SAMOLOT I WISTAK 1 Z wysoko ci sze ciuset metrów, gdzie Claudette Sanders bra³a lekcjê latania, miasteczko Chester's Mill

po³yskiwa³o w porannym wietle jak wie¿o powsta³a i dopiero co ustawiona makieta. Samochody toczy³y siê po Main Street, odbijaj¹c promienie s³oñca, iglic a ko cio³a kongregacyjnego wydawa³a siê do æ ostra, by przek³uæ niebo bez jednej chmurki. Seneca V lecia³a nad rzek¹, razem z ni¹ przecinaj¹c miasto po przek¹tnej. - Chuck, chyba widzê dwóch ch³opców przy mo cie! £owi¹ ryby! - Claudette za mia³a siê uszczê liwiona. Naukê latania zafundowa³ jej m¹¿, przewodnicz¹cy Rady Miejskiej. Andy ca³kowicie zgadza³ siê z twierdzeniem, ¿e gdyby Bóg chcia³, aby cz³owiek lata³, toby mu da³ skrzyd³a, lecz ³atwo ulega³ perswazji, wiêc Claudette w koñcu dosta³a, czego chcia³a. Zachwyca³a siê nowym doznaniem od pierwszej chwili. Nie by³a to zwyk³a rado æ, lecz prawdziwe szczê cie. Dzi wreszcie zrozumia³a, dlaczego latanie jest wietne. Dlaczego jest fantastyczne. Chuck Thompson, instruktor, musn¹³ wolant i wskaza³ panel kontrolny. - Wierzê, wierzê. Ale mimo wszystko uwa¿aj, co robisz, dobrze? - Jasne, przepraszam. - Nie ma za co. Uczy³ latania od wielu lat, lubi³ takich zapaleñców jak Claudie, zafascynowanych nowo ci¹. Andy Sanders nied³ugo pewnie wyda okr¹g³¹ sumkê, bo jego ¿ona pokocha³a senecê i stwierdzi³a, ¿e chce mieæ taki samolocik na w³asno æ. Taki sam, tylko nowszy. Co oznacza³o wydatek oko³o miliona dolarów. Claudie Sanders nie by³a rozwydrzona, ale niezaprzeczalnie mia³a kosztowne zachcianki, które Andy, prawdziwy szczê ciarz, najwyra niej zaspokaja³ bez trudu. Chuck lubi³ te¿ dni takie jak dzisiaj: widoczno æ nieograniczona, zero wiatru, doskona³e warunki do nauki. Seneca lekko zako³ysa³a siê dopiero wtedy, gdy Claudie przesadzi³a z korekt¹. - Niepotrzebnie siê spiê³a - powiedzia³. - Przejd na jeden dwadzie cia. Ustaw siê nad sto dziewiêtnast¹ i zejd na trzysta metrów. Uczennica wykona³a polecenia, samolot znów lecia³ idealnie równo. Chuck pozwoli³ sobie na chwilê relaksu. Przelecieli nad autokomisem Jima Renniego i zostawili miasto za sob¹. Po obu

stronach szosy numer sto dziewiêtna cie rozci¹ga³y siê pola, drzewa p³onê³y intensywnymi barwami jesieni. Cieñ w kszta³cie krzy¿a sun¹³ po asfalcie, jedno z ciemnych skrzyde³ musnê³o ma³ego jak mrówka cz³owieka z plecakiem. Cz³owiek ten spojrza³ w górê i pomacha³ rêk¹, a Chuck odpowiedzia³ mu tym samym, choæ wiedzia³, ¿e tamten tego nie zobaczy. - Jasny szlag, ale rewelacja! - za mia³a siê Claudie. Chuck jej zawtórowa³. Zosta³o im czterdzie ci sekund ¿ycia. 2 wistak d¹¿y³ swoj¹ drog¹ wzd³u¿ szosy sto dziewiêtna cie, w stronê Chester's Mill. Miasto by³o oddalone jeszcze dobre dwa kilometry, nawet komis Jima Renniego jawi³ siê tylko jako rzêdy s³onecznych b³ysków ustawionych równo w miejscu, gdzie droga skrêca³a w lewo. wistak planowa³ - o ile mo¿na powiedzieæ, ¿e wistak co planuje - ju¿ dawno temu zawróciæ do lasu. Tylko ¿e okolica by³a obiecuj¹ca. Odszed³ znacznie dalej od nory, ni¿ zamierza³, ale s³oñce grza³o go w grzbiet, a w nozdrzach mia³ rze kie wonie, które budzi³y mózgu jakie skojarzenia, nie ca³kiem u wiadomione. Zatrzyma³ siê, stan¹³ s³upka. Wzrok mia³ ju¿ nie tak dobry jak kiedy , mimo wszystko do æ ostry, by zobaczyæ cz³owieka id¹cego w jego stronê przeciwleg³ym poboczem. Postanowi³ pój æ kawa³ek dalej. Ludzie czasami zostawiali ró¿ne smakowite k¹ski. By³ stary, t³usty i swego czasu odwiedzi³ niejeden mietnik. Zna³ drogê na miejskie wysypisko równie dobrze jak trzy tunele swojej nory, bo tam zawsze znalaz³o siê co pysznego. Ruszy³ kaczkowatym chodem zadowolonego z siebie starego wyjadacza, zerka j¹c na cz³owieka po drugiej stronie szosy. Cz³owiek siê zatrzyma³. wistak zda³ sobie sprawê, ¿e zosta³ zauwa¿ony. Niedaleko, ciut na prawo, le¿a³a brzoza. Pod ni¹ mo¿na siê schowaæ, przeczekaæ, a¿ cz³owiek sobie pójdzie, potem sprawdziæ, czy mo¿e co smacznego... Tyle zd¹¿y³ pomy leæ, robi¹c nastêpne trzy kroki, nim zosta³ przeciê³y na pó³. Rozpad³ siê na dwie czê ci. Krew trysnê³a z niego jak z sikawki, wnêtrzno ci wyla³y siê na ziemiê, tylne ³apy drgnê³y dwukrotnie, po czym zastyg³y w bezruchu. Zanim ogarnê³a go ciemno æ, czekaj¹ca nas wszystkich, wistaki tak samo jak ludzi, w ³ebku b³ysnê³a mu ostatnia my l: Co siê sta³o?

3 Wszystkie zegary kontrolne wysiad³y. - Cholera, co jest? - spyta³a Claudie Sanders. Oczy mia³a wielkie, ale nie ze strachu, tylko ze zdumienia. Nie by³o czasu na strach. Chuck nie zd¹¿y³ spojrzeæ na kontrolki. Zobaczy³ natomiast, jak nos seneki siê marszczy. Potem oba mig³a znikaj¹. I tyle zobaczy³. Na nic wiêcej nie starczy³o czasu. Seneca nad drog¹ sto dziewiêtna cie wybuch³a. Spad³a na ziemiê ognistym deszczem. Razem z ni¹ - ró¿ne czê ci cia³a. Dymi¹ce przedramiê Claudette ³upnê³o w pobocze, tu¿ obok równo podzielonego na pó³ wistaka. By³ dwudziesty pierwszy pa dziernika.

BARBIE 1 Barbie poczu³ siê lepiej, gdy tylko zostawi³ za sob¹ centrum miasta i min¹³ supermarket Food City Zobaczywszy znak z napisem CHESTER'S MILL ‾EGNA ZAPRASZAMY PONOWNIE - poczu³ siê jeszcze lepiej. Chêtnie rusza³ w drogê, i nie tylko dlatego, ¿e w Mill dosta³ niez³y wycisk. Ot, lubi³ byæ w ruchu. W³a ciwie zbiera³ siê najmarniej dwa tygodnie przed bójk¹ na parkingu przed Karczm¹ Dippera. - W³óczykij ze mnie, co tu kryæ - powiedzia³ i za mia³ siê g³o no. - W³óczykij w drodze do Big Sky. Albo do piek³a, a co? Montana! Mo¿e Wyoming? Niech bêdzie nawet cholerne Rapid City w Dakocie Po³udniowej. Wszystko jedno, byle jak najdalej st¹d. Us³ysza³ warkot silnika, obróci³ siê i id¹c ty³em, uniós³ kciuk. Zobaczy³ piêkny duet: brudnego starego forda z odkryt¹ pak¹ i liczn¹ m³od¹ blondynkê za kierownic¹. Popielat¹ blondynkê! Takie podoba³y mu siê najbardziej. Zaprezentowa³ swój najsympatyczniejszy u miech. Dziewczyna odpowiedzia³a u miechem. Dobry Bo¿e, je li mia³a chocia¿ dzieñ powy¿ej dziewiêtnastki, gotów by³ zje æ swój ostatni czek za pracê w restauracji Sweetbriar Rose. Niew¹tpliwie za m³oda dla d¿entelmena w trzydziestej wio nie ¿ycia, ale super na legalu, jak to siê mawia³o za jego m³odo ci w kukurydzianym stanie Iowa. Samochód zwolni³, Barbie przy pieszy³, a wtedy dziewczyna doda³a gazu. Mijaj¹c go, rzuci³a mu spojrzenie pe³ne skruchy. Chwilowe zaæmienie umys³u - zdawa³ siê mówiæ wyraz jej twarzy - ale ju¿ wszystko w normie . Barbie odniós³ wra¿enie, ¿e rozpoznaje dziewczynê, choæ oczywi cie nie móg³ mieæ pewno ci - niedzielne poranki w Sweetbriar Rose przypomina³y dom wariatów. Chyba jedna k widzia³ j¹ tam ze starszym mê¿czyzn¹, mo¿e ojcem. Oboje ledwo wystawali zza stron Sunday Timesa . Gdyby teraz móg³ siê do niej odezwaæ, rzuciæ uwagê, kiedy go mija³a, powiedzia³by: Skoro zaufa³a mi na tyle, ¿e jad³a kie³baski i jajka, które ja sma¿y³em, t bardziej mo¿esz mnie wpu ciæ na miejsce dla pasa¿era i podwie æ parê kilometrów . Oczywi cie nie mia³ jak jej tego powiedzieæ, wiêc tylko podniós³ rêkê w oszczêdnym salucie oznaczaj¹cym Nie ma sprawy . B³ysnê³y czerwone wiat³a stopu, jakby dziewczyna zmieni³a zdanie. Potem jednak zgas³y, a wóz przy pieszy³.

Przez nastêpne dni, kiedy w Mill robi³o siê coraz gorzej, Barbie ci¹gle na nowo przypomina³ sobie tê scenê w ciep³ym pa dziernikowym s³oñcu. My la³ zw³aszcza o tym drugim b³y niêciu stopów. Chyba jednak go wtedy rozpozna³a. Czy to nie kucharz ze Sweetbriar Rose? Mo¿e go mimo wszystko...? . Dobrymi chêciami jest piek³o wybrukowane. Gdyby rzeczywi cie zmieni³a zdanie, jego ¿ycie wygl¹da³oby inaczej. Bo musia³o jej siê udaæ. Ju¿ nigdy wiêcej nie zobaczy³ popielatej blondynki o nieskazitelnej cerze ani starego brudnego forda F - 150. Wobec tego wyjecha³a z Chester's Mill dos³ownie minuty, a nawet sekundy przed zamkniêciem granicy . Gdyby go zabra³a ze sob¹, te¿ by³by poza miastem, bezpieczny. Chyba ¿e ten przystanek trwa³by za d³ugo. W takim razie równie¿ jego by tu nie by³o. Ani jej. Bo na sto dziewiêtnastej jest ograniczenie do osiemdziesiêciu kilometrów na g odzinê. A osiemdziesi¹t kilometrów na godzinê... Tak my la³, kiedy nie móg³ zasn¹æ. A potem nieodmiennie zaczyna³ my leæ o samolocie. 2 Seneca 5 przelecia³a nad nim zaraz po tym, jak min¹³ komis Jima Renniego, miejsce, do którego nie czu³ sentymentu. Nie to, ¿eby tam kupi³ jakiego grata, bo nie mia³ samochod ju¿ ponad rok, ostatni sprzeda³ w Punta Gorda na Florydzie. Chodzi³o o to, ¿e Jim Rennie

Junior by³ jednym z tych, których spotka³ na parkingu przed Karczm¹ Dippera. M³ody gnojek chcia³ co udowodniæ, a poniewa¿ nie dawa³ sobie rady z udowadnianiem w pojedynkê, udowadnia³ z grup¹. Z do wiadczenia Barbiego wynika³o, ¿e tak w³a nie za³atwiaj¹ interesy wszelkie Jimy Juniory tego wiata. Ale to ju¿ przesz³o æ. Autokomis, Jim Junior, Sweetbriar Rose (Nasza specjalno æ sma¿one ma³¿e! Zawsze wie¿e, zawsze smaczne!), Angie McCain, Andy Sanders. Ca³a paczka, wliczaj¹c tych z karczmy. (Nasza specjalno æ - gwarantowane pobicie na parking u!). Wszystko to ju¿ przesz³o æ. A przysz³o æ? Có¿, szeroko otwarte bramy Ameryki! ‾egnaj miasteczko w Maine, witaj Big Sky. A mo¿e lepiej na po³udnie? Hm... Dzieñ by³ piêkny, ale zima ju¿ siê przyczai³a na kartkach kalendarza. Mo¿e lepiej na po³udnie. Jeszcze mu siê nie zdarzy³o zahaczyæ o Muscle Shoals, a nazwa brzmia³a interesuj¹co. Prawdziwa poezja: Muscle Shoals. Ta my l wprawi³a go w tak dobry nastrój, ¿e gdy us³ysza³ nad g³ow¹ warkot samolotu, podniós³ wzrok i szerokim gestem pozdrowi³ lec¹cych. Mia³ nadziejê na odpowied w postaci

kiwniêcia skrzyd³ami, ale siê jej nie doczeka³, choæ maszyna obni¿a³a lot. Domy la³ siê, ¿e pok³adzie byli wycieczkowicze, w taki dzieñ a¿ siê prosi³o, ¿eby popatrzeæ z góry na p³on¹c jesieni¹ drzewa. Ale mo¿e pilotowa³ jaki dzieciak pod okiem instruktora, zbyt przejêty kontrolkami, ¿eby zwracaæ uwagê na tych, co na dole - choæby tam z plecakiem szed³ sam Dale Barbara. Tak czy inaczej ¿yczy³ im wszystkiego dobrego. Wycieczkowicze czy dzie ciak pó³tora miesi¹ca przed pierwszym samodzielnym lotem - obojêtne. Barbie wszystkim ¿yczy³ dobrze. Dzieñ by³ piêkny, a on z ka¿dym krokiem, który oddala³ go od Chester's Mill, czu³ s lepiej. Stanowczo za du¿o dupków mieszka³o w Mill. Zreszt¹ podró¿ jest dobra dla duszy. Mo¿e powinno byæ takie prawo, pomy la³, które by kaza³o w pa dzierniku ruszaæ w drogê. Nowe motto narodowe: W pa dzierniku wszyscy ruszaj¹ w drogê . W sierpniu dostajemy pozwolenie na pakowanie, w po³owie wrze nia oddajemy tygodniowe zg³oszenie, a potem... Przystan¹³. Niedaleko, po drugiej stronie czarnej wstêgi asfaltu zobaczy³ wistaka. Spasionego, l ni¹cego i bezczelnego. Zamiast mign¹æ w trawê, nadal truchta³ przed siebie. Tu¿ obok pobocza le¿a³a z³amana brzoza, Barbie gotów by³ daæ w zak³ad w³asn¹ g³owê, ¿e wistak tam siê schowa, ¿eby przeczekaæ, a¿ dwuno¿ny sobie pójdzie. A je li nie, min¹ siê j dwóch w³óczêgów, którymi w koñcu byli. Ten na czterech pójdzie dalej na pó³noc, a ten na dwóch - swoj¹ drog¹ na po³udnie. Barbie mia³ nadziejê, ¿e tak siê stanie. By³oby fajnie. Wszystkie te my li przebieg³y mu przez g³owê w u³amki sekund, cieñ samolotu nadal k³ad³ siê czarnym krzy¿em na szosie miêdzy nim a wistakiem. Potem dwie rzeczy zdarzy³y siê niemal równocze nie. Po pierwsze - wistak. Najpierw by³ ca³y, a potem w dwóch kawa³kach. Oba drga³y i krwawi³y. Barbie stan¹³, szeroko otworzy³ usta, bo dolna szczêka sama mu opad³a. wistak wygl¹da³, jakby go przeciê³o ostrze niewidzialnej gilotyny. Wtedy, dok³adnie nad przedzielonym wistakiem, eksplodowa³ samolot. 3 Barbie spojrza³ w górê. Z nieba spada³ liczny samolocik, który przed chwil¹ go min¹³, tyle ¿e w zgniecionej wersji rodem z komiksów o wiecie Bizarra. Poskrêcane czerwono - pomarañczowe p³atki ognia zawis³y w powietrzu, rozkwita³a katastrofa w kszta³cie ró¿y. Nurkuj¹cy samolot ci¹gn¹³ za sob¹ chmurê dymu. Co huknê³o o ziemiê, wzbijaj¹c fontannê grudek asfaltu, potem wiruj¹c pijan¹ spiral¹, odtoczy³o siê w wysok¹ trawê. mig³o.

Gdyby posz³o w moj¹ stronê... Oczami wyobra ni zobaczy³ siebie samego w dwóch czê ciach, ca³kiem jak pechowego wistaka. Obróci³ siê i ruszy³ biegiem. Co walnê³o w ziemiê tu¿ przed nim, krzykn¹³ g³o no. Nie by³o to jednak drugie mig³o, to by³a noga w d¿insowej nogawce. Nie widzia³ krwi, ale boczny szew siê rozdar³, ods³aniaj¹c bia³e cia³o i sztywne czarne w³osy. Brakowa³o stopy. Barbiemu wydawa³o siê, ¿e biegnie w zwolnionym tempie. Widzia³ swoj¹ nogê w zniszczonym traperze: wysunê³a siê do przodu, ³upnê³a o asfalt, potem przesunê³a siê do ty³ zniknê³a, gdy w polu widzenia pojawi³a siê druga. Wolno, ci¹gle za wolno, jak na telewizyjnej powtórce rozgrywki baseballowej, kiedy zawodnik stara siê zyskaæ choæ sekundê. Za plecami Barbiego co przera liwie brzêknê³o, potem rozleg³ siê huk drugiej eksplozji, fala gor¹ca zala³a go od stóp do g³ów, pchnê³a do przodu jak gor¹ca d³oñ. Wtedy mózg siê wy³¹czy³. Zosta³ tylko instynkt samozachowawczy. Dale Barbara bieg³, by ocaliæ ¿ycie. 4 Jakie sto metrów dalej gor¹ca d³oñ pu ci³a, natomiast wcale nie zel¿a³ smród benzyny i s³odszy zapach stopionego plastiku oraz spalonego miêsa. Barbie przebieg³ jeszcze ja kie piêædziesi¹t metrów, wreszcie zatrzyma³ siê i odwróci³. Dysza³. Raczej nie z powodu biegu. W koñcu nie pali³ i w sumie by³ w niez³ej formie... mniej wiêcej, bo szczerze mówi¹c, ¿ebra po prawej stronie ci¹gle go bola³y po bójce na parkingu przed Karczm¹ Dippera. Dysza³ raczej ze strachu, z przera¿enia. Ledwo uciek³ przed kawa³kami samolotu. Bo spad³o nie t ylko mig³o. Móg³ te¿ sp³on¹æ. Ocala³ dzikim fartem. Wtedy zobaczy³ co , co sprawi³o, ¿e straci³ oddech. Wyprostowa³ siê, przyjrza³ uwa¿niej miejscu wypadku. Szosê zasypa³y kawa³ki samolotu... rzeczywi cie cud, ¿e wyszed³ z tego bez zadrapania. Po prawej stronie le¿a³o skrêcone skrzyd³o, drugie wystawa³o z traw y po lewej, niedaleko od miejsca, gdzie zatrzyma³o siê mig³o. Poza nog¹ w niebieskim d¿insie widzia³ samotne ramiê. D³oñ zdawa³a siê wskazywaæ w kierunku g³owy, jakby chcia³a powiedzieæ: Moja . G³owa, s¹dz¹c po w³osach, nale¿a³a do kobiety. Biegn¹ce wzd³u¿ szosy linie wysokiego napiêcia zosta³y zerwane. Le¿a³y na poboczu, podryguj¹c i sypi¹c iskrami. Za ramieniem i g³ow¹ znajdowa³ siê kad³ub samolotu. Mo¿na by³o na nim odczytaæ

NJ3. Je li kiedy by³o tam co wiêcej, przepad³o. Ale nie o to sz³o. Nie to przyci¹gnê³o wzrok Barbiego i przyprawi³o go o bezdech. Ognista ró¿a ju¿ zniknê³a, lecz na niebie ci¹gle p³on¹³ ogieñ. P³on¹ce paliwo, jasna sprawa tylko... Tylko ¿e sp³ywa³o z nieba cienk¹ warstw¹. Jak ognista p³achta. Za t¹ p³acht¹ widaæ by³o krajobraz Maine - spokojny i choæ nie zamar³y w bezruchu, to obojêtny na sp³ywaj¹cy ogieñ, po³yskliwy, drgaj¹cy niczym powietrze nad krematorium albo rozpalon¹ blaszan¹ beczk¹. Ca³kiem jakby kto spryska³ benzyn¹ taflê szk³a i j¹ podpali³. Jak zahipnotyzowany Barbie ruszy³ z powrotem ku miejscu wypadku. 5 W pierwszym odruchu chcia³ zakryæ czê ci cia³, ale by³o ich za du¿o. Zobaczy³ drug¹ nogê, w kêpie ja³owca. Oczywi cie móg³ zdj¹æ koszulê, os³oniæ ni¹ g³owê kobiety, tylko co dalej? Wprawdzie mia³ w plecaku jeszcze dwie koszule... Od strony Motton, nastêpnej miejscowo ci na po³udnie, zbli¿a³ siê samochód. Jaki niedu¿y suv, jecha³ do æ szybko. Kto albo zobaczy³ katastrofê, albo us³ysza³ wybuch. Pomoc. Dziêki Bogu! Barbie stan¹³ okrakiem nad bia³¹ lini¹. Trzyma³ siê w bezpiecznej odleg³o ci od ognia, nadal schodz¹cego z nieba w ten dziwaczny sposób przywodz¹cy na my l sp³ywanie wody po szybie, i podniós³ rêce nad g³owê, krzy¿uj¹c je w znak X. Kierowca nacisn¹³ klakson, daj¹c do zrozumienia, ¿e widzi pro bê o pomoc, i wcisn¹³ peda³ hamulca, zostawiaj¹c na asfalcie dziesiêæ metrów gumy. Wyskoczy³ z auta, niemal zanim zielona toyota na dobre siê zatrzyma³a, i ruszy³ biegiem. Du¿y facet z d³ugimi siwym i w³osami, spadaj¹cymi na plecy spod baseballowej czapki z logo Sea Dogs. Bieg³ poboczem , ¿eby omin¹æ ognisty wodospad. - Co tu siê sta³o?! - krzykn¹³. - Co do jasnej... O co uderzy³. Mocno. Nic tam nie by³o, a jednak Barbie zobaczy³, jak facet ³amie o co nos, jak mu go co przesuwa w bok. Najwyra niej go æ odbi³ siê od niczego. Rozbi³ sobie nos, usta i czo³o. Pad³ na plecy, po chwili z trudem d wign¹³ siê na nogi. Patrzy³ na Barbi sko³owany, z wielkim znakiem zapytania w oczach. Krew sp³ywa³a mu na koszulê szerokim strumieniem. Barbie te¿ nic nie rozumia³.

JUNIOR I ANGIE 1 Dwóch ch³opców przy mo cie nie podnios³o wzroku na przelatuj¹cy samolot, zrobi³ to natomiast Junior Rennie. Znajdowa³ siê jedn¹ przecznicê dalej, na wysoko ci Prestile Stree t i rozpozna³ znajomy d wiêk. Tak pomrukiwa³a seneca V Chucka Thomsona. Popatrzy³ w górê, spojrza³ na samolot i szybko spu ci³ g³owê, bo promienie s³oñca prze wiecaj¹ce przez li cie wbi³y mu w oczy mordercze ostrza. Znowu ból g³owy. Ostatnio nachodzi³ go coraz czê ciej. Czasami pomaga³y leki. Kiedy indziej, zw³aszcza od jakich trzech, czterech miesiêcy, co raz czê ciej nic nie dawa³y. Zdaniem doktora Haskella by³y to migreny. Junior wiedzia³ tylko, ¿e boli jak diabli, a jasne wiat³o pogarsza sprawê, szczególnie kiedy ból siê dopiero zaczyna. Czasami przychodzi³y mu na my l mrówki, które przypalali z Frankiem DeLessepsem, gdy jeszcze byli mali. Wystarczy mieæ szk³o powiêkszaj¹ce, skupiæ promienie s³oneczne na wybranym punkcie mrowiska i w rezultacie otrzymuje siê pieczone mrówki. Teraz, kiedy rodzi³ siê ból g³owy, mózg Juniora zmienia³ siê w mrowisko, a oczy w bli niacze szk³a powiêkszaj¹ce. Skoñczy³ dwadzie cia jeden lat. Czy naprawdê musia³ czekaæ mniej wiêcej do czterdziestki, ¿eby to przesz³o? Tak uwa¿a³ doktor Haskell. Kto wie? Tego ranka ból nie przeszed³ i nie zanosi³o siê, ¿eby usta³. Gdyby Junior zobaczy³ na podje dzie terenowca Henry'ego McCaina albo toyotê prius nale¿¹c¹ do LaDonny McCain, móg³by wróciæ do domu, po³kn¹æ jeszcze jeden imitrex i po³o¿yæ siê przy zaci¹gniêtych zas³onach, z mokrym rêcznikiem na czole. Mo¿e wtedy ból by zel¿a³. A mo¿e nie. Czarne paj¹ki szalej¹ce w g³owie mia³y niez³ego kopa... Raz jeszcze spojrza³ w górê, tym razem mru¿¹c oczy przed nienawistnym blaskiem, ale seneca ju¿ zniknê³a, ucich³ nawet warkot motoru, te¿ trudny do zniesienia, bo wszystki e d wiêki mu przeszkadza³y, kiedy siê zaczyna³o to upierdliwe drañstwo. Na pewno Chuck Thompson z jakim uczniem albo z uczennic¹. Chocia¿ Junior nie mia³ nic przeciwko Chuckowi, w zasadzie prawie go nie zna³, nagle z dzieciêc¹ z³o ci¹ zapragn¹³, ¿eby pupilek Chucka spieprzy³ sprawê i rozwali³ samolot. Najlepiej nad autokomisem ojca. Kolejna fala bólu zala³a mu g³owê, powoduj¹c md³o ci, ale ju¿ by³ na schodach

prowadz¹cych do domu. Jak trzeba, to trzeba. Nie ma siê co zastanawiaæ. Angie musi dos taæ za swoje. Nauczkê i tyle. Spokojnie, bez nerwów. Jak na zawo³anie us³ysza³ g³os matki. Milusi, a¿ siê nó¿ w kieszeni otwiera³. Junior zawsze by³ nadpobudliwy, ale nauczy³ siê panowaæ nad sob¹, prawda, syneczku? Ojejku, jejku. Ale nauczy³ siê, fakt faktem. Pomóg³ mu futbol. A teraz nie by³o futbolu, nie by³o nawet college'u. Tylko bóle g³owy. Przez te bóle robi³ siê z niego pod³y skurczysyn. Spokojnie, bez nerwów. Jasne. Ale pogadaæ z ni¹ musi, bez wzglêdu na ból g³owy. Mo¿e nawet pogada z ni¹ rêcznie, jak to siê ³adnie ujmuje, kto wie? Mo¿liwe, ¿e im gorzej ona siê bêdzie czu³a, tym lepiej bêdzie siê czu³ on. Zadzwoni³ do drzwi. 2 Angie McCain akurat wysz³a spod prysznica. W³o¿y³a szlafrok, ci¹gnê³a go paskiem, mokre w³osy owinê³a rêcznikiem. - Ju¿ idê! - krzyknê³a. Schody na parter pokona³a do æ szybko, choæ nie biegiem. By³a ca³kiem pewna, ¿e przyszed³ Frankie. Wreszcie zaczyna³o siê uk³adaæ. Ten bezczelny kuchta, chocia¿ taki przystojny, to jednak drañ, pewnie ju¿ znikn¹³ z miasta. A rodzice byli poza domem. Wystarczy³o dodaæ dwa do dwóch, by otrzymaæ znak od Boga, ¿e wszystko sz³o ku dobremu. Bêd¹ mogli z Frankiem zapomnieæ o g³upich nieporozumieniach i zacz¹æ od pocz¹tku. A jak zacz¹æ, to ona ju¿ doskonale wiedzia³a. Najpierw otworzy drzwi, potem rozsunie szlafrok. W sobotni poranek, na progu domu, gdzie ka¿dy przechodz¹cy mo¿e j¹ zobaczyæ. Jeszcze siê tylko upewni, ¿e to faktycznie Frankie - nie mia³a zamiaru prezent owaæ swoich wdziêków staremu grubemu panu Wickerowi, który móg³ siê pojawiæ z jak¹ paczk¹ albo poleconym, chocia¿ na niego by³o jeszcze dobre pó³ godziny za wcze nie. To na pewno Frankie. Otworzy³a drzwi. Lekko uniesione k¹ciki ust zwiastowa³y szeroki u miech powitalny. Mo¿e nie by³ to najszczê liwszy pomys³, skoro mia³a zêby wielkie jak u królika. Jedn¹ rêkê

po³o¿y³a na pasku szlafroka, ale go nie poci¹gnê³a. Bo za drzwiami nie by³ Frankie. Tylko Junior. I w dodatku strasznie z³y. Widywa³a go w pod³ym nastroju niejeden raz, ale takiego w ciek³ego - ostatnio chyba w ósmej klasie podstawówki. Wtedy z³ama³ rêkê temu ma³emu Dupree. Fakt, pedzio by³ bezczelny - przywlók³ swój t³usty ty³ek na publiczne boisko koszykówki i chcia³ graæ. Podejrzewa³a te¿, ¿e Junior mia³ tak samo ponur¹ twarz w tamt¹ noc na parkingu przed karczm¹, ale tego rzecz jasna nie wiedzia³a, bo jej tam nie by³o, tylko o tym s³ysza³a. Wszyscy w Mill s³yszeli. Zosta³a wezwana na rozmowê do komendanta Perkinsa, ten cholerny Barbie te¿ tam by³ i w koñcu wszystko wysz³o na jaw. - Junior, co siê... Junior? Uderzy³ j¹ i w zasadzie przesta³ my leæ. 3 Pierwszy cios nie by³ bardzo mocny, bo Junior ci¹gle sta³ w progu i nie mia³ jak siê zamachn¹æ. W³a ciwie móg³by jej wcale nie uderzyæ, a przynajmniej nie zaczynaæ od bicia, gdyby nie ten u miech. Bo¿e, na widok jej zêbów przechodzi³y go ciarki, nawet w podstawówce. No i na dodatek nazwa³a go Junior . Jasne, ca³e miasto go tak nazywa³o, on sam my la³ o sobie Junior , ale nie zdawa³ sobie sprawy, jak bardzo, jak potwornie, jak cholernie go to wkurza, dopóki nie us³y sza³ tego s³owa wydobywaj¹cego siê spomiêdzy koñskich zêbów tej suki, przez któr¹ mia³ tyle k³opotów. Jak na takie machniêcie na pó³ gwizdka i tak wysz³o nie le. Angie zatoczy³a siê do ty³u, a¿ na s³upek podtrzymuj¹cy schody, rêcznik zlecia³ jej z g³owy. Br¹zowe pasma mokrych w³osów opad³y wokó³ twarzy, wygl¹da³a jak Meduza. W miejsce u miechu pojawi³ siê wyraz og³upia³ego zaskoczenia, z k¹cika ust pop³yn¹³ strumyczek krwi. I dobrze. Bardzo dobrze. Nale¿a³o siê suce. Za wszystko, co zrobi³a. Za k³opoty, jakie na nich ci¹gnê³a. Ni tylko na niego, ale na Frankiego, Mela i na Cartera. Znowu g³os matki w my lach. Spokojnie, bez nerwów, kochanie. Chocia¿ nie ¿y³a, ci¹gle udziela³a mu rad. Mo¿esz jej daæ nauczkê, ale siê nie zapominaj. I pewnie da³by sobie radê, gdyby nie to, ¿e szlafrok siê rozsun¹³, a pod spodem ona nic nie mia³a. Zobaczy³ ciemne w³osy na kuciapie, a w³a nie przez tê cholern¹ kuciapê

zaczê³y siê k³opoty i w ogóle, jak siê tak chwilê zastanowiæ, to wszystkie pieprzone proble na ca³ym wiecie zaczyna³y siê od mierdz¹cej kuciapy! W g³owie mu pulsowa³o, dudni³o, wy³o i gwizda³o, jakby za chwilê mia³o tam doj æ do eksplozji j¹drowej. Doskonale ukszta³towane grzybki chmurek wystrzel¹ mu z uszu, a potem g³owa wybuchnie i wtedy Junior Rennie, który nie wiedzia³, ¿e ma nowotwór mózgu, bo dychawiczny doktor Haskell nawet nie wzi¹³ takiej mo¿liwo ci pod uwagê (niby sk¹d u m³odego zdrowego cz³owieka taka choroba?), otó¿ wtedy Junior Rennie wpad³ w sza³. Tamten ranek nie by³ szczê liwy ani dla Claudette Sanders, ani dla Chucka Thompsona. Bogiem a prawd¹ nie by³ szczê liwy dla ¿adnego z mieszkañców Chester's Mill. Ale ma³o kto mia³ a¿ takiego pecha jak by³a dziewczyna Franka DeLessepsa. 4 Zd¹¿y³y jej siê ukszta³towaæ w g³owie jeszcze dwie na wpó³ zborne my li. Wtedy gdy patrzy³a na Juniora, który mia³ wyba³uszone oczy i zatopi³ zêby we w³asnym jêzyku. Zwariowa³. Muszê wezwaæ pomoc, zanim bêdzie za pó no. Rzuci³a siê do kuchni, tam na cianie wisia³ telefon. Wci nie 911 i zacznie krzyczeæ. Zrobi³a dwa kroki i zapl¹ta³a w rêcznik. Szybko z³apa³a równowagê. W gimnazjum by³a cheerleaderk¹, jeszcze to i owo pamiêta³a. Niestety ju¿ by³o za pó no. Junior z³apa³ j¹ za w³osy, szarpn¹³, g³owa polecia³a do ty³u, nogi, si³¹ rozpêdu, do przodu. Przycisn¹³ j¹ do siebie. Parzy³ - jak cz³owiek z wysok¹ gor¹czk¹. Czu³a bicie jego serca, po pieszny rytm, jakby samo przed sob¹ ucieka³o. - Ty za³gana dziwko! - Wrzasn¹³ jej prosto w ucho. Skuli³a siê z bólu. Krzyknê³a rozdzieraj¹co, ale ten d wiêk wyda³ siê nik³y w porównaniu z g³osem Juniora. Napastnik chwyci³ j¹ w talii, w szaleñczym tempie przepchn¹³ przez korytarz, tylko czubkami palców stóp dotyka³a chodnika. Przemknê³a jej przez g³owê my l, ¿e jest jak znaczek firmowy na masce pêdz¹cego auta, i zaraz znale li siê w kuchni rozjarzonej s³onecznym blaskiem. Junior zawy³ g³o no. Tym razem nie z w ciek³o ci, ale z bólu. 5 wiat³o go torturowa³o, pra¿y³o jego skowycz¹cy mózg, lecz go nie powstrzyma³o. Na to ju¿ by³o za pó no. Z rozpêdu rzuci³ Angie na kuchenny blat. Przy³o¿y³ jej w brzuch, potem z³apa³ j¹ za

ramiona, zsun¹³ z blatu i hukn¹³ ni¹ o cianê. Cukiernica, solniczka i pieprzniczka zlecia³ pod³ogê. Z p³uc Angie powietrze uciek³o z g³o nym wistem. Junior chwyci³ j¹ jedn¹ rêk¹ za w³osy, drug¹ obj¹³ wpó³ i cisn¹³ z obrotu. Dziewczyna odbi³a siê od lodówki, str¹caj¹c wiêkszo æ magnesów. Na jej kredowobia³ej twarzy malowa³o siê os³upienie. Teraz krwawi³a ju¿ nie tylko z dolnej wargi, ale i z nosa. L ni³a czerwieñ na bia³ej skórze. Angie przesko zy³a wzrokiem na stojak z no¿ami, wiêc kiedy zaczê³a siê podnosiæ, z ca³ej si³y wyr¿n¹³ j¹ kolanem w twarz. Rozleg³o siê st³umione chrupniêcie, jakby w innym pomieszczeniu kto upu ci³ du¿y przedmiot z porcelany, na przyk³ad pó³misek. Szkoda, ¿e to nie Dale Barbara, pomy la³ Junior. Odsun¹³ siê o krok, palcami cisn¹³ têtni¹ce bólem skronie. Z oczu pop³ynê³y mu ³zy. Przygryz³ jêzyk, krew ciek³a po brodzie, kapa³a na pod³ogê, ale nie zdawa³ sobie z tego sprawy. Ból by³ ca³ym wiatem. Angie le¿a³a na brzuchu miêdzy magnesami. Na najwiêkszym napis g³osi³: CO DZISIAJ W£O‾YSZ DO UST, JUTRO ZOBACZYSZ NA TY£KU. Junior pomy la³, ¿e straci³a przytomno æ, lecz nagle zaczê³a siê ca³a trz¹ æ. Najpierw palce, jakby siê szykowa do zagrania trudnego utworu na pianinie. Jedyny instrument, na jakim gra³a , to flet mêski, pomy la³. Nastêpnie zaczê³y jej podrygiwaæ nogi i zaraz potem rêce. Wygl¹da³a, jakby usi³owa³a od niego odp³yn¹æ. Najwyra niej mia³a jaki atak. - Przestañ! - krzykn¹³. Nie przesta³a. Ma³o tego, wypró¿ni³a siê. - Przestañ wreszcie, ty zasrana krowo! Opad³ na kolana, mia³ jej g³owê miêdzy udami. Czo³em uderza³a rytmicznie w terakotê jak Arab oddaj¹cy cze æ Allachowi. - Przestañ, do kurwy nêdzy! Dosyæ! Z jej gard³a wydoby³ siê dziwaczny charkot, zaskakuj¹co g³o ny. Jezu, a je li kto j¹ us³yszy? Przecie¿ go z³api¹! A to ju¿ nie to samo co t³umaczenie ojcu, dlaczego przesta³ chodziæ do szko³y - zreszt¹ tego nawet sobie nie potrafi³ wyt³umacz

Tym razem nie skoñczy siê na obciêciu siedemdziesiêciu piêciu procent kieszonkowego, jak po tamtej cholernej bójce z kucht¹. Bójkê te¿ sprowokowa³a ta bura suka. Tym razem Du¿y Jim Rennie nie przegada komendanta ani tych jego kutasów. Tym razem mo¿e byæ... Nagle wykwit³ mu przed oczami obraz jednolicie zielonych cian wiêzienia stanowego Shawshank. Nie. Nie da siê zamkn¹æ, mia³ przed sob¹ ca³e ¿ycie. A jednak. Nawet je li ona teraz siê uciszy, i tak go zapuszkuj¹. Bo powie pó niej. I jej twarz, która wygl¹da³a teraz

znacznie gorzej ni¿ twarz Barbiego po bójce na parkingu, bêdzie mówi³a swoje. Chyba ¿eby j¹ uciszyæ skutecznie. Chwyci³ Angie za w³osy i mocniej ³upn¹³ jej g³ow¹ o pod³ogê. Mia³ nadziejê, ¿e dziewczyna straci przytomno æ, ¿eby móg³ dokoñczyæ... to, co musia³ zrobiæ, ale nic z tego, tylko drgawki sta³y siê silniejsze. Angie kopa³a w lodówkê, posypa³a siê reszta magnesów. Pu ci³ w³osy, z³apa³ j¹ za szyjê. - Przykro mi, Angie - powiedzia³ - nie tak mia³o byæ. W rzeczywisto ci wcale nie by³o mu przykro. Ba³ siê, bola³a go g³owa i zaczyna³ nabieraæ przekonania, ¿e ta szarpanina w potwornie jasnej kuchni nigdy siê nie skoñczy. Ju¿ mu s³ab³y palce. Sk¹d mia³ wiedzieæ, ¿e tak trudno kogo udusiæ? Gdzie daleko, chyba na po³udniu, co potê¿nie huknê³o. Jakby kto wypali³ z bardzo du¿ej spluwy. Junior nie zwróci³ na to uwagi. Wzmocni³ u cisk i w koñcu Angie zaczê³a siê uspokajaæ. Du¿o bli¿ej, w domu, i to na tym samym piêtrze, rozleg³o siê niskie buczenie. Podniós³ wzrok, przekonany, ¿e to dzwonek do drzwi. Kto us³ysza³ ha³as i wezwa³ gliniarzy. G³owa mu pêka³a, mia³ wra¿enie, ¿e wy³ama³ sobie palce, a tu wszystko na nic. W wyobra ni zobaczy³ koszmarny obraz: Junior Rennie eskortowany do s¹du powiatowego w Castle Roc k. Ma kurtkê naci¹gniêt¹ na g³owê. Prowadz¹ go na ³awê oskar¿onych... Rozpozna³ ten d wiêk. Tak samo bucza³ komputer, kiedy wysiad³ pr¹d i musia³ siê prze³¹czyæ na zasilanie awaryjne. Buuu... Buuu... Buuu... Junior dusi³ dalej. Angie ju¿ siê nie rusza³a, ale i tak przytrzyma³ j¹ jeszcze z minutê. G³owê odwróci³ na bok, bo strasznie cuchnê³a. Ca³a ona! Piêkny prezent po¿egnalny! Wszystkie s¹ takie same! Baby! Suki! I te kuciapy! Jak ow³osione mrowiska! A podobno to mê¿czy ni sprawiaj¹ problemy! 6 Sta³ nad jej zakrwawionym, umazanym odchodami i niew¹tpliwie pozbawionym ¿ycia cia³em, zastanawiaj¹c siê, co robiæ dalej. Akurat wtedy z po³udnia dobieg³ nastêpny wybuch. Tym razem na pewno nie spluwa, na spluwê to by³o o wiele za g³o ne. Eksplozja. Mo¿e ten zabawny samolocik Chucka Thompsona jednak faktycznie siê rozbi³. Nie by³o to takie zno wu niemo¿liwe, zw³aszcza w dzieñ, kiedy masz zamiar komu wygarn¹æ, co o nim my lisz, nawrzeszczeæ i daæ nauczkê, nic wiêcej, a w efekcie tê osobê zabijasz. W taki dzieñ wszystk jest mo¿liwe.

Zawy³a syrena policyjna i Junior ju¿ wiedzia³, ¿e po niego jad¹. Kto zajrza³ przez okno, zobaczy³, jak dusi Angie. Ostre wycie spiê³o go jak ostrog¹. Junior rzuci³ siê do wyj cia, dotar³ do miejsca, gdzie na pod³odze le¿a³ rêcznik, który spad³ z w³osów Angie prz pierwszym uderzeniu, i tam stan¹³ jak wryty. W³a nie têdy wejd¹. Zatrzymaj¹ siê przed frontowymi drzwiami, wiec¹cy kogut przeszyje skowycz¹cy mózg strza³ami bólu... Pobieg³ z powrotem do kuchni. Spojrza³ na cia³o Angie, gdy nad nim przechodzi³ - nie móg³ siê powstrzymaæ. W pierwszej klasie podstawówki razem z Frankiem ci¹gnêli j¹ czasem za warkocze. Wtedy wywala³a jêzyk i robi³a zeza. Teraz oczy jej wysz³y z oczodo³ów jak szklane kulki, a usta mia³a pe³ne krwi. Ja to zrobi³em? Naprawdê ja? Tak. On to zrobi³. Przelotne spojrzenie wystarczy³o, by wyja niæ dlaczego. Przez te cholerne zêby. Koñskie. Do pierwszej syreny do³¹czy³a druga, potem trzecia. Ale po chwili siê oddali³y. Dziêki Bogu, pojechali dalej. Gdzie na po³udnie, Main Street, w stronê miejsca, gdzie dosz³o d o wybuchu. Mimo wszystko Junior nie zwolni³. Skulony przemkn¹³ podwórzem, ca³kiem nie my l¹c o tym, ¿e gdyby go ktokolwiek teraz zobaczy³, od razu domy li³by siê w nim winowajcy. Za krzewami pomidorowymi LaDonny znajdowa³o siê wysokie drewniane ogrodzenie z furtk¹. Wisia³a na niej k³ódka, ale nigdy nie by³a zamkniêta. Odk¹d Junior pamiêta³, zawsze mo¿na by³o tamtêdy przej æ bez przeszkód. Otworzy³ furtkê. Za ni¹ zaczyna³ siê zagajnik i cie¿ka prowadz¹ca do cicho szemrz¹cej rzeki Prestile. Gdy mia³ trzyna cie lat, zobaczy³ na tej cie¿ce Angie i Franka. Ca³owali siê. Ona obejmowa³a go za szyjê, a on mia³ d³onie na jej piersiach. Wtedy Junior zrozumia³, ¿e dzieciñstwo siê koñczy. Pochyli³ siê, zwymiotowa³ do rzeki. S³oneczne plamy na wodzie z³o liwie k³u³y go w oczy. Kiedy zacz¹³ widzieæ trochê wyra niej, dostrzeg³ po prawej stronie most Pokoju. Ch³opców, którzy tam wcze niej ³owili ryby, ju¿ nie by³o, ale zobaczy³ dwa wozy policyjne pêdz¹ce w dó³ Town Common Hill. Odezwa³a siê syrena miejska. Generator w ratuszu zaskoczy³, zgodnie z przewidywaniami. W czasie awarii elektryczno ci g³o nym wyciem oznajmia³ katastrofê. Junior jêkn¹³, zas³oni³ uszy. Most Pokoju w rzeczywisto ci wcale nie by³ mostem, tylko k³adk¹ dla pieszych, zadaszon¹ i obudowan¹ drewnianymi cianami, ju¿ od dawna mocno zniszczon¹. W zasadzie nosi³a ona nazwê mostu Alvina Chestera, a mostem Pokoju sta³a siê w roku 1969, gdy jakie

dzieciaki (wtedy jeszcze z plotek mo¿na siê by³o dowiedzieæ, które konkretnie) namalowa³y na boku mostka du¿¹ niebiesk¹ pacyfê. Znak w dalszym ci¹gu by³ widoczny, choæ bardzo zblad³, niewiele z niego zosta³o. Przez ostatnie dziesiêæ lat most Pokoju by³ wy³¹czony z ruchu. Oba jego koñce zamyka³y ¿ó³te iksy policyjnej ta my z napisem WSTÊP WZBRONIONY. Mimo wszystko by³, rzecz jasna, u¿ywany. Dwa razy w tygodniu, czasem trzy, podw³adni komendanta Perkinsa przychodzili noc¹ i robili du¿o szumu, wiec¹c przy tym latarkami. Zawsze tylko z jednego koñca. Nie mieli zamiaru ³apaæ podrostków, którzy przychodzili tutaj z jak¹ butelk¹ czy puszk¹ i z dziewczyn¹, tylko ich przegoniæ. Co roku a walnym zgromadzeniu mieszkañców miasta kto proponowa³ rozebranie mostu, a kto inny postulowa³ jego renowacjê. Oba wnioski skrupulatnie zapisywano. Najwyra niej jednak miasto jako takie mia³o w³asne zdanie na ten temat i most Pokoju pozostawa³ bez zmian. Akurat dzisiaj by³o to Juniorowi bardzo na rêkê. Przemkn¹³ pó³nocnym brzegiem rzeki do mostu. Syreny policyjne cich³y w oddali, natomiast miejski sygna³ alarmowy zawodzi³ niezmordowanie. Junior min¹³ znak z informacj¹ LEPA ULICA. MOST ZAMKNIÊTY, zanurkowa³ pod skrzy¿owan¹ ¿ó³t¹ ta m¹ i znikn¹³ w cieniu. Co prawda s³oñce przefiltrowane przez dziurawy dach k³ad³o siê na startych deskach jasnymi cêtkami, ale w porównaniu z jaskrawym blaskiem w kuchni, tu taj panowa³ b³ogos³awiony pó³mrok. Pod belkami grucha³y go³êbie. Wzd³u¿ drewnianych boków k³adki wala³y siê puszki po piwie i butelki po brandy. Tym razem mi siê nie upiecze, my la³ Junior. Mo¿e ma moj¹ skórê pod paznokciami? Tak czy inaczej pe³no tam mojej krwi. I odcisków palców. W³a ciwie to mam dwa wyj cia: uciekaæ albo siê przyznaæ. A, nie. By³o jeszcze trzecie wyj cie. Móg³ siê zabiæ. Musia³ siê dostaæ do domu. Zaci¹gn¹æ zas³ony w sypialni, zmieniæ j¹ w jaskiniê. Wzi¹æ imitrex, po³o¿yæ siê, mo¿e przespaæ. Potem chyba uda mu siê zastanowiæ. A je li przyjd¹ po niego, kiedy bêdzie spa³? No có¿, to by rozwi¹za³o problem wybierania miêdzy mo¿liwo ci¹ pierwsz¹, drug¹ i trzeci¹. Przeci¹³ plac miejski. Jaki staruszek, którego mgli cie rozpoznawa³, chwyci³ go za ramiê. - Junior, co siê dzieje? Co siê sta³o? Potrz¹sn¹³ g³ow¹, odtr¹ci³ rêkê starego i poszed³ dalej. Miejski sygna³ alarmowy wy³, jakby obwieszcza³ koniec wiata.

to zaprzysiê¿ona zwolenniczka republikanów. ¿e mo¿na by j¹ postawiæ. czyli Bli niacze M³yny. Kiedy fabryki tekstylne rodkowej i zachodniej czê ci stanu Maine pracowa³y pe³n¹ par¹.a w obu rolach wystêpuje mocarna Julia Shumway . chocia¿ czy nadawa³y siê do spo¿ycia. czyli od strony piêty. tak brudn¹. Chester's i Tarke r's identyfikowane by³y niekiedy jako Twin Mills. zbli¿a³a siê do piêtnastu tysiêcy. poniewa¿ szefowa redakcji i w³a cicielka pisma . Democrat wo³a³ g³o no Tak! . a z Chester's Mill do Motton p³yn¹æ ju¿ po jaskrawo¿ó³tej. Przypomina³o raczej dzieciêc¹ skarpetkê. natomiast wróci³y do niej ryby. Harlow od wschod u i pó³nocnego wschodu. wiêtem zawsze obchodzonym w ostatni poniedzia³ek maja. Ostatnia z fabryk zanieczyszczaj¹cych rodowisko zosta³a zamkniêta w tysi¹c dziewiêæset siedemdziesi¹tym dziewi¹tym roku. pozostawa³o ci¹gle tematem dyskusyjnym. zale¿nie od bilansu narodzin i zgonów prowadzonego w szpitalu . styka³o siê ze znacznie wiêkszym i bogatszym Castle Rock. ale w zasadzie otoczone by³o przez cztery miasta o wiêkszym obszarze. W tamtych czasach mo¿na by³o wyruszyæ w kanoe z Tarker's po zielonej wodzi e.DROGI I BEZDRO‾A 1 Tygodnik wychodz¹cy w Chester's Mill nosi tytu³ Democrat . a Labor Day. rzekê Prestile przekszta³cono w martwy ciek chemiczny. czyli pierwszym poniedzia³kiem wrze nia. je li ³ód by³a zrobio z drewna. poni¿ej linii wody mog³a straciæ farbê.90 od pó³nocy oraz Tarker's Mills od zachodu. Chester's Mill nie wygl¹da³o jak but. TR . Na pierwszej stron ie zawsze widnia³o: DEMOCRAT od 1890 roku w s³u¿bie Chester's Mill miasteczka w kszta³cie buta Owo motto równie¿ wprowadza³o w b³¹d. l ecz mniej licznej populacji: Motton od po³udnia i po³udniowego wschodu. Z Prestile zniknê³y dziwaczne kolory. Miêdzy Memoria³ Day. Populacja miasta zmienia³a siê zale¿nie od sezonu. co stanowi dezinformacjê. który zmienia³ kolor niemal codziennie i zale¿nie od miejsca. Przez pozosta³¹ czê æ roku niec przekracza³a dwa tysi¹ce. Przy tym. Od po³udniowego zachodu.

wiêkszo æ z nich odrzek³aby. Swego czasu by³ cenionym cie l¹ specjalizuj¹cym siê w kredensach. Niestety. Czasami myli³ swoj¹ praprawnuczkê Nell z ¿on¹. Staro æ zaczê³a mu siê dawaæ we znaki tu¿ po setnych urodzinach. jak sugerowa³a jej nazwa. wymieniliby jeszcze z dziesiêæ. które na lokalnych mapach oznaczone by³y tylko numerami. co to jest l aska Boston Post . co mieszkaj¹ w Chester's Mill od jakich dziesiêciu lat. Kiedy jednak. gdzie przetrwa³ piec do opalania drewnem. na przyk³ad na zapleczu sklepiku po³¹czonego ze szcz¹tkow¹ knajpk¹. ¿eby tam. je li mieli czas siê spokojnie zastanowiæ. wszystkie asfaltowe. u licha ciê¿kiego? . gdy mia³ lat osiemdziesi¹t piêæ. ile dróg prowadzi do Chester's Mill. nie wiedzia³ ju¿. a co za tym idzie. . W dniu. wiod¹ca do Norway i South Paris. o nazwach u wiêconych. któr¹ jecha³o siê do Lewiston. Democrat przesta³ przeprow z nim coroczny wywiad przed trzema laty. ¿e dwie: sto siedemnasta. prowadz¹cych do Harlow.90. o wielu dawno zapomniano. a nie gdzie indziej zostawiæ kilka poznaczonych krwi¹ bobków. skrêcaj¹c¹ na pó³nocy do TR . uwa¿anym za najlepsz¹ placówkê na pó³noc od Lewiston. oraz sto dziewiêtnasta. potrafi¹ wymieniæ jeszcze co najmniej osiem innych dróg. choæby Little Bitch Road. bo ostatnim razem zapytany o tajemnicê swej d³ugowieczno ci odpowiedzia³ pytaniem: Gdzie¿ jest mój obiad. dwudziestego pierwszego pa dziernika. a nawet nie mia³ ca³kowitej pewno ci. natomiast w ostatnich latach wprawia³ siê w jedzeniu budyniu bez pakowania go sobie do nosa oraz zd¹¿aniu do ³azienki. a wszystkie te. równocze nie najstarszy obywatel powiatu Castle. lub wulgarnych. który mia³ zostaæ nazwany Dniem Klosza. zwanego od nazwiska w³a ciciela sklepem Browniego. a w ten dzieñ. mniej wiêcej wówczas. Mieszkañcy zakorzenieni w Mill od trzydziestu lat lub d³u¿ej. po jednym pasie w ka¿d¹ stronê. która od czterdziestu lat nie ¿y³a. potrafi³ nazwaæ chyba ka¿d¹ drogê prowadz¹c¹ do Chester's Mill. kim jest on sam. przecinaj¹c po drodze Castle Rock. Wiêkszo æ z nich stanowi³y drogi gruntowe. tralkach i ozdobnych listwach wykoñczeniowych. która rzeczywi cie by³a tak ³adna.imienia Catherine Russell. Gdyby zapytaæ letników. w³a ciciel jednej ze s³ynnych lasek ofiarowywanych z inicjatywy czasopisma Bosto n Post najstarszym obywatelom wybranych miast. jak God Creek Road. a zna³ ich trzydzie ci cztery. które zatonê³y w ludzkiej niepamiêci. wi³y siê przez gêstwê bogatego poszycia lasu stanowi¹cego w³asno æ firm Diamond Match. najstarszym obywatelem Chester's Mill by³ Clayton Brassey. pocz¹wszy od Black Ridge Road i Deep Cut Road. Continental Paper Company oraz American Timber. mia³ lat sto piêæ. Ci. po Pretty Valley Road.

ale w³a ciciel ju¿ tego nie poczu³. 2 Na wiêkszo ci dróg nie dosz³o do zdarzeñ tak spektakularnych jak eksplozja seneki V.ledwo. k³opoty byæ musz¹. Martwe ptaki po obu stronach klosza pozwoli³y w swoim czasie okre liæ po³o¿enie bariery. a kopaczka stanê³a dêba. Bo. jak James Blunt piewa Your're Beautiful . Akurat zawróci³ do domu na obiad. na maszyny Deere nie ma mocny ch. ¿e wrony nigdy siê nie ba³y pana MSW . . czego wcze niej w tym miejscu nie by³o. tu¿ obok jednego z wielkich kó³ traktora. po czym z g³uchym ³oskotem opad³a znowu na ziemiê. Bob polecia³ do przodu i poszybowa³ nad blokiem silnika. bo doskonale widzia³ drogê a¿ do samego domu . na krótko przed po³udniem. Strach na wróble sta³ równo na linii granicznej Chester's Mill i TR . to samo sta³o siê ze strachem na wróble na polu dyniowym Eddiego Chalmersa. Nic dziwnego. Nowiutki iPod eksplodowa³ w szerokiej kieszeni na pi ersi ogrodniczek. jak to ujmowali miejscowi. druga na TR . niestety. któ nadal pracowa³ na wolnych obrotach. a dom w Chester's Mill. czyli.nie by³o na niej ¿adnej prze szkody. Dok³adnie w tym samym momencie. Na God Creek Road Bob Roux wykopywa³ ziemniaki. ¿e obchodzi³ je po raz ostatni. jak wiadomo. jak to mawiano w okolicy. Je li co w rodzaju niewidzialnego kamiennego krêgu spada nagle na miasto. niedaleko Pretty Valley Road. w któ wyr¿n¹³. ¿eby wrzuciæ co na z¹b. kiedy traktor zatrzyma³ siê w miejscu jak wryty.a trzeba nadmieniæ. Kierownicê przytrzymywa³ ledwo . wiêc nazwa³ kuk³ê Miêdzymiastowym Strachem na Wróble. w skrócie MSW. Kilka sekund pó niej stado wron przymierzaj¹ce siê do dyñ Eddiego .uderzy³o w co . samo pole znajdowa³o siê w Motton. Uderzy³ w niewidzialn¹ przeszkodê z prêdko ci¹ trzydziestu kilometrów na godzinê. Co do jednego. Siedzia³ okrakiem na star ym traktorze Deere i s³ucha³ muzyki dobiegaj¹cej z nowiutkiego iPoda. Po³owa pana MSW przypada³a na stronê Mill.W Dzieñ Klosza. ale nie oby³o siê bez k³opotów. Chwilê pó niej le¿a³ martwy na polu. gdy wistak zosta³ podzielony na pó³. wszystkie przej cia zosta³y zamkniête. Wiêkszo æ ptaków ze z³amanymi karkami spad³a czarn¹ stertk¹ na Pretty Valley Road oraz na okoliczne pola.90. Nie wiedzia³. Z pola do domu mi a³ jaki kilometr z niedu¿ym ok³adem. s³uchaj¹c. który dosta³ od ¿ony w prezencie na urodziny. Jego pozycja zawsze mieszy³a Eddiego. Skrêci³ kark i rozbi³ czaszkê o nic. Dlatego te¿.

Tyle ¿e prawej d³oni nie by³o. Zwil¿one moczem d¿insy pociemnia³y w kroku. Ciêcie by³o szybkie i czyste. Nanios³a do kuchni b³ota. Upu ci³ miskê z jajkami. ale ju¿ po sekundzie zrozumia³. co by³o do niej ca³kiem niepodobne. a spomiêdzy palców ciek³o jej co czerwonego. Lew¹ rêk¹. dzieciêcym g³osikiem. Chocia¿ kolana mia³a w Chester's Mill. W tle LCD Soundsystem piewali North American Scum i Jack nuci³ razem z nimi. Myra jak raz siêga³a po jedno z warzyw. obci¹gniêt¹ brudn¹ rêkawic¹ ogrodow¹.Wypadek . bo brzmia³ jak g³os dziecka. Zwykle zostawia³a robocze obuwie na stopniach przed drzwiami. zamieszka³ych przy Motton Road pod numerem 379. z któr¹ by³ ¿onaty od czternastu lat. Krew tryskaj¹ca z nadgarstka uciêtego czysto i . bo nawet nie poczu³a bólu. Jakie trzydzie ci rodzin mieszka³o i pracowa³o w Chester's Mill. Jedynie chlustaj¹cy krwi¹ kikut.Co siê sta³o?! Myra.tu¿ za solidnie nadgni³ymi resztkami zwyk³ych dyñ. upad³a. Prowadzi³a tu¿ przy wewnêtrznej stronie granicy Chester's Mill. Sta³a progu. To by³a krew. widaæ by³o same bia³ka.3 Motton Road w rzeczywisto ci nigdzie nie bieg³a przez teren Motton. ci¹gle jeszcze zosta³o kilka naprawdê imponuj¹cych dyñ odmiany Blue Hubbard Squashe . co ci jest?! . Myra Evans nie krzyknê³a. to upatrzona dynia znajdowa³a siê ze trzydzie ci centymetrów za granic¹ miasta. po stronie Motton. W pierwszej chwili nie rozpozna³ g³osu kobiety. W okolicy. Uzna³. Myra zaprowadzi³a na ty³ach domu ogródek warzywny i choæ wiêkszo æ plonów zd¹¿y³a ju¿ zebraæ. ale wiele z nic h mia³o podwórka w Motton.powiedzia³a. . Wywróci³a oczy. W chwili gdy miasto okry³ klosz. w ka¿dym razie z pocz¹tku. ¿e pope³ni³ b³¹d. Kolana siê pod ni¹ ugiê³y. gdzie jako cz³onkowie klasy bia³ych ko³nierzyków otrzymywali ca³kiem przyzwoite stawki. Myra powtórzy³a jego imiê tym samym dr¿¹cym.Auæ . która mniej wiêcej od roku 1975 nazywana by³a Eastchester. Tak w³a nie wygl¹da³a sytuacja z domem Jacka i Myry Evans. Wszystkie te domy znajdowa³y siê na terenie Mill. czterdzie ci kilka doje¿d¿a³o codziennie do Lewisto czy Auburn. ¿e to sok ¿urawinowy. Odwróci³ siê i zobaczy³ Myrê. . podtrzymywa³a praw¹. sta³y przy niej nowe ³adne domy. Myra u miechnê³a siê s³abo. W kuchni Jack Evans ubija³ jajka na frittatê. gdy raptem za plecami us³ysza³ cicho wypowiedziane swoje imiê. Rozprysnê³a siê na pod³odze.powiedzia³a i pokaza³a mu praw¹ d³oñ. praw¹ rêkê przyciska³a do brzucha.

. Mia³ wa¿niejsze sprawy na g³owie. przerywana tylko odleg³ym jêkiem syren policyjnych i . Skoñczy³o siê North American Scum . musia³by podnie æ Myrê. Ca³kiem niedaleko rozleg³ siê g³o ny wybuch. Eksplozji seneki nie us³ysza³ wcale. a potem zorientowa³ siê po chrapliwym oddechu. i niczym jaskiniowiec zaci¹gn¹³ do telefonu. Jack opad³ na kolana. zaczê³o Someone Great . w jaki sposób Myra straci³a d³oñ. mocne. nie siêga³ do telefonu. Wtedy zapanowa³a cisza. jak na lekcji anatomii.Jezu! . Zajêty. Jack siedzia³ na pod³odze w kuchni. Komputer w gabinecie popiskiwa³ alarmuj¹co. ten numer nie mo¿e byæ zajêty! Wcisn¹³ powtórne wybieranie. ciemne. Ani jedno. Prawie nic nie poczu³. . Jack wystuka³ 911. LCD Soundsystem nadal piewali.Jezu Chryste! U wiadomi³ sobie. . a muzyka gra³a. oparty o szafkê.Do cholery.równo. pêtla by³a o wiele za w¹ska. kawa³ek szk³a z rozbitej miski wbi³ mu siê g³êboko w nogê. Numer zajêty. d³ugie. Tyle krwi. kompletnie straci³ zainteresowanie muzyk¹ techno. Dzia³a³. Dlatego siedzia³ i wciska³ guziki telefonu. Pomog³o. bo ¿ona by siê wykrwawi³a. gdzie wiat³a zgas³y. Albo rozlu niæ pasek na jakie dwie. Chêtnie by wy³¹czy³ muzykê. ¿e zrobi³o siê ciemniej. z ca³ej si³y zaciska³ pasek na przedramieniu ¿ony. lecz nie móg³ paska zapi¹æ. a nadal p³ynê³a muzyka z przeno nego odtwarzacza. ¿e dusi Myrê ko³nierzykiem. Przera¿aj¹co silny strumieñ krwi tryskaj¹cy z nadgarstka os³ab³ nieco. Jackowi zreszt¹ i tak by³o to obojêtne. a zaciskaj¹c go.poskar¿y³ siê bezdusznej kuchni. bo przeno ny odtwarzacz stoj¹cy na blacie dzia³a³ na baterie. patrzy³ na krew na pod³odze i systematycznie wciska³ w telefonie przycisk ponownego wybierania numeru. mo¿e trzy sekundy. bo zag³usza³a go muzyka. ale nie u Jack wyszarpn¹³ pasek ze szlufek spodni i zacisn¹³ pêtlê wokó³ przedramienia. Nie móg³ pu ciæ paska. . W koñcu chwyci³ ¿onê za w³osy.krzykn¹³ w pustej kuchni. zmiesza³a siê z rozlanymi na ziemi jajkami. cisn¹³ rêkê ¿ony. naprawdê nie le zakrêcona. ani drugie nie wchodzi³o w rachubê. pó niej Ali My Friends . Nawet siê nie zastanowi³. Za ka¿dym razem odpowiada³ mu ten sam urywany sygna³. By³ to telefon komórkowy. ale Jack nawet go nie us³ysza³ wyra nie.Niemo¿liwe! . ale ¿eby siêgn¹æ do odtwarzacza. Zabrak³o pr¹du. Z³apa³ za koszulê. choæ z powodu tego skaleczenia mia³ utykaæ do koñca ¿ycia. ale najpierw tylko wyci¹gn¹³ j¹ ze spodni. Musia³ j¹ zabraæ ze sob¹. potem jeszcze kilka nagrañ i w koñcu p³yta CD zatytu³owana Sound of Silver dobieg³a koñca.

Siedzi teraz na asfalcie i gapi siê na Dale'a Barbarê kompl etnie os³upia³y. Na tej samej zasadzie widzia³by okr¹g³¹ sin¹ plamê. kiedy cz³owiek odwraca wzrok . patrz¹ tam. gdyby mu kto da³ po oczach lamp¹ b³yskow¹. Mo¿na by na taki lunch zaprosiæ choæby i Marthê Stewart. Zosta³ odciêty tak równo.w przypadku Barbiego by³o to spojrzenie na . Jack Evans przytuli³ ¿onê do piersi i zap³aka³.popiskiwaniem komputera. na zaro niêtej le nej cie¿ce. jakby tego dokonano za pomoc¹ gilotyny. Siedzia³ przy szafce. nale¿¹cej do oniemia³ego sze ædziesiêciolatka. A bêdzie ich tego dnia niema³o. Ranny podnosi czapkê. T ak siê akurat z³o¿y³o. ci¹gle ciskaj¹c w d³oni pasek (rozprostowanie palców oka¿e siê potem wyj¹tkowo bolesne). ¿e wyci¹gnê³a szyjê nad granic¹ Mill z Motton. Jaka mewa. o której nie pamiêta³by nawet stary Clay Brassey. wiêc gdy opad³ klosz. 4 Nieco dalej. ale bardzo twardego i z³ama³ sobie nos. gdy sze ædziesiêciolatek z toyoty wyr¿n¹³ twarz¹ w co niewidocznego. sarni ³eb potoczy³ siê na ziemiê. Tyle ¿e ta plama nie by³a ani okr¹g³a. prawa nogawka na podudziu pociemnia³a mu od krwi z rozciêtego kolana. Przecie¿ w³a nie szykowa³em lunch. 5 Okr¹¿yli my Chester's Mill po linii w kszta³cie skarpety i wrócili my na szosê sto dziewiêtna cie. ani sina. sk¹d spad³ ptak. przemierzaj¹ca zapewne jak co dzieñ drogê od wybornego bufetu na mietniku w Morton do tylko odrobinê mniej wy mienitego na wysypisku w Chester's Mill. ¿e jego ¿ona nie oddycha. ¿e widzi refleks po wybuchu samolotu. Dziêki czarodziejskim w³a ciwo ciom narracji nie minê³a nawet chwila od momentu. i widz¹ jeszcze jedn¹ rzecz niepojêt¹. otrzepuje j¹ i wk³ada na g³owê. 6 W pierwszej chwili Barbie uzna³. spad³a jak kamieñ i huknê³a o ziemiê mo¿e z metr od czapki baseballowej z logo Sea Dogs. a na dodatek zamiast siê przenosiæ razem z pole widzenia. na skraju bagniska Prestile Marsh sarenka skuba³a apetyczne zielone pêdy. pomy la³. a Jack zorientowa³ siê. Obaj mê¿czy ni podnosz¹ wzrok. I to nie byle jaki.

Cholera jasna. os³aniaj¹c oczy.. Unosi³ siê z niej. lecia³a z Mill do Motton. . Najwyra niej zapomnia³ o z³amanym nosie.Co to takiego? .Widzi pan? .Niech pan uwa¿a . Zanim Barbie zd¹¿y³ odpowiedzieæ. . podobnie jak z kilku kêp trawy po prawej strome szosy. . z trudem utrzymuj¹c równowagê. I ca³e szczê cie.odezwa³ siê Sea Dogs. Uderzy³ w nic. .ostrzeg³ Sea Dogs. a potem wskaza³ cie¿kê p³on¹cej trawy po swojej lewej rêce. Ogieñ wypali³ jakie dwadzie cia metrów kwadratowych trawy. w przeciwnym razie z obu stron ju¿ by pêdzi³y wozy stra¿ackie. Sea Dogs przyjrza³ siê uwa¿nie. . . .powiedzia³ Barbie. . .nowego znajomego . w co by móg³ uderzyæ. Ta. dla odmiany. przesuwaj¹c siê stale w jedn¹ stronê. spuchniêtych wargach i krwawi¹cym czole. Tam siê rozla³ na boki . Nad g³owami mê¿czyzn pojawi³a siê kolejna mewa.To miejsce. wiêc trawa by³a ci¹gle wilgotna. Sea Dogs przetar³ oczy. . jak to zwykle bywa . który ³¹czy³ siê z tumanem z rozbitej seneki.Jak tak sobie my lê o tym samolocie. . i spad³ na ziemiê niedaleko mewy.Widzê. Spojrza³ w górê. W jego g³osie brzmia³o zak³opotanie.Mo¿e przeleci . Ogieñ siê nie rozprzestrzenia³. a w ka¿dym razie oni nie widzieli niczego. bo odchyli³ g³owê daleko do ty³u. ¿e sam w to nie wierzy. Wsta³. gdzie siê rozbi³ samolot.Chmura jaka ? . Zw¹tpienie w g³osie wyra nie dawa³o do zrozumienia. .plama wisz¹ca w powietrzu zosta³a na miejscu. piêtna cie metrów nad ich g³owami zabi³ siê wilgowron. . którego kszta³t przy niejakim wysi³ku wyobra ni mo¿na by porównaæ do p³omienia wiecy.ale jakby go kto no¿em uc i¹³. gêsty czarny d ym.na zachód do krawêdzi szosy i na wschód po pastwisku.Widzia³ pan? ..zastanowi³ siê Sea Dogs. co to jest? Na tle b³êkitnego nieba odznacza³ siê du¿y czarny lad.tu trochê bardziej.‾e co? . Barbie pokiwa³ g³ow¹. co musia³ powiedzieæ.stwierdzi³ Sea Dogs.spyta³ Barbie. .mrukn¹³. gdzie stali naprzeciwko siebie Barbie i Sea Dogs. tam nieco mniej . a¿ dotar³ prawie do miejsca. .Chyba nie. cholera.Barbie w zasadzie nie mia³ ochoty mówiæ tego. Tyle ¿e nie.zdumia³ siê Sea Dogs.Mo¿e to co zatrzymuje tylko ptaki lec¹ce z po³udnia. bo poprzednie dnia spad³ ulewny deszcz. to raczej w¹tpiê .

tak¿e uciek³..Barbie patrzy³ na co za plecami swego rozmówcy. pomy la³.. któr¹ zostawi³ sko nie na przerywanej linii rodkowej. Za pó no ju¿ by³o na dobre rady.Stopuje w obie strony . wyl¹dowa³ na jednym kolanie. Niewielki suv wjecha³ do rowu na poboczu i tam utkn¹³ z kwadratowym nosem wzniesionym ku niebu. hamuj! .poprawi³ go Barbie. który otrzyma³ potwierdzenie swojego g³êbokiego. Potkn¹³ siê. Gdzie tam zobaczy³ mêski but sportowy. Wyda³o mu siê. wzbijaj¹c w górê ob³oczki czarnego popio³u. Facet za kierownic¹ ciê¿arówki pewnie by³ na prochach albo upalony. jak w Star Trick .Jasny szlag! Nadje¿d¿a³a ciê¿arówka.Sea Dogs obejrza³ siê przez ramiê. Silnik zapali³ przy pierwszym obrocie kluczyka. A potem jeszcze: Ciskam siê bez sensu we wszystkie strony.Trek . Sea Dogs ruszy³ sprintem do swojej toyoty. Wy³adowana gigantycznymi drewnianymi k³odami zdrowo ponad wszelkie limity. Tak czy inaczej nic ju¿ nie mog³o mu pomóc. . kretynie.Hamuj. Uderzy³ w niewidoczn¹ przeszkodê od strony Morton z prêdko ci¹ co najmniej . wskakuj¹c za kó³ko. ale zaraz siê zerwa³ i co si³ w nogach pogna³ w pole. I dozwolon¹ szybko æ te¿ przekracza³a znacznie. bo na damski by³ za du¿y. ¿e niczego siê nie doliczy.krzykn¹³ do kierowcy Sea Dogs piskliwym g³osem podszytym strachem. samochód zjecha³ z drogi przy wtórze klapniêcia zatrzaskuj¹cych siê drzwiczek od strony kierowcy. ale dot¹d nieuzasadnionego przekonania.Co? .stwierdzi³ Sea Dogs tonem cz³owieka.wrzasn¹³ Sea Dogs. W rodku nadal tkwi³a stopa.Ja chromolê! . Pewnie kierowca dostrzeg³ wrak samolotu. a mo¿e po prostu m³ody i siê pieszy³. Barbie odruchowo spojrza³ przez ramiê. . jak¹ drogê hamowania ma taki kolos. my l¹c o samolocie i o ptakach oraz o tej dziwacznej czarnej smudze. . Z pocz¹tku bieg³ przez niskie. Na pewno mêski. która mog³a byæ miejscem zderzenia samolotu z kloszem. ¿e ciê¿arówka przyhamowa³a. wiêc igra³ ze mierci¹. . Wielka.O¿ cholera. Barbie odruchowo zacz¹³ liczyæ. ..Wylatuj¹ca z miasta mewa uderzy³a w niewidzialn¹ barierê i spad³a dok³adnie na najwiêksz¹ stertê pozosta³o ci z p³on¹cego samolotu. . Pilot. na ³¹kê. leniwe p³omienie. Barbie.Na pewno jakie pole si³owe. tylko zatr¹bi³.. ale szybko uzna³. . Grunt. .Co? . W tej samej sekundzie Sea Dogs wyskoczy³ z auta. ¿e zobaczywszy w³a ciciela toyo nawet nie zwolni³. .

od Motton i od Chester's Mill. . Kabina przesta³a istnieæ w mgnieniu oka. . . nadal par³a do przodu. popatrzy³ na rêkê z niedowierzaniem i wytar³ w koszulê. po ustach sp³ynê³a mu ciep³a kaskada krwi z nosa. niewolnica praw fizyki. ¿eby siê przebiæ przez w ciekle hucz¹ce p³omienie. iskrz¹c. . Patrzy³. Gigantyczne pnie lecia³y do przodu i w górê. wzrok mia³ nieprzytomny.Pan widzia³. Otar³ j¹ d³oni¹.odezwa³ siê Sea Dogs g³osem cichym. maj¹c na pace najmarniej dwadzie cia ton. Barbie stan¹³. upad³. zmia¿d¿y³a autko na p³asko. ³adunek wyprysn¹³ w powietrze.odezwa³ siê Sea Dogs. ale dziesiêciu krokach zderzy³ siê z ceglanym murem. Kiedy wybuch³y. Kilku kierowców wciska³o klakson. gapi³y siê na s³up dymu i ognia. w przyzwoitej odleg³o ci od p³on¹cej ciê¿arówki. Zatoczy³ siê do ty³u. Ogieñ i czarny dym wytrysnê³y w górê potê¿nym gejzerem. Chwia³ siê. Sea Dogs poderwa³ siê na nogi. przezornie trzymaj¹c siê z dala od p³on¹cego stosu. stan¹³ na poboczu. Teraz ju¿ z obu stron podje¿d¿a³y samochody . ¿e kierowca ciê¿arówki przynajmniej mia³ pogrzeb jak jaki wa¿ny wiking. jakby to mog³o rozwi¹zaæ wszystkie problemy. Jedna trafi³a w dach suva.W wozie .odpar³ starszy go æ. Drewniane k³ody spada³y po stronie Motton. 7 .Ma pan komórkê? . Potworny huk przetoczy³ siê przez okolicê jak kamienny g³az. os³aniaj¹c oczy. chwyci³ siê pnia. . gdzie ten pieñ hukn¹³? . a prze³adowana naczepa. na maskê posypa³ siê diamentowy deszcz szk³a z przedniej szyby. Trzy postacie. Barbie pomy la³ wtedy. i ponownie stan¹³. które z niego wysiad³y. uderzaj¹c w klosz nad szoferk¹ zmienion¹ w zielon¹ metalow¹ harmoniê. Ruszy³ do Barbiego przez pole. niepewnym. ci¹gle jeszcze niewielkie. Dwie kobiety. W ka¿dym razie takie odniós³ wra¿enie. Pierwszy samochód. uderza³y w niewidoczn¹ barierê i spada³y na ziemiê. na ukos. l¹dowa³y na jezdni i na polu jak patyczki od gigantycznych bierek. który zbli¿y³ siê od strony Motton. Zbiorniki paliwa szorowa³y po asfalcie. bieg³y przez ³¹ki od strony budynku stoj¹cego na ich przeciwleg³ym krañcu.stu kilometrów na godzinê.O szlag . Inny kloc wyl¹dowa³ tu¿ przed Sea Dogsem. Barbie ruszy³ do niego.Barbie musia³ podnie æ g³os.Przynie æ? . który omal nie pozbawi³ go ¿ycia.Ma³o mnie nie trafi³! Zmia¿d¿y³by mnie na miejscu! Jak robaka.

¿eby znale æ to miejsce. Ojciec trzepn¹³ go po g³owie. ale gdyby siê pojawi³y od tej strony.. lecz dotar³y do niego s³owa wygl¹da bardzo powa¿nie . To samo dzia³o siê po stronie Chester's Mill. . która i tak powoli przygasa³a. teraz ju¿ na emeryturze. Albo stra¿ po¿arn¹. Barbie ledwo go s³ysza³ przez ryk ognia z ciê¿arówki.Zaraz. Trochê jakby otwarto dwa konkuruj¹ce ze sob¹ pchle targi. by³ puco³owaty mê¿czyzna w starym pikapie. wiêc za³o¿y³. Praw¹ rêkê wysun¹³ przed siebie w ge cie nakazuj¹cym zatrzymanie. P³on¹ca ciê¿arówka by³a bardzo blisko.wyrwa³o siê starszemu nastolatkowi. Oni tak¿e przygl¹dali siê p³on¹cej ciê¿arówce. Samochody sta³y ju¿ na obu poboczach. ¿e wszystko. Nie zamierza³ powtórzyæ tego numeru. Wystarczy to powtarzaæ do æ czêsto. Oczy wychodzi³y mu z orbit. mog³yby co najwy¿ej ugasiæ trawê. Bywa niekiedy.Jasna cholera! . Ernie gapi³ siê na p³on¹cy stos na drodze szeroko otwartymi oczami. oba pe³ne kusz¹cych towarów . os³aniaj¹c oczy. Barbie zna³ go z restauracji Sweetbriar Rose: to Ernie Calvert. Od stóp do g³ów. co w³a nie prze¿ywa. Co prawda w schludnej remizie Chester's Mill sta³y dwa wozy. Gdy Barbie dotar³ do miejsca. Raptem dosta³ gêsiej skórki. ale mia³ w rêku telefon komórkowy i nadawa³ w trybie ekspresowym. zwolni³. To tylko sen. . ¿eby siê wreszcie obudziæ. poprzedni szef supermarketu Food City. lecz do niej raczej nie zdo³aj¹ siê dostaæ. Barbie go zignorowa³. a kiedy brat j¹ wzi¹³. Ruszy³ w stronê Sea Dogsa. ¿e jednostkê z Castle Rock. farmer mia³ czerwon¹ twarz i dysza³. Pierwsz¹ osob¹. w którym spodziewa³ siê bariery. jest po prostu snem. ¿e Ernie zawiadomi³ policjê. Ludzi przybywa³o z ka¿d¹ chwil¹. . powiedzia³ sobie Barbie. Dotar³o na miejsce trio z farmy: w³a ciciel i jego dwóch nastoletnich synów. robi¹c przerwê na g³êboki wdech miêdzy co siê a sta³o . drugi jeszcze w granicach Chester's Mill. Ju¿ za³atwi³ sobie twarz. których siê nigdy nie uczy³.Co siê sta³o? . Je li tê drug¹. . jaka pojawi³a siê po jego stronie bariery. Zacz¹³ siê tworzyæ t³um.jeden po stronie Motton. i wszystko to wydaje siê ca³kiem normalne. Ch³opcy biegli bez wysi³ku.zapyta³ farmer Barbiego. ¿e we nie cz³owiek je dzi rowerem pod wod¹ albo rozprawia o swoim ¿yciu seksualnym w jêzykach.Barbie nagle sobie u wiadomi³ z niek³aman¹ ulg¹. niech pan zaczeka. Sea Dogs bez s³owa zrobi³ to samo. Do dwóch kobiet po stronie Morton do³¹czy³o kilku mê¿czyzn. a wystarczy³o tylko spojrzeæ na dziwaczn¹ pro ciuteñk¹ i g³adk¹ krawêd wypalonej trawy. M³odszy wyci¹gn¹³ do niego rêkê. to nale¿a³o mieæ nadziejê. A¿ mu siê w³osy na karku zje¿y³y. ale ch³opak prawie tego nie zauwa¿y³. ma³y zacz¹³ p³akaæ.

Na ten widok Barbiemu przysz³a do g³owy nowa my l.odpowiedzia³ Barbie.szepn¹³ Sea Dogs.Tylko oni mog¹ zakazaæ lotów nad Chester's Mill .rzek³.Wezwa³em gliny . Jeszcze siê zbli¿ali. Cofn¹³ rêkê.Poczu³ pan to? . . . Barbie nie wiedzia³.Ale chyba najpierw niech pan zadzwoni do Narodowej Stra¿y Powietrznej w Bangor. ¿e im szybciej. zapewne podsuniêta przez do wiadczenie. co to jest? . biegaj¹c z broni¹ na drugim koñcu wiata.Przyjad¹. Zanim zd¹¿y³ siê odezwaæ. jakie zdoby³ swego czasu. .wyja ni³ Barbie.A zdaje mi siê. a jednak siê nie dotykaj¹. Ich wyci¹gniête d³onie prawie siê zetknê³y. Ernie zamruga³ z niedowierzaniem. tym lepiej. stukn¹³ go w ramiê Ernie Calvert.Tak . Kolejny ptak spad³ na ziemiê jakie piêæ metrów od nich.Po co? . .powiedzia³ Barbie. znikn¹³ w wysokiej trawie. teraz zobaczy³ czerwone odciski w³asnych palców wisz¹ce w powietrzu. Dok³adnie tak by sp³ywa³a po szkle. Wcze niej otar³ ni¹ krwawi¹cy nos. Na jego oczach krew zaczê³a sp³ywaæ.potwierdzi³ Sea Dogs. Barbiemu znowu przysz³a na my l tafla szk³a. . .Te¿ . Automat ka¿e siê ³¹czyæ z Castle Rock. .Rany boskie. A w stra¿y po¿arnej nikt nie odbiera. . Na szybie mo¿na tak u³o¿yæ d³onie: palce w tym samym miejscu.J¹dra mu siê skurczy³y. . .Ale ju¿ zniknê³o. Pó³tora metra dalej Sea Dogs patrzy³ na niego coraz wiêkszymi oczami. A tam? .Niech bêdzie Castle Rock . w ustach poczu³ metaliczny smak.

chocia¿ by³ przed swoim domem na Morin Street i grabi³ li cie. Na masce hondy jego ¿ony sta³o przeno ne radio. Jak do psa.Co? Brenda przewróci³a oczami. . za którym nie przepada³. ale czasami przychodzi³o mu do g³owy. Tylko trójka i czwórka nadal mia³y stare syreny. nie ma pr¹du. skoro skoñczy³ sze ædziesi¹t siedem lat.Howie. Gdy syrena zaczê³a siê oddalaæ. Howie. Wobec tego z pew no ci¹ by³a to czwórka. . By³ to skrót od s³ów Where Christ Is King. Prawie wszyscy w Mill zwracali siê do komendanta Duke . By³ na nie uwra¿liwiony jak matka na p³acz dziecka. Stara³ traktowaæ tê sprawê z chrze cijañsk¹ wyrozumia³o ci¹. ¿e to przezwisko by³o przynajmniej w czê ci odpowiedzialne za to. jeden z dwóch pozosta³ych dodge'ów. a m³odsi obywatele miasta nazywali rozg³o niê radiem jezusowym.. I co wybuch³o. diab³a tam! Traktowa³ tê sprawê z chrze cijañsk¹ wyrozumia³o ci¹. ¿eby tego nie stawia³ na masce mojego wozu? Podrapiesz mi lakier i dostanê mniejsz¹ kwotê przy sprzeda¿y.zosta³ mu ten przydomek jako relikt z czasów szkolnych. czyli Gdzie Chrystus jest królem . Wtedy na stopniach prowadz¹cych do wej cia stanê³a Brenda. wróci³ do przerwanego zajêcia. Wiecznie Howie. a trójkê Johnny Trent zabra³ d Castle Rock na æwiczenia stra¿y po¿arnej. który samochód s³ysza³ oraz kto siedzi za kierownic¹. Poza wszystkim innym komendant nie mia³ ju¿ takiego s³uchu jak kiedy i nic w tym dziwnego.Wybacz. . Nazywali to po¿arem kontrolowanym . sta³ z przechylon¹ g³ow¹. z którego p³ynê³a muzyka sakralna nadawana przez stacjê WCIK. Bren.OD CHOLERY MARTWYCH PTAKÓW 1 Komendant policji w Mill nie us³ysza³ ¿adnej z dwóch eksplozji. Howard Perkins umia³ nawet powiedzieæ. ..Ile razy mam ci powtarzaæ. Co mówi³a ? . ucinaj¹c w po³owie pie ñ What a Friend We Have in Jesus wykonywan¹ przez chór Normana Luboffa. Syreny policyjne jednak us³ysza³ od razu. ¿eby doro li faceci mieli pretekst do zabawy. zamaszystym krokiem podesz³a do radia na masce samochodu i wcisnê³a przycisk zasilania. natomiast ona wkrótce po lubie zaczê³a siê zwracaæ do niego zdrobnieniem. ¿e od jakiego czasu nosi³ w klatce piersiowej niewielkie urz¹dzen ie. ale w zasadzie chodzi³o o to. gdy uwielbia³ Johna Wayne'a. a za kierownic¹ siedzia³ Henry Morrisom Komendant przesta³ grabiæ.

Lepiej jed . Peter prosi³. Nieszczêsne urz¹dzenie zwisa³o mu tam od rana do wieczora jak pijawka. .To by³ Henry. ¿e by³o u¿yteczne.. Peter Randolph by³ dobrym gliniarzem i potra fi³ byæ twardy. a Duke Perkins nie znosi³ leniwy ch policjantów. Musi byæ Jackie. Johnny jest w Rock ze stra¿¹.. rozgrywa mecz futbolu z zespo³em z Castle Rock. Samolot. nowsza.. . ¿e telefon ju¿ nie zadzwoni. kiedy grabi³ li cie i piewa³ How Great Thou Art . skoro Randolph pilnuje intere su. Duke uzna³. Stacey Moggin. patrzy³ na telefon i czeka³.W g³osi policjantki brzmia³o pow¹tpiewanie.Nie wiem. Powtórzy³am wszystko.Stacey?! . ¿e dwa wybuchy plus dwie syreny i do tego brak pr¹du nie wró¿¹ nic dobrego.. co powiedzia³ Peter. jak Twin Mills Wildcats. . . a¿ zadzwoni. W koñcu jednak i Randoph ruszy³ ty³ek. czy to Chuck Thompson? Widzia³em jego senecê. gdy odezwa³ siê sygna³. ale inaczej nie umia³. ¿e nie musi wrzeszczeæ w to nieszczêsne urz¹dzenie.. ¿e Randolph bywa³ niekiedy twardszy. jak to siê mog³o staæ. Co oznacza³o naprawdê powa¿ne komplikacje. . .Co siê zawali³o. ot sta³. Brenda powtarza³a mu to ze sto razy. ale musia³ przyznaæ. Tymczasem odezwa³a siê kolejna syrena z gatunku ptaszek Tweety . Duke odpi¹³ komórkê od paska.Pr¹du nie ma! I co wybuch³o..Nie bardzo wiem.. Pewnie dlatego Johnny Trent pojecha³. Mam nadziejê. Albo siedzi na kiblu. ¿e nikt nie zgin¹³. Na pewno siedzi za biurkiem. wiêc doskonale wiedzia³a. .Wiedzia³. . Po czê ci dlatego. A przecie¿ dopiero co. ni¿ nale¿a³o. Na pewno dwójka.Co robisz na posterunku w sob otê ra. By³a ¿on¹ policjanta od czterdziestu trzech lat. jak nazywa³ je Duke Perkins. ptaszek Tweety . . ale.Tak czy inaczej. . Lecia³a do æ nisko. gdyby Howiemu uda³o siê w ten weekend oczy ciæ trawnik albo pos³uchaæ. . ¿e tamten by³ wyra nie cz³owiekiem Jima Renniego. z Jackie Wettington. by ci przekazaæ. ¿e mia³ Randolpha za lenia. jego ulubiona dru¿yna. S³odki Jezu. Odezwa³a siê druga syrena.Jestem w domu. ale Duke go nie lubi³.Stacey.. a trochê z tego powodu. . Nie wybra³ numeru. ¿e dosta³ wezwanie na sto dziewiêtnast¹ i ¿e jest paskudnie.powiedzia³a. najwy¿ej piêæ minut temu. lecz najbardziej dlatego. Brenda przygl¹da³a mu siê uwa¿nie. Zdziwi³aby siê. Jego zdaniem samolot zderzy³ siê z ciê¿arówk¹. i w³a nie mia³ go przytwierdziæ z powrotem do paska. czytaj¹c Democrata .. nogi po³o¿y³ na blacie i buja siê na tylnych nogach krzes³a. Wóz numer jeden.

Chyba jest naprawdê le. po prostu jej nie znoszê. . nigdy nie pamiêtam. ¿e znalaz³ na to czas. ¿e na sto dziewiêtnastej samolot zderzy³ siê z ciê¿arówk¹. Mo¿esz podjechaæ na posterunek? Za³o¿ê siê. ¿eby dawa³a znaæ o powszechnej awarii zasilania.Stacey mówi. Ich pulsuj¹ce wycie zawsze przyprawia³o Duke'a Perkinsa o skurcze ¿o³¹dka. Usiad³ za kierownic¹. Ucichnie za trzy minuty. ju¿ przestawia³a samochód. . I telefony stacjonarne siad³y. Rzeczywi cie. Odprowadzi³a go do samochodu. muszê jechaæ. Brennie . Niestety by³ równie¿ przewodnicz¹cym Rady Miejskiej.Kochanie. . fotel ci¹gle jeszcze dopasowywa³ siê do kszta³tu po ladków.powiedzia³ Duke. .Wolne ¿arty.Chyba ¿e samolot mia³ awariê silnika i próbowa³ l¹dowaæ na szosie . Andy Sanders by³ idiot¹.Syrena jest zaprogramowana tak. ¿eby m¹¿ móg³ wyjechaæ na podjazd s³u¿bowym autem w kolorze le nej zieleni. Ten jêzyk cia³a Howard zna³ doskonale. Mimo wszystko jeszcze przytuli³ ¿onê. Nigdy nie zapomnia³a. . . Przycisnê³a praw¹ piê æ do piersi. ¿e zosta³ otwarty i nie ma tam ¿ywej duszy.Nie przejmuj siê. .Wiem. Przeno ne radyjko postawi³a obok stertki zgrabionych li ci. wiem. a ¿e jego kr¹¿ownik szos by³ relatywnie nowy. przypomina³ weso³kowatego Mortimera Snerda z muppetów.wietnie. Brenda u miechnê³a siê niepewnie.Rozumiem . .A. Z twarzy Brendy znikn¹³ u miech. Duke pokiwa³ g³ow¹.Oby siê myli³a. tyle ¿e siedzia³ na kolanach Du¿ego Jima Renniego.rzuci³ Duke. . Dzwoniê z komórki. w³¹czy³y siê miejskie syreny alarmowe.Wiem. Pamiêtasz. . Stacey. u ciebie te¿ nie ma pr¹du? . .Co siê sta³o? Wiesz ju¿ co ? .Brenda. m¹dra kobieta. Akurat gdy Brenda wróci³a na podjazd. . Albo za cztery.powiedzia³. . Mimo ¿e Duke Perkins nie by³ . jak ten kretyn Andy Sanders w³¹czy³ syreny po ataku na World Trade Center? Ca³kiem jakby my byli nastêpni na li cie terrorystów.Bêdê za piêæ minut.Nie ma.

.poniewa¿ siê k³ócili.Na co mam uwa¿aæ? . ¿e ma przed sob¹ trudny dzieñ. Kiedy go zobaczy³a nastêpnym razem. po drugie .W dzieñ wolny od pracy! . Ten gest w blasku s³oñca.zawo³a³a ze miechem.Wstydu nie maj¹. . g³adk¹ i elastyczn¹. ¿e dzieñ jest piêkny. a on przecie¿ nigdy nikogo nie beszta. a zawsze przyprawia³o j¹ to o rozkoszne dreszcze. . Ten u miech nie przyszed³ mu ³atwo. po co maj¹ .Có¿.odpar³ i u miechn¹³ siê do niej szeroko. zbadaæ uszy i je li trzeba.Niech bêdzie jedna. Brenda zorientowa³a siê. ¿e byli na szosie numer sto siedemna cie. Nawet doktor Haskell to zauwa¿y³.mê¿czyzn¹ wagi lekkiej.Nie bój nic! . Nigdy go nie zapomnia³a. A przecie¿ móg³by ju¿ byæ na emeryturze. Nadal czu³a jego d³oñ na szyi.odkrzykn¹³ i pojecha³. poza tym ca³kiem nie rozumie. g³adz¹c¹ skórê. wystawi³ g³owê przez okno. Naprawdê czas do specjalisty. zacz¹æ nosiæ aparat s³uchowy. chocia¿ to pewnie bêdzie kropla przepe³niaj¹ca dzban i doprowadzi do tego.Wrzuci³ wsteczny bieg i zaraz przestawi³ skrzyniê z powrotem na parkowanie. kiedy razem s³uchali KC and the Sunshine Band. ¿e mêczy go potworny ból g³owy. a Billy jej na to odpowiedzia³. tak jak stojê. Zostaw mi w lodówce jak¹ kanapkê albo lepiej dwie.Tak jak stojê. Nieco wymuszonym. Wychyli³ siê przez okno. . Wiedzia³. Tyjesz ostatnio. . dobrze? . tak siê jej zdawa³o.Brenda za³ama³a rêce. 2 Billy i Wanda Debec w ogóle nie us³yszeli podwójnej eksplozji. Zahamowa³. ¿e chce j¹ poca³owaæ. . .Wanda zauwa¿y³a. Uca³owa³a go z ca³ego serca.. ¿e dostanie od Randolpha i Du¿ego Jima po¿egnalnego kopa w podstarza³y ty³ek. by³ martwy. jak¹ mia³a. Gdy Howie cofa³ wóz na podje dzie.Na rozrusznik! . . Sprzeczka wybuch³a z b³ahego powodu . zaledwie wcz A mo¿e to by³o przedwczoraj. a nie radi a jezusowego.Jedn¹. co jeszcze zawo³a³a.. Nie wszystko zrozumia³. dobry Bo¿e. Wycie syreny miejskiej nios³o siê przez rze ki pa dziernikowy ranek. bêd¹ musieli znie æ mój widok w stroju weekendowym . a Duke pog³adzi³ ¿onê po szy Dawno ju¿ tego nie robi³. Po pierwsze dlatego.

czy policzy³a puszki w koszu z odpadami ekologicznymi. Wymieniali siê wra¿eniami bez oporów i zanim przekroczyli granicê miêdzy Castle Rock a Motton. Tymczasem Wanda zapyta³a Billy'ego. ¿e nie cierpia³by na ból g³owy. Rzeczone starsze panie szybko zostawa³y z ty³u. do mama mnie ostrzega³a. ¿e jest brzydka jak noc. gdyby poprzedniego wieczora nie wla³ w siebie dziesiêciu puszek piwa. ¿e ju¿ sta³ siê nudny.. Billy zawsze pi³ w domu i niezale¿nie od tego. Wtedy Billy zapyta³. Emerytowane pielêgniarki zna³y siê tak d³ugo. przecie¿ bêdzie tam taki sam mietnik jak zwykle. która zaistnia³a wkrótce po tym. podobnie jak wykonywany zawód elektryka. zbli¿aj¹c siê do niewidzialnej bariery. W milczeniu wymieni³y znacz¹ce spojrzenia. ¿ebym za ciebie ni wychodzi³a oraz ale jeste wredna . Wanda zauwa¿y³a. i zawin¹³ z powrotem na sto siedemnast¹ bez jednego spojrzenia w lusterko wsteczne albo chocia¿ przez ramiê. jak bardzo by³ napruty. Jej przyjació³ka Elsa Andrews cmoknê³a z dezaprobat¹. ¿e wychodzi z niego kac. nie sygnalizuj¹c manewru ani nie zwalnia j¹c. co w³a ciwie przez to rozumie. poniewa¿ Nora Robichaud uwa¿a³a. ¿e je li nie ma cholernie wa¿nej przyczyny. Billy odpowiedzia³. to mo¿e sobie pojechaæ na ten cholerny targ sama. nape³nia³y go dum¹. Zanim dotarli do marketu Patela w Castle Rock. Billy stwierdzi³. ¿e omal nie zderzy³ siê z samochodem dwóch starszych pañ. Wanda stwierdzi³a. Wanda poprosi³a. przeszli od za du¿o pijesz z jednej strony i wszystkiego siê czepiasz z drugiej.. Trzeba przyznaæ. lecz tego ranka Billy nagle poczu³. Wanda powiedzia³a Billy'emu. bo ma ochotê siê zdrzemn¹æ. Billy skonkretyzowa³: córka ma dupê równie t³ust¹ jak matka i tak samo jak ona ¿mijowaty jêzor. Billy powiedzia³ Wandzie. ¿eby wyja ni³. Oba te fakty. jak . dok¹d jedzie. I tak dalej. ¿e do domu. Wanda powiedzia³a. Ma³o tego. A ona jak chce. W ci¹gu ostatnich dwóch lat poznali ten wzór tak dobrze. Jad¹ca za nim Nora Robichaud zatr¹bi³a. Wjecha³ na zadaszony parking przed sklepem. ¿e w podobnych sytuacjach nie potrzebowa³y s³ów. ¿e oczywi cie policzy³a. rozwijanie prêdko ci powy¿ej sze ædziesiêciu kilometrów na godzinê jest kuszeniem losu. i¿ ma stanowczo dosyæ.jechaæ na sobotni pchli targ do Oxford Hills. ¿e Wanda wygl¹da jak jej matka i mówi te¿ jak jej matka. zawsze wrzuca³ puszki do pojemnika na surowce wtórne.

Zie Billy? . . w stronê szosy sto dziewiêtna cie. jej rêce wygl¹da³y na oblane czerwon¹ farb¹. ta po stronie Wandy z a nie wysz³a w ca³o ci. lecz doskonale utrzymanego mercedesa Normy. Gdy Nora Robichaud i Elsa Andrews minê³y zakrêt.Bo ja wiem? . a w³a nie skoñczy³a lat siedemdziesi¹t. by³a ca³kiem ¿wawa. gdy wóz siê zatrzyma³. ofiara wypadku czo³ga³a siê na ³okciach wzd³u¿ bia³ej linii na asfalcie.Niez³y bigos .powtórzy³a ranna. ¿e biedaczka ma wybite prawie wszystkie zêby.spyta³a nagle Wanda. a kolumna kierownicza zmia¿d¿y³a mu serce. .wyj¹ka³a Wanda. samochód raptem znalaz³ siê skosem na linii rodkowej szosy i przód ma prawie ca³kiem sp³aszczony. . i pobieg³a do rannej. Akurat siê odwraca³a do mê¿a ze s³owami chcê rozwodu na koñcu jêzyka. Trzy przyczepi³y siê do ubrania. co prawda. Wtedy Wanda Debec u wiadomi³a sobie. wiedzia³a tylko. ‾akiet rannej zmieni³ kolor z czekoladowego na brudnoszary.So s nim? So sie sta³o? . bo Wanda Debec zosta³a po³owicznie oskalpowana przez fragment przedniej szyby i wielki kawa³ skór y zwisa³ jej po lewej stronie g³owy jak le umiejscowiony policzek. ¿e wybra³y mniej zat³oczon¹ drogê.Co to za dym? . wyposa¿ony w poduszki powietrzne. Nora spostrzeg³a. Wanda uderzy³a g³ow¹ w deskê rozdzielcz¹. prowadz¹c o¿ywion¹ dyskusjê na temat dymu unosz¹cego siê od kilku minut na pó³nocnym wschodzie i gratuluj¹c sobie wzajemnie. Kierownica wyr¿nê³a w klatkê piersiow¹ Billy'ego.Wanda zaczê³a tê o¿ywion¹ dyskusjê stwierdzeniem. ¿e ma serdecznie dosyæ.zastanowi³ siê Billy g³o no. Jak na swój wiek. . gdy dotarli do granicy miêdzy Motton a Chester's Mill i uderzyli w barierê. Elsa wysiad³a w chwili. Chevy by³. i dziêki temu odkryciu zobaczy³a swój wiat i przysz³o æ klarownie jak za spraw¹ czarów. . Billy jecha³ starym chevym zdrowo ponad setkê. I tyle. ¿e dzieñ jest piêkny. ale ta przed Billym nie wybuch³a wcale. a ona widzi wszystko na czerwono. ¿e klakson wyje nieprzerwanie. wskazuj¹c na pó³nocny wschód. Nie zdawa³a sobie sprawy z bólu.Zie Billy? .Moja te ciowa pierdnê³a? .Za mia³ siê z w³asnego dowcipu. Nora wrzuci³a ja³owy bieg i te¿ wybieg³a z samochodu. We dwie przetransportowa³y Wandê do starego. . Umar³ niemal natychmiast. Krew sp³ywa³a jej po twarzy czerwon¹ p³acht¹. Nora i Elsa spojrza³y po sobie ponuro.powiedzia³a Nora. przesuwaj¹cy siê blok silnika z³ama³ jej nogê (lew¹) oraz rêkê (praw¹). .

Na zmia¿d¿onego chevy'ego.No to trzymaj siê wiatru .Kierowca nie ¿yje . lecz wzglêdnie ca³a. spojrza³a wrak. jakby sprawdza³a sobie temperaturê. Krzyknê³a przera¿ona. czê ciowo ukrytego za par¹ buchaj¹c¹ z pêkniêtej ch³odnicy. ¿wawo skoczy³ do przodu. Na ka³u¿e krwi. Takie samo pytanie zada³a wcze niej Wanda. Stopy mia³a bose. Mercedes mia³ przyzwoity silnik.spyta³a.Wszystko w porz¹dku. By³a oszo³omiona. Ty te¿ dasz radê .. twarz¹ do do³u.Co siê sta³o? . wisz¹ce na jednym zawiasie.stwierdzi³a Nora. czerwonymi od krwi nogami. ¿e z Billym wcale nie by³o w porz¹dku. a¿ opar³a siê o . z dziwacznie wykrêconymi. M³oda kobieta z po³ow¹ w³osów zwisaj¹c¹ razem ze skór¹ obok g³owy w³a nie zosta³a wdow¹. Wrona przygl¹daj¹ca siê scenie z czubka sosny po stronie Mill odezwa³a siê ochryp³ym g³osem przypominaj¹cym szyderczy miech.Nic nie rozumiem. Nora ominê³a chevroleta Debeców i ci¹gle jeszcze przy pieszaj¹c. uderzywszy w niewidzialn¹ barierê. gdzie skrót nale¿a³o t³umaczyæ: medyczny dureñ) stwierdziæ. .Co siê sta³o? . Wylecia³a przez przedni¹ szybê i skrêci³a kark. je li nie dotrzemy b³yskawicznie do szpitala. Stoj¹c po ród kawa³ków chromu i zakrwawionego szk³a. Elsa kiwnê³a g³ow¹ i po pieszy³a do chevy'ego. Mokasyny (kupione na ostatnim targu w Oxford Hills.I ona te¿ nie po¿yje d³ugo.zawiadomi³a Norê. gdzie jeste ? I wtedy zobaczy³a przyjació³kê. kochanie. wyr¿nê³a w niewidoczn¹ przeszkodê. M³od¹ kobietê wyrzuci³o miêdzy przednimi siedzeniami mercedesa przez roztrzaskan¹ przedni¹ szybê. która zaczyna³a traciæ przytomno æ. potem drugi. Wystarczy³o jej spojrzeæ przez otwarte drzwi pasa¿era. . po czym spojrza³a pytaj¹co na Elsê. po czym odrzuci³o j¹ na oparcie tylnego siedzenia. Po raz pierwszy od dwudziestu lat nie zapiê³a pasów. Pod Els¹ ugiê³y siê nogi.rzuci³a Nora i wcisnê³a gaz do dechy. .powtórzy³a. przy³o¿y³a lew¹ rêkê do czo³a. trzeci. Elsa Andrews uderzy³a w ty³ fotela kierowcy. Elsa wróci³a do mercedesa i wsunê³a siê na tylne siedzenie obok rannej. . choæ Elsa tego nie pamiêta³a. na jakim dane jej by³o siê zjawiæ) straci³a w czasie pier wszego wypadku. Wyl¹dowa³a na masce. ale gdy z ca³ej si³y pchnê³a je ramieniem. . MD. ust¹pi³y. Wysunê³a siê z wozu. Nora. . Zrobi³a krok do ty³u. W pierwszej chwili nie mog³a otworzyæ drzwi. z którego nadal wydobywa³a siê para. by dziêki czterdziestoletniemu do wiadczeniu w zawodzie pielêgniarki (ostatni pracodawca: Ron Haskell.

bo tutaj. jakby umar³a. gdy wyruszyli z miejsca kolizji na szosie sto dziewiêtna cie. chc¹c zyskaæ pewno æ. do chwili. na farmie odziedziczonej po rodzicach dwa lata wcze niej. G³owê mia³a przekrzywion¹ pod okropnym k¹tem..od momentu. gdzie na czym odrobinê bardziej materialnym ni¿ rozs³onecznione powietrze wysycha³y odciski palców Barbiego.stwierdzi³ farmer..Zobaczy³.. A biedna.. tam gdzie granicê l przekracza³a sto siedemnasta.. Teraz ju¿ martwej kobiety. . Nazywa³ siê Alden Dinsmore i ci¹gle jeszcze mia³ k³opoty z odzyskaniem oddechu. wiedziony ciekawo ci¹. który przybieg³ przez pola z dwoma synami. zignorowa³ polecenie ojca. Ernie Calvert uzyska³ po³¹czenie z Narodow¹ Stra¿¹ Powietrzn¹ w Bangor. spaliæ jaki dom dla wprawy. Nie mia³a pewno ci. Chwilê wcze niej Barbie zobaczy³ na rêku dzieciaka gêsi¹ . Pojechali do Castle Rock. a¿ szef zostanie powiadomiony.. Noro.. ale z takimi sympatycznymi gestami trzeba by³o siê wstrzymaæ do czasu. Siedzia³a tak i p³aka³a. Tymczasem co raz bli¿sze wycie syren oznajmia³o nadci¹ganie miejscowych przedstawicieli prawa. gd y natrafili na inn¹ katastrofê. jak za jej czasów mawiano na pogotowiu o szczê ciarzach. Co za³askota³o j¹ w kark. Zsunê³a siê po karoserii. rozdzieraj¹c p³aszcz o jaki metalowy zadzior. Och..Rory! Nie podchod ! Rory.Stra¿y po¿arnej nie bêdzie ..i wielu innych rzeczy . kochanie. ale chyba kosmyk w³osów rannej kobiety. ..rozbit¹ maskê mercedesa. kochana Nora. ogl¹daj¹c siê przez ramiê. ale wci¹¿ straszn¹. czego dotyczy telefon. Barbie chêtnie by u cisn¹³ d³oñ Gendrona. co to takiego. lecz kazano mu czekaæ. którym uda³o siê prze¿yæ.Nora. . która rzeczywi cie nie ucierpia³a i by³a jedynie wstrz¹ niêta. Szkoda. ¿e Elsa nie ucierpia³ A Elsa. a¿ natrafi³ na ni¹ Barbie oraz jego nowy przyjaciel w czapce Sea Dogs. z któr¹ zdarza³o jej siê po kryjomu ³ykn¹æ d¿inu albo wódki w szpitalnej pralni. i siad³a na szosie numer sto siedemna cie. jak jego m³odszy syn zbli¿a siê do miejsca. . Wyci¹gn¹³ rêkê i stukn¹³ w powietrze obok krwawych ladów. Nazywa³ siê Paul Gendron i mieszka³ w Motton. gdy znajd¹ koniec niewidzialne j bariery. nie tak spektakularn¹. Nora patrzy³a bez zmru¿enia powiek w jasno wiec¹ce s³oñce. 3 Sea Dogs okaza³ siê emerytowanym sprzedawc¹ samochodów z jednego z pó³nocnych stanów. wybuchnê³a p³aczem. chichota³y wtedy jak g³upiutkie m³ode dziewczyny. Barbie dowiedzia³ siê tego .

krzykn¹³. Dzieciak stukn¹³ w powietrze knykciami. co z bliska kopa³o jak pr¹d. jak nie wiesz. ale znacznie bli¿ej.Gendron te¿ widzia³ hummera. pilnuj tego g³upola.‾eby mi siê nie wa¿y³! . .. jakby by³ najwa¿niejszy z ca³ej grupy.Mo¿e siê przejdziemy? . Dinsmore potrz¹sn¹³ nim mocniej. za to Junior odegra³ rolê najwa¿niejszego prowokatora. Co tam by³o na drodze. i to na tyle. ¿eby ten konkretny wêdrowny kuchta postanowi³ siê zwin¹æ i wynie æ z miasta . . ¿eby synowi nie sta³a siê krzywda.Tato. Potem Du¿y Jim zadba³. to jest zupe³nie jak szk³o! To jest. . zapulsowa³y przykrymi wspomnieniami. Barbie spojrza³ w stronê Mill. A je li ca³e zdarzenie mia³o uprzykrzyæ ¿ycie w Mill pewnemu wêdrownemu kuchcie. Alden Dinsmore chwyci³ syna za koszulkê i odci¹gn¹³ od dziwnego miejsca. . . powsta³e na parkingu przed Karczm¹ Dippera. Raz tylko Barbie mia³ podobne wra¿enie: kiedy migdali³ siê z dziewczyn¹ niedaleko wielkiego generatora pr¹du w Avon na Florydzie. Komendant Perkins traktowa³ go ca³kiem dobrze. Randolph.Ta jes .powtórzy³ farmer i pchn¹³ m³odszego syna w stronê starszego.powiedzia³ kto . jecha³ du¿y czarny wóz przywodz¹cy na my l trumnê na ko³ach. Barbie obawia³ siê o jego serce.Nie dotykaj. a¿ po postrzêpiony rêkaw koszulki Wildcats. .. jakby zapuka³ w rondel z pyreksu. jak daleko to siêga. Co . tak samo jak poprzednio starszego ch³opaka. jakby Dale Barbie by³ gównem na eleganckim pantoflu. - . Niektórzy nawet robili zdjêcia telefonami komórkowymi. .Ale numer .Ollie. po czym plasn¹³ go po g³owie otwart¹ d³oni¹.zaproponowa³. Wszystkie guzy i siniaki na ciele Barbiego.I zejdziemy z oczu nadêtym wa¿niakom? . Zw³aszcza w towarzystwie glin. Raptem ucich³y rozmowy gapiów obserwuj¹cych p³on¹ce szcz¹tki ciê¿arówki. co to takiego! .Pan po swojej stronie.‾eby mi siê nie wa¿y³! . Rozleg³ siê przy tym taki d wiêk. Odwróci³ siê do Sea Dogsa. a widzia³ ca³e ramiê. Barbie nie mia³ ochoty spotkaæ Du¿ego Jima. Renniego seniora oczywi cie nie by³o na miejscu. Dostrzeg³ b³yski policyjnych kogutów. potrz¹saj¹c dzieciakiem. patrzy³ na nie go.rzuci³ Ollie i u miechn¹³ siê krzywo do brata.tym lepiej. ja po swojej? Sprawdzimy. Nadal ciê¿ko dysza³. . Hummer Du¿ego Jima Renniego. .skórkê. ale ten drugi.

tym razem g³o niejsze i bardziej ochryp³e ni¿ poprzednia syrena.Dobrze siê pan czuje? . . ale widzieli. . . Dale Barbara. Tam znale li cia³o Boba Rouksa le¿¹ce obok traktora z w³¹czonym silnikiem. Z g³ow¹ gorzej. Nawet nie ma jak do kogo zadzwoniæ.zauwa¿y³ Gendron. Mam wra¿enie. Gendron przyklêkn¹³ i dotkn¹³ groteskowo skrêconej szyi farmera.. . No i wszêdzie by³o mnóstwo opierzonych trupów.S³yszê wozy. tworz¹c prze wity tam.Od cholery martwych ptaków . Machn¹³ rêk¹ przed siebie..spyta³ Barbie. opadaj¹c. co gra. . Poodcina³a ga³êzie z drzew. . Co prawda. Zostawi³em telefon w .Ruszajmy. .Na to co . . to prawda.Nie ¿yje. Barbie instynktownie ruszy³ w stronê le¿¹cego cz³owieka i znów uderzy³ w barierê. W któr¹ stronê? 4 Poszli na zachód.To chyba takie co komputerowe. Pewnie siê rozlecia³o. Podzieli³a pnie na pó³. w zasadzie tak. A pan? . gdzie ich nikt nie prze wietla³.Fizycznie.Alarm przeciwpo¿arowy .Tak samo.. jak siê nazywasz. co spowodowa³a.stwierdzi³ Barbie.Tak? No to masz. wiêc oby³o siê bez krwotoku z nosa. i co teraz? Chod my dalej. Koñca bariery nie znale li.W ¿yciu tylu nie widzia³em.powiedzia³.Jedzie stra¿ po¿arna z Castle Rock . ¿e co mi siê poprzestawia³o. By³ blady. .. . . No dobrze..Pomo¿e jak plaster na z³amanie. w stronê drogi sto siedemna cie. Jakie trzy kilometry na zachód od szosy sto dziewiêtna cie dotarli do God Creek Road. przyjacielu. Gendron rzuci³ w tamt¹ stronê krótkie spojrzenie. przyjacielu. lepsze uszy ni¿ ja.A co to jest to bia³e dooko³a? Te jasne kawa³ki? Gendron podniós³ najwiêkszy fragment. Dla przyjació³ Barbie. Dr¿¹cymi rêkami poprawi³ czapkê. Barbie. Od strony miasta dobieg³o ich wycie alarmu. .. kiedy wpad³ na. Przypomnij mi. Tym razem jednak w ostatniej chwili sobie o niej przypomnia³. . Jemu ju¿ nie pomo¿emy.

Jak to wygl¹da z drugiej strony? . Woda zatrzymuje siê na tym. Sprawa by³a nieco zbyt skomplikowana.zgodzi³ siê Barbie. Ta woda na dnie torebki.. ¿e kiedy siê to sta³o. A mo¿e nawet wbrew swym zasadom bym ciebie u ciska³. wiêc tylko potrz¹sn¹³ g³ow¹.Nic siê nie przedostaje? . 5 Wkrótce po znalezieniu cia³a Rouksa. d¿insami i bielizn¹. Przynios³em je do domu w plastikowej torebce. . Ty nie masz? W zasadzie Barbie mia³. zabieraj¹c tylko to. co mia³ na grzbiecie.Gendron umilk³.Chocia¿. On ze swojej widzia³ tylko strumieñ wody. który podnosi³ siê i rozp³ywa³ w poszyciu. Tylko ¿e tutaj jest p³as o. przyjacielu.spyta³ Barbie. Kiedy przynios³em do domu parkê z³otych rybek dla córki.Oby ..Chod my. .. ¿eby j¹ wyja niaæ obcemu. Zostawi³ komórkê w mieszkaniu. przygl¹daj¹c mu siê w pe³nej zdumienia ciszy.Mam nadziejê. na tym czym .. które dopiero co opu ci³. . tamto siê wygina³o. gdy zbli¿ali siê do miejsca wypadku na szosie sto siedemna cie. wiêc wygl¹da³ jak postaæ z obrazu Krzyk Edwarda Muncha. Co mniej wiêcej podobnego.O¿e¿ jasna cholera! . a na nie walizki ani chlebaka nie potrzebowa³. Na szóste urodziny.. choæ jeszcze o tym nie wiedzieli. No i dobre wspomnienia. przez co jego koñska twarz sta³a siê jeszcze d³u¿sza. doszli do strumyka. W koñcu odezwa³ siê Gendron. podrapa³ siê po policzkach. s³ucha³ swojego ulubionego kawa³ka powiedzia³. Chêtnie bym ci u cisn¹³ rêkê. . razem z kilkoma parami skarpetek. opuszczaj¹c brodê. Jakby napotka³ niewidzialn¹ przeszkodê.Nie wiem. Na siedzeniu ci¹gnika le¿a³ pled.. . A mo¿e na siódme. W ¿yciu czego takiego nie widzia³em. Zamierza³ znikn¹æ z miasta. W³a nie to wygl¹da³o podobnie. a pledem przykry³ cia³o w³a ciciela. . koszulkami... ale te¿ nie przy sobie. ka¿dy po swojej stronie bariery. . . raz widzia³em. Trzeba by wreszcie znale æ koniec tego czego . Gendron wy³¹czy³ silnik. jak to opisaæ.samochodzie. Stanêli przy n im. tak. potem sp³ywa na boki po twojej stronie przyjacielu.

Nie wiedzieæ czemu zaczê³a siê miaæ. li ci ani niczego takiego. 6 Potem dotarli do szosy sto siedemna cie. Nora ominê³a go z daleka.Chyba trochê przecieka. proszê pani.. . Ale niedu¿o.Ja mam . Barbie po swojej stronie.Po czym u ci li³a: . .Co siê sta³o? . mig³owiec by³ niebiesko . bo uwagê wszystkich przyci¹gn¹³ pulsuj¹cy d wiêk. Na razie jeszcze ¿adnem u z nich nie przysz³y do g³owy okre lenia wewn¹trz i na zewn¹trz . niech pani siedzi! . opar³ siê na d³oniach. ma kto ze sob¹ telefon?! . Kobieta na widok Gendrona zaczê³a siê podnosiæ.Nie wiem. Poszli dalej. Chocia¿ przechyli³ siê w stronê s³upa .Co to by³o? Przecie¿ nie samochód. gdzie wydarzy³ siê kolejny fatalny wypadek. kto prze¿y³. a Barbie móg³ tylko staæ i patrzeæ. Chyba jesz cze jeden kszta³t ludzki tkwi³ za kierownic¹ starego chevroleta. Paul Gendron podbieg³ do niej. ledwo ciurka.odezwa³a siê jedna z kobiet.na czele kolumny z³o¿onej z trzech czy czterech samochodów prowadzonych przez mocno zniecierpliwionych kierowców. nie. jaki wyj¹tkowy wolnochód . czy ma komórkê . choæ twarz mia³a napuchniêt¹ od ³ez. T yle ¿e tym razem by³ na miejscu katastrofy tak¿e kto . Dwa samochody i przynajmniej dwa trupy. zatrzyma³ wóz. . Tylko. . Bez ¿adnych patyków. które mia³o byæ najczê ciej zadawanym pytaniem dnia: . Nie zd¹¿y³a powiedzieæ nic wiêcej. spojrza³ na wodê z ukosa. lecia³ nisko.Chyba nic mi siê nie sta³o. Kierowca pierwszego.. Gendron po swojej. mig³owiec. Elsa Andrews zd¹¿y³a w tym czasie wstaæ i zadaæ pytanie. proszê pani . W³a nie w tej chwili pojawi³o siê nastêpne auto.Zapytaj j¹. zobaczywszy wypadek.odpowiedzia³ Gendron zgodnie z prawd¹. Jad¹cy za nim tak¿e stanêli. .Gendron przykl¹k³. z którego niewiele zosta³o.Nie. . Barbie i Gendron spojrzeli po sobie z przestrachem.poprosi³ Barbie. Jeszcze nie pomy leli. Osoba ta siedzia³a z pochylon¹ g³ow¹ obok zmia¿d¿onego mercedesa. A potem zawo³a³ do innych: . jestem wstrz¹ niêta. I tylko woda.zatrzyma³ j¹.Proszê pañstwa. ¿e bariera mo¿e nie mieæ koñca.bia³y. tyle Barbie dostrzeg³ na pewno.

mig³owiec zszed³ tu¿ nad wierzcho³ki drzew. Kiedy spod niego wyszed³. . coraz bardziej zdziwiona.Nie. os³aniaj¹c oczy. Wszystko jednocze nie. . jak jeden z wirników odpada. .jêkn¹³ Gendron. chyba siê uda³o . W³a nie wtedy mig³owiec ruszy³ na pó³noc. 7 Junior Rennie wkrad³ siê do swojego rodzinnego domu jak z³odziej. Po³kn¹³ dwa imitreksy. A potem eksplodowa³. a policyjne ucich³y w oddali. umo¿liwiæ operatorowi zyskanie innego ujêcia. Po stronie Gendrona.Zje¿d¿ajcie st¹d. przyjaciel Juniora. które dzia³a³o prawie jak lupa. Po zewnêtrznej stronie. Uderzy³ w barierê. Francine Rennie. z Portland. spostrzeg³. gdzie na sto dziewiêtnastej p³onê³a ciê¿arówka. trudno o lepsze warunki do nakrêcenia paru scen z wypadku. mig³owiec zanurkowa³.. W domu panowa³a b³ogos³awiona cisza. opad³. Mia³ przelecieæ nad ³¹kami Aldena Dinsmore'a. tam zawis³. tak jak .sapn¹³ Gendron.Tamci te¿ na nich machaj¹. Oczywi cie nikogo nie zasta³. w doskonale czystym powietrzu. I równie ca³kowicie pozbawione sensu by³o gwa³towne machanie..Dobra. stanowi¹ce logo kana³u CBS. zaci¹gn¹³ zas³ony. Teraz ju¿ nic nie móg³ na to poradziæ. od czterech lat le¿a³a w grobi e na Pleasant Ridge Cemetery. które mia³o oznaczaæ zabierajcie siê st¹d . Na pewno by³ w okolicy. Ojciec z pewno ci¹ by³ na terenie gigantycznego autokomisu przy szosie sto dziewiêtna cie. w sam raz do programu informacyjnego o szóstej. Natomiast matka. wpe³z³ na ³ó¿ko i naci¹gn¹³ ko³drê na g³owê. Albo jak zjawa. cholera. gdzie na po³udniu. nazywa³ to miejsce wiêtym przybytkiem mamony. zrzuci³ ubranie i wzi¹³ prysznic. Elsa popatrywa³a to jednego. . Wkopa³ koszulê spodnie pod ³ó¿ko.ognia znacz¹cego miejsce. wyra nie widnia³a du¿a niebieska trzynastka na burcie. . Syreny miejskie wreszcie umilk³y.zawtórowa³ mu Barbie. Pilot musia³ widzieæ. zasypuj¹c deszczem ognia szosê i pola po drugiej stronie bariery. Oraz wielkie oko. ¿eby odlecieli. .Wyno cie siê! .. Trafi³ mu siê ³akomy k¹sek. Innymi s³owy mig³owiec z telewizyjnych wiadomo ci. won! Wynocha! . Barbie zobaczy³. to na drugiego. zacz¹³ siê obracaæ.. Frank. ¿e na ubraniu jest krew.Zawracajcie! Oczywi cie nie mia³o to najmniejszego sensu.

. ale dopiero jak ustanie ból g³owy. samobójstwo nadal wygl¹da³o najlepiej.. Z drzemki wyrwa³ go sygna³ alarmowy stra¿y po¿arnej. co dalej. Bo przecie¿ z³api¹ go na pewno. Mo¿e by siê uda³o.dawniej. Tyle ¿e w takim wypadku ten pieprzony kuchta by³by gór¹. Móg³by uciec. Przespa³ siê jeszcze trochê. Obudzi³ siê o dwudziestej pierwszej. Junior zasn¹³ z g³ow¹ pod ko³dr¹. . A jak siê dobrze zastanowiæ. W domu nadal nie by³o nikogo. to w³a nie on by³ wszystkiemu winien. Znowu wpad³ w dygot. a w g³owie dudni³y mu wszystkie piekielne dzwony. kiedy by³ dzieckiem i ba³ siê potworów z szafy. Teraz ju¿ nawet nie móg³ tam posprz¹taæ . Ból g³owy przeszed³.nie zd¹¿y³by przed powrotem LaDonny i Henry'ego McCainów. No i oczywi cie trzeba by siê ubraæ. Podsumowuj¹c. W którym momencie alarm stra¿y po¿arnej ucich³. Dygota³. potem zacz¹³ my leæ. Samobójstwo nadal wydawa³o siê opcj¹ najbardziej kusz¹c¹. Nie sposób zaczynaæ ¿ycia uciekiniera na golasa. ale przynajmniej g³owa bola³a znacznie mniej.

Cofn¹æ siê od miejsca wypadku! Ernie Calvert. W³osy mia³ w nie³adzie. Fatalna sprawa. poniewa¿ Andy by³ przewodnicz¹cym Rady Miejskiej. Rennie osobi cie zgodzi³ siê na ich wyjazd na æwiczenia. Za du¿o gapiów. Niektórzy zachowywal i siê. ale tymczasem nasta³ nowy wiek. kolejny idiota (w mie cie siê od nich roi³o.czarna per³a.kompletne). . nie zwracaj¹c na niego wiêkszej uwagi.. wyposa¿enie . Opanowaæ sytuacjê. Teraz nale¿a³o podj¹æ odpowiednie kroki.Cofn¹æ siê! . Ernie Calvert trzyma³ w rêku telefon. jak¹ tutaj zasta³. Perkins mo¿e by³ niez³ym szefem policji przed dwudziestu laty. Przygl¹da³ siê p³on¹cej ciê¿arówce oraz szcz¹tkom samolotu. Du¿y Jim. mocny i stanowczy. c zyli w³a nie tak jak lubi³. oczywi cie nie sposób by³o liczyæ. Rennie w wieku lat szesnastu odda³ serce Jezusowi i od tamtej pory nie u¿ywa³ wulgarnego jêzyka. A na tego starego pryka. czekam na po³¹czenie! . Dziwne.ROZPSIJUCHA 1 Kiedy Du¿y Jim Rennie zatrzyma³ z piskiem opon swojego hummera H3 alpha (kolor . nazwa³by rozpsiajuch¹.zawo³a³. stanowi³ wzorcowy przyk³ad asekuracji stosowanej: mia³ nieograniczon¹ w³adzê. Jak zawsze przy takich okazjach . a nie ponosi³ praktycznie ¿adnej odpowiedzialno ci. pewnie jak w ka¿dym . Rennie by³ ¿arliwym wyznawc¹ teorii asekuracyjnej. mog³y z tego byæ niema³e k³opoty. . je li ewentualnie co siê zawali³o.spyta³ Rennie. jak daleko zdo³aj¹ siê wychyliæ. I w³a nie o to chodzi³o. Bêd¹c zastêpc¹ przewodnicz¹cego. ale podniós³ d³oñ w po³owicznym ge cie powitania. jakby grali w jak¹ kuriozaln¹ grê polegaj¹c¹ na sprawdzeniu. gliniarze byli za nim dobre trzy minuty. Du¿y Jim Rennie obejrza³ miejsce wypadku i mocniej ci¹gn¹³ brwi. Howarda Perkinsa. ale na dokumentach znajdowa³ siê podpis Andy'ego Sandersa. skoro dwa najnowsze wozy stra¿ackie przebywa³y aktualnie w Rock. .ludzie kochaj¹ krew i tragediê. przynajmniej dopóki stanowisko przewodnicz¹cego zajmowa³a taka gnida jak Sanders. przywodzi³ na my l szaleñca..Yo. Mia³ g³os stworzony do wydawania rozkazów.Z kim? . wobec czego sytuacjê. Jego ¿yciowe motto brzmia³o: Zawsze wyprzedzaj konkurencjê .

Ca³y siê rozpromieni³. . Zawsze mia³ na podorêdziu niewielki zapas anegdotek..Takie siakie owakie by³o jego ulubionym wyra¿eniem. tamten facet. ¿e w³a nie takiego zachowania ludzie spodziewaj¹ siê po politykach.na to co . .. Albo. .podj¹³ Ernie . zw³aszcza gdy nadci¹ga czas wyborów. Du¿y Jim. dodzwoni³em siê do ochrony powietrznej i. ¿e co jest na drodze. bo ju¿ nikt nie umie go przyrz¹dziæ. jak on siê nazywa.. ¿e . spokojnie. Niekiedy te¿ opowiada³ dowcipy. rozlegnie siê g³o ny wrzask.Wolniej. ¿eby przenie æ spojrzenie w tamt¹ stronê. teraz te¿ ludzie siê opieraj¹. naprawdê co jest! Niewidzialne! Mo¿na siê o to oprzeæ. .Departament Bezpieczeñstwa Wewnêtrznego! A w jakim celu wykona³e to takie siakie owakie po³¹czenie? . patrz. Wyku³ je na pamiêæ. a tamten facet potrafi.Ja wiem. . to takie. Jaki facet? . Wygl¹da³ na bardzo podekscytowanego. wiêc w koñcu pomin¹³ tê kwestiê..Bo on powiedzia³.Do Narodowej Stra¿y Powietrznej! Coraz gorzej.Ernie. Czêsto tak robi³. Tata mówi. a ten g³upek wzywa. Bezzw³ocznie! Rennie przy³o¿y³ d³onie do policzków.Hej. wiesz? O. Ollie Dinsmore wiedzia³ z do wiadczenia.Robi fantastyczne rednio wysma¿one hamburgery.. na lito æ bosk¹.. . . zawsze przyzwoite. ¿e teraz bardzo rzadko mo¿na dostaæ rednio wysma¿ony. podobnie jak turysta wybieraj¹cy siê do obcego kraju zapamiêtuje zdania: Gdzie znajdê toaletê? albo Czy w tym mie cie jest hotel z Internetem? . ‾artowa³... co dok³adnie Barbie powiedzia³.Ernie jako nie móg³ sobie przypomnieæ. ...Bo tamten m³odziak powiedzia³.Jaki pu³kownik wys³ucha³ mnie i prze³¹czy³ do Departamentu Bezpieczeñstwa Wewnêtrznego w Portland. uzna³. na przyk³ad je li rzucisz kamieniem. poci¹gn¹³ go za rêkaw. I samolot te¿. A tamten facet powiedzia³... Jim. a dlaczego. .Do kogo? Co takiego? Jak to? . gdy by³ zirytowany. a tak¿e dlatego. poniewa¿ sprzedawa³ u¿ywane samochody. Tutaj ludzie najwyra niej wietnie siê bawi¹. . zadzwoni³e do nich? . . Teraz jednak straci³ ochotê na ¿arty.innym). Twarz Renniego pociemnia³a gro nie.. to siê od tego odbije! Patrz! Ernie podniós³ kamieñ i rzuci³ nim przed siebie. . Rennie nie pofatygowa³ siê.Ten ze Sweetbriar Rose ... ¿e je li Pocisk trafi w którego z gapiów.Wpad³a na to ciê¿arówka .wtr¹ci³ siê Rory Dinsmore. No.

. zanim ukarz¹ ucznia tygodniowym szlabanem.odezwa³ siê g³os w s³uchawce. . po nim samym oczywi cie ani ladu. Wiceprzewodnicz¹cy Rady Miejskiej wcale nie spodziewa³ siê go spotkaæ. . . ¿e ma do czynienia z jakim nadêtym biurokrat¹. Z kim mam przyjemno æ? . Kompletnie bezu¿yteczny i ca³kowicie nieobliczalny. Rennie odwróci³ siê do Erniego Calverta. Tak w³a nie dzia³a³ ten kuchta: m¹ci³. Bóg wiadkiem. Barierê? Barierê?! Co za jêzyk! .. Ale Rory ju¿ siê rozpêdzi³.Z kim rozmawiam? . Departament Bezpieczeñstwa Wewnêtrznego.warkn¹³ na brata.odezwa³ siê Du¿y Jim Rennie . . broi³. ¿eby go uciszano. . A w ka¿dym razie rozci¹gn¹³ usta na boki.podkre li³ . O ile mi wiadomo.oznajmi³ Rennie.Donald Wozniak. . ...Mamy do czynienia z katastrof¹ samolotu. cz³owiek znowu wyskakuje jak diabe³ z pude³ka.Zosta³ pan le poinformowany . Zaledwie trzy s³owa. . ale uzna³.Znam Dale'a Barbarê i to mi w zupe³no ci wystarczy. ¿e wiêcej go nie zobaczê.Odwróci³ siê ponownie do Erniego Calverta.Proszê pana.. dlaczego pan tak mówi.. Du¿y Jim Rennie nie przywyk³. zw³aszcza by to robi³ emerytowany kierownik sklepu spo¿ywczego. Jak¹ barierê. macie jakie k³opoty na drodze numer sto dziewiêtna cie.tu¿. Rennie obdarzy³ go dobrotliwym u miechem. ten.tak wygl¹daj¹ nauczyciele tu¿ przed tym. lecz tyle wystarczy³o.zosta³e wprowadzony w b³¹d.Najlepiej zrobisz. Nie potrzebujemy pomocy Departamentu Bezpieczeñstwa Wewnêtrznego. jednostki cywilnej i miejscowej . ¿e jeszcze zd¹¿y zapobiec skutkom najnowszego wariactwa spowodowanego przez Barbarê. Sytuacja jest opanowana. Wy³uska³ telefon z jego d³oni. skoro pan nie wie. Na to wyst¹pi³ Alden Dinsmore. a potem znika³. czego on siê dowiedzia³. wiceprzewodnicz¹cy Rady Miejskiej Chester's Mill. . Policja by³a tu¿ .On siê nazywa jak dziewczyna! Barbara! Akurat kiedy nabieram pewno ci.Ciii. zupe³nie jakby Ernie by³ asystentem trzymaj¹cym aparat wy³¹cznie w tym celu. A federalni byli najgorsi. . nie rozumiem.Ernie . je li. Swoj¹ drog¹..Mówi James Rennie. . mia³ z takimi do czynienia a¿ nazbyt czêsto w ci¹gu trzech dekad na stanowisku urzêdnika miejskiego.który próbowa³ l¹dowaæ na drodze i zderzy³ siê z ciê¿arówk¹. by Rennie siê zorientowa³.We siê zamknij .

upiera³ siê Alden Dinsmore. szanowny pan Dale Barbara ju¿ dawn o wyniós³by siê z miasta. jak Randolph zatrzymuje wóz za autem Wettington i wyjmuje pasek gumy do ¿ucia.Proszê pana ..a¿ dziwne. . Samolot Chucka Thompsona mia³ drobn¹ sprzeczkê z ciê¿arówk¹. gdy by³y potrzebne. ¿e wyjecha³y poza miasto akurat wówczas. Rennie uciszy³ go machniêciem rêki i ruszy³ w stronê pierwszego wozu policyjnego. . Gdyby Randolph by³ na s³u¿bie tamtej nocy. gdy zmieni³ zdanie. . Ju¿ mia³ zamiar do niego podej æ.. Tak powinno byæ.. Co siê dzieje? . ¿e têpa.wcale nie tak by³o.ale radzimy sobie sami. bo nie do æ.Jim. Jeszcze gorsza ni¿ Morrison. Patrzy³. Najprawdopodobniej wozy stra¿ackie. Niech Randolph siê ruszy.odezwa³ siê farmer . nie uwa¿asz? . I tak bêdzie.By³em w ogrodzie. Od Castle Rock zbli¿a³y siê syreny. Du¿y Jim. Renniemu bardzo by taki rozwój zdarzeñ odpowiada³. Tymczasem pracownik Departamentu Bezpieczeñstwa Wewnêtrznego . wcisn¹³ przycisk koñcz¹cy po³¹czenie. kiedy Junior popad³ w tarapaty na parkingu przed karczm¹. widzia³em samolot tu¿ przed. ale Rennie go zignorowa³. . Wielki.Widaæ go³ym okiem. . Rennie mia³ nadziejê. Randolph by³ zastêpc¹ komendanta i cz³owiekiem bliskim sercu radnego.Przyda³oby siê oczy ciæ teren z gapiów. ¿e znajduj¹ siê w ród nich dwa nowe i potwornie drogie wozy nale¿¹ce do wyposa¿enia remizy Chester's Mill. . Ma³o tego. móg³by nawet wyl¹dowaæ za kratkami w Castle Rock. Cz³owiekiem..Cze æ. Wysiada³ z niego Hank Morrison.przerwa³ mu radny . ¿e mieli nazywaæ siebie agentami! .Bardzo dziêkujemy za zainteresowanie. . Najlepiej. to na dodatek pyskata. z którym wszystko mo¿na by³o za³atwiæ.Wcale nie .ca³y czas co nawija³.zapyta³ Randolph. Z nimi na pewno zjawi¹ siê karetki i policja. Najwyra niej ¿adne nie ust¹pi³o. gdyby nikt siê nie zorientowa³. Tu¿ za nim pojawi³a siê ta babka z wielkimi cyckami.. panie Wozner . prawie dwa metry wzrostu. le zrobi³e .zacz¹³ Ernie. . Wettington. po czym rzuci³ aparat Calvertowi.rzuci³ Rennie pod adresem Randolpha. Natomiast za ni¹ Rennie dostrzeg³ Petera Randolpha. 2 . Nie ¿egnaj¹c siê. ale w zasadzie bezu¿yteczny.

spyta³ zdziwiony Randolph przyciszonym g³osem. Ludzie po po³udniowej stronie granicy rozdzielaj¹cej miasta stali na samych poboczach oraz dalej po obu stronach szosy: po jednej . Jim Rennie potrz¹sn¹³ g³ow¹. . Zaczyna³o to wygl¹daæ na jaki zjazd. wskazuj¹c na Erniego Calverta . Dym by³ ciemny i oleisty.. chocia¿ te¿ niespecjalnie b³yskotliwy. zw³aszcza ¿e z po³udnia wia³ lekki wietrzyk. Osoby stoj¹ce mu na drodze powinny mieæ k³opoty z oddychaniem. Wszyscy mieli otwarte usta. jakby siê dobywa³ z komina w pogodny bezwietrzny dzieñ. to nie by³o zderzenie. Stan¹³ przed nim farmer. a ty. .Ten go æ .na ³¹ce. Randolph odwróci³ siê do Morrisona i Wettington. którym radny wcale siê nie przej¹³ . owszem. przez co wygl¹dali g³upio.wycelowa³ w Renniego teatralnym gestem. Na dym unosz¹cy siê z p³on¹cej ciê¿arówki. rozlega³ siê okrzyk przera¿enia.. Dinsmore. Niestety.Co to takiego? .miêdzy krzewami. a hurtem co roku w marcu. Tak¹ minê Randolph zna³ bardzo dobrze.powiedzia³.Hank . I Jackie Wettington te¿. I Rennie szybko zobaczy³ dlaczego. a po drugiej .rzek³. Tyle ¿e ci ludzie nie patrzyli na p³on¹c¹ ciê¿arówkê. Niektórzy rozgl¹dali siê w ród rozrzuconych szcz¹tków samolotu. który wie. Wszyscy patrzyli na dym. .zabra³ mu telefon i siê roz³¹czy³! le zrobi³. Trzymali siê w bezpiecznej odleg³o ci od p³on¹cych szcz¹tków.Za ciê¿arówk¹ uros³a ich ju¿ ca³kiem spora grupa. ale tak czy inaczej przynajmniej cz³owiek. spojrza³ jeszcze raz. ale w pewnym momencie skrêca³ nieomal pod k¹tem prostym i wznosi³ siê pionowo w górê. Sam . widzisz. lecz urwa³ w pó³ zdania. w ka¿dym razie na d³u¿sz¹ metê. A w dodatku zostawia³ po sobie w powietrzu ciemnobr¹zowy lad. Nawet Peter Randolph .Sie robi. Samolot lecia³ wysoko. Od czasu do czasu. gdy kto znajdowa³ kolejn¹ czê æ cia³a. Po stronie Mill ludzi by³o jeszcze wiêcej. . D³ug¹ smugê znieruchomia³¹ w jednym miejscu. Tymczasem nie dzia³o siê nic podobnego. wcale nie l¹dowa³. . Chocia¿ z trudem wierzy³ w³asnym oczom. Pete.w koñcu nie idiota. widzia³ j¹ na tej czy owej twarzy dzieñ w dzieñ. po kolana w trawie.Randolph zamierza³ pos³aæ Wettington do t³umku przy ciê¿arówce. i to du¿e.Jackie. na zgromadzeniu miejskim. . co dla niego dobre . wskazuj¹c gapiów z Mill. a on . Dym przesuwa³ siê na pó³noc.mia³ po³¹czenie z Departamentem Bezpieczeñstwa Wewnêtrznego.on te¿ patrzy³ w to samo miejsce i z takim samym og³upia³y m wyrazem twarzy jak reszta gapiów. nic siê nie zmieni³o.

¿e powinno siê tutaj ustaliæ strefê zamkniêt¹ w powietrzu.Obrzuci³ farmera lodowatym spojrzeniem. Alden Dinsmore jednak jeszcze siê wtr¹ci³. który zarabia na chleb. Randolph chêtnie by widzia³ tê maszynê na w³asnym podje dzie. Radny postanowi³ sobie zapamiêtaæ irytuj¹cego natrêta.Trzymaj siê od tego z daleka . tym razem od brata. stale coraz wiêksz¹. .rzuci³ pod adresem Randolpha.Niewa¿ne. . Zacz¹³ pop³akiwaæ. Co tam jest. Tylko ¿e pan Rennie znowu wskaza³ na radnego. On mia³ racjê.Samolot w co uderzy³ . . Ten gostek.A co z tym. pe³ne soczystych jesiennych barw.zaprotestowa³a policjantka. . .Jackie wskaza³a gêst¹ plamê dymu. Radzê opanowaæ sytuacjê. ten kucharz powiedzia³. maj¹ siê cofn¹æ. .. zanim siê zjawi. Komendant akurat wysiada³ z zielonego wozu. Randolph zerkn¹³ przez ramiê na Duke'a Perkinsa. a niebo nabra³o niezdrowego ¿ó³tawego odcienia.Ja te¿ widzia³em. i mia³ racjê.widzia³em. Z pro b¹ o jakie udogodnienia. wygl¹da³y na poszarza³e.powtórzy³ Randolphowi. Rennie nie zada³ sobie trudu podjêcia dyskusji. Ociepla³em ro liny i widzia³em.rozkaza³ zastêpca komendanta...Ten gostek.dorzuci³. . . .. z pomoc¹ Du¿ego Jima Renniego.Oni s¹ w zasadzie w Motton . . wskazuj¹c gapiów po stronie ciê¿arówki. . . wiêc kiedy pan Dinsmore pojawi siê w urzêdzi e nastêpnym razem.poleci³ Randolph i poszed³ pomóc Hankowi Morrisonowi rozci¹gaæ ta mê po stronie Chester's Mill. w co huknê³a ciê¿arówka. ten Barbara mia³ racjê. a nie facetem. . a pan Rennie nie.zacz¹³ Rory. I zobaczy. do niego nale¿a³o ostatnie s³owo. wy³¹czen e z podzia³u na strefy albo jeszcze co innego. i to z kapeluszem w d³oniach.wiadków mo¿na przes³uchaæ pó niej. . mo¿na tego dotkn¹æ. Jackie ruszy³a w stronê gapiów przy ciê¿arówce. A zwykle mia³. Najdalej za trzy lata. T³umek rós³ z minuty na minutê.Rozci¹gnij ta mê. ale znów dosta³ po g³owie. ka¿ ludziom siê cofn¹æ . . Przysun¹³ siê do niego bli¿ej i doda³ cicho. mo¿e na przyk³ad Perrym Masonem.. prawie szeptem: .Tracisz czas .Jackie. je li tylko Rennie bêdzie mia³ w tej sprawie cokolwiek do powiedzenia. przyczepiaj¹c dojarki do krowich wym ion pan Rennie nawet nie chcia³ rozmawiaæ. Widoczne przez ni¹ pa dziernikowe drzewa. Wcze niej czy pó niej farmerzy zawsze trafiali do radnych. spotka siê z bardzo ch³odnym przyjêciem. .podj¹³ Alden Dinsmore.Stra¿ po¿arna z Castle Rock bêdzie ci wdziêczna ..Opanuj sytuacjê . Roz³¹czy³ siê i tyle. . jakby sam by³ nie wiadomo kim.Zaraz tu bêdzie komendant.W to samo.? .

Rennie rozwa¿y³ szybko. ¿e jest gorzej.rzek³ Perkins. i zaczê³a wyg³aszaæ tê sam¹ mantrê. Przyda³oby siê skontaktowaæ z Departamentem Bezpieczeñstwa Wewnêtrznego.zacz¹³. 3 Duke Perkins patrzy³ na scenê.Witam. a teraz ju¿ tylko stali i patrzyli. Policjantka roz³o¿y³a rêce w identycznym ge cie. Najpierw zetkn¹³ siê z przeszkod¹ daszek czapki. Pewnie by³a w tym stwierdzeniu nutka z³o liwo ci. Ani Perkins.Obawiam siê. Policjantka by³a oszo³omiona. Proszê siê. .Teraz pan widzi? Randolph i Morrison nie widzieli.ci¹gle przybywa³o nowych ludzi z telefonami komórkowymi w rêkach. ale widzia³ skutki. Sekundê pó niej te bezczelne cycki. wchodz¹c miêdzy Morrisona i Randolpha. Po drodze obrzuci³ ponurym spojrzeniem farmera. ale ju¿ robili to inn i. komendancie . spad³a z g³owy policjantki potoczy³a siê po jezdni.odezwa³ siê bezczelny farmer. Proszê siê cofn¹æ. na twarzy mia³a wyraz ca³kowitego og³upienia. . sp³aszczone. nie chwyci³ przynêty. ale poza tym nie widaæ by³o obra¿eñ. Wracajcie pañstwo do domu. i zaczê³a sp³ywaæ d³ugimi smugami jak farba ze ciany. ale Rennie. stary wyjadacz. co by³o bardzo rozs¹dnym posuniêciem. przybrawszy postawê osoby ciesz¹cej siê zas³u¿onym autorytetem. Czapka siê przekrzywi³a.. ¿e mamy do czynienia z aktem terrorysty cznym.. te wystrza³owe balony zosta³y. Ernie Calvert i Johnny Carver ze stacji benzynowej Mill Gas & Grocery pomagali Jackie wstaæ. . nie tracisz czasu . rozpryskuj¹c siê na tym czym . ..Proszê siê cofn¹æ.Jak widzê. Z nosa ciek³a jej krew. Rennie nie mia³ bladego pojêcia w co. zreszt¹ ci¹gle by³a nieco zbyt blisko tego czego .A nie mówi³em? . . ale te¿ bym tego ca³kowicie nie wyklucza³. Niektórzy zadeptali mniejsze p³omienie w krzewach. W nastêpnej kolejno ci na przeszkodê trafi³ nos. Konferowali we trzech. stoj¹c tu¿ przed wozem komendanta. ni¿ mo¿na s¹dziæ na pierwszy rzut oka. jakim Hank ogarnia³ ludz po stronie Mill. na co wpad³a. Jackie wyl¹dowa³a na swojej mocno zaokr¹glonej pupie. proszê zrobiæ miejsce.. czyby nie podej æ do Wettington. Proszê zrobiæ miejsce dla wozów stra¿ackich i policji. Uderzy³a w co .Przerwa³ z odpowiednio zafrasowanym wyrazem twarzy. . Pop³ynê³a z niego krew.Nie twierdzê. Po pieszy³ wiêc w stronê trzech rozmawiaj¹cych funkcjonariuszy. . . nie ma tu nic ciekawego. jaka siê rozgrywa³a za plecami Du¿ego Jima. . wszystko pañstwo widzieli.

.owszem. . ¿e mamy tu jak¹ niewidoczn¹ barierê . co to w³a ciwie ma znaczyæ. która nadal mia³a nieprzytomne spojrzenie. jednak.W³a nie. Zawsze tak robili. ustawiaj¹c siê w literê V. bo uprzedzi³ go Ernie Calvert. to ju¿ wiem . A gdzie nasze? Te¿ pojecha³y na te nieszczêsne æwiczenia? Nie podoba³a mu siê ta my l. I ci gapie. Nie widaæ jej.Tak czy inaczej sytuacja wygl¹da³a nieciekawie. widnia³a plama krwi policjantki. Nie usz³o to uwagi Duke'a..Co tu siê sta³o? Co wiesz? Rennie otworzy³ usta. W zasadzie w bezpiecznej odleg³o ci. Na pewno wcale nie próbowa³ l¹dowaæ.I Wettington te¿ siê z ni¹ zderzy³a . robi¹c stra¿y wiêcej miejsca.Nie mam pojêcia. naznaczonej has³em: TANKUJÊ W GAS & GROCERY. ale nie zd¹¿y³ siê odezwaæ. Trzy. Ludzie powinni utworzyæ jedn¹ grupê. panie w³adzo. . ale Duke Perkins .po obu stronach miejskiej granicy. Stra¿acy ju¿ wysypywali siê z samochodów. stali stanowczo zbyt blisko p³on¹cej ciê¿arówki. T³umek zafalowa³. . Zostawi³ Renniego samemu sobie i podszed³ do krwawi¹cej policjantki. gdy zdarzy siê wypadek z ofiarami miertelnymi.Na drodze jest jaka przeszkoda. . Pierwsze dwa zablokowa³y drogê. którzy zebrali siê na teren ie Motton. Nie zauwa¿y³. Obj¹³ ramieniem Jackie.Ca³e szczê cie. ¿e wolno sz³a.. . cofn¹³ siê miêdzy krzewy. Z rado ci¹ dostrzeg³ na boku drugiego z³oty napis STRA‾ PO‾ARNA CHESTER'S MILL WÓZ NR 2. A ci. ale jest. Oczywi cie w pewnym stopniu to normaln e. Po stronie Morton zjawi³ siê kolejny wóz stra¿acki.dorzuci³ Johnny Carver. W ni¹ uderzy³a ciê¿arówka. jakby szukali pocieszenia w obliczu mierci. zbyt szeroko rozrzucone..popar³ go Dinsmore. cholera! . Za du¿o by³o wokó³ jego czê ci. I samolot te¿.stwierdzi³ Duke. ju¿ zrozumia³em. Duke us³ysza³ dobiegaj¹cy od Castle Rock pulsuj¹cy sygna³ karetki pogotowia.zacz¹³ Rennie. Tymczasem tutaj us tawili siê w dwóch grupach . Choæby kwestia samolotu. Te¿ jako nie w porz¹dku.Tak. dlaczego nie przechodzili dalej? Zza zakrêtu na po³udniu wy³oni³y siê pierwsze wozy stra¿ackie. Kto przy zdrowych zmys³ach wys³a³by karetkê do po¿aru pustego budynku? . Randolp nie zwróci³ na to uwagi. rozwijali wê¿e.Wygl¹da na to.. . ale ¿e jest. Duke skupi³ siê ponownie na Renniem. Na rêkawie kurtki Carvera. . lecz tym razem najwyra niej co potoczy³o siê gorzej ni¿ zwykle.

zawo³a³ Duke do Randolpha. Najpierw mia³am dziwne wra¿enie.Prze¿yjê.Komendancie . Potem zobaczy³ têczê równie¿ po stronie Mill. .Nie wiem.Z³amany? .Nie czujê. ¿eby by³ z³amany. Wzi¹³ z auta aparat fotograficzny i zacz¹³ pstrykaæ zdjêcia. i to ju¿! . gdzie u licha ciê¿kiego jest nasza karetka! Ma byæ tutaj. przez ca³e ¿ycie raczej sam popycha³. Od strony gapiów dobieg³o chóralne aaach! .Jackie.Skontaktuj siê ze szpitalem i spytaj. Krew ciek³a coraz wolniej.. Kurczê.. U miechnê³a siê s³abo. .Jak bêdê chcia³ znaæ twoje zdanie. . I w odpowiednim momencie. Nie przejmuj siê.. Stra¿acy w³a nie zaczêli laæ wodê na p³on¹c¹ ciê¿arówkê. Randolph zamierza³ obrzuciæ komendanta spojrzeniem. . . . ale i tak spuchnie. ni¿ by³ popychany. . Duke w ¿yciu nie widzia³ nic podobnego. kiedy siê niechc¹cy dotknie bolców przy wsadzaniu wtyczki do gniazdka. Chocia¿.Stanowczo powinni my zadzwoniæ do jakich s³u¿b bezpieczeñstwa. prze¿yjesz jako ? .¿e policzki wiceprzewodnicz¹cego Rady Miejskiej obla³a g³êboka czerwieñ..Ty siê tym zajmiesz. Tak czy inaczej zniewaga nie pójdzie w niepamiêæ. kiedy cz³owiek obserwuje strumienie wody pod du¿ym ci nieniem na przedniej szybie. a nikt inny.spyta³a. ale stanowczo. A zemsta im dojrzalsza. które by mu wszystko powiedzia³o. na zabawie do¿ynkowej bêdziesz ju¿ wygl¹da³a ca³kiem dobrze. Je li nie do Departamentu Bezpieczeñstwa Wewnêtrznego. . jakby mnie przeszed³ pr¹d. Duke odsun¹³ go na bok. Rennie zacisn¹³ piê ci. lecz podniós³szy na niego wzrok.. .odezwa³ siê Rennie. ..odpar³ Randolph. .. Jackie te¿ mo¿e to sprawdziæ.Nie..Szefie. A po tem uderzy³am. . . lecz zaraz rozlu ni³ d³onie. rozbryzgiwa³y na boki i tworzy³y w powietrzu têczowe ³uki. tym s³odsza. ale za rozbitym samochodem od czego siê odbija³y. Silne strumienie spada³y na ogieñ. Grzecznie. i to natychmiast. nie wiem w co. to ciê o nie zapytam. co to by³o? . to mo¿e po policjê stanow¹.Dotknê³a nosa.. Za jaki czas. tylko od³o¿y³ aparat na przednie siedzenie i chwyci³ telefon komórkowy.odezwa³ siê Duke.. bo to chyba jednak zbyt radykalne posuniêcie. ale zaciskanie piê ci tak czy inaczej by³o dobre dla têpaków. trochê tak jak wtedy.Morrison siê tym zajmie . . .Peter! . czego doskona³y przyk³ad stanowi³ jego rodzony syn. trochê to przypomina³o myjniê samochodow¹. jest ca³y.zwróci³ siê do Wettington...Jackie. . Owszem. Nieomal odepchn¹³. Ta by³a niewielka.

inni robili zdjêcia.Tak by to nazwa³. zanim wyci¹gnie kryszta³y albo co w ten deseñ. Tu¿ za jej plecami zamigota³a kolejna têcza. Na razie wystarczy. Je¿eli Perkins nie zapanuje nad sytuacj¹. ale nie mogê siê po³¹czyæ. gdzie strumieñ wody pod ogromnym ci nieniem uderza³ w powietrze. Nie odgrywasz tu ¿adnej oficjalnej roli.Tyle wody z tamtej strony. stanêli bli¿ej ojca. chyba wszyscy gapie mieli w rêkach telefony. Sz³a jak zahipnotyzowana. ruszy³a w ich stronê. roz³o¿y³a ramiona. Duke siê roze mia³. dlatego proszê. . o co ci chodzi! .Nie szkodzi.krzykn¹³ Duke.Nie rozumiem. .Mam sygna³.zawo³a³a Lissa entuzjastycznie. Przynajmniej dopóki nie zjawi siê szeryf powiatu. Duke ucich³. Randolph przybra³ wyraz twarzy.Lissa.zirytowa³ siê Rennie. .odpar³ Rennie zbyt g³o no. Synowie Dinsmore'a odsunêli siê od niego.powiedzia³ Duke. czy to mo¿liwe. na lito æ bosk¹? . ¿e czasami jedynym sposobem na poradzenie sobie z rozpsiajucha jest miech.Wiem. Lissa Jamieson. Uda³a.Proszê pañstwa. A ty jeste radn ym miejskim. Komendant widzia³. Ja. lecz ci¹gle mia³ u mieszek na ustach. proszê siê odsun¹æ. ¿eby siê cofn¹³. . . kontrolê przejmie Rock.powiedzia³. który mówi³ wyra nie. bibliotekarka. Po stronie Motton zatrzymywa³o siê na drodze coraz wiêcej wozów policyjnych z powiatu Castle. A potem wyci¹gnie profity.Ci¹gle zajête. ¿eby pamiêta³. ¿e takie polecenia s¹ stanowczo poni¿ej jego szar¿y i godno ci. stój! . G³o no i serdecznie. Proszê i æ za radnym Renniem.poleci³ Randolphowi. Pewnie dlatego ¿e wszyscy dzwoni¹.Jedna z patrz¹cych. Duke nie wiedzia³. . Ca³kiem wyra ny.Co w tym miesznego. . ¿e nie s³yszy.Zabierz j¹ stamt¹d. wiem . ale poszed³. . . tylko Lissa nadal udawa³a nimfê wodn¹.Id j¹ przyprowad . a tutaj prawie nic! . Pod koniec zdania Duke podniós³ g³os i wskaza³ miejsce. pozwoliæ nam pracowaæ. ale rzeczywi cie. co? A ja siê nauczy³em. . jedni gadali. kto tu dowodzi. Zatrzyma³a siê dos³ownie kilka centymetrów od miejsca. . gdzie Henry Morrison rozci¹ga³ ¿ó³t¹ ta mê. . Zaprowadzi pañstwa za ¿ó³t¹ ta mê. Zatoczy³ rêk¹ szeroki ³uk. . . Mgie³ka jak z nawil¿acza! Peter Randolph podniós³ wysoko rêkê z telefonem i pokrêci³ g³ow¹. jak wilgotniej¹ jej w³osy ci¹gniête w koñski ogon.Niez³a rozpsiajucha . omijaj¹c dwa wiêksze szcz¹tki samolotu.

Przeszed³ pod plastikiem. I uwa¿aj na ta mê. ¿e rozerwa³o koszulkê z logo dru¿yny Wildcats. tak jak mówi³a. jak siê dzisiaj do mnie odnosisz. Tyle ¿e zamiast min¹æ. ale w my lach wyra nie ujrza³ jej twarz. Jednak nie zamierza³ jej obchodziæ dooko³a i dopu ciæ do tego. za nim ruszyli inni. lecz prê¿nego klubu skateboardzistów. Bo ja tego nie zapomnê. gdzie Jackie z czym siê zderzy³a. jak lepiec szukaj¹cy drogi w nieznanym pomieszczeniu. Czasu starczy³o mu tylko na to. mia³ czterna cie lat i jako Brzytwa by³ cz³onkiem niewielkiego. . Duke chcia³ wymówiæ imiê ¿ony. ¿eby Henry musia³ j¹ przytwierdzaæ po raz drugi. miêdzy nimi Ernie Calvert. formuj¹c¹ na jezdni wilgotn¹ liniê.oznajmi³ Duke. któr¹ w³o¿y³ na siebie tego dnia.Duke. Nie zdo³a³. za które zap³aci³ sze ædziesi¹t dolarów.. Rennie odszed³ sztywnym krokiem.. 4 Dzieciak nazywa³ siê Benny Drake. Tutaj upad³a. bo wydatny brzuch utrudnia³ ruchy. Miejscowa policja tolerowa³a ich . spogl¹da³a na delikatn¹ mgie³kê przes¹czaj¹c¹ siê przez barierê umazan¹ rop¹. Kosztowa³o go to nieco trudu. . Wiêkszo æ ogl¹da³a siê przez ramiê. by po dziecinnemu z³o liwie zerwaæ ta mê starannie rozci¹gniêt¹ przez Hanka Morrisona. zda³o sobie sprawê. U miechniêt¹. ale siê powstrzyma³. ¿e owa linia pokrywa siê dok³adnie z granic¹ miêdzy Motton a Mill. wcale mi siê to nie podoba . strzêpy bawe³ny i kawa³ki cia³a uderzy³y w barierê.. Kilkoro co bystrzejszych. poprzyczepia³y siê rzepy.Zejd z miejsca zdarzenia. W ogóle mnie to nie obchodzi . Poczu³ ciarki. by uczciæ popo³udniowy mecz. Zaraz potem urz¹dzenie eksplodowa³o mu w piersiach z tak¹ si³¹.Komendancie. Duke wolnym krokiem zbli¿y³ siê do miejsca.Bóg z tob¹. ¿eby do jego eleganckich spodni.. Krew. Z ust patrz¹cych wyrwa³o siê zgodne aaach! . zapamiêtaj sobie. Du¿y Jim Rennie czu³ ogromn¹ pokusê. Nie chcia³bym.. . szybko zmieni³y siê one w pal¹cy ból po lewej stronie klatki piersiowej. A potem ciemno æ. Jedn¹ rêkê mia³ wyci¹gniêt¹ przed siebie. by przy pomnieæ sobie ostatnie s³owa Brendy: Uwa¿aj na rozrusznik .przestrzeg³ go Rennie. a tutaj. przytrzymuj¹c go jedn¹ rêk¹.

W czasie poprzednie go marcowego zgromadzenia miejskiego ów dynamiczny duet zdj¹³ z porz¹dku obrad kwestiê wybudowania bezpiecznego miniparku dla deskorolkowców. .Ry¿y mia³ pewno æ. mia³ trzydzie ci siedem lat i pracowa³ jako pomocnik u doktora Rona Haskella. Gdy nagle odezwa³ siê sygna³ stra¿y po¿arnej.Mniej wiêcej tak.. Nie chcia³ sprawiaæ dzieciakowi wiêcej bólu.wyczyny mimo sprzeciwów ze strony radnych Renniego i Sandersa. spoooko .No. Doskonale.mieszankê przeciwbólow¹.Nie ma sprawy. obaj podskoczyli. którego w my lach nazywa³ Czarnoksiê¿nikiem z krainy Oz. ¿e Benny ju¿ bywa³ uziemiany. Ry¿y siê za mia³. zostawiaj¹c na nim spory kawa³ek cia³a z ³ydki.skorygowa³ go Ry¿y. Nie piesz¹c siê. Eric Everett. Alarm miejski ucich³..spyta³ Ry¿y. choæ postrzêpione brzegi nadal nie wygl¹da³y najlepiej. . ale jeszcze wstrzykn¹³ trzy mililitry lidokainy z adrenalin¹ .Rewela . Twitch i Everett rusz¹ na pomoc. .zauwa¿y³ m³ody mistrz. do kiedy jest wa¿ny ostatni zastrzyk przeciwtê¿cowy zaaplikowany mistrzowi Drake'owi.Generator siê w³¹czy³ . Bêdzie bola³o? Ry¿y ju¿ mia³ schowaæ strzykawkê. któr¹ nadal nazywa³ prokain¹. nas¹czy³ ranê. a ja odwalam ca³¹ robotê .Mama mnie uziemi. Przez jaki czas doros³y mê¿czyzna i nastolatek bez s³owa patrzyli na piêtnastocentymetrowe rozciêcie. .zgodzi³ siê mistrz Drake. gdyby komu poza swoj¹ ¿on¹ móg³ siê zwierzyæ z takiego braku lojalno ci) stale jest gdzie na zapleczu.W³¹czyli pr¹d . . Dzieciak mia³ kredowobia³¹ twarz i chyba ³zy w oczach. Aktualnie sprawdza³. . Oczyszczone z brudu i krwi nie robi³o ju¿ takiego przera¿aj¹cego wra¿enia. Ambulans bêdzie potrzebny jak nic. w sumie. . . ni¿ musia³. ale te¿ ranê trudno by³o nazwaæ zwyk³ym rozciêciem. Zw³aszcza ¿e ten¿e m³ody mistrz Drake odstawi³ wilsona na betonie.E.Trochê . pomy la³ Ry¿y.przyzna³ Benny Drake. Doros³y.oceni³ Benny. Raczej czê ciej ni¿ rzadziej.I to jest powód do strachu? . Nie le. . inaczej Ry¿y. Luuuzik. . Lepiej siê po pieszyæ z ch³opakiem. Nie za³atwi³ sobie nogi na cacy.Boisz siê? . Jesieñ dwa tysi¹ce dziewi¹ty. natomiast gdzie z oddali dobiega³o zawodzenie syren. . co? . poniewa¿ (wyt³umaczy³by.Awaryjne zasilanie szpitala i przychodni. .

dorzuci³ w my lach.Czujesz? . Benny nie zemdla³. której g³ówn¹ ambicj¹ wydawa³o siê pope³nienie efektownego samobójstwa na desce z kó³kami.Tylko nie patrz.Po³ó¿ siê. Co pewnie oznacza³o. . . Zreszt¹ i nie zwymiotowa³. czas siê braæ do szycia.Nie s³ysza³em. Pan siê ze mnie nabija.Pola³ ranê roztworem soli fizjologicznej. Od jakiego czasu Czarnoksiê¿nik g³ównie tam przebywa³ w ramach wizyt domowych. usun¹³ martwe fragmenty tkanki.Mn¹ siê nie przejmujcie . przy podobnych okazjach nazywan¹ rzygownic¹. .Tylko half . koniecznie zanim wpadnie i co urodzi.uzna³ dzieciak.Chyba bêdê rzygaæ . .. Ry¿y akurat przyk³ada³ steryln¹ gazê na ranê. A gdzie siê podziewa³ Czarnoksiê¿nik? Ginny twierdzi³a. gdy rozleg³o siê niedba³e stukniêcie drzwi. niestety. .powiedzia³ Benny. . Pyskaty smarkacz. . . kurczê.Rewela . A s³ysza³ pan ten strza³? Benny wskaza³ mniej wiêcej na po³udnie.Nie. .Mo¿emy zamieniæ dwa s³owa? . zanim zaliczy³e glebê? .Ja mam odlot.Zrobi³e full .W rzeczywisto ci s³ysza³ dwa. . . ¿e na wizytach domowych. . . . . jak w zesz³ym roku wyfrunê³a w Oxfordzie. No.No. tylko w bokserkach. Trzeba siê uporaæ z ch³opakiem jak najszybciej. Tyle ¿e raczej nie strza³y. Zna³ Norrie. .poprosi³a Ginny. Siedzia³ na stole do badania.Ry¿y dotkn¹³ rany ig³¹. rozmiar cztery zero. .A teraz czujesz? . bez spodni.Jako emerytowany deskorolkarz by³ szczerze zainteresowany.Za³o¿ê ci sze æ szwów z mojej najlepszej nici nylonowej. czujê.doda³ po chwili.Tyle nie bêdzie.Wyjd na chwilê . . drobn¹ dziewuszkê na etapie gotyku i emo. ca³kiem nic. bo wzrok mami. a nastêpnie ukaza³a siê w nich g³owa Ginny Tomlinson.Benny siê rozpromieni³. .pipe. ale by³o bosko! .pipe. wyrówna³ skórê swoim ulubionym skalpelem numer dziesiêæ. .Proszê uprzejmie. Ry¿y poda³ mu nerkê. ale wybuchy. Mo¿esz te¿ zemdleæ. I na g³os rozs¹dku te¿.Nie nabijam siê. Przycisn¹³ brzeg rany koñcówk¹ strzykawki. odprê¿ i ciesz lotem liniami Cathy Russell. Na dzieciaka nawet nie zerknê³a.Ile bêdzie szwów? Norrie Calvert mia³a dwana cie. krew cieka³a na ligninow¹ podk³adkê. Jeste odporny na ból. ¿e pochrapywa³ na kanapie gdzie w szpitalu imienia Cathy Russell.

Ani trochê .Plany siê zmieni³y.Doktor Rayburn? . migaj. Jedziemy gdzie indziej. Ginny pokiwa³a g³ow¹. . jakiego Ry¿y kiedykolwiek spotka³. zaraz wrócê. cz y m¹¿ pomo¿e jej uziemiæ Benny'ego do czasu. Na granicy z Motton t e¿ mamy wypadek. ci¹gnê³a brwi.. .. .Czyli w szpitalu w Norway.zapewni³a go Ginny. wystawiwszy twarz do s³oñca.Mam te¿ informacje o innych wypadkach.Rzuæ ten zgubny na³óg i jedziemy . . W drugim rêku trzyma³ CB. Jecha³ jakim dostawczakiem. Wypadek dostawczaka. po czym wróci³a do przegl¹dania czasopisma. Samolot l¹dowa³ na szosie.Na drodze sto dziewiêtnastej.zarz¹dzi³ Ry¿y. . ale podziêkowa³a za dobre wie ci. . .Gin powiedzia³a.Widzia³e kiedy rozbity samolot? . Jeszcze na chwilê przystan¹³ obok pani Drake.Wskaza³ na po³udnie. by jej powiedzieæ. Pali³ papierosa. braciszku. gdzie na horyzoncie wznosi³ siê czarny gruby filar dymu. . . A w ka¿dym razie wbi³a w nie spojrzenie.. Ju¿ jest w drodze.Nie ma sprawy. a to mia³o swoje znaczenie. . na granicy z Tarker's Mills. Dougie Twitchell. Ry¿y wyszed³ za Ginny na korytarz. siedzia³ na zderzaku starego ambulansu. Zderzy³y siê ciê¿arówka i samolot. Spokojna twoja rozczochrana. ale nikt nie prze¿y³.Dziwne. Wrzuæ drugi bieg.Tak.Potrzebny ambulans? Za jej plecami w rozs³onecznionej poczekalni matka Benny'ego z ponur¹ min¹ przegl¹da³a jak¹ gazetê o przes³odzonej ok³adce z nieokie³znan¹ piêkno ci¹. By³ najspokojniejszym pielêgniarzem. . Z radia p³ynê³y g³osy nak³adaj¹ce siê jeden na drugi. . gdy ch³opak skoñczy osiemnastkê. zgadza siê? . .. ¿e Benny siê wyli¿e.. Sied spokojnie.Wiesz dok¹d? Twitch pstrykn¹³ niedopa³kiem. Na granicy z Tarker's Mills. jed . zwany w skrócie Twitchem.Nabijasz siê ze mnie? Alva Drake podnios³a wzrok.Mia³ pacjentów w Stephens Memorial. ile ci Gin . .Wiem tyle. South Paris. Alva nie wygl¹da³a. jakby mia³a zamiar skakaæ z rado ci. którego Jim Rennie oraz jego koledzy radni ci¹gle jako nie mogli zast¹piæ nowym. rozejrza³a siê dooko³a.Skoñczysz dzieciaka? . zastanawiaj¹c siê. Twitch ju¿ czeka. .Jasne. . . Jed .ale ten cz³owiek na granicy z Tarker's Mills jeszcze ¿yje.Benny..

samochody zmierza³y g³ównie na po³udnie. co siê sta³o .. ¿e tak w³a nie siê sta³o. oczywi cie przy otwartych oknach.Chyba ¿e siê podzielisz . . to przewidywania nie s¹ najbardziej optymistyczne.sprecyzowa³ Ry¿y. . . marlboro. Obaj zaci¹gali siê papierosami. . Jak cz³owiekowi wybuchnie rozrusznik w klacie.W³a nie on.odpar³ Ry¿y. To nie jest mo¿liwe. . . ¿e tam wszyscy zginêli. jakby od tego zale¿a³o ich ¿ycie.przypomnia³ mu Ry¿y. jednak wiêkszo æ najprawdopodobniej przyci¹ga³ zapach krwi. To. mo¿na by³o spokojnie rozsmarowaæ na chlebie. darowanemu koniowi nie zagl¹da siê w zêby. 5 Z wyj¹c¹ syren¹ przemknêli przez wiat³a na skrzy¿owaniu w centrum miasta.Nie ma palenia w karetce .Twitch. Zapewne niektórzy z jad¹cych rzeczywi cie mieli jakie sprawy do za³atwienia.. . Ry¿y niewiele wy³awia³ z nieprzerwanego potoku s³ów. Zginê³o dwóch ch³opaków. Nieustraszonym dowódc¹. a mo¿e nie. wystarczy. .uzna³ Twitch.Komendant Perkins? . co stanowi³o aktualnie standardow¹ procedurê postêpowania.Ach. Ca³y czas s³uchali radia. Pielêgniarz spojrza³ na niego smutno.Widzia³em .Twitch.. Je li o mnie chodzi. dziêkujê.powiedzia³ Ry¿y. a Peter Randolph twierdzi. ty jeste nienormalny. .. Trudno. co z nich zosta³o.Moje ulubione cudzesy. Ginny powiedzia³a.ale jedno jest pewne: zobaczymy prawdziw¹ katastrofê lotnicz¹. no a e on jest szefem policji.. rozruszniki nie wybuchaj¹. ca³kiem jak muchy. nie wiem. W po³owie drogi do drzwi ambulansu wyj¹³ paczkê papierosów. A w ka¿dym razie jej skutki. . Twitch bez k³opotu min¹³ . Ruch by³ do æ du¿y. gdzie szosa numer sto siedemna cie dochodzi³a do sto dziewiêtnastej.Wykoñczysz mnie .Na s³u¿bie. .Mo¿e tak.Cz³owieku. lecz bardzo szybko poj¹³. Twitch westchn¹³ i poda³ Everettowi paczkê. ¿e Perkins potrzebuje pomocy. ale wygl¹da na to. . wiêc nie ma po co. ¿e bêdzie pracowa³ jeszcze d³ugo po czwartej.stwierdzi³ Twitch. staruszku.Wobec tego mo¿e Perkins nadal ¿yje i faktycznie siê na co przydamy . .powiedzia³ Twitch .

Oczy tonê³y w ciemnych obwódkach. . 6 .mig³owiec wiadomo ci. mig³owiec. . Bêdziemy w informacjach o szóstej.. ¿e wygl¹da³ jak ogromny paluch. . .Chcia³bym ci u cisn¹æ rêkê jeszcze . Przez chwilê Ry¿y widzia³ wymalowan¹ na burcie trzynastkê i oko CBS. .Ci¹gle masz nadziejê. Nos mu spuch³ do tego stopnia.Wskaza³ w górê. Stali naprzeciwko siebie.Gendron uniós³ czapkê. Gendron zdj¹³ czapkê Sea Dogsów i otar³ ni¹ blad¹ twarz ze smugami krwi. Odpoczywaj po drodze. chocia¿ za³amana po stracie przyjació³ki.Jak dla mnie mig³owiec by³ ostatnim gwo dziem do trumny..No to powodzenia. Pó³nocny pas szosy numer sto dziewiêtna cie by³ zastanawiaj¹co pusty. . gdy upewnili siê. . Przynajmniej ona wydawa³a siê we wzglêdnie dobrym stanie. mam nadziejê. Powoli. Z pocz¹tku by³ pewien. . otrzyma niezbêdn¹ pomoc. No i nie jestem ju¿ taki m³ody.No to wracaj. Potem maszyna wybuch³a. wpad³ w korkoci¹g. opu ci³ je gestem pe³nym bezradno ci. Bohaterscy paramedycy walcz¹. ale nos mnie dobija.Tak...Podniós³ rêce. . .Ja nie chcia³em! Cofam to! . Gdyby tylko móg³. jedyna ocala³a. Obaj spojrzeli na wie¿y s³up dymu.. który pewnie znalaz³ siê ju¿ nad miejscem wypadku.Niez³y wstrz¹s .Ty idziesz dalej? .cztery wozy jad¹ce w kolumnie.. . I w ogóle.Patrz.powiedzia³.krzykn¹³ Twitch. Na tym skoñczy³ siê lot na skrzyd³ach wyobra ni. Barbie chêtnie by u ciska³ staruszka i poklepa³ go po plecach.Wybacz. Z bezchmurnego nieba spad³ na ziemiê ognisty deszcz.dorzuci³ jak dziecko. . .Tak. Nie piesz siê.Muszê wracaæ.. o Wielki Ry¿y! . Gendron za mia³ siê szczekliwie. ¿e znajdziesz koniec? Barbie milcza³ jaki czas. . . Odeszli z miejsca wypadku na drodze sto siedemnastej..Jezu! Przepraszam! . ale teraz. ¿e Elsa Andrews.

jak bêdziesz mia³ pod rêk¹ telefon? . Podniós³ wzrok na Barbiego. kiedy siê uda po³¹czyæ. .Wskaza³ mniej wiêcej na przestrzeñ za jego plecami.Przez chwilê s³ucha³. 7 Trafi³ na le n¹ dró¿kê wiod¹c¹ mniej wiêcej równolegle do bariery. nadal szukaj¹c tego.Mój przyjaciel i ja zaczêli my na wschód st¹d. krokiety Twinkies i krakersy z mas³em orzechowym.przed zachodem s³oñca.Ja te¿. czyli Tarker's Mills. . Na pniaku siedzia³ jaki m³ody cz³owiek w koszulce z George'em Straitem i zajada³ te ostatnie. Powodzenia. M³ody cz³owiek kiwn¹³ g³ow¹ i wdusi³ przycisk na telefonie. w czego odnalezienie przesta³ ju¿ wierzyæ. na asfalt wysypa³y siê psie chrupk i Devil Dogs.Ta niewidzialna ciana jest wszêdzie? Granica zamkniêta? . . .Barbie na chwilê pogr¹¿y³ siê w my lach. . . To znaczy wtedy. Zapamiêtasz? Gendron pokiwa³ g³ow¹.Zakoñczy³ rozmowê.Móg³by co dla mnie zrobiæ. .Z drugiego koñca miasta .Tak. a do tego przestraszony i rozczarowany. Popro o rozmowê z oficerem ³¹cznikowym. Powiedz. ¿o³nierzu. On poszed³ na po³udnie. Jaki dobry samarytanin zabra³ kie rowcê wywróconego dostawczaka le¿¹cego po drugiej stronie bariery. a jego o kontakt z pu³kownikiem Jamesem O. Barbie uniós³ palce do czo³a i ruszy³ w drogê.Hej. roladki czekoladowe Ho Hos.Dusty? Jeste tam ju¿? . pierniki Ring Dings. Ca³y czas mamy kontakt przez telefon. w rêku trzyma³ telefon komórkowy. Przystan¹³ w miejscu. By³a pozarastana. Od czasu do czasu zbacza³ na zachód i dotyka³ ciany odgradzaj¹cej Chester's Mill od wiata zewnêtrznego. Rozdzielili my siê. wyra nie rzadko u¿ywana. Tylne drzwiczki by³y otwarte. .Zrobiê to. ale i tak sz³o siê ni¹ lepiej ni¿ przez zaro la. . .Okay. .potwierdzi³ Barbie. Coksem. . ¿e sprawa jest pilna i dzwonisz w imieniu kapitana Dale'a Barbary. Ci¹gle by³a. . gdzie na sto dziewiêtnastej znajdowa³a siê granica z miastem siostrzanym Chester's Mill.Zadzwoñ do bazy wojskowej w Fort Benning.Jasne. Wóz zosta³ na drodze jak wielkie martwe zwierzê. By³ wyra nie zmêczony. Teraz jest tam . Przyszed³ pan stamt¹d? .

.gdzie siê rozbi³ mig³owiec. Jego zdaniem mieszkañcy Chester's Mill zostali odciêci od wiata. Barbie jako wcale nie by³ zdziwiony. bo i nie musia³. ¿e zbiera siê t³umek. ¿e teoretycznie mogli omin¹æ jakie wyrwy wielko ci drzwi lub okien. Mówi. Nic nie powiedzia³. . Barbie zdawa³ sobie sprawê.Nie znalaz³e ¿adnej dziury w tej cianie? M³odziak tylko pokrêci³ g³ow¹. ale mocno w to w¹tpi³.

Na ekranie widnia³ Anderson Cooper z CNN. ale nie by³o po niej ladu. W zasadzie nie by³a leniwa.. a i tak przy córce móg³ robiæ za Einsteina. Nie us³ysza³ znajomych rozmów o wszystkim i o niczym. zw³aszcza pod nieobecno æ Angie i Dodee Sanders. Niesforne kosmyki uciek³y jej spod siatki. Sygnalizacja wietlna na skrzy¿owaniu dróg sto dziewiêtna cie i sto siedemna cie nie dzia³a³a. przynajmniej od czwartej do zamkniêcia.GRAMY RAZEM 1 Barbie wróci³ sto dziewiêtnast¹ do centrum miasta. ¿eby siê urwaæ z pracy. A je li chodzi o liczbê szarych komórek. chocia¿ mia³ skoñczone najmarniej dwadzie cia piêæ lat. kto zamówi³ niadanie na kolacjê i musia³ stawiæ czo³o jajkom wysma¿onym przez Ansona. Biada temu. natomiast Sweetbriar Rose by³o jasno i t³oczno. Rose obs³ugiwa³a go ci przy sto³ach. obejmuj¹cych szeroki wachlarz tematów: politykê. Jej ojciec. . W takim razie nie wróci za ladê przez jaki czas. o¿ywia³ j¹ tylko pomr generatorów. czy miejscowy klub sportowy Twin Mills Wildacts. ale trudno je j siê by³o skupiæ. by³ w kuchni. pracowa³o ich co najmniej dziesiêæ. kto znajdzie siê na miejscu katastrofy. Red Sox. jak ka¿dy. Mo¿e wysz³a z miasta przed zamkniêciem bariery. Anson Wheeler. Main Street wieci³a pustkami. Zanim dotar³ na miejsce. nie by³ zagro¿ony cz³onkostwem w Mensie. w niego wszyscy siê wpatrywali.. Andy Sander pierwszy radny Mill. no có¿. jakie piêæ kilometrów. Za kontuarem powinna staæ Angie McCain. lokaln¹ ekonomiê. zrobi³a siê szósta. rakiety Patriot. ¿e w ogóle tutaj by³. pi³y elektryczne i inne urz¹dzenia stanowi¹ce tre æ ¿ycia wielu mê¿czyzn. by i tam przyj¹æ zamówienie. w tle mia³ ci¹gle jeszcze dymi¹cy wrak ciê¿arówki. Chocia¿ ta ostatnia wcale nie potrzebowa³a katastrofy. Celtics. Ani jednego wolnego stolika. nowe samochody. wie¿o nabyte wiertarki. lekko wytr¹cony z równowagi. Brakowa³o te¿ miechu. ceny paliwa. czyli posi³ek tradycyjnie serwowan y w Sweetbriar Rose w sobotnie wieczory. Sta³ na drodze numer sto dziewiêtna cie. tote¿ nale¿a³o siê obawiaæ o stan ka¿dego dania bardziej skomplikowanego ni¿ fasola z kie³bas¹. od czasu do czasu wracaj¹c za ladê. Wygl¹da³a na zaganian¹ i zmêczon¹. S¹dz¹c po natê¿eniu d wiêku. Nad kontuarem wisia³ telewizor. Wszed³ do rodka. Mimo wszystko dobrze. którego Rose nazywa³a dzieciakiem.

Mówi³a o nim mój Wolfie . którymi Barbie wylata³ swoje w Iraku. Je¿eli cz³owiek w mundurze zakrywa mikrofon s³awnemu reporterowi telewizyjnemu nawet bez ladowego za pozwoleniem . zakry³ Cooperowi mikrofon d³oni¹ w rêkawiczce i powiedzia³ mu co do ucha. a i reszta jego ubrania podejrzanie przywodzi³a na my l sobotni¹ imprezkê przy grillu. Rose siê w nim podkochiwa³a i codziennie po po³udniu nastawia³a odbiornik na The Situation Room . posy³aj¹c w eter miêkkie wi niêcie. Wszyscy znali ten przydro¿ny bar ze sklepikiem. wabi¹cy klientów napisem w oknie: ZIMNE PIWO GOR¥CE KANAPKI WIE‾A PRZYNÊTA. Wznowimy nadawanie mo¿liwie najszybciej. ale wyj¹tkowo le zawi¹zany. Otrzymali my informacjê . ju¿ na obszarze Motton . niezmiennie z kamienn¹ twarz¹. gdzie znajduje siê bar U Raymonda. Tego wieczoru Wolfie mia³ pod szyj¹ krawat. Wolf? . Wygl¹da³y jak pave lowsy. Barbie o ma³o siê nie za mia³. Pij naj wie¿sze piwo. Barbie zna³ to spojrzenie. i ods³oni³ mikrofon. poczu³by siê kompletnie sko³owany. to nast¹pi³ koniec wiata. Wojskowy beton. nieca³e sto metrów od tego. Na czerwonym pasku pod obrazem z kamery p³ynê³y s³owa: JEDNO Z MIAST MAINE W NIEWYJA NIONY SPOSÓB ODCIÊTE OD WIATA. co mia³ do powiedzenia. Teren.odezwa³ siê ulubiony dziennikarz Rose . ale nie tym szczególnym. Podsumowuj¹c fakty . Ten na wizji powiedzia³ reporterowi. jak zwykle. rozwiewaj¹c mu gêste siwe w³osy i nieomal go zag³uszaj¹c. W pewnej chwili jaki oficer wszed³ w kadr.dzisiaj wczesnym . Gdyby Barbie teraz zobaczy³ Coksa. zosta³ objêty klauzul¹ bezpieczeñstwa narodowego. Miejsce Andersona Coopera na ekranie zaj¹³ Wolf Blitzer. co w braku lepszego okre lenia nazwali my barier¹. a teraz przekazujê g³os do Waszyngtonu. Wojskowy by³ pu³kownikiem. a¿ do miejsca. Barbie doskonale rozumia³ jego przyczyny. ciê¿kie mig³owce transportowe. A w górnym prawym rogu ekranu mruga³o na czerwono s³owo NAJ WIE‾SZE. Wyszed³ z kadru. Bywalcy Sweetbriar Rose znowu mruknêli unisono.¿e przedstawiciele mediów musz¹ siê wycofaæ oko³o pó³ kilometra. W ród zebranych w Sweetbriar Rose przeszed³ niespokojny pomruk.Na ekranie telewizora mig³owce l¹dowa³y za plecami Andersona Coopera. jak neon nad tawern¹.odezwa³ siê Cooper . na którym znajdujemy siê w tej chwili.

o czym chcia³a mieæ. Prezydent zosta³ powiadomiony o sprawie. w³a cicielka i wydawca Democrata w jednej osobie obrzuci³a go znacz¹cym spojrzeniem. Stewart Bowie. . z dwoma talerzami w d³oniach i dwoma kolejnymi na przedramionach. Jedno i drugie podnios³o Barbiego na duchu. Dok³adnie rzecz bior¹c. Jego starszy brat. Du¿a przyjemno æ. W koñcu przecie¿ to w³a nie ona. ca³a przestrzeñ na zachodni¹ czê ci¹ stanu Maine i wschodni¹ New Hampshire.. Na jej twarzy ukaza³a siê pe³nia szczê cia oraz niek³amana ulga. Mimo wszystko Barbie ci¹gle mia³ wra¿enie. Spêdzi³ tu do æ czasu. Rose. Wstrz¹saj¹co trze wego. je li by³ trze wy. . . chocia¿ by³ dla niej zwyk³ym w³óczêg¹ z paroma nagryzmolonymi referencjami w plecaku. ¿e zostawi³ j¹ z rêk¹ w nocniku. . A potem uzna³a. ¿eby go u ciskaæ. du¿o wcze niej . oblê¿onego przez sze æ.popo³udniem. A potem na jej twarzy pojawi³ siê tajemniczy u mieszek.zapyta³ kto inny. dlaczego musi znikn¹æ z miasta. pomy la³. które najbardziej go interesowa³y.zgodzi³ siê Barbie. Nikt by nie chcia³ mieæ wroga w osobie tatu ka Juniora Renniego. ¿e rozumie. od Lewiston .Auburn po North Conway.zapyta³ Barbie trochê nie mia³o. . Zamar³a w pó³ kroku. . Powiedzia³ to. co Barbie chcia³ us³yszeæ: ¿e przestrzeñ powietrzna nad Chester's Mill zosta³a zamkniêta. Tak siê czuje cz³owiek po powrocie do domu. który swego czasu móg³ byæ kotletem wieprzowym.Na to wygl¹da .Masz jeszcze gdzie mój fartuch? . chcê pos³uchaæ. I po raz pierwszy od dziewiêciu lat zarz¹dzono czerwony alarm antyterrorystyczny.odezwa³ siê kto . Rose dojrza³a go. Gdy Barbie mija³ stolik Julii Shumway.Myra Evans naprawdê nie ¿yje? .Dobry Bo¿e! Kogo to moje piêkne oczy widz¹! Dale Barbara! . bo Wolfie w³a nie przeszed³ do informacji. tak dla niej charakterystyczny. Barbie te¿ chcia³ pos³uchaæ.Wcze niej. Fern pomaga³ mu czasami.Widzê. Oczywi cie wiedzia³a o jego po¿egnaniu z miastem. mniej wiêcej o godzinie pierwszej. .potwierdzi³ Fernald Bowie. Odstawi³a talerze na pierwsze z brzegu wolne miejsce i po pieszy³a do Barbiego. wiêc musia³a stan¹æ na palcach. ¿e porównywalny ze znakiem firmowym. By³a pulchna i niewysoka. oczy mia³a wielkie jak spodki. a tego wieczoru wygl¹da³ na trze wego. nios¹c do stolika dla czterech osób. by siê przekonaæ.B¹d cie cicho. ¿e Julia Shumway mia³a pojêcie o wszystkim. prowadzi³ jedyn e w mie cie przedsiêbiorstwo pogrzebowe. mu zaufa³a i da³a pracê. ¿e Chester's Mill pana nie wypu ci³o.. fasolê z kie³bas¹ plus jaki poczernia³y kawa³ek padliny. Potem siê u miechnê³a. .Tak .

Dziêki Bogu. który powinien ju¿ znajdowaæ siê na ³onie rodziny. a tak¿e za dyskrecjê . a potem pomóg³ Rose na sali. Powiedzia³ mu.Anson nie by³ znawc¹ Biblii.Pojêcia nie masz.Zamówienie! . Na grillu zawsze by³ potworny ba³agan. Opowiem ci pó niej. . . Anson odst¹pi³ od grilla z nieskrywan¹ ulg¹. I ca³e szczê cie. zawi¹za³ troki na plecach i otworzy³ szafkê nad zlewem. zamykaj¹c j¹ w obu d³oniach. cz³owieku. Ju¿ wysiada³em.Przyda mi siê twoja pomoc. . . ¿e ciê ju¿ nie zobaczê. Przekrêci³ j¹ daszkiem do ty³u. ¿eby ogarn¹³ ladê. Wypu ci³ j¹ z objêæ. . . ¿e ciê widzê .Du¿y Jim i Junior nie bêd¹ zachwyceni . masz gdzie ten mój fartuch? Rose otar³a k¹cik oka i kiwnê³a g³ow¹.Tak. Na razie jednak ¿adnego z Renniech nie by³o w pobli¿u. Barbie za mia³ siê wdziêczny za ¿ywio³ow¹ reakcjê. min¹³ kontuar i zluzowa³ Ansona Wheelera w kuchni...My la³am. W ¿yciu nie by³o takiego t³umu. chwyci³ ³opatkê do grilla. odsun¹³ siê na odleg³o æ ramienia. .. jeszcze potrz¹sn rêk¹ Barbiego. Znajdowa³ siê w niej spory wybór czapek baseballowych. Rose.. . my l¹c o Paulu Gendronie. ale zaliczy³em falstart. Odezwa³ siê dzwonek wisz¹cy w przej ciu. Ech. pierwsz¹ karteczkê z zamówieniem i zabra³ siê do pracy. Strzeli³ stawami palców.. je li tylko Anson przyk³ada³ rêkê do zmian stanu ¿ywno ci pod wp³ywem ciep³a. które nazywa³ gotowaniem. Barbie pos³usznie zasalutowa³.Uszy do góry.Co? . gdyby by³a o dziesiêæ lat m³odsza. to co ? . Barbie za³o¿y³ fartuch na szyjê. Barbie u cisn¹³ j¹ równie serdecznie i cmokn¹³ w czubek g³owy. zanim nas wszystkich potruje.To jak.powiedzia³a Rose.Du¿y Jim Rennie mo¿e mnie poca³owaæ! ..Widzia³e .. . Wybra³ Sea Dogs.Rose nadal szepta³a. bo akurat w tej chwili sta³ siê dla zebranych w restauracji mieszkañców Mill wa¿niejszy od ich miasta na ogólnopañstwowym kanale telewizyjnym. . . . jak siê cieszê. które wyrobnikom przy grillu w Sweetbriar Rose s³u¿y³y jako czapki kucharskie. Nakarmimy piêæ tysiêcy g³odnych. Trzeba wyrzuciæ z kuchni Ansona.Niewa¿ne. Nawet piêæ.krzyknê³a Rose.. Zanim wyszed³ z kuchni.Niewiele brakowa³o.zauwa¿y³. ¿ebym znikn¹³ na dobre. .szepnê³a. przyj¹³ zamówienia przy barze..

migota³y p³omyki wiec.My la³am. Wszyscy stali zwróceni na po³udnie. gdzie ju¿ zebra³o siê oko³o piêædziesiêciu osób. ¿e chcê do mamusi. Dodee powiedzia³a mi wczoraj. Pewnie bym wtedy zd¹¿y³. Popatrzy³ chwilê na ostatnich czterech czy piêciu bywalców. Na stole miêdzy nimi sta³ talerz z frytkami. ³ami¹c zakaz palenia tytoniu w miejscach publicznych. tworz¹ce i izoluj¹ce obszar chroniony. Rose pozby³a siê ostatnich go ci. . Nagle jako przesta³ mieæ ochotê na frytki.. zapali³a papierosa. ale dzisiaj to dopiero dosta³am w ko æ . Jestem pewna. ¿e jej mama wybiera siê dzi na lekcjê latania. w ks iêgarni Mill New & Used Books. Barbie zamkn¹³ drzwi. Barbie oceni³. Barbie w³a nie siêga³ po jedn¹. w koñcu skuli³abym siê w k¹cie i p³aka³a. O Thompsonie mówiono w CNN. .2 Piêtna cie po dziewi¹tej.Gdyby siê nie zjawi³. Dla odmiany na Main Street panowa³a nienaturalna ciemno æ.. Rose usiad³a przy stoliku po rodku sali. A czerwona plama keczupu przy brzegu talerza wygl¹da³a jak krew. . gdzie w wiêkszo ci budynków znajdowa³y siê mieszkania. A jak izolowaæ obs zar chroniony noc¹? Có¿. jak przechodz¹ przez ulicê i kieruj¹ siê w stronê placu miejskiego.Niewiele brakowa³o. W oknach na pierwszym piêtrze. na stacji benzynowej Gas & Grocery. odwróci³ tabliczkê z napisem OTWARTE na stronê z informacj¹ ZAMKNIÊTE. . Spotka³em blondynkê w fordzie.stwierdzi³a. . Albo skoñczy³ jak Chuck Thompson i jego uczennica. ¿e czwartego lipca prze¿yli my apogeum. Fatalne okre lenie. Uwolnione od czapki baseballowej w³osy spad³y mu na ramiona. a by³bym wyjecha³. Rose jednak wiedzia³a swoje. ale latarnie nie wieci³y. tylko wojskowe. oczywi cie ustawiaj¹c posterunki i o wietlaj¹c martw¹ strefê. wiat³a awaryjne pali³y siê w sklepie wielobran¿owym Burpeego. Zamar³ w pó³ gestu. b³yszcza³o elektryczne o wietlenie. ¿e to nie s¹ reflektory telewizyjne. w supermarkecie Food City u stóp Main Street Hill. bo tam jasne bia³e wiat³o utworzy³o b¹bel nad drog¹ numer sto dziewiêtna cie. Mog³a mnie podwie æ. Kobiety ponoæ jeszcze nie zidentyfikowano. Martw¹ strefê.To by³a Claudette Sanders. Anson czy ci³ kontuar. Zdjê³a z g³owy siatkê i u miechnê³a siê do Barbiego.Barbie u miechn¹³ siê do wspomnienia. przy których pracowa³y generatory. W kilku budynkach. I w ogóle na cokolwiek. . czyli dobr¹ godzinê pó niej ni¿ zwykle. ale Barbie przecie¿ nikomu nie powie. który usiad³ naprzeciwko.

bo James McMurtry nie nale¿a³ do artystów popieranych przez radio jezusowe. S³owa pochodzi³y ze starej piosenki Jamesa McMurtry'ego. iPhony i blackberry. rzecz jasna. Barbie w pierwszym odruchu przyj¹³. puszczaj¹cych muzykê country. Zgasi³a papierosa w keczupie.. chocia¿ w³a ciwie nie by³o na co patrzeæ.Rose wzruszy³a ramionami.Miasto nie jest wielkie. . ¿e to przez pracowników telewizji. . Straci³em apetyt. dochodzi do blokady czêstotliwo ci. ¿e w samolocie by³a Claudette? . Angie.Czy pan Sanders wie. wskazuj¹c frytki.Nie.Dlatego Dodee nie przysz³a. motorole. Gdy ¿ar sykn¹³ z cicha.stwierdzi³a Rose. ¿e ma w nosie pracê.stwierdzi³a Rose. ¿e mowa o linii naziemnej.spyta³a Rose. ale w miarê up³ywu czasu coraz mniej liczne.Pewna nie jestem. jak go cie na sali narzekaj¹ na k³opoty z po³¹czeniami komórkowymi. ale by³abym zdziwiona.. Barbie u miechn¹³ siê lekko i za piewa³ nastêpny kawa³ek. . Nie by³o miêdzy nimi. popatrzy³ przez okno na Main Street. . Odwróci³ g³owê.. i pojechaæ do Auburn Mall . rozg³o ni WCIK.. Barbie przez jeden straszny moment mia³ wra¿enie. ¿e skoro wszyscy usi³uj¹ siê gdzie dodzwoniæ w tym samym momencie. gdyby to do niego jeszcze nie dotar³o. . Ta noga w zielonej nogawce. i wszyscy gramy razem .. która prawie na pewno pomog³a swojej najlepszej przyjació³ce. ³apiesz w czym rzecz? . . rozsiewaæ plotki bêd¹ce powodem jego k³opotów na parkingu przed Karczm¹ Dippera.. Wiêkszo æ ludzi przyjê³a. których zjecha³o siê ju¿ pewnie kilka setek.. Barbie nie kocha³ nad ¿ycie ani wiecznie u miechniêtego Andy'ego Sandersa. . zw³aszcza przy tych k³opotach z telefonami. a wszyscy bez przerwy nadawali przez ró¿ne nokie. Niektóre po³¹czenia przebija³y si na zewn¹trz.Miasto nie jest wielkie. któr¹ ci¹gle podsuwa³a mu pamiêæ.Nie da³a znaku ¿ycia. ¿e tamte czê ci cia³a to by³a matka Dodee. ¿e w kuchni s³ysza³.Kto j¹ tam wie? . d wiêcznym g³osem: . . ¿ona przewodnicz¹cego Rady Miejskiej. która minionego lata cudem jakim na dwa miesi¹ce wyp³ynê³a na fali w kilku stacjach zachodniego Maine.. .Oczywi cie Dodee mog³a te¿ uznaæ.Zanuci³a niskim. Chocia¿ przyznajê. kotku. Barbie mia³ swoje przypuszczenia na ten temat: zaistnia³a sytuacja zagra¿aj¹ca bezpieczeñstwu narodowemu w czasie gdy ca³y kraj mia³ paranojê na punkcie terroryzmu.. ¿e zwymiotuje.Ja te¿ . Za oknem królowa³a ciemno æ. wcale siê tego nie spodziewa³am. ani ponurej Dodee. ale zaraz sobie przypomnia³. Niektórzy przypuszczali. ale my l.Bêdziesz jeszcze jad³? . .

Z kuchni dochodzi³ jednostajny pomruk zmywarki do naczyñ. ale zrozumie jej sens.Daj spokój.stwierdzi³a Rose. Jaki by³ stopieñ prawdopodobieñstwa? U wiadomi³ sobie. Tylne drzwi te¿. walenie kotka za pomoc¹ m³otka.Jak szybko go zu¿ywasz? Masz pojêcie? ..W zesz³ym tygodniu.Pr¹d dostarcza ci generator. móg³ to byæ kto inny. By³ z tym huk roboty.Bêdzie musia³ kazaæ Bogu b³ogos³awiæ Amerykê beze mnie. A je li nawet nie pani Sanders lecia³a senec¹. Gorzej. Przez jaki czas milczeli.Kiedy ostatnio uzupe³nia³a propan? .Dlaczego pytasz? . Sweetbriar Rose dysponowa³ dwoma po³¹czonymi zbiornikami. Jezu Chryste. Zw³aszcza w niedziele. Wreszcie okruch szczê cia w dzieñ naje¿ony nieszczê ciami ca³ego miasta. W niedziele Sweetbriar Rose otwierano o siódmej. ¿e stopieñ prawdopodobieñstwa by³ niema³y. ws³uchani w jednostajny pomruk nowiutkiego generatora. kotku. Zaczê³a siê podnosiæ. pompy. . Tylko potem zamknijcie porz¹dnie. . jutro jest dzieñ jak co dzieñ. ile jeszcze nieszczê æ ic czeka. Skoro Rose uzupe³nia³a gaz niedawno. ka¿dy o pojemno ci tysi¹ca dwustu piêædziesiêciu litrów.Co jednak dojrza³a w jego twarzy takiego.. Ogrzewanie. ¿e potê¿na maszyna mo¿e w³a nie wykonywaæ ostatnie swoje zadanie. na jaki tema t ta ponura mina? .. je li noc¹ zrobi siê ch³odniej. A generator zu¿ywa gaz. Nie bêdzie zachwycona. piece.oznajmi³ Anson zza lady. ale akurat to by³o najwiêksze zmartwienie.Rose. je li macie ochotê poogl¹daæ prezydenta. . Bo jest kobiet¹ m¹dr¹ i praktyczn¹. Barbie przeprowadzi³ wyliczenia. . wiat³o. kogo zna³.Dobra.O pó³nocy bêdzie przemawia³ prezydent . Miasto nie jest wielkie. wszyscy gramy razem . Jutro pogadamy. ¿e trudno by³o przewidzieæ. . . Przynajmniej na jaki czas. Dobrze. . Co jeszcze? Owszem. Barbie u wiadomi³ sobie. . ¿e usiad³a. Mam prawie pe³ne zbiorniki. ale przedtem trzeba wszystko przygotowaæ. musimy pogadaæ o jutrzejszym dniu.Ch³opcy. . mo¿ecie zostaæ. mia³a dwa i pó³ tysi¹ca litrów gazu do dyspozycji. lodówki. Trzeba przekonaæ Rose do tej decyzji. bo wtedy piek³o siê bu³eczki cynamonowe. Pi¹ta godzina to bardzo wcze nie. Matka Dodee Sanders.Ja dziêkujê za prezydenta . Dwa i pó³ tysi¹ca litrów propanu nie wystarczy na wieki.

. Odwróci³ jedn¹ z papierowych podk³adek z napisem: CZY ZNASZ DWADZIE CIA NAJPIÊKNIEJSZYCH MIEJSC W MAINE? i zacz¹³ liczyæ. . Albo nie. .Na górze zrobiê to samo. Je li do osiemdziesiêciu . to i tak nie bêdzie ju¿ co gotowaæ. zostaw tylko w kuchni. . .spyta³a Rose. O pó³nocy. . Akurat Anson wygasi³ wiêkszo æ wiate³. ¿e wielu mieszkañców miasta pope³ni ten sam b³¹d. . ..Nie wydaje siê wam.Prezydent Stanów Zjednoczonych ma wyg³osiæ przemówienie .. który .Anse. od razu. Nawet trochê wiêcej.. Przyjrza³a siê obliczeniom. odk¹d pad³o zasilanie miejskie.Spala siedem i pó³ litra propanu na godzinê .Dosiad³ siê do nich Anson Wheeler. .Anson nie wygl¹da³ na przekonanego. Czyli zosta³o dwa tysi czterysta litrów.Idê gasiæ wiat³a . mieszka³a nad restauracj¹. I nagle u wiadomi³ sobie.I co liczysz? Nic nie rozumiem. .przynajmniej zdaniem Barbiego . Za³apa³a w lot. Mniej wiêcej od po³udnia. . Barbie u miechn¹³ siê..co oznacza³oby zamykanie lokalu miêdzy niadaniem a obiadem i potem do kolacji . Ludzie nie bêd¹ chcieli wierzyæ cyfrom. Nie wszyscy bêd¹ chcieli. idzie na nim wszystko. Czym ci to pachnie? . uniós³ do góry kciuk. Wy³¹cz ca³kiem. teoretycznie zdo³a przetrzymaæ trzy tygodnie. Rose odwróci³a zapiski w swoj¹ stronê. Nie wszyscy w Mill zrozumiej¹ sytuacjê. ¿e jutro rano. Od dziesiêciu lat by³a wdow¹. Barbie pokiwa³ g³ow¹.zdziwi³ siê Barbie. poga wszystkie wiat³a. Potem podnios³a g³owê i spojrza³a na Barbiego wyra nie wstrz¹ niêta. Je¿eli Rose zmniejszy zu¿ycie do dziewiêædziesiêciu litrów dziennie.. wiêc siedzieli w pó³mroku. Teraz. . .Sk¹d wiesz? . wiêc pewnie bêdzie jakie dziesiêæ litrów na godzinê.powiedzia³..stwierdzi³ Anson. gdy pojawi³a siê bariera.zawo³a³a za nim Rose.Przy siedemdziesiêciu procentach wykorzystania mocy. . I przestaw termostat w piecu grzewczym na dziesiêæ stopni. Mniej wiêcej sto litrów propanu posz³o od czasu. Rose zareagowa³a natychmiast.mo¿e poci¹gn¹æ prawie miesi¹c. a najpó niej po po³udniu?.Nie zapomnij o termostacie! .Przeczyta³em na tabliczce znamionowej.No dobra.powiedzia³ Barbie.Bo le patrzysz.Co kombinujesz? . A je li miasto nie zostanie otwarte przez miesi¹c.by³ przera¿aj¹c .

ale buduj wa³y przeciwpowodziowe . ¿e tak w³a nie powinni my. je li w ogóle . czyli rezygnacjê z bu³eczek cynamonowych. Jedna refleksja szczególnie zapad³a mi w pamiêæ: Oczekuj s³oñca.Powa¿nie? Super.. ale. Barbie. W pewnym sensie mam nadziejê. obojêtne w któr¹ stronê.Dobrze. Ten Chiñczyk mia³ wiêcej rozumu.U miechn¹³ siê szeroko...Trzydzie ci dni? .. ale zosta³ mi duplikat. . . do zobaczenia rano. jak za spraw¹ urz¹dzenia szpiegowskieg o Sto¿ek Ciszy z filmów o Maxwellu Smarcie.Jasne! . Nosi³em j¹ zawsze przy sobie i przeczyta³em wiele razy od deski do deski. .zgodzi³a siê.Uwa¿asz.Nie za pó no? . dosta³em od kogo Czerwon¹ ksi¹¿eczkê . zu¿ywa du¿o energii.My . . .zdziwi³a siê Rose. ¿e Anson i Dodee nie bêd¹ zachwyceni perspektyw¹ rêcznego zmywania..Dobra. Zrozumia³.Dodee pewnie i tak nieprêdko siê zjawi. . Ale kiedy by³em w Iraku.Masz gdzie przenocowaæ? Jakby co.. dotykaj¹c jego palców. ile wiadomo ci przedostanie siê przez barierê. . Zapewne niewiele.Bêdziemy otwieraæ pó niej. Klucze odda³em rano Petrze Searles w aptece. Rose. ty bêdziesz? . Sada by³a ¿on¹ Ansona.Przecie¿ straci³a matkê. Moim zdaniem powinni my siê jak najlepiej zabezpieczyæ. . . Mia³ na sobie kurtkê.Przeniós³ wzrok na Barbiego. . to znaczy powinna . .. O ile ju¿ do tego nie dosz³o. ale. wracam do siebie. I koniec ze zmywark¹. Wiem. . ni¿ nasi politycy wykazuj¹ w chwilach wyj¹tkowej bystro ci umys³u. ¿e faktycznie pojecha³a do Auburn Mall. .. . wiêc nadal mam dach nad g³ow¹. chocia¿ uwielbiam je jak wszyscy. No to. ograniczenie u¿ywania pieców. Anson stan¹³ przy stoliku Barbie i Rose. Dowiem siê jutro z gazet. Wydaje mi siê. .. Prawie dok³adnie po drugiej stronie ulicy.Rose pokiwa³a g³ow¹.Umilk³a na chwilê. . Odwróci³ d³oñ i uj¹³ j¹ za rêkê. Sada pojecha³a do rodziny w Derry. Zapowiada³ powa¿ne k³opoty.Ja siê wcale nie skar¿ê. ¿e miasto zostanie wyg³uszone.Jasne. Wobec tego my..I zamykaæ miêdzy posi³kami. Barbie nie mia³ pojêcia.Jutro o szóstej? .To ja ju¿ pójdê. Barbie mia³ gdzie nocowaæ. .Nie wiem. Jest stara.Serdeczne dziêki.Mo¿liwe. je li sytuacja nie znajdzie szybko jakiego racjonalnego wyja nienia. Co oznacza zamykanie lokalu miêdzy posi³kami. Zap³aci³em do koñca miesi¹ca. . ¿e musimy robiæ plany na miesi¹c? . .westchnê³a Rose. czyli cytaty z przewodnicz¹cego Mao. to mo¿esz u mnie. .proroczy.

.Jak s¹dzisz.Fakt. oni pracuj¹ w niedzielê. . Je¿eli Food City bêdzie jutro otwarty.Co mi siê nie wydaje.No w³a nie.Wszystko. by razem z nim siê modlili za mieszkañców Chester's Mill. Barbie patrzy³ na ni¹ os³upia³y. a o pó³nocy zwróci siê do narodu sam prezydent. wiêc w tle ukochany Rose.. chocia¿ jestem zmêczona. ile to potrwa? . . . Wolfie. .Przecie¿ Sysco mi dostarcza. .. a szczególnie miêso. miêso i jeszcze raz miêso. ¿e jaka nieznana si³a odgrodzi³a miasteczko w zachodniej czê ci stanu Maine.Co mam kupiæ? .. po czym spojrza³a na Barbiego ponuro. ¿e przyda nam siê kwarantanna. . bardzo siê cieszê.przerwa³a.Nie mam bladego pojêcia. nie mo¿esz .Zabêbni³ palcami po stole. . gdy Ernie Calvert przeszed³ na emeryturê. . Tymczasem prosi wszystkich Amerykanów. . Po wyj ciu Ansona Rose potar³a oczy. Przej¹³ interes w zesz³ym roku... Od dziesi¹tej do osiemnastej.. Duke Perkins nie ¿yje. .Nic nie wiesz? Odpowiedzia³ jej pytaj¹cym wzrokiem. . prawda? . Kto tam j w³a cicielem? . ¿eby mu wyda³ takie polecenie. Armia odizolowa³a teren. O ile otworz¹ sklep. Anson nie wy³¹czy³ telewizora.Nawet je li raptem wszystko wróci do normy. Albo nawet wp³yn¹æ na komendanta Perkinsa. zrób zakupy. ale teraz nie mogê na nie liczyæ. armia mo¿e uznaæ. . co siê sta³o.. .Nie wiesz. We wtorki mam dostawy.To super. ¿eby na jaki czas zamkn¹³ sklep. Miêso. po raz kolejny opowiada³ wiatu. Jim Rennie mo¿e wp³yn¹æ na. Rennie mo¿e go przekonaæ. ..Bez ambienu pewnie nie zasnê..zarz¹dzi³..Jeszcze jedno.Przera¿asz mnie . .Je¿eli jutro te¿ bêdzie otwarty.potwierdzi³ Barbie. . . ¿e mia³ powiedzieæ Rose o zaopatrzeniu. ¿e wróci³e .Sam siê bojê.Pokrêci³ g³ow¹.Tak. .Rano wszystko bêdzie mniej straszne. bo nie wiem.Jack Cale. Albo co siê dzieje. Tak czy inaczej. .Idziemy spaæ . Barbie przypomnia³ sobie. popatrzy³a na Barbiego z rezygnacj¹.powiedzia³a Rose cicho. . w Waszyngtonie obraduje Kolegium Szefów Po³¹czonych Sztabów.

g³owê przechyli³ w bok i s³ucha³ z uwag¹. Tu go nie ma. A co dalej? Shawshank.3 . W sobotnie wieczory ogl¹da³ CNN i FOX News albo Animal Planet czy History Channel. bo na zewn¹trz by³o ju¿ ciemno. Pobiæ. bo przecie¿ on by nigdy nikogo nie zabi³. ewentualnie.Tato? Tato! Junior Rennie sta³ na szczycie schodów..Tato? Nadal cisza. a jego wskazanie mia³o sens.. Prawda.. To by³. nawet telewizor milcza³. ¿e rodzina jest najwa¿niejsza. Tylko kto w ni¹ uwierzy? Prêdzej by mu uwierzyli. Dzi jako nie.szepn¹³.. Odpowiedzia³a mu cisza. jak go mo¿liwie dyskretnie aresztowaæ. . A przecie¿ ojciec zawsze po pracy sia da³ przed telewizorem. I zaraz Juniorowi przysz³o na my l. . ¿e zabójstwo Angie by³o tylko snem. Nadal tyka³. Deszcz magnesów z lodówki i jak upad³a na ziemiê. I w komisariacie te¿ nie. gdyby siê upar³. A funkcja radnego miejskiego jeszcze bardziej istotna ni¿ wiêty przybytek mamony. ¿e komis z dumnym szyldem JIM RENNIE U‾YWANE SAMOCHODY mo¿e byæ dla ojca wa¿niejszy ni¿ rodzina. Po kilku latach pewnie zacznie o nim mówiæ The Shank. Musia³o byæ snem. Dziwaczny zgrzytliwy d wiêk w twarzy dziewczyny. Juniorowi przysz³a do g³owy straszna my l: Du¿y Jim pewnie jest z komendantem Perkinsem. Ale czy rzeczywi cie jest? On tak mówi.. Junior podniós³ do ucha zegarek. Ale dlaczego zwlekaj¹ z tym tak d³ugo? ‾eby go pod os³on¹ ciemno ci wywie æ z miasta do wiêzienia w Castle Rock. Tak. Jej piczka. To nie by³em ja. pamiêæ od¿y³a. wyra nie z niego kpi¹ca. .. Rêcznik spadaj¹cy z w³osów. Kto jak kto. ¿e to robota lokaja.Bzdury . Naradzaj¹ siê. Ale czy rzeczywi cie? Obudzi³ siê z przekonaniem. ale zabiæ? mieszne! Przecie¿ by³. To by³ ból g³owy. kiedy w ni¹ wyr¿n¹³ kolanem.. Zawsze powtarza. zobaczy³ na nich krew. gwa³cicieli i zboków. by³ ca³kiem normalnym cz³owiekiem! Obejrza³ siê przez ramiê i w oko wpad³y mu rzeczy wrzucone pod ³ó¿ko. jak reszta morderców. Potem bêdzie proces. w koñcu jest chrze cijaninem i ma po³owê udzia³ów w radiostacji WCIK.. ale ojciec by ni e knu³ przeciwko niemu. owszem.

Tysi¹ce baksów. Widzia³ ju¿ wcze niej ten wielki niebiesko . Wszed³ do gabinetu.bia³y samochód. ¿e ma k³opoty z oczami. Co najwa¿niejsze. ¿e w³a ciwie niczego nie wie na pewno.. wyzywaj¹c pracowników firmy energetycznej od ³achadojdów oraz takich siakich owakich. jeden bia³y facet. Przestawiaj¹c programator na ch³odne pranie. od czasu gdy przesta³a go boleæ g³owa. wrócê tutaj i ojciec ju¿ bêdzie w domu? Wobec tego najpierw pieni¹dze.. grzebieñ. Ojciec na pewno siedzi w sali konferencyjnej w ra tuszu i obgaduje sytuacjê z t¹ dwójk¹ idiotów. kiedy by³ z ojcem w s¹dzie. nastawi³ na gotowanie. w ogóle móg³ my leæ. wytrz¹sn¹³ z d¿insów ró¿ne drobiazgi . W sejfie by³a kupa szmalu. przecie¿ ogl¹da³ CSI. Poszed³ na dó³. co dalej.. do gabinetu ojca. Patolodzy byli najwa¿niejsi. klucze. Junior zebra³ powalane krwi¹ ubrania. Sprawdziæ. Przez moment wyda³o mu siê. Z na³ te¿ has³o do komputera ojca. A je li zobaczê van. drobniaki. I narzeka na Western Maine Power. kiedy mia³ najwy¿ej dziesiêæ lat. ile wozów policyjnych stoi pod tamtym domem. Junior.. po czym przypomnia³o mu siê jeszcze z czasów. pomy la³. Tak. proszek od bólu g³owy .i powk³ada³ wszystko do kieszeni czystych spodni. Wtedy ucieknê. I czy jest van patologa s¹dowego. zastanawia³ siê ospale. ale Junior zna³. ¿e s³yszy generator. znajduje siê dopiero na trzecim miejscu. czy te¿ trzyma swój taki siaki owaki fiut na g³odzie. Po raz pierwszy w ¿yciu u wiadomi³ sobie w niespotykanym przeb³ysku intuicji. na jak¹ mia³ ochotê. wsadzi³ dowody zbrodni do pralki. ci¹gle przygasa³o. W zasadzie wcale nie zna w³asnego ojca. I nie tylko w swym domu. Bo¿e jedyny. I to jak najszybciej. S¹dzi³. Rozjarzy³o siê niepewnie.Wobec tego on sam. ¿e plamy z krwi spiera siê zimn¹ wod¹. W koñcu postanowi³ wróciæ do domu Angie. otworzy sejf. dopiero po chwili u wiadomi³ sobie. Sandersem i Grinnell.portfel. by³a to ostatnia rzecz na wiecie. czy ojciec od dawna pieprzy siê z jak¹ sekretark¹. jednak powinien siê tam rozejrzeæ.dwie czarne cizie. Mo¿e wtyka znaczniki w wielk¹ mapê miasta niczym sam George Patton. ¿e ojciec siedzi w fotelu z . wobec czego wiedzia³ o jego sk³onno ci do ogl¹dania pikantnych scenek. Wróci³ do pokoju. jak matka mówi³a. Na pewno. Tylko wcze niej jeszcze wróci na chwilê do domu. w³¹czy³ górne wiat³o. Zala³a go fala ulgi. które z Frankiem DeLessepsem nazywali na markizê . Ojciec s¹dzi³. Bardzo tego nie chcia³. W³¹czy³ pralkê i zastanowi³ siê. ¿e Junior nie zna szyfru. Teraz. Wiêc je li bêdzie taki sta³ przed domem McCainów. Sol idna awaria zasilania wiele wyja nia³a. Najwyra niej miejskie zasilanie pad³o.

. który panicznie ba³ siê szpitali. Nad jego g³ow¹ rozjarzy³ siê taki sam niepewny blask jak w sypialni. Ostatni¹ czynno æ musia³ powtórzyæ.i wprowadzi³ kombinacjê cyfr.. Gwizdn¹³ cicho. Ja muszê siê zaj¹æ w³asnymi. w którym ogl¹da³ telewizjê. Przysn¹³. czy mo¿e. Zamkn¹³ sejf. obróci³ . jakie Du¿y Jim tworzy³ na boku. trzeba przeprowadziæ odpowiednie procedury medyczne. Zwykle chadza³ do szpitala imieni Cathy Russell i tam albo doktor Haskell. gdyby ojcu wysiad³a pikawa. mo¿e nawet siê z nim zgodzi. I ¿adnej obligacji na okaziciela. stwierdzi³. którzy sami sobie pomagaj¹ . albo Rayburn co mu dawali i stawiali go na nogi. CZY JEZUS BY ZAWAR£ TAKI UK£AD? Nawet w tej chwili. Po czym wróci³ do ³ykania pigu³ek i od kilku miesiêcy wszystko wydawa³o siê w najlepszym porz¹dku. Junior prztykn¹³ prze³¹cznikiem wiat³a. zanim obróci³ pokrêt³o. uzna³. ¿e mu co uby³o.Kazanie na Górze . ¿e musi porozmawiaæ z Bogiem.wysokim oparciem. nieomylnego znaku powrotu ojca. czyli przeprowadziæ procedury modlitewne. Zdj¹³ ze ciany i od³o¿y³ na bok obraz zakrywaj¹cy sejf . Haskell najchêtniej by nie zmienia³ takiego stanu rzeczy. ¿eby podprowadziæ jakie piêædziesi¹t baksów na zesz³oroczny festyn we Fryeburgu. zatytu³owanych OBLIGACJE NA OKAZICIELA. Wzi¹³ piêæset dolarów w piêædziesi¹tkach i dwudziestkach. kto wie? Sam Du¿y Jim zawsze mawia³: Opatrzno æ pomaga tym. Przypomnia³a mu siê plakietka stoj¹ca na biurku ojca. a Du¿y Jim. jego sprawa. Za du¿o komplikacji jak na jeden dzieñ.. mia³ atak serca? Du¿y Jim miewa³ k³opoty z sercem od trzech lat. A je li. dlaczego syn wzi¹³ pieni¹dze. Mimo wszystko podszed³ do sejfu d³ugimi miêkkimi krokami na przygiêtych nogach. jak skrada siê postaæ na filmie rysunkowym. to pewnie zrozumie. Junior wzi¹³ jeszcze cztery setki. czy Jezus by pochwali³ uk³ady. w koñcu postawi³ na swoim i sk³oni³ Du¿ego Jima do wizyty u specjalisty w Lewiston. którego ojciec nazywa³ m¹draliñskim ³achadojd¹. Na dobr¹ sprawê nie za³ama³by siê. który ch³opak wzi¹³ za g³owê ojca. Jego interesy.. ¿e aby siê pozbyæ tych zaburzeñ rytmu serca raz na zawsze. Poza ni¹ Junior znalaz³ ca³e sterty kartek przypominaj¹cych pergamin. struty i przestraszony. ale nie a¿ tyle co teraz. Stale oczekiwa³ rozb³ysku reflektorów samochodowych na oknie. Ojciec nawet nie zauwa¿y. ale Rayburn. Gdy zagl¹da³ do sejfu poprzednim razem. Skrytka by³a pe³na gotówki. ¿e niekoniecznie akurat dzisiaj. Ju¿ mia³ zamkn¹æ sejf. bo to wiadomo? . ale rozproszy³ cieñ.Tato? Cisza. ale z drugiej strony. Kieruj¹c siê t¹ maksym¹. Kardiolog stwierdzi³. Junior zastanowi³ siê. bo rêce mu dr¿a³y. te¿ by³o tam du¿o gotówki. gdy zmieni³ zdanie i do³o¿y³ jeszcze parê setek. Jak¹ arytmiê. ale mo¿e lepiej.

czeka³ na krzyk. Zbyt piêkne . W przedpokoju chwyci³ kurtkê i wyszed³. . Latarnie nie wieci³y. 4 W domu McCainów nie by³o nikogo. Trzeci ³ut szczê cia. ¿e tu¿ po tym. Gigantyczny! Czy naprawdê cia³o Angie mog³o jeszcze pozostaæ nieodkryte? Czy te¿ mo¿e w³a nie przygl¹da³ siê pu³apce? Z ³atwo ci¹ sobie wyobra¿a³ tutejszego szeryfa albo jakiego wa¿niaka z policji stanowej. ¿eby by³o prawdziwe. zasilaj¹c pralkê. kurwa. Normalnie. Widzia³ tam sporo ludzi. które przyszpil¹ go do ciany jak motyla w gablocie. Ewentualnie ta akurat awaria zasilania zosta³a spowodowana jakim spektakularnym zaj ciem. chocia¿ nigdy dot¹d nie by³o a¿ takiego zbiegowiska z tego powodu. jaki starowina go pyta³. ¿e je li tylko przerwa w dostawie elektryczno ci nie jest skutkiem wyj¹tkowo gwa³townej burzy. przyci¹gany chyba jak¹ zewnêtrzn¹ si³¹. co siê sta³o. z rodzaju tych. Bzdety z telewizora. Pewnie wszyscy gadali o awarii zasilania. w ka¿dej chwili spodziewa³ siê znale æ w wietle reflektorów punktowych. Stanowczo zbyt piêkne.pokrêt³o i odwiesi³ Jezusa na miejsce. A jednak przechodz¹c przez ulicê. który mówi: Wystarczy siê ukryæ i poczekaæ. przerywaj¹c programy z ramówki. o których telewizja informuje. A teraz jeszcze na dodatek to. Junior przyczai³ siê po przeciwnej stronie ulicy. Kolejny podarunek od losu. zapewne przez megafon: Stój. Generator mrucza³. czy wierzyæ w³asnym oczom: dom by³ pogr¹¿ony w ciemno ciach. postawi³ ko³nierz i przez to wszystko ma³o nie wpad³ na Ansona Wheelera wychodz¹cego ze Sweetbriar Rose. jak mu siê zdarzy³ wypadek z Angie. która czy ci³a jego ubrania z krwi Angie. na podje dzie ani ladu terenowca Henry'ego McCaina czy toyoty prius LaDonny. ¿eby z nikim nie rozmawiaæ w drod e powrotnej do domu dziewczyny. Zwykle lud zie wracali do domów i k³adli siê spaæ z b³og¹ wiadomo ci¹. Junior przypomina³ sobie mgli cie. nikogusieñko. najdalej w porze niadania wszystko wróci do normy. Szed³ Main Street z nisko pochylon¹ g³ow¹. Mo¿e byli na placu. rêce do góry! Nic siê nie dzia³o. Sam nie wiedzia³. ch³opcy Przestêpca zawsze wraca na miejsce zbrodni. Tak czy inaczej zadba³. wiêc tym ³atwiej by³o pozostaæ niezauwa¿onym. w lekkim deszczu li ci klonowych. Wiadoma sprawa .

tylko zwietrza³y. Potrzebowa³ wiat³a. Spi¿arka. po s¹siedzku. ale zyska³by trochê na czasie.Halo? Proszê pana! Proszê pani! . A poza tym w Biblii takie rzeczy zdarza³y siê bez przerwy.W koñcu znalaz³ siê na podje dzie. W koñcu ostatnio naprawdê mia³ fart. jak zombi w Nocy ¿ywych trupów . Tak! Bo w³a nie by odkry³ cia³o . . ale jak cz³owiek siê przyzwyczai do tego. S³ychaæ by³o tylko maszynê pracuj¹c¹ u Grinnellów. jednak nie do æ. . ale nie chcia³ wchodziæ od tamtej strony. Gdy by musia³. Jasne. ale mo¿e by³o inne wyj cie. stanowczo trzeba by³o wzi¹æ siê w gar æ. Gdzie przy po³udniowych granicach miasta. w przeb³ysku geniuszu: . ca³kiem jak krochmal. ale gdyby jakim cudem Henry albo LaDonna zostawili samochód przy placu. Podszed³ do tylnych drzwi.Halo! Cze æ! . choæ zadanie nie nale¿a³o do ³atwych. Dostrzeg³ ogromny bia³y kr¹g wiat³a nad drzewami. Natychmiast poczu³ krew.mrukn¹³. Przekrêci³ ga³kê w drzwiach. . który spowodowa³ awariê zasilania? Pewnie tak. Cisza. wrócili do domu na piechotê i przegapili martw¹ córkê na kuchennej pod³odze.I w koñcu.Jest tam kto ? Mia³ niemal ca³kowit¹ pewno æ. Zw³aszcza w ciemno ciach.zawo³a³. W Biblii ludzie czasami wracali do ¿ycia. jednak ból g³owy nie wraca³.. ¿e nikogo nie ma. Niezbyt wyra nie. skoro nikt nie wróci³ do domu od czasu zdarzenia z Angie. Junior obejrza³ siê przez ramiê. nic by to nie da³o. Dom w dalszym ci¹gu by³ ciemny i cichy.We siê w gar æ . Oczy mu nieco przywyk³y do mroku. Serce wali³o mu jak m³otem. wtedy Junior zacz¹³by krzyczeæ.. Tak. Je li chodzi o patologa. ³atwo zapomina o takich sprawach. Bardzo dobry znak. Powinien by³ wzi¹æ latarkê z domu. Wetkn¹³ g³owê do kuchni. . Junior przest¹pi³ nad cia³em Angie i otworzy³ pierwsze z dwojga drzwi na przeciwleg³ej cianie. ale jednak widaæ by³o pó³ki zastawione butelkami i puszkami. Nawet generator milcza³. to oczywi cie. w skroniach pulsowa³o. ¿e nie! Wtedy pojawi³a siê straszna my l. mo¿e nawet w Morton? Czy¿by tam znajdowa³o siê miejsce wypadku. gdyby j¹ zabi³. Zajrza³ za drugie .Angie? Jeste w domu? Przecie¿ by jej nie wo³a³.Jest tu kto ? Zero reakcji. co tak¿e stanowi³o dobry znak. ¿e normalnie wystarczy pstrykn¹æ prze³¹cznikiem. A gdyby tak Angie odpowiedzia³a? Gdyby siê odezwa³a z pod³ogi? Wyda³a jaki d wiêk z gard³a pe³nego krwi? . Frontowe te¿ powinny byæ nadal otwarte.

I to. Z kranów naleci pewnie z jeden kube³. bêdzie tylko zimna woda.. przyczepi³ magnesy na lodówce. czyste rêce. Zmyje ca³¹ krew. Pod piewuj¹c pod nosem. Dobrze. Pralnia. ¿e dziewczyna pójdzie najpierw na górê. pos³uszna maksymie g³oszonej przez mê¿a: Czysty dom. w pralni. nastêpnie opu ci³ rolety. Oczy mia³ szeroko otwarte. bardzo przyzwoita. na koniec pu ci³.. Ale najpierw. moja mama nie ¿yje! Pani Shumway powiedzia³a.Angie? . Cia³o. Zimna woda .Angie. . Tak. ale s¹ jeszcze rezerwuary.Dziewczyna szlocha³a.Angie? . . Wybielacz. Widzia³am twój samochód w gara¿u. gdy us³ysza³ pukanie do frontowych drzwi. czego dotyka³ i czego móg³ dotkn¹æ.Angie.doskonale. I o ile nie zwiód³ go kszta³t przedmiotu stoj¹cego na pó³ce. Podniós³ g³owê. Najwyra niej fart siê skoñczy³. Juniora znowu zaczyna³a boleæ g³owa. Zmiêkczacz do tkanin. Trzeba co zrobiæ z cia³em. ¿e jeste . zanim kran zacz¹³ prychaæ. Ci¹gle jeszcze czy ci³ kuchniê i by³ daleko od ukoñczenia pracy.Kolejny szloch.. . ale tu. móg³ wieciæ do woli. sprawdziæ. potem drzwi siê otworzy³y.Angie? Jeste tutaj? Zdawa³o mi siê.. Potem wytrze Wszystko. Skoro nikt nie w³¹czy³ generatora. . usta rozci¹gniête na boki w przypominaj¹cym u miech grymasie przera¿enia. .zimn¹ wod¹.. jak¹ kiedy by³a jego matka. Wci¹gn¹³ tam Angie za ramiona. £up! Zabra³ siê do pracy. Bêdzie sprz¹ta³ niczym oszala³a na punkcie czysto ci pani domu. Zdecydowa³. czyste serce .Angie. Mop i wiadro. . Rzeczywi cie. nadal mia³ fart. Dodee ruszy³a od razu do kuchni. to ona. Wszystko przez tê naæpan¹ zdzirê. Niestety. niepewnie stawiaj¹c kr oki w ciemno ci. W kuchni trzeba bêdzie jej u¿ywaæ ostro¿nie i najlepiej spu ciæ rolety. latarka.drzwi . Zna³ ten g³os. Wiadro uda³o mu siê nape³niæ niemal po brzegi. jeste ? Kolejne pukanie. ¿e na razie mo¿e zostaæ w spi¿arce. Kolejny bonus... mam nadziejê. to te¿ jej wina. czy Angie nie ma w sypialni... co siê zaraz stanie. Proszek. I to silna. Krew . ¿e widzê wiat³o. ¿e mama nie ¿yje! Junior mia³ nadziejê. Cholera! Gara¿! O pieprzonym gara¿u ca³kiem zapomnia³. To ta idiotka Dodee Sanders. .tu poszczê ci³o mu siê lepiej..

Pochyli³a siê. k³u³y paznokciami g³upie twarzyczki. No i w sumie trochê straszna. ale jednocze nie trudno jej by³o w to uwierzyæ. i o ma³o nie zaliczy³a gleby. z którymi imprezowa³a. poddaæ je torturom. ale do wy³¹cznej dyspozycji.. czy Dodee bêdzie chcia³a przyj æ.Angie? Sz³a dalej. wiêc chcia³a wiedzieæ. oko³o dziesi¹tej. Dodee siê domy la³a. na czym siê przejecha³a. Przysiêg³a to sobie po tej awanturze z kucht¹. jak siê tak nad tym zastanowiæ. Potem zadzwoni³a Samantha Bushey i powiedzia³a. Nie nabijam siê. gdy Sammy zadzwoni³a. nadepnê³a na co . oblewa³y zabawki benzyn¹ do zapalniczek i podpala³y.5 Dodee Sanders by³a wci¹¿ lekko wstawiona i cokolwiek naprana. Little Walter spa³ praktycznie bez przerwy.. powa¿nie. wiêc jak na ni¹ bardzo wcze nie . Bole nie wykrêci³a dwa palce. no..Angie? Jeste ? Nic. Nic wielkiego.Angie. ca³kiem jak w filmie science fiction. wiêc krzyknê³a g³o no. ¿e powinny daæ sobie z tym spokój. potem wiesza³y. A mo¿e i nie. jeste mi strasznie potrzebna! A dzieñ zacz¹³ siê tak dobrze! Wsta³a wcze nie. Co za idiota zostawi³ rêcznik na pod³odze w korytarzu? Potem wyda³o jej siê. Lew¹ wyci¹gnê³a przed siebie. W pewnym stopniu rozumia³a. Wszystko przez to. ¿e Sammy mia³a w³asny dach nad g³ow¹ przy Morton Road.. Pani Shumway mi powiedzia³a. . szuraj¹c nogami.i wcale nie mia³a zamiaru urywaæ siê z pracy. teraz by³y ju¿ doros³e. od wiosny. ¿e wy³apa³a na eBayu nowe lalki Bratz. ¿e dostawa³a je od ch³opaków.. po lizgnê³a siê i ma³o nie wyr¿nê³a na ty³ek. D³oni¹ wymaca³a rêcznik. tylko przyczepê. Czu³a siê troszkê tak. . Dodee wiedzia³a. Nigdy wiêcej trwa³o ju¿ ponad tydzieñ. . Dziewczyny kupowa³y je na wyprzeda¿ach gara¿owych. ¿e s³yszy jaki ruch w ciemno ciach.. ¿e wszystko to w³a nie jej siê zdarza. . Torturowanie lalek by³o na³ogiem z czasów gimnazjum. Tyle ¿e Dodee obieca³a sobie nigdy wiêcej nie tkn¹æ zio³a. Chyba w kuchni. Angie. to nie dowcip. jakby ¿y³a w jakim równoleg³ym wymiarze. Ca³a ta zabawa to dziecinada. no prawie doros³e. Przyciska³a do boku pulsuj¹c¹ bólem i ju¿ puchn¹c¹ praw¹ rêkê. ¿eby sprawdziæ. gdzie jeste ? Moja mama nie ¿yje. W ostatniej chwili z³apa³a porêczy. W ciemno ciach brnê³a przez przedpokój domu najlepszej przyjació³ki. kiedy to jej m¹¿ da³ nogê. ¿eby na nic nie wpa æ w ciemno ci. Poza tym w³a nie straci³a matkê. Jej przyczepa cieszy³a siê w weekendy du¿¹ popularno ci¹. Ale chyba nadal wyczuwa³a czyj¹ obecno æ. No i Sammy zwykle mia³a ziele.

.. .zgodzi³a siê Sammy bez sprzeciwu.Mo¿esz dostaæ w swoje ³apy Jade i Yasmin . co by³o do æ zabawne.kusi³a. . . wiadomo gdzie. trzeci¹ i czwart¹. I wy³¹cznie dlatego. Dodee oczywi cie doskonale wiedzia³a. ¿eby mu daæ imiê na cze æ jakiego starego bluesmana. drug¹. . Có¿. ¿e nienawidzê Yasmin. Dodee wróci³a do miasta. wiêc wypi³y kolejkê. nie bardzo mogê. . Chocia¿ mia³a trochê brzucha. tylko ¿e pr¹d wysiad³. wiêc zapali³a sk i Sammy te¿. I tak Dodee pojecha³a do przyjació³ki i oczywi cie przekona³a siê. zdaniem Dodee. Do czternastej zosta³y jeszcze cztery godziny. Muszê byæ w robocie o drugiej. które kupi³a w Deb..Zawsze wys³awia³a siê w taki sposób. A nawet gdyby siê trochê spó ni³a. ¿e jest opó niony w rozwoju. Little Walter ci¹gle spa³. Potem usnê³y.Nie ma sprawy . . ¿e gdyby j¹ faktycznie zatrzymali. jak dawniej. zdaniem Dodee nadal wygl¹da³a rewelacyjnie.Przyje¿d¿aj szybko. z pewno ci¹ z wozu wysiad³aby ta ruda suka Jackie Wettington.zaznaczy³a.Wiesz co. ¿e ja ju¿ nie u¿ywam wiesz czego .I pamiêtaj.Dobra. wsadzon¹ do mikrofalówki. bêd¹c w ci¹¿y)... nadal na haju i prze ladowana przez paranojê. ile mary ki wci¹ga³a Sammy. Ale tylko na chwilê. W koñcu wyl¹dowa³y w ³ó¿ku Sammy. (J ojciec siê upar³. zreszt¹ Sammy wyci¹gnê³a butelkê johnniego walkera. ¿e by³y trochê upalone. jakby kto pods³uchiwa³ i doskonale wiedzia³. na ma³e wiadomo co. mo¿e dlatego. no i. a potem Sammy uzna³a. Nie by³oby w tym nic dziwnego. co oznacza wiesz co . ¿e jej nienawidzisz. co bêdzie z Baby Bratz . Little Walter puszcza³ b¹ki. Wiedzia³a. to co? Rose wywali? A gdzie znajdzie jakiego naiwnego na jej miejsce? . najgorsz¹ suk¹ spo ród lalek Bratz. Dodee uwa¿a³a. Yasmin by³a. w dodatku by³o wpó³ do szóstej. Sammy zachichota³a.No i mam trochê wiesz czego. Potem we dwie przeprowadzi³y u Yasmin operacjê plastyczn¹ za pomoc¹ rodka do czyszczenia rur.Wiem. Ma³y w³a ciwie bez przerwy spa³.powiedzia³a Sammy. Sammy. ¿e torturowanie lalki to ¿adna przyjemno æ. Albo ojciec zrobi sobie przerwê w apteczn ej .A poza tym mo¿emy wiesz co. a kiedy Dodee siê obudzi³a. czy we wstecznym lusterku nie widaæ gliniarzy. jak cz³owiek nie jest chocia¿ troszkê na haju. Nastêpnie Sammy chcia³a jej pokazaæ: rewelacyjne body. o czym mowa. . Naprawdê ju¿ za pó no. Rewelka. ¿eby i æ do roboty.Yasmin czeka . I tego drugiego wiesz czego te¿ nie robiê. Bez przerwy sprawdza³a. je li wzi¹æ pod uwagê. pe³zn¹c nieca³e trzydzie ci kilometrów na godzinê. ¿e chce sprawdziæ. poczu³a mrowienie w dole.. prawda. . chocia¿ ca³e to wiadomo co te¿ by³o dziecinad¹ i nale¿a³o z tym skoñczyæ dawno temu.

Albo matka bêdzie w domu.. pewnie trzeba by zacz¹æ szukanie w zak³adzie pogrzebowym. która j¹ mocno przytuli. przekonana..Biedactwo . . Zreszt¹ wola³a byæ z Angie.odezwa³a siê Julia..O czym? . wrzuci ciuchy mierdz¹ce gandzi¹ do pralki... bo tak j¹ zmêczy³a ta kretyñska nauka latania..bara. Tyle ¿e przy wy³¹czonym pr¹dzie budzik nie dzia³a³. . ¿e to ostatnie nie jest sprzeczne z prawem. . W rozproszonym blasku widaæ by³o twarz Julii. W³o¿y³a szlafrok i zesz³a na parter.harówie i poczuje od niej procenty. we mie prysznic. a ju¿ nigdy nie bêdê robi³a wiadomo czego.Angie? Angie. Czu³a na ciele perfumy Sammy. ¿e j¹ zawiezie. redaktorka i wydawczyni Democrata . lecz ca³kowitej pewno ci nie mia³a. Bo¿e.Mniej wiêcej wtedy Dodee zaczê³a mieæ to dziwaczne wra¿enie wiatów równoleg³ych.Ty jeszcze o niczym nie wiesz. Dom wieci³ pustkami. Po omacku brnê³a korytarzem. przyjació³ka kupi³a ich w sklepie Burpeego pewnie z litr za je dnym zamachem. Tylko na parê minut. W zasadzie mog³aby poszukaæ ojca. pomó¿ mi! B³agam. A mo¿e i za drobne bara . po czym opu ci³a strumieñ wiat³a. 6 . obieca³a sobie w duchu. na niej wyraz wspó³czucia. ci¹gnê³a spodnie oraz koszulê i pad³a na ³ó¿ko. w oczy na pewno zaczerwienione. gotow¹ j¹ aresztowaæ za prowadzenie pod wp³ywem. Nie zobaczy³a Jackie Wettington. Potem wstanie. Jej modlitwy zosta³y wys³uchane.O czym nie wiem? Julia Shumway jej powiedzia³a. Tu tak¿e: nie by³o pr¹du. Kiedy rozleg³o siê pukanie do drzwi. niech mi siê upiecze. który zmiesza³ i przestraszy³ Dodee. by³o ju¿ ca³kiem ciemno. na sam¹ my l dostawa³a gêsiej skórki. Z Angie. ¿e na prog zobaczy rudow³os¹ policjantkê z wielkimi cycami. Nigdy w ¿yciu. ale tego najarana Dodee w zasadzie nie zauwa¿y³a. Za wieci³a Dodee w twarz.. kompletnie bez podtekstów i . W g³owie te¿. b³agam.. I tego drugiego te¿ nie. pani Shumway zaproponowa³a. powlok³a siê do swojego pokoju. Przed drzwiami sta³a Julia Shumway. na w³osy w koszmarnym nie³adzie. Dodee przypuszcza³a. ¿e postanowi³a sobie odpu ciæ spotkanie Gwiazdy Wschodniej i bingo. W d³oni pulsowa³ ból. W rêku trzyma³a latarkê. . pewnie napuchniêt¹ od snu.

by Dodee przytuliæ. koszmar! Los mnie pokara³. Z kuchni wyszed³ jaki cieñ. ale nie po to. .Koszmar. przy pieszy³a kroku. Angie. mówiê ci. dosta³am za swoje! Cieñ tak¿e wyci¹gn¹³ rêce. ca³e szczê cie! . wyci¹gnê³a przed siebie obie rêce.Jeste .niezainteresowana wiadomo czym. . . Silne d³onie zacisnê³y siê wokó³ jej gard³a. najlepsza przyjació³ka.Zaszlocha³a g³o niej. Zbli¿a³ siê szybko.

By³a to Gertrude Evans. a zdaniem niektórych. Sanders zawsze wysy³a³ kondolencje. przez co rozumia³ Chester's Mill. lat osiemdziesi¹t siedem. gdy umiera³ który z jego wyborców. ci niête serce. By³ zbyt zajêty pilnowaniem tego. kto je w zasadzie otrzyma³. ¿e Du¿y Jim jest bystry. d wigaj¹c na barkach wielki ciê¿ar: niedowierzanie. Wiedzia³. Mia³ poczucie. która zmar³a na niewydolno æ serca przed dwoma dniami. Andy wys³a³ kondolencje. Du¿y Jim nie umia³ poj¹æ g³upoty decydentów Toyoty. koncern zamiast niego wybra³ Willa Freemana. . ¿e on i Du¿y Jim s¹ jak bli niaczki z reklamy gumy do ¿ucia. co nazywa³ naszym wspólnym interesem . Du¿y Jim nie móg³ siê zajmowaæ takimi sprawami. Du¿y Jim najprawdopodobniej nie zosta³by wybrany nawet na hycla. pracuj¹cych w tandemie. jaka siê trafi na dok³adkê. Niewa¿ne. mia³ serce z kamienia i by³ wyrachowany Tymczasem Andy . Andy zawsze by³ zadowolony z partnerstwa z Du¿ym Jimem. mówi³ ludziom. dla równowagi. DOBRO MIESZKAÑCÓW 1 Andy Sanders rzeczywi cie znajdowa³ siê w zak³adzie pogrzebowym Bowiego. bez Andre w DeLois Sandersa. ¿e takie dzia³anie nale¿y do jego obowi¹zków. I pod k¹tem finansów. Rêcznie pisane na papeterii z nag³ówkiem Przewodnicz¹cy Rady Miejskiej . doskona³e interesy oraz bonusy w postaci tanich koreañskich odkurz aczy. jak Click i Clack z radiowego cyklu motoryzacyjnego albo jak mas³o orzechowe i d¿em i ¿e Chester's Mill nie by³oby takie jak dzi bez nich obu. Andrea Grinnell. By³ on cz³owiekiem bardzo stanowczym. Siedzia³ w salonie zadumy numer jeden. Natomiast Andy ich rozumia³. Mo¿e nie by³ najbystrzejszym nied wiadkiem w lesie. lecz Andy nie mia³ nic przeciwko temu. dysponowa³ ciep³em w nadmiarze. choæ nie mia³ bladego pojêcia. rozpacz. bo doskonale rozumia³. Akurat teraz by³a to siostra Rose Twitchell. bo m¹¿ Gerty zmar³ dobre dziesiêæ lat wcze niej. ale kiedy chcia³ zostaæ przedstawicielem Toyoty. na przyk³ad farmerów ubiegaj¹cych siê o nisko oprocentowane dofinansowanie. Andy równie dobrze rozumia³ tak¿e co innego: bez niego. ¿e Du¿emu Jimowi brakuje ciep³a. z trzec i¹ osob¹.DOBRO MIASTA. za jedyne towarzystwo maj¹c nieboszczkê w trumnie na wprost. ale swój rozum mia³. obiecuj¹c gwiazdki z nieba. Kiedy kursowa³ po mie cie przed wyborami. Doszed³ tam. W zasadzie zarz¹dza³ miastem jak prywatnym przedsiêbiorstwem. a mo¿e nawet osiemdziesi¹t osiem. Du¿y Jim sprzedawa³ u¿ywane samochody. Bior¹c pod uwagê wielko æ sprzeda¿y w autokomisie oraz jego lokalizacjê tu¿ przy szosie numer sto dziewiêtna cie.

Znajdowa³ siê tam równie¿ ten przeklêty Chuck Thompson. który Claudette nazywa³a czy cicielem. Dla ich dobra . Pewnie byli tam te¿ inni. tymczasem przeszed³ korytarzem. ale tak¿e ze wzg lêdu na podzia³ ról. Nie Potrafi³. Nie umia³ bez niej ¿yæ.powiedzia³ i znów siê rozp³aka³. Andy. wspierana regularnymi. jak siê za³atwia sprawy i dlaczego powinny zostaæ za³atwione.gdy mia³a byæ sprawdzana przez w³adze stanowe. Fern Bowie poszed³ co przek¹siæ do Sweetbriar Rose i po powrocie w³a ciwie powinien Andy'ego wyprosiæ. a to bardzo dobrze. ale Du¿y Jim by³ uprzedzony. Du¿y Jim wiedzia³. W³a nie tam znajdowa³ siê Duke Perkins. gdy¿ dziêki niemu ksiêgowo æ stawa³a siê czysta jak ³za. Teoretycznie audyt przeprowadzano niespodziewan ie. milcz¹co ocieraj¹c ³zy po obejrzeniu cia³a swojego mê¿a. by pu ciæ w komputerze program.. nierejestrowanym i coraz wiêkszymi zastrzykami gotówki od Jima Renniego. Claudette i Du¿y Jim nawet pracowali razem przy miejskiej ksiêgowo ci . gdz ie przewodnicz¹cy Rady Miejskiej siedzia³ z d³oñmi wci niêtymi miêdzy kolana. zostawiony sam sobie. Wyszli z tego audytu l ni¹cy niczym najczystszej wody kryszta³ i nikt nie poszed³ do wiêzienia. zw³aszcza w ci¹gu ostatnich dwóch czy trzech lat. nawet nie rzuciwszy okiem do saloniku. On zna³ siê na kontaktach z lud mi. ¿e kocha³ j¹ nad ¿ycie. W³a nie Claudette. Od razu zszed³ do pomieszczenia. Dzia³anie w imiê dobra by³ dobre. a bracia Bowie byli na dole. a w zasadzie prawie wszystko. By³a. Po chwili szlocha³ g³o no i nikomu to nie szkodzi³o. ¿e wydarzy³o siê co strasznego. który co prawda nie namawia³ ¿ony Andy'ego na lekcje latania. nie na kontach i ksiêgach rachunkowych. Prawda o Claudette Sanders wygl¹da³a tak: dla Andy'ego by³a ³adniejszym Jimem . Czas przesz³y.. Claudette na pewno. doprowadzi³by do bankructwa najdalej na prze³omie wieków. które razem z bratem. Wystarczy³o jedno s³owo. jak najbardziej. Andy rozszlocha³ siê na dobre. mawia³. robili dla dobra miasta. rozlu nionym krawatem i w³osami w nie³adzie. dzisiaj. Tyle ¿e teraz.tak. Specjalistk¹ od cyfr by³a jego ¿ona. I tak by³o dobrze. .Od pocz¹tku by³em przeciwny ca³ej tej nauce latania . Straszne miejsce. utrzymywa³a aptekê. Trzeba patrzeæ na problemy w szerszej perspektywie . Andy jêkn¹³ i mocniej zacisn¹³ d³onie. nazywali pracowni¹. Dla jego mieszkañców. Robimy to dla miasta. co robili. I nie tylko dlatego. Mieli sporo pracy Do Andy'ego dociera³o jak przez mg³ê. Stewartem. bo przecie¿ wiêkszo æ tego. bo Brenda Perkins ju¿ wysz³a. ale te¿ jej ich nie odradzi³.

Jeste gotów do pracy? Andy gapi³ siê na niego bez s³owa.Tak! Pomódlmy siê razem! Uklêkli. Ale czasem trzeba przed³o¿yæ dobro innych nad w³asne. Bóg mi wiadkiem.. Wreszcie Jim Rennie zakoñczy³ WimiêJezusaChrystusaamen i pomóg³ Andy'emu wstaæ. ‾ycia bez niej sobie nie wyobra¿a³. .powiedzia³ Du¿y Jim. Przyjemna my l. ch³opie. ale nie by³ zaskoczony..Andy. co by³oby w tych okoliczno ciach ca³kowicie zrozumia³e. zupe³nie jakby Andy zaprotestowa³.Mówi³em jej. Andy d wign¹³ siê na nogi..Partnerze. niejasno. tak mi przykro. .jêkn¹³ Andy.Domy la³em siê. gdy Andy go potrzebowa³. wiem. Zgodzisz siê ze mn¹? .. milszym Jimem Renniem.. . ¿e z Chucka Thompsona taki sam wariat jak z jego ojca! Du¿y Jim uspokajaj¹co g³adzi³ go po plecach. W kilka minut przeszli przez Teraz widzimy jakby w zwierciadle.Renniem. Fatalny czas. ¿e to trudne.. ¿e nauka latania jest niebezpieczna! Mówi³em jej. prawda? Pamiêtaj o tym. . Du¿y Jim skin¹³ g³ow¹. . a w dodatku móg³ z ni¹ sypiaæ i powierzyæ jej ka¿d¹ tajemnicê. bo Jim Rennie zwykle pojawia³ siê wówczas. uj¹³ go za ramiona i zajrza³ mu w oczy. Po³o¿y³ mu d³oñ na ramieniu. Us³ysza³ to Stewart Bowie na dole w pracowni. mówi³em jak dziecko.Zawsze w trudnych sytuacjach nazywa³ Andy'ego partnerem. otoczy³ ramionami potê¿ny tu³ów Jima i rozszlocha³ mu siê na piersi. Poniek¹d spodziewa³ siê tej rêki na ramieniu. Znowu zap³aka³ rzewnymi ³zami.Wiem. ¿eby ciê o to prosiæ.. . Akurat wtedy pojawi³ siê Du¿y Jim.. Podniós³ g³owê. dobrze by³o klêczeæ z Du¿ym Jimem. I niewdziêczne. cisn¹³ lekko. zielony groszek ze wie¿ym mase³kiem. Pomodlimy siê razem? .Andy nie móg³ siê dopatrzyæ sensu ostatniego cytatu.. ot. Pieczeñ wo³owa. a Du¿y Jim d³ugo i ¿arliwie modli³ siê za duszê Claudette Sanders. . ale nie mia³o to szczególnego znaczenia. oraz Kiedy by³em dzieckiem. ¿e tu ciê znajdê .. Ale teraz twoja ¿ona jest ju¿ na lepszym wiecie.. ¿e masz prawo zostawiæ mnie z rêk¹ w nocniku. Andy nie s³ysza³ jego kroków. Twarz¹ w twarz i torsem w tors. . . I masz pe³ne prawo.Wiem. Dzi wieczór spo¿ywa wieczerzê z Jezusem Chrystusem. .. .Ten cz³owiek umie przysraæ z obu koñców.Tak! .

dostrzeg³ promyk nadziei. Musimy siê nad tym zastanowiæ. I dobrze.Najwa¿niejsze jest dobro miasta . Du¿y Jim pokiwa³ g³ow¹. Je li bêdzie trzeba. Szczê liwie rozwiedziona przed dziesiêciu laty. Ciche ³zy wdowy po komendancie wprawi³y go w jeszcze gorszy nastrój. Andrea Grinnell. obj¹³ za szczup³e ramiona i wyprowadzi³ z salonu zadumy. Du¿y Jim klepn¹³ go w plecy. partnerze.Chod my . Uzna³. A nawet je li nie. ¿e odnios³a sukces. Patrzenie na trumnê Gerty Evans zaczyna³o przyprawiaæ go o ciarki. m³ody cz³owieku. wiekowym psiakiem rasy welsh corgi. Gdyby ona sama radzi³a sobie choæ w po³owie tak dobrze jak on przy wydawaniu New York Tribune . lecz zawsze potrzebne. Po raz pierwszy odk¹d dowiedzia³ siê o mierci Claudie. ¿y³a sobie spokojnie nad redakcj¹ Democrata z Horace'em. ¿eby znalaz³a Andreê. Ma³o ich mamy. Kaza³em jej przyprowadziæ Andreê do sali konferencyjnej. kiedy robi³ to Du¿y Jim. zupe³nie zapomnia³ o córce. Wystarczy³o siedzi eæ przy stole konferencyjnym i podnosiæ rêkê wtedy. partnerze. Du¿y Jim dopilnuje. Dbamy o dobro publiczne. Andy'ego uderzy³a dziwna my l: Rennie wygl¹da dziesiêæ lat m³odziej! . Rêkê mia³ ciê¿k¹. Andy Sanders. . który zapisa³ siê w ludzkiej pamiêc za spraw¹ jednego sloganu: Na zachód. Nie zawsze jest to ³atwe.. ulic¹. kluczow¹ rolê bêd¹ odgrywa³y si³y porz¹dkowe. ale zdaniem Julii zas³u¿y³ sobie na s³awê i chwa³ê przede wszystkim jako wydawca czasopism. Je¿eli trzeba bêdzie wprowadziæ jakie nadzwyczajne rozwi¹zania.Wiêc bêdzie w ratuszu. to i tak musia³ siê czym zaj¹æ. zwykle nie ca³kiem przytomna.powiedzia³ Andy. Je¿eli sytuacja siê pogorszy. ale oczy b³yszcz¹ce. . ¿e sprawy oficjalne pozwol¹ mu odsun¹æ my l o nieszczê ciu. mog³aby uznaæ. nawet w kajdankach.powiedzia³ Andy. zrobi to samo. Miêsist¹. pogr¹¿ony w bólu i ¿a³obie. . Imiê nada³a mu na cze æ Horace'a Greeleya. na zachód . No i co ty na to? Mogê na ciebie liczyæ? Teraz Andy pokiwa³ g³ow¹. W dodatku jego rola nie nale¿a³a do trudnych.Masz racjê. przy której sta³y domy najbogatszych mieszkañców miasteczka.Du¿y Jim za mia³ siê g³o no. A Pete Randolph sporz¹dza listê wszystkich gliniarzy w mie cie. 2 Julia Shumway wolnym krokiem sz³a Commonwealth Street. ¿eby tak siê sta³o. Twarz mia³ posêpn¹. Du¿y Jim siê wszystkim zajmie. . Pe³nimy rolê opiekunów. Pos³a³em Wettington.

jaki przeznaczano na oba te cele. Mia³a zamiar od razu po przyj ciu do domu wyprowadziæ go na spacer. miejskiego kurortu narciarskiego. Tyle ¿e na gadaniu siê skoñczy³o. ¿e coraz trudniej by³o uzyskaæ po³¹czenie telefoniczne. ¿e wyznaczono przy barierze co na kszta³t obszaru chronionego od strony Motton i Tarker's Mills. a tak¿e fakt.. a Julia Shumway bardzo potrzebowa³a poprawiæ sobie nastrój. przez co by³ najmilszym psem na wiecie. bo na psi¹ karmê rzuci kawa³ki wczorajszego steku. Ju¿ pomijaj¹c zatroskanych przyjació³ i rodzinê spoza miasta. Zna³a ten stan. który nazywa³a aparatem na czarn¹ godzinê. ale je li przeszkoda rzeczywi cie jest t nieprzenikniona. S³owa nie rani¹ . ¿e James Rennie najwyra niej krad³ z kasy miejskiej znacznie wiêcej. a to by³o mocno niepokoj¹ce. bêdzie musia³a sama strzeliæ kilka fotek swoim nikonem.S³owa nie kamienie. Sun z Lewiston. choæby takim. g³ównie dlatego. Ile¿ siê Du¿y Jim nagada³ o pozywaniu gazety do s¹du!. wyl¹dowa³aby na pogotowiu w ekspresowym tempie po tym. bo by³a zmartwiona. ¿e wymy li³a wietny nag³ówek: Tajemnicze znikniêcie pozwu s¹dowego .mruknê³a pod nosem. Nawet zastanawia³a siê wtedy. . coraz mniej siê jej podoba³y Martwi³ j¹ trudny do wyt³umaczenia z³y stan kanalizacji oraz przestarza³e metody utylizacji odpadów. co siê w³a nie pojawi³o i co trudno by³o w ogóle poj¹æ. No i oczywi cie gnêbi³a j¹ kwestia tego czego . Dziêki temu prostemu zabiegowi oboje poczuj¹ siê doskonale. które obserwowa³a w rodzinnym mie cie. Za ka¿dym razem. Mieszka³a w Mill przez wszystkie swoje czterdzie ci trzy lata. przygnêbia³o j¹ bliskie zamkniêcie Cloud Top. gdy próbowa³a jako ogarn¹æ sprawê. ¿e od dziesi¹tek lat krad³ ogromne sumy. Press Herald z Portland.Oczywi cie jej Horace zawsze uwa¿a³ j¹ za mistrzyniê we wszystkim. Czy wszyscy mieszkañcy Mill maj¹ takie same k³opoty? Powinna siê pofatygowaæ na granicê z Motton i sprawdziæ. w ka¿dym razie zdaniem Julii. a w ci¹gu ostatnich dziesiêciu ró¿ne zdarzenia. Nie mówi¹c o tym. Pewni e na innych drogach sytuacja wygl¹da³a podobnie. ale od wewnêtrznej strony bariery nadal mo¿n a by³o siê do niej zbli¿yæ. ¿e nie odebra³a ani jednej rozmowy. Niech w³adze zabraniaj¹.. . ni¿ podejrzewa³a a podejrzewa³a. Je li nie zdo³a siê po³¹czyæ z Pete'em Freemanem. jak ludzie mówili. Gdyby rani³y. najlepszym fotografem. jak opisa³a historiê przeprowadzonego przed trzema laty pozorowanego audytu. S³ysza³a. na ostrze¿eniach siê skoñczy. mimo ogromnych sum. a mo¿e nawet z New York Timesa . czy i o tym nie napisaæ artyku³u. jej mózg skupia³ siê na jakim szczególe drobnym lecz istotnym. a potem uro nie w jego oczach jeszcze wiêcej . powinna by³a ton¹æ w zalewie pytañ z innych czasopism.

I na dodatek czuæ od niej by³o. . Julia nie mia³a wiêkszych obiekcji na ten temat. w koñcu omin¹³ go spacer o pi¹tej. Sama swego czasu wypali³a swoje. Oczywi cie. chyba trawkê? Mo¿liwe. ale rozum. Rzeczywi cie. Dopiero kiedy go wyprowadzi i nakarmi. I nie zrobi³aby tego. a czê ciowo z serca. Z³agodzi³ cios w tych najgorszych. Zobaczyæ na w³asne oczy. Dziewczyna faktycznie zachowywa³a siê rozs¹dnie. Potem trzeba dopilnowaæ nadzwyczajnego wydania Democrata .zaproponowa³a Julia. co ludzie naz wali barier¹. Angie mi pomo¿e. . gdy dosz³a do rogu ulic Main i Commonwealth.Raczej nie powinna byæ teraz sama. p³yn¹ce czê ciowo z mózgu. co siê da sfotografowaæ. a Dodee Sanders tej nocy potrzebowa³a ¿yczliwej duszy.Kiwnê³a g³ow¹. po ojcu. By³a to sprawa wa¿na dla niej i. Porobiæ zdjêcia wszystkiemu.. niestety. choæ wcale tego nie chcia³a. Dziewczyna pewnie . ale to móg³ byæ wynik wstrz¹su i skutek wyparcia informacji ze wiadomo ci. . nasta³a w³a nie taka chwila. . . A to bêdzie dopiero pocz¹tek. ¿e tak szybko siê to nie skoñczy. . Robi³a wra¿enie opanowanej. Mia³a w perspektywie pracowit¹ noc.powiedzia³a Dodee.zaproponowa³a Julia. . Zamiast skrêciæ w lewo w Main.Pójdê do taty. Przysz³a pieszo. gdyby przyjecha³a samochodem. Niestety. Tylko siê ubiorê. .. dla miasta tak¿e.Tak. g³osem normalnie zarezerwowanym dla Horace'a. rano mog³o byæ po wszystkim. pójdzie obejrzeæ z bliska to co .stwierdzi³a cicho. Zreszt¹ mo¿e skrêt by dziewczynie wrêcz pomóg³.Nie powinnam by³a zostawiaæ jej samej . Proszê nie czekaæ. No i na pewno g³odny. chocia¿ ³zy nadal p³ynê³y jej po twarzy. Zdaniem Julii córka McCainów mia³a tylko ladow¹ ilo æ szarych komórek wiêcej ni¿ Dodee. ale Julia mia³a przeczucie.Proszê siê o mnie nie martwiæ .Razem poszukamy taty. Rozchmurzy³a siê przy tym nieco. . jej zdaniem. mia³a powa¿ne powody do niepokoju. Poza tym Dodee wyra nie zamierza³a postawiæ na swoim.Nie musi pani czekaæ. mia³a na sobie szlafrok.Poczekam . Horace pewnie jest bliski eksplozji.Pójdê z tob¹ . pierwszych chwilach. . . Najpierw koniecznie spacer z psem. Tak czy inacz ej by³y przyjació³kami. Trawka te¿ na pewno zrobi³a swoje. chocia¿ wcale nie chcia³a czekaæ. obejrza³a siê przez ramiê. Mimo wszystko Dodee Sanders nie powinna by³a zostaæ sama.powiedzia³a Dodee. kochanie.Tak. a teraz.Pójdê do Angie . która odziedziczy³a urodê po matce. Przywyk³a do tego stanu przez lata pracy. natomiast nigdy dot¹d nie musia³a siê przejmowaæ w³asnym zachowaniem.

Nie chcê byæ nieuprzejma. Id¹c za psem.Proszê ju¿ i æ. Zw³aszcza gdy dzia³o siê co z³ego. które pie s najwyra niej uwa¿a³ za os³oniête przed ludzkim spojrzeniem.. Przywodzi³ jej na my l obraz z filmu science fiction Stevena Spielberga. ¿eby go zaniós³. Potem gazeta. ¿e czasopismo nadaje siê wy³¹cznie do wyk³adania kociej kuwety. wyprowadzi³a go i cierpliwie czeka³a. Normalnie Julia poprosi³aby Erniego. Zorientowa³a siê. Co zapewne j¹ czeka³o.. Dziêkujê pani . Julia przypiê³a mu smycz.Rozumiem.. ale ju¿ dotar³y do niej fatalne wie ci o mierci Duke'a Perkinsa i wiedzia³a. Lu dzie czasem pod miewali siê z ziarnistej. Nie dokoñczy³a zdania. Twarz biednej Dodee Sanders powoli osunê³a siê w niepamiêæ. Nie teraz. postanowi³a oddaæ je Andy'emu albo jego bladej córce o przet³uszczonych w³osach we w³a ciwszym momencie. a¿ obsiusia swój ulubiony kana³ ciekowy. mimo ¿e by³a wyra nie og³uszona. Czy pani jest pewna? Wie pani z ca³¹ pewno ci¹.Nie trzeba. A co zrobi³a Julia Shumway? Us³ucha³a polecenia wstrz¹ niêtej i naæpanej dwudziestolatki.. Peter Randolph. lecz nieprzerwany. Dostrzeg³a jeden helikopter .Có¿.to wyczu³a. który w zasadzie powinien by³ siê znale æ w rêkach policji. w magicznym miejscu. Julia przygl¹da³a siê bia³emu pêcherzowi ksiê¿yca nad po³udniowym horyzontem. i tam zosta³o. Julia zamierza³a dopilnowaæ. To tylko kilka przecznic. .Proszê pani. Julia z oci¹ganiem pokiwa³a g³ow¹. zamknê³a drzwi. odleg³y. Otrzyma³a tak¿e niezbity dowód. Horace mia³ piêtna cie lat. ale nie by³o na dywanie mokrych plam ani br¹zowej niespodzianki pod fotelem w przedpokoju. Czeka³y j¹ tej nocy inne obowi¹zki.dorzuci³a Dodee formalnym tonem.. by rano dostali wie¿utkie egzemplarze. niekiedy twierdzili. Potwierdzenie numeru uwidocznionego na ogonie samolotu dosta³a od Erniego Calverta. wiêc by³ ju¿ stary. gdy sta³a w progu domu Sandersów. skoro obaj reporterzy wyjechali na weekend z miasta. . . ale.. ¿e nowe wyzwanie jest jej w³a ciwie na rêkê. . W powietrzu niós³ siê ³opot rotorów.. . ¿e jego miejsce zaj¹³ pysza³kowaty ignorant. czarno . ¿e moja mama. Tym dowodem by³o zakrwawione prawo jazdy Claudette.bia³ej fotografii tancerzy na szkolnej z abawie. gdzie trzeba. 3 Horace patrzy³ na ni¹ z nieskrywan¹ pretensj¹. nawet gdyby mia³a nie spaæ ca³¹ noc. Julia mia³a je w kieszeni. By³ wiêkszy ni¿ zwykle. chwiej¹c si na krótkich nó¿kach.. ale g o potrzebowali. Najpierw Horace.

Do roku dwa tysi¹ce drugiego Julia wozi³a materia³y z tygodnia do View Printing w Castle Rock. nikt by nie dostarczy³ do miasta wydrukowanych ga zet. View Printing dostar cza³ jej schludnie zapakowane w plastik wydrukowane egzemplarze. po raz kolejny wyci¹gnê³a telefon komórkowy. Ech.. Do którejkolwiek z granic. Horace zatacza³ leniwe ko³a. Co oznacza najwy¿ej siedemset piêædziesi¹t egzemplarzy. Gdy skoñczy³. zastanawiaj¹c siê jednocze nie. taki obrót spraw wydawa³ siê czarodziejski. Ciekawe. Nawet gdyby Julii uda³o siê przes³aæ e mailem projekt do View Printing. a p otem ju¿ nawet tego nie musia³a robiæ. Pewnie by siê zastrzeli³. Bêdê musia³a odbijaæ gazetê na ksero. Dla Julii. Tego wieczoru nieufno æ by³a uzasadniona. i tym razem po serii normalnych sygna³ów us³ysza³a tylko ciszê. a nastêpnego dnia rano. ile reflektorów zapalili. który na co dzieñ zajmowa³ siê sportem. fotokopiarka w redakcji by³a prawdziwym gigantem. w¹chaj¹c to tu. co tr¹ci magi¹. czy Horace Greeley potrafi³by sobie wyobraziæ wiat. jeszcze przed siódm¹. a w magazynku le¿a³o piêæset ryz papieru. Julia zakrz¹tnê³a siê wokó³ prezentu z zielon¹ torebeczk¹ oznaczon¹ napisem PSIA KUPKA. Zawi¹za³a torebkê i raz jeszcze wybra³a numer na komórce. korekty robi³a z o³ówkiem w rêku na maszynopisie. .. to tam. Democrat od dwudziestu lat by³ drukowany poza granicami miasta. Domy la³a siê.mailem.. We wtorkowy wieczór zwyczajnie przesy³a³a z³amane kolumny e . Albo Tony Guay.. Horace tymczasem w koñcu znalaz³ odpowiednie miejsce i przyj¹³ w³a ciw¹ postawê.. jakby Pó³nocna czê æ Morton zmieni³a siê w strefê l¹dowania w Iraku. Wygl¹da³o to ca³kiem. który nastêpnie by³ sk³adany przez drukarza. ¿e rano nikt nie podejdzie do granic miasta na odleg³o æ mniejsz¹ ni¿ piêæ kilometrów. Zabra³a Horace'a do domu i nakarmi³a. nie do koñca godny zaufania. Julia. Niestety. gdzie sprz¹tanie psich odchodów ze cieku by³o nie tylko odpowiedzi¹ na oczekiwania spo³eczne. ca³kowicie poch³oniêty odwiecznym psim tañcem. gdyby tylko Pete Freeman jej pomóg³.. Ca³e szczê cie. szukaj¹c miejsca doskona³ego na zakoñczenie wieczornego rytua³u wypró¿niania. która uczy³a siê fachu w dawnych czasach.pêdz¹cy w poprzek wysokiego ³uku jasno ci. ale tak¿e obowi¹zkiem na³o¿onym przez prawo. I podobnie jak wszystko. ¿e mia³a fantastyczny wielki generator w dawnej drukarni. Nic z tego. korzystaj¹c z okazji.

Spojrza³a na wy wietlacz.us³ysza³a w³asn¹ ironiê i wcale jej siê to nie spodoba³o. co ka¿e mi zadaæ sobie pyta . znam Dale'a Barbarê.Ju¿ zamkniête. . zwykle odruchowo maskowa³a strach sarkazmem. Gotuje w restauracji przy Main Street. Niewiele brakowa³o. Trzeba mierzyæ si³y na zamiary. Chocia¿ nie dalej jak wczoraj Rose mówi³a. ¿e pan nie mia³ najmniejszych trudno ci z dodzwonieniem siê do mnie.Muszê siê skontaktowaæ z niejakim Dale'em Barbar¹.Sucho. Mog³aby znienawidziæ tego cz³owieka za taki ton. Oficjalnie.Najwyra niej nie ma telefonu komórkowego. choæ zna³a je od podszewki.. A o co chodzi? . Nie wygl¹da³ na wariata. choæ to by³o dziwne. . .. ¿eby w plotkach na temat Barbary oraz najlepszej przyjació³ki Dodee. po tym jak ju¿ zosta³ wyprowadzony i nakarmiony. pu³kowniku.Proszê pani?.Czemu zawdziêczam ten honor? .a linie naziemne oczywi cie nie funkcjonuj¹. Nawet spotka³a go w Sweetbriar Rose parê godzin wcze niej. Niestety.Czy pani mnie s³ucha? . bo Horace. Losy Dale'a Barbary stanowi³y jedn¹ z setek historii. G³os obiektywny. Tak. uwa¿nie wybieraæ cel. .Musia³y zabrzmieæ w jej g³osie jakie szczególne tony. Wydawca gazety w niewie lkim miasteczku musi czasem przymkn¹æ oko na jakie zgni³e jab³ko. Oficjalny. by³o choæ ziarno prawdy.Pani Shumway. a jednak zosta³ w mie cie. . gdy gwa³townie siêgnê³a do kieszeni. Numer zastrze¿ony.nie. Ch³odny. .Dzisiaj chyba nic nie dzia³a..4 W³a nie zapina³a p³aszcz. . czy to przypadkiem nie wy. Choæby dlatego. . gdy zadzwoni³ telefon.Halo? .. ¿e jej zdaniem Barbara mia³ lepszy gust.Tak. by pojechaæ w pobli¿e bariery. owszem. których Julia nie opisa³a. Swoj¹ drog¹ Julia mocno w¹tpi³a. . . Tak jak robi³ Junior Rennie i jego przyjaci ele. Kto dzwoni? . Z telefonami komórkowymi na czele. czekaj¹cy przy drzwiach.. uradowany perspektyw¹ nocnej wycieczki.Mêski g³os. panowie. zastrzyg³ uszami i spojrza³ na ni¹ wyczekuj¹co.. a przewieszony przez ramiê aparat fotograficzny wyl¹dowa³by na ziemi .Szanowna pani Shumway? .Pu³kownik James Cox. ¿e zrezygnowa³ z pracy. A nawet czêsto. Czy pani go zna? Oczywi cie. Nieprofesjonalne zachowanie.. Zauwa¿y³am jednak. jeste cie . Armia Stanów Zjednoczonych. w restauracji nikt nie odbiera. Angie. .

¿e ma³omiasteczkowi politycy wiedz¹ niewiele. .Po co dzwoniæ.Zale¿y mi na kontakcie z kapitanem Barbar¹ . owszem .. .. W interesie bezpieczeñstwa narodowego. ... Urz¹dzimy minikonferencjê prasow¹.Dlaczego ja. co ludzko æ potrafi obj¹æ umys³em? Ponownie zabrak³o jej odpowiedzi.W sytuacji bez precedensu w historii wiata. Proszê pani. To po³¹czenie zostanie nawi¹zane. Znajdê Barbiego. O ile mi wiadomo. . Bogiem a prawd¹ Julia by³a zdziwiona.Nawet nie próbowa³em..podj¹³ pu³kownik.Z kapitanem. . ¿e nie przysz³a jej na my l ¿adna ciêta riposta. . Bêdê po swojej stronie bariery. nic.. Z ca³ym szacunkiem.przyzna³ pu³kownik. skoro mo¿ecie siê spotkaæ twarz¹ w twarz? Oczywi cie ze mn¹ w roli przyzwoitki.Znajdê go i przyprowadzê. gliniarze sporo. . wywar³. proszê pani. pu³kowniku? Dlaczego pan nie zadzwoni³ na posterunek policji? Albo do którego z radnych miejskich? Zdaje siê ¿e wszyscy troje s¹ w mie cie.W¹tpiê. na naszym miejscu zrobi³aby pani to samo.Rozmowy do i z Chester's Mill zosta³y zablokowane.. . . . . .W ciek³o æ zrodzona ze strachu zaskoczy³a nawet j¹. . jestem w Waszyngtonie. W Kolegium Szefów Po³¹czonych Sztabów. . . .Nic..Co cie zrobili? . szczerze powiedziawszy... Podam pani numer.Chce pan wywrzeæ na mnie wra¿enie? Chcia³ czy nie chcia³.Wydawa³ siê raczej zainteresowany ni¿ z³y. Roze mia³a siê wbrew sobie. ..Telefony komórkowe.i wiem z do wiadczenia. kiedy pa n zadzwoni³.Cox wydawa³ siê zaskoczony.Gratulujê. pod który nale¿y zadzwoniæ. ¿e odszed³ a¿ tak daleko od tematu rozmowy. sugeruj¹cej u¿ycie technologii wykraczaj¹cej daleko poza t o..Doprawdy? . Czy mo¿e pani go znale æ? Proszê wzi¹æ ze sob¹ telefon.? . . ale tylko miejscowy wydawca gazety wszystko. jak¹ znali mieszkañcy Mill.. wychowa³em siê w ma³ym miasteczku. w³a nie siê tam wybiera³am.odpowiedzialni za k³opoty z ³¹czno ci¹! .W stanie spoczynku. Zdziwi³a siê tak. Co by³o ca³kiem niepodobne do Julii Shumway. wracaj¹c do pierwotnego osch³ego tonu.Ci¹gle u¿ywa tego imienia? .Nie ma mnie w Maine.

A kiedy u wiadomi³a sobie. .. . ¿e nie ma to wiêkszego sensu.. Pó³ waszego miasta zaparkowa³o tam wozy na obu pasach szosy i na ³¹kach. tu ma pani racjê.I oczywi cie nie mogê pani powstrzymaæ przed drukowaniem gazety. chocia¿ jak pani na pewno ju¿ wie. Nastêpnie doda³a: £¹ki Dinsmore'a? .. ¿e to mo¿liwe? .W porz¹dku . to znaczy.Mi³o mi siê z panem rozmawia³o.. Czy wie pani. proszê mi wybaczyæ dosadny jêzyk. pu³kowniku.. . Lecz bêdzie pan z nim rozmawia³ w mojej obecno ci.. o czym mowa.Mieszkañcy Mill nazywaj¹ j¹ Little Bitch Road.. gdzie to j est? W pierwszej chwili nie wiedzia³a. jestem zajêty. pu³kownik zapewne mówi³ o ³¹kach Aldena Dinsmore'a. skoro nikt spoza Chester's Mill jej nie przeczyta. ¿e wiat nie jest sprawiedliwy. U miech spe³z³ jej z ust. a pani siê nad tym zastanowi. . nie mogê pani zabroniæ przyj æ z kapitanem. wygl¹da to jak otwarcie darmowego burdelu. wyci¹gnê³a z kieszeni p³aszcza notatnik i nagryzmoli³a: p³k James Cox . Wyjdziemy na drogê numer sto dziewiêtna cie i stamt¹d do pana zadzwonimy. zawieraj¹c w jednym oddechu przekonanie o tym. by³a reporterk¹ i nie mam w¹tpliwo ci. za mia³a siê w g³os. proszê przyprowadziæ kapitana Barbarê w miejsce. .Proszê pani. wyja niê.. Czy mo¿e pani spe³niæ moj¹ pro bê? .Nie ma mowy. Skoro chce Pani obejrzeæ barierê. A co ono dok³adnie oznacza w odniesieniu do drogi sto dziewiêtna cie? .Co pan proponuje? . ¿e.Znam to wyra¿enie. ¿eby jak najprêdzej rozwi¹zaæ ten problem. Bo .Mogê. ¿e zadawanie pytañ jest pani drug¹ natur¹..Czy mo¿e mi pan to wyja niæ? . Z pewno ci¹ zanim zosta³a pani wydawc¹. Tak. chocia¿ uwa¿am. .Zostawmy to. .Powiedzia³em co zabawnego? . Wobec czego. pu³kowniku.Oznacza. . swego czasu czyta³am Toma Clancy'ego. ale teraz naprawdê najwa¿niejszy je czas.Pan s¹dzi. Julia od³o¿y³a aparat fotograficzny na pod³ogê..Oczywi cie..Pañska decyzja .rzuci³a w s³uchawkê. Po waszej stronie sto dziewiêtnastej jest FUBAR. .zgodzi³a siê g³adko. pani z pewno ci¹ tak¿e.Niech¿e mi pani pozwoli skoñczyæ.Westchn¹³.jak otwarcie darmowego burdelu . gdzie zamyka ona drogê miejsk¹ numer trzy. .Có¿. jej nie widaæ. . . Przepraszam.

Numer.W porz¹dku. uprzejmie panu dziêkujê! . Zak³adaj¹c.Bardzo. Horace nadal cierpliwie czeka³ pod drzwiami. Czy ma pani rozrusznik serca? Albo aparat .Tylko jeszcze proszê mi podaæ czarodziejski numer. . Niezmienne prawo z ¿ycia reportera..Bêdziemy na miejscu za jakie pó³ godziny.. Bêdê czeka³ z rêk¹ na s³uchawce. Ale chyba tak..Proszê pani. ale oczywi cie nie mog³a tego zrobiæ. go z³apiê. . . jasne. z jakiego powodu? . Jakim cudem czas uciek³ tak szybko? . Proszê mu przekazaæ pozdrowienia od Kena. Cox za mia³ siê g³o no i szczerze.Zobaczycie wiat³a i stra¿e.Przycisnê³a telefon uchem do ramienia i wsunê³a rêkê do kieszeni.Jak to? Dlaczego? Na lito æ bosk¹. . Bo kierunkowy sk³ada³ siê z trzech zer. o dziesi¹tej trzydzie ci. wszystko to stanie siê dla pani jasne. wojsko i blokadê drogow¹.Barwny jêzyk. .wietnie. . . .Doskonale. co us³ysza³a do tej pory. Zak³adaj¹c.krzyknê³a rozw cieczona. Gdzie ten notes? Oczywi cie zawsze cz³owiek musi go wyci¹gaæ jeszcze raz.w deszcz robi siê tam naprawdê kurewsko nieprzyjemnie. Kusi³o j¹. .Jak na razie ¿ywej duszy. ale ludzie maj¹ zakaz rozmawiania z mieszkañcami miasta.Rozumiem. . Czyli s³yszymy siê o dziesi¹tej trzydzie ci. wystraszy³ j¹ bardziej ni¿ wszystko. Horace zastrzyg³ uszami. Po jakim czasie pu³kownik odezwa³ siê z oci¹ganiem: . . W³a nie minê³a dziesi¹ta. ¿e go znajdê. Pod jaki numer dzwoniæ? .. to i tak z nim muszê rozmawiaæ. ¿eby odmówiæ. To taki. cholera jasna. który poda³ jej dzwoni¹cy. Czy kto bêdzie tam na nas czeka³? Nast¹pi³a pauza. jak ju¿ schowa.Tak. .Proszê pani. Robi pani wra¿enie osoby inteligentne .Dotar³o jasno i wyra nie. ¿e na Little Bitch Road nie ma t³oku? ..Nawet je li zadzwoni pani. jeszcze jedna sprawa.Wsunê³a notes do kieszeni i podnios³a kodaka. Ponownie. Kiedy mogê siê spodziewaæ pani telefonu? Czy te¿ raczej kiedy Barbie zadzwoni z pani komórki? Julia spojrza³a na zegarek. . je¿eli sytuacji nie da siê rozwi¹zaæ po naszej my li. a teraz przyjê³a tak¹ w³a nie rolê.dowcip. Wiêkszo ci domy li siê pani sama. .

gdy rozleg³o siê pukanie do drzwi. . lecz ca³y dzieñ by³ pe³en zdarzeñ. niestety. je li siê znajd¹ bli¿ ni¿ jakie piêæ metrów od klosza. inne wybuchaj¹. we wszystkich trzech . ale je¿eli siê dowiedzieli o jego powrocie do miasta. ¿e bêdzie siê uchyla³ od odpowiedzi. jak choæby blackberry. Niech bêdzie z pani¹ Barbie i proszê mu koniecznie przekazaæ pozdrowienia od Kena. a dlaczego pan pyta? S¹dzi³a. . zostaj¹ unieruchomione. Pewnie ch³opcy gapili siê na wypadki n a drodze numer sto siedemna cie albo sto dziewiêtna cie. ma³o prawdopodobnych. Mia³ te¿ do dyspozycji drewniany dr¹g z szafy. jak na przyk³ad telefony komórkowe. Niezbyt imponuj¹ca broñ. a ca³y wieczór gotowa³. Pada³ na nos.. najprawdopodobniej eksploduje. ale zjawisko to oddzia³uje na urz¹dzenia elektryczne. mogli co zaplanowaæ na pó niej.Nie. Pukanie nie oznacza³o nic dobrego. potem nic. jak wcze niej.. Klosz.Czy rozrusznik Perkinsa eksplodowa³? Czy w³a nie on zabi³ naszego komendanta? .W pobli¿u klosza dochodzi do swego rodzaju interferencji. delikatne mówi¹c. Dla wiêkszo ci ludzi nie ma ona negatywnych skutków. Swoj¹ drog¹ akurat Juniora i Franka DeLessepsa ani reszty towarzystwa wzajemnej adoracji nie widzia³ dzi w Sweet briar Rose.s³uchowy? Czy jakie inne podobne urz¹dzenie? . Jedne. które przechodz¹ dos³ownie po dwóch sekundach. zapewne przestanie dzia³aæ. ¿eby rozwi¹zaæ buty. a nawet tr¹c¹ce paranoj¹. Je¿eli bêdzie to iPod albo co bardzie z³o¿onego. 5 Barbie ci¹gn¹³ koszulê i usiad³ na ³ó¿ku. Barbie ca³y dzieñ chodzi³.S³yszymy siê o dwudziestej drugiej trzydzie ci. nie barier¹. Je¿eli we mie pani ze sob¹ magnetofon. Dociera³o siê do nich po zewnêtrznych schodach na boku budynku aptek i. Martwa cisza. A je li to Junior i przyjaciele gotowi na nowo powitaæ go w mie cie? Mo¿na by powiedzieæ. który wpadnie przez drzwi. Sygna³ ci¹g³y. Przerwa³ po³¹czenie. Barbie wsta³ i po³o¿y³ d³oñ na przeno nym odbiorniku telewizyjnym. Julia wystuka³a numer siostry mieszkaj¹cej w Lewiston. ale nie. ale zawsze mo¿na nim rzuciæ w pierwszego. powoduje odczucia podobne do zetkniêcia ze s³abym pr¹dem elektrycznym. chocia¿ zgromadzili siê tam prawie wszyscy. Znowu pukanie. Na przyk³ad na teraz. ¿e to podejrzenie ma³o prawdopodobne. Pod koniec rozmowy nazwa³ to co kloszem.

Ze wzglêdu na stratê. . Andy. siwiej¹ca i obci¹¿ona nadwag¹ wersja swej m³odszej siostry. Czworo cz³onków spotkania.Proszê pana! Kobiecy g³os. Otworzy³ drzwi. Czterometrow y stó³ na rodku pomieszczenia. A Du¿y Jim. W tym gronie jedynie Rennie wydawa³ siê przytomny.. Za jego plecami wisia³a mapa przedstawiaj¹ca miasto w kszta³cie skarp ety. .Julia Shumway.zacz¹³ Du¿y Jim .. Upad³a ciê¿ko. No i jeszcze szwaj carski scyzoryk. Andy Sanders oczywi cie przyt³oczony ¿a³ob¹. ¿e Andrea. w³a cicielowi miejscowej apteki. zaprosi³ j¹ do rodka. zasiad³ u szczytu. Mam panu przekazaæ pozdrowienia od Kena. uszkadzaj¹c sobie dwa dyski. Wiêkszo æ krzese³ dooko³a tego imponuj¹cego mebla by³a dzi pusta. Kto chce z panem rozmawiaæ. 6 W suterenie. Andrea Grinnell. ¿eby go skutecznie wykorzystaæ.bêdê przewodniczy³ temu zebraniu. jak¹ poniós³ Andy . mo¿e piêæ lat wcze niej. Czterdzie ci nieæ kilogramów nadwagi z pewno ci¹ nie podzia³a³o na jej korzy æ. chocia¿ zaledwie wiceprzewodnicz¹cy Rady Miejskiej. skupi³o siê przy jednym koñcu. . By³a to szalenie u¿yteczna informacja. Randolph by³ wstrz¹ niêty i przestraszony. je li nikt nie ma nic przeciwko temu. Cztery. dziêki swojemu drogiemu przyjacielowi Andy'emu. oksykodon.Jest pan tam? Zostawi³ w spokoju telewizor i przeszed³ do kuchni. I przepisywa³ jej ten lek nadal. wiedzia³.Kto tam? W tej samej chwili rozpozna³ g³os. cudowny lek. w styczniowy poranek Andrea w drodze do skrzynki pocztowej po lizgnê³a siê na oblodzonym podje dzie.pomieszczeniach by³o za ma³o miejsca. chyba ¿e. Rose jak zwykle oszo³omiona. . cudo z czerwonego klonu. w wy³o¿onej sosnowymi panelami sali konferencyjnej ratusza Chester's Mill. która zaczê³a od przyjmowania czterdziestu miligramów dziennie. które Du¿y Jim nazwa³ zebraniem w celu oszacowania skali zagro¿enia. pyszni³ siê wysokim po³yskiem. Oprócz Du¿ego Jima obecni byli pozostali radni oraz Peter Randolph pe³ni¹cy obowi¹zki komendanta policji. ale nie zamierza³ nikogo zraniæ. warkot pracuj¹cego generatora s³yszalny by³ jako przyg³uszony pomruk. przyjmij nasze wyrazy . Doktor Haskell przepisa³ jej nowy. osi¹gnê³a ju¿ pu³ap czterystu. Sam Du¿y Jim. . który mia³ przynie æ ulgê w bólu z pewno ci¹ trudnym do zniesienia.

. Obecni karnie przytaknêli... w oczach zakrêci³y mu siê ³zy. Ze wszystkimi zebranymi by³ po imieniu. . ¿e akurat w tym pomieszczeniu lepiej u¿ywaæ formy grzeczno ciowej. . . powtarza³a. co siê dzieje.Du¿y Jim potoczy³ doko³a ciê¿kim wzrokiem. Czu³ powagê sytuacji.Za³o¿ê siê.. I gotowy do dzia³ania.Móg³ siê zjawiæ kto od strony Morton albo Tarker's i pos³aæ po mnie. ... jakby odgania³ natrêtn¹ muchê. ¿e przed koñcem roku jego zdjêcie znajdzie siê na ok³adce magazynu Times . albo z przedawkowania.. .Tak jest . I bardzo prawdopodobne. . proszê pañstwa..Teraz jednak. A jednocze nie by³ podniecony. . zw³aszcza powi¹zana z dzia³aniami terrorystycznymi.. Du¿y Jim machn¹³ d³oni¹. .popar³ go Randolph. .To znaczy. Nale¿a³o siê spodziewaæ. . ¿e w³a nie dlatego jeszcze do tej pory nikt siê do nas nie zwróci³. . Zrobi³a mi dzisiaj takie pyszne niadanko! Jajka sadzone i resztki taco ch eese.Proszê pana. a gdy Andrea przykry³a jego rêkê d³oni¹.Dziêkujê wam . . Oczy jej b³yszcza³y albo ze strachu.Teraz jednak.Niemo¿liwe! .S¹ problemy z komunikacj¹. chocia¿ nikt w mie cie tego nie rozumie. Du¿ego Jima uwa¿a³ wrêcz za przyjaciela. po nas. ¿e tak¿e nikt spoza miasta .. dynamiczna. musimy stawiæ czo³o bardzo prawdopodobnej ewentualno ci. Tak¹ sam¹ metodê stosowa³ Perkins i przynajmniej w tej kwestii staruszek chyba mia³ racjê.odezwa³ siê Randolph. Bezdyskusyjnie. ¿e wszyscy siê modlicie. Du¿y Jim przyst¹pi³ do rzeczy.Wszyscy mamy pojêcie. .Claudette zawsze powtarza: B¹d my dobrej my li.W³adze wojskowe nie uzna³y za stosowne nawi¹zaæ kontaktu z przedstawicielami miasta. proszê pana .wspó³czucia. lecz uzna³. ¿eby takie w³a nie by³y przyczyny. ¿e jeste my zdani na w³asne si³y. ale gotowi na najgorsze powiedzia³ Andy g³osem cz³owieka pogr¹¿onego w g³êbokiej medytacji.powiedzia³a Andrea. nie zawsze by³a taka ca³kiem z³a. .Oczywi cie. Modlê siê..powiedzia³ Andy. Du¿y Jim j¹ zignorowa³. A najpewniej z obu powodów. Mam nadziejê. sytuacja jest bardzo. Doskona³y przyk³ad stanowi³ choæby burmistrz Nowego Jorku Rudy Giuliani. Katastrofa. ale nikt tego nie zrobi³. Andrea zas³oni³a usta d³oni¹.

Andy.zorientowa³ siê Randolph. nie podnosz¹c g³osu.Mo¿e by zamkn¹æ Food City? . pomy la³ Du¿y Jim. .wycofa³ siê Randolph. czy przypadkiem Andrea nie u¿ycza Sandersowi swoich pigu³ek..Chocia¿ mo¿e to nie jest najlepszy pomys³ . Mo¿e na tydzieñ. ¿e zostaniemy na kilka dni odciêci od wiata.. moim zdaniem nie jest to dobry pomys³ . Na tej samej zasadzie nie jedzie siê na wycieczkê w wiêto bankowe.. oczywi cie u mnie w aptece.odezwa³ siê Andy. .. Rennie poczu³ siê ura¿ony.Aha . A ja twierdzê. kto prowadzi sk lep .Jasna sprawa. . .podsun¹³ Randolph. ¿ywno æ jest poniek¹d walut¹. i koniecznie..Bo¿e jedyny! Z jego oczu na nowo pop³ynê³y ³zy.I z Johnnym Carverem z Gas & Grocery.A co z bankomatami? Jeden jest w sklepie Browniego..Jack Cale. W³a nie tak nale¿a³o siê zachowywaæ. widz¹c wyraz twarzy wiceprzewodnicz¹cego.I chyba widzia³em bankomat w przychodni chocia¿ nie mam ca³kowitej pewno ci. Nieznaczny u miech wykrzywi³ mu doln¹ po³owê twarzy.Nie wierzy³ we w³asne s³owa.Bo i sk¹d? . . I rzeczywi cie. . .. .W sytuacji. Andrea ponownie nakry³a d³oni¹ jego rêkê. drugi na stacji benzynowej.. . mówi³em w przeno ni . u licha. . .Cale .stwierdzi³ Du¿y Jim. Mia³ zamiar poruszyæ tê sprawê.Rzeczywi cie. nie na pierwszym miejscu. w jakiej siê znale li my.Przynajmniej na jaki czas.powtórzy³.Na moment straci³ pewno æ siebie.. Inaczej ludzie wpadn¹ w panikê. jak on siê nazywa? Cade? . . . .podsun¹³ Randolph. W przeciwnym razie bêdzie jak przed zadymk¹.Banki te¿ mamy zamkn¹æ? . Para kretynów..Doskona³a rada. . Tyle potrafi³ zrozumieæ.rzek³ ze spokojem. .Ale trzeba porozmawiaæ z kierownikiem supermarketu.B¹d my dobrej my li. . ¿e zebrani prêdzej spe³ni¹ jego oczekiwania. ale gotowi na najgorsze . je li bêd¹ siê bali. Najgorsze w tym wypadku to mo¿liwo æ. po czym siê rozpromieni³. Tym razem Andy u cisn¹³ jej palce.Naprawdê nie wiemy . . lecz wiedzia³. je li brakuje pieniêdzy Sprowokowaliby my zamieszki. Rennie zastanowi³ siê przelotnie.stwierdzi³ Du¿y Jim. ale jeszcze nie teraz. Albo nawet na miesi¹c.Niemo¿liwe! . . Pete. kiedy ludzie zbaczali z tematu. Andy i Andrea. ¿e sklepy powinny byæ otwarte jak zwykle.powtórzy³a Andrea. .

. Leki. Czu³ siê odrobinê nieswojo w tym temacie. .Przeka¿ tym trzem osobom.podpowiedzia³a Andrea.powiedzia³ Randolph. Nie mo¿emy dopu ciæ.Dlaczego? . Andersonowie prowadzili Karczmê Dippera.A ty . . I proszê. . w tym tak¿e piwa. kiedy skoñcz¹ im siê prywatne zapasy piwa i brandy.podkre li³ Rennie. je li tylko nie zabraknie im jedzenia.A Karczmê Dippera nale¿y zamkn¹æ.Pochodzi z Away. Sam Verdreaux by³ notorycznym moczymord¹. . . zdaniem Du¿ego Jima. .A je li wcze niej doprowadz¹ do buntu? Andrea milcza³a. Nie musia³ dodawaæ: Duke Perkins pozwala³ tej parze takich siakich owakich hipisów i ich go ciom na g³o ne puszczanie rock and roi³a oraz na hulanki do pierwszej po pó³nocy! Chroni³ ich.Ekstremi ci. . .zwróci³ siê do Andy'ego Sandersa . . a jednocze nie.Twarz mu siê skurczy³a w do æ przera¿aj¹cym grymasie zadowolenia.Takim na przyk³ad jak Sam Verdreaux. ¿e nie nale¿a³o znosiæ prohibicji. natomiast z do wiadczenia wiedzia³a. ¿e sprzeda¿ alkoholu.No w³a nie.Sam i jemu podobni bêd¹ musieli odcierpieæ swoje. .Randolph pokiwa³ g³ow¹ ze zrozumieniem.Wypij¹ zapasy sklepowe i bêdzie po sprawie.Oczywi cie.Ludziom siê nie spodoba zamkniêcie knajpy . . ¿e Randolph zapisuje nazwiska w notatniku. Nie rozumia³a. jest wstrzymana do odwo³ania.Velma Winter . którymi mo¿na siê narkotyzowaæ.musisz wzi¹æ pod klucz wszystkie leki na receptê. Powiesili nad barem plakat z Wujem Barackiem. . tak czy inaczej s¹ pod kluczem.zdziwi³a siê Andrea.powiedzia³ Randolph. .Po lê ch³opaków. Rozumiesz mnie. choæ doskonale wiedzia³ . jakie z tego powsta³y k³opoty dla mojego syna i jego przyjació³ . Rennie z przyjemno ci¹ spostrzeg³.Z Tommym i Willow Andersonami porozmawiaj ty. . wzorcowym dowodem na to. ¿eby z nimi porozmawiali .Browniego po mierci Dila Browna? . przeciwko czemu ludzie mieliby siê buntowaæ. Oczywi cie nie mówiê o nasivinie czy lirice. ¿eby pó³ miasta chodzi³o pijane jak w Nowy Rok. ¿e sprzeczanie siê z Jimem Renniem jest bardzo mêcz¹ce i nieskuteczne. .Lewicowcy.Mog¹ sprawiaæ k³opoty . . . . a Rennie. ale jest bardzo sympatyczna.

Nic siê nie martw . od czego chcia³em zacz¹æ? . Andrea spojrza³a na konsolê znajduj¹c¹ siê po prawej stronie Du¿ego Jima.Czy teraz móg³bym wróciæ do tego. obojêtne pijani czy trze wi. Jaka tam Rada Pomocy w Czym tam. . .Czy to nie powinno byæ w³¹czone? . Czeka³y go pilniejsze sprawy. dowodz¹c. Du¿y Jim przedstawi³ swoje obiekcje. by zadbaæ o tych. pozwalaj¹c¹ zmieniaæ i nagrywaæ programy telewizyjne i radiowe na falach AM i FM oraz wbudowany system rejestruj¹cy rozmowy prowadzone w tej sali.powiedzia³. przedstawiaj¹c go jako wyj¹tkowy krok naprzód. Andrea podziêkowa³a mu u miechem. Taktyka ta zwykle okazywa³a siê skuteczna wobec oszczêdnych jankesów. Everett przedstawi³ liczby.Musimy sobie u wiadomiæ. ¿eby miasto by³o trze we. pozosta³o æ po latach rozrzutno ci Clintona.Zawsze mamy do æ. Rennie zosta³ oskrzydlony. zw³aszcza osobie spoza polityki. . innowacjê. . Rennie by³ t¹ propozycj¹ niemile zaskoczony.Lepiej przedsiêwzi¹æ dodatkowe rodki ostro¿no ci. znanego jako Ry¿y. by³ pomys³em w cibskiego doktorka. Przeklêty system. A kiedy siê boj¹. ale tym razem zawiod³a. a trzeba wiedzieæ. mog¹ siê zachowywaæ niew³a ciwie. jak ogromna jest ró¿nica miêdzy przegran¹ bitw¹ a przegran¹ wojn¹. ¿e rz¹d federalny pokryje osiemdziesi¹t procent kosztów. Erica Everetta. . Spojrza³ na Randolpha. cieñ po Richardzie Nixonie. ¿e zaskoczyæ go by³o nie³atwo.Mo¿e przynajmniej kto sporz¹dzi protokó³? . .Najwa¿niejsze. zapewne dostarczone prze z Duke'a Perkinsa. Everett wyskoczy³ z tym swoim idiotycznym systeme m nagrywania dwa lata temu na zgromadzeniu miejskim. Rêce powêdrowa³y w górê.oznajmi³ Du¿y Jim. Tym razem Andy poklepa³ j¹ po rêku. Andrea wygl¹da³a na zaniepokojon¹.zaproponowa³a Andrea nie mia³o. który roz³o¿y³ rêce w ge cie oznaczaj¹cym równocze nie oczywi cie i przepraszam . .Nie widzê takiej potrzeby.dlaczego.spyta³ Rennie. . . ¿e ludzie ³atwo ulegaj¹ panice.Zgadzamy siê co do tego? G³osujmy. nie zamierza³ siê akurat teraz przejmowaæ subtelno ciami sprzeda¿y. ale zajmowa³ siê polityk¹ znacznie d³u¿ej ni¿ Eric Ry¿y Everett obmacywaniem prostat i wiedzia³. podkre laj¹c kwestiê ponoszenia ca³kiem niepotrzebnych kosztów. póki kryzys siê nie skoñczy . której Du¿y Jim nienawidzi³. którym to naprawdê potrzebne. Nie zdarza³o siê to czêsto i bardzo tego nie lubi³. .

inni na kontrolowany po¿ar do Castle Rock.Racja.wtr¹ci³ Andy. .. skoro tak uwa¿asz. Oprócz nich Rupe Li bby.. którzy zostali my tu. Co oznacza gotowo æ policji. komenda nt Perkins.. w tym dwunastu w pe³nym wymiarze godzin. jest utrzymanie porz¹dku w czasi e sytuacji kryzysowej.S³uszna racja! .. niestety . ¿e Perkins znaczni bardziej przys³u¿y siê miastu. ni¿ próbuj¹c zaprowadziæ porz¹dek w t rozpsiajusze. Zna³ odpowiedzi na wiêkszo æ pytañ.. We dwoje spogl¹daj¹ na nas. . na ziemi. A Rennie. jednak mimo wszystko poklepa³ Andy'ego po wolnej rêce. nie ¿y³... . . Pete. Spo ród ca³ej osiemnastki piêciu zatrudnionych na pe³en etat z pewno ci¹ znajdowa³o siê poza granicami miasta. sk¹pani w blasku Jezusowej chwa³y.wyrecytowa³ Andy sennym g³osem. . je li jedno jest martwe .Biedny stary George . Tymczasem my. Z koñcem roku mia³ przej æ na wcze niejsz¹ emeryturê.Dwoje utrzyma sekret..Z moj¹ Claudie.Do wiadomo ci nas czworga. które zadawa³. . .stwierdzi³ Rennie.odezwa³ siê Randolph . ¿e komendant Perkins spogl¹da na nas z góry. przyjacielu . . Potem zwróci³ siê ponownie do Randolpha. .No i jeszcze Marty Arsenault i Toby Whelan. on ma astmê.No có¿. najistotniejsz¹ w sensie odpowiedzialno ci za miasto. patrz¹c na nie z góry. Mieli do dyspozycji osiemnastu policjantów zatrudnionych przez Chester's Mill. jaki z niego po¿y tek.Bez przerwy za¿ywa leki wziewne.No. Bardzo mu to u³atwia³o ¿ycie. na nich te¿ nie bardzo mo¿na liczyæ. Szósty. jakimi si³ami dysponujem y? Doskonale zna³ odpowied .. Jedyna osoba pracuj¹ca na czê æ etatu. . a sze ciu na czê æ etatu. znacznie przekraczaj¹cej jego ograniczone mo¿liwo ci.wyrwa³ siê Randolph. która jest naprawdê w pe³ni zdolna do pe³nienia s³u¿by. . . oboje razem ze mn¹ odpowiedzieli na kod trzy.Zaszlocha³ i poci¹gn¹³ nosem. uwa¿a³.Jestem pewien. wiêc trudno powiedzieæ. Fred Denton i George Frederick. .stwierdzi³ Du¿y Jim...W³a nie... Du¿y Jim wola³by tego nie s³yszeæ.Lepiej bêdzie na razie nadaæ naszemu spotkaniu charakter nieformalny . . Ci ostatni prawie wszyscy mieli ponad sze ædziesi¹t lat. choæ nigdy nie mówi³ le o zmar³ych.odezwa³ siê Andy. dziêki czemu ich praca by³a zachwycaj¹co tania. Jedni pojechali z ca³ymi rodzinami na miêdzyszkolny mecz futbolu. . ..Uwa¿am. ¿e kwesti¹ dla nas najwa¿niejsz¹.Razem z moj¹ ¿on¹ ..nie wygl¹da to dobrze. Jest Henry Morrison i Jackie Wettington. Andy. to Linda Everett. jakby s³owa Sandersa mia³y jakikolwiek sens. w³a nie.

¿e policjantk¹ by³a Wettington z tymi jej kolosalnymi balonami.Innymi s³owy . Z ³adnymi kobietami tak zawsze. Chyba jeszcze nie skoñczy³a trzydziestki. Tak czy inaczej musia³ z ni¹ wspó³pracowaæ. A do tego diabelnie ³adna.Choæby mojego ch³opaka.podsumowa³ Randolph . w koñcu ma dwoje dzieci. . aj! . ¿eby ma³¿eñstwo Everettów wyskakiwa³o mu przed oczami jak pajac z pude³ka.Tak . osiemdziesi¹t procent .zainteresowa³a siê Andrea. Czasowo.Ona jest tylko stójkowym! I do tego wiecznie nadêta! .ulubione sklepy online. jak Duke uzyska³ tê wiadomo æ ani dlaczego uzna³ j¹ za do æ istot¹.Juniora? . . Tyle ¿e Rennie prêdzej da³by siê pokroiæ. Na pewno mia³aby z³y wp³yw na mê¿czyzn. W zesz³ym tygodniu widzia³ tê informacjê na podk³adce telefonicznej na biurku zmar³ego komendanta.. By³o tam co jeszcze.Andrea unios³a brwi. . Peter Randolph wiedzia³. . . dwa procent pamiêci i trzy uczestnicz¹ce w bie¿¹cych procesach my lowych.zauwa¿y³a Andrea. I tak nie by³ to najlepszy czas na dzielenie siê z Du¿ym Jimem takimi .stwierdzi³ Rennie. bez w¹tpienia. dopóki sytuacja siê nie wyja ni. ale z pewno ci¹ warto Lindê wzi¹æ pod uwagê. Randolph plasn¹³ siê d³oni¹ w czo³o.¿achn¹³ siê Du¿y Jim. wspó³praca z g³upcami u³atwia ¿ycie.Skoñczy³ dwadzie cia jeden lat. Wystarczy³o ju¿. .receptory narkotyku.Aj.Nie policzy³e siebie . niepo¿¹dane zachowania ? Wszystko jedno.Ci¹gle za ma³o . I za spraw¹ szczê cia czy boskiej opatrzno ci w weekend wróci³ do domu ze szko³y. Przede wszystkim by³a za m³oda. . Czêsto u¿ywa³ tego wykrzyknika. kiedy by³ poirytowany. Stanowczo nie ¿yczy³ sobie ¿onki tego ³achadojdy w zespole. W listopadzie bêdzie mia³ dwadzie cia dwa. ¿e Junior Rennie wróci³ do domu na dobre.ale w zesz³ym roku zaliczy³a kurs okrêgowy w Rock i ma prawo nosiæ broñ. No tak. Nie mia³ pojêcia.Kogo pan ma na my li? . . oczywi cie. Mo¿e j¹ nosiæ na s³u¿bie.. W koñcu mamy sytuacjê kryzysow¹.‾ona Ry¿ego? .z osiemnastu policjantów mamy tylko o miu. by wymaga³a zapisania.Racja.zapyta³ Randolph.Bez w¹tpienia. . . Nie pracuje na pe³en etat. Có¿. . . .przyzna³ Randolph .Potrzebujemy wiêcej stró¿ów prawa.Ile on ma lat? Chyba jeszcze nie mo¿e g³osowaæ? Du¿y Jim zobaczy³ oczami wyobra ni podzia³ funkcji w mózgu Andrei: piêtna cie procent .. Dziewiêciu. ni¿ pozwoli³.

Peter. Uwa¿am jedynie. ¿e w ¿yciu nie mia³ pracownika tak dobrze zorientowanego w uk³adach wydechowych i elektronice.Ca³kowit¹ . Co pan na to.I oczywi cie niema³¹ rolê odegra³ alkohol. ¿e mamy z nich zrobiæ policjantów pe³n¹ gêb¹. Na raz ie jednak wszystko wskazywa³o na to. A je li nie? Problem z g³owy.. gdzie bariera zamyka³a g³ówne drogi. póki sytuacja siê nie wyklaruje? Zap³acimy im z funduszu awaryjnego. . W³a nie dlatego nikomu nie postawiono zarzutów. ¿eby my musieli siê o tym przekonaæ .Nikomu nie stanie siê nic z³ego . Z drugiej strony jednak my l o sprzeciwie wobec Du¿ego Jima nie podoba³a mu siê jeszcze bardziej.Sprawa zosta³a wyolbrzymiona .wtr¹ci³a Andrea. o ile dobrze pamiêtam. .nowo ciami.. . Rennie podj¹³ w¹tek entuzjastycznym tonem gospodarza programu rozrywkowego. A z trzeciej . Nie spodziewa³ siê k³opotów w samym mie cie.potwierdzi³ Randolph.Przyjaciele mojego syna tak¿e s¹ pe³noletni. . Nie by³o podstaw. Carter Thibodeau chyba nawet ma dwadzie cia trzy lata. Andrea w dalszym ci¹gu wygl¹da³a na zaniepokojon¹. Co wiêcej. To Frank DeLesseps. jak zwykle bywa w takich przypadkach. ¿e w Gas & Grocery zagrzeje miejsce na d³u¿ej. ¿e Junior mia³by chodziæ po Chester's Mill z broni¹.paru ch³opaków w policji naprawdê siê przyda.oznajmi³. Junior ma trzech przyjació³. tak przynajmniej s³ysza³ Randolph. Randolphowi nie podoba³a siê my l. choæ nie wygl¹da³ na przekonanego.. . ¿e powinni my uzupe³niæ nasze nadw¹tlone si³y reagowania. byli zamieszani w awanturê w karczmie? Du¿y Jim spojrza³ na ni¹ z u miechem pe³nym tak nieskrywanego okrucieñstwa. którzy siê tak¿e doskonale nadaj¹ do tej roli. Junior ze swoimi niepo¿¹danymi zachowaniami . Thibodeau rzeczywi cie skoñczy³ dwadzie cia trzy lata. prowokatorem by³ ten ca³y Barbara. O ile nadal tam by³a..I nikt nie mówi. Ostatnio pracowa³ na czê æ etatu jako mechanik na stacji Mill Gas & Grocery. Nawet je li s¹ bardzo m³odzi. Johnny twierdzi³. obwieszczaj¹cego wyj¹tkowo sowit¹ nagrodê w rundzie bonusowej.Ci ch³opcy polowali razem.zapewni³ j¹ Du¿y Jim. ale mo¿na by ich pos³aæ do kontrolowania t³umu w miejscach.. Z poprzednich dwóch miejsc pracy zosta³ wyrzucony z powodu wybuchowego charakteru..Czy to nie ci m³odzi ludzie. mam racjê? .Co wiêcej. komendancie? Czy oni mog¹ zostaæ przyjêci do s³u¿by.Nie daj Bo¿e. Melvin Searles i Carter Thibodeau. ¿e a¿ siê skuli³a. . s¹ dobrymi strzelcami. . . . .

Melvina Searlesa i Cartera Thibodeau? Czas ich s³u¿by bêdzie trwa³ do chwili.oznajmi³ Rennie. ci¹gle nie do koñca przytomny. . Wszyscy podskoczyli..Bo¿e drogi. Rennie po omacku chwyci³ Andy'ego za ramiê..Spokojnie. wnêtrze pogr¹¿y³o siê w egipskich ciemno ciach. Andy rzuci³ Du¿emu Jimowi spojrzenie k¹tem oka. nie ma powodu do obaw. . Petera Randolpha. to by³a ju¿ zupe³nie odrêbna kwestia. u wiadomi³ sobie. . o przyjêcie do pracy z podstawowy m uposa¿eniem Juniora. A kiedy Rennie rozlu ni³ u cisk. . .Wobec tego stawiam pytanie . . jakby ewentualnie mia³a co do powiedzenia..Pete. Czego siê w zwi¹zku z tym domy li³a. . Andrea sprawia³a wra¿enie.w³¹czy³ siê Andy. A ju¿ do rana z pewno ci¹. Nawet Du¿y Jim. propan. Wszyscy robili wra¿enie przestraszonych.. wiat³o na powrót wpe³z³o do pokoju wy³o¿onego sosnowymi panelami. Nie zapali³y siê jasne lampy nad g³owami zebranych..To tylko gaz siê skoñczy³. kiedy siê skoñczy to szaleñstwo. To tylko generator.oznajmi³ Randolph z fa³szyw¹ beztrosk¹. lecz Andrea chyba je zauwa¿y³a. powiedzia³ sobie Rennie. lecz kwadratowe awaryjne lampki umieszczone w czterech k¹tach sali. Franka DeLessepsa. Chwilê pó niej us³yszeli trzeci. Dochodzi do oczyszczenia . . co s³ysz¹. który przez wiêksz¹ czê æ ¿yc mia³ do czynienia z silnikami.Jeszcze jakie kwestie w tej sprawie? Nie by³o. Zapomni o wszystkim po nastêpnej porcji tabletek. a wtedy Rennie. W s³abej po wiacie twarze przy stole konferencyjnym postarza³y siê i po¿ó³k³y. o co jej chodzi³o.Wie pan.Nie ma siê czym przejmowaæ . Stary generator strzeli³ po raz czwarty i ucich³. wiat³a zgas³y. . Wszyscy podnie li rêce. By³o to ledwie zerkniêcie. Andy ucich³.O dziewi¹tej bêdzie lepiej . Przerwa³y mu dwa wybuchy przypominaj¹ce strza³y z broni palnej. to bardzo dobry pomys³. Mog¹ przyj æ na komisariat: jutro oko³o dziesi¹tej.Przywo³a³ na twarz u miech sportowca.. G³osujemy jak zwykle.Wniosek zosta³ przyjê. Jim. Andrea krzyknê³a ochryple. . Po lewej odezwa³ siê Andy Sanders. . . lepiej bêdzie o dziewi¹tej. ale zapomnia³a. Mamy go w mie cie jeszcze du¿o...Czy Rada Miejska prosi aktualnego komendanta policji.

.Je li nie ma tutaj kwestii spornych. wiêc przejd my do nastêpnego punktu. . ¿e powinni my oficjalnie uznaæ Pete'a za komendanta policji pro tempore. . zadam oficjalnie pytanie. Potem gestem. . Nie wygl¹da³ na podejrzliwego. Junior pos³ucha uwa¿nie. wiem. potem zamknê³y cicho. ¿e ojciec wie o jego najnowszych wyczynach. Jak zawsze. ostro¿nego albo w ciek³ego. ¿e podobnie jak ja chcecie zakoñczyæ spotkanie jak najszybciej. Ojciec z neseserem obijaj¹cym mu siê o kolano szed³ w stronê domu.. Uzna³.S³ysza³e ? . ¿e tak.No dobrze. zdawa³y siê te bzdury potwierdzaæ.Andy zdawa³ siê wykoñczony. jasne. ¿e ojciec wie. Teraz nadszed³ czas powa¿nej rozmowy. sk¹d mia³by wiedzieæ. któr¹ dosta³ od ojca na osiemnaste urodziny.Pewnie. . lecz wielki b¹bel wiat³a nad po³udniow¹ granic¹ miasta i nieco mniejszy na po³udniowym zachodzie. który Juniora ca³kowicie zaskoczy³. a raczej ich brak. po³o¿y³ mu d³oñ na karku i lekko cisn¹³. Bo nie by³o jak uciec. Uwa¿am. które ukrad³ ojcu. ¿e zajmie siê spraw¹ wówczas gdy to bêdzie konieczne. Moim zdaniem mamy przed sob¹ parê prawdê trudnych dni. . W kieszeni mia³ broñ . Dlatego chcia³bym ciê o co zapytaæ. Pieni¹dze. od³o¿y³ z powrotem do sejfu. Angie i Dodee le¿a³y w spi¿arce McCainów i tak by³o dobrze. nie przysparza³y mu szczególnych zmartwieñ. Je li oka¿e siê. Junior go zabije.Tymczasem miejskie zapasy gazu. . gdzie sto siedemnasta bieg³a w stronê Castle Rock.Trochê .przyzna³ Junior. O co? Zamkn¹³ kolbê w d³oni. przynajmniej na razie.zapyta³. wiat³a hummera ojca rozla³y siê na podje dzie.. Ból g³owy nie wróci³. . Drzwi hummera otworzy³y siê. Junior by³ ca³kiem spokojny. W ka¿dym razie nie dzisiaj. A potem zabije siebie. Bez s³owa usiad³ na stopniu obok syna. Ca³kiem sobie nie wyobra¿a³. ale ojciec zawsze wszystko wiedzia³. G³osowali zgodnie z jego oczekiwaniami.trzydziestkêósemkê z rêkoje ci¹ wyk³adan¹ mas¹ per³ow¹. co w³adca wiêtego przybytku mamony ma mu do powiedzenia. W drodze powrotnej zatrzyma³ siê na placu i pos³ucha³ rozmów. 7 Junior siedzia³ na stopniach prowadz¹cych do frontowych drzwi wielkiego domu Renniech na Mill Street. Wszyscy gadali jakie kompletne bzdury.Ale nic nie rozumiem. . Je¿eli wyczuje.Nikt nic nie rozumie. .. I jutro pewnie te¿ nie.

powiedzia³.Pewnie.pomy la³ Junior. Dzi zabi³ dwie dziewczyny. Wrzeszczeæ z rado ci. Milcza³. jeste my do dyspozycji. z Frankiem. Nie trzyma³a. . poca³owa³ ojca w policzek. Rêkê ojca ci¹gle czu³ na karku.. Prawie. tato . a mo¿e nawet od d³u¿szego czasu. Nieprawdopodobny.Skoro nas potrzebujecie. U wiadomi³ sobie. do cholery? . .Czy jeste gotów odegraæ swoj¹ rolê? Razem z przyjació³mi. Pu ci³ kolbê.. póki siê to wszystko nie skoñczy? Junior mia³ wielk¹ ochotê rykn¹æ miechem. Jedno i drugie. Bêdzie potrzebowa³ ludzi. które zna³ od piaskownicy.. Dobrych ludzi. I po raz pierwszy od czterech lat. Nie ciska³a. Czy zgodzisz siê s³u¿yæ w policji. .Komendantem policji jest teraz Peter Randolph. . pie ci³a. Jutro zostanie gliniarzem. ¿e nadal ma fart. Carterem i Searlesem? Co jest.

. .Ortodoksyjni bapty ci to przy nich szkó³ka niedzielna.Z datków wiernych? Julia prychnê³a. . który nie potrzebuje generatora. I elektryczny krzy¿ nad wej ciem do niewielkiego budynku studia tak¿e jasno b³yszcza³. a my nie! . Trudno jej nie s³uchaæ.Nale¿a³oby o to zapytaæ Jima Renniego. No có¿. . wiat³o w oknach farmerskich domów wiadczy³o o tym. . . Jest w³a cicielem WCIK. w iêc prawie ka¿dy ma w³asny generator.Mnóstwo ryb. jak siê mieszka w okolicy i ma radioodbiornik.Cisza. Ich samochód okaza³ siê jedynym pojazdem w ruchu. co kto lubi.Czasami chodzi³em tutaj na ryby . wiêc wiadomo.. Jest diakonem. a nikt w pe³ni nie ufa Western Maine Power. o jaki Barbie w ¿yciu by nie podejrzewa³ w³a cicielki czasopisma lojalnego . Mnie tylko zawsze zastanawia. .Widzia³em tê wie¿ê. Dwa czerwone wiate³ka na wierzcho³ku miga³y jak zwykle.Przepraszam? Julia wskaza³a mroczny smuk³y kszta³t rysuj¹cy siê na tle gwiazd. Czuæ tutaj jakby brudn¹ bielizn¹. przecinaj¹c ciemno æ bia³ym promieniem.odezwa³ siê Barbie. Jechali priusem hybryd¹. wy pójdziecie do piek³a. ¿e s¹ tam ludzie. Zna pan radio jezusowe? Barbie lekko wzruszy³ ramionami. ale nie odwa¿y³em siê ich je æ. firmie dostarczaj¹cej energiê elektryczn¹. Minêli wie¿ê transmisyjn¹ radia WCIK. .Ko ció³ Chrystusa Odkupiciela.Co pan z³apa³? . Na farmie zawsze jest co do roboty. bo i niewiele by³o do powiedzenia. Nad nim jak zwykle rozsypa³y siê po niebie gwiazdy .. jak to mówi¹. Ju¿ wolê pierwszy Ko ció³ Kongregacyjny. jakim cudem staæ ich na utrzymanie stacji radiowej o mocy piêædzies iêciu tysiêcy watów.nieskoñczony ocean energii. I znam stacjê radiow¹.To nie jest smród nawozów. cha. samochodem. Znanego tak¿e jako fa³szywa prawo æ. . Fundamentali ci? . Nie znoszê Lestera Cogginsa i nienawidzê ca³ej tej otoczki pod tytu³em cha . spokój. tylko zak³amania.MOD£Y 1 Barbie i Julia Shumway zamienili po drodze ledwie kilka s³ów. ¿e okoliczni mieszkañcy u¿ywaj¹ nawozów.

dwa nastêpne wieci³y pionowo w górê. po zachodniej stronie miasta. A tego wieczoru nadawano jakie wiête utwory wykonywane na akordeonie i Barbiemu wiêd³y od tego uszy. wskazuj¹c w górê jak arbiter obwieszczaj¹cy zdobycie bazy domowej. .wobec republikanów. Barbie mia³ wra¿enie. Gdy wyjechali zza zakrêtu.powtórzy³a Julia. Za chwilê by pani zdech³a elektronika w aucie i nie wiem.Po co w górê? .powiedzia³. Mo¿e pan wy³¹czyæ. .Wokó³ ca³ego miasta. stop. Najmniejsz¹ dziurê na drodze widaæ by³o jak na d³oni. chocia¿ z drugiej strony pewnie takie autko pasowa³o do cz³onkini Pierwszego Ko cio³a Kongregacyjnego. Kilometr z ok³adem za terenem ko cio³a zaczêli widzieæ przez drzewa po wiatê. Julia zatrzyma³a samochód. Za wiat³ami sta³y na drodze nos w nos dwa br¹zowe pojazdy wojskowe z brezentowymi budami. Przez d³u¿szy czas znajdowa³ tylko nocne pogaduszki. Dalej w ciemno ci niós³ siê monotonny warkot silników. znale li siê w blasku reflektorów jak na hollywoodzkiej premierze . które spiker nazwa³ wynikiem zdarzenia w zachodnim Maine . Jedyny problem polega³ na tym. wysiedli. Dwa skierowane by³y w ich stronê. Pnie brzóz przywodzi³y na my l wychud³e duchy. . przy ich nogach u³o¿ono worki z piaskiem. .Dalej nie jedziemy.Jako ostrze¿enie dla ruchu powietrznego. mru¿¹c oczy w jaskrawym wietle. ¿e tutaj. Spróbowa³. Chwilê stali przed mask¹. Dziennikarka os³oni³a twarz d³oni¹. Barbie widzia³ gruby kabel elektryczny pe³zn¹cy jak w¹¿ od reflektorów do lasu. Pracowa³o cicho i by³o wyposa¿one w radio. . ale jest. . Brzmia³o to jak skoczna polka grana przez orkiestrê umieraj¹c¹ na d¿umê. gdzie spomiêdzy drzew wyziera³y kolejne wiat³a. ¿e podczas meczu Red Sox i Mariners w Fenway Park minut¹ ciszy uczczono ofiary wypadków. Gdyby kto tu przypadkiem zab³¹dzi³. ¿e wjechali w bia³o .zawo³a³.czarny film z lat czterdziestych dwudziesteg o wieku. . Jezdniê przegrodzono koz³ami. dopiero pod koniec skali z³apa³ stacjê sportow¹.Typowy ¿argon sportowy. czy na tym by siê skoñczy³o.zaproponowa³a Julia.Mo¿e pan spróbuje znale æ co na AM? .Bêd¹ o wietlaæ barierê . jakby tu niczego nie by³o. Jutro przestrzeñ powietrzna nad Mill bêdzie . Pewnie o to siê dzisiaj martwi¹ najbardziej. Wygl¹da. stop! . sygna³ WCIK by³ tak potê¿ny i¿ zag³usza³ na pa mie FM wszystkie inne rozg³o nie. Us³ysza³. Pracowa³o kilka generatorów. Do wewn¹trz i w górê. . proszê mi uwierzyæ na s³owo.Zdarzenie .Stop. i tak siê niczego nie dowiemy.

wiedzia³. ale ¿aden siê nie obejrza³. przys³aliby rangersów. Jeszcze nie dosta³ gêsiej skórki. Sh umway powiedzia³a. ale zawsze co . Nad ca³o ci¹ zapewne czuwa³a armia. podchodz¹c bli¿ej. Barbie nabra³ ¿ycia. ¿e w marines coraz wiêcej miêczaków. czy raczej klosza.Cze æ. Wszyscy zwróceni ty³em do miasta.mrukn¹³ jeden z mundurowych. pomy la³. C to. choæ zgadywa³. przyjaciele.. Zwin¹³ d³oñ w piê æ i uderzy³ w klosz. ¿e Cox nazwa³ barierê kloszem. Na razie j¹ zignorowa³. .Spokojnie. Podszed³ bli¿ej.zawo³a³a Julia.. jaki bêdzie mia³ kolor w wietle dnia. I widzia³. ..zaczê³a Julia. Farba w sprayu. kolor zagro¿enia. marines! . .. ... jeszcze w³osy na karku nie stanê³y mu dêba.Czo³em. Zobaczy³ ciemn¹ poziom¹ liniê wisz¹c¹ nad drog¹. Barbie nawet siê tego nie spodziewa³. czego siê dowiedzia³a od Coksa. . ale spróbowaæ musia³. ¿e czerwony. aktualnie wynosz¹cy nieco ponad piêæ tysiêcy dolarów. Nie wiedzia³. ¿e was tu widzê. Cieszê siê. A Barbie znajdowa³ siê ju¿ blisko bariery. lecz ci tutaj nie nale¿eli do wojsk l¹dowych. Znowu cisza.S³ysza³em. Niewiele. bo gdyby sytuacja by³a naprawdê z³a. z rêkami za³o¿onymi za plecami. Zrobi³ jeszcze kilka kroków.spyta³. co ma robiæ. . Nadal nikt nie zareagowa³. . ale ju¿ by³ blisko. Przez ca³y dzieñ wzbiera³a w nim z³o æ i oto . W prawie ca³kowitej ciszy z pewno ci¹ us³yszeli nadje¿d¿aj¹cy samochód. Nic. . bo w drodze do bariery Julia powtórzy³a mu. ch³opaki! . Barbie nie s³ucha³. Rozleg³ siê znajomy d wiêk stukania k³ykciami w szk³o. Gotów by³ siê za³o¿yæ o ca³y stan swojego konta. Kamyki chrzê ci³y mu pod stopami.zawo³a³. w kraju? .Czy to aby dobry. A poniewa¿ widzia³ ich pagony.Sk¹d wy tutaj.Czy¿by my siê uporali z k³opotami w Afganistanie? ‾adnej reakcji. Jeden z marines podskoczy³. . pogadajmy. Jak pasek na rêkawie koszulki.B³azen . ¿e pas bieg³ wokó³ ca³ej bariery. w rozkroku. skoro jak¹ rolê odgrywa³ Cox. Bardziej interesowali go ludzie strzeg¹cy bariery.pilnowana lepiej ni¿ skarbiec wujka Sknerusa. Czy raczej klosza. Po ciemnej stronie sta³o kilku uzbrojonych ¿o³nierzy widocznych na ja niejszym tle. Ten ciemny pas wisz¹cy w powietrzu. Zaczyna³ mieæ dosyæ.

Wiedzia³.odpar³ Barbie. ¿e us³ysza³ dowódcê. Ale nie dzi i nie tutaj.Jednorazowy. Przydaj¹ siê. W koñcu nie muszê byæ uszczê liwiony. takie mamy rozkazy. . który to powiedzia³. . gdzie jako æ powietrza jest s³usznie kwestionowana. nie? .odezwa³a siê Julia z pogard¹.Mo¿ecie sobie swoje rozkazy zwin¹æ w ciasn¹ rolkê i wetkn¹æ tam. Chocia¿ ten. Zostawi³em w szufladzie. Przy innej okazji z przyjemno ci¹ postawiê ci piwo albo skopiê ty³ek. . cz³owieku. a w oczach ³zy. Mnie wzywaj¹ obowi¹zki. Barbie wiedzia³. pomó¿cie koledze! . ¿e nie ma najmniejszego sensu zaczepiaæ ludzi w mundurach.Podnios³a g³os jeszcze bardziej. Gdy wybiera³ numer z dziwacznym kierunkowym. Wielokrotnie. Rozumiemy siê? . .Te¿ pan powinien sobie kupiæ. lepiej niech pani tego nie robi .W koñcu jestem wydawc¹ miejscowego czasopisma.Wykonujemy rozkazy. .Proszê pani.Marines . ¿e musi pan sam wybraæ numer. I nie widzia³em powodu.Na pewno pani wie. ¿eby teraz wieczorem go stamt¹d zabieraæ.Ej.Dobra. ona zaczê³a robiæ zdjêcia. . ¿eby j¹ us³yszeli ¿o³nierze stoj¹cy poza o lepiaj¹cym wiat³em. . ch³opaki.Uspokój siê. . by daæ jej upust. ¿e to niemo¿liwe. .Kupi³em .Ma pani ten telefon? Julia unios³a d³oñ z aparatem. Chcê porobiæ trochê zdjêæ.Podnios³a g³os. . A je li chodzi o stanie ty³em do bariery. .Barbie odwróci³ siê do Julii. wiêc to ty.odezwa³ siê dowód ca. . bo sam u¿ywa³ takiego tonu. ale nie potrafi³ odpu ciæ. kiedy próbowa³em znikn¹æ z miasta. te¿ siê nie odwróci³. .zyska³ szansê. Lampa b³yskowa wypada³a blado w porównaniu ze wiat³em z reflektorów zasilanych potê¿nymi generatorami. Ale nie u¿ywam. . . dobra. ale i tak ¿o³nierze kurczyli siê za ka¿dym razem. W jaskrawym wietle Barbie dojrza³ na twarzy pani redaktor zastanawiaj¹cy wyraz: usta zaci niête w cienk¹ liniê wyra¿aj¹c¹ upór i zdecydowanie. oni tylko wykonywali rozkazy.Niech mnie pan powstrzyma .Obawiam siê. . Poda³a mu telefon. gdy posy³a³a b³yskawice. które znalaz³o siê w opa³ach.Zw³aszcza interesuj¹ mnie kadry pokazuj¹ce ¿o³nierzy odwróconych plecami do miasta. potê¿nie zbudowany mê¿czyzna o szerokich barach. . pomó¿ nam. bracie.rzuci³a wyzwanie Julia.

Niew¹tpliwie pocz¹tek udany. Ugrz¹z³em z rêk¹ w nocniku. pos³a³a Barbiemu u miech.Czy dziennikarka jest z panem? . Barbie przeszed³ na krawêd drogi. mimo to musia³ siê roze miaæ. z ca³ym szacunkiem. jestem te¿ wkurzony. obojêtne w jaki sposób. pomy la³. . Cox powiedzia³.zapyta³ Cox.Tak jest. . 2 Pu³kownik Armii Stanów Zjednoczonych James O. tu Ken. Jestem teraz po tej stronie. gdzie drogi numer sto dziewiêtna cie i sto siedemna ci e przecina³y granice miasta.Pewnie maj¹ nadziejê. ale. . I jeszcze jedno. Nogi siê pod nim ugiê³y. Gdyby ci ludzie mogli wam pomóc.Zrozumia³em. . Julia przesta³a pstrykaæ. Z tej strony panienka. patrzy³by pan im w oczy. Julia nadal robi³a zdjêcia. a nie ogl¹da³ ich ty³ki. Pewnie znacznie wiêksze przewidzieli w miejscach. . ¿e sprawa nie zakoñczy siê szybko.Tak. poniewa¿ nie wybrzmia³a nawet po³ówka sygna³u.Rozumiem. I nie mam nastroju na towarzyskie pogaduszki. a dalej parking zape³niony wozami ciê¿arowymi. ¿eby sytuacja siê zmieni³a. A to oznacza³o. . wyra nie przeznaczony na sto³ówkê. proszê pana. Ostatnio dowodzê grillem oraz frytkownic¹ w miejscowej restauracji. kapitanie. a poniewa¿ patrzê na plecy zgrai b³azeñskich marines. co trzeba Cox tak¿e s iê roze mia³. . ¿eby pan tak¿e co zrozumia³. ¿e pagonów nie widaæ. która najszybciej znajduje. albo spowodowaæ. muszê uprzedziæ: cokolwiek pan powie.Tytu³owanie mnie kapitanem nie dzia³a na pañsk¹ korzy æ. Marines zak³adali obóz. .S³yszê ka¿de s³owo. . lecz Cox wyra nie nadal czeka³. ja jej przeka¿ê. ¿e bêdzie czeka³ z rêk¹ na s³uchawce o dwudziestej drugiej trzydzie ci. którzy nie chc¹ mi spojrzeæ oczy. Wierzy mi pan? . Z nowego miejsca zobaczy³ za ciê¿arówkami wielki namiot i mniejszy.Co u pana. Co nie do koñca stanowi³o potwierdzenie. Robi zdjêcia. gdy dawny dowódca Barbiego odebra³. kapitanie Barbara? . po prostu Dale Barbara. I chcia³bym.Halo. Barbie i Julia Shumway mieli drob ne opó nienie i telefon zadzwoni³ dopiero za dwadzie cia jedenasta.Wszystko w porz¹dku. Barbie nadal by³ w kiepskim humorze.

na przyk³ad do innych gazet. .To jest nie w porz. Tego jeszcze nie wiemy.90. choæby do New York Timesa . . ¿e starczy jej rozumu.spyta³.. .Przy czym.. . pasuje? . jak wysoko siêga? .Pasuje. Zaczêli my od ¿wirowej jamy g³êboko ci jakich dziesiêciu metrów. wobec tego zostañmy przy Barbie. mo¿e siê okazaæ. . Ogromne warstwy ska³ metamorficznych przedzielone na dwoje.TR . . . . Zdumienie odebra³o mu mowê. ¿e jest to rodzaj kapsu³y o krawêdziach dopasowanych idealnie do granic miasta. odetn¹ nam dostêp do Internetu. .‾e je li spróbuje pani przes³aæ te zdjêcia.Szacujemy. Przynajmniej na razie.Dobrze. .90. Tak nam siê w ka¿dym razie wydaje. Ja tylko uprzedzam. je li bêdzie próbowa³a przes³aæ zdjêcia do kogo z zewn¹trz. ile pani redaktor postanowi opublikowaæ.Niech bêdzie TR ...powiedzia³ Cox ..ale w rzeczywisto ci nim nie jest. ¿e jakie szesna cie tysiêcy metrów. Barbie westchn¹³. ¿eby pu³kownik by³ sk³onny dzieliæ siê z nim rzeczywi cie wszystkim. .. co wiem . Na tak¹ g³êboko æ wkopali my siê na granicy Chester's Mill i tamtego miasta na pó³nocy. Nie wiemy. Na pewno g³êbiej ni¿ trzydzie ci metrów.Nazwali my to co kloszem .Powiem jej..Czy wiadomo. . Rzeczywi cie dok³adnie dopasowanych. Nale¿a³oby raczej s¹dziæ..stwierdzi³ Barbie. ¿e wie. choæ mocno w¹tpi³.Moim zdaniem starczy. . ale to siê zmienia. .Ile mo¿e mi pan powiedzieæ? . Barbie milcza³.zainteresowa³a siê Julia. . by wybraæ odpowiedzialnie.. czy zaokr¹glony. ze wzglêdu na dobro miasta mam nadziejê.To wietnie .Co pan mi powie? .Takie decyzje zapadaj¹ na znacznie wy¿szych stanowiskach ni¿ moje. Julia uczyni³a gest.W³asny g³os brzmia³ w uszach Barbiego dziwacznie. Nie ma miêdzy nimi wolnej . . którego Barbie nie spodziewa³ siê u niebrzydkiej republikanki. czy szczyt jest p³aski.Wszystko.stwierdzi³ Cox. .A je li chodzi o to. Skupi³ siê na powrót na rozmowie telefonicznej. co wiedzia³ Albo s¹dzi³. Widzia³em obrazy spektroskopowe. ¿e z Internetem sta³o siê to samo co z naziemnymi liniami telefonicznymi.A jak g³êboko. które siê w g³owie nie mieszcz¹.

I po zewnêtrznej. Od czwartej po po³udniu puszczali my z Bangor F . tam gdzie pó³nocna czê æ nieco opad³a.Wiem.. U¿yli my pocisków z g³owicami æwiczebnymi. .Ci¹gle siê odbija³y. lecz mo¿na zak³adaæ. Jest pan winien prawdê temu miastu.Nie wiemy. ¿eby siê zatrzyma Ofiar w ludziach mamy stosunkowo niewiele. wrêcz zdêbia³. Czyli wiemy.Pu³kowniku.Uda³o wam siê nad tym przelecieæ? .15A. stanê³a przy Barbiem.Wiedzia³by pan. ¿e to co siêga w g³¹b ziemi tak samo daleko jak powietrze. O jedenas tej czterdzie ci cztery by³ wstrz¹s. Oczywi cie badania dopiero siê zaczê³y.Nieca³e dwie godziny temu. dziwne. czyja to sprawka? . . Sprawdzili my raporty sejsmograficzne ze stacji meteorologicznej w Portland i bingo. ¿e nie s³yszeli cie. ¿e nie stracili my ¿adnego my liwca.Ostatecznie nic nie wiemy. i po wewnêtrznej stronie. one te¿ przechodz¹. wreszcie na wysoko ci ponad szesnastu tysiêcy metrów przelecia³y. gdyby tak by³o? Cox nie odpowiedzia³ od razu. . . o której siê t o sta³o. jaki test? Jest mi pan winien prawdê.przestrzeni.Sk¹d wiecie? Radary? . I na ciê¿arówce. ale by³ zbyt zdumiony.Rozumiem. I na trupach na szosie sto siedemna cie. nie daj Bo¿e. Julia skoñczy³a robienie zdjêæ. . . Chcia³ w tym s³owie zawrzeæ ironiê. . Dwa stopnie w skali Richtera. Nie sposób powiedzieæ. . Tak miêdzy nami mówi¹c. Tego nie widaæ na radarach. . Mo¿emy jedynie snuæ domys³y.Mamy w departamencie wiarygodne ród³a informacji ..My my to zrobili? Nieudany eksperyment? Albo. natomiast wzd³u¿ granic le¿y mnóstwo martwych ptaków. A je li przekroczy osiem kilometrów.Nie. Na kilku spo ród stosunkowo niewielu ofiar w ludziach. póki siê w to nie uderzy albo jest siê tak blisko. czy jest w danym miejscu. jak wysoko to siêga? Lasery? . ale widaæ miejsce zmiany.Wobec tego sk¹d wiecie.stwierdzi³ przyciszonym . . . Misja zakoñczy³a siê sukcesem.Fantastycznie . Na przyk³ad na samolocie. Widzia³em.powiedzia³ Barbie. Ale to nie my. Ludzie s¹ przera¿eni.Chyba co s³ysza³em. ¿e ju¿ za pó no na to. .Nie. Ale by³em skupiony na czym innym. . zdziwiony jestem.

Gdyby mu kazano staæ tutaj na warcie w ch³odn¹ jesienn¹ noc.. .W niewielkiej ilo ci. Ale móg³ te¿ k³amaæ.. Cz¹stki sta³e nie przechodz¹. Nie wchodz¹ i nie wychodz¹.zapyta³ Barbie.g³osem. . które nigdy nie otar³y siê panu o uszy.Woda przechodzi .. . ale rozkaz to rozkaz.zirytowa³ siê Cox.Nie wiemy. .Musia³em spytaæ.Góra jedena cie ..Podejrzewam.Cz¹stki? . .Pracujemy nad tym niespe³na dwana cie godzin.Jak to mo¿liwe? O to te¿ musia³ spytaæ. Jajog³owi zrobili test z dmuchaniem. ale jednak nie ca³kiem.stwierdzi³ Cox. To samo dotyczy Group Nine w Langley i paru innych uk³adów.. Co oznacza.Barbie us³ysza³ nieco przyg³uszony szelest kartek papie ru. tyle ¿e nikt nie potrafi przewidzieæ. ¿e emisja spalin. . .Nikt tu nie bêdzie daleko je dzi³.Powietrze przedostaje siê w znacznie wiêkszym stopniu. zwrócony do bariery plecami. ¿e Cox mówi³ prawdê. .Za mia³ siê nieweso³o. A po przek¹tnej. Ustawili my stacjê monitoruj¹c¹ na granicy. Tak czy inaczej powietrze przechodzi z nacznie swobodniej ni¿ woda. do jakiego stopnia i na ile wam zaszkodzi. ¿e to zjawisko naturalne? . ¿e prawie ka¿dy w mie cie ma piêkny. . . w Arabii Saudyjskiej ludzie przyklejaj¹ na zderzakach plakietki z napisem KOCHAM . toby sta³. ten fakt wywrze ca³kiem niema³y wp³yw na pogodê. Mo¿liwe. . Mog³oby mu siê to nie podobaæ..Skutki ogrzewania olejowego nie powinny stanowiæ szczególnego zagro¿enia podj¹³ Cox. Sk¹d mamy wiedzieæ? . Zdaje siê. razem z pajacowatymi marines. Czy klosz jest przepuszczalny? Co wiecie na ten temat? . ¿e mierzyli ci nien ie powietrza pocz¹tkowe i strumienia odbitego. I oczywi cie dzia³a to w obie strony.O kszta³cie idealnie dopasowanym do wyznaczonych przez cz³owieka granic miasta? Z uwzglêdnieniem ka¿dego cholernego za³omka? . .. .podrzuci³a.. my o tym wiemy. ¿e uda³o im siê okre liæ wysoko æ przeszkody Mo¿e dojdziemy i do wody. W koñcu i on musia³ s³uchaæ rozkazów. .Spojrza³ na Juliê. Na granicy z Harlow. Mo¿e Chester's Mill zmieni siê w Palm Springs. . W tej chwili tak s¹dzimy.. kosztowny piec olejowy. . ale na razie nie wiemy. chocia¿ sam widzia³ dziwaczne efekt spotkania wody z przeszkod¹. em.A powietrze? ..Nic z tego. O ile mi wiadomo.Jest jaka szansa. Ludzie poklepuj¹ siê po plecach uszczê liwieni.Je li kto w Agencji Bezpieczeñstwa Narodowego pierdnie. Chester's Mill ma pewnie z piêæ kilometrów w najszerszym miejscu.

. ¿e mamy do czynienia ze swego rodzaju polem si³owym. Nasi m¹drale.Piêtnastego listopada . których zdo³ali my do tej pory ci¹gn¹æ. ..Wszyscy oni twierdz¹ unisono. .. Jasne. Proszê mówiæ dalej.Naprawdê robimy. poprawi³ go Barbie w my lach. .Ca³kiem jak w Star Tricku . .w³¹czy³a siê Julia. . Rozsta³ siê z armi¹ pó³tora roku wcze niej..Pani Shumway podpowiada.Mniej wiêcej. A skoro przypadkiem mamy w mie cie zas³u¿onego ¿o³nierza. By³ego ¿o³nierza.Zabierz mnie st¹d. mo¿e bêdê dysponowa³ przynajmniej jak¹ teori¹. . ¿e pole si³owe nie bierze siê znik¹d. kiedy bêdzie minus dziesiêæ i zawieje lodowaty wiatr. ale z drewna powstaje popió³. A to substancja kancerogenna. ¿e to sprawka kogo z miasta? . bior¹c pod uwagê bliski sezon grzew czy. czy mu siê to podoba³o.Barbie spojrza³ wyczekuj¹co na Juliê.. Musi je powodowaæ co . co znajduje siê albo blisko. .Mo¿emy opalaæ drewnem .Barbie zamilk³ na moment. Zreszt¹ dzwoniê te¿ z tego powodu. Uchwalono przez aklamacjê. Niestety wszystko wskazywa³o na to. . . G³osem ludu. . ¿e mo¿emy paliæ drewnem. ¿e wcielili go na nowo do s³u¿by. lecz na niewiele wam siê zdadz¹. ale nowoczesne piece olejowe potrzebuj¹ te¿ sta³ego dostêpu do elektryczno ci.Uwa¿acie. .. wszyscy siê zgadzaj¹.. Jeden z nich porówna³ miejsce tego czego do punktu osadzenia r¹czki w parasolu. Scotty. ¿e do tej pory bêdzie po wszystkim.Bêdzie wia³ wiatr? . .Sezon grzewczy zaczyna siê. . kapitanie. .mrukn¹³ Barbie. .NOW¥ ANGLIÊ. Jajog³owi uwa¿aj¹ opcjê z centrum za znacznie bardziej prawdopodobn¹. macie sporo drzewa i nie potrzebujecie elektry czno ci. co w naszej mocy.Niech mnie pan spyta jutro. . w ka¿dym razie ci. Barbie. .Tak pan my li? To niech pan tu zajrzy. ¿eby rozpaliæ ogieñ. Na d³u¿sz¹ metê mo¿e siê to okazaæ korzystne ze wzglêdu na zanieczyszczenie powietrza.S³ucham? .Niewa¿ne. Niech mnie pan zapewni...który w Iraku specjalizowa³ siê w znajdowaniu fabryk bomb nale¿¹cych do Al - . . . albo wrêcz w jego centrum..Niech pan mu to powie. Zapasy oleju macie pewnie solidne.Pani Shumway mówi. czy nie..Nie wiemy .Naszym zdaniem to jest mo¿liwe..przyzna³ Cox. . ¿e w po³owie listopada..Musicie zachowaæ ostro¿no æ.odpowiedzia³a.

. W moim przypadku nie istnieje co takiego jak wolna wola. co wytwarza pole si³owe. .. Kiedy zrobi siê zimno i zabraknie gazu. . Znajdowa³ je i likwidowa³. ale jedn¹ . Cox nie pieszy³ siê z odpowiedzi¹. prawda? Bo takie urz¹dzenie mo¿e zmieniæ wiat. Barbie u wiadomi³ sobie. W po wiacie z deski rozdzielczej wydawa³a siê zmêczona i posêpna. A do tego niezbêdny by³ propan. Tyle ich minêli.Ken. Czyli w zasadzie chodzi o generator. I w cholerê z czynnikami rakotwórczymi. Bêdzie po problemie. . bêd¹ palili drewno.Mam inne wyj cie? . je¿eli gdzie tam u was jest.powiedzia³ wreszcie. podbita tylko dyskretnym buczeniem. tyle ich potrzebowali ludzie. Niech pan znajdzie generator. Los mieszkañców tego miasta jest spraw¹ drugorzêdn¹.Akurat w tej kwestii nasze interesy s¹ zbie¿ne. co trzeb a. co to w³a ciwie takiego ani kto to skonstruowa³.Ale Wuj Sam i tak chce to mieæ . Barbie siê roze mia³.powiedzia³ Cox. jad¹c to w ciemno ciach. Nie móg³ inaczej. Trzyma³ telefon tak mocno. panienko.stwierdzi³ Barbie. . Ka¿de dostêpne. Niech p an go znajdzie tak samo. . . . 3 W drodze powrotnej.Nie bêdê prosi³.To co .To w³a nie jest priorytetem wszelkich dzia³añ. ¿e propan i akumulatory w³a nie sta³y siê w Chester's Mill cenniejsze ni¿ z³oto. . tutaj wszystko stanie na g³owie. ale ja jestem ¿o³nierzem. .Kaidy.Po co ten melodramatyzm? . . które mog³o oznaczaæ nagrywanie rozmowy. co siê da³o us³yszeæ.O ile jest tutaj.przyhamowa³ go Cox.To prawda .Oczywi cie.Nie wiemy. D³u¿sz¹ chwilê trwa³a ca³kowita cisza na linii. gdy mijali ciemny kszta³t wi¹tyni Ko cio³a Chrystusa Odkupiciela. . odwróci³ siê do Julii Shumway.Ja nie widzê. Spróbuje pan? . jak znajdowa³ fabryki bomb. Jedno wiedzia³ z ca³¹ pewno ci¹: ludzie bêd¹ palili drewno. . Podci¹gnie siê ich pod nieuniknione straty. i unieruchomi. Jasne. . ¿eby pani zapomnia³a o tym. ¿eby mieæ wiat³o i ciep³o. ¿e ma³o go nie zgniót³.Ale ty i tak najszybciej znajdziesz.

. Czego nie pojmuj¹ na przyk³ad w New York Timesie . . W oknach pali³o siê znacznie mniej wiate³ ni¿ zwykle.Raczej tak. Nie znoszê tego sklepu. nie rozumiem. . którzy prowadzili jedn¹ rêk¹.wietnie. . bêdzie jutro otwarty? .powiedzia³a z namys³em. Generator zosta³ odliczony od podatku . Zastanowi³a siê nad jego s³owami. . . a potem szosê sto dziewiêtna cie mieli wy³¹cznie dla siebie.. . Pewnie tam bêdzie razem z Ansonem Wheelerem.Ba! .Je¿eli ma pani w domu generator.‾e generator mo¿e ewentualnie byæ w mie cie.I tak powinny najpierw ukazaæ siê w Democracie .wiadomo æ chyba powinna pani zachowaæ dla siebie. .Proszê pozdrowiæ Rose Twitchell. miêso. .To niech pani kupi miêso.Zatrzymam to dla siebie.Przepraszam. . to kto musi go obs³ugiwaæ. Ludzie zwykle reaguj¹ na zmiany do æ opieszale. tym krócej bêdê musia³a robiæ zakupy w Food City. Mieszkam nad redakcj¹ gazety. . jakby go chcia³a pocieszyæ.zastanowi³ siê Barbie. . Kto z miasta. . W bardzo ³adnym mieszkaniu. I nie bêdê przesy³a³a zdjêæ poczt¹ elektroniczn¹. mimo wszystko ci¹gle by³o ich sporo. ten klosz.Jak pan s¹dzi.Poniewa¿ je li rzeczywi cie istnieje generator wytwarzaj¹cy pole si³owe. .. Jak d³ugo potrwa ten stan? . Do centrum mieli ju¿ niedaleko. jakiej rady udzieli³ w³a cicielce restauracji. za mia³ siê pod nose .Siêgnê³a praw¹ rêk¹ do ty³u i poklepa³a Horace'a po ³bie. Miêso i ¿ywno æ w puszkach.No to siê wybiorê na niedzielne zakupy . . ale w³a nie tak my li. . Calutk¹ Little Bitch Road.podjê³a Julia .A przy tym.Przypomniawszy sobie. dzi jednak by³o inaczej. Miêso.Cox nie uj¹³ tego tak dos³ownie. Nadal g³aska³a psa.Oczywi cie. .¿e czasem dobro publiczne jest wa¿niejsze ni¿ wietny artyku³.Wygl¹da³a na przestraszon¹. Zwykle Barbie robi³ siê nerwowy przy ludziach. miêso. . . im szybciej znajdzie pan generator.Czy pañski pu³kownik da³ panu jakiekolwiek wskazówki. jak szukaæ generatora? . .Tak. Puszki i miêso.Rozumiem .oznajmi³a z dum¹.

do czego panu to urz¹dzenie potrzebne. Trzy lata temu napisa³am artyku³ na ten temat. Babylon . a ja zacznê przygotowywaæ materia³y do druku. . . Szukanie ró¿nego gówna nale¿a³o do moich obowi¹zków.Albo w Alas.spyta³a. . Zapasy siê co jaki czas wymienia.Jak w Ostatnim brzegu . . inwentaryzacja przedmiotów zgromadzonych w schronie. od piwnic po strychy. Rzeczywi cie. Zdjêcia Pete'a przywodz¹ mi na my l Fuhrerbunker. . Dok³adnie rzecz bior¹c na poziomie minus pó³tora.Nie jest tak le. ponure miejsce.Ale¿ jak najbardziej. Miêdzy innymi licznik Geigera. .Zerknê³a na Barbie go. Ca³kiem przestronny. znajduje siê w nich odpowiednia pozycja. Sherlocku. ale i zadawaæ pytania.O niczym siê nie dowie . mnóstwo pó³ek zastawionych jedzeniem w puszkach. Przy czym James Rennie traktuje ca³e wyposa¿enie ratusza. W podziemiach ratusza. do mieszkania nad aptek¹. Oczywi cie tak¿e wyposa¿enie dostarczone przez rz¹d. Zwiêz³e informacje na lokalne potrzeby. Znowu jak dawniej. W podziemiach ratusza znajduje siê spora sala konferencyj na oraz niewielka kuchnia. Swego czasu warte by³y trzysta dolarów. Chocia¿ je li wróci do siebie. Szybko siê uporam z brudn¹ robot¹. Tak czy inaczej licznik Geigera tam jest. bo trzeba bêdzie nie tylko gotowaæ. a nie ulotki reklamowe na jesienn¹ wyprzeda¿ u Burpeego.Jak pani s¹dzi. . robi siê je co cztery lata. Czeka³ go ciê¿ki dzieñ. kiedy wywalali my kupê szmalu na próby wyeksmitowania siebie do piek³a. Ostatnio sze æset.Obejrzy pan sobie przemówienie prezydenta. A po jedenastym wrze nia zainstalowano w podziemiach ratusza generator.Dobrze. Pewnie kopiê pod sob¹ do³ek. jako w³asno æ osobist¹.Owszem. . Wystarczy jeden artyku³ i parê zdjêæ. I od biedy radzê sobie z parzeniem kawy. po czym spyta³: . Pó³ piêtra ni¿ej wybudowano schron. Dodano go w latach piêædziesi¹tych. Barbie przerwa³. .powiedzia³ Barbie. ale siê przyznam: mam doskona³e kwalifikacje na pomocnika wydawcy.. czy uda mu siê zasn¹æ? . . Przyjê³a to bez komentarza.‾ywno æ w puszkach sprzed piêædziesiêciu lat musi byæ smakowita. wiêc bêdzie chcia³ wiedzieæ. wszystko po staremu. I on o tym wie. Jest tam co na kszta³t spi¿arni. Barbie zastanowi³ siê nad propozycj¹. a Pete Freeman zrobi³ zdjêcia.Ma pan ochotê i æ ze mn¹ do redakcji? . Jest tam schron atomowy. znajdê tu gdzie licznik Geigera? . Wystarczy sprawdziæ raporty miejski e. . je li dobrze pamiêtam.stwierdzi³ Barbie.Niemo¿liwe! Julia roze mia³a siê g³o no. no i z pó³ tuzina ³ó¿ek.Nie.

4 W dniu. Dwoje miejskich duszpasterzy.To by³oby zbyt ³atwe. Mill New & Used Books. .Czy pomo¿e panu. A mo¿e w jego wypadku oba s³owa okre la³y ten sam stan. ¿e go znajdzie? Barbie zastanawia³ siê nad odpowiedzi¹ do æ d³ugo.Mogê zadaæ jeszcze jedno pytanie. Podnios³a praw¹ d³oñ.Jasne . w którym znajdowa³a siê redakcja Democrata . klêcza³a przed o³tarzem w nieomal ca³kowitych ciemno ciach. która s³u¿y³a swemu stadku rad¹ zza pulpitu mównicy w ko ciele kongregacyjnym. Tymczasem wiara Lestera Cogginsa siêgnê³a poziomu mêczeñstwa albo szaleñstwa.Nie . nie do publicznej wiadomo ci? . chocia¿ ka¿dy w zupe³nie innym stylu. . Potem chwyci³a go za rêkê.Zosta³ pan przyjêty. pad³o tego wieczoru na kolana.Na pewno nie zaszkodzi. ale ka¿de z nich znajdowa³o siê w ca³kie innym stanie ducha oraz umys³u i mia³o zupe³nie odmienne oczekiwania. Wielebna Libby. je li bêdê siê modli³a za powodzenie misji? . a Barbie przybi³ pi¹tkê. .odezwa³a siê Piper. ju¿ nie wierzy³a w Boga. poniewa¿ w ko ciele nie by³o generatora. choæ z nikim siê t¹ informacj¹ nie podzieli³a. owczarek niemiecki wspar³a nos na ³apach. . . Wielebna Piper Libby.Witaj.. lepia mia³a na wpó³ przymkniête. Katolicy je dzili do Naszej Pani w Motton. jak by to okre li³ Jim Rennie.odrzek³ w koñcu. My li pan. Julia westchnê³a i pokiwa³a g³ow¹. Zreszt¹ i tak nikomu ju¿ na nim nie zale¿a³o.zgodzi³ siê Barbie. udawa³a siê do Kongregacji Beth Shalom w Castle Rock. Nieobecny . Za ni¹ u³o¿y³a siê Clover. . ale popad³ w rozsypkê u schy³ku lat osiemdziesi¹tych. ci¹gle jeszcze w sobotnim roboczym ubraniu i nadal w nim piêkna mimo lat czterdziestu piêciu. z dwóch bardzo ró¿nych ko cio³ów.Chodzi mi o ten generator rodem z powie ci science fiction. na terenie Chester's Mill znajdowa³y siê tylko dwa ko cio³y. gdy zaistnia³ klosz. je li odczu³a potrzebê duchowego pocieszenia. Aktualnie w jego domu modlitewnym mie ci³a siê ksiêgarnia po³¹czona z antykwariatem. a garstka miejscowych ¿ydów. oba nastawione na bogów protestanckich. . w tym czasie zd¹¿yli zaparkowaæ przed frontem budynku. Swego czasu by³ jeszcze Ko ció³ unitariañski.

co siê dzieje.Westchnê³a. ¿e jutro bêdzie tu pe³no ludzi. tu. Latem by³ On: Mo¿e i Wszechmocny...Mamy k³opoty. ale nie przewidywa³a ¿adnych k³opotów z dotarciem do wyj cia bez obijania goleni. co im pomo¿e. proszê Ciê. Nawet jej siê to podoba³o.. ot. którzy przyjd¹ szukaæ pomocy boskiej. tylko teraz.rzuci³a. Czy s³ysza³a tak¹ ciszê w Mill w sobotni wieczór? Ani ladu warkotu silnika samochodowego.. który mu siê spodoba³. i jeste .. to chyba jest wirem. czuj¹c jej nastrój.Takim imieniem zwraca³a siê ostatnio do Boga. Tak czy inaczej oboje wiemy...Za pó³ godziny przemawia prezydent.marna szansa. przyjacielu. jak na pewno wiesz.Chod . z logo. . . my ¿yjemy na ziemi. jak mawiaj¹ bohaterowie starych filmów. ¿e tam jeste .. A jednak przed nim siê modli³a. Kocha³a ten ko ció³. Brzmia³o nie le. przyznajê to bez najmniejszych oporów. . Tak¹ mam pracê. . w koñcu zawsze istnieje taka mo¿liwo æ. Chcia³abym pomóc ludziom. bo ja ani w z¹b.. pomó¿ mi. Nie oszukiwa³a siebie ani w kwestii swojego braku wiary. Wsta³a. ¿adnego dudnienia basów zespo³u graj¹cego w weekendowy wieczór w Karczmie Dippera (ka¿dy by³ reklamowany jako przyby³y prosto z Bostonu). gdy z oczu pop³ynê³y jej ³zy. Zbyt cicho . dlatego ¿e jaki facet sto lat temu zobaczy³ na hotelowej tapecie w Pary¿u kszta³t. ¿eby mi ods³oni³ swoj¹ wolê. Powiniene . Zna³a to wnêtrze jak w³asn¹ kieszeñ. ¿e rozumiesz. Nastêpny wielki . ‾ywiê nadziejê. i ¿e Ciê choæ trochê obchodzimy. czy rzeczywi cie j¹ masz. chcê j¹ wykonywaæ jak najlepiej. . Ale na wszelki wypadek. W ko ciele by³o cicho. Clover. które powsta³o bez szczególnej przyczyny. zawsze w samotno ci. gdyby j¹ mia³ i w ogóle jednak gdzie tam by³. zaskomla³a.. bo ju¿ nie jestem przekonana. Piper kaza³a suce byæ cicho i zwróci³a siê ponownie do o³tarza. Tylko tyle mamy.. Wokó³ ko cio³a tak¿e. Nie mia³a latarki.Dlatego ¿e. Je¿eli cz³owiek takie symbole postrzega jako boskie.. lecz zawsze jaka .Nie bêdê Ciê prosi³a.Wiesz. w jakiej sytuacji siê znalaz³am. Krzy¿ czêsto kojarzy³ siê jej z chevroletem bowtie. na ziemi. Zak³adaj¹c. Nie na ¿ycie w niebie. Amen. ¿ebym powiedzia³a ludziom co . Mieszkañcy Nowej Anglii nie znosili publicznych ³ez u kap³anów i polityków. Ostatnio pop³akiwa³a coraz czê ciej. Dlatego ¿e. Co im da nadziejê. Wcze niej nazywa³a Go Wielkim Niewiadomym. spraw. Wcale siê nie zdziwi³a.. Clove . Wiêc pewnie ju¿ Ci ra niej. przyznajê. ani konsekwentnego uwielbieni a dla samej idei. . ale nie o tym chcia³am mówiæ. . . bo zawraca³am Ci g³owê do æ czêsto.

Ko ció³ by³ prawie tak nowy jak generator.nieobecny. Dom modlitwy. niedaleko magazynku. zarówno dziêki genom. przed nim sta³a ambona. natomiast Lester Coggins nigdy siê nie o¿eni³. jak i wytê¿onym wysi³kom.oooh . zbudowany z kosztownego czerwonego klonu. choæ nawet o tym nie wiedzia³. by utrzymaæ wi¹tyniê swego cia³a w doskona³ym stanie. Tego. Nie zdawa³ sobie z tego sprawy. Naprê¿one miê nie rysowa³y siê wyra nie pod skór¹.pomarañczowym boku ci¹gle jeszcze widnia³y metki. nieomal nagi. by³ zaopatrzony w generator. a przy tym pozbawiony ozdób. rozgrywa³a siê scena znacznie bardziej dynamiczna. Suka posz³a za ni¹ pos³usznie. który postêpowa³ przed swoim ludem za dnia jako s³up ob³oku. a noc¹ jako s³up ognia. miêdzy innymi gitarê Stratocaster. wolna od rozterek religijnych. zmieniaj¹c imiê Najwa¿niejszego jak za zbyt mocnym naci niêciem peda³u ekspresji w gitarowym harmonizerze ze zwyk³ego Bo¿e w Booo . i to tak nowiutki. tam te¿ ustawiono instrumenty. W efekcie wygl¹da³ na nie wiêcej ni¿ trzydzie ci piêæ lat. Lester skoñczy³ piêædziesi¹t lat. Lester modli³ siê ekstatycznym tremolo u¿ywanym przez telewizyjnych g³osicieli prawdy Chrystusa. za ko cio³em. bo przed trzema laty straci³a w wypadku mê¿a i obu synów.ooo¿e! . Zainstalowano go w osobnym budyneczku. Mia³ na sobie jedynie spodenki gimnastyczne z nadrukiem klubu sportowego Ora³ Roberts Golden Eagles na prawej nogawce. Piper Libby by³a samotna. poniew a¿ nigdy w ¿yciu nikt go w takiej sytuacji nie s³ysza³. W modlitwach Prywatnych czasem te¿ mu siê zdarza³o wpadaæ w tê kadencjê. Natomiast kiedy by³ naprawdê zmartwiony. bo jako nastolatek prze¿ywa³ koszmar masturbacji i ujrza³ na progu sypialni Mariê Magdalenê. rozjarzona jasnym wiat³em elektrycznym. gdy rzeczywi cie potrzebowa³ rady Boga Moj¿esza i Abrahama. wtedy Lester mówi³ do Pana tonem. Za plecami Lestera ci¹gnê³y siê potrójne rzêdy ³aw. 5 Przy Little Bitch Road. przez wyznawców uczêszczaj¹cych do wi¹tyni Chrystusa Odkupiciela nieodmiennie nazywanej drog¹ numer trzy. W czasie mszy. na której Lester czasami grywa³ osobi cie. w którym pracowa³ Lester Coggins. Pos³uchamy go przez radio samochodowe. Na szkar³atnej kotarze wisia³ krzy¿. tak¿e pomalowanym na pomarañczowo. ale by³ w doskona³ej formie. na pulpicie le¿a³a tylko Biblia. Podwy¿szenie dla chóru znajdowa³o siê po prawej stronie. w czym pomaga³o mu rozs¹dne stosowanie kosmetyków do w³osów firmy Just For Men. który przypomina³ warkot psa szykuj¹cego siê do ataku na intruza. których odprawia³ piêæ w ci¹gu tygodnia. ¿e na jego ja skrawo . .

. my. lecz wszystkie. zosta³o z nas zdjête. ilu by³o uczniów Chrystusa. wys³uchaj mojej modlitwy! Us³ysz moje s³owa.. Panie.. Mkn¹ce przez cia³o cie¿kami nêdznych ludzkich nerwów. jeden. O wszystkim tym wi edzia³ a¿ za du¿o. Wielebny robi³ to nie po raz pierwszy. Ale przecie¿.. uwierzy³em. na którym zawi¹zano dwana cie wêz³ów. do czego mnie ten cz³owiek namówi³. Zacz¹³ siê biczowaæ. zosta³ zabarwiony na czarno. . ale wie lu. jak pokrzywa. uprawiali seks i brali narkotyki. tyle. Nie jeden p³aci za swój grzech. jak ju¿ bywa³o. ¿e taka czasie. wiedzia³ o tym doskonale..Bo¿e.Bo¿e. . symbolizuj¹cy Judasza. drugi. .zacz¹³ swoim warkotliwym g³osem wiadcz¹cym. Bo¿e wys³uchaj mojej modlitwy! wist. mo¿e. mieszkañcy tego miasta.Panie. i grzechy. Uk¹szenia bólu jak jêzyki ognia. a ja jestem najwiêkszym spo ród grzeszników. b³agam Ciê w imiê ukrzy¿owanego i zmartwychwsta³ego Jezusa. a tylko to jedno zosta³o dotkniête straszn¹ kar¹ bosk¹. która zmiata zbo¿e z pola. P³ynnie podnosi³ i zgina³ rêkê. nastêpny. wys³uchaj mej modlitwy. wys³uchaj mej modlitwy . a trudno mi uwierzyæ.. Je li Twoj¹ wol¹ jest. które pope³nili my razem. Je li taka jest Twoja wola. na biczowanie. nie by³ przecie¿ naiwny. Równocze nie przera¿aj¹ce i przera¿aj¹co rozkoszne. wyznam grzechy. tañczyli. Chocia¿ by³a ma³o prawdopodobna. Zasia³em wiatr i burzê zbier nie ja jeden. by jarzmo siê sam. a oto cena tej wiary i jest teraz. zaczeka³ Czeka³ i modli³ siê z Twoimi owieczkami o to. Czy istnia³a mo¿liwo æ. W Mill ¿yli te¿ inni grzesznicy.. Nierychliwy Twój gniew. Z pewno ci¹ zas³ugiwali na karê. Sznur uderza³ w poznaczon¹ licznymi bliznami skórê pleców jak trzepaczka. najpierw przez lewe ramiê.. bym zaczeka³. ¿e modli siê naprawdê. Ale bêdzie to oznacza³o jest Twoja wola w tym trudnym i przekona³ siê. Istnia³a. Dziewi¹ty. Ludzie przeklinali. ¿e ta przedziwna kl¹twa nie nast¹pi³a z powodu jego grzechu? Tak. jest jak potê¿na burza.. muszê wiedzieæ.Bo¿e. W jednym rêku trzyma³ d³ugi ciê¿ki sznur.. lecz gdy na nas spadnie... Znalaz³em siê na rozdro¿u. jutro przed wiernymi wyznam. potem przez prawe. Us³ucha³em Jima Renniego i uwierzy³em w jego k³amstwa. ale tak by³o w ka¿dym mie cie. Tak. co robiæ. Tak zrobiê.. grzeszyli my. . których dopu ci³em koniec mojego kap³añstwa.Panie. k³ad¹c na ziemiê nie jeden k³os. ale nigdy dot¹d z tak¹ si³¹. lecz wielu. Wkrótce miê nie ramion pokry³y siê potem. Smaga³ sznurem po plecach. co bêdzie dalej..

. Niepokój serca by³ zapewne wskazany.Tak. Nie zatrzymuj siê tutaj.Czy o lepnê. I nie by³a jasna. je li taka jest Twoja wola. Panie. Panie.. i zamkn¹³ otwart¹ Bibliê. daj mi znak. ale reszta nieco zbija³a z tropu. Opad³a mu na piersi czerwon¹ podkow¹. Przesta³ siê biczowaæ. Po omacku przeci¹gn¹³ palcem w dó³ po wybranej stronie. Pan tknie ciê ob³êdem. Lester zrobi³. Stale bêdziesz napastowany. teraz bardziej ni¿ kiedykolwiek. ukrzy¿owanego w hañbie i zmartwychwsta³ego w chwale. Warkotliwy ton g³osu modlitewnego sta³ siê nieco g³o niejszy. ¿e mnie potrzebuj¹.Niech siê dzieje wola Twoja. Wiesz. staraj¹c siê nie otworzyæ Biblii zbyt blisko rodka.. ¿e móg³by siê modliæ publicznie w tak sk¹pym stroju). by odsuniêty zosta³ od myc h ust ten puchar goryczy.szepn¹³ i czyta³ dalej. Do wiêtej ksiêgi podejd . gdy dzieciêciem bêd¹c.Ju¿ idê . . Czeka³. Wzniós³ mokr¹ od ³ez twarz ku dachowi ko cio³a z widocznymi belkami.. Zawiesi³ linê na szyi. I Pan odpowiedzia³. Stan¹³ przy pulpicie. . w zabiegach swoich nie bêdziesz mia³ powodzenia ..Ci ludzie mnie potrzebuj¹.spyta³ Lester. Otwórz moj¹ ksiêgê. co zobaczysz. uspokajaj¹ce strumyki krwi na plecach. ¿e musia³by je zastosowaæ. zwil¿a³a gumkê w spodenkach. a mo¿liwe. W po³udnie bêdziesz szed³. Pytam w imieniu Twojego Syna.. szuka³e w niej pociechy po snach grzesznych.Natychmiast. Lesterze. je li chcesz. przemówi³ Pan do Lestera Cogginsa. Wiêc. Wtedy Pan przemówi³ ponown ie. Czu³ ciep³e. niech siê dzieje wola Twoja. . Panie. co mu kazano. . I zaiste. je li taka jest wola .. Krew sp³ywa³a strumykiem wzd³u¿ krêgos³upa. . skoro taka jest Twoja wola. a nikt ciê nie bêdzie ratowa³ .. . Przeczyta³ wobec tego wiersz dwudziesty dziewi¹ty.powiedzia³ Lester. cz³owiecze marny. b³agam. oszczêd mi tego! Chocia¿. bo tam by³y najgorsze fragmenty Starego Testam entu.. I wiersz dwudziesty ósmy.. Kilka sup³ów na linie siê zaczerwieni³o. . jak wówczas. Panie? . po czym rozwar³ powieki i pochyli³ siê nad ksiêg¹. b³agam Ciê. lepot¹ i niepokojem serca . Trafi³ na rozdzia³ dwudziesty ósmy Ksiêgi Powtórzonego Prawa.Panie. teraz i zawsze. aby ujrzeæ.. ograbiany. Dam ci znak.Panie. jakby siê mia³ modliæ z wiernymi (ale w najgorszych koszmarach nie przewidywa³.po omacku jak niewidomy idzie po omacku w ciemno ci. . .

. zaprawdê. byæ mo¿e. gdy dotar³y do niej tragiczne wie ci. rozp³aka³a siê na g³os.Nie. Taa. . Czu³ siê znacznie lepiej.Panie. ¿eby jej m¹¿ razem z ni¹ chodzi³ do w³a ciwej wi¹tyni. Prawdziwy cud. . Czy ty dzisiaj og³upia³? Kap³an szeroko otworzy³ oczy. kobiety lub mê¿czyzny. Powtarza³o siê jedynie odniesienie do lepoty. Spójrz wiêc ponownie.. Kiedy ¿y³. Bo by³a sama.. Lester pos³ucha³ s³ów Pana. Pierwszy raz od chwili. bo teraz twoje oczy widz¹ wyra niej ni¿ zwykle. Pan przemówi³ do niego raz jeszcze. Porozmawiamy o tym pó niej. Za jego ¿ycia. Nie modli³ siê wtedy. Kapie z ciebie na pod³ogê. Panie. ¿e dopi teraz mog³a. 6 Brenda Perkins s³ucha³a WCIK.ulubione powiedzonko matki. Równocze nie bêdzie mia³ oczy szeroko otwarte. Musi opatrywaæ znaku. Bêdzie tam le¿a³ w trumnie. Mo¿e dlatego. I o lepocie. poniewa¿ jej m¹¿ lubi³ tê stacjê. a teraz. Spotkasz lepca. ale najpierw jeszcze wytar³ z drewnianej pod³ogi za pulpitem plamki krwi. Które z dwojga wydaje ci siê bardziej prawdopodobne? Lester raz jeszcze przeczyta³ tekst ksiêgi.Twoja. Na razie bêdzie mówi³ tylko ogólnie o b³êdach. a Piper Libby po¿egna go modlitw¹. ale s³owa . Teraz Howie znajdzie siê w ko ciele po raz ostatni... U wiadomi³a to sobie ostro i bezwzglêdnie tu¿ po powrocie do domu. który oszala³. id spaæ. o niczym nie wiedz¹c. By³a cz³onkini¹ Pierwszego Ko cio³a Kongregacyjnego ca³ym sercem i dusz¹. wiêc dba³a o to. które. G³os Boga. czy to jest twój znak? Taa.Co tam jest o szaleñstwie. lecz rozpamiêtywa³ przeczytane wersy. spowodowa³y powstanie tej dziwnej bariery miêdzy Mill a wiatem zewnêtrznym. Lester. zaprawdê. wtedy powiesz wiernym o planach Renniego i o swojej w nich roli Obaj musicie daæ wiadectwo. Dotkniêtego szaleñstwem lepca. Co ci ukaza³em? . Uczyni³ to na kolanach. a kiedy go zobaczysz. Natomiast nigdy dot¹d jej noga nie posta³a w Chrystusie Odkupicielu. lecz nie o twojej lepocie tu mowa.

Chcia³a nawi¹zaæ z Howiem jaki kontakt. Gniewnym ruchem wy³¹czy³a telewizor. ¿eby je zamówiæ. Po jedenastym wrze nia. Rozszlocha³a siê jeszcze g³o niej. Na ty³ach domu mrucza³ generator.. póki jeszcze wszêdzie czuæ by³o jego obecno æ. Na wspomnienie tamtego dotyku palców na skórze w s³onecznym blasku zap³aka³a . Posz³a do jego gabinetu. rozklei³a j¹ ostatecznie. Jako wygaszacz ekranu ustawione by³o bardzo stare zdjêcie z rozgrywek Ma³ej Ligi. Bêdziecie wiedzieli tyle samo co ja. tak jak dzisiaj rano. ¿eby mi go wróci³. gdy tylko je poznam. a Brenda obejmowa³a ich obu. ostatni raz dotkn¹³. Na biurku sta³ tylko laptop. a my l o rozmowie. ¿e zobaczy³a mê¿a jak ¿ywego . Widnieli na nim Howie i Chip. Brenda. Mia³a ochotê go rozdeptaæ i nie zrobi³a tego g³ównie dlatego. kiedy Howie i Er ic Everett doprowadzili dru¿ynê do fina³ów stanowych. dobrze? I jeszcze. bo by³o to jedno z ulubionych powiedzonek Howiego. ¿eby nie zachowywa³a siê jak dziecko. ¿e by³aby mo¿liwa. Ma³y mia³ wtedy jedena cie.. Chcia³abym tego. Nie bêdzie ¿adnych przemilczeñ. ale bardzo bym chcia³a jeszcze raz z nim porozmawiaæ. Nie bêdê Ciê prosi³a. ¿eby mnie jeszcze raz. Nie mog³a zadzwoniæ do Chipa. zak³adaj¹c. jak zawsze otwarty. Szlochaj¹c. . Na wszelki wypadek . Proszê Ciê. to ja. mo¿e to blu nierstwo. . kiedy we flanelowej pid¿amie klêcza³a przy ³ó¿ku i powtarza³a jak mantrê: Bo¿e. jak¹ by z nim przeprowadzi³a. i moj¹ z³ot¹ rybkê.Bo¿e.Tak. która jeszcze nie ma imienia .. Szczê liwy i zadowolony . ale wiem. Chip ciska³ ojca za szyjê. rzuci³a pilot na pod³ogê.W telewizji prezydent o twarzy ponurej i przera¿aj¹co starej wyg³asza³ przemówienie. ¿e to niemo¿liwe. powiedzia³by Howie. . Otrzymacie je ode mnie. miej w opiece mamusiê i tatusia. wiem.. tak .pokrêci³ g³ow¹ powiedzia³. To by³ cudny dzieñ. ¿eby mi da³ si³ê do przetrwania. osunê³a siê na kolana przy mê¿owskim biurku.westchnê³a Brenda. Zdjêcie zosta³o zrobione tego roku. nios³aby ze sob¹ wiêksz¹ samotno æ. jakie powiedzia³a na ten temat.I pewnie zaraz bêdziesz chcia³ nam sprzedaæ jaki most. obaj u brani w zielone koszulki zawodów sportowych sponsorowanych przez aptekê Sandersa. Amerykanie! ‾¹dacie odpowiedzi. mo¿e dwana cie lat. Chcia³ab ym. zawsze sk³ada³a je tak samo jak za dzieciêcych czasów. Przyrzekam wam to . Nigdy nie splata³a d³oni przy modlitwie. Teraz ¿a³owa³a ka¿dego k¹ liwego s³owa. Nie chcia³a wydawaæ pieniêdzy na to urz¹dzenie. Têsknota za mê¿em w ciemno ciach by³aby jeszcze gorsza. ale on siê upar³.

gdzie i dlaczego. ¿e mo¿na mieæ tak¹ pustkê w rodku. dziêki którym zdo³a korzystaæ z niego mo¿liwie najd³u¿ej. tylko czy s¹ w domu zapasowe? Je li nie ma. wiêc bateria siê nie wyczerpywa³a. Na pulpicie mia³ zawsze nienaganny porz¹dek. w przeciwieñstwie do Brendy. uzupe³nione o informacjê. Proszê Ciê. gdzie przechowywa³ raporty z bie¿¹cych ledztw. oczywi cie poza Duchem wiêtym.Z trudem zaczerpnê³a powietrza.jeszcze rozpaczliwiej. zani m gaz siê skoñczy. Zaciekawiona przesunê³a kursor na folder i kliknê³a dwa razy. S¥DOWE . Och. któr¹ Howie nazywa³ Vaderem. Nawet we nie. Jedno s³owo. Czy mi siê to podoba. powinna jechaæ do sklepu Burpeego albo na stacjê benzynow¹. ³¹cznie z samym Howiem. Je¿eli spe³nisz moj¹ pro bê. Folderu S¥DOWE Howie nie uzna³ za stosowne chroniæ has³em. Spróbowa³a WILDACTS.Wiem. . Ruszy³a mysz¹. po czym zastyg³a. czy jest chroniony has³em. ¿e tam pewnie znajdzie wiadomo ci o generatorze. Jedn¹ rêk¹. Nie wiedzia³am.. taka samotna. rozumiej¹c przez to. Istnia³a w mie cie tylko jedna osoba. Ciekawe.. proszê o wiele. Niech siê dzieje wola Twoja.. W VADERZE znajdowa³y siê dwa dokumenty.Amen.. ¿e nie zajmujesz siê duchami. Jeden oznaczony LEDZTWA W TOKU. czy nie. kiedy ostatnio w ogól zerka³a do komputera mê¿a . co zechcesz. Henry Morrison z komendy na pewno jej pod³¹czy nowy zbiornik z propanem.. a¿ siê bojê. zapisany w . który natychmiast o¿y³. Bo¿e. Na pulpicie w lewym dolnym rogu ekranu znajdowa³ siê czwarty folder. Trzeci folder zatytu³owany by³ PRYWATNE i znajdowa³y siê w nim wszystkie informacje zwi¹zane z domem. Owszem.. Du¿y Jim Rennie. . Howie nigdy nie pamiêta³. Uda³o siê. Dziêki Ci. Nigdy go nie widzia³a. ¿eby wy³¹czyæ laptop. ¿e przestanê istnieæ. tylko jeden dotyk. Otworzy³a oczy i wsta³a. które mia³y zeznawaæ. Na ekranie laptopa Howiego pod ikon¹ dysku twar dego jak zwykle widnia³y tylko trzy foldery: AKTUALNE. Bo¿e.Za mia³a siê nieweso³o. . które otwiera³o folder AKTUALNE.i nie mog³a sobie przypomnieæ. ale. Bo¿e. ale mo¿e by mi go zes³a³ we nie? Wiem. taka jestem zdruzgotana. Zastanowi³a siê. zrobiê. Brenda u wiadomi³a sobie. . drugi. rzecz jasna.zawieraj¹cy listê osób. przytrzymuj¹c siê biurka. bo u niej pe³no by³o ci¹gniêtych programów i elektronicznych notatek. Dartha Vadera. ale przynajmniej pod³¹cza³ go do gniazdka.. Co tylko zechcesz. s³owo. tr¹ci³a ekran. Folder zatytu³owany by³ VADER.

W razie czego mamy dobry piec i od cholery drewna. Nie Szanowny panie komendancie . potem ostatni raz przejrza³ karty chorych i poszed³ do domu. zatytu³owany LISTY Z PGSM. ale nigdy dot¹d nie by³ tak przygnêbiony i niespokojny o przysz³o æ. Dom zasta³ pogr¹¿ony w ciemno ciach. a latem te¿ zdarza³y siê przerwy w dostawie. za wieci³a s³abiutko i po piêciu sekundach zgas³a. ni¿ mogli my przypuszczaæ trzy miesi¹ce temu . by³ nag³ówek. A blisko koñca zdanie. sytuacja wygl¹da³a inaczej. W zesz³ym roku rozwa¿ali z Lind¹ kupno generatora. Zakl¹³ pod nosem i zapisa³ sobie w g³owie. Odszuka³ latarkê w skrytce na rêkawiczki.formacie PDF. kliknê³a LEDZTWA BIE‾¥CE w folderze VADER i zaczê³a s³uchaæ zmar³ego mê¿a. 7 Przemówienie prezydenta. bo dziewczynki by³y jeszcze ma³e. ¿eby jutro kupiæ nowe baterie. Na pocz¹tek: Sprzeniewierzenie dóbr publicznych i niezasadne wykorzystywanie s³u¿b miejskich . Zak³adaj¹c. korespondencja z Prokuratur¹ Generaln¹ Stanu Maine. Mo¿e gdyby Lin zosta³a policjantk¹ na pe³en etat. które zdawa³o siê wrêcz krzyczeæ wielkimi literami: Produkcja i sprzeda¿ narkotyków . rok wcze niej tak¿e. to . Western Main Power nie nale¿a³a do najbardziej niezawodnych dostawców energii. Je¿eli po dwunastu latach mieszkania w tym domu nie znajdê drogi po ciemku. bo w Chester's Mill ka¿dej zimy przez cztery czy piêæ dni brakowa³o pr¹du. ¿e sklepy bêd¹ otwarte. Kliknê³a dokument. Rzecz w tym. Pierwszym szczegó³em. lecz ¿adne z nich tego nie chcia³o. A jeszcze dalej: Nadu¿ycia w³adzy siêgaj¹ g³êbiej. skoñczy³o siê dwadzie cia jeden minut po pó³nocy. który przyku³ jej uwagê. pomy la³ Ry¿y. bogate w s³owa pocieszenia. ¿e po prostu nie by³o ich staæ na ten zakup. A raczej dzisiaj. ale Drogi Duke . ubogie w informacje. Potem: Zaanga¿owanie radnego Sandersa wydaje siê pewne . Siedz¹c w fotelu Howiego. £zy na policzkach zaczê³y jej obsychaæ. jakby zosta³y wyró¿nione t³ust¹ czcionk¹. ale kiedy j¹ w³¹czy³. niektóre zdania rzuca³y siê w oczy same. Przegl¹da³a list od prokuratora generalnego z rosn¹cym zdumieniem. Choæ list by³ naszpikowany ¿argonem prawniczym. Innymi s³owy. Niejede n raz w czasie swojej kariery medycznej koñczy³ dzieñ pracy znacznie bardziej zmêczony ni¿ teraz. Ry¿y Everett obejrza³ je w holu na drugim piêtrze szpitala. Najwyra niej mod³y Brendy zosta³y wys³uchane w sposób ca³kowicie niespodziewany.

Bogu dziêki. Noc by³a jasna. dostrzeg³. ni¿ ustawa przewiduje. Je¿eli Mill znalaz³o siê na dnie niewidzialnej studni. Wygl¹da³y tak samo jak zawsze. Cze æ. Tak mówi Peter Randolph. podczas gdy on bêdzie w pracy przez szesna cie. mo¿e nie jest tak le. kochanie. Nie ma pr¹du.. nasz nowy szef. a zbli¿ywszy siê do drzwi. Rz¹d dostarczy zapasy drog¹ powietrzn¹. Pogadamy jutro. Na szczê cie spi¿arnia pe³na. to rozjarzona tysi¹cami gwiazd. Chyba ¿e nie bêdê spa³a. Mam nadziejê. bo choæ bezksiê¿ycowa. cuchn¹³ te¿ jak zwierzê. Wszed³ na ganek i wyj¹³ klucz. przyjrza³ uwa¿niej. ale wreszcie siê wy³¹czy³y. Wtedy uwa¿a³. ¿e ¿ona ma nastêpnego dnia pracowaæ dwana cie godzin. Wiêc mo¿e jednak prysznic przed spaniem. naprawdê ca³ Od 7 do 19. nawet pamiêta³.jestem g³upszy. Pochyli³ siê. ¿e niepotrzebnie wyrzuca pieni¹dze. na pewno jeste zmêczony. Có¿. Nie obud mnie.. Nasze 2 J. Skoro kraj mo¿e przeznaczaæ miliardy dolarów na ratowanie upadaj¹cych korporacji. Skierowa³ na ni¹ strumieñ wiat³a. ale wyprowad Audrey dobrze? Ci¹gle popiskuje. I. a nie w brzuchatym s³oiku. Z koñca latarki wystawa³a niewielka metalowa pêtelka. wreszcie zasnê³y. Przez ni¹ przewleczono sznurowad³o ze starej tenisówki. Na letniej wyprzeda¿y u Burpe ego Linda kupi³a ich sze æ sztuk a piêæ dolarów. Pewnie mamy przed sob¹ trudne dni. Ja te¿ Ciê kocham. staæ go. czu³ siê g³upi. Mo¿e bariery nie by³o na górze? Prezydent nie poruszy³ tego tematu. by zrzuciæ na spadochronach parê generatorów i kilka paczek sucharów. Jak ma³pa. Mo¿e wiedzia³a. Kochanie. ale jako to bêdzie. Judy i Jannie mówi¹ ¿e kochaj¹ tatusia. ¿e na zamku co wisi. ¿e wszystko OK. Lin On te¿ siê ba³ i wcale mu siê nie podoba³o. ¿e my la³: Kobiety robi¹ zakupy z tego samego powodu z jakiego mê¿czy ni wspinaj¹ siê na szczyty gór . Jutro mam s³u¿bê ca³y dzieñ. Dopiero co z³apana i wsadzona do klatki w zoo.bo mog¹. dobrze? I przejrzymy zapasy. Trochê siê bojê... wiêc pewnie ludzie odpowiedzialni za rozeznanie siê w sprawie jeszcze tego nie wiedz ieli. Obie smutne i niespokojne. Miniaturowa latarka. . co siê stanie? Podobno psy wyczuwaj¹ trzêsienia ziemi. Nie podoba³o mu siê te¿. ¿e Judy i Janelle spêdz¹ caluteñki dzieñ z Mart¹. bo one na pewno te¿ siê ba³y. nie. do niego przyklejono ta m¹ karteczkê. nie ma prysznica.:/Marta Edmunds we mie dziewczyn ki. niestety. A. a mo¿e i d³u¿ej.

No i rzeczywi cie popiskiwa³a. Jego zdaniem suka rzeczywi cie mog³a wyczuæ barierê.bardzo g³o ne. . wieszaj¹c sobie latarkê na szyi. jakby mówi³a: Jeste ! Cudownie! Wróci³e ! Tak siê cieszê! . Smycz wisia³a na ko³ku przy drzwiach spi¿arni. A mo¿e tylko tak siê wydawa³o w ciemnej kuchni. odskoczy³a do ty³u. stanê³a. ale nie w radosnych podskokach. Tej nocy . Ucich³o na dwa tygodnie i Ry¿y mia³ nadziejê.A w zasadzie Audrey. Audrey. nieomal pe³zn¹c.zawo³a³a Lin zaspanym g³osem. któr¹ Linda zwykle zostawia³a zapalon¹. Czasami by³o ciche. . Natychmiast znalaz³a siê przy nim. .Jedn¹ minutkê. W takim razie zachowanie. Audrey nie spa³a.Ciiicho. ma³a. .Obudzisz ca³y dom. ¿eby wyprowadzaæ Audrey na spacer o pierwszej nad ranem. ‾adnego szczekania. . spokojnie. które Linda nazywa³a popiskiwaniem. ¿e ju¿ po sprawie. . . ¿e za ni¹ pójdzie. ciiicho! Suka szczeknê³a ponownie. kiedy wraca³. Tylko tego brakowa³o. . Przysi¹g³by. zap³onê³o niewielkie wiate³ko.Ale najmniej mu siê podoba³a my l. Zaintrygowany pozwoli³ siê prowadziæ. nie tylko na trzêsienia ziemi. W w¹skiej smudze wiat³a latarki widzia³ wpatrzone w siebie psie oczy. pomy la³ z nadziej¹. a czasem ca³kiem g³o ne. tylk z brzuchem przy ziemi. psy. by³y bardzo wra¿liwe na ró¿ne zjawiska. ¿eby zakoñczyæ ten koszmarny dzieñ z fasonem. . Suka skoczy³a przed nim bardziej jak kot ni¿ jak pies. Ry¿y drgn¹³. a przecie¿ nigdy w ¿yciu nikt jej nie uderzy³. ju¿ powinno ustaæ. Na piêtrze. Ma³o go nie przewróci³a. Nic z tego. a zw³aszcza golden retrievery.Pog³adzi³ sukê po ³bie. Audrey szturchnê³a go pyskiem w nogê. Audrey doskoczy³a do niego.W porz¹dku. gdzie nawet wy wietlacze na piekarniku i mikrofali zgas³y. ¿e dostrzeg³ w nich b³aganie. to ja . Nie s³ysza³ te¿. Poszed³ za psem po . Przeskoczy³a tylko dwa. jej g³os odbi³ siê w cichym domu wstrz¹saj¹co g³o nym echem. zrozumiawszy. ¿eby który ci¹gle popiskiwa³. prawda? Inne ps y w mie cie zachowywa³y siê tej nocy spokojnie. w sypialni ma³¿eñskiej.Cicho. Szczeknê³a. Nie wieci³a te¿ ¿arówka nad zlewem. z ogonem podkulonym miêdzy tylne ³apy. Poszed³ po ni¹. otwieraj¹c drzwi kuchni. ¿adnego wycia.Ry¿y?! . chwyci³a go zêbami za nogawkê i zaczê³a ci¹gn¹æ pana na korytarz. . Idziemy na spacer. niestety wkrótce potem zaczê³o siê na nowo. trochê jakby siê ba³a lania. obejrza³a siê i znów szczeknê³a. Mo¿e ju¿ pi zwiniêta na pos³aniu przy piecu.Tak.Dobrze . pu ci³a nogawkê i wbieg³a na schody.odpowiedzia³ jak najciszej. Popiskiwanie zaczê³o siê jeszcze przed zaistnieniem bariery. jak zwykle. Audrey.podda³ siê.

Lepiej wróæ do sypialni . Audrey wpad³a do rodka. pewnie na pocz¹tku ata wiêc widaæ by³o na spodniach od pid¿amy mokr¹ plamê. wpatrzona w ma³¹ pani¹ z napiêt¹ uwag¹. Janelle mia³a otwarte oczy. . Audrey skoczy³a na drzwi i stoj¹c na zadnich ³apach. w której dwie smugi wiat³a pad³y na twarz dziewczynki . A musia³o siê dziaæ przynajmniej od sierpnia..Co jej jest?! .Jeszcze czego! Ruszy³a przed nim korytarzem. Je li to nadal by³o popiskiwanie. jakby gra³a na pianinie. Wyra nie: z drogi! . ci¹gnê³a z siebie przykrycie.Pomó¿ jej! Zrób co ! Umiera?! . i przekl¹³ siebie za to.. by³o w³a nie tym spowodowane. Lin wy³owi³a z kieszeni szlafroka minilatarkê. . Ry¿y zrozumia³.Audi. gdy ¿ona je otwiera³a. ¿adnych konwulsji. jej popiskiwan ie. zamiast jak zwykle obiec susami ca³e piêtro.schodach. Bo zachowanie Audrey. Ry¿emu nagle przysz³o do g³owy. Dziewczynki mia³y lat piêæ i siedem.Maaama? Ju¿ niadanie? Spó ni³am siê na autobus? . zreszt¹ piêciolatka spa³a jak zabita. Judy poruszy³a siê i obudzi³a. w tej samej chwili. . Audrey. Tylko on nie dostrzeg³ rzeczy ewidentnej. zawi¹zuj¹c pasek grubego szlafroka. ogl¹daj¹ siê za siebie. niedawno rozpocz¹³ siê u nich etap. ¿e wcze niej nie zauwa¿y³. odtr¹caj¹c na cianê. ci¹gle przystawa³a.syknê³a Lin. Na Judy nawet nie spojrza³a. W tej chwili Ry¿y widzia³ u Audrey niepokój. je li nie od lipca. Linda stanê³a u szczytu schodów. w¹ski strumieñ wiat³a podskakiwa³ na pod³odze. Ale te¿ nie by³a przytomna. uderzaj¹c j¹ barkiem w nogê.. Pobieg³a korytarzem w stronê pokoju dziewczynek. zyska³o zupe³nie now¹ formê. Dla ludzi mieszkaj¹cych z psami mowa cia³a zwierz¹t jest klarowna. Audrey usiad³a przy ³ó¿ku.powiedzia³ Ry¿y. . ogon wci¹¿ mia³a podkulony. który Lin nazywa³a odkrywaniem kobiecej odrêbno ci . Ry¿y dopad³ do drzwi.. przednimi drapa³a deski. co siê dzieje. . . Lin zawsze tego pilno wa³a.krzyknê³a Linda. ¿e w domu mo¿e byæ w³amywacz. Natomiast Janelle nie spa³a. Audrey na jej widok szczeknê³a ponownie.Na lito æ bosk¹.Ma atak drgawek . zw³aszcza gdy by³a sama z dziewczynkami. ale kto wie. lecz widaæ by³o tylko bia³ka. Bogu dziêki. Drzwi kuchenne by³y zamkniête. Uszy po³o¿y³a p³asko. gdzie wci¹¿ panowa³a cisza.powiedzia³ Ry¿y. Przebiera³a palcami. ale suka ju¿ minê³a swoj¹ pani¹. przestañ! . . z czym ma do czynienia. ale dr¿a³a na ca³ym ciele.

. Ale nie by³o po wszystkim. . Mia³a z³y sen. dobra suka.krzyknê³a Lin.sprzeciwi³y siê obie równocze nie. .Dobrze wobec tego.Nie zwariowa³a. Ale musicie byæ cicho. Nic z tego. ale ju¿ siê obudzi³a .Co ci siê ni³o. Dos³ownie w nastêpnej sekundzie Jan przesta³a dr¿eæ i zamknê³a oczy. . renice by³y na swoim miejscu. .odezwa³ siê Ry¿y.odpowiedzia³ Ry¿y. Judy gwa³townie usiad³a na ³ó¿ku. .Audi. ale suka nawet siê nie cofnê³a. Na pochwa³y suka zwykle reagowa³a ¿ywio³ow¹ rado ci¹. Spokojny.Mamusiu.Co? Linda siedzia³a na krawêdzi ³ó¿ka Judy.oceni³ Ry¿y.. Stara³ siê my leæ logicznie i szybko doszed³ do wniosku.Wszystko przez wielk¹ dyniê! Trzeba j¹ z³apaæ! Ry¿y delikatnie potrz¹sn¹³ córk¹. przeszkodzi³a mu cholerna poduszka piankowa. U obcego dziecka dawno by to zauwa¿y³. W pewnym momencie szczeknê³a krótko i po³o¿y³a siê. ale jest trochê chora ..dorzuci³.A niech mnie . . s³ysza³ jej oddech. wcale nie przy pieszony ani urywany. ¿e to prawie na pewno petit mal. Je kochana. nadal wbija³a wzrok ma³¹ pani¹. Nie wolno jej przestraszyæ. Niewiele pomog³o.Jan? . rozrzucaj¹c dooko³a pluszowe zabawki.Wielka dynia! .. Nie do koñca. . atak powinien szybko min¹æ sam z siebie. Zrzuci³ j¹ na pod³ogê. pewnie ju¿ siê boi. Gdy Jannie ponownie otworzy³a oczy. tym razem by³o inaczej. na wszelki wypadek udro¿niæ drogi oddechowe. niech minie szybko! Uchwyci³ g³owê dziecka w obie d³onie. . .Zwariowa³a? Zachorowa³a? .Mamusia zabierze ciê teraz do naszej sy. Troszeczkê .Nie! . kochanie. .Nie .Ry¿y.Niech ona przestanie! . gdy matka poderwa³a j¹ z po cieli i zamknê³a w objêciach. Bo¿e. kiedy siê bêdzie budzi³a.Po wszystkim. dobrze. . . u w³asnego zawsze trudniej. Ry¿y wreszcie przechyli³ g³owê Jannie do ty³u. lecz nie widzia³a ojca. trzymaj¹c ma³¹ na kolanach. Oczy mia³a wielkie jak spodki. chcia³ j¹ odchyliæ do ty³u. . Trafi³ w Audrey. . co siê dzieje z Jan .spyta³a Judy z buzi¹ wykrzywion¹ w podkówkê. Sam by³ zdziwiony w³asnym spokojnym g³osem. zrób co ! Je li to by³a petit mal.krzyknê³a. na twarzyczce przestrach. Nawet nie ruszy³a ogonem. uk³adaj¹c pysk na ³apie.

spyta³a cicho. . .To nie twoja wina. Silny.Dlaczego teraz? . . g³aszcz¹c Jan.Wystarczy do przychodni i na pewno nie teraz.Nie dostaniesz zastrzyków.Dlaczego ona nie pi? . Ry¿emu siê spodoba³. ¿e to tylko petit mal.Nasika³a do ³ó¿ka . którzy chy³kiem wkradali siê do przychodni. ¿e siostra mówi prawdê.Dzisiaj bêdzie spa³a z dziewczynkami.Co? Dlaczego? Mia³am byæ ksiê¿niczk¹ Lei¹! Czy ja naprawdê nie mogê mieæ ¿adnych przyjemno ci? .Nic nie szkodzi .Audrey jest pewna. .Trzeba bêdzie j¹ zawie æ do szpitala? . . . króliczku. W tej kwestii jego nadzieje siê spe³ni³y. .Bêdziesz ksiê¿niczk¹ Leil¹.powiedzia³. . Jan patrzy³a na rodziców kompletnie oszo³omiona. Ale powinni my byæ wdziêczni. . By³ to zdrowy.Przez chwilê Jannie nadal nie do koñca kojarzy³a.odparowa³a Judy g³adko. sklejone potem w³osy. obojêtny na ca³y dramat. ¿e wszystko bêdzie dobrze .ucieszy³a siê Judy.Co tu robicie? . lecz dzisiaj zaczyna³ mieæ do æ.Wskaza³a na m³odsz¹ siostrê. . Obiecujê.Rozp³aka³a siê g³o no. Jutro rano. trzymaj¹c siê jej szlafroka. trochê podejrzliwie i z rosn¹cym przestrachem.Dlaczego akurat teraz? . i rozp³aka³a siê jeszcze bardziej. Linda podesz³a bli¿ej. W zasadzie uwa¿a³ siebie za rodzica wiadomego i dobrze wychowuj¹cego dzieci. Ca³kiem. Zamruga³a.wrzasnê³a Jannie i znów wybuchnê³a p³aczem. Ry¿y obj¹³ ¿onê. . a Ry¿y mia³ ochotê przy³o¿yæ Judy. . .Dobrze. . prowadz¹c dzieciaka ze z³aman¹ rêk¹ albo podbitym okiem. Jan u wiadomi³a sobie. . Dopasujê jej leki. ¿eby nadal siedzieæ prosto. Mia³a k³opoty. .oznajmi³ Ry¿y. choæ ju¿ porusza³a oczami i najwyra niej widzia³a oraz s³ysza³a ojca. podnios³a rêkê i odsunê³a z czo³a potargane. Matka objê³a Janelle. .Nie chcê zastrzyków! . zw³aszcza w porównaniu z tymi. Kucnê³a i u ciska³a Audi z ca³ej si³y. ale ju¿ po wszystkim. Lin po³o¿y³a mu g³owê na ramieniu.Nie wiem. zbyt zmêczona. Odwo³amy Halloween. króliczku. Judy przy drepta³a z ni¹ razem. g³o ny p³acz. Wystarcz¹ proszki.spyta³a Linda.Tatusiu! Trzeba odwo³aæ Halloween! . kochanie. Pies teraz le¿a³ ca³kiem spokojnie na pod³odze.Hura! .

a niekiedy wrêcz b³yskotliwym rodkowym w szkolnej dru¿ynie koszykówki oraz sprawnym graczem w futbol. Najprawdopodobniej mia³ racjê: zwyciêzc¹ konkursu zosta³ Dougie Twitchell. mimo wszystko rola Napoleona Dynamite nie zaspokaja³a jego ambicji. jednak nie do koñca. Oczywi cie lepsze strony w sieci by³y zablokowane. Wola³ byæ z przyjació³mi. rzeczywi cie wygl¹da³ jak szkielet. wyja nia³a tê kwestiê chyba najsensowniej. Chêtnie dzieli³ siê informacjami ze swoimi ziomalami. a Lissa Jamieson. Joe by³ wzorowym uczniem.SZALEÑSTWO. G³osi³a: WALCZ Z W£ADZ¥. A do tego mia³ g³owê nie od parady. Umia³ brzd¹kaæ na pianinie i dwa lata wcze niej zaj¹³ drugie miejsce w dorocznym Bo¿onarodzeniowym Miejskim Konkursie Talentów. ¿e rodzice stanowczo sprzeciwiali siê jakiemukolwiek przeskakiwa niu klas . mia³ trzyna cie lat i by³ znany tak¿e jako Król Nawiedzonych albo Skeletor. Dzia³alno æ tego typu z pewno ci¹ czê ciowo wyja nia³a popularno æ Joego. ¿e jest fajny. Jego wystêp wywo³a³ w ród doros³ych na widowni g³o ne brawa i okrzyki rado ci. Mieszka³ przy Mill Street pod numerem dziewiêtnastym. parodiuj¹c taniec do Redneck Woman Gretchen Wilson. Nalepka przeznaczona na zderza k.oceni³ ponuro Sam McClatchey. w ród których znajdowa³o siê dwoje nieustraszonych deskorolkarzy. Norrie Calvert oraz Benny Drake. oceni³a nawet. NIEPOKÓJ SERCA 1 Joe Chudzielec ca³¹ noc spêdzi³ przy komputerze. . W Maine w gimnazjach przypada³o po jednym na g³owê. a mia³ ich zadziwiaj¹co wielu jak na chudego trzynastoletniego geniusza. Dzieciaki po prostu uwa¿a³y. ¿e móg³by takimi wystêpami zarabiaæ na ¿ycie. wodz¹c palcem wokó³ srebrnego medalu syna. wietnym. . Joemu to nie przeszkadza³o. a przyklejona na jego plecaku. bibliotekarka. Benny uwielbia³ w bibliotece serfowaæ po stronie z blondynkami w bia³ych majteczkach. ale Joe szybko dawa³ sobie radê z tak imi drobnymi utrudnieniami. W dodatku szko³a by³a ³atwa i mia³ mnóstwo komputerów do dyspozycji. Chodzi³ do ósmej klasy tylko dlatego. Poniewa¿ przy wzro cie metr osiemdziesi¹t piêæ wa¿y³ nieca³e sze ædziesi¹t kilogramów. LEPOTA.Ustawili sprawê . Nazywa³ siê Joseph McClatchey.

które da³y siê uszeregowaæ w trzy g³ówne nurty. a coraz wiêcej teorii spiskowych. Bo pan Allnut równie¿ by³ fanem strony blondynkiwbialychmajteczkach. sk¹d wzi¹æ wiêcej w razie potrzeby. Joe pilnowa³ pozosta³ych siedmiorga cz³onków nieoficjalnego klubu komputerowego. ¿e za spraw¹ Joego Chudzielca zaopatrywany by³ darmowo w dowolne nagrania country. pan Allnut. które do pewnego stopnia opanowa³. ludzi. Ka¿dy blog by³ gorszy od poprzedniego. czy nie. Mia³ zamiar.Fi. wszystkie b³ogi zgadza³y siê w jednym: nie chodzi³o o dzia³ania terrorystyczne. ¿e w ka¿dej plotce jest ziarno prawdy. czy sprawa by³a ustawiona. tak samo jak wiêkszo ci¹ umiejêtno ci. Poza tym szko³a mia³a czadowy generator. Nie mówi¹c ju¿ o tym. Pierwsze miejsce przyznano mu za ¿onglowa nie maczugami z jednoczesnym piewaniem Moon River . lecz mia³y wspólne podstawy. ale tak¿e wierzy³ w to. Mo¿e zatañczê jako Napoleon Dynamite na zaprzysiê¿eniu.com. Jedyn¹ niezmienion¹ pasj¹ pozostawa³a mi³o æ do Internetu. ale laptop ch³opaka by³ zadbany i zawsze gotów do dzia³ania. ¿eby zawsze mieli w zapasie dodatkowe akumulatory. która w pi¹tej klasie wydawa³a mu siê wieczna. których ¿ycie toczy³o siê g³ównie w Internecie i dla niego. czego nie zdradzi³ nawet rodzicom. Nim dzieñ nastania klosza niepostrze¿enie przeszed³ w dzieñ drugi. Joe zgadza³ siê ze swoimi rodzicami. Teorie ró¿ni³y siê w szczegó³ach. ale dobrze wszystkim znan¹ wspó³pracê militarno przemys³ow¹. wiêc tam mo¿na pod³adowaæ akumulatory. Na ka¿dym coraz mniej faktów. i wiedzia³. przeskakuj¹c z blogu na blog ze zwinno ci¹ jaszczurki przemykaj¹cej po gor¹cych kamieniach. to dozorca i wo ny. w którym mieszkañcy Chester's Mill odgrywaj¹ rolê królików do wiadczalnych.przypadkiem brat cz³onkini Rady Miejskiej. Nawet mi³o æ do koszykówki. ca³kiem jak . McClatcheyowie nie mieli generatora. Joe mia³ w nosie. czyli paranoikami. zostaæ prezydentem Stanów Zjednoczonych. naje d ców z kosmosu czy Wielki Przedwieczny Cthulhu. elektronicznej galaktyki nieograniczonych mo¿liwo ci. Pierwszy zak³ada³. Taki numer zosta³by na YouTube na wieki. którzy nazywali zwolenników najdziwniejszych teorii spiskowych. No i zaopatrzony w pó³ tuzina zapasowych baterii. Tamtej pierwszej nocy Joe zdar³ do ¿ywego po³¹czenie bezprzewodowe Wi . Wed³ug drugiej jaki eksperyment wymkn¹³ siê spod kontroli. go æmi w czapeczkach z folii aluminiowej . Nawet gdyby j¹ zamknêli. jako zblad³a. na pewno go wpu ci. Szybko straci³ zainteresowanie tañcem. I tak przez ca³¹ pierwsz¹ noc istnienia klosza Joe surfowa³ po Internecie. ¿e kopu³a jest skutkiem bezwzglêdnego eksperymentu.

któr¹ rzecz jasna poprowadzi on.Przydadz¹ siê te¿ plakaty na mie cie . Bo ci w mundurach to te¿ ludzi e i przynajmniej za niektórymi twarzami pozbawionymi wyrazu skrywa³y siê my l¹ce mózgi. Na pewno. a ten czy ów móg³ prowadziæ blog. Zielony wóz komendanta st a³ na parkingu. SKOÑCZYÆ EKSPERYMENT. Choæby w tajemnicy. Obecno æ wojskowa jako taka stanowi³a reprezentacjê w³adzy. Pó niej wsi¹dzie na rower i pojedzie po Benny'ego Drake'a. nikt inny. ale Joe przewidywa³. gdzie bêd¹ mogli dotrzeæ bezpo rednio do wa¿niaków. lecz z zimn¹ krwi¹ wymy lony pretekst maj¹cy usprawiedliwiæ wojnê z wrogami kraju. czyl i rz¹d. 2 . Joe nie wiedzia³.w filmie Mg³a . I nieszczególnie go to obchodzi³o. ale na szosie sto dziewiêtna cie. ¿e tym razem nikt nie zostanie d³ugo w ³ó¿ku mimo niedzieli. jest prawdziwa.napisa³ Aniemowilem87. wiedzia³.poleci³ Peter Randolph wie¿ym rekrutom. orê¿em ludu. Dopóki jednak dzia³a³.Unie cie rêce . lecz szybko uro nie t³um. ale Joe. Obchodzi³ go natomiast wspólny mianownik wszystkich wypowiedzi. lecz w³adza tak¿e sk³ada³a siê z ludzi. lecz jednocze nie czu³ ponure zadowolenie. Normalnie kumple zaanga¿owani w pospolite ruszenie wstawali w weekend raczej pó niej ni¿ wcze niej. . MY JESTE MY PATRIOTAMI NOWEJ ANGLII!!! . których Randolph postanowi³ nazywaæ w oficjalnych raportach dla Rady . Wa¿niacy z pewno ci¹ trzymali media na dystans. Nasta³ czas walki z w³adz¹. Nad ranem Chudzielec Joe zacz¹³ wysy³aæ e . Stanowi³ teraz jego w³asno æ. z poszczególnych osób. Z pocz¹tku bêd¹ demonstrowaæ tylko kumple Joego.mrukn¹³ do siebie Joe. ¿e to nie ma wiêkszego znaczenia. chocia¿ mia³ dopiero trzyna cie lat. I to nie w samym mie cie. Mo¿e te¿ po Norrie Calvert. By³ zmêczony i mia³ worki pod oczami. UWOLNIÆ CHESTER'S MILL i tym podobne.maile. pewnie zilustrowane zdjêciami z telefonów komórkowych: Joe McClatchey z przyjació³mi nios¹ transparenty DO Æ TAJEMNIC. Nadszed³ czas na demonstracjê. zatankowany do pe³na i gotów do akcji. tak samo jak zablokowali po³¹czenia telefoniczne.Bo przy takiej broni KTO NAM SIÊ POSTAWI? Ludziska. by³ broni¹ Joego. I rower. Rekruci. . która z teorii. ‾aden problem. Zwyciê¿ymy! . Ka¿dy ziomal ma drukarkê. je li w ogóle która . Oni rozprzestrzeni¹ informacje. Wedle trzeciej nie by³ to wcale eksperyment. Poza tym wa¿niacy na pewno nied³ugo odetn¹ Internet.

Nikomu nic siê nie stanie . Co prawda Junior latem straci³ parê kilogramów i wygl¹da³ zupe³nie inaczej ni¿ za czasów.zapewni³ go Randolph. nawet zadeklarowa³. gdy gra³ w szkolnej dru¿ynie w ataku. a pozostali. Randolph z pocz¹tku siê opiera³.Miejskiej policj¹ kryzysow¹. . gdyby mia³ ze trzy tygodnie na przeszkolenie tych dzieciaków. twierdz¹c. I wygl¹dali rzeczywi cie nie le. Odbieraj¹c od rekrutów przysiêgê w obecno ci garstki zawodowych policjantów. bezrobotna fryzjerka. Powtórzyli jego s³owa zgodnie. potem Thibodeau i dziewczyna.talkie. .. jakby siê wybiera³ na wakacje. w której postawi³ siê Du¿emu Jimowi.I bêdê ze wszystkich si³ broni³ mieszkañców tego miasta i im s³u¿y³. nie mieli broni. Tam sprawy mog³yby wygl¹daæ inaczej. kiedy bêdziemy patrzyli. By³o ich piêcioro. zdanie za zdaniem. nawet tydzieñ by wystarczy³. by³a sprawa broni.Sytuacja jest zbyt niepewna. Przyszed³ na pos terunek . Nie mieli nic w jego rozmiarze. Ten ostatni mia³ na twarzy rozanielony u miech. Rennie nalega³. by nowy komendant siê podda³. nie w Nowym Jorku. te¿ byli chucherkami. na szczê cie nadal wa¿y³ dobre osiemdziesi¹t piêæ kilo. ¿e siê nie myli. na razie. by³ za szeroki w barach. wyszuka³a koszule mundurowe dla wszystkich prócz Cartera Thibodeau. a jednocze nie dziewcz yna Cartera Thibodeau. Powtarzali za nim s³owa przysiêgi. Najpierw zobaczmy. w tym potê¿nie zbudowana kobieta. Owszem. . i¿ to rozs¹dni. która mia³a patrolowaæ ulice. ¿e powinni w³¹czyæ do zespo³u kobietê. Stacey Moggin. 3 . ale wystarczy³o. ¿e robili nale¿yte wra¿enie. Jedyn¹ kwesti¹.Je¿eli któremu stanie siê krzywda. dale j jego przyjaciel Frankie DeLesseps. Georgia Roux. jak sobie radz¹. i Du¿y Jim natychmiast na to przysta³. Randolph szybko by mu go star³ z twarzy. Junior pierwszy od lewej. ¿eby nowi j¹ dostali. jak w szkó³ce niedzielnej w Dzieñ Rodzica. Po prawej Melvi n Searles. by wszyscy czuli siê lepiej. ale zostali wyposa¿eni w walkie . nawet Searles z nieprzytomnym u miechem. jak sobie radz¹. pos³usznie unie li prawe d³onie. ¿eby Du¿y Jim poczêstowa³ go ch³odnym u miechem. przyzna³ w duchu. Junior podsun¹³ ojcu my l. maj¹c nadziejê. ¿e w razie konieczno ci sam ich w broñ zaopatrzy. Randolph tylko krêci³ g³ow¹.. nawet dziewczyna. No i mieli pa³ki. Diab³a tam. bogobojni m³odzi ludzie. Jeste my w Chester's Mill.

lito ci. chocia¿ uwierzy. g³ównie ze wzglêdu na wiceprzewodnicz¹cego rady: . Rennie przyszed³ popatrzeæ na zaprzysiê¿enie swojego syna. jak zobaczy. ¿e bêd¹ go prze ladowaæ w³asne s³owa.Tak mi dopomó¿ Bóg . ¿e zjawi³ siê Du¿y Jim i przeszed³ na ty³ pomieszczenia. Anson z ni¹ razem. . ¿e wróc¹ ob³adowani zakupami spo¿ywczymi. .natomiast jest kawa. .Wygl¹dasz na zmêczon¹. dychawicznego George'a Fredericka. Nie ca³kiem regulaminowo. . najwiêkszy niadaniowy t³um ju¿ siê przewali³. Minê³a dziewi¹ta.oceni³a Julia. nala³. Komendant nie wiedzia³. . do Henry'ego Morrisona. Randolph k¹tem oka dostrzeg³. . w której wygl¹da³ nie najgorzej. Barbie przyniós³ dzbanek. A srebrna odznaka przypiêta nad lew¹ kieszeni¹ wiadczy³a o tym.I w ¿adne gówno nie bêdê siê pakowaæ! . Gotowi wyj æ na ulice. ani Angie McCain siê nie pokaza³y. Freda Dentona oraz Jackie Wettington o twarzy naznaczonej wyra nym pow¹tpiewaniem.powtórzyli nowi.Zamkniête do obiadu .powtórzyli nowi. Chêtni do roboty.powiedzia³ . Oszczêdza paliwo do generatora. co nikogo nie zdziwi³o. .Dzi Rose nie piek³a. Mo¿e siê jako uda? . Barbie pokrêci³ g³ow¹. Randolph nadal czu³ siê nieswojo z powodu tej sprawy z broni¹ .A bu³eczki cynamonowe? . . odp³yn¹³ albo do ko cio³a.sprzeciwianie siê Du¿emu Jimowi w ogóle nie le¿a³o w jego naturze . Z entuzjazmem. .I s³usznie . Wszyscy u miechniêci. I przera¿onych. o czy m mia³a wiadczyæ. 4 Kiedy Julia Shumway przysz³a nastêpnego ranka do Sweetbriar Rose. Du¿y Jim pokiwa³ g³ow¹.Wobec tego niech bêdzie sama kawa. Barbie rz¹dzi³ sam. al czysto i schludnie.I w ¿adne gówno nie bêdê siê pakowaæ.Tak mi dopomó¿ Bóg .Barbie. Rose wybra³a siê do Food City.w g³adkiej b³êkitnej koszuli. . mimo brzydkiego wyrazu skwitowa³ wyczyn Randolpha uniesionym kciukiem.powiedzia³ Randolph.wiêc zaimprowizowa³. albo w miejsca prowizorycznych forów na placu miejskim.spyta³a Julia. Barbie mia³ nadziejê. dzisiaj z rana wszyscy wygl¹daj¹ na zmêczonych. I w ¿adne gówno nie bêdê siê pakowaæ. Ani Dodee Sanders.

Barbiemu nie spodoba³o siê s³owo mot³och . A je li tak. Barbie nie tkn¹³ aparatu. wcale nie zdziwiona. . czy siê zbierze mot³och. Kilka osób przy kontuarze jeszcze koñczy³o jajka i kawê. ¿e wyjdzie na dziesi¹t¹. Barbie pos³ucha³. przy którym jak zwykl przesiadywali mê¿czy ni dyskutuj¹cy o zdarzeniach przesz³ych. .Je li siê spodziewa raportu ju¿ natychmiast. Zdaniem Barbiego ró¿nica miêdzy wielk¹ metropoli¹ a niedu¿ym miasteczkiem nie by³a taka znowu istotna. siadaj. Dlatego wys³a³am tam Pete'a. póki dzia³a generator.Powiedzia³ te¿. zobaczyæ. Najwyra niej on te¿ tej nocy nie spa³ zbyt d³ugo. . wyjê³a z niej komórkê i po³o¿y³a przed Barbiem. Postanowi³ siê jednak nie odzywaæ. oczywi cie zajêty by³ te¿ stó³ choleryków . Stwierdzi³.Redaktorka zni¿y³a g³os.Nie. Nie wie.Twój pu³kownik zadzwoni³ do mnie o siódmej rano. niezale¿nie od miejsca pobytu. bo ludzie przera¿eni zachowywali siê podobnie. Wziê³a go. . do³¹czyæ i tê historiê. kiedy Prestile wyla³a.powiedzia³a Julia. ¿e nie bêdzie ¿adnych awantur. gotów robiæ zdjêcia. Pete Freeman ju¿ ta jest. sk¹d. Resztki z samego dna. Poprosi³ mnie.Tego nie powiedzia³. Jeste my w Chester's Mill. wszystko gra. tera niejszych i przysz³ych. . . ale gêste od kofeiny. ¿e je li siê nie odezwie dzi do pi¹tej. Po prostu chcê zajrzeæ do sklepu. . ¿ebym ci da³a telefon. Redaktorka zna³a miejscowych lepiej ni¿ on. je li bêdzie musia³ z tob¹ pogadaæ.Pewnie nie. jak to nazywaj¹ jankesi. to powa¿nie przeceni³ moje mo¿liwo ci. To pierwszy Democrat drukowany poza normalnym trybem od dwa tysi¹ce trzeciego. mam nadziejê. To przewa¿y³o.Oczywi cie mogê siê myliæ . jakby mu czyta³a w my lach. .Muszê z tob¹ spokojnie pogadaæ. Julia siêgnê³a do kieszeni sukienki. . ¿e chcia³by móc siê dodzwoniæ. ale bêdzie dopiero o trzeciej.Jak gazeta? . sobie te¿ nala³ kawy.Rany boskie. . wiêc smakuj¹ce jak ropa.Mia³am nadziejê. powiniene do niego . Barbie pchn¹³ aparat w stronê w³a cicielki. czy masz w³asny.Problemy techniczne? . rodkow¹ czê æ restauracji Julia i Barbie mieli dla siebie. .Nie stercz nade mn¹ jak wzorcowy kelner. Rozejrza³a siê po wnêtrzu. a nie w Nowym Jorku..

Chyba maj¹ jaki pomys³. . ¿e mam co jeszcze? . kszta³tne cyfry.Niech ci bêdzie. jak .zdziwi³ siê Barbie....Kto to? . Po prostu mam przeczucie.Tego nie wiem.Sam nie wiem. Cia³o jej mê¿a jeszcze nie ostyg³o....zadzwoniæ. ¿eby móg³ wys³aæ najm³odszego syna do prywatnej szko³y w Alabamie? . kto dysponuje kompletem kluczy do króles wa: do ratusza. Chcesz ten numer z dziwacznym kierunkowym? Barbie westchn¹³ ciê¿ko. Na dodatek Brenda nie przepada za Jamesem Renniem. o co ci chodzi. A teraz podnosimy stawkê. I tak siê sk³ada. przychodni. Zgadnij..Zupe³nie mo¿e i nie. ale do temperatury pokojowej.Owszem. to znaczy wdowê.odpar³. . do szkó³. Chodzi mi o licznik Geigera.Nasz zmar³y szef policji..Planowa³em za³atwiæ tê sprawê z Alem Timmonsem. . ... A poniewa¿ jeste jak wrzód na tylnej czê ci cia³a radnego Renniego. .Chwyci³a go za rêkê. I do tego wszystkiego po trafi dotrzymaæ tajemnicy. niezale¿nie od tego. ¿e znam kogo . .Doskonale.. .Czy¿by Jim Rennie? . . Al by³ wo nym w ratuszu i sta³ym bywalcem Sweetbriar Rose. u cisk wcale nie sprawi³ mu przykro ci. do wszystkiego. szpitala. . . wiem.Jaki? .Niech bêdzie. Tak. I Brenda Perkins o tym wie. Tak siê jednak sk³ada. Drobne. ja te¿ jej wspó³czujê. je li uwa¿a to za uzasadnione. Rzeczywi cie.Przeczucie .sytuacja jest wyj¹tkowa. ¿e tak¿e Jim Rennie. Julia napisa³a numer na serwetce.. kto mu osobi cie udzieli³ nieoprocentowanej po¿yczki.A sk¹d wiesz. ale. ¿e dobrze znam jego ¿onê. Julia potrz¹snê³a g³ow¹. Co jeszcze dla mnie masz? .. Julia zobaczy³a w my lach ponury salonik domu pogrzebowego.Domy lam siê.Na pewno. u miechaj¹c siê szeroko. i to wrzód. raczej nie licz na zrozumienie ludzi od nie go zale¿nych. . .. .Odradzasz? . którego nasz radny nie mo¿e siê pozbyæ.Zgadnij. Barbie pozostawa³ z nim w niez³ych stosunkach. ¿e wyklu³o im siê parê pomys³ów. Barbie zdziwi³ siê. . Bêdzie mia³ jakie wiadomo ci.. kto ma w rêku papiery na spycharkê Ala.Dlaczego? . lecz nie oswobodzi³ d³oni. .

To trzeba by. By³ przekonany. ¿e nigdy ¿adnemu graczowi nie wlepi³ mandatu. Zaczyna siê. i to te¿ mu odpowiada³o. Wiedzia³. do tego niep any. Tosty i bekon. ¿e uda mu siê zje æ tak¿e lunch. . zjad³ wy mienite niadanie. Ka¿dy wie¿o powo³any na s³u¿bê policjant zosta³ partnerem starego wyjadacza. Zwykle sam widok przyprawia³ go o nudno ci.powtórzy³ Barbie. Z Main Street dobieg³o metaliczne uderzenie. pe³ni³ rolê przewodnicz¹cego klubu wyszukuj¹cego sponsorów dla Wildcats.zaskoczenia i obawy. 5 Junior Rennie czu³ siê doskonale. ¿e to nie powinna byæ prawda. wraz z zaistnieniem klosza. Barbie wsta³. A tu . okna zosta³y pootwierane. Odezwa³ siê dzwon na smuk³ej wie¿ycy ko cio³a kongregacyjnego wzywaj¹cy wiernych do modlitwy. ja j¹ przekonam. nagle osaczony przez niechciane wspomnienia: gimnazjum w Al . samo przysz³o.bardzo jest zrozpaczona. powinna by³a nast¹piæ wcze niej. Ty masz zadanie do wykonania. W czasie gdy Junior gra³ w szkolnej dru¿ynie futbolu. Chodzi³y wtedy s³uchy. potem rozleg³ siê okrzyk protestu.twardziel. kto zawy³ z bólu. Jeste swój ch³op. ale Frankiemu DeLessepsowi Freddy z pewno ci¹ odpu ci³ co najmniej raz. Barbie i Julia popatrzyli na siebie nad kubkami kawy z identycznym wyrazem twarz y . ¿e faktycznie dotyczy³o to wszystkich cz³onków dru¿yny.Fallud¿y. Po tamtym dniu w szkolnej sali gimnastycznej przesta³ chcieæ byæ swoim ch³opem . Julia te¿. a sam Junior . I bardzo dobrze. G³owa go prawie nie bola³a. Tego ranka jednak by³o inaczej.. poszed³ za nimi. ale poza tym by³ w wietnej formie .. pomy la³ Barbie. Ter az. Dentonowi stuknê³a piêædziesi¹tka. ¿eby mo¿na by³o z restauracji wychodziæ. zacz¹³ ³ysieæ. Junior patrolowa³ ulice z Freddym Dentonem. Ostatnio niewiele mia³ po¿ytku z jedzenia. Dzisiaj. szloch nagiego Irakijczyka. . ale z drugiej strony by³a to prawda niepodwa¿alna. tylko w rozdartym hid¿abie na g³owie. a co! Je li to ma byæ apokalipsa.Swój ch³op . ale nie da³o siê do niej wej æ. bo w zasadzie zaczê³o siê wczoraj. Ranek by³ ciep³y i choæ drzwi przyblokowano tak. Klienci jedz¹cy przy barze biegli do drzwi. ¿eby ci pomo g³a. Junior nie móg³by oczywi cie przysi¹c.proszê. Choæ i od tego zdarza³y siê wyj¹tki.

Jackie. naprawdê. Najpierw jedn¹ stron¹. Ich zadanie. polega³o na pieszym patrolowaniu Main Street .Wiem. tak be³kotliwy. Junior zna³ ten wyraz twarzy z dawnych czasów. I jutro te¿ raczej nie. Bardzo przyjemny obowi¹zek w pogodny pa dziernikowy dzieñ. . Jak bêdziesz ze mn¹ pogrywaæ. Junior? . I zap³acê.Co ciê cieszy. gdy z wnêtrza dobieg³y ich podniesione g³osy. . . ¿e jest po dziewi¹tej. chyba ¿e siê to wszystko pouk³ada. Bo¿e. odpadamy . Przecie¿ kupujê u ciebie od zawsze. jakim go poczêstowa³a po zaprzysiê¿eniu. i widzê pieni¹dze.Nic takiego. ani po po³udniu.No muszê mieæ..dwukrotnie us³ysza³ tym razem ci darujê. Jeden nale¿a³ do Johnny'ego Carvera. Tlojedn¹laszkê. Przykro mi. ale i tak nie mogê ci sprzedaæ wina. Carvera s³yszeli ju¿ ca³kiem wyra nie.Kto to jest Sam Verdreaux? . ale b¹d ³askaw je dziæ wolniej . powiedzia³ Randolph. Freddy tylko zacisn¹³ usta. najwyra niej nie znasz naszej elity towarzyskiej. . kierownika i w³a ciciela czê ci interesu. Ale jego chyba nie bra³a pod uwagê? A jemu wcale nie przeszkadza³o lodowate spojrzenie. Drugiego Junior nie rozpozna³. kiedy z Freddym wychodzili na ulicê. W³a nie mijali stacjê benzynow¹ Mill Gas & Grocery.Pete Randolph mo¿e Duke'owi buty czy ciæ! . przynajmniej tego ranka. Tak zdecydowa³ Randolph. ani wieczorem. Zaraz zostaniesz wprowadzony. . . albo kurwa maæ.Fiut nie komendant! . ¿e s³owa zla³y siê w jedno: fiunikomend. to znajdê dla ciebie miejsce w spi¿arni.odpowiedzia³ drugi g³os.Junior. . ¿e w koñcu czas dopu ciæ do siebie faceta. . natomiast Freddy wymownie przewróci³ oczami.Sam Verdreaux.skamla³ Sam. jak dobrze czuæ na twarzy ciep³o s³oñca! Kiedy ostatnio by³ w tak fantastycznej formie? Freddy zmierzy³ go badawczym spojrzeniem.zapyta³ Junior. On jest nowym komendantem. Ani teraz. .Duke nie ¿yje. pomy la³ Junior. a Randolph zabroni³ sprzeda¿y alkoholu. ‾eby zaakcentowaæ nasz¹ obecno æ . Móg³by ewentualnie patrolowaæ z Wettington. denna zagrywka . z powrotem drug¹.. Oznacza³ on kurwa maæ. rano. a¿ zmieni³y siê w bia³¹ liniê. No daj. niech mnie szlag. Sam. A jeszcze nie ma wpó³ do dziesi¹tej. Po prostu dobrze mi. która mia³a wielkie balony i na pewno uwa¿a³a. Za mia³ siê g³o no. .Tylko jedn¹ flaszkê . Niechluj.

czy zosta³o ci do æ szarych komórek. wiedzia³. ¿e to z³y pomys³.Panie w³adzo. chocia¿ zatrudniony w policji od niespe³na dwóch godzin. gdy George W. W³a nie tam sta³y najtañsze wina. .Ale.oznajmi³ Junior. Sprzedawca zapewne uzna³.. stary. Staruch wyci¹gn¹³ przed siebie trzês siê rêce. Junior patrzy³. zafascynowany i ogarniêty wstrêtem. mu³u i wodorostów do siódmego nieba! . Freddy Denton wyra nie mia³ na tê sprawê identyczny pogl¹d. . ¿e wyg³asza proroctwo.Nie wiem. Tak jest w konstytucji. jakby ostatni r az przycinano je w czasach.. ‾ebym siê przesta³ trz¹ æ.O¿e¿ cholera.Johnny. odwróci³ siê i zerkn¹³ na d³ugi rega³ zastawiony piwem i winem. . . mniej odra¿aj¹cy klienci bêd¹ siê domagali tego samego przywileju. Akurat wtedy weszli do sklepu Junior i Freddy. lecz trudno j¹ by³o przedstawiæ w obecno ci gapiów. . Wiêcej nie bêdê siê naprzykrza³. Je li Carver sprzeda pijaczynie alkohol. Ostatnia. Bush prowadzi³ w rankingach. jakie cudowne uczucie! W nieca³y dzieñ przemie ci³ siê z dna. To wolny kraj. Powa¿nie. zw³aszcza ¿e inni kupuj¹cy z rosn¹cym zainteresowaniem czekali na rozwój wypadków. ¿e jedna butelczyna jabcola to niewygórowana cena za pozbycie siê starego pijaczyny. Dolna warga mu dr¿a³a.odezwa³ siê do Johnny'ego Carvera. Jego w³osy wygl¹da³y.Nie sprzedawaj . Mia³ na sobie brudne p³ócienne spodnie. Junior. prostuj¹c ca³e swoje metr sze ædziesi¹t piêæ wzrostu.Johnny. który patrzy³ na niego przekrwionymi oczami. najwyra niej zdegustowany w³asnym zachowaniem. Nie zatruwaj atmosfery. Domem Niechluja by³a cha³upa stoj¹ca na go³ym podwórzu upstrzonym starymi .. wzrokiem kreta uwiêzionego w p³on¹cej norze. co powiedzia³ sprzedawca: dzi obowi¹zuje zakaz sprzeda¿y alkoholu.. Pozosta³a mu jedna racja. Rêcznie wypisana tabliczka na kasie g³osi³a wyra nie ZAKAZ SPRZEDA‾Y ALKOHOLU DO ODWO£ANIA. Wiêc wymiataj. Zrobi³ to. Przysiêgam na swoj¹ matkê.Ja znam swoj e prawa. potrzebne mi to.Konstytucja zosta³a w Mill zawieszona . prawdziwe be³ty. inni. koszulkê z zespo³em Led Zeppelin i stare mokasyny z przydeptanymi piêtami. Bo¿e. ¿eby przeczyta³ tabliczkê ale s³ysza³e .oznajmi³ Sam. Od razu idê do domu. . wypad. Potem odwróci³ siê do Sama Verdreaux. Jedna butelka. jak pijaczynie wilgotniej¹ oczy. . nie maj¹c pojêcia. tak siê nie robi! .. . bo musia³. ale mimo to sprzedawca miêczak siêgn¹³ po flaszkê ze rodkowej pó³ki.Zbieraj siê. Samowi zabrak³o argumentów.

Odezwa³ siê g³osem pewnym i mocnym: . Stary by³ lekki jak piórko.powiedzia³ Sam. Wiêc biorê.Mo¿e faktycznie. Przy krawê¿niku sta³ z szeroko otwartymi ustami Gruby Norman obok swej furgonetki ozdobionej na bokach napisem MEBLE KUPNO I SPRZEDA‾ oraz NAJLEPSZE CENY ZA ANTYKI. Johnny spowa¿nia³.A z ciebie przydupas radneg o.powiedzia³ Freddy. Strzela³ jak karabin maszynowy. . konie c.Pierdol siê. . co mówi³o siê w takiej chwili w podstawówce: . gówniarzu. Dr¿enie ust¹pi³o .wrzasn¹³ Sam. Minêli drzwi i schody.Ty mnie tak nie nazywaj! .Mam pieni¹dze . . Ruszy³ za ladê. . przynajmniej chwilowo. Policjant nie zwróci³ na niego uwagi.£adny dzieñ dzisiaj. jakby to zrobi³ z ochot¹. Jedna z kobiet przycisnê³a rêkê do ust. . Nawet Johnny Carver siê u miechn¹³. gówniarzu.‾yw¹ gotówkê. W Samie zasz³a zmiana.£apy przy sobie! Zabieraj.. ale Junior chwyci³ go za ko³nierz oraz za siedzenie spodni.migaj st¹d. co chcê.Masz rozpiête pod szyj¹. . Tyle ¿e pierdzia³. obróci³ i ci¹gle trzymaj¹c. Zap³onê³a w nim w ciek³o æ. sp³ynê³y po twarzy. £zy przela³y mu siê przez powieki. Junior nawet powiedzia³ to. spogl¹daj¹c na Freddy'ego. Sztuczka z podstawówki.powiedzia³ Junior. Taki z ciebie gliniarz jak zawodnik. W college'u nie dosta³e siê nawet do rezerwy.czê ciami samochodów. Oczy mu zap³onê³y.Niechluj. Cisn¹³ z³orzecz¹cym staruchem o furgonetkê. Niechluj . choæ nie sprawia³ wra¿enia. nie chcê ciê wsadzaæ do mamra. zawsze na czasie. . . .Przeniós³ spojrzenie na Dentona. gdy stopy oderwa³y mu siê od pod³ogi. Junior stukn¹³ palcem w jego sflacza³y podbródek i poci¹gn¹³ go za nos... klienci ucichli. . Junior nie waha³ siê ani chwili.Co jest! . bo dzi nie wtorek! Freddy Denton parskn¹³ miechem. Przyszpili³ wzrokiem Juniora. ..Zapnij rozporek. pchn¹³ do wyj cia. . bêdziesz pi³ do koñca ¿ycia. .Popatrzy³ na sprzedawcê. Charkn¹³ z pogard¹. której obawiali siê przeciwnicy na boisku przed czterdziestu laty po kanadyjskiej stronie Merimachee.krzykn¹³ Sam Verdreaux. . Zawtórowa³o mu kilkoro klientów. staruszku . . Tak jest od lat siedemdziesi¹tych. W niedzielê po dziewi¹tej mo¿na sprzedawaæ alkohol. kropka. Kiedy Sam opu ci³ wzrok na spodnie.odezwa³ siê Johnny Carver.

Otar³ j¹. .piekli³ siê Sam. . Podniós³ starego na nogi. Freddy potoczy³ wzrokiem po gapiach. Albo go uciszyæ. baba . a o ile mi wiadomo. niepos³uszeñstwo wobec funkcjonariusza policji oraz obrazê w³adzy . Krzykn¹³ g³o no.Powodzenia . co Pete powiedzia³: nie pakowaæ. .Pozwê to pieprzone miasto za brutalno æ policji! . Policjant siêgn¹³ za plecy po plastikowe kajdanki i chwilê pó niej zapi¹³ je na nadgarstkach Sama. jakby nagle wszyscy zaczêli graæ w raz. gdy s³ysza³ go na boisku. Teraz brzmia³ fantastycznie. mów . . .oznajmi³ dono nym g³osem.odezwa³ siê m³ody Rennie. tych na ulicy i tych t³ocz¹cych siê w drzwiach stacji benzynowej. Partnerze! Junior od razu poczu³ siê lepiej. . Ja te¿ muszê takie mieæ. pomy la³ Junior zachwycony. Juniorowi nie przysz³o do g³owy. który Junior pamiêta³ z czasów. Okaza³o siê jedna ¿e trzeba czego wiêcej ni¿ ³upniêcie w burtê furgonetki. wiêc na jego koszuli zarysowa³ siê czerwony liniak. trzy.S¹d nadal znajduje siê w Castle Rock.Co takiego? . Ruch na chodniku zamar³ tak kompletnie. partnerze. pó³ na chodnik.Nie macie prawa mnie wyrzucaæ ze sklepu. póki Niechluj nie pad³ na ziemiê jak kamieñ. Dobiegaj¹cy z linii bocznej. Stan¹³ obok Juniora. a potem zwyczajnie siê rozp³aka³. prowadz¹ca tam droga jest zamkniêta.‾e przesadzi³em.zawy³ Sam. pó³ do rynsztoka. D wign¹³ siê na kolana.prychn¹³ Freddy. Przechodnie oczami wielkimi jak spodki gapili siê na klêcz¹cego mê¿czyznê z wyci¹gniêt¹ rêk¹ o palcach czerwonych od krwi. .No ju¿. je li mam pieni¹dze! .Ten cz³owiek jest aresztowany za zak³ócanie spokoju publicznego. pomy la³ Junior. . dwa. siê w ¿adne gówno. po czym wyci¹gn¹³ przed siebie.I wygram! Ze sklepu wyszed³ Freddy. ¿e móg³ zabiæ cuchn¹cego skurczysyna. Chyba doro lejê.jaga patrzy . ¿eby wykoñczyæ Sama Verdreaux. . popatrzy³ na swoj¹ d³oñ z niedowierzaniem.Jak jasna cholera! S³ysza³e . doprowadza³ go do sza³u. Samowi krew p³ynê³a tak¿e z nosa. Nie wolno mnie biæ! Jestem obywatelem amerykañskim! Spotkamy siê w s¹dzie! .Cienki metal wygi¹³ siê z miêkkim brzêkiem. Twarz mia³ zabarwion¹ na czerwono krwi¹ wyp³ywaj¹c¹ spomiêdzy w³osów. I to nas obowi¹zuje.

w spi¿arni McCainów. Na pomoc przyszed³ mu Freddy. Trzeba siê do tej my li przyzwyczaiæ.podj¹³ Freddy ustanowionego przez komendanta Randolpha. jakby siê zabawiali.Ja mam istotniejsze pytanie . Zwykle kiedy zaczyna siê ledztwo. Nagle zobaczy³ oczami wyobra ni tê sukê z gazety w towarzystwie Angie i Dodee. .odpar³a Julia. .. zanim w koñcu zwyk³a przewaga liczebna przewa¿y³a szalê na ich stronê. Tyle ¿e kiedy policjant zacz¹³ prowadziæ krwawi¹cego aresztanta g³ówn¹ ulic¹. Junior czu³. z kamienn¹ twarz¹ policjanta na s³u¿bie. Dla Juniora ten d wiêk by³ jak ródlana woda na rodku pustyni. polubiæ j¹ i zacz¹æ wdra¿aæ w ¿ycie. ¿e równie dobrze patrz¹cy móg³by go chwyciæ za kark. . .Proszê pani. ci¹gn¹c za sob¹ Sama.Potrz¹sn¹³ wiê niem. Mo¿e le¿¹cego na suce. Ruszy³ do komisariatu. Je li kto bêdzie siê rzuca³..Co ty wyprawiasz? Jakim prawem znêcasz siê nad cz³owiekiem cztery razy od ciebie mniejszym i trzy razy starszym? Junior nie wiedzia³. Tak intensywne.Kciukiem dotkn¹³ nowiutkiej . Odwróci³ siê. m³ody Rennie poczu³ na sobie czyje spojrzenie. a wtedy przejdziemy przez to wszystko g³adko.Jest aresztowany tak¿e za pogwa³cenie nowego prawa . ale jest w mie cie nowy komendant i on zadba o utrzymanie porz¹dku. wszelkie pytania na temat dzia³añ policji nale¿y kierowaæ do komendanta .I dobrze jest pamiêtaæ. Dale Barbara. To dobra rada. .I co robisz.Uwa¿aj. Albo nietoperze z dzwonnicy. wiêc lepiej jej pos³uchaæ.oznajmi³ spokojnie.odezwa³a siê Julia Shumway z tym swoim nieod³¹cznym u mieszkiem. który mu nie le dokopa³ tamtej nocy na parkingu. zabarwi³a policzki. . co odpowiedzieæ. których pó niej ¿a³uj¹ . Przyjrzyjcie siê! .przestrzeg³. Który przy³o¿y³ im wszystkim czterem. Junior nie spu ci³ wzroku z Barbiego.W takiej sytuacji czasem ludzie robi¹ rzeczy. a zabraniaj¹cego sprzeda¿y alkoholu. Barbara. Freddy'emu opad³y k¹ciki ust.A ty co tu robisz? .Wskaza³ rêce Sama skute kajdankami. Sta³ razem z t¹ od gazety i patrzy³ na niego bez zmru¿enia. A w takiej sytuacji czasem trzeba daæ przyk³ad. .Mamy sytuacjê kryzysow¹. ¿e jego dobry nastrój siê ulatnia podobnie jak ptaki wzlatuj¹ce z ga³êzi. co mówisz . ..zapyta³ Barbarê. . na ziemiê spad³y kropelki krwi z twarzy i posklejanych w³osów Niechluja. . Kilka osób nagrodzi³o jego przemowê oklaskami. I Barbarê te¿. . Krew dudni³a mu w uszach. ¿e na razie jeste my zdani na siebie.

lecz nacisk po³o¿y³ na rozprzestrzenianie siê grzechu i na to. która odciê³a nas od wiata. aby cie siê wzajemnie mi³owali tak. Oba domy modlitwy pêka³y w szwach. co siê dzieje. jak Bóg sobie radzi z t¹ zaraz¹. Nie rozumiemy.mówi³a. czym Bóg nas do wiadcza. ¿e grzech wasz dosiêgnie was . tak samo jak nie rozumiemy bólu i choroby albo niespodziew anej mierci dobrego cz³owieka. Pytamy Boga: dlaczego? A odpowied znajdujemy w Starym Testamencie. wykorzystuj¹c kaznodziejski chwyt. .le wygl¹dasz . a wiêc nieszczególnie optymistycznej czê ci Pisma wiêtego. Czasem nag³a mieræ ukochanej osoby. ubran¹ na czarno. a¿ siê to wszystko skoñczy. siedz¹c¹ z pochylon¹ g³ow¹ i mocno zaciskaj¹c¹ z³o¿one na kolanach d³onie.Perkins nie ¿yje. jak wszystko. którego nie rozumiemy . . Piper wybra³a wyj¹tek z ewangelii wed³ug wiêtego Jana: Przykazanie nowe dajê wam. ¿e w trudnych czasach modlitwa jest szczególnie istotna. Powiedzia³a t³umnie zgromadzonym wiernym. . . jest odpowied . w pi mie bardziej o wieconym. ¿eby cie i wy tak siê mi³owali wzajemnie . 6 W krytycznych chwilach ludzie szukaj¹ pocieszenia w sprawach i zachowaniach zwyk³ych i dobrze znanych. . Gdyby cie jednak nie wykonali tego. ¿yczliwo æ i mi³o æ. a ja jestem przedstawicielem prawa. Lester Coggins wybra³ fragment z Ksiêgi Liczb. ale równie wa¿n e jest wzajemne wsparcie. a¿ sprawdzian siê skoñczy. . . Wierz¹cy w Chester's Mill dostali tego ranka to. Musimy siê wzajemnie kochaæ. gdy zak³ada³em ziemiê? .Jeste chory? Juniorowi rozszerzy³y siê oczy.A teraz jaka niepojêta bariera. zawsze niezawodny na wielkich zakrêtach historii. a Lester Coggins w Odkupicielu przestrz ega³ przed ogniem piekielnym.powiedzia³ Barbie.Ze szczerym wspó³czuciem spojrza³a na Brendê Perkins. Podobnie jak Piper zahaczy³ o koncepcjê do wiadczania. jakiej udzieli³ swoim uczniom Jezus: Mi³ujcie siê wzajemnie. a z jego s³ów wyni a³o. otrzyma³ j¹ Hiob: Gdzie by³. Po chwili odwróci³ siê i poszed³ za partnerem.l ni¹cej odznaki.Czasami to choroba. W takim samym stopniu wierz¹cy i niewierz¹cy.Bóg czêsto do wiadcza nas w sposób. jak Ja was umi³owa³em . jak Ja was umi³owa³em. czego oczekiwali: Piper Libby w ko ciele kongregacyjnym wlewa³a w ich serca nadziejê. D³onie mia³ zaci niête w piê ci. Tak musimy postêpowaæ dzisiaj i ka¿dego nastêpnego dnia. A w Nowym Testamencie. . bo przynosi ukojenie i ma wielk¹ moc. I czekaæ. Pomagaæ sobie nawzajem. zgrzeszycie wobec Pana i wiedzcie.

pod Bo¿ym b³êkitnym niebem. a¿ wydusi z niego ca³y ³ój niczym wiêt¹ pastê do zêbów.¿e ciska j¹ swymi palcami jak irytuj¹cy pryszcz.O godzinie drugiej. którzy twierdz¹. jeszcze inni podnosili w górê rêce. bez chwili zastanowienia.Lester uniós³ d³oñ. W wielu oczach pojawi³y siê ³zy. gdzie droga sto dziewiêtna cie dociera do tajemniczej bramy Boga . Je li bêdzie ze mn¹ dwóch. wiêc zosta³ wyg³oszony natychmiast. bólu i nieszczê æ! Je li bêdê sam. i w z³ych czasach.O tak. pod strop lecia³y okrzyki Panie! i jedno amen za drugim. wyra¿aj¹c poparcie. je¿eli wszyscy bêdziemy siê modlili razem.. Jezu. Pójdê modliæ siê na kolanach do Boga. Tym razem okrzyki O tak! . . ¿e kara. który spowodowa³ tyle smutku. A poniewa¿ w wietle rze kiego pa dziernikowego poranka pozosta³ równie mocno jak w ciemno ciach minionej nocy przekonany o tym. . Inni zaczêli klaskaæ. pod okiem ¿o³nierzy. Nie wymaga³ zastanowienia. Jim Rennie te¿ tam by³. ko³ysali siê i podrygiwali opêtani bosk¹ gor¹czk¹. Zawo³ajcie: amen! Zawo³ali. to mo¿e dotrzemy do sedna grzechu. jaka spad³a na miasto.Ale je¿eli wszyscy tam pójdziecie. oczywi cie. Jezu Chryste! i Chwa³a Bogu! zabrzmia³y znacznie g³o niej. na Bo¿ej ziemi. Bóg mo¿e mnie nie us³yszeæ. trzech albo nawet piêciu. Bóg nadal mo¿e mnie nie us³yszeæ. Je¿eli pójdziemy tam wszyscy. Akurat jeden z nich siê pojawi³. ¿e pilnuj¹ dzie³a rêki Boskiej. która w ciemno ciach nocy ch³osta³a jego nagie plecy. jes t skutkiem jego grzechu.Dzi po po³udniu idê tam. a wtedy Bóg Wszechmog¹cy uczyni cud! Przyjdziecie? Padniecie ze mn¹ na kolana? Oczywi cie przyjd¹. piew o ma³o nie podniós³ dachu.. ¿e musi byæ s³uszn . . .Ale najpierw. .. W momentach natchnienia miewa³ Lester nowe wspania³e pomys³y nawet podczas kazania.obwie ci³. padn¹ na kolana. Ludzie uwielbiaj¹ spotykaæ siê na modlitwie i w dobrych. . je li utworzymy kr¹g modlitewny tam. tak wielka i wspania³a.Najpierw bêdê siê modli³ za grzech. W³a nie Du¿y Jim organizowa³ wzajemne .. tak! . . Czasem my l jest tak b³yskotliwa. by nas uwolni³ od nieszczê cia.. wydostaniemy go na wiat³o dzienne i zniszczymy. Teraz ju¿ wszyscy unie li rêce. Lester by³ wyj¹tkowo elokwentny.krzyknê³a która ze szlochaj¹cych kobiet. A jeszcze kiedy zespó³ zagra³ Whate'er My God Ordains is Right w tonacji G i z Lesterem akompaniuj¹cym na gitarze..

nazwisko odziedziczy³ po jankeskim twardzielu. pó³ Francuzce. Romeo. by³by nim Romeo Burpee . których przyprowadzisz! CHCEMY PRZEKAZAÆ MEDIOM.. ¿e wulgaryzmy odnosz skutek odwrotny do zamierzonego) WALCZMY Z W£ADZ¥! OKO ZA OKO! Komitet wolnego Chester's Mill 8 Gdyby chcieæ znale æ w mie cie cz³owieka bior¹cego powiedzenie Nietzschego Co mnie nie zabije. Imiê zawdziêcza³ romantycznej pó³ Amerykance. na drodze 119 (tam gdzie WRAK CIÊ‾ARÓWKI i ‾O£NIERZE SI£ SPECJALNYCH) KIEDY? O 14.mê¿czyzna energiczny. zwykle w spiczastych botkach z gumami po bokach.00 WCK (Wschodniego Czasu Kryzysowego)! KTO? Ty i wszyscy przyjaciele. jednak przynie swój (i pamiêtaj. tyle ¿e du¿a czê æ jego maj¹tku by³a z konieczno ci ukryta. Najbogatszym cz³owiekiem w mie cie by³ Du¿y Jim. na wskro praktycznym i oszczêdnym.. CO SIÊ DZIEJE! Chcemy wiedzieæ. Rommie dopracowa³ siê pozycji w³a ciciela najwiêkszego w ca³ym stanie i najbardziej dochodowego sklepu wielobran¿owego . w dzieciñstwie bezlito nie wy miewany i niekiedy bity. Chocia¿. KTO NAM TO ZROBI£! I DLACZEGO! A przede wszystkim: ‾¥DAMY WOLNO CI!!! MIASTO JEST NASZE! Bêdziemy go broniæ! CHCEMY TU ‾YÆ NORMALNIE!!! Dostêpna pewna liczba transparentów. to wzmocni za swoje ¿yciowe motto.podwo¿enie siê samochodami. wyrós³ na najbogatszego mieszkañca Chester's Mill. 7 DO Æ ZAGADEK! UWOLNIÆ CHESTER'S MILL! DEMONSTRUJEMY! GDZIE? Na farmie Dinsmore'ów. nie. uczesany na Elvisa.

. Bo bardzo potrzebowali wyraziæ strach i s³uszny gniew. A teraz najwiêkszym hitem lata by³y koszulki z nadrukiem NA JEDNEGO WPADNIJMY DO BURPEEGO. gdzie ruch by³ ca³kiem nieszczególny. Rommie uwa¿a³. On odpowiedzia³ wtedy. daæ upust frustracji. Ten sam czas. A i tak stanowili mniejszo æ. Nale¿a³o mu siê za informacjê. albo na stacjê benzy now¹ Mill Gas & Grocery. z wpraw¹ plakatowa³y Main Street. drodzy bankierzy pozbawieni wyobra ni! Odniós³ sukces w du¿ym stopniu dziêki temu. Ogl¹da³ CNN na telewizorku zasilanym bateriami. A nad nim wielki neon: SZANSA NA ZYSK. to samo miejsce. Zrobione na komputerze.odpowiedzia³ Joe McClatchey. Ignoruj¹c jego protesty. ¿e na demonstracji zjawi siê mnóstwo ludzi. Znak jak nic. dostrzeg³ kolejn¹ szansê. czyj to pomys³. W latach osiemdziesi¹tych potencjalni wspólnicy ocenili. . Ci. ¿e je li nie zaszkodzi³o ono firmie ogrodniczej Burpee Seeds.Chrzanisz.Pomys³ jest mój . Tak to zwykle bywa. Dzieciaki. Za kas¹ siedzia³ Toby Manning. jak cz³owiek ma oczy otwarte. Romeo zacz¹³ s³yszeæ rozmowy o wyznaczonym na godzinê czternast¹ spotkaniu modlitewnym organizowanym przez pastora Cogginsa. skoro startuje w interesie z tak fatalnym nazwiskiem na szyld zie. .Pan mówi powa¿nie? . ¿e potrafi³ wypatrzyæ okazjê i bezlito nie j¹ wykorzystaæ. dzi wybrali siê albo do Food City. Ciekawe. ale niektóre na deskorolkach.Nie chrzaniê. Z³apa³ którego smarkacza i o to zapyta³. bo wiêkszo æ tkwi³a albo w ko ciele. albo przed telewizorami. w wiêkszo ci na rowerach. ¿e chyba mu rozum odjê³o. wyra nie fachowa robota. . jak obejrza³ odprowadzanie Sama Niechluja do mamra. jemu t e¿ krzywda siê nie stanie. Obserwowa³ dzieciaki rozlepiaj¹ce plakaty. którzy zwykle do niego przychodzili. W³a nie tak. Rommie da³ m³odemu pi¹taka. Demonstracja na drodze sto dziewiêtna cie. . wetkn¹³ mu banknot g³êboko do tylnej kieszeni. wkrótce po tym. Romeo poszed³ do swojego sklepu. oko³o godziny dziesi¹tej.Wy³¹cz ten be³kot i zamknij kasê.niezwi¹zanego z ¿adn¹ sieci¹. Tej niedzieli. Jak tylko Joe Chudzielec ruszy³ swoj¹ drog¹.

który ju¿ spisa³ na straty. . no i jest jeszcze ze sto kartoników Prawdziwej lemoniady . . Kupi³ je bezpo rednio u producenta w Rhode Island... A teraz za wita³a nadzieja. . roz³o¿y³y j¹ jakie mikroby. na którym ju¿ po³o¿y³ krzy¿yk. a tak¿e oran¿ada w proszku. które wzi¹³. Mo¿na je serwowaæ nabite na patyczki do szasz³yków.. . Toby wreszcie nabra³ ¿ycia.. Firma ju¿ pad³a. Ach. Niestety. Tak czy inaczej Rommie nie potrafi³ wypu ciæ ich z gar ci. Randolph mówi. Wyci¹gniesz z magazynu ten wielki namiot. . Zamierza³ sprzedaæ kanapk turystom oraz mieszkañcom Chester's Mill organizuj¹cym pikniki z okazji Czwartego Li pca. ale wyra ny. Trzeba je jako apetycznie nazwaæ.. tam gdzie siê rozbi³ samolot Chucka Thompsona. jaki to miasto widzia³o. Umys³ w³a ciciela pracowa³ jak kalkulator na najwy¿szych obrotach. a to Romeo lubi³. Rusz siê.powiedzia³ . .Jednak muszê i æ. G³os by³ cichy.Spakujemy te¿ wszystkie butle Blue Rhino z gazem. bez dwóch zdañ.To mu zap³acimy. Tak..urz¹dzimy najwiêkszy piknik. Niech Lily ci pomo¿e. tych te¿ mia³ spory zapas.Na polu Aldena Dinsmore'a? A je li bêdzie za to co chcia³? .. Kolejny artyku³ z przeceny. Aktualnie mia³ na stanie.W³a nie ten.. ca³kiem jak ma³pa wyci¹gaj¹ca ciasteczka ze s³oika. W jego sklepie mo¿na by³o kupiæ wszystko..Romeo kalkulowa³ w my lach. Rozstawimy go na ³¹ce.Toby . na szczê cie nie E. tysi¹c paczek miniparówek w cie cie. Te cha³owe wiatraczki.Ten na letnie wyprzeda¿e? .. ³¹cznie z przecenionymi artyku³ami spo¿ywczymi. . proszê pana? Rommie zaj¹³ siê inwentaryzowaniem towaru.Co to ma byæ. ustêpuj¹c Lindzie.Tak. które zosta³y po Czwartym Lipca. gdy zabrzêcza³o mu w kieszeni walkie talkie. 9 Ry¿y robi³ obchód z doktorem Haskellem. Mamy kupê roboty. Zle¿a³e cukierki zostaw ione na Halloween. Pychota na patyku . ¿e dzisiaj po po³udniu pó³ miasta bêdzie przy .. w przemys³owej zamra¿arce na zapleczu. Sztuczne ognie. towar nie poszed³. coli. Wszystko przez nieszczêsn¹ recesjê.

A poza tym. ¿e bêdzie zmartwiona jeszcze bardziej. pokiwa³ g³ow¹. ma³a.Linda by³a wyra nie niespokojna. czerpi¹c z tego dotyku otuchê. choæ dobiega³ siedemdziesi¹tki. opadniête k¹ciki ust i wiedzia³. Zajrzê ci w oczy. . dotykaj¹c suki przez ca³y czas. Nastêpnie zwróci³ siê do Janelle: . przez to wszystko. Najchêtniej by siê rozdwoi³a.Powiem jej. . sta³ siê bardzo wa¿ny wraz z pocz¹tkiem kryzysu.Ry¿y. . akurat kiedy Ry¿y i Linda przyjechali z córkami. A on osi¹gnie jedynie tyle. Widzia³ podkr¹¿one oczy. . ¿e posiwia³ przez noc. Dopiero wtedy uda³o siê Ry¿emu dos³ownie si³¹ wyrzuciæ go za drzwi. a potem dostaniesz cukierek.Dlatego muszê w koñcu zostawiæ dziewczynki z Mart¹. co siê dzieje z Jannie.Rozumiem. ¿e Haskell p³aci niema³¹ cenê za pomaganie ludziom. Po badaniu doro li zostawili dziewczynki oraz psa w gabinecie i wyszli na korytarz . Wydawa³o siê. Czarno by³ za stary na sytuacje kryzysowe.Petit mal Strzela³bym.Co z psem? . choæ zd¹¿y³a siê nieco uspokoiæ.spyta³ Haskell. ¿e je li j¹ poprosi.barierze na sto dziewiêtnastej. . A i tak wróci³ o siódmej. siedzia³ w szpitalu do dwudziestej trzeciej. . gdy ka¿dy. inni demonstrowaæ. Jedni maj¹ siê modliæ. Doktor Ron Haskell .Dziêki. Fatalnie siê z³o¿y³o.Tylko psa te¿ koniecznie daj do Marty.inaczej Czarnoksiê¿nik z krainy Oz . co powiedzia³ Haskell. co siê dzieje od . Haskell.tego ranka sta³ siê dla rodziny Everettów bardzo wa¿ny. Haskell by³ przygarbiony. Judy i Janelle sz³y po obu stronach wielkiego go ldena. poza Ginny Tomlinson oraz Twitchem tyl ko Ry¿y i Czarnoksiê¿nik pe³nili wartê. teraz ciê zbadamy. Oraz z psem. . ¿e klosz powsta³ akurat w piêkne weekendowe przedpo³udnie. je li rzeczywi cie na drodze zbierze siê t³um.Nie. Ry¿y zacz¹³ go doceniaæ i szanowaæ. Jêkn¹³. Niestety. ¿e rozumiesz. zostanie.spyta³a zalêkniona. wyjecha³ z miasta. kto tylko móg³. Romeo Burpee rozbija namiot i bêdzie sprzedawa³ hot dogi. Janelle robi³a wra¿enie wystraszonej na mieræ. Pamiêtasz. a kiedy Ry¿y wszystko mu opowiedzia³. faktycznie bêdzie tam potrzebna. Wiedzia³.Chod . który szybko przystosowa³ siê do nowego otoczenia. ¿e z podniecenia i strachu. Dok³adnie rzecz bior¹c. jak¹ stawiasz diagnozê? . wiêc wieczorem mo¿esz siê spodziewaæ fali przypadków ¿o³¹dkowych. . .Bêdzie bola³o? . by zosta³a w domu. . Bardziej do niego pasowa³o podrzemywanie na le¿ance na drugim piêtrze szpitala.

¿e siê nigdy nie dowie tego. zanim przeniesie siê do o rodka zdrowia.To mo¿e oddaj nasz aparat Marcie? Ustawcie czêstotliwo æ na kanale komercyjnym. potem wszystko wraca do normy. czego Haskell jej nie powiedzia³: ¿e niektóre dzieci. Uwa¿aj tam na siebie. akurat kiedy Ry¿y zaczyna³ mieæ nadziejê na kubek kawy. krótkiego.wietnie. a w ród nich nowo upieczona mama po porodzie bez komplikacji. . Ry¿y dostrzeg³. ¿e siê urwiesz z pracy dzi po po³udniu? Zastanawiaj¹c siê nad odpowiedzi¹.Mo¿e mi siê uda znikn¹æ na godzinkê. obdarzo ne przez los mniejszym fartem. . ¿e pójdzie do pracy. . I mów ludziom.Ale¿ ona jest zdrowa . . ¿e stary lekarz pyta go o zdanie. Wiêkszo æ przechodzi jeden. Gdyby co by³o nie tak z Janelle. Niczego nie obiecujê. A napady drgawek powodowane przez grand mal mog³y doprowadziæ do trwa³ych uszkodzeñ.Dobrze. oraz kilku przykrych my li. bo pacjentów by³o zaledwie sze ciu. Jest jaka szansa.Oczywi cie.Rozumiem. nie znajduj¹ wyj cia z neurologicznego g¹szczu. dobrze? . ¿e Dougie Twitchell zbli¿a siê swym zwyk³ym luzackim krokiem. Wyra nie jej ul¿y³o. przez d³u¿szy czas.Marta siê zgadza wzi¹æ te¿ Audi .I niech pies bêdzie z ma³¹.wczoraj. Burpee pewnie przechowywa³ je w zamra¿arce jakie tysi¹c lat. które mu siê wymsknê³y pod jego adresem. Tymczasem Ry¿y mia³ nadziejê.Jasne. .odpar³ Haskell. Zamierza³a ca³y dzieñ spêdziæ z córkami na spokojnej zabawie. Zaczniemy od etosuksymidu. ¿eby nie jedli hot dogów. .talkie? . Niektóre wiêcej. przeradza w grand mal. .Napady petit mal u dzieci to nic szczególnego. Linda wygl¹da³a na przekonan¹. ale na jego twarzy mal uje siê troska.Ja ciebie te¿. Ry¿y by³ poruszony.Ron . Dziêki. dwa ataki drgawek. . przysz³a wiadomo æ od Lindy. . kochanie.czy ona wyzdrowieje? Wtedy jeszcze nie wiedzia³a. lecz Audi popiskuje ju¿ kilka miesiêcy. Po prostu chcia³abym ciê zobaczyæ.Tak. po zakoñczeniu porannego obchodu. .odezwa³a siê Linda . tak? . W dzieñ bêdziesz mia³a przy sobie s³u¿bowe walkie . choroba siê pog³êbia. Zaczyna³ ¿a³owaæ paru z³o liwo ci. . zjawiê siê jak najszybciej. Mog³y zabiæ. Tymczasem.Racja. . za ucho ma zatkniêty papieros. .powiedzia³a Linda.

powiedzia³ wreszcie. Natomiast kwestia gazu to zupe³nie inna sprawa. Bêdziesz go budziæ? .Zajrza³em te¿ do drugiego magazynu. Przecie¿ tam s¹ zapasy propanu.Pa. .Bêdziesz musia³ stoczyæ walkê z Renniem.Umilk³ na chwilê. . .Pytaj Czarnoksiê¿nika.. . Nasz szpital mo¿e byæ dla niego jedyn¹ opcj¹ na utrzymanie pikawki w przyzwoitym stanie.No trudno. o Wielki Nieomylny. uda mi siê dzi po po³udni wyrwaæ na godzinkê? . . Bêdê siê za tob¹ rozgl¹da³a. A s¹ tylko dwa. Na wypadek gdyby kto po prostu przestawi³ pojemniki. Dziesiêæ tysiêcy litrów? A mo¿e i piêtna cie? .Wed³ug karty inwentaryzacyjnej wisz¹cej na drzwiach powinno tam byæ siedem licznych zbiorniczków. . chwilê patrzy³ na ni¹ bez s³owa.W³a nie mia³em sobie zapaliæ . A tak przy okazji.Przy magazynie.Wsadzi³ papierosa do kieszeni fartucha.Je¿eli zlikwidowanie pola si³owego zajmie tym.. w szpitalu jeste . .Kiepski pomys³. .Co mi usi³ujesz powiedzieæ? ‾e nie zajrza³em za drzwi? Ry¿y potar³ skronie.A gdzie jest? . podbierzemy z zapasów miejskich. ¿e ciany siê trzês¹. . specjalistom od takich spraw wiêcej ni¿ trzy albo cztery dni.Spadaj. . kochanie. Jak nas przyci nie. .No mów. No i wszystkie narzêdzia stoj¹ rz¹dkiem.Dla odmiany powiedz mi co . jak powinny.Linda siê za mia³a.Jak s¹dzisz. . ile siê naharowa³.¿achn¹³ siê Twitch. .pi w kanciapie.talkie do kieszeni bia³ego fartucha i odwróci³ siê do Twitcha. . ¿e teraz on tu rz¹dzi. Wygl¹da na to.zdecydowa³ Ry¿y natychmiast.Nie . Nic tam nie ma. . .Niech pi.No w³a nie w tym rzecz.Nie przypuszczam. . .To raczej bêd¹ steki z mastodonta. czego nie wiem . . Chrapie tak.Ach. I wyjmij papierosa zza ucha. stary. Taki pojemnik jest wielki jak s³oñ.. . Widzê. Ry¿y wetkn¹³ walkie . . Ry¿y w nosie mia³ nawóz. odk¹d zostali my odciêci. ja ju¿ nie bêdê go nazywa³ Czarnoksiê¿nikiem.Bajdurzysz. Tak czy inaczej w tym drugim magazynie s¹ rzeczy niezbêdne ka¿demu szpitalowi: narzêdzia i inny badziew do pielêgnacji terenów zielonych. sensei! Osi¹gn¹³e wy¿szy poziom o wiecenia! . . bêdziemy potrzebowali mnóstwo gazu. . Twitch pos³usznie wy³uska³ porcjê nikotyny z aktualnego miejsca sk³adowania. buraku.Po jakie licho kto mia³by to robiæ? .Pojêcia bladego. to sobie my lê. natomiast po nawozie ani ladu. ¿e nale¿y mu siê trochê szacunku.

Ten i ów narzeka na wysoko æ op³aty. którzy zjawili siê wcze niej. a we wszystkich rolach gwiazdorskiej obsady . Pamiêtamy Olliego. ale g³upkiem te¿ nie. wyznaczy³ na swojej ziemi. którzy przybyli tu na wezwanie przekazane za po rednictwem plakatów Joego Chudzielca i jego znajomych. tu¿ na pó³noc od miejsca. Od protestuj¹cych i wyznawców Chrystusa Odkupiciela Alden Dinsmore nie dosta³ z³amanego grosza.Niez³e przedstawienie. Uwiêzieni mieszkañcy miasta masowo wylegli na pola Aldena Dinsmore'a.zwykli mieszkañcy Mill.i postawi³ tam ¿onê oraz starszego syna. Skoro trafi³a siê okazja. który te¿ wietnie sobie radzi. Nie by³ mo¿e najwiêkszym bystrzakiem na wiecie. Alden ¿yczy sobie piêæ baksów za samochód. ratuj¹c swoj¹ ziemiê przed bankiem. Julia Shumway i Pete Freeman robi¹ zdjêcia. lecz serwowane bêd¹ tylko kanapki na zimno. mia³yby do dyspozycji fotograficzny raj nie tylko z powodu drzew wystrojonych w p³omienne barwy. mleczarza w kraciastej koszuli. stanowi fortunê. co dla niego. choæ odrobinê introwertyczny.10 Przyjrzyjmy siê. a potem maszerowaæ kilometr na miejsce zbiórki. prawda? A z nimi jeszcze swojego najêtego cz³owieka. Pojawia siê Barbie w towarzystwie Rose Twitchell i Anse'a Wheelera. Wszyscy troje rozgl¹daj¹ siê dooko³a w milczeniu. Przyjrzyjmy siê miejscu akcji. bo gdyby zosta³ postawiony pod cian¹. Gdyby media nie by³y trzymane na dystans. a j e li kto nie ma ochoty parkowaæ na poboczu drogi. zostanie otwarta w porze kolacji.poci¹gaj¹cy. Restauracja jest ponownie zamkniêta . Co nie oznacza. dosta³ sze æset dolarów. Niesamowity widok! Cyrk na trzech arenach. Romeo. godzina czternasta czterdzie ci. Popatrzmy uwa¿nie. pszepani. Obaj s¹ zadowoleni. gdzie poprzedniego dnia spad³y szcz¹tki samolotu Chucka Thompsona. zap³aci³by i tysi¹c. ¿adnych dañ z grilla.Ta jes. Jest piêkny pogodny jesienny dzieñ w Chester's Mill. Na pierwszej arenie mamy mieszkañców miasta. ogromny parking . Julia przerywa pracê na chwilê. w zasadzie nie ma wyboru. Manuela Ortegê. Protest odby wa . co? Barbie odpowiada z szerokim u miechem: . bo wytargowa³ trzykrotn¹ warto æ pocz¹tkowej oferty. który od dwóch lat ledwo wi¹¿e koniec z koñcem. jankesa bez zielo nej karty. Farmer zawar³ umowê u¿yczenia z Burpeem. . która ju¿ jest po obu stronach gêsto obstawiona wozami tych. ale nie jest ich wielu. Alden. Wiêcej p³aci siê za parking w czasie festynu we Fryeburgu. ¿e i tak na nich nie zarobi³. by rzuciæ Barbiemu u miech .

.amen oraz alleluja . Nigdy dot¹d nie ca³owa³ siê z dziewczyn¹. wiêc sze ædziesi¹t transparent przygotowanych przez dzieciaki . kolejni .. ale skoro i tak mieli wszyscy umrzeæ jak robale uwiêzione w plastikowym pojemniku. by³oby pewn¹ przesad¹. zjawi³o siê prawie dwie cie osób. I czy mogliby siê poca³owaæ z jêzyczkiem. tragedia! . którzy niewzruszenie stoj¹ odwróceni do miasta plecami. Joe wydrukowa³ te¿ p³achty z has³ami . Potem sz³o: Zrobili cie co z³ego.tak trzynastolatek nazywa ich w my lach . która nie tylko zasuwa na desce z prêdko ci¹ wiat³a. póki jeszcze mo¿e.a. pewnie by siê kolektywnie posika³y z rado ci. ale jednak odrzuci³: Cholera. Na przyk³ad: He. od czego mo¿na dostaæ sza³u. a wtedy wielu innych mieszkañców. tak. czy Norrie Calvert nie jest przypadkiem za dziecinna. Chodzenie po okrêgu umo¿liwia ka¿demu z ludzi Joego . ale. jaka fantastyczna plansza! Gdyby media mog³y j¹ zobaczyæ. . opracowanymi z uwielbian¹ przez Benny'ego Drake'a Norrie Calvert.wymachiwanie transparentem w str onê wartowników. bo bêdzie. nie zawsze z ni¹ w harmonii. który Joe bar zo niechêtnie.. do chóru z Ko cio³a Chrystusa Odkupiciela przy³¹czy³o siê pewnie z dziesiêæ osób z Pierwsze Ko cio³a Kongregacyjnego. Jest tu te¿ Jack Evans.Musimy przestrzegaæ poprawno ci politycznej . Lissa Jamieson nie tylko trzyma ten afisz. DO CHOLERY! . Joemu najbardziej podobaj¹ siê wiêzienne kraty na mapie Mill. qr. nienale¿¹cych do ¿adnego z ko cio³ów. Na drugiej arenie znajduje siê kr¹g modlitewny pastora Cogginsa. ¿e zawsze w harmonii. za piewa³o z nimi. he he! Hi. Kr¹g modlitewny stopniowo ro nie. hi. lecz trafiaj¹ do wyobra ni. stwierdzenie.siê zgodnie z za³o¿eniami. hi! Chester's Mill musi wolne byæ! . Szczê ciem wielu uczestników demonstracji przynios³o w³asne.. wspierane przenikliwymi napomnieniami Lestera i okrzykami krêgu modlitewnego . Ci ludzie naprawdê s¹ pod opiek¹ opatrzno ci. Niesie kola¿ zdjêæ kobiety. A teraz siê zastanawia. dawaæ tu media. Za piewali razem A Mighty Fortress Is Our God . to pewnie powinien poca³owaæ dziewczynê. Joe ustawi³ protestuj¹cych w du¿y kr¹g obracaj¹cy siê tu¿ przed kloszem. która wczoraj siê wykrwawi³a.rozesz³o siê w mgnieniu oka. nastêpnie jeszcze parê innych.akcentuj¹cymi melodiê. Odbywa siê tutaj wspania³y pokaz ko cielnej manifestacji uczuæ. blady i ponury. Zdjêcia tworz¹ napis krzycz¹cy: KTO ZABI£ MOJ¥ ‾ONÊ?! Joe Chudzielec szczerze mu wspó³czuje. Te od strony Motton zosta³y usuniête przez s³u¿by wojskowe. ale na dodatek potrz¹sa nim gro nie. Jej has³a s¹ nieskomplikowane. którego granicê po stronie Chester's Mill zaznacza rz¹d martwych ptaków. przyznajcie siê do tego .uzna³. ¿eby s iê ca³owaæ.a w ród nich najpopularniejszy: WYPU CIÆ NAS. ale znaj¹cych s³owa. ale te¿ rymuje. Ich g³osy wznosz¹ siê ku bezchmurnemu niebu. no i w koñcu slogan.

¿e nie zabra³ po drodze dziewczynek. na pewno by³yby zachwycone. Rose. kochanie ty moje. Wk³ada do niego zielone papierki. jednak nie chcia³ fundowaæ Janni zbyt silnych wra¿eñ. ale pachn¹ po prostu bosko. przez co pojawia siê niebezpieczeñstwo zaprószenia ognia w trawie Dinsmore'a. dziesiêæ baksów za zebranie mieci. Miniparówki. a bêd¹ sz³y jeszcze lepiej. ¿eby zap³aci³ jakiemu dzieciakowi. Zauwa¿a Lindê w tym samym czasie. ¿e Barbara opu ci³ . Interesy id¹ wietnie. Tego Romeo jest ca³kowicie pewien. kartonie. jeszcze gorszej w smaku kawy. w odpowiedniej odleg³o ci od klosza i jakie sze ædziesi¹t metrów od krêgu modlitewnego. Linda ma w³osy splecione w warkocze. s¹dzi³. Relacje spo³eczne zawsze s¹ wa¿ne. a tam? Ry¿y Everett! Zdo³a³ siê jednak urwaæ z pracy! I bardzo dobrze. Teraz jednak Romeo jest ca³kowicie skupiony na swojej prowizorycznej kasie. Przywodz¹ na my l raczej piknik na ³onie przyrody ni¿ wystêpy w wiêzieniu. rozmra¿aj¹ce siê w czasie opiekania. Ry¿y jest zdziwiony. Trochê mu szkoda. rodkowa arena jest najwiêksza i najbardziej rzuca siê w oczy. ale Bó mo¿e nie. Dzieci biegaj¹. O. mo¿e i wiêcej. w którym niegdy znajdowa³ siê papier toaletowy. gdy ona dostrzega jego i zaczyna gwa³townie wymachiwaæ rêkami. Spodziewa siê zyskaæ do zachodu s³oñca ze trzy tysi¹ce. a kto wie. Chce mieæ pewno æ. ¿eby wznie æ z³o¿one d³onie w b³agalnej pro bie. Jedynym jego uk³onem w stronê religijnych aspektów tego popo³udnia jest polecenie Toby'emu Manningowi. mo¿e synowi Dinsmore'a. i z tym m³ody m cz³owiekiem. by wy³¹czy³ przeno ny odtwarzacz.mieszkañcy miasta padaj¹ na kolana. który gotuje w restauracji. ‾o³nierze odwrócili siê do nich plecami. jak i protestuj¹cych. Tam Romeo Burpee rozbi³ swój namiot u¿ywany w czasie letnich wyprzeda¿y. Nie pasowa³a do How Great Thou Art . nawet podskakuje. planuj¹c swoje po³o¿enie na podstawie leciutkiego powiewu wiatru. mo¿e temu czy owemu zaszkodz¹ na ¿o³¹dek. jest uczesan a na nieustraszon¹ policjantkê. Wszêdzie poniewieraj¹ siê puste kubeczki papierow e z resztkami niesmacznych napojów cytrusowych lub naprêdce parzonej. a wyjmuje srebrne monety. ¿e dym unosz¹cy siê z rzêdu grillów turystycznych dosiêgnie zarówno rozmodlonych. Wygl¹da w tym uczesaniu jak cheerleaderka z gimnazjum. Bierze cztery dolce za parówkê i wszyscy grzecznie p³ac¹. chwilowo odk³adaj¹ na bok transparenty i tablice. z którego dudni³a piosenka Jamesa McMurtry'ego o ¿yciu w niewielkim miasteczku. I do Won't You Come to Jesus . unosz¹c w górê wiatraczki. zapalaj¹ pozosta³e po Czwartym Lipca fajerwerki. Pó niej Romeo poleci Toby'emu Manningowi. W³a nie tak wygl¹daj¹ w Ameryce intere sy. Prawie zawsze siê tak czesze do pracy. gdyby zobaczy³y. ¿e tyle osób tak wietnie siê bawi. Stoi z siostr¹ Twitcha. no i mniej by siê ba³y.

Potrz¹sa d³oni¹ kucharza. od Motton. . który wyskakuje po zabawkê wysoko w górê. którzy przygl¹daj¹ siê chmurom i zastanawiaj¹ nad deszczem w Chester's Mill. tak Ry¿y s³ysza³. ale nikt nie mówi o tym g³o no. Christian Soldiers . ¿eby siê dzieciak rozbi³ . Dwóch ¿o³nierzy s³yszy narastaj¹cy warkot silnika i w koñcu siê obraca. Stanowcz o za szybko. zostaj¹ sobie przedstawieni. b³êkit bez skazy. Niebo nad zebranymi jest pozbawione jednej chmurki. to albo jes martwy.Ile hot dogów! . Nad ich g³owa mi puchate ob³oki o cienistych spodach p³yn¹ z pó³nocy.miasto.. . skanduj¹c He.O rany! . omijaj¹c niewidoczn¹ kopu³ê.mówi Barbie i wszyscy siê miej¹. . he! Hi. hi. Rose wychwytuje go w powietrzu i odsy³a do Benny'ego Drake'a. nie wiadoma. ca³uje j¹ w usta.. nie daj.. spódnica trzepoce jej wokó³ kr¹g³ych kolanek. Zadar³ z Du¿ym Jimem. ..jêczy. albo mu ¿ycie obrzyd³o..Szykuj baseny.bardzo dobrze. miaæ i trochê zabawiæ. bior¹c pod uwagê okoliczno ci. w drugiej kubeczek z resztk¹ paskudnej lemoniady.Dzieciak jedzie o wiele za szybko! Nienawidzê t ych quadów! Wszyscy patrz¹ na niewielki pojazd z ogromnymi kulistymi oponami. ale akurat nie mia³ dy¿uru.Ale impreza! . Niezupe³nie w kierunku zebranych.mamrocze Linda Everett. czy za tydzieñ te¿ bêdziemy mieli ochotê na zabawê . Protestuj¹cy kr¹¿¹ po spirali. ¿e wkrótce impreza siê skoñczy. potem cmoka Rose w policzek.Przecie¿ na pewno za tydzieñ. Przytula ¿onê. Chocia¿ tak by³oby dla niego lepiej. efekciara! Kó³ko modlitewne siê modli. . . Po³¹czone chóry wreszcie naprawdê siê zjednoczy³y i wspólnie zaintonowa³y prawdziwy. ale nie im jednym jest weso³o. niby dlaczeg nie? Jak cz³owiek nie potrafi siê miaæ z nieszczê cia. Ju¿ siê do æ na³ata³ klientów Karczmy Dippera. ale na pewno w stronê klosza. Rory Dinsmore siê nie rozbi³. Na lito æ bosk¹. hi! Chester's Mill musi wolne byæ! . Dziwnie tak siê miaæ. po czym nad lini¹ wojska rozdzielaj¹ siê. . Jak dl niego . Podobno wda³ siê w jak¹ bójkê w barze. Jedzie po skosie przez pole. po czym skrêca siê i rzuca j¹ do Norrie Calvert.przerywa jej Rose. nieprzemijaj¹cy hit.Jezu Chryste. Dziewczynka w wieku Judy mija Ry¿ego w podskokach.Patrzcie! . .. kiedy zjawili siê uczestnicy bijatyki. Onward. Linda Everett patrzy na niego i nie jest to spojrzenie przyjazne. W zaci niêtej r¹czce ma³a trzyma fajerwerk. .mówi Barbie. he. ¿eby ich po³ataæ. Leci do nich talerz frisbee.mówi Rose.Ciekaw jestem. Dziewczyna ³apie kr¹¿ek za plecami. S¹ tacy na polu Dinsmore'a. doktorze .

. . Wkrótce potem ci mniej lotni z rodziny Dinsmore'ów wyszli razem i ruszyli przez pole .A jak ju¿ wszystkie bêd¹ siê wieci³y jak psu jaja . ¿e tym kim okaza³ siê Ro Dinsmore. które czêsto przynosi³o po¿¹dany efekt. . . za plecami ojca. Wcze niej czy pó niej kto w Mill te¿ musia³ na ni¹ wpa æ.S³omê masz pod³o¿yæ krowom. a tak¿e pomagaæ w przeprowadzaniu operacji parkowania samochodów. wiêc zamiast zajadaæ dziwaczne hot dogi. Matka to zobaczy³a i z kolei ona jemu da³a po g³owie. tym razem nie podzia³a³o. wskazuj¹c quada zaparkowanego w cieniu miêdzy dwiema oborami.powiedzia³a Shelley Dinsmore.powiedzia³a Shelley. ¿e siê wtr¹ca³e do rozmowy. Wraca³a kilkakrotnie podczas spotkañ. Gdyby ch³opak mieszka³ w mie cie. Ma³o tego.a nie mia³ . Potem nale¿a³o jeszcze nat³u ciæ im wymiona specyfikiem o nazwie Bag Balm. . Odwo³anie siê do matki. i trudno siê dziwiæ. nawet w ni¹ zastuka³. chocia¿ ojciec tego wyra nie zabroni³. Ollie przygl¹da³ siê temu w milczeniu i z zadowoleniem. w których bra³ udzia³ by³y szef Barbiego. Rory dosta³ zakaz uczestniczenia w festynie po³¹czonym ze spotkaniem modlitewnym oraz demonstracj¹.Tylko im powiedzia³em. wywali³ jêzyk na ca³¹ d³ugo æ. przyda ci siê trochê ruchu.przestrzeg³ Alden. . Kolegium Szefów Po³¹czonych Sztabów mia³o to ju¿ za sob¹. Dosta³ karê za to.Mog³e siê zabiæ .powiedzia³ ojciec . ¿e poprzedniego dnia podszed³ do kopu³y.W koñcu sobie zaszkodzisz.Na dodatek ojciec mówi.oceni³ Alden. czego nienawidzi³ z ca³ego serca.z pewno ci¹ by³by ziomalem Chudzielca McClatcheya.11 My l jest jak wirus przeziêbienia: wcze niej czy pó niej zawsze kogo dopadnie. synu . .Za cwany jeste . A powiedzia³a to raczej z obaw¹ ni¿ z dum¹. Mimo wszystko nie zabroni³a mu korzystania z przyjemno ci gwarantowanych w czasie naprêdce urz¹dzonego jarmarku. po kim on to ma . za co znów dosta³ od ojca po g³owie. Nie wiem.I nie zbli¿aj siê do gokarta . Ollie.posprz¹tasz obory i rozrzucisz s³omê. . kiedy Rory przyniós³ do domu pierwsze wiadectwo z szóstkami od góry do do³u. Cox. jak ma na imiê ten pan z restauracji! . pu³kownik James O. gdyby mia³ komputer .zaprotestowa³ Rory. który by³ stanowczo najlepiej wyposa¿onym w szare komórki cz³onkiem rodziny Dinsmore'ów. musia³ zostaæ w domu i na polecenie ojca nakarmiæ krowy.

Bystrzejszy zosta³ z wid³ami i pojemnikiem ma ci do wymion wielkim jak wiadro. odpowiedzia³by. jednak ch³opak by³ dobrym synem i my l. Pomys³ mia³ niepodwa¿alny . a to jest niepos³uszeñstwo do dziewi¹tej potêgi. wydawa³a siê pod d³oni¹ niby pow³oka balonu. zarówno bardzo dobrych. ¿eby siê uchyliæ od kary. pomy la³ Rory. Rzuci³ miot³ê. ¿e to zadzia³a. ¿yzn¹ gleb¹ dla b³yskotliwych idei. Wtedy pojawi³ siê pomys³. lecz pracowa³ solidnie. jego proces my lenia wygl¹da³by tak: Skoro samolot siê przez to nie przebi³ i rozbi³a siê o to ciê¿arówka pe³na drewna. Brzmia³o to trochê ja wystrza³y z broni palnej. W sezonie polowañ strzelano z niego do celu. a zw³aszcza pomys³owe dzieci. Ch³opcom pozwalano go dotykaæ wy³¹cznie pod cis³ym nadzorem doros³ych. jakie s¹ szanse.w stronê namiotu Romea. Z pocz¹tku w³a ciwie wcale nie my la³. która niekiedy okazuje siê najlepsz¹ po¿ywk¹. Tymczasem Rory ju¿ uczy³ siê algebry na poziomie college'u i sz³o mu wietnie. szybko æ bêdzie znacznie wiêksza. ¿e si³a wystrza³u winchestera elite XP3 je wiêksza ni¿ uderzenia samolotu i ciê¿arówki. By³ pewien.. Gdy Rory sprz¹ta³ pierwsz¹ oborê (znienawidzone smarowanie wymion zostawi³ na koniec). Wtedy pomy la³ o karabinie kalibru . jak i wyj¹tkowo z³ych. Przestrzelê to co . Zabra³ siê do roboty w ponurym nastroju. £atwo by³o siê do niego dostaæ. Jak wielu bystrych ludzi. Gdyby go kto zapyta³. Po pierwsze. jakim sposobem pocisk z karabinu ma wykonaæ zadanie. ¿e przebije to co kula z karabinu? Móg³by te¿ ewentualnie pomy leæ: I tak mam ju¿ przer¹bane za to.30 stoj¹cym w szafie. ¿ywy umys³ niekiedy wpêdza³ go w k³opoty. Po drugie. ca³a si³a uderzenia bêdzie skupiona na samym czubku dwunastogramowego pocisku. Tak to ju¿ by³o. nie. Gdyby na taki pomys³ wpad³ jego starszy brat. Co mo¿na udowodniæ. ¿e kiedy dotkn¹³ niewidzialnej bariery. lepszy by³ w wymy laniu ni¿ my leniu. nawet nie przesz³a mu przez g³owê. Pamiêta³. któremu nie sprosta³ samolot ani ciê¿arówka. mo¿e siê rozpadnie. a amunicja znajdowa³a si pó³kê wy¿ej. us³ysza³ charakterystyczny d wiêk strzelaj¹cych fajerwerków.. Chocia¿. Jego zdolno ci matematyczne ogranicza³y siê do absolutnych podstaw mno¿enia. ¿e by³em niepos³uszny. co swoj¹ drog¹ ma³o prawdopodobne. Ollie by pewnie tak nie pomy la³. niekiedy od razu w pe³ni dojrza³ych. Mia³ w g³owie b³ogos³awion¹ pustkê.

Dlatego pojecha³ na ukos. by zerkn¹æ na t³um. Zobaczy³. stóóój!!! Tymczasem Rory wpakowa³ siê w ca³¹ historiê ju¿ stanowczo za daleko. którym zabroniono mu je dziæ. Poprowadzi³ quada wokó³ drugiej obory. przymocowa³ karabin na tyle quada grubymi gumami. a mo¿e nawet w kostiumy k¹pielowe. Pewnie trzeba by³o wzi¹æ strzeleckie zatyczki do uszu. ju¿ siê przygotowywa³ do wywiadu w Nocnych informacjach z Brianem Williamsem . Oddajmy mu jednak sprawiedliwo æ. Ch³opak ju¿ widzia³ swoj¹ u miechniêt¹ twarz. s³ysz¹c ryk silnika. Hymn powoli zamiera³. Rory wsadzi³ przywieszkê od kluczy miêdzy zêby. ale nie wróci po nie.drugi na wszelki wypadek . nawet o tym nie my l¹c. Zastanawia³ siê. Na dodatek przez pierwszy tydzieñ bêdzie to robi³ w przysiadzie. bo na obola³ym ty³ku nie da rady usi¹ æ. by nie jechaæ tam. Kluczyki do quada firmy Yamaha. A co najgorsze. z nieba sypie siê deszcz konfetti. musia³ dzia³aæ! Tak to jest z wielkimi ideami.wdziêk oraz uzasadnienie w algebrze. Nawet go s³ysza³. który uratowa³ Chester's Mill. czy by³ dobrym synem. zostanie ch³opcem. choæby po martwych ptakach. widzia³ ojca wymachuj¹cego brudn¹ czapk¹ z logo Deere. kiedy klosz pêknie. Dociera³y do niego alarmuj¹ce okrzyki modl¹cych siê. Ch³opiec. A ju¿ poza wszystkim innym. Chwyci³ karabin. gdzie kopu³a spad³a na szosê i gdzie smugi po wczorajszej kolizji ci¹gle wisia³y w powietrzu jak brud na szybie. oczywi cie pe³n¹ skromno ci. zamiast byæ ch³opcem. jego wiat³¹ ideê wprowadzi³by w ¿ycie kto inny. niezale¿nie od tego. to nie do pomy lenia. ubranymi w sukienki bez rami¹czek. zaci¹gn¹³ bezpiecznik. wisia³y na tablicy w oborze. Chocia¿ by³ podekscytowany.Rory. ¿eby siê teraz zatrzymywaæ. Tam móg³by go kto powstrzymaæ. czy bêdzie co s³ychaæ.po czym wybieg³ z domu z karabinem nad g³ow¹ jak zwyciêski rebelista. jak ¿o³nierze stoj¹cy na stra¿y odwracaj¹ siê. na pierwszej stronie USA Today . ju¿ siedzia³ na wy³o¿onej kwiatami platformie w czasie parady urz¹dzonej na jego cze æ. zosta³o mu tyle rozs¹dku. wszed³ na sto³ek ze schodkami i pó³kê wy¿ej wyszuka³ pude³ko XP3. . który przez rok bêdzie nat³uszcza³ krowie wymiona. a wtedy. otoczonego dziewczêtami w typie królowej balu maturalnego. Co najgorsze. On pozdrawia t³um uniesion¹ d³oni¹. ¿eby siê znale æ przy kloszu jakie piêæset metrów od namiotu. zatrzyma³ siê tylko. le¿a³y w szafie na najwy¿szej pó³ce. czy . Którêdy przebiega³ klosz. demonstruj¹cych i wiêtuj¹cych. Za³adowa³ dwa naboje . który uratowa³ Chester's Mill. cholera jasna. widaæ by³o wyra nie.

. nie strzelaj. a wielebny wygl¹da³. Ko³o trafi³o na polny kamieñ. mia³ siê jak szalony. Pocisk z ogromn¹ prêdko ci¹ uderzy³ w klosz. ¿eby siê usunêli z drogi pocisku. Zapomnia³ przerzuciæ skrzyniê na luz i quad jeszcze wyrwa³ do przodu.i szeroko roz³o¿y³ rêce. natomiast nie zamierza³ nikogo zabiæ. jak najbardziej. nie rób tego! Ch³opak nacisn¹³ spust. Kto . bo wiedzia³. Sam te¿ mia³ na g³owie czapkê Deere. Najbli¿ej mieli do niego ludzie z parkingu i zgromadzeni wokó³ wielkiego namiotu. ma³y. Broñ by³a nadal zabezpieczona. Chcia³ zostaæ bohaterem. Kucharz ze Sweetbriar Rose by³ tu¿ za nim. Nic z tego. W koñcu ch³opak stan¹³. . kiedy j¹ obróci³ daszkiem do ty³u. Miêdzy nimi byli ojciec i bra t. zanim w koñcu znieruchomia³. Tak to jest z genialnymi pomys³ami.. ‾o³nierze uskoczyli z drogi quada. opar³ kolbê na barku i wymierzy³ w niewidzialn¹ barierê jakie pó³tora metra nad trzema martwymi wróblami. koszula frunê³a mu za plecami.Na mi³o æ bosk¹. a biegli. Wszyscy razem mieli do ch³opaka mo¿e sze ædziesi¹t metrów. Szczup³y kaznodzieja wyprzedzi³ jego sapi¹cego ojca. nie strzelaj! .krzykn¹³ jeden z ¿o³nierzy. Rory kciukiem odbezpieczy³ broñ. Zary³ dêba w miejscu. Przez chwilê frun¹³ nad pojazdem. ale nawet nie pamiêta³. Musia³ siê pieszyæ.Nie. trzymaj¹c kierownicê. ni¿ gra³ na gitarze krzykn¹³: . wcale nie chcia³ siê zatrzymaæ. jakby w³a nie zamierza³ wrzuciæ czwarty bieg.. nie! . Wypali³. Rory nadal nie zwraca³ na niego uwagi. Rory nie zwraca³ na niego uwagi. ch³opaka wyrzuci³o z siedzenia. jakby ich sto diab³ów goni³o. Jeden z ¿o³nierzy te¿ krzykiem chcia³ Rory'ego zatrzymaæ. Wzi¹³ karabin. Ludzie z parkingu i spod namiot u byli ju¿ do æ blisko. bo oko widz¹ce rozpêdzony obiekt uruchamia instynkt samozachowawczy. Tato mia³ twarz czerwon¹ jak burak. . uderzaj¹c w kopu³ê. W tej sytuacji Rory ju¿ nie musia³ im mówiæ.nie. który biega³ du¿o lepiej.Ma³y. Rory nawet nie poczu³ bólu. Kiedy mniejszy z dwóch fragmentów pocisku trafi³ go w lewe oko i utkwi³ w mózgu. obaj wrzeszczeli. odbi³ siê rykoszetem i wróci³ jak pi³ka na gumce. Na nieszczê cie dla ch³opaka strza³ by³ doskona³y. Quad zachybota³ siê i jednak postanowi³ stan¹æ na czterech ko³ach.krzykn¹³ znów ¿o³nierz. Lester Coggins. Jednocze nie kucn¹³ . Obejrza³ siê przez ramiê. ¿eby nic nie robi³. synu.po swojej stronie kopu³y . Rory us³ysza³ zgrzyt metalu i brzêk t³uk¹cego siê reflektora. ¿e jego pomys³ jest doskona³y. wobec czego omal nie wylecia³ nad kierownic¹.

przes¹czy³a siê miêdzy palcami. na którym zatrzyma³ palec. Trysnê³a krew. a potem prosi³ Pana o radê. udzielono mu odpowiedzi na pytanie.O lep³em! O lep³em! .Nic nie widzê! . O lep³e dziecko wskaza³o mu drogê. Bardzo dobrze. niepokój serca. Kiedy ma³y podniós³ g³owê do kaznodziei. Lester natychmiast pomy la³ o fragmencie pisma. . Wiedzia³ teraz.zawodzi³ dzieciak. Dosta³ wskazówki. do których nak³oni³ go James Rennie. Szaleñstwo. Resztki oka obija³y siê o policzek. Pastor chwyci³ dziecko w ramiona i ko³ysa³ przez chwilê.krzycza³ ch³opiec. lepota.spad³a na niego wielka p³achta jaskrawego bia³ego wiat³a. co zrobi w spraw ie grzechów.Jestem lepy! Lester odsun¹³ ch³opakowi rêce od twarzy i zobaczy³ czerwony. Tak powinno byæ. . Lester zgrzeszy³. mokry oczodó³. nim zjawi³ siê ojciec i mu go odebra³. . 12 . a gdy pad³ na kolana i przycisn¹³ rêce do twarzy. rozbryzgane kawa³ki spad³y w trawê.

tylko Melvin Searles. Twarz mia³ kompletnie pozbawion¹ ludzkich uczuæ. Pola³a siê krew z nosa. I najwyra niejszym wspomnieniem wcale nie by³ Coggins bez koszuli. Barbie przesun¹³ siê do przodu. . jego skóra bia³a jak brzuch ryby oraz wystaj¹ce ¿ebra. to nagi tors wielebnego Cogginsa. Lekarz pad³ na kolana miêdzy Aldenem a Lesterem i próbowa³ odsun¹æ rêce ch³opaka z twarzy. a potem lekko przechyli³ g³owê.. przypomnia³ sobie Barbie. ¿e pu³kownik znów na³o¿y³ na niego obowi¹zek przeprowadzenia ledztwa. gdyby farmer rzeczywi cie siê zamachn¹³. jaki widzia³ wyra nie. widzia³ wszystko. pastor Coggins patrzy³ w przestrz eñ pustym wzrokiem. Alden przyciska³ do siebie syna.Spokój! . jednocze nie zas³aniaj¹c mu Lindê. .Alden! Uspokój siê! . . co u wiadomi³o ludziom ich prawdziw¹ sytuacjê lepiej ni¿ cokolwiek innego: krzyki ojca trzymaj¹cego w ramionach nieszczê liwego. . Jedyny obraz. Wtedy przyszed³ mu do g³owy pewien pomys³. a on odwróci³ siê. ..GORZEJ BYÆ NIE MO‾E 1 Ry¿emu Everettowi zosta³ w g³owie tylko mêtlik. wo³a³a z daleka . Wszyscy inni zapamiêtali to. ¿e to Mel Searles. Wtedy Alden. najwyra niej zamierzaj¹c jej tak¿e przy³o¿yæ.Nic mu nie jest?! Alden? Nic mu nie jest? Barbie widzia³. jeden z kumpli Juniora. Jest policjantk¹. Natomiast Barbie. który wskaza³ na niego. ¿eby zablokowaæ cios. która taszcz¹c swoje trzydzie ci kilogramów nadwagi.Lekarz! . dolna szczêka mu opad³a.Lekarz! Lekarz. krwawi¹cego ch³opca i p³acz matki.Linda po³o¿y³a rêkê na ramieniu farmera.krzykn¹³ Aldenowi w twarz. jak Ry¿y Everett rozpycha kr¹g ciekawskich. zdaniem Barbiego w ca³kiem normalnym odruchu.On chce pomóc! To Linda. .wrzasnê³a ¿ona medyka. by dotrzeæ do klêcz¹cych Aldena i Lestera. i u wiadomi³ sobie. ¿e jest on ubrany w b³êkitn¹ bluzê policyjnego munduru ozdobion¹ odznak¹. Zd¹¿y³ tylko zobaczyæ. na Barbiego pal cem. Kto go chwyci³ za ko³nierz i poci¹gn¹³ do ty³u. By³o to zrozumia³e dla wszystkich zdanie w mowie cia³a: Jeszcze nie skoñczyli my. otwarta jak furtka na zepsutym zawiasie. by³ jak zwierzê chroni¹ce swoje m³ode. T u¿ za Ry¿ym znalaz³a siê jego ¿ona. byæ mo¿e dlatego. s³onko . wyr¿n¹³ Ry¿ego w twarz.

tego dnia jego partnerka. dupku.Ale jeste na miejscu zbrodni. ale kaznodzieja ju¿ mu podawa³ swoj¹. Freddy Denton . Ocieka³ potem. Zamachn¹³ siê ponownie. powoli odsun¹³ je od twarzy. patrzy³o w nico æ. . ¿e nie bêdzie tak le. lecz Jackie Wettington.Panie Dinsmore. W pierwszej chwili Lester nie zrozumia³. ¿e mózg zosta³ powa¿nie uszkodzony. Searles musia³ siê cofn¹æ o kr Opu ci³ rêkê.Proszê o spokój! Przez moment szala siê wa¿y³a. Alden rozlu ni³ u cisk. niech siê nim zajmie! . kompletnie wbrew woli . chocia¿ pewnie w³a nie w niego celowa³. pomy la³.Gorzej byæ nie mo¿e. Cholera jasna. ale zobaczy³ pusty oczodó³ ociekaj¹cy krw I wiedzia³. z ty³u poznaczony czerwonymi kreskami strupów.krzyknê³a. . Niech pan mi pozwoli obejrzeæ syna. ko³ysa³ siê w przód i w ty³.Pozwól mu.powiedzia³.Dobra . Jackie Wettington. ¿eby pomogli odsun¹æ rosn¹cy t³um. Dzieciak siedzia³ na piêtach. ale zmia¿d¿y³ Barbiemu wargi o zêby.rzuci³ Ry¿y. jak podejrzewa³. Zdarzenia. Nowi przyst¹pili do wykonywania tego zadania z tak wielkim . Jak zwa³. Ry¿y uj¹³ go za d³onie i delikatnie.krzyczeli do nowo mianowanych.Spokój! . powtórzy³ to sam.krzyknê³a Shelley. pomy la³. a tu¿ za nim jego matka. ¿e siê myli. ale zaraz rozdar³ koszulê na pó³ przez rodek. tak zwa³. Na miejscu przestêpstwa. Barbie otar³ krwawi¹ce usta grzbietem d³oni. ³kaj¹ca i dysz¹ca ciê¿ko. z przodu tu³ów mia³ bia³y. jak Barbie krzyczy: Lekarz! . mo¿e byæ du¿o gorzej.chwyci³a go za ramiê. Searles wyr¿n¹³ go w twarz. . Nazywam siê Everett Ry¿y. W tym czasie zjawi³o siê wiêcej policji. przyci niête do oczu. . . Geo rge Frederick. Zacz¹³ zdejmowaæ koszulê.Podrzeæ . bo drugie oko nieprzytomnie ucieka³o w górê. W nastêpnej chwili pojawi³ siê miêdzy nimi Ollie Dinsmore. . Starzy wyjadacze . Zna mnie pan. Czyli jednak mo¿e byæ gorzej. Jakby na dowód.Henry Morrrison. tak samo jak tamtej nocy na parkingu przed karczm¹. d¿insy mia³ przesi¹kniête krwi¹. Oprzytomnia³. 2 Ry¿y s³ysza³ tylko. Mia nadziejê. . Coggins by³ szczup³y. jestem lekarzem. Nie trafi³ w nos.

co mówi. ¿e rola gliniarza by³a mu pisana od urodzenia. Akurat pojawi³a siê Georgia Roux. na szczê cie ojciec. rozdarli siê oboje. . Ry¿y oddar³ mniejszy kawa³ek z po³owy koszuli Lestera. lecz chêtny do pomocy. najnowszy nabytek policji dowodzonej przez Petera Randolpha. Samantha Bushey. ledwo spojrzawszy. trzymali siê za rêce. na szczê cie Freddy Denton zd¹¿y³ go powstrzymaæ.Policja. . Odwróci³ g³owê.. . Przybieg³ truchcikiem. Ry¿y rzuci³ resztê koszuli Lesterowi. ju¿ ca³kowicie przesi¹kniêty krwi¹ i bezu¿yteczny. Mocno.. Junior my la³. . Pomy la³ te¿ sobie. Georgia przycisnê³a but do piersi Sammy. to zwykle pomaga³o. Junior Rennie przeszed³ nad ni¹. ¿e kuchta jest jak wrzód na dupie. Wetkn¹³ tkaninê w rêkê ojcu.entuzjazmem. . bo usta mia³ pe³ne krwi z rozbitego nosa. Nie mo¿na by³o zrozumieæ. w tym s³ynna mi³o niczka katowania lalek Bratz. Shelley Dinsmore zobaczy³a wtedy pusty oczodó³. Lekarz odsun¹³ d³oñ Dinsmore'a. . Ma³o brakowa³o. le¿¹c w trawie. Wszyscy patrzyli na Barbiego. Carterem i Georgi¹. A na pewno pomog³a na bóle g³owy.. wydawa³ siê spokojniejszy.Stul pysk.Zostaw j¹! To matka ch³opaka. w towarzystwie Cartera Thibodeau. wiêc kiedy upad³a.Przyci nij do. W koñcu mia³ sensowne zajêcie.O Bo¿e! Moje dziecko! W takim momencie zjawi³ siê Peter Randolph. Z³o¿y³ go i chcia³ przycisn¹æ do wielkiej rany na twarzy ch³opca. Alden oszo³omiony. . nie sposób siê go pozbyæ. Prowizoryczny opatrunek natychmiast poczerwienia³. wymieni³ pierwszy opatrunek. ale niewiele brakowa³o. Nie by³o to kopniêcie.. I jeszcze my la³. ¿e Baaarbie wygl¹da³by fantastycznie w wiêziennej celi tu¿ obok Niechluja.krzycza³a Sammy Bushey. ¿e kilku gapiów znalaz³o siê na ziemi. A drug¹ rêkê po³ó¿ ma³emu na karku i ci nij. stan¹³ z Melem. jednak zmieni³ zdanie. zrobi³.Przy³ó¿ opatrunek do rany. lesbo . Sammy mia³a ze sob¹ Little Waltera w nosidle.Policja znêca siê nad niewinnymi lud mi! . a by³by j¹ przewróci³. wyplu³ czerwon¹ linê i spróbowa³ jeszcze raz. i chwyci³ matkê Rory'ego. niemi³osiernie .Wiêcej! Lester pos³usznie zacz¹³ drzeæ tkaninê na mniejsze kawa³ki.rozkaza³a. Dok³adnie rzecz bior¹c. Odpu æ! . tak czy inaczej. Junior pu ci³ matkê Rory'ego. co mu kazano.

hukn¹³ Morrison na policjantów. My nie mo¿emy. ¿e ju¿ nigdy nie bêdzie w dobrej formie.I na karku . . jak zawsze.. Podniós³ wzrok na Lindê. Barbie cofn¹³ siê o krok.. . Oczy mia³a wielkie jak spodki. T³um zacz¹³ powoli rzedn¹æ.Uciskaj. nos rozbity i tyle.. 3 .zasapany... Ry¿y przy³o¿y³ mu wie¿y opatrunek do krwawi¹cego oczodo³u i przycisn¹³ d³oni¹ ojca. kolor odp³yn¹³ z jej zarumienionych policzków. Ry¿y zmartwia³ nad kolejnym opatrunkiem. znów us³ysza³ krzyk Janelle: Wszystko przez wielk¹ dyniê! . . A i tak zdrowo wyprzedzi³ Jima Renniego. Postanowi³.Utworzyæ liniê! .przypomnia³. Z wyrazu jego twarzy Barbie zorientowa³ siê.Odsuñcie ludzi . do czego to dosz³o. lecz nag³e zamar³ w bezruchu. .Autobus siê pali! Wszyscy krzycz¹! To Halloween! .. Ona te¿ s³ysza³a. Gorzej z dzieciakiem.pamiêtaj¹c o swojej nie ca³kiem sprawnej pikawie .krzykn¹³ Rory Dinsmore przenikliwym. sam krzykn¹³: . Mocno. je¿el prze¿yje. . dr¿¹cym g³osem. My la³ o tym..Linda! .Ogieñ! . . Lester gapi³ siê na niego.warkn¹³ Randolph pod adresem Morrisona i nie czekaj¹c. Nagle zobaczy³ sypialniê córek.talkie! Po³¹cz siê ze szpitalem! Powiedz Twitchowi. ¿e w przysz³o ci wszelkie demonstracje i manifestacje bêd¹ siê mog³y odbywaæ wy³¹cznie za odpowiednim zezwoleniem.Odsun¹æ ludzi! Je li kto bêdzie stawia³ opór. Ch³opak siê odezwa³.rzuci³ Ry¿y. tata.Ju¿ Halloween.Cofn¹æ siê! Cofn¹æ siê! . uzyskanie takiego pozwolenia nastrêczy wiele trudno ci. .. Potrzebujesz pomocy? Trzymasz siê jako ? . . ¿e faktycznie nie jest le. . na którym rozci¹ga³a siê ³¹ka. . zakuæ w kajdanki.. gdzie t³um wydepta³ w trawie szerokie przej cie. nie mo¿ecie.st¹pa³ godnie po opadaj¹cym ³agodnie zboczu. a¿ Henry wykona rozkaz. I je li on bêdzie mia³ w tej sprawie co do powiedzenia. a bêdzie mia³ z pewno ci¹. Wygl¹da³o na to..Ogieñ! . Barbie zwleka³.rzuci³ po piesznie.Trzymam . niech wskakuje do karetki. który . Ry¿y.Masz walkie .krzycza³ Rory piskliwie.Panie Everett. jak zapewne Moj¿esz patrzy³ na krzak gorej¹cy.

. Mogê go aresztowaæ? Randolph otworzy³ usta.odezwa³ siê Barbie spokojnie. Zmierzy³ Barbiego spojrzeniem. Nie da³o siê nic zrobiæ. z nikonem dyndaj¹cym na wysoko ci kolan. By³ wyra nie przestraszony. ¿eby mo¿liwie najlepiej udro¿niæ uk³ad oddechowy. który pozbawi³ dziecko oka. on umiera! . teraz mamy pewno æ. i przechyli³ mu g³owê do ty³u. który u niego by³ u miechem. . wszyscy s³uchali dziecka.T³um ucich³.. Rory osun¹³ siê na trawê.Co siê dzieje?! . . ciskaj za kark. jakby jej kto klasn¹³ tu¿ przed twarz¹. .spanikowa³a matka. Ucisk na ranê.Zabierz rêkê . Jego cia³em wstrz¹sa³y drgawki. ale nie s³ucha³.. Je li nawet jeszcze przed chwil¹ nie wiedzieli my. .Szefie! Hej. M³ody. Uciskanie rany mog³o spowodowaæ wsuniêcie g³êbiej tego fragmentu pocisku. Pete Freeman.Podniós³ g³os. albo co w tym rodzaju. Jezu Chryste. .Tata . Musimy powstrzymaæ krwawienie.Wzywaj karetkê! Szybko! Linda drgnê³a.Starali my siê go zatrzymaæ. Jeden z ¿o³nierzy.Linda! . Odczepi³a od paska walkie talkie. Nawet Jim Rennie. . Searles pokaza³ zêby w grymasie. szefie! Peter Randolph odwróci³ siê do niego zniecierpliwiony. .Chcia³by . . stoj¹cych tak blisko i zarazem tak daleko. . ¿eby powiedzieæ nie zawracaj mi.zwróci³ siê do Aldena. który wreszcie dotar³ na skraj zbiegowiska i zacz¹³ sobie torowaæ drogê ³okciami.spanikowa³ ojciec. gnojku.Jeste mi nadal potrzebny. . 4 Barbie nie zd¹¿y³ znikn¹æ w t³umie. Jim Rennie w koñcu przepchn¹³ siê grupki ludzi obserwuj¹cych.Bo¿e drogi.. próbuj¹c nie my leæ przy tym o Jannie. pewnie tu¿ po dwudziestce. Mel Searles chwyci³ go za ramiê.krzykn¹³ Ry¿y. . Ry¿y obróci³ drgaj¹ce dziecko na plecy. . jak Everett ratuje ch³opca. ale jeszcze siê rozejrza³.Wiemy. najprawdopodobniej po to. a jednocze nie pe³en wspó³czucia..Ten facet przeszkadza³ mi zabezpieczaæ miejsce zdarzenia. obdarzy³ m³odego wojaka u miechem przepe³nionym gorycz¹. Je¿eli ch³opak nie wyzionie ducha tu i teraz. w koñcu siê odezwa³. ale tym Ry¿y bêdzie siê przejmowa³ pó niej. . ci¹gn¹³ brwi. co oczywi cie by³o niewykonalne.

Szefie. ¿e na moich zdjêciach bêdzie widaæ tak¿e.Pete.odezwa³ siê Mel. . Daleko mi do bieg³o ci w dziedzinie fotografii. to Du¿y Jim przepchn¹³ siê przed ni¹. Tak¿e bez powodu.Chcia³ mi przy³o¿yæ. jakby dopiero co j¹ zdjê³a? . twarz mu siê brzydko pobru dzi³a.Co chcia³. . dojdziemy pó niej. Teraz ma tu byæ spokój i porz¹dek. ¿e lubi Juliê Shumway znacznie bardziej ni¿ jeszcze chwilê wcze niej. jakim dysponowa³ Pete Freeman..My lê. . po czym przeniós³ wzrok z powrotem na Randolpha i lekko skin¹³ g³ow¹. ale to ujêcie jest wyj¹tkowo atrakcyjne. to znaczy pani Wettington. chc¹c byæ na pierwszym planie. . . U miechn¹³ siê szerzej.Randolph ci¹gn¹³ brwi mocniej.Jackie. to dlaczego os³onê obiektywu trzyma³a w lewym rêku. Bo je li faktycznie robi³a zdjêcia. ten cz³owiek chcia³ tylko. a co zrobi³. Na niektórych widaæ.Koniec widowiska! Wystarczy atrakcji na dzisiaj! Wracajcie do domu! Jackie odczepi³a od paska plastikowe kajdanki. to nieprawda . jak policjant Searles odci¹ga wspomnianego pana Barbarê bez ¿adnej przyczyny.. .Wstyd by by³o.Zrobi³am dzisiaj sporo zdjêæ.Chyba ¿e chce pan zawstydziæ policjê na pierwszej stronie Democrata .powiedzia³ Junior.Podniós³ g³os. mogê po¿yczyæ kajdanki? Junior i pozostali tak¿e mieli na twarzach szerokie u miechy.Ja bym nie radzi³a . odrobinê starsz¹ wersjê cacuszka.rzuci³ Randolph. Chce pan zobaczyæ? Chêtnie poka¿ê. Mel widzia³ jedno i drugie.Zakuæ go .jakim siê patrzy na o liz³ego gada. zw³aszcza tak od razu na pocz¹tku kariery na nowym stanowisku. Barbie uzna³. . .zwróci³a siê do Randolpha. . ..Nie rozumiem.Na jej ustach b³¹ka³ siê nieod³¹czny u miech Mony Lisy. a dok³adnie rzecz bior¹c. w chwili . By³ przekonany. jak pan Barbara pomaga Ry¿emu Everettowi przy rannym dziecku. . Ze dwa pokazuj¹. ¿e m³odszy pan Rennie. . Nie mia³a najmniejszego zamiaru podawaæ ich Melowi Searlesowi. a na jednym uderza go w twarz.Zemsta jest s³odka. k¹sek znacznie bardziej apetyczny ni¿ jaki zakrwawiony dzieciak albo pilnowanie bandy wiêtoszków i durniów z transparentami.. Baaarbie .. .. . Zamierza³a sama wykonaæ rozkaz. szefie. Raptem odezwa³a siê Julia Shumway. Do tej pory sta³a za Randolphem i Du¿ym Jimem. ¿e blefowa³a. . Pan spyta Juniora. Julia unios³a nieco aparat. . to aparat cyfrowy. Trafi³a im siê gratka. Jackie wyra nie mia³a w¹tpliwo ci...

Skoñczy³o siê. Do przewidzenia. ale jeszcze siê odwróci³.Tym razem panu odpu cimy. Jeszcze nie skoñczyli my. ale zamkn¹³ je. Wracamy do odsuwania ludzi. po czyjej stronie jeste ? . oczywi cie . W koñcu machn¹³ d³oni¹ na Randolpha.zgodzi³a siê Julia pogodnie.S¹ w nim dowody rzeczowe. co robiæ.odezwa³ siê komendant policji. Jasne jak s³oñce. czy p amiêta pan o ludziach. ale nawet dzieciaki .Idziemy. usi³owa³ opanowaæ t³um i by³ odwrócony do pana Searlesa i pana Barbary ty³em. .. u licha ciê¿kiego. . .A Pete Freeman zrobi piêkne zdjêcie.Dziêki . wsiedli do swoich aut. .stwierdzi³.James! To tu s¹ jakie strony? Poza tam .Julio. powtórzy³ wcze niejszy gest: wskaza³ Barbiego palcem. ¿e pana ponios³o. Gliniarze zajêli siê odkorkowywaniem przejazdu. 5 Ci. Oczywi cie wszyscy usi³owali odjechaæ jednocze nie.i tutaj? Du¿y Jim nie odpowiedzia³. Randolph zmierzy³ redaktorkê ciê¿kim spojrzeniem. pomy la³ Joe McClatchey. K¹ciki ust mu opad³y. panie Barbara .wskaza³a na ¿o³nierzy . rysuj¹c na twarzy odwrotno æ u miechu. Wygl¹da³ jak rekin. nie powiedziawszy s³owa.Joe sta³ z Bennym i Norrie . którzy dotarli na miejsce samochodami. ¿e nowo mianowana pi¹tka nie ma pojêcia.rzek³ Barbie. lekko przechyli³ g³owê. Sprzeda¿ na ³¹kach i tak dobieg³a koñca. którzy nas ca³y czas obserwuj¹? . Julia w zamian poczêstowa³a go swoim charakterystycznym u miechem i podnios³a na niego pytaj¹ce spojrzenie pe³ne dzieciêcej niewinno ci. co wyprawiaj¹. . ¿eby spytaæ.odezwa³ siê Du¿y Jim. Rommie co prawda zd¹¿y³ otworzyæ usta. . Pomocnik Rommiego Toby Manning oraz Jack Evans pojawili siê z noszami naprêdce skleconymi z kawa³ka namiotowego p³ótna i podtrzymuj¹cych go tyczek. Potem pan zarekwiruje aparat Pete'a. W ..Mogê zarekwirowaæ aparat . wiêc diab³a tam. . s³onko . który za chwilê ma siê wgry æ w pulchny ty³ek niebacznego p³ywaka. Jackie wziê³a pod ramiê swojego m³odego partnera patrz¹cego gro nie na niedosz³¹ ofiarê.kiedy pan Barbara zosta³ uderzony. jak pan mi rekwiruje aparat. Searles pos³usznie za ni¹ ruszy³.widzia³y. . Uznamy. tak. nieszczerze u miechniêty.Och.

Babka z gazety wcale nie robi³a zdjêæ.Ale kretyni .Ile wachy spal¹. ci¹gnêli za sob¹ transparenty. Mia³a fryzurê na zmodyfikowan¹ p³etwê i normalnie by³a dzieln¹.No. U cisnê³a go jedn¹ rêk¹. lecz teraz poblad³a i wygl¹da³a na przestraszon¹.Co mówisz? . . Niektórzy.rzuci³ Joe Chudzielec. ale w³a ciwie to jest inaczej. .Baranie jeden.. gliniarze mog¹ robiæ.zaintonowa³ Benny. Joe pomy la³.Zabiæ winiê! . Joe u wiadomi³ sobie tak¿e.Idzie ten. ¿e sami te¿ siê boj¹. . . Rzeczywi cie.spyta³a Norrie.podsumowa³a Norrie. i¿ nowi policjanci nie s¹ sympatycznymi facetami. ¿e oboje eksploduj¹. Gliniarze znajduj¹ sobie winie. . Wydaje im siê. kiedy wpadn¹ w gówno po uszy. Ja wam powiem jak. to wiem. Norrie Calvert w koñcu siê rozp³aka³a. Ludzie nazywaj¹ gliniarzy winiami. . ale tylko na chwilê. Chudzielec obj¹³ j¹ ramieniem. co chc¹. ¿e w ¿yciu nie czu³ czego tak niesamowitego . Ale jak tak dalej pójdzie. Barbie i dziennikarka szli przez ³¹kê w stronê tymczasowego parkingu razem z prawie setk¹ innych. delikatnie. ostro¿nie. zanim w ogóle rusz¹ z miejsca.Poder¿n¹æ jej gard³o! Waln¹æ w ³eb! . . co go prawie aresztowali .powiedzia³ Benny.powiedzia³ Benny. bo drug¹ ci¹gle trzyma³a d³oñ Benny'ego. Dopóki siê to nie skoñczy. . Pamiêtacie W³adcê much ? Lektura szkolna. ¿e mog¹ tankowaæ. przygnêbieni.Zastanowi³ siê chwilê nad w³asnymi s³owami. Ale i tak bym nie chcia³ byæ na jego miejscu. wskazuj¹c Barbiego woln¹ rêk¹. . Mo¿e dlatego.Takie ¿ycie . taka by³a prawda.. Niez³a jest. bo jego d³oñ tak¿e ujê³a. Historia aresztowania Sama Niechluja ju¿ kr¹¿y³a po mie cie. . ile wlezie. nie mo¿esz cofn¹æ?! Mimo nerwów i ba³aganu jako nikt nie tr¹bi³.powietrzu krzy¿owa³y siê przekleñstwa i wyzwiska. .. wiecie? . Joemu Chudzielcowi pêk³o serce.. Na przyk³ad taki Junior Rennie. Na razie wszystko w porz¹dku. . tymczasem dziewczynka ukry³a mu twarz na piersiach i przytuli³a siê do niego. jakby ten gest móg³ spowodowaæ. m¹dr¹ dziewczyn¹.Bajecznie. .Nic. . która nie da sobie w kaszê dmuchaæ.Sta³em za ni¹. Wziê³ Benny'ego za rêkê. Wiêkszo æ odje¿d¿aj¹cych by³a na to zbyt przygnêbiona.

chlipnê³a.Fakt .Zapas na czarn¹ godzinê . wydmuchnê³a dym przez otwarte okno.jak jej ³zy mocz¹ce mu koszulkê. prawdziwa z³ota jesieñ. którzy w Sweetbriar Rose przy stole choleryków ca³ymi dniami roztrz¹sali zawi³o ci . Pojawi³ siê ambulans. . ale wiadomo. jak to siê mówi.oceni³a. pokazuj¹c.zastanowi³a siê Julia.Do niczego. gdzie jest.Do niczego. Je¿eli klosz nadal zostanie. pogoda pod psem. Twitch wjecha³ na ³¹kê.Patrzcie . S³owa te¿ wsi¹k³y w koszulkê Joego.Denna impreza . Ale te¿ nie chcia³ wracaæ do domu. a potem bêdzie.On straci³ oko! . . . Zdaniem Julii byli tak samo wiarygodni jak geniusze i ntelektu. otworzy³a schowek na rêkawiczki i wyjê³a z niego star¹ paczkê papierosów. ¿e to d³ugo nie potrwa. czerwone wiat³a na dachu b³yska³y niespokojnie. ¿e i tak trochê postoj¹.Sorka. Nagle Joe Chudzielec zorientowa³ siê. . . Nad g³ow¹ p³acz¹cej dziewczyny spojrza³ z wyrzutem na Benny'ego. ale nie uruchomi³a silnika. . Chocia¿ kto wie? . ma³a. ¿e ju¿ nie ma ochoty protestowaæ.Spoko. gdzie omijaæ najwiêksze dziury. Zapali³a papierosa. . Znowu pokrêci³ g³ow¹. w³a cicielka restauracji. W koñcu Norrie siê odsunê³a. . mo¿e ciut d³u¿ej. I co z tego? Czarodzieje na kanale meteo nie potrafili prz ewidzieæ nawet. .potwierdzi³ Joe. z pewno ci¹ wielu meteorologów pokusi siê o prognozy pod kloszem.wyja ni³a przepraszaj¹co. . Ambulans na ³¹ce pod jasnym pa dziernikowym niebem okaza³ siê tego popo³udnia kropl¹ przepe³niaj¹c¹ dzban. Wiedzia³a. Ci¹gle jeszcze by³o ciep³o. sz³a przed karetk¹. którêdy przejdzie nie¿yca.Nie masz nic przeciwko. . Jego siostra. wiêc nie by³o sensu marnowaæ paliwa.powiedzia³ Benny i poklepa³ Norrie po plecach. Mo¿e jeszcze tydzieñ.odezwa³ siê Benny. cz³owieku . ¿e zapalê? Nie muszê teraz. 6 Julia wsunê³a siê za kierownicê. W tamtej chwili najbardziej na wiecie chcia³ siê wydostaæ z miasta. jakby odkrywa³ wielk¹ prawdê.Chcesz jednego? Barbie tylko pokrêci³ g³ow¹. Siêgnê³a przed Barbiem.

To jest robota rz¹du. tak jak siê pojawi³a. niekoniecznie naszego. Uwierzy³ Coksowi. ¿eby zg³osi³ sprawê Amerykañskiej Unii Wolno ci Obywatelskich? Mog¹ byæ faktycznie zainteresowani tematem. Jeden dawno siê zestarza³. . . Owszem. dostr zeg³a na jego biodrze broñ. Barbie milcza³. kiedy przyjdzie po ciebie Hitlerjugend? . . Julia. . wskazuj¹c br od¹ wyro niêtego m³odego mê¿czyznê. Jaki pistolet mniejszy ni¿ glock.A co z gazet¹? .Barbie wola³ zmieniæ temat. co zaczêli. ¿e nie ma sensu robiæ tego w czasie. ¿e Stany Zjednoczone nie s¹ odpowiedzialne za powstanie klosza. pe³na obaw. Ubrany by³ w niebiesk¹ bluzê mundurow¹ i d¿insy. W mie cie jest tylko dwóch prawników. ¿e Ameryka nie dysponuje odpowiedni¹ technologi¹.Dziêki za uratowanie mi ty³ka . Po prostu uzna³am. ale jako mi siê nie wydaje. . Tak przynajmniej s³ysza³am.powiedzia³ Barbie. . Co zrobisz nastêpnym razem? Poprosisz swojego przyjaciela Coksa. ¿e ten twój pu³kownik doskonale o tym wie.Co zrobisz. . ¿eby mu szczególnie ufa³. Ani ¿aden inny kraj. ale poniew a¿ by³ przekonany. którego mu Jim Rennie sprzed a³ ze zni¿k¹. mój drogi.zapyta³a Julia. ¿eby kto z biura w Portland w najbli¿szym czasie przyjecha³ do Chester's Mill. wyszed³e rano.polityczne. kiedy od niego us³ysza³. Kto wie? . Pewnie nie znale li w komisariacie spodni na jego rozmiar.Dam sobie radê. jest gotowa. kiedy trzy czwarte mieszkañców miasta przysz³o tutaj. ale tak czy inaczej .Kiedy wychodzi³em noc¹. Przez pewien czas obserwowali. Którego rz¹du. . mia³ za zadanie straszyæ przestraszonych Irakijczyków.Co ty taka pesymistka? Mo¿e dzi wieczorem wiatr zdmuchnie tê kopu³ê do morza. Tylko co on w³a ciwie wiedzia³? Jako ¿e by³ w wojsku. Wysoki by³ skurczybyk. Razem z Pete'em i paroma przyjació³mi dopilnujemy dystrybucji. je li postanowi¹ ciê zapuszkowaæ i skoñczyæ. w które normalnie wyposa¿ano policjantów w Mill. wygl¹da³a na gotow¹.Skarga na brutalno æ policji niewiele ci da. a drugi je dzi porsche boxterem. Nie dlatego. . I za³o¿ê siê. jak przyjaciel Juniora Frankie DeLesseps pomaga kierowaæ ruchem. Twój ty³ek nadal jest w opa³ach. Albo zwyczajnie zniknie. pewnie jego w³asny.Marne szanse.Oho ho! Ale macho! . Czasem przyk³adaj¹c im lufê do g³owy. Chcesz siê pobawiæ w gazeciarza? .Mam dla ciebie wie ci.Technicznie rzecz ujmuj¹c.broñ.

. kiedy by³a Brend¹ Morse .Jest pogr¹¿ona w ¿a³obie .powiedzia³a. je li Rennie i jego s³u¿alcza policja postanowi¹ zamkn¹æ redakcjê? . W pierwszej chwili stê¿a³a. Wreszcie ambulans potoczy³ siê z powrotem przez ³¹kê..Pani Perkins? . .. . W milczeniu patrzyli. jakby mnie zobaczy³ pierwszy raz w ¿yciu. ¿e chcesz z ni¹ porozmawiaæ i masz do niej wa¿n¹ sprawê. . na dachu ci¹gle b³yska³y czerwone wiat³a. ale.. chocia¿ nawet nie powiedzia³am. Nie powiedzia³a. chocia¿ od wiosny co rodê serwujê mu moj¹ s³ynn¹ pieczeñ.Zajrza³am wcze niej do komendanta Perkinsa . o co chodzi.odezwa³a siê Julia Shumway.Wyrzuci³a do po³owy wypalonego papierosa przez okno.. . . . Ale nie by³ tego pewien.Nie nazywaj go tak. ale muszê naszykowaæ milion kanapek. zgodzi³a siê od razu. je li mi zamkn¹ firmê? . kiedy nowe miejskie wozy stra¿ackie stoj¹ w Castle Rock. ‾o³nierze te¿ patrzyli. .Jak sobie daje radê? .powiedzia³ Barbie. Je¿eli sytuacja kryzysowa potrwa odpowiednio d³ugo. Zapewne wbrew rozkazom. lecz zaraz siê rozlu ni³a. . Dziwnie siê z ni¹ rozmawia³o.oznajmi³ Barbie stanowczo. Patrzy³ na mnie . . Po chwili namys³u wysiad³a i zgasi³a go butem. jak ranny ch³opiec jest wsuwany przez tylne drzwi do karetki .To niemo¿liwe . Prawie czterdzie ci lat. dlatego Julia poczu³a do nich odrobinê sympatii. Barbie obj¹³ j¹ za ramiona. Cox nie jest moim przyjacielem. gdyby cie siê spotkali po zmierzchu. po¿ar nie jest mile widziany. My la³am. ¿e mi powie. ... ka¿dy dzieñ w Chester's Mill mo¿e siê staæ dniem wielkiej niewiadomej. .. Pod wieloma wzglêdami dziwnie.. Dzisiaj nie serwujemy nic na ciep³o. Przywita³em siê dzisiaj z Jackiem Evansem.Straszne.A co bêdzie.Jest w strasznym stanie. .Co bêdzie. co j¹ niepokoi.Mo¿e wpadnê. jego ¿ona zmar³a wczoraj z powodu kopu³y. siadaj¹c z powrotem za kierownic¹.powiedzia³a Julia.Ona co kombinuje.To znaczy do Brendy. . Twój przyjaciel Cox pewnie siê niecierpliwi. .Tak.szepnê³a. Ale kiedy napomknê³am.zastanowi³a siê na g³os. Karetka wyje¿d¿a³a na odblokowany pas po rodku szosy sto dziewiêtna cie..Znam Brendê Perkins od czasów.Chêtnie bym siê zg³osi³. patrz¹c przed siebie. . Chyba by³oby najlepiej. . Lepiej nie kusiæ losu.Smutek zmienia ludzi.

po czym wróci³ do swojego w¹tku.zgodzi³ siê Barbie . . a on. który w³a nie by³ wieziony do szpitala. komendant policji. ze wiata.oznajmi³ Cox. . Sprzeczka z synem wiceprzewodnicz¹cego Rady Miejskiej i kilkoma jego przyjació³mi. pu³kowniku. gdyby Dale Barbara w dalszym ci¹gu nosi³ mundur i by³ jego podw³adnym.Po drugie . poda³a komórkê Barbiemu. Z raportu wynika. czego pan ode mnie oczekuje . ze swoim lekko ironicznym u miechem. Ani pojêcia o moim skromnym udziale w tym. Po pierwsze. naj¹³ nowych policjantów. dziêki któremu nie zosta³em aresztowany.Problem z rozrusznikiem. . w po piechu szukaj¹c aparatu. Barbiemu uda³o siê wpa æ mu w s³owo na tyle skutecznie.. . szefie. przy³o¿y³a do ucha. ca³kiem niedaleko st¹d..O tym te¿ wiemy . kompletny dupek.nowy komendant. . wiemy. Mia³em tu trochê k³opotów.odpowiedzia³ Barbie . a upu ci³aby torebkê. zanim pojawi³ siê klosz..ale nie ma pan pe³nego obrazu sytuacji. Dale Barbara. zada³ pytanie.podj¹³ Barbie . To by³ Cox i mia³ co do powiedzenia. które by³oby rozkazem. Akurat w chwili.Rozumiem. Ca³kiem sporo. umar³ na szosie numer sto dziewiêtna cie. do którego teraz nie móg³ siê dostaæ. albo nie chcia³ tego zrozumieæ.Bêdzie pan musia³ wznie æ siê ponad to. A kiedy skoñczy³.Dlaczego pan mnie nazywa pu³kownikiem? Pu³kownikiem jest pan. zadzwoni³ telefon. Nagle u wiadomi³ sobie. Dobry Bo¿e. . Wiêc mia³ raporty. ¿e tamten móg³ i æ do McDonalda. o wszystkim wiemy. co siê sta³o ch³opakowi. co siê tutaj dziej e. s³ucha³a przez moment.. gdy Julia uruchomi³a silnik. którzy usi³owali mi skopaæ g³owê z ramion na parkingu przy tutejszej karczmie z nocnym klubem. co mówi³. No piêknie. dobieg³o szeleszczenie papieru.Z grubsza bior¹c. skacz¹cy na dwóch ³apkach przed jedynym cz³owiekiem maj¹cym w³adzê w tym mie cie. Ma³o brakowa³o. Znalaz³a go. jednak Cox albo nie rozumia³ zwi¹zku historii Rory'ego Dinsmor e'a z tym. ¿e móg³by zamordowaæ pu³kownika Jamesa O. . mo¿na to tak okre liæ . Z raportu. .. I to w³a nie s¹ ci panowie. Coksa go³ymi rêkami tylko dlatego.ale powinien pan wiedzieæ wiêcej.Barbie wskaza³ na drogê. . . ¿eby przekazaæ. . Nastêpnie.. Gdzie z daleka.Chyba mo¿emy ju¿ jechaæ. nie. ¿e omal nie zosta³ pan aresztowany. wiceprzewodnicz¹cym Rady Miejskiej.Wiemy. Wys³ucha³ relacji uprzejmie.Do pana.

Ale dopóki jeste my odciêci. to znaczy pu³kowniku Barbara. je li do niego zadzwoniê i powiem.le ocenili cie tutejsz¹ sytuacjê. Czy jemu te¿ siê pan sprzeciwi? O ile mi wiadomo.Poruczniku Barbara. Zreszt¹ znam pañsk¹ si³ê perswazji. Barbie nie odpowiedzia³.odezwa³ siê w koñcu Barbie. Pocz¹tkowo z pewno ci¹ napotka pan opór. . przed chwil¹ to panu wyja ni³em.. które odci¹³ od wiata.Nie tylko wróci³ pan do s³u¿by. ¿e jestem u pionym agentem Al .Za³ó¿my.Gratulacje . ale te¿ awansowa³ w zawrotnym tempie.Kaidy i planowa³em go zabiæ strza³em prosto w g³owê.. a Barbie siê rozpêdza³. Ucho mu pulsowa³o od przyciskania cholernego telefonu. co siê dzieje tutaj. pomog¹ ustanowiæ pana w roli cz³owieka prowadz¹cego miasto na powrót do wiata zewnêtrznego. A co siê stanie.krzykn¹³ Barbie. Nie mówiê. Nie zrobi nic. . pachn¹cy ró¿ami zadek? Julia spojrza³a na niego przera¿ona.Odetniecie?! Jak to? Nie mo¿ecie odci¹æ! .Cox nie robi³ ju¿ wra¿enia dobrodusznego kumpla. .Pójdzie pan do radnego i do komendanta policji .Wobec tego niech pan mi wyt³umaczy.. miem twierdziæ . którzy mu staj¹ okoniem. mo¿ecie po mnie przys³aæ dowoln¹ agencjê federaln¹ i mnie aresztowaæ. . prze lê e . ale nie macie pojêcia.ci¹gn¹³ Cox. . ¿e nie rozumiecie kwestii klosza. . ju¿ i tak za du¿o pan powiedzia³. a pan jest oficerem dowodz¹cym. . . I to nieca³e trzydzie ci godzin temu.Nie! . . kto mnie tu bêdzie s³ucha³? Zrozumcie wreszcie. Barbie by³ odmiennego zdania.Mówi pan. co pan potrafi. Przeci¹gn¹³ d³oni¹ po w³osach. ale informacje. luzaka opowiadaj¹cego dowcipy.Zanim wam odetniemy Internet. ¿e prezydent ma dla mnie zadanie specjalne.. ¿e prezydent wprowadzi³ w Chester's Mill stan wyj¹tkowy. to . Co pan na to? ..oznajmi³ Cox spokojnie. Julia przygl¹da³a mu siê z trosk¹.Nie ma pan wyj cia . . . W g³owie mia³ mêtlik.Jak wam siê uda. które pan przed chwil¹ ode mnie otrzyma³. . w mie cie.Chcemy zmieniæ aktualn¹ sytuacjê.Dokumenty podpisa³ sam prezydent.powiedzia³ Cox.mailem kopie dokumentów do pañskiej przyjació³ki z redakcji. Widzia³em w Iraku. .Nie chcê! . . .Czy prezydent przy le tutaj FBI? Na le na mnie Secret Service? Albo cholern¹ Armiê Czerwon¹? Nie.Powie im pan. ¿eby mnie poca³owa³ w mój liczny. proszê pana. potrafi byæ bardzo niemi³y dla tych. lecz on tego nie widzia³.

miasto jest kompletnie odgrodzone od wiata. Przynajmniej na jaki czas.. a z pewno ci¹ uchroniæ ludzi od strachu przed mierci¹. Tak c zy inaczej ma pan równie s³abe pojêcie o sprawie jak reszta tych.James Rennie..Mo¿e jednak zostawimy wam Internet .Kto wobec tego? .poda im pan tamt¹ informacjê. jak¹ pomoc zyskuj¹ dziêki podatkom.Nie odmawiam.Móg³bym ewentualnie zadzwoniæ do przewodnicz¹cego rady. . a nie na miejscu z piechot¹. . ¿ebym zosta³ aresztowany.ci¹gn¹³ Cox.Niepojête! . . Ale czy uwierzy w to który z mieszkañców miasta? Kiedy siê rozgl¹daj¹. ale w ogóle od ca³e go wiata. wcale mi to nie pomo¿e. bardzo nam przykro. To on jest tutaj grub¹ ryb¹. . Nie tylko od Ameryki. .. niech pan mnie pos³ucha . Mog³o podzia³aæ. ¿e ma³o pan wie.krzykn¹³ Barbie ironicznie. nak³aniaj¹c nas do zmiany zdania.odezwa³ siê wreszcie Cox.Nie Sanders tam rz¹dzi? .Pan to mówi i ja panu w zasadzie wierzê. ¿e zadzwonimy do tego Renniego i powiemy mu. . jak¿e mu tam. co siedz¹ za biurkiem. sytuacja jest bardzo szczególna. to przepis ciotki Sarah na chleb z ¿urawin¹ wcze niej czy pó niej wycieknie poza obrêb miasta? Julia wyprostowa³a siê w fotelu i spyta³a bezd wiêcznie: . . Barbie zastanowi³ siê chwilê. Ale niewiele brakowa³o. ¿e je li bêdziemy mieli dostêp do sieci.dorzuci³a Julia.W³a nie o tym mówiê. ¿e musimy was odci¹æ od Internetu. . Sandersa i powiedzieæ. . Ni ech pan mnie uwa¿nie pos³ucha: ka¿dy wywiad jest lepszy ni¿ ¿aden. Albo i nie.podj¹³ Cox . .Brak wiedzy mo¿e byæ niebezpieczny . widz¹ ¿o³nierzy zwróconych do nich plecami. kto odmawia wspó³pracy. Nast¹pi³a pauza. Znowu siê czujê jak w Iraku. Nastêpnie pan o przekona o swojej przydatno ci.zdziwi³ siê Cox. tyle ¿e tym razem jest pan w Waszyngtonie.. i je li siê proklamujê czasowym dowódc¹. Genialny przekaz. nie ma co.No dobrze. .Rzeczywi cie. . kiedy twierdzê. Wiceprzewodnicz¹cy. .Chc¹ nam odci¹æ Internet? Barbie uniós³ palec w ge cie mówi¹cym: Czekaj . . Wy te¿.powiedzia³ Cox cicho.Bardzo jest pan elokwentny jak na kogo . .Za³ó¿my. Mo¿e uda siê komu uratowaæ ¿ycie. . trzeba podj¹æ wyj¹tkowe rodki i tak dalej. niektórzy z nas uwa¿aj¹. . ¿e odciêcie was od sieci by³oby ciosem poni¿ej pasa.A do tego . ¿eby zobaczyæ. Nie mo¿emy nic na to poradziæ.Staramy siê wam pomóc .Czy naprawdê do was nie dociera.

co zrobi³ ten dzieciak . Proszê czekaæ na mój telefon. Zreszt¹ w tym aparacie bateria siada.rzuci³ Barbie. S¹dzê. oparty o swojego chevy'ego II nov a. z rêkami za³o¿onymi na piersiach. chocia¿ wed³ug standardów wojskowych by³ prawdziwym wolnomy licielem. A do tego policyjny kogut na przyssawce. czego siê dowiedzia³ od Coksa.Telefony te¿ zostaj¹ . . Teraz jeste my my kontra oni. .Proszê pana. ¿e wielkie bum zosta³o wyznaczone punktualnie na trzynast¹. Fakt. W drodze powrotnej Barbie przekaza³ Julii.Tylko niech pan pamiêta. I znów Barbiego zaskoczy³o. . Kontrast skupiaj¹cy w sobie wszystko. wyra nie . . zanim Cox zd¹¿y³ powiedzieæ co wiêcej.Porozmawiamy pó niej . pomy la³.Planuj¹ w³a ciwie to samo.naciska³ Cox. . Zminimalizowaæ straty . jak niewiele pu³kownik wie o zmianach. Tutaj dochowanie tych tajemnic nie mia³o ju¿ znaczenia.A jak¹ krzywdê mog¹ ci terrory ci wyrz¹dziæ Ameryce? .Sk³ama³ bez najmniejszych wyrzutów sumienia.spyta³ Barbie. niech¿e pan pos³ucha. Nic dodaæ. W komitecie zarz¹dzaj¹cym ca³ym tym ba³aganem zasiada przynajmniej piêciu jastrzêbi w stylu Curtisa LeMaya. Wy³¹czy³ telefon. .zaryzykowa³ Barbie. które zasz³y pod kloszem. . Muszê najpierw porozmawiaæ z wdow¹ po komendancie Perkinsie. zaczynamy biæ pianê. Chyba ¿e ich szalony pomys³ siê sprawdzi.Zrobi pan to? . TRAWKA ALBO WACHA. nic uj¹æ.. .Zatrzyma pan dra¿liwe szczegó³y naszej rozmowy dla siebie? . ale DeLesseps ci¹gle sta³ w miejscu.zauwa¿y³a redaktorka. ale. . Na szosie numer sto dziewiêtna cie zrobi³o siê ju¿ ca³kiem pusto. Chyba ¿e odniesie siê je do zaopatrzenia generatora w propan. Kiedy mijali tê brykê. naprawdê muszê oddzwoniæ pó niej. ¿e mogê wynegocjowaæ Internet..Proszê zaczekaæ na wiadomo ci ode mnie.To by³oby bardzo trudne.Barbie.Bêdê siê musia³ z panem skontaktowaæ. NA KRZYWY RYJ NIE WO‾Ê.kolejne wyra¿enie pod kopu³¹ ca³kowicie pozbawione znaczenia. co aktualnie nawala³o w Chester's Mill. trzymajcie siê jak najdalej. Barbie dostrzeg³ naklejkê z napisem: DUPCIA. zanim pan zacznie z kimkolwiek rozmawiaæ. Ich zdaniem ka¿dy mieszkaniec Chester's Mill jest terroryst¹. zanim pan cokolwiek zrobi. . Zorganizowaæ samobójczy zamach na ko ció³ kongregacyjny? . My przeciwko nim. dopóki nie udowodni swojej niewinno ci. Je¿eli chcecie zminimalizowaæ straty..

7 . Sammy .Jak sobie radzisz? Samantha Bushey nie rozpozna³a g³osu. niezupe³nie .. .us³ysza³a.. Nawet nie rzuci³ okiem na jej cycki.Siedzia³em w cieniu... Postarza³ siê jako . . Tak sobie my la³em. wiêc obróci³a siê trochê przestraszona. ¿e tak siê sta³o z pana ¿on¹. O szlag by to. prawda? Tak. Ty³ek j¹ bola³ od upadku. Wiadomo ci na gor¹co. rozp³aka³ siê! .Machnê³a rêk¹ do ty³u. . To by³ ojciec Dodee. by³ smutny i jakby za³amany. teraz na wpó³ zapadniêtego i opuszczonego. . Chocia¿ namiot i tak robi³ wra¿enie lepsze ni¿ pan Sanders. Sammy rozmawia³a z nim tysi¹c razy. .. . tak. A oni maj¹ rakiety Cruise. Ten sam niepewny g³os. z którym siê prowadza³a. póki ten ch³opiec. nie zauwa¿y³am pana. ¿e nastêpny numer gazety wyjdzie znacznie szybciej. . a mimo to teraz nie rozpozna³a jego g³osu. ¿e to ca³kiem mi³e popo³udnie. . co siê zdarzy³o po raz pierwszy..Przykro mi. Jego samego te¿ rozpozna³a ledwo. Tym razem jednak nie by³ to jej zwyczajowy.Kochana z ciebie dziewczyna. prawie nikt nie zosta³.. ale czego siê napi³em. lecz mizerny grymas pe³en zmêczenia.przera¿ona.Cze æ.. jednocz¹ce mieszkañców miasta. . Ciep³o dzi by³o jak na pa dziernik.Dzieñ dobry. ni¿ s¹dzi³am. Little Walter spa³ i wa¿y³ tonê.No. lekko ironiczny u mieszek. Barbie pokiwa³ g³ow¹. .Wydanie specjalne. Rany.zaoponowa³ Barbie.. U miechnê³a siê mimowolnie.Co mi siê zdaje. A¿ ¿al by³o na niego patrzeæ.No. przepraszaj¹cy u miech cz³owieka cierpi¹cego.Dzieciak mia³ karabin. w stronê wygniecionej trawy i wielkiego namiotu. a nie na swoje czterdzie ci trzy lata. duma te¿ ucierpia³a. Pomóc ci nie æ dziecko do samochodu? Teraz ju¿ da siê pojechaæ. . bo jakim prawem cholerna Georgia nazywa j¹ lesb¹? Georgia Roux niejeden raz przychodzi³a do przyczepy skamleæ o dzia³kê cracku dla siebie i tego miê niaka. Zaplanowali Wielki Wybuch. z którym wygl¹da³a na sze ædziesi¹tkê.. równocze nie przyciskaj¹c do siebie nosid³o.

Dotarli do samochodu. bêdzie mia³ mi³¹ niespodziankê. jako jej nie widzia³am.Zdaje siê. bardzo ³adne imiê.Takiej propozycji Sammy nie mog³a siê oprzeæ. ¿e siê wczoraj widzia³y. proszê pana. Nie mia³o sensu mu t³umaczyæ. wczoraj po po³udniu . pierwszorzêdny srajtygiel. Sammy o ma³o nie odpowiedzia³a: Tak.Czasami nawet siê zastanawia³em. W kwestii ruchu na drodze mia³ racjê: wiêkszo æ samochodów odjecha³a.. zosta³ przeniesiony gdzie indziej. nawet gdyby ma³y mia³ p³akaæ. któremu ³zy sp³ywa³y po twarzy oraz gil wisia³ u nosa. . co wstrz¹ niêta. i poda³a go radnemu. któr¹ prowadzi³ sam ze sob¹. mo¿e do ciotki Peg w Sabattus? . To w pieluszce to nie by³ upominek. . Pokiwa³ g³ow¹. odpowiednie zakoñczenie doskona³ego jesiennego popo³udnia. .Tak. Wyci¹gnê³a Little Waltera z nosid³a. Nale¿a³a mu siê . Sammy wziê³a Little Waltera. Je¿eli Dodee spêdzi³a noc poza domem. ca³kiem jakby podnosi³a wielk¹ ciep³¹ kluchê. poparty ton¹ paczek bo¿onarodzeniowych. otar³ nos wierzchem d³oni. .Prawdziwa z niego maszyna do produkcji kup..Nie. ale w porê ugryz³a siê w jêzyk. Widzia³a mo¿e Dodee? Nie wróci³a do domu na noc.oceni³ i westchn¹³. skoro nie mog³a wróciæ do miasta.Walter. . Little Walter. . Kiedy Dodee siê pojawi tu w Mill. Trochê staromodne. Nic fajnego. nim wszyscy przesi¹d¹ siê na rowery. Gil znikn¹³.. Ca³kiem jakby podj¹³ w¹tek rozmowy. . Matka Dodee sypiaj¹ca z Chuckiem Thompsonem? Sammy by³a w równym stopniu zaintrygowana. czy Claudie aby z nim nie sypia. starego chevroleta o listwach bocznych wy¿artych przez rdzê. ile czasu minie. tylko wymy lny prezent na osiemnastkê.zauwa¿y³ pan Sanders. Co za ulga. skrzywi³a siê od smrodu.Teraz to ju¿ nie ma ¿adnego znaczenia..powiedzia³ Sanders. po prostu zapomnia³. . ¿e naszykowa³ upominek w pieluszce . tylko by przygnêbi³a tatu ka Dodee. I na dodatek zapocz¹tkowa³aby d³ug¹ rozmowê z facetem.Nigdy mi siê nie podoba³a ta ca³a nauka latania . ¿e w rzeczywisto ci dzieciak mia³ na pierwsze imiê Little.Dziêkujê.Raczej nie . mo¿liwe. u miechnê³o siê nieprzytomnie i zasnê³o na nowo. Na pewno ju¿ mu kiedy wyja nia³a. Sammy zastanowi³a siê. . a potem. to wiadomo æ. Dziecko otworzy³o oczy. A taki spacer z radnym. .Pewnie siê wybra³a z Angie McCain do marketu.

. obojêtne jak szczerego. jedn¹ rêk¹ przytrzyma³a dziecko.. Sammy.Tak. gdzie Dodee spêdzi³a minion¹ noc. m³odzi. . W tym samym rytmie. . Za du¿o siê trzeba by³o z nim napierniczyæ. spojrza³a w lusterko wsteczne. . my licie o policji.Proszê pana. Frankie DeLesseps sta³ na rodku drogi z rêk¹ uniesion¹ w górê. No. Szybko przesta³a o tym my leæ. Opu ci³a szybê. nie móg³ wyhamowaæ z politycznie poprawnym be³kotem. ¿e niezale¿nie od smutku. Odjecha³a. Rozumiesz mnie.podj¹³ Andy mgli cie. Little Walter obudzi³ siê i zacz¹³ pierdzieæ.. .Niektórzy z policjantów zachowywali siê dzisiaj do æ brutalnie... Ale naprawdê jeste my w trudnej sytuacji. Tylko radio jezusowe nadawa³o czysto.Pete Randolph zrobi z nich zgrany zespó³. . Little Walter ju¿ znowu pochrapywa³. Ten sam nieszczê liwy u miech na twarzy radnego. Ju¿ mia³a wsi¹ æ do samochodu.. by³ przewodnicz¹cym Rady Miejskiej. co wy.Jasne . .Mi³o ciê by³o spotkaæ. Sam kiedy by³em m³ody. jak prawdziwy gliniarz. Rozumia³a doskonale. . zanim sprawy wymkn¹ siê spod kontroli. wiêc zaraz wy³¹czy³a sprzêt. Jasne.No. Bêd¹ dzia³aæ jak jeden m¹¿. Mo¿e da³by pan radê co z tym zrobiæ? Rozumie pan. bo to naprawdê nie by³a jej sprawa. skoro nie wróci³a do domu. mierdzia³ przepotwornie.. jak bardzo za³amany.. gdy skojarzy³a dwa fakty: ¿e Georgia Roux przygniot³a jej cycek tym cholernym buciorem motocyklowym (i pewnie zostawi³a jej si niaki) oraz ¿e Andy Sanders. .. Im szybciej nauczymy siê szacunku dla w³adzy. bez wzglêdu na to. Odpowiedzia³a tym samym.odpar³a Sammy.. tym lepiej dla nas wszystkich. do zobaczenia.To dobrzy ludzie . Nie ma problemu. Zreszt¹ zawsz prowadzi³a bardzo ostro¿nie. Podniós³ rêkê na po¿egnanie.. Fotelika nie u¿ywa³a od miesiêcy. Gdy podnios³a wzrok. Sammy? . prawda? . rozumiesz.Chwila ciszy.Widzisz.odrobina rado ci. teraz ju¿ prawie ca³kiem pustym. Sammy otworzy³a drzwi samochodu i po³o¿y³a dziecko na siedzeniu pasa¿era. Musia³a wdepn¹æ hamulec do dechy.Oczywi cie. W³¹czy³a radio. Pan Sanders nadal sta³ na prowizorycznym parking u. chroniæ i s³u¿yæ. . Sammy.Pomodlisz siê za moj¹ ¿onê? . Rytm s³u¿by i ochrony od czasu do czasu przerywany kopniakiem w czyj biust.Taaak. Zastanowi³a siê przelotnie. ja wiem. .

. bo teoretycznie Frankie móg³ pogadaæ z panem Sandersem.Poca³owaæ. Pojecha³a. . .krzyknê³a do Frankiego.stwierdzi³. Little Walter pierdzia³ jak karabin maszynowy.Sam widzia³em.Zwariowa³e ?! . Nie mia³a wyj cia. .Tym razem powiedzia³a prawdê. ¿eby nie bola³o? Trzepnê³a go po rêku. powiedz jej. Byli na drodze praktycznie sami. bicepsy zagra³y. Naprawdê trudno to zrozumieæ. Mi a³a w baga¿niku torbê na zu¿yte pieluchy. ale Frankie tylko siê g³upio u miechn¹³.A gdzie masz fotelik? Frankie nachyli³ siê do okna.Nie twój zasrany interes. lecz da³a siê ponie æ z³o ci. ca³y Frankie DeLesseps.spyta³ Frankie w pewnym momencie. By³a z nim przez dwa dni. zje¿d¿aj. Po korku zosta³y tylko wspomnienia. . ¿e ma do mnie przyj æ.ostrzeg³. Prawdziwy gliniarz pewnie by jej wypisa³ mandat za obrazê w³adzy i ³amanie przepisów ruchu drogowego dotycz¹cych wo¿enia dziecka. .Nie.Wymy li³bym co lepszego . Nie tylko w ciek³a. Tylko pierdzieli i macali. .Ma³o mi dziecko nie s pad³o! ..Jej samochód stoi w gara¿u .Dobra. kiedy Angie wyjecha³a na turniej z cheerleaderkami.Zachowuj siê .A Dodee? Sammy po raz kolejny zaprzeczy³a. odrobinê przestraszona.stwierdzi³ Frankie. Frankie ju¿ siê nie u miecha³. to raczej oni ugrzê li w mie cie. Czasami zastanawia³a siê.macali i pierdzieli. . Chocia¿ je li siê zastanowiæ.Widzia³a Angie? . Je li chodzi³o o zdanie Sammy.Teraz wszystko jest inaczej. . jeszcze w gimnazjum. choæ przyznawa³a to niechêtnie. Kilometr dalej zatrzyma³a siê na poboczu i zmieni³a dziecku pieluszkê. . . Cisnê³a zasranym pampersem w bok. A jak spotkasz Angie. chwyci³ Sammy za pier . . wcale nie delikatnie.Georgia zrobi³a ci krzywdê w cycuszek? . . Wyl¹dowa³ niedaleko tablicy z napisem: .Wielkie mi co. Miê nie wielkie. . Na zmianê .A co mi zrobisz? Zamknie sz mnie? . wie¿o upieczony policjant najwyra niej rozwa¿a³ tê mo¿liwo æ. I nie czekaj¹c na odpowied . Pewnie we dwie z Dodee wsiad³y do jej kii i odjecha³y w sin¹ dal. fiut kar³owaty.Pewnie ugrzêz³a za miastem. . Angie mog³a go sobie zatrzymaæ na w³asno æ. po co Bóg w ogóle stworzy³ mê¿czyzn. ale te¿.

. Bogiem a prawd¹. Tyle ¿e do tego nie dojdzie. KTO U DU‾EGO JIMA KUPUJE! PYTAJCIE NA$ O KREDYT! Minê³a jakie dzieciaki na rowerach. Frankie i Carter Thibodeau znowu bêd¹ sob¹: cieniasami bez grosza w kieszeni. Zapiszcza³o urz¹dzenie monitoruj¹ce serce. które ogl¹da³a z dzik¹ przyjemno ci¹. Wulkany wybuchaj¹ce w Los Angeles.Wiem. Operowa³o go dwóch lekarzy. .. Po chwili brzmia³ ca³y chór. Ry¿y przez chwilê przygl¹da³ siê im nad pod³u¿nym kszta³tem okrytym prze cierad³em.. Na razie jednak chyba rzeczywi cie lepiej bêdzie siê nie wychylaæ. doktorze . ma³y umiera³ ju¿ w karetce. nie by³ to ten wyposa¿ony w stetoskop pracownik zatrudniony na czê æ . Rory'ego trzeba by³o przetransportowaæ mig³owcem do o rodka w Lewiston natychmiast. jeszcze s³yszê. . zombi w Nowym Jorku.U‾YWANE SAMOCHODY KRAJOWE I ZAGRANICZNE TEN SIÊ RADUJE. 8 Ry¿y s³ysza³ rozpaczliwe popiskiwanie urz¹dzenia monitoruj¹cego ci nienie krwi i wiedzia³. Zamiast tego ch³opak znalaz³ siê w przegrzanej sali operacyjnej ze zbyt ma³¹ liczb¹ personelu. ¿e nie wyskoczy³a z ¿adnymi wiadomo ciami na temat Dodee. kiedy by³a upalona.JIM RENNIE . ¿e trac¹ ch³opca. Chryste. Haskell mia³ spojrzenie jasne i przytomne.. Jeszcze ¿yjê. lecz dopiero d wiêk monitora u wiadomi³ Everettowi niepodwa¿alny fakt. Kto co wymy li. Znów przysz³o jej do g³owy. To znaczy. ca³kiem jak na filmach katastroficznych. cuda! A jak ju¿ wszystko wróci do normy. z których jeden powinien by³ ju¿ dawno temu przej æ na emeryturê. a drugi nigdy nawet nie asystowa³ przy operowaniu przypadku neurochirurgicznego . gdy dosta³ rykoszetem. gdzie dozna³ obra¿eñ. ¿e nied³ugo wszyscy siê przesi¹d¹ na dwa kó³ka.. Klimatyzacja zos ta³a wy³¹czona. Ginny.odezwa³a siê teraz.. W sumie dobrze wysz³o. a na dobr¹ spraw od momentu. bezpo rednio z miejsca.oraz przemêczona pielêgniarka.Migotanie komór. by zmniejszyæ zu¿ycie energii.

która wypad³a. który przez kilka ostatnich lat ciê¿ko st¹pa³ po korytarzach szpitala niczym duch potêpiony. Przez kilka chwil nawet mia³ nadziejê. lecz nikt nie powiedzia³ tego g³o no.i . Ale potem. Haskell wys³a³ Ginny do kanciapy wielko ci szafy. a takiej nie mieli w niewielkich zapasach wcale. Ry¿emu przywodzi³ na my l bohatera jednej ze sportowych powie ci dla dorastaj¹cych ch³opaków. a jednak wygl¹da³ przera¿aj¹co staro i krucho. a staremu bojownikowi posk¹piono szczê liwego zakoñczenia. gdzie matka i ojciec mogliby w lizgn¹æ siê niepostrze¿enie i zobaczyæ dzieciaka. w glorii i chwale. a techników nie by³o. Haskell wyszed³ z sali operacyjnej. ¿e zamiast wywie æ Rory'ego z sali operacyjnej w lewo . Ry¿y pomy la³ wtedy o rodzicach czekaj¹cych na wynik operacji. Okaza³o siê. na oddzia³ pooperacyjny. . jak¹ miastu przyjdzie zap³aciæ za brak wykwalifikowanego personelu szpitalnego. ¿ywi¹cych nadziejê wbrew wszelkiej logice. do kostnicy.powiedzia³ Haskell . krew uniwersaln¹. Musia³ to zrobiæ sam. na moment. dodaj¹c mannitol. gdy Haskell usun¹³ czop kostny. ¿eby zredukowaæ opuchliznê mózgu. ¿e ch³opak ma krew grupy A minus. kiedy Haskell chcia³ sprawdziæ. Pielêgniarka wróci³a ze zniszczonym Krótkim przegl¹dem zagadnieñ z dziedziny neurochirurgii .etatu. Haskell operowa³.powiedzia³. bo Ry¿y nie mia³ odpowiednich kwalifikacji. Rory dos ta³ cztery jednostki. ¿eby zbadaæ krew w laboratorium znajduj¹cym siê na parterze. Otwarcie czaszki spowodowa³o zmniejszenie krwiaka. ¿e nigdy nie zapomni jazgotu pi³y i zapachu ko cianego py³u unosz¹cego siê w nienaturalnie ciep³ym powietrzu. pe³ni¹cej funkcjê szpitalnej biblioteki. funkcje ¿yciowe Rory'ego siê ustabilizowa³y. Ry¿y by³ pewien. której kartki przytrzymywa³ otoskop. w siódmej grze mistrzostw wiata. wszystko zaczê³o s sypaæ b³yskawicznie. zerkaj¹c do ksi¹¿ki. bêdzie trzeba z nim pojechaæ w prawo. W takiej powie ci podstarza³y miotacz wychodzi z zagrody dla byków tylko na jeden rzut.. Podanie ich rannemu by³o w zasadzie równoznaczne z wylaniem do ciek u. W szpitalu imienia Catherine Russell przera liwie brakowa³o personelu. ¿e ch³opak Dinsmore'ów mo¿e byæ tylko pierwsz¹ rat¹ z ceny. I o tym. Ani grudki galaretowatej krwi. Haskell nie tylko próbowa³. Tyle ¿e tym razem ca³¹ widowniê stanowil jedynie Ry¿y i Ginny Tomlinson. czy fragment kuli znajduje siê w jego zasiêgu. Znale li na szczê cie zero minus. Ry¿y pod³¹czy³ kroplówkê z sol¹ fizjologiczn¹. Ry¿y u wiadomi³ sobie.W normalnych warunkach podtrzyma³bym funkcje ¿yciowe . Posz³o le.. Wykona³ kompletn¹ morfologiê. które uwielbia³ jako dziecko. . a w³a ciwie wybieg³.Próbowali my .

przymierzy³ siê do drugiego i przegra³. ale nic to nie pomog³o. .Haskell spojrza³ na du¿y zegar cienny . Test Babiñskiego da³ odruch pozytywny. D wiêki nios³y siê daleko w prawie pustym szpitalu.siedemnasta czterdzie ci dziewiêæ. Spokojna. Podobnie jak masa¿ serca. zanotujesz czas zgonu? . Mia³ wra¿enie. S³ysza³ zawodzenie matki.Niech bêdzie. spad³ na ziemiê. Rory Dinsmore zaczerpn¹³ jeden ciê¿ki oddech o w³asnych si³ach. opanowana. Wziernik odbi³ siê od ciany. Ron Haskell prze¿y³ swojego ostatniego pacjenta dok³adnie o trzydzie ci cztery minuty.Ry¿y? Masz inne zdanie na ten temat? Ry¿y zastanowi³ siê. pewnie Twitch.Czy ja siê wyrazi³em niejasno? Nie zamierzam przed³u¿aæ agonii tego ch³opca. Haskell siêgn¹³ do czerwonego prze³¹cznika na tylnej czê ci respiratora. korzystaj¹c z. . opar³ siê o cianê. jakby mia³a zaraz pa æ bez ¿ycia. Upad³ w po³owie korytarza. Haskell ci¹gn¹³ maskê.poprosi³ rodziców o podpisanie zgody na pobranie organów. A nawet gdyby do nas trafi³. I to od pocz¹tku. Czas zgonu . wskazuj¹c na rozleg³e uszkodzenia mózgu. tylko serce. od³upa³ kawa³ek zielonej p³ytki ceramicznej. która . Ginny przekaza³a wie ci rodzi com ch³opca. Nie gor¹co go pokona³o.Wyjd my st¹d . doktorze. nie operowa³bym go. instrukcji obs³ugi toyoty! Chwyci³ otoskop. którym mia³ przekazaæ z³e wie ci. ból i rozpacz.Tak. ubrana w wyp³owia³e d¿insy i bluzê. .Podaæ adrenalinê. Nawet teraz. ¿e pani Dinsmore nigdy nie umilknie. Tyle ¿e w normalnych warunkach ch³opaka by tutaj w ogóle nie by³o.. rzuci³ nim na o lep. przyklei³ tam niewielk¹ czerwon¹ nalepkê z napisem: BUM! .powiedzia³. Jaki dowcipni . z podsinia³ymi oczami. ¿e po prostu nie by³o szans na uratowanie ch³opaka. .siedemnasta piêtna cie. ch³odna. Mia³ sine wargi. chocia¿ te¿ wygl¹da³a na tak zmêczon¹. . Ry¿y poda³ adrenalinê. Ry¿y usiad³ na pod³odze. ¿e wdowa po komendancie by³a swego czasu wyj¹tkowo urodziw¹ kobiet¹. .spyta³a Ginny.. Najwa¿niejsze jednak. w drodze do Aldena i Shelley Dinsmore'ów.Strasznie gor¹co. panie doktorze? . Ginny. ukry³ twarz w d³oniach. 9 Barbie uzna³. Haskell wcisn¹³ prze³¹cznik.. po czym wolno pokrêci³ g³ow¹.. I elektrody.

maj¹c przed sob¹ jako jedyny c el naszykowanie czterdziestu kanapek z szynk¹ i serem oraz drugich czterdziestu z tuñcz ykiem. Zerknê³a nad jego ramieniem na zawracaj¹cy samochód Julii. Wdowa z pewno ci¹ by³a pogr¹¿ona w ¿a³obie.O tym bêdê musia³a siê przekonaæ sama . . a jego bra t. jest jeszcze g³upszy. nadal by³a uderzaj¹co piêkna. jednak smutek nie zabi³ w niej ciekawo ci.Muszê przypilnowaæ druku! Przy okazji zajrzê do Sweetbriar Rose i zaniosê Ansonowi Wheelerowi z³e wie ci. . A w tej chwili obiektem jej zaciekaw ienia by³ w³a nie on. Organizuje go ten podrzêdny zak³ad pogrzebowy Bowiego.Fallud¿y ni¿ kucharzem Chester's Mill. Barbie wola³by siedzieæ obok niej. skoro wszyscy w potrzebie je¿d¿¹ do Crosmana w Castle Rock. Julia wychyli³a siê przez okno. Bren. Ludzie nazywaj¹ firmê Stewarta Bowiego Trupim Sk³adem. Julia ju¿ jecha³a Morin Street. Straci³am mê¿a. W koñcu powiedzia³. tymczasem to ona wysz³a przed . . Pogrzeb jutro. który nie wiedzieæ jakim cudem w ogóle jeszcze trwa. . ¿e pani Perkins zaprosi go do rodka. Barbie jest niegro ny! I zanim pani Perkins zdo³a³a odpowiedzieæ czy zaprotestowaæ.Jest pan niegro ny? Barbie rozwa¿y³ jej s³owa. Spodziewa³ siê. W oczach Brendy Perkins b³yszcza³a m¹dro æ.chyba pe³ni³a rolê góry od pid¿amy. ¿e bêdzie siê dzisiaj z kanapkami mêczy³ sam! Nie martw siê. Stewart to idiota. mieræ ukochanej osoby ³¹czy siê z wieloma sprawami. Kobieta z misj¹. czym wywo³a³ u miech na ustach gospodyni. Fernald..Choæ akurat teraz trudno mi byæ obiektywn¹. ale na razie nie mamy wyboru. unios³a rêce w pytaj¹cym ge cie: Co robisz? . Przysz³o mu do g³owy. któr¹ czeka trudne zadanie. ¿e jest dobrze wytresowany. I s³usznie. miêdzy innymi oznacza konieczno æ wykonania naprawdê ciê¿kiej pracy organizacyjnej..Wiem.Przepraszam? . .uzna³a. szanowna pani. Oczywi cie je li nie s¹ brzydcy od urodzenia.Jest pan? . . I ja nie mam wyboru. ¿e ludzie m¹drzy rzadko wygl¹daj¹ le. Proszê przyj¹æ najszczersze kondolencje. ale dzi po po³udniu czu³ siê bardziej ¿o³nierzem z Al . Westchnê³a jak osoba. Sta³ przed siatkowymi drzwiami i czu³ siê jak zabiegaj¹cy o pracê aplikant na bardzo trudnym spotkaniu. Jeszcze dwa dni wcze niej bez namys³u odpowiedzia³by twierdz¹co. . pomy la³ Barbie.zapyta³a Brenda.Dziêkujê. I co jeszcze.

.Nie wiem. Ale nie mogê tego zrobiæ. ¿e szczero æ bêdzie najprostsz¹ drog¹ do zdobycia zaufania tej kobiety. wiêc doda³: .Wcale nie. Ch³opiec bêdzie ¿y³? .Najpierw siê przejdziemy . . Normalnie ca³kowicie polegam na zdaniu Julii. Straszne. Nawet mam zapasow¹ butlê. gdybym tylko mog³a.powiedzia³ Barbie. pewnie mu zabrak³o paliwa.odezwa³a siê Brenda Perkins po chwili. Chêtnie bym go przeprosi³a. . Grace Metalious i Sherwood Anderson w swoich ksi¹¿kach mieli racjê. ¿e siê upar³ na ten generator. Chcia³ mnie nauczyæ obs³ugi. . . gdzie królowa³ stó³.S³ysza³am o wypadku . wygrabionym z jesiennych li ci.drzwi.By³abym wdziêczna.Raczej nie.Po policzku sp³ynê³a samotna ³za. no i kupiæ wiêcej butli u Burpeego. prawda? Barbie wiedzia³. . niestety teraz sytuacja n ie jest normalna. co siê sta³o. Zaprowadzi³a go cia na taras. co to pytanie retoryczne. Co wiêcej . . . Generator rano przesta³ dzia³aæ.Gina Buffalino. Jak pan s¹dzi. . Poprowadzi³a go wzd³u¿ boku domu. s¹siadka.Westchnê³a i ponownie otar³a oczy...Mo¿liwe .tutaj d³u¿ej bêdzie jasno.powiedzia³. mówi³a. a przy nim sta³a niewielka ch³odziarka. Ma³e miasta. Burpee ju¿ zamkn¹³ sklep. po starannie utrzymanym trawniku.Intuicja podpowiedzia³a. .Mnie te¿ to nie dziwi³o.Mia³am poprosiæ Henry'ego Morrisona.Rzeczywi cie.Raczej nie. opowiedzia³a mi. Pewnie uzna pan to za dziwaczne hobby u przedstawiciela si³ porz¹dkowych. ¿e mia³ .M¹¿ mia³ bzika na punkcie kwiatów. a Henry by³ na ³¹kach Dinsmore'a razem ze wszystkimi.oznajmi³a . W¹tpi³ we w³asne s³owa. po lewej rabaty kwiatowe. Muszê pana poznaæ. .podjê³a. Po prawej stronie ci¹gnê³o siê ogrodzenie oddzielaj¹ce dzia³kê Perkinsów od s¹siadów. a ja nie zdradza³am ochoty G³ównie ze z³o ci. p³ytka wyobra nia. Co nas plasuje w zdecydowanej mniejszo ci. Brenda Perkins star³a j¹ nieuwa¿nie.mo¿e potem wpuszczê pana do domu. Mia³am Howiemu za z³e. . . . uda mi siê jutro kupiæ zapasowe butle? . powinienem daæ sobie z tym radê . Przyzna³abym mu racjê.Je li chodzi tylko o wymianê butli. tylko nie potrafiê jej wymieniæ. ciasne umys³y. tyle ¿e zanim siê zebra³am. skrêcaj¹c za róg domu na ³adnie urz¹dzone podwórze .

widocznie dba³ o generator. I zacz¹³ opowiadaæ. Brenda unios³a d³oñ i pokrêci³a g³ow¹. . . ¿e chce pan dostaæ klucze do ratusza.. zmieniaj¹c butlê? . Mê¿czyzna. Pozwolê panu zabraæ ze sob¹ tê butelkê wody. ¿eby pan sobie poszed³.Howie rzadko rozmawia³ ze mn¹ na tematy s³u¿bowe. ¿e k³opoty zaczê³y siê wtedy.Zak³adam. szanowna pani. . Co pan woli? .. bêdziemy mogli poruszyæ inne tematy. Gdy pili. .Jest woda Poland Spring i dietetyczna cola. i¿ niezale¿nie od dalsz ego przebiegu spotkania z pani¹ Perkins postara siê nastêpnego dnia zdobyæ jeszcze kilka. Tymczasem obieca³ sobie.. Sytuacja uleg³a zmianie. ..Czy mogê opowiadaæ.Tak. Na nic innego nie pozwala³am Howiemu.niewielkie szanse. Je li tak.A czy pani m¹¿. ¿e chce pani us³yszeæ rzeczywi cie wszystko? . Wcale nie mia³ ochoty przyznawaæ. który jeszcze wczoraj mieszka³ w tym domu. A je li jeszcze raz nazwiesz mnie szanown¹ pani¹. . I rozumiem. A teraz ja chcê siê przekonaæ. co wiem od niego. szanowna pani. . dlaczego Jim Rennie nie powinien o tym wiedzieæ. Je li nie. ale i zaciekawionym spojrzeniem. . Barbie wskaza³ brod¹ czerwon¹ komórkê. tu¿ przy domu. Otworzy³a dwie butelki.Julia powiedzia³a.Tak. . kiedy Angie McCain uzna³a go za lekko przero niêt¹ zabawkê. obserwowa³a go pe³nym smutku. bêdê chyba musia³a siê obraziæ.Otworzy³a lodówkê. Szkoda tylko.Zanim pan mi powie o sytuacji w mie cie. Drzwi komórki zamkniête by³y na haczyk z b³yszcz¹cego mosi¹dzu. Chyba mu w jakim sensie nie dawa³a spokoju.Tam jest generator? . Wiem po co. Barbie umilk³.. poproszê. ¿e opowie o tamtej nocy ca³kiem szczerze.Rzeczywi cie. nie patrz¹c jej w oczy. ¿e poprzesta³ na jednej zapasowej butli propanu. czy pañska wersja bêdzie siê zgadza³a z tym. . Widzi pani.Mo¿e bêdzie musia³ siê dowiedzieæ.? . Barbie postanowi³. chcia³abym us³yszeæ o pañskich k³opotach z Juniorem i jego przyjació³mi. ale o tej sprawie rzeczywi cie mi opowiedzia³. A ³atwiej mu bêdzie mówiæ..Wodê.

Pokaza³a mu jêzyk. A z tego przeboju najlepiej zapada³y w pami s³owa ka¿dy musi znaæ swoje miejsce . Fizjologia zrobi³a swoje. ¿e j¹ skrzywdzi³. lubiê. Przez moment widzia³ ró¿owe figi. kiedy Barbie wylewa³ resztki do pojemnika na ty³ach restauracji. Wtedy wróci³a mu zdolno æ my lenia. bo choæ obejmowa³a go tylko jedn¹ rêk¹. . Ale ciê nie lubiê. Wtedy zobaczy³. wtedy zatoczy³a siê na pojemnik ze zlewkami. Widzia³ takie zabawy w niejednej kuchni. ¿e Frankie DeLesseps nale¿y do tych. jak chcesz . Pchn¹³ troch mocniej. który by³ grany chyba wszêdzie. pasujê. poca³owa³a. to wbi³a mu paznokcie w szyjê i napiera³a na niego biodrami.Mo¿esz mi oddaæ. Zna³ te bajery. przyciska³a biust do jego ramienia. . Chcia³ siê odsun¹æ.powiedzia³ spokojnie. Objê³a go za szyjê. Niestety.Dziêki.Podoba³o ci siê! . i tak ju¿ bardzo krótkiej. Pier by³a fantastyczna. I w pewie n wieczór.Powinna wiedzieæ. Dojrza³ na jej twarzy gniew. przelotny go æ. dziewczyna p ostanowi³a go podej æ na serio. Z pocz¹tku odruchowo odda³ poca³unek. . w Chester's Mill po prostu nie mia³ w³asnego miejsca. Na przyk³ad siêgaj¹c po co . Którego wieczoru dziewczyna lekko cisnê³a go w kroczu. Jak zreszt¹ ca³a dziewczyna. . co w tym mie cie narzucaj¹ swoj¹ wolê. ale nie od razu zdo³a³.Mo¿e i tak. Odwróci³ siê i na ni¹ wpad³. Nosi³ tytu³ Talking' at the Texaco . A on.To znaczy.powiedzia³a. Dale Barbara. czasem nawet bra³ w nich udzia³. potem Angie i Frankie zerwali ze sob¹.Niech bêdzie sprawiedliwie. dotknê³a siedzenia d¿insów i zmierzy³a go w ciek³ym spojrzeniem. Mog³o siê skoñczyæ na zwyk³ym podrywie starszego i do æ przystojnego znajomego z pracy przez m³od¹ dziewczynê. A tak¿e stanowi³a ród³o k³opotów... Na chwilê podci¹gnê³a brzeg spódnicy. kiedy odpu ciæ . . Angie jedn¹ jego rêkê po³o¿y³a sobie na piersi. W którym momencie Angie zaczê³a siê w kuchni za bardzo do niego przysuwaæ.10 Najlepiej zapamiêta³ z tego lata przebój Jamesa McMurtry'ego. a tak¿e mia³ wiadomo æ. Spojrza³a na niego chmurnie. ale nie w ten sposób. I wiedzia³. co spokojnie móg³ jej podaæ. kim jest jej ch³opak. m³oda i jêdrna. .Wielkie dziêki! Jestem u winiona po ca³o ci. nawet je li jedyn¹ jego zalet¹ by³a przyja ñ z synem Du¿ego Jima Renniego. Oczywi cie ludzie maj¹ . . a na twarzy Angie pojawi³ siê z³o liwy u mieszek. rozumiesz .doda³.

Co dziwne. Potem przeprosi i powtórzy. jak Angie na niego lecia³a. Zwykle za³atwia przeciwnika jednym ciosem. Frankie sta³ w rozkroku. celuj¹c w szczêkê.stwierdzi³ Barbie. Wobec tego Dale Barbara poszed³. Kilka osób siê za mia³o. U wiadomi³ sobie. zarysowane przez latarnie na krañcach par kingu. wcale nie przebój McMurtry'ego.Nie rób tego . jak Barbie przewidywa³.stwierdzi³ Barbie.jak by³o do przewidzenia. Baaarbie? Fajnie? Mogê jeszcze raz.powiedzia³ Frankie . ¿e jego s³owa nie maj¹ ¿adnego znaczenia. Sullivan. .Nic jej nie zrobi³em. . Frankie podsun¹³ siê bli¿ej i uderzy³ . kiedy Frankie wróci³. Z szafy graj¹cej p³ynê³a akurat zupe³nie inna melodia.Tchórzê . Chlusn¹³ mu w twarz.powiedzia³ Barbie. W ciek³y. Barbie unikn¹³ ciosu dziêki lekkiemu przechyleniu g³owy. na pewno Rose i Anson. Frankie odpu ci³. Dzi daj¹ dzbanek za dwa dolce. Ile ty wa¿ysz? Z piêædziesi¹t kilo wiêcej ni¿ ona? To mi wygl¹da na gwa³t. paru podpitych zaklaska³o. chocia¿ podejrzewa³. Frankie DeLesseps. Albo je li wolisz. Tym razem nie ze szklank¹. lecz z dzbankiem piwa.Wyjdziesz przed lokal. Mo¿e Frankie oprzytomnieje dziêki krwawi¹cemu nosowi i zrozumie. co ci powiedzia³a. Skontrowa³ prawym . . silny i g³upi.Powiedzia³a mi. od do³u.albo zaczekam. mimo wszystko Barbie i tak mia³ w g³owie tamte s³owa: ka¿dy musi znaæ swoje miejsce . ale tobie to nie przeszkadza³o i tak czy inaczej j¹ przelecia³e . ¿e sporo osób ju¿ i tak o tym wie.Mo¿esz wyj æ teraz i za³atwiæ sprawê . Kolejny ma³omiasteczkowy awanturnik. i zacz¹³ wstawaæ.Wiedzia³. mo¿emy wyj æ. a¿ nieszczê nik zacznie b³agaæ o lito æ. ale nak³ama³a . kiedy s¹ wzburzeni. Zaci niête piê ci uniós³ jak John L. . potem go podnosi za frak i ok³ada dot¹d. ¿e pomys³ zemsty by³ od pocz¹tku chybiony. . Zrazu wydawa³o siê. Nie bêdê siê powtarza³. Frankie oczywi cie nie pos³ucha³.sposoby powiedzenia tego. . ¿e nic nie zasz³o. . ¿e teraz czy pó niej.Nie wiem. Nie zaj¹knie siê s³owem o tym. .Jak tam. Zamierza³ rozprawiæ siê z Frankiem szybko. Piêkny prysznic. zanim powstanie zbiegowisko. Barbie uzna³ w tej sytuacji. ¿e ma do æ piwa i muzyki na jeden wieczór. i tak go to nie minie. co naprawdê my l¹. Baaarbie. na ¿wirze leg³y dwa jego cienie. ¿e mówi³a nie . ¿e sprawy potocz¹ siê tak. czy tchórzysz? . Cztery dni pó niej w karczmie kto wyla³ mu na plecy szklankê piwa. skurwielu jeden.

Barbie odwróci³ siê akurat na czas. Bezczelne zaproszenie. Barbie wyl¹dowa³ na ziemi. Wiêcej Barbie nie zd¹¿y³ powiedzieæ. ¿e wpad³ w pu³apkê. korzystaj¹c z okazji. Kucharz wyr¿n¹³ go ³okciem w brzuch. obok furgonetki do przewo¿enia mebli nale¿¹cej do Grubego Normana. .Nie musimy. . Tam ju¿ czeka³ na niego Carter Thibodeau. ale zainkasowa³ kopa w kostkê. Zas³oni³ g³owê. pewnie splecionymi d³oñmi. zanim on zdo³a wywalczyæ sobie przej cie spomiêdzy . by zainkasowaæ potê¿ny raz od Thibodeau. Ju¿ siê obraca³.zacz¹³ Barbie. a wtedy Junior wyr¿n¹³ go w nerki.. Thibodeau naciera³. Barbie zatoczy³ siê do przodu. Prowokacja. wiêc grad kopniaków spad³ mu na nogi. ¿ó³te. Opad³ na kolano. Zazgrzyta³ ¿wir. Wtedy opu ci³ go zdrowy rozs¹dek.w dniu.. Barbie w przeciwieñstwie do napastników mia³ na nogach obuwie sportowe. Kompletnie og³upia³y. uderzy³ go dwa razy w twarz krótkie. na brzuchu. Wygl¹da³ jak sportowiec ustawiaj¹cy pi³kê do karnego.Co ty nie po. otwieraj¹c zawór pe³nej butli. Dosta³ w skroñ. tyle ¿e taki pi³karz zwykle nie ciska kostki. gdy chcia³ odej æ z miasta. Zaczê³o siê kopanie. ale nie na tyle. plecy i ramiona. z³ama³by Barbiemu szczêkê. a nie skórzane ciê¿kie buciory. wiêc Junior zgi¹³ siê wpó³.. zanim komu naprawdê stanie siê krzywda. . ale kucharz zd¹¿y³ siê zas³oniæ rêk¹. ¿e Thibodeau zaatakuje ponownie. Niekoniecznie jemu. Pierwszy spróbowa³ Junior. Frankie wyl¹dowa³ na ziemi.A mo¿e by³a miêdzy nimi nawet jedna kometa . Znajdowa³ siê w w¹skiej przestrzeni miêdzy samochodami. mierdzia³o piwem. bo Melvin Searles od ty³u chwyci³ go ramieniem za szyjê.Nie grasz fair! . Skrêci³ siê w bok. Wiedzia³ te¿. wyszed³ spomiêdzy dwóch zaparkowanych samochodów. poruszy³ palcami. ci¹gle jeszcze brzydkie. zaraz potem uda³o mu siê d wign¹æ na kolana. w tamtej chwili przesta³ my leæ o ucieczce. Zamierza³ uciec.. wiedz¹c. wiêc Barbie. Nad nim zacz¹³ siê gramoliæ Frankie.wrzasn¹³ idiotycznie. który zaszed³ go od ty³u. Wsta³. musieli do niego przychodziæ pojedynczo. odwróci³ siê twarz¹ do napastników.prostym w splot s³oneczny. Wyprowadzi³ cios z pó³obrotu. . Dosta³ raz do æ mocno w ¿ebra. ostre ciosy. nie przeszkadza³o mu w tym fa³szywe poczucie dumy. Zobaczy³ gwiazdy. Zrobi³ trzy kroki i wtedy skoczy³ na niego Melvin Searles. by cokolwiek z³amaæ.powiedzia³ Brendzie. do æ mocne. wyci¹gn¹³ przed siebie rêce. Jego entuzjazm zosta³ nagrodzony kopniakiem w brzuch. papierosami i kie³baskami. . Oczywi cie zrozumia³. ¿e nale¿y zakoñczyæ sprawê. Gdyby trafi³. ¿eby u¿yæ wiêkszej si³y. Tak zarobi³ najgorsze siniaki . ale kopn¹³ mocno. walcz¹c o oddech. us³ysza³ syk uchodz¹cego z p³uc powietrza.

¿e jest lepsza od tamtej w gimnazjum w Al . Mia³ pan szczê cie.Proszê uprzejmie: wiat³a.Aha. Widzia³. . a mo¿e nie. . ale zadzwoni³.samochodów. dlaczego pan nie trafi³ pod klucz w komendzie powiatowej? . akcja! ..Wejdzie pan do rodka? . .Fallud¿y.zgodzi³ siê Barbie.Bardzo panu dziêkujê. w³a cicieli karczmy. która nie nale¿a³a do jego ulubionych. Dziêki pani mê¿owi. zawy³a przez pó³ obrotu i umilk³a. Wjecha³ na parking z ca³¹ dyskotek¹ na dachu i migaj¹cymi wiat³ami przednimi. Twarz mu pulsowa³a bólem.Umilk³a na chwilê. . Przypada³a kolej George'a Fredericka. Jak d³ugo bêdzie dzia³a³? . .Ze dwa dni. ¿e akurat Ho wie pe³ni³ s³u¿bê tamtego wieczoru. Mo¿e wtedy bêdzie ju¿ po wszystkim.. Chocia¿ pewnie którego dnia uzna. a wniosek ten wydawa³ siê do æ rozs¹dny. Zna³a ci¹g dalszy od mê¿a. Syn Du¿ego Jima ju¿ jako dziecko potrafi³ k³amaæ jak z nut. Mam racjê? . nawet maj¹c tu¿ przed oczami.Mo¿e tak. A wracaj¹c jeszcze do tamtych zdarzeñ. I wcale nie by³a zaskoczona.Nie za wcze nie trochê na takie zabawy. Czy pan wie. co siê dzia³o. W³a nie skoñczy³ opowiadaæ historiê. . ¿e wy le ich. W sumie rzuca³o siê w oczy. Bardzo tu przyjemnie. Wtedy pojawi³ siê komendant Perkins wezwany przez Andersonów. Potem bêd¹ mogli sobie podyskutowaæ na temat chwytów poni¿ej pasa. Perkins raz wdusi³ przycisk syreny. wszystkich czterech. mimo ¿e policzki go parzy³y.A mo¿e posiedzimy tutaj? Je li to pani nie przeszkadza. .Junior Rennie powiedzia³: Kuchta zacz¹³ . .Prawda . poprawiaj¹c pas na wydatnym brzuchu. . ¿e ma grypê ¿o³¹dkow¹.. . urz¹dzenie o¿y³o z warkotem.Jasne. Walcz¹cy zostali o wietleni jak aktorzy na scenie. ch³opcy? Odpowiedzia³ mu Junior Rennie.. do szpitala.Mo¿e pan to nazwaæ zrz¹dzeniem opatrzno ci. Wysiad³.Inny policjant móg³by tego nie zauwa¿yæ. zw³aszcza gdy stawk¹ by³y jego korzy ci.Barbie wdusi³ przycisk uruchamiaj¹cy generator. U miechn¹³ siê do gospodyni. . kamera. 11 Brenda nie musia³a tego s³yszeæ od Barbiego. ¿ebra te¿ i raptem doszed³ do wniosku. Czterech na jednego.

DeLesseps powiedzia³ mu. zdaje siê. . ¿e wiedzia³ pewne rzeczy o nich obu. .Howie oznajmi³ panu Renniemu.. .. ¿eby zosta³o ujawnione wszystko. ale te¿ raczej nikomu nie zagra¿a³. ma k³opoty z my leniem.Z pocz¹tku tak twierdzi³.. Zmieni³ siê w ci¹gu ostatniego roku. i w koñcu . Nied³ugo pogoda siê zmieni. Brenda u miechnê³a siê przelotnie. ¿e dobry obroñca mo¿e wygrzebaæ gimnazjalne wybryki Juniora i Frankiego.. niewiele brakowa³o. By³ w ciek³y. chocia¿ ¿aden takiej wagi jak w pana przypadku. Mam racjê? Barbie przyzna³. wa³t drugiego stopnia. Barbie widzia³ wyra nie. Howie powiedzia³. ¿e zgwa³ci³ pan Angie McCain. Peter Randolph praktykuje zupe³nie inne podej cie. Brenda parsknê³a miechem. . Za cokolwiek.Kiedy Howie zabra³ was wszystkich do komisariatu. a dotykaliby my siê ³okciami. a po drugie i wa¿niejsze.. on osobi cie dopilnuje. . ¿e mo¿e to nie do koñca by³ gwa³t.. Rany boskie. by pana za co jednak aresztowano . ale ¿e dziewczyna siê przestraszy³a i chcia³a wycofaæ. bêdzie ch³odniej. ¿e bi³a siê z my lami.Ale nie by³ zaskoczony. jaka jest kara za krzywoprzysiêstwo.. Nauczy³em siê tego w armii. zgodnie z t¹ my l¹ prowadzi³ sprawy.. sprzeczce z jego synem. ¿e nie by³o ¿adnego zbli¿enia.. . Mój m¹¿ sobie z nim radzi³. a ja jej nie pozwoli³em. Wyja ni³. Dorzuci³ te¿. Powiedzia³ jej. . Howie t dostrzega³ i nie dawa³o mu to spokoju. naciska³.S³usznie. bo po pierwsze. .Chêtnie. ³¹cznie z kwesti¹ czterech na jednego na parkingu. Potem przyzna³. Odkry³am. Zgadza siê? .Junior Rennie nigdy nie by³ szczególnie mi³ym dzieckiem. ¿e rozum stoi przed prawem.Howie zawsze stosowa³ zasadê. ¿e kiedy do pana Renniego dotar³y wie ci o pañskiej.. Na tym siê opiera³. Pani m¹¿ te¿ o tym wiedzia³. ¿e nie wie. . Co potem. ¿e sprawa trafi do s¹du.i wepchn¹³ tam Angie.. o synu i ojcu. czy ujawniæ tajemnicê. Czyli.Przy feministkach lepiej niech siê pan nie afiszuje ze stopniowaniem gwa³tu. Posadzi³ j¹ naprzeciwko. Wiedzia³ pan o tym? .. Stwierdzi³a. Pani m¹¿ wsadzi³ mnie do pokoju przes³uchañ.. . który normalnie chyba jest schowkiem na szczotki. musia³a patrzeæ mi w oczy. nie mówi¹c ju¿ o gwa³cie.Umilk³a. Ju¿ nie bêdê wchodzi³ w szczegó³y. zw³aszcza m³odej osobie i na powa¿ne tematy. W takich warunkach nie³atwo k³amaæ..Pokrêci³a g³ow¹. ale w koñcu Angie wycofa³a oskar¿enie. By³o ich kilka. nie da³by sobie rady z Renniem... ¿e je li cokolwiek z wydarzeñ tamtych dni trafi przed s¹d.Nie.

. tak ma byæ. Pocisk wybuchnie jakie pó³tora metra nad ziemi¹. Wtedy to by³y g³owice æwiczebne.W miejsce gdzie klosz przecina Little Bitch Road. Barbie uniós³ siê. . Poleci zaprogramowanym kursem. Wypuszcz¹ pocisk z B . . a siê nie przebije..52. Ale twoim zdaniem Jim Rennie powinien o tym wiedzieæ i z t¹ kwesti¹ nie bardzo mogê doj æ do ³adu.Niestety. Byli my tam z Juli¹ wczoraj wieczorem.Gdzie bêd¹ celowaæ? . zanim Rennie znajdzie jaki inny sposób. Nauczy³a siê tego jako ¿ona ma³omiasteczkowego policjanta i trudno jej by³o zwalczyæ ten nawyk. jednak nie rozumiem. ¿eby panu dobraæ siê do skóry. Jedno i drugie. Gdyby nadal komendantem by³ mój m¹¿. Prawda. Proszê. a ty zapewne wyl¹dujesz w celi. dlaczego w ogóle chcesz rozmawiaæ z tym cz³owiekiem. Chêtnie bym zobaczy³a efekty. ¿eby stamt¹d wzi¹æ licznik Geigera.Tak. bêdziemy mieli w mie cie panikê. a ciebie jeszcze. na dodatek. jak wysoko siêga. ¿e nie zd¹¿y³ pan z powodu klosza. darzy szczer¹ antypati¹. Brenda unios³a rêkê do ust..Wiem. Brenda poblad³a. Natomiast je li siê przebije. nie mamy wozów stra¿ackich! . ¿eby okre liæ. Solidnie zaprogramowanym. Có¿. siêgn¹³ do lodówki. Du¿y Jim nie znosi. . Taki pocisk jest naprawdê potê¿ny. we sobie colê. Wziêli pod uwagê ka¿d¹ dziurê.Chcesz klucze do schronu. . je li ci to nie przeszkadza. I efekty ja czasie Armagedonu. . Gospodyni otworzy³a usta w sposób ca³kiem nieprzystaj¹cy do kobiety z klas¹. zamiast szukaæ swojego tajemniczego generatora. . I nie j est ci nic winien.O mój Bo¿e! . czy móg³bym teraz dostaæ coli? . Z ³adunkiem niszcz¹cym bunkry. prawda? Domy lam siê.. Niemo¿liwe! .Strzelali w ni¹ ju¿ wcze niej. Proszê pani. wszystko to wiem.postanowi³a zachowaæ dyskrecjê. ale tylko po to. gdy ktokolwiek podwa¿a jego autorytet. Je¿eli wybuchnie. Ta bêdzie prawdziwa. A ja bêdê do ciebie mówi³a Barbie. poszliby cie do Renniego razem. W tym mogê ci pomóc i pomogê. Jutro punktualnie o godzinie trzynastej Air Force wystrzeli w kopu³ê cruise'a.Howie poradzi³ panu wyjechaæ z miasta. ale sytuacja siê zmieni³a. Mo¿e rozpacz przyæmiewa mi my li. Radar jej nie widzi. Howiego nie ma.Jakie bêd¹ straty? Barbie. .Mów mi po imieniu.

Jest uzale¿niona od leków. do jakiego stopnia.Widz¹c wyraz jej twarzy.. Jimowi Renniemu siê taki pomys³ spodoba? Zaskoczy³a go. Od rodków przeciwbólowych. Brenda objê³a siê ramionami. Tak¹ podjêli decyzjê. . Je li ja tego nie rozpowiem.. . ¿e sobie po¿yczam z ratusza stary licznik Geigera.Z siostr¹ Rose? Dlaczego? . . Wiem dlaczego. Niestety. Przynajmniej bêdzie nas wiêcej. bo mia³ siê z ni¹ razem. Rozkazem prezydenckim.. ..Nic a nic. I on sam siebie zaskoczy³. nie wiedzia³e ? . Nie wiem.Skrzywi³ siê lekko.Czy to m¹dre posuniêcie? Czy oni tam maj¹ racjê? . jednak postanowi³a j¹ ujawniæ.Trudne pytanie. ma k³op oty. . Potem razem porozmawiamy z Renniem i Andym Sandersem. proszê pa. a w zasadzie z Renniem. ...Na pewno bêd¹ w pobli¿u.. . bo przecie¿ Andy Sanders przyklaskuje bezkrytycznie swojemu zastêpcy.. Przy tym Andrea.zauwa¿y³ Barbie.Trzeba bêdzie ewakuowaæ ca³¹ okolicê... . ¿e Cox jest teraz raczej moim koleg¹ . ma³o kto o tym wie. A je li chodzi o szkody. Zwykle we wszystkim zgadza siê z tamtymi dwoma. Czy mo¿e mia³a. .Wiem. zrobi to Julia Shumway.No tak... .Dla mnie.Skoro masz przej¹æ w³adzê. . doda³ szybko: . ..Brenda westchnê³a ciê¿ko. Zosta³em awansowany na pu³kownika.Zdaje siê. .Andrea Grinnell. jakie mam problemy? Mieszkañcy miasta nie musz¹ wiedzieæ.Gratulujê. ale ojcowie mias ta powinni us³yszeæ te wie ci ode mnie... nie dla miasta. chocia¿ Andrea ju¿ od kilku lat sprawuje tê funkcjê. ale muszê im powiedzieæ o tym.. Brendo. ¿e tê wiadomo æ równie¿ Brenda zachowa dla siebie. bo.Mam wprowadziæ stan wyj¹tkowy i w zasadzie przej¹æ w³adzê w Chester's Mill. Brenda przewróci³a oczami. wybuchnê³a miechem. ¿e jutro spadni e na nich cruise. . . . .Widzisz. a tego chce twój zwierzchnik.Jest radn¹.Jakie? Przez chwilê s¹dzi³. S³oñce czerwienia³o. to nie koniec k³opotów.. .Do niej z tym pójdziemy.

¿e co podobnego mogli ogl¹daæ jedynie ludzie znajduj¹cy siê w pobli¿u wulkanu w nied³ugi czas po wybuchu. postanowi³ Barbie automatycznie.... Bo to siê musi skoñczyæ.Jezu Chryste! Zupe³nie jakbym mia³a bardzo brudn¹ przedni¹ szybê. piêknym dniu niesplamionym pó nym deszczem. jaki maj¹. Mia³ wra¿enie. Ta p³on¹ca ³una. Co siê sta³o? .Proszê pani? Brendo. Nie by³ pewien. Oczami wyobra ni zobaczy³ rzêdy ochotników z wiadrami i szmatami w rêkach.Pokrêci³a g³ow Podetrze sobie ty³ek dowoln¹ form¹ deklaracji stanu wyj¹tkowego. Tyle ¿e kopu³a to nie przednia szyba.Bo¿e jedyny. ¿eby szykowali najwiêkszy pocisk. Ale ¿eby mia³ rz¹dziæ w mie cie? . Zaczê³a siê pokrywaæ kurzem i innymi zanieczyszczeniami. Rzeczywi cie. Barbie milcza³.Och.Tak. jak to siê zwykle zdarza³o po ciep³ym. ... . S³oñce nad horyzontem nie by³o kul¹. I podejrzewa³.Zadzwoñ do nich i powiedz. mimo wszystko.. Przynajmniej na jaki czas. Zmieni³o siê w wielk¹ czerwon¹ kokardê z p³on¹cym rodkiem. . pal diabli konsekwencje. Tak¿e substancjami powoduj¹cymi ska¿enie. nawet podpisan¹ przez prezydenta. . Mój plan nie jest doskona³y i bêdziesz musia³ zachowaæ wyj¹tkow¹ ostro¿no æ. . Urwa³a. pomy la³. ja niej¹c¹ wy¿ej do pomarañczu.To siê musi skoñczyæ .I pewnie realizuje recepty w aptece Sandersa? . Patrzy³a na co za jego plecami. Natomiast takiego zachodu s³oñca Barbie nie widzia³ dot¹d nigdy. I z pewno ci¹ bêdzie gorzej. Zachodni widnokr¹g by³ poci¹gniêty cienk¹ krwist¹ warstw¹. Odwróci³ siê i sam umilk³ oszo³omiony.wyszepta³a Brenda.. ¿e przez dziurkê od klucza zagl¹da do piek³a . a oczy mia³a coraz wiêksze. Oni te¿ nie. Chocia¿ nie. Absurd. Bo to co zupe³nie nowego.. Jak maj¹ umyæ klosz na wysoko ci dziesiêciu metrów? Albo stu? Lub tysi¹ca? .szepnê³a.. Jim Rennie mo¿e przez zwyk³¹ logikê zostaæ zmuszony do zaakceptowania twojej roli. Trzeba j¹ umyæ. tak w³a nie by³o. czy zdo³a³by siê odezwaæ.. Widzisz. nawet gdyby mia³ co do powiedzenia. Zachodz¹ce s³oñce by³o czerwone..

Gdyby zostali wyzwoleni od grzechu. Wybierali siê do ratusza na kolejne zebranie w celu oceny skali zagr o¿enia. KWIK 1 Jim Rennie i Andy Sanders obserwowali dziwaczny zachód s³oñca ze stopni domu pogrzebowego. Niekiedy cel u wiêca rodki . jak¹ by dosta³ odpowied . oczywi cie. Ale g³os mia³ schrypniêty. .stwierdzi³ Du¿y Jim.Co oznacza. Cel rzeczywi cie wydawa³ siê wart zachodu . a Du¿y Jim chcia³ byæ wcze niej. . .przyzna³ Andy. przewidziane na siódm¹. .nowy dom modlitwy Ko cio³a Chrystusa Odkupiciela w miejsce starego. z a spraw¹ . zdecydowanie odtr¹ci³ tê mo¿liwo æ. Ani ciebie. ¿e sytuacja mo¿e im siê wymkn¹æ spod kontroli.Bzdura! .zgodzi³ siê Andy bez wielkiego przekonania. patrz¹c. to jak wyt³umaczyæ. obmyci w krwi Baranka. . . Jemu mo¿e siê wymkn¹æ spod kontroli.powiedzia³ Andy cicho.Odda³em serce Chrystusowi przed wielu laty. dziêki której uda³o siê ocaliæ Bóg jeden wie jak wiele dusz. oraz wspieranie Towarzystwa Misjonarskiego Chrystusa Pana. jak mieszkañcy miasta. . nawet sam to s³ysza³. czyli nieco wiêkszej szopy z drewnianym krzy¿em na dachu. jak najbardziej. rozmazan¹ mierci¹. gdyby zada³ te pytania Du¿emu Jimowi.A widzisz mnie? . których zna³ ca³e ¿ycie. ¿e przed chwil¹ rozmawiali ze Stewartem Bowiem na temat zakoñczenia przedsiêwziêcia. odk¹d zaistnia³a kopu³a. Natychmiast.Widzê ciê. wyra nie przestraszony.Nie .ci¹gn¹³ Du¿y Jim.Chyba tak .Ca³kiem jak koniec wiata . prawda? . . u wiadomi³ sobie. wiêc gdyby nast¹pi³ koniec wiata. ¿e nie poszed³em ¿ywcem do nieba . do tego radiostacja. os³aniaj¹c oczy d³oñmi.Andy wydawa³ siê zak³opotany. ¿eby siê przygotowaæ. KWIK. przystaj¹ grupkami na Main Street i w milczeniu obserwuj¹ gro ny zachód s³oñca.KWIK. Tymczasem jednak stali w miejscu. jak dzieñ umiera dziwn¹.Tak. . Bo i jemu przemknê³a przez g³owê podobna my l. Widzia³ natomiast. Poniewa¿ po raz pierwszy. nie by³oby mnie tut aj.oznajmi³ Du¿y Jim. które Du¿y Jim nazywa³ wspólnym interesikiem ? A w ogóle jak do tego wszystkiego dosz³o? Co wspólnego z uwolnieniem od grzechu ma wytwórnia nietamfetaminy? Wiedzia³.Czy widzisz Chrystusa Pana zstêpuj¹cego z niebios? .

¿e dzieciaczki nie mog¹ rozpoczynaæ dnia od modlitwy do Pana. . ani . który zdawa³ siê mówiæ. ale nie by³ to u miech zawziêty. ¿e nie chcemy. którym je dzi³a Claudie. który zdecydowa³. ¿e do przegranej w Wietnamie dosz³o za spraw¹ Boga. wers dziesi¹ty. ¿e Du¿y Jim zyskuje trzy razy tyle co on albo bracia Bowie. . ¿e Ameryka zapomina o drodze duchowej. A to nieprawda. tak¿e bym ci przyklasn¹³. Wiele zawdziêcza³ Du¿emu Jimowi. Du¿y Jim siê u miecha³. Teraz. Andy mia³ w³asne konto na Kajmanach.dziesiêciu procent lokowanych w udzia³ach banku na Kajmanach. .przytoczy³ Du¿y Jim górnolotnie.Wart jest bowiem robotnik swojej strawy . Gdyby powiedzia³.Mateusz. krótk¹ i szerok¹. ¿e to wszystko nasza wina. Najwspanialszy wóz.Wydaje ci siê. lecz mi³ym tonem. Je liby stwierdzi³. Andy musia³ przyznaæ. Andy podniós³ na niego nie mia³e spojrzenie. Nie tylko wsparli w³asne biznesy oraz wyci¹gnêli pomocn¹ d³oñ do ciemnoskórych braci. by³ kompletnie zbêdny martwej ¿onie. Ale Bóg karz¹cy Chester's Mill za to. Nie ma w tym palca bo¿ego. wskazuj¹c s³oñce. przyjacielu . co my lisz. . ¿e by³a boskim ostrze¿eniem. choæ tego w³a ciciel nigdy by g³o no nie przyzna³. ‾e Bóg karze nas za wspieranie miasta w trudnych czasach. by miasto skoñczy³o jako dziura zabita dechami. Jak siê to wszystko skoñczy i Dodee wróci do domu. I pewnie tak¿e z komisem Jima Renniego. Zapomnia³ jedynie o poprzednim wersie: Nie zdobywajcie z³ota ani srebra. musia³bym siê z tob¹ zgodziæ. patrz¹c na rozmazany zachód s³oñca.zauwa¿y³ Andy nie mia³o. . konaj¹ca przy podrzêdnej drodze. To samo z domem pogrzebowym.Wiem. przyjacielu. Andy odpowiedzia³ u miechem. Tyle ¿e teraz sprawy takie jak apteka czy bmw. Claudie by tego chcia³a. Albo nawet cztery.mi³y. . rozdzia³ dziesi¹ty. Z pewno ci¹ nie. wrêcz przeciwnie . postanowi³ Andy. wydawa³y siê ma³o istotne. pe³en zrozumienia.odezwa³ siê Du¿y Jim. i¿ wszystkie powy¿sze przyczyny by³y tylko pretekstem i marnym usprawiedliwieniem. Du¿y Jim uniós³ d³oñ. Pastor Coggins nazywa³ t o pomoc¹ dla ciemnoskórych braci. ¿e ludzkie sprawy s¹ ma³e i niewa¿ne. a w ka¿dym razie spróbowa³. ¿e jedenasty wrze nia by³ odpowiedzi¹ Najwy¿szego na wyrok s¹du. podobnie jak Jay albo Millin ocket? Pokrêci³ g³ow¹. I g³owê by da³. Bez wp³ywów za metamfetaminê jego apteka upad³aby sze æ lat temu. mój drogi.Nie. które rozlewa³o siê na zachodnim widnokrêgu jak mierdz¹ce jajo. nawet z czujnikiem parkowania oraz systemem audio aktywowanym g³osem. dam jej beemkê.Trochê grosza wpad³o i do naszych kieszeni . Taka by³a prawda.

powiedzia³ Du¿y Jim. a wtedy on. wolne od podatku. . . tak¿e.Nie przejmuj siê tak bardzo . Przewieziemy miejskimi wywrotkami. czy nie. a tak¿e spor¹ emisjê gazów. Czê ciowo dlatego. Prowadzenie apteki pomaga³o nieco w rozwi¹zaniu tego problemu. Raptem Du¿y Jim siê zatrzyma³. zamiecione do czysta. Andy za nim. .Mo¿emy te¿ wykorzystaæ karawan Stewiego.jak to okre la³ Du¿y Jim . niezale¿nie od tego. Ale mia³ niemi³¹ pewno æ. ale te¿ by³a to rzeczywi cie najbezpieczniejsza metoda. .Zamknêli my interesik i nie otworzymy. Produkcja sz³a na du¿¹ skalê. Jak to siê mówi.tak ogromne ilo ci propanu z ró¿nych róde³ miejskich. Mo¿esz prowadziæ pojazdy o standardowej wadze? . co oznacza³o zapotrzebowanie na ogromn¹ ilo æ energii.Za dwa tygodnie zaczniemy transportowaæ propan z powrotem do miasta. ¿e by³y z tego niewyobra¿al pieni¹dze..Tak .Nie martw siê o Phila.wycedzi³ Andy przez zêby.Ach. Mo¿e to znak. Wszystko zamkniête. . us³yszane dawno temu: Zanim odkry³am. ¿e kupowanie propanu w ilo ciach hurtowych mog³oby sprowokowaæ niepotrzebne pytania. Gorliwe chor¹giewki. Andy. . ¿e powinni my zwin¹æ interes na dobre. Nie podoba³a mu siê my l. . przyjacielu.przyzna³ Andy ponuro. Ruszy³. Stewart Bowie i jego brat Fernald równie¿ zachowaj¹ siê j ak chor¹giewki na wietrze. Znak od opatrzno ci. czas siê zbieraæ. . by³am ju¿ stanowczo zbyt bogata. choæ wielko æ . Du¿y Jim zmieni zdanie. . ¿e w momencie gdy klosz zniknie.A skoro ju¿ mowa o pracy.Du¿y Jim siê rozpromieni³. Bêdziemy podejmowaæ wa¿kie decyzje. nie odrywaj¹c oczu od s³oñca.miedzi do swych trzosów . ¿eby to rzuciæ . . Spojrza³ na zegarek. ¿e siedzieli w tym ju¿ zbyt g³êboko.uzna³ Andy. ¿e przyznali sobie . . .. jemu. a czê ciowo dlatego. Du¿y Jim podkre la³.Ach! . Podobnie jak bezpo rednie kupowanie du¿ych ilo ci ró¿nych leków mog³o zostaæ zauwa¿one i spowodowaæ k³opoty.Du¿y Jim zachichota³. póki nie minie kryzys. Powiedzia³ to te¿ samemu Kucharzowi.A przy okazji. czy siê ta ca³a awantura z kopu³¹ skoñczy. Pamiêta³ s³owa jakiej gwiazdy filmowej. s³ysza³e Stewarta. które przywodzi³o mu na my l gnij¹ce cia³o. W ten sposób niektóre pojemniki mo¿na by przewie æ nawet wcze niej! Andy milcza³. ¿e nie lubiê graæ.Dobrze by by³o .

przyprawia³a Andy'ego o zawa³. ¿e Rennie w rzeczywisto ci wcale nie ma zamiaru zaniechaæ produkcji. ani kiedykolwiek pó niej.Szpital by³ bli¿ej .A przy okazji . . tylko sam wiesz. .. Andy mia³ ochotê podkre liæ. Og³osimy.Poprosi³em Randolpha.Oczywi cie. Co upewni³o Andy'ego. to takie nieamerykañskie. A tak¿e olej opa³owy. jak to jest. Bo i kto przy zdrowych zmys³ach spodziewa³by siê nag³ego odciêcia .uspokoi³ go Rennie.Z jego miny wynika³o. . Peter Randolph jest swój cz³owiek. Ani teraz.zamówieñ powi¹zanych z produkcj¹. Podejrzewa³.na produkcjê kryszta³ów metamfetaminy.. kiedy bêdziemy oddawaæ gaz? Wyja nimy. kiedy przyjd¹ ch³ody! . tobie siê to wydaje mieszne? .Przyjacielu. . A¿ do dzi wcale nie my la³ o ogromnych zapasach propanu na ty³ach studia WCIK. . Tyle tam tego. .Naprawdê s¹dzisz. . na przyk³ad robitussinu i sudafedu. mój drogi. a potem zmieni³a zdanie i je odda³a? Rennie ci¹gn¹³ brwi. które w miesi¹c zu¿yj¹ wszystko. ¿e chcia³bym go wtajemniczaæ w nasze interesiki.Ale¿ nie. która najpierw zabra³a butle z gazem. ale to tak jak w bajce o mrówce i pasikoniku ..stwierdzi³ Du¿y Jim.Wiem.Mog³e wzi¹æ butlê ze stacji radiowej. ¿e je li im siê noga powinie.Mam plan. to w³a nie z tego powodu.dzi w ratuszu z pewno ci¹ nam elektryczno ci nie zabraknie. . Nie martw siê.I ca³a akcja bezpieczniejsza. ¿e pojawi³a siê gazowa wró¿ka.. jak go wykorzystaæ. je¿eli dojdziemy. Andy by³ wyra nie zaniepokojony. a potem bêd¹ prosiæ nas o opiekê. ¿e przyszykowa³ mi³¹ niespodziankê. ¿e ju¿ zu¿yli spor¹ czê æ miejskich zapasów . co by us³ysza³ w odpowiedzi: Nie mogli my tego przewidzieæ . Lepiej na zimne dmuchaæ. lecz wiedzia³. pamiêtam . . .Jim. ni¿ siê gor¹cym sparzyæ. a co powiemy ludziom. S¹ w tym mie cie ³achadojdy. ¿e ta sytuacja mo¿e potrwaæ miesi¹c? . ¿e zorganizowali my miejski magazyn paliwa i bêdziemy racjonowaæ propan w miarê potrzeb. Rzeczywi cie. co jednak nie oznacza. w razie gdyby zabrak³o pr¹du. Bardzo mi siê nie podoba my l o racjonowaniu czegokolwiek. maj¹ do æ paliwa na bie¿¹ce potrzeby. .Przecie¿ ju¿ wcze niej.Nie! Raczej przera¿aj¹ce. . ¿eby wys³a³ mojego ch³opaka i jego przyjaciela Frankiego po butlê do szpitala.podj¹³ Du¿y Jim .

..Ludzie w mie cie takim jak to.stwierdzi³ Andy. I tak¹ szarañcz¹ s¹ Busheyowie.Trzeba ich pilnowaæ. a my mamy Pete'a Randolpha.I na tak¹ okazjê mamy policjê. s¹ jak d zieci. stworzenia dobre i pracowite.. nawet je li w zwi¹zku z tym trzeba je od czasu do czasu trochê przycisn¹æ. Tego chcesz? . je li tylko damy im szansê. we w³asnym dobrze pojêtym interesie. Jim zmarszczy³ czo³o.Na ³¹ce u Dinsmore'a zamieni³em kilka s³ów z Sammy Bushey. zanim to okre lenie sta³o siê politycznie niepoprawne. a mieliby my takie siakie owakie zamieszk i w Chester's Mill! . W³a nie takich ludzi nazywali my bia³ymi mieciami. . zw³aszcza teraz..Nie bêdziesz jedynym krytycznie nastawionym do pomys³u racjonowania paliwa zauwa¿y³ Andy. ale. . Który w obecnej sytuacji je st w³a ciwszym cz³owiekiem na tym stanowisku. Wszyscy op³akujemy mieræ Howiego Perkinsa.Oczywi cie. poniewa¿ je rozumiemy i potrafimy przekonaæ.. by robi³y to. . Co oznacza. a w zasadzie po prostu ludzie. co nale¿y. mój drogi? Pog³askania po g³ówce? Przecie¿ tam o ma³o nie dosz³o do zamieszek.A co siê robi z dzieæmi? . Nie wolno mieæ dla nich lito ci. Je li chc¹ deser.. . szkodnik rodem z Biblii. . Ale Du¿y Jim siê rozpêdzi³. musz¹ najpierw zje æ warzywa.Znam tê Bushey. Stanowczo zbyt brutalnie. Narkomani! Z³odzieje samochodów! Degeneraci! Nie zwracaj¹ po¿yczek. lecz on teraz ju¿ jest z Jezusem. Jak to w Ameryce.W ka¿dym mie cie mieszkaj¹ mrówki. ¿e policja traktowa³a ³udzi zbyt brutalnie. . .W³a nie. W³a nie takich musimy siê strzec.Przypomnia³o mi siê co jeszcze . Mo¿e przyda³oby siê porozmawiaæ o tym z komendantem Randolphem. nie p³ac¹ podatków. Znam ca³¹ jej rodzinê. ¿e czasem potrzebna jest marchew. . masz racjê. Nie zaledwie dostateczne.A czego siê spodziewa³e . . To oni doprowadz¹ do k³opotów w mie cie.. oraz pasikoniki. Niewiele brakowa³o. ale wolno ci osobiste musz¹ zostaæ . Poniewa¿ s³ucha. bo to by ur¹ga³o amerykañskiej duszy. Jak czêsto to powtarzam? .Bardzo czêsto . .Nie. jedn¹ z przyjació³ek Dodee. rozumiem. Powiedzia³a.westchn¹³ Andy.dostêpu do wszelkich róde³ energii? Ludzie zwykle robili zapasy z górk¹. . Mimo wszystko da siê z nimi ¿yæ. Mo¿e nam siê to nie podobaæ. nie tak pracowite jak mrówki. W ka¿dym mie cie jest tak¿e szarañcza. a czasem kij.Wycelowa³ w Andy'ego palcem..

Zanim jednak zrobi³ dziesiêæ kroków. radna. po³o¿yæ siê. A jednak. Przecie¿ musieli my zamkn¹æ interes. Dale Barbara. ale bêdziemy musieli przez najbli¿sze dni uwa¿nie mu siê przygl¹daæ. Nasz nadzór.. Gdy znów siê odezwa³. Miêdzy nimi siedzia³a i z o¿ywieniem rozmawia³a z wdow¹ po komendancie Perkinsie Andrea Grinnell. Pragn¹³ tylko jednego: wróciæ do swojego pustego domu. je li siê wiedzia³o. . póki siê to wszystko nie skoñczy. chocia¿ trudno by³o mieæ pewno æ. niezale¿nie od jej tematu. bo nie jeste my pasikonikami. Brenda Perkins i ten z³y duch. Z niedowierzaniem patrzy³ na schody ratusza... Innymi s³owy. Wszyscy mieli takie same okr¹g³e g³owy. wypuk³e czo³a i . os³oni³ oczy przed s³oñcem. podbieg³ do niego jaki dzieciak. mówi³ tonem praktycznego urzêdnika. ¿e musz¹ panowaæ prawo i porz¹dek. Podniós³ rêkê. A na dodatek podawali sobie z rêki do rêki jakie pa piery. w ka¿dym razie nie teraz.ograniczone. To samo z Gas & Grocery. Ale nie sami. My jeste my mrówkami. obmyci z grzechu. wlaæ w siebie jaki solidny. które mog³o siê przeci¹gn¹æ nawet do pó³nocy. by pozwoliæ Food City dzia³aæ na normalnych zasadach. my leæ o Claudie i p³akaæ. Nie mia³ ochoty dalej dyskutowaæ na podobne tematy. ¿e zamkniemy sklep. ¿e w zasadzie i tak nie mieli wyboru.. mocny drink. w ka¿dym razie Renniemu tak siê wydawa³o. lecz wszyscy byli wiernymi cz³onkami Ko cio³a. Urwa³ w pó³ zdania. I potrzebny jest nadzór. Sokolim wzrokiem.Teraz najwa¿niejsze . Du¿y Jim umilk³. przeznaczyæ j¹ do osobistego. c wcale nie dziwi³o. I mo¿e powinni my tak¿e zaj¹æ siê ¿ywno ci¹ najbardziej nara¿on¹ na zepsucie. Jeden z ch³opaków Killiana.to ogarn¹æ sytuacjê. Andy nie chcia³ ju¿ wspominaæ.ci¹gn¹³ Du¿y Jim . zdecydowany po³o¿yæ kres tej konwersacji. 2 Ruszy³ energicznie do przodu. obawia³ siê spotkania w ratuszu. z czyich pod³ych lêd wi sp³odzone zosta³o to potomstwo. Mrówczymi ¿o³nierzami. pogr¹¿y³ siê w zamy leniu.Przemy la³em ponownie nasz¹ decyzjê. nie sami. Ten ma³y mia³ na imiê Ronnie. Du¿emu Jimowi siê to nie podoba³o. Nie mówiê. Jaki tuzin Killianów mieszka³ na zapuszczonej kurzej farmie przy drodze prowadz¹cej do Tarker's Mills. skoro nie by³o sposobu na wywiezienie towaru z miasta. ‾adne z dzieci nie grzeszy³o szczególn¹ bystro ci¹. Co oznacza. . My tak¿e ponosimy pewne konsekwencje. Wcale. wiêc poprzesta³ na krótkim tak . a¿ za nie.

znalaz³em pana! .. Richie Killian przyniesie mi Twoj¹ odpowied . . Proszê. podbieg³ natychmiast.Ja jestem Richie. Teraz muszê porozmawiaæ z Tob¹. Gdy Du¿y Jim na niego skin¹³. Du¿y Jim nigdy dot¹d nie kaza³ mu siê zamkn¹æ. Dopiero potem wzi¹³ kartkê. . Stanowczo niedobrze.Lepiej przeczytaj.Zanie mu. .. Ronnie to mój brat.Jejku. proszê pana! Niech pana Bóg b³ogos³awi. . . . .spyta³ Andy.orle nosy.Obawiam siê. to siê wali.Mowy nie ma.Ruszy³ stanowczym krokiem.Zamknij siê. Ronnie . Odprowadzi³ biegn¹cego ch³opca wzrokiem. Wielebny Lester Coggins Nie Les. Ch³opak ubrany by³ w podart¹ koszulkê WCIK i trzyma³ w rêku jak¹ kartkê. Andy a¿ pomyli³ krok. . za du¿ych d¿insach wygl¹da³ jak sierota. Jamesie. Ca³y czas obserwowa³ ludzi siedz¹cych na schodach ratusza.Richie. . Nie. synu. proszê pana. Oczywi cie. Przemówi³ do mnie Bóg.powiedzia³ Du¿y Jim. Andy wzi¹³ od ch³opca kartkê i z³apa³ Renniego za ramiê. W podartej koszulce i workowatych. U mnie .Mo¿e jutro. nawet nie Lester. . A teraz wybacz. I nie czytaj! .Ciebie tak¿e.krzykn¹³.O. Wiceprzewodnicz¹cy Rady Miejskiej wyj¹³ z kieszeni d³ugopis (ze z³otym napisem wzd³u¿ korpusu TEN SIÊ RADUJE. Wielebny Lester Coggins. Jak siê wali. Musimy siê zobaczyæ dzisiaj. Du¿y Jim najpierw spojrza³ Andy'emu w twarz.O co mu chodzi? . ¿e teraz nie mam czasu na rozmowy. bardziej ci¹gniêt¹ i mocniej naznaczon¹ smutkiem ni¿ zwykle. zanim przemówiê do miasta.Nie wszystko naraz . Troje b³aznów..oznajmi³ Rennie i ruszy³ rozwi¹zaæ nastêpny problem. szuka³em pana po ca³ym mie cie! . .. Innymi s³owy. tak. odpisz. by³o le. . Z³o¿y³ kartkê. . . Ch³opak sta³ przed ksiêgarni¹. KTO U DU‾EGO JIMA KUPUJE) i skre li³ krótk¹ odpowied : O pó³nocy. poda³ ch³opakowi. Niedobrze.O wytwórniê? O narko.

Przyszed³bym wcze niej. ..Rennie . Przechodnie.powiniene znale æ dla nas chwilê. który przywyk³ do kopania cudzych ty³ków. Mo¿e Barbara zyskiwa³ w ich oczach na znaczeniu jedynie z tego powodu. .popar³ Renniego Andy. czy by³aby tak uprzejma i pobieg³a roz³o¿yæ teczki? Andrea.. I nie chodzi³o o klosz... . choæ dobiega³a piêædziesi¹tki. Kto wpad³ na pomys³. Barbie w pierwszej chwili pomy la³: Ten cz³owiek idzie.. a o tym nie wiedzia³ .odezwa³a siê Brenda mi³o .. którzy jeszcze przed chwil¹ obserwowali zachód s³oñca. bardzo wa¿na. Jak nigdy. . mamy bardzo wa¿ne spotkanie. Widzê wyra nie.Tak nam brakuje Duke'a.3 Patrz¹c na zbli¿aj¹cego siê Renniego. Z fa³szywym u miechem wspó³czucia uj¹³ obie d³onie Brendy i lekko je u cisn¹³. jakby by³ chory. ¿e gdyby sprawa nie by³a wa¿na. teraz przygl¹dali siê temu zaimprowizowanemu spotkaniu. Rozumiesz przecie¿. Barbie u wiadomi³ sobie.. . .. op³akuj¹c mê¿a. wygl¹da³a w tej chwili jak dziecko przy³apane na podkradaniu gor¹cych ciasteczek stygn¹cych na parapecie.Przyjmij moje kondolencje . Na pogrzebie oczywi cie siê zjawiê.Oczywi cie. Poza tym wiceprzewodnicz¹cy Rady Miejskiej szed³ jak cz³owiek.odezwa³ siê radny.. .. . Andrea. usiad³a z powrotem... Znów pojawi³a siê znajoma my l. Najgorsze jeszcze przed nami. . Du¿emu Jimowi zabrak³o s³ów. krzywi¹c siê z bólu. ¿e nie daj¹ ci spokoju. Jak wszyscy. ¿eby z tego robiæ .Bardzo wam obu dziêkujê. Zaczê³a wstawaæ. Holownik wspomagaj¹cy liniowiec oceaniczny.U miech Du¿ego Jima ods³oni³ ju¿ wszystkie zêby.Ogromnie chcia³bym zostaæ z tob¹ i porozmawiaæ o twoich zmartwieniach. jakby to by³ list od samego papie¿a z Rzymu. ale ¿e Brenda mocno chwyci³a j¹ za rêkê... Bali siê Renniego. By³em zajêty.Bardzo nam go brakuje . w ka¿dym razie nie w tym momencie. . ¿e siedzia³ miêdzy rad n¹ miejsk¹ a wdow¹ po komendancie policji? We troje przekazywali sobie z r¹k do r¹k kartki. ¿e zarówno Andrea Grinnell. by z³o¿yæ ci najszczersze wyrazy wspó³czucia. siedzia³abym teraz w domu. . jak i Andy Sanders robi¹ wra¿enie wystraszonych na mieræ. ale nadal nie zbli¿y³ siê do oczu.Wszyscy odczuwamy jego brak.Niestety. Wdowa pozwoli³a na tê scenê ze spokojem i wdziêkiem.

G³êboka pionowa zmarszczka przeciê³a mu czo³o miêdzy krzaczastymi brwiami. List by³ zdecydowanie bardziej elegancki ni¿ notka. i w³a nie nabra³ przekonania. Czasem jednak by³o trudno. oczywi cie. . Chocia¿.To nie jest papeteria z Bia³ego Domu.zarz¹dzi³.Wejd my do rodka . W randze kapitana. które ogl¹dali przed chwil¹. . Przeskoczy³ wzrokiem na Barbiego. Rennie wzi¹³ kartki za sam ro¿ek. . to aktualne k³opoty by³y piku w porównaniu z tym. a tak¿e od znacznie szerzej znanego nadawcy. który wiedzia³ o wiele za du¿o. Wiedzia³. .Przypuszczam. podaj¹c mu kartki. Rennie pomaca³ papier. Andy? . Brenda Perkins nigdy go nie lubi³a. a zosta³a wdow¹ po cz³owieku. co siê k³u³o w g³owie Cogginsa. który by³ teraz w mie cie postrzegany . . . wiêc Du¿y Jim mia³ ochotê rwaæ w³osy z g³owy.Chyba znajdziemy kilka minut. panie Barbara? Nie bardzo rozumiem. Spojrzeli sobie w oczy. W nag³ówku napisano po prostu BIA£Y DOM. ¿e to panu pomo¿e zrozumieæ . jakby go parzy³y.powiedzia³ Barbie. poniewa¿ szkodzi³y mu na ci nienie. ¿e przed³u¿ono mi okres s³u¿by. By³ to moment prawdziwego szczerego wspó³czucia..kompletnie bez przyczyny .Oczywi cie . Oczywi cie.Pan tak¿e odgrywa tutaj jak¹ rolê. . któr¹ przyniós³ mu Richie Killian. Zw³aszcza kiedy cz³owiek dosta³ wiadomo æ od znajomego. Przyszed³ drog¹ elektroniczn¹ jako plik PDF. Wobec czego trzeba po pierwsze. ty pó³g³ówku.jako bohat er.By³em w armii. Korespondencja nosi³a bie¿¹c¹ datê. S¹dzi³e . . I nie mia³a odwagi mu siê stawiaæ. móg³ siê myliæ.Barbie stara³ siê odpowiedzieæ sympatycznym tonem. ¿e dokument zosta³ przed godzin¹ dostarczony przez Zastêp Elfów FedEx? Który liliput teleportowa³ siê przez kopu³ê i ju¿? Bez problemu? . . Pani Shumway go wydrukowa³a. ¿e nie mo¿e sobie pozwoliæ na takie gwa³towne emocje. Wygl¹da na to.Rzeczywi cie. a co mu szkodzi³o na ci nienie.powiedzia³a Brenda ze smutkiem. A jednocze nie dosta³em awans. co pana tu sprowadza. nie. Barbie nie powiedzia³ tego na g³os. . Andrea by³a na to za ma³o sprytn a. zw³aszcza publicznie. jak s¹dzisz.. to mu szkodzi³o tak¿e na serce. ¿e Bóg ka¿e mu przemawiaæ do miasta. ale niewiele brakowa³o. Je¿eli Du¿y Jim s³usznie podejrzewa³.Dla pani zawsze znajdziemy chwilê.publiczne przedstawienie? Brenda Perkins. .Porozmawiamy w sali konferencyjnej. ¿e nie.A mnie z powodu pañskiej ¿ony . Naprawdê mi przykro z powodu Duke'a.zgodzi³ siê Andy...

Mo¿e ja to zrobiê? . Drzwi ust¹pi³y. O ile ta cholerna kopiarka siê nie zesra. po czym zapuka³ do drzwi. bo sama zna³a piêæ ró¿nych wêz³ów. Benny i Joe w rêkach. gestem zaprosi³a je do rodka. . Norrie widzia³a to wyra nie. Ka¿de z nich mia³o latarkê.odezwa³a siê Julia.Nie chcê mieæ na karku! stada rozw cieczonych opiekunów. a redaktorka rozmawia³a g³o no z dziennikarzem sportowym i z facetem. tym troje radnych miejskich oraz kucharz ze Sweetbriar Rose. Freeman zwi¹zywa³ ryzê papieru szpagatem. Potrafi³a te¿ przywi¹zywaæ woblery do ¿y³ki. bierz siê do roboty. Natychmiast zrozumieli.Julia Shumway. .spyta³a Julia. . który robi³ zdjêcia na ³¹kach. najwyra niej bra³o udzi a³ w jakiej konferencji. gdzie kilka osób.Je li potrafisz lepiej ni¿ ja. dlaczego pani Shumway ich nie s³ysza³a .odezwa³a siê Brenda cicho. .Doros³e pierdo³y . Norrie uwa¿a³a. 4 Benny Drake.kopiarka pracowa³a pe³n¹ par¹. . Patrzyli w stronê ratusza. . o co chodzi . Kiedy po pierwszej próbie wyl¹dowa³ na tylnej czê ci cia³a.Ju¿ siê ba³am. a¿ siê pop³aka³ ze miechu. .Przeczytaj ten list. Pete Freeman i Tony Guay na zmianê zabierali je i uk³adali w stosy.No.oceni³ Benny z pe³nym wy¿szo ci brakiem zainteresowania.Ciekawa jestem. Pojedyncze kartki wystrzeliwa³y z kopiarki na tackê. . Zobaczy³a dzieciaki. ka¿de z nich postanowi³o sobie w duchu wykorzystaæ je przy pierwszej okazji. . Benny i Norrie przyjêli soczyste wyra¿enie z milcz¹c¹ aprobat¹. Norrie Calvert i Joe McClatchey Chudzielec stali przed redakcj¹ Democrata w Chester's Mill. wiêc Joe przepchn¹³ siê obok niego i przekrêci³ ga³kê. Jamesie . . Nikt nie odpowiada³.Tak.Pozwolili. . Ojciec j¹ nauczy³. ¿e nie przyjdziecie.Rodzice pozwolili? . Prawie skoñczyli my. Joe. ¿e ma najwspanialszego ojca pod s³oñcem.Pete odsun¹³ siê na bok. jak zrobiæ manuala na nosie deski na porêczy.odezwa³a siê Norrie.Jest wa¿ny.zapewni³a j¹ Norrie. . Du¿y Jim przeczyta³. Sz³o mu jak po grudzie. A ona jemu w zamian pokaza³a. jeste cie . . proszê pani .zaproponowa³a. . Nastêpna intrygantka. Norrie wetknê³a swoj¹ do g³êbokiej kieszeni kangurki.

Rozumiem. Zosta³ opatrzon y .zgodzi³ siê Joe. wyra nie rysowanej odrêcznie. Joe i Benny tu¿ za jej plecami.spyta³a Julia. . . Je li co zostanie.Masz racjê.Mamy . . . .Doskonale. UWAGA MIESZKAÑCY CHESTER'S MILL! BARIERA ZOSTANIE ZBOMBARDOWANA POCISKIEM CRUISE ZALECANA EWAKUACJA ZACHODNIEJ CZÊ CI MIASTA .O cholera! Przycisnê³a d³onie do ust. . Granicê miêdzy Chester's Mill a Tarker's Mills zaznaczono na czerwono. ¿e wszyscy macie rowery i koszyki. Nie chcia³abym.stwierdzi³ Joe ponuro. ale o dziewi¹tej wracajcie do domu. .Za³o¿ê siê.uzna³.U mnie nie ma koszyka. Benny znów przebieg³ wzrokiem nag³ówek.Podesz³a do sterty kopii. Potem dalej.odpowiedzieli wszyscy troje. przygl¹daj¹c siê mapie umieszczonej w dolnej czê ci kartki.To by by³o dno . Pete Freeman z podziwem obserwowa³.stwierdzi³a Norrie bez fa³szywej skromno ci. Democrat nie zatrudnia³ gazeciarzy od trzydziestu lat. dziecko.Nie le ci idzie . Przyci nijcie kamieniem.zameldowa³ Joe. Julia tylko pokiwa³a g³ow¹. . znajdowa³ siê czarny X.Fakt . .Potoczy³a wzrokiem po ca³ej trójce.Zostawiacie jedn¹ kartkê przy ka¿dym domu i sklepie na tych dwóch ulicach. co siê da.Latarki macie? . . tak? Nastêpnie na Morin i St Anne Avenue.stwierdzi³a Norrie. Nagle zobaczy³a du¿y nag³ówek wydrukowany czarnymi literami i a¿ stanê³a w pó³ kroku. jak dziewczyna szybko i sprawnie wi¹¿e wêz³y. ¿eby wiêtowanie powrotu tej praktyki zepsu³ jaki wypadek na przyk³ad na którym rogu Main albo Prestile. ale s³ów cofn¹æ ju¿ nie mog³a.Ja mu przymocujê ³adunek . co trochê przypomina³o trzepotanie skrzyde³ motyla. . po³ó¿cie na rogach ulic. .Tak pani powiedzia³a i tak jest . ¿e to nic nie da . . Zróbcie. W miejscu gdzie Little Bitch Road przecina³a granicê miasta. ale jes t baga¿nik. . krêc¹ g³ow¹. Nie mo¿ecie rozwoziæ tego na deskach.

Pierwotnie zamierza³em. 5 BIA£Y DOM Do RADNYCH CHESTER'S MILL: Andrew Sandersa Jamesa P. id¹c za rad¹ Kolegium Szefów Po³¹czonych Sztabów oraz Sekretarza Obrony i Departamentu Bezpieczeñstwa Wewnêtrznego. a tak¿e miejscowej policji. wyraziæ ogromn¹ trosk¹ i zapewniæ o najszczerszych intencjach. . Takie przyrzeczenie sk³adam Wam oraz wszystkim mieszkañcom Chester s Mill wsparte powag¹ mojego urzêdu jako Naczelnego Dowódcy Si³ Zbrojnych. Po drugie. Jutrzejszy dzieñ ustanowi³em Narodowym Dniem Modlitwy. mianuj¹c pu³kownika Barbarê tymczasowym gubernatorem wojskowym. Pu³kownik Barbara s³u¿y³ w Iraku. Pragnê zapewniæ. by móg³ pe³niæ odpowiedzialn¹ rolê ³¹cznika. dopóki mieszkañcy Chester's Mill nie zostan¹ oswobodzeni. Stwierdzi³. list ten ma s³u¿yæ przedstawieniu pu³kownika Dale'a Barbary. Ostatnio przywrócili my go do s³u¿by i awansowali my. ¿o³nierza Armii Stanów Zjednoczonych. Wiem. Jednak pu³kownik Barbara zapewni³ mnie. wprowadziæ w Chester s Mill stan wyj¹tkowy. Tak jak Wy pomo¿ecie jemu.Nie kracz.napisem CEL. by ludzie wszelkich wyznañ mogli siê modliæ za was oraz za tych. którzy pracuj¹ nad zrozumieniem i odwróceniem procesów. tak my Wam. ¿e nie ustaniemy w wysi³kach. i¿ ca³kowicie wystarczaj¹ca bêdzie dla niego pozycja doradcy. . gdzie zosta³ odznaczony Br¹zow¹ Gwiazd¹ Meritorious Service Medal oraz dwukrotnie Purpurowym Sercem. ¿e jako prawomy lni Amerykanie zapewnicie mu wszelk¹ pomoc. a winni ich uwiêzienia .ukarani. ¿e nie bêdzie to konieczne. ma³y . Musia³em siê zgodziæ z jego ocen¹ choæ jest to kwestia dyskusyjna. Sytuacja wkrótce zostanie rozwi¹zana. Ko cio³y w ca³ej Ameryce bêd¹ otwarte. które zasz³y na granicach Waszego miasta. Nenniego Andrei Grinnell Szanowni Pañstwo! Przede wszystkim chcia³bym Pañstwa pozdrowiæ. i¿ spodziew siê pe³nej wspó³pracy ze strony radnych miejskich.westchn¹³ Tony Guay. Ufa.

Pi¹t¹ spraw¹ jest komunikacja internetowa. ¿e istnieje du¿e prawdopodobieñstwo. Poniewa¿ to on jest na miejscu. I rzecz ostatnia. choæ to równie¿ jest kwestia dyskusyjna. lecz nie najmniej wa¿na. ¿e dziêki w³a ciwym stosunkom z pani¹ Juli¹ Shumway. wiem. Podkre la³. jednak jeste my przekonani. ¿e do spotkania z przedstawicielami mediów najsprawniej doprowadzi szybkie zakoñczenie obecnej sytuacji kryzysowej. Niniejszym sk³adamy uroczyst¹ przysiêgê. Kolegium Szefów Po³¹czonych Sztabów zdecydowanie zaleca czasowe uniemo¿liwienie komunikacji e . I po szóste. lecz zapewniam.mailowej. pieniêdzy W zamian oczekujemy od Was wiary i wspó³pracy. Mê¿czyzny. Tymczasem pu³kownik Barbara zdecydowanie obstawa³ przy pozostawieniu mieszkañcom Chester Mill dostêpu do Internetu. ¿e kto w Chester Mill ma wiedzê dotycz¹c¹ bariery otaczaj¹cej wasze miasto. Wewnêtrzne rozmowy miejskie mo¿na prowadziæ bez przeszkód. a ja by³em sk³on ny siê z nimi zgodziæ. zgodzi³em siê z jego punktem widzenia. niestety utrzymanie blokady telefonicznej jest w tej chwili absolutn¹ konieczno ci¹. kobiety ani dziecka. nie szczêdz¹c wysi³ku. Praktycznie rzecz ujmuj¹c. Jedno i drugie jest równie wa¿ne. chcia³bym Was zawiadomiæ. ¿e poczta elektroniczna mo¿e byæ legalnie monitorowana przez Agencjê Bezpieczeñstwa Narodowego. Zapewn i³ mnie. Pu³kownik Bar bara obja ni szczegó³y operacji wojskowej. ¿e martwi Pañstwa brak mo¿liwo ci porozumienia siê z przyjació³mi i rodzin¹ spoza granic miasta. Mo¿e siê okazaæ. czê ciowo ze wzglêdów humanitarnych. która zostanie przeprowadzona w tym czasie. Istnieje prawdopodobieñstwo. zak³adamy pe³n¹ wspó³pracê miêdzy nim a w³adzami miasta. . poniewa¿ jedynie w ten sposób mo¿emy obni¿yæ ryzyko przep³ywu informacji zastrze¿onych. kontynuowana bêdzie blokada kontaktów z mediami. energii. zdo³aj¹ Pañstwo zawiadomiæ mieszkañców. Jeste cie obywatelami Stanów Zjednoczonych Ameryki i nie bêdziecie pozostawieni sami sobie. tak nie jest. Pu³kownik Barbara bêdzie na bie¿¹co informowany o wszelkich ewentualnych zmianach. Rozumiemy ten niepokój. Mimo wszystko ta decyzja równie¿ pozostaje kwesti¹ dyskusyjn¹ wiêc mog¹ zaj æ pewne zmiany w naszym stosunku do poruszanych spraw. ¿e to nadmierna troska. Wykorzystamy wszystkie mo¿liwo ci. Po czwarte. i¿ Wasza niedola skoñczy siê jutro o godzinie trzynastej czasu wschodniego. ¿e w pewnym momencie zarówno dla reprezentantów miasta. Mog¹ Pañstwo s¹dziæ. czego powinni siê spodziewaæ. ³atwiej j¹ sprawdzaæ ni¿ po³¹czenia przez telefony komórkowe. by Was uwolniæ. jak i dla pu³kownika Barbary korzystne bêdzie zorganizowanie konferencji pra sowej.Po trzecie. w³a cicielk¹ lokalnego czasopisma. opart¹ na naszych najwspanialszych idea³ach: nie opu cimy nikogo.

ale jak cz³owiek zebra³ to. Powiedzieæ intruzowi. Wspó³pracuj. Dla niego wiara by³a pustym s³owem. dok³adnie wiedzia³. Prezydent pisa³ o wspó³czuciu i wsparciu (Grinnell. który w dodatku o mieli³ siê przy³o¿yæ mojemu synowi. Na razie mia³ przed oczami kilka ³ajdackich zdañ z listu prezydenta. o czym mówi. Rozumia³ to tak¿e Jim Rennie. Wspó³pracujcie. z Samem Verdreaux w roli adiutanta. Stanowcz¹ i bezdyskusyjn¹. Z wyrazami szacunku 6 Niezale¿nie od tego. tak my Wam. Spokojnie. Du¿y Jim na niego nie g³osowa³. kolego. czytaj¹c. ³¹cznie z drugim imieniem. z przyjemno ci¹ udusi³by go go³ymi rêkami. Za to kiedy wspomina³ o wspó³pracy. mia³a za³zawione oczy). a potem podwa¿yæ mój autorytet. a w tej chwili. podpisa³ siê pod nim osobi cie. Wspó³pracujcie albo stracicie Internet. Kto wie. w którego imieniu to zrobi³. jaki sekretarzyna pisa³ ten list. jak ju¿ siê przebijemy. Najbardziej w wiecie pragn¹³ teraz zagwizdaæ na Pete'a Randolpha i kazaæ mu wsadziæ pu³kownika kuchtê za kratki. pasuj¹cym do terrorysty. Nigdy nie oddam miasta jakiemu kuchcie. A pamiêæ mamy doskona³¹. List by³ gro b¹. Du¿y Jim by³ absolutnie pewien. Decyzja pozostaje kwesti¹ dyskusyjn¹ Oczekujemy wiary i wspó³pracy. widzia³ prawdê. Tak jak Wy pomo¿ecie jemu. ta narkomanka. Najbardziej wymowne by³o ostatnie. my la³ Rennie. ¿e mo¿e sobie wprowadzaæ stan wyj¹tkowy w piwnicy komendy. ‾elazna piê æ obleczona w aksamitn¹ rêkawiczkê. .Wspieramy Was modlitw¹ i serdeczn¹ my l¹. ¿eby przy salutowaniu nie wsadzi³ sobie palca w oko. drañ. Po kolei. W przeciwnym razie popamiêtasz. bo my sporz¹dzamy listê grzecznych oraz niegrzecznych i nikt n ie bêdzie mia³ ochoty figurowaæ na li cie niegrzecznych. ¿e ten taki siaki owaki zwolennik aborcji nie mia³ o sprawach wiary ¿adnego pojêcia. gdyby jakim cudem zosta³ teleportowany i zna laz³ siê z nim twarz¹ w twarz. mo¿e Niechlujowi uda siê opanowaæ delirium na tyle. Barbarê tak¿e. Zak³adamy pe³n¹ wspó³pracê miêdzy nim a w³adzami miasta. co zosta³o przekazane miêdzy wierszami.

Gdy razem z innymi wie¿o upieczonymi policjantami wróci³ do komisariatu po tej gigantycznej rozróbie na polu Dinsmore'ów. . Powiedzia³a te¿. jednak równocze nie przypomnia³a.Nie ma mowy. je li nie jest niezbêdny. wietnie. Ona zapewni³a go. . Du¿y Jim przywo³a³ na twarz u miech. Powiedzia³ Stacey. Nigdy. Georgia Roux i Frank DeLesseps wszyscy zgodzili siê pracowaæ w nadgodzinach. ¿e to dziwne. wówczas nowo mianowany pu³kownik Armii Stanów Zjednoczonych pozna szeroki wachlarz ca³kiem nowych znaczeñ okre lenia g³êboko w terytorium wroga . Carter. . Stacey Moggin.Wygl¹da na to. Fatalne uczucie po ca³ym dniu bez ¿adnych dolegliwo ci. które w³a nie przy pieszy³o. Juniorowi te¿. Nawet on uwa¿a³. Chodzi³o im o samo zajêcie.My lê. gdyby siê okaza³o. na to siê zanosi.Bêdzie mnóstwo roboty . je li maj¹ ochotê.zaproponowa³.Wejd my do rodka . Je li przynios¹ po¿¹dany skutek. powiedzia³a im. . ale akurat zaczê³a go boleæ g³owa. ¿e nadgodzin bêdzie jeszcze du¿o. ¿e pojecha³a gdzie z Dodee. chocia¿ wziêli tê pracê nie dla pieniêdzy. Na schodach przed komend¹ Frankie poprawi³ pas. Juniorowi krew têtni³a w g³owie. ¿e mog¹ wzi¹æ nastêpne cztery godziny s³u¿by.Chyba wpadnê do Angie powiedzia³. Mel. 7 Junior siedzia³ z przyjació³kami w ciemno ciach. G³upio by by³o. ale bardzo go uspokaja³o. ¿e siê po lizgnê³a pod prysznicem i le¿y sparali¿owana albo co w tym stylu. powoli. Bia³a plamka rozpoczê³a taniec przed lewym okiem. ale nigdy nie wiadomo. Najpierw niech pu³kownik kuchta obja ni wielkie plany militarne. ¿e rezygnuje. dadz¹ sobie radê. ty prymitywie. ci¹gle jeszcze w mundurze i wyra nie zmêczona. Podrygiwa³a w rytm bicia serca. wiêc kied przyjdzie do wyp³aty. Ale pomy la³ tak¿e: Spokojnie.stwierdzi³a. . . by siê stawi³ na s³u¿bê nastêpnego dnia o siódmej. ¿e mamy sporo do omówienia. pewnie mo¿na bêdzie siê spodziewaæ premii od wdziêcznego rz¹du Stanów Zjednoczonych. Je li nie.

ale potem j¹ zgasi³. tylko czê ciowo przes³oniête w³osami. Ciemno æ by³a lepsza. .zaproponowa³ Frankiemu. bo w powietrzu unosi³y siê te¿ inne. .Racja? Cisza. Bia³a plamka przed lewym okiem zmieni³a kolor na czerwony. Cz³owiek mo¿e robiæ. który ju¿ siê zacz¹³. Bia³a plamka przed okiem podskoczy³a szaleñczo. Wiesz. Teraz jednak by³. czekolady. . I perfum. . Ale da³o siê jako wytrzymaæ.ci¹gn¹³ Frankie . . .Bo wiesz. stary. W pewnym sensie. mo¿e to i lepiej.Frankie popatrzy³ na dziwny zachód s³oñca. . pomy la³. Po chwili siê uspokoi³a. je li chcesz . .. Mmm! Mo¿na by nawet wzi¹æ je za ¿ywe laski! To znaczy.powiedzia³ Frankie.. melasy.Frankie zni¿y³ g³os. ¿e ból g³owy znowu .No.A. Nie zamierza³ siê pieprzyæ z trupami.Powa¿nie? Dziêki. pomijaj¹c smród.. Zastanów siê. ta rura. Menagerie a trois jak by to ujêto w Penthousie . .Mogê tam zajrzeæ.. . . Przez chwilê m³ody Rennie mia³ ochotê zacisn¹æ rêce na szyi kumpla i przytrzymaæ. I daæ jej nauczkê.Szmata jedna. Mieszanina zaschniêtego gówna i rozk³adu. poczu³ md³o ci. Angie posadzi³ po swojej prawej.powiedzia³ w ciemno ciach spi¿arki. ¿eby siê suka nauczy³a szanowaæ w³adzê.. milsze wonie: kawy. .. na laduj¹c g³os dziewczyny irytuj¹cym falsetem. W wietle latarki dziewczêta nie wygina³y najlepiej.Po³o¿y³ d³oñ na swoim kroczu i cisn¹³. niemniej. Mówi do mnie: Co mi zrobisz? Aresztujesz mnie? ..Jeste cie moimi dziewczynami . zameldowa³bym wielebnemu Cogginsowi o cudzie. I jeszcze lesba. ¿eby ju¿ nigdy wiêcej nie us³yszeæ tego g³osu. Gdyby która odpowiedzia³a. . Wcze niej zapali³ latarkê.Akurat dzi nie jestem napalony. Wiedzia³ jedynie. .Wiêc pomy la³em sobie . . br¹zowego cukru. który dzia³a³ Juniorowi na nerwy. suszonych owoców i czego jeszcze.W³a nie. . staruszku. Dodee po lewej rêce. co chce.Ta ca³a kopu³a nie jest taka z³a. Dodee? Angie? Junior nie wiedzia³. lecz kiedy zgasi³ wiat³o.Sammy Bushey mi napyskowa³a.Mam po drodze. a¿ wydusi z niego ¿ycie. bo mia³y wytrzeszczone oczy i napuchn iête twarze. Siedzia³ pod cian¹ z pó³kami zastawionymi jedzeniem w puszkach. Junior pokiwa³ g³ow¹.¿e móg³bym do niej zajrzeæ po robocie.

obojêtne. Barbie wyci¹gn¹³ kartkê spod kamienia przytrzymuj¹cego gazetki.Nieprawda. Brenda po wieci³a na kartkê latark¹ w d³ugopisie. obejmuj¹c za ramiona swoje ofiary. . Zreszt¹ to tylko drobne macando. I podniecaj¹co.Stukn¹³ d³oni¹ w kartkê. .Mo¿na by s¹dziæ. Poniewa¿. . Jeszcze nie teraz.Co. A je li kopu³a zostanie. co chcesz. ¿eby go zniszczyæ. ¿e Rennie nie poda informacji na swój sposób.Nieprawda . .To jest nasza tajemnica . Nied³ugo. ¿e Frankie zamierza ciê dzisiaj pu ciæ kantem. a wkurzaj¹ca bia³a plamka zniknê³a.. 8 Gdy Barbie i Brenda Perkins wyszli z ratusza o godzinie dwudziestej trzeciej. ale w zasadzie zerwali cie ze sob¹. dziewczyny? Nie odpowiedzia³y. . . Teraz by³o dobrze. Poszli Main Street do Morin. Trzeba bêdzie pochowaæ dziewczyny.szepn¹³ Junior w ciemno æ. bo to niemo¿liwe. jaka jeste spro na.Dodee! Bezpo rednia z ciebie dziewczyna! . Drug¹ rêk¹ po omacku odszuka³ d³oñ Dodee. jak mia³by to zrobiæ.westchnê³a. ³atwiej mu bêdzie uwierzyæ . Trudno. jasne. . ludzie bêd¹ chodzili od domu do domu. By³a zimna.Nie ma sprawy. szukaj¹c zapasów. jasne. Na rogu Main i Mapie osta³a siê jeszcze stertka wydania specj alnego Democrata . ¿eby James nie móg³ wyciszyæ sprawy. poka¿ mi. ale co mi siê zdaje. .powiedzia³. .zel¿a³.Mogê? No bo w sumie niby jeste dziewczyn¹ Frankiego. Junior siedzia³. Z pocz¹tku oboj e prawie siê nie odzywali..Nie próbowa³by. ¿e kiedy cz³owiek zobaczy to na pi mie... Trzeba bêdzie je pochowaæ. wkrótce zbierze siê co na kszta³t komitetów ¿ywno ciowych. prawda? Barbie pokrêci³ g³ow¹.zawtórowa³ jej Barbie. ale nikt nie bêdzie musia³ nic z tego rozumieæ. nie chcia³bym ci robiæ przykro ci. posiedzenie Rady Miejskiej ci¹gle trwa³o.Szczerze mówi¹c. Kiedy pocisk uderzy w klosz. Wtedy w mie cie zaroi siê od policji i ledczych.Zrobili cie to. Po³o¿y³ d³oñ na piersi Angie. Julia chcia³a mieæ pewno æ. bêdzie huk jak diabli. . ja to widzê jako swego . . i tak po³o¿y³ j¹ sobie w kroczu. . A poza tym. Nikt by tego nie zrozumia³. a¿ w koñcu siê zdrzemn¹³. I to nied³ugo. rób. Klosz móg³ znikn¹æ jak bañka mydlana albo naukowcy znajd¹ sposób.

pewnie zobaczymy ca³kiem inn¹ twarz tego cz³owieka.Nie wiem. Nie taki by³ powód do zmartwienia i Barbie domy la³ siê.Przekonajmy siê.Brenda . Brenda z³o¿y³a kartkê i wetknê³a pod pachê.powiedzia³ Barbie. ¿e Du¿y Jim kradnie. co uzna z potrzebne. . pójdê do prokuratora okrêgowego.Mój m¹¿ mia³ Renniego na oku. miasto bêdzie potrzebowa³o pomocy innych. . A ja nikomu nie pomogê. . Gdyby co z tego.Z jakiego powodu? . . to mocno mnie rozczarowa³e .. . . to jedno wiem z ca³¹ pewno ci¹. Ale je li cruise siê odbije od kopu³y. Ruszyli dalej. ile ci powiedzieæ.Chodzi o to. . . W czasie spotkania w ratuszu s³ucha³ uwa¿nie i choæ Rennie robi³ co w jeg o mocy. Uwa¿a³. Chocia¿ by³ blisko. James Rennie mo¿e siê okazaæ bardzo niebezpiecznym przeciwnikiem. nie tylko sprzedawcy u¿ywanych samochodów nêkanego mani¹ wielko ci. to na pewno wie co jeszcze . Nie odda w³adzy za ¿adn¹ cenê. zamiast j¹ przedziurawiæ. W przeciwnym razie.. póki go kto nie powstrzyma. . ¿e wdowa po Perkinsie wie o tym doskonale.Nie ty jedna czekasz na jutrzejszy dzieñ. jak to mawia Ricky Ricardo. ¿eby jego s³owa brzmia³y rozs¹dnie i wiadczy³y o czystych intencjach. wszystko ci powiem. kiedy ju¿ kurz opadnie. je li próba zniszczenia kopu³y siê nie powiedzie.. ¿e za zas³on¹ dymn¹ wyrazów pe³nych wspó³czucia i troski o wspólny los kry³ siê cz³owiek gro ny.Przyjacielu.. dla ca³ego swojego otoczenia. . Widzisz. A w zasadzie mogê ci powiedzieæ wszystko lub nic. Howie nie mia³ niezbitych dowodów. . bêdzie bra³. By³ niebezpieczny dla ka¿dego.Je¿eli twoim jedynym zmartwieniem jest unikniêcie aresztowania.Nie chodzi o dowody . czy jutro trafiê za kratki . je li bêdê siedzia³ w kiciu. . co pani wie. Barbie nadal mia³ niema³e obawy.poprawi³a go cierpliwie. .Mój m¹¿ uwa¿a³. Dzisiaj s³owa Renniego ocieka³y s³odycz¹. . James Rennie bêdzie siê musia³ gêsto t³umaczyæ. mog³o siê okazaæ przydatne.Widzi pani.poprosi³a Brenda.Zaczekajmy .No tak.Jak? Co? Ile? . uj¹³bym to w ten sposób: je¿eli klosz jednak zostanie. A wtedy. nie tylko dla Barbary. co da wystrzelenie pocisku.rodzaju zabezpieczenie. Radny Rennie musi sobie my leæ tak: Skoro on wie o takich rzeczach wcze niej ni¿ ja. Je¿eli on nie za³atwi sprawy.

Doprawdy drobiazg. Ujê³a go pod ³okieæ.Daj¿e spokój.Brenda za mia³a siê.. .. a ciebie? .O co chodzi? . .spyta³a Andrea. sprz¹taj¹c po spotkaniu.Mia³a na koñcu jêzyka: Co za g³upoty wygadujesz? . . Za jego plecami Andy Sanders ostentacyjnie zbiera³ dokumenty i uk³ada³ je w szarej szafce biurowej. jakie jasne. ¿eby zosta³a jeszcze n chwilê.poprosi³ Du¿y Jim uprzejmie..Mnie te¿.. Kasjopeja. .. . Zamierza³ rozpocz¹æ ewakuacjê zachodniej czê ci miasta o siódmej rano. . . jakby siê szykowa³ do przyjêcia ciosu.Widzisz.Mog³abym ciê wzi¹æ pod ramiê? .Brenda wy³¹czy³a latarkê. Wielki Wóz. . I ¿e nie bêdzie to nic mi³ego. ¿e teraz jest pu³kownikiem.Co oznacza³o. O ile jadanie usma¿onego przez niego bekonu mo¿na uznaæ za znajomo æ..I zamknij drzwi . On po³o¿y³ rêkê na jej d³oni. . Peter Randolph ¿yczy³ wszystkim dobrej nocy i wyszed³. uciskaj¹c d³oñmi dó³ krêgos³upa. wszyscy do tego przywykli. Wielka Nied wiedzica. Wykona³a polecenie. o czym Jim chce porozmawiaæ z radn¹. odnoszê wra¿enie.Zawsze przy nich czujê siê ma³a i taka. Andrea wolno ruszy³a za nim. po czym doda³a. Takie same jak zawsze. Czêsto przybiera³a tak¹ pozycjê. Mnie to podnosi na duchu. nietrwa³a. mia³ nadziejê uporaæ siê z oczyszczeniem terenu wokó³ Little Bitch Road najdalej do po³udnia. . ¿e sprawa jest istotna. Andy nadal pilnie pracowa³. . patrz¹c na migocz¹c¹ Drogê Mleczn¹.. No i z Brend¹ w zasadzie te¿.. Du¿y Jim. 9 Du¿y Jim przerwa³ spotkanie o dwudziestej trzeciej dwadzie cia. Podnios³a wzrok. jednak poprosi³ j¹. wyra nie zaniepokojona.chêtnie by wreszcie z³apa³ trochê snu). .Spójrz na gwiazdy. ¿e przed zebraniem skuma³a siê z tym Barbar¹. . I tak odprowadzi³ wdowê do domu.Z Brend¹? . odrobinê nie mia³o: . Najwyra niej wiedzia³. Znam j¹ od trzydziestu lat. Czas jaki milczeli. chocia¿ my la³ g³ównie o spotkaniu z Lesterem Cogginsem (a tak¿e o spaniu .Oczywi cie. Popatrzy³a na niego pytaj¹co.A pana Barbarê od trzech miesiêcy. lecz plecy mia³ przygarbione. ale wyda³o jej siê to zbyt obcesowe.Zdawa³o mi siê.

Je li zadzia³a. który nie potrafi pomóc mieszkañcom. Czy ma to byæ jaki w³óczêga. .Pu³kownik Barbara wydaje mi siê cz³owiekiem kompetentnym . Nieogolony wygl¹da³ gro nie.Czy wiesz.Masz racjê . jak niewiele wiemy o kloszu. To jest kto . Tak uwa¿am. czy te¿ demokratycznie wybrany przedstawiciel miasta? Rozumiesz. wszystko bêdzie wietnie.Widzia³em co .Oczywi cie.Pomoc tak¹ jak na przyk³ad cruise! . którzy jej potrzebuj¹. Je li wystrzelenie pocisku nic nie da. jest naczelnym dowódc¹. a przy okazji nie przenios¹ nas na ³ono Abrahama.Trudno go traktowaæ powa¿nie.potwierdzi³ Andy. ale prawda wygl¹da³a inaczej i Jim na pewno to dostrzeg³. gdzie usadowi³ siê ból. ¿e g³owica mo¿e mieæ ³adunek o wadze nawet pó³ tony! . On wiele dostrzega³. nawet siê nie odwracaj¹c. . co Julia Shumway mog³a spreparowaæ osobi cie na swoim w³asnym komputerze.Zreszt¹ przyjmijmy. .podj¹³ Rennie. poniewa¿ umie w razie potrzeby zapewniæ pomoc tym. tylko strach. . Mam racjê. do czego d¹¿ê.Tak? . Andrea zafascynowana obserwowa³a kêpki niedogolonego zarostu i wreszcie pojê³a. jak Nixon. mo¿e siê udaæ. Andy? . ¿e faktycznie by³ od prezydenta . kiedy jego mundur stanowi¹ d¿insy i koszulka.Bior¹c pod uwagê. dlaczego Jim zawsze tak starannie siê goli³. . No to ci powiem.I rzeczywi cie. ¿e zadzia³a! Powiedzia³.Widzia³e list prezydenta. kto bêdzie musia³ s iê zaj¹æ tym miastem. Ci¹gle uk³ada³ dokumenty. . Pociera³a d³oñmi dó³ krêgos³upa. którego prezydent postuka³ czarodziejsk¹ ró¿d¿k¹. . masz racjê. trudno cokolwiek wiedzieæ z pewno ci¹. Ale w przeciwnym razie bêdziemy zdani na siebie.No có¿.. .Teraz to ju¿ nie by³a obawa. tak? Du¿y Jim niecierpliwie machn¹³ d³oni¹. Andrea chcia³a powiedzieæ Jimowi. . Istotna jest wzajemno æ. ¿e po prostu zachowywa³a siê uprzejmie. a wtedy naczelny dowódca. w ka¿dym razie tak to wygl¹da³o. kto to jest naczelny dowódca? Nie wiesz.podj¹³ Du¿y Jim. . Mo¿e pocisk go zdmuchnie i w miejscu Chester's Mill zostawi krater g³êboki na kilometr? Andrea patrzy³a na niego z przera¿eniem. nie jest wart funta k³aków. . A potem je przek³ada³ i uk³ada³ ponownie. Na jego szerokiej twarzy o obwis³ych policzkach rozla³ siê nienawistny u miech. prawda? . kto zas³uguje na lojalno æ i pos³uszeñstwo.S³usznie! .szepnê³a Andrea. .Wszystko w rêkach Boga .przytaknê³a gorliwie.

oksykodon. Niebezpiecznie mieæ takie leki w mie cie odciêtym od wiata i w ogóle. ¿e pu³kownik Barbara. co ci s³u¿y. Z nami. ¿ebym nie musia³ powtarzaæ. . je li ten szaleñczy pomys³ z pociskiem nie wypali. .Nie wolno ci! . W takim wypadku bêdê musia³ je spu ciæ w aptecznej toalecie. Spojrza³a Renniemu prosto w oczy. oderwa³a d³onie od pleców.Tak. gro niejszego ni¿ przedtem krzyk. Andy? Andy w³a nie zacz¹³ myæ ekspres do kawy. . . pan Barbara. .. pani siê obrazi³a. .. ma lepsze kwalifikacje do radzenia sobie z sytuacj¹ kryzysow¹? . Niestety.. A potem siê wyprostowa³a. je li obstawisz niew³a ciwego konia w tym wy cigu. Andrea pisnê³a i cofnê³a siê o krok. czy bêdziesz trzyma³a ze mn¹. a nie z jakim pomywaczem nie wiadomo sk¹d.Nie rozumiem. Andrea hardo unios³a g³owê. . Pó no ju¿.krzyknê³a Andrea. Wystarczy.Przestañ go tytu³owaæ pu³kownikiem! . ale odpowiedzia³ bez wahania.Jest jedenasta trzydzie ci.Nie pokrzykuj na mnie! Znam ciê od pierwszej klasy podstawówki.. Chcê wiedzieæ. .Zni¿y³ g³os do z³owieszczego szeptu. . mog¹ znikn¹æ. powiem jak wierszcz z Pinokia : s³uchaj rad sumienia.Ojej. ¿e bêdziesz siê trzyma³a ludzi.. te twoje pigu³ki. która pozwoli³a jej choæby ubiegaæ siê o stanowisko radnej. skoro tak wolisz. Wiêc pos³ucha I s³uchaj uwa¿nie. ... . którzy wiedz¹. czerpi¹c si³ê z ¿elaznej jankeskiej woli. .Tylko widzisz. .Spojrza³ na zegarek.wrzasn¹³ Du¿y Jim..Có¿.Co? . która siê liczy. to po prostu. a ja chcia³bym byæ w domu przed pó³noc¹. niech mnie.. Andrea zmartwia³a.Ujmê to w dwóch s³owach. jakby nie móg³ ogarn¹æ jej g³upoty. Andy upu ci³ teczkê. jednak wargi jej dr¿a³y.O. .Na twarzy Du¿ego Jima znowu rozla³ siê fa³szywy u miech od ucha do ucha. fatalnie.Nie potrzebujesz recepty.. Nie podno na mnie g³osu. kiedy wycina³e zdjêcia z katalogów Searsa i wkleja³e do zeszytu. uk³adaj¹cy górn¹ czê æ twarzy w niesta³¹ maskê rado ci. skoñczy³y mi siê na dzisiaj zapasy s³odyczy.A je li uwa¿am. Wygl¹da³ na nieszczê liwego i nie potrafi³ spojrzeæ Andrei w oczy. czego ode mnie chcesz! Przewróci³ oczami. od³o¿y³ je specjalnie dla ciebie. . prawda..Andy ma spory zapas. . Na razie jest to jedyna recepta. ze mn¹ i z Andym.Mam receptê! .

gdy by³a przykuta do ³ó¿ka.Tyle mi wystarczy.upewni³a siê Andrea. po którym strasznie siê pochorowa³a.Jim wie.przyzna³a Andrea têpo.Bóg obarczy³ ciê wielkim ciê¿arem.Nic podobnego . Zawsze mia³a dwa sze ciopaki w lodówce i nadal . ale on tylko uj¹³ j¹ za d³oñ.To by³by grzech.Wiem . Dobra do szpiku ko ci . .. . .Postêpuj. Nie wspominaj¹c ju¿ o na³ogu. Przecie¿ zawsze tak by³o.Pewnie! Mo¿e nawet wezmê na siebie zwiêkszenie dawki. Wyci¹gn¹³ do niej rêkê. ogromnym bólem. A w zamian chcemy jedynie.S¹ mi potrzebne! . .powiedzia³a i otar³a z twarzy ³zy. . id¹c po listy? Czy naprawdê tyle tylko trzeba. Szept by³ naprawdê cichy.stwierdzi³. .odpar³ Du¿y Jim. jak nale¿y . a spojrzenie szczere.spyta³ Du¿y Jim. . Delikatnie. kokainê widzia³a tylko na ekranie telewizora. 10 Rozleg³o siê ³upniêcie. .Ze wstrêtem u wiadomi³a sobie. Andy rozja ni³ siê w u miechu. lecz Du¿y Jim us³ysza³. Nigdy w ¿yciu nie wypali³a jointa. te pigu³ki s¹ mi potrzebne. ¿eby i ty nam pomog³a.Jim.zastrzeg³a. . Oczy mia³ podkr¹¿one i smutne.. Jak s¹dzisz? Przyda³oby ci siê? Wygl¹dasz na wycieñczon¹. ¿eby zmieniæ cz³owieka w narkomana? Je li tak.Na pewno? . ¿e s³yszy we w³asnym g³osie skamlenie podobne do b³agañ matki z ostatnich lat jej ¿ycia. My ci pomagamy. Nie mia³a ¿adnej pewno ci.Chyba rzeczywi cie przyda³oby mi siê trochê wiêcej. co robiæ. to by³o niesprawiedliwe. Spu ci³a g³owê. Po czym doda³a szeptem: Szanta¿ujecie mnie. Nie wypi³a drinka ani nawet kieliszka wina od czasu balu maturalnego. Ni e potrzebujemy. . co najlepsze dla miasta.podpowiedzia³ jej Andy.Bêdê dostawa³a tabletki? . Jakim cudem wpakowa³a siê w takie bagno? Bo upad³a. . chocia¿ wypali³a pó³ skrêta i wypi³a trzy piwa Phila. doda³ w my lach. By³a z natury dobra. . ¿eby jaki obcy dyktowa³ nam. Andrea drgnê³a. Powiedzmy o sto miligramów dziennie.Mo¿e osiemdziesi¹t . Sammy obudzi³a siê natychmiast. . Straszne. . . zanim o dziesi¹tej posz³a do ³ó¿ka.Ale tylko czterdzie ci miligramów . W³a nie to by³o najgorsze..

niestety te¿ gro na. . za salonem. kwik. kiedy facet taki jak Frank DeLesseps by³ dla niej wredny i straszy³ j¹ i. Jeden z nich brzmia³ jak kwik.Handlujesz.Zga cie te latarki. s³ysza³a je przez ca³e gimnazjum. Georgia.. Frankie DeLesseps i Mel Sear les. ta sama.. z pewno ci¹ by³ napity.nazywa³a je piwem Phila. wcisn¹³ siê jej miêdzy uda. a to co zobaczy³a. Wszyscy mieli odznaki. Zapali³a j¹. kwik . Gdy sz³a przez pokój. Nie z lewej strony.Czego chcecie? Pó no jest. w którym pano wa³ nieprawdopodobny ba³agan. jakie dwadzie cia kilo. w którym spa³a. Nie mia³ kto stan¹æ w jej obronie. . I byli pijani.O Bo¿e.Panna gotowa. Odrzuci³a przykrycie i pobieg³a do drzwi. g³o niejszy ni¿ dot¹d. A skoro ma³y nie p³acze.odezwa³a siê Georgia. a j¹ zostawi³ ca³kiem sam¹. Ma³o nie upad³a. Ludzie za latarkami stanowili tylko niewyra ne kszta³ty. Zamiast do nich trafi³a w cianê. Nie zap³aka³. wcale jej nie uspokoi³o. A teraz dobieg³y zza nich st³umione miechy. Bardzo silne. To pewnie dobrze.shirt. ¿e ponoæ nadal by³ w mie cie. ruszy³a w lewo.. przejdzie na dietê i wróci do wagi z czasów gimnazjum. Znowu ³upniêcie. która tego popo³udnia nadepnê³a jej na pier i nazwa³a j¹ lesb¹. S³ysza³a. d³ugi T . Przybra³a trochê na wadze. no! . odk¹d Phil j¹ zostawi³. a nie ma komu zrobiæ loda. jednak trzy latarki zgas³y. Nastêpny wybuch miechu. Kto wali³ w drzwi przyczepy. do sypialni Little Waltera. Sammy podnios³a d³oñ. Ktokolwiek siê dobija³. Natomiast jeden miech by³ chyb a ¿eñski. £up! Usiad³a gwa³townie. . Uk¹si³y j¹ w twarz cztery strumienie wiat³a z latarek. Energicznie otworzy³a drzwi. a miêdzy nimi Carter Thibodeau i Georgia Roux. ca³kiem jak w piosence.Towaru . ale w to nie wierzy³a.. ale jak tylko skoñczy siê ta ca³a awantura z kloszem. . by os³oniæ oczy. nie? Miasto nie jest wielkie. . dziecko mi obudzicie. to i nam sprzedaj. na pewno by czasem do niej zajrza³ przez te pó³ roku. Cholerna ciemno æ! Niech szlag trafi firmê energetyczn¹! I Phila.No. Sammy zapali³a swoj¹. bo sobie poszed³. Kobieta. £up! Na blacie toaletki wymaca³a latarkê. ale na wprost. bo o lepnê! I przymknijcie siê. Znowu miech. nas³uchuj¹c p³aczu Little Waltera. To kwiczenie rozpozna³a natychmiast. ale niewiele to pomog³o. . Mel Searles. Gdyby by³ w pobli¿u. . chocia¿ m¹¿ znikn¹³ w kwietniu. .odezwa³ siê Mel.. pewnie to cholerne ³ó¿eczko siê rozlecia³o.. Zza nich dobiega³y miechy.

. ¿e teraz siê czyta pieprzonego Harry'ego Pottera?! . W taki chaotyczny sposób mówili ludzie w koszmarnych snach.. lecz Sammy polecia³a do ty³u. kwik. ma³o jej nie Oddar³a przy szyi. T .Sammy ju¿ nie by³a z³a. Zarechotali wszyscy czworo. po raz drugi tego dnia. .shirt siê jej podwin¹³. ale Thibodeau pchn¹³ je mocno i znów otworzy³.Taki chuj! .powiedzia³a Sammy. .Wyjecha³! .Dziêkujê uprzejmie.powiedzia³ Frankie. ¿e jeste my glinami.Chcê siê nawaliæ jak jab³uszko pod gruszk¹. . . Wybija³o siê idiotyczne kwik. Georgia zdjê³a z górnej pó³ki biblioteczki kilka ksi¹¿ek w kieszonkowym wydaniu.Na miejscu Phila wróci³abym tu na parê chwil.Gówno prawda . .. . a nie wyjecha³! .Ooo! Ró¿owa bielizna! . kiedy siê napali³a zio³a zapapranego PCR . ¿eby ci porz¹dnie skopaæ ty³ek! Unios³a zaci niêt¹ piê æ.Nie mam .. Kwik. jasne strugi wiat³a przyszpili³y Sammy do ciemno ci.W sam raz dla wini! . .zar¿a³a Georgia.Tu wszystko przesi¹k³o marycha. pakuj¹c siê w drzwi. ci¹gle siedzi w radiostacji? . Nie b¹d winia.oznajmi³ Mel i znowu siê za mia³. ‾ó³wik. Jaskrawe plamy wiat³a tañczy³y po jej ciele.Nie! Sammy chcia³a zamkn¹æ drzwi. teraz siê ba³a.zapyta³ Mel.Po wieci³ po salonie. .zauwa¿y³a Georgia. jedn¹ rêk¹. Unie li w górê prawe piê ci.stwierdzi³ Carter. Zapali³y siê pozosta³e trzy latarki. Nie zwracaj uwagi na to.W³a nie .A co.popar³a go Georgia. . .B¹d mi³¹ gospodyni¹ i zapro nas do rodka . kwik Searlesa. W wietle latarki Sammy jej oczy zal ni³y srebrem. Gwa³townie obci¹gnê³a koszulkê.Nora Roberts? Sandra Brown? Stephenie Meyer? Ale makulatura! Nie wiesz.Nie rozumiem.Wypi¹³ siê. . rêce zderzy³y siê k³ykciami. ‾ó³wik. Potem niepewnie d wignê³a siê na nogi. Nadepnê³a na jak¹ lokomotywê i wyl¹dowa³a na ty³ku. kwik! .zawtórowa³ mu Carter. . Obudz¹ dzieciaka jak nic. Sprzedaj trochê. .zar¿a³ Frankie. Carter Thibodeau te¿. kwik.Ale chlew! . . .Phil wyjecha³! Czwórka jej go ci popatrzy³a po sobie i ryknê³a miechem.Szuka z³ota w rynsztokach? Rozwija paranojê na punkcie Jezusa? . Zrobi³ to od niechcenia.Czekasz na któr¹ ze swoich dziewczyn? Znowu wszyscy gruchnêli miechem. . co szepcze na uszko . Reszta jej zawtórowa³a.

kwik.Jasne! .shirt.Ona te¿ . tylko tyle. W³a nie mia³a siê obróciæ. Wszystko bêdzie do wyrzucenia. je li wam sprzedam towar? . Mia³a jeszcze trzy. .Pójdziecie sobie. . nie ma. muszê skonfiskowaæ zio³o . ¿e ciê nie zatrzymam za sprzeda¿ narkotyków.Jutro zaczynamy s³u¿bê z samego rana.oznajmi³ Carter. Posz³a do kuchni.Galopem! . . czy masz napis NIEDZIELA na ty³ku.Zostaw mnie! Przestañ! Mel siê za mia³. Promieñ latarki przeskoczy³ na sufit.dorzuci³ Carter. Masz szczê cie. Kwik. Wyjê³a pó³litrowy foliowy worek.Szarpn¹³ koszulkê w górê. Dziecko nadal spa³o. .Ciekawe. mimo to rozpozna³a twarz za latark¹: Frankie DeLesseps.Zaczekajcie tutaj.Napyskowa³a mi dzisiaj. a nie boli. Prawdziwy cud. A ja przecie¿ nie zrobi³em nic strasznego. .S³uchaj. szmato.stwierdzi³ Mel rzeczowym tonem. Promieñ wiat³a uk³u³ j¹ w oczy.Wyci¹gnê³a przed siebie rêkê z ksi¹¿kami i otworzy³a d³oñ.Chcê jeszcze raz zobaczyæ te ró¿owe majtki . ci¹gle trzymaj¹c j¹ za T . I uderzy³a mnie w r¹czkê. . . bo ci przy³o¿ê jeszcze raz.uzna³a Georgia. W g³owie Sammy wybuch³a kula bólu.Ta trawka cuchnie zdzir¹ . otworzy³a zamra¿arkê.Stój spokojnie. kwik. . .Przyszczypa³ brodawkê.Nie ruszaj siê. Eeewaaakuacja. .Wybacz.Znowu z³apa³ j¹ za pier . Stój spokojnie. .Gówno. gdy kto j¹ chwyci³ wpó³. Zamknê³a oczy.Aua! Zwariowa³e ?! Boli! . Frankie znowu cisn¹³ pier Sammy. Wiedzia³a. teraz tchn¹c¹ ciep³em. Nie wiedzieæ czemu zebra³o jej siê na p³acz. . . na co siê zanosi.ucieszy³ siê Frankie. a¿ do pasa. . Wiêc ³askawie rusz tê t³ust¹ dupê. . Sta³ za Sammy. . dupa blada.szepn¹³ jej Mel do ucha. . .Eee. . Oddech mia³ przy pieszony. Spad³y na pod³ogê. . .Powtórzy³ schrypniêtym g³osem. zaraz potem wróci³ na dó³. Bo Frankie uderzy³ j¹ latark¹. Spróbowa³a siê wyrwaæ. a kto inny wy³uska³ jej torebkê z rêki.

. ale z jej po³owy ³ó¿ka dobiega³y miêkkie chrapliwe odg³osy. odk¹d Phi l j¹ zostawi³. chocia¿ akurat nie . .Zer¿nij j¹! .A mo¿e by jej najpierw przeczyta³ prawa? . . lecz nie móg³ zasn¹æ. I nogi szeroko. oczywi cie. a przed sob¹ s³u¿bê od rana (ewakuacja). szepcz¹c jej do ucha. .wrzasn¹³ Mel Searles. Mia³a za sob¹ ciê¿ki dzieñ.Morda w kube³.Przypomnij jej. Sammy pomy la³a. przygarbiona.Musisz siê nauczyæ trzymaæ gêbê na k³ódkê. Byle nie posunêli siê dalej.I tego siê trzymaj. .Sammy.Na kanapê. Po drodze z³apa³ j¹ Carter.No. I wepchn¹³ siê w ni¹. bo ci przeczytam twoje prawa! . . Ruszy³a w stronê kanapy. kieruj¹c wiat³o na Sammy. zmieniaj¹c j¹ w maskê goblina. kwik. Kwik. I od razu siê za mia³. kwik. wiêc nawet obawy o stan Janelle nie przeszkodzi³y jej zasn¹æ. co traci. A wtedy bêdziemy musieli wróciæ i naprawdê zdrowo ciê wyruchaæ. Frankie pchn¹³ j¹ na kanapê. Ry¿y te¿ mia³ za sob¹ bardzo trudny dzieñ. Little Walter obudzi³ siê i zacz¹³ p³akaæ. Nastêpny by³ Carter. . . kiedy jeste na kolanach.Zer¿nij dziwkê! Zrobili to wszyscy trzej m³odzi mê¿czy ni po kolei. . Otwieraj ryj tylko wtedy.Nie. nikt ci nie uwierzy.Oby tylko dziecko siê nie obudzi³o. Pierwszy podszed³ Frankie. Poza nami. Za wieci³ sobie w twarz. bêdziesz siê komu skar¿y³a? .rzuci³ Mel. ¿e je li us³yszy to kwiczenie jeszcze raz.krzyknê³a Georgia podniecona. byle nie by³o gorzej. kwik! 11 Dochodzi³a pó³noc. ¿e chrapa³a. . Maska goblina pokiwa³a siê zadowolona. A potem siê za mia³. bierz siê do roboty .powiedzia³a Georgia. Nie mo¿na powiedzieæ. dostanie wira. nie. Ze spuszczon¹ g³ow¹. Linda Everett szybko zasnê³a. Frankie machn¹³ latark¹ w stronê salonu. Kwik. Kiedy j¹ posuwa³. Bo widzisz. gówniarzu. kwik.

Je¿eli przy artykule o krztu cu nie zmorzy go sen. pod plakatem najnowszego boys bandu. Przewraca³a siê z boku na bok. oddycha³a g³êboko i spokojnie. Ry¿y po raz setny przekrêci³ siê na drugi bok. zaledwie mroczny kszta³t miêdzy dzieciêcymi ³ó¿eczkami. I mamrotanie Rory'ego o Halloween. Ry¿y widzia³ je na blacie. Ry¿y wróci³ na górê. Mo¿e ten Szkot powiedzia³ Nie myl przypadku z przeznaczeniem ? Ry¿y kolejny raz przekrêci³ siê na drugi bok i tym razem jego wzrok pad³ na czarny nag³ówek specjalnego. ¿eby nie obudziæ ¿ony. I o Rorym Dinsmore. ¿e nic jej nie grozi. z jedn¹ r¹czk¹ pod g³ówk¹. Golden retriever. Ch³opak Dinsmore'ów dosta³ rykoszetem w oko i fragment pocisku uszkodzi³ mu mózg. Jak to mówi³ ten Szkot w Zagubionych ? Nie myl przeznaczenia z przypadkiem ? Mo¿e tak. D wiêk dobiega³ z pokoju dziewczynek. Popiskiwa³a cicho. A teraz ju¿ nie ¿y³. da siê je powstrzymaæ. zakrwawiony oczodó³ ch³opaka. Je¿eli drgawki siê nie pogorsz¹. to ju¿ nic nie pomo¿e. To znaczy. W po³owie schodów przystan¹³. próbuj¹c odepchn¹æ od siebie wspomnienia. przynajmniej przez jak i czas. odwróci³ ³eb. .. spojrza³ na niego i znów cicho zapiszcza³. przerzucaj¹c przy tym ostatni numer Amerykañskiego Lekarza Rodzinnego .. jednostronicowego wydania Democrata : BARIERA ZOSTANIE ZBOMBARDOWANA! Beznadzieja. Nie da siê zasn¹æ. s³ynnego specja³u Lindy. Zagubieni . zrzuci³a z sieb e przykrycie.troska o Jan odsuwa³a od niego sen. Wsta³ . Bez przerwy s³ysza³ s³owa Rona Haskella: Jeszcze ¿yjê. Na to nak³ada³ mu siê g³os córki: Wielka dynia! Wszystko przez wielk¹ dyniê! Trzeba j¹ z³apaæ! . co mówi³a. Us³ysza³ Audrey.i wyszed³ z sypialni cicho. A mo¿e i nie. My la³ o doktorze Haskellu. usiad³ na brzegu ³ó¿ka córki.. oczywi cie. wróciwszy do domu. Ci¹gle mia³ przed oczami postrzêpiony. Czy to cokolwiek wyja nia³o? Nic a nic. A najgorsze to próbowaæ spaæ na si³ê. Ry¿y przest¹pi³ nad psem.potê¿ny mê¿czyzna w komplecie medycznym s³u¿¹cym za pid¿amê . Uwa¿a³. Natomiast Jannie wygl¹da³a zupe³nie inaczej.. W kuchni zosta³a po³ówka ciasta pomarañczowego z ¿urawin¹. Judy le¿a³a na boku. otworzy³ drzwi. Gdyby w szpitalnej aptece zabrak³o etosuksymidu. kiedy to by³o. jeszcze s³yszê . Córka mia³a atak epilepsji. przechyli³ g³owê. dostanie lek u Sandersa. Postanowi³ wobec tego zje æ kawa³ek przy kuchennym stole.

powtarzaj¹c sobie. zakryte powiekami. Niestety. Jeszcze tylko. . zanim wyszed³ z sypialni dziewczynek. Ry¿y stara³ siê co zrozumieæ z tego mamrotania. pomy la³ Ry¿y. . wyginania palców. a o tej godzin ie z³e my li ³atwo nabieraj¹ realnych kszta³tów. spojrza³a mu prosto w oczy. Prawie na pewno.pij. Ry¿y siedzia³ jeszcze jaki czas.Ma³ej co siê ni³o. . opar³a pysk na ³apach i te¿ najwyra niej zamierza³a spaæ. Co nasuwa³o interesuj¹ce pytanie: czy¿by psy wyczuwa³y równie¿ z³e sny? Pochyli³ siê. Z³oty retriever. kochanie. jak wiat wiatem ludzie gadaj¹ przez sen. w rodku nocy trudno byæ optymist¹. chocia¿ w³a ciwie w to nie wierzy³. s³uchaj¹c oddechu córki. Wyprostowa³ pomiêt¹ koszulê nocn¹ córeczki. Audrey znowu pisnê³a. on ma z³ot¹ pi³kê. zamknê³a oczy. Wiêc raczej faza REM normalnego snu ni¿ atak. niewyra ne s³owa brzmia³y jak protest. Ga³ki oczne.. wszystko jest w porz¹dku . ale zaraz ucich³o. charakterystycznego mlaskania. s³oneczko.To z³a pi³ka. Do witu by³o jeszcze daleko. Tej nocy mimo wie¿o odkrytej przez dziewczynki kobiecej odrêbno ci Ry¿y zostawi³ drzwi ich pokoju szeroko otwarte. lecz przy tym nie by³o dr¿enia miê ni.Tatusiu.szepn¹³. pij. .Uwa¿aj na ni¹.Wiem. maleñka. .Dobrze. ¿e wtedy Audi by szczeka³a.. tatusiu. . Tak naprawdê mia³ ochotê przytuliæ siê do pi¹cej ¿ony. Audrey. Teoretycznie móg³ to byæ objaw petit mal. tyle ¿e z podniesionym ³bem. Przewróci³a siê na drugi bok. suniu . . przykry³ dziecko i odgarn¹³ ma³ej w³osy z czo³a.Nieee. Jeszcze siê u³o¿y³a pod ko³dr¹ i zaraz znieruchomia³a. I z³ota pi³ka baseballowa. . . Zmieniaj¹ siê w zombi. .w razie w¹tpliwo ci wystarczy spojrzeæ na psa spokojnie pi¹cego przy ³ó¿ku. By³ przekonany. Otworzy³a oczy. wiem. poklepa Audrey po ³bie obro niêtym jedwabist¹ sier ci¹. poca³owa³ Jan w policzek. lecz nie mia³ pewno ci.Aha. Postanowi³ jednak nie je æ ciasta pomarañczowego. Skojarzenie narzuca siê samo. Audi na chwilê otworzy³a lepia. która le¿a³a na pod³odze. ¿e naprawdê nie ma siê czego baæ. porusza³y siê gwa³townie.pij. Pi³ki do baseballu s¹ dobre. Nie by³ to dobry sen. Do baseballu. Z³a pi³ka baseballowa. Szczególnie z³ote. czy go rzeczywi cie widzi.

Jim. czy kto widzia³ wielebnego na jego schodach. wielebny wygl¹da³ na cz³owieka. w³a nie to chcia³bym ci opowiedzieæ.Widzia³e mojego syna? . Du¿y Jim uzna³. bo mia³em objawienie.. a potargane w³osy stercza³y we wszystkie strony. przyszed³em do ciebie. Niedobrze. .... Szeroko otwarte oczy ods³ania³y zbyt du¿¹ czê æ bia³ek.I nawzajem . b³ogos³awi¹c generator. medytowa³em. . wstaj¹c. Niech go Bóg ma w swojej opiece na wieczno æ. Gdy Du¿y Jim poda³ mu rêkê.W³a nie przez niego. wreszcie pu ci³. tak. Prosi³em o nie wczoraj w nocy.. Tak. Siedzia³em na stopniach. . . czyta³em.Jak d³ugo czeka³e ? . . Ogólnie bior¹c. ..Przez dzieciaka Dinsmore'a? Coggins g³o no cmokn¹³ z³o¿one d³onie. Mo¿e nieca³¹. bo by³em straszliwie zagubiony.odpowiedzia³ Jim mia³o. .. skórê Cogginsa powleka³a b³yszcz¹ca warstewka potu.odezwa³ siê Coggins. ¿e trudno by³oby robiæ jedno i drugie równocze nie. Ucztuje. a to. I dzi po po³udniu siê pojawi³o.12 Lester Coggins siedzia³ na schodach domu Du¿ego Jima. .odpar³ Du¿y Jim automatycznie.I nie umar³ na darmo.. Rennie wiele by da³ za informacjê.. ale zachowa³ milczenie.Ch³opiec spo¿ywa wieczerzê u boku Jezusa . Czyta³ Bibliê w wietle latarki. co widzia³.Godzinê.Opowiedz mi w domu .zgodzi³ siê Coggins. Przygl¹da³ siê wielebnemu w wietle w³asnej latarki. Rory'ego Dinsmore'a. który w³a nie zacz¹³ siê zsuwaæ po równi pochy³ej. . Chocia¿ noc z chwili na chwilê stawa³a siê ch³odniejsza. ju¿ i tak fatalny. tylko pogorszy³o mu humor. o nie! Widzisz. nie nastraja³o go optymistycznie. Jim.. Coggins potrz¹sn¹³ jego rêk¹ po raz ostatni. . modli³em siê. pomy la³ Du¿y Jim. odpoczywaj¹c w wieczystych objêciach. zamkn¹³ j¹ w ¿arliwym u cisku i energicznie potrz¹sn¹³.Niech ciê Bóg b³ogos³awi ..O tak . Bóg do mnie przemówi³ przez Pismo i przez ch³opca. .Juniora? Nie. ale .stwierdzi³ Du¿y Jim i zaraz spyta³: .Jestem tego pewien.. Gospodarza wcale nie natchnê³o to pobo¿no ci¹ bij¹c¹ od wielebnego. . po czym wzniós³ je do nieba.Zapali³ wiat³o w korytarzu.

Od ty³u przypomina³ nied wiedzia w ludzkim ubraniu. ko³ysz¹c siê na boki w rytm ciê¿kich kroków. To zdjêcie zosta³o zrobione w czasie jakiej akcji charytatywnej zwi¹zanej z dzieæmi. ale nie lodowaty. jak ju¿ minie ta ca³a afera z kloszem. Starego. Na tabliczce z e szk³a akrylowego widnia³a dedykacja: Jimowi Renniemu z podziêkowaniem za pomoc w przeprowad zeniu Charytatywnego Turnieju Softballa w Zachodnim Maine. Fantastyczne wra¿enie. na krze le dla klienta. Coggins usiad³ po drugiej stronie biurka. Muszê siê przespaæ. na cianach gabinetu Du¿ego Jima znajdowa³o siê mnóstwo tabliczek dokumentuj¹cych jego ró¿norakie zas³ugi w s³u¿bie spo³eczeñstwu. Chcia³bym wiedzieæ. Przynajmniej na razie. Teraz mi powiedz. Pi³ka by³a mi³a w dotyku i przyjemnie ciê¿ka.Chod my do gabinetu . W³a nie tam chcia³ go widzieæ Du¿y Jim. jutro czeka mnie mnóstwo pracy. . Ch³odny. pytanie mog³o go jeszcze bardziej wytr¹c z równowagi. Du¿y Jim zastanawia³ siê czasami. Na miejscu suplika nta. Du¿y Jim. Tylko tre ciwie. wzi¹³ pi³kê z ko³yski. Zacz¹³ j¹ przerzucaæ z rêki do rêki. 2007 . Miêdzy nimi by³o oprawione zdjêcie Du¿ego Jima potrz¹saj¹cego d³oni¹ Sarah Palin.Odmówisz ze mn¹ modlitwê? Na twarzy Du¿ego Jima rozla³ siê u miech. Znajdowa³o siê tam nawet zdjêcie Du¿ego Jima z Tigerem Woodsem.nie zapyta³. na oko bardzo sympatycznym Murzynem. Albo kryszta³ow¹ kulê hipnotyzera. 13 Poza przedstawiaj¹cym Kazanie na Górze obrazem. pod którym ukryty by³ sejf. z³ote szwy dobrze pasowa³y do wnêtrza d³oni. . jakby to by³o mieæ tak¹ pi³kê ca³¹ z liteg z³ota. Lesterze.zarz¹dzi³ i poprowadzi³. zw³aszcza kiedy cz³owiek jest odrobinê podminowany. siadaj¹c w fotelu z wysokim oparciem.No dobrze. Mo¿e siê tym zajmie.Najpierw mi o wszystkim opowiedz. je li mogê prosiæ. Szed³ ze spuszczon¹ g³ow¹. ale wci¹¿ gro nego. zanim . jakby obserwowa³ mecz tenisa. Oczy wielebnego skaka³y w lewo i w prawo. nieco przygarbiony. Na biurku jedynym przedmiotem przywo³uj¹cym wspomnienia by³a osadzona w specjalnej przezroczystej ko³ysce pi³ka baseballowa platerowana z³otem. o co siê modlê. A ni¿ej znajdowa³ siê podpis: Bill Spaceman Lee. Coggins i tak by³ ju¿ ca³y w nerwach. o co chodzi. . na innym widnia³ z Dale'em Earnhardtem. .

. jednak sedno widaæ by³o jak na d³oni: doszed³ do wniosku. .. Lester nie potrafi³ przekazaæ wiadomo ci tre ciwie. kiedy to wszystko siê zaczê³o. . Zada³ pytanie ca³kiem spokojnym tonem. .spyta³ Jim.mówi¹c do wiernych. kiedy by³em nastolatkiem i dochodzi³em sam. Lester zignorowa³ pytanie. Komu potrzebne takie szczegó³y.Muszê powiedzieæ o tobie ..Coggins zerwa³ siê na równe nogi. lepocie i tak dalej.. i o Rogerze Killianie. spe³ni³ obietnicê! Sam widzia³e ! . Opowie æ wielebnego by³a urywana i naszpikowana cytatami z Biblii. . ¿e ich wspólny interesik nie spodoba³ si Panu na tyle zdecydowanie.. . I w ko ciele takie zachowanie by³o ca³kiem na miejscu. Lester modli³ siê.padnê na kolana. w koñcu nieomal przera¿ony.. na ³¹kach..Du¿y Jim uniós³ krzaczaste brwi.Bóg powiedzia³. Drug¹ rêk¹ szarpa³ w³osy. Pac. w lewo. nie.Du¿y Jim nadal przerzuca³ pi³kê z rêki do rêki. . S³ucha³ z rosn¹cym strachem. spocony jak cz³owiek chory na malariê. ale nie na mnie. I dzi po po³udniu. .Mo¿na tamte zdarzenia zinterpretowaæ na ró¿ne sposoby. mam powiedzieæ wiernym o twoich zamierzeniach. . stale z Bibli¹ w d³oni. W prawo w lewo. w d³oniach pul chnych..Tak samo siê zdarza³o.Nie. Zacz¹³ kr¹¿yæ po gabinecie. i o braciach Bowie. Mówi³ dalej. ale tutaj zwyczajnie doprowadza³o do w ciek³o ci. ... teraz jest na pewno. nie patrzy³ na pi³kê. Kr¹¿y³ szybciej. . lecz Du¿y Jim prawie nie zauwa¿y³.Daj¿e spokój. ¿e kiedy da mi znak. Czasami podobnie zachowywa³ siê w ko ciele .zni¿y³ g³os .. ¿e Bóg zamkn¹³ miasto pod szklan¹ misk¹. a wówczas Pan naprowadzi³ go na fragment Pisma wiêtego. wspiera³ modlitwê ch³ost¹ (chocia¿ ch³osta mog³a tu byæ rozumian w przeno ni i tak¹ Du¿y Jim mia³ nadziejê). ¿e da mi znak i. Pac.. Pac. i o. W prawo.Da ci znak? . ..Pan powiedzia³. Wymachiwa³ Bibli¹. w prawo i w lewo. . ¿e historia jest rozwlek³a. wpada³ w trans. W prawo i w lewo. ¿e ze le lepotê. Phil Kucharz to szaleniec! Je li nie by³ szalony wiosn¹. Oczami ci¹gle pod¹¿a³ za z³ot¹ pi³k¹.. .o tamtym.jêkn¹³ Lester.podj¹³ .. prosz¹c o radê i wsparcie.i o sobie.. Pi³ka skaka³a z rêki do rêki w odrobinê szybszym rytmie.O moich tylko? . ale silnych. a woln¹ rêk¹ rwa³ w³osy z g³owy. w którym by³a mowa o szaleñstwie. .Nie! .Bóg powiedzia³.

ono nas bezwzglêdnie potrzebuje. po prawej i po lewej. ¿e zgra³ przerzucanie z³otej pi³ki z uderzeniami kaznodziei. drogi Lesterze. i bêdziesz móg³ sobie pój æ. .ale ty i ja musimy siê wyspowiadaæ. który karze wystêpek ojców na synach do trzeciego i czwartego pokolenia . . Przez ogieñ. wiersz pi¹ty: Jestem Bogiem zazdrosnym.Przyjmê z r¹k Boga karê. .. pomy la³ Du¿y Jim. rozdzia³ dwudziesty. Z nosa pociek³a mu stru¿ka krwi. za tê sprawê ma³y umar³. w której akurat nie mia³ z³otej pi³ki. Teraz jednak.dorzuci³ Coggins piskliwie.Zgrzeszyli my . Zastanów siê. Wtedy Bóg nas wypu ci.Los dzieci Killiana bêdzie smutny . Musimy siê ukorzyæ. Du¿y Jim uniós³ rêkê.Nic na to nie poradzê.A tak¿e nape³nili my w³asne kieszenie. co zepsuli my.podj¹³ Coggins . od ciebie oczywi cie tak¿e. Uczynimy wyznanie i spalimy siedlisko szatana za ko cio³em.I kto to mówi. ¿e traktowanie Pisma wiêtego w ten sposób jest ca³kowicie w porz¹dku.gada³ dalej wielebny . Du¿y Jim zorientowa³ siê.Zaraz.stwierdzi³ Coggins z uporem. ¿e uratowali my od g³odu tysi¹ce dzieci w Afryce.Napchali my sobie kieszenie brudnymi pieniêdzmi z narkotyków! . Lester zacz¹³ siê ok³adaæ Bibli¹ po ramionach. nie zapominaj! . . Wsta³. . Nie tak prêdko. A tu takie co . co mówisz.Uderzy³ siê .Wszyscy jeste my zamieszani . Zaczyna³ siê z³o ciæ.. Nawet p³acili my za ich leczenie! Postawili my ci nowy ko ció³ i najsilniejsz¹ chrze cijañsk¹ radiostacjê na pó³nocnym wschodzie! . ci¹gle uderzaj¹c siê Bibli¹.Aha. . Naprawiæ to. zaraz. jak¹ zechce mi wymierzyæ. Jakby s¹dzi³.A co ze mn¹? A co na to Andy Sanders? I bracia Bowie? A Roger Killian?! On ma dzieci na utrzymaniu! Mo¿e my nie jeste my tak skorzy do przyjmowania kary! .A ja uwa¿am. Raz i drugi. .ale. W³a nie takie znaczenie mia³a lepota ch³opca. choæ bêdzie bola³o. by³ zmêczony. Z najwiêksz¹ rado ci¹. Tak mi oznajmi³ Pan. .. w czasie kryzysu. Trzeba usun¹æ ten wrzód. Uczyniæ wyznanie i doprowadziæ do oczyszczenia. prosto do wiêzienia stanowego Shawshank. Ksiêga Wyj cia.. Tym razem przy³o¿y³ sobie wiêt¹ Ksiêg¹ prosto w twarz. odpychaj¹c fotel Mia³ za sob¹ d³ugi i trudny dzieñ. W normalnej sytuacji miasto jest ode mnie zale¿ne. . £up i pac £up i pac.

A radiostacja Jezusa jest prowadzona przez wariata produkuj¹cego truci znê. wszyscy uwierz¹! I jeszcze jedno. Lester akurat siê do niego odwraca³. . Jim. któr¹ dzieci wstrzykuj¹ sobie w ¿y³y! . pluj¹c szkar³atnymi kroplami. pomy la³. Teraz ju¿ krew dos³ownie strumieniem la³a siê na dywan. Pr¹d mu przeszy³ rêkê a¿ do barku. .. niestety nie móg³. Ramiê mu pulsowa³o bólem. lecz nadal wymachiwa³ Bibli¹.Du¿y Jim tym razem trafi³ duchownego w czo³o. .. Wtedy krew zaczê³a skapywaæ na dywan. czy ty naprawdê nie dostrzegasz. . raczej pal¹.ponownie.Zawsze bêd¹ jej potrzebowali! . .krzykn¹³ Coggins. Je li zaczniesz k³apaæ dziobem.Kiedy zobacz¹ diabelsk¹ wytwórniê. ty mucho uprzykrzona! .. lewa strona swetra Lestera bardzo szybko przesi¹k³a... w nie do koñca pewnym górnym wietle zal ni³a nastêpna fontanna krwi. zaczê³a z niej skapywaæ.Masz sumienie sobie ¿artowaæ? Du¿y Jim obszed³ biurko. jak do rozz³oszczonego dziecka. miasto mnie potrzebuje.. z³ota pi³ka trafi³a go w lew¹ skroñ i rozciê³a skórê.Wszyscy uwierz¹! . Prze³o¿y³ pi³kê do lewej d³oni. Bóg unicestwi barierê! Kryzys siê skoñczy! Mieszkañcy nie bêd¹ potrzebowali twojej pomocy! Tego by³o dla Jamesa P. Du¿y Jim opu ci³ rêkê z pi³k¹. W skroniach mu dudni³o. Krew sp³ynê³a po policzku. Kilka kropli siêgnê³o nawet mlecznego szk³a na . na twarz wyp³ynê³y ceglaste rumieñce.Taka jest moja wola. I chyba próbowa³ co mówiæ. . ¿e kiedy wreszcie wyznamy grzechy. ¿e te dalekie rzuty w gimnazjum kiedy mi wyjd¹ bokiem. przyja nie.rykn¹³ i wyprowadzi³ cios pi³k¹. zamachn¹³ siê od do³u.O ile mi wiadomo. Du¿y Jim chcia³ podnie æ pi³kê jeszcze raz.. Krew zbryzga³a dziewicz¹ suszkê do atramentu.Nie taka jest wola Pana. spod czerwonego wzoru b³yszcza³o lewe oko. w sam rodek. kiedy wrzód zostanie przeciêty. . któr¹ pozwoli³em ci zbudowaæ za ko cio³em. Renniego za wiele. nie bêdê móg³ kierowaæ lud mi. Wpad³ na biurko.. . Lester zachwia³ siê. Nikt ci nie uwierzy.Lester. Kaznodzieja ruszy³ do przodu z wyci¹gniêtymi rêkami. Biblia k³apa³a na Du¿ego Jima jak wielka paszczêka. Sporo jej by³o. Mimo wszystko raz jeszcze spróbowa³. Dolna po³owa twarzy kaznodziei przesunê³a siê wzglêdem górnej. a ten skurczybyk nadal sta³ o w³asnych si³ach i wci¹¿ usi³ow co mówiæ. Wiedzia³em. ostatni raz przemówi³ ³agodnie. Trafi³ Lestera w szczêkê.

¿e syn poszed³ po Randolpha. ¿e nie da rady.Lester ruszy³ w stronê. koszulê mia³ rozpiêt¹. Tak czy inaczej brakowa³o mu tchu i nie móg³ zawo³aæ ch³opaka. spodnie jak unurzane w ciemnopurpurowym b³ocie. Z niezrozumia³¹ wpraw¹.przyniós³ z przyczepy kempingowej p³achtê brezentu..hukn¹³ Du¿y Jim na syna. wielebny. jednak na szczê cie nie wykazywa³o chêci. Junior wyszed³. Tymczasem Junior wróci³ szybko . Masowa³ sobie pier . Jego w³asny syn. 14 Piêæ d³ugich jak wieczno æ minut pó niej...suficie. Teraz ciê mam ? Czy to spojrzenie mówi³o: Teraz ciê mam ? . Booo. co by³oby b³êdem. .Sied i ³ap oddech.wydusi³ z siebie ze wistem. wymachuj¹c Bibli¹ w górê i w dó³. by nagle siê zatrzymaæ. pomy la³ Du¿y Jim.Booo. jakby robi³ to wcze niej ze sto razy. obrzuci³ go mrocznym. za³o¿ony specjalnie z okazji spotkania w ratuszu. . Z pewno ci¹ jednak by³o co jeszcze.. Wszystko przez te filmy pe³ne przemocy.W drzwiach stan¹³ Junior z szeroko otwartymi ustami i oczami jak spodki. . .Booo.Pomogê ci . Du¿y Jim przyczai³ siê pod blatem.Tato? . Booo¿eee! . ci¹gn¹³ krawat.. nieodgadnionym spojrzeniem.! . Mo¿e by³a w nim mi³o æ? Du¿y Jim mia³ tak¹ nadziejê. które swego czasu by³o tak silne i wytrzyma³e. Sweter mia³ ca³kiem mokry. Pociera³ zwiotcza³e cia³o. Jednym strz¹ niêciem roz³o¿y³ j¹ na pod³odze. choæ wiedzia³. . teraz na kolanach. Lester niczym zombi szed³ ku Juniorowi. sk¹d us³ysza³ g³os. Junior chwyci³ go i podtrzyma³. . Kiedy duchowny zacz¹³ upadaæ.. Du¿y Jim prawie le¿a³ w fotelu. Gdzie tam w rodku serce wci¹¿ pêdzi³o i gubi³o rytm.Nie stój tak.krzykn¹³ Lester. . Wyci¹gn¹³ Bibliê przed siebie. Ju¿ dobrze. twarz skry³a siê za p³acht¹ krwi. Junior po pieszy³ mu na spotkanie.Trzymam pana... Po czym u³o¿y³ d³onie na jego szyi lepkiej od krwi i z ca³ej si³y zacisn¹³. Rennie z pocz¹tku by³ przekonany. Booo. pomó¿ mi! . Ci¹gle usi³owa³ obej æ biurko.

Wróciæ do formy.Biblia . mo¿e. uderzy³ siê w pier . A co za tym idzie.Junior nie wydawa³ siê zainteresowany wyja nieniami.. Kiedy go znajd¹.Jeszcze nie wiem. Chwyci³ Bibliê. . zakas³a³. mog¹ go nie zdo³aæ uj¹æ ¿ywego.mrukn¹³ Junior.To by³a walka na mieræ i ¿ycie. .. Na wyprzeda¿y.Znam lepsze miejsce . Dobry syn pomaga ojcu. . . Poæwiczyæ. ale jej nie wystarczy³o. potoczy³ je dalej.. Po prostu. Czu³ siê lepiej.Kogo? .Bêdziesz musia³ zabraæ go do ko cio³a. . . mam te¿ lepszego kandydata.. Ale umyj tê cholern¹ z³ot¹ pi³kê.Junior przetoczy³ Lestera na brezent.Jak? . Serce bi³o nieco wolniej. to gdzie zamierzasz. ¿e Kucharz we mie na siebie odpowiedzialno æ za co takiego. potem narzuci³ na nie jeden koniec p³achty.W³ama³ siê! Synu..Skoro tak uwa¿asz.Skoro nie zabierasz go do ko cio³a. on chyba oszala³.powiedzia³ Junior. Pamiêta³. ¿e interesuje go jedynie solidne zapakowanie cia³a. . Zielony brezent..wskaza³ Du¿y Jim.. Ch³opak przyjrza³ siê cia³u.No tak. s³usznie .A je li chcesz zwaliæ to na kogo ...Jeszcze jedno dr¿enie pod ¿ebrami. Junior. ale czu³ siê trochê lepiej. nie by³o najsensowniejszym pomys³em. .Przyda³aby siê ta ma izolacyjna. Nadal mia³ wiszcz¹cy oddech. . Bogu dziêki! Kto by pomy la³. je li masz zamiar j¹ zatrzymaæ. Bêdê musia³ wzi¹æ siê za siebie. jak Toby Manning powiedzia³: Zrobi³ pan wietny interes! .Ten jeden to by³ Kucharz. Bóg daje nam tylko jedno cia³o.Dobry z ciebie ch³opak. wetkn¹³ j¹ miêdzy uda Cogginsa i zacz¹³ zawijaæ trupa. Bardzo zdecydowanie. Jest tam taki jeden. . . Wszystko wskazywa³o na to. Z jednego koñca wystawa³y stopy.. Oczywi cie nie zgodzi siê na aresztowanie. I pozb¹d siê suszki.. .. Du¿y Jim wsta³. . Junior spróbowa³ naci¹gn¹æ p³achtê.. Jim ciê¿ko wci¹gn¹³ powietrze. ale mo¿e oczekiwanie. Bushey du¿o wiedzia³. Serce odzyska³o w³a ciwy rytm.Jasne. . . Du¿y Jim kupi³ go u Burpeego. Na dywanie le¿a³o teraz wielkie zielone burrito. ¿e po piêædziesi¹tce cz³owiek siê tak szybko sypie.Pieprzonego Dale'a Barbarê.. P³achta zaszele ci³a g³o no. . . . Bêdziesz musia³.

l ni¹ca jak dawniej. a¿ wymy limy. z³ota pi³ka.. .. le¿a³a w przejrzystej ko³ysce. pomy la³. . Takiego Du¿y Jim nie widzia³ go nigdy. gdy Junior wróci³ do domu. A zreszt¹ dlaczego nie mia³aby zostaæ. I wiêkszo æ brudu jednak na nim zosta³a. D wign¹³ gigantyczne burrito i wyniós³ na korytarz. ale przecie¿ w³asny syn z pewno ci¹. By³a to droga sercu pami¹tka.odpar³ Junior. No.Niewa¿ne . co dalej. je li tylko bêdzie czysta? Godzinê pó niej.Ca³e szczê cie. zaczekamy i przekonamy siê.W bezpieczne miejsce.. co bêdzie jutro.Trzeba bêdzie zakopaæ dywan . jak wsadziæ Barbarê za kratki. ¿e to nie wyk³adzina od ciany do ciany. Wielebny poczeka. . . Z namys³em przyjrza³ siê z³otej pi³ce. ¿e tego nie zrobi. . Wiedzia³. ¿e syn ma teraz nad nim ogromn¹ w³adzê.rzek³ Junior. Kilka minut pó niej Rennie us³ysza³ silnik samochodu kempingowego. Przysz³o mu do g³owy.Zanim postanowimy. Junior podniós³ na ojca spojrzenie pe³ne pogardy. Powinienem siê jej pozbyæ.

. Skoñczy³ sze ædziesi¹t lat. choæ dr¿enie w jego g³osie wiadczy³o. Gêste siwiej¹ce w³osy zwykle ci¹ga³ w koñski ogon.. s³uchaj¹c dziwacznego dudnienia i spogl¹daj¹c na siebie ze zdumieniem. . ID W KIERUNKU MOJEGO G£OSU! PRZEPROWADZAMY EWAKUACJÊ! Thurston Marshall i Carolyn Sturges usiedli w po cieli.NADCI¥GA POCISK 1 UWAGA! TU POLICJA CHESTER'S MILL! ZARZ¥DZONO EWAKUACJÊ! JE LI MNIE S£YSZYSZ. ¿e co jest nie w porz¹dku.Auto stoi na podje dzie! Zobacz¹ je! Na twarzy profesora wyra nie odbi³y siê s³owa O cholera! . bo Thurston Marshall nie znosi³ telewizji. Carolyn mia³a dwadzie cia trzy. póki nie zbudzi³ ich dudni¹cy g³os. ale nawet go nie w³¹czyli. .Teraz g³os siê rozlega³ bardzo blisko.Nie przejmuj siê . lecz w praktyce od pi¹tkowego popo³udnia skupiali siê raczej na podziwianiu w³osów ³onowych partnera. Znajdowali siê w domku Thurstona nad jeziorem Chester Pond.Na tym kempingu o tej porze roku nie ma ¿ywego ducha . Przy jechali na d³ugi weekend opadania li ci . Carolyn . szczup³y. W domku nie by³o telewizora...po raz pierwszy. By³o radio. ‾adne z nich ni e mia³o pojêcia o tym. Teraz rozpuszczone. Thurston by³ tam profesorem angielskie go (a poza tym wspó³redaktorem aktualnego numeru Ploughshares ).Zaraz nas min¹ i zawróc¹ na Little Bitch. miêdzy Little Bitch Road a rzek¹ Prestile. dwudziestego trzeciego pa dziernika. Oboje uczyli w Emerson College w Bostonie. UWAGA! TU POLICJA CHESTER'S MILL! ZARZ¥DZONO. EWAKUACJÊ! JE LI MNIE S£YSZYSZ.rzuci³. Uderzy³a go w ramiê .asystentk¹ na tym samym wydziale. sp³ywa³y mu prawie do ramion.podj¹³.Thurston! Trawa! Gdzie j¹ zostawi³e ? . . . ID W KIERUNKU MOJEGO G£OSU! UWAGA! UWAGA! . Zostali kochankami pó³ roku wcze niej i romans kwit³ w najlepsze. By³ wysoki.. ¿e nie zdo³a pos³uchaæ w³asnej rady. G³os by³ coraz bli¿ej. Wybi³a w³a nie ósma trzydzie ci w poniedzia³kowy ranek.

nim zaczêli nocny ruchaton. . Narkotyk zosta³ w drugim pokoju. nie. Cha³upinê zbudowa³ jego dziadek tu¿ po drugiej wojnie wiatowej. Choæ rozpalanie ognia nie stanowi³o konieczno ci. ci¹gle jeszcze niezbyt sprawnie dzia³aj¹cy po rozkoszach minionego wieczoru.du¿ej sypialni z widokiem na jezioro oraz salonu po³¹czonego z kuchni¹. Sk³ada³a siê zaledwie z dwóch pokojów .Thurston s³ysza³ inne wzmocnione g³osy. jak¹ by³o widaæ od drzwi. bo jego nierówny warkot by³ nieszczególnie romantyczny. Jego umys³. niech siê ubiorê. oczywi cie. na skutek pogwa³cenia co najmniej dziewiêciu ró¿nych praw gwarantowanych przez konstytucjê. W momencie gdy Thurston podbieg³ do sto³u.HALO. . Narkotyk le¿a³ na wierzchu. W foliowej torebce. pomy la³ Thurston. Pierwsza rzecz.Po raz drugi uderzy³a go w ramiê. Elektryczno æ dostarcza³ stary generator. WY TAM. ludzi mówi¹cych przez megafony. ale prawie jej nie zauwa¿y³.Gdzie zostawi³e trawkê? .Chwileczkê! . ale jeden dominowa³ nad reszt¹... Niestety. by³o tres romantyczne. Wyskoczy³ z ³ó¿ka. walenie. W DOMKU! WYCHODZIÆ! RAZ . Tu¿ obok tacy. do po³owy opró¿nionej. Jeden trzyma³ w rêku megafon. WY£A CIE. A mo¿e jednak w³o¿y³em trawkê do aktówki. którym siê raczyli. Orwellowska Policja My li.krzykn¹³. do rodka wkroczy³o dwóch m³odych mê¿czyzn. ‾EBY MY NIE MUSIELI WAS WYCI¥GAÆ! winie. pozbawienie w³asno ci. zanim siê po³o¿yli... w s¹siedztwie resztek sera brie.DWA! Koszmar. Drzwi stanê³y otworem. obu aktualnie by³ych) oraz. Ma³omiasteczkowe winie o ciasnych wiñskich rozumkach.Jedn¹ sekundê. . rozleg³o siê pukanie do drzwi. a nastêpnie. pozbawienie w³asno ci. Nie. wstrêt jego trójki dzieci (z dwóch ¿on.. W kominku nadal pulsowa³ ¿ar. . TU POLICJA! TO NIE S¥ WYG£UPY! ZARZ¥DZONO EWAKUACJÊ! JE‾ELI JESTE CIE W RODKU. który Thurston wy³¹czy³. Obaj mieli na sobie d¿insy i niebieskie koszule. Carolyn sta³a w drzwiach sypialni. w³a ciwie nie pukanie. ZARZ¥DZONO EWA. . chaotycznie mu podsuwa³: pozbawienie w³asno ci. gliniarzy mówi¹cych przez megafony.na moment zapad³a cisza. na której od zesz³ego wieczoru zosta³y krakersy i ser. Z rozwianym w³osem i go³ymi po ladkami pobieg³ do drugiego pokoju. a potem: . owiniêta prze cierad³em..

który rano zwykle miewa³ kiepski humor.Nie nazywaj mnie w ten sposób.Zupe³nie jak w Kiedy Harry spotka³ zdzirê . schowa³ j¹ za plecami i ukradkiem wrzuci³ do zlewu.Zwróci³ siê do Thurstona. Junior uniós³ rêkê.Czy cie kompletnie zg³upieli? Przecie¿ wiadomo. . . maleñka. . .wrzasnê³a Carolyn ponownie.. Nie potrzeba nam tu ¿adnych odznak.rzuci³ Frankie. Musicie siê st¹d wynie æ. próbujê wam ratowaæ ty³ki..Proszê w³o¿yæ ubranie. .. . bo spa³ tylko dwie godziny.i id siê ubierz.Ta cycata i pomarszczony ch³opta nie maj¹ w ogóle pojêcia. . Teraz przesta³. . ..To jest nasz dom! Won.. Ani ladu bólu g³owy. potem drugiej. . Na obu malowa³ siê strach.Dajesz sobie z nimi radê. . Si³y Powietrzne Stanów .Zamilk³. który ten ruch ods³oni³.. co siê dzieje. tyle ¿e Frankie.Chyba w ¿yciu nie widzia³em d³u¿szej i chudszej fujary . . Prze cierad³o zsunê³o siê na pod³ogê. do kurwy nêdzy! Do tej pory Frankie siê u miecha³. Thurston zd¹¿y³ chwyciæ torebkê z zio³em. ty seksistowska wi. . I ten sam wyraz kompletnego os³upienia.Wynocha! .odezwa³ siê Frankie . z³apa³ j¹ za rêkê i wykrêci³ na plecy. Wygl¹da³ na zmêczonego i mia³ do tego pe³ne prawo. pomy la³ Thurston niesk³adnie. niestety koszule mia³y pagony i przypiête odznaki. Ty i twój kocha . Junior . naprawdê wietnie. natomiast czu³ siê doskonale.Zabieraj ³apy! Wyl¹dujesz za kratkami! Mój ojciec jest prawnikiem! Chcia³a go uderzyæ w twarz. Potrz¹sn¹³ ni¹ solidnie.odezwa³ siê Frankie DeLesseps..Niez³e bufory! . Przeprowadzamy ewakuacjê tej strony miasta. . Przyjrza³ siê jednej twarzy. Niezbyt mocno. Junior przygl¹da³ siê osprzêtowi.Ubierajcie siê oboje .Zamknij bu kê.Wynocha! . Min¹³ go³ego chudego mê¿czyznê stoj¹cego przy zlewie (czy te¿ mo¿e raczej: dygocz¹cego przy zlewie) i chwyci³ Carolyn za ramiona.O rany! . . kochanie . Praca gliniarza mu pasowa³a. kwitn¹co. staruszku? .stwierdzi³.Junior. .Co? .Popatrz no. ale dziewczyna zawy³a.odezwa³ siê Junior ..Nie pyskuj.D¿insy by³y balsamem na duszê.krzyknê³a Carolyn. .

us³yszycie wielkie bum i po krzyku. zatoczy³. Za g³upi jeste cie. Powa¿nie. . . Mo¿e narobicie w majtki. .Traficie do wiêzienia . ale nie da³ . I je li nie bêdziecie siê zachowywali jak nale¿y. jednocze nie wyprowadzi³ cios i wyr¿n¹³ redaktora Ploughshares w brzuch.Czasy Busha i Cheneya minê³y.Od czego siê odbije. Nie. . Jedn¹ rêk¹ zakrywa³ walory rodowe.krzyknê³a Carolyn. ¿eby dotar³o?! Kobieta sta³a bez s³owa. . w ka¿dym razie bardzo siê o to stara³. która chêtnie by asystowa³a przy jakim ma³ym duszonku. prawie zdo³a³ utrzymaæ siê na nogach. ale jednak upad³ na kolana i zwymiotowa³ pewnie ze sto mililitrów rzadkiego bia³ego kleiku.. ¿adnych prawników.Ale wy.Od klosza . a wy znajdujecie siê nieco ponad kilometr od celu. . to zostaniecie zwêgleni. Nie jeste my ju¿ Stanami Zjednoczonymi Korei Pó³nocnej. ‾adnyc telefonów. Carolyn trzyma³a siê za spuchniêty nadgarstek. ot po to. . . Próbujemy wam uratowaæ ¿ycie.Je¿eli siê odbije.. je li akurat bêdziecie je mieli na sobie. Z³o¿y³ przysiêgê s³u¿bow¹. bo to bêdzie naprawdê du¿y pocisk. Junior westchn¹³ ciê¿ko i ruszy³ do przodu. Je¿eli natomia st przejdzie.grozi³a Juniorowi dr¿¹cym g³osem. W jego g³owie zamieszka³a jadowita jaszczurka. .zgodzi³ siê Junior z anielsk¹ cierpliwo ci¹ cz³owieka. Ci¹gle jeszcze by³ napalony po uszy. Zrobi³ do przodu jeden d³ugi krok. wielkomiastowe dupki. czy jak to tam siê. ¿e chêtnie by jeszcze kogo udusi³. ale nie stanie wam siê nic z³ego.I nie bêdziesz mnie wyzywa³.rzuci³ zaczepnie Thurston.. tyle ¿e ludzie czasami okazywali siê tak potwornie têpi. cholera. konkretnie heloderma arizoñska. ¿e ju¿ nie jeste cie w Stanach Zjednoczonych Ameryki. ¿eby rozpocz¹æ dzieñ we w³a ciwy sposób. a nie by³o to ³atwe. By³o to wspania³e zajêcie.. który nadal czuæ by³o brie. .Za nieca³ piêæ godzin. Musia³ odegraæ swoj¹ rolê w przeprowadzaniu ewakuacji. nazywa³o. ¿e ju¿ lepiej poj¹³ istotê zawodu gliniarza. tylko w Królestwie Chester 's Mill. najwyra niej nie ³apiecie.Spojrza³ na zegarek.powiedzia³ Frankie. Thurston próbowa³ wstaæ. bo atut mia³ rzeczywi cie wyj¹tkowo d³ug choæ cienki.Naprawdê wiem . ty ciemniaku? .Wiem . Zdawa³o mu siê.Na mózg ci pad³o?! .powtórzy³. . ¿adnych procesów. gapi¹c siê na Juniora. traficie do lochu. Ale nie. Profesor z³o¿y³ siê we dwoje.Zjednoczonych wystrzel¹ w tê czê æ miasta pocisk Cruise. który w³a nie oswaja siê z my l¹. .

Thurston krzykn¹³ g³o no. ¿e stracili my przez was tyle czasu. Jak Angeliny Jolie. rozlega³o siê nawo³ywanie z megafonów.oznajmi³ Frankie. to mu pomó¿. . Musimy sprawdziæ jeszcze cztery domki. . .Macie prawo siê zamkn¹æ i wynosiæ st¹d w podskokach.Konfiskujê towar.stwierdzi³ Frankie. ¿e od tego wiñstwa cz³owiek g³upieje? Rozp³aka³a siê na dobre. w koñcu byli przedstawicielami prawa. ale naprawdê mamy kupê roboty. Thurston dotar³ do Carolyn.Normalnie prawie nie ma nasion. Thurston i Carolyn stali w drzwiach sypialni. ale im siê nie uda³o. Starali siê zachowaæ powagê. potem pomog³a Thurstonowi. . ¿e nie móg³ siê schyliæ. macie siedzieæ w swoim volvo i mkn¹æ z powrotem do miasta.zawy³ Frankie.odezwa³ siê w pewnym momencie. W koñcu siê roze mia³. puszczaj¹c przy tym g³o nego b¹ka. Albo was wypieprzê. ¿eby w³o¿yæ buty. . Junior przygl¹da³ siê m³odej kobiecie. .rady. wiêc brn¹³ w jej stronê na czworakach.Nie przejmuj siê . Zrozumiano? Frankie przygl¹da³ siê skonfiskowanemu narkotykowi. je li chodzi o panienki. Wyj¹³ ze zlewu torebkê z narkotykiem.pocieszy³ j¹ Frankie. Junior. Odpowiedzia³a jej cisza. Junior i Frankie spojrzeli po sobie. zaskoczenia i oburzenia. Frankie pomóg³ mu w tym trudnym zadaniu. wietne usta. .Nie przeczyta³e nam naszych praw . A w tle. . Towar super prima. . Zanim wrócimy. Gotów by³ siê za³o¿yæ. Junior by³ zdumiony. .Jak wrócimy. Junior w koñcu siê opanowa³. ukrywaj¹c swoj¹ nago æ we wzajemnych objêciach. bo tak go bola³ brzuch.Jak nie da rady ubraæ siê sam. ¿e zessa³aby chrom z haka przyczepy. Oboje p³akali.chlipnê³a. dziadku . w równym stopniu z bólu.Nic nie rozumiem! . Obaj równocze nie ryknêli miechem. W samochodzie Carolyn zadzwoni³a z komórki do ojca. . D wign¹³ siê na nogi.Nie wiesz. Przybili pi¹tkê wysoko.Trudno siê dziwiæ . . wymierzaj¹c celnego kopa w ty³ek. Carolyn najpierw ubra³a siê sama. wiêc za dwa dni przeja ni wam siê w g³owach. jasne? W zaistnia³ej sytuacji nie macie innych praw. . jak g³osy z koszmarnego snu.szlochnê³a Carolyn. .Za to.Ty.Podzielam twój gust. wozu ma nie byæ. zobacz . Wyszli. . Patrzyli na rechocz¹cych intruzów.Charlie Tr¹bka zawita³ do miasta! .

s³onko. . Thurston przekrêci³ ga³kê. tyle ¿e ojciec na razie nie musia³ o tym wiedzieæ. nie istnia³o inne wyja nieni które by mia³o choæby szczyptê sensu. Musia³o tak byæ.. . Postawna policjantka o rudych w³osach wskaza³a im nieutwardzone pobocze i kaza³a nim przejechaæ obok s³u¿bowego wozu. .Kciukiem wskaza³ domek za plecami..Nie ¿artujê. spieprzaj st¹d. do ojca. Carolyn oniemia³a ze zdumienia.. ale czytelna: OBAMA! TAK. Za chwilê us³ysz¹ w tle g³os Roda Serlinga. . Na ca³ej skali znale li jedynie Elvisa Presleya z Jordanaires.O tej porze roku. przygl¹daj¹c siê planowi. Carolyn wy³¹czy³a radio. który bêdzie go wypytywa³. Carolyn zamiast tego zatrzyma³a samochód i wysiad³a. Jeden mia³ na imiê Junior. starszy mê¿czyzna.odpar³a Georgia Roux. Wsiad³a do swojego volvo (na zderzaku ci¹gle jeszcze tkwi³a nalepka. Niech najpierw wymy li.Pos³uchamy. Sk³adali przysiêgê. Poza tym niespecjalnie mu siê pieszy³o z powrotem.. . sp³owia³a.Tam ju¿ na pewno nikogo nie ma .Na skrzy¿owaniu Little Bitch Road i szosy numer sto dziewiêtna cie blokowa³ przejazd radiowóz. prawie jakby jej nie by³o. po czym pokrêci³ g³ow¹. ale szybko siê rozmy li³a. Trzyma³a siê za spuchniêty nadgarstek. Najwyra niej trafi³a do jednego z odcinków Strefy mroku . a nawet je li nie. ¿eby siê jak najszybciej wydostaæ z tego dziwacznego miasta. Jak my lisz? Pieprzyæ to i wracamy do miasta. bo sama was napadnê .Zostali my napadniêci! Przez dwóch ch³opaków podaj¹cych siê za policjantów. Coggins dotrzymywa³ towarzystwa dziewczêtom w spi¿arni McCainów. 2 Na mapie droga prowadz¹ca przez kemping nad jeziorem Chester wygl¹da³a na zawiniêt¹ w haczyk nitkê.Oni s iê zaraz pozbieraj¹. Junior i Frankie po wyj ciu z domku Marshalla siedzieli jaki czas w samochodzie. jak ubraæ w to . co naprawdê siê dzieje. . . Jej wiat wywróci³ siê do góry nogami. W pierwszej chwili chcia go prosiæ o pomoc.W³¹cz radio . ale nie powiedzia³a. przegl¹da³ jak¹ listê na podk³adce. Mia³a zamiar powiedzieæ: Prawdziwy koszmar . W rodku siedzia³ policjant. NADAL MO‾EMY!) i ominê³a wóz policyjny. co zrobi z cia³em wielebnego.powiedzia³a. Marzy³a tylko o tym. . . piewaj¹cego natchnione How Great Thou Art .Wyno cie siê. kogo to obchodzi? Junior namy la³ siê przez chwilê. drugi Frankie! Obaj.stwierdzi³ Frankie.

. jestem .krzykn¹³ Junior.powiedzia³ Frankie. pomy la³. Bo ja o nim wiem gorsze rzeczy. .Wracamy do miasta? .Chêtnie bym co przetr¹ci³. .Zajrzyjmy do pozosta³ych domków.. .Barbarê.Chêtnie ci j¹ przytrzymam . jak wrócimy. ¿eby ojciec mia³ na niego haka.Jeste pewien na sto procent? . . a jak wrócimy. Du¿o gorsze. co siê dzia³o w Mill! Mimo wszystko musia³ byæ ostro¿ny. Wyjechali zza ostrego zakrêtu prosto na dzieci. . ni¿sze ga³êzie prawie zamiata³y dach. .Droga koñczy siê przy przystani. . bo bêdê musia³ przedstawiæ cycatej mojego m ciciela.Stój! . ¿e rzuci³em budê. dobra.powiedzia³ Junior. nawet nie próbowa³y uciekaæ. Barwne li cie zwisa³y nieruchomo z ga³êzi.mrukn¹³ poirytowany. Z obu str on nachyla³y siê nad ni¹ drzewa.Jego tam nie bêdzie. ch³opca i dziewczynkê. . Randolph od razu wynajdzie nam jak¹ inn¹ robotê.Ostatni powinien byæ zaraz za zakrêtem . .. Z drogi kempingowej zosta³y tylko koleiny przedzielone po rodku trawiastym garbem. . Bardziej jak w lipcu ni¿ w pa dzierniku.Dobra.Jestem. 3 Pierwsze trzy domki by³y ca³kiem puste. Wszystkiego zosta³o z kilometr. Du¿y Jim Rennie by³ mistrzem w manipulowaniu lud mi. .Gdzie? W Sweetbriar Rose? Prosisz siê o trutkê na szczury w jajecznicy? Z najlepszymi ¿yczeniami od Dale'a Barbary? .Junior? Ziemia do Juniora! . Teraz ju¿ nawet nie ma znaczenia. By³y blade i przestraszone. Nie zamierza³ pozwoliæ. Gdyby Frankie siê nie ba³. czy siê dowie. ¿eby wielkomiastowych dupków tu nie by³o. Frankie uruchomi³ silnik i wycofa³ samochód z podjazdu. Zreszt¹ rezygnacja ze szko³y wydawa³a siê tak ma³o wa¿na w porównaniu z tym. nawet nie wysiadali z samochodu.Tylko lepiej. A Junior wierzy³ w zdolno ci organizacyjne ojca. by³o duszno.Ty skurwielu. Sta³y na drodze.

My mieszkamy w Weston.odetchn¹³. Oboje byli brudni i bardzo bladz Ma³a trzyma³a ch³opca za rêkê. .¿e zostawi na le nej drodze uk³ad wydechowy toyoty. Frankie te¿ przyklêkn¹³.I jak siê nazywa twoja mama? .. Lubimy p³ywaæ kajakiem. . ale nasi rodzic e rozwiedli siê w zesz³ym roku i teraz tata mieszka w Piano. w Teksasie. nastêpne wielkomiastowe dupki. . przenios³a na niego wzrok.Przyjechali my patrzeæ na li cie. Mog³a mieæ jakie dziesiêæ lat. Wyci¹gn¹³ rêkê.I je æ.zapyta³ Junior.. jakby widzia³ co interesuj¹cego na reflektorze toyoty od strony kierowcy. a mój brat Aidan Patrick Appleton.Mieli my patrzeæ na li cie. .Skoro mój ojciec nie dosta³. i prowadzi³ odrobinê szybciej.Jestem g³odny . ale nie do koñca .Alice . na Oak Way szesna cie. I p³ywaæ kajakiem.Wielkie okr¹g³e ³zy potoczy³y siê po jej policzkach.Co wy tu robicie? . .Mama nie wróci³a . . .powiedzia³a cicho.oznajmi³ Aidan ponuro.Powiedzia³ to g³osem w stylu: ¿artujê.Nic.Co? . . Dzieci nadal sta³y w miejscu. Aide? .Ja chcê do mamy . Numer telefonu. .odpowiedzia³ ch³opiec. O rany. .pos³uchaj mnie uwa¿nie. Junior wysiad³. Podskoczy³a lekko. Nadal ogl¹da³ reflektor.rzuci³ Junior. niewiele brakowa³o .Nie wiem.Oni s¹ prawdziwi? . . . .Wyrecytowa³a ci¹g cyfr z beznamiêtn¹ precyzj¹ sekretarki automatycznej. Podnios³a wzrok na Juniora. . prawda. Junior przyklêkn¹³ przed dziewczynk¹. Gdzie jest twoja mama? . Dziewczynka by³a wy¿sza i starsza. w Massachusetts. ¿eby przyje¿d¿aæ patrzeæ na li cie spadaj¹ce z drzew.odezwa³ siê . z pewno ci¹ by je trafi³. Nasz tata nazywa siê Edward Appleton. natomiast ch³opiec nadal patrzy³ prosto przed siebie. . Na szczê cie zd¹¿y³ wbiæ hamulec w pod³ogê i samochód stan¹³ pó³ metra od dzieciaków. to i ty prze¿yjesz . Podszed³ Frankie. Bo nikt z miejscowych nie marnowa³by benzyny. Pewnie.Jak masz na imiê? .Jezu. Niewa¿ne. .Ja nazywam siê Alice Rachel Appleton. pomy la³ Junior.Chyba dosta³em zawa³u. dotkn¹³ ramienia dziewczynki. Nasza mama nazywa siê Vera Appleton. Ch³opiec wygl¹da³ na piêæ.

wyszepta³a dziewczynka. bo nie ma pr¹du. tym razem odpowiedzia³ mu ch³opiec.odezwa³ siê Junior . . . nienachalny intelekt ca³emu potomstwu. Normalnie dojazd tam trwa³ góra dwadzie cia minut. . prawda? . Junior sam mia³ ³zy w oczach.W szufladzie na warzywa by³a cebula . . .Pojecha³a w sobotê rano? . chocia¿ powinien. kawy.Je æ! Brzuch mnie boli! .Pojecha³a po woopsy. . Mama powiedzia³a. Dziesiêcioletnia dziewczynka i piêcioletni ch³opiec. A przynajmniej trochê.Woopsy to ciasteczka Whoopie Pies . Nic nie s³yszeli cie.spyta³. brandy i spaghetti w puszkach.Zjedli my z cukrem. Trzeba min¹æ nastêpn¹ chatê. Musia³ sobie przypomnieæ. ale teraz ju¿ siê nie da ogl¹daæ. nic nie mówi³em. ¿e zaraz wróci.O¿ kurwa . . Gdyby zna³a Rogera Killiana. ¿e mam siê zaj¹æ Aidanem. Junior nie chcia³ o tym my leæ.Alice . . .Ma³a. Tyle ¿e nie wróci³a i Junior. ale w rodku zlodowacia³. znale li cie co ? . Najwyra niej matka tych dwojga spodziewa³a siê.wyrwa³o siê Frankiemu. Poszukaæ mamy i czego do jedzenia.Mia³a kupiæ jeszcze inne rzeczy. Ma³a pokazywa³a nie w stronê . Dwie noce w ca³kowitych ciemno ciach.rozp³aka³ siê Aidan. . otworzy³ drzwiczki pasa¿era i zacz¹³ szperaæ w skrytce na rêkawiczki.W sobotê.Ja chcê do mamy! .Do miasta.spyta³ Frankie. bo jedzie tylko do sklepu Yodera. Facet by³ durniem pierwszej klasy i przekaza³ swój. wiedzia dlaczego.Machnê³a r¹czk¹ mniej wiêcej na pó³noc. rzecz jasna. bo jestem ju¿ du¿a.‾eby by³o bli¿ej. .Tak .wyja ni³a Alice. ¿eby Aide nie zbli¿a³ siê do jeziora.Przepraszam. Gliniarze nie p³acz¹. Jeszcze raz zapyta³ dziewczynkê o matkê. Zapyzia³y sklepik Yodera tu¿ za granic¹ miasta w stronê Tarker's Mills specjalizowa³ siê w sprzeda¿y piwa. Wróci³ do samochodu.odpowiedzia³a dziewczynka. ¿e na nim nie mo¿na polegaæ. w ka¿dym razie nie na s³u¿bie. Ogl¹dali my kreskówki. bo pan Killian nie przyniós³ ich do domku. Mia³am pilnowaæ. wiedzia³aby. ¿e w domku bêdzie mnóstwo jedzenia.W sobotê rano.dok¹d teraz idziecie? . Junior u miechn¹³ siê. . . wiêc mamusia po godzinie powinna by³a wróciæ. . ¿e jest gliniarzem. Junior i Frankie popatrzyli na siebie.I te¿ siê rozp³aka³. i obieca³a. delikatnie mówi¹c. Junior zaczyna³ rozumieæ sytuacjê. a potem mo¿na i æ przez las. .Mieli cie cokolwiek do jedzenia? .

Prze³ama³ batonik na pó³ i ka¿demu z dzieci poda³ kawa³ek. Frankie pokiwa³ g³ow¹ i wzi¹³ ch³opca na rêce. pomy la³ Junior. a kobietom nowe rozstawienie nawet siê spodoba³o. . nigdy by nie wys³a³ dwóch kobiet w jednym patrolu. 4 Zachodnia czê æ Chester's Mill by³a najrzadziej zaludnionym fragmentem miasta. ma³omiasteczkowy glina ze starej szko³y. Jezu. ¿eby go w ¿yciu spotka³o co milszego. Czu³ pot. . Jak pies zlizuj¹cy t³uszcz z kija.Jeste cie bezpieczni. Odwróci³ siê do Frankiego. Zmierzwi³ jej w³osy. No i po drodze by³a. kopu³a. Alice i Aidan prawie na pewno umarliby z g³odu i wycieñczenia. ale w kierunku TR . oczywi cie. rozrywaj¹c papier. Jedynym samochodem policyjnym na Little Bitch Road by³ wóz numer dwa. Junior podniós³ dziewczynkê. Za kierownic¹ siedzia³a Jackie Wettington. ale oczywi cie komendant Perkins ju¿ nie dowodzi³. a kwadrans po dziewi¹tej nie zosta³ tam prawie nikt.Zatrzymamy siê przy domku staruszka i panienki. Junior mia³ przed oczami g³oduj¹ce dzieci pokazywane w telewizji.Obiecujesz? . Tam ca³ymi kilometrami ci¹gn¹³ siê gêsty las i trzêsawiska. Patrz¹c na nie. zw³aszcza policjanci. lecz nadal w papierku. na miejs cu strzelca Linda Everett. Objê³a go za szyjê. Policzki mu siê przy tym nadyma³y i zapada³y rytmicznie.W mie cie dostaniecie co lepszego. Ch³opiec wetkn¹³ do buzi wszystkie palce i wysysa³ z nich resztki czekolady . strach dziecka. Mê¿czy ni. . Dzieci po¿era³y go wzrokiem. . A tak niewiele brakowa³o. Wróci³ Frankie. ¿eby my po prostu zawrócili. straszny.Obiecujê. jakby w ten sposób móg³ z niej zetrzeæ ten oleist zapach. Taki wyraz twarzy u Amerykanów by³ niewyobra¿alny.Chester's Mill. . W rêku trzyma³ batonik. Damy dzieciakom zje æ. . Ja i Ma³gosia.zapewni³ ma³¹..Wszystko bêdzie dobrze ..powiedzia³ Frankie. Junior nie potrafi³ sobie przypomnieæ. S³odycz zniknê³a w ci¹gu piêciu sekund. tylko bez happy endu. Komendant Perkins.90. Pognieciony i wyra nie nie pierwszej wie¿o ci.Nic wiêcej nie mamy . ze swoimi grubiañskimi dowcipami bywaj¹ mêcz¹cy. . co tam znajdziemy. Ju¿ nic z³ego wam siê nie stanie.

. niestety. Trudno jej by³o uwierzyæ.Lin? Wróci³a do rzeczywisto ci.Dwójka. . wzywam dwójkê. Nawet nie drgnêli. Linda wziê³a do rêki mikrofon. niezbyt dobrze.. Wtedy zatrzeszcza³o radio.stwierdzi³a Stacey Moggin. . W obu nie ma ¿ywego ducha. W³a nie sprawdzi³y my domy Killianów i Boucherów.Odbiór. S³yszê ciê. pocisk wystrzelony z odleg³o ci piêciuset kilometrów trafi w tak niewielki punkt. po czym odezwa³ siê Randolph. tym gorzej. ¿e nie jest to najlepszy czas na podobne sprostowania. Pete chce z wami pogadaæ.Wszyscy mi melduj¹ to samo .upewni³a siê Linda. ale zdawa³a sobie sprawê. . kiedy pos³a³a w ich stronê dzieñ dobry przez g³o nik na dachu. czy ko ció³ sprawdzony? Nigdy nie zawraca³ sobie g³owy ¿adnym odbiór .Sweetbriar Rose bêdzie zamkniêta. Jackie zaparkowa³a na poboczu. Niepokoi³o j¹ to miejsce. Widzia³a stoj¹cych tam ¿o³nierzy. chocia¿ Ry¿y j¹ o tym zapewnia³. My la³a o miejscu. tu dwójka.Chrystusa Odkupiciela? . ¿e hindui ci nie modl¹ siê w meczetach.Im bli¿ej kopu³y. gdzie klosz odcina³ Little Bitch Road. To znaczy komendant Randolph.Wracamy? .Tak. Chwilê trwa³a cisza naszpikowana wy³adowaniami elektrycznymi. Odbiór. . Randolph by³ najwyra niej zmêczony i z³y. Stacey. .O ile mi wiadomo. ci¹gle zwróconych do miasta plecami.Urz¹dzimy piknik. . dwójka. Jeste cie nad al na Little Bitch Road? Odbiór.spyta³a Jackie. Roger Killian bêdzie mia³ mnóstwo pieczonych kurczaków. . .Wzywam dwójkê. . Chyba ¿e w nocy jacy hindui ci wybudowali meczet. Odbiór. ale mo¿e uda siê wyprosiæ kubek kawy. Natomiast je li pocisk siê przebije.Baza. Linda mia³a nieodparte wra¿enie. . jest tam tylko jeden ko ció³.Tam mieli sprawdziæ nowi. . teraz znajdowa³o siê tam wielkie czerwone X namalowane sprayem na kopule. odbiór. s³yszysz mnie? Odbiór.Nie ma sprawy. Mo¿emy.Ko ció³ nie jest w naszym sektorze . W³a nie tam znajdowa³ siê cel. . wisz¹ce w powietrzu niczym jaki hologram rodem z filmu science fiction. .zameldowa³a. Linda nie odpowiedzia³a. . .

gdzie korzystali z gara¿u. Odbiór. ¿e ledwo j¹ by³o s³ychaæ.Chwila ciszy. . je li dobrze pamiêtam. .Ostatni wyraz intonacj¹ umie ci³a w cudzys³owie.On jest dupek . czy to w Karczmie Dippera. . Wiesz co.Na plebaniê te¿ zajrzyjcie. . . .Coggins gdzie znikn¹³.I o nowych gliniarzach. ¿e mog¹ byæ potrzebni. . która marzy³a o powrocie do miasta. pokiwa³a g³ow¹. Jackie przytknê³a palec do skroni i poruszy³a kciukiem . Linda. Linda odwiesi³a mikrofon i popatrzy³a na Jackie. . Odbiór.Mówisz o Randolphie zamiast Perkinsa? . Linda oczywi cie siê domy li³a. ‾eby siê upewniæ.My mamy ruszyæ dupy? . bo bardzo chcia³a sprawdziæ. ¿eby siê stamt¹d zabiera³. Uwaga mia³a byæ mieszna. ¿e Randolph naj¹³ dzi rano jeszcze dwie osoby.Nie mam czasu ws³uchiwaæ siê w ka¿de s³owo. .I do radiostacji Wyje toto bez przer wy. które temu facetowi spadnie z ust.powtórzy³a Jackie. .poleci³ Randolph. kto mu podsun¹³ ten pomys³.O tych dzieciakach. szefie .Pete powiedzia³ Henry'emu.Zrobi siê. .Tak jest. w jakim towarzystwie obraca siê Carter. . kiedy co jeszcze przysz³o jej do g³owy. Linda wiedzia³a.Ju¿ mia³a na koñcu jêzyka bez odbioru .Szefie.powiedzia³a. je li z pociskiem siê nie uda. .Ruszcie dupy? .To wy te¿ tam sprawd cie . Henry Morrison powiedzia³ mi. Oczywi cie domy lamy siê. I wy te ruszcie dupy. jak siê maj¹ dzieci pod opiek¹ Marty w domu Edmundsów. . . a jego parafianie ³akn¹ pocieszenia. ¿e sytuacja nam siê nie wymknie spod kontroli. jest co nowego w telewizji? Prezydent co powiedzia³? Odbiór. znajd cie ojczulka i powiedzcie mu.Ale koszmar.podsumowa³a Linda. wiêc kto tam musi byæ. . jak siê zbiera³am do roboty.mimiczny strza³ samobójczy.Jeszcze dwóch? Dlaczego? .Thibodeau i Searles. ¿eby sobie podrasowywaæ motory. . bez zadawania pytañ. czy w Gas & Grocery. Potem Jackie odezwa³a siê tak cicho. Jed cie do ko cio³a. lecz jako wypad³a blado. .Przynajmniej nie nosz¹ broni. Koniec. . Przez jaki czas siedzia³y bez s³owa w samochodzie z silnikiem pracuj¹cym na ja³owym biegu.Zajrzymy. Przyszli prosto z ulicy z Carterem Thibod eau i Pete zwyczajnie ich zaci¹gn¹³. .

. . z tym ¿e chevrolet wielebnego Cogginsa sta³ w gara¿u. NIECH KTO PRZEJMIE KIEROWNICÊ! Na drugiej widnia³o: MÓJ DRUGI POJAZD MA 10 BIEGÓW. Pasowa³y do tylnych drzwi. Nie s³u¿bow¹. Jak my lê o Hitlerze. generator wy³¹czono.Nikt nie obiecywa³.stwierdzi³a Jackie.Normalnie Hitlerjugend . by sprawdziæ. ale na Boga. ¿e praca w policji bêdzie ³atwa i przyjemna . mam ogromn¹ nadziejê. A jutro. Znalaz³a je Jackie. Czy ty wiesz. ¿e ich jest teraz wiêcej ni¿ nas? Linda rozwa¿y³a nowe wie ci w milczeniu. zamiast ich sparowaæ z prawdziwymi glinami. Wesz³y. je¿eli dzisiaj siê to wszystko nie skoñczy. . ¿e wielebny ma rower.Dwóch nosi. . policja umie znajdowaæ sposoby wej cia.. . wisia³y na haczyku za kuchenn¹ okiennic¹. . I skoro ju¿ mowa o dzisiejszym poranku. .Przypomnia³o mi siê. 5 Ko ció³ by³ otwarty i pusty. czy mam racjê. Linda zwróci³a uwagê Jackie na tê drug¹. Wrzuci³a bieg. Oszczêdza benzynê. wiêc pewnie Coggins pojecha³ do miasta na dwóch kó³kach. Jest pan w domu? Cisza. jednak Linda czu³a siê nieswojo.Pewnie przesadzam. lecz w ma³ym miasteczku. Zapewne . czy nie po lizgn¹³ siê pod prysznicem i nie le¿y ze z³amanym krêgos³upem. zawróci³a na trzy i ruszy³a w stronê Ko cio³a Odkupiciela. wetkn¹wszy g³owê do rodka.Ale lepiej wejd my do domu i sprawd my. w których normalnie chowa siê zapasowe klucze. Raczej Hermanna Goeringa.Ja te¿ nie.Mo¿e i tak . ale nosi. ¿e to wszystko siê dzisiaj skoñczy i nie trafi mi siê okazja. Na plebanii tak¿e panowa³a cisza. Na jednej przeczyta³a: JE LI DZI BIOR¥ ‾YWCEM DO NIEBA. . Linda zajrza³a do rodka. .Jako nie widzê Randolpha w roli Hitlera. Parter by³ czysty i zadbany. Policjantki sprawdzi³y miejsca.zawo³a³a Linda. prywatn¹.Chod . to Pete pozwo li³ im jechaæ samym. dostan¹ broñ wszyscy.odezwa³a siê Jackie. Dwadzie cia cztery godziny.zgodzi³a siê Jackie. Dom by³ zamkniêty. .W takim razie mia³yby my go zobaczyæ nagiego? . które w sezonie puchnie. Podobno ju¿ maj¹ za sob¹ okres próbny. A nie widzê go w gara¿u.Tu policja.Wielebny! . zobaczy³a na zderzaku dwie naklejki. . widzê Renniego.

faktycznie! To kara za grzechy.Nie? . . na drugiej tabliczka z napisem. ¿e wesz³a bez zaproszenia do cudzego domu.stwierdzi³a Linda. Króliczka Wielkanocnego i Wró¿kê Zêbuszkê. Niestety. . Tak. Przywodzi³ jej na my l Janelle wstrz¹san¹ drgawkami. A sup³y by³y umazane krwi¹. Chod do ³azienki. proszê daæ nam znaæ.A.. jednak wcale nie mia³a ochoty siê na nich znale æ. Na cianie wisia³ prosty drewniany krzy¿. Linda nawet nie drgnê³a. 6 Jackie sta³a po rodku sypialni Cogginsa. O Halloween i o wielkiej dyni. Je li pan jest w domu. .dlatego.Mo¿e nawet do nieprzytomno ci. Schody by³y najzwyklejsze w wiecie. Dom wydawa³ siê odpychaj¹cy. I to osoby duchownej. ¿e nikogo nie ma i mog¹ i æ do radiostacji. . ¿e on siê ch³osta³. . co ci poka¿ê.Wygl¹da na to. Wkrad³a jej siê do g³owy my l: Gdyby Janelle znalaz³a siê teraz w tym domu. ¿e widzia³a gorsze rzeczy.Podnios³a wzrok na kole¿ankê. Jedno religijne. Odsuniêta ko³dra ods³ania³a prze cierad³o ze ladami krwi. partnerka zawo³a³a j¹ na górê.Wielebny! Tu policja.. patrz¹c w górê. A jak by³o u ciebie? . Nie ugryzie ciê.Zak³adam.Tak. . Napis g³osi³: PAN WIDZI WSZYSTKO. dlatego sta³a i czeka³a. Popatrz na rezerwuar.Ma to jaki sens.I jeszcze tu . ale zdarzy³o mi siê s³yszeæ o czym takim. . Na rezerwuarze le¿a³y dwa czasopisma. Na zadbanej drewnianej pod³odze miêdzy ³ó¿kiem a cian¹ le¿a³a lina powi¹zana w sup³y. tak? . Linda wesz³a do ³azienki.Chod . zobacz. To te¿ by³o z³e. Jackie ruszy³a na górê. My lê. Czcili my wiêt¹ Trójcê: wiêtego Miko³aja. Co tu by³o nie tak. Linda niechêtnie podesz³a bli¿ej. . a stawiam centa do dolara. . ¿e kto go pobi³ . a¿ Jackie odraportuje. Linda sta³a u stóp schodów. . Potem po³o¿yli go na. Zasup³ana lina ju¿ jej ca³kowicie wystarczy³a. I znowu by zaczê³a mówiæ niezrozumia³e rzeczy.powiedzia³a Jackie. . ¿e nie wychowywa³a siê w rodzinie wierz¹cej . na dodatek ten dom naprawdê przyprawia³ o gêsi¹ skórkê.No chod . Mniej wiêcej. Tytu³ hymnu gospel.stwierdzi³a Jackie ponuro.Dobrzy starzy bapty ci. I pewnie nigdy do koñca nie wyjdzie z mody. dosta³aby ataku.Pope³niasz gruby b³¹d. .

nawet po wietrzeniu. Ma to sens? Mia³o. daje sobie popaliæ.Chod . ¿e nabywa³o siê je w sklepach z dewocjonaliami. zbudowany g³ównie ze szk³a budynek WCIK tak¿e by³ zamkniêty. . niæ azjatyckie sny o szczê ciu. na kawê.wyja ni³a Jackie. s³ucha³y radia w drodze . co pozwa la mu dzia³aæ. . ledwo widocznymi w jasnym wietle poranka. ¿e matka pali³a jak kom in.ucieszy³a siê Jackie. ¿e je li co ma siê nadawaæ do jedzenia. potem za³omota³a.Przecie¿ kogo jednak s³ysza³y my. . niski. Linda uzna³a. Zza studia wynurza³a siê wie¿a transmisyjna z czerwonymi ostrzegawczymi wiate³kami na szczycie. .Moja mama tak to nazywa³a . . i idzie do ³ó¿ka. 7 D³ugi. a przy tym wierzy³a. dlaczego dom by³ straszny.No to jak. Ja stawiam. wschodni New Hampshire i najprawdopodobniej wewnêtrzne planety Uk³adu S³onecznego. W powietrzu unosi³ siê dziwny zapach. ale z g³o ników zamontowanych pod okapami p³ynê³o Good Night. grzeje gruchê. Ten budynek tak¿e budzi³ w niej przykre odczucia. Najlepiej w zastrzyku do¿ylnym.Jak wielebny skoñczy.Chyba nikogo tu nie ma . chocia¿ by³a zdenerwowana. stêch³y i niewyra ny. Sweet Jesus w interpretacji pie niarza soul Perry'ego Como. ¿e zapewne w³a nie tam jest zamontowany generator i zmagazynowane wszystko to.Siedzi sobie na tronie. Jako trudno by³o uwierzyæ. . . . . Albo mo¿e w³a nie dlatego. Jackie zastuka³a w drzwi. Przypomina³ jej zapach potraw przyrz¹dzanych przez matkê. . ¿eby odpokutowaæ za grzechy.Co takiego? . Wszystko dlatego. tak? Linda nie potrafi³a znale æ kontrargumentu. odmawia modlitwy i jedzie rowerem do miasta.spyta³a Jackie.powiedzia³a Linda.. wolny od grzechu.drugie nosi³o tytu³ M³ode Szparki Orientalne . Jackie pokrêci³a g³ow¹.Poproszê czarn¹.Linda zachichota³a. a w efekcie promieniowaæ cudem boskiej mi³o ci na zachodni Maine. Ra wstaje wie¿utki. bo rzeczywi cie.Super . A potem wracamy do miasta. W pobli¿u wie¿y znajdowa³a siê pod³u¿na bry³a przywodz¹ca na my l stodo³ê. obecny w domu zawsze. zajrzymy do radiostacji. mamy pe³en obraz? .. musi byæ przyrz¹dzone z du¿¹ ilo ci¹ t³uszczu. Tylko nie t³umaczy³o.

G³o niki we wnêtrzu gra³y tysi¹ckrotnie lepiej ni¿ te przed budynkiem. odezwa³ siê jednostajny brzêczyk systemu alarmowego. Przerwa³ jej dudni¹cy g³os. alarm ucich³. W recepcji nikogo. Razem z nim by³ te¿ skrawek papieru. na którym kto nagryzmoli³ cztery cyfry: 1 6 9 3. .Wielebny! Jest tu kto ? ‾adnej odpowiedzi. zaskakuj¹co luksusowa. pomy la³a.Naprawdê kto pracuje w tej prze wieconej rakiecie? . a mianowicie Another message of God's love song . Pasek biegn¹cy u do³u ekranu krzycza³ drukowanymi literami: INFORMATOR Z DEPARTAMENTU OBRONY MÓWI O PLANACH ODPALENIA POCISKU. ¿e Jackie rozpina kaburê s³u¿bowego automatu. . kiedy. Tym razem poszukiwanie klucza trwa³o d³u¿ej. . kto tu rz¹dzi. ale po kilku chwilach dociskania zadzia³a³. Gdy tylko wesz³y.Bo ten. By³ w³¹czony. G³adka kolba w d³oni poprawia³a jej samopoczucie. Perry Como ust¹pi³ miejsca jakiemu utworowi instrumentalnemu. zdominow ana przez gigantyczny p³aski odbiornik telewizyjny. . Studio. zapowiadaj¹cego nastêpne nagranie.Halo! . Budynki ginê³y pod sztandarami i ¿ó³tymi wst¹¿kami.. Zerknê³a. Terminal znajdowa³ siê na cianie i gdy Jackie wcisnê³a cztery cyfry wypisane na skrawku papieru. Linda widzia³a za nim mrugaj¹ce wiat³a.zawo³a³a Jackie. Za drzwiami znajdowa³o siê biuro. zrobi³a to samo. Po lewej stronie dwoje zamkniêtych drzwi. Obie podskoczy³y. tak go zostawi³.zdumia³a siê Linda. . Na ekranie Anderson Cooper. Us³yszeli my »Chirst My Lord and Leader« w wykonaniu Raymonda Howella . Gdy zobaczy³a. mówi³ chyba z Main Street w Castle Rock.Dlaczego telewizor jest w³¹czony? . Niech pa³ka twoja i rêkoje æ broni bêd¹ dla ciebie pocieszeniem. uzna³a.spyta³a Jackie. Na wprost okno biegn¹ce przez ca³¹ d³ugo æ g³ównego pomieszczenia. Klucz okaza³ siê duplikatem. Lindzie ciarki chodzi³y po skórze. nieomal rzeczywistych rozmiarów. Zosta³a tylko muzyka. Na sklepie wielobran¿owym widnia³ transparent z napisem: UWOLNIÆ ICH! Linda poczu³a siê jeszcze gorzej. Jackie pchnê³a drzwi stop¹.Odbiera telefony? Za³atwia sprawy? Jakim cudem? Co tu by³o nie tak. czu³a siê zagro¿ona.. Za drugimi . zosta³a ostro¿nie w miejscu.z plebanii i s³ysza³y miêkki g³os prowadz¹cego audycjê. .sala konferencyjna. niedbale dopasowanym. . tylko bez g³osu. na pewno. w koñcu Jackie znalaz³a go w kopercie przyklejonej pod skrzynk¹ pocztow¹.

jak robi kupê. tylko ¿e wyjê³a broñ z kabur i trzyma³a zabezpieczony pistolet wzd³u¿ nogi. Linda g³êboko zaczerpnê³a powietrza. Toaleta. ¿e czas ucieka. Potem zabrzmia³a muzyka i inne czerwone wiat³o pozielenia³o. s³uchasz »Godziny odrodzenia«. . d³ugo to bêdzie dzia³aæ? . Wysz³y. .Ca³e to cudo jest zautomatyzowane! .zawo³a³a Jackie. atmosfera jak w rodzinnym grobowcu. ta aparatura musia³a kosztowaæ fortunê! Jak s¹dzisz. S³onko. wybrali my siê z przyjació³mi do Bar Harbor na piknik. ‾adnego odzewu. luf¹ w dó³. mo¿na by³o za ni¹ zap³aciæ w miesiêcznych ratach. ¿eby nie zachowywa³a siê tak g³o no. Krzyknê³a ile si³ w p³ucach.. . Nikogo.To dlaczego mam wra¿enie.odezwa³a siê Jackie . Jest godzina dziewi¹ta dwadzie cia piêæ.Nie jestem wierz¹ca . Chcia³a jej powiedzieæ. jak zwykle. zapowiadaj¹c kolejn¹ pie ñ chwa³y. Ani Normana Drake'a.Halo! .A¿ siê skoñcz¹ zapasy propanu i generator zdechnie. Norman Drake umilk³. po drugie.Linda dostrzeg³a jeszcze jedne zamkniête drzwi. Jackie nie zaprzeczy³a. zanim stracê wiarê. Pusta. I przyjdzie albo co.Zbierajmy siê.Bo tu jest jako dziwacznie. nie mówi¹c ju¿ o tym. a co najlepsze. pos³a³ swojego Syna na mieræ na krzy¿u. przyznajê bez bicia. . je li cz³owiek nie by³ uszczê liwiony jak winia tarzaj¹ca siê w gównie. . ani z³otoustego szatana. nawet podaj¹ aktualny czas. . Z podobizn¹ bardzo bia³oskórego Jezusa na cianie. dla odkupienia twoich grzechów. ¿eby Jezus patrzy³. Wyt³umaczysz mi? Linda pokrêci³a g³ow¹. Spryciarze. nie zaprzeczaj. dlaczego kto chce. otworzy³a je kopniêciem. który oferowa³ ca³¹ Bibliê na jednym kr¹¿ku DVD. a¿ Linda podskoczy³a. . Czy ofiarowa³e swoje serce Panu? Wracamy po reklamie .Jest tu kto ?! Ostatnia szansa! Nikogo. bo jeszcze kto us³yszy. Przy okazji przypomnê. . .Kiedy . oddaj¹c g³os z³otoustemu szatanowi. Zielone wiat³o zmieni³o siê w czerwone.Faktycznie. tak samo jak Jackie. ¿e kto tu jest? I ty te¿ to czujesz. Bóg ciê kocha.stwierdzi³a Jackie. przypominam trzy wa¿ne fakty: po pierwsze. ¿e istnia³a mo¿liwo æ wycofania siê z umowy. Ca³y ten budynek to l¹dowa wersja wraku Mary Celeste .Automat! . Mimo to po zakoñczeniu reklamy z g³o ników na nowo pop³yn¹³ g³os prowadz¹cego. .Mówi Norman Drake. . a czerwone w zielone. Linda i Jackie podesz³y do okna studia i zajrza³y do wnêtrza. Jackie rozejrza³a siê dooko³a niespokojnie.. i po trzecie. jeszcze w liceum.wiêc nie rozumiem.

wtedy moja najlepsza przyjació³ka.. ¿e je li kto tu siê ukrywa. Uwa¿asz. ¿e normalnie tak bardzo podkrêcaj¹? . co zobaczy³am? Jackie pokrêci³a g³ow¹. w³a nie sobie u wiadomi³am.Lin. to niemo¿liwe. .Wracamy do miasta. obejrza³am za siebie. Nie odezwa³ siê ani jeden ptak.No dobra. spowity w chwa³ê eteru. ale zajrza³y my wszêdzie. ale nikt nie postawi³ p³otu ani barierki. . ¿eby mieæ szerszy kadr. Jackie nie oponowa³a. wyg³upiali. prawie da³o siê zobaczyæ Irlandiê Kiedy zjedli my. . Chcesz zajrzeæ do magazynu? .Ja chcê tylko. . zgadza siê? .Ocean Atlantycki.Wszystko jedno.Stanowczo nie .A co ja tam wiem o tych wiêtoszkach? Mo¿e spodziewaj¹ siê apokalipca. ¿e dotar³am do jego krawêdzi.Nieprawda. . 8 Czas mija³. ¿e nie ma ladu po wielebnym. W którym momencie Arabella.. roztrzaska³y siê o klosz? Nie. rzuci³a jeszcze jedno spojrzenie na budynek radiostacji. Cofa³am siê po szczycie klifu tak d³ugo. A mo¿e jednak? Jackie wskaza³a mikrofon.Apokalipsy. Zanim Linda wsiad³a do wozu na miejsce obok kierowcy.Mo¿e jeszcze zawo³am przez g³o niki? Powiem. Odraportowujemy. . Teraz siê czujê tak jak wtedy. Zawróci³a w stronê Little Bitch Road i pojecha³y do Mill.Zgadza. postanowi³am zrobiæ zdjêcie. bez przerwy siê cofa³am. nie mog³am ich obj¹æ. . . Zatrzyma³am siê. gdzie siê da³o. nagle przerwa³a zabawê i krzyknê³a: Stój! Linda. . I ty te¿ o tym wiesz. ¿eby przesta³a kombinowaæ i ¿eby my siê st¹d wynios³y. muzyka stanowczo za g³o na. Norman Drake odezwa³ siê . Pojechali my w sze cioro. Jackie parsknê³a miechem. Nie s³ysza³a ¿adnych innych d wiêków.stwierdzi³a Linda. Jeszcze k rok i bym spad³a. Czy wszystkie zginê³y. Wszyscy siê rozszaleli. tutaj naprawdê nikogo nie ma. powinien spadaæ do miasta? Bo wiesz. Wiesz.Do studia nie wesz³y my. fakt.Piêknie tam. Religijna muzyka p³ynê³a z g³o ników. Stój! .Ponuro jest. Telewizor jest w³¹czony. dzieñ prze liczny. By³ tam znak ostrzegawczy. I idziemy na kawê. ¿e ludzie mog¹ siê nas baæ. . .

Podszed³ do okna otwieraj¹cego widok na parking. ¿e jest dziewi¹ta trzydzie ci cztery bo¿ego czasu wschodniego. ¿e bêdzie musia³ uruchomiæ kilka palników. nagie biodra przywodzi³y na my l skórzaste skrzyd³a . prowadz¹ce do kolejnego pomieszczenia z mrugaj¹cymi wiate³kami . Za niewielkie ceny serwisujemy wszystkie sprzedane wozy. Jak zawsze jesieni¹ rozpoczynamy wyprzeda¿. Na ty³ach studia otworzy³y siê drzwi.B. w których brakowa³o wiêkszo ci zêbów. niewiele wiêksze ni¿ komórka. Ubrany by³ w brudn¹ koszulê i równie brudne opadaj¹ce spodnie. W zesz³ym tygodniu wysz³a du¿a dostawa do Bostonu. gdy by³y w studiu. kto u Du¿ego Jima kupuje! .. ¿eby Sammy Bushey rozpozna³a swojego mê¿a. Tylko ¿e siê ba³. kabriolety.. Bo demonów nie mo¿n zabiæ.ju¿ dawno temu bielizna odesz³a do wspomnieñ. Muddy Watersa i . Na razie jednak mia³ do æ towaru. co mu kazano. Kiedy umiera³y ludzkie cia³a. Gdy znajdowa³y siê miêdzy cia³ami. Potem nadano reklamê autokomisu Jima Renniego. W tym roku mamy spore zapasy! oznajmi³ Du¿y Jim smutnym tonem sugeruj¹cym pocz¹tek dowcipu. Ma³o tego nie zrobi³.rzuci³ B. A teraz. s³ynne V6. lecz liczy³ siê z ewentualno ci¹. . Mo¿na by s¹dziæ. których nie zauwa¿y³a ¿adna z policjantek. przedstawion¹ przez samego wiceprzewodnicz¹cego Rady Miejskiej. gdy zasypia³. Kinga. który by³ dla niego tak wa¿ny na etapie Phila Busheya . wrêcz wychudzony. W¹tpliwe.. Tyle ¿e Kucharz by³ wyj¹tkowo szczup³y. Koko i Hound Doga Taylora. Kucharz widzia³ je w jaskrawych snach. Tym siê jego atman ¿ywi³ od jakiego czasu. A on potrzebowa³ zapaliæ.jêkn¹³ ¿a³o niej musimy oczy ciæ magazyn! Wiec przyje¿d¿ajcie! Kawiarenka zawsze otwarta i pamiêtajcie: ten siê raduje.. Tak czy inaczej policjantki zniknê³y. nawet trudno dostêpny dodge ram i jeszcze trudniej dostêpny mustang! Lu dzie. B³yszcz¹ce oczy zapad³y mu siê g³êboko w czaszkê. Wnêtrze. przypomina³y czarne ptaki. plymouthy.by³a ich tam ca³a galaktyka.ponownie i oznajmi³. a wszystkie trzy s¹ jak nowe. prawie nic nie zosta³o. demony zwyczajnie przelatywa³y do nastêpnego gospodarza. wype³nione by³o przewodami. Rzuci³ bluesa. rozga³êziaczami.S¹ fordy. routerami i ró¿nymi urz¹dzeniami elektronicznymi. . oparte na dzi¹s³ach. ale z trzema mustangami.. W jednym rêku trzyma³ kanapkê z mas³em kakaowym i d¿emem (teraz móg³ jadaæ tylko miêkkie rzeczy). chevy. które pojawia³y siê przy coraz rzadszych okazjach. zastanawiaj¹c siê. zosta³em nie z jednym. wargi zawiniête do rodka. Jego atman by³ dla nich za silny. nie z dwoma. ¿e nie zmie ci³by siê tam cz³owiek. ka¿dy jest wsparty s³ynn¹ Chrze cijañsk¹ Gwarancj¹ Jima Renniego. w drugim glocka 9. Rennie kaza³ mu zamkn¹æ wszystko i Kucharz zrobi³. czy zabiæ policjantki. skórê mia³ blad¹ i plamist¹.

. teraz nowa szefowa administracji us³ug medycznych w Chester's Mill. . Nietrudno by³o dostrzec lady opon ciê¿arówki przed suwanymi drzwiami magazynu. Latem wyasfaltowano jakie sto metrów kwadratowych za szpitalem. . Ry¿y a¿ podskoczy³. jednak nie mia³ wyj cia. który ostatnio przekszta³ci³ siê w wytwórniê.Nieustraszony dowódco. Twitch przykucn¹³ przed magazynkiem. Jest tylko jeden. .Mo¿e byæ z ratusza .Bredzisz! . CR. zu¿ywaj¹c kolejne litry propanu.Zobacz tutaj. kto nam kradnie propan.Nie. . otaczaj¹ce du¿¹ i w zasadzie pust¹ przestrzeñ na rodku.Myli³e siê. mrucza³ wielki generator. poniewa¿ Ginny Tomlinson. rzeczywi cie tak by³o.Twitch wodzi³ wzrokiem za plam¹ wiat³a. na dobr¹ sprawê przesta³ te¿ siê wypró¿niaæ. mia³ zaparcie od czerwca.przyzna³ po chwili. ale mo¿na by³o wznowiæ produkcjê w razie potrzeby. 9 Ry¿y Everett w magazynku za szpitalem wieci³ latark¹. D³ugo patrzy³ na parking i drogê. niestety. . Zgodnie z kart¹ na drzwiach powinno ich byæ siedem. Kucharz poszed³ po fajkê. Tutaj Twitch siê myli³. ¿e nigdzie nie ma przyczajonego demona z automatem za paskiem spodni na plecach. Zosta³ tylko jeden.odezwa³ siê niespodziewanie Twitch za jego plecami. któr¹ Ry¿y o wietla³ sukcesywnie ca³e wnêtrze.Howlin' Wolfa. Wiêkszo æ butli zniknê³a .zauwa¿y³ Twitch. Ry¿y o wietli³ promieniem z latarki niebieskie litery wymalowan e za pomoc¹ szablonu na srebrnym korpusie butli tu¿ pod logo firmy dostawczej Dead Riv er: SZPIT. a zosta³y dwa . karmi³o atmana. podjê³a trudn¹ decyz jê i nakaza³a odciêcie energii wszêdzie tam. Dopiero wtedy poszed³ do magazynu . wy³awiaj¹c z mroku kartony z zapasami. w tym samym sk³adzie. .Nie bredzisz . Po lewe j. Na razie wytwórnia zosta³a zamkniêta. Ry¿y nie chcia³ w to wierzyæ. powiedzia³ Twitch i. gdzie nie by³a ona absolutnie niezbêdna. Ry¿y opad³ na jedno kolano. Nabra³ pewno ci. a nawet nie miertelnego Little Waltera . I dobrze Co upokarza³o cia³o. . .Mówi³em .rzuci³ ich wszystkich tak sa mo jak pieprzenie.

. po co w ogóle im gaz.Po co by nam zabiera³ propan? Rada Miejska ma pod dostatkiem swojego. .Werner stabilny. UNIKNIESZ K£OPOTÓW! Twitch wyj¹³ paczkê marlboro. na ceg³ach. Po mierci Haskella Ry¿y zosta³ ordynatorem szpitala. Przeszli pod drzwi prowadz¹ce do szpitalnej pralni. potem zmieni³ zdanie i wzi¹³ papierosa.przyzna³ Ry¿y. .‾e maj¹ pod dostatkiem swojego? Sprawdza³e ? . . To bez sensu. tylko je li mieliby podkradaæ. Oni te¿ na pewno maj¹ jakie zapasy. ¿e o ma³o nie wywichn¹³ sobie szczêki. pacjent w ostatnim stadium nowotworu ¿o³¹dka.przyzna³ Twitch i ziewn¹³ tak szeroko. Pozosta³ych pacjentów mo¿na by³o policzyæ na palcach jednej rêki. jeszcze trzy dni wcze niej pielêgniarz. ci¹gle jako siê trzyma³. Obok wej cia ustawiono ³awkê. Ry¿y my la³.Ano. powiedzia³bym. On z³e lekarstwo. . tak¿e czasowo zamkniêtej.Skoñczy³e obchód? .Ale przyda³oby siê sprawdziæ magazyn za ratuszem. gdyby tylko nie by³ taki pi¹cy i niespokojny. co stanowi³o wyj¹tkowo pomy ln¹ okoliczno æ. .No dobrze. . Twitch poda³ mu ogieñ. Tydzieñ temu Ry¿y mia³ takie samo zdanie. awansowa³ na asystenta medycznego.zapyta³.Nie rozumiem.Fakt. a tu po s¹siedzku mamy choæby pocztê. sensei. ¿e móg³by nawet czuæ siê szczê liwy. Przez moment obraca³ w my lach surrealizm tego pytania. zaj¹³ jego miejsce. to dlaczego akurat od nas? Okradanie szpitala zwykle uwa¿a siê za wyj¹tkowe wiñstwo.spyta³ Ry¿y. .Sk¹d wiesz? . .Twitch westchn¹³. .Albo sk¹dkolwiek.Tak jest. to w ogóle jest bez sensu . Twitch nie ufaæ wielki szef Rennie.Mo¿e Rennie i przyjaciele ju¿ pozbawili pocztê zapasów. . Zreszt¹ ile oni tam maj¹? Jeden pojemnik? Dwa? Ma³awo. RZUÆ NA£ÓG. Nad ni¹. Ed Carty.Sk¹d wiem co? .Pan Carty nie do¿yje koñca dnia. podsun¹³ Ry¿emu. .. a Twitch. . wisia³ plakat z napisem: OD 1 STYCZNIA PALENIE W TYM MIEJSCU BÊDZIE ZABRONIONE. .Nie . który najpierw odmówi³ gestem. .pi¹czka? .

Z jego g³osu zniknê³a kpina. . z czarn¹ lini¹ narysowan¹ w miejscu. a potem patrzy na niego nad mask¹ ch³odnymi niebieskimi oczami. Ogólnie bior¹c. .. S³ucha³ cichego szumu urz¹dzeñ.Je li chodzi o Emily Whitehouse. ¿e objawi siê doktor House. . Emmy Whitehouse. bo Rory'emu ju¿ nie mog³y zaszkodziæ ¿adne b³êdy lekarskie. blad¹ nogê Jimmy'ego.przyzna³ Ry¿y. . jak bêdê musia³. mogê co spieprzyæ.Raczej mia³bym nadziejê.D³ugo wytrzymasz? . Jej przypadek by³ znacznie gro niejszy. chcia³by . Po lunchu wychodzi. . ¿ebym to ja ciê operowa³? . oszczêd mi tego. . gdyby ci siê trafi³ uraz g³owy. powiedz mi. a Nora Coveland zupe³nie dobrze.Fakt . nie jest le. sensei. . Tym razem. . . Czu³.stwierdzi³ Twitch. Natomiast Jimmy..Spokojnie . My la³ o Dougiem Twitchellu.George Werner. jak Ginny Tomlinson zdecydowanym gestem wk³ada mu skalpel do rêki obleczonej rêkawiczk¹.. I o Jimmym Siroisie.Ale bêdzie gorzej.Pytam. bo jeste teraz jedyn¹ nadziej¹ tego miasta. poniewa¿ mia³a wira na punkcie sprawno ci fizycznej i cierpia³a na zespó³. mia³ zawa³ miê nia sercowego akurat w Dniu Klosza. I. ¿e z tego wyjdzie. Patrzy³ na go³¹. No i wiem. Bo¿e. staruszku.. co t o szkodzi? Tym razem on ziewn¹³ szeroko. gdzie nale¿a³o przeprowadziæ ciêcie. Bojê siê tylko. . jak¹ godzinê po wypadku Rory'ego Dinsmore'a. Ry¿y zdusi³ niedopa³ek w puszce i raz jeszcze przyjrza³ siê nieomal pustemu magazynowi. Ry¿y znów zobaczy³ siebie w sali operacyjnej.Niekoniecznie .Nie jest dobrze.. obarczony spor¹ nadwag¹.. . pomy la³. kobieta czterdziestoletnia bez jednego kilograma nadwagi.Twitch wzruszy³ ramionami.. Gwarantujê. próbuj¹cym swoich si³ w roli anestezjologa. .Ma³a od Freemana ma siê coraz lepiej. Mo¿e faktycznie powinien rzuciæ okiem na zapasy ratusza? W sumie.powiedzia³. My l o Jimmym by³a gorsza.zapyta³ Twitch.Nie wszystko naraz. . Dzieñ za dniem. te¿ przesz³a zawa³.. ¿e je li bêdê wci¹¿ taki zmêczony. Ry¿y s¹dzi³. Jimmy Sirois trzyma siê nie le. Twitch po³o¿y³ mu rêkê na ramieniu. ¿e niestety bêdê musia³ radziæ sobie z przypadkami wykraczaj¹cymi daleko poza moje kwalifikacje.Tak d³ugo. który doktor Haskell zwyk³ nazywaæ syndromem przesadzania z fitness clubem. sze ædziesiêcioletni mieszkaniec Eastchester. Pomy la³ o Rorym Dinsmore.

Gina siê zaj¹knê³a. . Tyle co nic. Recepcjonistk¹ i pielêgniark¹ w przychodni zosta³a teraz Gina Buffalino. w szpitalu. Jeszcze raz rzuci³ okiem na magazyn i ciê¿kim krokiem ruszy³ za róg budynku. . znowu siê zasêpi³. Ry¿y u miechn¹³ siê szeroko.Muszê zajrzeæ do przychodni. co tam siê zawali³o. Sprawd . . nie mia³ prawa wypisaæ.I æ z tob¹? Ry¿y pokrêci³ g³ow¹.Jedno.. Gina wyra nie odetchnê³a z ulg¹. Poradzi³am jej. . . wiêc serce mu siê skurczy³o. .By³y jakie wezwania? .. ‾¹da³a karetki.. Jest pani Grinnell. Wydaje siê bardzo. Nawet zak³adaj¹c. Andrea Grinnell. Andrea mia³a k³opot z uzale¿nieniem. obejrza³ przez ramiê. Której on.Bardzo poruszona. Bardzo dobrze. Jeszcze siê zatrzyma³. cholera . Ry¿y.Pani Grinnell prosi³a.. jak widzê. ¿eby tego nie robiæ. czy siê nie przeniós³ na ³ono Abrahama..zapyta³. lecz poczekalnia by³a pusta.. Mmm. fakt. ¿eby nasmarowa³a dziecku g³owê oliwk¹ i wtedy spróbowa³a wyci¹gn¹æ spomiêdzy prêtów. 10 Ginny by³a. ¿e je li Ry¿y jest w szpitalu. ¿e chce dostaæ receptê. Przywita³a Ry¿ego spojrzeniem sarny z³apanej w blask reflektorów auta.Nie da³a mi znaæ na pager. Co oznacza³o. Poruszona. Sprawdzê.Na razie. . to w towarzystwie .powiedzia³ Ry¿y.Fantastycznie. rzecz jasna. który w³a nie zacz¹³ odzyskiwaæ dobry humor. ¿e Andy Sanders dysponowa³ odpowiednimi zapasami. pusto .. . ¿e to siê nie zdarzy³o latem. . mimo najlepszej woli . natomiast g³upia nie by³a. Jej dziecko w³o¿y³o g³owê miêdzy prêty kojca i nie mog³o wyj¹æ. Andrea? Posadzi³am j¹ w trójce. Zdziwi³o to Ry¿ego. Ruszy³ korytarzem do trójki. Wiedzia³a. a potem po przek¹tnej w stronê przychodni znajduj¹cej siê na drugim koñcu podjazdu. Dziêki Bogu. Od pani Venziano z Black Ridge Road. siedemnastolatka z sze ciotygodniowym sta¿em medycznym. Gina sp³onê³a rumieñcem. ale tylko na moment. .jêkn¹³ Ry¿y i wsta³. po raz ostatni wa¿y³a nowe szczê cie pani Coveland przed wys³aniem obojga do domu. Przed ma³¹ otwiera³a siê przysz³o æ w medycynie.Godzina za godzin¹. ¿eby j¹ zrealizowaæ. a to ju¿ dobrze.Lepiej zajrzyj do Eda Carty'ego. . . Podzia³a³o.Niezupe³nie. mieliby my wtedy na g³owie trzy tysi¹ce turystów i siedemset dzieciaków na koloniach.

Jestem narkomank¹. Ukry³a twarz w d³oniach. By³a postawn¹ kobiet¹. Ale muszê teraz.Nawet gdybym b³aga³a na kolanach. Chcia³a siê wyprostowaæ.. Grzecznie.. który pozwala³ jej funkcjonowaæ.. ¿e jedyny specyfik... Przepiszê. zapad³a w sobie. Podnios³a na niego zaczerwienione oczy b³yszcz¹ce od ³ez. pod plakatem o cholesterolu. g³owê spuszczon¹. wy³¹cznie dziêki nim mog³a sypiaæ i rozpocz¹æ terapiê. fantastycznie. Bo rzadko widzia³ tê konieczno æ równie wyra nie. . ¿e chcesz z tym skoñczyæ.Nie! . powiedzia³ sobie. ¿e zdradzi jej k³opoty bratu. Widzê. Teraz jednak da jej to. nie mog³a. ale stanowczo. obj¹³ j¹. Trudno o gorszy moment. Jaka skarla³a. Mam k³opoty. to tak zwana heroina dla ubogich. przyklêkn¹³. a to komplikowa³o leczenie. Spomiêdzy palców wyrwa³ siê urywany szloch. Ry¿y podszed³ bli¿ej.W jej oczach b³ysnê³o przera¿enie. prawie czarne worki pod oczami.. Skuli³a siê. A Dougie Twitchell przypadkiem by³ jej m³odszym bratem i choæ mia³ lat trzydzie ci dziewiêæ. odzyskaæ godno æ. torebkê na kolanach. .. . Ry¿y.Eric. które w mijaj¹cym roku pojawia³y siê w przychodni coraz czê ciej.Twitcha. I nie mów nic Dougiemu ani Rose. czeg o potrzebuje. nogi mia³a z³¹czone. zmarszczki orz¹ce skórê wokó³ ust. . Mo¿e po zakoñczeniu kryzysu z kopu³¹ postara siê namówiæ j¹ na program odwykowy. sama nie da³am rady.Masz racjê. Gdy podnios³a g³owê i Ry¿y zobaczy³ jej wymizerowan¹ twarz. Nie nale¿a³a te¿ do osób uzale¿nionych od metamfetaminy.Wiem. je li bêdzie trzeba. Nie jej wina. uk³adaj¹c w g³owie s³owa odmowy..Dobrze. ale stanowczo. Otworzy³ drzwi i wszed³. Potrafisz mi pomóc? Czy w ogóle mo¿na mi pomóc? Bo widzisz. postanowi³ jednak wypisaæ jej receptê na ró¿owym druczku doktora Haskella. Z pewno ci¹ po upadku bardzo cierpia³a. sine. Grzecznie. .. .. Ry¿y stan¹³ przed drzwiami z czarn¹ trójk¹. Trudno by³o okre liæ odpowiedzialno æ Andrei za jej stan. Musia³ siê wzi¹æ w gar æ. Rozmowa bêdzie trudna. zwyk³¹ æpunk¹! Muszê z tym skoñczyæ. nawet zagrozi. pozwala³y walczyæ z bólem. Tylko raczej moment nie jest najw³a ciwszy. rodki przeciwbólowe by³y dla niej konieczno ci¹. Pacjentka siedzia³a na krze le w k¹cie. Andrea to nie jaki bezczelny pijak twierdz¹cy uparcie. ¿e alkohol nie st anowi dla niego absolutnie ¿adnego problemu. . chroni³a go przed przykrymi niespodziankami szykowanymi przez ¿ycie. natychmiast zmieni³ zdanie. teraz wydawa³a siê ma³a i krucha.

bredz¹c¹ co o wielkiej dyni.Jaki jest najkrótszy mo¿liwy okres? .. a godzinê pó niej znowu ³ykam! Nigdy nie by³am w takim stanie. jakby siê zwierza³a z wielkiego sekretu. . Zdaniem Ry¿ego nie odpowiedzia³a na pytanie. plus tiaminê i inne witaminy. .Dziesiêæ dni . kto bêdzie ci wydziela³ coraz mniejsze dawki.Ile to potrwa? .My lê. . ¿e tu ju¿ nie chodzi o plecy.Dziesiêæ dni. .Je li we miesz witaminê B12 w zastrzykach.Wygl¹da³a na pe³n¹ nadziei. Tak¹ mamy nadziejê. I bêdziesz musia³a znale æ sobie kogo . ale na g³os tego nie powiedzia³.Dziesiêæ dni? . Chwyci³a go za przedramiê.Chcê za³atwiæ sprawê jak najszybciej .. mo¿esz mieæ. pomy la³ Ry¿y. pomy la³. Tyle ¿e g³ód narkotyczny bêdzie ciê drêczy³ do koñca ¿ycia. A bêdziesz. Zak³adaj¹c. Tego jednak te¿ nie powiedzia³ na g³os. ¿e pacjentka cierpi na przej ciow¹ paranojê spowodowan¹ stresem.Pomo¿esz mi czy nie? .Nawet dzi po po³udniu. Po pierwsze.. . .Dlaczego chcesz siê odzwyczajaæ akurat teraz? Andrea tylko pokrêci³a g³ow¹.Najprawdopodobniej bêdziesz mia³a napady drgawek. czy kto ciê szanta¿uje? .Przypomnia³ sobie Jannie wstrz¹san¹ drgawkami. lepiej tego nie rób.. nigdy w ¿yciu! .‾artujesz? Przecie¿ wszyscy wiedz¹. Kogo . . . zespó niespokojnych nóg.. . . mo¿e ci siê udaæ skróciæ czas do dziesiêciu dni. . Albo nie s³ucha³a. Przysz³a mu do g³owy bardzo przykra my l. .Fizyczna czê æ odwyku? Dwa tygodnie.A w tym czasie mo¿e znikn¹æ klosz? . Ale bêdziesz siê czu³a fatalnie..podjê³a. albo siê wcale nie przejê³a. Nie bez przyczyny nazywa siê te objawy wykopywan iem z na³ogu. Bezsenno æ. to te¿ nic mi³ego. ¿e biorê leki.powtórzy³a.Te ró¿owe pigu³ki! Wk³adam je do apteczki i mówiê sobie: Dzi ju¿ ani jednej .Tak.Andreo.ciszy³a g³os. ale je li planujesz odstawiæ leki natychmiast i definitywnie. nawet je li bêdziesz b³aga³a na kolanach. . Nale¿a³o przyj¹æ. .Za d³ugo. Mózg nakazuje moi plecom boleæ. kto przetrzyma twoje leki i nie da ci ich. ¿ebym ci¹gle bra³a te przeklête pigu³ki. . Rêkê mia³a bardzo zimn¹. Mo¿e trzy. ¿e wszystko pójdzie ³atwo. to ma³e miasto.

co mówi. pomy la³ Barbara.spyta³ Ernie Calvert. . Rose zerknê³a na Barbiego. Nie mogê siê doczekaæ. wycieraj¹c rêce w fartuch.Bêd¹ kanapki .Nie bêdzie lunchu? . S³ychaæ by³o kpiny i miechy. nie przerywaj¹c wycierania sto³ów .Niezbyt du¿o. Podszed³ do drzwi. w ca³ej historii miasta.zaraz nam zabraknie jedzenia. Ca³kiem jak. . na sta³e ustawiony na odbiór CNN. ¿e zamyka restauracjê i otwiera dopiero o pi¹tej.Zreszt¹ wtedy bêdziecie mogli siê wybraæ do Moxiego w Castle Rock i tam siê naje æ .odezwa³ siê zirytowany Anson. . . W koñcu pracownik Massachusetts Institute of Technology znajduj¹cego siê w Cambridge powinien wiedzieæ. . lecz wszystkie optymistyczne.stwierdzi³a Rose. Rose znowu wybra³a siê do Food City po miêso. Ta decyzja tak¿e spotka³a siê z aplauzem.stwierdzi³ Barbie i. . choæ wspomniana knajpa by³a wyj¹tkowo pod³a. Kilku naukowców przepytanych n a wiadomy temat stwierdzi³o jednog³o nie. gdy Rose oznajmi³a. ¿e cruise ma ogromne szanse przebiæ siê przez kopu³ê i po³o¿yæ kres sytuacji kryzysowej. Mimo wszystko stali bywalcy opu cili lokal bez protestów. ¿e z ludzi tryska³ optymizm. kiedy bêdê ciê nazywa³a majorem. ¿e w g³êbi restauracji. . Zadziwiaj¹ce. mia³ racjê. Niebagatelnym powodem takiego stanu rzeczy by³ odbiornik telewizyjny nad lad¹.Witam pu³kownika Barbarê . Jeden z nich okre la³ szanse na sukces na dobrz ponad osiemdziesi¹t procent .Nie przypuszczam. którzy chc¹ co zje æ . przy stole choleryków na nowo rozgorza³y dysputy. . jak siê okaza³o. Jej s³owa zosta³y nagrodzone spontanicznym aplauzem. który uniós³ d³onie na wysoko æ ramion.Jak bêdziemy wpuszczaæ wszystkich. W³a nie oskrobywa³ grill. ale te¿ by³ to poranek ca³kiem wyj¹tkowy. Wygl¹da³a jak nauczycielka z pierwszej klasy gimnazjum na wycieczce z wychowankami. Gadaj¹ce g³owy mia³y do przekazania widzom w zasadzie tylko domys³y i plotki.. Wyjrza³ i zobaczy³ Juliê Shumway z trójk¹ dzieci. gdy rozleg³o siê pukanie do drzwi wej ciowych.11 W Sweetbriar Rose panowa³ wyj¹tkowy ruch jak na poniedzia³kowy ranek. ¿eby chcieli je æ . A najbardziej namacalnym dowodem poprawy zdrowia psychicznego mieszkañców miasta by³ fakt. Mnie nie pytaj .podsumowa³a. zupe³nie inny od wszystkich poprzednich..odezwa³a siê Julia ze swoim u mieszkiem Mony Lisy.

Naprawdê pan tu rz¹dzi? .. je li siê to nie oka¿e absolutnie konieczne.Mo¿emy z tob¹ pogadaæ? M³ody pan McClatchey ma pomys³. Zanim skoñczy³. . dotykaj¹c ramienia zbuntowanej dziewczyny. .. . .Tak.Barbie s³ysza³ ten tekst ju¿ parê razy. . On zorganizowa³ wczorajs z¹ demonstracjê. wysoki i strasznie chudy. O ile da siê go zrealizowaæ.powiedzia³ Barbie i poprowadzi³ wszystkich czworo do lady.Masz tele. mia³ na g³owie szopê ciemnych w³osów. .I nie bêdê nawet próbowa³. wiêc je li faktycznie mieli go wcieliæ w ¿ycie. . to prawda.W niczym nie zawini³e . .odpar³ Barbie ze miechem. . Ci¹gle mia³a na ustach ch³odny u miech.Co pan. musieli dzia³aæ szybko. Raczej naklejka ni¿ tatua¿.Osobi cie nie..Wed³ug pu³kownika Coksa nadal jeste w armii . Oni s¹ marines. oceni³ Barbie. Joe wzi¹³ od niego komórkê. lecz w jej oczach tañczy³y iskry podniecenia. drugi.przedstawi³a j¹ Julia. Zwo³a³a pospolite ruszenie? Jeden z ch³opców.powiedzia³ Joe. tyle ¿e dochodzi³o ju¿ wpó³ do jedenastej. . . ubrany by³ w workowate spodnie i wyp³owia³¹ koszulkê z nadrukiem 50 CENT. . To jest Benny Drake. a ja s³u¿y³em w wojskach l¹dowych. a ten patyczak to Joseph McClatchey. ze redniowiecza? .Fajnie. po³o¿y³a mu aparat na d³oni. co tam stoj¹.spyta³ Benny.Numer Coksa jest w pamiêci. jak siê do niej dostaæ. Jestem najlepszy.Ale pan zna ¿o³nierzy.stwierdzi³ Joe. to ja tu rz¹dzê. tak. tak? . ¿eby komu sta³a siê krzywda . Jeszcze chcia³bym wiedzieæ. Barbie odwróci³ siê do Julii.Da siê . tak czy inaczej dodawa³a jej sznytu. mocno zbudowany. który uwa¿am za rewelacyjny.Nie chcia³em.Spokojnie.docieka³a Norrie. . jak w sztuce. 12 Pomys³ by³ wietny. . . .Norrie Calvert .Zapraszam do biura .Nie .wtr¹ci³a siê Julia. . stylu savoir fa ire. Mniej wiêcej tysi¹c. . .zapewni³ go Barbie.Je li chodzi o komputery. trzecia by³a liczna dziewuszka z b³yskawic¹ na policzku.

. ale wreszcie siê rozkrêci³ i rzeczowo przedstawi³ sprawê.Ale.¿ó³wik.On wszystko wyja ni .Fi. Barbie siê tym nie przej¹³. . .dorzuci³ i poda³ ch³opakowi komórkê. Po chwili rozpromieni³ siê w u miechu.W zasadzie nie le. kiedy pocisk albo siê odbije. Joe McClatchey. Jeden z nich to m³ody cz³owiek. Oddajê mu s³uchawkê. £atwo siê mówi. Mieszkañców Chester's Mill to uraduje. ¿e tak bêdzie do chwili.. a damy nie nosi³y bielizny. S³ucha³ przez chwilê.Musi pan potwierdziæ.Pu³kowniku. . pu³kowniku? .zapyta³ Cox. Barbie stukn¹³ w ni¹ swoj¹ wielk¹ piê ci¹ . ale rewela! Julia chwyci³a go za ramiê. . przetyka³ zdania mnóstwem eee.Co u pana. ¿e siê tak wyra¿ê.przeprosi³ dzieciak. .Podejrzewam. .. Julia otworzy³a i zamknê³a d³onie w ge cie wyra¿aj¹cym: Do rzeczy! . W koñcu powiedzia³: Ta jes. .Co innego s³yszymy z telewizora. Potem s³ucha³. albo przebije i narobi szkód na farmach po naszej stronie. .Niewiele.A to dopiero pocz¹tek.Gadaj.S¹dzimy.. ¿e to strza³ w dziesi¹tkê. Co s³ychaæ u pana? . Z pocz¹tku sz³o mu trochê kulawo. po czym odda³ aparat Barbiemu. Spróbuj¹ nam poprawiæ Wi . bo ju¿ by³ na linii. Ustalone? Dasz radê to zrobiæ? . nooo i widzi pan .Tak! Z czasów gdy rycerze odznaczali siê zuchwa³o ci¹. . . Wobec czego Joe zacz¹³ rozmawiaæ.Nie szkodzi. zanim wystrzel¹ pocisk. który wpad³ na ciekawy pomys³. .Nie nad¹¿am za komentarzami tych m¹drali.ci¹gn¹³ Cox. Jezu. cholera. .Nie podskakuj w³adzy. Nikt nie ryzykuje przepowiedni. jest tu ze mn¹ czwórka przyjació³. gdy Barbie przy³o¿y³ komórkê Julii do ucha. . Joe wdusi³ kilka przycisków na miniaturowej klawiaturze. synu. Joe gwa³townie pokrêci³ g³ow¹. . Barbie us³ysza³ w g³osie rozmówcy lekkie zniechêcenie. psze pana. a¿ mu w³osy podfrunê³y. Norrie za mia³a siê g³o no i podnios³a do góry zaci niêt¹ pi¹stkê. Dziêkujê panu! i odda³ telefon Barbiemu..Mamy nadziejê . . Mów.Wymsknê³o mi siê .. pomy la³ Barbie. Cox najwyra niej w dalszym ci¹gu siedzia³ z jedn¹ rêk¹ na telefonie. .

. . wiêkszo æ mieszkañców bêdzie mog³a ogl¹daæ program na ¿ywo. .Je¿eli wszystko pójdzie dobrze . . Tutaj. chcê dostaæ kopiê. Zerkn¹³ na Juliê.Barbie spojrza³ na zegarek. ona lekko wzruszy³a ramionami. w czym rzecz. Swoj¹ drog¹ ma pan tam niez³e towarzystwo.Czas najwy¿szy. tylko na ta mê ostrzegawcz¹ i wielki czerwony X namalowany sprayem na kloszu. obsypuj¹c nimi wartowników marines. a wiêkszo æ li ci pozosta³a na drzewach. .Widzi pan drzewa? Barbie nie od razu zrozumia³. 13 . . Bystry dzie ciak.Ju¿. . ale naukowcy zajmuj¹cy siê t¹ spraw¹ bêd¹ chcieli widzieæ wszystko od waszej strony klosza.Jasna sprawa! Nie ma problemu. Barbie wiedzia³.Te¿ tak uwa¿am.Ma³o tego .Naprawdê? . Oczywi cie my te¿ filmujemy.Zwijaj¹ biwak .i bêdziecie mieli nagranie. Ch³opak rozpromieni³ siê jak s³oñce. . Razem z Barbiem stali jakie trzydzie ci metrów od miejsca. Fascynuj¹cy widok. . zaraz. Przynajmniej dzisiaj. Tymczasem we wnêtrzu kopu³y ga³êzie ledwie siê porusza³y.zauwa¿y³a Julia. Ma³y..stwierdzi³ Cox. Bêdziecie mieli najszybszy Internet na wiecie. bierz siê do roboty.Pu³kowniku? . . Drzewa po stronie Tarker's tañczy³y na wietrze. podnosz¹c kciuk. ¿e powietrz . . .Jasne. ¿e w³a nie pan mi to u wiadomi³. którzy wyj¹tkowo odwrócili siê przodem do miasta. . Barbie z u miechem powtórzy³ jej gest. A mo¿emy wam pomóc.Zdaje siê. .powiedzia³ Cox .Ch³opak przest¹pi³ z nogi na nogê. czy Joe zdo³a zrealizowaæ swoje obietnice. Za pó³torej godziny zrobi siê tu bardzo gor¹co.Je¿eli Joe to zrobi. Tym razem Julia unios³a kciuk. gdzie Little Bitch Road dociera³a do kopu³y. na pustej drodze w rodku lasu Barbie zacz¹³ mieæ w¹tpliwo ci.odezwa³ siê Barbie. Wiêc Joe pokaza³. rozsiewaj¹c barwne li cie. Ch³opak nie patrzy³ na ¿o³nierzy. . .wyrwa³o siê Joemu.Barbie spojrza³ na Joego. Ze zdumionym i pe³nym podziwu wyrazem twarzy wygl¹da³ na osiem lat.Aaale! .zastanowi³ siê Barbie.Namioty zniknê³y.Nie mo¿emy blokowaæ ka¿dej waszej inicjatywy . Pewno æ siebie ulotni³a siê z jego g³osu. nie trzyna cie.

wcale nie do koñca przekonany. . . .Je¿eli pocisk usma¿y mojego kompa.oznajmi³ Barbie . Mo¿e spróbujmy.Sama nie wiem.A komputer nie przejdzie w stan wstrzymania? . sko ro i tak nie mogli nic z tym zrobiæ? . co z tego wyjdzie. Dalej widaæ by³o marines mniej wiêcej do kolan. ka¿da nierówno æ asfaltu wygl¹da³a jak potê¿na góra.No. spojrza³ na wielki czerwony X w kadrze fotograficznym.Jest obraz?! . Rozleg³ siê znajomy pomruk. natrafili na strumyk. Pamiêta³ tê spiêtrzon¹ wodê. . ¿o³nierzu: gdybym w tej chwili przeprowadza³ inspekcjê. Joe zabra³ stamt¹d powerbooka. .Osobi cie z³o¿ê zamówienie. ¿e to najnowszy cud techniki komputerowej.. . Wyja ni³ patrz¹cym. A teraz Joe wskaza³ drogê.Tutaj? Barbie uniós³ obie rêce do twarzy. iSight. Pani McClatchey kaza³a Barbiemu przysi¹c. .Bateria jest wie¿a. mówi¹cego wyra nie: Weee .zawo³a³ jeden z nich.Li cie s¹ jakie takie.Ujmijmy to w ten sposób. przestañ . Barbie podniós³ wzrok. Barbiemu przysz³o do g³owy. bo po drugiej stronie wieje wiatr. kupi mi pan drugi? . ¿e to prawda. . jak z Paulem Gendronem.. Zajrzeli po drodze do domu McClatcheyów. Po czym obróci³ siê do Barbiego. tym w czapce Sea Dogs. Z niewielkiej wysoko ci ka¿dy wybój. Zobaczymy.No to gra. które znaj¹ wszystkie matki na wiecie.Wujek Sam ci kupi . stukn¹³ w klawisz enter i raptem ekran rozjarzy³ siê obrazem Little Bitch Road. Taki obrazek doskonale podsumowywa³ ostatnie trzy dn i. i Barbie z³o¿y³ tê przysiêgê. chocia¿ niezbyt dynamicznie. Albo czy ca³a prawda..przechodzi przez barierê. . . ¿e zadba o bezpieczeñstwo jej syna.oznajmi³ Joe. powinna wytrzymaæ co najmniej sze æ godzin .zaniepokoi³a siê Julia. Tylko co by mia³o wyj æ dobrego ze spekulacji na temat aktualnej jako ci powietrza w Chester's Mill. a u nas cisza . Ch³opak pochyli³ siê nad powerbookiem. .odezwa³a siê Julia. .. Przypomnia³o mu siê. ¿e w ¿yciu nie widzia³ czego tak surrealistycznego jak srebrny komputer na rodku asfaltowej Little Bitch Road. Joe otworzy³ i w³¹czy³ laptop. Klosz zatrzymywa³ wiatr. Musn¹³ palcem panel dotykowy.Bardziej w lewo.Jasne. bez ¿ycia. Joe ograniczy³ siê do spojrzenia. . do roboty. Do górnej krawêdzi ekranu przymocowa³ niewielki cylindryczny przedmiot po³yskuj¹cy srebrem.Tak siê wydaje.obieca³ Barbie. Joe. . .

pomy la³ Barbie. . nie spuszczaj¹c wzroku ze zbli¿aj¹cych siê dwóch mê¿czyzn: wiceprzewodnicz¹cego Rady Miejskiej i komendanta policji.Powaga? No. By³ wyra nie zaabsorbowany. . .Wdusi³ przycisk. z tego. Marine spojrza³ na swój lewy but. Masz plamê na lewym bucie. ‾o³nierze st³oczeni po drugiej stron kopu³y przygl¹dali mu siê z zainteresowaniem. po czym wyci¹gn¹³ rêkê. ¿e Barbiemu zakrêci³o siê w g³owie). . Podkrêcili Wi . . ale on nawet nie patrzy³ na sprzêt.. . ¿e wszystko gra . Zabrzêcza³ telefon. a z miejsca pasa¿era (samochód wyra nie siê podniós³. Gotowi? Ekstra.. .Mamy zielone wiat³o. Barbie uzna³.Parê chwil robi³ co przy laptopie. K³opoty. co by siê nada³o? Uniós³ rêkê mniej wiêcej na wysoko æ metra. . Poszpera³ chwilê w worku. po czym wyszczerzy³ w u miechu wszystkie zêby. Teraz ju¿ wiem.stwierdzi³a Julia i posz³a do swojego priusa.oceni³. Muszê koñczyæ. . którym wszyscy przyjechali.Wygl¹da. Wróci³a Julia. Barbie bez s³owa poda³ go Joemu. Joe nie. który faktycznie by³ poplamiony.Nie powiniene zadzwoniæ do.Mo¿e pani te¿ wzi¹æ mój worek gimnastyczny? .rzuci³ w s³uchawkê. Czekajcie. .zapyta³. Jeste cie? Pewnie pierwszy raz w knajpie z wyszynkiem? Jasne. Ch³opak wcisn¹³ kilka przycisków z nieprawdopodobn¹ szybko ci¹. ¿e wszystko jest ekstra. Joe ustawi³ powerbooka na kartonie (nagle przesuniêcie obrazu z poziomu szosy spowodowa³o.mrukn¹³ Joe.Je li dzia³a. . . Nadje¿d¿a³ zielony wóz komendanta policji. gdy zszed³ mu ciê¿ar z resorów) sam Du¿y Jim Rennie.stwierdzi³ Joe.O . to leci jak odrzutowiec. Norrie.S³ucha³ chwilê. .Fi. . wiat³a na dachu pulsowa³y.Mam . co ja tu mam..Benny? . Jecha³ szybko. potem sprawdzi³ dzia³anie sprzêtu i oznajmi³. . zamkn¹³ telefon i odda³ Barbiemu. Julia za mia³a siê g³o no. .Co tu siê dzieje? . zza kierownicy wysiad³ Pete Randolph. jak to jest w akwarium. Gdy siê zatrzyma³. oni do mnie zadzwoni¹ .ty ju¿ by robi³ pompki z moj¹ nog¹ na ty³ku. nios¹c worek gimnastyczny i karton z resztk¹ egzemplarzy niedzielnego wydania specjalnego Democrata .o.Za nisko . . ¿e ch³opak mówi o komputerze.Proszê pani. wyj¹³ z ni czarne pud³o z anten¹ i ca³o æ pod³¹czy³ do komputera.Komórka! Barbie poda³ mu telefon.. Rzecz niedopuszczalna w warunkach niebojowych. dobrze. ma pani w samochodzie co .A.

zaprezentowa³ swój najbardziej sarkastyczny u miech.ale macie mi wszystko wyja niæ i dopóki siê nie dowiem.. W tym wypadku musieliby byæ reprezentantami Pierwszego Ko cio³a Zespo³ów Rockowych Prosto z Bostonu.14 Transparent na drzwiach Karczmy Dippera g³osi³ ZAPRASZAMY NA NAJWIÊKSZY PARKIET W MAINE! i po raz pierwszy w historii knajpy ów parkiet by³ zat³oczony o godzinie jedenastej czterdzie ci piêæ.wrzasn¹³ w mikrofon. . . Benny i Norrie pod³¹czyli swój sprzêt. Wcisn¹³ redial i przysun¹³ s³uchawkê do ucha. Tommy oraz Willow Anderson witali go ci w drzwiach jak ksiê¿a parafian przed ko cio³em. ³¹cznie z barwnymi li æmi wiruj¹cymi wokó³ wartowników marines. Z pocz¹tku go cie zachowywali siê cicho.Komendancie.Proszê pana. musicie to wy³¹czyæ. . a jej reprezentantem jestem ja.Ja nie wiem.przerwa³ mu Joe.Obraz ostry jak ¿yleta i do tego. Wygl¹da³ jak poparzony s³oñcem.. ¿o³nierzu. bo na wielkim ekranie telewizora widnia³o tylko jedno niebieskie s³owo: CZEKAJ. By³ to najszczê liwszy moment w ¿yciu Benny'ego. co wam siê wydaje . Nagle ukaza³a siê Little Bitch Road jak ¿ywa. Benny przybi³ Norrie wysok¹ pi¹tkê.zarz¹dzi³a Norrie. przestawili odbiornik na wej cie czwarte. Gotuje w restauracji. . Poca³owa³a go. .Houston. ale dziewczynce to nie wystarczy³o.odmeldowa³ Bennie.Wskaza³ powerbook.W Chester's Mill jedyn¹ oficjaln¹ w³adz¹.To jest pu³kownik Barbara .. mamy problem .. jak¹ teraz uznajemy. . s³ysz¹c to. . Rozleg³y siê oklaski i wiwaty. mam rozkazy. .powiedzia³ komendant Randolph .Odwróci³ siê do Randolpha. . nawet lepszy ni¿ pion na samej górze w czasie fuli pipe'a. . mimo to u miech mia³ od ucha do ucha. . Du¿y Jim pogrozi³ mu palcem. je l . 15 . ‾y³a na szyi pulsowa³a mu gwa³townie. .Ma szczególne uprawnienia nadane przez rz¹d.Ten cz³owiek jest wy³¹cznie przyczyn¹ k³opotów. jest nasza w³asna. Du¿y Jim. Prosto w usta. o co tu chodzi.Dzwoniê .odezwa³ siê jeden z marines z pagonami podporucznika. jest! .Dzwoñ! . .Stary.

odparowa³ Du¿y Jim. jakby j¹ nadwerê¿y³. U miech na twarzy Du¿ego Jima zmieni³ siê w przykry grymas. w którym pan mieszka.wyja ni³a Julia.Co mo¿e ? Co mo¿e ? .Nie widzê tu ¿adnego kabla . Na twarzy Randolpha malowa³o siê przera¿enie.Jim. .Teraz mieszkasz tutaj. Randolph niepewnie rozejrza³ siê dooko³a. jednak widaæ by³o. D³onie mia³ mocno zaci niête.Czy zechcesz . Wy³¹cz ten taki siaki owaki komputer! Tym razem Julia wysunê³a siê do przodu. chwyci³a powerbook i obróci³a w taki sposób. gdy musi poruszyæ praw¹ rêk¹. Zacz¹³ siê pociæ.Kto chce wiedzieæ? . Je¿eli nadal jest pan pos³uszny prawu powiatu. muska³y jej zaró¿owione policzki. chocia¿ kom . S³ucha³ przez moment. . czy widz¹. mo¿e jednak. czy widz¹! . ..Wobec tego potraktuj z buta ten nieszczêsny ekran! Wy³¹cz! Randolph zrobi³ krok naprzód.powiedzia³ Barbie.w ciek³o æ. ¿e siê krzywi. po czym odmeldowa³: . A teraz szykowa³ siê do zadania ciosu. co siê dzieje. .Przekrzywi³a g³owê.warkn¹³ Du¿y Jim. u miechnê³a siê lekko. musi pan pos³uchaæ.zapyta³ Randolph.Zapytaj Norrie.podjê³a redaktorka.dzieciak tego nie wy³¹czy natychmiast. kobieto! . ¿e radny ma jakie piêædziesi¹t kilo nadwagi. lecz zdeterminowany.nie sposób by³o przewidzieæ.Zapytaj ich.Ustanowili my po³¹czenie na ¿ywo z Karczm¹ Dippera . wyra nie przestraszony. Pana Renniego i komendanta Randolpha. . komendancie . Barbiemu przysz³o do g³owy. .Z t¹ spelun¹! . . . na twarzy Renniego .Od³ó¿ to.Cofn¹æ siê.Widz¹. Mo¿e sam nie wiedzia³. ¿e kamera objê³a nowo przyby³ych. Z biurowego koka wymsknê³o siê pani redaktor kilka kosmyków w³osów. Barbie szacowa³. Zauwa¿y³ te¿. Norrie mówi. Nadal mia³ w rêku telefon komórkowy. . . . Joe. ¿e Julia Shumway wygl¹da wyj¹tkowo licznie. . I nigdzie indziej.Od jakiej jedenastej z minutami zbieraj¹ siê tam ludzie .To rozkaz. Wie ci szybko siê rozchodz¹. . ¿e ludzie chc¹ wiedzieæ. .Niech pan go nie rusza! To moja w³asno æ i nie z³ama³em ¿adnego prawa! . Przenosi³ wzrok z Barbiego na marines i na Du¿ego Jima.wymamrota³ Randolph. w³asnym cia³em zas³oni³ laptop.poleci³a Joemu.. proszê wyci¹gn¹æ kabel. ¿e potrafi przy³o¿yæ. Joe rzuci³ kilka s³ów do telefonu. .

Zbierajcie siê .Je¿eli wy³¹czysz komputer. gdzie siê dzi ludzie zebrali.a w ka¿dym razie tak podejrzewa³ Barbie .mruknê³a Rose Twitchell z u miechem. . 16 Karczma nie by³a tak napakowana jeszcze nigdy. I nigdy nie by³o tu tak cicho. ustaw na mnie kamerê . . . Wiedzieæ o czym to jedno. Du¿y Jim otworzy³ usta. I obaj us³yszeli prychniêcie. Tak siê sta³o.warkn¹³ pod adresem Barbary. . . ¿e mam racjê . . . obraz. .lecz w porê sobie przypomnia³. który razem z powerbookiem zrobi³ obrót o sto osiemdziesi¹t stopni. . Trudno przewidzieæ. wpatruj¹c siê w obraz z kamery Joego. w³¹czyæ transmisjê i znikn¹æ. ¿e znaczna czê æ mieszkañców miasta ogl¹da tê konfrontacjê na wielkim ekranie telewizora. i Randolph. Zobaczyli go obaj.zupe³nie co innego. tym razem straci³ zimn¹ krew. ale nie zd¹¿y³ zas³oniæ u miechu. . do czego jest zdolny t³um.Zadzwoñ do którego ze swoich ch³opaków i zapytaj. nawet w pamiêtny Nowy Rok dwa tysi¹ce dziewi¹ty. i Du¿y Jim.Je¿eli pocisk nie przedziurawi kopu³y. gotów odparowaæ w stylu Tysi¹ckrotnie dowiedli. . i w koñcu zatrzyma³ siê na Dale'u Barbarze.O co w³a ciwie chodzi? .Bardzo ³atwo to sprawdziæ. przyprawiaj¹c o zawrót g³owy.poprosi³ Barbie.Nie mia³a prawa! Barbie.odezwa³ siê Barbie. a zobaczyæ .Mój kucharz . które jest dla nich w tej chwili najwa¿niejsze na wiecie. Chcemy to ustawiæ. .Cze æ wszystkim . kiedy wystêpowa³y Seksowne Kociaki z Watykanu.To blef. . Joe Chudzielec zakry³ usta. .Ma pan bardzo niskie mniemanie na temat swoich wyborców.Dzieje siê co niebezpiecznego? Ja tu nic takiego nie widzê. zwykle dobroduszny i opanowany.Czas ucieka.Odwróci³a siê do Randolpha. I w³a nie to doprowadza³o Barbiego do w ciek³o ci.Chêtnie bym star³ ten ironiczny u mieszek z twojej twarzy .zapyta³.pozdrowiæ swoich wyborców? .us³yszeli podporucznika marines.spyta³a Julia. . Ponad piêæset osób sta³o ramiê w ramiê.Julio.Potem znowu do Jima. mo¿e doj æ do paniki. Przecie¿ ten cz³owiek nie by³ g³upi. . Od którego zale¿y ich dalsze ¿yc e. setki osób siê dowiedz¹. .Wyraz twarzy te¿ bêdziemy teraz kontrolowaæ? . ¿e to ty odci¹³e im widok na wydarzenie. .

. Ustawimy kamerê na punkt. wycelowawszy w wielkie. jakby mówi³: Bierzesz to na siebie . dosz³o do ró¿nicy zdañ miêdzy mn¹ a radnym Renniem dotycz¹cej tego. .Przekaz by³ tak doskona³y. Du¿y Jim pokiwa³ g³ow¹.Przekaz wideo z Little Bitch Road odbywa siê w ca³o ci na moj¹ odpowiedzialno æ. czy te¿ nie. co ja mam robiæ? . czy nie. Jimmy. zawieszone w powietrzu X. opad³ nieco i ustatkowa³ siê. Po czym u miechn¹³ siê. czy te¿ transmisja zostanie przerwana. Czy transmisja bêdzie trwa³a. Jak siê ju¿ pewnie zorientowali cie. . czy aktualny program. zrobi to na w³asn¹ odpowiedzialno æ. o ile mo¿na tak nazwaæ przesuniêcie k¹cików ust do ty³u. po czym obraz znowu zatoczy³ obrót o pó³ ko³a. . czy nale¿y kontynuowaæ przekaz. bêdzie trwa³.Nazywam siê Dale Barbara i zosta³em ponownie zaci¹gniêty w szeregi Armii Stanów Zjednoczonych oraz awansowany na pu³kownika. Westchn¹³ ciê¿ko. bo w przeciwnym razie pod koniec tygodnia bêdziemy mieli w Mill ca³kiem nowego radnego. I wcale nie ³agodny. ¿e niejeden odruchowo odpowiedzia³ na powitanie. Wspar³ go ogólny pomruk akceptacji. Za nim ¿o³nierze pakowali ostatnie sprzêty do dwóch potê¿nych ciê¿arówek. ¿e chêtnie by je odda³ komu innemu. . Z kieszeni spodni wyj¹³ chusteczkê i otar³ kark. Dziêkujê za uwagê. 17 .Chcê to zostawiæ w spokoju. Jego s³owa wywo³a³y falê zaskoczenia. w który ma uderzyæ pocisk. . jednocze nie nudny i nieprawdopodobnie ekscytuj¹cy. zale¿y od decyzji wiceprzewodnicz¹cego Rady Miejskiej. Je¿eli j¹ przerwie.ci¹gn¹³ Barbie.A co chcesz zrobiæ? Po raz pierwszy od czasu przejêcia kluczyków od zielonego wozu komendanta policji Pete Randolph nabra³ przekonania.Zostaw komputer w spokoju.Nie mamy teraz czasu na uzgadnianie zakresu kompetencji . Will Freeman. patrz¹c na ekran i czekaj¹c. Mieszkañcy miasta stali w ciszy. Wyszed³ z kadru.zapyta³ Randolph. Przez chwilê zebrani na parkiecie widzieli tylko drzewa.Du¿y Jim. w³a ciciel miejscowego przedstawicielstwa Toyoty (niezaprzyja niony z Jamesem Renniem) odezwa³ siê do telewizora: . Tym razem szmer by³ znacznie g³o niejszy.

oznajmi³ Du¿y Jim. .To jak. kogut stale migota³ w mglistym. jak przegrywali. Chêtnie by my pana . . Si³y porz¹dkowe musz¹ byæ w gotowo ci na wypadek zamieszek. jak ludzie wygrywali..Có¿.zawo³a³ podporucznik. . . . .spyta³ Randolph.Zapewniam pana. . Zielone auto zawróci³o do Mill.spyta³a go Julia retorycznie. Jim.Na nas ju¿ czas.Gó. Pokiwa³a g³ow¹. których przygniata odpowiedzialno æ. Julii oraz Joego Chudzielca. nic uj¹æ . Wracamy do miasta. Nie prosi³em o ni¹. Julia patrzy³a na niego bez ladu u miechu. . Widzia³em.Wpadli cie jak liwka w kompot.Uff. Ale nic z tego nie bêdzie. .Mamy jeszcze czas. by Julia nie us³ysza³a jego s³ów.. uwa¿ajcie na siebie.zgodzi³ siê Barbie. przyszpili³y Barbiego. . Na twarzy mia³a swój s³ynny ch³odny u miech. To przejaw d¹¿enia do w³adzy. Du¿y Jim odwróci³ siê i spojrza³ na ni¹ z tak wielk¹ nienawi ci¹ w oczach. synu.Zostali my wymanewrowani. ale je¿eli siê odbije. nawet siê nie odwracaj¹c. . Je¿eli pocisk siê przebije. to ty jeste komendantem policji. ¿e a¿ cofnê³a siê o krok. prawda. . .. ¿e nie ma tu mowy o ¿adnym manewrowaniu .Moja noga nie postanie w tej spelunie! .Ty te¿. Widzia³em to ju¿ niejeden raz..Mam nadziejê. podchodz¹c do samochodu.powiedzia³.Straszny facet! .. jedziemy do karczmy? . Zni¿y³ g³os. dziwnie ciep³ym powietrzu. .Joe teatralnym gestem otar³ pot z czo³a. ¿e pocisk siê przebije. bo mam za du¿o pracy.Nic dodaæ.miertelnego wroga. panie Barbara? . W najczystszej postaci. Du¿y Jim zby³ j¹ machniêciem rêki. Nieprawda. prawda? . Oddycha³ chrapliwie..odpar³ Barbie. Na chwilê d³ug¹ jak wieczno æ jego oczy. Podszed³ do Barbiego. Z bliska czuæ go by³o wod¹ koloñsk¹ i potem.Odwróci³ siê do Barbiego. . omal niewidoczne w g³êbokich fa³dach t³uszczu.. . ale j¹ przyj¹³em.S¹ ludzie wielcy i tacy.Pu³kowniku Barbara! . . wygrali cie. Dla dobra nas obojga.stwierdzi³a. Dziêki panu Barbarze i jego przyjacio³om sytuacja jest ju¿ wystarczaj¹co skomplikowana. natomiast Barbie s³ysza³ je bardzo wyra nie.Co za absurd! . .. . Wreszcie siê odwróci³.obruszy³a siê Julia..Najchêtniej bym siê zdrzemn¹³. podtrzymuj¹c bol¹c¹ praw¹ rêkê. . Ci¹¿y na mnie wielka odpowiedzialno æ. . lecz b³yszcz¹ce lodowatym sprytem.Zbieramy siê.Ruszamy.Masz teraz wroga . i widzia³em. komendancie. komendancie .

W rozmowach prywatnych okr e la³ tê pierwsz¹ jako Jeden wielki cyrk .powiedzia³. W czasie obni¿ania pu³apu szybko æ pocisku spad³a do dwóch tysiêcy dziewiêciuset sze ædziesiêciu kilometrów na godzinê. Szybko osi¹gn¹³ maksymaln¹ prêdko æ. Teraz mija³ Góry Bia³e. Osi¹gn¹³ j¹ w odleg³o ci stu kilometrów od celu. Nie by³o ¿adnej sensacji. W Waszyngtonie odpowiedzia³ mu pu³kownik Cox: . jakby kto zadrapa³ niebo. . Ray pstrykn¹³ prze³¹cznikiem oznaczonym cyfr¹ jeden. Przechodnie zadzierali g³owy z obaw¹.powiedzia³ major Ray do mikrofonu. Misja otrzyma³a kryptonim Wielka Wyspa . .Ju¿ prawie czas . Za³atwcie to gówno. O dwunastej piêædziesi¹t trzy czerwona lampka na panelu kontrolnym zmieni³a kolor na bursztynowy. Mia³ w ³adowni dwa pociski Fasthawk Cruise. O dwunastej piêædziesi¹t cztery bursztynowe wiat³o zmieni³o siê w zielone i zaczê³o pulsowaæ. Powodzenia. cacuszko . który s³u¿y³ zarówno podczas wojny w Iraku. Komputer skalkulowa³. rozleg³ siê tylko nieg³o ny syk spod spodu. Si³y powietr zne zawsze przybywaj¹ na imprezê nieco wcze niej. który wystartowa³ z bazy Si³ Powietrznych w Carswell w poniedzia³kowy ranek.Siê robi . Pilotem dowodz¹cym zosta³ major Gene Ray. Burlington zniknê³o pod skrzyd³ami. a nastêpnie zatwierdzi³ ostatni odcinek. zostawiaj¹c za sob¹ smugê. O dwunastej piêædziesi¹t cztery i piêædziesi¹t piêæ sekund zap³onê³o równym zielonym blaskiem. lepszy. Tylko dziwnie by³o planowaæ strza³ w amerykañski cel. leæ z Bogiem. stanowi¹c¹ w North Conway g³ówn¹ ulicê. . COMCOM przej¹³ sterowanie samolotem i zacz¹³ go naprowadzaæ na pozycjê. 18 B .odpar³ Ray. na koniec uca³owa³ podstawê kciuka. Gene Ray prze¿egna³ siê. jak i w Zatoce Perskiej.Tak jest. . jakie sze ædziesi¹t na zachód od Conway w New Hampshire.52. Barbie skin¹³ g³ow¹ i po raz pierwszy od d³ugiego czasu zasalutowa³ na powa¿nie. bardziej niezawodny i potê¿niejszy od starszych tomahawków. Ustawi³ siê on nad drog¹ numer trzysta dwa. By³ to dobry sprzêt. ale pilot widzia³. jak fasthawk rozpoczyna lot. Maksymalna prêdko æ pocisku wynosi³a piêæ tysiêcy sze æset kilometrów na godzinê. majorze.Leæ.zabrali ze sob¹. je li to tylko mo¿liwe. o dziesi¹tej czterdzie ci znalaz³ siê nad Burlington w stanie Vermont.

zmia¿d¿one dynie wylecia³y w niebo. po . modl¹c siê do tego. Nikt nic nie mówi³. na co mnie staæ! . dostrzegaj¹c ka¿de wzgórze i ka¿dy zakrêt. Najpierw obejmuj¹ce ca³y wiat buczenie od zachodnich granic miasta. zostawia³ za sob¹ toksyczny smród substancji napêdowej. Uda siê.zaniepokoi³a siê jaka kobieta na parkingu przed outletem. Granicê miêdzy New Hampshire i Maine pocisk min¹³ na wysoko ci tysi¹ca metrów. niskie mmmmm.. . Komputer pracowa³ na najwy¿szych obrotach.. Trzymajcie sztuczne szczêki. do czego czy kogo aktualnie zwraca³a siê nadfizyczna forma ruchu New Age. kilka ga³êzi podpali³. obni¿y³ pocisk najpierw na wysoko æ trzystu metrów. ¿eby siê da³o na niego patrzeæ. Ogon mu b³yszcza³ zbyt jasno. Wielebna Piper Libby unios³a do ust krzy¿yk swojej matki.Nic nie wi. który rzuca³ ludzi na ziemiê i kaza³ im zas³aniaæ g³owê rêkami. sprawdzaj¹c dane systemu naprowadzaj¹cego i robi¹c tysi¹c korekt kursu na minutê.powiedzia³ Ernie Calvert. W Waszyngtonie pu³kownik James O. Us³yszeli. ty jeszcze nie wiesz. nadal utrzymuj¹c prêdko æ ponad dwa machy. które w ci¹gu kilku sekund uros³o do MMMMM.Ju¿ jest .S³uchaj! . potem stu piêædziesiêciu. . Lissa Jamieson bezd wiêcznie porusza³a wargami.Panowie. .powiedzia³a Brenda Perkins.. Zwróci³a siê z tym pytaniem do kole¿anki. W rêku ciska³a jaki kryszta³. zbli¿amy siê do celu. Gdyby system naprowadzaj¹cy fasthawka móg³ im odpowiedzieæ. Jak¿eby inaczej? 19 W karczmie st³oczy³o siê ju¿ osiemset osób. Fasthawk odszuka³ Little Bitch Road i opad³ nieomal na poziom gruntu. Str¹ca³ li c z drzew. pomy la³ Cox. Cox powiedzia³: . us³ysza³yby pewnie: Kochana.spyta³ Marty Arsenault.Gdzie? . Za nim toczy³ siê grzmot. Spowodowa³ zawalenie przydro¿nego straganu w Tarker's posypa³y siê deski. os³aniaj¹c oczy d³oni¹. Gdy uk³ad naprowadzania znalaz³ drogê numer sto dziewiêtna cie. . od którego szczêka³y zêby i wypada³y szyby z okien. Obie ledzi³y pocisk. obejrzeli cokolwiek dopiero pó³ godziny pó niej. ci¹gn¹c za sob¹ ³oskot. Na wielkim ekranie telewizora nie zobaczyli w³a ciwie nic.Czy on aby nie leci za nisko? .

zamar³ w powietrzu mniej wiêcej tam. maj¹c¹ eksplodowaæ w zetkniêciu z celem. jak las po drugiej stronie kopu³y staje w p³omieniach. którzy jeszcze zostali w karczmie. potem zacz¹³ topiæ. A kiedy biel zaczê³a blakn¹æ. zobaczyli fragmenty pocisku jak czarne p³atki popio³u na tle bledn¹ce rozb³ysku oraz wielki przypieczony znak w miejscu czerwonego X. ¿e patrz¹cy musieli os³oniæ oczy. Asfalt najpierw siê zmarszczy³. Ostateczny efekt by³ taki sam.tym jak pocisk zawiód³.Odpaliæ drugi . Znajdowa³ siê nieco ponad metr nad drog¹. Drugi pocisk wyt³uk³ jeszcze trochê szyb. Na nastêpnej klatce fasthawk z g³owic¹ od³amkow¹. przestraszy³ wiêcej ludzi w New Hampshire i zachodnim Maine. prawie dotyka³ w³asnego rozmazanego cienia. Gene Ray wykona³ polecenie. Wtedy zobaczyli pocisk wylatuj¹cy zza zakrêtu na Little Bitch Road. . wrêcz klatka po klatce. Pocisk trafi³ dok³adni e w cel. Dalej ekran wype³ni³o wiat³o tak jaskrawe. Dla tych. gdzie znajdowa³ siê obóz marines. 20 .rozkaza³ Cox g³osem bez wyrazu. Benny Drake pu ci³ nagrany obraz w zwolnionym tempie. Potem ludzie w karczmie zobaczyli.

.odezwa³a siê Julia. . . Nie p³aka³a. zajêtego przez Juliê. Pani McClatchey wsta³a. jak Joe z przyjació³mi przyszed³ do domu z p³yt¹ DVD.zauwa¿y³ Benny. pewnie siê stopi³.Chyba nie ma w mie cie wozów stra¿ackich . . pokrêci³ g³ow¹. Pierwsza by³a o tym. oczy mia³a dziwnie b³yszcz¹ce.powiedzia³a. Trzy dni po ostatni m targu nadal by³ w Oxfordzie. dopóki pozwala³a pogoda. ¿e bêdê mia³ spore k³opoty. ¿e miasto znalaz³o siê w prawdziwych tarapatach. . Zdaje siê. co siê da zrobiæ . nadal obejmuj¹c Norrie za ramiona i ciskaj¹c nadgarstek Benny'ego. Uwielbia³ od wie¿aæ meble i czêsto w³a nie tam znajdowa³ starocie warte zainteresowania. .I najlepiej bêdzie. ale niewiele brakowa³o. Nadal trzyma³a fotografiê mê¿a. matka Joego. który organizowano w Oxfordzie. .Wybuchn¹³? Joe.Zobaczê. .To wszystko? . Sam je dzi³ w soboty na pchli targ. .Raczej nie.spyta³a Claire. Joey? .Mo¿e zosta³ który stary. zdjête ze ciany krótko po tym. .Tam od gor¹ca móg³ siê zapaliæ las. Jedna ³za wreszcie przela³a siê przez powiekê i stoczy³a po polic ku. Nie by³a to jednak jego pierwsza my l. w domu McClatcheyów skoñczy³o siê nagranie. Kto powinien to sprawdziæ.. By³a to kobieta wysoka. Obaj objê dr¿¹ce ramiona dziewczyny i podali sobie rêce jak w powitaniu.spyta³a z niedowierzaniem Claire McClatchey. bez w¹tpienia Chudzielec po niej odziedziczy³ wzrost. Jak dot¹d. Zamieszka³ w hotelu Raceway razem z kilkoma plutonami reporterów radiowych i telewizyjnych.Co z twoim komputerem.Odwróci³ siê do Barbiego. pomy la³. Barbie przysiad³ na porêczy fotela bujanego.To ju¿ wszystko? Nikt nie odpowiedzia³. Potem Norrie Calvert wybuchnê³a p³aczem.MAM CIÊ 1 Przy Mill Street pod dziewiêtnastk¹. . Trzyma³a w d³oniach zdjêcie mê¿a.zapyta³a.. .Dlaczego? . Zaleg³a cisza. je li siê tym zajmê sama . patrz¹c na Barbiego. Benny Drake i Joe McClatchey spojrzeli po sobie i spu cili g³owy w identycznym ge cie znacz¹cym I co teraz? . Nie zdo³a³ porozmawiaæ z ¿on¹ przez telefon. . na szczê cie móg³ utrzymywaæ z ni¹ kontakt za po rednictwem poczty elektronicznej.

. Barbie? .Joe mówi³. co zosta³o w remizie. ¿e rz¹d odda³ w³adzê w rêce pana Barbary.Za³atwione . . wracaj¹cy do domów.wyja ni³ Barbie. . wszystko w koñcu wróci do normy. Julia westchnê³a i przyg³adzi³a w³osy.Spisa³ siê lepiej ni¿ ten cholerny pocisk . w tym rzecz. . W¹tpiê. kiedy przysta³ do Brygady Strzelaj¹cej Stanikami. Odwali³e kawa³ dobrej roboty.Peter Randolph jest pó³g³ówkiem. Jest politykiem najpodlejszego gatunku. ¿e Barbie i Julia id¹ do drzwi. cholera. Tylko widzisz. Drzewa na placu pogubi³y li cie. A nawet æwieræmózgiem.On nie potrafi . Wyj¹tek stanowi Andrea Grinnell. . Na pewno s¹ tam przynajmniej wê¿e i hydronetki.Barbie pokiwa³ g³ow¹.Trochê mnie ponios³o. po le na miejsce paru ch³opaków ze wszystkim. a na dodatek podszyty tchórzem. . To zadufany egoista. Mê¿czy ni i kobiety.Ludzie. na rz ekê Prestile i most Pokoju.mrukn¹³ Benny.Problemy z plecami. bo wiêkszo æ tych. Niestety. Chodzi³am z nim do przedszkola. nadal tam dyskutowa³a o tym. . po le ca³e miasto do . co bêdzie dalej. Kucharz pu³kownik rzuci³ okiem na matkê Joego. Sam prezydent! . bo jego ojciec by³ cz³onkiem zarz¹du szkolnego. zbyt egocentryczny. os³upiali. Je li sprawy przybior¹ naprawdê z³y obrót.Jim Rennie uwa¿a. co widzieli. Od oksykodonu. ¿e mocno odstaje od ligi. ale Claire ju¿ nie zwraca³a na go ci uwagi. patrz¹c na plac miejski. .odezwa³a siê w koñcu Julia ze z³o ci¹.I wielkie dziêki.Posprzecza³em siê z panem Renniem i komendantem Randolphem na temat transmisji wideo .W tym rzecz. ¿eby który z nich pos³ucha³ mojej rady. to samo dotyczy ciebie.Kto czego nie potrafi? . pe³ni niedowierzania.Rose mi powiedzia³a. widz¹c.zgodzi³ siê Barbie. . . Zas³ugiwa³ na oceny C minus. Main Street by³a pusta. rz¹d wisi mi komputer . a dostawa³ B minus.Wyjdziesz ze mn¹. Je¿eli Randolph ma chocia¿ odrobinê rozumu.. W ka¿dym razie dla niego i jego przyjació³. . ¿eby sobie u wiadomiæ. Wkrótce jednak na chodnikach mieli pojawiæ siê ludzie. którzy nie mieli odwagi wzajemnie zadawaæ sobie pytania. Potem wspólna szko³a a¿ do dwunastej klasy.poprosi³a Julia po chwili namys³u. wtedy by³ mistrzem w moczeniu majtek. I dzisiaj Pete Randolp h wcale nie jest m¹drzejszy! Nasz drogi pan Rennie otoczy³ siê g³upcami. Julio. Przynajmniej na razie. którzy zebrali siê w karczmie. . . Jaki czas Barbie i Julia w milczeniu stali na schodach przed domem McClatcheyów. niestety ona jest uzale¿niona. ¿e je li utrzyma w³adzê. która od razu siê do niej przytuli³a. Odsunê³a syna i sama usiad³a przy Norrie.oznajmi³ Joe.

. Roznios³y siê w ciep³ym..Wiem. wie.. ¿eby siê ubiega³a o stanowisko wiceprzewodnicz¹cej Rady Miejskiej.Chcesz ode mnie pomys³ów? . .To jeden mam. chyba nie doceniasz woli ludu. ale pazurki te¿ umiesz pokazaæ. Zdaniem Barbiego lwia czê æ czarnych oparów unosi³a siê po stronie Tarker's Mills. ¿eby poprowadzi³a akcjê gaszenia ognia . bêdzie albo w domu. Czas przeprowadziæ wybory.Ale do tego nie dojdzie.Julio.zauwa¿y³ Barbie.. Na szczê cie nie ma wiatru.odezwa³a siê Julia. . Popatrzyli na zachód. Taki na przyk³ad obcy. . by³by w obecnej sytuacji doskona³y w roli koz³a ofiarnego.Wezwanie do po¿aru . .Nie odmówi. .zauwa¿y³a Julia. . gdzie siê pali.To ty nie doceniasz Jamesa Renniego. skoro tylko uzna. Nic z tego. albo w karczmie.diab³a. wypu ci³a je powoli i u miechnê³a siê.Im lepiej ciê poznajê. niezale¿nie od tego.Twoim zdaniem Jim Rennie pozwoli na przeprowadzenie wyborów pod kopu³¹? W jakim wiecie ty ¿yjesz. ¿e znowu dostanie ³upnia. czego by chcia³ twój pu³kownik Cox czy prezydent Stanów Zjednoczonych. . .Oczekiwa³em po tobie jakiego pomys³u. machaj¹c transparentami z twoim portretem. Julia nabra³a g³êboko powietrza. w ka¿dym razie po naszej stronie klosza.. drogi przyjacielu? . nawet gdyby piêædziesi¹t tysiêcy osób przemaszerowa³o w Nowym Jorku Pi¹t¹ Alej¹. i podsunê jej. Nie dojdzie do tego. Popatrzy³a na niego z politowaniem.Chyba wiem. dopóki ta cholerna kopu³a nas odcina od wiata. co? Syrena w ratuszu odezwa³a siê seri¹ krótkich sygna³ów. .. R z¹dzi tym miastem od zarania dziejów i ludzie do tego przywykli.. tym mniej republikañska mi siê wydajesz . Zadziwiaj¹co tward¹. Zachêcam ciê.A je li odmówi? . gdzie dym przes³ania³ b³êkit nieba. Szturchnê³a go w ramiê piê ci¹. Znajdê Brendê. nieruchomym powietrzu. wiêc pewnie zajê³y siê tylko krzewy i trawa. Przez moment mia³ wra¿enie.Ja nie ¿artujê . . ¿e w ten sposób ocali siebie. kogo prosiæ o pomoc.Taki jeste do rany przy³ó¿. Znamy kogo takiego? . ale trzeba by³o pamiêtaæ. A poza tym ma niezwyk³y t alent do znajdowania koz³ów ofiarnych. Brenda zmobilizuje parê osób. . . .Doceniam twoj¹ wiarê we mnie. Powiniene zaj¹æ jego miejsce. w³óczêga na dobr¹ sprawê. Bo i nie ma powodu do ¿artów. Howie te¿ by siê do nich zwróci³. ¿e gor¹co prawie na pewno doprowadzi³o do miejscowych zapaleñ tak¿e w Chester. Tchórz na stanowisku przywódcy jes t bardzo gro nym cz³owiekiem. a nie analizy politycznej.powiedzia³a.

Tak. S³ynne ho.U miechn¹³ siê pod nosem. ¿e jest tu ten. A tym razem ofiar¹ mo¿esz byæ ty. . A i Brenda tak¿e w razie potrzeby. . niektórzy . . wychodzili z karczmy w zasadzie tak. W kwestii gaszenia ognia opar³bym siê bardziej na nim ni¿ na tym. . Ten ostatni jest glin¹ od piêciu lat. ¿e Duke planowa³ pozwoliæ mu odej æ. .Nie przewidujê w tym gronie ¿adnych wie¿o mianowanych policjantów. lecz jeszcze siê zatrzyma³a i odwróci³a. . Mo¿e jedyna. prawie nie rozmawiaj¹c. No i ma rysê na charakterze. Nie bez przyczyny utrzyma³ siê na stanowisku tak d³ugo. . o który nam chodzi. Julia pokiwa³a g³ow¹. ho! wychodzi mu jak nikomu innemu.Znalezienie generato ra.Pewnie jest dobry w k³uciu w oczy martyrologi¹. Wiele par siê obejmowa³o.Masz co innego do roboty.Tak.Na pewno nie chcesz.Zostawiê to jej decyzji. co zosta³o w remizie. Ten cz³owiek ma w swoim sklepie chyba wszystko. ale rzeczywi cie w¹tpiê.Da³a.Ja te¿ potrafiê byæ nieprzyjemna.Mo¿e siê m ciæ. Ona pozosta³a ca³kowicie powa¿na. zak³adaj¹c. . Bren da³a ci klucz Duke'a do schronu? .Nie oceniaj go. Barbie? . ale wiem od Brendy.. . ho. Ruszy³a do swojego priusa. I zajrzyjcie do Burpeego.No to do roboty. 2 Ci. ¿e po¿ar odwróci uwagê odpowiednich osób... .Znowu zajdziesz Renniemu za skórê. Freddy co roku bombowo odgrywa wiêtego Miko³aja w m³odszych klasach szko³y podstawowej. ze spuszczonymi g³owami. póki nie us³yszysz jego mowy wyborczej. przeprowadzon¹ przez Si³y Powietrzne. . Po chwili odjecha³a szukaæ Brendy i Romea Burpeego. ¿ebym siê z tob¹ zabra³? . to pewnie najsensowniejsza szansa dla mi asta. .Jest spora szansa. Id po ten licznik. ¿eby poprosi³a o pomoc Cartera Thibodeau albo Melvina Searlesa.S³ucham szanown¹ pani¹? . Czy Freddy'ego Dentona. jak to sobie Barbie wyobra¿a³: p owoli.wietna my l. co ogl¹dali nieskuteczn¹ próbê przebicia siê przez kopu³ê. dzieciaki go uwielbiaj¹. .

Randolph popatrzy³ na niego zdziwiony.odezwa³ siê Du¿y Jim z nieskrywan¹ satysfakcj¹. . Prz yjrzyj siê uwa¿nie. . Potrzebujemy wiêcej policji. sze ciu funkcjonariuszy czeka³o w gotowo ci. Mam racjê? Pewnie! Czy ty wiesz. gdzie w oknie wywieszono rêcznie wypisan¹ tabliczkê: ZAMKNIÊTE A‾ UWOLNIENIE UMO‾LIWI NOWE DOSTAWY. W³a nie takie s¹ skutki niekompetencji.No i proszê .. Po drugiej stronie ulicy stanê³y trzy radiowozy.Wskaza³ pieszych wracaj¹cych do centrum. .p³akali. . ¿e chcia³em. .Przyjrzyj siê. chcia³em. I rz¹du. Mam z nim parê spraw do omówienia. W samochodzie siedzieli komendant policji Peter Randolph oraz Jim Rennie.Nie wystarczy. nieszczê liwi. Zobacz. . A jak do nich rzeczywi cie dotrze. A zawdziêczamy. ¿e teraz s¹ zadowoleni. Miejska syrena z ratusza uderzy³a ostrym d wiêkiem. bo nadwerê¿ona rêka bola³a.Mam nadziejê. . . . . Zielony wóz szefa policji sta³ zaparkowany nieco dalej. ludzie s¹ rozczarowani. . . Muszê znale æ Juniora. przed wej ciem do sklepu Browniego.. ¿eby siê uda³o? Du¿y Jim skrzywi³ siê. wliczaj¹c tych.Powinni my chyba zaj¹æ siê ogniem..Nie chcia³e . Obaj spojrzeli na zachód. bêd¹ w ciekli. oczywi cie. budzenia fa³szywej nadziei oraz nadmiernej swobody przep³ywu informacji.Przestañ biadoliæ jak stara baba. Patrzyli.. Wracamy do miasta. smutni. Skoro wywo³ali po¿ar tym swoim takim siakim owakim pociskiem. ¿e siê uda. przyjacielu.To jest problem Tarker's Mills. . A ten m¹drala o babskim nazwisku i jego nowa przyjació³ka Julia obudzili w ludziach nadziejê. Niepotrzebnie.A zawdziêczamy to Barbarze i Julii Shumway . oczywi cie.dokoñczy³ Du¿y Jim.Jeszcze wiêcej? Mamy ju¿ osiemnastu ludzi. co siê sta³o. Ale nie wierzy³em.Chcia³em.Ale je¿eli po naszej stronie. którzy pracuj¹ na niepe³ny etat i nowo mianowanych. ¿e ona mnie nigdy nie popar³a w tym swoim szmat³awcu? Ani razu! . Dostrzegli tam czarny dym. niech go teraz gasz¹.

Posuñ siê. Owczarek przeszed³ na miejsce pasa¿era. W pierwszym dniu kopu³y straci³ ¿onê. Obudzi³ j¹ trzask drewna. U miechnê³a siê smutno.Przeka¿ê .. . .. W ca³kiem inn¹ stronê. a zaraz po nim g³o ny p³acz Little Waltera. . . ¿e nie masz prawa jazdy? .Nie. Piper otworzy³a drzwiczki i obejrza³a siê na dym.Powodzenia . .powiedzia³a Brenda . I serdeczno ci.Mam nadziejê. wyra nie podszyty bólem. .Przeka¿ Jackowi moje wyrazy wspó³czucia.Brenda wskaza³a kciukiem czarny dym nad horyzontem. 4 Huk wybuchaj¹cych na kopule pocisków nie obudzi³ Sammy Bushey. Pamiêtasz. .po¿egna³a j¹ Brenda. . ¿e nie jestem rozczarowana.I to mocno. gdy pojawi³a siê Julia Shumway i rozwi¹za³a jej problem. jaka tam zosta³a. G³upi przypadek. ¿e nie przy Little Bitch Road. kochana. zastanawiaj¹c siê. W samochodzie Piper na miejscu kierowcy usadowi³a siê Clover. nie. Brenda pokiwa³a g³ow¹.przyzna³a Piper. . Z zainteresowaniem obserwowa³a id¹cych ludzi. przy subaru duchownej. . ale nas to nie dotyczy. ¿e to co da .Obla³a parkowanie równoleg³e. .Po czym zwróci³a siê do Brendy: . Zreszt¹ wszystko to razem jest bez sensu.3 Brenda Perkins oraz wielebna Piper Libby sta³y na parkingu przed Karczm¹ Dippera. Brenda wsadzi³a rêce w kieszenie d¿insów i ruszy³a przez parking. Biedaczysko. Jadê do Jacka Evansa. mia³ transparent ze zdjêciami ¿ony. ale nie przeszukali przyczepy.Nie wierzy³am. Carter Thibodeau i przyjaciele zabrali z lodówki ca³¹ trawkê.Widzia³am go na ³¹kach Dinsmore'a. Piper poszpera³a w kieszeniach i da³a suce drobny smako³yk. W Eastchester.Ja te¿ .Po stronie Tarker's Mills musi byæ prawdziwe piek³o.. co zrobiæ z reszt¹ dnia.obieca³a Piper i odjecha³a... .Nas chroni kopu³a. Podrzuci³abym ciê do miasta. gdybym powiedzia³a. . wiêc pude³ko po butach z narysowan¹ na wierzchu czaszk¹ i . tylko ¿e muszê zajrzeæ do jednego z parafian.ale sk³ama³abym..

ZABIJÊ. Najczê ciej Freemanowi Brownowi. zawieraj¹ca sze æ tabletek Spe³nienia Marzeñ. Pi¹ty w k¹cie straci³ przytomno æ Wtedy to by³ jej w³asny kretyñski pomys³. W rodku nie by³o zio³a. w³a cicielowi sklepu nazywanego sklepem Browniego. ¿e linia kredytowa pozostaje otwarta. by³o zupe³nie inne. Przysz³o jej do g³owy. ale jeszcze nigdy w ¿yciu nie czu³a siê tak przybita. co siê sta³o zesz³ej nocy. Nigdy nie stanowi³o to dla Sammy atrakcji tygodnia. a Little Walter potrzebowa³ pampersów. czasem przez innych. A tak¿e brudna. . Zwykle wystarcza³o mu sze æ pompek na materacu w magazynku. co akurat stanowi³o plus. w którym znajduj¹ siê pozosta³o ci z draski marynowane w acetonie? W tym samym pude³ku znajdowa³a siê inna. Bóg wiadkiem. Niezbyt ³adnie pachnia³ i by³ stary. bo kto inny chcia³by wci¹gaæ dym.. gdyby nie Little Walter. Zdarza³o jej siê tak¿e sprzedawaæ to. DeLesseps jeszcze nie by³ taki z³y. bo te¿ nigdy nie by³a swoj¹ najlepsz¹ przyjació³k¹. co Carter. Samobójstwo nie wchodzi³o w rachubê. straszna my l.. kto by siê nim zaj¹³? Móg³by nawet umrzeæ z g³odu. To. na przyk³ad w gimnazjum. Mo¿e by to nawet zrobi³a. jednego po drugim.. Oczywi cie mia³a te¿ do wiadczenie z wiêksz¹ liczb¹ mê¿czyzn w jedn¹ noc. lecz jej zdaniem kryszta³y by³y debilnym gównem dla kretynów. potem zduszony okrzyk i ju¿ dochodzi³o do wytrysku. gdy Wildcats zdobyli w koszykówce mistrzostwo klasy D. ale lubi³a mieæ wiadomo æ. Zdarzy³o jej siê ju¿ byæ poni¿an¹. bo Phil uwa¿a³ zio³o za g³upi rozweselacz na imprezki . Mel i Frankie DeLesseps wziêli si³¹. Na wieku znajdowa³o siê równie¿ ostrze¿enie wypisane w³asnorêcznie przez Phila Busheya. Czasami przez Phila (który lubi³ napêdzane dragami sesje we trójkê.. Je li ona umrze.skrzy¿owanymi piszczelami nadal by³o w szafie. oczywi cie poza momentami. lecz jednocze nie popêdliwy. ¿eby po³kn¹æ wszystkie tabletki i zakoñczyæ to marne ¿ycie raz na zawsze. niekiedy za³atwia³a s obie powody do z³ego samopoczucia sama. zanim kompletnie straci³ zainteresowanie seksem). na przyjêciu po meczu zaliczy³a czterech. w którym teraz sypia samotnie. Po wyj ciu Cartera ze wit¹ po³knê³ jedn¹ tabletkê i popi³a ciep³ym piwem z butelki utkniêtej pod ³ó¿kiem. No i Brown nigdy jej nie skrzywdzi³. Albo z Dodee . Policjanci z pewno ci¹ chêtnie by wypalili co takiego. natomiast Carter zada³ jej mnóstwo bólu powy¿ej pasa i spowodowa³ krwawienie poni¿ej. bo za³atwia³ sprawê szybko. a Sammy taki towar nie interesowa³. poniewa¿ Brown udziela³ jej kredytu. smutna i pokrzywdzona. By³a tam torebka kryszta³ków. przechylonymi w lewo krzywymi literami: NIE DOTYKAÆ! JAK WE MIESZ . gdzie robi³a wiêkszo æ zakupów. gdy zasypia³a z Little Walterem. zw³aszcza gdy pod koniec miesi¹ca brakowa³o gotówki. mniejsza torebka strunowa.

M³ody! . opu ciwszy spodnie.Potem zrobi³o siê jeszcze gorzej. ³zy p³ynê³y jej strumieniem i wlewa³y siê do uszu. Oczywi cie do momentu. No i wytrzyma³o tylko do rana. ¿eby przespa³ ca³¹ noc). które Phil lubi³ ogl¹daæ. Spe³nienie Marzeñ. Zatrzyma³a siê tylko raz. ¿e naprawdê zasn¹³.krzyknê³a i porwa³a go w ramiona. ¿e j¹ w koñcu zabije. potem znikaj¹. miêdzy szcz¹tkami ³ó¿eczka. Mel Searles. wydoby³ z nich przyrz¹d . ciep³¹ i lepk¹.z pocz¹tku z³agodzi³ ból tam dole. zanim uwielbienie dla kryszta³u zdominowa³o u niego zainteresowanie seksem. i zostawili na kanapie. Na czworakach ruszy³ w stronê matki. ale ¿yw¹. ale nie pomog³o. Mia³a tampaksy.. Patrzy³a. Wiedzia³a. kiedy otarcie po Carterze Thibodeau zmieni³o siê w otwart¹ ranê. jak najbardziej. ¿eby trzyma³a buziê na k³ódkê. niezawodny znak. Sammy wrzeszcza³a. A teraz to. .nie wiedzia³a. P³acz Little Waltera by³ jak strumieñ ostrego wiat³a wdzieraj¹cy siê w gêst¹ mg³ê. jak wiat³a reflektorów przesuwaj¹ siê po suficie. co to w³a ciwie jest . jak to by³o z Dodee dwa dni wcze niej. a potem wyjê³a z szafy pude³ko. Próbowa³a sobie przypomnieæ. Na koniec ostrzegli j¹ jeszcze raz. krew z rozciêtego czo³a zalewa³a mu twarz. Mimo wysi³ków zosta³a sucha jak sierpieñ bez deszczu. A wtedy co siê stanie z Little Walterem? I jeszcze w tle tego wszystkiego piskliwe judzenie Georgii Roux: Zer¿nij j¹. Widocznie Little Walter nadwerê¿y³ je w nocy. ¿eby w³o¿yæ majtki (ni ró¿owe. tam i z powrotem. kiedy ni¹ zajmowa³a siê policja kryzysowa. wrzeszcza³ te¿ Little Walter w ³ó¿eczku w s¹siednim pokoju. Czu³a rosn¹c¹ pod po ladkami ka³u¿ê. Twarz tak¿e mia³a mokr¹. W koñcu g³owa Little Waltera opad³a jej ciê¿ko na ramiê. które Phil zmajstrowa³ ledwo przytomny. a potem odci¹³ wszystko. Wrzeszcza³a d³ugo i g³o no. Krwawi¹c¹. ale wzdrygnê³a siê na sam¹ my l o wk³adaniu czegokolwiek tam do rodka. w koñcu siê rozpad³o. jaki widywa³a jedynie na filmach porno. kiedy zacz¹³ siê krêciæ.. Sammy pobieg³a do sypialni synka. bo ró¿owych nie w³o¿y ju¿ nigdy) i upchn¹æ miêdzy nogami trochê papieru toaletowego. Wziê³a go na rêce i nosi³a tam i z powrotem. Wtedy ju¿ by³ po lizg. Przespa³a dwana cie godzin. kiedy odjechali. Od³o¿y³a go do ³ó¿eczka (modl¹c siê. ¿e cholerne ³ó¿eczko. . po chwili Sammy poczu³a na skórze linê m³odego. W czasie niekoñcz¹cej siê jazdy Mela Searlesa my la³a. Searles wszed³ w ni¹ brutalnie. Wtedy zosta³a sama z Little Walterem. Little Walter le¿a³ na pod³odze. jaki mocny wygaszacz . r¿nij dziwkê! Niech wrzeszczy! .

jednej z tych. a nastêpnie przebraæ w wie¿¹ koszulkê oraz ostatnie czyste body (z czerwonym napisem UKOCHANE DIABL¥TKO MAMUSI). Pomyli³a siê. . Dopiero wtedy siê zorientowa³a. trochê tak jakby zjad³a co nie wie¿ego. By³ strasznie ciê¿ki. Czasem dziewczy ny nawet uwa¿aj¹. Du¿e krople krwi zaczê³y j skapywaæ na stopy. by mu przykleiæ trzy plastry ze SpongeBobem Kanciastoportym. A poza tym u ch³opców blizny nie s¹ takie znowu straszne. Little Walter uwielbia³ mleko czekoladowe. Mo¿na je zemleæ na proszek. ¿e niebieskie majtki.niezbyt g³êbokie. . potknê³a o jaki fragment ³ó¿eczka. Przecie¿ nie by³o pr¹du. lecz wyrazista my l: podzieliæ siê pigu³kami z Little Walterem.Obróci³a siê. pochlipuj¹c od czasu do czasu. Odkrêci³a kran.Otworzy³a drzwi.powiedzia³a synkowi.Jedziemy do przychodni . Wsta³a i pobieg³a do ³azienki. Sammy chwyci³a rêcznik i na sucho otar³a dziecku twarz. Stara toyota zjedzona przez rdzê by³a w fatalnym stanie. Spakowa³a Little Waltera i wziê³a go na rêce. W pierwszej chwili wyda³o jej siê. lecz d³ugie. próbuj¹c og³uchn¹æ na krzyki bólu i z³o ci. Bêdzie blizna. . ale woda oczywi cie nie polecia³a. drug¹ wziê³a na pó niej. 5 Cudem jakim uda³o jej siê unieruchomiæ Little Waltera na tyle. . nawet nie zauwa¿ysz. Potem Little Walter raczkowa³ po jej sypialni. £ó¿ko by³o nasi¹kniête krwi¹. I trwa³o to ca³¹ noc. kiedy dotrzemy na miejsce. upad³a na kolano. Odepchnê³a od siebie kusz¹c¹ my l. doktor Haskell siê nami zajmie. W kroku wy³o¿y³a je posk³adan¹ cierk¹ do naczyñ. i zalaæ mlekiem kakaowym. s¹ ca³kiem przemoczone i fioletowe od krwi. . ale uda te¿ mia³a umazane na czerwono. Ci¹gle krwawi³a.Nie jestem tak¹ matk¹ . ¿e to seksowne. wsypaæ do butelki. Du¿o mocniej ni¿ przy najgorszych miesi¹czkach. Sammy przez d³u¿sz¹ chwilê patrzy³a na samochód bez s³owa i bez ruchu. które w³o¿y³a po wizycie policji kryzysowej. o postrzêpionych krawêdziach. wi nie dzia³a³a pompa. które m³ody nazywa³ buula . niestety. Ogarnia³a j¹ rozpacz. Reprezentanci policji kryzysowej co prawda zostawili w spokoju opony na tylnych ko³ach. Bêdê jecha³a szybko. Przycisnê³a rêcznik. ¿e to krew Little Waltera. Zaczê³a od wrzucenia przesi¹kniêtych krwi¹ majtek do mieci i w³o¿enia wie¿ych. a ona siê ubie ra³a.Wszystko bêdzie dobrze.Nic siê nie przejmuj. ods³aniaj¹c rozciêcie .powiedzia³a. ¿eby zamaskowaæ smak. ale na przednich przedziurawili obie. Przemknê³a jej przez g³owê ulotna. . Zaczê³o j¹ znowu boleæ w dole brzucha.

s³oñce grza³o w szyjê. wiat³o zdawa³o siê dziwacznie rozmazane. A ni¿ej. który na znienawidzonej twarzy mê¿a wyra¿a³ idiotyczne os³upienie. Z pocz¹tku nie mog³a znale æ nosid³a. . ale ten sam wyraz. Poza tym w ostatecznej wersji ustali³o siê nie globalne . a przecie¿ dopiero co ruszy³a w drogê. Z niema³ym trudem ulokowa³a w nim Little Waltera. do którego ledwo odwa¿a³a siê przyznaæ nawet przed sam¹ sob¹: nie mia³a pewno ci. Dzieñ by³ wyj¹tkowo ciep³y jak na koniec pa dziernika. U miech by³ pogodny. dó³ brzucha pulsowa³ bólem. Nie by³o czym oddychaæ. Sammy siê przekona³a. cierka w kroczu wydawa³a siê ca³kiem mokra. tymczasem Little Walter zna³ zaledwie jakie dziesiêæ s³ów.Chcieliby cie. czy zdo³a jeszcze raz wyj æ z przyczepy. A w tym ju¿ nie by³o nic pogodnego. niestety plastry na czole podp³ywa³y czerwieni¹. Jej pierwszej przysz³a ta my l do g³owy. lecz przymilny. U przyjació³ dzieci w szesnastym miesi¹cu mówi³y ju¿ pe³nymi zdaniami. Zastanowi³a siê. . Czasami martwi³o j¹. Na kwiatkach widnia³y s³owa: Jak komu powiesz. Bardzo dobrze. Kosztowa³o j¹ to now¹ falê bólu. . Zmiê³a kartkê i rzuci³a na ziemiê obok jednej z przebitych opon. skurwysyny! . Niebo przybra³o blady odcieñ b³êkitu.M³ody wyba³uszy³ na ni¹ oczy w sposób. lecz zrezygnowa³a. Mo¿e to globalne ocieplenie. Metal by³ wyra nie ciep³y. . pomy la³a. Tego ranka mia³a jednak inne zmartwienia. z ka¿dym krokiem coraz gorszym. W pa dzierniku powinno byæ ch³odno i rze ko. lecz spojrzawszy w dó³. ¿e mówi tak niewiele. który przypomina³ jej Phila. Kartka wyrwana z jej kuchennego notatnika. innym pismem: Mo¿e nastêpnym razem obrobimy ciê od ty³u .Idziemy na spacerek? Little Walter tylko siê do niej przytuli³.rzuci³a s³abym g³osem. Uca³owa³a synka w nos. Zreszt¹ wcale nie wiedzia³a. Sammy nieomal natychmiast poczu³a na twarzy i szyi krople potu. tylko lokalne . ale nie ostatniej. Poza tym by³ jeszcze jeden powód. u ma³ego by³ g³upkowaty. Biedna stara corolla! Wygl¹da³a na prawie tak samo zmêczon¹ jak ona. Gdzie spod zmêczenia wyp³ynê³o oburzenie. bo wtedy krwawienie by³oby obfitsze.Ma³a zmiana planu .oznajmi³a Sammy i wesz³a do rodka. czyby nie wzi¹æ aspiryny. ¿e nie ma ¿adnych plam. Pod lew¹ wycieraczk¹ toyoty widnia³ kawa³ek papieru zadrukowany stokrotkami. to dziabniemy nie tylko oponki . w koñcu jednak dostrzeg³a je w k¹cie za kanap¹. a on rozja ni³ siê u miechem. Na koñcu podjazdu opar³a siê o skrzynkê pocztow¹. czy w ogóle ma aspirynê.

którzy wracali pod wieczór ze sklepów. prosz¹c siê o wypadek. m³ody . What do you do with a drunken sailor early in the morning? No w³a nie. . na zachodzie. Rozp³aka³a siê. jak siê tam znalaz³a. Zobaczy³a. zaczyna³a siê jakie dwa kilometry dalej po lewej stronie.spyta³a Sammy. ¿e jedna z tych dwóch ostatnich par ma wielk¹ dziurê na siedzeniu. Nic. a nie ³api¹c autostop.Auburn. asfalt zaczyna³ po³yskiwaæ z gor¹ca. Z pewno ci¹ by j¹ podrzuci³ do przychodni.. tam gdzie sta³y liczniutkie i nowiutkie domy Eastchester. Niepewnym krokiem. Sz³a teraz. tatusiów i mamu z wy¿szej klasy. Spa³ w zag³êbieniu jej ramienia i ob linia³ koszulkê z zespo³em Donna de Buffalo. nale¿¹ce do pracusiów. . Mia³a za sucho w ustach.Kwadrans po ósmej zwijamy chodniki. na szczê cie daleko. . a by³o to wyj¹tkowo dziwaczne uczucie. Ca³kiem obojêtny dla niej i dla Little Waltera. Potem przypomnia³a sobie. Zamruga³a i spostrzeg³a. chyba ¿e znalaz³by siê na drodze kto . kt by siê chcia³ po¿arowi przyjrzeæ z bliska.. Little Walter nie odpowiedzia³.Doktor Haskell nas po³ata. pomy la³a. Ani jednego samochodu. pusta i brzydka. Jak pijany marynarz. krew nie zejdzie. Potem trzeba skrêciæ w prawo do centrum miasta Chester's Mill.Wszystko bêdzie dobrze.powiedzia³a. ¿e wycie rozlega siê w jej g³owie. bo przespa³a równe dwana cie godzin.Motton Road.po czym ucich³a.Gotowy? . w które siê mieszczê. poprawi³a nosid³o i ruszy³a do miasta. ¿e jest na krawêdzi rowu. a zosta³y mi ju¿ tylko dwie pary spodni. Wziê³a g³êboki oddech. £zy sch³odzi³y jej policzki. postanowi³a nie zwracaæ uwagi na ból tam w dole. biur i banków w Lewiston . miasto nie jest wielkie. na galaretowatych nogach wróci³a na w³a ciwe pobocze. . Gdy odezwa³a siê syrena w ratuszu. . co zrobiæ z pijanym marynarzem z samego rana? Tyle ¿e ranek ju¿ dawno min¹³ i zrobi³o siê popo³udnie. Obejrza³a siê przez ramiê. Niech to szlag. tak samo jak przedtem majtki. . wysy³aj¹c krótkie sygna³y oznaczaj¹ce po¿ar. A jeszcze dalej jest przychodnia. który latem rozbrzmiewa³ w³a ciwie wszêdzie. chocia¿ wcale nie pamiêta³a. ¿e d¿insy w kroku ma przesi¹kniête krwi¹. Zaczê³a piewaæ przebój Jamesa McMurtry'ego. Potem zobaczy³a dym.. nie mogê ci sprzedaæ piwa. Sammy w pierwszej chwili odnios³a wra¿enie. Droga do Eastchester by³a ca³kiem pusta.. w dodatku po drugiej stronie szosy.

Syrena w ratuszu nadal wy³a. Sammy runê³a na ziemiê. Jego dobry znajomy. jakby regularne gwizdy syreny sprawia³y mu ból. nieruchoma. w zamglonym pal¹cym s³oñcu. bo niós³ j¹ z ³atwo ci¹. bo Sammy przytroczy³a go starannie. spróbowa³a krwi wyciekaj¹cej spod kolorowego plastra z rysunkiem SpongeBoba Kanciastoportego. Jaka mucha usiad³a mu na czole. Mia³ na sobie szary strój wo nego. ¿e a¿ oczy bola³y. wê¿e gumowe i nowiuteñka pompa. popatruj¹c dooko³a. masuj¹c skronie. a na plecach hydronetkê . a pot sp³ywa³ mu z w³osów du¿ymi kroplami. po czym odlecia³a. popêdzi³ go w my lach. W trawie zagra³ konik polny. Nadjecha³y samochody. Pikapy mia³y na bokach wymalowane: SKLEP WIELOBRAN‾OWY BURPEEGO. 6 Barbie sta³ obok zabitej deskami kasy kina Globe. Na siedzeniu pasa¿era wióz³ Brendê Perkins. ¿eby nie na dziecko! Tyle jej siê uda³o. Z ratusza wyszed³ Al Timmons i pobieg³ ulic¹. trzymaj¹c siê ostatniej my li: Na bok. W³osy mia³. Przed oczami zaczê³a jej rozkwitaæ czarna ró¿a. ¿e to w³a nie on w³¹czy³ syrenê. natomiast ciê¿arówkê naznaczono sloganem NA JEDNEGO WPADNIEMY DO BURPEEGO. bracie. rzecz jasna. pod obwis³¹ markiz¹ (kino zakoñczy³o dzia³alno æ piêæ lat wcze niej). siedzia³ w³a nie na schodach komi sariatu. Junior. Na pace ciê¿arówki le¿a³y ³opaty.bez wody. jeszcze z metkami producenta. No.. ca³e w falach i spiralach.Wskakuj na ty³. uczesane jak za czasów Daddy Cool. Le¿a³. tak jaskrawy. migaj. na bok. Little Walter przytroczony do nieprzytomnej matki zawodzi³ jaki czas w upale. Miê nie zmieni³y siê w wodê. Potem ucich³. Zap³aka³ g³o niej. Spróbowa³ siê uwolniæ z nosid³a. Nogi odmówi³y pos³uszeñstwa. Prawdopodobnie odraportowaæ w muszej kwaterze g³ównej fakt znalezienia smacznej przek¹ski oraz w celu ci¹gniêcia posi³ków. . Barbie domy siê. Romeo zatrzyma³ wóz obok Ala Timmonsa. Le¿a³a na poboczu Motton Road..Bêdziemy jak nowi. W pierwszym samochodzie siedzia³ sam w³a ciciel. liczni i pachn¹. Mia³ stamt¹d dobry widok zarówno na ratusz. Dwa pikapy i ciê¿arówka. ale na szyi lornetkê. ale da³ rady. . Wszystkie trzy pomalowane na kolor ¿ó³ty. Little Walter obudzi³ siê i rozp³aka³. jak i na komisariat policji.

Barbie chcia³ siê cofn¹æ. Dziewczynka oderwa³a siê od szachownicy. I zyskaæ wiêcej w³adzy . Generator wy³¹czono. Barbie zaczeka³. Thurston Marshall Ma³y cz³owiek nazywa siê Aidan Appleton. skoro w rodku nie by³o nikogo. w korytarzu panowa³ mrok i ch³ód. je li chodzi o dyskretn¹ kradzie¿. wolniej. m³oda kobieta bawi³a siê z ch³opcem. Szachi ci spojrzeli na niego czujnie.Barbie wcisn¹³ siê w cieñ samotnej markizy. Pomy la³ o s³owach Julii: Nie oceniaj go. podszed³ d³ugow³osy. szachi ci milczeli w skupieniu. Oboje wpatrywali siê w zastawion¹ pionkami szachownicê.Cze æ . pracowa³by bez sensu. kochanie. na oko dziesiêcioletnia. Na tablicy przy drzwiach zasta³ wiadomo æ: JE‾ELI KRYZYS SIÊ NIE SKOÑCZY. ZGROMADZENIE MIEJSKIE W CZWARTEK O 19. mniej wiêcej piêcioletnim.mia³ do za³atwienia sprawy w mie cie. by nadal panowaæ nad sytuacj¹. . Wysokie dêbowe drzwi sta³y otworem.powiedzia³ Aidan cicho. stanê³a przy Carolyn Sturges. odezwa³ mu siê w g³owie g³os Julii.Nazywam siê Carolyn Sturges. Ten pan to mój przyjaciel. A jednak by³ kto . Ratusz zosta³ pobudowany z kamienia przed stu sze ædziesiêciu laty. Przed nim siedzia³ liczna dziewuszka. D³ugow³osy opar³ brodê na d³oni. Nie chcia³ gasiæ ognia na Little Bitch Road . podbieg³a w podskokach do drzwi. Junior nie ruszy³ siê ze stopni komisariatu. po czym wsadzi³ kciuk do ust. Za ni¹. po czym przeszed³ przez ulicê. Aidan. nadal pociera³ skronie.00. zas³oniêty przez ratusz o cianach poro niêtych winoro l¹ Barbie wszed³ po stopniach prowadz¹cych do frontowego wej cia. . W najwiêkszej sali. Junior nawet nie uniós³ g³owy i po chwili znikn¹³ Barbiemu z pola widzenia. Bêdzie chcia³ mieæ wiêksz¹ w³adzê. Kobieta wyci¹gnê³a woln¹ rêkê. To tyle. Przy stole obra d Rady Miejskiej zobaczy³ chudego mê¿czyznê o bujnych siwiej¹cych w³osach. Barbie zajrza³ do rodka. Wygl¹da³ na wstrz¹ niêtego i bardzo zmêczonego. Przygl¹da³ siê Bartnemu okr¹g³ymi oczami. bo przecie¿ Rennie powinien co powiedzieæ mieszkañcom. Dobiega³y stamt¹d g³osy. Oczywi cie dla dobra miasta . miêdzy ³awkami. M³oda kobieta akurat podnios³a wzrok. z niejakim zaciekawieniem. . a¿ samochody odjad¹. rozmy laj¹c nad nastêpnym ruchem. przynajmniej dwa dziecinne. przywitaj siê. póki nie us³yszysz jego mowy wyborczej . Pewnie zyska okazjê w czwartek wieczorem. ale nie zd¹¿y³.Wziê³a ch³opca na rêce i podesz³a. Nieco dalej. Ta dwójka g³o no siê mia³a. .Dzieñ dobry! .

Mi³o mi was poznaæ . . . . Jeszcze nie straci³ nadziei. .Ja chcê do mamy . a ja mia³em kilka lat temu wycinany woreczek ¿ó³ciowy i obawiam siê powa¿nych obra¿eñ wewnêtrznych. . . ‾a³owa³.oznajmi³ swobodnie. By³ prawie ca³kowicie pewien. . .Zanim wniesiemy oskar¿enie.Aidan jest moim bratem. .Jestem drugim wo nym . nazwana s³owem dyskryminuj¹cym p³ciowo.Aha.Têskniê za mamusi¹. ¿e rz¹d wystrzeli³ pocisk w to co . . Barbie raptem zrozumia³. Ugrzê li w amerykañskiej wersji Przy drzwiach zamkniêtych Sartre'a. Marshall wyprostowa³ siê zadziornie. .Mama czasem pali marihuanê.podchwyci³a Alice. .. warto sobie przypomnieæ. Oto seksowna Wiosna i wymowny Pan Jesieñ. . . bo jej pomaga na oookres.rzek³ Barbie. ale on tylko siê odbi³ i spowodowa³ po¿ar.Pan jest pracownikiem ratusza? .Posiadanie marihuany jest wykroczeniem . po czym przypomnia³ sobie. ¿e Al Timmons przed chwil¹ wyszed³.Rzeczywi cie . Carolyn zosta³a obra¿ona. .odezwa³a siê Carolyn Sturges. .Tak. czy zas³anianie siê wykroczeniem to najlepsza linia . Bardzo mnie boli brzuch! Carolyn obrzuci³a go spojrzeniem czu³ym.Powiedzia³ nam. A ci le mówi¹c. ¿e mieli my trawkê. A niech to. i na pewno z nimi rozmawia³.Carolyn u miechnê³a siê blado.potwierdzi³ Barbie.Nazywam siê Alice Rachel Appleton . Nie jestem pewna. chcê z³o¿yæ skargê.Trawka! . . lecz te¿ nieco poirytowanym. z kim ma do czynienia. ponownie odezwa³ siê Marshall.Ala pewnie ju¿ poznali cie. Uderzy³ mnie w brzuch.A oni dopu cili siê napa ci. Aide. Zosta³em napadniêty przez funkcjonariusza policji.oznajmi³. .No tak.Je¿eli tak.. . spotkali my go . . jeszcze mog³o siê udaæ.Ja tu tylko sprz¹tam .Thurse. Carolyn po³o¿y³a mu rêkê na ramieniu. co nas uwiêzi³o.oznajmi³a dziewczynka.Chcê z³o¿yæ skargê. .stwierdzi³ Aidan.. ¿e ci lu e nie s¹ mieszkañcami miasta. Na tym nie koniec.zapyta³ Thurston Marshall. Nie wymieni³ swojego imienia. wnie æ oskar¿enie. wyjmij palec z buzi. Zanim zd¹¿y³ powiedzieæ co wiêcej. Ch³opiec nie wyj¹³ palca z buzi.stwierdzi³ Barbie. . ¿e nie ma przyklejonych sztucznych w¹sów.

my la³am.Thurse. Po prostu czyste szaleñstwo. zwróciwszy siê do Barbiego . ¿e nadci¹gaj¹ k³opoty .prychn¹³ Thurston. ale nad nami zlitowa³a.nie.Nie by³o ¿adnego wyboru. . ¿eby przeprosili .. ¿e jeste my z Massachusetts.powiedzia³a Carolyn. . ¿e jest zamkniête do kolacji. Dziewczyna za mia³a siê g³o no.Tak czy inaczej zamierzam z³o¿yæ skargê. .. .Gliniarze.Mo¿e spal¹ dowody . . ¿e mas³o orzechowe przykleja mi siê do podniebienia.Mo¿e to szczê cie w nieszczê ciu. .Carolyn u miechnê³a siê do Barbiego przepraszaj¹co. no có¿.W³a cicielka mówi³a. ci¹gn¹³ krzaczaste brwi. Teraz ju¿ dziewczyna wygl¹da³a bardziej na zirytowan¹ ni¿ rozkochan¹.stwie rdzi³ Barbie.. którzy nas wyrzucili z domku Thurstona..Nie do tego stopnia. Barbie w zasadzie siê z nim zgadza³. ale obj¹³ dziewczynkê za ramiona.Sporo tego mieli my. Da³a nam kanapki i kawê.poprawi³ j¹ Thurston. . ale poniewa¿ racjonowanie ¿ywno ci w Sweetbriar Rose wymy li³ osobi cie. zobaczyli nas potem w restauracji .podjê³a Carolyn .ci¹gnê³a.Powiedzieli . powiedzmy. .obrony w s¹dzie. Thurston Marshall nie wygl¹da³ na szczególnie zachwyconego perspektyw¹ odgrywania roli zastêpczego rodzica.W tej sytuacji raczej nikt nie bêdzie robi³ wielkiej afery z powodu trawki . .. No i tak zostali my rodzicami zastêpczymi na jaki czas. powstrzyma³ siê od komentarzy. a ona mi na to o racjonowaniu ¿ywno ci.Jak zobaczy³am gliniarzy.Sytuacja jest. . Powiedzia³em jej. . m³ody cz³owieku.na szczê cie chyba dali siê zmiêkczyæ Aidanowi i Alice.Czy mo¿e co przegapi³em? Carolyn westchnê³a ciê¿ko. a¿ siê to wszystko skoñczy.powiedzia³ Barbie. gdzie bêdziemy mogli przeczekaæ. . . . A sk¹d siê wziê³y dzieci? . .¿e wielebna z ko cio³a kongregacyjnego znajdzie dla nas jaki pusty dom.spyta³.Radzi³bym zaczekaæ . nawet tuñczyka. .odpar³ Barbie. Jej siwiej¹cy przyjaciel . kiedy powiedzieli my. Zabrali wszystko. . zyskuj¹c w ten sposób sympatiê Barbiego. póki jeste my pod kloszem.. . .Da³a nam chleb z mas³em orzechowym i d¿emem . ¿e cios w brzuch to nic wielkiego.Dla mnie to jest rzecz szalenie istotna. Zmierzwi³a ch³opcu w³osy.

Barbie jej zawtórowa³.Jeden policjant nazywa siê Juuunior .. a i pustych domów mamy teraz pod dostatkiem. .Ich mama zostawi³a telefon komórkowy w domku. . I pewnie w ka¿dej spi¿arni znajdziecie zapasy. po czym z³apa³a szachownicê. . Barbie pokiwa³ g³ow¹. Mo¿na przebieraæ jak w ulêga³kach. Caro. Nie wie pan. Mama mówi. Wzmianka o zapasach przypomnia³a mu o schronie.Rezolutnie wzruszy³a ramionami.By³am w ko ciele .Mimo wszystko jednak m³odzie¿ nie jest pêpkiem wiata. gdyby tylko uda³o siê jako z ni¹ skontaktowaæ .westchnê³a Carolyn. Da³ nam batonik Milky Way. ale. . chocia¿ trzyma³ siê za brzuch i spogl¹da³ na przyjació³kê z niejakim wyrzutem. ..miaukn¹³ smutno Aidan. . dobitnie wyra¿aj¹c w ten sposób pogl¹d.rzuci³ Thurston. wiêc z dzwonienia nici.Cherchez la femme . Tymczasem Alice upchnê³a pionki po kieszeniach. Jest zaraz za ko cio³em. tyle ¿e nie zasta³am nikogo. Carolyn wybuchnê³a miechem.mailowego? . .Odwróci³a siê do Barbiego. . po chwili przy³¹czy³ siê do nich tak¿e Marshall. . I przystojny.Tak mówi mama. .powiedzia³a dziewczynka. kiedy wróci wielebna? Barbie pokrêci³ g³ow¹.U miechnê³a siê do Thurstona. . .Dobra z niej kobieta.Jest mi³y.Na waszym miejscu zabra³bym szachownicê i poszed³ na plebaniê. prawda? .Na pewno jest hotmail . kiedy mnie wyr¿nêli w brzuch! Pamiêtaj o tym. bo drzwi by³y otwarte. na pewno nie pamiêtasz adresu e . wywo³awcze dawaæ dzieciakom wygrywaæ. .podjê³a Carolyn . ¿e nie wolno braæ s³odyczy od obcych. . Frankie jest brzydszy. .Mówi. droga Alice . ¿e ten dziwny kwartet powinien sobie ca³kiem nie le daæ radê. .nawet wesz³am do rodka. . .oznajmi³ d³ugow³osy.zawo³a³a. ale te¿ mi³y. . Tam mieszka wielebna Piper Libby. .powiedzia³a Alice.Zawsze siê trafi jaka kropla goryczy .Ale wiêcej nie wiem.Nie byli mili..stwierdzi³ Thurston. Barbie doszed³ do wniosku.stwierdzi³a Alice filozoficznie. Najwyra niej dziewczêta postrzega³y sytuacjê znacznie klarowniej ni¿ Thurston.M³odo æ ma swoje prawa. Ale ja ju¿ gram coraz lepiej.. ¿e wszystko siê zmienia.Wcze niej nie byli mili . a on odpowiedzia³ jej u miechem.Alice.Pan Marshall mnie ci¹gle ogrywa! .. .Ja chcê do mamy .Ech. ¿e to nie.

Wziê³a przyjaciela pod ramiê.Tak. trzymaj¹c w jednym rêku szachownicê.Dziêkujê panu. . Gdy poda³ mu rêkê. Thurse. W drzwiach Thurston Marshall jeszcze siê obejrza³. Nie mieli prawa mnie biæ ani siê ze mnie na miewaæ. u cisnê³a lekko.Ca³a przyjemno æ po mojej stronie . ¿e wystawa³ poza skalê.To bardzo dobry magazyn literacki. Pomknê³a przez salê. puuuszczam! . zajrzyjcie pod wycieraczkê. Doro li poszli za dzieæmi. puuuszczam! Aidan poruszy³ siê niecierpliwie.Nie mieli . Zawsze mu siê taki u cisk kojarzy³ z lud mi. nigdy mnie nie ograsz.. .odpar³ Barbie.Przy. dodaj¹c zmarszczek. rozk³adaj¹c rêce jak skrzyd³a. ¿e schro n jest . M³oda kobieta wyci¹gnê³a rêkê do Barbiego. . .A ja tak! . ¿eby my tam znale li klucze! . .Carolyn spojrza³a na swojego podstarza³ego przyjaciela.Redagowa³em aktualny numer Ploughshares .stwierdzi³a Carolyn ze miechem. . Nastêpnie po¿egna³ siê z Thurstonem. Niech siê pañstwo opiekuj¹ dzieæmi.Ogram! M³odo æ ma swoje prawa! .Je¿eli zepsujesz szachownicê. .. Julia powiedzia³a...Plebania te¿ mo¿e byæ otwarta . wreszcie siê rozpogodzi³.Spadamy st¹d? . Barbie zaczeka³. . Zacz¹³ goniæ siostrê. Chod .Jasne ¿e nie.G³os Marshallowi dr¿a³ z oburzenia i smutku. Promieñ s³oñca z jednego z wysokich okien pad³ mu na twarz. mia³ wra¿enie. dok¹d j¹ zawiod³y obowi¹zki podyktowane mi³osierdziem. .Oczywi cie .. ¿e wielebna wkrótce powróci stamt¹d.podpowiedzia³ Barbie. Malec. a¿ drzwi siê za nimi zamkn¹. . panie..krzyknê³a Alice.A w razie gdyby by³a zamkniêta.. ¿e ciska zdech³¹ rybê. Równie dobrze mo¿emy czekaæ przy plebanii.zgodzi³ siê Barbie. u których stosunek inteligencji æwiczeñ fizycznych by³ tak przesuniêty w stronê aktywno ci umys³owej. wiêc Carolyn go postawi³a na ziemi.zawo³a³a dziewczynka przez ramiê. . ... . . .Nie przypuszczam.A poza tym mo¿na posklejaæ! Przy. . .Przy. chod . . maj¹c nadziejê. potrz¹saj¹c jej d³oni¹. puuuszczam! Puuuszczam! Thurston westchn¹³ ciê¿ko. dopiero wtedy poszed³ szukaæ schodów prowadz¹cych do sali konferencyjnej w piwnicy oraz kuchni. s³ysz¹c j¹.¿achn¹³ siê Thurston..obieca³a Carolyn. jeden z najlepszych w k raju.

Mo¿esz byæ o niego spokojna. Zamknê³a oczy. pog³adzi³a po mokrych od potu w³oskach. ¿e matka ma spodnie przesi¹kniête krwi¹.wychrypia³a. Przynajmniej dziecko by³o z pewno ci¹ ¿ywe. zmi³uj siê! Pomó¿ mi uratowaæ tê kobietê! W subaru by³a klimatyzacja. Uwa¿a³a. Serce wali³o jej tak mocno.. Le¿¹ca kobieta zamruga³a i otworzy³a oczy. ¿e upad³a. . Podbieg³a do nich. choæ na pewno nie spo ród wiernych. Bo¿e.Tak. choæ dzieñ by³ upalny. 7 W pierwszym odruchu Piper uzna³a. ko ty i dziecka... Potem. Raptem uderzy³a j¹ straszna my l: A je li dziecko przejdzie na przednie siedzen ie i wdusi przycisk blokuj¹cy zamki? Bo¿e. spojrza³a nad siedzeniem i . Teraz jednak j¹ uruchomi³a na pe³n¹ moc. a niepotrzebnie zatruwa rodowisko naturalne. Dopiero wtedy Piper zobaczy³a. pozamyka³a okna. By³a to osoba m³oda.powtórzy³a kobieta w zakrwawionych d¿insach. nic mu siê nie sta³o z³ego. Ch³opczyk zap³aka³ ochryple. . A poniewa¿ nie przychodzi³o jej do g³owy nic innego. ale Piper z niej nie korzysta³a. ¿e kto zostawi³ na poboczu worek ze mieciami. drzwi i ruszy³a do m³odej kobiety. Po³o¿y³a dziecko na tylnym siedzeniu. tak. ¿e to nie jedno cia³o. . spojrza³a uwa¿niej i dostrzeg³a. je li chodzi o zachowanie w sytuacji kryzysowej. Piper pobieg³a do samochodu. Na policzku i czole mia³a brzydkie siniaki.Wcale nie mia³a takiej pewno ci. zrozumia³a co innego. zmi³uj siê! . Jêzyk smakowa³ miedzi¹. niech nie bêdê taka g³upia! Pobieg³a z powrotem. Piper le us³ysza³a. ¿e bez klimatyzacji mo¿na siê obej æ. Zmi³uj siê. . wyda³a siê Piper znajoma. lecz dwa. .. Wyjê³am dziecko z nosid³a.M³ody. ¿e czu³a je w oczach. gdy znalaz³a siê bli¿ej.pó³ poziomu ni¿ej. otworzy³a drzwi samochodu. . mam wodê w samochodzie. Zahamowa³a i wyskoczy³a z samochodu tak po piesznie. W ogóle rzadko j¹ w³¹cza³a. Otar³a sobie kolano. Piper wyswobodzi³a dziecko z nosid³a. przekrêci³a kobietê na plecy. Podnios³a siê.zawo³a³a w my lach. ci¹gle le¿¹cej na poboczu.M³ody. wziê³a na rêce. . Le¿ spokojnie. bo s³abo porusza³o r¹czkami. powtórzy³a: Bo¿e. zobaczy³a cia³o. ale¿ ja jestem g³upia! Najgorsza wielebna na wiecie.

. ¿e doktor Haskell zmar³ poprzedniego dnia. . nie sposób przecie¿ zostawiæ cz³owieka w pal¹cym s³oñcu. Piper jecha³a z du¿¹ prêdko ci¹. Woda cieka³a jej po szyi i po brodzie. wyszed³..Niech siê pani nie rusza . tylko prosto do szpitala. A zaraz potem zabieram pani¹ do szpitala.Matka zatoczy³a siê. . Cholera jasna! Zapomnia³am o wodzie. Niestety. I mam wodê. Piper wcale siê to nie podoba³o. ..chooodni.. podtrzymuj¹c j¹ w pasie i prowadz¹c do samochodu. Piper oderwa³a od kó³ka na kluczyki elektroniczny breloczek z pilotem. .. bo na Morton Road by³o ca³kiem pusto..mówi³a. mocz¹c koszulkê. . . . jakby tam widzia³ co interesuj¹cego.Tak. Mo¿e przypomnia³a mu siê jaka kreskówka. zanim Piper zd¹¿y³a j¹ podaæ. ostro¿nie. ... Bo¿e. która próbowa³a usi¹ æ. Kobieta chwyci³a butelkê. potoczy³a siê po dywaniku. i dzi ecko.przestrzeg³a. Everett.wychrypia³a kobieta.. W samochodzie jest ch³odno. I pani.ody. . bulgocz¹c.Nie ma mowy.. chwiej¹c siê lekko. Ubranko mia³ kompletnie przepocone.Jak pani siê nazywa? . ..ody. przy pieszy³a kroku. co wiedzia³a o pierwszej pomocy. Butelka wypad³a jej z rêki.. w³osy spada³y jej na twarz. pomog³a jej wstaæ. Piper otworzy³a drzwiczki pasa¿era i pomog³a jej wsi¹ æ. odzyska³a równowagê i na ile mog³a. Nie do przychodni.Sammy Bushey.. Rus zy³a z powrotem w stronê kobiety. Od raz wyjê³a z centralnej konsoli butelkê wody Poland Spring i zdjê³a nakrêtkê. .. napi³a siê chciwie. M³oda kobieta stanê³a przed wozem. . Tyle ¿e teraz ssa³ kciuk. po czym zatrzyma³ wzrok na podsufitce. dlaczego pozwoli³e mi zapomnieæ o wodzie?! Ranna d wiga³a siê na nogi.spyta³a Piper.Powoli .. Spojrza³ na ni¹ przelotnie.. Lepiej siê nie. ‾o³¹dek cisn¹³ siê Sammy od wody.zobaczy³a ch³opca le¿¹cego spokojnie tam. Oboje. klêkaj¹c przy niej i obejmuj¹c j¹ za ramiona. bo k³óci³o siê ze wszystkim. Wobec czego zamiast po³o¿yæ kobietê z powrotem. dostanie pani wody. dowiedzia³a siê. gdy dotar³a do szpitala. a przed oczami znowu wykwit³a czarna ró¿a. ale có¿ mia³a zrobiæ? Na drodze ¿ywego ducha. To Piper zrozumia³a. gdzie go zostawi³a.Spokojnie. G³owê mia³a spuszczon¹. a jego asystent.

w jaki Junior opu ci³ g³owê. potem co powiedzia³. Ry¿y zacz¹³ wstawaæ. by przej æ przez Commonwealth Lane i na ty³y ratusza . Ry¿y Everett siedzia³ sobie na ³aweczce na placu miejskim przy ratuszu. otworzy³ klapkê. Za kó³kiem siedzia³ Frankie DeLesseps. sta³ w cieniu pod markiz¹ przy starym kinie.. Z miejsca dla pasa¿era wysiad³ Junior Rennie. by³ jednak nieco wiêkszy ni¿ szopa) i sprawdziæ.Junior najwyra niej i tak by go nie dostrzeg³ . jaki czas s³ucha³. a ju¿ zw³aszcza przez syna wiceprzewodnicz¹cego rady. podob no awansowany do rangi pu³kownika (jak twierdzili niektórzy. Junior tymczasem wspi¹³ siê po schodach komisariatu. I on tak¿e bezdyskusyjnie obserwowa³ m³odego pana Renniego. Nie chci byæ widziany w czasie sprawdzania miejskich zapasów róde³ energii. W pewnej chwili Junior wyj¹³ z kieszeni telefon komórkowy. powiedzia³ co jeszcze i zatrzasn¹³ aparat. Doktor Haskell swego czasu mówi³ co o tym m³odym cz³owieku. Zak³adaj¹c. a Twitch podawa³ powa¿nie odwodnionemu Little Walterowi p³yny przez kroplówkê. ale d³ugi drewniany budynek. Ry¿y zamierza³ i æ bezpo rednio do magazynu znajduj¹cego siê za ratuszem (Twitch nazywa³ go szop¹. Raczej z powodu sposobu. 8 W czasie gdy Ginny stara³a siê powstrzymaæ krwawienie z pochwy. Migreny? Bóle g³owy? To. £aweczka sta³a pod wysokim wierkiem o roz³o¿ystych ga³êziach. Unika wiat³a. Oto Dale Barbara. nastêpnie znowu s³ucha³. ¿e Haskell mu je przepisa³. przez samego prezydenta). Obaj rozmawiali przez chwilê.Sammy zosta³a zbadana i przyjêta przez s³ynnego eksperta medycznego Dougiego Twitchella. po czym DeLesseps odjecha³. jak tam wygl¹da sytuacja z propanem. w którym znalaz³o siê miejsce tak¿e dla czterech p³ugów nie¿nych.. wiêc cz³owiek w cieniu by³ w zasadzie niewidoczny. Wróci³ do masowania skroni. Pewnie zostawi³ leki w domu.lecz wówczas zobaczy³ kogo jeszcze i usiad³ z powrotem. usiad³ i zacz¹³ pocieraæ skronie. lecz zamiast wej æ do rodka. tymczasem akurat podjecha³ jeden z samochodów policyjnych. wygl¹da³o na migrenê. . jakby go bola³a g³owa. co by³o widaæ. zatrudniony na sezon w kuchni Sweetbriar Rose. Ry¿y postanowi³ zaczekaæ. Nie ze wzglêdu na pocieranie skroni. By³o na co popatrzeæ. u wiadomi³ sobie Ry¿y. Oczywi cie je li siê nie rusza³.

Pod drzewem panowa³ mi³y ch³ód. Wystarczy³o. natomiast potrafi³ odró¿niæ cz³owieka. Ry¿y postanowi³ zostaæ na ³awce jeszcze chwilê. Wielu z nich. zas³oniêty przez ratusz. patrz¹c. ¿e ostatnio nadwerê¿y³ sobie bark albo ³okieæ. Nie przypuszcza³.Interesuj¹ce. Nic dziwnego zatem. Mo¿na oceniæ nadwerê¿enie szyi. które po powrocie z letniego wyjazdu bez przerwy siê drapie. Nigdy nie zaleci³by kuracji na tej podstawie. gdyby mogli siê napiæ czego z procentami). ale nie wsta³. ¿e Sanders zos ta³ wyznaczony do prowadzenia czarnej bestii. ¿e popatrzy³. Chwilê pó niej Ry¿y zmieni³ zdanie. ¿e kiedykolwiek ujrzy za kierownic¹ czarnego monstrum kogokolwiek poza samym Du¿ym Jimem. gdy znikn¹³ z pola widzenia Juniora. tylko na kogo czeka. jakby j¹ mia³ na temblaku. Barbara chyba doszed³ do tego samego wniosku co Ry¿y: Junior nie obserwuje. od takiego. mia³o pochylone g³owy. trzy osoby przechodz¹ce ulic¹ zesz³y z asfaltu potulnie jak owce. Najwyra niej wiceprzewodnicz¹cy postanowi³ awansowaæ Andy'ego z wo³a roboczego na szofera. Z miejsca pasa¿era Rennie. A mo¿e to jedno i to samo? Warto siê nad tym zastanowiæ. Wysiad³ Andy Sanders. Sanders ko³o niego usiad³. podejrzewa³ Ry¿y. Rozleg³ siê niecierpliwy d wiêk klaksonu. W mowie cia³a oznacza³o to. Rennie pozwoli³ Sandersowi prowadziæ swoj¹ ukochan¹ czarn¹ per³ê? Ry¿y uniós³ brwi. Junior podniós³ wzrok. piesznym krokiem przeszed³ przez ulicê i w chwili. który Ry¿y doskonale zna³. Pojawi³ siê czarny kanciasty samochód. a poza tym by³ ciekaw. Hummer Du¿ego Jima Renniego. podobnie jak m³ody cz³owiek siedz¹cy na schodach. ale z przygnêbienia. zamiast po prostu zerkn¹æ przez ramiê. Hummer zatrzyma³ siê przed komisariatem. jak kto obraca siê ca³ym cia³em. w jaki sposób Du¿y Jim idzie po schodach do syna. Jak wiêkszo æ do wiadczonych medyków. Everett by³ niez³y w diagnozowaniu na odleg³o æ. który pó³ roku wcze niej przeszed³ operacjê wstawienia sztucznego stawu biodrowego. Placem ci¹gle jeszcze przechodzili ludzie z karczmy (niektórzy zostaliby znacznie d³u¿ej. Potem wszed³ do rodka. Du¿y Jim przyciska³ rêkê do wydatnego brzuszyska. mo¿na rozpoznaæ wszawicê u dziecka. ¿³opi¹cy hektolitry paliwa. Nie z bólu. na kogo czeka Junior. Jaki czas rozmawiali we trzech. który aktualnie cierpi na hemoroidy . przystan¹³. by przeczytaæ zawiadomienie wywieszone na zewnêtrznej tablicy. Otworzy³y siê drzwiczki po stronie kierowcy. ewentualnie jedno i drugie.na podstawie sposobu chodzenia. Junior nie wsta³. poszpera³ .

co b³ysnê³o w mglistych promieniach s³oñca. Dwaj radni spojrzeli po sobie. ten drugi . Junior wsadzi³ to co do kieszeni. ale znajdowa³ siê co najmniej o piêædziesi¹t metrów za daleko.Chyba siê w koñcu nie przedstawi³ .dokoñczy³a dziewczyna.Czasem i mnie siê marzy.a Junior pokrêci³ g³ow¹. bo nadal siedzia³. co Ry¿y uzna³ za symboliczne.uzna³a kobieta. . Ry¿y pokiwa³ g³ow¹.zapyta³. Na chlebanii. . . .Tak nam przed chwil¹ poradzi³ wo ny . .Nie mam pojêcia.w kieszeniach i wyj¹³ co . Junior ponownie zaprzeczy³.To wietnie .Powiedzia³.Ten drugi mia³ na imiê Dale? . Junior nie zareagowa³. Du¿y Jim wzruszy³ ramionami i roz³o¿y³ rêce w ge cie co ja na to poradzê .Chcemy porozmawiaæ z wielebn¹ Libby .Bêdziemy mieszkali na chlebanii . Kobieta i mê¿czyzna te¿ trzymali siê za rêce.powiedzia³ Ry¿y.Nie wie pan przypadkiem. Sanders wsta³ i we dwóch weszli do komisariatu. A to jest Aidan. .Al Timmons? Przecie¿ na w³asne oczy widzia³. ¿eby tam zamieszkaæ.w³¹czy³ siê mê¿czyzna. Wszyscy czworo przeszli przed ³awk¹ Ry¿ego.No to sprawdzimy I w razie czego zaczekamy. Ry¿y doszed³ do wniosku. . Ojciec i córka. .Nazywam siê Alice.przywita³a go dziewczynka pogodnie. ¿e jednak nie s¹ rodzin¹.Nie. Zreszt¹ w cieniu Du¿ego Jima. . jak Al wskakiwa³ na ty³ ciê¿arówki Burpeego. . Potem Sanders wskaza³ brykê. pomy la³. Sanders musia³ przy tym podnie æ g³owê. Nadal pociera³ skroñ i by³ bardzo blady. co to by³o. I niech to licho. a z ratusza wyszed³ kwartet: siwiej¹cy mê¿czyzna.odezwa³a siê kobieta. . woln¹ rêk¹ pociera³ skroñ. Du¿y Jim po drodze poklepa³ syna po ramieniu. m³oda kobieta. Ledwo obaj radni opu cili scenê. przepuszczaj¹c Du¿ego Jima w drzwiach. ¿e wielebna pomo¿e nam znale æ jaki dom. czy ju¿ wróci³a? . potem jeszcze chwilê wszyscy trzej rozmawiali. . . Sanders odegra³ rolê od wiernego.oznajmi³ ponuro Aidan. Szk³o albo metal.U miechnê³a siê do mê¿czyzny. . Tyle móg³ powiedzieæ z ca³kowit¹ pewno ci¹. Ch³opiec wygl¹da³ na równie strapionego jak Junior. ¿eby zobaczyæ. . opu ci³ g³owê i znów pociera³ skronie. Jakby mia³ zamiar siedzieæ na tych schodach d o koñca wiata. ch³opiec i dziewczynka. Ry¿y mia³ niez³y wzrok. Rennie wskaza³ hummera - zrobi³ to zdrow¹ rêk¹ .Cze æ . . Dziewczynka trzyma³a ch³opca za rêkê i nios³a szachownicê.

Zgromi³ Ry¿ego spojrzeniem. jednak naszym zdaniem jest on nieuzasadniony. . ¿e te dzieci zosta³y bez matki. .wyja ni³a Alice od niechcenia. .I spêdzi³y dwie doby w samotno ci.Powinni my. Ry¿y mia³ nadziejê. proszê. . który zbli¿y³ siê do nich. . a mamusia pojecha³a po kupy.. Rozumie pani. Eric Everett. dziecko wtedy nieruchomieje...Na przyk³ad przerywa na chwilê wykonywan¹ czynno æ.powiedzia³a kobieta cicho.uzupe³ni³a Caro. Proszê mnie nazywaæ Ry¿y. ¿e marudzi. . ale odesz³a z nieznajomym kilka kroków od wierku. ..To znaczy chwilowo.Pojecha³a po woopsy . panie Everett.. .Stracili matkê .Postanowi³y siê ... . .. Ry¿y a¿ drgn¹³. dla odmiany poci¹gn¹³ za rêkê kobietê. Mo¿e by³ chory. albo ma szklany wzrok.Nie. .A dlaczego? . nie zdo³a³ opanowaæ odruchu.Doceniamy pañsk¹ troskê. i rozumiemy niepokój. Chcê siê pobawiæ w tê drug¹ zabawê. nic nie mówi¹c. ¿e to najzwyklejsze przeziêbienie.Choood my! . ca³kiem jakby zapomnia³. . Zaraz siê jednak u miechn¹³. Nie umknê³o to uwagi mê¿czyzny. Ry¿y wsta³. .Czy pan jest lekarzem? . Zdawa³o mi siê.. czego potrzebowali w Mill. panie.ci¹gn¹³ Aidan.zapyta³ Ry¿y. Ostatnim. Caro by³a zdumiona i ostro¿na. by³a epidemia grypy. Wydawa³o siê.krzyknê³a Alice wstrz¹ niêta do g³êbi. ..Czy ch³opiec ma jakie objawy chorobowe? .. . lecz wygl¹da³a na przestraszon¹.odezwa³ siê siwiej¹cy mê¿czyzna.Synku. . boli ciê g³owa? .I bardzo dobrze .Everett. porusza wargami. .Jemu chodzi o zakupy . .potwierdzi³a Caro. na jakim wiecie ¿yje.powiedzia³ Ry¿y ca³kiem szczerze. bez jedzenia ..Bo zawsze mamusia chodzi³a z nami po domach.oznajmi³ mê¿czyzna. . Caro .Chod .Nic podobnego nie zaobserwowali my .Aidanie Appletonie! . .Rzeczywi cie .Czy zechcia³aby pani po wiêciæ mi chwilê? Odejd my dwa kroki.Jestem asystentem medycznym. Ma³y i przestraszony staruszek.Nie. . Proszê pamiêtaæ.Aidan zmierzy³ lekarza powa¿nym spojrzeniem. je li w tym roku nie bêdzie zabawy cukierek albo psikus . . . Na razie my siê nimi zajmujemy.Bojê siê i æ na Halloween bez mamy. . ..Doceniamy pañsk¹ troskê...Ch³opiec pu ci³ d³oñ siostry. Wygl¹da³ jak ma³y staruszek.Wcale nie bêdê ¿a³owa³.A gard³o? .

gdy opadn¹ li cie. któr e bêd¹ widoczne przez drzewa. Ry¿y. .powiedzia³a kobieta. gdzie sta³y zabudowania szpitalne.Ka¿de dziecko reaguje po swojemu. .Albo na tej ³aweczce . gdy szli przez plac w stronê. . Thurse.. nadal z u miechem. ¿e Junior Rennie znikn¹³ ze schodów.Chod ¿e! Kobieta pomacha³a rêk¹ na po¿egnanie.Chlebania! Chlebania! Ch³opiec dotrzymywa³ jej kroku i te¿ wrzeszcza³ na ca³y g³os. Ryzyko zawodowe. bo i które amerykañskie dziecko nie my li o Halloween w drugiej po³owie pa dziernika? Jedno by³o pewne: je¿eli kto kiedy tych ludzi zapyta.zgodzi³ siê Ry¿y pogodnie.zawo³a³ Thurse niecierpliwie. Alice przy tym stale macha³a szachownic¹ i krzycza³a co si³ w p³ucach: .Albo na tej ³aweczce . Alice i Aidan rzeczywi cie pobiegli przez park. Reszta to czysty przypadek. bêbni¹c palcami w udo. Gdy przeniós³ spojrzenie na budynek komisariatu. bez trudu opowiedz¹. . policjanci . A nawet norma. Mo¿e wiedzia³. proszê zajrzeæ do szpitala albo do przychodni. gdzie wznosi³a siê wie¿a ko cio³a kongregacyjnego. .zawo³a³ siwiej¹cy mê¿czyzna. Czas jaki jeszcze posiedzia³ na ³aweczce. kopi¹c sterty kolorowych li ci. O ile opadn¹. Pewnie ma³y mia³ stan fugi i tyle. ¿e dziewczêta. .Caro! . . Na nas ju¿ czas.Zaczekajcie! Kobieta zastanawia³a siê chwilê. z wdziêkiem. czy Thurse wie.Z³ó¿my to na karb najbardziej zwariowanego weekendu w dziejach wiata. prawie zawsze w koñcu uciekaj¹ od swoich podstarza³ych kochanków..Wskaza³ w stronê.Dziêkujemy panu za troskê. dzieci s¹ coraz dalej.zmarszczy³a nos. Ry¿y pokiwa³ g³ow¹. . ..Chêtnie. W koñcu drzewa przes³oni³y mu widok.je znale li. gdzie i kiedy spotkali Ry¿ego Everetta. w³a ciwie tylko poruszy³a palcami i pobieg³a lekko.dostaæ do miasta o w³asnych si³ach.To wiele wyja nia.Wybaczamy panu. dziewczynka wydaje siê w dobrej formie. A gdyby cie mnie pañstwo potrzebowali. . pomy la³ Ry¿y. . . To tyle w kwestii dyskrecji.U miechnê³a siê szeroko. Mo¿e mu siê to ju¿ przydarzy³o. jakby jej co brzydko zapachnia³o . . Wreszcie podj¹³ . po czym wyci¹gnê³a rêkê. panie Everett.. Ry¿y by³ ciekaw.Dzieci! . które biegaj¹ lekko i z wdziêkiem. odstukaæ.Pewnie przesadzi³em. wtedy ci dwaj. stwierdzi³. . Chocia¿. Patrzy³ za nimi. .

mrukn¹³ Barbie. aby wej æ do ratusza? Otó¿ w³a nie zagwizda³ z uznaniem przez zêby. rzêdy ³ososia i mnóstwo czego . najwyra niej Al Timmons o nim wiedzia³. MLEKO W PROSZKU oraz CUKIER. gdy Ry¿y przekracza³ Commonwealth Lane. co jedyny oficer armii Stanów Zjednoczonych obecny w Mill robi w ratuszu. Szukanie szpitalnych pojemników z propanem w magazynie ratusza mog³o zaczekaæ. Drug¹ pó³kê zajmowa³y dwie p³ytowe kuchenki elektryczne oraz metalowe pud³o pomalowane na jasno¿ó³to. lecz nadal du¿ Wygl¹da³ na nieu¿ywany. Pracowa³. Na drugim koñcu pomieszczenia znalaz³ drzwi. znalaz³ prze³¹cznik. ¿e mog³o byæ nowe w czasach. Otworzy³ je i stan¹³ w egipskich ciemno ciach. . równo ustawione rzêdy butli z naklejkami WODA PITNA. Zapewne w³¹czy³ siê przy zapaleniu wiat³a. gdy nie móg³ oznaczaæ compact discu. nie taki okaza³y. Na cianie wisia³a ¿ó³tawa tabliczka z napisem CZ£OWIEKOWI WYSTARCZA 700 KALORII DZIENNIE. A tak¿e kolejne pud³a: ze sze æ oznaczonych ZESTAW SANITARNY i kilkana cie masek przeciwgazowych. By³y tu pud³a z artyku³ami sypkimi. 9 Co Barbie robi³ w ratuszu w chwili. Chwyci³ skrzyneczkê i omal jej nie upu ci³. co siê nazywa³o Ostrygi nie¿ne . Na jednej sta³o radio. KASZA PSZENNA. Znajdowa³ siê tam równie¿ niewielki generator pomocniczy. ale nie by³ zaniedbany ani brudny.pochodzi³ z dawnych czasów. McCall lansowa³ przebój Convoy .decyzjê i wsta³. czasem ciera³ kurz z pó³ek i niekiedy zamiata³.W. Zobaczy³ ³ó¿ka polowe oraz niebieskie koce i materace zabezpieczone plastikowymi pokrowcami na suwak. Z przodu maszynki . Po obu jego stronach znajdowa³y siê pó³ki. Barbie mia³ nadziejê. Tutaj zmagazynowano wodê w szklanych butelkach.Dobre sobie . wielkie plastikowe pojemniki oznaczone napisami: RY‾. Pomaca³. gdy C. Kolejny pokój. Naliczy³ te¿ dziesiêæ du¿ych kartonów sucharów z nadwy¿ek rz¹dowych i dwa wype³nione tabliczkami czekolady z tego samego ród³a. które wygl¹da³o. Schron przeciwatomowy by³ d³ugi jak wagon restauracyjny poci¹gu firmy Amtrak. Tego w³a nie Barbie szuka³. Bardziej go ciekawi³o. a pó³ki ugina³y siê od zapasów ¿ywno ci. Najwyra niej wiêkszo æ stanowi³y ryby i przetwory rybne: ca³e kolumny puszek z sardynkami. taka by³a ciê¿ka. a czego takiego Barbie nie widzia³ od czasu krótkiego okresu racjonowania ¿ywno ci w Arabii Saudyjskiej.trzy czarne trójk¹ty tworz¹ce kó³ko . Czarny symbol na jego boku . ¿e nigdy w ¿yciu nie bêdzie musia³ skosztowaæ tego specja³u.

mogliby my dokonaæ drobnej wymiany informacji.A gdzie konkretnie mieliby my siê rozgl¹daæ? . choæ facet bywa³ w Sweetbriar Rose prawie w ka¿d¹ niedzielê. Je¿eli to. Barbie z niejak¹ rezerw¹ podszed³ i poda³ mu d³oñ.Zale¿y. co to znaczy. . W koñcu jako musi siê toto trzymaæ.pewnie jest ca³kiem niez³a my l. albo przechyliæ na czerwone. Barbie zastanowi³ siê chwilê.Widzia³em.. a zawsze z dwiema dziewczynkami. Barbie ma³o nie wyskoczy³ ze skóry. przesun¹æ siê na ¿ó³te.Ry¿y Evers. solidnie zbudowanego mê¿czyznê o jasnych w³osach.Asystentem medycznym . . Zdaje siê.. wskazuj¹c zero.u ci li³ Ry¿y. Chod my zerkn¹æ. bracie. Chocia¿ pewnie by mnie pan odratowa³. Na sto procent widzia³em takie u Burpeego. co rozumia³ przez toto .powiedzia³ kto .I z jakiego powodu chcemy siê rozgl¹daæ? . Tylko nie wiem. . diab³a tam. po rodku skali. prawda? . . .A. .stwierdzi³ Ry¿y. ¿e jest pan lekarzem? . Wiêc mo¿e na razie rozejrzymy siê dok³adniej tu w pobli¿u? . ¿e siê zgadzamy.Mê¿czyzna wyci¹gn¹³ rêkê. Chyba potrzebna bêdzie bateria sze ciowoltowa. a wtedy ig³a wska nika mog³a zostaæ na zielonym polu.To znaczy. wygra³ pan parowar.Nie u ci li³.umieszczono skalê podpisan¹ IMPULSY NA SEK. jak pan wchodzi³ do ratusza .Mi³o mi.wskaza³ licznik Geigera .Doskonale. Przez pana ma³o nie zszed³em na zawa³. a ig³a spokojnie tkwi³a w miejscu. A to. Nale¿a³o w³¹czyæ urz¹dzenie i skierowaæ czujnik w odpowiedni¹ stronê. Everett. . .To .Propanu.. co znajdziemy. Nagle dozna³ ol nienia. .W magazynie na ty³ach ratusza. . . . Lampka zasilania pozosta³a ciemna. Obejrza³ siê i w drzwiach miêdzy dwoma pomieszczeniami zobaczy³ wysokiego. Przez chwilê nie móg³ sobie przypomnieæ nazwiska. czasami z ¿on¹. jak wiadomo. n by³oby dobrze.Czego wam brakuje. naprawdê nie musia³.. W³¹czy³ urz¹dzenie. czy teraz tam kogo zastanie my. czego nam brakuje w szpitalu. je li mo¿na spytaæ? . .Baterie pad³y .Blisko. .Wiem.

¿e nie kto inny. móg³ namówiæ Rose. Junior jada³ w Sweetbriar Rose wielokrotnie.to móg³ ci¹gn¹æ do kraju jak¹ przykr¹ niespodziankê z Bliskiego Wschodu.. Zmieni³a siê w jasnoczerwon¹. W³o¿y³ klucz w zamek. zatrzymuj¹c siê co cztery stopnie. podskakuj¹c w rytm bicia serca.Je¿eli odpowiednio rozegramy karty. . Jeszcze kilka osób wraca³o z karczmy. Junior w koñcu nawet doszed³ do wniosku. Junior n ie by³ zainteresowany chronieniem ojca (nie by³ te¿ zaskoczony ani przera¿ony tym. na szczê cie nikt nie zwraca³ na niego uwagi. A nawet je li nie zrobi³ tego osobi cie. .Gramy razem. D³u¿szy czas nie móg³ znale æ i ju¿ zacz¹³ siê obawiaæ. bo zawsze wiedzia³. ¿e drzemie w nim morderca). . Albo w kawie. Na razie musia³ byæ schowany i tyle. By³ tam równie¿ Coggins. gdy namaca³ go miêdzy monetami. Sytuacja zawsze mog³a siê zmieniæ. Je li tutaj uda siê za³atwiæ sprawê. Barbara móg³ bez trudu zaaplikowaæ mu jakie wiñstwo w jedzeniu. Mo¿e i tak. bêdzie mo¿na tam pojechaæ.Po³o¿y³ na ramieniu Juniora ciep³¹ miêsist¹ d³oñ. W ciemno ciach bêdzie lepiej. Prawdopodobnie. synu. który dosta³ od Andy'ego Sandersa. nie tylko usuniemy go z drogi . tylko Barbie ponosi odpowiedzialno æ za jego bóle g³owy. Junior pokona³ schody wolno. Bo przecie¿ je¿eli faktycznie by³ za oceanem . ale naprawdê mia³ interes we wrobieniu Dale'a Barbary. Rozejrza³ siê dooko³a. G³owa jako mu nie wybuch³a. W tej chwili spi¿arnia w domu McCainów na Prestile Street wydawa³a mu siê najwspanialszym miejscem na ziemi. Ta cipa tañczy³a. jasna sprawa. ¿e pokona po³owê schodów. Zastanawia³ siê. Plama przed okiem wróci³a na swoje miejsce. a wtedy g³owa mu wybuchnie jak noworoczna petarda. Na przyk³ad truciznê. lecz na razie rzeczywi cie jechali na tym samym wózku. wygraæ z bólem g³owy. ale co z tego? Zawsze mo¿na by³o zepchn¹æ na bok tego wrzaskliwego gospelowego kretyna..10 Junior sta³ u stóp rozchwierutanych schodów prowadz¹cych do mieszkania nad aptek¹. Na ni¹ te¿ mam pomys³. tyle ¿e ju¿ nie by³a bia³a. W spi¿arce. obróci³ i w lizgn¹³ siê do rodka.Wykorzystamy go do zjednoczenia mieszkañców miasta w obliczu zagro¿enia. z dziewczynami. szukaj¹c klucza.ludzie plotkowali.powiedzia³ ojciec tego ranka. pomy la³ Junior. . co stary z robi³. pogrzeba³ w kieszeni. jak jej zagra³. Choæ mo¿e siê zdarzyæ. I jeszcze ta taka siaka owaka redaktorka. ¿e w Iraku . . czy w ogóle zdo³a po nich wej æ. ¿e zgubi³. Stan¹wszy na szczycie. I zamierzali zaj¹æ siê Baaarbiem .

. Fajnie by by³o. ostatnio jednak zmieni³ zdanie. I podetrzeæ siê poszewk¹ od poduszki. jednorazówka . Przez moment s¹dzi³. nie ukara³ go nawet klapsem. Baaarbiemu siê tutaj podoba³o. pod wiadomie przeczuwa³..pouczy³ syna Du¿y Jim. trudno. ¿e je li uderzy raz. W pó³mroku czerwona plama przed okiem stawa³a siê mniej widoczna. wyszukany na jakim wschodnim bazarze w chwili wolnej od podtapiania podejrzanych albo molestowania ch³opców. Junior nawet siê zdziwi³. ¿e nie wpad³ na to wcze niej. By³ szczê liwy jak larwa w psiej kupie. Zajrza³ pod ³ó¿ko.. Rozumiesz? Masz mnie za idiotê. Czy¿by Baaarbie zamierza³ je zostawiæ? Albo umówi³ siê z kim .Niedaleko pada jab³ko od jab³oni . Junior wszed³ do sypialni. ¿e to nie jego.Cokolwiek. Co . Cudownie by³oby nasraæ na samym rodku materaca. W trzeciej . . Jak to by³o? Podobno miech jest najlepszym lekarstwem. chocia¿ w g³owie mu dudni³o i hucza³o. kilka par bia³ych sportowych skarpet. ¿e w³a nie tego szuka³. W górnej szufladzie zobaczy³ cztery pary d¿insów i dwie pary krótkich spodenek khaki. od czego siê nie wykrêci . Wcale nie zamierza³ prosiæ o wys³anie swoich rzeczy. Pod nimi telefon komórkowy. to fakt. który wygl¹da³ na jak¹ wielb³¹dzi¹ we³nê albo inny badziew. jakie dziecia ki z college'u okre la³y mianem gor¹cy kartofel albo. Nie. W drugiej szufladzie .Znajd co . Barbie móg³ zwyczajnie stwierdziæ. bo w ogóle nie planowa³ opuszczaæ miasta. co mo¿e nale¿eæ wy³¹cznie do niego. Syna nigdy nie uderzy³. co. choæ generator Sandersa z pewno ci¹ by³ wietnie zaopatrzony. nie bêdzie umia³ przestaæ. Zobaczy³ starannie za cielone ³ó¿ko. mo¿e z Petr¹ Searles.powiedzia³ Junior i zachichota³. Nie mia³ takiej potrzeby. z gatunku takich. ale szybko zmieni³ zdanie. ¿e mu je gdzie prze le. kiedy siê w ciek³.parê kompletów bawe³nianej bielizny. Wszystko na nic.my la³ teraz Junior. Baaarbie? Podszed³ do komody. nie uratowa³bym ci ty³ka wczoraj w nocy. . nie zamierza³ siê wynosiæ z w³asnej woli. Chichot obudzi³ ból w g³owie. Stary po prostu wiedzia³. To by³ tani aparat. Gdybym by³ idiot¹. która pracowa³a w aptece. ¿e taki by³ skutek wp³ywu matki.pusto. stary? .Nie zapali³ wiate³. Rozejrza³ siê ciekawie po wnêtrzu. Ca³e pó³ki zastawione ksi¹¿kami. Od razu rzuca³o siê w oczy mnóstwo ksi¹¿ek. W ogóle . Junior s¹dzi³. Ojciec potrafi³ przy³o¿yæ. W takim razie mia³ pewnie identyczne plany wobec dywanu w salonie.

W szkole sam tak zwija³ skarpetki i czasami chowa³ w nich trochê trawy albo jakie dopalac ze. gdyby nie mieli za przeciwnika do æ ostrego wiatru. Baaarbie. obojêtne . bo czu³a siê wy mienicie. Dzisiaj nale¿a³o to uznaæ za b³ogos³awieñstwo. Gdyby j¹ tego ranka kto zapyta³. Junior zastanowi³ siê. nawet k³aczków kurzu. jednak po namy le zrezygnowa³. Ju¿ mi nie spieprzysz.Muszê znale æ cokolwiek. po czym znieruchomia³. ¿e ³za by³a zaczerwieniona od krwi). Pomog³o jej pó³torej godziny aktywno ci: wyzwoli³o endorfiny. u miechn¹³ siê szeroko. pomy la³. Rozwin¹³ skarpety i tê ciê¿sz¹ wytrz¹sn¹³ nad blatem komody.Cokolwiek . Wróci³ do komody. A kiedy nawet stringi Adriette Nedeau. kiedy. Wyczu³ co . Junior. czyby nie ³ykn¹æ imitreksu. dwa. jak to wysi³ek fizyczny. ¿e aktualny stan mo¿e nie potrwaæ d³ugo. Porz¹dni z tego Baaarbiego. . Skarpetki by³y zwiniête w kulki. wspierana przez oddzia³y marines i wojsk l¹dowyc h. Na razie jednak by³ tutaj. Mo¿e nigdy . Nigdy nie wiadomo.jogging czy gaszenie ognia ³opat¹. Mam ciê. Wróci³ do salonu. Ju¿ po³kn¹³ dwa i kompletnie nic to nie da³o poza metalicznym posmakiem w gardle. Skarpety to dobra kryjówka. nie. jej zdaniem. Zdawa³a sobie sprawê. Wiedzia³. Trafi³ za trzecim razem. ¿e do zmroku zostanie ugaszony. Brenda nie zamierza³a siê tym przejmowaæ akurat teraz. czego mu trzeba: ciemnej spi¿arni na Prestile Street. Wyj¹³ z szuflady starannie zwiniête kule i obmaca³ ka¿d¹ po kolei. tkniêty nag³¹ my l¹.nic tam nie by³o. wetkniêtego do ma³ej przedniej kieszonki d¿insów. . Wypad³ z niej nie miertelnik Dale'a Barbary. odpowiedzia³aby: Mo¿e za rok. otar³ wilgoæ z k¹cika têtni¹cego bólem lewego oka (nie zauwa¿y³. Pó niej mog³o okazaæ siê przekleñstwem. Nie bez znaczenia by³a odpowiedzialno æ za wykonanie wa¿nej pracy przez grupê . mimo potwornego bólu g³owy. odzyska formê po mierci mê¿a. I musia³ co znale æ. Po stronie Mill nie by³o tego problemu. A. Brenda Perkins oceni³a. I towarzystwa dziewcz¹t. Rozprawia³a siê z nim stra¿ po¿arna z czterech okolicznych miast.szepn¹³. otworzy³ szufladê ze skarpetkami i bielizn¹. co przypomina³o p³aski kawa³ek metalu. Ale chodzi³o nie tylko o endorfiny. 11 Na Little Bitch Road po stronie Tarker's Mills ci¹gle szala³ po¿ar wywo³any przez fasthawki. ¿e uporaliby siê z ogniem du¿o szybciej. ale ju¿ by³o widaæ.

a co nie. choæ poczernia³y. Popió³ i sadza wy³owi³y j¹ z powietrza. . którymi gasili pe³zaj¹ce ogniki. na wysok¹ trawê. . na szczê cie jednak nie sta³o siê nic strasznego. g³osi³y wszem wobec: U BURPEEGO WYPRZEDA‾ TRWA OKR¥G£Y ROK. Szybko pojawili siê ochotnicy ci¹gniêci przez dym. co to siê pali dwadzie cia i trzydzie ci lat. wyci¹gn¹³ do Brendy rêkê.nie li do innego samochodu pompy. . Jeszcze siê nad t¹ spraw¹ g³êbiej nie .nieco zbaczaj¹ca w stronê New Age.Za to. potem na drzewa po drugiej stronie.sta³a siê zapor¹ na strumieniu. przemieniaj¹c najbli¿sz¹ okolicê w zacz¹tek bagien. Oboje spojrzeli w stronê kopu³y. splun¹³ przez ramiê.Wskaza³ palcem nierówn¹ przecinkê miêdzy drzewami i przegradzaj¹cy j¹ wal¹cy siê kamienny mur. Zaskoczy³ j¹. Kilku mia³o na plecach hydronetki. A pod ziemi¹ przecie¿ nie ma wiatru. Czyta³em w National Geographic . Czternastu mê¿czyzn i trzy kobiety rozstawili siê po obu stronach drogi. ¿e wykona³a pani kawa³ dobrej roboty. I przes³ania³a widok na stronê Tarker's. ¿e wiatru nie bêdzie? Nie wiemy w ogóle nic o tym. którymi ci¹gnêli wodê ze strumienia Little Bitch Creek. Roze mia³a siê. . co to robi. lecz silna jak koñ .W tych okoliczno ciach móg³ to zrobiæ ka¿dy. Do Brendy podszed³ Romeo Burpee. Tommy Anderson z Karczmy Dippera i Lissa Jamieson . kilka drzew spali³o siê prawie doszczêtnie. Ci¹gle jeszcze widnia³y na niej metki. Kopu³a zablokowa³a wiatr. Al Timmons. Johnny Carver i Nell Toomey zwijali wê¿e i rzu cali je na pakê ciê¿arówki Burpeego. a ziemia taka mokra.ludzi. by³a mniej wiêcej widoczna do wysoko ci jakich trzydziestu metrów. Brenda s³ysza³a miechy i u wiadomi³a sobie. . Poza tym sk¹d wiemy. Potrz¹sn¹³ ni¹ mocno. niektórzy z nich nadal trzymali ³opaty i gumowe wycieraczki. co siê Brendzie wcale nie podoba³o.Mo¿e i tak. Walcz¹cy z nim wygl¹dali jak po³yskliwe zjawy z sadz¹ osiadaj¹c¹ na kopule. które nadal mo¿na by³o przeczytaæ.Albo ogieñ by siê przeniós³ tam. Rommie? . ale chêtnie poda³a mu d³oñ.Z jakiej to okazji. ¿e pewnie sam by wygas³.Nawet bez wiatru móg³by siê rozprzestrzeniæ. Ognia by³o niewiele. . Zw³aszcza ¿e nie mamy teraz stra¿y po¿arnej. a przy tym pomog³a gasz¹cym po¿ar w jeszcze inny sposób . Niós³ mokr¹ miot³ê i gumow¹ wycieraczkê pod drzwi. . lecz zadowolona. gdyby siê ju¿ zajê³o. ¿e nie by³a jedyn¹ korzystaj¹c¹ z nap³ywu endorfin. teraz j e zdjêli i siedli na poboczu. Krzewy po obu stronach drogi by³y poczernia³e i wci¹¿ jeszcze dymi³y. Móg³by p³on¹æ przez tydzieñ albo i miesi¹c. Na po³udniu by³y po¿ary w kopalniach. trochê zak³opotana. Ogieñ po drugiej stronie to ju¿ by³a zupe³nie inna historia.Odwróci³ g³owê. A s³owa. Rzuci³ jedno i drugie.

wcale mi siê to nie podoba. Ale wszystko jedno co robi¹.A przynajmniej na szefa stra¿y? Co pani my li? . Zadba li o to ludzie. Przy czym oni maj¹ zajêcie? Ani pani nie wie. Jej zespó³.zastanawia³a. to zespó³. .Ani jednego .zgodzi³ siê Romeo. . . ani Ruperta Libby'ego.Dale Barbara powinien zadzwoniæ do swojego przyjaciela w Waszyngtonie i powiedzieæ mu. Gina Buffalino. powinni to co op³ukaæ. ¿eby tego dopilnowaæ.Za wcze nie na takie kroki. Przypomnia³a sobie dziwaczny zachód s³oñc z poprzedniego dnia.. Ca³ym szpitalem zajmowa³y siê trzy osoby: pielêgniarka. .spyta³ z naciskiem. . pomy la³a te¿ o pliku z nazw¹ VADER. Rommie pokiwa³ g³ow¹. ale uwa¿am. ani Freddy'ego Dentona. Jako dawali s obie . co trzeba. wiêc Piper nie mia³a szansy z ni¹ porozmawiaæ.Jest.. My od naszej strony tego nie zrobimy. . . Szyku je siê spotkanie na czwartek wieczór.umilk³a.. Spêdzi³a w poczekalni do æ czasu. ani ja. czy robi¹ to.Pewnie maj¹ zajêcie przy. Zespó³. w koñcu wolno pokrêci³a g³ow¹.Mo¿e ja siê trochê pcham z wozem przed konie. Ale mia³ w g³owie co jeszcze. . . i ¿adnego z nowych.wietna my l . . który znalaz³a w komputerze. .stwierdzi³a z u miechem. którzy siê tu zjawili. oni s³uchaj¹.. ani Henry'ego Morrisona. Nawet nie próbowa³a. . Brenda zastanowi³a siê nad propozycj¹. I nie wiem.Ani Randolpha. By³y brzydkie.Umilk³. pielêgniarz oraz nastoletnia ochotniczka. . przyda siê parê zmian.Nad tym siê mogê zastanowiæ . z tych dzieciaków. bo wzywa³o j¹ g³o ne buczenie. Pani wydaje rozkazy.podkre li³ Rommie. jak na zdjêciu z pola walki w czasie pierwszej wojny wiatowej. Je¿eli ci¹gle jeszcze bêdziemy zamkniêci pod kloszem. jest. ¿e pani powinna kandydowaæ na szefa stra¿y i policji. Brenda siê zdziwi³a. ani Georgiego Fredericka. . ¿eby zyskaæ pe³ny obraz sytuacji.To nie jest mój zespó³. . Widzi pani jakie gliny? Pokrêci³a g³ow¹. 12 Ginny Tomlinson bieg³a szpitalnym korytarzem.No w³a nie. ¿e jak ju¿ siê uporaj¹ z ogniem. Powiod³a wzrokiem po tl¹cych siê krzewach i zwêglonych drzewach. ale ju¿ niegro ne. co ³¹czy pani zespó³? Bo ja widzê.Pani widzi co . lecz wcale jej siê to nie podoba³o.

Prawdopodobnie wiêcej ni¿ raz.. ale pielêgniarka odpowiedzia³a zmêczonym u miechem. Usiad³ przy nich.Co siê dzieje? Ju¿ my la³a.Przykro mi to s³yszeæ. g³odu. Piper patrzy³a na niego os³upia³a. . Nie do koñca zrozumia³em. Piper zastanawia³a siê.Ona mówi³a m³ody ! A ja my la³am. .odpowiedzia³ Twitch.A dziecko? . I usiad³a obok wielebnej. W koñcu jednak nie pad³o.Wszystko w porz¹dku. natomiast w jej mózgu otworzy³a siê w¹ska czerwona szczelina.. Na szczê cie by³a zbyt naæpana.. . W d³oni trzyma³a kartê pacjenta.Raczej siê przewróci³. ¿e prosi wody . Ju¿ siê obawia³am. Przysz³o jej do g³owy. W powrotnej drodze Ginny sz³a powoli. Piper wyda³o siê to szczególnie piêknym ujêciem sprawy. nie przypuszczam . Tylko jestem zmêczona. . ¿e mog³aby je wykorzystaæ w kazaniu. ..Umilk³a na chwilê. które zadaæ musia³a.Czy dziecko te¿ zosta³o skrzywdzone przez gwa³cicieli? . .Wody te¿ na pewno chcia³a .Ginny? . Pan Carty umiera³ d³ugo. no i skaleczenie. . Mówiê o skaleczeniu dziecka. jak zobaczy³am. .radê. Nie zosta³ nawet lad normalnego.odezwa³a siê Piper. .Pokiwa³a g³ow¹..powiedzia³a Ginny sama z siebie. .. ¿e to by³ wypadek.Jej synek nazywa siê Little Walter.. Sammy mówi³a co o ³ó¿eczku. . ale w koñcu uda³o mi siê powstrzymaæ krwawienie. co z ni¹ zrobili. teraz ju¿ dotar³ do celu. Pewnie wskutek d³ugiego przebywania na s³oñcu. beztroskiego Twitcha. ale ledwo. Chocia¿ w pewnej chwili nas wystraszy³. . W korytarzu pojawi³ siê Twitch.uzna³a Ginny.Dziewczyna zosta³a zgwa³cona . . mia³ lekki napad drgawek. odwodnienia.Taki los. ¿e Ginny co odburknie. . . . ¿e siê rozlecia³o. .Rozp³aka³am siê. ale w zasadzie jestem pewny. tyle ¿e ludzie raczej nie zechc¹ s³uchaæ o mierci.M³ody? Nie. Mia³a przygarbione ramiona.Zdrowy szesnastomiesiêczny ch³opiec. Ginny cisnê³a jej palce.Ginny przeci¹gnê³a palcem po czole. je li w niedzielê kopu³a nad bêdzie okrywa³a miasto. Piper wziê³a j¹ za rêkê.No i Ed Carty w³a nie zmar³.. ¿e Twitch bêdzie musia³ j¹ zszywaæ. G³os mia³a spokojny.spyta³a Piper. Jaki czas siedzia³y bez s³owa. ¿eby cokolwiek zauwa¿yæ. jak zadaæ pytanie. . .

Je¿eli zszed³ z tego pado³u. wy³a ochryple. od wiosny. W ustach mia³a kwa ny posmak. do swojego pokoju. ¿e je li nie dokona fundamentalnych zmian. Skuli³ siê pod wzrokiem Piper. doskonale opanowanym g³osem. ona zapanuje nad tob¹ . lecz uzna³a. przyszpili³a wyzywaj¹cym spojrzeniem.. By³ to gest nies³ychanie pokorny. Tamtego roku postawi³a sobie za cel walkê z napadami w ciek³o ci.stwierdzi³ Twitch.Je li nie nauczysz siê panowaæ nad w ciek³o ci¹. W nastêpny weekend? Jasne.. . tak. o ma³o nie zdruzgota³ serca. na pewno. przypomina³a sobie s³owa ojca i ten prosty ges . Gdyby umarli. Ciotka Ruth potrafi³a siê zabawiæ. by³ wielobran¿owcem.Je li chodzi o dragi. ¿e zaczyna traciæ panowanie nad sob¹. mog³aby zamieszkaæ z ciotk¹ Ruth w Nowym Jorku. . my l¹c o tym.Sammy czêsto mówi na niego M³ody . Zaczê³a pracowaæ nad samokontrol¹ i w du¿ym stopniu osi¹gnê³a sukces. ¿eby wyszed³. Phil na jaraniu nie koñczy³ . nie ze smutku. pa. Nazwali go po jakim bluesmanie graj¹cym na harmonijce. Jako nastolatka naprawdê umia³a siê odgry æ. baw siê dobrze. . Zakoñczy³a zdarciem ze ciany ukochanego plakatu Oasis i porwaniem go na strzêpy. z któr¹ mia³a siê spotkaæ.spyta³a Piper. jak bardzo go nienawidzi. pozostanie jak u piêtnastolatki.Nie ¿yje? .. W pewnej chwili ojciec wszed³ na górê i stan¹³ w drzwiach. w my lach czerwon¹ szczelinê otwieraj¹c¹ siê coraz szerzej. bo co odpysknê³a matce. u mnie wszystko w porz¹dku. wielebna . pa. Przygl¹da³ siê jej bez s³owa. zadzwoni³a do przyjació³ki. Takie napady znaczy³y jej ¿ycie nastolatki potê¿nymi huraganami. bo zabi³aby czê æ siebie. istotna sfera jej osobowo ci nie zdo³a dojrzeæ. pozornie spokojna. Wzruszy³ ramionami. .Ginny pokaza³a na migi zaci¹ganie siê jointem i zatrzymy wanie dymu w p³ucach.Ry¿y jest tu gdzie ? . skruszy³ jej gniew. Gdy czu³a. Nie mog³a ich wyeliminowaæ kompletnie.Musia³ odpocz¹æ. wiêc jednak nie bêd¹ mog³y siê zobaczyæ. ki ojciec zabroni³ jej i æ do skateparku w galerii handlowej.O. Czu³a siê trochê jak w tê noc. powodzenia.powiedzia³ wtedy i odszed³ ze spuszczon¹ g³ow¹. i powiedzia³a jej ca³kiem spokojnie. A ojciec wyci¹gn¹³ do niej otwarte ramiona. Przez ca³y czas p³aka³a. .Nie widzia³em go. tym lepiej. Gdy ona go dostrzeg³a. Nie tak jak niektórzy. powiedzia³am mu. dysz¹c. Piper siedzia³a miêdzy nimi. ale z w ciek³o ci. Nie zatrzasnê³a za nim drzwi. Wtedy posz³a na górê. Ten jej Phil. Na pewno nied³ugo wróci. . Jak serdecznie nienawidzi ich obojga. ..Sorry. Zamknê³a je bardzo cicho. .mrukn¹³. A potem zdemolowa³a pokój. Odwróci³ siê do Ginny. ¿e wypad³o co niespodziewanego.

. Otworzy³a je z trudem. Co chwilê strzela³ stawami. . Teraz czerwona szczelina ros³a z chwili na chwilê. a wielebna Piper czu³a potrzebê.To pani. . Boi siê.Idê z ni¹ porozmawiaæ.Wiem. Splecione d³onie wcisn¹³ miêdzy kolana. kto ich skrzywdzi³. Dziewczyna zaraz odjedzie. Nazywam siê Piper Libby..Spojrza³a na Piper.Nie s³ysza³a pani? Powiedzieli.. Siedzia³a w pierwszej ³awie i s³ucha wy wiêconej córki. matka jednak wiedzia³a. 13 Sammy mia³a podpuchniête oczy. kto ciê zgwa³ci³. Piper nie mia³a czasu na takie zabawy. Dziewiêæ lat pó niej w czasie mszy ¿a³obnej powiedzia³a: Od ojca dowiedzia³am siê najwa¿niejszej rzeczy na wiecie . . To zrozumia³e. Je li nie nauczysz siê panowaæ nad w ciek³o ci¹. kto to by³. gdy Piper usiad³a przy ³ó¿ku. co to takiego by³o.Zagrozili.. tacy nieprawdopodobnie g³upi . .. mówi¹c. ¿e siê boisz. Piper przypomnia³a sobie. Albo drapaæ do krwi. .Oczy zaczê³y jej siê zamykaæ. ..Tak.Nie chce powiedzieæ. ona zapanuje nad tob¹ . jasne . .zaoponowa³a Ginny. Tak oboje widzia³ ten.Dosta³a rodki uspokajaj¹ce i. . ¿eby rzuciæ czym ciê¿kim. Je li przez ostatnie dwadzie cia lat zdarza³o siê. . .Tak. . Sammy pokrêci³a g³ow¹. wielebna. Wsta³a... . . Zawsze pomaga³o. kto to zrobi³? . .a zdarza³o siê czêsto..Spyta³a j¹. ¿e Piper mia³a ochotê wybuchn¹æ . .Niech idzie .Dziêkujê. bo ludzie byli tacy g³upi.przywo³ywa w pamiêci g³os ojca. ¿e mnie skrzywdz¹. klimatyzacja nie dzia³a³a. Nie wyja ni³a. Podaj nazwiska. pe³ne otêpienia. W szpitalnym pokoju by³o mroczno i ciep³o. jak z pocz¹tku wziê³a matkê i dziecko le¿¹cych na poboczu drogi za worek ze mieciami.odpar³a Ginny.Mo¿e niekoniecznie teraz . mnie. rezygnacji. By³ bardzo blady. a potem jego wolne kroki w korytarzu. A teraz powiedz mi.wtr¹ci³ siê Twitch.Mog¹ zrobiæ co z³ego Little Walterowi Piper pokiwa³a g³ow¹..Podziêkuj mi. Chwyci³a j¹ za . . By³o to spojrzenie krowy id¹cej na rze ..otwartych r¹k.Powodzenia. je li powiem.

. ¿e potem mo¿e tego ¿a³owaæ.krzyknê³a Sammy.za¿¹da³a Piper Libby. Sama ich do tego zachêca³a . Bra³ od ludzi gotówkê i zapisywa³ sumy na kartce. Wiedzia³a. Sklep zamykano teraz nie o ósmej. I Sammy je poda³a.Nie! . Ono tak¿e mog³o umrzeæ. .Bojê siê. . By³a tam kobieta. ju¿ by nie ¿y³a. Kobieta.Chcê znaæ te nazwiska i ty mi je podasz. tylko o pi¹tej. A kiedy pojawi siê tutaj nastêpna zgwa³cona kobieta. Dziewczyna s³ab³a. Na parkingu sta³o mo¿e dziesiêæ. Bruce Yardley. w oszo³omieniu. wszystko jedno. Randolph pos³a³ je tam. Na razie jednak znajdowa³a w tym przyjemno æ. Sammy. Idiotyczny pomys³. bo gdybym ciê nie zabra³a ze sob¹. synka te¿ ci uratowa³am. . Nied³ugo wyleje siê z niej strumieñ lawy. Pracowa³ tylko jeden kasjer.. to Georgia! Ona ich zachêca³a! Piper ogarnê³o obrzydzenie. a pó³ki ugina³y siê pod . . Teraz dziewczyna w szpitalnym ³ó¿ku by³a jedynie przeszkod¹ na drodze do poznania prawdy. teraz inaczej nie mog³a. . kilkoro zapó nionych kupuj¹cych porusza³o siê wolno. bo supermarket by³ prawie pusty. wtedy przyjdê do ciebie i powiem.Nie. przewiduj¹c. Lada ch³odnicza z miêsem opustosza³a..Nie! Dosyæ! . mo¿e dwana cie samochodów. . bo musisz us³yszeæ moje s³owa.Umilk³a na moment.W oczach Sammy zal ni³y ³zy. nastolatek. . . Pochyli³a siê nad p³acz¹c¹ pacjentk¹. Zrobili to raz. Pó niej bêdzie zdegustowana.Nie mówi¹c ju¿ o twoim dziecku.powiem: To przez ciebie. a wielebna Piper Libby poniek¹d siê z tego cieszy³a. ale drobiu nadal zosta³o mnóstwo. Czerwona szczelina w ciek³o ci otworzy³a siê jeszcze szerzej. Ocali³am ci ¿ycie. . pó niej pomy li: Niespecjalnie siê ró¿nisz od tych facetów.Zrobisz to. jakby byli ogarniêci tym samym z³ym snem. po czym dr¹¿y³a dalej..To nie ja. .Nazwiska .nadgarstek. . ¿e wcze niejsze zamkniêcie mo¿e spowodowaæ k³opoty. 14 Jackie Wettington i Linda Everett zaparkowa³y przed Food City. zmuszanie to zmuszanie . zamiast obs³ugiwaæ elektroniczn¹ kasê i karty p³atnicze. tak jak kiedy w zdarciu ze ciany i rozszarpaniu na strzêpy ulubionego plakatu. zrobi¹ nastêpny. chcê znaæ nazwiska.. zapewne w ci¹¿y z którym z gwa³cicieli.Wyci¹gnij wosk z uszu..

. ¿ebym na to zwraca³a uwagê.. Nie spad³a ani nic takiego.Marto!. Tym razem by³o co zupe³nie innego. ja mówi³am o Judy. pomy la³a Linda.. 15 Chcê siê pobawiæ w tê drug¹ zabawê . Potem siê przecknê³a i wszystko znowu by³o normalnie. Zerknê³a na wy wietlacz i ¿o³¹dek jej siê skurczy³ ze strachu. powiedzia³ Aidan do Carolyn Sturges. Tym razem to by³a Judy. . tam taka dziura siê zrobi³a od hamowania. . ¿eby sprawa by³a b³aha.przyzna³a Marta i od razu doda³a piesznie: . dwa. wiêc podbieg³am. Audi zaczê³a szczekaæ.jaga patrzy . Ale nie. Wiadomo. która opiekowa³a siê Janelle i Judy.Powiedzia³a: Ró¿owe gwiazdy spadaj¹. ... czy mo¿na zabraæ dziewczynki na plac. wiesz. trzy.. Linda us³ysza³a sygna³ swojej komórki. a w koñcu Marta siê odezwa³a: . Ja pracowa³am przy kwiatach. niech siê zastanowiê.Co siê sta³o? Mów! . ... . Dzwoni³a Marta Edmunds. .Tak mi siê zdaje .Bo¿e drogi! Mia³a atak? .Marto? W duchu modli³a siê. czyli od czasu pojawien ia siê kopu³y praktycznie non stop.By³y na hu tawkach. a Carolyn niezbyt dobrze pamiêta³a regu³y gry.Ale. po prostu usiad³a. . teraz dziewczynki rysuj¹.Dziêki Bogu! . Jackie po³o¿y³a Lindzie rêkê na ramieniu.Przepraszam. nie o Janelle.. I jeszcze: Strasznie ciemno i brzydko pachnie . Patrzy³a przed siebie i tak cmoka³a ustami.. baba . Trzeba odwo³aæ Halloween..Linda odetchnê³a. ‾eby Marta pyta³a. Mia³ na my li Raz.W g³osie Marty wyra nie brzmia³ niepokój.A Judy? Nie zdenerwowa³a siê? D³ugi czas na linii trwa³a cisza. .Wszystko jest w porz¹dku. I trudno siê dziwiæ.. a¿ wyjd¹ ostatni klienci. muszê je ociepliæ na zimê.. . kiedy na placu rozmawiali z Ry¿ym.Teraz ju¿ chyba tak. Albo co w tym stylu. skoro ostatni raz mia³a z ni¹ do . I wtedy ona powiedzia³a.. gdy Linda i Ry¿y pracowali. . te ataki. a ma³a zesz³a z hu tawki i usiad³a na ziemi.Wszystko w porz¹dku? .ciê¿arem artyku³ów sypkich i puszek. . powiedzieli cie mi.Lindo. Ró¿owe gwiazdy spadaj¹ rzêdami . Policjantki czeka³y. Wcisnê³a wybieranie numeru.

. trzy.. Alice by³a ju¿ najwy¿ej dwadzie cia kroków od drzewa. . ch³opie? .Co mu siê sta³o? .. Aidan drgn¹³ leciutko.trzy! .czynienia w wieku sze ciu.Co z tob¹. . Bardzo ³adne figury.Pamiêtajcie .Co mu jest? . rozczapierzy³ pace jak szpony.No dobrze. jakby próbowa³ biec na le¿¹co. Aidan jakie dziesiêæ kroków za ni¹ sta³ na jednej nodze. Wargi zastyg³y mu w kszta³cie litery O.oznajmi³ Aidan dzielnie.stwierdzi³a Alice. Skoro jednak stanêli pod drzewem na podwórzu za chlebani¹ . Carolyn dojrza³a na twarzy dziewczynki wszystkie niepokoje nagromadzone w ci¹gu strasznego weekendu. baba .poucza³ dzieci (które jako straci³y serce do zabawy) .. minê mia³ Upiora z opery . Dziewczynka sta³a z jedn¹ nog¹ wysuniêt¹ daleko do przodu. ¿e nadal siê bawi.Zobaczymy! . tê z zadrapanym kolanem. Z pocz¹tku Carolyn s¹dzi³a.Raz. ..Caro mo¿e liczyæ nawet bardzo szybko i je li przy³apie które na poruszeniu. Wygl¹da³ na szczê liwego. I dobrze. mia³ uniesion¹ w górê. mo¿e siedmiu lat. ta os przegrywa i wraca na liniê. lecz obowi¹zkowy.jaga patrzy! Szybki obrót. do gry w³¹czy³ siê równie¿ Thurston. . . czuj¹c pierwotny strach zrodzony ze wiadomo ci.spyta³a Alice.Raz. Thurston. Jedn¹ nogê. nie mia³a zamiaru psuæ mu humoru.. trzy. Alice krzyknê³a przeszywaj¹co. ¿eby go odsy³aæ do ty³u. dwa. Zaczynamy drug¹ próbê. zaraz sobie przypomnia³a. W nastêpnej turze dziewczynka zostanie czarownic¹ i wtedy jej brat wygra. Odwróci³a siê do drzewa i szybko wyrecytowa³a formu³kê.odezwa³ siê Thurse.Mnie nie przy³apie .Obróci³a siê na piêcie. Aidan Appleton le¿a³ na ziemi.jaga pa . . baba . lecz Carolyn nawet przez my l nie przesz³o. . Carolyn podbie g³a do ch³opca. tak¿e u miechniêty. gdy ona jest do nich odwrócona plecami. . dwa. . Co ciekawe.. Na spodniach pojawi³a siê ciemna plama. Thurse utkn¹³ za ch³opcem. . dwa.krzyknê³a Carolyn i odwróci³a siê twarz¹ do drzewa.Mnie te¿ nie .. po³o¿y³ rêkê na piersi jak rasowy mówca. trzy. Odwróci³a siê do drzewa. .. Ju¿ ona z Thurse'em tego dopilnuj¹. mia³ wie¿o otarte kolano. ¿e inni siê zbli¿aj¹..Raz. Na twarzy mia³ u miech. Innymi s³owy Alice pierwsza dotrze do celu. ale i z u miechem na ustach. kiedy siê odwróci. Niezbyt chêtny.

.Wygra³em? 16 Generator zainstalowany w magazynie ratusza by³ le utrzymany (kto podstawi³ pod niego star¹ miednicê. On mówi o sobie Kucharz.To siê nazywa rozmiar miejski . Albo ten. .Aidan zacz¹³ dr¿eæ. Nie ma cukierków. Wszyscy patrz¹.oceni³. wziê³a go za rêkê..powtórzy³ Aidan. skrzywi³ siê od smrodu i podszed³ do zbiornika.Nie rób tak.obja ni³ Ry¿y.Ró¿owe gwiazdy spadaj¹ . Bardziej interesowa³ Everetta przymocowany do niego srebrny zbiornik. . to nic nie da. To przez niego. W ka¿dym jest jakie trzy tysi¹ce litrów..Obud siê! .powiedzia³a Carolyn. To jego wina.Chyba z przemêczenia. Sanders i Rennie sporo siê nagadali o tym. .. Ramiona te¿ dygota³y. . .Ile to wa¿y? Ze trzysta kilo? Ry¿y pokiwa³ g³ow¹. Pewnie minie samo. trzeba tylko. spadaj¹. Ze zdziwieniem spojrza³ na twarz siostry mokr¹ od ³ez. I straszne. .Skarbie.krzyknê³a mu siostra prosto w twarz. ty. Alice nie zwróci³a na niego uwagi. do której skapywa³ olej) i.Jaki atak .Ró¿owe gwiazdy . Alice klêknê³a przy bracie. tylko psikusy.Obud siê. Carolyn i Thurston popatrzyli po sobie. po czym drgnê³a w potê¿nym kopniêciu. spadaj¹. . Chocia¿ i tak du¿o wiêkszy od tych ze Sweetbriar Rose. ty ciemniaku! I Aidan siê obudzi³. .. . . Trudno oddychaæ. jak siê domy la³ Ry¿y.Spadaj¹. . Barbie zerkn¹³ na generator. .Zostawiaj¹ za sob¹ d³ugie lady.Pamiêtam z zesz³orocznego spotkania. ustami ssa³ przez niewidoczn¹ s³omkê. Za du¿o wra¿eñ. który wymieni³ u Brendy Perkins. .Nie taki znowu wielki . . . Potem przeniós³ wzrok na Carolyn i u miechn¹³ siê promiennie. jak to mniejsze pojemniki po zwol¹ oszczêdziæ fortunê w tych czasach dro¿ej¹cej energii . najprawdopodobniej charakteryzowa³ siê tak¹ sam¹ efektywno ci¹ energetyczn¹ jak hummer Du¿ego Jima Renniego.. .powiedzia³ Aidan. Zgiêta noga opad³a na ziemiê. bo to straszne! Thurston Marshall lekko dotkn¹³ jej ramienia. To ³adne.

Potrzebny wózek wid³owy. Normalnie na pikapa mo¿na wrzuciæ trzysta czterdzie ci kilogramów. ale gdzie s¹ pozosta³e zbiorniki ratuszowe? . . najwy¿ej bêdzie trochê wystawa³.Znalaz³e swoj¹ zgubê. CR. Natomiast potem idzie ju¿ ³atwo. Tyle ¿e powinno ich byæ jeszcze piêæ. Wydawa³o siê. . Barbie rozejrza³ siê w pod³u¿nym budynku. Tak ja to widzê.Ale siê dowiem. Zosta³y ukradzione. . Zw³aszcza rzuca³a siê w oczy pustka wokó³ generatora. ¿e nie ma w nim nic poza p³ugami nie¿nymi i kartonami z czê ciami zamiennymi. wiat³a w ratuszu zgasn¹.Chyba ¿e Rennie i Sanders wiedz¹.Plus waga samego zbiornika.Ju¿ mniejsza o te.A do czego mog¹ byæ im potrzebne? . maj¹ tylko jeden . A przynajmniej podno nik hydrauliczny. a mo¿e i wiêcej. . które zniknê³y ze szpitala. A o to jestem dziwnie spokojny. .Tak czy inaczej. Taki zbiorniczek spokojnie wejdzie na pakê.Nie wiem.Kiedy zostanie opró¿niony. Wystarczy przywies iæ czerwon¹ szmatkê i mo¿na jechaæ. . Niema³o.Nie zgubili my zbiorników. sk¹d wzi¹æ wiêcej. .powtórzy³ Ry¿y.. bo brakuje nam sze ciu. . ¿eby to d wign¹æ. Barbie przesun¹³ rêk¹ po niebieskim napisie wykonanym z szablonu: SZPIT. .stwierdzi³ Barbie.Nie wiem .

Chocia¿ w powietrzu unosi³ siê posmak dymu z niedawno ugaszonych po¿arów na zachodzie miasta. Wieczorem zapukam do Jima Renniego i poproszê go o wyja nienia.Cholera. S³yszê to o Du¿ym Jimie od mniej wiêcej dziesiêciu tysiêcy lat. W koñcu podniós³ wzrok. Albo sp³awia lu dzi.RÓ‾OWE GWIAZDY SPADAJ¥ 1 Barbie i Ry¿y wyszli na zewn¹trz. któr¹ znalaz³ w schronie. ¿e przejmiesz w³adzê. Ustawa upowa¿niaj¹ca do budowy nowego systemu kanalizacyjnego? Bardzo nam przykro. ¿e jeste nowy w mie cie.spyta³ Barbie.Naprawdê w to wierzysz? .Wywieranie nacisku na zastêpcê przewodnicz¹cego Rady Miejskiej akurat teraz mo¿e byæ niebezpieczne . nawet je li wy³¹czymy wszystko.. . Ale szpital to instytucja stworz ona i dzia³aj¹ca dla dobra miasta. albo prosi ich o cierpliwo æ. Niemrawy wietrzyk musn¹³ im policzki.stwierdzi³ Ry¿y. Dla dobra miasta . Rozszerze nie strefy komercyjnej? Fantastyczny pomys³. i tak wydawa³o siê wie¿e w porównaniu ze spalinami w szopie. Pozwólmy na budowê Walmartu przy sto siedemnastej. ¿e te badania naukowe s¹ prowadzone przez humanistów. . .stwierdzi³ Barbie. prezydent oczekuje. miasto nie mo¿e sobie na to pozwoliæ.Teraz nic. .Akurat teraz? Od razu widaæ. . co siê da. Moim zdaniem czas . Barbie niós³ licznik Geigera w³o¿ony do br¹zowej torby. czyli od czasu. Ry¿y wetkn¹³ d³onie w tylne kieszenie spodni i patrzy³ w ziemiê. Marcowe zgromadzenie miejskie to farsa. odetchnêli g³êboko. co mnie przekona. muszê zajrzeæ do chorych. . bo przecie¿ wszyscy wiedz¹.Co masz zamiar z tym zrobiæ? . Lepiej ¿eby mia³ na podorêdziu co . bo w szpitalu wystarczy paliwa tylko do jutra. To jego naczelne has³o. tak byæ nie mo¿e . Badacze z wydzia³u ochrony rodowiska uniwersytetu stanowego twierdz¹. a do tego resztê propanu. . miasto potrzebuje wiêkszych wp³ywów. na dodatek ateistów. nie odpowiadaj¹c na pytanie.Barbiego trochê zdziwi³ ten wybuch. Wracam do szpitala. Zgoda. tak? . ¿e w jeziorze Chester jest za du¿o cieków? Radni proponuj¹ przedyskutowanie sprawy.Tak. Twarz mia³ ponur¹ i zaciêt¹. .Pojutrze mo¿e byæ po wszystkim..Jak rozumiem. kiedy on nami rz¹dzi.

Nie mia³em jak ci powiedzieæ. mówili.Jest to jaka my l.Znowu s³ucha³. Teraz jednak siê zastanowi³. . Mhm. ¿e twoja m³odsza córka na laduje zachowanie starszej? Mo¿e. Barbie bez trudu odgad³ pytanie.Barbie siê u miechn¹³. Jeste pewna.Dobrze. ¿eby siê ws³uchiwaæ.Kto to jest Audi? . .To mo¿liwe. oboje czuj¹ siê wietnie. zwyczajnie nie mia³ czasu my leæ o tej sprawie. które pad³o z drugiej strony: Ca³y dzieñ dowiadujesz siê o atakach u kolejnych dzieci i dopiero teraz mi mówisz? . . . .Dzieci nie pamiêtaj¹? . z którymi dzisiaj rozmawia³em. ale ma³o prawdopodobne.Zawiesi³ telefon na pasku..Linda? Co siê sta³o? . które przesz³y krótkotrwa³e ataki. chce zwróciæ na siebie uwagê? Na ten pomys³ Ry¿y nie wpad³. . . . przytaczaj¹c równie¿ s³owa Jannie o Halloween i Judy o ró¿owych gwiazdach. ..Dzieci nie wiedz¹ nawet.Czy to normalne? . . ¿e mia³y atak. .Jezusie Chrystusie! .spyta³ Ry¿y. Gdyby uwa¿a³a. I niech Audi bêdzie z nimi przez ca³y czas.Tyle ¿e Rennie i Sanders maj¹ do dyspozycji policjê. .Rozumiem.To nie jest nienormalne.Rodzice. A gdzie moja? Ry¿y nie zd¹¿y³ odpowiedzieæ.Zabierasz dziewczynki? .Chyba nie musimy siê martwiæ.Ch³opak Dinsmore'a te¿ mówi³ co o Halloween. spokojnie. po czym odpowiedzia³: . dzwoñ.. O jednym dowiedzia³a siê Ginny. przeczesa³ w³osy palcami na tyle mocno. golden retriever. . . A co z ró¿owymi gwiazdami? .Cierpliwie. Otworzy³ aparat. spojrza³ na wy wietlacz.Nasz pies.S³ucha³ jaki czas.najwy¿szy. . nie wiem. ¿e dzieci co majaczy³y w czasie ataku. ¿e to by³a Judy? Nie Janelle? . Drgawki szybko minê³y. ¿e przez chwilê oczy mu siê zwêzi³y w szparki jak u Chiñczyka. . Mo¿e to jest jaki efekt uboczny klosza. . Ry¿y opowiedzia³.Istnieje mo¿liwo æ.. ale byli zbyt przera¿eni.Brod¹ wskaza³ starodawny ¿ó³ty licznik . Ja ciebie te¿ kocham. . Dosta³em wiadomo æ o trzech nastêpnych. zaraz bêdê.Opowiedz mi o atakach. Tak.Umilk³ i s³ucha³. Szczerze powiedziawszy. Widzia³em dzi dwoje dzieci. . ¿e co jest nie tak. bo zadzwoni³ mu telefon.

Ry¿y go zna³. .. 2 W drodze powrotnej do szpitala Ry¿y zatrzyma³ siê przy redakcji Democrata i przekaza³ licznik Geigera Julii Shumway.uzna³ w koñcu. ale zanim zd¹¿y³. . . w co najpierw rêce wsadziæ.. kto widzi u niej miejski licznik Geigera. kiedy ja siê zabawiê w twojego ch³opca na posy³ki? . .Koniecznie. . Podporz¹dkujê siê z przyjemno ci¹.Bêdziesz co sprawdza³? . . a Johnny Carver podniós³ cenê i bierze trzy dolary za litr. Nie mam pojêcia.stwierdzi³ Barbie i powiedzia³ Ry¿emu. Ludzie plotkuj¹.Nie ja.Idê gotowaæ w Sweetbriar Rose. co mówi³ Rory Dinsmore.Ch³opiec.Nie mogê.powiedzia³a w koñcu. a w³adze za mn¹ nie przepadaj¹. Ju¿ prawie dojecha³ na miejsce. która pojecha³a zatankowaæ samochód. czy ma³y Jimmy powiedzia³ co w czasie ataku. ..Wiem . a nie przez telefon...W porz¹dku . . owszem. . Gdy skoñczy³a narzekaæ. my l¹c o tym.Dla mnie bomba. I o Halloween. Nie chcia³bym zostaæ z³apany na gor¹cym uczynku. bezdyskusyjnie . To w³asno æ miasta. Ty to we . Chyba Bill Wicker. u miechaj¹c siê lekko. co wymy li³.Geigera w torbie. Chocia¿ mog³o mi siê pomyliæ z tym. . Redaktorka wys³ucha³a instrukcji Barbiego. Bill mi przekaza³. ¿e w zasadzie powinien by³ zaczekaæ i porozmawiaæ z Ginny twarz¹ w twarz.Opiekowa³ siê ch³opcem pod nieobecno æ matki. urz¹dzenie w br¹zowej torbie zniknê³o pod biurkiem. Dzwoni³ dziadek. Przy okazji. Dzisiaj kurczak a la Barbara. zapyta³.Ten cz³owiek umie zorganizowaæ pracê. Ry¿y s³ucha³ uwa¿nie. Trzy dolary! Ry¿y s³ucha³ cierpliwie. A co ty bêdziesz robi³ w czasie. Akurat Bill dostarcza³ im pocztê. Ry¿y mia³ zamiar j¹ przestrzec. Jimmy Wicker.. W drodze do szpitala po³¹czy³ siê z Ginny Tomlinson i wypyta³ j¹ o to wezwanie do ataku.A tak. z lekkim u miechem na ustach. ¿e dzieciak papla³ jak najêty. Co o ró¿owych gwiazdach. w Gas & Grocery normalna siê w³a ciwie skoñczy³a. ¿eby uwa¿a³a. które ona odebra³a. Przys³aæ trochê do szpitala? .

kto jej to zrobi³. ale nie by³o przy nim dokt ora . nim zd¹¿y³a zaprotestowaæ. Sammy Bushey. . Nieoperacyjny. a w koñcu i tak musia³ pos³u¿yæ siê poduszk¹ (przyciska³ j¹ do twarzy ¿ony bardzo delikatnie.. Nie mog³am siê dowiedzieæ od dziewczyny. .Ginny.Dziêki.Kiedy wrócisz.Bêdê przy niej za piêæ minut. który poprzedniej nocy pope³ni³ morderstwo. Zabra³ j¹ nowotwór. Wypad³a ze szpital a jak.Có¿. Rudy Rycerzu? . Zosta³a zgwa³cona. . . a na deser szarlotka.Pozbiera siê .wietnie. . je li tylko siê dowiedz¹. .I nic dziwnego. A zapewne tak. . A ty .Ju¿ prawie jestem.Jak bomba .Wolne ¿arty! . niest ety ten cz³owiek uparcie nie chcia³ postawiæ dobra miasta przed w³asnym. Nie nastawiaj budzika. Id do domu.powiedzia³ Du¿y Jim w przestrzeñ pustego gabinetu. by³o rzeczywi cie nieco bardziej dramatyczne. On sam w³a nie zajada³ solidn¹ porcjê fettuccini alfredo dziêki uprzejmo ci firmy Stouffer.mówi³a dalej Ginny. . Ginny ziewnê³a tak szeroko.Wpadnij po drodze do Sweetbriar Rose.rzuci³ w s³uchawkê. . ale Piper chyba siê uda³o.lulu! Roz³¹czy³ siê. skarbie. c iê przydarzy³o wielebnemu Cogginsowi. Owszem.Nie ¿artujê.Czujê siê wietnie. Bo mamy pacjentkê. Natomiast to.Pieczeñ wo³owa z sosem i purée z groszku.Nagle przysz³a mu do g³owy pewna my l. . kiedy ty ostatnio spa³a? . Wiem o tym z wiarygodnego ród³a. zwalnia³ jej oddech.Id do domu. . ¿e by³o j¹ s³ychaæ przez telefon. popychaj¹c w objêcia Jezusa).No dobrze . . . Prze pij siê. .Piper Libby j¹ przywioz³a.. ¿e danie zawiera mnóstwo cholesterolu. w ostatnim tygodniu dawa³ jej za du¿o rodków przeciwbólowych. Podejrzewa³. podobnie zreszt¹ jak mierci ¿ony. 3 Du¿y Jim Rennie czu³ siê stosunkowo dobrze jak na cz³owieka. . . ¿e nie postrzega³ swojego czynu w tych kategoriach.Przerwa..Ale ta Bushey. Ry¿y jêkn¹³. teraz ju¿ spo¿ywa wieczerzê z Chrystusem Panem . O tym te¿ bêd¹ plotkowaæ. Czê ciowo dlatego.. Serwuj¹ tam dzisiaj kurczaka. ale zrobi³ to z mi³o ci i wiedziony lito ci¹.

. rzecz jasna. Talerz z makaronem i szklanka mleka (Du¿y Jim nie pi³ alkoholu) sta³y na biurku. ¿e Les ter Coggins tutaj przeszed³ do wieczno ci. Zabójczy ból g³owy wreszcie popu ci³. Randolph to idiota. cz³owiek. którym tylko on móg³ sprostaæ . po czym wróci³ do notatek w notesie le¿¹cym obok podk³adki. W spi¿arce McCainów nie pachnia³o najlepiej. synu? . Przez ca³e ¿ycie liczy³ wy³¹cznie na siebie i teraz nie zami rza³ tego zmieniaæ. No. i tak sobie poradzi. kogo s³uchaæ . A j e li chodzi o Pete'a Randolpha w roli ledczego. Junior sk³ama³. zgodnie z oczekiwaniami.obwie ci³ Du¿y Jim pustemu wnêtrzu tonem wyk³adowcy.Haskella. Zreszt¹ przecie¿ to Junior usun¹³ cia³o. . jednak to zauwa¿y³. ale rzeczywi cie czu³ siê lepiej. Do tego celu potrzebowa³ nie tyle koz³a ofiarnego. Przez co sta³ siê wspó³sprawc¹. Ch³opak mia³ twarz blad¹ i bez wyrazu. który by mu zatruwa³ ¿ycie. . szczê ciem cz³owiek szybko siê przyzwyczaja³. wystarczy³o posiedzieæ . Pierwszym i najwa¿niejszym zadaniem w kwestiach biznesu by³o wzmocnienie w³adzy w mie cie. Tak w³a nie ¿yje siê w niewielkim miasteczku. Du¿o mia³ do zrobienia. stary konowale . W pewnym sensie mia³ nadziejê. który tak¿e wymaga³ sporo czasu). ile potwora. podobna do tych.Jak siê czujesz. Oczywistym kandydatem b y³ tutaj Barbara. chocia¿ zajêty sprawami miasta (oraz. Tutaj ka¿dy jest w co uwik³any. pracy bêdzie jeszcze wiêcej. Czêsto jada³ w gabinecie i nie widzia³ potrzeb) zmiany tego nawyku tylko dlatego.Dobrze. znalaz³aby za pomoc¹ luminolu i specjalnych wiate³ oraz innego oprzyrz¹dowania mnóstwo plam krwi. A nawet gdyby Junior go wystawi³.mrukn¹³ Du¿y Jim i za mia³ siê dobrodusznie. Mimo wszystko ufa³ ch³opakowi. Drzwi siê otworzy³y. którego wystawiony przez Partiê Demokratyczn¹ kandydat na prezydenta wyznaczy³ na miejsce Jamesa Renniego. Od soboty sporo zapisa³. Tworzy³a wyzwania. Zreszt¹ pokój zosta³ wysprz¹tany do czysta.z Bo¿¹ pomoc¹ oczywi cie. koñ by siê u mia³. interesiku.Tyle ¿e wie. zapewne jaka brygada dochodzeniowa.Prze¿y³em ciê. I bardzo dobrze. Co z nim siê ostatnio dzia³o niedobrego. ¿e kopu³a zostanie przynajmniej na jaki czas. które pokazywano w telewizji. Du¿y Jim. . Otar³ brodê serwetk¹. ale ¿adna z takich grup nie znajdzie siê tutaj w niedalekiej przysz³o ci.. Du¿y Jim podniós³ wzrok znad notatek i zobaczy³ swojego syna. Wizyta u przyjació³ek pomog³a. Jak to by³o w tej g³upiej piosence? Wszyscy gramy razem . A je li kopu³a zostanie.

.Mój w³asny syn mi mówi. .Nic nie szkodzi .A je li klosz zniknie. póki mo¿na. jego wargi unios³y siê tylko na tyle. . . ¿e karaluchy maj¹ zadziwiaj¹c¹ zdolno æ znajdowania szpar.Jak to: cia³a? Junior u miechn¹³ siê. jeszcze nie dzisiaj. Tak jest lepiej.Nie jestem g³odny. ale ju¿ przechodzi. miasto bêdzie gotowe powiesiæ Baaarbiego na pierwszym drzewie.We sobie co do jedzenia . G³owa mnie bola³a. Mo¿emy go wykorzystaæ nie tylko do Cogginsa.poleci³.stwierdzi³ Du¿y Jim bez ladu pasji w g³osie. Kiedy chcesz to zrobiæ? Dzisiaj? Wszystko gotowe. Kiedy powinienem znale æ cia³a? .tylko jeden by³ zakre lony: psia córka redaktorka. synu. Spojrzenie ciemnych oczu pad³o na ka³u¿ê bia³ego sosu na talerzu Du¿ego Jima. co powinienem wiedzieæ ..Niewa¿ne. po czym zaraz wróci³o do twarzy ojca. . Ujmijmy to w ten sposób: Gdy ju¿ poci¹gniemy za spust. Doskonale. gdzie.Znalaz³e co w jego mieszkaniu? .spokojnie. Opu ci³ spojrzenie na notatnik pe³en zapisków (i poplamiony sosem z w³oskiego dania) .Na pewno dobrze siê czujesz? .Wspaniale.W tym przypadku. .Trzeba korzystaæ. gdy cz³owiek zapala wiat³o. .. A w my lach doda³: Je¿eli pan Barbara siê wykrêci. Czy jeste gotów powiedzieæ mi. .Nic mi nie jest. Bêdziesz zaskoczony jak wszyscy. Du¿y Jim zastanowi³ siê nad odpowiedzi¹. Ty i te twoje inne cia³a. . nie musisz wiedzieæ. . w twarz ojca. Junior ani drgn¹³. ale jego oczy zosta³y nieporuszone.Tak. zanim wszystko zaplanujesz? . Robi³o to do æ dziwaczne wra¿enie.U miechn¹³ siê ciep³o. . . . Jest w bezpiecznym miejscu i tyle..spyta³ w koñcu.Du¿y Jim przekrzywi³ g³owê. .Cia³a? . utkwione w to samo miejsce. .Zjesz co ? Mam jeszcze trochê fettuccini w lodówce. Du¿y Jim rozwa¿y³ s³owa syna. by ods³oniæ zêby.Ju¿ ci powiedzia³em. . . ¿e móg³by nawet polubiæ ten zapach.Chocia¿ sa³atkê. Pokaza³. zawsze jeszcze jeste ty.. ale w koñcu trzeba pamiêtaæ.Blado wygl¹dasz. Je¿eli odpowiednio rozegramy sprawê.stwierdzi³ Du¿y Jim. mikrofala wietnie sobie radzi z tym daniem. tak. . co ma³o prawdopodobne. Junior przypuszcza³. . trzymaj¹c dziewczêta za rêce. co przyniós³. gdzie go umie ci³e ? Junior wolno pokrêci³ g³ow¹.Nie.

Im d³u¿ej Brenda patrzy³a na kartki. Chudniesz w oczach. Dlaczego etap gromadzenia dowodów w sprawie operacji Vader tak bardzo siê przeci¹ga³? Jim Rennie by³ potworem. Komendant policji Howie Duke Perkins oraz prokurator stanowy napotkali pewne problemy. Na razie jednak uda³o jej siê wydrukowaæ ca³¹ zawarto æ pliku zatytu³owanego VADER. . Du¿y Jim odetchn¹³ z ulg¹. Mia³ mnóstwo pracy. zapewne jednej z najwiêkszych w historii Stanów Zjednoczonych . Zawsze siê zadowala³ funkcj¹ zastêpcy przewodnicz¹cego Rady Miejskiej.. Przez d³ugi czas Andy by³ jedynym. Junior zastanawia³ siê jeszcze chwilê. przeciwko któremu .Nie czekaj za d³ugo. Zawsze by³a przekonana. tato . bardziej niepokoj¹cym ni¿ wyraz jego oczu. ¿e on jest potworem. Szlaki przeciera³ mu Andy Sanders. Niewiarygodna lista wykroczeñ skompletowana przez Howiego. wpatrzony w ojca ciemnymi oczami.odpar³ syn i u miechn¹³ siê pustym u miechem. to wcale nie by³ Ko ció³. . Chocia¿ je li dobrze zrozumia³a to. zupe³nie jakby skasowa³ poprzednie ¿ycie w roli Phila Busheya. Nawet fragmenty o podryguj¹cym Ko ciele Cogginsa pasowa³y. Co mu przypomnia³o o facecie. .. wydawa³a siê na papierze bardziej realna ni¿ na ekranie komputera. . tym bardz iej opisane tam sprawy pasowa³y jej do Jima Renniego. ¿e d³ugo nie poci¹gnie. Gdy Junior wyszed³ z gabinetu. zdrzemnê siê trochê. kiedy to wszystko siê skoñczy. mo¿e jego zdjêcie zamieszcz¹ na ok³adce magazynu Time . nad któr¹ najwyra niej zamierza³ pracowaæ.. które teraz wydawa³y siê takie dziwne i obce.Idê do siebie. jakiego zna³a ca³e ¿ycie. Zamierza³ j¹ wykonaæ. który od jakiego czasu kaza³ mówiæ na siebie Kucharz.Dobrze. ale bardzo sprytnym.powiedzia³. A tak¿e s³u¿y³ za tarczê. Pieniêdzy pochodz¹cych z produkcji narkotyków.Chudzi s¹ w modzie . chocia¿ wiadomo by³o. Podniós³ pióro. Zjem pó niej. co przeczyta³a. 4 Generator nadal dzia³a³. i to jak najlepiej. tylko jedna wielka wiêta pralnia pieniêdzy. Kto wie. Ziew n¹³ szeroko. ¿e patrzy na trupi¹ czaszkê. Du¿y Jim odniós³ wra¿enie. po czym najwyra niej straci³ nim zainteresowanie. ujmuj¹c sprawê s³owami jej mê¿a. je li Brenda nie zdobêdzie kolejnych butli z gazem.Tylko pamiêtaj.

Jak ma³pa. zwykle wcze niej. I pierwszym diakonem w Ko ciele Chrystusa Odkupiciela.. W³a nie Andy by³ przewodnicz¹cym rady. Dlaczego? Wiedzia³a dlaczego. A mo¿e nawet jedynym. to nawet z pêkaj¹cym w szwach kontem bankowym jest nikim. Bo je li cz³owiekowi brakuje celu w ¿yciu. która daje siê z³apaæ. Gdyby Howie i prokurator stanowy zbyt po piesznie wykonali ruch. by³by tak¿e pierwszym. które w koñcu znika³y w finansowych bagnach Nassau oraz Wielkiego Kajmanu. Dlaczego Rennie siê tak ods³oni³? Howie Perkins widzia³ tylko jedn¹ przyczynê: pieniêdzy zrobi³o siê za du¿o na jedn¹ tylko wiêt¹ pralniê. lecz w Chinach. ka¿da by³a mniejsza ni¿ WCIK) stanowi³a jeden z pierwszych powa¿nych b³êdów Renniego.pomy la³a Brenda. ¿e wszystko bêdzie dobrze. Wtedy na dokumentach. gdyby mu pokaza³a.. Które on uwa¿a³ za swoje. które otrzymywa³ prokurator stanowy. wiecznie u miechniêty. gdyby uwierzy³ w obietnice Du¿ego Jima. Nazwisko Renniego zaczê³o siê pojawiaæ na dokumentach dotycz¹cych kilku innych fundamentalistycznych Ko cio³ów na pó³nocnym wschodzie. czym dysponuje? Czy zgodzi³by siê zrezygnowaæ z funkcji w zamian za jej milczenie? Nie mia³a pewno ci. trzymaj¹c tabliczkê z numerem.Howie zebra³ niepodwa¿alne dowody. Du¿y Jim zmieni³by siê w ma³ego Jima. bo wsadzi³a ³apê do s³oja i nie mo¿e jej wyj¹æ. ciskaj¹c smako³yk. zacz¹³ siê pojawiaæ podpis Renniego. Siedz¹c na ³awce gdzie w Kostaryce albo rz¹dz¹c strze¿onym maj¹tkiem w Namibii. Nie chodzi³o o pieni¹dze. ale ty nie potrafi³e zrezygnowaæ z okazji. Andy by³ celowo wystawiany i prawdopodobnie nawet o tym nie wiedzia³. serdeczny g³upek. a mo¿e i dziesi¹tki milionów. pierwsz ym w sercach mieszkañców miasta i na pierwszej stronie ka¿dego dokumentu. który by pozowa³ do fotografii. I zapewne tak by siê w³a nie sta³o. Nie mog³e przepu ciæ okazji. Nie popu ci. najczê ciej na tych. je li tylko zachowa milczenie . przegl¹daj¹c dokumenty przy mê¿owskim biurku. w kraju. chodzi³o o miasto. Pieni¹dze tej spó³ki znika³y na zachodzie. Czy poszed³by na uk³ad. Bo kto milczy lepiej ni¿ marionetka? Ostatniego lata zacz¹³. Ma fortunê. nie na Karaibach. Przez te inwestycje zostawa³y lady. ryzyko wzros³o nieprawdopodobnie. co? . Równie¿ spó³ka Town Ventures (nie wspominaj¹c ju¿ o kilku religijnych rozg³o niach. wed³ug Howiego. gdzie sk³adniki leków obkurczaj¹cych naczynia krwiono ne mo¿na by³o nabywaæ hurtem i nikt nie zadawa³ pytañ. a mieszkasz w starym dwupiêtrowym domu i handlujesz u¿ywanymi samochodami. A po ladach mo¿na i æ i wcze niej czy pó niej. Zarobi³e miliony. I obawia³a siê . które dotyczy³y spó³ki Town Ventures zarejestrowanej w Nevadzie. do czego doj æ. a nie na wschodzie. d¹¿yæ do wycofania siê z gry.

tym gro niejszy staje siê Rennie . . jak siê zatrzyma³. Z kominów unosi³ siê dym i szed³ w górê w nieruchomym powietrzu. Powiem mu. Nawet klosz sta³ siê niewa¿ny. ¿eby j¹ poca³owaæ w blasku s³oñca. oczywi cie. jeszcze w kartonach. a nawet ochoczo. Liczy³a siê tylko pustka. postanowi³a Brenda. Przypomnia³a sobie.odbiorca przyj¹³ go chêtnie. które jeszcze dzia³a³y. jakby tym ostatnim gestem odp³aca³ za wszystko.konfrontacji. I ¿e zaprasza j¹ do korzystania z obu. zabieraj¹c jej szczê cie. która nagle zaw³adnê³a ¿yciem Brendy. Tam siê rozp³ywa³. pójdê do Renniego z tymi wydrukami. zapewne niebezpieczna. . lecz stanowczy g³os mê¿a: Mo¿esz jeszcze trochê zaczekaæ. Tyle ¿e Dale Barbara mia³ teraz w³asne k³opoty. ¿e ma w magazynie dwie nowiuteñkie fotokopiarki.Jutro . Zagro¿ê. I Barbiego. przeczyta o swoich narkotykowych dokonaniach w gazecie. Czy biedny g³upi Andy Sanders czu³ to samo? Prawdopodobnie. Bêdzie nieprzyjemna. Niektóre posi³ki (jak na przyk³ad kurczak a la king dla jakiej setki osób) przygotowywano na kuchenkach gazowych lub elektrycznych dziêki generatorom. i obieca³ zacz¹æ poszukiwania we wtorek z samego rana . ale Brendzie i tak ³zy nap³ynê³y do oczu. ¿e ju¿ siê nie spotkaj¹. pog³adziæ po szyi. jak Howie cofa³ samochód na podje dzie. Jakby wiedzia³. ¿e ma zrezygnowaæ ze stanowiska na rzecz Dale'a Barbary. ¿e je li tego nie zrobi. Za³o¿enie p³ytkie i zbyt romantyczne. ale nie przeci¹gaj sprawy zbyt d³ugo. Mieszkañcy Chester's Mill szykowali siê do kolacji.jedni po to. Zaczekam jeszcze dwadzie cia cztery godziny. ¿e nie mieli innego wyj cia. które uwa¿a³a za rzecz pewn¹. I ja czeka³em na ostateczne dowody. drudzy dlatego . Dwie minuty pó niej spa³a jak zabita w mê¿owskim fotelu. Dobrze by³oby zabraæ ze sob¹ Juliê Shumway. 5 Po dostarczeniu licznika Geigera . Bo im d³u¿ej trwa izolacja pod kloszem. lecz ju¿ coraz wiêcej osób zaczyna³o paliæ drewnem . Nagle wszystkie dokumenty i opisane w nich machinacje wyda³y siê ma³o wa¿ne. S³ysza³a w g³owie spokojny. by oszczêdziæ paliwo do generatorów. Je¿eli do jutrzejszego wieczora klosz nie zniknie. Romeo powiedzia³ jej.Julia z Horace'em na smyczy wybra³a siê do sklepu Burpeego. kochanie.mruknê³a i przymknê³a oczy.

. .00.. bêdê oczekiwa³ znacznej obni¿ki ceny moich cotygodniowych reklam . . jaki dreszczyk budzi w nas. . tak? Szczególnie teraz. I mo¿e mia³ racjê. zamkniêt¹ na cztery spusty. Wie pani o pociskach? . prawda? Spodziewa³a siê z jego strony zaprzeczenia oraz informacji. zaæwierka³ jej telefon. Rommie.oznajmi³a Julia.. ¿e nie bêdzie pod kloszem New York Timesa ani CNN w przewidywalnej przysz³o ci.Zachomikowa³em te¿ trochê propanu . . PRZYJD WCZE NIEJ! ..Dobry wieczór pani.To on powinien teraz nosiæ ten cholerny telefon. pewnie w porz¹dku. .Prawdopodobnie w pi¹tek. .uci¹³ Cox. gdzie jestem. i ca³kiem przyzwoity po naszej.. Natomiast tu.. . Julia zgadza³a siê z nim ca³kowicie i od razu mu to powiedzia³a. mi³o mi pana s³yszeæ .Dopilnujê. Po czym serdecznie cmoknê³a go w policzek.S³ucham. ¿eby mia³a wszystko... Gazeta musi wychodziæ.wyzna³. Po³o¿y³ palec na ustach. jakby mieli zachowaæ wielk¹ tajemnicê. raczej nieciekawie... Wyjê³a aparat z kieszeni spodni.Patrzy³am.Ach.Ogólnie bior¹c. tymczasem Cox j¹ zaskoczy³.Cholerna racja! .Jestem twoim d³u¿nikiem. . póki bêdê móg³.stwierdzi³. nadal pogodnym tonem. je li nie zadzia³a ¿aden trik z tych.Jak ju¿ siê to wszystko skoñczy. klepi¹c psa..Teraz chcê us³yszeæ odpowiedzi na dwa pytania. które chowamy w .Proszê pani. . £adny po¿ar spowodowa³y po pana stronie. .. mieszkañcach dziury zabitej dechami. Pierwsze: kiedy dopu cicie do nas prasê? Bo obywatel e Ameryki maj¹ prawo wiedzieæ wiêcej. .Dzwoniê do pu³kownika Barbary ... . Jak tam ¿ycie poza kloszem? . .A w cholernym piekle ludzie powinni mieæ cholern¹ wodê z lodem! Stanê³a przed stacj¹ benzynow¹ Gas & Grocery.rzuci³a lekko. I jak siê odbijaj¹. jak uderzaj¹. rozmowa miêdzymiastowa. ni¿ im wydziela rz¹d.Nie wyobra¿a pan sobie. co potrzebne.00 DO 14.. .to nie jest moja. Ledwo Julia wysz³a ze sklepu.. pu³kownik Cox.O pu³kowniku Barbarze porozmawiamy za chwilê . .krzyknê³a Julia. W oknie widnia³a rêcznie wypisana tabliczka: JUTRO OTWARTE OD 11.

. . . chyba ¿e przez zachodni¹ czê æ Maine przechodzi dzi wieczór jaki piekielnie gor¹cy front.Jestem zmêczona i przera¿ona.Je li pan powie.Dysponuje pan tak¹ informacj¹ czy nie? Pewnie tak albo mo¿e j¹ pan ³atwo uzyskaæ. I tak nie jest uszczê liwiony rol¹ przysz³ego komendanta fort . jak siê Julia obawia³a. . Julii zdawa³o siê. ¿e noszê szesnastkê. Moim zdaniem siedzi pan przed komputerem i ma dostêp do wszystkiego. . Patrzê na termometr w oknie Mill Gas & Grocery. je li pan siê na mnie wypnie. To kwestia ca³kiem innych stawek. Co tu siê u nas dzieje.Spojrza³a w stronê wiate³ restauracji i . osoba wyznaczona przez prezydenta jest w tej chwili w Sweetbriar Rose.W Castle Rock mamy osiem i pó³ stopnia Celsjusza . Cox westchn¹³ zrezygnowany.Tak. nie jestem rzecznikie m prasowym. ¿e Barbie nie bêdzie chcia³ z panem rozmawiaæ.Ma pani dzi wyj¹tkowo dobry humor. Skutki ma pan jak na d³oni.Zamierzamy dzisiaj wypróbowaæ kolejny pomys³. . Podobno kurczakiem a la king.. Niech pan przywyknie do tej my li. karmi¹c lic znych g³odnych go ci.Przerwa³a na moment. czy zawsze pani chêtnie ¿artuje? . Mniej wiêcej oko³o dziewi¹tej. .Co jeszcze chce pani wiedzieæ? .Proszê pani. O co jeszcze chce pani zapytaæ? Krótko. Prawdziw¹ temperaturê. jednak chcia³bym zaznaczyæ. .Dlaczego. z ca³ym szacunkiem. nie ma pan innego wyj cia. które rozpalili cie. lecz us³yszawszy jego s³owa.zanadrzu.Oczywi cie. . jednak nadal spora. z dala od ognisk. . koñczymy rozmowê. je li mogê prosiæ. . ¿e pani telefon nie jest jedynym w Chester's Mill. Zgadza siê pan ze mn¹? Nie odpowiedzia³ na jej pytanie. O tym w³a nie chcia³em porozmawiaæ z Barbiem. Przypuszczam jednak. ¿e plan B zadzia³a lepiej ni¿ plan A. . pu³kowniku.. O ile mi wiadomo.odezwa³ siê pu³kownik po chwili.Chcê znaæ temperaturê na po³udnie i na wschód od kopu³y. zapewne ³¹cznie z rozmiarem mojej bielizny. zapomnia³a o temperaturze. . z jakim siê mogê po³¹czyæ. . Widzê na nim czterna cie i pó³ stopnia.Ró¿nica nie by³a tak wielka.Pozostaje mieæ nadziejê. Czyli mamy sze æ stopni ró¿nicy miêdzy miastami oddalonymi o nieca³e trzydzie ci kilometrów.Wystarczy to pani? . ¿e s³yszy pykanie klawiszy. .Skoro ju¿ pan do mnie zadzwoni³. Po stronie Coksa zapanowa³a cisza.

Czy pani tak¿e zaszczyci nas swoj¹ obecno ci¹? W³a nie mia³a odpowiedzieæ: Za nic w wiecie bym tego nie przegapi³a . Thurston u miechn¹³ siê ponuro. By³a jeszcze co najmniej pó³ przecznicy od celu. Zamierzam tam byæ. Tyle ¿e nie wiedzia³a. Gdy Carolyn spyta³a niepewnie.Wszyscy byli my podnieceni.. . . który znajdowa³ siê niedaleko. Po czym dosz³o do ustalania miejsca pobytu. . Fluorowodorowy. Przynajmniej na jaki czas. pu³kowniku.Wobec tego powiem Barbiemu.Czy pos³ucha mnie pani i przeka¿e wiadomo æ? Us³ysza³a te¿ to. S³ychaæ by³o co jeszcze. .zaburcza³o jej w brzuchu. bo pozwolili jej zapomnieæ o Sammy Bushey. . .Z Harlow. ¿eby sobie znalaz³ zastêpstwo do zmywania.Pracuje pan dla zdumiewaj¹cych ludzi. Piper zasta³a tam Carolyn. Kierowa³a siê w stronê g³o nych krzyków.zapyta³ Cox. gdzie tam chowano . Zajada³ z apetytem ciasteczka. .I z u miechem. wietnie siê bawili my. gdy raptem na ulicy rozpêta³o siê piek³o. gdy pad³ strza³. czego nie powiedzia³: ty uparta babo . . Pos³ucha³a opowiadania Carolyn o ataku Aidana Appletona.. . . Je¿eli musia³a.Da³ siê s³yszeæ szelest papieru. gdzie Motton Road krzy¿uje siê z. . Jakby warkot. Zatrzasnê³a aparat i ju¿ w biegu wetknê³a go do kieszeni.Z przyjemno ci¹.Zamierzamy wypróbowaæ eksperymentalny kwas. Powita³a ich z przyjemno ci¹. Thurstona oraz dwójkê ma³ych Appletonów. Syntetyczny. Piper z pocz¹tku pomy la³a o domu McCainów. c zy nie powinien ch³opca obejrzeæ lekarz. . lecz ch³opiec wygl¹da³ ju¿ na ca³kiem zdrowego. Bo rzeczywi cie by³a upart¹ bab¹. Piper odpowiedzia³a: . ¿e atak by³ spowodowany g³odem i podnieceniem zabaw¹. Julia nie odpowiedzia³a.Chemia u³atwia ¿ycie.Je li nie bêdzie nawrotów.Co siê dzieje? .Spróbujemy w miejscu. . . 6 Wróciwszy na plebaniê. Dziewiêæ razy bardziej ¿r¹cy ni¿ zwyk³y. pewnie mo¿na przyj¹æ.Podobno mo¿na nim wypaliæ kilometrow¹ dziurê w skale.

.Rozumiem . . No i siê z nas miali. Wielka suka k³ad³a jej pysk na nogach. my l¹c: Ludzie z wielkiego miasta. . Kiedy potem byli z dzieæmi. ¿eby mieli generator. to trzeba. na lewo od drzwi .I westchn¹³ znów. zachowywali siê ju¿ lepiej. to pewne .stwierdzi³a Piper. Coralee Dumagen prosi³a mnie o podlewanie kwiatów pod jej nieobecno æ.Tak samo mówi³ wo ny w ratuszu.zapasowy klucz... Dla mni e w³a nie to by³o najgorsze. Zastanawia³a siê w³a nie nad wybiciem okna w domu McCainów. .z nami robili. . Pojechali na konferencjê do Bostonu. .oznajmi³ Aidan siedz¹cy na kolanach Carolyn.Ja wyk³adam w Bostonie .To policjant.oznajmi³ Thurston. Carolyn pokiwa³a g³ow¹. . . ..Ja mam smoka . Jak trzeba. . . w czym teoretycznie mia³ racjê. gdy wyjecha³em do college'u.Westchn¹³ ciê¿ko.oznajmi³a.Nie przypuszczam. Alice u miechnê³a siê pob³a¿liwie. Chcia³abym mieæ psa..Zamieszkacie u Dumagenów ..Dzieciñstwo spêdzi³em w Vermoncie . ale.Spi¿arnia bêdzie pe³na.wyja ni³a Carolyn spokojnie. .Na Emerson. . Redagowa³em bie¿¹ce wydanie Ploughshares . .Zawaha³a siê. Alice Appleton siedzia³a na pod³odze. Thurstonowi u miech spe³z³ z twarzy.Do moich obowi¹zków nale¿a³o podtrzymywanie ognia w piecach.Uderzy³ Thurse'a w brzuch .I Juuunior te¿ . Bardzo przystojny. . Dadz¹ sobie radê z piecem. W pewnym momencie.powiedzia³a dziewczynka. .Ten jej przystojniak mnie napad³. podnosz¹c wzrok na Piper.Klucz jest pod doniczk¹.I nazwa³ nas wielkomiastowymi dupkami.wtr¹ci³a siê Alice.‾e te¿ mi to od razu nie przysz³o do g³owy. .odezwa³ siê Thurston. . co chcieli. .Ten pies jest fantastyczny . przyszed³ jej do g³owy lepszy pomys³. w domu i w oborze a¿ do czasu. pokrêci³a g³ow¹ . albo ten drugi. ¿eby nie pu ciæ z dymem ca³ego domu? . Ja ich nie odró¿niam.To jego wymy lony przyjaciel. ..powiedzia³a Piper. . ale na pewno jest piec w kuchni. Piper unios³a brwi. gdy wsta³a zaparzyæ kawê. karmi¹c Clover okruszkami ciasteczek. wzrokiem zapewniaj¹c o dozgonnej mi³o ci. Albo on. Czym skorupka za m³odu nasi¹knie.uzna³a Piper. .

Poci¹ga³a ³yk i odstawia³a kubek Poci¹ga³a ³yk i odstawia³a. Robi siê bardziej cierpki albo co? Mia³a coraz pe³niejszy obraz sytuacji. Bo w przeciwnym razie w ciek³o æ nad ni¹ zapanuje. tymczasowej rodzinie. Pi³a powoli. Mnóstwo nowych gliniarzy. gdyby ch³opcu przytrafi³ siê nastêpny atak. ale co z Fredem Denton em? Tobym Whelanem? Któ¿ to wie? Gdyby dowodzi³ Duke. chod . suniu. tacy ludzie na przyk³ad niepotrzebnie kln¹ w korku.odpowiedzia³a Carolyn. Dom mia³ jeszcze jedn¹ zaletê. Mimo wszystko pytanie zada³a ca³kiem spokojnie. pomy la³a Piper. ale zachowywaliby s iê nale¿ycie. . nie powinien siê rozszerzyæ na do wiadczonych policjantów. . Jak na policjantów przysta³o. takich jak Henry Morrison i Jackie Wettington. bardzo m³odych ludzi. Wcale niepiêkny.. Clover popiskiwa³a niespokojnie. zachowywaliby siê nale¿ycie. jak trafiæ do Dumagenów. Zdjê³a smycz z ko³ka przy drzwiach. jakim siê popisali wob ec Sammy Bushey i Thurstona Marshalla.Chod . Nie byli idea³ami. Tanio kupujesz. Pewnie na tyle pozwala³a zawarto æ miejskiej kasy. Clover w mgnieniu oka stawi³a siê przy nodze. machaj¹c ogonem. Mo¿e zmienia siê mój zapach.przyzna³a Piper.Frankie . Tylko najpierw opanuje w ciek³o æ. .Junior nabywa³ go Frankie. jak by powiedzia³a matka Piper.. lepia jej b³yszcza³y. Idziemy z³o¿yæ skargê. Suka po drodze jeszcze obliza³a z pyska okruchy ciastek. A jeszcze pod kom end¹ Petera Randolpha. co mog³o siê okazaæ nie bez znaczenia. mianowicie znajdowa³ siê niedaleko szpitala imienia Cathy Russell. Po czym jaki czas siedzia³a w kuchni przy stole i pi³a herbatê. zaprzysiê¿onych nieca³e czterdzie ci osiem godzin wcze niej i ju¿ pozwalaj¹cych sobie stanowczo na zbyt wiele. 7 Wyja ni³a nowej.Znam . Trzeba co z tym zrobiæ.W³a nie wtedy Piper przypomnia³a sobie o Sammy. Pulsuj¹c¹ wolno i mocno. Uszy postawi³a. . Sposób zachowania. Wysz³y razem. By³a dostrojona do swojej pani zapewne wyczuwa³a jej gniew.Jak siê nazywa³ ten drugi? . byle co dostajesz . Pani ich zna? Pewnie tak? . Poczu³a pulsuj¹c¹ ¿y³ê na boku szyi.

za miali siê g³o no. lecz w ciek³o ci. Clover trzyma³a siê jej prawej nogi. Wsta³ i podci¹gn¹³ pas gestem cz³owieka przekonanego o w³asnej wa¿no ci. który zosta³ po miertnie odzn aczony Srebrn¹ Gwiazd¹ za bohaterskie czyny w Korei. co wywo³a³o burzê miechu i wzajemne poklepywanie po plecach. Obie zwisa³y bezw³adnie w czerwieniej¹cym s³oñcu. Miêdzy ratuszem a budynkiem komisariatu znajdowa³ siê wyk³adany ³upkiem placyk po wiêcony bohaterom wojny. Mel Searles powiedzia³ co . marynarzem i ³osiem. uszy mia³a postawione. Dziewczyna nie zaprotestowa³a. cz³owieka. zosta³a brutalnie zdominowana przez zupe³nie inn¹ Piper. jak wietnie siê bawili. w ogóle ich nie widz¹c. popijali jakie napoje gazowane i gadali jak najêci . Ustawiono tam tak¿e dwa maszty. Na cokole wyryto nazwiska innych mieszkañców Chester's Mill. a wtedy skojarzyli siê Piper z trollami z której z bajek. która celebrowa³a luby i pogrzeby. Piper czu³a. Duke Perkins nigdy by nie pozwoli³ na takie zachowanie. Po rodku wznosi³ siê tam pomnik ojca Erniego Calverta. pocz¹wszy od wojny secesyjnej. która maj¹c piêtna cie lat. na drugim flaga stanowa z farmerem. i¿ pewnie doprowadzi³ d samozap³onu w³asnych szcz¹tków.Dobry wieczór . Piper dosz³a do wniosku. któr a us³ugiwa³a biednym i chorym. Luciena Calverta. co siê dzieje. Piper. która podjudza³a ich: Zer¿nj dziwkê! . Thibodeau obj¹³ Georgiê Roux. Searlesa. na jednym wisia³a flaga w pasy i gwiazdy . Tê. ¿e je l i widzia³. Thibodeau. Wtedy j¹ zobaczyli i ucichli.odezwa³ siê Mel Searles. ¿e miej¹ siê z gwa³tu. . Siedzieli wszyscy na najwy¿szym stopniu schodów prowadz¹cych do komisariatu. . By³a o tym przekonana. Od tego momentu porady ojca przesta³y mieæ jakiekolwiek znaczenie. to przewraca³ siê w grobie tak energicznie. By³ z nimi tak¿e Freddy Denton. Z trollami w jaskini. Piper Libby minê³a oba maszty. Georgia Roux tak¿e by³a miêdzy nimi. przypominaj¹ sobie.8 Clover sz³a pos³usznie tu¿ przy prawej nodze. czubkami palców muska³ jej pier . zdemolowa³a pokój zalana ³zami nie smutku. jakie czytywa³ jej ojciec. których nazwiska wyci¹gnê³a od Sammy Bushey: DeLessepsa. Georgia. Policjanci na szczycie schodów po raz kolejny zarechotali od serca. Piper przysz³o do g³owy. po¿eraj¹cymi wzrokiem nieuczciwie zdobyte z³oto. do momentu gdy zbli¿y³a siê do komisariatu. Zauwa¿y³a w³a nie tych facetów. która w niedziele przypomina³a wiernym o mi³osierdziu i tolerancji. ¿e uda³o jej siê opanowaæ w ciek³o æ. którzy stracili ¿ycie w ró¿nych bitwach. nazwany War Memoria³ Plaza.

. Ani szybko.A owszem.sykn¹³ Carter.Problemem jest gwa³t! ..jêknê³a Georgia. w celi.odparowa³a Piper. Jego tak¿e pchnê³a.Nie wolno.Jaki. problem . normalnie naj³agodniejsza pod s³oñcem.Gwa³t! . pomy la³a Piper. . Gdy dotar³a do schodów. Mia³ twarz równie kamienn¹ jak ona. lecz nie zdo³a³ utrzymaæ równowagi. wstaj¹c. Czuje ode mnie w ciek³o æ... Duke by ich wszystkich z miejsca wyrzuci³. A Piper mia³a twarz jak maskê. Zamacha³ rêkami. Nadal trzyma³ w d³oni kubek z napojem. Innymi s³owy. czego inni mieszkañcy ju¿ nie mog li kupowaæ. . Thibodeau. zachowa³ spokój. Stul pysk i spadaj st¹d. podnosz¹c g³owê. straci³ pewno æ siebie.odezwa³ siê Mel ponownie. by³ wyra nie przestraszony i przez chwilê wygl¹da³ jak ch³opiec ze szkó³ki niedzielnej.oznajmi³a Piper. Pod krótkimi rêkawkami b³êkitnej koszulki zagra³y naprê¿one miê nie. Odepchnê³a go mocno.Ty stanowisz problem. By³a na krawêdzi ³ez. rozlewaj¹c swój napój. On jest jak Clover. ani wolno.Ty . Chocia¿ nie zna³ powodu. .Wszyscy czworo tam wyl¹dujecie! .wyrwa³ siê Frankie. wiêc z pewno ci¹ zrozumia³ wyraz jej twarzy.Cart. . . cofnê³a siê odruchowo. . oczy mia³ wielkie jak spodki. Czerwona szpara w mózgu wielebnej ros³a. Nadal siedzia³ i chocia¿ za jego plecami kuli³a siê Georgia. pomy la³a. Mel zatoczy³ siê Georgii Roux na kolana.Niech ona siê zamknie . A Clover. Suka nadal karnie trzyma³a siê przy prawej nodze. Piper poczu³a whisky albo bourbon. Pchnê³a go.Proszê pani.. Matka go tego nauczy³a? Pewnie tak. Dziewczyna krzyknê³a zaskoczona. Freddy zacz¹³ siê podnosiæ i w nastêpnej chwili .To ty trafisz do celi! .Wielebna? . Frankie upad³ na plecy.krzyknê³a wielebna.Ciszej! . . w jego oddechu czuæ by³o bourbona. policjanci popijali sobie to. ¿e najwiêkszy z nich przygl¹da siê jej uwa¿nie. Dostrzeg³a. . Przez moment napój zmieni³ siê w mantê na tle wieczornego nieba.Wszystko gra? Jaki problem? Wesz³a na schody..oznajmi³a. warknê³a.Wsta³ w obecno ci kobiety. . . . Mundurow¹ koszulê mia³ wyjêt¹ ze spodni. a Mel siê tego nie spodziewa³. . Nieruchom¹. chyba ¿e chcesz spêdziæ noc w piwnicy. Sztukê gwa³tu zapewne przej¹³ od kogo innego. Nic dziwnego.. ¿e by³o im do miechu.. we co zrób..zacz¹³ Freddy Denton. . . Na szerokiej granitowej p³ycie przed podwójnymi drzwiami powsta³a ka³u¿a.

. gdzie takim ch³optasiom jak wy robi¹ to.odezwa³ siê Carter. ale jeszcze w paru miejscach nie rezygnowa³. . wielebna. W ten sposób by³o ³atwiej.. ¿e oni siedzieli. . które w innych okoliczno ciach mog³oby siê wydaæ komiczne. .Z tym ¿e nie traficie do piwnicy w komisariacie . Rozmaza³a colê na policzkach. Mi³o. po czym doda³ kulawo: . Tak samo patrzy³by na wariata w cyrkowym namiocie. Georgia oniemia³a z przera¿enia.. . Otworzy³a usta.Sk¹d wiesz. a ona sta³a. rzecz jasna. ¿e chodzi mi o tê lesbê? Nie wymieni³am jej nazwiska. na Thibodeau.podchwyci³a Georgia. .Jeste idiotk¹ . po prostu siê domy li³am. . skarbie. Z jej gardzieli dobiega³ niski warkot przypominaj¹cy potê¿ny silnik pracuj¹c na ja³owym biegu. Na jego twarzy malowa³o siê kompletne zaskoczenie. co wy zrobili cie tej dziewczynie. ¿e a¿ czu³a w niej pulsowanie. Frank DeLesseps wsta³ ostro¿nie. Carter chwyci³ kole¿ankê za ramiê i cisn¹³ mocno. przerywaj¹c im mi³e zakoñczenie dnia przy drinku. W dalszym ci¹gu patrzy³ na ni¹ ze spokojem doprowadzaj¹cym do sza³u.Nawet nie byli my w pobli¿u jej domu.Tym razem przymknê oko.Wyl¹dujecie w Shawshank. Strach? Irytacja? Tego Piper nie wiedzia³a. Skupi³a siê na najgro niejszym. które nie maj¹ pokrycia.Zamknij siê. Sier æ na karku mia³a tak zje¿on¹. Praw¹ d³oni¹ tak mocno ciska³a plastikowy uchwyt smyczy Clover.Zreszt¹ wszyscy wiedz¹. bo wszyscy jeste my podenerwowani. która nagle wtargnê³a na schody. . .. jakby wymienia³ z przyjacielem uwagi na temat pogody. spu ci³a ³eb. ods³oni³a k³y. .Przerwa³ na moment.wyl¹dowa³ na ziemi. ci¹gle jeszcze poznaczonych zjadliwym tr¹dzikiem m³odzieñczym. nadal nie wstaj¹c. ¿e nie widaæ by³o obro¿y. I co drgnê³o pod mask¹ kamiennego spokoju Cartera Thibodeau.Lepiej nie obrzucaæ ludzi oskar¿eniami. Niby schodzi³.Georgio.Oraz popychania policjantów. jednak pani musi siê uspokoiæ i natychmiast zaprzestaæ rzucania oskar¿eñ.Ja. sk¹d znasz jej nazwisko? .powiedzia³a bezpo rednio do Thibodeau. zap³aciwszy za tê gratkê æwieræ dolara.Odwróci³ siê do Piper. lecz nic nie powiedzia³a. Odwróci³a siê do Georgii.W³a nie! . . znów siadaj¹c na stopniu. Tylko to ³upanie w skroniach. ¿e Sarniny Bushey to lesba. . . . Mówi³ spokojnie. Suka sta³a na sztywnych ³apach. . a to dawa³o jej przewagê.doda³ Freddy Denton. Dziewczyna skuli³a siê pod pal¹cym wzrokiem kobiety. . Piper skupi³a wzrok na Georgii. Piper u miechnê³a siê szeroko.I nie napadaæ na policjantów . Tyle ¿e musia³ spogl¹daæ do góry.

Obróci³a g³owê. Instynktownie stara³a siê zwin¹æ w k³êbek i chroniæ g³owê przed uderzeniem o kamienny stopieñ.Powiód³ wzrokiem po przyjacio³ach. Wiedzia³a to od Sammy. bracie. co gorsza. . bo wiedzia³a.Nie u¿ywali cie kondomów i zosta³a sperma. Nogi przelecia³y jej nad g³ow¹ w niezgrabnym fiko³ku do ty³u. a teraz. zrozumia³a. Dziewczyna popatrzy³a na Piper wyzywaj¹co.wycedzi³ i pchn¹³ kobietê.Georgia przyjê³a.powiedzia³ Frankie. lecz go odepchnê³a. co siê pani tam roi w tej u wiêconej g³ówce. wiêc mniej wiêcej przed dwudziestu laty. który . .. Widzia³a w rozszerzonych oczach strach. Krew lecia³a jej z rozciêtego policzka. spad³a ze schodów. . Piper polecia³a do ty³u. . wybite ze stawu. zwichnê³a bark i teraz pewnie znowu do tego dosz³o. widzia³a. to wystarczy³o. ¿e to mog³oby j¹ zabiæ. . Nagle kto j¹ z³apa³ za rêkê i wykrêci³. . .ucieszy³a siê Georgia. Freddy Denton siêgn¹³ do niej. ¿e trafi³a w sedno. ale tak czy inaczej byli my po drugiej stronie miasta. Ramiê.Nie mia³a pojêcia.Nie wiem. Ju¿ nie by³o w nich spokoju. tchórz jeden).Dosyæ tego! .Nie u¿ywali cie kondomów . zmieniæ w ro linê.Jak najbardziej . ¿e jej uwierzyli. . a e bark by³ najgorszy.Koniec! Odwróci³a siê do niego z zawziêtym u miechem.Pierdol siê. Albo. teraz l ni³y gniewem.oznajmi³a Piper. Mel Searles kwikn¹³ rado nie. obi³a oba kolana do krwi.O nie. W g³owie wielebnej pojawi³a siê chaotyczna my l: Witaj. szyja te¿ j¹ bola³a. czy to prawda.bo Sammy jest najwiêksz¹ puszczalsk¹ w mie cie.W³a nie! . Swego czasu. To jest dopiero pocz¹tek.uci¹³ Carter. spojrza³ prosto w oczy Thibodeau. przeszy³ j¹ ostry ból. z nosa oraz z warg.(Bo siê boi. wykrêci³a sobie szyjê. .Zgadza siê . ¿e ciska siê pani o Sammy . Nic z tego nie wysz³o.Ja k porównaj¹ wasze DNA z tym. graj¹c w pi³kê.podj¹³ Carter ci¹gle z tym samym spokojem doprowadzaj¹cym do w ciek³o ci . zwisa³o w ten szczególny sposób.zawtórowa³ mu Mel. Carter znów obj¹³ j¹ za ramiona. Starali my siê dowiedzieæ czegokolwiek od ch³opaków postawionych na sto dziewiêtnastej. a¿ w koñcu wyl¹dowa³a na brzuchu. ale wczoraj byli my wszyscy razem na farmie Aldena Dinsmore'a. . ty pizdo niejebana . i wcale jej to nie obchod zi³o. Stoczy³a siê prawie na sam dó³ schodów. . kiedy zobaczy³a tê¿ej¹c¹ twarz Thibodeau. . .. ¿e go popchnê. Walnê³a w kamieñ lewym barkiem. co znale li. jeszcze w gimnazjum. moment zw¹tpienia min¹³. drogi panie Thibodeau. . Znajomy ból.

Nie krzywdziæ psa! . zdo³a³ j¹ odepchn¹æ i tylko dziêki temu ocali³ ¿ycie. ¿e wiat jej poszarza³ przed oczami. k³apnê³a raz. Uwolniona Clover skoczy³a na Thibodeau.doskonale pamiêta³a z czasów.Jezu Chryste! . Thibodeau krzykn¹³ z bólu. . z ca³ej si³y. k³api¹c pyskiem. W po³owie drogi w dó³ wypu ci³a z rêki smycz. . mierzy³a w klatkê piersiow¹ i w brzuch. kopn¹³ Clover w brzuch. . tak g³o no. Wobec tego z³apa³a to.dar³ siê Thibodeau. co samo wesz³o jej w pysk. drugi. Zatopi³a k³y g³êboko w ciele. Frank odskoczy³. gdy zobaczy³a. Clover zrobi³a b³yskawiczny zwrot.Zabierzcie to bydlê! Zabierzcie tego pieprzonego psa! Piper w³a nie otworzy³a usta.Nie! . Clover sta³a siê niebezpieczna. a zwierzê skoczy³o mu do gard³a. Piper z wysi³kiem ruszy³a po schodach w górê. rozszarpa³a koszulkê. a suka na powrót zajê³a siê cz³owiekiem.wrzasn¹³ Carter. ¿e ci¹gle ma nad nimi w³adzê.krzyknê³a. poszarpan¹ i krwawi¹c¹. jakby jecha³a rowerze. W k¹ciku ust przyklei³ jej siê wybity z¹b jak okruszek chleba. W pewnej chwili suka zmieni³a k¹t ataku i dosiêg³a jego przedramienia. Sukê odrzuci³o na bok. Tyle ¿e szmaciane zabawki nie krwawi¹. Twarz mia³a we krwi. Potê¿ny mê¿czyzna wi³ siê pod ni¹ jak piskorz. drugi.Zagryzie mnie! Rzeczywi cie.krzyknê³a Piper ponownie. pu ci³a rêkê Thibodeau. Lew¹ rêkê przyciska³a do tu³owia. Skoczy³a. i potrz¹sa³a przedramieniem Cartera jak ulubion¹ szmacian¹ zabawk¹. Przednie ³apy opar³a na udach le¿¹cego Cartera i gwa³townie siêga³a do niego zêbami. Warknê³a. . Dwa palce wykrêcone pod nieprawdopodobnym k¹tem przywodzi³y na my l zakrzywione drogowskazy. Chcia³a strzaskaæ napastnikowi kark. kiedy mia³a na sobie czerwon¹ koszulkê Wildcats. Raz. . od do³u. . tak jak kiedy (wca nie tak znowu dawno) kopa³ pi³kê. ¿eby zawo³aæ sukê. . Zrobi³ to mocno. dziêkuj¹c Bogu. ale Thibodeau zd¹¿y³ siê zas³oniæ rêk¹. ugryz³a go w rêkê. Po jego spokoju nie zosta³o ladu. Wygl¹da³a.Nie! . ukazuj¹c dwa rzêdy l ni¹cych biel¹ zêbów. Z trudem d wignê³a siê na nogi.Odwo³am j¹! Fred odwróci³ siê do Mela Searlesa i woln¹ rêk¹ wskaza³ psa. trzeci. Powali³a go. . Rozci¹gnê³a wargi. który zepchn¹³ jej pani¹ ze schodów. Mel zrobi³ krok do przodu. W ostatniej chwili trafi³ sukê ¿ebra. ¿e Fred Denton wyci¹ga broñ. bo w koñcu mog³a zostaæ sparali¿owana.O¿ kurwa! .Ratunku! Frank siêgn¹³ po smycz.

krzycz¹ca kobieta z jednym barkiem wyra nie wy¿ej ni¿ drugi. Przez podwójne drzwi wypad³ Peter Randolph. nadal z broni¹ w rêku. Odda³ . Miêdzy nimi znalaz³ siê tak¿e Barbie. Nie zwraca³a uwagi na szczegó³y. ty pieprzona dupo. . Fred. niesiony rozbry niêt¹ krwi¹ i ko ci¹. krwawi¹ca. . ale poprzesta³ na stwierdzeniu: Chyba wszystkie ko ci mam ca³e . Obok niego siedzia³a Georgia.Aresztujê ciê. oczy mu o ma³o nie wysz³y z orbit. Kiedy mówi³. Fred Denton usiad³ na krze le w k¹cie. co powiesz. Wielebna zawy³a z bólu. Po drugiej stronie ulicy ze Sweetbriar Rose wybiegali ludzie.Fred nie zwróci³ na ni¹ uwagi. pryska³ lin¹ na policzki Piper. . które nie tak dawno nale¿a³o do Duke'a Perkinsa. Nie odrywa³a wzroku od psa.Prasa! . patrzy³a na ca³o æ: martwy pies. Albo zost a³a zepchniêta. krew na schodach. Kawa³ek czaszki Clover poszybowa³ w powietrze.powtórzy³a. Mia³ wie¿o zabanda¿owane ramiê i d³oñ owiniêt¹ rêcznikami papierowymi.Prasa! . który czyta³ na sedesie.Wszystko. potrz¹saj¹cy j¹ za ramiê o strony wybitego barku.oznajmi³ Fred. którego wychowa³a od szczeniaka. w koszuli wyci¹gniêtej na niedopiête spodnie. trzymaj¹c w d³oni egzemplarz Outdoors . zakrwawionej pani po czym upad³. wyjê³a z niej portfel. £ysy gliniarz. ¿e Piper z nich spad³a. By³ blady. garstka policjantów.Prasa! Przynajmniej przesta³a siê trz¹ æ.krzyknê³a g³o no. Objê³a scenê jednym spojrzeniem. mo¿e byæ u¿yte przeciwko tobie. Pies zrobi³ krok w stronê swojej krzycz¹cej. spocony. ruszy³a po schodach. cholerny Freddy Denton. czego nie zrobi³a nigdy wcze niej. Julia zrobi³a co . 9 Dziesiêæ minut pó niej w biurze. Siêgnê³a do torebki. którzy przyszli tam na obiad. Carter Thibodeau siedzia³ na sofie pod oprawionymi w ramki zdjêciami Duke'a. . z³apa³ Piper za wybite ramiê. Carterowi z bólu wyst¹pi³y na czo³o grube krople potu. Huk by³ og³uszaj¹cy. Pierwsza dotar³a na miejsce Julia Shumway. i umilk³. Na niego tak¿e Fred nie zwróci³ uwagi. Jego broñ le¿a³a na biurku komendanta. . w fartuchu i czapce baseballowej. sugeruj¹ca. wariatko . otworzy³a go jednym machniêciem i trzymaj¹c wysoko nad g³ow¹. ruszy³ do przodu. Wycelowa³ s³u¿bowy automat w psa i strzeli³.

. . Mogê nastawiæ bark. jakie metody stosowa³a trenerka Gromley .Do szpitala? . Nie mog³a siê zachowaæ inaczej. Tylko szybko. proszê.bo zepchn¹³ mnie ze schodów. .Jak widzê.Ona jest areszto. po czym obiema rêkami chwyci³ j¹ tu¿ za nadgarstkiem. Julia otar³a jej wiêkszo æ krwi z twarzy papierowymi rêcznikami.Napad³a na nas! Wciska³a nam jakie bzdury.‾e to nie bêdzie bardzo bolesne . wtedy dostanie pani znieczulenie. .Freddy.ale medyk. a wielebna niech siê po³o¿y na plecach.. .Niech pan siê bierze do roboty. Powiedzia³ tylko: Musia³em to zrobiæ.Nie pierwszy raz ma pani k³opot z tym barkiem. przynie temblak z apteczki. Trenerka Gromley nastawi³a mi bark na boisku.odezwa³a siê wreszcie.Panie Barbara . . . wystarczy spojrzeæ na rêkê Cartera . . . .Proszê st¹d wyj æ. a ni e mia³a o tym ¿adnego pojêcia. Zbiera³o siê jej na md³o ci. Julia. nale¿¹cym teraz do Petera Randolpha. ci¹gn¹³ but. zanim bark spuchnie.Cisza! . Spojrzenie mia³a ca³kiem przytomne.Clover go zaatakowa³a . Wygl¹dali na wystraszonych.Umiem nastawiæ bark .Co pan powiedzia³? . wskazuj¹c brod¹ Cartera . Przynajmniej na razie.poderwa³ siê Fred Denton. .Nikt nie jest aresztowany. do Everetta.j¹ bez oporów.To wariatka! . Barbie odwróci³ siê do Piper. Nieobecni nie maj¹ racji. . podobnie jak Thibodeau. zanim pójdzie pani do szpitala. Musia³a mnie broniæ. Barbie usiad³ na pod³odze po lewej stronie Piper. muszê teraz.Je li mam to zrobiæ.Kiedy pani wyjdzie. Wtedy te¿ pu ci³am smycz. . Mo¿e pani z tym równie¿ i æ do szpitala. Barbie spojrza³ Piper g³êboko w oczy. ale milcza³a.powiedzia³ Randolph g³osem bez emocji. .krzyknê³a Georgia.powiedzia³ .Julio. Prawda? .odezwa³ siê Randolph.zapyta³ Randolph ostro.Zamknijcie siê wszyscy.zarz¹dzi³ Barbie.Spojrza³ na Piper. zamknij siê . . Mel Searles i Frankie DeLesseps stali przed drzwiami. . . I niech pan nie spieprzy sprawy. . Piper siedzia³a w biurowym fotelu. bia³a jak ciana.A pan? Randolph nie odpowiedzia³. mamy do czynienia ze zwichniêciem. . Nie jest tak le. Wielebna dygota³a z emocji i z bólu. .Powiedzia³ to jednak bez wielkiego przekonania. .odpar³ Barbie.Pochyli³ siê do niej.. wykona³a polecenie. opowiedz¹ swoj¹ wersjê. Wielebna wspar³a go. . .oznajmi³ Barbie. szepn¹³ jej do ucha: . . kiwaj¹c g³ow¹.Nie wiem.

Nawet Carter Thibodeau przygl¹da³ siê wielebnej.Mam aspirynê .. . pomy la³a Julia. . mo¿esz i æ o w³asnych si³ach? Piper ju¿ sta³a.. Wsun¹³ stopê bez buta w lewy dó³ pachowy.Niech pan mnie zmusi. Rozmawia³a z Lind¹ i dosta³a od niej numer telefonu mê¿a. .zarz¹dzi³ Randolph.. .Dziêki Bogu. odzywa³a siê poczta g³osowa. niech Everett zerknie na .Daj jej tê aspirynê i wyjd . Nadal boli.Nak³ad mi siê podwoi! .spyta³. . mia³o. Staw wskoczy³ na miejsce. . ¿e jest pan taki sam jak oni. ja jestem gotowy. Ci¹gaaaj! Gdy Piper krzyknê³a.odpowiedzia³a wielebna. .którego pozna³em w Iraku. niestety z Ry¿ym nie uda³o siê po³¹czyæ. ch³opcom. proponujê od³o¿yæ ci¹g dalszy do jutra . w koñcu pan tu robi za lekarza. ale staw sprawia³ siê jak nale¿y. Us³ysza³ to w g³osie komendanta.Lepiej? .Pani Libby powinna dostaæ rodki przeciwbólowe silniejsze ni¿ aspiryna.powtórzy³a Piper zdumiona. Policzy pani do trzech i wrza nie g³o no: ci¹gaaaj! . . Byle nie za daleko.Proszê usi¹ æ . W pomieszczeniu zapad³a cisza..odezwa³ siê Barbie.powiedzia³ Randolph. Na czole Piper pojawi³y siê krople potu.To ma byæ dowcip? Wielebna idzie do szpitala. ale by³a rozdygotana. .No dobrze. .. Ono te¿ dygota³o.Lepiej . zapomniawszy na chwilê o bólu. Za lekarza robi tu teraz Ry¿y Everett. . Barbie za³o¿y³ jej temblak i unieruchomi³ rêkê. Julia popatrzy³a na niego z niedowierzaniem. .. ¿e wielebna w zasadzie ju¿ wysz³a. Wszyscy obecni us³yszeli g³o ny trzask. robi³ to w ten sposób. Freddym i wielebn¹.A ja to wszystko opiszê! . Piper nie zemdla³a.Wychodz¹ wszyscy poza Carterem. trzy. Skrzywienie ramion zniknê³o jak za spraw¹ czarów..Na pewno zdo³a mi pan wybiæ bark bez wiêkszego trudu. Niezupe³nie. . . ? . . dwa. Potem wolno i ostro¿nie. Barbie mia³ dla niej wiele podziwu. du¿o lepiej.No dobrze.Raz. lecz nadal zachowa³a kamienn¹ twarz.oznajmi³a Julia pogodnie. ustawi³ j¹ tam nieruchomo. . ale stanowczo naci¹gn¹³ ramiê kobiety.Ci¹gaj.zg³osi³a siê Julia.. .. ale ju¿ nie tak bardzo.Ostro¿nie podnios³a unieruchomione ramiê.Chyba tak.. Piper. lecz Barbie nie mia³ w¹tpliwo ci. .Komendancie.. Barbie szarpn¹³. Niech pan poka¿e tym.. Teraz s³ucham.

Wreszcie skupi³ spojrzenie na Barbiem. Mimo bólu wydawa³ siê znów ca³kiem spokojny. ryzyko. Randolph wyra nie siê odprê¿y³.Jej pies chcia³ mnie zagry æ . a¿ Julia musia³a j¹ podeprzeæ. . Dzisiaj spiszê zeznania moich pracowników.stwierdzi³ Thibodeau.odezwa³a siê Piper g³o no . ale proszê opu ciæ posterunek.Gówno prawda! . zanim zastuka³ do drzwi Du¿ego Jima. Wcale siê tak znowu nie ró¿nili od tych tutaj. Komendant Randolph wygl¹da³ jak widz na meczu tenisowym. . . Searles i Thibodeau s¹ winni gwa³tu. dok¹d pan siê uda. jest m i obojêtne.Nie. Je li chodzi o pana. . a te pamiêta³ doskonale z czasów.zaprzeczy³a Georgia skrzekliwie.Julio. zabierzesz wielebn¹ do szpitala. ¿eby byæ mi³ym dla ludzi. . Dobrze. co t³oczyli siê w progu. siedz¹cych na kanapie.Dobrze wobec tego.jej kolana.Teraz ty mi powiesz. teraz przyszed³ czas na dzia³ania polityczne. Teraz Du¿y Jim . Mo¿esz co z tym zrobiæ? .Zachwia³a siê. . Wszyscy obserwowali. .powiedzia³ Carter. i tych. jak dostrzeg³ ci¹gle rozpiêty rozporek i upora³ siê z tym drobnym k³opotem.Panie komendancie . na których mia³o ochotê siê napluæ.DeLesseps. ¿e wielebna zniknie . lecz g³os mia³a nadal mocny i czysty.Zaraz. Najgorsze siê skoñczy³o. Potem podniós³ g³owê.Umiesz powiedzieæ ci¹gaj ? 10 Ry¿y wy³¹czy³ komórkê. wielebn¹ Libby przes³ucham jutro. .Thibodeau wyci¹gn¹³ do Barbiego karykaturalnie wykrêcone palce. panie Barbara. jest raczej niewielkie. kiedy styka³ siê z gliniarzami w Iraku. . spu ci³ wzrok. . .Nale¿y ich zawiesiæ w pe³nieniu obowi¹zków w trybie natychmiastowym. A poniewa¿ znajdujemy siê pod wielkim kloszem.odpowiedzia³ Barbie.Nie wiem . .ci¹gn¹³ brwi w zamy leniu. .Roux jest winna pod¿egania do gwa³tu. Wszystko sprowa dza³o siê do tego.Ona k³amie . Decyzjê podejmuje pan. ¿e jego g³os zabrzmia³ uprzejmie. co mam robiæ? . . Mia³ nadziejê. Ja tylko przedstawi³em sugestiê opart¹ na moim wojennym do wiadczeniu zdobytym w Iraku.

poniewa¿ by³a do niego odwrócona. na moj¹ potêgê i drzyj ze strachu .powiedzia³ Du¿y Jim sufitowi.Jakim sposobem zbiornik ze szpitalnych zapasów zawêdrowa³ do centrum miasta? I gdzie s¹ pozosta³e? Du¿y Jim odchyli³ siê w krze le. mia³ poczucie. jakby nad czym medytowa³.Nie wiedzia³em. powiedzia³ Renniemu o brakuj¹cych zbiornikach szpitalnego propanu. ¿e Du¿y Jim Rennie obraca³ siê w towarzystwie ludzi s³awnych i wp³ywowych.wiadectwo ma³omiasteczkowego presti¿u i w³adzy.przyzna³ . . Odwraca kota ogonem. na miejscu dla suplikantów i petentów. Pewnie dlatego. .Mo¿e jest pan urzêdnikiem miejskim. ¿e Rennie stosuje na nim manipulacjê.Nie jestem urzêdnikiem miejskim . ¿e pozwolono panu wêszyæ w miejskim magazynie .siedzia³ za biurkiem. tak i owa pi³ka wiadczy³a o tym. na którym agresywnie bia³oskóry Jezus wyg³asza³ Kazanie na Górze. O tym. Maj¹c nadziejê. w którym siê znajdowa³ . ¿e jeden z nich znalaz³ w magazynie za ratuszem. Ry¿y u wiadomi³ sobie. pomy la³. lecz chcia³ nie chcia³. Przecie¿ to w³a nie go cie mieli j¹ podziwiaæ. Móg³ j¹ przeczytaæ. Dla Ry¿ego pi³ka baseballowa oraz odwrócony w stronê go cia autograf stanowi³y ukoronowanie z³ych przeczuæ zwi¹zanych z pomieszczeniem.Wobec czego mam dwa pytania . . jak mawia Junior. mój b³¹d. Jak¿eby inaczej.Tak? . Chodzi³o wszystko plus jeszcze co innego. I tylko jeden. D³onie mia³ w dalszym ci¹gu splecione za g³ow¹. ¿e ten pokój jest przeklêty. Mia³em pana za pielêgniarza wyposa¿onego w bloczek recept. Ry¿y zorientowa³ siê. Gabinet (Rennie pewnie okre la³ go w zeznaniach podatkowych domowym biurem) mi³o pachnia³ sosn¹. tylko ja o tym nie wiem? W takim razie wina le¿y po mojej stro nie. . a Ry¿y przed nim. Ry¿y Everett w zasadzie nie wierzy³ w ¿adne si³y nadnaturalne. I p³acê podatki. ani o plakietki oraz tabliczki wychwalaj¹ce w³a ciciela. ¿e obserwuje pi³kê baseballow¹ na biurku.stwierdzi³. za³o¿y³ rêce za g³owê. Patrz na moje trofea. I nie chodzi³o wy³¹cznie o obraz. zasilaj¹cy generator. ¿e jednak trochê mam cykora. ¿e uczucia nie odbijaj¹ mu siê na twarzy.ale jestem zatrudniony przez szpital. . która a¿ siê prosi³a o jaki dywan. ale Ry¿emu nadal siê nie podoba³. Przed ni¹ sta³a tabliczka z autografem Billa Lee. a tak¿e nie o drewnian¹ pod³ogê. niegdy graj¹cego w Bostoñskich Red Soksach. zapatrzy³ siê w sufit. Podobnie jak zdjêcia na cianach. . jakby go ostatnio solidnie wyczyszczono od pod³ogi po sufit. musieli siê ni¹ zachwycaæ.

Proszê o tym pamiêtaæ. równie dobrze mogliby pracowaæ w czasie wojny secesyjnej w lazarecie obok pola walki. . i chcia³bym uzyskaæ wyja nienie.W szpitalu praktycznie ju¿ nie ma propanu .Mamy komisariat i jak¹ stertê desek przysypan¹ piaskiem na God Creek Road. .Poczeka³ na komentarz Du¿ego Jima. którzy jeszcze s¹ na miejscu i teoretycznie mog¹ co zrobiæ. ¿e trzyma pan d³oñ na pulsie tego miasta.Przeprowadzê dochodzenie . Czy pan wie. Ry¿y wsta³. bo w przeciwnym razie musia³bym siê .Tyle ¿e kiedy to mówi³.Oraz p³atnik podatków. jakby siê chcia³ upewniæ czy podpisana fotografia z Tigerem Woodsem nadal stoi na swoim miejscu. gdzie siê podzia³y miejskie zapasy propanu? Nie do wiary.Puszczê mimo uszu implikacje zawarte w tym pytaniu. . .W jakim innym budynku publicznym? . gdzie znajduj¹ siê brakuj¹ce zbiorniki? . Zechce mi pan wybaczyæ.Gaz miejski jest najpewniej zmagazynowany w jakim innym budynku publicznym. który zgodzi³ siê wy wiadczyæ przys³ugê.A ju¿ poza wszystkim innym by³ otwarty. . . A je li chodzi o wasze zbiorniki. .Wobec tego jest to poniek¹d tak¿e mój magazyn.Nie interesuje mnie. Nasi pacjenci. . który mo¿e siê skoñczyæ amputacj¹.Drogi panie.stwierdzi³ Rennie. . Po raz pierwszy Rennie wyda³ siê rozdra¿niony. O innych nic mi nie wiadomo. Co te¿ ciekawe. kied zesz³ym razem ubiega³ siê pan o stanowisko radnego? A teraz mówi mi pan. Trudno to nazwaæ nawet szop¹. prawda? Zobaczy³em tam to. Czy nie tak pan to uj¹³.Nie.Zapytam pana jeszcze raz. Ma na zderzaku naklejkê G£OSUJ NA DU‾EGO JIMA. .powiedzia³ Ry¿y. lecz sobie na to nie pozwoli³. ¿e nie potrafi wyja niæ. Jako pracownik szpitala. . nie potrafiê o nich nic powiedzieæ. Tak czy inaczej pañskie informacje stanowi¹ dla mnie nowo æ. czy pan w to wierzy.A s¹dzi³em. . Powiedzia³ to z min¹ cz³owieka. Prosto z mostu. je li zabraknie pr¹du.Ry¿y uniós³ brwi. . co zobaczy³em. Ten. . .rzuci³ Du¿y Jim. .Bez niego ci. zerkn¹³ w bok. . . .zapyta³ Ry¿y. w tym operow any z chorob¹ wieñcow¹ oraz powa¿ny przypadek cukrzycy.Ry¿emu krew zaczê³a siê burzyæ. jestem cz³owiekiem zajêtym.Naprawdê? .Ja nie potrafiê tego wyt³umaczyæ . synu. to Jimmy Sirois. J ego samochód stoi na parkingu. któremu grozi amputacja. s¹ nie do uratowania. Klasyczn a mowa cia³a k³amcy. Bardzo mia³ ochotê zacisn¹æ piê ci. lecz gospodarz pozosta³ niewzruszony. Ry¿y patrzy³ na Renniego bez ruchu.Tym razem Rennie umkn¹³ wzrokiem w stronê Dale'a Earnhardta.

potem powiedzia³: . we trzech jako sobie poradzimy. i pozwól mi wykonywaæ moj¹ pracê. . Ry¿y szybko wyszed³.. a¿ lekarz opu ci jego dom. albo znowu kto co kombinuje. ¿e Du¿y Jim go pozdrawia i zajrzy.. Na zachodzie s³oñce zostawi³o po sobie upiorn¹ czerwieñ. Zadzwoñ do Andy'ego. pañsk¹ pracê. póki siê tam nie znajdê.. Powietrze by³o niemal ca³kiem nieruchome. A ja w tej chwili jestem naczelnym lekarzem w tym mie cie i ¿¹dam. Odebra³. bezlitosnych oczek. Wy³¹czy³ telefon i d wign¹³ siê na nogi. Wiêc we siê do roboty. zanim on zrobi to samo. 11 W czasie pierwszych piêædziesiêciu piêciu godzin istnienia klosza ponad . zamknij buziê. s³ucha³ jaki czas. . Tyle panu mogê obiecaæ. . . nie oceniê. Zaraz tam bêdê. który czeka³. jak tylko skoñcz¹ siê te wszystkie k³opoty.Aaa niech to! Wystarczy.! . .Pobiegniesz ? Chyba siê pan zapomina.. Moim obowi¹zkiem tak¿e jest odszukanie propanu. U stóp schodów Ry¿y podniós³ rêkê. ¿e siê odwrócê. synu.S³ucha³ jeszcze moment. Nie wiem. Powiedz mu. Zadzwoni³a komórka Du¿ego Jima.Skoro s¹ z tob¹ ludzie w biurze.rozgniewaæ. ile w niej bêdzie prawdy. ale us³yszy pan j¹ z pewno ci¹. Zaistnia³ pewien problem z wielebn¹ Libby. A pan powinien byæ w szpitalu czy przychodni. bêdzie wykonywa³ kto inny. Rennie wyra nie siê naburmuszy³.Muszê jechaæ na komisariat. A teraz najlepiej bêdzie. a mimo to unosi³ siê w nim smród spalenizny. wycelowa³ palcem w urzêdnika miejskiego. Krew mu ³omota³a w skroniach. Ry¿y nadal walczy³ z w ciek³o ci¹ i teraz zacz¹³ tê walkê przegrywaæ. je li pobiegniesz sprawdziæ stan Jimmy'ego Siroisa .Na pewno us³yszy pan jej wersjê. Albo sta³o siê tam co z³ego. Pete. Du¿y Jim zby³ go pogardliwym machniêciem rêki.Nikt nie musi mnie zaganiaæ do pracy. lecz Ry¿y nie opu ci³ palca. zanim narobisz jakic h nieodwracalnych szkód.Jak to? Co jej siê sta³o? Du¿y Jim zmierzy³ lekarza lodowatym spojrzeniem ma³ych. Je¿eli znajdê go w niew³a ciwym miejscu.. panie wiceprzewodnicz¹cy.Znikaj st¹d. . Do roboty.. m³ody cz³owieku. Pog³êbi³y mu siê zmarszczki wokó³ ust. Nie jest pan dyktatorem. tylko urzêdnikiem publicznym. .

jaka tutaj odchodzi³a). Drgawki by³y czêste przy grzaniu. którzy zanadto zbli¿yli siê do kopu³y. i w obu przypadkach drugi atak by³ znacznie ³agodniejszy ni¿ pierwszy. nawet nie straci³ przytomno ci. I rós³ dalej. ¿e kopu³a jest jak ospa wietrzna? .Raz siê z ni¹ stykasz i jeste uodporniony na ca³e ¿ycie? Janelle mia³a dwa ataki. Wiele innych przesz³o niezauwa¿enie. Je li chodzi o Phila Busheya. podobnie pewien ch³opiec. Norman Sawyer. Za pierwszym razem mieli wra¿enie zetkniêcia ze s³abym pr¹dem elektrycznym. Na kilku nisko zawieszonych chmurach. Trochê jakby zostali zaszczepieni. a w nastêpnych dniach liczba ataków szybko spad³a do zera. przyczyna le¿a³a g³ównie w jego w³asnym produkcie. Nie umar³ jednak. pomy la³ z ca³kowitym spokojem i nawet ulg¹. a¿ zagarn¹³ ca³e czerwone niebo. bo szkar³at na niebie by³ poczernia³y od sadzy na kopule). Wszystko wskazywa³o na brak widocznych skutków. mia³a w ogóle tylko jeden atak. który podnosi³ w³osy na karku i przyprawia³ o gêsi¹ skórkê.dwadzie cioro dzieci przesz³o ataki petit mal. ka¿dy o tym wiedzia³. które trafi³y do Ry¿ego. Ale potem rêce zaczê³y mu siê trz¹ æ na tyle.Uwa¿asz. sennym wzrokiem obserwowa³ zachód s³oñca (przywodz¹cy na my l wybuch pocisku. Bushey siedzia³ przed magazynem za radiostacj¹ WCIK. To by by³o tyle. W koñcu przedobrzy³em. potem zbyt mocno nadmuchanej pi³ki pla¿owej. nie zwróci³ na to uwagi. ¿e móg³ siê wznie æ do jonosfery. Kiedy zaczê³a mu drgaæ prawa noga. w rêku lu no trzyma³ bonga. Mniej wiêcej w czasie.spyta³a go Linda pó niej. . Wolno przekrêci³ siê na bok. a zaraz potem lewa. jak na czerwonym niebie ro nie czarny marmur. Przybra³ rozmiary kuli do krêgli. A tak¿e Sammy i Little Waltera. zosta³ odnotowane. ¿e fajka spad³a w wysok¹ trawê (po¿ó³k³¹ i zwiêd³¹ wskutek produkcji. Potem wiêkszo æ ludzi nie czu³a ju¿ nic. zobaczy³ twarze matki. ojca i dziadka. I bardzo dobrze. By³ nagrzany do tego stopnia. podryguj¹c i obserwuj¹c. a przy tym bez majaczen ia. Jedne. U obojga objawy wyst¹pi³y mniej wiêcej w porze zachodu s³oñca w poniedzia³ek i u obojga bez trudu mo¿na by³o okre liæ przyczyny. . Ry¿y sk³onny by³ porównywaæ je do wstrz¹su. Wszystkie twarze na chmurach krwawi³y. na przyk³ad u córek Everettów. jaki prze¿ywali ludzie. . W ci¹gu owych piêædziesiêciu piêciu godzin ataki mia³o dwoje doros³ych. które przep³ynê³y w krwistym o wietleniu. Ju¿ po mnie. gdy Du¿y Jim przebywa³ w towarzystwie Ry¿ego. Wiêkszo æ dzieci. znanego jako Kucharz.

. ¿e siê jednak pomyli³. drgaj¹c w ¿ó³tej trawie. jakby kto otworzy³ ukryt¹ zapadniê i do Chester's Mill wpu ci³ piek³o. Jezus ju¿ nie wygl¹da³ na takiego rozgniewanego.. Moment pó niej doszed³ do wniosku. ale suchy. które mia³ zobaczyæ i poczuæ pó niej. Najpierw psikus. nie pamiêta³a. pomy la³ Kucharz. radna Andrea Grinnell siedzia³a na tapczanie i próbowa³a czytaæ. Ogieñ przybra³ kszta³t twarzy. potem oczyszczaj¹cy ogieñ. siostra. Fajka wbi³a mu siê w ramiê.Nie. . Tymczasem s³owa . wiat³o nie stanowi³o problemu. A potem próba siê skoñczy. Wystarczy³o przyczepiæ lampkê klipsem do ksi¹¿ki i w³¹czyæ. Gdy siê obudzi³. . a teraz proszê. Kucharz by³ przemarzniêty do szpiku ko ci. Najmniejszy lad czerwieni znikn¹³ z nieba. Mówi³ mu. By³a jednak zaopatrzona w zabawn¹ lampkê na baterie. By³y ró¿owe. by³o ca³kiem ciemno. potem cukierek. wetknê³a do jej skarpetki. I powoli blak³. a mo¿e i od miesiêcy. Oczyszczenie.mrukn¹³. S³owa wi³y siê wokó³ . Najpierw pojawi¹ siê ró¿owe gwiazdy.Czysto æ . zaczê³y za sob¹ zostawiaæ d³ugie ró¿owe lady.To cukierek . I mówi³. z wywróconymi oczami. Bo¿e drogi.owszem. A potem.mrukn¹³. Nastêpnie pojawi³ siê ogieñ. . Twarz Jezusa. Le¿a³. 12 W czasie gdy Kucharz obserwowa³ twarz Chrystusa w krwistym zachodzie s³oñca. Generator wysiad³ albo zu¿y³ ca³e paliwo. I bardzo dobrze. On.. bo zaczê³y spadaæ gwiazdy.. Dlaczego? Bo Kucharz zrozumia³. Po ataku zapad³ w pierwszy prawdziwy sen od tygodni. na które patrzy³ tu¿ przed atakiem. Bo pod kloszem ju¿ nie opada³a rosa.Cukierek na Halloween. Rycz¹ce palenisko. Ogieñ i. Tylko ¿e mia³y niew³a ciwy kolor. jak znalaz³. któr¹ w zesz³¹ Gwiazdkê Rose. by³a to pomarañczowa wersja krwawych chmur. . Nigdy dot¹d nie mia³a okazji skorzystaæ z tego gad¿etu. ¿e to on jest odpowiedzialny za ogieñ. Mówi³ do niego. powoduj¹c oparzenie. Jezus siê na niego gniewa³. w bia³kach odbija³ siê upiorny zachód s³oñca.Koniec wiata.

.. Lepiej zostaæ w domu. . Dawno powinna by³a to zrobiæ. Metadon! Bo¿e drogi. . By³a g³odna. dopóki siê nie oczy ci tego. Nawet nie wiem. mo¿e tak nawet by³o lepiej. Nie bez przyczyny nazywa siê te objawy skopywaniem na³ogu . kilka chwil pó niej zwymiotowa³a do kosza na mieci. czy Jim nadal zamierza je zwo³ywaæ. jakiej siê spodziewa³a. a toalety ju¿ nie mia³a czym sp³ukaæ. heroina w przebraniu! Je li planujesz odstawiæ leki natychmiast i definitywnie. taka j¹ spotka³a mi niespodzianka). Mimo wszystko Andrea stara³a siê czytaæ.. postawi siê Renniemu. bo nogi jej dr¿a³y i podrygiwa³y.Z tego gówna . bo nie potrafi³a sobie wynale æ innego zajêcia. A kiedy znów bêdzie sob¹. a ona nie mog³a czekaæ tak d³ugo. przypomnia³a sobie s³owa Ry¿ego. Dom cuchn¹³ mimo otwartych okien. I zmus ili do robienia rzeczy. I powiedzia³ te¿. by³a ca³kiem pozbawiona sensu. Trzeba skoñczyæ od razu. Nie dotrê dzisiaj na zebranie kryzysowe. Doszed³szy do tej konkluzji. Mimo bol¹cych pleców. Mniej wiêcej oko³o pi¹tej ugryz³a kanapkê i nawet prze³knê³a ten kawa³ek chleba z serem. je li tylko zdo³a.Póki nie wywalê ca³ego tego gówna z mojego cia³a. lecz nie mog³a je æ. zwy kle krystalicznie czysta. niestety. Ry¿y namawia³ j¹ do przej cia na metadon. Ju¿ dwukrotnie zmienia³a ubranie.powiedzia³a g³o no i odsunê³a z oczu wilgotne w³osy. lepiej tego nie rób . czasami nawet zamienia³y siê miejscami. po prostu by na ni¹ wsiedli. ¿e post¹pi³a s³usznie. spu ci³a z wod¹ wszystkie pigu³ki: zarówno metadon. Bior¹c pod uwagê przebieg ostatniej rozmowy z Du¿ym Jimem i Andym Sandersem. jak i ostatnie tabletki oksykodonu znalezione w g³êbi szuflady nocnego stolika. bo zjedzenie tej kanapki kosztowa³o j¹ sporo wysi³ku. pewnie bêdzie musia³a zmieni je ponownie. . Z t¹ straszn¹ kopu³¹ nad miastem. Najprawdopodobniej bêdziesz mia³a napady drgawek . z tego. zanim wszystkie zapasy sp³ynê³y do cieków. bo gdyby siê tam pokaza³a. których robiæ nie chcia³a. Tak powiedzia³. Nie mia³am innego wyj cia. my la³a.strony. Cierpia³a na rozstrój ¿o³¹dka. Poci³a siê obficie. Szkoda. Musia³a spu ciæ wodê dwa razy. ¿e odwyk mo¿e potrwaæ dziesiêæ dni.. wiêc w efekcie proza Nory Roberts. które bez oksykodonu przysparza³y jej tyle cierpieñ (ale nie musia³a przechodziæ przez rozgrzan¹ do bia³o ci udrêkê. Teraz siedzia³a rozdygotana i usi³owa³a siebie przekonaæ.

wkrótce po tym. Bêdê musia³a znowu siê przebraæ. Gad¿et spad³ na pod³ogê. Zgodzi³ siê. Mia³a tylko chwilê. Rozla³a siê nad ni¹ Droga Mleczna. O ile prze¿yjê.Wrogowie Hitlera pewnie te¿ mówili co w tym stylu. przygnêbiony i nie mia³ najmniejszej ochoty podj¹æ siê pe³nienia roli.Tak. ka¿de zagubione we w³asnych my lach. . ¿e odczu³o ulgê. Gdzie daleko. ¿e cia³o. czy le. Barbie odezwa³ siê raz. Potem przesz³a przez sufit. ¿e w drodze z miasta bêd¹ z Juli¹ rozmawiaæ na temat tego. No tak. znacznie wê¿sz¹ Motton Road. krzyczy przera liwie. przez strych z ciemnymi pud³ami oraz popsutymi lampami i dalej w noc. jak skrêcili z szosy numer sto dziewiêtna cie i pojechali na zachód. Plama wiat³a przenios³a siê na sufit. które za sob¹ zostawi³a. Chcia³a przekrêciæ kartkê. . podryguj¹c¹ bezradnie. Trudno o gorszy czas na próbê przejêcia dowodzenia. Na d¿insach okolicy krocza pojawi³a siê plama wilgoci. lecz niesforna d³oñ str¹ci³a lampkê z klipsem.Wiêc nie ma co siê zastanawiaæ. . oczywi cie. gdzie las z obu stron podchodzi³ bardzo blisko. jak¹ mu narzucano. Najpierw w trzydziestym . tyle ¿e co by³o nie ta jak nale¿y. 13 Barbie s¹dzi³. chocia¿ oboje czuli to samo. odbiera³o tylko stacjê WCIK. wiêc od razu wy³¹czy³a. o co pyta. choæ by³ zmêczony. wliczaj¹c w to udzielenie pomocy medycznej dwóm osobom. ale prawie nie zamienili s³owa. Julia w pewnej chwili w³¹czy³a radio. co siê przydarzy³o Piper Libby. Andrea zaczê³a spadaæ. ‾adne te¿ nie powiedzia³o g³o no. gdy nienaturalna czerwieñ zachodz¹cego s³oñca wreszcie zaczê³a bledn¹æ. I to szybko. Droga Mleczna poró¿owia³a. Ca³kiem jakby jecha³a niewidzialn wind¹ ekspresow¹. Z ust sp³ywa³a jej na brodê spieniona lina. nadaj¹c¹ All Prayed Up . Andrea podnios³a na ni¹ wzrok i nagle zd sobie sprawê. ¿e siê unosi ze swojego cia³a. sypialniê na piêtrze. bardzo daleko w dole us³ysza³a. czy zrobi³am dobrze. by zerkn¹æ na swoj¹ ziemsk¹ pow³okê siedz¹c¹ na tapczanie. Niestety.Dobrze zrobi³em? Zdaniem Julii zrobi³ wiele dobrego i wietnie sobie poradzi³ podczas konfrontacji w biurze komendanta. Wiedzia³a jednak.

Nie czas teraz mu siê przeciwstawiaæ . z drugiej zakoñczony dysz¹ nie szersz¹ ni¿ obudowa d³ugopisu. ze skrzynk¹ na mleko zamontowan¹ nad tylnym b³otnikiem. . Wszyscy mieli maski przeciwgazowe przy paskach. Nastêpnie w trzydziestym ósmym.Mówi³a. i wtedy te¿ dobrze my leli. ty pierwsza opu cisz Chester's Mill.spyta³a Julia. Dwóch mê¿czyzn rozwija³o plastikowy w¹¿.Wysz³am poje dziæ na rowerze. Zawsze tak robiê. ale rozumia³a jego punkt widzenia. Sta³a obok staromodnej damki firmy Schwinn. jakich trzydziestu ¿o³nierzy wykonywa³o rozkazy. . i wtedy mieli racjê. . Lissa nerwowo obraca³a w palcach krzy¿ ankh zawieszony na szyi na srebrnym ³añcuchu.To nie to samo. Zobaczy³am wiat³a i przyjecha³am. Za kloszem. JIMI HENDRIX. potem w trzydziestym szóstym. protestowali w Auschwitz .Je¿eli siê powiedzie. nieomal dotykaj¹c namalowanego na niej sprayem prostok¹ta w kszta³cie drzwi. Rysowa³y cieniste reliefy na ³atanym asfalcie Motton Road. Po stronie Chester's Mill by³ tylko jeden widz. . Przeskakiwa³a wzrokiem z Julii na Barbiego i z powrotem. na g³owach mieli he³my. kiedy jestem zdenerwowana albo zmartwiona. czyli od strony Harlow.Tak s¹dzisz? Nie odpowiedzia³a. .odpowiedzia³ Barbie. Na niej znajdowa³a siê nalepka z napisem KIEDY W£ADZA MI£O CI BÊDZIE SILNIEJSZA NI‾ MI£O Æ DO W£ADZY. wysiadaj¹c z samochodu. Uspokaja to moj¹ pneumê. Czasami je¿d¿ê a¿ do pó³nocy. Przed nimi b³yszcza³y w ród drzew strugi wiat³a.czwartym. sta³a spora liczba wojskowych ciê¿arówek. a na plecach butle z powietrzem. . ¿eby nakre liæ w powietrzu jaki skomplikowany symbol. . A kiedy uznali. Os³oni³a d³oni¹ oczy przed jaskrawym wiat³em. Obaj byli ubrani w l ni¹ce kombinezony. jakby wypowiada³a zaklêcie. Hitler podobno pracowa³ jako malarz pokojowy. z jednej strony przymocowany do tylnej czê ci zbiornika. Bli¿ej kopu³y. miejscowa bibliotekarka.Przyjechali my popatrzeæ na eksperyment . Zajêcie równie ma³o presti¿owe. Jim Rennie sprzedawa³ u¿ywane samochody. Pu ci³a ankh na chwilê do æ d³ug¹. sta³a srebrna cysterna z wielkim napisem UWAGA! NIEBEZPIECZEÑSTWO! ZACHOWAÆ BEZPIECZN¥ ODLEG£O Æ.Co ty tu robisz? .Birkenau albo w Buchenwaldzi e. WIAT ZAZNA SPOKOJU. Barbie by³ jej . Lissa Jamieson. ¿e wreszcie nasta³ w³a ciwy czas. Lissa u miechnê³a siê i choæ jej u miech wygl¹da³ na wymuszony.A wy co tu robicie? .

Ca³kiem zapomnia³a o aparacie fotograficznym zawieszonym na szyi.Witaj. Oni nie mieli kurtek. Cox przybra³ na wadze. . której niebezpiecznie blisko by³o do podwójnego podbródka. Nadal jest z panienk¹. Cox zasalutowa³. . ¿e James O.zgodzi³ siê Barbie. Zza cysterny wyszed³ cz³owiek przywodz¹cy na my l przysadzisty hydrant. popelinow¹ kurtkê i czapkê z logo Maine Black Bears na g³owie. . ¿e je¿eli w nastêpny wtorek kopu³a nadal tu bêdzie. . .Tym razem bêdzie wyj¹tkowo ciê¿ko.Nie chc¹ rozmawiaæ .I co oni w ogóle tu ro . Jest pani jeszcze ³adniejsza.Wtedy omin¹³by mnie wtorkowy wieczór w Sweetbriar Rose. Nie by³o ku temu powodu ani po tej. pu³kowniku .dokoñczy³a bibliotekarka. .Witam. . Jestem pana ulubion¹ przedstawicielk¹ mediów. .O co chodzi? . Po dzisiejszej spektakularnej pora¿ce tym razem m¹drze postanowili dzia³aæ po cichu.Aparat. . Mia³ na sobie spodnie khaki. . co Julia zapisa³a mu na plus.Cyfrowy? .odezwa³ siê Cox. co trzeba. zwykle jest w planach pieczeñ . Czyli wy mienita pieczeñ. ni¿ przypuszcza³em. .Rzeczywi cie. Barbie .Próbowa³am.. Julii Przysz³o do g³owy. Barb ie zauwa¿y³ przede wszystkim. Barbie te¿ i poczu³ siê z tym dobrze.stwierdzi³ Cox. .. .Julia ruszy³a do przodu.Co u Kena? . 14 . tak? . w koñcu go zerwie.szepnê³a Lissa. Barbie zast¹pi³ jej drogê jakie trzy metry od miejsca.Muszê przyznaæ. .zdziwi³a siê Julia. gdzie sta³ Cox.Pani Shumway.Staraj¹ siê nas uwolniæ. Nie doda³. Nastêpnie zwróci³ uwagê na tê grub¹ kurtkê z zamkiem podci¹gniêtym a¿ pod sam¹ brodê.Kto to jest? . . Chwyci³ j¹ za ramiona.W porz¹dku. ¿e je li dalej bêdzie skrêcaæ ³añcuszek. Dobry wieczór. U miech Coksa by³ tylko odrobinê skrzywiony. . Znów obraca³a w palcach krzy¿. która najszybciej znajduje. ¿e potrafi pan prawiæ kompleme.upewni³ siê Barbie. pu³kowniku Cox. specialité de la maison oka¿e siê najpewni quiche z cukini¹.wdziêczny za ten wysi³ek. . ani po drugiej stronie kopu³y.Tym razem najwyra niej siedzi pan po uszy w gównie.stwierdzi³a Lissa.

O¿e¿ jasna cholera! Chyba powinnam siê przeprosiæ ze starym kodakiem.odezwa³ siê Barbie.Ci ludzie w kombinezonach ochronnych zaaplikuj¹ nasz¹ eksperymentaln¹ mieszankê.Za .O cholera! . która mo¿e doprowadziæ do zapalenia kopu³y. . .wyrwa³o siê Julii. .stwierdzi³a Lissa z nerwowym u miechem.. . Tu jeste my tylko my.odpar³ Cox..Zdaniem uczonych bardziej prawdopodobne jest.Cox westchn¹³ ciê¿ko.Jasne. . by³ Cox zrozumia³. . . Je li nam siê poszczê ci.To najbardziej optymistyczna teoria . ..Pani ma na imiê Melissa . Melissa Jamieson. . ¿e dojdzie do jakiej reakcji chemicznej. . .A media w Castle Rock.Niezupe³nie.Niech pan powie.Dlaczego nie? Je¿eli siê uda. . . kwas prze¿re kopu³ê i bêdzie mo¿na wypchn¹æ ten fragment jak kawa³ek szyby w oknie.stwierdzi³ Barbie. . .Powinnam sobie daæ z tym spokój .Domaga siê pan ca³kowitej przejrzysto ci. Staracie siê zachowaæ tajemnicê jedynie z przyzwyczajenia.. obracaj¹c ankh.wtr¹ci³ Barbie. .Niezupe³nie .Obie mo¿liwo ci uwa¿aj¹ za wysoce nieprawdopodobne doda³. i zabije nas wszystkich? Na taki wypadek macie maski przeciwgazowe? . Mam rozkazy od prze³o¿onych. . a nie parê tysiêcy anonimowych podatników.W przeciwnym razie ja to zrobiê. prowadzi zajêcia jogi. . Pe³ni te¿ funkcjê doradcy szkolnego w gimnazjum i..Rozumiem pani niepokój. . Jest tutaj bibliotekark¹. . .spyta³ Barbie. Dla przyjació³ Lissa. Wiêkszo æ ich przedstawicieli ogl¹da Girls Gone Wild w p³atnej telewizji. . .A je li nie? .Mog¹ sobie na to pozwoliæ . Cox ponownie westchn¹³ i wskaza³ namalowany sprayem prostok¹t.Ju¿ mia³a powtórzyæ pytanie. gdy nagle skojarzy³a. o ile dobrze pamiêtam.Je¿eli kopu³a siê roz³o¿y.spyta³a Coksa bibliotekarka.Co chcecie zrobiæ? . Nagle wyda³o mu siê istotne.stwierdzi³a Lissa.Nastêpny wybuch? Cox milcza³ niezdecydowany.stwierdzi³ Barbie. Awaryjny sprzêt Pete'a Freemana. Spojrza³ na przera¿on¹ Lissê.Pamiêtasz. co siê sta³o z rozrusznikiem komendanta Perkinsa? . mieszkañcy Chester's Mill bêd¹ pana wychwalali pod niebiosa. . pu³kowniku . . ¿e pod kloszem ¿yj¹ ludzie. .Oni s¹ w Waszyngtonie . wydzielaj¹c jaki truj¹cy gaz.Kopu³a go usma¿y.Nie oni zostan¹ upieczeni albo zagazowani.

mamy szansê was powstrzymaæ? .Czy ten wasz kwas jest mocny? .powiedzia³a Julia zdumiona. .trzymaæ w ciemno ci i podlewaæ gównem? Prawdopodobnie w³a nie o to chodzi³o. .Co siê dzieje? .‾adnych .S¹ piêkne .. Strzeli³ palcami.S¹ bardzo jasne.Gdyby my s¹dzili inaczej.zastanowi³ siê Barbie. . Tak wiêc je li nie znajdziemy sposobu. Oriona.Czy pan to widzi? Cox spojrza³ w górê. Zobaczy³ Wielki Wóz. Mimo wszystko siê zdenerwowa³. Reakcja odruchowa? Cywilów nale¿y traktowaæ jak grzyby . Barbie te¿ spojrza³ w górê.. Za ich plecami wszelka aktywno æ zamar³a. W tej czê ci kraju w³a ciwie nie ma zanieczyszczeñ. .Mi³o mi pani¹ poznaæ . Pu³kownik odwróci³ siê do ludzi w skafandrach kosmicznych. zostan¹ pañstwo pod nim na d³ugi czas. .spyta³a. Wielk¹ Nied wiedzicê. cofa siê czy ulega biodegradacji. .Co takiego? Gwiazdy? .przyzna³ Cox. Oczy mia³a wielkie i b³yszcz¹ce. Cox nie odpowiedzia³ bezpo rednio. ‾o³nierze stali z d³oñmi na maskach przeciwgazowych.znalaz³ siê Cox. . . . Spójrzcie na gwiazdy . ¿eby pan odprowadzi³ piêkne panie przynajmniej trzydzie ci metrów.Gwiazdy s¹ ró¿owe . to najbardziej ¿r¹ca substancja.Jak wygl¹daj¹? .A wy co widzicie? Zmieni³y kolor? .spyta³a Lissa. tyle ¿e zamazane i. lecz uciek³ wzrokiem w ten sam sposób. Odchyli³a g³owê do ty³u jak dziecko. .oznajmi³a Julia. .Nie ma ¿adnych przes³anek. sk¹d siê wzi¹³? Jakiekolwiek? .No to zaczynamy .. które by wiadczy³y o tym.powiedzia³a Lissa. .. Lissa zrobi³a dwa kroki do ty³u. pod którym siê pañstwo znale li.Patrzcie. ró¿owe.oznajmi³ Cox.. .du¿o tego wszystkiego.Przyzna³ Cox... . . sugerujê.odezwa³ siê cicho.Gotowi? Obaj wystawili w górê kciuki.Przysz³a mu do g³owy jaka my l. Ca³a Droga Mleczna zmieni³a siê w gumê do ¿ucia rozci¹gniêt¹ na wielkiej kopule nocy.Cox . warto podj¹æ to ryzyko.O ile mi wiadomo. jak byæ powinno.Czy macie jakie domys³y. Po co k³amaæ? .. Wszystko tak. jaka istnieje .Widzi pani. w jakikolwiek sposób s³abnie.Ale i straszne.. który Ry¿y Everett rozpozna³ u Du¿ego Jima. .Barbie. . by go naruszyæ. . . ¿e klosz..

Niech nam pan powie .spyta³a Piper. Teraz zostawia na kopule . Jego funkcjonariusze zgwa³cili Sammy. ¿ebym dosta³a wiêcej znieczulenia .D¹¿¹c na pó³noc. . . Jak to pod koniec pa dziernika. To. Na wszelki wypadek.doda³ po chwili grzeczniej.poprawi³a go Julia. bo bêd¹ dalej krzywdziæ ludzi.Koniecznie muszê porozmawiaæ z komendantem Randolphem.Mam strasznie sucho w ustach. normalnie niesie nad Kanadê i Arktykê. bo Lissa Jamieson krzyknê³a i wskaza³a na niebo. ja siê ni¹ zajmê.I o ma³o pani nie zabili.stwierdzi³ Cox. ¿eby powsta³ filtr optyczny. Jest tego do æ. . co zbiera po drodze. Po czym ukry³a twarz w d³oniach. ale poniewa¿ móg³ j¹ pchn¹æ tylko z jednej strony. Nie mog¹ pracowaæ w policji..Chcê wzlecieæ wysoko a¿ pod same gniazda. Ró¿owe gwiazdy spada³y.lewa by³a mocno podrapana.Obliza³a wargi.Jezus chce. zostawiaj¹c za sob¹ jasne smugi. Bark to jedna sprawa.Wyjdê do jutra? . Niech siê pani ju¿ nie martwi o Sammy. . Z pewno ci¹ nie powoduje ¿adnego zagro¿enia. . Ry¿y usi³owa³ j¹ po³o¿yæ z powrotem.Nic .za¿¹da³a Piper niezbyt przytomnie. . . je li nam siê zacznie robiæ ciemno? Cox nie zd¹¿y³ odpowiedzieæ. .I tak jest ju¿ pani oficjalnie naæpana. nie na wiele siê to zda³o. ale mia³a pani kupê szczê cia przy upadku. potem wejdzie na Wschodnie Wybrze¿e.A co bêdzie za tydzieñ albo za miesi¹c? Umyjecie klosz na wysoko ci tysi¹ca metrów.Ci m³odzi ludzie s¹ niebezpieczni.odpar³. Wielebna usiad³a. . . .. gdy Ry¿y s³ucha³ bicia jej serca.Wiêcej znieczulenia proszê . .. pr¹d powietrzny mija wiele miast i o rodków produkcyjnych. Ze szczególnym uwzglêdnieniem si³y wiatru.Chyba raczej gwiazdy? Dobrze. . ale ma³o przekonuj¹co. Lekarz poklepa³ j¹ po prawej d³oni . wezmê to pod uwagê. . Mniejsza o to.Chcemy wiedzieæ . O d zachodu nadci¹ga pr¹d strumieniowy znad Nebraski i Kansas.Ani odrobiny . . 15 . .A co to ma wspólnego z gwiazdami? . .ci¹gnêli my raporty meteorologiczne o dziewiêtnastej. Na wypadek gdyby.Na razie . D¹¿y na po³udnie.rzuci³ Barbie.upiera³a siê tym samym rozmarzonym tonem. .

wielebna bêdzie smacznie spa³a.stwierdzi³a wielebna. . ale w pokoju pielêgniarskim jest ch³odziarka. Ry¿y wróci³ biegiem do pokoju numer dwadzie cia dziewiêæ.Ry¿y.Nie mamy sprzêtu do takich badañ . Wiele z nich spada³o. Rzeczywi cie. tylko musi siê pani po³o¿yæ. Teraz. przymykaj¹c oczy. Za s³ony. od strony dy¿urki pielêgniarek. Wy³¹czyli my wszystkie lodówki poza laboratoryjnymi. . W po³owie korytarza spotka³ Twitcha. . Obejmowa³y siê nawzajem. Bo Gina Buffalino umy³a dziewczynê na jej pro bê. . i wszystkie tr zy patrzy³y w niebo. który wyszed³ zza rogu. A niebo by³o pe³ne wiec¹cych ró¿owych gwiazd. ci¹gniêta przez ni¹ do pomocy w szpitalu.Pobrali cie próbki spermy od Sammy? Mo¿ecie porównaæ z materia³em genetycznym tych ch³opaków? Je li tak.Nie potrafiê ci tego wyt³umaczyæ. ¿eby dotrzymaæ mu kroku. Ry¿y pomy la³. jakby szukaj¹c pocieszenia. Musisz zobaczyæ na w³asne oczy. chrapa³a jak potê¿ny ch³op. zostawiaj¹c za sob¹ fluorescencyjne ogony.powiedzia³ Ry¿y. Nie V8. Dogoni³ Twitcha na korytarzu.. Piper spa³a jak zabita. Ry¿ego przeszed³ dreszcz. Wypad³ przez tylne drzwi na podwórze. . . za daszkiem.O tak. . tylko zaniosê.Da siê temu zaradziæ.szepnê³a Piper. .Zaraz. co przy spuchniêt nosie nie by³o niczym dziwnym. wetkn¹³ g³owê do rodka. ¿e zanim wróci z kartonikiem soku. potem musia³ prawie truchtaæ. .Co siê sta³o? Co znowu? . .Nie. a¿ dostanê od niego ich próbki DNA.Na razie bêdzie pani na rzadkich P³ynach. sta³y Ginny Tomlinson.. Odwróci³a g³owê. a zreszt¹ i tak by mi nie uwierzy³. Pomarañczowego albo jab³kowego. oszczêdzamy pr¹d. przyjació³ka Giny. pod którym przek³adano pacjentów na wózki. Musisz to zobaczyæ. Na podje dzie. wychodzimy. . .Przyda³oby siê trochê soku . ..Jab³kowy .Têskniê za Clover . Gina Buffalino oraz Harriet Bigelow. doda³ w my lach.Przyniosê pani co do picia. A tak¿e nie ma próbek. bêdê prze ladowa³a Petera Randolpha w dzieñ i w nocy tak d³ugo.zdecydowa³ Ry¿y.

To deszcz meteorów.Czy deszcz meteorów zawsze jest ró¿owy? . Ró¿owe linie krzy¿owa³y siê i przecina³y. sk¹d¿e. co powiedzia³. 16 Kiedy zaczê³y spadaæ ró¿owe gwiazdy. jak Aidan mia³ ten atak. bardzo czêste zjawisko jesieni¹ na terenie Nowej Anglii.spyta³a Carolyn. My tymczasem widzimy go przez filtr kurzu i cz¹stek sta³ych. wiêc pewnie to po prostu kosmiczny py³ albo fragment asteroidy. Alice i Aidan Appleton smacznie spali.. W takich razach (chocia¿ oczywi cie dok³adnie czego takiego jak teraz jeszcze nie prze¿ywa³a) cieszy³a siê.Tak. .Sk¹d wiedzia³. Carolyn przytuli³a siê do niego mocniej..Sk¹d on to wiedzia³? Thurston tylko pokrêci³ g³ow¹.Judy to przewidzia³a.Podejrzewam. . Chyba trochê za pó no na Perseidy. ale . tworz¹c na firmamencie znaki. . ¿e gdyby my patrzyli na niego spoza klosza. które zdawa³y siê tam trwaæ jaki czas. by³by bia³y. Zupe³nie jakby ca³e niebo spada³o na ziemiê. gdy patrzyli na ró¿owy gniew milcz¹cego nieba. który oderwa³ siê od niej z trylion lat temu. Ró¿owe gwiazdy spadaj¹. One zmieni³y barwê. co bêdzie? Sk¹d on to wiedzia³? 17 Aidan powiedzia³ w chwili proroczej wizji co jeszcze: Wszyscy patrz¹ . Pamiêtasz. jednym s³owem. pomy la³. . zostawiaj¹ za sob¹ d³ugie lady .. . I o godzinie dziewi¹tej trzydzie ci w ten poniedzia³kowy wieczór.mailow¹.Nie .. . jego przepowiednia siê spe³ni³a.przyzna³ Thurston. zanieczyszczeñ.Nie. My la³a o tym. Rzeczywi cie spada³y.. . Ró¿owe gwiazdy spadaj¹ rzêdami ..Thurse. pamiêtam. . ¿e Thurston móg³by byæ jej ojcem. ¿eby by³ jej ojcem. Teraz w zasadzie chcia³aby. I spada³y. póki nie zblad³y i nie zniknê³y. Wie ci rozchodz¹ siê szybko przez telefony komórkowe i pocztê e . w czasie deszczu meteorów.Czy to jest koniec wiata? . Thurston Marshall i Carolyn Sturges stali na podwórzu za domem Dumagenów i patrzyli w niebo.

Ten i ów p³acze. z których n ie tak dawno spad³a Libby (wy wiadczy³aby nam wszystkim przys³ugê. ¿e kumuluj¹ce siê cz¹stki sta³e zmieni³y kolor gwiazd. rysuje ludziom sytuacjê z nowego punktu widzenia. Rose Twitchell stoi obok Ansona Wheelera przed Sweetbriar Rose. Fakt.mówi Chaz.z ust do ust. Leo Lamoine. Oboje nadal maj¹ na sobie fartuchy. Jakby ludzie ju¿ nie byli wystraszeni. aktualny w³a ciciel Food City. kiedy zacz¹³ siê ruc na Main Street. Ludzie ow³adniêci przera¿eniem potrzebuj¹ silnego przywódcy. Ni¿ej t³ocz¹ siê dzieciaki. Po po³udniu zadzwoni³ do Erniego Calverta. Norrie Calvert i Benny Drake s¹ z rodzicami. z komendantem Randolphem i Andym Sandersem. opar³szy g³owê na ramieniu Tommy'ego. Thibodeau. Natomiast jutro sytuacja mo¿e wygl¹daæ zupe³nie inaczej. Oni tak¿e siê obej muj¹. trze wy i w z³ym humorze. A strach. osobiste gwiazdy. Teraz razem patrz¹ na spadaj¹ce ró¿owe gwiazdy. Willow i Tommy Andersonowie wychodz¹ na parking przed Karczm¹ Dippera. a bardziej tym. trochê jak szelest deszczu. Ich p³acz jest cichy. jak ludzie zinterpretuj¹ to zjawisko. ¿e widzi czterech je d ców na niebie. Henry Morrison i Jackie Wettington s¹ naprzeciwko. a silny przywódca to Du¿y Jim Rennie. Searles i ta psi córka Roux. Jest przed wej ciem do komisariatu. ¿e dzi po prostu pójd¹ do domu. gdyby skrêci³a kark. Du¿y Jim jest mniej zainteresowany jakimi tam wiat³ami na niebie. Stewart i Fernald Bowie przed swoim zak³adem pogrzebowym spogl¹daj¹ w górê. to zobaczy w³asne. którego nie mog³y wywo³aæ ¿adne ró¿owe gwiazdy. mówi do Lea.najskuteczniej za spraw¹ najstarszej metody wiata . i poprosi³ o pomoc przy inwentaryzacji. wypuszczony z aresztu oko³o godzin y piêtnastej. ¿e nadci¹ga apokalipsa. . z Chazem Benderem. mo¿e siê okazaæ przydatny. Rupert Libby z si³ policyjnyc h Chester's Mill.To tylko deszcz meteorów . wo³a. poprzedniego w³a ciciela. Niechluj Sam Verdreaux. i tak dalej. ¿e je li nie przestanie bredziæ na temat tego ca³ego apogówna. on zamyka pa³ce z dr¿eniem. Willow p³acze. mieli nadziejê skoñczyæ przed pó³noc¹. ¿e wkrótce wierni pójd¹ ¿ywcem do nieba i tak dalej. Oko³o dwudziestej pierwszej piêtna cie na Main Street wychodzi mnóstwo osób i wszyscy ogl¹daj¹ bezg³o ny pokaz fajerwerków. z rêk¹ na kolbie s³u¿bowej broni. . maluj¹cy siê na wielu twarzach. Du¿y Jim schodzi po stopniach. Jack Ca³e. które nie maj¹ najmniejszego znaczenia. Jes t zdania. a kiedy Norrie wtyka d³oñ w rêkê Benny'ego. Oraz przyjaciel Juniora. które sprawiaj¹ k³opoty. my li). Frank. nakazuje im obu zachowaæ spokój i przesta straszyæ ludzi. Sz³o im nie le. ale on te¿ jest przestraszony. nauczycielem historii w gimnazjum. oddany cz³onek ko cio³a reprezentowanego przez zmar³ego wielebnego Cogginsa. Stopniowo coraz wiêcej osób zaczyna ocieraæ ³zy. Wiêkszo æ ludzi milczy. wyszed³ na parking przed supermarketem.

potem zawo³am was czworo. Bóg mówi swojemu ludowi cze æ . pokazuj¹c kciukiem Randolpha i Andy'ego. proszê pana.mówi ch³opak. . .zmêczona p³aczem zasnê³a na kanapie.Kosmiczny prysznic. . gdzie noc¹ cieraj¹ siê armie niewiernych. synu? . trzyma je za rêce. Zrozumia³e ? .Wobec tego nie masz siê czego obawiaæ. Czy jeste dzieckiem bo¿ym. a nie dwadzie cia dwa. koñcz¹c na Carterze Thibodeau. Podobnie Brenda Perkins . chyba ¿e patrz¹ na ziemiê z lepszego miejsca ni¿ ta ciemna równina.Tak.Dzi w nocy wasza droga do zbawienia to zgrabna i spójna historyjka.Wygl¹da jak koniec wiata . Równie¿ Kucharz. Doktor Haskell. a na dodatek otwarte usta. Na Morton Road w Eastchester (niedaleko od miejsca. Duke Perkins.przytakuje Frankie. Mel Searles patrzy na Du¿ego Jima. G³owa go boli. . . Lester Coggins. Frank DeLesseps trochê siê uspokaja.mówi Mel. Siedzi miêdzy Dodee i Angie. I Andrea Grinnell.Du¿y Jim patrzy na nich po kolei. Podobnie jak Junior. Myra Evans. . . pan Cary i Rory Dinsmore w kostnicy w szpitalu imienia Catherine Russell. Chuck Thompson i Claudette Sanders s¹ w domu pogrzebowym Bowiego. Dodee Sanders i Angie McCain w dalszym ci¹gu znajduj¹ siê w spi¿arni domu McCainów. proszê pana . Córeczki Ry¿ego Everetta oraz dzieci Appletonów szybko zasnê³y.stuka Frankiego w ramiê.Co to jest.Chyba tak .Bzdura. A tak¿e Piper. Co oczywi cie niekoniecznie musi byæ z³e. na szczê cie tylko trochê. Martwi tak¿e nic nie widz¹. . On te¿ ma oczy jak spodki. czy ile tam ma w rzeczywisto ci. którzy nadal wpatruj¹ siê w niebo. ¿e ch³opak w te cie IQ nie zdoby³by wiêcej ni¿ siedemdziesi¹t. Nie wszyscy widz¹ ró¿owe gwiazdy. czyby tu nie zostaæ na noc.Podoba ci siê pokaz? Ch³opak z rozszerzonymi strachem oczami wygl¹da na dwana cie lat.Porozmawiamy chwilê. rozci¹gniêty na usch³ej trawie obok budynku mieszcz¹cego chyba najwiêksz¹ wytwórniê metamfetaminy w Ameryce. czy pan wie? .Wracamy do rodka . gdzie próba naruszenia . . A wtedy macie mi wszyscy razem opowiedzieæ zgrabn¹ spójn¹ historyjkê. Du¿y Jim my li sobie. w ród wydruków z pliku VADER roz³o¿onych na stoliku do kawy.oznajmia Du¿y Jim. Zastanawia siê.

bo bez Myry straci³ grunt pod nogami. Ona te¿ by³a zmêczona i przybita. jakie czterdzie ci piêæ minut po tym. Jest pierwsz¹ ofiar samobójcz¹ klosza. Barbie móg³by zapytaæ Coksa. Wie. 18 Barbie. wdowiec od przedwczoraj. zgrzanych i przygnêbionych. ¿e eksperyment. Wysoko na niebie szybowa³y ostatnie ró¿owe meteory. i Cox mo¿e by nawet udzieli³ odpowiedzi wprost. Dwaj starsi mê¿czy ni. to ruger SR9. gdy zacz¹³ siê kosmiczny pokaz. przeprowadzaj¹cych jakie analizy spektrograficzne. za starzy na ¿o³nierzy. Jack poci¹ga z butelki i patrz y na spadaj¹ce ró¿owe gwiazdy. który zosta³ powtórzony trzykrotnie. Sam j¹ wybra³. Tê zamknêli osobnym kluczem i wtedy zdjêli he³my. Julia i Lissa Jamieson patrzyli w milczeniu.S³ysza³am co jakby strza³.konstrukcji klosza za pomoc¹ eksperymentalnej mieszanki kwasów odbywa siê mimo deszczu meteorów) Jack Evans. Nie ostatni¹. Barbie przy³apa³ j¹ na ocieraniu oczu. teraz stercza³y na czub kach g³ów jak dziwaczne kapelusze. która zawsze by³a w domu na wypadek konieczno ci obrony. co mia³y wykazaæ testy.Pewnie strzeli³ ga nik albo jaki dzieciak zrobi³ rakietê z butelki . W³o¿yli j¹ do nieprzejrzystej plastikowej torby ze strunowym zamkniêciem. jednak z dwiema tragediami na raz nie potrafi sobie daæ rady. . . rzuca butelkê w trawê i strzela sobie w ³eb. czym s¹. A wy? . Przy ka¿dej wypowiada ¿yczenie. Gdy sta³o siê jasne. W ka¿dym razie zapewne takie mieli zamiary. Barbie domy la³ siê w nich uczonych z Agencji Bezpieczeñstwa Narodowego. nie przyniesie oczekiwanych rezultatów. w drugim broñ. Co nie przeszkodzi³o jej fotografowaæ. a ¿yczy sobie mierci.powiedzia³a Julia. Maski przeciwgazowe. mniej wiêcej piêtna cie po dziesi¹tej. odjechali mocno skomplikowanym urz¹dzeniem od miejsca eksperymentu. Lissa wskaza³a w stronê Eastchester. jak dwóch ¿o³nierzy w kosmicznych skafandrach zdejmuje smuk³¹ dyszê z koñca plastikowego wê¿a. a nastêpnie ca³o æ do metalowej kasetki oznaczonej s³owami MATERIA£Y NIEBEZPIECZNE. ale Barbie tak¿e by³ przygnêbiony. Wygl¹dali na zmêczonych. Gdy spadaj¹ce meteory rzedn¹. Jack Eva prze³yka resztkê alkoholu. W jednym rêku trzyma butelkê jacka danielsa. tak zwany test kwasowy. zas³aniaj¹ce twarze podczas procedury testowej. Mo¿e zdo³a³by jako bez niej ¿yæ i prawdopodobnie umia³by ¿yæ jak szczur w szklanej klatce. stoi na podwórzu za swoim domem.

ta przygoda kosztowa³a amerykañskich podatników jakie trzy czwarte miliona dolarów. czego nie ma. nie licz¹c kosztów prac badawczo . ¿e kiedykolwiek zobaczê cz³owieka na Marsie. którzy przeprowadzali testy. Tyle ¿e wed³ug naszej wiedzy istnienie klosza te¿ nie jest mo¿liwe.Naprawdê s¹dzili cie.Mów. Jeden ze starszych d¿entelmenów.Jak analizy? .. Barbie dostrzeg³ co w jego oczach.. .zapyta³ Cox. Marty. a poza tym. zbli¿y³ siê do ciany klosza. Maskê przeciwgazow¹ trzyma³ w rêku. ¿e kopu³a mo¿e byæ stworzona przez jak¹ formê ¿ycia o bardziej zaawansowanej wiedzy na temat fizyki.Ma pani racjê..A co z HY .. Tak. Ska¿enia pochodz¹ce z ziemi i z powietrza.Jim. wch³onê³o go i unicestwi³o. Wskaza³ miejsce.Aaa.908? . Poza tym .Nic nie wiemy.. Twarz mia³a bia³¹ jak kreda.Czy wed³ug naszej wiedzy to w ogóle jest mo¿liwe? . kurwa maæ. . oczy b³yszcz¹ce.Czy by³by sk³onny twierdziæ. . Z punktu widzenia analizy spektrograficznej tego czego tu nie ma. . .Marsjanie us³yszeli o tym plotki i siê wkurzyli. . biologii i tak dale j? - . .nic.To co . Widz¹c jego wahanie. to rozliczaj¹ siê z niew³a ciwym krajem . . Julia zrobi³a dwa kroki do przodu. . nie zrobi³ kompletnie nic. . jeste pewien? . ¿e to zadzia³a? . dorzuci³: .zapyta³ cicho.stwierdzi³ Marty. .Jak chcesz. pu³kowniku . . gdzie sprayem namalowano na kopule du¿y prostok¹t.Nie. . . chemii. ¿adnych tajemnic.uzna³a Julia.powiedzia³a Julia ze ladem dawnego u miechu w g³osie. rozumiem! . Mamy tylko teoriê.Znikn¹³ .To nazwa kwasu. .Cox odwróci³ siê do Barbiego i kobiet.Marty wzruszy³ ramionami. Rzuca³ podwójny cieñ.Niech pan wreszcie nam powie! Do jasnej cholery! Cox uniós³ d³oñ. przepraszam.Je li tak..Przepraszam? . .. mów. . . ale te¿ nie spodziewa³em siê. .Cox podszed³ bli¿ej. a tymczasem Rosjanie twierdz¹.Niech pan siê nie wyra¿a.stwierdzi³ Cox.rozwojowych zwi¹zanych z budow¹ kwasu.‾e kopu³a zosta³a stworzona przez istoty pozaziemskie. ¿e w dwa tysi¹ce dwudziestym wy l¹ czteroosobow¹ za³ogê.Nie.ladowe ilo ci minera³ów. .O ile mi wiadomo. Który utrwali³ w cianie kopu³y namalowane przez nas linie. pozwól na moment. ..

z którymi nad tym pracujemy. . co pozostanie. W wiêkszo ci nie pali³y siê wiat³a. Czy my naprawdê dyskutujemy na ten temat? . musi byæ prawd¹ .Podobnie s¹dzi wiêkszo æ naukowców. czy to nie skutek dzia³ania wrogiego pañstwa. to.Które nic na tym nie zyska³o? .. Czy mi siê to tylko ni? . zapewni³ go raz jeszcze: . . Trzeba te¿ rozwa¿yæ. bo ludzie albo nie mieli generatorów..zapyta³ Barbie sceptycznie. bierzemy pod uwagê tak¹ ewentualno æ .przyzna³ Cox po zastanowieniu.pomy la³. . . . Stosujemy metodê Sherlocka Holmesa: Je li wyeliminuje siê wszystko.Owszem.stwierdzi³ Marty. Lissa Jamieson przygl¹da³a siê schludnym domom Eastchester.Ale musimy siê te¿ liczyæ z tym.A nawet biologiczne.Pu³kowniku .odezwa³a siê Julia do Coksa.Czy jeste my przedmiotem jakiego eksperymentu? Szczerze mówi¹c. .Ja sam sk³aniam siê ku teorii o istotach pozaziemskich.Wiedzia³by pan. . ¿e to robota jakiego ziemskiego super³obuza. . najwyra niej robi³ to nie po raz pierwszy.Marty stukn¹³ w klosz.To by³ strza³ z broni .przyzna³. . .spyta³ Barbie.Czy wyl¹dowa³ gdzie lataj¹cy spodek i jaki kosmita ¿¹da³ widzenia z naszym przywódc¹? .zapyta³a Julia. tak siê czujê. . . . Jedna z teorii zak³ada.Niekoniecznie .odpar³ Cox.stwierdzi³a stanowczo.To mo¿e byæ zjawisko meteorologiczne .. Szczepionkê w postaci ³agodnego wstrz¹su elektrycznego mia³ ju¿ za sob¹. mo¿e kopu³a ¿yje. gdyby co takiego siê zdarzy³o? . na przyk³ad Korei Pó³nocnej. co wiesz. skoro w zasadzie nic nie robim y. co zbyt skomplikowane.Nie . choæby nie wiem jak nieprawdopodobne. .Mo¿esz mówiæ wszystko. .Poniewa¿ Marty nadal wyra nie mia³ w¹tpliwo ci. je li mo¿na to tak nazwaæ.. ¿e to co jest w pewnym sensie hybryd¹ pa³eczki okrê¿nicy. .Jestem tego pewna. Nawet siê nie skrzywi³. albo oszczêdzali paliwo.

rozgrywaj¹cej. ¿e dziewczêca koszykówka jest zwyczajnie lepsza. uwa¿a³ za równie wa¿ne. a wiêc Tigera Woodsa. I choæ na cianach biura powiesi³ zdjêcia. dok³adnie . Od roku tysi¹c dziewiêæset dziewiêædziesi¹tego ósmego zawsze mia³ bilety na ca³y sezon i ogl¹da³ co najmniej tuzin rozgrywek rocznie. kiedy Lady Wildcats wygr a³y stanowe mistrzostwa klasy D. i nie bez racji. Wyp³ynê³a ze ród³a. a by³a ni¹ koszykówka dziewczêcych dru¿yn gimnazjalnych. która doprowadzi³a Lady Wildcats do zdobycia tej jedynej z³otej pi³ki. co zwyczajnie lubi¹ sobie popatrzeæ na d³ugonogie nastolatki biegaj¹ce w krótkich spodenkach. a wiêc dobre stare podstawy koszykówki. Wielu z nich to krewni zawodniczek. Gra toczy siê wolniej. dla których cz³owiek interesuje siê sportem. Ch³opcy tak¿e chcieli wygrywaæ. kipia³y nienawi ci¹. którzy powiedz¹. z których miej¹ siê fani zespo³ów ch³opiêcych. pozwalaj¹c oceniæ taktykê i cieszyæ siê ka¿dym podaniem czy przejêciem. widzia³ wszystkie mecze. oczywi cie. Dale'a Earnhardta oraz Billa Lee Spacemana. Lady Wildcats. o którym nigdy nie wspomnia³ w rozmowie z przyjació³mi z widowni. S¹ te¿ prawdziwi mi³o nicy koszykówki. walenie pi³k¹ w tablicê i rzuty z po³owy boiska) rzadko w ogóle dostrzegaj¹. drugoklasistki. najbardziej ceni³ sobie fotogr afiê Hanny Compton. ¿e u dziewcz¹t k³adzie siê znacznie wiêkszy nacisk na obronê i rzuty wolne. Du¿y Jim wszystkie te powody. si³¹ rzeczy poznaje siê innych posiadaczy karnetów oraz powody. czasem gra toczy³a siê bardzo ostro. M³ode zawodniczki przestrzegaj¹ etycznych zasad gry. Nie by³oby to zachowanie polityczne. Dziewczêta traktowa³y sport bardzo osobi cie. z autografami osób s³awnych. Je li siê ma bilety na ca³y sezon. które ch³opcy (uwielbiaj¹cy wy cigi.WCZUCIE SIÊ 1 Poza polityk¹ Du¿y Jim Rennie mia³ tylko jedn¹ pasjê. zw³aszcza je li rozgrywano mecz z tradycyjnym rywalem (w przypadku Wildcats z Mills by³a . i nie przeszkadzaj¹ im niewysokie wyniki. dla których kibicowali. Kibice dziewczêcych zespo³ów twierdz¹. S¹ te¿ tacy. które musia³ podziwiaæ ka¿dy go æ. W dwa tysi¹ce czwartym.jednej. organizacji praktykuj¹cej sprzeda¿ ciasteczek i inne formy zbiórk i pieniêdzy na pokrycie rosn¹cych kosztów wyjazdówek . lecz jego pasja zaczê³a siê od czego zupe³nie innego. a czêsto ta k¿e filary Booster Club.

pieprzona dziwko. lecz czyst ej obronie.to znienawidzona dru¿yna Rockets z Castle Rock). Czarne l ni¹ce oczy kpi³y z ka¿dego. przy remisie. Innymi s³owy . Dziewczyna przejmowa³a pi³kê i wykonywa³a rzuty trzypunktowe. Przed rokiem dwa tysi¹ce czwartym Lady Wildcats zakwalifikowa³y siê do turnieju stanowego tylko raz w ci¹gu dwudziestu lat. Du¿y Jim czêsto obserwowa³. Trener przesun¹³ j¹ do reprezentacji na dwa ostatnie mecze. chudego drwala z Tarker's Mills. ale dla wiêkszo ci ch³opców by³a to kwestia indywidualnych osi¹gniêæ. W rozgrywkach mistrzowskich roku dwa tysi¹ce czwartego Lady Wildcats prowadzi³y z Rockets z Castle Rock dziesiêcioma punktami. rednia punktów na mecz z tamtego czasu wynosi³a dwadzie cia siedem do sze ciu.odpar³ trener Woodhead. to nazwê ciê g³upcem stwierdzi³. Co wiêcej. Du¿y Jim po³o¿y³ rêkê na karku trenera Woodheada. zwykle pijanego i zawsze k³ótliwego. Dla dziewcz¹t przegrana by³a znacznie trudniejsza do zaakceptowania. W pierwszym roku gra³a w dru¿ynie juniorów przez wiêksz¹ czê æ sezonu. krótki kucyk stercza³ na g³owie jak wyprostowany rodkowy palec. Wygra³y jednym punktem. jak rozbija obronê i z wyrazem skupienia na ponurej twarzy nieub³aganie zbli¿a siê do kosza. . za³atwiaj¹c fanom Wildcatsów sezon. Ta pi³ka jest moja! . po szybkiej i ³atwej wygranej w meczu z Buckfield. gdy Hanna sfaulowa³a. kiedy chcia³a. w czasie których zdoby³a wiêcej punktów ni¿ ktokolwiek inny a jej przeciwniczka z Richmond Bobcats zwija³a siê z bólu na parkiecie po ostrej. bardzo wyra nie odbiera³ z boiska: Nic z tego. która po koñcowym gwizdku umiera³a mierci¹ naturaln¹. Hanna wystartowa³a ostro. Wiceprzewodnicz¹cy Rady Miejskiej Chester's Mill i pierwszorzêdny handlarz u¿ywanymi samochodami siê zakocha³.Nie jestem g³upcem . Szczê ciem dla jej dru¿yny do koñca meczu zosta³a tylko minuta i szesna cie sekund. ‾ywi³ siê t¹ nienawi ci¹.Je li ta dziewczyna nie bêdzie gra³a w przysz³ym roku. Jak ona potrafi³a nienawidziæ! Zdaniem Du¿ego Jima nikt jej nie dorównywa³. który wspominali przez d³ugie lata. A potem zjawi³a siê Hanna Compton. Gdy skoñczy³ siê tamten mecz. Z osiemdziesiêciu sze ciu punktów rzuconych w czasie tamtej rozgrywki Hanna Compton . ale Du¿y Jim najbardziej lubi³ patrzeæ. . Od urodzenia mówi³a wiatu odwal siê ode mnie . W czasie pogoni za pi³k¹ podczas drugiej po³owy.pokazówki. a skoñczy³a jeszcze ostrzej. nienawidzi³y pora¿ki jako zespó³. By³a córk¹ Dale'a. kto by mia³ wej æ jej w drogê. jak ta nienawi æ puchnie dziewczêtom w g³owach. Roztrz¹sa³y j¹ w szatni jeszcze d³ugo po zakoñczeniu meczu.

a wtedy.mia³ nadziejê. ca li w nerwach . Wracali do Tarker's Mills ze sklepu Browniego. która rozpoczê³a siê wynikiem niekorzystnym dla Lady Wildcats . Hanna nie umia³aby graæ w koszykówkê w college'u. Szczególnie pierwsze osiem minut drugiej po³owy. Gdy teraz siedzia³ w biurze Petera Randolpha. Wypadek z piêcioma ofiarami miertelnymi trafi³ na pierwsze strony w zachodnim Maine. Mistrzowski mecz by³ jej po¿egnalnym. pewnie by w koñcu wyl¹dowa³a na ³awce rezerwowych. ale je li jaki by³ mu potrzebny. a¿ trudno uwierzyæ. ale Du¿y Jim mówi³ o tym po swojemu. Bonusowy cadillac sta³ siê ich trumn¹. jakie z pewno ci¹ zdobi¹ komnaty Walhalli. ¿eby unikn¹æ zarzutu o b³¹d kroków. Czarne oczy jej b³yszcza³y (wydawa³o siê. zawsze udawa³o siê go bokiem skombinowaæ . Dobra gra charakteryzuje siê szczególn¹ struktur¹. Tak podejrzewa³. przez pó³ boiska. ¿e wzrok mia³a utkwiony w jakiej koszykarskiej nirwanie. Wtedy do gry wesz³a Hanna i ruszy³a do boju z determinacj¹ Józefa Stalina obejmuj¹cego rz¹dy w Rosji. a Du¿y Jim wcale nie czu³ smutku. Musia³a ¿ywiæ swoj¹ nienawi æ ci¹g³¹. niepowtarzalny. podczas boskiej przemiany. Tamtej wiosny jej k³ótliwy ojciec zasiad³ kierownic¹ nowiutkiego cadillaca. który mówi³ bardzo wyra nie: Jestem lepsza ni¿ wy wszystkie. struktur¹. sze ædziesi¹t trzy. Democrat ukaza³ siê w tamtym tygodniu z czarn¹ obwódk¹. czekali . Z tego samego powodu nigdy nawet nie rozwa¿a³ wyjazdu z Mill. jak choæby bycie w strefie. bo rozjebiê . Nazywa³ to wczuciem siê. twarz jej zastyg³a w szyderczym grymasie.przegrywa³y dziewiêcioma punktami. znikaj¹ wszelkie defekty i ograniczenia cia³a).zdoby³a. czarodziejski mecz koszykówki. zabi³ siebie. której mo¿na niekiedy dotkn¹æ noc¹. przypomina³ sobie tamten w spania³y. za oknem ostatnie ró¿owe meteory blak³y w oddali (a przed drzwiami ci. Tam dziewczêta by³y wy¿sze. Tego lata jej ojciec. fantastyczny. niedostêpnej i niedostrzegalnej dla zwyk³yc h miertelników). prowadz¹c po pijanemu. Gdzie tam w . co sprawili mu k³opot. pozostaj¹c¹ poza zasi tuzinkowych graczy (chocia¿ czasem nawet najzwyklejszy gracz potrafi siê wczuæ i na krótk¹ chwilê przemieniæ w boga. Zejd cie mi z drogi.a¿ ich do siebie wezwie i ods³oni im przysz³y los). Ka¿dy rzut w ci¹gu tych o miu minut by³ celny. ¿onê i wszystkie trzy córki. Istnia³y ró¿ne sportowe okre lenia takiego rodzaju zachowania. ³¹cznie z jednym ca³kiem absurdalnym. Dziewczyna umia³a siê wczuæ . Hanna Compton wiêcej nie zagra³a. kupionego z czterdziestoprocentowym upustem u Ja mesa Renniego seniora. jestem najlepsza. Du¿y Jim rozumia³ j¹ jak nikt. agresywn¹ gr¹. bogat¹ i zdum draperi¹. Normalnie Du¿y Jim nie handlowa³ nowymi samochodami. dok¹d wybrali siê na lody. który wykona³a ze splecionymi nogami. z rodzaju tych. A z tym by siê nie pogodzi³a.

Staæ go by³o na u miech. które na pierwszy rzut oka wydawa³y siê przeszkodami. Du¿y Jim siê wczuwa³. Przewidywa³o siê kroki obrony.wiecie pewnie zarobi³by wiêcej pieniêdzy. a ka¿de doj cie do pi³ki koñczy³o siê rzutem i trafieniem. jak . Na pewno. po którym ca³a widownia zerwa³a siê na równe nogi. . chocia¿ powinien byæ wyczerpany.poprawi³ go Du¿y Jim. ¿e do tej pory wszystko by³o w najlepszym porz¹dku. . Jego mistrzostw. Oto kolejny przyk³ad. ¿e nic nie stanie mu na przeszkodzie. Du¿y Jim tylko siê u miecha³.powtórzy³ Andy. Rz¹dzenie miastem by³o dobre w normalnych okoliczno ciach. zw³aszcza tej psiej córy redaktorki. Doceniam robienie zapasów i Cale tak¿e. To siê czu³o. straszna speluna. . Nawet sprawy. I wszystko uk³ada³o siê pomy lnie. Mia³ przeczucie. wiedz¹c. zanim ona sama je ustali³a. ale wszystkiego innego pod dostatkiem. Mia³ wyczucie.Jim. w Food City jest mnóstwo jedzenia . jednak bogactwo to ma³e piwo. ludziom siê to nie spodoba.Supermarket oraz Gas & Grocery . Nadal mia³ u miech na ustach. wiem. fani z Mills krzyczeli ze szczê cia. Oferuj¹ca wiñskie pisemka. I w³a nie dlatego.zaoponowa³ Randolph.No tak. w koñcu jest ‾ydem. . A trudno o lepszy cz na takie dzia³anie ni¿ rozgrywki mistrzowskie. Tego na g³os nie powiedzia³.Zamkn¹æ supermarket? . nadal z u miechem na twarzy. kibice Castle Rock szaleli z w ciek³o ci. A w³adza to szampan. . . jak ten desperacki rzut Hanny przez pó³ boiska. zmie ni¹ siê w okazje. Teraz w³a nie nasta³ czas rozgrywek mistrzowskich. kiedy Peter Randolph oraz Andy Sanders patrzyli na niego os³upiali. .A mo¿e by tak zarz¹dziæ krótsze godziny otwarcia? Do tego chyba Jack da siê przekonaæ? Pewnie ju¿ sam rozwa¿a³ takie wyj cie. a nawet by³ przekonany. to prawda.Sklepem Browniego nie musimy sobie zawracaæ g³owy. Ludzie zwykle maj¹ pe³ne spi¿arnie. W³a nie dlatego nie by³ nawet zmêczony. W³a nie dlatego nie obawia³ siê Dale'a Barbary ani jego k³opotliwych przyjació³.Wiem. Chodzi mi o to.Jim.. ju¿ i tak zamkniêty. . W³a nie dlatego nie obawia³ siê Juniora mimo jego ma³omówno ci i czujno ci. zdaæ siê na intuicjê. a w czasach kryzysu jeszcze lepsze. . . po prostu nie mo¿e.Rozmawia³em z Jackiem Cale'em nie dalej jak dzi po po³udniu. ¿e nie mo¿e daæ cia³a. Miêso na wykoñczeniu.. Cz³owiek móg³ rozwin¹æ skrzyd³a. Du¿y Jim pokrêci³ g³ow¹. I bardzo dobrze.Rozpogodzi³ siê wyra nie.

Na cztery spusty. lecz niepewne. .Aha . . A kiedy zostan¹ otwarte ponownie. Duke Perkins by oceni³. niepotrzebny powód do nerwów. . czy mamy prawo zamykaæ sklepy ..zacz¹³. . to by³ po prostu cud. Wystarczy go na d³u¿ej. 2 Frank. zw³aszcza po tym nocnym pokazie kosmicznych fajerwerków.Mamy dwudziestu funkcjonariuszy. . .G³o niej. Carter.A je li wybuchnie panika? . ¿e takie dzia³anie to b³¹d. .Du¿y Jim serdecznie poklepa³ Pete'a Randolpha po plecach. a to ju¿ trudno by³o nazwaæ zdarzeniem pomy lnym. ale i obowi¹zek. Wliczaj¹c w to.Oto nieustraszeni policjanci. Hanna Compton by ich wy mia³a. ¿e oczekuj¹ wyrzucenia z pracy albo i czego gorszego. my bêdziemy zarz¹dzali towarem. . .A skoro ju¿ o nich mowa. którzy siê boj¹. skarbie. Wobec czego bêdziemy musieli powiêkszyæ si³y porz¹dkowe. Bardzo mu to odpowiada³o.W sytuacji kryzysowej mamy nie tylko prawo. wpatrywali siê we w³asne buty Du¿y Jim od razu siê domy li³. Pospuszczali oczy. Twarze mieli zaciête i wyzywaj¹ce.¿ycie idzie na rêkê cz³owiekowi. zapro ich. Je li kopn¹æ w gniazdo myszy.Istnieje taka mo¿liwo æ. ¿e nie potrafi¹ utrzymaæ ptaszka w spodniach.spyta³ Andy. Naj³atwiej kierow aæ lud mi. .Oba.Umilk³.Du¿y Jim przy³o¿y³ d³oñ do ucha. . Mam przeczucie. Nowy komendant policji nie oczeki wa³ takiego gestu i omal siê nie Zakrztusi³. I to znacznie. Og³oszê plan racjonowania dóbr na czwartkowym spotkaniu. .No tak . . . Georgia Roux mruknê³a co pod nosem.. I je li przy tym oberw¹ po uszach. Ale Duke by³ martwy.O ile kopu³a jeszcze wtedy bêdzie. ¿eby my mogli zakoñczyæ sprawê i wys³aæ ich do domu spaæ. . rzecz jasna. Randolph by³ wyra nie zaskoczony.odezwa³ siê Andy niepewnie. który ma wyczucie.przytakn¹³ Du¿y Jim. . tym lepiej. . komendancie.powtórzy³.Zamykamy .G³ow¹ wskaza³ w kierunku drzwi. ¿e bêd¹ jutro bardzo zajêci. Nale¿y im siê za to. . zapewne siê rozbiegn¹.Nie jestem pewien. dystrybucja bêdzie sprawiedliwsza. Mel i Georgia weszli jak podejrzani maj¹cy siê ustawiæ do rozpoznania.

. jakim dziecko t³umaczy mamusi. co my lê? Du¿y Jim zezwoli³ mu machniêciem rêki. proszê pana. Frank i Carter zaczêli mówiæ jednocze nie. . ¿e nauczyciel jest z³o liwy.Mi³o mi to s³yszeæ. I mów z sensem. Nie widzieli cie tam przypadkiem jakich narkotyków? . Narkomanka czy nie..Ona.Powiedzia³am. Siedzieli my tam sobie i popijali my piwko. . . ale wszystko odby³o siê za jej zgod¹. .W³a nie to chcia³em powiedzieæ..Du¿y Jim kiwn¹³ na Franka. do czego zmierza ta rozmowa.Jedno mówi za wszystkich. ¿e nie ma z nimi Andrei Grinnell. bezmy lnym u miechem.podj¹³ Frank.odpowiedzia³ chór czterech g³osów.podj¹³ Frankie. .Powiedzia³a. Wiêc wypili my piwo i powiedzieli my.Tylko dlatego weszli my. ale ona powiedzia³a. . A potem tak jakby w zasadzie roz³o¿y³a nogi. co robimy.Cicho. . Tak to jest w dru¿ynie. Jeste cie dru¿yn¹? Carter Thibodeau pierwszy po³apa³ siê. .I nie skrzywdzili cie jej? . . . nie powinni my i bardzo nam przykro. . . ¿e ma trochê piwa .W³a nie! .Tak jest. zak³adaj¹c rêce na obfitym biu cie. ¿e nie zrobili my nic z³ego. Du¿y Jim skrzywi³ siê niemi³osiernie.stwierdzi³ Carter. No bo teraz nie mo¿na kupiæ piwa.Mogê powiedzieæ.zacz¹³ Frank . na lito æ bosk¹. ¿e pora wracaæ. W my lach podziêkowa³ opatrzno ci..poprawi³ go komendant.Tak jest .krzyknê³a Georgia. . . Jej m¹¿ te¿. i chcia³aby nam podziêkowaæ.. ¿eby mówi³ dalej.Du¿y Jim wycelowa³ w ni¹ grubym palcem.Pokazuj¹c bobra .Ty mów.Nikt jej nie uderzy³ . .Ta dziewczyna ma zszargan¹ opiniê.Byli my tam .Wiêc co cie dok³adnie zrobili? Gdy Georgia. proszê pana . .Wiem. chocia¿ w³a ciwie byli my ju¿ niby po s³u¿bie.Ca³kowicie po s³u¿bie .wyja ni³ Mel z szerokim. jednego po drugim . ¿e zosta³a pobita i nie wiadomo co tam jeszcze. w takiej sytuacji z pewno ci¹ zachowa³aby polityczn¹ poprawno æ. .przytakn¹³ Frank z szacunkiem.Nie.i ona nas zaprosi³a..Bo ona twierdzi. wskaza³ Frankiego. ¿e jest nam wdziêczna za to. ka¿dy tylko jedno.oznajmi³ komendant Randolph. .Zaprosi³a nas do sypialni. .Jestem tego pewien . . Ton. . ¿e w panu Thibodeau . . . Zaczyna³ s¹dziæ.Prawda? . .upewnia³ siê Du¿y Jim.

.Przy Gas & Grocery powinni wystarczyæ Wettington i Morrison.Du¿y Jim rozejrza³ siê dooko³a. panowie? Andy i Randolph z wyra n¹ ulg¹ zgodnie pokiwali g³owami.podj¹³ Du¿y Jim.oceni³ Du¿y Jim. . Nikt nie podj¹³ tego w¹tku. mo¿ecie j¹ nosiæ jako Amerykanie.A teraz. Komendant Randolph wyznaczy³ was do pilnowania Food City.Racja . Ale je¿eli us³yszê. .. . wszystkim nam przyda siê trochê snu.pod Food City powinni pój æ bardziej do wiadczeni policjanci.. By³a zdrowo zalana. Ma³y ptasz ek powiedzia³ mi na uszko.drzemi¹ niejakie mo¿liwo ci. Melu i Georgii. . Z u miechem.Nie zgadzam siê z tob¹ . bo jutro stawiacie siê na s³u¿bê o siódmej rano.Mo¿emy wys³aæ z nimi Freda Dentona . ¿e które z was bêdzie mia³o przy sob pukawkê. Du¿y Jim powiód³ wzrokiem po Franku.przytakn¹³ Frank.odpar³ Du¿y Jim. . Supermarket oraz sklep przy stacji Gas & Grocery zostan¹ zamkniête na czas kryzysu.Czy tyle wam wystarczy. zanim go zabije.Skoro macie prywatn¹ broñ. .. panie Thibodeau? Z pañsk¹. Zw³aszcza m³odym funkcjonariuszom. j ego s³u¿ba w charakterze funkcjonariusza policji dobiegnie koñca w trybie natychmiastowym. poniewa¿ mamy za sob¹ dzieñ pe³en wra¿eñ.. . . . stoj¹c jutro przed Food City i maj¹c do czynienia z mieszkañcami tego miasta.W³a nie ci m³odzi ludzie s¹ potrzebni pod Food City. . Nikt inny. .Rozumiem z tego. ¿e jeste cie niewinni .podsumowa³ Du¿y Jim. Czy da pan sobie radê. . Opieka spo³eczna powinna jej odebraæ syna. a dwóch nawet nosi j¹ ze sob¹ w czasie patrolu. Wyczucie. .Jak nowo narodzone dzieci . ¿e po naszym wyj ciu siê przewróci³a.Jim .zaproponowa³ Randolph. Carterze. W obecnej sytuacji opieka spo³eczna z siedzib¹ w Castle Rock mog³a siê równie dobrze znajdowaæ na Ksiê¿ycu.Jeste cie w okresie próbnym . Jego s³owa skomentowa³a g³ucha cisza. ¿e macie w samochodzie broñ.Nic mi nie jest. . Mo¿e nawet wiêcej ni¿ raz. I jeszcze jedna rzecz.popar³ go Randolph. A ci nowi do mniejszego.Przypuszczam. .Doskonale .Tyle chyba wystarczy.odezwa³ siê Andy . na wypadek gdyby kto siê nie dostosowa³ do nowego porz¹dku. . . Pies nie naruszy³ mi ¿adnego ciêgna. ran¹ bitewn¹? Carter zgi¹³ ramiê.Rozumiemy siê? Czy s¹ jakie sprzeciwy? .

proszê pana. Zrobili. które zamierza³ zosta w mie cie. Trwa³o to jaki czas. wówczas my tak¿e. to pewne jak w banku. Du¿y Jim uniós³ palec wskazuj¹cy jak nauczyciel. je¿eli cz³owiek nie stara siê za bardzo. drugie przy oknie z widokiem na ulicê.spyta³ Frank. sprawdzaj¹c.No chod cie. Nie dla Lindsaya mia³ wzór diamentowy w kolorach niebieskim.No tak po prostu. Przygarbi³ siê ze zmêczenia i marzy³ tylko o tym. pochyli³ g³owê. Zamkn¹³ oczy. trzeba siê wesprzeæ s³owem modlitwy. Fili¿anka po kawie i talerzyk po to ci e tkwi³y na suszarce obok mikroskopijnego zlewu. . pó³ metra szeroko ci. lady by³y tak subtelne. Zwykle tak siê dzieje. Barbie kupi³ go w . . pokiwa³ g³ow¹ z u miechem. to co powiedzia³ mi kiedy ojciec. Widz¹c ich wahanie. . Rozumiesz? . Wsta³. co kaza³. Lecz zamiast wyprowadziæ funkcjonariuszy z komisariatu.j pod lamp¹. I nagle zrozumia³.A mog¹ byæ niena³adowane? .Dobry Bo¿e. na wszelki wypadek.Tak jest. Du¿emu Jimowi to pasowa³o. We cie siê za rêce. 3 Barbie wszed³ do swojego mieszkania zewnêtrznymi schodami kilka minut przed pó³noc¹. zanim bezlitosny budzik wyrwie go ze snu i ka¿e i æ do Sweetbriar Rose szykowaæ niadanie. jednak szybko siê pogodzili z decyzj¹. Mieszkamy w ród uczciwych ludzi. czy s¹ sprawne. czerwonym. Przed nami ciê¿ki dzieñ. Ksi¹¿ki. bia³ym i br¹zowym. . Du¿y Jim zamkn¹³ oczy. . Kto tu by³. ¿e z pocz¹tku nie potrafi³ ich odszukaæ. Wystarczy³o. które wci¹¿ dzia³a³o dziêki generatorowi Andy'ego Sandersa. by na dobre sze æ godzin zapa æ odrêtwienie. Krzese³ te¿ nikt nie ruszy³ z miejsca . Dywanik. Stara³ siê patrzeæ na wszystko i wszystko widzieæ. tak jak je zostawi³.. .Powiem ci. a ca³e znu¿enie go opu ci³o. Frank. Je li oni siê zmieni¹.Nie byli uszczê liwieni.. Bêd¹ siê zachowywali poprawnie. ¿e zapali³ wiat³o. Nie dla Lindsaya .Frank nadal nie wydawa³ siê uszczê liwiony. otworzy³ szeroko ramiona. Nie ma czego takiego jak niena³adowana broñ. Thibodeau bez przerwy zgina³ ramiê oraz palce. Pó³tora metra d³ugo ci. potem je otworzy³ i pozwoli³ wzrokowi b³¹dziæ bez celu po wnêtrzu stanowi¹cym po³¹czenie salonu i kuchni. sta³y na pó³kach.

Latif podniós³ d³oñ i Barbie przybi³ mu pi¹tkê.Fallud¿y. Kto jednak na niego wszed³. Ten nie fa³szywy. ale dobry. Nie turecki. Rano. Nigdy na niego nie wszed³. potakuj¹c. zawsze go okr¹¿a³. Nie dla Lindsaya by³ jedynym upominkiem z Iraku. ¿e znalaz³by siê z powrotem w Bagdadzie albo w cholernej Al . ci enka broszura. I lekko przekrzywiony. Dywan zmieni³ w³a ciciela za dwie cie dolarów amerykañskich oraz uniwersalny odtwarzacz DVD. nie¿nobi zêby. Dobry b y³ z niego funkcjonariusz. Wygl¹da na turecki. Zawsze go okr¹¿a³. Barbie przeszed³ do sypialni. bo Nie dla Lindsaya by³ zmierzwiony. prawdopodobnie dlatego. ¿e identyfikator znikn¹³. któr¹ tak¿e zamierza³ zostawiæ w mie cie. Epokowa prawda zen. Tak. Podszed³ do komody. z³o¿one z za piêtym suwakiem. ¿e amerykañski senator kupi³ takich piêæ. jakby nadepniêcie na ten dywan mog³o aktywowaæ jaki komputer w Waszyngtonie i spowodowaæ. otworzy³ górn¹ szufladê i od razu zobaczy³. a wtedy miali siê jeszcze g³o niej.Khaliq Hassan. i wróci³ do salonu. Bardzo stary. Czy to ledwo uchwytny zapach potu? A mo¿e atmosfera? Barbie nie wiedzia³ i wcale go to nie obchodzi³o. Sprzedawca wykona³ zaskakuj¹co amerykañski gest imituj¹cy masturbacjê.spyta³ Barbie. Lindsay Graham. Rano le¿a³ idealnie prosto. Natychmiast zajrza³ do drugiej szuflady. nie . Zajrza³ do niej bez przekonania. teraz mia³y suwak rozpiêty. ¿eby stwierdziæ. teraz znalaz³y siê na jej spodzie. Gor¹cy. Piêæ dywanów. Barbie nigdy na niego nie wszed³. Ani troch Chwyci³ komórkê. Piêæ setek na rêkê. bo komendant policji zwykle nie afiszuj e siê z . Gdziekolwiek by poszed³. ¿e i tutaj kto wchodzi³. tak. Nie dla Lindsay a.Mówi. Ten prawdziwy. bardzo piêkny . . Handlarz mia³ na sobie koszulkê z nadrukiem NIE STRZELAÆ DO PIANISTY. na oczach ludzi. To nie dywan dla Lindsaya Grahama. Szeroki u miech. które poprzednio by³y na szczycie stertki. ale nie. nie. ¿e dywanik pochodzi z kurdyjskiej fabry czki. Potem siê miali. Zostawi³ go. ale iracki policjant zapewni³ go. A du¿o wiêcej do kieszeni. opuszczaj¹c Chester's Mill. Nie potrzebowa³ nawet piêciu sekund. Latif s³ucha³ go d³u¿sz¹ chwilê. I wcale nie by³ tym zdziwiony. Ja Latif Hassan ci to mówiê. ale nadal mia³ nieodparte przekonanie. tam jeste . Ale wszystkie dywany senatora fa³szywe. Tydzieñ pó niej kula snajpera rozsadzi³a mu mózg. ¿e wyp³owia³e d¿insy.O co chodzi³o? . . Zmarszczony. Iracki! . Barbie.Bagdadzie. do skarpetek. by³ pod tym wzglêdem przes¹dny. tak. To by³ dobry dzieñ. Policjant nazywa³ siê Latif abd al . Ksi¹¿ka telefoniczna z numerami Tarker's i Chester's le¿a³a na stoliku przy drzwiach. ale na to nie mia³ wielkich szans. Narzuta na ³ó¿ku by³a nietkniêta. ¿e w ten sposób poniek¹d chcia³ zostawiæ za sob¹ Irak. piêæ setek dolarów. A krótkie spodnie khaki. tysi¹c lat temu.

nie mia³ absolutnej. . ale nie. ¿e bêdzie pó no.Nie. Jeste ju¿ przytomna? . Niew¹tpliwie Howie. ¿e le¿¹ce na nim papiery podskoczy³y. Nie mia³a pojêcia. którego dotkn¹³ Howie. i B. Poku tyka³a do aparatu stoj¹cego przy fotelu Howiego (widok pustego mebla sprawia³ jej ból) i chwyci³a s³uchawkê.Howie nie ¿yje.. Tyle ¿e najwyra niej w ma³ych miasteczkach panowa³y odmienne obyczaje. ale z pewno ci¹ nie Howie. ¿e twój m¹¿ prowadzi³ dochodzenie w sprawie Jima Renniego. Skrzywi³a siê i usiad³a. ¿e mo¿e mu zabrakn¹æ czasu. choæ informacja by³a do æ dyskretna: H..Powiedzia³a . . ¿eby mnie teraz uwa¿nie pos³ucha³a.Tak. 4 Zaæwierka³ telefon..Tak.Spojrza³a na kartki z informacjami z pliku VADER rozrzucone na stoliku. ¿e mo¿e byæ tylko jeden powód telefonu o tej porze. kto móg³ dzwoniæ o tej porze. W ka¿dym razie tutaj.numerem swojego domowego telefonu w ksi¹¿ce telefonicznej. . Siêgaj¹c po telefon. Kopu³a zniknê³a albo zosta³a otwarta. je li nie musi? Przeklê³a te¿ tego. .. Perkins. Barbie bez wahania wystuka³ numer. ale tak jak ci powiedzia³am. Brenda milcza³a chwilê. dzwoni uprzedziæ. Potem dotar³o do niej. . pamiêtam. kto j¹ obudzi³ o tak nieludzkiej godz nie i przypomnia³. dwadzie cia minut po pó³nocy. Bardzo bym chcia³ dzwoniæ w tej sprawie. bo kto sypia na kanapie. . I znowu ta bolesna wiadomo æ .Czy twój m¹¿ robi³ notatki? . ju¿ tak. W laptopie. Nie móg³ sobie pozwoliæ na zw³okê.Co jest? O co chodzi? . Mia³ przeczucie. Przy³o¿y³a d³oñ do szyi. Mo¿esz siê skupiæ. Wydrukowa³am je. usi³uj¹c zebraæ my li. w miejscu. .Rzeczywi cie.Tak.Barbie! Uda³o siej¹ zniszczyæ? Wyszli my spod klosza? . Morin Street 28 Mimo ¿e minê³a pó³noc. Brenda uderzy³a nog¹ w stolik do kawy n tyle mocno.Wiêc co siê sta³o? Jest prawie wpó³ do pierwszej! . wiêc czas zamykaæ drzwi. ¿e zosta³a sama. przeklinaj¹c siebie za brak rozwagi. gdy widzieli siê po raz ostatni. i æ spaæ.Mówi Dale Barbara. rozcieraj¹c kark. . Chcia³bym.

Powiedzia³em ci dzisiaj. mnie lub nam obojgu. ¿e on. .To dobrze..Chyba nie przypuszczasz. Rozumiesz? . Czy Julia ciê pos³ucha? Wydaje mi siê. Niestety. . jak on mu zagra. Nawet w sejfie. A kiedy ju¿ znajdê siê za kratkami.Je li siê zastanowisz. Powiedz. ale na pewno nie za drobn¹ kradzie¿ w sklepie.Zamierza³am porozmawiaæ z Renniem. Tak. .Tak. je li nie ma czego mocniejszego. a Du¿y Jim zorientuje siê. Ale nie id sama. Ale teraz ju¿ nie bêdzie czeka³.Rommie Burpee. ¿e tak. Rennie ma co do ukrycia. wiêkszo æ dowodów zniknie. ale dlaczego nie pozwoliæ jej zajrzeæ? . W takim wypadku pamiêtaj. ¿e trafiê za kratki jutro. W kasie pancern ej albo w zamykanej na klucz szafce.. . Romeo Burpee mówi jej. lecz Howie prowadzi³ tê nocn¹ rozmowê.. ¿e powinna kandydowaæ na komendanta stra¿y po¿arnej. ¿e mogê zostaæ aresztowany. Wszystko pasuje. ¿eby j¹ ukry³a w bezpiecznym miejscu. je li ma. to znac zy dzi . ¿e ona to widzia³a.Nie wiem. przera liwie wiarygodne. komendant policji tañczy. Ten t³usty skurczybyk potrafi rozgrywaæ karty. Pamiêtasz? . potrzebuje koz³a ofiarnego. Z ca³ego serca pragnê³a. podratowana przez endorfiny.Nie zabieraj Julii. . Ogieñ w zasadzie ugaszony. ..Przera¿asz mnie. Jestem prawie na sto procent pewien. Widzia³em wiele takich wypadków w Iraku..Oczywi cie.Oczywi cie. ¿e rozg³osisz prawdê o wszystkich brudach. przyznasz mi racjê. których siê dokopa³ twój m¹¿. ¿e ma otworzyæ kopertê jedynie wówczas. Dla bezpieczeñstwa wzi¹æ ze sob¹ Juliê. co zrobi. ona sama stoi niedaleko Little Bitch Road. co twój m¹¿ mia³ na Du¿ego Jima. w doskona³ym nastroju mimo ¿a³oby. je li zagrozisz. jak daleko siê posunie. Jutro rano w³ó¿ ten wydruk do koperty i zanie do Julii Shumway. mo¿e mi siê przydarzyæ jaki wypadek. . jak w sennym koszmarze.. .Pod jakim zarzutem ciê aresztuj¹? . je li pocisk nie przebije kopu³y.Bo je li wydawca lokalnej prasy zobaczy.To jakie szaleñstwo. . Komu ufasz poza Juli¹? Wróci³a my l¹ do minionego popo³udnia.W innym wypadku niech nie otwiera. .Nie zamknêli mnie.Nie mam pojêcia. gdyby co z³ego sta³o siê tobie. ¿eby to nie ona. . . . ¿e i tak nie powstrzymasz biegu wypadków.. . Powiedz jej.

Napisa³a na niej Julia i po³o¿y³a na kuchennym blacie.Wobec tego ci uwierzy . bêdzie nieprzewidywalny. Nastêpnie posz³a do gabinetu Howiego. pomy la³a.Nie. . . Tylko je li ukryjê laptop. . w³osy w nie³adzie. Du¿y Jim siedzia³ przy kuchennym stole. .odpar³a bez wahania. w koñcu jednak siê zmie ci³. ale nie ma elektryczno ci. to co poka¿ê Jimowi? Chyba bêdê musia³a zrobiæ drug¹ kopiê. co Howie mia³. Wprowadzi³a kombinacjê cyfr. tak jak j¹ uczy³ m¹¿.Nie ma kawy. ¿e on ma brudne rêce? . Sejf by³ niewielki.. Skoñczy³ siê gaz do generatora.Nie musisz mu pokazywaæ dowodów czarno na bia³ym. Pi³ colê.Nie znam wszystkich liczb i nazw banków.. Brendo. musia³a postawiæ laptop na boku. czy ty jeste przekonana. ¿e sta³o siê tak z powodu tego drugiego obrotu ga³ki. Akurat wtedy zgas³o wiat³o. a ty wygl¹dasz jak mieræ na chor¹gwi... Jedna w zupe³no ci wystarczy. kawa jest. a wydruk zostawiê u Julii. Twarz mia³ blad¹ i nieogolon¹. Postraszyæ go boskim gniewem to jedno. Du¿y Jim podniós³ puszkê.Dobry dzieñ zaczyna siê od dobrego niadania. I jeszcze jedno: zabezpiecz laptop mê¿a. Irracjonalnie uzna³a. Ukryj go. prze³kn¹³ ³yk. .Dobrze.I pamiêtasz.Nie. . ¿eby ci uwierzy³. To znaczy.. Junior pokiwa³ g³ow¹.stwierdzi³ Barbie. Niech bêdzie tylko polis¹ ubezpieczeniow¹. 6 We wtorkowy ranek. .. a na koniec zakrêci³a ga³k¹ nie raz.Czy powinnam mu powiedzieæ. Tyle mi wystarczy. Przynajmniej na razie. ¿e to generator zu¿y³ ca³y gaz. ale je li siê w cieknie. co jest w tym pliku? . o godzinie szóstej piêæ zjawi³ siê Junior.Ca³kowicie . . 5 Brenda w³o¿y³a wydruki do ¿ó³tawej koperty. nie. . Raczej ci nie zaszkodzi. ..Niech bêdzie on. lecz dwa razy. Dopiero po chwili zda³a sobie sprawê. Te¿ chcesz trochê kofeiny? Cola jeszcze zimna. Poniewa¿ wierzy³ w to Howie. ubrany w bia³y szlafrok o rozmiarze przypominaj¹cym grot na kliperze. ale mam ogólny zarys.

To dobry dowód. Junior odgryz³ s³uszny kawa³ kie³baski i popi³ col¹. szepn¹³ g³os w g³owie Du¿ego Jima. . Junior patrzy³ na ojca bez zmru¿enia.Junior otworzy³ lodówkê i zajrza³ do ciemnego wnêtrza. . nie oznacza³o. . którzy zabawili siê z tym ludzkim mieciem z przyczepy przy Morton Road.Mam uwierzyæ. która morduje razem. z kim jego syn baraszkowa³ noc¹. W liczbie mnogiej. We wszystkie. Zgadza siê? . . chocia¿ w bezlitosnym wietle poranka widaæ by³o dok³adnie. . oczywi cie. . Rodzina.Mo¿esz je odkryæ dzisiaj oko³o po³udnia. Na z³odzieju czapka gore. Mia³ do syna inne pytanie.. które Du¿y Jim mylnie odebra³ jako sentyment. Pytanie by³o uzasadnione.. W ka¿dym razie. ¿e nie potrafisz zorganizowaæ paru pojemników z gazem? Du¿y Jim spi¹³ siê odrobinê. Popatrzy³ na ojca ze swego rodzaju rozbawieniem pe³nym zdumienia.Lepiej pójdê . Mo¿e to by³ lad obecno ci jego ¿ony. ¿e ch³opak nie by³ z kolegami. Junior zamkn¹³ lodówkê i usiad³ po drugiej stronie sto³u. . .Spa³em.Dziwnie by wygl¹da³o. . . ..oceni³ Junior. Nie spyta³ go: Gdzie by³e ? .powiedzia³ g³o no.I dowód wiadcz¹cy przeciwko panu Barbarze. synu. Du¿y Jim nie spyta³ tak¿e: Z kim spa³e ? . Prze³kniêcie.I we wszystkie te cia³a mo¿na ubraæ pana Barbarê? .Tak. pocieraj¹c lew¹ skroñ. ¿e co jest nie tak. . ¿e w danym momencie by³oby to niepoprawne politycznie.Powiedzmy. lecz tylko na moment. trzyma siê razem. Zreszt¹ nie jestem zmêczony. ¿e Junior wie wszystko. .Nie id dzisiaj do komisariatu.Umilk³.. przez jaki czas. .. Spa³em z. W kuchni panowa³a niezwyk³a cisza. bez szumu lodówki i bulgotania ekspresu do kawy.. pokrêci³ g³ow¹. Zadawanie siê z tak¹ dziewczyn¹ prowadzi³o najprostsz¹ drog¹ do z³apania jakiej francy.polityczne . pomy la³ Junior.Junior siê u miechn¹³. Nastêpny kês. Du¿y Jim pokiwa³ g³ow¹ i uwa¿niej przyjrza³ siê synowi. gdybym nie poszed³.Powiedzia³e : cia³a. . nie zapyta³: Co siê z tob¹ dzieje? .Tak.Uhm.Nie ma sprawy. . Kropka. który jad³ kie³baskê wo³ow¹. .. .Tak. dopóki to jest. Mia³ powa¿niejsze k³opoty ni¿ to. On ju¿ jest chory. Natomiast cieszy³ siê.

Jednak tego ranka Du¿y Jim mia³ na g³owie powa¿niejsze sprawy ni¿ k³opoty trawienne Juniora.Du¿y Jim pokiwa³ g³ow¹.stwierdzi³. .Ja te¿. prze³kn¹³.We miesz whisky od Browniego . Wyznaczê ciê na patrol samochodowy. Du¿y Jim przesun¹³ go po stole. Tylko trzymaj siê z daleka od Food City. .Jak s¹dzisz.Uda siê. Junior s³ucha³ beznamiêtnie.Jakie k³opoty? Du¿y Jim nie odpowiedzia³ wprost. Niewa¿ne.Ten stary pijaczyna pokocha mnie. .Spójrz na niego.Mam przeczucie.To by³ dowcip. .Naprawdê uwa¿asz. . . . .Nie powiedzia³em. Junior ugryz³ kie³baskê. ¿eby siê k³ad³ do ³ó¿ka. ale dzisiaj raczej ma delirkê. I nie rzucaj siê w oczy. zapa³a do ciebie cieplejszym uczuciem. je li mu zaniesiesz butelczynê whisky? A obiecasz wiêcej po wykonaniu roboty? .Czy to siê uda? . . Tylko czerwona plamka tañczy³a mu przed oczami.Jasne. . Poza artyku³ami spo¿ywczymi pod³ej jako ci oraz ksi¹¿kami z wydawnictwa Beaver Books. . Normalnie o tej porze by spa³. Na koniec mia³ jedno pytanie.Junior rozpogodzi³ siê na widok wyob ra¿onej sceny. . Pewnie mnie nawet usun¹³ z e swojego facebooka. po czym skrzywi³ siê i znowu pomasowa³ skroñ.Nie rozumiem.Tylnymi drzwiami. bêdziesz mia³ du¿o pracy.Ja te¿ . Junior wyra nie siê o¿ywi³. . Podejrzewam. . . . . popi³ col¹. czy co to tam by³o. Policja mia³a klucze do wszystkich trzech. ¿e tam bêd¹ k³opoty. Brownie jako jeden z trzech sklepów w mie cie by³ uprawniony do sprzeda¿y alkoholu. Na pewno bêdzie w tym swoim kurniku przy God Creek Road.poleci³ Du¿y Jim. ¿e akurat ja powinienem do niego jechaæ? Ostatnio raczej mnie nie kocha. je li mu zaniosê pó³ szklanki sikacza.Mo¿esz znale æ Sama Verdreaux? .Co Niechluj Sam ma zrobiæ za procenty? Du¿y Jim wyja ni³ synowi swój zamys³.

Uwa¿a³. zanim kto odebra³. Zwrot o sto osiemdziesi¹t stopni. czy powód . W tle nadal gdaka³y kury. Roger Killian powinien darzyæ Du¿ego Jima szacunkiem. kiedy opad³a Bo¿a kopu³a. czy susza.. Mo¿ecie byæ w mie cie mniej wiêcej o. tak.Jest Ricky i Randall. ¿e takie nowinki techniczne. wszystko idzie sprawnie. Oraz dla miasta.warkn¹³ który z licznych Killianów.. Skoro nadal wstawa³ o wicie i traci³ czas na ¿ywienie stadka kurczaków.wci¹¿ w szlafroku.powiedzia³ Roger. I nic dziwnego.. . .Du¿y Jim szybko dokona³ w my lach niezbêdnych obliczeñ..Roger. . ile¿ to godzin stracono na bezu¿yteczn¹ gadaninê? I na dodatek wydziela³y szkodliwe promieniowanie. .. us³ysza³ w tle gdakanie kur. co w³a nie powiedzia³. . gdzie odk³ada³ go. . ¿eby zmieniæ zwyczaje. . Du¿y Jim zak³ada³. s przyczyn¹ mnóstwa niepotrzebnego bicia piany. ¿e Sam Verdreaux wykona polecenia Juniora. Wyj¹³ telefon komórkowy ze rodkowej szuflady biurka. bo Du¿y Jim zrobi³ z niego zafajdanego milionera. mam zajêcie dla ciebie i trzech twoich najstarszych synów. zamias t korzystaæ z ¿ycia bez trosk finansowych. . Jak cz³owiek ma wyczucie. . Bo robiê to dla miasta. Dla dobra jego mieszkañców. Wybra³ numer z ukrytych kontaktów. To znaczy. Od irytacji do szacunku. czy inna zaraza. Du¿y Jim skrzywi³ siê. pomy la³ Du¿y Jim.Przepraszam za u¿ywanie nadaremno imienia Bo¿ego. Tak¹ mia³ naturê i dzi by³ dla Du¿ego Jima niezast¹piony. Gdy przytkn¹³ go znowu. Odczeka³ co najmniej sze æ sygna³ów.7 Po wyj ciu Juniora Du¿y Jim poszed³ do gabinetu . tak. Roland pojecha³ do Oxfordu po karmê.Powiedzmy o dziewi¹tej? Najpó niej o dziewi¹tej piêtna cie? . zastanawiaj¹c siê nad tym. .No. szatañskie wynalazki.Rog? Jeste na farmie? . kiedy tylko móg³..przerwa³.Co jest? . który wydyma³ siê wokó³ niego jak ¿agiel. na sekundê odsun¹³ telefon od ucha. ale te¿ g³upot¹ by³oby nie zadbaæ o jakie zabezpieczenie.Wobec tego bêdziesz ty i dwóch twoich najstarszych. Roger by³ zbyt g³upi. .Tylko dwóch mam w domu . widaæ taka by³a wola Bo¿a. Mimo wszystko czasem siê przydawa³y.oceni³ Du¿y Jim.Bóg ci wybaczy . do których mo¿na by³o siê dostaæ jedynie po wpisaniu has³a numerycznego. Kurczaki trzeba nakarmiæ. które trafia³o bezpo rednio w g³owê.

. W tle nadal gada³o i æwierka³o osiem setek kurczaków karmionych steroidami. który sta³ w drzwiach.Po co straszyæ ludzi? I tak bêd¹ mieli czego siê baæ.Co? Co takiego?! Dlaczego??? Jack Cale siedzia³ przy swoim biurku w zagraconym biurze kierownika Food City. .. jak mu Bóg mi³y. ¿ó³te.odpowiedzia³ Randolph. ..Przykro mi.du¿e. Pozapisujemy.. Oczywi cie je li do tej pory jeszcze siê to wszystko nie skoñczy. tego mo¿esz byæ pewien. Mia³ wielki brzuch. . .Bêdê musia³ ich obudziæ... tak nosi³ je ca³e ¿ycie.Co za pomys³. . By³ po trzydziestce.i potrz¹sn¹³ nimi przed twarz¹ Petera Randolpha. Kto wpad³ na ten kretyñski pomys³?! . pokryte d³ugimi kolumnami rêcznego pisma . jasne.Nie. na lito æ bosk¹?! Przecie¿ towaru jest pod dostatkiem! . . Ubrany by³ w kombinezon Foo City. firma nie straci ani centa. co i jak. które teraz szarpa³ woln¹ rêk¹. Sklep jest zamkniêty. Teraz zebra³ kartki razem .obwie ci³ Jack.Przeg³osowali go radni . . Przejrzyj to. Peter Randolph najwyra niej nie zamierza³ przyjrzeæ siê bli¿ej ¿ó³tym kartkom.Nie w tym rzecz! . . który zamknêli z Erniem Calvertem o pierwszej nad ranem. I ani s³owa na ten temat. a Jack by³by jêkn¹³ z rozpaczy. Jack. Bêdziemy dzieliæ po równo i tak dalej. mia³ ³agodn¹ dziecinn¹ twarz i gêst¹ szopê sztywnych jak druty rudych w³osów. A Roger Killian. . Na blacie poniewiera³y siê karty ze spisem towarów.On chce zamkn¹æ sklep! .O czym ty w ogóle mówisz? Z piwnicy wypad³ zwabiony krzykami Ernie Calvert. s³ucha³. jako magazyn ¿ywno ci. . jak mi Bóg mi³y.Patrz. Co mamy zrobiæ? Przywie æ trochê propa. ale tak.Tutaj! I tutaj! Sam zobacz! . I mówi³ jaki czas. Teraz pos³uchaj. zanim zrobisz co g³upiego.Niewiele brakowa³o. czerwon¹ twarz i siwe w³osy obciête na rekruta.denerwowa³ siê Jack. Nowy komendant wystroi³ siê na tê wizytê w mundur galowy.Wszelkie obiekcje wobec planu mo¿ecie przedstawiæ na spotkaniu w czwartek wieczorem. Nadzieje na wcze niejsze ukoñczenie pracy przepad³y razem z deszczem meteorów. 8 . je li ta kopu³a szybko e zniknie. Pete. Otworzymy w czwartek.spyta³ Ernie rozgniewany.

Nie móg³bym. . Zastanów siê chwilê.. Je¿eli koniecznie upieracie siê.Ernie ju¿ nie wydawa³ siê rozgniewany. . Albo: PRZEPRASZAMY ZA CHWILOWE UTRUDNIENIA.. Wystaw w oknie tabliczkê ZAMKNIÊTE DO ODWO£ANIA. OTWARCIE WKRÓTCE. .stwierdzi³ Jack. Tak mi kazali powtórzyæ radni..ZAMKNIÊTE DO ODWO£ANIA.stwierdzi³ Ernie. . pytasz. to napiszê: ZAMKNIÊTE Z POWODU INWENTARYZACJI.Radni zdecydowali. .ale dlaczego akurat teraz? . . . ¿e móc rwaæ w³osy dwoma rêkami. co i ty powiniene .. . to zamknij twarz i rób.Tylko dwóch . ¿eby zamkn¹æ.Dlaczego teraz. wiêc niech zacznie od siebie.powiedzia³ Randolph.. co ci kazano. . prawie b³aga³. Mamy sytuacjê kryzysow¹. Dok³adnie to.Jakiego planu?! . ¿e ma sprawê przedstawiæ w ten sposób.Wiem.Wskaza³ brod¹ Jacka Cale'a.Je li wiesz. który od³o¿y³ na biurko ¿ó³te kartki. za obrazê w³adzy.a ja przekaza³em ich polecenie. . .To najlepszy moment. . jak ci zagraj¹.odpar³ Randolph.O ile mi wiadomo.Znowu potrz¹sn¹³ ¿ó³tymi kartkami. Tañczysz.uci¹³ Randolph. jak on. . Nisko upad³e . .powiedzia³ Jack. skoro magazyny pêkaj¹ w szwach?! . Wstyd mi za ciebie.Chyba ¿e chcesz spêdziæ resztê dnia w wiêzieniu. Zreszt¹ k³amstwo ma krótkie nó¿ki. Peter Randolph wolno pokrêci³ g³ow¹.Nie zapominajmy o hummerze Du¿ego Jima . A kiedy mówi¹ skacz. . I wtedy chwilowe na czerwono albo jako inaczej wyró¿niæ. ten co ma motorówkê na jeziorze Sebago i vectrê winnebago pod drzwiami .Peter Randolph wycelowa³ w starszego mê¿czyznê palcem. ale te¿ nikt nie musia³..Dosyæ tego . .Racjonowanie ¿ywno ci mo¿e siê w pewnym momencie okazaæ sensowne . Dlatego decyzjê podj¹³ Andy.I wszyscy doskonale wiemy który. policzki mia³ niemal tak samo czerwone jak w³osy.Le¿y w ³ó¿ku. pos³uchaj. Randolph wiedzia³. ¿e Andrea Grinnell g³osowa³a za czym takim? Ta kobieta nie jest g³upia! . .krzykn¹³ Ernie. Kaza³by radnym siê nim podetrzeæ. a ja muszê wykonywaæ ich polecenia. Nikt nie udziela³ mu instrukcji. .przyzna³ Jack . Nieco dr¿¹cym. co by z tym poleceniem kaza³ zrobiæ Duke Perkins . . ma grypê ..podpowiedzia³ Ernie.Jasne. . jak Du¿y Jim za³atwia interesy. .poprawi³ go Ernie. co dla ciebie dobre. nawet gdyby nadal by³ tu oficjalnie zatrudniony.Chcesz mi powiedzieæ. jeden . ¿eby zacz¹æ oszczêdzaæ .Ludzie bêd¹ przera¿eni.Pete. wiêc koniec dyskusji. a Du¿y Jim go popar³..Nie mogê ci na to pozwoliæ.Dok³adnie bior¹c. . . jak wysoko.

¿e by³a wiadkiem. jak to siê zaczê³o. musia³aby z tego zrobiæ normaln¹ informacjê. ale nie mia³a najmniejszej szansy tego wydrukowaæ.ró¿owe pr¹¿ki. odrzucenie strasznej prawdy.uzna³a. których lubi³a i szanowa³a . Julia Shumway dosz³a. by³aby w du¿ym k³opocie.Za obrazê w³adzy? Nie ma czego takiego! . Z ca³kowit¹ pewno ci¹ mog³a powiedzieæ jedynie (i powiedzia³a.Teraz jest. co siê dzieje . Pó niej mog³aby napisaæ: W tamtej chwili mieszkañcy miasta w koñcu sobie u wiadomili. Dlaczego? i Jak do tego dosz³o? . Tylko propanu by³o zadziwiaj¹co ma³o. o wiele za pó no. ¿e ludzie. budzi siê w nich krwio¿ercza bezmy lna bestia. Jak wyt³umaczyæ. mimo m³odzieñczej energii. Nie spodziewa³a siê ich spotkaæ w rodzinnym mie cie. gdybym tam by³a od pocz¹tku i widzia³a. ¿e gdy siê sprowokuje przera¿onych ludz i. jak prawdziwe pielêgniarki (na ten pomys³ wpad³a Ginny Tomlinson .Ernie patrzy³ na niego z niedowierzaniem. . 10 Pierwsze czytaj¹ informacjê o zamkniêciu supermarketu Gina Buffalino oraz jej przyjació³ka Harriet Bigelow.zmienili siê bezmy lny t³um? Potem powiedzia³a sobie: Mog³abym zrobiæ wiêcej. Gdzie? . zwykle w doniesieniach z obcych krajów. Bo gdyby mia³a napisaæ o swoich odczuciach. Nie wierzysz? Mo¿esz siê przekonaæ. 9 Pó niej. jak siê zaczê³y rozruchy pod Food City. lepiej zaradziæ sytuacji. Najgorsze. Wygl¹daj¹ te¿ na zmêczone. jak mieszkañcy Chester's Mill stracili rozum. jakie nosi³y wolontariuszki). Ale to by³a tylko próba racjonalizowania. i wygl¹daj¹ naprawdê bardzo ³adnie. a nastêpny przed sob¹. Maj¹ za sob¹ dwa trudne dni. ¿e strój pielêgniarki wzbudza w pacjentach wiêksze zaufanie ni¿ fartuszki w bia³o . ¿e naprawdê nie by³o powodu. Kiedy? . Pewnie by³o to twierdzenie prawdziwe. których zna³a ca³e ¿ycie. napisan¹ zgodnie z dziennikarskim kanonem w formie odpowiedzi na sze æ podstawowych pytañ: Kto bra³ udzia³ w zdarzeniu? . ale jej nie satysfakcjonowa³o. ¿eby to mia³o jakiekolwiek znaczenie. Miasto by³o odciête od wiata dopiero trzeci¹ dobê. Widywa³a takie potwory w telewizyjnych wiadomo ciach. ale tylko do siebie). A nawet gdyby mia³a. . Obie s¹ ubrane na bia³o. Co siê dzia³o? . po bardzo krótkim odpoczynku w nocy. ludziom w³a ciwie nie brakowa³o niczego.

. dzia³a jak katalizator. ¿e musz¹ . Przed drzwiami milkn¹. zw³aszcza tych m³odych i ca³kiem wie¿ych. kiedy meteorolodzy ostrzegaj¹ przed zamieciami. i postanawiali uzupe³ni zapasy. Niczego nie brakuje. Sanders i Rennie nie mogli wybraæ gorszej chwili .mówi Gina z niedowierzaniem. Trudno jednak na d³u¿sz¹ metê zachowaæ zimn¹ krew.Co za cholera? Wczoraj wieczorem widzia³am Jacka. Czytaj¹ informacjê z tabliczki. . ¿e kopu³a nie znik³a. a¿ bêdzie z tuzin samochodów na parkingu. Ma d³ug¹ listê zakupów i chce siê z nimi uporaæ jak najszybciej. stwierdzali. potem wskazuje okno. Zostawili w Sweetbriar Rose Barbiego koñcz¹cego podawanie niadania. A pojawienie siê policjantów. Sklep powinien zostaæ otwarty za piêæ minut. Zaczekajcie. Wybiera Freddy'ego. natomiast odpowiada jej Gina Buffalino. ¿e nie przystoi funkcjonariuszowi policji). Czy ona naprawdê nie rozumie. s³owem siê nie zaj¹kn¹³. uzna³. . W dwójce siedz¹ Carter i Georgia. Oczywi cie tak siê nie sta³o. ¿e ludzie (chocia¿ nie t³um. Zapytana pó niej o wyja nienie tego nag³ego nap³ywu klientów Rose powiedzia³aby: To samo dzieje siê ka¿dej zimy. Mówi do Ansona.Pe³ne pó³ki. W ca³ym mie cie ludzie budzili siê rano.. w czwórce Mel Searles or az Freddy Denton. Przyciska twarz do szk³a. Rozmawiaj¹ o deszczu meteorów. jeszcze nie go obserwuj¹. Pojawiaj¹ siê nastêpni klienci. cukrzyka.Przyjecha³y po batoniki. który co burczy niezadowolony. Zaparkowali nieco dalej. Tu¿ za nimi przyjecha³ Frank DeL esseps w swojej bryce (zerwa³ naklejkê DUPCIA. jak cz³owiekowi taka wrzaskliwa jêdza podskakuje przed nosem. Dostrzega na drzwiach tabliczkê ZAMKNIÊTE DO ODWO£ANIA. pod Maison des Fleurs. zanim Anson wy³¹czy³ silnik. Zamierzaj¹ kupiæ dla wszystkich oprócz biednego Jimmy'ego Siroisa. Rose wyskakuje z pó³ciê¿arówki z jej imieniem wymalowanym na burcie. Pierwsza zaczepia ich Rose. O tej wczesnej porze przed supermarketem s¹ tak¿e obsady wozu numer dwa i wozu numer cztery z departamentu policji Chester's Mill. TRAWKA ALBO WACHA. Mo¿e ludzie po prostu przeczytaj¹ informacjê i pojad¹ do domu .Jest wtorek.Niemo¿liwe . zgodnie z rozkaze m komendanta Randolpha. W tym czasie podje¿d¿a Anson Wheeler z Rose Twitchell na siedzeniu pasa¿era. . Du¿y Jim Rennie od razu o tym wiedzia³. Freddy jest z pocz¹tku grzeczny.. wymachuje mu przed ocz ami d³ug¹ list¹ zakupów. Nie powinni cie siê tam zjawiæ zbyt wcze nie. bo ma wiadomo æ. za którym potrzebne jej towary stoj¹ na pó³kach. os³ania j¹ d³oñmi przed porannym s³oñcem. wcale n uspokaja.

Rozlega siê chóralny jêk. cz³owieku?! . Chyba ¿e kupiê m¹kê.. a mo¿e nawet miech. a teraz nagle pani ? Tylko ¿e jutro nie zjesz nale ników. odszukawszy odpowiedni klucz na kó³ku przy pasie. Carter ma zabanda¿owane palce. kiedy sklep powinien zostaæ otwarty. Rusza d³ugimi krokami miêdzy lud mi. to swoje pokwikiwanie.. .a zebra³o siê ich ju¿ ze dwudziest chocia¿ do godziny dziewi¹tej.No. a policzki p³on¹ mu bardziej jaskrawo ni¿ w³osy. jeszcze bardziej ponure zarezerwowa³ dla Mela Searlesa. Palce s¹ w porz¹dku. . olej. bo Jack. Rose Twitchell nadal nie daje mu spokoju.wo³a Bill Wicker oburzony. Niedoszli klienci . ¿eby na niego nie wpa æ.Daj¿e spokój! Od kiedy to ja jestem dla ciebie pani ? Dwadzie cia lat jadasz u mnie nale niki z jagodami i ten twój ukochany ma³o wysma¿ony boczek piêæ dni w tygodniu i zawsze zwraca³e siê do mnie Rosie. syrop i. kto twoim zdaniem ¿ywi to miasto? . ale ramiê boli jak jasna cholera. Freddy k³adzie d³oñ na kaburze.Ja na pewno tak zrobiê . zosta³a jeszcze dobr a minuta ..pyta Rose. Anson k³adzie jej d³oñ na ramieniu. . ¿e ledwo mo¿e siê przez nie przecisn¹æ.‾ona mnie wys³a³a po jajka! . kto wreszcie poszed³ po rozum do g³owy! Dziêki Bogu! Jack Cale otwiera³ od rodka podwójne drzwi.Proszê pani. która w³a nie przyjecha³a na rowerze (wszystki zakupy z jej listy spokojnie mie ci³y siê w skrzynce na mleko przyczepionej nad tylnym b³otnikiem. ¿e Freddy widzi na jej twarzy tylko gniew. grubszy opatrunek wypycha mu koszulê. ¿e lada moment spadnie nam z nieba ciê¿arówka wy³adowana zapasami? .Fred. w koñcu! Ludzie.ruszaj¹ do przodu.odpowiada Jack. Mel i Frank stoj¹ przed nimi tak. mia³a naprawdê minimalne potrzeby). . Wynoszê siê st¹d. ale na to nic nie mo¿e zaradziæ. Obrzuca Franka DeLessepsa chmurnym spojrzeniem. .stwierdza Jack.wype³niaæ rozkazy? ..Wydaje ci siê. gdzie Jack zwykle wystawia taczki i nawozy. który bezskutec znie stara siê powstrzymaæ u miech. g³owê ma pochylon¹.Ale na razie mam dosyæ wszystkiego. . Zaraz jednak musz¹ siê zatrzymaæ.Co ty wyprawiasz. Carte r chêtnie by jej przy³o¿y³ na odlew. Rose niecierpliwie strz¹sa jego rêkê. Lissa Jamieson. Carter. . . musi ostro skrêciæ.Poskar¿ siê radnym i komendantowi Randolphowi . Georgia i Freddy stoj¹ przed du¿ym szklanym oknem. choæ ona jest mocno zmartwiona. ponownie zamyka drzwi. Wie. W³osy stercz¹ mu na wszystkie strony. .Urywa raptownie.

A mo¿e my li tylko o pustym ³ó¿ku w sypialni na piêtrze. opuszcza go chêæ pokwikiwania. . którzy mieli zwyczaj zatrzymywaæ go w szkole po lekcjach.mówi. o tym. Mela i Franka DeLessepsa coraz wiêkszymi oczami.poprawia go Alden ma³o przytomnie. ‾ona kaza³a przywie æ trochê puszek.mówi przyjació³ce. jak ciê ludzie nie zauwa¿aj¹. synu.wyja nia Petrze. pojawia siê przed nim Alden Dinsmore. . na parkingu pojawia siê coraz wiêcej samochodów. .Oni zgwa³cili Sammy Bushey! U miech spe³za z twarzy Mela. jakie dosta³ od matki.Muszê wej æ. A teraz ich s¹siad zosta³ popchniêty przez wyrostka. który wci¹¿ wisi nad tym ³ó¿kiem. nie zni¿aj¹c g³osu. mimo to Carter odpycha go silnie. Jeszcze nie. Ludzie przyszli po zakupy spo¿ywcze i towar jest. . Gina patrzy na Cartera.mówi Carter. z czym maj¹ byæ te puszki. Alden zatacza siê na Ginê Buffalino i oboje byliby upadli. cz³owiek ma wra¿enie. Po raz pierwszy w ¿yciu m³ody cz³owiek wspó³czuje nauczycielom z gimnazjum. Wygl¹da bardzo mizernie. który jeszcze w zesz³ym tygodniu by³ mechanikiem samochodowym. I ramiê daje siê we znaki mimo dwóch proszków przeciwbólowych. a bladoniebieskie niebo wiadczy. Nie ma w nim gniewu. ale za zamkniêtymi drzwiami.Zamknij siê . . . t ylko zdziwiony. Alden nie mówi.Grono niedosz³ych klientów sklepu ro nie w oczach. Po zebranych przetacza siê pomruk. S¹ zamkniête. panie Dimmesdale . Dwadzie cia cztery stopnie o dziewi¹tej rano nie zdarza siê czêsto w pa dzierniku. ¿e w po³udnie bêdzie znacznie cieplej i jeszcze gorêcej w okolicach piêtnastej. Alden nie jest z³y ani zagniewany. ¿e straci³ ze dwadzie cia kilo od mierci syna. gdyby Petra Searles kobieta raczej wagi ciê¿kiej . nie ma mowy.ich nie podtrzyma³a.To niemo¿liwe.Przykro mi.To oni j¹ zgwa³cili! . Poza tym jest gor¹co. .‾ona mi kaza³a kupiæ puszki . . który nigdy nie zostanie skoñczony. w którym ju¿ nigdy nikt nie bêdzie spa³. i po prostu zapomnia³.Nazywam siê Dinsmore . Zanim Thibodeau zd¹¿y³ siê przyjrzeæ rosn¹cemu t³umowi. i o plakacie Foo Fighters. Na lewym ramieniu nosi czarn¹ ¿a³obn¹ opaskê i wydaje siê lekko oszo³omiony. Rusza w stronê drzwi. i o mode samolotu na biurku. Pewnie ze wszystkim. ¿eby siê dosta³ do rodka. Irytuj¹ce. .

Gina robi krok do ty³u. . a przy stole choleryków w Sweetbriar Rose opowiada siê. . ten oczywi cie na piechotê.wtóruj¹ jej g³osy z t³umu. Carter jest zmieszany i to go irytuje. Carter chcia³by mieæ broñ. Obok niej Alden Dinsmore kolebie siê jak robot z wyczerpan¹ bateri¹.popiera go Georgia. Tymczasem Ernie Calvert nie wyszed³.Wy macie byæ policjantami? Wy.Nie w moim mie cie. . Idzie alejk¹ z makaronami. Nie mam ¿adnych dokumentów. wpatrzona w Mela szeroko otwartymi oczami. Komendant nas tu przys³a³.Jak cholera . Georgia Roux odwraca siê i na migi pokazuje Erniemu.Otwieraæ natychmiast! . dziwka ³¿e jak pies . ³omocze w drzwi mocniej.Na ty³ach t³umu pojawiaj¹ siê Ricky i Randall Killian. suko. Velma jest postawna. zanim zosta³ zamkniêty).Zamkniête? .Otwieraj! .Nikogo w sklepie nie ma . m¹k¹ i cukrem. Tu bêdzie magazyn ¿ywno ci. Radni tak zdecydowali. Bo to ju¿ prawdziwy t³um. Przyjechali pikapem. A ci¹gle pojawiaj¹ siê nastêpni. . Tera z wysuwa siê przed Cartera.Nie ma po co tu staæ. ju¿ go tutaj mamy. .A ty siê zamknij. Velma go dostrzega. ch³opaki? . .Nie by³o ¿adnego gwa³tu. Obserwuje t³um. ¿e obu wykoñczy³a w ³ó¿ku i ¿e w rodowe wieczory rozgl¹da siê w Karczmie Dippera za numerem trzecim. czesze siê jak Bobby Darin i wygl¹da na Wojownicz¹ Królow¹ Lesbijek.Przepycha siê miêdzy Melem i Frankiem.upewnia siê obiektywnie. Nie podoba mu siê wrogo æ. Je¿eli piêædziesiêciu ludzi to t³um. przyje¿d¿a razem z Tommym i Willow Andersonami. bo zostaniesz aresztowana za zak³ócanie spokoju.Otwieraj.Racjonowanie ¿ywno ci? Dobrze rozumiem? . . Frank spogl¹da na Mela i kiwa g³ow¹. Nieco dalej jest Sam Verdreaux.Prycha z pogard¹. zaczyna ³omotaæ w drzwi. On nie zwraca na ni¹ uwagi. Przysuwa siê nieco bli¿ej do Cartera. . krzepka. które przyci¹gaj¹ nieco starszych go ci. d³onie wspiera na szerokich biodrach.Cofnij siê. w dwa tysi¹ce siódmym straci³ prawo jazdy na dobre.Otwieraæ! krzyczy. któr¹ widzi n ich twarzach. W noce z country karaoke. która prowadzi sklep Browniego (a w ka¿dym razie prowadzi³a.mówi Frank.Poka¿cie dokumenty. . ale pochowa³a dwóch mê¿ów. We dwóch chwytaj¹ Velmê i odsuwaj¹ ¿ywe sto kilogramów miê ni od drzwi. . Velma Winter. . .mówi Frank. . . Ernie! Otwieraj! .

lecz akurat o¿ywa walkie .¿eby siê wycofa³. a on go tylko przekazuje. potrz¹saj¹c piê ciami. A tak¿e Bill Wicker.Otwieraæ! . S siê zlewaj¹. Anga¿uj¹ siê coraz bardziej.. Zanim ludzie nas zadepcz¹. my li Carter. Ludzie s¹ przestraszeni.twie . w pêdzie mijaj¹c Juliê Shumway. Mo¿e siedemdziesi¹t osób. ³ysolu.raæ! .raæ! O . Robi siê coraz gorêcej. a w tle brakowa³o jedynie podk³adu muzycznego. listonosz. ale i podekscytowani. Czworo m³odyc h policjantów spogl¹da na Freddy'ego Dentona. ¿e ich w ogóle widzia³o. Oni te¿ skanduj¹ nawet nie w ramach przybierania barw ochronnych.skanduje t³um. . Nikt nie zwraca n nich szczególnej uwagi. ¿e ten rozkaz wyda³a w³adza nadrzêdna.raæ! . Synowie Killiana i Sam Verdreaux przepychaj¹ siê przez t³um.talkie przy pasku Henry'ego.wrzeszczy Velma. Gdyby to widzia³ Kucharz. zostaje rytm.Otwieraæ! Tommy i Willow siê do niej przy³¹czaj¹. zobaczy³by potencjalnych odbiorców swojego produktu.Ale s³yszeli my. która biegnie z aparatem przewieszonym przez ramiê. Ernie stoi w miejscu. Strzel w powietrze.podje¿d¿a Main Street od strony komisariatu (gdzie popijali sobie kawê i ogl¹dali CNN). Stary g³upek po prostu stoi i patrzy. równie¿ toruje sobie drogê przez t³um.Rupert Libby i Toby Whelan . a ci¹gle pojawiaj¹ siê nastêpne. Cienka niebieska linia przed wej ciem do supermarketu wydaje siê coraz w¹tlejsza. mo¿e osiemdziesi¹t. . . Inni id¹ w jej lady. Potem Lissa z rozja nion¹ twarz¹ . Jackie Wettington oraz Henry Morrison tak¿e ruszaj¹ w stronê supermarketu.przez ca³e ¿ycie marzy³a. .zaczyna Henry. lecz Freddy nie ma ¿adnego pomys³u. Ginny Tomlinson.twie i jeden mocniejszy na . pielêgniarka. .O . . Maj¹ co robiæ. Dwóch kolejnych policjantów . rozkazuj e im zostaæ na posterunku przy stacji benzynowej Gas & Grocery. wreszcie trafi³a siê okazja. oczekuje od niego jakiego pomys³u. Przysz³a . ¿e kiedy we mie udzia³ w spontanicznej demonstracji.¿aden z nich jednak nie potrz¹sa piê ciami. Podnosi zaci niêt¹ piê æ i potrz¹sa ni¹ rytmiczn dwa krótsze gesty na o . nie konkretyzuj¹c. najlepiej jakiego utworu grupy Grateful Dead.twie . Pó niej zaledwie kilka osób przypomni sobie.To rozkaz . lecz niesiony emocjami t³um narzu ca swój nastrój .. Natomiast ma broñ. teraz ju¿ wszyscy potrz¹saj¹ piê ciami w rytmie dwa plus jeden.ucina Randolph. To komendant Randolph.

krzyczy. Przez chwilê wygl¹da jak czarny charakter z westernu. ¿e ma je zabraæ z miejsca. podpiera siê rêkami. znalaz³a go martwego jakie dziesiêæ metrów od miejsca. m³ody kasjer. Tego ranka. gdzie sytuacja zaczyna byæ niebezpieczna. a mózg wysycha³ na trawie.jecha³ sto piêædziesi¹t na godzinê. Jack le¿a³ na plecach. s¹siadka Evansów. Zapomina o tym.krzyczy. Trochê ze strachu i zmêczenia. .mówi pielêgniarka. od strony Morton. Teraz ju¿ pacjentk¹ jest Ry¿y. Musi krzyczeæ. Wanda pobieg³a z powrotem do domu. odpychaj¹c kogo ³okciem (przyp adkiem jest to Bruce Yardley. Wendell Crumley mia³ szczê cie. dosta³a ataku serca. turkocz¹c jak poci¹g Pielêgniarka upada na kolana. Ginny zatacza siê do ty³u. spada z g³owy. jednak równie¿ nie jest zimnokrwista. inaczej nie bêdzie jej s³ychaæ w skanduj¹cym t³umie..Wanda Crumley z Eastchester. Bruce Yardley. ale zdaniem Ginny Wanda . p³acze z bólu i zaskoczenia. .Hañba! Tchórze! Ho³ota! Wyl¹dujecie za kratkami!. Ginny wpada na rz¹d wózków. ¿e nie rozbi³ swojego subaru w drodze do szpitala .powiedzieæ dziewczêtom. a trochê z gniewu. reaguje odruchowo.To oni. gdzie klosz obci¹³ d³oñ jego ¿onie. krwawi. ¿e dziewczêta s¹ potrzebne w szpitalu.. pracownik Food City.To oni j¹ zgwa³cili! Ginny spogl¹da na twarze nad mundurami i u wiadamia sobie. Ginny Tomlinson nie ma takich k³opotów z opanowaniem w ciek³o ci jak Piper Libby. w jednej osobie kasjer i ch³opak pakuj¹cy klientom zakupy. wo³aj¹c mê¿a co si³ w p³ucach. które ukaza³y siê dopiero po obmyciu krwi.Jeste cie potrzebne w szpitalu. Gigantyczne siniaki na udach. próbuje z³apaæ kobietê. . . . Jej staromodny czepek pielêgniars ki wyskakuje ze spinek. Ginny podnosi obie rêce. . Ginny zapomina o tym. Zapomina nawet o a taku serca Wandy Crumley. Tyle by³o tej krwi. proszê pani! . Energicznie przesuwa siê do przodu..Dranie! . Mel nie my li. Ginny widzia³a Bushey bez majtek. t³ucze jej okulary. Potem bierze zamach i równocze nie uderza obu m³odych mê¿czyzn.krzyczy Gina. poddaj¹cy siê szeryfowi. Uderza kobietê piê ci¹ w twarz.. ¿e s¹ potrzebne w szpitalu. jeden przypadek jest powa¿ny . i w chwili gdy do niego dotar³a. Wskazuje policjantów i zaczyna p³akaæ.raczej z tego nie wyjdzie. gdy zajrza³a do Jacka. obok butelka. Pojawili siê nowi pacjenci. Obaj s¹ wpatrzeni w coraz bardziej wrogi t³um i nie zwracaj¹ na ni¹ uwagi. Widzia³a spuchniêt¹ i zakrwawion¹ pochwê. a na dodatek niema³¹ rolê odgrywa tu jeszcze jeden czynnik: w przeciwieñstwie do Piper. ³amie nos. Jasne krop le .kobieta z prawie trzydziestokilogramo w¹ nadwag¹ i pal¹ca jak komin . lecz mu siê to nie udaje.Dziewczêta . który potrz¹sa piê ci¹ jak wszyscy inni) i staje przed Melem oraz Frankiem. Przetaczaj¹ siê. ¿e Gina ma racjê.

jakie Junior wyda³ Samowi.winie! Dranie! Kamienie id¹ w ruch. ale tego ju¿ nie powiedzia³. ¿e zaledwie wczoraj . zdawa³oby siê sto lat temu . Kto rzuci³ pierwszy .krwi z nosa . to jego pierwszy strike od czterd ziestu lat. szczêka opada jej groteskowo niemal na piersi. jak trzeba. bo wtedy Sam nie zdo³a nim rzuciæ wystarczaj¹co mocno i celnie. Junior wysadzi³ go po pó³nocnej stronie miasta i Sam. Jeden rzucony przez Ricky'ego Killiana. ¿e nie od niego pochodzi³ rozkaz. Mo¿e by³o to jedyne przestêpstwo. krwawi¹cej na ¿ó³te RK (uwaga wszystkich jest zwrócona w³a nie na nie).spadaj¹ na wielkie ¿ó³te litery RK z napis NIE PARKOWAÆ. Gina i Harriet w bia³ych fartuchach klêcz¹ przy szlochaj¹cej na czworakach kobiecie. I jeszcze jedno . W koñcu znalaz³ taki . ale zawsze chcia³ to zrobiæ. powala go na ch odnik niedaleko Ginny Tomlinson. powiedzia³ wtedy Samowi Junior. Pó³kilogramowy kawa³ek ska³y trafia Georgiê Roux prosto w twarz. choæ przecie¿ kiedy . To by by³o niepolityczne. w pierwszej rozgrywce turnieju stanowego Maine. Ten pierwszy trafia Billa Allnuta w ty³ g³owy. wtedy Sam rzuca. Trafi³ Mela Searlesa w czo³o. niedaleko mostu Pokoju. by zostali przed stacj¹ benzynow¹.a kiedy indziej mo¿na by s¹dziæ. klarowny sopran: . Celuj w dziewuchê . Mel osuwa siê na ziemiê jak szmaciana lalka. Cholera. T³um cichnie.nie wiadomo. brzmia³o ostatnie polecenie. jasny. lecz zmia¿d¿onego . Cholera! .by³ licz¹cym siê miotaczem w dru¿ynie Mills Wildcats. To Jeszcze jedno wcale nie by³o od niego. jakie Niechlujowi usz³o na sucho. jak nie rzuca³ od dawna. Musia³ byæ do æ du¿y. Nale¿y jej siê. Takie dosta³ polecenie. . drugi przez Randalla. na wielk¹ szklan¹ taflê okna. ale nie za du¿y. I bardzo udany. Jakie pó³ kilograma. wiêc nie spud³uj . Chwilê pó niej lec¹ dwa nastêpne kamienie.nie z³amanego. ruszy³ wschodnim brzegiem rzeki Prestile w poszukiwaniu odpowiedniego kamienia. Dziewczynê odrzuca do ty³u. mia³em trafiæ gliniarza. Randall wycelowa³ lepiej.my li Ricky. tak samo jak komendant Randolph nie przyzna³ pr zed Wettington i Morrisonem. Wtedy rozlega siê g³os Lissy Jamieson. g³adki niczym gêsie jajo. od lat siedemdziesi¹tych. krew leje s iê szerokim strumieniem. z obrazem butelki whisky tañcz¹cym przed oczami. Gina i Harriet podbiegaj¹ do Ginny. ³ami¹c jej szczêkê w piêciu miejscach i wybijaj¹c sze æ zêbów.

kiedy nie wiadomo. Anson obejmuje j¹ w pasie. Potem kto krzyczy. Na razie. mo¿e by i strzeli³). co siê dzieje. bêdzie ju¿ po zamieszkach pod supermarketem. a co dopiero.Na nich!!! . zwlók³ siê z ³ó¿ka i wci¹gn¹³ na siebie parê starych d¿insów . nie do koñca pewna. tylko czy powinien strzelaæ? ‾adnego strzelania! Widzi w t³umie swoj¹ ¿onê. moment wstrzymania oddechu. lecz wyra n e przygasa. ¿e to kobieta. waha siê opró¿niæ magazynek w t³um.trafia go w skroñ. Potem czubek wielkiego farmerskiego buta . chocia¿ wiêkszo æ s¹dzi. p o czym siê wycofuj¹. w towarzystwie drugi ego policjanta zatrudnionego w niepe³nym wymiarze godzin. Przywodzi na my l samochód w chwiejnej równowadze na dwóch ko³ach. Toby Whelan i Rupert Libby (kuzyn wielebnej Libby. Potem. Rose Twitchell rozgl¹da siê dooko³a. Jest pieszo. Nie zd¹¿a podj¹æ decyzji. i¿ to by³a Lissa Jamieson. na niebieskiej koszuli wykwitaj¹ czerwone plamy. Freddy Denton strzela w powietrze. ci¹ga os³onê obiektywu. czy nie. Ona zaczyna siê przepychaæ miêdzy lud mi. nawet co do p³ci tej osoby nie bêdzie zgody. która przybiega tu¿ za Lind¹ i Martym. a zanim siê na powrót rozja ni. Zawstydzona w³asnym tchórzostwem pozwala siê doprowadziæ do miejsca. który le dwo jej dotrzymuje kroku. po czym my li o córkach. Marty'ego Arsenaulta. Linda prawie mu siê wyrywa. Z trudem ³apie oddech. krzyczy z bólu.Nastêpuje pauza. który ze wistem przelatuje mu nad g³ow¹ i wybija dziurê w jednym skrzydle drzwi.. Carterowi Thibodeau krew przes¹cza siê przez banda¿e na ramieniu. ¿e jest prawie pewna.przyklêka obok Mela. S³ychaæ wycie Georgii Roux z obwi niêt¹ szczêk¹. Krew cieka jej tak¿e z pokaleczone go jêzyka. ale ju¿ podnosi aparat.nigdy nie bêdzie wiadomo. zdumiona i przera¿ona. czy siê przewróci.który nawet nie w³o¿y³ tego ranka munduru. T³um rusza do przodu. Z tej czwórki tylko Rupe ma dzisiaj broñ. Widaæ Juliê.. gdzie Rupe i Toby obserwuj¹ przebieg wypadków.chwyta j¹ za ramiê. a Rose powie Ansonowi. za rêkê z matk¹ (gdyby to by³a te ciowa. Freddy pada na ziemiê. .. Rzucaj¹ na nie okiem.kto inny ryczy z ca³ych si³. chocia¿ ona siê tym nie chwali) pierwsi zjawiaj¹ siê na miejscu zdarzeñ. Nie .Jedzenie! . Jej krzyk przypomina zawodzenie wiatru miêdzy nawoskowanymi strunami blaszanego wabika na ³osie. ot. Raz.buta Aldena Dinsm ore'a . mimo to m³ody cz³owiek nie czuje bólu. Przybywaj¹ posi³ki. Potem opuszcza broñ. W ten sposób cudem uchyla siê przed nastêpnym kamieniem. co w zwi¹zku z tym zrobiæ. Kto . bo kto mu wyrywa broñ z rêki. ale Marty . Nastêpnie zjawia siê Linda Everett.. zaczyna robiæ zdjêcia Widaæ Franka DeLessepsa . wiat³o nie ga nie ca³kowicie dla funkcjonariusza Dentona.

Gruby upada na ziemiê. Zatacza siê. zmieciona fal¹ niedosz³ych kupuj¹cych. czyli Charles Norman. bo przez wizjer widzi tylko obcych. lecz udaje im siê wymierzyæ najwy¿ej trzy ciosy. Na wysoko ci kolan zwisa mu zielona szmat ka od kurzu. czeka. który wychodzi zza rogu budynku. Bibliotekarka z rozwianymi w³osami pc ha przed sob¹ ca³y rz¹d wózków sklepowych. Pierwsi w grupie zostaj¹ do nich przyparci.ZACHOWAÆ SPOKÓJ! COFN¥Æ SIÊ! TU POLICJA! TO ROZKAZ! Julia robi mu zdjêcie. jaka znajduje siê w zasiêgu jego rêki. Toby Whelan znowu podnosi megafon do ust.próbuje uciekaæ. który ma sklep z starymi meblami przy szosie numer sto siedemna cie. os³ania g³owê rêkami. wyj¹tkowo .. ale ju¿! ‾adnego pl¹drowania! Cofn¹æ siê! Marta Edmunds. chwytaj¹c s iê za twarz. trzymaj¹c za policzek.warczy Carter. Julia Shumway pstryka i pstryka.Chod cie od ty³u! . otworzy³em od ty³u! T³um chce siê w³amywaæ. Z pocz¹tku drzwi stawiaj¹ opór. kurwa. Cztery razy g³o ny huk rozrywa ciep³y poranek. Staje w szerokim rozkroku i uderza pierwsz¹ osobê. niania córek Lindy i Ry¿ego.Cofn¹æ siê.Cofn¹æ siê! . Frank uskakuje na bok. przysuwa go do ust i krzyczy: . .trafiony wózkami wylatuje w górê. spada mu czapka (z ¿ó³tym napisem POLICJA CHESTER'S MILL na przedzie). . zostaje podeptany. Prze krêca siê na brzuch. z ust leci mu krew.. a¿ fala przejdzie.Nie trzeba wywa¿aæ drzwi. potem zamek puszcza. Tak siê sk³ada. Mo¿e potem na zdjêciach rozpozna twarze ludzi. gdy uwagê wszystkich odwraca przedziwne wycie. który w³a nie j¹ uderzy³. Wymachuje ramionami. jedna z nadwerê¿on¹ szyj¹. ani na g³os z megafonu. Ludzie wal¹ w drzwi z naklejkami WEJ CIE i WYJ CIE oraz CODZIENNIE NISKIE CENY. l¹duje na plecach. chce pomóc Grubemu i w nagrodê dostaje od Franka DeLessepsa piê ci¹ w twarz. natomiast Carter ma mniej szczê cia . T³um. dwie ze z³amanymi rêkami. z niedowierzaniem patrzy na m³odego cz³owieka. Chwyta z tylnego siedzenia megafon. Ani na Erniego Calverta. krzyczy przy tym (chyba: Banzai!). Rupe Libby wyci¹ga broñ i oddaje w powietrze cztery strza³y. ude rza g³ow¹ we framugê. s¹ ranni: dwie osoby z po³amanymi ¿ebrami. Carter i Frank zaczynaj¹ biæ ludzi. usi³uj¹c odzyskaæ równowagê i mo¿e by mu siê to nawet uda³o. Toby Whelan schyla siê do samochodu. ¿e jest to Gruby. ale zaraz go odk³ada. . i nagle pada na ziemiê i na Grubego. Potyka siê o nie. . gdyby nie nogi Georgii. T³um nie zwraca uwagi ani na strza³y.krzyczy. Cztery wykrzykniki.

Rance Conroy. . podprowadza j¹ do swoich kolegów. Wybuchaj¹ kolejne k³ótnie i bójki. potem siê zatrzymuj¹. oraz jego przyjaciel Dave Douglas id¹ prost o do rzêdu kas. albo w domu pogrzebowym Bowiego.Co siê sta³o? . Mel próbuje podnie æ g³owê. koszulê ma ca³kiem mokr¹. na dach samochodu.starannie. Napychaj¹ nimi kieszenie. opada mu na piersi. Ellerbee upada. Manuel Ortega. Podnosi z ziemi swoj¹ czap kê. lecz zaraz sobie przypomina: doktor Haskell jest albo w szpitaln ej kostnicy. Cora. nie mo¿e. Dziewczyna w dalszym ci¹gu wydaje z siebie ryki przypominaj¹ce wabienie ³osia. Kto siê zajmuje Judy i Janelle? . miej¹c siê jak szaleni. . dzi bêdzie bardzo zajêty. Linda siê obawia. W dziale delikatesowym jeden mê¿czyzna ok³ada drugiego kie³bas¹. czerwon¹. Z rozciêtego czo³a leci krew.mówi Linda i przytula Martê. Mel Searles powoli zaczyna odzys kiwaæ przytomno æ. starsza siostra Marty. naciskaj¹ guziki i wyci¹gaj¹ z szufladek pieni¹dze. . Ry¿y zosta³ sam na w³o ciach. od lat mieszka w Seattle. Linda widzi Martê.Z samego rana wziê³a je twoja siostra . W supermarkecie jest teraz pe³no . Wkrótce tarzaj¹ siê po ziemi. bo t en wyprzedzi³ go w wy cigu do ostatniego worka cukru.g³osz¹ czerwone litery). Carter prawie niesie Georgiê do wozu numer dwa. emerytowanego profesora uniwersytetu stanowego. pracownik na farmie Aldena Dinsmore'a. Ten od wêdlin odwraca siê i wali trzymaj¹cego kie³basê prosto w nos. Wartki ludzki strumieñ wlewa siê do sklepu. ¿eby tamten zostawi³ trochê wêdlin dla innych. Przy zamra¿arkach dwie kobiety walcz¹ o ostatni¹ sztukê ciasta cytrynowego.dzieñ wyprzeda¿y. lecz nadal ciska . krzycz¹c. otrzepuje j¹ i wk³ada na g³owê. Frankie prowadzi go w stronê reszty policjantów.Wendy. Jedni biegn¹ wzd³u¿ alejek.pyta Marta oszo³omiona. którym przyjecha³ z Rupertem. ¿e powinien j¹ zbadaæ doktor Haskell. s bezradni. uderza Brendana Ellerbeego. . popychaj¹c przed sob¹ wózki albo chwytaj¹c koszyki ze sterty obok worków z wêglem drzewnym (URZ¥DZAMY JESIENNEGO GRILLA! . Obaj z Rupe'em id¹ w stronê sklepu.Kto mnie uderzy³? Gor¹co mi w twarz.Cora? . Do³¹czaj¹ do nich Linda i Marty Arsenault.Nic siê nie martw. ok³adaj¹c piê ciami. W pierwszym odruchu uznaje. czy Marta aby nie dozna³a wstrz¹su mózgu. w³a ciciel i jedyny pracownik Conroy's Western Maine Electrical Service & Supplies ( Naszym god³em jest u miech ).

wo! Pi . miechy.wo! . otaczaj¹c Rance'a Conroya bia³ym ob³okiem. skarbie . such¹ i ko cist¹. Teraz zamiast O twie . Pod nogami Julii chrzê ci szk³o. skupionych boja liwie na boku. ¿e jest lepy. ¿eby chwyciæ ostatniego mro¿onego kurczaka. Niektórzy ustawiaj¹ sobie pud³a na g³owie. krzyczy ¿e nic nie widzi. która niegdy by³a jej po ladkami. Henrietta. i po prostu patrz¹. przyciskaj¹c d³oñ do szybko puchn¹cego i siniej¹cego policzka.pyta Linda. Dobiega do nich Ernie Calvert. Nic z tego. równie¿ Jackie Wettington i Henry Morrison. ma³y Steven uwielbia ry¿. .mówi Jackie.. .Po co to wszystko? Po co to komu? . Z Food City dobiegaj¹ krzyki. Inni schodz¹ do magazynów w piwnicach i na ty³ach budynku. wsparta o ramiê Jackie. obejmuje kole¿ankê ramieniem. od czasu do czasu okrzyk bólu. Linda widzi rolkê papieru toaletowego lec¹c¹ nad sklepow¹ alejk¹. wiêc Carla musi mieæ pewno æ. Opakowanie pêka. . Wkrótce zaczynaj¹ wynosiæ stamt¹d wino ca³ymi kartonami. rozwijaj¹c¹ siê jak serpentyna. ¿e ani jednego. którzy za obopóln¹ zgod¹ porzucili posterunek przy stacji benzynowej. która w styczniu skoñczy³a osiemdziesi¹t cztery la ta.. a zaraz po nim radosny okrzyk.wo³a. . pstryka.raæ s³ychaæ Pi .piêciokilogramowy worek. Rozlega siê brzêk t³uczonego szk³a. Po jego puco³owatych policzkach p³yn¹ ³zy. wywala na Lissê jêzyk z kolczykiem i ucieka. a kiedy Conroy schyla siê. . ani drugiego mu nie zabraknie. Ludzie rzucaj¹ towarami. miejscowego dealera Toyoty. Carla Venziano z dzieckiem w noside³ku na plecach odpyc ha Henriettê Clavard od pó³ki z ry¿em.Po prostu nie wiem. Wiele osób pieszy w tamtym kierunku. twarz ma bia³¹ jak b³azen. a ona pstryka. Ellerbee warczy: No to masz! i rzuca mu worek prosto na g³owê. Na zewn¹trz docieraj¹ przed sklep pozostali gliniarze. który wyrwa³ siê g³ównie (lecz nie wy³¹cznie) z mêskich garde³. Elektryk zatacza siê na rega³y. Jackie dostrze a ci¹gniêt¹ twarz Lindy Everett. gapi siê na sklep. upada na tyln¹ czê æ cia³a.Co teraz? . Wy³amano zamki ch³odziarki z piwem. Do³¹czaj¹ do pozosta³ych. uprzedza j¹ jaka nastolatka w koszulce z napisem PUNK RAGE. jak mieszkañcy d¿ungli na starych filmach. a poza tym chêtnie siê bawi pustymi plastikowymi pojemnikami.Nie wiem. ¿eby przej¹æ zdobycz. Lissa Jami odpycha Willa Freemana. Mo¿e planuj¹ urz¹dziæ jesiennego grilla. pstryka. Marta stoi tu¿ obok.

Cofnê³a siê o krok. . Podskoczy³a. Bez przekonania wziê³a od niego megafon. ciebie pos³uchaj¹.spyta³ Barbie. W miarê mo¿liwo ci karetk¹.obieca³ Barbie i to j¹ nieco uspokoi³o. Chcia³aby . . co powiedzieæ.Pewnie nie chc¹ dostaæ jeszcze gorszego manta. ¿eby nie zemdleæ. . jed radiowozem do szpitala.Nie. zaciskaj¹c i rozlu niaj¹c piê ci.. co? .Ech. Ca³o æ zosta³a piêknie zaplanowana i skrupulatnie przeprowadzona. Toby Whelan ju¿ próbowa³. .przyzna³a Rose. ¿eby tu przyjecha³.Nie wiem. . W³a nie postanowi³a zostaæ. gdy kto obj¹³ j¹ za ramiona. Ty ich karmisz od lat. Przywar³a do jego ramienia .11 Anson chwyci³ listê zakupów i pomkn¹³ do sklepu. . ¿eby siê to skoñczy³o.. a policjanci sobie stoj¹ i nic.O czym ty mówisz? .Równie dobrze móg³ rozkazywaæ mrówkom.stwierdzi³ Barbie. Odczu³a tak¹ ulgê. ¿e a¿ siê pod ni¹ kolana ugiê³y. przycisnê³a rêce do piersi. . Wcale nie zwrócili na niego uwagi. co. co robiæ . Rose zosta³a przy samochodzie. gwa³townie odwróci³a g³owê i zobaczy³a Barbiego. . Wszyscy tam pobiegli. Zamilk³. Barbie mia³ na twarzy u miech. . . czy powinna za nim i æ. a troch te¿ po to.Mo¿esz siê porozumieæ z mê¿em? . Podesz³a razem z Jackie.czê ciowo szukaj¹c pocieszenia. . Kompletnie nic mi nie przychodzi do g³owy.On tam ma pacjentów. . .Ja ci podpowiem . zanim pracodawczyni zd¹¿y³a go powstrzymaæ.Wszystko jedno. . niewa¿ne.Toby wydawa³ im rozkazy .Niez³a zabawa.Powiedz mu.. I trudno ich za to winiæ. ciebie znaj¹ od zawsze. gestem rêki zaprosi³ Lindê Everett. .Ty to zrób.Nie wiem.Tylko jak? Barbie wzi¹³ z dachu radiowozu megafon i poda³ Rose. Je¿eli nie bêdzie odbiera³ telefonu..Je li ma w³¹czon¹ komórkê. zastanawiaj¹c siê. zanim bêdzie gorzej? . .Anson poszed³ do sklepu. choæ nie by³ to u miech weso³y. I tak nie wiem.

. .. Zanim stanie siê co gorszego. d³onie przycisnê³a do krwawi¹cej twarzy. która by siê gdzie wybiera³a. miesza³ siê z woni¹ solanki i piwa.Fallud¿y.poprosi³ Barbie. .Zostaw to. pokas³ywali i ocierali oczy.CZE Æ. rzeczywi cie brzmia³o to szczerze. . Gina i Harriet kucnê³y po bokach. Wskaza³ na Ferna Bowiego.spyta³. choæ Rose wcale nie wygl¹da³a na tak¹.Barbie wskaza³ Ginny Tomlinson. Barbie znalaz³ Juliê robi¹c¹ zdjêcia ludzi pl¹druj¹cych kasy. . popychaj¹c wy³adowany wózek jedn¹ rêk¹.. w³a ciwie. W drugiej trzyma³ piwo.spyta³a Linda. kiedy zjawia³y siê policja i wojsko. Sta³a i patrzy³a z megafonem przyci niêtym do piersi.. gdzie jest Pete Freeman.. .. . . szczerze.Gotowa? . Mia³ rozciête czo³o.Nie mogê.Rose i ja spróbujemy uspokoiæ ludzi. W alejce numer trzy pot³uczone musztardy i ketchup utworzy³y na linoleum barwne plamy przywodz¹ce na my l wymiociny. tylko powstrzymaæ.Nie musisz tego fotografowaæ. MÓWI ROSE TWITCHELL ZE SWEETBRIAR ROSE. Ginny krzyknê³a z bólu i odwróci³a g³owê.powiedzia³. lizgali siê na rozsypanej kaszy..Ja. . przy³o¿y³a megafon do ust. Zapach octu szczypa³ w oczy. odczepiaj¹c telefon od paska.A ty co bêdziesz robi³? . nikt inny tego nie zrobi. Jak zahipnotyzowana patrzy³a na ogólny chaos. CHCÊ WAS PROSIÆ. w Bagdadzie. Ludzie pchali przed sob¹ wy³adowane wózki.. niech tylko trochê och³on¹.Pamiêtaj.Tutaj te¿. Trzeba by³o przyznaæ. Rose? 12 Rose stanê³a tu¿ za drzwiami. . oparta o boczn¹ cianê sklepu. Rose g³êboko zaczerpnê³a powietrza. . Zwykle po bombardowaniach w zat³oczonych miejscach publicznych. G³os z megafonu nie rozkazywa³.Mo¿e zacz¹æ od ratowania swojej pielêgniarki. .Zostañ tu chwilê . W pi¹tej alejce unosi³a siê chmura cukru i m¹ki. Tylko jeszcze o nich nie wie. . tylko prosi³. Siedzia³a na ziemi. który min¹³ ich. a Tony. Nie staraj siê ich powstrzymaæ. a kiedy próbowa³y przytkn¹æ rannej do nosa z³o¿on¹ chusteczkê.Jak? Barbie zaprowadzi³ j¹ do Rose.Czas na przedstawienie. Ludzie zwalniali i rozgl¹dali siê dooko³a. chod ze mn¹ . Barbie widzia³ to ju¿ w Tikricie Al . . lecz mimo to wydawa³ siê zadowolony z ¿ycia.. krew mu p³ynê³a po twarzy. . . Nie wiem. Prawda.

Teraz cuchnê jak w³oska kanapka. ile barach³a ze sob¹ zabierali. Na lito æ bosk¹. skoro jest piwo?! . z rêki lecia³a mu krew. zaczynaj¹c od najbardziej zdewastowanych dzia³ów .delikatesowego i nabia³u. to w wiêkszo ci przypadków . ¿eby postrzega li siebie jako kupuj¹cych. zanim kto straci ¿ycie przygnieciony workiem kaszy? Julia przemy la³a sprawê i pokiwa³a g³ow¹. pomog³a wstaæ Henrietcie Clavard. w sklepie robi³o siê coraz spokojniej.nie we wszystkich. W alejce numer siedem Carla Venziano. mocno zawstydzona. Wypatrywali ludzi. . Na twarzy mia³a grymas.Chcesz ich teraz pouczaæ. którzy mogliby sprawiaæ k³opoty.przyzna³a. Z oddali dobieg³ d wiêk syreny karetki pogotowia.odzyskuje tak¿e zdolno æ my lenia.. . Im szybciej wychodzili. niezale¿nie od tego. ale to tak¿e Barbie uwa¿a³ za dobry znak. Srogi grymas ust¹pi³ miejsca temu specyficznemu u miechowi. i Rose znowu podnios³a megafon do ust. jakby krêci³ korb¹. Je¿eli cz³owiek odzyska szacunek do siebie. NA KOSZT FIRMY. Rose stopniowo zyskiwa³a pewno æ siebie. pomy la³a Carla. JEST WIE‾A. Kilka osób zaklaska³o. . który Barbiemu siê coraz bardziej podoba³. Ruszyli we trójkê alejkami sklepu. Nikogo takiego nie spotkali. Nagrodzi³y go miechy i okrzyki. tylko kradn¹. Wystarczy ry¿u dla nas obu. Barbie odwróci³ siê do Rose. czy wolisz st¹d ludzi wyprowadziæ. PYSZNA.CHCÊ WAS PROSIÆ. Wygl¹da³ na odrobinê zawstydzonego. a nie z³odziei.Ma pan racjê. Ten i ów zachichota³.wyja ni³. . ale w wiêkszo ci . pu³kowniku . co mnie napad³o? Barbie pokiwa³ g³ow¹ z uznaniem i niemym ruchem ust podpowiedzia³ Rose: kawa . Wielu popycha³o przed sob¹ wy³adowane wózki. . ‾EBY CIE SKOÑCZYLI ROBIÆ ZAKUPY JAK NAJSZYBCIEJ I JAK NAJSPOKOJNIEJ. Ludzie wychodzili. Julia poci¹gnê³a Barbiego za rêkaw. a przynajmniej widzi sprawy z wiêksz¹ klarowno ci¹. ludzie popatrzyli po sobie. jakby dopiero teraz zorientowali s iê w sytuacji. . PRZYJD CIE DO SWEETBRIAR NA KAWÊ. .Kto mnie hukn¹³ s³oikiem z oliwkami . kto rykn¹³ z ca³ych si³: Na co komu kawa. pokaza³. Po chwili do³¹czy³ do nich Anson Wheeler pchaj¹cy wózek pe³en artyku³ów ¿ywno ciowych. Najwa¿niejsze. tym lepiej.A JAK JU‾ SKOÑCZYCIE.Przecie¿ oni nie robi¹ zakupów. który Barbie uzna³ za czysto republikañski wyraz dezaprobaty.

Wobec tego zostawimy pieni¹dze .Naprawdê. Rose nie kry³a przera¿enia.Zamierza pan ich powstrzymaæ? . Krzyki Randolpha nie mia³y wiêkszego znaczenia.zdecydowa³a Rose. spó niony i kompletnie nieprzygotowany. Je li który z kupuj¹cych nie chcia³ zostawiæ towarów. . za ich plecami odezwa³ siê g³os. lecz stoj¹cy o w³asnych si³ach . wystrojonego w mundur absolutnie doskona³y.spyta³a Randolpha Julia. lecz jednocze nie stanowczy.O ile nikt mi nie ukrad³ torebki z samochodu. Na zewn¹trz syrena karetki jêknê³a i ucich³a.Nie. blad¹ i w ciek³¹. Minutê pó niej. ale t¹ wiedz¹ nie zamierza³ siê dzieliæ. Ci ludzie to z³odzieje i tak zostan¹ potraktowani. którzy to byli.Nie wiem . Twarz mia³ zaciêt¹. . dlaczego? . . MACIE SZANSÊ UNIKN¥Æ POSTAWIENIA ZARZUTÓW. .To na nic . .Nie mo¿emy tego wzi¹æ .zaprotestowa³ Anson. By³ skruszony. Rose akurat wychwala³a zalety darmowej kawy w Sweetbriar Rose. gdy Rose i Julia w towarzystwie Barbiego nadal kr¹¿y³y po alejkach. mo¿e dwie. Oto on. którzy trzymali siê na nogach . Doskonale wiedzia³. ZOSTAWIÆ WSZYSTKO I WYCHODZIÆ! JE‾ELI ZOSTAWICIE ZRABOWANE TOWARY. Rose spojrza³a na Barbiego z przera¿eniem.przyzna³ Anson. Bardzo. . . Od razu zacz¹³ wywrzaskiwaæ rozkazy i straszyæ. proszê pani. Ludzie i tak ju¿ zd¹¿yli siê uspokoiæ. a Frank DeLesseps wywraca³ do góry nogami wy³adowany wózek. policjanci przewracali go na ziemiê. Zgodnie z planem. PETER RANDOLPH.A czyja to wina? Kto kaza³ zamkn¹æ sklep? . mówi¹c przez megafon (w sklepie by³o coraz mniej ludzi). . . widz¹c komendanta Randolpha wkraczaj¹cego do akcji. W ka¿dym razie nie przy wydawczyni miejscowej gazety.Paru facetów obrobi³o kasy. popychaæ w kierunku wyj cia.zaoponowa³ Anson.stwierdzi³a Rose.zaczêli poszturchiwaæ ludzi. Oddaj mi to. . Policjanci. . która równie spokojnym g³osem przekazywa³a tê sam¹ pro bê: koñczymy robiæ zakupy i spokojnie wychodzimy. .Dosyæ tego dobrego.Wszystkie te rzeczy s¹ nam potrzebne .Co tu siê dzieje?! Na lito æ bosk¹. utykaj¹cy..miêdzy nimi tak¿e Carter Thibodeau. Barbie wcale siê nie zdziwi³. Wzruszy³ ramionami. wskazuj¹c wózek. .NATYCHMIAST OPU CIÆ SKLEP! MÓWI KOMENDANT POLICJI. Randolph wy³uska³ jej megafon z d³oni..Rose poda³a megafon Julii.

przyciska³ do zakrwawionej rêki papierowy rêcznik.obieca³ Barbie i o ma³o nie doda³: do chwili. . 13 Ry¿y i Twitch opatrywali kilkunastu rannych zebranych wzd³u¿ bocznej ciany sklepu. Patrzy³a na Ginny. kiedy mnie aresztuj¹ . U cisnêli siê serdecznie.Szkoda. .. Gdyby nie klosz. je¿eli kopu³a szybko siê nie podniesie. rzuci³a siê mê¿owi na szyjê. wiêc Mel wyrwa³ mu go z rêki i rzuci³ starego na ziemiê. Pasujê ciê na wykwalifikowan¹ pielêgniarkê. Randolph o tym wiedzia³. Ja mam Ginê i Harriet.Gina i Harriet bardzo siê kwapi¹ z pomoc¹. . Dzisiaj jeste mój. Anson sta³ przy pó³ciê¿arówce. Mi³o mi ciê widzieæ. lecz kiedy zobaczy³ Barbiego. gdy wyszli Barbie.zaoponowa³ Barbie. Barbie westchn¹³ ciê¿ko. On siê tego domy la³. Al krzykn¹³ z bólu. A komendant Randolph siê za mia³.Chod my . nieco siê rozpogodzi³. ¿e w³a nie us³ysza³ d wiêk. . Tu¿ za nim podbieg³a Linda Everett. kiedy siê to wszystko zaczê³o .Dasz sobie radê . z upokorzenia. Barbie móg³by uciec. No.zauwa¿y³ Barbie. niestety. który w Chester's Mill bêdzie charakterystyczny. Nied³ugo rozlegnie siê sygna³. Z przera¿eniem. Ry¿y mia³ ponur¹ minê. .Nie . .Najwy¿szy czas siê wynie æ.spyta³a.rzuci³ Ry¿y. ale te¿ gdyby nie klosz. stary. . Ginny dostrzeg³a jej spojrzenie i znu¿ona zamknê³a oczy. urywanie. a ciszej doda³: .odpar³ Ry¿y. . cha .Mogê w czym pomóc. Julia i Rose.Jestem zajêty. Krótko. kochanie? .Mocno przeceniasz moje umiejêtno ci . . a teraz jeszcze pielêgniarza wykwalifikowanego Barbarê. Najwyra niej rozpoczê³o siê odliczanie. umiej¹ tylko podawaæ tabletki i przyklejaæ plastry. .¿achn¹³ siê Randolph.Witaj. Randolph zmierzy³ go spojrzeniem. ¿e pana tu nie by³o. Barbie pomy la³ wtedy. lecz jednocze nie pe³nym satysfakcji. cha.Rób swoje. Cha. . z w ciek³o ci. W³a nie Mel Searles postanowi³ odebraæ Alowi Timmonsowi koszyk z ¿ywno ci¹.Mo¿esz liczyæ na moj¹ pomoc .Proszê mi nie przeszkadzaæ . Nieprzyjaznym. bez ladu weso³o ci. ale podszed³ do Ry¿ego. .odezwa³ siê do Julii i Rose. ¿adne z tych zdarzeñ nie mia³oby miejsca. Wo ny nie mia³ zamiaru go oddaæ.

Wywabi³y go z gabinetu krzyki O . która t¹ g³ow¹ bêdzie krêci³a. Ry¿y i Barbie pracowali ramiê w ramiê ponad godzinê. pech zmienia siê w nieziemski fart.powiedzia³a. i zapewne post¹pi³by z Brend¹ Perkins w zupe³nie inny sposób. Potem jeszcze potrz¹sn¹³ prawic¹ komendanta Randolpha i powiedzia³ mu. je li cz³owiek mia³ wyczucie. ale jako rzec z ci nale¿n¹. a ty.stwierdzi³a Ginny. Tymczasem wyszed³ w najw³a ciwszym momencie.Tak mi przykro . Obrona odpada³a na boki. ¿e ten cz³owiek jest g³upi jak but. nie zobaczy³by tego. u miechniêty Andy zostanie g³ow¹ tego tworu. bo dziewiêædziesi¹t dziewiêæ procent jest jeszcze wiêkszymi durniami. znikaj¹ wszelkie przeszkody. do czego zmie ten wiat.Linda pochyli³a siê nad Ginny. Wiêkszo æ mieszkañców Chester's Mill doskonale zdawa³a sobie sprawê.szyj¹. 14 Je li potrafisz siê wczuæ. . objê³a go zatroskanym spojrzeniem i posz³a do Jackie Wettington. Ernie co chwilê ociera³ oczy. a Andy w roli g³owy sprawdza³ siê jak z³oto. Mo¿na ludzi nabieraæ bez przerwy na to samo.bo . to tak jakby wsiad³ na czarodziejsk¹ karuzelê i rz (nadal zdaniem Du¿ego Jima) niepodzielnie. lecz nie otworzy³a oczu. Oczywi cie pogodny. cz³owieku. Policjanci rozci¹gnêli przed wej ciem do sklepu ¿ó³t¹ ta mê. Linda uca³owa³a mê¿a. Nie przyjmujesz tego z wdziêczno ci¹ (uczuciem zarezerwowanym wed³ug Du¿ego Jima Renniego dla s³abeuszy i przegranych). W którym momencie zjawi³ siê Andy Sanders.twie . W³a nie tak siê dzia³o. Gdyby opu ci³ wielk¹ star¹ posiad³o æ Renniech przy Mill Street nieco pó niej albo odrobinê wcze niej. ale to nie mia³o znaczenia. szed³e jak sznurku i koñczy³e wycieczkê piêknym dwutaktem.raæ! O . I chocia¿ Du¿y Jim nigdy wcze niej nie planowa³ kampanii wyborczej na tak wielk¹ skalê . jak pyta³ kogo retorycznie. co zobaczy³. który zamierza³ nazwaæ administracj¹ kryzysow¹.raæ! . .Nic mi nie bêdzie . Odwali³. która z notatnikiem w rêku s³ucha³a zeznañ Erniego Calverta. Je¿eli potrafisz siê wczuæ. cmokaj¹c i krêc¹c g³ow¹. je li ludzie z jednego miasteczka potrafi¹ siê zachowaæ w ten sposób. Konflikty s¹ twoim ¿ywio³em. Oceni³ straty. Tak brzmia³a najwa¿niejsza maksyma w politycznym poradniku Du¿ego Jima. ¿e odwali³ kawa³ roboty. Du¿y Jim . W³a nie robi³ notatki dotycz¹ce planów nowego tworu.twie . Barbie s³ysza³. Lepsze jest wrogiem dobrego . a on.

Wreszcie pobieg³a patrzeæ. komplikacje szybko znikaj¹. trzymaj¹c w rêku aparat. taszcz¹c przed sob¹ wydatny brzuch. Du¿y Jim sta³ na rogu ulicy. Mo¿e nawet do jego domu. Wypadki chodz¹ po ludziach. Odsunê³a siê do . I zobaczy³ Juliê Shumway.. stwierdzi³a.. zajmê siê i tob¹.nie mia³ ¿adnych w¹tpliwo ci. ¿e zostawi³a je otwarte. piesznie wysz³a z redakcji Democrata . Mo¿e bêdziesz musia³a trochê spu ciæ z tonu w tym swoim szmat³awcu. bo wzrok mia³a utkwiony w czerwonej ruderze nazywanej sklepem wielobran¿owym Burpeego. lecz to te¿ nie mia³o znaczenia. Wszyscy na Main Street kierowali siê w stronê Food City. Nagle zmarszczy³ czo³o.. Potem zrobi³o siê jeszcze zabawniej.zamierza³ doprowadziæ do dyktatury . potem brzêk t³uczonego szk³a. z rêkami w kieszeniach. ¿e okaza³o siê wa¿niejsze od zamieszek przed supermarketem? By³o ca³kiem prawdopodobne. ale on obserwowa³ j¹ uwa¿nie. bo zobaczy³ Brendê Perkins. sprawdziæ. Jak cz³owiek siê wczuje.. Tak ma byæ i tak jes t. wystrza³y. Przyjdzie czas.. jak jej s¹siedzi i przyjaciele rozrabiaj¹. Nie zauwa¿y³a jej. z u miechem na twarzy. Czego ona mo¿e ode mnie chcieæ z samego rana? Có¿ jest tak istotne. w drodze przewieszaj¹c aparat przez ramiê.. Pobieg³a w stronê okrzyków i skandowania. Zabawne. Nie widzia³ z tego rogu Food City. ¿e bestia wypuszczona z klatki mo¿e zaatakowaæ ka¿dego. A gdy us³ysza³ pierwsze krzyki. z jak¹ chêci¹ pêdzi³a asystowaæ przy ka¿dym nieszczê ciu. ¿e mu siê uda. Julia Shumway zawróci³a biegiem. ¿e Brenda nawet nie pamiêta³a w tej chwili o istnieniu Du¿ego Jima. szarpnê³a za klamkê. Szed³ chodnikiem na róg Mill i Main. u miechn¹³ siê jes szerzej. która obija³a siê jej o kolano.. Du¿y Jim powiód³ za ni¹ wzrokiem. ale mia³ na oku wszystkie sklepy i instytucje na Main Street. pomy la³ Du¿y Jim. W³a nie zda³a sobie sprawê. Ni eco dalej znajdowa³ siê ratusz i komisariat. gdy dok³adnie przed jego oczami otworzy³ siê widok na plac miejski.. Nios³a przewieszon¹ przez ramiê p³ócienn¹ torbê na d³ugim pasku. Sz³a po przeciwnej stronie ulicy ni¿ Julia. jednak drzwi nie ust¹pi³y. Nie wci¹gn¹³ Brendy Perkins na listê przewidywanych komplikacji. ale czy to zbyt wysoka cena za bezpieczeñstwo? A je li pani redaktorka siê nie dostosuje. tymczasem Brenda sz³a w przeciwnym kierunku. Dotar³szy do sklepu. wiêc zamknê³a. chwyci³a za klamkê drzwi redakcji.. Julio. co by nie prorokowa³o nic dobrego. o co ta ca³a awantura. Zrobi³ mo¿e sto kroków. rozdzielone War Memoria³ Plaza..

Tak to dzia³a. i¿ powinna wobec tego znale æ Juliê pod sklepem albo wróciæ do domu i zaczekaæ. wszystko wskazywa³o na to. rzecz jasna. a Brenda nie mia³a najmniejszej ochoty siê w nie w³¹czaæ. Wiedzia³ natomiast z ca³¹ pewno ci¹. Dosz³a do wniosku. ¿e je li Brenda zastuka do jego drzwi. To rozwi¹zanie wyda³o siê jej w³a ciwsze. a je li cz³owiek musi prze³kn¹æ niesmaczne lekarstwo. Nie wiedzia³. raczej gorzk¹ pigu³k¹. Julia prawie na pewno wybra³a siê na miejsce awantury pod marketem. Stan¹æ z nim twarz¹ w twarz. ¿e przy Food City dosz³o do regularnych zamieszek. Je li chodzi³o o pierwsze. zrób dzisiaj i miej z g³owy . Zajrza³a do rodka. co dalej. wcale nie musia³ tego wiedzieæ. One. nic. W³a nie tak zamierza³a Brenda teraz post¹piæ. i¿ j¹ obserwowa³. Pete Freeman i Tony Guay prawdopodobnie te¿. gdyby tylko siê obejrza³a. a¿ wszystko siê uspokoi i Julia wróci do redakcji.. Brenda nigdy nie umia³a czekaæ. Spróbowa³a jeszcze raz. Spojrza³a w prawo. dlaczego nie chce. Gdy ponownie ruszy³a Main Street. Niestety. zaprzeczania i usprawiedliwieñ. ani drugi e rozwi¹zanie nie przypad³o jej do gustu. Howie czêsto mawia³: Cierpliwo æ pop³aca . wystarczy s³uchaæ intuicji. Du¿y Jim ¿wawo wróci³ do domu. albo przeczyta o swoich niecnych uczynkach w Democracie . Jeszcze raz rzuci³a okiem na sklep Burpeego. wspar³a rêce biodrach. która napotka³a niespodziewan¹ przeszkodê na drodze do realizacji planów i usi³uje zdecydowaæ. pewnie by tam zostawi³a kopertê. robi to . Bez wzglêdu na powód wizyty. Nadal mog³aby zobaczyæ Juliê Shumway. ¿eby Brenda wiedzia³a. bêdzie gotów na jej przyjêcie. ale tego nie zrobi³a. Konfrontacja nie by³a dla niej chlebem powszednim. W koñcu cofnê³a siê. poci¹gnê³a. Ani jedno. redakcja Democrata by³a zamkniêta na g³ucho. wys³uchaæ jego frazesów.ty³u i rozejrza³a wokó³ jak osoba. powiedzia³ Barbie. tak¿e by³y zamkniête. w lewo. na redakcjê Democrata . Co do drugiego. potem na dru g¹ stronê Main Street. Jak cz³owiek ma wyczucie. Tyle ¿e nie by³o. po czym przesz³a przez ulicê i nacisnê³a klamkê w drzwiach redakcji. Co wobec tego zrobiæ z wydrukiem dokumentów z pliku VADER? Gdyby w drzwiach by³a szczelina na korespondencjê. ciê¿kim krokiem i ju¿ nie rozgl¹daj¹c siê na boki. 15 Jutro rano zanie wydruk do Julii Shumway . a potem daæ mu do wyboru: albo zrezygnuje ze stanowiska na rzecz Dale'a Barbary.. pchnê³a. Zastuka³a. a jej matka z kolei mawia³a: Co masz zrobiæ jutro.

Nastêpny .mo¿liwie najszybciej. który mia³ za sob¹ do wiadczenia wojenne. Bardziej siê obawia³a elokwencji Du¿ego Jima ni¿ jego si³y fizycznej. ¿e Andrea zachorowa³a na grypê. Dziwi³o j¹ natomiast. Ma³o siê nie roze mia³a g³o no. A kiedy zapyta³. zdaniem Brendy. O ile zastanie j¹ w domu. po czym p³ucze usta.. Niedorzeczna my l. Niestety. . by³a przecz¹ca. ¿e mo¿e zostawiæ kopertê z wydrukiem pliku VADER u Andrei. 16 Wci¹¿ nie rozwi¹za³a problemu wydruku z pliku VADER. a odpowied . Móg³by chcieæ jej odebraæ dokumenty. Brenda uzna³a. jego sklep tak¿e by³ zamkniêty na cztery spusty. Mo¿e on co na ni¹ ma. Ufa³a. ¿e wiat by³ nadal taki sam jak przed zaistnieniem klos za. nadal maj¹c w torbie obci¹¿aj¹ce go dowody. Co jej pozosta³o? Nale¿a³o sobie zadaæ pytanie. A gdybym nie wróci³a. ¿e najwyra niej sk³onna by³a s³uchaæ Andy'ego Sandersa. niezale¿nie od tego. zanim wysz³a za m¹¿ za Tommy'ego Grinnella. komu ufa. Fatalnie siê przeliczy³a. Nie id sama . oddaj j¹ Julii Shumway. czy Du¿y Jim rzeczywi cie potrafi³by j¹ skrzywdziæ. Nawet ci nie miali. Choæ Andrea w zasadzie zawsze pozostawa³a w cieniu mê¿czyzn z zarz¹du miasta.. Pierwszy dom nale¿a³ do McCainów. bo gdzie przecie¿ s³ysza³a. powiedzia³ Barbie. Andrea. Tego mo¿na siê by³o po nim spodziewaæ. Tyle ¿e. jakie obawy móg³ ¿ywiæ Barbie. chocia¿ by³o to ca³kowicie zrozumia³e: Nie ona jedna kurczowo trzyma³a siê przekonania. Brenda zna³a j¹ jako osobê uczciw¹ i nieszczególnie przyjazn¹ Du¿emu Jimowi. A tak¹ mia³a nadziejê. wymieni³a Romea Burpeego. ale tak czy inaczej wiedzia³a. uk³adaj¹c w my lach. a Twitchellowie byli silni. ¿e szaleñstwem by³oby stan¹æ na progu jego domu.do Andrei Grinnell. I koniecznie zawiadom Dale'a Barbarê . rozleg³ siê w g³owie Brendy g³os Howiego. ¿e nie jest to jedyna kopia. ¿e fizycznie nie grozi jej ze strony Renniego ¿adne niebezpieczeñstwo. nawet wiedz¹c. W po³owie drogi na wzgórze Town Common Hill dotar³a do Prestile Street. prowadz¹cej wzd³u¿ krawêdzi miejskiego placu. nosi³a nazwisko Twitchell. Przeciê³a Main Street. poniewa¿ nikt nie powinien tego cz³owieka traktowaæ powa¿nie. Przechowasz mi tê kopertê? Wrócê po ni¹ za jakie pó³ godziny. co powie Andrei. P³ukanie ust zamierza³a Brenda wykonaæ z u¿yciem podwójnego bourbona i nie mia³a ochoty zwlekaæ z tym do po³udnia.

Junior z g³ow¹ pêkaj¹c¹ z bólu. I w ciemno ci. Junior na kolanach. Andrea mia³a cerê blad¹ jak kreda. Junior ubrany jedynie' w slipy. za pomoc¹ których planowa³a zmusiæ Jima Renniego do rezygnacji ze stanowiska. Gdy odesz³a.. zza krawêdzi zaci¹gniêtej zas³ony. Nie rozk³adaj¹cego siê miêsa.Wiem.Nie zaproszê ciê do rodka. Kobieto. Andrea te¿ siê u miechnê³a. Czas rozstania z przyjació³kami zbli¿a³ siê nieub³aganie. Henry i LaDonna mieli najwyra niej spore zapasy w zamra¿arce. Wygl¹da³ na opuszczony i nie by³o w tym nic dziwnego. wróci³ do spi¿arni. 17 Obserwowa³ j¹ Junior. w³osy w nie³adz ie. najpewniej zadzia³a³yby na Andreê lepiej ni¿ podwójna dawka theraflu. przywo³a³a na twarz u miech witaj. jakby zepsutego jedzenia? Od razu dzieñ wyda³ jej siê gorêtszy. jak wygl¹dam . wiêc tym bardziej teraz chcia³ z nimi byæ. Ledwo wyczuwalna woñ. pod oczami wielkie sine cienie. Juni tym wiedzia³. Chocia¿.. Nie zobaczy³a nic szczególnego. pod nim mia³a pid¿amê.wychrypia³a. co to za tajemnicze sprawy? Brenda postanowi³a byæ szczera. Informacje. s¹siadko . co tylko mog³o przytêpiæ ten koszmarny ból g³owy. Têskni³ nawet za smrodem unosz¹cym siê z poczernia³ej skóry.. ot dom z oknami o zaci¹gniêtych zas³onach. Tylko raz jeszcze przystanê³a. który po chwili zamar³ jej na ustach. wszystko. Wszystko. otoczony ponurym smrodkiem gnij¹cego jedzenia. Czujê siê ju¿ . Raczej jak zmru¿one oczy. 18 Trzy razy zakrêci³a staromodnym dzwonkiem. Przytrzymywa³a pasek szlafroka.. . Patrzy³ na Brendê z salonu. Z tego domu tak¿e dochodzi³ smród. Tylko miêso mog³o tak szybko zacz¹æ cuchn¹æ. ¿e zas³oniête okna wygl¹daj¹ jak zamkniête oczy. Sta³a jaki czas.napomnia³a siebie w my lach. W³a nie siê obraca³a. my l¹c o tym. powietrze gê ciejsze odg³osy awantury pod supermarketem bardziej odleg³e. Chocia¿ chcia³a jak najszybciej za³atwiæ sprawê. Zatrzyma³o j¹ co innego. Posz³a dalej. wiele rodzin wyjecha³o z miasta w dzieñ. nim wreszcie postanowi³a jednak wróciæ do domu. zatrzyma³a siê przed domem McCainów. lecz wymiotów. nie ca³kiem. nie traæ czasu! . gdy pojawi³a siê kopu³a. .A je¿eli Andrea zapyta. choæ bardzo blado. gdy us³ysza³a powolne szuranie coraz bli¿ej drzwi. obejrza³a siê przez ramiê. Zawróci³a.

Nie piesz siê. Stara³a siê nad nim zapanowaæ. przez co Brenda zmieni³a zdanie. jakby to mog³o Brendzie przeszkadzaæ. Bardzo go lubi³am.Widzia³a siê z Everettem? . Przyjê³a grub¹ kopertê z niejakim roztargnieniem. . skarbie? Dos³ownie pó³ godzinki? Muszê za³atwiæ pewn¹ sprawê. które mia³a w torebce. I dobrze. .Oczywi cie. ¿e nazwa³a go Howiem. zajmê siê twoj¹ kopert¹. najmilszym Howiem.Hektolitrami. a nie Dukiem. Brenda mia³a zamiar podziêkowaæ raz jeszcze. po czym zamknê³a mi³ej znajomej drzwi przed nosem i z g³o no burcz¹cym brzuchem pogna³a do cuchn¹cej ³azienki..Dziêkujê ci. W ten sposób posz³o szybciej. ¿e nie. ale radna ju¿ zamknê³a drzwi.Ci¹gle jeszcze mam gor¹czkê. . Odpowiedzia³aby na ka¿de pytanie. . ale powoli przechodzi. Nie tylko za wspó³czucie. powinnam wróciæ do ³ó¿ka. wyjê³a ze rodka kopertê z wypisanym na wierzchu imieniem Julia . . ukochanym.Oczywi cie. Nied³ugo ma mi siê poprawiæ. kochana.Us³yszê dzwonek. 19 Pod koniec rozmowy z Brend¹ Andrei ponownie zacz¹³ siê dawaæ we znaki ¿o³¹dek. Pijesz du¿o? . Dla Brendy zawsze by³ Howiem. . lecz nie mog³a.Dziêkujê ci. nie chcê tego nosiæ ze sob¹. Wybacz. . .dorzuci³a..Jeste spocona. ale tak¿e za to. Brenda postanowi³a nie zwlekaæ d³u¿ej. co mog³o jej w przysz³o ci oszczêdziæ k³opotów. kiedy wrócisz. ¿e nie musi siê pieszyæ.Ogromnie mi przykro z powodu mieci Howiego. Nie bêdê spa³a! . Papier ze lizgn¹³ siê po g³adkiej . bo nie chcia³a tej chorej kobiety obarczaæ odpowiedzialno ci¹ ³¹cz¹c¹ siê z dokumentami. a Brenda powiedzia³aby nie .Widzia³a siê z doktorem. N i dziêki temu nadal nic nie wiedzia³a. Po drodze rzuci³a kopertê na stolik przy kanapie. Doktor Haskell nie ¿y³.lepiej. Wa¿kie wydarzenia czêsto bior¹ pocz¹tek z drobnych wypadków. ale mogê jeszcze zara¿aæ. . Zanurzy³a rêkê w torbie. lecz wtedy Andrea doda³a co jeszcze. . W pliku VADER zawar³ swoj¹ ostatni¹ pracê. lecz Andrea najwyra niej nie mia³a pytañ. prawdopodobnie najistotniejsz¹. Mogê ci w czym pomóc? Niewiele brakowa³o. Zapewni³a Brendê.Czy mog³aby mi to przechowaæ. .Tak.

. w ciemn¹ szparê miêdzy dwoma meblami. Obudzi³a siê dopiero wieczorem. Oddycha³a g³êboko. Zabrak³o gazu..Chod my do biura . . jak to uj¹³. Dok³adnie. chocia¿. Pochyli³a siê nad umywalk¹ i wymiotowa³a tak d³ugo. Wczoraj wieczorem wy³¹czy³ mi siê generator. nadple nia³ej. W jednym ze snów zobaczy³a wielki ogieñ. wiesz. Du¿o ni³a. produkujesz j¹ w ilo ciach hurtowych. Tutaj my li siê jej urwa³y. sk¹d wzi¹æ wiêcej . straszny d wiêk. powoli. mierdz¹cych wymiocin. Andrea zd¹¿y³a do ³azienki. ciep³¹. dla utrzymania równowagi przesuwaj¹c jedn¹ rêk¹ po cianie. ¿e jej prze³yk wyl¹duje na zbryzganej ¿ó³ci¹ porcelanie ciep i pulsuj¹cy.Czy wolisz siê najpierw napiæ? Mamy colê. Zapad³a w g³êboki. co zreszt¹ nie mia³o wiêkszego znaczenia. Du¿y Jim uniós³ brwi pytaj¹co. Nawet nie próbowa³a siê dostaæ do sypialni na górze. .. mocny sen. . s³ysza³a szczêkanie w³asnych zêbów.. nie do toalety. 20 . czystego powietrza. Do tego nie dosz³o. Normalnie pod koniec pa dziernika by³oby tam za zimno na siedzenie w pid¿amie. . rozpaczliwie szukaj¹c ch³odnego. W innym Brenda Perkin s stanê³a na progu i da³a jej opas³¹ kopertê. bo i tam ju¿ pe³no by³o zasta³ych. na wacianych nogach wróci³a do korytarza.podjê³a cierpliwie. obieca³a sobie solennie.powiedzia³a Brenda. z którymi jej cia³o pozbywa³o siê toksyn przez ca³¹ nieskoñczenie d³ug¹ noc. ale ukochanej. kaszl¹c i wymiotuj¹c. Dr¿a³a na ca³ym ciele. a¿ nabra³a przekonania. ale wiat poszarza³ i uciek³ od niej.zaprosi³ Du¿y Jim pogodnie. Gdy wreszcie poczu³a siê nieco lepiej. gdzie produkujesz metamfetaminê . Gdy Andrea j¹ otworzy³a. zapomniawszy o wszystkich snach. Zaraz wstanê. a tego dnia by³o wrêcz parno. Zapad³a siê w objêcia starej le¿anki.Ale jak s¹dzê. obawiam siê. lecz tyln¹ stron¹ ga³ek ocznych. Wezmê z lodówki ostatni¹ butelkê wody i pozbêdê siê tego koszmarnego posmaku z ust. który odbiera³a nie uszami.powierzchni i spad³ z drugiej strony. A tak¿e o wizycie Brendy Perkins.Masz zapasy tam. z którego nie wybudzi³o jej nawet gwa³towne drganie r¹k i nóg.. z którego uciekali ludzie.O ile mi wiadomo z notatek Howiego. malej¹c w oddali. byle nie zemdleæ. od razu wysz³a na ganek. polecia³ z niej niewysychaj¹cy potok ró¿owych pigu³ek oksykodonu.

Brenda Perkins mówi³a prawie pó³ godziny. które ogarnê³y policzki. jak to okre li³ Howie.A chcia³by zobaczyæ swoje zdjêcie na pierwszej stronie Democrata ? Mogê ci to zapewniæ. który patrzy na ni¹ gdzie z góry. Przekombinowane . Jak gor¹co od rondla.Chod . I przestrzega j¹. na pewno siê uspokoisz.O interesach wolê rozmawiaæ w rodku. o osza³amiaj¹cych rozmiarach produkcji... .Nic dziwnego zatem.Sk³adniki przyje¿d¿a³y do miasta w ciê¿arówkach oznaczonych Towarzystwo Biblijne Gedeon.Niczego mi nie udowodnisz . . Fakt.. jak interes urós³ do takich rozmiarów. Potrzebujesz do tego mnóstwo propanu. bez s³owa patrzy³ na cich¹. Gdy zaczê³a mówiæ. O lokalizacji wytwórni. spokojn¹ uliczkê. Na trawniku przed domem Renniego. jednak kto jak kto. O tym. ¿e w ogóle zdo³a³a siê u miechn¹æ. i poprowadzi³ j¹ do foteli z widokiem na Mill Street. ¿e z niektórymi kobietami cz³owiek nie dojdzie do ³adu.Duke nigdy mnie nie lubi³ . . w ród opad³ych li ci. .. jakby go uderzy³a.Nie ma potrzeby . £atwiej sobie wyobrazi³a Howiego.w ilo ciach. który wyra nie mówi³. Pewnie ¿a³oba. U miechnê³a siê. je¿eli swoje uczucia przekaza³. Skrzywi³ siê.stwierdzi³a.Nie Duke. Przez moment Brenda dojrza³a w jego wiñskich oczkach czyst¹ nienawi æ. . Tej rady mia³a zamiar pos³uchaæ.Westchn¹³. coraz bardziej zlodowacia³a i rozw cieczona. które siê nie mieszcz¹ w g³owie . o udziale Andy'ego Sandersa i Lestera Cogginsa. Du¿y Jim siedzia³. o co ci chodzi. . ¿eby by³a ostro¿na. Nie jest to w³a ciwy sposób postêpowania. roz³o¿y³ rêce o krótkich paluchach. Nawet czerpa³a niejak¹ przyjemno æ z widoku rumieñców.Nie rozumiem.Dowody nie bêd¹ mia³y najmniejszego znaczenia. sta³y dwa drewniane fotele. je li zapiski Howiego uka¿¹ siê w prasie. Bi³a od niego w ciek³o æ i nienawi æ. O przep³ywie pieniêdzy. . . . ale ty z pewno ci¹ . by³ zaskakuj¹cy.stwierdzi³ Du¿y Jim. Porozmawiamy. .Chêtnie zostanê na zewn¹trz. . O po rednikach . tylko Howie! Du¿y Jim podniós³ rêce w ge cie. wejd .stwierdzi³ w koñcu. O laboratorium metamfetaminy. zapomnia³a o tremie. . a potem czo³o Du¿ego Jima. ¿e miejscowa apteka nie mog³a ju¿ zapewniæ odpowiednich ilo ci sk³adników i pojawi³a siê konieczno æ importowania ich zza oceanu. . którym obiecano darowanie kary w zamian za informacje.

A jak my lisz? Rennie zastanowi³ siê przez chwilê.Niczego nie zostawi³a u Julii. farmaceutycznej stolicy Chiñskiej Republiki Ludowej. . By³a u Burpeego. dzielnica handlowa umiera.Robi³em to dla dobra miasta.Owszem. . jak ludzie walcz¹ o jedzenie. . Du¿y Jim odsun¹³ siê gwa³townie w fotelu. w obu miejscach poca³owa³a klamkê. . ale nigdzie nie zostawi³a wydruku.Town Ventures.Rano zostawi³am wydruk u Julii.powiedzia³ w koñcu. . ¿e Du¿y Jim z Andym mogliby j¹ namówiæ.Zrezygnujesz ze stanowiska. spó³ka z Carson City . ¿e jeste przebieg³y.Tak. Mo¿e plik gdzie schowa³a . A gdyby tak powiedzieæ prawdê? Nie. . by s¹dzi³. jak sz³a na Town Common Hill.. rzeczywi cie zrobi³e dla miasta wiele dobrego. i tym ³atwiej siê podda³.Z Nevady lad prowadzi do Chongquing. Ba³a siê. na pust¹ ulicê. .Czego chcesz? . Brenda milcza³a. Jezioro Chester zmieni³o siê w brudn¹ ka³u¿ê. Lekcewa¿¹co machn¹³ rêk¹.Odwróci³ siê do Brendy.Da³am ci szansê. bo Julia jest pod supermarketem i patrzy. . . . .U miechnê³a siê nieweso³o. Wsta³a z fotela. Przeka¿esz je Barbiemu zgodnie z poleceniem prezyden. do czego by tylko zechcieli.Patrzy³ prosto przed siebie. .Nigdy w ¿yciu nie oddam stanowiska temu ³achadojdzie. ¿e dowody znajduj¹ siê w rêkach wydawcy. Poza tym chcia³a. jakby Brenda uderzy³a go piê ci¹ w skroñ. . Jeste pieprzonym zak³amanym egoist¹ i draniem.Siedzia³a prosto. Tyle ¿e na niczym nie znajdziesz mojego nazwiska. Na dokumentach spó³ki Town Ventures. .zrozumiesz ma³e odstêpstwo od regu³y.Za³atwia³em sprawy poza miastem . by³a u Julii Shumway. . . Widzia³em ciê. . Potem przysz³a tutaj. znajdê.Gdzie te zapiski? . Nie mia³a najmniejszego zamiaru wci¹gaæ w to wszystko Andrei. Przera¿aj¹cy. .Mylisz siê. co? .No dobrze. ciskaj¹c porêcze fotela. Masz notatki. . Na twarzy mia³ u miech. Wielka ¿y³a pulsowa³a mu na skroni.S¹dzi³e .Jest wiêcej kopii? .podjê³a. narazi³aby Andreê.. Mamy kanalizacjê niemodemizowan¹ od lat sze ædziesi¹tych dwudziestego wieku.

pod¹¿y³a w wielk¹ ciemno æ. Nikogo. Brenda siedzia³a na fotelu. W porz¹dku. Chwyci³ j¹ za twarz. odruchowo siê do niego odwróci³a. tak jak na niego opad³a. g³owê mia³a zwieszon¹ na piersi. jakby siê ga³¹ z³ama³a pod ciê¿arem lodu. Brenda Perkins us³ysza³a suchy trzask.. I przekrêci³ g³owê.Drugi b³¹d pope³ni³a . grzebieñ i jak¹ powie æ w kieszonkowym wydaniu. I dyniê ze spi¿arki. Wo³aj¹c mê¿a. naci¹gn¹³ na oczy. a potem czekaæ na syna. Zostawi³ j¹ z czapk¹ naci¹gniêt¹ na oczy. Bêdzie doskonale. na kolanach po³o¿y³ dyniê. . Zajrza³ do torebki. Do tej pory Brenda Perkins pozostanie zwyk³ym manekinem przygotowanym na Halloween. zak³adaj¹c. na rêce w³o¿y³ rêkawiczki. Wystarczy zanie æ do piwnicy. 21 Du¿y Jim wszed³ do domu i z komody w holu wzi¹³ firmow¹ czapkê autokomisu. Mówi³ uprzejmym tonem. Rozejrza³ siê dooko³a. On tak¿e wsta³. wiêc kiedy dotkn¹³ jej ramienia. wrzuciæ za wygas³y piec. Znalaz³ portfel. Przy pustej ulicy. ¿e jeste bezpieczna w ogrodzie przy ulicy. Wsadzi³ jej na g³owê czapkê. póki Junior nie wróci i nie zabierze jej do innych ofiar Dale'a Barbary. A tak¿e rêkawiczki. z dyni¹ na kolanach i wróci³ do domu schowaæ torbê.

Nie zauwa¿y³a ich tak¿e Brenda w drodze na Town Common Hill.W KICIU 1 Radny Rennie s³usznie za³o¿y³.Wypalimy jak Indianie b³agaj¹cy bogów o powodzenie na polowaniu. .Ja bêdê siê modli³a do Wonder . Nie rozumia³. jak Brenda przysz³a do niego tego ranka.Jakich bogów? . co te¿ pasowa³o doskonale . . na swój sposób. lecz same papierosy wyda³y siê Norrie ca³kiem w porz¹dku. . . By³y tylko trzy. . Gdyby Du¿y Jim o tym wiedzia³.przysta³ Joe. ale trzy. Na pewno by pad³a z w ciek³o ci.No dobra . ¿e nikt nie widzia³.po jednym dla ka¿dego. Natomiast wcze niej zapamiêta³a j¹ nawet nie jedna osoba. co siê nazywa Bóg. która tak¿e mieszka³a przy Mill Street. skoro tylu ludzi pali.Ubran w ró¿owy top i d¿insowe szorty. Ukryli siê miêdzy drewnianymi cianami mostu Pokoju. A mo¿e nawet pad³aby dwa razy. Kaza³a ch³opakom podej æ do sprawy jak do rytua³u ci¹gaj¹cego fart. co w tym poci¹gaj¹cego.pogniecione i mocno wychud³e winstony. I na pewno zabroni³aby Joemu na zawsze zadawaæ siê z Norrie Calvert. Mo¿e jednak by siê zastanowi³ (w koñcu. A to dlatego. w tym jedna. Wtedy ju¿ za pó no by³o na odwrót. Zawsze go ciekawi³o palenie papierosów. Jej ojciec rzuci³ palenie rok Wcze niej. bo w³a nie Norrie zdoby³a papierosy . czy ta wiedza by go powstrzyma³a? W¹tpliwe. ¿e tamci nie chcieli byæ zauwa¿eni. A potem bierzemy siê do roboty. z w³osami wyj¹tkowo rozpuszczonymi. id¹c na róg Mill i Main. Nie to jednak by³o najgorsze. . ³ami¹c tym samym parê zakazów. nawet gdyby od tego mi a³ zale¿eæ los miasta. a przecie¿ musi co byæ. . gdyby Claire McClatchey zobaczy³a papierosy. by³ cz³owiekiem my l¹cym) nad podobieñstwem morderstwa i chipsów ziemniaczanych: szalenie trudno jest poprzestaæ na jednym. wiêc paczka zd¹¿y³a siê pokryæ grub¹ warstw¹ kurzu. patrz¹c na niego. które znalaz³a na pó³ce w gara¿u. a nie jak zwykle zebranymi w koñski ogon.Jakich chcesz . 2 Du¿y Jim przegapi³ patrz¹cych. jakby na ca³ym wiecie nie by³o równie têpego stworzenia. je¿eli tak chcesz. podoba³a siê obu ch³opcom.Mo¿e byæ ten bóg.zapyta³ Benny Drake. Najgorsze by³oby wówczas.odpar³a Norrie.

nie otwieraj¹c oczu. . . .Zastanowi³ siê chwilê.spyta³a.stwierdzi³ Joe. wzruszy³ ramionami i te¿ zamkn¹³ oczy.. osun¹³ siê Norrie na kolana.Jeszcze nie pali³e . a ju¿ na pewno nie da³o siê wy miaæ. .. Bo jak zemdlejesz.ale dzisiaj lepiej nie ryzykowaæ. .oznajmi³a. Spokojnie z tym zaci¹ganiem.Wonder Woman to superbohater. zaryzykowa³ jeszcze jedno poci¹gniêcie) i poszed³ na koniec mostu od strony miasta .Rytua³ rytua³em. Zamknê³a oczy.Dlaczego to zrobi³e ? . pomy la³. modlitwy swojego pokornego s³ugi Drake'a. stoj¹c.Bo trzy z rzêdu to pech. to bêdzie jeszcze gorzej.Dla mnie jest bogini¹ . Tylko ¿e zaczê³o mu siê krêciæ w g³owie. W jakim sensie by³o to przyjemne uczucie. Zapali³a zapa³kê. ale nie by³o tak le. proszê.Rany. ostro¿nie go rozprostowa³.Mia³am kiedy jej niezniszczalne bransolety mocy.Wszechpotê¿na GI Joe. ni¿ gdyby siê porzyga³. zaczê³a poruszaæ wargami. co? .spyta³ Joe. Norrie wyci¹gnê³a z kieszeni nakrêtkê od soku. Mo¿e faktycznie co w tym jest. Na papierosie rós³ s³upek popio³u. Wci¹gn¹³ zaledwie odrobinê dymu.Superbohaterka. . . Teraz on zaci¹gn¹³ siê dymem. w oczach stanê³y mu ³zy. Benny zdmuchn¹³ zapa³kê. wys³uchaj. ale wiñstwo! . . Joe wsta³ (trochê niepewnie. Tam niedaleko sta³y rowery. Kiedy chcia³a zapaliæ swojego.Niespecjalnie . ale kas³aæ i rzygaæ te¿ nie. Chyba ¿eby mdlej¹c. Benny swojego nie prostowa³. .Popielniczka . lecz rozkaszla³ siê rozpaczliwie. Wyg³adzi³a papierosa. przysunê³a p³omieñ najpierw do papierosa Joego. Wzi¹³ papierosa.. Zerkn¹³ na torbê tkwi¹c¹ w koszyku jego roweru. Uzna³. .Wierzysz w to? . Benny spojrza³ na Joego. ale lepiej ¿eby my nie podpalili mostu. Norrie kopnê³a go.Woman.przyzna³ Benny . . bo odrobinê krêci³o mu siê w g³owie.Wonder Woman nie jest bogini¹ . . gdzie zniknê³y.stwierdzi³a Norrie z grobow¹ powag¹. Zaci¹gn¹³ siê papierosem. . Nie chcia³ wyj æ na cykora. potem Benny'ego. Dym pali³ go w gardle. cz³owieku. . ale mniej wiêcej jak skoñczy³am dziewiêæ lat. której nie sposób by³o siê sprzeciwiæ. To by³oby super. ¿e pogiêty bêdzie bardziej cool. Chyba ta g³upia Yvonne Nedeau mi je zasunê³a.

Norrie szturchnê³a go ³okciem. Tutaj. Metro czuæ by³o trochê podobnie. Podszed³ do nich Benny. . gdzie najwyra niej rozgrywa³a siê wielka bitwa o jedzenie. jak patrzê na przyrodê . ¿e nie mieli na co patrzeæ.To pani Perkins. .Zastanowi³ siê przez moment. Brenda Perkins przesz³a przez Main na stronê Prestile. .A ty dok¹d? .Nie wiem. Wyrzucaj¹c go.Co za ró¿nica? Nawet je¿eli nas zobaczy.Nie szeryfie. Przypomnia³o Joemu zesz³oroczn¹ wycieczkê z rodzicami do Nowego Jorku. mo¿na pokochaæ). kiedy t³umy ludzi wraca³y do domu.Kto to jest? . .stwierdzi³a Norrie.zapyta³a Norrie. .zarz¹dzi³ Benny. tylko komendancie policji. póki ona nie zniknie . A w ogóle to pewnie nas wcale nie zauwa¿y. za delikatnie na Benny'ego. ale nie wiem. i tak nie zwróci uwagi. zobaczy³ Brendê Perkins id¹c¹ na wzgórze.. który zdawa³ siê unosiæ z wody (ten zapach. W koñcu powierzono im cenne urz¹dzenie.spyta³a Norrie. zwietrza³y alkohol i kwa ny odór chemikaliów. Wszyscy troje spojrzeli na swoje papierosy.Albo z papierosem . Chodzi³o o inne zapachy zalegaj¹ce na mo cie: gnij¹ce drewno.Mog¹ te¿ zwróciæ uwagê na dzieciaki wa³êsaj¹ce siê z drogim sprzêtem nale¿¹cym do miasta.Lepiej mi siê modli. móg³by mu powiedzieæ Kucharz. zatrzyma³a siê przed domem McCainów. g³upku jeden. powietrze te¿ by³o nieszczególne. Ca³e miasto pojecha³o do supermarketu. Chwilê pó niej kto dotkn¹³ jego ramienia. Nie trzeba ich by³o przekonywaæ.Zbieramy siê . Joe kciukiem wskaza³ torbê w koszu przymocowanym do kierownicy górala Schwinn High Plains. jak siê nazywa. Strz¹sn¹³ popió³ na rêkê. Jak zu¿yte. . nadal nie otwieraj¹c oczu. . . ale z daleka. Przygl¹dali siê jej g³ównie dlatego.Wszystko jedno. Znam j¹ z widzenia. . . a potem posz³a do pani Grinnell. . We troje przyjrzeli siê wydarzeniom. . I nie chodzi³o o zapach tytoniu. Lekko. ¿eby siê trzyma li w odpowiedniej odleg³o ci. szczególnie po po³udniu. Benny wzruszy³ ramionami.odpar³ Joe. W rzeczywisto ci po prostu chcia³ zaczerpn¹æ wie¿ego powietrza.Chyba ¿e na desce.doda³a Norrie. . ten mu siê nawet spodoba³. Doro li po prostu nie widz¹ dzieci. na koñcu mostu. .Nie mo¿emy jechaæ. Benny wzruszy³ ramionami. Wdowa po szeryfie.

. który zosta³ za miastem. Nie minê³y jeszcze trzy dni od powstania klosza. ¿e je li w ogóle ktokolwiek zdo³a uruchomiæ to urz¹dzenie. fantastycznie ³adnie i fantastycznie doro le.Odwróci³ siê do pozosta³ych dwojga. Benny uniós³ do ust wyimaginowany mikrofon.Barbie uwa¿a. Mill Street ma cztery przecznice d³ugo ci! . a ona ju¿ zd¹¿y³a straciæ na wadze..Nooo. . ¿e idzie do mojej mamy? . ale zaraz Joe znalaz³ przyzwoit¹ szczelinê miêdzy bocznymi deskami i wyjrza³. czego w³a ciwie siê obawia³. Joe go zignorowa³. . Szanse chyba s¹ niewielkie. najwyra niej zdziwiona lub zak³opotana.. . Wymiana zdañ nie trwa³a d³ugo. idzie na wzgórze. Wtedy na chwilê straci³y j¹ z oczu. . Ma to we krwi. twierdz¹c. Wygl¹da³a z nim fantastycznie twardo.Kamera na jedenast¹.Dobra. Wdowa po komendancie policji wyjê³a z torby du¿¹ kopertê. lecz kiedy spojrza³ na twarz matki. a Joe za nic w wiecie nie chcia³by jej przysporzyæ wiêcej zmartwieñ.Cz³owieku.Wraca na Main Street .Norrie wetknê³a papierosa w k¹cik ust. chocia¿ nie potrafi³by powiedzieæ.Nagroda tygodnia. ¿e mama martwi³a siê o tatê. poda³a j¹ pani Grinnell. Joemu wyra nie ul¿y³o. A sprawa jest bardzo wa¿na . piêknie . Po chwili ch³opcy znów spojrzeli na ulicê. ci¹gniêt¹ zmartwieniem. Proszê pani . Gospodyni prawie natychmiast zatrzasnê³a go ciowi drzwi przed nosem. mo¿e dlatego. By³a wtedy zwrócona twarz¹ w stronê mostu. zna siê na ró¿nych gad¿etach. Pani Perkins rozmawia³a z pani¹ Grinnell. ¿e Dale Barbara uwa¿a³ Joego za najodpowiedniejszego cz³owieka do wykonania tego zadania (które z Bennym i Norrie woleli nazywaæ misj¹). I kiedy wpatrywa³a siê w zdjêcie tatusia. Na szczê cie pani Shumway j¹ przekona³a. po czym zesz³a ze schodów. dlaczego pani Perkins nie mia³aby zajrzeæ do jego mamy. Joe i Norrie siê za miali. przechodzi ulicê.odraportowa³. . który siedzia³ gdzie w motel popijaj¹c piwo i ogl¹daj¹c HBO. Pani Perkins sta³a jeszcze przez moment. .powiedzia³a wtedy Julia Shumway.oceni³ Benny. . a nie cz³owieka. Ca³k jakby trzyma³a w rêkach fotografiê zmar³ego.My licie. . No. to wy³¹cznie pani syn.przypomnia³ mu Benny.M¹dry z niego ch³opak. I tak o ma³o mu nie zabroni³a tej wyprawy. Joe poczu³ siê bosko.Zmierzy³a go . . wiêc dzieciaki odruchowo cofnê³y siê g³êbiej w cieñ. te¿ mu by³o niespecjalnie.Wchodzi na moj¹ ulicê! . od razu mu siê pogorszy³o. W koñcu zgodzi³a siê z pani¹ Shumway.

spyta³ Benny.Powiedzia³em.Dobra . który kilkakrotni e przechodzi³ z r¹k do r¹k: od Barbiego do Ry¿ego.poleci³a Julia. Vaughana i od je¿d¿enia na desce. Oznacza³o to. . Joe zgasi³ papierosa w zakrêtce od soku. ni¿ zamierza³. I wyci¹gamy frisbee. . proszê pani. . W torbie tkwi³ stary ¿ó³ty licznik Geigera. Ostro¿nie zdusi³ papierosa w prowizorycznej popielniczce.Benny'ego i Norrie? Nie ma sprawy. ¿e bêdzie ostro¿ny. kiedy . .Komu w de.Pewnie ca³e t³umy. westchnê³a. 3 Brenda zniknê³a miêdzy drzewami rosn¹cymi przy Mill Street.odpar³ zgodnie z prawd¹. . jak ju¿ siê skoñczy ten cyrk pod supermarketem.spyta³a Norrie.Spotkamy po drodze ludzi .Wszystko jest mo¿liwe. . Chyba dosyæ tych przyjemno ci. .powiedzia³ Benny'emu i Norrie.Nie wiem . nastêpnie wyj¹³ torbê na zakupy z drucianego koszyka. .uwa¿nym spojrzeniem od stóp do g³ów. gdy bêdzie mia³ wiêcej czasu.i w koñcu trafi³ do Joego. ¿e powinien zapaliæ jeszcze raz. ¿eby siê skoncentrowaæ na nowym do wiadczeniu. . od Ry¿ego do Julii . jak wa¿na jest ta wyprawa dla ca³ego miasta. ¿e pod placem jest zakopany jaki kosmiczny generator? . co mam na my li? .Tak. postanawiaj¹c. . . . ¿e maj¹ nie daæ siê z³apaæ. . .rzuci³ Benny.I jeszcze jedno . Wiêc musimy mieæ nadziejê.A je li siê trafi¹ jacy gliniarze? . ¿e to mo¿liwe . Rozumiesz. Jemu tego nie musia³a mówiæ. temu ce.Pakujemy go z powrotem do torby. ¿e nie bêd¹ na nas zwracali uwagi. Chyba rozumia³ to lepiej ni¿ one obie razem wziête. . synu? . A mo¿e lepiej nie? By³ uzale¿niony od komputerów.Naprawdê my lisz. od komiksów Briana K.Bêdziesz ostro¿ny? Joe obieca³.odpar³ Joe ostrzej. W pamiêci mia³ s³owa pani Shumway.I zabierz ze sob¹ przyjació³ .Kiedy ty tak urós³.Postarajcie siê nie rzucaæ w oczy.doda³a Julia. Jasna rzecz. . która przekonywa³a mamê.

Mieszkamy w mie cie. które wygl¹da jak skarpetka Joego McClatcheya. ¿e tego rodzaju pytania potrafi³y ich zainteresowaæ. którymi móg³ sam pokierowaæ. mimo to mia³ jedno ¿yczenie.Gdzie ona ma rodek? Benny i Norrie przestawili szare komórki na wy¿sze obroty. ¿e to prawdopodobne. Je¿eli kopu³a nie by³a pochodzenia nadnaturalnego. je³opie.podrzuci³a Norrie. .ofuknê³a go Claire McClatchey. . kiedy by³ u nich pani Shumway z licznikiem Geigera. . Zanurkowa³a pod lu no zwisaj¹c¹ ta m¹ policyjn¹.dyngus. Joe im nie przeszkadza³. . Norrie w milczeniu obserwowa³a.Albo stary damski but . no nie? . . 4 Wcze niej tego ranka. .zdecydowa³a Norrie. ¿e to wiêcej ni¿ mo¿liwe. Chudzielec Joe.Nie nazywaj przyjaciela g³upkiem . .Nie le.zgodzi³ siê Benny.Taki nasz los. Opu ci³ wzrok na skarpe . bo ka¿ê ci w¹chaæ stopê .Strasznie tam ciasno by³o. z zupe³nie innej beczki: ¿eby po znalezieniu generatora Norrie go jeszcze raz poca³owa³a.zacytowa³a pani McClatchey. tak samo jak poprzedniego dnia. . t³umi¹c u miech. Gimnazjalna wersja rymowanki brzmia³a nieco inaczej: Tyle dzieci mia³a.zgasi³ go Joe.za mia³ siê Benny. . Pole si³ow e musia³o zostaæ w jaki sposób wygenerowane. D³ugo i naprawdê. dawaj batonik. to powsta³a na skutek dzia³ania pola si³owego. zanim wyruszyli na poszukiwania.Jedna stara kobieta w bucie sobie mieszka³a . jak Joe rozk³ada skarpetkê na dywanie i wyg³adza d³oni¹. Siedzia³a na kanapie i trzyma³a w d³oniach fotografiê mê¿a.Cukierek albo psikus lepsze ni¿ migus . Joe nie wierzy³ w ¿adne mod³y za sprawy. zdj¹³ z prawej nogi but i bia³¹ skarpetkê.Masz najs³uszniejsz¹ racjê . . Jego zdaniem podchodzi³o to pod elektrodynamikê kwantow¹. ¿e cipa jej odlecia³a . tyle dzieci mia³a.powiedzia³.W tym kszta³cie.odezwa³ siê Joe. . g³upku . nie le . .Jedziemy szukaæ . siedz¹c w salonie.To jest Chester's Mill . . ale nie chcia³ niepotrzebnie rozbudzaæ w nich nadziei. ale te¿ obrzuci³a Benny'ego karc¹cym spojrzeniem. W sobie zreszt¹ te¿.W zasadzie s¹dzi³.Cicho. Lubi³ ich miêdzy innymi za to.Oby wasze mod³y okaza³y siê skuteczne.

¿e to my jeste my fachowcami.powiedzia³ Joe. Obiema trzyma³a fotografiê. . nawet Claire siê u miechnê³a.generator powinien byæ mniej wiêcej po rodku miasta. . ¿e je li faktycznie co znajdziecie. Oj. . Norrie wskaza³a na skarpetce miejsce.powiedzia³a Norrie.u ci li³ Joe. Nie chcia³ jej zasmucaæ jeszcze bardziej. . mamo. pomy la³ Joe. .Tylko jak go nazwaæ? Skarpetkagon? Norrie wybuchnê³a miechem. .odezwa³a siê w koñcu Norrie.krzykn¹³ Benny i ponownie uniós³ d³oñ.Skarpetka to te¿ kszta³t geometryczny . to on chcia³ grzmotn¹æ tym wyja nieniem.Przynajmniej plac to miejsce bezpieczne .Tak mi siê wydaje.rodek nie bêdzie taki jak w kole albo kwadracie . .zauwa¿y³ Benny. matko brata. .ucieszy³ siê Benny.. lekko ci¹gaj¹c brwi. Wysil zdrowy rozs¹dek. .Jeszcze jedna pi¹tka.Oj.Niech pani przybije pi¹tkê. zdaje siê. odezwa³a siê jeszcze raz: . ale kto wie.Bo twoim zdaniem . czy to zejdzie . Nie taki jak w figurach geometrycznych. . gdzie spód w kszta³cie stopy przechodzi³ w górn¹ czê æ. Tym razem Claire nie podnios³a rêki.Zanim zd¹¿y³ zadaæ nastêpne pytanie. nadal ze zdjêciem mê¿a w d³oni. Claire McClatchey przybi³a Benny'emu pi¹tkê... . proszê pani! . zostawicie to fachowcom za¿¹da³a Claire.Tutaj. ..Ale pewnie i tak przydadz¹ siê nowe.Na mapie Chester's Mill jest zbli¿one do sze ciok¹ta .Na mapie to by by³o mnie wiêcej w okolicach placu. .podsumowa³a pani McClatchey . matko brata mojej duszy. Joe postawi³ kropkê wiecznym piórem.Super. . .Nie wiem. Tam bêdziecie szukaæ? . Joe pokiwa³ g³ow¹.Tak jest! . Blado u miechniêta. . . Benny. Podniós³ rêkê. Jednak tego nie powiedzia³.westchnê³a Claire. Matka trochê podciê³a mu skrzyd³a. .. To jest rodek. Ch³opak u miechn¹³ siê smutno.Ale niewa¿ne.Tam bêdziemy szukaæ najpierw .Bêdê ich pilnowa³a. .Obiecajcie mi tylko.Niech pani siê nie martwi . Zastanowi³a siê nad tym chwilê.? .powiedzia³a. czasami jeste mêcz¹cy.

. Poziom wody siê obni¿y³.W³¹czaj. Zmierzy³ pozosta³ych dwoje ponurym spojrzeniem.Fakt .I kiedy siê zabije. ig³a zadr¿a³a raz czy drugi..odezwa³ siê Benny. Ig³ wskazuj¹ca IMPULSY NA SEK.Bo mnie szlag trafi! .zwierzy³a siê kolegom. I zaraz na wierzchu po³o¿y³ d³oñ Benny.W³¹czaj! . je¿eli nie bêdzie on emitowa³ fal alfa albo beta. Norrie cisnê³a Joego za ramiê.Moja mama mówi dok³adnie to samo. Joe powoli obszed³ estradê. natychmiast skoczy³a na plus piêæ. bo na pó³nocy kopu³a przegrodzi³a rzekê tam¹. ¿e maj¹ do czynienia z promieniotwórczo ci¹ naturaln¹. jak siê uprze. W³¹czamy to cudeñko. . ale trzyma³a siê blisko zera na skali.Zdajecie sobie sprawê. . Teraz jednak. Dziewczyna rozlu ni³a u cisk. ale ja go kocham. Norrie poszpera³a w szafce z narzêdziami ojca i znalaz³a nie jedn¹. Joe po³o¿y³ kciuk na w³¹czniku. wyci¹gaj¹c przed siebie rêkê z czujnikiem licznika. Bardzo ostro¿nie (i z autentycznym szacunkiem) Joe wyj¹³ licznik Geigera z torby na zakupy. Drgania wska nika by³y prawdopodobnie . Czu³. Jako im nie sz³o. ¿e zrobi jaki trik na desce. 5 Joe z przyjació³mi zeszli ze wzgórza a¿ do estrady na rodku placu. Chocia¿ nie mieli do wiadczenia w korzystaniu z czujników promieniowania. a styki za niedzia³y. Pewnie by tak sta³ jeszcze jaki czas. Do jutra zostanie tylko szlam.No dobra . W domu Joego przetestowali licznik Geigera wielokrotnie i wszêdzie dzia³a³ niezawodnie . po³¹czonym z urz¹dzeniem spiralnym kablem przypominaj¹cym przewód od s³uchawki telefonicznej. jak zbieraj¹ siê coraz wiêksze krople. Bateria zasilaj¹ca urz¹dzenie wyczerpa³a siê ju¿ dawno. Pot wyst¹pi³ mu na czo³o. gotowe p³yn¹æ w dó³... odgadli. wiate³ko zasilania b³yszcza³o jasno na bursztynowo. Potem wskazówka opad³a na plus dwa i tam zosta³a. . Za ich plecami szumia³a Prestile. . na mie cie . ¿e to urz¹dzenie mo¿e wskazywaæ zero nawet blisko generatora.Dosyæ tej zabawy w chowanego. gdyby nie Norrie. ale trzy sze ciowoltowe baterie. We trójkê przestawili suwany prze³¹cznik.popar³a go Norrie. jedna wystarczy³o je przemyæ sod¹ oczyszczon¹. ¿eby zal ni³y jak nowe.zw³aszcza przy zegarze z fosforyzuj¹c¹ tarcz¹. pomy la³ Joe. . Teraz nieustraszeni je d cy uratuj¹ Chester's Mill. która po³o¿y³a d³oñ na jego rêku.rozkaza³ Benny. Joe skamienia³.On ma normalnie wira na punkcie baterii . Ka¿de z nich kolejno w³¹cza³o i wy³¹cza³o urz¹dzenie. . .

Fakt. . . . jesionami i brzozami..za¿¹da³a Norrie.spowodowane jego ruchami. znowu byli zapatrzeni w skalê licznika. ROK ZA£. Na krótko przyci¹gnê³a ich spojrzenia. Tak tylko sobie pomy la³am. które zabrali ze sob¹ w ramach kamufla¿u . budz¹c raczej smutek ni¿ zachwyt. ten i ów pcha³ przed sob¹ wózek z supermarketu. Zeszli na drugi brzeg obok znaku OPUSZCZASZ MIASTO CHESTER'S MILL. .Nic. widzia³ tarczê licznika..Mo¿e jeszcze spróbujemy po drugiej stronie rzeki? . 1808. . zmieniaj¹c siê pr zy liczniku Geigera. jak doskonale uzupe³niaj¹ siê rozczarowanie i brak zaskoczenia. ¿eby zbyt nio nie nadwerê¿yæ przegni³ych desek. Jesienne li cie zwisa³y z ga³êzi. Wiêkszo æ taszczy³a zapasy ¿ywno ci. Gdy minêli rodek mostu. Szli gêsiego. Normalnie nikt nie robi tego tak jak ona. jednak Joe. . Prawie wszyscy wygl¹dali na zawstydzonych. Ale tam jest tylko las. .Super .Daj . W³a ciwie go to nie zdziwi³o. Ma³o kto spo ród wracaj¹cych d domów patrzy³ na plac. tym razem za kó³kiem hummera swojego ojca. . lecz mimo wszystko by³ mocno rozczarowany. gdzie w g³êbi duszy wiedzia³. wskazówka drgnê³a. Kilka osób zosta³o pokaleczonych.Najlepiej chiñszczyznê. Joe spojrza³ na Benny'ego.Niech bêdzie. ale. No i oddalimy siê od centrum.Mo¿e bêdê mia³a wiêcej szczê cia. . ¿e za kierownic¹ siedzia³ Junior Rennie. . Joe wzruszy³ ramionami.ucieszy³ siê Benny. Odda³ jej urz¹dzenie bez sprzeciwu. Benny wzruszy³ ramionami i odda³ dziewczynie licznik.zamilk³a.byli zbyt zajêci.zaproponowa³a Norrie. Zanim dotarli do cie¿ki. Zreszt¹ nie by³o to potrzebne. W dodatku zachcia³o im siê je æ. . On ich te¿ nie zauwa¿y³.zaproponowa³ Joe. patrz¹c nad ramieniem Norrie.Mama co nam wykombinuje. Na mo cie by³o ch³odno i mroczno. który znów poczu³ siê lepiej. W po³udnie Joe i przyjaciele gotowi byli siê poddaæ. wskazówka na tarczy sta³a miêdzy plus piêæ a plus dziesiêæ.Ale co? . . Kiedy jednak Junior jecha³ w drug¹ stronê. Pewnie g³upio. Chop suey. Stamt¹d wydeptana cie¿ka prowadzi³a w górê miêdzy dêbami. Widzieli samochód skrêcaj¹cy w Mill Street. lecz nie zwrócili uwagi na to. Karetka na sygnale pojecha³a w stronê Food City. Nawet nie pomy leli o wyci¹gniêciu frisbee. Przez nastêpn¹ godzinê chodzili we wszystkie strony po placu.Chod cie do mnie . Wrócili do mostu Pokoju i przeszli pod ta m¹ policyjn¹. Zadziwiaj¹ce. ¿e to nie mo¿e byæ takie ³atwe.

Wszyscy troje zafascynowani patrzyli. . wystarczy.90 te¿. Sam go sobie wzi¹³.Widaæ stamt¹d ca³e Mill. Mia³ siebie za cz³owieka praktycznego. Lepiej pojed my tam na rowerach.Wie¿a WCIK nie jest wysoko . ¿eby by³ wysoko. po czym wskaza³ w odpowiedni¹ stronê.No i nadajnik nie musi byæ po rodku. . a Joe przygl¹da³ siê Norrie. ¿e ma sto tysiêcy watów czy co takiego. Tak mówi tata.Fakt .przytakn¹³ Benny.Stoi w przecince i wysy³a Jezusa w wiat. .spyta³. Licznik niespecjalnie wariuje. Norrie.zgodzi³a siê dziewczyna i unios³a piê æ. Na razie wskazówka znajdowa³a siê ca³e kilometry poni¿ej tego miejsca.Pomy la³am sobie. .No tak.O co ci w³a ciwie chodzi³o? . .Black Ridge . chocia¿ nie mia³o cmokn¹³ tylko w k¹cik ust. . .odpar³a Norrie. po czym ustawi³a siê mniej wiêcej na plus osiem. ¿e i tak pokazuje co wiêcej ni¿ promieniotwórczo æ naturaln¹.wyrwa³o siê Benny'emu. a mo¿e nie byæ. .powiedzia³ Joe. . . . . . Górny koniec zaznaczono kolorem czerwonym. Chocia¿ zarumieniona. jeste genialna.Tata mówi.doda³ Benny.Po czterdziestce .Ale po obiedzie . ma krótszy zasiêg. Wskazówka podskoczy³a. . jak wskazówka przesuwa siê na plus dziesiêæ. . lecz Joe mia³ niezbit¹ pewno æ. Mo¿e cztery.zgodzi³ siê Joe.Przy Black Ridge Road jest stary sad .stwierdzi³ Benny.Wzgórze Black Ridge . . . Joe przybi³ ¿ó³wika. Benny patrzy³ na drgaj¹c¹ ig³ê. . Jakie trzy kilometry. Leciutko.powiedzia³a Norrie. Wiem na pewno.Mo¿e co byæ. Wiêc pomy la³am sobie: Gdzie jest najwy¿sza czê æ miasta? .Wygl¹da na to. Mo¿e to tam.przyciê³a mu Norrie. ja pieprzê . Jak zwykle pyskata. W koñcu nie musia³ czekaæ na poca³unek. czego szukamy. Dziewczyna wygl¹da³a na zadowolon¹. TR .Poza dziesi¹tk¹ skala szybko d¹¿y³a do plus piêciuset i zaraz do plus tysi¹ca. lecz nadal mia³a ci¹gniête brwi. ¿e generator i nadajnik to mniej wiêcej to samo . Mo¿e to co . ¿e pomys³ nie by³ g³upi.przypomnia³ sobie Joe. .Jasne! .O. Wycelowa³ czujnik licznika w odpowiednim kierunku. Stukn¹³ w szybkê czytnika.Tam. ale ten nadajnik jest potê¿ny .

. . .Do wiêzienia pójdzie Dale Barbara. Du¿y Jim Rennie w swoim gabinecie przegl¹da³ listê.Nikt nie uwierzy. Junior potar³ skroñ. Tylko czy naprawdê chcia³ poznaæ odpowied ? Byæ mo¿e. Du¿y Jim ponownie zapyta³ siebie.Chyba tak . Te¿ powiniene czasem poczytaæ. . U miechn¹³ siê. Benny i Norrie jedli obiad w domu McClatcheyów (faktycznie dostali chiñszczyznê). Junior wszed³.Wszyscy uwierz¹. Zobaczy³ swojego hummera wracaj¹cego na podjazd i odznaczy³ nastêpn¹ pozycjê: Brenda do³¹czy³a do pozosta³ych. czy syn zdo³a mu wy wiadczyæ jeszcze jedn¹ drobn¹ przys³ugê. je¿eli mo¿e siê ruszaæ.odpar³ Du¿y Jim. Lewe oko mia³ zaczerwienione. na szczê cie ju¿ nie wygl¹da³ jak mieræ.stwierdzi³ Du¿y Jim. Rzuci³ szko³ê. My l. obla³ egzaminy. mia³ zabezpieczone ty³y. Ludzie s¹ przera¿eni. raczej niegro nie.Sk¹d wiesz? . co te¿ siê dzieje z tym m³odym cz³owiekiem. Na koñcu jêzyka mia³ pytanie. .Pójdziemy do wiêzienia? . . . Nawet gdyby kopula nie przetrwa³a do wieczora. By³ blady i powinien siê ogoliæ. byæ mo¿e. nadal u miechniêty. ¿e zabi³ Brendê Perkins. Junior nic nie powiedzia³.Mylisz siê . gdy ta wied ma Perkins zaczê³a go obrzucaæ oskar¿eniami. Natomiast zapyta³. odhaczaj¹c kolejne punkty.odpowiedzia³. ¿e móg³by wyl¹dowaæ za kratkami.Bêdziesz potrzebowa³ pomocy. nawet wtedy. wiêc uwierz¹. ale pewnie lepszy by³by Thibodeau.Wszystko za³atwione. . Mo¿esz wzi¹æ Franka.zapyta³ z prawie bezinteresownym zaciekawieniem. ca³kowicie i bezdyskusyjnie. . a Ry¿y Everett z pomoc¹ Barbiego i dwóch nastolatek opatrywa³ w szpitalu ofiary zamieszek pod supermarketem. Na pewno nie Searles.Mogê spróbowaæ. .Bo znam historiê. dlaczego Junior przerwa³ naukê w Bowdoin College. Uzna³. rzuci³ kluczyki od samochodu na biurko. ¿e jest gotowy. .Nie . nie posta³a mu w g³owie nigdy w ¿yciu. Dobry z niego ch³opak.6 W czasie gdy Joe. a mo¿e poproszono go o rezygnacjê? Nie czas jednak ani miejsce na takie pytania. synu? Junior kiwn¹³ g³ow¹. . niestety g³upi. Tak to jest na tym wiecie.

jak leci. Oczywi cie by³a to kwestia wyczucia. . . co nie trafili do szpitala z powodu po³amanych ¿eber albo innych takich.Mówi Jim Rennie.Czy dzisiaj kwestia zwiêkszenia si³ policyjnych wydaje ci siê sensowniejsza. Za ka¿dym razem oczekiwa³.Policja . ¿e Stacey nienawidzi byæ nazywana skarbem. .W³a nie stara siê przerwaæ bójkê.Co mam zrobiæ? . . A potem niech Pete przejdzie d o biura i. id tam i przy³ó¿ po ³bie najbardziej agresywnemu.Daj mi komendanta. Myk .Najpierw co sprawdzê. je li chcia³ komu zale æ za skórê. komendancie? .. proszê siê roz³¹czyæ i zadzwoniæ pó niej. choæ Stacey nie zada³a sobie trudu. Jim. ¿eby go o tym poinformowaæ. Przez kilka chwil s³ucha³ McGruffa the Crime Doga. Staram siê nie zamykaæ ludzi. jak kto kogo wyzywa od skurczysynów i z³odziei. jednak ci¹gle mu siê udawa³o uzyskaæ po³¹czenie.przerwa³ jej Du¿y Jim. bior¹c pod uwagê poranne atrakcje. .O Chryste.Mów szybko. S³ychaæ by³o. zupe³nie straci³a urzêdowy sznyt. Nie czeka³a. ¿e szatañski wynalazek oka¿e siê równie przydatny jak wymiona u byka. Moment pó niej zosta³ prze³¹czony na oczekiwanie. a w³a nie tego by³o mu trzeba. Jeste my bardzo zajê. Wygl¹da jak narzeczona Frankensteina. .. Wy³¹cznie dlatego u¿y³ tego s³owa. ¿e siê pieszy. robi skutecznie..Je li sprawa nie jest pal¹ca. a czas siê kurc zy³. Ci. Wszyscy siê wzajemnie oskar¿aj¹. Du¿y Jim wzi¹³ do rêki komórkê. a¿ skoñczy.trzeba j¹ koniecznie podaæ . . zanim Stacey Moggin odebra³a. mam tu dom wariatów.Nie bêdê dzwoni³ pó niej . Wybra³ numer komisariatu. skarbie. s¹ w ciekli jak osy. kiedy nie mo¿na rzuciæ samemu . i nie prze³¹czy³a go na oczekiwanie. Proszê zadzwoniæ pó .przy tych rzadkich okazjach.rzuci³a w s³uchawkê.Twoim zdaniem dzwoni³bym z jak¹ ma³o wa¿n¹ spraw¹? Skarbie.. a w tle jeszcze s³ychaæ by³o ha³as i zamieszanie..Wiedzia³. . Du¿y Jim by³ nie w ciemiê bity. . Du¿y Jim wcale nie by³ tym zaskoczony.zapyta³ Rennie. Sam Verdreaux wykona³ zadanie. Na razie mia³ jeszcze sporo do zrobienia. Roux wyl¹dowa³a w szpitalu z kompletnie rozwalon¹ doln¹ po³ow¹ twarzy. Je li cz³owiek naprawdê musi przekazaæ pi³kê . Ta nowa ma³a.Kiedy ju¿ bêdzie po wszystkim. Dostali my bêcki. ale po³owa z nich chce posiedzieæ.. Przynajmniej w granicach miasta. Z trzaskiem rzuci³a s³uchawkê na blat. u miechn¹³ siê rozanielony. Na posterunku policji odezwa³y siê trzy sygna³y z rzêdu. Ciê¿ko dysz¹cy Randolph. .myk. tak. Gdy us³ysza³. ... U miech Du¿ego Jima sta³ siê znacznie szerszy. a¿ wreszcie kto podniós³ s³uchawkê. .

. . Pos³a³em go do szpitala na zszycie. U miechniêty Du¿y Jim odsun¹³ telefon od ucha. Przy lesz Juniora? Frank jest tutaj. . . Thibodeau te¿. . Przy lij go do mnie. Naprawdê mo¿esz za³atwiæ wiêcej ochotników? .Mamy uzbroiæ tych ¿ó³todziobów? .. ch³opaki Killiana s¹ g³upsi od butów. . Pan Barbara nie bêdzie siê zajmowa³ zmienianiem banda¿y zbyt d³ugo.Randolph zni¿y³ g³os. Frank i Junior pomog¹ ci ich ci¹gn¹æ. Nie by³a to jedna osoba. Zap³acisz kwitami. teraz ju¿ chyba wróci³ do formy. Na przyk³ad ch³opaki Killiana. Wygl¹da nieciekawie.Fatalnie .w³a ciwej osobie. Na jaki czas straci³ przytomno æ. Co spad³o albo zosta³o rzucone. gdy rozbi³o siê co jeszcze. . . mo¿e dwunastu praworz¹dnych.Po co? .. ¿e znajdziesz wielu chêtnych rekrutów pomiêdzy m³odymi lud mi ¿yj¹cymi w tym mie cie . .Randolph nie by³ przekonany...Kto j¹ trafi³ kamieniem . co siê dzisiaj wydarzy³o? Ale¿ oczywi cie! My lê. . Dasz im kupony na ¿ywno æ. musieli my mu zmieniæ banda¿e. Zdrowo oberwa³ pod sklepem. Bêdziemy potrzebowali wiêcej. Nie! Nie aresztowaæ! Wywal ich st¹d.No dobrze. .rykn¹³ Randolph.. We za dupê. godnych zaufania m³odych ludzi.Nawet znam kilku takich spo ród cz³onków Ko cio³a Chrystusa Odkupiciela. . .Jestem pewien. A poza tym umiej¹ strzelaæ.Zgoda.stwierdzi³ Du¿y Jim. . A jednocze nie wyra nie mia³ nadziejê. Nie tych.Kto zaatakowa³ moich ludzi. ale ju¿ jest w niez³ej formie.Spokój! . I tak s³ysza³ doskonale.powiedzia³ Du¿y Jim. Dla Juniora mam inne zajêcie. Po prostu mi go tu przy lij. Rozleg³ siê trzask.Zabawne.Po tym.. . Jak chcesz. kretynie. . Rozmowê przerwa³a wie¿a awantura.Powiedzia³. Ale przy tym s¹ silni i s³uchaj¹ rozkazów.Gdyby ta informacja by³a ci potrzebna.ci¹gn¹³ Randolph.Zabraæ tych dwóch. kiedy siê zacznie racjonowanie. Pó niej Junior i Frank sporz¹dz¹ listê nowych rekrutów. sam bym ci powiedzia³. I dla Thibodeau.Jasne.Jim. je¿eli to wszystko nie skoñczy siê do przysz³ego tygodnia.Mel Searles te¿ dosta³. . tamtych. ¿e na pocz¹tek przyda ci siê dziesiêciu. je li inaczej siê nie da! . Im i ich rodzinom. ¿e opatrunek zmieni³ mu Barbara i ¿e wykona³ kawa³ dobrej roboty.

Co ty na to? Junior siê zdziwi³.Nic a nic. Dzi po po³udniu zamieszka w niej pan Barbara.Cztery morderstwa plus wywo³anie zamieszek pod supermarketem. ¿e w najbli¿szej przysz³o ci wydawanie gazety nie bêdzie le¿a³o w interesie naszego miasta. który ci z rana serwowa³ stek z jajkami.. .Nawet gdyby pomy la³a. by³a gotowa na przyjêcie nowego lokatora. bo jako nie pamiêtam.Chwilê pó niej znów trzyma³ s³uchawkê w rêku.pocieszy³ go Du¿y Jim. Potem we miecie udzia³ w aresztowaniu Barbary. .Dlaczego? Zadaj¹c to pytanie. . . ¿e jeste por¹bany? Du¿y Jim pokiwa³ g³ow¹. .U³o¿y siê .Dzisiaj? Najpierw drobny rekonesans i odrobina planowania.Po ca³o ci! 7 . a w czwartek jeszcze z piêciu.Co mamy z Carterem zrobiæ? . by³ .Spalenie redakcji Democrata . Wystarczy tyle? Roz³¹czy³ siê.A jak ju¿ Barbara znajdzie siê za kratkami. Masz jakie obiekcje? . ¿e mog³abym sama znale æ siê na le¿ance. . . . ty i Thibodeau zjecie porz¹dn¹ kolacjê. .. .Tyle razy by³am w tym gabinecie . ¿e bêdzie ciê cerowa³ facet.Pod jakim zarzutem? .a nigdy jako nie pomy la³am.powiedzia³a Ginny Tomlinson swoim ca³kiem nowym nosowym g³osem .Tato. dlaczego marzy³em o tej robocie. I przypilnuj. ale poniewa¿ wci¹¿ opatrywa³ kolejnych rannych od chwili.Co takiego? . gdy z pierwszym kursem karetki znalaz³ siê w szpitalu. ¿eby ta ostatnia cela. Barbie stara³ siê utrzymaæ rozmowê w lekkim tonie. Przy planowaniu wam pomogê.. Teraz przy lij mi tu Thibodeau.Przypomnij mi.Jutro bêdziesz mia³ paru nowych osi³ków. Chyba nie masz nic przeciwko temu? . to pewnie za nic w wiecie by sobie nie wyobrazi³a.zapyta³ Junior.. Przynajmniej.Dlatego. bo czeka was pracowita noc. zdolnych m³odych ch³opaków. na samym koñcu. zanim Randolph odpowiedzia³. . bardzo Du¿ego Jima rozczarowa³. przysz³o ci mo¿e do g³owy. .

zamiast pomóc.Bêdzie ¿y³a. . s³ysza³am.zwyczajnie zmêczony. a ju¿ by³o po wszystkim. Policzki mia³a fioletowe. Georgia wy³a na ca³y szpital. po czym wyci¹gn¹³ z nosa pielêgniarki gazowe tampony i chwyci³ skalpel.doda³a Ginny. Zdaniem Barbiego wygl¹da³a trochê jak Rocky Balboa po walce z Apollem Creedem.. Ry¿y wetkn¹³ r¹czkê skalpela w mniej uszkodzone nozdrze i u¿ywaj¹c jej w roli d wigni. By³y asystent lekarza by³ fantastycznie szybki. zanim poszed³ do innych pacjentów. . . ¿e komu zaszkodzi. . ale mo¿e faktycznie istnieje reinkarnacja i dziewczyna sobie zas³u¿y³a? .Czy to ona krzycza³a? Barbie pokiwa³ g³ow¹. . miertelnie siê ba³. Bardzo z ni¹ le? . Georgia Roux co najmniej przez miesi¹c bêdzie siê ¿ywi³a zupk¹ i koktajlami mlecznymi. lecz wyra ny trzask. . Ry¿y nastawi³ jej nos. Podejrzewa³. Tê sam¹ obawê widzia³ na twarzy Giny Buffalino i Harriet Bigelow.powiedzia³. Potem by³a ju¿ ca³kiem spokojna .Georgia? Tak.Piêkno ci¹ nigdy nie by³a. gdy nos wróci³ mniej wiêcej na w³a ciwe miejsce. . Barbie nie zd¹¿y³ zaproponowaæ Ginny. ¿e oberwa³a. Ry¿y wetkn¹³ jej w dziurki od nosa gazê nas¹czon¹ medyczn¹ kokain¹. . zanim bêdê mog³a znowu zje æ stek . Ginny nawet nie krzyknê³a. wydzieraj¹c dziury w papierze zakrywaj¹cym le¿ankê. . .I ma mózg aligatora .powiedzia³a Ginny.Chyba minie trochê czasu. wyprostowa³ przegrodê. co j¹ dzisiaj spotka³o. us³yszawszy nieg³o ny. Barbie zerkn¹³ na swój.I ciszej: .Jak d³ugo tu jestem? Zegarek mi siê st³uk³.Umilk³a na moment. ¿eby krzycza³a ci¹gaaaj! .Oczywi cie.Nikomu bym nie ¿yczy³a tego.Ry¿y poda³ jej dwa percocety .Spójrz na to od ja niejszej strony . ¿e w du¿ej czê ci przyczyni³ siê do tego stres. Ca³kiem jakby ci¹ga³ ko³pak.Jest taka? . tyle ¿e one nie mia³y w g³owie tykaj¹cego zegarka Jima Renniego. Barbie mu pomaga³. lecz na d³ugo nie wystarczy³o.ale z mniej napuchniêtego oka ci¹gle p³ynê³y ³zy.Ry¿y da³ jej morfinê. Odczeka³. trzymaj¹c pielêgniarkê za g³owê i dodaj¹c jej odwagi. £zy ciek³y jej po policzkach. pomy la³ Barbie. tylko konwulsyjnie poruszy³a palcami.. ale nieprêdko zechce spojrzeæ w lustro. . Dziewczyna jest wielka jak koñ. ¿eby rodek znieczulaj¹cy dobrze zadzia³a³ (przez te dziesiêæ minut zaj¹³ siê fatalnie wywichniêtym nadgarstkiem oraz zabezpieczy³ banda¿em elastycznym spuchniête kolano jakiej kobiety z du¿¹ nadwag¹).

u miechnê³a siê Ginny. Przesz³o mu przez g³owê. jak to siê robi? .Dlaczego szanowny pan siê u miecha? . wiedz. . .Powinnam siê ju¿ pozbieraæ i zaj¹æ chorymi. I co z nim? Przytomny? Na nogach? . tak sobie.Masz lepszy bajer ni¿ mój by³y m¹¿ .Nawet nie zauwa¿ysz. .To by³a specjalno æ doktora Haskella. Kiedy wbi³a mu siê drzazga pod paznokieæ. tym szybciej skoñczê. dobrze? . dobrze? Muszê zrobiæ. . . a Czarnoksiê¿nik na to prychn¹³ i za¿¹da³ specjalisty.A.Wiem. Ry¿y zaoferowa³ siê z pomoc¹.Wzi¹³ do rêki pêsetê. Czyli zdrowieje szanowna pani ju¿ jakie piêæ i pó³ godziny. ¿e ból daje siê jej we znaki mimo leków. ¿eby mu siê nie lizga³y (z tego samego powodu nie w³o¿y³ rêkawiczek). co masz robiæ. ¿e ci siê szk³o z okularów nie powbija³o w ga³ki.Teraz nic nie mów. . trzymaj¹c pêsetê w rêku. naciskaj¹c jak najdelikatniej na mniej spuchniêty policzek. .Je li ci to poprawi humor. . . bo wiedzia³. Otar³ d³onie. .Mowa! Stoi przed tob¹ zdobywca z³otego medalu na olimpiadzie w usuwania szk³a. skoncentrowany na nosie. Rób. Gdy Barbie pochyli³ siê. który rzeczywi cie budzi³ niepokój. . . Zaimponowa³a mu. ¿e trzeba to zrobiæ. Podpar³ j¹. i¿ poczuje siê lepiej. wyl¹dujesz na pod³odze i trzeba siê bêdzie zajmowaæ tob¹. ¿e dobrze by³oby daæ siê zabiæ w czasie aresztowania.Aha. . Jestem szybki jak b³yskawica. kiedy bêdzie po wszystkim. co trzeba.Przy takim ciosie mia³a kupê szczê cia. Ginny instynktownie odwróci³a g³owê. a¿ mu strzeli³o w plecach.. Mel Searles z obanda¿owan¹ g³ow¹ wyszed³ ze szpitala przed dwiema godzinami.Czy ty w ogóle wiesz.To prawda. dosta³ kamieniem w g³owê. ¿e Ry¿y sam by go wyj¹³ od razu. Przeci¹gn¹³ siê. Po prostu bojê siê o oczy. .poprosi³. Barbie s¹dzi³.Karma po prostu. Mikroskopijny przezroczysty sztylet utkwi³ tu¿ pod k¹cikiem lewego oka. ¿e ten gliniarz. Im prêdzej zacznê. Za mia³a siê. Uzna³.Tylko siê nie zachowuj jak typowy lekarz u doktora. tyle ¿e pewnie nie zauwa¿y³. Ginny zerknê³a na pêsetê. . . Napiêcie trochê odpu ci³o. kiedy ju¿ trafi do celi. Chyba ¿e wcze niej straci ie. Naliczy³ dziesiêæ drobnych okruchów szk³a powbijanych w czo³o i skórê wokó³ oczu. po czym od razu skrzywi³a i jêknê³a. w tym jeden. Najgorsze jest czekanie. który ciê uderzy³.Je li to zrobisz.Wpó³ do trzeciej.

Ginny? Jak tam? Tylko machnê³a rêk¹ w kierunku drzwi. I rzeczywi cie.Dobra. u³o¿eni w pozycji nieomal poziomej. Barbie wypu ci³ powietrze z p³uc.A dok³adnie? . Nazywa³ siê Joe Boxer.zawo³a³a. . Je¿eli trafi³ do niego jaki drwal z ropiej¹cymi dzi¹s³ami oraz policzkami spuchniêtymi tak. Wyci¹gn¹³ okruch szk³a i wrzuci³ do plastikowej miski na stole. Napis g³osi³: JOSEPH BOXER. ¿e przywodzi³ na my l wiewiórkê z pyszczkiem pe³nym orzechów. Na skórze pacjentki zal ni³a drobna pere³ka krwi. Niestety . Barbie go z³apa³. 8 W Chester's Mill by³ tylko jeden stomatolog. Normalnie z przyjemno ci¹ bym mu otworzy³ drzwi. przystojniaku! . tym lepiej. Czasem po piech jest potrzebny nie tylko przy ³apaniu pche³. .Hej. co do tego wszyscy byli zgodni. Nie ma o czym mówiæ. . nie uznawa³ ubezpieczenia i przyjmowa³ p³atno æ wy³¹cznie gotówk¹. jakby sra³ . gdy by³ ju¿ w drzwiach. Pomalowany by³ na zielono i z³oto . ale co mi siê ni wydaje.Im szybciej. Szyld wisz¹cy przed gabinetem przywodzi³ na my l spodenki koszykarza o rozmiarach giganta. ¿e przez te pó³ godziny. .Jest tu taki jeden wrzód na dupie i usi³uje daæ nogê z trefnym towarem. mogli podziwiaæ zdjêcia chihuahuy Boxera przyklejone na suficie. .zwierzy³ siê Dougie Twitchell Ry¿emu po której z wizyt. LEKARZ STOMATOLOG. Boxer uwija³ siê naprawdê szybko. ale dzi jak raz nam siê przyda. Barbie spojrza³ na pielêgniarkê. Raczej mam wra¿enie.kolory Mills Wildcats. Natomiast pacjenci na fotelu. Gabinet mia³ przy koñcu Strout Lane. pomy la³. i zaczyna³ mówiæ co o ubezpieczeniu . gapi³em siê na sraj¹c¹ kuchenn¹ cierkê ze lepiami. Chyba robi³ to rubokrêtem. sk¹d otwiera³ siê malowniczy widok na rzekê i most. . wiêc poszed³ za Ry¿ym. Akurat usuwa³ ostatni okruch szk³a.Na jednym z nich ten przeklêty pies wygl¹da. Pos³a³a mu ca³usa. . gdy w drzwiach stan¹³ Ry¿y z metalowym pude³eczkiem po miêtówkach w d³oni i poprosi³ o pomoc. Reszta ju¿ bezproblemowa. A ni¿ej widnia³o: EKSPRESOWO.Mo¿e te psy w taki sposób siadaj¹. kiedy Box wyrywa³ mi zêby m¹dro ci.Oby mia³ racjê. Mo¿na go by³o podziwiaæ na siedz¹co.

Jak to mawia pañski przyjaciel Rennie .Ju¿ zosta³em opatrzony. Nie mia³ nic wiêcej. mia³ najwy¿ej metr sze ædziesi¹t. ale wyprostowa³ siê dumnie i wypi¹³ pier .odezwa³ siê Barbie . Tymczasem Boxer kr¹¿y³ po mie cie porsche. ¿eby siê zwróci³ o pieni¹dze do Ko cio³a albo do ubezpieczalni.Muszê w³o¿yæ gofry do zamra¿arki. Barbie po raz kolejny odniós³ wra¿enie.Skoro ju¿ mowa o pieni¹dzach. Jakakolwiek konkurencja zapewne wymusi³aby na nim zmianê tej drakoñskiej polityki.To nie ma nic wspólnego z. Twitch trzyma³ go za rêkaw. same gofry Eggo.krzykn¹³ Boxer. albo gdzie mu tam jeszcze po drodze i wróci³ z gotówk¹. Boxer akurat pod¹¿a³ do wyj cia. ... lecz ¿aden z kilku stomatologów. czego chcesz.Powiedz temu g³upkowi.Nie ma mowy! . Ja muszê zarabiaæ na ¿ycie. schowaæ koszyk za siebie. to czy zap³aci³ pan za gofry? .zawo³a³ na widok Ry¿ego. szerszy. którzy w ci¹gu ostatnich dwudziestu lat próbowa li utrzymaæ praktykê w Chester's Mill. Ludzie gadali. Na r¹czce widnia³y s³owa W£ASNO Æ FOOD CITY. za pracê oczekujê zap³aty. Zreszt¹ i tak na pewno nic z tego nie wyjdzie. . Dentysta najwyra niej stoczy³ walkê o sw oje gofry. Na zderzaku mia³ naklejkê MÓJ DRUGI SAMOCHÓD TO TE‾ PORSCHE! Gdy Ry¿y szed³ korytarzem. wracam do domu.zap³atê otrzymasz w niebie. ¿eby zabiera³ ³apy! . jako nie podo³a³.zdrowotnym. a poza tym chirurgia szczêkowa ma siê nijak do przyklejenia dwóch pla strów. ¿e jednak le¿y na parkingu przy Karczmie Dippera pobity do nieprzytomno ci i ni jaki abstrakcyjny koszmar. Boxer radzi³ mu. .Mo¿esz siê spodziewaæ. W drugim rêku dentysta dzier¿y³ koszyk wype³niony paczkami mro¿onych gofrów Eggo. bez wiêkszego efektu. teraz spodziewam siê zap³aty. Taki przynajmniej mia³ zamiar. . i¿ Joe Boxer by³ zaprzyja niony z Jimem Renniem. Boxer próbowa³. . . . Barbie podszed³ krok bli¿ej i zajrza³ do zielonego plastikowego koszyka. a Barbie w³a nie go dogania³. . ale nikt nie mia³ ¿adnych dowodów. ¿e wszystko przez to.Zosta³e opatrzony gratis. Boxer by³ niewysoki. wiêc puszczaj! Barbie zwróci³ uwagê na cienki plaster dziel¹cy brew stomatologa na dwie czê ci oraz drugi. na jego prawym przedramieniu. Nie mam upowa¿nienia do przeprowadzania takich operacji.Nie tak prêdko . .sprzeciwi³ siê Ry¿y. .

stwierdzi³ Barbie .Dopóki pan nie zrobi tego. czego chce Ry¿y.Nie wolno! . Ju¿ pana o tym uprzedza³em. Twarz mia³ buraczkow¹. . Ry¿y otworzy³ pude³eczko po miêtówkach i wyci¹gn¹³ rêkê przed siebie.Tak siê sk³ada. musisz je na powrót osadziæ w szczêce Georgii. . doktorku. Niezbyt dobra linia obrony przy oskar¿eniu o pl¹drowanie stwierdzi³ Barbie ³agodnie.Sam zawsze powtarzasz..oznajmi³. . . prawda. . z plastrem na nosie i drugim na boku szyi. Wydawa³o siê. Chaz Bender. . ¿e Boxer bardziej wyprostowaæ siê ju¿ nie zdo³a.zaproponowa³ Barbie.Ta operacja nie ma szans powodzenia. Rozci¹gn¹³ wargi.zadeklarowa³ siê Twitch. p³aæ! . ja ciebie na parkingu spiorê na kwa ne jab³ko..wietnie. . potem Ry¿ego. .zaprotestowa³ Boxer.mrukn¹³ Twitch. zadbane zêby.Wtedy. w mie cie nie ma s¹du. . nauczyciel historii. .Torie McDonald pozbiera³a je przed supermarketem.Ka¿dy bra³. . . Boxer zmierzy³ go hardym spojrzeniem.P³aæ.Gofry pójd¹ do naszej kafejki . . Nie by³ to miech pe³en sympatii.stwierdzi³ Ry¿y. . co?! W mie cie nie ma s¹du! Sprawa zamkniêta! Ha! Zacz¹³ siê odwracaæ do wyj cia. Chodzi³a na kolanach i maca³a w ka³u¿ach krwi Georgii Roux.Postawmy sprawê jasno . post¹pi³ krok do przodu. A.Mowy nie ma! . póki jeszcze mamy pr¹d .I to jak najszybciej. nie wypuszczê pana z goframi.Ja nie bêdê pomaga³ . .Ja pomogê . .Co za pytanie! Ka¿dy bra³. Wiêc je li chcesz w najbli¿szej przysz³o ci jadaæ na niadani gofry.Nie? Proszê mnie postawiæ przed s¹dem.zawo³a³. co chcia³ .Popatrzy³ na Barbiego wyzywaj¹co.. co chcia³. . Zacisn¹³ piê ci.Konfiskujê . . za mia³ siê g³o no. mój lito ciwy przyjacielu. prawie fioletow¹.To mnie pan zabierz do s¹du! Tylko do którego.ale chêtnie popatrzê. W rodku znajdowa³o siê sze æ zêbów.A je li sobie po prostu pójdê? Chaz Bender. ¿e trzeba p³aciæ! Boxer zmierzy³ spojrzeniem najpierw Bendera. Rozleg³y siê miechy i . . drogi doktorku. . . Barbie wyci¹gn¹³ rêkê i chwyci³ koszyk. ukazuj¹c drobne. A ja tylko to. S¹ doskona³e. ¿e mam ogromn¹ zamra¿arkê i uwielbiam gofry. a jednak.A potem mo¿e ponadziewamy je na widelce i upieczemy nad piecem krematoryjnym.

¿eby pokazaæ obie strony. Gina Buffalino i Harr iet Bigelow mia³y oczy wielkie jak talerze.Dale Barbara? . Barbie odwróci³ siê do Everetta.oklaski.Nie. która go stanowczo przerasta³a. wyjêli broñ.Obejrzyj mnie . Doktor Boxer westchn¹³. .Wyst¹p.Postaraj siê. . Joe Boxer zacz¹³ siê niepostrze¿enie wycofywaæ. Zosta³ postawiony w sytuacji. przestraszony perspektyw¹ aresztowania za kradzie¿. Niekiedy ludzie im pomagaj¹. Widzisz jakie skaleczenia? Siniaki? . . . Frank DeLesseps oraz Carter Thibodeau. Barbie pos³ucha³ rozkazu. Z zielonego terenowca . Policjanci ju¿ byli w drzwiach. Na nim i na jego podw³adnych. .za¿¹da³. .odezwa³ siê Randolph g³o no. je li odzyska jeden lu dwa. Bardziej prawdopodobne. T³umek w korytarzu patrzy³. . Wszyscy byli uzbrojeni. ¿e siê nimi ud³awi.Wprawny chirurg szczêkowy w odpowiednich warunkach mo¿e by da³ radê osadziæ te zêby na powrót. Wysiedli z niego Freddy Denton.Patrz na mnie! . na zawrocie przed szpitalem zatrzyma³ siê zielony wóz komendanta policji oraz radiowóz. Potem podci¹gn¹³ koszulkê. zanim Randolph zd¹¿y³ unie æ broñ i w niego wycelowaæ. ¿eby do tego nie dosz³o . Wzi¹³ od Ry¿ego pude³eczko po miêtówkach. . . W zaistnia³ej sytuacji dziewczyna bêdzie mia³a szczê cie. Na tylnym siedzeniu jecha³a ¿ona Ry¿ego. Wszyscy mieli kamienne twarze.Bêdê pilnowa³a.Jestem jej matk¹. na nim nale¿a³o skupiæ uwagê. Wiêcej zrobiæ nie zd¹¿y³. Pewnie by siê nawet zakorzeni³y. chocia¿ ja bym pacjentowi nie da³ ¿adne gwarancji. nic nie rozumiej¹c. Najwa¿niejszy jednak by³ Randolph. obróci³ je. Zdziwi³y Barbiego i trochê zdenerwowa³y.Barbie podniós³ rêce. .sam komen dant Randolph w towarzystwie Jackie Wettington.powiedzia³a. Potê¿na kobieta z szop¹ p³omiennorudych w³osów na g³owie odsunê³a na bok Chaza Bendera.Nie rozumiem. . Junior Rennie. Dla nich w³a nie wybi³a godzina zemsty. Widzia³ zdumienie na twarzy Ry¿ego. ¿eby oni siê o tym dowiedzieli. Wypadki chodz¹ po ludziach.Pacjentka jest nieprzytomna? Zanim ktokolwiek zdo³a³ odpowiedzieæ. tylko Thibodeau i DeLesseps promienieli. jakby chcia³ go chroniæ. Boxer siê przygarbi³. kiedy jej wpadn¹ do tchawicy. podchodz¹c do drzwi szpitala. nastêpnie odwróci³ siê do lekarza ty³em. ods³aniaj¹c p³aski brzuch. Ry¿y wyszed³ przed Barbiego.

Kiedy zobaczyli.krzyknê³a Linda. Odepchnêli go na bok. wyrywaj¹c w niej zadziwiaj¹co du¿¹ dziurê. Wiedzia³. .wrzasn¹³ Twitch.Barbie mi pomaga. ale Linda objê³a go mocno i przycisnê³a do ziemi. . choæ doskonale wiedzia³. Polecia³ przez hol. . Junior i Freddy chwycili Ry¿ego. Strza³ hukn¹³ og³uszaj¹co.Peter. Wyr¿n¹³ Barbiego w brzuch. kopn¹³ dentystê w przedramiê i mu na tê rêkê nadepn¹³.Dosyæ tego! Chcia³ wstaæ. zwisa³y mu w str¹kach. Ju¿ raz pad³ strza³. Kula wesz³a w pod³ogê dziesiêæ centymetrów od prawego buta Randolpha. W koñcu wpad³ na Lindê. niezgrabnie przeskakuj¹c nad Joem Boxerem. . Barbie ba³ siê przesun¹æ potê¿nego lekarza.On jest niebezpieczny. . ukrywszy g³owê w ramionach. ¿e podnosi rêce. tak troskliwie pozbierane przez Torie McDonald. ¿e je li je opu ci.powiedzia³ Carter. i tak zgi¹³ siê wpó³. czy tylko on.mrukn¹³ Barbie. . . obracaj¹c wnêtrzem d³oni do przodu.Czy ty oszala³a? . uderzy³o o bok lady recepcyjnej.Zostañ . rozs ypa³y siê po holu. . beretta w d³oni komendanta wypali³a.Nie marnujesz czasu. Metalowe pude³eczko po miêtówkach wypad³o Boxerowi z d³oni. Junior po drodze potr¹ci³ Randolpha. kole . Najwyra niej zacz¹³ siê w nim budziæ gniew. . którego Ry¿y posk³ada³ po niegro nym wywichniêciu szczêki. zwykle nienagannie uczesane. Bardzo wolno podniós³ rêce wysoko do góry. Gina oraz Harriet krzyknê³y i obie siê wycofa³y z g³ównego korytarza.Co jest. Odwali³ mnóstwo roboty. Brendan Ellerbee. W³osy. który nie zrobi³ najmniejszego gestu. mo¿e straci ¿ycie i kto wie. na co siê zanosi. Junior i Freddy Denton ruszyli do niego szybkim krokiem. W powietrzu rozszed³ siê zapach prochu. nawet go dotkn¹æ. z trudem utrzymuj¹c równowagê.Nie rób tego . By³ kompletnie os³upia³y. Ten.krzykn¹³ Ry¿y.odezwa³ siê Ry¿y. . który pe³zn¹³ do wyj cia. o co chodzi? .. oboje wyl¹dowali na pod³odze. ¿eby im siê sprzeciwiæ. ryzyko nastêpnych znacznie wzros³o. Miejscowy osi³ek by³ rzeczywi cie silny. zêby.Ry¿y! Nie! . do cholery?!! Carter Thibodeau. Mimo ¿e Barbie zd¹¿y³ napi¹æ miê nie. lekko utykaj¹c.Co takiego?! . . .Spojrza³ na ni¹ z niedowierzaniem. .Przestañ! .powiedzia³a.Co jest?! . podszed³ do Barbiego. trzyma³ rêce w górze.Siemasz.

. Barbie wykona³ polecenie. Ka¿de nazwisko rani³o Barbiego. wygl¹da³. Wystarczy. a¿ siê wpi³y Barbiemu w . po czym odwróci³ siê do Barbiego. ¿e on jest w to wszystko zamieszany. Ruch by³ bolesny. rêce trzyma³ ca³y czas w górze. Linda nadal przyciska³a mê¿a do pod³ogi.Pamiêtaj .Jakby nie wiedzia³! . Patrzy³ Randolphowi w twarz. otwarte d³onie. . wyl¹dowa³by na ziemi i walczy³ o z³apanie oddechu. choæ ona musia³aby mieæ powód. ¿¹dni sensacji. Czy inni policjanci by siê do niego przy³¹czyli. .Co siê sta³o? . Zapomnia³a o ostro¿no ci. Wiedzia³. .Od³ó¿ broñ.Aresztujê ciê pod zarzutem zamordowania Angeli McCain. oczy zmru¿one w ciek³o ci¹. .Chcesz kogo zabiæ? Randolph obrzuci³ go spojrzeniem pe³nym pogardy. ..Randolph odwróci³ siê do Juniora. Barbie zignorowa³ ich oboje. Junior wyci¹gn¹³ do Barbiego rêkê. Móg³ winiæ jedynie siebie.On jest szaleñcem! . Wiedzia³. A ¿e nie móg³ siê wyprostowaæ.odezwa³ siê Barbie do Ry¿ego. Wtedy pewnie Randolph pomaga³by mu wstaæ kopniakami.Thibodeau .Odsuñ siê. na lito æ bosk¹?! . .wrzasn¹³ do komendanta Ry¿y.Twarz mia³a zmienion¹ w maskê nienawi ci.Najw³a ciwsze pytanie brzmi . a nie pretekst. .Cholerny psycholi . oddycha³a ciê¿ko. przesun¹³ je za plecy.jak daleko Renniemu pozwolisz siê posun¹æ. . Nic dziwnego.prychn¹³ Freddy Denton. . Lestera A. mog³a do³¹czyæ do oprawców.rzuci³ Randolph.odezwa³ siê do Randolpha .oznajmi³ Randolph.. Doreen Sanders.Skuæ go. najmocniej ostatnie. . ale zanim zd¹¿y³ go dotkn¹æ.Stul pysk. ¿e pozwoli³ jej i æ do Renniego. A mo¿e siê myli³? Porz¹dnym ludziom te¿ czasem odbija³o. Nie nale¿y wymagaæ sprytu od kogo pogr¹¿onego w ¿a³obie. .. Nawet Jackie. Ry¿y i Linda Everett le¿eli na pod³odze w milczeniu. zwykle najmilsza kobieta pod s³oñcem. . idioto! .zapyta³ Randolpha.Co cie zrobili.Stañ prosto. Ta przemi³a kobieta. ¿e gdyby nie by³ przygotowany na cios. jednak jako siê uda³o. taki ju¿ jest ten wiat. gdy Junior wyjmowa³ kajdanki. Cogginsa oraz Brendy Perkins . . ‾e j¹ do tego zachêci³. aresztowany opu ci³ d³onie i obracaj¹c siê. .krzyknê³a Jackie Wettington. M³ody Rennie zatrzasn¹³ plastikowe obrêcze i cisn¹³. mimo gapiów w holu? Niektórzy pacjenci zawracali. ¿e wystarczy najmniejszy pretekst i bêdzie po nim. jakby przed kim bi³ pok³ony. . Doskonale wiesz. Trudno j¹ by³o za to winiæ.Barbie nadal mia³ uniesione rêce.

skupili siê bli¿ej. . ¿aden ze mnie policjant ani prawnik. . .On wiedzia³. Ry¿y nie spu ci³ wzroku z Randolpha. któremu pomóg³ siê pozbyæ wszawicy po obozie letnim. by³a wykorzystana seksualnie. Nie ma ¿adnych ladów.odezwa³ siê. Ry¿y wsta³. .nadgarstki. Ale mówiê ci. Linda próbowa³a go ci¹gn¹æ z powrotem na ziemiê.Twój przyjaciel pobi³ na mieræ cztery osoby.Z w ciek³o ci pobiela³y mu usta.zgodzi³ siê Ry¿y. Komendant go zignorowa³. nie twoja sprawa .Nic dziwnego . Twarz mia³ jak wykut¹ z kamienia. .Z ca³ym szacunkiem.oznajmi³ Randolph. ¿e je li w czasie zatrzymania pojawi¹ siê u niego jakie siniaki skaleczenia. Ry¿y nie zwróci³ uwagi na komentarz. . Brenda Perkins ma skrêcony kark. A Ry¿y patrzy³ na Franka DeLessepsa. to niech ciê Bóg ma w swojej opiece. którzy rozpierzchli siê po strzale.ci¹gn¹³ Frank.S³usznie . kiedy do ciebie mówiê! Randolph obróci³ siê do niego. nastawi³ nadgarstek wywichniêty przy zdobywaniu drugiej bazy. Nale¿a³o mu siê. W³o¿y³ broñ do kabury. ¿ebym obejrza³ tu³ów. jak nie patrzy³ nigdy w ¿yciu. By³ w jego wzroku wyrzut.huknê³a na niego Linda.Ja jestem od sk³adania ludzi.Patrz na mnie. którego leczy³ w czasie ospy wietrznej i odry.Psychol z niego pierwsza klasa.Pokaza³ mi rêce. . podci¹gn¹³ koszulkê. Teraz go nie poznawa³. Prawdopodobnie tak¿e po mierci. Kiedy te¿ odratowa³ tego ch³opaka po silnym poparzeniu sokiem sumaka jadowitego.To wszystko jest ustawione. . . zacz¹³ siê odwracaæ. z ich garde³ wydoby³ siê jêk przera¿enia. . a le i politowanie. . . Gapie. Na szczê cie. . ch³opca.Mówiê do ciebie! . . . pretensja.To powiniene razem z nim i æ za kratki! .A co zrobisz? . ¿e po niego przyjdziecie.Peter .stwierdzi³ Junior. . twarz. lecz j¹ odsun¹³.Zamknij siê! . . Tak to wygl¹da. Spojrza³ na ni¹ tak. Jedna z zamordowanych dziewcz¹t to moja narzeczona. gdzie dosta³ od Thibodeau.krzykn¹³ Ry¿y. Eric.zapyta³ Frank DeLesseps. .Wezwiesz Amerykañsk¹ Uniê Wolno ci Obywatelskich? . chocia¿ teraz bêdzie pewnie mia³ siniaka w miejscu. ale g³upi nie jest. .stwierdzi³ Carter.Trzy kobiety! .Jego bronisz? .Trzy kobiety i kaznodzieja.

Mo¿e w twarz. co mówi¹ twoi koledzy z pracy? Nie bardzo potrafi³a spojrzeæ mu w oczy. . Junior wyr¿n¹³ go w ¿ebra. Angie trzyma³a w d³oni jego identyfikator. Dostanie za swoje.Masz prawo zachowaæ milczenie. W pewnej chw ili Barbie pochwyci³ jego spojrzenie. lecz jej m¹¿ sta³ nieruchomo.Tu s¹ jakie strony? Co to. Junior chwyci³ go za ramiê.Linda wyci¹gnê³a rêkê do Ry¿ego. mo¿e w brzuch. Linda zamar³a.Ry¿y by³ autentycznie zdezorientowany. .Odpu æ.powiedzia³ Eric. chocia¿ na kilka sekund. W milczeniu patrzy³. gigancie.S³yszysz.Na niego te¿ przyjdzie kolej. rozgrywamy mecz? Junior u miechn¹³ siê tajemniczo. Widzia³am plamy. jak Barbie jest prowadzony do wozu komendanta i wsadzany na tylne siedzenie. kiedy twoja matka bêdzie mia³a kolejny atak pêcherzyka ¿ó³ciowego? Zaczekamy z leczeniem na godziny widzenia w kiciu? Frank zrobi³ krok do przodu. . Ry¿emu odebra³o mowê.. spokojna g³owa. . Nie wszystko naraz. Przez ca³y ranek nie krzywdzi³ ludzi. podnios³a rêce.Daj spokój .Co z tob¹? .Lepiej powiedz. ¿eby siê przytuliæ. tylko raz w lewo i raz w prawo. Potem go zabrali. Junior i Frank wyszli z Randolphem. Carter Jackie oraz Fredd y Denton poszli do radiowozu. W holu zapad³a cisza. patrz¹c na mê¿a wzrokiem b³agalnym. uniós³ rêkê. po chwili gniew ust¹pi³. Ry¿y pokrêci³ g³ow¹. Nie czas teraz.Spêdzi³em z nim ca³y ranek. . . jak ka¿dy. Ry¿y odwróci³ siê do Lindy. .spyta³ nieg³o no. Pomaga³am uk³adaæ cia³a w karawanie. kto stoi po stronie Barbary. ci¹gle z rêkami skutymi z ty³u.S¹ li i naprawdê trudno siê dziwiæ. a jednocze nie pe³nym gniewu.I co dalej? Co zrobisz.Po jakiej stronie? .On to zrobi³. . . co siê tutaj dzieje? . Mocno. Krótko.Aresztujesz mnie? . . s³ysza³e ? Dziewczêta prawie na pewno zgwa³ci³. . Linda sta³a. .. . co z tob¹? Naprawdê nie widzisz.. ale stanowczo. . Eric. fiucie.Nie . Chcia³ uderzyæ. on zabi³ cztery osoby. Podesz³a do Ry¿ego. tylko im pomaga³. W koñcu jednak jej siê uda³o. Pokrêci³ g³ow¹.odezwa³ siê Barbie.

Benny zajrza³ do rodka. po raz pierwszy tak powa¿nie od przynajmniej czterech lat. Widzisz. Chocia¿ dopiero co skoñczy³ obiad.. Tacy m³odzi. .W porz¹dku. ¿e trudno je by³o rozpoznaæ. Wielu obecnych nieodmiennie g³osowa³o na Jima Renniego. Znalaz³ tam trzy kanapki z mas³em orzechowym i d¿emem.Tak.. kochanie .Trzy pobite tak. ¿e maj¹ publiczno æ.Ry¿y. Mo¿e nawet sze ciu. ona mia³a w rêku jego identyfikator! Pokiwa³ g³ow¹. a on pok³óci³ siê z ¿on¹. To by³ Twitch.zawo³a³a Jackie po raz drugi. . . Przysz³o mu do g³owy. po której stoisz. . ¿eby my przeprowadzili sekcjê? Czyj to by³ pomys³? Zanim Ry¿y zd¹¿y³ otworzyæ usta. jak zmietli do czysta chiñszczyznê z talerzy.Rewela.stwierdzi³ Twitch. W porz¹dku? Barbie zosta³ zabrany do wiêzienia. Skupi³a siê na .Zastanów siê. 9 Claire patrzy³a. prawda? Linda opu ci³a ramiona. bo upadnie. .Linda! Czekamy! . póki nie wesz³a do samochodu.Ty tak¿e. to dlacz ego policja zawioz³a cia³a do zak³adu pogrzebowego. wszyscy troje odpowiedzieli tym samym. a nie Przywioz³a do nas.Dowód jak na zamówienie..Linda! .odpar³ Ry¿y. . . Nie obejrza³a siê za siebie. . Szpitalnemu generatorowi skoñczy³o siê paliwo. Ry¿y nagle u wiadomi³ sobie.Cztery osoby .Skoro ci ludzie zostali zamordowani. Zmierzy³a je powa¿nym spojrzeniem.powiedzia³a. trzy jajka faszerowane i trzy butelki mro¿onej herbaty oraz sze æ owsianych ciasteczek z rodzynkami. poda³a Joemu plecak. a potem kaza³a dzieciakom stan¹æ rzêdem w kuchni. I pomy l o tym. proszê pani. Wcale go nie s³ucha³a. Nie. Poczu³ czyj¹ rêkê na ramieniu. teraz s¹ tu strony i powiniene siê zastanowiæ. dla kogo pracuje Pete Randolph. ¿e musi usi¹ æ. na ten widok siê rozpromieni³. wcale nie by³o w porz¹dku.zawo³a³a Jackie z zewn¹trz. . Lin. tak przera¿aj¹co zdeterminowani.Mam pytanie . zgas³y wiat³a. . . Linda Everett posz³a ze spuszczon¹ g³ow¹. Wtedy zacz¹³ siê trz¹ æ. Ry¿y jako siê trzyma³. Pani jest naprawdê. Westchnê³a ciê¿ko. szefie? .

Dobry Bo¿e. ¿e w razie potrzeby wyhamujesz tych dwóch wariatów? . .Mogê was nawet zawie æ na miejsce. Claire wsunê³a do niego swój telefon komórkowy.. to jadê z wami w roli niañki. . kilka szafek oraz ekspres do kaw y.Mamo. Benny mia³ wyra ne w¹tpliwo ci. Przysiêgacie? Bo je li nie. ¿e jeste cie najw³a ciwszymi lud mi do szukania tego czego . .Dziêki za fantastyczny obiad! . . ¿e hond¹ civic po Black Ridge Road siê nie da jechaæ. Pomasowa³a skronie.obieca³a Norrie Calvert. ... co ja robiê..odezwa³a siê Claire . zapamiêtacie miejsce i nie zrobicie kompletnie nic wiêcej. ¿e sprawa jest wa¿na. . Rozumiem. Sta³o tam biurko. Absolutnie nic.mruknê³a Claire i przybi³a pi¹tkê. gdzie ludzie przychodzili skar¿yæ siê na takie k³opoty jak kradzie¿. je¿eli co znajdziecie. .Tam jest ³atwa trasa.zaprotestowa³ Joe. Norrie nawet siê prze¿egna³a.westchnê³a Claire. .Wobec tego albo przysiêgacie. Claire nie spuszcza³a wzroku z syna. . I to nie z ostatnim promieniem s³oñca. . .synu.Niech pan szanowny tego nie zgubi. By³o to tak¿e . Po drugie.Co mi siê wydaje. . proszê pani . wandalizm czy niezmordowanie szczekaj¹cy pies s¹siada.Rozumiem. . Gdy Joe zacz¹³ zak³adaæ plecak.Ju¿ ja ich przypilnujê.Przecie¿ nikt nie je dzi. znajdowa³ siê pokój przeznaczony na odpoczynek.Mam nadziejê. Pozostali tak¿e. jakby j¹ rozbola³a g³owa.Mam nadziejê . nie trzeba .Tak. 10 Za wysok¹ lad¹ w holu komisariatu.powiedzia³a.czy mogê ufaæ.Pani przybije pi¹tkê! . .My lami ju¿ by³ w drodze. ale zakoñczenie tej sprawy nale¿y ju¿ do doros³ych. mierte lnie powa¿nego wzroku.I bezpieczna dorzuci³a Norrie. . . Nad nim umieszczono ponury napis KAWA I P¥CZKI NIE S¥ ZA DARMO.Nie zgubiê. ¿e wrócicie do domu przed zmrokiem.powiedzia³ Benny i uniós³ rêkê. Pasuje? Joe przysi¹g³. wiêc pozwalam . . . albo w ogóle was nie puszczê. . je¿eli. tylko jeszcze ca³kiem za dnia.Musicie mi przysi¹c. która setki razy ryzykowa³a ¿ycie na desce z kó³kami.Norrie .

trzymaj lu no! Barbie mia³ ochotê powiedzieæ Henry'emu.Daj spokój.Twarz mia³a bia³¹ jak papier. . . .Lindo . .Rozlu nij rêkê! . W innych okoliczno ciach Barbie spyta³by Henry'ego. Co oczywi cie by³o wyj¹tkowo na rêkê Renniemu. . czym mnie nakarmi³e . . Ostatnio my lenie to tutaj towar deficytowy.powiedzia³ Barbie. .rzuci³ Freddy i solidnie szturchn¹³ Barbiego piê ci¹ w plecy tu¿ nad nerk¹. .Pani Everett.Gotowe .krzykn¹³ Henry. . . obejrzawszy wyra ne odciski.Niedobrze mi siê robi.Nie ruszaj palcami. po co w ogóle zawracaj¹ sobie g³owê takim nieistotnym szczegó³em. Jackie z Lind¹ sta³y z boku pod cian¹.Nie odzywaj siê do mnie. W tym czasie Peter Randolph i Denton stali tu¿ obok. .Apartament czeka.oceni³ Henry. ¿e trudno rozlu niæ d³oñ. . tylko pod oczami fioletowe pó³kola. ¿e nie mieliby nic przeciwko temu. by jej u¿yæ.powiedzia³ g³o no. jakby chêtnie wyr¿n¹³ Dale'a Barbarê w nos z ca³ej si³y. gotowe do strza³u.miejsce rejestracji. ¿eby Henry móg³ zdj¹æ odciski palców. ale w koñcu utrzyma³ jêzyk za zêbami.Chod . s³oneczko . . co mówisz. W koñcu wysz³o ca³kiem zno nie. Mimo to trzyma³ twarz zamkniêt¹ na k³ódkê i skupi³ siê na rozlu nieniu rêki. Przypomina³y siniaki. z wyci¹gniêt¹ broni¹. Muszê umyæ rêce. ta m Henry Morrison zdj¹³ mu odciski palców. Brud mnie oblepia po samym dotkniêciu tego typa. Trzyma³y je w opuszczonych d³oniach.Zabierzcie go na dó³.rzuci³ Henry. sa³at¹ i pomidorem oraz przyszczypan¹ ga³¹zk¹ kopru) rozprawia³ z Barbiem o rywalizacji miêdzy Red Soksami a Yankees. . Tam Barbie zosta³ sfotografowany przez Freddy'ego Dentona. .Zastanów siê. Henry . który nad lunchem w Sweetbriar Rose (zawsze by³a to kanapka z bekonem. skwitowa³ Barbie w duchu.Chêtnie bym wyrzyga³ wszystko. kiedy Randolph i Denton schowali broñ i chwycili Barbiego pod ramiona. kiedy siê stoi miêdzy mê¿czyznami z broni¹ w rêku i wie. Teraz. obie wyci¹gnê³y pistolety. Ten mê¿czyzna wygl¹da³.Rozlu nij! Nie by³ to ten sam cz³owiek. Morrison tylko siê odwróci³. .

.Uwielbiam miasta. mgliste i wilgotne. Dopiero po chwili u wiadomi³ sobie. Minêli Deep Cut Road i jaki kilometr dalej dotarli do Black Ridge Road. Popo³udnie by³o gor¹ce. który Joe z pocz¹tku wzi¹³ za chmury.Chod cie. Rzeka Prestile znajdowa³a siê tutaj stosunkowo blisko szosy. straszny meksykañski bandyta. Wskazówka natychmiast powêdrowa³a na plus piêædziesi¹t. ¿e nie grozi mi El Kliyder.Jak rakieta! Norrie przenios³a wzrok ze wskazówki. By³a to droga gruntowa. . Benny pokrêci³ g³ow¹.Ty w³¹cz. co poka¿e licznik . gdzie ludzie regularnie æwicz¹ strzelanie . kretynie. .powiedzia³a Norrie. Ja siê zdenerwowa³em. ZAKAZ WJAZDU CIÊ‾ARÓWEK.El Kliyder.Jedziemy.Cykory. Niebo na horyzoncie przybra³o ¿ó³tawy kolor. by po³¹czyæ siê z potê¿n¹ Androscoggin. na Joego. Tymczasem nie s³yszeli nic.. .. . hamuj¹c.Od razu wiem. wiêc powinni s³yszeæ jej szme r i pluskanie. u miechn¹³ siê pob³a¿liwie. ¿e serce wali mu w gardle zamiast w piersiach. Benny wyj¹³ urz¹dzenie i poda³ Joemu. w stronê Castle Rock. pe³na dziur i wystêpów. . . który zamieszka³ w zachodnim Maine. Na tym po lewej stronie napisano ZALECANY NAPÊD NA CZTERY KO£A. Oba znaki by³y podziurawione kulami. . Wjazdu strzeg³y dwa pochylone znaki pokryte czym bia³ym.zawo³a³ Benny. .Kaida. wierszcze gra³y sennie w wysokim zielsku. Licznik by³ w koszyku w rowerze górskim Benny'ego.stwierdzi³ Benny. .Al .Rany! .11 Joe. jakby szronem. sprawdzimy. .Dziewczyna pokrêci³a g³ow¹ i w³¹czy³a urz¹dzenie. Ani ladu wiatru. Benny i Norrie jechali na rowerach szos¹ numer sto dziewiêtna cie. która stanê³a w jednym miejscu (nadal pó³ skali od czerwonego pola). ¿e to zanieczyszczenia osiadaj¹ce na kloszu. Toczy³a wody na po³udnie.DO CZTERECH TON. Tylko te wierszcze i kilka wron kracz¹cych gdzie na drzewach. otulony kilkoma starymi rêcznikami wyci¹gniêtymi ze skrzynki na szmatki w domu McClatcheyów. jak latem. . na prawym NO NO Æ MOSTU . ¿eby unikn¹æ. Joe poda³ licznik Norrie.Jedziemy dalej. ‾ó³ta obudowa odcina³a siê jaskrawo od zapylonej trawy. . Joe poczu³.

. bo ju¿ by Barbie mia³ rozciêt¹ skórê. Przynajmniej na razie. opar³ na okularach przeciws³onecznych. . pu ci³ Barbiego. W tej samej chwili Melowi banda¿ spad³ na oczy. bo rêka natychmiast zdrêtwia³a. W prawo skrêca³o siê do piêciu cel . W³a nie do tej go poprowadzili. które mia³y maskowaæ dwa barwne siniaki pod oczami. Prowizoryczna maczuga. Zgodnie z rozkazami Pete'a Randolpha . Wy³o¿ony zielonymi p³ytkami korytarz bieg³ przez ca³¹ d³ugo æ piwnicy pod jarzeniówkami rzucaj¹cymi przygnêbiaj¹co równe wiat³o.12 W komisariacie nie oszczêdzano energii. Searles w jednej rêce trzyma³ skarpetkê z czym ciê¿kim w rodku. trafi³a Freddy'ego Dentona w bark. Barbie poczu³ zimne kó³ko miêdzy ³opatkami. Zamachn¹³ siê po raz drugi.krzyknê³a Jackie Wettington. nadal z broni¹ w rêku. jedn¹ na samym koñcu. Przynajmniej bez kantów.Morderca! . tym razem trafi³ Barbiego w lewe ramiê. gdy uderzy³a go.Aresztant. Barbie chwyci³ skarpetê. Kobiety za nimi podnios³y krzyk. bior¹c pod uwagê rêce zaci niête na ramionach aresztanta) po schodach. cele musia³y byæ puste. A wiêc Jackie wsadzi³a mu lufê w . . tu zawsze by³o jasno jak w dzieñ Komendant Randolph oraz Freddy Denton odeskortowali Barbiego (o ile mo¿na to tak nazwaæ. który wypad³ z celi numer cztery. raczej ciê¿arek do przyciskania papierów lub co podobnego. . Szk³o albo metal. . Po lewej stronie znajdowa³o siê archiwum. gdzie siê wcze niej przyczai³. W skarpecie nie by³o piasku. puszczaj¹c Barbiego.krzykn¹³ Mel. czy o pó³nocy.który dosta³ polecenia od Du¿ego Jima nawet najbardziej aktywni aktorzy sceny pod supermarketem zostali zwolnieni do d omu (a niby dok¹d mieliby uciec?). skarpeta wisnê³a mu nad g³ow¹.Ty draniu! . krzywi¹c siê niemi³osiernie. zawijaj¹c siê wokó³ nadgarstka.wrzasn¹³ Mel i zamachn¹³ siê potê¿nie. Banda¿ zsun¹³ mu siê z g³owy. ¿e atakuje go bohater ksi¹¿ki Niewidzialny cz³owiek . z w¹sk¹ prycz¹ i wisz¹cym sedesem bez deski klozetowej. Barbie zrobi³ unik. Freddy zawy³. Barbie w pierwszej sekundzie odniós³ wra¿enie. bo strzelam. Za nimi sz³y dwie policjantki.rykn¹³ Mel i zamachn¹³ siê ponownie.Ty skurwielu pierdolony! . Dlatego wszystkich zaskoczy³ Mel Searles. Ta ostatnia by³a najmniejsza. Poci¹gn¹³ mocno i uda³o mu siê odebraæ broñ napastnikowi. rêce do góry. Tym razem Randolph odchyli³ siê do ty³u.Rêce do góry! .po dwie umieszczono po bokach. Czy o wicie.

kula przejdzie na wylot. Tyle ¿e pewnie bez czekoladek i obs³ugi. Barbie stara³ siê podnie æ g³owê. A mo¿e strzeliæ. potem kto go kopn¹³ w biodro.. krzykn¹³ O¿ cholera! . Za nim zagrzechota³y kó³ka przesuwanych drzwi. Odbi³ siê od ciany. Za jaki czas pewnie bêdzie bola³o. Barbie le¿a³ na ziemi. ¿e s³yszy ¿onê Ry¿ego. ¿eby móg³ siê zaj¹æ lizaniem ran. huknê³o o linoleum. Polecia³ do przodu. Wszystko t dzia³o siê gdzie daleko. Obróci³ siê akurat na czas.. zatoczy³. tym razem obok pryczy. zatoczy³. Powoli odzyskiwa³ czucie w lewej rêce. . Raz w splot s³oneczny i raz w ¿o³¹dek. Je¿eli strzeli. uda³o mu siê podnie æ praw¹ rêkê. ¿e ³atwiej by³o pozwoliæ jej zwisaæ.Proszê pani. jakby mia³ zamiar odmawiaæ modlitwê. choæ si³a spojrzenia nieco . ¿eby nie waln¹æ twarz¹ w pomalowan¹ na zielono ceglan¹ cianê. Cokolwiek w niej by³o. potkn¹³ siê. Kto mu nadepn¹³ na po ladki. Za nim Denton rozwija³ to. upad³ na kolana. na ile móg³. Z³o¿y³ siê wpó³.Przecie¿ le¿y i nic nie robi. wiêc powietrze uciek³o mu z p³uc z g³o nym charkotem. Mel wyr¿n¹³ go piê ci¹ w kark.Przestañcie! Dosyæ! Do æ! . a to ju¿ ca³kiem dobrze. jak Randolph odchodzi zawadiackim krokiem piê ci mia³ zaci niête. I nic dziwnego. bo w takim ma³ym mie cie. Zosta³ powleczony korytarzem do ostatniej celi. . Co Denton powiedzia³ na górze? Apartament czeka .Chocia¿ g³os dobieg³ z bardzo daleka.plecy. a wiat siê od niego oddala³. nie widzicie? Mnóstwo stóp zatañczy³o wokó³ niego w skomplikowanym tañcu. zielone linoleum lizga³o mu siê miêdzy stopami. . ale go nie pos³ucha³a. Zosta³a tylko dziurka w linoleum. Podniós³ rêce na tyle. Mimo wszystko ochro g³owê. Tym razem Barbie nie by³ przygotowany. Mel odsun¹³ banda¿ z twarzy. Z lew¹ mia³ spory k³opot. Opar³ g³owê o pryczê i d wign¹³ siê na nogi. Upu ci³ skarpetê. W koñcu znajdowa³a siê piêæ centymetrów od jego oczu. jednak po chwili stwierdzi³. . co zosta³o banda¿a Searlesa. a mo¿e to by Freddy? Móg³ to byæ nawet sam nieustraszony przywódca miejscowej policji. ale na razie w sumie nie by³o Kto chwyci³ go pod pachy i d wign¹³. byle go zostawili w spokoju. nawet zawodowcy s¹ amatorami. by zobaczyæ. proszê opu ciæ pistolet. Barbie w zasadzie mia³ pewno æ. rzuci³em broñ . Z jasno ci¹ zatykaj¹c¹ dech w piersiach.Jestem nieuzbrojony.powiedzia³. gdzie ludzie ¿yj¹ bez wielkich problemów. W drzwiach celi kto go kopn¹³. ¿eby szybciej znalaz³ siê w rodku. a Searles usi³owa³ zabiæ Barbiego wzrokiem. g³owê pochylon¹ jak do ataku. Uderzy³ Barbiego dwukrotnie. Stara³ siê unie æ te¿ lew¹ rêkê. Có¿. Tê widzia³ bardzo wyra nie.

. . kiedy pomaga³a je przeprowadzaæ przez jezdniê. by³y zwyczajnie za ciê¿kie.Co im siê sta³o? .Tylko zobacz. . nawet s³ysza³ ich brzêczenie.Milcz! .. . Linda Everett by³a jeszcze bledsza ni¿ chwilê wcze niej.Tak.Proszê przekazaæ mê¿owi. co wyj¹³ z pasa Freddy'ego Dentona. Podejrzewa³. .Proszê pani! .spyta³ Benny. .Lepiej jed my . ¿e mo¿e lada moment straciæ przytomno æ. . co robi. Martwe.mruknê³a Norrie.. Zebra³ wszystkie si³y. ale zdawa³o mu siê.powiedzia³ Joe. le¿a³y zwierzêta. Ju¿ dawno nikt nie nazywa³ jej policjantk¹. . 13 W po³owie prze¿artego rdz¹ mostu Norrie zatrzyma³a rower i zapatrzy³a siê w co po drugiej stronie parowu. Na twarzach obu malowa³o siê przera¿enie. tak . zwierzêta mia³y po¿ywienia w bród. Jeleñ.Ono raczej nie dzia³a tak szybko.Policjantko Everett! Drgnê³a zaskoczona. wsun¹³ dyszê miêdzy prêty i nacisn¹³ spust. ¿e to ma co wspólnego z tym.Mówisz o promieniowaniu . Ostatnio chyba dzieci. Normalnie zag³uszy³by je plusk p³yn¹cej wody. .oznajmi³ Randolph.Póki jeszcze jest jasno. i chcia³ zas³oniæ twarz rêkami. Barbie nie mia³ pewno ci. pod urwiskiem.ucierpia³a z powodu przekrzywionych ciemnych okularów. czego szukamy? . . Joe widzia³ chmary much nad padlin¹. A¿ do tego tygodnia. niestety. Barbie nie zwróci³ na niego uwagi. Peter Randolph zawróci³ do celi. . ¿e na jej rzêsach dostrzeg³ b³yszcz¹c¹ ³zê..My licie. Podniós³ pojemnik z gazem.warkn¹³ Freddy Denton.Policjantko Everett! Proszê mnie pos³uchaæ! . w schn¹cym mule. Wszystkie o solidnie zaokr¹glonych bokach. ¿eby zbada³ cia³a! Zw³aszcza pani¹ Perkins. .. Jak dot¹d w³a ciwie nie trafi³o jej bardziej odpowiedzialne zadanie. Za mê¿czyznami sta³y dwie kobiety.Dosyæ tego . . wcale nie zabiedzone . póki jeszcze wiedzia³. Niech koniecznie zbada cia³a! Nikt ich nie dostarczy do szpitala! Rennie na to nie pozwo li.odezwa³ siê Joe.lato w Chester's Mill by³o piêkn e. dwie ³anie i m³ode. Barbie zd¹¿y³ zobaczyæ. gdzie przed zaistnieniem klosza Prestile p³ynê³a wartko. Na drugim brzegu. wiêc musia³ za³atwiæ sprawê.zawo³a³.

stwierdzi³ Benny.znowu mnie pakujesz w bagno..powiedzia³a Norrie. pewnie o wielki g³az. .Piklingi . ¿e ³ania wygl¹da.Trzeba by . . . .Ten jeleñ ma z³aman¹ nogê . .Niewa¿ne. ¿e wszystkie cztery zwierzêta mia³y po³amane nogi. Prze³o¿y³a nogê nad ram¹ roweru i nad nim stanê³a. Widzicie? Dziwacznie wykrêcone. .Co? . Joe uzna³. .No dobra.powiedzia³ Benny . . .spyta³a Norrie.Chyba ¿e jest to bardzo wysokie promieniowanie . Po drugiej stronie mostu zobaczyli wyra nie.Joe wsiad³ na swój rower. .Zeskoczy³y z urwiska jak te stworzonka podobne do szczurów. . . Tym razem strza³ka tañczy³a w pobli¿u liczby siedemdziesi¹t piêæ.spyta³ w koñcu Joe. który normalnie powinien znajdowaæ siê pod wod¹. 14 Pete Randolph wyj¹³ z jednej z szuflad biurka Duke'a stary magnetofon kasetowy. Norrie w³¹czy³a urz¹dzenie. .stwierdzi³a Norrie. Randolph wcisn¹³ nagrywanie i ustawi³ . .poprawi³ go Joe.powiedzia³ Benny. spogl¹daj¹c na martwe zwierzêta i s³uchaj¹c ospa³ego brzêczenia much. Jak dzieci s³uchaj¹ce przy obozowym ognisku zbyt strasznej opowie ci. jakby mia³a wykonaæ skomplikowane æwiczenie gimnastyczne. .wtr¹ci³a Norrie niespokojnie.Zobaczcie. .Jedziemy? . My lê. sprawdzi³ baterie. to i tak nie zabi³oby takich du¿ych zwierz¹t w trzy dni. obie przednie. M³ode mia³o te¿ rozbit¹ czaszkê. ¿e nawet gdyby by³o ca³kiem w granicach czerwonego pola na skali.Bracie mojej duszy . Joe wskaza³ ig³ê licznika Geigera. ptasi mó¿d¿ku .Ucieka³y przed czym ? .Tak.A ³ania dwie zauwa¿y³a Norrie.Zerknij na licznik .Lemingi.Tutaj wcale nie jest tak le. Os³oni³a oczy d³oni¹. . .Jak my licie? ‾aden z ch³opców nie odpowiedzia³. Obaj wydawali siê znacznie m³odsi ni¿ przed tygodniem. Kiedy wszed³ Junior Rennie. Jedziemy.odezwa³ siê Joe.One chyba skoczy³y . Przez parê chwil wszyscy troje stali przy rowerach.

Po co komu rzeczy osobiste. synu? . . Potraktowa³em go gazem. dziêkujê. . Tak w³a nie by³o. Randolph po³o¿y³ rêce na piersi.Jak znalaz³e cia³a. proszê pana. Mia³ racjê.Tak jest. . Zak³adaj¹c.. je li nie ma komu ich przekazaæ? . ostatnia migrena odzywa³a siê jeszcze tylko jako têpe wspomnienie po lewej stronie g³owy i by³ do æ spokojny. proszê pana. nie wiedzia³em.Zanurzy³ mnie ca³ego w rzece.Przes³uchanie bêdzie krótkie . . . W gara¿u McCainów. Odda³ moje serce Jezusowi.ma³ego soniaka na rogu biurka tak. a z pewno ci¹ nie tak g³êboko wierz¹cym jak na przyk³ad twój tata. .Frank? .Przypomnia³o mi siê. . . . Kawy? .Ach.Niez³a rozpierducha.Dale Barbara ma bardzo nieczyste sumienie. to i tak fatalny nawyk. .zacz¹³ Junior.zapyta³ Randolph. . pozwoli mu opowiedzieæ swoj¹ wersjê historii i pu ci go do domu. ¿e pali³em. Teraz. to w ramach zaliczki za jego karygodne czyny..stwierdzi³ Du¿y Jim.Kto to mówi³? . chyba wreszcie bêdzie móg³ je wyrzuciæ do mieci. wiêc wiedzia³. ominê³a mnie ta ca³a awantura pod supermarketem. Wraca³e z patrolu i co? . ¿e ten idiota w mundurze wreszcie przestanie bredziæ. . Lester Coggins pomóg³ mi przej æ na w³a ciw¹ stronê. co mówiæ.Randolph pokrêci³ g³ow¹. . Chocia¿ nie taki z³y jak papierosy. ¿e w ogóle ma sumienie. ¿e widzia³ samochód Angie w gara¿u. No tak.stwierdzi³ Randolph.Nie. je li mi wybaczysz szczero æ. .Mia³e szczê cie . Wiesz. . Junior czu³ siê przyzwoicie.Czysta formalno æ. ko³ysz¹c siê w obracanym krze le za biurkiem. . tak.Junior mia³ nadziejê.Za wszystko odpowie.. . skoro Brenda te¿ nie ¿y³a. ¿eby m³ody cz³owiek widzia³ urz¹dzenie. Miewam migreny. Przeæwiczy³ wszystko z ojcem.Nie. zanim zosta³em obmyty z grzechu? .No wiêc tak ..Tak. ale wielebny Coggins by³ dobrym cz³owiekiem. . Usun¹³ z blatu wszystkie rzeczy osobiste Perkinsa i schowa³ je do szafki pod cian¹.Chyba Frank.Wraca³em z patrolu na sto siedemnastej . Nie by³em wtedy tak wiernym cz³onkiem Ko cio³a jak niektórzy. po kawie czujê siê gorzej.Junior potar³ skroñ. jak kto mówi³.Mów dalej.

co tam znalaz³em.Tak jest. Nie.Bystry z ciebie ch³opak. Otworzy³a d³oñ Angie o³ówkiem. Normalnie mieliby my tutaj ca³¹ ekipê z biura prokuratora stanowego. ¿e ojciec znalaz³ sobie pomocnika (choæ raczej nale¿a³oby powiedzieæ: wspólnika) jeszcze g³upszego ni¿ Andy Sanders. . ... Trudno uwierzyæ.. co s³ysza³em przez radiostacjê. Junior podniós³ na Randolpha spojrzenie.pochwali³ go Randolph. ¿e tak bêdzie najlepiej. A pó niej bracia Bowie z karawanem.Jackie. Przyjechali do domu McCainów. zapewnij spokój zmar³ym. Randolph pokiwa³ g³ow¹ wspó³czuj¹co. co tam siê dzia³o.bo s¹dz¹c z tego. . mia³o.wiêta racja. bo w szpitalu z powodu zamieszek i tak nie wiedzieli. ale niestety sytuacja nie jest normalna. no. Zadzwoni³em do drzwi. Wszyscy jeste my zrozpaczeni. Potem. Nie do wiary.Mów.Synu. . Na dobr¹ sprawê jest nieomal cz³onkiem s porz¹dkowych. kiedy Freddy robi³ zdjêcia. wy byli cie bardzo zajêci. Na szczê cie i ta k mamy do æ dowodów przeciwko niemu. Oni by ju¿ przyszpilili Barbarê.Zadzwoni³em do ojca . .. .Zajrza³em do gara¿u przez okno i rzeczywi cie.. Ch³opak zda³ sobie sprawê. ale tamten mia³ w oczach wy³¹cznie szczery podziw. Wiêc poszed³em na ty³y. kierowa³e siê nosem. . a nie chcia³em niczego dotykaæ. wiêc kierowa³em siê nosem i trafi³em do spi¿arni. widzia³em. Czuæ by³o. I tylne drzwi by³y otwarte. . .Tak. synu.Tata zdo³a³ siê skontaktowaæ z Fredem Dentonem i Jackie Wettington.. Pomagaj ¿ywym. nawet siê nie domy lasz.Jednym s³owem. by³ tam jej samochód. jak pan powiedzia³. czy komendant z niego ¿artuje albo drwi. Tak postêpuje dobry policjant.. . Fatalnie dla niego.Randolph przewróci³ oczami. Wiem. wtedy spad³ na pod³ogê. ale nie wiedzia³em co.To siê przyda na procesie . Randolph pokiwa³ g³ow¹. zjawi³a siê jeszcze Linda Everett.podj¹³ Junior . Ba³em siê.. ¿e Angie ma co w rêku. Freddy wszystko sfotografowa³. To znaczy. ale nikt nie otwiera³.Zajêci.. ¿e to dla ciebie trudne. na ³añcuszku. . S³usznie zrobi³e . No wiêc w zasadzie by³o tak. Kto znalaz³ identyfikator? .oceni³ Randolph. niepewny.. Tata pomy la³.Wtedy zauwa¿y³e identyfikator? . . ... w³a ciwie nie. .Skromnie spu ci³ wzrok.Zachowa³e siê doskonale . ¿e zadzwoni³e do taty..Bêdziemy musieli przeprowadziæ go . . ¿e przeoczy³ brak identyfikatora.Jestem tylko rekrutem. w co najpierw rêce w³o¿yæ. .

wietnie. to chyba wszystko. . synu? .‾adnego. .Randolph siê o¿ywi³. Id do domu i odpocznij.Chcia³bym tutaj byæ. bo ostatnio Juniora od pisania bola³a g³owa.sami. Sam wiesz. ¿eby by³ nieco dr¿¹cy.Niezupe³nie. Komendant patrzy³ na niego jeszcze przez moment. Oczywi cie bêdziesz przy tym obecny. ‾adnych wiêcej pytañ o czas ani o poranny patrol.No dobrze. . Junior. proszê pana. . . Wygl¹dasz strasznie. je¿eli klosz nie zniknie.Dopiero potem zadzwoni³em do taty. Magnetofon raczej nie wychwyci tego dr¿enia. jakby chcia³ zyskaæ pewno æ.Kiedy wielebny Coggins zanurzy³ mnie w wodzie. to prawda.Synu. . zadba³. Randolph wy³¹czy³ nagrywanie.Nale¿y ci siê wolne na resztê dnia. Ch³opakowi uda³o siê przywo³aæ na twarz wyraz zainteresowania pe³nego szacunku.‾adnego pob³a¿ania.wyzna³ Randolph.powiedzia³. kiedy pan bêdzie przes³uchiwa³ Barbarê. Niech siê pogotuje we w³asnym sosie co najmniej dwadzie cia cztery godziny To pomys³ twojego taty.Id do domu. . ¿adnej pro by o napisanie raportu i dobrze. ¿e siê dobrze zrozumieli. mo¿e nawet wieczorem. to bêdzie prawdziwy przypadek prania brudów we w³asnym domu. natomiast Randolph z pewno ci¹.I dziêki kopule nie bêdziemy musieli przekazywaæ go szeryfowi. .Pozwoli³ sobie na d³ugi oddech. S³owo.Junior g³o no prze³kn¹³ linê. Pójdê do domu i odpocznê. po czym zatar³ rêce i wsta³. czy powiedzieæ tak czy nie . Przes³uchamy go solidnie.Tak jest. .Tak. . . Przes³uchanie zaczniemy jutro po po³udniu. . o czym ten idiota za biurkiem bredzi. ¿e siê za³amie pod ciê¿arem ramienia.Najpierw wyszed³em na zewn¹trz i zwymiotowa³em. Obj¹³ Juniora ramieniem i poprowadzi³ do drzwi. Junior nie wiedzia³. W ¿yciu nie widzia³em czego podobnego. . Jak ju¿ siê po¿egna³em z dziewczynami. . . Ale damy sobie radê. dzi tego nie zrobiê.Nic siê nie przejmuj. Byli strasznie pobici. . proszê pana.Mniej wiêcej w po³udnie. O której godzinie znalaz³e cia³a.I od razu zadzwoni³e do ojca? . . Na pewno masz do æ wra¿eñ. . doskona³y. . ale mia³ wra¿enie. Tak jest. co jest napisane w B iblii: wiara góry przenosi.Dziêkujê . . bo nie mia³ pojêcia. Zupe³nie jakby mu kto powiesi³ na szyi krawat z miêsa. mia³em w kieszeni paczkê papierosów .

Poszed³ do domu zatopiony w my lach. gdyby tak raptem przekrêci³ g³owê i uk¹si³ go z ca³ej si³y. . Ca³kiem nie mia³ pojêcia. . Czy kto powiedzia³ Andy'emu? .Racja.Ludzie bêd¹ oburzeni mierci¹ Brendy i Angie. .Niesamowite . Rêka Randolpha zniknê³a z jego ramienia. Junior widzia³ k¹tem oka grube palce Randolpha na swoim ramieniu.Nie wiem. Komendant wygl¹da³ na cz³owieka ra¿onego gromem. Pomodlisz siê ze mn¹.Jest bardzo zajêty.Wtedy cz³owiek wyra niej s³yszy Jego odpowied .Do niczego siê ju¿ nie nadawa³y. proszê pana. Junior wymkn¹³ siê z biura i z komisariatu.Nie zapominajmy o Dodee.Dodee. I by³a to prawda. która mia³a przed sob¹ ca³e ¿ycie. .szepn¹³.postanowi³ Randolph.Ale najpierw siê pomodlê.stwierdzi³. . ¿e twój ojciec to zrobi. ¿ wielebny Coggins mia³ swoich wielbicieli. ale podzia³a³o.Oczywi cie ca³kiem zamok³y . Tak¹ otrzyma³em ³askê. co by siê sta³o. Faktycznie zapomnia³ o Dodee. . . i m³oda dziewczyna. ... ¿e lepiej rozmawiaæ z Bogiem w samotno ci . Zastanawia³ siê. Ciekaw by³. synu? Junior prêdzej by wla³ sobie w majtki gaz do zapalniczek i podpali³.. . Zanim Randolph zdo³a³ wymy liæ co jeszcze. ¿ona komendanta policji. Odgryz³ który pa wyplu³ na pod³ogê. czy zdo³a sobie zapewniæ nastêpn¹. . ale tego nie powiedzia³. dlaczego to powiedzia³. .ci¹gn¹³ Randolph.Zak³adam. Nale¿y jednak pamiêtaæ. pogr¹¿ony w ¿a³obie po stracie dwóch dziewcz¹t. To dobra rada.Mój tata mówi. synu.Bo¿e drogi! . . . Zosta³em uwolniony przez Bo¿ego Syna od szatañskiego na³ogu. A mo¿e wiêcej ni¿ jedn¹? Pod kloszem wszystko by³o mo¿liwe.. Nie mówi¹c ju¿ o mi³uj¹cych go wiernych. Du¿y Jim w gabinecie pisa³ przemowê na czwartkowe spotkanie.zdo³a³ wydusiæ Junior.Zadzwoniê do niego . nic dziwnego. Nie kupi³em nastêpnej paczki. Wyg³osi je tu¿ przed wyborami Rady Miejskiej na czas kryzysu.. .

jak to mówi¹. Sanders jecha³ na komisariat.Witaj. ¿e nie mia³by nic przeciwko. Widzieli te¿ plamy krwi. kiedy Benny zwymiotowa³. ¿e pracujesz. ale nie móg³ siê skupiæ. wyra nie rozz³oszczony. wystuka³ inny numer. której numer znajdowa³ siê na ciennej tablicy. Rozleg³o siê g³o ne wilgotne blee i zaraz potem zwymiotowa³a Norrie. Muszê ci co powiedzieæ. . Oraz jak¹ szaraw¹ substancjê. Andy. strze¿onego Pan Bóg strze¿e. Po dwóch sygna³ach Du¿y Jim odebra³. gdyby Duke Perkins siedzia³ na tym miejscu.. ¿e nikt nie odbierz jednak po³¹czenie zosta³o nawi¹zane po pierwszym sygnale. Zawsze tak by³o. Randolph jaki czas bêbni³ palcami w blat biurka. Mówi komendant Randolph. Prawie mu siê uda³o zapanowaæ nad ¿o³¹dkiem. Randolph próbowa³ go odwie æ od tego zamiaru. zsuwa³ siê w do³ek wygnieciony przez Duke'a. Komendant westchn¹³. przyjacielu. Bogiem a prawd¹. gdy wsiada³ za kierownicê. ¿e lepiej bêdzie pa æ na kolana i modliæ siê za dusze ¿ony oraz córki. która musia³a byæ móz. Gdy siê wreszcie skoñczy³a. ni¿ przypuszcza³. naprawdê nie chcê ci przeszkadzaæ. ale czy móg³by tu przyjechaæ? Potrzebujê twojej pomocy. A nawet dla zielonego wozu. Co bia³e go. Zw³aszcza ¿e za ka¿dym razem. Mia³ nadziejê. wiêc najlepiej by³o zadbaæ o w³asne interesy. by³a koszmarna. W po³owie przekonywania. Lepiej usi¹d . Nie da³ rady.Kto tam? O co chodzi? . Andy siê roz³¹czy³. I co jeszcze. z trudem prze³kn¹³ linê.. Robota okaza³a siê znacznie trudniejsza. . Nie warto by³o s iê a¿ tak wysilaæ dla oddzielnego pokoju. Joe podda³ siê i poszed³ w ich lady.15 Peter Randolph rzeczywi cie spróbowa³ siê pomodliæ. Chcia³ stan¹æ twarz¹ w twarz z Barbar¹. Zadzwoni³ do Andy'ego Sander sa na komórkê. . Absolutn ie nic przeciwko. co Joe uzna³ za fragmenty ko ci. 16 Troje dzieciaków pod niebem coraz mocniej podbarwionym na ¿ó³to patrzy³o na martwego nied wiedzia u stóp s³upa telefonicznego.To ja. Zreszt¹. W Biblii by tego raczej nie znalaz³. a tak¿e o si³ê do niesienia te krzy¿a. Odwróci³ siê. a jaki metr od ziemi stercza³y z niego drzazgi. lecz taka by³a prawda. Nachodzi³a go wtedy my l: To nie dla ciebie. Znów przysz³o mu do g³owy. S³up by³ odchylony od pionu. Wiem. us³ysza³ ci¹g³y sygna³. Rozmowa nie nale¿a³a do ³atwych.

¿e bêd¹ stamt¹d widzieli dawny sad jab³kowy znajduj¹cy siê na szczycie. zawracamy od razu . Mo¿e wiêcej. Powiemy doktorowi Everettowi albo Barbarze. ‾e je li dojdzie d zbyt du¿ego zanieczyszczenia rodowiska. Norrie wskaza³a na wschód. lecz sp³ywa³a przez zaci niête gard³o jak balsam. . . ale te¿ nie powêdrowa³a bli¿ej czerwonego pola. . Sprawdzimy odczyt i je li bêdzie wy¿szy.zaproponowa³a Norrie. . co mówi licznik na tego nied wiedzia . gdzie siê koñcz¹ drzewa . zobaczymy.spyta³a Norrie.Pojed my przynajmniej tam. . przestañ. Zdaniem Joego teoretycznie istnia³a taka mo¿liwo æ. Chod cie.Je¿eli poczujemy co dziwnego.. wracamy.. Joe uzna³. bo siê znowu porzygam . pokrytej muchami sterty pod s³upem telefonicznym. wyj¹³ butelki z herbat¹ i poda³ ka¿demu po jednej. . Potem wskaza³ na po³udniowy zachód.Gdy skoñczyli.Sprawd . .odezwa³a siê Norrie. zjadaj¹ w³asne j¹dra. wiêc rozwali³ sobie ³eb o s³up. Wyp³ywaj¹ na pla¿ê.My licie. Benny wyra nie mia³ w¹tpliwo ci.zastrzeg³ Joe.My la³em. a wszerz ci¹gnê³a siê pewnie ze dwa kilometry.Nienawidzi³ dr¿enia w swoim g³osie. .. Norrie i Benny zrobili to samo. . . tylko jako trudno mu by³o w ni¹ uwierzyæ. . .powiedzia³a.Stary.Je¿eli poczujemy nag³¹ chêæ pope³nienia samobójstwa. Joe wyci¹gn¹³ czujnik. Joe podniós³ wzrok na po¿ó³k³e niebo. ¿e o miornicom te¿ siê to zdarza. .Mo¿e mia³ w ciekliznê .No tak .Czy ja wiem. A tato mówi. Widzia³em to w telewizji.zaproponowa³a Norrie. By³ bardzo zmêczony i nie mia³ ochoty na ¿adne dyskusje. Jeszcze siê nie nagra³em w Warhammera.Biedaczysko . . powinni my zawróciæ powiedzia³ Benny. . ¿e tu dosz³o do ska¿enia rodowiska? . Norrie ostro¿nie zrobi³a dwa kroki w stronê czarnej.zagrozi³ Benny. Dopiero potem siê nap ili. otworzy³ plecak. gdzie po uderzeniu pocisku pozosta³a czarna warstwa. Herbata by³a zbyt s³odka i ciep³a. Tam droga wychodzi³a z gêstwiny dêbów o czarnej korze. Pierwszym haustem wyp³uka³ usta. czy to samobójstwo. nie? Joe wzruszy³ ramionami.Ja mam kawa³ ¿ycia przed sob¹. albo im obu.Ale tamto to co innego.Nie mia³ z czego skoczyæ.. . ale nic nie móg³ na to poradziæ. Ig³a nie opad³a. .I tamte cztery te¿. .odezwa³ siê Benny cienkim g³osem. Plama mia³a jakie sto metrów wysoko ci.Czasami wieloryby i delfiny siê zabijaj¹.

sama mia³a p³aczliwy g³os. co siê da. p³acz.Ju¿ tam jeste ! . je li chcesz. gdy sobie u wiadomi³. Zatoki mia³ tak zatkane. ¿e Chester's Mill jest d ziur¹ zabit¹ dechami. Zadziwiaj¹ce. mo¿esz zostaæ. 17 . Barbie brn¹³ w jego kierunku. Ludzie czêsto sobie ¿artowali. Ta czê æ misji nie jest obowi¹zkowa. co nie bez znaczen ia. ale jej s³owa wcale nie zabrzmia³y jak ¿art i Joe wcale ich tak nie odebra³. . nie mówi¹c ju¿ o Starbucksie. . mia³ w nim dla siebie mnóstwo miejsca. . która czasem pomaga³a Lissie Jamieson w bibliotece. Intelektualnym i demograficznym. jednak kiedy siê skoñcz¹.A tam.Tak. ale trudno by³o otworzyæ pal¹ce oczy. I ten g³os by³ znajomy. Trzeba podj¹æ ryzyko. Nie by³o te¿ McDonalda.Musimy zrobiæ.Dlaczego j¹ zabi³e ?! Dlaczego zabi³e moj¹ córeczkê?! Kto mnie potraktowa³ gazem.Masz powody do p³aczu! Osoba. Denton? Nie.zawo³ali Joe i Norrie równocze nie. Benny. ¿e ¿artuje. a kino dawno zamkniêto. Afroamerykanina mo¿na by ze wiec¹ szukaæ. ¿e a¿ mu zatrzeszcza³o w uszach. A co widzia³ Andy Sanders? Faceta w celi. W koñcu zdo³a³ otworzyæ oczy . . zanim oszalejê. . która wyg³asza³a te twierdzenia.d³oñmi.stwierdzi³. jak bardzo siê skurczy³o w jego g³owie. Mimo wszystko do niedawna miasto wydawa³o mu siê rozleg³e. Zobaczy³ przed drzwiami celi Andy'ego Sandersa ze ³zami sp³ywaj¹cymi po policzkach. Mieszkali na zadupiu. U miechnê³a siê. Randolph. Barbie nie móg³ otworzyæ oczu. co siê da .Chcê siê wydostaæ z Mill.Pamela Chen. ¿eby wiedzieli. ¿e nie mo¿e z mam¹ i tat¹ po prostu wsi¹ æ do samochodu i pojechaæ do Lewiston na ostrygi albo na lody do Yodera.Musimy zrobiæ.. No i. Oczy pulsowa³y w rytm bicia serca. powieki mia³ ciê¿kie i spuchniête. kiedy prze³k n¹³ linê. spojrzeli po sobie i wybuchnêli miechem..Masz racjê . odk¹d rodzina Lavertych wyprowadzi³a siê do Auburn. . A . Nie chcê zostaæ na szarym koñcu.powiedzia³a Norrie. przyjacielu. . p³acz! G³os dobiega³ z daleka. chocia¿ w mie cie by³o mnóstwo zapasów. Mieli racjê. By³a w ród nich tylko jedna osoba pochodzenia azjatyckiego .. idê z wami. pewnie dlatego piosenka Jamesa McMurtry'ego cieszy³a siê w mie cie tak¹ popularno ci¹.

By³a dla mnie najwa¿niejsza na wiecie! . . daj mi broñ! Natychmiast! Zastrzelê go jak psa! Mam do tego prawo jako ojciec! On mi zamord owa³ córeczkê. W tym momencie pojawi³a siê w korytarzu brzuchata postaæ. wiêc daj mi broñ! Barbie nie przypuszcza³. Po prostu komendant Peter Randolph nie potrafi³ mu odmówiæ. Siêgn¹³ do pasa Randolpha i zacz¹³ wyci¹gaæ pistolet z kabury.. Jêzyk i gard³o te¿ mia³ napuchniête... Obok niego sta³ Randolph.. Mam do tego prawo.Andy! .Trochê gazu najwyra niej dosta³o mu siê do ust. ¿e ojciec ofiary by³ przewodnicz¹cym Ra dy Miejskiej. Andy nie mia³ ochoty my leæ. Andy. zobaczy³e . a ja jestem najlepszym kandydatem. Barbie nie by³ zdziwiony. . ¿e komendant wpu ci³ do aresztu ojca ofiary. pobieg³ do Renniego niczym zap³akane dziecko w ramiona ojca. unosz¹c twarz mokr¹ od ³ez. ... ¿eby pozwoli³ na zastrzelenie aresztanta w celi z w³asnej broni. . .Jim. .Jaki s¹d?! Daj mi broñ! S¹d dla tego zwyrodnialca?!! Jeszcze by siê wywin¹³! Ma wysoko postawionych przyjació³.No ju¿. Wcale nie dlatego. g³os nosowy i schrypniêty. ¿e Andy Sanders jest w ciek³y. . . ale te¿ nie mi a³ ca³kowitej pewno ci. Nikogo nie zabi³em. Je li siê pan zastanowi. a mimo to Randolph wygl¹da³ na przestraszonego.Nie zabi³em pañskiej córki. By³ od niego dziesiêæ centymetrów ni¿szy.wymamrota³ Andy. Mo¿e istnia³y jakie inne przyczyny.. D wign¹³ siê na nogi.Dajcie mi broñ! . A teraz chod na górê. I Du¿y Jim go przytuli³. któremu przez dwadzie cia minut wzbraniano wyj cia do ³azienki. Wyra nie nieswój. wyra nie widzia³. chocia¿ nie powinienem by³ ciê tu wpuszczaæ. Andy zostawi³ w spokoju kaburê komendanta. przestêpowa³ z nogi na nogê jak dziecko. Barbie go za to wcale nie wini³.zawo³a³ Du¿y Jim.krzykn¹³ radny. Mimo nadwagi porusza³a siê do æ ¿wawo. .. Uspokój siê. Winowajca zostanie os¹dzony. . ¿e pañski przyjaciel Rennie potrzebuje koz³ ofiarnego. Chocia¿ patrzy³ na wiat przez czerwony filtr.Proszê pana. by u Randolpha chêæ przypodobania siê radnemu by³a tak ogromna. dla których Randolph sprowadzi³ tutaj Sandersa. zap³aci za swe zbrodnie.Przyjacielu! Chod do mnie! Otworzy³ ramiona.. nalejê ci. zrozumie pan. Andy chwyci³ Randolpha za koszulê. wiesz? A ja muszê córkê pom ciæ. Randolph postanowi³ jednak nie dopu ciæ do morderstwa..facet w celi zawsze wygl¹da na winnego. . Chcia³e go zobaczyæ.

je¿eli wie.Zosta³em wrobiony . spuchniêt¹ twarz Barbiego. musz¹ mieæ jak¹ wtyczkê. prawda? .No có¿.Jak zap³aci? . Barbie skupi³ uwagê na Randolphie. . Oraz innych..Jak¹ cenê zap³aci? . . cocker .powiedzia³ Du¿y Jim. Bo przecie¿ on nie jest sam. Na do¿ywocie.Zamknij siê . kiedy.Kto przecie¿ spowodowa³ powstanie klosza. . co zrobi³. Co.? . Lestera i Brendê. . Obejrza³ siê przez ramiê. komendancie..Nie martw siê.Bez w¹tpienia.szepn¹³ Andy. Andy przesta³ mamrotaæ. ale Du¿y Jim ³askawie pokiwa³ g³ow¹.Znajdziemy dowody . zbrodniarz zap³aci za swoje czyny. Tylko najpierw ustalimy szczegó³y.Obj¹³ Andy'ego ramieniem i podprowadzi³ do komendanta Randolpha. . .oznajmi³. jak usun¹æ klosz. po wiêci i pana bez z mru¿enia oka. Dajê ci s³owo. kto bêdzie miesza³. Rennie nadal g³aska³ go po w³osach. Patrzy³ na Du¿ego Jima nieomal entuzjastycznie. ale teraz chodzi mu o przejêcie w³adzy. Barbiemu przypomnia³a siê matka g³aszcz¹ca Missy.. . Kogo .. gdzie. . Na razi jest pan mu potrzebny. którzy to zrobili. jakby patrzy³ na obmierz³e robactwo. Myrê Evans. Ju¿ pokaza³. a wcale bym tego nie wyklucza³.Tak. Zap³aci za to.rzuci³ Randolph.Natomiast je¿eli kopu³a zostanie na miejscu. Patrzy³ w pulchn¹ twarz Du¿ego Jima kompletnie oszo³omiony. Rennie g³adzi³ Andy'ego po w³osach. .Andy nie potrafi³ powiedzieæ wiêcej. . .To za ma³o . spojrza³ na czerwon¹. . gdy suka by³a ju¿ stara i otêpia³a.powiedzia³ nosowym..Co mi siê wydaje. Ma wspólników. . bêdziemy musieli sami go os¹dziæ.rzek³ Du¿y Jim. A . . Andy. .Jak. ¿e ludzie. chrapliwym g³osem. bêdziemy musieli zadowoliæ siê osadzeniem go w Shawshank. na pewno nie jest sam.A mo¿e zabi³ nie tylko Angie. ale gdy sytuacja siê zmieni. I zafascynowany.I nie j¹ jedn¹ . A kto miesza lepiej ni¿ kuchta? .Na pocz¹tku Rennie po prostu musia³ chroniæ swój ty³ek. .chcia³ wiedzieæ Andy. dlaczego i kto jeszcze by³ w to zamiesz any.Mam na my li tak¿e twoj¹ ¿onê . tylko najpierw wydobêdziemy z niego wszelkie informacje.I Duke'a. ¿e nie jest zbyt sprytny i nie potrafi zacieraæ za sob¹ ladów.spanielkê...

Te¿ mi siê tak wydaje.kiedy uznamy go za winnego. Le¿a³a drodze. Ich oczy spotka³y siê tylko na moment. ¿e g³os przyjaciela dobiega z dziwnie daleka. pisa³ na laptop Poda³a mu aparat... rêce i nogi jej drga³y. Wskazówka skoczy³a na plus dwie cie. po czym podniós³ wzrok na Benny'ego. .. . wierzgaæ nogami. by napisaæ artyku³. .Przerwij to. Spad³a z roweru.Wygl¹da jak.. jaki wydaje dziecko bawi¹ce siê samochodzikami. zagubione i przestraszone. Chcia³a powiedzieæ radiolatarnia . co robisz. Tony Guay. Potem po³knê³a go ciemno æ. która wydawa³a siê jak z gumy. Zacz¹³ siê trz¹ æ.Du¿o lepiej . Licznik Geigera upad³ w piach tarcz¹ do do³u. lecz z jej ust doby³ siê tylko bulgocz¹cy d wiêk rrrr.. stosu pogrzebowego halloweenowych latarni.Ja te¿ .Joe pochyli³ siê nad dziewczyn¹ bardziej zdumiony ni¿ zaniepokojony.szepn¹³ Andy.Widzê! Joe mia³ wra¿enie. . Joe podszed³ na chwiejnych nogach. Ernie Calvert..przyzna³a Norrie. dawny kierownik Food City. Przysz³o mu do g³owy.Norrie? . poci¹gaj¹c na siebie rower. 19 Gdy Julia wróci³a do redakcji po zamieszkach w supermarkecie. ¿e unosz¹ siê one z wielkiej sterty dyñ. który teraz pe³ni³ funkcjê ca³ego dzia³u informacyjnego.krzykn¹³ Benny. przeprowadzimy egzekucjê. Tak lepiej? . wyci¹gn¹³ rêkê. zawo³a³ ludzi. patrz¹c na sad. g³aska³. tu¿ pod czerwone pole na skali. . Zobaczy³ to. . 18 Wyjechali z lasu ramiê w ramiê i zatrzymali siê. dawny reporter sportowy. . bo po sekundzie Benny tak¿e siê przewróci³. Odwróci³ ¿ó³t¹ skrzyneczkê. S³ysza³ jakie g³osy. Usiad³a przy swoim komputerze. Rennie g³aska³ go. . Pocz¹tek u³o¿y³a w my lach po drodze.. rrrr.. ¿eby weszli tylnymi . i wydrukuj zdjêcia. po czym wpad³ w czarn¹ dziurê wype³nion¹ pomarañczowymi p³omieniami.Tam co jest! .

by potem napisa³a dobry artyku³. gdy ju¿ zasnê³a. Trzêsiesz siê jak w febrze. a zasnê³a kamiennym snem. Musia³o byæ pó ne popo³udnie. Pete i ja zgadzamy siê co do tego. z przestrachem spostrzeg³a. Problem w tym. . ¿e powinna napisaæ od serca. Corgi wcale nie skamla³ pod drzwiami. ¿e przy³o¿y³a g³owê do poduszki. ¿e nie mog³a go wstukaæ. godz. ¿e m¹drze mówi. ja przez ten czas obrobiê zdjêcia. 15. ¿eby go wyprowadziæ.W tym stanie niczego nie napiszesz. Specjalnie dla nich je otworzy³. Foty s¹ niez³e.drzwiami. ale te¿ pamiêtaj¹c. Dobry pocz¹tek. Zajrza³ Rommie Burpee. I nie mówiê o Randolphie ..powiedzia³ Tony. ¿e potrzeba ci snu. Nic dziwnego. wiêc pod tym wzglêdem wszystko gra. Horace! Pewnie nasika³ gdzie w k¹cie i bêdzie teraz przeprasza³. ¿e nadal ma mnóstwo papieru.. Tyle ¿e wtedy by³o ju¿ za pó no. Mia³a straszne worki pod oczami. muszê pobyæ trochê z ¿on¹ i dzieciakami Pete idzie na komisariat. ¿e powinna koniecznie napisaæ od serca o tym. ale wiedzia³a.00 Julio! Razem z Pete'em F.Nie mogê. Na kuchennym stole by³ list oparty o solniczkê i pieprzniczkê. W koñcu. Bez przerwy naciska³a niew³a ciwe klawisze. Nie chcia³a go pos³uchaæ. co siê sta³o. Podobno co tam siê sta³o wa¿nego. Ja tam bym go z góry nie rozgrzesza³. Tony G. Id . . muszê napisaæ. . Mówi³: Niepotrzebnie siê to sta³ Przez ca³kowity brak kompetencji Chyba ¿e kto chcia³. Powiedzia³ te¿. powiedzia³. napisali my o wydarzeniach pod supermarketem. Uznali my. a pi¹tek min¹³ przed stu laty. ¿eby do tego dosz³o. Za³atwi³ wszystko. co trzeba. póki nie poznamy wszystkich faktów. Wsunê³a stopy w kapcie. No id . szefowo! Wracam do domu. zdrzemnij siê godzinê. Od pi¹tku nie dosypia³a. Nie jest to wiekopomny tekst. wgram je w twój komputer i wstukam twoje notatki. PS Wyprowadzi³em Horace'a. ¿e musimy byæ bardzo ostro¿ni. przesz³a swoje.Id na górê i siê po³ó¿ . Zaczê³y siê zamieszki . ale go poprawisz. wiêc wystarczy³o. spa³a d³u¿ej ni¿ godzinê. . jakby to by³a jego wina. tylko spokojnie spa³ na swoim kocyku miêdzy kuchenk¹ a lodówk¹. Gdy siê obudzi³a. pobieg³a do kuchni. ¿e cienie w sypialni bardzo siê wyd³u¿y³y.

jêkn¹³ Benny.Niech oni przestan¹ krzyczeæ! . Ju¿ lecê. o mój Bo¿e. cholera. ¿eby zamkn¹æ redakcjê.Powinna tu przyjechaæ. w sadzie. . Democrat . Na szczycie Black Ridge. a teraz siê z niego zrobi³ wielki wa¿niak u bram burdelu! . . wcale nie ma s³oñca...Ju¿ biegnê. by Horace zapomnia³. straci³a spokój i faktycznie pu ci³a siê biegiem. .Pete. nie.Julio! .Brenda Perkins nie ¿yje. A jako podejrzanego aresztowano Dale'a Barbarê. wiêc je¿eli.Idzie Andy Sanders. Wszyscy czworo zostali zamordowani.Julia. Nie ¿yj¹ te¿ Angie McCain i Dodee Sanders. Norrie i Benny le¿eli na Black Ridge Road w zbyt mocno rozproszonym s³oñcu..O¿¿¿.. przerwa³a po³¹czenie. wyra nie bez ladu my li samobójczych. Pali³o ich gor¹co. Jaka wrona. . Ma³o sobie oczu nie wyp³acze.Co takiego?! Zerwa³a siê na nogi tak gwa³townie. zaczekaæ! Nawet nie jest glin¹. Straci³ córkê trzy dni po mierci ¿ony. . .Nie ma s³oñca. mam tutaj kupê roboty.. z którego roztacza³ siê widok na ca³e Chester's . . Mieli drgawki.Shumway. Nie jeste my z New York Post . ¿eby zamkn¹æ informacje i napisaæ artyku³. Marty Arsenault nie chce mnie wpu ciæ.i Lester Coggins... ¿e przewróci³a krzes³o. Kaza³ mi. tylko sobie dorabia latem .Nie ma s³oñca . nawet pamiêta³a.Halloween .wyrwa³o siê Pete'owi. obudzi³a go. nie chc¹c. . Nie czekaj¹c na odpowied .. p o czym wzbi³a siê w powietrze i odlecia³a.. ... . przysiad³a na drucie telefonicznym i przygl¹da³a siê im bystrymi oczkami.powiedzia³a Norrie. kieruj¹c ruchem. popie ci³a i nakarmi³a. .Nie... jednak znalaz³szy siê na chodniku w upale pod tym niebem przybrudzonym tabakowymi plamami. Z pocz¹tku by³a do æ spokojna. . W³a nie zaczyna³a. cholera! .mrukn¹³ Joe. Poprosiæ go o komentarz albo. Maca³a przed sob¹ w powietrzu.To by³ Pete Freeman. Zakraka³a raz. ¿e jest jego pani¹. . . po czym zesz³a na dó³. Jest w celi. 20 Joe. gdy zadzwoni³ jej telefon.

. a nawet zasila³a fundusz kawowo .po charakterystycznych orl ich nosach i okr¹g³ych g³owach. . Twarz mia³a jeszcze napuchniêt¹ od snu. . W holu siedzia³a jaka nies³ychana liczba m³odych ludzi. kto siê zjawi³ zaraz po Andym? . To rozpacza³ Andy Sanders. Po piêtnastu sekundach rozb³ys³o ponownie. Tych odró¿nia³o siê na pierwszy rzut oka .zawo³a³a Julia. kiedy dostanê zgodê na wywiad. któr¹ policjanci Chester's Mill nazywali kurnikiem.Kocham pozytywne my lenie. M³odzi ludzie najwyra niej wype³niali jakie formularze. W komisariacie Juliê od razu uderzy³o. bardzo mi przykro. który o w³os unikn¹³ wybuchu bomby. A przy tym by³o t³oczno. natomiast twarz jak cz³owiek. . które mówi³o wyra nie: a ludzie w piekle marz¹ o wodzie z lodem. 21 Julia wpad³a na schody komisariatu. pokrêci³a g³ow¹. . b³ysnê³o jasne. . a tym razem zrobi³ to Marty Arsenault. w tym przynajmniej dwóch z Bóg jeden wie ilu braci Killianów. Andy p³aka³.Mill. pewnie ¿eby oszczêdzaæ gaz. Obie wygl¹da³y na powa¿nie wystraszone. Najwyra niej wy³¹czono klimatyzacjê.A co wpisaæ. gdzie by³a od lat czêstym go ciem. ¿e zrobi³o siê tam bardzo ciep³o.Nie mo¿e pani wej æ. Takie rozkazy. zupe³nie inaczej ni¿ do Pete'a Freemana.p¹czkowy gromadzony w wiklinowym koszyku. jak siê nie mia³o poprzedniego zajêcia? .Lepiej zostañ. Mundur mia³ nieskazitelny. Julia skierowa³a siê w stronê pokoju odpoczynkowego. by j¹ obrzuciæ spojrzeniem.Mówi³ przepraszaj¹cym tonem. . Du¿y Jim obejmowa³ go ramieniem i mówi³ co uspokajaj¹co. Zgadnij.spyta³ jeden drugiego. Za nimi szed³ Peter Randolph. fio³koworó¿owe wiat³o.Chcê z wami porozmawiaæ jako redaktorka Democrata ! Du¿y Jim odwróci³ siê tylko na tyle. Z do³u dobiega³y krzyki.Jim! Pete! . Akurat wtedy Du¿y Jim Rennie oraz Andy Sanders pojawili siê na szczycie schodów prowadz¹cych do piwnicy. w³osy z ty³u stercza³y jej niepokornie. Zawo³am ciê. ale za du¿o sobie nie obiecuj.Pete wskaza³ hummera zaparkowanego tu¿ przed hydrantem. W ¿yciu nikt jej nie zatrzyma³. Niedaleko sta³y Linda Everett i Jackie Wettington zatopione w rozmowie. Gdy Pete zjawi³ siê u jej boku. Poprowadzi³ Andy'ego w stronê biura .

zawo³a³a do Du¿ego Jima. Julia spróbowa³a siê przebiæ obok biurka stra¿nika. .Pamiêtaj. jaka ma prawo zej æ do piwnicy! .Powiesiæ go trzeba! Zabi³ moj¹ córeczkê! . Bo w przeciwnym razie straci³by pracê..zawy³ Andy. co mog³em.Nie bêdziemy rozmawiaæ. .Je¿eli ojciec jednej z ofiar mo¿e siê z nim zobaczyæ. teraz mnie wpu æ. Je¿eli jest w tobie chocia¿ cieñ wdziêczno ci. . i komendant Randolph jeste cie zatrudnieni przez miasto. to dlaczego ja nie? .spyta³a. To nie twój interes.. ani krewn¹ . wiêc ze mn¹ porozmawiacie. . je¿eli cia³a zosta³y dopie ro co odkryte? Czy ofiary zosta³y zastrzelone. . nie da³em rady mrukn¹³.krzycza³ Andy.. ¿ebym nie pisa³a o twojej drobnej sprzeczce z ¿on¹.Du¿y Jim zagarn¹³ zrozpaczonego ojca.Marty.Bo nie jeste ani ofiar¹.Skoñczy³em z tob¹. ale i w ciek³o æ. nadal z przepraszaj¹cym wyrazem twarzy.Po wiêæ mi jedn¹ minutê! . Uniós³ górn¹ wargê.. niestety. ugodzone no¿em czy.Chod . . kiedy w zesz³ym roku poprosi³e mnie.Ten skurwiel zamordowa³ mi córkê! . posz³am ci na rêkê. wskazuj¹c Sandersa.On jest ostatni¹ osob¹.Porozmawiamy z tob¹. . . . Nie wcze niej. chwyci³ j¹ za ramiê. Du¿y Jim wycelowa³ w Juliê palcem. .Na g³owê upad³a ? Kobieto! Jest aresztowany pod zarzutem pope³nienia czterech morderstw.Ma obroñcê? . Popatrzy³a mu prosto w oczy.Pomodlimy siê do naszego Pana.A jego? . ¿eby ciê zatrzymaæ. przyjacielu. kobie. . ods³aniaj¹c zêby. . niestety Marty. Odst¹pi³ o krok. . . kiedy uznamy za stosowne.stwierdzi³ Du¿y Jim. . Tym razem we wzroku Du¿ego Jima by³a nie tylko pogarda.komendanta. robi³em.Jaki obroñca?!! . Mówi³ do niego o wspólnej modlitwie. .Chcê siê zobaczyæ z Barbar¹.I ty. Julia pobieg³a przez pokój wypoczynkowy.Jakie macie przeciwko niemu dowody? Przyzna³ siê? A je li nie. to jakie ma alibi? Jak ono pasuje do czasu zgonu? W ogóle znacie czas zgonu? Sk¹d. . .

pozb¹d siê tej psiej córy . Trzasn¹³ drzwiami. dopóki jeste my pod kloszem.Zabierz st¹d tê w cibsk¹ babê. . Du¿y Jim odeskortowa³ Andy'ego do biura komendanta i zamkn¹³ za sob¹ drzwi. . doskonale o tym wiesz. ¿e Du¿y Jim sta³ pod nimi i s³ucha³.. czekaj¹c na kajdanki.Doskonale! Aresztujcie mnie! I wsad cie do celi. a policzki mia³ koloru ceg³y. Drzwi biura otworzy³y siê gwa³townie. . . Marty Arsenault skrzywi³ siê niemi³osiernie. przeka¿.Ostatni raz proszê. i w drugim . nawet siê nie odwracaj¹c.Có¿..Kiedy zginê³y te cztery osoby? Powiedz mi chocia¿ tyle.westchn¹³ Marty Arsenault.Zabierz j¹ st¹d! .A na moje miejsce przyjdzie który z tych ko³ków. Ostrzegam ciê po raz pierwszy i ostatni. .Zwróci³ siê do Pete'a Randolpha. Pete Randolph. Randolph wzi¹³ Juliê Shumway pod ³okieæ. je li nie ma obroñcy. . Tym razem Julia da³a siê wyprowadziæ. co to nie odró¿niaj¹ w³asnego ty³k od czo³a.. Nie patrzy³ jej w oczy. Andy siedzia³ za biurkiem.Czy Barbarze postawiono zarzuty? . ¿e dziewczêta straci³y ¿ycie pierw. bardziej zasmucony ni¿ z³y. A temu. To niezgodne z prawem.Julio.No i jednak straci³em robotê . .Wiêcej tego nie powtórzê.spyta³a Julia Randolpha. nadal os³upia³y.Nie stracisz roboty . . .Wyci¹gnê³a przed siebie rêce. zgodne z prawem jest to. I je¿eli nie wyjdziesz w tej chwili. . Je¿eli bêdzie siê opiera³a. za to tworzysz problemy. Julia nie mia³a w¹tpliwo ci. . Zawsze taka by³a .Pogadam z nim. Twoja obecno æ tutaj jest w najlepszym razie ca³kowicie zbêdna. co my postanowimy.warkn¹³ Du¿y Jim. ¿e jest zwolniony. twarz ukry³ w d³oniach. Jeste w cibsk¹ plotkar¹.Pete. .Nie mo¿esz mu zamykaæ ust. wyrzuæ j¹. kto pilnuje wej cia. .krzyknê³a Julia. które teraz nale¿a³o do Randolpha. ¿e Jim Rennie j¹ uderzy. ‾¹dzê mordu mia³ wyra nie wypisan¹ na twarzy. .rzuci³ Du¿y Jim.powiedzia³ Randolph.Je li nie bêdzie chcia³a wyj æ sama. . . . wygl¹da na to.stwierdzi³ Du¿y Jim. zostaniesz aresztowana. . Opanowa³ siê jednak. nie mo¿esz zabraniaæ dostêpu do informacji mieszkañcom miasta! . .Mylisz siê i w jednym. Chwilê pó niej Julia .Nie wolno go oskar¿aæ.I nikomu nie pomagasz. Przez chwilê s¹dzi³a. powiedzia³ straszne s³owa: . to j¹ wyrzuæ.

Co siê sta³o? . Wygrzeba³ go z piachu. . Nie pamiêta³. a¿ mu siê koszulka przyklei³a do tu³owia.Jeszcze by siê urodzi³o takie jak ja. Jaki koszmar. tylko nie pamiêtam co. Tak jasne. ale zegarek zatrzyma³ siê na czwartej zero dwie. Mimo wszystko wsiad³ na rower.znalaz³a siê przed komisariatem. . Podpe³zn¹³ na czworakach do Norrie potrz¹sn¹³ j¹ za ramiê. Tyle wiem.oceni³.. a kto by chcia³ mieæ dzieci? .zarz¹dzi³.spyta³ Pete Freeman. .zapyta³a. ale ona patrzy³a w górê. Poza tym. Dynie siê pali³y.‾yjesz jako ? . czu³ siê ca³kiem dobrze..Jo . Dziewczyna otworzy³a oczy.No i. na sad na szczycie Black Ridge. z ulg¹ stwierdzi³. .Wynosimy siê st¹d.Jakie dynie? Joe pokrêci³ g³ow¹. Ostatni raz zwróci³ siê do przyjaciela w ten sposób chyba w czwartej klasie podstawówki. jak czêsto miga.Chyba zasnê³am. Poza tym. . popatrzy³a na niego nie ca³kiem przytomn W³osy jej przylgnê³y do zroszonych potem policzków. ¿e by³o mu gor¹co.odezwa³ siê Benny. ¿e nogi bêdzie mia³ galaretowate.Tak. ¿e urz¹dzenie nadal dzia³a. ¿e musi i æ do cienia i czego siê napiæ. Nastêpnie podsun¹³ ¿ó³t¹ skrzynkê Norrie. .plus dwie cie. ¿e trudno by³o na nie patrzeæ.Staaary. Wiedzia³ tylko. nie zatrzymuj¹c siê na odpoczynek ani na picie. Zamruga³a w o lepiaj¹cym s³oñcu. póki nie minêli .Jak posz³o? 22 Benny pierwszy odzyska³ przytomno æ. . . ¿eby sprawdziæ.? . . Ch³opak spojrza³ na zegarek. Po chwili b³ysnê³o znowu. . nic mu nie dolega³o. Potem b³ysnê³o fioletowe wiat³o. zanim nas to co wysterylizuje . . Pokaza³ Benny'emu odczyt . Wrócili t¹ sam¹ drog¹. wstaj¹c.Co to takiego? Joe z pocz¹tku nic nie dostrzeg³. ¿e by³ strasznie zgrzany.Jo? .. Joe McClatchey przetoczy³ siê na brzuch i d wign¹³ na kolana.. Co mi siê ni³o. lecz siê myli³. Przypomnia³ sobie o liczniku Geigera.rzuci³ Benny. S¹dzi³. Najwyra niej w dwudziestym wieku ludzie produkowali rzeczy wyj¹tkowo solidne. .Chyba tego szukali my .

.mostu i nie znale li siê znów na szosie numer sto dziewiêtna cie.

to napiszê. tak mocny. Przesz³a po³owê drogi do redakcji Democrata . Julia siê nie zatrzyma³a. Oklap³y.Julio? . . . Dogoni³ j¹ Pete Freeman. .Julio? Co tu siê dzieje? To znaczy. D³ugo to nie trwa³o.. Jim . nie by³a zdolna do rozmowy z nastêpnymi przedstawicielami prawa i porz¹dku w wydaniu Chester's Mill. Jeszcze tylko ko³tuna mi do szczê brakowa³o. pomy la³a. ¿e czuje nie tylko gniew.Co ci. a¿ uspokoi siê jej rozko³atane serce. I my lê. . .Postaram siê czego dowiedzieæ o tych morderstwach i co ustalê. Oczywi cie nie wiedzia³a. . i wejrzeæ w g³¹b swojej duszy. i znów stanê³y dêba. jak tylko siê da b ez podburzania ludzi. zanim dotar³o do niej.stwierdzi³a i podskoczy³a na d wiêk swojego g³osu. Nie chcia³a powiedzieæ tego g³o no. O wszystkim.Widzia³am i zamierzam o tym napisaæ. . Podnios³a rêce i spróbowa³a przyg³adziæ w³osy stercz¹ce jak stóg siana z ty³u g³owy.. . .Na to liczy³am. .Jackie teraz nerwowo poci¹ga³a papierosa . . Brawo.ale zamilk³y.. Wci¹¿ jeszcze wszystko w niej wrza³o. A do tego wstêpniak.G³ównie to siê bojê i tyle . Pete mia³ wielkie oczy i w tej chwili wygl¹da³ na du¿o mniej ni¿ swoje trzydzie ci kilka la .To by³o k³amstwo. ¿e Rennie ka¿e naszemu nowemu komendantowi ciê aresztowaæ.Tak.g³osi³a rêcznie wypisana wywieszka w witrynie). . gdy obok przechodzi³a Julia Shumway.Ju¿ my la³em.Je li chodzi o podburzanie.Julia zakre li³a d³oñmi niewidzialny nag³ówek. . . ¿e na zgromadzeniu mieszkañców w czwartek wieczorem nie ja jedna bêdê mia³a powa¿ne pytania do Jamesa Renniego.TYLKO DLA DEMOCRATA ! WYWIAD Z DOMNIEMANYM MORDERC¥.SÓL 1 Policjantki stoj¹ce przy hummerze Du¿ego Jima nadal rozmawia³y. . oprócz kopu³y? Widzia³a tych wszystkich go ci wype³niaj¹cych formularze? Trochê to strasznie wygl¹da³o.Wszystko w porz¹dku? .Prychnê³a nieweso³ym miechem. Kropka nad i. ale zabrzmia³o w miarê dziarsko. ¿eby zaczekaæ.spyta³a Linda z wahaniem. . Przystanê³a pod markiz¹ ksiêgarni Mill New & Used Books (ZAMKNIÊTE DO ODWO£ANIA .Po³o¿y³a d³oñ na ramieniu Pete'a.. co mówi jej twarz.

¿eby pokazaæ. to jeszcze trafi³ siê radny z piek³a rodem.. Uprzytomni³a sobie. Potrzebujê kilku minut.tempo wydarzeñ.powiedzia³. zdaje siê. PASJONUJ SIÊ Z NAMI MROCZNYMI INTRYGAMI! . je li mamy to dzi wydrukowaæ. nie udziwnia³ ¿ycia. samochodowe. z kim najpierw porozmawiaæ. gdzie j ego wielki ekran niegdy górowa³ nad szos¹ numer sto dziewiêtna cie. damy w opa³ach oraz nagich do pasa przystojniaków pieszo i konno.powiedzia³a do stert ksi¹¿ek. T³umaczy³by. Przy drzwiach redakcji siê obejrza³. U miechnê³a siê dr¿¹cymi ustami i przegna³a go gestem. Nawet je li to prawda.powiedzmy. . ¿e robi³. . bierz siê do roboty. I by mu uwierzyli. ¿e wszystko z ni¹ w porz¹dku.I nigdy nie by³. jak wyja niæ fakt.. co móg³ w trudnych okoliczno ciach. Kilku z rzeczonych przystojniaków wywi ja³o mieczami i by³o. ¿e najbardziej j¹ martwi . Bo co posz³o nie tak i nie mia³ wyj cia.Nie wydrukowaæ. po czym zajrza³a przez zakurzon¹ szybê do ksiêgarni.zachêca³ napis po tej stronie.Poza tym nie jest w pe³ni zdrów na umy le . .Rennie ma przewagê w³asnego boiska. Kino w centrum by³o zamkniête od kilku lat. ale obskurny sklepik Raya Towle'a ci¹gle jako siê trzy ma³. Jakby sam klosz wystarczaj¹co nie utrudnia³.. Mroczne intrygi. Rennie od dawna gra³ rolê najwiêkszego.. po tygodniu czy miesi¹cu izolacji od wiata zewnêtrznego. Pomacha³a mu. dlaczego nie zaczeka³ z atakiem. w samych majtkach. . . Potem pomy lê. tyle ¿e by³oby mu ³yso.przera¿a . ¿e ludzie..Hê? . pl¹druj¹ supermarket? To bez sensu. którzy wci¹¿ maj¹ pe³ne spi¿arnie. najgro niejszego koguta na farmie i mog³a siê po nim spodziewaæ. rzeczywi cie. drugie. te¿ nie dzia³a³o od dawna (miejsce. . To nadal nie wyja nia³o. chyba ¿e. Ale minê³y dopiero trzy dni z minutami.Skserowaæ . A gdyby Cox i jego naukowcy jeszcze dzi przebili siê przez kopu³ê? Albo gdyby zniknê³a sama z siebie? Du¿y Jim zaraz skurczy³by siê do dawnego formatu. zajmowa³ rezerwowy placyk na samochody Renniego).Niewa¿ne. Skserowaæ. Bo czasu jest ma³o. Resztê wype³nia³y sterty ksi¹¿ek w miêkkiej oprawie z ok³adkami przedstawiaj¹cymi spowite mg³¹ posiad³o ci. . powiedzia³a sobie. Gdzie tam ³yso. Czê æ wystroju witryny stanowi³y poradniki. A poza tym. ¿eby och³on¹æ. wci¹¿ wpatrzona w MROCZNE INTRYGI. ¿e w koñcu spróbuje umocniæ sw