi sp³odzone zosta³o to potomstwo. ¿e w zasadzie i tak nie mieli wyboru. Ten ma³y mia³ na imiê Ronnie. zdecydowany po³o¿yæ kres tej konwersacji. Co oznacza. Nie mówiê. bo nie jeste my pasikonikami. ‾adne z dzieci nie grzeszy³o szczególn¹ bystro ci¹. I potrzebny jest nadzór. obawia³ siê spotkania w ratuszu. wlaæ w siebie jaki solidny. radna. Du¿y Jim umilk³. To samo z Gas & Grocery. ale bêdziemy musieli przez najbli¿sze dni uwa¿nie mu siê przygl¹daæ. mocny drink.. a¿ za nie. wiêc poprzesta³ na krótkim tak . Zanim jednak zrobi³ dziesiêæ kroków. Gdy znów siê odezwa³.. . które mog³o siê przeci¹gn¹æ nawet do pó³nocy. ¿e zamkniemy sklep. chocia¿ trudno by³o mieæ pewno æ.Teraz najwa¿niejsze . Miêdzy nimi siedzia³a i z o¿ywieniem rozmawia³a z wdow¹ po komendancie Perkinsie Andrea Grinnell. A na dodatek podawali sobie z rêki do rêki jakie pa piery. os³oni³ oczy przed s³oñcem. niezale¿nie od jej tematu. wypuk³e czo³a i .ograniczone. Z niedowierzaniem patrzy³ na schody ratusza. Przecie¿ musieli my zamkn¹æ interes. Urwa³ w pó³ zdania. c wcale nie dziwi³o.. lecz wszyscy byli wiernymi cz³onkami Ko cio³a. Jaki tuzin Killianów mieszka³ na zapuszczonej kurzej farmie przy drodze prowadz¹cej do Tarker's Mills. Nasz nadzór. Dale Barbara. przeznaczyæ j¹ do osobistego. My tak¿e ponosimy pewne konsekwencje. Wcale. Innymi s³owy. po³o¿yæ siê. . nie sami.ci¹gn¹³ Du¿y Jim . podbieg³ do niego jaki dzieciak. Sokolim wzrokiem. w ka¿dym razie Renniemu tak siê wydawa³o. Pragn¹³ tylko jednego: wróciæ do swojego pustego domu. obmyci z grzechu. ¿e musz¹ panowaæ prawo i porz¹dek. Brenda Perkins i ten z³y duch.

Zamknij siê. Ronnie to mój brat. odpisz..Ruszy³ stanowczym krokiem. zanim przemówiê do miasta. Ch³opak sta³ przed ksiêgarni¹. Proszê. Niedobrze. Du¿y Jim najpierw spojrza³ Andy'emu w twarz.orle nosy. . Andy wzi¹³ od ch³opca kartkê i z³apa³ Renniego za ramiê. bardziej ci¹gniêt¹ i mocniej naznaczon¹ smutkiem ni¿ zwykle.Ja jestem Richie.oznajmi³ Rennie i ruszy³ rozwi¹zaæ nastêpny problem. Jak siê wali. synu. . poda³ ch³opakowi. . Ronnie . za du¿ych d¿insach wygl¹da³ jak sierota.Nie wszystko naraz .powiedzia³ Du¿y Jim. .krzykn¹³. Wiceprzewodnicz¹cy Rady Miejskiej wyj¹³ z kieszeni d³ugopis (ze z³otym napisem wzd³u¿ korpusu TEN SIÊ RADUJE. Du¿y Jim nigdy dot¹d nie kaza³ mu siê zamkn¹æ. .O wytwórniê? O narko.Jejku.Mowy nie ma.Lepiej przeczytaj. Richie Killian przyniesie mi Twoj¹ odpowied . by³o le. Teraz muszê porozmawiaæ z Tob¹. nawet nie Lester. Dopiero potem wzi¹³ kartkê.. .spyta³ Andy. . . Z³o¿y³ kartkê. Gdy Du¿y Jim na niego skin¹³. Oczywi cie. I nie czytaj! . Ch³opak ubrany by³ w podart¹ koszulkê WCIK i trzyma³ w rêku jak¹ kartkê. Przemówi³ do mnie Bóg. proszê pana. tak. Stanowczo niedobrze. Jamesie..Zanie mu. KTO U DU‾EGO JIMA KUPUJE) i skre li³ krótk¹ odpowied : O pó³nocy. szuka³em pana po ca³ym mie cie! . . . podbieg³ natychmiast. W podartej koszulce i workowatych. Innymi s³owy. to siê wali. Troje b³aznów.O.Obawiam siê. Musimy siê zobaczyæ dzisiaj. .O co mu chodzi? .Ciebie tak¿e. proszê pana! Niech pana Bóg b³ogos³awi. Wielebny Lester Coggins Nie Les. .Mo¿e jutro. ¿e teraz nie mam czasu na rozmowy.Richie. Ca³y czas obserwowa³ ludzi siedz¹cych na schodach ratusza. . znalaz³em pana! . . A teraz wybacz.. Odprowadzi³ biegn¹cego ch³opca wzrokiem. U mnie . Wielebny Lester Coggins. Andy a¿ pomyli³ krok. Nie.

ale ¿e Brenda mocno chwyci³a j¹ za rêkê.3 Patrz¹c na zbli¿aj¹cego siê Renniego. jak i Andy Sanders robi¹ wra¿enie wystraszonych na mieræ. Jak wszyscy. ale nadal nie zbli¿y³ siê do oczu. . wygl¹da³a w tej chwili jak dziecko przy³apane na podkradaniu gor¹cych ciasteczek stygn¹cych na parapecie. którzy jeszcze przed chwil¹ obserwowali zachód s³oñca. Andrea. Bali siê Renniego. Zaczê³a wstawaæ. . Du¿emu Jimowi zabrak³o s³ów. jakby to by³ list od samego papie¿a z Rzymu.Przyszed³bym wcze niej.Przyjmij moje kondolencje . Poza tym wiceprzewodnicz¹cy Rady Miejskiej szed³ jak cz³owiek. by z³o¿yæ ci najszczersze wyrazy wspó³czucia.popar³ Renniego Andy. Widzê wyra nie. . Przechodnie. a o tym nie wiedzia³ . .. Barbie w pierwszej chwili pomy la³: Ten cz³owiek idzie. Z fa³szywym u miechem wspó³czucia uj¹³ obie d³onie Brendy i lekko je u cisn¹³. Znów pojawi³a siê znajoma my l.. ¿e zarówno Andrea Grinnell. Jak nigdy. ¿e gdyby sprawa nie by³a wa¿na.odezwa³ siê radny. czy by³aby tak uprzejma i pobieg³a roz³o¿yæ teczki? Andrea. .odezwa³a siê Brenda mi³o . op³akuj¹c mê¿a. który przywyk³ do kopania cudzych ty³ków..powiniene znale æ dla nas chwilê. teraz przygl¹dali siê temu zaimprowizowanemu spotkaniu. Na pogrzebie oczywi cie siê zjawiê. ¿eby z tego robiæ . Barbie u wiadomi³ sobie.. choæ dobiega³a piêædziesi¹tki. .Oczywi cie. Najgorsze jeszcze przed nami. . mamy bardzo wa¿ne spotkanie. .. Kto wpad³ na pomys³. ¿e siedzia³ miêdzy rad n¹ miejsk¹ a wdow¹ po komendancie policji? We troje przekazywali sobie z r¹k do r¹k kartki. bardzo wa¿na. I nie chodzi³o o klosz.Rennie .. jakby by³ chory. . Wdowa pozwoli³a na tê scenê ze spokojem i wdziêkiem.. krzywi¹c siê z bólu. Holownik wspomagaj¹cy liniowiec oceaniczny.Niestety. Mo¿e Barbara zyskiwa³ w ich oczach na znaczeniu jedynie z tego powodu. siedzia³abym teraz w domu.Tak nam brakuje Duke'a. Rozumiesz przecie¿.. .. ¿e nie daj¹ ci spokoju. By³em zajêty.Ogromnie chcia³bym zostaæ z tob¹ i porozmawiaæ o twoich zmartwieniach.Wszyscy odczuwamy jego brak...Bardzo wam obu dziêkujê.. usiad³a z powrotem.U miech Du¿ego Jima ods³oni³ ju¿ wszystkie zêby. w ka¿dym razie nie w tym momencie..Bardzo nam go brakuje . ..

Barbie nie powiedzia³ tego na g³os. to mu szkodzi³o tak¿e na serce. Andrea by³a na to za ma³o sprytn a.zarz¹dzi³. By³ to moment prawdziwego szczerego wspó³czucia. A jednocze nie dosta³em awans. G³êboka pionowa zmarszczka przeciê³a mu czo³o miêdzy krzaczastymi brwiami. który wiedzia³ o wiele za du¿o..To nie jest papeteria z Bia³ego Domu.publiczne przedstawienie? Brenda Perkins. Naprawdê mi przykro z powodu Duke'a. Wygl¹da na to. panie Barbara? Nie bardzo rozumiem.kompletnie bez przyczyny . Oczywi cie. W randze kapitana. .jako bohat er. a tak¿e od znacznie szerzej znanego nadawcy.Wejd my do rodka . to aktualne k³opoty by³y piku w porównaniu z tym. a zosta³a wdow¹ po cz³owieku. Rennie wzi¹³ kartki za sam ro¿ek. które ogl¹dali przed chwil¹.. . ¿e to panu pomo¿e zrozumieæ . W nag³ówku napisano po prostu BIA£Y DOM. Brenda Perkins nigdy go nie lubi³a. Pani Shumway go wydrukowa³a. który by³ teraz w mie cie postrzegany .Pan tak¿e odgrywa tutaj jak¹ rolê. któr¹ przyniós³ mu Richie Killian. Przyszed³ drog¹ elektroniczn¹ jako plik PDF. oczywi cie.Przypuszczam. Wobec czego trzeba po pierwsze. móg³ siê myliæ.Chyba znajdziemy kilka minut. a co mu szkodzi³o na ci nienie. . List by³ zdecydowanie bardziej elegancki ni¿ notka. Rennie pomaca³ papier. . Czasem jednak by³o trudno.. jak s¹dzisz.Dla pani zawsze znajdziemy chwilê. co pana tu sprowadza. . S¹dzi³e .powiedzia³a Brenda ze smutkiem. poniewa¿ szkodzi³y mu na ci nienie. Zw³aszcza kiedy cz³owiek dosta³ wiadomo æ od znajomego. Je¿eli Du¿y Jim s³usznie podejrzewa³. ¿e przed³u¿ono mi okres s³u¿by.Rzeczywi cie. i w³a nie nabra³ przekonania.powiedzia³ Barbie. Chocia¿. . nie. ¿e Bóg ka¿e mu przemawiaæ do miasta.Barbie stara³ siê odpowiedzieæ sympatycznym tonem.By³em w armii. ¿e nie. Wiedzia³. Spojrzeli sobie w oczy. . Andy? .Oczywi cie . wiêc Du¿y Jim mia³ ochotê rwaæ w³osy z g³owy. ¿e dokument zosta³ przed godzin¹ dostarczony przez Zastêp Elfów FedEx? Który liliput teleportowa³ siê przez kopu³ê i ju¿? Bez problemu? . . Przeskoczy³ wzrokiem na Barbiego. jakby go parzy³y. . co siê k³u³o w g³owie Cogginsa. ¿e nie mo¿e sobie pozwoliæ na takie gwa³towne emocje.Porozmawiamy w sali konferencyjnej. ale niewiele brakowa³o. podaj¹c mu kartki. . . zw³aszcza publicznie.A mnie z powodu pañskiej ¿ony . Korespondencja nosi³a bie¿¹c¹ datê.zgodzi³ siê Andy. ty pó³g³ówku. I nie mia³a odwagi mu siê stawiaæ..

najwyra niej bra³o udzi a³ w jakiej konferencji.Pete odsun¹³ siê na bok. . . Norrie Calvert i Joe McClatchey Chudzielec stali przed redakcj¹ Democrata w Chester's Mill. Drzwi ust¹pi³y. jeste cie .zaproponowa³a. Ojciec j¹ nauczy³. bo sama zna³a piêæ ró¿nych wêz³ów. . Freeman zwi¹zywa³ ryzê papieru szpagatem.oceni³ Benny z pe³nym wy¿szo ci brakiem zainteresowania. . Benny i Norrie przyjêli soczyste wyra¿enie z milcz¹c¹ aprobat¹.Ciekawa jestem. Norrie widzia³a to wyra nie. . bierz siê do roboty. . Pete Freeman i Tony Guay na zmianê zabierali je i uk³adali w stosy. proszê pani . Nikt nie odpowiada³. ¿e nie przyjdziecie. Ka¿de z nich mia³o latarkê. Kiedy po pierwszej próbie wyl¹dowa³ na tylnej czê ci cia³a.Tak. .kopiarka pracowa³a pe³n¹ par¹.Mo¿e ja to zrobiê? .Rodzice pozwolili? .Nie chcê mieæ na karku! stada rozw cieczonych opiekunów.Ju¿ siê ba³am. . Patrzyli w stronê ratusza. .Przeczytaj ten list.odezwa³a siê Brenda cicho.Doros³e pierdo³y . tym troje radnych miejskich oraz kucharz ze Sweetbriar Rose. Pojedyncze kartki wystrzeliwa³y z kopiarki na tackê. . Potrafi³a te¿ przywi¹zywaæ woblery do ¿y³ki. . a¿ siê pop³aka³ ze miechu. po czym zapuka³ do drzwi. 4 Benny Drake. który robi³ zdjêcia na ³¹kach. Sz³o mu jak po grudzie. dlaczego pani Shumway ich nie s³ysza³a . O ile ta cholerna kopiarka siê nie zesra. .Julia Shumway. Norrie uwa¿a³a. Joe.Jest wa¿ny. Jamesie .odezwa³a siê Norrie. A ona jemu w zamian pokaza³a. .spyta³a Julia. ka¿de z nich postanowi³o sobie w duchu wykorzystaæ je przy pierwszej okazji. Nastêpna intrygantka. ¿e ma najwspanialszego ojca pod s³oñcem. Du¿y Jim przeczyta³. gestem zaprosi³a je do rodka. a redaktorka rozmawia³a g³o no z dziennikarzem sportowym i z facetem.Pozwolili.odezwa³a siê Julia. Zobaczy³a dzieciaki. Norrie wetknê³a swoj¹ do g³êbokiej kieszeni kangurki. gdzie kilka osób. Prawie skoñczyli my.Je li potrafisz lepiej ni¿ ja.zapewni³a j¹ Norrie. Benny i Joe w rêkach. jak zrobiæ manuala na nosie deski na porêczy. Natychmiast zrozumieli. .No. wiêc Joe przepchn¹³ siê obok niego i przekrêci³ ga³kê. o co chodzi .

stwierdzi³a Norrie bez fa³szywej skromno ci. przygl¹daj¹c siê mapie umieszczonej w dolnej czê ci kartki.Latarki macie? . wyra nie rysowanej odrêcznie. . dziecko.zameldowa³ Joe.Zostawiacie jedn¹ kartkê przy ka¿dym domu i sklepie na tych dwóch ulicach. ale jes t baga¿nik. .uzna³. Zosta³ opatrzon y . ¿eby wiêtowanie powrotu tej praktyki zepsu³ jaki wypadek na przyk³ad na którym rogu Main albo Prestile.To by by³o dno . Je li co zostanie.O cholera! Przycisnê³a d³onie do ust. . Nie mo¿ecie rozwoziæ tego na deskach.Podesz³a do sterty kopii.Ja mu przymocujê ³adunek . . . .Potoczy³a wzrokiem po ca³ej trójce. ale s³ów cofn¹æ ju¿ nie mog³a. co trochê przypomina³o trzepotanie skrzyde³ motyla. jak dziewczyna szybko i sprawnie wi¹¿e wêz³y.zgodzi³ siê Joe.Rozumiem. znajdowa³ siê czarny X. . . W miejscu gdzie Little Bitch Road przecina³a granicê miasta. ¿e wszyscy macie rowery i koszyki. co siê da.U mnie nie ma koszyka.Tak pani powiedzia³a i tak jest .stwierdzi³ Joe ponuro. Democrat nie zatrudnia³ gazeciarzy od trzydziestu lat. Julia tylko pokiwa³a g³ow¹.Za³o¿ê siê. Pete Freeman z podziwem obserwowa³. .stwierdzi³a Norrie. tak? Nastêpnie na Morin i St Anne Avenue. . Potem dalej.odpowiedzieli wszyscy troje. UWAGA MIESZKAÑCY CHESTER'S MILL! BARIERA ZOSTANIE ZBOMBARDOWANA POCISKIEM CRUISE ZALECANA EWAKUACJA ZACHODNIEJ CZÊ CI MIASTA . .Nie le ci idzie .Fakt . ¿e to nic nie da . po³ó¿cie na rogach ulic. ale o dziewi¹tej wracajcie do domu. krêc¹ g³ow¹.spyta³a Julia. . Benny znów przebieg³ wzrokiem nag³ówek.Mamy . Nagle zobaczy³a du¿y nag³ówek wydrukowany czarnymi literami i a¿ stanê³a w pó³ kroku.Masz racjê. Joe i Benny tu¿ za jej plecami. . Nie chcia³abym. Granicê miêdzy Chester's Mill a Tarker's Mills zaznaczono na czerwono.Doskonale. Przyci nijcie kamieniem. . Zróbcie.

które zasz³y na granicach Waszego miasta.napisem CEL. Wiem. Pu³kownik Barbara s³u¿y³ w Iraku. Pierwotnie zamierza³em. list ten ma s³u¿yæ przedstawieniu pu³kownika Dale'a Barbary. Ko cio³y w ca³ej Ameryce bêd¹ otwarte. Stwierdzi³. Nenniego Andrei Grinnell Szanowni Pañstwo! Przede wszystkim chcia³bym Pañstwa pozdrowiæ. Jutrzejszy dzieñ ustanowi³em Narodowym Dniem Modlitwy.ukarani. dopóki mieszkañcy Chester's Mill nie zostan¹ oswobodzeni. by móg³ pe³niæ odpowiedzialn¹ rolê ³¹cznika. by ludzie wszelkich wyznañ mogli siê modliæ za was oraz za tych. . Tak jak Wy pomo¿ecie jemu. a winni ich uwiêzienia . mianuj¹c pu³kownika Barbarê tymczasowym gubernatorem wojskowym. Sytuacja wkrótce zostanie rozwi¹zana. a tak¿e miejscowej policji. Ostatnio przywrócili my go do s³u¿by i awansowali my. Pragnê zapewniæ. wprowadziæ w Chester s Mill stan wyj¹tkowy.Nie kracz.westchn¹³ Tony Guay. wyraziæ ogromn¹ trosk¹ i zapewniæ o najszczerszych intencjach. którzy pracuj¹ nad zrozumieniem i odwróceniem procesów. ma³y . Ufa. 5 BIA£Y DOM Do RADNYCH CHESTER'S MILL: Andrew Sandersa Jamesa P. Takie przyrzeczenie sk³adam Wam oraz wszystkim mieszkañcom Chester s Mill wsparte powag¹ mojego urzêdu jako Naczelnego Dowódcy Si³ Zbrojnych. i¿ ca³kowicie wystarczaj¹ca bêdzie dla niego pozycja doradcy. ¿e nie ustaniemy w wysi³kach. ¿e jako prawomy lni Amerykanie zapewnicie mu wszelk¹ pomoc. Jednak pu³kownik Barbara zapewni³ mnie. tak my Wam. i¿ spodziew siê pe³nej wspó³pracy ze strony radnych miejskich. gdzie zosta³ odznaczony Br¹zow¹ Gwiazd¹ Meritorious Service Medal oraz dwukrotnie Purpurowym Sercem. . ¿o³nierza Armii Stanów Zjednoczonych. Po drugie. Musia³em siê zgodziæ z jego ocen¹ choæ jest to kwestia dyskusyjna. ¿e nie bêdzie to konieczne. id¹c za rad¹ Kolegium Szefów Po³¹czonych Sztabów oraz Sekretarza Obrony i Departamentu Bezpieczeñstwa Wewnêtrznego.

Podkre la³.Po trzecie. niestety utrzymanie blokady telefonicznej jest w tej chwili absolutn¹ konieczno ci¹. w³a cicielk¹ lokalnego czasopisma. ¿e martwi Pañstwa brak mo¿liwo ci porozumienia siê z przyjació³mi i rodzin¹ spoza granic miasta. nie szczêdz¹c wysi³ku. Mimo wszystko ta decyzja równie¿ pozostaje kwesti¹ dyskusyjn¹ wiêc mog¹ zaj æ pewne zmiany w naszym stosunku do poruszanych spraw. czego powinni siê spodziewaæ. ³atwiej j¹ sprawdzaæ ni¿ po³¹czenia przez telefony komórkowe. wiem. tak nie jest. Wykorzystamy wszystkie mo¿liwo ci. Istnieje prawdopodobieñstwo. I rzecz ostatnia. opart¹ na naszych najwspanialszych idea³ach: nie opu cimy nikogo. zdo³aj¹ Pañstwo zawiadomiæ mieszkañców. i¿ Wasza niedola skoñczy siê jutro o godzinie trzynastej czasu wschodniego. jak i dla pu³kownika Barbary korzystne bêdzie zorganizowanie konferencji pra sowej. jednak jeste my przekonani. kontynuowana bêdzie blokada kontaktów z mediami. lecz nie najmniej wa¿na. ¿e poczta elektroniczna mo¿e byæ legalnie monitorowana przez Agencjê Bezpieczeñstwa Narodowego. Kolegium Szefów Po³¹czonych Sztabów zdecydowanie zaleca czasowe uniemo¿liwienie komunikacji e . Pu³kownik Barbara bêdzie na bie¿¹co informowany o wszelkich ewentualnych zmianach. kobiety ani dziecka. czê ciowo ze wzglêdów humanitarnych. Praktycznie rzecz ujmuj¹c. Jeste cie obywatelami Stanów Zjednoczonych Ameryki i nie bêdziecie pozostawieni sami sobie. Pi¹t¹ spraw¹ jest komunikacja internetowa. Mê¿czyzny. by Was uwolniæ. Po czwarte.mailowej. ¿e istnieje du¿e prawdopodobieñstwo. Zapewn i³ mnie. ¿e do spotkania z przedstawicielami mediów najsprawniej doprowadzi szybkie zakoñczenie obecnej sytuacji kryzysowej. Mog¹ Pañstwo s¹dziæ. Niniejszym sk³adamy uroczyst¹ przysiêgê. Tymczasem pu³kownik Barbara zdecydowanie obstawa³ przy pozostawieniu mieszkañcom Chester Mill dostêpu do Internetu. . Mo¿e siê okazaæ. a ja by³em sk³on ny siê z nimi zgodziæ. Rozumiemy ten niepokój. ¿e to nadmierna troska. zak³adamy pe³n¹ wspó³pracê miêdzy nim a w³adzami miasta. poniewa¿ jedynie w ten sposób mo¿emy obni¿yæ ryzyko przep³ywu informacji zastrze¿onych. chcia³bym Was zawiadomiæ. lecz zapewniam. pieniêdzy W zamian oczekujemy od Was wiary i wspó³pracy. I po szóste. ¿e w pewnym momencie zarówno dla reprezentantów miasta. ¿e kto w Chester Mill ma wiedzê dotycz¹c¹ bariery otaczaj¹cej wasze miasto. energii. ¿e dziêki w³a ciwym stosunkom z pani¹ Juli¹ Shumway. choæ to równie¿ jest kwestia dyskusyjna. Wewnêtrzne rozmowy miejskie mo¿na prowadziæ bez przeszkód. która zostanie przeprowadzona w tym czasie. Pu³kownik Bar bara obja ni szczegó³y operacji wojskowej. Poniewa¿ to on jest na miejscu. Jedno i drugie jest równie wa¿ne. zgodzi³em siê z jego punktem widzenia.

mo¿e Niechlujowi uda siê opanowaæ delirium na tyle. Du¿y Jim by³ absolutnie pewien. ‾elazna piê æ obleczona w aksamitn¹ rêkawiczkê. Zak³adamy pe³n¹ wspó³pracê miêdzy nim a w³adzami miasta. ³¹cznie z drugim imieniem. z przyjemno ci¹ udusi³by go go³ymi rêkami. . jaki sekretarzyna pisa³ ten list. dok³adnie wiedzia³. tak my Wam. Barbarê tak¿e. drañ. ale jak cz³owiek zebra³ to. Dla niego wiara by³a pustym s³owem. Wspó³pracuj. czytaj¹c. Najbardziej wymowne by³o ostatnie. Spokojnie. co zosta³o przekazane miêdzy wierszami. Najbardziej w wiecie pragn¹³ teraz zagwizdaæ na Pete'a Randolpha i kazaæ mu wsadziæ pu³kownika kuchtê za kratki. gdyby jakim cudem zosta³ teleportowany i zna laz³ siê z nim twarz¹ w twarz. Kto wie. z Samem Verdreaux w roli adiutanta. Wspó³pracujcie. Po kolei. ¿e mo¿e sobie wprowadzaæ stan wyj¹tkowy w piwnicy komendy. a potem podwa¿yæ mój autorytet. Wspó³pracujcie albo stracicie Internet. Na razie mia³ przed oczami kilka ³ajdackich zdañ z listu prezydenta. my la³ Rennie. Nigdy nie oddam miasta jakiemu kuchcie. jak ju¿ siê przebijemy. Stanowcz¹ i bezdyskusyjn¹. Du¿y Jim na niego nie g³osowa³. widzia³ prawdê. kolego. A pamiêæ mamy doskona³¹. ¿eby przy salutowaniu nie wsadzi³ sobie palca w oko. ta narkomanka. List by³ gro b¹. bo my sporz¹dzamy listê grzecznych oraz niegrzecznych i nikt n ie bêdzie mia³ ochoty figurowaæ na li cie niegrzecznych. Prezydent pisa³ o wspó³czuciu i wsparciu (Grinnell. który w dodatku o mieli³ siê przy³o¿yæ mojemu synowi. W przeciwnym razie popamiêtasz. Decyzja pozostaje kwesti¹ dyskusyjn¹ Oczekujemy wiary i wspó³pracy. ¿e ten taki siaki owaki zwolennik aborcji nie mia³ o sprawach wiary ¿adnego pojêcia. Za to kiedy wspomina³ o wspó³pracy. Powiedzieæ intruzowi. a w tej chwili. w którego imieniu to zrobi³. Rozumia³ to tak¿e Jim Rennie. mia³a za³zawione oczy). podpisa³ siê pod nim osobi cie.Wspieramy Was modlitw¹ i serdeczn¹ my l¹. Tak jak Wy pomo¿ecie jemu. Z wyrazami szacunku 6 Niezale¿nie od tego. o czym mówi. pasuj¹cym do terrorysty.

wiêc kied przyjdzie do wyp³aty. G³upio by by³o. gdyby siê okaza³o. Juniorowi te¿. Juniorowi krew têtni³a w g³owie. ¿e siê po lizgnê³a pod prysznicem i le¿y sparali¿owana albo co w tym stylu. ¿e mog¹ wzi¹æ nastêpne cztery godziny s³u¿by. . . Powiedzia³a te¿. na to siê zanosi. wówczas nowo mianowany pu³kownik Armii Stanów Zjednoczonych pozna szeroki wachlarz ca³kiem nowych znaczeñ okre lenia g³êboko w terytorium wroga .Wejd my do rodka .My lê. dadz¹ sobie radê. ¿e rezygnuje. Nigdy. Ona zapewni³a go. powoli. . ale bardzo go uspokaja³o.Chyba wpadnê do Angie powiedzia³. Carter. ci¹gle jeszcze w mundurze i wyra nie zmêczona. pewnie mo¿na bêdzie siê spodziewaæ premii od wdziêcznego rz¹du Stanów Zjednoczonych. jednak równocze nie przypomnia³a. Nawet on uwa¿a³. Chodzi³o im o samo zajêcie. Podrygiwa³a w rytm bicia serca. które w³a nie przy pieszy³o. Je li nie. ¿e nadgodzin bêdzie jeszcze du¿o. ¿e pojecha³a gdzie z Dodee.Wygl¹da na to. Powiedzia³ Stacey. ale akurat zaczê³a go boleæ g³owa. je li nie jest niezbêdny. . . ty prymitywie. Mel.stwierdzi³a. Fatalne uczucie po ca³ym dniu bez ¿adnych dolegliwo ci. wietnie. chocia¿ wziêli tê pracê nie dla pieniêdzy. Najpierw niech pu³kownik kuchta obja ni wielkie plany militarne. powiedzia³a im. Ale pomy la³ tak¿e: Spokojnie. by siê stawi³ na s³u¿bê nastêpnego dnia o siódmej. ¿e to dziwne. .Bêdzie mnóstwo roboty . 7 Junior siedzia³ z przyjació³kami w ciemno ciach. Na schodach przed komend¹ Frankie poprawi³ pas.zaproponowa³. Du¿y Jim przywo³a³ na twarz u miech. ale nigdy nie wiadomo. Stacey Moggin. ¿e mamy sporo do omówienia. Gdy razem z innymi wie¿o upieczonymi policjantami wróci³ do komisariatu po tej gigantycznej rozróbie na polu Dinsmore'ów.Nie ma mowy. je li maj¹ ochotê. Georgia Roux i Frank DeLesseps wszyscy zgodzili siê pracowaæ w nadgodzinach. Je li przynios¹ po¿¹dany skutek. Bia³a plamka rozpoczê³a taniec przed lewym okiem.

Szmata jedna. Mmm! Mo¿na by nawet wzi¹æ je za ¿ywe laski! To znaczy. Wiesz.. Siedzia³ pod cian¹ z pó³kami zastawionymi jedzeniem w puszkach. Wcze niej zapali³ latarkê. . ¿e ból g³owy znowu . .A.Frankie popatrzy³ na dziwny zachód s³oñca. Gdyby która odpowiedzia³a.Sammy Bushey mi napyskowa³a.Frankie zni¿y³ g³os. suszonych owoców i czego jeszcze.Po³o¿y³ d³oñ na swoim kroczu i cisn¹³.Mam po drodze. bo mia³y wytrzeszczone oczy i napuchn iête twarze. I perfum. . je li chcesz . Wiedzia³ jedynie.. zameldowa³bym wielebnemu Cogginsowi o cudzie.powiedzia³ Frankie.W³a nie. ¿eby siê suka nauczy³a szanowaæ w³adzê. . milsze wonie: kawy. I jeszcze lesba. . stary. .. W pewnym sensie.Jeste cie moimi dziewczynami . Teraz jednak by³.Wiêc pomy la³em sobie . br¹zowego cukru.No. staruszku.. poczu³ md³o ci. Ale da³o siê jako wytrzymaæ. bo w powietrzu unosi³y siê te¿ inne. . tylko czê ciowo przes³oniête w³osami.. który dzia³a³ Juniorowi na nerwy. . co chce. .Ta ca³a kopu³a nie jest taka z³a.. ta rura.Powa¿nie? Dziêki. Zastanów siê.ci¹gn¹³ Frankie . Junior pokiwa³ g³ow¹. Angie posadzi³ po swojej prawej. . pomijaj¹c smród. Dodee po lewej rêce.Bo wiesz. melasy.Racja? Cisza. Bia³a plamka przed lewym okiem zmieni³a kolor na czerwony. Bia³a plamka przed okiem podskoczy³a szaleñczo. Po chwili siê uspokoi³a. Przez chwilê m³ody Rennie mia³ ochotê zacisn¹æ rêce na szyi kumpla i przytrzymaæ. pomy la³. . I daæ jej nauczkê. Ciemno æ by³a lepsza. Menagerie a trois jak by to ujêto w Penthousie . . Mówi do mnie: Co mi zrobisz? Aresztujesz mnie? . niemniej. mo¿e to i lepiej.Akurat dzi nie jestem napalony. . a¿ wydusi z niego ¿ycie. Dodee? Angie? Junior nie wiedzia³. . czekolady. Nie zamierza³ siê pieprzyæ z trupami. . . na laduj¹c g³os dziewczyny irytuj¹cym falsetem. W wietle latarki dziewczêta nie wygina³y najlepiej.zaproponowa³ Frankiemu. Cz³owiek mo¿e robiæ.powiedzia³ w ciemno ciach spi¿arki.Mogê tam zajrzeæ. Mieszanina zaschniêtego gówna i rozk³adu.¿e móg³bym do niej zajrzeæ po robocie. lecz kiedy zgasi³ wiat³o.. ¿eby ju¿ nigdy wiêcej nie us³yszeæ tego g³osu. ale potem j¹ zgasi³. który ju¿ siê zacz¹³.

jak mia³by to zrobiæ. ¿eby James nie móg³ wyciszyæ sprawy. Poniewa¿. nie chcia³bym ci robiæ przykro ci. . ¿e Rennie nie poda informacji na swój sposób.. Teraz by³o dobrze. Barbie wyci¹gn¹³ kartkê spod kamienia przytrzymuj¹cego gazetki.Mogê? No bo w sumie niby jeste dziewczyn¹ Frankiego. Jeszcze nie teraz.westchnê³a.zawtórowa³ jej Barbie. Zreszt¹ to tylko drobne macando. a wkurzaj¹ca bia³a plamka zniknê³a. . . Drug¹ rêk¹ po omacku odszuka³ d³oñ Dodee. By³a zimna.zel¿a³.Nie próbowa³by. jaka jeste spro na. . Trzeba bêdzie je pochowaæ. Nied³ugo. Klosz móg³ znikn¹æ jak bañka mydlana albo naukowcy znajd¹ sposób. i tak po³o¿y³ j¹ sobie w kroczu. Po³o¿y³ d³oñ na piersi Angie. poka¿ mi. a¿ w koñcu siê zdrzemn¹³. ja to widzê jako swego . . posiedzenie Rady Miejskiej ci¹gle trwa³o. jasne.Zrobili cie to. 8 Gdy Barbie i Brenda Perkins wyszli z ratusza o godzinie dwudziestej trzeciej. wkrótce zbierze siê co na kszta³t komitetów ¿ywno ciowych. Julia chcia³a mieæ pewno æ. . . Trudno. Z pocz¹tku oboj e prawie siê nie odzywali.Nie ma sprawy.Stukn¹³ d³oni¹ w kartkê.To jest nasza tajemnica . Nikt by tego nie zrozumia³. A je li kopu³a zostanie. ³atwiej mu bêdzie uwierzyæ .Mo¿na by s¹dziæ. ¿e Frankie zamierza ciê dzisiaj pu ciæ kantem. bo to niemo¿liwe. prawda? Barbie pokrêci³ g³ow¹. Junior siedzia³.. .Nieprawda . szukaj¹c zapasów. obejmuj¹c za ramiona swoje ofiary.powiedzia³. A poza tym. jasne. ¿e kiedy cz³owiek zobaczy to na pi mie. dziewczyny? Nie odpowiedzia³y.Nieprawda.Dodee! Bezpo rednia z ciebie dziewczyna! . ale nikt nie bêdzie musia³ nic z tego rozumieæ. bêdzie huk jak diabli.. rób. . . co chcesz.Szczerze mówi¹c. Wtedy w mie cie zaroi siê od policji i ledczych.. obojêtne. Na rogu Main i Mapie osta³a siê jeszcze stertka wydania specj alnego Democrata . . I podniecaj¹co. Trzeba bêdzie pochowaæ dziewczyny. Brenda po wieci³a na kartkê latark¹ w d³ugopisie. ¿eby go zniszczyæ. I to nied³ugo. Poszli Main Street do Morin. Kiedy pocisk uderzy w klosz. .Co.szepn¹³ Junior w ciemno æ. ale w zasadzie zerwali cie ze sob¹. ludzie bêd¹ chodzili od domu do domu. ale co mi siê zdaje.

poprawi³a go cierpliwie. . ¿e za zas³on¹ dymn¹ wyrazów pe³nych wspó³czucia i troski o wspólny los kry³ siê cz³owiek gro ny. pewnie zobaczymy ca³kiem inn¹ twarz tego cz³owieka.Mój m¹¿ uwa¿a³. zamiast j¹ przedziurawiæ.Nie wiem.rodzaju zabezpieczenie. Je¿eli on nie za³atwi sprawy.Brenda .. . kiedy ju¿ kurz opadnie. Howie nie mia³ niezbitych dowodów. nie tylko dla Barbary.Widzi pani. Gdyby co z tego.Je¿eli twoim jedynym zmartwieniem jest unikniêcie aresztowania.. nie tylko sprzedawcy u¿ywanych samochodów nêkanego mani¹ wielko ci. ¿eby jego s³owa brzmia³y rozs¹dnie i wiadczy³y o czystych intencjach.Zaczekajmy . co pani wie. miasto bêdzie potrzebowa³o pomocy innych.Przyjacielu. . A ja nikomu nie pomogê. to na pewno wie co jeszcze .Przekonajmy siê. czy jutro trafiê za kratki . Widzisz. . . to jedno wiem z ca³¹ pewno ci¹. . mog³o siê okazaæ przydatne. Nie taki by³ powód do zmartwienia i Barbie domy la³ siê. . Dzisiaj s³owa Renniego ocieka³y s³odycz¹. ile ci powiedzieæ. A wtedy.powiedzia³ Barbie. je li próba zniszczenia kopu³y siê nie powiedzie. W czasie spotkania w ratuszu s³ucha³ uwa¿nie i choæ Rennie robi³ co w jeg o mocy.No tak. ¿e wdowa po Perkinsie wie o tym doskonale. wszystko ci powiem. A w zasadzie mogê ci powiedzieæ wszystko lub nic. pójdê do prokuratora okrêgowego. . jak to mawia Ricky Ricardo.poprosi³a Brenda.Nie ty jedna czekasz na jutrzejszy dzieñ.. James Rennie bêdzie siê musia³ gêsto t³umaczyæ. uj¹³bym to w ten sposób: je¿eli klosz jednak zostanie. to mocno mnie rozczarowa³e .Z jakiego powodu? . W przeciwnym razie. Ruszyli dalej.Jak? Co? Ile? . .. Brenda z³o¿y³a kartkê i wetknê³a pod pachê. Ale je li cruise siê odbije od kopu³y. co da wystrzelenie pocisku.Nie chodzi o dowody . póki go kto nie powstrzyma.Mój m¹¿ mia³ Renniego na oku. . co uzna z potrzebne. je li bêdê siedzia³ w kiciu. ¿e Du¿y Jim kradnie. bêdzie bra³. By³ niebezpieczny dla ka¿dego. James Rennie mo¿e siê okazaæ bardzo niebezpiecznym przeciwnikiem. . . dla ca³ego swojego otoczenia. Barbie nadal mia³ niema³e obawy. . Nie odda w³adzy za ¿adn¹ cenê.Chodzi o to. Chocia¿ by³ blisko. . Uwa¿a³. Radny Rennie musi sobie my leæ tak: Skoro on wie o takich rzeczach wcze niej ni¿ ja.

Du¿y Jim. ale wyda³o jej siê to zbyt obcesowe. 9 Du¿y Jim przerwa³ spotkanie o dwudziestej trzeciej dwadzie cia. . Wykona³a polecenie.. Andrea wolno ruszy³a za nim.spyta³a Andrea.Zdawa³o mi siê.Brenda za mia³a siê. Znam j¹ od trzydziestu lat. patrz¹c na migocz¹c¹ Drogê Mleczn¹. o czym Jim chce porozmawiaæ z radn¹. . On po³o¿y³ rêkê na jej d³oni. . Podnios³a wzrok. wyra nie zaniepokojona. Wielki Wóz..I zamknij drzwi . .Brenda wy³¹czy³a latarkê. chocia¿ my la³ g³ównie o spotkaniu z Lesterem Cogginsem (a tak¿e o spaniu . .poprosi³ Du¿y Jim uprzejmie. po czym doda³a.. ..Oczywi cie. Czêsto przybiera³a tak¹ pozycjê. Ujê³a go pod ³okieæ. nietrwa³a.Co oznacza³o.O co chodzi? . jednak poprosi³ j¹.. a ciebie? . Peter Randolph ¿yczy³ wszystkim dobrej nocy i wyszed³. . uciskaj¹c d³oñmi dó³ krêgos³upa.Widzisz.. Najwyra niej wiedzia³. Kasjopeja. ¿e teraz jest pu³kownikiem. odrobinê nie mia³o: . . . sprz¹taj¹c po spotkaniu. No i z Brend¹ w zasadzie te¿.A pana Barbarê od trzech miesiêcy.Daj¿e spokój. ¿e przed zebraniem skuma³a siê z tym Barbar¹. lecz plecy mia³ przygarbione. odnoszê wra¿enie. Andy nadal pilnie pracowa³.Z Brend¹? . O ile jadanie usma¿onego przez niego bekonu mo¿na uznaæ za znajomo æ. . Wielka Nied wiedzica.Mnie te¿. jakie jasne. ¿e sprawa jest istotna. Takie same jak zawsze. mia³ nadziejê uporaæ siê z oczyszczeniem terenu wokó³ Little Bitch Road najdalej do po³udnia.Zawsze przy nich czujê siê ma³a i taka. . . ¿eby zosta³a jeszcze n chwilê.Spójrz na gwiazdy. I ¿e nie bêdzie to nic mi³ego.Mog³abym ciê wzi¹æ pod ramiê? .. Popatrzy³a na niego pytaj¹co. . Mnie to podnosi na duchu. I tak odprowadzi³ wdowê do domu.Doprawdy drobiazg. jakby siê szykowa³ do przyjêcia ciosu.Mia³a na koñcu jêzyka: Co za g³upoty wygadujesz? . Za jego plecami Andy Sanders ostentacyjnie zbiera³ dokumenty i uk³ada³ je w szarej szafce biurowej.. wszyscy do tego przywykli. Zamierza³ rozpocz¹æ ewakuacjê zachodniej czê ci miasta o siódmej rano.chêtnie by wreszcie z³apa³ trochê snu). Czas jaki milczeli.

który nie potrafi pomóc mieszkañcom.Pomoc tak¹ jak na przyk³ad cruise! . którzy jej potrzebuj¹.Je li zadzia³a.Widzia³em co .S³usznie! . kto bêdzie musia³ s iê zaj¹æ tym miastem. . gdzie usadowi³ siê ból. mo¿e siê udaæ.Zreszt¹ przyjmijmy.Teraz to ju¿ nie by³a obawa. Ale w przeciwnym razie bêdziemy zdani na siebie. jest naczelnym dowódc¹. Czy ma to byæ jaki w³óczêga.potwierdzi³ Andy.Czy wiesz. jak Nixon. w ka¿dym razie tak to wygl¹da³o.I rzeczywi cie.Bior¹c pod uwagê.Oczywi cie. .przytaknê³a gorliwie. ¿e faktycznie by³ od prezydenta .Trudno go traktowaæ powa¿nie.podj¹³ Rennie. którego prezydent postuka³ czarodziejsk¹ ró¿d¿k¹. Tak uwa¿am. Pociera³a d³oñmi dó³ krêgos³upa. tylko strach. Andrea zafascynowana obserwowa³a kêpki niedogolonego zarostu i wreszcie pojê³a. ¿e zadzia³a! Powiedzia³.Masz racjê . ale prawda wygl¹da³a inaczej i Jim na pewno to dostrzeg³. wszystko bêdzie wietnie. poniewa¿ umie w razie potrzeby zapewniæ pomoc tym. Ci¹gle uk³ada³ dokumenty.. do czego d¹¿ê. kiedy jego mundur stanowi¹ d¿insy i koszulka. . nie jest wart funta k³aków. masz racjê. No to ci powiem. On wiele dostrzega³. To jest kto .Widzia³e list prezydenta. czy te¿ demokratycznie wybrany przedstawiciel miasta? Rozumiesz. Je li wystrzelenie pocisku nic nie da. Nieogolony wygl¹da³ gro nie. Mo¿e pocisk go zdmuchnie i w miejscu Chester's Mill zostawi krater g³êboki na kilometr? Andrea patrzy³a na niego z przera¿eniem.szepnê³a Andrea. tak? Du¿y Jim niecierpliwie machn¹³ d³oni¹. ¿e g³owica mo¿e mieæ ³adunek o wadze nawet pó³ tony! . Mam racjê. . dlaczego Jim zawsze tak starannie siê goli³.Tak? . . ¿e po prostu zachowywa³a siê uprzejmie. . a wtedy naczelny dowódca. a przy okazji nie przenios¹ nas na ³ono Abrahama. jak niewiele wiemy o kloszu. . . kto to jest naczelny dowódca? Nie wiesz.Wszystko w rêkach Boga . Andy? .podj¹³ Du¿y Jim. prawda? . Na jego szerokiej twarzy o obwis³ych policzkach rozla³ siê nienawistny u miech. trudno cokolwiek wiedzieæ z pewno ci¹. kto zas³uguje na lojalno æ i pos³uszeñstwo. .No có¿. co Julia Shumway mog³a spreparowaæ osobi cie na swoim w³asnym komputerze. Andrea chcia³a powiedzieæ Jimowi. nawet siê nie odwracaj¹c. . Istotna jest wzajemno æ. A potem je przek³ada³ i uk³ada³ ponownie. .Pu³kownik Barbara wydaje mi siê cz³owiekiem kompetentnym . .

. czy bêdziesz trzyma³a ze mn¹. . . . fatalnie. je li obstawisz niew³a ciwego konia w tym wy cigu. Spojrza³a Renniemu prosto w oczy... która siê liczy.krzyknê³a Andrea... kiedy wycina³e zdjêcia z katalogów Searsa i wkleja³e do zeszytu. .Andy ma spory zapas. od³o¿y³ je specjalnie dla ciebie.Co? . Andrea pisnê³a i cofnê³a siê o krok. te twoje pigu³ki. A potem siê wyprostowa³a. .Mam receptê! . ze mn¹ i z Andym.Tylko widzisz.Zni¿y³ g³os do z³owieszczego szeptu. Andy? Andy w³a nie zacz¹³ myæ ekspres do kawy.Có¿. jednak wargi jej dr¿a³y. skoro tak wolisz.Nie pokrzykuj na mnie! Znam ciê od pierwszej klasy podstawówki. która pozwoli³a jej choæby ubiegaæ siê o stanowisko radnej. czerpi¹c si³ê z ¿elaznej jankeskiej woli.A je li uwa¿am. a ja chcia³bym byæ w domu przed pó³noc¹. co ci s³u¿y. .Jest jedenasta trzydzie ci.. . Andrea hardo unios³a g³owê. mog¹ znikn¹æ..wrzasn¹³ Du¿y Jim. to po prostu. Wygl¹da³ na nieszczê liwego i nie potrafi³ spojrzeæ Andrei w oczy. .Przestañ go tytu³owaæ pu³kownikiem! . jakby nie móg³ ogarn¹æ jej g³upoty. W takim wypadku bêdê musia³ je spu ciæ w aptecznej toalecie.Nie wolno ci! .. czego ode mnie chcesz! Przewróci³ oczami. .O. oksykodon.. niech mnie. je li ten szaleñczy pomys³ z pociskiem nie wypali. którzy wiedz¹. .Ojej.Tak.. ¿ebym nie musia³ powtarzaæ. ¿e pu³kownik Barbara. a nie z jakim pomywaczem nie wiadomo sk¹d.. ale odpowiedzia³ bez wahania. .Ujmê to w dwóch s³owach. . Z nami.. gro niejszego ni¿ przedtem krzyk. pan Barbara. prawda. . Wystarczy. uk³adaj¹cy górn¹ czê æ twarzy w niesta³¹ maskê rado ci. pani siê obrazi³a. Nie podno na mnie g³osu.Nie potrzebujesz recepty. . Niestety.Nie rozumiem. ma lepsze kwalifikacje do radzenia sobie z sytuacj¹ kryzysow¹? . ¿e bêdziesz siê trzyma³a ludzi. Na razie jest to jedyna recepta. Chcê wiedzieæ. Andrea zmartwia³a. oderwa³a d³onie od pleców. Wiêc pos³ucha I s³uchaj uwa¿nie. skoñczy³y mi siê na dzisiaj zapasy s³odyczy.Spojrza³ na zegarek.Na twarzy Du¿ego Jima znowu rozla³ siê fa³szywy u miech od ucha do ucha. powiem jak wierszcz z Pinokia : s³uchaj rad sumienia. Pó no ju¿. Andy upu ci³ teczkê. . Niebezpiecznie mieæ takie leki w mie cie odciêtym od wiata i w ogóle.

zastrzeg³a. id¹c po listy? Czy naprawdê tyle tylko trzeba.S¹ mi potrzebne! . Spu ci³a g³owê. Sammy obudzi³a siê natychmiast.spyta³ Du¿y Jim.Bóg obarczy³ ciê wielkim ciê¿arem. co robiæ. Przecie¿ zawsze tak by³o.odpar³ Du¿y Jim. chocia¿ wypali³a pó³ skrêta i wypi³a trzy piwa Phila.Bêdê dostawa³a tabletki? . . Wyci¹gn¹³ do niej rêkê. Nigdy w ¿yciu nie wypali³a jointa. ale on tylko uj¹³ j¹ za d³oñ.Mo¿e osiemdziesi¹t .Jim wie. Andrea drgnê³a. . . Andy rozja ni³ siê w u miechu. ¿e s³yszy we w³asnym g³osie skamlenie podobne do b³agañ matki z ostatnich lat jej ¿ycia. . jak nale¿y . ¿eby i ty nam pomog³a. Straszne. . .. Po czym doda³a szeptem: Szanta¿ujecie mnie.To by³by grzech. to by³o niesprawiedliwe. .stwierdzi³.Chyba rzeczywi cie przyda³oby mi siê trochê wiêcej.. Zawsze mia³a dwa sze ciopaki w lodówce i nadal . My ci pomagamy. . .Tyle mi wystarczy. Nie wypi³a drinka ani nawet kieliszka wina od czasu balu maturalnego.Ale tylko czterdzie ci miligramów .. ¿eby jaki obcy dyktowa³ nam. . . . W³a nie to by³o najgorsze. Powiedzmy o sto miligramów dziennie. Nie wspominaj¹c ju¿ o na³ogu. ¿eby zmieniæ cz³owieka w narkomana? Je li tak. po którym strasznie siê pochorowa³a.Jim. co najlepsze dla miasta. A w zamian chcemy jedynie. Jakim cudem wpakowa³a siê w takie bagno? Bo upad³a.Nic podobnego . Ni e potrzebujemy. Szept by³ naprawdê cichy. Jak s¹dzisz? Przyda³oby ci siê? Wygl¹dasz na wycieñczon¹. lecz Du¿y Jim us³ysza³. Dobra do szpiku ko ci .Postêpuj. ogromnym bólem. . . By³a z natury dobra. kokainê widzia³a tylko na ekranie telewizora. gdy by³a przykuta do ³ó¿ka.Pewnie! Mo¿e nawet wezmê na siebie zwiêkszenie dawki. te pigu³ki s¹ mi potrzebne.powiedzia³a i otar³a z twarzy ³zy. doda³ w my lach. Nie mia³a ¿adnej pewno ci. Delikatnie.upewni³a siê Andrea.podpowiedzia³ jej Andy.Ze wstrêtem u wiadomi³a sobie. zanim o dziesi¹tej posz³a do ³ó¿ka.Na pewno? . .Wiem .przyzna³a Andrea têpo. Oczy mia³ podkr¹¿one i smutne. a spojrzenie szczere. 10 Rozleg³o siê ³upniêcie.

chocia¿ m¹¿ znikn¹³ w kwietniu. bo o lepnê! I przymknijcie siê. bo sobie poszed³. w którym pano wa³ nieprawdopodobny ba³agan. £up! Usiad³a gwa³townie. Frankie DeLesseps i Mel Sear les. a j¹ zostawi³ ca³kiem sam¹.odezwa³ siê Mel. . Energicznie otworzy³a drzwi..Zga cie te latarki. Gdy sz³a przez pokój. za salonem. Odrzuci³a przykrycie i pobieg³a do drzwi. Kto wali³ w drzwi przyczepy.No. Przybra³a trochê na wadze. to i nam sprzedaj. nas³uchuj¹c p³aczu Little Waltera. na pewno by czasem do niej zajrza³ przez te pó³ roku. ta sama. To kwiczenie rozpozna³a natychmiast. Zza nich dobiega³y miechy. . do sypialni Little Waltera. przejdzie na dietê i wróci do wagi z czasów gimnazjum.Handlujesz. S³ysza³a. z pewno ci¹ by³ napity. . Natomiast jeden miech by³ chyb a ¿eñski. Nie mia³ kto stan¹æ w jej obronie. Ktokolwiek siê dobija³. jakie dwadzie cia kilo. Zamiast do nich trafi³a w cianê. Wszyscy mieli odznaki. no! .Panna gotowa. £up! Na blacie toaletki wymaca³a latarkê. Uk¹si³y j¹ w twarz cztery strumienie wiat³a z latarek. . odk¹d Phil j¹ zostawi³. by os³oniæ oczy. w którym spa³a. . kwik.O Bo¿e. ¿e ponoæ nadal by³ w mie cie. g³o niejszy ni¿ dot¹d. Mel Searles. a to co zobaczy³a.nazywa³a je piwem Phila.Towaru . Gdyby by³ w pobli¿u. ale w to nie wierzy³a.shirt. A teraz dobieg³y zza nich st³umione miechy. d³ugi T . Jeden z nich brzmia³ jak kwik. niestety te¿ gro na. ale jak tylko skoñczy siê ta ca³a awantura z kloszem. Sammy zapali³a swoj¹.odezwa³a siê Georgia. pewnie to cholerne ³ó¿eczko siê rozlecia³o. ruszy³a w lewo. ca³kiem jak w piosence. Georgia. s³ysza³a je przez ca³e gimnazjum. a nie ma komu zrobiæ loda. ale na wprost. Nie z lewej strony. która tego popo³udnia nadepnê³a jej na pier i nazwa³a j¹ lesb¹. kiedy facet taki jak Frank DeLesseps by³ dla niej wredny i straszy³ j¹ i.. ale niewiele to pomog³o. Znowu ³upniêcie..Czego chcecie? Pó no jest. Ma³o nie upad³a. I byli pijani. Nastêpny wybuch miechu. Ludzie za latarkami stanowili tylko niewyra ne kszta³ty. To pewnie dobrze. Bardzo silne. jednak trzy latarki zgas³y. wcisn¹³ siê jej miêdzy uda. Kobieta. a miêdzy nimi Carter Thibodeau i Georgia Roux. . dziecko mi obudzicie. wcale jej nie uspokoi³o. nie? Miasto nie jest wielkie.. A skoro ma³y nie p³acze. kwik . Cholerna ciemno æ! Niech szlag trafi firmê energetyczn¹! I Phila. . .. Sammy podnios³a d³oñ. Zapali³a j¹. Nie zap³aka³. Znowu miech..

W taki chaotyczny sposób mówili ludzie w koszmarnych snach. Kwik. ma³o jej nie Oddar³a przy szyi.Nie mam . ¿e teraz siê czyta pieprzonego Harry'ego Pottera?! .Na miejscu Phila wróci³abym tu na parê chwil. .Gówno prawda .zapyta³ Mel. Jaskrawe plamy wiat³a tañczy³y po jej ciele.powiedzia³ Frankie. Sprzedaj trochê.Nie rozumiem.Ooo! Ró¿owa bielizna! . Zarechotali wszyscy czworo. ¿eby ci porz¹dnie skopaæ ty³ek! Unios³a zaci niêt¹ piê æ. a nie wyjecha³! . Potem niepewnie d wignê³a siê na nogi.Taki chuj! . Nie b¹d winia.zauwa¿y³a Georgia. W wietle latarki Sammy jej oczy zal ni³y srebrem. .. .popar³a go Georgia.Wyjecha³! . jedn¹ rêk¹. Carter Thibodeau te¿. Gwa³townie obci¹gnê³a koszulkê. .stwierdzi³ Carter. . Nie zwracaj uwagi na to. . . .oznajmi³ Mel i znowu siê za mia³.Szuka z³ota w rynsztokach? Rozwija paranojê na punkcie Jezusa? .zawtórowa³ mu Carter. rêce zderzy³y siê k³ykciami.Nora Roberts? Sandra Brown? Stephenie Meyer? Ale makulatura! Nie wiesz. . .shirt siê jej podwin¹³. Reszta jej zawtórowa³a.zar¿a³a Georgia. Nadepnê³a na jak¹ lokomotywê i wyl¹dowa³a na ty³ku. .zar¿a³ Frankie. Zrobi³ to od niechcenia.Czekasz na któr¹ ze swoich dziewczyn? Znowu wszyscy gruchnêli miechem. . jasne strugi wiat³a przyszpili³y Sammy do ciemno ci.Sammy ju¿ nie by³a z³a.Wypi¹³ siê.W sam raz dla wini! .powiedzia³a Sammy.Po wieci³ po salonie. .A co. .Nie! Sammy chcia³a zamkn¹æ drzwi.Ale chlew! . kwik Searlesa. kwik! . Obudz¹ dzieciaka jak nic. teraz siê ba³a. T . ci¹gle siedzi w radiostacji? ..W³a nie . kwik. .Dziêkujê uprzejmie. Unie li w górê prawe piê ci.Tu wszystko przesi¹k³o marycha. . ‾ó³wik. ‾ó³wik. Wybija³o siê idiotyczne kwik. kiedy siê napali³a zio³a zapapranego PCR . pakuj¹c siê w drzwi. Georgia zdjê³a z górnej pó³ki biblioteczki kilka ksi¹¿ek w kieszonkowym wydaniu. kwik.B¹d mi³¹ gospodyni¹ i zapro nas do rodka .. po raz drugi tego dnia. ale Thibodeau pchn¹³ je mocno i znów otworzy³. ¿e jeste my glinami.Phil wyjecha³! Czwórka jej go ci popatrzy³a po sobie i ryknê³a miechem. co szepcze na uszko .Chcê siê nawaliæ jak jab³uszko pod gruszk¹. . lecz Sammy polecia³a do ty³u. Zapali³y siê pozosta³e trzy latarki.

Eee. Kwik.Stój spokojnie.Wybacz. muszê skonfiskowaæ zio³o . Bo Frankie uderzy³ j¹ latark¹. Sta³ za Sammy. kwik. na co siê zanosi. nie ma. je li wam sprzedam towar? . A ja przecie¿ nie zrobi³em nic strasznego.Galopem! . Eeewaaakuacja.Nie ruszaj siê. . Masz szczê cie. kwik.stwierdzi³ Mel rzeczowym tonem.ucieszy³ siê Frankie. a¿ do pasa.Szarpn¹³ koszulkê w górê. Frankie znowu cisn¹³ pier Sammy.Jasne! . Nie wiedzieæ czemu zebra³o jej siê na p³acz.Wyci¹gnê³a przed siebie rêkê z ksi¹¿kami i otworzy³a d³oñ.dorzuci³ Carter.szepn¹³ jej Mel do ucha. Posz³a do kuchni.S³uchaj.oznajmi³ Carter. .shirt.Zostaw mnie! Przestañ! Mel siê za mia³. . Spróbowa³a siê wyrwaæ. . . Zamknê³a oczy. . Wiêc ³askawie rusz tê t³ust¹ dupê. a kto inny wy³uska³ jej torebkê z rêki. . bo ci przy³o¿ê jeszcze raz.Zaczekajcie tutaj.Pójdziecie sobie. Mia³a jeszcze trzy.Powtórzy³ schrypniêtym g³osem. Dziecko nadal spa³o. . Oddech mia³ przy pieszony. dupa blada. . Promieñ latarki przeskoczy³ na sufit. tylko tyle. Stój spokojnie. Promieñ wiat³a uk³u³ j¹ w oczy. Spad³y na pod³ogê.Aua! Zwariowa³e ?! Boli! . . .Gówno. gdy kto j¹ chwyci³ wpó³. . . teraz tchn¹c¹ ciep³em.Ona te¿ . mimo to rozpozna³a twarz za latark¹: Frankie DeLesseps. Wiedzia³a. . .uzna³a Georgia. Wyjê³a pó³litrowy foliowy worek. . .Ciekawe. ci¹gle trzymaj¹c j¹ za T . Wszystko bêdzie do wyrzucenia.Chcê jeszcze raz zobaczyæ te ró¿owe majtki . W g³owie Sammy wybuch³a kula bólu.Jutro zaczynamy s³u¿bê z samego rana.Znowu z³apa³ j¹ za pier . I uderzy³a mnie w r¹czkê. . szmato. a nie boli.Przyszczypa³ brodawkê. otworzy³a zamra¿arkê. czy masz napis NIEDZIELA na ty³ku.Napyskowa³a mi dzisiaj. . zaraz potem wróci³ na dó³. W³a nie mia³a siê obróciæ. .Ta trawka cuchnie zdzir¹ . . Prawdziwy cud. ¿e ciê nie zatrzymam za sprzeda¿ narkotyków.

zmieniaj¹c j¹ w maskê goblina. Mia³a za sob¹ ciê¿ki dzieñ. Otwieraj ryj tylko wtedy. Sammy pomy la³a. kwik. Frankie machn¹³ latark¹ w stronê salonu. Nie mo¿na powiedzieæ. . a przed sob¹ s³u¿bê od rana (ewakuacja). nie. Ry¿y te¿ mia³ za sob¹ bardzo trudny dzieñ. gówniarzu. Linda Everett szybko zasnê³a. kwik. . byle nie by³o gorzej.Sammy. Kiedy j¹ posuwa³. Little Walter obudzi³ siê i zacz¹³ p³akaæ. kwik. oczywi cie. . ¿e chrapa³a. Byle nie posunêli siê dalej. Kwik. .Zer¿nij dziwkê! Zrobili to wszyscy trzej m³odzi mê¿czy ni po kolei. . .Musisz siê nauczyæ trzymaæ gêbê na k³ódkê. ale z jej po³owy ³ó¿ka dobiega³y miêkkie chrapliwe odg³osy. . chocia¿ akurat nie . Ze spuszczon¹ g³ow¹.Zer¿nij j¹! . bo ci przeczytam twoje prawa! . odk¹d Phi l j¹ zostawi³. . Pierwszy podszed³ Frankie.A mo¿e by jej najpierw przeczyta³ prawa? . .I tego siê trzymaj. lecz nie móg³ zasn¹æ. Po drodze z³apa³ j¹ Carter. Za wieci³ sobie w twarz.Oby tylko dziecko siê nie obudzi³o. Poza nami. Frankie pchn¹³ j¹ na kanapê. bêdziesz siê komu skar¿y³a? . wiêc nawet obawy o stan Janelle nie przeszkodzi³y jej zasn¹æ. bierz siê do roboty . I od razu siê za mia³. co traci. Bo widzisz. I wepchn¹³ siê w ni¹. .Nie. I nogi szeroko.Na kanapê. Nastêpny by³ Carter. nikt ci nie uwierzy.krzyknê³a Georgia podniecona. kwik! 11 Dochodzi³a pó³noc.Morda w kube³. kieruj¹c wiat³o na Sammy. Maska goblina pokiwa³a siê zadowolona.rzuci³ Mel. Ruszy³a w stronê kanapy. szepcz¹c jej do ucha. A potem siê za mia³.wrzasn¹³ Mel Searles. Kwik. dostanie wira.powiedzia³a Georgia. kiedy jeste na kolanach. przygarbiona.No.Przypomnij jej. ¿e je li us³yszy to kwiczenie jeszcze raz. A wtedy bêdziemy musieli wróciæ i naprawdê zdrowo ciê wyruchaæ.

Wsta³ . A mo¿e i nie. zrzuci³a z sieb e przykrycie. Ry¿y widzia³ je na blacie. jeszcze s³yszê . s³ynnego specja³u Lindy. odwróci³ ³eb. Je¿eli przy artykule o krztu cu nie zmorzy go sen. zaledwie mroczny kszta³t miêdzy dzieciêcymi ³ó¿eczkami. My la³ o doktorze Haskellu. Ch³opak Dinsmore'ów dosta³ rykoszetem w oko i fragment pocisku uszkodzi³ mu mózg. Ry¿y przest¹pi³ nad psem. Zagubieni . Ci¹gle mia³ przed oczami postrzêpiony. Uwa¿a³. przynajmniej przez jak i czas. A teraz ju¿ nie ¿y³. co mówi³a.. usiad³ na brzegu ³ó¿ka córki. Gdyby w szpitalnej aptece zabrak³o etosuksymidu. ¿e nic jej nie grozi. wróciwszy do domu. próbuj¹c odepchn¹æ od siebie wspomnienia. da siê je powstrzymaæ. Mo¿e ten Szkot powiedzia³ Nie myl przypadku z przeznaczeniem ? Ry¿y kolejny raz przekrêci³ siê na drugi bok i tym razem jego wzrok pad³ na czarny nag³ówek specjalnego. I mamrotanie Rory'ego o Halloween. Przewraca³a siê z boku na bok. A najgorsze to próbowaæ spaæ na si³ê. Judy le¿a³a na boku. ¿eby nie obudziæ ¿ony. oczywi cie. Natomiast Jannie wygl¹da³a zupe³nie inaczej. I o Rorym Dinsmore. przerzucaj¹c przy tym ostatni numer Amerykañskiego Lekarza Rodzinnego . Jak to mówi³ ten Szkot w Zagubionych ? Nie myl przeznaczenia z przypadkiem ? Mo¿e tak. zakrwawiony oczodó³ ch³opaka. Czy to cokolwiek wyja nia³o? Nic a nic. Postanowi³ wobec tego zje æ kawa³ek przy kuchennym stole. D wiêk dobiega³ z pokoju dziewczynek. Golden retriever. To znaczy. to ju¿ nic nie pomo¿e. spojrza³ na niego i znów cicho zapiszcza³.. Je¿eli drgawki siê nie pogorsz¹. przechyli³ g³owê. Ry¿y po raz setny przekrêci³ siê na drugi bok. Nie da siê zasn¹æ. Córka mia³a atak epilepsji.i wyszed³ z sypialni cicho. z jedn¹ r¹czk¹ pod g³ówk¹.potê¿ny mê¿czyzna w komplecie medycznym s³u¿¹cym za pid¿amê . oddycha³a g³êboko i spokojnie. dostanie lek u Sandersa. Us³ysza³ Audrey. W kuchni zosta³a po³ówka ciasta pomarañczowego z ¿urawin¹. Na to nak³ada³ mu siê g³os córki: Wielka dynia! Wszystko przez wielk¹ dyniê! Trzeba j¹ z³apaæ! . kiedy to by³o. otworzy³ drzwi. W po³owie schodów przystan¹³. Bez przerwy s³ysza³ s³owa Rona Haskella: Jeszcze ¿yjê...troska o Jan odsuwa³a od niego sen. . jednostronicowego wydania Democrata : BARIERA ZOSTANIE ZBOMBARDOWANA! Beznadzieja. Popiskiwa³a cicho. Ry¿y wróci³ na górê. pod plakatem najnowszego boys bandu.

charakterystycznego mlaskania. Do witu by³o jeszcze daleko. powtarzaj¹c sobie. Co nasuwa³o interesuj¹ce pytanie: czy¿by psy wyczuwa³y równie¿ z³e sny? Pochyli³ siê. a o tej godzin ie z³e my li ³atwo nabieraj¹ realnych kszta³tów. Wyprostowa³ pomiêt¹ koszulê nocn¹ córeczki. Przewróci³a siê na drugi bok. poca³owa³ Jan w policzek. wszystko jest w porz¹dku . Ry¿y stara³ siê co zrozumieæ z tego mamrotania. . Audrey.Tatusiu. . Zmieniaj¹ siê w zombi. ¿e naprawdê nie ma siê czego baæ. suniu . kochanie. jak wiat wiatem ludzie gadaj¹ przez sen. Prawie na pewno. Z³oty retriever. przykry³ dziecko i odgarn¹³ ma³ej w³osy z czo³a. s³uchaj¹c oddechu córki. By³ przekonany. zamknê³a oczy. Do baseballu. Teoretycznie móg³ to byæ objaw petit mal. Ga³ki oczne. Jeszcze siê u³o¿y³a pod ko³dr¹ i zaraz znieruchomia³a. Nie by³ to dobry sen. Tak naprawdê mia³ ochotê przytuliæ siê do pi¹cej ¿ony. . Audrey znowu pisnê³a. Otworzy³a oczy. Niestety.szepn¹³. porusza³y siê gwa³townie.Wiem.pij. .Uwa¿aj na ni¹. zakryte powiekami. która le¿a³a na pod³odze. pomy la³ Ry¿y. Skojarzenie narzuca siê samo. Postanowi³ jednak nie je æ ciasta pomarañczowego..pij. . Szczególnie z³ote. Z³a pi³ka baseballowa. lecz przy tym nie by³o dr¿enia miê ni. Audi na chwilê otworzy³a lepia. Pi³ki do baseballu s¹ dobre. czy go rzeczywi cie widzi.To z³a pi³ka. wyginania palców. chocia¿ w³a ciwie w to nie wierzy³. s³oneczko.. opar³a pysk na ³apach i te¿ najwyra niej zamierza³a spaæ. I z³ota pi³ka baseballowa. spojrza³a mu prosto w oczy. Ry¿y siedzia³ jeszcze jaki czas. . . lecz nie mia³ pewno ci. Jeszcze tylko. . zanim wyszed³ z sypialni dziewczynek. Tej nocy mimo wie¿o odkrytej przez dziewczynki kobiecej odrêbno ci Ry¿y zostawi³ drzwi ich pokoju szeroko otwarte. wiem. Wiêc raczej faza REM normalnego snu ni¿ atak. . poklepa Audrey po ³bie obro niêtym jedwabist¹ sier ci¹. maleñka.Aha. w rodku nocy trudno byæ optymist¹. tatusiu. on ma z³ot¹ pi³kê.w razie w¹tpliwo ci wystarczy spojrzeæ na psa spokojnie pi¹cego przy ³ó¿ku. pij. . tyle ¿e z podniesionym ³bem.Ma³ej co siê ni³o. ¿e wtedy Audi by szczeka³a.Dobrze. niewyra ne s³owa brzmia³y jak protest.Nieee. ale zaraz ucich³o.

. . ju¿ i tak fatalny.Zapali³ wiat³o w korytarzu. Gospodarza wcale nie natchnê³o to pobo¿no ci¹ bij¹c¹ od wielebnego. nie nastraja³o go optymistycznie. medytowa³em. Prosi³em o nie wczoraj w nocy. . ale . . o nie! Widzisz.. Niech go Bóg ma w swojej opiece na wieczno æ... a to.. co widzia³. tylko pogorszy³o mu humor. . Niedobrze.odezwa³ siê Coggins.Przez dzieciaka Dinsmore'a? Coggins g³o no cmokn¹³ z³o¿one d³onie. pomy la³ Du¿y Jim.Niech ciê Bóg b³ogos³awi ...odpar³ Du¿y Jim automatycznie. wielebny wygl¹da³ na cz³owieka.odpowiedzia³ Jim mia³o. bo mia³em objawienie.I nawzajem . Gdy Du¿y Jim poda³ mu rêkê.W³a nie przez niego... Rory'ego Dinsmore'a. Ucztuje. który w³a nie zacz¹³ siê zsuwaæ po równi pochy³ej. Jim. . .Opowiedz mi w domu . Szeroko otwarte oczy ods³ania³y zbyt du¿¹ czê æ bia³ek.Godzinê. wreszcie pu ci³.zgodzi³ siê Coggins. Bóg do mnie przemówi³ przez Pismo i przez ch³opca.stwierdzi³ Du¿y Jim i zaraz spyta³: . Coggins potrz¹sn¹³ jego rêk¹ po raz ostatni. ¿e trudno by³oby robiæ jedno i drugie równocze nie..Juniora? Nie. tak.Ch³opiec spo¿ywa wieczerzê u boku Jezusa .. b³ogos³awi¹c generator.I nie umar³ na darmo. Przygl¹da³ siê wielebnemu w wietle w³asnej latarki. wstaj¹c. przyszed³em do ciebie.O tak . Rennie wiele by da³ za informacjê. . bo by³em straszliwie zagubiony.Jak d³ugo czeka³e ? . Mo¿e nieca³¹. . a potargane w³osy stercza³y we wszystkie strony. . ale zachowa³ milczenie. Chocia¿ noc z chwili na chwilê stawa³a siê ch³odniejsza.Jestem tego pewien. Czyta³ Bibliê w wietle latarki. czyta³em. ..Jim. modli³em siê. I dzi po po³udniu siê pojawi³o.12 Lester Coggins siedzia³ na schodach domu Du¿ego Jima.Widzia³e mojego syna? .. Ogólnie bior¹c. czy kto widzia³ wielebnego na jego schodach. . Siedzia³em na stopniach. zamkn¹³ j¹ w ¿arliwym u cisku i energicznie potrz¹sn¹³. po czym wzniós³ je do nieba. odpoczywaj¹c w wieczystych objêciach. Tak. Du¿y Jim uzna³. w³a nie to chcia³bym ci opowiedzieæ. skórê Cogginsa powleka³a b³yszcz¹ca warstewka potu.

ko³ysz¹c siê na boki w rytm ciê¿kich kroków. .Najpierw mi o wszystkim opowiedz. To zdjêcie zosta³o zrobione w czasie jakiej akcji charytatywnej zwi¹zanej z dzieæmi. Ch³odny. Chcia³bym wiedzieæ. Na tabliczce z e szk³a akrylowego widnia³a dedykacja: Jimowi Renniemu z podziêkowaniem za pomoc w przeprowad zeniu Charytatywnego Turnieju Softballa w Zachodnim Maine. Albo kryszta³ow¹ kulê hipnotyzera. Coggins usiad³ po drugiej stronie biurka. 13 Poza przedstawiaj¹cym Kazanie na Górze obrazem. ale nie lodowaty. Zacz¹³ j¹ przerzucaæ z rêki do rêki. Oczy wielebnego skaka³y w lewo i w prawo. o co siê modlê. Fantastyczne wra¿enie. Mo¿e siê tym zajmie. pytanie mog³o go jeszcze bardziej wytr¹c z równowagi. A ni¿ej znajdowa³ siê podpis: Bill Spaceman Lee. siadaj¹c w fotelu z wysokim oparciem. Du¿y Jim zastanawia³ siê czasami. Muszê siê przespaæ. Teraz mi powiedz. na oko bardzo sympatycznym Murzynem. 2007 . . nieco przygarbiony. jakby to by³o mieæ tak¹ pi³kê ca³¹ z liteg z³ota. . Znajdowa³o siê tam nawet zdjêcie Du¿ego Jima z Tigerem Woodsem.zarz¹dzi³ i poprowadzi³. Tylko tre ciwie.Chod my do gabinetu . Pi³ka by³a mi³a w dotyku i przyjemnie ciê¿ka. W³a nie tam chcia³ go widzieæ Du¿y Jim. Szed³ ze spuszczon¹ g³ow¹. jutro czeka mnie mnóstwo pracy. Coggins i tak by³ ju¿ ca³y w nerwach. na cianach gabinetu Du¿ego Jima znajdowa³o siê mnóstwo tabliczek dokumentuj¹cych jego ró¿norakie zas³ugi w s³u¿bie spo³eczeñstwu. je li mogê prosiæ. Od ty³u przypomina³ nied wiedzia w ludzkim ubraniu. z³ote szwy dobrze pasowa³y do wnêtrza d³oni.No dobrze. wzi¹³ pi³kê z ko³yski. zanim . Starego. jak ju¿ minie ta ca³a afera z kloszem.nie zapyta³. Miêdzy nimi by³o oprawione zdjêcie Du¿ego Jima potrz¹saj¹cego d³oni¹ Sarah Palin. na innym widnia³ z Dale'em Earnhardtem. na krze le dla klienta. Przynajmniej na razie. . Na miejscu suplika nta. Du¿y Jim. zw³aszcza kiedy cz³owiek jest odrobinê podminowany. pod którym ukryty by³ sejf. o co chodzi. Na biurku jedynym przedmiotem przywo³uj¹cym wspomnienia by³a osadzona w specjalnej przezroczystej ko³ysce pi³ka baseballowa platerowana z³otem. Lesterze. ale wci¹¿ gro nego.Odmówisz ze mn¹ modlitwê? Na twarzy Du¿ego Jima rozla³ siê u miech. jakby obserwowa³ mecz tenisa.

. . Czasami podobnie zachowywa³ siê w ko ciele . . Lester zignorowa³ pytanie.Muszê powiedzieæ o tobie . w lewo.. .Tak samo siê zdarza³o. w prawo i w lewo. i o. S³ucha³ z rosn¹cym strachem. . Wymachiwa³ Bibli¹.. mam powiedzieæ wiernym o twoich zamierzeniach.i o sobie. . wpada³ w trans. teraz jest na pewno. W prawo.Mo¿na tamte zdarzenia zinterpretowaæ na ró¿ne sposoby.Nie! . ale silnych..Da ci znak? . stale z Bibli¹ w d³oni. Lester nie potrafi³ przekazaæ wiadomo ci tre ciwie. spocony jak cz³owiek chory na malariê. Zacz¹³ kr¹¿yæ po gabinecie.O moich tylko? . Pac. lecz Du¿y Jim prawie nie zauwa¿y³. nie patrzy³ na pi³kê. Phil Kucharz to szaleniec! Je li nie by³ szalony wiosn¹.. . W prawo w lewo. W prawo i w lewo..o tamtym. nie. . w którym by³a mowa o szaleñstwie.... Drug¹ rêk¹ szarpa³ w³osy. Pac.mówi¹c do wiernych.jêkn¹³ Lester. . a wówczas Pan naprowadzi³ go na fragment Pisma wiêtego. kiedy to wszystko siê zaczê³o. . w koñcu nieomal przera¿ony. ¿e ich wspólny interesik nie spodoba³ si Panu na tyle zdecydowanie.Pan powiedzia³.Du¿y Jim nadal przerzuca³ pi³kê z rêki do rêki. Opowie æ wielebnego by³a urywana i naszpikowana cytatami z Biblii.. jednak sedno widaæ by³o jak na d³oni: doszed³ do wniosku. Oczami ci¹gle pod¹¿a³ za z³ot¹ pi³k¹. i o braciach Bowie.. ¿e kiedy da mi znak. I dzi po po³udniu.Bóg powiedzia³. Pac. . . . .Du¿y Jim uniós³ krzaczaste brwi. ale tutaj zwyczajnie doprowadza³o do w ciek³o ci. na ³¹kach.. Pi³ka skaka³a z rêki do rêki w odrobinê szybszym rytmie.padnê na kolana.. Mówi³ dalej.. ¿e historia jest rozwlek³a.zni¿y³ g³os .Nie.Coggins zerwa³ siê na równe nogi.podj¹³ . i o Rogerze Killianie.spyta³ Jim. ale nie na mnie.Daj¿e spokój.. kiedy by³em nastolatkiem i dochodzi³em sam. ¿e Bóg zamkn¹³ miasto pod szklan¹ misk¹. ¿e da mi znak i. a woln¹ rêk¹ rwa³ w³osy z g³owy.Bóg powiedzia³. I w ko ciele takie zachowanie by³o ca³kiem na miejscu. . Lester modli³ siê. prosz¹c o radê i wsparcie. lepocie i tak dalej. Komu potrzebne takie szczegó³y. wspiera³ modlitwê ch³ost¹ (chocia¿ ch³osta mog³a tu byæ rozumian w przeno ni i tak¹ Du¿y Jim mia³ nadziejê).. w d³oniach pul chnych. Zada³ pytanie ca³kiem spokojnym tonem. ¿e ze le lepotê. spe³ni³ obietnicê! Sam widzia³e ! . Kr¹¿y³ szybciej.

podj¹³ Coggins . Teraz jednak. jak¹ zechce mi wymierzyæ. w której akurat nie mia³ z³otej pi³ki.Uderzy³ siê . Lester zacz¹³ siê ok³adaæ Bibli¹ po ramionach. Ksiêga Wyj cia. Zastanów siê.Aha. .ale. .Przyjmê z r¹k Boga karê. choæ bêdzie bola³o. Przez ogieñ. Uczynimy wyznanie i spalimy siedlisko szatana za ko cio³em.Zaraz.A ja uwa¿am. odpychaj¹c fotel Mia³ za sob¹ d³ugi i trudny dzieñ. . Trzeba usun¹æ ten wrzód. ¿e uratowali my od g³odu tysi¹ce dzieci w Afryce.I kto to mówi. Tym razem przy³o¿y³ sobie wiêt¹ Ksiêg¹ prosto w twarz. Du¿y Jim uniós³ rêkê. ¿e traktowanie Pisma wiêtego w ten sposób jest ca³kowicie w porz¹dku. Raz i drugi. Nawet p³acili my za ich leczenie! Postawili my ci nowy ko ció³ i najsilniejsz¹ chrze cijañsk¹ radiostacjê na pó³nocnym wschodzie! . wiersz pi¹ty: Jestem Bogiem zazdrosnym. co zepsuli my. w czasie kryzysu. Z najwiêksz¹ rado ci¹. Uczyniæ wyznanie i doprowadziæ do oczyszczenia. .Nic na to nie poradzê. . Jakby s¹dzi³. Tak mi oznajmi³ Pan. co mówisz. i bêdziesz móg³ sobie pój æ. rozdzia³ dwudziesty. A tu takie co .gada³ dalej wielebny . po prawej i po lewej. który karze wystêpek ojców na synach do trzeciego i czwartego pokolenia . Wtedy Bóg nas wypu ci. . Z nosa pociek³a mu stru¿ka krwi.dorzuci³ Coggins piskliwie. Naprawiæ to.ale ty i ja musimy siê wyspowiadaæ. drogi Lesterze.. zaraz. pomy la³ Du¿y Jim. Zaczyna³ siê z³o ciæ. ¿e zgra³ przerzucanie z³otej pi³ki z uderzeniami kaznodziei. za tê sprawê ma³y umar³. od ciebie oczywi cie tak¿e.stwierdzi³ Coggins z uporem.. W normalnej sytuacji miasto jest ode mnie zale¿ne. Musimy siê ukorzyæ.. . ci¹gle uderzaj¹c siê Bibli¹. prosto do wiêzienia stanowego Shawshank. Wsta³. Nie tak prêdko. by³ zmêczony.A co ze mn¹? A co na to Andy Sanders? I bracia Bowie? A Roger Killian?! On ma dzieci na utrzymaniu! Mo¿e my nie jeste my tak skorzy do przyjmowania kary! .A tak¿e nape³nili my w³asne kieszenie.Wszyscy jeste my zamieszani . W³a nie takie znaczenie mia³a lepota ch³opca. nie zapominaj! . .Los dzieci Killiana bêdzie smutny .Zgrzeszyli my .Napchali my sobie kieszenie brudnymi pieniêdzmi z narkotyków! . £up i pac £up i pac.. . ono nas bezwzglêdnie potrzebuje. Du¿y Jim zorientowa³ siê.

. I chyba próbowa³ co mówiæ. Biblia k³apa³a na Du¿ego Jima jak wielka paszczêka..Kiedy zobacz¹ diabelsk¹ wytwórniê.. . czy ty naprawdê nie dostrzegasz.Nie taka jest wola Pana. Jim. . nie bêdê móg³ kierowaæ lud mi. niestety nie móg³. któr¹ dzieci wstrzykuj¹ sobie w ¿y³y! . Du¿y Jim opu ci³ rêkê z pi³k¹. Wtedy krew zaczê³a skapywaæ na dywan. ¿e kiedy wreszcie wyznamy grzechy. Du¿y Jim chcia³ podnie æ pi³kê jeszcze raz. zamachn¹³ siê od do³u. lecz nadal wymachiwa³ Bibli¹. Ramiê mu pulsowa³o bólem. Krew zbryzga³a dziewicz¹ suszkê do atramentu.ponownie.Masz sumienie sobie ¿artowaæ? Du¿y Jim obszed³ biurko. jak do rozz³oszczonego dziecka. . Pr¹d mu przeszy³ rêkê a¿ do barku. Trafi³ Lestera w szczêkê. Sporo jej by³o.rykn¹³ i wyprowadzi³ cios pi³k¹. Nikt ci nie uwierzy. raczej pal¹. Je li zaczniesz k³apaæ dziobem. . ¿e te dalekie rzuty w gimnazjum kiedy mi wyjd¹ bokiem... Krew sp³ynê³a po policzku. pomy la³. w nie do koñca pewnym górnym wietle zal ni³a nastêpna fontanna krwi. . lewa strona swetra Lestera bardzo szybko przesi¹k³a. pluj¹c szkar³atnymi kroplami.krzykn¹³ Coggins. któr¹ pozwoli³em ci zbudowaæ za ko cio³em. wszyscy uwierz¹! I jeszcze jedno. Lester zachwia³ siê. . zaczê³a z niej skapywaæ. Renniego za wiele.Taka jest moja wola.A radiostacja Jezusa jest prowadzona przez wariata produkuj¹cego truci znê. W skroniach mu dudni³o. miasto mnie potrzebuje.O ile mi wiadomo. .Wszyscy uwierz¹! .. Lester akurat siê do niego odwraca³. ty mucho uprzykrzona! . spod czerwonego wzoru b³yszcza³o lewe oko. a ten skurczybyk nadal sta³ o w³asnych si³ach i wci¹¿ usi³ow co mówiæ. Wpad³ na biurko. przyja nie.Zawsze bêd¹ jej potrzebowali! .Du¿y Jim tym razem trafi³ duchownego w czo³o. Teraz ju¿ krew dos³ownie strumieniem la³a siê na dywan. ostatni raz przemówi³ ³agodnie. Dolna po³owa twarzy kaznodziei przesunê³a siê wzglêdem górnej. Bóg unicestwi barierê! Kryzys siê skoñczy! Mieszkañcy nie bêd¹ potrzebowali twojej pomocy! Tego by³o dla Jamesa P. Wiedzia³em. na twarz wyp³ynê³y ceglaste rumieñce.Lester. kiedy wrzód zostanie przeciêty. Kilka kropli siêgnê³o nawet mlecznego szk³a na . Mimo wszystko raz jeszcze spróbowa³. Prze³o¿y³ pi³kê do lewej d³oni. .. w sam rodek. z³ota pi³ka trafi³a go w lew¹ skroñ i rozciê³a skórê.. Kaznodzieja ruszy³ do przodu z wyci¹gniêtymi rêkami.

Pociera³ zwiotcza³e cia³o. co by³oby b³êdem.Tato? . Z pewno ci¹ jednak by³o co jeszcze. nieodgadnionym spojrzeniem.. . koszulê mia³ rozpiêt¹. jakby robi³ to wcze niej ze sto razy. choæ wiedzia³. Rennie z pocz¹tku by³ przekonany. Mo¿e by³a w nim mi³o æ? Du¿y Jim mia³ tak¹ nadziejê.krzykn¹³ Lester. Kiedy duchowny zacz¹³ upadaæ. ¿e syn poszed³ po Randolpha.. za³o¿ony specjalnie z okazji spotkania w ratuszu.hukn¹³ Du¿y Jim na syna. Du¿y Jim prawie le¿a³ w fotelu.suficie. Booo.Nie stój tak. pomó¿ mi! . Wyci¹gn¹³ Bibliê przed siebie.Trzymam pana. twarz skry³a siê za p³acht¹ krwi. Tak czy inaczej brakowa³o mu tchu i nie móg³ zawo³aæ ch³opaka..przyniós³ z przyczepy kempingowej p³achtê brezentu. Jednym strz¹ niêciem roz³o¿y³ j¹ na pod³odze. Ju¿ dobrze. Du¿y Jim przyczai³ siê pod blatem.. pomy la³ Du¿y Jim. . . Tymczasem Junior wróci³ szybko . . Sweter mia³ ca³kiem mokry..Lester ruszy³ w stronê. sk¹d us³ysza³ g³os. spodnie jak unurzane w ciemnopurpurowym b³ocie. Teraz ciê mam ? Czy to spojrzenie mówi³o: Teraz ciê mam ? . które swego czasu by³o tak silne i wytrzyma³e.wydusi³ z siebie ze wistem.W drzwiach stan¹³ Junior z szeroko otwartymi ustami i oczami jak spodki. Booo¿eee! . . by nagle siê zatrzymaæ. wymachuj¹c Bibli¹ w górê i w dó³. Po czym u³o¿y³ d³onie na jego szyi lepkiej od krwi i z ca³ej si³y zacisn¹³. . Wszystko przez te filmy pe³ne przemocy. Junior wyszed³. Ci¹gle usi³owa³ obej æ biurko.Sied i ³ap oddech. Lester niczym zombi szed³ ku Juniorowi. . Jego w³asny syn.. Junior po pieszy³ mu na spotkanie. Junior chwyci³ go i podtrzyma³. ci¹gn¹³ krawat. Gdzie tam w rodku serce wci¹¿ pêdzi³o i gubi³o rytm.. jednak na szczê cie nie wykazywa³o chêci. wielebny. 14 Piêæ d³ugich jak wieczno æ minut pó niej.Pomogê ci .. Booo. ¿e nie da rady. Masowa³ sobie pier .! . teraz na kolanach.Booo. Z niezrozumia³¹ wpraw¹.Booo. obrzuci³ go mrocznym.

Po prostu.Jeszcze nie wiem. Poæwiczyæ. . . . Czu³ siê lepiej. Ale umyj tê cholern¹ z³ot¹ pi³kê. ale jej nie wystarczy³o. Bogu dziêki! Kto by pomy la³.. zakas³a³. Serce bi³o nieco wolniej. Zielony brezent.Junior przetoczy³ Lestera na brezent. . Wróciæ do formy.Kogo? . ale mo¿e oczekiwanie. Bêdê musia³ wzi¹æ siê za siebie. mo¿e. ale czu³ siê trochê lepiej. ..Skoro nie zabierasz go do ko cio³a. . Dobry syn pomaga ojcu.Jeszcze jedno dr¿enie pod ¿ebrami. Jest tam taki jeden.. . Junior spróbowa³ naci¹gn¹æ p³achtê.wskaza³ Du¿y Jim. on chyba oszala³.Jasne.Biblia ..Przyda³aby siê ta ma izolacyjna. Bardzo zdecydowanie. nie by³o najsensowniejszym pomys³em. Nadal mia³ wiszcz¹cy oddech. . to gdzie zamierzasz. A co za tym idzie. je li masz zamiar j¹ zatrzymaæ.Znam lepsze miejsce .. .Skoro tak uwa¿asz...A je li chcesz zwaliæ to na kogo .W³ama³ siê! Synu. Du¿y Jim kupi³ go u Burpeego. jak Toby Manning powiedzia³: Zrobi³ pan wietny interes! . Na wyprzeda¿y. wetkn¹³ j¹ miêdzy uda Cogginsa i zacz¹³ zawijaæ trupa. . .. P³achta zaszele ci³a g³o no. .Ten jeden to by³ Kucharz.Jak? . Chwyci³ Bibliê. Na dywanie le¿a³o teraz wielkie zielone burrito.Dobry z ciebie ch³opak. . ¿e Kucharz we mie na siebie odpowiedzialno æ za co takiego. Kiedy go znajd¹. Du¿y Jim wsta³.mrukn¹³ Junior..To by³a walka na mieræ i ¿ycie. Wszystko wskazywa³o na to.Junior nie wydawa³ siê zainteresowany wyja nieniami. ¿e po piêædziesi¹tce cz³owiek siê tak szybko sypie.Pieprzonego Dale'a Barbarê. I pozb¹d siê suszki.. Bushey du¿o wiedzia³. Serce odzyska³o w³a ciwy rytm. mam te¿ lepszego kandydata. .No tak. Ch³opak przyjrza³ siê cia³u. .. potem narzuci³ na nie jeden koniec p³achty. s³usznie . . Bóg daje nam tylko jedno cia³o. mog¹ go nie zdo³aæ uj¹æ ¿ywego.powiedzia³ Junior. . .. Jim ciê¿ko wci¹gn¹³ powietrze.Bêdziesz musia³ zabraæ go do ko cio³a. uderzy³ siê w pier .. Bêdziesz musia³. Junior. Pamiêta³. ¿e interesuje go jedynie solidne zapakowanie cia³a.. Oczywi cie nie zgodzi siê na aresztowanie. Z jednego koñca wystawa³y stopy. potoczy³ je dalej.

le¿a³a w przejrzystej ko³ysce. . .rzek³ Junior. a¿ wymy limy. Junior podniós³ na ojca spojrzenie pe³ne pogardy. z³ota pi³ka. D wign¹³ gigantyczne burrito i wyniós³ na korytarz. Z namys³em przyjrza³ siê z³otej pi³ce.. l ni¹ca jak dawniej. ¿e to nie wyk³adzina od ciany do ciany. pomy la³. co bêdzie jutro. .W bezpieczne miejsce. ¿e syn ma teraz nad nim ogromn¹ w³adzê. By³a to droga sercu pami¹tka. je li tylko bêdzie czysta? Godzinê pó niej. jak wsadziæ Barbarê za kratki. Powinienem siê jej pozbyæ. Takiego Du¿y Jim nie widzia³ go nigdy.Trzeba bêdzie zakopaæ dywan .Zanim postanowimy.Niewa¿ne . Wiedzia³. A zreszt¹ dlaczego nie mia³aby zostaæ. ... zaczekamy i przekonamy siê. . I wiêkszo æ brudu jednak na nim zosta³a. Kilka minut pó niej Rennie us³ysza³ silnik samochodu kempingowego. Wielebny poczeka. No. ale przecie¿ w³asny syn z pewno ci¹.odpar³ Junior. Przysz³o mu do g³owy. co dalej. gdy Junior wróci³ do domu. ¿e tego nie zrobi.Ca³e szczê cie.

. ¿e nie zdo³a pos³uchaæ w³asnej rady. .rzuci³.po raz pierwszy.Na tym kempingu o tej porze roku nie ma ¿ywego ducha . Carolyn mia³a dwadzie cia trzy. Wybi³a w³a nie ósma trzydzie ci w poniedzia³kowy ranek. Skoñczy³ sze ædziesi¹t lat. .Auto stoi na podje dzie! Zobacz¹ je! Na twarzy profesora wyra nie odbi³y siê s³owa O cholera! .Thurston! Trawa! Gdzie j¹ zostawi³e ? .Teraz g³os siê rozlega³ bardzo blisko. . ID W KIERUNKU MOJEGO G£OSU! UWAGA! UWAGA! . bo Thurston Marshall nie znosi³ telewizji.. Oboje uczyli w Emerson College w Bostonie. Teraz rozpuszczone.NADCI¥GA POCISK 1 UWAGA! TU POLICJA CHESTER'S MILL! ZARZ¥DZONO EWAKUACJÊ! JE LI MNIE S£YSZYSZ. .. By³o radio. miêdzy Little Bitch Road a rzek¹ Prestile..Nie przejmuj siê . Przy jechali na d³ugi weekend opadania li ci . EWAKUACJÊ! JE LI MNIE S£YSZYSZ. sp³ywa³y mu prawie do ramion. Gêste siwiej¹ce w³osy zwykle ci¹ga³ w koñski ogon. Carolyn .Zaraz nas min¹ i zawróc¹ na Little Bitch. ale nawet go nie w³¹czyli. Thurston by³ tam profesorem angielskie go (a poza tym wspó³redaktorem aktualnego numeru Ploughshares ). póki nie zbudzi³ ich dudni¹cy g³os. ¿e co jest nie w porz¹dku. dwudziestego trzeciego pa dziernika..podj¹³. s³uchaj¹c dziwacznego dudnienia i spogl¹daj¹c na siebie ze zdumieniem. ID W KIERUNKU MOJEGO G£OSU! PRZEPROWADZAMY EWAKUACJÊ! Thurston Marshall i Carolyn Sturges usiedli w po cieli.asystentk¹ na tym samym wydziale. Uderzy³a go w ramiê . W domku nie by³o telewizora. choæ dr¿enie w jego g³osie wiadczy³o. Znajdowali siê w domku Thurstona nad jeziorem Chester Pond. By³ wysoki. G³os by³ coraz bli¿ej. Zostali kochankami pó³ roku wcze niej i romans kwit³ w najlepsze. lecz w praktyce od pi¹tkowego popo³udnia skupiali siê raczej na podziwianiu w³osów ³onowych partnera. ‾adne z nich ni e mia³o pojêcia o tym. UWAGA! TU POLICJA CHESTER'S MILL! ZARZ¥DZONO. szczup³y.

. na skutek pogwa³cenia co najmniej dziewiêciu ró¿nych praw gwarantowanych przez konstytucjê. do rodka wkroczy³o dwóch m³odych mê¿czyzn. W kominku nadal pulsowa³ ¿ar. . którym siê raczyli. rozleg³o siê pukanie do drzwi. Ma³omiasteczkowe winie o ciasnych wiñskich rozumkach. . by³o tres romantyczne. Elektryczno æ dostarcza³ stary generator. Wyskoczy³ z ³ó¿ka. pomy la³ Thurston. TU POLICJA! TO NIE S¥ WYG£UPY! ZARZ¥DZONO EWAKUACJÊ! JE‾ELI JESTE CIE W RODKU.. ‾EBY MY NIE MUSIELI WAS WYCI¥GAÆ! winie. nim zaczêli nocny ruchaton. W DOMKU! WYCHODZIÆ! RAZ .. w³a ciwie nie pukanie. Cha³upinê zbudowa³ jego dziadek tu¿ po drugiej wojnie wiatowej. walenie. do po³owy opró¿nionej.na moment zapad³a cisza.. Narkotyk zosta³ w drugim pokoju. gliniarzy mówi¹cych przez megafony. w s¹siedztwie resztek sera brie.. wstrêt jego trójki dzieci (z dwóch ¿on. WY TAM. jak¹ by³o widaæ od drzwi. ZARZ¥DZONO EWA. niech siê ubiorê. Obaj mieli na sobie d¿insy i niebieskie koszule. zanim siê po³o¿yli. Nie. a potem: .du¿ej sypialni z widokiem na jezioro oraz salonu po³¹czonego z kuchni¹. chaotycznie mu podsuwa³: pozbawienie w³asno ci. .. pozbawienie w³asno ci. owiniêta prze cierad³em. Sk³ada³a siê zaledwie z dwóch pokojów . obu aktualnie by³ych) oraz.Gdzie zostawi³e trawkê? . ale jeden dominowa³ nad reszt¹. WY£A CIE. Pierwsza rzecz.DWA! Koszmar. Orwellowska Policja My li. pozbawienie w³asno ci. Z rozwianym w³osem i go³ymi po ladkami pobieg³ do drugiego pokoju. Jego umys³. . Narkotyk le¿a³ na wierzchu.Thurston s³ysza³ inne wzmocnione g³osy. który Thurston wy³¹czy³. a nastêpnie.Chwileczkê! .krzykn¹³.Po raz drugi uderzy³a go w ramiê. bo jego nierówny warkot by³ nieszczególnie romantyczny. W foliowej torebce.HALO. ale prawie jej nie zauwa¿y³. Tu¿ obok tacy. W momencie gdy Thurston podbieg³ do sto³u. Niestety.Jedn¹ sekundê. oczywi cie. Jeden trzyma³ w rêku megafon.. A mo¿e jednak w³o¿y³em trawkê do aktówki. Carolyn sta³a w drzwiach sypialni. nie. Choæ rozpalanie ognia nie stanowi³o konieczno ci. na której od zesz³ego wieczoru zosta³y krakersy i ser. ludzi mówi¹cych przez megafony. ci¹gle jeszcze niezbyt sprawnie dzia³aj¹cy po rozkoszach minionego wieczoru. Drzwi stanê³y otworem.

. niestety koszule mia³y pagony i przypiête odznaki. naprawdê wietnie. z³apa³ j¹ za rêkê i wykrêci³ na plecy.Nie nazywaj mnie w ten sposób.Zupe³nie jak w Kiedy Harry spotka³ zdzirê . .Zwróci³ siê do Thurstona.Ubierajcie siê oboje ..i id siê ubierz.Wynocha! .Niez³e bufory! . . który ten ruch ods³oni³. . .O rany! . Praca gliniarza mu pasowa³a.rzuci³ Frankie.Zabieraj ³apy! Wyl¹dujesz za kratkami! Mój ojciec jest prawnikiem! Chcia³a go uderzyæ w twarz. Min¹³ go³ego chudego mê¿czyznê stoj¹cego przy zlewie (czy te¿ mo¿e raczej: dygocz¹cego przy zlewie) i chwyci³ Carolyn za ramiona.. .. Junior uniós³ rêkê. Przeprowadzamy ewakuacjê tej strony miasta. schowa³ j¹ za plecami i ukradkiem wrzuci³ do zlewu. . Nie potrzeba nam tu ¿adnych odznak. Na obu malowa³ siê strach. Niezbyt mocno.Dajesz sobie z nimi radê.wrzasnê³a Carolyn ponownie.. Junior przygl¹da³ siê osprzêtowi..odezwa³ siê Frankie DeLesseps.Popatrz no. Thurston zd¹¿y³ chwyciæ torebkê z zio³em. próbujê wam ratowaæ ty³ki. . . Wygl¹da³ na zmêczonego i mia³ do tego pe³ne prawo.Zamknij bu kê. Ani ladu bólu g³owy. ty seksistowska wi.Ta cycata i pomarszczony ch³opta nie maj¹ w ogóle pojêcia.. pomy la³ Thurston niesk³adnie. Potrz¹sn¹³ ni¹ solidnie.To jest nasz dom! Won. . Teraz przesta³. natomiast czu³ siê doskonale. Przyjrza³ siê jednej twarzy. .D¿insy by³y balsamem na duszê. tyle ¿e Frankie. bo spa³ tylko dwie godziny. .krzyknê³a Carolyn.. Ty i twój kocha .odezwa³ siê Junior . Junior .Proszê w³o¿yæ ubranie. który rano zwykle miewa³ kiepski humor. .Junior. maleñka. I ten sam wyraz kompletnego os³upienia. staruszku? . . . . Musicie siê st¹d wynie æ. co siê dzieje.Chyba w ¿yciu nie widzia³em d³u¿szej i chudszej fujary . Si³y Powietrzne Stanów .odezwa³ siê Frankie .Wynocha! . kochanie . . potem drugiej. kwitn¹co.Nie pyskuj. .Co? . do kurwy nêdzy! Do tej pory Frankie siê u miecha³.stwierdzi³. Prze cierad³o zsunê³o siê na pod³ogê.Zamilk³. ale dziewczyna zawy³a.Czy cie kompletnie zg³upieli? Przecie¿ wiadomo.

Thurston próbowa³ wstaæ. ¿e ju¿ lepiej poj¹³ istotê zawodu gliniarza. ¿eby dotar³o?! Kobieta sta³a bez s³owa. który nadal czuæ by³o brie.. konkretnie heloderma arizoñska. ¿adnych prawników. Nie jeste my ju¿ Stanami Zjednoczonymi Korei Pó³nocnej. najwyra niej nie ³apiecie. . cholera. je li akurat bêdziecie je mieli na sobie. ¿e ju¿ nie jeste cie w Stanach Zjednoczonych Ameryki.Naprawdê wiem . ty ciemniaku? .Ale wy. czy jak to tam siê.powtórzy³. bo atut mia³ rzeczywi cie wyj¹tkowo d³ug choæ cienki. bo to bêdzie naprawdê du¿y pocisk.Je¿eli siê odbije. Próbujemy wam uratowaæ ¿ycie.zgodzi³ siê Junior z anielsk¹ cierpliwo ci¹ cz³owieka. ale nie da³ . .. W jego g³owie zamieszka³a jadowita jaszczurka. Za g³upi jeste cie.Spojrza³ na zegarek.Za nieca³ piêæ godzin. . gapi¹c siê na Juniora. w ka¿dym razie bardzo siê o to stara³. to zostaniecie zwêgleni. Nie. Zdawa³o mu siê.Zjednoczonych wystrzel¹ w tê czê æ miasta pocisk Cruise. . ¿adnych procesów. tyle ¿e ludzie czasami okazywali siê tak potwornie têpi. a wy znajdujecie siê nieco ponad kilometr od celu. ¿e chêtnie by jeszcze kogo udusi³. . . Ale nie. Musia³ odegraæ swoj¹ rolê w przeprowadzaniu ewakuacji. nazywa³o. Ci¹gle jeszcze by³ napalony po uszy. Carolyn trzyma³a siê za spuchniêty nadgarstek. tylko w Królestwie Chester 's Mill. wielkomiastowe dupki. Powa¿nie. ¿eby rozpocz¹æ dzieñ we w³a ciwy sposób.Wiem . ‾adnyc telefonów. prawie zdo³a³ utrzymaæ siê na nogach. a nie by³o to ³atwe. który w³a nie oswaja siê z my l¹. . Jedn¹ rêk¹ zakrywa³ walory rodowe. traficie do lochu. Z³o¿y³ przysiêgê s³u¿bow¹. Junior westchn¹³ ciê¿ko i ruszy³ do przodu.Czasy Busha i Cheneya minê³y.I nie bêdziesz mnie wyzywa³. Zrobi³ do przodu jeden d³ugi krok.powiedzia³ Frankie. .Na mózg ci pad³o?! . jednocze nie wyprowadzi³ cios i wyr¿n¹³ redaktora Ploughshares w brzuch. Mo¿e narobicie w majtki. . . ..krzyknê³a Carolyn. która chêtnie by asystowa³a przy jakim ma³ym duszonku.Traficie do wiêzienia .Od czego siê odbije. ale jednak upad³ na kolana i zwymiotowa³ pewnie ze sto mililitrów rzadkiego bia³ego kleiku. By³o to wspania³e zajêcie. ot po to. ale nie stanie wam siê nic z³ego. us³yszycie wielkie bum i po krzyku.Od klosza ..rzuci³ zaczepnie Thurston. Je¿eli natomia st przejdzie. Profesor z³o¿y³ siê we dwoje. zatoczy³.grozi³a Juniorowi dr¿¹cym g³osem. . I je li nie bêdziecie siê zachowywali jak nale¿y.

Macie prawo siê zamkn¹æ i wynosiæ st¹d w podskokach. ¿e od tego wiñstwa cz³owiek g³upieje? Rozp³aka³a siê na dobre. Junior w koñcu siê opanowa³. wietne usta. . Wyszli.zawy³ Frankie. . w koñcu byli przedstawicielami prawa. Patrzyli na rechocz¹cych intruzów. puszczaj¹c przy tym g³o nego b¹ka. zobacz .Podzielam twój gust. . Frankie pomóg³ mu w tym trudnym zadaniu. potem pomog³a Thurstonowi. . W samochodzie Carolyn zadzwoni³a z komórki do ojca. Przybili pi¹tkê wysoko. Albo was wypieprzê. ale im siê nie uda³o. wozu ma nie byæ. ¿e stracili my przez was tyle czasu. Odpowiedzia³a jej cisza. ¿e zessa³aby chrom z haka przyczepy. Thurston dotar³ do Carolyn. wymierzaj¹c celnego kopa w ty³ek. . A w tle. Junior przygl¹da³ siê m³odej kobiecie.chlipnê³a. Junior i Frankie spojrzeli po sobie. dziadku . .Ty.rady.oznajmi³ Frankie.Nie wiesz.szlochnê³a Carolyn. to mu pomó¿. . Thurston krzykn¹³ g³o no. . w równym stopniu z bólu.pocieszy³ j¹ Frankie. . wiêc za dwa dni przeja ni wam siê w g³owach.Nie przeczyta³e nam naszych praw .Normalnie prawie nie ma nasion. ¿e nie móg³ siê schyliæ. Carolyn najpierw ubra³a siê sama. Zrozumiano? Frankie przygl¹da³ siê skonfiskowanemu narkotykowi.Nic nie rozumiem! . ¿eby w³o¿yæ buty. Jak Angeliny Jolie. Junior. ukrywaj¹c swoj¹ nago æ we wzajemnych objêciach. W koñcu siê roze mia³.Jak wrócimy.Konfiskujê towar. Starali siê zachowaæ powagê.Charlie Tr¹bka zawita³ do miasta! . . Oboje p³akali.odezwa³ siê w pewnym momencie. wiêc brn¹³ w jej stronê na czworakach. je li chodzi o panienki. Obaj równocze nie ryknêli miechem. . . . Towar super prima. ale naprawdê mamy kupê roboty. . bo tak go bola³ brzuch. zaskoczenia i oburzenia. Junior by³ zdumiony.Za to. jak g³osy z koszmarnego snu. Gotów by³ siê za³o¿yæ. macie siedzieæ w swoim volvo i mkn¹æ z powrotem do miasta. Wyj¹³ ze zlewu torebkê z narkotykiem.Jak nie da rady ubraæ siê sam. rozlega³o siê nawo³ywanie z megafonów.stwierdzi³ Frankie. jasne? W zaistnia³ej sytuacji nie macie innych praw. . Zanim wrócimy.Trudno siê dziwiæ . Musimy sprawdziæ jeszcze cztery domki. Thurston i Carolyn stali w drzwiach sypialni. D wign¹³ siê na nogi.Nie przejmuj siê .

Poza tym niespecjalnie mu siê pieszy³o z powrotem.Pos³uchamy.Oni s iê zaraz pozbieraj¹.Kciukiem wskaza³ domek za plecami. ¿eby siê jak najszybciej wydostaæ z tego dziwacznego miasta. Jak my lisz? Pieprzyæ to i wracamy do miasta. piewaj¹cego natchnione How Great Thou Art ..Wyno cie siê. Na ca³ej skali znale li jedynie Elvisa Presleya z Jordanaires. . Carolyn wy³¹czy³a radio. co zrobi z cia³em wielebnego. Jej wiat wywróci³ siê do góry nogami. . spieprzaj st¹d. Carolyn oniemia³a ze zdumienia. Postawna policjantka o rudych w³osach wskaza³a im nieutwardzone pobocze i kaza³a nim przejechaæ obok s³u¿bowego wozu. po czym pokrêci³ g³ow¹. . Junior i Frankie po wyj ciu z domku Marshalla siedzieli jaki czas w samochodzie. przygl¹daj¹c siê planowi. W pierwszej chwili chcia go prosiæ o pomoc. prawie jakby jej nie by³o. do ojca. s³onko. Za chwilê us³ysz¹ w tle g³os Roda Serlinga.Tam ju¿ na pewno nikogo nie ma . W rodku siedzia³ policjant.odpar³a Georgia Roux. ale nie powiedzia³a. Wsiad³a do swojego volvo (na zderzaku ci¹gle jeszcze tkwi³a nalepka.. . Niech najpierw wymy li. Trzyma³a siê za spuchniêty nadgarstek. . przegl¹da³ jak¹ listê na podk³adce. . który bêdzie go wypytywa³. jak ubraæ w to . . .stwierdzi³ Frankie.O tej porze roku. drugi Frankie! Obaj. Jeden mia³ na imiê Junior. Marzy³a tylko o tym. Coggins dotrzymywa³ towarzystwa dziewczêtom w spi¿arni McCainów. Carolyn zamiast tego zatrzyma³a samochód i wysiad³a. tyle ¿e ojciec na razie nie musia³ o tym wiedzieæ.powiedzia³a.W³¹cz radio . ale czytelna: OBAMA! TAK. ale szybko siê rozmy li³a. sp³owia³a..Zostali my napadniêci! Przez dwóch ch³opaków podaj¹cych siê za policjantów. NADAL MO‾EMY!) i ominê³a wóz policyjny. Najwyra niej trafi³a do jednego z odcinków Strefy mroku . nie istnia³o inne wyja nieni które by mia³o choæby szczyptê sensu. bo sama was napadnê . Sk³adali przysiêgê.. a nawet je li nie. 2 Na mapie droga prowadz¹ca przez kemping nad jeziorem Chester wygl¹da³a na zawiniêt¹ w haczyk nitkê. kogo to obchodzi? Junior namy la³ siê przez chwilê. starszy mê¿czyzna. Thurston przekrêci³ ga³kê. co naprawdê siê dzieje.Na skrzy¿owaniu Little Bitch Road i szosy numer sto dziewiêtna cie blokowa³ przejazd radiowóz. Mia³a zamiar powiedzieæ: Prawdziwy koszmar . .Nie ¿artujê. Musia³o tak byæ.

Gdyby Frankie siê nie ba³. jak wrócimy. ¿eby wielkomiastowych dupków tu nie by³o. . . . nawet nie wysiadali z samochodu. . ni¿sze ga³êzie prawie zamiata³y dach. Randolph od razu wynajdzie nam jak¹ inn¹ robotê. .Jestem.Zajrzyjmy do pozosta³ych domków. Du¿o gorsze.Jeste pewien na sto procent? .Droga koñczy siê przy przystani. bo bêdê musia³ przedstawiæ cycatej mojego m ciciela.krzykn¹³ Junior. Du¿y Jim Rennie by³ mistrzem w manipulowaniu lud mi. Bo ja o nim wiem gorsze rzeczy. co siê dzia³o w Mill! Mimo wszystko musia³ byæ ostro¿ny. 3 Pierwsze trzy domki by³y ca³kiem puste. . Teraz ju¿ nawet nie ma znaczenia. A Junior wierzy³ w zdolno ci organizacyjne ojca. . Frankie uruchomi³ silnik i wycofa³ samochód z podjazdu. Nie zamierza³ pozwoliæ. . ch³opca i dziewczynkê.Gdzie? W Sweetbriar Rose? Prosisz siê o trutkê na szczury w jajecznicy? Z najlepszymi ¿yczeniami od Dale'a Barbary? . ¿e rzuci³em budê. Zreszt¹ rezygnacja ze szko³y wydawa³a siê tak ma³o wa¿na w porównaniu z tym.Stój! .Ostatni powinien byæ zaraz za zakrêtem . pomy la³.Junior? Ziemia do Juniora! .Dobra. Wszystkiego zosta³o z kilometr. . by³o duszno. nawet nie próbowa³y uciekaæ. By³y blade i przestraszone. Sta³y na drodze. Wyjechali zza ostrego zakrêtu prosto na dzieci. Z drogi kempingowej zosta³y tylko koleiny przedzielone po rodku trawiastym garbem.powiedzia³ Frankie.Chêtnie ci j¹ przytrzymam .Jego tam nie bêdzie. . dobra.Barbarê.. ¿eby ojciec mia³ na niego haka.. a jak wrócimy.Tylko lepiej. jestem . czy siê dowie. . .Wracamy do miasta? . Barwne li cie zwisa³y nieruchomo z ga³êzi. Bardziej jak w lipcu ni¿ w pa dzierniku.Chêtnie bym co przetr¹ci³.mrukn¹³ poirytowany. Z obu str on nachyla³y siê nad ni¹ drzewa.Ty skurwielu.powiedzia³ Junior.

. prawda.Mama nie wróci³a . Bo nikt z miejscowych nie marnowa³by benzyny.Nic.rzuci³ Junior.oznajmi³ Aidan ponuro. O rany.Mieli my patrzeæ na li cie.odpowiedzia³ ch³opiec.Wyrecytowa³a ci¹g cyfr z beznamiêtn¹ precyzj¹ sekretarki automatycznej. na Oak Way szesna cie. w Teksasie.Oni s¹ prawdziwi? .I je æ. . .I jak siê nazywa twoja mama? . . Pewnie.Alice . w Massachusetts.Jak masz na imiê? . Nasza mama nazywa siê Vera Appleton. Oboje byli brudni i bardzo bladz Ma³a trzyma³a ch³opca za rêkê. Ch³opiec wygl¹da³ na piêæ. Lubimy p³ywaæ kajakiem. jakby widzia³ co interesuj¹cego na reflektorze toyoty od strony kierowcy.¿e zostawi na le nej drodze uk³ad wydechowy toyoty. . to i ty prze¿yjesz . pomy la³ Junior. Junior wysiad³. a mój brat Aidan Patrick Appleton. Podnios³a wzrok na Juniora. . Gdzie jest twoja mama? . Junior przyklêkn¹³ przed dziewczynk¹. ale nasi rodzic e rozwiedli siê w zesz³ym roku i teraz tata mieszka w Piano.Skoro mój ojciec nie dosta³.Przyjechali my patrzeæ na li cie.powiedzia³a cicho. ¿eby przyje¿d¿aæ patrzeæ na li cie spadaj¹ce z drzew. natomiast ch³opiec nadal patrzy³ prosto przed siebie.Ja chcê do mamy .Co? . dotkn¹³ ramienia dziewczynki. Podszed³ Frankie.. Dziewczynka by³a wy¿sza i starsza. i prowadzi³ odrobinê szybciej.zapyta³ Junior. .Chyba dosta³em zawa³u. Mog³a mieæ jakie dziesiêæ lat. . . Frankie te¿ przyklêkn¹³. .Ja nazywam siê Alice Rachel Appleton. z pewno ci¹ by je trafi³. Nadal ogl¹da³ reflektor. Niewa¿ne. . . . Dzieci nadal sta³y w miejscu.odezwa³ siê . Numer telefonu. nastêpne wielkomiastowe dupki.Jestem g³odny . . I p³ywaæ kajakiem.odetchn¹³.Nie wiem. . . Nasz tata nazywa siê Edward Appleton. Na szczê cie zd¹¿y³ wbiæ hamulec w pod³ogê i samochód stan¹³ pó³ metra od dzieciaków.Wielkie okr¹g³e ³zy potoczy³y siê po jej policzkach. Aide? . przenios³a na niego wzrok.Powiedzia³ to g³osem w stylu: ¿artujê. Podskoczy³a lekko. Wyci¹gn¹³ rêkê. niewiele brakowa³o . My mieszkamy w Weston. .Jezu. ale nie do koñca .Co wy tu robicie? .pos³uchaj mnie uwa¿nie.

dok¹d teraz idziecie? .Alice .O¿ kurwa . wiêc mamusia po godzinie powinna by³a wróciæ. ¿eby Aide nie zbli¿a³ siê do jeziora.Ma³a. . prawda? .wyrwa³o siê Frankiemu. Jeszcze raz zapyta³ dziewczynkê o matkê. Junior nie chcia³ o tym my leæ. bo jedzie tylko do sklepu Yodera. nic nie mówi³em. Junior i Frankie popatrzyli na siebie. rzecz jasna. . . brandy i spaghetti w puszkach. ¿e w domku bêdzie mnóstwo jedzenia. bo jestem ju¿ du¿a. .W szufladzie na warzywa by³a cebula . nienachalny intelekt ca³emu potomstwu. Musia³ sobie przypomnieæ.Do miasta.Pojecha³a w sobotê rano? . w ka¿dym razie nie na s³u¿bie. wiedzia³aby. ¿e na nim nie mo¿na polegaæ.odezwa³ siê Junior .W sobotê.wyja ni³a Alice.spyta³ Frankie.spyta³. Mia³am pilnowaæ. . ¿e jest gliniarzem.Pojecha³a po woopsy. Dwie noce w ca³kowitych ciemno ciach. .Machnê³a r¹czk¹ mniej wiêcej na pó³noc. .Zjedli my z cukrem. Nic nie s³yszeli cie. Zapyzia³y sklepik Yodera tu¿ za granic¹ miasta w stronê Tarker's Mills specjalizowa³ siê w sprzeda¿y piwa. Normalnie dojazd tam trwa³ góra dwadzie cia minut.Mia³a kupiæ jeszcze inne rzeczy. . wiedzia dlaczego. bo nie ma pr¹du. Gdyby zna³a Rogera Killiana. tym razem odpowiedzia³ mu ch³opiec.‾eby by³o bli¿ej. ale teraz ju¿ siê nie da ogl¹daæ. ¿e mam siê zaj¹æ Aidanem. . Poszukaæ mamy i czego do jedzenia. bo pan Killian nie przyniós³ ich do domku.wyszepta³a dziewczynka. znale li cie co ? . Gliniarze nie p³acz¹. Najwyra niej matka tych dwojga spodziewa³a siê. ale w rodku zlodowacia³. Mama powiedzia³a. delikatnie mówi¹c. kawy. Junior u miechn¹³ siê. ¿e zaraz wróci. Dziesiêcioletnia dziewczynka i piêcioletni ch³opiec.rozp³aka³ siê Aidan.W sobotê rano. . Ma³a pokazywa³a nie w stronê . . Junior sam mia³ ³zy w oczach.Je æ! Brzuch mnie boli! .Ja chcê do mamy! . Trzeba min¹æ nastêpn¹ chatê. Tyle ¿e nie wróci³a i Junior. otworzy³ drzwiczki pasa¿era i zacz¹³ szperaæ w skrytce na rêkawiczki.Mieli cie cokolwiek do jedzenia? . . i obieca³a. . Junior zaczyna³ rozumieæ sytuacjê.Tak . .Woopsy to ciasteczka Whoopie Pies .Przepraszam. Facet by³ durniem pierwszej klasy i przekaza³ swój. a potem mo¿na i æ przez las.I te¿ siê rozp³aka³. chocia¿ powinien. Ogl¹dali my kreskówki. A przynajmniej trochê.odpowiedzia³a dziewczynka. Wróci³ do samochodu. .

Ju¿ nic z³ego wam siê nie stanie. Pognieciony i wyra nie nie pierwszej wie¿o ci.Jeste cie bezpieczni. W rêku trzyma³ batonik. Prze³ama³ batonik na pó³ i ka¿demu z dzieci poda³ kawa³ek.W mie cie dostaniecie co lepszego. A tak niewiele brakowa³o. Jezu. ze swoimi grubiañskimi dowcipami bywaj¹ mêcz¹cy. ¿eby go w ¿yciu spotka³o co milszego. Komendant Perkins.Nic wiêcej nie mamy . Odwróci³ siê do Frankiego. ale w kierunku TR .Chester's Mill. . straszny. jakby w ten sposób móg³ z niej zetrzeæ ten oleist zapach. strach dziecka. co tam znajdziemy. Frankie pokiwa³ g³ow¹ i wzi¹³ ch³opca na rêce. ma³omiasteczkowy glina ze starej szko³y. Patrz¹c na nie. Czu³ pot. Jedynym samochodem policyjnym na Little Bitch Road by³ wóz numer dwa. kopu³a. Ch³opiec wetkn¹³ do buzi wszystkie palce i wysysa³ z nich resztki czekolady .powiedzia³ Frankie. Damy dzieciakom zje æ. S³odycz zniknê³a w ci¹gu piêciu sekund. nigdy by nie wys³a³ dwóch kobiet w jednym patrolu. . rozrywaj¹c papier.Wszystko bêdzie dobrze . pomy la³ Junior. No i po drodze by³a. na miejs cu strzelca Linda Everett. Za kierownic¹ siedzia³a Jackie Wettington. oczywi cie. Junior podniós³ dziewczynkê. lecz nadal w papierku.Obiecujesz? . Jak pies zlizuj¹cy t³uszcz z kija. Dzieci po¿era³y go wzrokiem. zw³aszcza policjanci. .Obiecujê. . Ja i Ma³gosia.. Taki wyraz twarzy u Amerykanów by³ niewyobra¿alny. 4 Zachodnia czê æ Chester's Mill by³a najrzadziej zaludnionym fragmentem miasta. ale oczywi cie komendant Perkins ju¿ nie dowodzi³.. Junior nie potrafi³ sobie przypomnieæ. . a kobietom nowe rozstawienie nawet siê spodoba³o. Tam ca³ymi kilometrami ci¹gn¹³ siê gêsty las i trzêsawiska. Zmierzwi³ jej w³osy. a kwadrans po dziewi¹tej nie zosta³ tam prawie nikt.Zatrzymamy siê przy domku staruszka i panienki. Alice i Aidan prawie na pewno umarliby z g³odu i wycieñczenia. tylko bez happy endu. ¿eby my po prostu zawrócili.90. . Junior mia³ przed oczami g³oduj¹ce dzieci pokazywane w telewizji. Mê¿czy ni. Policzki mu siê przy tym nadyma³y i zapada³y rytmicznie. . Wróci³ Frankie. Objê³a go za szyjê.zapewni³ ma³¹.

Chrystusa Odkupiciela? . Wtedy zatrzeszcza³o radio. Linda mia³a nieodparte wra¿enie. Stacey.Ko ció³ nie jest w naszym sektorze .Tak. Roger Killian bêdzie mia³ mnóstwo pieczonych kurczaków.zameldowa³a. ci¹gle zwróconych do miasta plecami. Odbiór.upewni³a siê Linda.Baza. wzywam dwójkê.Im bli¿ej kopu³y. tu dwójka. .Sweetbriar Rose bêdzie zamkniêta.Odbiór. Niepokoi³o j¹ to miejsce. . Jackie zaparkowa³a na poboczu. Chyba ¿e w nocy jacy hindui ci wybudowali meczet. kiedy pos³a³a w ich stronê dzieñ dobry przez g³o nik na dachu.Wszyscy mi melduj¹ to samo .Dwójka. . . . Natomiast je li pocisk siê przebije. niestety. po czym odezwa³ siê Randolph. dwójka. . odbiór. Randolph by³ najwyra niej zmêczony i z³y.Tam mieli sprawdziæ nowi.Nie ma sprawy. ale mo¿e uda siê wyprosiæ kubek kawy. Nawet nie drgnêli. jest tam tylko jeden ko ció³. czy ko ció³ sprawdzony? Nigdy nie zawraca³ sobie g³owy ¿adnym odbiór . .Urz¹dzimy piknik. W³a nie tam znajdowa³ siê cel.stwierdzi³a Stacey Moggin.Wzywam dwójkê. .. . Odbiór. . wisz¹ce w powietrzu niczym jaki hologram rodem z filmu science fiction. Linda wziê³a do rêki mikrofon. . chocia¿ Ry¿y j¹ o tym zapewnia³. . . ¿e hindui ci nie modl¹ siê w meczetach. pocisk wystrzelony z odleg³o ci piêciuset kilometrów trafi w tak niewielki punkt. . Chwilê trwa³a cisza naszpikowana wy³adowaniami elektrycznymi. S³yszê ciê. . ale zdawa³a sobie sprawê. Trudno jej by³o uwierzyæ. Widzia³a stoj¹cych tam ¿o³nierzy.Wracamy? . ¿e nie jest to najlepszy czas na podobne sprostowania. niezbyt dobrze. tym gorzej. Pete chce z wami pogadaæ. Linda nie odpowiedzia³a. Mo¿emy.spyta³a Jackie.Lin? Wróci³a do rzeczywisto ci. teraz znajdowa³o siê tam wielkie czerwone X namalowane sprayem na kopule. . s³yszysz mnie? Odbiór. My la³a o miejscu. To znaczy komendant Randolph. W obu nie ma ¿ywego ducha. Jeste cie nad al na Little Bitch Road? Odbiór. gdzie klosz odcina³ Little Bitch Road. W³a nie sprawdzi³y my domy Killianów i Boucherów.O ile mi wiadomo.

Coggins gdzie znikn¹³. Jackie przytknê³a palec do skroni i poruszy³a kciukiem . . .I do radiostacji Wyje toto bez przer wy.O tych dzieciakach.Ostatni wyraz intonacj¹ umie ci³a w cudzys³owie. Odbiór. kto mu podsun¹³ ten pomys³.Ruszcie dupy? . ¿eby siê stamt¹d zabiera³. czy w Gas & Grocery. . .Szefie. Uwaga mia³a byæ mieszna.powiedzia³a. znajd cie ojczulka i powiedzcie mu. ¿eby sobie podrasowywaæ motory.I o nowych gliniarzach. . ¿e Randolph naj¹³ dzi rano jeszcze dwie osoby.My mamy ruszyæ dupy? . .mimiczny strza³ samobójczy. ¿e mog¹ byæ potrzebni. lecz jako wypad³a blado. .Ale koszmar. Potem Jackie odezwa³a siê tak cicho. bez zadawania pytañ. Jed cie do ko cio³a. jak siê maj¹ dzieci pod opiek¹ Marty w domu Edmundsów.Thibodeau i Searles. .Zrobi siê. kiedy co jeszcze przysz³o jej do g³owy. ¿e sytuacja nam siê nie wymknie spod kontroli.Nie mam czasu ws³uchiwaæ siê w ka¿de s³owo. Koniec. Przyszli prosto z ulicy z Carterem Thibod eau i Pete zwyczajnie ich zaci¹gn¹³.Jeszcze dwóch? Dlaczego? . Oczywi cie domy lamy siê. bo bardzo chcia³a sprawdziæ. szefie . . Linda wiedzia³a.Przynajmniej nie nosz¹ broni. . . a jego parafianie ³akn¹ pocieszenia. Henry Morrison powiedzia³ mi. .powtórzy³a Jackie. Linda odwiesi³a mikrofon i popatrzy³a na Jackie.To wy te¿ tam sprawd cie . Linda oczywi cie siê domy li³a. je li dobrze pamiêtam.Tak jest. . jest co nowego w telewizji? Prezydent co powiedzia³? Odbiór. gdzie korzystali z gara¿u. ‾eby siê upewniæ. . .Na plebaniê te¿ zajrzyjcie. . je li z pociskiem siê nie uda. . która marzy³a o powrocie do miasta.poleci³ Randolph.Chwila ciszy. ¿e ledwo j¹ by³o s³ychaæ. . w jakim towarzystwie obraca siê Carter. które temu facetowi spadnie z ust.Ju¿ mia³a na koñcu jêzyka bez odbioru . Odbiór.Zajrzymy.On jest dupek . Wiesz co. wiêc kto tam musi byæ. jak siê zbiera³am do roboty. Przez jaki czas siedzia³y bez s³owa w samochodzie z silnikiem pracuj¹cym na ja³owym biegu. . czy to w Karczmie Dippera.podsumowa³a Linda.Mówisz o Randolphie zamiast Perkinsa? . . pokiwa³a g³ow¹. I wy te ruszcie dupy.Pete powiedzia³ Henry'emu. Linda.

czy nie po lizgn¹³ siê pod prysznicem i nie le¿y ze z³amanym krêgos³upem. wisia³y na haczyku za kuchenn¹ okiennic¹. czy mam racjê.stwierdzi³a Jackie.odezwa³a siê Jackie.W takim razie mia³yby my go zobaczyæ nagiego? . Nie s³u¿bow¹. wetkn¹wszy g³owê do rodka. które w sezonie puchnie. .Ale lepiej wejd my do domu i sprawd my. Pasowa³y do tylnych drzwi. Raczej Hermanna Goeringa. .Chod . mam ogromn¹ nadziejê.zawo³a³a Linda. Oszczêdza benzynê. zawróci³a na trzy i ruszy³a w stronê Ko cio³a Odkupiciela.Jako nie widzê Randolpha w roli Hitlera.Mo¿e i tak . NIECH KTO PRZEJMIE KIEROWNICÊ! Na drugiej widnia³o: MÓJ DRUGI POJAZD MA 10 BIEGÓW. policja umie znajdowaæ sposoby wej cia. . Parter by³ czysty i zadbany. wiêc pewnie Coggins pojecha³ do miasta na dwóch kó³kach. Znalaz³a je Jackie. dostan¹ broñ wszyscy.Pewnie przesadzam. . prywatn¹. .Przypomnia³o mi siê. A nie widzê go w gara¿u. . ¿e to wszystko siê dzisiaj skoñczy i nie trafi mi siê okazja. Wrzuci³a bieg. Dom by³ zamkniêty. Jak my lê o Hitlerze. 5 Ko ció³ by³ otwarty i pusty. ¿e ich jest teraz wiêcej ni¿ nas? Linda rozwa¿y³a nowe wie ci w milczeniu. widzê Renniego. z tym ¿e chevrolet wielebnego Cogginsa sta³ w gara¿u. Dwadzie cia cztery godziny.Ja te¿ nie. ¿e wielebny ma rower. zobaczy³a na zderzaku dwie naklejki. . Na jednej przeczyta³a: JE LI DZI BIOR¥ ‾YWCEM DO NIEBA. ale na Boga. A jutro. generator wy³¹czono. Linda zajrza³a do rodka.Wielebny! . Wesz³y. Na plebanii tak¿e panowa³a cisza.Nikt nie obiecywa³. Czy ty wiesz. Podobno ju¿ maj¹ za sob¹ okres próbny. Policjantki sprawdzi³y miejsca. jednak Linda czu³a siê nieswojo. ale nosi. by sprawdziæ. I skoro ju¿ mowa o dzisiejszym poranku. ¿e praca w policji bêdzie ³atwa i przyjemna .Dwóch nosi. . .Tu policja.Normalnie Hitlerjugend .zgodzi³a siê Jackie. . Linda zwróci³a uwagê Jackie na tê drug¹. w których normalnie chowa siê zapasowe klucze. zamiast ich sparowaæ z prawdziwymi glinami. Zapewne . to Pete pozwo li³ im jechaæ samym. Jest pan w domu? Cisza. je¿eli dzisiaj siê to wszystko nie skoñczy. .. lecz w ma³ym miasteczku.

Na rezerwuarze le¿a³y dwa czasopisma. . Odsuniêta ko³dra ods³ania³a prze cierad³o ze ladami krwi. O Halloween i o wielkiej dyni. Jackie ruszy³a na górê. ¿e nie wychowywa³a siê w rodzinie wierz¹cej . zobacz.Zak³adam.powiedzia³a Jackie. ¿e widzia³a gorsze rzeczy. . Jedno religijne. Niestety. . Je li pan jest w domu.Wygl¹da na to. Na cianie wisia³ prosty drewniany krzy¿. .Dobrzy starzy bapty ci. . Czcili my wiêt¹ Trójcê: wiêtego Miko³aja. partnerka zawo³a³a j¹ na górê. Schody by³y najzwyklejsze w wiecie. ale zdarzy³o mi siê s³yszeæ o czym takim. dosta³aby ataku. na dodatek ten dom naprawdê przyprawia³ o gêsi¹ skórkê.Nie? . Tytu³ hymnu gospel. Dom wydawa³ siê odpychaj¹cy. A sup³y by³y umazane krwi¹. ¿e nikogo nie ma i mog¹ i æ do radiostacji. ¿e on siê ch³osta³. I pewnie nigdy do koñca nie wyjdzie z mody. Napis g³osi³: PAN WIDZI WSZYSTKO.Pope³niasz gruby b³¹d. patrz¹c w górê. jednak wcale nie mia³a ochoty siê na nich znale æ. Tak. . faktycznie! To kara za grzechy. Linda nawet nie drgnê³a. Popatrz na rezerwuar.A.stwierdzi³a Jackie ponuro. . . Króliczka Wielkanocnego i Wró¿kê Zêbuszkê.Tak. tak? . Linda sta³a u stóp schodów. a stawiam centa do dolara. Zasup³ana lina ju¿ jej ca³kowicie wystarczy³a. 6 Jackie sta³a po rodku sypialni Cogginsa.Wielebny! Tu policja.Podnios³a wzrok na kole¿ankê. Chod do ³azienki. proszê daæ nam znaæ. Mniej wiêcej. My lê.Ma to jaki sens. ..stwierdzi³a Linda. co ci poka¿ê. .No chod . Potem po³o¿yli go na. Na zadbanej drewnianej pod³odze miêdzy ³ó¿kiem a cian¹ le¿a³a lina powi¹zana w sup³y. dlatego sta³a i czeka³a. I to osoby duchownej. To te¿ by³o z³e. na drugiej tabliczka z napisem.Chod . A jak by³o u ciebie? . Przywodzi³ jej na my l Janelle wstrz¹san¹ drgawkami. Co tu by³o nie tak. . Nie ugryzie ciê.Mo¿e nawet do nieprzytomno ci. . Linda niechêtnie podesz³a bli¿ej. Linda wesz³a do ³azienki. ¿e kto go pobi³ . ¿e wesz³a bez zaproszenia do cudzego domu.dlatego.. I znowu by zaczê³a mówiæ niezrozumia³e rzeczy. a¿ Jackie odraportuje. Wkrad³a jej siê do g³owy my l: Gdyby Janelle znalaz³a siê teraz w tym domu.I jeszcze tu .

a w efekcie promieniowaæ cudem boskiej mi³o ci na zachodni Maine. ¿e zapewne w³a nie tam jest zamontowany generator i zmagazynowane wszystko to. . Tylko nie t³umaczy³o. Sweet Jesus w interpretacji pie niarza soul Perry'ego Como. daje sobie popaliæ. bo rzeczywi cie. dlaczego dom by³ straszny. ¿e matka pali³a jak kom in. A potem wracamy do miasta. i idzie do ³ó¿ka. zajrzymy do radiostacji. . .Poproszê czarn¹. Jako trudno by³o uwierzyæ. niski.Chod . . odmawia modlitwy i jedzie rowerem do miasta. 7 D³ugi. s³ucha³y radia w drodze . tak? Linda nie potrafi³a znale æ kontrargumentu.Przecie¿ kogo jednak s³ysza³y my..ucieszy³a siê Jackie. ¿e je li co ma siê nadawaæ do jedzenia. obecny w domu zawsze. na kawê. Ten budynek tak¿e budzi³ w niej przykre odczucia.powiedzia³a Linda. Jackie pokrêci³a g³ow¹. ledwo widocznymi w jasnym wietle poranka. . wschodni New Hampshire i najprawdopodobniej wewnêtrzne planety Uk³adu S³onecznego. ale z g³o ników zamontowanych pod okapami p³ynê³o Good Night. Najlepiej w zastrzyku do¿ylnym. nawet po wietrzeniu.drugie nosi³o tytu³ M³ode Szparki Orientalne . Linda uzna³a. potem za³omota³a.. niæ azjatyckie sny o szczê ciu. zbudowany g³ównie ze szk³a budynek WCIK tak¿e by³ zamkniêty. Przypomina³ jej zapach potraw przyrz¹dzanych przez matkê. musi byæ przyrz¹dzone z du¿¹ ilo ci¹ t³uszczu.Siedzi sobie na tronie.Super . . mamy pe³en obraz? . a przy tym wierzy³a. Ja stawiam.Linda zachichota³a. Albo mo¿e w³a nie dlatego. stêch³y i niewyra ny. .Co takiego? . grzeje gruchê. chocia¿ by³a zdenerwowana. Wszystko dlatego.spyta³a Jackie. Ma to sens? Mia³o. W powietrzu unosi³ siê dziwny zapach.Moja mama tak to nazywa³a .Jak wielebny skoñczy. . . ¿e nabywa³o siê je w sklepach z dewocjonaliami.wyja ni³a Jackie.Chyba nikogo tu nie ma . wolny od grzechu. co pozwa la mu dzia³aæ. W pobli¿u wie¿y znajdowa³a siê pod³u¿na bry³a przywodz¹ca na my l stodo³ê. Jackie zastuka³a w drzwi. Zza studia wynurza³a siê wie¿a transmisyjna z czerwonymi ostrzegawczymi wiate³kami na szczycie. ¿eby odpokutowaæ za grzechy. Ra wstaje wie¿utki.No to jak. .

zdumia³a siê Linda. ale po kilku chwilach dociskania zadzia³a³.. kiedy. zaskakuj¹co luksusowa. w koñcu Jackie znalaz³a go w kopercie przyklejonej pod skrzynk¹ pocztow¹. alarm ucich³. Klucz okaza³ siê duplikatem.Halo! . tylko bez g³osu. Budynki ginê³y pod sztandarami i ¿ó³tymi wst¹¿kami. . Pasek biegn¹cy u do³u ekranu krzycza³ drukowanymi literami: INFORMATOR Z DEPARTAMENTU OBRONY MÓWI O PLANACH ODPALENIA POCISKU.Wielebny! Jest tu kto ? ‾adnej odpowiedzi. Na wprost okno biegn¹ce przez ca³¹ d³ugo æ g³ównego pomieszczenia. Zerknê³a.z plebanii i s³ysza³y miêkki g³os prowadz¹cego audycjê. zrobi³a to samo. uzna³a. czu³a siê zagro¿ona. pomy la³a. G³adka kolba w d³oni poprawia³a jej samopoczucie. niedbale dopasowanym. a mianowicie Another message of God's love song . zapowiadaj¹cego nastêpne nagranie. . zdominow ana przez gigantyczny p³aski odbiornik telewizyjny.Naprawdê kto pracuje w tej prze wieconej rakiecie? . Tym razem poszukiwanie klucza trwa³o d³u¿ej. G³o niki we wnêtrzu gra³y tysi¹ckrotnie lepiej ni¿ te przed budynkiem. Gdy zobaczy³a. Jackie pchnê³a drzwi stop¹. W recepcji nikogo. Terminal znajdowa³ siê na cianie i gdy Jackie wcisnê³a cztery cyfry wypisane na skrawku papieru. Za drugimi . Us³yszeli my »Chirst My Lord and Leader« w wykonaniu Raymonda Howella . . ¿e Jackie rozpina kaburê s³u¿bowego automatu. . . tak go zostawi³. . Gdy tylko wesz³y.Odbiera telefony? Za³atwia sprawy? Jakim cudem? Co tu by³o nie tak. Linda widzia³a za nim mrugaj¹ce wiat³a. Po lewej stronie dwoje zamkniêtych drzwi.sala konferencyjna. . mówi³ chyba z Main Street w Castle Rock.zawo³a³a Jackie. na którym kto nagryzmoli³ cztery cyfry: 1 6 9 3. Razem z nim by³ te¿ skrawek papieru.Bo ten.Dlaczego telewizor jest w³¹czony? . Na sklepie wielobran¿owym widnia³ transparent z napisem: UWOLNIÆ ICH! Linda poczu³a siê jeszcze gorzej. Na ekranie Anderson Cooper. na pewno. odezwa³ siê jednostajny brzêczyk systemu alarmowego. Perry Como ust¹pi³ miejsca jakiemu utworowi instrumentalnemu. Przerwa³ jej dudni¹cy g³os. Studio. Obie podskoczy³y.spyta³a Jackie. Zosta³a tylko muzyka.. nieomal rzeczywistych rozmiarów. Lindzie ciarki chodzi³y po skórze. Niech pa³ka twoja i rêkoje æ broni bêd¹ dla ciebie pocieszeniem. kto tu rz¹dzi. zosta³a ostro¿nie w miejscu. Za drzwiami znajdowa³o siê biuro. By³ w³¹czony.

ta aparatura musia³a kosztowaæ fortunê! Jak s¹dzisz.Ca³e to cudo jest zautomatyzowane! .Bo tu jest jako dziwacznie. otworzy³a je kopniêciem. zapowiadaj¹c kolejn¹ pie ñ chwa³y. . Mimo to po zakoñczeniu reklamy z g³o ników na nowo pop³yn¹³ g³os prowadz¹cego. tak samo jak Jackie. luf¹ w dó³. zanim stracê wiarê. po drugie. Nikogo.To dlaczego mam wra¿enie. przypominam trzy wa¿ne fakty: po pierwsze. Wysz³y. ¿eby nie zachowywa³a siê tak g³o no. d³ugo to bêdzie dzia³aæ? . S³onko. ¿eby Jezus patrzy³.Jest tu kto ?! Ostatnia szansa! Nikogo.zawo³a³a Jackie.wiêc nie rozumiem. I przyjdzie albo co. Przy okazji przypomnê. . jak robi kupê. s³uchasz »Godziny odrodzenia«. jak zwykle. ¿e istnia³a mo¿liwo æ wycofania siê z umowy. Czy ofiarowa³e swoje serce Panu? Wracamy po reklamie . Linda g³êboko zaczerpnê³a powietrza.Zbierajmy siê. Toaleta. Jest godzina dziewi¹ta dwadzie cia piêæ.. oddaj¹c g³os z³otoustemu szatanowi. nie mówi¹c ju¿ o tym. .Halo! .Mówi Norman Drake. Pusta.A¿ siê skoñcz¹ zapasy propanu i generator zdechnie. Jackie rozejrza³a siê dooko³a niespokojnie.. . Spryciarze. Krzyknê³a ile si³ w p³ucach. . ¿e czas ucieka. nawet podaj¹ aktualny czas. Potem zabrzmia³a muzyka i inne czerwone wiat³o pozielenia³o. który oferowa³ ca³¹ Bibliê na jednym kr¹¿ku DVD. tylko ¿e wyjê³a broñ z kabur i trzyma³a zabezpieczony pistolet wzd³u¿ nogi.Nie jestem wierz¹ca . .Faktycznie.Linda dostrzeg³a jeszcze jedne zamkniête drzwi. Z podobizn¹ bardzo bia³oskórego Jezusa na cianie. Bóg ciê kocha. mo¿na by³o za ni¹ zap³aciæ w miesiêcznych ratach. Ca³y ten budynek to l¹dowa wersja wraku Mary Celeste . Linda i Jackie podesz³y do okna studia i zajrza³y do wnêtrza.Automat! . ¿e kto tu jest? I ty te¿ to czujesz. przyznajê bez bicia. a co najlepsze. .odezwa³a siê Jackie . . dlaczego kto chce. pos³a³ swojego Syna na mieræ na krzy¿u. nie zaprzeczaj. jeszcze w liceum. a¿ Linda podskoczy³a.stwierdzi³a Jackie. Zielone wiat³o zmieni³o siê w czerwone. . . i po trzecie. je li cz³owiek nie by³ uszczê liwiony jak winia tarzaj¹ca siê w gównie. atmosfera jak w rodzinnym grobowcu. bo jeszcze kto us³yszy. ani z³otoustego szatana. a czerwone w zielone.Kiedy . Jackie nie zaprzeczy³a. ‾adnego odzewu. Norman Drake umilk³. Wyt³umaczysz mi? Linda pokrêci³a g³ow¹. Chcia³a jej powiedzieæ. dla odkupienia twoich grzechów. Ani Normana Drake'a. wybrali my siê z przyjació³mi do Bar Harbor na piknik. .

. muzyka stanowczo za g³o na. gdzie siê da³o. roztrzaska³y siê o klosz? Nie. Zanim Linda wsiad³a do wozu na miejsce obok kierowcy. Nie s³ysza³a ¿adnych innych d wiêków. tutaj naprawdê nikogo nie ma. . Jeszcze k rok i bym spad³a. . ¿e normalnie tak bardzo podkrêcaj¹? . Zatrzyma³am siê. Jackie parsknê³a miechem.stwierdzi³a Linda. . Jackie nie oponowa³a.. Norman Drake odezwa³ siê .Stanowczo nie . ¿e dotar³am do jego krawêdzi. ¿e je li kto tu siê ukrywa. bez przerwy siê cofa³am.Zgadza. Uwa¿asz. ¿eby mieæ szerszy kadr. Wiesz. Teraz siê czujê tak jak wtedy. .Ponuro jest. ¿e nie ma ladu po wielebnym. powinien spadaæ do miasta? Bo wiesz. nagle przerwa³a zabawê i krzyknê³a: Stój! Linda. ¿eby przesta³a kombinowaæ i ¿eby my siê st¹d wynios³y. . ale nikt nie postawi³ p³otu ani barierki.Ja chcê tylko. wtedy moja najlepsza przyjació³ka. co zobaczy³am? Jackie pokrêci³a g³ow¹. Telewizor jest w³¹czony.Ocean Atlantycki. Wszyscy siê rozszaleli.Wszystko jedno. ale zajrza³y my wszêdzie.Apokalipsy. Chcesz zajrzeæ do magazynu? . . w³a nie sobie u wiadomi³am. Religijna muzyka p³ynê³a z g³o ników. dzieñ prze liczny. A mo¿e jednak? Jackie wskaza³a mikrofon.Lin.. I idziemy na kawê.Do studia nie wesz³y my. to niemo¿liwe. fakt.Mo¿e jeszcze zawo³am przez g³o niki? Powiem. obejrza³am za siebie. postanowi³am zrobiæ zdjêcie. Cofa³am siê po szczycie klifu tak d³ugo.Piêknie tam.A co ja tam wiem o tych wiêtoszkach? Mo¿e spodziewaj¹ siê apokalipca. Czy wszystkie zginê³y.No dobra. . Nie odezwa³ siê ani jeden ptak.Nieprawda. Odraportowujemy. wyg³upiali. .Wracamy do miasta. W którym momencie Arabella. I ty te¿ o tym wiesz. By³ tam znak ostrzegawczy. nie mog³am ich obj¹æ. prawie da³o siê zobaczyæ Irlandiê Kiedy zjedli my. . Pojechali my w sze cioro. . Zawróci³a w stronê Little Bitch Road i pojecha³y do Mill. rzuci³a jeszcze jedno spojrzenie na budynek radiostacji. spowity w chwa³ê eteru. zgadza siê? . 8 Czas mija³. Stój! . ¿e ludzie mog¹ siê nas baæ.

Tylko ¿e siê ba³. czy zabiæ policjantki.rzuci³ B. nie z dwoma.. Jak zawsze jesieni¹ rozpoczynamy wyprzeda¿. W zesz³ym tygodniu wysz³a du¿a dostawa do Bostonu. rozga³êziaczami. gdy zasypia³. których nie zauwa¿y³a ¿adna z policjantek.by³a ich tam ca³a galaktyka. Wnêtrze. Mo¿na by s¹dziæ. W¹tpliwe. W tym roku mamy spore zapasy! oznajmi³ Du¿y Jim smutnym tonem sugeruj¹cym pocz¹tek dowcipu. Tym siê jego atman ¿ywi³ od jakiego czasu. nagie biodra przywodzi³y na my l skórzaste skrzyd³a . A teraz. A on potrzebowa³ zapaliæ. . kto u Du¿ego Jima kupuje! .. lecz liczy³ siê z ewentualno ci¹.. . ¿e bêdzie musia³ uruchomiæ kilka palników. Muddy Watersa i . zastanawiaj¹c siê. Tyle ¿e Kucharz by³ wyj¹tkowo szczup³y. zosta³em nie z jednym.ju¿ dawno temu bielizna odesz³a do wspomnieñ. co mu kazano. wrêcz wychudzony. Tak czy inaczej policjantki zniknê³y. Gdy znajdowa³y siê miêdzy cia³ami. a wszystkie trzy s¹ jak nowe. B³yszcz¹ce oczy zapad³y mu siê g³êboko w czaszkê. oparte na dzi¹s³ach. prawie nic nie zosta³o. wargi zawiniête do rodka. demony zwyczajnie przelatywa³y do nastêpnego gospodarza. Potem nadano reklamê autokomisu Jima Renniego. Na ty³ach studia otworzy³y siê drzwi. routerami i ró¿nymi urz¹dzeniami elektronicznymi. przedstawion¹ przez samego wiceprzewodnicz¹cego Rady Miejskiej. przypomina³y czarne ptaki. Ubrany by³ w brudn¹ koszulê i równie brudne opadaj¹ce spodnie. prowadz¹ce do kolejnego pomieszczenia z mrugaj¹cymi wiate³kami . Za niewielkie ceny serwisujemy wszystkie sprzedane wozy. ka¿dy jest wsparty s³ynn¹ Chrze cijañsk¹ Gwarancj¹ Jima Renniego. W jednym rêku trzyma³ kanapkê z mas³em kakaowym i d¿emem (teraz móg³ jadaæ tylko miêkkie rzeczy). Na razie jednak mia³ do æ towaru. Koko i Hound Doga Taylora.B. w drugim glocka 9.. ¿eby Sammy Bushey rozpozna³a swojego mê¿a. w których brakowa³o wiêkszo ci zêbów. wype³nione by³o przewodami. Kucharz widzia³ je w jaskrawych snach. które pojawia³y siê przy coraz rzadszych okazjach. skórê mia³ blad¹ i plamist¹. gdy by³y w studiu. ale z trzema mustangami. który by³ dla niego tak wa¿ny na etapie Phila Busheya . s³ynne V6. Ma³o tego nie zrobi³. chevy.jêkn¹³ ¿a³o niej musimy oczy ciæ magazyn! Wiec przyje¿d¿ajcie! Kawiarenka zawsze otwarta i pamiêtajcie: ten siê raduje. ¿e nie zmie ci³by siê tam cz³owiek. ¿e jest dziewi¹ta trzydzie ci cztery bo¿ego czasu wschodniego. Rennie kaza³ mu zamkn¹æ wszystko i Kucharz zrobi³. plymouthy.. niewiele wiêksze ni¿ komórka. Podszed³ do okna otwieraj¹cego widok na parking. kabriolety.S¹ fordy. Kinga. Kiedy umiera³y ludzkie cia³a. Bo demonów nie mo¿n zabiæ. Jego atman by³ dla nich za silny. nawet trudno dostêpny dodge ram i jeszcze trudniej dostêpny mustang! Lu dzie. Rzuci³ bluesa.ponownie i oznajmi³.

na dobr¹ sprawê przesta³ te¿ siê wypró¿niaæ. kto nam kradnie propan.Zobacz tutaj.Mo¿e byæ z ratusza . Latem wyasfaltowano jakie sto metrów kwadratowych za szpitalem. ale mo¿na by³o wznowiæ produkcjê w razie potrzeby. który ostatnio przekszta³ci³ siê w wytwórniê. Nietrudno by³o dostrzec lady opon ciê¿arówki przed suwanymi drzwiami magazynu.Nie bredzisz . niestety. Na razie wytwórnia zosta³a zamkniêta. poniewa¿ Ginny Tomlinson. wy³awiaj¹c z mroku kartony z zapasami.przyzna³ po chwili. podjê³a trudn¹ decyz jê i nakaza³a odciêcie energii wszêdzie tam. powiedzia³ Twitch i. mia³ zaparcie od czerwca. gdzie nie by³a ona absolutnie niezbêdna. . . jednak nie mia³ wyj cia. Jest tylko jeden.Nieustraszony dowódco. Ry¿y nie chcia³ w to wierzyæ. mrucza³ wielki generator. Ry¿y o wietli³ promieniem z latarki niebieskie litery wymalowan e za pomoc¹ szablonu na srebrnym korpusie butli tu¿ pod logo firmy dostawczej Dead Riv er: SZPIT. . Tutaj Twitch siê myli³. Zosta³ tylko jeden. . Dopiero wtedy poszed³ do magazynu .rzuci³ ich wszystkich tak sa mo jak pieprzenie.Twitch wodzi³ wzrokiem za plam¹ wiat³a. . karmi³o atmana. a zosta³y dwa .Myli³e siê. w tym samym sk³adzie. . ¿e nigdzie nie ma przyczajonego demona z automatem za paskiem spodni na plecach. D³ugo patrzy³ na parking i drogê.Howlin' Wolfa. . Ry¿y a¿ podskoczy³. któr¹ Ry¿y o wietla³ sukcesywnie ca³e wnêtrze.odezwa³ siê niespodziewanie Twitch za jego plecami.Nie. Po lewe j. Nabra³ pewno ci. teraz nowa szefowa administracji us³ug medycznych w Chester's Mill. I dobrze Co upokarza³o cia³o. CR. Kucharz poszed³ po fajkê. Wiêkszo æ butli zniknê³a . Zgodnie z kart¹ na drzwiach powinno ich byæ siedem. Twitch przykucn¹³ przed magazynkiem. 9 Ry¿y Everett w magazynku za szpitalem wieci³ latark¹. rzeczywi cie tak by³o. . zu¿ywaj¹c kolejne litry propanu.Bredzisz! . . a nawet nie miertelnego Little Waltera .zauwa¿y³ Twitch.Mówi³em . otaczaj¹ce du¿¹ i w zasadzie pust¹ przestrzeñ na rodku. Ry¿y opad³ na jedno kolano.

. gdyby tylko nie by³ taki pi¹cy i niespokojny..Mo¿e Rennie i przyjaciele ju¿ pozbawili pocztê zapasów. .Sk¹d wiem co? . . tylko je li mieliby podkradaæ. ¿e móg³by nawet czuæ siê szczê liwy. UNIKNIESZ K£OPOTÓW! Twitch wyj¹³ paczkê marlboro.Nie rozumiem. Nad ni¹. . co stanowi³o wyj¹tkowo pomy ln¹ okoliczno æ. . sensei.Albo sk¹dkolwiek.pi¹czka? .Pan Carty nie do¿yje koñca dnia. to w ogóle jest bez sensu .spyta³ Ry¿y. Obok wej cia ustawiono ³awkê. .Po co by nam zabiera³ propan? Rada Miejska ma pod dostatkiem swojego. . podsun¹³ Ry¿emu. To bez sensu. On z³e lekarstwo. zaj¹³ jego miejsce. a Twitch. wisia³ plakat z napisem: OD 1 STYCZNIA PALENIE W TYM MIEJSCU BÊDZIE ZABRONIONE.‾e maj¹ pod dostatkiem swojego? Sprawdza³e ? . Po mierci Haskella Ry¿y zosta³ ordynatorem szpitala.Tak jest. awansowa³ na asystenta medycznego. Pozosta³ych pacjentów mo¿na by³o policzyæ na palcach jednej rêki. który najpierw odmówi³ gestem. Ry¿y my la³. Twitch nie ufaæ wielki szef Rennie. pacjent w ostatnim stadium nowotworu ¿o³¹dka. ¿e o ma³o nie wywichn¹³ sobie szczêki. a tu po s¹siedzku mamy choæby pocztê. Zreszt¹ ile oni tam maj¹? Jeden pojemnik? Dwa? Ma³awo.Ale przyda³oby siê sprawdziæ magazyn za ratuszem. . powiedzia³bym.Nie .Fakt.Skoñczy³e obchód? . Tydzieñ temu Ry¿y mia³ takie samo zdanie. na ceg³ach. RZUÆ NA£ÓG.No dobrze. . Twitch poda³ mu ogieñ. to dlaczego akurat od nas? Okradanie szpitala zwykle uwa¿a siê za wyj¹tkowe wiñstwo. . po co w ogóle im gaz.Ano. tak¿e czasowo zamkniêtej. Przez moment obraca³ w my lach surrealizm tego pytania.przyzna³ Ry¿y. .Twitch westchn¹³. . Oni te¿ na pewno maj¹ jakie zapasy. . Przeszli pod drzwi prowadz¹ce do szpitalnej pralni. Ed Carty. ci¹gle jako siê trzyma³.zapyta³.przyzna³ Twitch i ziewn¹³ tak szeroko. potem zmieni³ zdanie i wzi¹³ papierosa. .Sk¹d wiesz? . . jeszcze trzy dni wcze niej pielêgniarz.Werner stabilny.

. . . jak bêdê musia³. ¿e z tego wyjdzie.Niekoniecznie . Ogólnie bior¹c. .Tak d³ugo. z czarn¹ lini¹ narysowan¹ w miejscu. Jimmy Sirois trzyma siê nie le. Natomiast Jimmy. . mogê co spieprzyæ. S³ucha³ cichego szumu urz¹dzeñ.D³ugo wytrzymasz? . a Nora Coveland zupe³nie dobrze. jak Ginny Tomlinson zdecydowanym gestem wk³ada mu skalpel do rêki obleczonej rêkawiczk¹. obarczony spor¹ nadwag¹. pomy la³.. . . oszczêd mi tego. Dzieñ za dniem.przyzna³ Ry¿y. sze ædziesiêcioletni mieszkaniec Eastchester. Czu³. nie jest le. Pomy la³ o Rorym Dinsmore. poniewa¿ mia³a wira na punkcie sprawno ci fizycznej i cierpia³a na zespó³..Spokojnie . . Patrzy³ na go³¹. kobieta czterdziestoletnia bez jednego kilograma nadwagi.. gdyby ci siê trafi³ uraz g³owy. chcia³by . Jej przypadek by³ znacznie gro niejszy.. mia³ zawa³ miê nia sercowego akurat w Dniu Klosza. Bo¿e.Ma³a od Freemana ma siê coraz lepiej.Ale bêdzie gorzej. bo jeste teraz jedyn¹ nadziej¹ tego miasta. No i wiem.Je li chodzi o Emily Whitehouse. . Ry¿y zdusi³ niedopa³ek w puszce i raz jeszcze przyjrza³ siê nieomal pustemu magazynowi. ¿e niestety bêdê musia³ radziæ sobie z przypadkami wykraczaj¹cymi daleko poza moje kwalifikacje.Raczej mia³bym nadziejê. Gwarantujê.zapyta³ Twitch. Mo¿e faktycznie powinien rzuciæ okiem na zapasy ratusza? W sumie. staruszku. te¿ przesz³a zawa³. jak¹ godzinê po wypadku Rory'ego Dinsmore'a. Z jego g³osu zniknê³a kpina. blad¹ nogê Jimmy'ego. I.stwierdzi³ Twitch.Pytam.. Tym razem.Nie jest dobrze. Ry¿y znów zobaczy³ siebie w sali operacyjnej. ¿e je li bêdê wci¹¿ taki zmêczony. Ry¿y s¹dzi³. I o Jimmym Siroisie. powiedz mi.powiedzia³. Twitch po³o¿y³ mu rêkê na ramieniu. My la³ o Dougiem Twitchellu. który doktor Haskell zwyk³ nazywaæ syndromem przesadzania z fitness clubem.George Werner. sensei. co t o szkodzi? Tym razem on ziewn¹³ szeroko. a potem patrzy na niego nad mask¹ ch³odnymi niebieskimi oczami. . . My l o Jimmym by³a gorsza. Bojê siê tylko. gdzie nale¿a³o przeprowadziæ ciêcie. Emmy Whitehouse.Twitch wzruszy³ ramionami..Nie wszystko naraz. bo Rory'emu ju¿ nie mog³y zaszkodziæ ¿adne b³êdy lekarskie. . Po lunchu wychodzi. . ¿e objawi siê doktor House.Fakt .. ¿ebym to ja ciê operowa³? .. próbuj¹cym swoich si³ w roli anestezjologa.

. Gina wyra nie odetchnê³a z ulg¹. to w towarzystwie .zapyta³. . Jest pani Grinnell. Jeszcze siê zatrzyma³..Godzina za godzin¹. . Ry¿y u miechn¹³ siê szeroko. Wiedzia³a. . Od pani Venziano z Black Ridge Road. Której on. a to ju¿ dobrze. Recepcjonistk¹ i pielêgniark¹ w przychodni zosta³a teraz Gina Buffalino. Ry¿y.powiedzia³ Ry¿y. Przed ma³¹ otwiera³a siê przysz³o æ w medycynie. Sprawdzê. Przywita³a Ry¿ego spojrzeniem sarny z³apanej w blask reflektorów auta. . Sprawd . natomiast g³upia nie by³a. . nie mia³ prawa wypisaæ.. rzecz jasna. a potem po przek¹tnej w stronê przychodni znajduj¹cej siê na drugim koñcu podjazdu. lecz poczekalnia by³a pusta. po raz ostatni wa¿y³a nowe szczê cie pani Coveland przed wys³aniem obojga do domu. Poruszona. Jej dziecko w³o¿y³o g³owê miêdzy prêty kojca i nie mog³o wyj¹æ. Andrea? Posadzi³am j¹ w trójce.. w szpitalu. Gina sp³onê³a rumieñcem. ¿e je li Ry¿y jest w szpitalu. Nawet zak³adaj¹c. Poradzi³am jej. Andrea Grinnell. znowu siê zasêpi³. . ¿eby tego nie robiæ.I æ z tob¹? Ry¿y pokrêci³ g³ow¹. ¿e to siê nie zdarzy³o latem. ¿eby j¹ zrealizowaæ. .Lepiej zajrzyj do Eda Carty'ego.. Co oznacza³o. ¿e chce dostaæ receptê.jêkn¹³ Ry¿y i wsta³. . . co tam siê zawali³o. pusto . cholera . mimo najlepszej woli .. 10 Ginny by³a.Muszê zajrzeæ do przychodni.Gina siê zaj¹knê³a. . Mmm. Bardzo dobrze. Zdziwi³o to Ry¿ego. obejrza³ przez ramiê.Pani Grinnell prosi³a.Bardzo poruszona. Dziêki Bogu. Andrea mia³a k³opot z uzale¿nieniem.Na razie. ‾¹da³a karetki.By³y jakie wezwania? .Fantastycznie. jak widzê. ¿eby nasmarowa³a dziecku g³owê oliwk¹ i wtedy spróbowa³a wyci¹gn¹æ spomiêdzy prêtów. Wydaje siê bardzo.Jedno.Nie da³a mi znaæ na pager. siedemnastolatka z sze ciotygodniowym sta¿em medycznym. który w³a nie zacz¹³ odzyskiwaæ dobry humor. . ale tylko na moment. Tyle co nic. fakt. ¿e Andy Sanders dysponowa³ odpowiednimi zapasami. czy siê nie przeniós³ na ³ono Abrahama.Niezupe³nie.. wiêc serce mu siê skurczy³o.. mieliby my wtedy na g³owie trzy tysi¹ce turystów i siedemset dzieciaków na koloniach. Ruszy³ korytarzem do trójki. Podzia³a³o. Jeszcze raz rzuci³ okiem na magazyn i ciê¿kim krokiem ruszy³ za róg budynku.

teraz wydawa³a siê ma³a i krucha. Ry¿y podszed³ bli¿ej. wy³¹cznie dziêki nim mog³a sypiaæ i rozpocz¹æ terapiê. nawet zagrozi..Masz racjê. ale stanowczo. Jaka skarla³a. Skuli³a siê. przyklêkn¹³. By³a postawn¹ kobiet¹. . Nie nale¿a³a te¿ do osób uzale¿nionych od metamfetaminy. Chcia³a siê wyprostowaæ. g³owê spuszczon¹. Widzê.W jej oczach b³ysnê³o przera¿enie. . Mo¿e po zakoñczeniu kryzysu z kopu³¹ postara siê namówiæ j¹ na program odwykowy. . sama nie da³am rady. odzyskaæ godno æ. Pacjentka siedzia³a na krze le w k¹cie. . .Wiem. który pozwala³ jej funkcjonowaæ. Grzecznie.Dobrze. ¿e zdradzi jej k³opoty bratu. Podnios³a na niego zaczerwienione oczy b³yszcz¹ce od ³ez. które w mijaj¹cym roku pojawia³y siê w przychodni coraz czê ciej. Spomiêdzy palców wyrwa³ siê urywany szloch. prawie czarne worki pod oczami. torebkê na kolanach. . Trudno by³o okre liæ odpowiedzialno æ Andrei za jej stan. Andrea to nie jaki bezczelny pijak twierdz¹cy uparcie. fantastycznie. natychmiast zmieni³ zdanie.. Tylko raczej moment nie jest najw³a ciwszy. A Dougie Twitchell przypadkiem by³ jej m³odszym bratem i choæ mia³ lat trzydzie ci dziewiêæ. Otworzy³ drzwi i wszed³. Potrafisz mi pomóc? Czy w ogóle mo¿na mi pomóc? Bo widzisz. Mam k³opoty.. I nie mów nic Dougiemu ani Rose. Rozmowa bêdzie trudna.Twitcha. Z pewno ci¹ po upadku bardzo cierpia³a. Gdy podnios³a g³owê i Ry¿y zobaczy³ jej wymizerowan¹ twarz.. pod plakatem o cholesterolu. chroni³a go przed przykrymi niespodziankami szykowanymi przez ¿ycie. obj¹³ j¹.. Przepiszê. ale stanowczo.. nie mog³a. Ry¿y. to tak zwana heroina dla ubogich. Jestem narkomank¹. czeg o potrzebuje. Grzecznie. ¿e alkohol nie st anowi dla niego absolutnie ¿adnego problemu. rodki przeciwbólowe by³y dla niej konieczno ci¹. Teraz jednak da jej to. Trudno o gorszy moment. Ry¿y stan¹³ przed drzwiami z czarn¹ trójk¹.Nawet gdybym b³aga³a na kolanach. je li bêdzie trzeba. a to komplikowa³o leczenie. nogi mia³a z³¹czone.. postanowi³ jednak wypisaæ jej receptê na ró¿owym druczku doktora Haskella. pozwala³y walczyæ z bólem. ¿e chcesz z tym skoñczyæ. uk³adaj¹c w g³owie s³owa odmowy. ¿e jedyny specyfik. Musia³ siê wzi¹æ w gar æ. sine. zmarszczki orz¹ce skórê wokó³ ust. Ukry³a twarz w d³oniach. powiedzia³ sobie.Eric. zapad³a w sobie. Ale muszê teraz.. zwyk³¹ æpunk¹! Muszê z tym skoñczyæ. .Nie! . Bo rzadko widzia³ tê konieczno æ równie wyra nie. Nie jej wina...

to ma³e miasto.Dlaczego chcesz siê odzwyczajaæ akurat teraz? Andrea tylko pokrêci³a g³ow¹. ¿e wszystko pójdzie ³atwo.Andreo. Tego jednak te¿ nie powiedzia³ na g³os.. kto bêdzie ci wydziela³ coraz mniejsze dawki.. .Tak. Bezsenno æ. Kogo .Dziesiêæ dni. . Tyle ¿e g³ód narkotyczny bêdzie ciê drêczy³ do koñca ¿ycia. I bêdziesz musia³a znale æ sobie kogo . . ¿e biorê leki. lepiej tego nie rób. to te¿ nic mi³ego.Chcê za³atwiæ sprawê jak najszybciej . . ale je li planujesz odstawiæ leki natychmiast i definitywnie. .‾artujesz? Przecie¿ wszyscy wiedz¹. Tak¹ mamy nadziejê. pomy la³..Wygl¹da³a na pe³n¹ nadziei. . mo¿e ci siê udaæ skróciæ czas do dziesiêciu dni. bredz¹c¹ co o wielkiej dyni. ¿e tu ju¿ nie chodzi o plecy.. Chwyci³a go za przedramiê. Rêkê mia³a bardzo zimn¹.Fizyczna czê æ odwyku? Dwa tygodnie. . . . Ale bêdziesz siê czu³a fatalnie.. kto przetrzyma twoje leki i nie da ci ich.podjê³a. jakby siê zwierza³a z wielkiego sekretu. . a godzinê pó niej znowu ³ykam! Nigdy nie by³am w takim stanie. Zdaniem Ry¿ego nie odpowiedzia³a na pytanie. nawet je li bêdziesz b³aga³a na kolanach.Nawet dzi po po³udniu.Pomo¿esz mi czy nie? . albo siê wcale nie przejê³a. nigdy w ¿yciu! . plus tiaminê i inne witaminy.Za d³ugo. pomy la³ Ry¿y. Przysz³a mu do g³owy bardzo przykra my l. .Najprawdopodobniej bêdziesz mia³a napady drgawek. ¿ebym ci¹gle bra³a te przeklête pigu³ki.Jaki jest najkrótszy mo¿liwy okres? .A w tym czasie mo¿e znikn¹æ klosz? . A bêdziesz.Dziesiêæ dni? .Ile to potrwa? . zespó niespokojnych nóg. Albo nie s³ucha³a.. Mo¿e trzy.My lê. Zak³adaj¹c. mo¿esz mieæ. . Mózg nakazuje moi plecom boleæ. Po pierwsze.powtórzy³a. .Te ró¿owe pigu³ki! Wk³adam je do apteczki i mówiê sobie: Dzi ju¿ ani jednej . ¿e pacjentka cierpi na przej ciow¹ paranojê spowodowan¹ stresem.Dziesiêæ dni . ale na g³os tego nie powiedzia³.ciszy³a g³os.Je li we miesz witaminê B12 w zastrzykach. czy kto ciê szanta¿uje? . Nie bez przyczyny nazywa siê te objawy wykopywan iem z na³ogu. .Przypomnia³ sobie Jannie wstrz¹san¹ drgawkami. Nale¿a³o przyj¹æ. .

S³ychaæ by³o kpiny i miechy. Wyjrza³ i zobaczy³ Juliê Shumway z trójk¹ dzieci. ¿e cruise ma ogromne szanse przebiæ siê przez kopu³ê i po³o¿yæ kres sytuacji kryzysowej. . w ca³ej historii miasta..stwierdzi³ Barbie i.stwierdzi³a Rose. Nie mogê siê doczekaæ.Bêd¹ kanapki .zaraz nam zabraknie jedzenia. W koñcu pracownik Massachusetts Institute of Technology znajduj¹cego siê w Cambridge powinien wiedzieæ. Mnie nie pytaj . Gadaj¹ce g³owy mia³y do przekazania widzom w zasadzie tylko domys³y i plotki. ¿eby chcieli je æ . . ¿e z ludzi tryska³ optymizm. mia³ racjê..Witam pu³kownika Barbarê . którzy chc¹ co zje æ . jak siê okaza³o. ale te¿ by³ to poranek ca³kiem wyj¹tkowy. . . .Nie przypuszczam. zupe³nie inny od wszystkich poprzednich. Jej s³owa zosta³y nagrodzone spontanicznym aplauzem. kiedy bêdê ciê nazywa³a majorem.odezwa³a siê Julia ze swoim u mieszkiem Mony Lisy. gdy rozleg³o siê pukanie do drzwi wej ciowych. .Jak bêdziemy wpuszczaæ wszystkich. A najbardziej namacalnym dowodem poprawy zdrowia psychicznego mieszkañców miasta by³ fakt.odezwa³ siê zirytowany Anson. choæ wspomniana knajpa by³a wyj¹tkowo pod³a.Zreszt¹ wtedy bêdziecie mogli siê wybraæ do Moxiego w Castle Rock i tam siê naje æ . Ca³kiem jak. wycieraj¹c rêce w fartuch. ¿e w g³êbi restauracji.podsumowa³a. przy stole choleryków na nowo rozgorza³y dysputy. Niebagatelnym powodem takiego stanu rzeczy by³ odbiornik telewizyjny nad lad¹. Rose znowu wybra³a siê do Food City po miêso. Ta decyzja tak¿e spotka³a siê z aplauzem. na sta³e ustawiony na odbiór CNN. nie przerywaj¹c wycierania sto³ów . lecz wszystkie optymistyczne.Niezbyt du¿o.spyta³ Ernie Calvert. Zadziwiaj¹ce. W³a nie oskrobywa³ grill. Kilku naukowców przepytanych n a wiadomy temat stwierdzi³o jednog³o nie. Podszed³ do drzwi. Jeden z nich okre la³ szanse na sukces na dobrz ponad osiemdziesi¹t procent . . ¿e zamyka restauracjê i otwiera dopiero o pi¹tej. który uniós³ d³onie na wysoko æ ramion.Nie bêdzie lunchu? . Wygl¹da³a jak nauczycielka z pierwszej klasy gimnazjum na wycieczce z wychowankami.11 W Sweetbriar Rose panowa³ wyj¹tkowy ruch jak na poniedzia³kowy ranek. gdy Rose oznajmi³a. co mówi. Mimo wszystko stali bywalcy opu cili lokal bez protestów. Rose zerknê³a na Barbiego. pomy la³ Barbara. .

stylu savoir fa ire. Ci¹gle mia³a na ustach ch³odny u miech. po³o¿y³a mu aparat na d³oni.Nie chcia³em. tak. . O ile da siê go zrealizowaæ. Zwo³a³a pospolite ruszenie? Jeden z ch³opców. . to prawda.Zapraszam do biura .stwierdzi³ Joe.W niczym nie zawini³e .Nie . Jeszcze chcia³bym wiedzieæ. . 12 Pomys³ by³ wietny. . . Mniej wiêcej tysi¹c.wtr¹ci³a siê Julia. To jest Benny Drake. . Zanim skoñczy³. Barbie odwróci³ siê do Julii.Je li chodzi o komputery.docieka³a Norrie.przedstawi³a j¹ Julia. lecz w jej oczach tañczy³y iskry podniecenia. który uwa¿am za rewelacyjny. jak siê do niej dostaæ.. je li siê to nie oka¿e absolutnie konieczne. to ja tu rz¹dzê. .Spokojnie. . . mia³ na g³owie szopê ciemnych w³osów. .powiedzia³ Joe.odpar³ Barbie ze miechem. Raczej naklejka ni¿ tatua¿.Osobi cie nie. oceni³ Barbie. Joe wzi¹³ od niego komórkê.Fajnie. Jestem najlepszy.Barbie s³ysza³ ten tekst ju¿ parê razy.Tak.Norrie Calvert . . musieli dzia³aæ szybko.Masz tele. ubrany by³ w workowate spodnie i wyp³owia³¹ koszulkê z nadrukiem 50 CENT.Naprawdê pan tu rz¹dzi? .Da siê .. .Mo¿emy z tob¹ pogadaæ? M³ody pan McClatchey ma pomys³. dotykaj¹c ramienia zbuntowanej dziewczyny. tak czy inaczej dodawa³a jej sznytu.powiedzia³ Barbie i poprowadzi³ wszystkich czworo do lady. Oni s¹ marines. .Numer Coksa jest w pamiêci.I nie bêdê nawet próbowa³.Co pan. On zorganizowa³ wczorajs z¹ demonstracjê.Ale pan zna ¿o³nierzy. . ¿eby komu sta³a siê krzywda . ze redniowiecza? . jak w sztuce. tyle ¿e dochodzi³o ju¿ wpó³ do jedenastej. . wysoki i strasznie chudy. . . wiêc je li faktycznie mieli go wcieliæ w ¿ycie..spyta³ Benny. . co tam stoj¹. trzecia by³a liczna dziewuszka z b³yskawic¹ na policzku. a ten patyczak to Joseph McClatchey. a ja s³u¿y³em w wojskach l¹dowych. tak? . drugi.zapewni³ go Barbie. .Wed³ug pu³kownika Coksa nadal jeste w armii . mocno zbudowany.

Nie podskakuj w³adzy. po czym odda³ aparat Barbiemu. Barbie us³ysza³ w g³osie rozmówcy lekkie zniechêcenie. .Musi pan potwierdziæ.Co u pana. albo przebije i narobi szkód na farmach po naszej stronie.Fi. ale rewela! Julia chwyci³a go za ramiê. Jeden z nich to m³ody cz³owiek. Dziêkujê panu! i odda³ telefon Barbiemu.. . Joe wdusi³ kilka przycisków na miniaturowej klawiaturze.. ¿e tak bêdzie do chwili.zapyta³ Cox. . nooo i widzi pan . ale wreszcie siê rozkrêci³ i rzeczowo przedstawi³ sprawê.Pu³kowniku. Po chwili rozpromieni³ siê w u miechu.Gadaj.dorzuci³ i poda³ ch³opakowi komórkê. £atwo siê mówi. ¿e siê tak wyra¿ê.Mamy nadziejê .Nie szkodzi. pu³kowniku? . . cholera. Barbie siê tym nie przej¹³. Co s³ychaæ u pana? . .. synu. Oddajê mu s³uchawkê. Joe McClatchey.Niewiele. . . Cox najwyra niej w dalszym ci¹gu siedzia³ z jedn¹ rêk¹ na telefonie. który wpad³ na ciekawy pomys³. psze pana. S³ucha³ przez chwilê. kiedy pocisk albo siê odbije. . gdy Barbie przy³o¿y³ komórkê Julii do ucha. .S¹dzimy. Jezu. jest tu ze mn¹ czwórka przyjació³. a damy nie nosi³y bielizny.przeprosi³ dzieciak.Podejrzewam. .W zasadzie nie le. Norrie za mia³a siê g³o no i podnios³a do góry zaci niêt¹ pi¹stkê.ci¹gn¹³ Cox.On wszystko wyja ni . . Nikt nie ryzykuje przepowiedni. a¿ mu w³osy podfrunê³y. Barbie stukn¹³ w ni¹ swoj¹ wielk¹ piê ci¹ . . Mieszkañców Chester's Mill to uraduje. . Joe gwa³townie pokrêci³ g³ow¹. przetyka³ zdania mnóstwem eee.Wymsknê³o mi siê . bo ju¿ by³ na linii. ¿e to strza³ w dziesi¹tkê. Mów. .. Julia otworzy³a i zamknê³a d³onie w ge cie wyra¿aj¹cym: Do rzeczy! .¿ó³wik.Ale.. Ustalone? Dasz radê to zrobiæ? . Wobec czego Joe zacz¹³ rozmawiaæ. W koñcu powiedzia³: Ta jes. Potem s³ucha³. zanim wystrzel¹ pocisk.A to dopiero pocz¹tek. pomy la³ Barbie. Z pocz¹tku sz³o mu trochê kulawo.Tak! Z czasów gdy rycerze odznaczali siê zuchwa³o ci¹. .Nie nad¹¿am za komentarzami tych m¹drali. . Spróbuj¹ nam poprawiæ Wi .Co innego s³yszymy z telewizora. .

Te¿ tak uwa¿am. .powiedzia³ Cox . . Drzewa po stronie Tarker's tañczy³y na wietrze. A mo¿emy wam pomóc. Ch³opak nie patrzy³ na ¿o³nierzy. . Wiêc Joe pokaza³. Tymczasem we wnêtrzu kopu³y ga³êzie ledwie siê porusza³y. . Ze zdumionym i pe³nym podziwu wyrazem twarzy wygl¹da³ na osiem lat. ¿e powietrz . Przynajmniej dzisiaj. ona lekko wzruszy³a ramionami. nie trzyna cie. Za pó³torej godziny zrobi siê tu bardzo gor¹co. Tym razem Julia unios³a kciuk. .Ju¿. Oczywi cie my te¿ filmujemy. Barbie wiedzia³. a wiêkszo æ li ci pozosta³a na drzewach. którzy wyj¹tkowo odwrócili siê przodem do miasta. . Zerkn¹³ na Juliê. podnosz¹c kciuk.Jasne.zauwa¿y³a Julia.Czas najwy¿szy..Jasna sprawa! Nie ma problemu.Je¿eli wszystko pójdzie dobrze .Ch³opak przest¹pi³ z nogi na nogê.Nie mo¿emy blokowaæ ka¿dej waszej inicjatywy . . w czym rzecz. rozsiewaj¹c barwne li cie.Zdaje siê. ¿e w³a nie pan mi to u wiadomi³.Widzi pan drzewa? Barbie nie od razu zrozumia³. Pewno æ siebie ulotni³a siê z jego g³osu. .Barbie spojrza³ na Joego.odezwa³ siê Barbie.Aaale! . . 13 . Bystry dzie ciak.i bêdziecie mieli nagranie. chcê dostaæ kopiê.wyrwa³o siê Joemu. Swoj¹ drog¹ ma pan tam niez³e towarzystwo. na pustej drodze w rodku lasu Barbie zacz¹³ mieæ w¹tpliwo ci. . czy Joe zdo³a zrealizowaæ swoje obietnice. Ch³opak rozpromieni³ siê jak s³oñce.zastanowi³ siê Barbie. .stwierdzi³ Cox. . Ma³y. bierz siê do roboty. Tutaj. . tylko na ta mê ostrzegawcz¹ i wielki czerwony X namalowany sprayem na kloszu. Razem z Barbiem stali jakie trzydzie ci metrów od miejsca.Naprawdê? . .Pu³kowniku? .Namioty zniknê³y. . zaraz. ale naukowcy zajmuj¹cy siê t¹ spraw¹ bêd¹ chcieli widzieæ wszystko od waszej strony klosza.Je¿eli Joe to zrobi. Fascynuj¹cy widok.Barbie spojrza³ na zegarek. gdzie Little Bitch Road dociera³a do kopu³y. wiêkszo æ mieszkañców bêdzie mog³a ogl¹daæ program na ¿ywo.Ma³o tego . .Zwijaj¹ biwak . Barbie z u miechem powtórzy³ jej gest. obsypuj¹c nimi wartowników marines. Bêdziecie mieli najszybszy Internet na wiecie.

które znaj¹ wszystkie matki na wiecie. iSight. Z niewielkiej wysoko ci ka¿dy wybój. Klosz zatrzymywa³ wiatr. Mo¿e spróbujmy. . a u nas cisza . natrafili na strumyk. . . ¿e to najnowszy cud techniki komputerowej. Joe zabra³ stamt¹d powerbooka. Barbie podniós³ wzrok. ka¿da nierówno æ asfaltu wygl¹da³a jak potê¿na góra. ¿e to prawda. tym w czapce Sea Dogs. co z tego wyjdzie.oznajmi³ Joe. Pani McClatchey kaza³a Barbiemu przysi¹c. Ch³opak pochyli³ siê nad powerbookiem. .Jest obraz?! . Wyja ni³ patrz¹cym.oznajmi³ Barbie . Rozleg³ siê znajomy pomruk. Dalej widaæ by³o marines mniej wiêcej do kolan. . Joe otworzy³ i w³¹czy³ laptop.Bateria jest wie¿a.. Zajrzeli po drodze do domu McClatcheyów. Przypomnia³o mu siê.Sama nie wiem. jak z Paulem Gendronem. do roboty. kupi mi pan drugi? . . bo po drugiej stronie wieje wiatr. Albo czy ca³a prawda.Ujmijmy to w ten sposób.odezwa³a siê Julia.A komputer nie przejdzie w stan wstrzymania? . Taki obrazek doskonale podsumowywa³ ostatnie trzy dn i.Bardziej w lewo. przestañ .Wujek Sam ci kupi . ¿e w ¿yciu nie widzia³ czego tak surrealistycznego jak srebrny komputer na rodku asfaltowej Little Bitch Road. .zawo³a³ jeden z nich.No. i Barbie z³o¿y³ tê przysiêgê.. .Osobi cie z³o¿ê zamówienie. Musn¹³ palcem panel dotykowy.przechodzi przez barierê.Jasne. bez ¿ycia. chocia¿ niezbyt dynamicznie.zaniepokoi³a siê Julia. . . mówi¹cego wyra nie: Weee . .Je¿eli pocisk usma¿y mojego kompa. ¿o³nierzu: gdybym w tej chwili przeprowadza³ inspekcjê. A teraz Joe wskaza³ drogê.Li cie s¹ jakie takie. spojrza³ na wielki czerwony X w kadrze fotograficznym. Joe. . . Barbiemu przysz³o do g³owy. powinna wytrzymaæ co najmniej sze æ godzin . Tylko co by mia³o wyj æ dobrego ze spekulacji na temat aktualnej jako ci powietrza w Chester's Mill.obieca³ Barbie. . Joe ograniczy³ siê do spojrzenia. stukn¹³ w klawisz enter i raptem ekran rozjarzy³ siê obrazem Little Bitch Road.. .. Do górnej krawêdzi ekranu przymocowa³ niewielki cylindryczny przedmiot po³yskuj¹cy srebrem. wcale nie do koñca przekonany. Zobaczymy. sko ro i tak nie mogli nic z tym zrobiæ? . Pamiêta³ tê spiêtrzon¹ wodê.Tutaj? Barbie uniós³ obie rêce do twarzy. ¿e zadba o bezpieczeñstwo jej syna. Po czym obróci³ siê do Barbiego.Tak siê wydaje.No to gra.

co by siê nada³o? Uniós³ rêkê mniej wiêcej na wysoko æ metra.. Joe ustawi³ powerbooka na kartonie (nagle przesuniêcie obrazu z poziomu szosy spowodowa³o. . Muszê koñczyæ. . zza kierownicy wysiad³ Pete Randolph. Masz plamê na lewym bucie.Co tu siê dzieje? . . . Barbie uzna³. Nadje¿d¿a³ zielony wóz komendanta policji.Mam .Proszê pani.Wygl¹da..Benny? . Poszpera³ chwilê w worku. Ch³opak wcisn¹³ kilka przycisków z nieprawdopodobn¹ szybko ci¹. Julia za mia³a siê g³o no.rzuci³ w s³uchawkê. wiat³a na dachu pulsowa³y. z tego. zamkn¹³ telefon i odda³ Barbiemu. . K³opoty. By³ wyra nie zaabsorbowany. . po czym wyci¹gn¹³ rêkê. Norrie. . Teraz ju¿ wiem. .O . potem sprawdzi³ dzia³anie sprzêtu i oznajmi³. oni do mnie zadzwoni¹ . Podkrêcili Wi .. Joe nie. . . gdy zszed³ mu ciê¿ar z resorów) sam Du¿y Jim Rennie. nie spuszczaj¹c wzroku ze zbli¿aj¹cych siê dwóch mê¿czyzn: wiceprzewodnicz¹cego Rady Miejskiej i komendanta policji. a z miejsca pasa¿era (samochód wyra nie siê podniós³. . to leci jak odrzutowiec.Mo¿e pani te¿ wzi¹æ mój worek gimnastyczny? .Fi. który faktycznie by³ poplamiony. Zabrzêcza³ telefon. Gotowi? Ekstra. . po czym wyszczerzy³ w u miechu wszystkie zêby.Je li dzia³a. Marine spojrza³ na swój lewy but.. Jecha³ szybko. pomy la³ Barbie. ma pani w samochodzie co . .mrukn¹³ Joe.stwierdzi³a Julia i posz³a do swojego priusa.Mamy zielone wiat³o.Powaga? No.zapyta³. Jeste cie? Pewnie pierwszy raz w knajpie z wyszynkiem? Jasne. Gdy siê zatrzyma³.stwierdzi³ Joe. . ¿e ch³opak mówi o komputerze.Za nisko . .S³ucha³ chwilê. . nios¹c worek gimnastyczny i karton z resztk¹ egzemplarzy niedzielnego wydania specjalnego Democrata .Nie powiniene zadzwoniæ do.oceni³. ¿e wszystko gra . dobrze.Wdusi³ przycisk.Komórka! Barbie poda³ mu telefon.o.A.Parê chwil robi³ co przy laptopie. Czekajcie. wyj¹³ z ni czarne pud³o z anten¹ i ca³o æ pod³¹czy³ do komputera. ¿e Barbiemu zakrêci³o siê w g³owie). Barbie bez s³owa poda³ go Joemu. Rzecz niedopuszczalna w warunkach niebojowych. ale on nawet nie patrzy³ na sprzêt. ‾o³nierze st³oczeni po drugiej stron kopu³y przygl¹dali mu siê z zainteresowaniem. jak to jest w akwarium. którym wszyscy przyjechali. co ja tu mam. . ¿e wszystko jest ekstra.ty ju¿ by robi³ pompki z moj¹ nog¹ na ty³ku. Wróci³a Julia.

odezwa³ siê jeden z marines z pagonami podporucznika. Tommy oraz Willow Anderson witali go ci w drzwiach jak ksiê¿a parafian przed ko cio³em. jak¹ teraz uznajemy. Du¿y Jim pogrozi³ mu palcem. . .Dzwoniê ..To jest pu³kownik Barbara . . ‾y³a na szyi pulsowa³a mu gwa³townie. Wcisn¹³ redial i przysun¹³ s³uchawkê do ucha. co wam siê wydaje .. By³ to najszczê liwszy moment w ¿yciu Benny'ego. .Wskaza³ powerbook.. bo na wielkim ekranie telewizora widnia³o tylko jedno niebieskie s³owo: CZEKAJ. Prosto w usta.Dzwoñ! . .powiedzia³ komendant Randolph . a jej reprezentantem jestem ja. mimo to u miech mia³ od ucha do ucha.Stary.Ma szczególne uprawnienia nadane przez rz¹d. . przestawili odbiornik na wej cie czwarte. Nagle ukaza³a siê Little Bitch Road jak ¿ywa. Poca³owa³a go. W tym wypadku musieliby byæ reprezentantami Pierwszego Ko cio³a Zespo³ów Rockowych Prosto z Bostonu. . s³ysz¹c to. .zarz¹dzi³a Norrie. . Benny i Norrie pod³¹czyli swój sprzêt.Ten cz³owiek jest wy³¹cznie przyczyn¹ k³opotów. musicie to wy³¹czyæ. nawet lepszy ni¿ pion na samej górze w czasie fuli pipe'a. . je l . Rozleg³y siê oklaski i wiwaty.14 Transparent na drzwiach Karczmy Dippera g³osi³ ZAPRASZAMY NA NAJWIÊKSZY PARKIET W MAINE! i po raz pierwszy w historii knajpy ów parkiet by³ zat³oczony o godzinie jedenastej czterdzie ci piêæ. mam rozkazy. jest nasza w³asna. jest! .wrzasn¹³ w mikrofon.Proszê pana. Wygl¹da³ jak poparzony s³oñcem. . ¿o³nierzu. mamy problem . 15 .Ja nie wiem. ³¹cznie z barwnymi li æmi wiruj¹cymi wokó³ wartowników marines.W Chester's Mill jedyn¹ oficjaln¹ w³adz¹.ale macie mi wszystko wyja niæ i dopóki siê nie dowiem. . Benny przybi³ Norrie wysok¹ pi¹tkê.Komendancie..przerwa³ mu Joe. Du¿y Jim. Z pocz¹tku go cie zachowywali siê cicho. Gotuje w restauracji. o co tu chodzi.odmeldowa³ Bennie.Houston.Odwróci³ siê do Randolpha. .Obraz ostry jak ¿yleta i do tego. zaprezentowa³ swój najbardziej sarkastyczny u miech. ale dziewczynce to nie wystarczy³o.

czy widz¹.dzieciak tego nie wy³¹czy natychmiast. musi pan pos³uchaæ. S³ucha³ przez moment. A teraz szykowa³ siê do zadania ciosu. jakby j¹ nadwerê¿y³. Z biurowego koka wymsknê³o siê pani redaktor kilka kosmyków w³osów. gdy musi poruszyæ praw¹ rêk¹. . chwyci³a powerbook i obróci³a w taki sposób. Norrie mówi.Cofn¹æ siê.powiedzia³ Barbie. ¿e radny ma jakie piêædziesi¹t kilo nadwagi. ¿e potrafi przy³o¿yæ. . jednak widaæ by³o. w którym pan mieszka. komendancie . I nigdzie indziej.warkn¹³ Du¿y Jim.wymamrota³ Randolph. w³asnym cia³em zas³oni³ laptop..Ustanowili my po³¹czenie na ¿ywo z Karczm¹ Dippera . u miechnê³a siê lekko. Pana Renniego i komendanta Randolpha. Mo¿e sam nie wiedzia³. . co siê dzieje. D³onie mia³ mocno zaci niête. Zauwa¿y³ te¿. U miech na twarzy Du¿ego Jima zmieni³ siê w przykry grymas. proszê wyci¹gn¹æ kabel.Niech pan go nie rusza! To moja w³asno æ i nie z³ama³em ¿adnego prawa! .zapyta³ Randolph.Przekrzywi³a g³owê. Je¿eli nadal jest pan pos³uszny prawu powiatu.nie sposób by³o przewidzieæ. ¿e Julia Shumway wygl¹da wyj¹tkowo licznie. na twarzy Renniego . .Kto chce wiedzieæ? . . mo¿e jednak. .podjê³a redaktorka. czy widz¹! . .Nie widzê tu ¿adnego kabla . Joe. Wie ci szybko siê rozchodz¹. Wy³¹cz ten taki siaki owaki komputer! Tym razem Julia wysunê³a siê do przodu. .To rozkaz. .Zapytaj ich.Wobec tego potraktuj z buta ten nieszczêsny ekran! Wy³¹cz! Randolph zrobi³ krok naprzód. wyra nie przestraszony. Nadal mia³ w rêku telefon komórkowy.w ciek³o æ. . po czym odmeldowa³: .Widz¹. lecz zdeterminowany.poleci³a Joemu. .Od³ó¿ to. ¿e kamera objê³a nowo przyby³ych. .Teraz mieszkasz tutaj. kobieto! . . Barbiemu przysz³o do g³owy.Jim.Z t¹ spelun¹! .. Przenosi³ wzrok z Barbiego na marines i na Du¿ego Jima.wyja ni³a Julia. chocia¿ kom . ¿e siê krzywi.Od jakiej jedenastej z minutami zbieraj¹ siê tam ludzie . Randolph niepewnie rozejrza³ siê dooko³a. muska³y jej zaró¿owione policzki.Co mo¿e ? Co mo¿e ? .odparowa³ Du¿y Jim. ¿e ludzie chc¹ wiedzieæ.Czy zechcesz . .Zapytaj Norrie. Joe rzuci³ kilka s³ów do telefonu. Na twarzy Randolpha malowa³o siê przera¿enie. Zacz¹³ siê pociæ. . Barbie szacowa³.

. tym razem straci³ zimn¹ krew. który razem z powerbookiem zrobi³ obrót o sto osiemdziesi¹t stopni.Cze æ wszystkim . kiedy wystêpowa³y Seksowne Kociaki z Watykanu. ale nie zd¹¿y³ zas³oniæ u miechu. gotów odparowaæ w stylu Tysi¹ckrotnie dowiedli. . . I w³a nie to doprowadza³o Barbiego do w ciek³o ci.zupe³nie co innego. .Dzieje siê co niebezpiecznego? Ja tu nic takiego nie widzê. Zobaczyli go obaj.pozdrowiæ swoich wyborców? . . Du¿y Jim otworzy³ usta.Chêtnie bym star³ ten ironiczny u mieszek z twojej twarzy .us³yszeli podporucznika marines. I obaj us³yszeli prychniêcie. . . przyprawiaj¹c o zawrót g³owy. Ponad piêæset osób sta³o ramiê w ramiê. nawet w pamiêtny Nowy Rok dwa tysi¹ce dziewi¹ty. ustaw na mnie kamerê . obraz. setki osób siê dowiedz¹. i Du¿y Jim.O co w³a ciwie chodzi? .Bardzo ³atwo to sprawdziæ. mo¿e doj æ do paniki.Zbierajcie siê . które jest dla nich w tej chwili najwa¿niejsze na wiecie. . i Randolph. gdzie siê dzi ludzie zebrali.To blef.spyta³a Julia. Od którego zale¿y ich dalsze ¿yc e. Wiedzieæ o czym to jedno. . .Je¿eli wy³¹czysz komputer. .Zadzwoñ do którego ze swoich ch³opaków i zapytaj.warkn¹³ pod adresem Barbary. ¿e to ty odci¹³e im widok na wydarzenie.Julio. wpatruj¹c siê w obraz z kamery Joego. . .odezwa³ siê Barbie. Joe Chudzielec zakry³ usta. Tak siê sta³o. Przecie¿ ten cz³owiek nie by³ g³upi. . a zobaczyæ . Trudno przewidzieæ.lecz w porê sobie przypomnia³.Wyraz twarzy te¿ bêdziemy teraz kontrolowaæ? . i w koñcu zatrzyma³ siê na Dale'u Barbarze. .poprosi³ Barbie.zapyta³.Odwróci³a siê do Randolpha. zwykle dobroduszny i opanowany.Potem znowu do Jima.Czas ucieka. Chcemy to ustawiæ.mruknê³a Rose Twitchell z u miechem. 16 Karczma nie by³a tak napakowana jeszcze nigdy.Nie mia³a prawa! Barbie. ¿e znaczna czê æ mieszkañców miasta ogl¹da tê konfrontacjê na wielkim ekranie telewizora.a w ka¿dym razie tak podejrzewa³ Barbie . . I nigdy nie by³o tu tak cicho. w³¹czyæ transmisjê i znikn¹æ.Mój kucharz . . ¿e mam racjê .Je¿eli pocisk nie przedziurawi kopu³y.Ma pan bardzo niskie mniemanie na temat swoich wyborców. . do czego jest zdolny t³um.

Po czym u miechn¹³ siê. Westchn¹³ ciê¿ko. I wcale nie ³agodny.Przekaz by³ tak doskona³y. Z kieszeni spodni wyj¹³ chusteczkê i otar³ kark. .zapyta³ Randolph. czy nale¿y kontynuowaæ przekaz. czy te¿ transmisja zostanie przerwana. czy nie. Tym razem szmer by³ znacznie g³o niejszy. Wspar³ go ogólny pomruk akceptacji. Jak siê ju¿ pewnie zorientowali cie.Przekaz wideo z Little Bitch Road odbywa siê w ca³o ci na moj¹ odpowiedzialno æ. . zrobi to na w³asn¹ odpowiedzialno æ. zawieszone w powietrzu X. . Will Freeman.Nazywam siê Dale Barbara i zosta³em ponownie zaci¹gniêty w szeregi Armii Stanów Zjednoczonych oraz awansowany na pu³kownika. ¿e chêtnie by je odda³ komu innemu. czy te¿ nie. o ile mo¿na tak nazwaæ przesuniêcie k¹cików ust do ty³u.Du¿y Jim. co ja mam robiæ? . Dziêkujê za uwagê.Chcê to zostawiæ w spokoju. jakby mówi³: Bierzesz to na siebie . zale¿y od decyzji wiceprzewodnicz¹cego Rady Miejskiej.ci¹gn¹³ Barbie. . Je¿eli j¹ przerwie. Przez chwilê zebrani na parkiecie widzieli tylko drzewa. opad³ nieco i ustatkowa³ siê. bêdzie trwa³. Wyszed³ z kadru. wycelowawszy w wielkie. czy aktualny program. 17 . .A co chcesz zrobiæ? Po raz pierwszy od czasu przejêcia kluczyków od zielonego wozu komendanta policji Pete Randolph nabra³ przekonania.Zostaw komputer w spokoju. . jednocze nie nudny i nieprawdopodobnie ekscytuj¹cy. patrz¹c na ekran i czekaj¹c. Du¿y Jim pokiwa³ g³ow¹. Ustawimy kamerê na punkt. w³a ciciel miejscowego przedstawicielstwa Toyoty (niezaprzyja niony z Jamesem Renniem) odezwa³ siê do telewizora: . dosz³o do ró¿nicy zdañ miêdzy mn¹ a radnym Renniem dotycz¹cej tego. po czym obraz znowu zatoczy³ obrót o pó³ ko³a. bo w przeciwnym razie pod koniec tygodnia bêdziemy mieli w Mill ca³kiem nowego radnego.Nie mamy teraz czasu na uzgadnianie zakresu kompetencji . ¿e niejeden odruchowo odpowiedzia³ na powitanie. Mieszkañcy miasta stali w ciszy. Czy transmisja bêdzie trwa³a. w który ma uderzyæ pocisk. Za nim ¿o³nierze pakowali ostatnie sprzêty do dwóch potê¿nych ciê¿arówek. Jego s³owa wywo³a³y falê zaskoczenia. Jimmy.

prawda? . jak ludzie wygrywali. nic uj¹æ . . których przygniata odpowiedzialno æ. podchodz¹c do samochodu. . ¿e a¿ cofnê³a siê o krok. Dla dobra nas obojga..Joe teatralnym gestem otar³ pot z czo³a. Oddycha³ chrapliwie. nawet siê nie odwracaj¹c. Pokiwa³a g³ow¹. przyszpili³y Barbiego. Ci¹¿y na mnie wielka odpowiedzialno æ. komendancie. prawda.Pu³kowniku Barbara! . synu. jak przegrywali. Nie prosi³em o ni¹.Mam nadziejê.Zbieramy siê.odpar³ Barbie..Có¿.Odwróci³ siê do Barbiego. .Ruszamy.stwierdzi³a. podtrzymuj¹c bol¹c¹ praw¹ rêkê.To jak.. Julii oraz Joego Chudzielca.Straszny facet! . by Julia nie us³ysza³a jego s³ów. ¿e pocisk siê przebije. Nieprawda.. . i widzia³em. komendancie .Uff. .miertelnego wroga. Jim. Zni¿y³ g³os. . . bo mam za du¿o pracy. lecz b³yszcz¹ce lodowatym sprytem. Je¿eli pocisk siê przebije. Na twarzy mia³a swój s³ynny ch³odny u miech.Zapewniam pana.Na nas ju¿ czas.S¹ ludzie wielcy i tacy. uwa¿ajcie na siebie. Wracamy do miasta. natomiast Barbie s³ysza³ je bardzo wyra nie. Dziêki panu Barbarze i jego przyjacio³om sytuacja jest ju¿ wystarczaj¹co skomplikowana. Na chwilê d³ug¹ jak wieczno æ jego oczy.. Widzia³em to ju¿ niejeden raz.Ty te¿. ale je¿eli siê odbije. . .oznajmi³ Du¿y Jim. Chêtnie by my pana . ... W najczystszej postaci. ale j¹ przyj¹³em. Z bliska czuæ go by³o wod¹ koloñsk¹ i potem.Mamy jeszcze czas.spyta³ Randolph. .Gó. . . Ale nic z tego nie bêdzie.powiedzia³.zawo³a³ podporucznik. . dziwnie ciep³ym powietrzu. . panie Barbara? . jedziemy do karczmy? .zgodzi³ siê Barbie. To przejaw d¹¿enia do w³adzy. Si³y porz¹dkowe musz¹ byæ w gotowo ci na wypadek zamieszek. to ty jeste komendantem policji. . Du¿y Jim odwróci³ siê i spojrza³ na ni¹ z tak wielk¹ nienawi ci¹ w oczach. wygrali cie. kogut stale migota³ w mglistym. . Julia patrzy³a na niego bez ladu u miechu. Wreszcie siê odwróci³..spyta³a go Julia retorycznie.obruszy³a siê Julia. omal niewidoczne w g³êbokich fa³dach t³uszczu. Zielone auto zawróci³o do Mill. .Wpadli cie jak liwka w kompot..Co za absurd! . Du¿y Jim zby³ j¹ machniêciem rêki.Zostali my wymanewrowani. .Moja noga nie postanie w tej spelunie! . ¿e nie ma tu mowy o ¿adnym manewrowaniu . Widzia³em. .Masz teraz wroga .Nic dodaæ. Podszed³ do Barbiego.Najchêtniej bym siê zdrzemn¹³. .

jakby kto zadrapa³ niebo. COMCOM przej¹³ sterowanie samolotem i zacz¹³ go naprowadzaæ na pozycjê. W rozmowach prywatnych okr e la³ tê pierwsz¹ jako Jeden wielki cyrk .Leæ.Tak jest. a nastêpnie zatwierdzi³ ostatni odcinek. By³ to dobry sprzêt.zabrali ze sob¹. Powodzenia. O dwunastej piêædziesi¹t cztery bursztynowe wiat³o zmieni³o siê w zielone i zaczê³o pulsowaæ. Misja otrzyma³a kryptonim Wielka Wyspa . je li to tylko mo¿liwe. Pilotem dowodz¹cym zosta³ major Gene Ray.powiedzia³ major Ray do mikrofonu. . . Maksymalna prêdko æ pocisku wynosi³a piêæ tysiêcy sze æset kilometrów na godzinê. cacuszko . o dziesi¹tej czterdzie ci znalaz³ siê nad Burlington w stanie Vermont. Za³atwcie to gówno. 18 B . Szybko osi¹gn¹³ maksymaln¹ prêdko æ. jak fasthawk rozpoczyna lot. Przechodnie zadzierali g³owy z obaw¹. jakie sze ædziesi¹t na zachód od Conway w New Hampshire. Teraz mija³ Góry Bia³e. ale pilot widzia³. Burlington zniknê³o pod skrzyd³ami.odpar³ Ray. Ray pstrykn¹³ prze³¹cznikiem oznaczonym cyfr¹ jeden. leæ z Bogiem. bardziej niezawodny i potê¿niejszy od starszych tomahawków. jak i w Zatoce Perskiej. W czasie obni¿ania pu³apu szybko æ pocisku spad³a do dwóch tysiêcy dziewiêciuset sze ædziesiêciu kilometrów na godzinê. Si³y powietr zne zawsze przybywaj¹ na imprezê nieco wcze niej. Osi¹gn¹³ j¹ w odleg³o ci stu kilometrów od celu. W Waszyngtonie odpowiedzia³ mu pu³kownik Cox: . O dwunastej piêædziesi¹t trzy czerwona lampka na panelu kontrolnym zmieni³a kolor na bursztynowy.52. na koniec uca³owa³ podstawê kciuka. Komputer skalkulowa³. Ustawi³ siê on nad drog¹ numer trzysta dwa. .Siê robi . Nie by³o ¿adnej sensacji.Ju¿ prawie czas . O dwunastej piêædziesi¹t cztery i piêædziesi¹t piêæ sekund zap³onê³o równym zielonym blaskiem. który s³u¿y³ zarówno podczas wojny w Iraku. majorze. Barbie skin¹³ g³ow¹ i po raz pierwszy od d³ugiego czasu zasalutowa³ na powa¿nie. Gene Ray prze¿egna³ siê. lepszy. który wystartowa³ z bazy Si³ Powietrznych w Carswell w poniedzia³kowy ranek. Mia³ w ³adowni dwa pociski Fasthawk Cruise. Tylko dziwnie by³o planowaæ strza³ w amerykañski cel. zostawiaj¹c za sob¹ smugê. rozleg³ siê tylko nieg³o ny syk spod spodu.powiedzia³. . stanowi¹c¹ w North Conway g³ówn¹ ulicê.

Komputer pracowa³ na najwy¿szych obrotach. Najpierw obejmuj¹ce ca³y wiat buczenie od zachodnich granic miasta.. .Panowie. kilka ga³êzi podpali³. które w ci¹gu kilku sekund uros³o do MMMMM. Gdy uk³ad naprowadzania znalaz³ drogê numer sto dziewiêtna cie. ci¹gn¹c za sob¹ ³oskot. niskie mmmmm. Wielebna Piper Libby unios³a do ust krzy¿yk swojej matki. zbli¿amy siê do celu.Gdzie? . sprawdzaj¹c dane systemu naprowadzaj¹cego i robi¹c tysi¹c korekt kursu na minutê. Ogon mu b³yszcza³ zbyt jasno. Trzymajcie sztuczne szczêki. . modl¹c siê do tego. Zwróci³a siê z tym pytaniem do kole¿anki. do czego czy kogo aktualnie zwraca³a siê nadfizyczna forma ruchu New Age. na co mnie staæ! . który rzuca³ ludzi na ziemiê i kaza³ im zas³aniaæ g³owê rêkami. Spowodowa³ zawalenie przydro¿nego straganu w Tarker's posypa³y siê deski. Lissa Jamieson bezd wiêcznie porusza³a wargami. Za nim toczy³ siê grzmot. Nikt nic nie mówi³. W rêku ciska³a jaki kryszta³.. Na wielkim ekranie telewizora nie zobaczyli w³a ciwie nic. W Waszyngtonie pu³kownik James O.Nic nie wi. nadal utrzymuj¹c prêdko æ ponad dwa machy.S³uchaj! . Us³yszeli. Gdyby system naprowadzaj¹cy fasthawka móg³ im odpowiedzieæ. zostawia³ za sob¹ toksyczny smród substancji napêdowej.powiedzia³ Ernie Calvert. Obie ledzi³y pocisk. . Fasthawk odszuka³ Little Bitch Road i opad³ nieomal na poziom gruntu. Granicê miêdzy New Hampshire i Maine pocisk min¹³ na wysoko ci tysi¹ca metrów. zmia¿d¿one dynie wylecia³y w niebo. potem stu piêædziesiêciu. po .. od którego szczêka³y zêby i wypada³y szyby z okien. Uda siê. pomy la³ Cox. dostrzegaj¹c ka¿de wzgórze i ka¿dy zakrêt. obejrzeli cokolwiek dopiero pó³ godziny pó niej. ty jeszcze nie wiesz.Czy on aby nie leci za nisko? . ¿eby siê da³o na niego patrzeæ. Jak¿eby inaczej? 19 W karczmie st³oczy³o siê ju¿ osiemset osób. . Str¹ca³ li c z drzew.zaniepokoi³a siê jaka kobieta na parkingu przed outletem. Cox powiedzia³: .spyta³ Marty Arsenault. us³ysza³yby pewnie: Kochana.Ju¿ jest .powiedzia³a Brenda Perkins. obni¿y³ pocisk najpierw na wysoko æ trzystu metrów. os³aniaj¹c oczy d³oni¹.

rozkaza³ Cox g³osem bez wyrazu. którzy jeszcze zostali w karczmie. Asfalt najpierw siê zmarszczy³. Na nastêpnej klatce fasthawk z g³owic¹ od³amkow¹. Dalej ekran wype³ni³o wiat³o tak jaskrawe. Znajdowa³ siê nieco ponad metr nad drog¹. A kiedy biel zaczê³a blakn¹æ. zamar³ w powietrzu mniej wiêcej tam. Potem ludzie w karczmie zobaczyli.tym jak pocisk zawiód³. Dla tych.Odpaliæ drugi . Ostateczny efekt by³ taki sam. Gene Ray wykona³ polecenie. Pocisk trafi³ dok³adni e w cel. jak las po drugiej stronie kopu³y staje w p³omieniach. potem zacz¹³ topiæ. wrêcz klatka po klatce. zobaczyli fragmenty pocisku jak czarne p³atki popio³u na tle bledn¹ce rozb³ysku oraz wielki przypieczony znak w miejscu czerwonego X. 20 . ¿e patrz¹cy musieli os³oniæ oczy. gdzie znajdowa³ siê obóz marines. maj¹c¹ eksplodowaæ w zetkniêciu z celem. Wtedy zobaczyli pocisk wylatuj¹cy zza zakrêtu na Little Bitch Road. przestraszy³ wiêcej ludzi w New Hampshire i zachodnim Maine. . prawie dotyka³ w³asnego rozmazanego cienia. Benny Drake pu ci³ nagrany obraz w zwolnionym tempie. Drugi pocisk wyt³uk³ jeszcze trochê szyb.

Wybuchn¹³? Joe. ¿e bêdê mia³ spore k³opoty. .To wszystko? . . Potem Norrie Calvert wybuchnê³a p³aczem. Joey? . je li siê tym zajmê sama . By³a to kobieta wysoka. Kto powinien to sprawdziæ.MAM CIÊ 1 Przy Mill Street pod dziewiêtnastk¹.Co z twoim komputerem. Zamieszka³ w hotelu Raceway razem z kilkoma plutonami reporterów radiowych i telewizyjnych.powiedzia³a. . Sam je dzi³ w soboty na pchli targ. Trzyma³a w d³oniach zdjêcie mê¿a. Pani McClatchey wsta³a.zauwa¿y³ Benny. ale niewiele brakowa³o. Jedna ³za wreszcie przela³a siê przez powiekê i stoczy³a po polic ku. . pokrêci³ g³ow¹. oczy mia³a dziwnie b³yszcz¹ce...zapyta³a.Tam od gor¹ca móg³ siê zapaliæ las. nadal obejmuj¹c Norrie za ramiona i ciskaj¹c nadgarstek Benny'ego. co siê da zrobiæ . . pewnie siê stopi³. Pierwsza by³a o tym. Nadal trzyma³a fotografiê mê¿a. Obaj objê dr¿¹ce ramiona dziewczyny i podali sobie rêce jak w powitaniu. Zaleg³a cisza. Trzy dni po ostatni m targu nadal by³ w Oxfordzie.Raczej nie. matka Joego. dopóki pozwala³a pogoda. na szczê cie móg³ utrzymywaæ z ni¹ kontakt za po rednictwem poczty elektronicznej.odezwa³a siê Julia. w domu McClatcheyów skoñczy³o siê nagranie. Uwielbia³ od wie¿aæ meble i czêsto w³a nie tam znajdowa³ starocie warte zainteresowania. pomy la³. zajêtego przez Juliê.spyta³a z niedowierzaniem Claire McClatchey. Benny Drake i Joe McClatchey spojrzeli po sobie i spu cili g³owy w identycznym ge cie znacz¹cym I co teraz? . Jak dot¹d. . który organizowano w Oxfordzie. .To ju¿ wszystko? Nikt nie odpowiedzia³. ¿e miasto znalaz³o siê w prawdziwych tarapatach.Chyba nie ma w mie cie wozów stra¿ackich . bez w¹tpienia Chudzielec po niej odziedziczy³ wzrost. .I najlepiej bêdzie. .spyta³a Claire. .Dlaczego? . .Odwróci³ siê do Barbiego. . Barbie przysiad³ na porêczy fotela bujanego. Nie zdo³a³ porozmawiaæ z ¿on¹ przez telefon.Mo¿e zosta³ który stary. Nie by³a to jednak jego pierwsza my l. Nie p³aka³a.Zobaczê. patrz¹c na Barbiego. Zdaje siê. jak Joe z przyjació³mi przyszed³ do domu z p³yt¹ DVD. zdjête ze ciany krótko po tym. .

. os³upiali. patrz¹c na plac miejski.Kto czego nie potrafi? . wtedy by³ mistrzem w moczeniu majtek.Peter Randolph jest pó³g³ówkiem.poprosi³a Julia po chwili namys³u.Spisa³ siê lepiej ni¿ ten cholerny pocisk . ale Claire ju¿ nie zwraca³a na go ci uwagi. rz¹d wisi mi komputer . Barbie? .zgodzi³ siê Barbie. . po le na miejsce paru ch³opaków ze wszystkim. Main Street by³a pusta. . wracaj¹cy do domów. bo jego ojciec by³ cz³onkiem zarz¹du szkolnego. nadal tam dyskutowa³a o tym.On nie potrafi . Od oksykodonu. Chodzi³am z nim do przedszkola. a na dodatek podszyty tchórzem. którzy nie mieli odwagi wzajemnie zadawaæ sobie pytania. którzy zebrali siê w karczmie. niestety ona jest uzale¿niona. Odsunê³a syna i sama usiad³a przy Norrie. Na pewno s¹ tam przynajmniej wê¿e i hydronetki. Jaki czas Barbie i Julia w milczeniu stali na schodach przed domem McClatcheyów.odezwa³a siê w koñcu Julia ze z³o ci¹. która od razu siê do niej przytuli³a. Jest politykiem najpodlejszego gatunku. W ka¿dym razie dla niego i jego przyjació³.wyja ni³ Barbie.Wyjdziesz ze mn¹. I dzisiaj Pete Randolp h wcale nie jest m¹drzejszy! Nasz drogi pan Rennie otoczy³ siê g³upcami. A nawet æwieræmózgiem. Zas³ugiwa³ na oceny C minus.W tym rzecz. bo wiêkszo æ tych. Odwali³e kawa³ dobrej roboty.Jim Rennie uwa¿a.mrukn¹³ Benny. . co widzieli.Rose mi powiedzia³a. . Je¿eli Randolph ma chocia¿ odrobinê rozumu.. co zosta³o w remizie. na rz ekê Prestile i most Pokoju. Przynajmniej na razie. Mê¿czy ni i kobiety. . to samo dotyczy ciebie. ¿eby który z nich pos³ucha³ mojej rady.Barbie pokiwa³ g³ow¹. .I wielkie dziêki. ¿e rz¹d odda³ w³adzê w rêce pana Barbary. Je li sprawy przybior¹ naprawdê z³y obrót. To zadufany egoista. zbyt egocentryczny. wszystko w koñcu wróci do normy. po le ca³e miasto do . . w tym rzecz.Problemy z plecami. Wyj¹tek stanowi Andrea Grinnell.Ludzie.Posprzecza³em siê z panem Renniem i komendantem Randolphem na temat transmisji wideo . Julio. W¹tpiê. kiedy przysta³ do Brygady Strzelaj¹cej Stanikami. .Trochê mnie ponios³o. Wkrótce jednak na chodnikach mieli pojawiæ siê ludzie. ¿e Barbie i Julia id¹ do drzwi. ¿eby sobie u wiadomiæ.Za³atwione . pe³ni niedowierzania. Potem wspólna szko³a a¿ do dwunastej klasy. Julia westchnê³a i przyg³adzi³a w³osy. Tylko widzisz. . . co bêdzie dalej. Sam prezydent! . ¿e mocno odstaje od ligi. ¿e je li utrzyma w³adzê. . Kucharz pu³kownik rzuci³ okiem na matkê Joego. cholera.Joe mówi³. Drzewa na placu pogubi³y li cie.oznajmi³ Joe. Niestety. a dostawa³ B minus. . widz¹c.

tym mniej republikañska mi siê wydajesz . Roznios³y siê w ciep³ym.Julio.zauwa¿y³ Barbie. w³óczêga na dobr¹ sprawê. . Zdaniem Barbiego lwia czê æ czarnych oparów unosi³a siê po stronie Tarker's Mills.Ale do tego nie dojdzie.Im lepiej ciê poznajê.diab³a.To jeden mam. Julia nabra³a g³êboko powietrza. . R z¹dzi tym miastem od zarania dziejów i ludzie do tego przywykli. i podsunê jej. nawet gdyby piêædziesi¹t tysiêcy osób przemaszerowa³o w Nowym Jorku Pi¹t¹ Alej¹. . ¿e w ten sposób ocali siebie. dopóki ta cholerna kopu³a nas odcina od wiata. kogo prosiæ o pomoc. chyba nie doceniasz woli ludu. Tchórz na stanowisku przywódcy jes t bardzo gro nym cz³owiekiem. ale trzeba by³o pamiêtaæ.odezwa³a siê Julia. Popatrzy³a na niego z politowaniem..Oczekiwa³em po tobie jakiego pomys³u.Doceniam twoj¹ wiarê we mnie.Ja nie ¿artujê . nieruchomym powietrzu.. . wiêc pewnie zajê³y siê tylko krzewy i trawa. wie.. ¿eby siê ubiega³a o stanowisko wiceprzewodnicz¹cej Rady Miejskiej. A poza tym ma niezwyk³y t alent do znajdowania koz³ów ofiarnych. Zadziwiaj¹co tward¹.zauwa¿y³a Julia. skoro tylko uzna. Znamy kogo takiego? . gdzie siê pali. ¿e znowu dostanie ³upnia. by³by w obecnej sytuacji doskona³y w roli koz³a ofiarnego. niezale¿nie od tego. . a nie analizy politycznej. Szturchnê³a go w ramiê piê ci¹. wypu ci³a je powoli i u miechnê³a siê. .Wiem. . . . Nie dojdzie do tego. czego by chcia³ twój pu³kownik Cox czy prezydent Stanów Zjednoczonych.Chcesz ode mnie pomys³ów? . .powiedzia³a..Twoim zdaniem Jim Rennie pozwoli na przeprowadzenie wyborów pod kopu³¹? W jakim wiecie ty ¿yjesz.Taki jeste do rany przy³ó¿. Brenda zmobilizuje parê osób. Powiniene zaj¹æ jego miejsce. co? Syrena w ratuszu odezwa³a siê seri¹ krótkich sygna³ów.. Taki na przyk³ad obcy. . gdzie dym przes³ania³ b³êkit nieba.Nie odmówi. Nic z tego.A je li odmówi? . Zachêcam ciê. . Howie te¿ by siê do nich zwróci³. ¿e gor¹co prawie na pewno doprowadzi³o do miejscowych zapaleñ tak¿e w Chester. Znajdê Brendê.To ty nie doceniasz Jamesa Renniego. Przez moment mia³ wra¿enie. w ka¿dym razie po naszej stronie klosza.. Popatrzyli na zachód. machaj¹c transparentami z twoim portretem. .Wezwanie do po¿aru . Na szczê cie nie ma wiatru. Czas przeprowadziæ wybory. drogi przyjacielu? . bêdzie albo w domu. albo w karczmie. Bo i nie ma powodu do ¿artów.Chyba wiem. ale pazurki te¿ umiesz pokazaæ. ¿eby poprowadzi³a akcjê gaszenia ognia . .

Po chwili odjecha³a szukaæ Brendy i Romea Burpeego. ale rzeczywi cie w¹tpiê. ¿ebym siê z tob¹ zabra³? . A tym razem ofiar¹ mo¿esz byæ ty.S³ucham szanown¹ pani¹? . . Czy Freddy'ego Dentona. co ogl¹dali nieskuteczn¹ próbê przebicia siê przez kopu³ê. ale wiem od Brendy.Zostawiê to jej decyzji. ¿e po¿ar odwróci uwagê odpowiednich osób. Barbie? .U miechn¹³ siê pod nosem. to pewnie najsensowniejsza szansa dla mi asta.Na pewno nie chcesz. S³ynne ho. o który nam chodzi. . . ... Julia pokiwa³a g³ow¹. co zosta³o w remizie.Znalezienie generato ra. . . .Tak.Masz co innego do roboty. ¿e Duke planowa³ pozwoliæ mu odej æ. Mo¿e jedyna. niektórzy . przeprowadzon¹ przez Si³y Powietrzne. Nie bez przyczyny utrzyma³ siê na stanowisku tak d³ugo. ¿eby poprosi³a o pomoc Cartera Thibodeau albo Melvina Searlesa. 2 Ci. dzieciaki go uwielbiaj¹.wietna my l. I zajrzyjcie do Burpeego. ze spuszczonymi g³owami.Znowu zajdziesz Renniemu za skórê. lecz jeszcze siê zatrzyma³a i odwróci³a.Nie oceniaj go. Ruszy³a do swojego priusa. prawie nie rozmawiaj¹c. Wiele par siê obejmowa³o. póki nie us³yszysz jego mowy wyborczej.Tak. A i Brenda tak¿e w razie potrzeby. W kwestii gaszenia ognia opar³bym siê bardziej na nim ni¿ na tym. Freddy co roku bombowo odgrywa wiêtego Miko³aja w m³odszych klasach szko³y podstawowej. Ona pozosta³a ca³kowicie powa¿na. . Bren da³a ci klucz Duke'a do schronu? . . wychodzili z karczmy w zasadzie tak.Pewnie jest dobry w k³uciu w oczy martyrologi¹. Id po ten licznik. . zak³adaj¹c.Da³a. Ten cz³owiek ma w swoim sklepie chyba wszystko. ¿e jest tu ten. jak to sobie Barbie wyobra¿a³: p owoli.Ja te¿ potrafiê byæ nieprzyjemna. . Ten ostatni jest glin¹ od piêciu lat.Mo¿e siê m ciæ. ho. No i ma rysê na charakterze.Jest spora szansa.No to do roboty. ho! wychodzi mu jak nikomu innemu. . ..Nie przewidujê w tym gronie ¿adnych wie¿o mianowanych policjantów.

I rz¹du. . Zielony wóz szefa policji sta³ zaparkowany nieco dalej.Nie chcia³e . Skoro wywo³ali po¿ar tym swoim takim siakim owakim pociskiem. Muszê znale æ Juniora. A ten m¹drala o babskim nazwisku i jego nowa przyjació³ka Julia obudzili w ludziach nadziejê. Mam z nim parê spraw do omówienia. . A zawdziêczamy.dokoñczy³ Du¿y Jim. .. oczywi cie. niech go teraz gasz¹. bêd¹ w ciekli. .Mam nadziejê.To jest problem Tarker's Mills. . W samochodzie siedzieli komendant policji Peter Randolph oraz Jim Rennie. chcia³em..Powinni my chyba zaj¹æ siê ogniem. Prz yjrzyj siê uwa¿nie.p³akali.. którzy pracuj¹ na niepe³ny etat i nowo mianowanych. Randolph popatrzy³ na niego zdziwiony. budzenia fa³szywej nadziei oraz nadmiernej swobody przep³ywu informacji.Przyjrzyj siê. nieszczê liwi. Po drugiej stronie ulicy stanê³y trzy radiowozy. ¿e chcia³em. Mam racjê? Pewnie! Czy ty wiesz. Ale nie wierzy³em. przed wej ciem do sklepu Browniego. .A zawdziêczamy to Barbarze i Julii Shumway .Jeszcze wiêcej? Mamy ju¿ osiemnastu ludzi. ¿e ona mnie nigdy nie popar³a w tym swoim szmat³awcu? Ani razu! .Chcia³em. sze ciu funkcjonariuszy czeka³o w gotowo ci. Patrzyli. Miejska syrena z ratusza uderzy³a ostrym d wiêkiem. ¿e teraz s¹ zadowoleni. gdzie w oknie wywieszono rêcznie wypisan¹ tabliczkê: ZAMKNIÊTE A‾ UWOLNIENIE UMO‾LIWI NOWE DOSTAWY. Zobacz. . W³a nie takie s¹ skutki niekompetencji. . . Obaj spojrzeli na zachód. wliczaj¹c tych. Dostrzegli tam czarny dym. ludzie s¹ rozczarowani.Przestañ biadoliæ jak stara baba.Wskaza³ pieszych wracaj¹cych do centrum. bo nadwerê¿ona rêka bola³a. . smutni.Nie wystarczy.. . oczywi cie. Niepotrzebnie. . ¿e siê uda. przyjacielu. Wracamy do miasta. A jak do nich rzeczywi cie dotrze. co siê sta³o. Potrzebujemy wiêcej policji.Ale je¿eli po naszej stronie. .No i proszê . ¿eby siê uda³o? Du¿y Jim skrzywi³ siê.odezwa³ siê Du¿y Jim z nieskrywan¹ satysfakcj¹.

.Widzia³am go na ³¹kach Dinsmore'a. W pierwszym dniu kopu³y straci³ ¿onê.Nie. . ale nas to nie dotyczy. G³upi przypadek.Brenda wskaza³a kciukiem czarny dym nad horyzontem. a zaraz po nim g³o ny p³acz Little Waltera.Nie wierzy³am. Piper otworzy³a drzwiczki i obejrza³a siê na dym. Brenda wsadzi³a rêce w kieszenie d¿insów i ruszy³a przez parking. I serdeczno ci.obieca³a Piper i odjecha³a.przyzna³a Piper. tylko ¿e muszê zajrzeæ do jednego z parafian. . . Podrzuci³abym ciê do miasta. Biedaczysko. co zrobiæ z reszt¹ dnia. zastanawiaj¹c siê.ale sk³ama³abym.Powodzenia .Mam nadziejê. .Ja te¿ . Obudzi³ j¹ trzask drewna. wiêc pude³ko po butach z narysowan¹ na wierzchu czaszk¹ i . gdybym powiedzia³a. W Eastchester.Posuñ siê..Po stronie Tarker's Mills musi byæ prawdziwe piek³o. 4 Huk wybuchaj¹cych na kopule pocisków nie obudzi³ Sammy Bushey.Nas chroni kopu³a. nie. jaka tam zosta³a. Pamiêtasz. Brenda pokiwa³a g³ow¹. . ¿e nie masz prawa jazdy? . wyra nie podszyty bólem. . ..Przeka¿ê .powiedzia³a Brenda . ¿e nie przy Little Bitch Road.3 Brenda Perkins oraz wielebna Piper Libby sta³y na parkingu przed Karczm¹ Dippera. mia³ transparent ze zdjêciami ¿ony. gdy pojawi³a siê Julia Shumway i rozwi¹za³a jej problem. Owczarek przeszed³ na miejsce pasa¿era.Przeka¿ Jackowi moje wyrazy wspó³czucia.po¿egna³a j¹ Brenda. Carter Thibodeau i przyjaciele zabrali z lodówki ca³¹ trawkê. Zreszt¹ wszystko to razem jest bez sensu. kochana.Po czym zwróci³a siê do Brendy: . Piper poszpera³a w kieszeniach i da³a suce drobny smako³yk. przy subaru duchownej. W samochodzie Piper na miejscu kierowcy usadowi³a siê Clover.. . . . Z zainteresowaniem obserwowa³a id¹cych ludzi.Obla³a parkowanie równoleg³e. Jadê do Jacka Evansa.. ¿e to co da . ale nie przeszukali przyczepy.. ¿e nie jestem rozczarowana. W ca³kiem inn¹ stronê. . U miechnê³a siê smutno.I to mocno. . .

ale jeszcze nigdy w ¿yciu nie czu³a siê tak przybita. oczywi cie poza momentami. Zwykle wystarcza³o mu sze æ pompek na materacu w magazynku. ale lubi³a mieæ wiadomo æ. gdy zasypia³a z Little Walterem. poniewa¿ Brown udziela³ jej kredytu. zawieraj¹ca sze æ tabletek Spe³nienia Marzeñ. ¿eby po³kn¹æ wszystkie tabletki i zakoñczyæ to marne ¿ycie raz na zawsze.. bo te¿ nigdy nie by³a swoj¹ najlepsz¹ przyjació³k¹. w³a cicielowi sklepu nazywanego sklepem Browniego. DeLesseps jeszcze nie by³ taki z³y. co akurat stanowi³o plus. w którym teraz sypia samotnie. Mel i Frankie DeLesseps wziêli si³¹. czasem przez innych. a Little Walter potrzebowa³ pampersów. zanim kompletnie straci³ zainteresowanie seksem). potem zduszony okrzyk i ju¿ dochodzi³o do wytrysku. No i Brown nigdy jej nie skrzywdzi³.. Pi¹ty w k¹cie straci³ przytomno æ Wtedy to by³ jej w³asny kretyñski pomys³. Mo¿e by to nawet zrobi³a. Oczywi cie mia³a te¿ do wiadczenie z wiêksz¹ liczb¹ mê¿czyzn w jedn¹ noc. smutna i pokrzywdzona. Zdarza³o jej siê tak¿e sprzedawaæ to. zw³aszcza gdy pod koniec miesi¹ca brakowa³o gotówki. Najczê ciej Freemanowi Brownowi.ZABIJÊ. by³o zupe³nie inne.skrzy¿owanymi piszczelami nadal by³o w szafie. co Carter.. . Samobójstwo nie wchodzi³o w rachubê. na przyk³ad w gimnazjum. Policjanci z pewno ci¹ chêtnie by wypalili co takiego. Po wyj ciu Cartera ze wit¹ po³knê³ jedn¹ tabletkê i popi³a ciep³ym piwem z butelki utkniêtej pod ³ó¿kiem. bo za³atwia³ sprawê szybko. gdzie robi³a wiêkszo æ zakupów. To. niekiedy za³atwia³a s obie powody do z³ego samopoczucia sama. A tak¿e brudna. Na wieku znajdowa³o siê równie¿ ostrze¿enie wypisane w³asnorêcznie przez Phila Busheya. Bóg wiadkiem. straszna my l. W rodku nie by³o zio³a. kto by siê nim zaj¹³? Móg³by nawet umrzeæ z g³odu. Albo z Dodee . w którym znajduj¹ siê pozosta³o ci z draski marynowane w acetonie? W tym samym pude³ku znajdowa³a siê inna. By³a tam torebka kryszta³ków. Nigdy nie stanowi³o to dla Sammy atrakcji tygodnia. gdyby nie Little Walter. Niezbyt ³adnie pachnia³ i by³ stary. Zdarzy³o jej siê ju¿ byæ poni¿an¹. Czasami przez Phila (który lubi³ napêdzane dragami sesje we trójkê.. mniejsza torebka strunowa. Przysz³o jej do g³owy. bo Phil uwa¿a³ zio³o za g³upi rozweselacz na imprezki . jednego po drugim. lecz jednocze nie popêdliwy. gdy Wildcats zdobyli w koszykówce mistrzostwo klasy D. lecz jej zdaniem kryszta³y by³y debilnym gównem dla kretynów. co siê sta³o zesz³ej nocy. przechylonymi w lewo krzywymi literami: NIE DOTYKAÆ! JAK WE MIESZ . a Sammy taki towar nie interesowa³. ¿e linia kredytowa pozostaje otwarta. Je li ona umrze. bo kto inny chcia³by wci¹gaæ dym. natomiast Carter zada³ jej mnóstwo bólu powy¿ej pasa i spowodowa³ krwawienie poni¿ej. na przyjêciu po meczu zaliczy³a czterech.

wrzeszcza³ te¿ Little Walter w ³ó¿eczku w s¹siednim pokoju. Spe³nienie Marzeñ. kiedy zacz¹³ siê krêciæ. które Phil zmajstrowa³ ledwo przytomny. Zatrzyma³a siê tylko raz. Na koniec ostrzegli j¹ jeszcze raz. W czasie niekoñcz¹cej siê jazdy Mela Searlesa my la³a. które Phil lubi³ ogl¹daæ. ¿e j¹ w koñcu zabije. ale ¿yw¹. po chwili Sammy poczu³a na skórze linê m³odego. Twarz tak¿e mia³a mokr¹. ¿e cholerne ³ó¿eczko. zanim uwielbienie dla kryszta³u zdominowa³o u niego zainteresowanie seksem.. Little Walter le¿a³ na pod³odze. . kiedy otarcie po Carterze Thibodeau zmieni³o siê w otwart¹ ranê. a potem wyjê³a z szafy pude³ko. Na czworakach ruszy³ w stronê matki. co to w³a ciwie jest . opu ciwszy spodnie. niezawodny znak. Mimo wysi³ków zosta³a sucha jak sierpieñ bez deszczu. A teraz to. Mia³a tampaksy. No i wytrzyma³o tylko do rana. ciep³¹ i lepk¹. Wtedy ju¿ by³ po lizg. Wtedy zosta³a sama z Little Walterem. jak to by³o z Dodee dwa dni wcze niej. ¿eby trzyma³a buziê na k³ódkê. ¿e naprawdê zasn¹³. Sammy wrzeszcza³a.. jak najbardziej. i zostawili na kanapie. ale nie pomog³o. Przespa³a dwana cie godzin.Potem zrobi³o siê jeszcze gorzej. ale wzdrygnê³a siê na sam¹ my l o wk³adaniu czegokolwiek tam do rodka. Wziê³a go na rêce i nosi³a tam i z powrotem. krew z rozciêtego czo³a zalewa³a mu twarz. Mel Searles. . Oczywi cie do momentu. jak wiat³a reflektorów przesuwaj¹ siê po suficie.z pocz¹tku z³agodzi³ ból tam dole. Sammy pobieg³a do sypialni synka. Krwawi¹c¹. ¿eby w³o¿yæ majtki (ni ró¿owe. ¿eby przespa³ ca³¹ noc). P³acz Little Waltera by³ jak strumieñ ostrego wiat³a wdzieraj¹cy siê w gêst¹ mg³ê. tam i z powrotem. kiedy odjechali. kiedy ni¹ zajmowa³a siê policja kryzysowa. A wtedy co siê stanie z Little Walterem? I jeszcze w tle tego wszystkiego piskliwe judzenie Georgii Roux: Zer¿nij j¹. Wiedzia³a. Wrzeszcza³a d³ugo i g³o no. Próbowa³a sobie przypomnieæ.krzyknê³a i porwa³a go w ramiona. Widocznie Little Walter nadwerê¿y³ je w nocy. a potem odci¹³ wszystko. W koñcu g³owa Little Waltera opad³a jej ciê¿ko na ramiê. Patrzy³a. r¿nij dziwkê! Niech wrzeszczy! . wydoby³ z nich przyrz¹d . potem znikaj¹. w koñcu siê rozpad³o. Czu³a rosn¹c¹ pod po ladkami ka³u¿ê.nie wiedzia³a. jaki widywa³a jedynie na filmach porno. Searles wszed³ w ni¹ brutalnie. ³zy p³ynê³y jej strumieniem i wlewa³y siê do uszu. jaki mocny wygaszacz . Od³o¿y³a go do ³ó¿eczka (modl¹c siê.M³ody! . miêdzy szcz¹tkami ³ó¿eczka. bo ró¿owych nie w³o¿y ju¿ nigdy) i upchn¹æ miêdzy nogami trochê papieru toaletowego.

Reprezentanci policji kryzysowej co prawda zostawili w spokoju opony na tylnych ko³ach. o postrzêpionych krawêdziach. ¿e to seksowne. Przecie¿ nie by³o pr¹du. kiedy dotrzemy na miejsce. Sammy chwyci³a rêcznik i na sucho otar³a dziecku twarz. ods³aniaj¹c rozciêcie . Ogarnia³a j¹ rozpacz.powiedzia³a. By³ strasznie ciê¿ki. Sammy przez d³u¿sz¹ chwilê patrzy³a na samochód bez s³owa i bez ruchu. . które m³ody nazywa³ buula . jednej z tych. 5 Cudem jakim uda³o jej siê unieruchomiæ Little Waltera na tyle.Obróci³a siê. I trwa³o to ca³¹ noc. s¹ ca³kiem przemoczone i fioletowe od krwi. Odepchnê³a od siebie kusz¹c¹ my l. ale uda te¿ mia³a umazane na czerwono. Du¿o mocniej ni¿ przy najgorszych miesi¹czkach. Mo¿na je zemleæ na proszek. Dopiero wtedy siê zorientowa³a. Little Walter uwielbia³ mleko czekoladowe. ¿eby zamaskowaæ smak. ale woda oczywi cie nie polecia³a. ¿e to krew Little Waltera.powiedzia³a synkowi. Bêdzie blizna. doktor Haskell siê nami zajmie. A poza tym u ch³opców blizny nie s¹ takie znowu straszne. a nastêpnie przebraæ w wie¿¹ koszulkê oraz ostatnie czyste body (z czerwonym napisem UKOCHANE DIABL¥TKO MAMUSI).niezbyt g³êbokie. . W kroku wy³o¿y³a je posk³adan¹ cierk¹ do naczyñ. Przemknê³a jej przez g³owê ulotna. Stara toyota zjedzona przez rdzê by³a w fatalnym stanie. Odkrêci³a kran. lecz d³ugie.Nie jestem tak¹ matk¹ . ¿e niebieskie majtki. Wsta³a i pobieg³a do ³azienki. . . Przycisnê³a rêcznik. pochlipuj¹c od czasu do czasu. Spakowa³a Little Waltera i wziê³a go na rêce. Pomyli³a siê.Otworzy³a drzwi. które w³o¿y³a po wizycie policji kryzysowej. . ale na przednich przedziurawili obie.Wszystko bêdzie dobrze. i zalaæ mlekiem kakaowym. £ó¿ko by³o nasi¹kniête krwi¹. Potem Little Walter raczkowa³ po jej sypialni. .Nic siê nie przejmuj. Zaczê³a od wrzucenia przesi¹kniêtych krwi¹ majtek do mieci i w³o¿enia wie¿ych. Zaczê³o j¹ znowu boleæ w dole brzucha. drug¹ wziê³a na pó niej. upad³a na kolano. potknê³a o jaki fragment ³ó¿eczka. próbuj¹c og³uchn¹æ na krzyki bólu i z³o ci. by mu przykleiæ trzy plastry ze SpongeBobem Kanciastoportym. wi nie dzia³a³a pompa. wsypaæ do butelki. nawet nie zauwa¿ysz. Czasem dziewczy ny nawet uwa¿aj¹. trochê tak jakby zjad³a co nie wie¿ego. W pierwszej chwili wyda³o jej siê. niestety.Jedziemy do przychodni . a ona siê ubie ra³a. Du¿e krople krwi zaczê³y j skapywaæ na stopy. lecz wyrazista my l: podzieliæ siê pigu³kami z Little Walterem. Bêdê jecha³a szybko. Ci¹gle krwawi³a.

z ka¿dym krokiem coraz gorszym.M³ody wyba³uszy³ na ni¹ oczy w sposób. Sammy nieomal natychmiast poczu³a na twarzy i szyi krople potu. Kartka wyrwana z jej kuchennego notatnika. czy zdo³a jeszcze raz wyj æ z przyczepy. lecz przymilny. Na koñcu podjazdu opar³a siê o skrzynkê pocztow¹. Poza tym w ostatecznej wersji ustali³o siê nie globalne . lecz spojrzawszy w dó³. tylko lokalne . ¿e mówi tak niewiele. . Biedna stara corolla! Wygl¹da³a na prawie tak samo zmêczon¹ jak ona. który przypomina³ jej Phila. s³oñce grza³o w szyjê. . ale ten sam wyraz. Tego ranka mia³a jednak inne zmartwienia. Zastanowi³a siê. lecz zrezygnowa³a. A ni¿ej. Sammy siê przekona³a.Idziemy na spacerek? Little Walter tylko siê do niej przytuli³. u ma³ego by³ g³upkowaty. czy w ogóle ma aspirynê. a on rozja ni³ siê u miechem. czyby nie wzi¹æ aspiryny. U miech by³ pogodny. Zmiê³a kartkê i rzuci³a na ziemiê obok jednej z przebitych opon. niestety plastry na czole podp³ywa³y czerwieni¹. skurwysyny! .Chcieliby cie.rzuci³a s³abym g³osem. Jej pierwszej przysz³a ta my l do g³owy. . Mo¿e to globalne ocieplenie. wiat³o zdawa³o siê dziwacznie rozmazane. tymczasem Little Walter zna³ zaledwie jakie dziesiêæ s³ów. U przyjació³ dzieci w szesnastym miesi¹cu mówi³y ju¿ pe³nymi zdaniami.Ma³a zmiana planu . ¿e nie ma ¿adnych plam. Nie by³o czym oddychaæ. bo wtedy krwawienie by³oby obfitsze. . Zreszt¹ wcale nie wiedzia³a. innym pismem: Mo¿e nastêpnym razem obrobimy ciê od ty³u . W pa dzierniku powinno byæ ch³odno i rze ko. A w tym ju¿ nie by³o nic pogodnego. Z pocz¹tku nie mog³a znale æ nosid³a. Uca³owa³a synka w nos. dó³ brzucha pulsowa³ bólem.oznajmi³a Sammy i wesz³a do rodka. Z niema³ym trudem ulokowa³a w nim Little Waltera. Czasami martwi³o j¹. a przecie¿ dopiero co ruszy³a w drogê. Dzieñ by³ wyj¹tkowo ciep³y jak na koniec pa dziernika. pomy la³a. Gdzie spod zmêczenia wyp³ynê³o oburzenie. Niebo przybra³o blady odcieñ b³êkitu. Poza tym by³ jeszcze jeden powód. do którego ledwo odwa¿a³a siê przyznaæ nawet przed sam¹ sob¹: nie mia³a pewno ci. cierka w kroczu wydawa³a siê ca³kiem mokra. w koñcu jednak dostrzeg³a je w k¹cie za kanap¹. który na znienawidzonej twarzy mê¿a wyra¿a³ idiotyczne os³upienie. ale nie ostatniej. Na kwiatkach widnia³y s³owa: Jak komu powiesz. Kosztowa³o j¹ to now¹ falê bólu. Pod lew¹ wycieraczk¹ toyoty widnia³ kawa³ek papieru zadrukowany stokrotkami. to dziabniemy nie tylko oponki . Metal by³ wyra nie ciep³y. Bardzo dobrze.

Sammy w pierwszej chwili odnios³a wra¿enie. . w które siê mieszczê. prosz¹c siê o wypadek. na galaretowatych nogach wróci³a na w³a ciwe pobocze.. Niech to szlag. Z pewno ci¹ by j¹ podrzuci³ do przychodni. nie mogê ci sprzedaæ piwa. pusta i brzydka. na zachodzie.spyta³a Sammy. ¿e jedna z tych dwóch ostatnich par ma wielk¹ dziurê na siedzeniu. . Sz³a teraz. Ani jednego samochodu. What do you do with a drunken sailor early in the morning? No w³a nie.. Jak pijany marynarz. Zobaczy³a. Spa³ w zag³êbieniu jej ramienia i ob linia³ koszulkê z zespo³em Donna de Buffalo. a by³o to wyj¹tkowo dziwaczne uczucie. krew nie zejdzie. . Potem trzeba skrêciæ w prawo do centrum miasta Chester's Mill. Rozp³aka³a siê. . tak samo jak przedtem majtki.Gotowy? . Ca³kiem obojêtny dla niej i dla Little Waltera. A jeszcze dalej jest przychodnia. asfalt zaczyna³ po³yskiwaæ z gor¹ca. Potem przypomnia³a sobie. co zrobiæ z pijanym marynarzem z samego rana? Tyle ¿e ranek ju¿ dawno min¹³ i zrobi³o siê popo³udnie. pomy la³a. bo przespa³a równe dwana cie godzin. £zy sch³odzi³y jej policzki. tatusiów i mamu z wy¿szej klasy. ¿e wycie rozlega siê w jej g³owie. chocia¿ wcale nie pamiêta³a. biur i banków w Lewiston . a nie ³api¹c autostop. którzy wracali pod wieczór ze sklepów..Doktor Haskell nas po³ata. Nic.po czym ucich³a. Little Walter nie odpowiedzia³. kt by siê chcia³ po¿arowi przyjrzeæ z bliska. postanowi³a nie zwracaæ uwagi na ból tam w dole. który latem rozbrzmiewa³ w³a ciwie wszêdzie.powiedzia³a. na szczê cie daleko.Motton Road. ¿e jest na krawêdzi rowu. Droga do Eastchester by³a ca³kiem pusta.. Potem zobaczy³a dym. ¿e d¿insy w kroku ma przesi¹kniête krwi¹. Obejrza³a siê przez ramiê. Wziê³a g³êboki oddech. a zosta³y mi ju¿ tylko dwie pary spodni. Gdy odezwa³a siê syrena w ratuszu. zaczyna³a siê jakie dwa kilometry dalej po lewej stronie. Zamruga³a i spostrzeg³a.Kwadrans po ósmej zwijamy chodniki. Mia³a za sucho w ustach.Auburn. miasto nie jest wielkie. chyba ¿e znalaz³by siê na drodze kto . w dodatku po drugiej stronie szosy. . tam gdzie sta³y liczniutkie i nowiutkie domy Eastchester.Wszystko bêdzie dobrze. . wysy³aj¹c krótkie sygna³y oznaczaj¹ce po¿ar. jak siê tam znalaz³a. Niepewnym krokiem. nale¿¹ce do pracusiów. poprawi³a nosid³o i ruszy³a do miasta. m³ody . Zaczê³a piewaæ przebój Jamesa McMurtry'ego.

Jaka mucha usiad³a mu na czole. W³osy mia³. rzecz jasna. . Wszystkie trzy pomalowane na kolor ¿ó³ty. nieruchoma.bez wody. Potem ucich³. bo Sammy przytroczy³a go starannie. jak i na komisariat policji. trzymaj¹c siê ostatniej my li: Na bok. Przed oczami zaczê³a jej rozkwitaæ czarna ró¿a. po czym odlecia³a. Na pace ciê¿arówki le¿a³y ³opaty. siedzia³ w³a nie na schodach komi sariatu. bo niós³ j¹ z ³atwo ci¹. Romeo zatrzyma³ wóz obok Ala Timmonsa. ca³e w falach i spiralach.. w zamglonym pal¹cym s³oñcu. natomiast ciê¿arówkê naznaczono sloganem NA JEDNEGO WPADNIEMY DO BURPEEGO. Spróbowa³ siê uwolniæ z nosid³a. Le¿a³. ¿e to w³a nie on w³¹czy³ syrenê. tak jaskrawy. Barbie domy siê. uczesane jak za czasów Daddy Cool. . Na siedzeniu pasa¿era wióz³ Brendê Perkins. masuj¹c skronie. Little Walter obudzi³ siê i rozp³aka³. wê¿e gumowe i nowiuteñka pompa. Nogi odmówi³y pos³uszeñstwa. Zap³aka³ g³o niej. Nadjecha³y samochody. Sammy runê³a na ziemiê. Syrena w ratuszu nadal wy³a. Prawdopodobnie odraportowaæ w muszej kwaterze g³ównej fakt znalezienia smacznej przek¹ski oraz w celu ci¹gniêcia posi³ków.Bêdziemy jak nowi. Miê nie zmieni³y siê w wodê.Wskakuj na ty³. ¿e a¿ oczy bola³y. jakby regularne gwizdy syreny sprawia³y mu ból. W trawie zagra³ konik polny. Z ratusza wyszed³ Al Timmons i pobieg³ ulic¹. na bok.. bracie. a pot sp³ywa³ mu z w³osów du¿ymi kroplami. spróbowa³a krwi wyciekaj¹cej spod kolorowego plastra z rysunkiem SpongeBoba Kanciastoportego. Pikapy mia³y na bokach wymalowane: SKLEP WIELOBRAN‾OWY BURPEEGO. jeszcze z metkami producenta. W pierwszym samochodzie siedzia³ sam w³a ciciel. Junior. liczni i pachn¹. a na plecach hydronetkê . Le¿a³a na poboczu Motton Road. Mia³ stamt¹d dobry widok zarówno na ratusz. ¿eby nie na dziecko! Tyle jej siê uda³o. Mia³ na sobie szary strój wo nego. ale na szyi lornetkê. migaj. Dwa pikapy i ciê¿arówka. Little Walter przytroczony do nieprzytomnej matki zawodzi³ jaki czas w upale. pod obwis³¹ markiz¹ (kino zakoñczy³o dzia³alno æ piêæ lat wcze niej). popatruj¹c dooko³a. Jego dobry znajomy. 6 Barbie sta³ obok zabitej deskami kasy kina Globe. popêdzi³ go w my lach. ale da³ rady. No.

Wziê³a ch³opca na rêce i podesz³a. Barbie chcia³ siê cofn¹æ. Nieco dalej. Dobiega³y stamt¹d g³osy. przynajmniej dwa dziecinne. je li chodzi o dyskretn¹ kradzie¿. Barbie zaczeka³. Przed nim siedzia³ liczna dziewuszka.Cze æ . kochanie. po czym przeszed³ przez ulicê. m³oda kobieta bawi³a siê z ch³opcem.00. bo przecie¿ Rennie powinien co powiedzieæ mieszkañcom. Przygl¹da³ siê Bartnemu okr¹g³ymi oczami. ale nie zd¹¿y³. Barbie zajrza³ do rodka. . . Przy stole obra d Rady Miejskiej zobaczy³ chudego mê¿czyznê o bujnych siwiej¹cych w³osach. by nadal panowaæ nad sytuacj¹.mia³ do za³atwienia sprawy w mie cie. Junior nie ruszy³ siê ze stopni komisariatu. Junior nawet nie uniós³ g³owy i po chwili znikn¹³ Barbiemu z pola widzenia. I zyskaæ wiêcej w³adzy .Barbie wcisn¹³ siê w cieñ samotnej markizy. Ta dwójka g³o no siê mia³a. Pomy la³ o s³owach Julii: Nie oceniaj go. nadal pociera³ skronie. Ratusz zosta³ pobudowany z kamienia przed stu sze ædziesiêciu laty. Bêdzie chcia³ mieæ wiêksz¹ w³adzê. podbieg³a w podskokach do drzwi. odezwa³ mu siê w g³owie g³os Julii. Szachi ci spojrzeli na niego czujnie. rozmy laj¹c nad nastêpnym ruchem. Za ni¹. a¿ samochody odjad¹. Na tablicy przy drzwiach zasta³ wiadomo æ: JE‾ELI KRYZYS SIÊ NIE SKOÑCZY. Kobieta wyci¹gnê³a woln¹ rêkê. z niejakim zaciekawieniem. w korytarzu panowa³ mrok i ch³ód. podszed³ d³ugow³osy. szachi ci milczeli w skupieniu. mniej wiêcej piêcioletnim. miêdzy ³awkami. Wysokie dêbowe drzwi sta³y otworem. Thurston Marshall Ma³y cz³owiek nazywa siê Aidan Appleton. stanê³a przy Carolyn Sturges. D³ugow³osy opar³ brodê na d³oni.Nazywam siê Carolyn Sturges. . ZGROMADZENIE MIEJSKIE W CZWARTEK O 19. pracowa³by bez sensu. Generator wy³¹czono. Pewnie zyska okazjê w czwartek wieczorem. To tyle. Nie chcia³ gasiæ ognia na Little Bitch Road . Wygl¹da³ na wstrz¹ niêtego i bardzo zmêczonego. . A jednak by³ kto . póki nie us³yszysz jego mowy wyborczej . zas³oniêty przez ratusz o cianach poro niêtych winoro l¹ Barbie wszed³ po stopniach prowadz¹cych do frontowego wej cia. W najwiêkszej sali. Oboje wpatrywali siê w zastawion¹ pionkami szachownicê. skoro w rodku nie by³o nikogo. wolniej. Oczywi cie dla dobra miasta .powiedzia³ Aidan cicho.Dzieñ dobry! . Dziewczynka oderwa³a siê od szachownicy. Ten pan to mój przyjaciel. M³oda kobieta akurat podnios³a wzrok. po czym wsadzi³ kciuk do ust. Aidan. przywitaj siê. na oko dziesiêcioletnia.

.oznajmi³. ¿e nie ma przyklejonych sztucznych w¹sów. . .Chcê z³o¿yæ skargê.oznajmi³ swobodnie. A niech to. Zosta³em napadniêty przez funkcjonariusza policji. Na tym nie koniec. ponownie odezwa³ siê Marshall. By³ prawie ca³kowicie pewien. A ci le mówi¹c.Mi³o mi was poznaæ . ¿e mieli my trawkê. . . Barbie raptem zrozumia³.Je¿eli tak. spotkali my go . po czym przypomnia³ sobie.Aha. lecz te¿ nieco poirytowanym. Bardzo mnie boli brzuch! Carolyn obrzuci³a go spojrzeniem czu³ym.stwierdzi³ Barbie. . ¿e ci lu e nie s¹ mieszkañcami miasta. .Ja chcê do mamy .Carolyn u miechnê³a siê blado. nazwana s³owem dyskryminuj¹cym p³ciowo. Carolyn po³o¿y³a mu rêkê na ramieniu.Jestem drugim wo nym .Zanim wniesiemy oskar¿enie. ¿e Al Timmons przed chwil¹ wyszed³. Zanim zd¹¿y³ powiedzieæ co wiêcej.Ja tu tylko sprz¹tam . wnie æ oskar¿enie. .No tak. .Mama czasem pali marihuanê. jeszcze mog³o siê udaæ. . co nas uwiêzi³o. Nie jestem pewna. . wyjmij palec z buzi. . . a ja mia³em kilka lat temu wycinany woreczek ¿ó³ciowy i obawiam siê powa¿nych obra¿eñ wewnêtrznych..podchwyci³a Alice. . Ugrzê li w amerykañskiej wersji Przy drzwiach zamkniêtych Sartre'a. .Pan jest pracownikiem ratusza? . . i na pewno z nimi rozmawia³.Posiadanie marihuany jest wykroczeniem . warto sobie przypomnieæ. Oto seksowna Wiosna i wymowny Pan Jesieñ. z kim ma do czynienia.Trawka! .. chcê z³o¿yæ skargê. . ale on tylko siê odbi³ i spowodowa³ po¿ar.A oni dopu cili siê napa ci. Carolyn zosta³a obra¿ona. Marshall wyprostowa³ siê zadziornie.Aidan jest moim bratem. .Nazywam siê Alice Rachel Appleton .Rzeczywi cie .rzek³ Barbie. Jeszcze nie straci³ nadziei.oznajmi³a dziewczynka. czy zas³anianie siê wykroczeniem to najlepsza linia .Têskniê za mamusi¹.Tak. .Ala pewnie ju¿ poznali cie. Ch³opiec nie wyj¹³ palca z buzi.potwierdzi³ Barbie. . Aide. Uderzy³ mnie w brzuch.odezwa³a siê Carolyn Sturges. bo jej pomaga na oookres. Nie wymieni³ swojego imienia. .Thurse.stwierdzi³ Aidan. ‾a³owa³. . ¿e rz¹d wystrzeli³ pocisk w to co ..zapyta³ Thurston Marshall.Powiedzia³ nam.

a¿ siê to wszystko skoñczy.Radzi³bym zaczekaæ . m³ody cz³owieku.Czy mo¿e co przegapi³em? Carolyn westchnê³a ciê¿ko..Thurse.W³a cicielka mówi³a.podjê³a Carolyn . no có¿. Teraz ju¿ dziewczyna wygl¹da³a bardziej na zirytowan¹ ni¿ rozkochan¹.Gliniarze.Da³a nam chleb z mas³em orzechowym i d¿emem . ale obj¹³ dziewczynkê za ramiona.Powiedzieli . a ona mi na to o racjonowaniu ¿ywno ci. powstrzyma³ siê od komentarzy.W tej sytuacji raczej nikt nie bêdzie robi³ wielkiej afery z powodu trawki .powiedzia³ Barbie.obrony w s¹dzie.Mo¿e spal¹ dowody .. . póki jeste my pod kloszem.nie.. ¿e cios w brzuch to nic wielkiego.. ¿e nadci¹gaj¹ k³opoty . .Sporo tego mieli my. . zwróciwszy siê do Barbiego . Po prostu czyste szaleñstwo. Zabrali wszystko. . . Thurston Marshall nie wygl¹da³ na szczególnie zachwyconego perspektyw¹ odgrywania roli zastêpczego rodzica. ¿e mas³o orzechowe przykleja mi siê do podniebienia.odpar³ Barbie. . kiedy powiedzieli my.Nie by³o ¿adnego wyboru.prychn¹³ Thurston.. . No i tak zostali my rodzicami zastêpczymi na jaki czas. ¿e jeste my z Massachusetts. my la³am.na szczê cie chyba dali siê zmiêkczyæ Aidanowi i Alice.Sytuacja jest. A sk¹d siê wziê³y dzieci? . ale nad nami zlitowa³a.stwie rdzi³ Barbie. Da³a nam kanapki i kawê. . którzy nas wyrzucili z domku Thurstona. . nawet tuñczyka.. zyskuj¹c w ten sposób sympatiê Barbiego. Dziewczyna za mia³a siê g³o no. . zobaczyli nas potem w restauracji . ale poniewa¿ racjonowanie ¿ywno ci w Sweetbriar Rose wymy li³ osobi cie. . Jej siwiej¹cy przyjaciel .Jak zobaczy³am gliniarzy. . ¿e jest zamkniête do kolacji.Nie do tego stopnia. .Carolyn u miechnê³a siê do Barbiego przepraszaj¹co.¿e wielebna z ko cio³a kongregacyjnego znajdzie dla nas jaki pusty dom.powiedzia³a Carolyn.Mo¿e to szczê cie w nieszczê ciu. . . Barbie w zasadzie siê z nim zgadza³.ci¹gnê³a.Dla mnie to jest rzecz szalenie istotna. gdzie bêdziemy mogli przeczekaæ. . Zmierzwi³a ch³opcu w³osy. .poprawi³ j¹ Thurston. powiedzmy. . ¿eby przeprosili . Powiedzia³em jej. ci¹gn¹³ krzaczaste brwi. .Tak czy inaczej zamierzam z³o¿yæ skargê.spyta³.

Na pewno jest hotmail . kiedy wróci wielebna? Barbie pokrêci³ g³ow¹. po chwili przy³¹czy³ siê do nich tak¿e Marshall. tyle ¿e nie zasta³am nikogo.M³odo æ ma swoje prawa. ..Jest mi³y. Frankie jest brzydszy. gdyby tylko uda³o siê jako z ni¹ skontaktowaæ .Ich mama zostawi³a telefon komórkowy w domku.oznajmi³ d³ugow³osy.Ja chcê do mamy .Dobra z niej kobieta. Najwyra niej dziewczêta postrzega³y sytuacjê znacznie klarowniej ni¿ Thurston. Jest zaraz za ko cio³em. . . . Mama mówi. ¿e ten dziwny kwartet powinien sobie ca³kiem nie le daæ radê.Nie byli mili. I pewnie w ka¿dej spi¿arni znajdziecie zapasy. . ¿e nie wolno braæ s³odyczy od obcych. dobitnie wyra¿aj¹c w ten sposób pogl¹d.zawo³a³a.. ale. . . a i pustych domów mamy teraz pod dostatkiem. . . Barbie doszed³ do wniosku.Rezolutnie wzruszy³a ramionami. droga Alice .Jeden policjant nazywa siê Juuunior . . bo drzwi by³y otwarte. Tam mieszka wielebna Piper Libby.Zawsze siê trafi jaka kropla goryczy .podjê³a Carolyn . po czym z³apa³a szachownicê. prawda? .Cherchez la femme . Da³ nam batonik Milky Way.stwierdzi³a Alice filozoficznie.U miechnê³a siê do Thurstona. kiedy mnie wyr¿nêli w brzuch! Pamiêtaj o tym. .Na waszym miejscu zabra³bym szachownicê i poszed³ na plebaniê.Mówi. Barbie jej zawtórowa³. ¿e wszystko siê zmienia. wiêc z dzwonienia nici. .Odwróci³a siê do Barbiego. ..westchnê³a Carolyn. .Wcze niej nie byli mili . Wzmianka o zapasach przypomnia³a mu o schronie.Ale wiêcej nie wiem. . na pewno nie pamiêtasz adresu e . ale te¿ mi³y. Ale ja ju¿ gram coraz lepiej.Alice.rzuci³ Thurston.Pan Marshall mnie ci¹gle ogrywa! .nawet wesz³am do rodka.mailowego? .Ech.. . Mo¿na przebieraæ jak w ulêga³kach. chocia¿ trzyma³ siê za brzuch i spogl¹da³ na przyjació³kê z niejakim wyrzutem. Barbie pokiwa³ g³ow¹.By³am w ko ciele . Caro. Tymczasem Alice upchnê³a pionki po kieszeniach.miaukn¹³ smutno Aidan.Mimo wszystko jednak m³odzie¿ nie jest pêpkiem wiata. ¿e to nie.stwierdzi³ Thurston. Nie wie pan.powiedzia³a Alice. . .powiedzia³a dziewczynka.. wywo³awcze dawaæ dzieciakom wygrywaæ. Carolyn wybuchnê³a miechem. I przystojny. . a on odpowiedzia³ jej u miechem. .Tak mówi mama. .

Dziêkujê panu.G³os Marshallowi dr¿a³ z oburzenia i smutku. ¿e ciska zdech³¹ rybê..Jasne ¿e nie.. Thurse.odpar³ Barbie.Nie mieli . puuuszczam! . . Niech siê pañstwo opiekuj¹ dzieæmi.podpowiedzia³ Barbie. ¿eby my tam znale li klucze! . ¿e wielebna wkrótce powróci stamt¹d.Spadamy st¹d? . . . zajrzyjcie pod wycieraczkê.To bardzo dobry magazyn literacki. s³ysz¹c j¹.Oczywi cie .. a¿ drzwi siê za nimi zamkn¹.A ja tak! . ¿e wystawa³ poza skalê. Równie dobrze mo¿emy czekaæ przy plebanii. puuuszczam! Puuuszczam! Thurston westchn¹³ ciê¿ko. maj¹c nadziejê. Malec. wreszcie siê rozpogodzi³. wiêc Carolyn go postawi³a na ziemi. . . .Przy.Carolyn spojrza³a na swojego podstarza³ego przyjaciela.zgodzi³ siê Barbie. u których stosunek inteligencji æwiczeñ fizycznych by³ tak przesuniêty w stronê aktywno ci umys³owej. dodaj¹c zmarszczek. panie. Nastêpnie po¿egna³ siê z Thurstonem. . Nie mieli prawa mnie biæ ani siê ze mnie na miewaæ. . Barbie zaczeka³.Je¿eli zepsujesz szachownicê.Przy.zawo³a³a dziewczynka przez ramiê. . Julia powiedzia³a.. .Nie przypuszczam. Chod . . . jeden z najlepszych w k raju. ¿e schro n jest .. .¿achn¹³ siê Thurston. dopiero wtedy poszed³ szukaæ schodów prowadz¹cych do sali konferencyjnej w piwnicy oraz kuchni.obieca³a Carolyn. Zawsze mu siê taki u cisk kojarzy³ z lud mi. rozk³adaj¹c rêce jak skrzyd³a. Pomknê³a przez salê. mia³ wra¿enie.Ogram! M³odo æ ma swoje prawa! .A w razie gdyby by³a zamkniêta. .Plebania te¿ mo¿e byæ otwarta .Redagowa³em aktualny numer Ploughshares .. u cisnê³a lekko..krzyknê³a Alice. puuuszczam! Aidan poruszy³ siê niecierpliwie.Ca³a przyjemno æ po mojej stronie . M³oda kobieta wyci¹gnê³a rêkê do Barbiego. Doro li poszli za dzieæmi. trzymaj¹c w jednym rêku szachownicê. . Zacz¹³ goniæ siostrê. .Tak. nigdy mnie nie ograsz. dok¹d j¹ zawiod³y obowi¹zki podyktowane mi³osierdziem. Promieñ s³oñca z jednego z wysokich okien pad³ mu na twarz. W drzwiach Thurston Marshall jeszcze siê obejrza³. Wziê³a przyjaciela pod ramiê.. chod .. potrz¹saj¹c jej d³oni¹. .stwierdzi³a Carolyn ze miechem. Gdy poda³ mu rêkê.. .A poza tym mo¿na posklejaæ! Przy.

Dopiero wtedy Piper zobaczy³a. . Potem. By³a to osoba m³oda. ¿e czu³a je w oczach. Otar³a sobie kolano. ale¿ ja jestem g³upia! Najgorsza wielebna na wiecie. . spojrza³a nad siedzeniem i .powtórzy³a kobieta w zakrwawionych d¿insach. Wyjê³am dziecko z nosid³a.pó³ poziomu ni¿ej. W ogóle rzadko j¹ w³¹cza³a. ¿e bez klimatyzacji mo¿na siê obej æ. mam wodê w samochodzie. Bo¿e. . powtórzy³a: Bo¿e. ¿e upad³a. Serce wali³o jej tak mocno.Tak. ko ty i dziecka. lecz dwa. zrozumia³a co innego. Jêzyk smakowa³ miedzi¹. je li chodzi o zachowanie w sytuacji kryzysowej. Na policzku i czole mia³a brzydkie siniaki. ¿e to nie jedno cia³o. Le¿ spokojnie.. . ¿e kto zostawi³ na poboczu worek ze mieciami. nic mu siê nie sta³o z³ego. tak.wychrypia³a.M³ody. wziê³a na rêce. choæ dzieñ by³ upalny. gdy znalaz³a siê bli¿ej. ¿e matka ma spodnie przesi¹kniête krwi¹. Uwa¿a³a. Podnios³a siê. Piper wyswobodzi³a dziecko z nosid³a. Zamknê³a oczy.. Ch³opczyk zap³aka³ ochryple. .Mo¿esz byæ o niego spokojna. a niepotrzebnie zatruwa rodowisko naturalne. Piper pobieg³a do samochodu. drzwi i ruszy³a do m³odej kobiety. Raptem uderzy³a j¹ straszna my l: A je li dziecko przejdzie na przednie siedzen ie i wdusi przycisk blokuj¹cy zamki? Bo¿e. zmi³uj siê! . 7 W pierwszym odruchu Piper uzna³a. A poniewa¿ nie przychodzi³o jej do g³owy nic innego. spojrza³a uwa¿niej i dostrzeg³a. choæ na pewno nie spo ród wiernych..Wcale nie mia³a takiej pewno ci. pog³adzi³a po mokrych od potu w³oskach.zawo³a³a w my lach. pozamyka³a okna. Piper le us³ysza³a. niech nie bêdê taka g³upia! Pobieg³a z powrotem. Przynajmniej dziecko by³o z pewno ci¹ ¿ywe.. Zmi³uj siê. ci¹gle le¿¹cej na poboczu. ale Piper z niej nie korzysta³a. wyda³a siê Piper znajoma. . Le¿¹ca kobieta zamruga³a i otworzy³a oczy.M³ody. bo s³abo porusza³o r¹czkami. . zobaczy³a cia³o. Teraz jednak j¹ uruchomi³a na pe³n¹ moc. przekrêci³a kobietê na plecy. zmi³uj siê! Pomó¿ mi uratowaæ tê kobietê! W subaru by³a klimatyzacja. otworzy³a drzwi samochodu. Po³o¿y³a dziecko na tylnym siedzeniu. Zahamowa³a i wyskoczy³a z samochodu tak po piesznie. Podbieg³a do nich.

klêkaj¹c przy niej i obejmuj¹c j¹ za ramiona. . Oboje. .Sammy Bushey.. .zobaczy³a ch³opca le¿¹cego spokojnie tam. chwiej¹c siê lekko. Butelka wypad³a jej z rêki. A zaraz potem zabieram pani¹ do szpitala. przy pieszy³a kroku. Spojrza³ na ni¹ przelotnie.. dlaczego pozwoli³e mi zapomnieæ o wodzie?! Ranna d wiga³a siê na nogi.Powoli . .. Piper oderwa³a od kó³ka na kluczyki elektroniczny breloczek z pilotem. mocz¹c koszulkê. pomog³a jej wstaæ. po czym zatrzyma³ wzrok na podsufitce. gdzie go zostawi³a.wychrypia³a kobieta. w³osy spada³y jej na twarz.. bo na Morton Road by³o ca³kiem pusto. M³oda kobieta stanê³a przed wozem. . potoczy³a siê po dywaniku. Kobieta chwyci³a butelkê. W samochodzie jest ch³odno.przestrzeg³a.mówi³a..Nie ma mowy. bo k³óci³o siê ze wszystkim. Bo¿e.. odzyska³a równowagê i na ile mog³a. napi³a siê chciwie. To Piper zrozumia³a. Nie do przychodni. zanim Piper zd¹¿y³a j¹ podaæ. i dzi ecko. Everett. wyszed³. ale có¿ mia³a zrobiæ? Na drodze ¿ywego ducha. dostanie pani wody. . Piper wcale siê to nie podoba³o. . podtrzymuj¹c j¹ w pasie i prowadz¹c do samochodu. Tyle ¿e teraz ssa³ kciuk.. . ostro¿nie. Lepiej siê nie.Matka zatoczy³a siê. . Mo¿e przypomnia³a mu siê jaka kreskówka. Cholera jasna! Zapomnia³am o wodzie. Rus zy³a z powrotem w stronê kobiety. Ubranko mia³ kompletnie przepocone...ody. a jego asystent. Piper jecha³a z du¿¹ prêdko ci¹. G³owê mia³a spuszczon¹. gdy dotar³a do szpitala..ody. . ¿e doktor Haskell zmar³ poprzedniego dnia. Wobec czego zamiast po³o¿yæ kobietê z powrotem... dowiedzia³a siê. Piper otworzy³a drzwiczki pasa¿era i pomog³a jej wsi¹ æ. a przed oczami znowu wykwit³a czarna ró¿a. Niestety.Tak.. co wiedzia³a o pierwszej pomocy.spyta³a Piper. I mam wodê. .. tylko prosto do szpitala.Jak pani siê nazywa? . bulgocz¹c.. Od raz wyjê³a z centralnej konsoli butelkê wody Poland Spring i zdjê³a nakrêtkê. I pani. która próbowa³a usi¹ æ. ‾o³¹dek cisn¹³ siê Sammy od wody.Spokojnie. nie sposób przecie¿ zostawiæ cz³owieka w pal¹cym s³oñcu.Niech siê pani nie rusza . jakby tam widzia³ co interesuj¹cego. . Woda cieka³a jej po szyi i po brodzie. .chooodni.

I on tak¿e bezdyskusyjnie obserwowa³ m³odego pana Renniego. potem co powiedzia³. jakby go bola³a g³owa.Junior najwyra niej i tak by go nie dostrzeg³ . Raczej z powodu sposobu. sta³ w cieniu pod markiz¹ przy starym kinie. By³o na co popatrzeæ. Za kó³kiem siedzia³ Frankie DeLesseps. 8 W czasie gdy Ginny stara³a siê powstrzymaæ krwawienie z pochwy. zatrudniony na sezon w kuchni Sweetbriar Rose.lecz wówczas zobaczy³ kogo jeszcze i usiad³ z powrotem. ale d³ugi drewniany budynek. Nie ze wzglêdu na pocieranie skroni. Zak³adaj¹c. by³ jednak nieco wiêkszy ni¿ szopa) i sprawdziæ. u wiadomi³ sobie Ry¿y. by przej æ przez Commonwealth Lane i na ty³y ratusza . Pewnie zostawi³ leki w domu. Doktor Haskell swego czasu mówi³ co o tym m³odym cz³owieku. Wróci³ do masowania skroni. Ry¿y Everett siedzia³ sobie na ³aweczce na placu miejskim przy ratuszu. a ju¿ zw³aszcza przez syna wiceprzewodnicz¹cego rady. a Twitch podawa³ powa¿nie odwodnionemu Little Walterowi p³yny przez kroplówkê. Nie chci byæ widziany w czasie sprawdzania miejskich zapasów róde³ energii.. wygl¹da³o na migrenê. Obaj rozmawiali przez chwilê. Ry¿y zamierza³ i æ bezpo rednio do magazynu znajduj¹cego siê za ratuszem (Twitch nazywa³ go szop¹. lecz zamiast wej æ do rodka. powiedzia³ co jeszcze i zatrzasn¹³ aparat. . jaki czas s³ucha³. co by³o widaæ. Oto Dale Barbara. nastêpnie znowu s³ucha³. Oczywi cie je li siê nie rusza³. W pewnej chwili Junior wyj¹³ z kieszeni telefon komórkowy. po czym DeLesseps odjecha³. otworzy³ klapkê.Sammy zosta³a zbadana i przyjêta przez s³ynnego eksperta medycznego Dougiego Twitchella.. Ry¿y zacz¹³ wstawaæ. Z miejsca dla pasa¿era wysiad³ Junior Rennie. Junior tymczasem wspi¹³ siê po schodach komisariatu. w jaki Junior opu ci³ g³owê. ¿e Haskell mu je przepisa³. przez samego prezydenta). podob no awansowany do rangi pu³kownika (jak twierdzili niektórzy. £aweczka sta³a pod wysokim wierkiem o roz³o¿ystych ga³êziach. Ry¿y postanowi³ zaczekaæ. Migreny? Bóle g³owy? To. Unika wiat³a. w którym znalaz³o siê miejsce tak¿e dla czterech p³ugów nie¿nych. wiêc cz³owiek w cieniu by³ w zasadzie niewidoczny. jak tam wygl¹da sytuacja z propanem. usiad³ i zacz¹³ pocieraæ skronie. tymczasem akurat podjecha³ jeden z samochodów policyjnych.

Pod drzewem panowa³ mi³y ch³ód. Jak wiêkszo æ do wiadczonych medyków. Pojawi³ siê czarny kanciasty samochód. który aktualnie cierpi na hemoroidy . Nie z bólu. Everett by³ niez³y w diagnozowaniu na odleg³o æ. natomiast potrafi³ odró¿niæ cz³owieka. Wysiad³ Andy Sanders. mia³o pochylone g³owy. podobnie jak m³ody cz³owiek siedz¹cy na schodach. Hummer zatrzyma³ siê przed komisariatem. ¿e Sanders zos ta³ wyznaczony do prowadzenia czarnej bestii. Nie przypuszcza³. A mo¿e to jedno i to samo? Warto siê nad tym zastanowiæ. Wystarczy³o. Placem ci¹gle jeszcze przechodzili ludzie z karczmy (niektórzy zostaliby znacznie d³u¿ej. które po powrocie z letniego wyjazdu bez przerwy siê drapie. przystan¹³. gdy znikn¹³ z pola widzenia Juniora. Barbara chyba doszed³ do tego samego wniosku co Ry¿y: Junior nie obserwuje. Hummer Du¿ego Jima Renniego. jakby j¹ mia³ na temblaku. Rozleg³ siê niecierpliwy d wiêk klaksonu. w jaki sposób Du¿y Jim idzie po schodach do syna. podejrzewa³ Ry¿y. Otworzy³y siê drzwiczki po stronie kierowcy. a poza tym by³ ciekaw. Jaki czas rozmawiali we trzech. ¿e popatrzy³. Junior nie wsta³. jak kto obraca siê ca³ym cia³em. Du¿y Jim przyciska³ rêkê do wydatnego brzuszyska. ewentualnie jedno i drugie. Ry¿y postanowi³ zostaæ na ³awce jeszcze chwilê. Nic dziwnego zatem. mo¿na rozpoznaæ wszawicê u dziecka.na podstawie sposobu chodzenia. który pó³ roku wcze niej przeszed³ operacjê wstawienia sztucznego stawu biodrowego.Interesuj¹ce. patrz¹c. na kogo czeka Junior. zamiast po prostu zerkn¹æ przez ramiê. tylko na kogo czeka. piesznym krokiem przeszed³ przez ulicê i w chwili. trzy osoby przechodz¹ce ulic¹ zesz³y z asfaltu potulnie jak owce. by przeczytaæ zawiadomienie wywieszone na zewnêtrznej tablicy. ¿e ostatnio nadwerê¿y³ sobie bark albo ³okieæ. Rennie pozwoli³ Sandersowi prowadziæ swoj¹ ukochan¹ czarn¹ per³ê? Ry¿y uniós³ brwi. Mo¿na oceniæ nadwerê¿enie szyi. ale nie wsta³. poszpera³ . Sanders ko³o niego usiad³. zas³oniêty przez ratusz. ¿e kiedykolwiek ujrzy za kierownic¹ czarnego monstrum kogokolwiek poza samym Du¿ym Jimem. od takiego. ¿³opi¹cy hektolitry paliwa. Nigdy nie zaleci³by kuracji na tej podstawie. który Ry¿y doskonale zna³. W mowie cia³a oznacza³o to. gdyby mogli siê napiæ czego z procentami). Z miejsca pasa¿era Rennie. Najwyra niej wiceprzewodnicz¹cy postanowi³ awansowaæ Andy'ego z wo³a roboczego na szofera. Wielu z nich. ale z przygnêbienia. Junior podniós³ wzrok. Potem wszed³ do rodka. Chwilê pó niej Ry¿y zmieni³ zdanie.

Wszyscy czworo przeszli przed ³awk¹ Ry¿ego. .To wietnie . przepuszczaj¹c Du¿ego Jima w drzwiach.Powiedzia³. Ry¿y pokiwa³ g³ow¹. Sanders musia³ przy tym podnie æ g³owê.Nazywam siê Alice. Du¿y Jim po drodze poklepa³ syna po ramieniu.zapyta³.a Junior pokrêci³ g³ow¹.dokoñczy³a dziewczyna. .Chcemy porozmawiaæ z wielebn¹ Libby . woln¹ rêk¹ pociera³ skroñ. opu ci³ g³owê i znów pociera³ skronie. . Junior nie zareagowa³.uzna³a kobieta.Chyba siê w koñcu nie przedstawi³ . Kobieta i mê¿czyzna te¿ trzymali siê za rêce. bo nadal siedzia³.Cze æ . . pomy la³. Dziewczynka trzyma³a ch³opca za rêkê i nios³a szachownicê. ten drugi . . ale znajdowa³ siê co najmniej o piêædziesi¹t metrów za daleko. A to jest Aidan. . ¿eby tam zamieszkaæ.Al Timmons? Przecie¿ na w³asne oczy widzia³. Jakby mia³ zamiar siedzieæ na tych schodach d o koñca wiata. I niech to licho. Dwaj radni spojrzeli po sobie.w kieszeniach i wyj¹³ co . . Zreszt¹ w cieniu Du¿ego Jima. . co b³ysnê³o w mglistych promieniach s³oñca. Ledwo obaj radni opu cili scenê. potem jeszcze chwilê wszyscy trzej rozmawiali. . Ry¿y doszed³ do wniosku.w³¹czy³ siê mê¿czyzna. Junior wsadzi³ to co do kieszeni. . co Ry¿y uzna³ za symboliczne. ¿e jednak nie s¹ rodzin¹. . Ojciec i córka.powiedzia³ Ry¿y. Szk³o albo metal. Rennie wskaza³ hummera - zrobi³ to zdrow¹ rêk¹ .Bêdziemy mieszkali na chlebanii . Ry¿y mia³ niez³y wzrok. ¿e wielebna pomo¿e nam znale æ jaki dom. Na chlebanii.Tak nam przed chwil¹ poradzi³ wo ny . Sanders odegra³ rolê od wiernego.odezwa³a siê kobieta. ¿eby zobaczyæ. Ch³opiec wygl¹da³ na równie strapionego jak Junior. .Nie mam pojêcia.Nie. Sanders wsta³ i we dwóch weszli do komisariatu. m³oda kobieta. Du¿y Jim wzruszy³ ramionami i roz³o¿y³ rêce w ge cie co ja na to poradzê . Nadal pociera³ skroñ i by³ bardzo blady. . a z ratusza wyszed³ kwartet: siwiej¹cy mê¿czyzna.Nie wie pan przypadkiem.przywita³a go dziewczynka pogodnie.oznajmi³ ponuro Aidan.No to sprawdzimy I w razie czego zaczekamy. ch³opiec i dziewczynka.Ten drugi mia³ na imiê Dale? . . Potem Sanders wskaza³ brykê. jak Al wskakiwa³ na ty³ ciê¿arówki Burpeego. Junior ponownie zaprzeczy³. . czy ju¿ wróci³a? . . co to by³o. Tyle móg³ powiedzieæ z ca³kowit¹ pewno ci¹.U miechnê³a siê do mê¿czyzny.Czasem i mnie siê marzy.

Ry¿y a¿ drgn¹³.Pojecha³a po woopsy . Na razie my siê nimi zajmujemy. boli ciê g³owa? .Na przyk³ad przerywa na chwilê wykonywan¹ czynno æ. . .Czy zechcia³aby pani po wiêciæ mi chwilê? Odejd my dwa kroki.Synku. .. panie Everett.Choood my! ..Stracili matkê . panie. Proszê pamiêtaæ.Bojê siê i æ na Halloween bez mamy. ca³kiem jakby zapomnia³. Rozumie pani. . . Caro . Ry¿y mia³ nadziejê. Eric Everett. .potwierdzi³a Caro. ¿e te dzieci zosta³y bez matki.. . Ostatnim. . Chcê siê pobawiæ w tê drug¹ zabawê. albo ma szklany wzrok.odezwa³ siê siwiej¹cy mê¿czyzna.Powinni my.Everett.Nie.krzyknê³a Alice wstrz¹ niêta do g³êbi.Czy ch³opiec ma jakie objawy chorobowe? . Proszê mnie nazywaæ Ry¿y.. a mamusia pojecha³a po kupy.Nie. Ma³y i przestraszony staruszek.Czy pan jest lekarzem? . . .ci¹gn¹³ Aidan.....Jemu chodzi o zakupy . .. . ale odesz³a z nieznajomym kilka kroków od wierku.. nic nie mówi¹c. . nie zdo³a³ opanowaæ odruchu. . jednak naszym zdaniem jest on nieuzasadniony. . proszê.A dlaczego? .oznajmi³ mê¿czyzna.Doceniamy pañsk¹ troskê. Ry¿y wsta³. . je li w tym roku nie bêdzie zabawy cukierek albo psikus . dla odmiany poci¹gn¹³ za rêkê kobietê. Zdawa³o mi siê. .Postanowi³y siê . który zbli¿y³ siê do nich.Nic podobnego nie zaobserwowali my ...uzupe³ni³a Caro... . Wydawa³o siê.Aidanie Appletonie! . Caro by³a zdumiona i ostro¿na.Ch³opiec pu ci³ d³oñ siostry. Wygl¹da³ jak ma³y staruszek. .I bardzo dobrze .Chod . .Rzeczywi cie .. Zaraz siê jednak u miechn¹³.Bo zawsze mamusia chodzi³a z nami po domach.powiedzia³a kobieta cicho. by³a epidemia grypy.Jestem asystentem medycznym. . . porusza wargami. i rozumiemy niepokój.A gard³o? .Doceniamy pañsk¹ troskê. .To znaczy chwilowo.Wcale nie bêdê ¿a³owa³.powiedzia³ Ry¿y ca³kiem szczerze. bez jedzenia . na jakim wiecie ¿yje. ¿e marudzi. dziecko wtedy nieruchomieje.I spêdzi³y dwie doby w samotno ci.Aidan zmierzy³ lekarza powa¿nym spojrzeniem. Zgromi³ Ry¿ego spojrzeniem. ¿e to najzwyklejsze przeziêbienie.wyja ni³a Alice od niechcenia. Mo¿e by³ chory. . Nie umknê³o to uwagi mê¿czyzny. .zapyta³ Ry¿y. lecz wygl¹da³a na przestraszon¹. czego potrzebowali w Mill.

. ¿e dziewczêta. Chocia¿. prawie zawsze w koñcu uciekaj¹ od swoich podstarza³ych kochanków.Chod ¿e! Kobieta pomacha³a rêk¹ na po¿egnanie..Albo na tej ³aweczce . jakby jej co brzydko zapachnia³o .zgodzi³ siê Ry¿y pogodnie.powiedzia³a kobieta. bo i które amerykañskie dziecko nie my li o Halloween w drugiej po³owie pa dziernika? Jedno by³o pewne: je¿eli kto kiedy tych ludzi zapyta. dziewczynka wydaje siê w dobrej formie. . policjanci .dostaæ do miasta o w³asnych si³ach.Ka¿de dziecko reaguje po swojemu. panie Everett. gdzie sta³y zabudowania szpitalne. O ile opadn¹. któr e bêd¹ widoczne przez drzewa. To tyle w kwestii dyskrecji. wtedy ci dwaj. kopi¹c sterty kolorowych li ci. . Ry¿y pokiwa³ g³ow¹.U miechnê³a siê szeroko. . Ry¿y by³ ciekaw. . .Chlebania! Chlebania! Ch³opiec dotrzymywa³ jej kroku i te¿ wrzeszcza³ na ca³y g³os. nadal z u miechem. Pewnie ma³y mia³ stan fugi i tyle. . Na nas ju¿ czas.. które biegaj¹ lekko i z wdziêkiem. odstukaæ.Chêtnie.zmarszczy³a nos. . . Alice i Aidan rzeczywi cie pobiegli przez park.Caro! .Pewnie przesadzi³em. .To wiele wyja nia. A nawet norma. Alice przy tym stale macha³a szachownic¹ i krzycza³a co si³ w p³ucach: . Thurse. Mo¿e mu siê to ju¿ przydarzy³o. ¿e Junior Rennie znikn¹³ ze schodów.. gdy opadn¹ li cie.zawo³a³ Thurse niecierpliwie. dzieci s¹ coraz dalej. gdzie wznosi³a siê wie¿a ko cio³a kongregacyjnego. Patrzy³ za nimi. Ry¿y. stwierdzi³. proszê zajrzeæ do szpitala albo do przychodni. W koñcu drzewa przes³oni³y mu widok.Z³ó¿my to na karb najbardziej zwariowanego weekendu w dziejach wiata.Albo na tej ³aweczce . w³a ciwie tylko poruszy³a palcami i pobieg³a lekko.zawo³a³ siwiej¹cy mê¿czyzna. . Gdy przeniós³ spojrzenie na budynek komisariatu. gdy szli przez plac w stronê..Wybaczamy panu.Wskaza³ w stronê.Zaczekajcie! Kobieta zastanawia³a siê chwilê. . z wdziêkiem. . czy Thurse wie. pomy la³ Ry¿y. bêbni¹c palcami w udo.je znale li. Ryzyko zawodowe. . Reszta to czysty przypadek. Wreszcie podj¹³ . bez trudu opowiedz¹. gdzie i kiedy spotkali Ry¿ego Everetta. Mo¿e wiedzia³. .Dzieci! . po czym wyci¹gnê³a rêkê. A gdyby cie mnie pañstwo potrzebowali.Dziêkujemy panu za troskê. Czas jaki jeszcze posiedzia³ na ³aweczce.

Zapewne w³¹czy³ siê przy zapaleniu wiat³a. Zobaczy³ ³ó¿ka polowe oraz niebieskie koce i materace zabezpieczone plastikowymi pokrowcami na suwak. Barbie mia³ nadziejê. MLEKO W PROSZKU oraz CUKIER. nie taki okaza³y.pochodzi³ z dawnych czasów. By³y tu pud³a z artyku³ami sypkimi. równo ustawione rzêdy butli z naklejkami WODA PITNA. KASZA PSZENNA. aby wej æ do ratusza? Otó¿ w³a nie zagwizda³ z uznaniem przez zêby. rzêdy ³ososia i mnóstwo czego . Na cianie wisia³a ¿ó³tawa tabliczka z napisem CZ£OWIEKOWI WYSTARCZA 700 KALORII DZIENNIE. . gdy C. Z przodu maszynki . Pracowa³.Dobre sobie . Naliczy³ te¿ dziesiêæ du¿ych kartonów sucharów z nadwy¿ek rz¹dowych i dwa wype³nione tabliczkami czekolady z tego samego ród³a. Bardziej go ciekawi³o.decyzjê i wsta³. czasem ciera³ kurz z pó³ek i niekiedy zamiata³. Otworzy³ je i stan¹³ w egipskich ciemno ciach. a czego takiego Barbie nie widzia³ od czasu krótkiego okresu racjonowania ¿ywno ci w Arabii Saudyjskiej. co siê nazywa³o Ostrygi nie¿ne . Drug¹ pó³kê zajmowa³y dwie p³ytowe kuchenki elektryczne oraz metalowe pud³o pomalowane na jasno¿ó³to. Szukanie szpitalnych pojemników z propanem w magazynie ratusza mog³o zaczekaæ. Najwyra niej wiêkszo æ stanowi³y ryby i przetwory rybne: ca³e kolumny puszek z sardynkami. Kolejny pokój. znalaz³ prze³¹cznik. Znajdowa³ siê tam równie¿ niewielki generator pomocniczy. wielkie plastikowe pojemniki oznaczone napisami: RY‾. Tego w³a nie Barbie szuka³. ¿e mog³o byæ nowe w czasach. 9 Co Barbie robi³ w ratuszu w chwili. taka by³a ciê¿ka.trzy czarne trójk¹ty tworz¹ce kó³ko . gdy nie móg³ oznaczaæ compact discu. a pó³ki ugina³y siê od zapasów ¿ywno ci. Czarny symbol na jego boku . co jedyny oficer armii Stanów Zjednoczonych obecny w Mill robi w ratuszu. ale nie by³ zaniedbany ani brudny. Chwyci³ skrzyneczkê i omal jej nie upu ci³. Po obu jego stronach znajdowa³y siê pó³ki.W. A tak¿e kolejne pud³a: ze sze æ oznaczonych ZESTAW SANITARNY i kilkana cie masek przeciwgazowych. Tutaj zmagazynowano wodê w szklanych butelkach. najwyra niej Al Timmons o nim wiedzia³. Na jednej sta³o radio.mrukn¹³ Barbie. Na drugim koñcu pomieszczenia znalaz³ drzwi. McCall lansowa³ przebój Convoy . Pomaca³. które wygl¹da³o. lecz nadal du¿ Wygl¹da³ na nieu¿ywany. gdy Ry¿y przekracza³ Commonwealth Lane. Schron przeciwatomowy by³ d³ugi jak wagon restauracyjny poci¹gu firmy Amtrak. ¿e nigdy w ¿yciu nie bêdzie musia³ skosztowaæ tego specja³u.

Barbie z niejak¹ rezerw¹ podszed³ i poda³ mu d³oñ. .Propanu. wskazuj¹c zero. wygra³ pan parowar. jak pan wchodzi³ do ratusza . mogliby my dokonaæ drobnej wymiany informacji. Obejrza³ siê i w drzwiach miêdzy dwoma pomieszczeniami zobaczy³ wysokiego. .Ry¿y Evers. Chyba potrzebna bêdzie bateria sze ciowoltowa. co to znaczy. Barbie zastanowi³ siê chwilê. . diab³a tam. choæ facet bywa³ w Sweetbriar Rose prawie w ka¿d¹ niedzielê.I z jakiego powodu chcemy siê rozgl¹daæ? ..Zale¿y. n by³oby dobrze. Wiêc mo¿e na razie rozejrzymy siê dok³adniej tu w pobli¿u? . . ¿e siê zgadzamy. .Mi³o mi.A gdzie konkretnie mieliby my siê rozgl¹daæ? . a zawsze z dwiema dziewczynkami. a wtedy ig³a wska nika mog³a zostaæ na zielonym polu. Barbie ma³o nie wyskoczy³ ze skóry. Je¿eli to. . albo przechyliæ na czerwone.Mê¿czyzna wyci¹gn¹³ rêkê.Wiem. Na sto procent widzia³em takie u Burpeego. prawda? . je li mo¿na spytaæ? .Nie u ci li³. po rodku skali.To znaczy.Widzia³em. solidnie zbudowanego mê¿czyznê o jasnych w³osach. a ig³a spokojnie tkwi³a w miejscu. czego nam brakuje w szpitalu.u ci li³ Ry¿y. czasami z ¿on¹.Asystentem medycznym . .Blisko. Nagle dozna³ ol nienia. czy teraz tam kogo zastanie my.Czego wam brakuje. Nale¿a³o w³¹czyæ urz¹dzenie i skierowaæ czujnik w odpowiedni¹ stronê. . Chocia¿ pewnie by mnie pan odratowa³. A to. W koñcu jako musi siê toto trzymaæ. .powiedzia³ kto . naprawdê nie musia³. Przez chwilê nie móg³ sobie przypomnieæ nazwiska. . W³¹czy³ urz¹dzenie. co rozumia³ przez toto .W magazynie na ty³ach ratusza. .stwierdzi³ Ry¿y. . co znajdziemy.A. ¿e jest pan lekarzem? .umieszczono skalê podpisan¹ IMPULSY NA SEK. jak wiadomo. Zdaje siê. Lampka zasilania pozosta³a ciemna. Przez pana ma³o nie zszed³em na zawa³.Baterie pad³y .. . Chod my zerkn¹æ.To .pewnie jest ca³kiem niez³a my l.Doskonale. Everett. Tylko nie wiem. ...wskaza³ licznik Geigera . przesun¹æ siê na ¿ó³te. bracie.

lecz na razie rzeczywi cie jechali na tym samym wózku. Junior pokona³ schody wolno. I zamierzali zaj¹æ siê Baaarbiem . Barbara móg³ bez trudu zaaplikowaæ mu jakie wiñstwo w jedzeniu. .10 Junior sta³ u stóp rozchwierutanych schodów prowadz¹cych do mieszkania nad aptek¹. obróci³ i w lizgn¹³ siê do rodka. ¿e drzemie w nim morderca). pomy la³ Junior. Na razie musia³ byæ schowany i tyle. zatrzymuj¹c siê co cztery stopnie. W³o¿y³ klucz w zamek. bo zawsze wiedzia³. .. Ta cipa tañczy³a. bêdzie mo¿na tam pojechaæ. Je li tutaj uda siê za³atwiæ sprawê. W tej chwili spi¿arnia w domu McCainów na Prestile Street wydawa³a mu siê najwspanialszym miejscem na ziemi. Junior n ie by³ zainteresowany chronieniem ojca (nie by³ te¿ zaskoczony ani przera¿ony tym. co stary z robi³. ¿e pokona po³owê schodów.Je¿eli odpowiednio rozegramy karty. Choæ mo¿e siê zdarzyæ. By³ tam równie¿ Coggins. W spi¿arce. Bo przecie¿ je¿eli faktycznie by³ za oceanem . D³u¿szy czas nie móg³ znale æ i ju¿ zacz¹³ siê obawiaæ. Mo¿e i tak. G³owa jako mu nie wybuch³a. nie tylko usuniemy go z drogi . pogrzeba³ w kieszeni. Zastanawia³ siê. . Stan¹wszy na szczycie. W ciemno ciach bêdzie lepiej. Sytuacja zawsze mog³a siê zmieniæ. Junior w koñcu nawet doszed³ do wniosku.Gramy razem. synu. wygraæ z bólem g³owy.to móg³ ci¹gn¹æ do kraju jak¹ przykr¹ niespodziankê z Bliskiego Wschodu. tyle ¿e ju¿ nie by³a bia³a. ale co z tego? Zawsze mo¿na by³o zepchn¹æ na bok tego wrzaskliwego gospelowego kretyna. Rozejrza³ siê dooko³a. jak jej zagra³. ale naprawdê mia³ interes we wrobieniu Dale'a Barbary. . ¿e nie kto inny. Junior jada³ w Sweetbriar Rose wielokrotnie. ¿e zgubi³.. móg³ namówiæ Rose. który dosta³ od Andy'ego Sandersa. na szczê cie nikt nie zwraca³ na niego uwagi. Plama przed okiem wróci³a na swoje miejsce. czy w ogóle zdo³a po nich wej æ. a wtedy g³owa mu wybuchnie jak noworoczna petarda. ¿e w Iraku . . Na przyk³ad truciznê. podskakuj¹c w rytm bicia serca. z dziewczynami. jasna sprawa. Prawdopodobnie. A nawet je li nie zrobi³ tego osobi cie. Zmieni³a siê w jasnoczerwon¹. Na ni¹ te¿ mam pomys³. I jeszcze ta taka siaka owaka redaktorka.ludzie plotkowali.powiedzia³ ojciec tego ranka. tylko Barbie ponosi odpowiedzialno æ za jego bóle g³owy.Wykorzystamy go do zjednoczenia mieszkañców miasta w obliczu zagro¿enia. gdy namaca³ go miêdzy monetami.Po³o¿y³ na ramieniu Juniora ciep³¹ miêsist¹ d³oñ. Jeszcze kilka osób wraca³o z karczmy. Albo w kawie. szukaj¹c klucza.

Wcale nie zamierza³ prosiæ o wys³anie swoich rzeczy. Junior wszed³ do sypialni. to fakt. .. Stary po prostu wiedzia³. który wygl¹da³ na jak¹ wielb³¹dzi¹ we³nê albo inny badziew. Nie.pusto. ¿e to nie jego. Ca³e pó³ki zastawione ksi¹¿kami. ostatnio jednak zmieni³ zdanie. jednorazówka .Cokolwiek. Cudownie by³oby nasraæ na samym rodku materaca. Pod nimi telefon komórkowy. . Barbie móg³ zwyczajnie stwierdziæ.pouczy³ syna Du¿y Jim. Fajnie by by³o. mo¿e z Petr¹ Searles. ¿e w³a nie tego szuka³. od czego siê nie wykrêci . trudno. Zobaczy³ starannie za cielone ³ó¿ko. Junior nawet siê zdziwi³. ale szybko zmieni³ zdanie. Zajrza³ pod ³ó¿ko. W górnej szufladzie zobaczy³ cztery pary d¿insów i dwie pary krótkich spodenek khaki. kilka par bia³ych sportowych skarpet. która pracowa³a w aptece. Chichot obudzi³ ból w g³owie. pod wiadomie przeczuwa³. jakie dziecia ki z college'u okre la³y mianem gor¹cy kartofel albo. nie ukara³ go nawet klapsem. ¿e mu je gdzie prze le. choæ generator Sandersa z pewno ci¹ by³ wietnie zaopatrzony.Znajd co . bo w ogóle nie planowa³ opuszczaæ miasta. To by³ tani aparat. nie zamierza³ siê wynosiæ z w³asnej woli.Nie zapali³ wiate³. stary? . W trzeciej .parê kompletów bawe³nianej bielizny.powiedzia³ Junior i zachichota³. kiedy siê w ciek³. Wszystko na nic. Syna nigdy nie uderzy³. Baaarbiemu siê tutaj podoba³o.Niedaleko pada jab³ko od jab³oni . Junior s¹dzi³. chocia¿ w g³owie mu dudni³o i hucza³o. W pó³mroku czerwona plama przed okiem stawa³a siê mniej widoczna. W takim razie mia³ pewnie identyczne plany wobec dywanu w salonie. Rozumiesz? Masz mnie za idiotê. Ojciec potrafi³ przy³o¿yæ. Nie mia³ takiej potrzeby. Baaarbie? Podszed³ do komody. Co . Przez moment s¹dzi³. ¿e nie wpad³ na to wcze niej. . co mo¿e nale¿eæ wy³¹cznie do niego. nie uratowa³bym ci ty³ka wczoraj w nocy. Czy¿by Baaarbie zamierza³ je zostawiæ? Albo umówi³ siê z kim . W drugiej szufladzie . z gatunku takich. Rozejrza³ siê ciekawie po wnêtrzu. nie bêdzie umia³ przestaæ. ¿e taki by³ skutek wp³ywu matki. wyszukany na jakim wschodnim bazarze w chwili wolnej od podtapiania podejrzanych albo molestowania ch³opców. ¿e je li uderzy raz. By³ szczê liwy jak larwa w psiej kupie.my la³ teraz Junior. Od razu rzuca³o siê w oczy mnóstwo ksi¹¿ek. W ogóle .. I podetrzeæ siê poszewk¹ od poduszki. Gdybym by³ idiot¹. Jak to by³o? Podobno miech jest najlepszym lekarstwem. co.

11 Na Little Bitch Road po stronie Tarker's Mills ci¹gle szala³ po¿ar wywo³any przez fasthawki. Po stronie Mill nie by³o tego problemu. ale ju¿ by³o widaæ. czyby nie ³ykn¹æ imitreksu. Wyj¹³ z szuflady starannie zwiniête kule i obmaca³ ka¿d¹ po kolei.Cokolwiek . otar³ wilgoæ z k¹cika têtni¹cego bólem lewego oka (nie zauwa¿y³. gdyby nie mieli za przeciwnika do æ ostrego wiatru. Pomog³o jej pó³torej godziny aktywno ci: wyzwoli³o endorfiny. Brenda nie zamierza³a siê tym przejmowaæ akurat teraz. Rozwin¹³ skarpety i tê ciê¿sz¹ wytrz¹sn¹³ nad blatem komody. po czym znieruchomia³. Wróci³ do salonu. wspierana przez oddzia³y marines i wojsk l¹dowyc h. Rozprawia³a siê z nim stra¿ po¿arna z czterech okolicznych miast. Na razie jednak by³ tutaj. A kiedy nawet stringi Adriette Nedeau. Ale chodzi³o nie tylko o endorfiny. Pó niej mog³o okazaæ siê przekleñstwem. Junior zastanowi³ siê. Wypad³ z niej nie miertelnik Dale'a Barbary. nawet k³aczków kurzu. odzyska formê po mierci mê¿a. kiedy. u miechn¹³ siê szeroko. W szkole sam tak zwija³ skarpetki i czasami chowa³ w nich trochê trawy albo jakie dopalac ze. Mam ciê. Brenda Perkins oceni³a. czego mu trzeba: ciemnej spi¿arni na Prestile Street.nic tam nie by³o. otworzy³ szufladê ze skarpetkami i bielizn¹. Gdyby j¹ tego ranka kto zapyta³. dwa. ¿e ³za by³a zaczerwieniona od krwi). . Nie bez znaczenia by³a odpowiedzialno æ za wykonanie wa¿nej pracy przez grupê . jak to wysi³ek fizyczny. Wróci³ do komody. Ju¿ po³kn¹³ dwa i kompletnie nic to nie da³o poza metalicznym posmakiem w gardle. nie.szepn¹³. Skarpetki by³y zwiniête w kulki. Dzisiaj nale¿a³o to uznaæ za b³ogos³awieñstwo. jednak po namy le zrezygnowa³. Baaarbie. ¿e do zmroku zostanie ugaszony. Trafi³ za trzecim razem. . Wyczu³ co . wetkniêtego do ma³ej przedniej kieszonki d¿insów.jogging czy gaszenie ognia ³opat¹. mimo potwornego bólu g³owy. Nigdy nie wiadomo. jej zdaniem. bo czu³a siê wy mienicie. I towarzystwa dziewcz¹t. ¿e aktualny stan mo¿e nie potrwaæ d³ugo. A. odpowiedzia³aby: Mo¿e za rok. obojêtne .Muszê znale æ cokolwiek. co przypomina³o p³aski kawa³ek metalu. Junior. Ju¿ mi nie spieprzysz. Zdawa³a sobie sprawê. Wiedzia³. pomy la³. I musia³ co znale æ. Skarpety to dobra kryjówka. tkniêty nag³¹ my l¹. ¿e uporaliby siê z ogniem du¿o szybciej. Porz¹dni z tego Baaarbiego. Mo¿e nigdy .

nie li do innego samochodu pompy. . przemieniaj¹c najbli¿sz¹ okolicê w zacz¹tek bagien. Al Timmons. ¿e wiatru nie bêdzie? Nie wiemy w ogóle nic o tym. Ognia by³o niewiele. Potrz¹sn¹³ ni¹ mocno. ¿e pewnie sam by wygas³. którymi ci¹gnêli wodê ze strumienia Little Bitch Creek. na szczê cie jednak nie sta³o siê nic strasznego. by³a mniej wiêcej widoczna do wysoko ci jakich trzydziestu metrów. niektórzy z nich nadal trzymali ³opaty i gumowe wycieraczki.Nawet bez wiatru móg³by siê rozprzestrzeniæ. Kilku mia³o na plecach hydronetki. Szybko pojawili siê ochotnicy ci¹gniêci przez dym. na wysok¹ trawê.Za to.Wskaza³ palcem nierówn¹ przecinkê miêdzy drzewami i przegradzaj¹cy j¹ wal¹cy siê kamienny mur. . Popió³ i sadza wy³owi³y j¹ z powietrza. Móg³by p³on¹æ przez tydzieñ albo i miesi¹c. A s³owa. a co nie.Albo ogieñ by siê przeniós³ tam. kilka drzew spali³o siê prawie doszczêtnie. Na po³udniu by³y po¿ary w kopalniach. lecz zadowolona.W tych okoliczno ciach móg³ to zrobiæ ka¿dy. a ziemia taka mokra. Krzewy po obu stronach drogi by³y poczernia³e i wci¹¿ jeszcze dymi³y.Z jakiej to okazji.sta³a siê zapor¹ na strumieniu. Zw³aszcza ¿e nie mamy teraz stra¿y po¿arnej.ludzi. splun¹³ przez ramiê. . Poza tym sk¹d wiemy. . Brenda s³ysza³a miechy i u wiadomi³a sobie. choæ poczernia³y. . Do Brendy podszed³ Romeo Burpee. Rommie? . a przy tym pomog³a gasz¹cym po¿ar w jeszcze inny sposób . Ogieñ po drugiej stronie to ju¿ by³a zupe³nie inna historia. . I przes³ania³a widok na stronê Tarker's. co siê Brendzie wcale nie podoba³o. które nadal mo¿na by³o przeczytaæ. Rzuci³ jedno i drugie.Odwróci³ g³owê. lecz silna jak koñ . gdyby siê ju¿ zajê³o. g³osi³y wszem wobec: U BURPEEGO WYPRZEDA‾ TRWA OKR¥G£Y ROK. co to robi. Czyta³em w National Geographic .Mo¿e i tak. Niós³ mokr¹ miot³ê i gumow¹ wycieraczkê pod drzwi. potem na drzewa po drugiej stronie. . co to siê pali dwadzie cia i trzydzie ci lat. Ci¹gle jeszcze widnia³y na niej metki. wyci¹gn¹³ do Brendy rêkê. Johnny Carver i Nell Toomey zwijali wê¿e i rzu cali je na pakê ciê¿arówki Burpeego.nieco zbaczaj¹ca w stronê New Age. Walcz¹cy z nim wygl¹dali jak po³yskliwe zjawy z sadz¹ osiadaj¹c¹ na kopule. Czternastu mê¿czyzn i trzy kobiety rozstawili siê po obu stronach drogi. Zaskoczy³ j¹. Oboje spojrzeli w stronê kopu³y. Kopu³a zablokowa³a wiatr. Jeszcze siê nad t¹ spraw¹ g³êbiej nie . którymi gasili pe³zaj¹ce ogniki. ¿e nie by³a jedyn¹ korzystaj¹c¹ z nap³ywu endorfin. ale chêtnie poda³a mu d³oñ. ¿e wykona³a pani kawa³ dobrej roboty. trochê zak³opotana. Tommy Anderson z Karczmy Dippera i Lissa Jamieson . A pod ziemi¹ przecie¿ nie ma wiatru. teraz j e zdjêli i siedli na poboczu. Roze mia³a siê.

Powiod³a wzrokiem po tl¹cych siê krzewach i zwêglonych drzewach. Zespó³.Mo¿e ja siê trochê pcham z wozem przed konie.zastanawia³a. 12 Ginny Tomlinson bieg³a szpitalnym korytarzem. .Dale Barbara powinien zadzwoniæ do swojego przyjaciela w Waszyngtonie i powiedzieæ mu. Brenda zastanowi³a siê nad propozycj¹. wiêc Piper nie mia³a szansy z ni¹ porozmawiaæ. Jako dawali s obie . . to zespó³..No w³a nie. który znalaz³a w komputerze. Pani wydaje rozkazy. jak na zdjêciu z pola walki w czasie pierwszej wojny wiatowej. bo wzywa³o j¹ g³o ne buczenie. Szyku je siê spotkanie na czwartek wieczór. i ¿adnego z nowych. . wcale mi siê to nie podoba. Gina Buffalino. . ale ju¿ niegro ne. I nie wiem. w koñcu wolno pokrêci³a g³ow¹.Ani Randolpha.. ani Georgiego Fredericka. jest. ani Ruperta Libby'ego. . czy robi¹ to. przyda siê parê zmian.. .Umilk³.A przynajmniej na szefa stra¿y? Co pani my li? . . ale uwa¿am. Jej zespó³. Widzi pani jakie gliny? Pokrêci³a g³ow¹.Za wcze nie na takie kroki. Przypomnia³a sobie dziwaczny zachód s³oñc z poprzedniego dnia. pomy la³a te¿ o pliku z nazw¹ VADER. ¿eby zyskaæ pe³ny obraz sytuacji. ¿e pani powinna kandydowaæ na szefa stra¿y i policji.podkre li³ Rommie. Ale wszystko jedno co robi¹. lecz wcale jej siê to nie podoba³o. Brenda siê zdziwi³a. z tych dzieciaków. Ca³ym szpitalem zajmowa³y siê trzy osoby: pielêgniarka. By³y brzydkie. Nawet nie próbowa³a.Pewnie maj¹ zajêcie przy. Ale mia³ w g³owie co jeszcze. ani Freddy'ego Dentona. . co ³¹czy pani zespó³? Bo ja widzê.To nie jest mój zespó³. . którzy siê tu zjawili.Nad tym siê mogê zastanowiæ . . Zadba li o to ludzie.. .umilk³a.Jest. ¿eby tego dopilnowaæ. . pielêgniarz oraz nastoletnia ochotniczka. Rommie pokiwa³ g³ow¹. . Je¿eli ci¹gle jeszcze bêdziemy zamkniêci pod kloszem. co trzeba.Pani widzi co . My od naszej strony tego nie zrobimy.zgodzi³ siê Romeo. .wietna my l . . oni s³uchaj¹.spyta³ z naciskiem. ¿e jak ju¿ siê uporaj¹ z ogniem. ani Henry'ego Morrisona. powinni to co op³ukaæ.Ani jednego . ani ja.stwierdzi³a z u miechem. Spêdzi³a w poczekalni do æ czasu. Przy czym oni maj¹ zajêcie? Ani pani nie wie.

Przykro mi to s³yszeæ. . Chocia¿ w pewnej chwili nas wystraszy³. Mia³a przygarbione ramiona... Na szczê cie by³a zbyt naæpana.Dziewczyna zosta³a zgwa³cona . Jaki czas siedzia³y bez s³owa. odwodnienia. tyle ¿e ludzie raczej nie zechc¹ s³uchaæ o mierci. ale w zasadzie jestem pewny. . nie przypuszczam . W d³oni trzyma³a kartê pacjenta.Pokiwa³a g³ow¹. Piper zastanawia³a siê.radê.. Piper wyda³o siê to szczególnie piêknym ujêciem sprawy. Piper wziê³a j¹ za rêkê. ¿e mog³aby je wykorzystaæ w kazaniu.Raczej siê przewróci³. Pan Carty umiera³ d³ugo.Co siê dzieje? Ju¿ my la³a. beztroskiego Twitcha. Prawdopodobnie wiêcej ni¿ raz. . ¿e to by³ wypadek. . .Ginny przeci¹gnê³a palcem po czole.. ale pielêgniarka odpowiedzia³a zmêczonym u miechem. .Taki los. ale ledwo..powiedzia³a Ginny sama z siebie. które zadaæ musia³a. je li w niedzielê kopu³a nad bêdzie okrywa³a miasto. .Umilk³a na chwilê. jak zadaæ pytanie.No i Ed Carty w³a nie zmar³.spyta³a Piper. Ju¿ siê obawia³am. ¿e siê rozlecia³o. Piper patrzy³a na niego os³upia³a. . . ¿e Twitch bêdzie musia³ j¹ zszywaæ. . ale w koñcu uda³o mi siê powstrzymaæ krwawienie.Ginny? . Nie do koñca zrozumia³em.Jej synek nazywa siê Little Walter.M³ody? Nie. W koñcu jednak nie pad³o. Przysz³o jej do g³owy. I usiad³a obok wielebnej. g³odu. Usiad³ przy nich.odezwa³a siê Piper. .Ona mówi³a m³ody ! A ja my la³am.Czy dziecko te¿ zosta³o skrzywdzone przez gwa³cicieli? . ¿eby cokolwiek zauwa¿yæ.A dziecko? .odpowiedzia³ Twitch.Rozp³aka³am siê. .. . ¿e Ginny co odburknie. teraz ju¿ dotar³ do celu. Nie zosta³ nawet lad normalnego. . . jak zobaczy³am. no i skaleczenie.uzna³a Ginny.. natomiast w jej mózgu otworzy³a siê w¹ska czerwona szczelina. Pewnie wskutek d³ugiego przebywania na s³oñcu. . Sammy mówi³a co o ³ó¿eczku. ¿e prosi wody . W powrotnej drodze Ginny sz³a powoli. . Mówiê o skaleczeniu dziecka. .Zdrowy szesnastomiesiêczny ch³opiec. co z ni¹ zrobili. Tylko jestem zmêczona. Ginny cisnê³a jej palce. . G³os mia³a spokojny.. mia³ lekki napad drgawek.Wszystko w porz¹dku.Wody te¿ na pewno chcia³a . W korytarzu pojawi³ siê Twitch.

Odwróci³ siê do Ginny.. skruszy³ jej gniew. Czu³a siê trochê jak w tê noc. ¿eby wyszed³. powiedzia³am mu. pozornie spokojna. my l¹c o tym. ale z w ciek³o ci. Skuli³ siê pod wzrokiem Piper. do swojego pokoju. .Je li nie nauczysz siê panowaæ nad w ciek³o ci¹.. tak. . Jak serdecznie nienawidzi ich obojga. przyszpili³a wyzywaj¹cym spojrzeniem. . w my lach czerwon¹ szczelinê otwieraj¹c¹ siê coraz szerzej.mrukn¹³. A ojciec wyci¹gn¹³ do niej otwarte ramiona. Zakoñczy³a zdarciem ze ciany ukochanego plakatu Oasis i porwaniem go na strzêpy. W ustach mia³a kwa ny posmak. ..Je li chodzi o dragi. Na pewno nied³ugo wróci. Przygl¹da³ siê jej bez s³owa. baw siê dobrze. Nazwali go po jakim bluesmanie graj¹cym na harmonijce. Ciotka Ruth potrafi³a siê zabawiæ. ki ojciec zabroni³ jej i æ do skateparku w galerii handlowej.stwierdzi³ Twitch. powodzenia. bo co odpysknê³a matce. i powiedzia³a jej ca³kiem spokojnie. Ten jej Phil. pa. Wzruszy³ ramionami. Gdyby umarli.O. . Gdy czu³a. u mnie wszystko w porz¹dku.Sammy czêsto mówi na niego M³ody . ¿e zaczyna traciæ panowanie nad sob¹.Nie ¿yje? . . Jako nastolatka naprawdê umia³a siê odgry æ.spyta³a Piper. bo zabi³aby czê æ siebie. Piper siedzia³a miêdzy nimi. Phil na jaraniu nie koñczy³ . ¿e je li nie dokona fundamentalnych zmian.Nie widzia³em go. Takie napady znaczy³y jej ¿ycie nastolatki potê¿nymi huraganami. Zaczê³a pracowaæ nad samokontrol¹ i w du¿ym stopniu osi¹gnê³a sukces.powiedzia³ wtedy i odszed³ ze spuszczon¹ g³ow¹. zadzwoni³a do przyjació³ki.Sorry. mog³aby zamieszkaæ z ciotk¹ Ruth w Nowym Jorku. lecz uzna³a. Je¿eli zszed³ z tego pado³u. dysz¹c. by³ wielobran¿owcem. doskonale opanowanym g³osem. ¿e wypad³o co niespodziewanego. Gdy ona go dostrzeg³a. z któr¹ mia³a siê spotkaæ. tym lepiej. istotna sfera jej osobowo ci nie zdo³a dojrzeæ. wielebna .Musia³ odpocz¹æ. wy³a ochryple. pa. . Zamknê³a je bardzo cicho. Nie zatrzasnê³a za nim drzwi. Wtedy posz³a na górê. pozostanie jak u piêtnastolatki. ona zapanuje nad tob¹ . nie ze smutku. przypomina³a sobie s³owa ojca i ten prosty ges . W nastêpny weekend? Jasne. Nie tak jak niektórzy. W pewnej chwili ojciec wszed³ na górê i stan¹³ w drzwiach. By³ to gest nies³ychanie pokorny. Przez ca³y czas p³aka³a.. wiêc jednak nie bêd¹ mog³y siê zobaczyæ. od wiosny.Ginny pokaza³a na migi zaci¹ganie siê jointem i zatrzymy wanie dymu w p³ucach. Nie mog³a ich wyeliminowaæ kompletnie. A potem zdemolowa³a pokój. jak bardzo go nienawidzi.Ry¿y jest tu gdzie ? . na pewno. o ma³o nie zdruzgota³ serca. Tamtego roku postawi³a sobie za cel walkê z napadami w ciek³o ci. .

By³o to spojrzenie krowy id¹cej na rze . tacy nieprawdopodobnie g³upi .Powodzenia. Teraz czerwona szczelina ros³a z chwili na chwilê.Mog¹ zrobiæ co z³ego Little Walterowi Piper pokiwa³a g³ow¹.. ona zapanuje nad tob¹ . Podaj nazwiska. gdy Piper usiad³a przy ³ó¿ku.Spojrza³a na Piper.Dosta³a rodki uspokajaj¹ce i. Siedzia³a w pierwszej ³awie i s³ucha wy wiêconej córki. . co to takiego by³o. Albo drapaæ do krwi. .. . a potem jego wolne kroki w korytarzu. ¿e Piper mia³a ochotê wybuchn¹æ .otwartych r¹k.. . 13 Sammy mia³a podpuchniête oczy. A teraz powiedz mi.wtr¹ci³ siê Twitch. jak z pocz¹tku wziê³a matkê i dziecko le¿¹cych na poboczu drogi za worek ze mieciami. mówi¹c. ¿eby rzuciæ czym ciê¿kim. W szpitalnym pokoju by³o mroczno i ciep³o. bo ludzie byli tacy g³upi.Niech idzie .To pani. Sammy pokrêci³a g³ow¹. . pe³ne otêpienia. Dziewczyna zaraz odjedzie..Spyta³a j¹. Co chwilê strzela³ stawami.Oczy zaczê³y jej siê zamykaæ..Idê z ni¹ porozmawiaæ. kto to by³.... Boi siê. .Tak. . Je li przez ostatnie dwadzie cia lat zdarza³o siê.zaoponowa³a Ginny. . kto ich skrzywdzi³. . Dziewiêæ lat pó niej w czasie mszy ¿a³obnej powiedzia³a: Od ojca dowiedzia³am siê najwa¿niejszej rzeczy na wiecie . .Zagrozili.a zdarza³o siê czêsto. . . To zrozumia³e. klimatyzacja nie dzia³a³a. Piper przypomnia³a sobie. wielebna. Je li nie nauczysz siê panowaæ nad w ciek³o ci¹. jasne ..Dziêkujê.odpar³a Ginny. a wielebna Piper czu³a potrzebê.Nie chce powiedzieæ. Otworzy³a je z trudem. je li powiem.Nie s³ysza³a pani? Powiedzieli. Nazywam siê Piper Libby. rezygnacji.Mo¿e niekoniecznie teraz .. . Tak oboje widzia³ ten. kto to zrobi³? . . Nie wyja ni³a. ¿e siê boisz. Piper nie mia³a czasu na takie zabawy. .przywo³ywa w pamiêci g³os ojca. Zawsze pomaga³o.Wiem.Tak. ¿e mnie skrzywdz¹. Splecione d³onie wcisn¹³ miêdzy kolana.Podziêkuj mi. By³ bardzo blady. Wsta³a. mnie. . Chwyci³a j¹ za . . matka jednak wiedzia³a. kto ciê zgwa³ci³.

Idiotyczny pomys³. . .Zrobisz to.W oczach Sammy zal ni³y ³zy. po czym dr¹¿y³a dalej.krzyknê³a Sammy. Kobieta. przewiduj¹c.Nie. ale drobiu nadal zosta³o mnóstwo. Randolph pos³a³ je tam. . Lada ch³odnicza z miêsem opustosza³a.. Na razie jednak znajdowa³a w tym przyjemno æ.Chcê znaæ te nazwiska i ty mi je podasz.. ¿e potem mo¿e tego ¿a³owaæ. tak jak kiedy w zdarciu ze ciany i rozszarpaniu na strzêpy ulubionego plakatu. zapewne w ci¹¿y z którym z gwa³cicieli. ju¿ by nie ¿y³a. . zrobi¹ nastêpny. tylko o pi¹tej. Pó niej bêdzie zdegustowana.Umilk³a na moment.Bojê siê. I Sammy je poda³a.Nie! Dosyæ! . a wielebna Piper Libby poniek¹d siê z tego cieszy³a.To nie ja. Bra³ od ludzi gotówkê i zapisywa³ sumy na kartce. Bruce Yardley. pó niej pomy li: Niespecjalnie siê ró¿nisz od tych facetów. a pó³ki ugina³y siê pod . Pochyli³a siê nad p³acz¹c¹ pacjentk¹. Sama ich do tego zachêca³a .Nie! . bo supermarket by³ prawie pusty..Nie mówi¹c ju¿ o twoim dziecku. Pracowa³ tylko jeden kasjer. . Czerwona szczelina w ciek³o ci otworzy³a siê jeszcze szerzej. Dziewczyna s³ab³a. teraz inaczej nie mog³a. chcê znaæ nazwiska. Teraz dziewczyna w szpitalnym ³ó¿ku by³a jedynie przeszkod¹ na drodze do poznania prawdy. . 14 Jackie Wettington i Linda Everett zaparkowa³y przed Food City. bo gdybym ciê nie zabra³a ze sob¹.. . zamiast obs³ugiwaæ elektroniczn¹ kasê i karty p³atnicze. A kiedy pojawi siê tutaj nastêpna zgwa³cona kobieta. synka te¿ ci uratowa³am.nadgarstek.. . mo¿e dwana cie samochodów. zmuszanie to zmuszanie . . Nied³ugo wyleje siê z niej strumieñ lawy. Ono tak¿e mog³o umrzeæ. bo musisz us³yszeæ moje s³owa.za¿¹da³a Piper Libby. jakby byli ogarniêci tym samym z³ym snem. ¿e wcze niejsze zamkniêcie mo¿e spowodowaæ k³opoty. nastolatek. kilkoro zapó nionych kupuj¹cych porusza³o siê wolno.Wyci¹gnij wosk z uszu. . . w oszo³omieniu. Na parkingu sta³o mo¿e dziesiêæ.Nazwiska . By³a tam kobieta. . wtedy przyjdê do ciebie i powiem. to Georgia! Ona ich zachêca³a! Piper ogarnê³o obrzydzenie.powiem: To przez ciebie. Ocali³am ci ¿ycie. Wiedzia³a. Sammy. Zrobili to raz. wszystko jedno. Sklep zamykano teraz nie o ósmej.

Linda odetchnê³a. a Carolyn niezbyt dobrze pamiêta³a regu³y gry.Marto!. po prostu usiad³a. . a ma³a zesz³a z hu tawki i usiad³a na ziemi. Ja pracowa³am przy kwiatach. Tym razem to by³a Judy. Nie spad³a ani nic takiego. wiêc podbieg³am. Potem siê przecknê³a i wszystko znowu by³o normalnie.. kiedy na placu rozmawiali z Ry¿ym. ‾eby Marta pyta³a. Albo co w tym stylu. Ró¿owe gwiazdy spadaj¹ rzêdami .. Linda us³ysza³a sygna³ swojej komórki.. . 15 Chcê siê pobawiæ w tê drug¹ zabawê . skoro ostatni raz mia³a z ni¹ do . wiesz.Wszystko w porz¹dku? .Marto? W duchu modli³a siê. te ataki. dwa. czyli od czasu pojawien ia siê kopu³y praktycznie non stop.. Patrzy³a przed siebie i tak cmoka³a ustami. a w koñcu Marta siê odezwa³a: . . która opiekowa³a siê Janelle i Judy. pomy la³a Linda. Jackie po³o¿y³a Lindzie rêkê na ramieniu. Wiadomo. Audi zaczê³a szczekaæ. . czy mo¿na zabraæ dziewczynki na plac..Powiedzia³a: Ró¿owe gwiazdy spadaj¹..W g³osie Marty wyra nie brzmia³ niepokój.. Ale nie....Bo¿e drogi! Mia³a atak? . Policjantki czeka³y.. I wtedy ona powiedzia³a. ¿eby sprawa by³a b³aha. ¿ebym na to zwraca³a uwagê. Dzwoni³a Marta Edmunds. . a¿ wyjd¹ ostatni klienci. .przyzna³a Marta i od razu doda³a piesznie: . .Lindo.Wszystko jest w porz¹dku.Co siê sta³o? Mów! . Tym razem by³o co zupe³nie innego. .By³y na hu tawkach. muszê je ociepliæ na zimê.Tak mi siê zdaje . I jeszcze: Strasznie ciemno i brzydko pachnie .jaga patrzy .Przepraszam. nie o Janelle.Teraz ju¿ chyba tak. .. powiedzieli cie mi.ciê¿arem artyku³ów sypkich i puszek. Trzeba odwo³aæ Halloween.. niech siê zastanowiê. gdy Linda i Ry¿y pracowali. ja mówi³am o Judy. .Ale. tam taka dziura siê zrobi³a od hamowania. I trudno siê dziwiæ.. trzy. . teraz dziewczynki rysuj¹.A Judy? Nie zdenerwowa³a siê? D³ugi czas na linii trwa³a cisza.Dziêki Bogu! . Wcisnê³a wybieranie numeru. Zerknê³a na wy wietlacz i ¿o³¹dek jej siê skurczy³ ze strachu. powiedzia³ Aidan do Carolyn Sturges. Mia³ na my li Raz. baba .

Na spodniach pojawi³a siê ciemna plama. ... ta os przegrywa i wraca na liniê.trzy! .. .Co mu siê sta³o? . Ju¿ ona z Thurse'em tego dopilnuj¹.Obróci³a siê na piêcie. mia³ wie¿o otarte kolano.Raz.. trzy.stwierdzi³a Alice.. tê z zadrapanym kolanem... ¿eby go odsy³aæ do ty³u. Bardzo ³adne figury. Wargi zastyg³y mu w kszta³cie litery O.odezwa³ siê Thurse. ¿e inni siê zbli¿aj¹.poucza³ dzieci (które jako straci³y serce do zabawy) . trzy. dwa. Jedn¹ nogê. do gry w³¹czy³ siê równie¿ Thurston. kiedy siê odwróci. lecz obowi¹zkowy. baba .jaga pa . . W nastêpnej turze dziewczynka zostanie czarownic¹ i wtedy jej brat wygra. .. czuj¹c pierwotny strach zrodzony ze wiadomo ci.. Skoro jednak stanêli pod drzewem na podwórzu za chlebani¹ .Raz. Aidan drgn¹³ leciutko. . Odwróci³a siê do drzewa i szybko wyrecytowa³a formu³kê. Innymi s³owy Alice pierwsza dotrze do celu. Na twarzy mia³ u miech. . ale i z u miechem na ustach. mia³ uniesion¹ w górê. . trzy. ¿e nadal siê bawi. Zaczynamy drug¹ próbê.Co z tob¹. . Alice krzyknê³a przeszywaj¹co.Co mu jest? ..No dobrze. minê mia³ Upiora z opery . lecz Carolyn nawet przez my l nie przesz³o. Carolyn podbie g³a do ch³opca. Alice by³a ju¿ najwy¿ej dwadzie cia kroków od drzewa.Mnie te¿ nie . Thurston. ch³opie? .Caro mo¿e liczyæ nawet bardzo szybko i je li przy³apie które na poruszeniu. gdy ona jest do nich odwrócona plecami. Z pocz¹tku Carolyn s¹dzi³a. Carolyn dojrza³a na twarzy dziewczynki wszystkie niepokoje nagromadzone w ci¹gu strasznego weekendu. nie mia³a zamiaru psuæ mu humoru. I dobrze. jakby próbowa³ biec na le¿¹co.Raz.oznajmi³ Aidan dzielnie. Aidan jakie dziesiêæ kroków za ni¹ sta³ na jednej nodze. Co ciekawe. Niezbyt chêtny. .spyta³a Alice. Wygl¹da³ na szczê liwego.krzyknê³a Carolyn i odwróci³a siê twarz¹ do drzewa.Mnie nie przy³apie . . . mo¿e siedmiu lat. zaraz sobie przypomnia³a.Pamiêtajcie . tak¿e u miechniêty.czynienia w wieku sze ciu. rozczapierzy³ pace jak szpony. Aidan Appleton le¿a³ na ziemi. Dziewczynka sta³a z jedn¹ nog¹ wysuniêt¹ daleko do przodu. Odwróci³a siê do drzewa. dwa.jaga patrzy! Szybki obrót. Thurse utkn¹³ za ch³opcem. baba .Zobaczymy! . po³o¿y³ rêkê na piersi jak rasowy mówca. dwa.

W ka¿dym jest jakie trzy tysi¹ce litrów. Carolyn i Thurston popatrzyli po sobie.Spadaj¹.oceni³.Pamiêtam z zesz³orocznego spotkania. .Zostawiaj¹ za sob¹ d³ugie lady. .Jaki atak . ..powiedzia³a Carolyn. Bardziej interesowa³ Everetta przymocowany do niego srebrny zbiornik. . To ³adne.Ile to wa¿y? Ze trzysta kilo? Ry¿y pokiwa³ g³ow¹... po czym drgnê³a w potê¿nym kopniêciu.Nie taki znowu wielki . . . Ramiona te¿ dygota³y. Wszyscy patrz¹. Nie ma cukierków.. . do której skapywa³ olej) i. Zgiêta noga opad³a na ziemiê. trzeba tylko. Sanders i Rennie sporo siê nagadali o tym. Potem przeniós³ wzrok na Carolyn i u miechn¹³ siê promiennie. . to nic nie da.powtórzy³ Aidan. spadaj¹. . . Alice klêknê³a przy bracie. To przez niego. . ty.obja ni³ Ry¿y. skrzywi³ siê od smrodu i podszed³ do zbiornika.Ró¿owe gwiazdy spadaj¹ .Wygra³em? 16 Generator zainstalowany w magazynie ratusza by³ le utrzymany (kto podstawi³ pod niego star¹ miednicê.. Albo ten. tylko psikusy. jak to mniejsze pojemniki po zwol¹ oszczêdziæ fortunê w tych czasach dro¿ej¹cej energii . . Chocia¿ i tak du¿o wiêkszy od tych ze Sweetbriar Rose. Trudno oddychaæ.Chyba z przemêczenia.krzyknê³a mu siostra prosto w twarz. . .Obud siê.Ró¿owe gwiazdy . . On mówi o sobie Kucharz. bo to straszne! Thurston Marshall lekko dotkn¹³ jej ramienia. Pewnie minie samo.Aidan zacz¹³ dr¿eæ. spadaj¹. ty ciemniaku! I Aidan siê obudzi³.powiedzia³ Aidan. I straszne.Skarbie.To siê nazywa rozmiar miejski ..Nie rób tak. Za du¿o wra¿eñ.Obud siê! . ustami ssa³ przez niewidoczn¹ s³omkê. Barbie zerkn¹³ na generator. wziê³a go za rêkê. . jak siê domy la³ Ry¿y. który wymieni³ u Brendy Perkins. Alice nie zwróci³a na niego uwagi. Ze zdziwieniem spojrza³ na twarz siostry mokr¹ od ³ez. To jego wina. najprawdopodobniej charakteryzowa³ siê tak¹ sam¹ efektywno ci¹ energetyczn¹ jak hummer Du¿ego Jima Renniego.

. . a mo¿e i wiêcej.Nie wiem.Tak czy inaczej. . A przynajmniej podno nik hydrauliczny. . Zosta³y ukradzione.Chyba ¿e Rennie i Sanders wiedz¹. Tak ja to widzê. A o to jestem dziwnie spokojny. Wystarczy przywies iæ czerwon¹ szmatkê i mo¿na jechaæ. najwy¿ej bêdzie trochê wystawa³.Nie wiem .Znalaz³e swoj¹ zgubê.Nie zgubili my zbiorników. Niema³o. . Tyle ¿e powinno ich byæ jeszcze piêæ. sk¹d wzi¹æ wiêcej. ale gdzie s¹ pozosta³e zbiorniki ratuszowe? . CR. Wydawa³o siê. . . . Normalnie na pikapa mo¿na wrzuciæ trzysta czterdzie ci kilogramów. Barbie przesun¹³ rêk¹ po niebieskim napisie wykonanym z szablonu: SZPIT.A do czego mog¹ byæ im potrzebne? .stwierdzi³ Barbie. Taki zbiorniczek spokojnie wejdzie na pakê. Natomiast potem idzie ju¿ ³atwo.Plus waga samego zbiornika. maj¹ tylko jeden . ¿e nie ma w nim nic poza p³ugami nie¿nymi i kartonami z czê ciami zamiennymi.Ale siê dowiem.Ju¿ mniejsza o te. Barbie rozejrza³ siê w pod³u¿nym budynku. które zniknê³y ze szpitala.powtórzy³ Ry¿y.Kiedy zostanie opró¿niony. wiat³a w ratuszu zgasn¹. .. bo brakuje nam sze ciu. ¿eby to d wign¹æ. Potrzebny wózek wid³owy. Zw³aszcza rzuca³a siê w oczy pustka wokó³ generatora.

Rozszerze nie strefy komercyjnej? Fantastyczny pomys³.Co masz zamiar z tym zrobiæ? . To jego naczelne has³o. miasto nie mo¿e sobie na to pozwoliæ. . kiedy on nami rz¹dzi. . Ry¿y wetkn¹³ d³onie w tylne kieszenie spodni i patrzy³ w ziemiê. ¿e jeste nowy w mie cie. Moim zdaniem czas . bo w szpitalu wystarczy paliwa tylko do jutra. Niemrawy wietrzyk musn¹³ im policzki. Barbie niós³ licznik Geigera w³o¿ony do br¹zowej torby. tak byæ nie mo¿e .Akurat teraz? Od razu widaæ. Dla dobra miasta . odetchnêli g³êboko.stwierdzi³ Barbie. Pozwólmy na budowê Walmartu przy sto siedemnastej. Ustawa upowa¿niaj¹ca do budowy nowego systemu kanalizacyjnego? Bardzo nam przykro. muszê zajrzeæ do chorych. czyli od czasu.Teraz nic.Wywieranie nacisku na zastêpcê przewodnicz¹cego Rady Miejskiej akurat teraz mo¿e byæ niebezpieczne . a do tego resztê propanu. co mnie przekona.spyta³ Barbie. . . Badacze z wydzia³u ochrony rodowiska uniwersytetu stanowego twierdz¹. . Zgoda. co siê da. tak? .Barbiego trochê zdziwi³ ten wybuch.Pojutrze mo¿e byæ po wszystkim. Wracam do szpitala.RÓ‾OWE GWIAZDY SPADAJ¥ 1 Barbie i Ry¿y wyszli na zewn¹trz. na dodatek ateistów. .Tak.. nawet je li wy³¹czymy wszystko. Wieczorem zapukam do Jima Renniego i poproszê go o wyja nienia. nie odpowiadaj¹c na pytanie. . Marcowe zgromadzenie miejskie to farsa. i tak wydawa³o siê wie¿e w porównaniu ze spalinami w szopie.. . miasto potrzebuje wiêkszych wp³ywów. ¿e te badania naukowe s¹ prowadzone przez humanistów. Ale szpital to instytucja stworz ona i dzia³aj¹ca dla dobra miasta.Cholera. ¿e przejmiesz w³adzê. S³yszê to o Du¿ym Jimie od mniej wiêcej dziesiêciu tysiêcy lat. Albo sp³awia lu dzi. Chocia¿ w powietrzu unosi³ siê posmak dymu z niedawno ugaszonych po¿arów na zachodzie miasta. prezydent oczekuje. Lepiej ¿eby mia³ na podorêdziu co .stwierdzi³ Ry¿y. albo prosi ich o cierpliwo æ. bo przecie¿ wszyscy wiedz¹.Jak rozumiem. któr¹ znalaz³ w schronie.Naprawdê w to wierzysz? . Twarz mia³ ponur¹ i zaciêt¹. ¿e w jeziorze Chester jest za du¿o cieków? Radni proponuj¹ przedyskutowanie sprawy. W koñcu podniós³ wzrok.

Rozumiem. ¿eby siê ws³uchiwaæ. . z którymi dzisiaj rozmawia³em. Ry¿y opowiedzia³. Gdyby uwa¿a³a. . spokojnie. ¿e przez chwilê oczy mu siê zwêzi³y w szparki jak u Chiñczyka. ¿e dzieci co majaczy³y w czasie ataku.. . Tak.Tyle ¿e Rennie i Sanders maj¹ do dyspozycji policjê. przeczesa³ w³osy palcami na tyle mocno. bo zadzwoni³ mu telefon. ale ma³o prawdopodobne. Mo¿e to jest jaki efekt uboczny klosza. ¿e to by³a Judy? Nie Janelle? . .Zabierasz dziewczynki? . mówili. które pad³o z drugiej strony: Ca³y dzieñ dowiadujesz siê o atakach u kolejnych dzieci i dopiero teraz mi mówisz? .Dzieci nie wiedz¹ nawet. A co z ró¿owymi gwiazdami? . . przytaczaj¹c równie¿ s³owa Jannie o Halloween i Judy o ró¿owych gwiazdach. . nie wiem. O jednym dowiedzia³a siê Ginny.Dzieci nie pamiêtaj¹? .Zawiesi³ telefon na pasku. . Jeste pewna. . Otworzy³ aparat. . Dosta³em wiadomo æ o trzech nastêpnych. które przesz³y krótkotrwa³e ataki.Czy to normalne? . Mhm.To mo¿liwe. I niech Audi bêdzie z nimi przez ca³y czas. ale byli zbyt przera¿eni.Chyba nie musimy siê martwiæ.Jest to jaka my l.Znowu s³ucha³..Nasz pies. . Widzia³em dzi dwoje dzieci. . A gdzie moja? Ry¿y nie zd¹¿y³ odpowiedzieæ. ¿e twoja m³odsza córka na laduje zachowanie starszej? Mo¿e. zwyczajnie nie mia³ czasu my leæ o tej sprawie. spojrza³ na wy wietlacz.Ch³opak Dinsmore'a te¿ mówi³ co o Halloween. . po czym odpowiedzia³: . golden retriever. . zaraz bêdê.Linda? Co siê sta³o? .najwy¿szy..Opowiedz mi o atakach.Umilk³ i s³ucha³.To nie jest nienormalne.S³ucha³ jaki czas. Drgawki szybko minê³y.Istnieje mo¿liwo æ.Brod¹ wskaza³ starodawny ¿ó³ty licznik .Jezusie Chrystusie! . Szczerze powiedziawszy.Cierpliwie.Barbie siê u miechn¹³. .Kto to jest Audi? .. Ja ciebie te¿ kocham.spyta³ Ry¿y.Nie mia³em jak ci powiedzieæ. oboje czuj¹ siê wietnie. . dzwoñ.Dobrze. . Teraz jednak siê zastanowi³. . Barbie bez trudu odgad³ pytanie. ¿e mia³y atak. ¿e co jest nie tak. . chce zwróciæ na siebie uwagê? Na ten pomys³ Ry¿y nie wpad³. .Rodzice.

Ry¿y s³ucha³ uwa¿nie. która pojecha³a zatankowaæ samochód. a nie przez telefon. .uzna³ w koñcu. Przys³aæ trochê do szpitala? . Nie mam pojêcia. w Gas & Grocery normalna siê w³a ciwie skoñczy³a. Dzwoni³ dziadek. To w³asno æ miasta. . Jimmy Wicker. W drodze do szpitala po³¹czy³ siê z Ginny Tomlinson i wypyta³ j¹ o to wezwanie do ataku. Chyba Bill Wicker. Ry¿y mia³ zamiar j¹ przestrzec. w co najpierw rêce wsadziæ.. ¿e w zasadzie powinien by³ zaczekaæ i porozmawiaæ z Ginny twarz¹ w twarz. .. które ona odebra³a. .Ten cz³owiek umie zorganizowaæ pracê. 2 W drodze powrotnej do szpitala Ry¿y zatrzyma³ siê przy redakcji Democrata i przekaza³ licznik Geigera Julii Shumway.Ch³opiec. kto widzi u niej miejski licznik Geigera..Dla mnie bomba. Przy okazji.Nie mogê. Akurat Bill dostarcza³ im pocztê. zapyta³. z lekkim u miechem na ustach. Podporz¹dkujê siê z przyjemno ci¹.A tak. Ludzie plotkuj¹.Opiekowa³ siê ch³opcem pod nieobecno æ matki. u miechaj¹c siê lekko. .Wiem .Bêdziesz co sprawdza³? . Trzy dolary! Ry¿y s³ucha³ cierpliwie.Nie ja. Ry¿y go zna³. co mówi³ Rory Dinsmore. . owszem. Dzisiaj kurczak a la Barbara. ale zanim zd¹¿y³. a w³adze za mn¹ nie przepadaj¹. a Johnny Carver podniós³ cenê i bierze trzy dolary za litr.. bezdyskusyjnie . czy ma³y Jimmy powiedzia³ co w czasie ataku. ¿e dzieciak papla³ jak najêty.Idê gotowaæ w Sweetbriar Rose.. I o Halloween. . Ju¿ prawie dojecha³ na miejsce. ¿eby uwa¿a³a.powiedzia³a w koñcu. Co o ró¿owych gwiazdach.Geigera w torbie. co wymy li³.stwierdzi³ Barbie i powiedzia³ Ry¿emu. Bill mi przekaza³. .W porz¹dku . A co ty bêdziesz robi³ w czasie. . Redaktorka wys³ucha³a instrukcji Barbiego. Chocia¿ mog³o mi siê pomyliæ z tym. kiedy ja siê zabawiê w twojego ch³opca na posy³ki? .. . urz¹dzenie w br¹zowej torbie zniknê³o pod biurkiem. Gdy skoñczy³a narzekaæ. Ty to we . my l¹c o tym.Koniecznie. Nie chcia³bym zostaæ z³apany na gor¹cym uczynku.

w ostatnim tygodniu dawa³ jej za du¿o rodków przeciwbólowych.Kiedy wrócisz. niest ety ten cz³owiek uparcie nie chcia³ postawiæ dobra miasta przed w³asnym.I nic dziwnego. Czê ciowo dlatego. Zabra³ j¹ nowotwór.Ju¿ prawie jestem. by³o rzeczywi cie nieco bardziej dramatyczne. ale zrobi³ to z mi³o ci i wiedziony lito ci¹.Id do domu..Wpadnij po drodze do Sweetbriar Rose. Natomiast to.Nagle przysz³a mu do g³owy pewna my l. 3 Du¿y Jim Rennie czu³ siê stosunkowo dobrze jak na cz³owieka..Có¿. On sam w³a nie zajada³ solidn¹ porcjê fettuccini alfredo dziêki uprzejmo ci firmy Stouffer. c iê przydarzy³o wielebnemu Cogginsowi.Ginny.powiedzia³ Du¿y Jim w przestrzeñ pustego gabinetu. . ¿e danie zawiera mnóstwo cholesterolu. .Dziêki. . . Id do domu.Nie ¿artujê. Ry¿y jêkn¹³. A zapewne tak. je li tylko siê dowiedz¹. skarbie. Wypad³a ze szpital a jak. . . . O tym te¿ bêd¹ plotkowaæ. . Serwuj¹ tam dzisiaj kurczaka. Nie mog³am siê dowiedzieæ od dziewczyny. Bo mamy pacjentkê. . Podejrzewa³.Pieczeñ wo³owa z sosem i purée z groszku. Nie nastawiaj budzika. Ginny ziewnê³a tak szeroko. .Przerwa. Owszem. Nieoperacyjny.Czujê siê wietnie. zwalnia³ jej oddech.Pozbiera siê .Bêdê przy niej za piêæ minut.rzuci³ w s³uchawkê. a w koñcu i tak musia³ pos³u¿yæ siê poduszk¹ (przyciska³ j¹ do twarzy ¿ony bardzo delikatnie.Jak bomba . ¿e nie postrzega³ swojego czynu w tych kategoriach. kiedy ty ostatnio spa³a? .. . teraz ju¿ spo¿ywa wieczerzê z Chrystusem Panem . kto jej to zrobi³. . . Zosta³a zgwa³cona. . .Wolne ¿arty! . Rudy Rycerzu? . Prze pij siê. Sammy Bushey.No dobrze . który poprzedniej nocy pope³ni³ morderstwo. a na deser szarlotka. .wietnie. A ty . ¿e by³o j¹ s³ychaæ przez telefon.lulu! Roz³¹czy³ siê. podobnie zreszt¹ jak mierci ¿ony. nim zd¹¿y³a zaprotestowaæ.. ale Piper chyba siê uda³o. Wiem o tym z wiarygodnego ród³a.Piper Libby j¹ przywioz³a. popychaj¹c w objêcia Jezusa).Ale ta Bushey.mówi³a dalej Ginny. ale nie by³o przy nim dokt ora .

. stary konowale . A j e li chodzi o Pete'a Randolpha w roli ledczego. wystarczy³o posiedzieæ . Jak to by³o w tej g³upiej piosence? Wszyscy gramy razem . które pokazywano w telewizji. ale ¿adna z takich grup nie znajdzie siê tutaj w niedalekiej przysz³o ci. Zreszt¹ przecie¿ to Junior usun¹³ cia³o. Du¿y Jim. zgodnie z oczekiwaniami.Jak siê czujesz. ale rzeczywi cie czu³ siê lepiej. Drzwi siê otworzy³y. Tutaj ka¿dy jest w co uwik³any. który tak¿e wymaga³ sporo czasu).mrukn¹³ Du¿y Jim i za mia³ siê dobrodusznie. I bardzo dobrze.z Bo¿¹ pomoc¹ oczywi cie. Przez ca³e ¿ycie liczy³ wy³¹cznie na siebie i teraz nie zami rza³ tego zmieniaæ. po czym wróci³ do notatek w notesie le¿¹cym obok podk³adki. Ch³opak mia³ twarz blad¹ i bez wyrazu. W pewnym sensie mia³ nadziejê. Talerz z makaronem i szklanka mleka (Du¿y Jim nie pi³ alkoholu) sta³y na biurku.Tyle ¿e wie.Prze¿y³em ciê. Czêsto jada³ w gabinecie i nie widzia³ potrzeb) zmiany tego nawyku tylko dlatego. Mimo wszystko ufa³ ch³opakowi. Tak w³a nie ¿yje siê w niewielkim miasteczku. Du¿y Jim podniós³ wzrok znad notatek i zobaczy³ swojego syna. Oczywistym kandydatem b y³ tutaj Barbara. rzecz jasna.obwie ci³ Du¿y Jim pustemu wnêtrzu tonem wyk³adowcy. Pierwszym i najwa¿niejszym zadaniem w kwestiach biznesu by³o wzmocnienie w³adzy w mie cie. jednak to zauwa¿y³. Od soboty sporo zapisa³. Zabójczy ból g³owy wreszcie popu ci³. znalaz³aby za pomoc¹ luminolu i specjalnych wiate³ oraz innego oprzyrz¹dowania mnóstwo plam krwi. Du¿o mia³ do zrobienia. synu? . W spi¿arce McCainów nie pachnia³o najlepiej.Haskella. Junior sk³ama³. którego wystawiony przez Partiê Demokratyczn¹ kandydat na prezydenta wyznaczy³ na miejsce Jamesa Renniego. którym tylko on móg³ sprostaæ .. Co z nim siê ostatnio dzia³o niedobrego. Wizyta u przyjació³ek pomog³a. pracy bêdzie jeszcze wiêcej.. Tworzy³a wyzwania. koñ by siê u mia³. kogo s³uchaæ . ¿e Les ter Coggins tutaj przeszed³ do wieczno ci. Do tego celu potrzebowa³ nie tyle koz³a ofiarnego. Przez co sta³ siê wspó³sprawc¹.Dobrze. ile potwora. A nawet gdyby Junior go wystawi³. podobna do tych. szczê ciem cz³owiek szybko siê przyzwyczaja³. który by mu zatruwa³ ¿ycie. No. i tak sobie poradzi. . zapewne jaka brygada dochodzeniowa. interesiku. Randolph to idiota. cz³owiek. A je li kopu³a zostanie. Zreszt¹ pokój zosta³ wysprz¹tany do czysta. ¿e kopu³a zostanie przynajmniej na jaki czas. . chocia¿ zajêty sprawami miasta (oraz. Otar³ brodê serwetk¹.

by ods³oniæ zêby. . .poleci³. G³owa mnie bola³a. Ty i te twoje inne cia³a. nie musisz wiedzieæ.. mikrofala wietnie sobie radzi z tym daniem. w twarz ojca..Tak. . . gdy cz³owiek zapala wiat³o. Spojrzenie ciemnych oczu pad³o na ka³u¿ê bia³ego sosu na talerzu Du¿ego Jima. . jeszcze nie dzisiaj. A w my lach doda³: Je¿eli pan Barbara siê wykrêci. Bêdziesz zaskoczony jak wszyscy. miasto bêdzie gotowe powiesiæ Baaarbiego na pierwszym drzewie. trzymaj¹c dziewczêta za rêce. ¿e karaluchy maj¹ zadziwiaj¹c¹ zdolno æ znajdowania szpar. . Jest w bezpiecznym miejscu i tyle. Czy jeste gotów powiedzieæ mi.Ju¿ ci powiedzia³em.Zjesz co ? Mam jeszcze trochê fettuccini w lodówce. Opu ci³ spojrzenie na notatnik pe³en zapisków (i poplamiony sosem z w³oskiego dania) .Nie jestem g³odny. gdzie go umie ci³e ? Junior wolno pokrêci³ g³ow¹. Robi³o to do æ dziwaczne wra¿enie. po czym zaraz wróci³o do twarzy ojca. Mo¿emy go wykorzystaæ nie tylko do Cogginsa.Blado wygl¹dasz.Du¿y Jim przekrzywi³ g³owê. co powinienem wiedzieæ . zawsze jeszcze jeste ty. synu. co przyniós³. .stwierdzi³ Du¿y Jim. . utkwione w to samo miejsce. ale jego oczy zosta³y nieporuszone.Nie. . Doskonale. Je¿eli odpowiednio rozegramy sprawê.spyta³ w koñcu.We sobie co do jedzenia . Du¿y Jim rozwa¿y³ s³owa syna.Jak to: cia³a? Junior u miechn¹³ siê.Trzeba korzystaæ. ¿e móg³by nawet polubiæ ten zapach.. zanim wszystko zaplanujesz? . Ujmijmy to w ten sposób: Gdy ju¿ poci¹gniemy za spust.Niewa¿ne.stwierdzi³ Du¿y Jim bez ladu pasji w g³osie. Kiedy powinienem znale æ cia³a? . Junior ani drgn¹³. . .Na pewno dobrze siê czujesz? .W tym przypadku. Kiedy chcesz to zrobiæ? Dzisiaj? Wszystko gotowe. gdzie.A je li klosz zniknie. .tylko jeden by³ zakre lony: psia córka redaktorka. . ale ju¿ przechodzi.Wspaniale. .Chocia¿ sa³atkê.Nic mi nie jest. Du¿y Jim zastanowi³ siê nad odpowiedzi¹. Junior przypuszcza³.spokojnie.Znalaz³e co w jego mieszkaniu? . . . póki mo¿na. . . co ma³o prawdopodobne. tak.Nic nie szkodzi .U miechn¹³ siê ciep³o.Mój w³asny syn mi mówi. Tak jest lepiej.Cia³a? . Pokaza³. ale w koñcu trzeba pamiêtaæ. jego wargi unios³y siê tylko na tyle. ..

po czym najwyra niej straci³ nim zainteresowanie..Idê do siebie. Dlaczego etap gromadzenia dowodów w sprawie operacji Vader tak bardzo siê przeci¹ga³? Jim Rennie by³ potworem. który od jakiego czasu kaza³ mówiæ na siebie Kucharz. Du¿y Jim odetchn¹³ z ulg¹. Du¿y Jim odniós³ wra¿enie.odpar³ syn i u miechn¹³ siê pustym u miechem. Zjem pó niej. Kto wie. Mia³ mnóstwo pracy. Na razie jednak uda³o jej siê wydrukowaæ ca³¹ zawarto æ pliku zatytu³owanego VADER.Nie czekaj za d³ugo. kiedy to wszystko siê skoñczy. Chocia¿ je li dobrze zrozumia³a to. przeciwko któremu . 4 Generator nadal dzia³a³. . wydawa³a siê na papierze bardziej realna ni¿ na ekranie komputera. Zawsze by³a przekonana.powiedzia³. zdrzemnê siê trochê. ujmuj¹c sprawê s³owami jej mê¿a. .. Chudniesz w oczach. chocia¿ wiadomo by³o. Gdy Junior wyszed³ z gabinetu. Junior zastanawia³ siê jeszcze chwilê. . jakiego zna³a ca³e ¿ycie. i to jak najlepiej. zupe³nie jakby skasowa³ poprzednie ¿ycie w roli Phila Busheya. ¿e on jest potworem.Dobrze. Zamierza³ j¹ wykonaæ. je li Brenda nie zdobêdzie kolejnych butli z gazem. ¿e patrzy na trupi¹ czaszkê. Przez d³ugi czas Andy by³ jedynym. mo¿e jego zdjêcie zamieszcz¹ na ok³adce magazynu Time . A tak¿e s³u¿y³ za tarczê. Zawsze siê zadowala³ funkcj¹ zastêpcy przewodnicz¹cego Rady Miejskiej.. ale bardzo sprytnym. wpatrzony w ojca ciemnymi oczami.Tylko pamiêtaj. Nawet fragmenty o podryguj¹cym Ko ciele Cogginsa pasowa³y. Co mu przypomnia³o o facecie. Podniós³ pióro. nad któr¹ najwyra niej zamierza³ pracowaæ. co przeczyta³a. Im d³u¿ej Brenda patrzy³a na kartki. . Szlaki przeciera³ mu Andy Sanders. Komendant policji Howie Duke Perkins oraz prokurator stanowy napotkali pewne problemy. Ziew n¹³ szeroko. które teraz wydawa³y siê takie dziwne i obce. Niewiarygodna lista wykroczeñ skompletowana przez Howiego. bardziej niepokoj¹cym ni¿ wyraz jego oczu.Chudzi s¹ w modzie . ¿e d³ugo nie poci¹gnie. to wcale nie by³ Ko ció³. zapewne jednej z najwiêkszych w historii Stanów Zjednoczonych . tym bardz iej opisane tam sprawy pasowa³y jej do Jima Renniego. Pieniêdzy pochodz¹cych z produkcji narkotyków. tato . tylko jedna wielka wiêta pralnia pieniêdzy.

ryzyko wzros³o nieprawdopodobnie. zwykle wcze niej.. Nie chodzi³o o pieni¹dze. Które on uwa¿a³ za swoje. Wtedy na dokumentach. bo wsadzi³a ³apê do s³oja i nie mo¿e jej wyj¹æ. Du¿y Jim zmieni³by siê w ma³ego Jima. gdyby mu pokaza³a.Howie zebra³ niepodwa¿alne dowody. ale ty nie potrafi³e zrezygnowaæ z okazji. by³by tak¿e pierwszym. w kraju. która daje siê z³apaæ. Równie¿ spó³ka Town Ventures (nie wspominaj¹c ju¿ o kilku religijnych rozg³o niach. wiecznie u miechniêty. I obawia³a siê . je li tylko zachowa milczenie . Siedz¹c na ³awce gdzie w Kostaryce albo rz¹dz¹c strze¿onym maj¹tkiem w Namibii. lecz w Chinach. przegl¹daj¹c dokumenty przy mê¿owskim biurku. Nie mog³e przepu ciæ okazji. to nawet z pêkaj¹cym w szwach kontem bankowym jest nikim. trzymaj¹c tabliczkê z numerem. Dlaczego? Wiedzia³a dlaczego. gdzie sk³adniki leków obkurczaj¹cych naczynia krwiono ne mo¿na by³o nabywaæ hurtem i nikt nie zadawa³ pytañ. Bo je li cz³owiekowi brakuje celu w ¿yciu. najczê ciej na tych. a mo¿e i dziesi¹tki milionów. do czego doj æ. Jak ma³pa. W³a nie Andy by³ przewodnicz¹cym rady. Ma fortunê. a mieszkasz w starym dwupiêtrowym domu i handlujesz u¿ywanymi samochodami. co? . Zarobi³e miliony. Bo kto milczy lepiej ni¿ marionetka? Ostatniego lata zacz¹³. wed³ug Howiego. d¹¿yæ do wycofania siê z gry. Pieni¹dze tej spó³ki znika³y na zachodzie. ciskaj¹c smako³yk. A mo¿e nawet jedynym. Nie popu ci. które w koñcu znika³y w finansowych bagnach Nassau oraz Wielkiego Kajmanu. które otrzymywa³ prokurator stanowy. serdeczny g³upek. pierwsz ym w sercach mieszkañców miasta i na pierwszej stronie ka¿dego dokumentu. Nazwisko Renniego zaczê³o siê pojawiaæ na dokumentach dotycz¹cych kilku innych fundamentalistycznych Ko cio³ów na pó³nocnym wschodzie. zacz¹³ siê pojawiaæ podpis Renniego. Przez te inwestycje zostawa³y lady. które dotyczy³y spó³ki Town Ventures zarejestrowanej w Nevadzie. Dlaczego Rennie siê tak ods³oni³? Howie Perkins widzia³ tylko jedn¹ przyczynê: pieniêdzy zrobi³o siê za du¿o na jedn¹ tylko wiêt¹ pralniê. nie na Karaibach. a nie na wschodzie. Czy poszed³by na uk³ad. gdyby uwierzy³ w obietnice Du¿ego Jima. I zapewne tak by siê w³a nie sta³o.. czym dysponuje? Czy zgodzi³by siê zrezygnowaæ z funkcji w zamian za jej milczenie? Nie mia³a pewno ci. chodzi³o o miasto. A po ladach mo¿na i æ i wcze niej czy pó niej. który by pozowa³ do fotografii.pomy la³a Brenda. Gdyby Howie i prokurator stanowy zbyt po piesznie wykonali ruch. Andy by³ celowo wystawiany i prawdopodobnie nawet o tym nie wiedzia³. ka¿da by³a mniejsza ni¿ WCIK) stanowi³a jeden z pierwszych powa¿nych b³êdów Renniego. I pierwszym diakonem w Ko ciele Chrystusa Odkupiciela. ¿e wszystko bêdzie dobrze.

Liczy³a siê tylko pustka. ¿e ju¿ siê nie spotkaj¹. S³ysza³a w g³owie spokojny. ¿eby j¹ poca³owaæ w blasku s³oñca.odbiorca przyj¹³ go chêtnie. by oszczêdziæ paliwo do generatorów. która nagle zaw³adnê³a ¿yciem Brendy. Niektóre posi³ki (jak na przyk³ad kurczak a la king dla jakiej setki osób) przygotowywano na kuchenkach gazowych lub elektrycznych dziêki generatorom. jak siê zatrzyma³. ¿e ma w magazynie dwie nowiuteñkie fotokopiarki. Tyle ¿e Dale Barbara mia³ teraz w³asne k³opoty. oczywi cie. tym gro niejszy staje siê Rennie . I ¿e zaprasza j¹ do korzystania z obu. lecz ju¿ coraz wiêcej osób zaczyna³o paliæ drewnem . . Przypomnia³a sobie. I Barbiego. 5 Po dostarczeniu licznika Geigera . ¿e je li tego nie zrobi. Zagro¿ê. Za³o¿enie p³ytkie i zbyt romantyczne. a nawet ochoczo. zapewne niebezpieczna. ale nie przeci¹gaj sprawy zbyt d³ugo. . Mieszkañcy Chester's Mill szykowali siê do kolacji. jak Howie cofa³ samochód na podje dzie. Romeo powiedzia³ jej. pog³adziæ po szyi. które uwa¿a³a za rzecz pewn¹. Zaczekam jeszcze dwadzie cia cztery godziny. przeczyta o swoich narkotykowych dokonaniach w gazecie. Dwie minuty pó niej spa³a jak zabita w mê¿owskim fotelu. drudzy dlatego . Nagle wszystkie dokumenty i opisane w nich machinacje wyda³y siê ma³o wa¿ne. Je¿eli do jutrzejszego wieczora klosz nie zniknie. Powiem mu. Z kominów unosi³ siê dym i szed³ w górê w nieruchomym powietrzu.mruknê³a i przymknê³a oczy. Dobrze by³oby zabraæ ze sob¹ Juliê Shumway.jedni po to. jeszcze w kartonach.Julia z Horace'em na smyczy wybra³a siê do sklepu Burpeego. ¿e ma zrezygnowaæ ze stanowiska na rzecz Dale'a Barbary. które jeszcze dzia³a³y. Bêdzie nieprzyjemna. pójdê do Renniego z tymi wydrukami. Bo im d³u¿ej trwa izolacja pod kloszem.Jutro . kochanie. Tam siê rozp³ywa³. ¿e nie mieli innego wyj cia. jakby tym ostatnim gestem odp³aca³ za wszystko.konfrontacji. Jakby wiedzia³. i obieca³ zacz¹æ poszukiwania we wtorek z samego rana . ale Brendzie i tak ³zy nap³ynê³y do oczu. Czy biedny g³upi Andy Sanders czu³ to samo? Prawdopodobnie. Nawet klosz sta³ siê niewa¿ny. lecz stanowczy g³os mê¿a: Mo¿esz jeszcze trochê zaczekaæ. I ja czeka³em na ostateczne dowody. zabieraj¹c jej szczê cie. postanowi³a Brenda.

. i ca³kiem przyzwoity po naszej. .Jak ju¿ siê to wszystko skoñczy. tymczasem Cox j¹ zaskoczy³. prawda? Spodziewa³a siê z jego strony zaprzeczenia oraz informacji. zaæwierka³ jej telefon. .. Wyjê³a aparat z kieszeni spodni.Ach. jak uderzaj¹.Cholerna racja! .00 DO 14.O pu³kowniku Barbarze porozmawiamy za chwilê .. . Pierwsze: kiedy dopu cicie do nas prasê? Bo obywatel e Ameryki maj¹ prawo wiedzieæ wiêcej. £adny po¿ar spowodowa³y po pana stronie. . Jak tam ¿ycie poza kloszem? . mi³o mi pana s³yszeæ .Zachomikowa³em te¿ trochê propanu . PRZYJD WCZE NIEJ! .Jestem twoim d³u¿nikiem. nadal pogodnym tonem. ¿e nie bêdzie pod kloszem New York Timesa ani CNN w przewidywalnej przysz³o ci.Patrzy³am.. zamkniêt¹ na cztery spusty. Gazeta musi wychodziæ. ni¿ im wydziela rz¹d. . tak? Szczególnie teraz. Wie pani o pociskach? . . ¿eby mia³a wszystko. . pewnie w porz¹dku.A w cholernym piekle ludzie powinni mieæ cholern¹ wodê z lodem! Stanê³a przed stacj¹ benzynow¹ Gas & Grocery.Teraz chcê us³yszeæ odpowiedzi na dwa pytania.rzuci³a lekko.. .Ogólnie bior¹c..Dopilnujê...oznajmi³a Julia. klepi¹c psa.Prawdopodobnie w pi¹tek.Nie wyobra¿a pan sobie. W oknie widnia³a rêcznie wypisana tabliczka: JUTRO OTWARTE OD 11. jaki dreszczyk budzi w nas.stwierdzi³. bêdê oczekiwa³ znacznej obni¿ki ceny moich cotygodniowych reklam .S³ucham. I jak siê odbijaj¹.. rozmowa miêdzymiastowa. .Dobry wieczór pani..00. Po³o¿y³ palec na ustach.. pu³kownik Cox. jakby mieli zachowaæ wielk¹ tajemnicê. gdzie jestem. Ledwo Julia wysz³a ze sklepu. .. .Proszê pani.to nie jest moja.krzyknê³a Julia.. Rommie. Po czym serdecznie cmoknê³a go w policzek.wyzna³. póki bêdê móg³.Dzwoniê do pu³kownika Barbary . . . raczej nieciekawie. je li nie zadzia³a ¿aden trik z tych. Julia zgadza³a siê z nim ca³kowicie i od razu mu to powiedzia³a. .To on powinien teraz nosiæ ten cholerny telefon. Natomiast tu. które chowamy w . co potrzebne.... I mo¿e mia³ racjê. . mieszkañcach dziury zabitej dechami.uci¹³ Cox.

Niech pan przywyknie do tej my li. Podobno kurczakiem a la king.Wystarczy to pani? . Mniej wiêcej oko³o dziewi¹tej.Zamierzamy dzisiaj wypróbowaæ kolejny pomys³. z ca³ym szacunkiem. O tym w³a nie chcia³em porozmawiaæ z Barbiem. nie ma pan innego wyj cia. .Spojrza³a w stronê wiate³ restauracji i . ¿e Barbie nie bêdzie chcia³ z panem rozmawiaæ.zanadrzu. Moim zdaniem siedzi pan przed komputerem i ma dostêp do wszystkiego. które rozpalili cie. ¿e plan B zadzia³a lepiej ni¿ plan A. pu³kowniku. Cox westchn¹³ zrezygnowany. . . z jakim siê mogê po³¹czyæ. . osoba wyznaczona przez prezydenta jest w tej chwili w Sweetbriar Rose. . je li mogê prosiæ.Przerwa³a na moment. Widzê na nim czterna cie i pó³ stopnia. I tak nie jest uszczê liwiony rol¹ przysz³ego komendanta fort . . czy zawsze pani chêtnie ¿artuje? . Patrzê na termometr w oknie Mill Gas & Grocery. jednak chcia³bym zaznaczyæ. chyba ¿e przez zachodni¹ czê æ Maine przechodzi dzi wieczór jaki piekielnie gor¹cy front. . . jak siê Julia obawia³a. O co jeszcze chce pani zapytaæ? Krótko.. nie jestem rzecznikie m prasowym. Po stronie Coksa zapanowa³a cisza.odezwa³ siê pu³kownik po chwili.Co jeszcze chce pani wiedzieæ? . O ile mi wiadomo. ¿e pani telefon nie jest jedynym w Chester's Mill.Je li pan powie.Pozostaje mieæ nadziejê.Ró¿nica nie by³a tak wielka.Ma pani dzi wyj¹tkowo dobry humor. Skutki ma pan jak na d³oni. karmi¹c lic znych g³odnych go ci.Skoro ju¿ pan do mnie zadzwoni³. Julii zdawa³o siê. zapewne ³¹cznie z rozmiarem mojej bielizny. Czyli mamy sze æ stopni ró¿nicy miêdzy miastami oddalonymi o nieca³e trzydzie ci kilometrów.Oczywi cie.Dysponuje pan tak¹ informacj¹ czy nie? Pewnie tak albo mo¿e j¹ pan ³atwo uzyskaæ. jednak nadal spora. zapomnia³a o temperaturze. . Zgadza siê pan ze mn¹? Nie odpowiedzia³ na jej pytanie. . . je li pan siê na mnie wypnie. lecz us³yszawszy jego s³owa. Prawdziw¹ temperaturê.Chcê znaæ temperaturê na po³udnie i na wschód od kopu³y. . Co tu siê u nas dzieje. ¿e s³yszy pykanie klawiszy. .W Castle Rock mamy osiem i pó³ stopnia Celsjusza ..Tak. koñczymy rozmowê. To kwestia ca³kiem innych stawek.Dlaczego. ¿e noszê szesnastkê. .Proszê pani. . z dala od ognisk. Przypuszczam jednak.Jestem zmêczona i przera¿ona.

lecz ch³opiec wygl¹da³ ju¿ na ca³kiem zdrowego. . Jakby warkot. . Thurstona oraz dwójkê ma³ych Appletonów. .. wietnie siê bawili my.Pracuje pan dla zdumiewaj¹cych ludzi.zaburcza³o jej w brzuchu. Piper zasta³a tam Carolyn. Zajada³ z apetytem ciasteczka. Powita³a ich z przyjemno ci¹.zapyta³ Cox.Z przyjemno ci¹. gdy pad³ strza³. Julia nie odpowiedzia³a. pewnie mo¿na przyj¹æ. Po czym dosz³o do ustalania miejsca pobytu. .Podobno mo¿na nim wypaliæ kilometrow¹ dziurê w skale. Fluorowodorowy.I z u miechem. . . Kierowa³a siê w stronê g³o nych krzyków. c zy nie powinien ch³opca obejrzeæ lekarz.Zamierzamy wypróbowaæ eksperymentalny kwas. Je¿eli musia³a. Tyle ¿e nie wiedzia³a.Z Harlow. Dziewiêæ razy bardziej ¿r¹cy ni¿ zwyk³y. pu³kowniku. gdzie Motton Road krzy¿uje siê z. . Przynajmniej na jaki czas. ¿e atak by³ spowodowany g³odem i podnieceniem zabaw¹. S³ychaæ by³o co jeszcze. Piper z pocz¹tku pomy la³a o domu McCainów. Zamierzam tam byæ. . By³a jeszcze co najmniej pó³ przecznicy od celu.Czy pos³ucha mnie pani i przeka¿e wiadomo æ? Us³ysza³a te¿ to. gdy raptem na ulicy rozpêta³o siê piek³o. Bo rzeczywi cie by³a upart¹ bab¹. bo pozwolili jej zapomnieæ o Sammy Bushey. . ¿eby sobie znalaz³ zastêpstwo do zmywania. 6 Wróciwszy na plebaniê. . Thurston u miechn¹³ siê ponuro. . Pos³ucha³a opowiadania Carolyn o ataku Aidana Appletona.Co siê dzieje? .Chemia u³atwia ¿ycie. Syntetyczny.Da³ siê s³yszeæ szelest papieru.Je li nie bêdzie nawrotów. gdzie tam chowano . który znajdowa³ siê niedaleko.Wobec tego powiem Barbiemu. czego nie powiedzia³: ty uparta babo . Gdy Carolyn spyta³a niepewnie. . Piper odpowiedzia³a: . . Zatrzasnê³a aparat i ju¿ w biegu wetknê³a go do kieszeni..Spróbujemy w miejscu.Czy pani tak¿e zaszczyci nas swoj¹ obecno ci¹? W³a nie mia³a odpowiedzieæ: Za nic w wiecie bym tego nie przegapi³a .Wszyscy byli my podnieceni. .

Tak samo mówi³ wo ny w ratuszu. Zastanawia³a siê w³a nie nad wybiciem okna w domu McCainów. . zachowywali siê ju¿ lepiej.‾e te¿ mi to od razu nie przysz³o do g³owy. gdy wyjecha³em do college'u. Dadz¹ sobie radê z piecem. Piper unios³a brwi.oznajmi³ Thurston.Ja wyk³adam w Bostonie . to trzeba. .. . . wzrokiem zapewniaj¹c o dozgonnej mi³o ci. . Pojechali na konferencjê do Bostonu. . . Thurstonowi u miech spe³z³ z twarzy. . No i siê z nas miali. w czym teoretycznie mia³ racjê.Ten pies jest fantastyczny .I nazwa³ nas wielkomiastowymi dupkami. Dla mni e w³a nie to by³o najgorsze.odezwa³ siê Thurston. .zapasowy klucz.powiedzia³a Piper. Jak trzeba. W pewnym momencie. .Spi¿arnia bêdzie pe³na. Ja ich nie odró¿niam.stwierdzi³a Piper. albo ten drugi. Coralee Dumagen prosi³a mnie o podlewanie kwiatów pod jej nieobecno æ. karmi¹c Clover okruszkami ciasteczek.Dzieciñstwo spêdzi³em w Vermoncie .. pokrêci³a g³ow¹ . ale. .Ten jej przystojniak mnie napad³.powiedzia³a dziewczynka. w domu i w oborze a¿ do czasu. . . ale na pewno jest piec w kuchni. .To jego wymy lony przyjaciel.. . ¿eby mieli generator.oznajmi³ Aidan siedz¹cy na kolanach Carolyn. gdy wsta³a zaparzyæ kawê. . .Na Emerson. co chcieli. Carolyn pokiwa³a g³ow¹...z nami robili. ¿eby nie pu ciæ z dymem ca³ego domu? .Klucz jest pod doniczk¹.Zawaha³a siê. . .Do moich obowi¹zków nale¿a³o podtrzymywanie ognia w piecach.uzna³a Piper. my l¹c: Ludzie z wielkiego miasta.Zamieszkacie u Dumagenów . Kiedy potem byli z dzieæmi.wyja ni³a Carolyn spokojnie. Bardzo przystojny.I westchn¹³ znów. Albo on. Alice Appleton siedzia³a na pod³odze.Nie przypuszczam.Westchn¹³ ciê¿ko. Alice u miechnê³a siê pob³a¿liwie. . . to pewne . Wielka suka k³ad³a jej pysk na nogach.To policjant.wtr¹ci³a siê Alice. podnosz¹c wzrok na Piper. Czym skorupka za m³odu nasi¹knie. . na lewo od drzwi . Redagowa³em bie¿¹ce wydanie Ploughshares .I Juuunior te¿ .Ja mam smoka ..oznajmi³a.Rozumiem .Uderzy³ Thurse'a w brzuch . Chcia³abym mieæ psa. przyszed³ jej do g³owy lepszy pomys³.

. Uszy postawi³a. Clover w mgnieniu oka stawi³a siê przy nodze. Pulsuj¹c¹ wolno i mocno. pomy la³a Piper. gdyby ch³opcu przytrafi³ siê nastêpny atak. tacy ludzie na przyk³ad niepotrzebnie kln¹ w korku. Tylko najpierw opanuje w ciek³o æ. Tanio kupujesz. co mog³o siê okazaæ nie bez znaczenia. lepia jej b³yszcza³y. zaprzysiê¿onych nieca³e czterdzie ci osiem godzin wcze niej i ju¿ pozwalaj¹cych sobie stanowczo na zbyt wiele.. Robi siê bardziej cierpki albo co? Mia³a coraz pe³niejszy obraz sytuacji.przyzna³a Piper. Nie byli idea³ami.odpowiedzia³a Carolyn. Idziemy z³o¿yæ skargê.Znam . jak by powiedzia³a matka Piper. Mimo wszystko pytanie zada³a ca³kiem spokojnie. A jeszcze pod kom end¹ Petera Randolpha.Frankie . bardzo m³odych ludzi. suniu. takich jak Henry Morrison i Jackie Wettington.Jak siê nazywa³ ten drugi? . Pewnie na tyle pozwala³a zawarto æ miejskiej kasy. Jak na policjantów przysta³o. Pani ich zna? Pewnie tak? . Mo¿e zmienia siê mój zapach. . Trzeba co z tym zrobiæ. Mnóstwo nowych gliniarzy.W³a nie wtedy Piper przypomnia³a sobie o Sammy. 7 Wyja ni³a nowej. Dom mia³ jeszcze jedn¹ zaletê. Wysz³y razem. Bo w przeciwnym razie w ciek³o æ nad ni¹ zapanuje. jak trafiæ do Dumagenów. .Chod . . By³a dostrojona do swojej pani zapewne wyczuwa³a jej gniew. Sposób zachowania. Poczu³a pulsuj¹c¹ ¿y³ê na boku szyi.Junior nabywa³ go Frankie. mianowicie znajdowa³ siê niedaleko szpitala imienia Cathy Russell. Pi³a powoli. ale co z Fredem Denton em? Tobym Whelanem? Któ¿ to wie? Gdyby dowodzi³ Duke. nie powinien siê rozszerzyæ na do wiadczonych policjantów. Suka po drodze jeszcze obliza³a z pyska okruchy ciastek.. chod . zachowywaliby siê nale¿ycie. machaj¹c ogonem. Wcale niepiêkny. ale zachowywaliby s iê nale¿ycie. Zdjê³a smycz z ko³ka przy drzwiach. byle co dostajesz . tymczasowej rodzinie. Po czym jaki czas siedzia³a w kuchni przy stole i pi³a herbatê. jakim siê popisali wob ec Sammy Bushey i Thurstona Marshalla. Clover popiskiwa³a niespokojnie. Poci¹ga³a ³yk i odstawia³a kubek Poci¹ga³a ³yk i odstawia³a.

a wtedy skojarzyli siê Piper z trollami z której z bajek. Duke Perkins nigdy by nie pozwoli³ na takie zachowanie. Piper Libby minê³a oba maszty. która w niedziele przypomina³a wiernym o mi³osierdziu i tolerancji. jakie czytywa³ jej ojciec. Searlesa. do momentu gdy zbli¿y³a siê do komisariatu. Zauwa¿y³a w³a nie tych facetów. czubkami palców muska³ jej pier . ¿e je l i widzia³. co wywo³a³o burzê miechu i wzajemne poklepywanie po plecach. ¿e uda³o jej siê opanowaæ w ciek³o æ. Clover trzyma³a siê jej prawej nogi.odezwa³ siê Mel Searles. zdemolowa³a pokój zalana ³zami nie smutku. Ustawiono tam tak¿e dwa maszty. lecz w ciek³o ci. Policjanci na szczycie schodów po raz kolejny zarechotali od serca. Obie zwisa³y bezw³adnie w czerwieniej¹cym s³oñcu. Z trollami w jaskini. By³a o tym przekonana. Miêdzy ratuszem a budynkiem komisariatu znajdowa³ siê wyk³adany ³upkiem placyk po wiêcony bohaterom wojny. Piper czu³a. cz³owieka. Georgia Roux tak¿e by³a miêdzy nimi. ¿e miej¹ siê z gwa³tu. Dziewczyna nie zaprotestowa³a. Wtedy j¹ zobaczyli i ucichli. Thibodeau obj¹³ Georgiê Roux. co siê dzieje. Tê.8 Clover sz³a pos³usznie tu¿ przy prawej nodze.Dobry wieczór . Piper. którzy stracili ¿ycie w ró¿nych bitwach. Wsta³ i podci¹gn¹³ pas gestem cz³owieka przekonanego o w³asnej wa¿no ci. nazwany War Memoria³ Plaza. na jednym wisia³a flaga w pasy i gwiazdy . pocz¹wszy od wojny secesyjnej. marynarzem i ³osiem. Luciena Calverta. Georgia. Po rodku wznosi³ siê tam pomnik ojca Erniego Calverta. Piper przysz³o do g³owy. . po¿eraj¹cymi wzrokiem nieuczciwie zdobyte z³oto. która podjudza³a ich: Zer¿nj dziwkê! . w ogóle ich nie widz¹c. Na cokole wyryto nazwiska innych mieszkañców Chester's Mill. która celebrowa³a luby i pogrzeby. i¿ pewnie doprowadzi³ d samozap³onu w³asnych szcz¹tków. która maj¹c piêtna cie lat. Mel Searles powiedzia³ co . popijali jakie napoje gazowane i gadali jak najêci . Od tego momentu porady ojca przesta³y mieæ jakiekolwiek znaczenie. Piper dosz³a do wniosku. Thibodeau. któr a us³ugiwa³a biednym i chorym. uszy mia³a postawione. By³ z nimi tak¿e Freddy Denton. za miali siê g³o no. na drugim flaga stanowa z farmerem. to przewraca³ siê w grobie tak energicznie. jak wietnie siê bawili. przypominaj¹ sobie. . Siedzieli wszyscy na najwy¿szym stopniu schodów prowadz¹cych do komisariatu. zosta³a brutalnie zdominowana przez zupe³nie inn¹ Piper. który zosta³ po miertnie odzn aczony Srebrn¹ Gwiazd¹ za bohaterskie czyny w Korei. których nazwiska wyci¹gnê³a od Sammy Bushey: DeLessepsa.

A Clover. rozlewaj¹c swój napój. oczy mia³ wielkie jak spodki. lecz nie zdo³a³ utrzymaæ równowagi.Cart..Gwa³t! .krzyknê³a wielebna..Ciszej! . Przez moment napój zmieni³ siê w mantê na tle wieczornego nieba. . .Wszyscy czworo tam wyl¹dujecie! . ..Wszystko gra? Jaki problem? Wesz³a na schody. .. Mia³ twarz równie kamienn¹ jak ona. . Nadal siedzia³ i chocia¿ za jego plecami kuli³a siê Georgia. Czerwona szpara w mózgu wielebnej ros³a. pomy la³a Piper. Sztukê gwa³tu zapewne przej¹³ od kogo innego. by³ wyra nie przestraszony i przez chwilê wygl¹da³ jak ch³opiec ze szkó³ki niedzielnej.odezwa³ siê Mel ponownie. . warknê³a.Wsta³ w obecno ci kobiety. A Piper mia³a twarz jak maskê.sykn¹³ Carter.Ty stanowisz problem. chyba ¿e chcesz spêdziæ noc w piwnicy. Frankie upad³ na plecy. wiêc z pewno ci¹ zrozumia³ wyraz jej twarzy. Piper poczu³a whisky albo bourbon. policjanci popijali sobie to. .. pomy la³a. we co zrób. Nieruchom¹.Problemem jest gwa³t! . On jest jak Clover.odparowa³a Piper. Jego tak¿e pchnê³a.oznajmi³a Piper.Jaki. ani wolno. Zamacha³ rêkami. cofnê³a siê odruchowo. . . wstaj¹c. normalnie naj³agodniejsza pod s³oñcem. Nadal trzyma³ w d³oni kubek z napojem. . . Nic dziwnego.. By³a na krawêdzi ³ez. ¿e najwiêkszy z nich przygl¹da siê jej uwa¿nie. Czuje ode mnie w ciek³o æ. a Mel siê tego nie spodziewa³. Pchnê³a go. problem . Na szerokiej granitowej p³ycie przed podwójnymi drzwiami powsta³a ka³u¿a.Wielebna? . Odepchnê³a go mocno.. Gdy dotar³a do schodów. Ani szybko. Duke by ich wszystkich z miejsca wyrzuci³. straci³ pewno æ siebie. Suka nadal karnie trzyma³a siê przy prawej nodze. Innymi s³owy. Freddy zacz¹³ siê podnosiæ i w nastêpnej chwili .Proszê pani. w jego oddechu czuæ by³o bourbona. Stul pysk i spadaj st¹d.Nie wolno. Chocia¿ nie zna³ powodu. czego inni mieszkañcy ju¿ nie mog li kupowaæ. . . w celi. ¿e by³o im do miechu. . Mundurow¹ koszulê mia³ wyjêt¹ ze spodni.oznajmi³a.zacz¹³ Freddy Denton.wyrwa³ siê Frankie. Mel zatoczy³ siê Georgii Roux na kolana. Matka go tego nauczy³a? Pewnie tak.jêknê³a Georgia. Thibodeau.A owszem. Pod krótkimi rêkawkami b³êkitnej koszulki zagra³y naprê¿one miê nie. zachowa³ spokój.Niech ona siê zamknie . Dostrzeg³a.To ty trafisz do celi! .Ty . podnosz¹c g³owê. Dziewczyna krzyknê³a zaskoczona. ..

¿e a¿ czu³a w niej pulsowanie.Oraz popychania policjantów.. zap³aciwszy za tê gratkê æwieræ dolara. .Nawet nie byli my w pobli¿u jej domu. . ¿e chodzi mi o tê lesbê? Nie wymieni³am jej nazwiska. lecz nic nie powiedzia³a. ¿e Sarniny Bushey to lesba. Mówi³ spokojnie.I nie napadaæ na policjantów .. I co drgnê³o pod mask¹ kamiennego spokoju Cartera Thibodeau. Otworzy³a usta. . .Jeste idiotk¹ .Sk¹d wiesz.wyl¹dowa³ na ziemi. . ¿e nie widaæ by³o obro¿y. Suka sta³a na sztywnych ³apach. . Sier æ na karku mia³a tak zje¿on¹. Georgia oniemia³a z przera¿enia.W³a nie! . sk¹d znasz jej nazwisko? . Niby schodzi³.Przerwa³ na moment.Ja. wielebna. które w innych okoliczno ciach mog³oby siê wydaæ komiczne.Zamknij siê..Tym razem przymknê oko. Strach? Irytacja? Tego Piper nie wiedzia³a. . . . spu ci³a ³eb.odezwa³ siê Carter. jakby wymienia³ z przyjacielem uwagi na temat pogody. Piper u miechnê³a siê szeroko. . która nagle wtargnê³a na schody. ods³oni³a k³y. Tylko to ³upanie w skroniach. które nie maj¹ pokrycia. skarbie. Tak samo patrzy³by na wariata w cyrkowym namiocie.Odwróci³ siê do Piper. Dziewczyna skuli³a siê pod pal¹cym wzrokiem kobiety. znów siadaj¹c na stopniu.Lepiej nie obrzucaæ ludzi oskar¿eniami. Tyle ¿e musia³ spogl¹daæ do góry. Na jego twarzy malowa³o siê kompletne zaskoczenie. Praw¹ d³oni¹ tak mocno ciska³a plastikowy uchwyt smyczy Clover. Carter chwyci³ kole¿ankê za ramiê i cisn¹³ mocno. ale jeszcze w paru miejscach nie rezygnowa³. nadal nie wstaj¹c.Wyl¹dujecie w Shawshank. .Z tym ¿e nie traficie do piwnicy w komisariacie . Frank DeLesseps wsta³ ostro¿nie. . Skupi³a siê na najgro niejszym. W dalszym ci¹gu patrzy³ na ni¹ ze spokojem doprowadzaj¹cym do sza³u. ci¹gle jeszcze poznaczonych zjadliwym tr¹dzikiem m³odzieñczym. . W ten sposób by³o ³atwiej. . gdzie takim ch³optasiom jak wy robi¹ to.doda³ Freddy Denton. a to dawa³o jej przewagê. rzecz jasna.podchwyci³a Georgia. Odwróci³a siê do Georgii. przerywaj¹c im mi³e zakoñczenie dnia przy drinku. bo wszyscy jeste my podenerwowani. a ona sta³a. ¿e oni siedzieli.Zreszt¹ wszyscy wiedz¹.powiedzia³a bezpo rednio do Thibodeau. jednak pani musi siê uspokoiæ i natychmiast zaprzestaæ rzucania oskar¿eñ. co wy zrobili cie tej dziewczynie. Piper skupi³a wzrok na Georgii. Z jej gardzieli dobiega³ niski warkot przypominaj¹cy potê¿ny silnik pracuj¹c na ja³owym biegu. po prostu siê domy li³am. na Thibodeau. .Georgio. po czym doda³ kulawo: . Rozmaza³a colê na policzkach. Mi³o..

Dosyæ tego! . przeszy³ j¹ ostry ból. Ramiê. lecz go odepchnê³a. zmieniæ w ro linê. Nogi przelecia³y jej nad g³ow¹ w niezgrabnym fiko³ku do ty³u. ¿e to mog³oby j¹ zabiæ. spojrza³ prosto w oczy Thibodeau.Nie wiem.ucieszy³a siê Georgia. .. . . kiedy zobaczy³a tê¿ej¹c¹ twarz Thibodeau. ¿e jej uwierzyli.bo Sammy jest najwiêksz¹ puszczalsk¹ w mie cie. moment zw¹tpienia min¹³.Ja k porównaj¹ wasze DNA z tym. Instynktownie stara³a siê zwin¹æ w k³êbek i chroniæ g³owê przed uderzeniem o kamienny stopieñ. zwisa³o w ten szczególny sposób. wykrêci³a sobie szyjê.powiedzia³ Frankie. szyja te¿ j¹ bola³a. ¿e trafi³a w sedno. i wcale jej to nie obchod zi³o. wiêc mniej wiêcej przed dwudziestu laty.zawtórowa³ mu Mel. Ju¿ nie by³o w nich spokoju.Jak najbardziej . Wiedzia³a to od Sammy.Pierdol siê. ty pizdo niejebana . widzia³a. zrozumia³a. Krew lecia³a jej z rozciêtego policzka. drogi panie Thibodeau. Obróci³a g³owê. co siê pani tam roi w tej u wiêconej g³ówce. Nic z tego nie wysz³o. . Piper polecia³a do ty³u. obi³a oba kolana do krwi.Georgia przyjê³a. Mel Searles kwikn¹³ rado nie. bracie. Dziewczyna popatrzy³a na Piper wyzywaj¹co..Koniec! Odwróci³a siê do niego z zawziêtym u miechem. który .Zgadza siê . Starali my siê dowiedzieæ czegokolwiek od ch³opaków postawionych na sto dziewiêtnastej.wycedzi³ i pchn¹³ kobietê.Nie u¿ywali cie kondomów . Carter znów obj¹³ j¹ za ramiona. zwichnê³a bark i teraz pewnie znowu do tego dosz³o. . ale tak czy inaczej byli my po drugiej stronie miasta.Nie mia³a pojêcia. teraz l ni³y gniewem. Swego czasu. . Nagle kto j¹ z³apa³ za rêkê i wykrêci³.(Bo siê boi. a¿ w koñcu wyl¹dowa³a na brzuchu. a teraz. . graj¹c w pi³kê. spad³a ze schodów. to wystarczy³o. a e bark by³ najgorszy. . . Albo. czy to prawda. Znajomy ból. .oznajmi³a Piper.uci¹³ Carter. z nosa oraz z warg.podj¹³ Carter ci¹gle z tym samym spokojem doprowadzaj¹cym do w ciek³o ci . Walnê³a w kamieñ lewym barkiem. co znale li. . ¿e ciska siê pani o Sammy . . W g³owie wielebnej pojawi³a siê chaotyczna my l: Witaj.Powiód³ wzrokiem po przyjacio³ach. To jest dopiero pocz¹tek. Stoczy³a siê prawie na sam dó³ schodów. ¿e go popchnê. wybite ze stawu. ale wczoraj byli my wszyscy razem na farmie Aldena Dinsmore'a. Widzia³a w rozszerzonych oczach strach. bo wiedzia³a.W³a nie! . jeszcze w gimnazjum.Nie u¿ywali cie kondomów i zosta³a sperma. .O nie. tchórz jeden). Freddy Denton siêgn¹³ do niej. co gorsza. .

Sukê odrzuci³o na bok. Dwa palce wykrêcone pod nieprawdopodobnym k¹tem przywodzi³y na my l zakrzywione drogowskazy. Frank odskoczy³. Mel zrobi³ krok do przodu. gdy zobaczy³a. Clover sta³a siê niebezpieczna. Thibodeau krzykn¹³ z bólu. . .krzyknê³a. . Zrobi³ to mocno.Jezu Chryste! . rozszarpa³a koszulkê. . Chcia³a strzaskaæ napastnikowi kark. tak g³o no. pu ci³a rêkê Thibodeau. a zwierzê skoczy³o mu do gard³a.Odwo³am j¹! Fred odwróci³ siê do Mela Searlesa i woln¹ rêk¹ wskaza³ psa. Po jego spokoju nie zosta³o ladu. tak jak kiedy (wca nie tak znowu dawno) kopa³ pi³kê. k³api¹c pyskiem.Nie! . Wygl¹da³a. Rozci¹gnê³a wargi.Ratunku! Frank siêgn¹³ po smycz. ¿eby zawo³aæ sukê. . ¿e ci¹gle ma nad nimi w³adzê. ale Thibodeau zd¹¿y³ siê zas³oniæ rêk¹. mierzy³a w klatkê piersiow¹ i w brzuch. poszarpan¹ i krwawi¹c¹. Lew¹ rêkê przyciska³a do tu³owia. Skoczy³a.krzyknê³a Piper ponownie. bo w koñcu mog³a zostaæ sparali¿owana. a suka na powrót zajê³a siê cz³owiekiem. jakby jecha³a rowerze.Nie! . ugryz³a go w rêkê. drugi. co samo wesz³o jej w pysk. Tyle ¿e szmaciane zabawki nie krwawi¹. Raz. . Z trudem d wignê³a siê na nogi. Warknê³a.Zagryzie mnie! Rzeczywi cie. W ostatniej chwili trafi³ sukê ¿ebra. Uwolniona Clover skoczy³a na Thibodeau. Clover zrobi³a b³yskawiczny zwrot.dar³ siê Thibodeau.doskonale pamiêta³a z czasów. kiedy mia³a na sobie czerwon¹ koszulkê Wildcats. od do³u. który zepchn¹³ jej pani¹ ze schodów. i potrz¹sa³a przedramieniem Cartera jak ulubion¹ szmacian¹ zabawk¹. Potê¿ny mê¿czyzna wi³ siê pod ni¹ jak piskorz. kopn¹³ Clover w brzuch. ukazuj¹c dwa rzêdy l ni¹cych biel¹ zêbów. Przednie ³apy opar³a na udach le¿¹cego Cartera i gwa³townie siêga³a do niego zêbami. Zatopi³a k³y g³êboko w ciele.O¿ kurwa! . k³apnê³a raz. z ca³ej si³y. zdo³a³ j¹ odepchn¹æ i tylko dziêki temu ocali³ ¿ycie. W pewnej chwili suka zmieni³a k¹t ataku i dosiêg³a jego przedramienia. drugi.Zabierzcie to bydlê! Zabierzcie tego pieprzonego psa! Piper w³a nie otworzy³a usta. dziêkuj¹c Bogu. ¿e Fred Denton wyci¹ga broñ. trzeci. W po³owie drogi w dó³ wypu ci³a z rêki smycz. . W k¹ciku ust przyklei³ jej siê wybity z¹b jak okruszek chleba. Nie krzywdziæ psa! . . ¿e wiat jej poszarza³ przed oczami. Wobec tego z³apa³a to. Powali³a go. Twarz mia³a we krwi.wrzasn¹³ Carter. Piper z wysi³kiem ruszy³a po schodach w górê.

Carterowi z bólu wyst¹pi³y na czo³o grube krople potu. Obok niego siedzia³a Georgia.Prasa! . wyjê³a z niej portfel.Fred nie zwróci³ na ni¹ uwagi. Albo zost a³a zepchniêta. ale poprzesta³ na stwierdzeniu: Chyba wszystkie ko ci mam ca³e . wariatko . Kiedy mówi³. £ysy gliniarz. Julia zrobi³a co . Pierwsza dotar³a na miejsce Julia Shumway. Jego broñ le¿a³a na biurku komendanta. czego nie zrobi³a nigdy wcze niej. Nie odrywa³a wzroku od psa.oznajmi³ Fred. trzymaj¹c w d³oni egzemplarz Outdoors . garstka policjantów. Na niego tak¿e Fred nie zwróci³ uwagi. . krwawi¹ca. zakrwawionej pani po czym upad³. oczy mu o ma³o nie wysz³y z orbit. . potrz¹saj¹cy j¹ za ramiê o strony wybitego barku. Fred. . który czyta³ na sedesie. Mia³ wie¿o zabanda¿owane ramiê i d³oñ owiniêt¹ rêcznikami papierowymi. z³apa³ Piper za wybite ramiê. które nie tak dawno nale¿a³o do Duke'a Perkinsa. By³ blady. Fred Denton usiad³ na krze le w k¹cie. i umilk³. Pies zrobi³ krok w stronê swojej krzycz¹cej. którzy przyszli tam na obiad. Wycelowa³ s³u¿bowy automat w psa i strzeli³. niesiony rozbry niêt¹ krwi¹ i ko ci¹. w koszuli wyci¹gniêtej na niedopiête spodnie. Przez podwójne drzwi wypad³ Peter Randolph. cholerny Freddy Denton. Carter Thibodeau siedzia³ na sofie pod oprawionymi w ramki zdjêciami Duke'a. ruszy³a po schodach. co powiesz. . Siêgnê³a do torebki.krzyknê³a g³o no. pryska³ lin¹ na policzki Piper. Po drugiej stronie ulicy ze Sweetbriar Rose wybiegali ludzie.Wszystko. mo¿e byæ u¿yte przeciwko tobie. patrzy³a na ca³o æ: martwy pies. Kawa³ek czaszki Clover poszybowa³ w powietrze. sugeruj¹ca. otworzy³a go jednym machniêciem i trzymaj¹c wysoko nad g³ow¹. Odda³ . Nie zwraca³a uwagi na szczegó³y.Prasa! Przynajmniej przesta³a siê trz¹ æ. 9 Dziesiêæ minut pó niej w biurze.Prasa! . nadal z broni¹ w rêku. . ruszy³ do przodu. w fartuchu i czapce baseballowej.Aresztujê ciê. ty pieprzona dupo. Objê³a scenê jednym spojrzeniem. którego wychowa³a od szczeniaka. spocony. Miêdzy nimi znalaz³ siê tak¿e Barbie. Huk by³ og³uszaj¹cy. Wielebna zawy³a z bólu.powtórzy³a. ¿e Piper z nich spad³a. krzycz¹ca kobieta z jednym barkiem wyra nie wy¿ej ni¿ drugi. krew na schodach.

. Barbie odwróci³ siê do Piper.Nikt nie jest aresztowany. Powiedzia³ tylko: Musia³em to zrobiæ. Mo¿e pani z tym równie¿ i æ do szpitala. Nieobecni nie maj¹ racji. zanim bark spuchnie. . Wtedy te¿ pu ci³am smycz. po czym obiema rêkami chwyci³ j¹ tu¿ za nadgarstkiem.Clover go zaatakowa³a .A pan? Randolph nie odpowiedzia³. Mogê nastawiæ bark. . wtedy dostanie pani znieczulenie.Zamknijcie siê wszyscy. . wystarczy spojrzeæ na rêkê Cartera .Umiem nastawiæ bark . .odezwa³ siê Randolph. .Freddy. ci¹gn¹³ but.Cisza! .powiedzia³ Randolph g³osem bez emocji. Barbie usiad³ na pod³odze po lewej stronie Piper.‾e to nie bêdzie bardzo bolesne . . do Everetta. . wskazuj¹c brod¹ Cartera . . jakie metody stosowa³a trenerka Gromley .To wariatka! . . .Nie wiem. Julia otar³a jej wiêkszo æ krwi z twarzy papierowymi rêcznikami.Co pan powiedzia³? .Napad³a na nas! Wciska³a nam jakie bzdury. Nie mog³a siê zachowaæ inaczej.j¹ bez oporów. . Musia³a mnie broniæ. proszê. . . .Je li mam to zrobiæ.odpar³ Barbie. Wygl¹dali na wystraszonych. a wielebna niech siê po³o¿y na plecach. muszê teraz.Do szpitala? . Mel Searles i Frankie DeLesseps stali przed drzwiami.zarz¹dzi³ Barbie. . podobnie jak Thibodeau. opowiedz¹ swoj¹ wersjê. zamknij siê .. Tylko szybko. mamy do czynienia ze zwichniêciem. przynie temblak z apteczki. Julia. ale milcza³a. a ni e mia³a o tym ¿adnego pojêcia. Zbiera³o siê jej na md³o ci.Pochyli³ siê do niej. Trenerka Gromley nastawi³a mi bark na boisku.odezwa³a siê wreszcie. Wielebna dygota³a z emocji i z bólu.Nie pierwszy raz ma pani k³opot z tym barkiem. wykona³a polecenie. szepn¹³ jej do ucha: .Ona jest areszto.Panie Barbara . kiwaj¹c g³ow¹.Powiedzia³ to jednak bez wielkiego przekonania.powiedzia³ . Piper siedzia³a w biurowym fotelu. nale¿¹cym teraz do Petera Randolpha.bo zepchn¹³ mnie ze schodów. Wielebna wspar³a go.Julio. . zanim pójdzie pani do szpitala. .Spojrza³ na Piper. Prawda? .poderwa³ siê Fred Denton. Przynajmniej na razie..Kiedy pani wyjdzie. Barbie spojrza³ Piper g³êboko w oczy.Niech pan siê bierze do roboty. .oznajmi³ Barbie. . I niech pan nie spieprzy sprawy.zapyta³ Randolph ostro. .ale medyk. . Spojrzenie mia³a ca³kiem przytomne.krzyknê³a Georgia. Nie jest tak le.Jak widzê.Proszê st¹d wyj æ. . bia³a jak ciana. .

robi³ to w ten sposób.Lepiej . Niech pan poka¿e tym. Na czole Piper pojawi³y siê krople potu. .Niech pan mnie zmusi. Ono te¿ dygota³o. Barbie szarpn¹³. .odpowiedzia³a wielebna. ale staw sprawia³ siê jak nale¿y.Lepiej? . zapomniawszy na chwilê o bólu. . Piper. Teraz s³ucham.Daj jej tê aspirynê i wyjd . ale ju¿ nie tak bardzo. lecz nadal zachowa³a kamienn¹ twarz.oznajmi³a Julia pogodnie.Proszê usi¹ æ .. dwa. mia³o. .zarz¹dzi³ Randolph.Ostro¿nie podnios³a unieruchomione ramiê. .odezwa³ siê Barbie. Byle nie za daleko. Nadal boli. Policzy pani do trzech i wrza nie g³o no: ci¹gaaaj! .To ma byæ dowcip? Wielebna idzie do szpitala. W pomieszczeniu zapad³a cisza. ch³opcom.powtórzy³a Piper zdumiona. Julia popatrzy³a na niego z niedowierzaniem... Barbie mia³ dla niej wiele podziwu. .Nak³ad mi siê podwoi! . Freddym i wielebn¹. odzywa³a siê poczta g³osowa. w koñcu pan tu robi za lekarza. Us³ysza³ to w g³osie komendanta. . . mo¿esz i æ o w³asnych si³ach? Piper ju¿ sta³a. .Pani Libby powinna dostaæ rodki przeciwbólowe silniejsze ni¿ aspiryna.. niestety z Ry¿ym nie uda³o siê po³¹czyæ.No dobrze. du¿o lepiej.którego pozna³em w Iraku.. . . Wsun¹³ stopê bez buta w lewy dó³ pachowy.Dziêki Bogu. .. Potem wolno i ostro¿nie. Wszyscy obecni us³yszeli g³o ny trzask.powiedzia³ Randolph. .Chyba tak. . pomy la³a Julia. ja jestem gotowy. Rozmawia³a z Lind¹ i dosta³a od niej numer telefonu mê¿a. Staw wskoczy³ na miejsce. .Wychodz¹ wszyscy poza Carterem..zg³osi³a siê Julia. lecz Barbie nie mia³ w¹tpliwo ci. Barbie za³o¿y³ jej temblak i unieruchomi³ rêkê. ¿e wielebna w zasadzie ju¿ wysz³a. ale by³a rozdygotana. niech Everett zerknie na . ustawi³ j¹ tam nieruchomo. Niezupe³nie.A ja to wszystko opiszê! . ¿e jest pan taki sam jak oni. Nawet Carter Thibodeau przygl¹da³ siê wielebnej. Ci¹gaaaj! Gdy Piper krzyknê³a.Mam aspirynê .No dobrze..spyta³. Piper nie zemdla³a. . ? . ale stanowczo naci¹gn¹³ ramiê kobiety.. trzy. proponujê od³o¿yæ ci¹g dalszy do jutra .Na pewno zdo³a mi pan wybiæ bark bez wiêkszego trudu..Ci¹gaj. Za lekarza robi tu teraz Ry¿y Everett.. .. .Raz.Komendancie. Skrzywienie ramion zniknê³o jak za spraw¹ czarów.

Panie komendancie . . Wreszcie skupi³ spojrzenie na Barbiem.Roux jest winna pod¿egania do gwa³tu. jest raczej niewielkie. Je li chodzi o pana. .Ona k³amie .DeLesseps. . Randolph wyra nie siê odprê¿y³. . . Dzisiaj spiszê zeznania moich pracowników.Gówno prawda! . teraz przyszed³ czas na dzia³ania polityczne.Nale¿y ich zawiesiæ w pe³nieniu obowi¹zków w trybie natychmiastowym. ¿eby byæ mi³ym dla ludzi. . spu ci³ wzrok. wielebn¹ Libby przes³ucham jutro. jak dostrzeg³ ci¹gle rozpiêty rozporek i upora³ siê z tym drobnym k³opotem.Zaraz. Mia³ nadziejê. . Decyzjê podejmuje pan.jej kolana. Wszyscy obserwowali. . zabierzesz wielebn¹ do szpitala.Thibodeau wyci¹gn¹³ do Barbiego karykaturalnie wykrêcone palce.Nie wiem .powiedzia³ Carter.Teraz ty mi powiesz. Mo¿esz co z tym zrobiæ? .ci¹gn¹³ brwi w zamy leniu. Komendant Randolph wygl¹da³ jak widz na meczu tenisowym. lecz g³os mia³a nadal mocny i czysty. na których mia³o ochotê siê napluæ. .Umiesz powiedzieæ ci¹gaj ? 10 Ry¿y wy³¹czy³ komórkê. Teraz Du¿y Jim . i tych.Nie. A poniewa¿ znajdujemy siê pod wielkim kloszem. Ja tylko przedstawi³em sugestiê opart¹ na moim wojennym do wiadczeniu zdobytym w Iraku. ryzyko. Wcale siê tak znowu nie ró¿nili od tych tutaj. . .odpowiedzia³ Barbie. Mimo bólu wydawa³ siê znów ca³kiem spokojny. . Potem podniós³ g³owê.Julio.Jej pies chcia³ mnie zagry æ . dok¹d pan siê uda. a te pamiêta³ doskonale z czasów.Zachwia³a siê. co mam robiæ? . a¿ Julia musia³a j¹ podeprzeæ. .zaprzeczy³a Georgia skrzekliwie. Najgorsze siê skoñczy³o.stwierdzi³ Thibodeau. ¿e wielebna zniknie . kiedy styka³ siê z gliniarzami w Iraku. Searles i Thibodeau s¹ winni gwa³tu.Dobrze wobec tego. Wszystko sprowa dza³o siê do tego. Dobrze.odezwa³a siê Piper g³o no . jest m i obojêtne. siedz¹cych na kanapie. ale proszê opu ciæ posterunek. ¿e jego g³os zabrzmia³ uprzejmie. . panie Barbara. zanim zastuka³ do drzwi Du¿ego Jima. co t³oczyli siê w progu.

poniewa¿ by³a do niego odwrócona. a Ry¿y przed nim. która a¿ siê prosi³a o jaki dywan. Patrz na moje trofea. O tym. jakby nad czym medytowa³. I p³acê podatki. ¿e jeden z nich znalaz³ w magazynie za ratuszem. jak mawia Junior. . Przecie¿ to w³a nie go cie mieli j¹ podziwiaæ.Mo¿e jest pan urzêdnikiem miejskim. niegdy graj¹cego w Bostoñskich Red Soksach. Gabinet (Rennie pewnie okre la³ go w zeznaniach podatkowych domowym biurem) mi³o pachnia³ sosn¹. D³onie mia³ w dalszym ci¹gu splecione za g³ow¹. pomy la³. Dla Ry¿ego pi³ka baseballowa oraz odwrócony w stronê go cia autograf stanowi³y ukoronowanie z³ych przeczuæ zwi¹zanych z pomieszczeniem. Ry¿y Everett w zasadzie nie wierzy³ w ¿adne si³y nadnaturalne. ¿e jednak trochê mam cykora. . tak i owa pi³ka wiadczy³a o tym. tylko ja o tym nie wiem? W takim razie wina le¿y po mojej stro nie.Wobec czego mam dwa pytania . Chodzi³o wszystko plus jeszcze co innego. I tylko jeden. za³o¿y³ rêce za g³owê. Ry¿y zorientowa³ siê.Tak? .ale jestem zatrudniony przez szpital. Mia³em pana za pielêgniarza wyposa¿onego w bloczek recept. Pewnie dlatego. Podobnie jak zdjêcia na cianach. mia³ poczucie.stwierdzi³. w którym siê znajdowa³ .siedzia³ za biurkiem. ¿e Rennie stosuje na nim manipulacjê. . Maj¹c nadziejê. Jak¿eby inaczej. ¿e Du¿y Jim Rennie obraca³ siê w towarzystwie ludzi s³awnych i wp³ywowych.powiedzia³ Du¿y Jim sufitowi. Odwraca kota ogonem. ani o plakietki oraz tabliczki wychwalaj¹ce w³a ciciela. ¿e pozwolono panu wêszyæ w miejskim magazynie . musieli siê ni¹ zachwycaæ. I nie chodzi³o wy³¹cznie o obraz. na którym agresywnie bia³oskóry Jezus wyg³asza³ Kazanie na Górze. Ry¿y u wiadomi³ sobie. ¿e obserwuje pi³kê baseballow¹ na biurku.wiadectwo ma³omiasteczkowego presti¿u i w³adzy. a tak¿e nie o drewnian¹ pod³ogê.przyzna³ . Móg³ j¹ przeczytaæ.Jakim sposobem zbiornik ze szpitalnych zapasów zawêdrowa³ do centrum miasta? I gdzie s¹ pozosta³e? Du¿y Jim odchyli³ siê w krze le. zapatrzy³ siê w sufit. . na miejscu dla suplikantów i petentów. ¿e uczucia nie odbijaj¹ mu siê na twarzy.Nie wiedzia³em. Przed ni¹ sta³a tabliczka z autografem Billa Lee. . . powiedzia³ Renniemu o brakuj¹cych zbiornikach szpitalnego propanu. ale Ry¿emu nadal siê nie podoba³.Nie jestem urzêdnikiem miejskim . zasilaj¹cy generator. na moj¹ potêgê i drzyj ze strachu . jakby go ostatnio solidnie wyczyszczono od pod³ogi po sufit. lecz chcia³ nie chcia³. mój b³¹d. ¿e ten pokój jest przeklêty.

Ry¿emu krew zaczê³a siê burzyæ.W jakim innym budynku publicznym? . bo w przeciwnym razie musia³bym siê . .Nie.Drogi panie. Ry¿y wsta³.Tym razem Rennie umkn¹³ wzrokiem w stronê Dale'a Earnhardta. .Nie interesuje mnie. . . . lecz gospodarz pozosta³ niewzruszony. który zgodzi³ siê wy wiadczyæ przys³ugê. Ma na zderzaku naklejkê G£OSUJ NA DU‾EGO JIMA. Nasi pacjenci. zerkn¹³ w bok. Zechce mi pan wybaczyæ. Czy nie tak pan to uj¹³. .Zapytam pana jeszcze raz.Ry¿y uniós³ brwi. J ego samochód stoi na parkingu.Gaz miejski jest najpewniej zmagazynowany w jakim innym budynku publicznym. lecz sobie na to nie pozwoli³.Naprawdê? . Czy pan wie. synu. . równie dobrze mogliby pracowaæ w czasie wojny secesyjnej w lazarecie obok pola walki. jestem cz³owiekiem zajêtym. nie potrafiê o nich nic powiedzieæ. Po raz pierwszy Rennie wyda³ siê rozdra¿niony. gdzie siê podzia³y miejskie zapasy propanu? Nie do wiary. O innych nic mi nie wiadomo.Poczeka³ na komentarz Du¿ego Jima. Ry¿y patrzy³ na Renniego bez ruchu. . który mo¿e siê skoñczyæ amputacj¹. któremu grozi amputacja. co zobaczy³em. Tak czy inaczej pañskie informacje stanowi¹ dla mnie nowo æ. czy pan w to wierzy. . Co te¿ ciekawe. s¹ nie do uratowania.Ja nie potrafiê tego wyt³umaczyæ . Powiedzia³ to z min¹ cz³owieka. to Jimmy Sirois. A je li chodzi o wasze zbiorniki.Oraz p³atnik podatków. . . .Przeprowadzê dochodzenie .A ju¿ poza wszystkim innym by³ otwarty.Tyle ¿e kiedy to mówi³. w tym operow any z chorob¹ wieñcow¹ oraz powa¿ny przypadek cukrzycy. . .rzuci³ Du¿y Jim.Wobec tego jest to poniek¹d tak¿e mój magazyn. Jako pracownik szpitala. i chcia³bym uzyskaæ wyja nienie.Mamy komisariat i jak¹ stertê desek przysypan¹ piaskiem na God Creek Road.Puszczê mimo uszu implikacje zawarte w tym pytaniu. Klasyczn a mowa cia³a k³amcy.zapyta³ Ry¿y. . prawda? Zobaczy³em tam to. jakby siê chcia³ upewniæ czy podpisana fotografia z Tigerem Woodsem nadal stoi na swoim miejscu. ¿e nie potrafi wyja niæ.powiedzia³ Ry¿y. kied zesz³ym razem ubiega³ siê pan o stanowisko radnego? A teraz mówi mi pan.W szpitalu praktycznie ju¿ nie ma propanu . ¿e trzyma pan d³oñ na pulsie tego miasta. . Trudno to nazwaæ nawet szop¹. którzy jeszcze s¹ na miejscu i teoretycznie mog¹ co zrobiæ.Bez niego ci. .A s¹dzi³em. gdzie znajduj¹ siê brakuj¹ce zbiorniki? . Proszê o tym pamiêtaæ. . Bardzo mia³ ochotê zacisn¹æ piê ci. Prosto z mostu. . je li zabraknie pr¹du. Ten.stwierdzi³ Rennie.

Pete.! . Odebra³.. a mimo to unosi³ siê w nim smród spalenizny.Jak to? Co jej siê sta³o? Du¿y Jim zmierzy³ lekarza lodowatym spojrzeniem ma³ych. bezlitosnych oczek. albo znowu kto co kombinuje. Wy³¹czy³ telefon i d wign¹³ siê na nogi. póki siê tam nie znajdê. A pan powinien byæ w szpitalu czy przychodni. zanim narobisz jakic h nieodwracalnych szkód.. 11 W czasie pierwszych piêædziesiêciu piêciu godzin istnienia klosza ponad . Wiêc we siê do roboty. . A ja w tej chwili jestem naczelnym lekarzem w tym mie cie i ¿¹dam.Nikt nie musi mnie zaganiaæ do pracy..Pobiegniesz ? Chyba siê pan zapomina. . ale us³yszy pan j¹ z pewno ci¹. Do roboty.Znikaj st¹d. wycelowa³ palcem w urzêdnika miejskiego. Tyle panu mogê obiecaæ. ¿e siê odwrócê.S³ucha³ jeszcze moment. Powietrze by³o niemal ca³kiem nieruchome. i pozwól mi wykonywaæ moj¹ pracê. potem powiedzia³: . U stóp schodów Ry¿y podniós³ rêkê. . Nie jest pan dyktatorem. Powiedz mu. panie wiceprzewodnicz¹cy. . . we trzech jako sobie poradzimy. a¿ lekarz opu ci jego dom.. Albo sta³o siê tam co z³ego.rozgniewaæ. Zaistnia³ pewien problem z wielebn¹ Libby. Nie wiem. Pog³êbi³y mu siê zmarszczki wokó³ ust. zamknij buziê. pañsk¹ pracê. Zadzwoñ do Andy'ego.. który czeka³. ¿e Du¿y Jim go pozdrawia i zajrzy.Aaa niech to! Wystarczy. Zaraz tam bêdê. Rennie wyra nie siê naburmuszy³. A teraz najlepiej bêdzie. tylko urzêdnikiem publicznym. ile w niej bêdzie prawdy.. nie oceniê. Je¿eli znajdê go w niew³a ciwym miejscu. Zadzwoni³a komórka Du¿ego Jima. Krew mu ³omota³a w skroniach. Du¿y Jim zby³ go pogardliwym machniêciem rêki. Ry¿y nadal walczy³ z w ciek³o ci¹ i teraz zacz¹³ tê walkê przegrywaæ. s³ucha³ jaki czas.Muszê jechaæ na komisariat. Ry¿y szybko wyszed³. jak tylko skoñcz¹ siê te wszystkie k³opoty. zanim on zrobi to samo. lecz Ry¿y nie opu ci³ palca. Moim obowi¹zkiem tak¿e jest odszukanie propanu. je li pobiegniesz sprawdziæ stan Jimmy'ego Siroisa . bêdzie wykonywa³ kto inny.Na pewno us³yszy pan jej wersjê. m³ody cz³owieku.Skoro s¹ z tob¹ ludzie w biurze. Na zachodzie s³oñce zostawi³o po sobie upiorn¹ czerwieñ. synu. . .

¿e móg³ siê wznie æ do jonosfery. A tak¿e Sammy i Little Waltera.Raz siê z ni¹ stykasz i jeste uodporniony na ca³e ¿ycie? Janelle mia³a dwa ataki. podryguj¹c i obserwuj¹c. . I bardzo dobrze. Wiêkszo æ dzieci.Uwa¿asz. Wszystko wskazywa³o na brak widocznych skutków. Przybra³ rozmiary kuli do krêgli. jak na czerwonym niebie ro nie czarny marmur. nawet nie straci³ przytomno ci. Wiele innych przesz³o niezauwa¿enie. i w obu przypadkach drugi atak by³ znacznie ³agodniejszy ni¿ pierwszy. jaka tutaj odchodzi³a). Ale potem rêce zaczê³y mu siê trz¹ æ na tyle. W koñcu przedobrzy³em. na przyk³ad u córek Everettów. Jedne. ka¿dy o tym wiedzia³. sennym wzrokiem obserwowa³ zachód s³oñca (przywodz¹cy na my l wybuch pocisku. Je li chodzi o Phila Busheya. nie zwróci³ na to uwagi. potem zbyt mocno nadmuchanej pi³ki pla¿owej. przyczyna le¿a³a g³ównie w jego w³asnym produkcie. które przep³ynê³y w krwistym o wietleniu. pomy la³ z ca³kowitym spokojem i nawet ulg¹. które trafi³y do Ry¿ego. ojca i dziadka. w rêku lu no trzyma³ bonga. Ry¿y sk³onny by³ porównywaæ je do wstrz¹su. mia³a w ogóle tylko jeden atak. znanego jako Kucharz. zosta³ odnotowane. gdy Du¿y Jim przebywa³ w towarzystwie Ry¿ego. By³ nagrzany do tego stopnia. Trochê jakby zostali zaszczepieni.spyta³a go Linda pó niej. Wolno przekrêci³ siê na bok. a zaraz potem lewa. który podnosi³ w³osy na karku i przyprawia³ o gêsi¹ skórkê. zobaczy³ twarze matki. Na kilku nisko zawieszonych chmurach. Bushey siedzia³ przed magazynem za radiostacj¹ WCIK. a przy tym bez majaczen ia. jaki prze¿ywali ludzie. . Norman Sawyer.dwadzie cioro dzieci przesz³o ataki petit mal. podobnie pewien ch³opiec. Mniej wiêcej w czasie. a¿ zagarn¹³ ca³e czerwone niebo. bo szkar³at na niebie by³ poczernia³y od sadzy na kopule). W ci¹gu owych piêædziesiêciu piêciu godzin ataki mia³o dwoje doros³ych. Za pierwszym razem mieli wra¿enie zetkniêcia ze s³abym pr¹dem elektrycznym. To by by³o tyle. I rós³ dalej. Wszystkie twarze na chmurach krwawi³y. U obojga objawy wyst¹pi³y mniej wiêcej w porze zachodu s³oñca w poniedzia³ek i u obojga bez trudu mo¿na by³o okre liæ przyczyny. Kiedy zaczê³a mu drgaæ prawa noga. a w nastêpnych dniach liczba ataków szybko spad³a do zera. . którzy zanadto zbli¿yli siê do kopu³y. Drgawki by³y czêste przy grzaniu. ¿e fajka spad³a w wysok¹ trawê (po¿ó³k³¹ i zwiêd³¹ wskutek produkcji. Potem wiêkszo æ ludzi nie czu³a ju¿ nic. ¿e kopu³a jest jak ospa wietrzna? . Nie umar³ jednak. Ju¿ po mnie.

Najpierw psikus. Mówi³ mu. potem oczyszczaj¹cy ogieñ. Jezus siê na niego gniewa³. Tymczasem s³owa . Rycz¹ce palenisko. z wywróconymi oczami.mrukn¹³. nie pamiêta³a.Cukierek na Halloween. I powoli blak³. jakby kto otworzy³ ukryt¹ zapadniê i do Chester's Mill wpu ci³ piek³o. Ogieñ i. na które patrzy³ tu¿ przed atakiem. ale suchy. w bia³kach odbija³ siê upiorny zachód s³oñca. Nigdy dot¹d nie mia³a okazji skorzystaæ z tego gad¿etu.Koniec wiata. I mówi³. Najpierw pojawi¹ siê ró¿owe gwiazdy. 12 W czasie gdy Kucharz obserwowa³ twarz Chrystusa w krwistym zachodzie s³oñca. Oczyszczenie. By³y ró¿owe. Mówi³ do niego. Jezus ju¿ nie wygl¹da³ na takiego rozgniewanego. Bo¿e drogi. . bo zaczê³y spadaæ gwiazdy..Czysto æ .. zaczê³y za sob¹ zostawiaæ d³ugie ró¿owe lady. . Ogieñ przybra³ kszta³t twarzy. drgaj¹c w ¿ó³tej trawie. A potem. Generator wysiad³ albo zu¿y³ ca³e paliwo. By³a jednak zaopatrzona w zabawn¹ lampkê na baterie..To cukierek . a teraz proszê. potem cukierek. Wystarczy³o przyczepiæ lampkê klipsem do ksi¹¿ki i w³¹czyæ. Le¿a³.Nie. Fajka wbi³a mu siê w ramiê. któr¹ w zesz³¹ Gwiazdkê Rose. wiat³o nie stanowi³o problemu. Bo pod kloszem ju¿ nie opada³a rosa. ¿e to on jest odpowiedzialny za ogieñ. S³owa wi³y siê wokó³ . by³o ca³kiem ciemno. które mia³ zobaczyæ i poczuæ pó niej.owszem. Moment pó niej doszed³ do wniosku. by³a to pomarañczowa wersja krwawych chmur.. . . powoduj¹c oparzenie. pomy la³ Kucharz. wetknê³a do jej skarpetki. Gdy siê obudzi³. Dlaczego? Bo Kucharz zrozumia³. Tylko ¿e mia³y niew³a ciwy kolor.mrukn¹³. Twarz Jezusa. a mo¿e i od miesiêcy. Najmniejszy lad czerwieni znikn¹³ z nieba. I bardzo dobrze. Po ataku zapad³ w pierwszy prawdziwy sen od tygodni. Nastêpnie pojawi³ siê ogieñ. Kucharz by³ przemarzniêty do szpiku ko ci. siostra. On. A potem próba siê skoñczy. radna Andrea Grinnell siedzia³a na tapczanie i próbowa³a czytaæ. jak znalaz³. ¿e siê jednak pomyli³.

strony. niestety. Nie mia³am innego wyj cia. a toalety ju¿ nie mia³a czym sp³ukaæ. taka j¹ spotka³a mi niespodzianka). Najprawdopodobniej bêdziesz mia³a napady drgawek . dopóki siê nie oczy ci tego. Doszed³szy do tej konkluzji. .Z tego gówna . po prostu by na ni¹ wsiedli.. Szkoda. czy Jim nadal zamierza je zwo³ywaæ. . jakiej siê spodziewa³a. pewnie bêdzie musia³a zmieni je ponownie. zanim wszystkie zapasy sp³ynê³y do cieków. a ona nie mog³a czekaæ tak d³ugo. spu ci³a z wod¹ wszystkie pigu³ki: zarówno metadon. Nawet nie wiem. kilka chwil pó niej zwymiotowa³a do kosza na mieci. Z t¹ straszn¹ kopu³¹ nad miastem. I zmus ili do robienia rzeczy. Nie bez przyczyny nazywa siê te objawy skopywaniem na³ogu . których robiæ nie chcia³a. Tak powiedzia³. Mniej wiêcej oko³o pi¹tej ugryz³a kanapkê i nawet prze³knê³a ten kawa³ek chleba z serem. Nie dotrê dzisiaj na zebranie kryzysowe. lepiej tego nie rób . A kiedy znów bêdzie sob¹. z tego. przypomnia³a sobie s³owa Ry¿ego. by³a ca³kiem pozbawiona sensu.. Poci³a siê obficie.. ¿e post¹pi³a s³usznie. heroina w przebraniu! Je li planujesz odstawiæ leki natychmiast i definitywnie. I powiedzia³ te¿. postawi siê Renniemu. Teraz siedzia³a rozdygotana i usi³owa³a siebie przekonaæ. Mimo bol¹cych pleców. Ry¿y namawia³ j¹ do przej cia na metadon. Trzeba skoñczyæ od razu. bo nogi jej dr¿a³y i podrygiwa³y. bo gdyby siê tam pokaza³a. By³a g³odna. Dom cuchn¹³ mimo otwartych okien. bo nie potrafi³a sobie wynale æ innego zajêcia. wiêc w efekcie proza Nory Roberts. je li tylko zdo³a. Dawno powinna by³a to zrobiæ. zwy kle krystalicznie czysta. jak i ostatnie tabletki oksykodonu znalezione w g³êbi szuflady nocnego stolika. mo¿e tak nawet by³o lepiej. Ju¿ dwukrotnie zmienia³a ubranie. Cierpia³a na rozstrój ¿o³¹dka. ¿e odwyk mo¿e potrwaæ dziesiêæ dni. Lepiej zostaæ w domu. my la³a. lecz nie mog³a je æ. . Metadon! Bo¿e drogi.powiedzia³a g³o no i odsunê³a z oczu wilgotne w³osy.Póki nie wywalê ca³ego tego gówna z mojego cia³a. bo zjedzenie tej kanapki kosztowa³o j¹ sporo wysi³ku.. Mimo wszystko Andrea stara³a siê czytaæ. które bez oksykodonu przysparza³y jej tyle cierpieñ (ale nie musia³a przechodziæ przez rozgrzan¹ do bia³o ci udrêkê. Musia³a spu ciæ wodê dwa razy. Bior¹c pod uwagê przebieg ostatniej rozmowy z Du¿ym Jimem i Andym Sandersem. czasami nawet zamienia³y siê miejscami.

oczywi cie. Gad¿et spad³ na pod³ogê. ale prawie nie zamienili s³owa. 13 Barbie s¹dzi³. by zerkn¹æ na swoj¹ ziemsk¹ pow³okê siedz¹c¹ na tapczanie. krzyczy przera liwie.Dobrze zrobi³em? Zdaniem Julii zrobi³ wiele dobrego i wietnie sobie poradzi³ podczas konfrontacji w biurze komendanta. gdzie las z obu stron podchodzi³ bardzo blisko. tyle ¿e co by³o nie ta jak nale¿y. Potem przesz³a przez sufit. Ca³kiem jakby jecha³a niewidzialn wind¹ ekspresow¹.Wiêc nie ma co siê zastanawiaæ. wiêc od razu wy³¹czy³a. choæ by³ zmêczony. ka¿de zagubione we w³asnych my lach. ¿e odczu³o ulgê. podryguj¹c¹ bezradnie. Barbie odezwa³ siê raz. gdy nienaturalna czerwieñ zachodz¹cego s³oñca wreszcie zaczê³a bledn¹æ. Najpierw w trzydziestym . I to szybko. No tak. Rozla³a siê nad ni¹ Droga Mleczna. odbiera³o tylko stacjê WCIK. . . nadaj¹c¹ All Prayed Up . znacznie wê¿sz¹ Motton Road. Bêdê musia³a znowu siê przebraæ. Chcia³a przekrêciæ kartkê. Zgodzi³ siê. które za sob¹ zostawi³a. . Wiedzia³a jednak. Z ust sp³ywa³a jej na brodê spieniona lina. Na d¿insach okolicy krocza pojawi³a siê plama wilgoci. ‾adne te¿ nie powiedzia³o g³o no. Andrea podnios³a na ni¹ wzrok i nagle zd sobie sprawê.Wrogowie Hitlera pewnie te¿ mówili co w tym stylu. Gdzie daleko. wkrótce po tym. Niestety. O ile prze¿yjê. jak skrêcili z szosy numer sto dziewiêtna cie i pojechali na zachód. Trudno o gorszy czas na próbê przejêcia dowodzenia. czy le. sypialniê na piêtrze. Andrea zaczê³a spadaæ.Tak. chocia¿ oboje czuli to samo. ¿e siê unosi ze swojego cia³a. co siê przydarzy³o Piper Libby. Plama wiat³a przenios³a siê na sufit. bardzo daleko w dole us³ysza³a. ¿e w drodze z miasta bêd¹ z Juli¹ rozmawiaæ na temat tego. wliczaj¹c w to udzielenie pomocy medycznej dwóm osobom. lecz niesforna d³oñ str¹ci³a lampkê z klipsem. ¿e cia³o. przygnêbiony i nie mia³ najmniejszej ochoty podj¹æ siê pe³nienia roli. jak¹ mu narzucano. o co pyta. Droga Mleczna poró¿owia³a. Mia³a tylko chwilê. przez strych z ciemnymi pud³ami oraz popsutymi lampami i dalej w noc. Julia w pewnej chwili w³¹czy³a radio. czy zrobi³am dobrze.

¿e wreszcie nasta³ w³a ciwy czas. . Pu ci³a ankh na chwilê do æ d³ug¹. Obaj byli ubrani w l ni¹ce kombinezony. . JIMI HENDRIX. i wtedy te¿ dobrze my leli. Przeskakiwa³a wzrokiem z Julii na Barbiego i z powrotem. Zawsze tak robiê. A kiedy uznali. jakby wypowiada³a zaklêcie. ale rozumia³a jego punkt widzenia. Na niej znajdowa³a siê nalepka z napisem KIEDY W£ADZA MI£O CI BÊDZIE SILNIEJSZA NI‾ MI£O Æ DO W£ADZY. Przed nimi b³yszcza³y w ród drzew strugi wiat³a. sta³a srebrna cysterna z wielkim napisem UWAGA! NIEBEZPIECZEÑSTWO! ZACHOWAÆ BEZPIECZN¥ ODLEG£O Æ. sta³a spora liczba wojskowych ciê¿arówek. Sta³a obok staromodnej damki firmy Schwinn.Tak s¹dzisz? Nie odpowiedzia³a. Lissa Jamieson. Rysowa³y cieniste reliefy na ³atanym asfalcie Motton Road. Po stronie Chester's Mill by³ tylko jeden widz.Je¿eli siê powiedzie. ¿eby nakre liæ w powietrzu jaki skomplikowany symbol.A wy co tu robicie? . z drugiej zakoñczony dysz¹ nie szersz¹ ni¿ obudowa d³ugopisu.odpowiedzia³ Barbie. kiedy jestem zdenerwowana albo zmartwiona. Jim Rennie sprzedawa³ u¿ywane samochody. Os³oni³a d³oni¹ oczy przed jaskrawym wiat³em. na g³owach mieli he³my. Czasami je¿d¿ê a¿ do pó³nocy. ty pierwsza opu cisz Chester's Mill.spyta³a Julia. Nastêpnie w trzydziestym ósmym. .Przyjechali my popatrzeæ na eksperyment . Bli¿ej kopu³y.czwartym. protestowali w Auschwitz . potem w trzydziestym szóstym. Lissa nerwowo obraca³a w palcach krzy¿ ankh zawieszony na szyi na srebrnym ³añcuchu.Birkenau albo w Buchenwaldzi e. WIAT ZAZNA SPOKOJU. . Za kloszem. i wtedy mieli racjê.Mówi³a. jakich trzydziestu ¿o³nierzy wykonywa³o rozkazy. Lissa u miechnê³a siê i choæ jej u miech wygl¹da³ na wymuszony. a na plecach butle z powietrzem. . Nie czas teraz mu siê przeciwstawiaæ . nieomal dotykaj¹c namalowanego na niej sprayem prostok¹ta w kszta³cie drzwi. Barbie by³ jej . Wszyscy mieli maski przeciwgazowe przy paskach. z jednej strony przymocowany do tylnej czê ci zbiornika. czyli od strony Harlow. . Hitler podobno pracowa³ jako malarz pokojowy. Zobaczy³am wiat³a i przyjecha³am.To nie to samo.Wysz³am poje dziæ na rowerze. Dwóch mê¿czyzn rozwija³o plastikowy w¹¿.Co ty tu robisz? . wysiadaj¹c z samochodu. Zajêcie równie ma³o presti¿owe. . Uspokaja to moj¹ pneumê. ze skrzynk¹ na mleko zamontowan¹ nad tylnym b³otnikiem. miejscowa bibliotekarka.

Barbie zast¹pi³ jej drogê jakie trzy metry od miejsca.zgodzi³ siê Barbie.Witaj. ¿e James O. ¿e je li dalej bêdzie skrêcaæ ³añcuszek. . Jest pani jeszcze ³adniejsza.Muszê przyznaæ. tak? . Cox przybra³ na wadze. Ca³kiem zapomnia³a o aparacie fotograficznym zawieszonym na szyi. Chwyci³ j¹ za ramiona.stwierdzi³a Lissa. Barb ie zauwa¿y³ przede wszystkim. popelinow¹ kurtkê i czapkê z logo Maine Black Bears na g³owie. Znów obraca³a w palcach krzy¿. co trzeba.odezwa³ siê Cox. w koñcu go zerwie.Wtedy omin¹³by mnie wtorkowy wieczór w Sweetbriar Rose. Julii Przysz³o do g³owy.Staraj¹ siê nas uwolniæ.Aparat.stwierdzi³ Cox.O co chodzi? . Cox zasalutowa³. U miech Coksa by³ tylko odrobinê skrzywiony. .Próbowa³am. której niebezpiecznie blisko by³o do podwójnego podbródka. Jestem pana ulubion¹ przedstawicielk¹ mediów.Tym razem bêdzie wyj¹tkowo ciê¿ko.Nie chc¹ rozmawiaæ .W porz¹dku.. . Nie doda³. Barbie te¿ i poczu³ siê z tym dobrze. ¿e je¿eli w nastêpny wtorek kopu³a nadal tu bêdzie. .Kto to jest? . . która najszybciej znajduje. pu³kowniku . . Oni nie mieli kurtek. specialité de la maison oka¿e siê najpewni quiche z cukini¹. . . . . ni¿ przypuszcza³em. 14 . Dobry wieczór.Tym razem najwyra niej siedzi pan po uszy w gównie. ani po drugiej stronie kopu³y. pu³kowniku Cox. .wdziêczny za ten wysi³ek.szepnê³a Lissa. . zwykle jest w planach pieczeñ .dokoñczy³a bibliotekarka.Pani Shumway. Po dzisiejszej spektakularnej pora¿ce tym razem m¹drze postanowili dzia³aæ po cichu. .. Czyli wy mienita pieczeñ. ¿e potrafi pan prawiæ kompleme.Julia ruszy³a do przodu. .Cyfrowy? . .Co u Kena? .Witam.upewni³ siê Barbie. Nie by³o ku temu powodu ani po tej. . . Nadal jest z panienk¹.I co oni w ogóle tu ro . Barbie . gdzie sta³ Cox. Mia³ na sobie spodnie khaki.zdziwi³a siê Julia. co Julia zapisa³a mu na plus. Nastêpnie zwróci³ uwagê na tê grub¹ kurtkê z zamkiem podci¹gniêtym a¿ pod sam¹ brodê.Rzeczywi cie. Zza cysterny wyszed³ cz³owiek przywodz¹cy na my l przysadzisty hydrant.

stwierdzi³a Lissa. kwas prze¿re kopu³ê i bêdzie mo¿na wypchn¹æ ten fragment jak kawa³ek szyby w oknie. a nie parê tysiêcy anonimowych podatników. ..odpar³ Cox. . gdy nagle skojarzy³a. .odezwa³ siê Barbie.spyta³ Barbie. .. Jest tutaj bibliotekark¹.stwierdzi³a Lissa z nerwowym u miechem. ¿e pod kloszem ¿yj¹ ludzie.Kopu³a go usma¿y. Wiêkszo æ ich przedstawicieli ogl¹da Girls Gone Wild w p³atnej telewizji. ¿e dojdzie do jakiej reakcji chemicznej. . .Cox westchn¹³ ciê¿ko. by³ Cox zrozumia³.stwierdzi³ Barbie. . Cox ponownie westchn¹³ i wskaza³ namalowany sprayem prostok¹t..Je¿eli kopu³a siê roz³o¿y. .. Je li nam siê poszczê ci.Co chcecie zrobiæ? . .Ju¿ mia³a powtórzyæ pytanie.Jasne. .Niezupe³nie..Powinnam sobie daæ z tym spokój .To najbardziej optymistyczna teoria . . .Za .Mog¹ sobie na to pozwoliæ . .Niech pan powie. co siê sta³o z rozrusznikiem komendanta Perkinsa? .Nastêpny wybuch? Cox milcza³ niezdecydowany. Mam rozkazy od prze³o¿onych. . która mo¿e doprowadziæ do zapalenia kopu³y. . . .wtr¹ci³ Barbie.A je li nie? .A media w Castle Rock.Ci ludzie w kombinezonach ochronnych zaaplikuj¹ nasz¹ eksperymentaln¹ mieszankê. obracaj¹c ankh.Rozumiem pani niepokój. pu³kowniku .Niezupe³nie . i zabije nas wszystkich? Na taki wypadek macie maski przeciwgazowe? . .O cholera! . prowadzi zajêcia jogi.Zdaniem uczonych bardziej prawdopodobne jest.Dlaczego nie? Je¿eli siê uda. Awaryjny sprzêt Pete'a Freemana. . Tu jeste my tylko my.W przeciwnym razie ja to zrobiê.O¿e¿ jasna cholera! Chyba powinnam siê przeprosiæ ze starym kodakiem. . wydzielaj¹c jaki truj¹cy gaz. .Domaga siê pan ca³kowitej przejrzysto ci.spyta³a Coksa bibliotekarka.stwierdzi³ Barbie. . Dla przyjació³ Lissa.Pani ma na imiê Melissa . . mieszkañcy Chester's Mill bêd¹ pana wychwalali pod niebiosa. . Nagle wyda³o mu siê istotne. . Melissa Jamieson.Pamiêtasz. . Staracie siê zachowaæ tajemnicê jedynie z przyzwyczajenia.Oni s¹ w Waszyngtonie .Nie oni zostan¹ upieczeni albo zagazowani. o ile dobrze pamiêtam. Spojrza³ na przera¿on¹ Lissê. Pe³ni te¿ funkcjê doradcy szkolnego w gimnazjum i.Obie mo¿liwo ci uwa¿aj¹ za wysoce nieprawdopodobne doda³.wyrwa³o siê Julii.

.Czy macie jakie domys³y. . .O ile mi wiadomo. Ca³a Droga Mleczna zmieni³a siê w gumê do ¿ucia rozci¹gniêt¹ na wielkiej kopule nocy.powiedzia³a Julia zdumiona. . tyle ¿e zamazane i. Oczy mia³a wielkie i b³yszcz¹ce.Przyzna³ Cox.Gotowi? Obaj wystawili w górê kciuki. . Tak wiêc je li nie znajdziemy sposobu.Gdyby my s¹dzili inaczej. Reakcja odruchowa? Cywilów nale¿y traktowaæ jak grzyby .Patrzcie. . .oznajmi³a Julia..Nie ma ¿adnych przes³anek..Co siê dzieje? ..Przysz³a mu do g³owy jaka my l. ..Co takiego? Gwiazdy? .powiedzia³a Lissa.Widzi pani. ¿eby pan odprowadzi³ piêkne panie przynajmniej trzydzie ci metrów.A wy co widzicie? Zmieni³y kolor? .Cox . Wszystko tak.spyta³a Lissa. Po co k³amaæ? .. . Wielk¹ Nied wiedzicê.Czy ten wasz kwas jest mocny? . Cox nie odpowiedzia³ bezpo rednio.zastanowi³ siê Barbie. sugerujê.. . Spójrzcie na gwiazdy .oznajmi³ Cox. w jakikolwiek sposób s³abnie. to najbardziej ¿r¹ca substancja.du¿o tego wszystkiego. ¿e klosz. . Odchyli³a g³owê do ty³u jak dziecko. Strzeli³ palcami. który Ry¿y Everett rozpozna³ u Du¿ego Jima. lecz uciek³ wzrokiem w ten sam sposób.Ale i straszne.trzymaæ w ciemno ci i podlewaæ gównem? Prawdopodobnie w³a nie o to chodzi³o.znalaz³ siê Cox. .S¹ piêkne . . jak byæ powinno. zostan¹ pañstwo pod nim na d³ugi czas..Gwiazdy s¹ ró¿owe .Jak wygl¹daj¹? .spyta³a. Oriona. . które by wiadczy³y o tym. . Za ich plecami wszelka aktywno æ zamar³a. mamy szansê was powstrzymaæ? . Mimo wszystko siê zdenerwowa³. Zobaczy³ Wielki Wóz.Barbie.odezwa³ siê cicho. ró¿owe.S¹ bardzo jasne.. cofa siê czy ulega biodegradacji.No to zaczynamy . by go naruszyæ.Mi³o mi pani¹ poznaæ . Barbie te¿ spojrza³ w górê. warto podj¹æ to ryzyko. . Pu³kownik odwróci³ siê do ludzi w skafandrach kosmicznych. .Czy pan to widzi? Cox spojrza³ w górê.‾adnych . sk¹d siê wzi¹³? Jakiekolwiek? . W tej czê ci kraju w³a ciwie nie ma zanieczyszczeñ. .przyzna³ Cox. jaka istnieje . Lissa zrobi³a dwa kroki do ty³u. . pod którym siê pañstwo znale li. .. ‾o³nierze stali z d³oñmi na maskach przeciwgazowych.

Chyba raczej gwiazdy? Dobrze.lewa by³a mocno podrapana. .Ci m³odzi ludzie s¹ niebezpieczni. Na wszelki wypadek.D¹¿¹c na pó³noc. Niech siê pani ju¿ nie martwi o Sammy. ja siê ni¹ zajmê. Ze szczególnym uwzglêdnieniem si³y wiatru. . .rzuci³ Barbie. . Po czym ukry³a twarz w d³oniach. Ry¿y usi³owa³ j¹ po³o¿yæ z powrotem.Niech nam pan powie . Wielebna usiad³a. Jest tego do æ.odpar³.I o ma³o pani nie zabili. ale mia³a pani kupê szczê cia przy upadku. .Chcê wzlecieæ wysoko a¿ pod same gniazda. ¿eby powsta³ filtr optyczny. Ró¿owe gwiazdy spada³y. gdy Ry¿y s³ucha³ bicia jej serca. . Nie mog¹ pracowaæ w policji.A co bêdzie za tydzieñ albo za miesi¹c? Umyjecie klosz na wysoko ci tysi¹ca metrów. . Jak to pod koniec pa dziernika. . .spyta³a Piper.A co to ma wspólnego z gwiazdami? . Z pewno ci¹ nie powoduje ¿adnego zagro¿enia.Jezus chce. bo Lissa Jamieson krzyknê³a i wskaza³a na niebo. .. nie na wiele siê to zda³o.ci¹gnêli my raporty meteorologiczne o dziewiêtnastej. Teraz zostawia na kopule .za¿¹da³a Piper niezbyt przytomnie. O d zachodu nadci¹ga pr¹d strumieniowy znad Nebraski i Kansas. ¿ebym dosta³a wiêcej znieczulenia . Bark to jedna sprawa. Jego funkcjonariusze zgwa³cili Sammy.. .Mam strasznie sucho w ustach. To.Wiêcej znieczulenia proszê .Na razie .Obliza³a wargi. potem wejdzie na Wschodnie Wybrze¿e. D¹¿y na po³udnie. Na wypadek gdyby. . .Chcemy wiedzieæ . Mniejsza o to. pr¹d powietrzny mija wiele miast i o rodków produkcyjnych. .Ani odrobiny . co zbiera po drodze. zostawiaj¹c za sob¹ jasne smugi. bo bêd¹ dalej krzywdziæ ludzi. .. ale poniewa¿ móg³ j¹ pchn¹æ tylko z jednej strony. ale ma³o przekonuj¹co.poprawi³a go Julia.I tak jest ju¿ pani oficjalnie naæpana. wezmê to pod uwagê.upiera³a siê tym samym rozmarzonym tonem. 15 . normalnie niesie nad Kanadê i Arktykê.Koniecznie muszê porozmawiaæ z komendantem Randolphem. .Nic .doda³ po chwili grzeczniej. . Lekarz poklepa³ j¹ po prawej d³oni . je li nam siê zacznie robiæ ciemno? Cox nie zd¹¿y³ odpowiedzieæ.stwierdzi³ Cox.Wyjdê do jutra? . .

. ci¹gniêta przez ni¹ do pomocy w szpitalu.. .szepnê³a Piper. potem musia³ prawie truchtaæ. ¿e zanim wróci z kartonikiem soku. W po³owie korytarza spotka³ Twitcha. . tylko musi siê pani po³o¿yæ.Nie. Musisz zobaczyæ na w³asne oczy. . Wypad³ przez tylne drzwi na podwórze.Têskniê za Clover . . od strony dy¿urki pielêgniarek.Na razie bêdzie pani na rzadkich P³ynach.powiedzia³ Ry¿y.. Bo Gina Buffalino umy³a dziewczynê na jej pro bê.O tak. Gina Buffalino oraz Harriet Bigelow. wetkn¹³ g³owê do rodka.Nie potrafiê ci tego wyt³umaczyæ. zostawiaj¹c za sob¹ fluorescencyjne ogony. ¿eby dotrzymaæ mu kroku. sta³y Ginny Tomlinson. Teraz. . Obejmowa³y siê nawzajem. doda³ w my lach. Musisz to zobaczyæ. Rzeczywi cie. a zreszt¹ i tak by mi nie uwierzy³. Ry¿ego przeszed³ dreszcz. przymykaj¹c oczy. który wyszed³ zza rogu. Nie V8.Nie mamy sprzêtu do takich badañ .Zaraz. przyjació³ka Giny. Na podje dzie. tylko zaniosê. . i wszystkie tr zy patrzy³y w niebo. . .Pobrali cie próbki spermy od Sammy? Mo¿ecie porównaæ z materia³em genetycznym tych ch³opaków? Je li tak. a¿ dostanê od niego ich próbki DNA. co przy spuchniêt nosie nie by³o niczym dziwnym. A tak¿e nie ma próbek.Przyda³oby siê trochê soku .. Wy³¹czyli my wszystkie lodówki poza laboratoryjnymi. oszczêdzamy pr¹d.Przyniosê pani co do picia. Za s³ony. Odwróci³a g³owê.stwierdzi³a wielebna.Ry¿y. za daszkiem. A niebo by³o pe³ne wiec¹cych ró¿owych gwiazd. Ry¿y pomy la³. . Ry¿y wróci³ biegiem do pokoju numer dwadzie cia dziewiêæ.Jab³kowy . pod którym przek³adano pacjentów na wózki. ale w pokoju pielêgniarskim jest ch³odziarka. chrapa³a jak potê¿ny ch³op. . . Wiele z nich spada³o. wielebna bêdzie smacznie spa³a. Piper spa³a jak zabita. . wychodzimy. jakby szukaj¹c pocieszenia.Co siê sta³o? Co znowu? .zdecydowa³ Ry¿y. Dogoni³ Twitcha na korytarzu. bêdê prze ladowa³a Petera Randolpha w dzieñ i w nocy tak d³ugo.Da siê temu zaradziæ. Pomarañczowego albo jab³kowego.

wiêc pewnie to po prostu kosmiczny py³ albo fragment asteroidy.. co bêdzie? Sk¹d on to wiedzia³? 17 Aidan powiedzia³ w chwili proroczej wizji co jeszcze: Wszyscy patrz¹ . Ró¿owe linie krzy¿owa³y siê i przecina³y. ale . . One zmieni³y barwê. .Judy to przewidzia³a.Czy to jest koniec wiata? . jego przepowiednia siê spe³ni³a. Rzeczywi cie spada³y.. 16 Kiedy zaczê³y spadaæ ró¿owe gwiazdy. ¿e gdyby my patrzyli na niego spoza klosza. zanieczyszczeñ. póki nie zblad³y i nie zniknê³y. które zdawa³y siê tam trwaæ jaki czas. pamiêtam. jednym s³owem. sk¹d¿e. który oderwa³ siê od niej z trylion lat temu. W takich razach (chocia¿ oczywi cie dok³adnie czego takiego jak teraz jeszcze nie prze¿ywa³a) cieszy³a siê..mailow¹. gdy patrzyli na ró¿owy gniew milcz¹cego nieba. Thurston Marshall i Carolyn Sturges stali na podwórzu za domem Dumagenów i patrzyli w niebo. Pamiêtasz.Thurse. w czasie deszczu meteorów. Ró¿owe gwiazdy spadaj¹.. . ¿eby by³ jej ojcem. by³by bia³y.Nie . . I o godzinie dziewi¹tej trzydzie ci w ten poniedzia³kowy wieczór.Sk¹d on to wiedzia³? Thurston tylko pokrêci³ g³ow¹. Zupe³nie jakby ca³e niebo spada³o na ziemiê. .Sk¹d wiedzia³. Ró¿owe gwiazdy spadaj¹ rzêdami . My la³a o tym.Czy deszcz meteorów zawsze jest ró¿owy? .Podejrzewam. ¿e Thurston móg³by byæ jej ojcem. .Nie. To deszcz meteorów. .. Carolyn przytuli³a siê do niego mocniej. Chyba trochê za pó no na Perseidy.spyta³a Carolyn. tworz¹c na firmamencie znaki. . Wie ci rozchodz¹ siê szybko przez telefony komórkowe i pocztê e .Tak.przyzna³ Thurston. co powiedzia³. jak Aidan mia³ ten atak. I spada³y. pomy la³. bardzo czêste zjawisko jesieni¹ na terenie Nowej Anglii. zostawiaj¹ za sob¹ d³ugie lady .. My tymczasem widzimy go przez filtr kurzu i cz¹stek sta³ych. Alice i Aidan Appleton smacznie spali. Teraz w zasadzie chcia³aby.

¿e nadci¹ga apokalipsa. maluj¹cy siê na wielu twarzach.najskuteczniej za spraw¹ najstarszej metody wiata . nakazuje im obu zachowaæ spokój i przesta straszyæ ludzi. Niechluj Sam Verdreaux. trochê jak szelest deszczu. którego nie mog³y wywo³aæ ¿adne ró¿owe gwiazdy. Du¿y Jim jest mniej zainteresowany jakimi tam wiat³ami na niebie. wo³a. nauczycielem historii w gimnazjum. Willow i Tommy Andersonowie wychodz¹ na parking przed Karczm¹ Dippera. kiedy zacz¹³ siê ruc na Main Street. Thibodeau. z rêk¹ na kolbie s³u¿bowej broni. A strach. trze wy i w z³ym humorze. Oko³o dwudziestej pierwszej piêtna cie na Main Street wychodzi mnóstwo osób i wszyscy ogl¹daj¹ bezg³o ny pokaz fajerwerków. opar³szy g³owê na ramieniu Tommy'ego. ¿e widzi czterech je d ców na niebie. z komendantem Randolphem i Andym Sandersem. Teraz razem patrz¹ na spadaj¹ce ró¿owe gwiazdy. mo¿e siê okazaæ przydatny. a kiedy Norrie wtyka d³oñ w rêkê Benny'ego. aktualny w³a ciciel Food City. my li). wypuszczony z aresztu oko³o godzin y piêtnastej. ¿e wkrótce wierni pójd¹ ¿ywcem do nieba i tak dalej. z Chazem Benderem. Jakby ludzie ju¿ nie byli wystraszeni. poprzedniego w³a ciciela. Fakt. Jack Ca³e. mieli nadziejê skoñczyæ przed pó³noc¹. Leo Lamoine. . Ludzie ow³adniêci przera¿eniem potrzebuj¹ silnego przywódcy. Searles i ta psi córka Roux. Jest przed wej ciem do komisariatu. ale on te¿ jest przestraszony. Norrie Calvert i Benny Drake s¹ z rodzicami. wyszed³ na parking przed supermarketem.mówi Chaz.To tylko deszcz meteorów . Ten i ów p³acze. z których n ie tak dawno spad³a Libby (wy wiadczy³aby nam wszystkim przys³ugê. i tak dalej. a bardziej tym. Oni tak¿e siê obej muj¹. a silny przywódca to Du¿y Jim Rennie. Oraz przyjaciel Juniora. Ni¿ej t³ocz¹ siê dzieciaki. ¿e dzi po prostu pójd¹ do domu. Jes t zdania. Henry Morrison i Jackie Wettington s¹ naprzeciwko. które nie maj¹ najmniejszego znaczenia. Stopniowo coraz wiêcej osób zaczyna ocieraæ ³zy. ¿e kumuluj¹ce siê cz¹stki sta³e zmieni³y kolor gwiazd. to zobaczy w³asne. i poprosi³ o pomoc przy inwentaryzacji. Stewart i Fernald Bowie przed swoim zak³adem pogrzebowym spogl¹daj¹ w górê. rysuje ludziom sytuacjê z nowego punktu widzenia. . Ich p³acz jest cichy. Sz³o im nie le. Willow p³acze. on zamyka pa³ce z dr¿eniem. ¿e je li nie przestanie bredziæ na temat tego ca³ego apogówna. Rupert Libby z si³ policyjnyc h Chester's Mill. gdyby skrêci³a kark. Du¿y Jim schodzi po stopniach. Rose Twitchell stoi obok Ansona Wheelera przed Sweetbriar Rose.z ust do ust. Frank. Natomiast jutro sytuacja mo¿e wygl¹daæ zupe³nie inaczej. które sprawiaj¹ k³opoty. oddany cz³onek ko cio³a reprezentowanego przez zmar³ego wielebnego Cogginsa. Wiêkszo æ ludzi milczy. mówi do Lea. osobiste gwiazdy. jak ludzie zinterpretuj¹ to zjawisko. Oboje nadal maj¹ na sobie fartuchy. Po po³udniu zadzwoni³ do Erniego Calverta.

Wobec tego nie masz siê czego obawiaæ. Lester Coggins. chyba ¿e patrz¹ na ziemiê z lepszego miejsca ni¿ ta ciemna równina.Wracamy do rodka . synu? . Na Morton Road w Eastchester (niedaleko od miejsca. . Martwi tak¿e nic nie widz¹. Podobnie jak Junior. Siedzi miêdzy Dodee i Angie. Nie wszyscy widz¹ ró¿owe gwiazdy. proszê pana . potem zawo³am was czworo. proszê pana.mówi ch³opak.zmêczona p³aczem zasnê³a na kanapie. A tak¿e Piper.Kosmiczny prysznic. ¿e ch³opak w te cie IQ nie zdoby³by wiêcej ni¿ siedemdziesi¹t. pokazuj¹c kciukiem Randolpha i Andy'ego. . gdzie próba naruszenia . I Andrea Grinnell.Chyba tak . w ród wydruków z pliku VADER roz³o¿onych na stoliku do kawy. a na dodatek otwarte usta.Bzdura. .Dzi w nocy wasza droga do zbawienia to zgrabna i spójna historyjka. Podobnie Brenda Perkins . Zrozumia³e ? .stuka Frankiego w ramiê. czy ile tam ma w rzeczywisto ci. . Mel Searles patrzy na Du¿ego Jima. Dodee Sanders i Angie McCain w dalszym ci¹gu znajduj¹ siê w spi¿arni domu McCainów. Du¿y Jim my li sobie.Du¿y Jim patrzy na nich po kolei. Córeczki Ry¿ego Everetta oraz dzieci Appletonów szybko zasnê³y. .Co to jest. . G³owa go boli. trzyma je za rêce.przytakuje Frankie. Doktor Haskell. Zastanawia siê. pan Cary i Rory Dinsmore w kostnicy w szpitalu imienia Catherine Russell. Frank DeLesseps trochê siê uspokaja. czy pan wie? . gdzie noc¹ cieraj¹ siê armie niewiernych.Wygl¹da jak koniec wiata . Bóg mówi swojemu ludowi cze æ . Co oczywi cie niekoniecznie musi byæ z³e.Tak. Duke Perkins. Chuck Thompson i Claudette Sanders s¹ w domu pogrzebowym Bowiego. a nie dwadzie cia dwa.Podoba ci siê pokaz? Ch³opak z rozszerzonymi strachem oczami wygl¹da na dwana cie lat. koñcz¹c na Carterze Thibodeau. czyby tu nie zostaæ na noc. Czy jeste dzieckiem bo¿ym. . On te¿ ma oczy jak spodki.oznajmia Du¿y Jim. którzy nadal wpatruj¹ siê w niebo. . rozci¹gniêty na usch³ej trawie obok budynku mieszcz¹cego chyba najwiêksz¹ wytwórniê metamfetaminy w Ameryce. .mówi Mel.Porozmawiamy chwilê. Równie¿ Kucharz. na szczê cie tylko trochê. A wtedy macie mi wszyscy razem opowiedzieæ zgrabn¹ spójn¹ historyjkê. Myra Evans.

Barbie przy³apa³ j¹ na ocieraniu oczu. jak dwóch ¿o³nierzy w kosmicznych skafandrach zdejmuje smuk³¹ dyszê z koñca plastikowego wê¿a. wdowiec od przedwczoraj. 18 Barbie. Wie. i Cox mo¿e by nawet udzieli³ odpowiedzi wprost. jednak z dwiema tragediami na raz nie potrafi sobie daæ rady. Co nie przeszkodzi³o jej fotografowaæ. Wygl¹dali na zmêczonych. Barbie móg³by zapytaæ Coksa. W³o¿yli j¹ do nieprzejrzystej plastikowej torby ze strunowym zamkniêciem. teraz stercza³y na czub kach g³ów jak dziwaczne kapelusze. jakie czterdzie ci piêæ minut po tym. Tê zamknêli osobnym kluczem i wtedy zdjêli he³my. Maski przeciwgazowe. Wysoko na niebie szybowa³y ostatnie ró¿owe meteory. Nie ostatni¹. stoi na podwórzu za swoim domem. rzuca butelkê w trawê i strzela sobie w ³eb. przeprowadzaj¹cych jakie analizy spektrograficzne. Jest pierwsz¹ ofiar samobójcz¹ klosza. gdy zacz¹³ siê kosmiczny pokaz.powiedzia³a Julia. a nastêpnie ca³o æ do metalowej kasetki oznaczonej s³owami MATERIA£Y NIEBEZPIECZNE. Jack Eva prze³yka resztkê alkoholu. odjechali mocno skomplikowanym urz¹dzeniem od miejsca eksperymentu. Barbie domy la³ siê w nich uczonych z Agencji Bezpieczeñstwa Narodowego. Ona te¿ by³a zmêczona i przybita. . który zosta³ powtórzony trzykrotnie. w drugim broñ. za starzy na ¿o³nierzy. . Gdy spadaj¹ce meteory rzedn¹. A wy? . Przy ka¿dej wypowiada ¿yczenie. czym s¹. Lissa wskaza³a w stronê Eastchester. Dwaj starsi mê¿czy ni. Gdy sta³o siê jasne. zas³aniaj¹ce twarze podczas procedury testowej. zgrzanych i przygnêbionych. co mia³y wykazaæ testy.Pewnie strzeli³ ga nik albo jaki dzieciak zrobi³ rakietê z butelki . tak zwany test kwasowy. W jednym rêku trzyma butelkê jacka danielsa. która zawsze by³a w domu na wypadek konieczno ci obrony.konstrukcji klosza za pomoc¹ eksperymentalnej mieszanki kwasów odbywa siê mimo deszczu meteorów) Jack Evans. to ruger SR9. a ¿yczy sobie mierci. W ka¿dym razie zapewne takie mieli zamiary. bo bez Myry straci³ grunt pod nogami. ¿e eksperyment. ale Barbie tak¿e by³ przygnêbiony. Mo¿e zdo³a³by jako bez niej ¿yæ i prawdopodobnie umia³by ¿yæ jak szczur w szklanej klatce. Sam j¹ wybra³. Julia i Lissa Jamieson patrzyli w milczeniu. nie przyniesie oczekiwanych rezultatów.S³ysza³am co jakby strza³. mniej wiêcej piêtna cie po dziesi¹tej. Jack poci¹ga z butelki i patrz y na spadaj¹ce ró¿owe gwiazdy.

. ¿adnych tajemnic. kurwa maæ.Niech pan siê nie wyra¿a. Tyle ¿e wed³ug naszej wiedzy istnienie klosza te¿ nie jest mo¿liwe.‾e kopu³a zosta³a stworzona przez istoty pozaziemskie. Twarz mia³a bia³¹ jak kreda. ¿e to zadzia³a? .Czy by³by sk³onny twierdziæ. wch³onê³o go i unicestwi³o. Rzuca³ podwójny cieñ.ladowe ilo ci minera³ów. dorzuci³: . Julia zrobi³a dwa kroki do przodu. Maskê przeciwgazow¹ trzyma³ w rêku. . .Ma pani racjê. ¿e kiedykolwiek zobaczê cz³owieka na Marsie. rozumiem! .Nie. .. . gdzie sprayem namalowano na kopule du¿y prostok¹t. . czego nie ma. . . chemii. Jeden ze starszych d¿entelmenów. .Jak chcesz. .zapyta³ cicho. .To nazwa kwasu. Który utrwali³ w cianie kopu³y namalowane przez nas linie.Mów. a tymczasem Rosjanie twierdz¹..Cox podszed³ bli¿ej. Wskaza³ miejsce.Przepraszam? .nic. Marty.O ile mi wiadomo. Ska¿enia pochodz¹ce z ziemi i z powietrza.stwierdzi³ Marty.Aaa.powiedzia³a Julia ze ladem dawnego u miechu w g³osie. zbli¿y³ siê do ciany klosza.Je li tak. Barbie dostrzeg³ co w jego oczach. Widz¹c jego wahanie. Tak.Nie... pozwól na moment.Jim. pu³kowniku . .. .Naprawdê s¹dzili cie. .Jak analizy? . .stwierdzi³ Cox.Nic nie wiemy. którzy przeprowadzali testy. ale te¿ nie spodziewa³em siê.Marty wzruszy³ ramionami.Znikn¹³ . mów.908? . Poza tym . nie licz¹c kosztów prac badawczo .. . Z punktu widzenia analizy spektrograficznej tego czego tu nie ma.. to rozliczaj¹ siê z niew³a ciwym krajem . ta przygoda kosztowa³a amerykañskich podatników jakie trzy czwarte miliona dolarów.zapyta³ Cox.To co . biologii i tak dale j? - . a poza tym.rozwojowych zwi¹zanych z budow¹ kwasu. nie zrobi³ kompletnie nic. jeste pewien? . .A co z HY .Niech pan wreszcie nam powie! Do jasnej cholery! Cox uniós³ d³oñ.uzna³a Julia. ¿e w dwa tysi¹ce dwudziestym wy l¹ czteroosobow¹ za³ogê.Marsjanie us³yszeli o tym plotki i siê wkurzyli. przepraszam.Czy wed³ug naszej wiedzy to w ogóle jest mo¿liwe? . . ¿e kopu³a mo¿e byæ stworzona przez jak¹ formê ¿ycia o bardziej zaawansowanej wiedzy na temat fizyki. . Mamy tylko teoriê.Cox odwróci³ siê do Barbiego i kobiet. . . oczy b³yszcz¹ce. .

. ¿e to co jest w pewnym sensie hybryd¹ pa³eczki okrê¿nicy. Szczepionkê w postaci ³agodnego wstrz¹su elektrycznego mia³ ju¿ za sob¹.Mo¿esz mówiæ wszystko. to.To mo¿e byæ zjawisko meteorologiczne .spyta³ Barbie.przyzna³. Czy mi siê to tylko ni? .stwierdzi³ Marty. . tak siê czujê.Czy wyl¹dowa³ gdzie lataj¹cy spodek i jaki kosmita ¿¹da³ widzenia z naszym przywódc¹? . Stosujemy metodê Sherlocka Holmesa: Je li wyeliminuje siê wszystko. . . najwyra niej robi³ to nie po raz pierwszy.Wiedzia³by pan.Czy jeste my przedmiotem jakiego eksperymentu? Szczerze mówi¹c.Ale musimy siê te¿ liczyæ z tym. zapewni³ go raz jeszcze: . bo ludzie albo nie mieli generatorów. albo oszczêdzali paliwo. .zapyta³ Barbie sceptycznie. musi byæ prawd¹ .odezwa³a siê Julia do Coksa. ¿e to robota jakiego ziemskiego super³obuza. .Podobnie s¹dzi wiêkszo æ naukowców. . gdyby co takiego siê zdarzy³o? . je li mo¿na to tak nazwaæ. .Ja sam sk³aniam siê ku teorii o istotach pozaziemskich.Pu³kowniku . W wiêkszo ci nie pali³y siê wiat³a.Jestem tego pewna.. . mo¿e kopu³a ¿yje. Lissa Jamieson przygl¹da³a siê schludnym domom Eastchester.pomy la³. co pozostanie.przyzna³ Cox po zastanowieniu.Owszem.Niekoniecznie .Poniewa¿ Marty nadal wyra nie mia³ w¹tpliwo ci. czy to nie skutek dzia³ania wrogiego pañstwa. z którymi nad tym pracujemy. Nawet siê nie skrzywi³.Które nic na tym nie zyska³o? . skoro w zasadzie nic nie robim y.Marty stukn¹³ w klosz. Jedna z teorii zak³ada. .. .odpar³ Cox. . .stwierdzi³a stanowczo. .A nawet biologiczne.. na przyk³ad Korei Pó³nocnej. Trzeba te¿ rozwa¿yæ.Nie . . co zbyt skomplikowane.To by³ strza³ z broni . choæby nie wiem jak nieprawdopodobne.. .zapyta³a Julia. Czy my naprawdê dyskutujemy na ten temat? . co wiesz. bierzemy pod uwagê tak¹ ewentualno æ .

Dziewczêta traktowa³y sport bardzo osobi cie. dok³adnie . z których miej¹ siê fani zespo³ów ch³opiêcych. rozgrywaj¹cej. zw³aszcza je li rozgrywano mecz z tradycyjnym rywalem (w przypadku Wildcats z Mills by³a . kiedy Lady Wildcats wygr a³y stanowe mistrzostwa klasy D. si³¹ rzeczy poznaje siê innych posiadaczy karnetów oraz powody. S¹ te¿ prawdziwi mi³o nicy koszykówki. uwa¿a³ za równie wa¿ne.WCZUCIE SIÊ 1 Poza polityk¹ Du¿y Jim Rennie mia³ tylko jedn¹ pasjê. najbardziej ceni³ sobie fotogr afiê Hanny Compton. W dwa tysi¹ce czwartym. Je li siê ma bilety na ca³y sezon. lecz jego pasja zaczê³a siê od czego zupe³nie innego. dla których kibicowali. organizacji praktykuj¹cej sprzeda¿ ciasteczek i inne formy zbiórk i pieniêdzy na pokrycie rosn¹cych kosztów wyjazdówek . dla których cz³owiek interesuje siê sportem. M³ode zawodniczki przestrzegaj¹ etycznych zasad gry. kipia³y nienawi ci¹. Gra toczy siê wolniej. a wiêc dobre stare podstawy koszykówki. którzy powiedz¹. Od roku tysi¹c dziewiêæset dziewiêædziesi¹tego ósmego zawsze mia³ bilety na ca³y sezon i ogl¹da³ co najmniej tuzin rozgrywek rocznie. Dale'a Earnhardta oraz Billa Lee Spacemana. widzia³ wszystkie mecze. pozwalaj¹c oceniæ taktykê i cieszyæ siê ka¿dym podaniem czy przejêciem. która doprowadzi³a Lady Wildcats do zdobycia tej jedynej z³otej pi³ki. ¿e dziewczêca koszykówka jest zwyczajnie lepsza. oczywi cie. Kibice dziewczêcych zespo³ów twierdz¹. Nie by³oby to zachowanie polityczne. czasem gra toczy³a siê bardzo ostro. i nie przeszkadzaj¹ im niewysokie wyniki. I choæ na cianach biura powiesi³ zdjêcia. a czêsto ta k¿e filary Booster Club. Wyp³ynê³a ze ród³a. Wielu z nich to krewni zawodniczek. o którym nigdy nie wspomnia³ w rozmowie z przyjació³mi z widowni. S¹ te¿ tacy. co zwyczajnie lubi¹ sobie popatrzeæ na d³ugonogie nastolatki biegaj¹ce w krótkich spodenkach. Ch³opcy tak¿e chcieli wygrywaæ. z autografami osób s³awnych. Du¿y Jim wszystkie te powody. a wiêc Tigera Woodsa. które ch³opcy (uwielbiaj¹cy wy cigi.jednej. i nie bez racji. walenie pi³k¹ w tablicê i rzuty z po³owy boiska) rzadko w ogóle dostrzegaj¹. a by³a ni¹ koszykówka dziewczêcych dru¿yn gimnazjalnych. Lady Wildcats. które musia³ podziwiaæ ka¿dy go æ. ¿e u dziewcz¹t k³adzie siê znacznie wiêkszy nacisk na obronê i rzuty wolne. drugoklasistki.

A potem zjawi³a siê Hanna Compton. chudego drwala z Tarker's Mills. By³a córk¹ Dale'a. . kiedy chcia³a. nienawidzi³y pora¿ki jako zespó³. jak rozbija obronê i z wyrazem skupienia na ponurej twarzy nieub³aganie zbli¿a siê do kosza. Co wiêcej. jak ta nienawi æ puchnie dziewczêtom w g³owach. zwykle pijanego i zawsze k³ótliwego. Szczê ciem dla jej dru¿yny do koñca meczu zosta³a tylko minuta i szesna cie sekund. Czarne l ni¹ce oczy kpi³y z ka¿dego. który wspominali przez d³ugie lata. Trener przesun¹³ j¹ do reprezentacji na dwa ostatnie mecze. W pierwszym roku gra³a w dru¿ynie juniorów przez wiêksz¹ czê æ sezonu. Dziewczyna przejmowa³a pi³kê i wykonywa³a rzuty trzypunktowe.pokazówki. pieprzona dziwko. Gdy skoñczy³ siê tamten mecz. która po koñcowym gwizdku umiera³a mierci¹ naturaln¹. kto by mia³ wej æ jej w drogê. ale Du¿y Jim najbardziej lubi³ patrzeæ. Wygra³y jednym punktem. Innymi s³owy . Z osiemdziesiêciu sze ciu punktów rzuconych w czasie tamtej rozgrywki Hanna Compton . Ta pi³ka jest moja! . bardzo wyra nie odbiera³ z boiska: Nic z tego. . W rozgrywkach mistrzowskich roku dwa tysi¹ce czwartego Lady Wildcats prowadzi³y z Rockets z Castle Rock dziesiêcioma punktami. Du¿y Jim po³o¿y³ rêkê na karku trenera Woodheada. Od urodzenia mówi³a wiatu odwal siê ode mnie . Wiceprzewodnicz¹cy Rady Miejskiej Chester's Mill i pierwszorzêdny handlarz u¿ywanymi samochodami siê zakocha³. po szybkiej i ³atwej wygranej w meczu z Buckfield. a skoñczy³a jeszcze ostrzej. w czasie których zdoby³a wiêcej punktów ni¿ ktokolwiek inny a jej przeciwniczka z Richmond Bobcats zwija³a siê z bólu na parkiecie po ostrej. przy remisie. Przed rokiem dwa tysi¹ce czwartym Lady Wildcats zakwalifikowa³y siê do turnieju stanowego tylko raz w ci¹gu dwudziestu lat.odpar³ trener Woodhead. gdy Hanna sfaulowa³a. W czasie pogoni za pi³k¹ podczas drugiej po³owy. za³atwiaj¹c fanom Wildcatsów sezon.Je li ta dziewczyna nie bêdzie gra³a w przysz³ym roku.Nie jestem g³upcem .to znienawidzona dru¿yna Rockets z Castle Rock). Dla dziewcz¹t przegrana by³a znacznie trudniejsza do zaakceptowania. Du¿y Jim czêsto obserwowa³. ‾ywi³ siê t¹ nienawi ci¹. Hanna wystartowa³a ostro. ale dla wiêkszo ci ch³opców by³a to kwestia indywidualnych osi¹gniêæ. krótki kucyk stercza³ na g³owie jak wyprostowany rodkowy palec. lecz czyst ej obronie. Jak ona potrafi³a nienawidziæ! Zdaniem Du¿ego Jima nikt jej nie dorównywa³. to nazwê ciê g³upcem stwierdzi³. Roztrz¹sa³y j¹ w szatni jeszcze d³ugo po zakoñczeniu meczu. rednia punktów na mecz z tamtego czasu wynosi³a dwadzie cia siedem do sze ciu.

prowadz¹c po pijanemu. Istnia³y ró¿ne sportowe okre lenia takiego rodzaju zachowania. przypomina³ sobie tamten w spania³y. jestem najlepsza. Wtedy do gry wesz³a Hanna i ruszy³a do boju z determinacj¹ Józefa Stalina obejmuj¹cego rz¹dy w Rosji. Tam dziewczêta by³y wy¿sze. jakie z pewno ci¹ zdobi¹ komnaty Walhalli. niepowtarzalny. znikaj¹ wszelkie defekty i ograniczenia cia³a). agresywn¹ gr¹.a¿ ich do siebie wezwie i ods³oni im przysz³y los). Musia³a ¿ywiæ swoj¹ nienawi æ ci¹g³¹. struktur¹. która rozpoczê³a siê wynikiem niekorzystnym dla Lady Wildcats .przegrywa³y dziewiêcioma punktami. Dobra gra charakteryzuje siê szczególn¹ struktur¹. Gdy teraz siedzia³ w biurze Petera Randolpha. ca li w nerwach . Tak podejrzewa³. Mistrzowski mecz by³ jej po¿egnalnym. przez pó³ boiska. zawsze udawa³o siê go bokiem skombinowaæ . bo rozjebiê . Nazywa³ to wczuciem siê. fantastyczny. Hanna Compton wiêcej nie zagra³a. Z tego samego powodu nigdy nawet nie rozwa¿a³ wyjazdu z Mill.mia³ nadziejê. który mówi³ bardzo wyra nie: Jestem lepsza ni¿ wy wszystkie. kupionego z czterdziestoprocentowym upustem u Ja mesa Renniego seniora. Du¿y Jim rozumia³ j¹ jak nikt. Czarne oczy jej b³yszcza³y (wydawa³o siê. za oknem ostatnie ró¿owe meteory blak³y w oddali (a przed drzwiami ci. ale Du¿y Jim mówi³ o tym po swojemu. a wtedy. twarz jej zastyg³a w szyderczym grymasie. który wykona³a ze splecionymi nogami. czekali . a¿ trudno uwierzyæ. niedostêpnej i niedostrzegalnej dla zwyk³yc h miertelników). sze ædziesi¹t trzy. Tamtej wiosny jej k³ótliwy ojciec zasiad³ kierownic¹ nowiutkiego cadillaca. pozostaj¹c¹ poza zasi tuzinkowych graczy (chocia¿ czasem nawet najzwyklejszy gracz potrafi siê wczuæ i na krótk¹ chwilê przemieniæ w boga. z rodzaju tych. Ka¿dy rzut w ci¹gu tych o miu minut by³ celny. A z tym by siê nie pogodzi³a. Szczególnie pierwsze osiem minut drugiej po³owy.zdoby³a. Normalnie Du¿y Jim nie handlowa³ nowymi samochodami. dok¹d wybrali siê na lody. zabi³ siebie. Hanna nie umia³aby graæ w koszykówkê w college'u. pewnie by w koñcu wyl¹dowa³a na ³awce rezerwowych. Wypadek z piêcioma ofiarami miertelnymi trafi³ na pierwsze strony w zachodnim Maine. podczas boskiej przemiany. Democrat ukaza³ siê w tamtym tygodniu z czarn¹ obwódk¹. ³¹cznie z jednym ca³kiem absurdalnym. ¿onê i wszystkie trzy córki. co sprawili mu k³opot. jak choæby bycie w strefie. Dziewczyna umia³a siê wczuæ . Bonusowy cadillac sta³ siê ich trumn¹. bogat¹ i zdum draperi¹. której mo¿na niekiedy dotkn¹æ noc¹. Wracali do Tarker's Mills ze sklepu Browniego. Zejd cie mi z drogi. ¿e wzrok mia³a utkwiony w jakiej koszykarskiej nirwanie. Tego lata jej ojciec. ale je li jaki by³ mu potrzebny. a Du¿y Jim wcale nie czu³ smutku. ¿eby unikn¹æ zarzutu o b³¹d kroków. czarodziejski mecz koszykówki. Gdzie tam w .

¿e nic nie stanie mu na przeszkodzie. a nawet by³ przekonany.zaoponowa³ Randolph. . w koñcu jest ‾ydem. Oferuj¹ca wiñskie pisemka. Staæ go by³o na u miech. . zw³aszcza tej psiej córy redaktorki.Sklepem Browniego nie musimy sobie zawracaæ g³owy. kiedy Peter Randolph oraz Andy Sanders patrzyli na niego os³upiali. chocia¿ powinien byæ wyczerpany. Mia³ wyczucie. jak . wiem.wiecie pewnie zarobi³by wiêcej pieniêdzy. A trudno o lepszy cz na takie dzia³anie ni¿ rozgrywki mistrzowskie. Mia³ przeczucie. jednak bogactwo to ma³e piwo. Chodzi mi o to. To siê czu³o. A w³adza to szampan. straszna speluna. Nadal mia³ u miech na ustach. Ludzie zwykle maj¹ pe³ne spi¿arnie. Miêso na wykoñczeniu. po prostu nie mo¿e. ludziom siê to nie spodoba.. Oto kolejny przyk³ad. Na pewno. w Food City jest mnóstwo jedzenia . a w czasach kryzysu jeszcze lepsze. wiedz¹c. I bardzo dobrze. zmie ni¹ siê w okazje. . kibice Castle Rock szaleli z w ciek³o ci. Przewidywa³o siê kroki obrony. W³a nie dlatego nie by³ nawet zmêczony. Du¿y Jim siê wczuwa³. Nawet sprawy. Doceniam robienie zapasów i Cale tak¿e. jak ten desperacki rzut Hanny przez pó³ boiska. Du¿y Jim pokrêci³ g³ow¹. ¿e do tej pory wszystko by³o w najlepszym porz¹dku.. W³a nie dlatego nie obawia³ siê Dale'a Barbary ani jego k³opotliwych przyjació³. fani z Mills krzyczeli ze szczê cia. I w³a nie dlatego. . Du¿y Jim tylko siê u miecha³.Rozpogodzi³ siê wyra nie.Supermarket oraz Gas & Grocery . Cz³owiek móg³ rozwin¹æ skrzyd³a. Jego mistrzostw. .Jim. po którym ca³a widownia zerwa³a siê na równe nogi. a ka¿de doj cie do pi³ki koñczy³o siê rzutem i trafieniem. .poprawi³ go Du¿y Jim. zdaæ siê na intuicjê. . Teraz w³a nie nasta³ czas rozgrywek mistrzowskich. to prawda. . Tego na g³os nie powiedzia³. nadal z u miechem na twarzy.Zamkn¹æ supermarket? . I wszystko uk³ada³o siê pomy lnie.powtórzy³ Andy.A mo¿e by tak zarz¹dziæ krótsze godziny otwarcia? Do tego chyba Jack da siê przekonaæ? Pewnie ju¿ sam rozwa¿a³ takie wyj cie. ale wszystkiego innego pod dostatkiem.No tak. W³a nie dlatego nie obawia³ siê Juniora mimo jego ma³omówno ci i czujno ci. ¿e nie mo¿e daæ cia³a.Jim. Rz¹dzenie miastem by³o dobre w normalnych okoliczno ciach. .Wiem. . które na pierwszy rzut oka wydawa³y siê przeszkodami. zanim ona sama je ustali³a. ju¿ i tak zamkniêty.Rozmawia³em z Jackiem Cale'em nie dalej jak dzi po po³udniu.

2 Frank. . którzy siê boj¹. który ma wyczucie. ¿e takie dzia³anie to b³¹d. dystrybucja bêdzie sprawiedliwsza. .zacz¹³. . Hanna Compton by ich wy mia³a.Umilk³. .Du¿y Jim serdecznie poklepa³ Pete'a Randolpha po plecach. . . rzecz jasna. . . Ale Duke by³ martwy.A je li wybuchnie panika? . . zw³aszcza po tym nocnym pokazie kosmicznych fajerwerków.A skoro ju¿ o nich mowa. skarbie.Du¿y Jim przy³o¿y³ d³oñ do ucha. . Naj³atwiej kierow aæ lud mi. lecz niepewne. I je li przy tym oberw¹ po uszach. a to ju¿ trudno by³o nazwaæ zdarzeniem pomy lnym. Wystarczy go na d³u¿ej. czy mamy prawo zamykaæ sklepy . zapewne siê rozbiegn¹. I to znacznie.powtórzy³. Je li kopn¹æ w gniazdo myszy.W sytuacji kryzysowej mamy nie tylko prawo. ¿e oczekuj¹ wyrzucenia z pracy albo i czego gorszego.spyta³ Andy. Mel i Georgia weszli jak podejrzani maj¹cy siê ustawiæ do rozpoznania. . to by³ po prostu cud. .Oto nieustraszeni policjanci. . .Aha . ¿e bêd¹ jutro bardzo zajêci. Carter. Og³oszê plan racjonowania dóbr na czwartkowym spotkaniu. wpatrywali siê we w³asne buty Du¿y Jim od razu siê domy li³. .Nie jestem pewien. Bardzo mu to odpowiada³o.Oba. Duke Perkins by oceni³.odezwa³ siê Andy niepewnie. . Mam przeczucie. Randolph by³ wyra nie zaskoczony. Wobec czego bêdziemy musieli powiêkszyæ si³y porz¹dkowe. my bêdziemy zarz¹dzali towarem. niepotrzebny powód do nerwów. Nale¿y im siê za to. ¿e nie potrafi¹ utrzymaæ ptaszka w spodniach.G³o niej. komendancie. tym lepiej.Zamykamy . A kiedy zostan¹ otwarte ponownie.¿ycie idzie na rêkê cz³owiekowi. ale i obowi¹zek. Pospuszczali oczy. Nowy komendant policji nie oczeki wa³ takiego gestu i omal siê nie Zakrztusi³. Na cztery spusty.G³ow¹ wskaza³ w kierunku drzwi.Istnieje taka mo¿liwo æ...No tak .przytakn¹³ Du¿y Jim.O ile kopu³a jeszcze wtedy bêdzie. Georgia Roux mruknê³a co pod nosem. Wliczaj¹c w to. zapro ich.Mamy dwudziestu funkcjonariuszy. . Twarze mieli zaciête i wyzywaj¹ce. ¿eby my mogli zakoñczyæ sprawê i wys³aæ ich do domu spaæ. .

.Bo ona twierdzi.Mi³o mi to s³yszeæ. ¿e nie zrobili my nic z³ego.. . ¿e ma trochê piwa . proszê pana . i chcia³aby nam podziêkowaæ.stwierdzi³ Carter. .wyja ni³ Mel z szerokim. co my lê? Du¿y Jim zezwoli³ mu machniêciem rêki.podj¹³ Frank. ale ona powiedzia³a..Ca³kowicie po s³u¿bie .i ona nas zaprosi³a. proszê pana.Jedno mówi za wszystkich. wskaza³ Frankiego. Siedzieli my tam sobie i popijali my piwko. bezmy lnym u miechem.Mogê powiedzieæ. .W³a nie to chcia³em powiedzieæ.Tak jest. Frank i Carter zaczêli mówiæ jednocze nie.podj¹³ Frankie.Byli my tam . ¿e w panu Thibodeau .W³a nie! .zacz¹³ Frank . .Ta dziewczyna ma zszargan¹ opiniê. Narkomanka czy nie. . . . . .Jestem tego pewien . jednego po drugim .przytakn¹³ Frank z szacunkiem. na lito æ bosk¹. zak³adaj¹c rêce na obfitym biu cie.Tylko dlatego weszli my. .. .Prawda? . . Jej m¹¿ te¿.poprawi³ go komendant. jakim dziecko t³umaczy mamusi.Powiedzia³a. .Wiem.Du¿y Jim kiwn¹³ na Franka. ale wszystko odby³o siê za jej zgod¹.Ona. . A potem tak jakby w zasadzie roz³o¿y³a nogi.oznajmi³ komendant Randolph.Wiêc co cie dok³adnie zrobili? Gdy Georgia. ¿e pora wracaæ. chocia¿ w³a ciwie byli my ju¿ niby po s³u¿bie. . ¿e nie ma z nimi Andrei Grinnell. . . I mów z sensem. nie powinni my i bardzo nam przykro..Tak jest .upewnia³ siê Du¿y Jim. . ¿e zosta³a pobita i nie wiadomo co tam jeszcze. Zaczyna³ s¹dziæ. Ton. Nie widzieli cie tam przypadkiem jakich narkotyków? . Tak to jest w dru¿ynie. . Jeste cie dru¿yn¹? Carter Thibodeau pierwszy po³apa³ siê.Pokazuj¹c bobra .Ty mów. ¿eby mówi³ dalej. . Du¿y Jim skrzywi³ siê niemi³osiernie. W my lach podziêkowa³ opatrzno ci.krzyknê³a Georgia.Nie. ¿e nauczyciel jest z³o liwy..Du¿y Jim wycelowa³ w ni¹ grubym palcem. co robimy. .Nikt jej nie uderzy³ . Wiêc wypili my piwo i powiedzieli my. . ¿e jest nam wdziêczna za to.odpowiedzia³ chór czterech g³osów. . No bo teraz nie mo¿na kupiæ piwa. . ka¿dy tylko jedno. w takiej sytuacji z pewno ci¹ zachowa³aby polityczn¹ poprawno æ.Zaprosi³a nas do sypialni.Cicho. do czego zmierza ta rozmowa.I nie skrzywdzili cie jej? .Powiedzia³am.

Mo¿emy wys³aæ z nimi Freda Dentona . poniewa¿ mamy za sob¹ dzieñ pe³en wra¿eñ.odpar³ Du¿y Jim. Melu i Georgii. .W³a nie ci m³odzi ludzie s¹ potrzebni pod Food City. . By³a zdrowo zalana.Du¿y Jim rozejrza³ siê dooko³a. Mo¿e nawet wiêcej ni¿ raz. Jego s³owa skomentowa³a g³ucha cisza. . zanim go zabije.Jak nowo narodzone dzieci . Supermarket oraz sklep przy stacji Gas & Grocery zostan¹ zamkniête na czas kryzysu. Nikt nie podj¹³ tego w¹tku.Tyle chyba wystarczy. Opieka spo³eczna powinna jej odebraæ syna. Komendant Randolph wyznaczy³ was do pilnowania Food City.popar³ go Randolph. Carterze. Czy da pan sobie radê. . . panowie? Andy i Randolph z wyra n¹ ulg¹ zgodnie pokiwali g³owami.Nie zgadzam siê z tob¹ .Czy tyle wam wystarczy. Nikt inny.Rozumiem z tego. . panie Thibodeau? Z pañsk¹. ¿e które z was bêdzie mia³o przy sob pukawkê. ¿e jeste cie niewinni . W obecnej sytuacji opieka spo³eczna z siedzib¹ w Castle Rock mog³a siê równie dobrze znajdowaæ na Ksiê¿ycu. I jeszcze jedna rzecz. .przytakn¹³ Frank.Doskonale . . . Pies nie naruszy³ mi ¿adnego ciêgna..zaproponowa³ Randolph. wszystkim nam przyda siê trochê snu. Zw³aszcza m³odym funkcjonariuszom.Przypuszczam. .pod Food City powinni pój æ bardziej do wiadczeni policjanci.podsumowa³ Du¿y Jim.podj¹³ Du¿y Jim.drzemi¹ niejakie mo¿liwo ci. .. . mo¿ecie j¹ nosiæ jako Amerykanie. . a dwóch nawet nosi j¹ ze sob¹ w czasie patrolu. . ¿e po naszym wyj ciu siê przewróci³a. bo jutro stawiacie siê na s³u¿bê o siódmej rano.Jim . Ale je¿eli us³yszê. . Wyczucie.odezwa³ siê Andy .Przy Gas & Grocery powinni wystarczyæ Wettington i Morrison.. Du¿y Jim powiód³ wzrokiem po Franku. .Racja . Z u miechem..A teraz. stoj¹c jutro przed Food City i maj¹c do czynienia z mieszkañcami tego miasta.Rozumiemy siê? Czy s¹ jakie sprzeciwy? . ¿e macie w samochodzie broñ. Ma³y ptasz ek powiedzia³ mi na uszko.oceni³ Du¿y Jim. . . j ego s³u¿ba w charakterze funkcjonariusza policji dobiegnie koñca w trybie natychmiastowym.Jeste cie w okresie próbnym . ran¹ bitewn¹? Carter zgi¹³ ramiê.Nic mi nie jest.Skoro macie prywatn¹ broñ. A ci nowi do mniejszego. na wypadek gdyby kto siê nie dostosowa³ do nowego porz¹dku.

sta³y na pó³kach. Nie ma czego takiego jak niena³adowana broñ. a ca³e znu¿enie go opu ci³o.Nie byli uszczê liwieni. Nie dla Lindsaya . je¿eli cz³owiek nie stara siê za bardzo. 3 Barbie wszed³ do swojego mieszkania zewnêtrznymi schodami kilka minut przed pó³noc¹. Dywanik. Du¿y Jim zamkn¹³ oczy. jednak szybko siê pogodzili z decyzj¹. Zwykle tak siê dzieje. Krzese³ te¿ nikt nie ruszy³ z miejsca . Stara³ siê patrzeæ na wszystko i wszystko widzieæ. lady by³y tak subtelne.. by na dobre sze æ godzin zapa æ odrêtwienie. Kto tu by³. pó³ metra szeroko ci. Du¿emu Jimowi to pasowa³o. proszê pana. Przygarbi³ siê ze zmêczenia i marzy³ tylko o tym. czy s¹ sprawne. to pewne jak w banku.Dobry Bo¿e. Wsta³. Rozumiesz? . sprawdzaj¹c.j pod lamp¹. Mieszkamy w ród uczciwych ludzi.Frank nadal nie wydawa³ siê uszczê liwiony. wówczas my tak¿e. Du¿y Jim uniós³ palec wskazuj¹cy jak nauczyciel. drugie przy oknie z widokiem na ulicê. Nie dla Lindsaya mia³ wzór diamentowy w kolorach niebieskim. Fili¿anka po kawie i talerzyk po to ci e tkwi³y na suszarce obok mikroskopijnego zlewu. Bêd¹ siê zachowywali poprawnie. ¿e z pocz¹tku nie potrafi³ ich odszukaæ. to co powiedzia³ mi kiedy ojciec. Trwa³o to jaki czas. Frank.Tak jest. Zamkn¹³ oczy. Pó³tora metra d³ugo ci. co kaza³. Przed nami ciê¿ki dzieñ. . ..spyta³ Frank. . We cie siê za rêce. Lecz zamiast wyprowadziæ funkcjonariuszy z komisariatu. tak jak je zostawi³. . pokiwa³ g³ow¹ z u miechem. trzeba siê wesprzeæ s³owem modlitwy. Widz¹c ich wahanie. na wszelki wypadek. potem je otworzy³ i pozwoli³ wzrokowi b³¹dziæ bez celu po wnêtrzu stanowi¹cym po³¹czenie salonu i kuchni.A mog¹ byæ niena³adowane? . . które wci¹¿ dzia³a³o dziêki generatorowi Andy'ego Sandersa.No chod cie.No tak po prostu. bia³ym i br¹zowym. Zrobili. Thibodeau bez przerwy zgina³ ramiê oraz palce.Powiem ci. Wystarczy³o. Barbie kupi³ go w . I nagle zrozumia³. . Ksi¹¿ki. pochyli³ g³owê. zanim bezlitosny budzik wyrwie go ze snu i ka¿e i æ do Sweetbriar Rose szykowaæ niadanie. które zamierza³ zosta w mie cie. otworzy³ szeroko ramiona. Je li oni siê zmieni¹. ¿e zapali³ wiat³o. czerwonym.

Bardzo stary. Podszed³ do komody. Rano le¿a³ idealnie prosto. Natychmiast zajrza³ do drugiej szuflady. bo Nie dla Lindsaya by³ zmierzwiony. Ksi¹¿ka telefoniczna z numerami Tarker's i Chester's le¿a³a na stoliku przy drzwiach. jakby nadepniêcie na ten dywan mog³o aktywowaæ jaki komputer w Waszyngtonie i spowodowaæ. otworzy³ górn¹ szufladê i od razu zobaczy³. ¿e wyp³owia³e d¿insy. Ten prawdziwy. . Zajrza³ do niej bez przekonania. i wróci³ do salonu. Narzuta na ³ó¿ku by³a nietkniêta.Fallud¿y. Ale wszystkie dywany senatora fa³szywe. piêæ setek dolarów. Rano. Nie turecki. ¿e w ten sposób poniek¹d chcia³ zostawiæ za sob¹ Irak. tam jeste . nie¿nobi zêby. Ten nie fa³szywy. Zawsze go okr¹¿a³. zawsze go okr¹¿a³. Nie dla Lindsaya by³ jedynym upominkiem z Iraku. Kto jednak na niego wszed³. ¿e dywanik pochodzi z kurdyjskiej fabry czki.O co chodzi³o? . Epokowa prawda zen. potakuj¹c. Czy to ledwo uchwytny zapach potu? A mo¿e atmosfera? Barbie nie wiedzia³ i wcale go to nie obchodzi³o. Nigdy na niego nie wszed³. do skarpetek. ale nie. nie . Ja Latif Hassan ci to mówiê. Wygl¹da na turecki. Zmarszczony. tak. . Szeroki u miech. ale iracki policjant zapewni³ go. opuszczaj¹c Chester's Mill. tak. A krótkie spodnie khaki. bo komendant policji zwykle nie afiszuj e siê z . Nie potrzebowa³ nawet piêciu sekund. Nie dla Lindsay a. z³o¿one z za piêtym suwakiem. I wcale nie by³ tym zdziwiony. Latif podniós³ d³oñ i Barbie przybi³ mu pi¹tkê. ¿e identyfikator znikn¹³. a wtedy miali siê jeszcze g³o niej. ale nadal mia³ nieodparte przekonanie. Gor¹cy. I lekko przekrzywiony. by³ pod tym wzglêdem przes¹dny.Mówi. Tydzieñ pó niej kula snajpera rozsadzi³a mu mózg. Ani troch Chwyci³ komórkê. ¿e znalaz³by siê z powrotem w Bagdadzie albo w cholernej Al . ¿eby stwierdziæ. ci enka broszura. nie. na oczach ludzi. ¿e i tutaj kto wchodzi³. Latif s³ucha³ go d³u¿sz¹ chwilê. Barbie nigdy na niego nie wszed³. Policjant nazywa³ siê Latif abd al . które poprzednio by³y na szczycie stertki. ¿e amerykañski senator kupi³ takich piêæ. któr¹ tak¿e zamierza³ zostawiæ w mie cie. Zostawi³ go. To nie dywan dla Lindsaya Grahama. tysi¹c lat temu. Barbie przeszed³ do sypialni. teraz znalaz³y siê na jej spodzie. A du¿o wiêcej do kieszeni. Potem siê miali. Handlarz mia³ na sobie koszulkê z nadrukiem NIE STRZELAÆ DO PIANISTY. To by³ dobry dzieñ. Sprzedawca wykona³ zaskakuj¹co amerykañski gest imituj¹cy masturbacjê. Piêæ setek na rêkê. Iracki! . Barbie. ale na to nie mia³ wielkich szans. Piêæ dywanów. bardzo piêkny . teraz mia³y suwak rozpiêty. Gdziekolwiek by poszed³. ale dobry.spyta³ Barbie.Khaliq Hassan. Tak.Bagdadzie. Dywan zmieni³ w³a ciciela za dwie cie dolarów amerykañskich oraz uniwersalny odtwarzacz DVD. Dobry b y³ z niego funkcjonariusz. Lindsay Graham. prawdopodobnie dlatego.

W laptopie. Brenda milcza³a chwilê.Czy twój m¹¿ robi³ notatki? . Przy³o¿y³a d³oñ do szyi. . wiêc czas zamykaæ drzwi. ju¿ tak..Tak. . 4 Zaæwierka³ telefon. Kopu³a zniknê³a albo zosta³a otwarta. I znowu ta bolesna wiadomo æ . ¿e mo¿e byæ tylko jeden powód telefonu o tej porze. . Poku tyka³a do aparatu stoj¹cego przy fotelu Howiego (widok pustego mebla sprawia³ jej ból) i chwyci³a s³uchawkê. ¿e bêdzie pó no. Morin Street 28 Mimo ¿e minê³a pó³noc. Wydrukowa³am je. ¿e le¿¹ce na nim papiery podskoczy³y. Niew¹tpliwie Howie. kto móg³ dzwoniæ o tej porze.numerem swojego domowego telefonu w ksi¹¿ce telefonicznej. ale z pewno ci¹ nie Howie. je li nie musi? Przeklê³a te¿ tego.Nie. dzwoni uprzedziæ. . Nie mia³a pojêcia. pamiêtam. i æ spaæ. choæ informacja by³a do æ dyskretna: H..Barbie! Uda³o siej¹ zniszczyæ? Wyszli my spod klosza? . . bo kto sypia na kanapie. W ka¿dym razie tutaj.Rzeczywi cie. rozcieraj¹c kark. . kto j¹ obudzi³ o tak nieludzkiej godz nie i przypomnia³. gdy widzieli siê po raz ostatni. dwadzie cia minut po pó³nocy.. Mia³ przeczucie. Potem dotar³o do niej. Tyle ¿e najwyra niej w ma³ych miasteczkach panowa³y odmienne obyczaje. ¿e mo¿e mu zabrakn¹æ czasu. przeklinaj¹c siebie za brak rozwagi. ¿e twój m¹¿ prowadzi³ dochodzenie w sprawie Jima Renniego. ale nie.Powiedzia³a . Barbie bez wahania wystuka³ numer.Howie nie ¿yje. usi³uj¹c zebraæ my li. ale tak jak ci powiedzia³am. ¿eby mnie teraz uwa¿nie pos³ucha³a.Tak. nie mia³ absolutnej. ¿e zosta³a sama. Mo¿esz siê skupiæ. Bardzo bym chcia³ dzwoniæ w tej sprawie. Nie móg³ sobie pozwoliæ na zw³okê.Spojrza³a na kartki z informacjami z pliku VADER rozrzucone na stoliku. i B.Tak.Mówi Dale Barbara. Perkins. . Brenda uderzy³a nog¹ w stolik do kawy n tyle mocno.. w miejscu. którego dotkn¹³ Howie. Siêgaj¹c po telefon.Co jest? O co chodzi? .Wiêc co siê sta³o? Jest prawie wpó³ do pierwszej! . Chcia³bym. . Skrzywi³a siê i usiad³a. Jeste ju¿ przytomna? .

podratowana przez endorfiny. co twój m¹¿ mia³ na Du¿ego Jima. przera liwie wiarygodne. przyznasz mi racjê. . Czy Julia ciê pos³ucha? Wydaje mi siê. ale na pewno nie za drobn¹ kradzie¿ w sklepie. ¿e rozg³osisz prawdê o wszystkich brudach. . . Romeo Burpee mówi jej.W innym wypadku niech nie otwiera. Niestety. mnie lub nam obojgu. ¿e ona to widzia³a. . Widzia³em wiele takich wypadków w Iraku. Jutro rano w³ó¿ ten wydruk do koperty i zanie do Julii Shumway.Zamierza³am porozmawiaæ z Renniem. je li zagrozisz.Rommie Burpee. jak w sennym koszmarze. Rennie ma co do ukrycia. lecz Howie prowadzi³ tê nocn¹ rozmowê. ¿e i tak nie powstrzymasz biegu wypadków.To dobrze. . ..Przera¿asz mnie... to znac zy dzi . Nawet w sejfie. . Wszystko pasuje.. jak on mu zagra.Nie mam pojêcia. Jestem prawie na sto procent pewien. ¿e trafiê za kratki jutro.Oczywi cie.Nie zamknêli mnie. a Du¿y Jim zorientuje siê. Powiedz. je li ma. co zrobi..Je li siê zastanowisz. .Powiedzia³em ci dzisiaj. Ale nie id sama. .Tak. ¿e on. je li nie ma czego mocniejszego. Dla bezpieczeñstwa wzi¹æ ze sob¹ Juliê. gdyby co z³ego sta³o siê tobie. Z ca³ego serca pragnê³a. Rozumiesz? .Chyba nie przypuszczasz. Tak. . .Nie zabieraj Julii.Nie wiem. Ale teraz ju¿ nie bêdzie czeka³. mo¿e mi siê przydarzyæ jaki wypadek. W takim wypadku pamiêtaj.. je li pocisk nie przebije kopu³y. ¿e ma otworzyæ kopertê jedynie wówczas. ¿e tak.. jak daleko siê posunie. ¿eby j¹ ukry³a w bezpiecznym miejscu. . ale dlaczego nie pozwoliæ jej zajrzeæ? . ona sama stoi niedaleko Little Bitch Road. Pamiêtasz? . . komendant policji tañczy. których siê dokopa³ twój m¹¿. ¿e powinna kandydowaæ na komendanta stra¿y po¿arnej. Komu ufasz poza Juli¹? Wróci³a my l¹ do minionego popo³udnia.Oczywi cie. Powiedz jej.To jakie szaleñstwo. . A kiedy ju¿ znajdê siê za kratkami. potrzebuje koz³a ofiarnego. wiêkszo æ dowodów zniknie. Ogieñ w zasadzie ugaszony. W kasie pancern ej albo w zamykanej na klucz szafce. ¿eby to nie ona. ¿e mogê zostaæ aresztowany. Ten t³usty skurczybyk potrafi rozgrywaæ karty.Pod jakim zarzutem ciê aresztuj¹? . w doskona³ym nastroju mimo ¿a³oby.Bo je li wydawca lokalnej prasy zobaczy.

Irracjonalnie uzna³a. kawa jest. Tylko je li ukryjê laptop. ¿e on ma brudne rêce? .. to co poka¿ê Jimowi? Chyba bêdê musia³a zrobiæ drug¹ kopiê. w³osy w nie³adzie. a ty wygl¹dasz jak mieræ na chor¹gwi. Akurat wtedy zgas³o wiat³o. . Sejf by³ niewielki. ale nie ma elektryczno ci. musia³a postawiæ laptop na boku. ¿e sta³o siê tak z powodu tego drugiego obrotu ga³ki. . .Dobry dzieñ zaczyna siê od dobrego niadania. Poniewa¿ wierzy³ w to Howie.odpar³a bez wahania. prze³kn¹³ ³yk. Jedna w zupe³no ci wystarczy. Te¿ chcesz trochê kofeiny? Cola jeszcze zimna. ..stwierdzi³ Barbie. ubrany w bia³y szlafrok o rozmiarze przypominaj¹cym grot na kliperze. ale je li siê w cieknie. pomy la³a. co Howie mia³. lecz dwa razy. Wprowadzi³a kombinacjê cyfr. Pi³ colê. Przynajmniej na razie. . ¿eby ci uwierzy³.. Tyle mi wystarczy. tak jak j¹ uczy³ m¹¿.Ca³kowicie . Dopiero po chwili zda³a sobie sprawê..Wobec tego ci uwierzy .Nie. . .Nie ma kawy.I pamiêtasz. Brendo. czy ty jeste przekonana.Nie musisz mu pokazywaæ dowodów czarno na bia³ym. Du¿y Jim siedzia³ przy kuchennym stole. w koñcu jednak siê zmie ci³. ¿e to generator zu¿y³ ca³y gaz. Postraszyæ go boskim gniewem to jedno. Niech bêdzie tylko polis¹ ubezpieczeniow¹. ale mam ogólny zarys.. I jeszcze jedno: zabezpiecz laptop mê¿a. Nastêpnie posz³a do gabinetu Howiego. nie. Raczej ci nie zaszkodzi. Du¿y Jim podniós³ puszkê. Twarz mia³ blad¹ i nieogolon¹. Napisa³a na niej Julia i po³o¿y³a na kuchennym blacie. . Junior pokiwa³ g³ow¹. . o godzinie szóstej piêæ zjawi³ siê Junior. Skoñczy³ siê gaz do generatora.Nie znam wszystkich liczb i nazw banków.Niech bêdzie on. Ukryj go. 5 Brenda w³o¿y³a wydruki do ¿ó³tawej koperty.Czy powinnam mu powiedzieæ. a na koniec zakrêci³a ga³k¹ nie raz.. 6 We wtorkowy ranek..Dobrze.Nie. bêdzie nieprzewidywalny. To znaczy. co jest w tym pliku? . . a wydruk zostawiê u Julii.

W liczbie mnogiej. Zadawanie siê z tak¹ dziewczyn¹ prowadzi³o najprostsz¹ drog¹ do z³apania jakiej francy. Mo¿e to by³ lad obecno ci jego ¿ony. . Zreszt¹ nie jestem zmêczony.powiedzia³ g³o no. bez szumu lodówki i bulgotania ekspresu do kawy. lecz tylko na moment.Nie id dzisiaj do komisariatu.polityczne . W ka¿dym razie. Du¿y Jim pokiwa³ g³ow¹ i uwa¿niej przyjrza³ siê synowi.I dowód wiadcz¹cy przeciwko panu Barbarze. On ju¿ jest chory. Na z³odzieju czapka gore. .Tak. z kim jego syn baraszkowa³ noc¹.I we wszystkie te cia³a mo¿na ubraæ pana Barbarê? .Dziwnie by wygl¹da³o. .Junior otworzy³ lodówkê i zajrza³ do ciemnego wnêtrza. Popatrzy³ na ojca ze swego rodzaju rozbawieniem pe³nym zdumienia.Uhm. .Powiedzia³e : cia³a. .Tak.. . Kropka. który jad³ kie³baskê wo³ow¹. ¿e co jest nie tak. pocieraj¹c lew¹ skroñ. ¿e Junior wie wszystko. Spa³em z. W kuchni panowa³a niezwyk³a cisza. . pokrêci³ g³ow¹. Natomiast cieszy³ siê. Nie spyta³ go: Gdzie by³e ? . . Mia³ do syna inne pytanie. Mia³ powa¿niejsze k³opoty ni¿ to.oceni³ Junior. która morduje razem.Tak. Prze³kniêcie. . . przez jaki czas. ¿e w danym momencie by³oby to niepoprawne politycznie. Rodzina. . . chocia¿ w bezlitosnym wietle poranka widaæ by³o dok³adnie.Umilk³. gdybym nie poszed³.. trzyma siê razem.Junior siê u miechn¹³. . Junior odgryz³ s³uszny kawa³ kie³baski i popi³ col¹.. ¿e ch³opak nie by³ z kolegami.Spa³em. Nastêpny kês. Pytanie by³o uzasadnione. którzy zabawili siê z tym ludzkim mieciem z przyczepy przy Morton Road. . nie zapyta³: Co siê z tob¹ dzieje? . . Du¿y Jim nie spyta³ tak¿e: Z kim spa³e ? . Junior patrzy³ na ojca bez zmru¿enia. oczywi cie. .Lepiej pójdê .Powiedzmy. nie oznacza³o.To dobry dowód.. ¿e nie potrafisz zorganizowaæ paru pojemników z gazem? Du¿y Jim spi¹³ siê odrobinê. Zgadza siê? . które Du¿y Jim mylnie odebra³ jako sentyment.Mam uwierzyæ. We wszystkie. synu. pomy la³ Junior.Nie ma sprawy. szepn¹³ g³os w g³owie Du¿ego Jima. Junior zamkn¹³ lodówkê i usiad³ po drugiej stronie sto³u...Mo¿esz je odkryæ dzisiaj oko³o po³udnia. . .. dopóki to jest.

Nie rozumiem. Poza artyku³ami spo¿ywczymi pod³ej jako ci oraz ksi¹¿kami z wydawnictwa Beaver Books.stwierdzi³. Du¿y Jim przesun¹³ go po stole. .poleci³ Du¿y Jim. . je li mu zaniesiesz butelczynê whisky? A obiecasz wiêcej po wykonaniu roboty? . Jednak tego ranka Du¿y Jim mia³ na g³owie powa¿niejsze sprawy ni¿ k³opoty trawienne Juniora. po czym skrzywi³ siê i znowu pomasowa³ skroñ.Ja te¿.We miesz whisky od Browniego .Nie powiedzia³em.Jak s¹dzisz. . . Na koniec mia³ jedno pytanie. .Uda siê. . Tylko trzymaj siê z daleka od Food City. Junior s³ucha³ beznamiêtnie. ¿eby siê k³ad³ do ³ó¿ka.Du¿y Jim pokiwa³ g³ow¹.Mam przeczucie. je li mu zaniosê pó³ szklanki sikacza. . I nie rzucaj siê w oczy. ¿e tam bêd¹ k³opoty. Junior wyra nie siê o¿ywi³. Podejrzewam. bêdziesz mia³ du¿o pracy.Ja te¿ . .Co Niechluj Sam ma zrobiæ za procenty? Du¿y Jim wyja ni³ synowi swój zamys³. Tylko czerwona plamka tañczy³a mu przed oczami. zapa³a do ciebie cieplejszym uczuciem. ale dzisiaj raczej ma delirkê. czy co to tam by³o.Tylnymi drzwiami. .Ten stary pijaczyna pokocha mnie.Naprawdê uwa¿asz.Czy to siê uda? . Wyznaczê ciê na patrol samochodowy. ¿e akurat ja powinienem do niego jechaæ? Ostatnio raczej mnie nie kocha. . popi³ col¹.Spójrz na niego. Pewnie mnie nawet usun¹³ z e swojego facebooka. Policja mia³a klucze do wszystkich trzech.Mo¿esz znale æ Sama Verdreaux? . Niewa¿ne. .Jasne. Normalnie o tej porze by spa³.Junior rozpogodzi³ siê na widok wyob ra¿onej sceny. . prze³kn¹³. Junior ugryz³ kie³baskê. . . Na pewno bêdzie w tym swoim kurniku przy God Creek Road. . . .Jakie k³opoty? Du¿y Jim nie odpowiedzia³ wprost.To by³ dowcip. Brownie jako jeden z trzech sklepów w mie cie by³ uprawniony do sprzeda¿y alkoholu.

Bo robiê to dla miasta. czy powód . .wci¹¿ w szlafroku.oceni³ Du¿y Jim. tak. bo Du¿y Jim zrobi³ z niego zafajdanego milionera. co w³a nie powiedzia³.. Od irytacji do szacunku.powiedzia³ Roger. ile¿ to godzin stracono na bezu¿yteczn¹ gadaninê? I na dodatek wydziela³y szkodliwe promieniowanie. Skoro nadal wstawa³ o wicie i traci³ czas na ¿ywienie stadka kurczaków. .Rog? Jeste na farmie? . Tak¹ mia³ naturê i dzi by³ dla Du¿ego Jima niezast¹piony. . zamias t korzystaæ z ¿ycia bez trosk finansowych. Zwrot o sto osiemdziesi¹t stopni. na sekundê odsun¹³ telefon od ucha. Du¿y Jim skrzywi³ siê. które trafia³o bezpo rednio w g³owê. . . Roger by³ zbyt g³upi. który wydyma³ siê wokó³ niego jak ¿agiel. s przyczyn¹ mnóstwa niepotrzebnego bicia piany.. widaæ taka by³a wola Bo¿a. ¿e takie nowinki techniczne. ¿e Sam Verdreaux wykona polecenia Juniora. Wyj¹³ telefon komórkowy ze rodkowej szuflady biurka. mam zajêcie dla ciebie i trzech twoich najstarszych synów. ¿eby zmieniæ zwyczaje. zastanawiaj¹c siê nad tym.warkn¹³ który z licznych Killianów. kiedy opad³a Bo¿a kopu³a.przerwa³. Uwa¿a³. czy susza. czy inna zaraza. wszystko idzie sprawnie. us³ysza³ w tle gdakanie kur. I nic dziwnego.Roger. Kurczaki trzeba nakarmiæ. gdzie odk³ada³ go. Dla dobra jego mieszkañców. Mo¿ecie byæ w mie cie mniej wiêcej o. . Roland pojecha³ do Oxfordu po karmê. Gdy przytkn¹³ go znowu.. .Powiedzmy o dziewi¹tej? Najpó niej o dziewi¹tej piêtna cie? . tak. Oraz dla miasta. Jak cz³owiek ma wyczucie. pomy la³ Du¿y Jim. W tle nadal gdaka³y kury.Co jest? .Jest Ricky i Randall.Wobec tego bêdziesz ty i dwóch twoich najstarszych.7 Po wyj ciu Juniora Du¿y Jim poszed³ do gabinetu . Roger Killian powinien darzyæ Du¿ego Jima szacunkiem. szatañskie wynalazki.Du¿y Jim szybko dokona³ w my lach niezbêdnych obliczeñ.Tylko dwóch mam w domu .No. Du¿y Jim zak³ada³. ale te¿ g³upot¹ by³oby nie zadbaæ o jakie zabezpieczenie. do których mo¿na by³o siê dostaæ jedynie po wpisaniu has³a numerycznego. .. . zanim kto odebra³. Wybra³ numer z ukrytych kontaktów. Mimo wszystko czasem siê przydawa³y. To znaczy.. .. kiedy tylko móg³.Przepraszam za u¿ywanie nadaremno imienia Bo¿ego. Odczeka³ co najmniej sze æ sygna³ów.Bóg ci wybaczy . .

jak mi Bóg mi³y. . który sta³ w drzwiach. Oczywi cie je li do tej pory jeszcze siê to wszystko nie skoñczy.Bêdê musia³ ich obudziæ. Peter Randolph najwyra niej nie zamierza³ przyjrzeæ siê bli¿ej ¿ó³tym kartkom.O czym ty w ogóle mówisz? Z piwnicy wypad³ zwabiony krzykami Ernie Calvert. jak mu Bóg mi³y. Teraz pos³uchaj. W tle nadal gada³o i æwierka³o osiem setek kurczaków karmionych steroidami. firma nie straci ani centa. tego mo¿esz byæ pewien.Co za pomys³.Wszelkie obiekcje wobec planu mo¿ecie przedstawiæ na spotkaniu w czwartek wieczorem. . Otworzymy w czwartek. na lito æ bosk¹?! Przecie¿ towaru jest pod dostatkiem! . . Sklep jest zamkniêty. A Roger Killian. ¿ó³te. czerwon¹ twarz i siwe w³osy obciête na rekruta.Patrz. Nowy komendant wystroi³ siê na tê wizytê w mundur galowy.. Bêdziemy dzieliæ po równo i tak dalej. a Jack by³by jêkn¹³ z rozpaczy. jako magazyn ¿ywno ci.Po co straszyæ ludzi? I tak bêd¹ mieli czego siê baæ. Nadzieje na wcze niejsze ukoñczenie pracy przepad³y razem z deszczem meteorów. .Przeg³osowali go radni .spyta³ Ernie rozgniewany. zanim zrobisz co g³upiego. Kto wpad³ na ten kretyñski pomys³?! . I ani s³owa na ten temat.Nie w tym rzecz! . mia³ ³agodn¹ dziecinn¹ twarz i gêst¹ szopê sztywnych jak druty rudych w³osów. . je li ta kopu³a szybko e zniknie. Pete. Przejrzyj to. które teraz szarpa³ woln¹ rêk¹. Pozapisujemy. Teraz zebra³ kartki razem . . 8 ..Przykro mi. tak nosi³ je ca³e ¿ycie. . .Niewiele brakowa³o. . Na blacie poniewiera³y siê karty ze spisem towarów. .Tutaj! I tutaj! Sam zobacz! .. .Co? Co takiego?! Dlaczego??? Jack Cale siedzia³ przy swoim biurku w zagraconym biurze kierownika Food City. ale tak. Co mamy zrobiæ? Przywie æ trochê propa. I mówi³ jaki czas.i potrz¹sn¹³ nimi przed twarz¹ Petera Randolpha. jasne.odpowiedzia³ Randolph.du¿e. Jack. Ubrany by³ w kombinezon Foo City.On chce zamkn¹æ sklep! . co i jak.denerwowa³ siê Jack.Nie. By³ po trzydziestce. s³ucha³.. pokryte d³ugimi kolumnami rêcznego pisma . który zamknêli z Erniem Calvertem o pierwszej nad ranem..obwie ci³ Jack. Mia³ wielki brzuch.

Jakiego planu?! . Peter Randolph wolno pokrêci³ g³ow¹.Peter Randolph wycelowa³ w starszego mê¿czyznê palcem. . Mamy sytuacjê kryzysow¹. co ci kazano.Le¿y w ³ó¿ku. . to napiszê: ZAMKNIÊTE Z POWODU INWENTARYZACJI. a Du¿y Jim go popar³. jak ci zagraj¹.. ale te¿ nikt nie musia³. co by z tym poleceniem kaza³ zrobiæ Duke Perkins .. ma grypê .powiedzia³ Randolph. .a ja przekaza³em ich polecenie. OTWARCIE WKRÓTCE.ale dlaczego akurat teraz? . to zamknij twarz i rób. . jak Du¿y Jim za³atwia interesy. Zastanów siê chwilê. I wtedy chwilowe na czerwono albo jako inaczej wyró¿niæ. . Nikt nie udziela³ mu instrukcji.Dok³adnie bior¹c.Znowu potrz¹sn¹³ ¿ó³tymi kartkami. co dla ciebie dobre. Nieco dr¿¹cym. pytasz. .uci¹³ Randolph.poprawi³ go Ernie. .powiedzia³ Jack.Jasne.Chyba ¿e chcesz spêdziæ resztê dnia w wiêzieniu.Dosyæ tego . a ja muszê wykonywaæ ich polecenia. Dlatego decyzjê podj¹³ Andy. . skoro magazyny pêkaj¹ w szwach?! .I wszyscy doskonale wiemy który. Tañczysz. . Albo: PRZEPRASZAMY ZA CHWILOWE UTRUDNIENIA.Nie mogê ci na to pozwoliæ. wiêc koniec dyskusji.O ile mi wiadomo. . .Radni zdecydowali.krzykn¹³ Ernie. ten co ma motorówkê na jeziorze Sebago i vectrê winnebago pod drzwiami . pos³uchaj. prawie b³aga³. Wstyd mi za ciebie. jak on.. jak wysoko.podpowiedzia³ Ernie. Kaza³by radnym siê nim podetrzeæ.Wskaza³ brod¹ Jacka Cale'a. .Dlaczego teraz. nawet gdyby nadal by³ tu oficjalnie zatrudniony. .ZAMKNIÊTE DO ODWO£ANIA.stwierdzi³ Jack. . . za obrazê w³adzy.odpar³ Randolph.Tylko dwóch .stwierdzi³ Ernie.To najlepszy moment.Nie zapominajmy o hummerze Du¿ego Jima . Nisko upad³e .Ludzie bêd¹ przera¿eni..przyzna³ Jack . ¿e móc rwaæ w³osy dwoma rêkami. co i ty powiniene .Je li wiesz. . ¿e ma sprawê przedstawiæ w ten sposób. Zreszt¹ k³amstwo ma krótkie nó¿ki. A kiedy mówi¹ skacz. . który od³o¿y³ na biurko ¿ó³te kartki. . Tak mi kazali powtórzyæ radni. .. policzki mia³ niemal tak samo czerwone jak w³osy.Pete. . Dok³adnie to. wiêc niech zacznie od siebie.. Wystaw w oknie tabliczkê ZAMKNIÊTE DO ODWO£ANIA. ¿eby zamkn¹æ. Randolph wiedzia³. Je¿eli koniecznie upieracie siê.Wiem. . .Racjonowanie ¿ywno ci mo¿e siê w pewnym momencie okazaæ sensowne . Nie móg³bym. jeden .. ¿eby zacz¹æ oszczêdzaæ .Chcesz mi powiedzieæ.. ¿e Andrea Grinnell g³osowa³a za czym takim? Ta kobieta nie jest g³upia! . .Ernie ju¿ nie wydawa³ siê rozgniewany.

których lubi³a i szanowa³a . Nie wierzysz? Mo¿esz siê przekonaæ. Wygl¹daj¹ te¿ na zmêczone. Ale to by³a tylko próba racjonalizowania. Najgorsze. ¿e ludzie.Ernie patrzy³ na niego z niedowierzaniem. ale tylko do siebie). jak to siê zaczê³o.ró¿owe pr¹¿ki. Co siê dzia³o? . ¿e gdy siê sprowokuje przera¿onych ludz i. i wygl¹daj¹ naprawdê bardzo ³adnie. Pewnie by³o to twierdzenie prawdziwe. A nawet gdyby mia³a. ¿e strój pielêgniarki wzbudza w pacjentach wiêksze zaufanie ni¿ fartuszki w bia³o . lepiej zaradziæ sytuacji. o wiele za pó no. . a nastêpny przed sob¹. budzi siê w nich krwio¿ercza bezmy lna bestia. ale jej nie satysfakcjonowa³o. Obie s¹ ubrane na bia³o. by³aby w du¿ym k³opocie.uzna³a. jak mieszkañcy Chester's Mill stracili rozum. Gdzie? . Nie spodziewa³a siê ich spotkaæ w rodzinnym mie cie. Bo gdyby mia³a napisaæ o swoich odczuciach. Tylko propanu by³o zadziwiaj¹co ma³o. 9 Pó niej. Z ca³kowit¹ pewno ci¹ mog³a powiedzieæ jedynie (i powiedzia³a. ale nie mia³a najmniejszej szansy tego wydrukowaæ. co siê dzieje . mimo m³odzieñczej energii. Julia Shumway dosz³a. gdybym tam by³a od pocz¹tku i widzia³a. Pó niej mog³aby napisaæ: W tamtej chwili mieszkañcy miasta w koñcu sobie u wiadomili. Widywa³a takie potwory w telewizyjnych wiadomo ciach. napisan¹ zgodnie z dziennikarskim kanonem w formie odpowiedzi na sze æ podstawowych pytañ: Kto bra³ udzia³ w zdarzeniu? . . odrzucenie strasznej prawdy. których zna³a ca³e ¿ycie. jakie nosi³y wolontariuszki). Jak wyt³umaczyæ. ludziom w³a ciwie nie brakowa³o niczego. jak prawdziwe pielêgniarki (na ten pomys³ wpad³a Ginny Tomlinson . ¿e by³a wiadkiem.zmienili siê bezmy lny t³um? Potem powiedzia³a sobie: Mog³abym zrobiæ wiêcej. Dlaczego? i Jak do tego dosz³o? . ¿e naprawdê nie by³o powodu. 10 Pierwsze czytaj¹ informacjê o zamkniêciu supermarketu Gina Buffalino oraz jej przyjació³ka Harriet Bigelow. zwykle w doniesieniach z obcych krajów. ¿eby to mia³o jakiekolwiek znaczenie. jak siê zaczê³y rozruchy pod Food City. po bardzo krótkim odpoczynku w nocy. Miasto by³o odciête od wiata dopiero trzeci¹ dobê.Za obrazê w³adzy? Nie ma czego takiego! . Kiedy? . musia³aby z tego zrobiæ normaln¹ informacjê.Teraz jest. Maj¹ za sob¹ dwa trudne dni.

¿e musz¹ . a¿ bêdzie z tuzin samochodów na parkingu. za którym potrzebne jej towary stoj¹ na pó³kach. Tu¿ za nimi przyjecha³ Frank DeL esseps w swojej bryce (zerwa³ naklejkê DUPCIA. .mówi Gina z niedowierzaniem. Zamierzaj¹ kupiæ dla wszystkich oprócz biednego Jimmy'ego Siroisa. Przed drzwiami milkn¹. wcale n uspokaja. i postanawiali uzupe³ni zapasy. A pojawienie siê policjantów. pod Maison des Fleurs. wymachuje mu przed ocz ami d³ug¹ list¹ zakupów. Zaparkowali nieco dalej. zanim Anson wy³¹czy³ silnik. W tym czasie podje¿d¿a Anson Wheeler z Rose Twitchell na siedzeniu pasa¿era. Sklep powinien zostaæ otwarty za piêæ minut. który co burczy niezadowolony. Niczego nie brakuje. . Mówi do Ansona. Trudno jednak na d³u¿sz¹ metê zachowaæ zimn¹ krew. uzna³. jeszcze nie go obserwuj¹. potem wskazuje okno. O tej wczesnej porze przed supermarketem s¹ tak¿e obsady wozu numer dwa i wozu numer cztery z departamentu policji Chester's Mill. jak cz³owiekowi taka wrzaskliwa jêdza podskakuje przed nosem. w czwórce Mel Searles or az Freddy Denton.Przyjecha³y po batoniki. Pierwsza zaczepia ich Rose. Rose wyskakuje z pó³ciê¿arówki z jej imieniem wymalowanym na burcie. Zapytana pó niej o wyja nienie tego nag³ego nap³ywu klientów Rose powiedzia³aby: To samo dzieje siê ka¿dej zimy.Co za cholera? Wczoraj wieczorem widzia³am Jacka. . Wybiera Freddy'ego. Dostrzega na drzwiach tabliczkê ZAMKNIÊTE DO ODWO£ANIA. ¿e kopu³a nie znik³a. kiedy meteorolodzy ostrzegaj¹ przed zamieciami. Oczywi cie tak siê nie sta³o. dzia³a jak katalizator. Du¿y Jim Rennie od razu o tym wiedzia³. natomiast odpowiada jej Gina Buffalino. Czytaj¹ informacjê z tabliczki. Mo¿e ludzie po prostu przeczytaj¹ informacjê i pojad¹ do domu . ¿e ludzie (chocia¿ nie t³um.. zw³aszcza tych m³odych i ca³kiem wie¿ych. cukrzyka. s³owem siê nie zaj¹kn¹³. stwierdzali.Pe³ne pó³ki. Zostawili w Sweetbriar Rose Barbiego koñcz¹cego podawanie niadania..Niemo¿liwe . bo ma wiadomo æ. W ca³ym mie cie ludzie budzili siê rano. os³ania j¹ d³oñmi przed porannym s³oñcem. ¿e nie przystoi funkcjonariuszowi policji).Jest wtorek. Zaczekajcie. Nie powinni cie siê tam zjawiæ zbyt wcze nie. Czy ona naprawdê nie rozumie. Ma d³ug¹ listê zakupów i chce siê z nimi uporaæ jak najszybciej. Pojawiaj¹ siê nastêpni klienci. Freddy jest z pocz¹tku grzeczny. W dwójce siedz¹ Carter i Georgia. zgodnie z rozkaze m komendanta Randolpha. . Sanders i Rennie nie mogli wybraæ gorszej chwili . TRAWKA ALBO WACHA. Rozmawiaj¹ o deszczu meteorów. Przyciska twarz do szk³a.

odpowiada Jack.Co ty wyprawiasz. . bo Jack. kto wreszcie poszed³ po rozum do g³owy! Dziêki Bogu! Jack Cale otwiera³ od rodka podwójne drzwi. a teraz nagle pani ? Tylko ¿e jutro nie zjesz nale ników. Mel i Frank stoj¹ przed nimi tak..Ale na razie mam dosyæ wszystkiego.. Rozlega siê chóralny jêk. ale na to nic nie mo¿e zaradziæ. Anson k³adzie jej d³oñ na ramieniu. Chyba ¿e kupiê m¹kê.wype³niaæ rozkazy? .stwierdza Jack. ¿e ledwo mo¿e siê przez nie przecisn¹æ. Rose Twitchell nadal nie daje mu spokoju.a zebra³o siê ich ju¿ ze dwudziest chocia¿ do godziny dziewi¹tej.Wydaje ci siê. gdzie Jack zwykle wystawia taczki i nawozy. kto twoim zdaniem ¿ywi to miasto? . Georgia i Freddy stoj¹ przed du¿ym szklanym oknem.Poskar¿ siê radnym i komendantowi Randolphowi . a policzki p³on¹ mu bardziej jaskrawo ni¿ w³osy. .Urywa raptownie.ruszaj¹ do przodu. . .Ja na pewno tak zrobiê . Carter. . odszukawszy odpowiedni klucz na kó³ku przy pasie. mia³a naprawdê minimalne potrzeby). ale ramiê boli jak jasna cholera. cz³owieku?! .. kiedy sklep powinien zostaæ otwarty. a mo¿e nawet miech. choæ ona jest mocno zmartwiona. . ¿e lada moment spadnie nam z nieba ciê¿arówka wy³adowana zapasami? . Rose niecierpliwie strz¹sa jego rêkê. Zaraz jednak musz¹ siê zatrzymaæ.. . Rusza d³ugimi krokami miêdzy lud mi. to swoje pokwikiwanie. W³osy stercz¹ mu na wszystkie strony. grubszy opatrunek wypycha mu koszulê. Palce s¹ w porz¹dku. ¿eby na niego nie wpa æ. Niedoszli klienci . w koñcu! Ludzie.pyta Rose.Proszê pani. Carter ma zabanda¿owane palce.‾ona mnie wys³a³a po jajka! . musi ostro skrêciæ.No. Wynoszê siê st¹d. Lissa Jamieson. olej. która w³a nie przyjecha³a na rowerze (wszystki zakupy z jej listy spokojnie mie ci³y siê w skrzynce na mleko przyczepionej nad tylnym b³otnikiem.Daj¿e spokój! Od kiedy to ja jestem dla ciebie pani ? Dwadzie cia lat jadasz u mnie nale niki z jagodami i ten twój ukochany ma³o wysma¿ony boczek piêæ dni w tygodniu i zawsze zwraca³e siê do mnie Rosie. syrop i. ¿e Freddy widzi na jej twarzy tylko gniew. Wie. g³owê ma pochylon¹.Fred. który bezskutec znie stara siê powstrzymaæ u miech.wo³a Bill Wicker oburzony. ponownie zamyka drzwi. Carte r chêtnie by jej przy³o¿y³ na odlew. . zosta³a jeszcze dobr a minuta . Freddy k³adzie d³oñ na kaburze. . Obrzuca Franka DeLessepsa chmurnym spojrzeniem. jeszcze bardziej ponure zarezerwowa³ dla Mela Searlesa.

Oni zgwa³cili Sammy Bushey! U miech spe³za z twarzy Mela. S¹ zamkniête. Jeszcze nie.Zamknij siê . Rusza w stronê drzwi. gdyby Petra Searles kobieta raczej wagi ciê¿kiej . Alden zatacza siê na Ginê Buffalino i oboje byliby upadli. Alden nie jest z³y ani zagniewany.To oni j¹ zgwa³cili! . Po raz pierwszy w ¿yciu m³ody cz³owiek wspó³czuje nauczycielom z gimnazjum. . z czym maj¹ byæ te puszki. .mówi Carter.mówi. jak ciê ludzie nie zauwa¿aj¹. mimo to Carter odpycha go silnie.poprawia go Alden ma³o przytomnie.Muszê wej æ. i o mode samolotu na biurku. Pewnie ze wszystkim. nie zni¿aj¹c g³osu. . nie ma mowy. Mela i Franka DeLessepsa coraz wiêkszymi oczami. ale za zamkniêtymi drzwiami.ich nie podtrzyma³a. Nie ma w nim gniewu. Na lewym ramieniu nosi czarn¹ ¿a³obn¹ opaskê i wydaje siê lekko oszo³omiony. t ylko zdziwiony. . który wci¹¿ wisi nad tym ³ó¿kiem.Przykro mi. ‾ona kaza³a przywie æ trochê puszek. Dwadzie cia cztery stopnie o dziewi¹tej rano nie zdarza siê czêsto w pa dzierniku. a bladoniebieskie niebo wiadczy. panie Dimmesdale . Alden nie mówi. I ramiê daje siê we znaki mimo dwóch proszków przeciwbólowych. o tym.wyja nia Petrze. i po prostu zapomnia³. jakie dosta³ od matki. Zanim Thibodeau zd¹¿y³ siê przyjrzeæ rosn¹cemu t³umowi. i o plakacie Foo Fighters. . pojawia siê przed nim Alden Dinsmore. który jeszcze w zesz³ym tygodniu by³ mechanikiem samochodowym. .Nazywam siê Dinsmore . Wygl¹da bardzo mizernie.Grono niedosz³ych klientów sklepu ro nie w oczach. Poza tym jest gor¹co. ¿e straci³ ze dwadzie cia kilo od mierci syna. .To niemo¿liwe. synu. ¿e w po³udnie bêdzie znacznie cieplej i jeszcze gorêcej w okolicach piêtnastej. którzy mieli zwyczaj zatrzymywaæ go w szkole po lekcjach. Irytuj¹ce. w którym ju¿ nigdy nikt nie bêdzie spa³. A mo¿e my li tylko o pustym ³ó¿ku w sypialni na piêtrze. . A teraz ich s¹siad zosta³ popchniêty przez wyrostka. Ludzie przyszli po zakupy spo¿ywcze i towar jest. który nigdy nie zostanie skoñczony. ¿eby siê dosta³ do rodka. Po zebranych przetacza siê pomruk. na parkingu pojawia siê coraz wiêcej samochodów. .mówi przyjació³ce. cz³owiek ma wra¿enie. Gina patrzy na Cartera.‾ona mi kaza³a kupiæ puszki . opuszcza go chêæ pokwikiwania.

popiera go Georgia. ³omocze w drzwi mocniej. Tera z wysuwa siê przed Cartera. .Cofnij siê. krzepka.Przepycha siê miêdzy Melem i Frankiem. Carter jest zmieszany i to go irytuje. suko. Bo to ju¿ prawdziwy t³um.Na ty³ach t³umu pojawiaj¹ siê Ricky i Randall Killian. bo zostaniesz aresztowana za zak³ócanie spokoju. Velma Winter. . Obok niej Alden Dinsmore kolebie siê jak robot z wyczerpan¹ bateri¹.mówi Frank. która prowadzi sklep Browniego (a w ka¿dym razie prowadzi³a.Nikogo w sklepie nie ma . zaczyna ³omotaæ w drzwi. On nie zwraca na ni¹ uwagi.Nie w moim mie cie. w dwa tysi¹ce siódmym straci³ prawo jazdy na dobre. Velma go dostrzega. a przy stole choleryków w Sweetbriar Rose opowiada siê.Nie by³o ¿adnego gwa³tu.Zamkniête? .Racjonowanie ¿ywno ci? Dobrze rozumiem? . . Tymczasem Ernie Calvert nie wyszed³. Przyjechali pikapem.wtóruj¹ jej g³osy z t³umu.Otwieraæ natychmiast! . . Idzie alejk¹ z makaronami. któr¹ widzi n ich twarzach. . Komendant nas tu przys³a³.A ty siê zamknij. dziwka ³¿e jak pies . Je¿eli piêædziesiêciu ludzi to t³um. . Frank spogl¹da na Mela i kiwa g³ow¹. .upewnia siê obiektywnie.Wy macie byæ policjantami? Wy.Poka¿cie dokumenty. czesze siê jak Bobby Darin i wygl¹da na Wojownicz¹ Królow¹ Lesbijek. Gina robi krok do ty³u. ten oczywi cie na piechotê. We dwóch chwytaj¹ Velmê i odsuwaj¹ ¿ywe sto kilogramów miê ni od drzwi. . Nie mam ¿adnych dokumentów. ¿e obu wykoñczy³a w ³ó¿ku i ¿e w rodowe wieczory rozgl¹da siê w Karczmie Dippera za numerem trzecim. ju¿ go tutaj mamy. Nie podoba mu siê wrogo æ. Przysuwa siê nieco bli¿ej do Cartera. W noce z country karaoke.mówi Frank.Jak cholera .Nie ma po co tu staæ. przyje¿d¿a razem z Tommym i Willow Andersonami. . . zanim zosta³ zamkniêty). Velma jest postawna. A ci¹gle pojawiaj¹ siê nastêpni. Radni tak zdecydowali. m¹k¹ i cukrem. Obserwuje t³um.Otwieraæ! krzyczy.Otwieraj! . Carter chcia³by mieæ broñ.Otwieraj. . ch³opaki? . . . Tu bêdzie magazyn ¿ywno ci. . Georgia Roux odwraca siê i na migi pokazuje Erniemu. Ernie! Otwieraj! . wpatrzona w Mela szeroko otwartymi oczami. ale pochowa³a dwóch mê¿ów. Nieco dalej jest Sam Verdreaux. d³onie wspiera na szerokich biodrach. które przyci¹gaj¹ nieco starszych go ci.Prycha z pogard¹.

¿e ten rozkaz wyda³a w³adza nadrzêdna. a on go tylko przekazuje. Ginny Tomlinson.Ale s³yszeli my.wrzeszczy Velma. ale i podekscytowani. . Czworo m³odyc h policjantów spogl¹da na Freddy'ego Dentona. Strzel w powietrze. Przysz³a .twie i jeden mocniejszy na . . Oni te¿ skanduj¹ nawet nie w ramach przybierania barw ochronnych.¿eby siê wycofa³. rozkazuj e im zostaæ na posterunku przy stacji benzynowej Gas & Grocery. Robi siê coraz gorêcej.ucina Randolph. . a ci¹gle pojawiaj¹ siê nastêpne. Natomiast ma broñ. zostaje rytm. ¿e ich w ogóle widzia³o. wreszcie trafi³a siê okazja. a w tle brakowa³o jedynie podk³adu muzycznego. oczekuje od niego jakiego pomys³u. Stary g³upek po prostu stoi i patrzy. my li Carter. ¿e kiedy we mie udzia³ w spontanicznej demonstracji. pielêgniarka. Ernie stoi w miejscu.. Cienka niebieska linia przed wej ciem do supermarketu wydaje siê coraz w¹tlejsza.raæ! O .przez ca³e ¿ycie marzy³a. ³ysolu. Gdyby to widzia³ Kucharz. Nikt nie zwraca n nich szczególnej uwagi. Dwóch kolejnych policjantów .skanduje t³um. .raæ! . A tak¿e Bill Wicker. teraz ju¿ wszyscy potrz¹saj¹ piê ciami w rytmie dwa plus jeden.¿aden z nich jednak nie potrz¹sa piê ciami. .twie . lecz niesiony emocjami t³um narzu ca swój nastrój . nie konkretyzuj¹c. Pó niej zaledwie kilka osób przypomni sobie. która biegnie z aparatem przewieszonym przez ramiê.twie . w pêdzie mijaj¹c Juliê Shumway. Podnosi zaci niêt¹ piê æ i potrz¹sa ni¹ rytmiczn dwa krótsze gesty na o . lecz akurat o¿ywa walkie . S siê zlewaj¹. Ludzie s¹ przestraszeni. Potem Lissa z rozja nion¹ twarz¹ . Zanim ludzie nas zadepcz¹. Mo¿e siedemdziesi¹t osób. Anga¿uj¹ siê coraz bardziej. najlepiej jakiego utworu grupy Grateful Dead.. potrz¹saj¹c piê ciami.zaczyna Henry. zobaczy³by potencjalnych odbiorców swojego produktu. mo¿e osiemdziesi¹t. Synowie Killiana i Sam Verdreaux przepychaj¹ siê przez t³um.O .Rupert Libby i Toby Whelan . Inni id¹ w jej lady.Otwieraæ! Tommy i Willow siê do niej przy³¹czaj¹. listonosz. równie¿ toruje sobie drogê przez t³um. . Jackie Wettington oraz Henry Morrison tak¿e ruszaj¹ w stronê supermarketu.To rozkaz .Otwieraæ! . Maj¹ co robiæ.raæ! . lecz Freddy nie ma ¿adnego pomys³u.podje¿d¿a Main Street od strony komisariatu (gdzie popijali sobie kawê i ogl¹dali CNN).talkie przy pasku Henry'ego. To komendant Randolph.

odpychaj¹c kogo ³okciem (przyp adkiem jest to Bruce Yardley. Przetaczaj¹ siê. Uderza kobietê piê ci¹ w twarz. gdzie klosz obci¹³ d³oñ jego ¿onie. Gigantyczne siniaki na udach. p³acze z bólu i zaskoczenia. podpiera siê rêkami. poddaj¹cy siê szeryfowi. jeden przypadek jest powa¿ny . Obaj s¹ wpatrzeni w coraz bardziej wrogi t³um i nie zwracaj¹ na ni¹ uwagi. Tyle by³o tej krwi.. Pojawili siê nowi pacjenci. Widzia³a spuchniêt¹ i zakrwawion¹ pochwê. pracownik Food City. Jej staromodny czepek pielêgniars ki wyskakuje ze spinek.To oni j¹ zgwa³cili! Ginny spogl¹da na twarze nad mundurami i u wiadamia sobie. Zapomina o tym. Tego ranka.raczej z tego nie wyjdzie.Hañba! Tchórze! Ho³ota! Wyl¹dujecie za kratkami!. obok butelka. Energicznie przesuwa siê do przodu.To oni. reaguje odruchowo. krwawi. ¿e Gina ma racjê. ¿e ma je zabraæ z miejsca.krzyczy. Bruce Yardley. dosta³a ataku serca. t³ucze jej okulary. Ginny zatacza siê do ty³u. ³amie nos. Wanda pobieg³a z powrotem do domu. Musi krzyczeæ. a na dodatek niema³¹ rolê odgrywa tu jeszcze jeden czynnik: w przeciwieñstwie do Piper. który potrz¹sa piê ci¹ jak wszyscy inni) i staje przed Melem oraz Frankiem. . Potem bierze zamach i równocze nie uderza obu m³odych mê¿czyzn. lecz mu siê to nie udaje. Mel nie my li.Wanda Crumley z Eastchester. a trochê z gniewu. które ukaza³y siê dopiero po obmyciu krwi. jednak równie¿ nie jest zimnokrwista. . ¿e s¹ potrzebne w szpitalu. m³ody kasjer. Wendell Crumley mia³ szczê cie.jecha³ sto piêædziesi¹t na godzinê. inaczej nie bêdzie jej s³ychaæ w skanduj¹cym t³umie. gdzie sytuacja zaczyna byæ niebezpieczna. . Zapomina nawet o a taku serca Wandy Crumley. Ginny widzia³a Bushey bez majtek. Przez chwilê wygl¹da jak czarny charakter z westernu.krzyczy Gina. ale zdaniem Ginny Wanda .powiedzieæ dziewczêtom. Jasne krop le . Trochê ze strachu i zmêczenia. próbuje z³apaæ kobietê. znalaz³a go martwego jakie dziesiêæ metrów od miejsca. ¿e dziewczêta s¹ potrzebne w szpitalu. Jack le¿a³ na plecach. s¹siadka Evansów. turkocz¹c jak poci¹g Pielêgniarka upada na kolana. ¿e nie rozbi³ swojego subaru w drodze do szpitala .mówi pielêgniarka. Wskazuje policjantów i zaczyna p³akaæ.kobieta z prawie trzydziestokilogramo w¹ nadwag¹ i pal¹ca jak komin .Jeste cie potrzebne w szpitalu. Teraz ju¿ pacjentk¹ jest Ry¿y. spada z g³owy. a mózg wysycha³ na trawie. krzyczy. Ginny podnosi obie rêce. od strony Morton. i w chwili gdy do niego dotar³a. Ginny zapomina o tym. . gdy zajrza³a do Jacka. ..Dziewczêta ..Dranie! . . proszê pani! . Ginny Tomlinson nie ma takich k³opotów z opanowaniem w ciek³o ci jak Piper Libby.. wo³aj¹c mê¿a co si³ w p³ucach. Ginny wpada na rz¹d wózków. w jednej osobie kasjer i ch³opak pakuj¹cy klientom zakupy.

Junior wysadzi³ go po pó³nocnej stronie miasta i Sam. g³adki niczym gêsie jajo. I bardzo udany. wiêc nie spud³uj .krwi z nosa . wtedy Sam rzuca.a kiedy indziej mo¿na by s¹dziæ. z obrazem butelki whisky tañcz¹cym przed oczami. Wtedy rozlega siê g³os Lissy Jamieson. ¿e nie od niego pochodzi³ rozkaz. Trafi³ Mela Searlesa w czo³o. Nale¿y jej siê. niedaleko mostu Pokoju. Pó³kilogramowy kawa³ek ska³y trafia Georgiê Roux prosto w twarz. Cholera. ale zawsze chcia³ to zrobiæ. lecz zmia¿d¿onego . W koñcu znalaz³ taki .spadaj¹ na wielkie ¿ó³te litery RK z napis NIE PARKOWAÆ. powala go na ch odnik niedaleko Ginny Tomlinson. jak nie rzuca³ od dawna. krwawi¹cej na ¿ó³te RK (uwaga wszystkich jest zwrócona w³a nie na nie). tak samo jak komendant Randolph nie przyzna³ pr zed Wettington i Morrisonem.winie! Dranie! Kamienie id¹ w ruch. ale tego ju¿ nie powiedzia³. jasny.nie wiadomo. ³ami¹c jej szczêkê w piêciu miejscach i wybijaj¹c sze æ zêbów. choæ przecie¿ kiedy . Jeden rzucony przez Ricky'ego Killiana. zdawa³oby siê sto lat temu . ¿e zaledwie wczoraj . I jeszcze jedno . szczêka opada jej groteskowo niemal na piersi. to jego pierwszy strike od czterd ziestu lat. Dziewczynê odrzuca do ty³u. T³um cichnie. Jakie pó³ kilograma. Musia³ byæ do æ du¿y. klarowny sopran: . Kto rzuci³ pierwszy . Celuj w dziewuchê . brzmia³o ostatnie polecenie. To by by³o niepolityczne. Takie dosta³ polecenie. jakie Niechlujowi usz³o na sucho. Gina i Harriet podbiegaj¹ do Ginny. od lat siedemdziesi¹tych. ale nie za du¿y. Cholera! . To Jeszcze jedno wcale nie by³o od niego.nie z³amanego.by³ licz¹cym siê miotaczem w dru¿ynie Mills Wildcats. drugi przez Randalla. Mo¿e by³o to jedyne przestêpstwo. Chwilê pó niej lec¹ dwa nastêpne kamienie. bo wtedy Sam nie zdo³a nim rzuciæ wystarczaj¹co mocno i celnie. jakie Junior wyda³ Samowi. Ten pierwszy trafia Billa Allnuta w ty³ g³owy. Mel osuwa siê na ziemiê jak szmaciana lalka. . na wielk¹ szklan¹ taflê okna. ruszy³ wschodnim brzegiem rzeki Prestile w poszukiwaniu odpowiedniego kamienia. Randall wycelowa³ lepiej. mia³em trafiæ gliniarza. jak trzeba. w pierwszej rozgrywce turnieju stanowego Maine. by zostali przed stacj¹ benzynow¹. Gina i Harriet w bia³ych fartuchach klêcz¹ przy szlochaj¹cej na czworakach kobiecie.my li Ricky. krew leje s iê szerokim strumieniem. powiedzia³ wtedy Samowi Junior.

Na razie. Potem. Linda prawie mu siê wyrywa. chocia¿ wiêkszo æ s¹dzi. Z tej czwórki tylko Rupe ma dzisiaj broñ.chwyta j¹ za ramiê. Przybywaj¹ posi³ki. bo kto mu wyrywa broñ z rêki. nie do koñca pewna.. ale Marty . i¿ to by³a Lissa Jamieson. ale ju¿ podnosi aparat. Widaæ Juliê. Z trudem ³apie oddech. Nie zd¹¿a podj¹æ decyzji. waha siê opró¿niæ magazynek w t³um. ¿e to kobieta. Freddy Denton strzela w powietrze. Raz. T³um rusza do przodu.. w towarzystwie drugi ego policjanta zatrudnionego w niepe³nym wymiarze godzin. zaczyna robiæ zdjêcia Widaæ Franka DeLessepsa . Carterowi Thibodeau krew przes¹cza siê przez banda¿e na ramieniu. zdumiona i przera¿ona. a zanim siê na powrót rozja ni. moment wstrzymania oddechu. Toby Whelan i Rupert Libby (kuzyn wielebnej Libby. ci¹ga os³onê obiektywu. gdzie Rupe i Toby obserwuj¹ przebieg wypadków.nigdy nie bêdzie wiadomo.buta Aldena Dinsm ore'a . lecz wyra n e przygasa.trafia go w skroñ. który ze wistem przelatuje mu nad g³ow¹ i wybija dziurê w jednym skrzydle drzwi. bêdzie ju¿ po zamieszkach pod supermarketem. za rêkê z matk¹ (gdyby to by³a te ciowa. S³ychaæ wycie Georgii Roux z obwi niêt¹ szczêk¹. Rose Twitchell rozgl¹da siê dooko³a. po czym my li o córkach. Ona zaczyna siê przepychaæ miêdzy lud mi. Potem czubek wielkiego farmerskiego buta . czy siê przewróci. mimo to m³ody cz³owiek nie czuje bólu. krzyczy z bólu. a Rose powie Ansonowi. Potem opuszcza broñ. Marty'ego Arsenaulta. W ten sposób cudem uchyla siê przed nastêpnym kamieniem. Nastêpnie zjawia siê Linda Everett. Przywodzi na my l samochód w chwiejnej równowadze na dwóch ko³ach. Krew cieka jej tak¿e z pokaleczone go jêzyka. a co dopiero. Zawstydzona w³asnym tchórzostwem pozwala siê doprowadziæ do miejsca. Freddy pada na ziemiê. Jest pieszo. ot.przyklêka obok Mela. mo¿e by i strzeli³). ¿e jest prawie pewna. czy nie. zwlók³ siê z ³ó¿ka i wci¹gn¹³ na siebie parê starych d¿insów .. wiat³o nie ga nie ca³kowicie dla funkcjonariusza Dentona. . p o czym siê wycofuj¹. Jej krzyk przypomina zawodzenie wiatru miêdzy nawoskowanymi strunami blaszanego wabika na ³osie. Kto . Anson obejmuje j¹ w pasie.Nastêpuje pauza.Na nich!!! . która przybiega tu¿ za Lind¹ i Martym. Potem kto krzyczy. na niebieskiej koszuli wykwitaj¹ czerwone plamy.który nawet nie w³o¿y³ tego ranka munduru. co siê dzieje. nawet co do p³ci tej osoby nie bêdzie zgody. który le dwo jej dotrzymuje kroku. kiedy nie wiadomo. Nie . Rzucaj¹ na nie okiem. tylko czy powinien strzelaæ? ‾adnego strzelania! Widzi w t³umie swoj¹ ¿onê.. co w zwi¹zku z tym zrobiæ. chocia¿ ona siê tym nie chwali) pierwsi zjawiaj¹ siê na miejscu zdarzeñ.Jedzenie! .kto inny ryczy z ca³ych si³.

Na wysoko ci kolan zwisa mu zielona szmat ka od kurzu.. Z pocz¹tku drzwi stawiaj¹ opór. potem zamek puszcza. Cztery wykrzykniki. z niedowierzaniem patrzy na m³odego cz³owieka. chwytaj¹c s iê za twarz. bo przez wizjer widzi tylko obcych. T³um nie zwraca uwagi ani na strza³y. krzyczy przy tym (chyba: Banzai!). niania córek Lindy i Ry¿ego. ale zaraz go odk³ada. kurwa.Cofn¹æ siê. T³um. Frank uskakuje na bok. gdy uwagê wszystkich odwraca przedziwne wycie. usi³uj¹c odzyskaæ równowagê i mo¿e by mu siê to nawet uda³o. Potyka siê o nie. spada mu czapka (z ¿ó³tym napisem POLICJA CHESTER'S MILL na przedzie). który wychodzi zza rogu budynku.Chod cie od ty³u! . Wymachuje ramionami. wyj¹tkowo .trafiony wózkami wylatuje w górê. Mo¿e potem na zdjêciach rozpozna twarze ludzi. Gruby upada na ziemiê. lecz udaje im siê wymierzyæ najwy¿ej trzy ciosy. który w³a nie j¹ uderzy³. otworzy³em od ty³u! T³um chce siê w³amywaæ. s¹ ranni: dwie osoby z po³amanymi ¿ebrami.Cofn¹æ siê! . Zatacza siê. przysuwa go do ust i krzyczy: . zostaje podeptany. Ani na Erniego Calverta. Toby Whelan schyla siê do samochodu. Tak siê sk³ada. ani na g³os z megafonu. l¹duje na plecach. z ust leci mu krew. i nagle pada na ziemiê i na Grubego. ¿e jest to Gruby. Bibliotekarka z rozwianymi w³osami pc ha przed sob¹ ca³y rz¹d wózków sklepowych. Cztery razy g³o ny huk rozrywa ciep³y poranek.ZACHOWAÆ SPOKÓJ! COFN¥Æ SIÊ! TU POLICJA! TO ROZKAZ! Julia robi mu zdjêcie. jedna z nadwerê¿on¹ szyj¹.próbuje uciekaæ. który ma sklep z starymi meblami przy szosie numer sto siedemna cie. chce pomóc Grubemu i w nagrodê dostaje od Franka DeLessepsa piê ci¹ w twarz. dwie ze z³amanymi rêkami. Carter i Frank zaczynaj¹ biæ ludzi. Pierwsi w grupie zostaj¹ do nich przyparci. . gdyby nie nogi Georgii.Nie trzeba wywa¿aæ drzwi. czeka. Ludzie wal¹ w drzwi z naklejkami WEJ CIE i WYJ CIE oraz CODZIENNIE NISKIE CENY. trzymaj¹c za policzek. czyli Charles Norman.warczy Carter. . Toby Whelan znowu podnosi megafon do ust. ale ju¿! ‾adnego pl¹drowania! Cofn¹æ siê! Marta Edmunds.. natomiast Carter ma mniej szczê cia . a¿ fala przejdzie.krzyczy. Prze krêca siê na brzuch. ude rza g³ow¹ we framugê. zmieciona fal¹ niedosz³ych kupuj¹cych. os³ania g³owê rêkami. jaka znajduje siê w zasiêgu jego rêki. . Rupe Libby wyci¹ga broñ i oddaje w powietrze cztery strza³y. . Chwyta z tylnego siedzenia megafon. Julia Shumway pstryka i pstryka. Staje w szerokim rozkroku i uderza pierwsz¹ osobê.

opada mu na piersi. pracownik na farmie Aldena Dinsmore'a.Kto mnie uderzy³? Gor¹co mi w twarz. Jedni biegn¹ wzd³u¿ alejek. W pierwszym odruchu uznaje. potem siê zatrzymuj¹. W dziale delikatesowym jeden mê¿czyzna ok³ada drugiego kie³bas¹. Do³¹czaj¹ do nich Linda i Marty Arsenault. emerytowanego profesora uniwersytetu stanowego. Linda widzi Martê. otrzepuje j¹ i wk³ada na g³owê. naciskaj¹ guziki i wyci¹gaj¹ z szufladek pieni¹dze. Manuel Ortega. krzycz¹c. Mel Searles powoli zaczyna odzys kiwaæ przytomno æ. Z rozciêtego czo³a leci krew. Obaj z Rupe'em id¹ w stronê sklepu. w³a ciciel i jedyny pracownik Conroy's Western Maine Electrical Service & Supplies ( Naszym god³em jest u miech ). podprowadza j¹ do swoich kolegów. starsza siostra Marty. W supermarkecie jest teraz pe³no . ok³adaj¹c piê ciami. Linda siê obawia. Cora.pyta Marta oszo³omiona.dzieñ wyprzeda¿y. Napychaj¹ nimi kieszenie. lecz zaraz sobie przypomina: doktor Haskell jest albo w szpitaln ej kostnicy. .Wendy. albo w domu pogrzebowym Bowiego. Ten od wêdlin odwraca siê i wali trzymaj¹cego kie³basê prosto w nos. Ry¿y zosta³ sam na w³o ciach. Kto siê zajmuje Judy i Janelle? . Ellerbee upada. Wybuchaj¹ kolejne k³ótnie i bójki. miej¹c siê jak szaleni. .mówi Linda i przytula Martê. bo t en wyprzedzi³ go w wy cigu do ostatniego worka cukru. Rance Conroy.Cora? . nie mo¿e. Przy zamra¿arkach dwie kobiety walcz¹ o ostatni¹ sztukê ciasta cytrynowego. Frankie prowadzi go w stronê reszty policjantów. Podnosi z ziemi swoj¹ czap kê. s bezradni. ¿eby tamten zostawi³ trochê wêdlin dla innych. ¿e powinien j¹ zbadaæ doktor Haskell.starannie. . Carter prawie niesie Georgiê do wozu numer dwa. którym przyjecha³ z Rupertem.Z samego rana wziê³a je twoja siostra . czy Marta aby nie dozna³a wstrz¹su mózgu. Wartki ludzki strumieñ wlewa siê do sklepu. czerwon¹. Wkrótce tarzaj¹ siê po ziemi. uderza Brendana Ellerbeego. koszulê ma ca³kiem mokr¹. popychaj¹c przed sob¹ wózki albo chwytaj¹c koszyki ze sterty obok worków z wêglem drzewnym (URZ¥DZAMY JESIENNEGO GRILLA! . dzi bêdzie bardzo zajêty. lecz nadal ciska . od lat mieszka w Seattle. oraz jego przyjaciel Dave Douglas id¹ prost o do rzêdu kas. Mel próbuje podnie æ g³owê.Nic siê nie martw. na dach samochodu.g³osz¹ czerwone litery).Co siê sta³o? . Dziewczyna w dalszym ci¹gu wydaje z siebie ryki przypominaj¹ce wabienie ³osia. .

i po prostu patrz¹.. Dobiega do nich Ernie Calvert. jak mieszkañcy d¿ungli na starych filmach. pstryka. Lissa Jami odpycha Willa Freemana. otaczaj¹c Rance'a Conroya bia³ym ob³okiem.wo³a. Jackie dostrze a ci¹gniêt¹ twarz Lindy Everett. Wkrótce zaczynaj¹ wynosiæ stamt¹d wino ca³ymi kartonami.Po prostu nie wiem. ma³y Steven uwielbia ry¿. miechy. Wy³amano zamki ch³odziarki z piwem. pstryka. gapi siê na sklep. od czasu do czasu okrzyk bólu. a poza tym chêtnie siê bawi pustymi plastikowymi pojemnikami.wo! Pi . skarbie . obejmuje kole¿ankê ramieniem. Mo¿e planuj¹ urz¹dziæ jesiennego grilla. a zaraz po nim radosny okrzyk. . such¹ i ko cist¹. krzyczy ¿e nic nie widzi. Po jego puco³owatych policzkach p³yn¹ ³zy.Co teraz? . Nic z tego. wiêc Carla musi mieæ pewno æ.piêciokilogramowy worek. Wiele osób pieszy w tamtym kierunku.raæ s³ychaæ Pi .wo! . wywala na Lissê jêzyk z kolczykiem i ucieka. Teraz zamiast O twie . rozwijaj¹c¹ siê jak serpentyna. który wyrwa³ siê g³ównie (lecz nie wy³¹cznie) z mêskich garde³. uprzedza j¹ jaka nastolatka w koszulce z napisem PUNK RAGE. która w styczniu skoñczy³a osiemdziesi¹t cztery la ta. Rozlega siê brzêk t³uczonego szk³a. a kiedy Conroy schyla siê. Pod nogami Julii chrzê ci szk³o. Inni schodz¹ do magazynów w piwnicach i na ty³ach budynku..Po co to wszystko? Po co to komu? . Niektórzy ustawiaj¹ sobie pud³a na g³owie. którzy za obopóln¹ zgod¹ porzucili posterunek przy stacji benzynowej. przyciskaj¹c d³oñ do szybko puchn¹cego i siniej¹cego policzka. Linda widzi rolkê papieru toaletowego lec¹c¹ nad sklepow¹ alejk¹. ¿eby chwyciæ ostatniego mro¿onego kurczaka. równie¿ Jackie Wettington i Henry Morrison. Na zewn¹trz docieraj¹ przed sklep pozostali gliniarze. ¿e ani jednego. która niegdy by³a jej po ladkami. ¿e jest lepy. upada na tyln¹ czê æ cia³a. Z Food City dobiegaj¹ krzyki. skupionych boja liwie na boku. . miejscowego dealera Toyoty. Marta stoi tu¿ obok. ¿eby przej¹æ zdobycz. . Ellerbee warczy: No to masz! i rzuca mu worek prosto na g³owê.Nie wiem.mówi Jackie. twarz ma bia³¹ jak b³azen. . a ona pstryka. Ludzie rzucaj¹ towarami. Do³¹czaj¹ do pozosta³ych. Carla Venziano z dzieckiem w noside³ku na plecach odpyc ha Henriettê Clavard od pó³ki z ry¿em. Elektryk zatacza siê na rega³y. Opakowanie pêka. ani drugiego mu nie zabraknie.pyta Linda. Henrietta. . wsparta o ramiê Jackie.

jed radiowozem do szpitala. zaciskaj¹c i rozlu niaj¹c piê ci. . . Wszyscy tam pobiegli. . W miarê mo¿liwo ci karetk¹. W³a nie postanowi³a zostaæ. Przywar³a do jego ramienia . ¿eby nie zemdleæ. Kompletnie nic mi nie przychodzi do g³owy. . czy powinna za nim i æ.Nie wiem.Nie. co. Cofnê³a siê o krok.. Ty ich karmisz od lat. zanim bêdzie gorzej? .O czym ty mówisz? ..Ja ci podpowiem . Toby Whelan ju¿ próbowa³. . . ¿eby siê to skoñczy³o.Tylko jak? Barbie wzi¹³ z dachu radiowozu megafon i poda³ Rose. ¿eby tu przyjecha³.Pewnie nie chc¹ dostaæ jeszcze gorszego manta.. .Toby wydawa³ im rozkazy ..czê ciowo szukaj¹c pocieszenia.Wszystko jedno. . Barbie mia³ na twarzy u miech. zastanawiaj¹c siê. niewa¿ne. gdy kto obj¹³ j¹ za ramiona. co robiæ . Chcia³aby .On tam ma pacjentów. .Nie wiem. Zamilk³.Anson poszed³ do sklepu. I trudno ich za to winiæ.Ty to zrób. ciebie pos³uchaj¹. Ca³o æ zosta³a piêknie zaplanowana i skrupulatnie przeprowadzona. co? . ¿e a¿ siê pod ni¹ kolana ugiê³y.spyta³ Barbie.Mo¿esz siê porozumieæ z mê¿em? . zanim pracodawczyni zd¹¿y³a go powstrzymaæ.Je li ma w³¹czon¹ komórkê.przyzna³a Rose. a policjanci sobie stoj¹ i nic. Bez przekonania wziê³a od niego megafon. Podesz³a razem z Jackie. .Niez³a zabawa. . I tak nie wiem. . Wcale nie zwrócili na niego uwagi. co powiedzieæ.Powiedz mu. Je¿eli nie bêdzie odbiera³ telefonu. Podskoczy³a. gestem rêki zaprosi³ Lindê Everett. .11 Anson chwyci³ listê zakupów i pomkn¹³ do sklepu. . Odczu³a tak¹ ulgê. przycisnê³a rêce do piersi.Ech. Rose zosta³a przy samochodzie. a troch te¿ po to. . ciebie znaj¹ od zawsze.obieca³ Barbie i to j¹ nieco uspokoi³o. . gwa³townie odwróci³a g³owê i zobaczy³a Barbiego. choæ nie by³ to u miech weso³y.Równie dobrze móg³ rozkazywaæ mrówkom.stwierdzi³ Barbie.

A ty co bêdziesz robi³? . .Fallud¿y.Barbie wskaza³ Ginny Tomlinson. kiedy zjawia³y siê policja i wojsko. choæ Rose wcale nie wygl¹da³a na tak¹. d³onie przycisnê³a do krwawi¹cej twarzy. popychaj¹c wy³adowany wózek jedn¹ rêk¹. lecz mimo to wydawa³ siê zadowolony z ¿ycia. MÓWI ROSE TWITCHELL ZE SWEETBRIAR ROSE..Tutaj te¿.poprosi³ Barbie. Zwykle po bombardowaniach w zat³oczonych miejscach publicznych.spyta³a Linda. . odczepiaj¹c telefon od paska.Pamiêtaj.. CHCÊ WAS PROSIÆ. Mia³ rozciête czo³o. . krew mu p³ynê³a po twarzy.spyta³. . w³a ciwie.Nie musisz tego fotografowaæ. .Zostañ tu chwilê . . . . Gina i Harriet kucnê³y po bokach...Ja.. Rose g³êboko zaczerpnê³a powietrza.. Jak zahipnotyzowana patrzy³a na ogólny chaos. Tylko jeszcze o nich nie wie. szczerze. Ginny krzyknê³a z bólu i odwróci³a g³owê.Mo¿e zacz¹æ od ratowania swojej pielêgniarki. . tylko powstrzymaæ.CZE Æ. Ludzie zwalniali i rozgl¹dali siê dooko³a. która by siê gdzie wybiera³a. W pi¹tej alejce unosi³a siê chmura cukru i m¹ki. Siedzia³a na ziemi. . przy³o¿y³a megafon do ust. który min¹³ ich. w Bagdadzie.. Trzeba by³o przyznaæ. Nie wiem. Ludzie pchali przed sob¹ wy³adowane wózki.. Rose? 12 Rose stanê³a tu¿ za drzwiami.. gdzie jest Pete Freeman. G³os z megafonu nie rozkazywa³.powiedzia³. oparta o boczn¹ cianê sklepu. tylko prosi³. Barbie znalaz³ Juliê robi¹c¹ zdjêcia ludzi pl¹druj¹cych kasy. chod ze mn¹ . . Sta³a i patrzy³a z megafonem przyci niêtym do piersi.Rose i ja spróbujemy uspokoiæ ludzi. Zanim stanie siê co gorszego. . Wskaza³ na Ferna Bowiego.Gotowa? . Nie staraj siê ich powstrzymaæ. miesza³ siê z woni¹ solanki i piwa. rzeczywi cie brzmia³o to szczerze. a Tony. W drugiej trzyma³ piwo. .Czas na przedstawienie.Jak? Barbie zaprowadzi³ j¹ do Rose. Prawda.Nie mogê. nikt inny tego nie zrobi. pokas³ywali i ocierali oczy. a kiedy próbowa³y przytkn¹æ rannej do nosa z³o¿on¹ chusteczkê. niech tylko trochê och³on¹. Barbie widzia³ to ju¿ w Tikricie Al .Zostaw to. Zapach octu szczypa³ w oczy. . . W alejce numer trzy pot³uczone musztardy i ketchup utworzy³y na linoleum barwne plamy przywodz¹ce na my l wymiociny. lizgali siê na rozsypanej kaszy.

Ma pan racjê.Chcesz ich teraz pouczaæ. a przynajmniej widzi sprawy z wiêksz¹ klarowno ci¹. Po chwili do³¹czy³ do nich Anson Wheeler pchaj¹cy wózek pe³en artyku³ów ¿ywno ciowych. Srogi grymas ust¹pi³ miejsca temu specyficznemu u miechowi. Ruszyli we trójkê alejkami sklepu. pomog³a wstaæ Henrietcie Clavard.odzyskuje tak¿e zdolno æ my lenia. . skoro jest piwo?! . Kilka osób zaklaska³o.A JAK JU‾ SKOÑCZYCIE. co mnie napad³o? Barbie pokiwa³ g³ow¹ z uznaniem i niemym ruchem ust podpowiedzia³ Rose: kawa .nie we wszystkich. Wypatrywali ludzi. pomy la³a Carla. .Kto mnie hukn¹³ s³oikiem z oliwkami . Rose stopniowo zyskiwa³a pewno æ siebie. Je¿eli cz³owiek odzyska szacunek do siebie. z rêki lecia³a mu krew. ile barach³a ze sob¹ zabierali. ¿eby postrzega li siebie jako kupuj¹cych. pokaza³. . Ten i ów zachichota³. czy wolisz st¹d ludzi wyprowadziæ.wyja ni³. którzy mogliby sprawiaæ k³opoty. w sklepie robi³o siê coraz spokojniej. niezale¿nie od tego. zaczynaj¹c od najbardziej zdewastowanych dzia³ów . mocno zawstydzona. ludzie popatrzyli po sobie. Nikogo takiego nie spotkali.delikatesowego i nabia³u. a nie z³odziei.przyzna³a. PYSZNA. Z oddali dobieg³ d wiêk syreny karetki pogotowia. który Barbiemu siê coraz bardziej podoba³. Ludzie wychodzili. Wielu popycha³o przed sob¹ wy³adowane wózki. W alejce numer siedem Carla Venziano.CHCÊ WAS PROSIÆ. to w wiêkszo ci przypadków . . Nagrodzi³y go miechy i okrzyki. Wystarczy ry¿u dla nas obu. tylko kradn¹. ale w wiêkszo ci . tym lepiej. Julia poci¹gnê³a Barbiego za rêkaw. . jakby krêci³ korb¹. PRZYJD CIE DO SWEETBRIAR NA KAWÊ.. Najwa¿niejsze. i Rose znowu podnios³a megafon do ust. Barbie odwróci³ siê do Rose. NA KOSZT FIRMY. ale to tak¿e Barbie uwa¿a³ za dobry znak.Teraz cuchnê jak w³oska kanapka. Im szybciej wychodzili. zanim kto straci ¿ycie przygnieciony workiem kaszy? Julia przemy la³a sprawê i pokiwa³a g³ow¹. ‾EBY CIE SKOÑCZYLI ROBIÆ ZAKUPY JAK NAJSZYBCIEJ I JAK NAJSPOKOJNIEJ. Na twarzy mia³a grymas. pu³kowniku . kto rykn¹³ z ca³ych si³: Na co komu kawa. Wygl¹da³ na odrobinê zawstydzonego. . który Barbie uzna³ za czysto republikañski wyraz dezaprobaty. jakby dopiero teraz zorientowali s iê w sytuacji. .Przecie¿ oni nie robi¹ zakupów. Na lito æ bosk¹. JEST WIE‾A.

Nie mo¿emy tego wzi¹æ . .Paru facetów obrobi³o kasy. wskazuj¹c wózek.A czyja to wina? Kto kaza³ zamkn¹æ sklep? . Rose akurat wychwala³a zalety darmowej kawy w Sweetbriar Rose. . Minutê pó niej.zaoponowa³ Anson. . Krzyki Randolpha nie mia³y wiêkszego znaczenia. blad¹ i w ciek³¹. wystrojonego w mundur absolutnie doskona³y.stwierdzi³a Rose.Naprawdê.To na nic . która równie spokojnym g³osem przekazywa³a tê sam¹ pro bê: koñczymy robiæ zakupy i spokojnie wychodzimy. którzy to byli. spó niony i kompletnie nieprzygotowany. Wzruszy³ ramionami. Ludzie i tak ju¿ zd¹¿yli siê uspokoiæ.Co tu siê dzieje?! Na lito æ bosk¹. .miêdzy nimi tak¿e Carter Thibodeau. mówi¹c przez megafon (w sklepie by³o coraz mniej ludzi). Barbie wcale siê nie zdziwi³. Oto on. utykaj¹cy. Randolph wy³uska³ jej megafon z d³oni. Policjanci. proszê pani.zaprotestowa³ Anson. lecz jednocze nie stanowczy. . policjanci przewracali go na ziemiê. Je li który z kupuj¹cych nie chcia³ zostawiæ towarów. Rose spojrza³a na Barbiego z przera¿eniem. By³ skruszony.NATYCHMIAST OPU CIÆ SKLEP! MÓWI KOMENDANT POLICJI. ZOSTAWIÆ WSZYSTKO I WYCHODZIÆ! JE‾ELI ZOSTAWICIE ZRABOWANE TOWARY. Twarz mia³ zaciêt¹. Bardzo.Dosyæ tego dobrego. Od razu zacz¹³ wywrzaskiwaæ rozkazy i straszyæ. Oddaj mi to. a Frank DeLesseps wywraca³ do góry nogami wy³adowany wózek.Wszystkie te rzeczy s¹ nam potrzebne .O ile nikt mi nie ukrad³ torebki z samochodu. . widz¹c komendanta Randolpha wkraczaj¹cego do akcji.. . . . Doskonale wiedzia³.Wobec tego zostawimy pieni¹dze .Rose poda³a megafon Julii..zdecydowa³a Rose.zaczêli poszturchiwaæ ludzi. Ci ludzie to z³odzieje i tak zostan¹ potraktowani. W ka¿dym razie nie przy wydawczyni miejscowej gazety. lecz stoj¹cy o w³asnych si³ach .Nie. popychaæ w kierunku wyj cia. ale t¹ wiedz¹ nie zamierza³ siê dzieliæ. . dlaczego? . gdy Rose i Julia w towarzystwie Barbiego nadal kr¹¿y³y po alejkach. . Rose nie kry³a przera¿enia. PETER RANDOLPH.Nie wiem . którzy trzymali siê na nogach . za ich plecami odezwa³ siê g³os. . . mo¿e dwie. Zgodnie z planem.Zamierza pan ich powstrzymaæ? .spyta³a Randolpha Julia. MACIE SZANSÊ UNIKN¥Æ POSTAWIENIA ZARZUTÓW.przyzna³ Anson. Na zewn¹trz syrena karetki jêknê³a i ucich³a.

Julia i Rose.Chod my . W³a nie Mel Searles postanowi³ odebraæ Alowi Timmonsowi koszyk z ¿ywno ci¹.obieca³ Barbie i o ma³o nie doda³: do chwili. Krótko.Gina i Harriet bardzo siê kwapi¹ z pomoc¹. Ja mam Ginê i Harriet. Barbie pomy la³ wtedy. Cha. Randolph o tym wiedzia³. . który w Chester's Mill bêdzie charakterystyczny. . . ale te¿ gdyby nie klosz. Ginny dostrzeg³a jej spojrzenie i znu¿ona zamknê³a oczy. . 13 Ry¿y i Twitch opatrywali kilkunastu rannych zebranych wzd³u¿ bocznej ciany sklepu. No. Tu¿ za nim podbieg³a Linda Everett. a teraz jeszcze pielêgniarza wykwalifikowanego Barbarê. ¿adne z tych zdarzeñ nie mia³oby miejsca.odezwa³ siê do Julii i Rose. U cisnêli siê serdecznie. Ry¿y mia³ ponur¹ minê.rzuci³ Ry¿y. umiej¹ tylko podawaæ tabletki i przyklejaæ plastry.. przyciska³ do zakrwawionej rêki papierowy rêcznik.Mocno przeceniasz moje umiejêtno ci . A komendant Randolph siê za mia³. . z w ciek³o ci. rzuci³a siê mê¿owi na szyjê. ¿e pana tu nie by³o. Patrzy³a na Ginny. Nieprzyjaznym.odpar³ Ry¿y. je¿eli kopu³a szybko siê nie podniesie.zauwa¿y³ Barbie. . kiedy siê to wszystko zaczê³o .Proszê mi nie przeszkadzaæ . Barbie móg³by uciec. Dzisiaj jeste mój. niestety. Wo ny nie mia³ zamiaru go oddaæ. On siê tego domy la³. Anson sta³ przy pó³ciê¿arówce. ¿e w³a nie us³ysza³ d wiêk. nieco siê rozpogodzi³.¿achn¹³ siê Randolph.Witaj. .Nie . Nied³ugo rozlegnie siê sygna³. gdy wyszli Barbie.Mogê w czym pomóc. Najwyra niej rozpoczê³o siê odliczanie.Dasz sobie radê .spyta³a.Szkoda.zaoponowa³ Barbie. kochanie? . ale podszed³ do Ry¿ego.Mo¿esz liczyæ na moj¹ pomoc .Jestem zajêty. cha . Mi³o mi ciê widzieæ. cha. . kiedy mnie aresztuj¹ . z upokorzenia. . stary.Rób swoje. a ciszej doda³: . Al krzykn¹³ z bólu. Z przera¿eniem. urywanie. . bez ladu weso³o ci. Pasujê ciê na wykwalifikowan¹ pielêgniarkê. . Randolph zmierzy³ go spojrzeniem. . Barbie westchn¹³ ciê¿ko. Gdyby nie klosz. wiêc Mel wyrwa³ mu go z rêki i rzuci³ starego na ziemiê. lecz jednocze nie pe³nym satysfakcji. lecz kiedy zobaczy³ Barbiego.Najwy¿szy czas siê wynie æ.

a on.Linda pochyli³a siê nad Ginny. a Andy w roli g³owy sprawdza³ siê jak z³oto. Ernie co chwilê ociera³ oczy. . jak pyta³ kogo retorycznie. Je¿eli potrafisz siê wczuæ. Tymczasem wyszed³ w najw³a ciwszym momencie. która t¹ g³ow¹ bêdzie krêci³a.twie . W³a nie robi³ notatki dotycz¹ce planów nowego tworu. I chocia¿ Du¿y Jim nigdy wcze niej nie planowa³ kampanii wyborczej na tak wielk¹ skalê . Konflikty s¹ twoim ¿ywio³em. Oczywi cie pogodny. znikaj¹ wszelkie przeszkody. do czego zmie ten wiat. Tak brzmia³a najwa¿niejsza maksyma w politycznym poradniku Du¿ego Jima. a ty. Wiêkszo æ mieszkañców Chester's Mill doskonale zdawa³a sobie sprawê. u miechniêty Andy zostanie g³ow¹ tego tworu. . Obrona odpada³a na boki. Ry¿y i Barbie pracowali ramiê w ramiê ponad godzinê.raæ! . który zamierza³ nazwaæ administracj¹ kryzysow¹. je li ludzie z jednego miasteczka potrafi¹ siê zachowaæ w ten sposób. ¿e ten cz³owiek jest g³upi jak but.Tak mi przykro .powiedzia³a. Lepsze jest wrogiem dobrego . to tak jakby wsiad³ na czarodziejsk¹ karuzelê i rz (nadal zdaniem Du¿ego Jima) niepodzielnie. Wywabi³y go z gabinetu krzyki O .szyj¹.stwierdzi³a Ginny. lecz nie otworzy³a oczu. ale jako rzec z ci nale¿n¹. je li cz³owiek mia³ wyczucie. i zapewne post¹pi³by z Brend¹ Perkins w zupe³nie inny sposób. Mo¿na ludzi nabieraæ bez przerwy na to samo.Nic mi nie bêdzie . Nie przyjmujesz tego z wdziêczno ci¹ (uczuciem zarezerwowanym wed³ug Du¿ego Jima Renniego dla s³abeuszy i przegranych). Oceni³ straty. Odwali³. W³a nie tak siê dzia³o. Barbie s³ysza³. ale to nie mia³o znaczenia. cz³owieku. pech zmienia siê w nieziemski fart. Linda uca³owa³a mê¿a.raæ! O .bo .twie . Potem jeszcze potrz¹sn¹³ prawic¹ komendanta Randolpha i powiedzia³ mu. Du¿y Jim . nie zobaczy³by tego. bo dziewiêædziesi¹t dziewiêæ procent jest jeszcze wiêkszymi durniami. objê³a go zatroskanym spojrzeniem i posz³a do Jackie Wettington. Policjanci rozci¹gnêli przed wej ciem do sklepu ¿ó³t¹ ta mê. Gdyby opu ci³ wielk¹ star¹ posiad³o æ Renniech przy Mill Street nieco pó niej albo odrobinê wcze niej. W którym momencie zjawi³ siê Andy Sanders. która z notatnikiem w rêku s³ucha³a zeznañ Erniego Calverta. 14 Je li potrafisz siê wczuæ. cmokaj¹c i krêc¹c g³ow¹. ¿e odwali³ kawa³ roboty. szed³e jak sznurku i koñczy³e wycieczkê piêknym dwutaktem. co zobaczy³.

W³a nie zda³a sobie sprawê. Czego ona mo¿e ode mnie chcieæ z samego rana? Có¿ jest tak istotne. ¿e Brenda nawet nie pamiêta³a w tej chwili o istnieniu Du¿ego Jima. jak jej s¹siedzi i przyjaciele rozrabiaj¹. z rêkami w kieszeniach. pomy la³ Du¿y Jim.zamierza³ doprowadziæ do dyktatury . Dotar³szy do sklepu. Du¿y Jim sta³ na rogu ulicy. Zabawne... Przyjdzie czas. sprawdziæ. wystrza³y. rozdzielone War Memoria³ Plaza. szarpnê³a za klamkê. ale mia³ na oku wszystkie sklepy i instytucje na Main Street. Mo¿e nawet do jego domu. trzymaj¹c w rêku aparat. w drodze przewieszaj¹c aparat przez ramiê. co by nie prorokowa³o nic dobrego. bo wzrok mia³a utkwiony w czerwonej ruderze nazywanej sklepem wielobran¿owym Burpeego.. stwierdzi³a. gdy dok³adnie przed jego oczami otworzy³ siê widok na plac miejski. ¿e bestia wypuszczona z klatki mo¿e zaatakowaæ ka¿dego. Nie wci¹gn¹³ Brendy Perkins na listê przewidywanych komplikacji. Julia Shumway zawróci³a biegiem. Nie zauwa¿y³a jej. Ni eco dalej znajdowa³ siê ratusz i komisariat. ¿e okaza³o siê wa¿niejsze od zamieszek przed supermarketem? By³o ca³kiem prawdopodobne. Zrobi³ mo¿e sto kroków. Jak cz³owiek siê wczuje. ¿e zostawi³a je otwarte. I zobaczy³ Juliê Shumway. taszcz¹c przed sob¹ wydatny brzuch. Sz³a po przeciwnej stronie ulicy ni¿ Julia. zajmê siê i tob¹. o co ta ca³a awantura.. Julio. chwyci³a za klamkê drzwi redakcji.. bo zobaczy³ Brendê Perkins... Nagle zmarszczy³ czo³o.nie mia³ ¿adnych w¹tpliwo ci. Nios³a przewieszon¹ przez ramiê p³ócienn¹ torbê na d³ugim pasku. piesznie wysz³a z redakcji Democrata . lecz to te¿ nie mia³o znaczenia. ale on obserwowa³ j¹ uwa¿nie. Odsunê³a siê do . Nie widzia³ z tego rogu Food City. komplikacje szybko znikaj¹. potem brzêk t³uczonego szk³a. z u miechem na twarzy. Wszyscy na Main Street kierowali siê w stronê Food City. Mo¿e bêdziesz musia³a trochê spu ciæ z tonu w tym swoim szmat³awcu. tymczasem Brenda sz³a w przeciwnym kierunku. Wreszcie pobieg³a patrzeæ.. wiêc zamknê³a. Potem zrobi³o siê jeszcze zabawniej. która obija³a siê jej o kolano. ¿e mu siê uda. Du¿y Jim powiód³ za ni¹ wzrokiem. ale czy to zbyt wysoka cena za bezpieczeñstwo? A je li pani redaktorka siê nie dostosuje. z jak¹ chêci¹ pêdzi³a asystowaæ przy ka¿dym nieszczê ciu. u miechn¹³ siê jes szerzej. A gdy us³ysza³ pierwsze krzyki. Tak ma byæ i tak jes t... Wypadki chodz¹ po ludziach. Szed³ chodnikiem na róg Mill i Main. Pobieg³a w stronê okrzyków i skandowania. jednak drzwi nie ust¹pi³y.

ale tego nie zrobi³a. ¿eby Brenda wiedzia³a. Brenda nigdy nie umia³a czekaæ. raczej gorzk¹ pigu³k¹. Je li chodzi³o o pierwsze. na redakcjê Democrata . rzecz jasna. a je li cz³owiek musi prze³kn¹æ niesmaczne lekarstwo. nic. Zastuka³a. ¿e je li Brenda zastuka do jego drzwi. Co wobec tego zrobiæ z wydrukiem dokumentów z pliku VADER? Gdyby w drzwiach by³a szczelina na korespondencjê. pchnê³a. bêdzie gotów na jej przyjêcie. a potem daæ mu do wyboru: albo zrezygnuje ze stanowiska na rzecz Dale'a Barbary. poci¹gnê³a.. wspar³a rêce biodrach. po czym przesz³a przez ulicê i nacisnê³a klamkê w drzwiach redakcji. Jak cz³owiek ma wyczucie.ty³u i rozejrza³a wokó³ jak osoba. a¿ wszystko siê uspokoi i Julia wróci do redakcji. One. Pete Freeman i Tony Guay prawdopodobnie te¿. redakcja Democrata by³a zamkniêta na g³ucho. i¿ j¹ obserwowa³. Niestety. Ani jedno. powiedzia³ Barbie. ani drugi e rozwi¹zanie nie przypad³o jej do gustu. Howie czêsto mawia³: Cierpliwo æ pop³aca . wys³uchaæ jego frazesów. ciê¿kim krokiem i ju¿ nie rozgl¹daj¹c siê na boki. W³a nie tak zamierza³a Brenda teraz post¹piæ. i¿ powinna wobec tego znale æ Juliê pod sklepem albo wróciæ do domu i zaczekaæ. wcale nie musia³ tego wiedzieæ. a Brenda nie mia³a najmniejszej ochoty siê w nie w³¹czaæ. Dosz³a do wniosku. Tak to dzia³a. robi to . Wiedzia³ natomiast z ca³¹ pewno ci¹. Nadal mog³aby zobaczyæ Juliê Shumway. Tyle ¿e nie by³o. zaprzeczania i usprawiedliwieñ. Co do drugiego. pewnie by tam zostawi³a kopertê. Gdy ponownie ruszy³a Main Street. ¿e przy Food City dosz³o do regularnych zamieszek. a jej matka z kolei mawia³a: Co masz zrobiæ jutro. wszystko wskazywa³o na to. Du¿y Jim ¿wawo wróci³ do domu. Bez wzglêdu na powód wizyty. To rozwi¹zanie wyda³o siê jej w³a ciwsze. gdyby tylko siê obejrza³a. Spojrza³a w prawo. Julia prawie na pewno wybra³a siê na miejsce awantury pod marketem. potem na dru g¹ stronê Main Street. 15 Jutro rano zanie wydruk do Julii Shumway . która napotka³a niespodziewan¹ przeszkodê na drodze do realizacji planów i usi³uje zdecydowaæ. dlaczego nie chce. W koñcu cofnê³a siê. Stan¹æ z nim twarz¹ w twarz. Nie wiedzia³. Jeszcze raz rzuci³a okiem na sklep Burpeego. tak¿e by³y zamkniête. Zajrza³a do rodka. zrób dzisiaj i miej z g³owy . albo przeczyta o swoich niecnych uczynkach w Democracie . w lewo. co dalej.. Spróbowa³a jeszcze raz. wystarczy s³uchaæ intuicji. Konfrontacja nie by³a dla niej chlebem powszednim.

a Twitchellowie byli silni. nawet wiedz¹c. oddaj j¹ Julii Shumway. który mia³ za sob¹ do wiadczenia wojenne. zanim wysz³a za m¹¿ za Tommy'ego Grinnella. jego sklep tak¿e by³ zamkniêty na cztery spusty. ¿e najwyra niej sk³onna by³a s³uchaæ Andy'ego Sandersa. O ile zastanie j¹ w domu. Brenda zna³a j¹ jako osobê uczciw¹ i nieszczególnie przyjazn¹ Du¿emu Jimowi. ¿e fizycznie nie grozi jej ze strony Renniego ¿adne niebezpieczeñstwo. ¿e szaleñstwem by³oby stan¹æ na progu jego domu. bo gdzie przecie¿ s³ysza³a. 16 Wci¹¿ nie rozwi¹za³a problemu wydruku z pliku VADER.do Andrei Grinnell. Bardziej siê obawia³a elokwencji Du¿ego Jima ni¿ jego si³y fizycznej. by³a przecz¹ca. Przechowasz mi tê kopertê? Wrócê po ni¹ za jakie pó³ godziny. I koniecznie zawiadom Dale'a Barbarê . poniewa¿ nikt nie powinien tego cz³owieka traktowaæ powa¿nie. prowadz¹cej wzd³u¿ krawêdzi miejskiego placu. ¿e Andrea zachorowa³a na grypê. Móg³by chcieæ jej odebraæ dokumenty. Brenda uzna³a. Pierwszy dom nale¿a³ do McCainów. ¿e mo¿e zostawiæ kopertê z wydrukiem pliku VADER u Andrei. Mo¿e on co na ni¹ ma. co powie Andrei. Choæ Andrea w zasadzie zawsze pozostawa³a w cieniu mê¿czyzn z zarz¹du miasta. Ma³o siê nie roze mia³a g³o no. Co jej pozosta³o? Nale¿a³o sobie zadaæ pytanie. Ufa³a. Nie id sama . Niedorzeczna my l.. . ale tak czy inaczej wiedzia³a. nadal maj¹c w torbie obci¹¿aj¹ce go dowody. po czym p³ucze usta. nosi³a nazwisko Twitchell. wymieni³a Romea Burpeego. niezale¿nie od tego. A kiedy zapyta³. jakie obawy móg³ ¿ywiæ Barbie. A tak¹ mia³a nadziejê. Nastêpny . Andrea. P³ukanie ust zamierza³a Brenda wykonaæ z u¿yciem podwójnego bourbona i nie mia³a ochoty zwlekaæ z tym do po³udnia. uk³adaj¹c w my lach. a odpowied . komu ufa. chocia¿ by³o to ca³kowicie zrozumia³e: Nie ona jedna kurczowo trzyma³a siê przekonania. Niestety. Przeciê³a Main Street. W po³owie drogi na wzgórze Town Common Hill dotar³a do Prestile Street. ¿e wiat by³ nadal taki sam jak przed zaistnieniem klos za.mo¿liwie najszybciej. Dziwi³o j¹ natomiast. Tyle ¿e. czy Du¿y Jim rzeczywi cie potrafi³by j¹ skrzywdziæ. ¿e nie jest to jedyna kopia. rozleg³ siê w g³owie Brendy g³os Howiego. Tego mo¿na siê by³o po nim spodziewaæ. Fatalnie siê przeliczy³a. zdaniem Brendy. powiedzia³ Barbie.. Nawet ci nie miali. A gdybym nie wróci³a.

Gdy odesz³a. Raczej jak zmru¿one oczy. W³a nie siê obraca³a. jak wygl¹dam . choæ bardzo blado. Junior z g³ow¹ pêkaj¹c¹ z bólu. Z tego domu tak¿e dochodzi³ smród. Czas rozstania z przyjació³kami zbli¿a³ siê nieub³aganie. wiele rodzin wyjecha³o z miasta w dzieñ. gdy pojawi³a siê kopu³a. nim wreszcie postanowi³a jednak wróciæ do domu. . nie ca³kiem. Zawróci³a. za pomoc¹ których planowa³a zmusiæ Jima Renniego do rezygnacji ze stanowiska. Junior na kolanach. Zatrzyma³o j¹ co innego. wiêc tym bardziej teraz chcia³ z nimi byæ. s¹siadko . przywo³a³a na twarz u miech witaj. Andrea te¿ siê u miechnê³a. Nie rozk³adaj¹cego siê miêsa.napomnia³a siebie w my lach. co tylko mog³o przytêpiæ ten koszmarny ból g³owy. lecz wymiotów. Czujê siê ju¿ . Patrzy³ na Brendê z salonu.. . Kobieto. jakby zepsutego jedzenia? Od razu dzieñ wyda³ jej siê gorêtszy. Posz³a dalej.. co to za tajemnicze sprawy? Brenda postanowi³a byæ szczera. gdy us³ysza³a powolne szuranie coraz bli¿ej drzwi. wróci³ do spi¿arni.A je¿eli Andrea zapyta. zatrzyma³a siê przed domem McCainów. powietrze gê ciejsze odg³osy awantury pod supermarketem bardziej odleg³e.Nie zaproszê ciê do rodka. zza krawêdzi zaci¹gniêtej zas³ony. Nie zobaczy³a nic szczególnego. Henry i LaDonna mieli najwyra niej spore zapasy w zamra¿arce. Wszystko. Andrea mia³a cerê blad¹ jak kreda. Przytrzymywa³a pasek szlafroka. Informacje. ¿e zas³oniête okna wygl¹daj¹ jak zamkniête oczy. Chocia¿. ot dom z oknami o zaci¹gniêtych zas³onach. Tylko raz jeszcze przystanê³a. Juni tym wiedzia³. obejrza³a siê przez ramiê. pod nim mia³a pid¿amê. pod oczami wielkie sine cienie. najpewniej zadzia³a³yby na Andreê lepiej ni¿ podwójna dawka theraflu. Sta³a jaki czas. wszystko. I w ciemno ci. 18 Trzy razy zakrêci³a staromodnym dzwonkiem. Ledwo wyczuwalna woñ. w³osy w nie³adz ie. który po chwili zamar³ jej na ustach. nie traæ czasu! . Wygl¹da³ na opuszczony i nie by³o w tym nic dziwnego. 17 Obserwowa³ j¹ Junior. Têskni³ nawet za smrodem unosz¹cym siê z poczernia³ej skóry.wychrypia³a. my l¹c o tym. Tylko miêso mog³o tak szybko zacz¹æ cuchn¹æ... Junior ubrany jedynie' w slipy.Wiem. otoczony ponurym smrodkiem gnij¹cego jedzenia. Chocia¿ chcia³a jak najszybciej za³atwiæ sprawê.

. kochana. a Brenda powiedzia³aby nie . kiedy wrócisz. prawdopodobnie najistotniejsz¹. nie chcê tego nosiæ ze sob¹. I dobrze. Zapewni³a Brendê. Przyjê³a grub¹ kopertê z niejakim roztargnieniem. Nie tylko za wspó³czucie.Dziêkujê ci. ¿e nie. ukochanym. . Bardzo go lubi³am..Dziêkujê ci. Odpowiedzia³aby na ka¿de pytanie. zajmê siê twoj¹ kopert¹. bo nie chcia³a tej chorej kobiety obarczaæ odpowiedzialno ci¹ ³¹cz¹c¹ siê z dokumentami. Stara³a siê nad nim zapanowaæ. . ¿e nie musi siê pieszyæ. . . . Brenda mia³a zamiar podziêkowaæ raz jeszcze. lecz nie mog³a. Wa¿kie wydarzenia czêsto bior¹ pocz¹tek z drobnych wypadków. Mogê ci w czym pomóc? Niewiele brakowa³o. W pliku VADER zawar³ swoj¹ ostatni¹ pracê. W ten sposób posz³o szybciej. najmilszym Howiem. Nied³ugo ma mi siê poprawiæ. wyjê³a ze rodka kopertê z wypisanym na wierzchu imieniem Julia . Dla Brendy zawsze by³ Howiem. Nie piesz siê. które mia³a w torebce. a nie Dukiem. Brenda postanowi³a nie zwlekaæ d³u¿ej. ale mogê jeszcze zara¿aæ. Pijesz du¿o? .Us³yszê dzwonek.Tak. Wybacz. przez co Brenda zmieni³a zdanie.lepiej. . ¿e nazwa³a go Howiem. .Ogromnie mi przykro z powodu mieci Howiego.Oczywi cie. lecz Andrea najwyra niej nie mia³a pytañ. 19 Pod koniec rozmowy z Brend¹ Andrei ponownie zacz¹³ siê dawaæ we znaki ¿o³¹dek.Oczywi cie.Jeste spocona. Nie bêdê spa³a! .dorzuci³a. jakby to mog³o Brendzie przeszkadzaæ.. ale radna ju¿ zamknê³a drzwi. .Hektolitrami.Ci¹gle jeszcze mam gor¹czkê. Doktor Haskell nie ¿y³. . lecz wtedy Andrea doda³a co jeszcze. Po drodze rzuci³a kopertê na stolik przy kanapie.Widzia³a siê z doktorem. Zanurzy³a rêkê w torbie. .Widzia³a siê z Everettem? . N i dziêki temu nadal nic nie wiedzia³a. Papier ze lizgn¹³ siê po g³adkiej . ale powoli przechodzi. po czym zamknê³a mi³ej znajomej drzwi przed nosem i z g³o no burcz¹cym brzuchem pogna³a do cuchn¹cej ³azienki. co mog³o jej w przysz³o ci oszczêdziæ k³opotów. powinnam wróciæ do ³ó¿ka. ale tak¿e za to. skarbie? Dos³ownie pó³ godzinki? Muszê za³atwiæ pewn¹ sprawê.Czy mog³aby mi to przechowaæ.

straszny d wiêk. Pochyli³a siê nad umywalk¹ i wymiotowa³a tak d³ugo. Nawet nie próbowa³a siê dostaæ do sypialni na górze. ciep³¹.O ile mi wiadomo z notatek Howiego. 20 . Zabrak³o gazu. który odbiera³a nie uszami..powiedzia³a Brenda. Oddycha³a g³êboko. Gdy Andrea j¹ otworzy³a.. Zaraz wstanê. malej¹c w oddali.Masz zapasy tam. Dr¿a³a na ca³ym ciele. na wacianych nogach wróci³a do korytarza. ale wiat poszarza³ i uciek³ od niej. W innym Brenda Perkin s stanê³a na progu i da³a jej opas³¹ kopertê.. Andrea zd¹¿y³a do ³azienki. bo i tam ju¿ pe³no by³o zasta³ych. lecz tyln¹ stron¹ ga³ek ocznych.zaprosi³ Du¿y Jim pogodnie.Czy wolisz siê najpierw napiæ? Mamy colê. z którego nie wybudzi³o jej nawet gwa³towne drganie r¹k i nóg. . mierdz¹cych wymiocin. . Du¿o ni³a. mocny sen. Gdy wreszcie poczu³a siê nieco lepiej. Normalnie pod koniec pa dziernika by³oby tam za zimno na siedzenie w pid¿amie. czystego powietrza. polecia³ z niej niewysychaj¹cy potok ró¿owych pigu³ek oksykodonu. Wczoraj wieczorem wy³¹czy³ mi siê generator. Dok³adnie. w ciemn¹ szparê miêdzy dwoma meblami. zapomniawszy o wszystkich snach. a¿ nabra³a przekonania. co zreszt¹ nie mia³o wiêkszego znaczenia. produkujesz j¹ w ilo ciach hurtowych. Wezmê z lodówki ostatni¹ butelkê wody i pozbêdê siê tego koszmarnego posmaku z ust.Chod my do biura .powierzchni i spad³ z drugiej strony. obieca³a sobie solennie. Tutaj my li siê jej urwa³y. z którego uciekali ludzie. obawiam siê. rozpaczliwie szukaj¹c ch³odnego. s³ysza³a szczêkanie w³asnych zêbów..podjê³a cierpliwie. W jednym ze snów zobaczy³a wielki ogieñ. kaszl¹c i wymiotuj¹c. jak to uj¹³. Zapad³a siê w objêcia starej le¿anki. wiesz. sk¹d wzi¹æ wiêcej . chocia¿. a tego dnia by³o wrêcz parno. byle nie zemdleæ. . . od razu wysz³a na ganek. Du¿y Jim uniós³ brwi pytaj¹co. Obudzi³a siê dopiero wieczorem. z którymi jej cia³o pozbywa³o siê toksyn przez ca³¹ nieskoñczenie d³ug¹ noc. . powoli. gdzie produkujesz metamfetaminê . Do tego nie dosz³o. ¿e jej prze³yk wyl¹duje na zbryzganej ¿ó³ci¹ porcelanie ciep i pulsuj¹cy. A tak¿e o wizycie Brendy Perkins. Zapad³a w g³êboki. nadple nia³ej. dla utrzymania równowagi przesuwaj¹c jedn¹ rêk¹ po cianie.Ale jak s¹dzê. nie do toalety. ale ukochanej.

Potrzebujesz do tego mnóstwo propanu. U miechnê³a siê. Porozmawiamy. Fakt.Nie Duke. ..Sk³adniki przyje¿d¿a³y do miasta w ciê¿arówkach oznaczonych Towarzystwo Biblijne Gedeon. który wyra nie mówi³. Du¿y Jim siedzia³. . . spokojn¹ uliczkê. ¿eby by³a ostro¿na. Jak gor¹co od rondla.. £atwiej sobie wyobrazi³a Howiego. roz³o¿y³ rêce o krótkich paluchach. bez s³owa patrzy³ na cich¹. . wejd . . jak interes urós³ do takich rozmiarów. który patrzy na ni¹ gdzie z góry.Dowody nie bêd¹ mia³y najmniejszego znaczenia. o osza³amiaj¹cych rozmiarach produkcji. . O tym.Chod .Niczego mi nie udowodnisz . które siê nie mieszcz¹ w g³owie . ale ty z pewno ci¹ . o udziale Andy'ego Sandersa i Lestera Cogginsa. by³ zaskakuj¹cy. I przestrzega j¹. zapomnia³a o tremie. O przep³ywie pieniêdzy. tylko Howie! Du¿y Jim podniós³ rêce w ge cie. sta³y dwa drewniane fotele.Nic dziwnego zatem. jak to okre li³ Howie. Pewnie ¿a³oba. a potem czo³o Du¿ego Jima. Gdy zaczê³a mówiæ. którym obiecano darowanie kary w zamian za informacje. i poprowadzi³ j¹ do foteli z widokiem na Mill Street. .Chêtnie zostanê na zewn¹trz. coraz bardziej zlodowacia³a i rozw cieczona. Tej rady mia³a zamiar pos³uchaæ. O laboratorium metamfetaminy.Duke nigdy mnie nie lubi³ . Na trawniku przed domem Renniego. na pewno siê uspokoisz. . O po rednikach .O interesach wolê rozmawiaæ w rodku. Skrzywi³ siê. jakby go uderzy³a. ¿e w ogóle zdo³a³a siê u miechn¹æ. je¿eli swoje uczucia przekaza³. Bi³a od niego w ciek³o æ i nienawi æ. jednak kto jak kto.stwierdzi³ Du¿y Jim.. . Przez moment Brenda dojrza³a w jego wiñskich oczkach czyst¹ nienawi æ. .stwierdzi³ w koñcu.. ¿e z niektórymi kobietami cz³owiek nie dojdzie do ³adu. ¿e miejscowa apteka nie mog³a ju¿ zapewniæ odpowiednich ilo ci sk³adników i pojawi³a siê konieczno æ importowania ich zza oceanu. je li zapiski Howiego uka¿¹ siê w prasie. Nawet czerpa³a niejak¹ przyjemno æ z widoku rumieñców. Przekombinowane .A chcia³by zobaczyæ swoje zdjêcie na pierwszej stronie Democrata ? Mogê ci to zapewniæ. o co ci chodzi. które ogarnê³y policzki.stwierdzi³a. w ród opad³ych li ci. O lokalizacji wytwórni. .Westchn¹³. .Nie ma potrzeby .w ilo ciach. Brenda Perkins mówi³a prawie pó³ godziny. . Nie jest to w³a ciwy sposób postêpowania.Nie rozumiem.

.Z Nevady lad prowadzi do Chongquing. .podjê³a. . Przeka¿esz je Barbiemu zgodnie z poleceniem prezyden. Ba³a siê. .A jak my lisz? Rennie zastanowi³ siê przez chwilê.Patrzy³ prosto przed siebie. . Potem przysz³a tutaj.Town Ventures. ciskaj¹c porêcze fotela. bo Julia jest pod supermarketem i patrzy. ¿e jeste przebieg³y.Siedzia³a prosto.U miechnê³a siê nieweso³o. jak sz³a na Town Common Hill. Przera¿aj¹cy. na pust¹ ulicê. . Brenda milcza³a. . Na twarzy mia³ u miech. rzeczywi cie zrobi³e dla miasta wiele dobrego. A gdyby tak powiedzieæ prawdê? Nie. dzielnica handlowa umiera. by s¹dzi³. spó³ka z Carson City . i tym ³atwiej siê podda³. .Odwróci³ siê do Brendy. jakby Brenda uderzy³a go piê ci¹ w skroñ. . .Da³am ci szansê. znajdê.Rano zostawi³am wydruk u Julii.powiedzia³ w koñcu. .Gdzie te zapiski? . . Poza tym chcia³a..Za³atwia³em sprawy poza miastem .Owszem. jak ludzie walcz¹ o jedzenie. ¿e Du¿y Jim z Andym mogliby j¹ namówiæ.Czego chcesz? . Masz notatki. . w obu miejscach poca³owa³a klamkê. Widzia³em ciê. Nie mia³a najmniejszego zamiaru wci¹gaæ w to wszystko Andrei. . . do czego by tylko zechcieli. . . co? . Wielka ¿y³a pulsowa³a mu na skroni.. Tyle ¿e na niczym nie znajdziesz mojego nazwiska.Zrezygnujesz ze stanowiska.S¹dzi³e . Du¿y Jim odsun¹³ siê gwa³townie w fotelu.Mylisz siê. Lekcewa¿¹co machn¹³ rêk¹. Mamy kanalizacjê niemodemizowan¹ od lat sze ædziesi¹tych dwudziestego wieku. Mo¿e plik gdzie schowa³a . by³a u Julii Shumway.zrozumiesz ma³e odstêpstwo od regu³y. ¿e dowody znajduj¹ siê w rêkach wydawcy. ale nigdzie nie zostawi³a wydruku.Robi³em to dla dobra miasta. Na dokumentach spó³ki Town Ventures.Nigdy w ¿yciu nie oddam stanowiska temu ³achadojdzie. narazi³aby Andreê. farmaceutycznej stolicy Chiñskiej Republiki Ludowej.No dobrze. Jezioro Chester zmieni³o siê w brudn¹ ka³u¿ê. Wsta³a z fotela. Jeste pieprzonym zak³amanym egoist¹ i draniem. .Tak.Jest wiêcej kopii? .Niczego nie zostawi³a u Julii. . By³a u Burpeego.

Drugi b³¹d pope³ni³a . na rêce w³o¿y³ rêkawiczki. Wo³aj¹c mê¿a. Do tej pory Brenda Perkins pozostanie zwyk³ym manekinem przygotowanym na Halloween. ¿e jeste bezpieczna w ogrodzie przy ulicy. Przy pustej ulicy. na kolanach po³o¿y³ dyniê. a potem czekaæ na syna. g³owê mia³a zwieszon¹ na piersi. Znalaz³ portfel. z dyni¹ na kolanach i wróci³ do domu schowaæ torbê. Zajrza³ do torebki. póki Junior nie wróci i nie zabierze jej do innych ofiar Dale'a Barbary. wrzuciæ za wygas³y piec. 21 Du¿y Jim wszed³ do domu i z komody w holu wzi¹³ firmow¹ czapkê autokomisu. tak jak na niego opad³a. grzebieñ i jak¹ powie æ w kieszonkowym wydaniu.. Wystarczy zanie æ do piwnicy. Zostawi³ j¹ z czapk¹ naci¹gniêt¹ na oczy. W porz¹dku. wiêc kiedy dotkn¹³ jej ramienia. I dyniê ze spi¿arki. On tak¿e wsta³. odruchowo siê do niego odwróci³a. Bêdzie doskonale. I przekrêci³ g³owê. jakby siê ga³¹ z³ama³a pod ciê¿arem lodu. naci¹gn¹³ na oczy. zak³adaj¹c. . Mówi³ uprzejmym tonem. A tak¿e rêkawiczki. Brenda Perkins us³ysza³a suchy trzask. Chwyci³ j¹ za twarz. Rozejrza³ siê dooko³a. pod¹¿y³a w wielk¹ ciemno æ. Nikogo. Brenda siedzia³a na fotelu. Wsadzi³ jej na g³owê czapkê.

Natomiast wcze niej zapamiêta³a j¹ nawet nie jedna osoba. . .No dobra . w tym jedna.Ja bêdê siê modli³a do Wonder . podoba³a siê obu ch³opcom. je¿eli tak chcesz. Wtedy ju¿ za pó no by³o na odwrót. Mo¿e jednak by siê zastanowi³ (w koñcu. Gdyby Du¿y Jim o tym wiedzia³. Nie rozumia³.Jakich bogów? . Jej ojciec rzuci³ palenie rok Wcze niej. co w tym poci¹gaj¹cego. Nie to jednak by³o najgorsze. nawet gdyby od tego mi a³ zale¿eæ los miasta. . 2 Du¿y Jim przegapi³ patrz¹cych. . by³ cz³owiekiem my l¹cym) nad podobieñstwem morderstwa i chipsów ziemniaczanych: szalenie trudno jest poprzestaæ na jednym. A to dlatego. ³ami¹c tym samym parê zakazów. ¿e nikt nie widzia³.Wypalimy jak Indianie b³agaj¹cy bogów o powodzenie na polowaniu. a przecie¿ musi co byæ. ale trzy.przysta³ Joe. które znalaz³a na pó³ce w gara¿u. id¹c na róg Mill i Main. Zawsze go ciekawi³o palenie papierosów. By³y tylko trzy.Ubran w ró¿owy top i d¿insowe szorty. . Kaza³a ch³opakom podej æ do sprawy jak do rytua³u ci¹gaj¹cego fart. jak Brenda przysz³a do niego tego ranka. ¿e tamci nie chcieli byæ zauwa¿eni. na swój sposób. gdyby Claire McClatchey zobaczy³a papierosy. a nie jak zwykle zebranymi w koñski ogon. jakby na ca³ym wiecie nie by³o równie têpego stworzenia. Nie zauwa¿y³a ich tak¿e Brenda w drodze na Town Common Hill. patrz¹c na niego. A mo¿e nawet pad³aby dwa razy. z w³osami wyj¹tkowo rozpuszczonymi. Ukryli siê miêdzy drewnianymi cianami mostu Pokoju.zapyta³ Benny Drake. A potem bierzemy siê do roboty. bo w³a nie Norrie zdoby³a papierosy .odpar³a Norrie. czy ta wiedza by go powstrzyma³a? W¹tpliwe. . . I na pewno zabroni³aby Joemu na zawsze zadawaæ siê z Norrie Calvert. wiêc paczka zd¹¿y³a siê pokryæ grub¹ warstw¹ kurzu. Na pewno by pad³a z w ciek³o ci.Jakich chcesz .pogniecione i mocno wychud³e winstony. która tak¿e mieszka³a przy Mill Street. co te¿ pasowa³o doskonale .po jednym dla ka¿dego. co siê nazywa Bóg. skoro tylu ludzi pali.Mo¿e byæ ten bóg. lecz same papierosy wyda³y siê Norrie ca³kiem w porz¹dku. Najgorsze by³oby wówczas.W KICIU 1 Radny Rennie s³usznie za³o¿y³.

spyta³ Joe. .Rytua³ rytua³em. Benny swojego nie prostowa³. Zerkn¹³ na torbê tkwi¹c¹ w koszyku jego roweru.Popielniczka . Tam niedaleko sta³y rowery. ni¿ gdyby siê porzyga³. zaryzykowa³ jeszcze jedno poci¹gniêcie) i poszed³ na koniec mostu od strony miasta . Teraz on zaci¹gn¹³ siê dymem. co? . . której nie sposób by³o siê sprzeciwiæ. to bêdzie jeszcze gorzej.ale dzisiaj lepiej nie ryzykowaæ. Wyg³adzi³a papierosa. Zamknê³a oczy.Superbohaterka. ale nie by³o tak le.Dlaczego to zrobi³e ? . Norrie kopnê³a go. To by³oby super. . pomy la³. wys³uchaj. wzruszy³ ramionami i te¿ zamkn¹³ oczy.Wszechpotê¿na GI Joe. ale lepiej ¿eby my nie podpalili mostu. ale wiñstwo! . Chyba ¿eby mdlej¹c.Niespecjalnie . . potem Benny'ego. .stwierdzi³a Norrie z grobow¹ powag¹. W jakim sensie by³o to przyjemne uczucie. Joe wsta³ (trochê niepewnie. gdzie zniknê³y. osun¹³ siê Norrie na kolana.. cz³owieku.Wonder Woman nie jest bogini¹ . a ju¿ na pewno nie da³o siê wy miaæ. w oczach stanê³y mu ³zy. Benny spojrza³ na Joego.Wierzysz w to? . Zapali³a zapa³kê. bo odrobinê krêci³o mu siê w g³owie. Wzi¹³ papierosa. Spokojnie z tym zaci¹ganiem. nie otwieraj¹c oczu. . . Chyba ta g³upia Yvonne Nedeau mi je zasunê³a. Norrie wyci¹gnê³a z kieszeni nakrêtkê od soku. lecz rozkaszla³ siê rozpaczliwie. Mo¿e faktycznie co w tym jest. Na papierosie rós³ s³upek popio³u. Nie chcia³ wyj æ na cykora. Wci¹gn¹³ zaledwie odrobinê dymu. . Tylko ¿e zaczê³o mu siê krêciæ w g³owie.Dla mnie jest bogini¹ . Zaci¹gn¹³ siê papierosem.oznajmi³a. Bo jak zemdlejesz..spyta³a.Woman. modlitwy swojego pokornego s³ugi Drake'a. . ale mniej wiêcej jak skoñczy³am dziewiêæ lat.Bo trzy z rzêdu to pech. zaczê³a poruszaæ wargami. . . stoj¹c.Zastanowi³ siê chwilê. Dym pali³ go w gardle. proszê. przysunê³a p³omieñ najpierw do papierosa Joego. .Mia³am kiedy jej niezniszczalne bransolety mocy.stwierdzi³ Joe. Benny zdmuchn¹³ zapa³kê. ¿e pogiêty bêdzie bardziej cool.Rany.Wonder Woman to superbohater.. ostro¿nie go rozprostowa³. ale kas³aæ i rzygaæ te¿ nie. Uzna³.przyzna³ Benny . Kiedy chcia³a zapaliæ swojego.Jeszcze nie pali³e . . .

.doda³a Norrie.Co za ró¿nica? Nawet je¿eli nas zobaczy.Wszystko jedno. gdzie najwyra niej rozgrywa³a siê wielka bitwa o jedzenie. ¿eby siê trzyma li w odpowiedniej odleg³o ci. ale z daleka. Przypomnia³o Joemu zesz³oroczn¹ wycieczkê z rodzicami do Nowego Jorku. . .To pani Perkins. szczególnie po po³udniu. póki ona nie zniknie . Ca³e miasto pojecha³o do supermarketu.spyta³a Norrie. . Wdowa po szeryfie.zarz¹dzi³ Benny. We troje przyjrzeli siê wydarzeniom. ale nie wiem. . A w ogóle to pewnie nas wcale nie zauwa¿y. mo¿na pokochaæ). tylko komendancie policji. jak siê nazywa.Zbieramy siê . zobaczy³ Brendê Perkins id¹c¹ na wzgórze. Brenda Perkins przesz³a przez Main na stronê Prestile.Mog¹ te¿ zwróciæ uwagê na dzieciaki wa³êsaj¹ce siê z drogim sprzêtem nale¿¹cym do miasta. I nie chodzi³o o zapach tytoniu. który zdawa³ siê unosiæ z wody (ten zapach. i tak nie zwróci uwagi.Nie wiem. Tutaj. Wyrzucaj¹c go.Lepiej mi siê modli. Norrie szturchnê³a go ³okciem.Albo z papierosem . g³upku jeden. Nie trzeba ich by³o przekonywaæ. Metro czuæ by³o trochê podobnie. ten mu siê nawet spodoba³. kiedy t³umy ludzi wraca³y do domu.A ty dok¹d? . a potem posz³a do pani Grinnell. W rzeczywisto ci po prostu chcia³ zaczerpn¹æ wie¿ego powietrza. . . za delikatnie na Benny'ego.Zastanowi³ siê przez moment.Kto to jest? . Przygl¹dali siê jej g³ównie dlatego. . Doro li po prostu nie widz¹ dzieci. Benny wzruszy³ ramionami.stwierdzi³a Norrie. nadal nie otwieraj¹c oczu. . . W koñcu powierzono im cenne urz¹dzenie. zatrzyma³a siê przed domem McCainów.. Jak zu¿yte. jak patrzê na przyrodê . Joe kciukiem wskaza³ torbê w koszu przymocowanym do kierownicy górala Schwinn High Plains. Znam j¹ z widzenia. Lekko. . Benny wzruszy³ ramionami. na koñcu mostu.odpar³ Joe. Chwilê pó niej kto dotkn¹³ jego ramienia.zapyta³a Norrie. Wszyscy troje spojrzeli na swoje papierosy. . Podszed³ do nich Benny.Nie mo¿emy jechaæ. Strz¹sn¹³ popió³ na rêkê. zwietrza³y alkohol i kwa ny odór chemikaliów. .Chyba ¿e na desce. ¿e nie mieli na co patrzeæ. powietrze te¿ by³o nieszczególne. móg³by mu powiedzieæ Kucharz. .Nie szeryfie. Chodzi³o o inne zapachy zalegaj¹ce na mo cie: gnij¹ce drewno.

.Nooo. Gospodyni prawie natychmiast zatrzasnê³a go ciowi drzwi przed nosem.powiedzia³a wtedy Julia Shumway. By³a wtedy zwrócona twarz¹ w stronê mostu. Nie minê³y jeszcze trzy dni od powstania klosza. ¿e mama martwi³a siê o tatê.Zmierzy³a go .odraportowa³.. twierdz¹c. Po chwili ch³opcy znów spojrzeli na ulicê. lecz kiedy spojrza³ na twarz matki. Joe i Norrie siê za miali. Proszê pani .Cz³owieku.. piêknie . idzie na wzgórze. ci¹gniêt¹ zmartwieniem. te¿ mu by³o niespecjalnie. I tak o ma³o mu nie zabroni³a tej wyprawy. chocia¿ nie potrafi³by powiedzieæ. przechodzi ulicê. Wymiana zdañ nie trwa³a d³ugo. Ca³k jakby trzyma³a w rêkach fotografiê zmar³ego. No. .Wchodzi na moj¹ ulicê! . który siedzia³ gdzie w motel popijaj¹c piwo i ogl¹daj¹c HBO.Odwróci³ siê do pozosta³ych dwojga. mo¿e dlatego. po czym zesz³a ze schodów.przypomnia³ mu Benny.Dobra. najwyra niej zdziwiona lub zak³opotana.M¹dry z niego ch³opak.Norrie wetknê³a papierosa w k¹cik ust. czego w³a ciwie siê obawia³. zna siê na ró¿nych gad¿etach. a ona ju¿ zd¹¿y³a straciæ na wadze. . ¿e idzie do mojej mamy? . W koñcu zgodzi³a siê z pani¹ Shumway. .My licie. Wtedy na chwilê straci³y j¹ z oczu. .Barbie uwa¿a. Pani Perkins sta³a jeszcze przez moment. Wdowa po komendancie policji wyjê³a z torby du¿¹ kopertê. ¿e je li w ogóle ktokolwiek zdo³a uruchomiæ to urz¹dzenie. od razu mu siê pogorszy³o. który zosta³ za miastem. Pani Perkins rozmawia³a z pani¹ Grinnell. to wy³¹cznie pani syn.Kamera na jedenast¹. . . . Mill Street ma cztery przecznice d³ugo ci! . Joemu wyra nie ul¿y³o.oceni³ Benny. a Joe za nic w wiecie nie chcia³by jej przysporzyæ wiêcej zmartwieñ. . Szanse chyba s¹ niewielkie. Joe poczu³ siê bosko. Ma to we krwi. poda³a j¹ pani Grinnell. Wygl¹da³a z nim fantastycznie twardo. Benny uniós³ do ust wyimaginowany mikrofon. dlaczego pani Perkins nie mia³aby zajrzeæ do jego mamy. a nie cz³owieka. fantastycznie ³adnie i fantastycznie doro le. ale zaraz Joe znalaz³ przyzwoit¹ szczelinê miêdzy bocznymi deskami i wyjrza³. .Nagroda tygodnia. ¿e Dale Barbara uwa¿a³ Joego za najodpowiedniejszego cz³owieka do wykonania tego zadania (które z Bennym i Norrie woleli nazywaæ misj¹). Joe go zignorowa³. I kiedy wpatrywa³a siê w zdjêcie tatusia. A sprawa jest bardzo wa¿na . Na szczê cie pani Shumway j¹ przekona³a.Wraca na Main Street . wiêc dzieciaki odruchowo cofnê³y siê g³êbiej w cieñ.

. .I zabierz ze sob¹ przyjació³ .A je li siê trafi¹ jacy gliniarze? . .Nie wiem . Wiêc musimy mieæ nadziejê. Joe zgasi³ papierosa w zakrêtce od soku. . ¿e powinien zapaliæ jeszcze raz.Dobra . ¿e maj¹ nie daæ siê z³apaæ. .uwa¿nym spojrzeniem od stóp do g³ów.Powiedzia³em.Spotkamy po drodze ludzi . ¿e bêdzie ostro¿ny. jak ju¿ siê skoñczy ten cyrk pod supermarketem. nastêpnie wyj¹³ torbê na zakupy z drucianego koszyka. I wyci¹gamy frisbee.odpar³ Joe ostrzej.Pewnie ca³e t³umy.Pakujemy go z powrotem do torby. . ¿eby siê skoncentrowaæ na nowym do wiadczeniu. A mo¿e lepiej nie? By³ uzale¿niony od komputerów. . Ostro¿nie zdusi³ papierosa w prowizorycznej popielniczce. Rozumiesz. Vaughana i od je¿d¿enia na desce. W pamiêci mia³ s³owa pani Shumway.Bêdziesz ostro¿ny? Joe obieca³. co mam na my li? . kiedy .odpar³ zgodnie z prawd¹. . W torbie tkwi³ stary ¿ó³ty licznik Geigera.poleci³a Julia. gdy bêdzie mia³ wiêcej czasu.Komu w de. . . ni¿ zamierza³. westchnê³a.doda³a Julia. od komiksów Briana K. od Ry¿ego do Julii . . ¿e to mo¿liwe .Kiedy ty tak urós³. 3 Brenda zniknê³a miêdzy drzewami rosn¹cymi przy Mill Street. Chyba dosyæ tych przyjemno ci. Chyba rozumia³ to lepiej ni¿ one obie razem wziête. .Naprawdê my lisz. .I jeszcze jedno .powiedzia³ Benny'emu i Norrie. Jemu tego nie musia³a mówiæ.Postarajcie siê nie rzucaæ w oczy.i w koñcu trafi³ do Joego. . synu? .Wszystko jest mo¿liwe. jak wa¿na jest ta wyprawa dla ca³ego miasta. Oznacza³o to. która przekonywa³a mamê. który kilkakrotni e przechodzi³ z r¹k do r¹k: od Barbiego do Ry¿ego.rzuci³ Benny. .spyta³a Norrie. Jasna rzecz.Benny'ego i Norrie? Nie ma sprawy. temu ce. .Tak. ¿e pod placem jest zakopany jaki kosmiczny generator? . proszê pani. ¿e nie bêd¹ na nas zwracali uwagi. postanawiaj¹c.spyta³ Benny.

¿e tego rodzaju pytania potrafi³y ich zainteresowaæ. dawaj batonik.Gdzie ona ma rodek? Benny i Norrie przestawili szare komórki na wy¿sze obroty. . . ale nie chcia³ niepotrzebnie rozbudzaæ w nich nadziei. siedz¹c w salonie. Pole si³ow e musia³o zostaæ w jaki sposób wygenerowane.podrzuci³a Norrie. .Nie le.zacytowa³a pani McClatchey.Nie nazywaj przyjaciela g³upkiem . które wygl¹da jak skarpetka Joego McClatcheya. z zupe³nie innej beczki: ¿eby po znalezieniu generatora Norrie go jeszcze raz poca³owa³a.W tym kszta³cie.Oby wasze mod³y okaza³y siê skuteczne.Cukierek albo psikus lepsze ni¿ migus . . . . W sobie zreszt¹ te¿. . 4 Wcze niej tego ranka. Joe nie wierzy³ w ¿adne mod³y za sprawy. ¿e cipa jej odlecia³a . Norrie w milczeniu obserwowa³a.To jest Chester's Mill . . .dyngus. Siedzia³a na kanapie i trzyma³a w d³oniach fotografiê mê¿a. .zgodzi³ siê Benny.za mia³ siê Benny. tyle dzieci mia³a. Mieszkamy w mie cie. Jego zdaniem podchodzi³o to pod elektrodynamikê kwantow¹. kiedy by³ u nich pani Shumway z licznikiem Geigera. Chudzielec Joe. ale te¿ obrzuci³a Benny'ego karc¹cym spojrzeniem.powiedzia³.Masz najs³uszniejsz¹ racjê . Joe im nie przeszkadza³. bo ka¿ê ci w¹chaæ stopê . tak samo jak poprzedniego dnia.ofuknê³a go Claire McClatchey. D³ugo i naprawdê.zgasi³ go Joe. Zanurkowa³a pod lu no zwisaj¹c¹ ta m¹ policyjn¹. g³upku .odezwa³ siê Joe. no nie? .zdecydowa³a Norrie.W zasadzie s¹dzi³.Jedziemy szukaæ . jak Joe rozk³ada skarpetkê na dywanie i wyg³adza d³oni¹.Strasznie tam ciasno by³o.Cicho.Jedna stara kobieta w bucie sobie mieszka³a . Opu ci³ wzrok na skarpe . Je¿eli kopu³a nie by³a pochodzenia nadnaturalnego. t³umi¹c u miech. . nie le .Taki nasz los. którymi móg³ sam pokierowaæ. . ¿e to wiêcej ni¿ mo¿liwe. Gimnazjalna wersja rymowanki brzmia³a nieco inaczej: Tyle dzieci mia³a. Lubi³ ich miêdzy innymi za to. to powsta³a na skutek dzia³ania pola si³owego. mimo to mia³ jedno ¿yczenie. je³opie. zdj¹³ z prawej nogi but i bia³¹ skarpetkê. ¿e to prawdopodobne. .Albo stary damski but . zanim wyruszyli na poszukiwania.

. nawet Claire siê u miechnê³a. gdzie spód w kszta³cie stopy przechodzi³ w górn¹ czê æ.Niech pani siê nie martwi .krzykn¹³ Benny i ponownie uniós³ d³oñ. nadal ze zdjêciem mê¿a w d³oni.Na mapie to by by³o mnie wiêcej w okolicach placu.odezwa³a siê w koñcu Norrie. ale kto wie. mamo.powiedzia³a.rodek nie bêdzie taki jak w kole albo kwadracie . pomy la³ Joe.Oj.Bêdê ich pilnowa³a. Ch³opak u miechn¹³ siê smutno. czasami jeste mêcz¹cy. .Tylko jak go nazwaæ? Skarpetkagon? Norrie wybuchnê³a miechem.westchnê³a Claire. . Podniós³ rêkê. . . .Tak mi siê wydaje.Tak jest! .ucieszy³ siê Benny. odezwa³a siê jeszcze raz: ..Zanim zd¹¿y³ zadaæ nastêpne pytanie.Bo twoim zdaniem . Oj. Blado u miechniêta.podsumowa³a pani McClatchey .Jeszcze jedna pi¹tka. Jednak tego nie powiedzia³. czy to zejdzie . . Matka trochê podciê³a mu skrzyd³a.Obiecajcie mi tylko. Claire McClatchey przybi³a Benny'emu pi¹tkê. .Skarpetka to te¿ kszta³t geometryczny . To jest rodek.. proszê pani! . ¿e je li faktycznie co znajdziecie. . zostawicie to fachowcom za¿¹da³a Claire. lekko ci¹gaj¹c brwi. Nie taki jak w figurach geometrycznych.Ale pewnie i tak przydadz¹ siê nowe. . Tym razem Claire nie podnios³a rêki. Wysil zdrowy rozs¹dek. matko brata. . Zastanowi³a siê nad tym chwilê. Norrie wskaza³a na skarpetce miejsce.Tutaj. Joe pokiwa³ g³ow¹. .Niech pani przybije pi¹tkê. to on chcia³ grzmotn¹æ tym wyja nieniem. .. Joe postawi³ kropkê wiecznym piórem. matko brata mojej duszy.Super.Przynajmniej plac to miejsce bezpieczne .Nie wiem.u ci li³ Joe. zdaje siê. Obiema trzyma³a fotografiê.Ale niewa¿ne.? . Tam bêdziecie szukaæ? .powiedzia³ Joe..Tam bêdziemy szukaæ najpierw .powiedzia³a Norrie.Na mapie Chester's Mill jest zbli¿one do sze ciok¹ta . ¿e to my jeste my fachowcami. . Nie chcia³ jej zasmucaæ jeszcze bardziej.generator powinien byæ mniej wiêcej po rodku miasta. .. . Benny. . .zauwa¿y³ Benny. .

Ig³ wskazuj¹ca IMPULSY NA SEK. Poziom wody siê obni¿y³.rozkaza³ Benny. ig³a zadr¿a³a raz czy drugi. . Pewnie by tak sta³ jeszcze jaki czas. ¿eby zal ni³y jak nowe. jak zbieraj¹ siê coraz wiêksze krople.. W domu Joego przetestowali licznik Geigera wielokrotnie i wszêdzie dzia³a³ niezawodnie . ale ja go kocham. Norrie poszpera³a w szafce z narzêdziami ojca i znalaz³a nie jedn¹. wyci¹gaj¹c przed siebie rêkê z czujnikiem licznika. natychmiast skoczy³a na plus piêæ. Teraz nieustraszeni je d cy uratuj¹ Chester's Mill. pomy la³ Joe. Ka¿de z nich kolejno w³¹cza³o i wy³¹cza³o urz¹dzenie. We trójkê przestawili suwany prze³¹cznik.zw³aszcza przy zegarze z fosforyzuj¹c¹ tarcz¹. Jako im nie sz³o. Joe po³o¿y³ kciuk na w³¹czniku. po³¹czonym z urz¹dzeniem spiralnym kablem przypominaj¹cym przewód od s³uchawki telefonicznej. .Dosyæ tej zabawy w chowanego. .Fakt . bo na pó³nocy kopu³a przegrodzi³a rzekê tam¹. a styki za niedzia³y. . Norrie cisnê³a Joego za ramiê. Joe powoli obszed³ estradê. Chocia¿ nie mieli do wiadczenia w korzystaniu z czujników promieniowania. na mie cie . gdyby nie Norrie. gotowe p³yn¹æ w dó³.No dobra . .Zdajecie sobie sprawê. Bardzo ostro¿nie (i z autentycznym szacunkiem) Joe wyj¹³ licznik Geigera z torby na zakupy. Do jutra zostanie tylko szlam.Bo mnie szlag trafi! . .. Pot wyst¹pi³ mu na czo³o. ¿e zrobi jaki trik na desce. Drgania wska nika by³y prawdopodobnie . . Potem wskazówka opad³a na plus dwa i tam zosta³a.On ma normalnie wira na punkcie baterii . Za ich plecami szumia³a Prestile. 5 Joe z przyjació³mi zeszli ze wzgórza a¿ do estrady na rodku placu. Joe skamienia³. I zaraz na wierzchu po³o¿y³ d³oñ Benny. Dziewczyna rozlu ni³a u cisk. ale trzyma³a siê blisko zera na skali.W³¹czaj! . odgadli. jedna wystarczy³o je przemyæ sod¹ oczyszczon¹. ale trzy sze ciowoltowe baterie. Czu³.Moja mama mówi dok³adnie to samo.odezwa³ siê Benny. ¿e to urz¹dzenie mo¿e wskazywaæ zero nawet blisko generatora.I kiedy siê zabije.zwierzy³a siê kolegom.W³¹czaj. która po³o¿y³a d³oñ na jego rêku. wiate³ko zasilania b³yszcza³o jasno na bursztynowo. je¿eli nie bêdzie on emitowa³ fal alfa albo beta. W³¹czamy to cudeñko.. ¿e maj¹ do czynienia z promieniotwórczo ci¹ naturaln¹.popar³a go Norrie. Teraz jednak. . Bateria zasilaj¹ca urz¹dzenie wyczerpa³a siê ju¿ dawno. jak siê uprze. Zmierzy³ pozosta³ych dwoje ponurym spojrzeniem.

1808. .. . Nawet nie pomy leli o wyci¹gniêciu frisbee. Joe wzruszy³ ramionami.Nic. Stamt¹d wydeptana cie¿ka prowadzi³a w górê miêdzy dêbami. . . Karetka na sygnale pojecha³a w stronê Food City. ROK ZA£. Zeszli na drugi brzeg obok znaku OPUSZCZASZ MIASTO CHESTER'S MILL. który znów poczu³ siê lepiej. Zreszt¹ nie by³o to potrzebne. Kilka osób zosta³o pokaleczonych. Zanim dotarli do cie¿ki. On ich te¿ nie zauwa¿y³.Mo¿e jeszcze spróbujemy po drugiej stronie rzeki? . . Na krótko przyci¹gnê³a ich spojrzenia. No i oddalimy siê od centrum. . .byli zbyt zajêci. patrz¹c nad ramieniem Norrie.zamilk³a. Jesienne li cie zwisa³y z ga³êzi. .Fakt. W po³udnie Joe i przyjaciele gotowi byli siê poddaæ.Super . zmieniaj¹c siê pr zy liczniku Geigera.Mama co nam wykombinuje. ¿e to nie mo¿e byæ takie ³atwe. Ale tam jest tylko las. ten i ów pcha³ przed sob¹ wózek z supermarketu. Chop suey. Odda³ jej urz¹dzenie bez sprzeciwu. Widzieli samochód skrêcaj¹cy w Mill Street. ¿eby zbyt nio nie nadwerê¿yæ przegni³ych desek. Benny wzruszy³ ramionami i odda³ dziewczynie licznik. .Chod cie do mnie .Daj .Ale co? . Tak tylko sobie pomy la³am. Zadziwiaj¹ce. ¿e za kierownic¹ siedzia³ Junior Rennie. Szli gêsiego. znowu byli zapatrzeni w skalê licznika. Prawie wszyscy wygl¹dali na zawstydzonych. tym razem za kó³kiem hummera swojego ojca. lecz nie zwrócili uwagi na to. Ma³o kto spo ród wracaj¹cych d domów patrzy³ na plac. jak doskonale uzupe³niaj¹ siê rozczarowanie i brak zaskoczenia. wskazówka drgnê³a. . Joe spojrza³ na Benny'ego. W³a ciwie go to nie zdziwi³o.za¿¹da³a Norrie. . widzia³ tarczê licznika. Kiedy jednak Junior jecha³ w drug¹ stronê. Gdy minêli rodek mostu.zaproponowa³a Norrie.Niech bêdzie. Normalnie nikt nie robi tego tak jak ona. jesionami i brzozami. gdzie w g³êbi duszy wiedzia³.Najlepiej chiñszczyznê.ucieszy³ siê Benny.spowodowane jego ruchami. ale. Na mo cie by³o ch³odno i mroczno. Pewnie g³upio. jednak Joe. budz¹c raczej smutek ni¿ zachwyt. Wrócili do mostu Pokoju i przeszli pod ta m¹ policyjn¹. Wiêkszo æ taszczy³a zapasy ¿ywno ci.zaproponowa³ Joe. wskazówka na tarczy sta³a miêdzy plus piêæ a plus dziesiêæ. lecz mimo wszystko by³ mocno rozczarowany. W dodatku zachcia³o im siê je æ. . Przez nastêpn¹ godzinê chodzili we wszystkie strony po placu.. które zabrali ze sob¹ w ramach kamufla¿u .Mo¿e bêdê mia³a wiêcej szczê cia.

Norrie. Jak zwykle pyskata. po czym ustawi³a siê mniej wiêcej na plus osiem. . Stukn¹³ w szybkê czytnika.Tam.O.Jasne! .zgodzi³a siê dziewczyna i unios³a piê æ. Benny patrzy³ na drgaj¹c¹ ig³ê.przyciê³a mu Norrie.Stoi w przecince i wysy³a Jezusa w wiat. . .No tak.powiedzia³ Joe.Widaæ stamt¹d ca³e Mill. Mo¿e to tam. lecz Joe mia³ niezbit¹ pewno æ. Górny koniec zaznaczono kolorem czerwonym. Na razie wskazówka znajdowa³a siê ca³e kilometry poni¿ej tego miejsca. ma krótszy zasiêg. ¿e pomys³ nie by³ g³upi.doda³ Benny. Chocia¿ zarumieniona. Dziewczyna wygl¹da³a na zadowolon¹. czego szukamy. . . . . . Mo¿e cztery. ale ten nadajnik jest potê¿ny . .powiedzia³a Norrie. TR .Przy Black Ridge Road jest stary sad . a Joe przygl¹da³ siê Norrie.przytakn¹³ Benny. ¿eby by³ wysoko.Poza dziesi¹tk¹ skala szybko d¹¿y³a do plus piêciuset i zaraz do plus tysi¹ca. . chocia¿ nie mia³o cmokn¹³ tylko w k¹cik ust.No i nadajnik nie musi byæ po rodku. ¿e generator i nadajnik to mniej wiêcej to samo .Black Ridge .Po czterdziestce . Wszyscy troje zafascynowani patrzyli.Pomy la³am sobie. Jakie trzy kilometry.Fakt . Wiem na pewno. Sam go sobie wzi¹³. .przypomnia³ sobie Joe.Tata mówi. ¿e ma sto tysiêcy watów czy co takiego.spyta³. . lecz nadal mia³a ci¹gniête brwi. . Lepiej pojed my tam na rowerach. W koñcu nie musia³ czekaæ na poca³unek. . a mo¿e nie byæ. .Wzgórze Black Ridge . po czym wskaza³ w odpowiedni¹ stronê.zgodzi³ siê Joe. .Wygl¹da na to. jeste genialna. Wskazówka podskoczy³a. Wycelowa³ czujnik licznika w odpowiednim kierunku. ¿e i tak pokazuje co wiêcej ni¿ promieniotwórczo æ naturaln¹. Joe przybi³ ¿ó³wika. Leciutko. Mia³ siebie za cz³owieka praktycznego. jak wskazówka przesuwa siê na plus dziesiêæ.Wie¿a WCIK nie jest wysoko .O co ci w³a ciwie chodzi³o? .90 te¿. Wiêc pomy la³am sobie: Gdzie jest najwy¿sza czê æ miasta? .Ale po obiedzie . . ja pieprzê .odpar³a Norrie. Licznik niespecjalnie wariuje. Tak mówi tata. wystarczy. Mo¿e to co .stwierdzi³ Benny.wyrwa³o siê Benny'emu.Mo¿e co byæ. . .

Ludzie s¹ przera¿eni. Na pewno nie Searles. .odpowiedzia³.Do wiêzienia pójdzie Dale Barbara.Bêdziesz potrzebowa³ pomocy.Pójdziemy do wiêzienia? . Na koñcu jêzyka mia³ pytanie. U miechn¹³ siê. a Ry¿y Everett z pomoc¹ Barbiego i dwóch nastolatek opatrywa³ w szpitalu ofiary zamieszek pod supermarketem. co te¿ siê dzieje z tym m³odym cz³owiekiem.Mogê spróbowaæ. nadal u miechniêty.odpar³ Du¿y Jim. Junior nic nie powiedzia³. Natomiast zapyta³.stwierdzi³ Du¿y Jim.Bo znam historiê.6 W czasie gdy Joe. gdy ta wied ma Perkins zaczê³a go obrzucaæ oskar¿eniami. . na szczê cie ju¿ nie wygl¹da³ jak mieræ. ale pewnie lepszy by³by Thibodeau.zapyta³ z prawie bezinteresownym zaciekawieniem. Lewe oko mia³ zaczerwienione. . . . nawet wtedy. Du¿y Jim ponownie zapyta³ siebie.Sk¹d wiesz? . Nawet gdyby kopula nie przetrwa³a do wieczora. Rzuci³ szko³ê. raczej niegro nie. rzuci³ kluczyki od samochodu na biurko. dlaczego Junior przerwa³ naukê w Bowdoin College.Wszystko za³atwione. wiêc uwierz¹. ¿e zabi³ Brendê Perkins. ¿e móg³by wyl¹dowaæ za kratkami. . Du¿y Jim Rennie w swoim gabinecie przegl¹da³ listê. By³ blady i powinien siê ogoliæ. Dobry z niego ch³opak. . .Wszyscy uwierz¹. a mo¿e poproszono go o rezygnacjê? Nie czas jednak ani miejsce na takie pytania. nie posta³a mu w g³owie nigdy w ¿yciu. obla³ egzaminy. . . je¿eli mo¿e siê ruszaæ. Junior wszed³. Zobaczy³ swojego hummera wracaj¹cego na podjazd i odznaczy³ nastêpn¹ pozycjê: Brenda do³¹czy³a do pozosta³ych. Junior potar³ skroñ. Tylko czy naprawdê chcia³ poznaæ odpowied ? Byæ mo¿e.Mylisz siê . Benny i Norrie jedli obiad w domu McClatcheyów (faktycznie dostali chiñszczyznê). . czy syn zdo³a mu wy wiadczyæ jeszcze jedn¹ drobn¹ przys³ugê. mia³ zabezpieczone ty³y. My l.Nikt nie uwierzy. Uzna³. synu? Junior kiwn¹³ g³ow¹.Nie . Mo¿esz wzi¹æ Franka. .Chyba tak . odhaczaj¹c kolejne punkty. ca³kowicie i bezdyskusyjnie. niestety g³upi. Tak to jest na tym wiecie. byæ mo¿e. ¿e jest gotowy. Te¿ powiniene czasem poczytaæ.

. Gdy us³ysza³.zapyta³ Rennie. . . id tam i przy³ó¿ po ³bie najbardziej agresywnemu. i nie prze³¹czy³a go na oczekiwanie. ¿e siê pieszy. .Mówi Jim Rennie. jak leci. mam tu dom wariatów. Jim. Wybra³ numer komisariatu. Proszê zadzwoniæ pó . skarbie. a¿ skoñczy.Czy dzisiaj kwestia zwiêkszenia si³ policyjnych wydaje ci siê sensowniejsza. . . S³ychaæ by³o.przy tych rzadkich okazjach. Nie czeka³a. Na posterunku policji odezwa³y siê trzy sygna³y z rzêdu. kiedy nie mo¿na rzuciæ samemu .W³a nie stara siê przerwaæ bójkê. . a czas siê kurc zy³. . choæ Stacey nie zada³a sobie trudu.Najpierw co sprawdzê.Daj mi komendanta. co nie trafili do szpitala z powodu po³amanych ¿eber albo innych takich. Ci. Moment pó niej zosta³ prze³¹czony na oczekiwanie.. . Na razie mia³ jeszcze sporo do zrobienia. bior¹c pod uwagê poranne atrakcje.Policja .Wiedzia³. Myk . . a w tle jeszcze s³ychaæ by³o ha³as i zamieszanie. ale po³owa z nich chce posiedzieæ. U miech Du¿ego Jima sta³ siê znacznie szerszy. zanim Stacey Moggin odebra³a. zupe³nie straci³a urzêdowy sznyt. Przez kilka chwil s³ucha³ McGruffa the Crime Doga.. Du¿y Jim wcale nie by³ tym zaskoczony. Du¿y Jim wzi¹³ do rêki komórkê.. jak kto kogo wyzywa od skurczysynów i z³odziei. Z trzaskiem rzuci³a s³uchawkê na blat..Twoim zdaniem dzwoni³bym z jak¹ ma³o wa¿n¹ spraw¹? Skarbie. Jeste my bardzo zajê.Je li sprawa nie jest pal¹ca. proszê siê roz³¹czyæ i zadzwoniæ pó niej.przerwa³ jej Du¿y Jim.. Wygl¹da jak narzeczona Frankensteina.O Chryste.. Oczywi cie by³a to kwestia wyczucia. Je li cz³owiek naprawdê musi przekazaæ pi³kê .rzuci³a w s³uchawkê. jednak ci¹gle mu siê udawa³o uzyskaæ po³¹czenie. a¿ wreszcie kto podniós³ s³uchawkê.. Przynajmniej w granicach miasta. . ¿eby go o tym poinformowaæ.trzeba j¹ koniecznie podaæ . ¿e szatañski wynalazek oka¿e siê równie przydatny jak wymiona u byka. Za ka¿dym razem oczekiwa³. ¿e Stacey nienawidzi byæ nazywana skarbem. je li chcia³ komu zale æ za skórê. Roux wyl¹dowa³a w szpitalu z kompletnie rozwalon¹ doln¹ po³ow¹ twarzy. Ciê¿ko dysz¹cy Randolph. Staram siê nie zamykaæ ludzi.Nie bêdê dzwoni³ pó niej . Ta nowa ma³a.myk.Kiedy ju¿ bêdzie po wszystkim. komendancie? . a w³a nie tego by³o mu trzeba. Sam Verdreaux wykona³ zadanie. tak.Mów szybko. Dostali my bêcki. . A potem niech Pete przejdzie d o biura i. . Du¿y Jim by³ nie w ciemiê bity. u miechn¹³ siê rozanielony.Co mam zrobiæ? . Wszyscy siê wzajemnie oskar¿aj¹. Wy³¹cznie dlatego u¿y³ tego s³owa. robi skutecznie. s¹ w ciekli jak osy.

Spokój! .Gdyby ta informacja by³a ci potrzebna.Kto j¹ trafi³ kamieniem . Wygl¹da nieciekawie..powiedzia³ Du¿y Jim. teraz ju¿ chyba wróci³ do formy. U miechniêty Du¿y Jim odsun¹³ telefon od ucha. ale ju¿ jest w niez³ej formie. Nie! Nie aresztowaæ! Wywal ich st¹d. . Zap³acisz kwitami. je li inaczej siê nie da! .Jasne. musieli my mu zmieniæ banda¿e. . Pan Barbara nie bêdzie siê zajmowa³ zmienianiem banda¿y zbyt d³ugo. tamtych.. gdy rozbi³o siê co jeszcze.Randolph nie by³ przekonany. I dla Thibodeau. co siê dzisiaj wydarzy³o? Ale¿ oczywi cie! My lê.. .Kto zaatakowa³ moich ludzi. .Po tym.Mamy uzbroiæ tych ¿ó³todziobów? . Dla Juniora mam inne zajêcie.Zgoda. Rozleg³ siê trzask. .Fatalnie . . Nie tych. . ¿e opatrunek zmieni³ mu Barbara i ¿e wykona³ kawa³ dobrej roboty. Naprawdê mo¿esz za³atwiæ wiêcej ochotników? . Dasz im kupony na ¿ywno æ.Mel Searles te¿ dosta³. Jak chcesz. godnych zaufania m³odych ludzi. Co spad³o albo zosta³o rzucone.Nawet znam kilku takich spo ród cz³onków Ko cio³a Chrystusa Odkupiciela.stwierdzi³ Du¿y Jim. Na przyk³ad ch³opaki Killiana. ¿e na pocz¹tek przyda ci siê dziesiêciu. Nie by³a to jedna osoba.ci¹gn¹³ Randolph. .Po co? . Rozmowê przerwa³a wie¿a awantura.w³a ciwej osobie. Im i ich rodzinom. .Zabawne. . Ale przy tym s¹ silni i s³uchaj¹ rozkazów. ch³opaki Killiana s¹ g³upsi od butów.. sam bym ci powiedzia³.Jestem pewien. Przy lij go do mnie.Powiedzia³. . A jednocze nie wyra nie mia³ nadziejê. .Jim. Pos³a³em go do szpitala na zszycie. kretynie.No dobrze.rykn¹³ Randolph. Pó niej Junior i Frank sporz¹dz¹ listê nowych rekrutów. Bêdziemy potrzebowali wiêcej. I tak s³ysza³ doskonale. . Thibodeau te¿. . . . Po prostu mi go tu przy lij. mo¿e dwunastu praworz¹dnych. Przy lesz Juniora? Frank jest tutaj. Zdrowo oberwa³ pod sklepem.Zabraæ tych dwóch. . We za dupê. Frank i Junior pomog¹ ci ich ci¹gn¹æ.. kiedy siê zacznie racjonowanie. je¿eli to wszystko nie skoñczy siê do przysz³ego tygodnia.. A poza tym umiej¹ strzelaæ.Randolph zni¿y³ g³os. Na jaki czas straci³ przytomno æ. ¿e znajdziesz wielu chêtnych rekrutów pomiêdzy m³odymi lud mi ¿yj¹cymi w tym mie cie .

¿eby ta ostatnia cela. przysz³o ci mo¿e do g³owy. to pewnie za nic w wiecie by sobie nie wyobrazi³a.Co takiego? . .. na samym koñcu.Po ca³o ci! 7 .zapyta³ Junior.Nawet gdyby pomy la³a. zanim Randolph odpowiedzia³. Chyba nie masz nic przeciwko temu? .Pod jakim zarzutem? .Nic a nic. bardzo Du¿ego Jima rozczarowa³.Dlaczego? Zadaj¹c to pytanie. by³a gotowa na przyjêcie nowego lokatora. Przynajmniej. .Dlatego.Tyle razy by³am w tym gabinecie .U³o¿y siê .Chwilê pó niej znów trzyma³ s³uchawkê w rêku. . ¿e w najbli¿szej przysz³o ci wydawanie gazety nie bêdzie le¿a³o w interesie naszego miasta. .Cztery morderstwa plus wywo³anie zamieszek pod supermarketem. . bo jako nie pamiêtam. Teraz przy lij mi tu Thibodeau. Masz jakie obiekcje? .Spalenie redakcji Democrata .Co mamy z Carterem zrobiæ? . bo czeka was pracowita noc. I przypilnuj. dlaczego marzy³em o tej robocie. ale poniewa¿ wci¹¿ opatrywa³ kolejnych rannych od chwili.Przypomnij mi. ¿e mog³abym sama znale æ siê na le¿ance. Dzi po po³udniu zamieszka w niej pan Barbara. . . ¿e bêdzie ciê cerowa³ facet.Dzisiaj? Najpierw drobny rekonesans i odrobina planowania.Jutro bêdziesz mia³ paru nowych osi³ków. .powiedzia³a Ginny Tomlinson swoim ca³kiem nowym nosowym g³osem . który ci z rana serwowa³ stek z jajkami.a nigdy jako nie pomy la³am. ¿e jeste por¹bany? Du¿y Jim pokiwa³ g³ow¹. . .. a w czwartek jeszcze z piêciu.. Wystarczy tyle? Roz³¹czy³ siê. zdolnych m³odych ch³opaków. Barbie stara³ siê utrzymaæ rozmowê w lekkim tonie. ty i Thibodeau zjecie porz¹dn¹ kolacjê.A jak ju¿ Barbara znajdzie siê za kratkami. by³ . Potem we miecie udzia³ w aresztowaniu Barbary. Przy planowaniu wam pomogê. gdy z pierwszym kursem karetki znalaz³ siê w szpitalu.pocieszy³ go Du¿y Jim.. . Co ty na to? Junior siê zdziwi³.Tato. .

Georgia Roux co najmniej przez miesi¹c bêdzie siê ¿ywi³a zupk¹ i koktajlami mlecznymi. s³ysza³am. zamiast pomóc.powiedzia³. zanim bêdê mog³a znowu zje æ stek . ..Umilk³a na moment. . us³yszawszy nieg³o ny. trzymaj¹c pielêgniarkê za g³owê i dodaj¹c jej odwagi. Ca³kiem jakby ci¹ga³ ko³pak. ¿eby krzycza³a ci¹gaaaj! . . . Tê sam¹ obawê widzia³ na twarzy Giny Buffalino i Harriet Bigelow. tyle ¿e one nie mia³y w g³owie tykaj¹cego zegarka Jima Renniego. wydzieraj¹c dziury w papierze zakrywaj¹cym le¿ankê. .Georgia? Tak. ale mo¿e faktycznie istnieje reinkarnacja i dziewczyna sobie zas³u¿y³a? .Spójrz na to od ja niejszej strony . a ju¿ by³o po wszystkim. .Piêkno ci¹ nigdy nie by³a. gdy nos wróci³ mniej wiêcej na w³a ciwe miejsce. Ry¿y wetkn¹³ jej w dziurki od nosa gazê nas¹czon¹ medyczn¹ kokain¹. Barbie zerkn¹³ na swój. po czym wyci¹gn¹³ z nosa pielêgniarki gazowe tampony i chwyci³ skalpel.Czy to ona krzycza³a? Barbie pokiwa³ g³ow¹. Podejrzewa³.powiedzia³a Ginny. . ..Jest taka? . . tylko konwulsyjnie poruszy³a palcami. ale nieprêdko zechce spojrzeæ w lustro. .I ciszej: . miertelnie siê ba³.ale z mniej napuchniêtego oka ci¹gle p³ynê³y ³zy.Jak d³ugo tu jestem? Zegarek mi siê st³uk³. pomy la³ Barbie. By³y asystent lekarza by³ fantastycznie szybki. zanim poszed³ do innych pacjentów. Policzki mia³a fioletowe. ¿e oberwa³a.zwyczajnie zmêczony. Ginny nawet nie krzyknê³a.Oczywi cie. .Ry¿y poda³ jej dwa percocety . Zdaniem Barbiego wygl¹da³a trochê jak Rocky Balboa po walce z Apollem Creedem. ¿e komu zaszkodzi. ¿e w du¿ej czê ci przyczyni³ siê do tego stres. Ry¿y nastawi³ jej nos. lecz wyra ny trzask.Nikomu bym nie ¿yczy³a tego.doda³a Ginny.I ma mózg aligatora .Bêdzie ¿y³a. Ry¿y wetkn¹³ r¹czkê skalpela w mniej uszkodzone nozdrze i u¿ywaj¹c jej w roli d wigni. co j¹ dzisiaj spotka³o.Ry¿y da³ jej morfinê. ¿eby rodek znieczulaj¹cy dobrze zadzia³a³ (przez te dziesiêæ minut zaj¹³ siê fatalnie wywichniêtym nadgarstkiem oraz zabezpieczy³ banda¿em elastycznym spuchniête kolano jakiej kobiety z du¿¹ nadwag¹). Barbie mu pomaga³.Chyba minie trochê czasu. Odczeka³. lecz na d³ugo nie wystarczy³o. Potem by³a ju¿ ca³kiem spokojna . £zy ciek³y jej po policzkach. Georgia wy³a na ca³y szpital. wyprostowa³ przegrodê. Bardzo z ni¹ le? . Barbie nie zd¹¿y³ zaproponowaæ Ginny. Dziewczyna jest wielka jak koñ.

¿e trzeba to zrobiæ. . Najgorsze jest czekanie. Po prostu bojê siê o oczy. co masz robiæ. tak sobie.Powinnam siê ju¿ pozbieraæ i zaj¹æ chorymi. Podpar³ j¹. który rzeczywi cie budzi³ niepokój. ¿e Ry¿y sam by go wyj¹³ od razu. który ciê uderzy³. Im prêdzej zacznê.Aha.u miechnê³a siê Ginny. Otar³ d³onie. dosta³ kamieniem w g³owê. wiedz.A. wyl¹dujesz na pod³odze i trzeba siê bêdzie zajmowaæ tob¹.Wpó³ do trzeciej.Tylko siê nie zachowuj jak typowy lekarz u doktora. Naliczy³ dziesiêæ drobnych okruchów szk³a powbijanych w czo³o i skórê wokó³ oczu. po czym od razu skrzywi³a i jêknê³a.Wzi¹³ do rêki pêsetê. Jestem szybki jak b³yskawica. ¿e dobrze by³oby daæ siê zabiæ w czasie aresztowania. kiedy bêdzie po wszystkim. .Mowa! Stoi przed tob¹ zdobywca z³otego medalu na olimpiadzie w usuwania szk³a. Mel Searles z obanda¿owan¹ g³ow¹ wyszed³ ze szpitala przed dwiema godzinami. . tyle ¿e pewnie nie zauwa¿y³..Masz lepszy bajer ni¿ mój by³y m¹¿ .Je li ci to poprawi humor. ¿e ci siê szk³o z okularów nie powbija³o w ga³ki. .poprosi³. Czyli zdrowieje szanowna pani ju¿ jakie piêæ i pó³ godziny.Je li to zrobisz. Barbie s¹dzi³. ¿e ten gliniarz. . trzymaj¹c pêsetê w rêku.Teraz nic nie mów.Karma po prostu. I co z nim? Przytomny? Na nogach? . Zaimponowa³a mu. kiedy ju¿ trafi do celi. Ginny zerknê³a na pêsetê. Za mia³a siê. w tym jeden.Wiem.Czy ty w ogóle wiesz.To by³a specjalno æ doktora Haskella.To prawda. tym szybciej skoñczê. ¿eby mu siê nie lizga³y (z tego samego powodu nie w³o¿y³ rêkawiczek). . bo wiedzia³. Przesz³o mu przez g³owê. ¿e ból daje siê jej we znaki mimo leków. skoncentrowany na nosie.Przy takim ciosie mia³a kupê szczê cia. Ry¿y zaoferowa³ siê z pomoc¹. dobrze? Muszê zrobiæ.Dlaczego szanowny pan siê u miecha? . a Czarnoksiê¿nik na to prychn¹³ i za¿¹da³ specjalisty. a¿ mu strzeli³o w plecach. co trzeba. Ginny instynktownie odwróci³a g³owê. . . Uzna³. Napiêcie trochê odpu ci³o. Rób. Mikroskopijny przezroczysty sztylet utkwi³ tu¿ pod k¹cikiem lewego oka. Chyba ¿e wcze niej straci ie. . Przeci¹gn¹³ siê. jak to siê robi? . . naciskaj¹c jak najdelikatniej na mniej spuchniêty policzek. . dobrze? . . Kiedy wbi³a mu siê drzazga pod paznokieæ.Nawet nie zauwa¿ysz. . Gdy Barbie pochyli³ siê. i¿ poczuje siê lepiej. . . .

. Raczej mam wra¿enie. Je¿eli trafi³ do niego jaki drwal z ropiej¹cymi dzi¹s³ami oraz policzkami spuchniêtymi tak. wiêc poszed³ za Ry¿ym. .zwierzy³ siê Dougie Twitchell Ry¿emu po której z wizyt. Niestety . Pomalowany by³ na zielono i z³oto . Akurat usuwa³ ostatni okruch szk³a. Nie ma o czym mówiæ.Im szybciej. kiedy Box wyrywa³ mi zêby m¹dro ci. gdy by³ ju¿ w drzwiach. przystojniaku! . . Reszta ju¿ bezproblemowa. Barbie wypu ci³ powietrze z p³uc. pomy la³. Pos³a³a mu ca³usa.Ginny? Jak tam? Tylko machnê³a rêk¹ w kierunku drzwi. Napis g³osi³: JOSEPH BOXER. jakby sra³ . Nazywa³ siê Joe Boxer. nie uznawa³ ubezpieczenia i przyjmowa³ p³atno æ wy³¹cznie gotówk¹. Wyci¹gn¹³ okruch szk³a i wrzuci³ do plastikowej miski na stole. .zawo³a³a. Barbie spojrza³ na pielêgniarkê. u³o¿eni w pozycji nieomal poziomej. i zaczyna³ mówiæ co o ubezpieczeniu . tym lepiej. Barbie go z³apa³.Oby mia³ racjê.kolory Mills Wildcats. LEKARZ STOMATOLOG.Jest tu taki jeden wrzód na dupie i usi³uje daæ nogê z trefnym towarem. I rzeczywi cie. A ni¿ej widnia³o: EKSPRESOWO. . Na skórze pacjentki zal ni³a drobna pere³ka krwi. Mo¿na go by³o podziwiaæ na siedz¹co. Chyba robi³ to rubokrêtem. Normalnie z przyjemno ci¹ bym mu otworzy³ drzwi. ale dzi jak raz nam siê przyda. gapi³em siê na sraj¹c¹ kuchenn¹ cierkê ze lepiami. Szyld wisz¹cy przed gabinetem przywodzi³ na my l spodenki koszykarza o rozmiarach giganta. 8 W Chester's Mill by³ tylko jeden stomatolog.Hej. Boxer uwija³ siê naprawdê szybko.Mo¿e te psy w taki sposób siadaj¹.A dok³adnie? . co do tego wszyscy byli zgodni. ¿e przywodzi³ na my l wiewiórkê z pyszczkiem pe³nym orzechów. . ale co mi siê ni wydaje. . Gabinet mia³ przy koñcu Strout Lane.Dobra. sk¹d otwiera³ siê malowniczy widok na rzekê i most. Czasem po piech jest potrzebny nie tylko przy ³apaniu pche³. mogli podziwiaæ zdjêcia chihuahuy Boxera przyklejone na suficie. gdy w drzwiach stan¹³ Ry¿y z metalowym pude³eczkiem po miêtówkach w d³oni i poprosi³ o pomoc. Natomiast pacjenci na fotelu. ¿e przez te pó³ godziny.Na jednym z nich ten przeklêty pies wygl¹da.

¿e wszystko przez to. wiêc puszczaj! Barbie zwróci³ uwagê na cienki plaster dziel¹cy brew stomatologa na dwie czê ci oraz drugi. . i¿ Joe Boxer by³ zaprzyja niony z Jimem Renniem. . czego chcesz. Nie mam upowa¿nienia do przeprowadzania takich operacji. Jakakolwiek konkurencja zapewne wymusi³aby na nim zmianê tej drakoñskiej polityki. ¿e jednak le¿y na parkingu przy Karczmie Dippera pobity do nieprzytomno ci i ni jaki abstrakcyjny koszmar.Nie ma mowy! .zap³atê otrzymasz w niebie.Powiedz temu g³upkowi.krzykn¹³ Boxer. W drugim rêku dentysta dzier¿y³ koszyk wype³niony paczkami mro¿onych gofrów Eggo. Ludzie gadali. wracam do domu. lecz ¿aden z kilku stomatologów.zdrowotnym. Boxer radzi³ mu. . ale nikt nie mia³ ¿adnych dowodów. Boxer akurat pod¹¿a³ do wyj cia.Muszê w³o¿yæ gofry do zamra¿arki. Zreszt¹ i tak na pewno nic z tego nie wyjdzie.Mo¿esz siê spodziewaæ. same gofry Eggo. .sprzeciwi³ siê Ry¿y. . Boxer by³ niewysoki.Zosta³e opatrzony gratis. . a poza tym chirurgia szczêkowa ma siê nijak do przyklejenia dwóch pla strów. . . Barbie po raz kolejny odniós³ wra¿enie. ¿eby siê zwróci³ o pieni¹dze do Ko cio³a albo do ubezpieczalni. Taki przynajmniej mia³ zamiar.. Tymczasem Boxer kr¹¿y³ po mie cie porsche.odezwa³ siê Barbie .Jak to mawia pañski przyjaciel Rennie . Barbie podszed³ krok bli¿ej i zajrza³ do zielonego plastikowego koszyka. Dentysta najwyra niej stoczy³ walkê o sw oje gofry. Twitch trzyma³ go za rêkaw.Skoro ju¿ mowa o pieni¹dzach.Nie tak prêdko . na jego prawym przedramieniu. mia³ najwy¿ej metr sze ædziesi¹t. Na r¹czce widnia³y s³owa W£ASNO Æ FOOD CITY.zawo³a³ na widok Ry¿ego. za pracê oczekujê zap³aty. jako nie podo³a³. to czy zap³aci³ pan za gofry? . Boxer próbowa³. szerszy. Ja muszê zarabiaæ na ¿ycie. ale wyprostowa³ siê dumnie i wypi¹³ pier .. którzy w ci¹gu ostatnich dwudziestu lat próbowa li utrzymaæ praktykê w Chester's Mill.To nie ma nic wspólnego z. a Barbie w³a nie go dogania³. . ¿eby zabiera³ ³apy! . albo gdzie mu tam jeszcze po drodze i wróci³ z gotówk¹. Nie mia³ nic wiêcej. . Na zderzaku mia³ naklejkê MÓJ DRUGI SAMOCHÓD TO TE‾ PORSCHE! Gdy Ry¿y szed³ korytarzem.Ju¿ zosta³em opatrzony. teraz spodziewam siê zap³aty. bez wiêkszego efektu. schowaæ koszyk za siebie.

P³aæ.mrukn¹³ Twitch. . mój lito ciwy przyjacielu.zaproponowa³ Barbie.oznajmi³.stwierdzi³ Barbie . S¹ doskona³e. Twarz mia³ buraczkow¹. za mia³ siê g³o no. nie wypuszczê pana z goframi. . Chaz Bender. Boxer zmierzy³ go hardym spojrzeniem. z plastrem na nosie i drugim na boku szyi. A ja tylko to.Nie? Proszê mnie postawiæ przed s¹dem. . . Wydawa³o siê.Dopóki pan nie zrobi tego.Wtedy. .Tak siê sk³ada. a jednak. Rozci¹gn¹³ wargi.. . póki jeszcze mamy pr¹d . drogi doktorku.Gofry pójd¹ do naszej kafejki .Ja pomogê . .Co za pytanie! Ka¿dy bra³.Nie wolno! . post¹pi³ krok do przodu.To mnie pan zabierz do s¹du! Tylko do którego. musisz je na powrót osadziæ w szczêce Georgii.stwierdzi³ Ry¿y. .Ka¿dy bra³.wietnie. . . co chcia³ .A je li sobie po prostu pójdê? Chaz Bender. .Postawmy sprawê jasno . Nie by³ to miech pe³en sympatii. prawda. . ..zawo³a³. Wiêc je li chcesz w najbli¿szej przysz³o ci jadaæ na niadani gofry. ¿e trzeba p³aciæ! Boxer zmierzy³ spojrzeniem najpierw Bendera. . Niezbyt dobra linia obrony przy oskar¿eniu o pl¹drowanie stwierdzi³ Barbie ³agodnie. Zacisn¹³ piê ci. zadbane zêby. w mie cie nie ma s¹du. A. p³aæ! . . potem Ry¿ego.Mowy nie ma! . co chcia³.Ja nie bêdê pomaga³ . prawie fioletow¹.Konfiskujê .Sam zawsze powtarzasz. Barbie wyci¹gn¹³ rêkê i chwyci³ koszyk. .zadeklarowa³ siê Twitch. . . . co?! W mie cie nie ma s¹du! Sprawa zamkniêta! Ha! Zacz¹³ siê odwracaæ do wyj cia.Ta operacja nie ma szans powodzenia.A potem mo¿e ponadziewamy je na widelce i upieczemy nad piecem krematoryjnym. czego chce Ry¿y. ¿e mam ogromn¹ zamra¿arkê i uwielbiam gofry. Chodzi³a na kolanach i maca³a w ka³u¿ach krwi Georgii Roux. W rodku znajdowa³o siê sze æ zêbów.Popatrzy³ na Barbiego wyzywaj¹co. ukazuj¹c drobne. Ry¿y otworzy³ pude³eczko po miêtówkach i wyci¹gn¹³ rêkê przed siebie.ale chêtnie popatrzê. ja ciebie na parkingu spiorê na kwa ne jab³ko.I to jak najszybciej.Torie McDonald pozbiera³a je przed supermarketem.zaprotestowa³ Boxer. ¿e Boxer bardziej wyprostowaæ siê ju¿ nie zdo³a. doktorku. . Rozleg³y siê miechy i . . Ju¿ pana o tym uprzedza³em.. nauczyciel historii.

Zosta³ postawiony w sytuacji. obróci³ je. . Wszyscy byli uzbrojeni. ¿e siê nimi ud³awi. ¿eby pokazaæ obie strony. nic nie rozumiej¹c.Obejrzyj mnie . . . przestraszony perspektyw¹ aresztowania za kradzie¿. Ry¿y wyszed³ przed Barbiego. Dla nich w³a nie wybi³a godzina zemsty. . nastêpnie odwróci³ siê do lekarza ty³em.Pacjentka jest nieprzytomna? Zanim ktokolwiek zdo³a³ odpowiedzieæ. ods³aniaj¹c p³aski brzuch. . Potem podci¹gn¹³ koszulkê.odezwa³ siê Randolph g³o no. kiedy jej wpadn¹ do tchawicy. . Zdziwi³y Barbiego i trochê zdenerwowa³y. Wysiedli z niego Freddy Denton.sam komen dant Randolph w towarzystwie Jackie Wettington. Z zielonego terenowca . Barbie pos³ucha³ rozkazu.Bêdê pilnowa³a. na zawrocie przed szpitalem zatrzyma³ siê zielony wóz komendanta policji oraz radiowóz.Dale Barbara? . Joe Boxer zacz¹³ siê niepostrze¿enie wycofywaæ. która go stanowczo przerasta³a.Postaraj siê. chocia¿ ja bym pacjentowi nie da³ ¿adne gwarancji. Bardziej prawdopodobne. Gina Buffalino i Harr iet Bigelow mia³y oczy wielkie jak talerze. Na tylnym siedzeniu jecha³a ¿ona Ry¿ego. Barbie odwróci³ siê do Everetta. tylko Thibodeau i DeLesseps promienieli. . Potê¿na kobieta z szop¹ p³omiennorudych w³osów na g³owie odsunê³a na bok Chaza Bendera. Wypadki chodz¹ po ludziach.powiedzia³a. wyjêli broñ. Wiêcej zrobiæ nie zd¹¿y³. . Frank DeLesseps oraz Carter Thibodeau. na nim nale¿a³o skupiæ uwagê. ¿eby oni siê o tym dowiedzieli. je li odzyska jeden lu dwa. Policjanci ju¿ byli w drzwiach. Wszyscy mieli kamienne twarze. Wzi¹³ od Ry¿ego pude³eczko po miêtówkach. Pewnie by siê nawet zakorzeni³y. Widzisz jakie skaleczenia? Siniaki? . podchodz¹c do drzwi szpitala.Nie.Barbie podniós³ rêce. Niekiedy ludzie im pomagaj¹.oklaski. T³umek w korytarzu patrzy³. W zaistnia³ej sytuacji dziewczyna bêdzie mia³a szczê cie. . Najwa¿niejszy jednak by³ Randolph. . zanim Randolph zd¹¿y³ unie æ broñ i w niego wycelowaæ.Jestem jej matk¹.Wprawny chirurg szczêkowy w odpowiednich warunkach mo¿e by da³ radê osadziæ te zêby na powrót. ¿eby do tego nie dosz³o .Wyst¹p.Nie rozumiem. . Na nim i na jego podw³adnych. Widzia³ zdumienie na twarzy Ry¿ego. jakby chcia³ go chroniæ.Patrz na mnie! . Boxer siê przygarbi³. Doktor Boxer westchn¹³.za¿¹da³. Junior Rennie.

Nie marnujesz czasu.Spojrza³ na ni¹ z niedowierzaniem. Metalowe pude³eczko po miêtówkach wypad³o Boxerowi z d³oni. podszed³ do Barbiego. Kula wesz³a w pod³ogê dziesiêæ centymetrów od prawego buta Randolpha. uderzy³o o bok lady recepcyjnej. choæ doskonale wiedzia³.Siemasz. Ten. Ju¿ raz pad³ strza³. . . ukrywszy g³owê w ramionach. . którego Ry¿y posk³ada³ po niegro nym wywichniêciu szczêki.On jest niebezpieczny. Strza³ hukn¹³ og³uszaj¹co. tak troskliwie pozbierane przez Torie McDonald. do cholery?!! Carter Thibodeau. . Wyr¿n¹³ Barbiego w brzuch.Przestañ! . Junior po drodze potr¹ci³ Randolpha. Barbie ba³ siê przesun¹æ potê¿nego lekarza.powiedzia³ Carter. Odepchnêli go na bok. Mimo ¿e Barbie zd¹¿y³ napi¹æ miê nie.Zostañ . niezgrabnie przeskakuj¹c nad Joem Boxerem. ¿e je li je opu ci. . oboje wyl¹dowali na pod³odze.wrzasn¹³ Twitch. z trudem utrzymuj¹c równowagê. Kiedy zobaczyli. o co chodzi? . zêby. W³osy.. i tak zgi¹³ siê wpó³.powiedzia³a.Czy ty oszala³a? . W koñcu wpad³ na Lindê. By³ kompletnie os³upia³y.mrukn¹³ Barbie. . który nie zrobi³ najmniejszego gestu. ale Linda objê³a go mocno i przycisnê³a do ziemi. Junior i Freddy Denton ruszyli do niego szybkim krokiem. zwisa³y mu w str¹kach. kole . nawet go dotkn¹æ.Nie rób tego . Brendan Ellerbee. .Co takiego?! . ¿eby im siê sprzeciwiæ. Wiedzia³.krzykn¹³ Ry¿y.odezwa³ siê Ry¿y. wyrywaj¹c w niej zadziwiaj¹co du¿¹ dziurê.Peter.Dosyæ tego! Chcia³ wstaæ. kopn¹³ dentystê w przedramiê i mu na tê rêkê nadepn¹³. .Ry¿y! Nie! . . Najwyra niej zacz¹³ siê w nim budziæ gniew. . na co siê zanosi. czy tylko on. Bardzo wolno podniós³ rêce wysoko do góry. obracaj¹c wnêtrzem d³oni do przodu. beretta w d³oni komendanta wypali³a.Barbie mi pomaga. Junior i Freddy chwycili Ry¿ego. W powietrzu rozszed³ siê zapach prochu. ryzyko nastêpnych znacznie wzros³o.Co jest. ¿e podnosi rêce. Odwali³ mnóstwo roboty. zwykle nienagannie uczesane. Miejscowy osi³ek by³ rzeczywi cie silny. Gina oraz Harriet krzyknê³y i obie siê wycofa³y z g³ównego korytarza.krzyknê³a Linda. rozs ypa³y siê po holu. . mo¿e straci ¿ycie i kto wie. . lekko utykaj¹c. Polecia³ przez hol.Co jest?! . . który pe³zn¹³ do wyj cia. trzyma³ rêce w górze.

krzyknê³a Jackie Wettington. taki ju¿ jest ten wiat.Skuæ go. Trudno j¹ by³o za to winiæ. Nawet Jackie. Móg³ winiæ jedynie siebie. . Czy inni policjanci by siê do niego przy³¹czyli. mog³a do³¹czyæ do oprawców.odezwa³ siê Barbie do Ry¿ego. Wiedzia³.. ¿e wystarczy najmniejszy pretekst i bêdzie po nim.wrzasn¹³ do komendanta Ry¿y..Barbie nadal mia³ uniesione rêce. Ruch by³ bolesny.Odsuñ siê.Jakby nie wiedzia³! . oczy zmru¿one w ciek³o ci¹. . . . . Lestera A.Co cie zrobili. Wystarczy. Zapomnia³a o ostro¿no ci. wyl¹dowa³by na ziemi i walczy³ o z³apanie oddechu. Junior wyci¹gn¹³ do Barbiego rêkê.. . M³ody Rennie zatrzasn¹³ plastikowe obrêcze i cisn¹³.oznajmi³ Randolph.odezwa³ siê do Randolpha .Co siê sta³o? . wygl¹da³. .Thibodeau . . ¿e on jest w to wszystko zamieszany. Doskonale wiesz.Stañ prosto. Ka¿de nazwisko rani³o Barbiego. jakby przed kim bi³ pok³ony. a¿ siê wpi³y Barbiemu w . Barbie wykona³ polecenie. Wtedy pewnie Randolph pomaga³by mu wstaæ kopniakami. Linda nadal przyciska³a mê¿a do pod³ogi. Nie nale¿y wymagaæ sprytu od kogo pogr¹¿onego w ¿a³obie. . Ta przemi³a kobieta. najmocniej ostatnie. gdy Junior wyjmowa³ kajdanki..Cholerny psycholi .Randolph odwróci³ siê do Juniora. a nie pretekst.On jest szaleñcem! . aresztowany opu ci³ d³onie i obracaj¹c siê.Chcesz kogo zabiæ? Randolph obrzuci³ go spojrzeniem pe³nym pogardy. Barbie zignorowa³ ich oboje. . . A ¿e nie móg³ siê wyprostowaæ. Patrzy³ Randolphowi w twarz.zapyta³ Randolpha. Ry¿y i Linda Everett le¿eli na pod³odze w milczeniu. . Doreen Sanders. Cogginsa oraz Brendy Perkins . Wiedzia³. po czym odwróci³ siê do Barbiego. ‾e j¹ do tego zachêci³. oddycha³a ciê¿ko.Stul pysk.rzuci³ Randolph. idioto! . A mo¿e siê myli³? Porz¹dnym ludziom te¿ czasem odbija³o. zwykle najmilsza kobieta pod s³oñcem.Najw³a ciwsze pytanie brzmi .jak daleko Renniemu pozwolisz siê posun¹æ. rêce trzyma³ ca³y czas w górze. Nic dziwnego.Aresztujê ciê pod zarzutem zamordowania Angeli McCain. ¿e gdyby nie by³ przygotowany na cios. przesun¹³ je za plecy. ale zanim zd¹¿y³ go dotkn¹æ. otwarte d³onie.Od³ó¿ broñ. ¿e pozwoli³ jej i æ do Renniego. .prychn¹³ Freddy Denton. choæ ona musia³aby mieæ powód. jednak jako siê uda³o. na lito æ bosk¹?! .Twarz mia³a zmienion¹ w maskê nienawi ci. . mimo gapiów w holu? Niektórzy pacjenci zawracali.Pamiêtaj . ¿¹dni sensacji. .

lecz j¹ odsun¹³. . A Ry¿y patrzy³ na Franka DeLessepsa. twarz. . . . By³ w jego wzroku wyrzut. Twarz mia³ jak wykut¹ z kamienia. Na szczê cie. gdzie dosta³ od Thibodeau. Spojrza³ na ni¹ tak. Tak to wygl¹da. .Psychol z niego pierwsza klasa. . Ale mówiê ci.zgodzi³ siê Ry¿y. ch³opca. by³a wykorzystana seksualnie. ¿e je li w czasie zatrzymania pojawi¹ siê u niego jakie siniaki skaleczenia. podci¹gn¹³ koszulkê.S³usznie . .Jego bronisz? . Kiedy te¿ odratowa³ tego ch³opaka po silnym poparzeniu sokiem sumaka jadowitego.stwierdzi³ Carter.Nic dziwnego . którzy rozpierzchli siê po strzale. a le i politowanie. któremu pomóg³ siê pozbyæ wszawicy po obozie letnim. pretensja. . Ry¿y nie spu ci³ wzroku z Randolpha.Patrz na mnie. Linda próbowa³a go ci¹gn¹æ z powrotem na ziemiê. Prawdopodobnie tak¿e po mierci.Z ca³ym szacunkiem. . W³o¿y³ broñ do kabury.nadgarstki. ¿e po niego przyjdziecie. . zacz¹³ siê odwracaæ.Ja jestem od sk³adania ludzi. . Nale¿a³o mu siê.To wszystko jest ustawione. . skupili siê bli¿ej.Twój przyjaciel pobi³ na mieræ cztery osoby.Pokaza³ mi rêce. chocia¿ teraz bêdzie pewnie mia³ siniaka w miejscu.Peter . z ich garde³ wydoby³ siê jêk przera¿enia. ¿aden ze mnie policjant ani prawnik. . Gapie. .zapyta³ Frank DeLesseps.Z w ciek³o ci pobiela³y mu usta.huknê³a na niego Linda.A co zrobisz? . to niech ciê Bóg ma w swojej opiece. kiedy do ciebie mówiê! Randolph obróci³ siê do niego. Eric. nie twoja sprawa . . nastawi³ nadgarstek wywichniêty przy zdobywaniu drugiej bazy. Ry¿y nie zwróci³ uwagi na komentarz. . ¿ebym obejrza³ tu³ów. Brenda Perkins ma skrêcony kark.odezwa³ siê. . . Teraz go nie poznawa³.Mówiê do ciebie! . .Trzy kobiety! . jak nie patrzy³ nigdy w ¿yciu. Nie ma ¿adnych ladów.oznajmi³ Randolph. Ry¿y wsta³.To powiniene razem z nim i æ za kratki! .On wiedzia³.Zamknij siê! .Wezwiesz Amerykañsk¹ Uniê Wolno ci Obywatelskich? . którego leczy³ w czasie ospy wietrznej i odry. ale g³upi nie jest. Jedna z zamordowanych dziewcz¹t to moja narzeczona.krzykn¹³ Ry¿y.Trzy kobiety i kaznodzieja.stwierdzi³ Junior. Komendant go zignorowa³.ci¹gn¹³ Frank.

gigancie. . . .Po jakiej stronie? . Dostanie za swoje. Pomaga³am uk³adaæ cia³a w karawanie. Podesz³a do Ry¿ego.S³yszysz. Mocno. . Angie trzyma³a w d³oni jego identyfikator. Ry¿y odwróci³ siê do Lindy.. . . W holu zapad³a cisza. Junior chwyci³ go za ramiê. Potem go zabrali. Chcia³ uderzyæ.I co dalej? Co zrobisz.. Ry¿y pokrêci³ g³ow¹.spyta³ nieg³o no. . jak Barbie jest prowadzony do wozu komendanta i wsadzany na tylne siedzenie. ale stanowczo. lecz jej m¹¿ sta³ nieruchomo. podnios³a rêce. kiedy twoja matka bêdzie mia³a kolejny atak pêcherzyka ¿ó³ciowego? Zaczekamy z leczeniem na godziny widzenia w kiciu? Frank zrobi³ krok do przodu.S¹ li i naprawdê trudno siê dziwiæ. Eric.Nie .Na niego te¿ przyjdzie kolej.Tu s¹ jakie strony? Co to.On to zrobi³. tylko im pomaga³. Widzia³am plamy. . co siê tutaj dzieje? . jak ka¿dy.Spêdzi³em z nim ca³y ranek. po chwili gniew ust¹pi³. Junior wyr¿n¹³ go w ¿ebra. on zabi³ cztery osoby. Nie czas teraz. a jednocze nie pe³nym gniewu. Carter Jackie oraz Fredd y Denton poszli do radiowozu. Mo¿e w twarz. . s³ysza³e ? Dziewczêta prawie na pewno zgwa³ci³. kto stoi po stronie Barbary. Nie wszystko naraz. Linda sta³a. . . . Junior i Frank wyszli z Randolphem.odezwa³ siê Barbie.Ry¿y by³ autentycznie zdezorientowany.Lepiej powiedz.Odpu æ.Daj spokój . co z tob¹? Naprawdê nie widzisz.Co z tob¹? . fiucie.Masz prawo zachowaæ milczenie. . patrz¹c na mê¿a wzrokiem b³agalnym. ¿eby siê przytuliæ. Pokrêci³ g³ow¹. ci¹gle z rêkami skutymi z ty³u. co mówi¹ twoi koledzy z pracy? Nie bardzo potrafi³a spojrzeæ mu w oczy. chocia¿ na kilka sekund. W koñcu jednak jej siê uda³o. uniós³ rêkê.Aresztujesz mnie? . rozgrywamy mecz? Junior u miechn¹³ siê tajemniczo. Przez ca³y ranek nie krzywdzi³ ludzi. Linda zamar³a.powiedzia³ Eric. mo¿e w brzuch. Ry¿emu odebra³o mowê.Linda wyci¹gnê³a rêkê do Ry¿ego. . W pewnej chw ili Barbie pochwyci³ jego spojrzenie. spokojna g³owa. tylko raz w lewo i raz w prawo. Krótko.. W milczeniu patrzy³.

Ry¿y jako siê trzyma³. dla kogo pracuje Pete Randolph. Lin. kochanie . poda³a Joemu plecak. na ten widok siê rozpromieni³.Trzy pobite tak.. prawda? Linda opu ci³a ramiona.Rewela. Wtedy zacz¹³ siê trz¹ æ.Linda! Czekamy! . Linda Everett posz³a ze spuszczon¹ g³ow¹. Nie obejrza³a siê za siebie. póki nie wesz³a do samochodu. proszê pani. trzy jajka faszerowane i trzy butelki mro¿onej herbaty oraz sze æ owsianych ciasteczek z rodzynkami.Linda! . Skupi³a siê na .odpar³ Ry¿y. Widzisz.Ry¿y. Znalaz³ tam trzy kanapki z mas³em orzechowym i d¿emem. ¿e musi usi¹ æ. ¿e trudno je by³o rozpoznaæ. . 9 Claire patrzy³a.stwierdzi³ Twitch. tak przera¿aj¹co zdeterminowani. Zmierzy³a je powa¿nym spojrzeniem. Nie. wszyscy troje odpowiedzieli tym samym. I pomy l o tym. Westchnê³a ciê¿ko. . ona mia³a w rêku jego identyfikator! Pokiwa³ g³ow¹. teraz s¹ tu strony i powiniene siê zastanowiæ. Pani jest naprawdê.. . . . a on pok³óci³ siê z ¿on¹. Wcale go nie s³ucha³a. Szpitalnemu generatorowi skoñczy³o siê paliwo. Przysz³o mu do g³owy. bo upadnie. zgas³y wiat³a.Zastanów siê. Mo¿e nawet sze ciu. wcale nie by³o w porz¹dku.Skoro ci ludzie zostali zamordowani.Dowód jak na zamówienie. . to dlacz ego policja zawioz³a cia³a do zak³adu pogrzebowego. .zawo³a³a Jackie po raz drugi. Tacy m³odzi.Mam pytanie . W porz¹dku? Barbie zosta³ zabrany do wiêzienia. szefie? . Poczu³ czyj¹ rêkê na ramieniu. . .Ty tak¿e.Tak. Ry¿y nagle u wiadomi³ sobie. Wielu obecnych nieodmiennie g³osowa³o na Jima Renniego. ¿e maj¹ publiczno æ.Cztery osoby . jak zmietli do czysta chiñszczyznê z talerzy. . po której stoisz. Chocia¿ dopiero co skoñczy³ obiad. a nie Przywioz³a do nas.powiedzia³a. a potem kaza³a dzieciakom stan¹æ rzêdem w kuchni. ¿eby my przeprowadzili sekcjê? Czyj to by³ pomys³? Zanim Ry¿y zd¹¿y³ otworzyæ usta.W porz¹dku. Benny zajrza³ do rodka. To by³ Twitch. po raz pierwszy tak powa¿nie od przynajmniej czterech lat.zawo³a³a Jackie z zewn¹trz.. .

powiedzia³a.Mamo. Absolutnie nic. . zapamiêtacie miejsce i nie zrobicie kompletnie nic wiêcej. Pomasowa³a skronie.My lami ju¿ by³ w drodze.Niech pan szanowny tego nie zgubi. . I to nie z ostatnim promieniem s³oñca. znajdowa³ siê pokój przeznaczony na odpoczynek.czy mogê ufaæ.Pani przybije pi¹tkê! .I bezpieczna dorzuci³a Norrie. Claire wsunê³a do niego swój telefon komórkowy. wandalizm czy niezmordowanie szczekaj¹cy pies s¹siada.Nie zgubiê. ¿e jeste cie najw³a ciwszymi lud mi do szukania tego czego .Tam jest ³atwa trasa. Nad nim umieszczono ponury napis KAWA I P¥CZKI NIE S¥ ZA DARMO. która setki razy ryzykowa³a ¿ycie na desce z kó³kami. .Tak. Po drugie. Benny mia³ wyra ne w¹tpliwo ci. .zaprotestowa³ Joe. .Dziêki za fantastyczny obiad! . . 10 Za wysok¹ lad¹ w holu komisariatu. .obieca³a Norrie Calvert.Mam nadziejê . ¿e sprawa jest wa¿na. to jadê z wami w roli niañki. Rozumiem. . jakby j¹ rozbola³a g³owa. Sta³o tam biurko. . Pozostali tak¿e. ¿e wrócicie do domu przed zmrokiem. Gdy Joe zacz¹³ zak³adaæ plecak. ¿e hond¹ civic po Black Ridge Road siê nie da jechaæ.Norrie .. ¿e w razie potrzeby wyhamujesz tych dwóch wariatów? . . wiêc pozwalam ..mruknê³a Claire i przybi³a pi¹tkê. co ja robiê. . ... . gdzie ludzie przychodzili skar¿yæ siê na takie k³opoty jak kradzie¿. albo w ogóle was nie puszczê.synu. tylko jeszcze ca³kiem za dnia. je¿eli. By³o to tak¿e . nie trzeba . Przysiêgacie? Bo je li nie. ale zakoñczenie tej sprawy nale¿y ju¿ do doros³ych.odezwa³a siê Claire . Norrie nawet siê prze¿egna³a. . je¿eli co znajdziecie.Co mi siê wydaje. Pasuje? Joe przysi¹g³. proszê pani .Ju¿ ja ich przypilnujê. . .Musicie mi przysi¹c. .powiedzia³ Benny i uniós³ rêkê. Claire nie spuszcza³a wzroku z syna. kilka szafek oraz ekspres do kaw y. mierte lnie powa¿nego wzroku. .Rozumiem. .Wobec tego albo przysiêgacie.Przecie¿ nikt nie je dzi.Mogê was nawet zawie æ na miejsce.Mam nadziejê.westchnê³a Claire.Dobry Bo¿e.

Apartament czeka.Zastanów siê. Teraz. czym mnie nakarmi³e .powiedzia³ g³o no. kiedy Randolph i Denton schowali broñ i chwycili Barbiego pod ramiona. Tam Barbie zosta³ sfotografowany przez Freddy'ego Dentona. Jackie z Lind¹ sta³y z boku pod cian¹. Przypomina³y siniaki.Zabierzcie go na dó³.Rozlu nij rêkê! . kiedy siê stoi miêdzy mê¿czyznami z broni¹ w rêku i wie. trzymaj lu no! Barbie mia³ ochotê powiedzieæ Henry'emu. Henry . by jej u¿yæ. który nad lunchem w Sweetbriar Rose (zawsze by³a to kanapka z bekonem. .Twarz mia³a bia³¹ jak papier.Nie odzywaj siê do mnie. W koñcu wysz³o ca³kiem zno nie. Trzyma³y je w opuszczonych d³oniach. Ostatnio my lenie to tutaj towar deficytowy.miejsce rejestracji. Ten mê¿czyzna wygl¹da³. . ta m Henry Morrison zdj¹³ mu odciski palców. Muszê umyæ rêce.krzykn¹³ Henry. sa³at¹ i pomidorem oraz przyszczypan¹ ga³¹zk¹ kopru) rozprawia³ z Barbiem o rywalizacji miêdzy Red Soksami a Yankees. . .Pani Everett. po co w ogóle zawracaj¹ sobie g³owê takim nieistotnym szczegó³em. . .oceni³ Henry.Chod . tylko pod oczami fioletowe pó³kola. . obie wyci¹gnê³y pistolety. . . . W tym czasie Peter Randolph i Denton stali tu¿ obok. .Nie ruszaj palcami. jakby chêtnie wyr¿n¹³ Dale'a Barbarê w nos z ca³ej si³y. W innych okoliczno ciach Barbie spyta³by Henry'ego. .Rozlu nij! Nie by³ to ten sam cz³owiek.Lindo . ¿eby Henry móg³ zdj¹æ odciski palców. .Chêtnie bym wyrzyga³ wszystko.Niedobrze mi siê robi. Brud mnie oblepia po samym dotkniêciu tego typa. gotowe do strza³u. z wyci¹gniêt¹ broni¹. ¿e trudno rozlu niæ d³oñ. ¿e nie mieliby nic przeciwko temu. Morrison tylko siê odwróci³. . Co oczywi cie by³o wyj¹tkowo na rêkê Renniemu. ale w koñcu utrzyma³ jêzyk za zêbami. s³oneczko . co mówisz. obejrzawszy wyra ne odciski. Mimo to trzyma³ twarz zamkniêt¹ na k³ódkê i skupi³ siê na rozlu nieniu rêki. . . skwitowa³ Barbie w duchu.Daj spokój.rzuci³ Henry.rzuci³ Freddy i solidnie szturchn¹³ Barbiego piê ci¹ w plecy tu¿ nad nerk¹.Gotowe .powiedzia³ Barbie.

‾ó³ta obudowa odcina³a siê jaskrawo od zapylonej trawy. . który Joe z pocz¹tku wzi¹³ za chmury. ¿e to zanieczyszczenia osiadaj¹ce na kloszu. . .zawo³a³ Benny. . . .Jak rakieta! Norrie przenios³a wzrok ze wskazówki. .Od razu wiem. . wierszcze gra³y sennie w wysokim zielsku. Popo³udnie by³o gor¹ce. Wskazówka natychmiast powêdrowa³a na plus piêædziesi¹t. Toczy³a wody na po³udnie. mgliste i wilgotne. . jakby szronem.Ty w³¹cz. .Dziewczyna pokrêci³a g³ow¹ i w³¹czy³a urz¹dzenie. na prawym NO NO Æ MOSTU .Uwielbiam miasta.Cykory. Dopiero po chwili u wiadomi³ sobie.. Niebo na horyzoncie przybra³o ¿ó³tawy kolor. Tylko te wierszcze i kilka wron kracz¹cych gdzie na drzewach.Al . Rzeka Prestile znajdowa³a siê tutaj stosunkowo blisko szosy. pe³na dziur i wystêpów. Tymczasem nie s³yszeli nic. Minêli Deep Cut Road i jaki kilometr dalej dotarli do Black Ridge Road.Rany! . hamuj¹c. Ani ladu wiatru. ¿e nie grozi mi El Kliyder. Licznik by³ w koszyku w rowerze górskim Benny'ego. . . która stanê³a w jednym miejscu (nadal pó³ skali od czerwonego pola). otulony kilkoma starymi rêcznikami wyci¹gniêtymi ze skrzynki na szmatki w domu McClatcheyów. By³a to droga gruntowa. by po³¹czyæ siê z potê¿n¹ Androscoggin. Oba znaki by³y podziurawione kulami. Benny wyj¹³ urz¹dzenie i poda³ Joemu. w stronê Castle Rock.DO CZTERECH TON.El Kliyder..Jedziemy. straszny meksykañski bandyta. ZAKAZ WJAZDU CIÊ‾ARÓWEK.11 Joe. . Ja siê zdenerwowa³em. sprawdzimy. Benny pokrêci³ g³ow¹.powiedzia³a Norrie. gdzie ludzie regularnie æwicz¹ strzelanie . Joe poda³ licznik Norrie. na Joego. co poka¿e licznik . Wjazdu strzeg³y dwa pochylone znaki pokryte czym bia³ym. Na tym po lewej stronie napisano ZALECANY NAPÊD NA CZTERY KO£A. Benny i Norrie jechali na rowerach szos¹ numer sto dziewiêtna cie. ¿e serce wali mu w gardle zamiast w piersiach. ¿eby unikn¹æ. który zamieszka³ w zachodnim Maine. u miechn¹³ siê pob³a¿liwie. Joe poczu³.Kaida. kretynie. wiêc powinni s³yszeæ jej szme r i pluskanie.stwierdzi³ Benny.Chod cie.Jedziemy dalej. jak latem.

bo rêka natychmiast zdrêtwia³a.po dwie umieszczono po bokach. puszczaj¹c Barbiego. nadal z broni¹ w rêku. Barbie zrobi³ unik.Ty skurwielu pierdolony! . W skarpecie nie by³o piasku. Dlatego wszystkich zaskoczy³ Mel Searles. Przynajmniej bez kantów. cele musia³y byæ puste.12 W komisariacie nie oszczêdzano energii. .krzyknê³a Jackie Wettington. Przynajmniej na razie. gdy uderzy³a go. bior¹c pod uwagê rêce zaci niête na ramionach aresztanta) po schodach. Tym razem Randolph odchyli³ siê do ty³u. czy o pó³nocy. bo strzelam.Aresztant. bo ju¿ by Barbie mia³ rozciêt¹ skórê. zawijaj¹c siê wokó³ nadgarstka. Barbie w pierwszej sekundzie odniós³ wra¿enie. rêce do góry.krzykn¹³ Mel. gdzie siê wcze niej przyczai³. Kobiety za nimi podnios³y krzyk. tu zawsze by³o jasno jak w dzieñ Komendant Randolph oraz Freddy Denton odeskortowali Barbiego (o ile mo¿na to tak nazwaæ. krzywi¹c siê niemi³osiernie.Ty draniu! . Wy³o¿ony zielonymi p³ytkami korytarz bieg³ przez ca³¹ d³ugo æ piwnicy pod jarzeniówkami rzucaj¹cymi przygnêbiaj¹co równe wiat³o.Morderca! . Prowizoryczna maczuga. Za nimi sz³y dwie policjantki. który wypad³ z celi numer cztery. ¿e atakuje go bohater ksi¹¿ki Niewidzialny cz³owiek .wrzasn¹³ Mel i zamachn¹³ siê potê¿nie. z w¹sk¹ prycz¹ i wisz¹cym sedesem bez deski klozetowej. W tej samej chwili Melowi banda¿ spad³ na oczy. które mia³y maskowaæ dwa barwne siniaki pod oczami. Searles w jednej rêce trzyma³ skarpetkê z czym ciê¿kim w rodku. Freddy zawy³. Szk³o albo metal. A wiêc Jackie wsadzi³a mu lufê w . W prawo skrêca³o siê do piêciu cel . . raczej ciê¿arek do przyciskania papierów lub co podobnego. Zamachn¹³ siê po raz drugi. Zgodnie z rozkazami Pete'a Randolpha . Po lewej stronie znajdowa³o siê archiwum. W³a nie do tej go poprowadzili. . jedn¹ na samym koñcu.Rêce do góry! .który dosta³ polecenia od Du¿ego Jima nawet najbardziej aktywni aktorzy sceny pod supermarketem zostali zwolnieni do d omu (a niby dok¹d mieliby uciec?). . skarpeta wisnê³a mu nad g³ow¹. Poci¹gn¹³ mocno i uda³o mu siê odebraæ broñ napastnikowi.rykn¹³ Mel i zamachn¹³ siê ponownie. pu ci³ Barbiego. . tym razem trafi³ Barbiego w lewe ramiê. opar³ na okularach przeciws³onecznych. Ta ostatnia by³a najmniejsza. trafi³a Freddy'ego Dentona w bark. Barbie chwyci³ skarpetê. Barbie poczu³ zimne kó³ko miêdzy ³opatkami. Czy o wicie. Banda¿ zsun¹³ mu siê z g³owy.

Barbie stara³ siê podnie æ g³owê.powiedzia³. potem kto go kopn¹³ w biodro. . I nic dziwnego. Barbie le¿a³ na ziemi. co zosta³o banda¿a Searlesa. A mo¿e strzeliæ.Przecie¿ le¿y i nic nie robi. a to ju¿ ca³kiem dobrze. a wiat siê od niego oddala³. Upu ci³ skarpetê. Mel odsun¹³ banda¿ z twarzy. Mel wyr¿n¹³ go piê ci¹ w kark. Z³o¿y³ siê wpó³. Odbi³ siê od ciany. Zosta³ powleczony korytarzem do ostatniej celi. kula przejdzie na wylot. zatoczy³. Stara³ siê unie æ te¿ lew¹ rêkê. .Proszê pani.Chocia¿ g³os dobieg³ z bardzo daleka. ¿eby móg³ siê zaj¹æ lizaniem ran.Jestem nieuzbrojony. huknê³o o linoleum. ale na razie w sumie nie by³o Kto chwyci³ go pod pachy i d wign¹³. g³owê pochylon¹ jak do ataku. Co Denton powiedzia³ na górze? Apartament czeka . Za nim zagrzechota³y kó³ka przesuwanych drzwi. bo w takim ma³ym mie cie.. Tym razem Barbie nie by³ przygotowany. Z jasno ci¹ zatykaj¹c¹ dech w piersiach. Powoli odzyskiwa³ czucie w lewej rêce. gdzie ludzie ¿yj¹ bez wielkich problemów. potkn¹³ siê. Opar³ g³owê o pryczê i d wign¹³ siê na nogi. ¿e s³yszy ¿onê Ry¿ego. krzykn¹³ O¿ cholera! . Wszystko t dzia³o siê gdzie daleko. jakby mia³ zamiar odmawiaæ modlitwê. rzuci³em broñ . Cokolwiek w niej by³o. Z lew¹ mia³ spory k³opot. a Searles usi³owa³ zabiæ Barbiego wzrokiem. Uderzy³ Barbiego dwukrotnie. tym razem obok pryczy. upad³ na kolana. Tê widzia³ bardzo wyra nie. ¿eby nie waln¹æ twarz¹ w pomalowan¹ na zielono ceglan¹ cianê.. W koñcu znajdowa³a siê piêæ centymetrów od jego oczu. Barbie w zasadzie mia³ pewno æ. Raz w splot s³oneczny i raz w ¿o³¹dek. by zobaczyæ. ¿eby szybciej znalaz³ siê w rodku. . ¿e ³atwiej by³o pozwoliæ jej zwisaæ. ale go nie pos³ucha³a. proszê opu ciæ pistolet. wiêc powietrze uciek³o mu z p³uc z g³o nym charkotem. Podniós³ rêce na tyle. nie widzicie? Mnóstwo stóp zatañczy³o wokó³ niego w skomplikowanym tañcu. jednak po chwili stwierdzi³. Zosta³a tylko dziurka w linoleum. Za jaki czas pewnie bêdzie bola³o. W drzwiach celi kto go kopn¹³. Có¿. Polecia³ do przodu. . choæ si³a spojrzenia nieco . na ile móg³.plecy. Mimo wszystko ochro g³owê. Tyle ¿e pewnie bez czekoladek i obs³ugi. zielone linoleum lizga³o mu siê miêdzy stopami. zatoczy³. jak Randolph odchodzi zawadiackim krokiem piê ci mia³ zaci niête. Obróci³ siê akurat na czas. Kto mu nadepn¹³ na po ladki. Je¿eli strzeli. Za nim Denton rozwija³ to. nawet zawodowcy s¹ amatorami. uda³o mu siê podnie æ praw¹ rêkê. byle go zostawili w spokoju.Przestañcie! Dosyæ! Do æ! . a mo¿e to by Freddy? Móg³ to byæ nawet sam nieustraszony przywódca miejscowej policji.

¿eby zbada³ cia³a! Zw³aszcza pani¹ Perkins. . Barbie nie mia³ pewno ci. Zebra³ wszystkie si³y.Milcz! . by³y zwyczajnie za ciê¿kie.Proszê przekazaæ mê¿owi. .Co im siê sta³o? . Barbie zd¹¿y³ zobaczyæ.. kiedy pomaga³a je przeprowadzaæ przez jezdniê. wsun¹³ dyszê miêdzy prêty i nacisn¹³ spust. co robi. le¿a³y zwierzêta. .Ono raczej nie dzia³a tak szybko. Ju¿ dawno nikt nie nazywa³ jej policjantk¹. Linda Everett by³a jeszcze bledsza ni¿ chwilê wcze niej. Barbie nie zwróci³ na niego uwagi. . .lato w Chester's Mill by³o piêkn e. ¿e na jej rzêsach dostrzeg³ b³yszcz¹c¹ ³zê. A¿ do tego tygodnia. niestety. nawet s³ysza³ ich brzêczenie.warkn¹³ Freddy Denton. Jak dot¹d w³a ciwie nie trafi³o jej bardziej odpowiedzialne zadanie. . Niech koniecznie zbada cia³a! Nikt ich nie dostarczy do szpitala! Rennie na to nie pozwo li.powiedzia³ Joe.Póki jeszcze jest jasno.. 13 W po³owie prze¿artego rdz¹ mostu Norrie zatrzyma³a rower i zapatrzy³a siê w co po drugiej stronie parowu. ¿e mo¿e lada moment straciæ przytomno æ. ¿e to ma co wspólnego z tym. . Na drugim brzegu. Martwe.mruknê³a Norrie.zawo³a³..Tylko zobacz.oznajmi³ Randolph. ale zdawa³o mu siê. zwierzêta mia³y po¿ywienia w bród. .Mówisz o promieniowaniu . czego szukamy? .spyta³ Benny. Joe widzia³ chmary much nad padlin¹. Na twarzach obu malowa³o siê przera¿enie. dwie ³anie i m³ode.. Za mê¿czyznami sta³y dwie kobiety.Policjantko Everett! Drgnê³a zaskoczona. Normalnie zag³uszy³by je plusk p³yn¹cej wody. wiêc musia³ za³atwiæ sprawê.Tak. Podejrzewa³. . . w schn¹cym mule.Lepiej jed my .ucierpia³a z powodu przekrzywionych ciemnych okularów.Proszê pani! .Dosyæ tego .odezwa³ siê Joe. Wszystkie o solidnie zaokr¹glonych bokach. Peter Randolph zawróci³ do celi. Podniós³ pojemnik z gazem. . wcale nie zabiedzone . tak . co wyj¹³ z pasa Freddy'ego Dentona.My licie. .Policjantko Everett! Proszê mnie pos³uchaæ! . Ostatnio chyba dzieci. . gdzie przed zaistnieniem klosza Prestile p³ynê³a wartko. póki jeszcze wiedzia³. i chcia³ zas³oniæ twarz rêkami. pod urwiskiem. Jeleñ.

A ³ania dwie zauwa¿y³a Norrie. .Tutaj wcale nie jest tak le.Co? . . .Jak my licie? ‾aden z ch³opców nie odpowiedzia³.poprawi³ go Joe.. to i tak nie zabi³oby takich du¿ych zwierz¹t w trzy dni. My lê. Randolph wcisn¹³ nagrywanie i ustawi³ . Jedziemy. .Trzeba by .powiedzia³ Benny .Ucieka³y przed czym ? .Jedziemy? .Zeskoczy³y z urwiska jak te stworzonka podobne do szczurów. . Widzicie? Dziwacznie wykrêcone.spyta³a Norrie. . ¿e ³ania wygl¹da. jakby mia³a wykonaæ skomplikowane æwiczenie gimnastyczne. Przez parê chwil wszyscy troje stali przy rowerach. ptasi mó¿d¿ku .powiedzia³a Norrie.odezwa³ siê Joe.powiedzia³ Benny. .wtr¹ci³a Norrie niespokojnie. Jak dzieci s³uchaj¹ce przy obozowym ognisku zbyt strasznej opowie ci. sprawdzi³ baterie.Ten jeleñ ma z³aman¹ nogê . . który normalnie powinien znajdowaæ siê pod wod¹.Piklingi .Zobaczcie.stwierdzi³a Norrie. spogl¹daj¹c na martwe zwierzêta i s³uchaj¹c ospa³ego brzêczenia much.Bracie mojej duszy . .Joe wsiad³ na swój rower.stwierdzi³ Benny. ¿e nawet gdyby by³o ca³kiem w granicach czerwonego pola na skali.spyta³ w koñcu Joe. .No dobra. .Tak. pewnie o wielki g³az. Joe wskaza³ ig³ê licznika Geigera. Po drugiej stronie mostu zobaczyli wyra nie. Os³oni³a oczy d³oni¹. Prze³o¿y³a nogê nad ram¹ roweru i nad nim stanê³a. 14 Pete Randolph wyj¹³ z jednej z szuflad biurka Duke'a stary magnetofon kasetowy. . ¿e wszystkie cztery zwierzêta mia³y po³amane nogi. Joe uzna³. Obaj wydawali siê znacznie m³odsi ni¿ przed tygodniem.znowu mnie pakujesz w bagno. Tym razem strza³ka tañczy³a w pobli¿u liczby siedemdziesi¹t piêæ.Chyba ¿e jest to bardzo wysokie promieniowanie .Lemingi. . . . . obie przednie.One chyba skoczy³y . Kiedy wszed³ Junior Rennie. . Norrie w³¹czy³a urz¹dzenie. . M³ode mia³o te¿ rozbit¹ czaszkê.Niewa¿ne.Zerknij na licznik .

. wiêc wiedzia³. proszê pana. jak kto mówi³. synu? .Czysta formalno æ. zanim zosta³em obmyty z grzechu? .Przes³uchanie bêdzie krótkie . . .Przypomnia³o mi siê. Tak w³a nie by³o.zacz¹³ Junior. Randolph po³o¿y³ rêce na piersi. skoro Brenda te¿ nie ¿y³a.Tak. ko³ysz¹c siê w obracanym krze le za biurkiem. co mówiæ. .stwierdzi³ Randolph.Za wszystko odpowie.Randolph pokrêci³ g³ow¹. . . Kawy? . . Potraktowa³em go gazem.Dale Barbara ma bardzo nieczyste sumienie.. dziêkujê. ostatnia migrena odzywa³a siê jeszcze tylko jako têpe wspomnienie po lewej stronie g³owy i by³ do æ spokojny. Przeæwiczy³ wszystko z ojcem. ¿e ten idiota w mundurze wreszcie przestanie bredziæ.Junior potar³ skroñ. ¿eby m³ody cz³owiek widzia³ urz¹dzenie. pozwoli mu opowiedzieæ swoj¹ wersjê historii i pu ci go do domu. Usun¹³ z blatu wszystkie rzeczy osobiste Perkinsa i schowa³ je do szafki pod cian¹. ¿e widzia³ samochód Angie w gara¿u. ¿e w ogóle ma sumienie. Zak³adaj¹c. . .ma³ego soniaka na rogu biurka tak. Junior czu³ siê przyzwoicie. W gara¿u McCainów. ale wielebny Coggins by³ dobrym cz³owiekiem.Zanurzy³ mnie ca³ego w rzece.stwierdzi³ Du¿y Jim.No wiêc tak .Nie. a z pewno ci¹ nie tak g³êboko wierz¹cym jak na przyk³ad twój tata. .Chyba Frank. Miewam migreny.Ach. ¿e pali³em.Junior mia³ nadziejê.Kto to mówi³? . Chocia¿ nie taki z³y jak papierosy.zapyta³ Randolph.Mia³e szczê cie . je li nie ma komu ich przekazaæ? . nie wiedzia³em.. Wiesz. Mia³ racjê. chyba wreszcie bêdzie móg³ je wyrzuciæ do mieci.Jak znalaz³e cia³a. . ominê³a mnie ta ca³a awantura pod supermarketem. Po co komu rzeczy osobiste.. Teraz.. Wraca³e z patrolu i co? .Nie. .Niez³a rozpierducha. . po kawie czujê siê gorzej.Frank? . . No tak. Nie by³em wtedy tak wiernym cz³onkiem Ko cio³a jak niektórzy.Mów dalej. . proszê pana. to w ramach zaliczki za jego karygodne czyny. to i tak fatalny nawyk. . Lester Coggins pomóg³ mi przej æ na w³a ciw¹ stronê.Tak jest. . Odda³ moje serce Jezusowi.Wraca³em z patrolu na sto siedemnastej . je li mi wybaczysz szczero æ. . tak.

bo w szpitalu z powodu zamieszek i tak nie wiedzieli. S³usznie zrobi³e .. ¿e ojciec znalaz³ sobie pomocnika (choæ raczej nale¿a³oby powiedzieæ: wspólnika) jeszcze g³upszego ni¿ Andy Sanders. Ba³em siê. nawet siê nie domy lasz.Tak. Randolph pokiwa³ g³ow¹. Wszyscy jeste my zrozpaczeni. ale nie wiedzia³em co. No wiêc w zasadzie by³o tak. niepewny. Zadzwoni³em do drzwi. widzia³em. ¿e to dla ciebie trudne. . co tam znalaz³em. co s³ysza³em przez radiostacjê. Otworzy³a d³oñ Angie o³ówkiem. To znaczy.Zadzwoni³em do ojca . . no. mia³o.. zapewnij spokój zmar³ym. Wiêc poszed³em na ty³y..Jackie.podj¹³ Junior . . czy komendant z niego ¿artuje albo drwi.wiêta racja. . kiedy Freddy robi³ zdjêcia. Nie do wiary. Kto znalaz³ identyfikator? . Na dobr¹ sprawê jest nieomal cz³onkiem s porz¹dkowych. Ch³opak zda³ sobie sprawê. Oni by ju¿ przyszpilili Barbarê. . . .. . a nie chcia³em niczego dotykaæ. .. Wiem... w³a ciwie nie.. Przyjechali do domu McCainów. Czuæ by³o. . wy byli cie bardzo zajêci. A pó niej bracia Bowie z karawanem.To siê przyda na procesie . jak pan powiedzia³. . wiêc kierowa³em siê nosem i trafi³em do spi¿arni... Normalnie mieliby my tutaj ca³¹ ekipê z biura prokuratora stanowego. Trudno uwierzyæ.Bystry z ciebie ch³opak.Synu. . I tylne drzwi by³y otwarte. Na szczê cie i ta k mamy do æ dowodów przeciwko niemu.Randolph przewróci³ oczami. Freddy wszystko sfotografowa³.Jednym s³owem. ale niestety sytuacja nie jest normalna.Tak jest. na ³añcuszku. by³ tam jej samochód. . co tam siê dzia³o. Nie.Zajêci. .. .bo s¹dz¹c z tego. zjawi³a siê jeszcze Linda Everett.Skromnie spu ci³ wzrok. . Randolph pokiwa³ g³ow¹ wspó³czuj¹co. ¿e zadzwoni³e do taty.Zachowa³e siê doskonale . Pomagaj ¿ywym. ¿e przeoczy³ brak identyfikatora.oceni³ Randolph. ¿e tak bêdzie najlepiej.Mów.Tata zdo³a³ siê skontaktowaæ z Fredem Dentonem i Jackie Wettington. wtedy spad³ na pod³ogê. Fatalnie dla niego. Potem.pochwali³ go Randolph. w co najpierw rêce w³o¿yæ. ¿e Angie ma co w rêku. Junior podniós³ na Randolpha spojrzenie.. synu. ale tamten mia³ w oczach wy³¹cznie szczery podziw.Wtedy zauwa¿y³e identyfikator? .Jestem tylko rekrutem. kierowa³e siê nosem. Tak postêpuje dobry policjant.Bêdziemy musieli przeprowadziæ go . ale nikt nie otwiera³. Tata pomy la³..Zajrza³em do gara¿u przez okno i rzeczywi cie.

. Jak ju¿ siê po¿egna³em z dziewczynami.Junior g³o no prze³kn¹³ linê.sami.Kiedy wielebny Coggins zanurzy³ mnie w wodzie. wietnie. ‾adnych wiêcej pytañ o czas ani o poranny patrol. dzi tego nie zrobiê.‾adnego. ¿adnej pro by o napisanie raportu i dobrze.Tak jest.Dopiero potem zadzwoni³em do taty. Komendant patrzy³ na niego jeszcze przez moment.wyzna³ Randolph. . ¿e siê dobrze zrozumieli. Obj¹³ Juniora ramieniem i poprowadzi³ do drzwi. . bo ostatnio Juniora od pisania bola³a g³owa. .Dziêkujê . . Id do domu i odpocznij. Sam wiesz. Junior. . Oczywi cie bêdziesz przy tym obecny. proszê pana.No dobrze. czy powiedzieæ tak czy nie .‾adnego pob³a¿ania. Niech siê pogotuje we w³asnym sosie co najmniej dwadzie cia cztery godziny To pomys³ twojego taty. S³owo. . Junior nie wiedzia³. je¿eli klosz nie zniknie. Przes³uchamy go solidnie.Chcia³bym tutaj byæ. Wygl¹dasz strasznie. . . . W ¿yciu nie widzia³em czego podobnego. synu? . . Przes³uchanie zaczniemy jutro po po³udniu. . po czym zatar³ rêce i wsta³.Pozwoli³ sobie na d³ugi oddech. kiedy pan bêdzie przes³uchiwa³ Barbarê. to bêdzie prawdziwy przypadek prania brudów we w³asnym domu.Synu. . Randolph wy³¹czy³ nagrywanie.Randolph siê o¿ywi³. Magnetofon raczej nie wychwyci tego dr¿enia. ¿eby by³ nieco dr¿¹cy. zadba³. ¿e siê za³amie pod ciê¿arem ramienia. bo nie mia³ pojêcia.Najpierw wyszed³em na zewn¹trz i zwymiotowa³em.Nale¿y ci siê wolne na resztê dnia.Mniej wiêcej w po³udnie.Niezupe³nie. o czym ten idiota za biurkiem bredzi. to chyba wszystko. mia³em w kieszeni paczkê papierosów . to prawda. mo¿e nawet wieczorem. jakby chcia³ zyskaæ pewno æ.Id do domu. natomiast Randolph z pewno ci¹. Pójdê do domu i odpocznê.Tak.I od razu zadzwoni³e do ojca? . . .powiedzia³. . doskona³y. . . ale mia³ wra¿enie. O której godzinie znalaz³e cia³a. proszê pana.I dziêki kopule nie bêdziemy musieli przekazywaæ go szeryfowi. Tak jest. Byli strasznie pobici. . Zupe³nie jakby mu kto powiesi³ na szyi krawat z miêsa. co jest napisane w B iblii: wiara góry przenosi. .Nic siê nie przejmuj. Ale damy sobie radê. Ch³opakowi uda³o siê przywo³aæ na twarz wyraz zainteresowania pe³nego szacunku. Na pewno masz do æ wra¿eñ.

Du¿y Jim w gabinecie pisa³ przemowê na czwartkowe spotkanie. Czy kto powiedzia³ Andy'emu? . co by siê sta³o. która mia³a przed sob¹ ca³e ¿ycie.Niesamowite . i m³oda dziewczyna.Zak³adam.Bo¿e drogi! . .Zadzwoniê do niego .Jest bardzo zajêty.ci¹gn¹³ Randolph. Poszed³ do domu zatopiony w my lach. gdyby tak raptem przekrêci³ g³owê i uk¹si³ go z ca³ej si³y. Odgryz³ który pa wyplu³ na pod³ogê. ale tego nie powiedzia³. ¿ wielebny Coggins mia³ swoich wielbicieli. . Zosta³em uwolniony przez Bo¿ego Syna od szatañskiego na³ogu. synu? Junior prêdzej by wla³ sobie w majtki gaz do zapalniczek i podpali³. ¿ona komendanta policji. nic dziwnego. Zastanawia³ siê. ¿e twój ojciec to zrobi. Pomodlisz siê ze mn¹. . Junior wymkn¹³ siê z biura i z komisariatu... A mo¿e wiêcej ni¿ jedn¹? Pod kloszem wszystko by³o mo¿liwe. proszê pana. ale podzia³a³o. ..Ale najpierw siê pomodlê. .Ludzie bêd¹ oburzeni mierci¹ Brendy i Angie. . synu.Dodee. Komendant wygl¹da³ na cz³owieka ra¿onego gromem. Nale¿y jednak pamiêtaæ. I by³a to prawda. Ciekaw by³. Faktycznie zapomnia³ o Dodee. . .szepn¹³. pogr¹¿ony w ¿a³obie po stracie dwóch dziewcz¹t. Nie kupi³em nastêpnej paczki. dlaczego to powiedzia³... Ca³kiem nie mia³ pojêcia.Do niczego siê ju¿ nie nadawa³y.Nie wiem. Tak¹ otrzyma³em ³askê.Nie zapominajmy o Dodee. . Junior widzia³ k¹tem oka grube palce Randolpha na swoim ramieniu. . Zanim Randolph zdo³a³ wymy liæ co jeszcze.Oczywi cie ca³kiem zamok³y . . To dobra rada. Wyg³osi je tu¿ przed wyborami Rady Miejskiej na czas kryzysu. . .Racja. .Wtedy cz³owiek wyra niej s³yszy Jego odpowied . ¿e lepiej rozmawiaæ z Bogiem w samotno ci . czy zdo³a sobie zapewniæ nastêpn¹. Rêka Randolpha zniknê³a z jego ramienia.postanowi³ Randolph. Nie mówi¹c ju¿ o mi³uj¹cych go wiernych.zdo³a³ wydusiæ Junior.Mój tata mówi.stwierdzi³.

Gdy siê wreszcie skoñczy³a. Nachodzi³a go wtedy my l: To nie dla ciebie. Zawsze tak by³o.Kto tam? O co chodzi? . zsuwa³ siê w do³ek wygnieciony przez Duke'a. Odwróci³ siê. Zadzwoni³ do Andy'ego Sander sa na komórkê. Rozmowa nie nale¿a³a do ³atwych.Witaj. ale czy móg³by tu przyjechaæ? Potrzebujê twojej pomocy.. przyjacielu. Znów przysz³o mu do g³owy. Muszê ci co powiedzieæ. ¿e lepiej bêdzie pa æ na kolana i modliæ siê za dusze ¿ony oraz córki. Wiem. jak to mówi¹. . Komendant westchn¹³. ni¿ przypuszcza³. co Joe uzna³ za fragmenty ko ci. kiedy Benny zwymiotowa³. Nie da³ rady. W Biblii by tego raczej nie znalaz³. W po³owie przekonywania. lecz taka by³a prawda. us³ysza³ ci¹g³y sygna³. Joe podda³ siê i poszed³ w ich lady. Lepiej usi¹d . Widzieli te¿ plamy krwi. Sanders jecha³ na komisariat. A nawet dla zielonego wozu. wyra nie rozz³oszczony. Chcia³ stan¹æ twarz¹ w twarz z Barbar¹. a jaki metr od ziemi stercza³y z niego drzazgi. Bogiem a prawd¹. Mia³ nadziejê. ¿e pracujesz. Andy. Nie warto by³o s iê a¿ tak wysilaæ dla oddzielnego pokoju. wystuka³ inny numer. gdyby Duke Perkins siedzia³ na tym miejscu. strze¿onego Pan Bóg strze¿e.To ja. Mówi komendant Randolph. S³up by³ odchylony od pionu. ¿e nie mia³by nic przeciwko. Oraz jak¹ szaraw¹ substancjê. Randolph próbowa³ go odwie æ od tego zamiaru. Zreszt¹. która musia³a byæ móz.. Prawie mu siê uda³o zapanowaæ nad ¿o³¹dkiem. Absolutn ie nic przeciwko. ale nie móg³ siê skupiæ. wiêc najlepiej by³o zadbaæ o w³asne interesy. . I co jeszcze. a tak¿e o si³ê do niesienia te krzy¿a. naprawdê nie chcê ci przeszkadzaæ. 16 Troje dzieciaków pod niebem coraz mocniej podbarwionym na ¿ó³to patrzy³o na martwego nied wiedzia u stóp s³upa telefonicznego. . Rozleg³o siê g³o ne wilgotne blee i zaraz potem zwymiotowa³a Norrie. Zw³aszcza ¿e za ka¿dym razem. Andy siê roz³¹czy³. Randolph jaki czas bêbni³ palcami w blat biurka. gdy wsiada³ za kierownicê. Co bia³e go. której numer znajdowa³ siê na ciennej tablicy. by³a koszmarna.15 Peter Randolph rzeczywi cie spróbowa³ siê pomodliæ. Robota okaza³a siê znacznie trudniejsza. ¿e nikt nie odbierz jednak po³¹czenie zosta³o nawi¹zane po pierwszym sygnale. z trudem prze³kn¹³ linê. Po dwóch sygna³ach Du¿y Jim odebra³.

Joe uzna³. . . Jeszcze siê nie nagra³em w Warhammera.Mo¿e mia³ w ciekliznê .Je¿eli poczujemy nag³¹ chêæ pope³nienia samobójstwa. . .odezwa³a siê Norrie. .Biedaczysko . lecz sp³ywa³a przez zaci niête gard³o jak balsam. Joe podniós³ wzrok na po¿ó³k³e niebo. otworzy³ plecak. Norrie ostro¿nie zrobi³a dwa kroki w stronê czarnej. gdzie po uderzeniu pocisku pozosta³a czarna warstwa. Tam droga wychodzi³a z gêstwiny dêbów o czarnej korze.No tak . Widzia³em to w telewizji. co mówi licznik na tego nied wiedzia . Wyp³ywaj¹ na pla¿ê. ¿e o miornicom te¿ siê to zdarza.Pojed my przynajmniej tam. Plama mia³a jakie sto metrów wysoko ci.. Benny wyra nie mia³ w¹tpliwo ci. ale nic nie móg³ na to poradziæ.Czy ja wiem.powiedzia³a.. .. a wszerz ci¹gnê³a siê pewnie ze dwa kilometry.My la³em. Norrie i Benny zrobili to samo.Nie mia³ z czego skoczyæ. czy to samobójstwo. Herbata by³a zbyt s³odka i ciep³a. tylko jako trudno mu by³o w ni¹ uwierzyæ.Czasami wieloryby i delfiny siê zabijaj¹. . przestañ. Pierwszym haustem wyp³uka³ usta. . ¿e tu dosz³o do ska¿enia rodowiska? . . .spyta³a Norrie. wyj¹³ butelki z herbat¹ i poda³ ka¿demu po jednej. pokrytej muchami sterty pod s³upem telefonicznym. Dopiero potem siê nap ili.Gdy skoñczyli. albo im obu.zastrzeg³ Joe.Ja mam kawa³ ¿ycia przed sob¹. . Zdaniem Joego teoretycznie istnia³a taka mo¿liwo æ. . Chod cie.Stary.Nienawidzi³ dr¿enia w swoim g³osie. Mo¿e wiêcej. powinni my zawróciæ powiedzia³ Benny. wracamy.zaproponowa³a Norrie.Ale tamto to co innego. ale te¿ nie powêdrowa³a bli¿ej czerwonego pola.zagrozi³ Benny. zawracamy od razu .odezwa³ siê Benny cienkim g³osem. A tato mówi. Potem wskaza³ na po³udniowy zachód.zaproponowa³a Norrie. Joe wyci¹gn¹³ czujnik.I tamte cztery te¿. wiêc rozwali³ sobie ³eb o s³up.Sprawd . Ig³a nie opad³a. nie? Joe wzruszy³ ramionami. . . Powiemy doktorowi Everettowi albo Barbarze. .My licie. . zjadaj¹ w³asne j¹dra. gdzie siê koñcz¹ drzewa . zobaczymy. By³ bardzo zmêczony i nie mia³ ochoty na ¿adne dyskusje. ‾e je li dojdzie d zbyt du¿ego zanieczyszczenia rodowiska. Norrie wskaza³a na wschód.Je¿eli poczujemy co dziwnego. .. Sprawdzimy odczyt i je li bêdzie wy¿szy. ¿e bêd¹ stamt¹d widzieli dawny sad jab³kowy znajduj¹cy siê na szczycie. bo siê znowu porzygam . .

Ludzie czêsto sobie ¿artowali. Zadziwiaj¹ce. Barbie brn¹³ w jego kierunku. A . . ¿e nie mo¿e z mam¹ i tat¹ po prostu wsi¹ æ do samochodu i pojechaæ do Lewiston na ostrygi albo na lody do Yodera.zawo³ali Joe i Norrie równocze nie. .Musimy zrobiæ. która czasem pomaga³a Lissie Jamieson w bibliotece. co siê da. .Tak. chocia¿ w mie cie by³o mnóstwo zapasów. . ¿e Chester's Mill jest d ziur¹ zabit¹ dechami. jak bardzo siê skurczy³o w jego g³owie. pewnie dlatego piosenka Jamesa McMurtry'ego cieszy³a siê w mie cie tak¹ popularno ci¹. Nie chcê zostaæ na szarym koñcu.Pamela Chen. p³acz! G³os dobiega³ z daleka. co siê da . Barbie nie móg³ otworzyæ oczu. przyjacielu. I ten g³os by³ znajomy.Dlaczego j¹ zabi³e ?! Dlaczego zabi³e moj¹ córeczkê?! Kto mnie potraktowa³ gazem.A tam. je li chcesz. zanim oszalejê. co nie bez znaczen ia. Zobaczy³ przed drzwiami celi Andy'ego Sandersa ze ³zami sp³ywaj¹cymi po policzkach. jednak kiedy siê skoñcz¹.Masz powody do p³aczu! Osoba. kiedy prze³k n¹³ linê. . gdy sobie u wiadomi³.. mo¿esz zostaæ. No i.d³oñmi. Benny. Mimo wszystko do niedawna miasto wydawa³o mu siê rozleg³e.Chcê siê wydostaæ z Mill. Zatoki mia³ tak zatkane. spojrzeli po sobie i wybuchnêli miechem. ¿e ¿artuje. odk¹d rodzina Lavertych wyprowadzi³a siê do Auburn. sama mia³a p³aczliwy g³os.powiedzia³a Norrie. nie mówi¹c ju¿ o Starbucksie.Ju¿ tam jeste ! . Denton? Nie. powieki mia³ ciê¿kie i spuchniête. która wyg³asza³a te twierdzenia. Intelektualnym i demograficznym. Afroamerykanina mo¿na by ze wiec¹ szukaæ. ale trudno by³o otworzyæ pal¹ce oczy.. 17 . U miechnê³a siê. W koñcu zdo³a³ otworzyæ oczy . Trzeba podj¹æ ryzyko. idê z wami. A co widzia³ Andy Sanders? Faceta w celi. Randolph.stwierdzi³. By³a w ród nich tylko jedna osoba pochodzenia azjatyckiego . p³acz. ale jej s³owa wcale nie zabrzmia³y jak ¿art i Joe wcale ich tak nie odebra³. Mieli racjê. mia³ w nim dla siebie mnóstwo miejsca. a kino dawno zamkniêto.Musimy zrobiæ. Ta czê æ misji nie jest obowi¹zkowa.Masz racjê .. . Mieszkali na zadupiu. ¿eby wiedzieli. Nie by³o te¿ McDonalda. . ¿e a¿ mu zatrzeszcza³o w uszach. Oczy pulsowa³y w rytm bicia serca.

a ja jestem najlepszym kandydatem. daj mi broñ! Natychmiast! Zastrzelê go jak psa! Mam do tego prawo jako ojciec! On mi zamord owa³ córeczkê.. wiesz? A ja muszê córkê pom ciæ. Jêzyk i gard³o te¿ mia³ napuchniête. Andy zostawi³ w spokoju kaburê komendanta. Po prostu komendant Peter Randolph nie potrafi³ mu odmówiæ. wiêc daj mi broñ! Barbie nie przypuszcza³. ¿e ojciec ofiary by³ przewodnicz¹cym Ra dy Miejskiej. nalejê ci. ¿e Andy Sanders jest w ciek³y. . chocia¿ nie powinienem by³ ciê tu wpuszczaæ. Mam do tego prawo. ¿e pañski przyjaciel Rennie potrzebuje koz³ ofiarnego.Proszê pana. . D wign¹³ siê na nogi. Mo¿e istnia³y jakie inne przyczyny.No ju¿.krzykn¹³ radny.. Uspokój siê. ... wyra nie widzia³. By³ od niego dziesiêæ centymetrów ni¿szy.Dajcie mi broñ! . Wyra nie nieswój. pobieg³ do Renniego niczym zap³akane dziecko w ramiona ojca. zap³aci za swe zbrodnie.Przyjacielu! Chod do mnie! Otworzy³ ramiona.Nie zabi³em pañskiej córki.facet w celi zawsze wygl¹da na winnego..By³a dla mnie najwa¿niejsza na wiecie! . ¿eby pozwoli³ na zastrzelenie aresztanta w celi z w³asnej broni. unosz¹c twarz mokr¹ od ³ez. ¿e komendant wpu ci³ do aresztu ojca ofiary. przestêpowa³ z nogi na nogê jak dziecko. Chcia³e go zobaczyæ.Trochê gazu najwyra niej dosta³o mu siê do ust. . . Winowajca zostanie os¹dzony.Jaki s¹d?! Daj mi broñ! S¹d dla tego zwyrodnialca?!! Jeszcze by siê wywin¹³! Ma wysoko postawionych przyjació³.. Andy nie mia³ ochoty my leæ..zawo³a³ Du¿y Jim. W tym momencie pojawi³a siê w korytarzu brzuchata postaæ. A teraz chod na górê. .Jim. . Andy chwyci³ Randolpha za koszulê. dla których Randolph sprowadzi³ tutaj Sandersa. I Du¿y Jim go przytuli³. Siêgn¹³ do pasa Randolpha i zacz¹³ wyci¹gaæ pistolet z kabury. g³os nosowy i schrypniêty. któremu przez dwadzie cia minut wzbraniano wyj cia do ³azienki. Wcale nie dlatego. Andy. Je li siê pan zastanowi.Andy! .. Randolph postanowi³ jednak nie dopu ciæ do morderstwa.. ale te¿ nie mi a³ ca³kowitej pewno ci. Barbie nie by³ zdziwiony.wymamrota³ Andy. . .. Chocia¿ patrzy³ na wiat przez czerwony filtr. zobaczy³e . . Obok niego sta³ Randolph. by u Randolpha chêæ przypodobania siê radnemu by³a tak ogromna. Nikogo nie zabi³em. Barbie go za to wcale nie wini³. . a mimo to Randolph wygl¹da³ na przestraszonego. Mimo nadwagi porusza³a siê do æ ¿wawo. zrozumie pan.

. komendancie.Jak zap³aci? . Zap³aci za to. Rennie nadal g³aska³ go po w³osach. Ju¿ pokaza³. Dajê ci s³owo. A kto miesza lepiej ni¿ kuchta? . Bo przecie¿ on nie jest sam. spojrza³ na czerwon¹. Rennie g³adzi³ Andy'ego po w³osach.. I zafascynowany. ale teraz chodzi mu o przejêcie w³adzy.Tak. ale gdy sytuacja siê zmieni.. spuchniêt¹ twarz Barbiego. Na razi jest pan mu potrzebny.. gdy suka by³a ju¿ stara i otêpia³a.Obj¹³ Andy'ego ramieniem i podprowadzi³ do komendanta Randolpha. Patrzy³ w pulchn¹ twarz Du¿ego Jima kompletnie oszo³omiony. Na do¿ywocie.Nie martw siê. . ¿e ludzie.chcia³ wiedzieæ Andy. .Zosta³em wrobiony . dlaczego i kto jeszcze by³ w to zamiesz any.powiedzia³ nosowym. musz¹ mieæ jak¹ wtyczkê. Barbie skupi³ uwagê na Randolphie. .. na pewno nie jest sam.Jak.A mo¿e zabi³ nie tylko Angie.Bez w¹tpienia. a wcale bym tego nie wyklucza³.oznajmi³. je¿eli wie. Kogo . tylko najpierw wydobêdziemy z niego wszelkie informacje. ¿e nie jest zbyt sprytny i nie potrafi zacieraæ za sob¹ ladów. Ma wspólników. cocker .I Duke'a. jakby patrzy³ na obmierz³e robactwo. po wiêci i pana bez z mru¿enia oka. co zrobi³.To za ma³o . bêdziemy musieli zadowoliæ siê osadzeniem go w Shawshank.Mam na my li tak¿e twoj¹ ¿onê . . . ale Du¿y Jim ³askawie pokiwa³ g³ow¹.szepn¹³ Andy.No có¿. .Jak¹ cenê zap³aci? . . bêdziemy musieli sami go os¹dziæ. gdzie. .? . Patrzy³ na Du¿ego Jima nieomal entuzjastycznie.Andy nie potrafi³ powiedzieæ wiêcej. prawda? . Andy..Znajdziemy dowody . kto bêdzie miesza³. Co.Zamknij siê . Lestera i Brendê.. chrapliwym g³osem. . Myrê Evans. A . Obejrza³ siê przez ramiê. . . Barbiemu przypomnia³a siê matka g³aszcz¹ca Missy.Co mi siê wydaje. którzy to zrobili. Tylko najpierw ustalimy szczegó³y.Kto przecie¿ spowodowa³ powstanie klosza.. .powiedzia³ Du¿y Jim.Natomiast je¿eli kopu³a zostanie na miejscu. .rzek³ Du¿y Jim. Oraz innych. Andy przesta³ mamrotaæ. jak usun¹æ klosz.spanielkê. .I nie j¹ jedn¹ . kiedy. zbrodniarz zap³aci za swoje czyny.Na pocz¹tku Rennie po prostu musia³ chroniæ swój ty³ek.rzuci³ Randolph. .

. by napisaæ artyku³. Chcia³a powiedzieæ radiolatarnia . Joe podszed³ na chwiejnych nogach. Tony Guay.. Pocz¹tek u³o¿y³a w my lach po drodze.Ja te¿ .. jaki wydaje dziecko bawi¹ce siê samochodzikami. lecz z jej ust doby³ siê tylko bulgocz¹cy d wiêk rrrr. co robisz. .Widzê! Joe mia³ wra¿enie. Zacz¹³ siê trz¹ æ.Norrie? . wierzgaæ nogami. i wydrukuj zdjêcia. Tak lepiej? . Ich oczy spotka³y siê tylko na moment. Potem po³knê³a go ciemno æ. patrz¹c na sad. g³aska³.. tu¿ pod czerwone pole na skali. Ernie Calvert. zawo³a³ ludzi. dawny kierownik Food City. pisa³ na laptop Poda³a mu aparat. Zobaczy³ to. . dawny reporter sportowy. . stosu pogrzebowego halloweenowych latarni.Wygl¹da jak. po czym wpad³ w czarn¹ dziurê wype³nion¹ pomarañczowymi p³omieniami. Odwróci³ ¿ó³t¹ skrzyneczkê. Rennie g³aska³ go. . rrrr.kiedy uznamy go za winnego. który teraz pe³ni³ funkcjê ca³ego dzia³u informacyjnego. ¿e g³os przyjaciela dobiega z dziwnie daleka. Przysz³o mu do g³owy.Du¿o lepiej .Przerwij to. ¿e unosz¹ siê one z wielkiej sterty dyñ.przyzna³a Norrie. przeprowadzimy egzekucjê. po czym podniós³ wzrok na Benny'ego.krzykn¹³ Benny.Te¿ mi siê tak wydaje. Spad³a z roweru. poci¹gaj¹c na siebie rower. . 19 Gdy Julia wróci³a do redakcji po zamieszkach w supermarkecie. ... wyci¹gn¹³ rêkê.. Licznik Geigera upad³ w piach tarcz¹ do do³u. Wskazówka skoczy³a na plus dwie cie. zagubione i przestraszone. S³ysza³ jakie g³osy.. Usiad³a przy swoim komputerze. która wydawa³a siê jak z gumy. Le¿a³a drodze. rêce i nogi jej drga³y. bo po sekundzie Benny tak¿e siê przewróci³.. ¿eby weszli tylnymi .Tam co jest! . .szepn¹³ Andy. 18 Wyjechali z lasu ramiê w ramiê i zatrzymali siê.Joe pochyli³ siê nad dziewczyn¹ bardziej zdumiony ni¿ zaniepokojony.

Pete i ja zgadzamy siê co do tego. wiêc pod tym wzglêdem wszystko gra. Horace! Pewnie nasika³ gdzie w k¹cie i bêdzie teraz przeprasza³. Za³atwi³ wszystko. . ale te¿ pamiêtaj¹c. Od pi¹tku nie dosypia³a. spa³a d³u¿ej ni¿ godzinê. ¿eby do tego dosz³o. wgram je w twój komputer i wstukam twoje notatki. a zasnê³a kamiennym snem. . Dobry pocz¹tek. ale wiedzia³a. Ja tam bym go z góry nie rozgrzesza³. Specjalnie dla nich je otworzy³. ja przez ten czas obrobiê zdjêcia. muszê pobyæ trochê z ¿on¹ i dzieciakami Pete idzie na komisariat.powiedzia³ Tony.. Corgi wcale nie skamla³ pod drzwiami. . tylko spokojnie spa³ na swoim kocyku miêdzy kuchenk¹ a lodówk¹.Id na górê i siê po³ó¿ . ¿e nie mog³a go wstukaæ. Trzêsiesz siê jak w febrze.00 Julio! Razem z Pete'em F. póki nie poznamy wszystkich faktów. ¿e musimy byæ bardzo ostro¿ni. Foty s¹ niez³e. PS Wyprowadzi³em Horace'a. Musia³o byæ pó ne popo³udnie.. ¿e powinna napisaæ od serca. a pi¹tek min¹³ przed stu laty. Na kuchennym stole by³ list oparty o solniczkê i pieprzniczkê. Wsunê³a stopy w kapcie. Gdy siê obudzi³a. Bez przerwy naciska³a niew³a ciwe klawisze. Nie jest to wiekopomny tekst. jakby to by³a jego wina. powiedzia³. wiêc wystarczy³o. pobieg³a do kuchni. I nie mówiê o Randolphie . W koñcu. szefowo! Wracam do domu. by potem napisa³a dobry artyku³. No id . ¿e cienie w sypialni bardzo siê wyd³u¿y³y. Mówi³: Niepotrzebnie siê to sta³ Przez ca³kowity brak kompetencji Chyba ¿e kto chcia³. Tyle ¿e wtedy by³o ju¿ za pó no. 15. zdrzemnij siê godzinê. ¿e powinna koniecznie napisaæ od serca o tym. co trzeba. Mia³a straszne worki pod oczami. Zajrza³ Rommie Burpee. Nie chcia³a go pos³uchaæ. napisali my o wydarzeniach pod supermarketem. Powiedzia³ te¿. Nic dziwnego. gdy ju¿ zasnê³a. ¿e przy³o¿y³a g³owê do poduszki. z przestrachem spostrzeg³a.Nie mogê. . Podobno co tam siê sta³o wa¿nego. ¿e potrzeba ci snu. godz. ale go poprawisz. Problem w tym. przesz³a swoje. ¿eby go wyprowadziæ. Zaczê³y siê zamieszki . Id . ¿e nadal ma mnóstwo papieru. co siê sta³o.W tym stanie niczego nie napiszesz.drzwiami. ¿e m¹drze mówi. muszê napisaæ. Tony G. Uznali my.

.Niech oni przestan¹ krzyczeæ! . w sadzie. nie. Poprosiæ go o komentarz albo.Halloween . Democrat . . przysiad³a na drucie telefonicznym i przygl¹da³a siê im bystrymi oczkami. jednak znalaz³szy siê na chodniku w upale pod tym niebem przybrudzonym tabakowymi plamami. . kieruj¹c ruchem. Mieli drgawki. ¿eby zamkn¹æ informacje i napisaæ artyku³. Z pocz¹tku by³a do æ spokojna.. nie chc¹c. . gdy zadzwoni³ jej telefon. straci³a spokój i faktycznie pu ci³a siê biegiem. o mój Bo¿e. ¿eby zamkn¹æ redakcjê. z którego roztacza³ siê widok na ca³e Chester's . ¿e jest jego pani¹. a teraz siê z niego zrobi³ wielki wa¿niak u bram burdelu! . przerwa³a po³¹czenie. po czym zesz³a na dó³.Brenda Perkins nie ¿yje. . by Horace zapomnia³..Pete. mam tutaj kupê roboty. Maca³a przed sob¹ w powietrzu. Nie czekaj¹c na odpowied . Wszyscy czworo zostali zamordowani.Nie ma s³oñca.Nie.Shumway.. Straci³ córkê trzy dni po mierci ¿ony. .. nawet pamiêta³a. popie ci³a i nakarmi³a..Julio! .Powinna tu przyjechaæ. . wcale nie ma s³oñca. Nie ¿yj¹ te¿ Angie McCain i Dodee Sanders. . Norrie i Benny le¿eli na Black Ridge Road w zbyt mocno rozproszonym s³oñcu. .. Marty Arsenault nie chce mnie wpu ciæ..mrukn¹³ Joe. 20 Joe... cholera! . . Ju¿ lecê. Ma³o sobie oczu nie wyp³acze.Nie ma s³oñca .O¿¿¿. . wiêc je¿eli.jêkn¹³ Benny. A jako podejrzanego aresztowano Dale'a Barbarê. wyra nie bez ladu my li samobójczych. Zakraka³a raz.powiedzia³a Norrie. W³a nie zaczyna³a.Ju¿ biegnê.Idzie Andy Sanders. ¿e przewróci³a krzes³o. cholera.. tylko sobie dorabia latem . p o czym wzbi³a siê w powietrze i odlecia³a. .Julia. Kaza³ mi. .To by³ Pete Freeman. ... Nie jeste my z New York Post .wyrwa³o siê Pete'owi.i Lester Coggins. Jaka wrona. zaczekaæ! Nawet nie jest glin¹. obudzi³a go.Co takiego?! Zerwa³a siê na nogi tak gwa³townie. . Jest w celi. Na szczycie Black Ridge. Pali³o ich gor¹co.

. To rozpacza³ Andy Sanders. . który o w³os unikn¹³ wybuchu bomby. Julia skierowa³a siê w stronê pokoju odpoczynkowego. . a nawet zasila³a fundusz kawowo . kto siê zjawi³ zaraz po Andym? . by j¹ obrzuciæ spojrzeniem. Niedaleko sta³y Linda Everett i Jackie Wettington zatopione w rozmowie. b³ysnê³o jasne. A przy tym by³o t³oczno. Obie wygl¹da³y na powa¿nie wystraszone. Akurat wtedy Du¿y Jim Rennie oraz Andy Sanders pojawili siê na szczycie schodów prowadz¹cych do piwnicy.p¹czkowy gromadzony w wiklinowym koszyku.Nie mo¿e pani wej æ. Poprowadzi³ Andy'ego w stronê biura . pokrêci³a g³ow¹. .Lepiej zostañ. Mundur mia³ nieskazitelny. ale za du¿o sobie nie obiecuj. w³osy z ty³u stercza³y jej niepokornie.Chcê z wami porozmawiaæ jako redaktorka Democrata ! Du¿y Jim odwróci³ siê tylko na tyle.Mówi³ przepraszaj¹cym tonem. Najwyra niej wy³¹czono klimatyzacjê.A co wpisaæ. kiedy dostanê zgodê na wywiad. jak siê nie mia³o poprzedniego zajêcia? . Twarz mia³a jeszcze napuchniêt¹ od snu. Za nimi szed³ Peter Randolph. W komisariacie Juliê od razu uderzy³o. M³odzi ludzie najwyra niej wype³niali jakie formularze. W ¿yciu nikt jej nie zatrzyma³. zupe³nie inaczej ni¿ do Pete'a Freemana. . Tych odró¿nia³o siê na pierwszy rzut oka . Gdy Pete zjawi³ siê u jej boku. Zgadnij. Andy p³aka³. 21 Julia wpad³a na schody komisariatu.Pete wskaza³ hummera zaparkowanego tu¿ przed hydrantem. . Takie rozkazy. natomiast twarz jak cz³owiek.zawo³a³a Julia. . Z do³u dobiega³y krzyki. bardzo mi przykro. Zawo³am ciê. gdzie by³a od lat czêstym go ciem. pewnie ¿eby oszczêdzaæ gaz. w tym przynajmniej dwóch z Bóg jeden wie ilu braci Killianów.spyta³ jeden drugiego.po charakterystycznych orl ich nosach i okr¹g³ych g³owach. Po piêtnastu sekundach rozb³ys³o ponownie. W holu siedzia³a jaka nies³ychana liczba m³odych ludzi.Jim! Pete! . fio³koworó¿owe wiat³o. Du¿y Jim obejmowa³ go ramieniem i mówi³ co uspokajaj¹co. a tym razem zrobi³ to Marty Arsenault.Kocham pozytywne my lenie. któr¹ policjanci Chester's Mill nazywali kurnikiem.Mill. które mówi³o wyra nie: a ludzie w piekle marz¹ o wodzie z lodem. ¿e zrobi³o siê tam bardzo ciep³o.

posz³am ci na rêkê.. . Odst¹pi³ o krok.Porozmawiamy z tob¹. .Jaki obroñca?!! . ale i w ciek³o æ. kobie. . Du¿y Jim wycelowa³ w Juliê palcem. to jakie ma alibi? Jak ono pasuje do czasu zgonu? W ogóle znacie czas zgonu? Sk¹d.Jakie macie przeciwko niemu dowody? Przyzna³ siê? A je li nie. przyjacielu. .I ty.. ¿eby ciê zatrzymaæ. .Je¿eli ojciec jednej z ofiar mo¿e siê z nim zobaczyæ. to dlaczego ja nie? . . Bo w przeciwnym razie straci³by pracê.Bo nie jeste ani ofiar¹. Uniós³ górn¹ wargê. Popatrzy³a mu prosto w oczy.komendanta.Nie bêdziemy rozmawiaæ. .Chcê siê zobaczyæ z Barbar¹. Julia spróbowa³a siê przebiæ obok biurka stra¿nika. ¿ebym nie pisa³a o twojej drobnej sprzeczce z ¿on¹. Nie wcze niej. kiedy w zesz³ym roku poprosi³e mnie.spyta³a. Mówi³ do niego o wspólnej modlitwie.Ma obroñcê? . kiedy uznamy za stosowne.. nadal z przepraszaj¹cym wyrazem twarzy.A jego? . wiêc ze mn¹ porozmawiacie. . .Powiesiæ go trzeba! Zabi³ moj¹ córeczkê! . co mog³em. .On jest ostatni¹ osob¹.zawy³ Andy.Po wiêæ mi jedn¹ minutê! . je¿eli cia³a zosta³y dopie ro co odkryte? Czy ofiary zosta³y zastrzelone.krzycza³ Andy.Pamiêtaj. teraz mnie wpu æ. ugodzone no¿em czy.Na g³owê upad³a ? Kobieto! Jest aresztowany pod zarzutem pope³nienia czterech morderstw. To nie twój interes.Pomodlimy siê do naszego Pana. jaka ma prawo zej æ do piwnicy! . ani krewn¹ .Du¿y Jim zagarn¹³ zrozpaczonego ojca. .. . robi³em. .Ten skurwiel zamordowa³ mi córkê! . . . wskazuj¹c Sandersa. niestety.Chod .Skoñczy³em z tob¹. ods³aniaj¹c zêby. Julia pobieg³a przez pokój wypoczynkowy. . . . Tym razem we wzroku Du¿ego Jima by³a nie tylko pogarda. i komendant Randolph jeste cie zatrudnieni przez miasto.Marty. niestety Marty. chwyci³ j¹ za ramiê.stwierdzi³ Du¿y Jim. Je¿eli jest w tobie chocia¿ cieñ wdziêczno ci. nie da³em rady mrukn¹³.zawo³a³a do Du¿ego Jima.

.Pete.rzuci³ Du¿y Jim. i w drugim . .No i jednak straci³em robotê . wygl¹da na to. ¿e Du¿y Jim sta³ pod nimi i s³ucha³. zostaniesz aresztowana. Randolph wzi¹³ Juliê Shumway pod ³okieæ. ¿e Jim Rennie j¹ uderzy. doskonale o tym wiesz. . . pozb¹d siê tej psiej córy ..Zabierz st¹d tê w cibsk¹ babê.Kiedy zginê³y te cztery osoby? Powiedz mi chocia¿ tyle. . co to nie odró¿niaj¹ w³asnego ty³k od czo³a. ¿e jest zwolniony. Du¿y Jim odeskortowa³ Andy'ego do biura komendanta i zamkn¹³ za sob¹ drzwi. Drzwi biura otworzy³y siê gwa³townie.Doskonale! Aresztujcie mnie! I wsad cie do celi. ‾¹dzê mordu mia³ wyra nie wypisan¹ na twarzy. .Ostatni raz proszê. dopóki jeste my pod kloszem.. I je¿eli nie wyjdziesz w tej chwili. Trzasn¹³ drzwiami.Nie wolno go oskar¿aæ. Tym razem Julia da³a siê wyprowadziæ. a policzki mia³ koloru ceg³y.Pogadam z nim. które teraz nale¿a³o do Randolpha. bardziej zasmucony ni¿ z³y. To niezgodne z prawem. Przez chwilê s¹dzi³a.Zabierz j¹ st¹d! . . Julia nie mia³a w¹tpliwo ci.stwierdzi³ Du¿y Jim.powiedzia³ Randolph.Nie mo¿esz mu zamykaæ ust. nawet siê nie odwracaj¹c. ¿e dziewczêta straci³y ¿ycie pierw. Twoja obecno æ tutaj jest w najlepszym razie ca³kowicie zbêdna.Zwróci³ siê do Pete'a Randolpha. . . . Zawsze taka by³a .Wiêcej tego nie powtórzê.Mylisz siê i w jednym.krzyknê³a Julia. wyrzuæ j¹. . .warkn¹³ Du¿y Jim. Marty Arsenault skrzywi³ siê niemi³osiernie. to j¹ wyrzuæ. Opanowa³ siê jednak. .Có¿.Czy Barbarze postawiono zarzuty? .Wyci¹gnê³a przed siebie rêce. Jeste w cibsk¹ plotkar¹.A na moje miejsce przyjdzie który z tych ko³ków.westchn¹³ Marty Arsenault. .Julio.I nikomu nie pomagasz. kto pilnuje wej cia. za to tworzysz problemy. je li nie ma obroñcy. . twarz ukry³ w d³oniach. . co my postanowimy. . Andy siedzia³ za biurkiem. . . nadal os³upia³y.spyta³a Julia Randolpha.Je li nie bêdzie chcia³a wyj æ sama. A temu. zgodne z prawem jest to. powiedzia³ straszne s³owa: . Je¿eli bêdzie siê opiera³a. Ostrzegam ciê po raz pierwszy i ostatni. Nie patrzy³ jej w oczy. Pete Randolph. przeka¿.Nie stracisz roboty . Chwilê pó niej Julia . czekaj¹c na kajdanki. nie mo¿esz zabraniaæ dostêpu do informacji mieszkañcom miasta! . .

¿e trudno by³o na nie patrzeæ. .. . Co mi siê ni³o. Pokaza³ Benny'emu odczyt .Jak posz³o? 22 Benny pierwszy odzyska³ przytomno æ. S¹dzi³. ¿e musi i æ do cienia i czego siê napiæ. Poza tym.Staaary. ale zegarek zatrzyma³ siê na czwartej zero dwie. ¿e by³ strasznie zgrzany. a kto by chcia³ mieæ dzieci? .No i.. lecz siê myli³. nie zatrzymuj¹c siê na odpoczynek ani na picie. a¿ mu siê koszulka przyklei³a do tu³owia. Najwyra niej w dwudziestym wieku ludzie produkowali rzeczy wyj¹tkowo solidne. z ulg¹ stwierdzi³. ¿e by³o mu gor¹co. Joe McClatchey przetoczy³ siê na brzuch i d wign¹³ na kolana. wstaj¹c.spyta³ Pete Freeman. Wrócili t¹ sam¹ drog¹.zarz¹dzi³.? .Co to takiego? Joe z pocz¹tku nic nie dostrzeg³. Nastêpnie podsun¹³ ¿ó³t¹ skrzynkê Norrie. . . na sad na szczycie Black Ridge. ale ona patrzy³a w górê. Dziewczyna otworzy³a oczy. . Przypomnia³ sobie o liczniku Geigera.Jakie dynie? Joe pokrêci³ g³ow¹.znalaz³a siê przed komisariatem.Co siê sta³o? .odezwa³ siê Benny.Wynosimy siê st¹d. Wygrzeba³ go z piachu. . Nie pamiêta³.zapyta³a.Jeszcze by siê urodzi³o takie jak ja. Ch³opak spojrza³ na zegarek. popatrzy³a na niego nie ca³kiem przytomn W³osy jej przylgnê³y do zroszonych potem policzków. jak czêsto miga. póki nie minêli . Po chwili b³ysnê³o znowu. nic mu nie dolega³o. Wiedzia³ tylko.Chyba tego szukali my .Jo .Jo? . Potem b³ysnê³o fioletowe wiat³o.‾yjesz jako ? .oceni³.. Dynie siê pali³y. Poza tym. zanim nas to co wysterylizuje . . Jaki koszmar.plus dwie cie.Chyba zasnê³am. ¿e nogi bêdzie mia³ galaretowate. Tyle wiem.Tak. Ostatni raz zwróci³ siê do przyjaciela w ten sposób chyba w czwartej klasie podstawówki. Zamruga³a w o lepiaj¹cym s³oñcu. . ¿e urz¹dzenie nadal dzia³a.. . Podpe³zn¹³ na czworakach do Norrie potrz¹sn¹³ j¹ za ramiê. Tak jasne. . tylko nie pamiêtam co. . Mimo wszystko wsiad³ na rower. . czu³ siê ca³kiem dobrze. ¿eby sprawdziæ.rzuci³ Benny.

mostu i nie znale li siê znów na szosie numer sto dziewiêtna cie. .

a¿ uspokoi siê jej rozko³atane serce.g³osi³a rêcznie wypisana wywieszka w witrynie).Ju¿ my la³em. . Kropka nad i. Dogoni³ j¹ Pete Freeman.ale zamilk³y. . gdy obok przechodzi³a Julia Shumway. Julia siê nie zatrzyma³a. nie by³a zdolna do rozmowy z nastêpnymi przedstawicielami prawa i porz¹dku w wydaniu Chester's Mill.Tak.SÓL 1 Policjantki stoj¹ce przy hummerze Du¿ego Jima nadal rozmawia³y. ale zabrzmia³o w miarê dziarsko. D³ugo to nie trwa³o.Co ci. Jeszcze tylko ko³tuna mi do szczê brakowa³o. jak tylko siê da b ez podburzania ludzi..To by³o k³amstwo. oprócz kopu³y? Widzia³a tych wszystkich go ci wype³niaj¹cych formularze? Trochê to strasznie wygl¹da³o. .Wszystko w porz¹dku? .Po³o¿y³a d³oñ na ramieniu Pete'a. ¿e na zgromadzeniu mieszkañców w czwartek wieczorem nie ja jedna bêdê mia³a powa¿ne pytania do Jamesa Renniego. . I my lê. Nie chcia³a powiedzieæ tego g³o no.Julia zakre li³a d³oñmi niewidzialny nag³ówek. .G³ównie to siê bojê i tyle . . . . . . pomy la³a..stwierdzi³a i podskoczy³a na d wiêk swojego g³osu. A do tego wstêpniak.Widzia³am i zamierzam o tym napisaæ. O wszystkim. tak mocny. . co mówi jej twarz. Oklap³y. i znów stanê³y dêba.Julio? . . Wci¹¿ jeszcze wszystko w niej wrza³o. Oczywi cie nie wiedzia³a. Pete mia³ wielkie oczy i w tej chwili wygl¹da³ na du¿o mniej ni¿ swoje trzydzie ci kilka la .. Brawo. Przesz³a po³owê drogi do redakcji Democrata .Je li chodzi o podburzanie. Przystanê³a pod markiz¹ ksiêgarni Mill New & Used Books (ZAMKNIÊTE DO ODWO£ANIA .spyta³a Linda z wahaniem. .. Podnios³a rêce i spróbowa³a przyg³adziæ w³osy stercz¹ce jak stóg siana z ty³u g³owy.TYLKO DLA DEMOCRATA ! WYWIAD Z DOMNIEMANYM MORDERC¥. to napiszê.Postaram siê czego dowiedzieæ o tych morderstwach i co ustalê.Jackie teraz nerwowo poci¹ga³a papierosa .Julio? Co tu siê dzieje? To znaczy. ¿eby zaczekaæ. ¿e czuje nie tylko gniew.Prychnê³a nieweso³ym miechem. zanim dotar³o do niej. . . .Na to liczy³am. ¿e Rennie ka¿e naszemu nowemu komendantowi ciê aresztowaæ. i wejrzeæ w g³¹b swojej duszy. Jim .

Skserowaæ. . najgro niejszego koguta na farmie i mog³a siê po nim spodziewaæ. chyba ¿e. . samochodowe. te¿ nie dzia³a³o od dawna (miejsce.powiedzia³a do stert ksi¹¿ek. .Nie wydrukowaæ. Bo czasu jest ma³o. Gdzie tam ³yso. ¿e wszystko z ni¹ w porz¹dku. A poza tym.zachêca³ napis po tej stronie. . pl¹druj¹ supermarket? To bez sensu. ¿e najbardziej j¹ martwi . drugie..Nie rozumiem. damy w opa³ach oraz nagich do pasa przystojniaków pieszo i konno. jak wyja niæ fakt. Kino w centrum by³o zamkniête od kilku lat.tempo wydarzeñ.Rennie ma przewagê w³asnego boiska. Rennie od dawna gra³ rolê najwiêkszego. Przy drzwiach redakcji siê obejrza³. Uprzytomni³a sobie. Czê æ wystroju witryny stanowi³y poradniki. PASJONUJ SIÊ Z NAMI MROCZNYMI INTRYGAMI! . Jakby sam klosz wystarczaj¹co nie utrudnia³.powiedzia³. ¿e robi³.przera¿a .Poza tym nie jest w pe³ni zdrów na umy le . . dlaczego nie zaczeka³ z atakiem. to jeszcze trafi³ siê radny z piek³a rodem. . nie udziwnia³ ¿ycia. zdaje siê. Potem pomy lê.. zajmowa³ rezerwowy placyk na samochody Renniego). którzy wci¹¿ maj¹ pe³ne spi¿arnie. Pomacha³a mu. Ale minê³y dopiero trzy dni z minutami.I nigdy nie by³. w samych majtkach. tyle ¿e by³oby mu ³yso. rzeczywi cie. Potrzebujê kilku minut. ¿eby pokazaæ. ¿eby och³on¹æ. Mroczne intrygi.Niewa¿ne. A gdyby Cox i jego naukowcy jeszcze dzi przebili siê przez kopu³ê? Albo gdyby zniknê³a sama z siebie? Du¿y Jim zaraz skurczy³by siê do dawnego formatu. gdzie j ego wielki ekran niegdy górowa³ nad szos¹ numer sto dziewiêtna cie. Resztê wype³nia³y sterty ksi¹¿ek w miêkkiej oprawie z ok³adkami przedstawiaj¹cymi spowite mg³¹ posiad³o ci. ¿e ludzie. powiedzia³a sobie. ale obskurny sklepik Raya Towle'a ci¹gle jako siê trzy ma³.. T³umaczy³by. I by mu uwierzyli. .. ¿e w koñcu spróbuje umocniæ swoj¹ w³adzê nad miastem . Bo co posz³o nie tak i nie mia³ wyj cia. po tygodniu czy miesi¹cu izolacji od wiata zewnêtrznego.powiedzmy. co móg³ w trudnych okoliczno ciach.. po czym zajrza³a przez zakurzon¹ szybê do ksiêgarni. je li mamy to dzi wydrukowaæ.. Nawet je li to prawda. wci¹¿ wpatrzona w MROCZNE INTRYGI. To nadal nie wyja nia³o.Skserowaæ . U miechnê³a siê dr¿¹cymi ustami i przegna³a go gestem. Kilku z rzeczonych przystojniaków wywi ja³o mieczami i by³o. z kim najpierw porozmawiaæ. bierz siê do roboty.Hê? .

Dla mnie obie jeste cie ród³em z krêgów zbli¿onych do ledztwa.odparowa³a Linda. to moja praca.Chod my . zapomnij o ca³ej sprawie. . . . zgoda? Linda zdoby³a siê na