P. 1
King Stephen - Pod kopułą

King Stephen - Pod kopułą

|Views: 300|Likes:
Wydawca: Mateusz Kubka

More info:

Published by: Mateusz Kubka on Oct 09, 2010
Prawo autorskie:Attribution Non-commercial

Availability:

Read on Scribd mobile: iPhone, iPad and Android.
download as TXT, PDF, TXT or read online from Scribd
See more
See less

02/02/2013

pdf

text

original

SAMOLOT I WISTAK 1 Z wysoko ci sze ciuset metrów, gdzie Claudette Sanders bra³a lekcjê latania, miasteczko Chester's Mill

po³yskiwa³o w porannym wietle jak wie¿o powsta³a i dopiero co ustawiona makieta. Samochody toczy³y siê po Main Street, odbijaj¹c promienie s³oñca, iglic a ko cio³a kongregacyjnego wydawa³a siê do æ ostra, by przek³uæ niebo bez jednej chmurki. Seneca V lecia³a nad rzek¹, razem z ni¹ przecinaj¹c miasto po przek¹tnej. - Chuck, chyba widzê dwóch ch³opców przy mo cie! £owi¹ ryby! - Claudette za mia³a siê uszczê liwiona. Naukê latania zafundowa³ jej m¹¿, przewodnicz¹cy Rady Miejskiej. Andy ca³kowicie zgadza³ siê z twierdzeniem, ¿e gdyby Bóg chcia³, aby cz³owiek lata³, toby mu da³ skrzyd³a, lecz ³atwo ulega³ perswazji, wiêc Claudette w koñcu dosta³a, czego chcia³a. Zachwyca³a siê nowym doznaniem od pierwszej chwili. Nie by³a to zwyk³a rado æ, lecz prawdziwe szczê cie. Dzi wreszcie zrozumia³a, dlaczego latanie jest wietne. Dlaczego jest fantastyczne. Chuck Thompson, instruktor, musn¹³ wolant i wskaza³ panel kontrolny. - Wierzê, wierzê. Ale mimo wszystko uwa¿aj, co robisz, dobrze? - Jasne, przepraszam. - Nie ma za co. Uczy³ latania od wielu lat, lubi³ takich zapaleñców jak Claudie, zafascynowanych nowo ci¹. Andy Sanders nied³ugo pewnie wyda okr¹g³¹ sumkê, bo jego ¿ona pokocha³a senecê i stwierdzi³a, ¿e chce mieæ taki samolocik na w³asno æ. Taki sam, tylko nowszy. Co oznacza³o wydatek oko³o miliona dolarów. Claudie Sanders nie by³a rozwydrzona, ale niezaprzeczalnie mia³a kosztowne zachcianki, które Andy, prawdziwy szczê ciarz, najwyra niej zaspokaja³ bez trudu. Chuck lubi³ te¿ dni takie jak dzisiaj: widoczno æ nieograniczona, zero wiatru, doskona³e warunki do nauki. Seneca lekko zako³ysa³a siê dopiero wtedy, gdy Claudie przesadzi³a z korekt¹. - Niepotrzebnie siê spiê³a - powiedzia³. - Przejd na jeden dwadzie cia. Ustaw siê nad sto dziewiêtnast¹ i zejd na trzysta metrów. Uczennica wykona³a polecenia, samolot znów lecia³ idealnie równo. Chuck pozwoli³ sobie na chwilê relaksu. Przelecieli nad autokomisem Jima Renniego i zostawili miasto za sob¹. Po obu

stronach szosy numer sto dziewiêtna cie rozci¹ga³y siê pola, drzewa p³onê³y intensywnymi barwami jesieni. Cieñ w kszta³cie krzy¿a sun¹³ po asfalcie, jedno z ciemnych skrzyde³ musnê³o ma³ego jak mrówka cz³owieka z plecakiem. Cz³owiek ten spojrza³ w górê i pomacha³ rêk¹, a Chuck odpowiedzia³ mu tym samym, choæ wiedzia³, ¿e tamten tego nie zobaczy. - Jasny szlag, ale rewelacja! - za mia³a siê Claudie. Chuck jej zawtórowa³. Zosta³o im czterdzie ci sekund ¿ycia. 2 wistak d¹¿y³ swoj¹ drog¹ wzd³u¿ szosy sto dziewiêtna cie, w stronê Chester's Mill. Miasto by³o oddalone jeszcze dobre dwa kilometry, nawet komis Jima Renniego jawi³ siê tylko jako rzêdy s³onecznych b³ysków ustawionych równo w miejscu, gdzie droga skrêca³a w lewo. wistak planowa³ - o ile mo¿na powiedzieæ, ¿e wistak co planuje - ju¿ dawno temu zawróciæ do lasu. Tylko ¿e okolica by³a obiecuj¹ca. Odszed³ znacznie dalej od nory, ni¿ zamierza³, ale s³oñce grza³o go w grzbiet, a w nozdrzach mia³ rze kie wonie, które budzi³y mózgu jakie skojarzenia, nie ca³kiem u wiadomione. Zatrzyma³ siê, stan¹³ s³upka. Wzrok mia³ ju¿ nie tak dobry jak kiedy , mimo wszystko do æ ostry, by zobaczyæ cz³owieka id¹cego w jego stronê przeciwleg³ym poboczem. Postanowi³ pój æ kawa³ek dalej. Ludzie czasami zostawiali ró¿ne smakowite k¹ski. By³ stary, t³usty i swego czasu odwiedzi³ niejeden mietnik. Zna³ drogê na miejskie wysypisko równie dobrze jak trzy tunele swojej nory, bo tam zawsze znalaz³o siê co pysznego. Ruszy³ kaczkowatym chodem zadowolonego z siebie starego wyjadacza, zerka j¹c na cz³owieka po drugiej stronie szosy. Cz³owiek siê zatrzyma³. wistak zda³ sobie sprawê, ¿e zosta³ zauwa¿ony. Niedaleko, ciut na prawo, le¿a³a brzoza. Pod ni¹ mo¿na siê schowaæ, przeczekaæ, a¿ cz³owiek sobie pójdzie, potem sprawdziæ, czy mo¿e co smacznego... Tyle zd¹¿y³ pomy leæ, robi¹c nastêpne trzy kroki, nim zosta³ przeciê³y na pó³. Rozpad³ siê na dwie czê ci. Krew trysnê³a z niego jak z sikawki, wnêtrzno ci wyla³y siê na ziemiê, tylne ³apy drgnê³y dwukrotnie, po czym zastyg³y w bezruchu. Zanim ogarnê³a go ciemno æ, czekaj¹ca nas wszystkich, wistaki tak samo jak ludzi, w ³ebku b³ysnê³a mu ostatnia my l: Co siê sta³o?

3 Wszystkie zegary kontrolne wysiad³y. - Cholera, co jest? - spyta³a Claudie Sanders. Oczy mia³a wielkie, ale nie ze strachu, tylko ze zdumienia. Nie by³o czasu na strach. Chuck nie zd¹¿y³ spojrzeæ na kontrolki. Zobaczy³ natomiast, jak nos seneki siê marszczy. Potem oba mig³a znikaj¹. I tyle zobaczy³. Na nic wiêcej nie starczy³o czasu. Seneca nad drog¹ sto dziewiêtna cie wybuch³a. Spad³a na ziemiê ognistym deszczem. Razem z ni¹ - ró¿ne czê ci cia³a. Dymi¹ce przedramiê Claudette ³upnê³o w pobocze, tu¿ obok równo podzielonego na pó³ wistaka. By³ dwudziesty pierwszy pa dziernika.

BARBIE 1 Barbie poczu³ siê lepiej, gdy tylko zostawi³ za sob¹ centrum miasta i min¹³ supermarket Food City Zobaczywszy znak z napisem CHESTER'S MILL ‾EGNA ZAPRASZAMY PONOWNIE - poczu³ siê jeszcze lepiej. Chêtnie rusza³ w drogê, i nie tylko dlatego, ¿e w Mill dosta³ niez³y wycisk. Ot, lubi³ byæ w ruchu. W³a ciwie zbiera³ siê najmarniej dwa tygodnie przed bójk¹ na parkingu przed Karczm¹ Dippera. - W³óczykij ze mnie, co tu kryæ - powiedzia³ i za mia³ siê g³o no. - W³óczykij w drodze do Big Sky. Albo do piek³a, a co? Montana! Mo¿e Wyoming? Niech bêdzie nawet cholerne Rapid City w Dakocie Po³udniowej. Wszystko jedno, byle jak najdalej st¹d. Us³ysza³ warkot silnika, obróci³ siê i id¹c ty³em, uniós³ kciuk. Zobaczy³ piêkny duet: brudnego starego forda z odkryt¹ pak¹ i liczn¹ m³od¹ blondynkê za kierownic¹. Popielat¹ blondynkê! Takie podoba³y mu siê najbardziej. Zaprezentowa³ swój najsympatyczniejszy u miech. Dziewczyna odpowiedzia³a u miechem. Dobry Bo¿e, je li mia³a chocia¿ dzieñ powy¿ej dziewiêtnastki, gotów by³ zje æ swój ostatni czek za pracê w restauracji Sweetbriar Rose. Niew¹tpliwie za m³oda dla d¿entelmena w trzydziestej wio nie ¿ycia, ale super na legalu, jak to siê mawia³o za jego m³odo ci w kukurydzianym stanie Iowa. Samochód zwolni³, Barbie przy pieszy³, a wtedy dziewczyna doda³a gazu. Mijaj¹c go, rzuci³a mu spojrzenie pe³ne skruchy. Chwilowe zaæmienie umys³u - zdawa³ siê mówiæ wyraz jej twarzy - ale ju¿ wszystko w normie . Barbie odniós³ wra¿enie, ¿e rozpoznaje dziewczynê, choæ oczywi cie nie móg³ mieæ pewno ci - niedzielne poranki w Sweetbriar Rose przypomina³y dom wariatów. Chyba jedna k widzia³ j¹ tam ze starszym mê¿czyzn¹, mo¿e ojcem. Oboje ledwo wystawali zza stron Sunday Timesa . Gdyby teraz móg³ siê do niej odezwaæ, rzuciæ uwagê, kiedy go mija³a, powiedzia³by: Skoro zaufa³a mi na tyle, ¿e jad³a kie³baski i jajka, które ja sma¿y³em, t bardziej mo¿esz mnie wpu ciæ na miejsce dla pasa¿era i podwie æ parê kilometrów . Oczywi cie nie mia³ jak jej tego powiedzieæ, wiêc tylko podniós³ rêkê w oszczêdnym salucie oznaczaj¹cym Nie ma sprawy . B³ysnê³y czerwone wiat³a stopu, jakby dziewczyna zmieni³a zdanie. Potem jednak zgas³y, a wóz przy pieszy³.

Przez nastêpne dni, kiedy w Mill robi³o siê coraz gorzej, Barbie ci¹gle na nowo przypomina³ sobie tê scenê w ciep³ym pa dziernikowym s³oñcu. My la³ zw³aszcza o tym drugim b³y niêciu stopów. Chyba jednak go wtedy rozpozna³a. Czy to nie kucharz ze Sweetbriar Rose? Mo¿e go mimo wszystko...? . Dobrymi chêciami jest piek³o wybrukowane. Gdyby rzeczywi cie zmieni³a zdanie, jego ¿ycie wygl¹da³oby inaczej. Bo musia³o jej siê udaæ. Ju¿ nigdy wiêcej nie zobaczy³ popielatej blondynki o nieskazitelnej cerze ani starego brudnego forda F - 150. Wobec tego wyjecha³a z Chester's Mill dos³ownie minuty, a nawet sekundy przed zamkniêciem granicy . Gdyby go zabra³a ze sob¹, te¿ by³by poza miastem, bezpieczny. Chyba ¿e ten przystanek trwa³by za d³ugo. W takim razie równie¿ jego by tu nie by³o. Ani jej. Bo na sto dziewiêtnastej jest ograniczenie do osiemdziesiêciu kilometrów na g odzinê. A osiemdziesi¹t kilometrów na godzinê... Tak my la³, kiedy nie móg³ zasn¹æ. A potem nieodmiennie zaczyna³ my leæ o samolocie. 2 Seneca 5 przelecia³a nad nim zaraz po tym, jak min¹³ komis Jima Renniego, miejsce, do którego nie czu³ sentymentu. Nie to, ¿eby tam kupi³ jakiego grata, bo nie mia³ samochod ju¿ ponad rok, ostatni sprzeda³ w Punta Gorda na Florydzie. Chodzi³o o to, ¿e Jim Rennie

Junior by³ jednym z tych, których spotka³ na parkingu przed Karczm¹ Dippera. M³ody gnojek chcia³ co udowodniæ, a poniewa¿ nie dawa³ sobie rady z udowadnianiem w pojedynkê, udowadnia³ z grup¹. Z do wiadczenia Barbiego wynika³o, ¿e tak w³a nie za³atwiaj¹ interesy wszelkie Jimy Juniory tego wiata. Ale to ju¿ przesz³o æ. Autokomis, Jim Junior, Sweetbriar Rose (Nasza specjalno æ sma¿one ma³¿e! Zawsze wie¿e, zawsze smaczne!), Angie McCain, Andy Sanders. Ca³a paczka, wliczaj¹c tych z karczmy. (Nasza specjalno æ - gwarantowane pobicie na parking u!). Wszystko to ju¿ przesz³o æ. A przysz³o æ? Có¿, szeroko otwarte bramy Ameryki! ‾egnaj miasteczko w Maine, witaj Big Sky. A mo¿e lepiej na po³udnie? Hm... Dzieñ by³ piêkny, ale zima ju¿ siê przyczai³a na kartkach kalendarza. Mo¿e lepiej na po³udnie. Jeszcze mu siê nie zdarzy³o zahaczyæ o Muscle Shoals, a nazwa brzmia³a interesuj¹co. Prawdziwa poezja: Muscle Shoals. Ta my l wprawi³a go w tak dobry nastrój, ¿e gdy us³ysza³ nad g³ow¹ warkot samolotu, podniós³ wzrok i szerokim gestem pozdrowi³ lec¹cych. Mia³ nadziejê na odpowied w postaci

kiwniêcia skrzyd³ami, ale siê jej nie doczeka³, choæ maszyna obni¿a³a lot. Domy la³ siê, ¿e pok³adzie byli wycieczkowicze, w taki dzieñ a¿ siê prosi³o, ¿eby popatrzeæ z góry na p³on¹c jesieni¹ drzewa. Ale mo¿e pilotowa³ jaki dzieciak pod okiem instruktora, zbyt przejêty kontrolkami, ¿eby zwracaæ uwagê na tych, co na dole - choæby tam z plecakiem szed³ sam Dale Barbara. Tak czy inaczej ¿yczy³ im wszystkiego dobrego. Wycieczkowicze czy dzie ciak pó³tora miesi¹ca przed pierwszym samodzielnym lotem - obojêtne. Barbie wszystkim ¿yczy³ dobrze. Dzieñ by³ piêkny, a on z ka¿dym krokiem, który oddala³ go od Chester's Mill, czu³ s lepiej. Stanowczo za du¿o dupków mieszka³o w Mill. Zreszt¹ podró¿ jest dobra dla duszy. Mo¿e powinno byæ takie prawo, pomy la³, które by kaza³o w pa dzierniku ruszaæ w drogê. Nowe motto narodowe: W pa dzierniku wszyscy ruszaj¹ w drogê . W sierpniu dostajemy pozwolenie na pakowanie, w po³owie wrze nia oddajemy tygodniowe zg³oszenie, a potem... Przystan¹³. Niedaleko, po drugiej stronie czarnej wstêgi asfaltu zobaczy³ wistaka. Spasionego, l ni¹cego i bezczelnego. Zamiast mign¹æ w trawê, nadal truchta³ przed siebie. Tu¿ obok pobocza le¿a³a z³amana brzoza, Barbie gotów by³ daæ w zak³ad w³asn¹ g³owê, ¿e wistak tam siê schowa, ¿eby przeczekaæ, a¿ dwuno¿ny sobie pójdzie. A je li nie, min¹ siê j dwóch w³óczêgów, którymi w koñcu byli. Ten na czterech pójdzie dalej na pó³noc, a ten na dwóch - swoj¹ drog¹ na po³udnie. Barbie mia³ nadziejê, ¿e tak siê stanie. By³oby fajnie. Wszystkie te my li przebieg³y mu przez g³owê w u³amki sekund, cieñ samolotu nadal k³ad³ siê czarnym krzy¿em na szosie miêdzy nim a wistakiem. Potem dwie rzeczy zdarzy³y siê niemal równocze nie. Po pierwsze - wistak. Najpierw by³ ca³y, a potem w dwóch kawa³kach. Oba drga³y i krwawi³y. Barbie stan¹³, szeroko otworzy³ usta, bo dolna szczêka sama mu opad³a. wistak wygl¹da³, jakby go przeciê³o ostrze niewidzialnej gilotyny. Wtedy, dok³adnie nad przedzielonym wistakiem, eksplodowa³ samolot. 3 Barbie spojrza³ w górê. Z nieba spada³ liczny samolocik, który przed chwil¹ go min¹³, tyle ¿e w zgniecionej wersji rodem z komiksów o wiecie Bizarra. Poskrêcane czerwono - pomarañczowe p³atki ognia zawis³y w powietrzu, rozkwita³a katastrofa w kszta³cie ró¿y. Nurkuj¹cy samolot ci¹gn¹³ za sob¹ chmurê dymu. Co huknê³o o ziemiê, wzbijaj¹c fontannê grudek asfaltu, potem wiruj¹c pijan¹ spiral¹, odtoczy³o siê w wysok¹ trawê. mig³o.

Gdyby posz³o w moj¹ stronê... Oczami wyobra ni zobaczy³ siebie samego w dwóch czê ciach, ca³kiem jak pechowego wistaka. Obróci³ siê i ruszy³ biegiem. Co walnê³o w ziemiê tu¿ przed nim, krzykn¹³ g³o no. Nie by³o to jednak drugie mig³o, to by³a noga w d¿insowej nogawce. Nie widzia³ krwi, ale boczny szew siê rozdar³, ods³aniaj¹c bia³e cia³o i sztywne czarne w³osy. Brakowa³o stopy. Barbiemu wydawa³o siê, ¿e biegnie w zwolnionym tempie. Widzia³ swoj¹ nogê w zniszczonym traperze: wysunê³a siê do przodu, ³upnê³a o asfalt, potem przesunê³a siê do ty³ zniknê³a, gdy w polu widzenia pojawi³a siê druga. Wolno, ci¹gle za wolno, jak na telewizyjnej powtórce rozgrywki baseballowej, kiedy zawodnik stara siê zyskaæ choæ sekundê. Za plecami Barbiego co przera liwie brzêknê³o, potem rozleg³ siê huk drugiej eksplozji, fala gor¹ca zala³a go od stóp do g³ów, pchnê³a do przodu jak gor¹ca d³oñ. Wtedy mózg siê wy³¹czy³. Zosta³ tylko instynkt samozachowawczy. Dale Barbara bieg³, by ocaliæ ¿ycie. 4 Jakie sto metrów dalej gor¹ca d³oñ pu ci³a, natomiast wcale nie zel¿a³ smród benzyny i s³odszy zapach stopionego plastiku oraz spalonego miêsa. Barbie przebieg³ jeszcze ja kie piêædziesi¹t metrów, wreszcie zatrzyma³ siê i odwróci³. Dysza³. Raczej nie z powodu biegu. W koñcu nie pali³ i w sumie by³ w niez³ej formie... mniej wiêcej, bo szczerze mówi¹c, ¿ebra po prawej stronie ci¹gle go bola³y po bójce na parkingu przed Karczm¹ Dippera. Dysza³ raczej ze strachu, z przera¿enia. Ledwo uciek³ przed kawa³kami samolotu. Bo spad³o nie t ylko mig³o. Móg³ te¿ sp³on¹æ. Ocala³ dzikim fartem. Wtedy zobaczy³ co , co sprawi³o, ¿e straci³ oddech. Wyprostowa³ siê, przyjrza³ uwa¿niej miejscu wypadku. Szosê zasypa³y kawa³ki samolotu... rzeczywi cie cud, ¿e wyszed³ z tego bez zadrapania. Po prawej stronie le¿a³o skrêcone skrzyd³o, drugie wystawa³o z traw y po lewej, niedaleko od miejsca, gdzie zatrzyma³o siê mig³o. Poza nog¹ w niebieskim d¿insie widzia³ samotne ramiê. D³oñ zdawa³a siê wskazywaæ w kierunku g³owy, jakby chcia³a powiedzieæ: Moja . G³owa, s¹dz¹c po w³osach, nale¿a³a do kobiety. Biegn¹ce wzd³u¿ szosy linie wysokiego napiêcia zosta³y zerwane. Le¿a³y na poboczu, podryguj¹c i sypi¹c iskrami. Za ramieniem i g³ow¹ znajdowa³ siê kad³ub samolotu. Mo¿na by³o na nim odczytaæ

NJ3. Je li kiedy by³o tam co wiêcej, przepad³o. Ale nie o to sz³o. Nie to przyci¹gnê³o wzrok Barbiego i przyprawi³o go o bezdech. Ognista ró¿a ju¿ zniknê³a, lecz na niebie ci¹gle p³on¹³ ogieñ. P³on¹ce paliwo, jasna sprawa tylko... Tylko ¿e sp³ywa³o z nieba cienk¹ warstw¹. Jak ognista p³achta. Za t¹ p³acht¹ widaæ by³o krajobraz Maine - spokojny i choæ nie zamar³y w bezruchu, to obojêtny na sp³ywaj¹cy ogieñ, po³yskliwy, drgaj¹cy niczym powietrze nad krematorium albo rozpalon¹ blaszan¹ beczk¹. Ca³kiem jakby kto spryska³ benzyn¹ taflê szk³a i j¹ podpali³. Jak zahipnotyzowany Barbie ruszy³ z powrotem ku miejscu wypadku. 5 W pierwszym odruchu chcia³ zakryæ czê ci cia³, ale by³o ich za du¿o. Zobaczy³ drug¹ nogê, w kêpie ja³owca. Oczywi cie móg³ zdj¹æ koszulê, os³oniæ ni¹ g³owê kobiety, tylko co dalej? Wprawdzie mia³ w plecaku jeszcze dwie koszule... Od strony Motton, nastêpnej miejscowo ci na po³udnie, zbli¿a³ siê samochód. Jaki niedu¿y suv, jecha³ do æ szybko. Kto albo zobaczy³ katastrofê, albo us³ysza³ wybuch. Pomoc. Dziêki Bogu! Barbie stan¹³ okrakiem nad bia³¹ lini¹. Trzyma³ siê w bezpiecznej odleg³o ci od ognia, nadal schodz¹cego z nieba w ten dziwaczny sposób przywodz¹cy na my l sp³ywanie wody po szybie, i podniós³ rêce nad g³owê, krzy¿uj¹c je w znak X. Kierowca nacisn¹³ klakson, daj¹c do zrozumienia, ¿e widzi pro bê o pomoc, i wcisn¹³ peda³ hamulca, zostawiaj¹c na asfalcie dziesiêæ metrów gumy. Wyskoczy³ z auta, niemal zanim zielona toyota na dobre siê zatrzyma³a, i ruszy³ biegiem. Du¿y facet z d³ugimi siwym i w³osami, spadaj¹cymi na plecy spod baseballowej czapki z logo Sea Dogs. Bieg³ poboczem , ¿eby omin¹æ ognisty wodospad. - Co tu siê sta³o?! - krzykn¹³. - Co do jasnej... O co uderzy³. Mocno. Nic tam nie by³o, a jednak Barbie zobaczy³, jak facet ³amie o co nos, jak mu go co przesuwa w bok. Najwyra niej go æ odbi³ siê od niczego. Rozbi³ sobie nos, usta i czo³o. Pad³ na plecy, po chwili z trudem d wign¹³ siê na nogi. Patrzy³ na Barbi sko³owany, z wielkim znakiem zapytania w oczach. Krew sp³ywa³a mu na koszulê szerokim strumieniem. Barbie te¿ nic nie rozumia³.

JUNIOR I ANGIE 1 Dwóch ch³opców przy mo cie nie podnios³o wzroku na przelatuj¹cy samolot, zrobi³ to natomiast Junior Rennie. Znajdowa³ siê jedn¹ przecznicê dalej, na wysoko ci Prestile Stree t i rozpozna³ znajomy d wiêk. Tak pomrukiwa³a seneca V Chucka Thomsona. Popatrzy³ w górê, spojrza³ na samolot i szybko spu ci³ g³owê, bo promienie s³oñca prze wiecaj¹ce przez li cie wbi³y mu w oczy mordercze ostrza. Znowu ból g³owy. Ostatnio nachodzi³ go coraz czê ciej. Czasami pomaga³y leki. Kiedy indziej, zw³aszcza od jakich trzech, czterech miesiêcy, co raz czê ciej nic nie dawa³y. Zdaniem doktora Haskella by³y to migreny. Junior wiedzia³ tylko, ¿e boli jak diabli, a jasne wiat³o pogarsza sprawê, szczególnie kiedy ból siê dopiero zaczyna. Czasami przychodzi³y mu na my l mrówki, które przypalali z Frankiem DeLessepsem, gdy jeszcze byli mali. Wystarczy mieæ szk³o powiêkszaj¹ce, skupiæ promienie s³oneczne na wybranym punkcie mrowiska i w rezultacie otrzymuje siê pieczone mrówki. Teraz, kiedy rodzi³ siê ból g³owy, mózg Juniora zmienia³ siê w mrowisko, a oczy w bli niacze szk³a powiêkszaj¹ce. Skoñczy³ dwadzie cia jeden lat. Czy naprawdê musia³ czekaæ mniej wiêcej do czterdziestki, ¿eby to przesz³o? Tak uwa¿a³ doktor Haskell. Kto wie? Tego ranka ból nie przeszed³ i nie zanosi³o siê, ¿eby usta³. Gdyby Junior zobaczy³ na podje dzie terenowca Henry'ego McCaina albo toyotê prius nale¿¹c¹ do LaDonny McCain, móg³by wróciæ do domu, po³kn¹æ jeszcze jeden imitrex i po³o¿yæ siê przy zaci¹gniêtych zas³onach, z mokrym rêcznikiem na czole. Mo¿e wtedy ból by zel¿a³. A mo¿e nie. Czarne paj¹ki szalej¹ce w g³owie mia³y niez³ego kopa... Raz jeszcze spojrza³ w górê, tym razem mru¿¹c oczy przed nienawistnym blaskiem, ale seneca ju¿ zniknê³a, ucich³ nawet warkot motoru, te¿ trudny do zniesienia, bo wszystki e d wiêki mu przeszkadza³y, kiedy siê zaczyna³o to upierdliwe drañstwo. Na pewno Chuck Thompson z jakim uczniem albo z uczennic¹. Chocia¿ Junior nie mia³ nic przeciwko Chuckowi, w zasadzie prawie go nie zna³, nagle z dzieciêc¹ z³o ci¹ zapragn¹³, ¿eby pupilek Chucka spieprzy³ sprawê i rozwali³ samolot. Najlepiej nad autokomisem ojca. Kolejna fala bólu zala³a mu g³owê, powoduj¹c md³o ci, ale ju¿ by³ na schodach

prowadz¹cych do domu. Jak trzeba, to trzeba. Nie ma siê co zastanawiaæ. Angie musi dos taæ za swoje. Nauczkê i tyle. Spokojnie, bez nerwów. Jak na zawo³anie us³ysza³ g³os matki. Milusi, a¿ siê nó¿ w kieszeni otwiera³. Junior zawsze by³ nadpobudliwy, ale nauczy³ siê panowaæ nad sob¹, prawda, syneczku? Ojejku, jejku. Ale nauczy³ siê, fakt faktem. Pomóg³ mu futbol. A teraz nie by³o futbolu, nie by³o nawet college'u. Tylko bóle g³owy. Przez te bóle robi³ siê z niego pod³y skurczysyn. Spokojnie, bez nerwów. Jasne. Ale pogadaæ z ni¹ musi, bez wzglêdu na ból g³owy. Mo¿e nawet pogada z ni¹ rêcznie, jak to siê ³adnie ujmuje, kto wie? Mo¿liwe, ¿e im gorzej ona siê bêdzie czu³a, tym lepiej bêdzie siê czu³ on. Zadzwoni³ do drzwi. 2 Angie McCain akurat wysz³a spod prysznica. W³o¿y³a szlafrok, ci¹gnê³a go paskiem, mokre w³osy owinê³a rêcznikiem. - Ju¿ idê! - krzyknê³a. Schody na parter pokona³a do æ szybko, choæ nie biegiem. By³a ca³kiem pewna, ¿e przyszed³ Frankie. Wreszcie zaczyna³o siê uk³adaæ. Ten bezczelny kuchta, chocia¿ taki przystojny, to jednak drañ, pewnie ju¿ znikn¹³ z miasta. A rodzice byli poza domem. Wystarczy³o dodaæ dwa do dwóch, by otrzymaæ znak od Boga, ¿e wszystko sz³o ku dobremu. Bêd¹ mogli z Frankiem zapomnieæ o g³upich nieporozumieniach i zacz¹æ od pocz¹tku. A jak zacz¹æ, to ona ju¿ doskonale wiedzia³a. Najpierw otworzy drzwi, potem rozsunie szlafrok. W sobotni poranek, na progu domu, gdzie ka¿dy przechodz¹cy mo¿e j¹ zobaczyæ. Jeszcze siê tylko upewni, ¿e to faktycznie Frankie - nie mia³a zamiaru prezent owaæ swoich wdziêków staremu grubemu panu Wickerowi, który móg³ siê pojawiæ z jak¹ paczk¹ albo poleconym, chocia¿ na niego by³o jeszcze dobre pó³ godziny za wcze nie. To na pewno Frankie. Otworzy³a drzwi. Lekko uniesione k¹ciki ust zwiastowa³y szeroki u miech powitalny. Mo¿e nie by³ to najszczê liwszy pomys³, skoro mia³a zêby wielkie jak u królika. Jedn¹ rêkê

po³o¿y³a na pasku szlafroka, ale go nie poci¹gnê³a. Bo za drzwiami nie by³ Frankie. Tylko Junior. I w dodatku strasznie z³y. Widywa³a go w pod³ym nastroju niejeden raz, ale takiego w ciek³ego - ostatnio chyba w ósmej klasie podstawówki. Wtedy z³ama³ rêkê temu ma³emu Dupree. Fakt, pedzio by³ bezczelny - przywlók³ swój t³usty ty³ek na publiczne boisko koszykówki i chcia³ graæ. Podejrzewa³a te¿, ¿e Junior mia³ tak samo ponur¹ twarz w tamt¹ noc na parkingu przed karczm¹, ale tego rzecz jasna nie wiedzia³a, bo jej tam nie by³o, tylko o tym s³ysza³a. Wszyscy w Mill s³yszeli. Zosta³a wezwana na rozmowê do komendanta Perkinsa, ten cholerny Barbie te¿ tam by³ i w koñcu wszystko wysz³o na jaw. - Junior, co siê... Junior? Uderzy³ j¹ i w zasadzie przesta³ my leæ. 3 Pierwszy cios nie by³ bardzo mocny, bo Junior ci¹gle sta³ w progu i nie mia³ jak siê zamachn¹æ. W³a ciwie móg³by jej wcale nie uderzyæ, a przynajmniej nie zaczynaæ od bicia, gdyby nie ten u miech. Bo¿e, na widok jej zêbów przechodzi³y go ciarki, nawet w podstawówce. No i na dodatek nazwa³a go Junior . Jasne, ca³e miasto go tak nazywa³o, on sam my la³ o sobie Junior , ale nie zdawa³ sobie sprawy, jak bardzo, jak potwornie, jak cholernie go to wkurza, dopóki nie us³y sza³ tego s³owa wydobywaj¹cego siê spomiêdzy koñskich zêbów tej suki, przez któr¹ mia³ tyle k³opotów. Jak na takie machniêcie na pó³ gwizdka i tak wysz³o nie le. Angie zatoczy³a siê do ty³u, a¿ na s³upek podtrzymuj¹cy schody, rêcznik zlecia³ jej z g³owy. Br¹zowe pasma mokrych w³osów opad³y wokó³ twarzy, wygl¹da³a jak Meduza. W miejsce u miechu pojawi³ siê wyraz og³upia³ego zaskoczenia, z k¹cika ust pop³yn¹³ strumyczek krwi. I dobrze. Bardzo dobrze. Nale¿a³o siê suce. Za wszystko, co zrobi³a. Za k³opoty, jakie na nich ci¹gnê³a. Ni tylko na niego, ale na Frankiego, Mela i na Cartera. Znowu g³os matki w my lach. Spokojnie, bez nerwów, kochanie. Chocia¿ nie ¿y³a, ci¹gle udziela³a mu rad. Mo¿esz jej daæ nauczkê, ale siê nie zapominaj. I pewnie da³by sobie radê, gdyby nie to, ¿e szlafrok siê rozsun¹³, a pod spodem ona nic nie mia³a. Zobaczy³ ciemne w³osy na kuciapie, a w³a nie przez tê cholern¹ kuciapê

zaczê³y siê k³opoty i w ogóle, jak siê tak chwilê zastanowiæ, to wszystkie pieprzone proble na ca³ym wiecie zaczyna³y siê od mierdz¹cej kuciapy! W g³owie mu pulsowa³o, dudni³o, wy³o i gwizda³o, jakby za chwilê mia³o tam doj æ do eksplozji j¹drowej. Doskonale ukszta³towane grzybki chmurek wystrzel¹ mu z uszu, a potem g³owa wybuchnie i wtedy Junior Rennie, który nie wiedzia³, ¿e ma nowotwór mózgu, bo dychawiczny doktor Haskell nawet nie wzi¹³ takiej mo¿liwo ci pod uwagê (niby sk¹d u m³odego zdrowego cz³owieka taka choroba?), otó¿ wtedy Junior Rennie wpad³ w sza³. Tamten ranek nie by³ szczê liwy ani dla Claudette Sanders, ani dla Chucka Thompsona. Bogiem a prawd¹ nie by³ szczê liwy dla ¿adnego z mieszkañców Chester's Mill. Ale ma³o kto mia³ a¿ takiego pecha jak by³a dziewczyna Franka DeLessepsa. 4 Zd¹¿y³y jej siê ukszta³towaæ w g³owie jeszcze dwie na wpó³ zborne my li. Wtedy gdy patrzy³a na Juniora, który mia³ wyba³uszone oczy i zatopi³ zêby we w³asnym jêzyku. Zwariowa³. Muszê wezwaæ pomoc, zanim bêdzie za pó no. Rzuci³a siê do kuchni, tam na cianie wisia³ telefon. Wci nie 911 i zacznie krzyczeæ. Zrobi³a dwa kroki i zapl¹ta³a w rêcznik. Szybko z³apa³a równowagê. W gimnazjum by³a cheerleaderk¹, jeszcze to i owo pamiêta³a. Niestety ju¿ by³o za pó no. Junior z³apa³ j¹ za w³osy, szarpn¹³, g³owa polecia³a do ty³u, nogi, si³¹ rozpêdu, do przodu. Przycisn¹³ j¹ do siebie. Parzy³ - jak cz³owiek z wysok¹ gor¹czk¹. Czu³a bicie jego serca, po pieszny rytm, jakby samo przed sob¹ ucieka³o. - Ty za³gana dziwko! - Wrzasn¹³ jej prosto w ucho. Skuli³a siê z bólu. Krzyknê³a rozdzieraj¹co, ale ten d wiêk wyda³ siê nik³y w porównaniu z g³osem Juniora. Napastnik chwyci³ j¹ w talii, w szaleñczym tempie przepchn¹³ przez korytarz, tylko czubkami palców stóp dotyka³a chodnika. Przemknê³a jej przez g³owê my l, ¿e jest jak znaczek firmowy na masce pêdz¹cego auta, i zaraz znale li siê w kuchni rozjarzonej s³onecznym blaskiem. Junior zawy³ g³o no. Tym razem nie z w ciek³o ci, ale z bólu. 5 wiat³o go torturowa³o, pra¿y³o jego skowycz¹cy mózg, lecz go nie powstrzyma³o. Na to ju¿ by³o za pó no. Z rozpêdu rzuci³ Angie na kuchenny blat. Przy³o¿y³ jej w brzuch, potem z³apa³ j¹ za

ramiona, zsun¹³ z blatu i hukn¹³ ni¹ o cianê. Cukiernica, solniczka i pieprzniczka zlecia³ pod³ogê. Z p³uc Angie powietrze uciek³o z g³o nym wistem. Junior chwyci³ j¹ jedn¹ rêk¹ za w³osy, drug¹ obj¹³ wpó³ i cisn¹³ z obrotu. Dziewczyna odbi³a siê od lodówki, str¹caj¹c wiêkszo æ magnesów. Na jej kredowobia³ej twarzy malowa³o siê os³upienie. Teraz krwawi³a ju¿ nie tylko z dolnej wargi, ale i z nosa. L ni³a czerwieñ na bia³ej skórze. Angie przesko zy³a wzrokiem na stojak z no¿ami, wiêc kiedy zaczê³a siê podnosiæ, z ca³ej si³y wyr¿n¹³ j¹ kolanem w twarz. Rozleg³o siê st³umione chrupniêcie, jakby w innym pomieszczeniu kto upu ci³ du¿y przedmiot z porcelany, na przyk³ad pó³misek. Szkoda, ¿e to nie Dale Barbara, pomy la³ Junior. Odsun¹³ siê o krok, palcami cisn¹³ têtni¹ce bólem skronie. Z oczu pop³ynê³y mu ³zy. Przygryz³ jêzyk, krew ciek³a po brodzie, kapa³a na pod³ogê, ale nie zdawa³ sobie z tego sprawy. Ból by³ ca³ym wiatem. Angie le¿a³a na brzuchu miêdzy magnesami. Na najwiêkszym napis g³osi³: CO DZISIAJ W£O‾YSZ DO UST, JUTRO ZOBACZYSZ NA TY£KU. Junior pomy la³, ¿e straci³a przytomno æ, lecz nagle zaczê³a siê ca³a trz¹ æ. Najpierw palce, jakby siê szykowa do zagrania trudnego utworu na pianinie. Jedyny instrument, na jakim gra³a , to flet mêski, pomy la³. Nastêpnie zaczê³y jej podrygiwaæ nogi i zaraz potem rêce. Wygl¹da³a, jakby usi³owa³a od niego odp³yn¹æ. Najwyra niej mia³a jaki atak. - Przestañ! - krzykn¹³. Nie przesta³a. Ma³o tego, wypró¿ni³a siê. - Przestañ wreszcie, ty zasrana krowo! Opad³ na kolana, mia³ jej g³owê miêdzy udami. Czo³em uderza³a rytmicznie w terakotê jak Arab oddaj¹cy cze æ Allachowi. - Przestañ, do kurwy nêdzy! Dosyæ! Z jej gard³a wydoby³ siê dziwaczny charkot, zaskakuj¹co g³o ny. Jezu, a je li kto j¹ us³yszy? Przecie¿ go z³api¹! A to ju¿ nie to samo co t³umaczenie ojcu, dlaczego przesta³ chodziæ do szko³y - zreszt¹ tego nawet sobie nie potrafi³ wyt³umacz

Tym razem nie skoñczy siê na obciêciu siedemdziesiêciu piêciu procent kieszonkowego, jak po tamtej cholernej bójce z kucht¹. Bójkê te¿ sprowokowa³a ta bura suka. Tym razem Du¿y Jim Rennie nie przegada komendanta ani tych jego kutasów. Tym razem mo¿e byæ... Nagle wykwit³ mu przed oczami obraz jednolicie zielonych cian wiêzienia stanowego Shawshank. Nie. Nie da siê zamkn¹æ, mia³ przed sob¹ ca³e ¿ycie. A jednak. Nawet je li ona teraz siê uciszy, i tak go zapuszkuj¹. Bo powie pó niej. I jej twarz, która wygl¹da³a teraz

znacznie gorzej ni¿ twarz Barbiego po bójce na parkingu, bêdzie mówi³a swoje. Chyba ¿eby j¹ uciszyæ skutecznie. Chwyci³ Angie za w³osy i mocniej ³upn¹³ jej g³ow¹ o pod³ogê. Mia³ nadziejê, ¿e dziewczyna straci przytomno æ, ¿eby móg³ dokoñczyæ... to, co musia³ zrobiæ, ale nic z tego, tylko drgawki sta³y siê silniejsze. Angie kopa³a w lodówkê, posypa³a siê reszta magnesów. Pu ci³ w³osy, z³apa³ j¹ za szyjê. - Przykro mi, Angie - powiedzia³ - nie tak mia³o byæ. W rzeczywisto ci wcale nie by³o mu przykro. Ba³ siê, bola³a go g³owa i zaczyna³ nabieraæ przekonania, ¿e ta szarpanina w potwornie jasnej kuchni nigdy siê nie skoñczy. Ju¿ mu s³ab³y palce. Sk¹d mia³ wiedzieæ, ¿e tak trudno kogo udusiæ? Gdzie daleko, chyba na po³udniu, co potê¿nie huknê³o. Jakby kto wypali³ z bardzo du¿ej spluwy. Junior nie zwróci³ na to uwagi. Wzmocni³ u cisk i w koñcu Angie zaczê³a siê uspokajaæ. Du¿o bli¿ej, w domu, i to na tym samym piêtrze, rozleg³o siê niskie buczenie. Podniós³ wzrok, przekonany, ¿e to dzwonek do drzwi. Kto us³ysza³ ha³as i wezwa³ gliniarzy. G³owa mu pêka³a, mia³ wra¿enie, ¿e wy³ama³ sobie palce, a tu wszystko na nic. W wyobra ni zobaczy³ koszmarny obraz: Junior Rennie eskortowany do s¹du powiatowego w Castle Roc k. Ma kurtkê naci¹gniêt¹ na g³owê. Prowadz¹ go na ³awê oskar¿onych... Rozpozna³ ten d wiêk. Tak samo bucza³ komputer, kiedy wysiad³ pr¹d i musia³ siê prze³¹czyæ na zasilanie awaryjne. Buuu... Buuu... Buuu... Junior dusi³ dalej. Angie ju¿ siê nie rusza³a, ale i tak przytrzyma³ j¹ jeszcze z minutê. G³owê odwróci³ na bok, bo strasznie cuchnê³a. Ca³a ona! Piêkny prezent po¿egnalny! Wszystkie s¹ takie same! Baby! Suki! I te kuciapy! Jak ow³osione mrowiska! A podobno to mê¿czy ni sprawiaj¹ problemy! 6 Sta³ nad jej zakrwawionym, umazanym odchodami i niew¹tpliwie pozbawionym ¿ycia cia³em, zastanawiaj¹c siê, co robiæ dalej. Akurat wtedy z po³udnia dobieg³ nastêpny wybuch. Tym razem na pewno nie spluwa, na spluwê to by³o o wiele za g³o ne. Eksplozja. Mo¿e ten zabawny samolocik Chucka Thompsona jednak faktycznie siê rozbi³. Nie by³o to takie zno wu niemo¿liwe, zw³aszcza w dzieñ, kiedy masz zamiar komu wygarn¹æ, co o nim my lisz, nawrzeszczeæ i daæ nauczkê, nic wiêcej, a w efekcie tê osobê zabijasz. W taki dzieñ wszystk jest mo¿liwe.

Zawy³a syrena policyjna i Junior ju¿ wiedzia³, ¿e po niego jad¹. Kto zajrza³ przez okno, zobaczy³, jak dusi Angie. Ostre wycie spiê³o go jak ostrog¹. Junior rzuci³ siê do wyj cia, dotar³ do miejsca, gdzie na pod³odze le¿a³ rêcznik, który spad³ z w³osów Angie prz pierwszym uderzeniu, i tam stan¹³ jak wryty. W³a nie têdy wejd¹. Zatrzymaj¹ siê przed frontowymi drzwiami, wiec¹cy kogut przeszyje skowycz¹cy mózg strza³ami bólu... Pobieg³ z powrotem do kuchni. Spojrza³ na cia³o Angie, gdy nad nim przechodzi³ - nie móg³ siê powstrzymaæ. W pierwszej klasie podstawówki razem z Frankiem ci¹gnêli j¹ czasem za warkocze. Wtedy wywala³a jêzyk i robi³a zeza. Teraz oczy jej wysz³y z oczodo³ów jak szklane kulki, a usta mia³a pe³ne krwi. Ja to zrobi³em? Naprawdê ja? Tak. On to zrobi³. Przelotne spojrzenie wystarczy³o, by wyja niæ dlaczego. Przez te cholerne zêby. Koñskie. Do pierwszej syreny do³¹czy³a druga, potem trzecia. Ale po chwili siê oddali³y. Dziêki Bogu, pojechali dalej. Gdzie na po³udnie, Main Street, w stronê miejsca, gdzie dosz³o d o wybuchu. Mimo wszystko Junior nie zwolni³. Skulony przemkn¹³ podwórzem, ca³kiem nie my l¹c o tym, ¿e gdyby go ktokolwiek teraz zobaczy³, od razu domy li³by siê w nim winowajcy. Za krzewami pomidorowymi LaDonny znajdowa³o siê wysokie drewniane ogrodzenie z furtk¹. Wisia³a na niej k³ódka, ale nigdy nie by³a zamkniêta. Odk¹d Junior pamiêta³, zawsze mo¿na by³o tamtêdy przej æ bez przeszkód. Otworzy³ furtkê. Za ni¹ zaczyna³ siê zagajnik i cie¿ka prowadz¹ca do cicho szemrz¹cej rzeki Prestile. Gdy mia³ trzyna cie lat, zobaczy³ na tej cie¿ce Angie i Franka. Ca³owali siê. Ona obejmowa³a go za szyjê, a on mia³ d³onie na jej piersiach. Wtedy Junior zrozumia³, ¿e dzieciñstwo siê koñczy. Pochyli³ siê, zwymiotowa³ do rzeki. S³oneczne plamy na wodzie z³o liwie k³u³y go w oczy. Kiedy zacz¹³ widzieæ trochê wyra niej, dostrzeg³ po prawej stronie most Pokoju. Ch³opców, którzy tam wcze niej ³owili ryby, ju¿ nie by³o, ale zobaczy³ dwa wozy policyjne pêdz¹ce w dó³ Town Common Hill. Odezwa³a siê syrena miejska. Generator w ratuszu zaskoczy³, zgodnie z przewidywaniami. W czasie awarii elektryczno ci g³o nym wyciem oznajmia³ katastrofê. Junior jêkn¹³, zas³oni³ uszy. Most Pokoju w rzeczywisto ci wcale nie by³ mostem, tylko k³adk¹ dla pieszych, zadaszon¹ i obudowan¹ drewnianymi cianami, ju¿ od dawna mocno zniszczon¹. W zasadzie nosi³a ona nazwê mostu Alvina Chestera, a mostem Pokoju sta³a siê w roku 1969, gdy jakie

dzieciaki (wtedy jeszcze z plotek mo¿na siê by³o dowiedzieæ, które konkretnie) namalowa³y na boku mostka du¿¹ niebiesk¹ pacyfê. Znak w dalszym ci¹gu by³ widoczny, choæ bardzo zblad³, niewiele z niego zosta³o. Przez ostatnie dziesiêæ lat most Pokoju by³ wy³¹czony z ruchu. Oba jego koñce zamyka³y ¿ó³te iksy policyjnej ta my z napisem WSTÊP WZBRONIONY. Mimo wszystko by³, rzecz jasna, u¿ywany. Dwa razy w tygodniu, czasem trzy, podw³adni komendanta Perkinsa przychodzili noc¹ i robili du¿o szumu, wiec¹c przy tym latarkami. Zawsze tylko z jednego koñca. Nie mieli zamiaru ³apaæ podrostków, którzy przychodzili tutaj z jak¹ butelk¹ czy puszk¹ i z dziewczyn¹, tylko ich przegoniæ. Co roku a walnym zgromadzeniu mieszkañców miasta kto proponowa³ rozebranie mostu, a kto inny postulowa³ jego renowacjê. Oba wnioski skrupulatnie zapisywano. Najwyra niej jednak miasto jako takie mia³o w³asne zdanie na ten temat i most Pokoju pozostawa³ bez zmian. Akurat dzisiaj by³o to Juniorowi bardzo na rêkê. Przemkn¹³ pó³nocnym brzegiem rzeki do mostu. Syreny policyjne cich³y w oddali, natomiast miejski sygna³ alarmowy zawodzi³ niezmordowanie. Junior min¹³ znak z informacj¹ LEPA ULICA. MOST ZAMKNIÊTY, zanurkowa³ pod skrzy¿owan¹ ¿ó³t¹ ta m¹ i znikn¹³ w cieniu. Co prawda s³oñce przefiltrowane przez dziurawy dach k³ad³o siê na startych deskach jasnymi cêtkami, ale w porównaniu z jaskrawym blaskiem w kuchni, tu taj panowa³ b³ogos³awiony pó³mrok. Pod belkami grucha³y go³êbie. Wzd³u¿ drewnianych boków k³adki wala³y siê puszki po piwie i butelki po brandy. Tym razem mi siê nie upiecze, my la³ Junior. Mo¿e ma moj¹ skórê pod paznokciami? Tak czy inaczej pe³no tam mojej krwi. I odcisków palców. W³a ciwie to mam dwa wyj cia: uciekaæ albo siê przyznaæ. A, nie. By³o jeszcze trzecie wyj cie. Móg³ siê zabiæ. Musia³ siê dostaæ do domu. Zaci¹gn¹æ zas³ony w sypialni, zmieniæ j¹ w jaskiniê. Wzi¹æ imitrex, po³o¿yæ siê, mo¿e przespaæ. Potem chyba uda mu siê zastanowiæ. A je li przyjd¹ po niego, kiedy bêdzie spa³? No có¿, to by rozwi¹za³o problem wybierania miêdzy mo¿liwo ci¹ pierwsz¹, drug¹ i trzeci¹. Przeci¹³ plac miejski. Jaki staruszek, którego mgli cie rozpoznawa³, chwyci³ go za ramiê. - Junior, co siê dzieje? Co siê sta³o? Potrz¹sn¹³ g³ow¹, odtr¹ci³ rêkê starego i poszed³ dalej. Miejski sygna³ alarmowy wy³, jakby obwieszcza³ koniec wiata.

który zmienia³ kolor niemal codziennie i zale¿nie od miejsca. tak brudn¹. Chester's i Tarke r's identyfikowane by³y niekiedy jako Twin Mills. je li ³ód by³a zrobio z drewna. pozostawa³o ci¹gle tematem dyskusyjnym.90 od pó³nocy oraz Tarker's Mills od zachodu. czyli od strony piêty. wiêtem zawsze obchodzonym w ostatni poniedzia³ek maja. Ostatnia z fabryk zanieczyszczaj¹cych rodowisko zosta³a zamkniêta w tysi¹c dziewiêæset siedemdziesi¹tym dziewi¹tym roku.DROGI I BEZDRO‾A 1 Tygodnik wychodz¹cy w Chester's Mill nosi tytu³ Democrat . Democrat wo³a³ g³o no Tak! . Przypomina³o raczej dzieciêc¹ skarpetkê. l ecz mniej licznej populacji: Motton od po³udnia i po³udniowego wschodu. Od po³udniowego zachodu. Chester's Mill nie wygl¹da³o jak but. Przy tym. W tamtych czasach mo¿na by³o wyruszyæ w kanoe z Tarker's po zielonej wodzi e. Przez pozosta³¹ czê æ roku niec przekracza³a dwa tysi¹ce. Harlow od wschod u i pó³nocnego wschodu. czyli pierwszym poniedzia³kiem wrze nia. Miêdzy Memoria³ Day. a Labor Day. Z Prestile zniknê³y dziwaczne kolory. czyli Bli niacze M³yny. chocia¿ czy nadawa³y siê do spo¿ycia. styka³o siê ze znacznie wiêkszym i bogatszym Castle Rock. Na pierwszej stron ie zawsze widnia³o: DEMOCRAT od 1890 roku w s³u¿bie Chester's Mill miasteczka w kszta³cie buta Owo motto równie¿ wprowadza³o w b³¹d. zale¿nie od bilansu narodzin i zgonów prowadzonego w szpitalu . ale w zasadzie otoczone by³o przez cztery miasta o wiêkszym obszarze. Populacja miasta zmienia³a siê zale¿nie od sezonu. TR . ¿e mo¿na by j¹ postawiæ. poniewa¿ szefowa redakcji i w³a cicielka pisma . zbli¿a³a siê do piêtnastu tysiêcy.a w obu rolach wystêpuje mocarna Julia Shumway . co stanowi dezinformacjê. poni¿ej linii wody mog³a straciæ farbê. Kiedy fabryki tekstylne rodkowej i zachodniej czê ci stanu Maine pracowa³y pe³n¹ par¹. a z Chester's Mill do Motton p³yn¹æ ju¿ po jaskrawo¿ó³tej. natomiast wróci³y do niej ryby.to zaprzysiê¿ona zwolenniczka republikanów. rzekê Prestile przekszta³cono w martwy ciek chemiczny.

prowadz¹cych do Harlow. najstarszym obywatelem Chester's Mill by³ Clayton Brassey. która od czterdziestu lat nie ¿y³a. bo ostatnim razem zapytany o tajemnicê swej d³ugowieczno ci odpowiedzia³ pytaniem: Gdzie¿ jest mój obiad. równocze nie najstarszy obywatel powiatu Castle. choæby Little Bitch Road. Kiedy jednak. na przyk³ad na zapleczu sklepiku po³¹czonego ze szcz¹tkow¹ knajpk¹. przecinaj¹c po drodze Castle Rock. je li mieli czas siê spokojnie zastanowiæ. co to jest l aska Boston Post . wiod¹ca do Norway i South Paris. nie wiedzia³ ju¿. Niestety. . gdzie przetrwa³ piec do opalania drewnem. a nie gdzie indziej zostawiæ kilka poznaczonych krwi¹ bobków. zwanego od nazwiska w³a ciciela sklepem Browniego. skrêcaj¹c¹ na pó³nocy do TR . Wiêkszo æ z nich stanowi³y drogi gruntowe. co mieszkaj¹ w Chester's Mill od jakich dziesiêciu lat.imienia Catherine Russell. gdy mia³ lat osiemdziesi¹t piêæ. Mieszkañcy zakorzenieni w Mill od trzydziestu lat lub d³u¿ej. lub wulgarnych. Ci. Staro æ zaczê³a mu siê dawaæ we znaki tu¿ po setnych urodzinach. u licha ciê¿kiego? . Democrat przesta³ przeprow z nim coroczny wywiad przed trzema laty. które na lokalnych mapach oznaczone by³y tylko numerami. jak God Creek Road. potrafi³ nazwaæ chyba ka¿d¹ drogê prowadz¹c¹ do Chester's Mill. a zna³ ich trzydzie ci cztery. wi³y siê przez gêstwê bogatego poszycia lasu stanowi¹cego w³asno æ firm Diamond Match. dwudziestego pierwszego pa dziernika. wymieniliby jeszcze z dziesiêæ. ile dróg prowadzi do Chester's Mill. kim jest on sam. a w ten dzieñ. który mia³ zostaæ nazwany Dniem Klosza. po Pretty Valley Road. wiêkszo æ z nich odrzek³aby. natomiast w ostatnich latach wprawia³ siê w jedzeniu budyniu bez pakowania go sobie do nosa oraz zd¹¿aniu do ³azienki. Swego czasu by³ cenionym cie l¹ specjalizuj¹cym siê w kredensach. mniej wiêcej wówczas. a nawet nie mia³ ca³kowitej pewno ci. ¿eby tam. ¿e dwie: sto siedemnasta. po jednym pasie w ka¿d¹ stronê. o nazwach u wiêconych. Czasami myli³ swoj¹ praprawnuczkê Nell z ¿on¹. W dniu. oraz sto dziewiêtnasta. tralkach i ozdobnych listwach wykoñczeniowych. które zatonê³y w ludzkiej niepamiêci. a co za tym idzie. Continental Paper Company oraz American Timber. w³a ciciel jednej ze s³ynnych lasek ofiarowywanych z inicjatywy czasopisma Bosto n Post najstarszym obywatelom wybranych miast. wszystkie asfaltowe. któr¹ jecha³o siê do Lewiston. Gdyby zapytaæ letników. a wszystkie te. uwa¿anym za najlepsz¹ placówkê na pó³noc od Lewiston. jak sugerowa³a jej nazwa.90. mia³ lat sto piêæ. pocz¹wszy od Black Ridge Road i Deep Cut Road. o wielu dawno zapomniano. która rzeczywi cie by³a tak ³adna. potrafi¹ wymieniæ jeszcze co najmniej osiem innych dróg.

Na God Creek Road Bob Roux wykopywa³ ziemniaki.nie by³o na niej ¿adnej prze szkody.W Dzieñ Klosza. k³opoty byæ musz¹. Siedzia³ okrakiem na star ym traktorze Deere i s³ucha³ muzyki dobiegaj¹cej z nowiutkiego iPoda. który dosta³ od ¿ony w prezencie na urodziny. Bo. ale w³a ciciel ju¿ tego nie poczu³. Dok³adnie w tym samym momencie. a kopaczka stanê³a dêba. niestety. Uderzy³ w niewidzialn¹ przeszkodê z prêdko ci¹ trzydziestu kilometrów na godzinê. Nowiutki iPod eksplodowa³ w szerokiej kieszeni na pi ersi ogrodniczek. ¿eby wrzuciæ co na z¹b. jak James Blunt piewa Your're Beautiful . Po³owa pana MSW przypada³a na stronê Mill. Nic dziwnego. w skrócie MSW. samo pole znajdowa³o siê w Motton.a trzeba nadmieniæ. wiêc nazwa³ kuk³ê Miêdzymiastowym Strachem na Wróble. jak wiadomo.ledwo. ¿e wrony nigdy siê nie ba³y pana MSW . czego wcze niej w tym miejscu nie by³o. Chwilê pó niej le¿a³ martwy na polu. niedaleko Pretty Valley Road. Co do jednego. 2 Na wiêkszo ci dróg nie dosz³o do zdarzeñ tak spektakularnych jak eksplozja seneki V. druga na TR . Kilka sekund pó niej stado wron przymierzaj¹ce siê do dyñ Eddiego . jak to ujmowali miejscowi. czyli. s³uchaj¹c. Z pola do domu mi a³ jaki kilometr z niedu¿ym ok³adem. Kierownicê przytrzymywa³ ledwo . Wiêkszo æ ptaków ze z³amanymi karkami spad³a czarn¹ stertk¹ na Pretty Valley Road oraz na okoliczne pola. na krótko przed po³udniem. któ nadal pracowa³ na wolnych obrotach. ale nie oby³o siê bez k³opotów. Martwe ptaki po obu stronach klosza pozwoli³y w swoim czasie okre liæ po³o¿enie bariery. Dlatego te¿. jak to mawiano w okolicy. a dom w Chester's Mill. Strach na wróble sta³ równo na linii granicznej Chester's Mill i TR . Je li co w rodzaju niewidzialnego kamiennego krêgu spada nagle na miasto. gdy wistak zosta³ podzielony na pó³. Skrêci³ kark i rozbi³ czaszkê o nic. na maszyny Deere nie ma mocny ch. tu¿ obok jednego z wielkich kó³ traktora. kiedy traktor zatrzyma³ siê w miejscu jak wryty.uderzy³o w co .90. po czym z g³uchym ³oskotem opad³a znowu na ziemiê. ¿e obchodzi³ je po raz ostatni. Bob polecia³ do przodu i poszybowa³ nad blokiem silnika. bo doskonale widzia³ drogê a¿ do samego domu . wszystkie przej cia zosta³y zamkniête. Jego pozycja zawsze mieszy³a Eddiego. w któ wyr¿n¹³. Nie wiedzia³. Akurat zawróci³ do domu na obiad. . to samo sta³o siê ze strachem na wróble na polu dyniowym Eddiego Chalmersa.

Rozprysnê³a siê na pod³odze. W tle LCD Soundsystem piewali North American Scum i Jack nuci³ razem z nimi. ale wiele z nic h mia³o podwórka w Motton. czterdzie ci kilka doje¿d¿a³o codziennie do Lewisto czy Auburn. Myra jak raz siêga³a po jedno z warzyw. To by³a krew. ale ju¿ po sekundzie zrozumia³. .powiedzia³a. bo nawet nie poczu³a bólu. ci¹gle jeszcze zosta³o kilka naprawdê imponuj¹cych dyñ odmiany Blue Hubbard Squashe . Lew¹ rêk¹. sta³y przy niej nowe ³adne domy. Tyle ¿e prawej d³oni nie by³o. Chocia¿ kolana mia³a w Chester's Mill. Kolana siê pod ni¹ ugiê³y. Krew tryskaj¹ca z nadgarstka uciêtego czysto i . Wywróci³a oczy. Nanios³a do kuchni b³ota. W okolicy.tu¿ za solidnie nadgni³ymi resztkami zwyk³ych dyñ. gdzie jako cz³onkowie klasy bia³ych ko³nierzyków otrzymywali ca³kiem przyzwoite stawki. Zwil¿one moczem d¿insy pociemnia³y w kroku.Co siê sta³o?! Myra. . ¿e to sok ¿urawinowy. Wszystkie te domy znajdowa³y siê na terenie Mill. W kuchni Jack Evans ubija³ jajka na frittatê. Tak w³a nie wygl¹da³a sytuacja z domem Jacka i Myry Evans. co ci jest?! . Myra zaprowadzi³a na ty³ach domu ogródek warzywny i choæ wiêkszo æ plonów zd¹¿y³a ju¿ zebraæ. po stronie Motton. Myra u miechnê³a siê s³abo. Zwykle zostawia³a robocze obuwie na stopniach przed drzwiami. to upatrzona dynia znajdowa³a siê ze trzydzie ci centymetrów za granic¹ miasta. bo brzmia³ jak g³os dziecka. Uzna³. zamieszka³ych przy Motton Road pod numerem 379. Odwróci³ siê i zobaczy³ Myrê. widaæ by³o same bia³ka. W chwili gdy miasto okry³ klosz. która mniej wiêcej od roku 1975 nazywana by³a Eastchester. ¿e pope³ni³ b³¹d. Myra Evans nie krzyknê³a. W pierwszej chwili nie rozpozna³ g³osu kobiety. obci¹gniêt¹ brudn¹ rêkawic¹ ogrodow¹. Jakie trzydzie ci rodzin mieszka³o i pracowa³o w Chester's Mill. a spomiêdzy palców ciek³o jej co czerwonego. upad³a. Upu ci³ miskê z jajkami.3 Motton Road w rzeczywisto ci nigdzie nie bieg³a przez teren Motton. w ka¿dym razie z pocz¹tku. Ciêcie by³o szybkie i czyste. gdy raptem za plecami us³ysza³ cicho wypowiedziane swoje imiê. podtrzymywa³a praw¹. dzieciêcym g³osikiem. Jedynie chlustaj¹cy krwi¹ kikut. Prowadzi³a tu¿ przy wewnêtrznej stronie granicy Chester's Mill. co by³o do niej ca³kiem niepodobne. Myra powtórzy³a jego imiê tym samym dr¿¹cym. Sta³a progu.Wypadek .powiedzia³a i pokaza³a mu praw¹ d³oñ. praw¹ rêkê przyciska³a do brzucha.Auæ . z któr¹ by³ ¿onaty od czternastu lat.

Eksplozji seneki nie us³ysza³ wcale. Pomog³o. . potem jeszcze kilka nagrañ i w koñcu p³yta CD zatytu³owana Sound of Silver dobieg³a koñca. . .Jezu Chryste! U wiadomi³ sobie. Prawie nic nie poczu³. ¿e dusi Myrê ko³nierzykiem. ten numer nie mo¿e byæ zajêty! Wcisn¹³ powtórne wybieranie. Jack wystuka³ 911. gdzie wiat³a zgas³y. w jaki sposób Myra straci³a d³oñ. i niczym jaskiniowiec zaci¹gn¹³ do telefonu. ani drugie nie wchodzi³o w rachubê. Skoñczy³o siê North American Scum . a muzyka gra³a. . Wtedy zapanowa³a cisza. musia³by podnie æ Myrê. bo ¿ona by siê wykrwawi³a. Zabrak³o pr¹du. patrzy³ na krew na pod³odze i systematycznie wciska³ w telefonie przycisk ponownego wybierania numeru.Jezu! . Z³apa³ za koszulê. Tyle krwi. Komputer w gabinecie popiskiwa³ alarmuj¹co. Chêtnie by wy³¹czy³ muzykê. Zajêty. zaczê³o Someone Great . d³ugie. lecz nie móg³ paska zapi¹æ. By³ to telefon komórkowy.Niemo¿liwe! . naprawdê nie le zakrêcona. ¿e zrobi³o siê ciemniej. ale Jack nawet go nie us³ysza³ wyra nie. bo zag³usza³a go muzyka. Dzia³a³. oparty o szafkê. Nawet siê nie zastanowi³. Ani jedno. Dlatego siedzia³ i wciska³ guziki telefonu. Jack siedzia³ na pod³odze w kuchni. Mia³ wa¿niejsze sprawy na g³owie. cisn¹³ rêkê ¿ony. W koñcu chwyci³ ¿onê za w³osy. zmiesza³a siê z rozlanymi na ziemi jajkami. Przera¿aj¹co silny strumieñ krwi tryskaj¹cy z nadgarstka os³ab³ nieco. Jack opad³ na kolana.równo. choæ z powodu tego skaleczenia mia³ utykaæ do koñca ¿ycia. a potem zorientowa³ siê po chrapliwym oddechu.Do cholery. Ca³kiem niedaleko rozleg³ siê g³o ny wybuch. mo¿e trzy sekundy. kawa³ek szk³a z rozbitej miski wbi³ mu siê g³êboko w nogê. Numer zajêty. ale ¿eby siêgn¹æ do odtwarzacza. Nie móg³ pu ciæ paska. Za ka¿dym razem odpowiada³ mu ten sam urywany sygna³. Jackowi zreszt¹ i tak by³o to obojêtne. ciemne. LCD Soundsystem nadal piewali. przerywana tylko odleg³ym jêkiem syren policyjnych i . nie siêga³ do telefonu. pó niej Ali My Friends . Albo rozlu niæ pasek na jakie dwie.poskar¿y³ siê bezdusznej kuchni. a zaciskaj¹c go. mocne. jak na lekcji anatomii.krzykn¹³ w pustej kuchni. a nadal p³ynê³a muzyka z przeno nego odtwarzacza. kompletnie straci³ zainteresowanie muzyk¹ techno. ale najpierw tylko wyci¹gn¹³ j¹ ze spodni. bo przeno ny odtwarzacz stoj¹cy na blacie dzia³a³ na baterie. ale nie u Jack wyszarpn¹³ pasek ze szlufek spodni i zacisn¹³ pêtlê wokó³ przedramienia. z ca³ej si³y zaciska³ pasek na przedramieniu ¿ony. Musia³ j¹ zabraæ ze sob¹. pêtla by³a o wiele za w¹ska.

sk¹d spad³ ptak.popiskiwaniem komputera. Ranny podnosi czapkê. 6 W pierwszej chwili Barbie uzna³. ¿e widzi refleks po wybuchu samolotu. patrz¹ tam. otrzepuje j¹ i wk³ada na g³owê. wiêc gdy opad³ klosz.w przypadku Barbiego by³o to spojrzenie na . Jack Evans przytuli³ ¿onê do piersi i zap³aka³. pomy la³. ¿e wyci¹gnê³a szyjê nad granic¹ Mill z Motton. ale bardzo twardego i z³ama³ sobie nos. spad³a jak kamieñ i huknê³a o ziemiê mo¿e z metr od czapki baseballowej z logo Sea Dogs. kiedy cz³owiek odwraca wzrok . Siedzia³ przy szafce. Zosta³ odciêty tak równo. gdy sze ædziesiêciolatek z toyoty wyr¿n¹³ twarz¹ w co niewidocznego. Tyle ¿e ta plama nie by³a ani okr¹g³a. gdyby mu kto da³ po oczach lamp¹ b³yskow¹. nale¿¹cej do oniemia³ego sze ædziesiêciolatka. sarni ³eb potoczy³ siê na ziemiê. przemierzaj¹ca zapewne jak co dzieñ drogê od wybornego bufetu na mietniku w Morton do tylko odrobinê mniej wy mienitego na wysypisku w Chester's Mill. jakby tego dokonano za pomoc¹ gilotyny. Siedzi teraz na asfalcie i gapi siê na Dale'a Barbarê kompl etnie os³upia³y. na zaro niêtej le nej cie¿ce. Jaka mewa. Obaj mê¿czy ni podnosz¹ wzrok. ani sina. o której nie pamiêta³by nawet stary Clay Brassey. Na tej samej zasadzie widzia³by okr¹g³¹ sin¹ plamê. ¿e jego ¿ona nie oddycha. Przecie¿ w³a nie szykowa³em lunch. 4 Nieco dalej. Mo¿na by na taki lunch zaprosiæ choæby i Marthê Stewart. I to nie byle jaki. a Jack zorientowa³ siê. prawa nogawka na podudziu pociemnia³a mu od krwi z rozciêtego kolana. A bêdzie ich tego dnia niema³o. a na dodatek zamiast siê przenosiæ razem z pole widzenia. na skraju bagniska Prestile Marsh sarenka skuba³a apetyczne zielone pêdy. 5 Okr¹¿yli my Chester's Mill po linii w kszta³cie skarpety i wrócili my na szosê sto dziewiêtna cie. ci¹gle ciskaj¹c w d³oni pasek (rozprostowanie palców oka¿e siê potem wyj¹tkowo bolesne). T ak siê akurat z³o¿y³o. Dziêki czarodziejskim w³a ciwo ciom narracji nie minê³a nawet chwila od momentu. i widz¹ jeszcze jedn¹ rzecz niepojêt¹.

to raczej w¹tpiê . Sea Dogs przetar³ oczy. Ogieñ siê nie rozprzestrzenia³.Widzê. co musia³ powiedzieæ. a¿ dotar³ prawie do miejsca. dla odmiany.. piêtna cie metrów nad ich g³owami zabi³ siê wilgowron. którego kszta³t przy niejakim wysi³ku wyobra ni mo¿na by porównaæ do p³omienia wiecy.stwierdzi³ Sea Dogs. co to jest? Na tle b³êkitnego nieba odznacza³ siê du¿y czarny lad. os³aniaj¹c oczy.Jak tak sobie my lê o tym samolocie. lecia³a z Mill do Motton. . Uderzy³ w nic.. I ca³e szczê cie.zastanowi³ siê Sea Dogs.Chyba nie.nowego znajomego . gdzie siê rozbi³ samolot.zdumia³ siê Sea Dogs. Tyle ¿e nie. podobnie jak z kilku kêp trawy po prawej strome szosy. bo poprzednie dnia spad³ ulewny deszcz. W jego g³osie brzmia³o zak³opotanie. a potem wskaza³ cie¿kê p³on¹cej trawy po swojej lewej rêce. Spojrza³ w górê. Ogieñ wypali³ jakie dwadzie cia metrów kwadratowych trawy.‾e co? . . Wsta³. z trudem utrzymuj¹c równowagê. Unosi³ siê z niej.Chmura jaka ? . i spad³ na ziemiê niedaleko mewy. a w ka¿dym razie oni nie widzieli niczego. w przeciwnym razie z obu stron ju¿ by pêdzi³y wozy stra¿ackie. .odezwa³ siê Sea Dogs. . spuchniêtych wargach i krwawi¹cym czole. tam nieco mniej .Mo¿e przeleci .ostrzeg³ Sea Dogs. jak to zwykle bywa . Najwyra niej zapomnia³ o z³amanym nosie. ¿e sam w to nie wierzy.Widzi pan? .Cholera jasna.Co to takiego? .Barbie w zasadzie nie mia³ ochoty mówiæ tego.To miejsce. .na zachód do krawêdzi szosy i na wschód po pastwisku. Tam siê rozla³ na boki . cholera. gdzie stali naprzeciwko siebie Barbie i Sea Dogs. Nad g³owami mê¿czyzn pojawi³a siê kolejna mewa. w co by móg³ uderzyæ. .Niech pan uwa¿a . .Widzia³ pan? . . Ta.spyta³ Barbie. bo odchyli³ g³owê daleko do ty³u. przesuwaj¹c siê stale w jedn¹ stronê. Sea Dogs przyjrza³ siê uwa¿nie. Barbie pokiwa³ g³ow¹. .powiedzia³ Barbie. Zw¹tpienie w g³osie wyra nie dawa³o do zrozumienia.ale jakby go kto no¿em uc i¹³. wiêc trawa by³a ci¹gle wilgotna. . . Zanim Barbie zd¹¿y³ odpowiedzieæ. .plama wisz¹ca w powietrzu zosta³a na miejscu. który ³¹czy³ siê z tumanem z rozbitej seneki. gêsty czarny d ym. .mrukn¹³.Mo¿e to co zatrzymuje tylko ptaki lec¹ce z po³udnia.tu trochê bardziej. . .

na ³¹kê.Co? . Wielka. Wy³adowana gigantycznymi drewnianymi k³odami zdrowo ponad wszelkie limity.wrzasn¹³ Sea Dogs. . . wskakuj¹c za kó³ko. Barbie odruchowo zacz¹³ liczyæ. . Pewnie kierowca dostrzeg³ wrak samolotu. Wyda³o mu siê. tylko zatr¹bi³. W tej samej sekundzie Sea Dogs wyskoczy³ z auta.poprawi³ go Barbie. Grunt. która mog³a byæ miejscem zderzenia samolotu z kloszem. pomy la³. a mo¿e po prostu m³ody i siê pieszy³. tak¿e uciek³.Na pewno jakie pole si³owe.Co? .Jasny szlag! Nadje¿d¿a³a ciê¿arówka. Uderzy³ w niewidoczn¹ przeszkodê od strony Morton z prêdko ci¹ co najmniej . Niewielki suv wjecha³ do rowu na poboczu i tam utkn¹³ z kwadratowym nosem wzniesionym ku niebu.krzykn¹³ do kierowcy Sea Dogs piskliwym g³osem podszytym strachem.Stopuje w obie strony . wiêc igra³ ze mierci¹. . Barbie odruchowo spojrza³ przez ramiê. Barbie. leniwe p³omienie. Z pocz¹tku bieg³ przez niskie. ale dot¹d nieuzasadnionego przekonania. który otrzyma³ potwierdzenie swojego g³êbokiego.Hamuj. któr¹ zostawi³ sko nie na przerywanej linii rodkowej. Potkn¹³ siê.O¿ cholera. Gdzie tam zobaczy³ mêski but sportowy.Wylatuj¹ca z miasta mewa uderzy³a w niewidzialn¹ barierê i spad³a dok³adnie na najwiêksz¹ stertê pozosta³o ci z p³on¹cego samolotu.Barbie patrzy³ na co za plecami swego rozmówcy.Ja chromolê! . ¿e zobaczywszy w³a ciciela toyo nawet nie zwolni³. Silnik zapali³ przy pierwszym obrocie kluczyka. Za pó no ju¿ by³o na dobre rady. . my l¹c o samolocie i o ptakach oraz o tej dziwacznej czarnej smudze. samochód zjecha³ z drogi przy wtórze klapniêcia zatrzaskuj¹cych siê drzwiczek od strony kierowcy. hamuj! . bo na damski by³ za du¿y. wyl¹dowa³ na jednym kolanie. . A potem jeszcze: Ciskam siê bez sensu we wszystkie strony. . W rodku nadal tkwi³a stopa. ale zaraz siê zerwa³ i co si³ w nogach pogna³ w pole. . Na pewno mêski... Tak czy inaczej nic ju¿ nie mog³o mu pomóc. Sea Dogs ruszy³ sprintem do swojej toyoty. jak w Star Trick . ¿e niczego siê nie doliczy. I dozwolon¹ szybko æ te¿ przekracza³a znacznie.. . jak¹ drogê hamowania ma taki kolos. Facet za kierownic¹ ciê¿arówki pewnie by³ na prochach albo upalony.Trek .stwierdzi³ Sea Dogs tonem cz³owieka.Sea Dogs obejrza³ siê przez ramiê. ¿e ciê¿arówka przyhamowa³a. ale szybko uzna³. Pilot.. kretynie. wzbijaj¹c w górê ob³oczki czarnego popio³u.

na ukos. ³adunek wyprysn¹³ w powietrze. Kabina przesta³a istnieæ w mgnieniu oka. Barbie ruszy³ do niego. Gigantyczne pnie lecia³y do przodu i w górê. Sea Dogs poderwa³ siê na nogi. zmia¿d¿y³a autko na p³asko. które z niego wysiad³y. i ponownie stan¹³. Zbiorniki paliwa szorowa³y po asfalcie. Pierwszy samochód.O szlag . niewolnica praw fizyki.Przynie æ? . nadal par³a do przodu. chwyci³ siê pnia. l¹dowa³y na jezdni i na polu jak patyczki od gigantycznych bierek.Barbie musia³ podnie æ g³os. Chwia³ siê. . wzrok mia³ nieprzytomny.odezwa³ siê Sea Dogs. Barbie pomy la³ wtedy. Dwie kobiety. przezornie trzymaj¹c siê z dala od p³on¹cego stosu. w przyzwoitej odleg³o ci od p³on¹cej ciê¿arówki. . gapi³y siê na s³up dymu i ognia.odezwa³ siê Sea Dogs g³osem cichym. na maskê posypa³ siê diamentowy deszcz szk³a z przedniej szyby.Ma³o mnie nie trafi³! Zmia¿d¿y³by mnie na miejscu! Jak robaka. Inny kloc wyl¹dowa³ tu¿ przed Sea Dogsem. Teraz ju¿ z obu stron podje¿d¿a³y samochody . niepewnym.stu kilometrów na godzinê. 7 . po ustach sp³ynê³a mu ciep³a kaskada krwi z nosa. Trzy postacie. gdzie ten pieñ hukn¹³? .W wozie . Patrzy³. iskrz¹c. Drewniane k³ody spada³y po stronie Motton. .od Motton i od Chester's Mill. który omal nie pozbawi³ go ¿ycia. os³aniaj¹c oczy.odpar³ starszy go æ. upad³. Jedna trafi³a w dach suva. a prze³adowana naczepa. Zatoczy³ siê do ty³u.Pan widzia³. . ¿eby siê przebiæ przez w ciekle hucz¹ce p³omienie. uderzaj¹c w klosz nad szoferk¹ zmienion¹ w zielon¹ metalow¹ harmoniê. uderza³y w niewidoczn¹ barierê i spada³y na ziemiê. Ruszy³ do Barbiego przez pole. Kilku kierowców wciska³o klakson. maj¹c na pace najmarniej dwadzie cia ton. Otar³ j¹ d³oni¹. jakby to mog³o rozwi¹zaæ wszystkie problemy. Potworny huk przetoczy³ siê przez okolicê jak kamienny g³az. popatrzy³ na rêkê z niedowierzaniem i wytar³ w koszulê. . który zbli¿y³ siê od strony Motton. ci¹gle jeszcze niewielkie. bieg³y przez ³¹ki od strony budynku stoj¹cego na ich przeciwleg³ym krañcu. W ka¿dym razie takie odniós³ wra¿enie. Ogieñ i czarny dym wytrysnê³y w górê potê¿nym gejzerem. stan¹³ na poboczu. Barbie stan¹³. ale dziesiêciu krokach zderzy³ siê z ceglanym murem.Ma pan komórkê? . Kiedy wybuch³y. ¿e kierowca ciê¿arówki przynajmniej mia³ pogrzeb jak jaki wa¿ny wiking.

zapyta³ farmer Barbiego. . ¿e jednostkê z Castle Rock. których siê nigdy nie uczy³. farmer mia³ czerwon¹ twarz i dysza³. Je li tê drug¹. Sea Dogs bez s³owa zrobi³ to samo. A¿ mu siê w³osy na karku zje¿y³y. Do dwóch kobiet po stronie Morton do³¹czy³o kilku mê¿czyzn. Samochody sta³y ju¿ na obu poboczach.Zaraz. M³odszy wyci¹gn¹³ do niego rêkê. Dotar³o na miejsce trio z farmy: w³a ciciel i jego dwóch nastoletnich synów. mog³yby co najwy¿ej ugasiæ trawê. ¿eby znale æ to miejsce. ¿e Ernie zawiadomi³ policjê. Barbie go zignorowa³. Ernie gapi³ siê na p³on¹cy stos na drodze szeroko otwartymi oczami. by³ puco³owaty mê¿czyzna w starym pikapie. os³aniaj¹c oczy. Albo stra¿ po¿arn¹. Ch³opcy biegli bez wysi³ku. robi¹c przerwê na g³êboki wdech miêdzy co siê a sta³o . a kiedy brat j¹ wzi¹³. lecz dotar³y do niego s³owa wygl¹da bardzo powa¿nie .Jasna cholera! .Barbie nagle sobie u wiadomi³ z niek³aman¹ ulg¹. Barbie ledwo go s³ysza³ przez ryk ognia z ciê¿arówki. w którym spodziewa³ siê bariery. Praw¹ rêkê wysun¹³ przed siebie w ge cie nakazuj¹cym zatrzymanie. Pierwsz¹ osob¹. Ludzi przybywa³o z ka¿d¹ chwil¹. jest po prostu snem. P³on¹ca ciê¿arówka by³a bardzo blisko. a wystarczy³o tylko spojrzeæ na dziwaczn¹ pro ciuteñk¹ i g³adk¹ krawêd wypalonej trawy. niech pan zaczeka. która i tak powoli przygasa³a. Wystarczy to powtarzaæ do æ czêsto. poprzedni szef supermarketu Food City. ale gdyby siê pojawi³y od tej strony.wyrwa³o siê starszemu nastolatkowi. Nie zamierza³ powtórzyæ tego numeru. To tylko sen. wiêc za³o¿y³. Oni tak¿e przygl¹dali siê p³on¹cej ciê¿arówce. i wszystko to wydaje siê ca³kiem normalne. zwolni³. Co prawda w schludnej remizie Chester's Mill sta³y dwa wozy. oba pe³ne kusz¹cych towarów . .. Gdy Barbie dotar³ do miejsca. Od stóp do g³ów. Ruszy³ w stronê Sea Dogsa. Ju¿ za³atwi³ sobie twarz. lecz do niej raczej nie zdo³aj¹ siê dostaæ.Co siê sta³o? . ¿e wszystko. Barbie zna³ go z restauracji Sweetbriar Rose: to Ernie Calvert. Trochê jakby otwarto dwa konkuruj¹ce ze sob¹ pchle targi. Oczy wychodzi³y mu z orbit. ¿eby siê wreszcie obudziæ. . co w³a nie prze¿ywa. teraz ju¿ na emeryturze. jaka pojawi³a siê po jego stronie bariery. drugi jeszcze w granicach Chester's Mill. ma³y zacz¹³ p³akaæ. to nale¿a³o mieæ nadziejê.jeden po stronie Motton. Ojciec trzepn¹³ go po g³owie. ale mia³ w rêku telefon komórkowy i nadawa³ w trybie ekspresowym. Zacz¹³ siê tworzyæ t³um. To samo dzia³o siê po stronie Chester's Mill. Raptem dosta³ gêsiej skórki. ale ch³opak prawie tego nie zauwa¿y³. Bywa niekiedy. ¿e we nie cz³owiek je dzi rowerem pod wod¹ albo rozprawia o swoim ¿yciu seksualnym w jêzykach. . powiedzia³ sobie Barbie.

wyja ni³ Barbie. .rzek³. biegaj¹c z broni¹ na drugim koñcu wiata.powiedzia³ Barbie. Ich wyci¹gniête d³onie prawie siê zetknê³y.Ale chyba najpierw niech pan zadzwoni do Narodowej Stra¿y Powietrznej w Bangor. Kolejny ptak spad³ na ziemiê jakie piêæ metrów od nich. .Rany boskie. co to jest? .odpowiedzia³ Barbie. Cofn¹³ rêkê. .Tak . w ustach poczu³ metaliczny smak. Pó³tora metra dalej Sea Dogs patrzy³ na niego coraz wiêkszymi oczami. Jeszcze siê zbli¿ali. A tam? . .Poczu³ pan to? . Na szybie mo¿na tak u³o¿yæ d³onie: palce w tym samym miejscu. stukn¹³ go w ramiê Ernie Calvert.szepn¹³ Sea Dogs. jakie zdoby³ swego czasu. tym lepiej.Ale ju¿ zniknê³o. .Niech bêdzie Castle Rock . Wcze niej otar³ ni¹ krwawi¹cy nos. a jednak siê nie dotykaj¹. zapewne podsuniêta przez do wiadczenie.Wezwa³em gliny . Dok³adnie tak by sp³ywa³a po szkle. Automat ka¿e siê ³¹czyæ z Castle Rock. Zanim zd¹¿y³ siê odezwaæ. Na jego oczach krew zaczê³a sp³ywaæ. .A zdaje mi siê. A w stra¿y po¿arnej nikt nie odbiera. . Barbie nie wiedzia³. Ernie zamruga³ z niedowierzaniem. teraz zobaczy³ czerwone odciski w³asnych palców wisz¹ce w powietrzu.Przyjad¹. . .Tylko oni mog¹ zakazaæ lotów nad Chester's Mill . znikn¹³ w wysokiej trawie.Po co? . . Barbiemu znowu przysz³a na my l tafla szk³a.Te¿ .potwierdzi³ Sea Dogs.J¹dra mu siê skurczy³y. Na ten widok Barbiemu przysz³a do g³owy nowa my l. ¿e im szybciej.

Howie.zosta³ mu ten przydomek jako relikt z czasów szkolnych. Wobec tego z pew no ci¹ by³a to czwórka. czyli Gdzie Chrystus jest królem . Bren. ¿e to przezwisko by³o przynajmniej w czê ci odpowiedzialne za to. z którego p³ynê³a muzyka sakralna nadawana przez stacjê WCIK. sta³ z przechylon¹ g³ow¹. Syreny policyjne jednak us³ysza³ od razu. natomiast ona wkrótce po lubie zaczê³a siê zwracaæ do niego zdrobnieniem. Wiecznie Howie..Wybacz. Nazywali to po¿arem kontrolowanym . Howard Perkins umia³ nawet powiedzieæ. ¿eby doro li faceci mieli pretekst do zabawy. By³ to skrót od s³ów Where Christ Is King. a trójkê Johnny Trent zabra³ d Castle Rock na æwiczenia stra¿y po¿arnej. nie ma pr¹du. zamaszystym krokiem podesz³a do radia na masce samochodu i wcisnê³a przycisk zasilania. Stara³ traktowaæ tê sprawê z chrze cijañsk¹ wyrozumia³o ci¹. Jak do psa. ale czasami przychodzi³o mu do g³owy. który samochód s³ysza³ oraz kto siedzi za kierownic¹. diab³a tam! Traktowa³ tê sprawê z chrze cijañsk¹ wyrozumia³o ci¹. Tylko trójka i czwórka nadal mia³y stare syreny. . Howie. I co wybuch³o. chocia¿ by³ przed swoim domem na Morin Street i grabi³ li cie.. gdy uwielbia³ Johna Wayne'a. . Na masce hondy jego ¿ony sta³o przeno ne radio. Co mówi³a ? . za którym nie przepada³. jeden z dwóch pozosta³ych dodge'ów. . a za kierownic¹ siedzia³ Henry Morrisom Komendant przesta³ grabiæ. skoro skoñczy³ sze ædziesi¹t siedem lat.OD CHOLERY MARTWYCH PTAKÓW 1 Komendant policji w Mill nie us³ysza³ ¿adnej z dwóch eksplozji.Ile razy mam ci powtarzaæ. Wtedy na stopniach prowadz¹cych do wej cia stanê³a Brenda. ale w zasadzie chodzi³o o to. By³ na nie uwra¿liwiony jak matka na p³acz dziecka. ¿eby tego nie stawia³ na masce mojego wozu? Podrapiesz mi lakier i dostanê mniejsz¹ kwotê przy sprzeda¿y. ¿e od jakiego czasu nosi³ w klatce piersiowej niewielkie urz¹dzen ie. ucinaj¹c w po³owie pie ñ What a Friend We Have in Jesus wykonywan¹ przez chór Normana Luboffa. Prawie wszyscy w Mill zwracali siê do komendanta Duke . Poza wszystkim innym komendant nie mia³ ju¿ takiego s³uchu jak kiedy i nic w tym dziwnego.Co? Brenda przewróci³a oczami. wróci³ do przerwanego zajêcia. a m³odsi obywatele miasta nazywali rozg³o niê radiem jezusowym. Gdy syrena zaczê³a siê oddalaæ. .

a¿ zadzwoni.. z Jackie Wettington. Tymczasem odezwa³a siê kolejna syrena z gatunku ptaszek Tweety . Peter prosi³. Zdziwi³aby siê. ¿e dosta³ wezwanie na sto dziewiêtnast¹ i ¿e jest paskudnie. . Jego zdaniem samolot zderzy³ siê z ciê¿arówk¹. ale inaczej nie umia³.Jestem w domu.. by ci przekazaæ. Musi byæ Jackie. Duke uzna³. A przecie¿ dopiero co. S³odki Jezu. Lecia³a do æ nisko. ¿e by³o u¿yteczne. wiêc doskonale wiedzia³a. . najwy¿ej piêæ minut temu. ¿e mia³ Randolpha za lenia. czytaj¹c Democrata . ot sta³. ¿e dwa wybuchy plus dwie syreny i do tego brak pr¹du nie wró¿¹ nic dobrego. kiedy grabi³ li cie i piewa³ How Great Thou Art . rozgrywa mecz futbolu z zespo³em z Castle Rock. Peter Randolph by³ dobrym gliniarzem i potra fi³ byæ twardy. . Duke odpi¹³ komórkê od paska. gdyby Howiemu uda³o siê w ten weekend oczy ciæ trawnik albo pos³uchaæ. jak nazywa³ je Duke Perkins.. Johnny jest w Rock ze stra¿¹. .Co robisz na posterunku w sob otê ra.. patrzy³ na telefon i czeka³. jak to siê mog³o staæ. Brenda przygl¹da³a mu siê uwa¿nie. jak Twin Mills Wildcats. ptaszek Tweety . ale musia³ przyznaæ.Stacey?! .. jego ulubiona dru¿yna. Nieszczêsne urz¹dzenie zwisa³o mu tam od rana do wieczora jak pijawka. ale Duke go nie lubi³. a trochê z tego powodu. W koñcu jednak i Randoph ruszy³ ty³ek. Mam nadziejê. Na pewno siedzi za biurkiem. ¿e nikt nie zgin¹³. Albo siedzi na kiblu. Samolot. lecz najbardziej dlatego.Wiedzia³. ¿e Randolph bywa³ niekiedy twardszy.Pr¹du nie ma! I co wybuch³o. . ¿e nie musi wrzeszczeæ w to nieszczêsne urz¹dzenie. By³a ¿on¹ policjanta od czterdziestu trzech lat.. nowsza.Tak czy inaczej. co powiedzia³ Peter. Nie wybra³ numeru.Nie wiem. .Lepiej jed . . Stacey Moggin. gdy odezwa³ siê sygna³. Wóz numer jeden. ale. ... Na pewno dwójka.Stacey. i w³a nie mia³ go przytwierdziæ z powrotem do paska. a Duke Perkins nie znosi³ leniwy ch policjantów.Co siê zawali³o. Powtórzy³am wszystko.powiedzia³a.W g³osi policjantki brzmia³o pow¹tpiewanie.To by³ Henry. nogi po³o¿y³ na blacie i buja siê na tylnych nogach krzes³a. czy to Chuck Thompson? Widzia³em jego senecê.Nie bardzo wiem. ¿e tamten by³ wyra nie cz³owiekiem Jima Renniego. Brenda powtarza³a mu to ze sto razy. skoro Randolph pilnuje intere su. . ni¿ nale¿a³o. Co oznacza³o naprawdê powa¿ne komplikacje. ¿e telefon ju¿ nie zadzwoni. Odezwa³a siê druga syrena. Pewnie dlatego Johnny Trent pojecha³.. . Po czê ci dlatego. . .

Stacey.Stacey mówi. Odprowadzi³a go do samochodu. . Chyba jest naprawdê le.Oby siê myli³a. . Nigdy nie zapomnia³a. tyle ¿e siedzia³ na kolanach Du¿ego Jima Renniego. Albo za cztery.wietnie. ¿eby m¹¿ móg³ wyjechaæ na podjazd s³u¿bowym autem w kolorze le nej zieleni.rzuci³ Duke.Wiem.Syrena jest zaprogramowana tak. . Andy Sanders by³ idiot¹. Przeno ne radyjko postawi³a obok stertki zgrabionych li ci.Wolne ¿arty. u ciebie te¿ nie ma pr¹du? . muszê jechaæ. Usiad³ za kierownic¹.Rozumiem . . . . jak ten kretyn Andy Sanders w³¹czy³ syreny po ataku na World Trade Center? Ca³kiem jakby my byli nastêpni na li cie terrorystów. ¿e na sto dziewiêtnastej samolot zderzy³ siê z ciê¿arówk¹. m¹dra kobieta. Ich pulsuj¹ce wycie zawsze przyprawia³o Duke'a Perkinsa o skurcze ¿o³¹dka. w³¹czy³y siê miejskie syreny alarmowe. przypomina³ weso³kowatego Mortimera Snerda z muppetów. Mimo wszystko jeszcze przytuli³ ¿onê.A. ¿e znalaz³ na to czas. Pamiêtasz. ¿e zosta³ otwarty i nie ma tam ¿ywej duszy.Co siê sta³o? Wiesz ju¿ co ? . wiem.Bêdê za piêæ minut. po prostu jej nie znoszê. fotel ci¹gle jeszcze dopasowywa³ siê do kszta³tu po ladków.Kochanie. . nigdy nie pamiêtam. Ten jêzyk cia³a Howard zna³ doskonale.Chyba ¿e samolot mia³ awariê silnika i próbowa³ l¹dowaæ na szosie . Ucichnie za trzy minuty. Dzwoniê z komórki. a ¿e jego kr¹¿ownik szos by³ relatywnie nowy. Przycisnê³a praw¹ piê æ do piersi. .Nie przejmuj siê. ju¿ przestawia³a samochód. Niestety by³ równie¿ przewodnicz¹cym Rady Miejskiej. Duke pokiwa³ g³ow¹. Brenda u miechnê³a siê niepewnie. Akurat gdy Brenda wróci³a na podjazd.powiedzia³ Duke.Wiem. Z twarzy Brendy znikn¹³ u miech. . . Rzeczywi cie. I telefony stacjonarne siad³y. Mimo ¿e Duke Perkins nie by³ .Brenda. Brennie . ¿eby dawa³a znaæ o powszechnej awarii zasilania. . .Nie ma. . Mo¿esz podjechaæ na posterunek? Za³o¿ê siê.powiedzia³.

Po pierwsze dlatego.W dzieñ wolny od pracy! . . zaledwie wcz A mo¿e to by³o przedwczoraj. Tyjesz ostatnio. dobry Bo¿e. Ten gest w blasku s³oñca. poza tym ca³kiem nie rozumie. ¿e byli na szosie numer sto siedemna cie. Nawet doktor Haskell to zauwa¿y³. kiedy razem s³uchali KC and the Sunshine Band.Nie bój nic! . 2 Billy i Wanda Debec w ogóle nie us³yszeli podwójnej eksplozji. bêd¹ musieli znie æ mój widok w stroju weekendowym . Nie wszystko zrozumia³. . Nigdy go nie zapomnia³a. .zawo³a³a ze miechem. Wiedzia³. chocia¿ to pewnie bêdzie kropla przepe³niaj¹ca dzban i doprowadzi do tego. Nieco wymuszonym. Nadal czu³a jego d³oñ na szyi. zbadaæ uszy i je li trzeba. Zostaw mi w lodówce jak¹ kanapkê albo lepiej dwie. g³adk¹ i elastyczn¹. . ¿e dzieñ jest piêkny.Wanda zauwa¿y³a. . zacz¹æ nosiæ aparat s³uchowy. tak jak stojê. Wychyli³ siê przez okno. jak¹ mia³a. ¿e dostanie od Randolpha i Du¿ego Jima po¿egnalnego kopa w podstarza³y ty³ek.Có¿. po drugie . a nie radi a jezusowego. by³ martwy. Zahamowa³. ¿e mêczy go potworny ból g³owy. . ¿e chce j¹ poca³owaæ.Na co mam uwa¿aæ? .. Gdy Howie cofa³ wóz na podje dzie.poniewa¿ siê k³ócili.Wrzuci³ wsteczny bieg i zaraz przestawi³ skrzyniê z powrotem na parkowanie.Tak jak stojê.. co jeszcze zawo³a³a. .odpar³ i u miechn¹³ siê do niej szeroko.Wstydu nie maj¹. Naprawdê czas do specjalisty. a on przecie¿ nigdy nikogo nie beszta. Uca³owa³a go z ca³ego serca.Brenda za³ama³a rêce. wystawi³ g³owê przez okno. a zawsze przyprawia³o j¹ to o rozkoszne dreszcze. Sprzeczka wybuch³a z b³ahego powodu .Niech bêdzie jedna.Jedn¹. a Billy jej na to odpowiedzia³. tak siê jej zdawa³o. g³adz¹c¹ skórê. Ten u miech nie przyszed³ mu ³atwo.odkrzykn¹³ i pojecha³. Kiedy go zobaczy³a nastêpnym razem.Na rozrusznik! . dobrze? . a Duke pog³adzi³ ¿onê po szy Dawno ju¿ tego nie robi³. po co maj¹ .mê¿czyzn¹ wagi lekkiej. Wycie syreny miejskiej nios³o siê przez rze ki pa dziernikowy ranek. Brenda zorientowa³a siê. ¿e ma przed sob¹ trudny dzieñ. . A przecie¿ móg³by ju¿ byæ na emeryturze.

Emerytowane pielêgniarki zna³y siê tak d³ugo. bo ma ochotê siê zdrzemn¹æ. ¿e nie cierpia³by na ból g³owy. Wymieniali siê wra¿eniami bez oporów i zanim przekroczyli granicê miêdzy Castle Rock a Motton. i zawin¹³ z powrotem na sto siedemnast¹ bez jednego spojrzenia w lusterko wsteczne albo chocia¿ przez ramiê. A ona jak chce. nape³nia³y go dum¹.jechaæ na sobotni pchli targ do Oxford Hills. Jej przyjació³ka Elsa Andrews cmoknê³a z dezaprobat¹. czy policzy³a puszki w koszu z odpadami ekologicznymi. Jad¹ca za nim Nora Robichaud zatr¹bi³a. do mama mnie ostrzega³a.. Billy powiedzia³ Wandzie. ¿e je li nie ma cholernie wa¿nej przyczyny. Wanda powiedzia³a Billy'emu. Wanda stwierdzi³a. jak . ¿ebym za ciebie ni wychodzi³a oraz ale jeste wredna . W milczeniu wymieni³y znacz¹ce spojrzenia. zawsze wrzuca³ puszki do pojemnika na surowce wtórne. Wanda poprosi³a. co w³a ciwie przez to rozumie. przecie¿ bêdzie tam taki sam mietnik jak zwykle. ¿e do domu. ¿e oczywi cie policzy³a. to mo¿e sobie pojechaæ na ten cholerny targ sama. Oba te fakty. ¿e Wanda wygl¹da jak jej matka i mówi te¿ jak jej matka. podobnie jak wykonywany zawód elektryka. zbli¿aj¹c siê do niewidzialnej bariery. dok¹d jedzie. ¿e w podobnych sytuacjach nie potrzebowa³y s³ów. Billy stwierdzi³. ¿e jest brzydka jak noc. gdyby poprzedniego wieczora nie wla³ w siebie dziesiêciu puszek piwa. rozwijanie prêdko ci powy¿ej sze ædziesiêciu kilometrów na godzinê jest kuszeniem losu. W ci¹gu ostatnich dwóch lat poznali ten wzór tak dobrze. Wanda zauwa¿y³a. Wanda powiedzia³a. ¿e omal nie zderzy³ siê z samochodem dwóch starszych pañ. ¿e ju¿ sta³ siê nudny. Billy zawsze pi³ w domu i niezale¿nie od tego. przeszli od za du¿o pijesz z jednej strony i wszystkiego siê czepiasz z drugiej. Zanim dotarli do marketu Patela w Castle Rock. Rzeczone starsze panie szybko zostawa³y z ty³u. Tymczasem Wanda zapyta³a Billy'ego. Trzeba przyznaæ. Billy odpowiedzia³. Billy skonkretyzowa³: córka ma dupê równie t³ust¹ jak matka i tak samo jak ona ¿mijowaty jêzor. ¿e wychodzi z niego kac. poniewa¿ Nora Robichaud uwa¿a³a.. Wtedy Billy zapyta³. która zaistnia³a wkrótce po tym. ¿eby wyja ni³. I tak dalej. lecz tego ranka Billy nagle poczu³. nie sygnalizuj¹c manewru ani nie zwalnia j¹c. Wjecha³ na zadaszony parking przed sklepem. i¿ ma stanowczo dosyæ. Ma³o tego. jak bardzo by³ napruty.

Chevy by³. Billy jecha³ starym chevym zdrowo ponad setkê.Bo ja wiem? . ¿e ma serdecznie dosyæ. ta po stronie Wandy z a nie wysz³a w ca³o ci. lecz doskonale utrzymanego mercedesa Normy. .powiedzia³a Nora. ¿e dzieñ jest piêkny. w stronê szosy sto dziewiêtna cie. Nie zdawa³a sobie sprawy z bólu. przesuwaj¹cy siê blok silnika z³ama³ jej nogê (lew¹) oraz rêkê (praw¹). Gdy Nora Robichaud i Elsa Andrews minê³y zakrêt. Wanda uderzy³a g³ow¹ w deskê rozdzielcz¹. Elsa wysiad³a w chwili. jej rêce wygl¹da³y na oblane czerwon¹ farb¹. by³a ca³kiem ¿wawa. . . ale ta przed Billym nie wybuch³a wcale. Nora i Elsa spojrza³y po sobie ponuro.Co to za dym? . ¿e klakson wyje nieprzerwanie. i dziêki temu odkryciu zobaczy³a swój wiat i przysz³o æ klarownie jak za spraw¹ czarów. Wtedy Wanda Debec u wiadomi³a sobie. bo Wanda Debec zosta³a po³owicznie oskalpowana przez fragment przedniej szyby i wielki kawa³ skór y zwisa³ jej po lewej stronie g³owy jak le umiejscowiony policzek. samochód raptem znalaz³ siê skosem na linii rodkowej szosy i przód ma prawie ca³kiem sp³aszczony.Wanda zaczê³a tê o¿ywion¹ dyskusjê stwierdzeniem. .zastanowi³ siê Billy g³o no. wskazuj¹c na pó³nocny wschód. . ¿e wybra³y mniej zat³oczon¹ drogê. We dwie przetransportowa³y Wandê do starego. wiedzia³a tylko. ofiara wypadku czo³ga³a siê na ³okciach wzd³u¿ bia³ej linii na asfalcie. ‾akiet rannej zmieni³ kolor z czekoladowego na brudnoszary. Akurat siê odwraca³a do mê¿a ze s³owami chcê rozwodu na koñcu jêzyka. i pobieg³a do rannej. Umar³ niemal natychmiast. prowadz¹c o¿ywion¹ dyskusjê na temat dymu unosz¹cego siê od kilku minut na pó³nocnym wschodzie i gratuluj¹c sobie wzajemnie. Kierownica wyr¿nê³a w klatkê piersiow¹ Billy'ego.spyta³a nagle Wanda.powtórzy³a ranna. Krew sp³ywa³a jej po twarzy czerwon¹ p³acht¹. ¿e biedaczka ma wybite prawie wszystkie zêby. a w³a nie skoñczy³a lat siedemdziesi¹t. Nora wrzuci³a ja³owy bieg i te¿ wybieg³a z samochodu. wyposa¿ony w poduszki powietrzne.Zie Billy? . . Jak na swój wiek. co prawda.Zie Billy? .So s nim? So sie sta³o? . gdy dotarli do granicy miêdzy Motton a Chester's Mill i uderzyli w barierê.wyj¹ka³a Wanda. Trzy przyczepi³y siê do ubrania. Nora spostrzeg³a. .Moja te ciowa pierdnê³a? . a kolumna kierownicza zmia¿d¿y³a mu serce.Za mia³ siê z w³asnego dowcipu. gdy wóz siê zatrzyma³. I tyle.Niez³y bigos . a ona widzi wszystko na czerwono.

Mokasyny (kupione na ostatnim targu w Oxford Hills. kochanie. Wyl¹dowa³a na masce. czerwonymi od krwi nogami.Wszystko w porz¹dku.No to trzymaj siê wiatru .rzuci³a Nora i wcisnê³a gaz do dechy. po czym odrzuci³o j¹ na oparcie tylnego siedzenia. po czym spojrza³a pytaj¹co na Elsê. Ty te¿ dasz radê . . Wylecia³a przez przedni¹ szybê i skrêci³a kark. Krzyknê³a przera¿ona. .stwierdzi³a Nora. gdzie jeste ? I wtedy zobaczy³a przyjació³kê.spyta³a. by dziêki czterdziestoletniemu do wiadczeniu w zawodzie pielêgniarki (ostatni pracodawca: Ron Haskell. czê ciowo ukrytego za par¹ buchaj¹c¹ z pêkniêtej ch³odnicy. Pod Els¹ ugiê³y siê nogi. z dziwacznie wykrêconymi. MD. W pierwszej chwili nie mog³a otworzyæ drzwi. Nora ominê³a chevroleta Debeców i ci¹gle jeszcze przy pieszaj¹c. . . Stoj¹c po ród kawa³ków chromu i zakrwawionego szk³a. Wysunê³a siê z wozu. Po raz pierwszy od dwudziestu lat nie zapiê³a pasów.Co siê sta³o? . uderzywszy w niewidzialn¹ barierê. z którego nadal wydobywa³a siê para. Na ka³u¿e krwi. przy³o¿y³a lew¹ rêkê do czo³a. Mercedes mia³ przyzwoity silnik. By³a oszo³omiona. Elsa kiwnê³a g³ow¹ i po pieszy³a do chevy'ego. Wystarczy³o jej spojrzeæ przez otwarte drzwi pasa¿era. . ust¹pi³y. wisz¹ce na jednym zawiasie. Takie samo pytanie zada³a wcze niej Wanda. Zrobi³a krok do ty³u. która zaczyna³a traciæ przytomno æ. ¿wawo skoczy³ do przodu. je li nie dotrzemy b³yskawicznie do szpitala. Elsa wróci³a do mercedesa i wsunê³a siê na tylne siedzenie obok rannej. Nora. choæ Elsa tego nie pamiêta³a. a¿ opar³a siê o .Co siê sta³o? . twarz¹ do do³u. spojrza³a wrak. ale gdy z ca³ej si³y pchnê³a je ramieniem. ¿e z Billym wcale nie by³o w porz¹dku. wyr¿nê³a w niewidoczn¹ przeszkodê. trzeci. M³od¹ kobietê wyrzuci³o miêdzy przednimi siedzeniami mercedesa przez roztrzaskan¹ przedni¹ szybê. potem drugi.Nic nie rozumiem. Wrona przygl¹daj¹ca siê scenie z czubka sosny po stronie Mill odezwa³a siê ochryp³ym g³osem przypominaj¹cym szyderczy miech. Stopy mia³a bose. Na zmia¿d¿onego chevy'ego. ..powtórzy³a. Elsa Andrews uderzy³a w ty³ fotela kierowcy. gdzie skrót nale¿a³o t³umaczyæ: medyczny dureñ) stwierdziæ. jakby sprawdza³a sobie temperaturê. na jakim dane jej by³o siê zjawiæ) straci³a w czasie pier wszego wypadku.zawiadomi³a Norê.I ona te¿ nie po¿yje d³ugo.Kierowca nie ¿yje . M³oda kobieta z po³ow¹ w³osów zwisaj¹c¹ razem ze skór¹ obok g³owy w³a nie zosta³a wdow¹. lecz wzglêdnie ca³a.

i wielu innych rzeczy ..stwierdzi³ farmer. do chwili. G³owê mia³a przekrzywion¹ pod okropnym k¹tem.Nora. Wyci¹gn¹³ rêkê i stukn¹³ w powietrze obok krwawych ladów. .od momentu. Barbie chêtnie by u cisn¹³ d³oñ Gendrona.. chc¹c zyskaæ pewno æ. na farmie odziedziczonej po rodzicach dwa lata wcze niej. który przybieg³ przez pola z dwoma synami. nie tak spektakularn¹. ale chyba kosmyk w³osów rannej kobiety. jak jego m³odszy syn zbli¿a siê do miejsca. spaliæ jaki dom dla wprawy. wiedziony ciekawo ci¹..Zobaczy³. kochana Nora. Teraz ju¿ martwej kobiety. ogl¹daj¹c siê przez ramiê. Chwilê wcze niej Barbie zobaczy³ na rêku dzieciaka gêsi¹ . ¿e Elsa nie ucierpia³ A Elsa. Szkoda. A biedna.rozbit¹ maskê mercedesa. lecz kazano mu czekaæ.. jak za jej czasów mawiano na pogotowiu o szczê ciarzach. Nie mia³a pewno ci. Nazywa³ siê Alden Dinsmore i ci¹gle jeszcze mia³ k³opoty z odzyskaniem oddechu. gdy wyruszyli z miejsca kolizji na szosie sto dziewiêtna cie. rozdzieraj¹c p³aszcz o jaki metalowy zadzior. Och. 3 Sea Dogs okaza³ siê emerytowanym sprzedawc¹ samochodów z jednego z pó³nocnych stanów. Tymczasem co raz bli¿sze wycie syren oznajmia³o nadci¹ganie miejscowych przedstawicieli prawa. co to takiego. zignorowa³ polecenie ojca. z któr¹ zdarza³o jej siê po kryjomu ³ykn¹æ d¿inu albo wódki w szpitalnej pralni.. Nora patrzy³a bez zmru¿enia powiek w jasno wiec¹ce s³oñce. jakby umar³a. gd y natrafili na inn¹ katastrofê. Barbie dowiedzia³ siê tego .Rory! Nie podchod ! Rory. chichota³y wtedy jak g³upiutkie m³ode dziewczyny.Stra¿y po¿arnej nie bêdzie . ale z takimi sympatycznymi gestami trzeba by³o siê wstrzymaæ do czasu. a¿ szef zostanie powiadomiony. ale wci¹¿ straszn¹. Siedzia³a tak i p³aka³a. . kochanie. czego dotyczy telefon. która rzeczywi cie nie ucierpia³a i by³a jedynie wstrz¹ niêta. Co za³askota³o j¹ w kark.. i siad³a na szosie numer sto siedemna cie. Nazywa³ siê Paul Gendron i mieszka³ w Motton. wybuchnê³a p³aczem. Pojechali do Castle Rock. tam gdzie granicê l przekracza³a sto siedemnasta.. bo tutaj. .. Noro.. . Ernie Calvert uzyska³ po³¹czenie z Narodow¹ Stra¿¹ Powietrzn¹ w Bangor.. a¿ natrafi³ na ni¹ Barbie oraz jego nowy przyjaciel w czapce Sea Dogs. gdy znajd¹ koniec niewidzialne j bariery. Zsunê³a siê po karoserii. którym uda³o siê prze¿yæ. gdzie na czym odrobinê bardziej materialnym ni¿ rozs³onecznione powietrze wysycha³y odciski palców Barbiego.

powtórzy³ farmer i pchn¹³ m³odszego syna w stronê starszego. to jest zupe³nie jak szk³o! To jest. po czym plasn¹³ go po g³owie otwart¹ d³oni¹.Mo¿e siê przejdziemy? . Co tam by³o na drodze. Wszystkie guzy i siniaki na ciele Barbiego. zapulsowa³y przykrymi wspomnieniami.Ta jes . jakby by³ najwa¿niejszy z ca³ej grupy. Dostrzeg³ b³yski policyjnych kogutów. Barbie spojrza³ w stronê Mill. Dzieciak stukn¹³ w powietrze knykciami. .. Co .Pan po swojej stronie. powsta³e na parkingu przed Karczm¹ Dippera. ale znacznie bli¿ej. pilnuj tego g³upola. i to na tyle. .‾eby mi siê nie wa¿y³! . tak samo jak poprzednio starszego ch³opaka. Raz tylko Barbie mia³ podobne wra¿enie: kiedy migdali³ siê z dziewczyn¹ niedaleko wielkiego generatora pr¹du w Avon na Florydzie.Tato. potrz¹saj¹c dzieciakiem. ja po swojej? Sprawdzimy. a¿ po postrzêpiony rêkaw koszulki Wildcats. za to Junior odegra³ rolê najwa¿niejszego prowokatora. - .I zejdziemy z oczu nadêtym wa¿niakom? .Ale numer . co z bliska kopa³o jak pr¹d. ale ten drugi. Potem Du¿y Jim zadba³.Nie dotykaj. Hummer Du¿ego Jima Renniego. . Alden Dinsmore chwyci³ syna za koszulkê i odci¹gn¹³ od dziwnego miejsca..Ollie. . Dinsmore potrz¹sn¹³ nim mocniej. Barbie obawia³ siê o jego serce.zaproponowa³. . Raptem ucich³y rozmowy gapiów obserwuj¹cych p³on¹ce szcz¹tki ciê¿arówki.Gendron te¿ widzia³ hummera.‾eby mi siê nie wa¿y³! . Renniego seniora oczywi cie nie by³o na miejscu. Randolph. . Odwróci³ siê do Sea Dogsa. jecha³ du¿y czarny wóz przywodz¹cy na my l trumnê na ko³ach. jakby zapuka³ w rondel z pyreksu.rzuci³ Ollie i u miechn¹³ siê krzywo do brata. Rozleg³ siê przy tym taki d wiêk.skórkê. A je li ca³e zdarzenie mia³o uprzykrzyæ ¿ycie w Mill pewnemu wêdrownemu kuchcie. jak daleko to siêga. a widzia³ ca³e ramiê. ¿eby ten konkretny wêdrowny kuchta postanowi³ siê zwin¹æ i wynie æ z miasta . . . Barbie nie mia³ ochoty spotkaæ Du¿ego Jima. .powiedzia³ kto . Niektórzy nawet robili zdjêcia telefonami komórkowymi. Zw³aszcza w towarzystwie glin. ¿eby synowi nie sta³a siê krzywda. patrzy³ na nie go.tym lepiej. co to takiego! . Komendant Perkins traktowa³ go ca³kiem dobrze. jak nie wiesz.krzykn¹³. jakby Dale Barbie by³ gównem na eleganckim pantoflu. Nadal ciê¿ko dysza³.

A co to jest to bia³e dooko³a? Te jasne kawa³ki? Gendron podniós³ najwiêkszy fragment. . Od strony miasta dobieg³o ich wycie alarmu. Gendron rzuci³ w tamt¹ stronê krótkie spojrzenie. jak siê nazywasz. opadaj¹c. tym razem g³o niejsze i bardziej ochryp³e ni¿ poprzednia syrena. w zasadzie tak. .Tak? No to masz. Barbie.. przyjacielu. lepsze uszy ni¿ ja. Dla przyjació³ Barbie..stwierdzi³ Barbie. . Poodcina³a ga³êzie z drzew. ¿e co mi siê poprzestawia³o. przyjacielu. . i co teraz? Chod my dalej.Pomo¿e jak plaster na z³amanie. tworz¹c prze wity tam. Co prawda.Dobrze siê pan czuje? . . By³ blady. co gra.. Gendron przyklêkn¹³ i dotkn¹³ groteskowo skrêconej szyi farmera. Koñca bariery nie znale li. Z g³ow¹ gorzej. to prawda. A pan? . wiêc oby³o siê bez krwotoku z nosa. Dr¿¹cymi rêkami poprawi³ czapkê. . . Dale Barbara. Pewnie siê rozlecia³o.Tak samo. Przypomnij mi.. No dobrze. Tym razem jednak w ostatniej chwili sobie o niej przypomnia³.W ¿yciu tylu nie widzia³em.To chyba takie co komputerowe.spyta³ Barbie. W któr¹ stronê? 4 Poszli na zachód. kiedy wpad³ na.zauwa¿y³ Gendron. Tam znale li cia³o Boba Rouksa le¿¹ce obok traktora z w³¹czonym silnikiem.Na to co . Jemu ju¿ nie pomo¿emy.Nie ¿yje.S³yszê wozy. . Podzieli³a pnie na pó³.Ruszajmy. ale widzieli. Mam wra¿enie. Barbie instynktownie ruszy³ w stronê le¿¹cego cz³owieka i znów uderzy³ w barierê. Nawet nie ma jak do kogo zadzwoniæ..Jedzie stra¿ po¿arna z Castle Rock . .powiedzia³. .Fizycznie. gdzie ich nikt nie prze wietla³. . co spowodowa³a. Jakie trzy kilometry na zachód od szosy sto dziewiêtna cie dotarli do God Creek Road. w stronê drogi sto siedemna cie. Zostawi³em telefon w . . . Machn¹³ rêk¹ przed siebie.. No i wszêdzie by³o mnóstwo opierzonych trupów.Alarm przeciwpo¿arowy .Od cholery martwych ptaków .

Stanêli przy n im. Zostawi³ komórkê w mieszkaniu. opuszczaj¹c brodê. choæ jeszcze o tym nie wiedzieli. W ¿yciu czego takiego nie widzia³em. przyjacielu... Sprawa by³a nieco zbyt skomplikowana.. co mia³ na grzbiecie. wiêc tylko potrz¹sn¹³ g³ow¹. tak. ka¿dy po swojej stronie bariery. Ty nie masz? W zasadzie Barbie mia³. On ze swojej widzia³ tylko strumieñ wody. ¿e kiedy siê to sta³o. W koñcu odezwa³ siê Gendron. Na siedzeniu ci¹gnika le¿a³ pled.zgodzi³ siê Barbie.Gendron umilk³.O¿e¿ jasna cholera! . raz widzia³em. Trzeba by wreszcie znale æ koniec tego czego .spyta³ Barbie. na tym czym .. Gendron wy³¹czy³ silnik. . tamto siê wygina³o. . . zabieraj¹c tylko to. który podnosi³ siê i rozp³ywa³ w poszyciu. Chêtnie bym ci u cisn¹³ rêkê. ¿eby j¹ wyja niaæ obcemu.Chocia¿. Zamierza³ znikn¹æ z miasta. Jakby napotka³ niewidzialn¹ przeszkodê. Ta woda na dnie torebki. Przynios³em je do domu w plastikowej torebce. wiêc wygl¹da³ jak postaæ z obrazu Krzyk Edwarda Muncha. jak to opisaæ. a na nie walizki ani chlebaka nie potrzebowa³. d¿insami i bielizn¹. przez co jego koñska twarz sta³a siê jeszcze d³u¿sza.. .samochodzie. W³a nie to wygl¹da³o podobnie. . Co mniej wiêcej podobnego. . Woda zatrzymuje siê na tym. . przygl¹daj¹c mu siê w pe³nej zdumienia ciszy. Kiedy przynios³em do domu parkê z³otych rybek dla córki.Nie wiem. A mo¿e na siódme. a pledem przykry³ cia³o w³a ciciela. . A mo¿e nawet wbrew swym zasadom bym ciebie u ciska³.Oby .Mam nadziejê. s³ucha³ swojego ulubionego kawa³ka powiedzia³. 5 Wkrótce po znalezieniu cia³a Rouksa. No i dobre wspomnienia. razem z kilkoma parami skarpetek. gdy zbli¿ali siê do miejsca wypadku na szosie sto siedemna cie..Nic siê nie przedostaje? .Jak to wygl¹da z drugiej strony? . koszulkami. doszli do strumyka. ale te¿ nie przy sobie.Chod my. które dopiero co opu ci³. Tylko ¿e tutaj jest p³as o. potem sp³ywa na boki po twojej stronie przyjacielu... Na szóste urodziny. podrapa³ siê po policzkach.

opar³ siê na d³oniach. tyle Barbie dostrzeg³ na pewno.poprosi³ Barbie. jaki wyj¹tkowy wolnochód . proszê pani.bia³y. spojrza³ na wodê z ukosa. jestem wstrz¹ niêta.Nie. mig³owiec by³ niebiesko .Po czym u ci li³a: . Ale niedu¿o.Chyba nic mi siê nie sta³o.Proszê pañstwa. lecia³ nisko. Kierowca pierwszego.. a Barbie móg³ tylko staæ i patrzeæ. Kobieta na widok Gendrona zaczê³a siê podnosiæ. mig³owiec. T yle ¿e tym razem by³ na miejscu katastrofy tak¿e kto . Gendron po swojej. Tylko. Nie zd¹¿y³a powiedzieæ nic wiêcej. Elsa Andrews zd¹¿y³a w tym czasie wstaæ i zadaæ pytanie. zatrzyma³ wóz.Co siê sta³o? . I tylko woda. li ci ani niczego takiego.odezwa³a siê jedna z kobiet. W³a nie w tej chwili pojawi³o siê nastêpne auto. Osoba ta siedzia³a z pochylon¹ g³ow¹ obok zmia¿d¿onego mercedesa. Paul Gendron podbieg³ do niej. bo uwagê wszystkich przyci¹gn¹³ pulsuj¹cy d wiêk. nie. . proszê pani . z którego niewiele zosta³o. Nora ominê³a go z daleka.Chyba trochê przecieka. gdzie wydarzy³ siê kolejny fatalny wypadek.zatrzyma³ j¹. ¿e bariera mo¿e nie mieæ koñca. zobaczywszy wypadek. . . Barbie po swojej stronie. Barbie i Gendron spojrzeli po sobie z przestrachem. Chocia¿ przechyli³ siê w stronê s³upa . choæ twarz mia³a napuchniêt¹ od ³ez.. ledwo ciurka. Jad¹cy za nim tak¿e stanêli.odpowiedzia³ Gendron zgodnie z prawd¹.Gendron przykl¹k³. .Nie wiedzieæ czemu zaczê³a siê miaæ. 6 Potem dotarli do szosy sto siedemna cie. czy ma komórkê . A potem zawo³a³ do innych: . .na czele kolumny z³o¿onej z trzech czy czterech samochodów prowadzonych przez mocno zniecierpliwionych kierowców. ma kto ze sob¹ telefon?! . Poszli dalej. niech pani siedzi! . Jeszcze nie pomy leli. Dwa samochody i przynajmniej dwa trupy. Chyba jesz cze jeden kszta³t ludzki tkwi³ za kierownic¹ starego chevroleta.Co to by³o? Przecie¿ nie samochód. kto prze¿y³.Ja mam . Na razie jeszcze ¿adnem u z nich nie przysz³y do g³owy okre lenia wewn¹trz i na zewn¹trz .Nie wiem. Bez ¿adnych patyków. .Zapytaj j¹. które mia³o byæ najczê ciej zadawanym pytaniem dnia: .

I równie ca³kowicie pozbawione sensu by³o gwa³towne machanie. Ojciec z pewno ci¹ by³ na terenie gigantycznego autokomisu przy szosie sto dziewiêtna cie. wyra nie widnia³a du¿a niebieska trzynastka na burcie. A potem eksplodowa³. w doskonale czystym powietrzu. Francine Rennie. opad³. 7 Junior Rennie wkrad³ siê do swojego rodzinnego domu jak z³odziej.Dobra.sapn¹³ Gendron. . spostrzeg³. to na drugiego. tam zawis³. Oczywi cie nikogo nie zasta³. Innymi s³owy mig³owiec z telewizyjnych wiadomo ci. os³aniaj¹c oczy.Wyno cie siê! .Zawracajcie! Oczywi cie nie mia³o to najmniejszego sensu. . Natomiast matka...jêkn¹³ Gendron. . Trafi³ mu siê ³akomy k¹sek. W³a nie wtedy mig³owiec ruszy³ na pó³noc. a policyjne ucich³y w oddali. od czterech lat le¿a³a w grobi e na Pleasant Ridge Cemetery. Uderzy³ w barierê. mig³owiec zszed³ tu¿ nad wierzcho³ki drzew. przyjaciel Juniora. wpe³z³ na ³ó¿ko i naci¹gn¹³ ko³drê na g³owê. W domu panowa³a b³ogos³awiona cisza.Zje¿d¿ajcie st¹d. won! Wynocha! . Kiedy spod niego wyszed³.. ¿eby odlecieli. coraz bardziej zdziwiona. Barbie zobaczy³.Nie. . cholera. które dzia³a³o prawie jak lupa. Pilot musia³ widzieæ. z Portland. Po stronie Gendrona. chyba siê uda³o . Syreny miejskie wreszcie umilk³y.ognia znacz¹cego miejsce.zawtórowa³ mu Barbie. zasypuj¹c deszczem ognia szosê i pola po drugiej stronie bariery. zacz¹³ siê obracaæ. Albo jak zjawa. Mia³ przelecieæ nad ³¹kami Aldena Dinsmore'a. Po zewnêtrznej stronie. Na pewno by³ w okolicy. jak jeden z wirników odpada. umo¿liwiæ operatorowi zyskanie innego ujêcia. ¿e na ubraniu jest krew. . mig³owiec zanurkowa³.Tamci te¿ na nich machaj¹. zrzuci³ ubranie i wzi¹³ prysznic. które mia³o oznaczaæ zabierajcie siê st¹d . Elsa popatrywa³a to jednego. Wszystko jednocze nie. zaci¹gn¹³ zas³ony. w sam raz do programu informacyjnego o szóstej. stanowi¹ce logo kana³u CBS. Frank. nazywa³ to miejsce wiêtym przybytkiem mamony. Teraz ju¿ nic nie móg³ na to poradziæ. Po³kn¹³ dwa imitreksy. tak jak . trudno o lepsze warunki do nakrêcenia paru scen z wypadku. . gdzie na po³udniu. gdzie na sto dziewiêtnastej p³onê³a ciê¿arówka.. Wkopa³ koszulê spodnie pod ³ó¿ko. Oraz wielkie oko.

Obudzi³ siê o dwudziestej pierwszej.. Mo¿e by siê uda³o. Móg³by uciec. Tyle ¿e w takim wypadku ten pieprzony kuchta by³by gór¹. Teraz ju¿ nawet nie móg³ tam posprz¹taæ . a w g³owie dudni³y mu wszystkie piekielne dzwony.nie zd¹¿y³by przed powrotem LaDonny i Henry'ego McCainów. potem zacz¹³ my leæ.dawniej. Ból g³owy przeszed³. No i oczywi cie trzeba by siê ubraæ. Junior zasn¹³ z g³ow¹ pod ko³dr¹. kiedy by³ dzieckiem i ba³ siê potworów z szafy.. Podsumowuj¹c. W domu nadal nie by³o nikogo. Z drzemki wyrwa³ go sygna³ alarmowy stra¿y po¿arnej. Przespa³ siê jeszcze trochê. Samobójstwo nadal wydawa³o siê opcj¹ najbardziej kusz¹c¹. Znowu wpad³ w dygot. Dygota³. co dalej. to w³a nie on by³ wszystkiemu winien. samobójstwo nadal wygl¹da³o najlepiej. . W którym momencie alarm stra¿y po¿arnej ucich³. ale dopiero jak ustanie ból g³owy. ale przynajmniej g³owa bola³a znacznie mniej. Bo przecie¿ z³api¹ go na pewno. A jak siê dobrze zastanowiæ. Nie sposób zaczynaæ ¿ycia uciekiniera na golasa.

Z kim? . pewnie jak w ka¿dym . a nie ponosi³ praktycznie ¿adnej odpowiedzialno ci. kolejny idiota (w mie cie siê od nich roi³o. A na tego starego pryka. I w³a nie o to chodzi³o.spyta³ Rennie. wyposa¿enie . je li ewentualnie co siê zawali³o. ale tymczasem nasta³ nowy wiek. Rennie by³ ¿arliwym wyznawc¹ teorii asekuracyjnej. c zyli w³a nie tak jak lubi³. Rennie osobi cie zgodzi³ siê na ich wyjazd na æwiczenia. Fatalna sprawa. Mia³ g³os stworzony do wydawania rozkazów. Niektórzy zachowywal i siê. jakby grali w jak¹ kuriozaln¹ grê polegaj¹c¹ na sprawdzeniu. przywodzi³ na my l szaleñca. . Ernie Calvert trzyma³ w rêku telefon. Opanowaæ sytuacjê. Przygl¹da³ siê p³on¹cej ciê¿arówce oraz szcz¹tkom samolotu..czarna per³a. Bêd¹c zastêpc¹ przewodnicz¹cego. Teraz nale¿a³o podj¹æ odpowiednie kroki. oczywi cie nie sposób by³o liczyæ. poniewa¿ Andy by³ przewodnicz¹cym Rady Miejskiej. W³osy mia³ w nie³adzie.Yo. . Za du¿o gapiów. ale na dokumentach znajdowa³ siê podpis Andy'ego Sandersa.Cofn¹æ siê od miejsca wypadku! Ernie Calvert. jak daleko zdo³aj¹ siê wychyliæ..ludzie kochaj¹ krew i tragediê. mog³y z tego byæ niema³e k³opoty. mocny i stanowczy. jak¹ tutaj zasta³. skoro dwa najnowsze wozy stra¿ackie przebywa³y aktualnie w Rock. Du¿y Jim.Cofn¹æ siê! .zawo³a³. stanowi³ wzorcowy przyk³ad asekuracji stosowanej: mia³ nieograniczon¹ w³adzê. wobec czego sytuacjê. gliniarze byli za nim dobre trzy minuty. Howarda Perkinsa. Du¿y Jim Rennie obejrza³ miejsce wypadku i mocniej ci¹gn¹³ brwi. Jego ¿yciowe motto brzmia³o: Zawsze wyprzedzaj konkurencjê . czekam na po³¹czenie! . nie zwracaj¹c na niego wiêkszej uwagi. Jak zawsze przy takich okazjach . Perkins mo¿e by³ niez³ym szefem policji przed dwudziestu laty. przynajmniej dopóki stanowisko przewodnicz¹cego zajmowa³a taka gnida jak Sanders. Dziwne. . nazwa³by rozpsiajuch¹. Rennie w wieku lat szesnastu odda³ serce Jezusowi i od tamtej pory nie u¿ywa³ wulgarnego jêzyka. ale podniós³ d³oñ w po³owicznym ge cie powitania.kompletne).ROZPSIJUCHA 1 Kiedy Du¿y Jim Rennie zatrzyma³ z piskiem opon swojego hummera H3 alpha (kolor .

I samolot te¿.. to siê od tego odbije! Patrz! Ernie podniós³ kamieñ i rzuci³ nim przed siebie.. Ollie Dinsmore wiedzia³ z do wiadczenia. Bezzw³ocznie! Rennie przy³o¿y³ d³onie do policzków. na przyk³ad je li rzucisz kamieniem.. zawsze przyzwoite.na to co .. zadzwoni³e do nich? . a ten g³upek wzywa.Hej.. Jim. ¿e co jest na drodze. Tutaj ludzie najwyra niej wietnie siê bawi¹.Jaki pu³kownik wys³ucha³ mnie i prze³¹czy³ do Departamentu Bezpieczeñstwa Wewnêtrznego w Portland. .Ernie jako nie móg³ sobie przypomnieæ. .innym). .Wolniej. ¿eby przenie æ spojrzenie w tamt¹ stronê. A tamten facet powiedzia³.Ten ze Sweetbriar Rose . tamten facet. Wyku³ je na pamiêæ. ¿e teraz bardzo rzadko mo¿na dostaæ rednio wysma¿ony. wiêc w koñcu pomin¹³ tê kwestiê. . Du¿y Jim. patrz.podj¹³ Ernie . rozlegnie siê g³o ny wrzask. to takie. Rennie nie pofatygowa³ siê.Ja wiem.Robi fantastyczne rednio wysma¿one hamburgery. a dlaczego. podobnie jak turysta wybieraj¹cy siê do obcego kraju zapamiêtuje zdania: Gdzie znajdê toaletê? albo Czy w tym mie cie jest hotel z Internetem? . teraz te¿ ludzie siê opieraj¹. Czêsto tak robi³. na lito æ bosk¹. wiesz? O... Twarz Renniego pociemnia³a gro nie. ..Ernie.Bo tamten m³odziak powiedzia³.Ca³y siê rozpromieni³.Departament Bezpieczeñstwa Wewnêtrznego! A w jakim celu wykona³e to takie siakie owakie po³¹czenie? .. Niekiedy te¿ opowiada³ dowcipy.Do kogo? Co takiego? Jak to? ..Do Narodowej Stra¿y Powietrznej! Coraz gorzej. Teraz jednak straci³ ochotê na ¿arty. poci¹gn¹³ go za rêkaw. gdy by³ zirytowany. .Takie siakie owakie by³o jego ulubionym wyra¿eniem. a tamten facet potrafi.. No. jak on siê nazywa. Albo. . bo ju¿ nikt nie umie go przyrz¹dziæ. . naprawdê co jest! Niewidzialne! Mo¿na siê o to oprzeæ. spokojnie.Wpad³a na to ciê¿arówka .. Wygl¹da³ na bardzo podekscytowanego. uzna³. a tak¿e dlatego. co dok³adnie Barbie powiedzia³. . ¿e . Zawsze mia³ na podorêdziu niewielki zapas anegdotek. poniewa¿ sprzedawa³ u¿ywane samochody. zw³aszcza gdy nadci¹ga czas wyborów.. Tata mówi. ¿e w³a nie takiego zachowania ludzie spodziewaj¹ siê po politykach.Bo on powiedzia³. dodzwoni³em siê do ochrony powietrznej i. . Jaki facet? ... . ‾artowa³. . ¿e je li Pocisk trafi w którego z gapiów.wtr¹ci³ siê Rory Dinsmore.

¿e jeszcze zd¹¿y zapobiec skutkom najnowszego wariactwa spowodowanego przez Barbarê. dlaczego pan tak mówi. Policja by³a tu¿ . zupe³nie jakby Ernie by³ asystentem trzymaj¹cym aparat wy³¹cznie w tym celu. mia³ z takimi do czynienia a¿ nazbyt czêsto w ci¹gu trzech dekad na stanowisku urzêdnika miejskiego. Barierê? Barierê?! Co za jêzyk! .Najlepiej zrobisz.tak wygl¹daj¹ nauczyciele tu¿ przed tym. Zaledwie trzy s³owa.Proszê pana. je li.oznajmi³ Rennie. A federalni byli najgorsi. Jak¹ barierê. Rennie obdarzy³ go dobrotliwym u miechem. ¿e wiêcej go nie zobaczê.On siê nazywa jak dziewczyna! Barbara! Akurat kiedy nabieram pewno ci. ¿e ma do czynienia z jakim nadêtym biurokrat¹. Kompletnie bezu¿yteczny i ca³kowicie nieobliczalny. . ten. Tak w³a nie dzia³a³ ten kuchta: m¹ci³.Znam Dale'a Barbarê i to mi w zupe³no ci wystarczy.. Nie potrzebujemy pomocy Departamentu Bezpieczeñstwa Wewnêtrznego.Zosta³ pan le poinformowany .tu¿. lecz tyle wystarczy³o. nie rozumiem. Du¿y Jim Rennie nie przywyk³. ¿eby go uciszano. . .. ale uzna³. . czego on siê dowiedzia³. . Wy³uska³ telefon z jego d³oni. .Ernie . A w ka¿dym razie rozci¹gn¹³ usta na boki.odezwa³ siê Du¿y Jim Rennie . . Wiceprzewodnicz¹cy Rady Miejskiej wcale nie spodziewa³ siê go spotkaæ. wiceprzewodnicz¹cy Rady Miejskiej Chester's Mill.. macie jakie k³opoty na drodze numer sto dziewiêtna cie.Odwróci³ siê ponownie do Erniego Calverta. skoro pan nie wie.Donald Wozniak. Z kim mam przyjemno æ? .Mamy do czynienia z katastrof¹ samolotu. Na to wyst¹pi³ Alden Dinsmore. Bóg wiadkiem. po nim samym oczywi cie ani ladu. jednostki cywilnej i miejscowej .. Ale Rory ju¿ siê rozpêdzi³.podkre li³ ...We siê zamknij . . Departament Bezpieczeñstwa Wewnêtrznego. broi³. . a potem znika³.który próbowa³ l¹dowaæ na drodze i zderzy³ siê z ciê¿arówk¹.zosta³e wprowadzony w b³¹d. .warkn¹³ na brata. cz³owiek znowu wyskakuje jak diabe³ z pude³ka. zanim ukarz¹ ucznia tygodniowym szlabanem. by Rennie siê zorientowa³.Z kim rozmawiam? . Swoj¹ drog¹.Mówi James Rennie. .Ciii. zw³aszcza by to robi³ emerytowany kierownik sklepu spo¿ywczego. Sytuacja jest opanowana. O ile mi wiadomo. Rennie odwróci³ siê do Erniego Calverta. .odezwa³ siê g³os w s³uchawce.

Wielki. to na dodatek pyskata. panie Wozner . Od Castle Rock zbli¿a³y siê syreny. Wettington. 2 .a¿ dziwne.Proszê pana . Tak powinno byæ. Gdyby Randolph by³ na s³u¿bie tamtej nocy. ale Rennie go zignorowa³.zacz¹³ Ernie. móg³by nawet wyl¹dowaæ za kratkami w Castle Rock.ca³y czas co nawija³. Najlepiej.Przyda³oby siê oczy ciæ teren z gapiów. widzia³em samolot tu¿ przed. Patrzy³. . . Ju¿ mia³ zamiar do niego podej æ. Nie ¿egnaj¹c siê. Samolot Chucka Thompsona mia³ drobn¹ sprzeczkê z ciê¿arówk¹. bo nie do æ. Cz³owiekiem. . gdy zmieni³ zdanie.ale radzimy sobie sami. kiedy Junior popad³ w tarapaty na parkingu przed karczm¹.Bardzo dziêkujemy za zainteresowanie. Tymczasem pracownik Departamentu Bezpieczeñstwa Wewnêtrznego . szanowny pan Dale Barbara ju¿ dawn o wyniós³by siê z miasta. z którym wszystko mo¿na by³o za³atwiæ. prawie dwa metry wzrostu.. . ¿e têpa.Widaæ go³ym okiem.przerwa³ mu radny . Najprawdopodobniej wozy stra¿ackie. Randolph by³ zastêpc¹ komendanta i cz³owiekiem bliskim sercu radnego. . Rennie uciszy³ go machniêciem rêki i ruszy³ w stronê pierwszego wozu policyjnego. ale w zasadzie bezu¿yteczny.rzuci³ Rennie pod adresem Randolpha. Jeszcze gorsza ni¿ Morrison.By³em w ogrodzie.zapyta³ Randolph. le zrobi³e . Natomiast za ni¹ Rennie dostrzeg³ Petera Randolpha. Wysiada³ z niego Hank Morrison. Niech Randolph siê ruszy.Jim. Najwyra niej ¿adne nie ust¹pi³o. Co siê dzieje? . Renniemu bardzo by taki rozwój zdarzeñ odpowiada³. I tak bêdzie.wcale nie tak by³o. Tu¿ za nim pojawi³a siê ta babka z wielkimi cyckami.Wcale nie .odezwa³ siê farmer . .. .upiera³ siê Alden Dinsmore. Rennie mia³ nadziejê. . gdy by³y potrzebne. ¿e znajduj¹ siê w ród nich dwa nowe i potwornie drogie wozy nale¿¹ce do wyposa¿enia remizy Chester's Mill. jak Randolph zatrzymuje wóz za autem Wettington i wyjmuje pasek gumy do ¿ucia. ¿e mieli nazywaæ siebie agentami! . nie uwa¿asz? .. Z nimi na pewno zjawi¹ siê karetki i policja.. gdyby nikt siê nie zorientowa³. ¿e wyjecha³y poza miasto akurat wówczas.. wcisn¹³ przycisk koñcz¹cy po³¹czenie. Du¿y Jim. Ma³o tego.Cze æ. po czym rzuci³ aparat Calvertowi.

widzia³ j¹ na tej czy owej twarzy dzieñ w dzieñ. . wskazuj¹c na Erniego Calverta . zw³aszcza ¿e z po³udnia wia³ lekki wietrzyk. Stan¹³ przed nim farmer.spyta³ zdziwiony Randolph przyciszonym g³osem.Ten go æ . widzisz. . Niektórzy rozgl¹dali siê w ród rozrzuconych szcz¹tków samolotu. Zaczyna³o to wygl¹daæ na jaki zjazd. A w dodatku zostawia³ po sobie w powietrzu ciemnobr¹zowy lad. .Jackie. Chocia¿ z trudem wierzy³ w³asnym oczom. . Dinsmore. a po drugiej . Jim Rennie potrz¹sn¹³ g³ow¹. przez co wygl¹dali g³upio. a hurtem co roku w marcu. Osoby stoj¹ce mu na drodze powinny mieæ k³opoty z oddychaniem. Niestety.. Ludzie po po³udniowej stronie granicy rozdzielaj¹cej miasta stali na samych poboczach oraz dalej po obu stronach szosy: po jednej . ale w pewnym momencie skrêca³ nieomal pod k¹tem prostym i wznosi³ siê pionowo w górê. gdy kto znajdowa³ kolejn¹ czê æ cia³a. . a ty. to nie by³o zderzenie. Randolph odwróci³ siê do Morrisona i Wettington. Po stronie Mill ludzi by³o jeszcze wiêcej.na ³¹ce. Tak¹ minê Randolph zna³ bardzo dobrze.Randolph zamierza³ pos³aæ Wettington do t³umku przy ciê¿arówce.on te¿ patrzy³ w to samo miejsce i z takim samym og³upia³y m wyrazem twarzy jak reszta gapiów. owszem. rozlega³ siê okrzyk przera¿enia. którym radny wcale siê nie przej¹³ . ale tak czy inaczej przynajmniej cz³owiek. . Wszyscy patrzyli na dym. Dym przesuwa³ siê na pó³noc.mia³ po³¹czenie z Departamentem Bezpieczeñstwa Wewnêtrznego. Tymczasem nie dzia³o siê nic podobnego. lecz urwa³ w pó³ zdania. w ka¿dym razie na d³u¿sz¹ metê. wskazuj¹c gapiów z Mill. Dym by³ ciemny i oleisty. Sam . I Rennie szybko zobaczy³ dlaczego.Sie robi. spojrza³ jeszcze raz.Za ciê¿arówk¹ uros³a ich ju¿ ca³kiem spora grupa.miêdzy krzewami. Samolot lecia³ wysoko. Tyle ¿e ci ludzie nie patrzyli na p³on¹c¹ ciê¿arówkê.wycelowa³ w Renniego teatralnym gestem. wcale nie l¹dowa³. Od czasu do czasu. po kolana w trawie. Wszyscy mieli otwarte usta. Nawet Peter Randolph .Hank . D³ug¹ smugê znieruchomia³¹ w jednym miejscu. który wie. Pete.w koñcu nie idiota. chocia¿ te¿ niespecjalnie b³yskotliwy. I Jackie Wettington te¿. a on . Trzymali siê w bezpiecznej odleg³o ci od p³on¹cych szcz¹tków. co dla niego dobre . nic siê nie zmieni³o.Co to takiego? . i to du¿e. Na dym unosz¹cy siê z p³on¹cej ciê¿arówki. jakby siê dobywa³ z komina w pogodny bezwietrzny dzieñ.rzek³.zabra³ mu telefon i siê roz³¹czy³! le zrobi³..powiedzia³. na zgromadzeniu miejskim.

Tracisz czas . . stale coraz wiêksz¹. On mia³ racjê. tym razem od brata..Stra¿ po¿arna z Castle Rock bêdzie ci wdziêczna . ten kucharz powiedzia³.Zaraz tu bêdzie komendant. .. z pomoc¹ Du¿ego Jima Renniego. Ten gostek. Zacz¹³ pop³akiwaæ. przyczepiaj¹c dojarki do krowich wym ion pan Rennie nawet nie chcia³ rozmawiaæ. Jackie ruszy³a w stronê gapiów przy ciê¿arówce. . Najdalej za trzy lata. . a niebo nabra³o niezdrowego ¿ó³tawego odcienia.rzuci³ pod adresem Randolpha.Niewa¿ne.Rozci¹gnij ta mê.. . a nie facetem. prawie szeptem: .Obrzuci³ farmera lodowatym spojrzeniem. . . mo¿e na przyk³ad Perrym Masonem.wiadków mo¿na przes³uchaæ pó niej. Randolph zerkn¹³ przez ramiê na Duke'a Perkinsa. . Co tam jest. .Trzymaj siê od tego z daleka .rozkaza³ zastêpca komendanta.zaprotestowa³a policjantka. zanim siê zjawi. . do niego nale¿a³o ostatnie s³owo.dorzuci³. w co huknê³a ciê¿arówka. Randolph chêtnie by widzia³ tê maszynê na w³asnym podje dzie.Jackie. T³umek rós³ z minuty na minutê. . Radzê opanowaæ sytuacjê. Komendant akurat wysiada³ z zielonego wozu.zacz¹³ Rory. jakby sam by³ nie wiadomo kim. Tylko ¿e pan Rennie znowu wskaza³ na radnego. maj¹ siê cofn¹æ..Jackie wskaza³a gêst¹ plamê dymu.podj¹³ Alden Dinsmore. Roz³¹czy³ siê i tyle.poleci³ Randolph i poszed³ pomóc Hankowi Morrisonowi rozci¹gaæ ta mê po stronie Chester's Mill. I zobaczy. ale znów dosta³ po g³owie. który zarabia na chleb. ten Barbara mia³ racjê.Oni s¹ w zasadzie w Motton .W to samo. . ka¿ ludziom siê cofn¹æ . i to z kapeluszem w d³oniach. Radny postanowi³ sobie zapamiêtaæ irytuj¹cego natrêta. spotka siê z bardzo ch³odnym przyjêciem.A co z tym. Przysun¹³ siê do niego bli¿ej i doda³ cicho. . Alden Dinsmore jednak jeszcze siê wtr¹ci³. mo¿na tego dotkn¹æ. Widoczne przez ni¹ pa dziernikowe drzewa. Z pro b¹ o jakie udogodnienia.Ja te¿ widzia³em. wiêc kiedy pan Dinsmore pojawi siê w urzêdzi e nastêpnym razem. .Samolot w co uderzy³ . Wcze niej czy pó niej farmerzy zawsze trafiali do radnych.. Ociepla³em ro liny i widzia³em. Rennie nie zada³ sobie trudu podjêcia dyskusji. .powtórzy³ Randolphowi.Opanuj sytuacjê .? . A zwykle mia³. i mia³ racjê.widzia³em. pe³ne soczystych jesiennych barw. je li tylko Rennie bêdzie mia³ w tej sprawie cokolwiek do powiedzenia. a pan Rennie nie. ¿e powinno siê tutaj ustaliæ strefê zamkniêt¹ w powietrzu. .. wygl¹da³y na poszarza³e. wy³¹czen e z podzia³u na strefy albo jeszcze co innego. .Ten gostek. wskazuj¹c gapiów po stronie ciê¿arówki.

komendancie . Konferowali we trzech. nie ma tu nic ciekawego. Pop³ynê³a z niego krew. jakim Hank ogarnia³ ludz po stronie Mill. W nastêpnej kolejno ci na przeszkodê trafi³ nos. jaka siê rozgrywa³a za plecami Du¿ego Jima. Wracajcie pañstwo do domu.. nie tracisz czasu . Proszê zrobiæ miejsce dla wozów stra¿ackich i policji.Obawiam siê. wchodz¹c miêdzy Morrisona i Randolpha. Sekundê pó niej te bezczelne cycki. . . . Czapka siê przekrzywi³a. te wystrza³owe balony zosta³y. Rennie rozwa¿y³ szybko. stoj¹c tu¿ przed wozem komendanta. 3 Duke Perkins patrzy³ na scenê.odezwa³ siê bezczelny farmer. Niektórzy zadeptali mniejsze p³omienie w krzewach. Pewnie by³a w tym stwierdzeniu nutka z³o liwo ci. na twarzy mia³a wyraz ca³kowitego og³upienia. ale Rennie. ale poza tym nie widaæ by³o obra¿eñ. nie chwyci³ przynêty.rzek³ Perkins. Proszê siê cofn¹æ. Po pieszy³ wiêc w stronê trzech rozmawiaj¹cych funkcjonariuszy. spad³a z g³owy policjantki potoczy³a siê po jezdni. ni¿ mo¿na s¹dziæ na pierwszy rzut oka. ale te¿ bym tego ca³kowicie nie wyklucza³. przybrawszy postawê osoby ciesz¹cej siê zas³u¿onym autorytetem. na co wpad³a. proszê zrobiæ miejsce. Rennie nie mia³ bladego pojêcia w co. a teraz ju¿ tylko stali i patrzyli. Z nosa ciek³a jej krew.Teraz pan widzi? Randolph i Morrison nie widzieli. stary wyjadacz. .. sp³aszczone.. ale widzia³ skutki. Policjantka by³a oszo³omiona. Przyda³oby siê skontaktowaæ z Departamentem Bezpieczeñstwa Wewnêtrznego. .ci¹gle przybywa³o nowych ludzi z telefonami komórkowymi w rêkach. ale ju¿ robili to inn i. zreszt¹ ci¹gle by³a nieco zbyt blisko tego czego .Nie twierdzê. . . ¿e mamy do czynienia z aktem terrorysty cznym. Ernie Calvert i Johnny Carver ze stacji benzynowej Mill Gas & Grocery pomagali Jackie wstaæ. Jackie wyl¹dowa³a na swojej mocno zaokr¹glonej pupie. i zaczê³a wyg³aszaæ tê sam¹ mantrê.Proszê siê cofn¹æ. Uderzy³a w co . wszystko pañstwo widzieli.zacz¹³. rozpryskuj¹c siê na tym czym . . Proszê siê. Policjantka roz³o¿y³a rêce w identycznym ge cie. ¿e jest gorzej.Witam.Przerwa³ z odpowiednio zafrasowanym wyrazem twarzy..A nie mówi³em? . Ani Perkins. co by³o bardzo rozs¹dnym posuniêciem. . Po drodze obrzuci³ ponurym spojrzeniem farmera.Jak widzê. i zaczê³a sp³ywaæ d³ugimi smugami jak farba ze ciany. Najpierw zetkn¹³ siê z przeszkod¹ daszek czapki. czyby nie podej æ do Wettington.

jakby szukali pocieszenia w obliczu mierci. ale jest.Tak czy inaczej sytuacja wygl¹da³a nieciekawie.owszem.po obu stronach miejskiej granicy. ¿e wolno sz³a.Co tu siê sta³o? Co wiesz? Rennie otworzy³ usta. to ju¿ wiem . Zawsze tak robili. cofn¹³ siê miêdzy krzewy. . Kto przy zdrowych zmys³ach wys³a³by karetkê do po¿aru pustego budynku? .. która nadal mia³a nieprzytomne spojrzenie.Na drodze jest jaka przeszkoda. . Pierwsze dwa zablokowa³y drogê. Zostawi³ Renniego samemu sobie i podszed³ do krwawi¹cej policjantki. bo uprzedzi³ go Ernie Calvert. . A ci. T³umek zafalowa³. Na rêkawie kurtki Carvera. którzy zebrali siê na teren ie Motton. Oczywi cie w pewnym stopniu to normaln e. naznaczonej has³em: TANKUJÊ W GAS & GROCERY. ju¿ zrozumia³em. co to w³a ciwie ma znaczyæ. Tymczasem tutaj us tawili siê w dwóch grupach . Nie zauwa¿y³. .. panie w³adzo. zbyt szeroko rozrzucone. Ludzie powinni utworzyæ jedn¹ grupê. . Nie widaæ jej. . W ni¹ uderzy³a ciê¿arówka. A gdzie nasze? Te¿ pojecha³y na te nieszczêsne æwiczenia? Nie podoba³a mu siê ta my l. ustawiaj¹c siê w literê V.Ca³e szczê cie. Z rado ci¹ dostrzeg³ na boku drugiego z³oty napis STRA‾ PO‾ARNA CHESTER'S MILL WÓZ NR 2. Duke us³ysza³ dobiegaj¹cy od Castle Rock pulsuj¹cy sygna³ karetki pogotowia. ale nie zd¹¿y³ siê odezwaæ. . ale Duke Perkins .Wygl¹da na to. Stra¿acy ju¿ wysypywali siê z samochodów. lecz tym razem najwyra niej co potoczy³o siê gorzej ni¿ zwykle.. Choæby kwestia samolotu. gdy zdarzy siê wypadek z ofiarami miertelnymi.popar³ go Dinsmore. I samolot te¿.dorzuci³ Johnny Carver. robi¹c stra¿y wiêcej miejsca. Obj¹³ ramieniem Jackie..Nie mam pojêcia. ale ¿e jest. Trzy. Duke skupi³ siê ponownie na Renniem. Randolp nie zwróci³ na to uwagi. Te¿ jako nie w porz¹dku. dlaczego nie przechodzili dalej? Zza zakrêtu na po³udniu wy³oni³y siê pierwsze wozy stra¿ackie.Tak. Nie usz³o to uwagi Duke'a. .I Wettington te¿ siê z ni¹ zderzy³a . jednak. rozwijali wê¿e.W³a nie. cholera! . stali stanowczo zbyt blisko p³on¹cej ciê¿arówki. widnia³a plama krwi policjantki.stwierdzi³ Duke. Na pewno wcale nie próbowa³ l¹dowaæ. I ci gapie.zacz¹³ Rennie. Za du¿o by³o wokó³ jego czê ci. ¿e mamy tu jak¹ niewidoczn¹ barierê . W zasadzie w bezpiecznej odleg³o ci. Po stronie Morton zjawi³ siê kolejny wóz stra¿acki.

Grzecznie.. Tak czy inaczej zniewaga nie pójdzie w niepamiêæ. to mo¿e po policjê stanow¹. prze¿yjesz jako ? . trochê to przypomina³o myjniê samochodow¹. Je li nie do Departamentu Bezpieczeñstwa Wewnêtrznego.Prze¿yjê. Potem zobaczy³ têczê równie¿ po stronie Mill. tym s³odsza. Owszem.Jackie. na zabawie do¿ynkowej bêdziesz ju¿ wygl¹da³a ca³kiem dobrze. Wzi¹³ z auta aparat fotograficzny i zacz¹³ pstrykaæ zdjêcia.odpar³ Randolph. Duke odsun¹³ go na bok. kiedy siê niechc¹cy dotknie bolców przy wsadzaniu wtyczki do gniazdka. . jakby mnie przeszed³ pr¹d. gdzie u licha ciê¿kiego jest nasza karetka! Ma byæ tutaj. czego doskona³y przyk³ad stanowi³ jego rodzony syn. .zwróci³ siê do Wettington. Stra¿acy w³a nie zaczêli laæ wodê na p³on¹c¹ ciê¿arówkê. ...Nie wiem.. Randolph zamierza³ obrzuciæ komendanta spojrzeniem. co to by³o? . . jest ca³y. a nikt inny. Nie przejmuj siê. rozbryzgiwa³y na boki i tworzy³y w powietrzu têczowe ³uki. . i to ju¿! . ale stanowczo. Najpierw mia³am dziwne wra¿enie.Nie..Stanowczo powinni my zadzwoniæ do jakich s³u¿b bezpieczeñstwa.Skontaktuj siê ze szpitalem i spytaj.odezwa³ siê Duke.¿e policzki wiceprzewodnicz¹cego Rady Miejskiej obla³a g³êboka czerwieñ. bo to chyba jednak zbyt radykalne posuniêcie.Ty siê tym zajmiesz. . przez ca³e ¿ycie raczej sam popycha³.Jackie. trochê tak jak wtedy.. które by mu wszystko powiedzia³o.. . kiedy cz³owiek obserwuje strumienie wody pod du¿ym ci nieniem na przedniej szybie.spyta³a.. Nieomal odepchn¹³. ale i tak spuchnie. ¿eby by³ z³amany. ale zaciskanie piê ci tak czy inaczej by³o dobre dla têpaków. . U miechnê³a siê s³abo. Kurczê.. Rennie zacisn¹³ piê ci. .zawo³a³ Duke do Randolpha.Peter! .Komendancie . tylko od³o¿y³ aparat na przednie siedzenie i chwyci³ telefon komórkowy... A po tem uderzy³am. Silne strumienie spada³y na ogieñ..Z³amany? . I w odpowiednim momencie. . ni¿ by³ popychany.odezwa³ siê Rennie. Krew ciek³a coraz wolniej. Duke w ¿yciu nie widzia³ nic podobnego. . ale za rozbitym samochodem od czego siê odbija³y. Chocia¿. lecz podniós³szy na niego wzrok. Za jaki czas. .Nie czujê. Ta by³a niewielka.Morrison siê tym zajmie . A zemsta im dojrzalsza.Szefie. .Jak bêdê chcia³ znaæ twoje zdanie. lecz zaraz rozlu ni³ d³onie. . to ciê o nie zapytam. . nie wiem w co. .Dotknê³a nosa. Od strony gapiów dobieg³o chóralne aaach! . i to natychmiast. Jackie te¿ mo¿e to sprawdziæ.

Jedna z patrz¹cych. kto tu dowodzi. ale rzeczywi cie. bibliotekarka.Nie rozumiem. chyba wszyscy gapie mieli w rêkach telefony.powiedzia³ Duke. A potem wyci¹gnie profity. Synowie Dinsmore'a odsunêli siê od niego. stój! . kontrolê przejmie Rock. wiem . A ty jeste radn ym miejskim. Proszê i æ za radnym Renniem. a tutaj prawie nic! . na lito æ bosk¹? . roz³o¿y³a ramiona. ale nie mogê siê po³¹czyæ. który mówi³ wyra nie. jak wilgotniej¹ jej w³osy ci¹gniête w koñski ogon. Zatoczy³ rêk¹ szeroki ³uk. ale poszed³. Przynajmniej dopóki nie zjawi siê szeryf powiatu. Ca³kiem wyra ny. lecz ci¹gle mia³ u mieszek na ustach. Nie odgrywasz tu ¿adnej oficjalnej roli. gdzie strumieñ wody pod ogromnym ci nieniem uderza³ w powietrze. Duke siê roze mia³. ¿e nie s³yszy. .Wiem. Pod koniec zdania Duke podniós³ g³os i wskaza³ miejsce. jedni gadali.zirytowa³ siê Rennie. o co ci chodzi! . proszê siê odsun¹æ.Ci¹gle zajête.Co w tym miesznego. Pewnie dlatego ¿e wszyscy dzwoni¹. Duke ucich³. dlatego proszê. Randolph przybra³ wyraz twarzy. Lissa Jamieson. ¿e takie polecenia s¹ stanowczo poni¿ej jego szar¿y i godno ci.Mam sygna³. ¿eby siê cofn¹³. ruszy³a w ich stronê.Proszê pañstwa. Mgie³ka jak z nawil¿acza! Peter Randolph podniós³ wysoko rêkê z telefonem i pokrêci³ g³ow¹. .Niez³a rozpsiajucha .Tak by to nazwa³.Zabierz j¹ stamt¹d. tylko Lissa nadal udawa³a nimfê wodn¹. . Zaprowadzi pañstwa za ¿ó³t¹ ta mê. Komendant widzia³. Sz³a jak zahipnotyzowana. gdzie Henry Morrison rozci¹ga³ ¿ó³t¹ ta mê. . Je¿eli Perkins nie zapanuje nad sytuacj¹. . . . Zatrzyma³a siê dos³ownie kilka centymetrów od miejsca.krzykn¹³ Duke. pozwoliæ nam pracowaæ. Ja. co? A ja siê nauczy³em.odpar³ Rennie zbyt g³o no. omijaj¹c dwa wiêksze szcz¹tki samolotu. ¿e czasami jedynym sposobem na poradzenie sobie z rozpsiajucha jest miech.powiedzia³. Tu¿ za jej plecami zamigota³a kolejna têcza. . inni robili zdjêcia.poleci³ Randolphowi. .Nie szkodzi.Lissa. czy to mo¿liwe.zawo³a³a Lissa entuzjastycznie. Na razie wystarczy. Po stronie Motton zatrzymywa³o siê na drodze coraz wiêcej wozów policyjnych z powiatu Castle.Tyle wody z tamtej strony. . G³o no i serdecznie. Uda³a. stanêli bli¿ej ojca.Id j¹ przyprowad . . zanim wyci¹gnie kryszta³y albo co w ten deseñ. Duke nie wiedzia³. . . . ¿eby pamiêta³.

by po dziecinnemu z³o liwie zerwaæ ta mê starannie rozci¹gniêt¹ przez Hanka Morrisona. Duke chcia³ wymówiæ imiê ¿ony. gdzie Jackie z czym siê zderzy³a. tak jak mówi³a. za nim ruszyli inni. Zaraz potem urz¹dzenie eksplodowa³o mu w piersiach z tak¹ si³¹. zapamiêtaj sobie. miêdzy nimi Ernie Calvert. Z ust patrz¹cych wyrwa³o siê zgodne aaach! . Wiêkszo æ ogl¹da³a siê przez ramiê. ale siê powstrzyma³. by przy pomnieæ sobie ostatnie s³owa Brendy: Uwa¿aj na rozrusznik .Bóg z tob¹. I uwa¿aj na ta mê. szybko zmieni³y siê one w pal¹cy ból po lewej stronie klatki piersiowej.Duke. W ogóle mnie to nie obchodzi .. Poczu³ ciarki.. . by uczciæ popo³udniowy mecz. mia³ czterna cie lat i jako Brzytwa by³ cz³onkiem niewielkiego. a tutaj. poprzyczepia³y siê rzepy. Nie chcia³bym. Przeszed³ pod plastikiem. . spogl¹da³a na delikatn¹ mgie³kê przes¹czaj¹c¹ siê przez barierê umazan¹ rop¹. za które zap³aci³ sze ædziesi¹t dolarów. Nie zdo³a³. jak siê dzisiaj do mnie odnosisz. ¿e owa linia pokrywa siê dok³adnie z granic¹ miêdzy Motton a Mill. Tutaj upad³a. Krew. A potem ciemno æ. strzêpy bawe³ny i kawa³ki cia³a uderzy³y w barierê. jak lepiec szukaj¹cy drogi w nieznanym pomieszczeniu. Tyle ¿e zamiast min¹æ.. ¿eby Henry musia³ j¹ przytwierdzaæ po raz drugi.oznajmi³ Duke.Zejd z miejsca zdarzenia.. Jednak nie zamierza³ jej obchodziæ dooko³a i dopu ciæ do tego. formuj¹c¹ na jezdni wilgotn¹ liniê. Kosztowa³o go to nieco trudu. U miechniêt¹.Komendancie. Jedn¹ rêkê mia³ wyci¹gniêt¹ przed siebie. Rennie odszed³ sztywnym krokiem. Kilkoro co bystrzejszych. bo wydatny brzuch utrudnia³ ruchy. wcale mi siê to nie podoba . Duke wolnym krokiem zbli¿y³ siê do miejsca. ¿e rozerwa³o koszulkê z logo dru¿yny Wildcats. zda³o sobie sprawê. . 4 Dzieciak nazywa³ siê Benny Drake. Du¿y Jim Rennie czu³ ogromn¹ pokusê. lecz prê¿nego klubu skateboardzistów. ¿eby do jego eleganckich spodni. któr¹ w³o¿y³ na siebie tego dnia..przestrzeg³ go Rennie. Miejscowa policja tolerowa³a ich . ale w my lach wyra nie ujrza³ jej twarz. przytrzymuj¹c go jedn¹ rêk¹. Bo ja tego nie zapomnê. Czasu starczy³o mu tylko na to.

... . ale jeszcze wstrzykn¹³ trzy mililitry lidokainy z adrenalin¹ . .Ry¿y mia³ pewno æ. Ambulans bêdzie potrzebny jak nic. a ja odwalam ca³¹ robotê . Nie le. .oceni³ Benny. Twitch i Everett rusz¹ na pomoc. . Nie za³atwi³ sobie nogi na cacy. Luuuzik. Oczyszczone z brudu i krwi nie robi³o ju¿ takiego przera¿aj¹cego wra¿enia.zauwa¿y³ m³ody mistrz.spyta³ Ry¿y.E.W³¹czyli pr¹d .Rewela .No.Nie ma sprawy. choæ postrzêpione brzegi nadal nie wygl¹da³y najlepiej. do kiedy jest wa¿ny ostatni zastrzyk przeciwtê¿cowy zaaplikowany mistrzowi Drake'owi.I to jest powód do strachu? . . Raczej czê ciej ni¿ rzadziej.Mama mnie uziemi. Przez jaki czas doros³y mê¿czyzna i nastolatek bez s³owa patrzyli na piêtnastocentymetrowe rozciêcie. Dzieciak mia³ kredowobia³¹ twarz i chyba ³zy w oczach. natomiast gdzie z oddali dobiega³o zawodzenie syren. Zw³aszcza ¿e ten¿e m³ody mistrz Drake odstawi³ wilsona na betonie. W czasie poprzednie go marcowego zgromadzenia miejskiego ów dynamiczny duet zdj¹³ z porz¹dku obrad kwestiê wybudowania bezpiecznego miniparku dla deskorolkowców. Aktualnie sprawdza³. . ¿e Benny ju¿ bywa³ uziemiany. obaj podskoczyli.Trochê . gdyby komu poza swoj¹ ¿on¹ móg³ siê zwierzyæ z takiego braku lojalno ci) stale jest gdzie na zapleczu. Gdy nagle odezwa³ siê sygna³ stra¿y po¿arnej. Ry¿y siê za mia³. Doskonale. . Lepiej siê po pieszyæ z ch³opakiem.mieszankê przeciwbólow¹.Mniej wiêcej tak. mia³ trzydzie ci siedem lat i pracowa³ jako pomocnik u doktora Rona Haskella. zostawiaj¹c na nim spory kawa³ek cia³a z ³ydki. poniewa¿ (wyt³umaczy³by. . inaczej Ry¿y. w sumie.zgodzi³ siê mistrz Drake. spoooko . . .Boisz siê? . nas¹czy³ ranê. ale te¿ ranê trudno by³o nazwaæ zwyk³ym rozciêciem. .Generator siê w³¹czy³ . któr¹ nadal nazywa³ prokain¹. Bêdzie bola³o? Ry¿y ju¿ mia³ schowaæ strzykawkê. ni¿ musia³. co? . Doros³y. Alarm miejski ucich³. Jesieñ dwa tysi¹ce dziewi¹ty.wyczyny mimo sprzeciwów ze strony radnych Renniego i Sandersa.przyzna³ Benny Drake.Awaryjne zasilanie szpitala i przychodni. którego w my lach nazywa³ Czarnoksiê¿nikiem z krainy Oz. Eric Everett.skorygowa³ go Ry¿y. pomy la³ Ry¿y. Nie piesz¹c siê. Nie chcia³ sprawiaæ dzieciakowi wiêcej bólu.

rozmiar cztery zero. a nastêpnie ukaza³a siê w nich g³owa Ginny Tomlinson. . kurczê. .A teraz czujesz? . tylko w bokserkach.No. I na g³os rozs¹dku te¿.Ja mam odlot. jak w zesz³ym roku wyfrunê³a w Oxfordzie.Rewela .Ile bêdzie szwów? Norrie Calvert mia³a dwana cie. . Pyskaty smarkacz.Po³ó¿ siê. Benny nie zemdla³.doda³ po chwili. . . Co pewnie oznacza³o.Nie. . gdy rozleg³o siê niedba³e stukniêcie drzwi.Pola³ ranê roztworem soli fizjologicznej. ¿e na wizytach domowych. .Nie nabijam siê.Tyle nie bêdzie. ¿e pochrapywa³ na kanapie gdzie w szpitalu imienia Cathy Russell.uzna³ dzieciak. . . .pipe. wyrówna³ skórê swoim ulubionym skalpelem numer dziesiêæ. . . której g³ówn¹ ambicj¹ wydawa³o siê pope³nienie efektownego samobójstwa na desce z kó³kami. zanim zaliczy³e glebê? . . Siedzia³ na stole do badania. Mo¿esz te¿ zemdleæ. ale by³o bosko! . koniecznie zanim wpadnie i co urodzi. Zreszt¹ i nie zwymiotowa³. . czas siê braæ do szycia. dorzuci³ w my lach. usun¹³ martwe fragmenty tkanki. Na dzieciaka nawet nie zerknê³a. . No. A s³ysza³ pan ten strza³? Benny wskaza³ mniej wiêcej na po³udnie.Za³o¿ê ci sze æ szwów z mojej najlepszej nici nylonowej. krew cieka³a na ligninow¹ podk³adkê. Zna³ Norrie.Czujesz? . Od jakiego czasu Czarnoksiê¿nik g³ównie tam przebywa³ w ramach wizyt domowych. . niestety. odprê¿ i ciesz lotem liniami Cathy Russell.Tylko half .W rzeczywisto ci s³ysza³ dwa. Pan siê ze mnie nabija. .powiedzia³ Benny. drobn¹ dziewuszkê na etapie gotyku i emo.pipe.Zrobi³e full .Mn¹ siê nie przejmujcie .Ry¿y dotkn¹³ rany ig³¹.Benny siê rozpromieni³. ale wybuchy. .Proszê uprzejmie.Chyba bêdê rzygaæ . Tyle ¿e raczej nie strza³y.poprosi³a Ginny. Ry¿y poda³ mu nerkê. bo wzrok mami.Wyjd na chwilê .Tylko nie patrz. .Jako emerytowany deskorolkarz by³ szczerze zainteresowany. Jeste odporny na ból. A gdzie siê podziewa³ Czarnoksiê¿nik? Ginny twierdzi³a. ca³kiem nic. czujê. Przycisn¹³ brzeg rany koñcówk¹ strzykawki.Nie s³ysza³em. przy podobnych okazjach nazywan¹ rzygownic¹.. .Mo¿emy zamieniæ dwa s³owa? . bez spodni. Ry¿y akurat przyk³ada³ steryln¹ gazê na ranê. Trzeba siê uporaæ z ch³opakiem jak najszybciej.

jakiego Ry¿y kiedykolwiek spotka³. South Paris. zastanawiaj¹c siê. gdy ch³opak skoñczy osiemnastkê. .zapewni³a go Ginny.Czyli w szpitalu w Norway. .Jasne. gdzie na horyzoncie wznosi³ siê czarny gruby filar dymu. Jecha³ jakim dostawczakiem. Jed .Mia³ pacjentów w Stephens Memorial. . . A w ka¿dym razie wbi³a w nie spojrzenie.. ¿e Benny siê wyli¿e..Na drodze sto dziewiêtnastej. Jedziemy gdzie indziej. . .Gin powiedzia³a. jakby mia³a zamiar skakaæ z rado ci.ale ten cz³owiek na granicy z Tarker's Mills jeszcze ¿yje. braciszku. .. cz y m¹¿ pomo¿e jej uziemiæ Benny'ego do czasu. Ginny pokiwa³a g³ow¹.Mam te¿ informacje o innych wypadkach. . zaraz wrócê. po czym wróci³a do przegl¹dania czasopisma. . Ju¿ jest w drodze.Potrzebny ambulans? Za jej plecami w rozs³onecznionej poczekalni matka Benny'ego z ponur¹ min¹ przegl¹da³a jak¹ gazetê o przes³odzonej ok³adce z nieokie³znan¹ piêkno ci¹. Na granicy z Tarker's Mills. rozejrza³a siê dooko³a.Tak.Rzuæ ten zgubny na³óg i jedziemy . Spokojna twoja rozczochrana.Nabijasz siê ze mnie? Alva Drake podnios³a wzrok. ci¹gnê³a brwi. Twitch ju¿ czeka.. Alva nie wygl¹da³a. Wypadek dostawczaka.Wiesz dok¹d? Twitch pstrykn¹³ niedopa³kiem. zgadza siê? . zwany w skrócie Twitchem. . . siedzia³ na zderzaku starego ambulansu. Pali³ papierosa. którego Jim Rennie oraz jego koledzy radni ci¹gle jako nie mogli zast¹piæ nowym.Skoñczysz dzieciaka? . ale podziêkowa³a za dobre wie ci. .. Zderzy³y siê ciê¿arówka i samolot. na granicy z Tarker's Mills. jed . .Doktor Rayburn? . ile ci Gin . Jeszcze na chwilê przystan¹³ obok pani Drake.Benny.Plany siê zmieni³y. Ry¿y wyszed³ za Ginny na korytarz.zarz¹dzi³ Ry¿y. migaj. . Samolot l¹dowa³ na szosie.Widzia³e kiedy rozbity samolot? . . Sied spokojnie. a to mia³o swoje znaczenie. Z radia p³ynê³y g³osy nak³adaj¹ce siê jeden na drugi. . Wrzuæ drugi bieg..Wiem tyle. Dougie Twitchell. wystawiwszy twarz do s³oñca.Wskaza³ na po³udnie. W drugim rêku trzyma³ CB.Dziwne. Na granicy z Motton t e¿ mamy wypadek.Ani trochê . . by jej powiedzieæ. ale nikt nie prze¿y³.Nie ma sprawy. By³ najspokojniejszym pielêgniarzem.

Chyba ¿e siê podzielisz .przypomnia³ mu Ry¿y.Wobec tego mo¿e Perkins nadal ¿yje i faktycznie siê na co przydamy .Cz³owieku. samochody zmierza³y g³ównie na po³udnie. Ruch by³ do æ du¿y. ca³kiem jak muchy.powiedzia³ Twitch . marlboro. wystarczy. Ry¿y niewiele wy³awia³ z nieprzerwanego potoku s³ów.stwierdzi³ Twitch. Zginê³o dwóch ch³opaków. dziêkujê.. oczywi cie przy otwartych oknach. no a e on jest szefem policji. .ale jedno jest pewne: zobaczymy prawdziw¹ katastrofê lotnicz¹. jednak wiêkszo æ najprawdopodobniej przyci¹ga³ zapach krwi. Pielêgniarz spojrza³ na niego smutno. ¿e bêdzie pracowa³ jeszcze d³ugo po czwartej. . W po³owie drogi do drzwi ambulansu wyj¹³ paczkê papierosów. . . mo¿na by³o spokojnie rozsmarowaæ na chlebie. Obaj zaci¹gali siê papierosami. ¿e Perkins potrzebuje pomocy.Na s³u¿bie. . Ca³y czas s³uchali radia. To nie jest mo¿liwe.Komendant Perkins? .Twitch. staruszku. wiêc nie ma po co. gdzie szosa numer sto siedemna cie dochodzi³a do sto dziewiêtnastej. ty jeste nienormalny.. a mo¿e nie. Nieustraszonym dowódc¹. ale wygl¹da na to.Widzia³em .Ach. rozruszniki nie wybuchaj¹. co siê sta³o . ¿e tam wszyscy zginêli.Twitch.Mo¿e tak. .sprecyzowa³ Ry¿y. Jak cz³owiekowi wybuchnie rozrusznik w klacie.Nie ma palenia w karetce . to przewidywania nie s¹ najbardziej optymistyczne. . ¿e tak w³a nie siê sta³o. Je li o mnie chodzi. co stanowi³o aktualnie standardow¹ procedurê postêpowania. . .Moje ulubione cudzesy..powiedzia³ Ry¿y.. Twitch bez k³opotu min¹³ .odpar³ Ry¿y. . . Ginny powiedzia³a.uzna³ Twitch. Twitch westchn¹³ i poda³ Everettowi paczkê. a Peter Randolph twierdzi. darowanemu koniowi nie zagl¹da siê w zêby. . Zapewne niektórzy z jad¹cych rzeczywi cie mieli jakie sprawy do za³atwienia. Trudno. nie wiem.W³a nie on. co z nich zosta³o. A w ka¿dym razie jej skutki.. . 5 Z wyj¹c¹ syren¹ przemknêli przez wiat³a na skrzy¿owaniu w centrum miasta. lecz bardzo szybko poj¹³. jakby od tego zale¿a³o ich ¿ycie.Wykoñczysz mnie . To.

Niez³y wstrz¹s . Gdyby tylko móg³. jedyna ocala³a.mig³owiec wiadomo ci.Gendron uniós³ czapkê. Odeszli z miejsca wypadku na drodze sto siedemnastej.Chcia³bym ci u cisn¹æ rêkê jeszcze .dorzuci³ jak dziecko.. . ale teraz. który pewnie znalaz³ siê ju¿ nad miejscem wypadku.Muszê wracaæ... . 6 .No to wracaj.Ja nie chcia³em! Cofam to! .cztery wozy jad¹ce w kolumnie. Barbie chêtnie by u ciska³ staruszka i poklepa³ go po plecach.Jezu! Przepraszam! .Podniós³ rêce. Powoli. Odpoczywaj po drodze.Ci¹gle masz nadziejê.Tak. Z bezchmurnego nieba spad³ na ziemiê ognisty deszcz.. Bêdziemy w informacjach o szóstej. . . Przez chwilê Ry¿y widzia³ wymalowan¹ na burcie trzynastkê i oko CBS. otrzyma niezbêdn¹ pomoc.Patrz.. . ¿e Elsa Andrews. . Potem maszyna wybuch³a. mig³owiec.. ¿e wygl¹da³ jak ogromny paluch.No to powodzenia. Stali naprzeciwko siebie. .powiedzia³. . chocia¿ za³amana po stracie przyjació³ki. mam nadziejê. Nos mu spuch³ do tego stopnia. Gendron zdj¹³ czapkê Sea Dogsów i otar³ ni¹ blad¹ twarz ze smugami krwi. . Przynajmniej ona wydawa³a siê we wzglêdnie dobrym stanie.Ty idziesz dalej? . ..Wybacz. Gendron za mia³ siê szczekliwie.krzykn¹³ Twitch.Wskaza³ w górê. . Pó³nocny pas szosy numer sto dziewiêtna cie by³ zastanawiaj¹co pusty. I w ogóle. Nie piesz siê. . . o Wielki Ry¿y! . .Jak dla mnie mig³owiec by³ ostatnim gwo dziem do trumny.. gdy upewnili siê. No i nie jestem ju¿ taki m³ody. wpad³ w korkoci¹g. Obaj spojrzeli na wie¿y s³up dymu. Oczy tonê³y w ciemnych obwódkach. . Bohaterscy paramedycy walcz¹.Tak. opu ci³ je gestem pe³nym bezradno ci. Na tym skoñczy³ siê lot na skrzyd³ach wyobra ni. ale nos mnie dobija. Z pocz¹tku by³ pewien. ¿e znajdziesz koniec? Barbie milcza³ jaki czas.

roladki czekoladowe Ho Hos. . nadal szukaj¹c tego. .Przez chwilê s³ucha³. Tylne drzwiczki by³y otwarte.Jasne. a jego o kontakt z pu³kownikiem Jamesem O. krokiety Twinkies i krakersy z mas³em orzechowym.Hej.Barbie na chwilê pogr¹¿y³ siê w my lach.Dusty? Jeste tam ju¿? . ¿o³nierzu. pierniki Ring Dings. Na pniaku siedzia³ jaki m³ody cz³owiek w koszulce z George'em Straitem i zajada³ te ostatnie. gdzie na sto dziewiêtnastej znajdowa³a siê granica z miastem siostrzanym Chester's Mill. . Powiedz. . To znaczy wtedy.Mój przyjaciel i ja zaczêli my na wschód st¹d. Teraz jest tam . Podniós³ wzrok na Barbiego.Z drugiego koñca miasta . Coksem. .Tak. Zapamiêtasz? Gendron pokiwa³ g³ow¹. . . 7 Trafi³ na le n¹ dró¿kê wiod¹c¹ mniej wiêcej równolegle do bariery. ale i tak sz³o siê ni¹ lepiej ni¿ przez zaro la. w rêku trzyma³ telefon komórkowy. Wóz zosta³ na drodze jak wielkie martwe zwierzê. jak bêdziesz mia³ pod rêk¹ telefon? . . Powodzenia. Od czasu do czasu zbacza³ na zachód i dotyka³ ciany odgradzaj¹cej Chester's Mill od wiata zewnêtrznego. wyra nie rzadko u¿ywana. On poszed³ na po³udnie. . Ci¹gle by³a. Barbie uniós³ palce do czo³a i ruszy³ w drogê. Popro o rozmowê z oficerem ³¹cznikowym. Przyszed³ pan stamt¹d? . Jaki dobry samarytanin zabra³ kie rowcê wywróconego dostawczaka le¿¹cego po drugiej stronie bariery. .Ja te¿. kiedy siê uda po³¹czyæ. .Móg³by co dla mnie zrobiæ. a do tego przestraszony i rozczarowany. ¿e sprawa jest pilna i dzwonisz w imieniu kapitana Dale'a Barbary.Wskaza³ mniej wiêcej na przestrzeñ za jego plecami.Zakoñczy³ rozmowê. w czego odnalezienie przesta³ ju¿ wierzyæ. czyli Tarker's Mills. na asfalt wysypa³y siê psie chrupk i Devil Dogs.potwierdzi³ Barbie. By³a pozarastana.przed zachodem s³oñca.Zrobiê to.Zadzwoñ do bazy wojskowej w Fort Benning. By³ wyra nie zmêczony. . M³ody cz³owiek kiwn¹³ g³ow¹ i wdusi³ przycisk na telefonie. Ca³y czas mamy kontakt przez telefon. Przystan¹³ w miejscu. .Ta niewidzialna ciana jest wszêdzie? Granica zamkniêta? .Okay. Rozdzielili my siê.

Barbie zdawa³ sobie sprawê. Mówi. ¿e teoretycznie mogli omin¹æ jakie wyrwy wielko ci drzwi lub okien. ale mocno w to w¹tpi³. Nic nie powiedzia³. . Barbie jako wcale nie by³ zdziwiony.Nie znalaz³e ¿adnej dziury w tej cianie? M³odziak tylko pokrêci³ g³ow¹. bo i nie musia³. . Jego zdaniem mieszkañcy Chester's Mill zostali odciêci od wiata. ¿e zbiera siê t³umek.gdzie siê rozbi³ mig³owiec.

ale trudno je j siê by³o skupiæ. Nad kontuarem wisia³ telewizor. a i tak przy córce móg³ robiæ za Einsteina. Andy Sander pierwszy radny Mill. Biada temu. . Sygnalizacja wietlna na skrzy¿owaniu dróg sto dziewiêtna cie i sto siedemna cie nie dzia³a³a.GRAMY RAZEM 1 Barbie wróci³ sto dziewiêtnast¹ do centrum miasta. no có¿. Mo¿e wysz³a z miasta przed zamkniêciem bariery. Chocia¿ ta ostatnia wcale nie potrzebowa³a katastrofy. od czasu do czasu wracaj¹c za ladê. czy miejscowy klub sportowy Twin Mills Wildacts. obejmuj¹cych szeroki wachlarz tematów: politykê. Main Street wieci³a pustkami. Celtics. pi³y elektryczne i inne urz¹dzenia stanowi¹ce tre æ ¿ycia wielu mê¿czyzn. Niesforne kosmyki uciek³y jej spod siatki. zw³aszcza pod nieobecno æ Angie i Dodee Sanders. kto zamówi³ niadanie na kolacjê i musia³ stawiæ czo³o jajkom wysma¿onym przez Ansona. pracowa³o ich co najmniej dziesiêæ. Red Sox. A je li chodzi o liczbê szarych komórek. zrobi³a siê szósta. przynajmniej od czwartej do zamkniêcia.. wie¿o nabyte wiertarki. lokaln¹ ekonomiê. ale nie by³o po niej ladu. chocia¿ mia³ skoñczone najmarniej dwadzie cia piêæ lat. Wygl¹da³a na zaganian¹ i zmêczon¹. Anson Wheeler. natomiast Sweetbriar Rose by³o jasno i t³oczno. Na ekranie widnia³ Anderson Cooper z CNN. kto znajdzie siê na miejscu katastrofy. w niego wszyscy siê wpatrywali. Wszed³ do rodka. czyli posi³ek tradycyjnie serwowan y w Sweetbriar Rose w sobotnie wieczory. S¹dz¹c po natê¿eniu d wiêku. lekko wytr¹cony z równowagi. o¿ywia³ j¹ tylko pomr generatorów. Ani jednego wolnego stolika. Zanim dotar³ na miejsce. którego Rose nazywa³a dzieciakiem. ¿e w ogóle tutaj by³. by³ w kuchni. ceny paliwa. Jej ojciec. jak ka¿dy. by i tam przyj¹æ zamówienie. Nie us³ysza³ znajomych rozmów o wszystkim i o niczym.. Za kontuarem powinna staæ Angie McCain. ¿eby siê urwaæ z pracy. tote¿ nale¿a³o siê obawiaæ o stan ka¿dego dania bardziej skomplikowanego ni¿ fasola z kie³bas¹. Mimo wszystko dobrze. rakiety Patriot. nie by³ zagro¿ony cz³onkostwem w Mensie. w tle mia³ ci¹gle jeszcze dymi¹cy wrak ciê¿arówki. nowe samochody. W zasadzie nie by³a leniwa. W takim razie nie wróci za ladê przez jaki czas. Brakowa³o te¿ miechu. Rose obs³ugiwa³a go ci przy sto³ach. Sta³ na drodze numer sto dziewiêtna cie. jakie piêæ kilometrów.

co mia³ do powiedzenia. rozwiewaj¹c mu gêste siwe w³osy i nieomal go zag³uszaj¹c. Gdyby Barbie teraz zobaczy³ Coksa. którymi Barbie wylata³ swoje w Iraku. Wygl¹da³y jak pave lowsy. na którym znajdujemy siê w tej chwili.¿e przedstawiciele mediów musz¹ siê wycofaæ oko³o pó³ kilometra. zosta³ objêty klauzul¹ bezpieczeñstwa narodowego. Bywalcy Sweetbriar Rose znowu mruknêli unisono. ju¿ na obszarze Motton . a i reszta jego ubrania podejrzanie przywodzi³a na my l sobotni¹ imprezkê przy grillu. Teren. a teraz przekazujê g³os do Waszyngtonu. a¿ do miejsca. nieca³e sto metrów od tego. jak zwykle. to nast¹pi³ koniec wiata. W ród zebranych w Sweetbriar Rose przeszed³ niespokojny pomruk. Podsumowuj¹c fakty . wabi¹cy klientów napisem w oknie: ZIMNE PIWO GOR¥CE KANAPKI WIE‾A PRZYNÊTA. Tego wieczoru Wolfie mia³ pod szyj¹ krawat.Na ekranie telewizora mig³owce l¹dowa³y za plecami Andersona Coopera.odezwa³ siê ulubiony dziennikarz Rose . co w braku lepszego okre lenia nazwali my barier¹. Wojskowy by³ pu³kownikiem. Barbie doskonale rozumia³ jego przyczyny. Wolf? . ale wyj¹tkowo le zawi¹zany. zakry³ Cooperowi mikrofon d³oni¹ w rêkawiczce i powiedzia³ mu co do ucha. W pewnej chwili jaki oficer wszed³ w kadr. Je¿eli cz³owiek w mundurze zakrywa mikrofon s³awnemu reporterowi telewizyjnemu nawet bez ladowego za pozwoleniem . Wojskowy beton.dzisiaj wczesnym . poczu³by siê kompletnie sko³owany. jak neon nad tawern¹. posy³aj¹c w eter miêkkie wi niêcie. Wszyscy znali ten przydro¿ny bar ze sklepikiem. ale nie tym szczególnym. Otrzymali my informacjê . Barbie o ma³o siê nie za mia³. Ten na wizji powiedzia³ reporterowi. Miejsce Andersona Coopera na ekranie zaj¹³ Wolf Blitzer. Na czerwonym pasku pod obrazem z kamery p³ynê³y s³owa: JEDNO Z MIAST MAINE W NIEWYJA NIONY SPOSÓB ODCIÊTE OD WIATA. gdzie znajduje siê bar U Raymonda. Mówi³a o nim mój Wolfie . Wyszed³ z kadru. Barbie zna³ to spojrzenie. niezmiennie z kamienn¹ twarz¹. i ods³oni³ mikrofon. Wznowimy nadawanie mo¿liwie najszybciej.odezwa³ siê Cooper . Pij naj wie¿sze piwo. A w górnym prawym rogu ekranu mruga³o na czerwono s³owo NAJ WIE‾SZE. ciê¿kie mig³owce transportowe. Rose siê w nim podkochiwa³a i codziennie po po³udniu nastawia³a odbiornik na The Situation Room .

mniej wiêcej o godzinie pierwszej. ¿e rozumie. Du¿a przyjemno æ. ¿e Chester's Mill pana nie wypu ci³o. Mimo wszystko Barbie ci¹gle mia³ wra¿enie.Na to wygl¹da . od Lewiston . ca³a przestrzeñ na zachodni¹ czê ci¹ stanu Maine i wschodni¹ New Hampshire. Zamar³a w pó³ kroku. Oczywi cie wiedzia³a o jego po¿egnaniu z miastem. Spêdzi³ tu do æ czasu. by siê przekonaæ. . ¿e zostawi³ j¹ z rêk¹ w nocniku.Dobry Bo¿e! Kogo to moje piêkne oczy widz¹! Dale Barbara! . . co Barbie chcia³ us³yszeæ: ¿e przestrzeñ powietrzna nad Chester's Mill zosta³a zamkniêta. je li by³ trze wy. W koñcu przecie¿ to w³a nie ona.zgodzi³ siê Barbie. fasolê z kie³bas¹ plus jaki poczernia³y kawa³ek padliny. Prezydent zosta³ powiadomiony o sprawie. ¿e Julia Shumway mia³a pojêcie o wszystkim. Nikt by nie chcia³ mieæ wroga w osobie tatu ka Juniora Renniego. du¿o wcze niej . oblê¿onego przez sze æ. Jedno i drugie podnios³o Barbiego na duchu.popo³udniem.Auburn po North Conway.. chcê pos³uchaæ. Rose.Widzê.Wcze niej.Tak . ¿eby go u ciskaæ. . o czym chcia³a mieæ. pomy la³.Myra Evans naprawdê nie ¿yje? . prowadzi³ jedyn e w mie cie przedsiêbiorstwo pogrzebowe. Powiedzia³ to. Potem siê u miechnê³a. Tak siê czuje cz³owiek po powrocie do domu. mu zaufa³a i da³a pracê. Jego starszy brat.odezwa³ siê kto . oczy mia³a wielkie jak spodki. . Fern pomaga³ mu czasami. Barbie te¿ chcia³ pos³uchaæ.B¹d cie cicho. bo Wolfie w³a nie przeszed³ do informacji.zapyta³ kto inny. Na jej twarzy ukaza³a siê pe³nia szczê cia oraz niek³amana ulga. Dok³adnie rzecz bior¹c.. A potem na jej twarzy pojawi³ siê tajemniczy u mieszek. By³a pulchna i niewysoka. Wstrz¹saj¹co trze wego. Gdy Barbie mija³ stolik Julii Shumway. Rose dojrza³a go. które najbardziej go interesowa³y. I po raz pierwszy od dziewiêciu lat zarz¹dzono czerwony alarm antyterrorystyczny.Masz jeszcze gdzie mój fartuch? . dlaczego musi znikn¹æ z miasta. a tego wieczoru wygl¹da³ na trze wego. ¿e porównywalny ze znakiem firmowym.potwierdzi³ Fernald Bowie. Stewart Bowie. z dwoma talerzami w d³oniach i dwoma kolejnymi na przedramionach. w³a cicielka i wydawca Democrata w jednej osobie obrzuci³a go znacz¹cym spojrzeniem. Odstawi³a talerze na pierwsze z brzegu wolne miejsce i po pieszy³a do Barbiego. który swego czasu móg³ byæ kotletem wieprzowym. tak dla niej charakterystyczny. chocia¿ by³ dla niej zwyk³ym w³óczêg¹ z paroma nagryzmolonymi referencjami w plecaku. . wiêc musia³a stan¹æ na palcach.zapyta³ Barbie trochê nie mia³o. nios¹c do stolika dla czterech osób. A potem uzna³a. . . .

. Ech..zauwa¿y³. .Tak. Anson odst¹pi³ od grilla z nieskrywan¹ ulg¹. gdyby by³a o dziesiêæ lat m³odsza. ¿e ciê widzê .szepnê³a.Widzia³e . .. który powinien ju¿ znajdowaæ siê na ³onie rodziny. Powiedzia³ mu. ¿eby ogarn¹³ ladê. min¹³ kontuar i zluzowa³ Ansona Wheelera w kuchni.Co? . to co ? . .. . je li tylko Anson przyk³ada³ rêkê do zmian stanu ¿ywno ci pod wp³ywem ciep³a. Znajdowa³ siê w niej spory wybór czapek baseballowych.Dziêki Bogu. ¿ebym znikn¹³ na dobre. I ca³e szczê cie.krzyknê³a Rose. a potem pomóg³ Rose na sali.To jak. . Barbie u cisn¹³ j¹ równie serdecznie i cmokn¹³ w czubek g³owy.Anson nie by³ znawc¹ Biblii. pierwsz¹ karteczkê z zamówieniem i zabra³ siê do pracy. przyj¹³ zamówienia przy barze. Barbie za³o¿y³ fartuch na szyjê. które wyrobnikom przy grillu w Sweetbriar Rose s³u¿y³y jako czapki kucharskie.Du¿y Jim i Junior nie bêd¹ zachwyceni . ¿e ciê ju¿ nie zobaczê. .Niewa¿ne. Zanim wyszed³ z kuchni.Rose nadal szepta³a. Barbie pos³usznie zasalutowa³. . my l¹c o Paulu Gendronie.. zawi¹za³ troki na plecach i otworzy³ szafkê nad zlewem. a tak¿e za dyskrecjê . zanim nas wszystkich potruje. Nakarmimy piêæ tysiêcy g³odnych. .Pojêcia nie masz. jak siê cieszê. Wybra³ Sea Dogs.. Odezwa³ siê dzwonek wisz¹cy w przej ciu. jeszcze potrz¹sn rêk¹ Barbiego. odsun¹³ siê na odleg³o æ ramienia. Na grillu zawsze by³ potworny ba³agan. .. Barbie za mia³ siê wdziêczny za ¿ywio³ow¹ reakcjê. Strzeli³ stawami palców.Niewiele brakowa³o. które nazywa³ gotowaniem. ale zaliczy³em falstart.Du¿y Jim Rennie mo¿e mnie poca³owaæ! . .My la³am. zamykaj¹c j¹ w obu d³oniach. . Wypu ci³ j¹ z objêæ.Przyda mi siê twoja pomoc.Uszy do góry. masz gdzie ten mój fartuch? Rose otar³a k¹cik oka i kiwnê³a g³ow¹. chwyci³ ³opatkê do grilla. cz³owieku. Rose.. . W ¿yciu nie by³o takiego t³umu. . Przekrêci³ j¹ daszkiem do ty³u. Trzeba wyrzuciæ z kuchni Ansona.Zamówienie! . Ju¿ wysiada³em. Opowiem ci pó niej. Nawet piêæ. Na razie jednak ¿adnego z Renniech nie by³o w pobli¿u. bo akurat w tej chwili sta³ siê dla zebranych w restauracji mieszkañców Mill wa¿niejszy od ich miasta na ogólnopañstwowym kanale telewizyjnym..powiedzia³a Rose.

przy których pracowa³y generatory. Kobiety ponoæ jeszcze nie zidentyfikowano. ¿e jej mama wybiera siê dzi na lekcjê latania.. . . zapali³a papierosa. w supermarkecie Food City u stóp Main Street Hill. ale latarnie nie wieci³y. Barbie zamkn¹³ drzwi. ¿e to nie s¹ reflektory telewizyjne. A czerwona plama keczupu przy brzegu talerza wygl¹da³a jak krew. Zamar³ w pó³ gestu.Barbie u miechn¹³ siê do wspomnienia. Fatalne okre lenie. . czyli dobr¹ godzinê pó niej ni¿ zwykle. ³ami¹c zakaz palenia tytoniu w miejscach publicznych. . ale Barbie przecie¿ nikomu nie powie. Popatrzy³ chwilê na ostatnich czterech czy piêciu bywalców. b³yszcza³o elektryczne o wietlenie. oczywi cie ustawiaj¹c posterunki i o wietlaj¹c martw¹ strefê. I w ogóle na cokolwiek. A jak izolowaæ obs zar chroniony noc¹? Có¿. Barbie w³a nie siêga³ po jedn¹. Martw¹ strefê.Niewiele brakowa³o. O Thompsonie mówiono w CNN. który usiad³ naprzeciwko.stwierdzi³a. Pewnie bym wtedy zd¹¿y³. . w koñcu skuli³abym siê w k¹cie i p³aka³a. Rose pozby³a siê ostatnich go ci. gdzie ju¿ zebra³o siê oko³o piêædziesiêciu osób. odwróci³ tabliczkê z napisem OTWARTE na stronê z informacj¹ ZAMKNIÊTE. Zdjê³a z g³owy siatkê i u miechnê³a siê do Barbiego. wiat³a awaryjne pali³y siê w sklepie wielobran¿owym Burpeego. W kilku budynkach. na stacji benzynowej Gas & Grocery.My la³am.. Rose usiad³a przy stoliku po rodku sali. Uwolnione od czapki baseballowej w³osy spad³y mu na ramiona. Jestem pewna.To by³a Claudette Sanders. Spotka³em blondynkê w fordzie. Na stole miêdzy nimi sta³ talerz z frytkami. ale dzisiaj to dopiero dosta³am w ko æ . Wszyscy stali zwróceni na po³udnie. ¿e chcê do mamusi. ¿e czwartego lipca prze¿yli my apogeum. gdzie w wiêkszo ci budynków znajdowa³y siê mieszkania.2 Piêtna cie po dziewi¹tej. tylko wojskowe. . jak przechodz¹ przez ulicê i kieruj¹ siê w stronê placu miejskiego. Dla odmiany na Main Street panowa³a nienaturalna ciemno æ. migota³y p³omyki wiec. Albo skoñczy³ jak Chuck Thompson i jego uczennica. Mog³a mnie podwie æ. a by³bym wyjecha³. Barbie oceni³. tworz¹ce i izoluj¹ce obszar chroniony. W oknach na pierwszym piêtrze. Dodee powiedzia³a mi wczoraj. Rose jednak wiedzia³a swoje. Anson czy ci³ kontuar. Nagle jako przesta³ mieæ ochotê na frytki. w ks iêgarni Mill New & Used Books. bo tam jasne bia³e wiat³o utworzy³o b¹bel nad drog¹ numer sto dziewiêtna cie.Gdyby siê nie zjawi³.

i wszyscy gramy razem .. Barbie mia³ swoje przypuszczenia na ten temat: zaistnia³a sytuacja zagra¿aj¹ca bezpieczeñstwu narodowemu w czasie gdy ca³y kraj mia³ paranojê na punkcie terroryzmu.. ¿e tamte czê ci cia³a to by³a matka Dodee. . Barbie w pierwszym odruchu przyj¹³. Angie. Straci³em apetyt. ¿e zwymiotuje.stwierdzi³a Rose.Bêdziesz jeszcze jad³? . która prawie na pewno pomog³a swojej najlepszej przyjació³ce. ³apiesz w czym rzecz? .Nie.. dochodzi do blokady czêstotliwo ci. Gdy ¿ar sykn¹³ z cicha.stwierdzi³a Rose.Pewna nie jestem. d wiêcznym g³osem: . rzecz jasna. . . Zgasi³a papierosa w keczupie.. chocia¿ w³a ciwie nie by³o na co patrzeæ.Oczywi cie Dodee mog³a te¿ uznaæ.. rozsiewaæ plotki bêd¹ce powodem jego k³opotów na parkingu przed Karczm¹ Dippera.Ja te¿ . ¿e skoro wszyscy usi³uj¹ siê gdzie dodzwoniæ w tym samym momencie. któr¹ ci¹gle podsuwa³a mu pamiêæ. a wszyscy bez przerwy nadawali przez ró¿ne nokie. Barbie nie kocha³ nad ¿ycie ani wiecznie u miechniêtego Andy'ego Sandersa. . . Barbie u miechn¹³ siê lekko i za piewa³ nastêpny kawa³ek. ani ponurej Dodee.Rose wzruszy³a ramionami. . ale my l. ale w miarê up³ywu czasu coraz mniej liczne. popatrzy³ przez okno na Main Street..Miasto nie jest wielkie. Niektóre po³¹czenia przebija³y si na zewn¹trz. jak go cie na sali narzekaj¹ na k³opoty z po³¹czeniami komórkowymi. gdyby to do niego jeszcze nie dotar³o. bo James McMurtry nie nale¿a³ do artystów popieranych przez radio jezusowe. których zjecha³o siê ju¿ pewnie kilka setek.. Wiêkszo æ ludzi przyjê³a. Niektórzy przypuszczali. wskazuj¹c frytki.Miasto nie jest wielkie. kotku. . Nie by³o miêdzy nimi. ¿e w samolocie by³a Claudette? .Czy pan Sanders wie. S³owa pochodzi³y ze starej piosenki Jamesa McMurtry'ego.. ale by³abym zdziwiona. Odwróci³ g³owê. iPhony i blackberry. zw³aszcza przy tych k³opotach z telefonami. motorole.Zanuci³a niskim. Barbie przez jeden straszny moment mia³ wra¿enie.spyta³a Rose. . i pojechaæ do Auburn Mall .Dlatego Dodee nie przysz³a. rozg³o ni WCIK. Chocia¿ przyznajê.Nie da³a znaku ¿ycia. ¿e to przez pracowników telewizji. ¿ona przewodnicz¹cego Rady Miejskiej. . ¿e mowa o linii naziemnej. ¿e ma w nosie pracê. . ¿e w kuchni s³ysza³. która minionego lata cudem jakim na dwa miesi¹ce wyp³ynê³a na fali w kilku stacjach zachodniego Maine.Kto j¹ tam wie? . wcale siê tego nie spodziewa³am. ale zaraz sobie przypomnia³.. puszczaj¹cych muzykê country. Ta noga w zielonej nogawce. Za oknem królowa³a ciemno æ.

Nie bêdzie zachwycona. Mam prawie pe³ne zbiorniki. A generator zu¿ywa gaz.Kiedy ostatnio uzupe³nia³a propan? .Bêdzie musia³ kazaæ Bogu b³ogos³awiæ Amerykê beze mnie.Daj spokój. . musimy pogadaæ o jutrzejszym dniu. Jaki by³ stopieñ prawdopodobieñstwa? U wiadomi³ sobie. lodówki. Przez jaki czas milczeli. Pi¹ta godzina to bardzo wcze nie. ale przedtem trzeba wszystko przygotowaæ. ale zrozumie jej sens. . pompy. wszyscy gramy razem . Miasto nie jest wielkie. mo¿ecie zostaæ. ¿e stopieñ prawdopodobieñstwa by³ niema³y.. Tylko potem zamknijcie porz¹dnie. . piece. Matka Dodee Sanders.W zesz³ym tygodniu. ¿e usiad³a. Z kuchni dochodzi³ jednostajny pomruk zmywarki do naczyñ. .O pó³nocy bêdzie przemawia³ prezydent .Pr¹d dostarcza ci generator. jutro jest dzieñ jak co dzieñ. ws³uchani w jednostajny pomruk nowiutkiego generatora. Zaczê³a siê podnosiæ.. Ogrzewanie. Dwa i pó³ tysi¹ca litrów propanu nie wystarczy na wieki.Ja dziêkujê za prezydenta .. . Skoro Rose uzupe³nia³a gaz niedawno.Ch³opcy. Jezu Chryste. Co jeszcze? Owszem. Bo jest kobiet¹ m¹dr¹ i praktyczn¹.Dlaczego pytasz? . Jutro pogadamy. bo wtedy piek³o siê bu³eczki cynamonowe.oznajmi³ Anson zza lady. Trzeba przekonaæ Rose do tej decyzji. Wreszcie okruch szczê cia w dzieñ naje¿ony nieszczê ciami ca³ego miasta. wiat³o. . je li noc¹ zrobi siê ch³odniej.stwierdzi³a Rose. walenie kotka za pomoc¹ m³otka. ile jeszcze nieszczê æ ic czeka.Jak szybko go zu¿ywasz? Masz pojêcie? . Barbie przeprowadzi³ wyliczenia. Przynajmniej na jaki czas. Sweetbriar Rose dysponowa³ dwoma po³¹czonymi zbiornikami. móg³ to byæ kto inny. je li macie ochotê poogl¹daæ prezydenta. kogo zna³. Gorzej.Co jednak dojrza³a w jego twarzy takiego. mia³a dwa i pó³ tysi¹ca litrów gazu do dyspozycji. ka¿dy o pojemno ci tysi¹ca dwustu piêædziesiêciu litrów. Zw³aszcza w niedziele. Dobrze. Tylne drzwi te¿. kotku. W niedziele Sweetbriar Rose otwierano o siódmej. By³ z tym huk roboty. ¿e potê¿na maszyna mo¿e w³a nie wykonywaæ ostatnie swoje zadanie. .Dobra. na jaki tema t ta ponura mina? . ¿e trudno by³o przewidzieæ. . A je li nawet nie pani Sanders lecia³a senec¹. . ale akurat to by³o najwiêksze zmartwienie.Rose. Barbie u wiadomi³ sobie.

Nie wszyscy w Mill zrozumiej¹ sytuacjê.. Mniej wiêcej od po³udnia.Spala siedem i pó³ litra propanu na godzinê . gdy pojawi³a siê bariera. uniós³ do góry kciuk. Je li do osiemdziesiêciu .powiedzia³.Przy siedemdziesiêciu procentach wykorzystania mocy.zawo³a³a za nim Rose. Akurat Anson wygasi³ wiêkszo æ wiate³. Odwróci³ jedn¹ z papierowych podk³adek z napisem: CZY ZNASZ DWADZIE CIA NAJPIÊKNIEJSZYCH MIEJSC W MAINE? i zacz¹³ liczyæ. Wy³¹cz ca³kiem. który . Czyli zosta³o dwa tysi czterysta litrów. zostaw tylko w kuchni.. od razu. Od dziesiêciu lat by³a wdow¹.mo¿e poci¹gn¹æ prawie miesi¹c.stwierdzi³ Anson. Teraz.Przeczyta³em na tabliczce znamionowej.Dosiad³ siê do nich Anson Wheeler. Nie wszyscy bêd¹ chcieli. ¿e jutro rano. . odk¹d pad³o zasilanie miejskie. O pó³nocy.spyta³a Rose. wiêc pewnie bêdzie jakie dziesiêæ litrów na godzinê. Rose odwróci³a zapiski w swoj¹ stronê.Idê gasiæ wiat³a . .powiedzia³ Barbie.. Za³apa³a w lot. Nawet trochê wiêcej.co oznacza³oby zamykanie lokalu miêdzy niadaniem a obiadem i potem do kolacji .Prezydent Stanów Zjednoczonych ma wyg³osiæ przemówienie . Przyjrza³a siê obliczeniom. Potem podnios³a g³owê i spojrza³a na Barbiego wyra nie wstrz¹ niêta.zdziwi³ siê Barbie. to i tak nie bêdzie ju¿ co gotowaæ.Nie zapomnij o termostacie! . idzie na nim wszystko. .Sk¹d wiesz? .przynajmniej zdaniem Barbiego . . a najpó niej po po³udniu?. teoretycznie zdo³a przetrzymaæ trzy tygodnie. Barbie u miechn¹³ siê..Bo le patrzysz. Barbie pokiwa³ g³ow¹.. . Je¿eli Rose zmniejszy zu¿ycie do dziewiêædziesiêciu litrów dziennie. .I co liczysz? Nic nie rozumiem. wiêc siedzieli w pó³mroku.by³ przera¿aj¹c . . . poga wszystkie wiat³a. . . Ludzie nie bêd¹ chcieli wierzyæ cyfrom.No dobra. . Czym ci to pachnie? . ¿e wielu mieszkañców miasta pope³ni ten sam b³¹d. A je li miasto nie zostanie otwarte przez miesi¹c. Mniej wiêcej sto litrów propanu posz³o od czasu.Na górze zrobiê to samo..Co kombinujesz? . Rose zareagowa³a natychmiast. I przestaw termostat w piecu grzewczym na dziesiêæ stopni. Albo nie. mieszka³a nad restauracj¹.Anson nie wygl¹da³ na przekonanego. .Nie wydaje siê wam. .Anse. . I nagle u wiadomi³ sobie.

. ni¿ nasi politycy wykazuj¹ w chwilach wyj¹tkowej bystro ci umys³u.. to mo¿esz u mnie. Jedna refleksja szczególnie zapad³a mi w pamiêæ: Oczekuj s³oñca.I zamykaæ miêdzy posi³kami. Dowiem siê jutro z gazet. I koniec ze zmywark¹. Barbie nie mia³ pojêcia.Rose pokiwa³a g³ow¹. .Powa¿nie? Super. wracam do siebie.Serdeczne dziêki. Odwróci³ d³oñ i uj¹³ j¹ za rêkê.. Jest stara.westchnê³a Rose. W pewnym sensie mam nadziejê.Nie wiem.Uwa¿asz.. Moim zdaniem powinni my siê jak najlepiej zabezpieczyæ. Ten Chiñczyk mia³ wiêcej rozumu. czyli cytaty z przewodnicz¹cego Mao. Anson stan¹³ przy stoliku Barbie i Rose.Jasne! . Zapowiada³ powa¿ne k³opoty.Mo¿liwe. No to. czyli rezygnacjê z bu³eczek cynamonowych. ¿e musimy robiæ plany na miesi¹c? . ale buduj wa³y przeciwpowodziowe . Co oznacza zamykanie lokalu miêdzy posi³kami. .My . Barbie. . chocia¿ uwielbiam je jak wszyscy.Przecie¿ straci³a matkê.Jasne.Dobrze. to znaczy powinna . Klucze odda³em rano Petrze Searles w aptece.Trzydzie ci dni? . ¿e tak w³a nie powinni my. ¿e Anson i Dodee nie bêd¹ zachwyceni perspektyw¹ rêcznego zmywania.. . ale.... O ile ju¿ do tego nie dosz³o. Sada by³a ¿on¹ Ansona. . .. . do zobaczenia rano. .zgodzi³a siê. ¿e miasto zostanie wyg³uszone. . Zrozumia³. . . Prawie dok³adnie po drugiej stronie ulicy. Rose.Dobra.zdziwi³a siê Rose.Masz gdzie przenocowaæ? Jakby co.Przeniós³ wzrok na Barbiego. . ograniczenie u¿ywania pieców. Wiem. obojêtne w któr¹ stronê. zu¿ywa du¿o energii. je li sytuacja nie znajdzie szybko jakiego racjonalnego wyja nienia. je li w ogóle .Nie za pó no? . ale.Dodee pewnie i tak nieprêdko siê zjawi. ¿e faktycznie pojecha³a do Auburn Mall.To ja ju¿ pójdê. Wobec tego my. . . jak za spraw¹ urz¹dzenia szpiegowskieg o Sto¿ek Ciszy z filmów o Maxwellu Smarcie. Zapewne niewiele. Wydaje mi siê. .Umilk³a na chwilê. Zap³aci³em do koñca miesi¹ca. Sada pojecha³a do rodziny w Derry. Barbie mia³ gdzie nocowaæ.Jutro o szóstej? .proroczy. Ale kiedy by³em w Iraku. dosta³em od kogo Czerwon¹ ksi¹¿eczkê .U miechn¹³ siê szeroko. ty bêdziesz? .. . . . ale zosta³ mi duplikat. Mia³ na sobie kurtkê. dotykaj¹c jego palców.Bêdziemy otwieraæ pó niej.. . wiêc nadal mam dach nad g³ow¹. Nosi³em j¹ zawsze przy sobie i przeczyta³em wiele razy od deski do deski. ile wiadomo ci przedostanie siê przez barierê.Ja siê wcale nie skar¿ê.

gdy Ernie Calvert przeszed³ na emeryturê..potwierdzi³ Barbie.Nie wiesz. oni pracuj¹ w niedzielê..zarz¹dzi³. Albo nawet wp³yn¹æ na komendanta Perkinsa. w Waszyngtonie obraduje Kolegium Szefów Po³¹czonych Sztabów.Jak s¹dzisz. .Nie mam bladego pojêcia. Rennie mo¿e go przekonaæ.Przecie¿ Sysco mi dostarcza. a szczególnie miêso.Tak. nie mo¿esz . . ¿e mia³ powiedzieæ Rose o zaopatrzeniu. Barbie przypomnia³ sobie. Po wyj ciu Ansona Rose potar³a oczy. Je¿eli Food City bêdzie jutro otwarty.powiedzia³a Rose cicho. ¿eby na jaki czas zamkn¹³ sklep..Pokrêci³ g³ow¹.Przera¿asz mnie . . ¿e przyda nam siê kwarantanna. ¿eby mu wyda³ takie polecenie. Duke Perkins nie ¿yje...Bez ambienu pewnie nie zasnê. Albo co siê dzieje. po raz kolejny opowiada³ wiatu.. . ¿e wróci³e .. .Jeszcze jedno. . a o pó³nocy zwróci siê do narodu sam prezydent. . bardzo siê cieszê. ..Co mi siê nie wydaje. co siê sta³o.Wszystko. . Armia odizolowa³a teren.Jack Cale. by razem z nim siê modlili za mieszkañców Chester's Mill.Zabêbni³ palcami po stole. Przej¹³ interes w zesz³ym roku. . .Co mam kupiæ? . Kto tam j w³a cicielem? . ale teraz nie mogê na nie liczyæ.Sam siê bojê. bo nie wiem. We wtorki mam dostawy. ¿e jaka nieznana si³a odgrodzi³a miasteczko w zachodniej czê ci stanu Maine. miêso i jeszcze raz miêso. . zrób zakupy. prawda? ..Nic nie wiesz? Odpowiedzia³ jej pytaj¹cym wzrokiem. .Fakt.przerwa³a. . ile to potrwa? . chocia¿ jestem zmêczona.Je¿eli jutro te¿ bêdzie otwarty. wiêc w tle ukochany Rose. Tymczasem prosi wszystkich Amerykanów. Od dziesi¹tej do osiemnastej. . Tak czy inaczej. . .. Miêso. Wolfie.Nawet je li raptem wszystko wróci do normy.To super. Anson nie wy³¹czy³ telewizora. po czym spojrza³a na Barbiego ponuro.. Barbie patrzy³ na ni¹ os³upia³y.Idziemy spaæ . Jim Rennie mo¿e wp³yn¹æ na.Rano wszystko bêdzie mniej straszne. popatrzy³a na Barbiego z rezygnacj¹. . armia mo¿e uznaæ. O ile otworz¹ sklep. .No w³a nie. .

Potem bêdzie proces.Bzdury . I zaraz Juniorowi przysz³o na my l. w koñcu jest chrze cijaninem i ma po³owê udzia³ów w radiostacji WCIK. g³owê przechyli³ w bok i s³ucha³ z uwag¹. pamiêæ od¿y³a. nawet telewizor milcza³..Tato? Nadal cisza. Zawsze powtarza.. A funkcja radnego miejskiego jeszcze bardziej istotna ni¿ wiêty przybytek mamony. Ale czy rzeczywi cie jest? On tak mówi. To nie by³em ja. Jej piczka. gdyby siê upar³. Kto jak kto. A co dalej? Shawshank. ¿e to robota lokaja. .szepn¹³. ewentualnie... Deszcz magnesów z lodówki i jak upad³a na ziemiê. bo na zewn¹trz by³o ju¿ ciemno.3 . Rêcznik spadaj¹cy z w³osów. Ale dlaczego zwlekaj¹ z tym tak d³ugo? ‾eby go pod os³on¹ ciemno ci wywie æ z miasta do wiêzienia w Castle Rock. ale zabiæ? mieszne! Przecie¿ by³.. ale ojciec by ni e knu³ przeciwko niemu. Pobiæ. W sobotnie wieczory ogl¹da³ CNN i FOX News albo Animal Planet czy History Channel. Naradzaj¹ siê. Po kilku latach pewnie zacznie o nim mówiæ The Shank. Tylko kto w ni¹ uwierzy? Prêdzej by mu uwierzyli. jak reszta morderców. To by³..Tato? Tato! Junior Rennie sta³ na szczycie schodów. Prawda. ¿e rodzina jest najwa¿niejsza. Ale czy rzeczywi cie? Obudzi³ siê z przekonaniem. wyra nie z niego kpi¹ca. gwa³cicieli i zboków. ¿e komis z dumnym szyldem JIM RENNIE U‾YWANE SAMOCHODY mo¿e byæ dla ojca wa¿niejszy ni¿ rodzina. To by³ ból g³owy. owszem. Junior podniós³ do ucha zegarek. Nadal tyka³. a jego wskazanie mia³o sens. Musia³o byæ snem. jak go mo¿liwie dyskretnie aresztowaæ. by³ ca³kiem normalnym cz³owiekiem! Obejrza³ siê przez ramiê i w oko wpad³y mu rzeczy wrzucone pod ³ó¿ko. ¿e zabójstwo Angie by³o tylko snem. . bo przecie¿ on by nigdy nikogo nie zabi³. Dziwaczny zgrzytliwy d wiêk w twarzy dziewczyny. A przecie¿ ojciec zawsze po pracy sia da³ przed telewizorem. kiedy w ni¹ wyr¿n¹³ kolanem. Tak. Juniorowi przysz³a do g³owy straszna my l: Du¿y Jim pewnie jest z komendantem Perkinsem. zobaczy³ na nich krew. Tu go nie ma. I w komisariacie te¿ nie.. . Dzi jako nie.. Odpowiedzia³a mu cisza.

Zala³a go fala ulgi. Junior zebra³ powalane krwi¹ ubrania. Poszed³ na dó³. zastanawia³ siê ospale.. I narzeka na Western Maine Power. wrócê tutaj i ojciec ju¿ bêdzie w domu? Wobec tego najpierw pieni¹dze. czy te¿ trzyma swój taki siaki owaki fiut na g³odzie. co dalej. Najwyra niej miejskie zasilanie pad³o. Wiêc je li bêdzie taki sta³ przed domem McCainów. by³a to ostatnia rzecz na wiecie. od czasu gdy przesta³a go boleæ g³owa. Sprawdziæ. W sejfie by³a kupa szmalu. Przez moment wyda³o mu siê. w³¹czy³ górne wiat³o. Tak. Co najwa¿niejsze. Z na³ te¿ has³o do komputera ojca. pomy la³. I to jak najszybciej. Junior. A je li zobaczê van. grzebieñ. Przestawiaj¹c programator na ch³odne pranie. ¿e plamy z krwi spiera siê zimn¹ wod¹. Bardzo tego nie chcia³. Tylko wcze niej jeszcze wróci na chwilê do domu.bia³y samochód. przecie¿ ogl¹da³ CSI. Bo¿e jedyny. nastawi³ na gotowanie. ¿e ma k³opoty z oczami. Ojciec s¹dzi³. po czym przypomnia³o mu siê jeszcze z czasów. Na pewno. Wszed³ do gabinetu. Wróci³ do pokoju.dwie czarne cizie. I nie tylko w swym domu. ¿e ojciec siedzi w fotelu z .. proszek od bólu g³owy . czy ojciec od dawna pieprzy siê z jak¹ sekretark¹. I czy jest van patologa s¹dowego. W³¹czy³ pralkê i zastanowi³ siê. W zasadzie wcale nie zna w³asnego ojca. Widzia³ ju¿ wcze niej ten wielki niebiesko .. Ojciec na pewno siedzi w sali konferencyjnej w ra tuszu i obgaduje sytuacjê z t¹ dwójk¹ idiotów. Sandersem i Grinnell. wsadzi³ dowody zbrodni do pralki.i powk³ada³ wszystko do kieszeni czystych spodni. dopiero po chwili u wiadomi³ sobie. wobec czego wiedzia³ o jego sk³onno ci do ogl¹dania pikantnych scenek. wytrz¹sn¹³ z d¿insów ró¿ne drobiazgi . Sol idna awaria zasilania wiele wyja nia³a. jednak powinien siê tam rozejrzeæ. ile wozów policyjnych stoi pod tamtym domem. ¿e w³a ciwie niczego nie wie na pewno. znajduje siê dopiero na trzecim miejscu. które z Frankiem DeLessepsem nazywali na markizê . Tysi¹ce baksów. ¿e Junior nie zna szyfru. wyzywaj¹c pracowników firmy energetycznej od ³achadojdów oraz takich siakich owakich. kiedy mia³ najwy¿ej dziesiêæ lat. klucze. jak matka mówi³a. Teraz. w ogóle móg³ my leæ. Rozjarzy³o siê niepewnie.Wobec tego on sam. Po raz pierwszy w ¿yciu u wiadomi³ sobie w niespotykanym przeb³ysku intuicji. drobniaki. kiedy by³ z ojcem w s¹dzie.. Patolodzy byli najwa¿niejsi. otworzy sejf. ale Junior zna³. do gabinetu ojca. jeden bia³y facet. ¿e s³yszy generator. W koñcu postanowi³ wróciæ do domu Angie. S¹dzi³. na jak¹ mia³ ochotê. Wtedy ucieknê. ci¹gle przygasa³o. Mo¿e wtyka znaczniki w wielk¹ mapê miasta niczym sam George Patton.portfel.

obróci³ . Poza ni¹ Junior znalaz³ ca³e sterty kartek przypominaj¹cych pergamin. Junior zastanowi³ siê.. kto wie? Sam Du¿y Jim zawsze mawia³: Opatrzno æ pomaga tym. w koñcu postawi³ na swoim i sk³oni³ Du¿ego Jima do wizyty u specjalisty w Lewiston. Przysn¹³. w którym ogl¹da³ telewizjê. którego ojciec nazywa³ m¹draliñskim ³achadojd¹. ¿e mu co uby³o. trzeba przeprowadziæ odpowiednie procedury medyczne. gdyby ojcu wysiad³a pikawa. ale z drugiej strony. Ja muszê siê zaj¹æ w³asnymi. albo Rayburn co mu dawali i stawiali go na nogi.. te¿ by³o tam du¿o gotówki. ¿e musi porozmawiaæ z Bogiem.. Stale oczekiwa³ rozb³ysku reflektorów samochodowych na oknie. ale rozproszy³ cieñ. struty i przestraszony. uzna³. Mimo wszystko podszed³ do sejfu d³ugimi miêkkimi krokami na przygiêtych nogach. bo rêce mu dr¿a³y. CZY JEZUS BY ZAWAR£ TAKI UK£AD? Nawet w tej chwili. Nad jego g³ow¹ rozjarzy³ siê taki sam niepewny blask jak w sypialni. Jak¹ arytmiê. I ¿adnej obligacji na okaziciela.wysokim oparciem. którzy sami sobie pomagaj¹ . Skrytka by³a pe³na gotówki. nieomylnego znaku powrotu ojca. gdy zmieni³ zdanie i do³o¿y³ jeszcze parê setek. Zamkn¹³ sejf. Junior wzi¹³ jeszcze cztery setki. jak skrada siê postaæ na filmie rysunkowym. czyli przeprowadziæ procedury modlitewne. to pewnie zrozumie. Zdj¹³ ze ciany i od³o¿y³ na bok obraz zakrywaj¹cy sejf . Ostatni¹ czynno æ musia³ powtórzyæ. ¿eby podprowadziæ jakie piêædziesi¹t baksów na zesz³oroczny festyn we Fryeburgu. czy Jezus by pochwali³ uk³ady. zatytu³owanych OBLIGACJE NA OKAZICIELA.i wprowadzi³ kombinacjê cyfr. ¿e niekoniecznie akurat dzisiaj. zanim obróci³ pokrêt³o.. Gdy zagl¹da³ do sejfu poprzednim razem. stwierdzi³. Junior prztykn¹³ prze³¹cznikiem wiat³a. a Du¿y Jim. ¿e aby siê pozbyæ tych zaburzeñ rytmu serca raz na zawsze. jakie Du¿y Jim tworzy³ na boku. Ju¿ mia³ zamkn¹æ sejf. Jego interesy. który ch³opak wzi¹³ za g³owê ojca. Po czym wróci³ do ³ykania pigu³ek i od kilku miesiêcy wszystko wydawa³o siê w najlepszym porz¹dku. jego sprawa. czy mo¿e. ale mo¿e lepiej. ale nie a¿ tyle co teraz. Wzi¹³ piêæset dolarów w piêædziesi¹tkach i dwudziestkach. który panicznie ba³ siê szpitali. Ojciec nawet nie zauwa¿y. Za du¿o komplikacji jak na jeden dzieñ. A je li. Kardiolog stwierdzi³. Haskell najchêtniej by nie zmienia³ takiego stanu rzeczy.Kazanie na Górze . Przypomnia³a mu siê plakietka stoj¹ca na biurku ojca. ale Rayburn. Gwizdn¹³ cicho.Tato? Cisza. Zwykle chadza³ do szpitala imieni Cathy Russell i tam albo doktor Haskell. dlaczego syn wzi¹³ pieni¹dze. mia³ atak serca? Du¿y Jim miewa³ k³opoty z sercem od trzech lat. Na dobr¹ sprawê nie za³ama³by siê. Kieruj¹c siê t¹ maksym¹. bo to wiadomo? . mo¿e nawet siê z nim zgodzi.

jak mu siê zdarzy³ wypadek z Angie. Latarnie nie wieci³y. Gigantyczny! Czy naprawdê cia³o Angie mog³o jeszcze pozostaæ nieodkryte? Czy te¿ mo¿e w³a nie przygl¹da³ siê pu³apce? Z ³atwo ci¹ sobie wyobra¿a³ tutejszego szeryfa albo jakiego wa¿niaka z policji stanowej. ¿eby z nikim nie rozmawiaæ w drod e powrotnej do domu dziewczyny. chocia¿ nigdy dot¹d nie by³o a¿ takiego zbiegowiska z tego powodu. o których telewizja informuje. Zwykle lud zie wracali do domów i k³adli siê spaæ z b³og¹ wiadomo ci¹. Kolejny podarunek od losu. Mo¿e byli na placu. Generator mrucza³. Stanowczo zbyt piêkne. postawi³ ko³nierz i przez to wszystko ma³o nie wpad³ na Ansona Wheelera wychodz¹cego ze Sweetbriar Rose. Bzdety z telewizora. kurwa. Tak czy inaczej zadba³. Ewentualnie ta akurat awaria zasilania zosta³a spowodowana jakim spektakularnym zaj ciem. Wiadoma sprawa . na podje dzie ani ladu terenowca Henry'ego McCaina czy toyoty prius LaDonny. które przyszpil¹ go do ciany jak motyla w gablocie. przyci¹gany chyba jak¹ zewnêtrzn¹ si³¹. Junior przyczai³ siê po przeciwnej stronie ulicy. który mówi: Wystarczy siê ukryæ i poczekaæ. Junior przypomina³ sobie mgli cie. zapewne przez megafon: Stój. ¿e je li tylko przerwa w dostawie elektryczno ci nie jest skutkiem wyj¹tkowo gwa³townej burzy. Szed³ Main Street z nisko pochylon¹ g³ow¹. ¿eby by³o prawdziwe. czy wierzyæ w³asnym oczom: dom by³ pogr¹¿ony w ciemno ciach. zasilaj¹c pralkê. czeka³ na krzyk. w lekkim deszczu li ci klonowych. Widzia³ tam sporo ludzi. Trzeci ³ut szczê cia. ¿e tu¿ po tym. najdalej w porze niadania wszystko wróci do normy. wiêc tym ³atwiej by³o pozostaæ niezauwa¿onym. jaki starowina go pyta³. Pewnie wszyscy gadali o awarii zasilania. w ka¿dej chwili spodziewa³ siê znale æ w wietle reflektorów punktowych. 4 W domu McCainów nie by³o nikogo. która czy ci³a jego ubrania z krwi Angie. rêce do góry! Nic siê nie dzia³o. co siê sta³o. Sam nie wiedzia³. z rodzaju tych. przerywaj¹c programy z ramówki.pokrêt³o i odwiesi³ Jezusa na miejsce. Zbyt piêkne . A jednak przechodz¹c przez ulicê. Normalnie. nikogusieñko. W przedpokoju chwyci³ kurtkê i wyszed³. . A teraz jeszcze na dodatek to. ch³opcy Przestêpca zawsze wraca na miejsce zbrodni.

ale mo¿e by³o inne wyj cie.. Bardzo dobry znak.Jest tu kto ? Zero reakcji. to oczywi cie. Je li chodzi o patologa. Powinien by³ wzi¹æ latarkê z domu. Nawet generator milcza³. A poza tym w Biblii takie rzeczy zdarza³y siê bez przerwy.zawo³a³. Tak. ale zyska³by trochê na czasie. ³atwo zapomina o takich sprawach. . Spi¿arka. Niezbyt wyra nie. ¿e nikogo nie ma. ale jednak widaæ by³o pó³ki zastawione butelkami i puszkami. Oczy mu nieco przywyk³y do mroku. Frontowe te¿ powinny byæ nadal otwarte. jednak ból g³owy nie wraca³.Halo! Cze æ! . . Dom w dalszym ci¹gu by³ ciemny i cichy. Potrzebowa³ wiat³a.Angie? Jeste w domu? Przecie¿ by jej nie wo³a³. ca³kiem jak krochmal. Zajrza³ za drugie . choæ zadanie nie nale¿a³o do ³atwych. jak zombi w Nocy ¿ywych trupów .Halo? Proszê pana! Proszê pani! . Dostrzeg³ ogromny bia³y kr¹g wiat³a nad drzewami. Wetkn¹³ g³owê do kuchni. gdyby j¹ zabi³. Gdy by musia³. Podszed³ do tylnych drzwi. stanowczo trzeba by³o wzi¹æ siê w gar æ. wrócili do domu na piechotê i przegapili martw¹ córkê na kuchennej pod³odze. który spowodowa³ awariê zasilania? Pewnie tak. Jasne. skoro nikt nie wróci³ do domu od czasu zdarzenia z Angie.W koñcu znalaz³ siê na podje dzie. Zw³aszcza w ciemno ciach. S³ychaæ by³o tylko maszynê pracuj¹c¹ u Grinnellów. Junior obejrza³ siê przez ramiê. nic by to nie da³o. W koñcu ostatnio naprawdê mia³ fart. . w przeb³ysku geniuszu: . ale jak cz³owiek siê przyzwyczai do tego. Junior przest¹pi³ nad cia³em Angie i otworzy³ pierwsze z dwojga drzwi na przeciwleg³ej cianie. w skroniach pulsowa³o. ale nie chcia³ wchodziæ od tamtej strony. W Biblii ludzie czasami wracali do ¿ycia. ¿e normalnie wystarczy pstrykn¹æ prze³¹cznikiem.I w koñcu. ¿e nie! Wtedy pojawi³a siê straszna my l. Natychmiast poczu³ krew. Tak! Bo w³a nie by odkry³ cia³o . mo¿e nawet w Morton? Czy¿by tam znajdowa³o siê miejsce wypadku. jednak nie do æ. co tak¿e stanowi³o dobry znak. Przekrêci³ ga³kê w drzwiach.Jest tam kto ? Mia³ niemal ca³kowit¹ pewno æ.. wtedy Junior zacz¹³by krzyczeæ. tylko zwietrza³y.mrukn¹³.We siê w gar æ . . Cisza. Gdzie przy po³udniowych granicach miasta. ale gdyby jakim cudem Henry albo LaDonna zostawili samochód przy placu. Serce wali³o mu jak m³otem. po s¹siedzku. A gdyby tak Angie odpowiedzia³a? Gdyby siê odezwa³a z pod³ogi? Wyda³a jaki d wiêk z gard³a pe³nego krwi? .

Cia³o. Zmyje ca³¹ krew. Pod piewuj¹c pod nosem. jeste ? Kolejne pukanie. niepewnie stawiaj¹c kr oki w ciemno ci. I o ile nie zwiód³ go kszta³t przedmiotu stoj¹cego na pó³ce. czy Angie nie ma w sypialni.tu poszczê ci³o mu siê lepiej. na koniec pu ci³.. Wci¹gn¹³ tam Angie za ramiona. Rzeczywi cie.. Zimna woda .Angie? . co siê zaraz stanie. to te¿ jej wina. czyste rêce. .Angie? . w pralni. . . pos³uszna maksymie g³oszonej przez mê¿a: Czysty dom. potem drzwi siê otworzy³y. I to. gdy us³ysza³ pukanie do frontowych drzwi. nadal mia³ fart. Trzeba co zrobiæ z cia³em. Cholera! Gara¿! O pieprzonym gara¿u ca³kiem zapomnia³. przyczepi³ magnesy na lodówce. czego dotyka³ i czego móg³ dotkn¹æ. £up! Zabra³ siê do pracy. Krew . ¿e na razie mo¿e zostaæ w spi¿arce.. Wiadro uda³o mu siê nape³niæ niemal po brzegi. Dodee ruszy³a od razu do kuchni.drzwi . ale tu. Kolejny bonus. ¿e jeste .. ¿e mama nie ¿yje! Junior mia³ nadziejê. Zmiêkczacz do tkanin. .Dziewczyna szlocha³a. sprawdziæ. Juniora znowu zaczyna³a boleæ g³owa. Skoro nikt nie w³¹czy³ generatora. moja mama nie ¿yje! Pani Shumway powiedzia³a.Angie.Angie.doskonale. ¿e widzê wiat³o. I to silna.Angie.. mam nadziejê. to ona...zimn¹ wod¹.. Potem wytrze Wszystko.Kolejny szloch. Pralnia. czyste serce . nastêpnie opu ci³ rolety. Bêdzie sprz¹ta³ niczym oszala³a na punkcie czysto ci pani domu. Wybielacz. Proszek. jak¹ kiedy by³a jego matka.. Widzia³am twój samochód w gara¿u. . Mop i wiadro. bêdzie tylko zimna woda. Zdecydowa³. Oczy mia³ szeroko otwarte.. Niestety. Najwyra niej fart siê skoñczy³. Zna³ ten g³os. W kuchni trzeba bêdzie jej u¿ywaæ ostro¿nie i najlepiej spu ciæ rolety. Tak. . ¿e dziewczyna pójdzie najpierw na górê.Angie? Jeste tutaj? Zdawa³o mi siê. Podniós³ g³owê. Ale najpierw. bardzo przyzwoita. latarka. . Z kranów naleci pewnie z jeden kube³. ale s¹ jeszcze rezerwuary. Dobrze. Wszystko przez tê naæpan¹ zdzirê. móg³ wieciæ do woli. Ci¹gle jeszcze czy ci³ kuchniê i by³ daleko od ukoñczenia pracy. zanim kran zacz¹³ prychaæ. usta rozci¹gniête na boki w przypominaj¹cym u miech grymasie przera¿enia. To ta idiotka Dodee Sanders.

¿e Sammy mia³a w³asny dach nad g³ow¹ przy Morton Road. jeste mi strasznie potrzebna! A dzieñ zacz¹³ siê tak dobrze! Wsta³a wcze nie. A mo¿e i nie. teraz by³y ju¿ doros³e. W ciemno ciach brnê³a przez przedpokój domu najlepszej przyjació³ki. ¿e wszystko to w³a nie jej siê zdarza. Dodee wiedzia³a. oko³o dziesi¹tej. Angie. ¿e s³yszy jaki ruch w ciemno ciach.. ¿e dostawa³a je od ch³opaków. Nic wielkiego. ¿e powinny daæ sobie z tym spokój. wiêc chcia³a wiedzieæ. Poza tym w³a nie straci³a matkê. Pochyli³a siê. od wiosny. jakby ¿y³a w jakim równoleg³ym wymiarze. D³oni¹ wymaca³a rêcznik. poddaæ je torturom. ¿e wy³apa³a na eBayu nowe lalki Bratz. powa¿nie. Nigdy wiêcej trwa³o ju¿ ponad tydzieñ. Jej przyczepa cieszy³a siê w weekendy du¿¹ popularno ci¹. Ale chyba nadal wyczuwa³a czyj¹ obecno æ. no. Pani Shumway mi powiedzia³a. Tyle ¿e Dodee obieca³a sobie nigdy wiêcej nie tkn¹æ zio³a. . Bole nie wykrêci³a dwa palce. gdy Sammy zadzwoni³a. Chyba w kuchni. gdzie jeste ? Moja mama nie ¿yje.. ale do wy³¹cznej dyspozycji. wiêc jak na ni¹ bardzo wcze nie . jak siê tak nad tym zastanowiæ. no prawie doros³e. nadepnê³a na co . Little Walter spa³ praktycznie bez przerwy. No i w sumie trochê straszna. k³u³y paznokciami g³upie twarzyczki. Potem zadzwoni³a Samantha Bushey i powiedzia³a.. ale jednocze nie trudno jej by³o w to uwierzyæ. Ca³a ta zabawa to dziecinada. czy Dodee bêdzie chcia³a przyj æ. W pewnym stopniu rozumia³a. potem wiesza³y. Co za idiota zostawi³ rêcznik na pod³odze w korytarzu? Potem wyda³o jej siê.Angie? Jeste ? Nic. W ostatniej chwili z³apa³a porêczy. wiêc krzyknê³a g³o no. Nie nabijam siê. oblewa³y zabawki benzyn¹ do zapalniczek i podpala³y. ¿eby sprawdziæ. to nie dowcip. Wszystko przez to.Angie? Sz³a dalej.. z którymi imprezowa³a...5 Dodee Sanders by³a wci¹¿ lekko wstawiona i cokolwiek naprana. Przyciska³a do boku pulsuj¹c¹ bólem i ju¿ puchn¹c¹ praw¹ rêkê. Dodee siê domy la³a. kiedy to jej m¹¿ da³ nogê. ¿eby na nic nie wpa æ w ciemno ci.i wcale nie mia³a zamiaru urywaæ siê z pracy. i o ma³o nie zaliczy³a gleby. Czu³a siê troszkê tak. Dziewczyny kupowa³y je na wyprzeda¿ach gara¿owych. szuraj¹c nogami. Przysiêg³a to sobie po tej awanturze z kucht¹. No i Sammy zwykle mia³a ziele. tylko przyczepê.Angie. ca³kiem jak w filmie science fiction. . . Torturowanie lalek by³o na³ogiem z czasów gimnazjum. po lizgnê³a siê i ma³o nie wyr¿nê³a na ty³ek. na czym siê przejecha³a. . Lew¹ wyci¹gnê³a przed siebie.

a kiedy Dodee siê obudzi³a. .Dobra. a potem Sammy uzna³a. Wiedzia³a.Wiesz co. Sammy zachichota³a. . jakby kto pods³uchiwa³ i doskonale wiedzia³.Wiem.Mo¿esz dostaæ w swoje ³apy Jade i Yasmin . zdaniem Dodee. (J ojciec siê upar³. na ma³e wiadomo co. w dodatku by³o wpó³ do szóstej.Przyje¿d¿aj szybko.Zawsze wys³awia³a siê w taki sposób. wiêc zapali³a sk i Sammy te¿. wiêc wypi³y kolejkê. ¿e by³y trochê upalone. wiadomo gdzie.No i mam trochê wiesz czego. . Muszê byæ w robocie o drugiej. Ma³y w³a ciwie bez przerwy spa³. je li wzi¹æ pod uwagê. co oznacza wiesz co . . . . chocia¿ ca³e to wiadomo co te¿ by³o dziecinad¹ i nale¿a³o z tym skoñczyæ dawno temu. . . ¿e jest opó niony w rozwoju. Dodee wróci³a do miasta.zaznaczy³a. Potem we dwie przeprowadzi³y u Yasmin operacjê plastyczn¹ za pomoc¹ rodka do czyszczenia rur.kusi³a. Little Walter puszcza³ b¹ki. co by³o do æ zabawne. z pewno ci¹ z wozu wysiad³aby ta ruda suka Jackie Wettington. o czym mowa. Albo ojciec zrobi sobie przerwê w apteczn ej . A nawet gdyby siê trochê spó ni³a. zdaniem Dodee nadal wygl¹da³a rewelacyjnie.. czy we wstecznym lusterku nie widaæ gliniarzy. Dodee uwa¿a³a. drug¹. I wy³¹cznie dlatego. no i. . jak dawniej. co bêdzie z Baby Bratz .I pamiêtaj. najgorsz¹ suk¹ spo ród lalek Bratz. zreszt¹ Sammy wyci¹gnê³a butelkê johnniego walkera. I tak Dodee pojecha³a do przyjació³ki i oczywi cie przekona³a siê. nie bardzo mogê. ¿e torturowanie lalki to ¿adna przyjemno æ. ¿e ja ju¿ nie u¿ywam wiesz czego . tylko ¿e pr¹d wysiad³. I tego drugiego wiesz czego te¿ nie robiê.Yasmin czeka . ¿e nienawidzê Yasmin.. poczu³a mrowienie w dole. ile mary ki wci¹ga³a Sammy. Little Walter ci¹gle spa³. Naprawdê ju¿ za pó no. Do czternastej zosta³y jeszcze cztery godziny. Ale tylko na chwilê. to co? Rose wywali? A gdzie znajdzie jakiego naiwnego na jej miejsce? . Nie by³oby w tym nic dziwnego. Dodee oczywi cie doskonale wiedzia³a. Chocia¿ mia³a trochê brzucha. Có¿. ¿e jej nienawidzisz. wsadzon¹ do mikrofalówki.. nadal na haju i prze ladowana przez paranojê. W koñcu wyl¹dowa³y w ³ó¿ku Sammy. mo¿e dlatego. trzeci¹ i czwart¹.. pe³zn¹c nieca³e trzydzie ci kilometrów na godzinê. ¿e gdyby j¹ faktycznie zatrzymali. które kupi³a w Deb. Sammy. ¿e chce sprawdziæ. bêd¹c w ci¹¿y).powiedzia³a Sammy.Nie ma sprawy . ¿eby i æ do roboty. Yasmin by³a. jak cz³owiek nie jest chocia¿ troszkê na haju.A poza tym mo¿emy wiesz co. Nastêpnie Sammy chcia³a jej pokazaæ: rewelacyjne body.zgodzi³a siê Sammy bez sprzeciwu. prawda. Potem usnê³y.. Bez przerwy sprawdza³a. Rewelka. ¿eby mu daæ imiê na cze æ jakiego starego bluesmana.

A mo¿e i za drobne bara .. bo tak j¹ zmêczy³a ta kretyñska nauka latania. gotow¹ j¹ aresztowaæ za prowadzenie pod wp³ywem. by³o ju¿ ca³kiem ciemno. W zasadzie mog³aby poszukaæ ojca.. W³o¿y³a szlafrok i zesz³a na parter.Angie? Angie. Nigdy w ¿yciu.bara. b³agam. przekonana. . W rozproszonym blasku widaæ by³o twarz Julii.. Za wieci³a Dodee w twarz. Przed drzwiami sta³a Julia Shumway. Po omacku brnê³a korytarzem. .. . W rêku trzyma³a latarkê. pani Shumway zaproponowa³a.O czym nie wiem? Julia Shumway jej powiedzia³a. Tylko na parê minut. Bo¿e. powlok³a siê do swojego pokoju. wrzuci ciuchy mierdz¹ce gandzi¹ do pralki. Czu³a na ciele perfumy Sammy. który zmiesza³ i przestraszy³ Dodee. Kiedy rozleg³o siê pukanie do drzwi. ale tego najarana Dodee w zasadzie nie zauwa¿y³a. przyjació³ka kupi³a ich w sklepie Burpeego pewnie z litr za je dnym zamachem. Jej modlitwy zosta³y wys³uchane. obieca³a sobie w duchu. po czym opu ci³a strumieñ wiat³a. Nie zobaczy³a Jackie Wettington. W g³owie te¿. w oczy na pewno zaczerwienione. 6 . Potem wstanie.. Tyle ¿e przy wy³¹czonym pr¹dzie budzik nie dzia³a³. Dodee przypuszcza³a. ¿e na prog zobaczy rudow³os¹ policjantkê z wielkimi cycami. . Z Angie. redaktorka i wydawczyni Democrata . ci¹gnê³a spodnie oraz koszulê i pad³a na ³ó¿ko. ¿e postanowi³a sobie odpu ciæ spotkanie Gwiazdy Wschodniej i bingo. pomó¿ mi! B³agam. Tu tak¿e: nie by³o pr¹du. kompletnie bez podtekstów i . ¿e j¹ zawiezie.. Albo matka bêdzie w domu. a ju¿ nigdy nie bêdê robi³a wiadomo czego. W d³oni pulsowa³ ból. niech mi siê upiecze.Ty jeszcze o niczym nie wiesz. na sam¹ my l dostawa³a gêsiej skórki. pewnie napuchniêt¹ od snu. na niej wyraz wspó³czucia. Zreszt¹ wola³a byæ z Angie...Mniej wiêcej wtedy Dodee zaczê³a mieæ to dziwaczne wra¿enie wiatów równoleg³ych. ¿e to ostatnie nie jest sprzeczne z prawem.Biedactwo . I tego drugiego te¿ nie. lecz ca³kowitej pewno ci nie mia³a. Dom wieci³ pustkami.harówie i poczuje od niej procenty.O czym? .odezwa³a siê Julia. we mie prysznic. na w³osy w koszmarnym nie³adzie. która j¹ mocno przytuli. pewnie trzeba by zacz¹æ szukanie w zak³adzie pogrzebowym.

Z kuchni wyszed³ jaki cieñ.Zaszlocha³a g³o niej. mówiê ci. . wyci¹gnê³a przed siebie obie rêce. Zbli¿a³ siê szybko.Jeste . koszmar! Los mnie pokara³. ca³e szczê cie! .Koszmar. by Dodee przytuliæ. przy pieszy³a kroku. Silne d³onie zacisnê³y siê wokó³ jej gard³a. . dosta³am za swoje! Cieñ tak¿e wyci¹gn¹³ rêce. Angie. . ale nie po to.niezainteresowana wiadomo czym. najlepsza przyjació³ka.

Niewa¿ne. I pod k¹tem finansów. Andrea Grinnell. Andy zawsze by³ zadowolony z partnerstwa z Du¿ym Jimem. dla równowagi. By³ zbyt zajêty pilnowaniem tego. lecz Andy nie mia³ nic przeciwko temu. a zdaniem niektórych. Du¿y Jim najprawdopodobniej nie zosta³by wybrany nawet na hycla. Du¿y Jim nie umia³ poj¹æ g³upoty decydentów Toyoty. ale swój rozum mia³. mówi³ ludziom. Rêcznie pisane na papeterii z nag³ówkiem Przewodnicz¹cy Rady Miejskiej . bez Andre w DeLois Sandersa. Kiedy kursowa³ po mie cie przed wyborami. a mo¿e nawet osiemdziesi¹t osiem. ci niête serce. na przyk³ad farmerów ubiegaj¹cych siê o nisko oprocentowane dofinansowanie. Doszed³ tam. Sanders zawsze wysy³a³ kondolencje. koncern zamiast niego wybra³ Willa Freemana. ¿e on i Du¿y Jim s¹ jak bli niaczki z reklamy gumy do ¿ucia. Andy wys³a³ kondolencje. z trzec i¹ osob¹. lat osiemdziesi¹t siedem. By³a to Gertrude Evans. Du¿y Jim nie móg³ siê zajmowaæ takimi sprawami. By³ on cz³owiekiem bardzo stanowczym. mia³ serce z kamienia i by³ wyrachowany Tymczasem Andy . Bior¹c pod uwagê wielko æ sprzeda¿y w autokomisie oraz jego lokalizacjê tu¿ przy szosie numer sto dziewiêtna cie. kto je w zasadzie otrzyma³. obiecuj¹c gwiazdki z nieba. jak Click i Clack z radiowego cyklu motoryzacyjnego albo jak mas³o orzechowe i d¿em i ¿e Chester's Mill nie by³oby takie jak dzi bez nich obu. W zasadzie zarz¹dza³ miastem jak prywatnym przedsiêbiorstwem. Mo¿e nie by³ najbystrzejszym nied wiadkiem w lesie. gdy umiera³ który z jego wyborców. doskona³e interesy oraz bonusy w postaci tanich koreañskich odkurz aczy. dysponowa³ ciep³em w nadmiarze. ¿e Du¿emu Jimowi brakuje ciep³a. Du¿y Jim sprzedawa³ u¿ywane samochody.DOBRO MIASTA. d wigaj¹c na barkach wielki ciê¿ar: niedowierzanie. co nazywa³ naszym wspólnym interesem . Natomiast Andy ich rozumia³. . Akurat teraz by³a to siostra Rose Twitchell. jaka siê trafi na dok³adkê. Siedzia³ w salonie zadumy numer jeden. rozpacz. bo m¹¿ Gerty zmar³ dobre dziesiêæ lat wcze niej. Mia³ poczucie. ale kiedy chcia³ zostaæ przedstawicielem Toyoty. Wiedzia³. przez co rozumia³ Chester's Mill. za jedyne towarzystwo maj¹c nieboszczkê w trumnie na wprost. ¿e Du¿y Jim jest bystry. choæ nie mia³ bladego pojêcia. Andy równie dobrze rozumia³ tak¿e co innego: bez niego. DOBRO MIESZKAÑCÓW 1 Andy Sanders rzeczywi cie znajdowa³ siê w zak³adzie pogrzebowym Bowiego. bo doskonale rozumia³. ¿e takie dzia³anie nale¿y do jego obowi¹zków. pracuj¹cych w tandemie. która zmar³a na niewydolno æ serca przed dwoma dniami.

Od razu zszed³ do pomieszczenia. co robili. nawet nie rzuciwszy okiem do saloniku. Specjalistk¹ od cyfr by³a jego ¿ona. Dzia³anie w imiê dobra by³ dobre. gdy¿ dziêki niemu ksiêgowo æ stawa³a siê czysta jak ³za. Pewnie byli tam te¿ inni. Tyle ¿e teraz. robili dla dobra miasta. Nie Potrafi³. Claudette i Du¿y Jim nawet pracowali razem przy miejskiej ksiêgowo ci . Po chwili szlocha³ g³o no i nikomu to nie szkodzi³o. Teoretycznie audyt przeprowadzano niespodziewan ie. gdz ie przewodnicz¹cy Rady Miejskiej siedzia³ z d³oñmi wci niêtymi miêdzy kolana. a to bardzo dobrze. który co prawda nie namawia³ ¿ony Andy'ego na lekcje latania.. ¿e kocha³ j¹ nad ¿ycie. Straszne miejsce. doprowadzi³by do bankructwa najdalej na prze³omie wieków. Du¿y Jim wiedzia³. W³a nie tam znajdowa³ siê Duke Perkins. By³a. I tak by³o dobrze. Wyszli z tego audytu l ni¹cy niczym najczystszej wody kryszta³ i nikt nie poszed³ do wiêzienia. Czas przesz³y. milcz¹co ocieraj¹c ³zy po obejrzeniu cia³a swojego mê¿a. zostawiony sam sobie. a w zasadzie prawie wszystko. ale Du¿y Jim by³ uprzedzony. utrzymywa³a aptekê. jak siê za³atwia sprawy i dlaczego powinny zostaæ za³atwione. . mawia³. Dla jego mieszkañców. Nie umia³ bez niej ¿yæ.gdy mia³a byæ sprawdzana przez w³adze stanowe. nierejestrowanym i coraz wiêkszymi zastrzykami gotówki od Jima Renniego. zw³aszcza w ci¹gu ostatnich dwóch czy trzech lat. Claudette na pewno. nie na kontach i ksiêgach rachunkowych. Stewartem. Fern Bowie poszed³ co przek¹siæ do Sweetbriar Rose i po powrocie w³a ciwie powinien Andy'ego wyprosiæ. Andy jêkn¹³ i mocniej zacisn¹³ d³onie.Od pocz¹tku by³em przeciwny ca³ej tej nauce latania . ¿e wydarzy³o siê co strasznego. Andy rozszlocha³ siê na dobre. Prawda o Claudette Sanders wygl¹da³a tak: dla Andy'ego by³a ³adniejszym Jimem . ale tak¿e ze wzg lêdu na podzia³ ról. Andy. I nie tylko dlatego. by pu ciæ w komputerze program. Wystarczy³o jedno s³owo.tak. nazywali pracowni¹.powiedzia³ i znów siê rozp³aka³. W³a nie Claudette. rozlu nionym krawatem i w³osami w nie³adzie. Mieli sporo pracy Do Andy'ego dociera³o jak przez mg³ê. który Claudette nazywa³a czy cicielem. dzisiaj.. które razem z bratem. Trzeba patrzeæ na problemy w szerszej perspektywie . wspierana regularnymi. On zna³ siê na kontaktach z lud mi. jak najbardziej. tymczasem przeszed³ korytarzem. Dla ich dobra . bo przecie¿ wiêkszo æ tego. Robimy to dla miasta. bo Brenda Perkins ju¿ wysz³a. ale te¿ jej ich nie odradzi³. Znajdowa³ siê tam równie¿ ten przeklêty Chuck Thompson. a bracia Bowie byli na dole.

dobrze by³o klêczeæ z Du¿ym Jimem. tak mi przykro. Du¿y Jim skin¹³ g³ow¹.Wiem. uj¹³ go za ramiona i zajrza³ mu w oczy. . Andy d wign¹³ siê na nogi. .. otoczy³ ramionami potê¿ny tu³ów Jima i rozszlocha³ mu siê na piersi. Twarz¹ w twarz i torsem w tors.Andy nie móg³ siê dopatrzyæ sensu ostatniego cytatu.. ch³opie.jêkn¹³ Andy. Znowu zap³aka³ rzewnymi ³zami. mówi³em jak dziecko. Pieczeñ wo³owa. co by³oby w tych okoliczno ciach ca³kowicie zrozumia³e. . I niewdziêczne. . cisn¹³ lekko. W kilka minut przeszli przez Teraz widzimy jakby w zwierciadle. Ale teraz twoja ¿ona jest ju¿ na lepszym wiecie. a w dodatku móg³ z ni¹ sypiaæ i powierzyæ jej ka¿d¹ tajemnicê. oraz Kiedy by³em dzieckiem. ot. ¿e tu ciê znajdê . Ale czasem trzeba przed³o¿yæ dobro innych nad w³asne.Andy.. ale nie by³ zaskoczony. Bóg mi wiadkiem. Przyjemna my l. . ale nie mia³o to szczególnego znaczenia.Domy la³em siê. Fatalny czas.Jeste gotów do pracy? Andy gapi³ siê na niego bez s³owa.Zawsze w trudnych sytuacjach nazywa³ Andy'ego partnerem. .Renniem. milszym Jimem Renniem.Ten cz³owiek umie przysraæ z obu koñców.Wiem. gdy Andy go potrzebowa³.Tak! Pomódlmy siê razem! Uklêkli... Us³ysza³ to Stewart Bowie na dole w pracowni. zupe³nie jakby Andy zaprotestowa³. ‾ycia bez niej sobie nie wyobra¿a³.. Zgodzisz siê ze mn¹? . ¿e nauka latania jest niebezpieczna! Mówi³em jej. . Po³o¿y³ mu d³oñ na ramieniu.. ¿e z Chucka Thompsona taki sam wariat jak z jego ojca! Du¿y Jim uspokajaj¹co g³adzi³ go po plecach. . Andy nie s³ysza³ jego kroków. ¿e masz prawo zostawiæ mnie z rêk¹ w nocniku. Poniek¹d spodziewa³ siê tej rêki na ramieniu. . ¿e to trudne. Pomodlimy siê razem? . bo Jim Rennie zwykle pojawia³ siê wówczas. Podniós³ g³owê. zielony groszek ze wie¿ym mase³kiem.powiedzia³ Du¿y Jim.. prawda? Pamiêtaj o tym.Mówi³em jej. Akurat wtedy pojawi³ siê Du¿y Jim.Partnerze.. ¿eby ciê o to prosiæ. Dzi wieczór spo¿ywa wieczerzê z Jezusem Chrystusem. a Du¿y Jim d³ugo i ¿arliwie modli³ siê za duszê Claudette Sanders. wiem. Wreszcie Jim Rennie zakoñczy³ WimiêJezusaChrystusaamen i pomóg³ Andy'emu wstaæ..Tak! . niejasno. . ... I masz pe³ne prawo.

lecz zawsze potrzebne. Du¿y Jim dopilnuje. który zapisa³ siê w ludzkiej pamiêc za spraw¹ jednego sloganu: Na zachód. ulic¹. A nawet je li nie. zupe³nie zapomnia³ o córce. Twarz mia³ posêpn¹. wiekowym psiakiem rasy welsh corgi. . nawet w kajdankach. Imiê nada³a mu na cze æ Horace'a Greeleya. Ma³o ich mamy. zwykle nie ca³kiem przytomna. Gdyby ona sama radzi³a sobie choæ w po³owie tak dobrze jak on przy wydawaniu New York Tribune . kiedy robi³ to Du¿y Jim. A Pete Randolph sporz¹dza listê wszystkich gliniarzy w mie cie. Du¿y Jim klepn¹³ go w plecy. obj¹³ za szczup³e ramiona i wyprowadzi³ z salonu zadumy. Pos³a³em Wettington. ale zdaniem Julii zas³u¿y³ sobie na s³awê i chwa³ê przede wszystkim jako wydawca czasopism. . przy której sta³y domy najbogatszych mieszkañców miasteczka. Je li bêdzie trzeba. Je¿eli trzeba bêdzie wprowadziæ jakie nadzwyczajne rozwi¹zania. Uzna³. Andy'ego uderzy³a dziwna my l: Rennie wygl¹da dziesiêæ lat m³odziej! . zrobi to samo. Du¿y Jim pokiwa³ g³ow¹. . partnerze.Du¿y Jim za mia³ siê g³o no. mog³aby uznaæ. Szczê liwie rozwiedziona przed dziesiêciu laty.Najwa¿niejsze jest dobro miasta . Po raz pierwszy odk¹d dowiedzia³ siê o mierci Claudie. ¿eby znalaz³a Andreê. Je¿eli sytuacja siê pogorszy. m³ody cz³owieku. to i tak musia³ siê czym zaj¹æ. ¿e odnios³a sukces. I dobrze. ¿eby tak siê sta³o. pogr¹¿ony w bólu i ¿a³obie. Wystarczy³o siedzi eæ przy stole konferencyjnym i podnosiæ rêkê wtedy. Nie zawsze jest to ³atwe. Du¿y Jim siê wszystkim zajmie. W dodatku jego rola nie nale¿a³a do trudnych. ¿y³a sobie spokojnie nad redakcj¹ Democrata z Horace'em. na zachód . 2 Julia Shumway wolnym krokiem sz³a Commonwealth Street. partnerze. Kaza³em jej przyprowadziæ Andreê do sali konferencyjnej.Chod my . Andy Sanders. Dbamy o dobro publiczne. No i co ty na to? Mogê na ciebie liczyæ? Teraz Andy pokiwa³ g³ow¹. Musimy siê nad tym zastanowiæ.Wiêc bêdzie w ratuszu. dostrzeg³ promyk nadziei..powiedzia³ Andy. ¿e sprawy oficjalne pozwol¹ mu odsun¹æ my l o nieszczê ciu. kluczow¹ rolê bêd¹ odgrywa³y si³y porz¹dkowe. ale oczy b³yszcz¹ce. .Masz racjê. Patrzenie na trumnê Gerty Evans zaczyna³o przyprawiaæ go o ciarki.powiedzia³ Andy. Miêsist¹. Rêkê mia³ ciê¿k¹. Pe³nimy rolê opiekunów. Ciche ³zy wdowy po komendancie wprawi³y go w jeszcze gorszy nastrój. Andrea Grinnell.

Ile¿ siê Du¿y Jim nagada³ o pozywaniu gazety do s¹du!.Oczywi cie jej Horace zawsze uwa¿a³ j¹ za mistrzyniê we wszystkim. Tyle ¿e na gadaniu siê skoñczy³o. S³owa nie rani¹ . Mia³a zamiar od razu po przyj ciu do domu wyprowadziæ go na spacer. Pewni e na innych drogach sytuacja wygl¹da³a podobnie. czy i o tym nie napisaæ artyku³u. choæby takim. Niech w³adze zabraniaj¹. Ju¿ pomijaj¹c zatroskanych przyjació³ i rodzinê spoza miasta. g³ównie dlatego.. jak opisa³a historiê przeprowadzonego przed trzema laty pozorowanego audytu. bo na psi¹ karmê rzuci kawa³ki wczorajszego steku. Zna³a ten stan. miejskiego kurortu narciarskiego. Nawet zastanawia³a siê wtedy. a to by³o mocno niepokoj¹ce. które obserwowa³a w rodzinnym mie cie. ¿e James Rennie najwyra niej krad³ z kasy miejskiej znacznie wiêcej. jak ludzie mówili. powinna by³a ton¹æ w zalewie pytañ z innych czasopism. ¿e od dziesi¹tek lat krad³ ogromne sumy. ¿e coraz trudniej by³o uzyskaæ po³¹czenie telefoniczne. Czy wszyscy mieszkañcy Mill maj¹ takie same k³opoty? Powinna siê pofatygowaæ na granicê z Motton i sprawdziæ. ¿e wyznaczono przy barierze co na kszta³t obszaru chronionego od strony Motton i Tarker's Mills. a w ci¹gu ostatnich dziesiêciu ró¿ne zdarzenia. bo by³a zmartwiona. jej mózg skupia³ siê na jakim szczególe drobnym lecz istotnym. Mieszka³a w Mill przez wszystkie swoje czterdzie ci trzy lata. a mo¿e nawet z New York Timesa . ni¿ podejrzewa³a a podejrzewa³a. ale od wewnêtrznej strony bariery nadal mo¿n a by³o siê do niej zbli¿yæ. jaki przeznaczano na oba te cele.S³owa nie kamienie. a potem uro nie w jego oczach jeszcze wiêcej . co siê w³a nie pojawi³o i co trudno by³o w ogóle poj¹æ. coraz mniej siê jej podoba³y Martwi³ j¹ trudny do wyt³umaczenia z³y stan kanalizacji oraz przestarza³e metody utylizacji odpadów. a tak¿e fakt. ¿e nie odebra³a ani jednej rozmowy. ¿e wymy li³a wietny nag³ówek: Tajemnicze znikniêcie pozwu s¹dowego . najlepszym fotografem. w ka¿dym razie zdaniem Julii. przez co by³ najmilszym psem na wiecie.. Gdyby rani³y. No i oczywi cie gnêbi³a j¹ kwestia tego czego . Sun z Lewiston.mruknê³a pod nosem. Je li nie zdo³a siê po³¹czyæ z Pete'em Freemanem. przygnêbia³o j¹ bliskie zamkniêcie Cloud Top. bêdzie musia³a sama strzeliæ kilka fotek swoim nikonem. na ostrze¿eniach siê skoñczy. . Dziêki temu prostemu zabiegowi oboje poczuj¹ siê doskonale. Press Herald z Portland. . gdy próbowa³a jako ogarn¹æ sprawê. Nie mówi¹c o tym. Za ka¿dym razem. a Julia Shumway bardzo potrzebowa³a poprawiæ sobie nastrój. mimo ogromnych sum. ale je li przeszkoda rzeczywi cie jest t nieprzenikniona. który nazywa³a aparatem na czarn¹ godzinê. S³ysza³a. wyl¹dowa³aby na pogotowiu w ekspresowym tempie po tym.

kochanie.powiedzia³a Dodee. dla miasta tak¿e. Zamiast skrêciæ w lewo w Main. . a Dodee Sanders tej nocy potrzebowa³a ¿yczliwej duszy.stwierdzi³a cicho. obejrza³a siê przez ramiê.Pójdê do taty. Najpierw koniecznie spacer z psem. Tylko siê ubiorê. ale rozum. pierwszych chwilach. Rzeczywi cie.Tak. No i na pewno g³odny. I na dodatek czuæ od niej by³o. Oczywi cie. Mimo wszystko Dodee Sanders nie powinna by³a zostaæ sama. Angie mi pomo¿e. Poza tym Dodee wyra nie zamierza³a postawiæ na swoim.. w koñcu omin¹³ go spacer o pi¹tej.Razem poszukamy taty. .Nie musi pani czekaæ. g³osem normalnie zarezerwowanym dla Horace'a. jej zdaniem. Dopiero kiedy go wyprowadzi i nakarmi. . p³yn¹ce czê ciowo z mózgu. co siê da sfotografowaæ.Pójdê z tob¹ . Niestety.Proszê siê o mnie nie martwiæ . Julia nie mia³a wiêkszych obiekcji na ten temat. Sama swego czasu wypali³a swoje. po ojcu. ale Julia mia³a przeczucie. ale to móg³ byæ wynik wstrz¹su i skutek wyparcia informacji ze wiadomo ci.. Zobaczyæ na w³asne oczy. mia³a powa¿ne powody do niepokoju. By³a to sprawa wa¿na dla niej i. . Potem trzeba dopilnowaæ nadzwyczajnego wydania Democrata . Proszê nie czekaæ. .Pójdê do Angie . ¿e tak szybko siê to nie skoñczy. Dziewczyna pewnie . Porobiæ zdjêcia wszystkiemu. chocia¿ ³zy nadal p³ynê³y jej po twarzy.Tak. gdyby przyjecha³a samochodem. .Poczekam . Rozchmurzy³a siê przy tym nieco. . Przywyk³a do tego stanu przez lata pracy. mia³a na sobie szlafrok. Trawka te¿ na pewno zrobi³a swoje. chocia¿ wcale nie chcia³a czekaæ.powiedzia³a Dodee. a teraz. Horace pewnie jest bliski eksplozji.zaproponowa³a Julia. Mia³a w perspektywie pracowit¹ noc. I nie zrobi³aby tego. niestety. Robi³a wra¿enie opanowanej. . Dziewczyna faktycznie zachowywa³a siê rozs¹dnie. gdy dosz³a do rogu ulic Main i Commonwealth. a czê ciowo z serca. co ludzie naz wali barier¹. która odziedziczy³a urodê po matce. chyba trawkê? Mo¿liwe. natomiast nigdy dot¹d nie musia³a siê przejmowaæ w³asnym zachowaniem. Przysz³a pieszo. . Zdaniem Julii córka McCainów mia³a tylko ladow¹ ilo æ szarych komórek wiêcej ni¿ Dodee. Tak czy inacz ej by³y przyjació³kami.zaproponowa³a Julia. pójdzie obejrzeæ z bliska to co .Nie powinnam by³a zostawiaæ jej samej . Zreszt¹ mo¿e skrêt by dziewczynie wrêcz pomóg³.Raczej nie powinna byæ teraz sama. rano mog³o byæ po wszystkim.Kiwnê³a g³ow¹. . A to bêdzie dopiero pocz¹tek. . choæ wcale tego nie chcia³a. Z³agodzi³ cios w tych najgorszych. nasta³a w³a nie taka chwila.

¿e nowe wyzwanie jest jej w³a ciwie na rêkê. mimo ¿e by³a wyra nie og³uszona. a¿ obsiusia swój ulubiony kana³ ciekowy. gdzie trzeba..dorzuci³a Dodee formalnym tonem. By³ wiêkszy ni¿ zwykle. Twarz biednej Dodee Sanders powoli osunê³a siê w niepamiêæ. ¿eby go zaniós³.bia³ej fotografii tancerzy na szkolnej z abawie.Rozumiem. ¿e jego miejsce zaj¹³ pysza³kowaty ignorant.. chwiej¹c si na krótkich nó¿kach. Tym dowodem by³o zakrwawione prawo jazdy Claudette. Dziêkujê pani . Julia przypiê³a mu smycz. Przywodzi³ jej na my l obraz z filmu science fiction Stevena Spielberga. odleg³y. Potem gazeta. Nie teraz. zamknê³a drzwi. To tylko kilka przecznic.Nie trzeba.. Id¹c za psem.. Czy pani jest pewna? Wie pani z ca³¹ pewno ci¹. lecz nieprzerwany. ¿e czasopismo nadaje siê wy³¹cznie do wyk³adania kociej kuwety. . A co zrobi³a Julia Shumway? Us³ucha³a polecenia wstrz¹ niêtej i naæpanej dwudziestolatki. gdy sta³a w progu domu Sandersów. które pie s najwyra niej uwa¿a³ za os³oniête przed ludzkim spojrzeniem. niekiedy twierdzili. 3 Horace patrzy³ na ni¹ z nieskrywan¹ pretensj¹.. ale. . czarno . Julia zamierza³a dopilnowaæ. ale g o potrzebowali. Julia mia³a je w kieszeni.. wyprowadzi³a go i cierpliwie czeka³a. Peter Randolph. ale nie by³o na dywanie mokrych plam ani br¹zowej niespodzianki pod fotelem w przedpokoju. wiêc by³ ju¿ stary. W powietrzu niós³ siê ³opot rotorów. Potwierdzenie numeru uwidocznionego na ogonie samolotu dosta³a od Erniego Calverta. Horace mia³ piêtna cie lat. skoro obaj reporterzy wyjechali na weekend z miasta... Zorientowa³a siê. Nie dokoñczy³a zdania. który w zasadzie powinien by³ siê znale æ w rêkach policji.Có¿. Normalnie Julia poprosi³aby Erniego. Zw³aszcza gdy dzia³o siê co z³ego. Otrzyma³a tak¿e niezbity dowód. ¿e moja mama. Nie chcê byæ nieuprzejma. . Czeka³y j¹ tej nocy inne obowi¹zki. Julia z oci¹ganiem pokiwa³a g³ow¹. postanowi³a oddaæ je Andy'emu albo jego bladej córce o przet³uszczonych w³osach we w³a ciwszym momencie.Proszê pani. Najpierw Horace. i tam zosta³o. . w magicznym miejscu. . Dostrzeg³a jeden helikopter . Julia przygl¹da³a siê bia³emu pêcherzowi ksiê¿yca nad po³udniowym horyzontem. nawet gdyby mia³a nie spaæ ca³¹ noc.Proszê ju¿ i æ. by rano dostali wie¿utkie egzemplarze. Lu dzie czasem pod miewali siê z ziarnistej. Co zapewne j¹ czeka³o.to wyczu³a. ale ju¿ dotar³y do niej fatalne wie ci o mierci Duke'a Perkinsa i wiedzia³a.

w¹chaj¹c to tu. a w magazynku le¿a³o piêæset ryz papieru. gdyby tylko Pete Freeman jej pomóg³. ¿e mia³a fantastyczny wielki generator w dawnej drukarni. korekty robi³a z o³ówkiem w rêku na maszynopisie. Do którejkolwiek z granic. szukaj¹c miejsca doskona³ego na zakoñczenie wieczornego rytua³u wypró¿niania. po raz kolejny wyci¹gnê³a telefon komórkowy. ca³kowicie poch³oniêty odwiecznym psim tañcem. Zabra³a Horace'a do domu i nakarmi³a. czy Horace Greeley potrafi³by sobie wyobraziæ wiat. i tym razem po serii normalnych sygna³ów us³ysza³a tylko ciszê. nie do koñca godny zaufania. Pewnie by siê zastrzeli³. Horace tymczasem w koñcu znalaz³ odpowiednie miejsce i przyj¹³ w³a ciw¹ postawê. który na co dzieñ zajmowa³ siê sportem. . gdzie sprz¹tanie psich odchodów ze cieku by³o nie tylko odpowiedzi¹ na oczekiwania spo³eczne. fotokopiarka w redakcji by³a prawdziwym gigantem.. jakby Pó³nocna czê æ Morton zmieni³a siê w strefê l¹dowania w Iraku. Ciekawe. Dla Julii. Gdy skoñczy³. Julia zakrz¹tnê³a siê wokó³ prezentu z zielon¹ torebeczk¹ oznaczon¹ napisem PSIA KUPKA.mailem. która uczy³a siê fachu w dawnych czasach. ale tak¿e obowi¹zkiem na³o¿onym przez prawo. View Printing dostar cza³ jej schludnie zapakowane w plastik wydrukowane egzemplarze. Julia. Horace zatacza³ leniwe ko³a.. Ca³e szczê cie. Bêdê musia³a odbijaæ gazetê na ksero. który nastêpnie by³ sk³adany przez drukarza. zastanawiaj¹c siê jednocze nie. Zawi¹za³a torebkê i raz jeszcze wybra³a numer na komórce. to tam. ile reflektorów zapalili. co tr¹ci magi¹. a p otem ju¿ nawet tego nie musia³a robiæ. I podobnie jak wszystko. Ech. Domy la³a siê. a nastêpnego dnia rano. Albo Tony Guay.pêdz¹cy w poprzek wysokiego ³uku jasno ci. Niestety. Nawet gdyby Julii uda³o siê przes³aæ e mailem projekt do View Printing. Democrat od dwudziestu lat by³ drukowany poza granicami miasta. Nic z tego. jeszcze przed siódm¹. nikt by nie dostarczy³ do miasta wydrukowanych ga zet. korzystaj¹c z okazji.. We wtorkowy wieczór zwyczajnie przesy³a³a z³amane kolumny e . taki obrót spraw wydawa³ siê czarodziejski.. Do roku dwa tysi¹ce drugiego Julia wozi³a materia³y z tygodnia do View Printing w Castle Rock. Co oznacza najwy¿ej siedemset piêædziesi¹t egzemplarzy. ¿e rano nikt nie podejdzie do granic miasta na odleg³o æ mniejsz¹ ni¿ piêæ kilometrów.. Tego wieczoru nieufno æ by³a uzasadniona.. Wygl¹da³o to ca³kiem.

Nawet spotka³a go w Sweetbriar Rose parê godzin wcze niej. Zauwa¿y³am jednak. by³o choæ ziarno prawdy. Tak jak robi³ Junior Rennie i jego przyjaci ele. Wydawca gazety w niewie lkim miasteczku musi czasem przymkn¹æ oko na jakie zgni³e jab³ko. .a linie naziemne oczywi cie nie funkcjonuj¹.. Kto dzwoni? . Oficjalnie. Tak.. zastrzyg³ uszami i spojrza³ na ni¹ wyczekuj¹co. po tym jak ju¿ zosta³ wyprowadzony i nakarmiony. panowie.Tak. . a jednak zosta³ w mie cie.Czy pani mnie s³ucha? .4 W³a nie zapina³a p³aszcz. Choæby dlatego. Oficjalny.Sucho. .us³ysza³a w³asn¹ ironiê i wcale jej siê to nie spodoba³o. gdy zadzwoni³ telefon... Nie wygl¹da³ na wariata.Mêski g³os.Czemu zawdziêczam ten honor? . a przewieszony przez ramiê aparat fotograficzny wyl¹dowa³by na ziemi . choæ zna³a je od podszewki. Niestety. A nawet czêsto.Pani Shumway. by pojechaæ w pobli¿e bariery. ¿e pan nie mia³ najmniejszych trudno ci z dodzwonieniem siê do mnie. .Ju¿ zamkniête. ¿e zrezygnowa³ z pracy.Szanowna pani Shumway? . . jeste cie . Swoj¹ drog¹ Julia mocno w¹tpi³a. pu³kowniku.Proszê pani?. bo Horace. . ¿e jej zdaniem Barbara mia³ lepszy gust.Dzisiaj chyba nic nie dzia³a. Numer zastrze¿ony. co ka¿e mi zadaæ sobie pyta . Gotuje w restauracji przy Main Street. uradowany perspektyw¹ nocnej wycieczki. Spojrza³a na wy wietlacz. Ch³odny. Trzeba mierzyæ si³y na zamiary. . owszem. których Julia nie opisa³a. . w restauracji nikt nie odbiera. Niewiele brakowa³o.Halo? . zwykle odruchowo maskowa³a strach sarkazmem. gdy gwa³townie siêgnê³a do kieszeni. czy to przypadkiem nie wy.nie. Angie... ¿eby w plotkach na temat Barbary oraz najlepszej przyjació³ki Dodee. znam Dale'a Barbarê.. choæ to by³o dziwne. Chocia¿ nie dalej jak wczoraj Rose mówi³a. Nieprofesjonalne zachowanie.Musia³y zabrzmieæ w jej g³osie jakie szczególne tony.Najwyra niej nie ma telefonu komórkowego. Armia Stanów Zjednoczonych.Pu³kownik James Cox. Czy pani go zna? Oczywi cie. Losy Dale'a Barbary stanowi³y jedn¹ z setek historii. A o co chodzi? . uwa¿nie wybieraæ cel. .Muszê siê skontaktowaæ z niejakim Dale'em Barbar¹. . Z telefonami komórkowymi na czele. Mog³aby znienawidziæ tego cz³owieka za taki ton. . czekaj¹cy przy drzwiach. G³os obiektywny.

podj¹³ pu³kownik.. . sugeruj¹cej u¿ycie technologii wykraczaj¹cej daleko poza t o. .Po co dzwoniæ..Cox wydawa³ siê zaskoczony.. skoro mo¿ecie siê spotkaæ twarz¹ w twarz? Oczywi cie ze mn¹ w roli przyzwoitki. kiedy pa n zadzwoni³.W sytuacji bez precedensu w historii wiata..Nawet nie próbowa³em.. . wracaj¹c do pierwotnego osch³ego tonu.Znajdê go i przyprowadzê. . . . W interesie bezpieczeñstwa narodowego. jestem w Waszyngtonie. pod który nale¿y zadzwoniæ. . nic. . pu³kowniku? Dlaczego pan nie zadzwoni³ na posterunek policji? Albo do którego z radnych miejskich? Zdaje siê ¿e wszyscy troje s¹ w mie cie.Dlaczego ja. . Proszê pani. Znajdê Barbiego. . ¿e ma³omiasteczkowi politycy wiedz¹ niewiele. co ludzko æ potrafi obj¹æ umys³em? Ponownie zabrak³o jej odpowiedzi..Z kapitanem.Doprawdy? . .? . .przyzna³ pu³kownik.Wydawa³ siê raczej zainteresowany ni¿ z³y.. Bogiem a prawd¹ Julia by³a zdziwiona.W stanie spoczynku. .. O ile mi wiadomo. jak¹ znali mieszkañcy Mill.Telefony komórkowe.odpowiedzialni za k³opoty z ³¹czno ci¹! .Zale¿y mi na kontakcie z kapitanem Barbar¹ .W ciek³o æ zrodzona ze strachu zaskoczy³a nawet j¹. proszê pani..i wiem z do wiadczenia. wywar³. . . . Czy mo¿e pani go znale æ? Proszê wzi¹æ ze sob¹ telefon.Nie ma mnie w Maine. gliniarze sporo. . Bêdê po swojej stronie bariery.Gratulujê.. Roze mia³a siê wbrew sobie.. wychowa³em siê w ma³ym miasteczku.W¹tpiê. szczerze powiedziawszy. na naszym miejscu zrobi³aby pani to samo. ¿e nie przysz³a jej na my l ¿adna ciêta riposta.Co cie zrobili? . Urz¹dzimy minikonferencjê prasow¹.. Co by³o ca³kiem niepodobne do Julii Shumway. owszem . Podam pani numer. To po³¹czenie zostanie nawi¹zane. ¿e odszed³ a¿ tak daleko od tematu rozmowy..Nic.Rozmowy do i z Chester's Mill zosta³y zablokowane.Ci¹gle u¿ywa tego imienia? . Zdziwi³a siê tak. ale tylko miejscowy wydawca gazety wszystko. W Kolegium Szefów Po³¹czonych Sztabów. w³a nie siê tam wybiera³am. Z ca³ym szacunkiem.Chce pan wywrzeæ na mnie wra¿enie? Chcia³ czy nie chcia³. .

Bo . Przepraszam. . zawieraj¹c w jednym oddechu przekonanie o tym.Zostawmy to. proszê przyprowadziæ kapitana Barbarê w miejsce.Czy mo¿e mi pan to wyja niæ? . ¿e wiat nie jest sprawiedliwy.Niech¿e mi pani pozwoli skoñczyæ. to znaczy. tu ma pani racjê. pani z pewno ci¹ tak¿e. gdzie to j est? W pierwszej chwili nie wiedzia³a..Có¿. za mia³a siê w g³os.Pan s¹dzi. Z pewno ci¹ zanim zosta³a pani wydawc¹. pu³kownik zapewne mówi³ o ³¹kach Aldena Dinsmore'a. nie mogê pani zabroniæ przyj æ z kapitanem.Proszê pani. Czy wie pani. Wyjdziemy na drogê numer sto dziewiêtna cie i stamt¹d do pana zadzwonimy. . ¿e zadawanie pytañ jest pani drug¹ natur¹. A co ono dok³adnie oznacza w odniesieniu do drogi sto dziewiêtna cie? .. by³a reporterk¹ i nie mam w¹tpliwo ci.Westchn¹³.Mieszkañcy Mill nazywaj¹ j¹ Little Bitch Road...Co pan proponuje? . o czym mowa. skoro nikt spoza Chester's Mill jej nie przeczyta. ale teraz naprawdê najwa¿niejszy je czas. Nastêpnie doda³a: £¹ki Dinsmore'a? . . jestem zajêty. .Mi³o mi siê z panem rozmawia³o.jak otwarcie darmowego burdelu . . Tak.. pu³kowniku.Nie ma mowy.. .Pañska decyzja . ..W porz¹dku .rzuci³a w s³uchawkê. . a pani siê nad tym zastanowi. proszê mi wybaczyæ dosadny jêzyk.. swego czasu czyta³am Toma Clancy'ego. ¿eby jak najprêdzej rozwi¹zaæ ten problem. wyci¹gnê³a z kieszeni p³aszcza notatnik i nagryzmoli³a: p³k James Cox . pu³kowniku. wygl¹da to jak otwarcie darmowego burdelu.Oznacza. chocia¿ uwa¿am. U miech spe³z³ jej z ust. Czy mo¿e pani spe³niæ moj¹ pro bê? . . ¿e nie ma to wiêkszego sensu. wyja niê. ¿e to mo¿liwe? .Oczywi cie.Znam to wyra¿enie. ... Julia od³o¿y³a aparat fotograficzny na pod³ogê. . A kiedy u wiadomi³a sobie. gdzie zamyka ona drogê miejsk¹ numer trzy. Po waszej stronie sto dziewiêtnastej jest FUBAR. jej nie widaæ..Mogê. ¿e.zgodzi³a siê g³adko. . Wobec czego.Powiedzia³em co zabawnego? . Skoro chce Pani obejrzeæ barierê. Lecz bêdzie pan z nim rozmawia³ w mojej obecno ci.I oczywi cie nie mogê pani powstrzymaæ przed drukowaniem gazety. Pó³ waszego miasta zaparkowa³o tam wozy na obu pasach szosy i na ³¹kach. chocia¿ jak pani na pewno ju¿ wie.

Pod jaki numer dzwoniæ? . ¿e na Little Bitch Road nie ma t³oku? . W³a nie minê³a dziesi¹ta.Jak to? Dlaczego? Na lito æ bosk¹. co us³ysza³a do tej pory. Bo kierunkowy sk³ada³ siê z trzech zer.Zobaczycie wiat³a i stra¿e. . . wystraszy³ j¹ bardziej ni¿ wszystko. .. Robi pani wra¿enie osoby inteligentne . Gdzie ten notes? Oczywi cie zawsze cz³owiek musi go wyci¹gaæ jeszcze raz.Rozumiem.krzyknê³a rozw cieczona. Czy ma pani rozrusznik serca? Albo aparat . z jakiego powodu? .. to i tak z nim muszê rozmawiaæ.Przycisnê³a telefon uchem do ramienia i wsunê³a rêkê do kieszeni. . który poda³ jej dzwoni¹cy. Jakim cudem czas uciek³ tak szybko? . . Bêdê czeka³ z rêk¹ na s³uchawce. To taki.Jak na razie ¿ywej duszy.Proszê pani. wojsko i blokadê drogow¹. Po jakim czasie pu³kownik odezwa³ siê z oci¹ganiem: . Kusi³o j¹. .Bardzo.Proszê pani.W porz¹dku. . Zak³adaj¹c. ..Doskonale.Dotar³o jasno i wyra nie. . wszystko to stanie siê dla pani jasne. Cox za mia³ siê g³o no i szczerze. Proszê mu przekazaæ pozdrowienia od Kena. Ponownie. Kiedy mogê siê spodziewaæ pani telefonu? Czy te¿ raczej kiedy Barbie zadzwoni z pani komórki? Julia spojrza³a na zegarek. jak ju¿ schowa. ¿eby odmówiæ. ale oczywi cie nie mog³a tego zrobiæ. Wiêkszo ci domy li siê pani sama.wietnie.w deszcz robi siê tam naprawdê kurewsko nieprzyjemnie. Horace zastrzyg³ uszami. .Tak.Barwny jêzyk.dowcip. jeszcze jedna sprawa. Czyli s³yszymy siê o dziesi¹tej trzydzie ci. Niezmienne prawo z ¿ycia reportera. Ale chyba tak.. a teraz przyjê³a tak¹ w³a nie rolê. . uprzejmie panu dziêkujê! . cholera jasna. Zak³adaj¹c. Numer.Nawet je li zadzwoni pani. . Horace nadal cierpliwie czeka³ pod drzwiami..Bêdziemy na miejscu za jakie pó³ godziny. Czy kto bêdzie tam na nas czeka³? Nast¹pi³a pauza.Tylko jeszcze proszê mi podaæ czarodziejski numer. go z³apiê. . jasne.Wsunê³a notes do kieszeni i podnios³a kodaka. . ¿e go znajdê. o dziesi¹tej trzydzie ci. je¿eli sytuacji nie da siê rozwi¹zaæ po naszej my li. ale ludzie maj¹ zakaz rozmawiania z mieszkañcami miasta.

Pukanie nie oznacza³o nic dobrego. ¿e bêdzie siê uchyla³ od odpowiedzi. 5 Barbie ci¹gn¹³ koszulê i usiad³ na ³ó¿ku. Barbie ca³y dzieñ chodzi³. ale zjawisko to oddzia³uje na urz¹dzenia elektryczne. ma³o prawdopodobnych. Dociera³o siê do nich po zewnêtrznych schodach na boku budynku aptek i. jak choæby blackberry. Pada³ na nos. gdy rozleg³o siê pukanie do drzwi. Je¿eli bêdzie to iPod albo co bardzie z³o¿onego. potem nic. który wpadnie przez drzwi. chocia¿ zgromadzili siê tam prawie wszyscy. a ca³y wieczór gotowa³.s³uchowy? Czy jakie inne podobne urz¹dzenie? . niestety. najprawdopodobniej eksploduje. ale nie. Pod koniec rozmowy nazwa³ to co kloszem.. Klosz. a dlaczego pan pyta? S¹dzi³a. Swoj¹ drog¹ akurat Juniora i Franka DeLessepsa ani reszty towarzystwa wzajemnej adoracji nie widzia³ dzi w Sweet briar Rose. Martwa cisza. Mia³ te¿ do dyspozycji drewniany dr¹g z szafy. ¿e to podejrzenie ma³o prawdopodobne. Dla wiêkszo ci ludzi nie ma ona negatywnych skutków. Niech bêdzie z pani¹ Barbie i proszê mu koniecznie przekazaæ pozdrowienia od Kena. Julia wystuka³a numer siostry mieszkaj¹cej w Lewiston. zapewne przestanie dzia³aæ. je li siê znajd¹ bli¿ ni¿ jakie piêæ metrów od klosza. jak na przyk³ad telefony komórkowe. Jedne. we wszystkich trzech . Pewnie ch³opcy gapili siê na wypadki n a drodze numer sto siedemna cie albo sto dziewiêtna cie. Na przyk³ad na teraz.Nie.. Przerwa³ po³¹czenie. mogli co zaplanowaæ na pó niej. a nawet tr¹c¹ce paranoj¹. Znowu pukanie. delikatne mówi¹c. ale je¿eli siê dowiedzieli o jego powrocie do miasta. ¿eby rozwi¹zaæ buty.S³yszymy siê o dwudziestej drugiej trzydzie ci. Je¿eli we mie pani ze sob¹ magnetofon. Barbie wsta³ i po³o¿y³ d³oñ na przeno nym odbiorniku telewizyjnym. powoduje odczucia podobne do zetkniêcia ze s³abym pr¹dem elektrycznym. ale zawsze mo¿na nim rzuciæ w pierwszego. inne wybuchaj¹. zostaj¹ unieruchomione. Sygna³ ci¹g³y. Niezbyt imponuj¹ca broñ. .Czy rozrusznik Perkinsa eksplodowa³? Czy w³a nie on zabi³ naszego komendanta? .W pobli¿u klosza dochodzi do swego rodzaju interferencji. A je li to Junior i przyjaciele gotowi na nowo powitaæ go w mie cie? Mo¿na by powiedzieæ. nie barier¹. . które przechodz¹ dos³ownie po dwóch sekundach. jak wcze niej. lecz ca³y dzieñ by³ pe³en zdarzeñ.

pyszni³ siê wysokim po³yskiem. Andy Sanders oczywi cie przyt³oczony ¿a³ob¹. Randolph by³ wstrz¹ niêty i przestraszony.Proszê pana! Kobiecy g³os. . dziêki swojemu drogiemu przyjacielowi Andy'emu. . uszkadzaj¹c sobie dwa dyski.Jest pan tam? Zostawi³ w spokoju telewizor i przeszed³ do kuchni. Kto chce z panem rozmawiaæ. A Du¿y Jim. w wy³o¿onej sosnowymi panelami sali konferencyjnej ratusza Chester's Mill.Julia Shumway. . Rose jak zwykle oszo³omiona. oksykodon. zaprosi³ j¹ do rodka. Za jego plecami wisia³a mapa przedstawiaj¹ca miasto w kszta³cie skarp ety. Czterometrow y stó³ na rodku pomieszczenia. chocia¿ zaledwie wiceprzewodnicz¹cy Rady Miejskiej. przyjmij nasze wyrazy . w styczniowy poranek Andrea w drodze do skrzynki pocztowej po lizgnê³a siê na oblodzonym podje dzie. ale nie zamierza³ nikogo zraniæ. które Du¿y Jim nazwa³ zebraniem w celu oszacowania skali zagro¿enia. No i jeszcze szwaj carski scyzoryk. która zaczê³a od przyjmowania czterdziestu miligramów dziennie. Andy. By³a to szalenie u¿yteczna informacja. Czworo cz³onków spotkania. osi¹gnê³a ju¿ pu³ap czterystu. cudo z czerwonego klonu. . Upad³a ciê¿ko. Sam Du¿y Jim. W tym gronie jedynie Rennie wydawa³ siê przytomny. Cztery. wiedzia³.. Wiêkszo æ krzese³ dooko³a tego imponuj¹cego mebla by³a dzi pusta. mo¿e piêæ lat wcze niej. Andrea Grinnell. I przepisywa³ jej ten lek nadal.Ze wzglêdu na stratê.bêdê przewodniczy³ temu zebraniu. je li nikt nie ma nic przeciwko temu. Otworzy³ drzwi. cudowny lek. Mam panu przekazaæ pozdrowienia od Kena. Doktor Haskell przepisa³ jej nowy. ¿eby go skutecznie wykorzystaæ. Czterdzie ci nieæ kilogramów nadwagi z pewno ci¹ nie podzia³a³o na jej korzy æ. który mia³ przynie æ ulgê w bólu z pewno ci¹ trudnym do zniesienia. zasiad³ u szczytu. . 6 W suterenie. warkot pracuj¹cego generatora s³yszalny by³ jako przyg³uszony pomruk.zacz¹³ Du¿y Jim .Kto tam? W tej samej chwili rozpozna³ g³os. ¿e Andrea. siwiej¹ca i obci¹¿ona nadwag¹ wersja swej m³odszej siostry. skupi³o siê przy jednym koñcu. chyba ¿e.. Oprócz Du¿ego Jima obecni byli pozostali radni oraz Peter Randolph pe³ni¹cy obowi¹zki komendanta policji.pomieszczeniach by³o za ma³o miejsca. w³a cicielowi miejscowej apteki. jak¹ poniós³ Andy .

Móg³ siê zjawiæ kto od strony Morton albo Tarker's i pos³aæ po mnie. sytuacja jest bardzo. Du¿y Jim j¹ zignorowa³.. . .Proszê pana. zw³aszcza powi¹zana z dzia³aniami terrorystycznymi. Du¿y Jim machn¹³ d³oni¹. . Andrea zas³oni³a usta d³oni¹. nie zawsze by³a taka ca³kiem z³a. musimy stawiæ czo³o bardzo prawdopodobnej ewentualno ci. dynamiczna.. Doskona³y przyk³ad stanowi³ choæby burmistrz Nowego Jorku Rudy Giuliani. w oczach zakrêci³y mu siê ³zy. A jednocze nie by³ podniecony.. .popar³ go Randolph. a gdy Andrea przykry³a jego rêkê d³oni¹. Zrobi³a mi dzisiaj takie pyszne niadanko! Jajka sadzone i resztki taco ch eese. ¿e wszyscy siê modlicie.. Katastrofa. . . Nale¿a³o siê spodziewaæ. . Bezdyskusyjnie. Tak¹ sam¹ metodê stosowa³ Perkins i przynajmniej w tej kwestii staruszek chyba mia³ racjê.Za³o¿ê siê. ¿e tak¿e nikt spoza miasta . ale nikt tego nie zrobi³. Mam nadziejê. ¿e w³a nie dlatego jeszcze do tej pory nikt siê do nas nie zwróci³...Teraz jednak. po nas.To znaczy..powiedzia³a Andrea. Du¿y Jim przyst¹pi³ do rzeczy..Teraz jednak. . jakby odgania³ natrêtn¹ muchê. . A najpewniej z obu powodów. I bardzo prawdopodobne. ¿e jeste my zdani na w³asne si³y. proszê pañstwa.Oczywi cie. Czu³ powagê sytuacji. . proszê pana .Wszyscy mamy pojêcie. ¿eby takie w³a nie by³y przyczyny.wspó³czucia. co siê dzieje.powiedzia³ Andy.Niemo¿liwe! . . Ze wszystkimi zebranymi by³ po imieniu. albo z przedawkowania..W³adze wojskowe nie uzna³y za stosowne nawi¹zaæ kontaktu z przedstawicielami miasta. Du¿ego Jima uwa¿a³ wrêcz za przyjaciela. ¿e akurat w tym pomieszczeniu lepiej u¿ywaæ formy grzeczno ciowej. chocia¿ nikt w mie cie tego nie rozumie. I gotowy do dzia³ania. .. ale gotowi na najgorsze powiedzia³ Andy g³osem cz³owieka pogr¹¿onego w g³êbokiej medytacji.Claudette zawsze powtarza: B¹d my dobrej my li.Dziêkujê wam .odezwa³ siê Randolph. Modlê siê. . . ¿e przed koñcem roku jego zdjêcie znajdzie siê na ok³adce magazynu Times .Du¿y Jim potoczy³ doko³a ciê¿kim wzrokiem.S¹ problemy z komunikacj¹. Obecni karnie przytaknêli.Tak jest . lecz uzna³. Oczy jej b³yszcza³y albo ze strachu. powtarza³a. .

Naprawdê nie wiemy . W³a nie tak nale¿a³o siê zachowywaæ.podsun¹³ Randolph. ¿ywno æ jest poniek¹d walut¹. . .. . Tym razem Andy u cisn¹³ jej palce. w jakiej siê znale li my. Mo¿e na tydzieñ. ¿e zostaniemy na kilka dni odciêci od wiata. pomy la³ Du¿y Jim.Aha .B¹d my dobrej my li. Para kretynów..Jack Cale.. i koniecznie. drugi na stacji benzynowej. .Cale . .stwierdzi³ Du¿y Jim. je li brakuje pieniêdzy Sprowokowaliby my zamieszki.zorientowa³ siê Randolph.powtórzy³a Andrea. mówi³em w przeno ni . . kto prowadzi sk lep .. . W przeciwnym razie bêdzie jak przed zadymk¹. Tyle potrafi³ zrozumieæ. widz¹c wyraz twarzy wiceprzewodnicz¹cego. Andy i Andrea.powtórzy³.Przynajmniej na jaki czas. . Mia³ zamiar poruszyæ tê sprawê. je li bêd¹ siê bali.Nie wierzy³ we w³asne s³owa. Nieznaczny u miech wykrzywi³ mu doln¹ po³owê twarzy. .I chyba widzia³em bankomat w przychodni chocia¿ nie mam ca³kowitej pewno ci. Inaczej ludzie wpadn¹ w panikê. .stwierdzi³ Du¿y Jim.. . Andrea ponownie nakry³a d³oni¹ jego rêkê. Najgorsze w tym wypadku to mo¿liwo æ.wycofa³ siê Randolph.W sytuacji. u licha. I rzeczywi cie. Albo nawet na miesi¹c. . Rennie zastanowi³ siê przelotnie. ale gotowi na najgorsze .podsun¹³ Randolph. .. ale jeszcze nie teraz.Bo¿e jedyny! Z jego oczu na nowo pop³ynê³y ³zy. kiedy ludzie zbaczali z tematu.Na moment straci³ pewno æ siebie..Jasna sprawa. czy przypadkiem Andrea nie u¿ycza Sandersowi swoich pigu³ek.Andy. .odezwa³ siê Andy. . A ja twierdzê.. moim zdaniem nie jest to dobry pomys³ . .Doskona³a rada. jak on siê nazywa? Cade? .A co z bankomatami? Jeden jest w sklepie Browniego.Rzeczywi cie.Chocia¿ mo¿e to nie jest najlepszy pomys³ . . oczywi cie u mnie w aptece. Pete.I z Johnnym Carverem z Gas & Grocery. po czym siê rozpromieni³.rzek³ ze spokojem. . . nie na pierwszym miejscu. ¿e zebrani prêdzej spe³ni¹ jego oczekiwania. Rennie poczu³ siê ura¿ony. Na tej samej zasadzie nie jedzie siê na wycieczkê w wiêto bankowe.Niemo¿liwe! .Banki te¿ mamy zamkn¹æ? . . nie podnosz¹c g³osu. lecz wiedzia³.Mo¿e by zamkn¹æ Food City? ...Ale trzeba porozmawiaæ z kierownikiem supermarketu.Bo i sk¹d? . ¿e sklepy powinny byæ otwarte jak zwykle.

. ¿e Randolph zapisuje nazwiska w notatniku. ¿e sprzeczanie siê z Jimem Renniem jest bardzo mêcz¹ce i nieskuteczne. Rennie z przyjemno ci¹ spostrzeg³.powiedzia³ Randolph. Czu³ siê odrobinê nieswojo w tym temacie. . . . . choæ doskonale wiedzia³ . ¿eby z nimi porozmawiali .Mog¹ sprawiaæ k³opoty . Rozumiesz mnie. . I proszê. . natomiast z do wiadczenia wiedzia³a. . Nie mo¿emy dopu ciæ.zdziwi³a siê Andrea.Takim na przyk³ad jak Sam Verdreaux. a Rennie. Oczywi cie nie mówiê o nasivinie czy lirice. w tym tak¿e piwa.powiedzia³ Randolph. Nie rozumia³a. je li tylko nie zabraknie im jedzenia. Nie musia³ dodawaæ: Duke Perkins pozwala³ tej parze takich siakich owakich hipisów i ich go ciom na g³o ne puszczanie rock and roi³a oraz na hulanki do pierwszej po pó³nocy! Chroni³ ich. Sam Verdreaux by³ notorycznym moczymord¹. .zwróci³ siê do Andy'ego Sandersa .Oczywi cie. . zdaniem Du¿ego Jima. wzorcowym dowodem na to. ¿eby pó³ miasta chodzi³o pijane jak w Nowy Rok. .Przeka¿ tym trzem osobom.Dlaczego? . tak czy inaczej s¹ pod kluczem.Ludziom siê nie spodoba zamkniêcie knajpy . przeciwko czemu ludzie mieliby siê buntowaæ.Wypij¹ zapasy sklepowe i bêdzie po sprawie. Powiesili nad barem plakat z Wujem Barackiem. jakie z tego powsta³y k³opoty dla mojego syna i jego przyjació³ . Leki. ale jest bardzo sympatyczna.No w³a nie. .Sam i jemu podobni bêd¹ musieli odcierpieæ swoje.Po lê ch³opaków. ¿e sprzeda¿ alkoholu. . którymi mo¿na siê narkotyzowaæ.Lewicowcy. . kiedy skoñcz¹ im siê prywatne zapasy piwa i brandy. a jednocze nie. . .podkre li³ Rennie.A Karczmê Dippera nale¿y zamkn¹æ. Andersonowie prowadzili Karczmê Dippera.Pochodzi z Away.Browniego po mierci Dila Browna? .A ty . jest wstrzymana do odwo³ania.Z Tommym i Willow Andersonami porozmawiaj ty. .Velma Winter . .podpowiedzia³a Andrea.A je li wcze niej doprowadz¹ do buntu? Andrea milcza³a.musisz wzi¹æ pod klucz wszystkie leki na receptê.Randolph pokiwa³ g³ow¹ ze zrozumieniem. ¿e nie nale¿a³o znosiæ prohibicji.Ekstremi ci. .Twarz mu siê skurczy³a w do æ przera¿aj¹cym grymasie zadowolenia.

Andrea spojrza³a na konsolê znajduj¹c¹ siê po prawej stronie Du¿ego Jima. ale tym razem zawiod³a. Rêce powêdrowa³y w górê. Czeka³y go pilniejsze sprawy. mog¹ siê zachowywaæ niew³a ciwie.Czy to nie powinno byæ w³¹czone? .Najwa¿niejsze. Tym razem Andy poklepa³ j¹ po rêku. nie zamierza³ siê akurat teraz przejmowaæ subtelno ciami sprzeda¿y. zw³aszcza osobie spoza polityki. Andrea wygl¹da³a na zaniepokojon¹.spyta³ Rennie. dowodz¹c. .Czy teraz móg³bym wróciæ do tego. Everett wyskoczy³ z tym swoim idiotycznym systeme m nagrywania dwa lata temu na zgromadzeniu miejskim. by³ pomys³em w cibskiego doktorka. Taktyka ta zwykle okazywa³a siê skuteczna wobec oszczêdnych jankesów.Zgadzamy siê co do tego? G³osujmy. pozwalaj¹c¹ zmieniaæ i nagrywaæ programy telewizyjne i radiowe na falach AM i FM oraz wbudowany system rejestruj¹cy rozmowy prowadzone w tej sali. od czego chcia³em zacz¹æ? . pozosta³o æ po latach rozrzutno ci Clintona. ¿eby miasto by³o trze we.Nie widzê takiej potrzeby. znanego jako Ry¿y. innowacjê. .Musimy sobie u wiadomiæ. . Erica Everetta. obojêtne pijani czy trze wi.Mo¿e przynajmniej kto sporz¹dzi protokó³? . Andrea podziêkowa³a mu u miechem.powiedzia³. którym to naprawdê potrzebne. ¿e rz¹d federalny pokryje osiemdziesi¹t procent kosztów. . Spojrza³ na Randolpha. . . . Du¿y Jim przedstawi³ swoje obiekcje. . Rennie zosta³ oskrzydlony. a trzeba wiedzieæ. póki kryzys siê nie skoñczy . ¿e ludzie ³atwo ulegaj¹ panice.oznajmi³ Du¿y Jim. cieñ po Richardzie Nixonie. .Lepiej przedsiêwzi¹æ dodatkowe rodki ostro¿no ci. Jaka tam Rada Pomocy w Czym tam. ale zajmowa³ siê polityk¹ znacznie d³u¿ej ni¿ Eric Ry¿y Everett obmacywaniem prostat i wiedzia³. który roz³o¿y³ rêce w ge cie oznaczaj¹cym równocze nie oczywi cie i przepraszam . Rennie by³ t¹ propozycj¹ niemile zaskoczony. Nie zdarza³o siê to czêsto i bardzo tego nie lubi³. Przeklêty system. Everett przedstawi³ liczby. by zadbaæ o tych. przedstawiaj¹c go jako wyj¹tkowy krok naprzód.Zawsze mamy do æ. zapewne dostarczone prze z Duke'a Perkinsa.dlaczego. . której Du¿y Jim nienawidzi³.zaproponowa³a Andrea nie mia³o. ¿e zaskoczyæ go by³o nie³atwo. jak ogromna jest ró¿nica miêdzy przegran¹ bitw¹ a przegran¹ wojn¹. podkre laj¹c kwestiê ponoszenia ca³kiem niepotrzebnych kosztów. A kiedy siê boj¹.Nic siê nie martw .

Bardzo mu to u³atwia³o ¿ycie.. ni¿ próbuj¹c zaprowadziæ porz¹dek w t rozpsiajusze.Z moj¹ Claudie.Razem z moj¹ ¿on¹ .S³uszna racja! .No. Szósty..No i jeszcze Marty Arsenault i Toby Whelan. która jest naprawdê w pe³ni zdolna do pe³nienia s³u¿by.wyrwa³ siê Randolph.. niestety .Do wiadomo ci nas czworga. w³a nie.wyrecytowa³ Andy sennym g³osem. to Linda Everett. uwa¿a³. . choæ nigdy nie mówi³ le o zmar³ych. . Mieli do dyspozycji osiemnastu policjantów zatrudnionych przez Chester's Mill. Jedni pojechali z ca³ymi rodzinami na miêdzyszkolny mecz futbolu. . skoro tak uwa¿asz. w tym dwunastu w pe³nym wymiarze godzin. .. inni na kontrolowany po¿ar do Castle Rock. Spo ród ca³ej osiemnastki piêciu zatrudnionych na pe³en etat z pewno ci¹ znajdowa³o siê poza granicami miasta. Fred Denton i George Frederick. na ziemi. . . jednak mimo wszystko poklepa³ Andy'ego po wolnej rêce. a sze ciu na czê æ etatu. .Bez przerwy za¿ywa leki wziewne. ..No có¿. . Andy. dziêki czemu ich praca by³a zachwycaj¹co tania.nie wygl¹da to dobrze.... ¿e kwesti¹ dla nas najwa¿niejsz¹. Du¿y Jim wola³by tego nie s³yszeæ.Lepiej bêdzie na razie nadaæ naszemu spotkaniu charakter nieformalny . znacznie przekraczaj¹cej jego ograniczone mo¿liwo ci.wtr¹ci³ Andy. oboje razem ze mn¹ odpowiedzieli na kod trzy.Zaszlocha³ i poci¹gn¹³ nosem. komenda nt Perkins. na nich te¿ nie bardzo mo¿na liczyæ.odezwa³ siê Andy.odezwa³ siê Randolph . Pete.Biedny stary George . jakimi si³ami dysponujem y? Doskonale zna³ odpowied .Dwoje utrzyma sekret. . wiêc trudno powiedzieæ. Oprócz nich Rupe Li bby.stwierdzi³ Rennie. Co oznacza gotowo æ policji.Racja. ...W³a nie. Jedyna osoba pracuj¹ca na czê æ etatu.. . ¿e komendant Perkins spogl¹da na nas z góry.Jestem pewien. Z koñcem roku mia³ przej æ na wcze niejsz¹ emeryturê. jaki z niego po¿y tek. przyjacielu . on ma astmê. Jest Henry Morrison i Jackie Wettington. ¿e Perkins znaczni bardziej przys³u¿y siê miastu.. Ci ostatni prawie wszyscy mieli ponad sze ædziesi¹t lat. jest utrzymanie porz¹dku w czasi e sytuacji kryzysowej.. .Uwa¿am. jakby s³owa Sandersa mia³y jakikolwiek sens. je li jedno jest martwe . A Rennie. . nie ¿y³. Potem zwróci³ siê ponownie do Randolpha. Zna³ odpowiedzi na wiêkszo æ pytañ. sk¹pani w blasku Jezusowej chwa³y. najistotniejsz¹ w sensie odpowiedzialno ci za miasto.. patrz¹c na nie z góry. które zadawa³.. . . We dwoje spogl¹daj¹ na nas. którzy zostali my tu. Tymczasem my.stwierdzi³ Du¿y Jim.

by wymaga³a zapisania. kiedy by³ poirytowany.‾ona Ry¿ego? .ulubione sklepy online..zauwa¿y³a Andrea.Ona jest tylko stójkowym! I do tego wiecznie nadêta! . w koñcu ma dwoje dzieci.Kogo pan ma na my li? . Z ³adnymi kobietami tak zawsze. Chyba jeszcze nie skoñczy³a trzydziestki.¿achn¹³ siê Du¿y Jim.zainteresowa³a siê Andrea.Racja. No tak. aj! . Czasowo. .stwierdzi³ Rennie. Na pewno mia³aby z³y wp³yw na mê¿czyzn. W listopadzie bêdzie mia³ dwadzie cia dwa.Ci¹gle za ma³o . . ¿e policjantk¹ by³a Wettington z tymi jej kolosalnymi balonami. dopóki sytuacja siê nie wyja ni.Skoñczy³ dwadzie cia jeden lat. Tyle ¿e Rennie prêdzej da³by siê pokroiæ. Przede wszystkim by³a za m³oda. jak Duke uzyska³ tê wiadomo æ ani dlaczego uzna³ j¹ za do æ istot¹.Aj. dwa procent pamiêci i trzy uczestnicz¹ce w bie¿¹cych procesach my lowych. I tak nie by³ to najlepszy czas na dzielenie siê z Du¿ym Jimem takimi .Juniora? . Mo¿e j¹ nosiæ na s³u¿bie. Dziewiêciu. niepo¿¹dane zachowania ? Wszystko jedno. . . ni¿ pozwoli³. Nie pracuje na pe³en etat..Bez w¹tpienia.ale w zesz³ym roku zaliczy³a kurs okrêgowy w Rock i ma prawo nosiæ broñ. . . ¿e Junior Rennie wróci³ do domu na dobre.z osiemnastu policjantów mamy tylko o miu. Tak czy inaczej musia³ z ni¹ wspó³pracowaæ.Nie policzy³e siebie . By³o tam co jeszcze. bez w¹tpienia. ¿eby ma³¿eñstwo Everettów wyskakiwa³o mu przed oczami jak pajac z pude³ka.Innymi s³owy .Potrzebujemy wiêcej stró¿ów prawa. Wystarczy³o ju¿.receptory narkotyku.Ile on ma lat? Chyba jeszcze nie mo¿e g³osowaæ? Du¿y Jim zobaczy³ oczami wyobra ni podzia³ funkcji w mózgu Andrei: piêtna cie procent .przyzna³ Randolph . . .Choæby mojego ch³opaka. .Andrea unios³a brwi. Có¿. .zapyta³ Randolph. ale z pewno ci¹ warto Lindê wzi¹æ pod uwagê.Tak . I za spraw¹ szczê cia czy boskiej opatrzno ci w weekend wróci³ do domu ze szko³y. osiemdziesi¹t procent . Randolph plasn¹³ siê d³oni¹ w czo³o.podsumowa³ Randolph . . oczywi cie. W koñcu mamy sytuacjê kryzysow¹. Nie mia³ pojêcia. W zesz³ym tygodniu widzia³ tê informacjê na podk³adce telefonicznej na biurku zmar³ego komendanta. wspó³praca z g³upcami u³atwia ¿ycie. Czêsto u¿ywa³ tego wykrzyknika. Stanowczo nie ¿yczy³ sobie ¿onki tego ³achadojdy w zespole. A do tego diabelnie ³adna.. . . Peter Randolph wiedzia³.

zapewni³ j¹ Du¿y Jim. .Czy to nie ci m³odzi ludzie. Co pan na to. .Ca³kowit¹ . Uwa¿am jedynie.I nikt nie mówi. . ¿e powinni my uzupe³niæ nasze nadw¹tlone si³y reagowania. Na raz ie jednak wszystko wskazywa³o na to..Ci ch³opcy polowali razem. .. ¿e mamy z nich zrobiæ policjantów pe³n¹ gêb¹. gdzie bariera zamyka³a g³ówne drogi. obwieszczaj¹cego wyj¹tkowo sowit¹ nagrodê w rundzie bonusowej.paru ch³opaków w policji naprawdê siê przyda. Z poprzednich dwóch miejsc pracy zosta³ wyrzucony z powodu wybuchowego charakteru. Carter Thibodeau chyba nawet ma dwadzie cia trzy lata.potwierdzi³ Randolph. choæ nie wygl¹da³ na przekonanego. Randolphowi nie podoba³a siê my l. Melvin Searles i Carter Thibodeau. Peter. tak przynajmniej s³ysza³ Randolph.oznajmi³. ¿e a¿ siê skuli³a. jak zwykle bywa w takich przypadkach. ¿e w ¿yciu nie mia³ pracownika tak dobrze zorientowanego w uk³adach wydechowych i elektronice.Nikomu nie stanie siê nic z³ego . s¹ dobrymi strzelcami. ¿eby my musieli siê o tym przekonaæ . O ile nadal tam by³a.Sprawa zosta³a wyolbrzymiona . Andrea w dalszym ci¹gu wygl¹da³a na zaniepokojon¹. Z drugiej strony jednak my l o sprzeciwie wobec Du¿ego Jima nie podoba³a mu siê jeszcze bardziej. A je li nie? Problem z g³owy. o ile dobrze pamiêtam.Co wiêcej. To Frank DeLesseps. Junior ze swoimi niepo¿¹danymi zachowaniami . Junior ma trzech przyjació³. . . byli zamieszani w awanturê w karczmie? Du¿y Jim spojrza³ na ni¹ z u miechem pe³nym tak nieskrywanego okrucieñstwa. Thibodeau rzeczywi cie skoñczy³ dwadzie cia trzy lata. . Nie by³o podstaw. którzy siê tak¿e doskonale nadaj¹ do tej roli. Ostatnio pracowa³ na czê æ etatu jako mechanik na stacji Mill Gas & Grocery.. póki sytuacja siê nie wyklaruje? Zap³acimy im z funduszu awaryjnego. ¿e w Gas & Grocery zagrzeje miejsce na d³u¿ej. . ale mo¿na by ich pos³aæ do kontrolowania t³umu w miejscach. .Przyjaciele mojego syna tak¿e s¹ pe³noletni. Nawet je li s¹ bardzo m³odzi. Johnny twierdzi³.I oczywi cie niema³¹ rolê odegra³ alkohol.. A z trzeciej . ¿e Junior mia³by chodziæ po Chester's Mill z broni¹. Co wiêcej.wtr¹ci³a Andrea. komendancie? Czy oni mog¹ zostaæ przyjêci do s³u¿by. Rennie podj¹³ w¹tek entuzjastycznym tonem gospodarza programu rozrywkowego. W³a nie dlatego nikomu nie postawiono zarzutów..Nie daj Bo¿e. Nie spodziewa³ siê k³opotów w samym mie cie. prowokatorem by³ ten ca³y Barbara.nowo ciami. . mam racjê? ..

kiedy siê skoñczy to szaleñstwo.To tylko gaz siê skoñczy³.. powiedzia³ sobie Rennie. .Pete. . o co jej chodzi³o. Jim.Nie ma siê czym przejmowaæ . a wtedy Rennie. Melvina Searlesa i Cartera Thibodeau? Czas ich s³u¿by bêdzie trwa³ do chwili. .Spokojnie.. .Wniosek zosta³ przyjê..O dziewi¹tej bêdzie lepiej . .oznajmi³ Randolph z fa³szyw¹ beztrosk¹. wnêtrze pogr¹¿y³o siê w egipskich ciemno ciach. Nawet Du¿y Jim.Bo¿e drogi. Zapomni o wszystkim po nastêpnej porcji tabletek. propan. . to bardzo dobry pomys³. . Petera Randolpha. A kiedy Rennie rozlu ni³ u cisk. . Po lewej odezwa³ siê Andy Sanders. ci¹gle nie do koñca przytomny.Czy Rada Miejska prosi aktualnego komendanta policji. Andrea krzyknê³a ochryple..oznajmi³ Rennie. nie ma powodu do obaw.. ale zapomnia³a. Wszyscy podnie li rêce.Jeszcze jakie kwestie w tej sprawie? Nie by³o. Nie zapali³y siê jasne lampy nad g³owami zebranych. u wiadomi³ sobie. W s³abej po wiacie twarze przy stole konferencyjnym postarza³y siê i po¿ó³k³y. . .. Franka DeLessepsa. Wszyscy podskoczyli. A ju¿ do rana z pewno ci¹. Stary generator strzeli³ po raz czwarty i ucich³. Dochodzi do oczyszczenia . Andy ucich³. wiat³o na powrót wpe³z³o do pokoju wy³o¿onego sosnowymi panelami. o przyjêcie do pracy z podstawowy m uposa¿eniem Juniora.w³¹czy³ siê Andy. Mamy go w mie cie jeszcze du¿o. Czego siê w zwi¹zku z tym domy li³a. lecz kwadratowe awaryjne lampki umieszczone w czterech k¹tach sali. . lepiej bêdzie o dziewi¹tej.. jakby ewentualnie mia³a co do powiedzenia. co s³ysz¹. Przerwa³y mu dwa wybuchy przypominaj¹ce strza³y z broni palnej.. Mog¹ przyj æ na komisariat: jutro oko³o dziesi¹tej. .Wobec tego stawiam pytanie . Andy rzuci³ Du¿emu Jimowi spojrzenie k¹tem oka.Przywo³a³ na twarz u miech sportowca. By³o to ledwie zerkniêcie. Wszyscy robili wra¿enie przestraszonych. to by³a ju¿ zupe³nie odrêbna kwestia. Chwilê pó niej us³yszeli trzeci. lecz Andrea chyba je zauwa¿y³a. wiat³a zgas³y. który przez wiêksz¹ czê æ ¿yc mia³ do czynienia z silnikami. To tylko generator. G³osujemy jak zwykle. Andrea sprawia³a wra¿enie.Wie pan. Rennie po omacku chwyci³ Andy'ego za ramiê.

W kieszeni mia³ broñ . Pieni¹dze. . .zapyta³. . Ojciec z neseserem obijaj¹cym mu siê o kolano szed³ w stronê domu. lecz wielki b¹bel wiat³a nad po³udniow¹ granic¹ miasta i nieco mniejszy na po³udniowym zachodzie..trzydziestkêósemkê z rêkoje ci¹ wyk³adan¹ mas¹ per³ow¹. Junior by³ ca³kiem spokojny. Nie wygl¹da³ na podejrzliwego. zadam oficjalnie pytanie.Ale nic nie rozumiem. Teraz nadszed³ czas powa¿nej rozmowy. Junior pos³ucha uwa¿nie.S³ysza³e ? . Ca³kiem sobie nie wyobra¿a³. Junior go zabije. ale ojciec zawsze wszystko wiedzia³. co w³adca wiêtego przybytku mamony ma mu do powiedzenia. ¿e tak. Angie i Dodee le¿a³y w spi¿arce McCainów i tak by³o dobrze. A potem zabije siebie. .przyzna³ Junior. sk¹d mia³by wiedzieæ. Dlatego chcia³bym ciê o co zapytaæ. I jutro pewnie te¿ nie. Uwa¿am. Potem gestem. ¿e powinni my oficjalnie uznaæ Pete'a za komendanta policji pro tempore. ¿e zajmie siê spraw¹ wówczas gdy to bêdzie konieczne. wiêc przejd my do nastêpnego punktu. Ból g³owy nie wróci³. ostro¿nego albo w ciek³ego. a raczej ich brak.Nikt nic nie rozumie.No dobrze. O co? Zamkn¹³ kolbê w d³oni.Pewnie.. Jak zawsze.. . G³osowali zgodnie z jego oczekiwaniami. Drzwi hummera otworzy³y siê. które ukrad³ ojcu. . potem zamknê³y cicho. od³o¿y³ z powrotem do sejfu.Trochê . Bo nie by³o jak uciec. Bez s³owa usiad³ na stopniu obok syna.Andy zdawa³ siê wykoñczony. ¿e ojciec wie. Uzna³. Moim zdaniem mamy przed sob¹ parê prawdê trudnych dni. Je li oka¿e siê. 7 Junior siedzia³ na stopniach prowadz¹cych do frontowych drzwi wielkiego domu Renniech na Mill Street. zdawa³y siê te bzdury potwierdzaæ. który Juniora ca³kowicie zaskoczy³. jasne.Je li nie ma tutaj kwestii spornych. po³o¿y³ mu d³oñ na karku i lekko cisn¹³. ¿e podobnie jak ja chcecie zakoñczyæ spotkanie jak najszybciej.Tymczasem miejskie zapasy gazu. W ka¿dym razie nie dzisiaj. Je¿eli wyczuje. Wszyscy gadali jakie kompletne bzdury. wiem. wiat³a hummera ojca rozla³y siê na podje dzie. któr¹ dosta³ od ojca na osiemnaste urodziny. przynajmniej na razie.. W drodze powrotnej zatrzyma³ siê na placu i pos³ucha³ rozmów. . gdzie sto siedemnasta bieg³a w stronê Castle Rock. . . nie przysparza³y mu szczególnych zmartwieñ. ¿e ojciec wie o jego najnowszych wyczynach.

Pewnie. . U wiadomi³ sobie. pie ci³a. Pu ci³ kolbê. Carterem i Searlesem? Co jest. . . ¿e nadal ma fart. które zna³ od piaskownicy. Dzi zabi³ dwie dziewczyny. Jutro zostanie gliniarzem.Skoro nas potrzebujecie.powiedzia³. Jedno i drugie.. Czy zgodzisz siê s³u¿yæ w policji. jeste my do dyspozycji. I po raz pierwszy od czterech lat. a mo¿e nawet od d³u¿szego czasu. Prawie.pomy la³ Junior.Komendantem policji jest teraz Peter Randolph. Wrzeszczeæ z rado ci.. Dobrych ludzi. z Frankiem. Nie trzyma³a.. Bêdzie potrzebowa³ ludzi.Czy jeste gotów odegraæ swoj¹ rolê? Razem z przyjació³mi. . Milcza³. Nieprawdopodobny. tato . Rêkê ojca ci¹gle czu³ na karku. do cholery? . poca³owa³ ojca w policzek. póki siê to wszystko nie skoñczy? Junior mia³ wielk¹ ochotê rykn¹æ miechem. Nie ciska³a.

¿e okoliczni mieszkañcy u¿ywaj¹ nawozów. . Dwa czerwone wiate³ka na wierzcho³ku miga³y jak zwykle. Jest diakonem. Ich samochód okaza³ siê jedynym pojazdem w ruchu. tylko zak³amania.Ko ció³ Chrystusa Odkupiciela.Przepraszam? Julia wskaza³a mroczny smuk³y kszta³t rysuj¹cy siê na tle gwiazd.Czasami chodzi³em tutaj na ryby .Mnóstwo ryb.Widzia³em tê wie¿ê. co kto lubi. bo i niewiele by³o do powiedzenia.Ortodoksyjni bapty ci to przy nich szkó³ka niedzielna. Jest w³a cicielem WCIK. . jak to mówi¹. Czuæ tutaj jakby brudn¹ bielizn¹.Cisza. a my nie! . . spokój. I znam stacjê radiow¹. w iêc prawie ka¿dy ma w³asny generator. Nie znoszê Lestera Cogginsa i nienawidzê ca³ej tej otoczki pod tytu³em cha . jak siê mieszka w okolicy i ma radioodbiornik.nieskoñczony ocean energii. Nad nim jak zwykle rozsypa³y siê po niebie gwiazdy . I elektryczny krzy¿ nad wej ciem do niewielkiego budynku studia tak¿e jasno b³yszcza³. . Minêli wie¿ê transmisyjn¹ radia WCIK. wiêc wiadomo.MOD£Y 1 Barbie i Julia Shumway zamienili po drodze ledwie kilka s³ów. Jechali priusem hybryd¹. przecinaj¹c ciemno æ bia³ym promieniem. No có¿. ¿e s¹ tam ludzie.Z datków wiernych? Julia prychnê³a.Co pan z³apa³? . .. . .Nale¿a³oby o to zapytaæ Jima Renniego. Ju¿ wolê pierwszy Ko ció³ Kongregacyjny. który nie potrzebuje generatora. . a nikt w pe³ni nie ufa Western Maine Power. o jaki Barbie w ¿yciu by nie podejrzewa³ w³a cicielki czasopisma lojalnego . Zna pan radio jezusowe? Barbie lekko wzruszy³ ramionami.odezwa³ siê Barbie. firmie dostarczaj¹cej energiê elektryczn¹.To nie jest smród nawozów. . Znanego tak¿e jako fa³szywa prawo æ. ale nie odwa¿y³em siê ich je æ. Mnie tylko zawsze zastanawia. Na farmie zawsze jest co do roboty.. cha. jakim cudem staæ ich na utrzymanie stacji radiowej o mocy piêædzies iêciu tysiêcy watów. samochodem. wy pójdziecie do piek³a. wiat³o w oknach farmerskich domów wiadczy³o o tym. Trudno jej nie s³uchaæ. Fundamentali ci? .

. . Dwa skierowane by³y w ich stronê. Do wewn¹trz i w górê. po zachodniej stronie miasta. wysiedli. Wygl¹da.Wokó³ ca³ego miasta. sygna³ WCIK by³ tak potê¿ny i¿ zag³usza³ na pa mie FM wszystkie inne rozg³o nie. Za wiat³ami sta³y na drodze nos w nos dwa br¹zowe pojazdy wojskowe z brezentowymi budami. . Julia zatrzyma³a samochód. Najmniejsz¹ dziurê na drodze widaæ by³o jak na d³oni. które spiker nazwa³ wynikiem zdarzenia w zachodnim Maine . Us³ysza³.zawo³a³.Zdarzenie .powiedzia³.Po co w górê? . gdzie spomiêdzy drzew wyziera³y kolejne wiat³a. wskazuj¹c w górê jak arbiter obwieszczaj¹cy zdobycie bazy domowej. ¿e tutaj. Pewnie o to siê dzisiaj martwi¹ najbardziej. mru¿¹c oczy w jaskrawym wietle. . znale li siê w blasku reflektorów jak na hollywoodzkiej premierze . Jutro przestrzeñ powietrzna nad Mill bêdzie . Jezdniê przegrodzono koz³ami. A tego wieczoru nadawano jakie wiête utwory wykonywane na akordeonie i Barbiemu wiêd³y od tego uszy. Barbie widzia³ gruby kabel elektryczny pe³zn¹cy jak w¹¿ od reflektorów do lasu. Jedyny problem polega³ na tym.Typowy ¿argon sportowy. Gdy wyjechali zza zakrêtu. chocia¿ z drugiej strony pewnie takie autko pasowa³o do cz³onkini Pierwszego Ko cio³a Kongregacyjnego. dopiero pod koniec skali z³apa³ stacjê sportow¹. Gdyby kto tu przypadkiem zab³¹dzi³. Pracowa³o kilka generatorów. Dziennikarka os³oni³a twarz d³oni¹. i tak siê niczego nie dowiemy. ¿e podczas meczu Red Sox i Mariners w Fenway Park minut¹ ciszy uczczono ofiary wypadków. Brzmia³o to jak skoczna polka grana przez orkiestrê umieraj¹c¹ na d¿umê. proszê mi uwierzyæ na s³owo. przy ich nogach u³o¿ono worki z piaskiem.wobec republikanów. stop! .Mo¿e pan spróbuje znale æ co na AM? .powtórzy³a Julia. Pracowa³o cicho i by³o wyposa¿one w radio. Za chwilê by pani zdech³a elektronika w aucie i nie wiem. ale jest. stop. Przez d³u¿szy czas znajdowa³ tylko nocne pogaduszki. Spróbowa³.Stop. Pnie brzóz przywodzi³y na my l wychud³e duchy. jakby tu niczego nie by³o. Chwilê stali przed mask¹. czy na tym by siê skoñczy³o. dwa nastêpne wieci³y pionowo w górê. . Dalej w ciemno ci niós³ siê monotonny warkot silników.zaproponowa³a Julia. Mo¿e pan wy³¹czyæ. Kilometr z ok³adem za terenem ko cio³a zaczêli widzieæ przez drzewa po wiatê. ¿e wjechali w bia³o .Jako ostrze¿enie dla ruchu powietrznego. .Dalej nie jedziemy. .Bêd¹ o wietlaæ barierê .czarny film z lat czterdziestych dwudziesteg o wieku. Barbie mia³ wra¿enie. .

pilnowana lepiej ni¿ skarbiec wujka Sknerusa. Zaczyna³ mieæ dosyæ. przyjaciele. . bo w drodze do bariery Julia powtórzy³a mu. . Nic. A Barbie znajdowa³ siê ju¿ blisko bariery. kolor zagro¿enia. Barbie nabra³ ¿ycia. Na razie j¹ zignorowa³. jaki bêdzie mia³ kolor w wietle dnia.Czy to aby dobry. ale zawsze co . ale ¿aden siê nie obejrza³. aktualnie wynosz¹cy nieco ponad piêæ tysiêcy dolarów. . Jak pasek na rêkawie koszulki. wiedzia³. Zobaczy³ ciemn¹ poziom¹ liniê wisz¹c¹ nad drog¹.Czy¿by my siê uporali z k³opotami w Afganistanie? ‾adnej reakcji. . co ma robiæ. czego siê dowiedzia³a od Coksa. jeszcze w³osy na karku nie stanê³y mu dêba.... Nad ca³o ci¹ zapewne czuwa³a armia. . ale spróbowaæ musia³. Sh umway powiedzia³a. Nadal nikt nie zareagowa³. ¿e czerwony. .Sk¹d wy tutaj. . A poniewa¿ widzia³ ich pagony. pogadajmy. Po ciemnej stronie sta³o kilku uzbrojonych ¿o³nierzy widocznych na ja niejszym tle. ¿e w marines coraz wiêcej miêczaków.zaczê³a Julia. ch³opaki! . I widzia³.S³ysza³em. Barbie nawet siê tego nie spodziewa³.. Kamyki chrzê ci³y mu pod stopami.zawo³a³. przys³aliby rangersów. czy raczej klosza. bo gdyby sytuacja by³a naprawdê z³a. skoro jak¹ rolê odgrywa³ Cox. Rozleg³ siê znajomy d wiêk stukania k³ykciami w szk³o.spyta³. Podszed³ bli¿ej. marines! . ¿e pas bieg³ wokó³ ca³ej bariery. . w kraju? .Czo³em. ¿e Cox nazwa³ barierê kloszem. . lecz ci tutaj nie nale¿eli do wojsk l¹dowych. Jeden z marines podskoczy³. Niewiele.B³azen . Wszyscy zwróceni ty³em do miasta. w rozkroku.Cze æ. pomy la³. choæ zgadywa³. Zrobi³ jeszcze kilka kroków. C to. ¿e was tu widzê. Gotów by³ siê za³o¿yæ o ca³y stan swojego konta. Nie wiedzia³. Bardziej interesowali go ludzie strzeg¹cy bariery. Ten ciemny pas wisz¹cy w powietrzu. ale ju¿ by³ blisko. z rêkami za³o¿onymi za plecami.Spokojnie..mrukn¹³ jeden z mundurowych.. Jeszcze nie dosta³ gêsiej skórki. Zwin¹³ d³oñ w piê æ i uderzy³ w klosz. Cieszê siê. podchodz¹c bli¿ej. Czy raczej klosza. Farba w sprayu. Barbie nie s³ucha³. Znowu cisza.zawo³a³a Julia. W prawie ca³kowitej ciszy z pewno ci¹ us³yszeli nadje¿d¿aj¹cy samochód. Przez ca³y dzieñ wzbiera³a w nim z³o æ i oto .

Ale nie dzi i nie tutaj. ¿e to niemo¿liwe.odezwa³ siê dowód ca. . pomó¿cie koledze! . Poda³a mu telefon.Podnios³a g³os jeszcze bardziej. te¿ siê nie odwróci³. cz³owieku. . wiêc to ty.Podnios³a g³os.Ma pani ten telefon? Julia unios³a d³oñ z aparatem. potê¿nie zbudowany mê¿czyzna o szerokich barach. który to powiedzia³. . by daæ jej upust. lepiej niech pani tego nie robi . Rozumiemy siê? . W jaskrawym wietle Barbie dojrza³ na twarzy pani redaktor zastanawiaj¹cy wyraz: usta zaci niête w cienk¹ liniê wyra¿aj¹c¹ upór i zdecydowanie.Dobra. Barbie wiedzia³.Marines . . ch³opaki. które znalaz³o siê w opa³ach. Ale nie u¿ywam. . Wielokrotnie. . ale nie potrafi³ odpu ciæ.odezwa³a siê Julia z pogard¹. . .Te¿ pan powinien sobie kupiæ. . ¿e us³ysza³ dowódcê. Mnie wzywaj¹ obowi¹zki.Mo¿ecie sobie swoje rozkazy zwin¹æ w ciasn¹ rolkê i wetkn¹æ tam.Proszê pani. . I nie widzia³em powodu. . . . gdy posy³a³a b³yskawice. bo sam u¿ywa³ takiego tonu.Jednorazowy. ale i tak ¿o³nierze kurczyli siê za ka¿dym razem. takie mamy rozkazy. ona zaczê³a robiæ zdjêcia. . .Ej.odpar³ Barbie.rzuci³a wyzwanie Julia. oni tylko wykonywali rozkazy. ¿e nie ma najmniejszego sensu zaczepiaæ ludzi w mundurach. ¿eby j¹ us³yszeli ¿o³nierze stoj¹cy poza o lepiaj¹cym wiat³em. W koñcu nie muszê byæ uszczê liwiony.Na pewno pani wie.zyska³ szansê. Przydaj¹ siê. pomó¿ nam. Lampa b³yskowa wypada³a blado w porównaniu ze wiat³em z reflektorów zasilanych potê¿nymi generatorami.Uspokój siê. kiedy próbowa³em znikn¹æ z miasta. Wiedzia³. ¿e musi pan sam wybraæ numer. Zostawi³em w szufladzie. Gdy wybiera³ numer z dziwacznym kierunkowym. Przy innej okazji z przyjemno ci¹ postawiê ci piwo albo skopiê ty³ek. a w oczach ³zy. bracie. . nie? . ¿eby teraz wieczorem go stamt¹d zabieraæ.Kupi³em . gdzie jako æ powietrza jest s³usznie kwestionowana. Chocia¿ ten.Barbie odwróci³ siê do Julii. dobra.Niech mnie pan powstrzyma . .Wykonujemy rozkazy.W koñcu jestem wydawc¹ miejscowego czasopisma.Obawiam siê. A je li chodzi o stanie ty³em do bariery. Chcê porobiæ trochê zdjêæ.Zw³aszcza interesuj¹ mnie kadry pokazuj¹ce ¿o³nierzy odwróconych plecami do miasta.

Wierzy mi pan? . . która najszybciej znajduje. ¿eby pan tak¿e co zrozumia³.zapyta³ Cox.Zrozumia³em. pos³a³a Barbiemu u miech. .Tytu³owanie mnie kapitanem nie dzia³a na pañsk¹ korzy æ. Julia nadal robi³a zdjêcia. . kapitanie Barbara? . Niew¹tpliwie pocz¹tek udany. ale. a nie ogl¹da³ ich ty³ki. proszê pana. . tu Ken. Robi zdjêcia. Gdyby ci ludzie mogli wam pomóc. ¿e pagonów nie widaæ.Wszystko w porz¹dku. co trzeba Cox tak¿e s iê roze mia³. mimo to musia³ siê roze miaæ. ¿e sprawa nie zakoñczy siê szybko. Ostatnio dowodzê grillem oraz frytkownic¹ w miejscowej restauracji. A to oznacza³o. Ugrz¹z³em z rêk¹ w nocniku.Halo. Barbie przeszed³ na krawêd drogi. ¿e bêdzie czeka³ z rêk¹ na s³uchawce o dwudziestej drugiej trzydzie ci. z ca³ym szacunkiem.S³yszê ka¿de s³owo. I chcia³bym. ¿eby sytuacja siê zmieni³a. lecz Cox wyra nie nadal czeka³. gdy dawny dowódca Barbiego odebra³. Co nie do koñca stanowi³o potwierdzenie. pomy la³. albo spowodowaæ. wyra nie przeznaczony na sto³ówkê. kapitanie. Julia przesta³a pstrykaæ. . a dalej parking zape³niony wozami ciê¿arowymi. Cox powiedzia³. którzy nie chc¹ mi spojrzeæ oczy. .Rozumiem. Z nowego miejsca zobaczy³ za ciê¿arówkami wielki namiot i mniejszy. Pewnie znacznie wiêksze przewidzieli w miejscach. ja jej przeka¿ê.Tak jest. a poniewa¿ patrzê na plecy zgrai b³azeñskich marines. muszê uprzedziæ: cokolwiek pan powie. 2 Pu³kownik Armii Stanów Zjednoczonych James O. po prostu Dale Barbara. . Z tej strony panienka. jestem te¿ wkurzony. .Tak. poniewa¿ nie wybrzmia³a nawet po³ówka sygna³u.Co u pana. obojêtne w jaki sposób. . Nogi siê pod nim ugiê³y. Jestem teraz po tej stronie. I nie mam nastroju na towarzyskie pogaduszki.Pewnie maj¹ nadziejê. I jeszcze jedno. gdzie drogi numer sto dziewiêtna cie i sto siedemna ci e przecina³y granice miasta. Barbie i Julia Shumway mieli drob ne opó nienie i telefon zadzwoni³ dopiero za dwadzie cia jedenasta. Marines zak³adali obóz.Czy dziennikarka jest z panem? . Barbie nadal by³ w kiepskim humorze. patrzy³by pan im w oczy.

TR .Dobrze. Widzia³em obrazy spektroskopowe. Zdumienie odebra³o mu mowê.To jest nie w porz..90. by wybraæ odpowiedzialnie.Powiem jej. . . ¿e starczy jej rozumu. Rzeczywi cie dok³adnie dopasowanych. ze wzglêdu na dobro miasta mam nadziejê. . co wiedzia³ Albo s¹dzi³. Nie ma miêdzy nimi wolnej . .. Skupi³ siê na powrót na rozmowie telefonicznej.stwierdzi³ Cox. mo¿e siê okazaæ.zainteresowa³a siê Julia. wobec tego zostañmy przy Barbie. ¿e wie. Ogromne warstwy ska³ metamorficznych przedzielone na dwoje. .Niech bêdzie TR .‾e je li spróbuje pani przes³aæ te zdjêcia. .Takie decyzje zapadaj¹ na znacznie wy¿szych stanowiskach ni¿ moje. Tak nam siê w ka¿dym razie wydaje. ..Ile mo¿e mi pan powiedzieæ? . Na pewno g³êbiej ni¿ trzydzie ci metrów. Przynajmniej na razie. Tego jeszcze nie wiemy. na przyk³ad do innych gazet. . Zaczêli my od ¿wirowej jamy g³êboko ci jakich dziesiêciu metrów..spyta³. Na tak¹ g³êboko æ wkopali my siê na granicy Chester's Mill i tamtego miasta na pó³nocy.. .Czy wiadomo. odetn¹ nam dostêp do Internetu. je li bêdzie próbowa³a przes³aæ zdjêcia do kogo z zewn¹trz. . ..Wszystko. ale to siê zmienia.Pasuje.90.powiedzia³ Cox .. Julia uczyni³a gest.stwierdzi³ Barbie.A jak g³êboko. co wiem . Barbie milcza³. ¿eby pu³kownik by³ sk³onny dzieliæ siê z nim rzeczywi cie wszystkim.Przy czym. którego Barbie nie spodziewa³ siê u niebrzydkiej republikanki. ¿e jest to rodzaj kapsu³y o krawêdziach dopasowanych idealnie do granic miasta. Barbie westchn¹³.A je li chodzi o to. czy szczyt jest p³aski.Co pan mi powie? . czy zaokr¹glony. Nie wiemy.. . Ja tylko uprzedzam.ale w rzeczywisto ci nim nie jest. ¿e z Internetem sta³o siê to samo co z naziemnymi liniami telefonicznymi.W³asny g³os brzmia³ w uszach Barbiego dziwacznie..Szacujemy. ile pani redaktor postanowi opublikowaæ. choæ mocno w¹tpi³.Nazwali my to co kloszem . . . . . choæby do New York Timesa .To wietnie . Nale¿a³oby raczej s¹dziæ. pasuje? .Moim zdaniem starczy. . które siê w g³owie nie mieszcz¹. ¿e jakie szesna cie tysiêcy metrów. jak wysoko siêga? .

natomiast wzd³u¿ granic le¿y mnóstwo martwych ptaków. ¿e nie s³yszeli cie. stanê³a przy Barbiem.Mamy w departamencie wiarygodne ród³a informacji . ¿e nie stracili my ¿adnego my liwca. wrêcz zdêbia³. .Nie wiemy. ¿e to co siêga w g³¹b ziemi tak samo daleko jak powietrze.15A. tam gdzie pó³nocna czê æ nieco opad³a. Ale to nie my. i po wewnêtrznej stronie. ¿e ju¿ za pó no na to.. ale by³ zbyt zdumiony. .Nie.Wiem.przestrzeni.stwierdzi³ przyciszonym . . wreszcie na wysoko ci ponad szesnastu tysiêcy metrów przelecia³y. Na przyk³ad na samolocie. . .Fantastycznie . Dwa stopnie w skali Richtera. . Jest pan winien prawdê temu miastu.Wobec tego sk¹d wiecie. Sprawdzili my raporty sejsmograficzne ze stacji meteorologicznej w Portland i bingo. Oczywi cie badania dopiero siê zaczê³y. ¿eby siê zatrzyma Ofiar w ludziach mamy stosunkowo niewiele. czyja to sprawka? . Nie sposób powiedzieæ.powiedzia³ Barbie. . .Ci¹gle siê odbija³y.. Tego nie widaæ na radarach. zdziwiony jestem. . lecz mo¿na zak³adaæ.Wiedzia³by pan. Na kilku spo ród stosunkowo niewielu ofiar w ludziach.Sk¹d wiecie? Radary? . Misja zakoñczy³a siê sukcesem. póki siê w to nie uderzy albo jest siê tak blisko. one te¿ przechodz¹. I na trupach na szosie sto siedemna cie. Widzia³em.Ostatecznie nic nie wiemy. . I po zewnêtrznej.Nie. Ale by³em skupiony na czym innym.Rozumiem. . U¿yli my pocisków z g³owicami æwiczebnymi. jak wysoko to siêga? Lasery? . dziwne.Nieca³e dwie godziny temu. O jedenas tej czterdzie ci cztery by³ wstrz¹s. .Chyba co s³ysza³em. Od czwartej po po³udniu puszczali my z Bangor F . Chcia³ w tym s³owie zawrzeæ ironiê.Pu³kowniku. Czyli wiemy. jaki test? Jest mi pan winien prawdê. o której siê t o sta³o.Uda³o wam siê nad tym przelecieæ? . . Ludzie s¹ przera¿eni. I na ciê¿arówce. Julia skoñczy³a robienie zdjêæ. nie daj Bo¿e. czy jest w danym miejscu. gdyby tak by³o? Cox nie odpowiedzia³ od razu. A je li przekroczy osiem kilometrów.My my to zrobili? Nieudany eksperyment? Albo. Mo¿emy jedynie snuæ domys³y. Tak miêdzy nami mówi¹c. ale widaæ miejsce zmiany.

g³osem.Jak to mo¿liwe? O to te¿ musia³ spytaæ.Powietrze przedostaje siê w znacznie wiêkszym stopniu. ¿e mierzyli ci nien ie powietrza pocz¹tkowe i strumienia odbitego. Zdaje siê. . A po przek¹tnej. Ale móg³ te¿ k³amaæ.podrzuci³a. To samo dotyczy Group Nine w Langley i paru innych uk³adów. Mog³oby mu siê to nie podobaæ. . Tak czy inaczej powietrze przechodzi z nacznie swobodniej ni¿ woda.zapyta³ Barbie. I oczywi cie dzia³a to w obie strony. . razem z pajacowatymi marines.Nie wiemy.Woda przechodzi .Nic z tego.Cz¹stki? . em. do jakiego stopnia i na ile wam zaszkodzi. . my o tym wiemy. zwrócony do bariery plecami.Pracujemy nad tym niespe³na dwana cie godzin. .A powietrze? . . Co oznacza. ten fakt wywrze ca³kiem niema³y wp³yw na pogodê.Je li kto w Agencji Bezpieczeñstwa Narodowego pierdnie.. ¿e Cox mówi³ prawdê. .... Mo¿liwe. . ale rozkaz to rozkaz. O ile mi wiadomo.Nikt tu nie bêdzie daleko je dzi³. . . Nie wchodz¹ i nie wychodz¹. ale jednak nie ca³kiem.Podejrzewam. kosztowny piec olejowy. Mo¿e Chester's Mill zmieni siê w Palm Springs. Jajog³owi zrobili test z dmuchaniem.Jest jaka szansa. Cz¹stki sta³e nie przechodz¹. w Arabii Saudyjskiej ludzie przyklejaj¹ na zderzakach plakietki z napisem KOCHAM .Za mia³ siê nieweso³o. ¿e uda³o im siê okre liæ wysoko æ przeszkody Mo¿e dojdziemy i do wody.Spojrza³ na Juliê. Sk¹d mamy wiedzieæ? . tyle ¿e nikt nie potrafi przewidzieæ.. W koñcu i on musia³ s³uchaæ rozkazów. .O kszta³cie idealnie dopasowanym do wyznaczonych przez cz³owieka granic miasta? Z uwzglêdnieniem ka¿dego cholernego za³omka? . ¿e emisja spalin.Skutki ogrzewania olejowego nie powinny stanowiæ szczególnego zagro¿enia podj¹³ Cox.stwierdzi³ Cox. ale na razie nie wiemy.Musia³em spytaæ. . które nigdy nie otar³y siê panu o uszy. toby sta³.. ¿e to zjawisko naturalne? .W niewielkiej ilo ci.. ¿e prawie ka¿dy w mie cie ma piêkny.Góra jedena cie . .. .. Ludzie poklepuj¹ siê po plecach uszczê liwieni. Czy klosz jest przepuszczalny? Co wiecie na ten temat? . chocia¿ sam widzia³ dziwaczne efekt spotkania wody z przeszkod¹.Barbie us³ysza³ nieco przyg³uszony szelest kartek papie ru.. Gdyby mu kazano staæ tutaj na warcie w ch³odn¹ jesienn¹ noc. W tej chwili tak s¹dzimy.zirytowa³ siê Cox. . Na granicy z Harlow. Ustawili my stacjê monitoruj¹c¹ na granicy. Chester's Mill ma pewnie z piêæ kilometrów w najszerszym miejscu. .

Zreszt¹ dzwoniê te¿ z tego powodu.Pani Shumway podpowiada. poprawi³ go Barbie w my lach.Piêtnastego listopada ... . ....Barbie spojrza³ wyczekuj¹co na Juliê. . Musi je powodowaæ co ..Nie wiemy .. . .. kapitanie.Tak pan my li? To niech pan tu zajrzy. bior¹c pod uwagê bliski sezon grzew czy. . czy mu siê to podoba³o. .. czy nie. ¿e mo¿emy paliæ drewnem. wszyscy siê zgadzaj¹.przyzna³ Cox.Naszym zdaniem to jest mo¿liwe. kiedy bêdzie minus dziesiêæ i zawieje lodowaty wiatr.Uwa¿acie. Jeden z nich porówna³ miejsce tego czego do punktu osadzenia r¹czki w parasolu.Bêdzie wia³ wiatr? . Niestety wszystko wskazywa³o na to. Proszê mówiæ dalej.Pani Shumway mówi. . ¿eby rozpaliæ ogieñ. Niech mnie pan zapewni. ¿e do tej pory bêdzie po wszystkim. . których zdo³ali my do tej pory ci¹gn¹æ. Jajog³owi uwa¿aj¹ opcjê z centrum za znacznie bardziej prawdopodobn¹.Mniej wiêcej.Mo¿emy opalaæ drewnem . ¿e pole si³owe nie bierze siê znik¹d. A skoro przypadkiem mamy w mie cie zas³u¿onego ¿o³nierza. Na d³u¿sz¹ metê mo¿e siê to okazaæ korzystne ze wzglêdu na zanieczyszczenie powietrza.Niech pan mu to powie.Naprawdê robimy. macie sporo drzewa i nie potrzebujecie elektry czno ci..Sezon grzewczy zaczyna siê.mrukn¹³ Barbie. .Niewa¿ne. .Niech mnie pan spyta jutro. . By³ego ¿o³nierza.Wszyscy oni twierdz¹ unisono. . ¿e wcielili go na nowo do s³u¿by. Nasi m¹drale. lecz na niewiele wam siê zdadz¹.. . mo¿e bêdê dysponowa³ przynajmniej jak¹ teori¹..S³ucham? .Zabierz mnie st¹d.Barbie zamilk³ na moment. . ¿e mamy do czynienia ze swego rodzaju polem si³owym. ¿e w po³owie listopada. Scotty. co w naszej mocy. . Barbie. .w³¹czy³a siê Julia.który w Iraku specjalizowa³ siê w znajdowaniu fabryk bomb nale¿¹cych do Al - . Uchwalono przez aklamacjê. . . co znajduje siê albo blisko.odpowiedzia³a. Jasne. ale nowoczesne piece olejowe potrzebuj¹ te¿ sta³ego dostêpu do elektryczno ci.NOW¥ ANGLIÊ. A to substancja kancerogenna. ale z drewna powstaje popió³. ¿e to sprawka kogo z miasta? .Musicie zachowaæ ostro¿no æ. w ka¿dym razie ci. . Zapasy oleju macie pewnie solidne. Rozsta³ siê z armi¹ pó³tora roku wcze niej. albo wrêcz w jego centrum. G³osem ludu.Ca³kiem jak w Star Tricku ..

To co . Niech p an go znajdzie tak samo. odwróci³ siê do Julii Shumway. . . I w cholerê z czynnikami rakotwórczymi. Jasne. A do tego niezbêdny by³ propan. Los mieszkañców tego miasta jest spraw¹ drugorzêdn¹. je¿eli gdzie tam u was jest. Barbie u wiadomi³ sobie. co trzeb a.powiedzia³ Cox. co wytwarza pole si³owe. co to w³a ciwie takiego ani kto to skonstruowa³.Ken. Niech pan znajdzie generator.Kaidy.Oczywi cie. ¿e propan i akumulatory w³a nie sta³y siê w Chester's Mill cenniejsze ni¿ z³oto. Cox nie pieszy³ siê z odpowiedzi¹. które mog³o oznaczaæ nagrywanie rozmowy. podbita tylko dyskretnym buczeniem. .. Kiedy zrobi siê zimno i zabraknie gazu. Ka¿de dostêpne.Nie bêdê prosi³. ¿eby mieæ wiat³o i ciep³o.To w³a nie jest priorytetem wszelkich dzia³añ. . 3 W drodze powrotnej. panienko. tutaj wszystko stanie na g³owie.Mam inne wyj cie? . Znajdowa³ je i likwidowa³.Ale Wuj Sam i tak chce to mieæ . ale jedn¹ . D³u¿sz¹ chwilê trwa³a ca³kowita cisza na linii.stwierdzi³ Barbie. W moim przypadku nie istnieje co takiego jak wolna wola. jak znajdowa³ fabryki bomb. Jedno wiedzia³ z ca³¹ pewno ci¹: ludzie bêd¹ palili drewno. Bêdzie po problemie.O ile jest tutaj. i unieruchomi. Podci¹gnie siê ich pod nieuniknione straty. prawda? Bo takie urz¹dzenie mo¿e zmieniæ wiat.Nie wiemy.przyhamowa³ go Cox. ¿eby pani zapomnia³a o tym. ¿e ma³o go nie zgniót³. bêd¹ palili drewno. ale ja jestem ¿o³nierzem. . Tyle ich minêli. gdy mijali ciemny kszta³t wi¹tyni Ko cio³a Chrystusa Odkupiciela.To prawda .Ja nie widzê.Akurat w tej kwestii nasze interesy s¹ zbie¿ne.Ale ty i tak najszybciej znajdziesz. . Czyli w zasadzie chodzi o generator. . . jad¹c to w ciemno ciach.powiedzia³ wreszcie. Spróbuje pan? . . W po wiacie z deski rozdzielczej wydawa³a siê zmêczona i posêpna. co siê da³o us³yszeæ. . Nie móg³ inaczej. Barbie siê roze mia³.. tyle ich potrzebowali ludzie. .Po co ten melodramatyzm? . Trzyma³ telefon tak mocno. . .

ten klosz. a potem szosê sto dziewiêtna cie mieli wy³¹cznie dla siebie.Raczej tak. ale w³a nie tak my li. ..Czy pañski pu³kownik da³ panu jakiekolwiek wskazówki. Generator zosta³ odliczony od podatku .I tak powinny najpierw ukazaæ siê w Democracie . Nie znoszê tego sklepu. . Do centrum mieli ju¿ niedaleko. Pewnie tam bêdzie razem z Ansonem Wheelerem. im szybciej znajdzie pan generator. Mieszkam nad redakcj¹ gazety.zastanowi³ siê Barbie. Czego nie pojmuj¹ na przyk³ad w New York Timesie . . dzi jednak by³o inaczej. Calutk¹ Little Bitch Road. tym krócej bêdê musia³a robiæ zakupy w Food City. .podjê³a Julia .Proszê pozdrowiæ Rose Twitchell.wietnie. . Puszki i miêso. .To niech pani kupi miêso. . którzy prowadzili jedn¹ rêk¹.Przypomniawszy sobie. miêso.Ba! .powiedzia³a z namys³em. W bardzo ³adnym mieszkaniu. . .Je¿eli ma pani w domu generator.wiadomo æ chyba powinna pani zachowaæ dla siebie. . . .Oczywi cie.Tak. .¿e czasem dobro publiczne jest wa¿niejsze ni¿ wietny artyku³.A przy tym. I nie bêdê przesy³a³a zdjêæ poczt¹ elektroniczn¹. Kto z miasta.Cox nie uj¹³ tego tak dos³ownie.Przepraszam. .Zatrzymam to dla siebie.Poniewa¿ je li rzeczywi cie istnieje generator wytwarzaj¹cy pole si³owe. Zwykle Barbie robi³ siê nerwowy przy ludziach. Ludzie zwykle reaguj¹ na zmiany do æ opieszale. Miêso. jakby go chcia³a pocieszyæ.oznajmi³a z dum¹. miêso. mimo wszystko ci¹gle by³o ich sporo. . bêdzie jutro otwarty? . Nadal g³aska³a psa. jakiej rady udzieli³ w³a cicielce restauracji. jak szukaæ generatora? .No to siê wybiorê na niedzielne zakupy . . . to kto musi go obs³ugiwaæ. W oknach pali³o siê znacznie mniej wiate³ ni¿ zwykle. Zastanowi³a siê nad jego s³owami. Jak d³ugo potrwa ten stan? . za mia³ siê pod nose . . ..Siêgnê³a praw¹ rêk¹ do ty³u i poklepa³a Horace'a po ³bie.Wygl¹da³a na przestraszon¹.Rozumiem .‾e generator mo¿e ewentualnie byæ w mie cie.Jak pan s¹dzi. Miêso i ¿ywno æ w puszkach. nie rozumiem. .

Zwiêz³e informacje na lokalne potrzeby.Owszem. Wystarczy jeden artyku³ i parê zdjêæ. po czym spyta³: . ale siê przyznam: mam doskona³e kwalifikacje na pomocnika wydawcy.Jak pani s¹dzi. Miêdzy innymi licznik Geigera.Obejrzy pan sobie przemówienie prezydenta. ponure miejsce. I on o tym wie.Dobrze. czy uda mu siê zasn¹æ? .O niczym siê nie dowie . Jest tam co na kszta³t spi¿arni. . . od piwnic po strychy. no i z pó³ tuzina ³ó¿ek.. je li dobrze pamiêtam. znajduje siê w nich odpowiednia pozycja. I od biedy radzê sobie z parzeniem kawy.‾ywno æ w puszkach sprzed piêædziesiêciu lat musi byæ smakowita. Wystarczy sprawdziæ raporty miejski e. . Dodano go w latach piêædziesi¹tych.Jak w Ostatnim brzegu . A po jedenastym wrze nia zainstalowano w podziemiach ratusza generator. Zdjêcia Pete'a przywodz¹ mi na my l Fuhrerbunker.Albo w Alas. Babylon . Przy czym James Rennie traktuje ca³e wyposa¿enie ratusza. Tak czy inaczej licznik Geigera tam jest.stwierdzi³ Barbie. Rzeczywi cie. Trzy lata temu napisa³am artyku³ na ten temat. a ja zacznê przygotowywaæ materia³y do druku.powiedzia³ Barbie. . .Ale¿ jak najbardziej.Nie jest tak le. . Swego czasu warte by³y trzysta dolarów. Barbie przerwa³. wiêc bêdzie chcia³ wiedzieæ.Zerknê³a na Barbie go.Ma pan ochotê i æ ze mn¹ do redakcji? . a Pete Freeman zrobi³ zdjêcia. W podziemiach ratusza. inwentaryzacja przedmiotów zgromadzonych w schronie. do czego panu to urz¹dzenie potrzebne. kiedy wywalali my kupê szmalu na próby wyeksmitowania siebie do piek³a. Przyjê³a to bez komentarza. jako w³asno æ osobist¹. wszystko po staremu. Czeka³ go ciê¿ki dzieñ. Dok³adnie rzecz bior¹c na poziomie minus pó³tora.Nie. Szybko siê uporam z brudn¹ robot¹. Pó³ piêtra ni¿ej wybudowano schron. Zapasy siê co jaki czas wymienia. . a nie ulotki reklamowe na jesienn¹ wyprzeda¿ u Burpeego. . Ostatnio sze æset. . Jest tam schron atomowy. robi siê je co cztery lata. Oczywi cie tak¿e wyposa¿enie dostarczone przez rz¹d. znajdê tu gdzie licznik Geigera? . . W podziemiach ratusza znajduje siê spora sala konferencyj na oraz niewielka kuchnia.Niemo¿liwe! Julia roze mia³a siê g³o no. Znowu jak dawniej. Szukanie ró¿nego gówna nale¿a³o do moich obowi¹zków.spyta³a. Ca³kiem przestronny. Sherlocku. ale i zadawaæ pytania. bo trzeba bêdzie nie tylko gotowaæ. Chocia¿ je li wróci do siebie. mnóstwo pó³ek zastawionych jedzeniem w puszkach. Pewnie kopiê pod sob¹ do³ek. Barbie zastanowi³ siê nad propozycj¹. . do mieszkania nad aptek¹.

w którym znajdowa³a siê redakcja Democrata .odezwa³a siê Piper. . Julia westchnê³a i pokiwa³a g³ow¹.Zosta³ pan przyjêty. z dwóch bardzo ró¿nych ko cio³ów. udawa³a siê do Kongregacji Beth Shalom w Castle Rock. nie do publicznej wiadomo ci? . a Barbie przybi³ pi¹tkê. Dwoje miejskich duszpasterzy. Za ni¹ u³o¿y³a siê Clover. Wielebna Libby. klêcza³a przed o³tarzem w nieomal ca³kowitych ciemno ciach. je li odczu³a potrzebê duchowego pocieszenia. Podnios³a praw¹ d³oñ. owczarek niemiecki wspar³a nos na ³apach.Nie . Wielebna Piper Libby. chocia¿ ka¿dy w zupe³nie innym stylu.zgodzi³ siê Barbie.Chodzi mi o ten generator rodem z powie ci science fiction. Aktualnie w jego domu modlitewnym mie ci³a siê ksiêgarnia po³¹czona z antykwariatem. je li bêdê siê modli³a za powodzenie misji? . . .To by³oby zbyt ³atwe. jak by to okre li³ Jim Rennie. poniewa¿ w ko ciele nie by³o generatora.Na pewno nie zaszkodzi.Witaj. . Nieobecny .Czy pomo¿e panu. ale popad³ w rozsypkê u schy³ku lat osiemdziesi¹tych.odrzek³ w koñcu. choæ z nikim siê t¹ informacj¹ nie podzieli³a. ale ka¿de z nich znajdowa³o siê w ca³kie innym stanie ducha oraz umys³u i mia³o zupe³nie odmienne oczekiwania. Tymczasem wiara Lestera Cogginsa siêgnê³a poziomu mêczeñstwa albo szaleñstwa. w tym czasie zd¹¿yli zaparkowaæ przed frontem budynku. 4 W dniu.. na terenie Chester's Mill znajdowa³y siê tylko dwa ko cio³y. A mo¿e w jego wypadku oba s³owa okre la³y ten sam stan. oba nastawione na bogów protestanckich. Swego czasu by³ jeszcze Ko ció³ unitariañski. pad³o tego wieczoru na kolana. Potem chwyci³a go za rêkê. a garstka miejscowych ¿ydów. lepia mia³a na wpó³ przymkniête. Mill New & Used Books. . ci¹gle jeszcze w sobotnim roboczym ubraniu i nadal w nim piêkna mimo lat czterdziestu piêciu. . Katolicy je dzili do Naszej Pani w Motton. . Zreszt¹ i tak nikomu ju¿ na nim nie zale¿a³o. gdy zaistnia³ klosz.Mogê zadaæ jeszcze jedno pytanie. ¿e go znajdzie? Barbie zastanawia³ siê nad odpowiedzi¹ do æ d³ugo.Jasne . My li pan. która s³u¿y³a swemu stadku rad¹ zza pulpitu mównicy w ko ciele kongregacyjnym. ju¿ nie wierzy³a w Boga.

które powsta³o bez szczególnej przyczyny. lecz zawsze jaka . Co im da nadziejê. bo ja ani w z¹b.rzuci³a. jak na pewno wiesz. przyjacielu. . ani konsekwentnego uwielbieni a dla samej idei. Je¿eli cz³owiek takie symbole postrzega jako boskie. co im pomo¿e..Nie bêdê Ciê prosi³a. A jednak przed nim siê modli³a. Nawet jej siê to podoba³o. proszê Ciê. czy rzeczywi cie j¹ masz. w jakiej sytuacji siê znalaz³am. ot. Nastêpny wielki .. Kocha³a ten ko ció³. Czy s³ysza³a tak¹ ciszê w Mill w sobotni wieczór? Ani ladu warkotu silnika samochodowego.Chod . . . Latem by³ On: Mo¿e i Wszechmocny. co siê dzieje. . spraw.marna szansa. przyznajê..Takim imieniem zwraca³a siê ostatnio do Boga. Ale na wszelki wypadek. ¿adnego dudnienia basów zespo³u graj¹cego w weekendowy wieczór w Karczmie Dippera (ka¿dy by³ reklamowany jako przyby³y prosto z Bostonu). który mu siê spodoba³. Wsta³a. Zak³adaj¹c. dlatego ¿e jaki facet sto lat temu zobaczy³ na hotelowej tapecie w Pary¿u kszta³t... Nie mia³a latarki. Zna³a to wnêtrze jak w³asn¹ kieszeñ. zawsze w samotno ci. Nie na ¿ycie w niebie... chcê j¹ wykonywaæ jak najlepiej. z logo.. i jeste . Krzy¿ czêsto kojarzy³ siê jej z chevroletem bowtie. Powiniene . czuj¹c jej nastrój... tu. przyznajê to bez najmniejszych oporów. Clover. ‾ywiê nadziejê. pomó¿ mi. którzy przyjd¹ szukaæ pomocy boskiej. w koñcu zawsze istnieje taka mo¿liwo æ. Tak¹ mam pracê. ¿ebym powiedzia³a ludziom co . Brzmia³o nie le. . ¿e jutro bêdzie tu pe³no ludzi. jak mawiaj¹ bohaterowie starych filmów. gdy z oczu pop³ynê³y jej ³zy. W ko ciele by³o cicho. Piper kaza³a suce byæ cicho i zwróci³a siê ponownie do o³tarza. . Zbyt cicho .Wiesz. bo zawraca³am Ci g³owê do æ czêsto. i ¿e Ciê choæ trochê obchodzimy. gdyby j¹ mia³ i w ogóle jednak gdzie tam by³. ¿eby mi ods³oni³ swoj¹ wolê. tylko teraz. . bo ju¿ nie jestem przekonana. Nie oszukiwa³a siebie ani w kwestii swojego braku wiary.Westchnê³a.Dlatego ¿e. Amen. Wiêc pewnie ju¿ Ci ra niej. Mieszkañcy Nowej Anglii nie znosili publicznych ³ez u kap³anów i polityków. Tak czy inaczej oboje wiemy. Wcze niej nazywa³a Go Wielkim Niewiadomym.Za pó³ godziny przemawia prezydent. ¿e tam jeste . Dlatego ¿e. Ostatnio pop³akiwa³a coraz czê ciej. ale nie przewidywa³a ¿adnych k³opotów z dotarciem do wyj cia bez obijania goleni. my ¿yjemy na ziemi.Mamy k³opoty. Wcale siê nie zdziwi³a.. Tylko tyle mamy. ale nie o tym chcia³am mówiæ. Chcia³abym pomóc ludziom. Wokó³ ko cio³a tak¿e. na ziemi... Clove . zaskomla³a. ¿e rozumiesz. to chyba jest wirem. .

pomarañczowym boku ci¹gle jeszcze widnia³y metki. natomiast Lester Coggins nigdy siê nie o¿eni³. Suka posz³a za ni¹ pos³usznie. 5 Przy Little Bitch Road. gdy rzeczywi cie potrzebowa³ rady Boga Moj¿esza i Abrahama. Ko ció³ by³ prawie tak nowy jak generator. niedaleko magazynku. bo przed trzema laty straci³a w wypadku mê¿a i obu synów. Nie zdawa³ sobie z tego sprawy. tam te¿ ustawiono instrumenty. rozgrywa³a siê scena znacznie bardziej dynamiczna. by³ zaopatrzony w generator. by utrzymaæ wi¹tyniê swego cia³a w doskona³ym stanie. przez wyznawców uczêszczaj¹cych do wi¹tyni Chrystusa Odkupiciela nieodmiennie nazywanej drog¹ numer trzy. zmieniaj¹c imiê Najwa¿niejszego jak za zbyt mocnym naci niêciem peda³u ekspresji w gitarowym harmonizerze ze zwyk³ego Bo¿e w Booo . ¿e na jego ja skrawo . których odprawia³ piêæ w ci¹gu tygodnia. nieomal nagi. Naprê¿one miê nie rysowa³y siê wyra nie pod skór¹. na pulpicie le¿a³a tylko Biblia. bo jako nastolatek prze¿ywa³ koszmar masturbacji i ujrza³ na progu sypialni Mariê Magdalenê. tak¿e pomalowanym na pomarañczowo. Za plecami Lestera ci¹gnê³y siê potrójne rzêdy ³aw. W czasie mszy.ooo¿e! .nieobecny. Lester modli³ siê ekstatycznym tremolo u¿ywanym przez telewizyjnych g³osicieli prawdy Chrystusa. wolna od rozterek religijnych. Natomiast kiedy by³ naprawdê zmartwiony. a noc¹ jako s³up ognia. a przy tym pozbawiony ozdób. jak i wytê¿onym wysi³kom. przed nim sta³a ambona. rozjarzona jasnym wiat³em elektrycznym. na której Lester czasami grywa³ osobi cie. ale by³ w doskona³ej formie. Mia³ na sobie jedynie spodenki gimnastyczne z nadrukiem klubu sportowego Ora³ Roberts Golden Eagles na prawej nogawce. choæ nawet o tym nie wiedzia³. miêdzy innymi gitarê Stratocaster. zarówno dziêki genom. Piper Libby by³a samotna. Tego. Zainstalowano go w osobnym budyneczku. W efekcie wygl¹da³ na nie wiêcej ni¿ trzydzie ci piêæ lat.oooh . zbudowany z kosztownego czerwonego klonu. który postêpowa³ przed swoim ludem za dnia jako s³up ob³oku. . poniew a¿ nigdy w ¿yciu nikt go w takiej sytuacji nie s³ysza³. W modlitwach Prywatnych czasem te¿ mu siê zdarza³o wpadaæ w tê kadencjê. Pos³uchamy go przez radio samochodowe. wtedy Lester mówi³ do Pana tonem. który przypomina³ warkot psa szykuj¹cego siê do ataku na intruza. Podwy¿szenie dla chóru znajdowa³o siê po prawej stronie. za ko cio³em. Lester skoñczy³ piêædziesi¹t lat. Dom modlitwy. i to tak nowiutki. w którym pracowa³ Lester Coggins. Na szkar³atnej kotarze wisia³ krzy¿. w czym pomaga³o mu rozs¹dne stosowanie kosmetyków do w³osów firmy Just For Men.

jutro przed wiernymi wyznam.. my. Równocze nie przera¿aj¹ce i przera¿aj¹co rozkoszne.. lecz wielu. a oto cena tej wiary i jest teraz. lecz wszystkie. . wys³uchaj mojej modlitwy! Us³ysz moje s³owa. b³agam Ciê w imiê ukrzy¿owanego i zmartwychwsta³ego Jezusa. P³ynnie podnosi³ i zgina³ rêkê. mo¿e. Ale przecie¿. W jednym rêku trzyma³ d³ugi ciê¿ki sznur. a tylko to jedno zosta³o dotkniête straszn¹ kar¹ bosk¹. ¿e modli siê naprawdê. Znalaz³em siê na rozdro¿u. zosta³ zabarwiony na czarno. nie by³ przecie¿ naiwny. Z pewno ci¹ zas³ugiwali na karê. jak ju¿ bywa³o.. Bo¿e wys³uchaj mojej modlitwy! wist.Bo¿e.Bo¿e. Nierychliwy Twój gniew. wiedzia³ o tym doskonale. ale nigdy dot¹d z tak¹ si³¹.. Tak zrobiê.zacz¹³ swoim warkotliwym g³osem wiadcz¹cym.. Wkrótce miê nie ramion pokry³y siê potem. nastêpny. zosta³o z nas zdjête. Sznur uderza³ w poznaczon¹ licznymi bliznami skórê pleców jak trzepaczka. Uk¹szenia bólu jak jêzyki ognia. Zacz¹³ siê biczowaæ. Dziewi¹ty. . ale tak by³o w ka¿dym mie cie. ale wie lu. wys³uchaj mej modlitwy . zaczeka³ Czeka³ i modli³ siê z Twoimi owieczkami o to. lecz gdy na nas spadnie. do czego mnie ten cz³owiek namówi³. a trudno mi uwierzyæ. wyznam grzechy. Istnia³a. Us³ucha³em Jima Renniego i uwierzy³em w jego k³amstwa. co bêdzie dalej.. Panie. które pope³nili my razem. . drugi. wys³uchaj mej modlitwy. .. O wszystkim tym wi edzia³ a¿ za du¿o.Panie.. bym zaczeka³. Czy istnia³a mo¿liwo æ. na biczowanie. W Mill ¿yli te¿ inni grzesznicy. która zmiata zbo¿e z pola. ilu by³o uczniów Chrystusa. potem przez prawe. ¿e taka czasie. Je li taka jest Twoja wola. uwierzy³em. a ja jestem najwiêkszym spo ród grzeszników. Chocia¿ by³a ma³o prawdopodobna. symbolizuj¹cy Judasza. Ludzie przeklinali. na którym zawi¹zano dwana cie wêz³ów. Wielebny robi³ to nie po raz pierwszy. najpierw przez lewe ramiê. jest jak potê¿na burza. Ale bêdzie to oznacza³o jest Twoja wola w tym trudnym i przekona³ siê. Smaga³ sznurem po plecach. jak pokrzywa. Mkn¹ce przez cia³o cie¿kami nêdznych ludzkich nerwów. uprawiali seks i brali narkotyki. tañczyli. by jarzmo siê sam... i grzechy.Panie. .Bo¿e.. ¿e ta przedziwna kl¹twa nie nast¹pi³a z powodu jego grzechu? Tak. grzeszyli my. Nie jeden p³aci za swój grzech. których dopu ci³em koniec mojego kap³añstwa. Je li Twoj¹ wol¹ jest. Tak. Zasia³em wiatr i burzê zbier nie ja jeden.. jeden. co robiæ. k³ad¹c na ziemiê nie jeden k³os.. mieszkañcy tego miasta. tyle. muszê wiedzieæ.

¿e musia³by je zastosowaæ. Stan¹³ przy pulpicie. . . i zamkn¹³ otwart¹ Bibliê. Dam ci znak. Wtedy Pan przemówi³ ponown ie. szuka³e w niej pociechy po snach grzesznych. jakby siê mia³ modliæ z wiernymi (ale w najgorszych koszmarach nie przewidywa³. Po omacku przeci¹gn¹³ palcem w dó³ po wybranej stronie. . I nie by³a jasna. b³agam. Wiesz. Panie.. Lester zrobi³. Otwórz moj¹ ksiêgê.powiedzia³ Lester. a nikt ciê nie bêdzie ratowa³ . ale reszta nieco zbija³a z tropu.Panie. W po³udnie bêdziesz szed³.Ju¿ idê .. . Opad³a mu na piersi czerwon¹ podkow¹. . Panie? . oszczêd mi tego! Chocia¿.Panie.spyta³ Lester. daj mi znak. cz³owiecze marny. ukrzy¿owanego w hañbie i zmartwychwsta³ego w chwale. Wiêc. Przeczyta³ wobec tego wiersz dwudziesty dziewi¹ty. Pan tknie ciê ob³êdem. Kilka sup³ów na linie siê zaczerwieni³o.. je li chcesz. I zaiste. bo tam by³y najgorsze fragmenty Starego Testam entu.Czy o lepnê. b³agam Ciê... Pytam w imieniu Twojego Syna. co mu kazano.. skoro taka jest Twoja wola. I wiersz dwudziesty ósmy. . Nie zatrzymuj siê tutaj. uspokajaj¹ce strumyki krwi na plecach. Lesterze. I Pan odpowiedzia³.. Niepokój serca by³ zapewne wskazany. Czu³ ciep³e.Tak.Ci ludzie mnie potrzebuj¹. ¿e móg³by siê modliæ publicznie w tak sk¹pym stroju).. Wzniós³ mokr¹ od ³ez twarz ku dachowi ko cio³a z widocznymi belkami. . teraz i zawsze.Natychmiast.szepn¹³ i czyta³ dalej. by odsuniêty zosta³ od myc h ust ten puchar goryczy. je li taka jest wola . niech siê dzieje wola Twoja. staraj¹c siê nie otworzyæ Biblii zbyt blisko rodka. po czym rozwar³ powieki i pochyli³ siê nad ksiêg¹.Niech siê dzieje wola Twoja. . jak wówczas. Do wiêtej ksiêgi podejd . ¿e mnie potrzebuj¹. Czeka³. . Krew sp³ywa³a strumykiem wzd³u¿ krêgos³upa. Stale bêdziesz napastowany. Przesta³ siê biczowaæ. co zobaczysz. gdy dzieciêciem bêd¹c. w zabiegach swoich nie bêdziesz mia³ powodzenia . . a mo¿liwe. je li taka jest Twoja wola. Panie. Panie. lepot¹ i niepokojem serca . ograbiany.. Zawiesi³ linê na szyi. Warkotliwy ton g³osu modlitewnego sta³ siê nieco g³o niejszy. teraz bardziej ni¿ kiedykolwiek.. aby ujrzeæ. przemówi³ Pan do Lestera Cogginsa. Trafi³ na rozdzia³ dwudziesty ósmy Ksiêgi Powtórzonego Prawa.po omacku jak niewidomy idzie po omacku w ciemno ci. zwil¿a³a gumkê w spodenkach.

Powtarza³o siê jedynie odniesienie do lepoty. Kiedy ¿y³. Na razie bêdzie mówi³ tylko ogólnie o b³êdach. byæ mo¿e. gdy dotar³y do niej tragiczne wie ci. Dotkniêtego szaleñstwem lepca.Co tam jest o szaleñstwie. Równocze nie bêdzie mia³ oczy szeroko otwarte. kobiety lub mê¿czyzny.. Które z dwojga wydaje ci siê bardziej prawdopodobne? Lester raz jeszcze przeczyta³ tekst ksiêgi. spowodowa³y powstanie tej dziwnej bariery miêdzy Mill a wiatem zewnêtrznym. . zaprawdê. Co ci ukaza³em? . 6 Brenda Perkins s³ucha³a WCIK. o niczym nie wiedz¹c. rozp³aka³a siê na g³os. Lester pos³ucha³ s³ów Pana. a Piper Libby po¿egna go modlitw¹. lecz nie o twojej lepocie tu mowa. Kapie z ciebie na pod³ogê. który oszala³. ale s³owa . Nie modli³ siê wtedy. U wiadomi³a to sobie ostro i bezwzglêdnie tu¿ po powrocie do domu. Teraz Howie znajdzie siê w ko ciele po raz ostatni. Lester. Porozmawiamy o tym pó niej. Musi opatrywaæ znaku.Panie. lecz rozpamiêtywa³ przeczytane wersy. Za jego ¿ycia. bo teraz twoje oczy widz¹ wyra niej ni¿ zwykle. a teraz. Panie. Natomiast nigdy dot¹d jej noga nie posta³a w Chrystusie Odkupicielu. Bêdzie tam le¿a³ w trumnie. G³os Boga. Prawdziwy cud. Bo by³a sama. a kiedy go zobaczysz. Spójrz wiêc ponownie. Mo¿e dlatego. wtedy powiesz wiernym o planach Renniego i o swojej w nich roli Obaj musicie daæ wiadectwo. . zaprawdê. Pierwszy raz od chwili. id spaæ. czy to jest twój znak? Taa.ulubione powiedzonko matki. I o lepocie.Nie....Twoja. ¿e dopi teraz mog³a. Uczyni³ to na kolanach. Spotkasz lepca. By³a cz³onkini¹ Pierwszego Ko cio³a Kongregacyjnego ca³ym sercem i dusz¹. Czy ty dzisiaj og³upia³? Kap³an szeroko otworzy³ oczy. ¿eby jej m¹¿ razem z ni¹ chodzi³ do w³a ciwej wi¹tyni. Taa. poniewa¿ jej m¹¿ lubi³ tê stacjê. wiêc dba³a o to. które. Czu³ siê znacznie lepiej. . Pan przemówi³ do niego raz jeszcze. ale najpierw jeszcze wytar³ z drewnianej pod³ogi za pulpitem plamki krwi.

ale on siê upar³. ale bardzo bym chcia³a jeszcze raz z nim porozmawiaæ. Nie bêdzie ¿adnych przemilczeñ. bo by³o to jedno z ulubionych powiedzonek Howiego. Nigdy nie splata³a d³oni przy modlitwie. Na wszelki wypadek . Mia³a ochotê go rozdeptaæ i nie zrobi³a tego g³ównie dlatego. mo¿e to blu nierstwo. Przyrzekam wam to . miej w opiece mamusiê i tatusia. a Brenda obejmowa³a ich obu. Ma³y mia³ wtedy jedena cie. rzuci³a pilot na pod³ogê. ostatni raz dotkn¹³. Otrzymacie je ode mnie. Teraz ¿a³owa³a ka¿dego k¹ liwego s³owa. jakie powiedzia³a na ten temat. i moj¹ z³ot¹ rybkê. Zdjêcie zosta³o zrobione tego roku. Na ty³ach domu mrucza³ generator. nios³aby ze sob¹ wiêksz¹ samotno æ. Nie mog³a zadzwoniæ do Chipa. ¿eby je zamówiæ. ¿eby mi da³ si³ê do przetrwania. jak¹ by z nim przeprowadzi³a. Nie chcia³a wydawaæ pieniêdzy na to urz¹dzenie. zawsze sk³ada³a je tak samo jak za dzieciêcych czasów..pokrêci³ g³ow¹ powiedzia³. wiem. Po jedenastym wrze nia. To by³ cudny dzieñ. Rozszlocha³a siê jeszcze g³o niej. Proszê Ciê.Bo¿e. Bêdziecie wiedzieli tyle samo co ja. ¿eby nie zachowywa³a siê jak dziecko. osunê³a siê na kolana przy mê¿owskim biurku. mo¿e dwana cie lat.I pewnie zaraz bêdziesz chcia³ nam sprzedaæ jaki most. Têsknota za mê¿em w ciemno ciach by³aby jeszcze gorsza. to ja. Szczê liwy i zadowolony .W telewizji prezydent o twarzy ponurej i przera¿aj¹co starej wyg³asza³ przemówienie. póki jeszcze wszêdzie czuæ by³o jego obecno æ. Chcia³ab ym.. Chcia³a nawi¹zaæ z Howiem jaki kontakt.Tak. Na biurku sta³ tylko laptop. ¿eby mi go wróci³. ¿e by³aby mo¿liwa. Nie bêdê Ciê prosi³a. . tak . .. dobrze? I jeszcze. ¿eby mnie jeszcze raz. gdy tylko je poznam. Chcia³abym tego. Szlochaj¹c. zak³adaj¹c. Chip ciska³ ojca za szyjê. .. jak zawsze otwarty. ¿e to niemo¿liwe. powiedzia³by Howie. Jako wygaszacz ekranu ustawione by³o bardzo stare zdjêcie z rozgrywek Ma³ej Ligi. która jeszcze nie ma imienia . Posz³a do jego gabinetu. Widnieli na nim Howie i Chip. Brenda. tak jak dzisiaj rano. Na wspomnienie tamtego dotyku palców na skórze w s³onecznym blasku zap³aka³a . obaj u brani w zielone koszulki zawodów sportowych sponsorowanych przez aptekê Sandersa. kiedy Howie i Er ic Everett doprowadzili dru¿ynê do fina³ów stanowych. ¿e zobaczy³a mê¿a jak ¿ywego . kiedy we flanelowej pid¿amie klêcza³a przy ³ó¿ku i powtarza³a jak mantrê: Bo¿e. ale wiem. Amerykanie! ‾¹dacie odpowiedzi.westchnê³a Brenda. a my l o rozmowie. Gniewnym ruchem wy³¹czy³a telewizor. rozklei³a j¹ ostatecznie.

Zaciekawiona przesunê³a kursor na folder i kliknê³a dwa razy. ¿e mo¿na mieæ tak¹ pustkê w rodku. drugi. Folderu S¥DOWE Howie nie uzna³ za stosowne chroniæ has³em. czy nie. Je¿eli spe³nisz moj¹ pro bê. które mia³y zeznawaæ.. taka samotna. rozumiej¹c przez to. ¿e tam pewnie znajdzie wiadomo ci o generatorze. oczywi cie poza Duchem wiêtym.. tr¹ci³a ekran.zawieraj¹cy listê osób. Ruszy³a mysz¹. Co tylko zechcesz. Niech siê dzieje wola Twoja.i nie mog³a sobie przypomnieæ. Dziêki Ci. Otworzy³a oczy i wsta³a. Och. Howie nigdy nie pamiêta³.jeszcze rozpaczliwiej. zrobiê.Amen. Zastanowi³a siê.. po czym zastyg³a. powinna jechaæ do sklepu Burpeego albo na stacjê benzynow¹. Jeden oznaczony LEDZTWA W TOKU. ¿eby wy³¹czyæ laptop. Na pulpicie w lewym dolnym rogu ekranu znajdowa³ siê czwarty folder. Henry Morrison z komendy na pewno jej pod³¹czy nowy zbiornik z propanem. proszê o wiele. s³owo.. . uzupe³nione o informacjê. ¿e przestanê istnieæ. Jedn¹ rêk¹. Dartha Vadera. kiedy ostatnio w ogól zerka³a do komputera mê¿a . rzecz jasna. Istnia³a w mie cie tylko jedna osoba. wiêc bateria siê nie wyczerpywa³a. Bo¿e. Na pulpicie mia³ zawsze nienaganny porz¹dek. gdzie przechowywa³ raporty z bie¿¹cych ledztw. dziêki którym zdo³a korzystaæ z niego mo¿liwie najd³u¿ej.Z trudem zaczerpnê³a powietrza. . co zechcesz.. Nie wiedzia³am. ¿e nie zajmujesz siê duchami. zani m gaz siê skoñczy. . Proszê Ciê. Du¿y Jim Rennie. ale. które otwiera³o folder AKTUALNE. który natychmiast o¿y³. Jedno s³owo. Na ekranie laptopa Howiego pod ikon¹ dysku twar dego jak zwykle widnia³y tylko trzy foldery: AKTUALNE. tylko jeden dotyk.. Owszem. przytrzymuj¹c siê biurka. Nawet we nie. ale mo¿e by mi go zes³a³ we nie? Wiem. bo u niej pe³no by³o ci¹gniêtych programów i elektronicznych notatek. Spróbowa³a WILDACTS. gdzie i dlaczego. a¿ siê bojê. ³¹cznie z samym Howiem. Folder zatytu³owany by³ VADER. Czy mi siê to podoba. Nigdy go nie widzia³a. któr¹ Howie nazywa³ Vaderem. Uda³o siê. zapisany w . taka jestem zdruzgotana.Wiem. Ciekawe. ale przynajmniej pod³¹cza³ go do gniazdka. Trzeci folder zatytu³owany by³ PRYWATNE i znajdowa³y siê w nim wszystkie informacje zwi¹zane z domem. w przeciwieñstwie do Brendy.Za mia³a siê nieweso³o. czy jest chroniony has³em.. W VADERZE znajdowa³y siê dwa dokumenty. Bo¿e. Bo¿e. tylko czy s¹ w domu zapasowe? Je li nie ma. . S¥DOWE . Brenda u wiadomi³a sobie.

ale Drogi Duke . lecz ¿adne z nich tego nie chcia³o. Innymi s³owy. skoñczy³o siê dwadzie cia jeden minut po pó³nocy. sytuacja wygl¹da³a inaczej. A jeszcze dalej: Nadu¿ycia w³adzy siêgaj¹ g³êbiej. jakby zosta³y wyró¿nione t³ust¹ czcionk¹. Western Main Power nie nale¿a³a do najbardziej niezawodnych dostawców energii. ¿eby jutro kupiæ nowe baterie. Ry¿y Everett obejrza³ je w holu na drugim piêtrze szpitala. W razie czego mamy dobry piec i od cholery drewna. A raczej dzisiaj. Dom zasta³ pogr¹¿ony w ciemno ciach. Kliknê³a dokument. korespondencja z Prokuratur¹ Generaln¹ Stanu Maine. Choæ list by³ naszpikowany ¿argonem prawniczym. rok wcze niej tak¿e. pomy la³ Ry¿y. które zdawa³o siê wrêcz krzyczeæ wielkimi literami: Produkcja i sprzeda¿ narkotyków . Siedz¹c w fotelu Howiego. ¿e po prostu nie by³o ich staæ na ten zakup. Pierwszym szczegó³em. ale kiedy j¹ w³¹czy³. W zesz³ym roku rozwa¿ali z Lind¹ kupno generatora. Na pocz¹tek: Sprzeniewierzenie dóbr publicznych i niezasadne wykorzystywanie s³u¿b miejskich . to . zatytu³owany LISTY Z PGSM. niektóre zdania rzuca³y siê w oczy same. by³ nag³ówek. A blisko koñca zdanie. który przyku³ jej uwagê. Zak³adaj¹c. ale nigdy dot¹d nie by³ tak przygnêbiony i niespokojny o przysz³o æ. 7 Przemówienie prezydenta. Odszuka³ latarkê w skrytce na rêkawiczki.formacie PDF. Niejede n raz w czasie swojej kariery medycznej koñczy³ dzieñ pracy znacznie bardziej zmêczony ni¿ teraz. za wieci³a s³abiutko i po piêciu sekundach zgas³a. £zy na policzkach zaczê³y jej obsychaæ. bogate w s³owa pocieszenia. Zakl¹³ pod nosem i zapisa³ sobie w g³owie. Potem: Zaanga¿owanie radnego Sandersa wydaje siê pewne . ubogie w informacje. ni¿ mogli my przypuszczaæ trzy miesi¹ce temu . Przegl¹da³a list od prokuratora generalnego z rosn¹cym zdumieniem. a latem te¿ zdarza³y siê przerwy w dostawie. Najwyra niej mod³y Brendy zosta³y wys³uchane w sposób ca³kowicie niespodziewany. potem ostatni raz przejrza³ karty chorych i poszed³ do domu. Mo¿e gdyby Lin zosta³a policjantk¹ na pe³en etat. Je¿eli po dwunastu latach mieszkania w tym domu nie znajdê drogi po ciemku. ¿e sklepy bêd¹ otwarte. Rzecz w tym. bo w Chester's Mill ka¿dej zimy przez cztery czy piêæ dni brakowa³o pr¹du. kliknê³a LEDZTWA BIE‾¥CE w folderze VADER i zaczê³a s³uchaæ zmar³ego mê¿a. Nie Szanowny panie komendancie . bo dziewczynki by³y jeszcze ma³e.

Bogu dziêki. nasz nowy szef. Dopiero co z³apana i wsadzona do klatki w zoo. ni¿ ustawa przewiduje. Je¿eli Mill znalaz³o siê na dnie niewidzialnej studni. Nie podoba³o mu siê te¿. Przez ni¹ przewleczono sznurowad³o ze starej tenisówki. Judy i Jannie mówi¹ ¿e kochaj¹ tatusia. by zrzuciæ na spadochronach parê generatorów i kilka paczek sucharów. czu³ siê g³upi. Nie obud mnie. staæ go. na pewno jeste zmêczony. ¿e ¿ona ma nastêpnego dnia pracowaæ dwana cie godzin. Rz¹d dostarczy zapasy drog¹ powietrzn¹. ¿e Judy i Janelle spêdz¹ caluteñki dzieñ z Mart¹. Nasze 2 J. cuchn¹³ te¿ jak zwierzê. Mam nadziejê. Wiêc mo¿e jednak prysznic przed spaniem. mo¿e nie jest tak le. I. ale wyprowad Audrey dobrze? Ci¹gle popiskuje. dostrzeg³. podczas gdy on bêdzie w pracy przez szesna cie. bo one na pewno te¿ siê ba³y. nie ma prysznica. Wszed³ na ganek i wyj¹³ klucz. nawet pamiêta³. Na szczê cie spi¿arnia pe³na.. Noc by³a jasna. ¿e my la³: Kobiety robi¹ zakupy z tego samego powodu z jakiego mê¿czy ni wspinaj¹ siê na szczyty gór . a zbli¿ywszy siê do drzwi. Chyba ¿e nie bêdê spa³a. kochanie. dobrze? I przejrzymy zapasy. . Skoro kraj mo¿e przeznaczaæ miliardy dolarów na ratowanie upadaj¹cych korporacji.. ale wreszcie siê wy³¹czy³y. przyjrza³ uwa¿niej. ¿e wszystko OK.. do niego przyklejono ta m¹ karteczkê. Mo¿e bariery nie by³o na górze? Prezydent nie poruszy³ tego tematu. ¿e na zamku co wisi. Miniaturowa latarka. Pewnie mamy przed sob¹ trudne dni. Na letniej wyprzeda¿y u Burpe ego Linda kupi³a ich sze æ sztuk a piêæ dolarów. Mo¿e wiedzia³a.. Pogadamy jutro. wiêc pewnie ludzie odpowiedzialni za rozeznanie siê w sprawie jeszcze tego nie wiedz ieli. ale jako to bêdzie. to rozjarzona tysi¹cami gwiazd. nie. Pochyli³ siê. Kochanie. Jak ma³pa. A. a mo¿e i d³u¿ej. Z koñca latarki wystawa³a niewielka metalowa pêtelka. bo choæ bezksiê¿ycowa. Wygl¹da³y tak samo jak zawsze. niestety. Obie smutne i niespokojne. Wtedy uwa¿a³.bo mog¹. a nie w brzuchatym s³oiku. Tak mówi Peter Randolph. Skierowa³ na ni¹ strumieñ wiat³a. wreszcie zasnê³y.:/Marta Edmunds we mie dziewczyn ki. ¿e niepotrzebnie wyrzuca pieni¹dze. Nie ma pr¹du. Có¿. Trochê siê bojê. co siê stanie? Podobno psy wyczuwaj¹ trzêsienia ziemi. Ja te¿ Ciê kocham. Cze æ. naprawdê ca³ Od 7 do 19. Jutro mam s³u¿bê ca³y dzieñ. Lin On te¿ siê ba³ i wcale mu siê nie podoba³o.jestem g³upszy.

Tylko tego brakowa³o.zawo³a³a Lin zaspanym g³osem. niestety wkrótce potem zaczê³o siê na nowo. Nic z tego. jakby mówi³a: Jeste ! Cudownie! Wróci³e ! Tak siê cieszê! .Pog³adzi³ sukê po ³bie. . nieomal pe³zn¹c. trochê jakby siê ba³a lania. ¿e dostrzeg³ w nich b³aganie. Przysi¹g³by. a przecie¿ nigdy w ¿yciu nikt jej nie uderzy³. Poszed³ po ni¹. . Audrey nie spa³a.Ciiicho. . Idziemy na spacer. tylk z brzuchem przy ziemi. Suka skoczy³a przed nim bardziej jak kot ni¿ jak pies.Dobrze . a zw³aszcza golden retrievery. Na piêtrze. Audrey. Popiskiwanie zaczê³o siê jeszcze przed zaistnieniem bariery. A mo¿e tylko tak siê wydawa³o w ciemnej kuchni.Cicho. ‾adnego szczekania. by³y bardzo wra¿liwe na ró¿ne zjawiska. któr¹ Linda zwykle zostawia³a zapalon¹.odpowiedzia³ jak najciszej. jak zwykle. Jego zdaniem suka rzeczywi cie mog³a wyczuæ barierê.Obudzisz ca³y dom. otwieraj¹c drzwi kuchni.Tak. ale nie w radosnych podskokach. Ma³o go nie przewróci³a. nie tylko na trzêsienia ziemi. Audrey. .Ale najmniej mu siê podoba³a my l. odskoczy³a do ty³u. Ucich³o na dwa tygodnie i Ry¿y mia³ nadziejê. Smycz wisia³a na ko³ku przy drzwiach spi¿arni. wieszaj¹c sobie latarkê na szyi. Tej nocy .W porz¹dku. pomy la³ z nadziej¹. prawda? Inne ps y w mie cie zachowywa³y siê tej nocy spokojnie. kiedy wraca³.podda³ siê. . stanê³a. a czasem ca³kiem g³o ne.Jedn¹ minutkê.A w zasadzie Audrey. gdzie nawet wy wietlacze na piekarniku i mikrofali zgas³y. Natychmiast znalaz³a siê przy nim. ¿eby który ci¹gle popiskiwa³. Czasami by³o ciche. zap³onê³o niewielkie wiate³ko. pu ci³a nogawkê i wbieg³a na schody. Zaintrygowany pozwoli³ siê prowadziæ. Przeskoczy³a tylko dwa. .bardzo g³o ne. spokojnie. W w¹skiej smudze wiat³a latarki widzia³ wpatrzone w siebie psie oczy. ma³a. ju¿ powinno ustaæ.Ry¿y?! . Ry¿y drgn¹³. psy. ¿adnego wycia. No i rzeczywi cie popiskiwa³a. Audrey doskoczy³a do niego. ciiicho! Suka szczeknê³a ponownie. Audrey szturchnê³a go pyskiem w nogê. to ja . jej g³os odbi³ siê w cichym domu wstrz¹saj¹co g³o nym echem. Szczeknê³a. zrozumiawszy. ¿eby wyprowadzaæ Audrey na spacer o pierwszej nad ranem. . W takim razie zachowanie. Nie wieci³a te¿ ¿arówka nad zlewem. ¿eby zakoñczyæ ten koszmarny dzieñ z fasonem. chwyci³a go zêbami za nogawkê i zaczê³a ci¹gn¹æ pana na korytarz. obejrza³a siê i znów szczeknê³a. ¿e za ni¹ pójdzie. Poszed³ za psem po . z ogonem podkulonym miêdzy tylne ³apy. ¿e ju¿ po sprawie. . Nie s³ysza³ te¿. Mo¿e ju¿ pi zwiniêta na pos³aniu przy piecu. . . w sypialni ma³¿eñskiej. które Linda nazywa³a popiskiwaniem.

gdy ¿ona je otwiera³a. Audrey wpad³a do rodka.Audi.schodach. by³o w³a nie tym spowodowane. Je li to nadal by³o popiskiwanie. A musia³o siê dziaæ przynajmniej od sierpnia. . Audrey skoczy³a na drzwi i stoj¹c na zadnich ³apach. jej popiskiwan ie. W tej chwili Ry¿y widzia³ u Audrey niepokój. który Lin nazywa³a odkrywaniem kobiecej odrêbno ci .Jeszcze czego! Ruszy³a przed nim korytarzem.. Na Judy nawet nie spojrza³a. ¿e w domu mo¿e byæ w³amywacz. ci¹gle przystawa³a. Przebiera³a palcami.syknê³a Lin. Linda stanê³a u szczytu schodów. Bogu dziêki. ¿e wcze niej nie zauwa¿y³. ogon wci¹¿ mia³a podkulony. Judy poruszy³a siê i obudzi³a. . Wyra nie: z drogi! .. . Drzwi kuchenne by³y zamkniête. przestañ! . Dziewczynki mia³y lat piêæ i siedem. ci¹gnê³a z siebie przykrycie. uderzaj¹c j¹ barkiem w nogê. gdzie wci¹¿ panowa³a cisza. ogl¹daj¹ siê za siebie. Lin wy³owi³a z kieszeni szlafroka minilatarkê. ale kto wie. w której dwie smugi wiat³a pad³y na twarz dziewczynki . Audrey na jej widok szczeknê³a ponownie. Janelle mia³a otwarte oczy.powiedzia³ Ry¿y. niedawno rozpocz¹³ siê u nich etap. zamiast jak zwykle obiec susami ca³e piêtro. wpatrzona w ma³¹ pani¹ z napiêt¹ uwag¹. . . i przekl¹³ siebie za to. zawi¹zuj¹c pasek grubego szlafroka. Uszy po³o¿y³a p³asko.Pomó¿ jej! Zrób co ! Umiera?! .Co jej jest?! . Pobieg³a korytarzem w stronê pokoju dziewczynek. odtr¹caj¹c na cianê. z czym ma do czynienia. . Bo zachowanie Audrey. zreszt¹ piêciolatka spa³a jak zabita.Ma atak drgawek . jakby gra³a na pianinie.Na lito æ bosk¹. Ry¿y dopad³ do drzwi. zw³aszcza gdy by³a sama z dziewczynkami.Maaama? Ju¿ niadanie? Spó ni³am siê na autobus? .Lepiej wróæ do sypialni . ale suka ju¿ minê³a swoj¹ pani¹. pewnie na pocz¹tku ata wiêc widaæ by³o na spodniach od pid¿amy mokr¹ plamê. ¿adnych konwulsji. Audrey usiad³a przy ³ó¿ku. Ry¿y zrozumia³. je li nie od lipca. ... Ale te¿ nie by³a przytomna. Natomiast Janelle nie spa³a. Tylko on nie dostrzeg³ rzeczy ewidentnej. przednimi drapa³a deski. w¹ski strumieñ wiat³a podskakiwa³ na pod³odze.krzyknê³a Linda. Audrey. w tej samej chwili. co siê dzieje. Ry¿emu nagle przysz³o do g³owy. ale dr¿a³a na ca³ym ciele. zyska³o zupe³nie now¹ formê.powiedzia³ Ry¿y. Dla ludzi mieszkaj¹cych z psami mowa cia³a zwierz¹t jest klarowna. Lin zawsze tego pilno wa³a. lecz widaæ by³o tylko bia³ka.

Jan? .oceni³ Ry¿y. Spokojny. .Co ci siê ni³o. na wszelki wypadek udro¿niæ drogi oddechowe. Judy gwa³townie usiad³a na ³ó¿ku. co siê dzieje z Jan . Ale nie by³o po wszystkim.Mamusiu. kiedy siê bêdzie budzi³a. zrób co ! Je li to by³a petit mal.Nie! . u w³asnego zawsze trudniej. .odpowiedzia³ Ry¿y. renice by³y na swoim miejscu. Niewiele pomog³o. nadal wbija³a wzrok ma³¹ pani¹.Po wszystkim. na twarzyczce przestrach. Oczy mia³a wielkie jak spodki. W pewnym momencie szczeknê³a krótko i po³o¿y³a siê. Je kochana. chcia³ j¹ odchyliæ do ty³u.Nie . Stara³ siê my leæ logicznie i szybko doszed³ do wniosku. ale ju¿ siê obudzi³a . . kochanie.. Nic z tego. Nie wolno jej przestraszyæ. . U obcego dziecka dawno by to zauwa¿y³.spyta³a Judy z buzi¹ wykrzywion¹ w podkówkê.krzyknê³a. Gdy Jannie ponownie otworzy³a oczy. atak powinien szybko min¹æ sam z siebie.. ale jest trochê chora . Sam by³ zdziwiony w³asnym spokojnym g³osem. pewnie ju¿ siê boi. . przeszkodzi³a mu cholerna poduszka piankowa. dobra suka. . uk³adaj¹c pysk na ³apie.sprzeciwi³y siê obie równocze nie.Dobrze wobec tego. Na pochwa³y suka zwykle reagowa³a ¿ywio³ow¹ rado ci¹.A niech mnie . ¿e to prawie na pewno petit mal. Zrzuci³ j¹ na pod³ogê. . s³ysza³ jej oddech. Ale musicie byæ cicho. Dos³ownie w nastêpnej sekundzie Jan przesta³a dr¿eæ i zamknê³a oczy. .Nie zwariowa³a.Niech ona przestanie! .Zwariowa³a? Zachorowa³a? . . Bo¿e.Wielka dynia! .odezwa³ siê Ry¿y. niech minie szybko! Uchwyci³ g³owê dziecka w obie d³onie. rozrzucaj¹c dooko³a pluszowe zabawki. Mia³a z³y sen.Mamusia zabierze ciê teraz do naszej sy.Wszystko przez wielk¹ dyniê! Trzeba j¹ z³apaæ! Ry¿y delikatnie potrz¹sn¹³ córk¹. Troszeczkê . trzymaj¹c ma³¹ na kolanach.Audi..krzyknê³a Lin. ale suka nawet siê nie cofnê³a. Ry¿y wreszcie przechyli³ g³owê Jannie do ty³u. wcale nie przy pieszony ani urywany. . . . Nie do koñca. tym razem by³o inaczej. dobrze.Co? Linda siedzia³a na krawêdzi ³ó¿ka Judy. lecz nie widzia³a ojca. Nawet nie ruszy³a ogonem.Ry¿y. .dorzuci³. gdy matka poderwa³a j¹ z po cieli i zamknê³a w objêciach. Trafi³ w Audrey. . .

Judy przy drepta³a z ni¹ razem. .Dlaczego teraz? . ¿eby nadal siedzieæ prosto. . .Nic nie szkodzi . Pies teraz le¿a³ ca³kiem spokojnie na pod³odze. . .Nie chcê zastrzyków! . Ry¿y obj¹³ ¿onê. kochanie. . Zamruga³a. .Rozp³aka³a siê g³o no. ¿e siostra mówi prawdê.Wystarczy do przychodni i na pewno nie teraz.Dzisiaj bêdzie spa³a z dziewczynkami. W zasadzie uwa¿a³ siebie za rodzica wiadomego i dobrze wychowuj¹cego dzieci.wrzasnê³a Jannie i znów wybuchnê³a p³aczem.Wskaza³a na m³odsz¹ siostrê. W tej kwestii jego nadzieje siê spe³ni³y.Przez chwilê Jannie nadal nie do koñca kojarzy³a. Ca³kiem.Nie dostaniesz zastrzyków. .oznajmi³ Ry¿y.Co? Dlaczego? Mia³am byæ ksiê¿niczk¹ Lei¹! Czy ja naprawdê nie mogê mieæ ¿adnych przyjemno ci? . lecz dzisiaj zaczyna³ mieæ do æ. Lin po³o¿y³a mu g³owê na ramieniu. Ale powinni my byæ wdziêczni. Obiecujê. .To nie twoja wina. Wystarcz¹ proszki.Hura! .Tatusiu! Trzeba odwo³aæ Halloween! .Co tu robicie? . a Ry¿y mia³ ochotê przy³o¿yæ Judy. Jutro rano. g³aszcz¹c Jan. króliczku.ucieszy³a siê Judy.spyta³a cicho. . . Ry¿emu siê spodoba³.Bêdziesz ksiê¿niczk¹ Leil¹. Kucnê³a i u ciska³a Audi z ca³ej si³y.spyta³a Linda. Odwo³amy Halloween.Nie wiem.Dobrze. zbyt zmêczona. którzy chy³kiem wkradali siê do przychodni.odparowa³a Judy g³adko. By³ to zdrowy. . Dopasujê jej leki. trochê podejrzliwie i z rosn¹cym przestrachem. . Jan u wiadomi³a sobie. . podnios³a rêkê i odsunê³a z czo³a potargane. choæ ju¿ porusza³a oczami i najwyra niej widzia³a oraz s³ysza³a ojca. ¿e wszystko bêdzie dobrze . Matka objê³a Janelle. . i rozp³aka³a siê jeszcze bardziej. trzymaj¹c siê jej szlafroka. ¿e to tylko petit mal. ale ju¿ po wszystkim.powiedzia³. . Jan patrzy³a na rodziców kompletnie oszo³omiona. .Audrey jest pewna.Trzeba bêdzie j¹ zawie æ do szpitala? . zw³aszcza w porównaniu z tymi. sklejone potem w³osy. Linda podesz³a bli¿ej.Dlaczego ona nie pi? . Mia³a k³opoty. Silny. obojêtny na ca³y dramat. prowadz¹c dzieciaka ze z³aman¹ rêk¹ albo podbitym okiem.Nasika³a do ³ó¿ka .Dlaczego akurat teraz? . króliczku. g³o ny p³acz.

wietnym. Mieszka³ przy Mill Street pod numerem dziewiêtnastym. LEPOTA. W Maine w gimnazjach przypada³o po jednym na g³owê. Wola³ byæ z przyjació³mi. Norrie Calvert oraz Benny Drake. Nazywa³ siê Joseph McClatchey. G³osi³a: WALCZ Z W£ADZ¥.Ustawili sprawê . rzeczywi cie wygl¹da³ jak szkielet. Dzieciaki po prostu uwa¿a³y. . Umia³ brzd¹kaæ na pianinie i dwa lata wcze niej zaj¹³ drugie miejsce w dorocznym Bo¿onarodzeniowym Miejskim Konkursie Talentów. Joemu to nie przeszkadza³o. Chêtnie dzieli³ siê informacjami ze swoimi ziomalami. Poniewa¿ przy wzro cie metr osiemdziesi¹t piêæ wa¿y³ nieca³e sze ædziesi¹t kilogramów. w ród których znajdowa³o siê dwoje nieustraszonych deskorolkarzy. . ¿e rodzice stanowczo sprzeciwiali siê jakiemukolwiek przeskakiwa niu klas . a niekiedy wrêcz b³yskotliwym rodkowym w szkolnej dru¿ynie koszykówki oraz sprawnym graczem w futbol. Oczywi cie lepsze strony w sieci by³y zablokowane. a przyklejona na jego plecaku. Najprawdopodobniej mia³ racjê: zwyciêzc¹ konkursu zosta³ Dougie Twitchell. a Lissa Jamieson. jednak nie do koñca. bibliotekarka. wyja nia³a tê kwestiê chyba najsensowniej. Jego wystêp wywo³a³ w ród doros³ych na widowni g³o ne brawa i okrzyki rado ci. Joe by³ wzorowym uczniem. W dodatku szko³a by³a ³atwa i mia³ mnóstwo komputerów do dyspozycji.oceni³ ponuro Sam McClatchey. mia³ trzyna cie lat i by³ znany tak¿e jako Król Nawiedzonych albo Skeletor. NIEPOKÓJ SERCA 1 Joe Chudzielec ca³¹ noc spêdzi³ przy komputerze.SZALEÑSTWO. mimo wszystko rola Napoleona Dynamite nie zaspokaja³a jego ambicji. Benny uwielbia³ w bibliotece serfowaæ po stronie z blondynkami w bia³ych majteczkach. Chodzi³ do ósmej klasy tylko dlatego. ¿e jest fajny. parodiuj¹c taniec do Redneck Woman Gretchen Wilson. Nalepka przeznaczona na zderza k. A do tego mia³ g³owê nie od parady. oceni³a nawet. ¿e móg³by takimi wystêpami zarabiaæ na ¿ycie. ale Joe szybko dawa³ sobie radê z tak imi drobnymi utrudnieniami. a mia³ ich zadziwiaj¹co wielu jak na chudego trzynastoletniego geniusza. Dzia³alno æ tego typu z pewno ci¹ czê ciowo wyja nia³a popularno æ Joego. wodz¹c palcem wokó³ srebrnego medalu syna.

Nie mówi¹c ju¿ o tym. McClatcheyowie nie mieli generatora. ¿e w ka¿dej plotce jest ziarno prawdy. ludzi. I tak przez ca³¹ pierwsz¹ noc istnienia klosza Joe surfowa³ po Internecie. Ka¿dy blog by³ gorszy od poprzedniego. czyli paranoikami. wszystkie b³ogi zgadza³y siê w jednym: nie chodzi³o o dzia³ania terrorystyczne. Poza tym szko³a mia³a czadowy generator. Bo pan Allnut równie¿ by³ fanem strony blondynkiwbialychmajteczkach. Mia³ zamiar. a coraz wiêcej teorii spiskowych. go æmi w czapeczkach z folii aluminiowej . Nim dzieñ nastania klosza niepostrze¿enie przeszed³ w dzieñ drugi. sk¹d wzi¹æ wiêcej w razie potrzeby. Mo¿e zatañczê jako Napoleon Dynamite na zaprzysiê¿eniu. pan Allnut. czego nie zdradzi³ nawet rodzicom. Joe mia³ w nosie. które do pewnego stopnia opanowa³. która w pi¹tej klasie wydawa³a mu siê wieczna. Na ka¿dym coraz mniej faktów.przypadkiem brat cz³onkini Rady Miejskiej. czy sprawa by³a ustawiona. którzy nazywali zwolenników najdziwniejszych teorii spiskowych. ale laptop ch³opaka by³ zadbany i zawsze gotów do dzia³ania. w którym mieszkañcy Chester's Mill odgrywaj¹ rolê królików do wiadczalnych. Nawet gdyby j¹ zamknêli. ale tak¿e wierzy³ w to. Teorie ró¿ni³y siê w szczegó³ach. ¿e za spraw¹ Joego Chudzielca zaopatrywany by³ darmowo w dowolne nagrania country. ¿eby zawsze mieli w zapasie dodatkowe akumulatory. elektronicznej galaktyki nieograniczonych mo¿liwo ci. Szybko straci³ zainteresowanie tañcem. ale dobrze wszystkim znan¹ wspó³pracê militarno przemys³ow¹. lecz mia³y wspólne podstawy. których ¿ycie toczy³o siê g³ównie w Internecie i dla niego. na pewno go wpu ci. jako zblad³a. No i zaopatrzony w pó³ tuzina zapasowych baterii. to dozorca i wo ny. zostaæ prezydentem Stanów Zjednoczonych. ca³kiem jak . Nawet mi³o æ do koszykówki. Jedyn¹ niezmienion¹ pasj¹ pozostawa³a mi³o æ do Internetu. Wed³ug drugiej jaki eksperyment wymkn¹³ siê spod kontroli. Joe zgadza³ siê ze swoimi rodzicami. Tamtej pierwszej nocy Joe zdar³ do ¿ywego po³¹czenie bezprzewodowe Wi . Pierwszy zak³ada³. Taki numer zosta³by na YouTube na wieki.com. które da³y siê uszeregowaæ w trzy g³ówne nurty. i wiedzia³. naje d ców z kosmosu czy Wielki Przedwieczny Cthulhu. czy nie. Joe pilnowa³ pozosta³ych siedmiorga cz³onków nieoficjalnego klubu komputerowego. przeskakuj¹c z blogu na blog ze zwinno ci¹ jaszczurki przemykaj¹cej po gor¹cych kamieniach. Pierwsze miejsce przyznano mu za ¿onglowa nie maczugami z jednoczesnym piewaniem Moon River . tak samo jak wiêkszo ci¹ umiejêtno ci.Fi. wiêc tam mo¿na pod³adowaæ akumulatory. ¿e kopu³a jest skutkiem bezwzglêdnego eksperymentu.

by³ broni¹ Joego. ale Joe. 2 . Wedle trzeciej nie by³ to wcale eksperyment. ‾aden problem. Nasta³ czas walki z w³adz¹. je li w ogóle która . lecz w³adza tak¿e sk³ada³a siê z ludzi. I nieszczególnie go to obchodzi³o. Joe nie wiedzia³. Obecno æ wojskowa jako taka stanowi³a reprezentacjê w³adzy. czyl i rz¹d. Wa¿niacy z pewno ci¹ trzymali media na dystans. których Randolph postanowi³ nazywaæ w oficjalnych raportach dla Rady . . Zielony wóz komendanta st a³ na parkingu. By³ zmêczony i mia³ worki pod oczami. lecz szybko uro nie t³um. Obchodzi³ go natomiast wspólny mianownik wszystkich wypowiedzi. lecz z zimn¹ krwi¹ wymy lony pretekst maj¹cy usprawiedliwiæ wojnê z wrogami kraju. zatankowany do pe³na i gotów do akcji. jest prawdziwa. gdzie bêd¹ mogli dotrzeæ bezpo rednio do wa¿niaków. Choæby w tajemnicy. orê¿em ludu. pewnie zilustrowane zdjêciami z telefonów komórkowych: Joe McClatchey z przyjació³mi nios¹ transparenty DO Æ TAJEMNIC. Bo ci w mundurach to te¿ ludzi e i przynajmniej za niektórymi twarzami pozbawionymi wyrazu skrywa³y siê my l¹ce mózgi. ale Joe przewidywa³. tak samo jak zablokowali po³¹czenia telefoniczne. ¿e to nie ma wiêkszego znaczenia. Stanowi³ teraz jego w³asno æ. a ten czy ów móg³ prowadziæ blog. lecz jednocze nie czu³ ponure zadowolenie.maile. I rower. ¿e tym razem nikt nie zostanie d³ugo w ³ó¿ku mimo niedzieli. SKOÑCZYÆ EKSPERYMENT. Z pocz¹tku bêd¹ demonstrowaæ tylko kumple Joego.Bo przy takiej broni KTO NAM SIÊ POSTAWI? Ludziska. Pó niej wsi¹dzie na rower i pojedzie po Benny'ego Drake'a. Nad ranem Chudzielec Joe zacz¹³ wysy³aæ e . z poszczególnych osób. która z teorii. któr¹ rzecz jasna poprowadzi on.mrukn¹³ do siebie Joe. Normalnie kumple zaanga¿owani w pospolite ruszenie wstawali w weekend raczej pó niej ni¿ wcze niej.napisa³ Aniemowilem87. Rekruci. Na pewno. Oni rozprzestrzeni¹ informacje. Dopóki jednak dzia³a³. . UWOLNIÆ CHESTER'S MILL i tym podobne.w filmie Mg³a . Ka¿dy ziomal ma drukarkê. nikt inny. Mo¿e te¿ po Norrie Calvert.Unie cie rêce . Poza tym wa¿niacy na pewno nied³ugo odetn¹ Internet.Przydadz¹ siê te¿ plakaty na mie cie . chocia¿ mia³ dopiero trzyna cie lat. wiedzia³. Zwyciê¿ymy! . I to nie w samym mie cie. Nadszed³ czas na demonstracjê.poleci³ Peter Randolph wie¿ym rekrutom. ale na szosie sto dziewiêtna cie. MY JESTE MY PATRIOTAMI NOWEJ ANGLII!!! .

bogobojni m³odzi ludzie.Sytuacja jest zbyt niepewna. jak w szkó³ce niedzielnej w Dzieñ Rodzica. gdy gra³ w szkolnej dru¿ynie w ataku. ¿eby Du¿y Jim poczêstowa³ go ch³odnym u miechem. . by nowy komendant siê podda³. Georgia Roux. Randolph z pocz¹tku siê opiera³. nie w Nowym Jorku. a pozostali. Stacey Moggin. nie mieli broni. nawet zadeklarowa³. Tam sprawy mog³yby wygl¹daæ inaczej. bezrobotna fryzjerka. ¿e robili nale¿yte wra¿enie.talkie.Je¿eli któremu stanie siê krzywda. by³a sprawa broni. by wszyscy czuli siê lepiej. twierdz¹c. Powtórzyli jego s³owa zgodnie. Jedyn¹ kwesti¹. ale wystarczy³o. Ten ostatni mia³ na twarzy rozanielony u miech. jak sobie radz¹. 3 . ¿e powinni w³¹czyæ do zespo³u kobietê. i Du¿y Jim natychmiast na to przysta³. a jednocze nie dziewcz yna Cartera Thibodeau.I bêdê ze wszystkich si³ broni³ mieszkañców tego miasta i im s³u¿y³. jak sobie radz¹. Przyszed³ na pos terunek . w której postawi³ siê Du¿emu Jimowi. nawet Searles z nieprzytomnym u miechem. na razie. Randolph tylko krêci³ g³ow¹. kiedy bêdziemy patrzyli. i¿ to rozs¹dni. ¿e w razie konieczno ci sam ich w broñ zaopatrzy. zdanie za zdaniem. By³o ich piêcioro. pos³usznie unie li prawe d³onie. nawet dziewczyna. ¿e siê nie myli. Diab³a tam.. Powtarzali za nim s³owa przysiêgi. na szczê cie nadal wa¿y³ dobre osiemdziesi¹t piêæ kilo. gdyby mia³ ze trzy tygodnie na przeszkolenie tych dzieciaków. która mia³a patrolowaæ ulice. te¿ byli chucherkami. Nie mieli nic w jego rozmiarze. Co prawda Junior latem straci³ parê kilogramów i wygl¹da³ zupe³nie inaczej ni¿ za czasów. Junior pierwszy od lewej. . Rennie nalega³. No i mieli pa³ki. nawet tydzieñ by wystarczy³.zapewni³ go Randolph. Junior podsun¹³ ojcu my l.Nikomu nic siê nie stanie . Najpierw zobaczmy. przyzna³ w duchu. Owszem. I wygl¹dali rzeczywi cie nie le. Jeste my w Chester's Mill. ¿eby nowi j¹ dostali. w tym potê¿nie zbudowana kobieta.Miejskiej policj¹ kryzysow¹.. Randolph szybko by mu go star³ z twarzy. Po prawej Melvi n Searles. wyszuka³a koszule mundurowe dla wszystkich prócz Cartera Thibodeau. ale zostali wyposa¿eni w walkie . dale j jego przyjaciel Frankie DeLesseps. Odbieraj¹c od rekrutów przysiêgê w obecno ci garstki zawodowych policjantów. . potem Thibodeau i dziewczyna. maj¹c nadziejê. by³ za szeroki w barach. jakby siê wybiera³ na wakacje.

.wiêc zaimprowizowa³. Chêtni do roboty. I w ¿adne gówno nie bêdê siê pakowaæ. . Rennie przyszed³ popatrzeæ na zaprzysiê¿enie swojego syna. Rose wybra³a siê do Food City. al czysto i schludnie. jak zobaczy. Barbie pokrêci³ g³ow¹. lito ci. dychawicznego George'a Fredericka.sprzeciwianie siê Du¿emu Jimowi w ogóle nie le¿a³o w jego naturze . dzisiaj z rana wszyscy wygl¹daj¹ na zmêczonych. do Henry'ego Morrisona.Wobec tego niech bêdzie sama kawa. Oszczêdza paliwo do generatora. najwiêkszy niadaniowy t³um ju¿ siê przewali³.powiedzia³ . odp³yn¹³ albo do ko cio³a. .Dzi Rose nie piek³a.w g³adkiej b³êkitnej koszuli.I w ¿adne gówno nie bêdê siê pakowaæ. Freda Dentona oraz Jackie Wettington o twarzy naznaczonej wyra nym pow¹tpiewaniem.spyta³a Julia. Randolph nadal czu³ siê nieswojo z powodu tej sprawy z broni¹ . ¿e zjawi³ siê Du¿y Jim i przeszed³ na ty³ pomieszczenia. . Minê³a dziewi¹ta.I w ¿adne gówno nie bêdê siê pakowaæ! . .powiedzia³ Randolph. Wszyscy u miechniêci. Randolph k¹tem oka dostrzeg³. w której wygl¹da³ nie najgorzej. Barbie mia³ nadziejê. Komendant nie wiedzia³. o czy m mia³a wiadczyæ. Anson z ni¹ razem.oceni³a Julia.natomiast jest kawa.Tak mi dopomó¿ Bóg .powtórzyli nowi. I przera¿onych. . ani Angie McCain siê nie pokaza³y.powtórzyli nowi.A bu³eczki cynamonowe? . Z entuzjazmem. Mo¿e siê jako uda? . 4 Kiedy Julia Shumway przysz³a nastêpnego ranka do Sweetbriar Rose. .I s³usznie .Barbie. ¿e bêd¹ go prze ladowaæ w³asne s³owa. Ani Dodee Sanders. chocia¿ uwierzy. g³ównie ze wzglêdu na wiceprzewodnicz¹cego rady: . .Wygl¹dasz na zmêczon¹.Zamkniête do obiadu . nala³. Nie ca³kiem regulaminowo.Tak mi dopomó¿ Bóg . Barbie przyniós³ dzbanek. mimo brzydkiego wyrazu skwitowa³ wyczyn Randolpha uniesionym kciukiem. Barbie rz¹dzi³ sam. co nikogo nie zdziwi³o. A srebrna odznaka przypiêta nad lew¹ kieszeni¹ wiadczy³a o tym. Gotowi wyj æ na ulice. albo w miejsca prowizorycznych forów na placu miejskim. . Du¿y Jim pokiwa³ g³ow¹. . ¿e wróc¹ ob³adowani zakupami spo¿ywczymi.

siadaj.Nie. jak to nazywaj¹ jankesi. ¿ebym ci da³a telefon.Je li siê spodziewa raportu ju¿ natychmiast. mam nadziejê. póki dzia³a generator.. przy którym jak zwykl przesiadywali mê¿czy ni dyskutuj¹cy o zdarzeniach przesz³ych. Kilka osób przy kontuarze jeszcze koñczy³o jajka i kawê.Problemy techniczne? . wiêc smakuj¹ce jak ropa. Nie wie. . Rozejrza³a siê po wnêtrzu. A je li tak. . Najwyra niej on te¿ tej nocy nie spa³ zbyt d³ugo. Poprosi³ mnie.Pewnie nie. ¿e nie bêdzie ¿adnych awantur. . oczywi cie zajêty by³ te¿ stó³ choleryków . . ¿e je li siê nie odezwie dzi do pi¹tej. Resztki z samego dna. Pete Freeman ju¿ ta jest.powiedzia³a Julia. ¿e wyjdzie na dziesi¹t¹. kiedy Prestile wyla³a. Po prostu chcê zajrzeæ do sklepu.Powiedzia³ te¿. Julia siêgnê³a do kieszeni sukienki. To pierwszy Democrat drukowany poza normalnym trybem od dwa tysi¹ce trzeciego.Muszê z tob¹ spokojnie pogadaæ.Oczywi cie mogê siê myliæ . do³¹czyæ i tê historiê. . bo ludzie przera¿eni zachowywali siê podobnie. jakby mu czyta³a w my lach. czy masz w³asny. niezale¿nie od miejsca pobytu.Nie stercz nade mn¹ jak wzorcowy kelner.Twój pu³kownik zadzwoni³ do mnie o siódmej rano. To przewa¿y³o. rodkow¹ czê æ restauracji Julia i Barbie mieli dla siebie. ale bêdzie dopiero o trzeciej. . Barbie nie tkn¹³ aparatu.Jak gazeta? . wyjê³a z niej komórkê i po³o¿y³a przed Barbiem. . wcale nie zdziwiona. . je li bêdzie musia³ z tob¹ pogadaæ. Barbie pos³ucha³.Rany boskie. powiniene do niego .Redaktorka zni¿y³a g³os.Tego nie powiedzia³. Barbiemu nie spodoba³o siê s³owo mot³och . gotów robiæ zdjêcia. Zdaniem Barbiego ró¿nica miêdzy wielk¹ metropoli¹ a niedu¿ym miasteczkiem nie by³a taka znowu istotna. sk¹d. Barbie pchn¹³ aparat w stronê w³a cicielki. Dlatego wys³a³am tam Pete'a. czy siê zbierze mot³och. to powa¿nie przeceni³ moje mo¿liwo ci. ¿e chcia³by móc siê dodzwoniæ. . . ale gêste od kofeiny. Wziê³a go. Jeste my w Chester's Mill. tera niejszych i przysz³ych. a nie w Nowym Jorku. sobie te¿ nala³ kawy. Redaktorka zna³a miejscowych lepiej ni¿ on. Postanowi³ siê jednak nie odzywaæ. Stwierdzi³. . wszystko gra. zobaczyæ.Mia³am nadziejê.

Barbie zdziwi³ siê. .odpar³.Przeczucie .Czy¿by Jim Rennie? . kto dysponuje kompletem kluczy do króles wa: do ratusza.sytuacja jest wyj¹tkowa. . wiem. . . niezale¿nie od tego. do wszystkiego. I Brenda Perkins o tym wie... ale. Tak siê jednak sk³ada...Doskonale. o co ci chodzi. Rzeczywi cie. jak . Chodzi mi o licznik Geigera. Julia potrz¹snê³a g³ow¹. do szkó³...Chyba maj¹ jaki pomys³.Chwyci³a go za rêkê.. kto mu osobi cie udzieli³ nieoprocentowanej po¿yczki.Kto to? .. u miechaj¹c siê szeroko.Nasz zmar³y szef policji. Co jeszcze dla mnie masz? . to znaczy wdowê. Na dodatek Brenda nie przepada za Jamesem Renniem.Niech ci bêdzie. A teraz podnosimy stawkê.Planowa³em za³atwiæ tê sprawê z Alem Timmonsem.Domy lam siê. ¿e dobrze znam jego ¿onê. raczej nie licz na zrozumienie ludzi od nie go zale¿nych. . ..Owszem.Jaki? . .Tego nie wiem. i to wrzód.zdziwi³ siê Barbie.Odradzasz? .Zgadnij. A poniewa¿ jeste jak wrzód na tylnej czê ci cia³a radnego Renniego. je li uwa¿a to za uzasadnione. szpitala. ¿e mam co jeszcze? . . Zgadnij. u cisk wcale nie sprawi³ mu przykro ci. . ale do temperatury pokojowej.. ja te¿ jej wspó³czujê.A sk¹d wiesz. Bêdzie mia³ jakie wiadomo ci. . Al by³ wo nym w ratuszu i sta³ym bywalcem Sweetbriar Rose.Na pewno. Julia zobaczy³a w my lach ponury salonik domu pogrzebowego. .. . ¿eby móg³ wys³aæ najm³odszego syna do prywatnej szko³y w Alabamie? .Dlaczego? .Sam nie wiem.. kto ma w rêku papiery na spycharkê Ala.. kszta³tne cyfry. ¿e tak¿e Jim Rennie. lecz nie oswobodzi³ d³oni. I tak siê sk³ada. Julia napisa³a numer na serwetce. Drobne.zadzwoniæ. Barbie pozostawa³ z nim w niez³ych stosunkach.. Cia³o jej mê¿a jeszcze nie ostyg³o. Tak.Zupe³nie mo¿e i nie. . Po prostu mam przeczucie.. . ¿e znam kogo . ¿e wyklu³o im siê parê pomys³ów. przychodni. Chcesz ten numer z dziwacznym kierunkowym? Barbie westchn¹³ ciê¿ko. I do tego wszystkiego po trafi dotrzymaæ tajemnicy.Niech bêdzie. . którego nasz radny nie mo¿e siê pozbyæ.

kto zawy³ z bólu. Zwykle sam widok przyprawia³ go o nudno ci. Dzisiaj. Ty masz zadanie do wykonania. ale poza tym by³ w wietnej formie . okna zosta³y pootwierane.powtórzy³ Barbie. powinna by³a nast¹piæ wcze niej. bo w zasadzie zaczê³o siê wczoraj. do tego niep any. A tu . Ranek by³ ciep³y i choæ drzwi przyblokowano tak. Dentonowi stuknê³a piêædziesi¹tka. potem rozleg³ siê okrzyk protestu. Junior nie móg³by oczywi cie przysi¹c. Wiedzia³. Z Main Street dobieg³o metaliczne uderzenie. samo przysz³o. tylko w rozdartym hid¿abie na g³owie. G³owa go prawie nie bola³a. zjad³ wy mienite niadanie. szloch nagiego Irakijczyka. 5 Junior Rennie czu³ siê doskonale. wraz z zaistnieniem klosza. .proszê. Barbie i Julia popatrzyli na siebie nad kubkami kawy z identycznym wyrazem twarz y . Julia te¿. Chodzi³y wtedy s³uchy. Jeste swój ch³op.Fallud¿y.. Choæ i od tego zdarza³y siê wyj¹tki. Barbie wsta³. Tosty i bekon. ¿e nigdy ¿adnemu graczowi nie wlepi³ mandatu. i to te¿ mu odpowiada³o. nagle osaczony przez niechciane wspomnienia: gimnazjum w Al . ¿eby ci pomo g³a. ¿e uda mu siê zje æ tak¿e lunch. I bardzo dobrze.twardziel. ale Frankiemu DeLessepsowi Freddy z pewno ci¹ odpu ci³ co najmniej raz. Zaczyna siê. poszed³ za nimi. Ostatnio niewiele mia³ po¿ytku z jedzenia. pomy la³ Barbie. ale z drugiej strony by³a to prawda niepodwa¿alna. ¿eby mo¿na by³o z restauracji wychodziæ.Swój ch³op . Tego ranka jednak by³o inaczej. a co! Je li to ma byæ apokalipsa.zaskoczenia i obawy. Ter az.. zacz¹³ ³ysieæ.bardzo jest zrozpaczona. ja j¹ przekonam. By³ przekonany. ¿e faktycznie dotyczy³o to wszystkich cz³onków dru¿yny. Ka¿dy wie¿o powo³any na s³u¿bê policjant zosta³ partnerem starego wyjadacza. Odezwa³ siê dzwon na smuk³ej wie¿ycy ko cio³a kongregacyjnego wzywaj¹cy wiernych do modlitwy. Po tamtym dniu w szkolnej sali gimnastycznej przesta³ chcieæ byæ swoim ch³opem . a sam Junior . . ¿e to nie powinna byæ prawda. Klienci jedz¹cy przy barze biegli do drzwi. Junior patrolowa³ ulice z Freddym Dentonem.To trzeba by. ale nie da³o siê do niej wej æ. W czasie gdy Junior gra³ w szkolnej dru¿ynie futbolu. pe³ni³ rolê przewodnicz¹cego klubu wyszukuj¹cego sponsorów dla Wildcats.

i widzê pieni¹dze.zapyta³ Junior. Ani teraz. ani po po³udniu. Przykro mi. Niechluj.Sam Verdreaux. Freddy tylko zacisn¹³ usta. Najpierw jedn¹ stron¹. jak dobrze czuæ na twarzy ciep³o s³oñca! Kiedy ostatnio by³ w tak fantastycznej formie? Freddy zmierzy³ go badawczym spojrzeniem. ... z powrotem drug¹. . albo kurwa maæ. tak be³kotliwy. Przecie¿ kupujê u ciebie od zawsze.Kto to jest Sam Verdreaux? . Junior zna³ ten wyraz twarzy z dawnych czasów. najwyra niej nie znasz naszej elity towarzyskiej. a¿ zmieni³y siê w bia³¹ liniê. . I jutro te¿ raczej nie.Wiem. ‾eby zaakcentowaæ nasz¹ obecno æ .No muszê mieæ. Tlojedn¹laszkê. Za mia³ siê g³o no. a Randolph zabroni³ sprzeda¿y alkoholu.dwukrotnie us³ysza³ tym razem ci darujê. . ¿e s³owa zla³y siê w jedno: fiunikomend. polega³o na pieszym patrolowaniu Main Street . Bardzo przyjemny obowi¹zek w pogodny pa dziernikowy dzieñ.Co ciê cieszy. naprawdê.Junior. Drugiego Junior nie rozpozna³. Jak bêdziesz ze mn¹ pogrywaæ. chyba ¿e siê to wszystko pouk³ada. A jeszcze nie ma wpó³ do dziesi¹tej. powiedzia³ Randolph. On jest nowym komendantem. która mia³a wielkie balony i na pewno uwa¿a³a. denna zagrywka . jakim go poczêstowa³a po zaprzysiê¿eniu. ¿e jest po dziewi¹tej. Carvera s³yszeli ju¿ ca³kiem wyra nie. kierownika i w³a ciciela czê ci interesu. . Zaraz zostaniesz wprowadzony.Nic takiego.odpowiedzia³ drugi g³os. rano. niech mnie szlag. Ich zadanie. odpadamy . ale b¹d ³askaw je dziæ wolniej . . ale i tak nie mogê ci sprzedaæ wina. No daj. Tak zdecydowa³ Randolph.Pete Randolph mo¿e Duke'owi buty czy ciæ! . Oznacza³ on kurwa maæ. przynajmniej tego ranka. ani wieczorem. . W³a nie mijali stacjê benzynow¹ Mill Gas & Grocery. Po prostu dobrze mi. gdy z wnêtrza dobieg³y ich podniesione g³osy. Sam. ¿e w koñcu czas dopu ciæ do siebie faceta. to znajdê dla ciebie miejsce w spi¿arni.skamla³ Sam. I zap³acê. Jeden nale¿a³ do Johnny'ego Carvera. Junior? . . Jackie. Móg³by ewentualnie patrolowaæ z Wettington. Ale jego chyba nie bra³a pod uwagê? A jemu wcale nie przeszkadza³o lodowate spojrzenie. Bo¿e. . pomy la³ Junior.Tylko jedn¹ flaszkê . kiedy z Freddym wychodzili na ulicê.Fiut nie komendant! . .Duke nie ¿yje. natomiast Freddy wymownie przewróci³ oczami.

Bush prowadzi³ w rankingach. Od razu idê do domu.. mu³u i wodorostów do siódmego nieba! . . Rêcznie wypisana tabliczka na kasie g³osi³a wyra nie ZAKAZ SPRZEDA‾Y ALKOHOLU DO ODWO£ANIA. inni. Samowi zabrak³o argumentów.Panie w³adzo.O¿e¿ cholera.Nie sprzedawaj . mniej odra¿aj¹cy klienci bêd¹ siê domagali tego samego przywileju. . Jedna butelka. Powa¿nie. To wolny kraj.Ale. lecz trudno j¹ by³o przedstawiæ w obecno ci gapiów. Potem odwróci³ siê do Sama Verdreaux..Johnny. Akurat wtedy weszli do sklepu Junior i Freddy. jakie cudowne uczucie! W nieca³y dzieñ przemie ci³ siê z dna. . Wiêc wymiataj. Nie zatruwaj atmosfery.Johnny. Pozosta³a mu jedna racja. Wiêcej nie bêdê siê naprzykrza³. czy zosta³o ci do æ szarych komórek. Domem Niechluja by³a cha³upa stoj¹ca na go³ym podwórzu upstrzonym starymi . prostuj¹c ca³e swoje metr sze ædziesi¹t piêæ wzrostu. ¿eby przeczyta³ tabliczkê ale s³ysza³e . gdy George W. wiedzia³. Przysiêgam na swoj¹ matkê.Ja znam swoj e prawa. . Bo¿e. Sprzedawca zapewne uzna³... ‾ebym siê przesta³ trz¹ æ. Jego w³osy wygl¹da³y. wzrokiem kreta uwiêzionego w p³on¹cej norze.. ¿e jedna butelczyna jabcola to niewygórowana cena za pozbycie siê starego pijaczyny. ale mimo to sprzedawca miêczak siêgn¹³ po flaszkê ze rodkowej pó³ki. stary. Je li Carver sprzeda pijaczynie alkohol. odwróci³ siê i zerkn¹³ na d³ugi rega³ zastawiony piwem i winem.oznajmi³ Sam. Zrobi³ to. jakby ostatni r az przycinano je w czasach.odezwa³ siê do Johnny'ego Carvera. zw³aszcza ¿e inni kupuj¹cy z rosn¹cym zainteresowaniem czekali na rozwój wypadków. co powiedzia³ sprzedawca: dzi obowi¹zuje zakaz sprzeda¿y alkoholu. Junior. jak pijaczynie wilgotniej¹ oczy. prawdziwe be³ty. Staruch wyci¹gn¹³ przed siebie trzês siê rêce. Tak jest w konstytucji. potrzebne mi to. najwyra niej zdegustowany w³asnym zachowaniem. . chocia¿ zatrudniony w policji od niespe³na dwóch godzin.oznajmi³ Junior. nie maj¹c pojêcia. Ostatnia.Konstytucja zosta³a w Mill zawieszona . Mia³ na sobie brudne p³ócienne spodnie. W³a nie tam sta³y najtañsze wina.Nie wiem. wypad. tak siê nie robi! . koszulkê z zespo³em Led Zeppelin i stare mokasyny z przydeptanymi piêtami. . ¿e wyg³asza proroctwo. ¿e to z³y pomys³. . Dolna warga mu dr¿a³a. który patrzy³ na niego przekrwionymi oczami. bo musia³. zafascynowany i ogarniêty wstrêtem.Zbieraj siê. Junior patrzy³. Freddy Denton wyra nie mia³ na tê sprawê identyczny pogl¹d. .

Niechluj . Sztuczka z podstawówki. £zy przela³y mu siê przez powieki.A z ciebie przydupas radneg o. Tyle ¿e pierdzia³. gdy stopy oderwa³y mu siê od pod³ogi. Policjant nie zwróci³ na niego uwagi.Mo¿e faktycznie. Strzela³ jak karabin maszynowy. bêdziesz pi³ do koñca ¿ycia. . nie chcê ciê wsadzaæ do mamra.czê ciami samochodów. Oczy mu zap³onê³y. co mówi³o siê w takiej chwili w podstawówce: . Przyszpili³ wzrokiem Juniora. Junior nie waha³ siê ani chwili.wrzasn¹³ Sam. . Jedna z kobiet przycisnê³a rêkê do ust.£apy przy sobie! Zabieraj. jakby to zrobi³ z ochot¹. Odezwa³ siê g³osem pewnym i mocnym: . Wiêc biorê. . której obawiali siê przeciwnicy na boisku przed czterdziestu laty po kanadyjskiej stronie Merimachee.krzykn¹³ Sam Verdreaux.powiedzia³ Freddy..Mam pieni¹dze . Junior stukn¹³ palcem w jego sflacza³y podbródek i poci¹gn¹³ go za nos. . . Charkn¹³ z pogard¹. przynajmniej chwilowo.Ty mnie tak nie nazywaj! . sp³ynê³y po twarzy. W college'u nie dosta³e siê nawet do rezerwy. Junior nawet powiedzia³ to. bo dzi nie wtorek! Freddy Denton parskn¹³ miechem. zawsze na czasie. choæ nie sprawia³ wra¿enia. kropka.Przeniós³ spojrzenie na Dentona. staruszku . Przy krawê¿niku sta³ z szeroko otwartymi ustami Gruby Norman obok swej furgonetki ozdobionej na bokach napisem MEBLE KUPNO I SPRZEDA‾ oraz NAJLEPSZE CENY ZA ANTYKI. Zap³onê³a w nim w ciek³o æ. Johnny spowa¿nia³.Pierdol siê. Stary by³ lekki jak piórko..migaj st¹d. Ruszy³ za ladê. pchn¹³ do wyj cia. .Zapnij rozporek. W Samie zasz³a zmiana. Zawtórowa³o mu kilkoro klientów. gówniarzu.odezwa³ siê Johnny Carver. . obróci³ i ci¹gle trzymaj¹c. . .£adny dzieñ dzisiaj. . Cisn¹³ z³orzecz¹cym staruchem o furgonetkê. Minêli drzwi i schody. .Popatrzy³ na sprzedawcê. co chcê. ale Junior chwyci³ go za ko³nierz oraz za siedzenie spodni. .. Kiedy Sam opu ci³ wzrok na spodnie. Dr¿enie ust¹pi³o . konie c. Nawet Johnny Carver siê u miechn¹³.‾yw¹ gotówkê.Masz rozpiête pod szyj¹.powiedzia³ Junior.Co jest! . spogl¹daj¹c na Freddy'ego. . gówniarzu. W niedzielê po dziewi¹tej mo¿na sprzedawaæ alkohol. . klienci ucichli.powiedzia³ Sam.Niechluj. Tak jest od lat siedemdziesi¹tych. Taki z ciebie gliniarz jak zawodnik.. .

pó³ do rynsztoka. Twarz mia³ zabarwion¹ na czerwono krwi¹ wyp³ywaj¹c¹ spomiêdzy w³osów. Partnerze! Junior od razu poczu³ siê lepiej. siê w ¿adne gówno. D wign¹³ siê na kolana. Podniós³ starego na nogi. .Pozwê to pieprzone miasto za brutalno æ policji! .Powodzenia . Juniorowi nie przysz³o do g³owy. . je li mam pieni¹dze! .Cienki metal wygi¹³ siê z miêkkim brzêkiem. Chyba doro lejê. doprowadza³ go do sza³u. który Junior pamiêta³ z czasów. Samowi krew p³ynê³a tak¿e z nosa. Ja te¿ muszê takie mieæ. gdy s³ysza³ go na boisku. po czym wyci¹gn¹³ przed siebie. Okaza³o siê jedna ¿e trzeba czego wiêcej ni¿ ³upniêcie w burtê furgonetki. Przechodnie oczami wielkimi jak spodki gapili siê na klêcz¹cego mê¿czyznê z wyci¹gniêt¹ rêk¹ o palcach czerwonych od krwi. . baba . . co Pete powiedzia³: nie pakowaæ. Policjant siêgn¹³ za plecy po plastikowe kajdanki i chwilê pó niej zapi¹³ je na nadgarstkach Sama. Nie wolno mnie biæ! Jestem obywatelem amerykañskim! Spotkamy siê w s¹dzie! . Otar³ j¹. Albo go uciszyæ. pomy la³ Junior zachwycony.Nie macie prawa mnie wyrzucaæ ze sklepu.No ju¿.S¹d nadal znajduje siê w Castle Rock. Ruch na chodniku zamar³ tak kompletnie.zawy³ Sam.jaga patrzy . partnerze. pó³ na chodnik.I wygram! Ze sklepu wyszed³ Freddy.Co takiego? . Krzykn¹³ g³o no.Jak jasna cholera! S³ysza³e . Dobiegaj¹cy z linii bocznej. ¿eby wykoñczyæ Sama Verdreaux.odezwa³ siê m³ody Rennie. Freddy potoczy³ wzrokiem po gapiach. trzy.oznajmi³ dono nym g³osem. prowadz¹ca tam droga jest zamkniêta. . niepos³uszeñstwo wobec funkcjonariusza policji oraz obrazê w³adzy . jakby nagle wszyscy zaczêli graæ w raz. wiêc na jego koszuli zarysowa³ siê czerwony liniak. Stan¹³ obok Juniora.Ten cz³owiek jest aresztowany za zak³ócanie spokoju publicznego. popatrzy³ na swoj¹ d³oñ z niedowierzaniem. ¿e móg³ zabiæ cuchn¹cego skurczysyna. tych na ulicy i tych t³ocz¹cych siê w drzwiach stacji benzynowej. .‾e przesadzi³em. . dwa. a o ile mi wiadomo. . I to nas obowi¹zuje. Teraz brzmia³ fantastycznie.prychn¹³ Freddy. a potem zwyczajnie siê rozp³aka³.piekli³ siê Sam. mów . pomy la³ Junior. póki Niechluj nie pad³ na ziemiê jak kamieñ. .

jakby siê zabawiali. Tak intensywne. ..Co ty wyprawiasz? Jakim prawem znêcasz siê nad cz³owiekiem cztery razy od ciebie mniejszym i trzy razy starszym? Junior nie wiedzia³. w spi¿arni McCainów. Trzeba siê do tej my li przyzwyczaiæ. Kilka osób nagrodzi³o jego przemowê oklaskami.A ty co tu robisz? . Junior czu³. Ruszy³ do komisariatu. . Je li kto bêdzie siê rzuca³. polubiæ j¹ i zacz¹æ wdra¿aæ w ¿ycie. co mówisz . . Albo nietoperze z dzwonnicy. m³ody Rennie poczu³ na sobie czyje spojrzenie. ¿e równie dobrze patrz¹cy móg³by go chwyciæ za kark.. ci¹gn¹c za sob¹ Sama. Dale Barbara. ale jest w mie cie nowy komendant i on zadba o utrzymanie porz¹dku. .Potrz¹sn¹³ wiê niem. Mo¿e le¿¹cego na suce. . ¿e jego dobry nastrój siê ulatnia podobnie jak ptaki wzlatuj¹ce z ga³êzi. I Barbarê te¿. wszelkie pytania na temat dzia³añ policji nale¿y kierowaæ do komendanta .oznajmi³ spokojnie. Tyle ¿e kiedy policjant zacz¹³ prowadziæ krwawi¹cego aresztanta g³ówn¹ ulic¹. ¿e na razie jeste my zdani na siebie.Jest aresztowany tak¿e za pogwa³cenie nowego prawa . a zabraniaj¹cego sprzeda¿y alkoholu.Kciukiem dotkn¹³ nowiutkiej . z kamienn¹ twarz¹ policjanta na s³u¿bie. Na pomoc przyszed³ mu Freddy.odpar³a Julia.. co odpowiedzieæ. . .Proszê pani. Dla Juniora ten d wiêk by³ jak ródlana woda na rodku pustyni. Barbara. A w takiej sytuacji czasem trzeba daæ przyk³ad. Przyjrzyjcie siê! . wiêc lepiej jej pos³uchaæ. Krew dudni³a mu w uszach. których pó niej ¿a³uj¹ . a wtedy przejdziemy przez to wszystko g³adko.Mamy sytuacjê kryzysow¹. . . Zwykle kiedy zaczyna siê ledztwo.podj¹³ Freddy ustanowionego przez komendanta Randolpha. Freddy'emu opad³y k¹ciki ust. To dobra rada.odezwa³a siê Julia Shumway z tym swoim nieod³¹cznym u mieszkiem. . który mu nie le dokopa³ tamtej nocy na parkingu. zabarwi³a policzki. .zapyta³ Barbarê. Nagle zobaczy³ oczami wyobra ni tê sukê z gazety w towarzystwie Angie i Dodee. na ziemiê spad³y kropelki krwi z twarzy i posklejanych w³osów Niechluja.przestrzeg³.Ja mam istotniejsze pytanie . Junior nie spu ci³ wzroku z Barbiego. Odwróci³ siê. zanim w koñcu zwyk³a przewaga liczebna przewa¿y³a szalê na ich stronê.Uwa¿aj.Wskaza³ rêce Sama skute kajdankami.I dobrze jest pamiêtaæ. Sta³ razem z t¹ od gazety i patrzy³ na niego bez zmru¿enia.I co robisz.W takiej sytuacji czasem ludzie robi¹ rzeczy. Który przy³o¿y³ im wszystkim czterem.

w pi mie bardziej o wieconym. która odciê³a nas od wiata. Nie rozumiemy. . otrzyma³ j¹ Hiob: Gdzie by³. bo przynosi ukojenie i ma wielk¹ moc.powiedzia³ Barbie. Wierz¹cy w Chester's Mill dostali tego ranka to. 6 W krytycznych chwilach ludzie szukaj¹ pocieszenia w sprawach i zachowaniach zwyk³ych i dobrze znanych. Po chwili odwróci³ siê i poszed³ za partnerem. D³onie mia³ zaci niête w piê ci. wykorzystuj¹c kaznodziejski chwyt. zgrzeszycie wobec Pana i wiedzcie.mówi³a.Ze szczerym wspó³czuciem spojrza³a na Brendê Perkins. jak Bóg sobie radzi z t¹ zaraz¹. czym Bóg nas do wiadcza. . Piper wybra³a wyj¹tek z ewangelii wed³ug wiêtego Jana: Przykazanie nowe dajê wam. W takim samym stopniu wierz¹cy i niewierz¹cy. aby cie siê wzajemnie mi³owali tak. lecz nacisk po³o¿y³ na rozprzestrzenianie siê grzechu i na to. siedz¹c¹ z pochylon¹ g³ow¹ i mocno zaciskaj¹c¹ z³o¿one na kolanach d³onie. ¿e w trudnych czasach modlitwa jest szczególnie istotna. Lester Coggins wybra³ fragment z Ksiêgi Liczb. . a Lester Coggins w Odkupicielu przestrz ega³ przed ogniem piekielnym. ¿yczliwo æ i mi³o æ. Czasem nag³a mieræ ukochanej osoby. Podobnie jak Piper zahaczy³ o koncepcjê do wiadczania. . którego nie rozumiemy .Jeste chory? Juniorowi rozszerzy³y siê oczy. ubran¹ na czarno. Musimy siê wzajemnie kochaæ.Perkins nie ¿yje. Powiedzia³a t³umnie zgromadzonym wiernym. Oba domy modlitwy pêka³y w szwach.Bóg czêsto do wiadcza nas w sposób. co siê dzieje. tak samo jak nie rozumiemy bólu i choroby albo niespodziew anej mierci dobrego cz³owieka. ¿e grzech wasz dosiêgnie was . . A w Nowym Testamencie. zawsze niezawodny na wielkich zakrêtach historii. gdy zak³ada³em ziemiê? . I czekaæ. a wiêc nieszczególnie optymistycznej czê ci Pisma wiêtego. a z jego s³ów wyni a³o. ale równie wa¿n e jest wzajemne wsparcie. a¿ siê to wszystko skoñczy. Tak musimy postêpowaæ dzisiaj i ka¿dego nastêpnego dnia. .A teraz jaka niepojêta bariera. Pomagaæ sobie nawzajem. jest odpowied . a ja jestem przedstawicielem prawa. . a¿ sprawdzian siê skoñczy. czego oczekiwali: Piper Libby w ko ciele kongregacyjnym wlewa³a w ich serca nadziejê. jakiej udzieli³ swoim uczniom Jezus: Mi³ujcie siê wzajemnie. Gdyby cie jednak nie wykonali tego. jak Ja was umi³owa³em .l ni¹cej odznaki. ¿eby cie i wy tak siê mi³owali wzajemnie . jak wszystko. Pytamy Boga: dlaczego? A odpowied znajdujemy w Starym Testamencie.Czasami to choroba. .le wygl¹dasz . jak Ja was umi³owa³em.

je li utworzymy kr¹g modlitewny tam. . Je li bêdzie ze mn¹ dwóch... . Tym razem okrzyki O tak! . A poniewa¿ w wietle rze kiego pa dziernikowego poranka pozosta³ równie mocno jak w ciemno ciach minionej nocy przekonany o tym. Bóg nadal mo¿e mnie nie us³yszeæ. Pójdê modliæ siê na kolanach do Boga. ¿e musi byæ s³uszn . tak wielka i wspania³a. bez chwili zastanowienia. Jezu Chryste! i Chwa³a Bogu! zabrzmia³y znacznie g³o niej. W³a nie Du¿y Jim organizowa³ wzajemne . wiêc zosta³ wyg³oszony natychmiast. Nie wymaga³ zastanowienia. jes t skutkiem jego grzechu. trzech albo nawet piêciu. W momentach natchnienia miewa³ Lester nowe wspania³e pomys³y nawet podczas kazania.Lester uniós³ d³oñ. wydostaniemy go na wiat³o dzienne i zniszczymy. która w ciemno ciach nocy ch³osta³a jego nagie plecy. Lester by³ wyj¹tkowo elokwentny. Inni zaczêli klaskaæ. pod strop lecia³y okrzyki Panie! i jedno amen za drugim. a wtedy Bóg Wszechmog¹cy uczyni cud! Przyjdziecie? Padniecie ze mn¹ na kolana? Oczywi cie przyjd¹. Teraz ju¿ wszyscy unie li rêce. który spowodowa³ tyle smutku. na Bo¿ej ziemi. Akurat jeden z nich siê pojawi³. . Jezu. padn¹ na kolana. Je¿eli pójdziemy tam wszyscy.Dzi po po³udniu idê tam. ko³ysali siê i podrygiwali opêtani bosk¹ gor¹czk¹. Czasem my l jest tak b³yskotliwa. gdzie droga sto dziewiêtna cie dociera do tajemniczej bramy Boga . .Ale je¿eli wszyscy tam pójdziecie. W wielu oczach pojawi³y siê ³zy. wyra¿aj¹c poparcie. piew o ma³o nie podniós³ dachu.O godzinie drugiej. oczywi cie. Ludzie uwielbiaj¹ spotykaæ siê na modlitwie i w dobrych. którzy twierdz¹.¿e ciska j¹ swymi palcami jak irytuj¹cy pryszcz. jaka spad³a na miasto. .obwie ci³. i w z³ych czasach. . Jim Rennie te¿ tam by³. pod Bo¿ym b³êkitnym niebem. tak! . .Ale najpierw.. je¿eli wszyscy bêdziemy siê modlili razem.. Zawo³ajcie: amen! Zawo³ali. A jeszcze kiedy zespó³ zagra³ Whate'er My God Ordains is Right w tonacji G i z Lesterem akompaniuj¹cym na gitarze. to mo¿e dotrzemy do sedna grzechu.O tak. pod okiem ¿o³nierzy. a¿ wydusi z niego ca³y ³ój niczym wiêt¹ pastê do zêbów. jeszcze inni podnosili w górê rêce.Najpierw bêdê siê modli³ za grzech.krzyknê³a która ze szlochaj¹cych kobiet. Bóg mo¿e mnie nie us³yszeæ. ¿e kara. ¿e pilnuj¹ dzie³a rêki Boskiej. bólu i nieszczê æ! Je li bêdê sam.. by nas uwolni³ od nieszczê cia..

Chocia¿. na wskro praktycznym i oszczêdnym. to wzmocni za swoje ¿yciowe motto. pó³ Francuzce.. jednak przynie swój (i pamiêtaj. uczesany na Elvisa. nie. których przyprowadzisz! CHCEMY PRZEKAZAÆ MEDIOM. nazwisko odziedziczy³ po jankeskim twardzielu. by³by nim Romeo Burpee . wyrós³ na najbogatszego mieszkañca Chester's Mill.podwo¿enie siê samochodami. w dzieciñstwie bezlito nie wy miewany i niekiedy bity. 7 DO Æ ZAGADEK! UWOLNIÆ CHESTER'S MILL! DEMONSTRUJEMY! GDZIE? Na farmie Dinsmore'ów. CO SIÊ DZIEJE! Chcemy wiedzieæ.. Imiê zawdziêcza³ romantycznej pó³ Amerykance.mê¿czyzna energiczny. ¿e wulgaryzmy odnosz skutek odwrotny do zamierzonego) WALCZMY Z W£ADZ¥! OKO ZA OKO! Komitet wolnego Chester's Mill 8 Gdyby chcieæ znale æ w mie cie cz³owieka bior¹cego powiedzenie Nietzschego Co mnie nie zabije.00 WCK (Wschodniego Czasu Kryzysowego)! KTO? Ty i wszyscy przyjaciele. Najbogatszym cz³owiekiem w mie cie by³ Du¿y Jim. Romeo. zwykle w spiczastych botkach z gumami po bokach. KTO NAM TO ZROBI£! I DLACZEGO! A przede wszystkim: ‾¥DAMY WOLNO CI!!! MIASTO JEST NASZE! Bêdziemy go broniæ! CHCEMY TU ‾YÆ NORMALNIE!!! Dostêpna pewna liczba transparentów. tyle ¿e du¿a czê æ jego maj¹tku by³a z konieczno ci ukryta. na drodze 119 (tam gdzie WRAK CIÊ‾ARÓWKI i ‾O£NIERZE SI£ SPECJALNYCH) KIEDY? O 14. Rommie dopracowa³ siê pozycji w³a ciciela najwiêkszego w ca³ym stanie i najbardziej dochodowego sklepu wielobran¿owego .

czyj to pomys³. Z³apa³ którego smarkacza i o to zapyta³. Ignoruj¹c jego protesty. . jak cz³owiek ma oczy otwarte. którzy zwykle do niego przychodzili. . Nale¿a³o mu siê za informacjê. jak obejrza³ odprowadzanie Sama Niechluja do mamra.Pan mówi powa¿nie? . Demonstracja na drodze sto dziewiêtna cie. jemu t e¿ krzywda siê nie stanie. dzi wybrali siê albo do Food City. wyra nie fachowa robota. Ten sam czas. Jak tylko Joe Chudzielec ruszy³ swoj¹ drog¹. drodzy bankierzy pozbawieni wyobra ni! Odniós³ sukces w du¿ym stopniu dziêki temu.Chrzanisz. A teraz najwiêkszym hitem lata by³y koszulki z nadrukiem NA JEDNEGO WPADNIJMY DO BURPEEGO. Romeo poszed³ do swojego sklepu. . w wiêkszo ci na rowerach. Tak to zwykle bywa. albo na stacjê benzy now¹ Mill Gas & Grocery. daæ upust frustracji. bo wiêkszo æ tkwi³a albo w ko ciele. ¿e je li nie zaszkodzi³o ono firmie ogrodniczej Burpee Seeds. Ogl¹da³ CNN na telewizorku zasilanym bateriami. Tej niedzieli. ¿e na demonstracji zjawi siê mnóstwo ludzi. z wpraw¹ plakatowa³y Main Street. Rommie da³ m³odemu pi¹taka.niezwi¹zanego z ¿adn¹ sieci¹. Ciekawe.Wy³¹cz ten be³kot i zamknij kasê. Bo bardzo potrzebowali wyraziæ strach i s³uszny gniew. wetkn¹³ mu banknot g³êboko do tylnej kieszeni. Za kas¹ siedzia³ Toby Manning. Ci. Obserwowa³ dzieciaki rozlepiaj¹ce plakaty. albo przed telewizorami. oko³o godziny dziesi¹tej. Znak jak nic. Dzieciaki. ¿e potrafi³ wypatrzyæ okazjê i bezlito nie j¹ wykorzystaæ. Romeo zacz¹³ s³yszeæ rozmowy o wyznaczonym na godzinê czternast¹ spotkaniu modlitewnym organizowanym przez pastora Cogginsa. wkrótce po tym. Rommie uwa¿a³.odpowiedzia³ Joe McClatchey. skoro startuje w interesie z tak fatalnym nazwiskiem na szyld zie. W latach osiemdziesi¹tych potencjalni wspólnicy ocenili. to samo miejsce. . Zrobione na komputerze. ¿e chyba mu rozum odjê³o. On odpowiedzia³ wtedy. . A nad nim wielki neon: SZANSA NA ZYSK.Nie chrzaniê. gdzie ruch by³ ca³kiem nieszczególny. W³a nie tak. dostrzeg³ kolejn¹ szansê.Pomys³ jest mój . ale niektóre na deskorolkach. A i tak stanowili mniejszo æ.

powiedzia³ . .Romeo kalkulowa³ w my lach. G³os by³ cichy. a tak¿e oran¿ada w proszku. w przemys³owej zamra¿arce na zapleczu. Randolph mówi. Tak czy inaczej Rommie nie potrafi³ wypu ciæ ich z gar ci. Mo¿na je serwowaæ nabite na patyczki do szasz³yków. roz³o¿y³y j¹ jakie mikroby.. Toby wreszcie nabra³ ¿ycia. na szczê cie nie E. tam gdzie siê rozbi³ samolot Chucka Thompsona. . Zle¿a³e cukierki zostaw ione na Halloween. Zamierza³ sprzedaæ kanapk turystom oraz mieszkañcom Chester's Mill organizuj¹cym pikniki z okazji Czwartego Li pca. ca³kiem jak ma³pa wyci¹gaj¹ca ciasteczka ze s³oika...Co to ma byæ.. a to Romeo lubi³.. jaki to miasto widzia³o. ³¹cznie z przecenionymi artyku³ami spo¿ywczymi. Wyci¹gniesz z magazynu ten wielki namiot.Jednak muszê i æ. tych te¿ mia³ spory zapas. Pychota na patyku . W jego sklepie mo¿na by³o kupiæ wszystko.. A teraz za wita³a nadzieja. Niestety. Kolejny artyku³ z przeceny. .Toby . Ach. Trzeba je jako apetycznie nazwaæ. proszê pana? Rommie zaj¹³ siê inwentaryzowaniem towaru. . ale wyra ny.Spakujemy te¿ wszystkie butle Blue Rhino z gazem. na którym ju¿ po³o¿y³ krzy¿yk. Tak. Te cha³owe wiatraczki. ustêpuj¹c Lindzie.Ten na letnie wyprzeda¿e? . który ju¿ spisa³ na straty.Na polu Aldena Dinsmore'a? A je li bêdzie za to co chcia³? . Kupi³ je bezpo rednio u producenta w Rhode Island. coli. . które wzi¹³.urz¹dzimy najwiêkszy piknik... Mamy kupê roboty. Rusz siê. Wszystko przez nieszczêsn¹ recesjê. Sztuczne ognie. towar nie poszed³. . tysi¹c paczek miniparówek w cie cie. .To mu zap³acimy. Niech Lily ci pomo¿e. Aktualnie mia³ na stanie.. gdy zabrzêcza³o mu w kieszeni walkie talkie. Umys³ w³a ciciela pracowa³ jak kalkulator na najwy¿szych obrotach. no i jest jeszcze ze sto kartoników Prawdziwej lemoniady . Firma ju¿ pad³a.W³a nie ten.Tak. ¿e dzisiaj po po³udniu pó³ miasta bêdzie przy . 9 Ry¿y robi³ obchód z doktorem Haskellem. bez dwóch zdañ... Rozstawimy go na ³¹ce. które zosta³y po Czwartym Lipca.

¿e posiwia³ przez noc. A on osi¹gnie jedynie tyle. . Oraz z psem.Co z psem? . opadniête k¹ciki ust i wiedzia³. Zajrzê ci w oczy. ¿e bêdzie zmartwiona jeszcze bardziej. siedzia³ w szpitalu do dwudziestej trzeciej. Po badaniu doro li zostawili dziewczynki oraz psa w gabinecie i wyszli na korytarz .Chod . co siê dzieje od . . Janelle robi³a wra¿enie wystraszonej na mieræ. Judy i Janelle sz³y po obu stronach wielkiego go ldena. Fatalnie siê z³o¿y³o. poza Ginny Tomlinson oraz Twitchem tyl ko Ry¿y i Czarnoksiê¿nik pe³nili wartê. Wydawa³o siê.tego ranka sta³ siê dla rodziny Everettów bardzo wa¿ny. jak¹ stawiasz diagnozê? . a potem dostaniesz cukierek.Rozumiem. który szybko przystosowa³ siê do nowego otoczenia. gdy ka¿dy. A poza tym.Dziêki. . Haskell by³ przygarbiony. ¿e klosz powsta³ akurat w piêkne weekendowe przedpo³udnie. ¿e z podniecenia i strachu.Ry¿y. faktycznie bêdzie tam potrzebna.Bêdzie bola³o? . ¿e Haskell p³aci niema³¹ cenê za pomaganie ludziom. wyjecha³ z miasta. kto tylko móg³.spyta³a zalêkniona. Niestety. inni demonstrowaæ. . Romeo Burpee rozbija namiot i bêdzie sprzedawa³ hot dogi. Dok³adnie rzecz bior¹c. ¿e rozumiesz.Tylko psa te¿ koniecznie daj do Marty. . . pokiwa³ g³ow¹. Najchêtniej by siê rozdwoi³a. ma³a.spyta³ Haskell. Czarno by³ za stary na sytuacje kryzysowe. Haskell. Pamiêtasz. je li rzeczywi cie na drodze zbierze siê t³um. choæ dobiega³ siedemdziesi¹tki. Widzia³ podkr¹¿one oczy. wiêc wieczorem mo¿esz siê spodziewaæ fali przypadków ¿o³¹dkowych. Dopiero wtedy uda³o siê Ry¿emu dos³ownie si³¹ wyrzuciæ go za drzwi. co powiedzia³ Haskell. zostanie. Jêkn¹³.Nie. Jedni maj¹ siê modliæ. . by zosta³a w domu. a kiedy Ry¿y wszystko mu opowiedzia³.Petit mal Strzela³bym.barierze na sto dziewiêtnastej. Ry¿y zacz¹³ go doceniaæ i szanowaæ.Powiem jej. choæ zd¹¿y³a siê nieco uspokoiæ. co siê dzieje z Jannie. teraz ciê zbadamy.inaczej Czarnoksiê¿nik z krainy Oz . Wiedzia³. A i tak wróci³ o siódmej. ¿e je li j¹ poprosi. . Doktor Ron Haskell . Nastêpnie zwróci³ siê do Janelle: . . czerpi¹c z tego dotyku otuchê.Linda by³a wyra nie niespokojna. przez to wszystko.Dlatego muszê w koñcu zostawiæ dziewczynki z Mart¹. akurat kiedy Ry¿y i Linda przyjechali z córkami. Bardziej do niego pasowa³o podrzemywanie na le¿ance na drugim piêtrze szpitala. dotykaj¹c suki przez ca³y czas. sta³ siê bardzo wa¿ny wraz z pocz¹tkiem kryzysu. .

Zaczniemy od etosuksymidu.powiedzia³a Linda. krótkiego. nie znajduj¹ wyj cia z neurologicznego g¹szczu. zjawiê siê jak najszybciej.Marta siê zgadza wzi¹æ te¿ Audi . Tymczasem. Niektóre wiêcej. za ucho ma zatkniêty papieros. . .czy ona wyzdrowieje? Wtedy jeszcze nie wiedzia³a.Jasne. czego Haskell jej nie powiedzia³: ¿e niektóre dzieci. ¿eby nie jedli hot dogów. . Gdyby co by³o nie tak z Janelle. . dobrze? .Ron . . ¿e siê nigdy nie dowie tego. I mów ludziom. .To mo¿e oddaj nasz aparat Marcie? Ustawcie czêstotliwo æ na kanale komercyjnym. . akurat kiedy Ry¿y zaczyna³ mieæ nadziejê na kubek kawy. dwa ataki drgawek. Wyra nie jej ul¿y³o.talkie? . po zakoñczeniu porannego obchodu. . W dzieñ bêdziesz mia³a przy sobie s³u¿bowe walkie . przeradza w grand mal. potem wszystko wraca do normy. a w ród nich nowo upieczona mama po porodzie bez komplikacji. Dziêki. Ry¿y by³ poruszony. tak? .Dobrze. Zamierza³a ca³y dzieñ spêdziæ z córkami na spokojnej zabawie.Rozumiem. Jest jaka szansa. Mog³y zabiæ.wietnie. . ¿e Dougie Twitchell zbli¿a siê swym zwyk³ym luzackim krokiem. Uwa¿aj tam na siebie. Zaczyna³ ¿a³owaæ paru z³o liwo ci.Tak. zanim przeniesie siê do o rodka zdrowia.Napady petit mal u dzieci to nic szczególnego.odpar³ Haskell. Po prostu chcia³abym ciê zobaczyæ. Linda wygl¹da³a na przekonan¹. bo pacjentów by³o zaledwie sze ciu.Mo¿e mi siê uda znikn¹æ na godzinkê. przysz³a wiadomo æ od Lindy. . ¿e siê urwiesz z pracy dzi po po³udniu? Zastanawiaj¹c siê nad odpowiedzi¹. Wiêkszo æ przechodzi jeden. choroba siê pog³êbia. które mu siê wymsknê³y pod jego adresem. przez d³u¿szy czas. . kochanie. .Ale¿ ona jest zdrowa . lecz Audi popiskuje ju¿ kilka miesiêcy. Tymczasem Ry¿y mia³ nadziejê.Oczywi cie.I niech pies bêdzie z ma³¹. Burpee pewnie przechowywa³ je w zamra¿arce jakie tysi¹c lat.Racja.wczoraj. Ry¿y dostrzeg³.Ja ciebie te¿. ale na jego twarzy mal uje siê troska. ¿e pójdzie do pracy. A napady drgawek powodowane przez grand mal mog³y doprowadziæ do trwa³ych uszkodzeñ. Niczego nie obiecujê.odezwa³a siê Linda . oraz kilku przykrych my li. ¿e stary lekarz pyta go o zdanie. obdarzo ne przez los mniejszym fartem. .

uda mi siê dzi po po³udni wyrwaæ na godzinkê? . ile siê naharowa³.Spadaj. Ry¿y w nosie mia³ nawóz.powiedzia³ wreszcie. Chrapie tak.zdecydowa³ Ry¿y natychmiast.Nie przypuszczam.pi w kanciapie. Przecie¿ tam s¹ zapasy propanu. Na wypadek gdyby kto po prostu przestawi³ pojemniki.No trudno. . . . Tak czy inaczej w tym drugim magazynie s¹ rzeczy niezbêdne ka¿demu szpitalowi: narzêdzia i inny badziew do pielêgnacji terenów zielonych. to sobie my lê.Kiepski pomys³. . . natomiast po nawozie ani ladu. I wyjmij papierosa zza ucha. Twitch pos³usznie wy³uska³ porcjê nikotyny z aktualnego miejsca sk³adowania. Dziesiêæ tysiêcy litrów? A mo¿e i piêtna cie? .Bêdziesz musia³ stoczyæ walkê z Renniem. ja ju¿ nie bêdê go nazywa³ Czarnoksiê¿nikiem. sensei! Osi¹gn¹³e wy¿szy poziom o wiecenia! .Ach.No mów. ¿e teraz on tu rz¹dzi.talkie do kieszeni bia³ego fartucha i odwróci³ siê do Twitcha. Taki pojemnik jest wielki jak s³oñ.Pojêcia bladego. .Przy magazynie.. . .Co mi usi³ujesz powiedzieæ? ‾e nie zajrza³em za drzwi? Ry¿y potar³ skronie.Linda siê za mia³a. Bêdê siê za tob¹ rozgl¹da³a. Natomiast kwestia gazu to zupe³nie inna sprawa.Niech pi. czego nie wiem . chwilê patrzy³ na ni¹ bez s³owa. ¿e ciany siê trzês¹. . w szpitalu jeste .Pa.Po jakie licho kto mia³by to robiæ? . stary. Wygl¹da na to.Wsadzi³ papierosa do kieszeni fartucha. . o Wielki Nieomylny.. odk¹d zostali my odciêci. specjalistom od takich spraw wiêcej ni¿ trzy albo cztery dni. . . No i wszystkie narzêdzia stoj¹ rz¹dkiem.Wed³ug karty inwentaryzacyjnej wisz¹cej na drzwiach powinno tam byæ siedem licznych zbiorniczków. . kochanie.A gdzie jest? .Jak s¹dzisz.¿achn¹³ siê Twitch. ¿e nale¿y mu siê trochê szacunku.Nie .Bajdurzysz. bêdziemy potrzebowali mnóstwo gazu. Ry¿y wetkn¹³ walkie . Jak nas przyci nie. ..W³a nie mia³em sobie zapaliæ . buraku. . .Dla odmiany powiedz mi co . jak powinny.Je¿eli zlikwidowanie pola si³owego zajmie tym. Nic tam nie ma. Nasz szpital mo¿e byæ dla niego jedyn¹ opcj¹ na utrzymanie pikawki w przyzwoitym stanie. . . podbierzemy z zapasów miejskich.Umilk³ na chwilê. .Pytaj Czarnoksiê¿nika.To raczej bêd¹ steki z mastodonta. . . Widzê. A tak przy okazji. . Bêdziesz go budziæ? .Zajrza³em te¿ do drugiego magazynu. . A s¹ tylko dwa.No w³a nie w tym rzecz.

by rzuciæ Barbiemu u miech . Restauracja jest ponownie zamkniêta . Manuela Ortegê. Wiêcej p³aci siê za parking w czasie festynu we Fryeburgu. mia³yby do dyspozycji fotograficzny raj nie tylko z powodu drzew wystrojonych w p³omienne barwy. bo wytargowa³ trzykrotn¹ warto æ pocz¹tkowej oferty. mleczarza w kraciastej koszuli. zostanie otwarta w porze kolacji. a we wszystkich rolach gwiazdorskiej obsady . Julia przerywa pracê na chwilê. która ju¿ jest po obu stronach gêsto obstawiona wozami tych. który od dwóch lat ledwo wi¹¿e koniec z koñcem. Nie by³ mo¿e najwiêkszym bystrzakiem na wiecie.i postawi³ tam ¿onê oraz starszego syna.10 Przyjrzyjmy siê. ogromny parking . godzina czternasta czterdzie ci. Na pierwszej arenie mamy mieszkañców miasta. Protest odby wa . stanowi fortunê. co? Barbie odpowiada z szerokim u miechem: . Wszyscy troje rozgl¹daj¹ siê dooko³a w milczeniu. Farmer zawar³ umowê u¿yczenia z Burpeem. Popatrzmy uwa¿nie. Skoro trafi³a siê okazja.Niez³e przedstawienie. zap³aci³by i tysi¹c. gdzie poprzedniego dnia spad³y szcz¹tki samolotu Chucka Thompsona. prawda? A z nimi jeszcze swojego najêtego cz³owieka. Co nie oznacza.poci¹gaj¹cy. . tu¿ na pó³noc od miejsca. choæ odrobinê introwertyczny. Julia Shumway i Pete Freeman robi¹ zdjêcia. pszepani. dosta³ sze æset dolarów. ale g³upkiem te¿ nie. lecz serwowane bêd¹ tylko kanapki na zimno. Pamiêtamy Olliego. Przyjrzyjmy siê miejscu akcji. co dla niego. bo gdyby zosta³ postawiony pod cian¹. Romeo. Pojawia siê Barbie w towarzystwie Rose Twitchell i Anse'a Wheelera. a potem maszerowaæ kilometr na miejsce zbiórki. jankesa bez zielo nej karty. Od protestuj¹cych i wyznawców Chrystusa Odkupiciela Alden Dinsmore nie dosta³ z³amanego grosza. Gdyby media nie by³y trzymane na dystans. a j e li kto nie ma ochoty parkowaæ na poboczu drogi. w zasadzie nie ma wyboru. Alden. Niesamowity widok! Cyrk na trzech arenach. Obaj s¹ zadowoleni. którzy zjawili siê wcze niej. wyznaczy³ na swojej ziemi. który te¿ wietnie sobie radzi. którzy przybyli tu na wezwanie przekazane za po rednictwem plakatów Joego Chudzielca i jego znajomych. Uwiêzieni mieszkañcy miasta masowo wylegli na pola Aldena Dinsmore'a. Ten i ów narzeka na wysoko æ op³aty. Alden ¿yczy sobie piêæ baksów za samochód. Jest piêkny pogodny jesienny dzieñ w Chester's Mill.Ta jes.zwykli mieszkañcy Mill. ¿e i tak na nich nie zarobi³. ¿adnych dañ z grilla. ale nie jest ich wielu. ratuj¹c swoj¹ ziemiê przed bankiem.

. Te od strony Motton zosta³y usuniête przez s³u¿by wojskowe. tragedia! . Potem sz³o: Zrobili cie co z³ego. ale znaj¹cych s³owa. no i w koñcu slogan. którzy niewzruszenie stoj¹ odwróceni do miasta plecami.uzna³. Nigdy dot¹d nie ca³owa³ siê z dziewczyn¹. DO CHOLERY! . I czy mogliby siê poca³owaæ z jêzyczkiem. to pewnie powinien poca³owaæ dziewczynê. zjawi³o siê prawie dwie cie osób. lecz trafiaj¹ do wyobra ni. Na drugiej arenie znajduje siê kr¹g modlitewny pastora Cogginsa. he he! Hi. nastêpnie jeszcze parê innych..Musimy przestrzegaæ poprawno ci politycznej . Chodzenie po okrêgu umo¿liwia ka¿demu z ludzi Joego . Joe ustawi³ protestuj¹cych w du¿y kr¹g obracaj¹cy siê tu¿ przed kloszem.wymachiwanie transparentem w str onê wartowników. ¿e zawsze w harmonii. póki jeszcze mo¿e. Joemu najbardziej podobaj¹ siê wiêzienne kraty na mapie Mill.siê zgodnie z za³o¿eniami. kolejni . Za piewali razem A Mighty Fortress Is Our God . Na przyk³ad: He. do chóru z Ko cio³a Chrystusa Odkupiciela przy³¹czy³o siê pewnie z dziesiêæ osób z Pierwsze Ko cio³a Kongregacyjnego.akcentuj¹cymi melodiê. opracowanymi z uwielbian¹ przez Benny'ego Drake'a Norrie Calvert. ale na dodatek potrz¹sa nim gro nie. którego granicê po stronie Chester's Mill zaznacza rz¹d martwych ptaków. ale.amen oraz alleluja . za piewa³o z nimi. od czego mo¿na dostaæ sza³u. . hi. Szczê ciem wielu uczestników demonstracji przynios³o w³asne. nie zawsze z ni¹ w harmonii. ale te¿ rymuje. Lissa Jamieson nie tylko trzyma ten afisz. Joe wydrukowa³ te¿ p³achty z has³ami . Zdjêcia tworz¹ napis krzycz¹cy: KTO ZABI£ MOJ¥ ‾ONÊ?! Joe Chudzielec szczerze mu wspó³czuje. A teraz siê zastanawia. nienale¿¹cych do ¿adnego z ko cio³ów. blady i ponury. która wczoraj siê wykrwawi³a. Niesie kola¿ zdjêæ kobiety. który Joe bar zo niechêtnie. bo bêdzie. pewnie by siê kolektywnie posika³y z rado ci. ale skoro i tak mieli wszyscy umrzeæ jak robale uwiêzione w plastikowym pojemniku. hi! Chester's Mill musi wolne byæ! . stwierdzenie. wspierane przenikliwymi napomnieniami Lestera i okrzykami krêgu modlitewnego .a w ród nich najpopularniejszy: WYPU CIÆ NAS.. Odbywa siê tutaj wspania³y pokaz ko cielnej manifestacji uczuæ. wiêc sze ædziesi¹t transparent przygotowanych przez dzieciaki . ¿eby s iê ca³owaæ.tak trzynastolatek nazywa ich w my lach . by³oby pewn¹ przesad¹. Ich g³osy wznosz¹ siê ku bezchmurnemu niebu. Jest tu te¿ Jack Evans. czy Norrie Calvert nie jest przypadkiem za dziecinna. a wtedy wielu innych mieszkañców. która nie tylko zasuwa na desce z prêdko ci¹ wiat³a.a. przyznajcie siê do tego . Jej has³a s¹ nieskomplikowane. Kr¹g modlitewny stopniowo ro nie. tak. dawaæ tu media. jaka fantastyczna plansza! Gdyby media mog³y j¹ zobaczyæ..rozesz³o siê w mgnieniu oka. Ci ludzie naprawdê s¹ pod opiek¹ opatrzno ci. qr. ale jednak odrzuci³: Cholera.

O.mieszkañcy miasta padaj¹ na kolana. ale Bó mo¿e nie. jednak nie chcia³ fundowaæ Janni zbyt silnych wra¿eñ. ¿e tyle osób tak wietnie siê bawi. a wyjmuje srebrne monety. który gotuje w restauracji. Nie pasowa³a do How Great Thou Art . s¹dzi³. mo¿e temu czy owemu zaszkodz¹ na ¿o³¹dek. Tam Romeo Burpee rozbi³ swój namiot u¿ywany w czasie letnich wyprzeda¿y. Jedynym jego uk³onem w stronê religijnych aspektów tego popo³udnia jest polecenie Toby'emu Manningowi. Zauwa¿a Lindê w tym samym czasie. ¿eby zap³aci³ jakiemu dzieciakowi. planuj¹c swoje po³o¿enie na podstawie leciutkiego powiewu wiatru. gdy ona dostrzega jego i zaczyna gwa³townie wymachiwaæ rêkami. Rose. w którym niegdy znajdowa³ siê papier toaletowy. Stoi z siostr¹ Twitcha. Teraz jednak Romeo jest ca³kowicie skupiony na swojej prowizorycznej kasie. Trochê mu szkoda. Wk³ada do niego zielone papierki. kartonie. Wszêdzie poniewieraj¹ siê puste kubeczki papierow e z resztkami niesmacznych napojów cytrusowych lub naprêdce parzonej. by wy³¹czy³ przeno ny odtwarzacz. mo¿e i wiêcej. Interesy id¹ wietnie. Relacje spo³eczne zawsze s¹ wa¿ne. jest uczesan a na nieustraszon¹ policjantkê. ale pachn¹ po prostu bosko. Dzieci biegaj¹. Linda ma w³osy splecione w warkocze. ¿e Barbara opu ci³ . ‾o³nierze odwrócili siê do nich plecami. jak i protestuj¹cych. W³a nie tak wygl¹daj¹ w Ameryce intere sy. rodkowa arena jest najwiêksza i najbardziej rzuca siê w oczy. ¿e dym unosz¹cy siê z rzêdu grillów turystycznych dosiêgnie zarówno rozmodlonych. i z tym m³ody m cz³owiekiem. mo¿e synowi Dinsmore'a. a bêd¹ sz³y jeszcze lepiej. rozmra¿aj¹ce siê w czasie opiekania. a kto wie. ¿eby wznie æ z³o¿one d³onie w b³agalnej pro bie. Pó niej Romeo poleci Toby'emu Manningowi. dziesiêæ baksów za zebranie mieci. na pewno by³yby zachwycone. I do Won't You Come to Jesus . Spodziewa siê zyskaæ do zachodu s³oñca ze trzy tysi¹ce. w odpowiedniej odleg³o ci od klosza i jakie sze ædziesi¹t metrów od krêgu modlitewnego. Prawie zawsze siê tak czesze do pracy. ¿e nie zabra³ po drodze dziewczynek. Przywodz¹ na my l raczej piknik na ³onie przyrody ni¿ wystêpy w wiêzieniu. a tam? Ry¿y Everett! Zdo³a³ siê jednak urwaæ z pracy! I bardzo dobrze. no i mniej by siê ba³y. jeszcze gorszej w smaku kawy. kochanie ty moje. przez co pojawia siê niebezpieczeñstwo zaprószenia ognia w trawie Dinsmore'a. nawet podskakuje. zapalaj¹ pozosta³e po Czwartym Lipca fajerwerki. gdyby zobaczy³y. z którego dudni³a piosenka Jamesa McMurtry'ego o ¿yciu w niewielkim miasteczku. chwilowo odk³adaj¹ na bok transparenty i tablice. Miniparówki. Ry¿y jest zdziwiony. Chce mieæ pewno æ. Tego Romeo jest ca³kowicie pewien. Bierze cztery dolce za parówkê i wszyscy grzecznie p³ac¹. Wygl¹da w tym uczesaniu jak cheerleaderka z gimnazjum. unosz¹c w górê wiatraczki.

omijaj¹c niewidoczn¹ kopu³ê. którzy przygl¹daj¹ siê chmurom i zastanawiaj¹ nad deszczem w Chester's Mill. który wyskakuje po zabawkê wysoko w górê. tak Ry¿y s³ysza³. . . to albo jes martwy. Przytula ¿onê. he. nieprzemijaj¹cy hit. po czym nad lini¹ wojska rozdzielaj¹ siê. W zaci niêtej r¹czce ma³a trzyma fajerwerk. Dziwnie tak siê miaæ.przerywa jej Rose. czy za tydzieñ te¿ bêdziemy mieli ochotê na zabawê .mówi Barbie. od Motton. Dziewczyna ³apie kr¹¿ek za plecami. efekciara! Kó³ko modlitewne siê modli. ale akurat nie mia³ dy¿uru.. ¿e wkrótce impreza siê skoñczy.Ile hot dogów! .jêczy.. he! Hi.Przecie¿ na pewno za tydzieñ. b³êkit bez skazy. . . Linda Everett patrzy na niego i nie jest to spojrzenie przyjazne.Jezu Chryste.miasto. niby dlaczeg nie? Jak cz³owiek nie potrafi siê miaæ z nieszczê cia. Christian Soldiers . albo mu ¿ycie obrzyd³o.Dzieciak jedzie o wiele za szybko! Nienawidzê t ych quadów! Wszyscy patrz¹ na niewielki pojazd z ogromnymi kulistymi oponami. spódnica trzepoce jej wokó³ kr¹g³ych kolanek. po czym skrêca siê i rzuca j¹ do Norrie Calvert. .mówi Barbie i wszyscy siê miej¹. Na lito æ bosk¹. Ju¿ siê do æ na³ata³ klientów Karczmy Dippera. Zadar³ z Du¿ym Jimem. Jak dl niego . doktorze . Dziewczynka w wieku Judy mija Ry¿ego w podskokach. Po³¹czone chóry wreszcie naprawdê siê zjednoczy³y i wspólnie zaintonowa³y prawdziwy.. ale nikt nie mówi o tym g³o no. ale na pewno w stronê klosza. . hi. nie wiadoma. Rose wychwytuje go w powietrzu i odsy³a do Benny'ego Drake'a.. Potrz¹sa d³oni¹ kucharza.mamrocze Linda Everett.mówi Rose.O rany! . potem cmoka Rose w policzek. . Podobno wda³ siê w jak¹ bójkê w barze. hi! Chester's Mill musi wolne byæ! . Nad ich g³owa mi puchate ob³oki o cienistych spodach p³yn¹ z pó³nocy.Szykuj baseny.bardzo dobrze. kiedy zjawili siê uczestnicy bijatyki. . nie daj. ca³uje j¹ w usta. Niezupe³nie w kierunku zebranych. skanduj¹c He.Patrzcie! . Niebo nad zebranymi jest pozbawione jednej chmurki..Ale impreza! . Rory Dinsmore siê nie rozbi³. Leci do nich talerz frisbee.. ¿eby ich po³ataæ. Stanowcz o za szybko. ¿eby siê dzieciak rozbi³ . Jedzie po skosie przez pole. Chocia¿ tak by³oby dla niego lepiej. w drugiej kubeczek z resztk¹ paskudnej lemoniady. . Dwóch ¿o³nierzy s³yszy narastaj¹cy warkot silnika i w koñcu siê obraca. zostaj¹ sobie przedstawieni. Protestuj¹cy kr¹¿¹ po spirali. bior¹c pod uwagê okoliczno ci. S¹ tacy na polu Dinsmore'a. miaæ i trochê zabawiæ. ale nie im jednym jest weso³o. Onward.Ciekaw jestem.

wywali³ jêzyk na ca³¹ d³ugo æ. jak ma na imiê ten pan z restauracji! . za plecami ojca.I nie zbli¿aj siê do gokarta . .powiedzia³a Shelley Dinsmore. .przestrzeg³ Alden. Mimo wszystko nie zabroni³a mu korzystania z przyjemno ci gwarantowanych w czasie naprêdce urz¹dzonego jarmarku. kiedy Rory przyniós³ do domu pierwsze wiadectwo z szóstkami od góry do do³u. chocia¿ ojciec tego wyra nie zabroni³. .Na dodatek ojciec mówi.Mog³e siê zabiæ . wskazuj¹c quada zaparkowanego w cieniu miêdzy dwiema oborami. .powiedzia³ ojciec .powiedzia³a Shelley. Odwo³anie siê do matki. A powiedzia³a to raczej z obaw¹ ni¿ z dum¹. czego nienawidzi³ z ca³ego serca.posprz¹tasz obory i rozrzucisz s³omê. a tak¿e pomagaæ w przeprowadzaniu operacji parkowania samochodów. synu . który by³ stanowczo najlepiej wyposa¿onym w szare komórki cz³onkiem rodziny Dinsmore'ów.oceni³ Alden. ¿e poprzedniego dnia podszed³ do kopu³y. . Dosta³ karê za to. pu³kownik James O. . Wraca³a kilkakrotnie podczas spotkañ. po kim on to ma . Wcze niej czy pó niej kto w Mill te¿ musia³ na ni¹ wpa æ. . Nie wiem. Cox. nawet w ni¹ zastuka³. i trudno siê dziwiæ. ¿e siê wtr¹ca³e do rozmowy.zaprotestowa³ Rory. które czêsto przynosi³o po¿¹dany efekt.Tylko im powiedzia³em.11 My l jest jak wirus przeziêbienia: wcze niej czy pó niej zawsze kogo dopadnie.Za cwany jeste . Matka to zobaczy³a i z kolei ona jemu da³a po g³owie. Wkrótce potem ci mniej lotni z rodziny Dinsmore'ów wyszli razem i ruszyli przez pole .z pewno ci¹ by³by ziomalem Chudzielca McClatcheya.A jak ju¿ wszystkie bêd¹ siê wieci³y jak psu jaja . Rory dosta³ zakaz uczestniczenia w festynie po³¹czonym ze spotkaniem modlitewnym oraz demonstracj¹.S³omê masz pod³o¿yæ krowom. wiêc zamiast zajadaæ dziwaczne hot dogi.a nie mia³ . gdyby mia³ komputer . Gdyby ch³opak mieszka³ w mie cie. za co znów dosta³ od ojca po g³owie. przyda ci siê trochê ruchu. Potem nale¿a³o jeszcze nat³u ciæ im wymiona specyfikiem o nazwie Bag Balm. Ollie. Kolegium Szefów Po³¹czonych Sztabów mia³o to ju¿ za sob¹. Ollie przygl¹da³ siê temu w milczeniu i z zadowoleniem. w których bra³ udzia³ by³y szef Barbiego. musia³ zostaæ w domu i na polecenie ojca nakarmiæ krowy.W koñcu sobie zaszkodzisz. . ¿e tym kim okaza³ siê Ro Dinsmore. tym razem nie podzia³a³o. Ma³o tego.

zarówno bardzo dobrych. Przestrzelê to co . Po pierwsze. pomy la³ Rory. mo¿e siê rozpadnie. lecz pracowa³ solidnie. nawet nie przesz³a mu przez g³owê.. £atwo by³o siê do niego dostaæ. Z pocz¹tku w³a ciwie wcale nie my la³. ca³a si³a uderzenia bêdzie skupiona na samym czubku dwunastogramowego pocisku. odpowiedzia³by. Co mo¿na udowodniæ. a amunicja znajdowa³a si pó³kê wy¿ej. Wtedy pojawi³ siê pomys³. jakim sposobem pocisk z karabinu ma wykonaæ zadanie.w stronê namiotu Romea. jednak ch³opak by³ dobrym synem i my l. us³ysza³ charakterystyczny d wiêk strzelaj¹cych fajerwerków. ¿ywy umys³ niekiedy wpêdza³ go w k³opoty. a to jest niepos³uszeñstwo do dziewi¹tej potêgi. Bystrzejszy zosta³ z wid³ami i pojemnikiem ma ci do wymion wielkim jak wiadro. Jego zdolno ci matematyczne ogranicza³y siê do absolutnych podstaw mno¿enia. któremu nie sprosta³ samolot ani ciê¿arówka. Pomys³ mia³ niepodwa¿alny . Chocia¿. Tak to ju¿ by³o. wydawa³a siê pod d³oni¹ niby pow³oka balonu. Ollie by pewnie tak nie pomy la³. ¿e kiedy dotkn¹³ niewidzialnej bariery.30 stoj¹cym w szafie. ¿e by³em niepos³uszny. Gdyby na taki pomys³ wpad³ jego starszy brat. Gdy Rory sprz¹ta³ pierwsz¹ oborê (znienawidzone smarowanie wymion zostawi³ na koniec). ¿e to zadzia³a. szybko æ bêdzie znacznie wiêksza. która niekiedy okazuje siê najlepsz¹ po¿ywk¹. niekiedy od razu w pe³ni dojrza³ych. Mia³ w g³owie b³ogos³awion¹ pustkê. Wtedy pomy la³ o karabinie kalibru . Tymczasem Rory ju¿ uczy³ siê algebry na poziomie college'u i sz³o mu wietnie. a zw³aszcza pomys³owe dzieci. ¿e si³a wystrza³u winchestera elite XP3 je wiêksza ni¿ uderzenia samolotu i ciê¿arówki. lepszy by³ w wymy laniu ni¿ my leniu. Gdyby go kto zapyta³. ¿yzn¹ gleb¹ dla b³yskotliwych idei. co swoj¹ drog¹ ma³o prawdopodobne. Jak wielu bystrych ludzi.. Pamiêta³. jak i wyj¹tkowo z³ych. Po drugie. Rzuci³ miot³ê. Zabra³ siê do roboty w ponurym nastroju. Ch³opcom pozwalano go dotykaæ wy³¹cznie pod cis³ym nadzorem doros³ych. Brzmia³o to trochê ja wystrza³y z broni palnej. jakie s¹ szanse. ¿e przebije to co kula z karabinu? Móg³by te¿ ewentualnie pomy leæ: I tak mam ju¿ przer¹bane za to. ¿eby siê uchyliæ od kary. nie. jego proces my lenia wygl¹da³by tak: Skoro samolot siê przez to nie przebi³ i rozbi³a siê o to ciê¿arówka pe³na drewna. W sezonie polowañ strzelano z niego do celu. By³ pewien.

Kluczyki do quada firmy Yamaha. A co najgorsze. Zastanawia³ siê. Ch³opiec. Tam móg³by go kto powstrzymaæ. kiedy klosz pêknie. Za³adowa³ dwa naboje . zatrzyma³ siê tylko. choæby po martwych ptakach. Nawet go s³ysza³. Co najgorsze. oczywi cie pe³n¹ skromno ci. On pozdrawia t³um uniesion¹ d³oni¹. ubranymi w sukienki bez rami¹czek. Ch³opak ju¿ widzia³ swoj¹ u miechniêt¹ twarz. by nie jechaæ tam. przymocowa³ karabin na tyle quada grubymi gumami. zostanie ch³opcem. Chwyci³ karabin. Rory wsadzi³ przywieszkê od kluczy miêdzy zêby. bo na obola³ym ty³ku nie da rady usi¹ æ. A ju¿ poza wszystkim innym. jak ¿o³nierze stoj¹cy na stra¿y odwracaj¹ siê. którym zabroniono mu je dziæ. jego wiat³¹ ideê wprowadzi³by w ¿ycie kto inny. demonstruj¹cych i wiêtuj¹cych. widzia³ ojca wymachuj¹cego brudn¹ czapk¹ z logo Deere. gdzie kopu³a spad³a na szosê i gdzie smugi po wczorajszej kolizji ci¹gle wisia³y w powietrzu jak brud na szybie. Pewnie trzeba by³o wzi¹æ strzeleckie zatyczki do uszu. ¿eby siê teraz zatrzymywaæ. musia³ dzia³aæ! Tak to jest z wielkimi ideami. Dociera³y do niego alarmuj¹ce okrzyki modl¹cych siê. na pierwszej stronie USA Today . Chocia¿ by³ podekscytowany. ju¿ siedzia³ na wy³o¿onej kwiatami platformie w czasie parady urz¹dzonej na jego cze æ. cholera jasna. Hymn powoli zamiera³. z nieba sypie siê deszcz konfetti.po czym wybieg³ z domu z karabinem nad g³ow¹ jak zwyciêski rebelista. to nie do pomy lenia. wszed³ na sto³ek ze schodkami i pó³kê wy¿ej wyszuka³ pude³ko XP3. który uratowa³ Chester's Mill. zamiast byæ ch³opcem.wdziêk oraz uzasadnienie w algebrze. . Zobaczy³. czy . ¿eby siê znale æ przy kloszu jakie piêæset metrów od namiotu. widaæ by³o wyra nie.Rory. nawet o tym nie my l¹c. otoczonego dziewczêtami w typie królowej balu maturalnego. wisia³y na tablicy w oborze. czy bêdzie co s³ychaæ. który uratowa³ Chester's Mill. a mo¿e nawet w kostiumy k¹pielowe. Dlatego pojecha³ na ukos. ju¿ siê przygotowywa³ do wywiadu w Nocnych informacjach z Brianem Williamsem .drugi na wszelki wypadek . ale nie wróci po nie. który przez rok bêdzie nat³uszcza³ krowie wymiona. Na dodatek przez pierwszy tydzieñ bêdzie to robi³ w przysiadzie. le¿a³y w szafie na najwy¿szej pó³ce. a wtedy. Którêdy przebiega³ klosz. stóóój!!! Tymczasem Rory wpakowa³ siê w ca³¹ historiê ju¿ stanowczo za daleko. Poprowadzi³ quada wokó³ drugiej obory. czy by³ dobrym synem. Oddajmy mu jednak sprawiedliwo æ. zaci¹gn¹³ bezpiecznik. niezale¿nie od tego. s³ysz¹c ryk silnika. by zerkn¹æ na t³um. zosta³o mu tyle rozs¹dku.

a biegli. . ‾o³nierze uskoczyli z drogi quada. ma³y. Wypali³. ale nawet nie pamiêta³. . Rory nawet nie poczu³ bólu. bo wiedzia³.Nie.. Zapomnia³ przerzuciæ skrzyniê na luz i quad jeszcze wyrwa³ do przodu. . który biega³ du¿o lepiej. jakby w³a nie zamierza³ wrzuciæ czwarty bieg.nie.. Chcia³ zostaæ bohaterem.Na mi³o æ bosk¹. Kto . Jeden z ¿o³nierzy te¿ krzykiem chcia³ Rory'ego zatrzymaæ. Rory kciukiem odbezpieczy³ broñ. obaj wrzeszczeli. ni¿ gra³ na gitarze krzykn¹³: . wobec czego omal nie wylecia³ nad kierownic¹. opar³ kolbê na barku i wymierzy³ w niewidzialn¹ barierê jakie pó³tora metra nad trzema martwymi wróblami. kiedy j¹ obróci³ daszkiem do ty³u. Broñ by³a nadal zabezpieczona. Sam te¿ mia³ na g³owie czapkê Deere. uderzaj¹c w kopu³ê. Pocisk z ogromn¹ prêdko ci¹ uderzy³ w klosz. Tato mia³ twarz czerwon¹ jak burak. jakby ich sto diab³ów goni³o. Wszyscy razem mieli do ch³opaka mo¿e sze ædziesi¹t metrów. Quad zachybota³ siê i jednak postanowi³ stan¹æ na czterech ko³ach. ¿eby nic nie robi³.Ma³y. Nic z tego. Musia³ siê pieszyæ. natomiast nie zamierza³ nikogo zabiæ. Lester Coggins. W tej sytuacji Rory ju¿ nie musia³ im mówiæ.krzykn¹³ jeden z ¿o³nierzy. nie strzelaj. Jednocze nie kucn¹³ . koszula frunê³a mu za plecami. Kucharz ze Sweetbriar Rose by³ tu¿ za nim. zanim w koñcu znieruchomia³. jak najbardziej.krzykn¹³ znów ¿o³nierz. Obejrza³ siê przez ramiê.po swojej stronie kopu³y . Szczup³y kaznodzieja wyprzedzi³ jego sapi¹cego ojca. Wzi¹³ karabin. bo oko widz¹ce rozpêdzony obiekt uruchamia instynkt samozachowawczy. W koñcu ch³opak stan¹³. nie! . trzymaj¹c kierownicê. Najbli¿ej mieli do niego ludzie z parkingu i zgromadzeni wokó³ wielkiego namiotu. Ludzie z parkingu i spod namiot u byli ju¿ do æ blisko. a wielebny wygl¹da³. Przez chwilê frun¹³ nad pojazdem. Ko³o trafi³o na polny kamieñ. Rory nie zwraca³ na niego uwagi. nie rób tego! Ch³opak nacisn¹³ spust. nie strzelaj! . ch³opaka wyrzuci³o z siedzenia. Kiedy mniejszy z dwóch fragmentów pocisku trafi³ go w lewe oko i utkwi³ w mózgu. Na nieszczê cie dla ch³opaka strza³ by³ doskona³y. Miêdzy nimi byli ojciec i bra t. odbi³ siê rykoszetem i wróci³ jak pi³ka na gumce. ¿eby siê usunêli z drogi pocisku.i szeroko roz³o¿y³ rêce. wcale nie chcia³ siê zatrzymaæ. Zary³ dêba w miejscu. Rory us³ysza³ zgrzyt metalu i brzêk t³uk¹cego siê reflektora. Rory nadal nie zwraca³ na niego uwagi. ¿e jego pomys³ jest doskona³y. Tak to jest z genialnymi pomys³ami. synu. mia³ siê jak szalony.

a potem prosi³ Pana o radê.Nic nie widzê! . niepokój serca. Pastor chwyci³ dziecko w ramiona i ko³ysa³ przez chwilê. Resztki oka obija³y siê o policzek. Dosta³ wskazówki. . Bardzo dobrze. Trysnê³a krew.Jestem lepy! Lester odsun¹³ ch³opakowi rêce od twarzy i zobaczy³ czerwony. udzielono mu odpowiedzi na pytanie. . Wiedzia³ teraz. lepota. 12 . do których nak³oni³ go James Rennie. na którym zatrzyma³ palec.spad³a na niego wielka p³achta jaskrawego bia³ego wiat³a. a gdy pad³ na kolana i przycisn¹³ rêce do twarzy. Lester natychmiast pomy la³ o fragmencie pisma.zawodzi³ dzieciak. Lester zgrzeszy³. mokry oczodó³. Tak powinno byæ. Szaleñstwo. O lep³e dziecko wskaza³o mu drogê. . co zrobi w spraw ie grzechów. Kiedy ma³y podniós³ g³owê do kaznodziei. przes¹czy³a siê miêdzy palcami.O lep³em! O lep³em! . nim zjawi³ siê ojciec i mu go odebra³. rozbryzgane kawa³ki spad³y w trawê.krzycza³ ch³opiec.

jednocze nie zas³aniaj¹c mu Lindê. jak Ry¿y Everett rozpycha kr¹g ciekawskich. ¿e to Mel Searles. krwawi¹cego ch³opca i p³acz matki. Jest policjantk¹. Wszyscy inni zapamiêtali to. ¿e jest on ubrany w b³êkitn¹ bluzê policyjnego munduru ozdobion¹ odznak¹. Lekarz pad³ na kolana miêdzy Aldenem a Lesterem i próbowa³ odsun¹æ rêce ch³opaka z twarzy. na Barbiego pal cem. ¿eby zablokowaæ cios. Zd¹¿y³ tylko zobaczyæ. Jedyny obraz. która taszcz¹c swoje trzydzie ci kilogramów nadwagi.wrzasnê³a ¿ona medyka.Spokój! . jaki widzia³ wyra nie. ¿e pu³kownik znów na³o¿y³ na niego obowi¹zek przeprowadzenia ledztwa. co u wiadomi³o ludziom ich prawdziw¹ sytuacjê lepiej ni¿ cokolwiek innego: krzyki ojca trzymaj¹cego w ramionach nieszczê liwego. widzia³ wszystko. a potem lekko przechyli³ g³owê. Natomiast Barbie. wyr¿n¹³ Ry¿ego w twarz. by dotrzeæ do klêcz¹cych Aldena i Lestera. zdaniem Barbiego w ca³kiem normalnym odruchu.On chce pomóc! To Linda. który wskaza³ na niego. . otwarta jak furtka na zepsutym zawiasie. a on odwróci³ siê. Wtedy Alden. i u wiadomi³ sobie. tylko Melvin Searles. T u¿ za Ry¿ym znalaz³a siê jego ¿ona. By³o to zrozumia³e dla wszystkich zdanie w mowie cia³a: Jeszcze nie skoñczyli my. .Nic mu nie jest?! Alden? Nic mu nie jest? Barbie widzia³. pastor Coggins patrzy³ w przestrz eñ pustym wzrokiem. najwyra niej zamierzaj¹c jej tak¿e przy³o¿yæ. dolna szczêka mu opad³a.krzykn¹³ Aldenowi w twarz. jego skóra bia³a jak brzuch ryby oraz wystaj¹ce ¿ebra. I najwyra niejszym wspomnieniem wcale nie by³ Coggins bez koszuli.Lekarz! Lekarz. Barbie przesun¹³ siê do przodu. . Twarz mia³ kompletnie pozbawion¹ ludzkich uczuæ. wo³a³a z daleka . Wtedy przyszed³ mu do g³owy pewien pomys³.. . to nagi tors wielebnego Cogginsa. przypomnia³ sobie Barbie. Pola³a siê krew z nosa.Alden! Uspokój siê! . by³ jak zwierzê chroni¹ce swoje m³ode. jeden z kumpli Juniora. Alden przyciska³ do siebie syna.Linda po³o¿y³a rêkê na ramieniu farmera. . gdyby farmer rzeczywi cie siê zamachn¹³. Kto go chwyci³ za ko³nierz i poci¹gn¹³ do ty³u.GORZEJ BYÆ NIE MO‾E 1 Ry¿emu Everettowi zosta³ w g³owie tylko mêtlik. byæ mo¿e dlatego.Lekarz! . . s³onko ..

. Niech pan mi pozwoli obejrzeæ syna.Henry Morrrison. patrzy³o w nico æ.Gorzej byæ nie mo¿e.Dobra . pomy la³. ¿eby pomogli odsun¹æ rosn¹cy t³um. jestem lekarzem. z przodu tu³ów mia³ bia³y. powoli odsun¹³ je od twarzy. Geo rge Frederick.Panie Dinsmore. Jakby na dowód. chocia¿ pewnie w³a nie w niego celowa³. Na miejscu przestêpstwa. Cholera jasna. . ¿e nie bêdzie tak le.Podrzeæ .krzyknê³a Shelley. W pierwszej chwili Lester nie zrozumia³. Oprzytomnia³.krzyczeli do nowo mianowanych. ale zobaczy³ pusty oczodó³ ociekaj¹cy krw I wiedzia³. ale zmia¿d¿y³ Barbiemu wargi o zêby. Mia nadziejê. W nastêpnej chwili pojawi³ siê miêdzy nimi Ollie Dinsmore. Ocieka³ potem. Searles wyr¿n¹³ go w twarz. Zna mnie pan. z ty³u poznaczony czerwonymi kreskami strupów. Nie trafi³ w nos. Jak zwa³. Dzieciak siedzia³ na piêtach. bo drugie oko nieprzytomnie ucieka³o w górê.Ale jeste na miejscu zbrodni. Nowi przyst¹pili do wykonywania tego zadania z tak wielkim . Alden rozlu ni³ u cisk. Zdarzenia. tego dnia jego partnerka. jak Barbie krzyczy: Lekarz! . Searles musia³ siê cofn¹æ o kr Opu ci³ rêkê. jak podejrzewa³. d¿insy mia³ przesi¹kniête krwi¹. niech siê nim zajmie! . tak samo jak tamtej nocy na parkingu przed karczm¹.krzyknê³a. ko³ysa³ siê w przód i w ty³. tak zwa³. pomy la³. przyci niête do oczu. kompletnie wbrew woli . a tu¿ za nim jego matka. . . 2 Ry¿y s³ysza³ tylko. . Czyli jednak mo¿e byæ gorzej. lecz Jackie Wettington.rzuci³ Ry¿y. . Ry¿y uj¹³ go za d³onie i delikatnie.Spokój! . Starzy wyjadacze . Nazywam siê Everett Ry¿y. Zacz¹³ zdejmowaæ koszulê. ¿e siê myli.chwyci³a go za ramiê. powtórzy³ to sam. dupku. Freddy Denton . Jackie Wettington.Pozwól mu. Coggins by³ szczup³y. mo¿e byæ du¿o gorzej.Proszê o spokój! Przez moment szala siê wa¿y³a. ale zaraz rozdar³ koszulê na pó³ przez rodek.powiedzia³. Barbie otar³ krwawi¹ce usta grzbietem d³oni. ale kaznodzieja ju¿ mu podawa³ swoj¹. ¿e mózg zosta³ powa¿nie uszkodzony. W tym czasie zjawi³o siê wiêcej policji. . Zamachn¹³ siê ponownie. ³kaj¹ca i dysz¹ca ciê¿ko.

Stul pysk. . Ry¿y rzuci³ resztê koszuli Lesterowi.krzycza³a Sammy Bushey.. Wetkn¹³ tkaninê w rêkê ojcu. A na pewno pomog³a na bóle g³owy. a by³by j¹ przewróci³. ¿e kilku gapiów znalaz³o siê na ziemi. Junior pu ci³ matkê Rory'ego. Samantha Bushey. na szczê cie Freddy Denton zd¹¿y³ go powstrzymaæ.. lecz chêtny do pomocy. Odpu æ! .O Bo¿e! Moje dziecko! W takim momencie zjawi³ siê Peter Randolph. ¿e Baaarbie wygl¹da³by fantastycznie w wiêziennej celi tu¿ obok Niechluja. I jeszcze my la³. .. to zwykle pomaga³o. Nie by³o to kopniêcie. jednak zmieni³ zdanie. Odwróci³ g³owê. Sammy mia³a ze sob¹ Little Waltera w nosidle. Z³o¿y³ go i chcia³ przycisn¹æ do wielkiej rany na twarzy ch³opca. ¿e rola gliniarza by³a mu pisana od urodzenia. rozdarli siê oboje. Nie mo¿na by³o zrozumieæ. niemi³osiernie . Prowizoryczny opatrunek natychmiast poczerwienia³. wiêc kiedy upad³a. A drug¹ rêkê po³ó¿ ma³emu na karku i ci nij.Przyci nij do. Mocno.Przy³ó¿ opatrunek do rany.Policja. ale niewiele brakowa³o. ledwo spojrzawszy. w tym s³ynna mi³o niczka katowania lalek Bratz. Dok³adnie rzecz bior¹c. i chwyci³ matkê Rory'ego.Wiêcej! Lester pos³usznie zacz¹³ drzeæ tkaninê na mniejsze kawa³ki. nie sposób siê go pozbyæ. ¿e kuchta jest jak wrzód na dupie. Pomy la³ te¿ sobie. Ry¿y oddar³ mniejszy kawa³ek z po³owy koszuli Lestera. Junior Rennie przeszed³ nad ni¹. Alden oszo³omiony.rozkaza³a. wymieni³ pierwszy opatrunek. . . le¿¹c w trawie. co mu kazano. trzymali siê za rêce. w towarzystwie Cartera Thibodeau. bo usta mia³ pe³ne krwi z rozbitego nosa. Lekarz odsun¹³ d³oñ Dinsmore'a. lesbo . Carterem i Georgi¹. Junior my la³. wydawa³ siê spokojniejszy.Zostaw j¹! To matka ch³opaka. . .entuzjazmem. Ma³o brakowa³o.. wyplu³ czerwon¹ linê i spróbowa³ jeszcze raz. Georgia przycisnê³a but do piersi Sammy. Wszyscy patrzyli na Barbiego. . zrobi³. Przybieg³ truchcikiem. stan¹³ z Melem. Shelley Dinsmore zobaczy³a wtedy pusty oczodó³. co mówi. najnowszy nabytek policji dowodzonej przez Petera Randolpha. tak czy inaczej.Policja znêca siê nad niewinnymi lud mi! . ju¿ ca³kowicie przesi¹kniêty krwi¹ i bezu¿yteczny. na szczê cie ojciec. Akurat pojawi³a siê Georgia Roux. W koñcu mia³ sensowne zajêcie.

talkie! Po³¹cz siê ze szpitalem! Powiedz Twitchowi.zasapany. Ch³opak siê odezwa³. kolor odp³yn¹³ z jej zarumienionych policzków. jak zawsze.krzykn¹³ Rory Dinsmore przenikliwym. Barbie cofn¹³ siê o krok. Lester gapi³ siê na niego.Cofn¹æ siê! Cofn¹æ siê! . który . . gdzie t³um wydepta³ w trawie szerokie przej cie.rzuci³ Ry¿y...Trzymam . lecz nag³e zamar³ w bezruchu.Uciskaj..Masz walkie .. Gorzej z dzieciakiem.Ogieñ! . My nie mo¿emy.rzuci³ po piesznie. Mocno. Z wyrazu jego twarzy Barbie zorientowa³ siê. . zakuæ w kajdanki. A i tak zdrowo wyprzedzi³ Jima Renniego. Nagle zobaczy³ sypialniê córek. Potrzebujesz pomocy? Trzymasz siê jako ? . dr¿¹cym g³osem. Ona te¿ s³ysza³a.pamiêtaj¹c o swojej nie ca³kiem sprawnej pikawie .Autobus siê pali! Wszyscy krzycz¹! To Halloween! . . na którym rozci¹ga³a siê ³¹ka. ¿e ju¿ nigdy nie bêdzie w dobrej formie. nie mo¿ecie.przypomnia³. T³um zacz¹³ powoli rzedn¹æ. .hukn¹³ Morrison na policjantów..krzycza³ Rory piskliwie.warkn¹³ Randolph pod adresem Morrisona i nie czekaj¹c. Oczy mia³a wielkie jak spodki. Ry¿y.Utworzyæ liniê! . Wygl¹da³o na to.. . a¿ Henry wykona rozkaz. My la³ o tym. Postanowi³. do czego to dosz³o. je¿el prze¿yje. . tata.st¹pa³ godnie po opadaj¹cym ³agodnie zboczu.Odsun¹æ ludzi! Je li kto bêdzie stawia³ opór.Linda! . jak zapewne Moj¿esz patrzy³ na krzak gorej¹cy. a bêdzie mia³ z pewno ci¹.. Ry¿y przy³o¿y³ mu wie¿y opatrunek do krwawi¹cego oczodo³u i przycisn¹³ d³oni¹ ojca.Ju¿ Halloween. Podniós³ wzrok na Lindê. Barbie zwleka³.Ogieñ! .. niech wskakuje do karetki. .. znów us³ysza³ krzyk Janelle: Wszystko przez wielk¹ dyniê! .I na karku . ¿e w przysz³o ci wszelkie demonstracje i manifestacje bêd¹ siê mog³y odbywaæ wy³¹cznie za odpowiednim zezwoleniem.Panie Everett. I je li on bêdzie mia³ w tej sprawie co do powiedzenia. sam krzykn¹³: . uzyskanie takiego pozwolenia nastrêczy wiele trudno ci. nos rozbity i tyle. . Ry¿y zmartwia³ nad kolejnym opatrunkiem. . ¿e faktycznie nie jest le. 3 . ..Odsuñcie ludzi .

jakby jej kto klasn¹³ tu¿ przed twarz¹. . Mel Searles chwyci³ go za ramiê. Jego cia³em wstrz¹sa³y drgawki.spanikowa³ ojciec. Jim Rennie w koñcu przepchn¹³ siê grupki ludzi obserwuj¹cych. a jednocze nie pe³en wspó³czucia. Searles pokaza³ zêby w grymasie. Jezu Chryste.Bo¿e drogi.spanikowa³a matka. Nawet Jim Rennie. ciskaj za kark. Ry¿y obróci³ drgaj¹ce dziecko na plecy. . ale nie s³ucha³. gnojku. . ¿eby powiedzieæ nie zawracaj mi.Tata . Ucisk na ranê. Nie da³o siê nic zrobiæ. . w koñcu siê odezwa³. Pete Freeman. . stoj¹cych tak blisko i zarazem tak daleko. co oczywi cie by³o niewykonalne. . Musimy powstrzymaæ krwawienie. próbuj¹c nie my leæ przy tym o Jannie. 4 Barbie nie zd¹¿y³ znikn¹æ w t³umie. . ¿eby mo¿liwie najlepiej udro¿niæ uk³ad oddechowy. .zwróci³ siê do Aldena. szefie! Peter Randolph odwróci³ siê do niego zniecierpliwiony. . Je li nawet jeszcze przed chwil¹ nie wiedzieli my.Wzywaj karetkê! Szybko! Linda drgnê³a.. który pozbawi³ dziecko oka.Wiemy. albo co w tym rodzaju.Starali my siê go zatrzymaæ.odezwa³ siê Barbie spokojnie.. ci¹gn¹³ brwi. ale jeszcze siê rozejrza³.Jeste mi nadal potrzebny.krzykn¹³ Ry¿y.Zabierz rêkê . najprawdopodobniej po to. Je¿eli ch³opak nie wyzionie ducha tu i teraz. pewnie tu¿ po dwudziestce.Co siê dzieje?! . wszyscy s³uchali dziecka. . z nikonem dyndaj¹cym na wysoko ci kolan.. on umiera! . . ale tym Ry¿y bêdzie siê przejmowa³ pó niej. który u niego by³ u miechem. Rory osun¹³ siê na trawê. . By³ wyra nie przestraszony.Chcia³by . M³ody. Mogê go aresztowaæ? Randolph otworzy³ usta. Zmierzy³ Barbiego spojrzeniem.Linda! . obdarzy³ m³odego wojaka u miechem przepe³nionym gorycz¹. .T³um ucich³. Jeden z ¿o³nierzy..Ten facet przeszkadza³ mi zabezpieczaæ miejsce zdarzenia. Odczepi³a od paska walkie talkie. Uciskanie rany mog³o spowodowaæ wsuniêcie g³êbiej tego fragmentu pocisku. jak Everett ratuje ch³opca.Szefie! Hej.Podniós³ g³os. teraz mamy pewno æ. i przechyli³ mu g³owê do ty³u. który wreszcie dotar³ na skraj zbiegowiska i zacz¹³ sobie torowaæ drogê ³okciami. .

Ja bym nie radzi³a .jakim siê patrzy na o liz³ego gada.Randolph ci¹gn¹³ brwi mocniej. dojdziemy pó niej. twarz mu siê brzydko pobru dzi³a.. ¿e blefowa³a. to dlaczego os³onê obiektywu trzyma³a w lewym rêku.odezwa³ siê Mel. Daleko mi do bieg³o ci w dziedzinie fotografii.. . . ale to ujêcie jest wyj¹tkowo atrakcyjne.Chcia³ mi przy³o¿yæ. a dok³adnie rzecz bior¹c. Chce pan zobaczyæ? Chêtnie poka¿ê..Nie rozumiem. Tak¿e bez powodu. to nieprawda . .powiedzia³ Junior. .Szefie. . jakim dysponowa³ Pete Freeman. Do tej pory sta³a za Randolphem i Du¿ym Jimem. w chwili . jakby dopiero co j¹ zdjê³a? . . mogê po¿yczyæ kajdanki? Junior i pozostali tak¿e mieli na twarzach szerokie u miechy.Na jej ustach b³¹ka³ siê nieod³¹czny u miech Mony Lisy.rzuci³ Randolph. po czym przeniós³ wzrok z powrotem na Randolpha i lekko skin¹³ g³ow¹. jak policjant Searles odci¹ga wspomnianego pana Barbarê bez ¿adnej przyczyny.Co chcia³.Zrobi³am dzisiaj sporo zdjêæ. U miechn¹³ siê szerzej.Pete. . . Raptem odezwa³a siê Julia Shumway. Ze dwa pokazuj¹.. ¿e na moich zdjêciach bêdzie widaæ tak¿e. to Du¿y Jim przepchn¹³ siê przed ni¹. . a na jednym uderza go w twarz.Zakuæ go . k¹sek znacznie bardziej apetyczny ni¿ jaki zakrwawiony dzieciak albo pilnowanie bandy wiêtoszków i durniów z transparentami. ten cz³owiek chcia³ tylko. ¿e lubi Juliê Shumway znacznie bardziej ni¿ jeszcze chwilê wcze niej.Jackie. . Zamierza³a sama wykonaæ rozkaz.Podniós³ g³os.. jak pan Barbara pomaga Ry¿emu Everettowi przy rannym dziecku. zw³aszcza tak od razu na pocz¹tku kariery na nowym stanowisku. to znaczy pani Wettington. odrobinê starsz¹ wersjê cacuszka. . Na niektórych widaæ. .Zemsta jest s³odka. Teraz ma tu byæ spokój i porz¹dek. ¿e m³odszy pan Rennie.. a co zrobi³. By³ przekonany. Nie mia³a najmniejszego zamiaru podawaæ ich Melowi Searlesowi.. Jackie wyra nie mia³a w¹tpliwo ci. . Pan spyta Juniora.Koniec widowiska! Wystarczy atrakcji na dzisiaj! Wracajcie do domu! Jackie odczepi³a od paska plastikowe kajdanki. Mel widzia³ jedno i drugie.Chyba ¿e chce pan zawstydziæ policjê na pierwszej stronie Democrata . Trafi³a im siê gratka. Bo je li faktycznie robi³a zdjêcia.My lê. Julia unios³a nieco aparat.. to aparat cyfrowy.zwróci³a siê do Randolpha. . Barbie uzna³. szefie.Wstyd by by³o. Baaarbie . . chc¹c byæ na pierwszym planie. .

powtórzy³ wcze niejszy gest: wskaza³ Barbiego palcem. Gliniarze zajêli siê odkorkowywaniem przejazdu. . nie powiedziawszy s³owa. Searles pos³usznie za ni¹ ruszy³. Rommie co prawda zd¹¿y³ otworzyæ usta.widzia³y. 5 Ci.wskaza³a na ¿o³nierzy .Idziemy. K¹ciki ust mu opad³y. czy p amiêta pan o ludziach. oczywi cie . . Uznamy. ¿e nowo mianowana pi¹tka nie ma pojêcia. ale nawet dzieciaki .odezwa³ siê komendant policji.Tym razem panu odpu cimy. . wsiedli do swoich aut.kiedy pan Barbara zosta³ uderzony. który za chwilê ma siê wgry æ w pulchny ty³ek niebacznego p³ywaka. którzy dotarli na miejsce samochodami. Randolph zmierzy³ redaktorkê ciê¿kim spojrzeniem.odezwa³ siê Du¿y Jim.Dziêki . Do przewidzenia. którzy nas ca³y czas obserwuj¹? . tak. ¿eby spytaæ. Wracamy do odsuwania ludzi.James! To tu s¹ jakie strony? Poza tam . ale jeszcze siê odwróci³. jak pan mi rekwiruje aparat. u licha ciê¿kiego.i tutaj? Du¿y Jim nie odpowiedzia³. Pomocnik Rommiego Toby Manning oraz Jack Evans pojawili siê z noszami naprêdce skleconymi z kawa³ka namiotowego p³ótna i podtrzymuj¹cych go tyczek. . panie Barbara . s³onko .zgodzi³a siê Julia pogodnie.S¹ w nim dowody rzeczowe. Julia w zamian poczêstowa³a go swoim charakterystycznym u miechem i podnios³a na niego pytaj¹ce spojrzenie pe³ne dzieciêcej niewinno ci. Potem pan zarekwiruje aparat Pete'a.stwierdzi³. ¿e pana ponios³o.rzek³ Barbie. co wyprawiaj¹.Julio.Och.A Pete Freeman zrobi piêkne zdjêcie. Jasne jak s³oñce. Skoñczy³o siê. Jackie wziê³a pod ramiê swojego m³odego partnera patrz¹cego gro nie na niedosz³¹ ofiarê. Sprzeda¿ na ³¹kach i tak dobieg³a koñca. co robiæ. nieszczerze u miechniêty. W koñcu machn¹³ d³oni¹ na Randolpha. pomy la³ Joe McClatchey. Oczywi cie wszyscy usi³owali odjechaæ jednocze nie. rysuj¹c na twarzy odwrotno æ u miechu.. Jeszcze nie skoñczyli my. . ale zamkn¹³ je.Joe sta³ z Bennym i Norrie . . Wygl¹da³ jak rekin. W . . . lekko przechyli³ g³owê. po czyjej stronie jeste ? . usi³owa³ opanowaæ t³um i by³ odwrócony do pana Searlesa i pana Barbary ty³em.. wiêc diab³a tam.Mogê zarekwirowaæ aparat .

spyta³a Norrie.Co mówisz? . taka by³a prawda. Ludzie nazywaj¹ gliniarzy winiami.No. ale w³a ciwie to jest inaczej. która nie da sobie w kaszê dmuchaæ. . Ja wam powiem jak.Ile wachy spal¹. ¿e oboje eksploduj¹..Baranie jeden. co chc¹.Zabiæ winiê! . Wydaje im siê. . delikatnie. tymczasem dziewczynka ukry³a mu twarz na piersiach i przytuli³a siê do niego. . Joemu Chudzielcowi pêk³o serce.powiedzia³ Benny. Pamiêtacie W³adcê much ? Lektura szkolna. Joe pomy la³. ostro¿nie.Bajecznie. bo drug¹ ci¹gle trzyma³a d³oñ Benny'ego. ¿e mog¹ tankowaæ. . Na razie wszystko w porz¹dku. Niez³a jest. . .Takie ¿ycie .Ale kretyni . . zanim w ogóle rusz¹ z miejsca. Historia aresztowania Sama Niechluja ju¿ kr¹¿y³a po mie cie.zaintonowa³ Benny.Zastanowi³ siê chwilê nad w³asnymi s³owami. lecz teraz poblad³a i wygl¹da³a na przestraszon¹. Wziê³ Benny'ego za rêkê. i¿ nowi policjanci nie s¹ sympatycznymi facetami.Sta³em za ni¹. jakby ten gest móg³ spowodowaæ. Joe u wiadomi³ sobie tak¿e. Ale jak tak dalej pójdzie. U cisnê³a go jedn¹ rêk¹. przygnêbieni. Wiêkszo æ odje¿d¿aj¹cych by³a na to zbyt przygnêbiona. . Norrie Calvert w koñcu siê rozp³aka³a. nie mo¿esz cofn¹æ?! Mimo nerwów i ba³aganu jako nikt nie tr¹bi³.Idzie ten. . Mia³a fryzurê na zmodyfikowan¹ p³etwê i normalnie by³a dzieln¹. Na przyk³ad taki Junior Rennie..podsumowa³a Norrie. m¹dr¹ dziewczyn¹. Niektórzy.Nic. Dopóki siê to nie skoñczy. Rzeczywi cie. bo jego d³oñ tak¿e ujê³a.powiedzia³ Benny. wskazuj¹c Barbiego woln¹ rêk¹. Chudzielec obj¹³ j¹ ramieniem. Gliniarze znajduj¹ sobie winie.rzuci³ Joe Chudzielec. wiecie? . ¿e w ¿yciu nie czu³ czego tak niesamowitego . ci¹gnêli za sob¹ transparenty. Ale i tak bym nie chcia³ byæ na jego miejscu. . ..Poder¿n¹æ jej gard³o! Waln¹æ w ³eb! . kiedy wpadn¹ w gówno po uszy. ile wlezie. Barbie i dziennikarka szli przez ³¹kê w stronê tymczasowego parkingu razem z prawie setk¹ innych. co go prawie aresztowali .Babka z gazety wcale nie robi³a zdjêæ. . ale tylko na chwilê. to wiem. ¿e sami te¿ siê boj¹.. . gliniarze mog¹ robiæ.powietrzu krzy¿owa³y siê przekleñstwa i wyzwiska. . Mo¿e dlatego.

Ci¹gle jeszcze by³o ciep³o.odezwa³ siê Benny. Zapali³a papierosa. Je¿eli klosz nadal zostanie. Zdaniem Julii byli tak samo wiarygodni jak geniusze i ntelektu.Nie masz nic przeciwko.Denna impreza .Sorka. wiêc nie by³o sensu marnowaæ paliwa. Siêgnê³a przed Barbiem. .Chcesz jednego? Barbie tylko pokrêci³ g³ow¹.zastanowi³a siê Julia.potwierdzi³ Joe. cz³owieku . pogoda pod psem. . Nagle Joe Chudzielec zorientowa³ siê. ¿e to d³ugo nie potrwa.wyja ni³a przepraszaj¹co. ma³a. ¿e zapalê? Nie muszê teraz. gdzie jest. . w³a cicielka restauracji. . I co z tego? Czarodzieje na kanale meteo nie potrafili prz ewidzieæ nawet. jak to siê mówi. czerwone wiat³a na dachu b³yska³y niespokojnie.powiedzia³ Benny i poklepa³ Norrie po plecach.oceni³a. mo¿e ciut d³u¿ej. 6 Julia wsunê³a siê za kierownicê. którêdy przejdzie nie¿yca. gdzie omijaæ najwiêksze dziury. prawdziwa z³ota jesieñ.On straci³ oko! . którzy w Sweetbriar Rose przy stole choleryków ca³ymi dniami roztrz¹sali zawi³o ci . Wiedzia³a.Do niczego. z pewno ci¹ wielu meteorologów pokusi siê o prognozy pod kloszem. . a potem bêdzie. .Do niczego. Ale te¿ nie chcia³ wracaæ do domu. Pojawi³ siê ambulans. . jakby odkrywa³ wielk¹ prawdê. ale nie uruchomi³a silnika. sz³a przed karetk¹. S³owa te¿ wsi¹k³y w koszulkê Joego.Zapas na czarn¹ godzinê . . otworzy³a schowek na rêkawiczki i wyjê³a z niego star¹ paczkê papierosów. Chocia¿ kto wie? .chlipnê³a. ¿e i tak trochê postoj¹. W koñcu Norrie siê odsunê³a. Jego siostra. Ambulans na ³¹ce pod jasnym pa dziernikowym niebem okaza³ siê tego popo³udnia kropl¹ przepe³niaj¹c¹ dzban. Twitch wjecha³ na ³¹kê. . .Fakt . ¿e ju¿ nie ma ochoty protestowaæ. Mo¿e jeszcze tydzieñ. . wydmuchnê³a dym przez otwarte okno.Spoko. Nad g³ow¹ p³acz¹cej dziewczyny spojrza³ z wyrzutem na Benny'ego. pokazuj¹c. ale wiadomo. W tamtej chwili najbardziej na wiecie chcia³ siê wydostaæ z miasta.jak jej ³zy mocz¹ce mu koszulkê. Znowu pokrêci³ g³ow¹.Patrzcie .

Pewnie nie znale li w komisariacie spodni na jego rozmiar. Ani ¿aden inny kraj.zapyta³a Julia.broñ.Marne szanse. Twój ty³ek nadal jest w opa³ach. . . pewnie jego w³asny. . Uwierzy³ Coksowi. . Jeden dawno siê zestarza³. mój drogi. którego mu Jim Rennie sprzed a³ ze zni¿k¹. dostr zeg³a na jego biodrze broñ. Tylko co on w³a ciwie wiedzia³? Jako ¿e by³ w wojsku. a drugi je dzi porsche boxterem. Chcesz siê pobawiæ w gazeciarza? .A co z gazet¹? . Barbie milcza³. ale jako mi siê nie wydaje. tak jak siê pojawi³a. Owszem. je li postanowi¹ ciê zapuszkowaæ i skoñczyæ.Oho ho! Ale macho! . kiedy od niego us³ysza³. ale tak czy inaczej .Mam dla ciebie wie ci. Czasem przyk³adaj¹c im lufê do g³owy. Co zrobisz nastêpnym razem? Poprosisz swojego przyjaciela Coksa. ¿e nie ma sensu robiæ tego w czasie. . Przez pewien czas obserwowali.Kiedy wychodzi³em noc¹. wskazuj¹c br od¹ wyro niêtego m³odego mê¿czyznê. mia³ za zadanie straszyæ przestraszonych Irakijczyków. To jest robota rz¹du. wyszed³e rano.Barbie wola³ zmieniæ temat. niekoniecznie naszego. .Co ty taka pesymistka? Mo¿e dzi wieczorem wiatr zdmuchnie tê kopu³ê do morza. kiedy przyjdzie po ciebie Hitlerjugend? . ¿eby zg³osi³ sprawê Amerykañskiej Unii Wolno ci Obywatelskich? Mog¹ byæ faktycznie zainteresowani tematem. W mie cie jest tylko dwóch prawników. . Nie dlatego. .Technicznie rzecz ujmuj¹c.Dziêki za uratowanie mi ty³ka . Ubrany by³ w niebiesk¹ bluzê mundurow¹ i d¿insy. w które normalnie wyposa¿ano policjantów w Mill.Co zrobisz. jest gotowa. co zaczêli.Skarga na brutalno æ policji niewiele ci da. jak przyjaciel Juniora Frankie DeLesseps pomaga kierowaæ ruchem. Julia. I za³o¿ê siê. pe³na obaw.polityczne. ¿eby kto z biura w Portland w najbli¿szym czasie przyjecha³ do Chester's Mill. ¿e ten twój pu³kownik doskonale o tym wie. Którego rz¹du. Razem z Pete'em i paroma przyjació³mi dopilnujemy dystrybucji.powiedzia³ Barbie. ale poniew a¿ by³ przekonany. Wysoki by³ skurczybyk. . Jaki pistolet mniejszy ni¿ glock. wygl¹da³a na gotow¹. Kto wie? . Po prostu uzna³am. ¿e Ameryka nie dysponuje odpowiedni¹ technologi¹. Albo zwyczajnie zniknie. kiedy trzy czwarte mieszkañców miasta przysz³o tutaj. ¿e Stany Zjednoczone nie s¹ odpowiedzialne za powstanie klosza. Tak przynajmniej s³ysza³am.Dam sobie radê. ¿eby mu szczególnie ufa³.

Ale nie by³ tego pewien.Tak.To niemo¿liwe . ale muszê naszykowaæ milion kanapek. jego ¿ona zmar³a wczoraj z powodu kopu³y. Twój przyjaciel Cox pewnie siê niecierpliwi.powiedzia³a. . . kiedy by³a Brend¹ Morse . .. Cox nie jest moim przyjacielem.Nie nazywaj go tak.Ona co kombinuje..Jest pogr¹¿ona w ¿a³obie . ‾o³nierze te¿ patrzyli. co j¹ niepokoi. Lepiej nie kusiæ losu.Co bêdzie. . Nie powiedzia³a.Znam Brendê Perkins od czasów. kiedy nowe miejskie wozy stra¿ackie stoj¹ w Castle Rock. chocia¿ nawet nie powiedzia³am. jak ranny ch³opiec jest wsuwany przez tylne drzwi do karetki . zgodzi³a siê od razu.To znaczy do Brendy. jakby mnie zobaczy³ pierwszy raz w ¿yciu. lecz zaraz siê rozlu ni³a. Dzisiaj nie serwujemy nic na ciep³o.oznajmi³ Barbie stanowczo. je li Rennie i jego s³u¿alcza policja postanowi¹ zamkn¹æ redakcjê? .szepnê³a. . Ale kiedy napomknê³am. . .. My la³am.. Dziwnie siê z ni¹ rozmawia³o. Pod wieloma wzglêdami dziwnie..powiedzia³a Julia. .Pani Perkins? .A co bêdzie. Po chwili namys³u wysiad³a i zgasi³a go butem. W milczeniu patrzyli.Wyrzuci³a do po³owy wypalonego papierosa przez okno. chocia¿ od wiosny co rodê serwujê mu moj¹ s³ynn¹ pieczeñ. Prawie czterdzie ci lat. . Wreszcie ambulans potoczy³ siê z powrotem przez ³¹kê. .Jest w strasznym stanie. ¿e mi powie.Zajrza³am wcze niej do komendanta Perkinsa . W pierwszej chwili stê¿a³a.Mo¿e wpadnê. .zastanowi³a siê na g³os. . Przywita³em siê dzisiaj z Jackiem Evansem. Zapewne wbrew rozkazom.Smutek zmienia ludzi.. patrz¹c przed siebie.powiedzia³ Barbie. ale. Karetka wyje¿d¿a³a na odblokowany pas po rodku szosy sto dziewiêtna cie. gdyby cie siê spotkali po zmierzchu.Chêtnie bym siê zg³osi³. je li mi zamkn¹ firmê? . Patrzy³ na mnie . . Je¿eli sytuacja kryzysowa potrwa odpowiednio d³ugo. po¿ar nie jest mile widziany... Chyba by³oby najlepiej. siadaj¹c z powrotem za kierownic¹. ka¿dy dzieñ w Chester's Mill mo¿e siê staæ dniem wielkiej niewiadomej. ¿e chcesz z ni¹ porozmawiaæ i masz do niej wa¿n¹ sprawê. .odezwa³a siê Julia Shumway..Straszne. . . na dachu ci¹gle b³yska³y czerwone wiat³a.Jak sobie daje radê? . o co chodzi. . Barbie obj¹³ j¹ za ramiona. dlatego Julia poczu³a do nich odrobinê sympatii.

I to w³a nie s¹ ci panowie. gdy Julia uruchomi³a silnik. ¿e tamten móg³ i æ do McDonalda. Znalaz³a go. . zadzwoni³ telefon. który w³a nie by³ wieziony do szpitala.. s³ucha³a przez moment. Nagle u wiadomi³ sobie. Wys³ucha³ relacji uprzejmie. . gdyby Dale Barbara w dalszym ci¹gu nosi³ mundur i by³ jego podw³adnym.Po drugie . dobieg³o szeleszczenie papieru. naj¹³ nowych policjantów. To by³ Cox i mia³ co do powiedzenia. A kiedy skoñczy³. Ca³kiem sporo. którzy usi³owali mi skopaæ g³owê z ramion na parkingu przy tutejszej karczmie z nocnym klubem. zanim pojawi³ siê klosz. szefie. co mówi³..Bêdzie pan musia³ wznie æ siê ponad to. przy³o¿y³a do ucha. Po pierwsze.. Dale Barbara. o wszystkim wiemy. .Rozumiem. Z raportu wynika.Dlaczego pan mnie nazywa pu³kownikiem? Pu³kownikiem jest pan. ¿e omal nie zosta³ pan aresztowany. po czym wróci³ do swojego w¹tku. nie. Nastêpnie. ¿eby przekazaæ. No piêknie. skacz¹cy na dwóch ³apkach przed jedynym cz³owiekiem maj¹cym w³adzê w tym mie cie.ale nie ma pan pe³nego obrazu sytuacji. Z raportu. Gdzie z daleka.Chyba mo¿emy ju¿ jechaæ. ¿e móg³by zamordowaæ pu³kownika Jamesa O.. . mo¿na to tak okre liæ .Problem z rozrusznikiem.zgodzi³ siê Barbie . które by³oby rozkazem.O tym te¿ wiemy . Ani pojêcia o moim skromnym udziale w tym. albo nie chcia³ tego zrozumieæ. umar³ na szosie numer sto dziewiêtna cie. wiemy. . zada³ pytanie. komendant policji. ze swoim lekko ironicznym u miechem. co siê tutaj dziej e.podj¹³ Barbie . Sprzeczka z synem wiceprzewodnicz¹cego Rady Miejskiej i kilkoma jego przyjació³mi. .Wiemy. Mia³em tu trochê k³opotów.. a on. w po piechu szukaj¹c aparatu. . kompletny dupek.nowy komendant.oznajmi³ Cox. Barbiemu uda³o siê wpa æ mu w s³owo na tyle skutecznie. czego pan ode mnie oczekuje . Wiêc mia³ raporty. poda³a komórkê Barbiemu. Ma³o brakowa³o. ca³kiem niedaleko st¹d. . do którego teraz nie móg³ siê dostaæ. Dobry Bo¿e. co siê sta³o ch³opakowi. wiceprzewodnicz¹cym Rady Miejskiej. .odpowiedzia³ Barbie . pu³kowniku. Akurat w chwili.Z grubsza bior¹c. . ze wiata. .Barbie wskaza³ na drogê. a upu ci³aby torebkê.ale powinien pan wiedzieæ wiêcej. jednak Cox albo nie rozumia³ zwi¹zku historii Rory'ego Dinsmor e'a z tym. dziêki któremu nie zosta³em aresztowany.Do pana. Coksa go³ymi rêkami tylko dlatego..

.oznajmi³ Cox spokojnie. które pan przed chwil¹ ode mnie otrzyma³. W g³owie mia³ mêtlik. I to nieca³e trzydzie ci godzin temu. pachn¹cy ró¿ami zadek? Julia spojrza³a na niego przera¿ona. ..krzykn¹³ Barbie.Nie chcê! . . miem twierdziæ . w mie cie. to . ale informacje. A co siê stanie. . to znaczy pu³kowniku Barbara.Zanim wam odetniemy Internet. Julia przygl¹da³a mu siê z trosk¹. je li do niego zadzwoniê i powiem.Nie! . ¿e prezydent ma dla mnie zadanie specjalne.ci¹gn¹³ Cox. co pan potrafi. Czy jemu te¿ siê pan sprzeciwi? O ile mi wiadomo.Pójdzie pan do radnego i do komendanta policji .Czy prezydent przy le tutaj FBI? Na le na mnie Secret Service? Albo cholern¹ Armiê Czerwon¹? Nie. Ale dopóki jeste my odciêci. ..Nie tylko wróci³ pan do s³u¿by.Powie im pan.mailem kopie dokumentów do pañskiej przyjació³ki z redakcji.Kaidy i planowa³em go zabiæ strza³em prosto w g³owê. mo¿ecie po mnie przys³aæ dowoln¹ agencjê federaln¹ i mnie aresztowaæ. Nie zrobi nic. . którzy mu staj¹ okoniem. pomog¹ ustanowiæ pana w roli cz³owieka prowadz¹cego miasto na powrót do wiata zewnêtrznego. Pocz¹tkowo z pewno ci¹ napotka pan opór. a pan jest oficerem dowodz¹cym. potrafi byæ bardzo niemi³y dla tych. . Zreszt¹ znam pañsk¹ si³ê perswazji.Gratulacje . .Cox nie robi³ ju¿ wra¿enia dobrodusznego kumpla.le ocenili cie tutejsz¹ sytuacjê. proszê pana. . . Barbie nie odpowiedzia³. a Barbie siê rozpêdza³.. ale nie macie pojêcia.Poruczniku Barbara.odezwa³ siê w koñcu Barbie. Ucho mu pulsowa³o od przyciskania cholernego telefonu.Wobec tego niech pan mi wyt³umaczy. .powiedzia³ Cox. . Barbie by³ odmiennego zdania. kto mnie tu bêdzie s³ucha³? Zrozumcie wreszcie. które odci¹³ od wiata. przed chwil¹ to panu wyja ni³em. ju¿ i tak za du¿o pan powiedzia³. Przeci¹gn¹³ d³oni¹ po w³osach. . Nie mówiê. Widzia³em w Iraku.Za³ó¿my. prze lê e . ¿e prezydent wprowadzi³ w Chester's Mill stan wyj¹tkowy.Jak wam siê uda. . luzaka opowiadaj¹cego dowcipy. ¿eby mnie poca³owa³ w mój liczny. lecz on tego nie widzia³. .Nie ma pan wyj cia .. ale te¿ awansowa³ w zawrotnym tempie. .Mówi pan. ¿e jestem u pionym agentem Al .Odetniecie?! Jak to? Nie mo¿ecie odci¹æ! . co siê dzieje tutaj. Co pan na to? . ¿e nie rozumiecie kwestii klosza.Dokumenty podpisa³ sam prezydent.Chcemy zmieniæ aktualn¹ sytuacjê.

Mog³o podzia³aæ. kto odmawia wspó³pracy. ¿eby zobaczyæ.zdziwi³ siê Cox.Niepojête! . jak¹ pomoc zyskuj¹ dziêki podatkom. . wcale mi to nie pomo¿e. a nie na miejscu z piechot¹.Kto wobec tego? .No dobrze.. co siedz¹ za biurkiem. . Ni ech pan mnie uwa¿nie pos³ucha: ka¿dy wywiad jest lepszy ni¿ ¿aden. Nast¹pi³a pauza.Za³ó¿my. Nie mo¿emy nic na to poradziæ.A do tego . . Barbie zastanowi³ siê chwilê.krzykn¹³ Barbie ironicznie.Nie odmawiam.Brak wiedzy mo¿e byæ niebezpieczny . . ¿e musimy was odci¹æ od Internetu. bardzo nam przykro. i je li siê proklamujê czasowym dowódc¹. . . . .poda im pan tamt¹ informacjê. . nie ma co. Ale czy uwierzy w to który z mieszkañców miasta? Kiedy siê rozgl¹daj¹. nak³aniaj¹c nas do zmiany zdania.Staramy siê wam pomóc .Móg³bym ewentualnie zadzwoniæ do przewodnicz¹cego rady. Mo¿e uda siê komu uratowaæ ¿ycie.Chc¹ nam odci¹æ Internet? Barbie uniós³ palec w ge cie mówi¹cym: Czekaj . Przynajmniej na jaki czas. Wiceprzewodnicz¹cy.. To on jest tutaj grub¹ ryb¹.W³a nie o tym mówiê.odezwa³ siê wreszcie Cox. .Czy naprawdê do was nie dociera. Ale niewiele brakowa³o.Mo¿e jednak zostawimy wam Internet . trzeba podj¹æ wyj¹tkowe rodki i tak dalej. ¿e je li bêdziemy mieli dostêp do sieci. .Bardzo jest pan elokwentny jak na kogo .Rzeczywi cie. Wy te¿. widz¹ ¿o³nierzy zwróconych do nich plecami. Sandersa i powiedzieæ. a z pewno ci¹ uchroniæ ludzi od strachu przed mierci¹.. . ¿e ma³o pan wie. jak¿e mu tam.powiedzia³ Cox cicho. to przepis ciotki Sarah na chleb z ¿urawin¹ wcze niej czy pó niej wycieknie poza obrêb miasta? Julia wyprostowa³a siê w fotelu i spyta³a bezd wiêcznie: .ci¹gn¹³ Cox. niektórzy z nas uwa¿aj¹. niech pan mnie pos³ucha . Nie tylko od Ameryki. ¿e odciêcie was od sieci by³oby ciosem poni¿ej pasa. ale w ogóle od ca³e go wiata.Nie Sanders tam rz¹dzi? . .Pan to mówi i ja panu w zasadzie wierzê. kiedy twierdzê.dorzuci³a Julia. Znowu siê czujê jak w Iraku.James Rennie. tyle ¿e tym razem jest pan w Waszyngtonie.miasto jest kompletnie odgrodzone od wiata. . Genialny przekaz.podj¹³ Cox .. Tak c zy inaczej ma pan równie s³abe pojêcie o sprawie jak reszta tych. sytuacja jest bardzo szczególna. ¿ebym zosta³ aresztowany. ¿e zadzwonimy do tego Renniego i powiemy mu. Albo i nie. Nastêpnie pan o przekona o swojej przydatno ci. . . .

Barbie.Proszê pana.To by³oby bardzo trudne. nic uj¹æ. I znów Barbiego zaskoczy³o.zaryzykowa³ Barbie. Ich zdaniem ka¿dy mieszkaniec Chester's Mill jest terroryst¹. z rêkami za³o¿onymi na piersiach. pomy la³. Zreszt¹ w tym aparacie bateria siada. chocia¿ wed³ug standardów wojskowych by³ prawdziwym wolnomy licielem.Porozmawiamy pó niej . naprawdê muszê oddzwoniæ pó niej. S¹dzê.spyta³ Barbie. Wy³¹czy³ telefon.Bêdê siê musia³ z panem skontaktowaæ. . Je¿eli chcecie zminimalizowaæ straty. W komitecie zarz¹dzaj¹cym ca³ym tym ba³aganem zasiada przynajmniej piêciu jastrzêbi w stylu Curtisa LeMaya. . oparty o swojego chevy'ego II nov a. NA KRZYWY RYJ NIE WO‾Ê. . Barbie dostrzeg³ naklejkê z napisem: DUPCIA. Zorganizowaæ samobójczy zamach na ko ció³ kongregacyjny? . zanim pan cokolwiek zrobi. . czego siê dowiedzia³ od Coksa. wyra nie . zanim Cox zd¹¿y³ powiedzieæ co wiêcej. A do tego policyjny kogut na przyssawce. . niech¿e pan pos³ucha.Sk³ama³ bez najmniejszych wyrzutów sumienia. Kontrast skupiaj¹cy w sobie wszystko. Chyba ¿e ich szalony pomys³ siê sprawdzi. Fakt.rzuci³ Barbie. Zminimalizowaæ straty . które zasz³y pod kloszem..A jak¹ krzywdê mog¹ ci terrory ci wyrz¹dziæ Ameryce? . Na szosie numer sto dziewiêtna cie zrobi³o siê ju¿ ca³kiem pusto. Chyba ¿e odniesie siê je do zaopatrzenia generatora w propan.Tylko niech pan pamiêta. Tutaj dochowanie tych tajemnic nie mia³o ju¿ znaczenia..Zrobi pan to? . zanim pan zacznie z kimkolwiek rozmawiaæ.. .Proszê zaczekaæ na wiadomo ci ode mnie. ¿e wielkie bum zosta³o wyznaczone punktualnie na trzynast¹. Muszê najpierw porozmawiaæ z wdow¹ po komendancie Perkinsie.zauwa¿y³a redaktorka. Kiedy mijali tê brykê.Zatrzyma pan dra¿liwe szczegó³y naszej rozmowy dla siebie? . dopóki nie udowodni swojej niewinno ci. ale.kolejne wyra¿enie pod kopu³¹ ca³kowicie pozbawione znaczenia. Proszê czekaæ na mój telefon. co aktualnie nawala³o w Chester's Mill. . TRAWKA ALBO WACHA. trzymajcie siê jak najdalej.Telefony te¿ zostaj¹ . jak niewiele pu³kownik wie o zmianach. .naciska³ Cox. Nic dodaæ. ¿e mogê wynegocjowaæ Internet. . Teraz jeste my my kontra oni. . zaczynamy biæ pianê. ale DeLesseps ci¹gle sta³ w miejscu.Planuj¹ w³a ciwie to samo. My przeciwko nim. co zrobi³ ten dzieciak . W drodze powrotnej Barbie przekaza³ Julii.

us³ysza³a. . w stronê wygniecionej trawy i wielkiego namiotu. ale czego siê napi³em. Ciep³o dzi by³o jak na pa dziernik. prawie nikt nie zosta³. duma te¿ ucierpia³a. ni¿ s¹dzi³am. U miechnê³a siê mimowolnie.Co mi siê zdaje. co siê zdarzy³o po raz pierwszy.. . Chocia¿ namiot i tak robi³ wra¿enie lepsze ni¿ pan Sanders. . Rany.Siedzia³em w cieniu. prawda? Tak. A oni maj¹ rakiety Cruise. by³ smutny i jakby za³amany. Nawet nie rzuci³ okiem na jej cycki. bo jakim prawem cholerna Georgia nazywa j¹ lesb¹? Georgia Roux niejeden raz przychodzi³a do przyczepy skamleæ o dzia³kê cracku dla siebie i tego miê niaka. lecz mizerny grymas pe³en zmêczenia. ¿e nastêpny numer gazety wyjdzie znacznie szybciej. . Tym razem jednak nie by³ to jej zwyczajowy.Kochana z ciebie dziewczyna.. Sammy .Dzieciak mia³ karabin.Cze æ. Pomóc ci nie æ dziecko do samochodu? Teraz ju¿ da siê pojechaæ. teraz na wpó³ zapadniêtego i opuszczonego.Dzieñ dobry. z którym wygl¹da³a na sze ædziesi¹tkê. a nie na swoje czterdzie ci trzy lata. . Zaplanowali Wielki Wybuch. a mimo to teraz nie rozpozna³a jego g³osu. niezupe³nie .Machnê³a rêk¹ do ty³u.. . 7 ..zaoponowa³ Barbie..No. Sammy rozmawia³a z nim tysi¹c razy. Postarza³ siê jako . przepraszaj¹cy u miech cz³owieka cierpi¹cego. .Jak sobie radzisz? Samantha Bushey nie rozpozna³a g³osu.. ¿e tak siê sta³o z pana ¿on¹. Barbie pokiwa³ g³ow¹. . Jego samego te¿ rozpozna³a ledwo. O szlag by to... . jednocz¹ce mieszkañców miasta.przera¿ona.. To by³ ojciec Dodee. równocze nie przyciskaj¹c do siebie nosid³o. Tak sobie my la³em. . . Ty³ek j¹ bola³ od upadku. ¿e to ca³kiem mi³e popo³udnie. póki ten ch³opiec. nie zauwa¿y³am pana. Little Walter spa³ i wa¿y³ tonê. lekko ironiczny u mieszek.Wydanie specjalne. Wiadomo ci na gor¹co. wiêc obróci³a siê trochê przestraszona. z którym siê prowadza³a. A¿ ¿al by³o na niego patrzeæ.. Ten sam niepewny g³os. tak. rozp³aka³ siê! .No.Przykro mi.

tylko wymy lny prezent na osiemnastkê.Czasami nawet siê zastanawia³em.Nie. . . Nale¿a³a mu siê . Co za ulga. ¿e w rzeczywisto ci dzieciak mia³ na pierwsze imiê Little. Widzia³a mo¿e Dodee? Nie wróci³a do domu na noc. poparty ton¹ paczek bo¿onarodzeniowych. nawet gdyby ma³y mia³ p³akaæ. A taki spacer z radnym. Sammy zastanowi³a siê.Dziêkujê.. odpowiednie zakoñczenie doskona³ego jesiennego popo³udnia. Nie mia³o sensu mu t³umaczyæ. Dotarli do samochodu. Ca³kiem jakby podj¹³ w¹tek rozmowy. W kwestii ruchu na drodze mia³ racjê: wiêkszo æ samochodów odjecha³a. . . I na dodatek zapocz¹tkowa³aby d³ug¹ rozmowê z facetem. Sammy wziê³a Little Waltera. skoro nie mog³a wróciæ do miasta.Nigdy mi siê nie podoba³a ta ca³a nauka latania . tylko by przygnêbi³a tatu ka Dodee. Wyci¹gnê³a Little Waltera z nosid³a. mo¿liwe. któremu ³zy sp³ywa³y po twarzy oraz gil wisia³ u nosa. któr¹ prowadzi³ sam ze sob¹.Takiej propozycji Sammy nie mog³a siê oprzeæ.Zdaje siê. .oceni³ i westchn¹³.powiedzia³ Sanders.Prawdziwa z niego maszyna do produkcji kup. . . Gil znikn¹³.. Je¿eli Dodee spêdzi³a noc poza domem. skrzywi³a siê od smrodu. wczoraj po po³udniu . co wstrz¹ niêta. . . nim wszyscy przesi¹d¹ siê na rowery. To w pieluszce to nie by³ upominek. Na pewno ju¿ mu kiedy wyja nia³a. proszê pana. Little Walter.Tak. . zosta³ przeniesiony gdzie indziej. u miechnê³o siê nieprzytomnie i zasnê³o na nowo. Trochê staromodne. ¿e naszykowa³ upominek w pieluszce . po prostu zapomnia³. ¿e siê wczoraj widzia³y. Sammy o ma³o nie odpowiedzia³a: Tak. a potem. otar³ nos wierzchem d³oni. Pokiwa³ g³ow¹. starego chevroleta o listwach bocznych wy¿artych przez rdzê.. Kiedy Dodee siê pojawi tu w Mill. Nic fajnego.Walter. Matka Dodee sypiaj¹ca z Chuckiem Thompsonem? Sammy by³a w równym stopniu zaintrygowana. jako jej nie widzia³am. ca³kiem jakby podnosi³a wielk¹ ciep³¹ kluchê. mo¿e do ciotki Peg w Sabattus? . bêdzie mia³ mi³¹ niespodziankê.. ale w porê ugryz³a siê w jêzyk.Raczej nie .Pewnie siê wybra³a z Angie McCain do marketu. bardzo ³adne imiê. Dziecko otworzy³o oczy. pierwszorzêdny srajtygiel. i poda³a go radnemu. ile czasu minie.zauwa¿y³ pan Sanders. to wiadomo æ. czy Claudie aby z nim nie sypia.Teraz to ju¿ nie ma ¿adnego znaczenia.

. obojêtne jak szczerego. Za du¿o siê trzeba by³o z nim napierniczyæ.. tym lepiej dla nas wszystkich. Nie ma problemu. . Sam kiedy by³em m³ody. Rytm s³u¿by i ochrony od czasu do czasu przerywany kopniakiem w czyj biust. . . ¿e niezale¿nie od smutku.To dobrzy ludzie . bo to naprawdê nie by³a jej sprawa.Mi³o ciê by³o spotkaæ. .. m³odzi.. Odjecha³a. jak bardzo za³amany. . .podj¹³ Andy mgli cie.odrobina rado ci. .. Little Walter ju¿ znowu pochrapywa³. .Pomodlisz siê za moj¹ ¿onê? . Pan Sanders nadal sta³ na prowizorycznym parking u. nie móg³ wyhamowaæ z politycznie poprawnym be³kotem. Im szybciej nauczymy siê szacunku dla w³adzy.. . Rozumia³a doskonale.Niektórzy z policjantów zachowywali siê dzisiaj do æ brutalnie. Szybko przesta³a o tym my leæ.Tak. Sammy.Chwila ciszy. wiêc zaraz wy³¹czy³a sprzêt. Rozumiesz mnie. Podniós³ rêkê na po¿egnanie. . No. prawda? .. Mo¿e da³by pan radê co z tym zrobiæ? Rozumie pan. Sammy otworzy³a drzwi samochodu i po³o¿y³a dziecko na siedzeniu pasa¿era. Bêd¹ dzia³aæ jak jeden m¹¿. ja wiem. zanim sprawy wymkn¹ siê spod kontroli. Ten sam nieszczê liwy u miech na twarzy radnego.Jasne .. Jasne. Frankie DeLesseps sta³ na rodku drogi z rêk¹ uniesion¹ w górê. Sammy.. chroniæ i s³u¿yæ. spojrza³a w lusterko wsteczne. Opu ci³a szybê. Zreszt¹ zawsz prowadzi³a bardzo ostro¿nie. Ju¿ mia³a wsi¹ æ do samochodu.Proszê pana.Pete Randolph zrobi z nich zgrany zespó³. co wy.odpar³a Sammy. my licie o policji. Tylko radio jezusowe nadawa³o czysto. W³¹czy³a radio. by³ przewodnicz¹cym Rady Miejskiej. Zastanowi³a siê przelotnie.Taaak.Widzisz. mierdzia³ przepotwornie. W tym samym rytmie. bez wzglêdu na to. Little Walter obudzi³ siê i zacz¹³ pierdzieæ. Ale naprawdê jeste my w trudnej sytuacji. Musia³a wdepn¹æ hamulec do dechy. jedn¹ rêk¹ przytrzyma³a dziecko. jak prawdziwy gliniarz. do zobaczenia. Gdy podnios³a wzrok. teraz ju¿ prawie ca³kiem pustym.Oczywi cie. Sammy? . skoro nie wróci³a do domu.No. . rozumiesz. gdy skojarzy³a dwa fakty: ¿e Georgia Roux przygniot³a jej cycek tym cholernym buciorem motocyklowym (i pewnie zostawi³a jej si niaki) oraz ¿e Andy Sanders. gdzie Dodee spêdzi³a minion¹ noc. Odpowiedzia³a tym samym.. Fotelika nie u¿ywa³a od miesiêcy.

. Po korku zosta³y tylko wspomnienia.Teraz wszystko jest inaczej. kiedy Angie wyjecha³a na turniej z cheerleaderkami. .ostrzeg³.Nie twój zasrany interes. .Pewnie ugrzêz³a za miastem. lecz da³a siê ponie æ z³o ci. By³a z nim przez dwa dni. Pewnie we dwie z Dodee wsiad³y do jej kii i odjecha³y w sin¹ dal.Zwariowa³e ?! . Tylko pierdzieli i macali. chwyci³ Sammy za pier .Zachowuj siê .A gdzie masz fotelik? Frankie nachyli³ siê do okna. ale te¿. . I nie czekaj¹c na odpowied . . Pojecha³a.Widzia³a Angie? .Poca³owaæ. wie¿o upieczony policjant najwyra niej rozwa¿a³ tê mo¿liwo æ.Ma³o mi dziecko nie s pad³o! . powiedz jej.A Dodee? Sammy po raz kolejny zaprzeczy³a. Angie mog³a go sobie zatrzymaæ na w³asno æ.. Kilometr dalej zatrzyma³a siê na poboczu i zmieni³a dziecku pieluszkê. Byli na drodze praktycznie sami. Mi a³a w baga¿niku torbê na zu¿yte pieluchy. odrobinê przestraszona.spyta³ Frankie w pewnym momencie. A jak spotkasz Angie. Little Walter pierdzia³ jak karabin maszynowy. .Dobra. Naprawdê trudno to zrozumieæ. Chocia¿ je li siê zastanowiæ.Georgia zrobi³a ci krzywdê w cycuszek? .A co mi zrobisz? Zamknie sz mnie? .macali i pierdzieli.Nie. choæ przyznawa³a to niechêtnie. jeszcze w gimnazjum. .Sam widzia³em.stwierdzi³ Frankie. ¿e ma do mnie przyj æ.stwierdzi³. zje¿d¿aj. po co Bóg w ogóle stworzy³ mê¿czyzn. Frankie ju¿ siê nie u miecha³. fiut kar³owaty. Miê nie wielkie. .Tym razem powiedzia³a prawdê. wcale nie delikatnie. . ca³y Frankie DeLesseps. . Je li chodzi³o o zdanie Sammy.Wymy li³bym co lepszego . Nie mia³a wyj cia.Jej samochód stoi w gara¿u . ¿eby nie bola³o? Trzepnê³a go po rêku. to raczej oni ugrzê li w mie cie. Na zmianê . . bo teoretycznie Frankie móg³ pogadaæ z panem Sandersem. . Wyl¹dowa³ niedaleko tablicy z napisem: . .Wielkie mi co.krzyknê³a do Frankiego. Czasami zastanawia³a siê. Cisnê³a zasranym pampersem w bok. Nie tylko w ciek³a. bicepsy zagra³y. ale Frankie tylko siê g³upio u miechn¹³. Prawdziwy gliniarz pewnie by jej wypisa³ mandat za obrazê w³adzy i ³amanie przepisów ruchu drogowego dotycz¹cych wo¿enia dziecka. . .

a na dobr¹ spraw od momentu.Wiem. KTO U DU‾EGO JIMA KUPUJE! PYTAJCIE NA$ O KREDYT! Minê³a jakie dzieciaki na rowerach. ca³kiem jak na filmach katastroficznych. Zapiszcza³o urz¹dzenie monitoruj¹ce serce. Chryste. Zamiast tego ch³opak znalaz³ siê w przegrzanej sali operacyjnej ze zbyt ma³¹ liczb¹ personelu. Kto co wymy li. Operowa³o go dwóch lekarzy. kiedy by³a upalona. . Tyle ¿e do tego nie dojdzie.U‾YWANE SAMOCHODY KRAJOWE I ZAGRANICZNE TEN SIÊ RADUJE. a drugi nigdy nawet nie asystowa³ przy operowaniu przypadku neurochirurgicznego . doktorze . 8 Ry¿y s³ysza³ rozpaczliwe popiskiwanie urz¹dzenia monitoruj¹cego ci nienie krwi i wiedzia³. by zmniejszyæ zu¿ycie energii. Po chwili brzmia³ ca³y chór.. ma³y umiera³ ju¿ w karetce. . z których jeden powinien by³ ju¿ dawno temu przej æ na emeryturê.. ¿e trac¹ ch³opca.. Ginny. W sumie dobrze wysz³o. gdzie dozna³ obra¿eñ. cuda! A jak ju¿ wszystko wróci do normy. Frankie i Carter Thibodeau znowu bêd¹ sob¹: cieniasami bez grosza w kieszeni.. Wulkany wybuchaj¹ce w Los Angeles.. Na razie jednak chyba rzeczywi cie lepiej bêdzie siê nie wychylaæ. bezpo rednio z miejsca. lecz dopiero d wiêk monitora u wiadomi³ Everettowi niepodwa¿alny fakt. nie by³ to ten wyposa¿ony w stetoskop pracownik zatrudniony na czê æ .JIM RENNIE .odezwa³a siê teraz. Haskell mia³ spojrzenie jasne i przytomne. Klimatyzacja zos ta³a wy³¹czona. ¿e nie wyskoczy³a z ¿adnymi wiadomo ciami na temat Dodee. gdy dosta³ rykoszetem.. zombi w Nowym Jorku. To znaczy. Bogiem a prawd¹. Ry¿y przez chwilê przygl¹da³ siê im nad pod³u¿nym kszta³tem okrytym prze cierad³em.Migotanie komór. które ogl¹da³a z dzik¹ przyjemno ci¹.oraz przemêczona pielêgniarka. ¿e nied³ugo wszyscy siê przesi¹d¹ na dwa kó³ka. Jeszcze ¿yjê. Rory'ego trzeba by³o przetransportowaæ mig³owcem do o rodka w Lewiston natychmiast. jeszcze s³yszê. Znów przysz³o jej do g³owy.

której kartki przytrzymywa³ otoskop. gdy Haskell usun¹³ czop kostny. W szpitalu imienia Catherine Russell przera liwie brakowa³o personelu. W takiej powie ci podstarza³y miotacz wychodzi z zagrody dla byków tylko na jeden rzut. Rory dos ta³ cztery jednostki. Wykona³ kompletn¹ morfologiê.. do kostnicy. który przez kilka ostatnich lat ciê¿ko st¹pa³ po korytarzach szpitala niczym duch potêpiony. a takiej nie mieli w niewielkich zapasach wcale. ¿e ch³opak ma krew grupy A minus. Pielêgniarka wróci³a ze zniszczonym Krótkim przegl¹dem zagadnieñ z dziedziny neurochirurgii . ¿eby zredukowaæ opuchliznê mózgu. ¿ywi¹cych nadziejê wbrew wszelkiej logice. funkcje ¿yciowe Rory'ego siê ustabilizowa³y. Podanie ich rannemu by³o w zasadzie równoznaczne z wylaniem do ciek u. Haskell operowa³. czy fragment kuli znajduje siê w jego zasiêgu. bo Ry¿y nie mia³ odpowiednich kwalifikacji. a staremu bojownikowi posk¹piono szczê liwego zakoñczenia. a techników nie by³o.Próbowali my . Ani grudki galaretowatej krwi. Haskell wyszed³ z sali operacyjnej. która wypad³a. na oddzia³ pooperacyjny. ¿e nigdy nie zapomni jazgotu pi³y i zapachu ko cianego py³u unosz¹cego siê w nienaturalnie ciep³ym powietrzu. .powiedzia³. w glorii i chwale. Ry¿y u wiadomi³ sobie. dodaj¹c mannitol. Ry¿y pod³¹czy³ kroplówkê z sol¹ fizjologiczn¹. Przez kilka chwil nawet mia³ nadziejê. ¿eby zbadaæ krew w laboratorium znajduj¹cym siê na parterze. ¿e zamiast wywie æ Rory'ego z sali operacyjnej w lewo . a jednak wygl¹da³ przera¿aj¹co staro i krucho. Ry¿y by³ pewien. które uwielbia³ jako dziecko. I o tym. gdzie matka i ojciec mogliby w lizgn¹æ siê niepostrze¿enie i zobaczyæ dzieciaka.powiedzia³ Haskell . bêdzie trzeba z nim pojechaæ w prawo. Musia³ to zrobiæ sam. Haskell nie tylko próbowa³. na moment. pe³ni¹cej funkcjê szpitalnej biblioteki. Ale potem. Okaza³o siê. Otwarcie czaszki spowodowa³o zmniejszenie krwiaka. w siódmej grze mistrzostw wiata. Haskell wys³a³ Ginny do kanciapy wielko ci szafy. krew uniwersaln¹. lecz nikt nie powiedzia³ tego g³o no. Ry¿y pomy la³ wtedy o rodzicach czekaj¹cych na wynik operacji. ¿e ch³opak Dinsmore'ów mo¿e byæ tylko pierwsz¹ rat¹ z ceny. zerkaj¹c do ksi¹¿ki. wszystko zaczê³o s sypaæ b³yskawicznie. a w³a ciwie wybieg³. Posz³o le. kiedy Haskell chcia³ sprawdziæ.i . Ry¿emu przywodzi³ na my l bohatera jednej ze sportowych powie ci dla dorastaj¹cych ch³opaków.etatu.W normalnych warunkach podtrzyma³bym funkcje ¿yciowe . . Znale li na szczê cie zero minus. jak¹ miastu przyjdzie zap³aciæ za brak wykwalifikowanego personelu szpitalnego. Tyle ¿e tym razem ca³¹ widowniê stanowil jedynie Ry¿y i Ginny Tomlinson..

opanowana. Ry¿y poda³ adrenalinê. ¿e po prostu nie by³o szans na uratowanie ch³opaka. jakby mia³a zaraz pa æ bez ¿ycia. D wiêki nios³y siê daleko w prawie pustym szpitalu.Haskell spojrza³ na du¿y zegar cienny .Tak.Czy ja siê wyrazi³em niejasno? Nie zamierzam przed³u¿aæ agonii tego ch³opca. Ginny przekaza³a wie ci rodzi com ch³opca. Najwa¿niejsze jednak. A nawet gdyby do nas trafi³. ch³odna. od³upa³ kawa³ek zielonej p³ytki ceramicznej.. Wziernik odbi³ siê od ciany. ale nic to nie pomog³o. instrukcji obs³ugi toyoty! Chwyci³ otoskop. przymierzy³ siê do drugiego i przegra³.Wyjd my st¹d . Spokojna.powiedzia³.siedemnasta czterdzie ci dziewiêæ. Podobnie jak masa¿ serca.spyta³a Ginny. Haskell wcisn¹³ prze³¹cznik. . Haskell ci¹gn¹³ maskê.Niech bêdzie. . 9 Barbie uzna³. panie doktorze? . Mia³ sine wargi. Czas zgonu . którym mia³ przekazaæ z³e wie ci. z podsinia³ymi oczami. I to od pocz¹tku. rzuci³ nim na o lep. ukry³ twarz w d³oniach. Mia³ wra¿enie. ubrana w wyp³owia³e d¿insy i bluzê.Strasznie gor¹co. Upad³ w po³owie korytarza.poprosi³ rodziców o podpisanie zgody na pobranie organów. opar³ siê o cianê. korzystaj¹c z. Tyle ¿e w normalnych warunkach ch³opaka by tutaj w ogóle nie by³o. wskazuj¹c na rozleg³e uszkodzenia mózgu. przyklei³ tam niewielk¹ czerwon¹ nalepkê z napisem: BUM! . S³ysza³ zawodzenie matki.Podaæ adrenalinê. ból i rozpacz.siedemnasta piêtna cie. Nawet teraz. ¿e wdowa po komendancie by³a swego czasu wyj¹tkowo urodziw¹ kobiet¹. Jaki dowcipni . chocia¿ te¿ wygl¹da³a na tak zmêczon¹. Ginny. zanotujesz czas zgonu? . ¿e pani Dinsmore nigdy nie umilknie. nie operowa³bym go. Rory Dinsmore zaczerpn¹³ jeden ciê¿ki oddech o w³asnych si³ach. która . doktorze..Ry¿y? Masz inne zdanie na ten temat? Ry¿y zastanowi³ siê. spad³ na ziemiê. . tylko serce. po czym wolno pokrêci³ g³ow¹. Ry¿y usiad³ na pod³odze. . w drodze do Aldena i Shelley Dinsmore'ów. I elektrody. Haskell siêgn¹³ do czerwonego prze³¹cznika na tylnej czê ci respiratora. Test Babiñskiego da³ odruch pozytywny. . . Nie gor¹co go pokona³o. pewnie Twitch... Ron Haskell prze¿y³ swojego ostatniego pacjenta dok³adnie o trzydzie ci cztery minuty.

. A w tej chwili obiektem jej zaciekaw ienia by³ w³a nie on.Choæ akurat teraz trudno mi byæ obiektywn¹. Straci³am mê¿a. unios³a rêce w pytaj¹cym ge cie: Co robisz? . Oczywi cie je li nie s¹ brzydcy od urodzenia. Organizuje go ten podrzêdny zak³ad pogrzebowy Bowiego. jest jeszcze g³upszy. któr¹ czeka trudne zadanie. Spodziewa³ siê. Westchnê³a jak osoba. . Proszê przyj¹æ najszczersze kondolencje. mieræ ukochanej osoby ³¹czy siê z wieloma sprawami.uzna³a. Wdowa z pewno ci¹ by³a pogr¹¿ona w ¿a³obie. I ja nie mam wyboru. .Muszê przypilnowaæ druku! Przy okazji zajrzê do Sweetbriar Rose i zaniosê Ansonowi Wheelerowi z³e wie ci. nadal by³a uderzaj¹co piêkna. Julia wychyli³a siê przez okno. jednak smutek nie zabi³ w niej ciekawo ci.Jest pan? . Ludzie nazywaj¹ firmê Stewarta Bowiego Trupim Sk³adem. Bren. ale dzi po po³udniu czu³ siê bardziej ¿o³nierzem z Al . tymczasem to ona wysz³a przed . ¿e bêdzie siê dzisiaj z kanapkami mêczy³ sam! Nie martw siê. I co jeszcze. Przysz³o mu do g³owy. ale na razie nie mamy wyboru.chyba pe³ni³a rolê góry od pid¿amy.Jest pan niegro ny? Barbie rozwa¿y³ jej s³owa. Julia ju¿ jecha³a Morin Street. ¿e jest dobrze wytresowany. Stewart to idiota. I s³usznie. . Fernald. pomy la³ Barbie. .Fallud¿y ni¿ kucharzem Chester's Mill. który nie wiedzieæ jakim cudem w ogóle jeszcze trwa.. Barbie wola³by siedzieæ obok niej. miêdzy innymi oznacza konieczno æ wykonania naprawdê ciê¿kiej pracy organizacyjnej.O tym bêdê musia³a siê przekonaæ sama . Kobieta z misj¹.zapyta³a Brenda. Zerknê³a nad jego ramieniem na zawracaj¹cy samochód Julii. Jeszcze dwa dni wcze niej bez namys³u odpowiedzia³by twierdz¹co. skoro wszyscy w potrzebie je¿d¿¹ do Crosmana w Castle Rock. maj¹c przed sob¹ jako jedyny c el naszykowanie czterdziestu kanapek z szynk¹ i serem oraz drugich czterdziestu z tuñcz ykiem. W oczach Brendy Perkins b³yszcza³a m¹dro æ. Barbie jest niegro ny! I zanim pani Perkins zdo³a³a odpowiedzieæ czy zaprotestowaæ.Przepraszam? . W koñcu powiedzia³. czym wywo³a³ u miech na ustach gospodyni. ¿e ludzie m¹drzy rzadko wygl¹daj¹ le. . Sta³ przed siatkowymi drzwiami i czu³ siê jak zabiegaj¹cy o pracê aplikant na bardzo trudnym spotkaniu..Wiem. ¿e pani Perkins zaprosi go do rodka. .Dziêkujê. Pogrzeb jutro. szanowna pani. a jego bra t.

Mo¿liwe .M¹¿ mia³ bzika na punkcie kwiatów.Westchnê³a i ponownie otar³a oczy. Zaprowadzi³a go cia na taras. . Nawet mam zapasow¹ butlê.Intuicja podpowiedzia³a. po starannie utrzymanym trawniku. Brenda Perkins star³a j¹ nieuwa¿nie. . ¿e szczero æ bêdzie najprostsz¹ drog¹ do zdobycia zaufania tej kobiety.odezwa³a siê Brenda Perkins po chwili. Grace Metalious i Sherwood Anderson w swoich ksi¹¿kach mieli racjê. Co nas plasuje w zdecydowanej mniejszo ci. a przy nim sta³a niewielka ch³odziarka.S³ysza³am o wypadku . pewnie mu zabrak³o paliwa. tyle ¿e zanim siê zebra³am. . co to pytanie retoryczne.. Ma³e miasta. .By³abym wdziêczna.drzwi.Mia³am poprosiæ Henry'ego Morrisona. .mo¿e potem wpuszczê pana do domu.Gina Buffalino. . ¿e siê upar³ na ten generator. Przyzna³abym mu racjê. Chcia³ mnie nauczyæ obs³ugi. .Je li chodzi tylko o wymianê butli. skrêcaj¹c za róg domu na ³adnie urz¹dzone podwórze .Raczej nie. wygrabionym z jesiennych li ci. Generator rano przesta³ dzia³aæ.powiedzia³. Co wiêcej . Muszê pana poznaæ. . opowiedzia³a mi. Burpee ju¿ zamkn¹³ sklep. wiêc doda³: .Po policzku sp³ynê³a samotna ³za. . ¿e mia³ . gdzie królowa³ stó³. Jak pan s¹dzi. Mia³am Howiemu za z³e. a Henry by³ na ³¹kach Dinsmore'a razem ze wszystkimi. Ch³opiec bêdzie ¿y³? . .podjê³a. Ale nie mogê tego zrobiæ.Najpierw siê przejdziemy .powiedzia³ Barbie. uda mi siê jutro kupiæ zapasowe butle? . s¹siadka. Chêtnie bym go przeprosi³a.Wcale nie. powinienem daæ sobie z tym radê . Straszne.Nie wiem. Po prawej stronie ci¹gnê³o siê ogrodzenie oddzielaj¹ce dzia³kê Perkinsów od s¹siadów. tylko nie potrafiê jej wymieniæ. Poprowadzi³a go wzd³u¿ boku domu. . Normalnie ca³kowicie polegam na zdaniu Julii.oznajmi³a . a ja nie zdradza³am ochoty G³ównie ze z³o ci. . Pewnie uzna pan to za dziwaczne hobby u przedstawiciela si³ porz¹dkowych.tutaj d³u¿ej bêdzie jasno. co siê sta³o. niestety teraz sytuacja n ie jest normalna. no i kupiæ wiêcej butli u Burpeego. po lewej rabaty kwiatowe.Rzeczywi cie. prawda? Barbie wiedzia³. .Mnie te¿ to nie dziwi³o. . ciasne umys³y. p³ytka wyobra nia.Raczej nie.. W¹tpi³ we w³asne s³owa. gdybym tylko mog³a. mówi³a.

Wiem po co. . A je li jeszcze raz nazwiesz mnie szanown¹ pani¹. nie patrz¹c jej w oczy. zmieniaj¹c butlê? . co wiem od niego. bêdê chyba musia³a siê obraziæ. A ³atwiej mu bêdzie mówiæ. Tymczasem obieca³ sobie.Julia powiedzia³a. I zacz¹³ opowiadaæ. bêdziemy mogli poruszyæ inne tematy. . A teraz ja chcê siê przekonaæ. czy pañska wersja bêdzie siê zgadza³a z tym. . Gdy pili.Rzeczywi cie. widocznie dba³ o generator. ¿e chce pan dostaæ klucze do ratusza.niewielkie szanse. Mê¿czyzna. Na nic innego nie pozwala³am Howiemu. który jeszcze wczoraj mieszka³ w tym domu. Pozwolê panu zabraæ ze sob¹ tê butelkê wody. . dlaczego Jim Rennie nie powinien o tym wiedzieæ..Jest woda Poland Spring i dietetyczna cola. Barbie umilk³. Otworzy³a dwie butelki.Tak. Je li tak. kiedy Angie McCain uzna³a go za lekko przero niêt¹ zabawkê. Co pan woli? . ¿e opowie o tamtej nocy ca³kiem szczerze. . Barbie wskaza³ brod¹ czerwon¹ komórkê. . . . ¿e k³opoty zaczê³y siê wtedy. I rozumiem. Drzwi komórki zamkniête by³y na haczyk z b³yszcz¹cego mosi¹dzu. Brenda unios³a d³oñ i pokrêci³a g³ow¹.. Je li nie. ale i zaciekawionym spojrzeniem...Tak. Szkoda tylko.? . chcia³abym us³yszeæ o pañskich k³opotach z Juniorem i jego przyjació³mi.Mo¿e bêdzie musia³ siê dowiedzieæ.Otworzy³a lodówkê.Wodê. ale o tej sprawie rzeczywi cie mi opowiedzia³. poproszê. ¿e chce pani us³yszeæ rzeczywi cie wszystko? .Zak³adam. . Widzi pani. .. i¿ niezale¿nie od dalsz ego przebiegu spotkania z pani¹ Perkins postara siê nastêpnego dnia zdobyæ jeszcze kilka. Wcale nie mia³ ochoty przyznawaæ.Zanim pan mi powie o sytuacji w mie cie. Chyba mu w jakim sensie nie dawa³a spokoju.Tam jest generator? .Howie rzadko rozmawia³ ze mn¹ na tematy s³u¿bowe.A czy pani m¹¿. Sytuacja uleg³a zmianie..Czy mogê opowiadaæ. szanowna pani. Barbie postanowi³. obserwowa³a go pe³nym smutku. ¿eby pan sobie poszed³. szanowna pani. ¿e poprzesta³ na jednej zapasowej butli propanu. tu¿ przy domu.

Mo¿e i tak. . a tak¿e mia³ wiadomo æ. Wtedy zobaczy³. Niestety. bo choæ obejmowa³a go tylko jedn¹ rêk¹. nawet je li jedyn¹ jego zalet¹ by³a przyja ñ z synem Du¿ego Jima Renniego. ¿e Frankie DeLesseps nale¿y do tych.. Pokaza³a mu jêzyk. Pier by³a fantastyczna. .Wielkie dziêki! Jestem u winiona po ca³o ci. pasujê.. co spokojnie móg³ jej podaæ. przyciska³a biust do jego ramienia. dotknê³a siedzenia d¿insów i zmierzy³a go w ciek³ym spojrzeniem. A on. Dale Barbara. Mog³o siê skoñczyæ na zwyk³ym podrywie starszego i do æ przystojnego znajomego z pracy przez m³od¹ dziewczynê. Chcia³ siê odsun¹æ. to wbi³a mu paznokcie w szyjê i napiera³a na niego biodrami. Dojrza³ na jej twarzy gniew.Mo¿esz mi oddaæ. Angie jedn¹ jego rêkê po³o¿y³a sobie na piersi. Na przyk³ad siêgaj¹c po co . Spojrza³a na niego chmurnie. Nosi³ tytu³ Talking' at the Texaco . kiedy Barbie wylewa³ resztki do pojemnika na ty³ach restauracji.Dziêki. Zna³ te bajery. Pchn¹³ troch mocniej. kiedy odpu ciæ . ale nie w ten sposób.10 Najlepiej zapamiêta³ z tego lata przebój Jamesa McMurtry'ego. ale nie od razu zdo³a³. czasem nawet bra³ w nich udzia³.powiedzia³a. jak chcesz . dziewczyna p ostanowi³a go podej æ na serio. Widzia³ takie zabawy w niejednej kuchni. Fizjologia zrobi³a swoje.Powinna wiedzieæ. w Chester's Mill po prostu nie mia³ w³asnego miejsca.To znaczy. m³oda i jêdrna. . I w pewie n wieczór. kim jest jej ch³opak. Z pocz¹tku odruchowo odda³ poca³unek. Którego wieczoru dziewczyna lekko cisnê³a go w kroczu. potem Angie i Frankie zerwali ze sob¹. Jak zreszt¹ ca³a dziewczyna. ¿e j¹ skrzywdzi³. Ale ciê nie lubiê. który by³ grany chyba wszêdzie. Wtedy wróci³a mu zdolno æ my lenia. I wiedzia³. lubiê.doda³. Objê³a go za szyjê. Przez moment widzia³ ró¿owe figi. . i tak ju¿ bardzo krótkiej. . A z tego przeboju najlepiej zapada³y w pami s³owa ka¿dy musi znaæ swoje miejsce . Na chwilê podci¹gnê³a brzeg spódnicy.Podoba³o ci siê! . a na twarzy Angie pojawi³ siê z³o liwy u mieszek.powiedzia³ spokojnie. co w tym mie cie narzucaj¹ swoj¹ wolê. przelotny go æ. W którym momencie Angie zaczê³a siê w kuchni za bardzo do niego przysuwaæ. poca³owa³a. . A tak¿e stanowi³a ród³o k³opotów. Oczywi cie ludzie maj¹ . . rozumiesz . Odwróci³ siê i na ni¹ wpad³.Niech bêdzie sprawiedliwie. wtedy zatoczy³a siê na pojemnik ze zlewkami.

Piêkny prysznic. ¿e pomys³ zemsty by³ od pocz¹tku chybiony. ¿e nic nie zasz³o. . Nie zaj¹knie siê s³owem o tym. ¿e sporo osób ju¿ i tak o tym wie. kiedy s¹ wzburzeni. skurwielu jeden. Tym razem nie ze szklank¹. Chlusn¹³ mu w twarz. Frankie podsun¹³ siê bli¿ej i uderzy³ . Sullivan.powiedzia³ Frankie . Barbie unikn¹³ ciosu dziêki lekkiemu przechyleniu g³owy.Tchórzê . Nie bêdê siê powtarza³. potem go podnosi za frak i ok³ada dot¹d. silny i g³upi.albo zaczekam.stwierdzi³ Barbie. . celuj¹c w szczêkê. lecz z dzbankiem piwa. Zamierza³ rozprawiæ siê z Frankiem szybko. i zacz¹³ wstawaæ. Zwykle za³atwia przeciwnika jednym ciosem. Frankie DeLesseps. Zaci niête piê ci uniós³ jak John L. Frankie sta³ w rozkroku.stwierdzi³ Barbie. Baaarbie. ¿e jego s³owa nie maj¹ ¿adnego znaczenia. Z szafy graj¹cej p³ynê³a akurat zupe³nie inna melodia. Baaarbie? Fajnie? Mogê jeszcze raz. chocia¿ podejrzewa³.Mo¿esz wyj æ teraz i za³atwiæ sprawê . Albo je li wolisz. . Dzi daj¹ dzbanek za dwa dolce. jak Barbie przewidywa³.Wyjdziesz przed lokal.powiedzia³ Barbie. Mo¿e Frankie oprzytomnieje dziêki krwawi¹cemu nosowi i zrozumie. od do³u. kiedy Frankie wróci³. ¿e ma do æ piwa i muzyki na jeden wieczór. . . . U wiadomi³ sobie.sposoby powiedzenia tego. wcale nie przebój McMurtry'ego. ale nak³ama³a . mimo wszystko Barbie i tak mia³ w g³owie tamte s³owa: ka¿dy musi znaæ swoje miejsce . Wobec tego Dale Barbara poszed³. Kilka osób siê za mia³o. . zarysowane przez latarnie na krañcach par kingu. i tak go to nie minie. Frankie oczywi cie nie pos³ucha³. Kolejny ma³omiasteczkowy awanturnik. Cztery dni pó niej w karczmie kto wyla³ mu na plecy szklankê piwa.jak by³o do przewidzenia. ¿e sprawy potocz¹ siê tak. Skontrowa³ prawym .Wiedzia³. Ile ty wa¿ysz? Z piêædziesi¹t kilo wiêcej ni¿ ona? To mi wygl¹da na gwa³t. Potem przeprosi i powtórzy. co ci powiedzia³a.Nie wiem. co naprawdê my l¹. jak Angie na niego lecia³a. a¿ nieszczê nik zacznie b³agaæ o lito æ.Powiedzia³a mi. ale tobie to nie przeszkadza³o i tak czy inaczej j¹ przelecia³e .Nie rób tego . na ¿wirze leg³y dwa jego cienie. mo¿emy wyj æ.Nic jej nie zrobi³em. . na pewno Rose i Anson. paru podpitych zaklaska³o. ¿e teraz czy pó niej. zanim powstanie zbiegowisko. Co dziwne. czy tchórzysz? . W ciek³y. Frankie odpu ci³. ¿e mówi³a nie . Zrazu wydawa³o siê. Barbie uzna³ w tej sytuacji.Jak tam.

Wyprowadzi³ cios z pó³obrotu. . ci¹gle jeszcze brzydkie. Wygl¹da³ jak sportowiec ustawiaj¹cy pi³kê do karnego. bo Melvin Searles od ty³u chwyci³ go ramieniem za szyjê. w tamtej chwili przesta³ my leæ o ucieczce. wiêc Barbie. zanim komu naprawdê stanie siê krzywda.. na brzuchu. pewnie splecionymi d³oñmi. Thibodeau naciera³. Jego entuzjazm zosta³ nagrodzony kopniakiem w brzuch. Zrobi³ trzy kroki i wtedy skoczy³ na niego Melvin Searles. ¿e Thibodeau zaatakuje ponownie. wiedz¹c. . wiêc Junior zgi¹³ siê wpó³. plecy i ramiona. ¿eby u¿yæ wiêkszej si³y. Dosta³ raz do æ mocno w ¿ebra. Zobaczy³ gwiazdy.. .Nie musimy.powiedzia³ Brendzie. Ju¿ siê obraca³.prostym w splot s³oneczny. . us³ysza³ syk uchodz¹cego z p³uc powietrza. ale kucharz zd¹¿y³ siê zas³oniæ rêk¹. odwróci³ siê twarz¹ do napastników. poruszy³ palcami. . Oczywi cie zrozumia³. ale nie na tyle. uderzy³ go dwa razy w twarz krótkie. Tak zarobi³ najgorsze siniaki . Barbie zatoczy³ siê do przodu. a nie skórzane ciê¿kie buciory. Prowokacja.Nie grasz fair! . by zainkasowaæ potê¿ny raz od Thibodeau. Niekoniecznie jemu. z³ama³by Barbiemu szczêkê. nie przeszkadza³o mu w tym fa³szywe poczucie dumy.wrzasn¹³ idiotycznie. Gdyby trafi³. by cokolwiek z³amaæ. Barbie w przeciwieñstwie do napastników mia³ na nogach obuwie sportowe. zaraz potem uda³o mu siê d wign¹æ na kolana. musieli do niego przychodziæ pojedynczo. a wtedy Junior wyr¿n¹³ go w nerki. Zaczê³o siê kopanie. Skrêci³ siê w bok. Bezczelne zaproszenie. wiêc grad kopniaków spad³ mu na nogi. Pierwszy spróbowa³ Junior. Frankie wyl¹dowa³ na ziemi. korzystaj¹c z okazji. zanim on zdo³a wywalczyæ sobie przej cie spomiêdzy .w dniu. ostre ciosy. walcz¹c o oddech.. Zamierza³ uciec.zacz¹³ Barbie. mierdzia³o piwem. Wtedy opu ci³ go zdrowy rozs¹dek. ¿e wpad³ w pu³apkê. Nad nim zacz¹³ siê gramoliæ Frankie. Kompletnie og³upia³y.. wyszed³ spomiêdzy dwóch zaparkowanych samochodów. Wiedzia³ te¿.A mo¿e by³a miêdzy nimi nawet jedna kometa . ale zainkasowa³ kopa w kostkê. Tam ju¿ czeka³ na niego Carter Thibodeau. który zaszed³ go od ty³u. wyci¹gn¹³ przed siebie rêce. Opad³ na kolano. papierosami i kie³baskami. do æ mocne. Znajdowa³ siê w w¹skiej przestrzeni miêdzy samochodami. Barbie odwróci³ siê akurat na czas. Wsta³. otwieraj¹c zawór pe³nej butli. ale kopn¹³ mocno. Kucharz wyr¿n¹³ go ³okciem w brzuch. Zazgrzyta³ ¿wir.Co ty nie po. ¿ó³te. Barbie wyl¹dowa³ na ziemi. ¿e nale¿y zakoñczyæ sprawê. gdy chcia³ odej æ z miasta. Dosta³ w skroñ. tyle ¿e taki pi³karz zwykle nie ciska kostki. obok furgonetki do przewo¿enia mebli nale¿¹cej do Grubego Normana. Zas³oni³ g³owê. Wiêcej Barbie nie zd¹¿y³ powiedzieæ.

Jak d³ugo bêdzie dzia³a³? . . ¿e akurat Ho wie pe³ni³ s³u¿bê tamtego wieczoru. . ¿e jest lepsza od tamtej w gimnazjum w Al . . dlaczego pan nie trafi³ pod klucz w komendzie powiatowej? . Mam racjê? . Syn Du¿ego Jima ju¿ jako dziecko potrafi³ k³amaæ jak z nut. .. co siê dzia³o. Przypada³a kolej George'a Fredericka. . kamera. Mia³ pan szczê cie.Wejdzie pan do rodka? . . W³a nie skoñczy³ opowiadaæ historiê. mimo ¿e policzki go parzy³y. Widzia³. .Aha. akcja! . Mo¿e wtedy bêdzie ju¿ po wszystkim. .. urz¹dzenie o¿y³o z warkotem.Jasne.Bardzo panu dziêkujê. zw³aszcza gdy stawk¹ by³y jego korzy ci. . Dziêki pani mê¿owi.Barbie wdusi³ przycisk uruchamiaj¹cy generator.Ze dwa dni.zgodzi³ siê Barbie. Wtedy pojawi³ siê komendant Perkins wezwany przez Andersonów. Bardzo tu przyjemnie. Potem bêd¹ mogli sobie podyskutowaæ na temat chwytów poni¿ej pasa.Junior Rennie powiedzia³: Kuchta zacz¹³ .. która nie nale¿a³a do jego ulubionych. ale zadzwoni³. 11 Brenda nie musia³a tego s³yszeæ od Barbiego. I wcale nie by³a zaskoczona. Czy pan wie. U miechn¹³ siê do gospodyni.Prawda .. Wjecha³ na parking z ca³¹ dyskotek¹ na dachu i migaj¹cymi wiat³ami przednimi. Czterech na jednego.Mo¿e tak.Proszê uprzejmie: wiat³a. Chocia¿ pewnie którego dnia uzna. ¿e ma grypê ¿o³¹dkow¹. W sumie rzuca³o siê w oczy. Perkins raz wdusi³ przycisk syreny. zawy³a przez pó³ obrotu i umilk³a. wszystkich czterech. Zna³a ci¹g dalszy od mê¿a.Umilk³a na chwilê.Inny policjant móg³by tego nie zauwa¿yæ. nawet maj¹c tu¿ przed oczami.A mo¿e posiedzimy tutaj? Je li to pani nie przeszkadza.Nie za wcze nie trochê na takie zabawy. A wracaj¹c jeszcze do tamtych zdarzeñ. Walcz¹cy zostali o wietleni jak aktorzy na scenie. poprawiaj¹c pas na wydatnym brzuchu.samochodów. do szpitala.Fallud¿y. . ¿e wy le ich. Twarz mu pulsowa³a bólem. a mo¿e nie. ¿ebra te¿ i raptem doszed³ do wniosku. w³a cicieli karczmy.Mo¿e pan to nazwaæ zrz¹dzeniem opatrzno ci. . a wniosek ten wydawa³ siê do æ rozs¹dny. ch³opcy? Odpowiedzia³ mu Junior Rennie. Wysiad³.

ale te¿ raczej nikomu nie zagra¿a³. Dorzuci³ te¿. i w koñcu .. ¿e bi³a siê z my lami. nie mówi¹c ju¿ o gwa³cie. ¿e kiedy do pana Renniego dotar³y wie ci o pañskiej.Howie zawsze stosowa³ zasadê. ¿e je li cokolwiek z wydarzeñ tamtych dni trafi przed s¹d.. . on osobi cie dopilnuje. który normalnie chyba jest schowkiem na szczotki. bo po pierwsze. chocia¿ ¿aden takiej wagi jak w pana przypadku. Co potem. Howie powiedzia³.. Howie t dostrzega³ i nie dawa³o mu to spokoju. ¿e nie by³o ¿adnego zbli¿enia. Zgadza siê? . zw³aszcza m³odej osobie i na powa¿ne tematy.Junior Rennie nigdy nie by³ szczególnie mi³ym dzieckiem.S³usznie. nie da³by sobie rady z Renniem.. Na tym siê opiera³. wa³t drugiego stopnia. ale w koñcu Angie wycofa³a oskar¿enie. ¿e wiedzia³ pewne rzeczy o nich obu. Peter Randolph praktykuje zupe³nie inne podej cie.Pokrêci³a g³ow¹. sprzeczce z jego synem. ma k³opoty z my leniem. . Brenda parsknê³a miechem. zdaje siê. Zmieni³ siê w ci¹gu ostatniego roku. Powiedzia³ jej. musia³a patrzeæ mi w oczy. . a dotykaliby my siê ³okciami. Pani m¹¿ wsadzi³ mnie do pokoju przes³uchañ. Nied³ugo pogoda siê zmieni. ale ¿e dziewczyna siê przestraszy³a i chcia³a wycofaæ. Wiedzia³ pan o tym? .Nie. ¿e dobry obroñca mo¿e wygrzebaæ gimnazjalne wybryki Juniora i Frankiego. . ¿e sprawa trafi do s¹du. Stwierdzi³a. By³ w ciek³y. By³o ich kilka. zgodnie z t¹ my l¹ prowadzi³ sprawy.. Ju¿ nie bêdê wchodzi³ w szczegó³y. Rany boskie. Barbie widzia³ wyra nie.. naciska³. Wyja ni³. Potem przyzna³.. czy ujawniæ tajemnicê. .. W takich warunkach nie³atwo k³amaæ.Przy feministkach lepiej niech siê pan nie afiszuje ze stopniowaniem gwa³tu. . ¿e rozum stoi przed prawem. Mam racjê? Barbie przyzna³. niewiele brakowa³o. Pani m¹¿ te¿ o tym wiedzia³. . .. a ja jej nie pozwoli³em. a po drugie i wa¿niejsze. Nauczy³em siê tego w armii. bêdzie ch³odniej. . ¿e zgwa³ci³ pan Angie McCain...Howie oznajmi³ panu Renniemu. Za cokolwiek. Brenda u miechnê³a siê przelotnie. Mój m¹¿ sobie z nim radzi³.. DeLesseps powiedzia³ mu.Ale nie by³ zaskoczony. Czyli... ³¹cznie z kwesti¹ czterech na jednego na parkingu. .Chêtnie.. Odkry³am.Z pocz¹tku tak twierdzi³. o synu i ojcu. ¿e mo¿e to nie do koñca by³ gwa³t.Umilk³a.Kiedy Howie zabra³ was wszystkich do komisariatu. ¿e nie wie. jaka jest kara za krzywoprzysiêstwo. ¿eby zosta³o ujawnione wszystko.. Posadzi³ j¹ naprzeciwko. by pana za co jednak aresztowano .i wepchn¹³ tam Angie.

wszystko to wiem. ¿eby okre liæ.Tak. nie mamy wozów stra¿ackich! . Du¿y Jim nie znosi. Byli my tam z Juli¹ wczoraj wieczorem. ale sytuacja siê zmieni³a. dlaczego w ogóle chcesz rozmawiaæ z tym cz³owiekiem. . W tym mogê ci pomóc i pomogê.Strzelali w ni¹ ju¿ wcze niej.. . Brenda unios³a rêkê do ust. Pocisk wybuchnie jakie pó³tora metra nad ziemi¹. . Gdyby nadal komendantem by³ mój m¹¿. I efekty ja czasie Armagedonu. Taki pocisk jest naprawdê potê¿ny. na dodatek.Howie poradzi³ panu wyjechaæ z miasta. Solidnie zaprogramowanym. jak wysoko siêga. Chêtnie bym zobaczy³a efekty. Wypuszcz¹ pocisk z B . Jutro punktualnie o godzinie trzynastej Air Force wystrzeli w kopu³ê cruise'a. Ta bêdzie prawdziwa.Chcesz klucze do schronu. Niemo¿liwe! .Mów mi po imieniu..W miejsce gdzie klosz przecina Little Bitch Road. Jedno i drugie. . . we sobie colê. siêgn¹³ do lodówki. bêdziemy mieli w mie cie panikê.O mój Bo¿e! . ¿e nie zd¹¿y³ pan z powodu klosza. A ja bêdê do ciebie mówi³a Barbie. jednak nie rozumiem. zanim Rennie znajdzie jaki inny sposób. tak ma byæ. Wziêli pod uwagê ka¿d¹ dziurê. ale tylko po to. Howiego nie ma. Poleci zaprogramowanym kursem. ¿eby panu dobraæ siê do skóry. Gospodyni otworzy³a usta w sposób ca³kiem nieprzystaj¹cy do kobiety z klas¹. gdy ktokolwiek podwa¿a jego autorytet. Nauczy³a siê tego jako ¿ona ma³omiasteczkowego policjanta i trudno jej by³o zwalczyæ ten nawyk. Proszê. Brenda poblad³a. prawda? Domy lam siê. Proszê pani. Mo¿e rozpacz przyæmiewa mi my li. Z ³adunkiem niszcz¹cym bunkry. Có¿.postanowi³a zachowaæ dyskrecjê. czy móg³bym teraz dostaæ coli? .Niestety. Je¿eli wybuchnie. poszliby cie do Renniego razem. a siê nie przebije. Radar jej nie widzi. a ty zapewne wyl¹dujesz w celi. . I nie j est ci nic winien. Barbie uniós³ siê.Wiem. Wtedy to by³y g³owice æwiczebne. ¿eby stamt¹d wzi¹æ licznik Geigera.. a ciebie jeszcze.Gdzie bêd¹ celowaæ? . Prawda.Jakie bêd¹ straty? Barbie.. Ale twoim zdaniem Jim Rennie powinien o tym wiedzieæ i z t¹ kwesti¹ nie bardzo mogê doj æ do ³adu. .52. Natomiast je li siê przebije. zamiast szukaæ swojego tajemniczego generatora. je li ci to nie przeszkadza. darzy szczer¹ antypati¹.

Tak¹ podjêli decyzjê. S³oñce czerwienia³o.Jest radn¹. ¿e tê wiadomo æ równie¿ Brenda zachowa dla siebie..Trudne pytanie. bo.Nic a nic. a w zasadzie z Renniem. ..Andrea Grinnell. . . zrobi to Julia Shumway.Dla mnie. chocia¿ Andrea ju¿ od kilku lat sprawuje tê funkcjê.. ale ojcowie mias ta powinni us³yszeæ te wie ci ode mnie. to nie koniec k³opotów. jednak postanowi³a j¹ ujawniæ.Jakie? Przez chwilê s¹dzi³.Do niej z tym pójdziemy. do jakiego stopnia. . . I on sam siebie zaskoczy³. Czy mo¿e mia³a. .Zdaje siê. ¿e jutro spadni e na nich cruise. . Od rodków przeciwbólowych. Brenda przewróci³a oczami. Je li ja tego nie rozpowiem... doda³ szybko: ...Mam wprowadziæ stan wyj¹tkowy i w zasadzie przej¹æ w³adzê w Chester's Mill. .Skrzywi³ siê lekko.No tak... .Widzisz. ale muszê im powiedzieæ o tym.Gratulujê. Rozkazem prezydenckim. . Jimowi Renniemu siê taki pomys³ spodoba? Zaskoczy³a go. Wiem dlaczego. proszê pa. Przynajmniej bêdzie nas wiêcej. . ma³o kto o tym wie. . .. bo przecie¿ Andy Sanders przyklaskuje bezkrytycznie swojemu zastêpcy. Zwykle we wszystkim zgadza siê z tamtymi dwoma.Trzeba bêdzie ewakuowaæ ca³¹ okolicê. . A je li chodzi o szkody. ¿e sobie po¿yczam z ratusza stary licznik Geigera.. . . jakie mam problemy? Mieszkañcy miasta nie musz¹ wiedzieæ.zauwa¿y³ Barbie.Brenda westchnê³a ciê¿ko.Skoro masz przej¹æ w³adzê. .. wybuchnê³a miechem.Jest uzale¿niona od leków.Wiem. Potem razem porozmawiamy z Renniem i Andym Sandersem.Z siostr¹ Rose? Dlaczego? . bo mia³ siê z ni¹ razem. Nie wiem. nie wiedzia³e ? .Czy to m¹dre posuniêcie? Czy oni tam maj¹ racjê? ..Widz¹c wyraz jej twarzy. Brendo. a tego chce twój zwierzchnik..Na pewno bêd¹ w pobli¿u. ma k³op oty. Zosta³em awansowany na pu³kownika.. nie dla miasta. Przy tym Andrea.. . Brenda objê³a siê ramionami. Niestety.. ¿e Cox jest teraz raczej moim koleg¹ .

. Odwróci³ siê i sam umilk³ oszo³omiony.. Nie by³ pewien. . Tak¿e substancjami powoduj¹cymi ska¿enie. Ale ¿eby mia³ rz¹dziæ w mie cie? . Bo to co zupe³nie nowego.Tak. tak w³a nie by³o.Jezu Chryste! Zupe³nie jakbym mia³a bardzo brudn¹ przedni¹ szybê. Barbie milcza³.To siê musi skoñczyæ .Zadzwoñ do nich i powiedz. Ta p³on¹ca ³una. Jak maj¹ umyæ klosz na wysoko ci dziesiêciu metrów? Albo stu? Lub tysi¹ca? . Urwa³a.. Przynajmniej na jaki czas. ¿e przez dziurkê od klucza zagl¹da do piek³a . Zmieni³o siê w wielk¹ czerwon¹ kokardê z p³on¹cym rodkiem. Zachodni widnokr¹g by³ poci¹gniêty cienk¹ krwist¹ warstw¹.. Mia³ wra¿enie... Jim Rennie mo¿e przez zwyk³¹ logikê zostaæ zmuszony do zaakceptowania twojej roli.Pokrêci³a g³ow Podetrze sobie ty³ek dowoln¹ form¹ deklaracji stanu wyj¹tkowego.I pewnie realizuje recepty w aptece Sandersa? . Widzisz. Patrzy³a na co za jego plecami. czy zdo³a³by siê odezwaæ. Tyle ¿e kopu³a to nie przednia szyba. Zaczê³a siê pokrywaæ kurzem i innymi zanieczyszczeniami. Co siê sta³o? . jak to siê zwykle zdarza³o po ciep³ym.. piêknym dniu niesplamionym pó nym deszczem. ¿eby szykowali najwiêkszy pocisk..szepnê³a.Och. pal diabli konsekwencje. I z pewno ci¹ bêdzie gorzej. Mój plan nie jest doskona³y i bêdziesz musia³ zachowaæ wyj¹tkow¹ ostro¿no æ. ja niej¹c¹ wy¿ej do pomarañczu. . pomy la³. Natomiast takiego zachodu s³oñca Barbie nie widzia³ dot¹d nigdy. Chocia¿ nie. ¿e co podobnego mogli ogl¹daæ jedynie ludzie znajduj¹cy siê w pobli¿u wulkanu w nied³ugi czas po wybuchu. mimo wszystko. postanowi³ Barbie automatycznie. S³oñce nad horyzontem nie by³o kul¹. .wyszepta³a Brenda.Proszê pani? Brendo. Bo to siê musi skoñczyæ. jaki maj¹. a oczy mia³a coraz wiêksze.Bo¿e jedyny.. nawet gdyby mia³ co do powiedzenia.. Trzeba j¹ umyæ.. nawet podpisan¹ przez prezydenta. Oni te¿ nie. .. Absurd. Zachodz¹ce s³oñce by³o czerwone. I podejrzewa³. Rzeczywi cie. Oczami wyobra ni zobaczy³ rzêdy ochotników z wiadrami i szmatami w rêkach.

jak mieszkañcy miasta. Bo i jemu przemknê³a przez g³owê podobna my l.powiedzia³ Andy cicho.stwierdzi³ Du¿y Jim. Gdyby zostali wyzwoleni od grzechu. .ci¹gn¹³ Du¿y Jim. wiêc gdyby nast¹pi³ koniec wiata. przewidziane na siódm¹.Ca³kiem jak koniec wiata . ¿e przed chwil¹ rozmawiali ze Stewartem Bowiem na temat zakoñczenia przedsiêwziêcia. Cel rzeczywi cie wydawa³ siê wart zachodu . których zna³ ca³e ¿ycie. . odk¹d zaistnia³a kopu³a. u wiadomi³ sobie. a Du¿y Jim chcia³ byæ wcze niej.Odda³em serce Chrystusowi przed wielu laty. nie by³oby mnie tut aj.nowy dom modlitwy Ko cio³a Chrystusa Odkupiciela w miejsce starego. . przystaj¹ grupkami na Main Street i w milczeniu obserwuj¹ gro ny zachód s³oñca. KWIK 1 Jim Rennie i Andy Sanders obserwowali dziwaczny zachód s³oñca ze stopni domu pogrzebowego.KWIK. oczywi cie. Ani ciebie. czyli nieco wiêkszej szopy z drewnianym krzy¿em na dachu. nawet sam to s³ysza³. gdyby zada³ te pytania Du¿emu Jimowi. Widzia³ natomiast. KWIK. Tymczasem jednak stali w miejscu.oznajmi³ Du¿y Jim.Czy widzisz Chrystusa Pana zstêpuj¹cego z niebios? . ¿e sytuacja mo¿e im siê wymkn¹æ spod kontroli.A widzisz mnie? . . Jemu mo¿e siê wymkn¹æ spod kontroli.Chyba tak .Bzdura! . . jak¹ by dosta³ odpowied . oraz wspieranie Towarzystwa Misjonarskiego Chrystusa Pana. z a spraw¹ . patrz¹c. zdecydowanie odtr¹ci³ tê mo¿liwo æ.zgodzi³ siê Andy bez wielkiego przekonania.Nie . obmyci w krwi Baranka. wyra nie przestraszony. Poniewa¿ po raz pierwszy.Widzê ciê. Natychmiast. . . jak najbardziej. . Niekiedy cel u wiêca rodki . os³aniaj¹c oczy d³oñmi. Ale g³os mia³ schrypniêty. to jak wyt³umaczyæ.przyzna³ Andy. Wybierali siê do ratusza na kolejne zebranie w celu oceny skali zagr o¿enia. dziêki której uda³o siê ocaliæ Bóg jeden wie jak wiele dusz.Tak. do tego radiostacja. prawda? . ¿eby siê przygotowaæ.Andy wydawa³ siê zak³opotany. ¿e nie poszed³em ¿ywcem do nieba . . jak dzieñ umiera dziwn¹. które Du¿y Jim nazywa³ wspólnym interesikiem ? A w ogóle jak do tego wszystkiego dosz³o? Co wspólnego z uwolnieniem od grzechu ma wytwórnia nietamfetaminy? Wiedzia³. rozmazan¹ mierci¹.Co oznacza.

¿e Ameryka zapomina o drodze duchowej. Du¿y Jim siê u miecha³. Nie tylko wsparli w³asne biznesy oraz wyci¹gnêli pomocn¹ d³oñ do ciemnoskórych braci.mi³y. przyjacielu . wrêcz przeciwnie . Claudie by tego chcia³a.Nie. choæ tego w³a ciciel nigdy by g³o no nie przyzna³. postanowi³ Andy. Pastor Coggins nazywa³ t o pomoc¹ dla ciemnoskórych braci. Taka by³a prawda. wskazuj¹c s³oñce. co my lisz. . .Wydaje ci siê. ¿e to wszystko nasza wina. ¿e Du¿y Jim zyskuje trzy razy tyle co on albo bracia Bowie. Andy odpowiedzia³ u miechem. mój drogi. Ale Bóg karz¹cy Chester's Mill za to. a w ka¿dym razie spróbowa³. Z pewno ci¹ nie. które rozlewa³o siê na zachodnim widnokrêgu jak mierdz¹ce jajo. ¿e nie chcemy. Andy musia³ przyznaæ.zauwa¿y³ Andy nie mia³o. . musia³bym siê z tob¹ zgodziæ. Andy mia³ w³asne konto na Kajmanach. Nie ma w tym palca bo¿ego. . ¿e dzieciaczki nie mog¹ rozpoczynaæ dnia od modlitwy do Pana. Zapomnia³ jedynie o poprzednim wersie: Nie zdobywajcie z³ota ani srebra. przyjacielu. ‾e Bóg karze nas za wspieranie miasta w trudnych czasach. ¿e by³a boskim ostrze¿eniem. konaj¹ca przy podrzêdnej drodze. To samo z domem pogrzebowym. krótk¹ i szerok¹.Mateusz. Najwspanialszy wóz.Wart jest bowiem robotnik swojej strawy . by³ kompletnie zbêdny martwej ¿onie.Wiem. Jak siê to wszystko skoñczy i Dodee wróci do domu. Andy podniós³ na niego nie mia³e spojrzenie. ¿e ludzkie sprawy s¹ ma³e i niewa¿ne. Albo nawet cztery. I pewnie tak¿e z komisem Jima Renniego. i¿ wszystkie powy¿sze przyczyny by³y tylko pretekstem i marnym usprawiedliwieniem. pe³en zrozumienia. podobnie jak Jay albo Millin ocket? Pokrêci³ g³ow¹. rozdzia³ dziesi¹ty. ale nie by³ to u miech zawziêty. Bez wp³ywów za metamfetaminê jego apteka upad³aby sze æ lat temu. tak¿e bym ci przyklasn¹³. . nawet z czujnikiem parkowania oraz systemem audio aktywowanym g³osem. ¿e jedenasty wrze nia by³ odpowiedzi¹ Najwy¿szego na wyrok s¹du. Du¿y Jim uniós³ d³oñ. Je liby stwierdzi³. Gdyby powiedzia³. patrz¹c na rozmazany zachód s³oñca. ¿e do przegranej w Wietnamie dosz³o za spraw¹ Boga. dam jej beemkê. I g³owê by da³. który zdawa³ siê mówiæ. Wiele zawdziêcza³ Du¿emu Jimowi. wydawa³y siê ma³o istotne. którym je dzi³a Claudie. który zdecydowa³.przytoczy³ Du¿y Jim górnolotnie.dziesiêciu procent lokowanych w udzia³ach banku na Kajmanach. .Trochê grosza wpad³o i do naszych kieszeni . Tyle ¿e teraz sprawy takie jak apteka czy bmw. wers dziesi¹ty. Teraz. lecz mi³ym tonem.odezwa³ siê Du¿y Jim. ani . A to nieprawda. by miasto skoñczy³o jako dziura zabita dechami.

.Du¿y Jim siê rozpromieni³. . Produkcja sz³a na du¿¹ skalê.uzna³ Andy. us³yszane dawno temu: Zanim odkry³am. wolne od podatku.przyzna³ Andy ponuro. co oznacza³o zapotrzebowanie na ogromn¹ ilo æ energii. ¿e powinni my zwin¹æ interes na dobre. Du¿y Jim podkre la³. Powiedzia³ to te¿ samemu Kucharzowi.Nie martw siê o Phila. Pamiêta³ s³owa jakiej gwiazdy filmowej. .Ach. . . Mo¿e to znak. .powiedzia³ Du¿y Jim.Ach! . czas siê zbieraæ.A przy okazji. . Znak od opatrzno ci. Podobnie jak bezpo rednie kupowanie du¿ych ilo ci ró¿nych leków mog³o zostaæ zauwa¿one i spowodowaæ k³opoty.. przyjacielu. ¿e kupowanie propanu w ilo ciach hurtowych mog³oby sprowokowaæ niepotrzebne pytania. W ten sposób niektóre pojemniki mo¿na by przewie æ nawet wcze niej! Andy milcza³. Du¿y Jim zmieni zdanie.miedzi do swych trzosów . Gorliwe chor¹giewki. Ruszy³. ¿e siedzieli w tym ju¿ zbyt g³êboko. by³am ju¿ stanowczo zbyt bogata. tak¿e.Dobrze by by³o . Nie podoba³a mu siê my l.Zamknêli my interesik i nie otworzymy. Spojrza³ na zegarek. Czê ciowo dlatego. Mo¿esz prowadziæ pojazdy o standardowej wadze? . . Stewart Bowie i jego brat Fernald równie¿ zachowaj¹ siê j ak chor¹giewki na wietrze. a czê ciowo dlatego.wycedzi³ Andy przez zêby. jemu.jak to okre la³ Du¿y Jim .. ¿e przyznali sobie .Nie przejmuj siê tak bardzo . nie odrywaj¹c oczu od s³oñca.Mo¿emy te¿ wykorzystaæ karawan Stewiego. Andy za nim. Bêdziemy podejmowaæ wa¿kie decyzje. . Wszystko zamkniête. Raptem Du¿y Jim siê zatrzyma³. . ¿e by³y z tego niewyobra¿al pieni¹dze. zamiecione do czysta.A skoro ju¿ mowa o pracy.Tak . Andy.Za dwa tygodnie zaczniemy transportowaæ propan z powrotem do miasta. ¿eby to rzuciæ . Prowadzenie apteki pomaga³o nieco w rozwi¹zaniu tego problemu. niezale¿nie od tego. .tak ogromne ilo ci propanu z ró¿nych róde³ miejskich. a tak¿e spor¹ emisjê gazów. które przywodzi³o mu na my l gnij¹ce cia³o. czy nie. Ale mia³ niemi³¹ pewno æ. ale te¿ by³a to rzeczywi cie najbezpieczniejsza metoda. s³ysza³e Stewarta.Du¿y Jim zachichota³. choæ wielko æ . a wtedy on. ¿e nie lubiê graæ. ¿e w momencie gdy klosz zniknie. . Przewieziemy miejskimi wywrotkami. czy siê ta ca³a awantura z kopu³¹ skoñczy. Jak to siê mówi. póki nie minie kryzys.

Nie martw siê. Rzeczywi cie. ¿e pojawi³a siê gazowa wró¿ka. to w³a nie z tego powodu. która najpierw zabra³a butle z gazem. . jak to jest. Andy mia³ ochotê podkre liæ. ale to tak jak w bajce o mrówce i pasikoniku .. lecz wiedzia³. . kiedy przyjd¹ ch³ody! .Nie! Raczej przera¿aj¹ce. .uspokoi³ go Rennie. które w miesi¹c zu¿yj¹ wszystko..Ale¿ nie.Naprawdê s¹dzisz. A¿ do dzi wcale nie my la³ o ogromnych zapasach propanu na ty³ach studia WCIK. Co upewni³o Andy'ego.. ¿e ju¿ zu¿yli spor¹ czê æ miejskich zapasów . Bardzo mi siê nie podoba my l o racjonowaniu czegokolwiek.Poprosi³em Randolpha. co by us³ysza³ w odpowiedzi: Nie mogli my tego przewidzieæ . ni¿ siê gor¹cym sparzyæ. pamiêtam .A przy okazji . . . ¿e je li im siê noga powinie. maj¹ do æ paliwa na bie¿¹ce potrzeby. . Lepiej na zimne dmuchaæ.Przyjacielu. na przyk³ad robitussinu i sudafedu. ¿e zorganizowali my miejski magazyn paliwa i bêdziemy racjonowaæ propan w miarê potrzeb. kiedy bêdziemy oddawaæ gaz? Wyja nimy.dzi w ratuszu z pewno ci¹ nam elektryczno ci nie zabraknie.Mog³e wzi¹æ butlê ze stacji radiowej. tobie siê to wydaje mieszne? . ¿e przyszykowa³ mi³¹ niespodziankê. mój drogi. Bo i kto przy zdrowych zmys³ach spodziewa³by siê nag³ego odciêcia . to takie nieamerykañskie. Peter Randolph jest swój cz³owiek. A tak¿e olej opa³owy.Szpital by³ bli¿ej .stwierdzi³ Du¿y Jim. S¹ w tym mie cie ³achadojdy. .Z jego miny wynika³o.podj¹³ Du¿y Jim . ani kiedykolwiek pó niej. przyprawia³a Andy'ego o zawa³. co jednak nie oznacza. ¿e chcia³bym go wtajemniczaæ w nasze interesiki. ¿e Rennie w rzeczywisto ci wcale nie ma zamiaru zaniechaæ produkcji.Jim. . Ani teraz.I ca³a akcja bezpieczniejsza. Andy by³ wyra nie zaniepokojony. je¿eli dojdziemy. tylko sam wiesz. a potem bêd¹ prosiæ nas o opiekê. jak go wykorzystaæ. ¿eby wys³a³ mojego ch³opaka i jego przyjaciela Frankiego po butlê do szpitala. . Podejrzewa³. .zamówieñ powi¹zanych z produkcj¹.Wiem. a potem zmieni³a zdanie i je odda³a? Rennie ci¹gn¹³ brwi. a co powiemy ludziom. Og³osimy. .na produkcjê kryszta³ów metamfetaminy.Przecie¿ ju¿ wcze niej. w razie gdyby zabrak³o pr¹du. ¿e ta sytuacja mo¿e potrwaæ miesi¹c? . ..Mam plan.Oczywi cie. Tyle tam tego.

a mieliby my takie siakie owakie zamieszk i w Chester's Mill! . by robi³y to. a w zasadzie po prostu ludzie. . . s¹ jak d zieci..westchn¹³ Andy. Jim zmarszczy³ czo³o.Nie bêdziesz jedynym krytycznie nastawionym do pomys³u racjonowania paliwa zauwa¿y³ Andy. . Mo¿e nam siê to nie podobaæ. Narkomani! Z³odzieje samochodów! Degeneraci! Nie zwracaj¹ po¿yczek. stworzenia dobre i pracowite.. rozumiem. Wszyscy op³akujemy mieræ Howiego Perkinsa. Ale Du¿y Jim siê rozpêdzi³. Stanowczo zbyt brutalnie. Nie wolno mieæ dla nich lito ci. oraz pasikoniki. Poniewa¿ s³ucha.Ludzie w mie cie takim jak to.stwierdzi³ Andy..Bardzo czêsto . Znam ca³¹ jej rodzinê.Wycelowa³ w Andy'ego palcem. lecz on teraz ju¿ jest z Jezusem. masz racjê. Który w obecnej sytuacji je st w³a ciwszym cz³owiekiem na tym stanowisku. poniewa¿ je rozumiemy i potrafimy przekonaæ. ale. . co nale¿y. Co oznacza. . nie tak pracowite jak mrówki. .dostêpu do wszelkich róde³ energii? Ludzie zwykle robili zapasy z górk¹. mój drogi? Pog³askania po g³ówce? Przecie¿ tam o ma³o nie dosz³o do zamieszek. bo to by ur¹ga³o amerykañskiej duszy.Oczywi cie. ¿e policja traktowa³a ³udzi zbyt brutalnie.W ka¿dym mie cie mieszkaj¹ mrówki. nie p³ac¹ podatków.Nie.Na ³¹ce u Dinsmore'a zamieni³em kilka s³ów z Sammy Bushey. we w³asnym dobrze pojêtym interesie.. zanim to okre lenie sta³o siê politycznie niepoprawne. jedn¹ z przyjació³ek Dodee.. . a my mamy Pete'a Randolpha. .I na tak¹ okazjê mamy policjê. .Trzeba ich pilnowaæ. zw³aszcza teraz. . ale wolno ci osobiste musz¹ zostaæ . Jak czêsto to powtarzam? . Powiedzia³a. Jak to w Ameryce. musz¹ najpierw zje æ warzywa.Przypomnia³o mi siê co jeszcze .Znam tê Bushey. .A co siê robi z dzieæmi? . nawet je li w zwi¹zku z tym trzeba je od czasu do czasu trochê przycisn¹æ.. W³a nie takich ludzi nazywali my bia³ymi mieciami. Nie zaledwie dostateczne. Je li chc¹ deser.. Mimo wszystko da siê z nimi ¿yæ.W³a nie. je li tylko damy im szansê. I tak¹ szarañcz¹ s¹ Busheyowie. Niewiele brakowa³o. W³a nie takich musimy siê strzec.. ¿e czasem potrzebna jest marchew.A czego siê spodziewa³e . To oni doprowadz¹ do k³opotów w mie cie. Mo¿e przyda³oby siê porozmawiaæ o tym z komendantem Randolphem. Tego chcesz? . a czasem kij. szkodnik rodem z Biblii. W ka¿dym mie cie jest tak¿e szarañcza.

Du¿emu Jimowi siê to nie podoba³o. bo nie jeste my pasikonikami. w ka¿dym razie Renniemu tak siê wydawa³o. lecz wszyscy byli wiernymi cz³onkami Ko cio³a. .to ogarn¹æ sytuacjê.. obawia³ siê spotkania w ratuszu. Pragn¹³ tylko jednego: wróciæ do swojego pustego domu. Jeden z ch³opaków Killiana. Nie mówiê. radna. Nasz nadzór.Teraz najwa¿niejsze . Jaki tuzin Killianów mieszka³ na zapuszczonej kurzej farmie przy drodze prowadz¹cej do Tarker's Mills. mocny drink. póki siê to wszystko nie skoñczy. wypuk³e czo³a i . Sokolim wzrokiem. Wcale..ci¹gn¹³ Du¿y Jim . Innymi s³owy. je li siê wiedzia³o. Urwa³ w pó³ zdania. zdecydowany po³o¿yæ kres tej konwersacji. Gdy znów siê odezwa³. mówi³ tonem praktycznego urzêdnika. A na dodatek podawali sobie z rêki do rêki jakie pa piery. ¿e musz¹ panowaæ prawo i porz¹dek. Mrówczymi ¿o³nierzami. nie sami. Przecie¿ musieli my zamkn¹æ interes. skoro nie by³o sposobu na wywiezienie towaru z miasta. Du¿y Jim umilk³. Z niedowierzaniem patrzy³ na schody ratusza. 2 Ruszy³ energicznie do przodu. Ten ma³y mia³ na imiê Ronnie. Nie mia³ ochoty dalej dyskutowaæ na podobne tematy. I mo¿e powinni my tak¿e zaj¹æ siê ¿ywno ci¹ najbardziej nara¿on¹ na zepsucie.. obmyci z grzechu. Wszyscy mieli takie same okr¹g³e g³owy. Dale Barbara. chocia¿ trudno by³o mieæ pewno æ. . Brenda Perkins i ten z³y duch. Podniós³ rêkê. A jednak. Co oznacza. I potrzebny jest nadzór. wlaæ w siebie jaki solidny. by pozwoliæ Food City dzia³aæ na normalnych zasadach.Przemy la³em ponownie nasz¹ decyzjê. my leæ o Claudie i p³akaæ. z czyich pod³ych lêd wi sp³odzone zosta³o to potomstwo. My tak¿e ponosimy pewne konsekwencje. niezale¿nie od jej tematu. Miêdzy nimi siedzia³a i z o¿ywieniem rozmawia³a z wdow¹ po komendancie Perkinsie Andrea Grinnell. To samo z Gas & Grocery. Zanim jednak zrobi³ dziesiêæ kroków.ograniczone. które mog³o siê przeci¹gn¹æ nawet do pó³nocy. po³o¿yæ siê. ale bêdziemy musieli przez najbli¿sze dni uwa¿nie mu siê przygl¹daæ. ‾adne z dzieci nie grzeszy³o szczególn¹ bystro ci¹. a¿ za nie. Andy nie chcia³ ju¿ wspominaæ. ¿e zamkniemy sklep. os³oni³ oczy przed s³oñcem.. wiêc poprzesta³ na krótkim tak . w ka¿dym razie nie teraz. przeznaczyæ j¹ do osobistego. My jeste my mrówkami. c wcale nie dziwi³o. podbieg³ do niego jaki dzieciak. ¿e w zasadzie i tak nie mieli wyboru. pogr¹¿y³ siê w zamy leniu. Ale nie sami.

. . Ca³y czas obserwowa³ ludzi siedz¹cych na schodach ratusza. Musimy siê zobaczyæ dzisiaj. proszê pana. Jamesie.O co mu chodzi? . tak.Mowy nie ma. znalaz³em pana! .Mo¿e jutro. podbieg³ natychmiast. Teraz muszê porozmawiaæ z Tob¹. Innymi s³owy. Andy wzi¹³ od ch³opca kartkê i z³apa³ Renniego za ramiê.Ciebie tak¿e. Troje b³aznów. Richie Killian przyniesie mi Twoj¹ odpowied . Ch³opak ubrany by³ w podart¹ koszulkê WCIK i trzyma³ w rêku jak¹ kartkê.O.Obawiam siê. I nie czytaj! .Nie wszystko naraz . to siê wali.krzykn¹³. Stanowczo niedobrze. Ronnie to mój brat. za du¿ych d¿insach wygl¹da³ jak sierota. Wiceprzewodnicz¹cy Rady Miejskiej wyj¹³ z kieszeni d³ugopis (ze z³otym napisem wzd³u¿ korpusu TEN SIÊ RADUJE. Niedobrze.Jejku. W podartej koszulce i workowatych. synu.orle nosy.powiedzia³ Du¿y Jim.Ruszy³ stanowczym krokiem.Ja jestem Richie. by³o le. Proszê. . .. . . zanim przemówiê do miasta. U mnie . Dopiero potem wzi¹³ kartkê. Du¿y Jim najpierw spojrza³ Andy'emu w twarz. Du¿y Jim nigdy dot¹d nie kaza³ mu siê zamkn¹æ. Wielebny Lester Coggins.O wytwórniê? O narko. . poda³ ch³opakowi.Richie. Oczywi cie.. KTO U DU‾EGO JIMA KUPUJE) i skre li³ krótk¹ odpowied : O pó³nocy. Jak siê wali. odpisz. proszê pana! Niech pana Bóg b³ogos³awi. Andy a¿ pomyli³ krok. Wielebny Lester Coggins Nie Les.Lepiej przeczytaj. Odprowadzi³ biegn¹cego ch³opca wzrokiem.Zamknij siê. bardziej ci¹gniêt¹ i mocniej naznaczon¹ smutkiem ni¿ zwykle.spyta³ Andy. ... A teraz wybacz.Zanie mu. . Przemówi³ do mnie Bóg. Nie. Ch³opak sta³ przed ksiêgarni¹. . . nawet nie Lester.oznajmi³ Rennie i ruszy³ rozwi¹zaæ nastêpny problem. ¿e teraz nie mam czasu na rozmowy. Gdy Du¿y Jim na niego skin¹³. Ronnie . Z³o¿y³ kartkê. szuka³em pana po ca³ym mie cie! . . . .

Bardzo wam obu dziêkujê. ¿eby z tego robiæ . siedzia³abym teraz w domu.... . czy by³aby tak uprzejma i pobieg³a roz³o¿yæ teczki? Andrea.Przyszed³bym wcze niej.. Zaczê³a wstawaæ. Jak wszyscy. ¿e siedzia³ miêdzy rad n¹ miejsk¹ a wdow¹ po komendancie policji? We troje przekazywali sobie z r¹k do r¹k kartki. Poza tym wiceprzewodnicz¹cy Rady Miejskiej szed³ jak cz³owiek. Wdowa pozwoli³a na tê scenê ze spokojem i wdziêkiem. by z³o¿yæ ci najszczersze wyrazy wspó³czucia.. By³em zajêty.Bardzo nam go brakuje . ¿e gdyby sprawa nie by³a wa¿na. Przechodnie.powiniene znale æ dla nas chwilê. Bali siê Renniego.Niestety. ale ¿e Brenda mocno chwyci³a j¹ za rêkê. w ka¿dym razie nie w tym momencie. teraz przygl¹dali siê temu zaimprowizowanemu spotkaniu. jakby by³ chory.Ogromnie chcia³bym zostaæ z tob¹ i porozmawiaæ o twoich zmartwieniach.Oczywi cie. ..Przyjmij moje kondolencje . Najgorsze jeszcze przed nami. który przywyk³ do kopania cudzych ty³ków. . jakby to by³ list od samego papie¿a z Rzymu..Tak nam brakuje Duke'a. usiad³a z powrotem.. choæ dobiega³a piêædziesi¹tki.. .popar³ Renniego Andy. mamy bardzo wa¿ne spotkanie. którzy jeszcze przed chwil¹ obserwowali zachód s³oñca. Znów pojawi³a siê znajoma my l. ¿e zarówno Andrea Grinnell. Barbie w pierwszej chwili pomy la³: Ten cz³owiek idzie. ale nadal nie zbli¿y³ siê do oczu. Widzê wyra nie.Wszyscy odczuwamy jego brak. . Barbie u wiadomi³ sobie. Mo¿e Barbara zyskiwa³ w ich oczach na znaczeniu jedynie z tego powodu. Na pogrzebie oczywi cie siê zjawiê..Rennie . .. . Du¿emu Jimowi zabrak³o s³ów... ¿e nie daj¹ ci spokoju. . bardzo wa¿na. Kto wpad³ na pomys³.odezwa³ siê radny. a o tym nie wiedzia³ . op³akuj¹c mê¿a. jak i Andy Sanders robi¹ wra¿enie wystraszonych na mieræ. Andrea. Holownik wspomagaj¹cy liniowiec oceaniczny. I nie chodzi³o o klosz.U miech Du¿ego Jima ods³oni³ ju¿ wszystkie zêby. Z fa³szywym u miechem wspó³czucia uj¹³ obie d³onie Brendy i lekko je u cisn¹³. Jak nigdy. Rozumiesz przecie¿.3 Patrz¹c na zbli¿aj¹cego siê Renniego. wygl¹da³a w tej chwili jak dziecko przy³apane na podkradaniu gor¹cych ciasteczek stygn¹cych na parapecie.. . krzywi¹c siê z bólu. .odezwa³a siê Brenda mi³o . .

Oczywi cie . . Wygl¹da na to.kompletnie bez przyczyny . Oczywi cie.By³em w armii. Czasem jednak by³o trudno. jak s¹dzisz.zgodzi³ siê Andy.zarz¹dzi³. Brenda Perkins nigdy go nie lubi³a. . Pani Shumway go wydrukowa³a.powiedzia³a Brenda ze smutkiem. panie Barbara? Nie bardzo rozumiem.. Wobec czego trzeba po pierwsze.jako bohat er. Rennie pomaca³ papier. Andrea by³a na to za ma³o sprytn a. .Rzeczywi cie. Wiedzia³. W nag³ówku napisano po prostu BIA£Y DOM. .Dla pani zawsze znajdziemy chwilê. ¿e Bóg ka¿e mu przemawiaæ do miasta.powiedzia³ Barbie. poniewa¿ szkodzi³y mu na ci nienie. G³êboka pionowa zmarszczka przeciê³a mu czo³o miêdzy krzaczastymi brwiami.Porozmawiamy w sali konferencyjnej. . Korespondencja nosi³a bie¿¹c¹ datê.Wejd my do rodka . Przyszed³ drog¹ elektroniczn¹ jako plik PDF.A mnie z powodu pañskiej ¿ony . ¿e to panu pomo¿e zrozumieæ .publiczne przedstawienie? Brenda Perkins. ¿e przed³u¿ono mi okres s³u¿by. co pana tu sprowadza.Przypuszczam. Spojrzeli sobie w oczy. Rennie wzi¹³ kartki za sam ro¿ek. co siê k³u³o w g³owie Cogginsa. Zw³aszcza kiedy cz³owiek dosta³ wiadomo æ od znajomego. I nie mia³a odwagi mu siê stawiaæ. . zw³aszcza publicznie. nie. ¿e nie mo¿e sobie pozwoliæ na takie gwa³towne emocje. By³ to moment prawdziwego szczerego wspó³czucia. . to mu szkodzi³o tak¿e na serce. . a tak¿e od znacznie szerzej znanego nadawcy. podaj¹c mu kartki.Chyba znajdziemy kilka minut. Andy? .To nie jest papeteria z Bia³ego Domu. .Pan tak¿e odgrywa tutaj jak¹ rolê. a co mu szkodzi³o na ci nienie. ale niewiele brakowa³o. List by³ zdecydowanie bardziej elegancki ni¿ notka. Naprawdê mi przykro z powodu Duke'a. któr¹ przyniós³ mu Richie Killian. A jednocze nie dosta³em awans.Barbie stara³ siê odpowiedzieæ sympatycznym tonem. Chocia¿. to aktualne k³opoty by³y piku w porównaniu z tym. W randze kapitana. i w³a nie nabra³ przekonania. ty pó³g³ówku. Barbie nie powiedzia³ tego na g³os.. wiêc Du¿y Jim mia³ ochotê rwaæ w³osy z g³owy. Przeskoczy³ wzrokiem na Barbiego. które ogl¹dali przed chwil¹. ¿e nie. ¿e dokument zosta³ przed godzin¹ dostarczony przez Zastêp Elfów FedEx? Który liliput teleportowa³ siê przez kopu³ê i ju¿? Bez problemu? . oczywi cie. jakby go parzy³y. móg³ siê myliæ. . który wiedzia³ o wiele za du¿o.. S¹dzi³e . . Je¿eli Du¿y Jim s³usznie podejrzewa³. a zosta³a wdow¹ po cz³owieku.. który by³ teraz w mie cie postrzegany .

Patrzyli w stronê ratusza. Sz³o mu jak po grudzie. Freeman zwi¹zywa³ ryzê papieru szpagatem. . Prawie skoñczyli my.odezwa³a siê Brenda cicho. o co chodzi . .Ju¿ siê ba³am. O ile ta cholerna kopiarka siê nie zesra. Nastêpna intrygantka. jeste cie . Ka¿de z nich mia³o latarkê. Natychmiast zrozumieli.spyta³a Julia. . 4 Benny Drake. proszê pani .odezwa³a siê Norrie.Rodzice pozwolili? . . .Doros³e pierdo³y . bierz siê do roboty. Nikt nie odpowiada³. Joe. . a redaktorka rozmawia³a g³o no z dziennikarzem sportowym i z facetem. . Potrafi³a te¿ przywi¹zywaæ woblery do ¿y³ki.Nie chcê mieæ na karku! stada rozw cieczonych opiekunów. Benny i Norrie przyjêli soczyste wyra¿enie z milcz¹c¹ aprobat¹. Pete Freeman i Tony Guay na zmianê zabierali je i uk³adali w stosy. ka¿de z nich postanowi³o sobie w duchu wykorzystaæ je przy pierwszej okazji.zaproponowa³a. bo sama zna³a piêæ ró¿nych wêz³ów. Pojedyncze kartki wystrzeliwa³y z kopiarki na tackê. .odezwa³a siê Julia. Benny i Joe w rêkach. ¿e ma najwspanialszego ojca pod s³oñcem. .Jest wa¿ny. Norrie uwa¿a³a. . tym troje radnych miejskich oraz kucharz ze Sweetbriar Rose. . A ona jemu w zamian pokaza³a.zapewni³a j¹ Norrie.Przeczytaj ten list. wiêc Joe przepchn¹³ siê obok niego i przekrêci³ ga³kê. Norrie wetknê³a swoj¹ do g³êbokiej kieszeni kangurki.Ciekawa jestem.Je li potrafisz lepiej ni¿ ja. Kiedy po pierwszej próbie wyl¹dowa³ na tylnej czê ci cia³a. jak zrobiæ manuala na nosie deski na porêczy.Pete odsun¹³ siê na bok.No. Jamesie . gestem zaprosi³a je do rodka. .Mo¿e ja to zrobiê? . dlaczego pani Shumway ich nie s³ysza³a . Norrie Calvert i Joe McClatchey Chudzielec stali przed redakcj¹ Democrata w Chester's Mill. Norrie widzia³a to wyra nie. .Pozwolili. Zobaczy³a dzieciaki. a¿ siê pop³aka³ ze miechu.oceni³ Benny z pe³nym wy¿szo ci brakiem zainteresowania.kopiarka pracowa³a pe³n¹ par¹. po czym zapuka³ do drzwi. . Drzwi ust¹pi³y.Julia Shumway. gdzie kilka osób. Ojciec j¹ nauczy³. najwyra niej bra³o udzi a³ w jakiej konferencji. który robi³ zdjêcia na ³¹kach. ¿e nie przyjdziecie. Du¿y Jim przeczyta³.Tak.

Doskonale. tak? Nastêpnie na Morin i St Anne Avenue. .O cholera! Przycisnê³a d³onie do ust. Granicê miêdzy Chester's Mill a Tarker's Mills zaznaczono na czerwono.Podesz³a do sterty kopii. . Zróbcie. W miejscu gdzie Little Bitch Road przecina³a granicê miasta. . ¿e to nic nie da . ale s³ów cofn¹æ ju¿ nie mog³a. znajdowa³ siê czarny X. ale o dziewi¹tej wracajcie do domu. przygl¹daj¹c siê mapie umieszczonej w dolnej czê ci kartki.odpowiedzieli wszyscy troje.Rozumiem. .Latarki macie? . . Je li co zostanie. po³ó¿cie na rogach ulic.stwierdzi³a Norrie. ¿eby wiêtowanie powrotu tej praktyki zepsu³ jaki wypadek na przyk³ad na którym rogu Main albo Prestile.Ja mu przymocujê ³adunek .zameldowa³ Joe. ale jes t baga¿nik.Masz racjê. Przyci nijcie kamieniem.uzna³. co siê da.Za³o¿ê siê.Tak pani powiedzia³a i tak jest . UWAGA MIESZKAÑCY CHESTER'S MILL! BARIERA ZOSTANIE ZBOMBARDOWANA POCISKIEM CRUISE ZALECANA EWAKUACJA ZACHODNIEJ CZÊ CI MIASTA .zgodzi³ siê Joe.To by by³o dno . .stwierdzi³a Norrie bez fa³szywej skromno ci. dziecko. Potem dalej. . . Benny znów przebieg³ wzrokiem nag³ówek. Nie chcia³abym. Zosta³ opatrzon y .U mnie nie ma koszyka. . Democrat nie zatrudnia³ gazeciarzy od trzydziestu lat.Fakt . . . co trochê przypomina³o trzepotanie skrzyde³ motyla.Nie le ci idzie . Pete Freeman z podziwem obserwowa³.stwierdzi³ Joe ponuro.Mamy . . wyra nie rysowanej odrêcznie.Potoczy³a wzrokiem po ca³ej trójce. jak dziewczyna szybko i sprawnie wi¹¿e wêz³y. Joe i Benny tu¿ za jej plecami.Zostawiacie jedn¹ kartkê przy ka¿dym domu i sklepie na tych dwóch ulicach. . . Julia tylko pokiwa³a g³ow¹. Nie mo¿ecie rozwoziæ tego na deskach. Nagle zobaczy³a du¿y nag³ówek wydrukowany czarnymi literami i a¿ stanê³a w pó³ kroku. ¿e wszyscy macie rowery i koszyki.spyta³a Julia. krêc¹ g³ow¹.

¿o³nierza Armii Stanów Zjednoczonych. Ostatnio przywrócili my go do s³u¿by i awansowali my. Musia³em siê zgodziæ z jego ocen¹ choæ jest to kwestia dyskusyjna. i¿ ca³kowicie wystarczaj¹ca bêdzie dla niego pozycja doradcy. .ukarani. Wiem.Nie kracz. ¿e jako prawomy lni Amerykanie zapewnicie mu wszelk¹ pomoc. Sytuacja wkrótce zostanie rozwi¹zana. Tak jak Wy pomo¿ecie jemu.westchn¹³ Tony Guay. Pragnê zapewniæ. gdzie zosta³ odznaczony Br¹zow¹ Gwiazd¹ Meritorious Service Medal oraz dwukrotnie Purpurowym Sercem.napisem CEL. ¿e nie bêdzie to konieczne. Nenniego Andrei Grinnell Szanowni Pañstwo! Przede wszystkim chcia³bym Pañstwa pozdrowiæ. by móg³ pe³niæ odpowiedzialn¹ rolê ³¹cznika. Po drugie. którzy pracuj¹ nad zrozumieniem i odwróceniem procesów. które zasz³y na granicach Waszego miasta. a winni ich uwiêzienia . Stwierdzi³. tak my Wam. ¿e nie ustaniemy w wysi³kach. wyraziæ ogromn¹ trosk¹ i zapewniæ o najszczerszych intencjach. mianuj¹c pu³kownika Barbarê tymczasowym gubernatorem wojskowym. wprowadziæ w Chester s Mill stan wyj¹tkowy. Jutrzejszy dzieñ ustanowi³em Narodowym Dniem Modlitwy. Jednak pu³kownik Barbara zapewni³ mnie. i¿ spodziew siê pe³nej wspó³pracy ze strony radnych miejskich. a tak¿e miejscowej policji. Ko cio³y w ca³ej Ameryce bêd¹ otwarte. dopóki mieszkañcy Chester's Mill nie zostan¹ oswobodzeni. Pu³kownik Barbara s³u¿y³ w Iraku. Ufa. Pierwotnie zamierza³em. id¹c za rad¹ Kolegium Szefów Po³¹czonych Sztabów oraz Sekretarza Obrony i Departamentu Bezpieczeñstwa Wewnêtrznego. list ten ma s³u¿yæ przedstawieniu pu³kownika Dale'a Barbary. ma³y . 5 BIA£Y DOM Do RADNYCH CHESTER'S MILL: Andrew Sandersa Jamesa P. Takie przyrzeczenie sk³adam Wam oraz wszystkim mieszkañcom Chester s Mill wsparte powag¹ mojego urzêdu jako Naczelnego Dowódcy Si³ Zbrojnych. . by ludzie wszelkich wyznañ mogli siê modliæ za was oraz za tych.

zgodzi³em siê z jego punktem widzenia. Zapewn i³ mnie. tak nie jest. w³a cicielk¹ lokalnego czasopisma. Niniejszym sk³adamy uroczyst¹ przysiêgê. . Jeste cie obywatelami Stanów Zjednoczonych Ameryki i nie bêdziecie pozostawieni sami sobie. Jedno i drugie jest równie wa¿ne. chcia³bym Was zawiadomiæ. czê ciowo ze wzglêdów humanitarnych. która zostanie przeprowadzona w tym czasie. ¿e martwi Pañstwa brak mo¿liwo ci porozumienia siê z przyjació³mi i rodzin¹ spoza granic miasta. Wewnêtrzne rozmowy miejskie mo¿na prowadziæ bez przeszkód. energii. ¿e dziêki w³a ciwym stosunkom z pani¹ Juli¹ Shumway. Poniewa¿ to on jest na miejscu. wiem. Mo¿e siê okazaæ. nie szczêdz¹c wysi³ku. Pi¹t¹ spraw¹ jest komunikacja internetowa.mailowej. Kolegium Szefów Po³¹czonych Sztabów zdecydowanie zaleca czasowe uniemo¿liwienie komunikacji e . Pu³kownik Bar bara obja ni szczegó³y operacji wojskowej. Mog¹ Pañstwo s¹dziæ. lecz nie najmniej wa¿na. ¿e istnieje du¿e prawdopodobieñstwo. Mê¿czyzny. I rzecz ostatnia. a ja by³em sk³on ny siê z nimi zgodziæ. i¿ Wasza niedola skoñczy siê jutro o godzinie trzynastej czasu wschodniego. jak i dla pu³kownika Barbary korzystne bêdzie zorganizowanie konferencji pra sowej. czego powinni siê spodziewaæ. lecz zapewniam. Tymczasem pu³kownik Barbara zdecydowanie obstawa³ przy pozostawieniu mieszkañcom Chester Mill dostêpu do Internetu. poniewa¿ jedynie w ten sposób mo¿emy obni¿yæ ryzyko przep³ywu informacji zastrze¿onych. Rozumiemy ten niepokój. kobiety ani dziecka. by Was uwolniæ. ¿e to nadmierna troska. ¿e kto w Chester Mill ma wiedzê dotycz¹c¹ bariery otaczaj¹cej wasze miasto. ¿e w pewnym momencie zarówno dla reprezentantów miasta.Po trzecie. Mimo wszystko ta decyzja równie¿ pozostaje kwesti¹ dyskusyjn¹ wiêc mog¹ zaj æ pewne zmiany w naszym stosunku do poruszanych spraw. Praktycznie rzecz ujmuj¹c. Podkre la³. choæ to równie¿ jest kwestia dyskusyjna. I po szóste. Pu³kownik Barbara bêdzie na bie¿¹co informowany o wszelkich ewentualnych zmianach. Istnieje prawdopodobieñstwo. opart¹ na naszych najwspanialszych idea³ach: nie opu cimy nikogo. ¿e do spotkania z przedstawicielami mediów najsprawniej doprowadzi szybkie zakoñczenie obecnej sytuacji kryzysowej. ³atwiej j¹ sprawdzaæ ni¿ po³¹czenia przez telefony komórkowe. Wykorzystamy wszystkie mo¿liwo ci. jednak jeste my przekonani. niestety utrzymanie blokady telefonicznej jest w tej chwili absolutn¹ konieczno ci¹. ¿e poczta elektroniczna mo¿e byæ legalnie monitorowana przez Agencjê Bezpieczeñstwa Narodowego. pieniêdzy W zamian oczekujemy od Was wiary i wspó³pracy. zdo³aj¹ Pañstwo zawiadomiæ mieszkañców. kontynuowana bêdzie blokada kontaktów z mediami. zak³adamy pe³n¹ wspó³pracê miêdzy nim a w³adzami miasta. Po czwarte.

kolego. Wspó³pracuj. mia³a za³zawione oczy). widzia³ prawdê. Rozumia³ to tak¿e Jim Rennie. Wspó³pracujcie. ³¹cznie z drugim imieniem. . czytaj¹c. a w tej chwili. podpisa³ siê pod nim osobi cie. Najbardziej w wiecie pragn¹³ teraz zagwizdaæ na Pete'a Randolpha i kazaæ mu wsadziæ pu³kownika kuchtê za kratki. Decyzja pozostaje kwesti¹ dyskusyjn¹ Oczekujemy wiary i wspó³pracy. tak my Wam. ¿e ten taki siaki owaki zwolennik aborcji nie mia³ o sprawach wiary ¿adnego pojêcia. Zak³adamy pe³n¹ wspó³pracê miêdzy nim a w³adzami miasta. mo¿e Niechlujowi uda siê opanowaæ delirium na tyle. Na razie mia³ przed oczami kilka ³ajdackich zdañ z listu prezydenta. drañ. dok³adnie wiedzia³. z przyjemno ci¹ udusi³by go go³ymi rêkami. W przeciwnym razie popamiêtasz. jak ju¿ siê przebijemy. A pamiêæ mamy doskona³¹. my la³ Rennie. ‾elazna piê æ obleczona w aksamitn¹ rêkawiczkê. ¿e mo¿e sobie wprowadzaæ stan wyj¹tkowy w piwnicy komendy. Prezydent pisa³ o wspó³czuciu i wsparciu (Grinnell. Za to kiedy wspomina³ o wspó³pracy. w którego imieniu to zrobi³. Wspó³pracujcie albo stracicie Internet. Kto wie. List by³ gro b¹. Spokojnie. Barbarê tak¿e. który w dodatku o mieli³ siê przy³o¿yæ mojemu synowi.Wspieramy Was modlitw¹ i serdeczn¹ my l¹. co zosta³o przekazane miêdzy wierszami. Po kolei. Stanowcz¹ i bezdyskusyjn¹. o czym mówi. ¿eby przy salutowaniu nie wsadzi³ sobie palca w oko. Du¿y Jim by³ absolutnie pewien. ale jak cz³owiek zebra³ to. pasuj¹cym do terrorysty. Dla niego wiara by³a pustym s³owem. z Samem Verdreaux w roli adiutanta. jaki sekretarzyna pisa³ ten list. Z wyrazami szacunku 6 Niezale¿nie od tego. Najbardziej wymowne by³o ostatnie. gdyby jakim cudem zosta³ teleportowany i zna laz³ siê z nim twarz¹ w twarz. Powiedzieæ intruzowi. Du¿y Jim na niego nie g³osowa³. a potem podwa¿yæ mój autorytet. Tak jak Wy pomo¿ecie jemu. bo my sporz¹dzamy listê grzecznych oraz niegrzecznych i nikt n ie bêdzie mia³ ochoty figurowaæ na li cie niegrzecznych. Nigdy nie oddam miasta jakiemu kuchcie. ta narkomanka.

Ona zapewni³a go.Wygl¹da na to. Na schodach przed komend¹ Frankie poprawi³ pas. Fatalne uczucie po ca³ym dniu bez ¿adnych dolegliwo ci. wietnie. ¿e siê po lizgnê³a pod prysznicem i le¿y sparali¿owana albo co w tym stylu. . które w³a nie przy pieszy³o.Wejd my do rodka . wówczas nowo mianowany pu³kownik Armii Stanów Zjednoczonych pozna szeroki wachlarz ca³kiem nowych znaczeñ okre lenia g³êboko w terytorium wroga . Chodzi³o im o samo zajêcie. Gdy razem z innymi wie¿o upieczonymi policjantami wróci³ do komisariatu po tej gigantycznej rozróbie na polu Dinsmore'ów. ale nigdy nie wiadomo. 7 Junior siedzia³ z przyjació³kami w ciemno ciach.Nie ma mowy. Powiedzia³ Stacey. gdyby siê okaza³o. pewnie mo¿na bêdzie siê spodziewaæ premii od wdziêcznego rz¹du Stanów Zjednoczonych. ¿e to dziwne.Bêdzie mnóstwo roboty . ty prymitywie. ¿e mog¹ wzi¹æ nastêpne cztery godziny s³u¿by. Carter. . ¿e nadgodzin bêdzie jeszcze du¿o. ¿e rezygnuje. by siê stawi³ na s³u¿bê nastêpnego dnia o siódmej. dadz¹ sobie radê. Podrygiwa³a w rytm bicia serca. . wiêc kied przyjdzie do wyp³aty.zaproponowa³.stwierdzi³a. . Je li nie. je li maj¹ ochotê. ale bardzo go uspokaja³o. powoli. Najpierw niech pu³kownik kuchta obja ni wielkie plany militarne. . ale akurat zaczê³a go boleæ g³owa.Chyba wpadnê do Angie powiedzia³. Nawet on uwa¿a³. Stacey Moggin. Bia³a plamka rozpoczê³a taniec przed lewym okiem. Juniorowi krew têtni³a w g³owie. Georgia Roux i Frank DeLesseps wszyscy zgodzili siê pracowaæ w nadgodzinach. jednak równocze nie przypomnia³a. Juniorowi te¿. . je li nie jest niezbêdny. Du¿y Jim przywo³a³ na twarz u miech. ¿e mamy sporo do omówienia. Ale pomy la³ tak¿e: Spokojnie. chocia¿ wziêli tê pracê nie dla pieniêdzy. Je li przynios¹ po¿¹dany skutek. G³upio by by³o. ci¹gle jeszcze w mundurze i wyra nie zmêczona. powiedzia³a im. Mel.My lê. Nigdy. ¿e pojecha³a gdzie z Dodee. na to siê zanosi. Powiedzia³a te¿.

I jeszcze lesba.. niemniej. Ale da³o siê jako wytrzymaæ.Mam po drodze.. pomy la³. . Wcze niej zapali³ latarkê..A.Szmata jedna.Sammy Bushey mi napyskowa³a. Junior pokiwa³ g³ow¹. . . Menagerie a trois jak by to ujêto w Penthousie . .ci¹gn¹³ Frankie . W pewnym sensie. Wiesz. Nie zamierza³ siê pieprzyæ z trupami.. .Wiêc pomy la³em sobie . Po chwili siê uspokoi³a. br¹zowego cukru. I daæ jej nauczkê. pomijaj¹c smród. ¿eby siê suka nauczy³a szanowaæ w³adzê. Teraz jednak by³. Angie posadzi³ po swojej prawej. ale potem j¹ zgasi³.Bo wiesz. . milsze wonie: kawy. . lecz kiedy zgasi³ wiat³o. Przez chwilê m³ody Rennie mia³ ochotê zacisn¹æ rêce na szyi kumpla i przytrzymaæ. Siedzia³ pod cian¹ z pó³kami zastawionymi jedzeniem w puszkach.W³a nie. co chce. który ju¿ siê zacz¹³. Cz³owiek mo¿e robiæ.zaproponowa³ Frankiemu. I perfum. Mieszanina zaschniêtego gówna i rozk³adu. . Ciemno æ by³a lepsza.Akurat dzi nie jestem napalony.Jeste cie moimi dziewczynami . Dodee po lewej rêce. suszonych owoców i czego jeszcze.powiedzia³ Frankie. ¿eby ju¿ nigdy wiêcej nie us³yszeæ tego g³osu.No. Zastanów siê. ta rura.. Dodee? Angie? Junior nie wiedzia³. W wietle latarki dziewczêta nie wygina³y najlepiej. .¿e móg³bym do niej zajrzeæ po robocie. na laduj¹c g³os dziewczyny irytuj¹cym falsetem.. . który dzia³a³ Juniorowi na nerwy.Racja? Cisza. . . bo mia³y wytrzeszczone oczy i napuchn iête twarze. Mówi do mnie: Co mi zrobisz? Aresztujesz mnie? .Powa¿nie? Dziêki. czekolady. . Mmm! Mo¿na by nawet wzi¹æ je za ¿ywe laski! To znaczy. zameldowa³bym wielebnemu Cogginsowi o cudzie.powiedzia³ w ciemno ciach spi¿arki. melasy.. Bia³a plamka przed okiem podskoczy³a szaleñczo. mo¿e to i lepiej. staruszku.Frankie zni¿y³ g³os.Frankie popatrzy³ na dziwny zachód s³oñca. ¿e ból g³owy znowu .Ta ca³a kopu³a nie jest taka z³a.Mogê tam zajrzeæ. a¿ wydusi z niego ¿ycie. tylko czê ciowo przes³oniête w³osami. poczu³ md³o ci. Gdyby która odpowiedzia³a. Bia³a plamka przed lewym okiem zmieni³a kolor na czerwony.Po³o¿y³ d³oñ na swoim kroczu i cisn¹³. . bo w powietrzu unosi³y siê te¿ inne. Wiedzia³ jedynie. . je li chcesz . stary. .

To jest nasza tajemnica . I to nied³ugo.. 8 Gdy Barbie i Brenda Perkins wyszli z ratusza o godzinie dwudziestej trzeciej. dziewczyny? Nie odpowiedzia³y.Dodee! Bezpo rednia z ciebie dziewczyna! . Jeszcze nie teraz. nie chcia³bym ci robiæ przykro ci. Julia chcia³a mieæ pewno æ.zawtórowa³ jej Barbie. jak mia³by to zrobiæ. . co chcesz. Trzeba bêdzie pochowaæ dziewczyny. Nied³ugo. a¿ w koñcu siê zdrzemn¹³. Z pocz¹tku oboj e prawie siê nie odzywali.Nie próbowa³by. Na rogu Main i Mapie osta³a siê jeszcze stertka wydania specj alnego Democrata . Nikt by tego nie zrozumia³. A poza tym. ¿eby go zniszczyæ. Kiedy pocisk uderzy w klosz. i tak po³o¿y³ j¹ sobie w kroczu.Mogê? No bo w sumie niby jeste dziewczyn¹ Frankiego. Teraz by³o dobrze. ¿e Frankie zamierza ciê dzisiaj pu ciæ kantem. prawda? Barbie pokrêci³ g³ow¹. ale w zasadzie zerwali cie ze sob¹. Brenda po wieci³a na kartkê latark¹ w d³ugopisie. posiedzenie Rady Miejskiej ci¹gle trwa³o.. bêdzie huk jak diabli.Zrobili cie to.Szczerze mówi¹c. jasne. ¿e Rennie nie poda informacji na swój sposób. Trzeba bêdzie je pochowaæ.. Wtedy w mie cie zaroi siê od policji i ledczych. ale nikt nie bêdzie musia³ nic z tego rozumieæ. Klosz móg³ znikn¹æ jak bañka mydlana albo naukowcy znajd¹ sposób. poka¿ mi. ¿eby James nie móg³ wyciszyæ sprawy. ³atwiej mu bêdzie uwierzyæ . a wkurzaj¹ca bia³a plamka zniknê³a. ja to widzê jako swego . Po³o¿y³ d³oñ na piersi Angie. . . Poniewa¿. A je li kopu³a zostanie.westchnê³a. Junior siedzia³. .. Trudno.powiedzia³. . ludzie bêd¹ chodzili od domu do domu.Mo¿na by s¹dziæ. . jasne. rób. Poszli Main Street do Morin.Co. ale co mi siê zdaje. . . wkrótce zbierze siê co na kszta³t komitetów ¿ywno ciowych. .Stukn¹³ d³oni¹ w kartkê. I podniecaj¹co. . obejmuj¹c za ramiona swoje ofiary. jaka jeste spro na. .Nie ma sprawy.zel¿a³. Drug¹ rêk¹ po omacku odszuka³ d³oñ Dodee. Barbie wyci¹gn¹³ kartkê spod kamienia przytrzymuj¹cego gazetki.Nieprawda . szukaj¹c zapasów.szepn¹³ Junior w ciemno æ.Nieprawda. obojêtne. Zreszt¹ to tylko drobne macando. bo to niemo¿liwe. By³a zimna. . ¿e kiedy cz³owiek zobaczy to na pi mie.

rodzaju zabezpieczenie. to jedno wiem z ca³¹ pewno ci¹. kiedy ju¿ kurz opadnie. .. A wtedy. mog³o siê okazaæ przydatne. Ruszyli dalej. . James Rennie bêdzie siê musia³ gêsto t³umaczyæ..Nie ty jedna czekasz na jutrzejszy dzieñ. . Widzisz. .poprawi³a go cierpliwie.Mój m¹¿ uwa¿a³. Howie nie mia³ niezbitych dowodów. Gdyby co z tego. W czasie spotkania w ratuszu s³ucha³ uwa¿nie i choæ Rennie robi³ co w jeg o mocy. ¿e Du¿y Jim kradnie. póki go kto nie powstrzyma. Brenda z³o¿y³a kartkê i wetknê³a pod pachê.Brenda . bêdzie bra³.Nie chodzi o dowody . pójdê do prokuratora okrêgowego. .powiedzia³ Barbie.. W przeciwnym razie. A w zasadzie mogê ci powiedzieæ wszystko lub nic. to mocno mnie rozczarowa³e . pewnie zobaczymy ca³kiem inn¹ twarz tego cz³owieka.No tak. jak to mawia Ricky Ricardo. . Radny Rennie musi sobie my leæ tak: Skoro on wie o takich rzeczach wcze niej ni¿ ja. ¿e za zas³on¹ dymn¹ wyrazów pe³nych wspó³czucia i troski o wspólny los kry³ siê cz³owiek gro ny. wszystko ci powiem. .Jak? Co? Ile? . Ale je li cruise siê odbije od kopu³y.Widzi pani. By³ niebezpieczny dla ka¿dego. . nie tylko sprzedawcy u¿ywanych samochodów nêkanego mani¹ wielko ci.Przekonajmy siê. ile ci powiedzieæ. ¿eby jego s³owa brzmia³y rozs¹dnie i wiadczy³y o czystych intencjach..Przyjacielu.poprosi³a Brenda. co uzna z potrzebne. Je¿eli on nie za³atwi sprawy. .Chodzi o to. Nie taki by³ powód do zmartwienia i Barbie domy la³ siê. co da wystrzelenie pocisku. je li bêdê siedzia³ w kiciu. Chocia¿ by³ blisko. je li próba zniszczenia kopu³y siê nie powiedzie. Barbie nadal mia³ niema³e obawy. A ja nikomu nie pomogê.Je¿eli twoim jedynym zmartwieniem jest unikniêcie aresztowania.Z jakiego powodu? . miasto bêdzie potrzebowa³o pomocy innych. zamiast j¹ przedziurawiæ. dla ca³ego swojego otoczenia. ¿e wdowa po Perkinsie wie o tym doskonale. . James Rennie mo¿e siê okazaæ bardzo niebezpiecznym przeciwnikiem.Zaczekajmy . czy jutro trafiê za kratki . to na pewno wie co jeszcze . . Dzisiaj s³owa Renniego ocieka³y s³odycz¹. Uwa¿a³. Nie odda w³adzy za ¿adn¹ cenê. . co pani wie. nie tylko dla Barbary.Nie wiem. .Mój m¹¿ mia³ Renniego na oku. . uj¹³bym to w ten sposób: je¿eli klosz jednak zostanie.

. ¿e teraz jest pu³kownikiem. chocia¿ my la³ g³ównie o spotkaniu z Lesterem Cogginsem (a tak¿e o spaniu . Wielka Nied wiedzica. . ¿e sprawa jest istotna. . Wielki Wóz. jakby siê szykowa³ do przyjêcia ciosu.Mnie te¿. . . ¿e przed zebraniem skuma³a siê z tym Barbar¹. Andy nadal pilnie pracowa³. o czym Jim chce porozmawiaæ z radn¹.Co oznacza³o. . ...Daj¿e spokój.I zamknij drzwi .O co chodzi? .Oczywi cie.Brenda za mia³a siê. Wykona³a polecenie. Popatrzy³a na niego pytaj¹co. Kasjopeja.Doprawdy drobiazg.chêtnie by wreszcie z³apa³ trochê snu).. odnoszê wra¿enie. I tak odprowadzi³ wdowê do domu. No i z Brend¹ w zasadzie te¿. Czêsto przybiera³a tak¹ pozycjê. Znam j¹ od trzydziestu lat. Du¿y Jim.Zdawa³o mi siê.. patrz¹c na migocz¹c¹ Drogê Mleczn¹. Ujê³a go pod ³okieæ. . Najwyra niej wiedzia³. .. mia³ nadziejê uporaæ siê z oczyszczeniem terenu wokó³ Little Bitch Road najdalej do po³udnia. Podnios³a wzrok.. Za jego plecami Andy Sanders ostentacyjnie zbiera³ dokumenty i uk³ada³ je w szarej szafce biurowej. nietrwa³a. .Mia³a na koñcu jêzyka: Co za g³upoty wygadujesz? . On po³o¿y³ rêkê na jej d³oni.A pana Barbarê od trzech miesiêcy.Mog³abym ciê wzi¹æ pod ramiê? . a ciebie? . odrobinê nie mia³o: . Peter Randolph ¿yczy³ wszystkim dobrej nocy i wyszed³. I ¿e nie bêdzie to nic mi³ego. jednak poprosi³ j¹.. lecz plecy mia³ przygarbione.Widzisz. Andrea wolno ruszy³a za nim.poprosi³ Du¿y Jim uprzejmie. wszyscy do tego przywykli. Takie same jak zawsze. sprz¹taj¹c po spotkaniu.Z Brend¹? . wyra nie zaniepokojona. 9 Du¿y Jim przerwa³ spotkanie o dwudziestej trzeciej dwadzie cia. Mnie to podnosi na duchu. O ile jadanie usma¿onego przez niego bekonu mo¿na uznaæ za znajomo æ. Czas jaki milczeli. Zamierza³ rozpocz¹æ ewakuacjê zachodniej czê ci miasta o siódmej rano. jakie jasne. .Spójrz na gwiazdy.Brenda wy³¹czy³a latarkê.spyta³a Andrea. po czym doda³a. . . uciskaj¹c d³oñmi dó³ krêgos³upa. ¿eby zosta³a jeszcze n chwilê.Zawsze przy nich czujê siê ma³a i taka. . ale wyda³o jej siê to zbyt obcesowe.

On wiele dostrzega³. nie jest wart funta k³aków.Pu³kownik Barbara wydaje mi siê cz³owiekiem kompetentnym . jak niewiele wiemy o kloszu. Tak uwa¿am. trudno cokolwiek wiedzieæ z pewno ci¹.Widzia³em co .Tak? . Nieogolony wygl¹da³ gro nie. . ¿e g³owica mo¿e mieæ ³adunek o wadze nawet pó³ tony! .Wszystko w rêkach Boga . Mo¿e pocisk go zdmuchnie i w miejscu Chester's Mill zostawi krater g³êboki na kilometr? Andrea patrzy³a na niego z przera¿eniem. No to ci powiem.Pomoc tak¹ jak na przyk³ad cruise! .potwierdzi³ Andy. wszystko bêdzie wietnie. Czy ma to byæ jaki w³óczêga. Andrea chcia³a powiedzieæ Jimowi. prawda? . tak? Du¿y Jim niecierpliwie machn¹³ d³oni¹.szepnê³a Andrea. . Istotna jest wzajemno æ. . a wtedy naczelny dowódca. Pociera³a d³oñmi dó³ krêgos³upa. jest naczelnym dowódc¹. . .Trudno go traktowaæ powa¿nie. do czego d¹¿ê. kiedy jego mundur stanowi¹ d¿insy i koszulka. w ka¿dym razie tak to wygl¹da³o. gdzie usadowi³ siê ból. kto bêdzie musia³ s iê zaj¹æ tym miastem.Czy wiesz. którzy jej potrzebuj¹. . poniewa¿ umie w razie potrzeby zapewniæ pomoc tym. ¿e zadzia³a! Powiedzia³. kto to jest naczelny dowódca? Nie wiesz.Widzia³e list prezydenta. ¿e po prostu zachowywa³a siê uprzejmie. czy te¿ demokratycznie wybrany przedstawiciel miasta? Rozumiesz. Je li wystrzelenie pocisku nic nie da. dlaczego Jim zawsze tak starannie siê goli³. tylko strach. Ci¹gle uk³ada³ dokumenty. Ale w przeciwnym razie bêdziemy zdani na siebie. Mam racjê.Masz racjê . . jak Nixon. masz racjê. kto zas³uguje na lojalno æ i pos³uszeñstwo. . Andrea zafascynowana obserwowa³a kêpki niedogolonego zarostu i wreszcie pojê³a.Teraz to ju¿ nie by³a obawa.podj¹³ Du¿y Jim. .przytaknê³a gorliwie. .. ale prawda wygl¹da³a inaczej i Jim na pewno to dostrzeg³.Oczywi cie.No có¿. co Julia Shumway mog³a spreparowaæ osobi cie na swoim w³asnym komputerze. a przy okazji nie przenios¹ nas na ³ono Abrahama. A potem je przek³ada³ i uk³ada³ ponownie.I rzeczywi cie. mo¿e siê udaæ. To jest kto . którego prezydent postuka³ czarodziejsk¹ ró¿d¿k¹. .podj¹³ Rennie.Je li zadzia³a.Zreszt¹ przyjmijmy. ¿e faktycznie by³ od prezydenta .Bior¹c pod uwagê.S³usznie! . który nie potrafi pomóc mieszkañcom. nawet siê nie odwracaj¹c. Andy? . Na jego szerokiej twarzy o obwis³ych policzkach rozla³ siê nienawistny u miech. .

. . czego ode mnie chcesz! Przewróci³ oczami. . Na razie jest to jedyna recepta. Pó no ju¿. oderwa³a d³onie od pleców..Nie pokrzykuj na mnie! Znam ciê od pierwszej klasy podstawówki. oksykodon. . skoñczy³y mi siê na dzisiaj zapasy s³odyczy.Mam receptê! . która pozwoli³a jej choæby ubiegaæ siê o stanowisko radnej.Spojrza³ na zegarek. ale odpowiedzia³ bez wahania. gro niejszego ni¿ przedtem krzyk. co ci s³u¿y. . a ja chcia³bym byæ w domu przed pó³noc¹.Andy ma spory zapas. te twoje pigu³ki. . Andrea zmartwia³a.Na twarzy Du¿ego Jima znowu rozla³ siê fa³szywy u miech od ucha do ucha.Jest jedenasta trzydzie ci. je li obstawisz niew³a ciwego konia w tym wy cigu.A je li uwa¿am. .. ¿e pu³kownik Barbara. od³o¿y³ je specjalnie dla ciebie. Nie podno na mnie g³osu. ze mn¹ i z Andym. uk³adaj¹cy górn¹ czê æ twarzy w niesta³¹ maskê rado ci.Zni¿y³ g³os do z³owieszczego szeptu. Andy? Andy w³a nie zacz¹³ myæ ekspres do kawy.Co? . Niebezpiecznie mieæ takie leki w mie cie odciêtym od wiata i w ogóle. Andrea hardo unios³a g³owê. a nie z jakim pomywaczem nie wiadomo sk¹d.. czy bêdziesz trzyma³a ze mn¹.krzyknê³a Andrea. ma lepsze kwalifikacje do radzenia sobie z sytuacj¹ kryzysow¹? . Andrea pisnê³a i cofnê³a siê o krok. ..Ojej.wrzasn¹³ Du¿y Jim. .O. ¿e bêdziesz siê trzyma³a ludzi. Chcê wiedzieæ. Andy upu ci³ teczkê.Ujmê to w dwóch s³owach. prawda. . powiem jak wierszcz z Pinokia : s³uchaj rad sumienia.Có¿. .Przestañ go tytu³owaæ pu³kownikiem! . mog¹ znikn¹æ. Wygl¹da³ na nieszczê liwego i nie potrafi³ spojrzeæ Andrei w oczy.. ¿ebym nie musia³ powtarzaæ. Wystarczy. . ... A potem siê wyprostowa³a. Z nami. to po prostu. W takim wypadku bêdê musia³ je spu ciæ w aptecznej toalecie..Nie rozumiem. która siê liczy.... . pani siê obrazi³a. Niestety. jakby nie móg³ ogarn¹æ jej g³upoty.Tylko widzisz.Tak.Nie potrzebujesz recepty. niech mnie. skoro tak wolisz. fatalnie. je li ten szaleñczy pomys³ z pociskiem nie wypali. jednak wargi jej dr¿a³y. kiedy wycina³e zdjêcia z katalogów Searsa i wkleja³e do zeszytu. czerpi¹c si³ê z ¿elaznej jankeskiej woli. Wiêc pos³ucha I s³uchaj uwa¿nie. .Nie wolno ci! . Spojrza³a Renniemu prosto w oczy. którzy wiedz¹. pan Barbara. .

Jim wie. By³a z natury dobra.Bóg obarczy³ ciê wielkim ciê¿arem. gdy by³a przykuta do ³ó¿ka. jak nale¿y . . .przyzna³a Andrea têpo.upewni³a siê Andrea. Zawsze mia³a dwa sze ciopaki w lodówce i nadal .Wiem .Ze wstrêtem u wiadomi³a sobie. Nie wypi³a drinka ani nawet kieliszka wina od czasu balu maturalnego. My ci pomagamy. 10 Rozleg³o siê ³upniêcie.powiedzia³a i otar³a z twarzy ³zy. Spu ci³a g³owê. . . ogromnym bólem. zanim o dziesi¹tej posz³a do ³ó¿ka.Ale tylko czterdzie ci miligramów . id¹c po listy? Czy naprawdê tyle tylko trzeba.Bêdê dostawa³a tabletki? .. Sammy obudzi³a siê natychmiast. Wyci¹gn¹³ do niej rêkê. . chocia¿ wypali³a pó³ skrêta i wypi³a trzy piwa Phila. kokainê widzia³a tylko na ekranie telewizora. .. ¿eby jaki obcy dyktowa³ nam.To by³by grzech. . Jakim cudem wpakowa³a siê w takie bagno? Bo upad³a. Nigdy w ¿yciu nie wypali³a jointa. Oczy mia³ podkr¹¿one i smutne.Mo¿e osiemdziesi¹t .Chyba rzeczywi cie przyda³oby mi siê trochê wiêcej.Tyle mi wystarczy. ¿e s³yszy we w³asnym g³osie skamlenie podobne do b³agañ matki z ostatnich lat jej ¿ycia.Postêpuj. Nie wspominaj¹c ju¿ o na³ogu. Andrea drgnê³a.. ¿eby i ty nam pomog³a. .Pewnie! Mo¿e nawet wezmê na siebie zwiêkszenie dawki. Nie mia³a ¿adnej pewno ci. co najlepsze dla miasta. ale on tylko uj¹³ j¹ za d³oñ. . Szept by³ naprawdê cichy. Po czym doda³a szeptem: Szanta¿ujecie mnie.Nic podobnego .stwierdzi³. te pigu³ki s¹ mi potrzebne.zastrzeg³a. Jak s¹dzisz? Przyda³oby ci siê? Wygl¹dasz na wycieñczon¹. Dobra do szpiku ko ci .odpar³ Du¿y Jim. doda³ w my lach. A w zamian chcemy jedynie. Powiedzmy o sto miligramów dziennie. . a spojrzenie szczere. . Delikatnie. lecz Du¿y Jim us³ysza³.Jim. Andy rozja ni³ siê w u miechu. . . W³a nie to by³o najgorsze. po którym strasznie siê pochorowa³a. Straszne.spyta³ Du¿y Jim. ¿eby zmieniæ cz³owieka w narkomana? Je li tak. . Przecie¿ zawsze tak by³o.podpowiedzia³ jej Andy. . to by³o niesprawiedliwe. Ni e potrzebujemy.S¹ mi potrzebne! .Na pewno? . co robiæ.

ruszy³a w lewo. by os³oniæ oczy. I byli pijani.Handlujesz.Towaru . bo sobie poszed³. to i nam sprzedaj. nas³uchuj¹c p³aczu Little Waltera. przejdzie na dietê i wróci do wagi z czasów gimnazjum. . Zapali³a j¹. ca³kiem jak w piosence. Zza nich dobiega³y miechy.shirt.odezwa³ siê Mel. ¿e ponoæ nadal by³ w mie cie..Zga cie te latarki. Nie mia³ kto stan¹æ w jej obronie. a j¹ zostawi³ ca³kiem sam¹. S³ysza³a. s³ysza³a je przez ca³e gimnazjum. Natomiast jeden miech by³ chyb a ¿eñski. . Zamiast do nich trafi³a w cianê. za salonem. Jeden z nich brzmia³ jak kwik. . Odrzuci³a przykrycie i pobieg³a do drzwi. kwik. która tego popo³udnia nadepnê³a jej na pier i nazwa³a j¹ lesb¹. ale na wprost. Nie z lewej strony. Gdy sz³a przez pokój.nazywa³a je piwem Phila. Kto wali³ w drzwi przyczepy.. niestety te¿ gro na.No. wcisn¹³ siê jej miêdzy uda. ale w to nie wierzy³a. g³o niejszy ni¿ dot¹d. A skoro ma³y nie p³acze.Panna gotowa. Nie zap³aka³. Georgia. z pewno ci¹ by³ napity. Uk¹si³y j¹ w twarz cztery strumienie wiat³a z latarek. na pewno by czasem do niej zajrza³ przez te pó³ roku.. chocia¿ m¹¿ znikn¹³ w kwietniu. odk¹d Phil j¹ zostawi³.. a nie ma komu zrobiæ loda. Sammy podnios³a d³oñ. To kwiczenie rozpozna³a natychmiast. kiedy facet taki jak Frank DeLesseps by³ dla niej wredny i straszy³ j¹ i. do sypialni Little Waltera. ta sama. £up! Usiad³a gwa³townie. . To pewnie dobrze. Sammy zapali³a swoj¹. Frankie DeLesseps i Mel Sear les. bo o lepnê! I przymknijcie siê. no! . Bardzo silne. pewnie to cholerne ³ó¿eczko siê rozlecia³o. kwik .O Bo¿e. ale niewiele to pomog³o. Nastêpny wybuch miechu. a to co zobaczy³a. . . d³ugi T . w którym pano wa³ nieprawdopodobny ba³agan. Wszyscy mieli odznaki.. jakie dwadzie cia kilo. nie? Miasto nie jest wielkie. Znowu miech. ale jak tylko skoñczy siê ta ca³a awantura z kloszem. wcale jej nie uspokoi³o. Ktokolwiek siê dobija³. Gdyby by³ w pobli¿u.odezwa³a siê Georgia. Znowu ³upniêcie. a miêdzy nimi Carter Thibodeau i Georgia Roux. Przybra³a trochê na wadze.Czego chcecie? Pó no jest. jednak trzy latarki zgas³y.. Kobieta. Ludzie za latarkami stanowili tylko niewyra ne kszta³ty. Energicznie otworzy³a drzwi. w którym spa³a. Ma³o nie upad³a. Cholerna ciemno æ! Niech szlag trafi firmê energetyczn¹! I Phila. £up! Na blacie toaletki wymaca³a latarkê. dziecko mi obudzicie. A teraz dobieg³y zza nich st³umione miechy. . . Mel Searles.

.zawtórowa³ mu Carter.Chcê siê nawaliæ jak jab³uszko pod gruszk¹. Nadepnê³a na jak¹ lokomotywê i wyl¹dowa³a na ty³ku. Georgia zdjê³a z górnej pó³ki biblioteczki kilka ksi¹¿ek w kieszonkowym wydaniu. Zrobi³ to od niechcenia.oznajmi³ Mel i znowu siê za mia³. ma³o jej nie Oddar³a przy szyi. ¿e jeste my glinami. . kiedy siê napali³a zio³a zapapranego PCR .A co. . pakuj¹c siê w drzwi. rêce zderzy³y siê k³ykciami. ¿e teraz siê czyta pieprzonego Harry'ego Pottera?! .B¹d mi³¹ gospodyni¹ i zapro nas do rodka . lecz Sammy polecia³a do ty³u. kwik! . . . Jaskrawe plamy wiat³a tañczy³y po jej ciele. Potem niepewnie d wignê³a siê na nogi.. . Sprzedaj trochê.powiedzia³ Frankie.Nie! Sammy chcia³a zamkn¹æ drzwi. ¿eby ci porz¹dnie skopaæ ty³ek! Unios³a zaci niêt¹ piê æ. Zarechotali wszyscy czworo. . Nie b¹d winia. a nie wyjecha³! . jasne strugi wiat³a przyszpili³y Sammy do ciemno ci.Gówno prawda . .Ooo! Ró¿owa bielizna! .powiedzia³a Sammy. kwik.zar¿a³a Georgia. Zapali³y siê pozosta³e trzy latarki.Dziêkujê uprzejmie. .W sam raz dla wini! .Wyjecha³! . ale Thibodeau pchn¹³ je mocno i znów otworzy³. Wybija³o siê idiotyczne kwik.Nora Roberts? Sandra Brown? Stephenie Meyer? Ale makulatura! Nie wiesz. teraz siê ba³a. Kwik. . .Szuka z³ota w rynsztokach? Rozwija paranojê na punkcie Jezusa? .Nie rozumiem.zar¿a³ Frankie.Tu wszystko przesi¹k³o marycha.zapyta³ Mel. ‾ó³wik.Taki chuj! . ci¹gle siedzi w radiostacji? . W wietle latarki Sammy jej oczy zal ni³y srebrem.Na miejscu Phila wróci³abym tu na parê chwil.stwierdzi³ Carter.W³a nie . co szepcze na uszko .Po wieci³ po salonie.Wypi¹³ siê. . kwik. .shirt siê jej podwin¹³..zauwa¿y³a Georgia. . Unie li w górê prawe piê ci.Czekasz na któr¹ ze swoich dziewczyn? Znowu wszyscy gruchnêli miechem. Nie zwracaj uwagi na to. Obudz¹ dzieciaka jak nic. Carter Thibodeau te¿. . W taki chaotyczny sposób mówili ludzie w koszmarnych snach. Gwa³townie obci¹gnê³a koszulkê. Reszta jej zawtórowa³a. .Sammy ju¿ nie by³a z³a.Phil wyjecha³! Czwórka jej go ci popatrzy³a po sobie i ryknê³a miechem. po raz drugi tego dnia..Nie mam .Ale chlew! . kwik Searlesa. ‾ó³wik.popar³a go Georgia. T . jedn¹ rêk¹. .

. I uderzy³a mnie w r¹czkê. .Powtórzy³ schrypniêtym g³osem. Wiedzia³a. . tylko tyle.Ta trawka cuchnie zdzir¹ . Wyjê³a pó³litrowy foliowy worek. Sta³ za Sammy. Zamknê³a oczy.Eee. Oddech mia³ przy pieszony. . . a¿ do pasa. ci¹gle trzymaj¹c j¹ za T .Jasne! . Mia³a jeszcze trzy. Masz szczê cie.Chcê jeszcze raz zobaczyæ te ró¿owe majtki . . dupa blada.Aua! Zwariowa³e ?! Boli! .Napyskowa³a mi dzisiaj.Pójdziecie sobie. je li wam sprzedam towar? .Przyszczypa³ brodawkê. nie ma. bo ci przy³o¿ê jeszcze raz. Spróbowa³a siê wyrwaæ.ucieszy³ siê Frankie. Promieñ latarki przeskoczy³ na sufit. Wiêc ³askawie rusz tê t³ust¹ dupê. Prawdziwy cud. .dorzuci³ Carter.Nie ruszaj siê. . mimo to rozpozna³a twarz za latark¹: Frankie DeLesseps. . Promieñ wiat³a uk³u³ j¹ w oczy.Szarpn¹³ koszulkê w górê. zaraz potem wróci³ na dó³.oznajmi³ Carter. A ja przecie¿ nie zrobi³em nic strasznego.stwierdzi³ Mel rzeczowym tonem. Bo Frankie uderzy³ j¹ latark¹. . na co siê zanosi.shirt. Nie wiedzieæ czemu zebra³o jej siê na p³acz.S³uchaj.szepn¹³ jej Mel do ucha. Kwik. a nie boli. Stój spokojnie. . . gdy kto j¹ chwyci³ wpó³.Znowu z³apa³ j¹ za pier . czy masz napis NIEDZIELA na ty³ku. .Stój spokojnie. kwik. . W³a nie mia³a siê obróciæ. Posz³a do kuchni.Gówno. .Wybacz. .Ciekawe. .Zostaw mnie! Przestañ! Mel siê za mia³. Wszystko bêdzie do wyrzucenia.Ona te¿ . ¿e ciê nie zatrzymam za sprzeda¿ narkotyków. Frankie znowu cisn¹³ pier Sammy.Galopem! . szmato. Eeewaaakuacja.Wyci¹gnê³a przed siebie rêkê z ksi¹¿kami i otworzy³a d³oñ. Spad³y na pod³ogê. . kwik. a kto inny wy³uska³ jej torebkê z rêki.Jutro zaczynamy s³u¿bê z samego rana. W g³owie Sammy wybuch³a kula bólu. Dziecko nadal spa³o. . . teraz tchn¹c¹ ciep³em. muszê skonfiskowaæ zio³o . otworzy³a zamra¿arkê.uzna³a Georgia. .Zaczekajcie tutaj.

No. Ruszy³a w stronê kanapy.I tego siê trzymaj. ¿e chrapa³a. Ry¿y te¿ mia³ za sob¹ bardzo trudny dzieñ. Little Walter obudzi³ siê i zacz¹³ p³akaæ. zmieniaj¹c j¹ w maskê goblina. ¿e je li us³yszy to kwiczenie jeszcze raz. Pierwszy podszed³ Frankie. gówniarzu. lecz nie móg³ zasn¹æ. Byle nie posunêli siê dalej. A potem siê za mia³.rzuci³ Mel. szepcz¹c jej do ucha. Za wieci³ sobie w twarz. .Oby tylko dziecko siê nie obudzi³o. Nie mo¿na powiedzieæ. A wtedy bêdziemy musieli wróciæ i naprawdê zdrowo ciê wyruchaæ. Linda Everett szybko zasnê³a.Przypomnij jej. .Nie. Frankie pchn¹³ j¹ na kanapê.krzyknê³a Georgia podniecona. wiêc nawet obawy o stan Janelle nie przeszkodzi³y jej zasn¹æ. .Sammy. Kwik. odk¹d Phi l j¹ zostawi³. kwik. I nogi szeroko.powiedzia³a Georgia. Nastêpny by³ Carter. Ze spuszczon¹ g³ow¹. Kwik.Morda w kube³. . . Kiedy j¹ posuwa³. . kwik. przygarbiona. ale z jej po³owy ³ó¿ka dobiega³y miêkkie chrapliwe odg³osy. dostanie wira. . nikt ci nie uwierzy. Bo widzisz. . a przed sob¹ s³u¿bê od rana (ewakuacja). chocia¿ akurat nie .Musisz siê nauczyæ trzymaæ gêbê na k³ódkê. Sammy pomy la³a.Zer¿nij j¹! .wrzasn¹³ Mel Searles.Na kanapê. kwik. Frankie machn¹³ latark¹ w stronê salonu. bo ci przeczytam twoje prawa! . oczywi cie. . Maska goblina pokiwa³a siê zadowolona. co traci. kiedy jeste na kolanach. bierz siê do roboty . kieruj¹c wiat³o na Sammy. kwik! 11 Dochodzi³a pó³noc.A mo¿e by jej najpierw przeczyta³ prawa? . . nie. Po drodze z³apa³ j¹ Carter. bêdziesz siê komu skar¿y³a? . byle nie by³o gorzej. Poza nami. I od razu siê za mia³. I wepchn¹³ siê w ni¹. Otwieraj ryj tylko wtedy.Zer¿nij dziwkê! Zrobili to wszyscy trzej m³odzi mê¿czy ni po kolei. Mia³a za sob¹ ciê¿ki dzieñ.

Przewraca³a siê z boku na bok. W po³owie schodów przystan¹³. spojrza³ na niego i znów cicho zapiszcza³.potê¿ny mê¿czyzna w komplecie medycznym s³u¿¹cym za pid¿amê . kiedy to by³o. . Ry¿y po raz setny przekrêci³ siê na drugi bok. wróciwszy do domu. Us³ysza³ Audrey. Je¿eli przy artykule o krztu cu nie zmorzy go sen. Ry¿y przest¹pi³ nad psem. Gdyby w szpitalnej aptece zabrak³o etosuksymidu. da siê je powstrzymaæ. Je¿eli drgawki siê nie pogorsz¹.troska o Jan odsuwa³a od niego sen. usiad³ na brzegu ³ó¿ka córki. jednostronicowego wydania Democrata : BARIERA ZOSTANIE ZBOMBARDOWANA! Beznadzieja. s³ynnego specja³u Lindy. A mo¿e i nie. odwróci³ ³eb. Ry¿y wróci³ na górê. otworzy³ drzwi. przynajmniej przez jak i czas. zakrwawiony oczodó³ ch³opaka. Uwa¿a³. Na to nak³ada³ mu siê g³os córki: Wielka dynia! Wszystko przez wielk¹ dyniê! Trzeba j¹ z³apaæ! . I mamrotanie Rory'ego o Halloween. z jedn¹ r¹czk¹ pod g³ówk¹. ¿eby nie obudziæ ¿ony. To znaczy. D wiêk dobiega³ z pokoju dziewczynek. Postanowi³ wobec tego zje æ kawa³ek przy kuchennym stole. Judy le¿a³a na boku. zaledwie mroczny kszta³t miêdzy dzieciêcymi ³ó¿eczkami. Mo¿e ten Szkot powiedzia³ Nie myl przypadku z przeznaczeniem ? Ry¿y kolejny raz przekrêci³ siê na drugi bok i tym razem jego wzrok pad³ na czarny nag³ówek specjalnego. Golden retriever. Wsta³ . Nie da siê zasn¹æ. Ci¹gle mia³ przed oczami postrzêpiony. A teraz ju¿ nie ¿y³. Popiskiwa³a cicho. A najgorsze to próbowaæ spaæ na si³ê. Natomiast Jannie wygl¹da³a zupe³nie inaczej. dostanie lek u Sandersa. przechyli³ g³owê. zrzuci³a z sieb e przykrycie. co mówi³a. to ju¿ nic nie pomo¿e.. próbuj¹c odepchn¹æ od siebie wspomnienia. Jak to mówi³ ten Szkot w Zagubionych ? Nie myl przeznaczenia z przypadkiem ? Mo¿e tak. I o Rorym Dinsmore. jeszcze s³yszê . ¿e nic jej nie grozi. Ch³opak Dinsmore'ów dosta³ rykoszetem w oko i fragment pocisku uszkodzi³ mu mózg. Córka mia³a atak epilepsji. W kuchni zosta³a po³ówka ciasta pomarañczowego z ¿urawin¹.. pod plakatem najnowszego boys bandu. oddycha³a g³êboko i spokojnie.i wyszed³ z sypialni cicho.. oczywi cie. Czy to cokolwiek wyja nia³o? Nic a nic. My la³ o doktorze Haskellu. Ry¿y widzia³ je na blacie. przerzucaj¹c przy tym ostatni numer Amerykañskiego Lekarza Rodzinnego .. Zagubieni . Bez przerwy s³ysza³ s³owa Rona Haskella: Jeszcze ¿yjê.

Co nasuwa³o interesuj¹ce pytanie: czy¿by psy wyczuwa³y równie¿ z³e sny? Pochyli³ siê. Teoretycznie móg³ to byæ objaw petit mal. Ga³ki oczne. zamknê³a oczy. . . . pij. jak wiat wiatem ludzie gadaj¹ przez sen. opar³a pysk na ³apach i te¿ najwyra niej zamierza³a spaæ. ¿e naprawdê nie ma siê czego baæ. poklepa Audrey po ³bie obro niêtym jedwabist¹ sier ci¹. Ry¿y siedzia³ jeszcze jaki czas. zanim wyszed³ z sypialni dziewczynek. suniu . I z³ota pi³ka baseballowa. Wiêc raczej faza REM normalnego snu ni¿ atak. chocia¿ w³a ciwie w to nie wierzy³.Ma³ej co siê ni³o.szepn¹³. . Postanowi³ jednak nie je æ ciasta pomarañczowego.Uwa¿aj na ni¹. ¿e wtedy Audi by szczeka³a. .w razie w¹tpliwo ci wystarczy spojrzeæ na psa spokojnie pi¹cego przy ³ó¿ku. lecz nie mia³ pewno ci. niewyra ne s³owa brzmia³y jak protest. Wyprostowa³ pomiêt¹ koszulê nocn¹ córeczki.pij. on ma z³ot¹ pi³kê. Otworzy³a oczy. Tej nocy mimo wie¿o odkrytej przez dziewczynki kobiecej odrêbno ci Ry¿y zostawi³ drzwi ich pokoju szeroko otwarte. lecz przy tym nie by³o dr¿enia miê ni. która le¿a³a na pod³odze. . ale zaraz ucich³o. By³ przekonany.Aha. Audi na chwilê otworzy³a lepia.. Do baseballu. Jeszcze tylko. poca³owa³ Jan w policzek. zakryte powiekami. Skojarzenie narzuca siê samo. Ry¿y stara³ siê co zrozumieæ z tego mamrotania. Przewróci³a siê na drugi bok. Zmieniaj¹ siê w zombi.Nieee. maleñka. tatusiu. wyginania palców.To z³a pi³ka. Audrey. Tak naprawdê mia³ ochotê przytuliæ siê do pi¹cej ¿ony. Audrey znowu pisnê³a. Do witu by³o jeszcze daleko. . spojrza³a mu prosto w oczy.pij. s³oneczko.. Z³a pi³ka baseballowa. przykry³ dziecko i odgarn¹³ ma³ej w³osy z czo³a.Tatusiu. w rodku nocy trudno byæ optymist¹. czy go rzeczywi cie widzi. s³uchaj¹c oddechu córki.Dobrze. porusza³y siê gwa³townie. wszystko jest w porz¹dku . Nie by³ to dobry sen. a o tej godzin ie z³e my li ³atwo nabieraj¹ realnych kszta³tów. tyle ¿e z podniesionym ³bem. Pi³ki do baseballu s¹ dobre. charakterystycznego mlaskania. Prawie na pewno. Jeszcze siê u³o¿y³a pod ko³dr¹ i zaraz znieruchomia³a. Z³oty retriever. powtarzaj¹c sobie. . wiem.Wiem. . . pomy la³ Ry¿y. Szczególnie z³ote. Niestety. kochanie.

bo mia³em objawienie. Siedzia³em na stopniach.O tak . czyta³em. a potargane w³osy stercza³y we wszystkie strony.. który w³a nie zacz¹³ siê zsuwaæ po równi pochy³ej. tak.Jak d³ugo czeka³e ? .Ch³opiec spo¿ywa wieczerzê u boku Jezusa .Widzia³e mojego syna? .I nie umar³ na darmo. . .Jestem tego pewien. Ogólnie bior¹c. pomy la³ Du¿y Jim.12 Lester Coggins siedzia³ na schodach domu Du¿ego Jima. Ucztuje.. Prosi³em o nie wczoraj w nocy. Chocia¿ noc z chwili na chwilê stawa³a siê ch³odniejsza. wielebny wygl¹da³ na cz³owieka. o nie! Widzisz. Niech go Bóg ma w swojej opiece na wieczno æ.Niech ciê Bóg b³ogos³awi . . Czyta³ Bibliê w wietle latarki. w³a nie to chcia³bym ci opowiedzieæ.. . Mo¿e nieca³¹.odezwa³ siê Coggins. wreszcie pu ci³..Godzinê. .odpowiedzia³ Jim mia³o. bo by³em straszliwie zagubiony. . co widzia³..Opowiedz mi w domu .. b³ogos³awi¹c generator. I dzi po po³udniu siê pojawi³o. wstaj¹c..... modli³em siê. czy kto widzia³ wielebnego na jego schodach. ale zachowa³ milczenie. .I nawzajem . Gospodarza wcale nie natchnê³o to pobo¿no ci¹ bij¹c¹ od wielebnego. zamkn¹³ j¹ w ¿arliwym u cisku i energicznie potrz¹sn¹³..stwierdzi³ Du¿y Jim i zaraz spyta³: . Przygl¹da³ siê wielebnemu w wietle w³asnej latarki. . ju¿ i tak fatalny. Bóg do mnie przemówi³ przez Pismo i przez ch³opca. Tak. . .Jim.Przez dzieciaka Dinsmore'a? Coggins g³o no cmokn¹³ z³o¿one d³onie. przyszed³em do ciebie. . . Rennie wiele by da³ za informacjê. po czym wzniós³ je do nieba. Szeroko otwarte oczy ods³ania³y zbyt du¿¹ czê æ bia³ek.odpar³ Du¿y Jim automatycznie. Rory'ego Dinsmore'a. tylko pogorszy³o mu humor. odpoczywaj¹c w wieczystych objêciach.zgodzi³ siê Coggins. Du¿y Jim uzna³.Juniora? Nie. ale . Gdy Du¿y Jim poda³ mu rêkê. ¿e trudno by³oby robiæ jedno i drugie równocze nie. Niedobrze. skórê Cogginsa powleka³a b³yszcz¹ca warstewka potu. Jim. a to.. nie nastraja³o go optymistycznie.W³a nie przez niego. Coggins potrz¹sn¹³ jego rêk¹ po raz ostatni.Zapali³ wiat³o w korytarzu. medytowa³em.

Teraz mi powiedz. je li mogê prosiæ. Na tabliczce z e szk³a akrylowego widnia³a dedykacja: Jimowi Renniemu z podziêkowaniem za pomoc w przeprowad zeniu Charytatywnego Turnieju Softballa w Zachodnim Maine.No dobrze. Na biurku jedynym przedmiotem przywo³uj¹cym wspomnienia by³a osadzona w specjalnej przezroczystej ko³ysce pi³ka baseballowa platerowana z³otem. Znajdowa³o siê tam nawet zdjêcie Du¿ego Jima z Tigerem Woodsem. Pi³ka by³a mi³a w dotyku i przyjemnie ciê¿ka. A ni¿ej znajdowa³ siê podpis: Bill Spaceman Lee. Coggins usiad³ po drugiej stronie biurka. ale nie lodowaty. To zdjêcie zosta³o zrobione w czasie jakiej akcji charytatywnej zwi¹zanej z dzieæmi. 2007 . Miêdzy nimi by³o oprawione zdjêcie Du¿ego Jima potrz¹saj¹cego d³oni¹ Sarah Palin. Mo¿e siê tym zajmie. Muszê siê przespaæ.Chod my do gabinetu . Na miejscu suplika nta. Oczy wielebnego skaka³y w lewo i w prawo. Tylko tre ciwie. wzi¹³ pi³kê z ko³yski.zarz¹dzi³ i poprowadzi³. na krze le dla klienta. pod którym ukryty by³ sejf. ale wci¹¿ gro nego. Du¿y Jim zastanawia³ siê czasami.Odmówisz ze mn¹ modlitwê? Na twarzy Du¿ego Jima rozla³ siê u miech. Lesterze. Szed³ ze spuszczon¹ g³ow¹. Albo kryszta³ow¹ kulê hipnotyzera. jakby to by³o mieæ tak¹ pi³kê ca³¹ z liteg z³ota. Coggins i tak by³ ju¿ ca³y w nerwach. zw³aszcza kiedy cz³owiek jest odrobinê podminowany. o co siê modlê. na oko bardzo sympatycznym Murzynem. na cianach gabinetu Du¿ego Jima znajdowa³o siê mnóstwo tabliczek dokumentuj¹cych jego ró¿norakie zas³ugi w s³u¿bie spo³eczeñstwu. Chcia³bym wiedzieæ. Fantastyczne wra¿enie.nie zapyta³. jak ju¿ minie ta ca³a afera z kloszem. W³a nie tam chcia³ go widzieæ Du¿y Jim. ko³ysz¹c siê na boki w rytm ciê¿kich kroków. Du¿y Jim. na innym widnia³ z Dale'em Earnhardtem. z³ote szwy dobrze pasowa³y do wnêtrza d³oni. pytanie mog³o go jeszcze bardziej wytr¹c z równowagi. siadaj¹c w fotelu z wysokim oparciem. Starego. Ch³odny. nieco przygarbiony. Zacz¹³ j¹ przerzucaæ z rêki do rêki. jutro czeka mnie mnóstwo pracy. . Od ty³u przypomina³ nied wiedzia w ludzkim ubraniu. zanim . . jakby obserwowa³ mecz tenisa. 13 Poza przedstawiaj¹cym Kazanie na Górze obrazem. o co chodzi. . Przynajmniej na razie.Najpierw mi o wszystkim opowiedz. .

.. .Mo¿na tamte zdarzenia zinterpretowaæ na ró¿ne sposoby. I dzi po po³udniu. Lester zignorowa³ pytanie..padnê na kolana. i o. Czasami podobnie zachowywa³ siê w ko ciele . S³ucha³ z rosn¹cym strachem. .. w d³oniach pul chnych. Phil Kucharz to szaleniec! Je li nie by³ szalony wiosn¹. w koñcu nieomal przera¿ony. Mówi³ dalej.Tak samo siê zdarza³o.Du¿y Jim uniós³ krzaczaste brwi.Nie! . jednak sedno widaæ by³o jak na d³oni: doszed³ do wniosku.. . Zacz¹³ kr¹¿yæ po gabinecie. a wówczas Pan naprowadzi³ go na fragment Pisma wiêtego.... ¿e ich wspólny interesik nie spodoba³ si Panu na tyle zdecydowanie. ale tutaj zwyczajnie doprowadza³o do w ciek³o ci... Pac. . ¿e da mi znak i. W prawo i w lewo.. kiedy to wszystko siê zaczê³o. I w ko ciele takie zachowanie by³o ca³kiem na miejscu..mówi¹c do wiernych. i o Rogerze Killianie. ¿e kiedy da mi znak. wpada³ w trans. Opowie æ wielebnego by³a urywana i naszpikowana cytatami z Biblii.i o sobie. ale silnych. . lecz Du¿y Jim prawie nie zauwa¿y³. spe³ni³ obietnicê! Sam widzia³e ! .Bóg powiedzia³. Oczami ci¹gle pod¹¿a³ za z³ot¹ pi³k¹. kiedy by³em nastolatkiem i dochodzi³em sam.Muszê powiedzieæ o tobie . nie patrzy³ na pi³kê. i o braciach Bowie. spocony jak cz³owiek chory na malariê. lepocie i tak dalej.Nie. Lester modli³ siê. Pac. .zni¿y³ g³os .jêkn¹³ Lester. .Daj¿e spokój. ..spyta³ Jim. Pi³ka skaka³a z rêki do rêki w odrobinê szybszym rytmie. a woln¹ rêk¹ rwa³ w³osy z g³owy. mam powiedzieæ wiernym o twoich zamierzeniach. . w prawo i w lewo... teraz jest na pewno. Zada³ pytanie ca³kiem spokojnym tonem. nie. wspiera³ modlitwê ch³ost¹ (chocia¿ ch³osta mog³a tu byæ rozumian w przeno ni i tak¹ Du¿y Jim mia³ nadziejê). prosz¹c o radê i wsparcie. w którym by³a mowa o szaleñstwie. ¿e ze le lepotê. W prawo w lewo. Wymachiwa³ Bibli¹. Drug¹ rêk¹ szarpa³ w³osy. na ³¹kach. Pac. . . stale z Bibli¹ w d³oni.Du¿y Jim nadal przerzuca³ pi³kê z rêki do rêki. . ¿e Bóg zamkn¹³ miasto pod szklan¹ misk¹.O moich tylko? .o tamtym. ale nie na mnie.Coggins zerwa³ siê na równe nogi. ¿e historia jest rozwlek³a.podj¹³ .Bóg powiedzia³.. Lester nie potrafi³ przekazaæ wiadomo ci tre ciwie.. Kr¹¿y³ szybciej. Komu potrzebne takie szczegó³y.Pan powiedzia³. W prawo. . w lewo.Da ci znak? .

Los dzieci Killiana bêdzie smutny . by³ zmêczony. W normalnej sytuacji miasto jest ode mnie zale¿ne.A ja uwa¿am.A tak¿e nape³nili my w³asne kieszenie.ale ty i ja musimy siê wyspowiadaæ. Zaczyna³ siê z³o ciæ. Tak mi oznajmi³ Pan. . . £up i pac £up i pac. Ksiêga Wyj cia. Tym razem przy³o¿y³ sobie wiêt¹ Ksiêg¹ prosto w twarz. od ciebie oczywi cie tak¿e.dorzuci³ Coggins piskliwie. po prawej i po lewej. Zastanów siê. zaraz. .podj¹³ Coggins . wiersz pi¹ty: Jestem Bogiem zazdrosnym. który karze wystêpek ojców na synach do trzeciego i czwartego pokolenia . .stwierdzi³ Coggins z uporem. . jak¹ zechce mi wymierzyæ. Nawet p³acili my za ich leczenie! Postawili my ci nowy ko ció³ i najsilniejsz¹ chrze cijañsk¹ radiostacjê na pó³nocnym wschodzie! . i bêdziesz móg³ sobie pój æ. Lester zacz¹³ siê ok³adaæ Bibli¹ po ramionach. A tu takie co . Du¿y Jim uniós³ rêkê. w czasie kryzysu. . odpychaj¹c fotel Mia³ za sob¹ d³ugi i trudny dzieñ. ono nas bezwzglêdnie potrzebuje. w której akurat nie mia³ z³otej pi³ki. Du¿y Jim zorientowa³ siê. .. Raz i drugi. ¿e uratowali my od g³odu tysi¹ce dzieci w Afryce. Teraz jednak.I kto to mówi. ci¹gle uderzaj¹c siê Bibli¹. Wsta³.Aha. Z najwiêksz¹ rado ci¹. co mówisz.Zaraz. W³a nie takie znaczenie mia³a lepota ch³opca. Uczyniæ wyznanie i doprowadziæ do oczyszczenia.Wszyscy jeste my zamieszani .gada³ dalej wielebny . drogi Lesterze.Zgrzeszyli my .Uderzy³ siê . Przez ogieñ. za tê sprawê ma³y umar³. . Uczynimy wyznanie i spalimy siedlisko szatana za ko cio³em. co zepsuli my. Jakby s¹dzi³.. Musimy siê ukorzyæ. ¿e traktowanie Pisma wiêtego w ten sposób jest ca³kowicie w porz¹dku.A co ze mn¹? A co na to Andy Sanders? I bracia Bowie? A Roger Killian?! On ma dzieci na utrzymaniu! Mo¿e my nie jeste my tak skorzy do przyjmowania kary! . nie zapominaj! . prosto do wiêzienia stanowego Shawshank.. Nie tak prêdko.Przyjmê z r¹k Boga karê.Napchali my sobie kieszenie brudnymi pieniêdzmi z narkotyków! . Z nosa pociek³a mu stru¿ka krwi. pomy la³ Du¿y Jim. rozdzia³ dwudziesty.Nic na to nie poradzê. choæ bêdzie bola³o.ale. Trzeba usun¹æ ten wrzód. ¿e zgra³ przerzucanie z³otej pi³ki z uderzeniami kaznodziei. Naprawiæ to. . Wtedy Bóg nas wypu ci..

lecz nadal wymachiwa³ Bibli¹. .. Je li zaczniesz k³apaæ dziobem.Zawsze bêd¹ jej potrzebowali! . Wiedzia³em. . lewa strona swetra Lestera bardzo szybko przesi¹k³a. z³ota pi³ka trafi³a go w lew¹ skroñ i rozciê³a skórê. Du¿y Jim chcia³ podnie æ pi³kê jeszcze raz. . . ostatni raz przemówi³ ³agodnie. Dolna po³owa twarzy kaznodziei przesunê³a siê wzglêdem górnej. Wtedy krew zaczê³a skapywaæ na dywan. W skroniach mu dudni³o.. Lester akurat siê do niego odwraca³. . Trafi³ Lestera w szczêkê. Kilka kropli siêgnê³o nawet mlecznego szk³a na . . Krew zbryzga³a dziewicz¹ suszkê do atramentu. ty mucho uprzykrzona! . Mimo wszystko raz jeszcze spróbowa³. w sam rodek. zamachn¹³ siê od do³u. w nie do koñca pewnym górnym wietle zal ni³a nastêpna fontanna krwi. Renniego za wiele. Nikt ci nie uwierzy. Jim.O ile mi wiadomo.Kiedy zobacz¹ diabelsk¹ wytwórniê. spod czerwonego wzoru b³yszcza³o lewe oko. któr¹ dzieci wstrzykuj¹ sobie w ¿y³y! . Ramiê mu pulsowa³o bólem.ponownie. ¿e kiedy wreszcie wyznamy grzechy. kiedy wrzód zostanie przeciêty.. pomy la³.Masz sumienie sobie ¿artowaæ? Du¿y Jim obszed³ biurko. Kaznodzieja ruszy³ do przodu z wyci¹gniêtymi rêkami..Nie taka jest wola Pana.Wszyscy uwierz¹! . któr¹ pozwoli³em ci zbudowaæ za ko cio³em.. Lester zachwia³ siê.. Bóg unicestwi barierê! Kryzys siê skoñczy! Mieszkañcy nie bêd¹ potrzebowali twojej pomocy! Tego by³o dla Jamesa P.Taka jest moja wola.. na twarz wyp³ynê³y ceglaste rumieñce. . ¿e te dalekie rzuty w gimnazjum kiedy mi wyjd¹ bokiem. Du¿y Jim opu ci³ rêkê z pi³k¹. jak do rozz³oszczonego dziecka. przyja nie.Du¿y Jim tym razem trafi³ duchownego w czo³o. Biblia k³apa³a na Du¿ego Jima jak wielka paszczêka. zaczê³a z niej skapywaæ. I chyba próbowa³ co mówiæ.Lester. miasto mnie potrzebuje. a ten skurczybyk nadal sta³ o w³asnych si³ach i wci¹¿ usi³ow co mówiæ. pluj¹c szkar³atnymi kroplami. Prze³o¿y³ pi³kê do lewej d³oni. .. Pr¹d mu przeszy³ rêkê a¿ do barku. niestety nie móg³. nie bêdê móg³ kierowaæ lud mi. Sporo jej by³o. Teraz ju¿ krew dos³ownie strumieniem la³a siê na dywan. raczej pal¹. wszyscy uwierz¹! I jeszcze jedno. czy ty naprawdê nie dostrzegasz.rykn¹³ i wyprowadzi³ cios pi³k¹. Krew sp³ynê³a po policzku.A radiostacja Jezusa jest prowadzona przez wariata produkuj¹cego truci znê. Wpad³ na biurko.krzykn¹³ Coggins.

Junior chwyci³ go i podtrzyma³. Tymczasem Junior wróci³ szybko . choæ wiedzia³. Z niezrozumia³¹ wpraw¹. Du¿y Jim prawie le¿a³ w fotelu. Teraz ciê mam ? Czy to spojrzenie mówi³o: Teraz ciê mam ? . twarz skry³a siê za p³acht¹ krwi. które swego czasu by³o tak silne i wytrzyma³e.Booo.! . Masowa³ sobie pier . wymachuj¹c Bibli¹ w górê i w dó³.. Sweter mia³ ca³kiem mokry. . ci¹gn¹³ krawat. Lester niczym zombi szed³ ku Juniorowi.. Booo¿eee! . Ju¿ dobrze. Rennie z pocz¹tku by³ przekonany.Nie stój tak. Tak czy inaczej brakowa³o mu tchu i nie móg³ zawo³aæ ch³opaka.Lester ruszy³ w stronê. 14 Piêæ d³ugich jak wieczno æ minut pó niej. Du¿y Jim przyczai³ siê pod blatem.. . wielebny. . Booo. sk¹d us³ysza³ g³os.suficie.W drzwiach stan¹³ Junior z szeroko otwartymi ustami i oczami jak spodki.Tato? . jakby robi³ to wcze niej ze sto razy. obrzuci³ go mrocznym..Pomogê ci . . Junior wyszed³. . nieodgadnionym spojrzeniem.przyniós³ z przyczepy kempingowej p³achtê brezentu. pomy la³ Du¿y Jim. by nagle siê zatrzymaæ.wydusi³ z siebie ze wistem. Pociera³ zwiotcza³e cia³o. Po czym u³o¿y³ d³onie na jego szyi lepkiej od krwi i z ca³ej si³y zacisn¹³. Gdzie tam w rodku serce wci¹¿ pêdzi³o i gubi³o rytm. co by³oby b³êdem.Trzymam pana. pomó¿ mi! .krzykn¹³ Lester. Z pewno ci¹ jednak by³o co jeszcze. Jednym strz¹ niêciem roz³o¿y³ j¹ na pod³odze. Mo¿e by³a w nim mi³o æ? Du¿y Jim mia³ tak¹ nadziejê. spodnie jak unurzane w ciemnopurpurowym b³ocie.. Wyci¹gn¹³ Bibliê przed siebie.. Ci¹gle usi³owa³ obej æ biurko.Booo. jednak na szczê cie nie wykazywa³o chêci. ¿e nie da rady. . za³o¿ony specjalnie z okazji spotkania w ratuszu. Junior po pieszy³ mu na spotkanie. Kiedy duchowny zacz¹³ upadaæ. Jego w³asny syn. Wszystko przez te filmy pe³ne przemocy..hukn¹³ Du¿y Jim na syna. Booo.Sied i ³ap oddech. teraz na kolanach.. ¿e syn poszed³ po Randolpha. koszulê mia³ rozpiêt¹. .

. . zakas³a³. .Dobry z ciebie ch³opak....W³ama³ siê! Synu. ..Junior przetoczy³ Lestera na brezent. . Jest tam taki jeden. to gdzie zamierzasz. Pamiêta³. Oczywi cie nie zgodzi siê na aresztowanie. wetkn¹³ j¹ miêdzy uda Cogginsa i zacz¹³ zawijaæ trupa. . . Dobry syn pomaga ojcu. P³achta zaszele ci³a g³o no..To by³a walka na mieræ i ¿ycie. on chyba oszala³.Kogo? . Z jednego koñca wystawa³y stopy.Jasne. mo¿e.Junior nie wydawa³ siê zainteresowany wyja nieniami.Bêdziesz musia³ zabraæ go do ko cio³a. . Bardzo zdecydowanie. Du¿y Jim wsta³. Bushey du¿o wiedzia³.Skoro nie zabierasz go do ko cio³a. Na wyprzeda¿y. . ale czu³ siê trochê lepiej. Wróciæ do formy. . Poæwiczyæ. Ch³opak przyjrza³ siê cia³u. Kiedy go znajd¹. Du¿y Jim kupi³ go u Burpeego. mog¹ go nie zdo³aæ uj¹æ ¿ywego. potoczy³ je dalej.mrukn¹³ Junior. mam te¿ lepszego kandydata. Zielony brezent. . .Biblia .Pieprzonego Dale'a Barbarê. Serce bi³o nieco wolniej. Bogu dziêki! Kto by pomy la³. Jim ciê¿ko wci¹gn¹³ powietrze.powiedzia³ Junior... potem narzuci³ na nie jeden koniec p³achty. Bêdziesz musia³. ¿e Kucharz we mie na siebie odpowiedzialno æ za co takiego. s³usznie . . Junior. Junior spróbowa³ naci¹gn¹æ p³achtê.. . . .. Po prostu. uderzy³ siê w pier .. I pozb¹d siê suszki.Jak? .Jeszcze nie wiem. Nadal mia³ wiszcz¹cy oddech.Przyda³aby siê ta ma izolacyjna.. Wszystko wskazywa³o na to.Jeszcze jedno dr¿enie pod ¿ebrami.wskaza³ Du¿y Jim.. ¿e po piêædziesi¹tce cz³owiek siê tak szybko sypie.A je li chcesz zwaliæ to na kogo .. Serce odzyska³o w³a ciwy rytm. Ale umyj tê cholern¹ z³ot¹ pi³kê. .Skoro tak uwa¿asz. Chwyci³ Bibliê. ¿e interesuje go jedynie solidne zapakowanie cia³a. Bêdê musia³ wzi¹æ siê za siebie. Czu³ siê lepiej. je li masz zamiar j¹ zatrzymaæ. .Ten jeden to by³ Kucharz. A co za tym idzie. Bóg daje nam tylko jedno cia³o.No tak. Na dywanie le¿a³o teraz wielkie zielone burrito. ale mo¿e oczekiwanie. ale jej nie wystarczy³o. nie by³o najsensowniejszym pomys³em.Znam lepsze miejsce . jak Toby Manning powiedzia³: Zrobi³ pan wietny interes! . .

By³a to droga sercu pami¹tka. co bêdzie jutro.Niewa¿ne .Zanim postanowimy. je li tylko bêdzie czysta? Godzinê pó niej. Junior podniós³ na ojca spojrzenie pe³ne pogardy. ¿e to nie wyk³adzina od ciany do ciany.rzek³ Junior. Wielebny poczeka. le¿a³a w przejrzystej ko³ysce. a¿ wymy limy. Powinienem siê jej pozbyæ. .odpar³ Junior. Przysz³o mu do g³owy.. ¿e tego nie zrobi.Trzeba bêdzie zakopaæ dywan . I wiêkszo æ brudu jednak na nim zosta³a.. No. Z namys³em przyjrza³ siê z³otej pi³ce. . . ale przecie¿ w³asny syn z pewno ci¹. . jak wsadziæ Barbarê za kratki.Ca³e szczê cie.W bezpieczne miejsce. l ni¹ca jak dawniej. A zreszt¹ dlaczego nie mia³aby zostaæ. gdy Junior wróci³ do domu. Takiego Du¿y Jim nie widzia³ go nigdy.. co dalej. ¿e syn ma teraz nad nim ogromn¹ w³adzê. zaczekamy i przekonamy siê. z³ota pi³ka. Kilka minut pó niej Rennie us³ysza³ silnik samochodu kempingowego. . Wiedzia³. D wign¹³ gigantyczne burrito i wyniós³ na korytarz. pomy la³.

Zaraz nas min¹ i zawróc¹ na Little Bitch.. sp³ywa³y mu prawie do ramion. choæ dr¿enie w jego g³osie wiadczy³o.. By³ wysoki.NADCI¥GA POCISK 1 UWAGA! TU POLICJA CHESTER'S MILL! ZARZ¥DZONO EWAKUACJÊ! JE LI MNIE S£YSZYSZ.Na tym kempingu o tej porze roku nie ma ¿ywego ducha . Teraz rozpuszczone.. ¿e co jest nie w porz¹dku. EWAKUACJÊ! JE LI MNIE S£YSZYSZ. lecz w praktyce od pi¹tkowego popo³udnia skupiali siê raczej na podziwianiu w³osów ³onowych partnera. ID W KIERUNKU MOJEGO G£OSU! UWAGA! UWAGA! .Teraz g³os siê rozlega³ bardzo blisko.. By³o radio. W domku nie by³o telewizora. szczup³y. miêdzy Little Bitch Road a rzek¹ Prestile. Carolyn mia³a dwadzie cia trzy. Znajdowali siê w domku Thurstona nad jeziorem Chester Pond. ale nawet go nie w³¹czyli. .Auto stoi na podje dzie! Zobacz¹ je! Na twarzy profesora wyra nie odbi³y siê s³owa O cholera! . s³uchaj¹c dziwacznego dudnienia i spogl¹daj¹c na siebie ze zdumieniem. dwudziestego trzeciego pa dziernika. . Skoñczy³ sze ædziesi¹t lat. Wybi³a w³a nie ósma trzydzie ci w poniedzia³kowy ranek. . G³os by³ coraz bli¿ej.po raz pierwszy. Gêste siwiej¹ce w³osy zwykle ci¹ga³ w koñski ogon. póki nie zbudzi³ ich dudni¹cy g³os. Oboje uczyli w Emerson College w Bostonie.rzuci³. bo Thurston Marshall nie znosi³ telewizji. ‾adne z nich ni e mia³o pojêcia o tym. ID W KIERUNKU MOJEGO G£OSU! PRZEPROWADZAMY EWAKUACJÊ! Thurston Marshall i Carolyn Sturges usiedli w po cieli. Carolyn .asystentk¹ na tym samym wydziale.Nie przejmuj siê .podj¹³.Thurston! Trawa! Gdzie j¹ zostawi³e ? . Uderzy³a go w ramiê . . Zostali kochankami pó³ roku wcze niej i romans kwit³ w najlepsze. Thurston by³ tam profesorem angielskie go (a poza tym wspó³redaktorem aktualnego numeru Ploughshares ). Przy jechali na d³ugi weekend opadania li ci . ¿e nie zdo³a pos³uchaæ w³asnej rady. UWAGA! TU POLICJA CHESTER'S MILL! ZARZ¥DZONO. .

. do rodka wkroczy³o dwóch m³odych mê¿czyzn. W kominku nadal pulsowa³ ¿ar. W DOMKU! WYCHODZIÆ! RAZ . Carolyn sta³a w drzwiach sypialni. zanim siê po³o¿yli.DWA! Koszmar. Jego umys³.Thurston s³ysza³ inne wzmocnione g³osy. do po³owy opró¿nionej. pozbawienie w³asno ci.. Niestety.. by³o tres romantyczne. na której od zesz³ego wieczoru zosta³y krakersy i ser.Jedn¹ sekundê.du¿ej sypialni z widokiem na jezioro oraz salonu po³¹czonego z kuchni¹. Narkotyk zosta³ w drugim pokoju. Z rozwianym w³osem i go³ymi po ladkami pobieg³ do drugiego pokoju.na moment zapad³a cisza. rozleg³o siê pukanie do drzwi. Pierwsza rzecz. Tu¿ obok tacy. chaotycznie mu podsuwa³: pozbawienie w³asno ci. nim zaczêli nocny ruchaton.. na skutek pogwa³cenia co najmniej dziewiêciu ró¿nych praw gwarantowanych przez konstytucjê. niech siê ubiorê. którym siê raczyli. A mo¿e jednak w³o¿y³em trawkê do aktówki.Chwileczkê! . w s¹siedztwie resztek sera brie. WY£A CIE. WY TAM. nie. Narkotyk le¿a³ na wierzchu. obu aktualnie by³ych) oraz. Orwellowska Policja My li. . Elektryczno æ dostarcza³ stary generator. W foliowej torebce. ‾EBY MY NIE MUSIELI WAS WYCI¥GAÆ! winie.. Obaj mieli na sobie d¿insy i niebieskie koszule.. który Thurston wy³¹czy³. pozbawienie w³asno ci. a nastêpnie.HALO. Cha³upinê zbudowa³ jego dziadek tu¿ po drugiej wojnie wiatowej. w³a ciwie nie pukanie. bo jego nierówny warkot by³ nieszczególnie romantyczny. Wyskoczy³ z ³ó¿ka. walenie. Drzwi stanê³y otworem.krzykn¹³. Nie. Sk³ada³a siê zaledwie z dwóch pokojów . ci¹gle jeszcze niezbyt sprawnie dzia³aj¹cy po rozkoszach minionego wieczoru.Po raz drugi uderzy³a go w ramiê. . oczywi cie. Jeden trzyma³ w rêku megafon. Choæ rozpalanie ognia nie stanowi³o konieczno ci. ale jeden dominowa³ nad reszt¹. . Ma³omiasteczkowe winie o ciasnych wiñskich rozumkach.Gdzie zostawi³e trawkê? . wstrêt jego trójki dzieci (z dwóch ¿on. ludzi mówi¹cych przez megafony. . pomy la³ Thurston. owiniêta prze cierad³em. jak¹ by³o widaæ od drzwi. W momencie gdy Thurston podbieg³ do sto³u. gliniarzy mówi¹cych przez megafony. a potem: . ale prawie jej nie zauwa¿y³. TU POLICJA! TO NIE S¥ WYG£UPY! ZARZ¥DZONO EWAKUACJÊ! JE‾ELI JESTE CIE W RODKU. ZARZ¥DZONO EWA..

który ten ruch ods³oni³. Praca gliniarza mu pasowa³a. co siê dzieje. . .Junior. . .Nie pyskuj. Musicie siê st¹d wynie æ. tyle ¿e Frankie.odezwa³ siê Junior . Ani ladu bólu g³owy. Min¹³ go³ego chudego mê¿czyznê stoj¹cego przy zlewie (czy te¿ mo¿e raczej: dygocz¹cego przy zlewie) i chwyci³ Carolyn za ramiona. naprawdê wietnie. . . Ty i twój kocha .. maleñka. Przeprowadzamy ewakuacjê tej strony miasta.. staruszku? . ty seksistowska wi.Czy cie kompletnie zg³upieli? Przecie¿ wiadomo.Niez³e bufory! .Zupe³nie jak w Kiedy Harry spotka³ zdzirê .. Niezbyt mocno. kwitn¹co.Zamknij bu kê. .Proszê w³o¿yæ ubranie. I ten sam wyraz kompletnego os³upienia.i id siê ubierz. schowa³ j¹ za plecami i ukradkiem wrzuci³ do zlewu.Zamilk³. . Prze cierad³o zsunê³o siê na pod³ogê.krzyknê³a Carolyn..D¿insy by³y balsamem na duszê. . .Wynocha! . pomy la³ Thurston niesk³adnie.Ubierajcie siê oboje . . Si³y Powietrzne Stanów . Potrz¹sn¹³ ni¹ solidnie.Nie nazywaj mnie w ten sposób.Ta cycata i pomarszczony ch³opta nie maj¹ w ogóle pojêcia. . Przyjrza³ siê jednej twarzy. Junior uniós³ rêkê.Chyba w ¿yciu nie widzia³em d³u¿szej i chudszej fujary .odezwa³ siê Frankie . Na obu malowa³ siê strach. próbujê wam ratowaæ ty³ki. potem drugiej.Popatrz no.To jest nasz dom! Won. Junior przygl¹da³ siê osprzêtowi. który rano zwykle miewa³ kiepski humor.. do kurwy nêdzy! Do tej pory Frankie siê u miecha³. Nie potrzeba nam tu ¿adnych odznak..Co? .Wynocha! . . natomiast czu³ siê doskonale. Teraz przesta³. .O rany! .Dajesz sobie z nimi radê. . bo spa³ tylko dwie godziny.odezwa³ siê Frankie DeLesseps. ale dziewczyna zawy³a. .rzuci³ Frankie. kochanie . niestety koszule mia³y pagony i przypiête odznaki.wrzasnê³a Carolyn ponownie..Zwróci³ siê do Thurstona.stwierdzi³. . Thurston zd¹¿y³ chwyciæ torebkê z zio³em. Junior . Wygl¹da³ na zmêczonego i mia³ do tego pe³ne prawo..Zabieraj ³apy! Wyl¹dujesz za kratkami! Mój ojciec jest prawnikiem! Chcia³a go uderzyæ w twarz. z³apa³ j¹ za rêkê i wykrêci³ na plecy.

.Spojrza³ na zegarek.Od klosza . Profesor z³o¿y³ siê we dwoje. .. Próbujemy wam uratowaæ ¿ycie. Thurston próbowa³ wstaæ. jednocze nie wyprowadzi³ cios i wyr¿n¹³ redaktora Ploughshares w brzuch.. .Traficie do wiêzienia . czy jak to tam siê. Zrobi³ do przodu jeden d³ugi krok. Nie jeste my ju¿ Stanami Zjednoczonymi Korei Pó³nocnej. . który nadal czuæ by³o brie. zatoczy³. w ka¿dym razie bardzo siê o to stara³. . Ci¹gle jeszcze by³ napalony po uszy. Carolyn trzyma³a siê za spuchniêty nadgarstek. ale nie stanie wam siê nic z³ego.Czasy Busha i Cheneya minê³y. us³yszycie wielkie bum i po krzyku. a wy znajdujecie siê nieco ponad kilometr od celu. bo atut mia³ rzeczywi cie wyj¹tkowo d³ug choæ cienki. tylko w Królestwie Chester 's Mill. Junior westchn¹³ ciê¿ko i ruszy³ do przodu.Od czego siê odbije. je li akurat bêdziecie je mieli na sobie. gapi¹c siê na Juniora.Zjednoczonych wystrzel¹ w tê czê æ miasta pocisk Cruise. tyle ¿e ludzie czasami okazywali siê tak potwornie têpi. która chêtnie by asystowa³a przy jakim ma³ym duszonku. wielkomiastowe dupki. ¿e ju¿ lepiej poj¹³ istotê zawodu gliniarza.powiedzia³ Frankie.I nie bêdziesz mnie wyzywa³.Je¿eli siê odbije. nazywa³o. traficie do lochu.powtórzy³. Za g³upi jeste cie.Ale wy. . najwyra niej nie ³apiecie. Ale nie. ty ciemniaku? .Naprawdê wiem . . ¿eby dotar³o?! Kobieta sta³a bez s³owa. Mo¿e narobicie w majtki. bo to bêdzie naprawdê du¿y pocisk. Musia³ odegraæ swoj¹ rolê w przeprowadzaniu ewakuacji..Za nieca³ piêæ godzin. Powa¿nie. By³o to wspania³e zajêcie. . W jego g³owie zamieszka³a jadowita jaszczurka. ¿eby rozpocz¹æ dzieñ we w³a ciwy sposób. ale nie da³ .krzyknê³a Carolyn.Na mózg ci pad³o?! . ale jednak upad³ na kolana i zwymiotowa³ pewnie ze sto mililitrów rzadkiego bia³ego kleiku. I je li nie bêdziecie siê zachowywali jak nale¿y. Zdawa³o mu siê. ‾adnyc telefonów. prawie zdo³a³ utrzymaæ siê na nogach. a nie by³o to ³atwe. ¿adnych prawników. to zostaniecie zwêgleni.grozi³a Juniorowi dr¿¹cym g³osem. Je¿eli natomia st przejdzie. .. konkretnie heloderma arizoñska. . ot po to. Nie.Wiem . Jedn¹ rêk¹ zakrywa³ walory rodowe. .zgodzi³ siê Junior z anielsk¹ cierpliwo ci¹ cz³owieka. ¿e chêtnie by jeszcze kogo udusi³. który w³a nie oswaja siê z my l¹.rzuci³ zaczepnie Thurston. cholera. ¿e ju¿ nie jeste cie w Stanach Zjednoczonych Ameryki. . ¿adnych procesów. Z³o¿y³ przysiêgê s³u¿bow¹.

. . . . Musimy sprawdziæ jeszcze cztery domki. Frankie pomóg³ mu w tym trudnym zadaniu. Wyszli.Konfiskujê towar. wozu ma nie byæ. zobacz . Gotów by³ siê za³o¿yæ. macie siedzieæ w swoim volvo i mkn¹æ z powrotem do miasta. ¿e stracili my przez was tyle czasu. . Thurston i Carolyn stali w drzwiach sypialni. Junior w koñcu siê opanowa³. rozlega³o siê nawo³ywanie z megafonów. ukrywaj¹c swoj¹ nago æ we wzajemnych objêciach. . Jak Angeliny Jolie. ¿e od tego wiñstwa cz³owiek g³upieje? Rozp³aka³a siê na dobre.Charlie Tr¹bka zawita³ do miasta! .Jak wrócimy. .rady. je li chodzi o panienki. D wign¹³ siê na nogi. Zrozumiano? Frankie przygl¹da³ siê skonfiskowanemu narkotykowi. Przybili pi¹tkê wysoko. ale im siê nie uda³o.pocieszy³ j¹ Frankie.Ty.Jak nie da rady ubraæ siê sam. Obaj równocze nie ryknêli miechem.szlochnê³a Carolyn. ¿e nie móg³ siê schyliæ. . W samochodzie Carolyn zadzwoni³a z komórki do ojca. Odpowiedzia³a jej cisza. Junior by³ zdumiony. Junior przygl¹da³ siê m³odej kobiecie. zaskoczenia i oburzenia. Thurston krzykn¹³ g³o no. Albo was wypieprzê. A w tle.stwierdzi³ Frankie. jak g³osy z koszmarnego snu. wiêc brn¹³ w jej stronê na czworakach. jasne? W zaistnia³ej sytuacji nie macie innych praw. . . wiêc za dwa dni przeja ni wam siê w g³owach.odezwa³ siê w pewnym momencie. . Carolyn najpierw ubra³a siê sama.Macie prawo siê zamkn¹æ i wynosiæ st¹d w podskokach. . dziadku . to mu pomó¿. ¿eby w³o¿yæ buty.chlipnê³a. puszczaj¹c przy tym g³o nego b¹ka. Thurston dotar³ do Carolyn.zawy³ Frankie. Patrzyli na rechocz¹cych intruzów. .Normalnie prawie nie ma nasion.Trudno siê dziwiæ . w koñcu byli przedstawicielami prawa.Nie przeczyta³e nam naszych praw . Junior i Frankie spojrzeli po sobie. W koñcu siê roze mia³. bo tak go bola³ brzuch. wietne usta. Zanim wrócimy. .Za to.oznajmi³ Frankie.Nic nie rozumiem! . Oboje p³akali.Nie przejmuj siê . ale naprawdê mamy kupê roboty. Wyj¹³ ze zlewu torebkê z narkotykiem. Towar super prima. ¿e zessa³aby chrom z haka przyczepy. w równym stopniu z bólu.Podzielam twój gust. potem pomog³a Thurstonowi. Starali siê zachowaæ powagê. . Junior. wymierzaj¹c celnego kopa w ty³ek.Nie wiesz.

Nie ¿artujê.. . Jej wiat wywróci³ siê do góry nogami. Carolyn zamiast tego zatrzyma³a samochód i wysiad³a. ale szybko siê rozmy li³a. sp³owia³a.. który bêdzie go wypytywa³. Mia³a zamiar powiedzieæ: Prawdziwy koszmar . W rodku siedzia³ policjant.. tyle ¿e ojciec na razie nie musia³ o tym wiedzieæ. co zrobi z cia³em wielebnego. Carolyn wy³¹czy³a radio. Postawna policjantka o rudych w³osach wskaza³a im nieutwardzone pobocze i kaza³a nim przejechaæ obok s³u¿bowego wozu. przegl¹da³ jak¹ listê na podk³adce. Niech najpierw wymy li.O tej porze roku. Najwyra niej trafi³a do jednego z odcinków Strefy mroku . jak ubraæ w to . W pierwszej chwili chcia go prosiæ o pomoc. a nawet je li nie. Thurston przekrêci³ ga³kê.Na skrzy¿owaniu Little Bitch Road i szosy numer sto dziewiêtna cie blokowa³ przejazd radiowóz.stwierdzi³ Frankie. kogo to obchodzi? Junior namy la³ siê przez chwilê. 2 Na mapie droga prowadz¹ca przez kemping nad jeziorem Chester wygl¹da³a na zawiniêt¹ w haczyk nitkê. . Musia³o tak byæ.Zostali my napadniêci! Przez dwóch ch³opaków podaj¹cych siê za policjantów. . Wsiad³a do swojego volvo (na zderzaku ci¹gle jeszcze tkwi³a nalepka. Marzy³a tylko o tym. . Na ca³ej skali znale li jedynie Elvisa Presleya z Jordanaires. ale nie powiedzia³a. .. Trzyma³a siê za spuchniêty nadgarstek. . spieprzaj st¹d. nie istnia³o inne wyja nieni które by mia³o choæby szczyptê sensu.odpar³a Georgia Roux. przygl¹daj¹c siê planowi. ale czytelna: OBAMA! TAK.Oni s iê zaraz pozbieraj¹.W³¹cz radio . Sk³adali przysiêgê. Jak my lisz? Pieprzyæ to i wracamy do miasta. ¿eby siê jak najszybciej wydostaæ z tego dziwacznego miasta. Junior i Frankie po wyj ciu z domku Marshalla siedzieli jaki czas w samochodzie. co naprawdê siê dzieje.Pos³uchamy. . Jeden mia³ na imiê Junior. prawie jakby jej nie by³o.Kciukiem wskaza³ domek za plecami. NADAL MO‾EMY!) i ominê³a wóz policyjny. Poza tym niespecjalnie mu siê pieszy³o z powrotem. . starszy mê¿czyzna. piewaj¹cego natchnione How Great Thou Art . s³onko.Wyno cie siê. Za chwilê us³ysz¹ w tle g³os Roda Serlinga.powiedzia³a. po czym pokrêci³ g³ow¹. Coggins dotrzymywa³ towarzystwa dziewczêtom w spi¿arni McCainów. bo sama was napadnê . .Tam ju¿ na pewno nikogo nie ma . do ojca. Carolyn oniemia³a ze zdumienia. drugi Frankie! Obaj.

A Junior wierzy³ w zdolno ci organizacyjne ojca. Teraz ju¿ nawet nie ma znaczenia. Zreszt¹ rezygnacja ze szko³y wydawa³a siê tak ma³o wa¿na w porównaniu z tym. Sta³y na drodze.Jeste pewien na sto procent? . Du¿o gorsze. jak wrócimy. . Du¿y Jim Rennie by³ mistrzem w manipulowaniu lud mi. jestem . Nie zamierza³ pozwoliæ. ni¿sze ga³êzie prawie zamiata³y dach. co siê dzia³o w Mill! Mimo wszystko musia³ byæ ostro¿ny. dobra. .Chêtnie bym co przetr¹ci³.Droga koñczy siê przy przystani. ¿e rzuci³em budê. 3 Pierwsze trzy domki by³y ca³kiem puste. . pomy la³.Zajrzyjmy do pozosta³ych domków.powiedzia³ Frankie. .Ty skurwielu. . ¿eby ojciec mia³ na niego haka.Chêtnie ci j¹ przytrzymam .mrukn¹³ poirytowany. nawet nie próbowa³y uciekaæ.. ch³opca i dziewczynkê. . . a jak wrócimy. by³o duszno.Stój! . . Barwne li cie zwisa³y nieruchomo z ga³êzi. bo bêdê musia³ przedstawiæ cycatej mojego m ciciela. Bo ja o nim wiem gorsze rzeczy. Wyjechali zza ostrego zakrêtu prosto na dzieci. Randolph od razu wynajdzie nam jak¹ inn¹ robotê. Gdyby Frankie siê nie ba³.powiedzia³ Junior. .Gdzie? W Sweetbriar Rose? Prosisz siê o trutkê na szczury w jajecznicy? Z najlepszymi ¿yczeniami od Dale'a Barbary? . Bardziej jak w lipcu ni¿ w pa dzierniku. Z obu str on nachyla³y siê nad ni¹ drzewa.Barbarê.Jestem.Tylko lepiej.Dobra.Jego tam nie bêdzie. ¿eby wielkomiastowych dupków tu nie by³o. nawet nie wysiadali z samochodu.krzykn¹³ Junior. Z drogi kempingowej zosta³y tylko koleiny przedzielone po rodku trawiastym garbem. By³y blade i przestraszone. Frankie uruchomi³ silnik i wycofa³ samochód z podjazdu.Ostatni powinien byæ zaraz za zakrêtem . .Junior? Ziemia do Juniora! . czy siê dowie. Wszystkiego zosta³o z kilometr..Wracamy do miasta? . . .

Co? . niewiele brakowa³o . . Dziewczynka by³a wy¿sza i starsza. . to i ty prze¿yjesz .I jak siê nazywa twoja mama? .Skoro mój ojciec nie dosta³. .Ja nazywam siê Alice Rachel Appleton.oznajmi³ Aidan ponuro.odezwa³ siê .. Nasz tata nazywa siê Edward Appleton.zapyta³ Junior. Bo nikt z miejscowych nie marnowa³by benzyny. . . ale nasi rodzic e rozwiedli siê w zesz³ym roku i teraz tata mieszka w Piano. Junior przyklêkn¹³ przed dziewczynk¹. Podszed³ Frankie.powiedzia³a cicho. ¿eby przyje¿d¿aæ patrzeæ na li cie spadaj¹ce z drzew. na Oak Way szesna cie.odetchn¹³.Oni s¹ prawdziwi? . Junior wysiad³. Wyci¹gn¹³ rêkê. a mój brat Aidan Patrick Appleton. . Na szczê cie zd¹¿y³ wbiæ hamulec w pod³ogê i samochód stan¹³ pó³ metra od dzieciaków. My mieszkamy w Weston. natomiast ch³opiec nadal patrzy³ prosto przed siebie.Mieli my patrzeæ na li cie. . Nasza mama nazywa siê Vera Appleton. .Alice . przenios³a na niego wzrok.Powiedzia³ to g³osem w stylu: ¿artujê. Podskoczy³a lekko. .Przyjechali my patrzeæ na li cie. Dzieci nadal sta³y w miejscu.¿e zostawi na le nej drodze uk³ad wydechowy toyoty.I je æ.Chyba dosta³em zawa³u. . Frankie te¿ przyklêkn¹³. Mog³a mieæ jakie dziesiêæ lat. .Mama nie wróci³a . z pewno ci¹ by je trafi³. pomy la³ Junior.odpowiedzia³ ch³opiec.Wyrecytowa³a ci¹g cyfr z beznamiêtn¹ precyzj¹ sekretarki automatycznej. Niewa¿ne. nastêpne wielkomiastowe dupki. w Massachusetts. prawda. . . . dotkn¹³ ramienia dziewczynki. I p³ywaæ kajakiem.Wielkie okr¹g³e ³zy potoczy³y siê po jej policzkach. Gdzie jest twoja mama? . . O rany.Jak masz na imiê? . i prowadzi³ odrobinê szybciej. Numer telefonu.Nie wiem.. Nadal ogl¹da³ reflektor.rzuci³ Junior. Podnios³a wzrok na Juniora.Ja chcê do mamy . Ch³opiec wygl¹da³ na piêæ. jakby widzia³ co interesuj¹cego na reflektorze toyoty od strony kierowcy. w Teksasie. Aide? .Co wy tu robicie? . Lubimy p³ywaæ kajakiem.Jezu. ale nie do koñca . .Nic. Pewnie.pos³uchaj mnie uwa¿nie. Oboje byli brudni i bardzo bladz Ma³a trzyma³a ch³opca za rêkê.Jestem g³odny .

spyta³ Frankie. Mama powiedzia³a. . Gdyby zna³a Rogera Killiana. Dziesiêcioletnia dziewczynka i piêcioletni ch³opiec. Ma³a pokazywa³a nie w stronê . Najwyra niej matka tych dwojga spodziewa³a siê.spyta³. Junior sam mia³ ³zy w oczach. tym razem odpowiedzia³ mu ch³opiec.Alice . wiedzia dlaczego.W sobotê. . chocia¿ powinien. Normalnie dojazd tam trwa³ góra dwadzie cia minut. Dwie noce w ca³kowitych ciemno ciach. delikatnie mówi¹c. i obieca³a. kawy. nienachalny intelekt ca³emu potomstwu.Ma³a. Junior u miechn¹³ siê. Zapyzia³y sklepik Yodera tu¿ za granic¹ miasta w stronê Tarker's Mills specjalizowa³ siê w sprzeda¿y piwa. nic nie mówi³em. ale teraz ju¿ siê nie da ogl¹daæ. bo nie ma pr¹du. a potem mo¿na i æ przez las.odezwa³ siê Junior . Tyle ¿e nie wróci³a i Junior. . Gliniarze nie p³acz¹. Nic nie s³yszeli cie.Przepraszam. Poszukaæ mamy i czego do jedzenia. prawda? . otworzy³ drzwiczki pasa¿era i zacz¹³ szperaæ w skrytce na rêkawiczki. ale w rodku zlodowacia³.Machnê³a r¹czk¹ mniej wiêcej na pó³noc.W szufladzie na warzywa by³a cebula .Tak .dok¹d teraz idziecie? . . Musia³ sobie przypomnieæ.rozp³aka³ siê Aidan. . Facet by³ durniem pierwszej klasy i przekaza³ swój. .odpowiedzia³a dziewczynka. rzecz jasna. A przynajmniej trochê. .Ja chcê do mamy! . bo pan Killian nie przyniós³ ich do domku.W sobotê rano.Do miasta. ¿e mam siê zaj¹æ Aidanem.Mia³a kupiæ jeszcze inne rzeczy.Je æ! Brzuch mnie boli! . ¿eby Aide nie zbli¿a³ siê do jeziora. . brandy i spaghetti w puszkach. Mia³am pilnowaæ. ¿e zaraz wróci. Trzeba min¹æ nastêpn¹ chatê.wyja ni³a Alice. bo jestem ju¿ du¿a.Pojecha³a w sobotê rano? .wyszepta³a dziewczynka.Pojecha³a po woopsy. ¿e w domku bêdzie mnóstwo jedzenia. znale li cie co ? . . Jeszcze raz zapyta³ dziewczynkê o matkê. . . . Wróci³ do samochodu. bo jedzie tylko do sklepu Yodera.wyrwa³o siê Frankiemu.Mieli cie cokolwiek do jedzenia? .Zjedli my z cukrem. ¿e na nim nie mo¿na polegaæ. Junior i Frankie popatrzyli na siebie. ¿e jest gliniarzem. . wiêc mamusia po godzinie powinna by³a wróciæ.O¿ kurwa . Junior zaczyna³ rozumieæ sytuacjê. . wiedzia³aby. . Junior nie chcia³ o tym my leæ. Ogl¹dali my kreskówki. w ka¿dym razie nie na s³u¿bie.Woopsy to ciasteczka Whoopie Pies .I te¿ siê rozp³aka³.‾eby by³o bli¿ej.

90.Zatrzymamy siê przy domku staruszka i panienki. Komendant Perkins.Chester's Mill. Odwróci³ siê do Frankiego. Junior mia³ przed oczami g³oduj¹ce dzieci pokazywane w telewizji. . ale oczywi cie komendant Perkins ju¿ nie dowodzi³. Mê¿czy ni. oczywi cie. Czu³ pot. strach dziecka. Wróci³ Frankie.. Jak pies zlizuj¹cy t³uszcz z kija. ¿eby go w ¿yciu spotka³o co milszego. lecz nadal w papierku. Pognieciony i wyra nie nie pierwszej wie¿o ci. Taki wyraz twarzy u Amerykanów by³ niewyobra¿alny.zapewni³ ma³¹. Zmierzwi³ jej w³osy. No i po drodze by³a. Tam ca³ymi kilometrami ci¹gn¹³ siê gêsty las i trzêsawiska. Jezu. Dzieci po¿era³y go wzrokiem. . 4 Zachodnia czê æ Chester's Mill by³a najrzadziej zaludnionym fragmentem miasta. . Policzki mu siê przy tym nadyma³y i zapada³y rytmicznie. . ¿eby my po prostu zawrócili. Junior nie potrafi³ sobie przypomnieæ. na miejs cu strzelca Linda Everett. Prze³ama³ batonik na pó³ i ka¿demu z dzieci poda³ kawa³ek. .Obiecujesz? .powiedzia³ Frankie.W mie cie dostaniecie co lepszego. . kopu³a.Nic wiêcej nie mamy . Junior podniós³ dziewczynkê.. pomy la³ Junior. straszny. zw³aszcza policjanci.Obiecujê. Alice i Aidan prawie na pewno umarliby z g³odu i wycieñczenia. nigdy by nie wys³a³ dwóch kobiet w jednym patrolu.Wszystko bêdzie dobrze . W rêku trzyma³ batonik. co tam znajdziemy. A tak niewiele brakowa³o. tylko bez happy endu. . a kobietom nowe rozstawienie nawet siê spodoba³o. Ch³opiec wetkn¹³ do buzi wszystkie palce i wysysa³ z nich resztki czekolady . jakby w ten sposób móg³ z niej zetrzeæ ten oleist zapach. Patrz¹c na nie. Frankie pokiwa³ g³ow¹ i wzi¹³ ch³opca na rêce. rozrywaj¹c papier. Za kierownic¹ siedzia³a Jackie Wettington. Ju¿ nic z³ego wam siê nie stanie.Jeste cie bezpieczni. ma³omiasteczkowy glina ze starej szko³y. ze swoimi grubiañskimi dowcipami bywaj¹ mêcz¹cy. Damy dzieciakom zje æ. a kwadrans po dziewi¹tej nie zosta³ tam prawie nikt. Jedynym samochodem policyjnym na Little Bitch Road by³ wóz numer dwa. Objê³a go za szyjê. S³odycz zniknê³a w ci¹gu piêciu sekund. Ja i Ma³gosia. ale w kierunku TR .

tu dwójka. .Im bli¿ej kopu³y.Wzywam dwójkê.Dwójka. teraz znajdowa³o siê tam wielkie czerwone X namalowane sprayem na kopule. gdzie klosz odcina³ Little Bitch Road.upewni³a siê Linda.Tam mieli sprawdziæ nowi.Wszyscy mi melduj¹ to samo . niestety. . . Randolph by³ najwyra niej zmêczony i z³y. . . . Linda nie odpowiedzia³a. Odbiór. niezbyt dobrze. tym gorzej. s³yszysz mnie? Odbiór. po czym odezwa³ siê Randolph. Mo¿emy. Chyba ¿e w nocy jacy hindui ci wybudowali meczet. W³a nie sprawdzi³y my domy Killianów i Boucherów. ale zdawa³a sobie sprawê. kiedy pos³a³a w ich stronê dzieñ dobry przez g³o nik na dachu. W³a nie tam znajdowa³ siê cel. . . . Pete chce z wami pogadaæ. Niepokoi³o j¹ to miejsce. Roger Killian bêdzie mia³ mnóstwo pieczonych kurczaków.Nie ma sprawy. Linda wziê³a do rêki mikrofon. Nawet nie drgnêli. Widzia³a stoj¹cych tam ¿o³nierzy.spyta³a Jackie.Sweetbriar Rose bêdzie zamkniêta.Ko ció³ nie jest w naszym sektorze . . ci¹gle zwróconych do miasta plecami.Tak. My la³a o miejscu.Wracamy? .Chrystusa Odkupiciela? . ¿e nie jest to najlepszy czas na podobne sprostowania. . ¿e hindui ci nie modl¹ siê w meczetach. .Urz¹dzimy piknik. Jackie zaparkowa³a na poboczu. jest tam tylko jeden ko ció³. dwójka.Baza. czy ko ció³ sprawdzony? Nigdy nie zawraca³ sobie g³owy ¿adnym odbiór . Linda mia³a nieodparte wra¿enie. S³yszê ciê.O ile mi wiadomo. W obu nie ma ¿ywego ducha. .zameldowa³a. odbiór. Jeste cie nad al na Little Bitch Road? Odbiór. . chocia¿ Ry¿y j¹ o tym zapewnia³. wisz¹ce w powietrzu niczym jaki hologram rodem z filmu science fiction.stwierdzi³a Stacey Moggin. Chwilê trwa³a cisza naszpikowana wy³adowaniami elektrycznymi. Natomiast je li pocisk siê przebije. Wtedy zatrzeszcza³o radio. To znaczy komendant Randolph. pocisk wystrzelony z odleg³o ci piêciuset kilometrów trafi w tak niewielki punkt.Lin? Wróci³a do rzeczywisto ci.Odbiór.. Stacey. . ale mo¿e uda siê wyprosiæ kubek kawy. wzywam dwójkê. Odbiór. Trudno jej by³o uwierzyæ. .

je li dobrze pamiêtam. które temu facetowi spadnie z ust. bo bardzo chcia³a sprawdziæ. Przez jaki czas siedzia³y bez s³owa w samochodzie z silnikiem pracuj¹cym na ja³owym biegu. gdzie korzystali z gara¿u.Zrobi siê. ¿e sytuacja nam siê nie wymknie spod kontroli. pokiwa³a g³ow¹.Ju¿ mia³a na koñcu jêzyka bez odbioru . . lecz jako wypad³a blado. jak siê zbiera³am do roboty. ¿e mog¹ byæ potrzebni. bez zadawania pytañ.Ruszcie dupy? . czy to w Karczmie Dippera.Pete powiedzia³ Henry'emu.Ale koszmar. . je li z pociskiem siê nie uda. . .My mamy ruszyæ dupy? . Linda odwiesi³a mikrofon i popatrzy³a na Jackie. która marzy³a o powrocie do miasta.Zajrzymy. . kto mu podsun¹³ ten pomys³. Henry Morrison powiedzia³ mi.To wy te¿ tam sprawd cie . Linda. .On jest dupek .Na plebaniê te¿ zajrzyjcie. wiêc kto tam musi byæ. . szefie . ¿eby siê stamt¹d zabiera³. Jed cie do ko cio³a. Wiesz co.powtórzy³a Jackie. ¿e Randolph naj¹³ dzi rano jeszcze dwie osoby.Jeszcze dwóch? Dlaczego? . . a jego parafianie ³akn¹ pocieszenia. kiedy co jeszcze przysz³o jej do g³owy.mimiczny strza³ samobójczy. Odbiór. Jackie przytknê³a palec do skroni i poruszy³a kciukiem . ¿e ledwo j¹ by³o s³ychaæ. .Coggins gdzie znikn¹³.Szefie. . .Chwila ciszy. jak siê maj¹ dzieci pod opiek¹ Marty w domu Edmundsów.podsumowa³a Linda. .poleci³ Randolph. . .Thibodeau i Searles. czy w Gas & Grocery.Tak jest. jest co nowego w telewizji? Prezydent co powiedzia³? Odbiór. Uwaga mia³a byæ mieszna. .I o nowych gliniarzach. I wy te ruszcie dupy.Przynajmniej nie nosz¹ broni. Linda oczywi cie siê domy li³a. Potem Jackie odezwa³a siê tak cicho. . znajd cie ojczulka i powiedzcie mu. . . Linda wiedzia³a. ¿eby sobie podrasowywaæ motory.Ostatni wyraz intonacj¹ umie ci³a w cudzys³owie.powiedzia³a. Przyszli prosto z ulicy z Carterem Thibod eau i Pete zwyczajnie ich zaci¹gn¹³.I do radiostacji Wyje toto bez przer wy. Oczywi cie domy lamy siê. Koniec.Mówisz o Randolphie zamiast Perkinsa? . Odbiór. ‾eby siê upewniæ. . . w jakim towarzystwie obraca siê Carter.O tych dzieciakach.Nie mam czasu ws³uchiwaæ siê w ka¿de s³owo.

Dwóch nosi. . ¿e to wszystko siê dzisiaj skoñczy i nie trafi mi siê okazja. Znalaz³a je Jackie. . w których normalnie chowa siê zapasowe klucze. czy mam racjê. ¿e wielebny ma rower.stwierdzi³a Jackie. ale nosi. ¿e praca w policji bêdzie ³atwa i przyjemna . . Zapewne . Podobno ju¿ maj¹ za sob¹ okres próbny. Jest pan w domu? Cisza. Jak my lê o Hitlerze. A jutro. .Wielebny! . prywatn¹. widzê Renniego. Dom by³ zamkniêty. . wisia³y na haczyku za kuchenn¹ okiennic¹. . I skoro ju¿ mowa o dzisiejszym poranku.Przypomnia³o mi siê. wetkn¹wszy g³owê do rodka. .Normalnie Hitlerjugend . zobaczy³a na zderzaku dwie naklejki. Parter by³ czysty i zadbany.Tu policja.. Oszczêdza benzynê. Wrzuci³a bieg. Nie s³u¿bow¹. Raczej Hermanna Goeringa. . ale na Boga.Nikt nie obiecywa³. dostan¹ broñ wszyscy. mam ogromn¹ nadziejê. Policjantki sprawdzi³y miejsca. lecz w ma³ym miasteczku. Wesz³y. ¿e ich jest teraz wiêcej ni¿ nas? Linda rozwa¿y³a nowe wie ci w milczeniu. by sprawdziæ. generator wy³¹czono.Mo¿e i tak . .odezwa³a siê Jackie. zamiast ich sparowaæ z prawdziwymi glinami.Ja te¿ nie. . Pasowa³y do tylnych drzwi.Jako nie widzê Randolpha w roli Hitlera.Chod .Ale lepiej wejd my do domu i sprawd my. Dwadzie cia cztery godziny. Na jednej przeczyta³a: JE LI DZI BIOR¥ ‾YWCEM DO NIEBA. z tym ¿e chevrolet wielebnego Cogginsa sta³ w gara¿u. to Pete pozwo li³ im jechaæ samym. jednak Linda czu³a siê nieswojo. czy nie po lizgn¹³ siê pod prysznicem i nie le¿y ze z³amanym krêgos³upem. A nie widzê go w gara¿u.W takim razie mia³yby my go zobaczyæ nagiego? . Linda zwróci³a uwagê Jackie na tê drug¹.Pewnie przesadzam.zgodzi³a siê Jackie. . NIECH KTO PRZEJMIE KIEROWNICÊ! Na drugiej widnia³o: MÓJ DRUGI POJAZD MA 10 BIEGÓW. które w sezonie puchnie. 5 Ko ció³ by³ otwarty i pusty. zawróci³a na trzy i ruszy³a w stronê Ko cio³a Odkupiciela. policja umie znajdowaæ sposoby wej cia. wiêc pewnie Coggins pojecha³ do miasta na dwóch kó³kach. je¿eli dzisiaj siê to wszystko nie skoñczy.zawo³a³a Linda. Linda zajrza³a do rodka. Czy ty wiesz. Na plebanii tak¿e panowa³a cisza.

Jedno religijne. Schody by³y najzwyklejsze w wiecie. I znowu by zaczê³a mówiæ niezrozumia³e rzeczy. Odsuniêta ko³dra ods³ania³a prze cierad³o ze ladami krwi. Je li pan jest w domu. . zobacz. . ¿e kto go pobi³ . na drugiej tabliczka z napisem.powiedzia³a Jackie. Co tu by³o nie tak.Dobrzy starzy bapty ci. Na cianie wisia³ prosty drewniany krzy¿. Króliczka Wielkanocnego i Wró¿kê Zêbuszkê. Mniej wiêcej.. Linda niechêtnie podesz³a bli¿ej.Mo¿e nawet do nieprzytomno ci.Nie? . O Halloween i o wielkiej dyni. .stwierdzi³a Jackie ponuro. ¿e on siê ch³osta³. Niestety. dlatego sta³a i czeka³a. Wkrad³a jej siê do g³owy my l: Gdyby Janelle znalaz³a siê teraz w tym domu. Na rezerwuarze le¿a³y dwa czasopisma. dosta³aby ataku.Wielebny! Tu policja. . I pewnie nigdy do koñca nie wyjdzie z mody. Napis g³osi³: PAN WIDZI WSZYSTKO. . patrz¹c w górê. tak? . .stwierdzi³a Linda. Dom wydawa³ siê odpychaj¹cy. A jak by³o u ciebie? .. a¿ Jackie odraportuje. Przywodzi³ jej na my l Janelle wstrz¹san¹ drgawkami. faktycznie! To kara za grzechy. My lê. ale zdarzy³o mi siê s³yszeæ o czym takim. Linda nawet nie drgnê³a. .Ma to jaki sens. Tytu³ hymnu gospel. partnerka zawo³a³a j¹ na górê. .Chod . a stawiam centa do dolara. To te¿ by³o z³e.dlatego. Popatrz na rezerwuar. Nie ugryzie ciê. Zasup³ana lina ju¿ jej ca³kowicie wystarczy³a.I jeszcze tu .A. jednak wcale nie mia³a ochoty siê na nich znale æ. ¿e widzia³a gorsze rzeczy. proszê daæ nam znaæ. Potem po³o¿yli go na. Linda wesz³a do ³azienki. Jackie ruszy³a na górê. co ci poka¿ê.Zak³adam. . ¿e nikogo nie ma i mog¹ i æ do radiostacji. na dodatek ten dom naprawdê przyprawia³ o gêsi¹ skórkê.No chod . Czcili my wiêt¹ Trójcê: wiêtego Miko³aja. I to osoby duchownej.Pope³niasz gruby b³¹d. . Tak. 6 Jackie sta³a po rodku sypialni Cogginsa. Linda sta³a u stóp schodów.Tak. ¿e wesz³a bez zaproszenia do cudzego domu. ¿e nie wychowywa³a siê w rodzinie wierz¹cej . . Chod do ³azienki.Wygl¹da na to. A sup³y by³y umazane krwi¹. Na zadbanej drewnianej pod³odze miêdzy ³ó¿kiem a cian¹ le¿a³a lina powi¹zana w sup³y.Podnios³a wzrok na kole¿ankê. .

a przy tym wierzy³a.spyta³a Jackie. Ten budynek tak¿e budzi³ w niej przykre odczucia.powiedzia³a Linda.Chod . nawet po wietrzeniu.wyja ni³a Jackie. ¿e nabywa³o siê je w sklepach z dewocjonaliami.Linda zachichota³a. . zbudowany g³ównie ze szk³a budynek WCIK tak¿e by³ zamkniêty.Poproszê czarn¹. ale z g³o ników zamontowanych pod okapami p³ynê³o Good Night. stêch³y i niewyra ny.. a w efekcie promieniowaæ cudem boskiej mi³o ci na zachodni Maine. ¿eby odpokutowaæ za grzechy. grzeje gruchê. Jackie zastuka³a w drzwi.Co takiego? . Tylko nie t³umaczy³o. co pozwa la mu dzia³aæ. . s³ucha³y radia w drodze . odmawia modlitwy i jedzie rowerem do miasta. i idzie do ³ó¿ka. mamy pe³en obraz? . . Zza studia wynurza³a siê wie¿a transmisyjna z czerwonymi ostrzegawczymi wiate³kami na szczycie. wolny od grzechu.No to jak. .Siedzi sobie na tronie. ¿e je li co ma siê nadawaæ do jedzenia. Ja stawiam. bo rzeczywi cie. ¿e zapewne w³a nie tam jest zamontowany generator i zmagazynowane wszystko to. Wszystko dlatego. chocia¿ by³a zdenerwowana.Jak wielebny skoñczy. . . Sweet Jesus w interpretacji pie niarza soul Perry'ego Como. . Najlepiej w zastrzyku do¿ylnym.Chyba nikogo tu nie ma . . Przypomina³ jej zapach potraw przyrz¹dzanych przez matkê. W powietrzu unosi³ siê dziwny zapach. wschodni New Hampshire i najprawdopodobniej wewnêtrzne planety Uk³adu S³onecznego. niski. daje sobie popaliæ.Przecie¿ kogo jednak s³ysza³y my. dlaczego dom by³ straszny.. niæ azjatyckie sny o szczê ciu. musi byæ przyrz¹dzone z du¿¹ ilo ci¹ t³uszczu.Super . 7 D³ugi. . ledwo widocznymi w jasnym wietle poranka. na kawê.Moja mama tak to nazywa³a .ucieszy³a siê Jackie. tak? Linda nie potrafi³a znale æ kontrargumentu. potem za³omota³a. . A potem wracamy do miasta. Jackie pokrêci³a g³ow¹. W pobli¿u wie¿y znajdowa³a siê pod³u¿na bry³a przywodz¹ca na my l stodo³ê. Albo mo¿e w³a nie dlatego. Jako trudno by³o uwierzyæ. ¿e matka pali³a jak kom in. Ra wstaje wie¿utki. zajrzymy do radiostacji. Ma to sens? Mia³o. Linda uzna³a.drugie nosi³o tytu³ M³ode Szparki Orientalne . obecny w domu zawsze.

ale po kilku chwilach dociskania zadzia³a³. Lindzie ciarki chodzi³y po skórze.Odbiera telefony? Za³atwia sprawy? Jakim cudem? Co tu by³o nie tak.Naprawdê kto pracuje w tej prze wieconej rakiecie? . . odezwa³ siê jednostajny brzêczyk systemu alarmowego. Studio.. Zerknê³a. By³ w³¹czony. kto tu rz¹dzi.zdumia³a siê Linda. Terminal znajdowa³ siê na cianie i gdy Jackie wcisnê³a cztery cyfry wypisane na skrawku papieru.sala konferencyjna.Dlaczego telewizor jest w³¹czony? . a mianowicie Another message of God's love song . zapowiadaj¹cego nastêpne nagranie. nieomal rzeczywistych rozmiarów.spyta³a Jackie. ¿e Jackie rozpina kaburê s³u¿bowego automatu. . tylko bez g³osu. Na wprost okno biegn¹ce przez ca³¹ d³ugo æ g³ównego pomieszczenia. zosta³a ostro¿nie w miejscu. W recepcji nikogo.Bo ten. Przerwa³ jej dudni¹cy g³os. Na sklepie wielobran¿owym widnia³ transparent z napisem: UWOLNIÆ ICH! Linda poczu³a siê jeszcze gorzej. Perry Como ust¹pi³ miejsca jakiemu utworowi instrumentalnemu. . kiedy. w koñcu Jackie znalaz³a go w kopercie przyklejonej pod skrzynk¹ pocztow¹.Wielebny! Jest tu kto ? ‾adnej odpowiedzi. zaskakuj¹co luksusowa. Jackie pchnê³a drzwi stop¹. na którym kto nagryzmoli³ cztery cyfry: 1 6 9 3. Gdy tylko wesz³y. Zosta³a tylko muzyka. zdominow ana przez gigantyczny p³aski odbiornik telewizyjny. Po lewej stronie dwoje zamkniêtych drzwi. Klucz okaza³ siê duplikatem. Obie podskoczy³y. zrobi³a to samo. Linda widzia³a za nim mrugaj¹ce wiat³a. Gdy zobaczy³a. G³adka kolba w d³oni poprawia³a jej samopoczucie. . Za drugimi . niedbale dopasowanym. Budynki ginê³y pod sztandarami i ¿ó³tymi wst¹¿kami. Razem z nim by³ te¿ skrawek papieru.zawo³a³a Jackie. Tym razem poszukiwanie klucza trwa³o d³u¿ej. Na ekranie Anderson Cooper. Za drzwiami znajdowa³o siê biuro.z plebanii i s³ysza³y miêkki g³os prowadz¹cego audycjê. Us³yszeli my »Chirst My Lord and Leader« w wykonaniu Raymonda Howella . G³o niki we wnêtrzu gra³y tysi¹ckrotnie lepiej ni¿ te przed budynkiem. uzna³a. tak go zostawi³. . . mówi³ chyba z Main Street w Castle Rock. pomy la³a.Halo! . .. czu³a siê zagro¿ona. Niech pa³ka twoja i rêkoje æ broni bêd¹ dla ciebie pocieszeniem. Pasek biegn¹cy u do³u ekranu krzycza³ drukowanymi literami: INFORMATOR Z DEPARTAMENTU OBRONY MÓWI O PLANACH ODPALENIA POCISKU. na pewno. alarm ucich³.

tak samo jak Jackie. . s³uchasz »Godziny odrodzenia«. Wyt³umaczysz mi? Linda pokrêci³a g³ow¹. otworzy³a je kopniêciem. a co najlepsze. . I przyjdzie albo co.To dlaczego mam wra¿enie. wybrali my siê z przyjació³mi do Bar Harbor na piknik. ¿eby Jezus patrzy³. Wysz³y.Ca³e to cudo jest zautomatyzowane! . Z podobizn¹ bardzo bia³oskórego Jezusa na cianie.Mówi Norman Drake. tylko ¿e wyjê³a broñ z kabur i trzyma³a zabezpieczony pistolet wzd³u¿ nogi. po drugie. bo jeszcze kto us³yszy. Norman Drake umilk³. atmosfera jak w rodzinnym grobowcu. nie mówi¹c ju¿ o tym.zawo³a³a Jackie. . . S³onko. Jackie nie zaprzeczy³a. oddaj¹c g³os z³otoustemu szatanowi.wiêc nie rozumiem.. przypominam trzy wa¿ne fakty: po pierwsze. Czy ofiarowa³e swoje serce Panu? Wracamy po reklamie .. Toaleta. ¿e czas ucieka. Krzyknê³a ile si³ w p³ucach. ani z³otoustego szatana. . dlaczego kto chce. przyznajê bez bicia. Potem zabrzmia³a muzyka i inne czerwone wiat³o pozielenia³o. luf¹ w dó³. Pusta. Nikogo.Halo! . Spryciarze. nie zaprzeczaj. jak zwykle. jak robi kupê. ¿eby nie zachowywa³a siê tak g³o no. . Chcia³a jej powiedzieæ. . Mimo to po zakoñczeniu reklamy z g³o ników na nowo pop³yn¹³ g³os prowadz¹cego. d³ugo to bêdzie dzia³aæ? . i po trzecie. . nawet podaj¹ aktualny czas. dla odkupienia twoich grzechów. Ca³y ten budynek to l¹dowa wersja wraku Mary Celeste .Kiedy .Faktycznie. . Linda g³êboko zaczerpnê³a powietrza. ta aparatura musia³a kosztowaæ fortunê! Jak s¹dzisz. mo¿na by³o za ni¹ zap³aciæ w miesiêcznych ratach. zanim stracê wiarê. Jest godzina dziewi¹ta dwadzie cia piêæ. a¿ Linda podskoczy³a. Linda i Jackie podesz³y do okna studia i zajrza³y do wnêtrza. Jackie rozejrza³a siê dooko³a niespokojnie. .Zbierajmy siê.odezwa³a siê Jackie .Nie jestem wierz¹ca . ¿e istnia³a mo¿liwo æ wycofania siê z umowy. który oferowa³ ca³¹ Bibliê na jednym kr¹¿ku DVD. jeszcze w liceum. Ani Normana Drake'a.Linda dostrzeg³a jeszcze jedne zamkniête drzwi.Jest tu kto ?! Ostatnia szansa! Nikogo. Zielone wiat³o zmieni³o siê w czerwone. Bóg ciê kocha. . Przy okazji przypomnê. je li cz³owiek nie by³ uszczê liwiony jak winia tarzaj¹ca siê w gównie.Automat! . a czerwone w zielone. ‾adnego odzewu.Bo tu jest jako dziwacznie.stwierdzi³a Jackie.A¿ siê skoñcz¹ zapasy propanu i generator zdechnie. zapowiadaj¹c kolejn¹ pie ñ chwa³y. ¿e kto tu jest? I ty te¿ to czujesz. pos³a³ swojego Syna na mieræ na krzy¿u.

Religijna muzyka p³ynê³a z g³o ników. By³ tam znak ostrzegawczy.Lin. ¿eby mieæ szerszy kadr. tutaj naprawdê nikogo nie ma. muzyka stanowczo za g³o na. Odraportowujemy. Jeszcze k rok i bym spad³a.Nieprawda. rzuci³a jeszcze jedno spojrzenie na budynek radiostacji. A mo¿e jednak? Jackie wskaza³a mikrofon. Cofa³am siê po szczycie klifu tak d³ugo. Nie odezwa³ siê ani jeden ptak. Zatrzyma³am siê. Telewizor jest w³¹czony. co zobaczy³am? Jackie pokrêci³a g³ow¹.Mo¿e jeszcze zawo³am przez g³o niki? Powiem. ¿e nie ma ladu po wielebnym. Norman Drake odezwa³ siê . Teraz siê czujê tak jak wtedy. powinien spadaæ do miasta? Bo wiesz.Ponuro jest. Wszyscy siê rozszaleli. w³a nie sobie u wiadomi³am.. nie mog³am ich obj¹æ. . Jackie nie oponowa³a. Zawróci³a w stronê Little Bitch Road i pojecha³y do Mill. wyg³upiali. obejrza³am za siebie. . .. W którym momencie Arabella.stwierdzi³a Linda.Ocean Atlantycki.No dobra. ale nikt nie postawi³ p³otu ani barierki.Zgadza. ¿e ludzie mog¹ siê nas baæ. nagle przerwa³a zabawê i krzyknê³a: Stój! Linda. dzieñ prze liczny. gdzie siê da³o. Uwa¿asz. Wiesz. zgadza siê? . . Pojechali my w sze cioro. ¿e dotar³am do jego krawêdzi. .Do studia nie wesz³y my.Wracamy do miasta. . bez przerwy siê cofa³am.A co ja tam wiem o tych wiêtoszkach? Mo¿e spodziewaj¹ siê apokalipca. Zanim Linda wsiad³a do wozu na miejsce obok kierowcy. . Chcesz zajrzeæ do magazynu? . I idziemy na kawê. ¿e je li kto tu siê ukrywa.Piêknie tam. . ale zajrza³y my wszêdzie. .Ja chcê tylko. spowity w chwa³ê eteru. to niemo¿liwe. . wtedy moja najlepsza przyjació³ka. Czy wszystkie zginê³y.Wszystko jedno. Nie s³ysza³a ¿adnych innych d wiêków.Apokalipsy. Jackie parsknê³a miechem. I ty te¿ o tym wiesz. ¿eby przesta³a kombinowaæ i ¿eby my siê st¹d wynios³y. fakt. Stój! . prawie da³o siê zobaczyæ Irlandiê Kiedy zjedli my. roztrzaska³y siê o klosz? Nie.Stanowczo nie . postanowi³am zrobiæ zdjêcie. 8 Czas mija³. . ¿e normalnie tak bardzo podkrêcaj¹? .

¿e nie zmie ci³by siê tam cz³owiek. oparte na dzi¹s³ach. zosta³em nie z jednym.. ¿e jest dziewi¹ta trzydzie ci cztery bo¿ego czasu wschodniego. Gdy znajdowa³y siê miêdzy cia³ami. Mo¿na by s¹dziæ. Ubrany by³ w brudn¹ koszulê i równie brudne opadaj¹ce spodnie. demony zwyczajnie przelatywa³y do nastêpnego gospodarza. wargi zawiniête do rodka. Kiedy umiera³y ludzkie cia³a. co mu kazano. niewiele wiêksze ni¿ komórka. W¹tpliwe. plymouthy. rozga³êziaczami. nagie biodra przywodzi³y na my l skórzaste skrzyd³a .S¹ fordy. ka¿dy jest wsparty s³ynn¹ Chrze cijañsk¹ Gwarancj¹ Jima Renniego. Tak czy inaczej policjantki zniknê³y. kabriolety. . ¿eby Sammy Bushey rozpozna³a swojego mê¿a. Na ty³ach studia otworzy³y siê drzwi. wrêcz wychudzony. wype³nione by³o przewodami. Kinga. Rennie kaza³ mu zamkn¹æ wszystko i Kucharz zrobi³.jêkn¹³ ¿a³o niej musimy oczy ciæ magazyn! Wiec przyje¿d¿ajcie! Kawiarenka zawsze otwarta i pamiêtajcie: ten siê raduje. Ma³o tego nie zrobi³. Muddy Watersa i . Potem nadano reklamê autokomisu Jima Renniego. W zesz³ym tygodniu wysz³a du¿a dostawa do Bostonu. ¿e bêdzie musia³ uruchomiæ kilka palników. które pojawia³y siê przy coraz rzadszych okazjach.. Rzuci³ bluesa. W tym roku mamy spore zapasy! oznajmi³ Du¿y Jim smutnym tonem sugeruj¹cym pocz¹tek dowcipu. czy zabiæ policjantki. Koko i Hound Doga Taylora.ju¿ dawno temu bielizna odesz³a do wspomnieñ. B³yszcz¹ce oczy zapad³y mu siê g³êboko w czaszkê. Tym siê jego atman ¿ywi³ od jakiego czasu.by³a ich tam ca³a galaktyka. chevy. przypomina³y czarne ptaki. Podszed³ do okna otwieraj¹cego widok na parking. routerami i ró¿nymi urz¹dzeniami elektronicznymi. Tylko ¿e siê ba³. Jak zawsze jesieni¹ rozpoczynamy wyprzeda¿. ale z trzema mustangami. Bo demonów nie mo¿n zabiæ. s³ynne V6. A on potrzebowa³ zapaliæ.. Kucharz widzia³ je w jaskrawych snach. Tyle ¿e Kucharz by³ wyj¹tkowo szczup³y. w których brakowa³o wiêkszo ci zêbów.B. A teraz. W jednym rêku trzyma³ kanapkê z mas³em kakaowym i d¿emem (teraz móg³ jadaæ tylko miêkkie rzeczy). . prawie nic nie zosta³o. Wnêtrze. gdy zasypia³.. kto u Du¿ego Jima kupuje! . prowadz¹ce do kolejnego pomieszczenia z mrugaj¹cymi wiate³kami . nawet trudno dostêpny dodge ram i jeszcze trudniej dostêpny mustang! Lu dzie. Za niewielkie ceny serwisujemy wszystkie sprzedane wozy.rzuci³ B..ponownie i oznajmi³. a wszystkie trzy s¹ jak nowe. Na razie jednak mia³ do æ towaru. lecz liczy³ siê z ewentualno ci¹. który by³ dla niego tak wa¿ny na etapie Phila Busheya . Jego atman by³ dla nich za silny. których nie zauwa¿y³a ¿adna z policjantek. w drugim glocka 9. nie z dwoma. przedstawion¹ przez samego wiceprzewodnicz¹cego Rady Miejskiej. zastanawiaj¹c siê. gdy by³y w studiu. skórê mia³ blad¹ i plamist¹.

któr¹ Ry¿y o wietla³ sukcesywnie ca³e wnêtrze.Myli³e siê. Ry¿y opad³ na jedno kolano. . . Na razie wytwórnia zosta³a zamkniêta.przyzna³ po chwili. jednak nie mia³ wyj cia. Jest tylko jeden.Twitch wodzi³ wzrokiem za plam¹ wiat³a.Zobacz tutaj. powiedzia³ Twitch i. D³ugo patrzy³ na parking i drogê. mrucza³ wielki generator. Po lewe j.zauwa¿y³ Twitch.Bredzisz! . rzeczywi cie tak by³o. kto nam kradnie propan. gdzie nie by³a ona absolutnie niezbêdna. Wiêkszo æ butli zniknê³a . poniewa¿ Ginny Tomlinson. . niestety. a zosta³y dwa . ¿e nigdzie nie ma przyczajonego demona z automatem za paskiem spodni na plecach. Kucharz poszed³ po fajkê.Nie bredzisz .Howlin' Wolfa.Nie. a nawet nie miertelnego Little Waltera . wy³awiaj¹c z mroku kartony z zapasami. Tutaj Twitch siê myli³. Twitch przykucn¹³ przed magazynkiem. Ry¿y o wietli³ promieniem z latarki niebieskie litery wymalowan e za pomoc¹ szablonu na srebrnym korpusie butli tu¿ pod logo firmy dostawczej Dead Riv er: SZPIT.rzuci³ ich wszystkich tak sa mo jak pieprzenie. karmi³o atmana. . 9 Ry¿y Everett w magazynku za szpitalem wieci³ latark¹.Nieustraszony dowódco.Mówi³em . Zosta³ tylko jeden.odezwa³ siê niespodziewanie Twitch za jego plecami. zu¿ywaj¹c kolejne litry propanu. Latem wyasfaltowano jakie sto metrów kwadratowych za szpitalem. który ostatnio przekszta³ci³ siê w wytwórniê.Mo¿e byæ z ratusza . otaczaj¹ce du¿¹ i w zasadzie pust¹ przestrzeñ na rodku. na dobr¹ sprawê przesta³ te¿ siê wypró¿niaæ. Ry¿y nie chcia³ w to wierzyæ. CR. Nietrudno by³o dostrzec lady opon ciê¿arówki przed suwanymi drzwiami magazynu. Dopiero wtedy poszed³ do magazynu . . I dobrze Co upokarza³o cia³o. . Ry¿y a¿ podskoczy³. ale mo¿na by³o wznowiæ produkcjê w razie potrzeby. w tym samym sk³adzie. Nabra³ pewno ci. . mia³ zaparcie od czerwca. Zgodnie z kart¹ na drzwiach powinno ich byæ siedem. . podjê³a trudn¹ decyz jê i nakaza³a odciêcie energii wszêdzie tam. teraz nowa szefowa administracji us³ug medycznych w Chester's Mill. .

Ry¿y my la³. .Fakt.Nie . To bez sensu. .‾e maj¹ pod dostatkiem swojego? Sprawdza³e ? . UNIKNIESZ K£OPOTÓW! Twitch wyj¹³ paczkê marlboro. tylko je li mieliby podkradaæ. Tydzieñ temu Ry¿y mia³ takie samo zdanie.zapyta³.Pan Carty nie do¿yje koñca dnia. a tu po s¹siedzku mamy choæby pocztê. . Zreszt¹ ile oni tam maj¹? Jeden pojemnik? Dwa? Ma³awo. . to w ogóle jest bez sensu . pacjent w ostatnim stadium nowotworu ¿o³¹dka. podsun¹³ Ry¿emu. .pi¹czka? . gdyby tylko nie by³ taki pi¹cy i niespokojny. tak¿e czasowo zamkniêtej. to dlaczego akurat od nas? Okradanie szpitala zwykle uwa¿a siê za wyj¹tkowe wiñstwo. awansowa³ na asystenta medycznego. . na ceg³ach.przyzna³ Twitch i ziewn¹³ tak szeroko.Sk¹d wiesz? .przyzna³ Ry¿y. ci¹gle jako siê trzyma³. Przez moment obraca³ w my lach surrealizm tego pytania. zaj¹³ jego miejsce.Twitch westchn¹³. sensei. Twitch poda³ mu ogieñ. Pozosta³ych pacjentów mo¿na by³o policzyæ na palcach jednej rêki.Ale przyda³oby siê sprawdziæ magazyn za ratuszem. .Po co by nam zabiera³ propan? Rada Miejska ma pod dostatkiem swojego.No dobrze.spyta³ Ry¿y.Nie rozumiem. . jeszcze trzy dni wcze niej pielêgniarz.Werner stabilny. . Nad ni¹. .Albo sk¹dkolwiek. Przeszli pod drzwi prowadz¹ce do szpitalnej pralni. ¿e móg³by nawet czuæ siê szczê liwy. po co w ogóle im gaz..Mo¿e Rennie i przyjaciele ju¿ pozbawili pocztê zapasów.Sk¹d wiem co? . . RZUÆ NA£ÓG.Tak jest. . Twitch nie ufaæ wielki szef Rennie. On z³e lekarstwo. powiedzia³bym. Oni te¿ na pewno maj¹ jakie zapasy. co stanowi³o wyj¹tkowo pomy ln¹ okoliczno æ. Po mierci Haskella Ry¿y zosta³ ordynatorem szpitala. .Skoñczy³e obchód? . . . wisia³ plakat z napisem: OD 1 STYCZNIA PALENIE W TYM MIEJSCU BÊDZIE ZABRONIONE. a Twitch. ¿e o ma³o nie wywichn¹³ sobie szczêki.Ano. Obok wej cia ustawiono ³awkê. który najpierw odmówi³ gestem. potem zmieni³ zdanie i wzi¹³ papierosa. Ed Carty.

..powiedzia³. ¿e je li bêdê wci¹¿ taki zmêczony. . chcia³by . jak bêdê musia³. Ogólnie bior¹c. . Po lunchu wychodzi. Czu³. pomy la³. ¿e niestety bêdê musia³ radziæ sobie z przypadkami wykraczaj¹cymi daleko poza moje kwalifikacje. próbuj¹cym swoich si³ w roli anestezjologa. ¿e z tego wyjdzie. Jej przypadek by³ znacznie gro niejszy. . ¿ebym to ja ciê operowa³? . . ..Pytam..przyzna³ Ry¿y. . jak Ginny Tomlinson zdecydowanym gestem wk³ada mu skalpel do rêki obleczonej rêkawiczk¹.Raczej mia³bym nadziejê. S³ucha³ cichego szumu urz¹dzeñ. blad¹ nogê Jimmy'ego. Z jego g³osu zniknê³a kpina. . ¿e objawi siê doktor House. Twitch po³o¿y³ mu rêkê na ramieniu. Patrzy³ na go³¹. obarczony spor¹ nadwag¹. bo Rory'emu ju¿ nie mog³y zaszkodziæ ¿adne b³êdy lekarskie. . gdyby ci siê trafi³ uraz g³owy.Ma³a od Freemana ma siê coraz lepiej. co t o szkodzi? Tym razem on ziewn¹³ szeroko. gdzie nale¿a³o przeprowadziæ ciêcie.Nie wszystko naraz.zapyta³ Twitch. Bo¿e. mia³ zawa³ miê nia sercowego akurat w Dniu Klosza. staruszku.Niekoniecznie . sensei.stwierdzi³ Twitch. No i wiem. a potem patrzy na niego nad mask¹ ch³odnymi niebieskimi oczami. nie jest le. Pomy la³ o Rorym Dinsmore. Mo¿e faktycznie powinien rzuciæ okiem na zapasy ratusza? W sumie. oszczêd mi tego. Dzieñ za dniem. kobieta czterdziestoletnia bez jednego kilograma nadwagi. te¿ przesz³a zawa³.Nie jest dobrze. I. sze ædziesiêcioletni mieszkaniec Eastchester.Twitch wzruszy³ ramionami.George Werner. Ry¿y zdusi³ niedopa³ek w puszce i raz jeszcze przyjrza³ siê nieomal pustemu magazynowi.Ale bêdzie gorzej. Ry¿y znów zobaczy³ siebie w sali operacyjnej. Tym razem.Fakt . bo jeste teraz jedyn¹ nadziej¹ tego miasta.D³ugo wytrzymasz? ... Gwarantujê. z czarn¹ lini¹ narysowan¹ w miejscu. a Nora Coveland zupe³nie dobrze. My l o Jimmym by³a gorsza. Ry¿y s¹dzi³... . Natomiast Jimmy. poniewa¿ mia³a wira na punkcie sprawno ci fizycznej i cierpia³a na zespó³.Je li chodzi o Emily Whitehouse. Bojê siê tylko. .Tak d³ugo. Jimmy Sirois trzyma siê nie le. jak¹ godzinê po wypadku Rory'ego Dinsmore'a. . który doktor Haskell zwyk³ nazywaæ syndromem przesadzania z fitness clubem.Spokojnie . powiedz mi. My la³ o Dougiem Twitchellu. Emmy Whitehouse. mogê co spieprzyæ. I o Jimmym Siroisie. . .

znowu siê zasêpi³. Tyle co nic. natomiast g³upia nie by³a.zapyta³.Lepiej zajrzyj do Eda Carty'ego.. Sprawdzê. ¿eby tego nie robiæ. mieliby my wtedy na g³owie trzy tysi¹ce turystów i siedemset dzieciaków na koloniach. lecz poczekalnia by³a pusta. pusto .Muszê zajrzeæ do przychodni. . Recepcjonistk¹ i pielêgniark¹ w przychodni zosta³a teraz Gina Buffalino.Nie da³a mi znaæ na pager. czy siê nie przeniós³ na ³ono Abrahama. Ry¿y. Co oznacza³o.Pani Grinnell prosi³a. nie mia³ prawa wypisaæ. . Wydaje siê bardzo. . . a potem po przek¹tnej w stronê przychodni znajduj¹cej siê na drugim koñcu podjazdu. ‾¹da³a karetki. Ry¿y u miechn¹³ siê szeroko. ..By³y jakie wezwania? . Wiedzia³a. Mmm. siedemnastolatka z sze ciotygodniowym sta¿em medycznym. mimo najlepszej woli . Jej dziecko w³o¿y³o g³owê miêdzy prêty kojca i nie mog³o wyj¹æ. ¿e to siê nie zdarzy³o latem. . Przywita³a Ry¿ego spojrzeniem sarny z³apanej w blask reflektorów auta. Poradzi³am jej. wiêc serce mu siê skurczy³o. Jeszcze raz rzuci³ okiem na magazyn i ciê¿kim krokiem ruszy³ za róg budynku.powiedzia³ Ry¿y. Od pani Venziano z Black Ridge Road. Andrea Grinnell. Gina wyra nie odetchnê³a z ulg¹. po raz ostatni wa¿y³a nowe szczê cie pani Coveland przed wys³aniem obojga do domu. . Której on. Poruszona. .. ¿e Andy Sanders dysponowa³ odpowiednimi zapasami. Andrea mia³a k³opot z uzale¿nieniem.Gina siê zaj¹knê³a. Nawet zak³adaj¹c. który w³a nie zacz¹³ odzyskiwaæ dobry humor. ¿e je li Ry¿y jest w szpitalu. Bardzo dobrze. .jêkn¹³ Ry¿y i wsta³. co tam siê zawali³o. 10 Ginny by³a.. . ¿eby j¹ zrealizowaæ. Jest pani Grinnell.. ¿eby nasmarowa³a dziecku g³owê oliwk¹ i wtedy spróbowa³a wyci¹gn¹æ spomiêdzy prêtów.Bardzo poruszona. . rzecz jasna. Sprawd . to w towarzystwie . .I æ z tob¹? Ry¿y pokrêci³ g³ow¹. jak widzê. fakt. Jeszcze siê zatrzyma³.Jedno.Niezupe³nie. Dziêki Bogu.Na razie. Ruszy³ korytarzem do trójki. w szpitalu. ¿e chce dostaæ receptê. Podzia³a³o.Godzina za godzin¹. Andrea? Posadzi³am j¹ w trójce.Fantastycznie. a to ju¿ dobrze. Zdziwi³o to Ry¿ego.. cholera . obejrza³ przez ramiê. Gina sp³onê³a rumieñcem. Przed ma³¹ otwiera³a siê przysz³o æ w medycynie.. ale tylko na moment.

Nawet gdybym b³aga³a na kolanach. Ry¿y podszed³ bli¿ej.. Jestem narkomank¹. nogi mia³a z³¹czone. Grzecznie. ¿e alkohol nie st anowi dla niego absolutnie ¿adnego problemu. Jaka skarla³a. ale stanowczo. przyklêkn¹³. Gdy podnios³a g³owê i Ry¿y zobaczy³ jej wymizerowan¹ twarz. który pozwala³ jej funkcjonowaæ. Pacjentka siedzia³a na krze le w k¹cie. . je li bêdzie trzeba. fantastycznie.Dobrze. Ry¿y. sine. pozwala³y walczyæ z bólem. torebkê na kolanach. Trudno by³o okre liæ odpowiedzialno æ Andrei za jej stan. Chcia³a siê wyprostowaæ.Masz racjê. Z pewno ci¹ po upadku bardzo cierpia³a. które w mijaj¹cym roku pojawia³y siê w przychodni coraz czê ciej. g³owê spuszczon¹. natychmiast zmieni³ zdanie. Bo rzadko widzia³ tê konieczno æ równie wyra nie. Ale muszê teraz. sama nie da³am rady. nie mog³a.. Nie nale¿a³a te¿ do osób uzale¿nionych od metamfetaminy. Podnios³a na niego zaczerwienione oczy b³yszcz¹ce od ³ez. a to komplikowa³o leczenie. By³a postawn¹ kobiet¹. ¿e jedyny specyfik. . Skuli³a siê. czeg o potrzebuje. I nie mów nic Dougiemu ani Rose. Trudno o gorszy moment. .Nie! ..W jej oczach b³ysnê³o przera¿enie. Mam k³opoty. uk³adaj¹c w g³owie s³owa odmowy. Teraz jednak da jej to. .. Mo¿e po zakoñczeniu kryzysu z kopu³¹ postara siê namówiæ j¹ na program odwykowy. ¿e chcesz z tym skoñczyæ. teraz wydawa³a siê ma³a i krucha.Eric.. wy³¹cznie dziêki nim mog³a sypiaæ i rozpocz¹æ terapiê. .. Rozmowa bêdzie trudna. . Nie jej wina.Wiem. zapad³a w sobie. Musia³ siê wzi¹æ w gar æ. . chroni³a go przed przykrymi niespodziankami szykowanymi przez ¿ycie. A Dougie Twitchell przypadkiem by³ jej m³odszym bratem i choæ mia³ lat trzydzie ci dziewiêæ. Grzecznie.. rodki przeciwbólowe by³y dla niej konieczno ci¹. ¿e zdradzi jej k³opoty bratu. nawet zagrozi. Widzê. postanowi³ jednak wypisaæ jej receptê na ró¿owym druczku doktora Haskella... Spomiêdzy palców wyrwa³ siê urywany szloch. Andrea to nie jaki bezczelny pijak twierdz¹cy uparcie. Ry¿y stan¹³ przed drzwiami z czarn¹ trójk¹. pod plakatem o cholesterolu. odzyskaæ godno æ. to tak zwana heroina dla ubogich. obj¹³ j¹. Potrafisz mi pomóc? Czy w ogóle mo¿na mi pomóc? Bo widzisz. prawie czarne worki pod oczami. Przepiszê.. ale stanowczo. Ukry³a twarz w d³oniach. zwyk³¹ æpunk¹! Muszê z tym skoñczyæ. powiedzia³ sobie.Twitcha. zmarszczki orz¹ce skórê wokó³ ust. Otworzy³ drzwi i wszed³. Tylko raczej moment nie jest najw³a ciwszy.

.Dlaczego chcesz siê odzwyczajaæ akurat teraz? Andrea tylko pokrêci³a g³ow¹. Mózg nakazuje moi plecom boleæ.Fizyczna czê æ odwyku? Dwa tygodnie.. A bêdziesz. ¿e wszystko pójdzie ³atwo. . Nie bez przyczyny nazywa siê te objawy wykopywan iem z na³ogu.Dziesiêæ dni? . plus tiaminê i inne witaminy. Po pierwsze. to te¿ nic mi³ego. ¿e tu ju¿ nie chodzi o plecy. ale na g³os tego nie powiedzia³. Tyle ¿e g³ód narkotyczny bêdzie ciê drêczy³ do koñca ¿ycia.A w tym czasie mo¿e znikn¹æ klosz? . lepiej tego nie rób.Wygl¹da³a na pe³n¹ nadziei.ciszy³a g³os. Kogo . kto przetrzyma twoje leki i nie da ci ich. Mo¿e trzy. . kto bêdzie ci wydziela³ coraz mniejsze dawki. ¿e pacjentka cierpi na przej ciow¹ paranojê spowodowan¹ stresem.Za d³ugo. czy kto ciê szanta¿uje? . Tak¹ mamy nadziejê. jakby siê zwierza³a z wielkiego sekretu. mo¿e ci siê udaæ skróciæ czas do dziesiêciu dni.. nawet je li bêdziesz b³aga³a na kolanach. pomy la³.Andreo. . . ¿ebym ci¹gle bra³a te przeklête pigu³ki. Zdaniem Ry¿ego nie odpowiedzia³a na pytanie.Chcê za³atwiæ sprawê jak najszybciej . mo¿esz mieæ. Zak³adaj¹c. zespó niespokojnych nóg. . ¿e biorê leki. to ma³e miasto.Nawet dzi po po³udniu. Tego jednak te¿ nie powiedzia³ na g³os.. ale je li planujesz odstawiæ leki natychmiast i definitywnie. nigdy w ¿yciu! . bredz¹c¹ co o wielkiej dyni.Jaki jest najkrótszy mo¿liwy okres? . . Ale bêdziesz siê czu³a fatalnie.My lê. Rêkê mia³a bardzo zimn¹.powtórzy³a.Te ró¿owe pigu³ki! Wk³adam je do apteczki i mówiê sobie: Dzi ju¿ ani jednej . .Tak. . .Je li we miesz witaminê B12 w zastrzykach. .Najprawdopodobniej bêdziesz mia³a napady drgawek. . Bezsenno æ.Pomo¿esz mi czy nie? . . Albo nie s³ucha³a.. pomy la³ Ry¿y.‾artujesz? Przecie¿ wszyscy wiedz¹. I bêdziesz musia³a znale æ sobie kogo .podjê³a. . Chwyci³a go za przedramiê. . albo siê wcale nie przejê³a.Dziesiêæ dni . .Przypomnia³ sobie Jannie wstrz¹san¹ drgawkami.Dziesiêæ dni.Ile to potrwa? .. a godzinê pó niej znowu ³ykam! Nigdy nie by³am w takim stanie. Nale¿a³o przyj¹æ. Przysz³a mu do g³owy bardzo przykra my l.

. nie przerywaj¹c wycierania sto³ów .odezwa³a siê Julia ze swoim u mieszkiem Mony Lisy. gdy rozleg³o siê pukanie do drzwi wej ciowych. w ca³ej historii miasta. choæ wspomniana knajpa by³a wyj¹tkowo pod³a. Jej s³owa zosta³y nagrodzone spontanicznym aplauzem. kiedy bêdê ciê nazywa³a majorem. Rose zerknê³a na Barbiego.Witam pu³kownika Barbarê . ¿e w g³êbi restauracji.odezwa³ siê zirytowany Anson. .Zreszt¹ wtedy bêdziecie mogli siê wybraæ do Moxiego w Castle Rock i tam siê naje æ . Mnie nie pytaj . . na sta³e ustawiony na odbiór CNN. Podszed³ do drzwi. lecz wszystkie optymistyczne. . ¿e zamyka restauracjê i otwiera dopiero o pi¹tej.stwierdzi³a Rose. . którzy chc¹ co zje æ . Wygl¹da³a jak nauczycielka z pierwszej klasy gimnazjum na wycieczce z wychowankami.stwierdzi³ Barbie i. Gadaj¹ce g³owy mia³y do przekazania widzom w zasadzie tylko domys³y i plotki. jak siê okaza³o. ¿eby chcieli je æ . W³a nie oskrobywa³ grill. S³ychaæ by³o kpiny i miechy. Ca³kiem jak. Ta decyzja tak¿e spotka³a siê z aplauzem. co mówi. Zadziwiaj¹ce. ¿e z ludzi tryska³ optymizm. . Jeden z nich okre la³ szanse na sukces na dobrz ponad osiemdziesi¹t procent . Mimo wszystko stali bywalcy opu cili lokal bez protestów. mia³ racjê. Kilku naukowców przepytanych n a wiadomy temat stwierdzi³o jednog³o nie. A najbardziej namacalnym dowodem poprawy zdrowia psychicznego mieszkañców miasta by³ fakt.Nie bêdzie lunchu? . ale te¿ by³ to poranek ca³kiem wyj¹tkowy.Bêd¹ kanapki . gdy Rose oznajmi³a.Jak bêdziemy wpuszczaæ wszystkich.Niezbyt du¿o.podsumowa³a.zaraz nam zabraknie jedzenia. Nie mogê siê doczekaæ.. . Wyjrza³ i zobaczy³ Juliê Shumway z trójk¹ dzieci. wycieraj¹c rêce w fartuch. . Niebagatelnym powodem takiego stanu rzeczy by³ odbiornik telewizyjny nad lad¹. pomy la³ Barbara. Rose znowu wybra³a siê do Food City po miêso. ¿e cruise ma ogromne szanse przebiæ siê przez kopu³ê i po³o¿yæ kres sytuacji kryzysowej. .11 W Sweetbriar Rose panowa³ wyj¹tkowy ruch jak na poniedzia³kowy ranek. W koñcu pracownik Massachusetts Institute of Technology znajduj¹cego siê w Cambridge powinien wiedzieæ. zupe³nie inny od wszystkich poprzednich.Nie przypuszczam. przy stole choleryków na nowo rozgorza³y dysputy.spyta³ Ernie Calvert. który uniós³ d³onie na wysoko æ ramion.

a ten patyczak to Joseph McClatchey.zapewni³ go Barbie. co tam stoj¹.. . to ja tu rz¹dzê. . wiêc je li faktycznie mieli go wcieliæ w ¿ycie. To jest Benny Drake. Joe wzi¹³ od niego komórkê.Naprawdê pan tu rz¹dzi? . . ze redniowiecza? . tak? . Oni s¹ marines. . . to prawda. Zanim skoñczy³.Nie chcia³em.Fajnie. .Norrie Calvert . drugi. Raczej naklejka ni¿ tatua¿. . jak w sztuce.Da siê .Barbie s³ysza³ ten tekst ju¿ parê razy.stwierdzi³ Joe. który uwa¿am za rewelacyjny.Spokojnie. Ci¹gle mia³a na ustach ch³odny u miech.powiedzia³ Joe. . . lecz w jej oczach tañczy³y iskry podniecenia.Nie . po³o¿y³a mu aparat na d³oni. mocno zbudowany. O ile da siê go zrealizowaæ.I nie bêdê nawet próbowa³. stylu savoir fa ire.powiedzia³ Barbie i poprowadzi³ wszystkich czworo do lady. . dotykaj¹c ramienia zbuntowanej dziewczyny. trzecia by³a liczna dziewuszka z b³yskawic¹ na policzku.Wed³ug pu³kownika Coksa nadal jeste w armii . . musieli dzia³aæ szybko.. . je li siê to nie oka¿e absolutnie konieczne. . Zwo³a³a pospolite ruszenie? Jeden z ch³opców.Masz tele. Mniej wiêcej tysi¹c.spyta³ Benny. jak siê do niej dostaæ. . a ja s³u¿y³em w wojskach l¹dowych. ubrany by³ w workowate spodnie i wyp³owia³¹ koszulkê z nadrukiem 50 CENT.docieka³a Norrie.Tak. mia³ na g³owie szopê ciemnych w³osów. wysoki i strasznie chudy. tak czy inaczej dodawa³a jej sznytu.przedstawi³a j¹ Julia.Mo¿emy z tob¹ pogadaæ? M³ody pan McClatchey ma pomys³.Zapraszam do biura ..odpar³ Barbie ze miechem. On zorganizowa³ wczorajs z¹ demonstracjê. tyle ¿e dochodzi³o ju¿ wpó³ do jedenastej. . .Ale pan zna ¿o³nierzy. . ¿eby komu sta³a siê krzywda .W niczym nie zawini³e . Jeszcze chcia³bym wiedzieæ.Numer Coksa jest w pamiêci.Osobi cie nie.Co pan. oceni³ Barbie. Jestem najlepszy. . Barbie odwróci³ siê do Julii.wtr¹ci³a siê Julia. tak.Je li chodzi o komputery. 12 Pomys³ by³ wietny. .

Niewiele. przetyka³ zdania mnóstwem eee.Nie nad¹¿am za komentarzami tych m¹drali.Nie szkodzi. pomy la³ Barbie. .A to dopiero pocz¹tek.Gadaj. a¿ mu w³osy podfrunê³y. . Barbie stukn¹³ w ni¹ swoj¹ wielk¹ piê ci¹ . . Jeden z nich to m³ody cz³owiek. ale rewela! Julia chwyci³a go za ramiê. który wpad³ na ciekawy pomys³. . jest tu ze mn¹ czwórka przyjació³. . Oddajê mu s³uchawkê. Barbie siê tym nie przej¹³. . albo przebije i narobi szkód na farmach po naszej stronie. Norrie za mia³a siê g³o no i podnios³a do góry zaci niêt¹ pi¹stkê. ¿e tak bêdzie do chwili. . . Z pocz¹tku sz³o mu trochê kulawo. nooo i widzi pan . . ¿e to strza³ w dziesi¹tkê.W zasadzie nie le. kiedy pocisk albo siê odbije.Podejrzewam..Wymsknê³o mi siê .przeprosi³ dzieciak. Spróbuj¹ nam poprawiæ Wi .Tak! Z czasów gdy rycerze odznaczali siê zuchwa³o ci¹.Co innego s³yszymy z telewizora.Fi. zanim wystrzel¹ pocisk. . psze pana. . £atwo siê mówi. Barbie us³ysza³ w g³osie rozmówcy lekkie zniechêcenie. .. ale wreszcie siê rozkrêci³ i rzeczowo przedstawi³ sprawê. Julia otworzy³a i zamknê³a d³onie w ge cie wyra¿aj¹cym: Do rzeczy! . . Joe McClatchey. Joe gwa³townie pokrêci³ g³ow¹. a damy nie nosi³y bielizny..Ale. Mieszkañców Chester's Mill to uraduje. po czym odda³ aparat Barbiemu.¿ó³wik. Po chwili rozpromieni³ siê w u miechu. Cox najwyra niej w dalszym ci¹gu siedzia³ z jedn¹ rêk¹ na telefonie. Potem s³ucha³.Pu³kowniku.On wszystko wyja ni . Wobec czego Joe zacz¹³ rozmawiaæ. . synu. ¿e siê tak wyra¿ê. S³ucha³ przez chwilê.Musi pan potwierdziæ. . cholera.. bo ju¿ by³ na linii. Joe wdusi³ kilka przycisków na miniaturowej klawiaturze. Jezu. Ustalone? Dasz radê to zrobiæ? . Nikt nie ryzykuje przepowiedni. Co s³ychaæ u pana? .Mamy nadziejê .ci¹gn¹³ Cox. W koñcu powiedzia³: Ta jes. Mów.Co u pana. pu³kowniku? .zapyta³ Cox. gdy Barbie przy³o¿y³ komórkê Julii do ucha. . . Dziêkujê panu! i odda³ telefon Barbiemu.S¹dzimy.Nie podskakuj w³adzy..dorzuci³ i poda³ ch³opakowi komórkê.

którzy wyj¹tkowo odwrócili siê przodem do miasta.zastanowi³ siê Barbie.Naprawdê? . .Nie mo¿emy blokowaæ ka¿dej waszej inicjatywy . obsypuj¹c nimi wartowników marines. .Te¿ tak uwa¿am.Je¿eli wszystko pójdzie dobrze .Jasna sprawa! Nie ma problemu. . zaraz. gdzie Little Bitch Road dociera³a do kopu³y. Drzewa po stronie Tarker's tañczy³y na wietrze. rozsiewaj¹c barwne li cie. Tutaj.Czas najwy¿szy. Ze zdumionym i pe³nym podziwu wyrazem twarzy wygl¹da³ na osiem lat. Bêdziecie mieli najszybszy Internet na wiecie.Zdaje siê.Jasne.Namioty zniknê³y. Wiêc Joe pokaza³. Tym razem Julia unios³a kciuk. nie trzyna cie. ¿e powietrz . Swoj¹ drog¹ ma pan tam niez³e towarzystwo.powiedzia³ Cox .odezwa³ siê Barbie. . Barbie z u miechem powtórzy³ jej gest.Je¿eli Joe to zrobi.Aaale! . . Tymczasem we wnêtrzu kopu³y ga³êzie ledwie siê porusza³y. na pustej drodze w rodku lasu Barbie zacz¹³ mieæ w¹tpliwo ci. Fascynuj¹cy widok. Oczywi cie my te¿ filmujemy.Zwijaj¹ biwak .Ch³opak przest¹pi³ z nogi na nogê. . .Barbie spojrza³ na zegarek. Ma³y. .Barbie spojrza³ na Joego. Razem z Barbiem stali jakie trzydzie ci metrów od miejsca. .zauwa¿y³a Julia. . .Pu³kowniku? . ..Ma³o tego . chcê dostaæ kopiê. Zerkn¹³ na Juliê. . podnosz¹c kciuk. . Barbie wiedzia³. czy Joe zdo³a zrealizowaæ swoje obietnice. wiêkszo æ mieszkañców bêdzie mog³a ogl¹daæ program na ¿ywo. bierz siê do roboty. Ch³opak rozpromieni³ siê jak s³oñce. Przynajmniej dzisiaj. 13 . Pewno æ siebie ulotni³a siê z jego g³osu. ¿e w³a nie pan mi to u wiadomi³.wyrwa³o siê Joemu. Za pó³torej godziny zrobi siê tu bardzo gor¹co.Ju¿. ale naukowcy zajmuj¹cy siê t¹ spraw¹ bêd¹ chcieli widzieæ wszystko od waszej strony klosza. .Widzi pan drzewa? Barbie nie od razu zrozumia³.stwierdzi³ Cox. ona lekko wzruszy³a ramionami. A mo¿emy wam pomóc. a wiêkszo æ li ci pozosta³a na drzewach. Bystry dzie ciak.i bêdziecie mieli nagranie. tylko na ta mê ostrzegawcz¹ i wielki czerwony X namalowany sprayem na kloszu. w czym rzecz. . Ch³opak nie patrzy³ na ¿o³nierzy.

.Sama nie wiem. . co z tego wyjdzie.Jest obraz?! .odezwa³a siê Julia. . Taki obrazek doskonale podsumowywa³ ostatnie trzy dn i. ¿e w ¿yciu nie widzia³ czego tak surrealistycznego jak srebrny komputer na rodku asfaltowej Little Bitch Road.Li cie s¹ jakie takie. iSight. które znaj¹ wszystkie matki na wiecie. wcale nie do koñca przekonany. Joe otworzy³ i w³¹czy³ laptop. ¿e zadba o bezpieczeñstwo jej syna.Je¿eli pocisk usma¿y mojego kompa. a u nas cisza ..obieca³ Barbie. Zajrzeli po drodze do domu McClatcheyów. . .oznajmi³ Barbie . Po czym obróci³ siê do Barbiego. Barbiemu przysz³o do g³owy. przestañ .Bateria jest wie¿a. stukn¹³ w klawisz enter i raptem ekran rozjarzy³ siê obrazem Little Bitch Road.. . Joe. Dalej widaæ by³o marines mniej wiêcej do kolan.. Wyja ni³ patrz¹cym.przechodzi przez barierê.No.Tak siê wydaje. ¿o³nierzu: gdybym w tej chwili przeprowadza³ inspekcjê. Z niewielkiej wysoko ci ka¿dy wybój. Przypomnia³o mu siê. . Ch³opak pochyli³ siê nad powerbookiem.Jasne. Mo¿e spróbujmy. A teraz Joe wskaza³ drogê. Barbie podniós³ wzrok.zaniepokoi³a siê Julia. bo po drugiej stronie wieje wiatr. ¿e to prawda. bez ¿ycia. Klosz zatrzymywa³ wiatr. mówi¹cego wyra nie: Weee . . Rozleg³ siê znajomy pomruk. sko ro i tak nie mogli nic z tym zrobiæ? . Joe ograniczy³ siê do spojrzenia. .A komputer nie przejdzie w stan wstrzymania? . jak z Paulem Gendronem. Albo czy ca³a prawda. ka¿da nierówno æ asfaltu wygl¹da³a jak potê¿na góra.Osobi cie z³o¿ê zamówienie. spojrza³ na wielki czerwony X w kadrze fotograficznym.. ¿e to najnowszy cud techniki komputerowej.Ujmijmy to w ten sposób.Tutaj? Barbie uniós³ obie rêce do twarzy. . . . .Bardziej w lewo. natrafili na strumyk. . Musn¹³ palcem panel dotykowy. Pani McClatchey kaza³a Barbiemu przysi¹c. tym w czapce Sea Dogs. Pamiêta³ tê spiêtrzon¹ wodê.zawo³a³ jeden z nich. Tylko co by mia³o wyj æ dobrego ze spekulacji na temat aktualnej jako ci powietrza w Chester's Mill. .Wujek Sam ci kupi . Do górnej krawêdzi ekranu przymocowa³ niewielki cylindryczny przedmiot po³yskuj¹cy srebrem.oznajmi³ Joe. Joe zabra³ stamt¹d powerbooka. powinna wytrzymaæ co najmniej sze æ godzin . do roboty. i Barbie z³o¿y³ tê przysiêgê. Zobaczymy. kupi mi pan drugi? .No to gra. chocia¿ niezbyt dynamicznie.

. By³ wyra nie zaabsorbowany. . Joe ustawi³ powerbooka na kartonie (nagle przesuniêcie obrazu z poziomu szosy spowodowa³o. . . dobrze. Jeste cie? Pewnie pierwszy raz w knajpie z wyszynkiem? Jasne.Mo¿e pani te¿ wzi¹æ mój worek gimnastyczny? .Co tu siê dzieje? . ¿e wszystko jest ekstra. Nadje¿d¿a³ zielony wóz komendanta policji. wiat³a na dachu pulsowa³y. Julia za mia³a siê g³o no. zza kierownicy wysiad³ Pete Randolph. Masz plamê na lewym bucie. co by siê nada³o? Uniós³ rêkê mniej wiêcej na wysoko æ metra.. ¿e Barbiemu zakrêci³o siê w g³owie). Barbie uzna³. . co ja tu mam.Za nisko .stwierdzi³ Joe.Parê chwil robi³ co przy laptopie. . nios¹c worek gimnastyczny i karton z resztk¹ egzemplarzy niedzielnego wydania specjalnego Democrata . . oni do mnie zadzwoni¹ . . Barbie bez s³owa poda³ go Joemu.mrukn¹³ Joe. . . Marine spojrza³ na swój lewy but.Benny? .Fi. . Czekajcie. którym wszyscy przyjechali. ¿e wszystko gra . Gdy siê zatrzyma³. .ty ju¿ by robi³ pompki z moj¹ nog¹ na ty³ku.Nie powiniene zadzwoniæ do. Ch³opak wcisn¹³ kilka przycisków z nieprawdopodobn¹ szybko ci¹. .Powaga? No.zapyta³. pomy la³ Barbie. po czym wyci¹gn¹³ rêkê. po czym wyszczerzy³ w u miechu wszystkie zêby..rzuci³ w s³uchawkê.Komórka! Barbie poda³ mu telefon.S³ucha³ chwilê. Norrie.stwierdzi³a Julia i posz³a do swojego priusa. a z miejsca pasa¿era (samochód wyra nie siê podniós³. Teraz ju¿ wiem. zamkn¹³ telefon i odda³ Barbiemu. to leci jak odrzutowiec. Gotowi? Ekstra.o.Proszê pani. Jecha³ szybko.A. który faktycznie by³ poplamiony.Mam . Rzecz niedopuszczalna w warunkach niebojowych. ‾o³nierze st³oczeni po drugiej stron kopu³y przygl¹dali mu siê z zainteresowaniem. Zabrzêcza³ telefon. Muszê koñczyæ. Joe nie.. nie spuszczaj¹c wzroku ze zbli¿aj¹cych siê dwóch mê¿czyzn: wiceprzewodnicz¹cego Rady Miejskiej i komendanta policji. ma pani w samochodzie co . potem sprawdzi³ dzia³anie sprzêtu i oznajmi³. K³opoty.Wygl¹da. . Poszpera³ chwilê w worku.Je li dzia³a.Wdusi³ przycisk.oceni³. Podkrêcili Wi . gdy zszed³ mu ciê¿ar z resorów) sam Du¿y Jim Rennie.Mamy zielone wiat³o. . ¿e ch³opak mówi o komputerze. jak to jest w akwarium.. . z tego. ale on nawet nie patrzy³ na sprzêt. wyj¹³ z ni czarne pud³o z anten¹ i ca³o æ pod³¹czy³ do komputera. .O . Wróci³a Julia.

mamy problem . . Tommy oraz Willow Anderson witali go ci w drzwiach jak ksiê¿a parafian przed ko cio³em. Gotuje w restauracji.zarz¹dzi³a Norrie. zaprezentowa³ swój najbardziej sarkastyczny u miech. By³ to najszczê liwszy moment w ¿yciu Benny'ego.Obraz ostry jak ¿yleta i do tego. .odezwa³ siê jeden z marines z pagonami podporucznika. Du¿y Jim pogrozi³ mu palcem. Rozleg³y siê oklaski i wiwaty.Komendancie. o co tu chodzi. jak¹ teraz uznajemy. mimo to u miech mia³ od ucha do ucha. .Stary. .przerwa³ mu Joe. Poca³owa³a go. . przestawili odbiornik na wej cie czwarte. ¿o³nierzu. Benny i Norrie pod³¹czyli swój sprzêt. W tym wypadku musieliby byæ reprezentantami Pierwszego Ko cio³a Zespo³ów Rockowych Prosto z Bostonu. jest nasza w³asna. bo na wielkim ekranie telewizora widnia³o tylko jedno niebieskie s³owo: CZEKAJ. nawet lepszy ni¿ pion na samej górze w czasie fuli pipe'a. . Prosto w usta. je l .Ma szczególne uprawnienia nadane przez rz¹d.wrzasn¹³ w mikrofon. Du¿y Jim. 15 . .To jest pu³kownik Barbara .14 Transparent na drzwiach Karczmy Dippera g³osi³ ZAPRASZAMY NA NAJWIÊKSZY PARKIET W MAINE! i po raz pierwszy w historii knajpy ów parkiet by³ zat³oczony o godzinie jedenastej czterdzie ci piêæ. Wcisn¹³ redial i przysun¹³ s³uchawkê do ucha.Houston.Ten cz³owiek jest wy³¹cznie przyczyn¹ k³opotów.Proszê pana. .Odwróci³ siê do Randolpha.Ja nie wiem. musicie to wy³¹czyæ. .Dzwoñ! .. jest! . Wygl¹da³ jak poparzony s³oñcem.Wskaza³ powerbook. co wam siê wydaje .Dzwoniê . ³¹cznie z barwnymi li æmi wiruj¹cymi wokó³ wartowników marines. s³ysz¹c to. .. mam rozkazy. . . Benny przybi³ Norrie wysok¹ pi¹tkê.. Z pocz¹tku go cie zachowywali siê cicho.W Chester's Mill jedyn¹ oficjaln¹ w³adz¹. Nagle ukaza³a siê Little Bitch Road jak ¿ywa. ale dziewczynce to nie wystarczy³o. ‾y³a na szyi pulsowa³a mu gwa³townie. . a jej reprezentantem jestem ja..odmeldowa³ Bennie.powiedzia³ komendant Randolph .ale macie mi wszystko wyja niæ i dopóki siê nie dowiem.

. Barbiemu przysz³o do g³owy. proszê wyci¹gn¹æ kabel. w³asnym cia³em zas³oni³ laptop. co siê dzieje. Na twarzy Randolpha malowa³o siê przera¿enie. ¿e potrafi przy³o¿yæ. . Barbie szacowa³.zapyta³ Randolph. jednak widaæ by³o. Wie ci szybko siê rozchodz¹.Ustanowili my po³¹czenie na ¿ywo z Karczm¹ Dippera . chocia¿ kom .Przekrzywi³a g³owê.odparowa³ Du¿y Jim. Wy³¹cz ten taki siaki owaki komputer! Tym razem Julia wysunê³a siê do przodu. .wyja ni³a Julia.To rozkaz.w ciek³o æ. ¿e Julia Shumway wygl¹da wyj¹tkowo licznie.Od jakiej jedenastej z minutami zbieraj¹ siê tam ludzie . A teraz szykowa³ siê do zadania ciosu. . Przenosi³ wzrok z Barbiego na marines i na Du¿ego Jima. Z biurowego koka wymsknê³o siê pani redaktor kilka kosmyków w³osów. po czym odmeldowa³: . D³onie mia³ mocno zaci niête. . . u miechnê³a siê lekko. wyra nie przestraszony. . . . Mo¿e sam nie wiedzia³.Od³ó¿ to.Zapytaj Norrie.Co mo¿e ? Co mo¿e ? .nie sposób by³o przewidzieæ.dzieciak tego nie wy³¹czy natychmiast.Nie widzê tu ¿adnego kabla . chwyci³a powerbook i obróci³a w taki sposób.warkn¹³ Du¿y Jim. Je¿eli nadal jest pan pos³uszny prawu powiatu.Teraz mieszkasz tutaj. . kobieto! . musi pan pos³uchaæ. muska³y jej zaró¿owione policzki. lecz zdeterminowany.poleci³a Joemu.Jim. Nadal mia³ w rêku telefon komórkowy.powiedzia³ Barbie. . S³ucha³ przez moment. Zauwa¿y³ te¿.Czy zechcesz ..Widz¹. . jakby j¹ nadwerê¿y³. . .Kto chce wiedzieæ? . I nigdzie indziej. mo¿e jednak. czy widz¹. gdy musi poruszyæ praw¹ rêk¹. Joe. Norrie mówi. Joe rzuci³ kilka s³ów do telefonu. Pana Renniego i komendanta Randolpha.Niech pan go nie rusza! To moja w³asno æ i nie z³ama³em ¿adnego prawa! .. ¿e siê krzywi.wymamrota³ Randolph. czy widz¹! . na twarzy Renniego . ¿e kamera objê³a nowo przyby³ych. Zacz¹³ siê pociæ. U miech na twarzy Du¿ego Jima zmieni³ siê w przykry grymas. ¿e radny ma jakie piêædziesi¹t kilo nadwagi. ¿e ludzie chc¹ wiedzieæ.Cofn¹æ siê.Z t¹ spelun¹! . komendancie .podjê³a redaktorka. w którym pan mieszka. . Randolph niepewnie rozejrza³ siê dooko³a.Zapytaj ich.Wobec tego potraktuj z buta ten nieszczêsny ekran! Wy³¹cz! Randolph zrobi³ krok naprzód.

lecz w porê sobie przypomnia³.Cze æ wszystkim .Odwróci³a siê do Randolpha. a zobaczyæ . . do czego jest zdolny t³um. . tym razem straci³ zimn¹ krew.Zadzwoñ do którego ze swoich ch³opaków i zapytaj. . . Zobaczyli go obaj. Tak siê sta³o. gotów odparowaæ w stylu Tysi¹ckrotnie dowiedli. Przecie¿ ten cz³owiek nie by³ g³upi. Trudno przewidzieæ.Chêtnie bym star³ ten ironiczny u mieszek z twojej twarzy . I obaj us³yszeli prychniêcie.Wyraz twarzy te¿ bêdziemy teraz kontrolowaæ? . i Du¿y Jim.mruknê³a Rose Twitchell z u miechem. Joe Chudzielec zakry³ usta. . obraz. ¿e mam racjê .warkn¹³ pod adresem Barbary.Je¿eli wy³¹czysz komputer.Zbierajcie siê .poprosi³ Barbie. I nigdy nie by³o tu tak cicho. gdzie siê dzi ludzie zebrali. który razem z powerbookiem zrobi³ obrót o sto osiemdziesi¹t stopni. przyprawiaj¹c o zawrót g³owy. Od którego zale¿y ich dalsze ¿yc e. . I w³a nie to doprowadza³o Barbiego do w ciek³o ci. Du¿y Jim otworzy³ usta.Nie mia³a prawa! Barbie.odezwa³ siê Barbie. . które jest dla nich w tej chwili najwa¿niejsze na wiecie. .To blef.spyta³a Julia. mo¿e doj æ do paniki. . ¿e to ty odci¹³e im widok na wydarzenie. Chcemy to ustawiæ.Julio. i Randolph.Dzieje siê co niebezpiecznego? Ja tu nic takiego nie widzê. ale nie zd¹¿y³ zas³oniæ u miechu.zapyta³. . w³¹czyæ transmisjê i znikn¹æ. nawet w pamiêtny Nowy Rok dwa tysi¹ce dziewi¹ty. 16 Karczma nie by³a tak napakowana jeszcze nigdy.pozdrowiæ swoich wyborców? . i w koñcu zatrzyma³ siê na Dale'u Barbarze. .Mój kucharz .Je¿eli pocisk nie przedziurawi kopu³y. wpatruj¹c siê w obraz z kamery Joego. . . kiedy wystêpowa³y Seksowne Kociaki z Watykanu. . . Wiedzieæ o czym to jedno.zupe³nie co innego.Ma pan bardzo niskie mniemanie na temat swoich wyborców. ustaw na mnie kamerê . Ponad piêæset osób sta³o ramiê w ramiê.O co w³a ciwie chodzi? .Czas ucieka. . . setki osób siê dowiedz¹. . ¿e znaczna czê æ mieszkañców miasta ogl¹da tê konfrontacjê na wielkim ekranie telewizora.Potem znowu do Jima. zwykle dobroduszny i opanowany.a w ka¿dym razie tak podejrzewa³ Barbie .us³yszeli podporucznika marines.Bardzo ³atwo to sprawdziæ.

Nie mamy teraz czasu na uzgadnianie zakresu kompetencji .zapyta³ Randolph. Will Freeman. w³a ciciel miejscowego przedstawicielstwa Toyoty (niezaprzyja niony z Jamesem Renniem) odezwa³ siê do telewizora: . Je¿eli j¹ przerwie. . Wspar³ go ogólny pomruk akceptacji. . zrobi to na w³asn¹ odpowiedzialno æ. bêdzie trwa³. w który ma uderzyæ pocisk.Przekaz by³ tak doskona³y. wycelowawszy w wielkie. Dziêkujê za uwagê. Jak siê ju¿ pewnie zorientowali cie.Du¿y Jim. Tym razem szmer by³ znacznie g³o niejszy. czy nie. Wyszed³ z kadru.Nazywam siê Dale Barbara i zosta³em ponownie zaci¹gniêty w szeregi Armii Stanów Zjednoczonych oraz awansowany na pu³kownika. czy nale¿y kontynuowaæ przekaz. Mieszkañcy miasta stali w ciszy. I wcale nie ³agodny. opad³ nieco i ustatkowa³ siê. jakby mówi³: Bierzesz to na siebie . Westchn¹³ ciê¿ko. bo w przeciwnym razie pod koniec tygodnia bêdziemy mieli w Mill ca³kiem nowego radnego. Przez chwilê zebrani na parkiecie widzieli tylko drzewa.Przekaz wideo z Little Bitch Road odbywa siê w ca³o ci na moj¹ odpowiedzialno æ. patrz¹c na ekran i czekaj¹c. co ja mam robiæ? . dosz³o do ró¿nicy zdañ miêdzy mn¹ a radnym Renniem dotycz¹cej tego.Chcê to zostawiæ w spokoju. Z kieszeni spodni wyj¹³ chusteczkê i otar³ kark. .ci¹gn¹³ Barbie. Po czym u miechn¹³ siê. Czy transmisja bêdzie trwa³a. . Jego s³owa wywo³a³y falê zaskoczenia. . czy te¿ transmisja zostanie przerwana. Za nim ¿o³nierze pakowali ostatnie sprzêty do dwóch potê¿nych ciê¿arówek. zawieszone w powietrzu X. po czym obraz znowu zatoczy³ obrót o pó³ ko³a.A co chcesz zrobiæ? Po raz pierwszy od czasu przejêcia kluczyków od zielonego wozu komendanta policji Pete Randolph nabra³ przekonania. ¿e niejeden odruchowo odpowiedzia³ na powitanie. Du¿y Jim pokiwa³ g³ow¹. jednocze nie nudny i nieprawdopodobnie ekscytuj¹cy. zale¿y od decyzji wiceprzewodnicz¹cego Rady Miejskiej. ¿e chêtnie by je odda³ komu innemu. Jimmy. czy te¿ nie. . 17 .Zostaw komputer w spokoju. Ustawimy kamerê na punkt. o ile mo¿na tak nazwaæ przesuniêcie k¹cików ust do ty³u. czy aktualny program.

Joe teatralnym gestem otar³ pot z czo³a. lecz b³yszcz¹ce lodowatym sprytem.Zapewniam pana.Nic dodaæ. Ci¹¿y na mnie wielka odpowiedzialno æ.Straszny facet! . Julia patrzy³a na niego bez ladu u miechu. Widzia³em. Nie prosi³em o ni¹. Na twarzy mia³a swój s³ynny ch³odny u miech. Z bliska czuæ go by³o wod¹ koloñsk¹ i potem. . ¿e pocisk siê przebije.To jak. Nieprawda.obruszy³a siê Julia. Dla dobra nas obojga. podchodz¹c do samochodu. komendancie .spyta³a go Julia retorycznie.Uff. W najczystszej postaci. . Zielone auto zawróci³o do Mill. komendancie. ale j¹ przyj¹³em.Wpadli cie jak liwka w kompot.Zbieramy siê.. . Zni¿y³ g³os. . . . synu. to ty jeste komendantem policji. Widzia³em to ju¿ niejeden raz. . jak ludzie wygrywali.. Si³y porz¹dkowe musz¹ byæ w gotowo ci na wypadek zamieszek. Podszed³ do Barbiego. Dziêki panu Barbarze i jego przyjacio³om sytuacja jest ju¿ wystarczaj¹co skomplikowana. Oddycha³ chrapliwie..Moja noga nie postanie w tej spelunie! . natomiast Barbie s³ysza³ je bardzo wyra nie. . . panie Barbara? .stwierdzi³a. Du¿y Jim zby³ j¹ machniêciem rêki.Najchêtniej bym siê zdrzemn¹³. dziwnie ciep³ym powietrzu.S¹ ludzie wielcy i tacy. .Gó. uwa¿ajcie na siebie. Julii oraz Joego Chudzielca. jedziemy do karczmy? . .Na nas ju¿ czas. . przyszpili³y Barbiego.. bo mam za du¿o pracy. Du¿y Jim odwróci³ siê i spojrza³ na ni¹ z tak wielk¹ nienawi ci¹ w oczach. ¿e nie ma tu mowy o ¿adnym manewrowaniu . .oznajmi³ Du¿y Jim.spyta³ Randolph. omal niewidoczne w g³êbokich fa³dach t³uszczu. których przygniata odpowiedzialno æ. . To przejaw d¹¿enia do w³adzy. Wracamy do miasta. prawda.Masz teraz wroga .Ruszamy. i widzia³em. ¿e a¿ cofnê³a siê o krok. nawet siê nie odwracaj¹c. kogut stale migota³ w mglistym.. . .powiedzia³. Ale nic z tego nie bêdzie.Odwróci³ siê do Barbiego. Na chwilê d³ug¹ jak wieczno æ jego oczy. . nic uj¹æ . . Jim. Wreszcie siê odwróci³..Ty te¿. Chêtnie by my pana . podtrzymuj¹c bol¹c¹ praw¹ rêkê..zawo³a³ podporucznik.Mamy jeszcze czas. ..odpar³ Barbie.. Je¿eli pocisk siê przebije. .Có¿.zgodzi³ siê Barbie.miertelnego wroga.Pu³kowniku Barbara! . . jak przegrywali. Pokiwa³a g³ow¹.Co za absurd! . by Julia nie us³ysza³a jego s³ów.Zostali my wymanewrowani. prawda? .Mam nadziejê. wygrali cie. ale je¿eli siê odbije.

cacuszko . O dwunastej piêædziesi¹t trzy czerwona lampka na panelu kontrolnym zmieni³a kolor na bursztynowy. stanowi¹c¹ w North Conway g³ówn¹ ulicê. 18 B . By³ to dobry sprzêt. który wystartowa³ z bazy Si³ Powietrznych w Carswell w poniedzia³kowy ranek. O dwunastej piêædziesi¹t cztery i piêædziesi¹t piêæ sekund zap³onê³o równym zielonym blaskiem. Misja otrzyma³a kryptonim Wielka Wyspa . Mia³ w ³adowni dwa pociski Fasthawk Cruise.Ju¿ prawie czas .powiedzia³. . Ray pstrykn¹³ prze³¹cznikiem oznaczonym cyfr¹ jeden. Si³y powietr zne zawsze przybywaj¹ na imprezê nieco wcze niej. Teraz mija³ Góry Bia³e. W rozmowach prywatnych okr e la³ tê pierwsz¹ jako Jeden wielki cyrk . majorze. je li to tylko mo¿liwe. Ustawi³ siê on nad drog¹ numer trzysta dwa. . Szybko osi¹gn¹³ maksymaln¹ prêdko æ. Za³atwcie to gówno. Osi¹gn¹³ j¹ w odleg³o ci stu kilometrów od celu. . rozleg³ siê tylko nieg³o ny syk spod spodu.Siê robi . Burlington zniknê³o pod skrzyd³ami. Nie by³o ¿adnej sensacji. bardziej niezawodny i potê¿niejszy od starszych tomahawków. Pilotem dowodz¹cym zosta³ major Gene Ray. W Waszyngtonie odpowiedzia³ mu pu³kownik Cox: . Maksymalna prêdko æ pocisku wynosi³a piêæ tysiêcy sze æset kilometrów na godzinê. Gene Ray prze¿egna³ siê. O dwunastej piêædziesi¹t cztery bursztynowe wiat³o zmieni³o siê w zielone i zaczê³o pulsowaæ. który s³u¿y³ zarówno podczas wojny w Iraku. o dziesi¹tej czterdzie ci znalaz³ siê nad Burlington w stanie Vermont. Barbie skin¹³ g³ow¹ i po raz pierwszy od d³ugiego czasu zasalutowa³ na powa¿nie. Tylko dziwnie by³o planowaæ strza³ w amerykañski cel. . a nastêpnie zatwierdzi³ ostatni odcinek. jakby kto zadrapa³ niebo. lepszy. COMCOM przej¹³ sterowanie samolotem i zacz¹³ go naprowadzaæ na pozycjê. W czasie obni¿ania pu³apu szybko æ pocisku spad³a do dwóch tysiêcy dziewiêciuset sze ædziesiêciu kilometrów na godzinê.Tak jest. ale pilot widzia³. jak i w Zatoce Perskiej.52.powiedzia³ major Ray do mikrofonu. Powodzenia. Przechodnie zadzierali g³owy z obaw¹. leæ z Bogiem. jak fasthawk rozpoczyna lot. zostawiaj¹c za sob¹ smugê. na koniec uca³owa³ podstawê kciuka.Leæ.zabrali ze sob¹. Komputer skalkulowa³. jakie sze ædziesi¹t na zachód od Conway w New Hampshire.odpar³ Ray.

Za nim toczy³ siê grzmot. Trzymajcie sztuczne szczêki. Nikt nic nie mówi³. sprawdzaj¹c dane systemu naprowadzaj¹cego i robi¹c tysi¹c korekt kursu na minutê. Us³yszeli. us³ysza³yby pewnie: Kochana. obejrzeli cokolwiek dopiero pó³ godziny pó niej. zbli¿amy siê do celu.Czy on aby nie leci za nisko? .Gdzie? . W Waszyngtonie pu³kownik James O.. dostrzegaj¹c ka¿de wzgórze i ka¿dy zakrêt. Obie ledzi³y pocisk. Jak¿eby inaczej? 19 W karczmie st³oczy³o siê ju¿ osiemset osób.. na co mnie staæ! . Wielebna Piper Libby unios³a do ust krzy¿yk swojej matki. . ty jeszcze nie wiesz. . ci¹gn¹c za sob¹ ³oskot.Panowie. Gdyby system naprowadzaj¹cy fasthawka móg³ im odpowiedzieæ.S³uchaj! . od którego szczêka³y zêby i wypada³y szyby z okien. W rêku ciska³a jaki kryszta³. ¿eby siê da³o na niego patrzeæ. . . potem stu piêædziesiêciu.zaniepokoi³a siê jaka kobieta na parkingu przed outletem. obni¿y³ pocisk najpierw na wysoko æ trzystu metrów. Uda siê. Na wielkim ekranie telewizora nie zobaczyli w³a ciwie nic.Nic nie wi. Cox powiedzia³: . Fasthawk odszuka³ Little Bitch Road i opad³ nieomal na poziom gruntu. zostawia³ za sob¹ toksyczny smród substancji napêdowej. Granicê miêdzy New Hampshire i Maine pocisk min¹³ na wysoko ci tysi¹ca metrów. zmia¿d¿one dynie wylecia³y w niebo. Zwróci³a siê z tym pytaniem do kole¿anki.. który rzuca³ ludzi na ziemiê i kaza³ im zas³aniaæ g³owê rêkami. niskie mmmmm.spyta³ Marty Arsenault.Ju¿ jest . po . które w ci¹gu kilku sekund uros³o do MMMMM. Str¹ca³ li c z drzew. Najpierw obejmuj¹ce ca³y wiat buczenie od zachodnich granic miasta. Spowodowa³ zawalenie przydro¿nego straganu w Tarker's posypa³y siê deski. kilka ga³êzi podpali³.powiedzia³ Ernie Calvert. do czego czy kogo aktualnie zwraca³a siê nadfizyczna forma ruchu New Age. os³aniaj¹c oczy d³oni¹. Komputer pracowa³ na najwy¿szych obrotach. Ogon mu b³yszcza³ zbyt jasno. modl¹c siê do tego.powiedzia³a Brenda Perkins. pomy la³ Cox. nadal utrzymuj¹c prêdko æ ponad dwa machy. Lissa Jamieson bezd wiêcznie porusza³a wargami. Gdy uk³ad naprowadzania znalaz³ drogê numer sto dziewiêtna cie.

rozkaza³ Cox g³osem bez wyrazu. potem zacz¹³ topiæ. Potem ludzie w karczmie zobaczyli. gdzie znajdowa³ siê obóz marines. Asfalt najpierw siê zmarszczy³. . Pocisk trafi³ dok³adni e w cel. przestraszy³ wiêcej ludzi w New Hampshire i zachodnim Maine. 20 . zamar³ w powietrzu mniej wiêcej tam. maj¹c¹ eksplodowaæ w zetkniêciu z celem. Dalej ekran wype³ni³o wiat³o tak jaskrawe. Znajdowa³ siê nieco ponad metr nad drog¹. którzy jeszcze zostali w karczmie. Wtedy zobaczyli pocisk wylatuj¹cy zza zakrêtu na Little Bitch Road. zobaczyli fragmenty pocisku jak czarne p³atki popio³u na tle bledn¹ce rozb³ysku oraz wielki przypieczony znak w miejscu czerwonego X. Gene Ray wykona³ polecenie. A kiedy biel zaczê³a blakn¹æ. Dla tych. Na nastêpnej klatce fasthawk z g³owic¹ od³amkow¹.tym jak pocisk zawiód³. jak las po drugiej stronie kopu³y staje w p³omieniach. Ostateczny efekt by³ taki sam. prawie dotyka³ w³asnego rozmazanego cienia. ¿e patrz¹cy musieli os³oniæ oczy.Odpaliæ drugi . Benny Drake pu ci³ nagrany obraz w zwolnionym tempie. wrêcz klatka po klatce. Drugi pocisk wyt³uk³ jeszcze trochê szyb.

Trzy dni po ostatni m targu nadal by³ w Oxfordzie.Zobaczê. Uwielbia³ od wie¿aæ meble i czêsto w³a nie tam znajdowa³ starocie warte zainteresowania. Sam je dzi³ w soboty na pchli targ.I najlepiej bêdzie. bez w¹tpienia Chudzielec po niej odziedziczy³ wzrost.Dlaczego? . co siê da zrobiæ . .Raczej nie. oczy mia³a dziwnie b³yszcz¹ce. Trzyma³a w d³oniach zdjêcie mê¿a. pewnie siê stopi³.Tam od gor¹ca móg³ siê zapaliæ las. Potem Norrie Calvert wybuchnê³a p³aczem. . ¿e bêdê mia³ spore k³opoty.To wszystko? . Benny Drake i Joe McClatchey spojrzeli po sobie i spu cili g³owy w identycznym ge cie znacz¹cym I co teraz? .Odwróci³ siê do Barbiego. Kto powinien to sprawdziæ. .To ju¿ wszystko? Nikt nie odpowiedzia³. ale niewiele brakowa³o. Zaleg³a cisza. Pierwsza by³a o tym.Mo¿e zosta³ który stary. . je li siê tym zajmê sama . Nadal trzyma³a fotografiê mê¿a. . Obaj objê dr¿¹ce ramiona dziewczyny i podali sobie rêce jak w powitaniu.Co z twoim komputerem. Nie zdo³a³ porozmawiaæ z ¿on¹ przez telefon. na szczê cie móg³ utrzymywaæ z ni¹ kontakt za po rednictwem poczty elektronicznej. który organizowano w Oxfordzie. . dopóki pozwala³a pogoda. By³a to kobieta wysoka. Jak dot¹d. ¿e miasto znalaz³o siê w prawdziwych tarapatach.Wybuchn¹³? Joe. patrz¹c na Barbiego.. Joey? . jak Joe z przyjació³mi przyszed³ do domu z p³yt¹ DVD. . zajêtego przez Juliê. zdjête ze ciany krótko po tym. . . Barbie przysiad³ na porêczy fotela bujanego. Zamieszka³ w hotelu Raceway razem z kilkoma plutonami reporterów radiowych i telewizyjnych. pomy la³. . . nadal obejmuj¹c Norrie za ramiona i ciskaj¹c nadgarstek Benny'ego.zapyta³a. .zauwa¿y³ Benny. .MAM CIÊ 1 Przy Mill Street pod dziewiêtnastk¹.odezwa³a siê Julia. Zdaje siê.spyta³a z niedowierzaniem Claire McClatchey. Nie by³a to jednak jego pierwsza my l. pokrêci³ g³ow¹. Jedna ³za wreszcie przela³a siê przez powiekê i stoczy³a po polic ku..powiedzia³a. matka Joego.spyta³a Claire. Pani McClatchey wsta³a. Nie p³aka³a. w domu McClatcheyów skoñczy³o siê nagranie.Chyba nie ma w mie cie wozów stra¿ackich .

Przynajmniej na razie. wtedy by³ mistrzem w moczeniu majtek.Kto czego nie potrafi? .mrukn¹³ Benny.Posprzecza³em siê z panem Renniem i komendantem Randolphem na temat transmisji wideo .Wyjdziesz ze mn¹. którzy nie mieli odwagi wzajemnie zadawaæ sobie pytania. wszystko w koñcu wróci do normy. Na pewno s¹ tam przynajmniej wê¿e i hydronetki. ¿eby sobie u wiadomiæ. A nawet æwieræmózgiem. Tylko widzisz. Kucharz pu³kownik rzuci³ okiem na matkê Joego. ¿e rz¹d odda³ w³adzê w rêce pana Barbary. Odwali³e kawa³ dobrej roboty. . ale Claire ju¿ nie zwraca³a na go ci uwagi.zgodzi³ siê Barbie. Jest politykiem najpodlejszego gatunku. Barbie? . . . ¿eby który z nich pos³ucha³ mojej rady. co widzieli. Drzewa na placu pogubi³y li cie. .W tym rzecz. . ¿e Barbie i Julia id¹ do drzwi. patrz¹c na plac miejski. Main Street by³a pusta. . którzy zebrali siê w karczmie. W¹tpiê. co bêdzie dalej. wracaj¹cy do domów. w tym rzecz. co zosta³o w remizie. Odsunê³a syna i sama usiad³a przy Norrie.Spisa³ siê lepiej ni¿ ten cholerny pocisk . po le na miejsce paru ch³opaków ze wszystkim. zbyt egocentryczny. kiedy przysta³ do Brygady Strzelaj¹cej Stanikami. To zadufany egoista. ¿e mocno odstaje od ligi. bo jego ojciec by³ cz³onkiem zarz¹du szkolnego. Potem wspólna szko³a a¿ do dwunastej klasy. Jaki czas Barbie i Julia w milczeniu stali na schodach przed domem McClatcheyów. os³upiali. .Joe mówi³. .Rose mi powiedzia³a. na rz ekê Prestile i most Pokoju. to samo dotyczy ciebie. która od razu siê do niej przytuli³a. Wyj¹tek stanowi Andrea Grinnell.On nie potrafi . widz¹c. I dzisiaj Pete Randolp h wcale nie jest m¹drzejszy! Nasz drogi pan Rennie otoczy³ siê g³upcami. Niestety. niestety ona jest uzale¿niona. Je li sprawy przybior¹ naprawdê z³y obrót. .Jim Rennie uwa¿a. ¿e je li utrzyma w³adzê.. . Je¿eli Randolph ma chocia¿ odrobinê rozumu.Barbie pokiwa³ g³ow¹. nadal tam dyskutowa³a o tym.poprosi³a Julia po chwili namys³u.Peter Randolph jest pó³g³ówkiem. rz¹d wisi mi komputer . bo wiêkszo æ tych. pe³ni niedowierzania. po le ca³e miasto do . . cholera.I wielkie dziêki. a dostawa³ B minus. Mê¿czy ni i kobiety. Zas³ugiwa³ na oceny C minus. W ka¿dym razie dla niego i jego przyjació³.odezwa³a siê w koñcu Julia ze z³o ci¹.Problemy z plecami.Za³atwione . . Wkrótce jednak na chodnikach mieli pojawiæ siê ludzie. Sam prezydent! .Trochê mnie ponios³o.wyja ni³ Barbie. Od oksykodonu. Julia westchnê³a i przyg³adzi³a w³osy. Julio.Ludzie.oznajmi³ Joe. Chodzi³am z nim do przedszkola. . a na dodatek podszyty tchórzem.

Zdaniem Barbiego lwia czê æ czarnych oparów unosi³a siê po stronie Tarker's Mills.diab³a. czego by chcia³ twój pu³kownik Cox czy prezydent Stanów Zjednoczonych.. . Popatrzyli na zachód. . . a nie analizy politycznej. Popatrzy³a na niego z politowaniem. wiêc pewnie zajê³y siê tylko krzewy i trawa.Taki jeste do rany przy³ó¿. niezale¿nie od tego. Nie dojdzie do tego. A poza tym ma niezwyk³y t alent do znajdowania koz³ów ofiarnych.zauwa¿y³a Julia. Julia nabra³a g³êboko powietrza. w³óczêga na dobr¹ sprawê.Ale do tego nie dojdzie. Przez moment mia³ wra¿enie.Nie odmówi. . Bo i nie ma powodu do ¿artów. chyba nie doceniasz woli ludu. wypu ci³a je powoli i u miechnê³a siê. Tchórz na stanowisku przywódcy jes t bardzo gro nym cz³owiekiem.zauwa¿y³ Barbie. Taki na przyk³ad obcy.Chyba wiem. ¿e gor¹co prawie na pewno doprowadzi³o do miejscowych zapaleñ tak¿e w Chester.Im lepiej ciê poznajê.. by³by w obecnej sytuacji doskona³y w roli koz³a ofiarnego. . Nic z tego. nieruchomym powietrzu.A je li odmówi? . . kogo prosiæ o pomoc. bêdzie albo w domu. i podsunê jej.Twoim zdaniem Jim Rennie pozwoli na przeprowadzenie wyborów pod kopu³¹? W jakim wiecie ty ¿yjesz. tym mniej republikañska mi siê wydajesz . . co? Syrena w ratuszu odezwa³a siê seri¹ krótkich sygna³ów.. Powiniene zaj¹æ jego miejsce. Zachêcam ciê.Chcesz ode mnie pomys³ów? . .powiedzia³a. Znajdê Brendê. ale trzeba by³o pamiêtaæ. wie. skoro tylko uzna. albo w karczmie.Julio. Na szczê cie nie ma wiatru. Szturchnê³a go w ramiê piê ci¹.. . machaj¹c transparentami z twoim portretem. Znamy kogo takiego? . ¿eby poprowadzi³a akcjê gaszenia ognia . Brenda zmobilizuje parê osób. dopóki ta cholerna kopu³a nas odcina od wiata. . ¿eby siê ubiega³a o stanowisko wiceprzewodnicz¹cej Rady Miejskiej. Howie te¿ by siê do nich zwróci³. gdzie siê pali. R z¹dzi tym miastem od zarania dziejów i ludzie do tego przywykli. . ¿e znowu dostanie ³upnia. .To jeden mam. gdzie dym przes³ania³ b³êkit nieba.Doceniam twoj¹ wiarê we mnie.Wiem. Czas przeprowadziæ wybory... w ka¿dym razie po naszej stronie klosza.odezwa³a siê Julia.To ty nie doceniasz Jamesa Renniego. Zadziwiaj¹co tward¹. nawet gdyby piêædziesi¹t tysiêcy osób przemaszerowa³o w Nowym Jorku Pi¹t¹ Alej¹. drogi przyjacielu? .Oczekiwa³em po tobie jakiego pomys³u.Wezwanie do po¿aru . . Roznios³y siê w ciep³ym. .Ja nie ¿artujê . ¿e w ten sposób ocali siebie. ale pazurki te¿ umiesz pokazaæ.

. . co ogl¹dali nieskuteczn¹ próbê przebicia siê przez kopu³ê.Znowu zajdziesz Renniemu za skórê. Mo¿e jedyna. Ten cz³owiek ma w swoim sklepie chyba wszystko. S³ynne ho. ¿ebym siê z tob¹ zabra³? . .wietna my l.Nie oceniaj go. .No to do roboty. jak to sobie Barbie wyobra¿a³: p owoli. prawie nie rozmawiaj¹c. Czy Freddy'ego Dentona.Znalezienie generato ra. Ruszy³a do swojego priusa. .. Wiele par siê obejmowa³o. . przeprowadzon¹ przez Si³y Powietrzne. Po chwili odjecha³a szukaæ Brendy i Romea Burpeego.S³ucham szanown¹ pani¹? . Ona pozosta³a ca³kowicie powa¿na. . . No i ma rysê na charakterze. Bren da³a ci klucz Duke'a do schronu? .Tak. Id po ten licznik. . ¿eby poprosi³a o pomoc Cartera Thibodeau albo Melvina Searlesa. I zajrzyjcie do Burpeego. zak³adaj¹c. ale rzeczywi cie w¹tpiê. Freddy co roku bombowo odgrywa wiêtego Miko³aja w m³odszych klasach szko³y podstawowej.Na pewno nie chcesz. wychodzili z karczmy w zasadzie tak. lecz jeszcze siê zatrzyma³a i odwróci³a. A tym razem ofiar¹ mo¿esz byæ ty.Ja te¿ potrafiê byæ nieprzyjemna. póki nie us³yszysz jego mowy wyborczej. . Nie bez przyczyny utrzyma³ siê na stanowisku tak d³ugo. dzieciaki go uwielbiaj¹.Jest spora szansa.Zostawiê to jej decyzji. ho..Nie przewidujê w tym gronie ¿adnych wie¿o mianowanych policjantów. ¿e jest tu ten. Barbie? . ze spuszczonymi g³owami. niektórzy . W kwestii gaszenia ognia opar³bym siê bardziej na nim ni¿ na tym.Masz co innego do roboty.Tak.U miechn¹³ siê pod nosem.Da³a. . ho! wychodzi mu jak nikomu innemu. A i Brenda tak¿e w razie potrzeby. o który nam chodzi. . . co zosta³o w remizie.Mo¿e siê m ciæ.Pewnie jest dobry w k³uciu w oczy martyrologi¹. ¿e po¿ar odwróci uwagê odpowiednich osób. Julia pokiwa³a g³ow¹. 2 Ci.. ale wiem od Brendy. ¿e Duke planowa³ pozwoliæ mu odej æ. Ten ostatni jest glin¹ od piêciu lat. to pewnie najsensowniejsza szansa dla mi asta.

p³akali. .Chcia³em. wliczaj¹c tych. W³a nie takie s¹ skutki niekompetencji. Mam z nim parê spraw do omówienia.Przestañ biadoliæ jak stara baba. . .. . . smutni. A zawdziêczamy.Wskaza³ pieszych wracaj¹cych do centrum. przyjacielu. .. . Niepotrzebnie.Ale je¿eli po naszej stronie.No i proszê . ¿e teraz s¹ zadowoleni. Randolph popatrzy³ na niego zdziwiony. .. którzy pracuj¹ na niepe³ny etat i nowo mianowanych.dokoñczy³ Du¿y Jim. Mam racjê? Pewnie! Czy ty wiesz.Nie chcia³e . oczywi cie.Jeszcze wiêcej? Mamy ju¿ osiemnastu ludzi. co siê sta³o.Przyjrzyj siê. sze ciu funkcjonariuszy czeka³o w gotowo ci. Miejska syrena z ratusza uderzy³a ostrym d wiêkiem. oczywi cie. ¿e siê uda. W samochodzie siedzieli komendant policji Peter Randolph oraz Jim Rennie.. Skoro wywo³ali po¿ar tym swoim takim siakim owakim pociskiem. I rz¹du. przed wej ciem do sklepu Browniego. . Zobacz. . Potrzebujemy wiêcej policji. Zielony wóz szefa policji sta³ zaparkowany nieco dalej. Po drugiej stronie ulicy stanê³y trzy radiowozy. Prz yjrzyj siê uwa¿nie. A ten m¹drala o babskim nazwisku i jego nowa przyjació³ka Julia obudzili w ludziach nadziejê. gdzie w oknie wywieszono rêcznie wypisan¹ tabliczkê: ZAMKNIÊTE A‾ UWOLNIENIE UMO‾LIWI NOWE DOSTAWY.Nie wystarczy.A zawdziêczamy to Barbarze i Julii Shumway . Dostrzegli tam czarny dym. nieszczê liwi.To jest problem Tarker's Mills. Ale nie wierzy³em. Muszê znale æ Juniora. ¿e chcia³em.Mam nadziejê. ¿eby siê uda³o? Du¿y Jim skrzywi³ siê. A jak do nich rzeczywi cie dotrze. niech go teraz gasz¹.Powinni my chyba zaj¹æ siê ogniem. bêd¹ w ciekli. ludzie s¹ rozczarowani. . Wracamy do miasta. ¿e ona mnie nigdy nie popar³a w tym swoim szmat³awcu? Ani razu! .odezwa³ siê Du¿y Jim z nieskrywan¹ satysfakcj¹. budzenia fa³szywej nadziei oraz nadmiernej swobody przep³ywu informacji. . chcia³em. Patrzyli. bo nadwerê¿ona rêka bola³a. Obaj spojrzeli na zachód. .

Nas chroni kopu³a.. Brenda wsadzi³a rêce w kieszenie d¿insów i ruszy³a przez parking. Piper poszpera³a w kieszeniach i da³a suce drobny smako³yk.. . Biedaczysko.3 Brenda Perkins oraz wielebna Piper Libby sta³y na parkingu przed Karczm¹ Dippera.Obla³a parkowanie równoleg³e.I to mocno. co zrobiæ z reszt¹ dnia.ale sk³ama³abym. .Przeka¿ê . Podrzuci³abym ciê do miasta. Zreszt¹ wszystko to razem jest bez sensu. ¿e nie przy Little Bitch Road. W pierwszym dniu kopu³y straci³ ¿onê..Nie. W ca³kiem inn¹ stronê. Piper otworzy³a drzwiczki i obejrza³a siê na dym. gdybym powiedzia³a. . Carter Thibodeau i przyjaciele zabrali z lodówki ca³¹ trawkê. W samochodzie Piper na miejscu kierowcy usadowi³a siê Clover. . ¿e nie masz prawa jazdy? . a zaraz po nim g³o ny p³acz Little Waltera. . I serdeczno ci.. ..Po stronie Tarker's Mills musi byæ prawdziwe piek³o. ¿e to co da .. zastanawiaj¹c siê. Obudzi³ j¹ trzask drewna. .Widzia³am go na ³¹kach Dinsmore'a. Jadê do Jacka Evansa.Mam nadziejê. . Owczarek przeszed³ na miejsce pasa¿era. . U miechnê³a siê smutno. gdy pojawi³a siê Julia Shumway i rozwi¹za³a jej problem.Ja te¿ .Posuñ siê. ale nas to nie dotyczy.Brenda wskaza³a kciukiem czarny dym nad horyzontem. ¿e nie jestem rozczarowana.po¿egna³a j¹ Brenda. . . 4 Huk wybuchaj¹cych na kopule pocisków nie obudzi³ Sammy Bushey. G³upi przypadek. Brenda pokiwa³a g³ow¹. mia³ transparent ze zdjêciami ¿ony. ale nie przeszukali przyczepy. .Po czym zwróci³a siê do Brendy: .obieca³a Piper i odjecha³a. nie. tylko ¿e muszê zajrzeæ do jednego z parafian.powiedzia³a Brenda . .Nie wierzy³am. W Eastchester.przyzna³a Piper. wyra nie podszyty bólem. Z zainteresowaniem obserwowa³a id¹cych ludzi. przy subaru duchownej. jaka tam zosta³a. Pamiêtasz. wiêc pude³ko po butach z narysowan¹ na wierzchu czaszk¹ i .Przeka¿ Jackowi moje wyrazy wspó³czucia.Powodzenia . kochana.

zanim kompletnie straci³ zainteresowanie seksem). w którym teraz sypia samotnie. co akurat stanowi³o plus.. Nigdy nie stanowi³o to dla Sammy atrakcji tygodnia. na przyjêciu po meczu zaliczy³a czterech. potem zduszony okrzyk i ju¿ dochodzi³o do wytrysku. w którym znajduj¹ siê pozosta³o ci z draski marynowane w acetonie? W tym samym pude³ku znajdowa³a siê inna. zw³aszcza gdy pod koniec miesi¹ca brakowa³o gotówki. Oczywi cie mia³a te¿ do wiadczenie z wiêksz¹ liczb¹ mê¿czyzn w jedn¹ noc. w³a cicielowi sklepu nazywanego sklepem Browniego. To. Samobójstwo nie wchodzi³o w rachubê. Najczê ciej Freemanowi Brownowi. bo te¿ nigdy nie by³a swoj¹ najlepsz¹ przyjació³k¹. co Carter. by³o zupe³nie inne. poniewa¿ Brown udziela³ jej kredytu. Mo¿e by to nawet zrobi³a. ale jeszcze nigdy w ¿yciu nie czu³a siê tak przybita. Bóg wiadkiem. czasem przez innych. Czasami przez Phila (który lubi³ napêdzane dragami sesje we trójkê.. smutna i pokrzywdzona. na przyk³ad w gimnazjum. Po wyj ciu Cartera ze wit¹ po³knê³ jedn¹ tabletkê i popi³a ciep³ym piwem z butelki utkniêtej pod ³ó¿kiem.ZABIJÊ. bo kto inny chcia³by wci¹gaæ dym. Mel i Frankie DeLesseps wziêli si³¹. By³a tam torebka kryszta³ków. DeLesseps jeszcze nie by³ taki z³y. Policjanci z pewno ci¹ chêtnie by wypalili co takiego. Przysz³o jej do g³owy. a Sammy taki towar nie interesowa³. Niezbyt ³adnie pachnia³ i by³ stary.. bo Phil uwa¿a³ zio³o za g³upi rozweselacz na imprezki . straszna my l. Je li ona umrze.skrzy¿owanymi piszczelami nadal by³o w szafie. Pi¹ty w k¹cie straci³ przytomno æ Wtedy to by³ jej w³asny kretyñski pomys³. a Little Walter potrzebowa³ pampersów. jednego po drugim. gdyby nie Little Walter. bo za³atwia³ sprawê szybko. Zdarzy³o jej siê ju¿ byæ poni¿an¹. niekiedy za³atwia³a s obie powody do z³ego samopoczucia sama. Na wieku znajdowa³o siê równie¿ ostrze¿enie wypisane w³asnorêcznie przez Phila Busheya. ale lubi³a mieæ wiadomo æ. ¿eby po³kn¹æ wszystkie tabletki i zakoñczyæ to marne ¿ycie raz na zawsze. natomiast Carter zada³ jej mnóstwo bólu powy¿ej pasa i spowodowa³ krwawienie poni¿ej. kto by siê nim zaj¹³? Móg³by nawet umrzeæ z g³odu. lecz jej zdaniem kryszta³y by³y debilnym gównem dla kretynów. No i Brown nigdy jej nie skrzywdzi³. gdy Wildcats zdobyli w koszykówce mistrzostwo klasy D. mniejsza torebka strunowa. . lecz jednocze nie popêdliwy. Zdarza³o jej siê tak¿e sprzedawaæ to. gdzie robi³a wiêkszo æ zakupów. gdy zasypia³a z Little Walterem. Albo z Dodee . ¿e linia kredytowa pozostaje otwarta.. A tak¿e brudna. przechylonymi w lewo krzywymi literami: NIE DOTYKAÆ! JAK WE MIESZ . Zwykle wystarcza³o mu sze æ pompek na materacu w magazynku. zawieraj¹ca sze æ tabletek Spe³nienia Marzeñ. co siê sta³o zesz³ej nocy. W rodku nie by³o zio³a. oczywi cie poza momentami.

kiedy otarcie po Carterze Thibodeau zmieni³o siê w otwart¹ ranê. ale ¿yw¹.krzyknê³a i porwa³a go w ramiona. . Czu³a rosn¹c¹ pod po ladkami ka³u¿ê. Krwawi¹c¹. Wziê³a go na rêce i nosi³a tam i z powrotem.Potem zrobi³o siê jeszcze gorzej. Mia³a tampaksy. Wiedzia³a. krew z rozciêtego czo³a zalewa³a mu twarz. ale wzdrygnê³a siê na sam¹ my l o wk³adaniu czegokolwiek tam do rodka. Od³o¿y³a go do ³ó¿eczka (modl¹c siê. Little Walter le¿a³ na pod³odze. A wtedy co siê stanie z Little Walterem? I jeszcze w tle tego wszystkiego piskliwe judzenie Georgii Roux: Zer¿nij j¹. Zatrzyma³a siê tylko raz. jak najbardziej. ¿eby w³o¿yæ majtki (ni ró¿owe. ciep³¹ i lepk¹. ¿eby przespa³ ca³¹ noc). Widocznie Little Walter nadwerê¿y³ je w nocy. . zanim uwielbienie dla kryszta³u zdominowa³o u niego zainteresowanie seksem. No i wytrzyma³o tylko do rana. Na czworakach ruszy³ w stronê matki. kiedy odjechali. a potem wyjê³a z szafy pude³ko. a potem odci¹³ wszystko. ale nie pomog³o. jak wiat³a reflektorów przesuwaj¹ siê po suficie. Oczywi cie do momentu. ³zy p³ynê³y jej strumieniem i wlewa³y siê do uszu. W czasie niekoñcz¹cej siê jazdy Mela Searlesa my la³a.. kiedy ni¹ zajmowa³a siê policja kryzysowa. jaki mocny wygaszacz .M³ody! .nie wiedzia³a. ¿e j¹ w koñcu zabije. opu ciwszy spodnie. Sammy pobieg³a do sypialni synka. A teraz to.. w koñcu siê rozpad³o. co to w³a ciwie jest . Wtedy ju¿ by³ po lizg. bo ró¿owych nie w³o¿y ju¿ nigdy) i upchn¹æ miêdzy nogami trochê papieru toaletowego. Twarz tak¿e mia³a mokr¹. ¿e cholerne ³ó¿eczko. jaki widywa³a jedynie na filmach porno. W koñcu g³owa Little Waltera opad³a jej ciê¿ko na ramiê. jak to by³o z Dodee dwa dni wcze niej. Searles wszed³ w ni¹ brutalnie. ¿e naprawdê zasn¹³. wrzeszcza³ te¿ Little Walter w ³ó¿eczku w s¹siednim pokoju. i zostawili na kanapie. potem znikaj¹.z pocz¹tku z³agodzi³ ból tam dole. r¿nij dziwkê! Niech wrzeszczy! . Mel Searles. Patrzy³a. P³acz Little Waltera by³ jak strumieñ ostrego wiat³a wdzieraj¹cy siê w gêst¹ mg³ê. które Phil zmajstrowa³ ledwo przytomny. które Phil lubi³ ogl¹daæ. Na koniec ostrzegli j¹ jeszcze raz. po chwili Sammy poczu³a na skórze linê m³odego. miêdzy szcz¹tkami ³ó¿eczka. kiedy zacz¹³ siê krêciæ. Wtedy zosta³a sama z Little Walterem. Przespa³a dwana cie godzin. niezawodny znak. tam i z powrotem. Sammy wrzeszcza³a. Mimo wysi³ków zosta³a sucha jak sierpieñ bez deszczu. Próbowa³a sobie przypomnieæ. Spe³nienie Marzeñ. Wrzeszcza³a d³ugo i g³o no. wydoby³ z nich przyrz¹d . ¿eby trzyma³a buziê na k³ódkê.

Wszystko bêdzie dobrze. Ogarnia³a j¹ rozpacz. pochlipuj¹c od czasu do czasu. ¿e to krew Little Waltera. Bêdzie blizna. Wsta³a i pobieg³a do ³azienki. które w³o¿y³a po wizycie policji kryzysowej. ods³aniaj¹c rozciêcie . ¿e to seksowne. wsypaæ do butelki.Nic siê nie przejmuj. Zaczê³a od wrzucenia przesi¹kniêtych krwi¹ majtek do mieci i w³o¿enia wie¿ych. które m³ody nazywa³ buula . Dopiero wtedy siê zorientowa³a. i zalaæ mlekiem kakaowym. . Zaczê³o j¹ znowu boleæ w dole brzucha. by mu przykleiæ trzy plastry ze SpongeBobem Kanciastoportym. W kroku wy³o¿y³a je posk³adan¹ cierk¹ do naczyñ. potknê³a o jaki fragment ³ó¿eczka. Odepchnê³a od siebie kusz¹c¹ my l. Przemknê³a jej przez g³owê ulotna. I trwa³o to ca³¹ noc. upad³a na kolano. a nastêpnie przebraæ w wie¿¹ koszulkê oraz ostatnie czyste body (z czerwonym napisem UKOCHANE DIABL¥TKO MAMUSI).Obróci³a siê. Odkrêci³a kran. . Du¿e krople krwi zaczê³y j skapywaæ na stopy. jednej z tych. Reprezentanci policji kryzysowej co prawda zostawili w spokoju opony na tylnych ko³ach. Czasem dziewczy ny nawet uwa¿aj¹.powiedzia³a. . Spakowa³a Little Waltera i wziê³a go na rêce. Pomyli³a siê. A poza tym u ch³opców blizny nie s¹ takie znowu straszne. . ale na przednich przedziurawili obie. ale uda te¿ mia³a umazane na czerwono. Mo¿na je zemleæ na proszek. próbuj¹c og³uchn¹æ na krzyki bólu i z³o ci. nawet nie zauwa¿ysz. W pierwszej chwili wyda³o jej siê. wi nie dzia³a³a pompa. kiedy dotrzemy na miejsce. By³ strasznie ciê¿ki. .powiedzia³a synkowi.Jedziemy do przychodni . Stara toyota zjedzona przez rdzê by³a w fatalnym stanie. lecz d³ugie. ¿eby zamaskowaæ smak. 5 Cudem jakim uda³o jej siê unieruchomiæ Little Waltera na tyle. Du¿o mocniej ni¿ przy najgorszych miesi¹czkach. lecz wyrazista my l: podzieliæ siê pigu³kami z Little Walterem. Sammy chwyci³a rêcznik i na sucho otar³a dziecku twarz. Ci¹gle krwawi³a. niestety. Przecie¿ nie by³o pr¹du.Otworzy³a drzwi. Przycisnê³a rêcznik. ale woda oczywi cie nie polecia³a. o postrzêpionych krawêdziach. a ona siê ubie ra³a. Little Walter uwielbia³ mleko czekoladowe. s¹ ca³kiem przemoczone i fioletowe od krwi. ¿e niebieskie majtki. Sammy przez d³u¿sz¹ chwilê patrzy³a na samochód bez s³owa i bez ruchu. drug¹ wziê³a na pó niej. Bêdê jecha³a szybko. . £ó¿ko by³o nasi¹kniête krwi¹. trochê tak jakby zjad³a co nie wie¿ego. Potem Little Walter raczkowa³ po jej sypialni.niezbyt g³êbokie.Nie jestem tak¹ matk¹ . doktor Haskell siê nami zajmie.

a on rozja ni³ siê u miechem. pomy la³a. który na znienawidzonej twarzy mê¿a wyra¿a³ idiotyczne os³upienie. . Na koñcu podjazdu opar³a siê o skrzynkê pocztow¹. A w tym ju¿ nie by³o nic pogodnego. Z pocz¹tku nie mog³a znale æ nosid³a.rzuci³a s³abym g³osem. Kartka wyrwana z jej kuchennego notatnika. . Bardzo dobrze. Uca³owa³a synka w nos. lecz spojrzawszy w dó³. Dzieñ by³ wyj¹tkowo ciep³y jak na koniec pa dziernika. niestety plastry na czole podp³ywa³y czerwieni¹. bo wtedy krwawienie by³oby obfitsze. Kosztowa³o j¹ to now¹ falê bólu. który przypomina³ jej Phila.oznajmi³a Sammy i wesz³a do rodka. A ni¿ej. cierka w kroczu wydawa³a siê ca³kiem mokra. tymczasem Little Walter zna³ zaledwie jakie dziesiêæ s³ów. ¿e nie ma ¿adnych plam. w koñcu jednak dostrzeg³a je w k¹cie za kanap¹. Poza tym by³ jeszcze jeden powód. Nie by³o czym oddychaæ. Czasami martwi³o j¹. Tego ranka mia³a jednak inne zmartwienia. Zmiê³a kartkê i rzuci³a na ziemiê obok jednej z przebitych opon. z ka¿dym krokiem coraz gorszym. czy zdo³a jeszcze raz wyj æ z przyczepy. Sammy siê przekona³a. wiat³o zdawa³o siê dziwacznie rozmazane. czyby nie wzi¹æ aspiryny.Ma³a zmiana planu . Metal by³ wyra nie ciep³y. Zastanowi³a siê.Idziemy na spacerek? Little Walter tylko siê do niej przytuli³.Chcieliby cie. Na kwiatkach widnia³y s³owa: Jak komu powiesz. Biedna stara corolla! Wygl¹da³a na prawie tak samo zmêczon¹ jak ona. czy w ogóle ma aspirynê. do którego ledwo odwa¿a³a siê przyznaæ nawet przed sam¹ sob¹: nie mia³a pewno ci. U przyjació³ dzieci w szesnastym miesi¹cu mówi³y ju¿ pe³nymi zdaniami. Pod lew¹ wycieraczk¹ toyoty widnia³ kawa³ek papieru zadrukowany stokrotkami. Poza tym w ostatecznej wersji ustali³o siê nie globalne . W pa dzierniku powinno byæ ch³odno i rze ko. Z niema³ym trudem ulokowa³a w nim Little Waltera. . Sammy nieomal natychmiast poczu³a na twarzy i szyi krople potu. u ma³ego by³ g³upkowaty. . Niebo przybra³o blady odcieñ b³êkitu. tylko lokalne . s³oñce grza³o w szyjê. ale nie ostatniej. Jej pierwszej przysz³a ta my l do g³owy. lecz zrezygnowa³a. lecz przymilny. Gdzie spod zmêczenia wyp³ynê³o oburzenie. U miech by³ pogodny. skurwysyny! . innym pismem: Mo¿e nastêpnym razem obrobimy ciê od ty³u . Zreszt¹ wcale nie wiedzia³a. to dziabniemy nie tylko oponki . dó³ brzucha pulsowa³ bólem. ¿e mówi tak niewiele.M³ody wyba³uszy³ na ni¹ oczy w sposób. ale ten sam wyraz. a przecie¿ dopiero co ruszy³a w drogê. Mo¿e to globalne ocieplenie.

Z pewno ci¹ by j¹ podrzuci³ do przychodni. . A jeszcze dalej jest przychodnia. Mia³a za sucho w ustach. a by³o to wyj¹tkowo dziwaczne uczucie. . Potem trzeba skrêciæ w prawo do centrum miasta Chester's Mill. zaczyna³a siê jakie dwa kilometry dalej po lewej stronie. chocia¿ wcale nie pamiêta³a. na szczê cie daleko.. Nic. jak siê tam znalaz³a. a zosta³y mi ju¿ tylko dwie pary spodni. . asfalt zaczyna³ po³yskiwaæ z gor¹ca. poprawi³a nosid³o i ruszy³a do miasta. Ani jednego samochodu. Sammy w pierwszej chwili odnios³a wra¿enie. nie mogê ci sprzedaæ piwa. pomy la³a. Niech to szlag. ¿e jedna z tych dwóch ostatnich par ma wielk¹ dziurê na siedzeniu. na zachodzie. prosz¹c siê o wypadek. Obejrza³a siê przez ramiê. tam gdzie sta³y liczniutkie i nowiutkie domy Eastchester. nale¿¹ce do pracusiów. Niepewnym krokiem. a nie ³api¹c autostop. Jak pijany marynarz. What do you do with a drunken sailor early in the morning? No w³a nie. Wziê³a g³êboki oddech. Zaczê³a piewaæ przebój Jamesa McMurtry'ego..Doktor Haskell nas po³ata. w które siê mieszczê. Little Walter nie odpowiedzia³. Rozp³aka³a siê. Ca³kiem obojêtny dla niej i dla Little Waltera.. bo przespa³a równe dwana cie godzin.spyta³a Sammy. tatusiów i mamu z wy¿szej klasy. tak samo jak przedtem majtki.po czym ucich³a. . krew nie zejdzie. £zy sch³odzi³y jej policzki. postanowi³a nie zwracaæ uwagi na ból tam w dole. ¿e jest na krawêdzi rowu. Gdy odezwa³a siê syrena w ratuszu. biur i banków w Lewiston . ¿e d¿insy w kroku ma przesi¹kniête krwi¹. m³ody . który latem rozbrzmiewa³ w³a ciwie wszêdzie. którzy wracali pod wieczór ze sklepów. ¿e wycie rozlega siê w jej g³owie. Zamruga³a i spostrzeg³a.Motton Road. miasto nie jest wielkie. pusta i brzydka. Spa³ w zag³êbieniu jej ramienia i ob linia³ koszulkê z zespo³em Donna de Buffalo. Potem zobaczy³a dym. na galaretowatych nogach wróci³a na w³a ciwe pobocze. . wysy³aj¹c krótkie sygna³y oznaczaj¹ce po¿ar. w dodatku po drugiej stronie szosy. co zrobiæ z pijanym marynarzem z samego rana? Tyle ¿e ranek ju¿ dawno min¹³ i zrobi³o siê popo³udnie.Auburn.powiedzia³a. Zobaczy³a.. Potem przypomnia³a sobie.Wszystko bêdzie dobrze. Droga do Eastchester by³a ca³kiem pusta.Kwadrans po ósmej zwijamy chodniki. .Gotowy? . Sz³a teraz. chyba ¿e znalaz³by siê na drodze kto . kt by siê chcia³ po¿arowi przyjrzeæ z bliska.

masuj¹c skronie. uczesane jak za czasów Daddy Cool. ca³e w falach i spiralach. Na pace ciê¿arówki le¿a³y ³opaty. ¿eby nie na dziecko! Tyle jej siê uda³o. Jego dobry znajomy. trzymaj¹c siê ostatniej my li: Na bok. jakby regularne gwizdy syreny sprawia³y mu ból. Junior. po czym odlecia³a. Miê nie zmieni³y siê w wodê. natomiast ciê¿arówkê naznaczono sloganem NA JEDNEGO WPADNIEMY DO BURPEEGO. wê¿e gumowe i nowiuteñka pompa. jeszcze z metkami producenta. Barbie domy siê. nieruchoma. liczni i pachn¹. Le¿a³a na poboczu Motton Road. w zamglonym pal¹cym s³oñcu. No. migaj. Le¿a³. Dwa pikapy i ciê¿arówka. . 6 Barbie sta³ obok zabitej deskami kasy kina Globe. Little Walter obudzi³ siê i rozp³aka³. popêdzi³ go w my lach. spróbowa³a krwi wyciekaj¹cej spod kolorowego plastra z rysunkiem SpongeBoba Kanciastoportego. ¿e to w³a nie on w³¹czy³ syrenê. bo Sammy przytroczy³a go starannie. Zap³aka³ g³o niej. Nadjecha³y samochody.Wskakuj na ty³. W pierwszym samochodzie siedzia³ sam w³a ciciel. Syrena w ratuszu nadal wy³a. W³osy mia³. bracie. Potem ucich³. tak jaskrawy. Mia³ stamt¹d dobry widok zarówno na ratusz. Little Walter przytroczony do nieprzytomnej matki zawodzi³ jaki czas w upale. Prawdopodobnie odraportowaæ w muszej kwaterze g³ównej fakt znalezienia smacznej przek¹ski oraz w celu ci¹gniêcia posi³ków. Z ratusza wyszed³ Al Timmons i pobieg³ ulic¹. Na siedzeniu pasa¿era wióz³ Brendê Perkins. a pot sp³ywa³ mu z w³osów du¿ymi kroplami.. siedzia³ w³a nie na schodach komi sariatu. . Romeo zatrzyma³ wóz obok Ala Timmonsa. Pikapy mia³y na bokach wymalowane: SKLEP WIELOBRAN‾OWY BURPEEGO. W trawie zagra³ konik polny. ¿e a¿ oczy bola³y. popatruj¹c dooko³a.bez wody. na bok.Bêdziemy jak nowi. ale na szyi lornetkê. Sammy runê³a na ziemiê. pod obwis³¹ markiz¹ (kino zakoñczy³o dzia³alno æ piêæ lat wcze niej). Przed oczami zaczê³a jej rozkwitaæ czarna ró¿a. bo niós³ j¹ z ³atwo ci¹.. Nogi odmówi³y pos³uszeñstwa. Wszystkie trzy pomalowane na kolor ¿ó³ty. Mia³ na sobie szary strój wo nego. Jaka mucha usiad³a mu na czole. Spróbowa³ siê uwolniæ z nosid³a. rzecz jasna. ale da³ rady. a na plecach hydronetkê . jak i na komisariat policji.

mniej wiêcej piêcioletnim. Oboje wpatrywali siê w zastawion¹ pionkami szachownicê. m³oda kobieta bawi³a siê z ch³opcem. rozmy laj¹c nad nastêpnym ruchem. póki nie us³yszysz jego mowy wyborczej . Pomy la³ o s³owach Julii: Nie oceniaj go. zas³oniêty przez ratusz o cianach poro niêtych winoro l¹ Barbie wszed³ po stopniach prowadz¹cych do frontowego wej cia. Junior nie ruszy³ siê ze stopni komisariatu. w korytarzu panowa³ mrok i ch³ód. nadal pociera³ skronie. na oko dziesiêcioletnia. ZGROMADZENIE MIEJSKIE W CZWARTEK O 19. skoro w rodku nie by³o nikogo. Oczywi cie dla dobra miasta . podbieg³a w podskokach do drzwi. . ale nie zd¹¿y³. Wygl¹da³ na wstrz¹ niêtego i bardzo zmêczonego. A jednak by³ kto . Ratusz zosta³ pobudowany z kamienia przed stu sze ædziesiêciu laty. podszed³ d³ugow³osy.00. Przy stole obra d Rady Miejskiej zobaczy³ chudego mê¿czyznê o bujnych siwiej¹cych w³osach. po czym przeszed³ przez ulicê. Przed nim siedzia³ liczna dziewuszka. Nie chcia³ gasiæ ognia na Little Bitch Road . odezwa³ mu siê w g³owie g³os Julii. Wysokie dêbowe drzwi sta³y otworem. Przygl¹da³ siê Bartnemu okr¹g³ymi oczami. Ten pan to mój przyjaciel. . To tyle. Aidan.mia³ do za³atwienia sprawy w mie cie.Barbie wcisn¹³ siê w cieñ samotnej markizy. Dziewczynka oderwa³a siê od szachownicy. W najwiêkszej sali. je li chodzi o dyskretn¹ kradzie¿. przynajmniej dwa dziecinne. Thurston Marshall Ma³y cz³owiek nazywa siê Aidan Appleton. Za ni¹. przywitaj siê. by nadal panowaæ nad sytuacj¹. M³oda kobieta akurat podnios³a wzrok. Generator wy³¹czono. Na tablicy przy drzwiach zasta³ wiadomo æ: JE‾ELI KRYZYS SIÊ NIE SKOÑCZY. kochanie. Pewnie zyska okazjê w czwartek wieczorem. a¿ samochody odjad¹. Dobiega³y stamt¹d g³osy. stanê³a przy Carolyn Sturges. Kobieta wyci¹gnê³a woln¹ rêkê.Cze æ . pracowa³by bez sensu.powiedzia³ Aidan cicho. bo przecie¿ Rennie powinien co powiedzieæ mieszkañcom.Dzieñ dobry! . . miêdzy ³awkami. wolniej. Barbie zajrza³ do rodka. Nieco dalej. z niejakim zaciekawieniem.Nazywam siê Carolyn Sturges. Bêdzie chcia³ mieæ wiêksz¹ w³adzê. D³ugow³osy opar³ brodê na d³oni. po czym wsadzi³ kciuk do ust. . I zyskaæ wiêcej w³adzy . szachi ci milczeli w skupieniu. Ta dwójka g³o no siê mia³a.Wziê³a ch³opca na rêce i podesz³a. Barbie zaczeka³. Junior nawet nie uniós³ g³owy i po chwili znikn¹³ Barbiemu z pola widzenia. Barbie chcia³ siê cofn¹æ. Szachi ci spojrzeli na niego czujnie.

.Pan jest pracownikiem ratusza? . czy zas³anianie siê wykroczeniem to najlepsza linia . .Ja tu tylko sprz¹tam .Thurse.oznajmi³a dziewczynka. ¿e mieli my trawkê.Mama czasem pali marihuanê. .Trawka! . . bo jej pomaga na oookres.Powiedzia³ nam. wyjmij palec z buzi.oznajmi³. a ja mia³em kilka lat temu wycinany woreczek ¿ó³ciowy i obawiam siê powa¿nych obra¿eñ wewnêtrznych.Tak. . Bardzo mnie boli brzuch! Carolyn obrzuci³a go spojrzeniem czu³ym.Posiadanie marihuany jest wykroczeniem . ¿e Al Timmons przed chwil¹ wyszed³.oznajmi³ swobodnie. By³ prawie ca³kowicie pewien. Marshall wyprostowa³ siê zadziornie. . Carolyn po³o¿y³a mu rêkê na ramieniu. ponownie odezwa³ siê Marshall. .Nazywam siê Alice Rachel Appleton .podchwyci³a Alice. .Têskniê za mamusi¹. Nie jestem pewna. . ¿e ci lu e nie s¹ mieszkañcami miasta.Jestem drugim wo nym . . Ugrzê li w amerykañskiej wersji Przy drzwiach zamkniêtych Sartre'a.stwierdzi³ Barbie. . Oto seksowna Wiosna i wymowny Pan Jesieñ. A niech to. ‾a³owa³. . i na pewno z nimi rozmawia³.potwierdzi³ Barbie. lecz te¿ nieco poirytowanym. . warto sobie przypomnieæ.Aha.No tak.odezwa³a siê Carolyn Sturges. z kim ma do czynienia. Ch³opiec nie wyj¹³ palca z buzi.Ja chcê do mamy .A oni dopu cili siê napa ci. wnie æ oskar¿enie. Uderzy³ mnie w brzuch. A ci le mówi¹c. spotkali my go . Carolyn zosta³a obra¿ona. co nas uwiêzi³o. .Je¿eli tak.Aidan jest moim bratem.Mi³o mi was poznaæ .Chcê z³o¿yæ skargê. ..rzek³ Barbie.zapyta³ Thurston Marshall.Rzeczywi cie .Zanim wniesiemy oskar¿enie. . Zanim zd¹¿y³ powiedzieæ co wiêcej. ¿e nie ma przyklejonych sztucznych w¹sów. Zosta³em napadniêty przez funkcjonariusza policji.Carolyn u miechnê³a siê blado. jeszcze mog³o siê udaæ. Na tym nie koniec. Jeszcze nie straci³ nadziei. po czym przypomnia³ sobie. . Aide. .. Barbie raptem zrozumia³. ¿e rz¹d wystrzeli³ pocisk w to co . chcê z³o¿yæ skargê. . .Ala pewnie ju¿ poznali cie. . . Nie wymieni³ swojego imienia.. nazwana s³owem dyskryminuj¹cym p³ciowo. ale on tylko siê odbi³ i spowodowa³ po¿ar.stwierdzi³ Aidan.

zyskuj¹c w ten sposób sympatiê Barbiego. powstrzyma³ siê od komentarzy. . a¿ siê to wszystko skoñczy. Teraz ju¿ dziewczyna wygl¹da³a bardziej na zirytowan¹ ni¿ rozkochan¹. Barbie w zasadzie siê z nim zgadza³. Da³a nam kanapki i kawê. zobaczyli nas potem w restauracji .Czy mo¿e co przegapi³em? Carolyn westchnê³a ciê¿ko. . zwróciwszy siê do Barbiego .Da³a nam chleb z mas³em orzechowym i d¿emem . . ale obj¹³ dziewczynkê za ramiona. ¿e jest zamkniête do kolacji. Zabrali wszystko. . ale nad nami zlitowa³a. A sk¹d siê wziê³y dzieci? . Powiedzia³em jej.. . nawet tuñczyka..W tej sytuacji raczej nikt nie bêdzie robi³ wielkiej afery z powodu trawki .Gliniarze. . a ona mi na to o racjonowaniu ¿ywno ci. ..Tak czy inaczej zamierzam z³o¿yæ skargê. Po prostu czyste szaleñstwo.Powiedzieli . ¿e jeste my z Massachusetts. . powiedzmy.nie. .. gdzie bêdziemy mogli przeczekaæ.. ¿e nadci¹gaj¹ k³opoty . Dziewczyna za mia³a siê g³o no.Nie by³o ¿adnego wyboru.spyta³. .obrony w s¹dzie.. . my la³am.poprawi³ j¹ Thurston.Jak zobaczy³am gliniarzy. Jej siwiej¹cy przyjaciel . kiedy powiedzieli my. . ci¹gn¹³ krzaczaste brwi. No i tak zostali my rodzicami zastêpczymi na jaki czas.Mo¿e to szczê cie w nieszczê ciu.na szczê cie chyba dali siê zmiêkczyæ Aidanowi i Alice.odpar³ Barbie.Mo¿e spal¹ dowody . .Thurse.powiedzia³ Barbie.Nie do tego stopnia.Carolyn u miechnê³a siê do Barbiego przepraszaj¹co. . no có¿. póki jeste my pod kloszem. ale poniewa¿ racjonowanie ¿ywno ci w Sweetbriar Rose wymy li³ osobi cie.Sytuacja jest.W³a cicielka mówi³a. . Thurston Marshall nie wygl¹da³ na szczególnie zachwyconego perspektyw¹ odgrywania roli zastêpczego rodzica.stwie rdzi³ Barbie.Radzi³bym zaczekaæ . . którzy nas wyrzucili z domku Thurstona.podjê³a Carolyn . .ci¹gnê³a. ¿e mas³o orzechowe przykleja mi siê do podniebienia.prychn¹³ Thurston.Dla mnie to jest rzecz szalenie istotna. . . ¿eby przeprosili .Sporo tego mieli my. Zmierzwi³a ch³opcu w³osy. ¿e cios w brzuch to nic wielkiego.powiedzia³a Carolyn.¿e wielebna z ko cio³a kongregacyjnego znajdzie dla nas jaki pusty dom. m³ody cz³owieku.

¿e wszystko siê zmienia.miaukn¹³ smutno Aidan. . . .Pan Marshall mnie ci¹gle ogrywa! . a on odpowiedzia³ jej u miechem.powiedzia³a dziewczynka. . Mo¿na przebieraæ jak w ulêga³kach.podjê³a Carolyn .Wcze niej nie byli mili .rzuci³ Thurston.nawet wesz³am do rodka. . Wzmianka o zapasach przypomnia³a mu o schronie.zawo³a³a.Nie byli mili.U miechnê³a siê do Thurstona. Barbie jej zawtórowa³.Tak mówi mama. Tam mieszka wielebna Piper Libby. na pewno nie pamiêtasz adresu e . kiedy wróci wielebna? Barbie pokrêci³ g³ow¹. . kiedy mnie wyr¿nêli w brzuch! Pamiêtaj o tym. a i pustych domów mamy teraz pod dostatkiem. . Mama mówi. gdyby tylko uda³o siê jako z ni¹ skontaktowaæ . dobitnie wyra¿aj¹c w ten sposób pogl¹d.Ich mama zostawi³a telefon komórkowy w domku.Jeden policjant nazywa siê Juuunior . I przystojny. .Mimo wszystko jednak m³odzie¿ nie jest pêpkiem wiata.oznajmi³ d³ugow³osy. Najwyra niej dziewczêta postrzega³y sytuacjê znacznie klarowniej ni¿ Thurston.Rezolutnie wzruszy³a ramionami. .stwierdzi³a Alice filozoficznie. .M³odo æ ma swoje prawa.Ale wiêcej nie wiem.Ech. .Na waszym miejscu zabra³bym szachownicê i poszed³ na plebaniê. I pewnie w ka¿dej spi¿arni znajdziecie zapasy. .powiedzia³a Alice.. droga Alice .. . . . .mailowego? .By³am w ko ciele .Alice. . Nie wie pan. ¿e ten dziwny kwartet powinien sobie ca³kiem nie le daæ radê. prawda? . Frankie jest brzydszy. Barbie doszed³ do wniosku.. .Cherchez la femme . wywo³awcze dawaæ dzieciakom wygrywaæ. Jest zaraz za ko cio³em. Barbie pokiwa³ g³ow¹.Dobra z niej kobieta. wiêc z dzwonienia nici. Tymczasem Alice upchnê³a pionki po kieszeniach. chocia¿ trzyma³ siê za brzuch i spogl¹da³ na przyjació³kê z niejakim wyrzutem..westchnê³a Carolyn. Carolyn wybuchnê³a miechem.. . po chwili przy³¹czy³ siê do nich tak¿e Marshall.Zawsze siê trafi jaka kropla goryczy .Jest mi³y. Ale ja ju¿ gram coraz lepiej.Ja chcê do mamy . ¿e to nie. .Odwróci³a siê do Barbiego. ale te¿ mi³y. ale. bo drzwi by³y otwarte. Caro. . Da³ nam batonik Milky Way. po czym z³apa³a szachownicê. ¿e nie wolno braæ s³odyczy od obcych. tyle ¿e nie zasta³am nikogo.Mówi.stwierdzi³ Thurston.Na pewno jest hotmail .

Gdy poda³ mu rêkê. . chod . . jeden z najlepszych w k raju. wiêc Carolyn go postawi³a na ziemi...Przy.Redagowa³em aktualny numer Ploughshares . . ¿e ciska zdech³¹ rybê.Przy. mia³ wra¿enie. ¿e schro n jest .Nie mieli .¿achn¹³ siê Thurston. .Carolyn spojrza³a na swojego podstarza³ego przyjaciela. puuuszczam! Aidan poruszy³ siê niecierpliwie.Jasne ¿e nie..Oczywi cie .krzyknê³a Alice.A w razie gdyby by³a zamkniêta. Thurse.podpowiedzia³ Barbie. .. . .A ja tak! . dodaj¹c zmarszczek..zgodzi³ siê Barbie.Plebania te¿ mo¿e byæ otwarta . wreszcie siê rozpogodzi³. ¿eby my tam znale li klucze! . Równie dobrze mo¿emy czekaæ przy plebanii. . . .stwierdzi³a Carolyn ze miechem. maj¹c nadziejê. . a¿ drzwi siê za nimi zamkn¹. Pomknê³a przez salê. Nastêpnie po¿egna³ siê z Thurstonem. rozk³adaj¹c rêce jak skrzyd³a. Nie mieli prawa mnie biæ ani siê ze mnie na miewaæ. .To bardzo dobry magazyn literacki. .Dziêkujê panu. dok¹d j¹ zawiod³y obowi¹zki podyktowane mi³osierdziem. trzymaj¹c w jednym rêku szachownicê. dopiero wtedy poszed³ szukaæ schodów prowadz¹cych do sali konferencyjnej w piwnicy oraz kuchni.. nigdy mnie nie ograsz. u których stosunek inteligencji æwiczeñ fizycznych by³ tak przesuniêty w stronê aktywno ci umys³owej. puuuszczam! . . potrz¹saj¹c jej d³oni¹. Zawsze mu siê taki u cisk kojarzy³ z lud mi. u cisnê³a lekko...Je¿eli zepsujesz szachownicê..Tak. panie.Nie przypuszczam. Malec. . Wziê³a przyjaciela pod ramiê. ¿e wielebna wkrótce powróci stamt¹d. s³ysz¹c j¹.A poza tym mo¿na posklejaæ! Przy. puuuszczam! Puuuszczam! Thurston westchn¹³ ciê¿ko. Doro li poszli za dzieæmi. zajrzyjcie pod wycieraczkê.Ogram! M³odo æ ma swoje prawa! . W drzwiach Thurston Marshall jeszcze siê obejrza³. .Ca³a przyjemno æ po mojej stronie .zawo³a³a dziewczynka przez ramiê..G³os Marshallowi dr¿a³ z oburzenia i smutku.odpar³ Barbie. Chod . Niech siê pañstwo opiekuj¹ dzieæmi.Spadamy st¹d? . Barbie zaczeka³. Promieñ s³oñca z jednego z wysokich okien pad³ mu na twarz. . . ¿e wystawa³ poza skalê.obieca³a Carolyn. Julia powiedzia³a. M³oda kobieta wyci¹gnê³a rêkê do Barbiego. Zacz¹³ goniæ siostrê.

Dopiero wtedy Piper zobaczy³a. Potem.Mo¿esz byæ o niego spokojna. bo s³abo porusza³o r¹czkami. Na policzku i czole mia³a brzydkie siniaki. tak. . Otar³a sobie kolano. ¿e upad³a. ci¹gle le¿¹cej na poboczu. .pó³ poziomu ni¿ej. Jêzyk smakowa³ miedzi¹. ¿e to nie jedno cia³o. ko ty i dziecka. By³a to osoba m³oda. ale¿ ja jestem g³upia! Najgorsza wielebna na wiecie. zmi³uj siê! . W ogóle rzadko j¹ w³¹cza³a. Teraz jednak j¹ uruchomi³a na pe³n¹ moc. ¿e bez klimatyzacji mo¿na siê obej æ. Le¿¹ca kobieta zamruga³a i otworzy³a oczy. Wyjê³am dziecko z nosid³a. Zamknê³a oczy. Podnios³a siê.M³ody. ale Piper z niej nie korzysta³a. . .Tak. przekrêci³a kobietê na plecy. Serce wali³o jej tak mocno. Zmi³uj siê. spojrza³a nad siedzeniem i . gdy znalaz³a siê bli¿ej. ¿e czu³a je w oczach. zobaczy³a cia³o. .. spojrza³a uwa¿niej i dostrzeg³a.Wcale nie mia³a takiej pewno ci. zrozumia³a co innego. Le¿ spokojnie. drzwi i ruszy³a do m³odej kobiety. Przynajmniej dziecko by³o z pewno ci¹ ¿ywe.wychrypia³a.. Po³o¿y³a dziecko na tylnym siedzeniu..zawo³a³a w my lach. ¿e kto zostawi³ na poboczu worek ze mieciami. pozamyka³a okna. Uwa¿a³a. otworzy³a drzwi samochodu. je li chodzi o zachowanie w sytuacji kryzysowej. zmi³uj siê! Pomó¿ mi uratowaæ tê kobietê! W subaru by³a klimatyzacja. wziê³a na rêce. wyda³a siê Piper znajoma. powtórzy³a: Bo¿e. ¿e matka ma spodnie przesi¹kniête krwi¹. choæ na pewno nie spo ród wiernych. Piper wyswobodzi³a dziecko z nosid³a.. choæ dzieñ by³ upalny.powtórzy³a kobieta w zakrwawionych d¿insach. Ch³opczyk zap³aka³ ochryple. Zahamowa³a i wyskoczy³a z samochodu tak po piesznie. niech nie bêdê taka g³upia! Pobieg³a z powrotem. Bo¿e. Piper pobieg³a do samochodu. pog³adzi³a po mokrych od potu w³oskach. Piper le us³ysza³a. mam wodê w samochodzie. Raptem uderzy³a j¹ straszna my l: A je li dziecko przejdzie na przednie siedzen ie i wdusi przycisk blokuj¹cy zamki? Bo¿e. . 7 W pierwszym odruchu Piper uzna³a. a niepotrzebnie zatruwa rodowisko naturalne.M³ody. Podbieg³a do nich. A poniewa¿ nie przychodzi³o jej do g³owy nic innego. lecz dwa. nic mu siê nie sta³o z³ego. .

gdy dotar³a do szpitala.zobaczy³a ch³opca le¿¹cego spokojnie tam. I mam wodê.ody. Niestety. chwiej¹c siê lekko. Piper wcale siê to nie podoba³o. ostro¿nie. Tyle ¿e teraz ssa³ kciuk. potoczy³a siê po dywaniku.. bulgocz¹c. jakby tam widzia³ co interesuj¹cego. Everett. wyszed³. Piper otworzy³a drzwiczki pasa¿era i pomog³a jej wsi¹ æ.. . . bo na Morton Road by³o ca³kiem pusto.Powoli . Ubranko mia³ kompletnie przepocone. . ‾o³¹dek cisn¹³ siê Sammy od wody. Wobec czego zamiast po³o¿yæ kobietê z powrotem.. . . a przed oczami znowu wykwit³a czarna ró¿a... A zaraz potem zabieram pani¹ do szpitala. .. Mo¿e przypomnia³a mu siê jaka kreskówka.Nie ma mowy. odzyska³a równowagê i na ile mog³a. Bo¿e. Rus zy³a z powrotem w stronê kobiety. . i dzi ecko. . pomog³a jej wstaæ.. a jego asystent.. ale có¿ mia³a zrobiæ? Na drodze ¿ywego ducha. .Tak. dowiedzia³a siê. która próbowa³a usi¹ æ. nie sposób przecie¿ zostawiæ cz³owieka w pal¹cym s³oñcu. po czym zatrzyma³ wzrok na podsufitce. . Cholera jasna! Zapomnia³am o wodzie. Lepiej siê nie. gdzie go zostawi³a. klêkaj¹c przy niej i obejmuj¹c j¹ za ramiona...spyta³a Piper.Spokojnie. dlaczego pozwoli³e mi zapomnieæ o wodzie?! Ranna d wiga³a siê na nogi.mówi³a. dostanie pani wody...wychrypia³a kobieta. w³osy spada³y jej na twarz. To Piper zrozumia³a.Niech siê pani nie rusza .Jak pani siê nazywa? . I pani. Piper jecha³a z du¿¹ prêdko ci¹. bo k³óci³o siê ze wszystkim. Woda cieka³a jej po szyi i po brodzie. M³oda kobieta stanê³a przed wozem.. przy pieszy³a kroku. zanim Piper zd¹¿y³a j¹ podaæ. Piper oderwa³a od kó³ka na kluczyki elektroniczny breloczek z pilotem. podtrzymuj¹c j¹ w pasie i prowadz¹c do samochodu..Sammy Bushey. Butelka wypad³a jej z rêki. tylko prosto do szpitala.ody.chooodni.Matka zatoczy³a siê. . Nie do przychodni. Spojrza³ na ni¹ przelotnie. . napi³a siê chciwie. Oboje. co wiedzia³a o pierwszej pomocy. ¿e doktor Haskell zmar³ poprzedniego dnia.przestrzeg³a. Od raz wyjê³a z centralnej konsoli butelkê wody Poland Spring i zdjê³a nakrêtkê. mocz¹c koszulkê. .. G³owê mia³a spuszczon¹. Kobieta chwyci³a butelkê. W samochodzie jest ch³odno.

tymczasem akurat podjecha³ jeden z samochodów policyjnych.Sammy zosta³a zbadana i przyjêta przez s³ynnego eksperta medycznego Dougiego Twitchella. usiad³ i zacz¹³ pocieraæ skronie. u wiadomi³ sobie Ry¿y. Raczej z powodu sposobu. I on tak¿e bezdyskusyjnie obserwowa³ m³odego pana Renniego. Unika wiat³a. Za kó³kiem siedzia³ Frankie DeLesseps. Ry¿y postanowi³ zaczekaæ.lecz wówczas zobaczy³ kogo jeszcze i usiad³ z powrotem. sta³ w cieniu pod markiz¹ przy starym kinie.Junior najwyra niej i tak by go nie dostrzeg³ . jaki czas s³ucha³. przez samego prezydenta). nastêpnie znowu s³ucha³. co by³o widaæ. by przej æ przez Commonwealth Lane i na ty³y ratusza . Ry¿y zamierza³ i æ bezpo rednio do magazynu znajduj¹cego siê za ratuszem (Twitch nazywa³ go szop¹. lecz zamiast wej æ do rodka. Z miejsca dla pasa¿era wysiad³ Junior Rennie. . By³o na co popatrzeæ. w którym znalaz³o siê miejsce tak¿e dla czterech p³ugów nie¿nych. Pewnie zostawi³ leki w domu. 8 W czasie gdy Ginny stara³a siê powstrzymaæ krwawienie z pochwy. jakby go bola³a g³owa. w jaki Junior opu ci³ g³owê. Nie ze wzglêdu na pocieranie skroni. wygl¹da³o na migrenê. Obaj rozmawiali przez chwilê. Wróci³ do masowania skroni. Ry¿y Everett siedzia³ sobie na ³aweczce na placu miejskim przy ratuszu. Doktor Haskell swego czasu mówi³ co o tym m³odym cz³owieku. Junior tymczasem wspi¹³ siê po schodach komisariatu. powiedzia³ co jeszcze i zatrzasn¹³ aparat. £aweczka sta³a pod wysokim wierkiem o roz³o¿ystych ga³êziach. a ju¿ zw³aszcza przez syna wiceprzewodnicz¹cego rady. zatrudniony na sezon w kuchni Sweetbriar Rose. Nie chci byæ widziany w czasie sprawdzania miejskich zapasów róde³ energii. Zak³adaj¹c. a Twitch podawa³ powa¿nie odwodnionemu Little Walterowi p³yny przez kroplówkê. ale d³ugi drewniany budynek. Ry¿y zacz¹³ wstawaæ. otworzy³ klapkê.. W pewnej chwili Junior wyj¹³ z kieszeni telefon komórkowy. po czym DeLesseps odjecha³. podob no awansowany do rangi pu³kownika (jak twierdzili niektórzy.. potem co powiedzia³. Oto Dale Barbara. jak tam wygl¹da sytuacja z propanem. Migreny? Bóle g³owy? To. ¿e Haskell mu je przepisa³. wiêc cz³owiek w cieniu by³ w zasadzie niewidoczny. by³ jednak nieco wiêkszy ni¿ szopa) i sprawdziæ. Oczywi cie je li siê nie rusza³.

ale nie wsta³. Hummer Du¿ego Jima Renniego. A mo¿e to jedno i to samo? Warto siê nad tym zastanowiæ. Wystarczy³o. przystan¹³. Nigdy nie zaleci³by kuracji na tej podstawie. gdyby mogli siê napiæ czego z procentami). Rennie pozwoli³ Sandersowi prowadziæ swoj¹ ukochan¹ czarn¹ per³ê? Ry¿y uniós³ brwi. ewentualnie jedno i drugie. na kogo czeka Junior. poszpera³ . trzy osoby przechodz¹ce ulic¹ zesz³y z asfaltu potulnie jak owce. w jaki sposób Du¿y Jim idzie po schodach do syna. Nie przypuszcza³. Wielu z nich. Sanders ko³o niego usiad³. ¿e popatrzy³. jakby j¹ mia³ na temblaku. tylko na kogo czeka. Mo¿na oceniæ nadwerê¿enie szyi. Wysiad³ Andy Sanders. Jak wiêkszo æ do wiadczonych medyków. który aktualnie cierpi na hemoroidy . Ry¿y postanowi³ zostaæ na ³awce jeszcze chwilê. ¿³opi¹cy hektolitry paliwa. Chwilê pó niej Ry¿y zmieni³ zdanie. Everett by³ niez³y w diagnozowaniu na odleg³o æ. który Ry¿y doskonale zna³.Interesuj¹ce. który pó³ roku wcze niej przeszed³ operacjê wstawienia sztucznego stawu biodrowego. od takiego. ¿e ostatnio nadwerê¿y³ sobie bark albo ³okieæ. ¿e kiedykolwiek ujrzy za kierownic¹ czarnego monstrum kogokolwiek poza samym Du¿ym Jimem. W mowie cia³a oznacza³o to. patrz¹c. piesznym krokiem przeszed³ przez ulicê i w chwili. zamiast po prostu zerkn¹æ przez ramiê. a poza tym by³ ciekaw. Pod drzewem panowa³ mi³y ch³ód.na podstawie sposobu chodzenia. podejrzewa³ Ry¿y. jak kto obraca siê ca³ym cia³em. Nic dziwnego zatem. zas³oniêty przez ratusz. Nie z bólu. Du¿y Jim przyciska³ rêkê do wydatnego brzuszyska. mo¿na rozpoznaæ wszawicê u dziecka. ¿e Sanders zos ta³ wyznaczony do prowadzenia czarnej bestii. gdy znikn¹³ z pola widzenia Juniora. Rozleg³ siê niecierpliwy d wiêk klaksonu. Potem wszed³ do rodka. Barbara chyba doszed³ do tego samego wniosku co Ry¿y: Junior nie obserwuje. Jaki czas rozmawiali we trzech. Pojawi³ siê czarny kanciasty samochód. Otworzy³y siê drzwiczki po stronie kierowcy. by przeczytaæ zawiadomienie wywieszone na zewnêtrznej tablicy. podobnie jak m³ody cz³owiek siedz¹cy na schodach. Placem ci¹gle jeszcze przechodzili ludzie z karczmy (niektórzy zostaliby znacznie d³u¿ej. Hummer zatrzyma³ siê przed komisariatem. Junior nie wsta³. mia³o pochylone g³owy. natomiast potrafi³ odró¿niæ cz³owieka. ale z przygnêbienia. Junior podniós³ wzrok. Najwyra niej wiceprzewodnicz¹cy postanowi³ awansowaæ Andy'ego z wo³a roboczego na szofera. Z miejsca pasa¿era Rennie. które po powrocie z letniego wyjazdu bez przerwy siê drapie.

dokoñczy³a dziewczyna. Wszyscy czworo przeszli przed ³awk¹ Ry¿ego. . . Rennie wskaza³ hummera - zrobi³ to zdrow¹ rêk¹ . przepuszczaj¹c Du¿ego Jima w drzwiach. Du¿y Jim po drodze poklepa³ syna po ramieniu. . Ry¿y doszed³ do wniosku. jak Al wskakiwa³ na ty³ ciê¿arówki Burpeego.zapyta³.w³¹czy³ siê mê¿czyzna.Nazywam siê Alice. Ch³opiec wygl¹da³ na równie strapionego jak Junior. Junior nie zareagowa³. . . Tyle móg³ powiedzieæ z ca³kowit¹ pewno ci¹. . Ojciec i córka. co b³ysnê³o w mglistych promieniach s³oñca. a z ratusza wyszed³ kwartet: siwiej¹cy mê¿czyzna. ¿e wielebna pomo¿e nam znale æ jaki dom.Al Timmons? Przecie¿ na w³asne oczy widzia³. czy ju¿ wróci³a? . . ale znajdowa³ siê co najmniej o piêædziesi¹t metrów za daleko.No to sprawdzimy I w razie czego zaczekamy. . Nadal pociera³ skroñ i by³ bardzo blady. Na chlebanii. opu ci³ g³owê i znów pociera³ skronie. m³oda kobieta.Czasem i mnie siê marzy. Junior wsadzi³ to co do kieszeni. ¿e jednak nie s¹ rodzin¹. ¿eby zobaczyæ.przywita³a go dziewczynka pogodnie. co Ry¿y uzna³ za symboliczne. .a Junior pokrêci³ g³ow¹.Chcemy porozmawiaæ z wielebn¹ Libby .Bêdziemy mieszkali na chlebanii . A to jest Aidan.Tak nam przed chwil¹ poradzi³ wo ny . .Powiedzia³. Sanders musia³ przy tym podnie æ g³owê.Nie mam pojêcia. ten drugi .odezwa³a siê kobieta.w kieszeniach i wyj¹³ co .To wietnie . Sanders odegra³ rolê od wiernego. ch³opiec i dziewczynka. Szk³o albo metal.Cze æ . ¿eby tam zamieszkaæ. co to by³o. .Ten drugi mia³ na imiê Dale? . . Potem Sanders wskaza³ brykê. bo nadal siedzia³.oznajmi³ ponuro Aidan. . . Ledwo obaj radni opu cili scenê. Kobieta i mê¿czyzna te¿ trzymali siê za rêce.powiedzia³ Ry¿y. I niech to licho. Junior ponownie zaprzeczy³. Jakby mia³ zamiar siedzieæ na tych schodach d o koñca wiata.Chyba siê w koñcu nie przedstawi³ . pomy la³.U miechnê³a siê do mê¿czyzny. Ry¿y mia³ niez³y wzrok. Dwaj radni spojrzeli po sobie.Nie wie pan przypadkiem. Du¿y Jim wzruszy³ ramionami i roz³o¿y³ rêce w ge cie co ja na to poradzê . Dziewczynka trzyma³a ch³opca za rêkê i nios³a szachownicê.Nie. woln¹ rêk¹ pociera³ skroñ. Ry¿y pokiwa³ g³ow¹.uzna³a kobieta. Sanders wsta³ i we dwóch weszli do komisariatu. potem jeszcze chwilê wszyscy trzej rozmawiali. . . Zreszt¹ w cieniu Du¿ego Jima.

. .Nie. ¿e te dzieci zosta³y bez matki. panie.. jednak naszym zdaniem jest on nieuzasadniony. Chcê siê pobawiæ w tê drug¹ zabawê.Czy ch³opiec ma jakie objawy chorobowe? . dziecko wtedy nieruchomieje.To znaczy chwilowo.Aidanie Appletonie! . boli ciê g³owa? . ¿e to najzwyklejsze przeziêbienie.Na przyk³ad przerywa na chwilê wykonywan¹ czynno æ. .krzyknê³a Alice wstrz¹ niêta do g³êbi.uzupe³ni³a Caro. Wydawa³o siê. Eric Everett. Proszê mnie nazywaæ Ry¿y.. Ry¿y a¿ drgn¹³.Rzeczywi cie . . Rozumie pani.Synku..Pojecha³a po woopsy . .. . ¿e marudzi. . . . . bez jedzenia .Nie. a mamusia pojecha³a po kupy..Choood my! . Ostatnim.Postanowi³y siê . .Aidan zmierzy³ lekarza powa¿nym spojrzeniem. ..wyja ni³a Alice od niechcenia.A gard³o? .Doceniamy pañsk¹ troskê. Caro by³a zdumiona i ostro¿na. . ale odesz³a z nieznajomym kilka kroków od wierku...Czy zechcia³aby pani po wiêciæ mi chwilê? Odejd my dwa kroki. lecz wygl¹da³a na przestraszon¹.. albo ma szklany wzrok. ca³kiem jakby zapomnia³.Chod .I spêdzi³y dwie doby w samotno ci. nie zdo³a³ opanowaæ odruchu.. .Doceniamy pañsk¹ troskê. . Na razie my siê nimi zajmujemy.Ch³opiec pu ci³ d³oñ siostry.Everett. Ma³y i przestraszony staruszek.Nic podobnego nie zaobserwowali my . porusza wargami. Proszê pamiêtaæ.Jemu chodzi o zakupy . Nie umknê³o to uwagi mê¿czyzny. . .A dlaczego? . .powiedzia³a kobieta cicho. i rozumiemy niepokój. proszê.Czy pan jest lekarzem? . Zdawa³o mi siê.odezwa³ siê siwiej¹cy mê¿czyzna. panie Everett.Stracili matkê ..Jestem asystentem medycznym.. Zgromi³ Ry¿ego spojrzeniem. Zaraz siê jednak u miechn¹³. nic nie mówi¹c. Ry¿y mia³ nadziejê.Bo zawsze mamusia chodzi³a z nami po domach. Mo¿e by³ chory.zapyta³ Ry¿y..Bojê siê i æ na Halloween bez mamy. który zbli¿y³ siê do nich.oznajmi³ mê¿czyzna.potwierdzi³a Caro. . na jakim wiecie ¿yje.Wcale nie bêdê ¿a³owa³. Ry¿y wsta³. . by³a epidemia grypy. . je li w tym roku nie bêdzie zabawy cukierek albo psikus . .I bardzo dobrze . . . dla odmiany poci¹gn¹³ za rêkê kobietê.ci¹gn¹³ Aidan. Wygl¹da³ jak ma³y staruszek. Caro . czego potrzebowali w Mill.Powinni my..powiedzia³ Ry¿y ca³kiem szczerze. . .

czy Thurse wie. pomy la³ Ry¿y. A gdyby cie mnie pañstwo potrzebowali. bêbni¹c palcami w udo..zawo³a³ Thurse niecierpliwie. . panie Everett. . Czas jaki jeszcze posiedzia³ na ³aweczce. wtedy ci dwaj. . kopi¹c sterty kolorowych li ci. z wdziêkiem. dzieci s¹ coraz dalej. proszê zajrzeæ do szpitala albo do przychodni.Pewnie przesadzi³em. To tyle w kwestii dyskrecji. gdzie sta³y zabudowania szpitalne. Thurse. Mo¿e mu siê to ju¿ przydarzy³o. Mo¿e wiedzia³. .zawo³a³ siwiej¹cy mê¿czyzna. ¿e dziewczêta. gdy szli przez plac w stronê. Ryzyko zawodowe. dziewczynka wydaje siê w dobrej formie. . .Dzieci! .Caro! .dostaæ do miasta o w³asnych si³ach. Gdy przeniós³ spojrzenie na budynek komisariatu. . . jakby jej co brzydko zapachnia³o .Albo na tej ³aweczce . .powiedzia³a kobieta.je znale li. . Ry¿y.. prawie zawsze w koñcu uciekaj¹ od swoich podstarza³ych kochanków. . Na nas ju¿ czas. .To wiele wyja nia. . A nawet norma.. odstukaæ..Z³ó¿my to na karb najbardziej zwariowanego weekendu w dziejach wiata. bo i które amerykañskie dziecko nie my li o Halloween w drugiej po³owie pa dziernika? Jedno by³o pewne: je¿eli kto kiedy tych ludzi zapyta.Chêtnie.Wybaczamy panu. Ry¿y by³ ciekaw. które biegaj¹ lekko i z wdziêkiem. . Reszta to czysty przypadek.Wskaza³ w stronê. gdy opadn¹ li cie. Ry¿y pokiwa³ g³ow¹.Chod ¿e! Kobieta pomacha³a rêk¹ na po¿egnanie.Ka¿de dziecko reaguje po swojemu.Albo na tej ³aweczce .Chlebania! Chlebania! Ch³opiec dotrzymywa³ jej kroku i te¿ wrzeszcza³ na ca³y g³os. któr e bêd¹ widoczne przez drzewa.zmarszczy³a nos. po czym wyci¹gnê³a rêkê. W koñcu drzewa przes³oni³y mu widok.Zaczekajcie! Kobieta zastanawia³a siê chwilê. gdzie i kiedy spotkali Ry¿ego Everetta. Patrzy³ za nimi.U miechnê³a siê szeroko. Alice przy tym stale macha³a szachownic¹ i krzycza³a co si³ w p³ucach: . Wreszcie podj¹³ .Dziêkujemy panu za troskê. . stwierdzi³. w³a ciwie tylko poruszy³a palcami i pobieg³a lekko. gdzie wznosi³a siê wie¿a ko cio³a kongregacyjnego. bez trudu opowiedz¹. nadal z u miechem. policjanci . Pewnie ma³y mia³ stan fugi i tyle.zgodzi³ siê Ry¿y pogodnie. Chocia¿. Alice i Aidan rzeczywi cie pobiegli przez park. ¿e Junior Rennie znikn¹³ ze schodów. O ile opadn¹.

czasem ciera³ kurz z pó³ek i niekiedy zamiata³. Najwyra niej wiêkszo æ stanowi³y ryby i przetwory rybne: ca³e kolumny puszek z sardynkami. Tego w³a nie Barbie szuka³. MLEKO W PROSZKU oraz CUKIER. 9 Co Barbie robi³ w ratuszu w chwili. lecz nadal du¿ Wygl¹da³ na nieu¿ywany. Schron przeciwatomowy by³ d³ugi jak wagon restauracyjny poci¹gu firmy Amtrak. równo ustawione rzêdy butli z naklejkami WODA PITNA. Barbie mia³ nadziejê. ¿e nigdy w ¿yciu nie bêdzie musia³ skosztowaæ tego specja³u.W. Z przodu maszynki . Szukanie szpitalnych pojemników z propanem w magazynie ratusza mog³o zaczekaæ. gdy nie móg³ oznaczaæ compact discu. Zapewne w³¹czy³ siê przy zapaleniu wiat³a.pochodzi³ z dawnych czasów. KASZA PSZENNA. . nie taki okaza³y. wielkie plastikowe pojemniki oznaczone napisami: RY‾. Chwyci³ skrzyneczkê i omal jej nie upu ci³. Na drugim koñcu pomieszczenia znalaz³ drzwi. co jedyny oficer armii Stanów Zjednoczonych obecny w Mill robi w ratuszu. Pomaca³.mrukn¹³ Barbie. Po obu jego stronach znajdowa³y siê pó³ki. Znajdowa³ siê tam równie¿ niewielki generator pomocniczy. ale nie by³ zaniedbany ani brudny. Czarny symbol na jego boku .trzy czarne trójk¹ty tworz¹ce kó³ko . które wygl¹da³o. Na jednej sta³o radio. Kolejny pokój. znalaz³ prze³¹cznik. ¿e mog³o byæ nowe w czasach. McCall lansowa³ przebój Convoy . gdy C. Otworzy³ je i stan¹³ w egipskich ciemno ciach. aby wej æ do ratusza? Otó¿ w³a nie zagwizda³ z uznaniem przez zêby. rzêdy ³ososia i mnóstwo czego . Bardziej go ciekawi³o. A tak¿e kolejne pud³a: ze sze æ oznaczonych ZESTAW SANITARNY i kilkana cie masek przeciwgazowych. Zobaczy³ ³ó¿ka polowe oraz niebieskie koce i materace zabezpieczone plastikowymi pokrowcami na suwak.decyzjê i wsta³. taka by³a ciê¿ka. By³y tu pud³a z artyku³ami sypkimi. Pracowa³. gdy Ry¿y przekracza³ Commonwealth Lane. a pó³ki ugina³y siê od zapasów ¿ywno ci. Tutaj zmagazynowano wodê w szklanych butelkach. Drug¹ pó³kê zajmowa³y dwie p³ytowe kuchenki elektryczne oraz metalowe pud³o pomalowane na jasno¿ó³to. a czego takiego Barbie nie widzia³ od czasu krótkiego okresu racjonowania ¿ywno ci w Arabii Saudyjskiej. najwyra niej Al Timmons o nim wiedzia³.Dobre sobie . Na cianie wisia³a ¿ó³tawa tabliczka z napisem CZ£OWIEKOWI WYSTARCZA 700 KALORII DZIENNIE. co siê nazywa³o Ostrygi nie¿ne . Naliczy³ te¿ dziesiêæ du¿ych kartonów sucharów z nadwy¿ek rz¹dowych i dwa wype³nione tabliczkami czekolady z tego samego ród³a.

solidnie zbudowanego mê¿czyznê o jasnych w³osach. Barbie zastanowi³ siê chwilê. Everett. W koñcu jako musi siê toto trzymaæ. .Nie u ci li³. wskazuj¹c zero..powiedzia³ kto . Chyba potrzebna bêdzie bateria sze ciowoltowa. .A gdzie konkretnie mieliby my siê rozgl¹daæ? . . A to.umieszczono skalê podpisan¹ IMPULSY NA SEK. . Zdaje siê. a ig³a spokojnie tkwi³a w miejscu. naprawdê nie musia³. Przez chwilê nie móg³ sobie przypomnieæ nazwiska.Propanu. jak pan wchodzi³ do ratusza .To . .wskaza³ licznik Geigera . wygra³ pan parowar. albo przechyliæ na czerwone. ¿e jest pan lekarzem? . Przez pana ma³o nie zszed³em na zawa³. czego nam brakuje w szpitalu. po rodku skali. Barbie z niejak¹ rezerw¹ podszed³ i poda³ mu d³oñ. przesun¹æ siê na ¿ó³te. Nagle dozna³ ol nienia. W³¹czy³ urz¹dzenie. je li mo¿na spytaæ? . . Wiêc mo¿e na razie rozejrzymy siê dok³adniej tu w pobli¿u? .Blisko. Tylko nie wiem. .Baterie pad³y . . co rozumia³ przez toto .Czego wam brakuje.Doskonale. Na sto procent widzia³em takie u Burpeego. co znajdziemy... czy teraz tam kogo zastanie my.u ci li³ Ry¿y.Zale¿y. Obejrza³ siê i w drzwiach miêdzy dwoma pomieszczeniami zobaczy³ wysokiego. prawda? .Asystentem medycznym .Mi³o mi. mogliby my dokonaæ drobnej wymiany informacji. jak wiadomo.Widzia³em. .stwierdzi³ Ry¿y. Lampka zasilania pozosta³a ciemna.. Chod my zerkn¹æ. choæ facet bywa³ w Sweetbriar Rose prawie w ka¿d¹ niedzielê. a wtedy ig³a wska nika mog³a zostaæ na zielonym polu. Chocia¿ pewnie by mnie pan odratowa³. ¿e siê zgadzamy. a zawsze z dwiema dziewczynkami. Nale¿a³o w³¹czyæ urz¹dzenie i skierowaæ czujnik w odpowiedni¹ stronê. . bracie. . Je¿eli to.I z jakiego powodu chcemy siê rozgl¹daæ? .To znaczy. . .W magazynie na ty³ach ratusza. czasami z ¿on¹.Mê¿czyzna wyci¹gn¹³ rêkê. .pewnie jest ca³kiem niez³a my l. Barbie ma³o nie wyskoczy³ ze skóry. n by³oby dobrze.A. diab³a tam.Wiem.Ry¿y Evers. co to znaczy.

Prawdopodobnie. D³u¿szy czas nie móg³ znale æ i ju¿ zacz¹³ siê obawiaæ. . Plama przed okiem wróci³a na swoje miejsce. ¿e drzemie w nim morderca).powiedzia³ ojciec tego ranka. Je li tutaj uda siê za³atwiæ sprawê.. . Junior jada³ w Sweetbriar Rose wielokrotnie. Mo¿e i tak. Albo w kawie. podskakuj¹c w rytm bicia serca.10 Junior sta³ u stóp rozchwierutanych schodów prowadz¹cych do mieszkania nad aptek¹. bo zawsze wiedzia³.ludzie plotkowali. czy w ogóle zdo³a po nich wej æ. W spi¿arce. pomy la³ Junior. Jeszcze kilka osób wraca³o z karczmy. ale co z tego? Zawsze mo¿na by³o zepchn¹æ na bok tego wrzaskliwego gospelowego kretyna. ¿e w Iraku . Choæ mo¿e siê zdarzyæ. Junior n ie by³ zainteresowany chronieniem ojca (nie by³ te¿ zaskoczony ani przera¿ony tym. ale naprawdê mia³ interes we wrobieniu Dale'a Barbary. . z dziewczynami. obróci³ i w lizgn¹³ siê do rodka. ¿e zgubi³. By³ tam równie¿ Coggins. nie tylko usuniemy go z drogi . W³o¿y³ klucz w zamek. na szczê cie nikt nie zwraca³ na niego uwagi. I zamierzali zaj¹æ siê Baaarbiem . Junior w koñcu nawet doszed³ do wniosku. pogrzeba³ w kieszeni. W tej chwili spi¿arnia w domu McCainów na Prestile Street wydawa³a mu siê najwspanialszym miejscem na ziemi. I jeszcze ta taka siaka owaka redaktorka. szukaj¹c klucza. Na razie musia³ byæ schowany i tyle. . co stary z robi³. lecz na razie rzeczywi cie jechali na tym samym wózku. móg³ namówiæ Rose. Zmieni³a siê w jasnoczerwon¹. Bo przecie¿ je¿eli faktycznie by³ za oceanem ..to móg³ ci¹gn¹æ do kraju jak¹ przykr¹ niespodziankê z Bliskiego Wschodu. który dosta³ od Andy'ego Sandersa. . Zastanawia³ siê. Junior pokona³ schody wolno. ¿e nie kto inny. Na przyk³ad truciznê.Je¿eli odpowiednio rozegramy karty. Na ni¹ te¿ mam pomys³. synu. A nawet je li nie zrobi³ tego osobi cie. gdy namaca³ go miêdzy monetami. a wtedy g³owa mu wybuchnie jak noworoczna petarda. tyle ¿e ju¿ nie by³a bia³a.Gramy razem. W ciemno ciach bêdzie lepiej. zatrzymuj¹c siê co cztery stopnie. Barbara móg³ bez trudu zaaplikowaæ mu jakie wiñstwo w jedzeniu. ¿e pokona po³owê schodów. Rozejrza³ siê dooko³a. jasna sprawa. Sytuacja zawsze mog³a siê zmieniæ. bêdzie mo¿na tam pojechaæ. jak jej zagra³. Stan¹wszy na szczycie. tylko Barbie ponosi odpowiedzialno æ za jego bóle g³owy.Po³o¿y³ na ramieniu Juniora ciep³¹ miêsist¹ d³oñ. Ta cipa tañczy³a. wygraæ z bólem g³owy.Wykorzystamy go do zjednoczenia mieszkañców miasta w obliczu zagro¿enia. G³owa jako mu nie wybuch³a.

to fakt. od czego siê nie wykrêci . By³ szczê liwy jak larwa w psiej kupie. W pó³mroku czerwona plama przed okiem stawa³a siê mniej widoczna. Wszystko na nic. mo¿e z Petr¹ Searles. Junior wszed³ do sypialni.pusto. ¿e nie wpad³ na to wcze niej. Junior s¹dzi³. I podetrzeæ siê poszewk¹ od poduszki. Ca³e pó³ki zastawione ksi¹¿kami.. stary? .Cokolwiek. jednorazówka . ¿e to nie jego. pod wiadomie przeczuwa³. z gatunku takich. To by³ tani aparat. co. Pod nimi telefon komórkowy. Nie. Stary po prostu wiedzia³. Przez moment s¹dzi³. Gdybym by³ idiot¹. jakie dziecia ki z college'u okre la³y mianem gor¹cy kartofel albo. co mo¿e nale¿eæ wy³¹cznie do niego.Niedaleko pada jab³ko od jab³oni . Barbie móg³ zwyczajnie stwierdziæ.pouczy³ syna Du¿y Jim. W takim razie mia³ pewnie identyczne plany wobec dywanu w salonie. nie ukara³ go nawet klapsem. Cudownie by³oby nasraæ na samym rodku materaca. ale szybko zmieni³ zdanie. trudno. . ostatnio jednak zmieni³ zdanie. który wygl¹da³ na jak¹ wielb³¹dzi¹ we³nê albo inny badziew. W drugiej szufladzie . bo w ogóle nie planowa³ opuszczaæ miasta. W trzeciej . W górnej szufladzie zobaczy³ cztery pary d¿insów i dwie pary krótkich spodenek khaki. Wcale nie zamierza³ prosiæ o wys³anie swoich rzeczy.Znajd co . Baaarbiemu siê tutaj podoba³o. chocia¿ w g³owie mu dudni³o i hucza³o. która pracowa³a w aptece. Zajrza³ pod ³ó¿ko. nie zamierza³ siê wynosiæ z w³asnej woli.my la³ teraz Junior. Jak to by³o? Podobno miech jest najlepszym lekarstwem. Od razu rzuca³o siê w oczy mnóstwo ksi¹¿ek. ¿e taki by³ skutek wp³ywu matki. ¿e mu je gdzie prze le. Zobaczy³ starannie za cielone ³ó¿ko. . kiedy siê w ciek³. Syna nigdy nie uderzy³. Rozumiesz? Masz mnie za idiotê.parê kompletów bawe³nianej bielizny.. . kilka par bia³ych sportowych skarpet. nie bêdzie umia³ przestaæ. Rozejrza³ siê ciekawie po wnêtrzu. Czy¿by Baaarbie zamierza³ je zostawiæ? Albo umówi³ siê z kim . Chichot obudzi³ ból w g³owie. Nie mia³ takiej potrzeby. Baaarbie? Podszed³ do komody. ¿e w³a nie tego szuka³.powiedzia³ Junior i zachichota³. Co . W ogóle .Nie zapali³ wiate³. nie uratowa³bym ci ty³ka wczoraj w nocy. Junior nawet siê zdziwi³. Fajnie by by³o. wyszukany na jakim wschodnim bazarze w chwili wolnej od podtapiania podejrzanych albo molestowania ch³opców. Ojciec potrafi³ przy³o¿yæ. choæ generator Sandersa z pewno ci¹ by³ wietnie zaopatrzony. ¿e je li uderzy raz.

jogging czy gaszenie ognia ³opat¹. Wróci³ do salonu. obojêtne . Junior zastanowi³ siê.nic tam nie by³o.Cokolwiek . ¿e aktualny stan mo¿e nie potrwaæ d³ugo. jak to wysi³ek fizyczny. wspierana przez oddzia³y marines i wojsk l¹dowyc h. gdyby nie mieli za przeciwnika do æ ostrego wiatru. Skarpetki by³y zwiniête w kulki. Nie bez znaczenia by³a odpowiedzialno æ za wykonanie wa¿nej pracy przez grupê .Muszê znale æ cokolwiek. u miechn¹³ siê szeroko. otar³ wilgoæ z k¹cika têtni¹cego bólem lewego oka (nie zauwa¿y³. odpowiedzia³aby: Mo¿e za rok. Gdyby j¹ tego ranka kto zapyta³. ¿e do zmroku zostanie ugaszony. dwa. Nigdy nie wiadomo. Wyczu³ co . Pó niej mog³o okazaæ siê przekleñstwem. Brenda nie zamierza³a siê tym przejmowaæ akurat teraz. wetkniêtego do ma³ej przedniej kieszonki d¿insów. otworzy³ szufladê ze skarpetkami i bielizn¹. ¿e uporaliby siê z ogniem du¿o szybciej. Mam ciê. A kiedy nawet stringi Adriette Nedeau. Rozwin¹³ skarpety i tê ciê¿sz¹ wytrz¹sn¹³ nad blatem komody. bo czu³a siê wy mienicie. ale ju¿ by³o widaæ. Wiedzia³. .szepn¹³. Skarpety to dobra kryjówka. tkniêty nag³¹ my l¹. Wypad³ z niej nie miertelnik Dale'a Barbary. Junior. nawet k³aczków kurzu. Porz¹dni z tego Baaarbiego. czyby nie ³ykn¹æ imitreksu. Trafi³ za trzecim razem. 11 Na Little Bitch Road po stronie Tarker's Mills ci¹gle szala³ po¿ar wywo³any przez fasthawki. Mo¿e nigdy . Ju¿ po³kn¹³ dwa i kompletnie nic to nie da³o poza metalicznym posmakiem w gardle. I musia³ co znale æ. Wróci³ do komody. ¿e ³za by³a zaczerwieniona od krwi). Rozprawia³a siê z nim stra¿ po¿arna z czterech okolicznych miast. . po czym znieruchomia³. I towarzystwa dziewcz¹t. Pomog³o jej pó³torej godziny aktywno ci: wyzwoli³o endorfiny. Na razie jednak by³ tutaj. mimo potwornego bólu g³owy. czego mu trzeba: ciemnej spi¿arni na Prestile Street. nie. A. Po stronie Mill nie by³o tego problemu. Ale chodzi³o nie tylko o endorfiny. Wyj¹³ z szuflady starannie zwiniête kule i obmaca³ ka¿d¹ po kolei. co przypomina³o p³aski kawa³ek metalu. W szkole sam tak zwija³ skarpetki i czasami chowa³ w nich trochê trawy albo jakie dopalac ze. Baaarbie. Dzisiaj nale¿a³o to uznaæ za b³ogos³awieñstwo. Ju¿ mi nie spieprzysz. Zdawa³a sobie sprawê. pomy la³. kiedy. Brenda Perkins oceni³a. odzyska formê po mierci mê¿a. jednak po namy le zrezygnowa³. jej zdaniem.

¿e pewnie sam by wygas³. Ci¹gle jeszcze widnia³y na niej metki. by³a mniej wiêcej widoczna do wysoko ci jakich trzydziestu metrów. gdyby siê ju¿ zajê³o. . Ognia by³o niewiele. które nadal mo¿na by³o przeczytaæ. a co nie. .Albo ogieñ by siê przeniós³ tam.Wskaza³ palcem nierówn¹ przecinkê miêdzy drzewami i przegradzaj¹cy j¹ wal¹cy siê kamienny mur. przemieniaj¹c najbli¿sz¹ okolicê w zacz¹tek bagien.Nawet bez wiatru móg³by siê rozprzestrzeniæ. splun¹³ przez ramiê. Walcz¹cy z nim wygl¹dali jak po³yskliwe zjawy z sadz¹ osiadaj¹c¹ na kopule. Ogieñ po drugiej stronie to ju¿ by³a zupe³nie inna historia. Czyta³em w National Geographic . Do Brendy podszed³ Romeo Burpee. co to robi. ¿e nie by³a jedyn¹ korzystaj¹c¹ z nap³ywu endorfin.sta³a siê zapor¹ na strumieniu. Popió³ i sadza wy³owi³y j¹ z powietrza. na szczê cie jednak nie sta³o siê nic strasznego. na wysok¹ trawê. Na po³udniu by³y po¿ary w kopalniach. Szybko pojawili siê ochotnicy ci¹gniêci przez dym.W tych okoliczno ciach móg³ to zrobiæ ka¿dy. Jeszcze siê nad t¹ spraw¹ g³êbiej nie . g³osi³y wszem wobec: U BURPEEGO WYPRZEDA‾ TRWA OKR¥G£Y ROK. . Brenda s³ysza³a miechy i u wiadomi³a sobie. Roze mia³a siê. Tommy Anderson z Karczmy Dippera i Lissa Jamieson . . Poza tym sk¹d wiemy. . choæ poczernia³y.Z jakiej to okazji. . Zaskoczy³ j¹. trochê zak³opotana. niektórzy z nich nadal trzymali ³opaty i gumowe wycieraczki. którymi ci¹gnêli wodê ze strumienia Little Bitch Creek. teraz j e zdjêli i siedli na poboczu. A s³owa. Oboje spojrzeli w stronê kopu³y. ale chêtnie poda³a mu d³oñ.Odwróci³ g³owê. Rzuci³ jedno i drugie.Za to. ¿e wiatru nie bêdzie? Nie wiemy w ogóle nic o tym. Móg³by p³on¹æ przez tydzieñ albo i miesi¹c. Kopu³a zablokowa³a wiatr. którymi gasili pe³zaj¹ce ogniki. Czternastu mê¿czyzn i trzy kobiety rozstawili siê po obu stronach drogi. Johnny Carver i Nell Toomey zwijali wê¿e i rzu cali je na pakê ciê¿arówki Burpeego. co siê Brendzie wcale nie podoba³o. . Al Timmons. lecz silna jak koñ .nie li do innego samochodu pompy. lecz zadowolona. Niós³ mokr¹ miot³ê i gumow¹ wycieraczkê pod drzwi. kilka drzew spali³o siê prawie doszczêtnie. I przes³ania³a widok na stronê Tarker's. Krzewy po obu stronach drogi by³y poczernia³e i wci¹¿ jeszcze dymi³y. co to siê pali dwadzie cia i trzydzie ci lat.ludzi. potem na drzewa po drugiej stronie. Potrz¹sn¹³ ni¹ mocno. wyci¹gn¹³ do Brendy rêkê.Mo¿e i tak. Zw³aszcza ¿e nie mamy teraz stra¿y po¿arnej. Kilku mia³o na plecach hydronetki.nieco zbaczaj¹ca w stronê New Age. a przy tym pomog³a gasz¹cym po¿ar w jeszcze inny sposób . Rommie? . ¿e wykona³a pani kawa³ dobrej roboty. A pod ziemi¹ przecie¿ nie ma wiatru. a ziemia taka mokra.

pielêgniarz oraz nastoletnia ochotniczka. jest. Szyku je siê spotkanie na czwartek wieczór. My od naszej strony tego nie zrobimy. Jako dawali s obie . wiêc Piper nie mia³a szansy z ni¹ porozmawiaæ. Brenda siê zdziwi³a. . ¿eby tego dopilnowaæ. ale ju¿ niegro ne. Nawet nie próbowa³a.Ani jednego .Mo¿e ja siê trochê pcham z wozem przed konie. co ³¹czy pani zespó³? Bo ja widzê. Przy czym oni maj¹ zajêcie? Ani pani nie wie. Pani wydaje rozkazy. bo wzywa³o j¹ g³o ne buczenie. Gina Buffalino. Zadba li o to ludzie. .Umilk³..podkre li³ Rommie. pomy la³a te¿ o pliku z nazw¹ VADER. ani Georgiego Fredericka.. i ¿adnego z nowych. który znalaz³a w komputerze. I nie wiem. . ale uwa¿am. ani ja. jak na zdjêciu z pola walki w czasie pierwszej wojny wiatowej. Widzi pani jakie gliny? Pokrêci³a g³ow¹.Jest. co trzeba.A przynajmniej na szefa stra¿y? Co pani my li? .Pani widzi co . oni s³uchaj¹. Powiod³a wzrokiem po tl¹cych siê krzewach i zwêglonych drzewach. ¿eby zyskaæ pe³ny obraz sytuacji. Jej zespó³.. ¿e jak ju¿ siê uporaj¹ z ogniem. ani Henry'ego Morrisona. .Pewnie maj¹ zajêcie przy. wcale mi siê to nie podoba. przyda siê parê zmian. ani Ruperta Libby'ego.stwierdzi³a z u miechem. . to zespó³. . czy robi¹ to.zgodzi³ siê Romeo. którzy siê tu zjawili. ¿e pani powinna kandydowaæ na szefa stra¿y i policji. .To nie jest mój zespó³. . . ani Freddy'ego Dentona.No w³a nie. Ca³ym szpitalem zajmowa³y siê trzy osoby: pielêgniarka.Ani Randolpha.spyta³ z naciskiem. w koñcu wolno pokrêci³a g³ow¹. . powinni to co op³ukaæ. . Rommie pokiwa³ g³ow¹.zastanawia³a. Przypomnia³a sobie dziwaczny zachód s³oñc z poprzedniego dnia. . Zespó³. Ale mia³ w g³owie co jeszcze.Dale Barbara powinien zadzwoniæ do swojego przyjaciela w Waszyngtonie i powiedzieæ mu. Ale wszystko jedno co robi¹. . .wietna my l . lecz wcale jej siê to nie podoba³o.umilk³a. Brenda zastanowi³a siê nad propozycj¹. . 12 Ginny Tomlinson bieg³a szpitalnym korytarzem. z tych dzieciaków..Nad tym siê mogê zastanowiæ . Je¿eli ci¹gle jeszcze bêdziemy zamkniêci pod kloszem.Za wcze nie na takie kroki. By³y brzydkie. Spêdzi³a w poczekalni do æ czasu.

beztroskiego Twitcha. Mia³a przygarbione ramiona.Przykro mi to s³yszeæ.odezwa³a siê Piper. . g³odu. Piper wziê³a j¹ za rêkê. .Raczej siê przewróci³. W koñcu jednak nie pad³o. Ju¿ siê obawia³am. ale w koñcu uda³o mi siê powstrzymaæ krwawienie. Sammy mówi³a co o ³ó¿eczku. Mówiê o skaleczeniu dziecka. które zadaæ musia³a.Taki los. . W korytarzu pojawi³ siê Twitch. ¿e Twitch bêdzie musia³ j¹ zszywaæ. Przysz³o jej do g³owy.M³ody? Nie.Ginny? . co z ni¹ zrobili.Rozp³aka³am siê. no i skaleczenie. Usiad³ przy nich.Czy dziecko te¿ zosta³o skrzywdzone przez gwa³cicieli? . . ¿e siê rozlecia³o.Wody te¿ na pewno chcia³a . I usiad³a obok wielebnej.Wszystko w porz¹dku. Jaki czas siedzia³y bez s³owa.. .Pokiwa³a g³ow¹. Tylko jestem zmêczona. je li w niedzielê kopu³a nad bêdzie okrywa³a miasto.Dziewczyna zosta³a zgwa³cona .A dziecko? . teraz ju¿ dotar³ do celu..Co siê dzieje? Ju¿ my la³a.powiedzia³a Ginny sama z siebie.No i Ed Carty w³a nie zmar³.Jej synek nazywa siê Little Walter. ale ledwo. ale w zasadzie jestem pewny..spyta³a Piper. Chocia¿ w pewnej chwili nas wystraszy³. . Piper zastanawia³a siê.Ginny przeci¹gnê³a palcem po czole.. ¿e Ginny co odburknie. tyle ¿e ludzie raczej nie zechc¹ s³uchaæ o mierci. .Zdrowy szesnastomiesiêczny ch³opiec. W d³oni trzyma³a kartê pacjenta.. jak zadaæ pytanie. ¿e prosi wody . Piper patrzy³a na niego os³upia³a. Nie zosta³ nawet lad normalnego. Pan Carty umiera³ d³ugo. Prawdopodobnie wiêcej ni¿ raz..uzna³a Ginny. . Pewnie wskutek d³ugiego przebywania na s³oñcu. . ¿e mog³aby je wykorzystaæ w kazaniu. natomiast w jej mózgu otworzy³a siê w¹ska czerwona szczelina. jak zobaczy³am. Nie do koñca zrozumia³em.Umilk³a na chwilê. .. .radê. .Ona mówi³a m³ody ! A ja my la³am. . . mia³ lekki napad drgawek. Na szczê cie by³a zbyt naæpana. W powrotnej drodze Ginny sz³a powoli. . ¿e to by³ wypadek. G³os mia³a spokojny. Piper wyda³o siê to szczególnie piêknym ujêciem sprawy.. nie przypuszczam . ¿eby cokolwiek zauwa¿yæ. . . .odpowiedzia³ Twitch. odwodnienia. . ale pielêgniarka odpowiedzia³a zmêczonym u miechem. Ginny cisnê³a jej palce.

W pewnej chwili ojciec wszed³ na górê i stan¹³ w drzwiach. Phil na jaraniu nie koñczy³ . Nie tak jak niektórzy. dysz¹c.Sorry.Musia³ odpocz¹æ. A potem zdemolowa³a pokój. Zaczê³a pracowaæ nad samokontrol¹ i w du¿ym stopniu osi¹gnê³a sukces. Ciotka Ruth potrafi³a siê zabawiæ. nie ze smutku. skruszy³ jej gniew. ki ojciec zabroni³ jej i æ do skateparku w galerii handlowej. . baw siê dobrze. my l¹c o tym. . . W ustach mia³a kwa ny posmak. istotna sfera jej osobowo ci nie zdo³a dojrzeæ. na pewno..mrukn¹³. Przez ca³y czas p³aka³a. od wiosny. przypomina³a sobie s³owa ojca i ten prosty ges . . Skuli³ siê pod wzrokiem Piper.powiedzia³ wtedy i odszed³ ze spuszczon¹ g³ow¹. Czu³a siê trochê jak w tê noc. wy³a ochryple. ¿e wypad³o co niespodziewanego. tak. . Takie napady znaczy³y jej ¿ycie nastolatki potê¿nymi huraganami. Gdy czu³a. wiêc jednak nie bêd¹ mog³y siê zobaczyæ. By³ to gest nies³ychanie pokorny. Tamtego roku postawi³a sobie za cel walkê z napadami w ciek³o ci. pa. Odwróci³ siê do Ginny. Nazwali go po jakim bluesmanie graj¹cym na harmonijce. Wzruszy³ ramionami.Nie widzia³em go. zadzwoni³a do przyjació³ki.Sammy czêsto mówi na niego M³ody . pozostanie jak u piêtnastolatki. Gdyby umarli. . Jak serdecznie nienawidzi ich obojga.. ale z w ciek³o ci. . z któr¹ mia³a siê spotkaæ. lecz uzna³a. Przygl¹da³ siê jej bez s³owa. u mnie wszystko w porz¹dku. Je¿eli zszed³ z tego pado³u. Nie mog³a ich wyeliminowaæ kompletnie. A ojciec wyci¹gn¹³ do niej otwarte ramiona. i powiedzia³a jej ca³kiem spokojnie. Zakoñczy³a zdarciem ze ciany ukochanego plakatu Oasis i porwaniem go na strzêpy.Je li nie nauczysz siê panowaæ nad w ciek³o ci¹.spyta³a Piper. w my lach czerwon¹ szczelinê otwieraj¹c¹ siê coraz szerzej. tym lepiej. Jako nastolatka naprawdê umia³a siê odgry æ. ¿e zaczyna traciæ panowanie nad sob¹.Ginny pokaza³a na migi zaci¹ganie siê jointem i zatrzymy wanie dymu w p³ucach. wielebna .Je li chodzi o dragi. by³ wielobran¿owcem. do swojego pokoju. Piper siedzia³a miêdzy nimi.O. pozornie spokojna. przyszpili³a wyzywaj¹cym spojrzeniem. . ¿e je li nie dokona fundamentalnych zmian. bo co odpysknê³a matce. powodzenia. jak bardzo go nienawidzi.Nie ¿yje? .. Ten jej Phil. Na pewno nied³ugo wróci. ¿eby wyszed³. bo zabi³aby czê æ siebie.stwierdzi³ Twitch. powiedzia³am mu.Ry¿y jest tu gdzie ? . o ma³o nie zdruzgota³ serca. Nie zatrzasnê³a za nim drzwi. pa. ona zapanuje nad tob¹ .. W nastêpny weekend? Jasne. Zamknê³a je bardzo cicho. doskonale opanowanym g³osem. mog³aby zamieszkaæ z ciotk¹ Ruth w Nowym Jorku. Gdy ona go dostrzeg³a. Wtedy posz³a na górê.

Spyta³a j¹. Co chwilê strzela³ stawami. Wsta³a. ..a zdarza³o siê czêsto. Zawsze pomaga³o.Nie s³ysza³a pani? Powiedzieli.zaoponowa³a Ginny.Wiem. ona zapanuje nad tob¹ .. a wielebna Piper czu³a potrzebê.otwartych r¹k. Splecione d³onie wcisn¹³ miêdzy kolana. Dziewczyna zaraz odjedzie. jak z pocz¹tku wziê³a matkê i dziecko le¿¹cych na poboczu drogi za worek ze mieciami. gdy Piper usiad³a przy ³ó¿ku.To pani.. Podaj nazwiska. Nie wyja ni³a.Oczy zaczê³y jej siê zamykaæ. Sammy pokrêci³a g³ow¹. 13 Sammy mia³a podpuchniête oczy. kto to zrobi³? . Dziewiêæ lat pó niej w czasie mszy ¿a³obnej powiedzia³a: Od ojca dowiedzia³am siê najwa¿niejszej rzeczy na wiecie . wielebna. pe³ne otêpienia. ¿e Piper mia³a ochotê wybuchn¹æ . . . . By³ bardzo blady.Mo¿e niekoniecznie teraz . . je li powiem.Tak. . . Tak oboje widzia³ ten. . mówi¹c. By³o to spojrzenie krowy id¹cej na rze .. Piper przypomnia³a sobie.odpar³a Ginny. . . Piper nie mia³a czasu na takie zabawy.. mnie. a potem jego wolne kroki w korytarzu. Teraz czerwona szczelina ros³a z chwili na chwilê. ¿e siê boisz.Tak. W szpitalnym pokoju by³o mroczno i ciep³o.Dziêkujê. . . To zrozumia³e.Spojrza³a na Piper. . kto ich skrzywdzi³. bo ludzie byli tacy g³upi. kto to by³. Je li przez ostatnie dwadzie cia lat zdarza³o siê..Zagrozili. . Nazywam siê Piper Libby. jasne ..Idê z ni¹ porozmawiaæ..Niech idzie .Podziêkuj mi. Siedzia³a w pierwszej ³awie i s³ucha wy wiêconej córki. ¿e mnie skrzywdz¹. rezygnacji. klimatyzacja nie dzia³a³a. Boi siê. kto ciê zgwa³ci³.Dosta³a rodki uspokajaj¹ce i. Albo drapaæ do krwi. co to takiego by³o.. matka jednak wiedzia³a..Nie chce powiedzieæ. Je li nie nauczysz siê panowaæ nad w ciek³o ci¹. .Powodzenia. Otworzy³a je z trudem. A teraz powiedz mi.przywo³ywa w pamiêci g³os ojca. Chwyci³a j¹ za .Mog¹ zrobiæ co z³ego Little Walterowi Piper pokiwa³a g³ow¹. tacy nieprawdopodobnie g³upi . .wtr¹ci³ siê Twitch. . ¿eby rzuciæ czym ciê¿kim.

zapewne w ci¹¿y z którym z gwa³cicieli. w oszo³omieniu. . synka te¿ ci uratowa³am. po czym dr¹¿y³a dalej. Sammy.Nie! . Ocali³am ci ¿ycie. Pracowa³ tylko jeden kasjer. . I Sammy je poda³a. tylko o pi¹tej. pó niej pomy li: Niespecjalnie siê ró¿nisz od tych facetów.To nie ja. Pochyli³a siê nad p³acz¹c¹ pacjentk¹. Czerwona szczelina w ciek³o ci otworzy³a siê jeszcze szerzej. . przewiduj¹c. zrobi¹ nastêpny. a pó³ki ugina³y siê pod . wtedy przyjdê do ciebie i powiem. Pó niej bêdzie zdegustowana. jakby byli ogarniêci tym samym z³ym snem. zmuszanie to zmuszanie .powiem: To przez ciebie. ¿e wcze niejsze zamkniêcie mo¿e spowodowaæ k³opoty. Dziewczyna s³ab³a. By³a tam kobieta.Nie mówi¹c ju¿ o twoim dziecku. ale drobiu nadal zosta³o mnóstwo. Sama ich do tego zachêca³a . Na parkingu sta³o mo¿e dziesiêæ. Kobieta.Zrobisz to. . . Wiedzia³a.. . kilkoro zapó nionych kupuj¹cych porusza³o siê wolno.. bo supermarket by³ prawie pusty. tak jak kiedy w zdarciu ze ciany i rozszarpaniu na strzêpy ulubionego plakatu.Nie! Dosyæ! . Nied³ugo wyleje siê z niej strumieñ lawy.krzyknê³a Sammy. ¿e potem mo¿e tego ¿a³owaæ.Nie..Nazwiska . bo musisz us³yszeæ moje s³owa. A kiedy pojawi siê tutaj nastêpna zgwa³cona kobieta. Bra³ od ludzi gotówkê i zapisywa³ sumy na kartce. Idiotyczny pomys³. 14 Jackie Wettington i Linda Everett zaparkowa³y przed Food City.. Ono tak¿e mog³o umrzeæ. teraz inaczej nie mog³a. . Teraz dziewczyna w szpitalnym ³ó¿ku by³a jedynie przeszkod¹ na drodze do poznania prawdy. ju¿ by nie ¿y³a. . . zamiast obs³ugiwaæ elektroniczn¹ kasê i karty p³atnicze. Sklep zamykano teraz nie o ósmej. a wielebna Piper Libby poniek¹d siê z tego cieszy³a. nastolatek. Na razie jednak znajdowa³a w tym przyjemno æ.Umilk³a na moment.nadgarstek.Bojê siê. Bruce Yardley. Zrobili to raz.. wszystko jedno. Randolph pos³a³ je tam. chcê znaæ nazwiska. .za¿¹da³a Piper Libby. Lada ch³odnicza z miêsem opustosza³a. . to Georgia! Ona ich zachêca³a! Piper ogarnê³o obrzydzenie.Wyci¹gnij wosk z uszu. .W oczach Sammy zal ni³y ³zy. bo gdybym ciê nie zabra³a ze sob¹. mo¿e dwana cie samochodów.Chcê znaæ te nazwiska i ty mi je podasz.

. która opiekowa³a siê Janelle i Judy. . . a w koñcu Marta siê odezwa³a: . I wtedy ona powiedzia³a. Patrzy³a przed siebie i tak cmoka³a ustami. powiedzia³ Aidan do Carolyn Sturges. powiedzieli cie mi.. Ale nie. Tym razem to by³a Judy.Teraz ju¿ chyba tak.. I jeszcze: Strasznie ciemno i brzydko pachnie . a¿ wyjd¹ ostatni klienci. .Wszystko jest w porz¹dku. Dzwoni³a Marta Edmunds. trzy. czy mo¿na zabraæ dziewczynki na plac. wiesz.przyzna³a Marta i od razu doda³a piesznie: . Audi zaczê³a szczekaæ. Ja pracowa³am przy kwiatach.A Judy? Nie zdenerwowa³a siê? D³ugi czas na linii trwa³a cisza.. Mia³ na my li Raz.Linda odetchnê³a. a ma³a zesz³a z hu tawki i usiad³a na ziemi. Tym razem by³o co zupe³nie innego. ..Bo¿e drogi! Mia³a atak? . dwa. a Carolyn niezbyt dobrze pamiêta³a regu³y gry. Wcisnê³a wybieranie numeru. ‾eby Marta pyta³a. gdy Linda i Ry¿y pracowali. nie o Janelle. po prostu usiad³a. kiedy na placu rozmawiali z Ry¿ym. czyli od czasu pojawien ia siê kopu³y praktycznie non stop. Potem siê przecknê³a i wszystko znowu by³o normalnie... skoro ostatni raz mia³a z ni¹ do . 15 Chcê siê pobawiæ w tê drug¹ zabawê .Przepraszam. Albo co w tym stylu. Wiadomo. .Dziêki Bogu! . ¿eby sprawa by³a b³aha.Marto!. tam taka dziura siê zrobi³a od hamowania. Policjantki czeka³y.ciê¿arem artyku³ów sypkich i puszek.. pomy la³a Linda. . Zerknê³a na wy wietlacz i ¿o³¹dek jej siê skurczy³ ze strachu. wiêc podbieg³am.. te ataki.Tak mi siê zdaje . ja mówi³am o Judy. baba . Linda us³ysza³a sygna³ swojej komórki.Co siê sta³o? Mów! . ¿ebym na to zwraca³a uwagê. Nie spad³a ani nic takiego.Lindo. .Wszystko w porz¹dku? . .Marto? W duchu modli³a siê. . teraz dziewczynki rysuj¹.jaga patrzy .Ale. I trudno siê dziwiæ.Powiedzia³a: Ró¿owe gwiazdy spadaj¹.By³y na hu tawkach... Ró¿owe gwiazdy spadaj¹ rzêdami .W g³osie Marty wyra nie brzmia³ niepokój. Jackie po³o¿y³a Lindzie rêkê na ramieniu... . niech siê zastanowiê. muszê je ociepliæ na zimê.. . Trzeba odwo³aæ Halloween.

Zaczynamy drug¹ próbê. .czynienia w wieku sze ciu. trzy. tê z zadrapanym kolanem.. po³o¿y³ rêkê na piersi jak rasowy mówca. zaraz sobie przypomnia³a.. dwa.jaga patrzy! Szybki obrót. Alice by³a ju¿ najwy¿ej dwadzie cia kroków od drzewa.jaga pa . dwa.Co mu jest? . Aidan Appleton le¿a³ na ziemi. Aidan drgn¹³ leciutko. Wygl¹da³ na szczê liwego. lecz obowi¹zkowy. trzy. Carolyn dojrza³a na twarzy dziewczynki wszystkie niepokoje nagromadzone w ci¹gu strasznego weekendu.Raz. . mia³ wie¿o otarte kolano.stwierdzi³a Alice. . do gry w³¹czy³ siê równie¿ Thurston.Caro mo¿e liczyæ nawet bardzo szybko i je li przy³apie które na poruszeniu.Co z tob¹.trzy! .. kiedy siê odwróci. . Wargi zastyg³y mu w kszta³cie litery O.Raz.. Thurse utkn¹³ za ch³opcem. .krzyknê³a Carolyn i odwróci³a siê twarz¹ do drzewa. I dobrze. ¿eby go odsy³aæ do ty³u. jakby próbowa³ biec na le¿¹co. .. Na twarzy mia³ u miech. ta os przegrywa i wraca na liniê.Raz. baba .. tak¿e u miechniêty. Bardzo ³adne figury.oznajmi³ Aidan dzielnie. Na spodniach pojawi³a siê ciemna plama. Carolyn podbie g³a do ch³opca. ¿e nadal siê bawi.. Jedn¹ nogê. Alice krzyknê³a przeszywaj¹co. minê mia³ Upiora z opery .. mia³ uniesion¹ w górê. .Obróci³a siê na piêcie. Niezbyt chêtny. czuj¹c pierwotny strach zrodzony ze wiadomo ci.Mnie te¿ nie .odezwa³ siê Thurse.spyta³a Alice. . Innymi s³owy Alice pierwsza dotrze do celu.Co mu siê sta³o? .Mnie nie przy³apie . baba . nie mia³a zamiaru psuæ mu humoru. Odwróci³a siê do drzewa i szybko wyrecytowa³a formu³kê.. gdy ona jest do nich odwrócona plecami. Odwróci³a siê do drzewa. ¿e inni siê zbli¿aj¹. trzy.No dobrze. Dziewczynka sta³a z jedn¹ nog¹ wysuniêt¹ daleko do przodu. rozczapierzy³ pace jak szpony.poucza³ dzieci (które jako straci³y serce do zabawy) . . Aidan jakie dziesiêæ kroków za ni¹ sta³ na jednej nodze. lecz Carolyn nawet przez my l nie przesz³o. ch³opie? . Thurston. Z pocz¹tku Carolyn s¹dzi³a. dwa. . .. Skoro jednak stanêli pod drzewem na podwórzu za chlebani¹ . ale i z u miechem na ustach. Ju¿ ona z Thurse'em tego dopilnuj¹. mo¿e siedmiu lat.Pamiêtajcie . W nastêpnej turze dziewczynka zostanie czarownic¹ i wtedy jej brat wygra. Co ciekawe.Zobaczymy! .

Wszyscy patrz¹..Obud siê. To jego wina. trzeba tylko.Spadaj¹. . . To przez niego. Albo ten. Zgiêta noga opad³a na ziemiê. ustami ssa³ przez niewidoczn¹ s³omkê. Pewnie minie samo. ty ciemniaku! I Aidan siê obudzi³.Ró¿owe gwiazdy . .Obud siê! . . to nic nie da. wziê³a go za rêkê.krzyknê³a mu siostra prosto w twarz. Potem przeniós³ wzrok na Carolyn i u miechn¹³ siê promiennie. spadaj¹. tylko psikusy. skrzywi³ siê od smrodu i podszed³ do zbiornika.Nie rób tak.powtórzy³ Aidan.powiedzia³a Carolyn. Sanders i Rennie sporo siê nagadali o tym.powiedzia³ Aidan.oceni³. ty. . Za du¿o wra¿eñ. który wymieni³ u Brendy Perkins. spadaj¹. bo to straszne! Thurston Marshall lekko dotkn¹³ jej ramienia.. Alice klêknê³a przy bracie. Ze zdziwieniem spojrza³ na twarz siostry mokr¹ od ³ez. . W ka¿dym jest jakie trzy tysi¹ce litrów. . . . .Pamiêtam z zesz³orocznego spotkania. . Alice nie zwróci³a na niego uwagi.To siê nazywa rozmiar miejski . Carolyn i Thurston popatrzyli po sobie.obja ni³ Ry¿y. jak to mniejsze pojemniki po zwol¹ oszczêdziæ fortunê w tych czasach dro¿ej¹cej energii .Aidan zacz¹³ dr¿eæ.Nie taki znowu wielki ..Zostawiaj¹ za sob¹ d³ugie lady. Nie ma cukierków.Skarbie. do której skapywa³ olej) i. On mówi o sobie Kucharz. po czym drgnê³a w potê¿nym kopniêciu.Ró¿owe gwiazdy spadaj¹ . . .Wygra³em? 16 Generator zainstalowany w magazynie ratusza by³ le utrzymany (kto podstawi³ pod niego star¹ miednicê. Barbie zerkn¹³ na generator. . jak siê domy la³ Ry¿y..Jaki atak . . Chocia¿ i tak du¿o wiêkszy od tych ze Sweetbriar Rose. Ramiona te¿ dygota³y.. I straszne.Chyba z przemêczenia. Trudno oddychaæ.Ile to wa¿y? Ze trzysta kilo? Ry¿y pokiwa³ g³ow¹. Bardziej interesowa³ Everetta przymocowany do niego srebrny zbiornik. . najprawdopodobniej charakteryzowa³ siê tak¹ sam¹ efektywno ci¹ energetyczn¹ jak hummer Du¿ego Jima Renniego. To ³adne..

Tyle ¿e powinno ich byæ jeszcze piêæ. Wystarczy przywies iæ czerwon¹ szmatkê i mo¿na jechaæ. Natomiast potem idzie ju¿ ³atwo.Znalaz³e swoj¹ zgubê.A do czego mog¹ byæ im potrzebne? . ¿eby to d wign¹æ. A o to jestem dziwnie spokojny. . Potrzebny wózek wid³owy.stwierdzi³ Barbie.Nie zgubili my zbiorników. . A przynajmniej podno nik hydrauliczny. Wydawa³o siê. ale gdzie s¹ pozosta³e zbiorniki ratuszowe? . ¿e nie ma w nim nic poza p³ugami nie¿nymi i kartonami z czê ciami zamiennymi. a mo¿e i wiêcej.Nie wiem. najwy¿ej bêdzie trochê wystawa³.Nie wiem . sk¹d wzi¹æ wiêcej. bo brakuje nam sze ciu. Taki zbiorniczek spokojnie wejdzie na pakê. maj¹ tylko jeden . Zw³aszcza rzuca³a siê w oczy pustka wokó³ generatora.Chyba ¿e Rennie i Sanders wiedz¹. CR.powtórzy³ Ry¿y. .Tak czy inaczej. Niema³o.Ju¿ mniejsza o te. . . Tak ja to widzê.Plus waga samego zbiornika.Ale siê dowiem. . .Kiedy zostanie opró¿niony.. Zosta³y ukradzione. Barbie rozejrza³ siê w pod³u¿nym budynku. Barbie przesun¹³ rêk¹ po niebieskim napisie wykonanym z szablonu: SZPIT. które zniknê³y ze szpitala. . Normalnie na pikapa mo¿na wrzuciæ trzysta czterdzie ci kilogramów. . wiat³a w ratuszu zgasn¹.

stwierdzi³ Ry¿y. na dodatek ateistów. co siê da. tak? . Ustawa upowa¿niaj¹ca do budowy nowego systemu kanalizacyjnego? Bardzo nam przykro. nawet je li wy³¹czymy wszystko. Twarz mia³ ponur¹ i zaciêt¹. .spyta³ Barbie.Naprawdê w to wierzysz? .stwierdzi³ Barbie. Barbie niós³ licznik Geigera w³o¿ony do br¹zowej torby.Cholera. prezydent oczekuje. . S³yszê to o Du¿ym Jimie od mniej wiêcej dziesiêciu tysiêcy lat... Wieczorem zapukam do Jima Renniego i poproszê go o wyja nienia. co mnie przekona. któr¹ znalaz³ w schronie. nie odpowiadaj¹c na pytanie. muszê zajrzeæ do chorych. odetchnêli g³êboko. Ale szpital to instytucja stworz ona i dzia³aj¹ca dla dobra miasta.Tak. Moim zdaniem czas . czyli od czasu. ¿e przejmiesz w³adzê. miasto potrzebuje wiêkszych wp³ywów.Jak rozumiem. i tak wydawa³o siê wie¿e w porównaniu ze spalinami w szopie.Co masz zamiar z tym zrobiæ? . Rozszerze nie strefy komercyjnej? Fantastyczny pomys³. W koñcu podniós³ wzrok. ¿e w jeziorze Chester jest za du¿o cieków? Radni proponuj¹ przedyskutowanie sprawy. .Wywieranie nacisku na zastêpcê przewodnicz¹cego Rady Miejskiej akurat teraz mo¿e byæ niebezpieczne . albo prosi ich o cierpliwo æ.Barbiego trochê zdziwi³ ten wybuch. bo przecie¿ wszyscy wiedz¹. .RÓ‾OWE GWIAZDY SPADAJ¥ 1 Barbie i Ry¿y wyszli na zewn¹trz. Dla dobra miasta . bo w szpitalu wystarczy paliwa tylko do jutra. . tak byæ nie mo¿e . . Ry¿y wetkn¹³ d³onie w tylne kieszenie spodni i patrzy³ w ziemiê. a do tego resztê propanu. Albo sp³awia lu dzi. kiedy on nami rz¹dzi. Badacze z wydzia³u ochrony rodowiska uniwersytetu stanowego twierdz¹. . Lepiej ¿eby mia³ na podorêdziu co . Niemrawy wietrzyk musn¹³ im policzki. Pozwólmy na budowê Walmartu przy sto siedemnastej. miasto nie mo¿e sobie na to pozwoliæ. ¿e te badania naukowe s¹ prowadzone przez humanistów. Zgoda. Chocia¿ w powietrzu unosi³ siê posmak dymu z niedawno ugaszonych po¿arów na zachodzie miasta.Pojutrze mo¿e byæ po wszystkim. Wracam do szpitala. ¿e jeste nowy w mie cie. To jego naczelne has³o.Akurat teraz? Od razu widaæ. .Teraz nic. Marcowe zgromadzenie miejskie to farsa.

Nie mia³em jak ci powiedzieæ.Czy to normalne? . Teraz jednak siê zastanowi³.To mo¿liwe. chce zwróciæ na siebie uwagê? Na ten pomys³ Ry¿y nie wpad³. ale ma³o prawdopodobne. A gdzie moja? Ry¿y nie zd¹¿y³ odpowiedzieæ. I niech Audi bêdzie z nimi przez ca³y czas. spokojnie. Widzia³em dzi dwoje dzieci. Gdyby uwa¿a³a.Brod¹ wskaza³ starodawny ¿ó³ty licznik . .Barbie siê u miechn¹³. Otworzy³ aparat. ¿e przez chwilê oczy mu siê zwêzi³y w szparki jak u Chiñczyka. Tak. . . . z którymi dzisiaj rozmawia³em.Tyle ¿e Rennie i Sanders maj¹ do dyspozycji policjê. Dosta³em wiadomo æ o trzech nastêpnych.Istnieje mo¿liwo æ. dzwoñ.Dzieci nie pamiêtaj¹? .Ch³opak Dinsmore'a te¿ mówi³ co o Halloween. ale byli zbyt przera¿eni. golden retriever. Drgawki szybko minê³y. . .Umilk³ i s³ucha³. . Ry¿y opowiedzia³. Mhm.. . . Jeste pewna.S³ucha³ jaki czas. .Kto to jest Audi? . Szczerze powiedziawszy. Ja ciebie te¿ kocham.Zabierasz dziewczynki? .Rodzice.najwy¿szy. które pad³o z drugiej strony: Ca³y dzieñ dowiadujesz siê o atakach u kolejnych dzieci i dopiero teraz mi mówisz? . . . Mo¿e to jest jaki efekt uboczny klosza. ¿e co jest nie tak. . ¿e twoja m³odsza córka na laduje zachowanie starszej? Mo¿e. . zaraz bêdê. A co z ró¿owymi gwiazdami? .Opowiedz mi o atakach. po czym odpowiedzia³: . ¿e mia³y atak. które przesz³y krótkotrwa³e ataki.Znowu s³ucha³.. ¿eby siê ws³uchiwaæ.Chyba nie musimy siê martwiæ.Rozumiem.Dzieci nie wiedz¹ nawet. ¿e dzieci co majaczy³y w czasie ataku. . przeczesa³ w³osy palcami na tyle mocno.Zawiesi³ telefon na pasku. oboje czuj¹ siê wietnie. . .Linda? Co siê sta³o? . spojrza³ na wy wietlacz. przytaczaj¹c równie¿ s³owa Jannie o Halloween i Judy o ró¿owych gwiazdach.. O jednym dowiedzia³a siê Ginny..spyta³ Ry¿y.Jest to jaka my l.To nie jest nienormalne. nie wiem.Jezusie Chrystusie! .Dobrze.Nasz pies. . bo zadzwoni³ mu telefon. ¿e to by³a Judy? Nie Janelle? . Barbie bez trudu odgad³ pytanie. zwyczajnie nie mia³ czasu my leæ o tej sprawie. .Cierpliwie. mówili.

Wiem . 2 W drodze powrotnej do szpitala Ry¿y zatrzyma³ siê przy redakcji Democrata i przekaza³ licznik Geigera Julii Shumway.stwierdzi³ Barbie i powiedzia³ Ry¿emu. Ry¿y s³ucha³ uwa¿nie.. . Ry¿y go zna³. Podporz¹dkujê siê z przyjemno ci¹. .. u miechaj¹c siê lekko. a nie przez telefon. kiedy ja siê zabawiê w twojego ch³opca na posy³ki? . ¿eby uwa¿a³a.Koniecznie. Ry¿y mia³ zamiar j¹ przestrzec.Idê gotowaæ w Sweetbriar Rose.Nie mogê.powiedzia³a w koñcu. Chyba Bill Wicker. . Nie mam pojêcia. Jimmy Wicker. a Johnny Carver podniós³ cenê i bierze trzy dolary za litr.A tak. Redaktorka wys³ucha³a instrukcji Barbiego. .Geigera w torbie.. W drodze do szpitala po³¹czy³ siê z Ginny Tomlinson i wypyta³ j¹ o to wezwanie do ataku. my l¹c o tym. bezdyskusyjnie . które ona odebra³a. I o Halloween. Dzwoni³ dziadek. To w³asno æ miasta. a w³adze za mn¹ nie przepadaj¹. Bill mi przekaza³. Akurat Bill dostarcza³ im pocztê. co wymy li³. .Bêdziesz co sprawdza³? . która pojecha³a zatankowaæ samochód. . A co ty bêdziesz robi³ w czasie. . Ludzie plotkuj¹.. Ju¿ prawie dojecha³ na miejsce.Ten cz³owiek umie zorganizowaæ pracê. urz¹dzenie w br¹zowej torbie zniknê³o pod biurkiem. ale zanim zd¹¿y³. Co o ró¿owych gwiazdach. Trzy dolary! Ry¿y s³ucha³ cierpliwie. co mówi³ Rory Dinsmore.Ch³opiec. .W porz¹dku . . w co najpierw rêce wsadziæ. w Gas & Grocery normalna siê w³a ciwie skoñczy³a.. czy ma³y Jimmy powiedzia³ co w czasie ataku.Dla mnie bomba. Dzisiaj kurczak a la Barbara. Przys³aæ trochê do szpitala? . kto widzi u niej miejski licznik Geigera. Ty to we . Chocia¿ mog³o mi siê pomyliæ z tym. .Nie ja. zapyta³. Gdy skoñczy³a narzekaæ. owszem.uzna³ w koñcu. ¿e w zasadzie powinien by³ zaczekaæ i porozmawiaæ z Ginny twarz¹ w twarz.Opiekowa³ siê ch³opcem pod nieobecno æ matki. ¿e dzieciak papla³ jak najêty. Nie chcia³bym zostaæ z³apany na gor¹cym uczynku.. Przy okazji. z lekkim u miechem na ustach.

. Nieoperacyjny. Nie nastawiaj budzika.. je li tylko siê dowiedz¹. skarbie. by³o rzeczywi cie nieco bardziej dramatyczne. ¿e nie postrzega³ swojego czynu w tych kategoriach.Czujê siê wietnie. kto jej to zrobi³. ale nie by³o przy nim dokt ora .Jak bomba . .Nagle przysz³a mu do g³owy pewna my l.Wolne ¿arty! . Wiem o tym z wiarygodnego ród³a. Id do domu. a w koñcu i tak musia³ pos³u¿yæ siê poduszk¹ (przyciska³ j¹ do twarzy ¿ony bardzo delikatnie.Bêdê przy niej za piêæ minut.Piper Libby j¹ przywioz³a. który poprzedniej nocy pope³ni³ morderstwo. . podobnie zreszt¹ jak mierci ¿ony. 3 Du¿y Jim Rennie czu³ siê stosunkowo dobrze jak na cz³owieka. Ry¿y jêkn¹³.. . c iê przydarzy³o wielebnemu Cogginsowi.Wpadnij po drodze do Sweetbriar Rose. Serwuj¹ tam dzisiaj kurczaka.Nie ¿artujê. Czê ciowo dlatego. niest ety ten cz³owiek uparcie nie chcia³ postawiæ dobra miasta przed w³asnym. A zapewne tak. Natomiast to. Sammy Bushey.powiedzia³ Du¿y Jim w przestrzeñ pustego gabinetu. Zabra³ j¹ nowotwór. kiedy ty ostatnio spa³a? . . .Przerwa.Pozbiera siê . ale zrobi³ to z mi³o ci i wiedziony lito ci¹. ale Piper chyba siê uda³o. .Ale ta Bushey. .No dobrze . a na deser szarlotka. . ¿e danie zawiera mnóstwo cholesterolu. .Ju¿ prawie jestem. Wypad³a ze szpital a jak. A ty .rzuci³ w s³uchawkê. teraz ju¿ spo¿ywa wieczerzê z Chrystusem Panem .Id do domu.I nic dziwnego. . . O tym te¿ bêd¹ plotkowaæ.Dziêki.. w ostatnim tygodniu dawa³ jej za du¿o rodków przeciwbólowych. Nie mog³am siê dowiedzieæ od dziewczyny. Owszem.wietnie.Pieczeñ wo³owa z sosem i purée z groszku. zwalnia³ jej oddech. Prze pij siê.mówi³a dalej Ginny. ¿e by³o j¹ s³ychaæ przez telefon. Rudy Rycerzu? . Ginny ziewnê³a tak szeroko. popychaj¹c w objêcia Jezusa).Kiedy wrócisz. Zosta³a zgwa³cona. On sam w³a nie zajada³ solidn¹ porcjê fettuccini alfredo dziêki uprzejmo ci firmy Stouffer. Bo mamy pacjentkê.. . . nim zd¹¿y³a zaprotestowaæ.lulu! Roz³¹czy³ siê.Có¿.Ginny. Podejrzewa³. . .

A j e li chodzi o Pete'a Randolpha w roli ledczego. który by mu zatruwa³ ¿ycie. Przez ca³e ¿ycie liczy³ wy³¹cznie na siebie i teraz nie zami rza³ tego zmieniaæ.mrukn¹³ Du¿y Jim i za mia³ siê dobrodusznie. Wizyta u przyjació³ek pomog³a. Du¿y Jim. Randolph to idiota. zapewne jaka brygada dochodzeniowa. Du¿y Jim podniós³ wzrok znad notatek i zobaczy³ swojego syna.obwie ci³ Du¿y Jim pustemu wnêtrzu tonem wyk³adowcy. zgodnie z oczekiwaniami. Zreszt¹ przecie¿ to Junior usun¹³ cia³o. Zabójczy ból g³owy wreszcie popu ci³. ale rzeczywi cie czu³ siê lepiej. . znalaz³aby za pomoc¹ luminolu i specjalnych wiate³ oraz innego oprzyrz¹dowania mnóstwo plam krwi. ale ¿adna z takich grup nie znajdzie siê tutaj w niedalekiej przysz³o ci. którego wystawiony przez Partiê Demokratyczn¹ kandydat na prezydenta wyznaczy³ na miejsce Jamesa Renniego. Du¿o mia³ do zrobienia. Junior sk³ama³. Do tego celu potrzebowa³ nie tyle koz³a ofiarnego.. pracy bêdzie jeszcze wiêcej. Co z nim siê ostatnio dzia³o niedobrego. Ch³opak mia³ twarz blad¹ i bez wyrazu. koñ by siê u mia³. który tak¿e wymaga³ sporo czasu). rzecz jasna. kogo s³uchaæ . Tworzy³a wyzwania..Tyle ¿e wie. Tutaj ka¿dy jest w co uwik³any. Tak w³a nie ¿yje siê w niewielkim miasteczku. . No. ile potwora. Otar³ brodê serwetk¹. Mimo wszystko ufa³ ch³opakowi.z Bo¿¹ pomoc¹ oczywi cie. interesiku. wystarczy³o posiedzieæ . ¿e kopu³a zostanie przynajmniej na jaki czas. A je li kopu³a zostanie. i tak sobie poradzi.Dobrze. W pewnym sensie mia³ nadziejê. Pierwszym i najwa¿niejszym zadaniem w kwestiach biznesu by³o wzmocnienie w³adzy w mie cie. Drzwi siê otworzy³y. stary konowale . . ¿e Les ter Coggins tutaj przeszed³ do wieczno ci. I bardzo dobrze. Talerz z makaronem i szklanka mleka (Du¿y Jim nie pi³ alkoholu) sta³y na biurku. jednak to zauwa¿y³. Od soboty sporo zapisa³. Oczywistym kandydatem b y³ tutaj Barbara. Czêsto jada³ w gabinecie i nie widzia³ potrzeb) zmiany tego nawyku tylko dlatego.Jak siê czujesz.Haskella. które pokazywano w telewizji.Prze¿y³em ciê. podobna do tych. szczê ciem cz³owiek szybko siê przyzwyczaja³. W spi¿arce McCainów nie pachnia³o najlepiej. którym tylko on móg³ sprostaæ . po czym wróci³ do notatek w notesie le¿¹cym obok podk³adki. chocia¿ zajêty sprawami miasta (oraz. Przez co sta³ siê wspó³sprawc¹. synu? . Jak to by³o w tej g³upiej piosence? Wszyscy gramy razem . cz³owiek. A nawet gdyby Junior go wystawi³. Zreszt¹ pokój zosta³ wysprz¹tany do czysta.

Nic nie szkodzi .Zjesz co ? Mam jeszcze trochê fettuccini w lodówce. .Nic mi nie jest. . Junior przypuszcza³.spyta³ w koñcu. synu.Znalaz³e co w jego mieszkaniu? . jego wargi unios³y siê tylko na tyle.Chocia¿ sa³atkê.Nie jestem g³odny. co przyniós³. gdzie go umie ci³e ? Junior wolno pokrêci³ g³ow¹.A je li klosz zniknie. . .Na pewno dobrze siê czujesz? .Ju¿ ci powiedzia³em. ale jego oczy zosta³y nieporuszone.poleci³. Opu ci³ spojrzenie na notatnik pe³en zapisków (i poplamiony sosem z w³oskiego dania) .Wspaniale. Tak jest lepiej. tak. póki mo¿na.spokojnie. Kiedy chcesz to zrobiæ? Dzisiaj? Wszystko gotowe. Kiedy powinienem znale æ cia³a? . ale w koñcu trzeba pamiêtaæ.Niewa¿ne. by ods³oniæ zêby.Blado wygl¹dasz. ¿e móg³by nawet polubiæ ten zapach. .. nie musisz wiedzieæ. Robi³o to do æ dziwaczne wra¿enie.We sobie co do jedzenia . Du¿y Jim rozwa¿y³ s³owa syna.U miechn¹³ siê ciep³o. . Du¿y Jim zastanowi³ siê nad odpowiedzi¹. Czy jeste gotów powiedzieæ mi. utkwione w to samo miejsce. . ale ju¿ przechodzi. ¿e karaluchy maj¹ zadziwiaj¹c¹ zdolno æ znajdowania szpar. miasto bêdzie gotowe powiesiæ Baaarbiego na pierwszym drzewie. Doskonale. .Tak.Nie.Jak to: cia³a? Junior u miechn¹³ siê. Ujmijmy to w ten sposób: Gdy ju¿ poci¹gniemy za spust. . co ma³o prawdopodobne. Spojrzenie ciemnych oczu pad³o na ka³u¿ê bia³ego sosu na talerzu Du¿ego Jima. A w my lach doda³: Je¿eli pan Barbara siê wykrêci.Cia³a? . Mo¿emy go wykorzystaæ nie tylko do Cogginsa. w twarz ojca. . Je¿eli odpowiednio rozegramy sprawê. trzymaj¹c dziewczêta za rêce. jeszcze nie dzisiaj. zanim wszystko zaplanujesz? . Junior ani drgn¹³. Pokaza³. gdzie.stwierdzi³ Du¿y Jim bez ladu pasji w g³osie. G³owa mnie bola³a. .Trzeba korzystaæ. . zawsze jeszcze jeste ty. Jest w bezpiecznym miejscu i tyle. gdy cz³owiek zapala wiat³o... . Ty i te twoje inne cia³a. .Mój w³asny syn mi mówi. . . . po czym zaraz wróci³o do twarzy ojca. Bêdziesz zaskoczony jak wszyscy.stwierdzi³ Du¿y Jim.tylko jeden by³ zakre lony: psia córka redaktorka.W tym przypadku.Du¿y Jim przekrzywi³ g³owê. mikrofala wietnie sobie radzi z tym daniem. .. . co powinienem wiedzieæ .

powiedzia³. zdrzemnê siê trochê. bardziej niepokoj¹cym ni¿ wyraz jego oczu. Zamierza³ j¹ wykonaæ. które teraz wydawa³y siê takie dziwne i obce. Zawsze by³a przekonana. Szlaki przeciera³ mu Andy Sanders. przeciwko któremu .. Przez d³ugi czas Andy by³ jedynym. . A tak¿e s³u¿y³ za tarczê. .Idê do siebie. nad któr¹ najwyra niej zamierza³ pracowaæ. Co mu przypomnia³o o facecie.. co przeczyta³a. Dlaczego etap gromadzenia dowodów w sprawie operacji Vader tak bardzo siê przeci¹ga³? Jim Rennie by³ potworem. tym bardz iej opisane tam sprawy pasowa³y jej do Jima Renniego. który od jakiego czasu kaza³ mówiæ na siebie Kucharz.Nie czekaj za d³ugo. Ziew n¹³ szeroko. Junior zastanawia³ siê jeszcze chwilê. Kto wie. jakiego zna³a ca³e ¿ycie. zupe³nie jakby skasowa³ poprzednie ¿ycie w roli Phila Busheya. zapewne jednej z najwiêkszych w historii Stanów Zjednoczonych .odpar³ syn i u miechn¹³ siê pustym u miechem. ¿e patrzy na trupi¹ czaszkê. Du¿y Jim odetchn¹³ z ulg¹. tylko jedna wielka wiêta pralnia pieniêdzy. Niewiarygodna lista wykroczeñ skompletowana przez Howiego. wpatrzony w ojca ciemnymi oczami. Podniós³ pióro. to wcale nie by³ Ko ció³. mo¿e jego zdjêcie zamieszcz¹ na ok³adce magazynu Time . Na razie jednak uda³o jej siê wydrukowaæ ca³¹ zawarto æ pliku zatytu³owanego VADER. Komendant policji Howie Duke Perkins oraz prokurator stanowy napotkali pewne problemy. wydawa³a siê na papierze bardziej realna ni¿ na ekranie komputera. ale bardzo sprytnym. Nawet fragmenty o podryguj¹cym Ko ciele Cogginsa pasowa³y. ¿e d³ugo nie poci¹gnie. . chocia¿ wiadomo by³o. Chocia¿ je li dobrze zrozumia³a to. Mia³ mnóstwo pracy.Chudzi s¹ w modzie . Zjem pó niej. Chudniesz w oczach. ujmuj¹c sprawê s³owami jej mê¿a. po czym najwyra niej straci³ nim zainteresowanie.Tylko pamiêtaj. . Im d³u¿ej Brenda patrzy³a na kartki. ¿e on jest potworem.Dobrze. tato . Pieniêdzy pochodz¹cych z produkcji narkotyków. 4 Generator nadal dzia³a³. Gdy Junior wyszed³ z gabinetu. Du¿y Jim odniós³ wra¿enie. i to jak najlepiej. Zawsze siê zadowala³ funkcj¹ zastêpcy przewodnicz¹cego Rady Miejskiej. kiedy to wszystko siê skoñczy.. je li Brenda nie zdobêdzie kolejnych butli z gazem.

Które on uwa¿a³ za swoje. Wtedy na dokumentach. zwykle wcze niej. Du¿y Jim zmieni³by siê w ma³ego Jima. je li tylko zachowa milczenie . A po ladach mo¿na i æ i wcze niej czy pó niej. Dlaczego Rennie siê tak ods³oni³? Howie Perkins widzia³ tylko jedn¹ przyczynê: pieniêdzy zrobi³o siê za du¿o na jedn¹ tylko wiêt¹ pralniê. który by pozowa³ do fotografii. nie na Karaibach. W³a nie Andy by³ przewodnicz¹cym rady. Równie¿ spó³ka Town Ventures (nie wspominaj¹c ju¿ o kilku religijnych rozg³o niach. Jak ma³pa. Czy poszed³by na uk³ad. najczê ciej na tych. A mo¿e nawet jedynym. pierwsz ym w sercach mieszkañców miasta i na pierwszej stronie ka¿dego dokumentu. które dotyczy³y spó³ki Town Ventures zarejestrowanej w Nevadzie. w kraju. Ma fortunê. co? .. ka¿da by³a mniejsza ni¿ WCIK) stanowi³a jeden z pierwszych powa¿nych b³êdów Renniego. Siedz¹c na ³awce gdzie w Kostaryce albo rz¹dz¹c strze¿onym maj¹tkiem w Namibii. serdeczny g³upek. I pierwszym diakonem w Ko ciele Chrystusa Odkupiciela. Nie popu ci. przegl¹daj¹c dokumenty przy mê¿owskim biurku. chodzi³o o miasto. ¿e wszystko bêdzie dobrze. wed³ug Howiego. czym dysponuje? Czy zgodzi³by siê zrezygnowaæ z funkcji w zamian za jej milczenie? Nie mia³a pewno ci. Przez te inwestycje zostawa³y lady. Zarobi³e miliony. a mieszkasz w starym dwupiêtrowym domu i handlujesz u¿ywanymi samochodami.pomy la³a Brenda. gdyby mu pokaza³a. Bo je li cz³owiekowi brakuje celu w ¿yciu..Howie zebra³ niepodwa¿alne dowody. a mo¿e i dziesi¹tki milionów. Andy by³ celowo wystawiany i prawdopodobnie nawet o tym nie wiedzia³. Gdyby Howie i prokurator stanowy zbyt po piesznie wykonali ruch. lecz w Chinach. Dlaczego? Wiedzia³a dlaczego. Pieni¹dze tej spó³ki znika³y na zachodzie. gdzie sk³adniki leków obkurczaj¹cych naczynia krwiono ne mo¿na by³o nabywaæ hurtem i nikt nie zadawa³ pytañ. Bo kto milczy lepiej ni¿ marionetka? Ostatniego lata zacz¹³. zacz¹³ siê pojawiaæ podpis Renniego. a nie na wschodzie. trzymaj¹c tabliczkê z numerem. ale ty nie potrafi³e zrezygnowaæ z okazji. I obawia³a siê . które otrzymywa³ prokurator stanowy. I zapewne tak by siê w³a nie sta³o. wiecznie u miechniêty. bo wsadzi³a ³apê do s³oja i nie mo¿e jej wyj¹æ. to nawet z pêkaj¹cym w szwach kontem bankowym jest nikim. która daje siê z³apaæ. ryzyko wzros³o nieprawdopodobnie. do czego doj æ. które w koñcu znika³y w finansowych bagnach Nassau oraz Wielkiego Kajmanu. gdyby uwierzy³ w obietnice Du¿ego Jima. Nazwisko Renniego zaczê³o siê pojawiaæ na dokumentach dotycz¹cych kilku innych fundamentalistycznych Ko cio³ów na pó³nocnym wschodzie. Nie mog³e przepu ciæ okazji. ciskaj¹c smako³yk. by³by tak¿e pierwszym. Nie chodzi³o o pieni¹dze. d¹¿yæ do wycofania siê z gry.

¿e ju¿ siê nie spotkaj¹. które uwa¿a³a za rzecz pewn¹. postanowi³a Brenda. I ¿e zaprasza j¹ do korzystania z obu. jeszcze w kartonach. Zaczekam jeszcze dwadzie cia cztery godziny. ¿e ma w magazynie dwie nowiuteñkie fotokopiarki.konfrontacji. lecz stanowczy g³os mê¿a: Mo¿esz jeszcze trochê zaczekaæ. ¿e nie mieli innego wyj cia. Bêdzie nieprzyjemna. Zagro¿ê. a nawet ochoczo. Niektóre posi³ki (jak na przyk³ad kurczak a la king dla jakiej setki osób) przygotowywano na kuchenkach gazowych lub elektrycznych dziêki generatorom. Powiem mu. I Barbiego. pog³adziæ po szyi. ¿e ma zrezygnowaæ ze stanowiska na rzecz Dale'a Barbary. Je¿eli do jutrzejszego wieczora klosz nie zniknie. . ale Brendzie i tak ³zy nap³ynê³y do oczu. Za³o¿enie p³ytkie i zbyt romantyczne. Bo im d³u¿ej trwa izolacja pod kloszem. ¿e je li tego nie zrobi. Romeo powiedzia³ jej. . Jakby wiedzia³. Z kominów unosi³ siê dym i szed³ w górê w nieruchomym powietrzu. tym gro niejszy staje siê Rennie . jak siê zatrzyma³. które jeszcze dzia³a³y. Tam siê rozp³ywa³.Jutro . zabieraj¹c jej szczê cie. pójdê do Renniego z tymi wydrukami. S³ysza³a w g³owie spokojny.mruknê³a i przymknê³a oczy. kochanie. i obieca³ zacz¹æ poszukiwania we wtorek z samego rana .odbiorca przyj¹³ go chêtnie. 5 Po dostarczeniu licznika Geigera . Nagle wszystkie dokumenty i opisane w nich machinacje wyda³y siê ma³o wa¿ne. która nagle zaw³adnê³a ¿yciem Brendy. jak Howie cofa³ samochód na podje dzie. przeczyta o swoich narkotykowych dokonaniach w gazecie. Dwie minuty pó niej spa³a jak zabita w mê¿owskim fotelu. lecz ju¿ coraz wiêcej osób zaczyna³o paliæ drewnem . by oszczêdziæ paliwo do generatorów. oczywi cie. Dobrze by³oby zabraæ ze sob¹ Juliê Shumway. Tyle ¿e Dale Barbara mia³ teraz w³asne k³opoty. ale nie przeci¹gaj sprawy zbyt d³ugo. Mieszkañcy Chester's Mill szykowali siê do kolacji. Liczy³a siê tylko pustka. drudzy dlatego . I ja czeka³em na ostateczne dowody. Czy biedny g³upi Andy Sanders czu³ to samo? Prawdopodobnie. jakby tym ostatnim gestem odp³aca³ za wszystko. Przypomnia³a sobie. ¿eby j¹ poca³owaæ w blasku s³oñca. zapewne niebezpieczna.Julia z Horace'em na smyczy wybra³a siê do sklepu Burpeego.jedni po to. Nawet klosz sta³ siê niewa¿ny.

Ogólnie bior¹c.Patrzy³am. .Nie wyobra¿a pan sobie. nadal pogodnym tonem.rzuci³a lekko.. . Ledwo Julia wysz³a ze sklepu..Teraz chcê us³yszeæ odpowiedzi na dwa pytania. jak uderzaj¹. .Prawdopodobnie w pi¹tek.00. które chowamy w . I mo¿e mia³ racjê.Jestem twoim d³u¿nikiem.Cholerna racja! . tymczasem Cox j¹ zaskoczy³. ..Zachomikowa³em te¿ trochê propanu .. mi³o mi pana s³yszeæ . .Jak ju¿ siê to wszystko skoñczy.Proszê pani.A w cholernym piekle ludzie powinni mieæ cholern¹ wodê z lodem! Stanê³a przed stacj¹ benzynow¹ Gas & Grocery. Po czym serdecznie cmoknê³a go w policzek.Ach. £adny po¿ar spowodowa³y po pana stronie. jakby mieli zachowaæ wielk¹ tajemnicê.. póki bêdê móg³.. mieszkañcach dziury zabitej dechami.uci¹³ Cox. Po³o¿y³ palec na ustach.To on powinien teraz nosiæ ten cholerny telefon. tak? Szczególnie teraz. Jak tam ¿ycie poza kloszem? . W oknie widnia³a rêcznie wypisana tabliczka: JUTRO OTWARTE OD 11. Rommie. . Gazeta musi wychodziæ. co potrzebne. Pierwsze: kiedy dopu cicie do nas prasê? Bo obywatel e Ameryki maj¹ prawo wiedzieæ wiêcej. ¿e nie bêdzie pod kloszem New York Timesa ani CNN w przewidywalnej przysz³o ci...00 DO 14. . prawda? Spodziewa³a siê z jego strony zaprzeczenia oraz informacji. .to nie jest moja. .. bêdê oczekiwa³ znacznej obni¿ki ceny moich cotygodniowych reklam . zamkniêt¹ na cztery spusty. pewnie w porz¹dku. ¿eby mia³a wszystko. rozmowa miêdzymiastowa. . je li nie zadzia³a ¿aden trik z tych.Dopilnujê.oznajmi³a Julia. jaki dreszczyk budzi w nas. Julia zgadza³a siê z nim ca³kowicie i od razu mu to powiedzia³a. klepi¹c psa..S³ucham.O pu³kowniku Barbarze porozmawiamy za chwilê . ni¿ im wydziela rz¹d. zaæwierka³ jej telefon. Natomiast tu. Wyjê³a aparat z kieszeni spodni.. raczej nieciekawie. . .Dobry wieczór pani. i ca³kiem przyzwoity po naszej.Dzwoniê do pu³kownika Barbary .. I jak siê odbijaj¹.krzyknê³a Julia.stwierdzi³. . .. ..wyzna³. . pu³kownik Cox. gdzie jestem. Wie pani o pociskach? .. PRZYJD WCZE NIEJ! .

nie ma pan innego wyj cia. To kwestia ca³kiem innych stawek. Niech pan przywyknie do tej my li. z ca³ym szacunkiem. Po stronie Coksa zapanowa³a cisza. ¿e noszê szesnastkê. zapomnia³a o temperaturze.Wystarczy to pani? . karmi¹c lic znych g³odnych go ci..Je li pan powie. . czy zawsze pani chêtnie ¿artuje? . pu³kowniku. osoba wyznaczona przez prezydenta jest w tej chwili w Sweetbriar Rose. . .Dysponuje pan tak¹ informacj¹ czy nie? Pewnie tak albo mo¿e j¹ pan ³atwo uzyskaæ. . Patrzê na termometr w oknie Mill Gas & Grocery. . Mniej wiêcej oko³o dziewi¹tej. O co jeszcze chce pani zapytaæ? Krótko. .Przerwa³a na moment. . . . je li mogê prosiæ. zapewne ³¹cznie z rozmiarem mojej bielizny.Ma pani dzi wyj¹tkowo dobry humor. z jakim siê mogê po³¹czyæ.zanadrzu. Podobno kurczakiem a la king. jednak nadal spora.Dlaczego. Czyli mamy sze æ stopni ró¿nicy miêdzy miastami oddalonymi o nieca³e trzydzie ci kilometrów. chyba ¿e przez zachodni¹ czê æ Maine przechodzi dzi wieczór jaki piekielnie gor¹cy front..W Castle Rock mamy osiem i pó³ stopnia Celsjusza . .Zamierzamy dzisiaj wypróbowaæ kolejny pomys³.Chcê znaæ temperaturê na po³udnie i na wschód od kopu³y. które rozpalili cie. O tym w³a nie chcia³em porozmawiaæ z Barbiem.Co jeszcze chce pani wiedzieæ? . jednak chcia³bym zaznaczyæ.Spojrza³a w stronê wiate³ restauracji i . Cox westchn¹³ zrezygnowany. koñczymy rozmowê. Prawdziw¹ temperaturê. ¿e s³yszy pykanie klawiszy.Proszê pani. Zgadza siê pan ze mn¹? Nie odpowiedzia³ na jej pytanie. ¿e Barbie nie bêdzie chcia³ z panem rozmawiaæ. I tak nie jest uszczê liwiony rol¹ przysz³ego komendanta fort . Skutki ma pan jak na d³oni.Pozostaje mieæ nadziejê. ¿e plan B zadzia³a lepiej ni¿ plan A. Moim zdaniem siedzi pan przed komputerem i ma dostêp do wszystkiego. nie jestem rzecznikie m prasowym. ¿e pani telefon nie jest jedynym w Chester's Mill.Tak.Skoro ju¿ pan do mnie zadzwoni³. je li pan siê na mnie wypnie. . z dala od ognisk. . . Przypuszczam jednak. Julii zdawa³o siê.Ró¿nica nie by³a tak wielka. lecz us³yszawszy jego s³owa.odezwa³ siê pu³kownik po chwili. .Jestem zmêczona i przera¿ona. O ile mi wiadomo. Co tu siê u nas dzieje. Widzê na nim czterna cie i pó³ stopnia.Oczywi cie. . jak siê Julia obawia³a.

Kierowa³a siê w stronê g³o nych krzyków. Zatrzasnê³a aparat i ju¿ w biegu wetknê³a go do kieszeni. gdy raptem na ulicy rozpêta³o siê piek³o. Po czym dosz³o do ustalania miejsca pobytu.Da³ siê s³yszeæ szelest papieru. gdzie tam chowano . .Co siê dzieje? .Czy pos³ucha mnie pani i przeka¿e wiadomo æ? Us³ysza³a te¿ to.Chemia u³atwia ¿ycie. Dziewiêæ razy bardziej ¿r¹cy ni¿ zwyk³y.Pracuje pan dla zdumiewaj¹cych ludzi. wietnie siê bawili my.Wobec tego powiem Barbiemu. By³a jeszcze co najmniej pó³ przecznicy od celu. Piper z pocz¹tku pomy la³a o domu McCainów. . .Je li nie bêdzie nawrotów. . Thurstona oraz dwójkê ma³ych Appletonów. Je¿eli musia³a.Z Harlow. .Spróbujemy w miejscu. .Z przyjemno ci¹. Powita³a ich z przyjemno ci¹. .zapyta³ Cox. Zajada³ z apetytem ciasteczka. Julia nie odpowiedzia³a.. .Czy pani tak¿e zaszczyci nas swoj¹ obecno ci¹? W³a nie mia³a odpowiedzieæ: Za nic w wiecie bym tego nie przegapi³a . ¿eby sobie znalaz³ zastêpstwo do zmywania. Przynajmniej na jaki czas. ¿e atak by³ spowodowany g³odem i podnieceniem zabaw¹. . Bo rzeczywi cie by³a upart¹ bab¹. czego nie powiedzia³: ty uparta babo .I z u miechem. lecz ch³opiec wygl¹da³ ju¿ na ca³kiem zdrowego. S³ychaæ by³o co jeszcze. Jakby warkot. Gdy Carolyn spyta³a niepewnie. który znajdowa³ siê niedaleko. .Wszyscy byli my podnieceni.Zamierzamy wypróbowaæ eksperymentalny kwas. Fluorowodorowy. gdzie Motton Road krzy¿uje siê z. . bo pozwolili jej zapomnieæ o Sammy Bushey. Zamierzam tam byæ. Thurston u miechn¹³ siê ponuro. . gdy pad³ strza³. . Syntetyczny.Podobno mo¿na nim wypaliæ kilometrow¹ dziurê w skale. pewnie mo¿na przyj¹æ. Piper zasta³a tam Carolyn. .. 6 Wróciwszy na plebaniê. Piper odpowiedzia³a: . Pos³ucha³a opowiadania Carolyn o ataku Aidana Appletona.zaburcza³o jej w brzuchu. c zy nie powinien ch³opca obejrzeæ lekarz. Tyle ¿e nie wiedzia³a. pu³kowniku.

podnosz¹c wzrok na Piper.Uderzy³ Thurse'a w brzuch . karmi¹c Clover okruszkami ciasteczek. pokrêci³a g³ow¹ .To jego wymy lony przyjaciel. Alice u miechnê³a siê pob³a¿liwie. Zastanawia³a siê w³a nie nad wybiciem okna w domu McCainów.zapasowy klucz. . Albo on.powiedzia³a dziewczynka..Westchn¹³ ciê¿ko. Dla mni e w³a nie to by³o najgorsze. Bardzo przystojny. . Coralee Dumagen prosi³a mnie o podlewanie kwiatów pod jej nieobecno æ.Rozumiem .oznajmi³ Aidan siedz¹cy na kolanach Carolyn. ale. No i siê z nas miali.wyja ni³a Carolyn spokojnie.Nie przypuszczam.Ten jej przystojniak mnie napad³. . na lewo od drzwi .Do moich obowi¹zków nale¿a³o podtrzymywanie ognia w piecach. . Redagowa³em bie¿¹ce wydanie Ploughshares . .wtr¹ci³a siê Alice. my l¹c: Ludzie z wielkiego miasta.powiedzia³a Piper. to pewne . . Kiedy potem byli z dzieæmi. albo ten drugi. Thurstonowi u miech spe³z³ z twarzy. . . .oznajmi³a.z nami robili.Ja mam smoka . gdy wyjecha³em do college'u.Klucz jest pod doniczk¹. to trzeba. wzrokiem zapewniaj¹c o dozgonnej mi³o ci. ¿eby mieli generator. .Ja wyk³adam w Bostonie .stwierdzi³a Piper.oznajmi³ Thurston. . Chcia³abym mieæ psa. . zachowywali siê ju¿ lepiej. w czym teoretycznie mia³ racjê.Na Emerson. .Zamieszkacie u Dumagenów .Tak samo mówi³ wo ny w ratuszu. gdy wsta³a zaparzyæ kawê. .I westchn¹³ znów.I Juuunior te¿ . Pojechali na konferencjê do Bostonu. Wielka suka k³ad³a jej pysk na nogach. . Alice Appleton siedzia³a na pod³odze. . ale na pewno jest piec w kuchni. .Zawaha³a siê.odezwa³ siê Thurston.. Jak trzeba. Piper unios³a brwi.Dzieciñstwo spêdzi³em w Vermoncie .. .To policjant. ¿eby nie pu ciæ z dymem ca³ego domu? . .uzna³a Piper. . co chcieli..Ten pies jest fantastyczny . w domu i w oborze a¿ do czasu. Czym skorupka za m³odu nasi¹knie. .I nazwa³ nas wielkomiastowymi dupkami. Ja ich nie odró¿niam. .‾e te¿ mi to od razu nie przysz³o do g³owy. Carolyn pokiwa³a g³ow¹..Spi¿arnia bêdzie pe³na.. przyszed³ jej do g³owy lepszy pomys³. Dadz¹ sobie radê z piecem. W pewnym momencie.

Poczu³a pulsuj¹c¹ ¿y³ê na boku szyi. Pulsuj¹c¹ wolno i mocno. byle co dostajesz . Trzeba co z tym zrobiæ. Pewnie na tyle pozwala³a zawarto æ miejskiej kasy. bardzo m³odych ludzi.. By³a dostrojona do swojej pani zapewne wyczuwa³a jej gniew. 7 Wyja ni³a nowej. tymczasowej rodzinie. .przyzna³a Piper. jakim siê popisali wob ec Sammy Bushey i Thurstona Marshalla.Chod . ale co z Fredem Denton em? Tobym Whelanem? Któ¿ to wie? Gdyby dowodzi³ Duke. machaj¹c ogonem. ale zachowywaliby s iê nale¿ycie. zachowywaliby siê nale¿ycie. Sposób zachowania. Uszy postawi³a. Robi siê bardziej cierpki albo co? Mia³a coraz pe³niejszy obraz sytuacji.odpowiedzia³a Carolyn. zaprzysiê¿onych nieca³e czterdzie ci osiem godzin wcze niej i ju¿ pozwalaj¹cych sobie stanowczo na zbyt wiele. nie powinien siê rozszerzyæ na do wiadczonych policjantów.Znam . Wcale niepiêkny. Mnóstwo nowych gliniarzy. Pi³a powoli. Tylko najpierw opanuje w ciek³o æ. pomy la³a Piper. Jak na policjantów przysta³o. gdyby ch³opcu przytrafi³ siê nastêpny atak. mianowicie znajdowa³ siê niedaleko szpitala imienia Cathy Russell. Suka po drodze jeszcze obliza³a z pyska okruchy ciastek. Po czym jaki czas siedzia³a w kuchni przy stole i pi³a herbatê. Nie byli idea³ami. Pani ich zna? Pewnie tak? . lepia jej b³yszcza³y.W³a nie wtedy Piper przypomnia³a sobie o Sammy.Frankie . tacy ludzie na przyk³ad niepotrzebnie kln¹ w korku. A jeszcze pod kom end¹ Petera Randolpha..Jak siê nazywa³ ten drugi? . Tanio kupujesz.Junior nabywa³ go Frankie. Mo¿e zmienia siê mój zapach. Idziemy z³o¿yæ skargê. Wysz³y razem. Bo w przeciwnym razie w ciek³o æ nad ni¹ zapanuje. jak trafiæ do Dumagenów. . Zdjê³a smycz z ko³ka przy drzwiach. jak by powiedzia³a matka Piper. Dom mia³ jeszcze jedn¹ zaletê. . . Clover w mgnieniu oka stawi³a siê przy nodze. co mog³o siê okazaæ nie bez znaczenia. chod . Clover popiskiwa³a niespokojnie. takich jak Henry Morrison i Jackie Wettington. Poci¹ga³a ³yk i odstawia³a kubek Poci¹ga³a ³yk i odstawia³a. Mimo wszystko pytanie zada³a ca³kiem spokojnie. suniu.

. By³a o tym przekonana. którzy stracili ¿ycie w ró¿nych bitwach. cz³owieka. Piper przysz³o do g³owy. których nazwiska wyci¹gnê³a od Sammy Bushey: DeLessepsa. czubkami palców muska³ jej pier . Od tego momentu porady ojca przesta³y mieæ jakiekolwiek znaczenie. uszy mia³a postawione. która podjudza³a ich: Zer¿nj dziwkê! . zosta³a brutalnie zdominowana przez zupe³nie inn¹ Piper. pocz¹wszy od wojny secesyjnej. przypominaj¹ sobie. Piper czu³a. popijali jakie napoje gazowane i gadali jak najêci . Thibodeau. co wywo³a³o burzê miechu i wzajemne poklepywanie po plecach. Thibodeau obj¹³ Georgiê Roux. Tê. która w niedziele przypomina³a wiernym o mi³osierdziu i tolerancji. jakie czytywa³ jej ojciec. ¿e je l i widzia³. Z trollami w jaskini. Policjanci na szczycie schodów po raz kolejny zarechotali od serca. co siê dzieje. Duke Perkins nigdy by nie pozwoli³ na takie zachowanie. na drugim flaga stanowa z farmerem. któr a us³ugiwa³a biednym i chorym. .8 Clover sz³a pos³usznie tu¿ przy prawej nodze. Miêdzy ratuszem a budynkiem komisariatu znajdowa³ siê wyk³adany ³upkiem placyk po wiêcony bohaterom wojny. ¿e uda³o jej siê opanowaæ w ciek³o æ. po¿eraj¹cymi wzrokiem nieuczciwie zdobyte z³oto. jak wietnie siê bawili. i¿ pewnie doprowadzi³ d samozap³onu w³asnych szcz¹tków. marynarzem i ³osiem. Ustawiono tam tak¿e dwa maszty. Wtedy j¹ zobaczyli i ucichli. ¿e miej¹ siê z gwa³tu. Georgia. Wsta³ i podci¹gn¹³ pas gestem cz³owieka przekonanego o w³asnej wa¿no ci.odezwa³ siê Mel Searles. za miali siê g³o no. Po rodku wznosi³ siê tam pomnik ojca Erniego Calverta. Piper. Piper dosz³a do wniosku. to przewraca³ siê w grobie tak energicznie.Dobry wieczór . która maj¹c piêtna cie lat. zdemolowa³a pokój zalana ³zami nie smutku. do momentu gdy zbli¿y³a siê do komisariatu. Mel Searles powiedzia³ co . lecz w ciek³o ci. Na cokole wyryto nazwiska innych mieszkañców Chester's Mill. Searlesa. w ogóle ich nie widz¹c. By³ z nimi tak¿e Freddy Denton. Zauwa¿y³a w³a nie tych facetów. Dziewczyna nie zaprotestowa³a. na jednym wisia³a flaga w pasy i gwiazdy . Obie zwisa³y bezw³adnie w czerwieniej¹cym s³oñcu. Siedzieli wszyscy na najwy¿szym stopniu schodów prowadz¹cych do komisariatu. Clover trzyma³a siê jej prawej nogi. który zosta³ po miertnie odzn aczony Srebrn¹ Gwiazd¹ za bohaterskie czyny w Korei. nazwany War Memoria³ Plaza. a wtedy skojarzyli siê Piper z trollami z której z bajek. Piper Libby minê³a oba maszty. która celebrowa³a luby i pogrzeby. Luciena Calverta. Georgia Roux tak¿e by³a miêdzy nimi.

Problemem jest gwa³t! .Gwa³t! . cofnê³a siê odruchowo.Niech ona siê zamknie .zacz¹³ Freddy Denton. lecz nie zdo³a³ utrzymaæ równowagi..Ciszej! . Mia³ twarz równie kamienn¹ jak ona. w celi. Thibodeau. ¿e by³o im do miechu.Wszystko gra? Jaki problem? Wesz³a na schody.To ty trafisz do celi! . Sztukê gwa³tu zapewne przej¹³ od kogo innego. . Innymi s³owy. A Clover.odparowa³a Piper.Wsta³ w obecno ci kobiety.. Dostrzeg³a. Gdy dotar³a do schodów.sykn¹³ Carter. podnosz¹c g³owê. Nieruchom¹. . chyba ¿e chcesz spêdziæ noc w piwnicy. .. . . Czuje ode mnie w ciek³o æ. ¿e najwiêkszy z nich przygl¹da siê jej uwa¿nie. .wyrwa³ siê Frankie. Nic dziwnego. Zamacha³ rêkami.jêknê³a Georgia. we co zrób. Na szerokiej granitowej p³ycie przed podwójnymi drzwiami powsta³a ka³u¿a.. Czerwona szpara w mózgu wielebnej ros³a. . Freddy zacz¹³ siê podnosiæ i w nastêpnej chwili . pomy la³a Piper.krzyknê³a wielebna.Proszê pani.Cart. pomy la³a. . On jest jak Clover. zachowa³ spokój. straci³ pewno æ siebie. Frankie upad³ na plecy. Piper poczu³a whisky albo bourbon.. . Dziewczyna krzyknê³a zaskoczona. czego inni mieszkañcy ju¿ nie mog li kupowaæ.. . w jego oddechu czuæ by³o bourbona..oznajmi³a Piper. wiêc z pewno ci¹ zrozumia³ wyraz jej twarzy.Ty stanowisz problem.Jaki. by³ wyra nie przestraszony i przez chwilê wygl¹da³ jak ch³opiec ze szkó³ki niedzielnej. . Nadal siedzia³ i chocia¿ za jego plecami kuli³a siê Georgia.. problem . normalnie naj³agodniejsza pod s³oñcem. Suka nadal karnie trzyma³a siê przy prawej nodze. Jego tak¿e pchnê³a.Wszyscy czworo tam wyl¹dujecie! . ani wolno. . Mel zatoczy³ siê Georgii Roux na kolana.Ty .oznajmi³a.Wielebna? . . By³a na krawêdzi ³ez. Ani szybko. Odepchnê³a go mocno. Duke by ich wszystkich z miejsca wyrzuci³. Mundurow¹ koszulê mia³ wyjêt¹ ze spodni.odezwa³ siê Mel ponownie.A owszem. Matka go tego nauczy³a? Pewnie tak. Przez moment napój zmieni³ siê w mantê na tle wieczornego nieba. Chocia¿ nie zna³ powodu. Pod krótkimi rêkawkami b³êkitnej koszulki zagra³y naprê¿one miê nie. a Mel siê tego nie spodziewa³. Pchnê³a go. policjanci popijali sobie to. . Stul pysk i spadaj st¹d. oczy mia³ wielkie jak spodki. Nadal trzyma³ w d³oni kubek z napojem. warknê³a. rozlewaj¹c swój napój. A Piper mia³a twarz jak maskê. .Nie wolno. wstaj¹c.

. W ten sposób by³o ³atwiej. Mówi³ spokojnie.. bo wszyscy jeste my podenerwowani.Z tym ¿e nie traficie do piwnicy w komisariacie . które nie maj¹ pokrycia.Georgio. spu ci³a ³eb. na Thibodeau. Skupi³a siê na najgro niejszym. ¿e a¿ czu³a w niej pulsowanie. . które w innych okoliczno ciach mog³oby siê wydaæ komiczne. a to dawa³o jej przewagê. Tak samo patrzy³by na wariata w cyrkowym namiocie. . . jakby wymienia³ z przyjacielem uwagi na temat pogody. Rozmaza³a colê na policzkach. . Mi³o. Piper u miechnê³a siê szeroko..Lepiej nie obrzucaæ ludzi oskar¿eniami.Jeste idiotk¹ . . Dziewczyna skuli³a siê pod pal¹cym wzrokiem kobiety. sk¹d znasz jej nazwisko? . Tyle ¿e musia³ spogl¹daæ do góry. wielebna.. Strach? Irytacja? Tego Piper nie wiedzia³a.powiedzia³a bezpo rednio do Thibodeau. . a ona sta³a.. Otworzy³a usta. ci¹gle jeszcze poznaczonych zjadliwym tr¹dzikiem m³odzieñczym. ¿e nie widaæ by³o obro¿y. znów siadaj¹c na stopniu. ¿e chodzi mi o tê lesbê? Nie wymieni³am jej nazwiska. Na jego twarzy malowa³o siê kompletne zaskoczenie.Zamknij siê. Niby schodzi³. ods³oni³a k³y. skarbie.Sk¹d wiesz.podchwyci³a Georgia. W dalszym ci¹gu patrzy³ na ni¹ ze spokojem doprowadzaj¹cym do sza³u. Suka sta³a na sztywnych ³apach.wyl¹dowa³ na ziemi. Sier æ na karku mia³a tak zje¿on¹.Oraz popychania policjantów. Carter chwyci³ kole¿ankê za ramiê i cisn¹³ mocno. . gdzie takim ch³optasiom jak wy robi¹ to.Ja. nadal nie wstaj¹c. . .Tym razem przymknê oko. ale jeszcze w paru miejscach nie rezygnowa³. co wy zrobili cie tej dziewczynie.Zreszt¹ wszyscy wiedz¹.I nie napadaæ na policjantów . Tylko to ³upanie w skroniach. .Wyl¹dujecie w Shawshank.doda³ Freddy Denton. . Piper skupi³a wzrok na Georgii. .odezwa³ siê Carter. ¿e Sarniny Bushey to lesba. lecz nic nie powiedzia³a. po czym doda³ kulawo: .Odwróci³ siê do Piper. Odwróci³a siê do Georgii. zap³aciwszy za tê gratkê æwieræ dolara.Przerwa³ na moment. Z jej gardzieli dobiega³ niski warkot przypominaj¹cy potê¿ny silnik pracuj¹c na ja³owym biegu. jednak pani musi siê uspokoiæ i natychmiast zaprzestaæ rzucania oskar¿eñ. ¿e oni siedzieli. . I co drgnê³o pod mask¹ kamiennego spokoju Cartera Thibodeau.W³a nie! . rzecz jasna. .Nawet nie byli my w pobli¿u jej domu. Frank DeLesseps wsta³ ostro¿nie. przerywaj¹c im mi³e zakoñczenie dnia przy drinku. która nagle wtargnê³a na schody. Georgia oniemia³a z przera¿enia. Praw¹ d³oni¹ tak mocno ciska³a plastikowy uchwyt smyczy Clover. po prostu siê domy li³am.

Obróci³a g³owê.Nie u¿ywali cie kondomów i zosta³a sperma. wykrêci³a sobie szyjê. Mel Searles kwikn¹³ rado nie. obi³a oba kolana do krwi. a teraz.Georgia przyjê³a. Carter znów obj¹³ j¹ za ramiona. To jest dopiero pocz¹tek.Koniec! Odwróci³a siê do niego z zawziêtym u miechem. .Ja k porównaj¹ wasze DNA z tym. . . i wcale jej to nie obchod zi³o.. wiêc mniej wiêcej przed dwudziestu laty. graj¹c w pi³kê. a¿ w koñcu wyl¹dowa³a na brzuchu.zawtórowa³ mu Mel. . Nogi przelecia³y jej nad g³ow¹ w niezgrabnym fiko³ku do ty³u. bracie. co gorsza. . to wystarczy³o. kiedy zobaczy³a tê¿ej¹c¹ twarz Thibodeau.Jak najbardziej . Freddy Denton siêgn¹³ do niej. przeszy³ j¹ ostry ból.Nie u¿ywali cie kondomów .uci¹³ Carter. wybite ze stawu. . . lecz go odepchnê³a. teraz l ni³y gniewem. .Zgadza siê . ale wczoraj byli my wszyscy razem na farmie Aldena Dinsmore'a. ale tak czy inaczej byli my po drugiej stronie miasta. ¿e to mog³oby j¹ zabiæ. zwichnê³a bark i teraz pewnie znowu do tego dosz³o. Stoczy³a siê prawie na sam dó³ schodów. . tchórz jeden). zwisa³o w ten szczególny sposób. Piper polecia³a do ty³u. Nic z tego nie wysz³o. ¿e jej uwierzyli. Znajomy ból.Nie mia³a pojêcia. ¿e go popchnê. Widzia³a w rozszerzonych oczach strach. Swego czasu. Starali my siê dowiedzieæ czegokolwiek od ch³opaków postawionych na sto dziewiêtnastej.O nie. Ramiê.oznajmi³a Piper. moment zw¹tpienia min¹³. . Walnê³a w kamieñ lewym barkiem. Instynktownie stara³a siê zwin¹æ w k³êbek i chroniæ g³owê przed uderzeniem o kamienny stopieñ. ¿e ciska siê pani o Sammy . jeszcze w gimnazjum.ucieszy³a siê Georgia. Nagle kto j¹ z³apa³ za rêkê i wykrêci³.Dosyæ tego! .podj¹³ Carter ci¹gle z tym samym spokojem doprowadzaj¹cym do w ciek³o ci . W g³owie wielebnej pojawi³a siê chaotyczna my l: Witaj. Krew lecia³a jej z rozciêtego policzka.bo Sammy jest najwiêksz¹ puszczalsk¹ w mie cie. co siê pani tam roi w tej u wiêconej g³ówce. ty pizdo niejebana . z nosa oraz z warg. zmieniæ w ro linê.Nie wiem. ¿e trafi³a w sedno. bo wiedzia³a. Ju¿ nie by³o w nich spokoju.W³a nie! . który . spojrza³ prosto w oczy Thibodeau. a e bark by³ najgorszy. Wiedzia³a to od Sammy. co znale li. . szyja te¿ j¹ bola³a.(Bo siê boi.Powiód³ wzrokiem po przyjacio³ach. Dziewczyna popatrzy³a na Piper wyzywaj¹co. czy to prawda. zrozumia³a. .. Albo. . .wycedzi³ i pchn¹³ kobietê. spad³a ze schodów.powiedzia³ Frankie. widzia³a. drogi panie Thibodeau.Pierdol siê.

ugryz³a go w rêkê. Twarz mia³a we krwi. Wygl¹da³a. . Sukê odrzuci³o na bok. Wobec tego z³apa³a to. drugi.krzyknê³a Piper ponownie. Uwolniona Clover skoczy³a na Thibodeau. Nie krzywdziæ psa! . kiedy mia³a na sobie czerwon¹ koszulkê Wildcats. Dwa palce wykrêcone pod nieprawdopodobnym k¹tem przywodzi³y na my l zakrzywione drogowskazy. a suka na powrót zajê³a siê cz³owiekiem.Nie! . tak g³o no. od do³u. bo w koñcu mog³a zostaæ sparali¿owana.Jezu Chryste! .Nie! . Piper z wysi³kiem ruszy³a po schodach w górê. który zepchn¹³ jej pani¹ ze schodów. Frank odskoczy³.Zagryzie mnie! Rzeczywi cie. ale Thibodeau zd¹¿y³ siê zas³oniæ rêk¹. z ca³ej si³y. Clover zrobi³a b³yskawiczny zwrot. trzeci. ¿eby zawo³aæ sukê. Powali³a go. tak jak kiedy (wca nie tak znowu dawno) kopa³ pi³kê. .krzyknê³a. Chcia³a strzaskaæ napastnikowi kark. rozszarpa³a koszulkê. . .doskonale pamiêta³a z czasów. k³api¹c pyskiem. W k¹ciku ust przyklei³ jej siê wybity z¹b jak okruszek chleba. ¿e wiat jej poszarza³ przed oczami. Zatopi³a k³y g³êboko w ciele. Mel zrobi³ krok do przodu. mierzy³a w klatkê piersiow¹ i w brzuch. . . drugi. i potrz¹sa³a przedramieniem Cartera jak ulubion¹ szmacian¹ zabawk¹. Przednie ³apy opar³a na udach le¿¹cego Cartera i gwa³townie siêga³a do niego zêbami. Po jego spokoju nie zosta³o ladu.Ratunku! Frank siêgn¹³ po smycz. Skoczy³a. Clover sta³a siê niebezpieczna. Lew¹ rêkê przyciska³a do tu³owia.Odwo³am j¹! Fred odwróci³ siê do Mela Searlesa i woln¹ rêk¹ wskaza³ psa. W pewnej chwili suka zmieni³a k¹t ataku i dosiêg³a jego przedramienia.O¿ kurwa! . k³apnê³a raz. W po³owie drogi w dó³ wypu ci³a z rêki smycz. W ostatniej chwili trafi³ sukê ¿ebra. jakby jecha³a rowerze. poszarpan¹ i krwawi¹c¹. . gdy zobaczy³a. Rozci¹gnê³a wargi. Thibodeau krzykn¹³ z bólu. ¿e ci¹gle ma nad nimi w³adzê. a zwierzê skoczy³o mu do gard³a. kopn¹³ Clover w brzuch. co samo wesz³o jej w pysk. pu ci³a rêkê Thibodeau. Warknê³a.Zabierzcie to bydlê! Zabierzcie tego pieprzonego psa! Piper w³a nie otworzy³a usta. . Raz. zdo³a³ j¹ odepchn¹æ i tylko dziêki temu ocali³ ¿ycie. Z trudem d wignê³a siê na nogi. dziêkuj¹c Bogu. ukazuj¹c dwa rzêdy l ni¹cych biel¹ zêbów. ¿e Fred Denton wyci¹ga broñ. Zrobi³ to mocno.wrzasn¹³ Carter. Potê¿ny mê¿czyzna wi³ siê pod ni¹ jak piskorz. Tyle ¿e szmaciane zabawki nie krwawi¹.dar³ siê Thibodeau.

Wszystko. 9 Dziesiêæ minut pó niej w biurze. Julia zrobi³a co . Fred. ¿e Piper z nich spad³a. Huk by³ og³uszaj¹cy. niesiony rozbry niêt¹ krwi¹ i ko ci¹. . ruszy³ do przodu. którego wychowa³a od szczeniaka. . Przez podwójne drzwi wypad³ Peter Randolph. Carter Thibodeau siedzia³ na sofie pod oprawionymi w ramki zdjêciami Duke'a. krew na schodach. Na niego tak¿e Fred nie zwróci³ uwagi. Objê³a scenê jednym spojrzeniem. . wyjê³a z niej portfel. Kiedy mówi³. £ysy gliniarz. . co powiesz. Miêdzy nimi znalaz³ siê tak¿e Barbie. Kawa³ek czaszki Clover poszybowa³ w powietrze.Prasa! . trzymaj¹c w d³oni egzemplarz Outdoors .Aresztujê ciê.Prasa! . pryska³ lin¹ na policzki Piper. Fred Denton usiad³ na krze le w k¹cie. Obok niego siedzia³a Georgia. ale poprzesta³ na stwierdzeniu: Chyba wszystkie ko ci mam ca³e . który czyta³ na sedesie.powtórzy³a. By³ blady. Jego broñ le¿a³a na biurku komendanta. wariatko . spocony. mo¿e byæ u¿yte przeciwko tobie. Pies zrobi³ krok w stronê swojej krzycz¹cej. czego nie zrobi³a nigdy wcze niej.Fred nie zwróci³ na ni¹ uwagi. z³apa³ Piper za wybite ramiê. Wycelowa³ s³u¿bowy automat w psa i strzeli³. Odda³ . potrz¹saj¹cy j¹ za ramiê o strony wybitego barku. ty pieprzona dupo. Carterowi z bólu wyst¹pi³y na czo³o grube krople potu. . patrzy³a na ca³o æ: martwy pies. zakrwawionej pani po czym upad³.krzyknê³a g³o no. krzycz¹ca kobieta z jednym barkiem wyra nie wy¿ej ni¿ drugi. Pierwsza dotar³a na miejsce Julia Shumway. nadal z broni¹ w rêku. cholerny Freddy Denton. Siêgnê³a do torebki. Nie zwraca³a uwagi na szczegó³y. które nie tak dawno nale¿a³o do Duke'a Perkinsa. w koszuli wyci¹gniêtej na niedopiête spodnie. otworzy³a go jednym machniêciem i trzymaj¹c wysoko nad g³ow¹. Po drugiej stronie ulicy ze Sweetbriar Rose wybiegali ludzie. ruszy³a po schodach. Albo zost a³a zepchniêta. Nie odrywa³a wzroku od psa. krwawi¹ca.oznajmi³ Fred. oczy mu o ma³o nie wysz³y z orbit. sugeruj¹ca. Wielebna zawy³a z bólu. w fartuchu i czapce baseballowej. i umilk³. garstka policjantów. którzy przyszli tam na obiad.Prasa! Przynajmniej przesta³a siê trz¹ æ. Mia³ wie¿o zabanda¿owane ramiê i d³oñ owiniêt¹ rêcznikami papierowymi.

Nie pierwszy raz ma pani k³opot z tym barkiem. . ci¹gn¹³ but.Je li mam to zrobiæ. .Pochyli³ siê do niej. a ni e mia³a o tym ¿adnego pojêcia.A pan? Randolph nie odpowiedzia³. Trenerka Gromley nastawi³a mi bark na boisku. wskazuj¹c brod¹ Cartera . bia³a jak ciana. Barbie odwróci³ siê do Piper. .Panie Barbara . Wielebna dygota³a z emocji i z bólu. po czym obiema rêkami chwyci³ j¹ tu¿ za nadgarstkiem. Wygl¹dali na wystraszonych.Napad³a na nas! Wciska³a nam jakie bzdury. . . wykona³a polecenie.Clover go zaatakowa³a . Nie mog³a siê zachowaæ inaczej.Powiedzia³ to jednak bez wielkiego przekonania. . Tylko szybko.Nikt nie jest aresztowany.‾e to nie bêdzie bardzo bolesne .poderwa³ siê Fred Denton.odezwa³ siê Randolph.odpar³ Barbie. a wielebna niech siê po³o¿y na plecach.. Wtedy te¿ pu ci³am smycz. Wielebna wspar³a go. .krzyknê³a Georgia. Zbiera³o siê jej na md³o ci. ale milcza³a.Zamknijcie siê wszyscy. .Spojrza³ na Piper. . Mo¿e pani z tym równie¿ i æ do szpitala. do Everetta. Mogê nastawiæ bark.Kiedy pani wyjdzie. przynie temblak z apteczki. Powiedzia³ tylko: Musia³em to zrobiæ.Proszê st¹d wyj æ. . . . Barbie spojrza³ Piper g³êboko w oczy. Mel Searles i Frankie DeLesseps stali przed drzwiami. . Julia. Nie jest tak le.ale medyk.powiedzia³ .Do szpitala? . . Prawda? .Nie wiem. .To wariatka! .Cisza! .Niech pan siê bierze do roboty. proszê. Barbie usiad³ na pod³odze po lewej stronie Piper.oznajmi³ Barbie.odezwa³a siê wreszcie. . zanim pójdzie pani do szpitala. muszê teraz. kiwaj¹c g³ow¹. . Musia³a mnie broniæ..powiedzia³ Randolph g³osem bez emocji. Nieobecni nie maj¹ racji. . opowiedz¹ swoj¹ wersjê.Jak widzê. nale¿¹cym teraz do Petera Randolpha. I niech pan nie spieprzy sprawy. Przynajmniej na razie. zamknij siê .j¹ bez oporów. Spojrzenie mia³a ca³kiem przytomne.bo zepchn¹³ mnie ze schodów.Ona jest areszto.Umiem nastawiæ bark . podobnie jak Thibodeau.Julio. . zanim bark spuchnie. Julia otar³a jej wiêkszo æ krwi z twarzy papierowymi rêcznikami. . wtedy dostanie pani znieczulenie. mamy do czynienia ze zwichniêciem. . . szepn¹³ jej do ucha: . Piper siedzia³a w biurowym fotelu.zarz¹dzi³ Barbie. .Co pan powiedzia³? .Freddy. jakie metody stosowa³a trenerka Gromley .zapyta³ Randolph ostro. . wystarczy spojrzeæ na rêkê Cartera .

Na pewno zdo³a mi pan wybiæ bark bez wiêkszego trudu.. .. proponujê od³o¿yæ ci¹g dalszy do jutra . .Niech pan mnie zmusi.oznajmi³a Julia pogodnie. Freddym i wielebn¹.spyta³.Lepiej .Komendancie.powiedzia³ Randolph. Skrzywienie ramion zniknê³o jak za spraw¹ czarów. ale stanowczo naci¹gn¹³ ramiê kobiety. Julia popatrzy³a na niego z niedowierzaniem. Potem wolno i ostro¿nie. ¿e jest pan taki sam jak oni.A ja to wszystko opiszê! .odezwa³ siê Barbie. . ustawi³ j¹ tam nieruchomo.Ci¹gaj. Piper nie zemdla³a. Teraz s³ucham. Policzy pani do trzech i wrza nie g³o no: ci¹gaaaj! . . ? . mo¿esz i æ o w³asnych si³ach? Piper ju¿ sta³a. . ale ju¿ nie tak bardzo. Nadal boli. .Pani Libby powinna dostaæ rodki przeciwbólowe silniejsze ni¿ aspiryna. zapomniawszy na chwilê o bólu. niech Everett zerknie na . .Wychodz¹ wszyscy poza Carterem. Ono te¿ dygota³o. Wszyscy obecni us³yszeli g³o ny trzask. . Wsun¹³ stopê bez buta w lewy dó³ pachowy. .. odzywa³a siê poczta g³osowa. ¿e wielebna w zasadzie ju¿ wysz³a. robi³ to w ten sposób. lecz nadal zachowa³a kamienn¹ twarz. Rozmawia³a z Lind¹ i dosta³a od niej numer telefonu mê¿a. lecz Barbie nie mia³ w¹tpliwo ci.którego pozna³em w Iraku. ... .Daj jej tê aspirynê i wyjd . trzy.zarz¹dzi³ Randolph.. Barbie za³o¿y³ jej temblak i unieruchomi³ rêkê. Us³ysza³ to w g³osie komendanta.Ostro¿nie podnios³a unieruchomione ramiê. Piper. Za lekarza robi tu teraz Ry¿y Everett..No dobrze. dwa.odpowiedzia³a wielebna. Ci¹gaaaj! Gdy Piper krzyknê³a. Na czole Piper pojawi³y siê krople potu.Lepiej? . mia³o. .Nak³ad mi siê podwoi! . niestety z Ry¿ym nie uda³o siê po³¹czyæ.powtórzy³a Piper zdumiona.No dobrze. Barbie mia³ dla niej wiele podziwu. ale staw sprawia³ siê jak nale¿y..Raz. pomy la³a Julia. . . w koñcu pan tu robi za lekarza. Barbie szarpn¹³. . Staw wskoczy³ na miejsce.zg³osi³a siê Julia.. .. Byle nie za daleko.. . ja jestem gotowy.Mam aspirynê .Proszê usi¹ æ . ale by³a rozdygotana. du¿o lepiej.To ma byæ dowcip? Wielebna idzie do szpitala.Chyba tak. Nawet Carter Thibodeau przygl¹da³ siê wielebnej. Niech pan poka¿e tym. ..Dziêki Bogu. W pomieszczeniu zapad³a cisza. ch³opcom. Niezupe³nie.

. Mimo bólu wydawa³ siê znów ca³kiem spokojny.powiedzia³ Carter. . Najgorsze siê skoñczy³o. co mam robiæ? . ¿eby byæ mi³ym dla ludzi. Je li chodzi o pana.Julio. zabierzesz wielebn¹ do szpitala. .Thibodeau wyci¹gn¹³ do Barbiego karykaturalnie wykrêcone palce. ¿e jego g³os zabrzmia³ uprzejmie.odezwa³a siê Piper g³o no .Gówno prawda! .Ona k³amie . ryzyko. Wreszcie skupi³ spojrzenie na Barbiem.stwierdzi³ Thibodeau. . jest raczej niewielkie.Roux jest winna pod¿egania do gwa³tu. Mo¿esz co z tym zrobiæ? . ale proszê opu ciæ posterunek.Dobrze wobec tego. Wcale siê tak znowu nie ró¿nili od tych tutaj. wielebn¹ Libby przes³ucham jutro. a¿ Julia musia³a j¹ podeprzeæ. Randolph wyra nie siê odprê¿y³.Panie komendancie . Teraz Du¿y Jim .jej kolana. lecz g³os mia³a nadal mocny i czysty.Nale¿y ich zawiesiæ w pe³nieniu obowi¹zków w trybie natychmiastowym. Wszyscy obserwowali. teraz przyszed³ czas na dzia³ania polityczne. jest m i obojêtne. .zaprzeczy³a Georgia skrzekliwie. . siedz¹cych na kanapie. Searles i Thibodeau s¹ winni gwa³tu. . A poniewa¿ znajdujemy siê pod wielkim kloszem. . ¿e wielebna zniknie . .Nie. kiedy styka³ siê z gliniarzami w Iraku. Wszystko sprowa dza³o siê do tego. zanim zastuka³ do drzwi Du¿ego Jima.Zachwia³a siê. jak dostrzeg³ ci¹gle rozpiêty rozporek i upora³ siê z tym drobnym k³opotem. dok¹d pan siê uda. panie Barbara.Nie wiem . spu ci³ wzrok. co t³oczyli siê w progu. Ja tylko przedstawi³em sugestiê opart¹ na moim wojennym do wiadczeniu zdobytym w Iraku. Dzisiaj spiszê zeznania moich pracowników. i tych. Dobrze. . na których mia³o ochotê siê napluæ.Jej pies chcia³ mnie zagry æ .odpowiedzia³ Barbie. a te pamiêta³ doskonale z czasów. Komendant Randolph wygl¹da³ jak widz na meczu tenisowym.DeLesseps. .Teraz ty mi powiesz. . .ci¹gn¹³ brwi w zamy leniu. Potem podniós³ g³owê. Mia³ nadziejê. Decyzjê podejmuje pan.Umiesz powiedzieæ ci¹gaj ? 10 Ry¿y wy³¹czy³ komórkê.Zaraz. .

Mia³em pana za pielêgniarza wyposa¿onego w bloczek recept. a Ry¿y przed nim. tylko ja o tym nie wiem? W takim razie wina le¿y po mojej stro nie. jak mawia Junior. lecz chcia³ nie chcia³. I tylko jeden.Nie wiedzia³em. na moj¹ potêgê i drzyj ze strachu . ale Ry¿emu nadal siê nie podoba³. .Jakim sposobem zbiornik ze szpitalnych zapasów zawêdrowa³ do centrum miasta? I gdzie s¹ pozosta³e? Du¿y Jim odchyli³ siê w krze le. na miejscu dla suplikantów i petentów. O tym. ¿e pozwolono panu wêszyæ w miejskim magazynie . Gabinet (Rennie pewnie okre la³ go w zeznaniach podatkowych domowym biurem) mi³o pachnia³ sosn¹. Ry¿y zorientowa³ siê. jakby nad czym medytowa³. Ry¿y Everett w zasadzie nie wierzy³ w ¿adne si³y nadnaturalne.Wobec czego mam dwa pytania . Dla Ry¿ego pi³ka baseballowa oraz odwrócony w stronê go cia autograf stanowi³y ukoronowanie z³ych przeczuæ zwi¹zanych z pomieszczeniem. Patrz na moje trofea. poniewa¿ by³a do niego odwrócona. niegdy graj¹cego w Bostoñskich Red Soksach. Maj¹c nadziejê. I p³acê podatki. mój b³¹d.Mo¿e jest pan urzêdnikiem miejskim. za³o¿y³ rêce za g³owê. pomy la³. ¿e ten pokój jest przeklêty. .Tak? .powiedzia³ Du¿y Jim sufitowi. a tak¿e nie o drewnian¹ pod³ogê. zasilaj¹cy generator. powiedzia³ Renniemu o brakuj¹cych zbiornikach szpitalnego propanu. tak i owa pi³ka wiadczy³a o tym. mia³ poczucie. ¿e jednak trochê mam cykora. . Móg³ j¹ przeczytaæ. w którym siê znajdowa³ . I nie chodzi³o wy³¹cznie o obraz. Przed ni¹ sta³a tabliczka z autografem Billa Lee. . ¿e Du¿y Jim Rennie obraca³ siê w towarzystwie ludzi s³awnych i wp³ywowych. Odwraca kota ogonem. ¿e uczucia nie odbijaj¹ mu siê na twarzy. na którym agresywnie bia³oskóry Jezus wyg³asza³ Kazanie na Górze.wiadectwo ma³omiasteczkowego presti¿u i w³adzy.stwierdzi³.siedzia³ za biurkiem. Przecie¿ to w³a nie go cie mieli j¹ podziwiaæ. Pewnie dlatego. ¿e Rennie stosuje na nim manipulacjê. Podobnie jak zdjêcia na cianach. Ry¿y u wiadomi³ sobie. . Chodzi³o wszystko plus jeszcze co innego. musieli siê ni¹ zachwycaæ.Nie jestem urzêdnikiem miejskim . zapatrzy³ siê w sufit. ¿e jeden z nich znalaz³ w magazynie za ratuszem. ani o plakietki oraz tabliczki wychwalaj¹ce w³a ciciela.przyzna³ . D³onie mia³ w dalszym ci¹gu splecione za g³ow¹. która a¿ siê prosi³a o jaki dywan. .ale jestem zatrudniony przez szpital. Jak¿eby inaczej. jakby go ostatnio solidnie wyczyszczono od pod³ogi po sufit. ¿e obserwuje pi³kê baseballow¹ na biurku.

. .Gaz miejski jest najpewniej zmagazynowany w jakim innym budynku publicznym.A ju¿ poza wszystkim innym by³ otwarty.A s¹dzi³em.Ja nie potrafiê tego wyt³umaczyæ . s¹ nie do uratowania. . . który mo¿e siê skoñczyæ amputacj¹. . prawda? Zobaczy³em tam to. i chcia³bym uzyskaæ wyja nienie. jakby siê chcia³ upewniæ czy podpisana fotografia z Tigerem Woodsem nadal stoi na swoim miejscu. . ¿e nie potrafi wyja niæ.W szpitalu praktycznie ju¿ nie ma propanu . równie dobrze mogliby pracowaæ w czasie wojny secesyjnej w lazarecie obok pola walki. Proszê o tym pamiêtaæ.Tym razem Rennie umkn¹³ wzrokiem w stronê Dale'a Earnhardta. . Klasyczn a mowa cia³a k³amcy. synu. zerkn¹³ w bok. Ry¿y patrzy³ na Renniego bez ruchu.Ry¿y uniós³ brwi.Drogi panie. Zechce mi pan wybaczyæ. . Ten. w tym operow any z chorob¹ wieñcow¹ oraz powa¿ny przypadek cukrzycy.zapyta³ Ry¿y.W jakim innym budynku publicznym? .Bez niego ci.Poczeka³ na komentarz Du¿ego Jima.stwierdzi³ Rennie. . bo w przeciwnym razie musia³bym siê . Tak czy inaczej pañskie informacje stanowi¹ dla mnie nowo æ. . Ma na zderzaku naklejkê G£OSUJ NA DU‾EGO JIMA. . Ry¿y wsta³. ¿e trzyma pan d³oñ na pulsie tego miasta.Nie. którzy jeszcze s¹ na miejscu i teoretycznie mog¹ co zrobiæ. . Czy nie tak pan to uj¹³.Naprawdê? . który zgodzi³ siê wy wiadczyæ przys³ugê. lecz sobie na to nie pozwoli³.rzuci³ Du¿y Jim. Bardzo mia³ ochotê zacisn¹æ piê ci. . . gdzie siê podzia³y miejskie zapasy propanu? Nie do wiary. . .Tyle ¿e kiedy to mówi³.Oraz p³atnik podatków. co zobaczy³em. nie potrafiê o nich nic powiedzieæ.Mamy komisariat i jak¹ stertê desek przysypan¹ piaskiem na God Creek Road. Prosto z mostu. lecz gospodarz pozosta³ niewzruszony.Zapytam pana jeszcze raz. je li zabraknie pr¹du.Nie interesuje mnie. . to Jimmy Sirois. Jako pracownik szpitala.Puszczê mimo uszu implikacje zawarte w tym pytaniu. . A je li chodzi o wasze zbiorniki. Nasi pacjenci.Przeprowadzê dochodzenie . Powiedzia³ to z min¹ cz³owieka. Po raz pierwszy Rennie wyda³ siê rozdra¿niony. któremu grozi amputacja. kied zesz³ym razem ubiega³ siê pan o stanowisko radnego? A teraz mówi mi pan. Czy pan wie. Co te¿ ciekawe. czy pan w to wierzy. . gdzie znajduj¹ siê brakuj¹ce zbiorniki? .powiedzia³ Ry¿y. jestem cz³owiekiem zajêtym. J ego samochód stoi na parkingu.Ry¿emu krew zaczê³a siê burzyæ. O innych nic mi nie wiadomo. Trudno to nazwaæ nawet szop¹.Wobec tego jest to poniek¹d tak¿e mój magazyn.

Wy³¹czy³ telefon i d wign¹³ siê na nogi. a¿ lekarz opu ci jego dom. a mimo to unosi³ siê w nim smród spalenizny. Pog³êbi³y mu siê zmarszczki wokó³ ust. Nie wiem.Nikt nie musi mnie zaganiaæ do pracy. pañsk¹ pracê..Jak to? Co jej siê sta³o? Du¿y Jim zmierzy³ lekarza lodowatym spojrzeniem ma³ych.Pobiegniesz ? Chyba siê pan zapomina. Du¿y Jim zby³ go pogardliwym machniêciem rêki. Albo sta³o siê tam co z³ego. je li pobiegniesz sprawdziæ stan Jimmy'ego Siroisa . póki siê tam nie znajdê. ¿e Du¿y Jim go pozdrawia i zajrzy. bêdzie wykonywa³ kto inny. zanim narobisz jakic h nieodwracalnych szkód. tylko urzêdnikiem publicznym. Pete. s³ucha³ jaki czas. i pozwól mi wykonywaæ moj¹ pracê. A teraz najlepiej bêdzie.Aaa niech to! Wystarczy. m³ody cz³owieku. który czeka³. panie wiceprzewodnicz¹cy. ale us³yszy pan j¹ z pewno ci¹. Zadzwoni³a komórka Du¿ego Jima. we trzech jako sobie poradzimy. Ry¿y nadal walczy³ z w ciek³o ci¹ i teraz zacz¹³ tê walkê przegrywaæ. zanim on zrobi to samo. Powiedz mu. Moim obowi¹zkiem tak¿e jest odszukanie propanu. potem powiedzia³: . .Znikaj st¹d. jak tylko skoñcz¹ siê te wszystkie k³opoty.. Rennie wyra nie siê naburmuszy³. A pan powinien byæ w szpitalu czy przychodni. ¿e siê odwrócê.S³ucha³ jeszcze moment. Do roboty. Nie jest pan dyktatorem. ... albo znowu kto co kombinuje. . Zaraz tam bêdê. Tyle panu mogê obiecaæ. wycelowa³ palcem w urzêdnika miejskiego. Je¿eli znajdê go w niew³a ciwym miejscu. Wiêc we siê do roboty. Zaistnia³ pewien problem z wielebn¹ Libby. nie oceniê. Odebra³.Skoro s¹ z tob¹ ludzie w biurze.Na pewno us³yszy pan jej wersjê. Zadzwoñ do Andy'ego. bezlitosnych oczek.! . Krew mu ³omota³a w skroniach. zamknij buziê.. .rozgniewaæ. A ja w tej chwili jestem naczelnym lekarzem w tym mie cie i ¿¹dam. . ile w niej bêdzie prawdy. synu. U stóp schodów Ry¿y podniós³ rêkê. lecz Ry¿y nie opu ci³ palca. 11 W czasie pierwszych piêædziesiêciu piêciu godzin istnienia klosza ponad . Ry¿y szybko wyszed³.. . Powietrze by³o niemal ca³kiem nieruchome. Na zachodzie s³oñce zostawi³o po sobie upiorn¹ czerwieñ.Muszê jechaæ na komisariat. .

a w nastêpnych dniach liczba ataków szybko spad³a do zera. Mniej wiêcej w czasie.Uwa¿asz. jaka tutaj odchodzi³a). jaki prze¿ywali ludzie. Bushey siedzia³ przed magazynem za radiostacj¹ WCIK. nie zwróci³ na to uwagi. By³ nagrzany do tego stopnia. Przybra³ rozmiary kuli do krêgli. Trochê jakby zostali zaszczepieni. Wszystko wskazywa³o na brak widocznych skutków. Ale potem rêce zaczê³y mu siê trz¹ æ na tyle. A tak¿e Sammy i Little Waltera. W koñcu przedobrzy³em. zobaczy³ twarze matki. gdy Du¿y Jim przebywa³ w towarzystwie Ry¿ego. I bardzo dobrze. zosta³ odnotowane.spyta³a go Linda pó niej. ojca i dziadka. które trafi³y do Ry¿ego. którzy zanadto zbli¿yli siê do kopu³y. Ju¿ po mnie. sennym wzrokiem obserwowa³ zachód s³oñca (przywodz¹cy na my l wybuch pocisku. Wolno przekrêci³ siê na bok. Nie umar³ jednak. jak na czerwonym niebie ro nie czarny marmur. Wiêkszo æ dzieci. . a¿ zagarn¹³ ca³e czerwone niebo.dwadzie cioro dzieci przesz³o ataki petit mal. I rós³ dalej. Wszystkie twarze na chmurach krwawi³y. Wiele innych przesz³o niezauwa¿enie. ka¿dy o tym wiedzia³. Jedne. potem zbyt mocno nadmuchanej pi³ki pla¿owej. Je li chodzi o Phila Busheya. bo szkar³at na niebie by³ poczernia³y od sadzy na kopule). ¿e móg³ siê wznie æ do jonosfery. Potem wiêkszo æ ludzi nie czu³a ju¿ nic. Za pierwszym razem mieli wra¿enie zetkniêcia ze s³abym pr¹dem elektrycznym. podobnie pewien ch³opiec.Raz siê z ni¹ stykasz i jeste uodporniony na ca³e ¿ycie? Janelle mia³a dwa ataki. ¿e fajka spad³a w wysok¹ trawê (po¿ó³k³¹ i zwiêd³¹ wskutek produkcji. a przy tym bez majaczen ia. . a zaraz potem lewa. To by by³o tyle. W ci¹gu owych piêædziesiêciu piêciu godzin ataki mia³o dwoje doros³ych. . Drgawki by³y czêste przy grzaniu. Norman Sawyer. który podnosi³ w³osy na karku i przyprawia³ o gêsi¹ skórkê. nawet nie straci³ przytomno ci. mia³a w ogóle tylko jeden atak. Na kilku nisko zawieszonych chmurach. na przyk³ad u córek Everettów. które przep³ynê³y w krwistym o wietleniu. U obojga objawy wyst¹pi³y mniej wiêcej w porze zachodu s³oñca w poniedzia³ek i u obojga bez trudu mo¿na by³o okre liæ przyczyny. ¿e kopu³a jest jak ospa wietrzna? . przyczyna le¿a³a g³ównie w jego w³asnym produkcie. pomy la³ z ca³kowitym spokojem i nawet ulg¹. podryguj¹c i obserwuj¹c. znanego jako Kucharz. w rêku lu no trzyma³ bonga. Ry¿y sk³onny by³ porównywaæ je do wstrz¹su. Kiedy zaczê³a mu drgaæ prawa noga. i w obu przypadkach drugi atak by³ znacznie ³agodniejszy ni¿ pierwszy.

Po ataku zapad³ w pierwszy prawdziwy sen od tygodni. potem oczyszczaj¹cy ogieñ.. . bo zaczê³y spadaæ gwiazdy. Ogieñ i. wetknê³a do jej skarpetki.Koniec wiata. Najmniejszy lad czerwieni znikn¹³ z nieba. potem cukierek.mrukn¹³.Cukierek na Halloween. ¿e siê jednak pomyli³. A potem próba siê skoñczy. siostra. jak znalaz³. jakby kto otworzy³ ukryt¹ zapadniê i do Chester's Mill wpu ci³ piek³o. Ogieñ przybra³ kszta³t twarzy. Fajka wbi³a mu siê w ramiê. Rycz¹ce palenisko. Gdy siê obudzi³. Oczyszczenie.owszem. On. Jezus siê na niego gniewa³. któr¹ w zesz³¹ Gwiazdkê Rose.To cukierek . które mia³ zobaczyæ i poczuæ pó niej. Mówi³ mu. a teraz proszê. a mo¿e i od miesiêcy. . powoduj¹c oparzenie. S³owa wi³y siê wokó³ . Kucharz by³ przemarzniêty do szpiku ko ci. A potem. Najpierw psikus. Nastêpnie pojawi³ siê ogieñ. By³y ró¿owe. I mówi³. Tymczasem s³owa .Nie. By³a jednak zaopatrzona w zabawn¹ lampkê na baterie. Wystarczy³o przyczepiæ lampkê klipsem do ksi¹¿ki i w³¹czyæ. Bo pod kloszem ju¿ nie opada³a rosa. I powoli blak³. Najpierw pojawi¹ siê ró¿owe gwiazdy. drgaj¹c w ¿ó³tej trawie. Nigdy dot¹d nie mia³a okazji skorzystaæ z tego gad¿etu. pomy la³ Kucharz. zaczê³y za sob¹ zostawiaæ d³ugie ró¿owe lady. Twarz Jezusa. ¿e to on jest odpowiedzialny za ogieñ. by³a to pomarañczowa wersja krwawych chmur. z wywróconymi oczami. na które patrzy³ tu¿ przed atakiem.. by³o ca³kiem ciemno. 12 W czasie gdy Kucharz obserwowa³ twarz Chrystusa w krwistym zachodzie s³oñca. Moment pó niej doszed³ do wniosku.. wiat³o nie stanowi³o problemu. w bia³kach odbija³ siê upiorny zachód s³oñca. Le¿a³. Tylko ¿e mia³y niew³a ciwy kolor.Czysto æ . Bo¿e drogi. Jezus ju¿ nie wygl¹da³ na takiego rozgniewanego. I bardzo dobrze..mrukn¹³. nie pamiêta³a. Dlaczego? Bo Kucharz zrozumia³. Generator wysiad³ albo zu¿y³ ca³e paliwo. . radna Andrea Grinnell siedzia³a na tapczanie i próbowa³a czytaæ. ale suchy. . Mówi³ do niego.

niestety. zwy kle krystalicznie czysta. postawi siê Renniemu. ¿e post¹pi³a s³usznie. Mimo wszystko Andrea stara³a siê czytaæ. I zmus ili do robienia rzeczy. Mniej wiêcej oko³o pi¹tej ugryz³a kanapkê i nawet prze³knê³a ten kawa³ek chleba z serem.. dopóki siê nie oczy ci tego. spu ci³a z wod¹ wszystkie pigu³ki: zarówno metadon. Metadon! Bo¿e drogi. Tak powiedzia³. bo nie potrafi³a sobie wynale æ innego zajêcia.. czy Jim nadal zamierza je zwo³ywaæ. Cierpia³a na rozstrój ¿o³¹dka. mo¿e tak nawet by³o lepiej. a ona nie mog³a czekaæ tak d³ugo. Z t¹ straszn¹ kopu³¹ nad miastem. Teraz siedzia³a rozdygotana i usi³owa³a siebie przekonaæ. A kiedy znów bêdzie sob¹. .Póki nie wywalê ca³ego tego gówna z mojego cia³a. taka j¹ spotka³a mi niespodzianka). Dawno powinna by³a to zrobiæ. by³a ca³kiem pozbawiona sensu. Nawet nie wiem. jak i ostatnie tabletki oksykodonu znalezione w g³êbi szuflady nocnego stolika.. I powiedzia³ te¿. Nie dotrê dzisiaj na zebranie kryzysowe. Nie mia³am innego wyj cia. Najprawdopodobniej bêdziesz mia³a napady drgawek . przypomnia³a sobie s³owa Ry¿ego. my la³a. lepiej tego nie rób . zanim wszystkie zapasy sp³ynê³y do cieków. je li tylko zdo³a. z tego. których robiæ nie chcia³a. wiêc w efekcie proza Nory Roberts. bo gdyby siê tam pokaza³a. Ju¿ dwukrotnie zmienia³a ubranie. heroina w przebraniu! Je li planujesz odstawiæ leki natychmiast i definitywnie. lecz nie mog³a je æ.. ¿e odwyk mo¿e potrwaæ dziesiêæ dni. pewnie bêdzie musia³a zmieni je ponownie. Ry¿y namawia³ j¹ do przej cia na metadon. . a toalety ju¿ nie mia³a czym sp³ukaæ.strony. Trzeba skoñczyæ od razu. kilka chwil pó niej zwymiotowa³a do kosza na mieci. Szkoda. Bior¹c pod uwagê przebieg ostatniej rozmowy z Du¿ym Jimem i Andym Sandersem. bo nogi jej dr¿a³y i podrygiwa³y. Lepiej zostaæ w domu. By³a g³odna. . bo zjedzenie tej kanapki kosztowa³o j¹ sporo wysi³ku. jakiej siê spodziewa³a.Z tego gówna . po prostu by na ni¹ wsiedli. Doszed³szy do tej konkluzji. Nie bez przyczyny nazywa siê te objawy skopywaniem na³ogu . które bez oksykodonu przysparza³y jej tyle cierpieñ (ale nie musia³a przechodziæ przez rozgrzan¹ do bia³o ci udrêkê. Dom cuchn¹³ mimo otwartych okien. Poci³a siê obficie. Mimo bol¹cych pleców. czasami nawet zamienia³y siê miejscami.powiedzia³a g³o no i odsunê³a z oczu wilgotne w³osy. Musia³a spu ciæ wodê dwa razy.

Andrea zaczê³a spadaæ. gdy nienaturalna czerwieñ zachodz¹cego s³oñca wreszcie zaczê³a bledn¹æ. ¿e cia³o. które za sob¹ zostawi³a. Barbie odezwa³ siê raz. Niestety. wiêc od razu wy³¹czy³a. Na d¿insach okolicy krocza pojawi³a siê plama wilgoci. by zerkn¹æ na swoj¹ ziemsk¹ pow³okê siedz¹c¹ na tapczanie. Chcia³a przekrêciæ kartkê. O ile prze¿yjê. No tak. chocia¿ oboje czuli to samo. o co pyta. wliczaj¹c w to udzielenie pomocy medycznej dwóm osobom.Tak. czy zrobi³am dobrze. Gdzie daleko. przygnêbiony i nie mia³ najmniejszej ochoty podj¹æ siê pe³nienia roli. Julia w pewnej chwili w³¹czy³a radio. I to szybko. ¿e w drodze z miasta bêd¹ z Juli¹ rozmawiaæ na temat tego. Trudno o gorszy czas na próbê przejêcia dowodzenia. Gad¿et spad³ na pod³ogê. jak¹ mu narzucano. Ca³kiem jakby jecha³a niewidzialn wind¹ ekspresow¹. Wiedzia³a jednak. ka¿de zagubione we w³asnych my lach. oczywi cie. Andrea podnios³a na ni¹ wzrok i nagle zd sobie sprawê. wkrótce po tym. Zgodzi³ siê. znacznie wê¿sz¹ Motton Road. sypialniê na piêtrze. co siê przydarzy³o Piper Libby. gdzie las z obu stron podchodzi³ bardzo blisko. 13 Barbie s¹dzi³. ¿e siê unosi ze swojego cia³a. Najpierw w trzydziestym . Potem przesz³a przez sufit. Z ust sp³ywa³a jej na brodê spieniona lina. czy le.Wrogowie Hitlera pewnie te¿ mówili co w tym stylu. jak skrêcili z szosy numer sto dziewiêtna cie i pojechali na zachód. Bêdê musia³a znowu siê przebraæ. Mia³a tylko chwilê. odbiera³o tylko stacjê WCIK. tyle ¿e co by³o nie ta jak nale¿y. ale prawie nie zamienili s³owa. ¿e odczu³o ulgê. bardzo daleko w dole us³ysza³a. podryguj¹c¹ bezradnie. .Dobrze zrobi³em? Zdaniem Julii zrobi³ wiele dobrego i wietnie sobie poradzi³ podczas konfrontacji w biurze komendanta. Droga Mleczna poró¿owia³a. Plama wiat³a przenios³a siê na sufit. lecz niesforna d³oñ str¹ci³a lampkê z klipsem. krzyczy przera liwie. Rozla³a siê nad ni¹ Droga Mleczna. . przez strych z ciemnymi pud³ami oraz popsutymi lampami i dalej w noc. choæ by³ zmêczony. ‾adne te¿ nie powiedzia³o g³o no. nadaj¹c¹ All Prayed Up . .Wiêc nie ma co siê zastanawiaæ.

Na niej znajdowa³a siê nalepka z napisem KIEDY W£ADZA MI£O CI BÊDZIE SILNIEJSZA NI‾ MI£O Æ DO W£ADZY. z drugiej zakoñczony dysz¹ nie szersz¹ ni¿ obudowa d³ugopisu. Za kloszem. Dwóch mê¿czyzn rozwija³o plastikowy w¹¿. Nastêpnie w trzydziestym ósmym.Birkenau albo w Buchenwaldzi e. A kiedy uznali. kiedy jestem zdenerwowana albo zmartwiona.spyta³a Julia. Jim Rennie sprzedawa³ u¿ywane samochody. ty pierwsza opu cisz Chester's Mill. na g³owach mieli he³my.A wy co tu robicie? . Bli¿ej kopu³y. . Pu ci³a ankh na chwilê do æ d³ug¹. z jednej strony przymocowany do tylnej czê ci zbiornika.To nie to samo. miejscowa bibliotekarka.Tak s¹dzisz? Nie odpowiedzia³a. protestowali w Auschwitz . Czasami je¿d¿ê a¿ do pó³nocy.Co ty tu robisz? . Lissa u miechnê³a siê i choæ jej u miech wygl¹da³ na wymuszony. Sta³a obok staromodnej damki firmy Schwinn. Os³oni³a d³oni¹ oczy przed jaskrawym wiat³em. JIMI HENDRIX. ¿e wreszcie nasta³ w³a ciwy czas. Zajêcie równie ma³o presti¿owe. Rysowa³y cieniste reliefy na ³atanym asfalcie Motton Road.Mówi³a.Wysz³am poje dziæ na rowerze.czwartym. jakich trzydziestu ¿o³nierzy wykonywa³o rozkazy. Hitler podobno pracowa³ jako malarz pokojowy. Uspokaja to moj¹ pneumê. Obaj byli ubrani w l ni¹ce kombinezony. . . Zobaczy³am wiat³a i przyjecha³am.Przyjechali my popatrzeæ na eksperyment . Wszyscy mieli maski przeciwgazowe przy paskach. ale rozumia³a jego punkt widzenia. Przeskakiwa³a wzrokiem z Julii na Barbiego i z powrotem. Nie czas teraz mu siê przeciwstawiaæ . Lissa nerwowo obraca³a w palcach krzy¿ ankh zawieszony na szyi na srebrnym ³añcuchu. czyli od strony Harlow. nieomal dotykaj¹c namalowanego na niej sprayem prostok¹ta w kszta³cie drzwi. Po stronie Chester's Mill by³ tylko jeden widz. sta³a srebrna cysterna z wielkim napisem UWAGA! NIEBEZPIECZEÑSTWO! ZACHOWAÆ BEZPIECZN¥ ODLEG£O Æ. Barbie by³ jej . Zawsze tak robiê. ¿eby nakre liæ w powietrzu jaki skomplikowany symbol.Je¿eli siê powiedzie. jakby wypowiada³a zaklêcie. .odpowiedzia³ Barbie. . wysiadaj¹c z samochodu. . . ze skrzynk¹ na mleko zamontowan¹ nad tylnym b³otnikiem. Lissa Jamieson. i wtedy mieli racjê. WIAT ZAZNA SPOKOJU. i wtedy te¿ dobrze my leli. sta³a spora liczba wojskowych ciê¿arówek. a na plecach butle z powietrzem. Przed nimi b³yszcza³y w ród drzew strugi wiat³a. potem w trzydziestym szóstym.

.upewni³ siê Barbie.. Jest pani jeszcze ³adniejsza. Barbie zast¹pi³ jej drogê jakie trzy metry od miejsca.O co chodzi? .zgodzi³ siê Barbie. Oni nie mieli kurtek.Kto to jest? .Pani Shumway. . . ani po drugiej stronie kopu³y. gdzie sta³ Cox.Cyfrowy? . Czyli wy mienita pieczeñ. Nie doda³. .szepnê³a Lissa. co trzeba.Co u Kena? . pu³kowniku Cox. zwykle jest w planach pieczeñ . Nadal jest z panienk¹. . Jestem pana ulubion¹ przedstawicielk¹ mediów. Cox zasalutowa³. popelinow¹ kurtkê i czapkê z logo Maine Black Bears na g³owie. tak? . Mia³ na sobie spodnie khaki. Barb ie zauwa¿y³ przede wszystkim.. Po dzisiejszej spektakularnej pora¿ce tym razem m¹drze postanowili dzia³aæ po cichu. 14 . . Barbie te¿ i poczu³ siê z tym dobrze. ¿e je¿eli w nastêpny wtorek kopu³a nadal tu bêdzie.wdziêczny za ten wysi³ek. Chwyci³ j¹ za ramiona.Próbowa³am.Julia ruszy³a do przodu. .Nie chc¹ rozmawiaæ .Muszê przyznaæ. Znów obraca³a w palcach krzy¿. Dobry wieczór. .Witaj. Barbie . Cox przybra³ na wadze. .Wtedy omin¹³by mnie wtorkowy wieczór w Sweetbriar Rose.Aparat. pu³kowniku . Nie by³o ku temu powodu ani po tej.I co oni w ogóle tu ro . ¿e potrafi pan prawiæ kompleme. która najszybciej znajduje. w koñcu go zerwie.Rzeczywi cie. specialité de la maison oka¿e siê najpewni quiche z cukini¹.Tym razem najwyra niej siedzi pan po uszy w gównie. . . U miech Coksa by³ tylko odrobinê skrzywiony. Julii Przysz³o do g³owy. . ni¿ przypuszcza³em. . co Julia zapisa³a mu na plus. Zza cysterny wyszed³ cz³owiek przywodz¹cy na my l przysadzisty hydrant. ¿e James O.W porz¹dku. której niebezpiecznie blisko by³o do podwójnego podbródka.Staraj¹ siê nas uwolniæ. .odezwa³ siê Cox. ¿e je li dalej bêdzie skrêcaæ ³añcuszek.dokoñczy³a bibliotekarka.stwierdzi³ Cox.Tym razem bêdzie wyj¹tkowo ciê¿ko.Witam. Nastêpnie zwróci³ uwagê na tê grub¹ kurtkê z zamkiem podci¹gniêtym a¿ pod sam¹ brodê. Ca³kiem zapomnia³a o aparacie fotograficznym zawieszonym na szyi. .stwierdzi³a Lissa. . .zdziwi³a siê Julia.

Melissa Jamieson. . i zabije nas wszystkich? Na taki wypadek macie maski przeciwgazowe? . mieszkañcy Chester's Mill bêd¹ pana wychwalali pod niebiosa. .Pamiêtasz. .Oni s¹ w Waszyngtonie .Niech pan powie.stwierdzi³a Lissa.Dlaczego nie? Je¿eli siê uda.A je li nie? . . co siê sta³o z rozrusznikiem komendanta Perkinsa? .Cox westchn¹³ ciê¿ko. a nie parê tysiêcy anonimowych podatników.odezwa³ siê Barbie. Jest tutaj bibliotekark¹. Nagle wyda³o mu siê istotne. .spyta³ Barbie. Dla przyjació³ Lissa. ¿e dojdzie do jakiej reakcji chemicznej.Nastêpny wybuch? Cox milcza³ niezdecydowany.stwierdzi³a Lissa z nerwowym u miechem.wtr¹ci³ Barbie. wydzielaj¹c jaki truj¹cy gaz. obracaj¹c ankh. . gdy nagle skojarzy³a. Mam rozkazy od prze³o¿onych.wyrwa³o siê Julii.Powinnam sobie daæ z tym spokój .O¿e¿ jasna cholera! Chyba powinnam siê przeprosiæ ze starym kodakiem. . . prowadzi zajêcia jogi. Staracie siê zachowaæ tajemnicê jedynie z przyzwyczajenia..Za . .. . ¿e pod kloszem ¿yj¹ ludzie. . pu³kowniku . kwas prze¿re kopu³ê i bêdzie mo¿na wypchn¹æ ten fragment jak kawa³ek szyby w oknie.Co chcecie zrobiæ? .Domaga siê pan ca³kowitej przejrzysto ci. Pe³ni te¿ funkcjê doradcy szkolnego w gimnazjum i. . Tu jeste my tylko my. . Spojrza³ na przera¿on¹ Lissê.Zdaniem uczonych bardziej prawdopodobne jest... by³ Cox zrozumia³.Ju¿ mia³a powtórzyæ pytanie.Obie mo¿liwo ci uwa¿aj¹ za wysoce nieprawdopodobne doda³. Wiêkszo æ ich przedstawicieli ogl¹da Girls Gone Wild w p³atnej telewizji..Je¿eli kopu³a siê roz³o¿y.O cholera! .spyta³a Coksa bibliotekarka. .Rozumiem pani niepokój.W przeciwnym razie ja to zrobiê.Nie oni zostan¹ upieczeni albo zagazowani. .Niezupe³nie . . Cox ponownie westchn¹³ i wskaza³ namalowany sprayem prostok¹t. .Mog¹ sobie na to pozwoliæ .Ci ludzie w kombinezonach ochronnych zaaplikuj¹ nasz¹ eksperymentaln¹ mieszankê. która mo¿e doprowadziæ do zapalenia kopu³y. . .To najbardziej optymistyczna teoria . .odpar³ Cox.Pani ma na imiê Melissa . o ile dobrze pamiêtam. . .Jasne.Kopu³a go usma¿y. Je li nam siê poszczê ci. . Awaryjny sprzêt Pete'a Freemana. .stwierdzi³ Barbie. .A media w Castle Rock. .stwierdzi³ Barbie.Niezupe³nie.

Strzeli³ palcami. .trzymaæ w ciemno ci i podlewaæ gównem? Prawdopodobnie w³a nie o to chodzi³o. które by wiadczy³y o tym.A wy co widzicie? Zmieni³y kolor? . jak byæ powinno. . Wszystko tak.Czy ten wasz kwas jest mocny? . . W tej czê ci kraju w³a ciwie nie ma zanieczyszczeñ.. . Lissa zrobi³a dwa kroki do ty³u.. Odchyli³a g³owê do ty³u jak dziecko. ¿eby pan odprowadzi³ piêkne panie przynajmniej trzydzie ci metrów.Widzi pani. Po co k³amaæ? . Spójrzcie na gwiazdy . to najbardziej ¿r¹ca substancja. . ¿e klosz..Patrzcie. sk¹d siê wzi¹³? Jakiekolwiek? .Przysz³a mu do g³owy jaka my l. .Co takiego? Gwiazdy? .S¹ piêkne . .Czy macie jakie domys³y.odezwa³ siê cicho. .. Zobaczy³ Wielki Wóz. . Za ich plecami wszelka aktywno æ zamar³a.Mi³o mi pani¹ poznaæ ..S¹ bardzo jasne..Ale i straszne. cofa siê czy ulega biodegradacji.. sugerujê...zastanowi³ siê Barbie.przyzna³ Cox. . . ‾o³nierze stali z d³oñmi na maskach przeciwgazowych. w jakikolwiek sposób s³abnie.oznajmi³ Cox.powiedzia³a Lissa. Pu³kownik odwróci³ siê do ludzi w skafandrach kosmicznych. Tak wiêc je li nie znajdziemy sposobu.Gdyby my s¹dzili inaczej.powiedzia³a Julia zdumiona. lecz uciek³ wzrokiem w ten sam sposób.Nie ma ¿adnych przes³anek.znalaz³ siê Cox.spyta³a.spyta³a Lissa. Mimo wszystko siê zdenerwowa³.O ile mi wiadomo. by go naruszyæ. ró¿owe. pod którym siê pañstwo znale li. który Ry¿y Everett rozpozna³ u Du¿ego Jima. Wielk¹ Nied wiedzicê. Oriona.du¿o tego wszystkiego. Reakcja odruchowa? Cywilów nale¿y traktowaæ jak grzyby .No to zaczynamy .‾adnych .Jak wygl¹daj¹? .Przyzna³ Cox. .. . .Barbie. Barbie te¿ spojrza³ w górê. tyle ¿e zamazane i. . Ca³a Droga Mleczna zmieni³a siê w gumê do ¿ucia rozci¹gniêt¹ na wielkiej kopule nocy.Gotowi? Obaj wystawili w górê kciuki. . jaka istnieje .Co siê dzieje? . . mamy szansê was powstrzymaæ? .Czy pan to widzi? Cox spojrza³ w górê. Cox nie odpowiedzia³ bezpo rednio.Gwiazdy s¹ ró¿owe . . .oznajmi³a Julia. zostan¹ pañstwo pod nim na d³ugi czas. warto podj¹æ to ryzyko. Oczy mia³a wielkie i b³yszcz¹ce.Cox .

To.spyta³a Piper.Na razie . Bark to jedna sprawa. . Ró¿owe gwiazdy spada³y. ¿ebym dosta³a wiêcej znieczulenia .Koniecznie muszê porozmawiaæ z komendantem Randolphem. . . . . pr¹d powietrzny mija wiele miast i o rodków produkcyjnych. D¹¿y na po³udnie. bo Lissa Jamieson krzyknê³a i wskaza³a na niebo. Teraz zostawia na kopule . wezmê to pod uwagê. . gdy Ry¿y s³ucha³ bicia jej serca.upiera³a siê tym samym rozmarzonym tonem. Nie mog¹ pracowaæ w policji.Wyjdê do jutra? . Po czym ukry³a twarz w d³oniach. co zbiera po drodze. .I tak jest ju¿ pani oficjalnie naæpana. Wielebna usiad³a. je li nam siê zacznie robiæ ciemno? Cox nie zd¹¿y³ odpowiedzieæ.rzuci³ Barbie.Mam strasznie sucho w ustach. . . Na wszelki wypadek. ale poniewa¿ móg³ j¹ pchn¹æ tylko z jednej strony.Niech nam pan powie . Mniejsza o to. zostawiaj¹c za sob¹ jasne smugi. Niech siê pani ju¿ nie martwi o Sammy. Z pewno ci¹ nie powoduje ¿adnego zagro¿enia. Na wypadek gdyby. O d zachodu nadci¹ga pr¹d strumieniowy znad Nebraski i Kansas. nie na wiele siê to zda³o. Jego funkcjonariusze zgwa³cili Sammy.A co to ma wspólnego z gwiazdami? . . Ry¿y usi³owa³ j¹ po³o¿yæ z powrotem.Ani odrobiny . 15 . .A co bêdzie za tydzieñ albo za miesi¹c? Umyjecie klosz na wysoko ci tysi¹ca metrów..Obliza³a wargi. Jak to pod koniec pa dziernika.ci¹gnêli my raporty meteorologiczne o dziewiêtnastej. normalnie niesie nad Kanadê i Arktykê.Wiêcej znieczulenia proszê . . ¿eby powsta³ filtr optyczny.Chcemy wiedzieæ .poprawi³a go Julia..Jezus chce. Lekarz poklepa³ j¹ po prawej d³oni .za¿¹da³a Piper niezbyt przytomnie. .D¹¿¹c na pó³noc. bo bêd¹ dalej krzywdziæ ludzi.stwierdzi³ Cox. Jest tego do æ.lewa by³a mocno podrapana.. Ze szczególnym uwzglêdnieniem si³y wiatru. . ale ma³o przekonuj¹co. .doda³ po chwili grzeczniej. . ale mia³a pani kupê szczê cia przy upadku.odpar³.Chcê wzlecieæ wysoko a¿ pod same gniazda.Chyba raczej gwiazdy? Dobrze. potem wejdzie na Wschodnie Wybrze¿e.I o ma³o pani nie zabili.Nic . . . ja siê ni¹ zajmê.Ci m³odzi ludzie s¹ niebezpieczni.

co przy spuchniêt nosie nie by³o niczym dziwnym. Wypad³ przez tylne drzwi na podwórze. wielebna bêdzie smacznie spa³a. Wy³¹czyli my wszystkie lodówki poza laboratoryjnymi.powiedzia³ Ry¿y. który wyszed³ zza rogu. W po³owie korytarza spotka³ Twitcha. Ry¿y pomy la³. od strony dy¿urki pielêgniarek.zdecydowa³ Ry¿y. wychodzimy. Nie V8.Pobrali cie próbki spermy od Sammy? Mo¿ecie porównaæ z materia³em genetycznym tych ch³opaków? Je li tak. ¿e zanim wróci z kartonikiem soku. ¿eby dotrzymaæ mu kroku. doda³ w my lach. Za s³ony.O tak.Da siê temu zaradziæ. Wiele z nich spada³o. Ry¿ego przeszed³ dreszcz.Ry¿y.Jab³kowy . . wetkn¹³ g³owê do rodka. tylko musi siê pani po³o¿yæ. . bêdê prze ladowa³a Petera Randolpha w dzieñ i w nocy tak d³ugo. Bo Gina Buffalino umy³a dziewczynê na jej pro bê. Gina Buffalino oraz Harriet Bigelow.Nie. chrapa³a jak potê¿ny ch³op.Zaraz.Przyda³oby siê trochê soku . .Têskniê za Clover . Musisz zobaczyæ na w³asne oczy.. A tak¿e nie ma próbek. Rzeczywi cie. Odwróci³a g³owê. przyjació³ka Giny.Na razie bêdzie pani na rzadkich P³ynach.Nie mamy sprzêtu do takich badañ . przymykaj¹c oczy. Dogoni³ Twitcha na korytarzu. ci¹gniêta przez ni¹ do pomocy w szpitalu.Nie potrafiê ci tego wyt³umaczyæ. . . zostawiaj¹c za sob¹ fluorescencyjne ogony. a¿ dostanê od niego ich próbki DNA. . . a zreszt¹ i tak by mi nie uwierzy³. potem musia³ prawie truchtaæ. Ry¿y wróci³ biegiem do pokoju numer dwadzie cia dziewiêæ. Na podje dzie. . jakby szukaj¹c pocieszenia. ale w pokoju pielêgniarskim jest ch³odziarka. . Piper spa³a jak zabita. . tylko zaniosê.Przyniosê pani co do picia. pod którym przek³adano pacjentów na wózki. sta³y Ginny Tomlinson. A niebo by³o pe³ne wiec¹cych ró¿owych gwiazd.Co siê sta³o? Co znowu? . za daszkiem.szepnê³a Piper. i wszystkie tr zy patrzy³y w niebo. Pomarañczowego albo jab³kowego. Obejmowa³y siê nawzajem. Musisz to zobaczyæ. . .. oszczêdzamy pr¹d. . Teraz.stwierdzi³a wielebna..

Ró¿owe gwiazdy spadaj¹.przyzna³ Thurston. Pamiêtasz.Czy deszcz meteorów zawsze jest ró¿owy? . co powiedzia³. I spada³y. . gdy patrzyli na ró¿owy gniew milcz¹cego nieba. My tymczasem widzimy go przez filtr kurzu i cz¹stek sta³ych. by³by bia³y. . bardzo czêste zjawisko jesieni¹ na terenie Nowej Anglii. Rzeczywi cie spada³y.Podejrzewam. Ró¿owe linie krzy¿owa³y siê i przecina³y.mailow¹. . co bêdzie? Sk¹d on to wiedzia³? 17 Aidan powiedzia³ w chwili proroczej wizji co jeszcze: Wszyscy patrz¹ .. ale . w czasie deszczu meteorów. zostawiaj¹ za sob¹ d³ugie lady . . sk¹d¿e.Nie.Thurse. Zupe³nie jakby ca³e niebo spada³o na ziemiê.Czy to jest koniec wiata? . jednym s³owem. One zmieni³y barwê. ¿eby by³ jej ojcem. który oderwa³ siê od niej z trylion lat temu. To deszcz meteorów. Chyba trochê za pó no na Perseidy. tworz¹c na firmamencie znaki. My la³a o tym.. 16 Kiedy zaczê³y spadaæ ró¿owe gwiazdy. Carolyn przytuli³a siê do niego mocniej. . W takich razach (chocia¿ oczywi cie dok³adnie czego takiego jak teraz jeszcze nie prze¿ywa³a) cieszy³a siê. Thurston Marshall i Carolyn Sturges stali na podwórzu za domem Dumagenów i patrzyli w niebo.Sk¹d wiedzia³. jego przepowiednia siê spe³ni³a. pomy la³.. pamiêtam.Nie . które zdawa³y siê tam trwaæ jaki czas. zanieczyszczeñ. ¿e gdyby my patrzyli na niego spoza klosza. Alice i Aidan Appleton smacznie spali.Sk¹d on to wiedzia³? Thurston tylko pokrêci³ g³ow¹. jak Aidan mia³ ten atak.. . Ró¿owe gwiazdy spadaj¹ rzêdami . póki nie zblad³y i nie zniknê³y.spyta³a Carolyn... Wie ci rozchodz¹ siê szybko przez telefony komórkowe i pocztê e . Teraz w zasadzie chcia³aby. ¿e Thurston móg³by byæ jej ojcem. wiêc pewnie to po prostu kosmiczny py³ albo fragment asteroidy. . I o godzinie dziewi¹tej trzydzie ci w ten poniedzia³kowy wieczór. .Tak.Judy to przewidzia³a.

Jest przed wej ciem do komisariatu. ¿e kumuluj¹ce siê cz¹stki sta³e zmieni³y kolor gwiazd. które nie maj¹ najmniejszego znaczenia. Oraz przyjaciel Juniora. Sz³o im nie le. z komendantem Randolphem i Andym Sandersem. Po po³udniu zadzwoni³ do Erniego Calverta. Natomiast jutro sytuacja mo¿e wygl¹daæ zupe³nie inaczej. ¿e wkrótce wierni pójd¹ ¿ywcem do nieba i tak dalej. z Chazem Benderem. nauczycielem historii w gimnazjum. poprzedniego w³a ciciela. Frank. Willow i Tommy Andersonowie wychodz¹ na parking przed Karczm¹ Dippera.To tylko deszcz meteorów . oddany cz³onek ko cio³a reprezentowanego przez zmar³ego wielebnego Cogginsa. kiedy zacz¹³ siê ruc na Main Street. Oboje nadal maj¹ na sobie fartuchy. Thibodeau. Jakby ludzie ju¿ nie byli wystraszeni. ¿e je li nie przestanie bredziæ na temat tego ca³ego apogówna.mówi Chaz. ¿e nadci¹ga apokalipsa. gdyby skrêci³a kark. jak ludzie zinterpretuj¹ to zjawisko. on zamyka pa³ce z dr¿eniem. wyszed³ na parking przed supermarketem. wypuszczony z aresztu oko³o godzin y piêtnastej.najskuteczniej za spraw¹ najstarszej metody wiata . trochê jak szelest deszczu. Ten i ów p³acze. ¿e dzi po prostu pójd¹ do domu. ¿e widzi czterech je d ców na niebie. Stewart i Fernald Bowie przed swoim zak³adem pogrzebowym spogl¹daj¹ w górê. osobiste gwiazdy. A strach. aktualny w³a ciciel Food City. Ludzie ow³adniêci przera¿eniem potrzebuj¹ silnego przywódcy. Rose Twitchell stoi obok Ansona Wheelera przed Sweetbriar Rose. Jack Ca³e. Henry Morrison i Jackie Wettington s¹ naprzeciwko. Leo Lamoine. Du¿y Jim schodzi po stopniach. opar³szy g³owê na ramieniu Tommy'ego. Teraz razem patrz¹ na spadaj¹ce ró¿owe gwiazdy. które sprawiaj¹ k³opoty. którego nie mog³y wywo³aæ ¿adne ró¿owe gwiazdy. z których n ie tak dawno spad³a Libby (wy wiadczy³aby nam wszystkim przys³ugê. Rupert Libby z si³ policyjnyc h Chester's Mill. maluj¹cy siê na wielu twarzach. nakazuje im obu zachowaæ spokój i przesta straszyæ ludzi. mówi do Lea. a bardziej tym. . mo¿e siê okazaæ przydatny. ale on te¿ jest przestraszony. i poprosi³ o pomoc przy inwentaryzacji. Stopniowo coraz wiêcej osób zaczyna ocieraæ ³zy. Norrie Calvert i Benny Drake s¹ z rodzicami. Wiêkszo æ ludzi milczy. Searles i ta psi córka Roux. a silny przywódca to Du¿y Jim Rennie. trze wy i w z³ym humorze. wo³a. Du¿y Jim jest mniej zainteresowany jakimi tam wiat³ami na niebie.z ust do ust. a kiedy Norrie wtyka d³oñ w rêkê Benny'ego. Oni tak¿e siê obej muj¹. . Ich p³acz jest cichy. Niechluj Sam Verdreaux. mieli nadziejê skoñczyæ przed pó³noc¹. to zobaczy w³asne. my li). Ni¿ej t³ocz¹ siê dzieciaki. rysuje ludziom sytuacjê z nowego punktu widzenia. z rêk¹ na kolbie s³u¿bowej broni. Oko³o dwudziestej pierwszej piêtna cie na Main Street wychodzi mnóstwo osób i wszyscy ogl¹daj¹ bezg³o ny pokaz fajerwerków. Fakt. Willow p³acze. i tak dalej. Jes t zdania.

rozci¹gniêty na usch³ej trawie obok budynku mieszcz¹cego chyba najwiêksz¹ wytwórniê metamfetaminy w Ameryce. synu? . A wtedy macie mi wszyscy razem opowiedzieæ zgrabn¹ spójn¹ historyjkê. Dodee Sanders i Angie McCain w dalszym ci¹gu znajduj¹ siê w spi¿arni domu McCainów. Bóg mówi swojemu ludowi cze æ . Zrozumia³e ? . Nie wszyscy widz¹ ró¿owe gwiazdy. proszê pana . I Andrea Grinnell. . chyba ¿e patrz¹ na ziemiê z lepszego miejsca ni¿ ta ciemna równina.Wygl¹da jak koniec wiata . . Martwi tak¿e nic nie widz¹. gdzie noc¹ cieraj¹ siê armie niewiernych. Podobnie jak Junior. Siedzi miêdzy Dodee i Angie. którzy nadal wpatruj¹ siê w niebo.Kosmiczny prysznic. . Zastanawia siê.Tak. Na Morton Road w Eastchester (niedaleko od miejsca. Podobnie Brenda Perkins . proszê pana.mówi Mel. . ¿e ch³opak w te cie IQ nie zdoby³by wiêcej ni¿ siedemdziesi¹t. a nie dwadzie cia dwa. Czy jeste dzieckiem bo¿ym. Doktor Haskell. czy pan wie? .Du¿y Jim patrzy na nich po kolei. pokazuj¹c kciukiem Randolpha i Andy'ego. Równie¿ Kucharz. Mel Searles patrzy na Du¿ego Jima.Wracamy do rodka . Frank DeLesseps trochê siê uspokaja. pan Cary i Rory Dinsmore w kostnicy w szpitalu imienia Catherine Russell. A tak¿e Piper. potem zawo³am was czworo. Duke Perkins.mówi ch³opak. On te¿ ma oczy jak spodki. . . gdzie próba naruszenia .stuka Frankiego w ramiê.przytakuje Frankie.Co to jest. Lester Coggins.Wobec tego nie masz siê czego obawiaæ.zmêczona p³aczem zasnê³a na kanapie. trzyma je za rêce.Chyba tak .Porozmawiamy chwilê.Bzdura. a na dodatek otwarte usta.oznajmia Du¿y Jim. koñcz¹c na Carterze Thibodeau. Co oczywi cie niekoniecznie musi byæ z³e. Myra Evans. na szczê cie tylko trochê. w ród wydruków z pliku VADER roz³o¿onych na stoliku do kawy. czy ile tam ma w rzeczywisto ci. Du¿y Jim my li sobie. czyby tu nie zostaæ na noc. Chuck Thompson i Claudette Sanders s¹ w domu pogrzebowym Bowiego. . .Podoba ci siê pokaz? Ch³opak z rozszerzonymi strachem oczami wygl¹da na dwana cie lat. G³owa go boli. Córeczki Ry¿ego Everetta oraz dzieci Appletonów szybko zasnê³y. .Dzi w nocy wasza droga do zbawienia to zgrabna i spójna historyjka.

Nie ostatni¹. Lissa wskaza³a w stronê Eastchester. Julia i Lissa Jamieson patrzyli w milczeniu. ¿e eksperyment. ale Barbie tak¿e by³ przygnêbiony. to ruger SR9. przeprowadzaj¹cych jakie analizy spektrograficzne. Jack Eva prze³yka resztkê alkoholu. Jest pierwsz¹ ofiar samobójcz¹ klosza. jak dwóch ¿o³nierzy w kosmicznych skafandrach zdejmuje smuk³¹ dyszê z koñca plastikowego wê¿a. odjechali mocno skomplikowanym urz¹dzeniem od miejsca eksperymentu. teraz stercza³y na czub kach g³ów jak dziwaczne kapelusze. czym s¹. Wygl¹dali na zmêczonych. Sam j¹ wybra³. bo bez Myry straci³ grunt pod nogami. za starzy na ¿o³nierzy. Ona te¿ by³a zmêczona i przybita. Barbie przy³apa³ j¹ na ocieraniu oczu. zgrzanych i przygnêbionych. Maski przeciwgazowe. mniej wiêcej piêtna cie po dziesi¹tej. 18 Barbie. Co nie przeszkodzi³o jej fotografowaæ. a nastêpnie ca³o æ do metalowej kasetki oznaczonej s³owami MATERIA£Y NIEBEZPIECZNE. tak zwany test kwasowy. rzuca butelkê w trawê i strzela sobie w ³eb. Gdy sta³o siê jasne.S³ysza³am co jakby strza³. a ¿yczy sobie mierci. W ka¿dym razie zapewne takie mieli zamiary. W³o¿yli j¹ do nieprzejrzystej plastikowej torby ze strunowym zamkniêciem. Wie. i Cox mo¿e by nawet udzieli³ odpowiedzi wprost. . Mo¿e zdo³a³by jako bez niej ¿yæ i prawdopodobnie umia³by ¿yæ jak szczur w szklanej klatce. który zosta³ powtórzony trzykrotnie. w drugim broñ.konstrukcji klosza za pomoc¹ eksperymentalnej mieszanki kwasów odbywa siê mimo deszczu meteorów) Jack Evans. Tê zamknêli osobnym kluczem i wtedy zdjêli he³my.Pewnie strzeli³ ga nik albo jaki dzieciak zrobi³ rakietê z butelki . Jack poci¹ga z butelki i patrz y na spadaj¹ce ró¿owe gwiazdy. zas³aniaj¹ce twarze podczas procedury testowej. Barbie móg³by zapytaæ Coksa. nie przyniesie oczekiwanych rezultatów. . która zawsze by³a w domu na wypadek konieczno ci obrony. co mia³y wykazaæ testy. stoi na podwórzu za swoim domem. Dwaj starsi mê¿czy ni. W jednym rêku trzyma butelkê jacka danielsa. jednak z dwiema tragediami na raz nie potrafi sobie daæ rady. Przy ka¿dej wypowiada ¿yczenie.powiedzia³a Julia. A wy? . Gdy spadaj¹ce meteory rzedn¹. Barbie domy la³ siê w nich uczonych z Agencji Bezpieczeñstwa Narodowego. Wysoko na niebie szybowa³y ostatnie ró¿owe meteory. wdowiec od przedwczoraj. jakie czterdzie ci piêæ minut po tym. gdy zacz¹³ siê kosmiczny pokaz.

Czy wed³ug naszej wiedzy to w ogóle jest mo¿liwe? . Mamy tylko teoriê. ¿e kiedykolwiek zobaczê cz³owieka na Marsie. Który utrwali³ w cianie kopu³y namalowane przez nas linie.To co . .Niech pan wreszcie nam powie! Do jasnej cholery! Cox uniós³ d³oñ. . Z punktu widzenia analizy spektrograficznej tego czego tu nie ma. kurwa maæ.stwierdzi³ Cox. oczy b³yszcz¹ce.rozwojowych zwi¹zanych z budow¹ kwasu. dorzuci³: . . pu³kowniku .powiedzia³a Julia ze ladem dawnego u miechu w g³osie. . Ska¿enia pochodz¹ce z ziemi i z powietrza.nic..Nic nie wiemy. ¿e kopu³a mo¿e byæ stworzona przez jak¹ formê ¿ycia o bardziej zaawansowanej wiedzy na temat fizyki.stwierdzi³ Marty.‾e kopu³a zosta³a stworzona przez istoty pozaziemskie..uzna³a Julia. Julia zrobi³a dwa kroki do przodu. . .zapyta³ Cox. to rozliczaj¹ siê z niew³a ciwym krajem . . .908? .Marsjanie us³yszeli o tym plotki i siê wkurzyli. Wskaza³ miejsce. a tymczasem Rosjanie twierdz¹. . Poza tym . a poza tym. biologii i tak dale j? - . Jeden ze starszych d¿entelmenów.. wch³onê³o go i unicestwi³o. . .Nie.Aaa.Jak chcesz.Czy by³by sk³onny twierdziæ.Ma pani racjê. ta przygoda kosztowa³a amerykañskich podatników jakie trzy czwarte miliona dolarów. czego nie ma. którzy przeprowadzali testy. Marty.. ¿e to zadzia³a? .Nie. ..Jak analizy? . mów. pozwól na moment. . . ¿adnych tajemnic. . Rzuca³ podwójny cieñ.Marty wzruszy³ ramionami.Przepraszam? . chemii. przepraszam.Niech pan siê nie wyra¿a. Twarz mia³a bia³¹ jak kreda.A co z HY . .ladowe ilo ci minera³ów. ¿e w dwa tysi¹ce dwudziestym wy l¹ czteroosobow¹ za³ogê. rozumiem! .. Barbie dostrzeg³ co w jego oczach.To nazwa kwasu. Tak.Cox odwróci³ siê do Barbiego i kobiet. .zapyta³ cicho. zbli¿y³ siê do ciany klosza... jeste pewien? . . Maskê przeciwgazow¹ trzyma³ w rêku. . . Widz¹c jego wahanie. nie zrobi³ kompletnie nic.Naprawdê s¹dzili cie.Jim.Je li tak.Cox podszed³ bli¿ej.O ile mi wiadomo.Znikn¹³ .Mów. gdzie sprayem namalowano na kopule du¿y prostok¹t. nie licz¹c kosztów prac badawczo . Tyle ¿e wed³ug naszej wiedzy istnienie klosza te¿ nie jest mo¿liwe. . ale te¿ nie spodziewa³em siê.

pomy la³. .przyzna³. Stosujemy metodê Sherlocka Holmesa: Je li wyeliminuje siê wszystko. co wiesz. co zbyt skomplikowane. musi byæ prawd¹ . zapewni³ go raz jeszcze: . z którymi nad tym pracujemy. ¿e to co jest w pewnym sensie hybryd¹ pa³eczki okrê¿nicy.Ale musimy siê te¿ liczyæ z tym.A nawet biologiczne.Nie .Pu³kowniku . . . Jedna z teorii zak³ada. . co pozostanie. mo¿e kopu³a ¿yje.Ja sam sk³aniam siê ku teorii o istotach pozaziemskich. Nawet siê nie skrzywi³. ..odpar³ Cox. . tak siê czujê. albo oszczêdzali paliwo. .To by³ strza³ z broni . .Jestem tego pewna.Czy jeste my przedmiotem jakiego eksperymentu? Szczerze mówi¹c. skoro w zasadzie nic nie robim y.Niekoniecznie . . Czy my naprawdê dyskutujemy na ten temat? . Lissa Jamieson przygl¹da³a siê schludnym domom Eastchester.To mo¿e byæ zjawisko meteorologiczne .zapyta³ Barbie sceptycznie. bo ludzie albo nie mieli generatorów. je li mo¿na to tak nazwaæ. gdyby co takiego siê zdarzy³o? . . to.stwierdzi³a stanowczo. czy to nie skutek dzia³ania wrogiego pañstwa.odezwa³a siê Julia do Coksa.Mo¿esz mówiæ wszystko.Marty stukn¹³ w klosz.Czy wyl¹dowa³ gdzie lataj¹cy spodek i jaki kosmita ¿¹da³ widzenia z naszym przywódc¹? . Szczepionkê w postaci ³agodnego wstrz¹su elektrycznego mia³ ju¿ za sob¹.. ¿e to robota jakiego ziemskiego super³obuza.Które nic na tym nie zyska³o? . choæby nie wiem jak nieprawdopodobne. . .Owszem.Podobnie s¹dzi wiêkszo æ naukowców. .. Czy mi siê to tylko ni? .zapyta³a Julia. W wiêkszo ci nie pali³y siê wiat³a.stwierdzi³ Marty. na przyk³ad Korei Pó³nocnej.Wiedzia³by pan. najwyra niej robi³ to nie po raz pierwszy. . Trzeba te¿ rozwa¿yæ..przyzna³ Cox po zastanowieniu. . bierzemy pod uwagê tak¹ ewentualno æ . .Poniewa¿ Marty nadal wyra nie mia³ w¹tpliwo ci.spyta³ Barbie.

najbardziej ceni³ sobie fotogr afiê Hanny Compton. a wiêc dobre stare podstawy koszykówki. Dale'a Earnhardta oraz Billa Lee Spacemana. S¹ te¿ tacy. które musia³ podziwiaæ ka¿dy go æ. Kibice dziewczêcych zespo³ów twierdz¹. Wielu z nich to krewni zawodniczek. która doprowadzi³a Lady Wildcats do zdobycia tej jedynej z³otej pi³ki. Ch³opcy tak¿e chcieli wygrywaæ. rozgrywaj¹cej. Je li siê ma bilety na ca³y sezon. Dziewczêta traktowa³y sport bardzo osobi cie. pozwalaj¹c oceniæ taktykê i cieszyæ siê ka¿dym podaniem czy przejêciem. co zwyczajnie lubi¹ sobie popatrzeæ na d³ugonogie nastolatki biegaj¹ce w krótkich spodenkach. M³ode zawodniczki przestrzegaj¹ etycznych zasad gry. lecz jego pasja zaczê³a siê od czego zupe³nie innego. i nie przeszkadzaj¹ im niewysokie wyniki. walenie pi³k¹ w tablicê i rzuty z po³owy boiska) rzadko w ogóle dostrzegaj¹. które ch³opcy (uwielbiaj¹cy wy cigi. Gra toczy siê wolniej. widzia³ wszystkie mecze.jednej. a wiêc Tigera Woodsa.WCZUCIE SIÊ 1 Poza polityk¹ Du¿y Jim Rennie mia³ tylko jedn¹ pasjê. zw³aszcza je li rozgrywano mecz z tradycyjnym rywalem (w przypadku Wildcats z Mills by³a . a by³a ni¹ koszykówka dziewczêcych dru¿yn gimnazjalnych. z których miej¹ siê fani zespo³ów ch³opiêcych. uwa¿a³ za równie wa¿ne. si³¹ rzeczy poznaje siê innych posiadaczy karnetów oraz powody. Wyp³ynê³a ze ród³a. S¹ te¿ prawdziwi mi³o nicy koszykówki. Lady Wildcats. kiedy Lady Wildcats wygr a³y stanowe mistrzostwa klasy D. o którym nigdy nie wspomnia³ w rozmowie z przyjació³mi z widowni. dla których cz³owiek interesuje siê sportem. ¿e u dziewcz¹t k³adzie siê znacznie wiêkszy nacisk na obronê i rzuty wolne. czasem gra toczy³a siê bardzo ostro. W dwa tysi¹ce czwartym. dok³adnie . i nie bez racji. Od roku tysi¹c dziewiêæset dziewiêædziesi¹tego ósmego zawsze mia³ bilety na ca³y sezon i ogl¹da³ co najmniej tuzin rozgrywek rocznie. drugoklasistki. a czêsto ta k¿e filary Booster Club. kipia³y nienawi ci¹. Nie by³oby to zachowanie polityczne. dla których kibicowali. I choæ na cianach biura powiesi³ zdjêcia. ¿e dziewczêca koszykówka jest zwyczajnie lepsza. z autografami osób s³awnych. Du¿y Jim wszystkie te powody. którzy powiedz¹. oczywi cie. organizacji praktykuj¹cej sprzeda¿ ciasteczek i inne formy zbiórk i pieniêdzy na pokrycie rosn¹cych kosztów wyjazdówek .

ale dla wiêkszo ci ch³opców by³a to kwestia indywidualnych osi¹gniêæ. a skoñczy³a jeszcze ostrzej. Innymi s³owy . jak rozbija obronê i z wyrazem skupienia na ponurej twarzy nieub³aganie zbli¿a siê do kosza. która po koñcowym gwizdku umiera³a mierci¹ naturaln¹. chudego drwala z Tarker's Mills. ale Du¿y Jim najbardziej lubi³ patrzeæ. Z osiemdziesiêciu sze ciu punktów rzuconych w czasie tamtej rozgrywki Hanna Compton . Wiceprzewodnicz¹cy Rady Miejskiej Chester's Mill i pierwszorzêdny handlarz u¿ywanymi samochodami siê zakocha³. jak ta nienawi æ puchnie dziewczêtom w g³owach. pieprzona dziwko. Hanna wystartowa³a ostro. zwykle pijanego i zawsze k³ótliwego. który wspominali przez d³ugie lata. Dla dziewcz¹t przegrana by³a znacznie trudniejsza do zaakceptowania. W rozgrywkach mistrzowskich roku dwa tysi¹ce czwartego Lady Wildcats prowadzi³y z Rockets z Castle Rock dziesiêcioma punktami. Roztrz¹sa³y j¹ w szatni jeszcze d³ugo po zakoñczeniu meczu. krótki kucyk stercza³ na g³owie jak wyprostowany rodkowy palec. przy remisie. Dziewczyna przejmowa³a pi³kê i wykonywa³a rzuty trzypunktowe.Je li ta dziewczyna nie bêdzie gra³a w przysz³ym roku. A potem zjawi³a siê Hanna Compton. Szczê ciem dla jej dru¿yny do koñca meczu zosta³a tylko minuta i szesna cie sekund. kiedy chcia³a. ‾ywi³ siê t¹ nienawi ci¹. w czasie których zdoby³a wiêcej punktów ni¿ ktokolwiek inny a jej przeciwniczka z Richmond Bobcats zwija³a siê z bólu na parkiecie po ostrej. Gdy skoñczy³ siê tamten mecz. rednia punktów na mecz z tamtego czasu wynosi³a dwadzie cia siedem do sze ciu. bardzo wyra nie odbiera³ z boiska: Nic z tego.pokazówki. kto by mia³ wej æ jej w drogê. Jak ona potrafi³a nienawidziæ! Zdaniem Du¿ego Jima nikt jej nie dorównywa³. za³atwiaj¹c fanom Wildcatsów sezon. . W pierwszym roku gra³a w dru¿ynie juniorów przez wiêksz¹ czê æ sezonu.Nie jestem g³upcem . Od urodzenia mówi³a wiatu odwal siê ode mnie . to nazwê ciê g³upcem stwierdzi³. gdy Hanna sfaulowa³a. Wygra³y jednym punktem.odpar³ trener Woodhead. Czarne l ni¹ce oczy kpi³y z ka¿dego. nienawidzi³y pora¿ki jako zespó³. Przed rokiem dwa tysi¹ce czwartym Lady Wildcats zakwalifikowa³y siê do turnieju stanowego tylko raz w ci¹gu dwudziestu lat. By³a córk¹ Dale'a. Co wiêcej. Trener przesun¹³ j¹ do reprezentacji na dwa ostatnie mecze. lecz czyst ej obronie. W czasie pogoni za pi³k¹ podczas drugiej po³owy. Du¿y Jim po³o¿y³ rêkê na karku trenera Woodheada. po szybkiej i ³atwej wygranej w meczu z Buckfield.to znienawidzona dru¿yna Rockets z Castle Rock). Du¿y Jim czêsto obserwowa³. . Ta pi³ka jest moja! .

A z tym by siê nie pogodzi³a. Hanna Compton wiêcej nie zagra³a. Tam dziewczêta by³y wy¿sze. a wtedy. ¿eby unikn¹æ zarzutu o b³¹d kroków. który mówi³ bardzo wyra nie: Jestem lepsza ni¿ wy wszystkie. ¿e wzrok mia³a utkwiony w jakiej koszykarskiej nirwanie. Z tego samego powodu nigdy nawet nie rozwa¿a³ wyjazdu z Mill. podczas boskiej przemiany. prowadz¹c po pijanemu. Tak podejrzewa³. przypomina³ sobie tamten w spania³y. jestem najlepsza. ale je li jaki by³ mu potrzebny. niepowtarzalny. ale Du¿y Jim mówi³ o tym po swojemu. która rozpoczê³a siê wynikiem niekorzystnym dla Lady Wildcats . pozostaj¹c¹ poza zasi tuzinkowych graczy (chocia¿ czasem nawet najzwyklejszy gracz potrafi siê wczuæ i na krótk¹ chwilê przemieniæ w boga. Musia³a ¿ywiæ swoj¹ nienawi æ ci¹g³¹. bo rozjebiê . Wracali do Tarker's Mills ze sklepu Browniego. Gdzie tam w . Wtedy do gry wesz³a Hanna i ruszy³a do boju z determinacj¹ Józefa Stalina obejmuj¹cego rz¹dy w Rosji. Normalnie Du¿y Jim nie handlowa³ nowymi samochodami. Nazywa³ to wczuciem siê. Democrat ukaza³ siê w tamtym tygodniu z czarn¹ obwódk¹. dok¹d wybrali siê na lody. Istnia³y ró¿ne sportowe okre lenia takiego rodzaju zachowania. z rodzaju tych. jak choæby bycie w strefie. jakie z pewno ci¹ zdobi¹ komnaty Walhalli. który wykona³a ze splecionymi nogami. Zejd cie mi z drogi. fantastyczny. Dobra gra charakteryzuje siê szczególn¹ struktur¹. Mistrzowski mecz by³ jej po¿egnalnym. Hanna nie umia³aby graæ w koszykówkê w college'u. Gdy teraz siedzia³ w biurze Petera Randolpha. zawsze udawa³o siê go bokiem skombinowaæ . Tego lata jej ojciec. czarodziejski mecz koszykówki. Tamtej wiosny jej k³ótliwy ojciec zasiad³ kierownic¹ nowiutkiego cadillaca. Du¿y Jim rozumia³ j¹ jak nikt. pewnie by w koñcu wyl¹dowa³a na ³awce rezerwowych. struktur¹.a¿ ich do siebie wezwie i ods³oni im przysz³y los). zabi³ siebie. Wypadek z piêcioma ofiarami miertelnymi trafi³ na pierwsze strony w zachodnim Maine. a¿ trudno uwierzyæ.przegrywa³y dziewiêcioma punktami. Ka¿dy rzut w ci¹gu tych o miu minut by³ celny.zdoby³a. a Du¿y Jim wcale nie czu³ smutku. za oknem ostatnie ró¿owe meteory blak³y w oddali (a przed drzwiami ci. znikaj¹ wszelkie defekty i ograniczenia cia³a). ¿onê i wszystkie trzy córki. Bonusowy cadillac sta³ siê ich trumn¹. ca li w nerwach . niedostêpnej i niedostrzegalnej dla zwyk³yc h miertelników). przez pó³ boiska. Dziewczyna umia³a siê wczuæ . twarz jej zastyg³a w szyderczym grymasie. agresywn¹ gr¹. kupionego z czterdziestoprocentowym upustem u Ja mesa Renniego seniora. czekali . Czarne oczy jej b³yszcza³y (wydawa³o siê.mia³ nadziejê. sze ædziesi¹t trzy. Szczególnie pierwsze osiem minut drugiej po³owy. bogat¹ i zdum draperi¹. której mo¿na niekiedy dotkn¹æ noc¹. ³¹cznie z jednym ca³kiem absurdalnym. co sprawili mu k³opot.

Chodzi mi o to. jednak bogactwo to ma³e piwo. straszna speluna. W³a nie dlatego nie obawia³ siê Dale'a Barbary ani jego k³opotliwych przyjació³. .Supermarket oraz Gas & Grocery . Du¿y Jim tylko siê u miecha³. ¿e nic nie stanie mu na przeszkodzie. Du¿y Jim pokrêci³ g³ow¹. nadal z u miechem na twarzy.. Ludzie zwykle maj¹ pe³ne spi¿arnie. . fani z Mills krzyczeli ze szczê cia. Nadal mia³ u miech na ustach.wiecie pewnie zarobi³by wiêcej pieniêdzy. I bardzo dobrze. wiem. to prawda. w Food City jest mnóstwo jedzenia . . zw³aszcza tej psiej córy redaktorki. zdaæ siê na intuicjê. ¿e do tej pory wszystko by³o w najlepszym porz¹dku. a w czasach kryzysu jeszcze lepsze. Miêso na wykoñczeniu. Teraz w³a nie nasta³ czas rozgrywek mistrzowskich.Wiem.Sklepem Browniego nie musimy sobie zawracaæ g³owy. I wszystko uk³ada³o siê pomy lnie.Rozmawia³em z Jackiem Cale'em nie dalej jak dzi po po³udniu. ¿e nie mo¿e daæ cia³a. Rz¹dzenie miastem by³o dobre w normalnych okoliczno ciach. po prostu nie mo¿e.No tak. a ka¿de doj cie do pi³ki koñczy³o siê rzutem i trafieniem.poprawi³ go Du¿y Jim. jak ten desperacki rzut Hanny przez pó³ boiska. Na pewno. W³a nie dlatego nie by³ nawet zmêczony. chocia¿ powinien byæ wyczerpany. . Mia³ wyczucie. I w³a nie dlatego. A w³adza to szampan. A trudno o lepszy cz na takie dzia³anie ni¿ rozgrywki mistrzowskie. po którym ca³a widownia zerwa³a siê na równe nogi. Mia³ przeczucie. jak .Rozpogodzi³ siê wyra nie. . Tego na g³os nie powiedzia³. zanim ona sama je ustali³a. Jego mistrzostw. . Przewidywa³o siê kroki obrony.Jim. Doceniam robienie zapasów i Cale tak¿e. zmie ni¹ siê w okazje.powtórzy³ Andy. kiedy Peter Randolph oraz Andy Sanders patrzyli na niego os³upiali. ale wszystkiego innego pod dostatkiem. Oferuj¹ca wiñskie pisemka. które na pierwszy rzut oka wydawa³y siê przeszkodami. . kibice Castle Rock szaleli z w ciek³o ci. Oto kolejny przyk³ad. ju¿ i tak zamkniêty. wiedz¹c. w koñcu jest ‾ydem. . Nawet sprawy.Zamkn¹æ supermarket? . Du¿y Jim siê wczuwa³. .. a nawet by³ przekonany.zaoponowa³ Randolph.A mo¿e by tak zarz¹dziæ krótsze godziny otwarcia? Do tego chyba Jack da siê przekonaæ? Pewnie ju¿ sam rozwa¿a³ takie wyj cie. ludziom siê to nie spodoba. To siê czu³o. Cz³owiek móg³ rozwin¹æ skrzyd³a.Jim. . W³a nie dlatego nie obawia³ siê Juniora mimo jego ma³omówno ci i czujno ci. Staæ go by³o na u miech.

2 Frank. którzy siê boj¹. Hanna Compton by ich wy mia³a. my bêdziemy zarz¹dzali towarem. który ma wyczucie. I to znacznie. Nowy komendant policji nie oczeki wa³ takiego gestu i omal siê nie Zakrztusi³. . zapro ich. czy mamy prawo zamykaæ sklepy . . .Du¿y Jim serdecznie poklepa³ Pete'a Randolpha po plecach. ¿e oczekuj¹ wyrzucenia z pracy albo i czego gorszego. Pospuszczali oczy.zacz¹³. .Umilk³.W sytuacji kryzysowej mamy nie tylko prawo. Randolph by³ wyra nie zaskoczony. ¿e bêd¹ jutro bardzo zajêci.A skoro ju¿ o nich mowa.O ile kopu³a jeszcze wtedy bêdzie.Istnieje taka mo¿liwo æ. Je li kopn¹æ w gniazdo myszy. Georgia Roux mruknê³a co pod nosem.. dystrybucja bêdzie sprawiedliwsza.Oba. . ale i obowi¹zek. I je li przy tym oberw¹ po uszach. .Nie jestem pewien. tym lepiej. Twarze mieli zaciête i wyzywaj¹ce. Duke Perkins by oceni³.spyta³ Andy. zapewne siê rozbiegn¹. ¿e nie potrafi¹ utrzymaæ ptaszka w spodniach.A je li wybuchnie panika? .Du¿y Jim przy³o¿y³ d³oñ do ucha.Mamy dwudziestu funkcjonariuszy. Og³oszê plan racjonowania dóbr na czwartkowym spotkaniu. . Bardzo mu to odpowiada³o.Oto nieustraszeni policjanci.odezwa³ siê Andy niepewnie.Zamykamy . Na cztery spusty. skarbie. Naj³atwiej kierow aæ lud mi. lecz niepewne. .G³ow¹ wskaza³ w kierunku drzwi. niepotrzebny powód do nerwów.¿ycie idzie na rêkê cz³owiekowi. Wliczaj¹c w to.powtórzy³. rzecz jasna. zw³aszcza po tym nocnym pokazie kosmicznych fajerwerków. to by³ po prostu cud. . wpatrywali siê we w³asne buty Du¿y Jim od razu siê domy li³. . . . . .No tak . Mam przeczucie. ¿eby my mogli zakoñczyæ sprawê i wys³aæ ich do domu spaæ. ¿e takie dzia³anie to b³¹d.G³o niej. Wobec czego bêdziemy musieli powiêkszyæ si³y porz¹dkowe.Aha . a to ju¿ trudno by³o nazwaæ zdarzeniem pomy lnym. A kiedy zostan¹ otwarte ponownie. Nale¿y im siê za to. Mel i Georgia weszli jak podejrzani maj¹cy siê ustawiæ do rozpoznania. Ale Duke by³ martwy. . Carter.przytakn¹³ Du¿y Jim.. . Wystarczy go na d³u¿ej. komendancie. . .

. Zaczyna³ s¹dziæ. ¿e zosta³a pobita i nie wiadomo co tam jeszcze. Wiêc wypili my piwo i powiedzieli my. W my lach podziêkowa³ opatrzno ci.Tylko dlatego weszli my.Wiêc co cie dok³adnie zrobili? Gdy Georgia. .stwierdzi³ Carter.Powiedzia³am. ¿eby mówi³ dalej. . ka¿dy tylko jedno. I mów z sensem. A potem tak jakby w zasadzie roz³o¿y³a nogi. .. nie powinni my i bardzo nam przykro. .zacz¹³ Frank .Ona.krzyknê³a Georgia. ale wszystko odby³o siê za jej zgod¹. . proszê pana .Mi³o mi to s³yszeæ.odpowiedzia³ chór czterech g³osów. . . Siedzieli my tam sobie i popijali my piwko. Jej m¹¿ te¿. co robimy. .I nie skrzywdzili cie jej? . .Du¿y Jim wycelowa³ w ni¹ grubym palcem.Ca³kowicie po s³u¿bie ..Pokazuj¹c bobra . ale ona powiedzia³a. i chcia³aby nam podziêkowaæ. w takiej sytuacji z pewno ci¹ zachowa³aby polityczn¹ poprawno æ.Byli my tam .Zaprosi³a nas do sypialni.Mogê powiedzieæ.Cicho. ¿e ma trochê piwa .Tak jest. . na lito æ bosk¹. .Jedno mówi za wszystkich. .. ¿e nie zrobili my nic z³ego.W³a nie to chcia³em powiedzieæ. ¿e nie ma z nimi Andrei Grinnell. . zak³adaj¹c rêce na obfitym biu cie. wskaza³ Frankiego. . .. jakim dziecko t³umaczy mamusi. .poprawi³ go komendant. co my lê? Du¿y Jim zezwoli³ mu machniêciem rêki.upewnia³ siê Du¿y Jim.Bo ona twierdzi. .podj¹³ Frank.wyja ni³ Mel z szerokim.i ona nas zaprosi³a.Wiem. . Tak to jest w dru¿ynie.Nie. Ton. do czego zmierza ta rozmowa.Prawda? .Tak jest . .Du¿y Jim kiwn¹³ na Franka.W³a nie! .Jestem tego pewien . . ¿e jest nam wdziêczna za to.podj¹³ Frankie. Jeste cie dru¿yn¹? Carter Thibodeau pierwszy po³apa³ siê.. .Nikt jej nie uderzy³ . Narkomanka czy nie. ¿e nauczyciel jest z³o liwy. Nie widzieli cie tam przypadkiem jakich narkotyków? .Powiedzia³a. Frank i Carter zaczêli mówiæ jednocze nie.przytakn¹³ Frank z szacunkiem. .oznajmi³ komendant Randolph. chocia¿ w³a ciwie byli my ju¿ niby po s³u¿bie. Du¿y Jim skrzywi³ siê niemi³osiernie. bezmy lnym u miechem.Ta dziewczyna ma zszargan¹ opiniê. . ¿e w panu Thibodeau . ¿e pora wracaæ. .Ty mów. jednego po drugim . proszê pana. No bo teraz nie mo¿na kupiæ piwa.

bo jutro stawiacie siê na s³u¿bê o siódmej rano. . zanim go zabije.podsumowa³ Du¿y Jim. . . Wyczucie. .A teraz. stoj¹c jutro przed Food City i maj¹c do czynienia z mieszkañcami tego miasta. Nikt inny.Jak nowo narodzone dzieci .Rozumiem z tego.Przy Gas & Grocery powinni wystarczyæ Wettington i Morrison.Du¿y Jim rozejrza³ siê dooko³a. Ma³y ptasz ek powiedzia³ mi na uszko. ¿e jeste cie niewinni .W³a nie ci m³odzi ludzie s¹ potrzebni pod Food City.Przypuszczam. . . ¿e które z was bêdzie mia³o przy sob pukawkê. j ego s³u¿ba w charakterze funkcjonariusza policji dobiegnie koñca w trybie natychmiastowym. . Z u miechem. Ale je¿eli us³yszê.podj¹³ Du¿y Jim.. poniewa¿ mamy za sob¹ dzieñ pe³en wra¿eñ.. Jego s³owa skomentowa³a g³ucha cisza. Carterze..odpar³ Du¿y Jim.odezwa³ siê Andy . panowie? Andy i Randolph z wyra n¹ ulg¹ zgodnie pokiwali g³owami. na wypadek gdyby kto siê nie dostosowa³ do nowego porz¹dku.pod Food City powinni pój æ bardziej do wiadczeni policjanci. . a dwóch nawet nosi j¹ ze sob¹ w czasie patrolu.oceni³ Du¿y Jim.Nic mi nie jest. Komendant Randolph wyznaczy³ was do pilnowania Food City.Mo¿emy wys³aæ z nimi Freda Dentona . Melu i Georgii. . .. W obecnej sytuacji opieka spo³eczna z siedzib¹ w Castle Rock mog³a siê równie dobrze znajdowaæ na Ksiê¿ycu. . . ran¹ bitewn¹? Carter zgi¹³ ramiê.Jeste cie w okresie próbnym .Tyle chyba wystarczy.zaproponowa³ Randolph. wszystkim nam przyda siê trochê snu. By³a zdrowo zalana.popar³ go Randolph.drzemi¹ niejakie mo¿liwo ci. .Doskonale . . Supermarket oraz sklep przy stacji Gas & Grocery zostan¹ zamkniête na czas kryzysu. ¿e macie w samochodzie broñ.Nie zgadzam siê z tob¹ . . Nikt nie podj¹³ tego w¹tku. Opieka spo³eczna powinna jej odebraæ syna. . I jeszcze jedna rzecz. mo¿ecie j¹ nosiæ jako Amerykanie. ¿e po naszym wyj ciu siê przewróci³a. .przytakn¹³ Frank. Mo¿e nawet wiêcej ni¿ raz. Du¿y Jim powiód³ wzrokiem po Franku. A ci nowi do mniejszego.Jim . Czy da pan sobie radê.Racja . panie Thibodeau? Z pañsk¹. Pies nie naruszy³ mi ¿adnego ciêgna.Czy tyle wam wystarczy. Zw³aszcza m³odym funkcjonariuszom.Skoro macie prywatn¹ broñ.Rozumiemy siê? Czy s¹ jakie sprzeciwy? . .

Ksi¹¿ki. Pó³tora metra d³ugo ci. pó³ metra szeroko ci. potem je otworzy³ i pozwoli³ wzrokowi b³¹dziæ bez celu po wnêtrzu stanowi¹cym po³¹czenie salonu i kuchni. sprawdzaj¹c. je¿eli cz³owiek nie stara siê za bardzo. proszê pana. Przygarbi³ siê ze zmêczenia i marzy³ tylko o tym. które zamierza³ zosta w mie cie. tak jak je zostawi³. Trwa³o to jaki czas. Frank. Rozumiesz? . Wsta³. . zanim bezlitosny budzik wyrwie go ze snu i ka¿e i æ do Sweetbriar Rose szykowaæ niadanie. Nie ma czego takiego jak niena³adowana broñ. Du¿y Jim uniós³ palec wskazuj¹cy jak nauczyciel. Stara³ siê patrzeæ na wszystko i wszystko widzieæ. Du¿emu Jimowi to pasowa³o. ¿e z pocz¹tku nie potrafi³ ich odszukaæ. wówczas my tak¿e. czerwonym. Mieszkamy w ród uczciwych ludzi. . Lecz zamiast wyprowadziæ funkcjonariuszy z komisariatu.Dobry Bo¿e. ¿e zapali³ wiat³o.Powiem ci. to pewne jak w banku. trzeba siê wesprzeæ s³owem modlitwy. Krzese³ te¿ nikt nie ruszy³ z miejsca . to co powiedzia³ mi kiedy ojciec. otworzy³ szeroko ramiona. I nagle zrozumia³. Nie dla Lindsaya mia³ wzór diamentowy w kolorach niebieskim. Zwykle tak siê dzieje.No tak po prostu. . które wci¹¿ dzia³a³o dziêki generatorowi Andy'ego Sandersa. Du¿y Jim zamkn¹³ oczy. Widz¹c ich wahanie. lady by³y tak subtelne. Barbie kupi³ go w . . czy s¹ sprawne.j pod lamp¹. a ca³e znu¿enie go opu ci³o. Przed nami ciê¿ki dzieñ. bia³ym i br¹zowym.. Zrobili. by na dobre sze æ godzin zapa æ odrêtwienie. drugie przy oknie z widokiem na ulicê.. Wystarczy³o. 3 Barbie wszed³ do swojego mieszkania zewnêtrznymi schodami kilka minut przed pó³noc¹.Nie byli uszczê liwieni. pokiwa³ g³ow¹ z u miechem.No chod cie. na wszelki wypadek. Kto tu by³. pochyli³ g³owê. jednak szybko siê pogodzili z decyzj¹. co kaza³. Bêd¹ siê zachowywali poprawnie. Je li oni siê zmieni¹. Dywanik. . Fili¿anka po kawie i talerzyk po to ci e tkwi³y na suszarce obok mikroskopijnego zlewu. Nie dla Lindsaya .Tak jest. . sta³y na pó³kach. Thibodeau bez przerwy zgina³ ramiê oraz palce. Zamkn¹³ oczy.Frank nadal nie wydawa³ siê uszczê liwiony. We cie siê za rêce.A mog¹ byæ niena³adowane? .spyta³ Frank.

A krótkie spodnie khaki. prawdopodobnie dlatego.O co chodzi³o? . Barbie przeszed³ do sypialni. ale nie. bo komendant policji zwykle nie afiszuj e siê z . Nie dla Lindsay a. ¿e dywanik pochodzi z kurdyjskiej fabry czki. Gdziekolwiek by poszed³. Barbie. . i wróci³ do salonu. tysi¹c lat temu. Latif podniós³ d³oñ i Barbie przybi³ mu pi¹tkê. Barbie nigdy na niego nie wszed³. ale iracki policjant zapewni³ go. nie . z³o¿one z za piêtym suwakiem. Ten nie fa³szywy. ¿e identyfikator znikn¹³. nie. Ksi¹¿ka telefoniczna z numerami Tarker's i Chester's le¿a³a na stoliku przy drzwiach. Zajrza³ do niej bez przekonania. bo Nie dla Lindsaya by³ zmierzwiony. jakby nadepniêcie na ten dywan mog³o aktywowaæ jaki komputer w Waszyngtonie i spowodowaæ. I lekko przekrzywiony. Szeroki u miech. To by³ dobry dzieñ. Zawsze go okr¹¿a³. ¿e w ten sposób poniek¹d chcia³ zostawiæ za sob¹ Irak. Podszed³ do komody.Mówi. Piêæ setek na rêkê. do skarpetek. ¿e znalaz³by siê z powrotem w Bagdadzie albo w cholernej Al . Nigdy na niego nie wszed³. potakuj¹c. Potem siê miali. Bardzo stary. Rano. które poprzednio by³y na szczycie stertki. piêæ setek dolarów. Lindsay Graham.Fallud¿y. Czy to ledwo uchwytny zapach potu? A mo¿e atmosfera? Barbie nie wiedzia³ i wcale go to nie obchodzi³o. Latif s³ucha³ go d³u¿sz¹ chwilê. Policjant nazywa³ siê Latif abd al . któr¹ tak¿e zamierza³ zostawiæ w mie cie. bardzo piêkny . Zostawi³ go. Tak. tam jeste . a wtedy miali siê jeszcze g³o niej. Piêæ dywanów. ale na to nie mia³ wielkich szans. ale nadal mia³ nieodparte przekonanie. Kto jednak na niego wszed³. Ani troch Chwyci³ komórkê. otworzy³ górn¹ szufladê i od razu zobaczy³. Handlarz mia³ na sobie koszulkê z nadrukiem NIE STRZELAÆ DO PIANISTY. Ten prawdziwy.Bagdadzie. . ¿e i tutaj kto wchodzi³. ¿e wyp³owia³e d¿insy. Iracki! . Natychmiast zajrza³ do drugiej szuflady. nie¿nobi zêby. Gor¹cy. ¿e amerykañski senator kupi³ takich piêæ. Narzuta na ³ó¿ku by³a nietkniêta.Khaliq Hassan. Wygl¹da na turecki. zawsze go okr¹¿a³. opuszczaj¹c Chester's Mill. tak. Nie turecki. I wcale nie by³ tym zdziwiony. teraz mia³y suwak rozpiêty. Zmarszczony. ¿eby stwierdziæ.spyta³ Barbie. na oczach ludzi. ale dobry. Nie dla Lindsaya by³ jedynym upominkiem z Iraku. by³ pod tym wzglêdem przes¹dny. Epokowa prawda zen. teraz znalaz³y siê na jej spodzie. tak. Dobry b y³ z niego funkcjonariusz. A du¿o wiêcej do kieszeni. To nie dywan dla Lindsaya Grahama. Dywan zmieni³ w³a ciciela za dwie cie dolarów amerykañskich oraz uniwersalny odtwarzacz DVD. Ja Latif Hassan ci to mówiê. Sprzedawca wykona³ zaskakuj¹co amerykañski gest imituj¹cy masturbacjê. Nie potrzebowa³ nawet piêciu sekund. ci enka broszura. Ale wszystkie dywany senatora fa³szywe. Rano le¿a³ idealnie prosto. Tydzieñ pó niej kula snajpera rozsadzi³a mu mózg.

Poku tyka³a do aparatu stoj¹cego przy fotelu Howiego (widok pustego mebla sprawia³ jej ból) i chwyci³a s³uchawkê. Nie mia³a pojêcia. 4 Zaæwierka³ telefon. ¿e twój m¹¿ prowadzi³ dochodzenie w sprawie Jima Renniego.. Barbie bez wahania wystuka³ numer. I znowu ta bolesna wiadomo æ . ale tak jak ci powiedzia³am.. Chcia³bym. Wydrukowa³am je. ¿eby mnie teraz uwa¿nie pos³ucha³a. ¿e zosta³a sama.numerem swojego domowego telefonu w ksi¹¿ce telefonicznej.Spojrza³a na kartki z informacjami z pliku VADER rozrzucone na stoliku. choæ informacja by³a do æ dyskretna: H. wiêc czas zamykaæ drzwi. W ka¿dym razie tutaj. kto móg³ dzwoniæ o tej porze. .Czy twój m¹¿ robi³ notatki? .Co jest? O co chodzi? . . ju¿ tak. Potem dotar³o do niej. je li nie musi? Przeklê³a te¿ tego. . Nie móg³ sobie pozwoliæ na zw³okê. Kopu³a zniknê³a albo zosta³a otwarta. dzwoni uprzedziæ. Perkins. i B. Brenda uderzy³a nog¹ w stolik do kawy n tyle mocno.Tak. Mo¿esz siê skupiæ. Bardzo bym chcia³ dzwoniæ w tej sprawie. Jeste ju¿ przytomna? . . ale nie. Brenda milcza³a chwilê. . przeklinaj¹c siebie za brak rozwagi. bo kto sypia na kanapie. ¿e mo¿e mu zabrakn¹æ czasu. ale z pewno ci¹ nie Howie.Tak. Morin Street 28 Mimo ¿e minê³a pó³noc. W laptopie. ¿e bêdzie pó no. Skrzywi³a siê i usiad³a. . Niew¹tpliwie Howie.Nie. którego dotkn¹³ Howie. gdy widzieli siê po raz ostatni. Siêgaj¹c po telefon. rozcieraj¹c kark. . nie mia³ absolutnej.Barbie! Uda³o siej¹ zniszczyæ? Wyszli my spod klosza? .Howie nie ¿yje. Tyle ¿e najwyra niej w ma³ych miasteczkach panowa³y odmienne obyczaje..Tak. w miejscu..Wiêc co siê sta³o? Jest prawie wpó³ do pierwszej! . pamiêtam. ¿e le¿¹ce na nim papiery podskoczy³y.Mówi Dale Barbara.Powiedzia³a . usi³uj¹c zebraæ my li. Przy³o¿y³a d³oñ do szyi. dwadzie cia minut po pó³nocy. i æ spaæ. Mia³ przeczucie. kto j¹ obudzi³ o tak nieludzkiej godz nie i przypomnia³.Rzeczywi cie. ¿e mo¿e byæ tylko jeden powód telefonu o tej porze. .

je li pocisk nie przebije kopu³y. Dla bezpieczeñstwa wzi¹æ ze sob¹ Juliê. ¿e ma otworzyæ kopertê jedynie wówczas. ale dlaczego nie pozwoliæ jej zajrzeæ? . ¿e mogê zostaæ aresztowany. mnie lub nam obojgu. przera liwie wiarygodne. ¿e i tak nie powstrzymasz biegu wypadków. jak daleko siê posunie. Wszystko pasuje.. Rozumiesz? . Tak. ¿e rozg³osisz prawdê o wszystkich brudach. ¿e powinna kandydowaæ na komendanta stra¿y po¿arnej. W kasie pancern ej albo w zamykanej na klucz szafce. Powiedz jej.. . Rennie ma co do ukrycia. a Du¿y Jim zorientuje siê. . Widzia³em wiele takich wypadków w Iraku. Ogieñ w zasadzie ugaszony.Nie zamknêli mnie. Jutro rano w³ó¿ ten wydruk do koperty i zanie do Julii Shumway.To jakie szaleñstwo.. wiêkszo æ dowodów zniknie. je li zagrozisz. przyznasz mi racjê. Komu ufasz poza Juli¹? Wróci³a my l¹ do minionego popo³udnia.. je li nie ma czego mocniejszego. . gdyby co z³ego sta³o siê tobie..W innym wypadku niech nie otwiera..Nie wiem.Chyba nie przypuszczasz. Ale teraz ju¿ nie bêdzie czeka³. mo¿e mi siê przydarzyæ jaki wypadek. A kiedy ju¿ znajdê siê za kratkami. potrzebuje koz³a ofiarnego. . .Pod jakim zarzutem ciê aresztuj¹? . ¿eby to nie ona.Nie mam pojêcia. Nawet w sejfie. co twój m¹¿ mia³ na Du¿ego Jima. Z ca³ego serca pragnê³a. . komendant policji tañczy. .Bo je li wydawca lokalnej prasy zobaczy. W takim wypadku pamiêtaj.Nie zabieraj Julii.Oczywi cie. lecz Howie prowadzi³ tê nocn¹ rozmowê. . . w doskona³ym nastroju mimo ¿a³oby.Zamierza³am porozmawiaæ z Renniem. to znac zy dzi . . ona sama stoi niedaleko Little Bitch Road. . których siê dokopa³ twój m¹¿. jak w sennym koszmarze. Czy Julia ciê pos³ucha? Wydaje mi siê.Oczywi cie. .. jak on mu zagra. Jestem prawie na sto procent pewien. co zrobi. Ale nie id sama.To dobrze. Ten t³usty skurczybyk potrafi rozgrywaæ karty. Niestety. ¿e tak.Tak.Powiedzia³em ci dzisiaj. ¿e trafiê za kratki jutro. podratowana przez endorfiny. Pamiêtasz? . je li ma. . . Powiedz. ¿e on. ale na pewno nie za drobn¹ kradzie¿ w sklepie.Rommie Burpee. Romeo Burpee mówi jej. ¿eby j¹ ukry³a w bezpiecznym miejscu. ¿e ona to widzia³a.Je li siê zastanowisz.Przera¿asz mnie.

Wobec tego ci uwierzy . I jeszcze jedno: zabezpiecz laptop mê¿a..I pamiêtasz. tak jak j¹ uczy³ m¹¿.Nie musisz mu pokazywaæ dowodów czarno na bia³ym. Ukryj go. . Tyle mi wystarczy.Ca³kowicie .Nie. Sejf by³ niewielki.odpar³a bez wahania.. Du¿y Jim siedzia³ przy kuchennym stole.. w³osy w nie³adzie. Skoñczy³ siê gaz do generatora. Dopiero po chwili zda³a sobie sprawê.. Brendo. . . Pi³ colê. Wprowadzi³a kombinacjê cyfr. Twarz mia³ blad¹ i nieogolon¹. . nie. Irracjonalnie uzna³a. . musia³a postawiæ laptop na boku.Nie ma kawy.. . Nastêpnie posz³a do gabinetu Howiego. w koñcu jednak siê zmie ci³.. bêdzie nieprzewidywalny. o godzinie szóstej piêæ zjawi³ siê Junior. Raczej ci nie zaszkodzi.Nie.Czy powinnam mu powiedzieæ.Niech bêdzie on. a na koniec zakrêci³a ga³k¹ nie raz. a wydruk zostawiê u Julii. . Postraszyæ go boskim gniewem to jedno. ale je li siê w cieknie. Junior pokiwa³ g³ow¹. lecz dwa razy. Tylko je li ukryjê laptop. kawa jest. ¿e on ma brudne rêce? .Nie znam wszystkich liczb i nazw banków. Te¿ chcesz trochê kofeiny? Cola jeszcze zimna. ¿eby ci uwierzy³.. ale nie ma elektryczno ci. Niech bêdzie tylko polis¹ ubezpieczeniow¹. Jedna w zupe³no ci wystarczy. Poniewa¿ wierzy³ w to Howie. czy ty jeste przekonana. ¿e sta³o siê tak z powodu tego drugiego obrotu ga³ki. prze³kn¹³ ³yk.Dobrze.stwierdzi³ Barbie. . pomy la³a. Du¿y Jim podniós³ puszkê. Napisa³a na niej Julia i po³o¿y³a na kuchennym blacie. 5 Brenda w³o¿y³a wydruki do ¿ó³tawej koperty. to co poka¿ê Jimowi? Chyba bêdê musia³a zrobiæ drug¹ kopiê. ¿e to generator zu¿y³ ca³y gaz. ale mam ogólny zarys. . a ty wygl¹dasz jak mieræ na chor¹gwi. Przynajmniej na razie. 6 We wtorkowy ranek. co jest w tym pliku? . ubrany w bia³y szlafrok o rozmiarze przypominaj¹cym grot na kliperze. co Howie mia³. Akurat wtedy zgas³o wiat³o. To znaczy.Dobry dzieñ zaczyna siê od dobrego niadania. .

lecz tylko na moment.Dziwnie by wygl¹da³o. Du¿y Jim pokiwa³ g³ow¹ i uwa¿niej przyjrza³ siê synowi.Lepiej pójdê . . dopóki to jest.. . . .I dowód wiadcz¹cy przeciwko panu Barbarze. .Mam uwierzyæ. . Rodzina. . . trzyma siê razem.polityczne .. . Natomiast cieszy³ siê. Kropka. synu. W ka¿dym razie.To dobry dowód. We wszystkie. .Mo¿esz je odkryæ dzisiaj oko³o po³udnia. Mo¿e to by³ lad obecno ci jego ¿ony. pocieraj¹c lew¹ skroñ. szepn¹³ g³os w g³owie Du¿ego Jima. która morduje razem.Junior siê u miechn¹³. ¿e w danym momencie by³oby to niepoprawne politycznie. Junior zamkn¹³ lodówkê i usiad³ po drugiej stronie sto³u. gdybym nie poszed³.Powiedzia³e : cia³a.Nie id dzisiaj do komisariatu. który jad³ kie³baskê wo³ow¹.Nie ma sprawy... .oceni³ Junior. Mia³ powa¿niejsze k³opoty ni¿ to. .Spa³em. Na z³odzieju czapka gore. . .powiedzia³ g³o no. Junior patrzy³ na ojca bez zmru¿enia. Junior odgryz³ s³uszny kawa³ kie³baski i popi³ col¹. . Pytanie by³o uzasadnione. którzy zabawili siê z tym ludzkim mieciem z przyczepy przy Morton Road. W kuchni panowa³a niezwyk³a cisza. Prze³kniêcie.Umilk³.Powiedzmy. oczywi cie. które Du¿y Jim mylnie odebra³ jako sentyment.. Spa³em z. Nastêpny kês. bez szumu lodówki i bulgotania ekspresu do kawy.Tak. ¿e co jest nie tak. . Mia³ do syna inne pytanie.Uhm. chocia¿ w bezlitosnym wietle poranka widaæ by³o dok³adnie. ¿e ch³opak nie by³ z kolegami. Zgadza siê? . pokrêci³ g³ow¹.I we wszystkie te cia³a mo¿na ubraæ pana Barbarê? . . ¿e Junior wie wszystko. W liczbie mnogiej.Tak.. z kim jego syn baraszkowa³ noc¹..Tak. przez jaki czas. nie oznacza³o. pomy la³ Junior. Nie spyta³ go: Gdzie by³e ? .Junior otworzy³ lodówkê i zajrza³ do ciemnego wnêtrza. Du¿y Jim nie spyta³ tak¿e: Z kim spa³e ? . On ju¿ jest chory. Popatrzy³ na ojca ze swego rodzaju rozbawieniem pe³nym zdumienia. . ¿e nie potrafisz zorganizowaæ paru pojemników z gazem? Du¿y Jim spi¹³ siê odrobinê. nie zapyta³: Co siê z tob¹ dzieje? . Zreszt¹ nie jestem zmêczony. Zadawanie siê z tak¹ dziewczyn¹ prowadzi³o najprostsz¹ drog¹ do z³apania jakiej francy.

je li mu zaniesiesz butelczynê whisky? A obiecasz wiêcej po wykonaniu roboty? . . . Tylko czerwona plamka tañczy³a mu przed oczami. popi³ col¹. je li mu zaniosê pó³ szklanki sikacza. Pewnie mnie nawet usun¹³ z e swojego facebooka.Jasne.stwierdzi³. ¿eby siê k³ad³ do ³ó¿ka. Niewa¿ne. .Mam przeczucie. I nie rzucaj siê w oczy.Naprawdê uwa¿asz.poleci³ Du¿y Jim. Tylko trzymaj siê z daleka od Food City. Brownie jako jeden z trzech sklepów w mie cie by³ uprawniony do sprzeda¿y alkoholu. Jednak tego ranka Du¿y Jim mia³ na g³owie powa¿niejsze sprawy ni¿ k³opoty trawienne Juniora. Junior s³ucha³ beznamiêtnie. po czym skrzywi³ siê i znowu pomasowa³ skroñ. Junior ugryz³ kie³baskê.Ten stary pijaczyna pokocha mnie. Na pewno bêdzie w tym swoim kurniku przy God Creek Road. . . .Nie rozumiem.Junior rozpogodzi³ siê na widok wyob ra¿onej sceny.Czy to siê uda? . Du¿y Jim przesun¹³ go po stole. Wyznaczê ciê na patrol samochodowy.To by³ dowcip. . . ¿e akurat ja powinienem do niego jechaæ? Ostatnio raczej mnie nie kocha. Policja mia³a klucze do wszystkich trzech.Ja te¿ . .Nie powiedzia³em. . czy co to tam by³o.Jakie k³opoty? Du¿y Jim nie odpowiedzia³ wprost. . Poza artyku³ami spo¿ywczymi pod³ej jako ci oraz ksi¹¿kami z wydawnictwa Beaver Books. prze³kn¹³. ¿e tam bêd¹ k³opoty. . Junior wyra nie siê o¿ywi³.Spójrz na niego. ale dzisiaj raczej ma delirkê. . .Jak s¹dzisz. zapa³a do ciebie cieplejszym uczuciem. . .Tylnymi drzwiami. bêdziesz mia³ du¿o pracy.Ja te¿.Co Niechluj Sam ma zrobiæ za procenty? Du¿y Jim wyja ni³ synowi swój zamys³.We miesz whisky od Browniego .Mo¿esz znale æ Sama Verdreaux? .Uda siê. Normalnie o tej porze by spa³. . Podejrzewam. Na koniec mia³ jedno pytanie.Du¿y Jim pokiwa³ g³ow¹.

gdzie odk³ada³ go.. czy inna zaraza. Dla dobra jego mieszkañców.Tylko dwóch mam w domu . ale te¿ g³upot¹ by³oby nie zadbaæ o jakie zabezpieczenie..No. pomy la³ Du¿y Jim.. . Mimo wszystko czasem siê przydawa³y. Wybra³ numer z ukrytych kontaktów. Oraz dla miasta. Roger by³ zbyt g³upi.oceni³ Du¿y Jim. Bo robiê to dla miasta.Roger. kiedy opad³a Bo¿a kopu³a.powiedzia³ Roger. Uwa¿a³. Wyj¹³ telefon komórkowy ze rodkowej szuflady biurka..Rog? Jeste na farmie? . Du¿y Jim zak³ada³. ile¿ to godzin stracono na bezu¿yteczn¹ gadaninê? I na dodatek wydziela³y szkodliwe promieniowanie. Roger Killian powinien darzyæ Du¿ego Jima szacunkiem. Jak cz³owiek ma wyczucie. Du¿y Jim skrzywi³ siê. Tak¹ mia³ naturê i dzi by³ dla Du¿ego Jima niezast¹piony. które trafia³o bezpo rednio w g³owê. Roland pojecha³ do Oxfordu po karmê. bo Du¿y Jim zrobi³ z niego zafajdanego milionera.Du¿y Jim szybko dokona³ w my lach niezbêdnych obliczeñ. czy powód .przerwa³.Jest Ricky i Randall. ¿eby zmieniæ zwyczaje. tak. I nic dziwnego. na sekundê odsun¹³ telefon od ucha. ¿e takie nowinki techniczne. czy susza. kiedy tylko móg³. zastanawiaj¹c siê nad tym. . Od irytacji do szacunku. szatañskie wynalazki. Gdy przytkn¹³ go znowu..wci¹¿ w szlafroku.7 Po wyj ciu Juniora Du¿y Jim poszed³ do gabinetu . mam zajêcie dla ciebie i trzech twoich najstarszych synów. s przyczyn¹ mnóstwa niepotrzebnego bicia piany. który wydyma³ siê wokó³ niego jak ¿agiel. tak. Kurczaki trzeba nakarmiæ. W tle nadal gdaka³y kury.Powiedzmy o dziewi¹tej? Najpó niej o dziewi¹tej piêtna cie? .warkn¹³ który z licznych Killianów.Wobec tego bêdziesz ty i dwóch twoich najstarszych. wszystko idzie sprawnie. . Skoro nadal wstawa³ o wicie i traci³ czas na ¿ywienie stadka kurczaków. To znaczy. us³ysza³ w tle gdakanie kur. . . ¿e Sam Verdreaux wykona polecenia Juniora. .. Zwrot o sto osiemdziesi¹t stopni. . zamias t korzystaæ z ¿ycia bez trosk finansowych. do których mo¿na by³o siê dostaæ jedynie po wpisaniu has³a numerycznego. Odczeka³ co najmniej sze æ sygna³ów. co w³a nie powiedzia³. .Co jest? . zanim kto odebra³. . Mo¿ecie byæ w mie cie mniej wiêcej o.Przepraszam za u¿ywanie nadaremno imienia Bo¿ego.Bóg ci wybaczy . widaæ taka by³a wola Bo¿a. . .

. Kto wpad³ na ten kretyñski pomys³?! . firma nie straci ani centa. . tego mo¿esz byæ pewien. . . który sta³ w drzwiach. s³ucha³. tak nosi³ je ca³e ¿ycie.Po co straszyæ ludzi? I tak bêd¹ mieli czego siê baæ. Teraz pos³uchaj.odpowiedzia³ Randolph..Bêdê musia³ ich obudziæ. Mia³ wielki brzuch. W tle nadal gada³o i æwierka³o osiem setek kurczaków karmionych steroidami. który zamknêli z Erniem Calvertem o pierwszej nad ranem.denerwowa³ siê Jack.Co? Co takiego?! Dlaczego??? Jack Cale siedzia³ przy swoim biurku w zagraconym biurze kierownika Food City. ale tak. które teraz szarpa³ woln¹ rêk¹. . mia³ ³agodn¹ dziecinn¹ twarz i gêst¹ szopê sztywnych jak druty rudych w³osów. . jak mu Bóg mi³y. Nadzieje na wcze niejsze ukoñczenie pracy przepad³y razem z deszczem meteorów.obwie ci³ Jack. .Tutaj! I tutaj! Sam zobacz! . Przejrzyj to.Wszelkie obiekcje wobec planu mo¿ecie przedstawiæ na spotkaniu w czwartek wieczorem. Peter Randolph najwyra niej nie zamierza³ przyjrzeæ siê bli¿ej ¿ó³tym kartkom.Przeg³osowali go radni . a Jack by³by jêkn¹³ z rozpaczy. jasne. Pozapisujemy. I mówi³ jaki czas. .Niewiele brakowa³o. Sklep jest zamkniêty.Patrz. na lito æ bosk¹?! Przecie¿ towaru jest pod dostatkiem! . . Co mamy zrobiæ? Przywie æ trochê propa.spyta³ Ernie rozgniewany. Ubrany by³ w kombinezon Foo City. Jack. By³ po trzydziestce. Nowy komendant wystroi³ siê na tê wizytê w mundur galowy.Co za pomys³. czerwon¹ twarz i siwe w³osy obciête na rekruta. Pete. 8 . je li ta kopu³a szybko e zniknie. jako magazyn ¿ywno ci.O czym ty w ogóle mówisz? Z piwnicy wypad³ zwabiony krzykami Ernie Calvert.On chce zamkn¹æ sklep! .Przykro mi. .i potrz¹sn¹³ nimi przed twarz¹ Petera Randolpha. . ¿ó³te. Oczywi cie je li do tej pory jeszcze siê to wszystko nie skoñczy. co i jak. Bêdziemy dzieliæ po równo i tak dalej...du¿e. jak mi Bóg mi³y..Nie w tym rzecz! . I ani s³owa na ten temat. Otworzymy w czwartek. zanim zrobisz co g³upiego. Teraz zebra³ kartki razem .Nie.. pokryte d³ugimi kolumnami rêcznego pisma . Na blacie poniewiera³y siê karty ze spisem towarów. A Roger Killian.

. jak on. to napiszê: ZAMKNIÊTE Z POWODU INWENTARYZACJI. . Nieco dr¿¹cym. a Du¿y Jim go popar³. Mamy sytuacjê kryzysow¹. ¿eby zacz¹æ oszczêdzaæ . Dok³adnie to.podpowiedzia³ Ernie. ma grypê .Je li wiesz.Nie mogê ci na to pozwoliæ.. Randolph wiedzia³. Nikt nie udziela³ mu instrukcji. . jeden . .ZAMKNIÊTE DO ODWO£ANIA.uci¹³ Randolph. . .Ernie ju¿ nie wydawa³ siê rozgniewany. ¿e Andrea Grinnell g³osowa³a za czym takim? Ta kobieta nie jest g³upia! . nawet gdyby nadal by³ tu oficjalnie zatrudniony.. który od³o¿y³ na biurko ¿ó³te kartki. to zamknij twarz i rób.Chyba ¿e chcesz spêdziæ resztê dnia w wiêzieniu..przyzna³ Jack . . jak Du¿y Jim za³atwia interesy.. co ci kazano. Nisko upad³e .. pos³uchaj. .Nie zapominajmy o hummerze Du¿ego Jima . Tañczysz. Tak mi kazali powtórzyæ radni. ¿e ma sprawê przedstawiæ w ten sposób.To najlepszy moment.powiedzia³ Randolph. policzki mia³ niemal tak samo czerwone jak w³osy.a ja przekaza³em ich polecenie. wiêc niech zacznie od siebie. Nie móg³bym. ¿eby zamkn¹æ. Kaza³by radnym siê nim podetrzeæ. .krzykn¹³ Ernie.Jasne.stwierdzi³ Jack. . co i ty powiniene . ten co ma motorówkê na jeziorze Sebago i vectrê winnebago pod drzwiami . Zastanów siê chwilê.Wskaza³ brod¹ Jacka Cale'a. . prawie b³aga³.Tylko dwóch . Je¿eli koniecznie upieracie siê.Racjonowanie ¿ywno ci mo¿e siê w pewnym momencie okazaæ sensowne . . jak ci zagraj¹. I wtedy chwilowe na czerwono albo jako inaczej wyró¿niæ. .. . pytasz. Albo: PRZEPRASZAMY ZA CHWILOWE UTRUDNIENIA.stwierdzi³ Ernie.Le¿y w ³ó¿ku. A kiedy mówi¹ skacz.ale dlaczego akurat teraz? .I wszyscy doskonale wiemy który.. wiêc koniec dyskusji. . Peter Randolph wolno pokrêci³ g³ow¹.Jakiego planu?! . .Peter Randolph wycelowa³ w starszego mê¿czyznê palcem. jak wysoko. ¿e móc rwaæ w³osy dwoma rêkami..Wiem. OTWARCIE WKRÓTCE.Dlaczego teraz. . Wstyd mi za ciebie. ale te¿ nikt nie musia³. . . . Dlatego decyzjê podj¹³ Andy.odpar³ Randolph. Zreszt¹ k³amstwo ma krótkie nó¿ki. a ja muszê wykonywaæ ich polecenia.O ile mi wiadomo.Dosyæ tego .Znowu potrz¹sn¹³ ¿ó³tymi kartkami.Chcesz mi powiedzieæ. . skoro magazyny pêkaj¹ w szwach?! .Dok³adnie bior¹c. co by z tym poleceniem kaza³ zrobiæ Duke Perkins . . za obrazê w³adzy. .Ludzie bêd¹ przera¿eni. co dla ciebie dobre.Radni zdecydowali.powiedzia³ Jack.poprawi³ go Ernie. Wystaw w oknie tabliczkê ZAMKNIÊTE DO ODWO£ANIA.Pete.

mimo m³odzieñczej energii. Nie wierzysz? Mo¿esz siê przekonaæ.Teraz jest. i wygl¹daj¹ naprawdê bardzo ³adnie. Dlaczego? i Jak do tego dosz³o? . by³aby w du¿ym k³opocie. ale nie mia³a najmniejszej szansy tego wydrukowaæ. których zna³a ca³e ¿ycie. 10 Pierwsze czytaj¹ informacjê o zamkniêciu supermarketu Gina Buffalino oraz jej przyjació³ka Harriet Bigelow. jak mieszkañcy Chester's Mill stracili rozum. Obie s¹ ubrane na bia³o. Julia Shumway dosz³a. napisan¹ zgodnie z dziennikarskim kanonem w formie odpowiedzi na sze æ podstawowych pytañ: Kto bra³ udzia³ w zdarzeniu? . Najgorsze. Bo gdyby mia³a napisaæ o swoich odczuciach. Ale to by³a tylko próba racjonalizowania. Co siê dzia³o? . ¿e ludzie. a nastêpny przed sob¹. co siê dzieje . A nawet gdyby mia³a. musia³aby z tego zrobiæ normaln¹ informacjê. jak prawdziwe pielêgniarki (na ten pomys³ wpad³a Ginny Tomlinson . ¿eby to mia³o jakiekolwiek znaczenie. Maj¹ za sob¹ dwa trudne dni. 9 Pó niej. Kiedy? . ¿e naprawdê nie by³o powodu. Wygl¹daj¹ te¿ na zmêczone.zmienili siê bezmy lny t³um? Potem powiedzia³a sobie: Mog³abym zrobiæ wiêcej. zwykle w doniesieniach z obcych krajów.ró¿owe pr¹¿ki. ¿e strój pielêgniarki wzbudza w pacjentach wiêksze zaufanie ni¿ fartuszki w bia³o . Jak wyt³umaczyæ. . lepiej zaradziæ sytuacji. . Tylko propanu by³o zadziwiaj¹co ma³o. ¿e by³a wiadkiem. jak siê zaczê³y rozruchy pod Food City. ludziom w³a ciwie nie brakowa³o niczego. ale jej nie satysfakcjonowa³o. gdybym tam by³a od pocz¹tku i widzia³a. Pó niej mog³aby napisaæ: W tamtej chwili mieszkañcy miasta w koñcu sobie u wiadomili. budzi siê w nich krwio¿ercza bezmy lna bestia. Widywa³a takie potwory w telewizyjnych wiadomo ciach. ale tylko do siebie). Pewnie by³o to twierdzenie prawdziwe. o wiele za pó no.Za obrazê w³adzy? Nie ma czego takiego! . Miasto by³o odciête od wiata dopiero trzeci¹ dobê. ¿e gdy siê sprowokuje przera¿onych ludz i. jak to siê zaczê³o. Gdzie? .uzna³a. Nie spodziewa³a siê ich spotkaæ w rodzinnym mie cie. jakie nosi³y wolontariuszki). Z ca³kowit¹ pewno ci¹ mog³a powiedzieæ jedynie (i powiedzia³a.Ernie patrzy³ na niego z niedowierzaniem. odrzucenie strasznej prawdy. po bardzo krótkim odpoczynku w nocy. których lubi³a i szanowa³a .

cukrzyka. Zamierzaj¹ kupiæ dla wszystkich oprócz biednego Jimmy'ego Siroisa.Jest wtorek. . Pierwsza zaczepia ich Rose. Rose wyskakuje z pó³ciê¿arówki z jej imieniem wymalowanym na burcie. jak cz³owiekowi taka wrzaskliwa jêdza podskakuje przed nosem. .. Freddy jest z pocz¹tku grzeczny. Zaczekajcie.. zw³aszcza tych m³odych i ca³kiem wie¿ych. pod Maison des Fleurs. W ca³ym mie cie ludzie budzili siê rano. Ma d³ug¹ listê zakupów i chce siê z nimi uporaæ jak najszybciej. s³owem siê nie zaj¹kn¹³. zanim Anson wy³¹czy³ silnik. os³ania j¹ d³oñmi przed porannym s³oñcem. ¿e nie przystoi funkcjonariuszowi policji). Czytaj¹ informacjê z tabliczki. Oczywi cie tak siê nie sta³o. A pojawienie siê policjantów. Zapytana pó niej o wyja nienie tego nag³ego nap³ywu klientów Rose powiedzia³aby: To samo dzieje siê ka¿dej zimy. bo ma wiadomo æ. uzna³.Przyjecha³y po batoniki. Mówi do Ansona. Trudno jednak na d³u¿sz¹ metê zachowaæ zimn¹ krew. Przed drzwiami milkn¹. w czwórce Mel Searles or az Freddy Denton. Niczego nie brakuje. natomiast odpowiada jej Gina Buffalino. Wybiera Freddy'ego. Czy ona naprawdê nie rozumie. zgodnie z rozkaze m komendanta Randolpha. Tu¿ za nimi przyjecha³ Frank DeL esseps w swojej bryce (zerwa³ naklejkê DUPCIA. Pojawiaj¹ siê nastêpni klienci. a¿ bêdzie z tuzin samochodów na parkingu. . Dostrzega na drzwiach tabliczkê ZAMKNIÊTE DO ODWO£ANIA. wcale n uspokaja. . za którym potrzebne jej towary stoj¹ na pó³kach. kiedy meteorolodzy ostrzegaj¹ przed zamieciami. Sanders i Rennie nie mogli wybraæ gorszej chwili . Mo¿e ludzie po prostu przeczytaj¹ informacjê i pojad¹ do domu . ¿e musz¹ . który co burczy niezadowolony. i postanawiali uzupe³ni zapasy. potem wskazuje okno. ¿e kopu³a nie znik³a. W tym czasie podje¿d¿a Anson Wheeler z Rose Twitchell na siedzeniu pasa¿era.Pe³ne pó³ki. Sklep powinien zostaæ otwarty za piêæ minut. Zostawili w Sweetbriar Rose Barbiego koñcz¹cego podawanie niadania. Przyciska twarz do szk³a. Rozmawiaj¹ o deszczu meteorów.Co za cholera? Wczoraj wieczorem widzia³am Jacka. O tej wczesnej porze przed supermarketem s¹ tak¿e obsady wozu numer dwa i wozu numer cztery z departamentu policji Chester's Mill. dzia³a jak katalizator. Zaparkowali nieco dalej. W dwójce siedz¹ Carter i Georgia. TRAWKA ALBO WACHA.mówi Gina z niedowierzaniem. stwierdzali. Du¿y Jim Rennie od razu o tym wiedzia³. Nie powinni cie siê tam zjawiæ zbyt wcze nie. jeszcze nie go obserwuj¹. wymachuje mu przed ocz ami d³ug¹ list¹ zakupów. ¿e ludzie (chocia¿ nie t³um.Niemo¿liwe .

odszukawszy odpowiedni klucz na kó³ku przy pasie. Rozlega siê chóralny jêk. ¿eby na niego nie wpa æ. Carter. . syrop i. Wie.wype³niaæ rozkazy? . Rose Twitchell nadal nie daje mu spokoju. a teraz nagle pani ? Tylko ¿e jutro nie zjesz nale ników. Zaraz jednak musz¹ siê zatrzymaæ.wo³a Bill Wicker oburzony.Co ty wyprawiasz.No. kiedy sklep powinien zostaæ otwarty. Carter ma zabanda¿owane palce. Freddy k³adzie d³oñ na kaburze.stwierdza Jack. . Georgia i Freddy stoj¹ przed du¿ym szklanym oknem. kto twoim zdaniem ¿ywi to miasto? . Wynoszê siê st¹d. olej.Wydaje ci siê. .Daj¿e spokój! Od kiedy to ja jestem dla ciebie pani ? Dwadzie cia lat jadasz u mnie nale niki z jagodami i ten twój ukochany ma³o wysma¿ony boczek piêæ dni w tygodniu i zawsze zwraca³e siê do mnie Rosie.. ¿e lada moment spadnie nam z nieba ciê¿arówka wy³adowana zapasami? . która w³a nie przyjecha³a na rowerze (wszystki zakupy z jej listy spokojnie mie ci³y siê w skrzynce na mleko przyczepionej nad tylnym b³otnikiem.Urywa raptownie. Anson k³adzie jej d³oñ na ramieniu.. Mel i Frank stoj¹ przed nimi tak. ¿e ledwo mo¿e siê przez nie przecisn¹æ. .Proszê pani. cz³owieku?! . Lissa Jamieson. a policzki p³on¹ mu bardziej jaskrawo ni¿ w³osy. mia³a naprawdê minimalne potrzeby). Rusza d³ugimi krokami miêdzy lud mi.Fred. .odpowiada Jack.. który bezskutec znie stara siê powstrzymaæ u miech. . . ¿e Freddy widzi na jej twarzy tylko gniew. a mo¿e nawet miech. w koñcu! Ludzie. to swoje pokwikiwanie. kto wreszcie poszed³ po rozum do g³owy! Dziêki Bogu! Jack Cale otwiera³ od rodka podwójne drzwi.pyta Rose.‾ona mnie wys³a³a po jajka! .a zebra³o siê ich ju¿ ze dwudziest chocia¿ do godziny dziewi¹tej. Obrzuca Franka DeLessepsa chmurnym spojrzeniem. gdzie Jack zwykle wystawia taczki i nawozy. . g³owê ma pochylon¹. ale na to nic nie mo¿e zaradziæ.Ale na razie mam dosyæ wszystkiego. Palce s¹ w porz¹dku. ale ramiê boli jak jasna cholera. W³osy stercz¹ mu na wszystkie strony.ruszaj¹ do przodu.Poskar¿ siê radnym i komendantowi Randolphowi . bo Jack. Chyba ¿e kupiê m¹kê. . choæ ona jest mocno zmartwiona. zosta³a jeszcze dobr a minuta . musi ostro skrêciæ. ponownie zamyka drzwi. Carte r chêtnie by jej przy³o¿y³ na odlew. Niedoszli klienci . Rose niecierpliwie strz¹sa jego rêkê.. jeszcze bardziej ponure zarezerwowa³ dla Mela Searlesa. grubszy opatrunek wypycha mu koszulê.Ja na pewno tak zrobiê .

Jeszcze nie. . . Gina patrzy na Cartera. Zanim Thibodeau zd¹¿y³ siê przyjrzeæ rosn¹cemu t³umowi. Pewnie ze wszystkim. i o plakacie Foo Fighters. I ramiê daje siê we znaki mimo dwóch proszków przeciwbólowych. pojawia siê przed nim Alden Dinsmore. A mo¿e my li tylko o pustym ³ó¿ku w sypialni na piêtrze. a bladoniebieskie niebo wiadczy. jakie dosta³ od matki. . t ylko zdziwiony.ich nie podtrzyma³a. nie zni¿aj¹c g³osu. ¿eby siê dosta³ do rodka. w którym ju¿ nigdy nikt nie bêdzie spa³. panie Dimmesdale . Mela i Franka DeLessepsa coraz wiêkszymi oczami. ¿e w po³udnie bêdzie znacznie cieplej i jeszcze gorêcej w okolicach piêtnastej. Wygl¹da bardzo mizernie. mimo to Carter odpycha go silnie. Irytuj¹ce. cz³owiek ma wra¿enie. synu. . A teraz ich s¹siad zosta³ popchniêty przez wyrostka. . Dwadzie cia cztery stopnie o dziewi¹tej rano nie zdarza siê czêsto w pa dzierniku. który jeszcze w zesz³ym tygodniu by³ mechanikiem samochodowym.Grono niedosz³ych klientów sklepu ro nie w oczach. Na lewym ramieniu nosi czarn¹ ¿a³obn¹ opaskê i wydaje siê lekko oszo³omiony.Nazywam siê Dinsmore .mówi przyjació³ce.‾ona mi kaza³a kupiæ puszki . Nie ma w nim gniewu. nie ma mowy. Ludzie przyszli po zakupy spo¿ywcze i towar jest.wyja nia Petrze. z czym maj¹ byæ te puszki. i o mode samolotu na biurku. Po zebranych przetacza siê pomruk. ale za zamkniêtymi drzwiami. Poza tym jest gor¹co. .To niemo¿liwe. Rusza w stronê drzwi.poprawia go Alden ma³o przytomnie. gdyby Petra Searles kobieta raczej wagi ciê¿kiej . Alden nie mówi.To oni j¹ zgwa³cili! .mówi. Alden zatacza siê na Ginê Buffalino i oboje byliby upadli. opuszcza go chêæ pokwikiwania. na parkingu pojawia siê coraz wiêcej samochodów. którzy mieli zwyczaj zatrzymywaæ go w szkole po lekcjach. który nigdy nie zostanie skoñczony.Oni zgwa³cili Sammy Bushey! U miech spe³za z twarzy Mela. o tym. jak ciê ludzie nie zauwa¿aj¹. S¹ zamkniête. ¿e straci³ ze dwadzie cia kilo od mierci syna.Przykro mi. Po raz pierwszy w ¿yciu m³ody cz³owiek wspó³czuje nauczycielom z gimnazjum. . który wci¹¿ wisi nad tym ³ó¿kiem.Muszê wej æ. . Alden nie jest z³y ani zagniewany. .mówi Carter. ‾ona kaza³a przywie æ trochê puszek. i po prostu zapomnia³.Zamknij siê .

a przy stole choleryków w Sweetbriar Rose opowiada siê. On nie zwraca na ni¹ uwagi. Przyjechali pikapem. Gina robi krok do ty³u. . Tu bêdzie magazyn ¿ywno ci.Przepycha siê miêdzy Melem i Frankiem.upewnia siê obiektywnie. .Nie by³o ¿adnego gwa³tu. bo zostaniesz aresztowana za zak³ócanie spokoju. wpatrzona w Mela szeroko otwartymi oczami. któr¹ widzi n ich twarzach. W noce z country karaoke.Poka¿cie dokumenty.Racjonowanie ¿ywno ci? Dobrze rozumiem? . .Otwieraæ! krzyczy. Velma jest postawna. dziwka ³¿e jak pies . . d³onie wspiera na szerokich biodrach. Tymczasem Ernie Calvert nie wyszed³.mówi Frank. . zaczyna ³omotaæ w drzwi. Velma go dostrzega.popiera go Georgia. m¹k¹ i cukrem. krzepka. . .Nie w moim mie cie.Zamkniête? .Nikogo w sklepie nie ma . We dwóch chwytaj¹ Velmê i odsuwaj¹ ¿ywe sto kilogramów miê ni od drzwi.Nie ma po co tu staæ. Carter jest zmieszany i to go irytuje. Nieco dalej jest Sam Verdreaux. Radni tak zdecydowali. A ci¹gle pojawiaj¹ siê nastêpni. Je¿eli piêædziesiêciu ludzi to t³um. . ale pochowa³a dwóch mê¿ów. . ten oczywi cie na piechotê. . które przyci¹gaj¹ nieco starszych go ci. Idzie alejk¹ z makaronami. Nie mam ¿adnych dokumentów. czesze siê jak Bobby Darin i wygl¹da na Wojownicz¹ Królow¹ Lesbijek.mówi Frank. Obserwuje t³um.Otwieraæ natychmiast! . ¿e obu wykoñczy³a w ³ó¿ku i ¿e w rodowe wieczory rozgl¹da siê w Karczmie Dippera za numerem trzecim. Nie podoba mu siê wrogo æ. Velma Winter. ³omocze w drzwi mocniej.Prycha z pogard¹.Wy macie byæ policjantami? Wy. ju¿ go tutaj mamy. .Otwieraj. Obok niej Alden Dinsmore kolebie siê jak robot z wyczerpan¹ bateri¹.Jak cholera .Otwieraj! . Przysuwa siê nieco bli¿ej do Cartera.wtóruj¹ jej g³osy z t³umu. przyje¿d¿a razem z Tommym i Willow Andersonami. Carter chcia³by mieæ broñ. Tera z wysuwa siê przed Cartera. Georgia Roux odwraca siê i na migi pokazuje Erniemu.Cofnij siê.Na ty³ach t³umu pojawiaj¹ siê Ricky i Randall Killian.A ty siê zamknij. Ernie! Otwieraj! . Komendant nas tu przys³a³. suko. zanim zosta³ zamkniêty). . która prowadzi sklep Browniego (a w ka¿dym razie prowadzi³a. . ch³opaki? . . w dwa tysi¹ce siódmym straci³ prawo jazdy na dobre. Bo to ju¿ prawdziwy t³um. Frank spogl¹da na Mela i kiwa g³ow¹.

lecz akurat o¿ywa walkie . To komendant Randolph. potrz¹saj¹c piê ciami. . Przysz³a . Czworo m³odyc h policjantów spogl¹da na Freddy'ego Dentona. listonosz.talkie przy pasku Henry'ego.. Jackie Wettington oraz Henry Morrison tak¿e ruszaj¹ w stronê supermarketu.Rupert Libby i Toby Whelan .Otwieraæ! Tommy i Willow siê do niej przy³¹czaj¹. mo¿e osiemdziesi¹t. a ci¹gle pojawiaj¹ siê nastêpne. Zanim ludzie nas zadepcz¹. .Ale s³yszeli my.przez ca³e ¿ycie marzy³a.skanduje t³um. oczekuje od niego jakiego pomys³u.¿aden z nich jednak nie potrz¹sa piê ciami. ¿e kiedy we mie udzia³ w spontanicznej demonstracji. . . Nikt nie zwraca n nich szczególnej uwagi. ¿e ten rozkaz wyda³a w³adza nadrzêdna. Podnosi zaci niêt¹ piê æ i potrz¹sa ni¹ rytmiczn dwa krótsze gesty na o . nie konkretyzuj¹c.raæ! . A tak¿e Bill Wicker.Otwieraæ! . zostaje rytm. Maj¹ co robiæ. my li Carter. równie¿ toruje sobie drogê przez t³um.raæ! O . ³ysolu.O . ale i podekscytowani. lecz Freddy nie ma ¿adnego pomys³u.ucina Randolph. Gdyby to widzia³ Kucharz. a on go tylko przekazuje. Dwóch kolejnych policjantów . Synowie Killiana i Sam Verdreaux przepychaj¹ siê przez t³um.twie i jeden mocniejszy na . która biegnie z aparatem przewieszonym przez ramiê. Stary g³upek po prostu stoi i patrzy. Ludzie s¹ przestraszeni. teraz ju¿ wszyscy potrz¹saj¹ piê ciami w rytmie dwa plus jeden. w pêdzie mijaj¹c Juliê Shumway. lecz niesiony emocjami t³um narzu ca swój nastrój . Pó niej zaledwie kilka osób przypomni sobie. Robi siê coraz gorêcej.To rozkaz . Natomiast ma broñ.podje¿d¿a Main Street od strony komisariatu (gdzie popijali sobie kawê i ogl¹dali CNN). Anga¿uj¹ siê coraz bardziej. Strzel w powietrze. rozkazuj e im zostaæ na posterunku przy stacji benzynowej Gas & Grocery. Potem Lissa z rozja nion¹ twarz¹ . Inni id¹ w jej lady.wrzeszczy Velma. zobaczy³by potencjalnych odbiorców swojego produktu. wreszcie trafi³a siê okazja.zaczyna Henry. Cienka niebieska linia przed wej ciem do supermarketu wydaje siê coraz w¹tlejsza.twie . ¿e ich w ogóle widzia³o. najlepiej jakiego utworu grupy Grateful Dead. .¿eby siê wycofa³..raæ! . Ginny Tomlinson. Oni te¿ skanduj¹ nawet nie w ramach przybierania barw ochronnych. Ernie stoi w miejscu. a w tle brakowa³o jedynie podk³adu muzycznego. Mo¿e siedemdziesi¹t osób. pielêgniarka.twie . S siê zlewaj¹. .

s¹siadka Evansów. podpiera siê rêkami. gdzie sytuacja zaczyna byæ niebezpieczna.Dziewczêta . Gigantyczne siniaki na udach. które ukaza³y siê dopiero po obmyciu krwi. który potrz¹sa piê ci¹ jak wszyscy inni) i staje przed Melem oraz Frankiem. znalaz³a go martwego jakie dziesiêæ metrów od miejsca. Mel nie my li. a mózg wysycha³ na trawie. t³ucze jej okulary. ¿e Gina ma racjê. Jasne krop le . Trochê ze strachu i zmêczenia. Ginny podnosi obie rêce. gdzie klosz obci¹³ d³oñ jego ¿onie. od strony Morton. turkocz¹c jak poci¹g Pielêgniarka upada na kolana. Przetaczaj¹ siê. odpychaj¹c kogo ³okciem (przyp adkiem jest to Bruce Yardley. Wskazuje policjantów i zaczyna p³akaæ.To oni j¹ zgwa³cili! Ginny spogl¹da na twarze nad mundurami i u wiadamia sobie. ¿e nie rozbi³ swojego subaru w drodze do szpitala . ¿e ma je zabraæ z miejsca. i w chwili gdy do niego dotar³a. Zapomina nawet o a taku serca Wandy Crumley. dosta³a ataku serca. Zapomina o tym.krzyczy. poddaj¹cy siê szeryfowi. . ¿e s¹ potrzebne w szpitalu. Potem bierze zamach i równocze nie uderza obu m³odych mê¿czyzn. jeden przypadek jest powa¿ny . p³acze z bólu i zaskoczenia.. ale zdaniem Ginny Wanda . . próbuje z³apaæ kobietê. m³ody kasjer.powiedzieæ dziewczêtom. Teraz ju¿ pacjentk¹ jest Ry¿y. Uderza kobietê piê ci¹ w twarz.Jeste cie potrzebne w szpitalu.Dranie! . Ginny Tomlinson nie ma takich k³opotów z opanowaniem w ciek³o ci jak Piper Libby.Wanda Crumley z Eastchester. . krzyczy. .mówi pielêgniarka.krzyczy Gina. Wanda pobieg³a z powrotem do domu. ³amie nos. Ginny wpada na rz¹d wózków. proszê pani! . Ginny zatacza siê do ty³u. jednak równie¿ nie jest zimnokrwista. reaguje odruchowo.To oni. Ginny widzia³a Bushey bez majtek.. Energicznie przesuwa siê do przodu. Obaj s¹ wpatrzeni w coraz bardziej wrogi t³um i nie zwracaj¹ na ni¹ uwagi. Wendell Crumley mia³ szczê cie.jecha³ sto piêædziesi¹t na godzinê. krwawi.. Tego ranka. a trochê z gniewu. inaczej nie bêdzie jej s³ychaæ w skanduj¹cym t³umie. Jej staromodny czepek pielêgniars ki wyskakuje ze spinek. obok butelka. a na dodatek niema³¹ rolê odgrywa tu jeszcze jeden czynnik: w przeciwieñstwie do Piper. w jednej osobie kasjer i ch³opak pakuj¹cy klientom zakupy. Jack le¿a³ na plecach. Ginny zapomina o tym. spada z g³owy. gdy zajrza³a do Jacka. wo³aj¹c mê¿a co si³ w p³ucach.Hañba! Tchórze! Ho³ota! Wyl¹dujecie za kratkami!.. Tyle by³o tej krwi. Pojawili siê nowi pacjenci. Bruce Yardley. . ¿e dziewczêta s¹ potrzebne w szpitalu.raczej z tego nie wyjdzie. Widzia³a spuchniêt¹ i zakrwawion¹ pochwê. Przez chwilê wygl¹da jak czarny charakter z westernu. . pracownik Food City. lecz mu siê to nie udaje. Musi krzyczeæ.kobieta z prawie trzydziestokilogramo w¹ nadwag¹ i pal¹ca jak komin .

ruszy³ wschodnim brzegiem rzeki Prestile w poszukiwaniu odpowiedniego kamienia. Gina i Harriet w bia³ych fartuchach klêcz¹ przy szlochaj¹cej na czworakach kobiecie. ¿e zaledwie wczoraj . Ten pierwszy trafia Billa Allnuta w ty³ g³owy. Randall wycelowa³ lepiej. Pó³kilogramowy kawa³ek ska³y trafia Georgiê Roux prosto w twarz. Musia³ byæ do æ du¿y.a kiedy indziej mo¿na by s¹dziæ. Junior wysadzi³ go po pó³nocnej stronie miasta i Sam. od lat siedemdziesi¹tych. zdawa³oby siê sto lat temu . jakie Junior wyda³ Samowi.winie! Dranie! Kamienie id¹ w ruch. Takie dosta³ polecenie. jak trzeba. brzmia³o ostatnie polecenie. drugi przez Randalla. Mo¿e by³o to jedyne przestêpstwo. Mel osuwa siê na ziemiê jak szmaciana lalka. lecz zmia¿d¿onego . krew leje s iê szerokim strumieniem.krwi z nosa . ale nie za du¿y. krwawi¹cej na ¿ó³te RK (uwaga wszystkich jest zwrócona w³a nie na nie). ale zawsze chcia³ to zrobiæ. mia³em trafiæ gliniarza. I jeszcze jedno .nie z³amanego. To Jeszcze jedno wcale nie by³o od niego. Cholera! . I bardzo udany. niedaleko mostu Pokoju.nie wiadomo. to jego pierwszy strike od czterd ziestu lat. jakie Niechlujowi usz³o na sucho. Jakie pó³ kilograma. jasny. wtedy Sam rzuca. wiêc nie spud³uj . tak samo jak komendant Randolph nie przyzna³ pr zed Wettington i Morrisonem. ¿e nie od niego pochodzi³ rozkaz. Dziewczynê odrzuca do ty³u. bo wtedy Sam nie zdo³a nim rzuciæ wystarczaj¹co mocno i celnie. ³ami¹c jej szczêkê w piêciu miejscach i wybijaj¹c sze æ zêbów.spadaj¹ na wielkie ¿ó³te litery RK z napis NIE PARKOWAÆ. Celuj w dziewuchê . szczêka opada jej groteskowo niemal na piersi. . Kto rzuci³ pierwszy . Wtedy rozlega siê g³os Lissy Jamieson. klarowny sopran: . Cholera. To by by³o niepolityczne. powala go na ch odnik niedaleko Ginny Tomlinson. ale tego ju¿ nie powiedzia³. Gina i Harriet podbiegaj¹ do Ginny. jak nie rzuca³ od dawna. T³um cichnie. Nale¿y jej siê. w pierwszej rozgrywce turnieju stanowego Maine. powiedzia³ wtedy Samowi Junior.by³ licz¹cym siê miotaczem w dru¿ynie Mills Wildcats.my li Ricky. na wielk¹ szklan¹ taflê okna. g³adki niczym gêsie jajo. Chwilê pó niej lec¹ dwa nastêpne kamienie. Jeden rzucony przez Ricky'ego Killiana. choæ przecie¿ kiedy . z obrazem butelki whisky tañcz¹cym przed oczami. Trafi³ Mela Searlesa w czo³o. by zostali przed stacj¹ benzynow¹. W koñcu znalaz³ taki .

czy siê przewróci.Na nich!!! . a zanim siê na powrót rozja ni.Jedzenie! . Ona zaczyna siê przepychaæ miêdzy lud mi.. moment wstrzymania oddechu. Freddy Denton strzela w powietrze.buta Aldena Dinsm ore'a . kiedy nie wiadomo. na niebieskiej koszuli wykwitaj¹ czerwone plamy. Potem opuszcza broñ. ale ju¿ podnosi aparat.. Rzucaj¹ na nie okiem. Marty'ego Arsenaulta. Rose Twitchell rozgl¹da siê dooko³a. Z trudem ³apie oddech. co w zwi¹zku z tym zrobiæ. nie do koñca pewna. Kto . zwlók³ siê z ³ó¿ka i wci¹gn¹³ na siebie parê starych d¿insów . T³um rusza do przodu. który ze wistem przelatuje mu nad g³ow¹ i wybija dziurê w jednym skrzydle drzwi. mo¿e by i strzeli³).chwyta j¹ za ramiê. tylko czy powinien strzelaæ? ‾adnego strzelania! Widzi w t³umie swoj¹ ¿onê. za rêkê z matk¹ (gdyby to by³a te ciowa.nigdy nie bêdzie wiadomo. p o czym siê wycofuj¹. S³ychaæ wycie Georgii Roux z obwi niêt¹ szczêk¹. Raz. Nie . gdzie Rupe i Toby obserwuj¹ przebieg wypadków. chocia¿ wiêkszo æ s¹dzi.kto inny ryczy z ca³ych si³. czy nie. co siê dzieje. a Rose powie Ansonowi.który nawet nie w³o¿y³ tego ranka munduru. Potem czubek wielkiego farmerskiego buta . Jej krzyk przypomina zawodzenie wiatru miêdzy nawoskowanymi strunami blaszanego wabika na ³osie. Anson obejmuje j¹ w pasie. ale Marty .przyklêka obok Mela.Nastêpuje pauza. Freddy pada na ziemiê. ¿e jest prawie pewna. Zawstydzona w³asnym tchórzostwem pozwala siê doprowadziæ do miejsca. Potem. ot. i¿ to by³a Lissa Jamieson. Na razie. . ¿e to kobieta. Przybywaj¹ posi³ki. lecz wyra n e przygasa.. bo kto mu wyrywa broñ z rêki. Przywodzi na my l samochód w chwiejnej równowadze na dwóch ko³ach. Z tej czwórki tylko Rupe ma dzisiaj broñ. mimo to m³ody cz³owiek nie czuje bólu. W ten sposób cudem uchyla siê przed nastêpnym kamieniem. nawet co do p³ci tej osoby nie bêdzie zgody. która przybiega tu¿ za Lind¹ i Martym. Carterowi Thibodeau krew przes¹cza siê przez banda¿e na ramieniu.trafia go w skroñ. Jest pieszo. bêdzie ju¿ po zamieszkach pod supermarketem. wiat³o nie ga nie ca³kowicie dla funkcjonariusza Dentona. waha siê opró¿niæ magazynek w t³um. Nie zd¹¿a podj¹æ decyzji. Potem kto krzyczy. po czym my li o córkach. w towarzystwie drugi ego policjanta zatrudnionego w niepe³nym wymiarze godzin. Widaæ Juliê. Krew cieka jej tak¿e z pokaleczone go jêzyka. zdumiona i przera¿ona. Toby Whelan i Rupert Libby (kuzyn wielebnej Libby. zaczyna robiæ zdjêcia Widaæ Franka DeLessepsa . a co dopiero. ci¹ga os³onê obiektywu. chocia¿ ona siê tym nie chwali) pierwsi zjawiaj¹ siê na miejscu zdarzeñ. który le dwo jej dotrzymuje kroku. krzyczy z bólu.. Nastêpnie zjawia siê Linda Everett. Linda prawie mu siê wyrywa.

który wychodzi zza rogu budynku. Ludzie wal¹ w drzwi z naklejkami WEJ CIE i WYJ CIE oraz CODZIENNIE NISKIE CENY. lecz udaje im siê wymierzyæ najwy¿ej trzy ciosy.trafiony wózkami wylatuje w górê. Mo¿e potem na zdjêciach rozpozna twarze ludzi. jaka znajduje siê w zasiêgu jego rêki. gdyby nie nogi Georgii. T³um nie zwraca uwagi ani na strza³y. krzyczy przy tym (chyba: Banzai!). ¿e jest to Gruby. Ani na Erniego Calverta.warczy Carter. . . ale zaraz go odk³ada. Julia Shumway pstryka i pstryka. ani na g³os z megafonu. Potyka siê o nie. . który w³a nie j¹ uderzy³. Gruby upada na ziemiê. zmieciona fal¹ niedosz³ych kupuj¹cych. trzymaj¹c za policzek.Nie trzeba wywa¿aæ drzwi. przysuwa go do ust i krzyczy: . potem zamek puszcza. z niedowierzaniem patrzy na m³odego cz³owieka. Prze krêca siê na brzuch. ude rza g³ow¹ we framugê.Cofn¹æ siê! . Toby Whelan znowu podnosi megafon do ust.Cofn¹æ siê. czyli Charles Norman. Toby Whelan schyla siê do samochodu.próbuje uciekaæ. Zatacza siê. spada mu czapka (z ¿ó³tym napisem POLICJA CHESTER'S MILL na przedzie). Pierwsi w grupie zostaj¹ do nich przyparci. otworzy³em od ty³u! T³um chce siê w³amywaæ. Carter i Frank zaczynaj¹ biæ ludzi. który ma sklep z starymi meblami przy szosie numer sto siedemna cie. Cztery razy g³o ny huk rozrywa ciep³y poranek. ale ju¿! ‾adnego pl¹drowania! Cofn¹æ siê! Marta Edmunds. Cztery wykrzykniki. Na wysoko ci kolan zwisa mu zielona szmat ka od kurzu. Bibliotekarka z rozwianymi w³osami pc ha przed sob¹ ca³y rz¹d wózków sklepowych. chce pomóc Grubemu i w nagrodê dostaje od Franka DeLessepsa piê ci¹ w twarz. dwie ze z³amanymi rêkami. czeka.ZACHOWAÆ SPOKÓJ! COFN¥Æ SIÊ! TU POLICJA! TO ROZKAZ! Julia robi mu zdjêcie. a¿ fala przejdzie. Staje w szerokim rozkroku i uderza pierwsz¹ osobê.krzyczy. os³ania g³owê rêkami. kurwa. zostaje podeptany. . Tak siê sk³ada. Rupe Libby wyci¹ga broñ i oddaje w powietrze cztery strza³y. wyj¹tkowo . T³um. s¹ ranni: dwie osoby z po³amanymi ¿ebrami.. gdy uwagê wszystkich odwraca przedziwne wycie. Frank uskakuje na bok.Chod cie od ty³u! . usi³uj¹c odzyskaæ równowagê i mo¿e by mu siê to nawet uda³o. natomiast Carter ma mniej szczê cia . niania córek Lindy i Ry¿ego. i nagle pada na ziemiê i na Grubego. Chwyta z tylnego siedzenia megafon. chwytaj¹c s iê za twarz. bo przez wizjer widzi tylko obcych. Z pocz¹tku drzwi stawiaj¹ opór. z ust leci mu krew. l¹duje na plecach. jedna z nadwerê¿on¹ szyj¹. Wymachuje ramionami..

Co siê sta³o? .mówi Linda i przytula Martê. . s bezradni.Nic siê nie martw. emerytowanego profesora uniwersytetu stanowego. nie mo¿e. podprowadza j¹ do swoich kolegów. Do³¹czaj¹ do nich Linda i Marty Arsenault. krzycz¹c. pracownik na farmie Aldena Dinsmore'a. lecz zaraz sobie przypomina: doktor Haskell jest albo w szpitaln ej kostnicy. Ellerbee upada. Obaj z Rupe'em id¹ w stronê sklepu. . od lat mieszka w Seattle. . Manuel Ortega. ¿eby tamten zostawi³ trochê wêdlin dla innych.Cora? . Linda siê obawia. dzi bêdzie bardzo zajêty. otrzepuje j¹ i wk³ada na g³owê.Z samego rana wziê³a je twoja siostra .Kto mnie uderzy³? Gor¹co mi w twarz. W pierwszym odruchu uznaje. Mel Searles powoli zaczyna odzys kiwaæ przytomno æ.starannie. Jedni biegn¹ wzd³u¿ alejek. W dziale delikatesowym jeden mê¿czyzna ok³ada drugiego kie³bas¹. na dach samochodu. Linda widzi Martê. Cora. Dziewczyna w dalszym ci¹gu wydaje z siebie ryki przypominaj¹ce wabienie ³osia. Wartki ludzki strumieñ wlewa siê do sklepu. Wkrótce tarzaj¹ siê po ziemi. Frankie prowadzi go w stronê reszty policjantów. Podnosi z ziemi swoj¹ czap kê. Ry¿y zosta³ sam na w³o ciach.pyta Marta oszo³omiona. czerwon¹. potem siê zatrzymuj¹. oraz jego przyjaciel Dave Douglas id¹ prost o do rzêdu kas. opada mu na piersi. Kto siê zajmuje Judy i Janelle? . ¿e powinien j¹ zbadaæ doktor Haskell. uderza Brendana Ellerbeego. bo t en wyprzedzi³ go w wy cigu do ostatniego worka cukru. Mel próbuje podnie æ g³owê. Napychaj¹ nimi kieszenie. koszulê ma ca³kiem mokr¹. Z rozciêtego czo³a leci krew. Rance Conroy. Wybuchaj¹ kolejne k³ótnie i bójki. naciskaj¹ guziki i wyci¹gaj¹ z szufladek pieni¹dze. w³a ciciel i jedyny pracownik Conroy's Western Maine Electrical Service & Supplies ( Naszym god³em jest u miech ). lecz nadal ciska .g³osz¹ czerwone litery). Przy zamra¿arkach dwie kobiety walcz¹ o ostatni¹ sztukê ciasta cytrynowego. którym przyjecha³ z Rupertem. Carter prawie niesie Georgiê do wozu numer dwa. W supermarkecie jest teraz pe³no .Wendy. miej¹c siê jak szaleni. albo w domu pogrzebowym Bowiego. czy Marta aby nie dozna³a wstrz¹su mózgu. popychaj¹c przed sob¹ wózki albo chwytaj¹c koszyki ze sterty obok worków z wêglem drzewnym (URZ¥DZAMY JESIENNEGO GRILLA! . .dzieñ wyprzeda¿y. starsza siostra Marty. ok³adaj¹c piê ciami. Ten od wêdlin odwraca siê i wali trzymaj¹cego kie³basê prosto w nos.

która niegdy by³a jej po ladkami. upada na tyln¹ czê æ cia³a. gapi siê na sklep. Mo¿e planuj¹ urz¹dziæ jesiennego grilla. twarz ma bia³¹ jak b³azen. Ellerbee warczy: No to masz! i rzuca mu worek prosto na g³owê. którzy za obopóln¹ zgod¹ porzucili posterunek przy stacji benzynowej. Nic z tego. jak mieszkañcy d¿ungli na starych filmach.mówi Jackie.raæ s³ychaæ Pi . a kiedy Conroy schyla siê. Wkrótce zaczynaj¹ wynosiæ stamt¹d wino ca³ymi kartonami. ani drugiego mu nie zabraknie. Elektryk zatacza siê na rega³y. ¿e ani jednego. wsparta o ramiê Jackie. ¿eby chwyciæ ostatniego mro¿onego kurczaka. ¿eby przej¹æ zdobycz.Nie wiem. Do³¹czaj¹ do pozosta³ych. a ona pstryka. ma³y Steven uwielbia ry¿.. Rozlega siê brzêk t³uczonego szk³a. Lissa Jami odpycha Willa Freemana. a zaraz po nim radosny okrzyk. a poza tym chêtnie siê bawi pustymi plastikowymi pojemnikami. Inni schodz¹ do magazynów w piwnicach i na ty³ach budynku. uprzedza j¹ jaka nastolatka w koszulce z napisem PUNK RAGE. Jackie dostrze a ci¹gniêt¹ twarz Lindy Everett. skupionych boja liwie na boku. miejscowego dealera Toyoty. równie¿ Jackie Wettington i Henry Morrison. . Ludzie rzucaj¹ towarami. . Linda widzi rolkê papieru toaletowego lec¹c¹ nad sklepow¹ alejk¹. wywala na Lissê jêzyk z kolczykiem i ucieka. Henrietta. otaczaj¹c Rance'a Conroya bia³ym ob³okiem. Marta stoi tu¿ obok. Teraz zamiast O twie . przyciskaj¹c d³oñ do szybko puchn¹cego i siniej¹cego policzka. Wiele osób pieszy w tamtym kierunku. Wy³amano zamki ch³odziarki z piwem. krzyczy ¿e nic nie widzi. wiêc Carla musi mieæ pewno æ. obejmuje kole¿ankê ramieniem. pstryka. .piêciokilogramowy worek. Pod nogami Julii chrzê ci szk³o.pyta Linda. . pstryka.wo! Pi . i po prostu patrz¹. . Niektórzy ustawiaj¹ sobie pud³a na g³owie. która w styczniu skoñczy³a osiemdziesi¹t cztery la ta..Po prostu nie wiem. ¿e jest lepy. rozwijaj¹c¹ siê jak serpentyna. Po jego puco³owatych policzkach p³yn¹ ³zy. który wyrwa³ siê g³ównie (lecz nie wy³¹cznie) z mêskich garde³. od czasu do czasu okrzyk bólu. Opakowanie pêka. Carla Venziano z dzieckiem w noside³ku na plecach odpyc ha Henriettê Clavard od pó³ki z ry¿em.wo³a. Dobiega do nich Ernie Calvert.Po co to wszystko? Po co to komu? . such¹ i ko cist¹. skarbie . Z Food City dobiegaj¹ krzyki. Na zewn¹trz docieraj¹ przed sklep pozostali gliniarze.Co teraz? .wo! . miechy.

¿eby nie zemdleæ. co.On tam ma pacjentów.O czym ty mówisz? .spyta³ Barbie. Wcale nie zwrócili na niego uwagi..Je li ma w³¹czon¹ komórkê. gdy kto obj¹³ j¹ za ramiona.Powiedz mu.Niez³a zabawa. zanim bêdzie gorzej? .. Podesz³a razem z Jackie. ¿eby siê to skoñczy³o. . Je¿eli nie bêdzie odbiera³ telefonu. co? . . I trudno ich za to winiæ. . Cofnê³a siê o krok.Równie dobrze móg³ rozkazywaæ mrówkom. zaciskaj¹c i rozlu niaj¹c piê ci. co robiæ . ¿eby tu przyjecha³. ciebie pos³uchaj¹.. Zamilk³. jed radiowozem do szpitala. Wszyscy tam pobiegli. .Nie. . gwa³townie odwróci³a g³owê i zobaczy³a Barbiego. W miarê mo¿liwo ci karetk¹. Kompletnie nic mi nie przychodzi do g³owy. czy powinna za nim i æ. . a troch te¿ po to. . przycisnê³a rêce do piersi.Wszystko jedno.Ty to zrób. Ty ich karmisz od lat. zanim pracodawczyni zd¹¿y³a go powstrzymaæ.Ja ci podpowiem . Odczu³a tak¹ ulgê. . Ca³o æ zosta³a piêknie zaplanowana i skrupulatnie przeprowadzona. . co powiedzieæ.Tylko jak? Barbie wzi¹³ z dachu radiowozu megafon i poda³ Rose. choæ nie by³ to u miech weso³y. gestem rêki zaprosi³ Lindê Everett. . zastanawiaj¹c siê. Podskoczy³a.Toby wydawa³ im rozkazy .czê ciowo szukaj¹c pocieszenia. Przywar³a do jego ramienia . I tak nie wiem. . .Nie wiem. Toby Whelan ju¿ próbowa³.obieca³ Barbie i to j¹ nieco uspokoi³o.stwierdzi³ Barbie.Pewnie nie chc¹ dostaæ jeszcze gorszego manta. Rose zosta³a przy samochodzie. a policjanci sobie stoj¹ i nic. . Bez przekonania wziê³a od niego megafon.przyzna³a Rose. . .Ech. ¿e a¿ siê pod ni¹ kolana ugiê³y. Barbie mia³ na twarzy u miech. W³a nie postanowi³a zostaæ.Anson poszed³ do sklepu. .. niewa¿ne.11 Anson chwyci³ listê zakupów i pomkn¹³ do sklepu.Nie wiem.Mo¿esz siê porozumieæ z mê¿em? . ciebie znaj¹ od zawsze. Chcia³aby .

spyta³.Zostaw to. Zwykle po bombardowaniach w zat³oczonych miejscach publicznych. gdzie jest Pete Freeman. d³onie przycisnê³a do krwawi¹cej twarzy. W alejce numer trzy pot³uczone musztardy i ketchup utworzy³y na linoleum barwne plamy przywodz¹ce na my l wymiociny. . popychaj¹c wy³adowany wózek jedn¹ rêk¹. Nie staraj siê ich powstrzymaæ.Nie musisz tego fotografowaæ.Jak? Barbie zaprowadzi³ j¹ do Rose. . . odczepiaj¹c telefon od paska.Rose i ja spróbujemy uspokoiæ ludzi.. Gina i Harriet kucnê³y po bokach.Pamiêtaj. krew mu p³ynê³a po twarzy. . MÓWI ROSE TWITCHELL ZE SWEETBRIAR ROSE. w Bagdadzie. . oparta o boczn¹ cianê sklepu. CHCÊ WAS PROSIÆ.Zostañ tu chwilê . Zapach octu szczypa³ w oczy. niech tylko trochê och³on¹. Trzeba by³o przyznaæ.Barbie wskaza³ Ginny Tomlinson. Jak zahipnotyzowana patrzy³a na ogólny chaos..Czas na przedstawienie. Mia³ rozciête czo³o. który min¹³ ich. Ginny krzyknê³a z bólu i odwróci³a g³owê. Wskaza³ na Ferna Bowiego.powiedzia³. Barbie znalaz³ Juliê robi¹c¹ zdjêcia ludzi pl¹druj¹cych kasy.Ja. chod ze mn¹ . przy³o¿y³a megafon do ust.. . a kiedy próbowa³y przytkn¹æ rannej do nosa z³o¿on¹ chusteczkê. kiedy zjawia³y siê policja i wojsko. pokas³ywali i ocierali oczy. rzeczywi cie brzmia³o to szczerze.A ty co bêdziesz robi³? . . a Tony. G³os z megafonu nie rozkazywa³.. .. tylko powstrzymaæ.Mo¿e zacz¹æ od ratowania swojej pielêgniarki. . Barbie widzia³ to ju¿ w Tikricie Al .Fallud¿y.Nie mogê. . w³a ciwie. Zanim stanie siê co gorszego. Rose g³êboko zaczerpnê³a powietrza. Nie wiem.CZE Æ..Gotowa? . . Rose? 12 Rose stanê³a tu¿ za drzwiami. . która by siê gdzie wybiera³a.spyta³a Linda. choæ Rose wcale nie wygl¹da³a na tak¹. Tylko jeszcze o nich nie wie. . lecz mimo to wydawa³ siê zadowolony z ¿ycia. tylko prosi³. Ludzie pchali przed sob¹ wy³adowane wózki. lizgali siê na rozsypanej kaszy.Tutaj te¿.poprosi³ Barbie. miesza³ siê z woni¹ solanki i piwa. .. szczerze.. nikt inny tego nie zrobi. . W pi¹tej alejce unosi³a siê chmura cukru i m¹ki. Prawda. Sta³a i patrzy³a z megafonem przyci niêtym do piersi. Siedzia³a na ziemi. W drugiej trzyma³ piwo. Ludzie zwalniali i rozgl¹dali siê dooko³a..

Ten i ów zachichota³. to w wiêkszo ci przypadków . a przynajmniej widzi sprawy z wiêksz¹ klarowno ci¹. który Barbie uzna³ za czysto republikañski wyraz dezaprobaty. i Rose znowu podnios³a megafon do ust. PYSZNA. jakby dopiero teraz zorientowali s iê w sytuacji.wyja ni³. . czy wolisz st¹d ludzi wyprowadziæ.przyzna³a. Wystarczy ry¿u dla nas obu. . tym lepiej. Najwa¿niejsze. Na twarzy mia³a grymas. Wygl¹da³ na odrobinê zawstydzonego. pomog³a wstaæ Henrietcie Clavard. Je¿eli cz³owiek odzyska szacunek do siebie. zaczynaj¹c od najbardziej zdewastowanych dzia³ów . Na lito æ bosk¹. Po chwili do³¹czy³ do nich Anson Wheeler pchaj¹cy wózek pe³en artyku³ów ¿ywno ciowych.CHCÊ WAS PROSIÆ. Julia poci¹gnê³a Barbiego za rêkaw. ale w wiêkszo ci .Kto mnie hukn¹³ s³oikiem z oliwkami . . który Barbiemu siê coraz bardziej podoba³. Z oddali dobieg³ d wiêk syreny karetki pogotowia. . zanim kto straci ¿ycie przygnieciony workiem kaszy? Julia przemy la³a sprawê i pokiwa³a g³ow¹. jakby krêci³ korb¹. . ‾EBY CIE SKOÑCZYLI ROBIÆ ZAKUPY JAK NAJSZYBCIEJ I JAK NAJSPOKOJNIEJ. którzy mogliby sprawiaæ k³opoty. Nikogo takiego nie spotkali. PRZYJD CIE DO SWEETBRIAR NA KAWÊ.Teraz cuchnê jak w³oska kanapka.nie we wszystkich. niezale¿nie od tego. Nagrodzi³y go miechy i okrzyki. pomy la³a Carla. Kilka osób zaklaska³o. . Srogi grymas ust¹pi³ miejsca temu specyficznemu u miechowi. skoro jest piwo?! . a nie z³odziei. ¿eby postrzega li siebie jako kupuj¹cych. ile barach³a ze sob¹ zabierali. Im szybciej wychodzili.delikatesowego i nabia³u. pokaza³. z rêki lecia³a mu krew. co mnie napad³o? Barbie pokiwa³ g³ow¹ z uznaniem i niemym ruchem ust podpowiedzia³ Rose: kawa . w sklepie robi³o siê coraz spokojniej. mocno zawstydzona. Wypatrywali ludzi. Wielu popycha³o przed sob¹ wy³adowane wózki.Przecie¿ oni nie robi¹ zakupów. Ludzie wychodzili. Rose stopniowo zyskiwa³a pewno æ siebie. NA KOSZT FIRMY. Barbie odwróci³ siê do Rose. . ludzie popatrzyli po sobie.odzyskuje tak¿e zdolno æ my lenia. kto rykn¹³ z ca³ych si³: Na co komu kawa.A JAK JU‾ SKOÑCZYCIE.Chcesz ich teraz pouczaæ.Ma pan racjê. tylko kradn¹. pu³kowniku . JEST WIE‾A. W alejce numer siedem Carla Venziano. Ruszyli we trójkê alejkami sklepu.. ale to tak¿e Barbie uwa¿a³ za dobry znak.

zdecydowa³a Rose. . MACIE SZANSÊ UNIKN¥Æ POSTAWIENIA ZARZUTÓW.To na nic . Je li który z kupuj¹cych nie chcia³ zostawiæ towarów. Barbie wcale siê nie zdziwi³. ale t¹ wiedz¹ nie zamierza³ siê dzieliæ.Naprawdê.Nie wiem . Rose nie kry³a przera¿enia. .spyta³a Randolpha Julia.Paru facetów obrobi³o kasy. dlaczego? .Dosyæ tego dobrego. PETER RANDOLPH. Zgodnie z planem. .Wszystkie te rzeczy s¹ nam potrzebne . utykaj¹cy. którzy trzymali siê na nogach .NATYCHMIAST OPU CIÆ SKLEP! MÓWI KOMENDANT POLICJI. Krzyki Randolpha nie mia³y wiêkszego znaczenia.Nie.zaoponowa³ Anson. popychaæ w kierunku wyj cia.Nie mo¿emy tego wzi¹æ .zaczêli poszturchiwaæ ludzi. a Frank DeLesseps wywraca³ do góry nogami wy³adowany wózek.Wobec tego zostawimy pieni¹dze . Minutê pó niej.miêdzy nimi tak¿e Carter Thibodeau. którzy to byli. lecz jednocze nie stanowczy. Oto on. policjanci przewracali go na ziemiê. Twarz mia³ zaciêt¹. wystrojonego w mundur absolutnie doskona³y.Zamierza pan ich powstrzymaæ? .przyzna³ Anson.A czyja to wina? Kto kaza³ zamkn¹æ sklep? . By³ skruszony. Od razu zacz¹³ wywrzaskiwaæ rozkazy i straszyæ. gdy Rose i Julia w towarzystwie Barbiego nadal kr¹¿y³y po alejkach. Na zewn¹trz syrena karetki jêknê³a i ucich³a. Oddaj mi to. .Rose poda³a megafon Julii.. . wskazuj¹c wózek. Ludzie i tak ju¿ zd¹¿yli siê uspokoiæ. za ich plecami odezwa³ siê g³os. spó niony i kompletnie nieprzygotowany. Randolph wy³uska³ jej megafon z d³oni.zaprotestowa³ Anson. Policjanci. Rose akurat wychwala³a zalety darmowej kawy w Sweetbriar Rose. Doskonale wiedzia³. . W ka¿dym razie nie przy wydawczyni miejscowej gazety. proszê pani. lecz stoj¹cy o w³asnych si³ach .. .Co tu siê dzieje?! Na lito æ bosk¹. ZOSTAWIÆ WSZYSTKO I WYCHODZIÆ! JE‾ELI ZOSTAWICIE ZRABOWANE TOWARY. .stwierdzi³a Rose. mo¿e dwie.O ile nikt mi nie ukrad³ torebki z samochodu. blad¹ i w ciek³¹. Bardzo. Rose spojrza³a na Barbiego z przera¿eniem. . mówi¹c przez megafon (w sklepie by³o coraz mniej ludzi). . Wzruszy³ ramionami. . widz¹c komendanta Randolpha wkraczaj¹cego do akcji. . . Ci ludzie to z³odzieje i tak zostan¹ potraktowani. która równie spokojnym g³osem przekazywa³a tê sam¹ pro bê: koñczymy robiæ zakupy i spokojnie wychodzimy.

Pasujê ciê na wykwalifikowan¹ pielêgniarkê. Cha. niestety.¿achn¹³ siê Randolph. nieco siê rozpogodzi³. ale podszed³ do Ry¿ego. z w ciek³o ci. .Szkoda. Randolph o tym wiedzia³. Tu¿ za nim podbieg³a Linda Everett. 13 Ry¿y i Twitch opatrywali kilkunastu rannych zebranych wzd³u¿ bocznej ciany sklepu..Jestem zajêty.odezwa³ siê do Julii i Rose. W³a nie Mel Searles postanowi³ odebraæ Alowi Timmonsowi koszyk z ¿ywno ci¹. kiedy siê to wszystko zaczê³o . ale te¿ gdyby nie klosz. Gdyby nie klosz. On siê tego domy la³.Nie . kochanie? . Barbie westchn¹³ ciê¿ko.zauwa¿y³ Barbie. lecz jednocze nie pe³nym satysfakcji. Julia i Rose. a teraz jeszcze pielêgniarza wykwalifikowanego Barbarê.obieca³ Barbie i o ma³o nie doda³: do chwili. Krótko. rzuci³a siê mê¿owi na szyjê. umiej¹ tylko podawaæ tabletki i przyklejaæ plastry.Mo¿esz liczyæ na moj¹ pomoc . ¿e w³a nie us³ysza³ d wiêk. stary. który w Chester's Mill bêdzie charakterystyczny. przyciska³ do zakrwawionej rêki papierowy rêcznik. A komendant Randolph siê za mia³.Dasz sobie radê . Ry¿y mia³ ponur¹ minê. . Nied³ugo rozlegnie siê sygna³. urywanie.Najwy¿szy czas siê wynie æ. . bez ladu weso³o ci. je¿eli kopu³a szybko siê nie podniesie. .Mocno przeceniasz moje umiejêtno ci .Proszê mi nie przeszkadzaæ . Nieprzyjaznym. cha . . ¿e pana tu nie by³o. gdy wyszli Barbie. . Najwyra niej rozpoczê³o siê odliczanie.Witaj. Patrzy³a na Ginny. U cisnêli siê serdecznie.Gina i Harriet bardzo siê kwapi¹ z pomoc¹. Z przera¿eniem. . lecz kiedy zobaczy³ Barbiego. Ginny dostrzeg³a jej spojrzenie i znu¿ona zamknê³a oczy. cha.zaoponowa³ Barbie. Mi³o mi ciê widzieæ.Mogê w czym pomóc.spyta³a. . . Randolph zmierzy³ go spojrzeniem. . Dzisiaj jeste mój. wiêc Mel wyrwa³ mu go z rêki i rzuci³ starego na ziemiê. kiedy mnie aresztuj¹ .rzuci³ Ry¿y. Anson sta³ przy pó³ciê¿arówce. a ciszej doda³: .Chod my . z upokorzenia. Ja mam Ginê i Harriet.Rób swoje. Barbie móg³by uciec. Barbie pomy la³ wtedy. ¿adne z tych zdarzeñ nie mia³oby miejsca. . Wo ny nie mia³ zamiaru go oddaæ. . Al krzykn¹³ z bólu. No.odpar³ Ry¿y.

ale to nie mia³o znaczenia.Tak mi przykro . Lepsze jest wrogiem dobrego . W³a nie tak siê dzia³o. ale jako rzec z ci nale¿n¹. co zobaczy³. Tymczasem wyszed³ w najw³a ciwszym momencie. je li cz³owiek mia³ wyczucie. to tak jakby wsiad³ na czarodziejsk¹ karuzelê i rz (nadal zdaniem Du¿ego Jima) niepodzielnie. u miechniêty Andy zostanie g³ow¹ tego tworu. cz³owieku.powiedzia³a.raæ! O .stwierdzi³a Ginny. Linda uca³owa³a mê¿a. Policjanci rozci¹gnêli przed wej ciem do sklepu ¿ó³t¹ ta mê. Oceni³ straty. a ty. a Andy w roli g³owy sprawdza³ siê jak z³oto. Nie przyjmujesz tego z wdziêczno ci¹ (uczuciem zarezerwowanym wed³ug Du¿ego Jima Renniego dla s³abeuszy i przegranych).twie . pech zmienia siê w nieziemski fart. . W³a nie robi³ notatki dotycz¹ce planów nowego tworu. znikaj¹ wszelkie przeszkody. Ernie co chwilê ociera³ oczy. . Obrona odpada³a na boki. Wywabi³y go z gabinetu krzyki O .Linda pochyli³a siê nad Ginny. Du¿y Jim . 14 Je li potrafisz siê wczuæ. i zapewne post¹pi³by z Brend¹ Perkins w zupe³nie inny sposób. Potem jeszcze potrz¹sn¹³ prawic¹ komendanta Randolpha i powiedzia³ mu. objê³a go zatroskanym spojrzeniem i posz³a do Jackie Wettington. W którym momencie zjawi³ siê Andy Sanders. a on. Je¿eli potrafisz siê wczuæ. do czego zmie ten wiat. cmokaj¹c i krêc¹c g³ow¹. jak pyta³ kogo retorycznie. Oczywi cie pogodny. I chocia¿ Du¿y Jim nigdy wcze niej nie planowa³ kampanii wyborczej na tak wielk¹ skalê .twie . Gdyby opu ci³ wielk¹ star¹ posiad³o æ Renniech przy Mill Street nieco pó niej albo odrobinê wcze niej. Barbie s³ysza³. Konflikty s¹ twoim ¿ywio³em. ¿e ten cz³owiek jest g³upi jak but. Mo¿na ludzi nabieraæ bez przerwy na to samo. Wiêkszo æ mieszkañców Chester's Mill doskonale zdawa³a sobie sprawê.raæ! . bo dziewiêædziesi¹t dziewiêæ procent jest jeszcze wiêkszymi durniami. który zamierza³ nazwaæ administracj¹ kryzysow¹. Tak brzmia³a najwa¿niejsza maksyma w politycznym poradniku Du¿ego Jima. Ry¿y i Barbie pracowali ramiê w ramiê ponad godzinê. lecz nie otworzy³a oczu. która t¹ g³ow¹ bêdzie krêci³a. ¿e odwali³ kawa³ roboty. która z notatnikiem w rêku s³ucha³a zeznañ Erniego Calverta.Nic mi nie bêdzie . nie zobaczy³by tego.szyj¹. je li ludzie z jednego miasteczka potrafi¹ siê zachowaæ w ten sposób. Odwali³.bo . szed³e jak sznurku i koñczy³e wycieczkê piêknym dwutaktem.

Zabawne. ale on obserwowa³ j¹ uwa¿nie. Wszyscy na Main Street kierowali siê w stronê Food City. Jak cz³owiek siê wczuje.. bo zobaczy³ Brendê Perkins. Przyjdzie czas. Nie wci¹gn¹³ Brendy Perkins na listê przewidywanych komplikacji. wiêc zamknê³a.. I zobaczy³ Juliê Shumway. taszcz¹c przed sob¹ wydatny brzuch. Szed³ chodnikiem na róg Mill i Main. Wreszcie pobieg³a patrzeæ. Odsunê³a siê do . Ni eco dalej znajdowa³ siê ratusz i komisariat. Sz³a po przeciwnej stronie ulicy ni¿ Julia. jak jej s¹siedzi i przyjaciele rozrabiaj¹. która obija³a siê jej o kolano. jednak drzwi nie ust¹pi³y. Mo¿e nawet do jego domu. Zrobi³ mo¿e sto kroków.. tymczasem Brenda sz³a w przeciwnym kierunku. ¿e mu siê uda.nie mia³ ¿adnych w¹tpliwo ci. wystrza³y.. szarpnê³a za klamkê. Czego ona mo¿e ode mnie chcieæ z samego rana? Có¿ jest tak istotne. ¿e bestia wypuszczona z klatki mo¿e zaatakowaæ ka¿dego. ¿e Brenda nawet nie pamiêta³a w tej chwili o istnieniu Du¿ego Jima.. pomy la³ Du¿y Jim. Potem zrobi³o siê jeszcze zabawniej. Nie zauwa¿y³a jej. trzymaj¹c w rêku aparat. lecz to te¿ nie mia³o znaczenia. piesznie wysz³a z redakcji Democrata . ale mia³ na oku wszystkie sklepy i instytucje na Main Street. Du¿y Jim powiód³ za ni¹ wzrokiem. Nagle zmarszczy³ czo³o.. A gdy us³ysza³ pierwsze krzyki. stwierdzi³a.. co by nie prorokowa³o nic dobrego.. z u miechem na twarzy. rozdzielone War Memoria³ Plaza. ¿e okaza³o siê wa¿niejsze od zamieszek przed supermarketem? By³o ca³kiem prawdopodobne. Julia Shumway zawróci³a biegiem. o co ta ca³a awantura. komplikacje szybko znikaj¹. W³a nie zda³a sobie sprawê. Mo¿e bêdziesz musia³a trochê spu ciæ z tonu w tym swoim szmat³awcu. ¿e zostawi³a je otwarte. zajmê siê i tob¹. w drodze przewieszaj¹c aparat przez ramiê. potem brzêk t³uczonego szk³a. ale czy to zbyt wysoka cena za bezpieczeñstwo? A je li pani redaktorka siê nie dostosuje. bo wzrok mia³a utkwiony w czerwonej ruderze nazywanej sklepem wielobran¿owym Burpeego. z rêkami w kieszeniach. Du¿y Jim sta³ na rogu ulicy.. Nios³a przewieszon¹ przez ramiê p³ócienn¹ torbê na d³ugim pasku.. gdy dok³adnie przed jego oczami otworzy³ siê widok na plac miejski. Nie widzia³ z tego rogu Food City. Tak ma byæ i tak jes t. z jak¹ chêci¹ pêdzi³a asystowaæ przy ka¿dym nieszczê ciu. chwyci³a za klamkê drzwi redakcji. u miechn¹³ siê jes szerzej. Dotar³szy do sklepu. sprawdziæ. Julio. Wypadki chodz¹ po ludziach.zamierza³ doprowadziæ do dyktatury . Pobieg³a w stronê okrzyków i skandowania.

W koñcu cofnê³a siê. wystarczy s³uchaæ intuicji. wszystko wskazywa³o na to. Gdy ponownie ruszy³a Main Street. 15 Jutro rano zanie wydruk do Julii Shumway .ty³u i rozejrza³a wokó³ jak osoba. ani drugi e rozwi¹zanie nie przypad³o jej do gustu. Brenda nigdy nie umia³a czekaæ. wspar³a rêce biodrach. wys³uchaæ jego frazesów. i¿ j¹ obserwowa³. Bez wzglêdu na powód wizyty. Jak cz³owiek ma wyczucie.. nic. w lewo. Wiedzia³ natomiast z ca³¹ pewno ci¹. a je li cz³owiek musi prze³kn¹æ niesmaczne lekarstwo. ¿e przy Food City dosz³o do regularnych zamieszek. Julia prawie na pewno wybra³a siê na miejsce awantury pod marketem. pchnê³a. ale tego nie zrobi³a. a jej matka z kolei mawia³a: Co masz zrobiæ jutro. Co wobec tego zrobiæ z wydrukiem dokumentów z pliku VADER? Gdyby w drzwiach by³a szczelina na korespondencjê. Zastuka³a. To rozwi¹zanie wyda³o siê jej w³a ciwsze. Spojrza³a w prawo.. zaprzeczania i usprawiedliwieñ. W³a nie tak zamierza³a Brenda teraz post¹piæ. co dalej. Ani jedno. powiedzia³ Barbie. a Brenda nie mia³a najmniejszej ochoty siê w nie w³¹czaæ. poci¹gnê³a. dlaczego nie chce. a potem daæ mu do wyboru: albo zrezygnuje ze stanowiska na rzecz Dale'a Barbary. robi to . albo przeczyta o swoich niecnych uczynkach w Democracie . Konfrontacja nie by³a dla niej chlebem powszednim. raczej gorzk¹ pigu³k¹. Stan¹æ z nim twarz¹ w twarz. potem na dru g¹ stronê Main Street. Jeszcze raz rzuci³a okiem na sklep Burpeego. tak¿e by³y zamkniête. Howie czêsto mawia³: Cierpliwo æ pop³aca . Je li chodzi³o o pierwsze. bêdzie gotów na jej przyjêcie. rzecz jasna. Spróbowa³a jeszcze raz. ¿eby Brenda wiedzia³a. na redakcjê Democrata . ¿e je li Brenda zastuka do jego drzwi. redakcja Democrata by³a zamkniêta na g³ucho. a¿ wszystko siê uspokoi i Julia wróci do redakcji. Nie wiedzia³. Zajrza³a do rodka. Du¿y Jim ¿wawo wróci³ do domu. Niestety. Nadal mog³aby zobaczyæ Juliê Shumway. wcale nie musia³ tego wiedzieæ. Tak to dzia³a. która napotka³a niespodziewan¹ przeszkodê na drodze do realizacji planów i usi³uje zdecydowaæ. pewnie by tam zostawi³a kopertê. i¿ powinna wobec tego znale æ Juliê pod sklepem albo wróciæ do domu i zaczekaæ. Co do drugiego. ciê¿kim krokiem i ju¿ nie rozgl¹daj¹c siê na boki. zrób dzisiaj i miej z g³owy . gdyby tylko siê obejrza³a. po czym przesz³a przez ulicê i nacisnê³a klamkê w drzwiach redakcji. Tyle ¿e nie by³o. Dosz³a do wniosku. Pete Freeman i Tony Guay prawdopodobnie te¿. One.

zdaniem Brendy. komu ufa. prowadz¹cej wzd³u¿ krawêdzi miejskiego placu. Przechowasz mi tê kopertê? Wrócê po ni¹ za jakie pó³ godziny. po czym p³ucze usta. oddaj j¹ Julii Shumway. co powie Andrei. ¿e fizycznie nie grozi jej ze strony Renniego ¿adne niebezpieczeñstwo.. O ile zastanie j¹ w domu. Dziwi³o j¹ natomiast. Niedorzeczna my l. Andrea. powiedzia³ Barbie. ¿e wiat by³ nadal taki sam jak przed zaistnieniem klos za. A kiedy zapyta³.do Andrei Grinnell. nadal maj¹c w torbie obci¹¿aj¹ce go dowody. Brenda uzna³a. nosi³a nazwisko Twitchell. Fatalnie siê przeliczy³a. Brenda zna³a j¹ jako osobê uczciw¹ i nieszczególnie przyjazn¹ Du¿emu Jimowi. który mia³ za sob¹ do wiadczenia wojenne. Nie id sama . ¿e najwyra niej sk³onna by³a s³uchaæ Andy'ego Sandersa. Choæ Andrea w zasadzie zawsze pozostawa³a w cieniu mê¿czyzn z zarz¹du miasta. wymieni³a Romea Burpeego. W po³owie drogi na wzgórze Town Common Hill dotar³a do Prestile Street. Mo¿e on co na ni¹ ma. rozleg³ siê w g³owie Brendy g³os Howiego. Nastêpny . ¿e nie jest to jedyna kopia. a Twitchellowie byli silni. niezale¿nie od tego. Móg³by chcieæ jej odebraæ dokumenty. 16 Wci¹¿ nie rozwi¹za³a problemu wydruku z pliku VADER. chocia¿ by³o to ca³kowicie zrozumia³e: Nie ona jedna kurczowo trzyma³a siê przekonania. a odpowied . Ufa³a. Tego mo¿na siê by³o po nim spodziewaæ. Niestety. A gdybym nie wróci³a. ¿e Andrea zachorowa³a na grypê. by³a przecz¹ca. A tak¹ mia³a nadziejê. Co jej pozosta³o? Nale¿a³o sobie zadaæ pytanie. jego sklep tak¿e by³ zamkniêty na cztery spusty. . czy Du¿y Jim rzeczywi cie potrafi³by j¹ skrzywdziæ. uk³adaj¹c w my lach. ale tak czy inaczej wiedzia³a. Przeciê³a Main Street. Tyle ¿e. jakie obawy móg³ ¿ywiæ Barbie. poniewa¿ nikt nie powinien tego cz³owieka traktowaæ powa¿nie. nawet wiedz¹c.. Bardziej siê obawia³a elokwencji Du¿ego Jima ni¿ jego si³y fizycznej. Pierwszy dom nale¿a³ do McCainów. Nawet ci nie miali. I koniecznie zawiadom Dale'a Barbarê . ¿e mo¿e zostawiæ kopertê z wydrukiem pliku VADER u Andrei.mo¿liwie najszybciej. ¿e szaleñstwem by³oby stan¹æ na progu jego domu. zanim wysz³a za m¹¿ za Tommy'ego Grinnella. bo gdzie przecie¿ s³ysza³a. Ma³o siê nie roze mia³a g³o no. P³ukanie ust zamierza³a Brenda wykonaæ z u¿yciem podwójnego bourbona i nie mia³a ochoty zwlekaæ z tym do po³udnia.

my l¹c o tym.napomnia³a siebie w my lach.Nie zaproszê ciê do rodka. Junior ubrany jedynie' w slipy. Wszystko. Andrea te¿ siê u miechnê³a. Kobieto. Nie zobaczy³a nic szczególnego. za pomoc¹ których planowa³a zmusiæ Jima Renniego do rezygnacji ze stanowiska. . Junior na kolanach. nie ca³kiem. Czujê siê ju¿ . obejrza³a siê przez ramiê. Zawróci³a. Wygl¹da³ na opuszczony i nie by³o w tym nic dziwnego. Patrzy³ na Brendê z salonu. Przytrzymywa³a pasek szlafroka. Junior z g³ow¹ pêkaj¹c¹ z bólu. Têskni³ nawet za smrodem unosz¹cym siê z poczernia³ej skóry. który po chwili zamar³ jej na ustach. otoczony ponurym smrodkiem gnij¹cego jedzenia. jakby zepsutego jedzenia? Od razu dzieñ wyda³ jej siê gorêtszy. . gdy us³ysza³a powolne szuranie coraz bli¿ej drzwi. 18 Trzy razy zakrêci³a staromodnym dzwonkiem. W³a nie siê obraca³a. Tylko miêso mog³o tak szybko zacz¹æ cuchn¹æ. Z tego domu tak¿e dochodzi³ smród. co tylko mog³o przytêpiæ ten koszmarny ból g³owy. Chocia¿. wszystko. nie traæ czasu! .. wróci³ do spi¿arni. Sta³a jaki czas. Raczej jak zmru¿one oczy. pod oczami wielkie sine cienie.A je¿eli Andrea zapyta. w³osy w nie³adz ie. I w ciemno ci. zza krawêdzi zaci¹gniêtej zas³ony. Juni tym wiedzia³. ¿e zas³oniête okna wygl¹daj¹ jak zamkniête oczy. Henry i LaDonna mieli najwyra niej spore zapasy w zamra¿arce. Ledwo wyczuwalna woñ. Andrea mia³a cerê blad¹ jak kreda. wiele rodzin wyjecha³o z miasta w dzieñ. pod nim mia³a pid¿amê. Posz³a dalej.Wiem... przywo³a³a na twarz u miech witaj. Chocia¿ chcia³a jak najszybciej za³atwiæ sprawê. lecz wymiotów. najpewniej zadzia³a³yby na Andreê lepiej ni¿ podwójna dawka theraflu. Czas rozstania z przyjació³kami zbli¿a³ siê nieub³aganie. Informacje. co to za tajemnicze sprawy? Brenda postanowi³a byæ szczera. wiêc tym bardziej teraz chcia³ z nimi byæ. nim wreszcie postanowi³a jednak wróciæ do domu. choæ bardzo blado. zatrzyma³a siê przed domem McCainów. powietrze gê ciejsze odg³osy awantury pod supermarketem bardziej odleg³e. Zatrzyma³o j¹ co innego.wychrypia³a. s¹siadko . Gdy odesz³a. Nie rozk³adaj¹cego siê miêsa. jak wygl¹dam . ot dom z oknami o zaci¹gniêtych zas³onach.. 17 Obserwowa³ j¹ Junior. gdy pojawi³a siê kopu³a. Tylko raz jeszcze przystanê³a.

Ogromnie mi przykro z powodu mieci Howiego. . W pliku VADER zawar³ swoj¹ ostatni¹ pracê.Ci¹gle jeszcze mam gor¹czkê. lecz nie mog³a.Czy mog³aby mi to przechowaæ. lecz wtedy Andrea doda³a co jeszcze. ¿e nie.Dziêkujê ci. . . N i dziêki temu nadal nic nie wiedzia³a. Brenda mia³a zamiar podziêkowaæ raz jeszcze..Us³yszê dzwonek. Mogê ci w czym pomóc? Niewiele brakowa³o.Oczywi cie. a Brenda powiedzia³aby nie . Nie piesz siê. nie chcê tego nosiæ ze sob¹. przez co Brenda zmieni³a zdanie. ale powoli przechodzi. W ten sposób posz³o szybciej. skarbie? Dos³ownie pó³ godzinki? Muszê za³atwiæ pewn¹ sprawê.lepiej. ale radna ju¿ zamknê³a drzwi. Brenda postanowi³a nie zwlekaæ d³u¿ej. Zapewni³a Brendê. prawdopodobnie najistotniejsz¹.Jeste spocona.Widzia³a siê z Everettem? . ale mogê jeszcze zara¿aæ. ¿e nie musi siê pieszyæ. ¿e nazwa³a go Howiem. . Dla Brendy zawsze by³ Howiem. powinnam wróciæ do ³ó¿ka. które mia³a w torebce. Doktor Haskell nie ¿y³. kiedy wrócisz. a nie Dukiem. Zanurzy³a rêkê w torbie. wyjê³a ze rodka kopertê z wypisanym na wierzchu imieniem Julia . Bardzo go lubi³am. .Widzia³a siê z doktorem. Papier ze lizgn¹³ siê po g³adkiej . Odpowiedzia³aby na ka¿de pytanie. Nie tylko za wspó³czucie.dorzuci³a. po czym zamknê³a mi³ej znajomej drzwi przed nosem i z g³o no burcz¹cym brzuchem pogna³a do cuchn¹cej ³azienki. .Dziêkujê ci. 19 Pod koniec rozmowy z Brend¹ Andrei ponownie zacz¹³ siê dawaæ we znaki ¿o³¹dek. I dobrze. . Po drodze rzuci³a kopertê na stolik przy kanapie. Przyjê³a grub¹ kopertê z niejakim roztargnieniem.Oczywi cie. . Wa¿kie wydarzenia czêsto bior¹ pocz¹tek z drobnych wypadków. kochana. zajmê siê twoj¹ kopert¹.Tak. ukochanym. . najmilszym Howiem. co mog³o jej w przysz³o ci oszczêdziæ k³opotów. Pijesz du¿o? . ale tak¿e za to.. jakby to mog³o Brendzie przeszkadzaæ. Wybacz.Hektolitrami. Nie bêdê spa³a! . bo nie chcia³a tej chorej kobiety obarczaæ odpowiedzialno ci¹ ³¹cz¹c¹ siê z dokumentami. Stara³a siê nad nim zapanowaæ. . . lecz Andrea najwyra niej nie mia³a pytañ. Nied³ugo ma mi siê poprawiæ.

z którymi jej cia³o pozbywa³o siê toksyn przez ca³¹ nieskoñczenie d³ug¹ noc.Masz zapasy tam. Normalnie pod koniec pa dziernika by³oby tam za zimno na siedzenie w pid¿amie. jak to uj¹³. W innym Brenda Perkin s stanê³a na progu i da³a jej opas³¹ kopertê. Do tego nie dosz³o. malej¹c w oddali. Dok³adnie. co zreszt¹ nie mia³o wiêkszego znaczenia. kaszl¹c i wymiotuj¹c. z którego uciekali ludzie. Dr¿a³a na ca³ym ciele. powoli.. . obawiam siê. polecia³ z niej niewysychaj¹cy potok ró¿owych pigu³ek oksykodonu. Obudzi³a siê dopiero wieczorem. Zabrak³o gazu. Oddycha³a g³êboko.. s³ysza³a szczêkanie w³asnych zêbów.Czy wolisz siê najpierw napiæ? Mamy colê. produkujesz j¹ w ilo ciach hurtowych.Ale jak s¹dzê.powierzchni i spad³ z drugiej strony. który odbiera³a nie uszami. ale wiat poszarza³ i uciek³ od niej. a¿ nabra³a przekonania. Gdy Andrea j¹ otworzy³a. nadple nia³ej. Zapad³a siê w objêcia starej le¿anki. straszny d wiêk. na wacianych nogach wróci³a do korytarza. czystego powietrza. Pochyli³a siê nad umywalk¹ i wymiotowa³a tak d³ugo. mocny sen. ¿e jej prze³yk wyl¹duje na zbryzganej ¿ó³ci¹ porcelanie ciep i pulsuj¹cy.Chod my do biura . Zaraz wstanê. . . A tak¿e o wizycie Brendy Perkins. Du¿y Jim uniós³ brwi pytaj¹co. bo i tam ju¿ pe³no by³o zasta³ych. od razu wysz³a na ganek.O ile mi wiadomo z notatek Howiego. Wczoraj wieczorem wy³¹czy³ mi siê generator. rozpaczliwie szukaj¹c ch³odnego.zaprosi³ Du¿y Jim pogodnie. Nawet nie próbowa³a siê dostaæ do sypialni na górze. gdzie produkujesz metamfetaminê .podjê³a cierpliwie. lecz tyln¹ stron¹ ga³ek ocznych... wiesz. . W jednym ze snów zobaczy³a wielki ogieñ. . zapomniawszy o wszystkich snach. Tutaj my li siê jej urwa³y. Andrea zd¹¿y³a do ³azienki. byle nie zemdleæ. obieca³a sobie solennie. Du¿o ni³a. sk¹d wzi¹æ wiêcej . nie do toalety. Wezmê z lodówki ostatni¹ butelkê wody i pozbêdê siê tego koszmarnego posmaku z ust. ale ukochanej. mierdz¹cych wymiocin. ciep³¹. dla utrzymania równowagi przesuwaj¹c jedn¹ rêk¹ po cianie. a tego dnia by³o wrêcz parno. Zapad³a w g³êboki. 20 . z którego nie wybudzi³o jej nawet gwa³towne drganie r¹k i nóg. w ciemn¹ szparê miêdzy dwoma meblami. chocia¿.powiedzia³a Brenda. Gdy wreszcie poczu³a siê nieco lepiej.

w ród opad³ych li ci. sta³y dwa drewniane fotele. wejd .Westchn¹³.Nie ma potrzeby . Przez moment Brenda dojrza³a w jego wiñskich oczkach czyst¹ nienawi æ. je¿eli swoje uczucia przekaza³. zapomnia³a o tremie. Du¿y Jim siedzia³. Pewnie ¿a³oba. ¿e w ogóle zdo³a³a siê u miechn¹æ.Nie rozumiem. by³ zaskakuj¹cy. i poprowadzi³ j¹ do foteli z widokiem na Mill Street. U miechnê³a siê. . .A chcia³by zobaczyæ swoje zdjêcie na pierwszej stronie Democrata ? Mogê ci to zapewniæ. a potem czo³o Du¿ego Jima.w ilo ciach. ¿e z niektórymi kobietami cz³owiek nie dojdzie do ³adu. Tej rady mia³a zamiar pos³uchaæ. którym obiecano darowanie kary w zamian za informacje. o osza³amiaj¹cych rozmiarach produkcji. jednak kto jak kto. Brenda Perkins mówi³a prawie pó³ godziny. Fakt. tylko Howie! Du¿y Jim podniós³ rêce w ge cie. O po rednikach .O interesach wolê rozmawiaæ w rodku. . Porozmawiamy.Duke nigdy mnie nie lubi³ . Bi³a od niego w ciek³o æ i nienawi æ. ¿eby by³a ostro¿na. jak to okre li³ Howie. o co ci chodzi. je li zapiski Howiego uka¿¹ siê w prasie.. Skrzywi³ siê. ¿e miejscowa apteka nie mog³a ju¿ zapewniæ odpowiednich ilo ci sk³adników i pojawi³a siê konieczno æ importowania ich zza oceanu.stwierdzi³ w koñcu. ale ty z pewno ci¹ . coraz bardziej zlodowacia³a i rozw cieczona. bez s³owa patrzy³ na cich¹. £atwiej sobie wyobrazi³a Howiego. Gdy zaczê³a mówiæ.Dowody nie bêd¹ mia³y najmniejszego znaczenia. O przep³ywie pieniêdzy. Nawet czerpa³a niejak¹ przyjemno æ z widoku rumieñców. który patrzy na ni¹ gdzie z góry. .Sk³adniki przyje¿d¿a³y do miasta w ciê¿arówkach oznaczonych Towarzystwo Biblijne Gedeon. który wyra nie mówi³. o udziale Andy'ego Sandersa i Lestera Cogginsa. . O laboratorium metamfetaminy. O lokalizacji wytwórni.Nic dziwnego zatem. Nie jest to w³a ciwy sposób postêpowania.stwierdzi³ Du¿y Jim. które siê nie mieszcz¹ w g³owie . . roz³o¿y³ rêce o krótkich paluchach. Przekombinowane . . I przestrzega j¹.stwierdzi³a. . które ogarnê³y policzki.Chêtnie zostanê na zewn¹trz. ..Chod . jakby go uderzy³a. jak interes urós³ do takich rozmiarów. . spokojn¹ uliczkê.Nie Duke. . Na trawniku przed domem Renniego..Niczego mi nie udowodnisz .. na pewno siê uspokoisz. Potrzebujesz do tego mnóstwo propanu. O tym. . . Jak gor¹co od rondla.

. Na dokumentach spó³ki Town Ventures. Wielka ¿y³a pulsowa³a mu na skroni.Nigdy w ¿yciu nie oddam stanowiska temu ³achadojdzie. i tym ³atwiej siê podda³.Czego chcesz? .Mylisz siê.Jest wiêcej kopii? .Patrzy³ prosto przed siebie. bo Julia jest pod supermarketem i patrzy. .powiedzia³ w koñcu. Przera¿aj¹cy.U miechnê³a siê nieweso³o. Na twarzy mia³ u miech. jak sz³a na Town Common Hill. Mo¿e plik gdzie schowa³a . Lekcewa¿¹co machn¹³ rêk¹.A jak my lisz? Rennie zastanowi³ siê przez chwilê. .zrozumiesz ma³e odstêpstwo od regu³y.Niczego nie zostawi³a u Julii. ale nigdzie nie zostawi³a wydruku. Jeste pieprzonym zak³amanym egoist¹ i draniem. Jezioro Chester zmieni³o siê w brudn¹ ka³u¿ê. do czego by tylko zechcieli. .S¹dzi³e . Brenda milcza³a. ciskaj¹c porêcze fotela. . .Tak. by s¹dzi³. A gdyby tak powiedzieæ prawdê? Nie. narazi³aby Andreê. .Siedzia³a prosto. .Da³am ci szansê.Town Ventures.Robi³em to dla dobra miasta. Ba³a siê.Za³atwia³em sprawy poza miastem . farmaceutycznej stolicy Chiñskiej Republiki Ludowej. .podjê³a. Mamy kanalizacjê niemodemizowan¹ od lat sze ædziesi¹tych dwudziestego wieku. . . Du¿y Jim odsun¹³ siê gwa³townie w fotelu. na pust¹ ulicê.Zrezygnujesz ze stanowiska. ¿e Du¿y Jim z Andym mogliby j¹ namówiæ. znajdê. Przeka¿esz je Barbiemu zgodnie z poleceniem prezyden. Potem przysz³a tutaj.. rzeczywi cie zrobi³e dla miasta wiele dobrego. Widzia³em ciê.Odwróci³ siê do Brendy. co? .Rano zostawi³am wydruk u Julii. Wsta³a z fotela. . . w obu miejscach poca³owa³a klamkê. . dzielnica handlowa umiera. jak ludzie walcz¹ o jedzenie.Owszem.Gdzie te zapiski? . Masz notatki. . spó³ka z Carson City . By³a u Burpeego. . . ¿e dowody znajduj¹ siê w rêkach wydawcy. Poza tym chcia³a. jakby Brenda uderzy³a go piê ci¹ w skroñ.No dobrze. by³a u Julii Shumway.Z Nevady lad prowadzi do Chongquing. . Tyle ¿e na niczym nie znajdziesz mojego nazwiska.. Nie mia³a najmniejszego zamiaru wci¹gaæ w to wszystko Andrei. . ¿e jeste przebieg³y.

21 Du¿y Jim wszed³ do domu i z komody w holu wzi¹³ firmow¹ czapkê autokomisu. na kolanach po³o¿y³ dyniê. A tak¿e rêkawiczki. . jakby siê ga³¹ z³ama³a pod ciê¿arem lodu. zak³adaj¹c. póki Junior nie wróci i nie zabierze jej do innych ofiar Dale'a Barbary. Przy pustej ulicy. wiêc kiedy dotkn¹³ jej ramienia. W porz¹dku. tak jak na niego opad³a. Wsadzi³ jej na g³owê czapkê. g³owê mia³a zwieszon¹ na piersi. Do tej pory Brenda Perkins pozostanie zwyk³ym manekinem przygotowanym na Halloween. Wystarczy zanie æ do piwnicy. Rozejrza³ siê dooko³a.Drugi b³¹d pope³ni³a . Brenda Perkins us³ysza³a suchy trzask. na rêce w³o¿y³ rêkawiczki. grzebieñ i jak¹ powie æ w kieszonkowym wydaniu. Bêdzie doskonale. z dyni¹ na kolanach i wróci³ do domu schowaæ torbê. On tak¿e wsta³.. naci¹gn¹³ na oczy. a potem czekaæ na syna. Brenda siedzia³a na fotelu. Zajrza³ do torebki. pod¹¿y³a w wielk¹ ciemno æ. I dyniê ze spi¿arki. Nikogo. wrzuciæ za wygas³y piec. Mówi³ uprzejmym tonem. Wo³aj¹c mê¿a. Znalaz³ portfel. ¿e jeste bezpieczna w ogrodzie przy ulicy. odruchowo siê do niego odwróci³a. Zostawi³ j¹ z czapk¹ naci¹gniêt¹ na oczy. I przekrêci³ g³owê. Chwyci³ j¹ za twarz.

ale trzy. Jej ojciec rzuci³ palenie rok Wcze niej. jak Brenda przysz³a do niego tego ranka. która tak¿e mieszka³a przy Mill Street. . wiêc paczka zd¹¿y³a siê pokryæ grub¹ warstw¹ kurzu.Jakich chcesz . Nie rozumia³.Mo¿e byæ ten bóg. a przecie¿ musi co byæ. Wtedy ju¿ za pó no by³o na odwrót. co te¿ pasowa³o doskonale . gdyby Claire McClatchey zobaczy³a papierosy. Nie to jednak by³o najgorsze. .W KICIU 1 Radny Rennie s³usznie za³o¿y³.No dobra .odpar³a Norrie. a nie jak zwykle zebranymi w koñski ogon.Ja bêdê siê modli³a do Wonder . ¿e nikt nie widzia³.Jakich bogów? . Gdyby Du¿y Jim o tym wiedzia³. co siê nazywa Bóg. ³ami¹c tym samym parê zakazów.przysta³ Joe. które znalaz³a na pó³ce w gara¿u. A mo¿e nawet pad³aby dwa razy. 2 Du¿y Jim przegapi³ patrz¹cych. lecz same papierosy wyda³y siê Norrie ca³kiem w porz¹dku. Na pewno by pad³a z w ciek³o ci. skoro tylu ludzi pali.po jednym dla ka¿dego. Najgorsze by³oby wówczas. . nawet gdyby od tego mi a³ zale¿eæ los miasta. A to dlatego.Ubran w ró¿owy top i d¿insowe szorty. z w³osami wyj¹tkowo rozpuszczonymi. By³y tylko trzy. . A potem bierzemy siê do roboty. Ukryli siê miêdzy drewnianymi cianami mostu Pokoju. . ¿e tamci nie chcieli byæ zauwa¿eni. na swój sposób. Nie zauwa¿y³a ich tak¿e Brenda w drodze na Town Common Hill. co w tym poci¹gaj¹cego. w tym jedna. .pogniecione i mocno wychud³e winstony. podoba³a siê obu ch³opcom. Kaza³a ch³opakom podej æ do sprawy jak do rytua³u ci¹gaj¹cego fart. je¿eli tak chcesz. Natomiast wcze niej zapamiêta³a j¹ nawet nie jedna osoba. I na pewno zabroni³aby Joemu na zawsze zadawaæ siê z Norrie Calvert. czy ta wiedza by go powstrzyma³a? W¹tpliwe. jakby na ca³ym wiecie nie by³o równie têpego stworzenia.Wypalimy jak Indianie b³agaj¹cy bogów o powodzenie na polowaniu. Zawsze go ciekawi³o palenie papierosów. bo w³a nie Norrie zdoby³a papierosy . .zapyta³ Benny Drake. patrz¹c na niego. by³ cz³owiekiem my l¹cym) nad podobieñstwem morderstwa i chipsów ziemniaczanych: szalenie trudno jest poprzestaæ na jednym. id¹c na róg Mill i Main. Mo¿e jednak by siê zastanowi³ (w koñcu.

stwierdzi³a Norrie z grobow¹ powag¹..Popielniczka .oznajmi³a.Niespecjalnie . .Rytua³ rytua³em.Mia³am kiedy jej niezniszczalne bransolety mocy. Wyg³adzi³a papierosa.Wszechpotê¿na GI Joe. Teraz on zaci¹gn¹³ siê dymem. Zamknê³a oczy. Benny spojrza³ na Joego. cz³owieku. Zerkn¹³ na torbê tkwi¹c¹ w koszyku jego roweru. wys³uchaj.ale dzisiaj lepiej nie ryzykowaæ.Jeszcze nie pali³e . ¿e pogiêty bêdzie bardziej cool. co? . Benny swojego nie prostowa³.. stoj¹c. . ale lepiej ¿eby my nie podpalili mostu. ale wiñstwo! . Zapali³a zapa³kê.Zastanowi³ siê chwilê. potem Benny'ego. Chyba ta g³upia Yvonne Nedeau mi je zasunê³a. Joe wsta³ (trochê niepewnie. ale mniej wiêcej jak skoñczy³am dziewiêæ lat.Superbohaterka. . . gdzie zniknê³y. bo odrobinê krêci³o mu siê w g³owie.Dla mnie jest bogini¹ .Dlaczego to zrobi³e ? . proszê. ostro¿nie go rozprostowa³.Wonder Woman nie jest bogini¹ . . Dym pali³ go w gardle. . . Wzi¹³ papierosa. przysunê³a p³omieñ najpierw do papierosa Joego. nie otwieraj¹c oczu. . zaczê³a poruszaæ wargami. W jakim sensie by³o to przyjemne uczucie.stwierdzi³ Joe. Tylko ¿e zaczê³o mu siê krêciæ w g³owie. wzruszy³ ramionami i te¿ zamkn¹³ oczy. modlitwy swojego pokornego s³ugi Drake'a. To by³oby super.spyta³ Joe. ni¿ gdyby siê porzyga³. Chyba ¿eby mdlej¹c.Rany.spyta³a. Uzna³. pomy la³. Tam niedaleko sta³y rowery.Wonder Woman to superbohater.Bo trzy z rzêdu to pech. . .przyzna³ Benny . to bêdzie jeszcze gorzej. Norrie kopnê³a go. . Benny zdmuchn¹³ zapa³kê. Bo jak zemdlejesz.. zaryzykowa³ jeszcze jedno poci¹gniêcie) i poszed³ na koniec mostu od strony miasta . Spokojnie z tym zaci¹ganiem. Nie chcia³ wyj æ na cykora. . ale nie by³o tak le.Woman.Wierzysz w to? . . której nie sposób by³o siê sprzeciwiæ. Zaci¹gn¹³ siê papierosem. Na papierosie rós³ s³upek popio³u. w oczach stanê³y mu ³zy. ale kas³aæ i rzygaæ te¿ nie. Norrie wyci¹gnê³a z kieszeni nakrêtkê od soku. Kiedy chcia³a zapaliæ swojego. lecz rozkaszla³ siê rozpaczliwie. Mo¿e faktycznie co w tym jest. a ju¿ na pewno nie da³o siê wy miaæ. osun¹³ siê Norrie na kolana. . Wci¹gn¹³ zaledwie odrobinê dymu.

Metro czuæ by³o trochê podobnie. Norrie szturchnê³a go ³okciem.Nie szeryfie.Mog¹ te¿ zwróciæ uwagê na dzieciaki wa³êsaj¹ce siê z drogim sprzêtem nale¿¹cym do miasta. Tutaj. . Strz¹sn¹³ popió³ na rêkê. Podszed³ do nich Benny.odpar³ Joe. . nadal nie otwieraj¹c oczu. . a potem posz³a do pani Grinnell. Benny wzruszy³ ramionami. jak siê nazywa. . Ca³e miasto pojecha³o do supermarketu.stwierdzi³a Norrie. Przypomnia³o Joemu zesz³oroczn¹ wycieczkê z rodzicami do Nowego Jorku.Chyba ¿e na desce.zapyta³a Norrie. Brenda Perkins przesz³a przez Main na stronê Prestile. tylko komendancie policji.To pani Perkins. Joe kciukiem wskaza³ torbê w koszu przymocowanym do kierownicy górala Schwinn High Plains. zwietrza³y alkohol i kwa ny odór chemikaliów.. . . I nie chodzi³o o zapach tytoniu.Lepiej mi siê modli. Chwilê pó niej kto dotkn¹³ jego ramienia. ¿e nie mieli na co patrzeæ. g³upku jeden. gdzie najwyra niej rozgrywa³a siê wielka bitwa o jedzenie. Doro li po prostu nie widz¹ dzieci. .A ty dok¹d? . póki ona nie zniknie . na koñcu mostu. Wdowa po szeryfie. mo¿na pokochaæ). kiedy t³umy ludzi wraca³y do domu. który zdawa³ siê unosiæ z wody (ten zapach. W koñcu powierzono im cenne urz¹dzenie. Nie trzeba ich by³o przekonywaæ. Benny wzruszy³ ramionami.Zastanowi³ siê przez moment.Nie mo¿emy jechaæ.Co za ró¿nica? Nawet je¿eli nas zobaczy. za delikatnie na Benny'ego. Lekko. Wyrzucaj¹c go. ale z daleka.Zbieramy siê . W rzeczywisto ci po prostu chcia³ zaczerpn¹æ wie¿ego powietrza. A w ogóle to pewnie nas wcale nie zauwa¿y. ale nie wiem.Wszystko jedno. móg³by mu powiedzieæ Kucharz. Chodzi³o o inne zapachy zalegaj¹ce na mo cie: gnij¹ce drewno.spyta³a Norrie. .Nie wiem.Kto to jest? . Jak zu¿yte. Znam j¹ z widzenia. We troje przyjrzeli siê wydarzeniom. .Albo z papierosem . Wszyscy troje spojrzeli na swoje papierosy. . szczególnie po po³udniu.doda³a Norrie. powietrze te¿ by³o nieszczególne. ¿eby siê trzyma li w odpowiedniej odleg³o ci. i tak nie zwróci uwagi. zatrzyma³a siê przed domem McCainów. ten mu siê nawet spodoba³. Przygl¹dali siê jej g³ównie dlatego. . .zarz¹dzi³ Benny. . zobaczy³ Brendê Perkins id¹c¹ na wzgórze. jak patrzê na przyrodê . .

czego w³a ciwie siê obawia³. Wygl¹da³a z nim fantastycznie twardo. ale zaraz Joe znalaz³ przyzwoit¹ szczelinê miêdzy bocznymi deskami i wyjrza³. po czym zesz³a ze schodów.Norrie wetknê³a papierosa w k¹cik ust. a nie cz³owieka. ¿e idzie do mojej mamy? . poda³a j¹ pani Grinnell.. chocia¿ nie potrafi³by powiedzieæ. Po chwili ch³opcy znów spojrzeli na ulicê. Wymiana zdañ nie trwa³a d³ugo. By³a wtedy zwrócona twarz¹ w stronê mostu. Benny uniós³ do ust wyimaginowany mikrofon.My licie.przypomnia³ mu Benny.M¹dry z niego ch³opak. . Mill Street ma cztery przecznice d³ugo ci! . Ma to we krwi. Pani Perkins rozmawia³a z pani¹ Grinnell. Gospodyni prawie natychmiast zatrzasnê³a go ciowi drzwi przed nosem. ci¹gniêt¹ zmartwieniem. Proszê pani .Cz³owieku.Dobra. . Na szczê cie pani Shumway j¹ przekona³a.Nooo. ¿e Dale Barbara uwa¿a³ Joego za najodpowiedniejszego cz³owieka do wykonania tego zadania (które z Bennym i Norrie woleli nazywaæ misj¹).odraportowa³. Wdowa po komendancie policji wyjê³a z torby du¿¹ kopertê. No. piêknie . I kiedy wpatrywa³a siê w zdjêcie tatusia. najwyra niej zdziwiona lub zak³opotana. który zosta³ za miastem. te¿ mu by³o niespecjalnie. . fantastycznie ³adnie i fantastycznie doro le. idzie na wzgórze.Kamera na jedenast¹. A sprawa jest bardzo wa¿na . . I tak o ma³o mu nie zabroni³a tej wyprawy. Joemu wyra nie ul¿y³o. zna siê na ró¿nych gad¿etach.Barbie uwa¿a.Odwróci³ siê do pozosta³ych dwojga. . to wy³¹cznie pani syn.. Nie minê³y jeszcze trzy dni od powstania klosza. przechodzi ulicê. wiêc dzieciaki odruchowo cofnê³y siê g³êbiej w cieñ. twierdz¹c. Joe go zignorowa³.oceni³ Benny. a ona ju¿ zd¹¿y³a straciæ na wadze. lecz kiedy spojrza³ na twarz matki. Wtedy na chwilê straci³y j¹ z oczu. . Joe i Norrie siê za miali. dlaczego pani Perkins nie mia³aby zajrzeæ do jego mamy. a Joe za nic w wiecie nie chcia³by jej przysporzyæ wiêcej zmartwieñ. . . W koñcu zgodzi³a siê z pani¹ Shumway. Pani Perkins sta³a jeszcze przez moment.Wchodzi na moj¹ ulicê! . . ¿e mama martwi³a siê o tatê. mo¿e dlatego.Zmierzy³a go .powiedzia³a wtedy Julia Shumway.Nagroda tygodnia. Szanse chyba s¹ niewielkie. od razu mu siê pogorszy³o.Wraca na Main Street . ¿e je li w ogóle ktokolwiek zdo³a uruchomiæ to urz¹dzenie. który siedzia³ gdzie w motel popijaj¹c piwo i ogl¹daj¹c HBO. . Ca³k jakby trzyma³a w rêkach fotografiê zmar³ego. Joe poczu³ siê bosko.

nastêpnie wyj¹³ torbê na zakupy z drucianego koszyka. 3 Brenda zniknê³a miêdzy drzewami rosn¹cymi przy Mill Street. ¿e pod placem jest zakopany jaki kosmiczny generator? . ¿eby siê skoncentrowaæ na nowym do wiadczeniu. Ostro¿nie zdusi³ papierosa w prowizorycznej popielniczce.doda³a Julia. . Vaughana i od je¿d¿enia na desce. ¿e nie bêd¹ na nas zwracali uwagi. W pamiêci mia³ s³owa pani Shumway.Naprawdê my lisz. Rozumiesz. jak wa¿na jest ta wyprawa dla ca³ego miasta.Bêdziesz ostro¿ny? Joe obieca³. od komiksów Briana K. .Komu w de. Oznacza³o to. . . Jemu tego nie musia³a mówiæ. ¿e bêdzie ostro¿ny.I jeszcze jedno . temu ce. I wyci¹gamy frisbee.Wszystko jest mo¿liwe.Kiedy ty tak urós³. .powiedzia³ Benny'emu i Norrie. . postanawiaj¹c.Postarajcie siê nie rzucaæ w oczy.spyta³a Norrie.Pakujemy go z powrotem do torby. . Joe zgasi³ papierosa w zakrêtce od soku. . proszê pani. która przekonywa³a mamê. . . jak ju¿ siê skoñczy ten cyrk pod supermarketem. gdy bêdzie mia³ wiêcej czasu.i w koñcu trafi³ do Joego. synu? . ni¿ zamierza³. .I zabierz ze sob¹ przyjació³ .Nie wiem . .odpar³ Joe ostrzej. ¿e maj¹ nie daæ siê z³apaæ. Chyba rozumia³ to lepiej ni¿ one obie razem wziête.Pewnie ca³e t³umy. . od Ry¿ego do Julii .rzuci³ Benny. . ¿e powinien zapaliæ jeszcze raz.Spotkamy po drodze ludzi . Jasna rzecz.odpar³ zgodnie z prawd¹.Dobra . westchnê³a.spyta³ Benny. kiedy .A je li siê trafi¹ jacy gliniarze? . który kilkakrotni e przechodzi³ z r¹k do r¹k: od Barbiego do Ry¿ego.poleci³a Julia. . Wiêc musimy mieæ nadziejê. Chyba dosyæ tych przyjemno ci.Tak. . co mam na my li? . A mo¿e lepiej nie? By³ uzale¿niony od komputerów. ¿e to mo¿liwe .uwa¿nym spojrzeniem od stóp do g³ów. W torbie tkwi³ stary ¿ó³ty licznik Geigera.Benny'ego i Norrie? Nie ma sprawy.Powiedzia³em.

. .Strasznie tam ciasno by³o.zgasi³ go Joe. . . ¿e to prawdopodobne.Jedna stara kobieta w bucie sobie mieszka³a . . to powsta³a na skutek dzia³ania pola si³owego. Jego zdaniem podchodzi³o to pod elektrodynamikê kwantow¹. Zanurkowa³a pod lu no zwisaj¹c¹ ta m¹ policyjn¹. z zupe³nie innej beczki: ¿eby po znalezieniu generatora Norrie go jeszcze raz poca³owa³a.Oby wasze mod³y okaza³y siê skuteczne.zdecydowa³a Norrie. Chudzielec Joe.dyngus. Opu ci³ wzrok na skarpe . . Siedzia³a na kanapie i trzyma³a w d³oniach fotografiê mê¿a.odezwa³ siê Joe. kiedy by³ u nich pani Shumway z licznikiem Geigera.Gdzie ona ma rodek? Benny i Norrie przestawili szare komórki na wy¿sze obroty.W zasadzie s¹dzi³.Cukierek albo psikus lepsze ni¿ migus .za mia³ siê Benny.podrzuci³a Norrie. tak samo jak poprzedniego dnia.Nie le.To jest Chester's Mill . 4 Wcze niej tego ranka.Albo stary damski but .Taki nasz los. g³upku . zanim wyruszyli na poszukiwania. Gimnazjalna wersja rymowanki brzmia³a nieco inaczej: Tyle dzieci mia³a. Joe im nie przeszkadza³. tyle dzieci mia³a. bo ka¿ê ci w¹chaæ stopê . D³ugo i naprawdê. mimo to mia³ jedno ¿yczenie. ale te¿ obrzuci³a Benny'ego karc¹cym spojrzeniem. ale nie chcia³ niepotrzebnie rozbudzaæ w nich nadziei. dawaj batonik.Nie nazywaj przyjaciela g³upkiem . Pole si³ow e musia³o zostaæ w jaki sposób wygenerowane. . . Je¿eli kopu³a nie by³a pochodzenia nadnaturalnego. nie le .zgodzi³ siê Benny. . . .W tym kszta³cie. . które wygl¹da jak skarpetka Joego McClatcheya. no nie? .zacytowa³a pani McClatchey. siedz¹c w salonie.Jedziemy szukaæ . Mieszkamy w mie cie. W sobie zreszt¹ te¿.Cicho. . Lubi³ ich miêdzy innymi za to. jak Joe rozk³ada skarpetkê na dywanie i wyg³adza d³oni¹. ¿e tego rodzaju pytania potrafi³y ich zainteresowaæ. ¿e to wiêcej ni¿ mo¿liwe. ¿e cipa jej odlecia³a . t³umi¹c u miech.Masz najs³uszniejsz¹ racjê .ofuknê³a go Claire McClatchey. którymi móg³ sam pokierowaæ. zdj¹³ z prawej nogi but i bia³¹ skarpetkê. Joe nie wierzy³ w ¿adne mod³y za sprawy.powiedzia³. Norrie w milczeniu obserwowa³a. je³opie.

.Skarpetka to te¿ kszta³t geometryczny .generator powinien byæ mniej wiêcej po rodku miasta. Jednak tego nie powiedzia³.odezwa³a siê w koñcu Norrie.Jeszcze jedna pi¹tka.ucieszy³ siê Benny. czy to zejdzie . .zauwa¿y³ Benny.Tam bêdziemy szukaæ najpierw .Tak mi siê wydaje. pomy la³ Joe. . matko brata. Norrie wskaza³a na skarpetce miejsce.Obiecajcie mi tylko. Zastanowi³a siê nad tym chwilê. zostawicie to fachowcom za¿¹da³a Claire. Podniós³ rêkê. odezwa³a siê jeszcze raz: . Claire McClatchey przybi³a Benny'emu pi¹tkê. Ch³opak u miechn¹³ siê smutno. ale kto wie. zdaje siê.Oj. .Tylko jak go nazwaæ? Skarpetkagon? Norrie wybuchnê³a miechem. .Bêdê ich pilnowa³a.Ale niewa¿ne.Niech pani przybije pi¹tkê.Super. . to on chcia³ grzmotn¹æ tym wyja nieniem. mamo. Tam bêdziecie szukaæ? . . proszê pani! .? . . nadal ze zdjêciem mê¿a w d³oni.rodek nie bêdzie taki jak w kole albo kwadracie . czasami jeste mêcz¹cy.Bo twoim zdaniem . . Wysil zdrowy rozs¹dek.Zanim zd¹¿y³ zadaæ nastêpne pytanie. Joe postawi³ kropkê wiecznym piórem.. Oj.Niech pani siê nie martwi . .Tutaj.krzykn¹³ Benny i ponownie uniós³ d³oñ. . Matka trochê podciê³a mu skrzyd³a.Tak jest! . gdzie spód w kszta³cie stopy przechodzi³ w górn¹ czê æ. Nie chcia³ jej zasmucaæ jeszcze bardziej. Tym razem Claire nie podnios³a rêki. To jest rodek. ¿e to my jeste my fachowcami..Przynajmniej plac to miejsce bezpieczne .u ci li³ Joe.powiedzia³a Norrie.. . . Nie taki jak w figurach geometrycznych.podsumowa³a pani McClatchey .Na mapie to by by³o mnie wiêcej w okolicach placu. lekko ci¹gaj¹c brwi. nawet Claire siê u miechnê³a. . Obiema trzyma³a fotografiê.Ale pewnie i tak przydadz¹ siê nowe. ¿e je li faktycznie co znajdziecie. .Nie wiem. .westchnê³a Claire...powiedzia³ Joe. . matko brata mojej duszy. Blado u miechniêta.Na mapie Chester's Mill jest zbli¿one do sze ciok¹ta . . Benny. Joe pokiwa³ g³ow¹. .powiedzia³a.

Poziom wody siê obni¿y³. We trójkê przestawili suwany prze³¹cznik.Zdajecie sobie sprawê. Joe powoli obszed³ estradê.odezwa³ siê Benny. Pewnie by tak sta³ jeszcze jaki czas.zw³aszcza przy zegarze z fosforyzuj¹c¹ tarcz¹. wiate³ko zasilania b³yszcza³o jasno na bursztynowo. ¿e to urz¹dzenie mo¿e wskazywaæ zero nawet blisko generatora. Za ich plecami szumia³a Prestile. Bateria zasilaj¹ca urz¹dzenie wyczerpa³a siê ju¿ dawno. Ig³ wskazuj¹ca IMPULSY NA SEK. pomy la³ Joe. Jako im nie sz³o. bo na pó³nocy kopu³a przegrodzi³a rzekê tam¹. a styki za niedzia³y.popar³a go Norrie.No dobra . Do jutra zostanie tylko szlam..Dosyæ tej zabawy w chowanego. ale trzyma³a siê blisko zera na skali. 5 Joe z przyjació³mi zeszli ze wzgórza a¿ do estrady na rodku placu. . Teraz jednak. Joe skamienia³. .zwierzy³a siê kolegom. . . gdyby nie Norrie. odgadli. je¿eli nie bêdzie on emitowa³ fal alfa albo beta. jedna wystarczy³o je przemyæ sod¹ oczyszczon¹.W³¹czaj! .W³¹czaj. Drgania wska nika by³y prawdopodobnie . Joe po³o¿y³ kciuk na w³¹czniku. Dziewczyna rozlu ni³a u cisk. I zaraz na wierzchu po³o¿y³ d³oñ Benny. . ..Moja mama mówi dok³adnie to samo.. Teraz nieustraszeni je d cy uratuj¹ Chester's Mill. W domu Joego przetestowali licznik Geigera wielokrotnie i wszêdzie dzia³a³ niezawodnie .On ma normalnie wira na punkcie baterii . . W³¹czamy to cudeñko. ale trzy sze ciowoltowe baterie. Norrie cisnê³a Joego za ramiê. gotowe p³yn¹æ w dó³. ¿e zrobi jaki trik na desce. wyci¹gaj¹c przed siebie rêkê z czujnikiem licznika.rozkaza³ Benny. Pot wyst¹pi³ mu na czo³o.I kiedy siê zabije. Chocia¿ nie mieli do wiadczenia w korzystaniu z czujników promieniowania. ale ja go kocham. ¿e maj¹ do czynienia z promieniotwórczo ci¹ naturaln¹. ¿eby zal ni³y jak nowe. Czu³. Potem wskazówka opad³a na plus dwa i tam zosta³a. Ka¿de z nich kolejno w³¹cza³o i wy³¹cza³o urz¹dzenie. jak siê uprze. jak zbieraj¹ siê coraz wiêksze krople.Bo mnie szlag trafi! . Bardzo ostro¿nie (i z autentycznym szacunkiem) Joe wyj¹³ licznik Geigera z torby na zakupy. po³¹czonym z urz¹dzeniem spiralnym kablem przypominaj¹cym przewód od s³uchawki telefonicznej. natychmiast skoczy³a na plus piêæ. Zmierzy³ pozosta³ych dwoje ponurym spojrzeniem. ig³a zadr¿a³a raz czy drugi.Fakt . . Norrie poszpera³a w szafce z narzêdziami ojca i znalaz³a nie jedn¹. na mie cie . która po³o¿y³a d³oñ na jego rêku.

Zanim dotarli do cie¿ki.za¿¹da³a Norrie. 1808.zamilk³a. W dodatku zachcia³o im siê je æ. . ale. .zaproponowa³ Joe.spowodowane jego ruchami. lecz nie zwrócili uwagi na to. .ucieszy³ siê Benny. Zadziwiaj¹ce. Wrócili do mostu Pokoju i przeszli pod ta m¹ policyjn¹.Mo¿e jeszcze spróbujemy po drugiej stronie rzeki? . W³a ciwie go to nie zdziwi³o. wskazówka na tarczy sta³a miêdzy plus piêæ a plus dziesiêæ. Szli gêsiego. Jesienne li cie zwisa³y z ga³êzi. tym razem za kó³kiem hummera swojego ojca. W po³udnie Joe i przyjaciele gotowi byli siê poddaæ. Chop suey. Joe spojrza³ na Benny'ego. .Mo¿e bêdê mia³a wiêcej szczê cia. . budz¹c raczej smutek ni¿ zachwyt. Prawie wszyscy wygl¹dali na zawstydzonych. jednak Joe.Chod cie do mnie .Niech bêdzie. . Kiedy jednak Junior jecha³ w drug¹ stronê..Ale co? . zmieniaj¹c siê pr zy liczniku Geigera. Pewnie g³upio.Nic.Fakt. On ich te¿ nie zauwa¿y³. No i oddalimy siê od centrum.Mama co nam wykombinuje. Wiêkszo æ taszczy³a zapasy ¿ywno ci. jesionami i brzozami. Kilka osób zosta³o pokaleczonych. wskazówka drgnê³a. Na mo cie by³o ch³odno i mroczno.byli zbyt zajêci. . . Tak tylko sobie pomy la³am. Benny wzruszy³ ramionami i odda³ dziewczynie licznik. lecz mimo wszystko by³ mocno rozczarowany.Najlepiej chiñszczyznê. Joe wzruszy³ ramionami. ¿e to nie mo¿e byæ takie ³atwe. ¿e za kierownic¹ siedzia³ Junior Rennie. który znów poczu³ siê lepiej. . Karetka na sygnale pojecha³a w stronê Food City. Zeszli na drugi brzeg obok znaku OPUSZCZASZ MIASTO CHESTER'S MILL. znowu byli zapatrzeni w skalê licznika. widzia³ tarczê licznika. Ma³o kto spo ród wracaj¹cych d domów patrzy³ na plac. Widzieli samochód skrêcaj¹cy w Mill Street. .. ten i ów pcha³ przed sob¹ wózek z supermarketu. Stamt¹d wydeptana cie¿ka prowadzi³a w górê miêdzy dêbami. które zabrali ze sob¹ w ramach kamufla¿u . ¿eby zbyt nio nie nadwerê¿yæ przegni³ych desek. Normalnie nikt nie robi tego tak jak ona. .zaproponowa³a Norrie. Przez nastêpn¹ godzinê chodzili we wszystkie strony po placu.Daj . Nawet nie pomy leli o wyci¹gniêciu frisbee. patrz¹c nad ramieniem Norrie.Super . Zreszt¹ nie by³o to potrzebne. gdzie w g³êbi duszy wiedzia³. Ale tam jest tylko las. Gdy minêli rodek mostu. . ROK ZA£. Na krótko przyci¹gnê³a ich spojrzenia. Odda³ jej urz¹dzenie bez sprzeciwu. jak doskonale uzupe³niaj¹ siê rozczarowanie i brak zaskoczenia.

Wygl¹da na to. .No i nadajnik nie musi byæ po rodku. Tak mówi tata. Lepiej pojed my tam na rowerach. Wiem na pewno.Poza dziesi¹tk¹ skala szybko d¹¿y³a do plus piêciuset i zaraz do plus tysi¹ca.O.Po czterdziestce .Widaæ stamt¹d ca³e Mill. a Joe przygl¹da³ siê Norrie. . ¿e ma sto tysiêcy watów czy co takiego. .powiedzia³a Norrie. Leciutko. jak wskazówka przesuwa siê na plus dziesiêæ. a mo¿e nie byæ. jeste genialna. TR .zgodzi³a siê dziewczyna i unios³a piê æ. ¿e i tak pokazuje co wiêcej ni¿ promieniotwórczo æ naturaln¹. Mia³ siebie za cz³owieka praktycznego. . .Ale po obiedzie . . Mo¿e to co . Chocia¿ zarumieniona. Jakie trzy kilometry. Wiêc pomy la³am sobie: Gdzie jest najwy¿sza czê æ miasta? . po czym ustawi³a siê mniej wiêcej na plus osiem. . czego szukamy.O co ci w³a ciwie chodzi³o? . . .powiedzia³ Joe.doda³ Benny. Górny koniec zaznaczono kolorem czerwonym.Pomy la³am sobie.spyta³. . Wskazówka podskoczy³a. chocia¿ nie mia³o cmokn¹³ tylko w k¹cik ust. Wszyscy troje zafascynowani patrzyli. Licznik niespecjalnie wariuje.Wzgórze Black Ridge . wystarczy.odpar³a Norrie. ¿eby by³ wysoko. . Sam go sobie wzi¹³. . lecz nadal mia³a ci¹gniête brwi. Norrie. Na razie wskazówka znajdowa³a siê ca³e kilometry poni¿ej tego miejsca. Mo¿e cztery. W koñcu nie musia³ czekaæ na poca³unek.Wie¿a WCIK nie jest wysoko .90 te¿. .Black Ridge .przytakn¹³ Benny.stwierdzi³ Benny. . Stukn¹³ w szybkê czytnika. . po czym wskaza³ w odpowiedni¹ stronê.przypomnia³ sobie Joe. Joe przybi³ ¿ó³wika.Stoi w przecince i wysy³a Jezusa w wiat.przyciê³a mu Norrie. lecz Joe mia³ niezbit¹ pewno æ. Jak zwykle pyskata. .Mo¿e co byæ. ale ten nadajnik jest potê¿ny .Przy Black Ridge Road jest stary sad . Dziewczyna wygl¹da³a na zadowolon¹. ja pieprzê .Tata mówi.Fakt . . Mo¿e to tam. ¿e pomys³ nie by³ g³upi.Jasne! . ¿e generator i nadajnik to mniej wiêcej to samo .No tak.zgodzi³ siê Joe. ma krótszy zasiêg. Benny patrzy³ na drgaj¹c¹ ig³ê.Tam. .wyrwa³o siê Benny'emu. Wycelowa³ czujnik licznika w odpowiednim kierunku. .

Zobaczy³ swojego hummera wracaj¹cego na podjazd i odznaczy³ nastêpn¹ pozycjê: Brenda do³¹czy³a do pozosta³ych.Bêdziesz potrzebowa³ pomocy. rzuci³ kluczyki od samochodu na biurko. Dobry z niego ch³opak. Junior potar³ skroñ.Mogê spróbowaæ. mia³ zabezpieczone ty³y. a mo¿e poproszono go o rezygnacjê? Nie czas jednak ani miejsce na takie pytania. . . . synu? Junior kiwn¹³ g³ow¹. niestety g³upi. Tak to jest na tym wiecie.Pójdziemy do wiêzienia? .zapyta³ z prawie bezinteresownym zaciekawieniem. . obla³ egzaminy. nie posta³a mu w g³owie nigdy w ¿yciu. Benny i Norrie jedli obiad w domu McClatcheyów (faktycznie dostali chiñszczyznê). Junior nic nie powiedzia³. Ludzie s¹ przera¿eni. Rzuci³ szko³ê. ca³kowicie i bezdyskusyjnie. nawet wtedy. ¿e jest gotowy. Lewe oko mia³ zaczerwienione. . dlaczego Junior przerwa³ naukê w Bowdoin College.Sk¹d wiesz? . nadal u miechniêty. czy syn zdo³a mu wy wiadczyæ jeszcze jedn¹ drobn¹ przys³ugê.Wszystko za³atwione. je¿eli mo¿e siê ruszaæ. Te¿ powiniene czasem poczytaæ.Nie . gdy ta wied ma Perkins zaczê³a go obrzucaæ oskar¿eniami. . Natomiast zapyta³. raczej niegro nie.Wszyscy uwierz¹. . Junior wszed³. Na pewno nie Searles. . ¿e móg³by wyl¹dowaæ za kratkami. ale pewnie lepszy by³by Thibodeau. U miechn¹³ siê. Nawet gdyby kopula nie przetrwa³a do wieczora.Bo znam historiê. byæ mo¿e. ¿e zabi³ Brendê Perkins. My l.Nikt nie uwierzy.Mylisz siê . na szczê cie ju¿ nie wygl¹da³ jak mieræ.Chyba tak . Tylko czy naprawdê chcia³ poznaæ odpowied ? Byæ mo¿e. Du¿y Jim Rennie w swoim gabinecie przegl¹da³ listê. . Du¿y Jim ponownie zapyta³ siebie. .odpar³ Du¿y Jim.stwierdzi³ Du¿y Jim. Na koñcu jêzyka mia³ pytanie. wiêc uwierz¹.Do wiêzienia pójdzie Dale Barbara.odpowiedzia³.6 W czasie gdy Joe. . Mo¿esz wzi¹æ Franka. By³ blady i powinien siê ogoliæ. Uzna³. co te¿ siê dzieje z tym m³odym cz³owiekiem. a Ry¿y Everett z pomoc¹ Barbiego i dwóch nastolatek opatrywa³ w szpitalu ofiary zamieszek pod supermarketem. odhaczaj¹c kolejne punkty. .

jak kto kogo wyzywa od skurczysynów i z³odziei.O Chryste. Sam Verdreaux wykona³ zadanie. mam tu dom wariatów.Czy dzisiaj kwestia zwiêkszenia si³ policyjnych wydaje ci siê sensowniejsza. Staram siê nie zamykaæ ludzi. zupe³nie straci³a urzêdowy sznyt.Twoim zdaniem dzwoni³bym z jak¹ ma³o wa¿n¹ spraw¹? Skarbie. Dostali my bêcki. . Ciê¿ko dysz¹cy Randolph. i nie prze³¹czy³a go na oczekiwanie.Najpierw co sprawdzê.Mów szybko.Mówi Jim Rennie. tak. Wszyscy siê wzajemnie oskar¿aj¹. ¿eby go o tym poinformowaæ. . u miechn¹³ siê rozanielony. Du¿y Jim wcale nie by³ tym zaskoczony. komendancie? ...W³a nie stara siê przerwaæ bójkê. robi skutecznie. . . . a¿ skoñczy. Wygl¹da jak narzeczona Frankensteina. ¿e Stacey nienawidzi byæ nazywana skarbem. s¹ w ciekli jak osy. a¿ wreszcie kto podniós³ s³uchawkê. Du¿y Jim by³ nie w ciemiê bity. a w tle jeszcze s³ychaæ by³o ha³as i zamieszanie. Ci.Wiedzia³. A potem niech Pete przejdzie d o biura i. . zanim Stacey Moggin odebra³a. ale po³owa z nich chce posiedzieæ. . a czas siê kurc zy³. bior¹c pod uwagê poranne atrakcje. proszê siê roz³¹czyæ i zadzwoniæ pó niej. id tam i przy³ó¿ po ³bie najbardziej agresywnemu. U miech Du¿ego Jima sta³ siê znacznie szerszy.zapyta³ Rennie. skarbie. ¿e siê pieszy. Roux wyl¹dowa³a w szpitalu z kompletnie rozwalon¹ doln¹ po³ow¹ twarzy. . . . Wybra³ numer komisariatu. Proszê zadzwoniæ pó .. Przez kilka chwil s³ucha³ McGruffa the Crime Doga..przy tych rzadkich okazjach.Daj mi komendanta. choæ Stacey nie zada³a sobie trudu. Oczywi cie by³a to kwestia wyczucia. Jeste my bardzo zajê.. Za ka¿dym razem oczekiwa³. kiedy nie mo¿na rzuciæ samemu . je li chcia³ komu zale æ za skórê. Przynajmniej w granicach miasta.trzeba j¹ koniecznie podaæ . . Nie czeka³a.przerwa³ jej Du¿y Jim. Du¿y Jim wzi¹³ do rêki komórkê. Jim. S³ychaæ by³o. a w³a nie tego by³o mu trzeba.rzuci³a w s³uchawkê.Co mam zrobiæ? ..Je li sprawa nie jest pal¹ca. jednak ci¹gle mu siê udawa³o uzyskaæ po³¹czenie.. ¿e szatañski wynalazek oka¿e siê równie przydatny jak wymiona u byka. Na razie mia³ jeszcze sporo do zrobienia.Policja .Kiedy ju¿ bêdzie po wszystkim.myk. co nie trafili do szpitala z powodu po³amanych ¿eber albo innych takich. Moment pó niej zosta³ prze³¹czony na oczekiwanie.Nie bêdê dzwoni³ pó niej . .. jak leci. Ta nowa ma³a. Wy³¹cznie dlatego u¿y³ tego s³owa. Je li cz³owiek naprawdê musi przekazaæ pi³kê . Gdy us³ysza³. Myk . Na posterunku policji odezwa³y siê trzy sygna³y z rzêdu. Z trzaskiem rzuci³a s³uchawkê na blat.

w³a ciwej osobie.No dobrze. teraz ju¿ chyba wróci³ do formy.. U miechniêty Du¿y Jim odsun¹³ telefon od ucha.Spokój! . ¿e na pocz¹tek przyda ci siê dziesiêciu. Im i ich rodzinom.. Jak chcesz. We za dupê. Ale przy tym s¹ silni i s³uchaj¹ rozkazów. . Po prostu mi go tu przy lij. A jednocze nie wyra nie mia³ nadziejê. . Dasz im kupony na ¿ywno æ.Kto j¹ trafi³ kamieniem .Po co? .rykn¹³ Randolph. Przy lij go do mnie. . kiedy siê zacznie racjonowanie.Jim. . je¿eli to wszystko nie skoñczy siê do przysz³ego tygodnia. Rozmowê przerwa³a wie¿a awantura. Zdrowo oberwa³ pod sklepem.Randolph zni¿y³ g³os. Przy lesz Juniora? Frank jest tutaj. Thibodeau te¿. tamtych. Nie! Nie aresztowaæ! Wywal ich st¹d.. Wygl¹da nieciekawie. I tak s³ysza³ doskonale. Na jaki czas straci³ przytomno æ. . .Zgoda. co siê dzisiaj wydarzy³o? Ale¿ oczywi cie! My lê.Mamy uzbroiæ tych ¿ó³todziobów? . Pó niej Junior i Frank sporz¹dz¹ listê nowych rekrutów. musieli my mu zmieniæ banda¿e. . sam bym ci powiedzia³.Jasne. kretynie. . .Gdyby ta informacja by³a ci potrzebna.ci¹gn¹³ Randolph. . ch³opaki Killiana s¹ g³upsi od butów. . gdy rozbi³o siê co jeszcze. . godnych zaufania m³odych ludzi. Frank i Junior pomog¹ ci ich ci¹gn¹æ. je li inaczej siê nie da! .Mel Searles te¿ dosta³.Fatalnie .Zabawne. Rozleg³ siê trzask.. .stwierdzi³ Du¿y Jim. ale ju¿ jest w niez³ej formie.Zabraæ tych dwóch. I dla Thibodeau. . ¿e opatrunek zmieni³ mu Barbara i ¿e wykona³ kawa³ dobrej roboty.. Nie tych.Kto zaatakowa³ moich ludzi. Co spad³o albo zosta³o rzucone.powiedzia³ Du¿y Jim. mo¿e dwunastu praworz¹dnych. Naprawdê mo¿esz za³atwiæ wiêcej ochotników? .Powiedzia³.Po tym. Zap³acisz kwitami. Nie by³a to jedna osoba. Pos³a³em go do szpitala na zszycie.Nawet znam kilku takich spo ród cz³onków Ko cio³a Chrystusa Odkupiciela.Jestem pewien. Na przyk³ad ch³opaki Killiana. . Dla Juniora mam inne zajêcie. A poza tym umiej¹ strzelaæ. . Bêdziemy potrzebowali wiêcej.. Pan Barbara nie bêdzie siê zajmowa³ zmienianiem banda¿y zbyt d³ugo. ¿e znajdziesz wielu chêtnych rekrutów pomiêdzy m³odymi lud mi ¿yj¹cymi w tym mie cie .Randolph nie by³ przekonany. .

Nawet gdyby pomy la³a. Teraz przy lij mi tu Thibodeau. by³a gotowa na przyjêcie nowego lokatora. . Barbie stara³ siê utrzymaæ rozmowê w lekkim tonie.powiedzia³a Ginny Tomlinson swoim ca³kiem nowym nosowym g³osem .Przypomnij mi. ¿e mog³abym sama znale æ siê na le¿ance. ale poniewa¿ wci¹¿ opatrywa³ kolejnych rannych od chwili... .Spalenie redakcji Democrata .a nigdy jako nie pomy la³am. na samym koñcu.Nic a nic.Cztery morderstwa plus wywo³anie zamieszek pod supermarketem.Dzisiaj? Najpierw drobny rekonesans i odrobina planowania. ¿e w najbli¿szej przysz³o ci wydawanie gazety nie bêdzie le¿a³o w interesie naszego miasta. by³ .Dlaczego? Zadaj¹c to pytanie. gdy z pierwszym kursem karetki znalaz³ siê w szpitalu. zdolnych m³odych ch³opaków. ¿e bêdzie ciê cerowa³ facet. zanim Randolph odpowiedzia³. ¿e jeste por¹bany? Du¿y Jim pokiwa³ g³ow¹. przysz³o ci mo¿e do g³owy.A jak ju¿ Barbara znajdzie siê za kratkami. I przypilnuj. Masz jakie obiekcje? . bo jako nie pamiêtam. Przy planowaniu wam pomogê. Wystarczy tyle? Roz³¹czy³ siê.Pod jakim zarzutem? . Przynajmniej. Potem we miecie udzia³ w aresztowaniu Barbary. to pewnie za nic w wiecie by sobie nie wyobrazi³a. który ci z rana serwowa³ stek z jajkami. . .zapyta³ Junior.Jutro bêdziesz mia³ paru nowych osi³ków. dlaczego marzy³em o tej robocie. ¿eby ta ostatnia cela.pocieszy³ go Du¿y Jim.Co takiego? . Chyba nie masz nic przeciwko temu? . .Po ca³o ci! 7 . .. a w czwartek jeszcze z piêciu. . . Dzi po po³udniu zamieszka w niej pan Barbara.Chwilê pó niej znów trzyma³ s³uchawkê w rêku.Tyle razy by³am w tym gabinecie .Co mamy z Carterem zrobiæ? . bardzo Du¿ego Jima rozczarowa³. bo czeka was pracowita noc. . .Tato. .. ty i Thibodeau zjecie porz¹dn¹ kolacjê.U³o¿y siê .Dlatego. Co ty na to? Junior siê zdziwi³. .

. . Zdaniem Barbiego wygl¹da³a trochê jak Rocky Balboa po walce z Apollem Creedem. . £zy ciek³y jej po policzkach.Nikomu bym nie ¿yczy³a tego. miertelnie siê ba³.I ciszej: . lecz na d³ugo nie wystarczy³o.zwyczajnie zmêczony.Chyba minie trochê czasu. wyprostowa³ przegrodê.Spójrz na to od ja niejszej strony . By³y asystent lekarza by³ fantastycznie szybki. ¿e komu zaszkodzi. Georgia Roux co najmniej przez miesi¹c bêdzie siê ¿ywi³a zupk¹ i koktajlami mlecznymi. ¿eby rodek znieczulaj¹cy dobrze zadzia³a³ (przez te dziesiêæ minut zaj¹³ siê fatalnie wywichniêtym nadgarstkiem oraz zabezpieczy³ banda¿em elastycznym spuchniête kolano jakiej kobiety z du¿¹ nadwag¹). .Umilk³a na moment. us³yszawszy nieg³o ny.doda³a Ginny. Barbie nie zd¹¿y³ zaproponowaæ Ginny. . Dziewczyna jest wielka jak koñ.. Ry¿y wetkn¹³ jej w dziurki od nosa gazê nas¹czon¹ medyczn¹ kokain¹. po czym wyci¹gn¹³ z nosa pielêgniarki gazowe tampony i chwyci³ skalpel.Georgia? Tak.. pomy la³ Barbie. tylko konwulsyjnie poruszy³a palcami. s³ysza³am. trzymaj¹c pielêgniarkê za g³owê i dodaj¹c jej odwagi. zanim bêdê mog³a znowu zje æ stek . ale mo¿e faktycznie istnieje reinkarnacja i dziewczyna sobie zas³u¿y³a? . ¿e w du¿ej czê ci przyczyni³ siê do tego stres.ale z mniej napuchniêtego oka ci¹gle p³ynê³y ³zy. gdy nos wróci³ mniej wiêcej na w³a ciwe miejsce. wydzieraj¹c dziury w papierze zakrywaj¹cym le¿ankê.Oczywi cie. .Bêdzie ¿y³a.Czy to ona krzycza³a? Barbie pokiwa³ g³ow¹. Ry¿y nastawi³ jej nos.Ry¿y poda³ jej dwa percocety . Georgia wy³a na ca³y szpital. . Ca³kiem jakby ci¹ga³ ko³pak. Odczeka³. Potem by³a ju¿ ca³kiem spokojna . Tê sam¹ obawê widzia³ na twarzy Giny Buffalino i Harriet Bigelow. Barbie zerkn¹³ na swój. Ry¿y wetkn¹³ r¹czkê skalpela w mniej uszkodzone nozdrze i u¿ywaj¹c jej w roli d wigni.Jak d³ugo tu jestem? Zegarek mi siê st³uk³.Ry¿y da³ jej morfinê.powiedzia³a Ginny. ¿eby krzycza³a ci¹gaaaj! . Ginny nawet nie krzyknê³a. . ale nieprêdko zechce spojrzeæ w lustro. . co j¹ dzisiaj spotka³o.powiedzia³. tyle ¿e one nie mia³y w g³owie tykaj¹cego zegarka Jima Renniego.I ma mózg aligatora . lecz wyra ny trzask. a ju¿ by³o po wszystkim.Piêkno ci¹ nigdy nie by³a.Jest taka? . Barbie mu pomaga³. ¿e oberwa³a. zanim poszed³ do innych pacjentów. Bardzo z ni¹ le? . . zamiast pomóc. Policzki mia³a fioletowe. . Podejrzewa³.

. ¿e ci siê szk³o z okularów nie powbija³o w ga³ki. Otar³ d³onie. trzymaj¹c pêsetê w rêku. Przeci¹gn¹³ siê. Gdy Barbie pochyli³ siê. kiedy bêdzie po wszystkim.Wpó³ do trzeciej. Czyli zdrowieje szanowna pani ju¿ jakie piêæ i pó³ godziny. dobrze? Muszê zrobiæ. co masz robiæ.A. bo wiedzia³. ¿e dobrze by³oby daæ siê zabiæ w czasie aresztowania. który rzeczywi cie budzi³ niepokój. . skoncentrowany na nosie.Teraz nic nie mów. wiedz. Naliczy³ dziesiêæ drobnych okruchów szk³a powbijanych w czo³o i skórê wokó³ oczu. i¿ poczuje siê lepiej. . kiedy ju¿ trafi do celi. Barbie s¹dzi³. a¿ mu strzeli³o w plecach. tym szybciej skoñczê.poprosi³. Napiêcie trochê odpu ci³o. Mel Searles z obanda¿owan¹ g³ow¹ wyszed³ ze szpitala przed dwiema godzinami. Ginny instynktownie odwróci³a g³owê. ¿e Ry¿y sam by go wyj¹³ od razu. I co z nim? Przytomny? Na nogach? . Uzna³.Wiem. Najgorsze jest czekanie. wyl¹dujesz na pod³odze i trzeba siê bêdzie zajmowaæ tob¹. Im prêdzej zacznê. .Tylko siê nie zachowuj jak typowy lekarz u doktora. tak sobie.Je li to zrobisz. co trzeba.. Podpar³ j¹. Rób. Po prostu bojê siê o oczy. .Wzi¹³ do rêki pêsetê. tyle ¿e pewnie nie zauwa¿y³. . . dobrze? .Dlaczego szanowny pan siê u miecha? . ¿eby mu siê nie lizga³y (z tego samego powodu nie w³o¿y³ rêkawiczek). po czym od razu skrzywi³a i jêknê³a. Chyba ¿e wcze niej straci ie.Masz lepszy bajer ni¿ mój by³y m¹¿ . . ¿e ból daje siê jej we znaki mimo leków. dosta³ kamieniem w g³owê. . a Czarnoksiê¿nik na to prychn¹³ i za¿¹da³ specjalisty. jak to siê robi? . . ¿e trzeba to zrobiæ. . . .Czy ty w ogóle wiesz.Przy takim ciosie mia³a kupê szczê cia. Jestem szybki jak b³yskawica.Nawet nie zauwa¿ysz. . naciskaj¹c jak najdelikatniej na mniej spuchniêty policzek. Mikroskopijny przezroczysty sztylet utkwi³ tu¿ pod k¹cikiem lewego oka.To prawda.Je li ci to poprawi humor. Przesz³o mu przez g³owê.Mowa! Stoi przed tob¹ zdobywca z³otego medalu na olimpiadzie w usuwania szk³a.Aha.u miechnê³a siê Ginny. .Powinnam siê ju¿ pozbieraæ i zaj¹æ chorymi. . Za mia³a siê. Ginny zerknê³a na pêsetê. w tym jeden.To by³a specjalno æ doktora Haskella.Karma po prostu. ¿e ten gliniarz. Ry¿y zaoferowa³ siê z pomoc¹. który ciê uderzy³. Zaimponowa³a mu. Kiedy wbi³a mu siê drzazga pod paznokieæ.

kiedy Box wyrywa³ mi zêby m¹dro ci. gdy w drzwiach stan¹³ Ry¿y z metalowym pude³eczkiem po miêtówkach w d³oni i poprosi³ o pomoc. Wyci¹gn¹³ okruch szk³a i wrzuci³ do plastikowej miski na stole. LEKARZ STOMATOLOG. Mo¿na go by³o podziwiaæ na siedz¹co. Nie ma o czym mówiæ. Na skórze pacjentki zal ni³a drobna pere³ka krwi. gapi³em siê na sraj¹c¹ kuchenn¹ cierkê ze lepiami.Na jednym z nich ten przeklêty pies wygl¹da.Dobra. ¿e przywodzi³ na my l wiewiórkê z pyszczkiem pe³nym orzechów.zawo³a³a. sk¹d otwiera³ siê malowniczy widok na rzekê i most. . Niestety . . gdy by³ ju¿ w drzwiach. I rzeczywi cie.Ginny? Jak tam? Tylko machnê³a rêk¹ w kierunku drzwi. Natomiast pacjenci na fotelu. ale dzi jak raz nam siê przyda. Chyba robi³ to rubokrêtem.Oby mia³ racjê. ¿e przez te pó³ godziny. Boxer uwija³ siê naprawdê szybko.kolory Mills Wildcats. Pos³a³a mu ca³usa. przystojniaku! . Barbie go z³apa³. . Raczej mam wra¿enie. .Hej. . pomy la³. tym lepiej. Gabinet mia³ przy koñcu Strout Lane. . A ni¿ej widnia³o: EKSPRESOWO. . Czasem po piech jest potrzebny nie tylko przy ³apaniu pche³. nie uznawa³ ubezpieczenia i przyjmowa³ p³atno æ wy³¹cznie gotówk¹. Barbie spojrza³ na pielêgniarkê. Akurat usuwa³ ostatni okruch szk³a. Normalnie z przyjemno ci¹ bym mu otworzy³ drzwi. jakby sra³ . Pomalowany by³ na zielono i z³oto . u³o¿eni w pozycji nieomal poziomej.zwierzy³ siê Dougie Twitchell Ry¿emu po której z wizyt. wiêc poszed³ za Ry¿ym. co do tego wszyscy byli zgodni. i zaczyna³ mówiæ co o ubezpieczeniu . Nazywa³ siê Joe Boxer. Barbie wypu ci³ powietrze z p³uc.A dok³adnie? . mogli podziwiaæ zdjêcia chihuahuy Boxera przyklejone na suficie.Jest tu taki jeden wrzód na dupie i usi³uje daæ nogê z trefnym towarem. Napis g³osi³: JOSEPH BOXER.Mo¿e te psy w taki sposób siadaj¹. Je¿eli trafi³ do niego jaki drwal z ropiej¹cymi dzi¹s³ami oraz policzkami spuchniêtymi tak. Szyld wisz¹cy przed gabinetem przywodzi³ na my l spodenki koszykarza o rozmiarach giganta. ale co mi siê ni wydaje. Reszta ju¿ bezproblemowa.Im szybciej. 8 W Chester's Mill by³ tylko jeden stomatolog.

odezwa³ siê Barbie . Tymczasem Boxer kr¹¿y³ po mie cie porsche. teraz spodziewam siê zap³aty.Zosta³e opatrzony gratis. Nie mam upowa¿nienia do przeprowadzania takich operacji. ¿eby zabiera³ ³apy! . Boxer by³ niewysoki. którzy w ci¹gu ostatnich dwudziestu lat próbowa li utrzymaæ praktykê w Chester's Mill. ale nikt nie mia³ ¿adnych dowodów. Boxer akurat pod¹¿a³ do wyj cia. Nie mia³ nic wiêcej. Jakakolwiek konkurencja zapewne wymusi³aby na nim zmianê tej drakoñskiej polityki. Barbie podszed³ krok bli¿ej i zajrza³ do zielonego plastikowego koszyka. Na zderzaku mia³ naklejkê MÓJ DRUGI SAMOCHÓD TO TE‾ PORSCHE! Gdy Ry¿y szed³ korytarzem. a poza tym chirurgia szczêkowa ma siê nijak do przyklejenia dwóch pla strów. czego chcesz. ¿eby siê zwróci³ o pieni¹dze do Ko cio³a albo do ubezpieczalni. mia³ najwy¿ej metr sze ædziesi¹t.Muszê w³o¿yæ gofry do zamra¿arki. Zreszt¹ i tak na pewno nic z tego nie wyjdzie.. lecz ¿aden z kilku stomatologów. Ja muszê zarabiaæ na ¿ycie. i¿ Joe Boxer by³ zaprzyja niony z Jimem Renniem. . Barbie po raz kolejny odniós³ wra¿enie. .Nie tak prêdko . na jego prawym przedramieniu. .. Boxer próbowa³. ¿e jednak le¿y na parkingu przy Karczmie Dippera pobity do nieprzytomno ci i ni jaki abstrakcyjny koszmar. ¿e wszystko przez to. jako nie podo³a³. . szerszy. to czy zap³aci³ pan za gofry? . W drugim rêku dentysta dzier¿y³ koszyk wype³niony paczkami mro¿onych gofrów Eggo. . . wracam do domu.To nie ma nic wspólnego z.zdrowotnym.sprzeciwi³ siê Ry¿y.krzykn¹³ Boxer. ale wyprostowa³ siê dumnie i wypi¹³ pier . a Barbie w³a nie go dogania³.Ju¿ zosta³em opatrzony. Na r¹czce widnia³y s³owa W£ASNO Æ FOOD CITY. schowaæ koszyk za siebie.zawo³a³ na widok Ry¿ego. . wiêc puszczaj! Barbie zwróci³ uwagê na cienki plaster dziel¹cy brew stomatologa na dwie czê ci oraz drugi. Twitch trzyma³ go za rêkaw. same gofry Eggo. Ludzie gadali. za pracê oczekujê zap³aty.Skoro ju¿ mowa o pieni¹dzach. Dentysta najwyra niej stoczy³ walkê o sw oje gofry.Powiedz temu g³upkowi. albo gdzie mu tam jeszcze po drodze i wróci³ z gotówk¹.Jak to mawia pañski przyjaciel Rennie . .Nie ma mowy! .zap³atê otrzymasz w niebie. . bez wiêkszego efektu. Boxer radzi³ mu. . Taki przynajmniej mia³ zamiar.Mo¿esz siê spodziewaæ.

.Nie wolno! . Wiêc je li chcesz w najbli¿szej przysz³o ci jadaæ na niadani gofry. Boxer zmierzy³ go hardym spojrzeniem.stwierdzi³ Barbie . S¹ doskona³e.P³aæ.zaprotestowa³ Boxer. ja ciebie na parkingu spiorê na kwa ne jab³ko. p³aæ! . mój lito ciwy przyjacielu. . nie wypuszczê pana z goframi. . Ju¿ pana o tym uprzedza³em. . . co?! W mie cie nie ma s¹du! Sprawa zamkniêta! Ha! Zacz¹³ siê odwracaæ do wyj cia. . A ja tylko to. Wydawa³o siê.stwierdzi³ Ry¿y. . . .Ja pomogê . .Nie? Proszê mnie postawiæ przed s¹dem. . . Rozci¹gn¹³ wargi. Nie by³ to miech pe³en sympatii.Ja nie bêdê pomaga³ .mrukn¹³ Twitch. . .Co za pytanie! Ka¿dy bra³.A potem mo¿e ponadziewamy je na widelce i upieczemy nad piecem krematoryjnym. Ry¿y otworzy³ pude³eczko po miêtówkach i wyci¹gn¹³ rêkê przed siebie.Dopóki pan nie zrobi tego. ¿e Boxer bardziej wyprostowaæ siê ju¿ nie zdo³a. prawie fioletow¹. a jednak. . W rodku znajdowa³o siê sze æ zêbów.To mnie pan zabierz do s¹du! Tylko do którego.Torie McDonald pozbiera³a je przed supermarketem.. .Ta operacja nie ma szans powodzenia.oznajmi³.Konfiskujê . Niezbyt dobra linia obrony przy oskar¿eniu o pl¹drowanie stwierdzi³ Barbie ³agodnie.zadeklarowa³ siê Twitch. Chodzi³a na kolanach i maca³a w ka³u¿ach krwi Georgii Roux.zaproponowa³ Barbie. Rozleg³y siê miechy i . .Sam zawsze powtarzasz. prawda.Ka¿dy bra³. czego chce Ry¿y. Chaz Bender. ¿e trzeba p³aciæ! Boxer zmierzy³ spojrzeniem najpierw Bendera. Barbie wyci¹gn¹³ rêkê i chwyci³ koszyk.Wtedy. Twarz mia³ buraczkow¹.Tak siê sk³ada. Zacisn¹³ piê ci. co chcia³ . ¿e mam ogromn¹ zamra¿arkê i uwielbiam gofry. .Postawmy sprawê jasno .Gofry pójd¹ do naszej kafejki . w mie cie nie ma s¹du. .zawo³a³. ukazuj¹c drobne. zadbane zêby. A. drogi doktorku. póki jeszcze mamy pr¹d .Popatrzy³ na Barbiego wyzywaj¹co. . post¹pi³ krok do przodu. za mia³ siê g³o no.wietnie. z plastrem na nosie i drugim na boku szyi.. musisz je na powrót osadziæ w szczêce Georgii.I to jak najszybciej.ale chêtnie popatrzê.Mowy nie ma! . potem Ry¿ego.A je li sobie po prostu pójdê? Chaz Bender. . co chcia³. doktorku. nauczyciel historii..

Najwa¿niejszy jednak by³ Randolph.odezwa³ siê Randolph g³o no. wyjêli broñ.Jestem jej matk¹. obróci³ je. która go stanowczo przerasta³a. . Bardziej prawdopodobne. Zosta³ postawiony w sytuacji. nastêpnie odwróci³ siê do lekarza ty³em. jakby chcia³ go chroniæ. Wypadki chodz¹ po ludziach. Wysiedli z niego Freddy Denton. na zawrocie przed szpitalem zatrzyma³ siê zielony wóz komendanta policji oraz radiowóz. . Wszyscy byli uzbrojeni. Wszyscy mieli kamienne twarze. W zaistnia³ej sytuacji dziewczyna bêdzie mia³a szczê cie. chocia¿ ja bym pacjentowi nie da³ ¿adne gwarancji. Frank DeLesseps oraz Carter Thibodeau. Widzisz jakie skaleczenia? Siniaki? . Joe Boxer zacz¹³ siê niepostrze¿enie wycofywaæ. Policjanci ju¿ byli w drzwiach. tylko Thibodeau i DeLesseps promienieli.Bêdê pilnowa³a.Nie. Boxer siê przygarbi³.za¿¹da³.Barbie podniós³ rêce. .Pacjentka jest nieprzytomna? Zanim ktokolwiek zdo³a³ odpowiedzieæ.oklaski.Postaraj siê. Barbie odwróci³ siê do Everetta. Wiêcej zrobiæ nie zd¹¿y³. przestraszony perspektyw¹ aresztowania za kradzie¿. T³umek w korytarzu patrzy³. na nim nale¿a³o skupiæ uwagê. Doktor Boxer westchn¹³. Wzi¹³ od Ry¿ego pude³eczko po miêtówkach. . . Niekiedy ludzie im pomagaj¹. . Gina Buffalino i Harr iet Bigelow mia³y oczy wielkie jak talerze. Potê¿na kobieta z szop¹ p³omiennorudych w³osów na g³owie odsunê³a na bok Chaza Bendera. ¿eby do tego nie dosz³o . .Wprawny chirurg szczêkowy w odpowiednich warunkach mo¿e by da³ radê osadziæ te zêby na powrót. kiedy jej wpadn¹ do tchawicy. Na nim i na jego podw³adnych. ods³aniaj¹c p³aski brzuch. podchodz¹c do drzwi szpitala. Pewnie by siê nawet zakorzeni³y. .Obejrzyj mnie . Na tylnym siedzeniu jecha³a ¿ona Ry¿ego.Nie rozumiem.powiedzia³a. zanim Randolph zd¹¿y³ unie æ broñ i w niego wycelowaæ. Ry¿y wyszed³ przed Barbiego. .sam komen dant Randolph w towarzystwie Jackie Wettington. Zdziwi³y Barbiego i trochê zdenerwowa³y. Barbie pos³ucha³ rozkazu.Patrz na mnie! . Dla nich w³a nie wybi³a godzina zemsty.Wyst¹p. ¿e siê nimi ud³awi. je li odzyska jeden lu dwa. Widzia³ zdumienie na twarzy Ry¿ego. . . Z zielonego terenowca . nic nie rozumiej¹c. ¿eby pokazaæ obie strony. Potem podci¹gn¹³ koszulkê. Junior Rennie.Dale Barbara? . ¿eby oni siê o tym dowiedzieli.

wyrywaj¹c w niej zadziwiaj¹co du¿¹ dziurê. W³osy. .mrukn¹³ Barbie. Gina oraz Harriet krzyknê³y i obie siê wycofa³y z g³ównego korytarza.krzykn¹³ Ry¿y. Miejscowy osi³ek by³ rzeczywi cie silny.. Odepchnêli go na bok.On jest niebezpieczny.Co jest?! . . . lekko utykaj¹c. . W koñcu wpad³ na Lindê.powiedzia³ Carter. Junior i Freddy Denton ruszyli do niego szybkim krokiem. z trudem utrzymuj¹c równowagê. Barbie ba³ siê przesun¹æ potê¿nego lekarza. którego Ry¿y posk³ada³ po niegro nym wywichniêciu szczêki. . Strza³ hukn¹³ og³uszaj¹co.wrzasn¹³ Twitch.Czy ty oszala³a? . ¿e je li je opu ci. kopn¹³ dentystê w przedramiê i mu na tê rêkê nadepn¹³. .Spojrza³ na ni¹ z niedowierzaniem.Peter.odezwa³ siê Ry¿y. uderzy³o o bok lady recepcyjnej. ale Linda objê³a go mocno i przycisnê³a do ziemi. beretta w d³oni komendanta wypali³a. Metalowe pude³eczko po miêtówkach wypad³o Boxerowi z d³oni. Najwyra niej zacz¹³ siê w nim budziæ gniew. do cholery?!! Carter Thibodeau. choæ doskonale wiedzia³. obracaj¹c wnêtrzem d³oni do przodu.Co jest.Nie rób tego . . Odwali³ mnóstwo roboty. Kiedy zobaczyli.Barbie mi pomaga. podszed³ do Barbiego. zwykle nienagannie uczesane. Wyr¿n¹³ Barbiego w brzuch.Przestañ! . ¿eby im siê sprzeciwiæ. trzyma³ rêce w górze. . Kula wesz³a w pod³ogê dziesiêæ centymetrów od prawego buta Randolpha. mo¿e straci ¿ycie i kto wie.Nie marnujesz czasu. .powiedzia³a. rozs ypa³y siê po holu. Polecia³ przez hol. . niezgrabnie przeskakuj¹c nad Joem Boxerem. Junior i Freddy chwycili Ry¿ego. oboje wyl¹dowali na pod³odze. Bardzo wolno podniós³ rêce wysoko do góry. Ten. zêby. na co siê zanosi. ¿e podnosi rêce. .Dosyæ tego! Chcia³ wstaæ. i tak zgi¹³ siê wpó³. kole . nawet go dotkn¹æ. Wiedzia³. ryzyko nastêpnych znacznie wzros³o. tak troskliwie pozbierane przez Torie McDonald. Brendan Ellerbee. ukrywszy g³owê w ramionach. Junior po drodze potr¹ci³ Randolpha.Zostañ . By³ kompletnie os³upia³y. . który pe³zn¹³ do wyj cia.krzyknê³a Linda. Mimo ¿e Barbie zd¹¿y³ napi¹æ miê nie. Ju¿ raz pad³ strza³. czy tylko on. który nie zrobi³ najmniejszego gestu.Ry¿y! Nie! . zwisa³y mu w str¹kach.Siemasz.Co takiego?! . o co chodzi? . . W powietrzu rozszed³ siê zapach prochu.

choæ ona musia³aby mieæ powód. . . taki ju¿ jest ten wiat.zapyta³ Randolpha. . . . Zapomnia³a o ostro¿no ci. A ¿e nie móg³ siê wyprostowaæ. Wiedzia³.Odsuñ siê.. a¿ siê wpi³y Barbiemu w . M³ody Rennie zatrzasn¹³ plastikowe obrêcze i cisn¹³. Doskonale wiesz.Cholerny psycholi . . Wiedzia³. Ta przemi³a kobieta. Ry¿y i Linda Everett le¿eli na pod³odze w milczeniu. otwarte d³onie. Nic dziwnego. aresztowany opu ci³ d³onie i obracaj¹c siê. oczy zmru¿one w ciek³o ci¹. Móg³ winiæ jedynie siebie. jakby przed kim bi³ pok³ony. . . Trudno j¹ by³o za to winiæ.Stañ prosto. ¿¹dni sensacji. wyl¹dowa³by na ziemi i walczy³ o z³apanie oddechu.odezwa³ siê Barbie do Ry¿ego. ‾e j¹ do tego zachêci³. gdy Junior wyjmowa³ kajdanki.odezwa³ siê do Randolpha . ¿e on jest w to wszystko zamieszany. Ka¿de nazwisko rani³o Barbiego. ale zanim zd¹¿y³ go dotkn¹æ. Patrzy³ Randolphowi w twarz.Twarz mia³a zmienion¹ w maskê nienawi ci. .Co cie zrobili.Co siê sta³o? . Ruch by³ bolesny..Stul pysk. Czy inni policjanci by siê do niego przy³¹czyli.Chcesz kogo zabiæ? Randolph obrzuci³ go spojrzeniem pe³nym pogardy. mimo gapiów w holu? Niektórzy pacjenci zawracali. Linda nadal przyciska³a mê¿a do pod³ogi.Najw³a ciwsze pytanie brzmi . Barbie wykona³ polecenie.Barbie nadal mia³ uniesione rêce.. Nie nale¿y wymagaæ sprytu od kogo pogr¹¿onego w ¿a³obie. ¿e pozwoli³ jej i æ do Renniego.Pamiêtaj . zwykle najmilsza kobieta pod s³oñcem.Jakby nie wiedzia³! .krzyknê³a Jackie Wettington.On jest szaleñcem! . Junior wyci¹gn¹³ do Barbiego rêkê. Cogginsa oraz Brendy Perkins .wrzasn¹³ do komendanta Ry¿y. rêce trzyma³ ca³y czas w górze. . ¿e wystarczy najmniejszy pretekst i bêdzie po nim. po czym odwróci³ siê do Barbiego. . Wtedy pewnie Randolph pomaga³by mu wstaæ kopniakami. ¿e gdyby nie by³ przygotowany na cios.Skuæ go. a nie pretekst. .Thibodeau .prychn¹³ Freddy Denton. Nawet Jackie.Aresztujê ciê pod zarzutem zamordowania Angeli McCain.oznajmi³ Randolph. przesun¹³ je za plecy. mog³a do³¹czyæ do oprawców.jak daleko Renniemu pozwolisz siê posun¹æ. Wystarczy. idioto! . . jednak jako siê uda³o. .. Barbie zignorowa³ ich oboje.Od³ó¿ broñ. Doreen Sanders.Randolph odwróci³ siê do Juniora. A mo¿e siê myli³? Porz¹dnym ludziom te¿ czasem odbija³o. . na lito æ bosk¹?! . najmocniej ostatnie. Lestera A. oddycha³a ciê¿ko.rzuci³ Randolph. wygl¹da³.

krzykn¹³ Ry¿y.Trzy kobiety! . nie twoja sprawa .Twój przyjaciel pobi³ na mieræ cztery osoby.Mówiê do ciebie! . .zapyta³ Frank DeLesseps. ale g³upi nie jest.S³usznie . . chocia¿ teraz bêdzie pewnie mia³ siniaka w miejscu.Trzy kobiety i kaznodzieja. Nale¿a³o mu siê. zacz¹³ siê odwracaæ. W³o¿y³ broñ do kabury.Z ca³ym szacunkiem. pretensja. to niech ciê Bóg ma w swojej opiece.Nic dziwnego . Teraz go nie poznawa³.To powiniene razem z nim i æ za kratki! .stwierdzi³ Junior. . Tak to wygl¹da.Pokaza³ mi rêce. Ale mówiê ci.huknê³a na niego Linda. Jedna z zamordowanych dziewcz¹t to moja narzeczona.A co zrobisz? . .Zamknij siê! . lecz j¹ odsun¹³. kiedy do ciebie mówiê! Randolph obróci³ siê do niego. Prawdopodobnie tak¿e po mierci.Peter .stwierdzi³ Carter. . ch³opca. . ¿ebym obejrza³ tu³ów. Kiedy te¿ odratowa³ tego ch³opaka po silnym poparzeniu sokiem sumaka jadowitego. . . którzy rozpierzchli siê po strzale. Linda próbowa³a go ci¹gn¹æ z powrotem na ziemiê.nadgarstki. . Komendant go zignorowa³.odezwa³ siê.Wezwiesz Amerykañsk¹ Uniê Wolno ci Obywatelskich? . Nie ma ¿adnych ladów. z ich garde³ wydoby³ siê jêk przera¿enia.Ja jestem od sk³adania ludzi.To wszystko jest ustawione. któremu pomóg³ siê pozbyæ wszawicy po obozie letnim. Gapie. . nastawi³ nadgarstek wywichniêty przy zdobywaniu drugiej bazy. Ry¿y nie zwróci³ uwagi na komentarz. . . a le i politowanie. . podci¹gn¹³ koszulkê. Ry¿y nie spu ci³ wzroku z Randolpha.ci¹gn¹³ Frank. By³ w jego wzroku wyrzut. A Ry¿y patrzy³ na Franka DeLessepsa. Na szczê cie. ¿e po niego przyjdziecie. Eric. ¿e je li w czasie zatrzymania pojawi¹ siê u niego jakie siniaki skaleczenia.On wiedzia³. Spojrza³ na ni¹ tak.oznajmi³ Randolph. Ry¿y wsta³. ¿aden ze mnie policjant ani prawnik. Brenda Perkins ma skrêcony kark. gdzie dosta³ od Thibodeau. którego leczy³ w czasie ospy wietrznej i odry.Z w ciek³o ci pobiela³y mu usta. jak nie patrzy³ nigdy w ¿yciu.Jego bronisz? . twarz.zgodzi³ siê Ry¿y. . . . Twarz mia³ jak wykut¹ z kamienia. by³a wykorzystana seksualnie.Psychol z niego pierwsza klasa. . .Patrz na mnie. . skupili siê bli¿ej.

W holu zapad³a cisza. kiedy twoja matka bêdzie mia³a kolejny atak pêcherzyka ¿ó³ciowego? Zaczekamy z leczeniem na godziny widzenia w kiciu? Frank zrobi³ krok do przodu. Ry¿emu odebra³o mowê. . mo¿e w brzuch. podnios³a rêce. co mówi¹ twoi koledzy z pracy? Nie bardzo potrafi³a spojrzeæ mu w oczy.Daj spokój .powiedzia³ Eric.S³yszysz.On to zrobi³. co siê tutaj dzieje? . ¿eby siê przytuliæ.Nie . W pewnej chw ili Barbie pochwyci³ jego spojrzenie.Odpu æ. Podesz³a do Ry¿ego. .spyta³ nieg³o no. spokojna g³owa. Mo¿e w twarz. W koñcu jednak jej siê uda³o.Ry¿y by³ autentycznie zdezorientowany.Aresztujesz mnie? . Widzia³am plamy. Nie czas teraz. .S¹ li i naprawdê trudno siê dziwiæ.. lecz jej m¹¿ sta³ nieruchomo. .Po jakiej stronie? . Junior i Frank wyszli z Randolphem. fiucie. patrz¹c na mê¿a wzrokiem b³agalnym.Masz prawo zachowaæ milczenie. po chwili gniew ust¹pi³. . Junior wyr¿n¹³ go w ¿ebra. Mocno. Linda zamar³a. . Dostanie za swoje. Ry¿y pokrêci³ g³ow¹. Carter Jackie oraz Fredd y Denton poszli do radiowozu.I co dalej? Co zrobisz. kto stoi po stronie Barbary. uniós³ rêkê. Linda sta³a. jak ka¿dy.Lepiej powiedz. Chcia³ uderzyæ. rozgrywamy mecz? Junior u miechn¹³ siê tajemniczo. .Co z tob¹? . ..Linda wyci¹gnê³a rêkê do Ry¿ego. jak Barbie jest prowadzony do wozu komendanta i wsadzany na tylne siedzenie. Krótko. gigancie. tylko im pomaga³.odezwa³ siê Barbie. Przez ca³y ranek nie krzywdzi³ ludzi. a jednocze nie pe³nym gniewu. s³ysza³e ? Dziewczêta prawie na pewno zgwa³ci³. W milczeniu patrzy³. Potem go zabrali. ale stanowczo. ci¹gle z rêkami skutymi z ty³u. tylko raz w lewo i raz w prawo. chocia¿ na kilka sekund. .Spêdzi³em z nim ca³y ranek. Junior chwyci³ go za ramiê. . .. .Na niego te¿ przyjdzie kolej. on zabi³ cztery osoby.Tu s¹ jakie strony? Co to. Eric. Ry¿y odwróci³ siê do Lindy. . co z tob¹? Naprawdê nie widzisz. Nie wszystko naraz. Angie trzyma³a w d³oni jego identyfikator. . Pokrêci³ g³ow¹. Pomaga³am uk³adaæ cia³a w karawanie.

po raz pierwszy tak powa¿nie od przynajmniej czterech lat.. Linda Everett posz³a ze spuszczon¹ g³ow¹. . . teraz s¹ tu strony i powiniene siê zastanowiæ. trzy jajka faszerowane i trzy butelki mro¿onej herbaty oraz sze æ owsianych ciasteczek z rodzynkami. kochanie . jak zmietli do czysta chiñszczyznê z talerzy.powiedzia³a. I pomy l o tym. Zmierzy³a je powa¿nym spojrzeniem. wszyscy troje odpowiedzieli tym samym. póki nie wesz³a do samochodu. Mo¿e nawet sze ciu. . Znalaz³ tam trzy kanapki z mas³em orzechowym i d¿emem.Dowód jak na zamówienie. Benny zajrza³ do rodka. Skupi³a siê na . proszê pani.zawo³a³a Jackie po raz drugi.stwierdzi³ Twitch. tak przera¿aj¹co zdeterminowani.. Ry¿y jako siê trzyma³. Tacy m³odzi. ¿e trudno je by³o rozpoznaæ.Ty tak¿e. a nie Przywioz³a do nas. po której stoisz. dla kogo pracuje Pete Randolph. prawda? Linda opu ci³a ramiona. to dlacz ego policja zawioz³a cia³a do zak³adu pogrzebowego. Wielu obecnych nieodmiennie g³osowa³o na Jima Renniego. ona mia³a w rêku jego identyfikator! Pokiwa³ g³ow¹.Trzy pobite tak. Szpitalnemu generatorowi skoñczy³o siê paliwo. ¿eby my przeprowadzili sekcjê? Czyj to by³ pomys³? Zanim Ry¿y zd¹¿y³ otworzyæ usta.Tak. zgas³y wiat³a. Nie obejrza³a siê za siebie. . . ¿e musi usi¹ æ. ¿e maj¹ publiczno æ. . na ten widok siê rozpromieni³. Lin.Mam pytanie .Zastanów siê.zawo³a³a Jackie z zewn¹trz.. Chocia¿ dopiero co skoñczy³ obiad.Skoro ci ludzie zostali zamordowani. a on pok³óci³ siê z ¿on¹. poda³a Joemu plecak. . .Linda! Czekamy! . szefie? . bo upadnie. . W porz¹dku? Barbie zosta³ zabrany do wiêzienia. 9 Claire patrzy³a. wcale nie by³o w porz¹dku. Nie. Widzisz. Wtedy zacz¹³ siê trz¹ æ.W porz¹dku.odpar³ Ry¿y. Wcale go nie s³ucha³a. Poczu³ czyj¹ rêkê na ramieniu. Ry¿y nagle u wiadomi³ sobie. Pani jest naprawdê. . Westchnê³a ciê¿ko.Linda! . To by³ Twitch.Cztery osoby . .Rewela. Przysz³o mu do g³owy.Ry¿y. a potem kaza³a dzieciakom stan¹æ rzêdem w kuchni.

odezwa³a siê Claire .Co mi siê wydaje. ¿e w razie potrzeby wyhamujesz tych dwóch wariatów? .. zapamiêtacie miejsce i nie zrobicie kompletnie nic wiêcej.czy mogê ufaæ.Mogê was nawet zawie æ na miejsce. . ¿e wrócicie do domu przed zmrokiem.Norrie . ¿e hond¹ civic po Black Ridge Road siê nie da jechaæ. Absolutnie nic. . . . .Mamo. która setki razy ryzykowa³a ¿ycie na desce z kó³kami. . . jakby j¹ rozbola³a g³owa.Mam nadziejê. proszê pani . ale zakoñczenie tej sprawy nale¿y ju¿ do doros³ych. Sta³o tam biurko. By³o to tak¿e . .powiedzia³ Benny i uniós³ rêkê.Rozumiem. . wandalizm czy niezmordowanie szczekaj¹cy pies s¹siada. .Musicie mi przysi¹c.Pani przybije pi¹tkê! . tylko jeszcze ca³kiem za dnia. . 10 Za wysok¹ lad¹ w holu komisariatu. .Nie zgubiê. Nad nim umieszczono ponury napis KAWA I P¥CZKI NIE S¥ ZA DARMO.westchnê³a Claire. nie trzeba .zaprotestowa³ Joe. . albo w ogóle was nie puszczê..Dobry Bo¿e. gdzie ludzie przychodzili skar¿yæ siê na takie k³opoty jak kradzie¿.powiedzia³a.Niech pan szanowny tego nie zgubi.synu.Dziêki za fantastyczny obiad! .Mam nadziejê . . Rozumiem. mierte lnie powa¿nego wzroku. Benny mia³ wyra ne w¹tpliwo ci. kilka szafek oraz ekspres do kaw y. wiêc pozwalam . Po drugie. .My lami ju¿ by³ w drodze.Przecie¿ nikt nie je dzi.Wobec tego albo przysiêgacie. . Norrie nawet siê prze¿egna³a. Pozostali tak¿e. je¿eli co znajdziecie. . Przysiêgacie? Bo je li nie. Claire wsunê³a do niego swój telefon komórkowy.Ju¿ ja ich przypilnujê.Tam jest ³atwa trasa. . Pomasowa³a skronie. je¿eli. Gdy Joe zacz¹³ zak³adaæ plecak. znajdowa³ siê pokój przeznaczony na odpoczynek. Pasuje? Joe przysi¹g³. I to nie z ostatnim promieniem s³oñca.I bezpieczna dorzuci³a Norrie. Claire nie spuszcza³a wzroku z syna.Tak. co ja robiê.obieca³a Norrie Calvert.. ¿e jeste cie najw³a ciwszymi lud mi do szukania tego czego . ¿e sprawa jest wa¿na.. . to jadê z wami w roli niañki.mruknê³a Claire i przybi³a pi¹tkê.

. Przypomina³y siniaki.Gotowe . W innych okoliczno ciach Barbie spyta³by Henry'ego.powiedzia³ g³o no. po co w ogóle zawracaj¹ sobie g³owê takim nieistotnym szczegó³em.Niedobrze mi siê robi.oceni³ Henry. obie wyci¹gnê³y pistolety. ale w koñcu utrzyma³ jêzyk za zêbami. Morrison tylko siê odwróci³. s³oneczko .Daj spokój. Henry . Muszê umyæ rêce. obejrzawszy wyra ne odciski. .Rozlu nij! Nie by³ to ten sam cz³owiek.Apartament czeka.Nie odzywaj siê do mnie.rzuci³ Henry. . . z wyci¹gniêt¹ broni¹. . Ten mê¿czyzna wygl¹da³. sa³at¹ i pomidorem oraz przyszczypan¹ ga³¹zk¹ kopru) rozprawia³ z Barbiem o rywalizacji miêdzy Red Soksami a Yankees. Tam Barbie zosta³ sfotografowany przez Freddy'ego Dentona. W tym czasie Peter Randolph i Denton stali tu¿ obok.krzykn¹³ Henry. . .Nie ruszaj palcami. . by jej u¿yæ. kiedy siê stoi miêdzy mê¿czyznami z broni¹ w rêku i wie. co mówisz.Pani Everett. który nad lunchem w Sweetbriar Rose (zawsze by³a to kanapka z bekonem. ta m Henry Morrison zdj¹³ mu odciski palców. . skwitowa³ Barbie w duchu. Co oczywi cie by³o wyj¹tkowo na rêkê Renniemu. W koñcu wysz³o ca³kiem zno nie.Zastanów siê. ¿e trudno rozlu niæ d³oñ. czym mnie nakarmi³e . kiedy Randolph i Denton schowali broñ i chwycili Barbiego pod ramiona.Chod . ¿e nie mieliby nic przeciwko temu. .Chêtnie bym wyrzyga³ wszystko.rzuci³ Freddy i solidnie szturchn¹³ Barbiego piê ci¹ w plecy tu¿ nad nerk¹. . Jackie z Lind¹ sta³y z boku pod cian¹. Brud mnie oblepia po samym dotkniêciu tego typa. .miejsce rejestracji. ¿eby Henry móg³ zdj¹æ odciski palców. .Lindo . tylko pod oczami fioletowe pó³kola.Zabierzcie go na dó³. . Ostatnio my lenie to tutaj towar deficytowy. jakby chêtnie wyr¿n¹³ Dale'a Barbarê w nos z ca³ej si³y. trzymaj lu no! Barbie mia³ ochotê powiedzieæ Henry'emu. . Teraz. gotowe do strza³u. . Trzyma³y je w opuszczonych d³oniach.Twarz mia³a bia³¹ jak papier. Mimo to trzyma³ twarz zamkniêt¹ na k³ódkê i skupi³ siê na rozlu nieniu rêki.Rozlu nij rêkê! .powiedzia³ Barbie.

na Joego. która stanê³a w jednym miejscu (nadal pó³ skali od czerwonego pola). hamuj¹c. jak latem. By³a to droga gruntowa. .El Kliyder. Licznik by³ w koszyku w rowerze górskim Benny'ego.Chod cie.stwierdzi³ Benny. u miechn¹³ siê pob³a¿liwie. Wskazówka natychmiast powêdrowa³a na plus piêædziesi¹t. wierszcze gra³y sennie w wysokim zielsku. Ja siê zdenerwowa³em. ¿e to zanieczyszczenia osiadaj¹ce na kloszu.Jak rakieta! Norrie przenios³a wzrok ze wskazówki.. ‾ó³ta obudowa odcina³a siê jaskrawo od zapylonej trawy.Rany! . który Joe z pocz¹tku wzi¹³ za chmury. . pe³na dziur i wystêpów. Ani ladu wiatru. .Uwielbiam miasta. mgliste i wilgotne. Tylko te wierszcze i kilka wron kracz¹cych gdzie na drzewach. . . gdzie ludzie regularnie æwicz¹ strzelanie .Od razu wiem. Joe poczu³. Benny pokrêci³ g³ow¹. Niebo na horyzoncie przybra³o ¿ó³tawy kolor. ¿eby unikn¹æ. otulony kilkoma starymi rêcznikami wyci¹gniêtymi ze skrzynki na szmatki w domu McClatcheyów. co poka¿e licznik .Kaida.Cykory. wiêc powinni s³yszeæ jej szme r i pluskanie. . jakby szronem. ¿e serce wali mu w gardle zamiast w piersiach. na prawym NO NO Æ MOSTU . . ¿e nie grozi mi El Kliyder. w stronê Castle Rock. by po³¹czyæ siê z potê¿n¹ Androscoggin.Al . Benny i Norrie jechali na rowerach szos¹ numer sto dziewiêtna cie. Oba znaki by³y podziurawione kulami. Popo³udnie by³o gor¹ce. który zamieszka³ w zachodnim Maine.zawo³a³ Benny.powiedzia³a Norrie.Ty w³¹cz. Toczy³a wody na po³udnie.. . straszny meksykañski bandyta.DO CZTERECH TON. Wjazdu strzeg³y dwa pochylone znaki pokryte czym bia³ym.11 Joe. sprawdzimy. Rzeka Prestile znajdowa³a siê tutaj stosunkowo blisko szosy. Benny wyj¹³ urz¹dzenie i poda³ Joemu. . Minêli Deep Cut Road i jaki kilometr dalej dotarli do Black Ridge Road. Tymczasem nie s³yszeli nic. . ZAKAZ WJAZDU CIÊ‾ARÓWEK.Jedziemy.Dziewczyna pokrêci³a g³ow¹ i w³¹czy³a urz¹dzenie. .Jedziemy dalej. . Joe poda³ licznik Norrie. . Dopiero po chwili u wiadomi³ sobie. kretynie. Na tym po lewej stronie napisano ZALECANY NAPÊD NA CZTERY KO£A.

puszczaj¹c Barbiego. który wypad³ z celi numer cztery.po dwie umieszczono po bokach. zawijaj¹c siê wokó³ nadgarstka. W³a nie do tej go poprowadzili.który dosta³ polecenia od Du¿ego Jima nawet najbardziej aktywni aktorzy sceny pod supermarketem zostali zwolnieni do d omu (a niby dok¹d mieliby uciec?). pu ci³ Barbiego. ¿e atakuje go bohater ksi¹¿ki Niewidzialny cz³owiek . Zgodnie z rozkazami Pete'a Randolpha . raczej ciê¿arek do przyciskania papierów lub co podobnego. . Barbie w pierwszej sekundzie odniós³ wra¿enie. Banda¿ zsun¹³ mu siê z g³owy. z w¹sk¹ prycz¹ i wisz¹cym sedesem bez deski klozetowej.krzykn¹³ Mel. Barbie poczu³ zimne kó³ko miêdzy ³opatkami. Ta ostatnia by³a najmniejsza. W prawo skrêca³o siê do piêciu cel . Tym razem Randolph odchyli³ siê do ty³u. gdy uderzy³a go. bior¹c pod uwagê rêce zaci niête na ramionach aresztanta) po schodach. bo ju¿ by Barbie mia³ rozciêt¹ skórê.Aresztant. rêce do góry. które mia³y maskowaæ dwa barwne siniaki pod oczami. skarpeta wisnê³a mu nad g³ow¹.rykn¹³ Mel i zamachn¹³ siê ponownie.12 W komisariacie nie oszczêdzano energii. . W tej samej chwili Melowi banda¿ spad³ na oczy. gdzie siê wcze niej przyczai³. Kobiety za nimi podnios³y krzyk. Wy³o¿ony zielonymi p³ytkami korytarz bieg³ przez ca³¹ d³ugo æ piwnicy pod jarzeniówkami rzucaj¹cymi przygnêbiaj¹co równe wiat³o. bo rêka natychmiast zdrêtwia³a.wrzasn¹³ Mel i zamachn¹³ siê potê¿nie. Freddy zawy³. Przynajmniej na razie.Rêce do góry! . Barbie zrobi³ unik. . nadal z broni¹ w rêku. Zamachn¹³ siê po raz drugi. Szk³o albo metal. Za nimi sz³y dwie policjantki.Ty skurwielu pierdolony! . trafi³a Freddy'ego Dentona w bark. Barbie chwyci³ skarpetê. W skarpecie nie by³o piasku. cele musia³y byæ puste. Po lewej stronie znajdowa³o siê archiwum. Czy o wicie. Poci¹gn¹³ mocno i uda³o mu siê odebraæ broñ napastnikowi. Dlatego wszystkich zaskoczy³ Mel Searles. krzywi¹c siê niemi³osiernie. bo strzelam. Searles w jednej rêce trzyma³ skarpetkê z czym ciê¿kim w rodku.Morderca! .Ty draniu! . opar³ na okularach przeciws³onecznych. tu zawsze by³o jasno jak w dzieñ Komendant Randolph oraz Freddy Denton odeskortowali Barbiego (o ile mo¿na to tak nazwaæ. Prowizoryczna maczuga. Przynajmniej bez kantów. tym razem trafi³ Barbiego w lewe ramiê. . czy o pó³nocy. A wiêc Jackie wsadzi³a mu lufê w . .krzyknê³a Jackie Wettington. jedn¹ na samym koñcu.

¿eby nie waln¹æ twarz¹ w pomalowan¹ na zielono ceglan¹ cianê. potkn¹³ siê. . Mimo wszystko ochro g³owê. jakby mia³ zamiar odmawiaæ modlitwê.Jestem nieuzbrojony. nie widzicie? Mnóstwo stóp zatañczy³o wokó³ niego w skomplikowanym tañcu.Chocia¿ g³os dobieg³ z bardzo daleka.Przecie¿ le¿y i nic nie robi. zatoczy³.. . Barbie w zasadzie mia³ pewno æ. a Searles usi³owa³ zabiæ Barbiego wzrokiem. choæ si³a spojrzenia nieco . bo w takim ma³ym mie cie. Podniós³ rêce na tyle. . proszê opu ciæ pistolet. Tê widzia³ bardzo wyra nie. krzykn¹³ O¿ cholera! . uda³o mu siê podnie æ praw¹ rêkê. .plecy. byle go zostawili w spokoju. Mel odsun¹³ banda¿ z twarzy. Z jasno ci¹ zatykaj¹c¹ dech w piersiach. Kto mu nadepn¹³ na po ladki. ¿eby móg³ siê zaj¹æ lizaniem ran. gdzie ludzie ¿yj¹ bez wielkich problemów. Co Denton powiedzia³ na górze? Apartament czeka . jednak po chwili stwierdzi³. upad³ na kolana. Z lew¹ mia³ spory k³opot. Z³o¿y³ siê wpó³.Przestañcie! Dosyæ! Do æ! . wiêc powietrze uciek³o mu z p³uc z g³o nym charkotem.. co zosta³o banda¿a Searlesa. nawet zawodowcy s¹ amatorami. huknê³o o linoleum. tym razem obok pryczy. Barbie stara³ siê podnie æ g³owê. ¿e ³atwiej by³o pozwoliæ jej zwisaæ. Stara³ siê unie æ te¿ lew¹ rêkê. Wszystko t dzia³o siê gdzie daleko. Upu ci³ skarpetê. Cokolwiek w niej by³o. potem kto go kopn¹³ w biodro. Raz w splot s³oneczny i raz w ¿o³¹dek.Proszê pani. Za jaki czas pewnie bêdzie bola³o. Mel wyr¿n¹³ go piê ci¹ w kark. ¿eby szybciej znalaz³ siê w rodku. a to ju¿ ca³kiem dobrze. ale go nie pos³ucha³a. W drzwiach celi kto go kopn¹³. zatoczy³. Za nim zagrzechota³y kó³ka przesuwanych drzwi. A mo¿e strzeliæ. jak Randolph odchodzi zawadiackim krokiem piê ci mia³ zaci niête. Uderzy³ Barbiego dwukrotnie. Odbi³ siê od ciany. Je¿eli strzeli. W koñcu znajdowa³a siê piêæ centymetrów od jego oczu. ¿e s³yszy ¿onê Ry¿ego. Obróci³ siê akurat na czas. g³owê pochylon¹ jak do ataku. kula przejdzie na wylot. Zosta³a tylko dziurka w linoleum.powiedzia³. Zosta³ powleczony korytarzem do ostatniej celi. a wiat siê od niego oddala³. Opar³ g³owê o pryczê i d wign¹³ siê na nogi. a mo¿e to by Freddy? Móg³ to byæ nawet sam nieustraszony przywódca miejscowej policji. Tyle ¿e pewnie bez czekoladek i obs³ugi. by zobaczyæ. Powoli odzyskiwa³ czucie w lewej rêce. ale na razie w sumie nie by³o Kto chwyci³ go pod pachy i d wign¹³. Polecia³ do przodu. Tym razem Barbie nie by³ przygotowany. Za nim Denton rozwija³ to. Barbie le¿a³ na ziemi. Có¿. I nic dziwnego. rzuci³em broñ . na ile móg³. zielone linoleum lizga³o mu siê miêdzy stopami.

Dosyæ tego .. . by³y zwyczajnie za ciê¿kie. . . wiêc musia³ za³atwiæ sprawê. Linda Everett by³a jeszcze bledsza ni¿ chwilê wcze niej. Barbie nie mia³ pewno ci. ale zdawa³o mu siê. ¿e na jej rzêsach dostrzeg³ b³yszcz¹c¹ ³zê.Póki jeszcze jest jasno. wcale nie zabiedzone . tak . . . Ju¿ dawno nikt nie nazywa³ jej policjantk¹. Za mê¿czyznami sta³y dwie kobiety. le¿a³y zwierzêta..Policjantko Everett! Proszê mnie pos³uchaæ! . ¿e mo¿e lada moment straciæ przytomno æ. póki jeszcze wiedzia³. ¿e to ma co wspólnego z tym. ¿eby zbada³ cia³a! Zw³aszcza pani¹ Perkins. wsun¹³ dyszê miêdzy prêty i nacisn¹³ spust.Tak. Jeleñ. Wszystkie o solidnie zaokr¹glonych bokach. Niech koniecznie zbada cia³a! Nikt ich nie dostarczy do szpitala! Rennie na to nie pozwo li. 13 W po³owie prze¿artego rdz¹ mostu Norrie zatrzyma³a rower i zapatrzy³a siê w co po drugiej stronie parowu.powiedzia³ Joe. dwie ³anie i m³ode.. zwierzêta mia³y po¿ywienia w bród. co robi.ucierpia³a z powodu przekrzywionych ciemnych okularów. .zawo³a³.Co im siê sta³o? . pod urwiskiem. .warkn¹³ Freddy Denton.Proszê pani! . Barbie zd¹¿y³ zobaczyæ. Barbie nie zwróci³ na niego uwagi. Podniós³ pojemnik z gazem.My licie. Joe widzia³ chmary much nad padlin¹.mruknê³a Norrie.Milcz! .odezwa³ siê Joe. . i chcia³ zas³oniæ twarz rêkami.Mówisz o promieniowaniu . w schn¹cym mule.Ono raczej nie dzia³a tak szybko.Policjantko Everett! Drgnê³a zaskoczona.Lepiej jed my . A¿ do tego tygodnia. Na drugim brzegu. Peter Randolph zawróci³ do celi. Ostatnio chyba dzieci. co wyj¹³ z pasa Freddy'ego Dentona.Tylko zobacz. Martwe. . czego szukamy? .. . kiedy pomaga³a je przeprowadzaæ przez jezdniê.spyta³ Benny. . . . Zebra³ wszystkie si³y. Normalnie zag³uszy³by je plusk p³yn¹cej wody.oznajmi³ Randolph. Jak dot¹d w³a ciwie nie trafi³o jej bardziej odpowiedzialne zadanie. niestety.lato w Chester's Mill by³o piêkn e. Podejrzewa³. Na twarzach obu malowa³o siê przera¿enie.Proszê przekazaæ mê¿owi. nawet s³ysza³ ich brzêczenie. gdzie przed zaistnieniem klosza Prestile p³ynê³a wartko.

Randolph wcisn¹³ nagrywanie i ustawi³ . Widzicie? Dziwacznie wykrêcone. ¿e ³ania wygl¹da. .Ten jeleñ ma z³aman¹ nogê .odezwa³ siê Joe. .A ³ania dwie zauwa¿y³a Norrie. .wtr¹ci³a Norrie niespokojnie.Tutaj wcale nie jest tak le.Zerknij na licznik .Jak my licie? ‾aden z ch³opców nie odpowiedzia³. . który normalnie powinien znajdowaæ siê pod wod¹. Jak dzieci s³uchaj¹ce przy obozowym ognisku zbyt strasznej opowie ci. .powiedzia³ Benny .Trzeba by . ..Ucieka³y przed czym ? . Joe wskaza³ ig³ê licznika Geigera. 14 Pete Randolph wyj¹³ z jednej z szuflad biurka Duke'a stary magnetofon kasetowy. ¿e wszystkie cztery zwierzêta mia³y po³amane nogi. Norrie w³¹czy³a urz¹dzenie. M³ode mia³o te¿ rozbit¹ czaszkê. Przez parê chwil wszyscy troje stali przy rowerach.stwierdzi³ Benny. .One chyba skoczy³y . . .Chyba ¿e jest to bardzo wysokie promieniowanie . . Kiedy wszed³ Junior Rennie.poprawi³ go Joe.Jedziemy? . . .Tak.spyta³a Norrie. obie przednie. jakby mia³a wykonaæ skomplikowane æwiczenie gimnastyczne.powiedzia³a Norrie.No dobra. sprawdzi³ baterie.Zeskoczy³y z urwiska jak te stworzonka podobne do szczurów. Tym razem strza³ka tañczy³a w pobli¿u liczby siedemdziesi¹t piêæ. Obaj wydawali siê znacznie m³odsi ni¿ przed tygodniem.Niewa¿ne.Joe wsiad³ na swój rower. . Po drugiej stronie mostu zobaczyli wyra nie. spogl¹daj¹c na martwe zwierzêta i s³uchaj¹c ospa³ego brzêczenia much.Co? . pewnie o wielki g³az.powiedzia³ Benny. Jedziemy. ¿e nawet gdyby by³o ca³kiem w granicach czerwonego pola na skali. . ptasi mó¿d¿ku . My lê.Piklingi . Prze³o¿y³a nogê nad ram¹ roweru i nad nim stanê³a. Joe uzna³. . . to i tak nie zabi³oby takich du¿ych zwierz¹t w trzy dni. . .Lemingi.znowu mnie pakujesz w bagno. Os³oni³a oczy d³oni¹.spyta³ w koñcu Joe.stwierdzi³a Norrie.Bracie mojej duszy .Zobaczcie.

Czysta formalno æ. ostatnia migrena odzywa³a siê jeszcze tylko jako têpe wspomnienie po lewej stronie g³owy i by³ do æ spokojny. pozwoli mu opowiedzieæ swoj¹ wersjê historii i pu ci go do domu.Tak. . ale wielebny Coggins by³ dobrym cz³owiekiem.stwierdzi³ Randolph. Miewam migreny.Nie.Przes³uchanie bêdzie krótkie . Wraca³e z patrolu i co? . ¿eby m³ody cz³owiek widzia³ urz¹dzenie. .Przypomnia³o mi siê. chyba wreszcie bêdzie móg³ je wyrzuciæ do mieci.Mów dalej.Jak znalaz³e cia³a.stwierdzi³ Du¿y Jim. . jak kto mówi³. . .. .Junior mia³ nadziejê.Ach. synu? . tak. dziêkujê. skoro Brenda te¿ nie ¿y³a. . po kawie czujê siê gorzej.Tak jest. wiêc wiedzia³. .Randolph pokrêci³ g³ow¹.. ¿e w ogóle ma sumienie. co mówiæ. Odda³ moje serce Jezusowi. .Junior potar³ skroñ. Przeæwiczy³ wszystko z ojcem. . . .Wraca³em z patrolu na sto siedemnastej .Kto to mówi³? .ma³ego soniaka na rogu biurka tak. ¿e ten idiota w mundurze wreszcie przestanie bredziæ. zanim zosta³em obmyty z grzechu? . Lester Coggins pomóg³ mi przej æ na w³a ciw¹ stronê. to w ramach zaliczki za jego karygodne czyny. Po co komu rzeczy osobiste. je li nie ma komu ich przekazaæ? . Wiesz.Dale Barbara ma bardzo nieczyste sumienie. Usun¹³ z blatu wszystkie rzeczy osobiste Perkinsa i schowa³ je do szafki pod cian¹. Teraz. Zak³adaj¹c. a z pewno ci¹ nie tak g³êboko wierz¹cym jak na przyk³ad twój tata. . Potraktowa³em go gazem. ¿e pali³em. to i tak fatalny nawyk. .Nie. Randolph po³o¿y³ rêce na piersi. Nie by³em wtedy tak wiernym cz³onkiem Ko cio³a jak niektórzy. proszê pana. nie wiedzia³em. W gara¿u McCainów.Chyba Frank.Mia³e szczê cie .No wiêc tak . ko³ysz¹c siê w obracanym krze le za biurkiem.Niez³a rozpierducha. No tak. Chocia¿ nie taki z³y jak papierosy. Junior czu³ siê przyzwoicie. . ¿e widzia³ samochód Angie w gara¿u. je li mi wybaczysz szczero æ. .Frank? . . ominê³a mnie ta ca³a awantura pod supermarketem.Za wszystko odpowie.zapyta³ Randolph. ..zacz¹³ Junior. Mia³ racjê. Tak w³a nie by³o.Zanurzy³ mnie ca³ego w rzece. proszê pana. Kawy? ..

Oni by ju¿ przyszpilili Barbarê. .Zajrza³em do gara¿u przez okno i rzeczywi cie. . Zadzwoni³em do drzwi. Potem.. w co najpierw rêce w³o¿yæ. Freddy wszystko sfotografowa³. Tak postêpuje dobry policjant. . Tata pomy la³. Otworzy³a d³oñ Angie o³ówkiem. Kto znalaz³ identyfikator? . czy komendant z niego ¿artuje albo drwi.Bystry z ciebie ch³opak. Przyjechali do domu McCainów. ¿e przeoczy³ brak identyfikatora. Pomagaj ¿ywym. No wiêc w zasadzie by³o tak. w³a ciwie nie.Zachowa³e siê doskonale .. ale nikt nie otwiera³. Na dobr¹ sprawê jest nieomal cz³onkiem s porz¹dkowych.oceni³ Randolph.Tata zdo³a³ siê skontaktowaæ z Fredem Dentonem i Jackie Wettington. ale nie wiedzia³em co. ale tamten mia³ w oczach wy³¹cznie szczery podziw. Fatalnie dla niego.. Nie.bo s¹dz¹c z tego. .. ale niestety sytuacja nie jest normalna.Skromnie spu ci³ wzrok. S³usznie zrobi³e . .Jestem tylko rekrutem. .Wtedy zauwa¿y³e identyfikator? . kierowa³e siê nosem.Jackie.. wiêc kierowa³em siê nosem i trafi³em do spi¿arni. ¿e ojciec znalaz³ sobie pomocnika (choæ raczej nale¿a³oby powiedzieæ: wspólnika) jeszcze g³upszego ni¿ Andy Sanders.Jednym s³owem. . . ¿e to dla ciebie trudne.Zadzwoni³em do ojca . Randolph pokiwa³ g³ow¹ wspó³czuj¹co. nawet siê nie domy lasz. a nie chcia³em niczego dotykaæ. niepewny. . I tylne drzwi by³y otwarte. wtedy spad³ na pod³ogê.Zajêci.. . . jak pan powiedzia³. Nie do wiary. A pó niej bracia Bowie z karawanem. Wiêc poszed³em na ty³y. no. Ba³em siê. .To siê przyda na procesie . na ³añcuszku. ¿e tak bêdzie najlepiej.. Czuæ by³o. ¿e zadzwoni³e do taty. . Wszyscy jeste my zrozpaczeni. co tam siê dzia³o. zapewnij spokój zmar³ym.Tak. Trudno uwierzyæ.podj¹³ Junior . Na szczê cie i ta k mamy do æ dowodów przeciwko niemu.Randolph przewróci³ oczami. Ch³opak zda³ sobie sprawê. wy byli cie bardzo zajêci.. co tam znalaz³em.Bêdziemy musieli przeprowadziæ go .. .Synu. co s³ysza³em przez radiostacjê. To znaczy. Normalnie mieliby my tutaj ca³¹ ekipê z biura prokuratora stanowego. synu.Mów.. . zjawi³a siê jeszcze Linda Everett. mia³o. bo w szpitalu z powodu zamieszek i tak nie wiedzieli. by³ tam jej samochód.pochwali³ go Randolph..Tak jest.. . Junior podniós³ na Randolpha spojrzenie. ¿e Angie ma co w rêku. kiedy Freddy robi³ zdjêcia. Wiem..wiêta racja. widzia³em. Randolph pokiwa³ g³ow¹.

‾adnego. bo ostatnio Juniora od pisania bola³a g³owa. proszê pana. Junior.No dobrze.wyzna³ Randolph. doskona³y. ¿e siê dobrze zrozumieli. O której godzinie znalaz³e cia³a. Zupe³nie jakby mu kto powiesi³ na szyi krawat z miêsa. jakby chcia³ zyskaæ pewno æ.Dopiero potem zadzwoni³em do taty.Najpierw wyszed³em na zewn¹trz i zwymiotowa³em. Byli strasznie pobici. dzi tego nie zrobiê. je¿eli klosz nie zniknie. synu? . Na pewno masz do æ wra¿eñ.Mniej wiêcej w po³udnie. Obj¹³ Juniora ramieniem i poprowadzi³ do drzwi. to chyba wszystko. .sami. natomiast Randolph z pewno ci¹. Id do domu i odpocznij.Niezupe³nie. . mo¿e nawet wieczorem. zadba³. Magnetofon raczej nie wychwyci tego dr¿enia. Tak jest. . Jak ju¿ siê po¿egna³em z dziewczynami. Przes³uchamy go solidnie.Junior g³o no prze³kn¹³ linê. Niech siê pogotuje we w³asnym sosie co najmniej dwadzie cia cztery godziny To pomys³ twojego taty. . Komendant patrzy³ na niego jeszcze przez moment. . Oczywi cie bêdziesz przy tym obecny. bo nie mia³ pojêcia.‾adnego pob³a¿ania. mia³em w kieszeni paczkê papierosów . . to prawda.I dziêki kopule nie bêdziemy musieli przekazywaæ go szeryfowi. .Nale¿y ci siê wolne na resztê dnia. ¿eby by³ nieco dr¿¹cy.Chcia³bym tutaj byæ.Kiedy wielebny Coggins zanurzy³ mnie w wodzie. to bêdzie prawdziwy przypadek prania brudów we w³asnym domu. Wygl¹dasz strasznie. . Sam wiesz. . po czym zatar³ rêce i wsta³. Pójdê do domu i odpocznê. .Tak jest. co jest napisane w B iblii: wiara góry przenosi. . . . ale mia³ wra¿enie. ‾adnych wiêcej pytañ o czas ani o poranny patrol. . proszê pana.Synu. . Junior nie wiedzia³. .I od razu zadzwoni³e do ojca? . S³owo. .Nic siê nie przejmuj.Pozwoli³ sobie na d³ugi oddech. Ch³opakowi uda³o siê przywo³aæ na twarz wyraz zainteresowania pe³nego szacunku. W ¿yciu nie widzia³em czego podobnego. Randolph wy³¹czy³ nagrywanie.Tak.Randolph siê o¿ywi³. Ale damy sobie radê. wietnie. ¿e siê za³amie pod ciê¿arem ramienia. ¿adnej pro by o napisanie raportu i dobrze. o czym ten idiota za biurkiem bredzi. Przes³uchanie zaczniemy jutro po po³udniu. . czy powiedzieæ tak czy nie .Id do domu.Dziêkujê . .powiedzia³. . kiedy pan bêdzie przes³uchiwa³ Barbarê.

.Zak³adam. . Junior widzia³ k¹tem oka grube palce Randolpha na swoim ramieniu. . synu.stwierdzi³.Jest bardzo zajêty. ¿ wielebny Coggins mia³ swoich wielbicieli. Nie mówi¹c ju¿ o mi³uj¹cych go wiernych. . Komendant wygl¹da³ na cz³owieka ra¿onego gromem. synu? Junior prêdzej by wla³ sobie w majtki gaz do zapalniczek i podpali³. A mo¿e wiêcej ni¿ jedn¹? Pod kloszem wszystko by³o mo¿liwe.Racja. Faktycznie zapomnia³ o Dodee. Rêka Randolpha zniknê³a z jego ramienia. pogr¹¿ony w ¿a³obie po stracie dwóch dziewcz¹t. Ca³kiem nie mia³ pojêcia.Zadzwoniê do niego . Zastanawia³ siê. .ci¹gn¹³ Randolph.. I by³a to prawda. . nic dziwnego. Wyg³osi je tu¿ przed wyborami Rady Miejskiej na czas kryzysu. To dobra rada. Tak¹ otrzyma³em ³askê. Nale¿y jednak pamiêtaæ.Do niczego siê ju¿ nie nadawa³y. . która mia³a przed sob¹ ca³e ¿ycie. Du¿y Jim w gabinecie pisa³ przemowê na czwartkowe spotkanie.Dodee.. . .. Junior wymkn¹³ siê z biura i z komisariatu. ale podzia³a³o. ¿ona komendanta policji. .zdo³a³ wydusiæ Junior.. Nie kupi³em nastêpnej paczki.szepn¹³.Nie zapominajmy o Dodee. gdyby tak raptem przekrêci³ g³owê i uk¹si³ go z ca³ej si³y.Oczywi cie ca³kiem zamok³y . Ciekaw by³. . ¿e twój ojciec to zrobi.Mój tata mówi.. Pomodlisz siê ze mn¹. Zanim Randolph zdo³a³ wymy liæ co jeszcze.Ale najpierw siê pomodlê. dlaczego to powiedzia³. .Bo¿e drogi! . co by siê sta³o.Ludzie bêd¹ oburzeni mierci¹ Brendy i Angie.Nie wiem. Odgryz³ który pa wyplu³ na pod³ogê. proszê pana. Czy kto powiedzia³ Andy'emu? .Wtedy cz³owiek wyra niej s³yszy Jego odpowied . czy zdo³a sobie zapewniæ nastêpn¹. . i m³oda dziewczyna. ale tego nie powiedzia³.Niesamowite .postanowi³ Randolph. ¿e lepiej rozmawiaæ z Bogiem w samotno ci . Poszed³ do domu zatopiony w my lach. Zosta³em uwolniony przez Bo¿ego Syna od szatañskiego na³ogu. .

W po³owie przekonywania. ¿e nie mia³by nic przeciwko. Zadzwoni³ do Andy'ego Sander sa na komórkê. Wiem. Gdy siê wreszcie skoñczy³a.To ja. Widzieli te¿ plamy krwi. wystuka³ inny numer. ¿e nikt nie odbierz jednak po³¹czenie zosta³o nawi¹zane po pierwszym sygnale. Sanders jecha³ na komisariat. . Robota okaza³a siê znacznie trudniejsza. zsuwa³ siê w do³ek wygnieciony przez Duke'a. Nachodzi³a go wtedy my l: To nie dla ciebie.Witaj. z trudem prze³kn¹³ linê. wyra nie rozz³oszczony. I co jeszcze. której numer znajdowa³ siê na ciennej tablicy. us³ysza³ ci¹g³y sygna³. Znów przysz³o mu do g³owy. Lepiej usi¹d . Nie da³ rady. Joe podda³ siê i poszed³ w ich lady. W Biblii by tego raczej nie znalaz³.Kto tam? O co chodzi? . Oraz jak¹ szaraw¹ substancjê. Po dwóch sygna³ach Du¿y Jim odebra³. ¿e pracujesz. kiedy Benny zwymiotowa³. Zreszt¹. Muszê ci co powiedzieæ. Mówi komendant Randolph. ¿e lepiej bêdzie pa æ na kolana i modliæ siê za dusze ¿ony oraz córki. co Joe uzna³ za fragmenty ko ci. strze¿onego Pan Bóg strze¿e.15 Peter Randolph rzeczywi cie spróbowa³ siê pomodliæ. Komendant westchn¹³. . Chcia³ stan¹æ twarz¹ w twarz z Barbar¹. Rozmowa nie nale¿a³a do ³atwych. jak to mówi¹. Andy siê roz³¹czy³. naprawdê nie chcê ci przeszkadzaæ. Co bia³e go. 16 Troje dzieciaków pod niebem coraz mocniej podbarwionym na ¿ó³to patrzy³o na martwego nied wiedzia u stóp s³upa telefonicznego. ale czy móg³by tu przyjechaæ? Potrzebujê twojej pomocy. Randolph próbowa³ go odwie æ od tego zamiaru. a tak¿e o si³ê do niesienia te krzy¿a. która musia³a byæ móz. Andy. Randolph jaki czas bêbni³ palcami w blat biurka. Absolutn ie nic przeciwko.. Zw³aszcza ¿e za ka¿dym razem. Rozleg³o siê g³o ne wilgotne blee i zaraz potem zwymiotowa³a Norrie. Prawie mu siê uda³o zapanowaæ nad ¿o³¹dkiem.. by³a koszmarna. przyjacielu. lecz taka by³a prawda. Bogiem a prawd¹. gdyby Duke Perkins siedzia³ na tym miejscu. ale nie móg³ siê skupiæ. . Nie warto by³o s iê a¿ tak wysilaæ dla oddzielnego pokoju. A nawet dla zielonego wozu. Zawsze tak by³o. S³up by³ odchylony od pionu. Odwróci³ siê. a jaki metr od ziemi stercza³y z niego drzazgi. wiêc najlepiej by³o zadbaæ o w³asne interesy. ni¿ przypuszcza³. Mia³ nadziejê. gdy wsiada³ za kierownicê.

wracamy.zagrozi³ Benny. Plama mia³a jakie sto metrów wysoko ci. . Wyp³ywaj¹ na pla¿ê.Je¿eli poczujemy co dziwnego. gdzie po uderzeniu pocisku pozosta³a czarna warstwa. a wszerz ci¹gnê³a siê pewnie ze dwa kilometry. Joe uzna³.My la³em.Czy ja wiem. . Potem wskaza³ na po³udniowy zachód. lecz sp³ywa³a przez zaci niête gard³o jak balsam. Joe wyci¹gn¹³ czujnik. . Tam droga wychodzi³a z gêstwiny dêbów o czarnej korze. Norrie ostro¿nie zrobi³a dwa kroki w stronê czarnej. czy to samobójstwo. Chod cie. Dopiero potem siê nap ili. Benny wyra nie mia³ w¹tpliwo ci. Pierwszym haustem wyp³uka³ usta. By³ bardzo zmêczony i nie mia³ ochoty na ¿adne dyskusje. . Powiemy doktorowi Everettowi albo Barbarze.Czasami wieloryby i delfiny siê zabijaj¹. przestañ.. ¿e tu dosz³o do ska¿enia rodowiska? . . pokrytej muchami sterty pod s³upem telefonicznym. ¿e o miornicom te¿ siê to zdarza. ale nic nie móg³ na to poradziæ. A tato mówi.odezwa³ siê Benny cienkim g³osem.zastrzeg³ Joe. .Pojed my przynajmniej tam. zjadaj¹ w³asne j¹dra. Mo¿e wiêcej.I tamte cztery te¿. wyj¹³ butelki z herbat¹ i poda³ ka¿demu po jednej.Biedaczysko . Sprawdzimy odczyt i je li bêdzie wy¿szy. . . Ig³a nie opad³a.spyta³a Norrie.Ja mam kawa³ ¿ycia przed sob¹.Gdy skoñczyli.Stary.Sprawd . zobaczymy. ¿e bêd¹ stamt¹d widzieli dawny sad jab³kowy znajduj¹cy siê na szczycie. bo siê znowu porzygam . Norrie i Benny zrobili to samo.Ale tamto to co innego..Je¿eli poczujemy nag³¹ chêæ pope³nienia samobójstwa. tylko jako trudno mu by³o w ni¹ uwierzyæ.My licie. Herbata by³a zbyt s³odka i ciep³a. gdzie siê koñcz¹ drzewa . ale te¿ nie powêdrowa³a bli¿ej czerwonego pola. otworzy³ plecak. co mówi licznik na tego nied wiedzia . ‾e je li dojdzie d zbyt du¿ego zanieczyszczenia rodowiska. . . Zdaniem Joego teoretycznie istnia³a taka mo¿liwo æ. . Widzia³em to w telewizji.Mo¿e mia³ w ciekliznê . zawracamy od razu . wiêc rozwali³ sobie ³eb o s³up. albo im obu.zaproponowa³a Norrie. . Norrie wskaza³a na wschód. . . Joe podniós³ wzrok na po¿ó³k³e niebo. nie? Joe wzruszy³ ramionami.zaproponowa³a Norrie. ..Nienawidzi³ dr¿enia w swoim g³osie. .powiedzia³a. .odezwa³a siê Norrie. Jeszcze siê nie nagra³em w Warhammera.Nie mia³ z czego skoczyæ.. .No tak . powinni my zawróciæ powiedzia³ Benny.

ale trudno by³o otworzyæ pal¹ce oczy.A tam. Benny. Mimo wszystko do niedawna miasto wydawa³o mu siê rozleg³e. która czasem pomaga³a Lissie Jamieson w bibliotece.Dlaczego j¹ zabi³e ?! Dlaczego zabi³e moj¹ córeczkê?! Kto mnie potraktowa³ gazem. ¿e nie mo¿e z mam¹ i tat¹ po prostu wsi¹ æ do samochodu i pojechaæ do Lewiston na ostrygi albo na lody do Yodera. mia³ w nim dla siebie mnóstwo miejsca. co siê da . .Pamela Chen. która wyg³asza³a te twierdzenia. Nie chcê zostaæ na szarym koñcu. . mo¿esz zostaæ. Barbie brn¹³ w jego kierunku.Masz racjê . p³acz.. Mieli racjê.zawo³ali Joe i Norrie równocze nie. .d³oñmi. . a kino dawno zamkniêto.Chcê siê wydostaæ z Mill. A co widzia³ Andy Sanders? Faceta w celi. No i. kiedy prze³k n¹³ linê. Nie by³o te¿ McDonalda. Oczy pulsowa³y w rytm bicia serca. ¿e a¿ mu zatrzeszcza³o w uszach. Mieszkali na zadupiu. Barbie nie móg³ otworzyæ oczu. powieki mia³ ciê¿kie i spuchniête. Intelektualnym i demograficznym. idê z wami. Trzeba podj¹æ ryzyko. U miechnê³a siê. zanim oszalejê.Tak. nie mówi¹c ju¿ o Starbucksie. Randolph. co siê da. ¿eby wiedzieli.powiedzia³a Norrie. Zadziwiaj¹ce. jednak kiedy siê skoñcz¹. .Musimy zrobiæ. A . Ludzie czêsto sobie ¿artowali.Masz powody do p³aczu! Osoba. p³acz! G³os dobiega³ z daleka. ¿e ¿artuje. Zobaczy³ przed drzwiami celi Andy'ego Sandersa ze ³zami sp³ywaj¹cymi po policzkach. Zatoki mia³ tak zatkane.Ju¿ tam jeste ! . Denton? Nie. Afroamerykanina mo¿na by ze wiec¹ szukaæ. sama mia³a p³aczliwy g³os.Musimy zrobiæ. ale jej s³owa wcale nie zabrzmia³y jak ¿art i Joe wcale ich tak nie odebra³. By³a w ród nich tylko jedna osoba pochodzenia azjatyckiego . ¿e Chester's Mill jest d ziur¹ zabit¹ dechami. W koñcu zdo³a³ otworzyæ oczy .stwierdzi³. odk¹d rodzina Lavertych wyprowadzi³a siê do Auburn.. . chocia¿ w mie cie by³o mnóstwo zapasów. co nie bez znaczen ia. I ten g³os by³ znajomy. . je li chcesz. Ta czê æ misji nie jest obowi¹zkowa. pewnie dlatego piosenka Jamesa McMurtry'ego cieszy³a siê w mie cie tak¹ popularno ci¹.. 17 . jak bardzo siê skurczy³o w jego g³owie. przyjacielu. gdy sobie u wiadomi³. spojrzeli po sobie i wybuchnêli miechem.

. Po prostu komendant Peter Randolph nie potrafi³ mu odmówiæ. I Du¿y Jim go przytuli³. zap³aci za swe zbrodnie. wiesz? A ja muszê córkê pom ciæ.By³a dla mnie najwa¿niejsza na wiecie! .No ju¿. A teraz chod na górê. Jêzyk i gard³o te¿ mia³ napuchniête. ¿e ojciec ofiary by³ przewodnicz¹cym Ra dy Miejskiej. ¿e Andy Sanders jest w ciek³y. . . ¿eby pozwoli³ na zastrzelenie aresztanta w celi z w³asnej broni. Uspokój siê.Jaki s¹d?! Daj mi broñ! S¹d dla tego zwyrodnialca?!! Jeszcze by siê wywin¹³! Ma wysoko postawionych przyjació³.Przyjacielu! Chod do mnie! Otworzy³ ramiona. Andy nie mia³ ochoty my leæ. Mam do tego prawo. By³ od niego dziesiêæ centymetrów ni¿szy. by u Randolpha chêæ przypodobania siê radnemu by³a tak ogromna. Mimo nadwagi porusza³a siê do æ ¿wawo. unosz¹c twarz mokr¹ od ³ez. .Jim. Wcale nie dlatego. Chcia³e go zobaczyæ.Nie zabi³em pañskiej córki. Barbie go za to wcale nie wini³. . pobieg³ do Renniego niczym zap³akane dziecko w ramiona ojca. któremu przez dwadzie cia minut wzbraniano wyj cia do ³azienki. Andy chwyci³ Randolpha za koszulê. Andy.. Siêgn¹³ do pasa Randolpha i zacz¹³ wyci¹gaæ pistolet z kabury. wiêc daj mi broñ! Barbie nie przypuszcza³. g³os nosowy i schrypniêty. ale te¿ nie mi a³ ca³kowitej pewno ci. a ja jestem najlepszym kandydatem... Nikogo nie zabi³em. ¿e komendant wpu ci³ do aresztu ojca ofiary... .. .krzykn¹³ radny. . Wyra nie nieswój. .. Chocia¿ patrzy³ na wiat przez czerwony filtr. ¿e pañski przyjaciel Rennie potrzebuje koz³ ofiarnego. Mo¿e istnia³y jakie inne przyczyny. Obok niego sta³ Randolph. .. zobaczy³e . Winowajca zostanie os¹dzony. D wign¹³ siê na nogi. W tym momencie pojawi³a siê w korytarzu brzuchata postaæ. Je li siê pan zastanowi. wyra nie widzia³.zawo³a³ Du¿y Jim.Trochê gazu najwyra niej dosta³o mu siê do ust. chocia¿ nie powinienem by³ ciê tu wpuszczaæ.facet w celi zawsze wygl¹da na winnego.Proszê pana. .Andy! . zrozumie pan. dla których Randolph sprowadzi³ tutaj Sandersa.Dajcie mi broñ! .wymamrota³ Andy. nalejê ci. a mimo to Randolph wygl¹da³ na przestraszonego. przestêpowa³ z nogi na nogê jak dziecko. daj mi broñ! Natychmiast! Zastrzelê go jak psa! Mam do tego prawo jako ojciec! On mi zamord owa³ córeczkê. Randolph postanowi³ jednak nie dopu ciæ do morderstwa. Barbie nie by³ zdziwiony.. . Andy zostawi³ w spokoju kaburê komendanta.

dlaczego i kto jeszcze by³ w to zamiesz any.Znajdziemy dowody .Natomiast je¿eli kopu³a zostanie na miejscu. .chcia³ wiedzieæ Andy.I nie j¹ jedn¹ . . zbrodniarz zap³aci za swoje czyny.Jak¹ cenê zap³aci? . na pewno nie jest sam.I Duke'a. Andy. . kiedy. a wcale bym tego nie wyklucza³. ¿e ludzie.Kto przecie¿ spowodowa³ powstanie klosza.Obj¹³ Andy'ego ramieniem i podprowadzi³ do komendanta Randolpha.Zosta³em wrobiony . Patrzy³ na Du¿ego Jima nieomal entuzjastycznie. Oraz innych. . kto bêdzie miesza³. je¿eli wie. .Andy nie potrafi³ powiedzieæ wiêcej. ale gdy sytuacja siê zmieni.? . Barbie skupi³ uwagê na Randolphie. Dajê ci s³owo. Bo przecie¿ on nie jest sam.spanielkê. komendancie. ale Du¿y Jim ³askawie pokiwa³ g³ow¹.Co mi siê wydaje. Zap³aci za to. .powiedzia³ nosowym. Andy przesta³ mamrotaæ.rzuci³ Randolph.oznajmi³. Lestera i Brendê. bêdziemy musieli sami go os¹dziæ. jak usun¹æ klosz. Obejrza³ siê przez ramiê..To za ma³o .Mam na my li tak¿e twoj¹ ¿onê .Na pocz¹tku Rennie po prostu musia³ chroniæ swój ty³ek. którzy to zrobili. gdzie. spuchniêt¹ twarz Barbiego. Myrê Evans. spojrza³ na czerwon¹.powiedzia³ Du¿y Jim. Rennie g³adzi³ Andy'ego po w³osach. A .. ¿e nie jest zbyt sprytny i nie potrafi zacieraæ za sob¹ ladów. jakby patrzy³ na obmierz³e robactwo. . Patrzy³ w pulchn¹ twarz Du¿ego Jima kompletnie oszo³omiony. . . musz¹ mieæ jak¹ wtyczkê. Kogo .Bez w¹tpienia. tylko najpierw wydobêdziemy z niego wszelkie informacje. Barbiemu przypomnia³a siê matka g³aszcz¹ca Missy.No có¿..szepn¹³ Andy. . Na razi jest pan mu potrzebny. bêdziemy musieli zadowoliæ siê osadzeniem go w Shawshank. Ma wspólników. gdy suka by³a ju¿ stara i otêpia³a. po wiêci i pana bez z mru¿enia oka. prawda? . . Rennie nadal g³aska³ go po w³osach.Jak zap³aci? .. .A mo¿e zabi³ nie tylko Angie.rzek³ Du¿y Jim..Nie martw siê. . co zrobi³. cocker .. Ju¿ pokaza³. . A kto miesza lepiej ni¿ kuchta? . Tylko najpierw ustalimy szczegó³y. ale teraz chodzi mu o przejêcie w³adzy. chrapliwym g³osem.Tak. .. Co.Zamknij siê . I zafascynowany. . Na do¿ywocie.Jak.

. pisa³ na laptop Poda³a mu aparat. Rennie g³aska³ go. zagubione i przestraszone.przyzna³a Norrie... Potem po³knê³a go ciemno æ. Usiad³a przy swoim komputerze. ¿e g³os przyjaciela dobiega z dziwnie daleka. . . . i wydrukuj zdjêcia. 18 Wyjechali z lasu ramiê w ramiê i zatrzymali siê. przeprowadzimy egzekucjê. Odwróci³ ¿ó³t¹ skrzyneczkê. Spad³a z roweru. . Ich oczy spotka³y siê tylko na moment. ¿eby weszli tylnymi .. Chcia³a powiedzieæ radiolatarnia ... dawny reporter sportowy.Joe pochyli³ siê nad dziewczyn¹ bardziej zdumiony ni¿ zaniepokojony. by napisaæ artyku³. Zacz¹³ siê trz¹ æ. . Wskazówka skoczy³a na plus dwie cie. Przysz³o mu do g³owy.kiedy uznamy go za winnego. wyci¹gn¹³ rêkê. który teraz pe³ni³ funkcjê ca³ego dzia³u informacyjnego. Zobaczy³ to..Te¿ mi siê tak wydaje. Tony Guay. dawny kierownik Food City. Ernie Calvert. ¿e unosz¹ siê one z wielkiej sterty dyñ.Du¿o lepiej . która wydawa³a siê jak z gumy. lecz z jej ust doby³ siê tylko bulgocz¹cy d wiêk rrrr. bo po sekundzie Benny tak¿e siê przewróci³. S³ysza³ jakie g³osy.Przerwij to.szepn¹³ Andy. g³aska³. patrz¹c na sad. .Widzê! Joe mia³ wra¿enie. .. po czym wpad³ w czarn¹ dziurê wype³nion¹ pomarañczowymi p³omieniami. Le¿a³a drodze.Wygl¹da jak. rrrr. tu¿ pod czerwone pole na skali. rêce i nogi jej drga³y. . co robisz. poci¹gaj¹c na siebie rower. po czym podniós³ wzrok na Benny'ego. 19 Gdy Julia wróci³a do redakcji po zamieszkach w supermarkecie. jaki wydaje dziecko bawi¹ce siê samochodzikami. Licznik Geigera upad³ w piach tarcz¹ do do³u. zawo³a³ ludzi.Norrie? .krzykn¹³ Benny. stosu pogrzebowego halloweenowych latarni.Tam co jest! . Tak lepiej? . wierzgaæ nogami.Ja te¿ . Pocz¹tek u³o¿y³a w my lach po drodze. Joe podszed³ na chwiejnych nogach.

Trzêsiesz siê jak w febrze. by potem napisa³a dobry artyku³. Specjalnie dla nich je otworzy³. Tony G. Mówi³: Niepotrzebnie siê to sta³ Przez ca³kowity brak kompetencji Chyba ¿e kto chcia³. PS Wyprowadzi³em Horace'a. Zajrza³ Rommie Burpee. . tylko spokojnie spa³ na swoim kocyku miêdzy kuchenk¹ a lodówk¹.drzwiami. Zaczê³y siê zamieszki . Nie chcia³a go pos³uchaæ. Tyle ¿e wtedy by³o ju¿ za pó no. Uznali my. Pete i ja zgadzamy siê co do tego. Powiedzia³ te¿. I nie mówiê o Randolphie . wgram je w twój komputer i wstukam twoje notatki. . ¿eby go wyprowadziæ. z przestrachem spostrzeg³a. 15. gdy ju¿ zasnê³a. ale wiedzia³a. . spa³a d³u¿ej ni¿ godzinê.. Mia³a straszne worki pod oczami. Podobno co tam siê sta³o wa¿nego. powiedzia³. a zasnê³a kamiennym snem. ¿e nie mog³a go wstukaæ. wiêc pod tym wzglêdem wszystko gra.. póki nie poznamy wszystkich faktów.Nie mogê. a pi¹tek min¹³ przed stu laty. ¿e m¹drze mówi. wiêc wystarczy³o. Nic dziwnego. ale te¿ pamiêtaj¹c. szefowo! Wracam do domu. W koñcu. godz. przesz³a swoje. ale go poprawisz. ja przez ten czas obrobiê zdjêcia. ¿e powinna napisaæ od serca. Nie jest to wiekopomny tekst. Bez przerwy naciska³a niew³a ciwe klawisze. Na kuchennym stole by³ list oparty o solniczkê i pieprzniczkê. zdrzemnij siê godzinê. Ja tam bym go z góry nie rozgrzesza³.00 Julio! Razem z Pete'em F. napisali my o wydarzeniach pod supermarketem. Musia³o byæ pó ne popo³udnie. ¿e cienie w sypialni bardzo siê wyd³u¿y³y. ¿e nadal ma mnóstwo papieru. Corgi wcale nie skamla³ pod drzwiami. Problem w tym. co trzeba. No id . co siê sta³o. jakby to by³a jego wina. Wsunê³a stopy w kapcie. Gdy siê obudzi³a. Horace! Pewnie nasika³ gdzie w k¹cie i bêdzie teraz przeprasza³. ¿eby do tego dosz³o.powiedzia³ Tony. muszê pobyæ trochê z ¿on¹ i dzieciakami Pete idzie na komisariat. muszê napisaæ. ¿e przy³o¿y³a g³owê do poduszki. Id . ¿e potrzeba ci snu. Od pi¹tku nie dosypia³a. Za³atwi³ wszystko. Dobry pocz¹tek. ¿e musimy byæ bardzo ostro¿ni. pobieg³a do kuchni.Id na górê i siê po³ó¿ .W tym stanie niczego nie napiszesz. ¿e powinna koniecznie napisaæ od serca o tym. . Foty s¹ niez³e.

Maca³a przed sob¹ w powietrzu. p o czym wzbi³a siê w powietrze i odlecia³a. ¿e przewróci³a krzes³o. obudzi³a go.jêkn¹³ Benny. Marty Arsenault nie chce mnie wpu ciæ. .Idzie Andy Sanders.Powinna tu przyjechaæ. . cholera! . Poprosiæ go o komentarz albo. nie. .Halloween .. cholera. ...Niech oni przestan¹ krzyczeæ! . . Straci³ córkê trzy dni po mierci ¿ony. ¿eby zamkn¹æ redakcjê.. Na szczycie Black Ridge. przysiad³a na drucie telefonicznym i przygl¹da³a siê im bystrymi oczkami.. kieruj¹c ruchem. zaczekaæ! Nawet nie jest glin¹.Nie ma s³oñca. Ma³o sobie oczu nie wyp³acze. 20 Joe. ¿eby zamkn¹æ informacje i napisaæ artyku³. gdy zadzwoni³ jej telefon. mam tutaj kupê roboty. Wszyscy czworo zostali zamordowani. Pali³o ich gor¹co. Democrat .powiedzia³a Norrie. z którego roztacza³ siê widok na ca³e Chester's . tylko sobie dorabia latem .. wcale nie ma s³oñca..wyrwa³o siê Pete'owi. nie chc¹c. Jaka wrona.i Lester Coggins. a teraz siê z niego zrobi³ wielki wa¿niak u bram burdelu! . wiêc je¿eli.Shumway. popie ci³a i nakarmi³a.Nie. Ju¿ lecê.. o mój Bo¿e. Nie jeste my z New York Post . Nie czekaj¹c na odpowied . . .mrukn¹³ Joe.. Z pocz¹tku by³a do æ spokojna.Julia. ¿e jest jego pani¹. . ..To by³ Pete Freeman. Mieli drgawki.Nie ma s³oñca . przerwa³a po³¹czenie.Pete. nawet pamiêta³a. Nie ¿yj¹ te¿ Angie McCain i Dodee Sanders. A jako podejrzanego aresztowano Dale'a Barbarê. po czym zesz³a na dó³. Norrie i Benny le¿eli na Black Ridge Road w zbyt mocno rozproszonym s³oñcu. W³a nie zaczyna³a.Co takiego?! Zerwa³a siê na nogi tak gwa³townie. wyra nie bez ladu my li samobójczych. . straci³a spokój i faktycznie pu ci³a siê biegiem. . . Kaza³ mi. jednak znalaz³szy siê na chodniku w upale pod tym niebem przybrudzonym tabakowymi plamami. . by Horace zapomnia³.. w sadzie. .Ju¿ biegnê. Jest w celi. Zakraka³a raz...Julio! .O¿¿¿.Brenda Perkins nie ¿yje.

kto siê zjawi³ zaraz po Andym? . . Najwyra niej wy³¹czono klimatyzacjê.Chcê z wami porozmawiaæ jako redaktorka Democrata ! Du¿y Jim odwróci³ siê tylko na tyle. .Pete wskaza³ hummera zaparkowanego tu¿ przed hydrantem. Niedaleko sta³y Linda Everett i Jackie Wettington zatopione w rozmowie. To rozpacza³ Andy Sanders.Nie mo¿e pani wej æ. . pewnie ¿eby oszczêdzaæ gaz. Twarz mia³a jeszcze napuchniêt¹ od snu. 21 Julia wpad³a na schody komisariatu. Du¿y Jim obejmowa³ go ramieniem i mówi³ co uspokajaj¹co. Gdy Pete zjawi³ siê u jej boku.Mówi³ przepraszaj¹cym tonem. . M³odzi ludzie najwyra niej wype³niali jakie formularze. Akurat wtedy Du¿y Jim Rennie oraz Andy Sanders pojawili siê na szczycie schodów prowadz¹cych do piwnicy. któr¹ policjanci Chester's Mill nazywali kurnikiem.A co wpisaæ. Andy p³aka³. . ale za du¿o sobie nie obiecuj.p¹czkowy gromadzony w wiklinowym koszyku. Zawo³am ciê. a nawet zasila³a fundusz kawowo . A przy tym by³o t³oczno. Po piêtnastu sekundach rozb³ys³o ponownie. który o w³os unikn¹³ wybuchu bomby. Takie rozkazy. Julia skierowa³a siê w stronê pokoju odpoczynkowego. Za nimi szed³ Peter Randolph. jak siê nie mia³o poprzedniego zajêcia? . fio³koworó¿owe wiat³o.po charakterystycznych orl ich nosach i okr¹g³ych g³owach. które mówi³o wyra nie: a ludzie w piekle marz¹ o wodzie z lodem.Jim! Pete! . Zgadnij. .Mill. gdzie by³a od lat czêstym go ciem.spyta³ jeden drugiego. w³osy z ty³u stercza³y jej niepokornie. bardzo mi przykro. zupe³nie inaczej ni¿ do Pete'a Freemana. Mundur mia³ nieskazitelny. natomiast twarz jak cz³owiek. a tym razem zrobi³ to Marty Arsenault. Z do³u dobiega³y krzyki. W ¿yciu nikt jej nie zatrzyma³. W holu siedzia³a jaka nies³ychana liczba m³odych ludzi.Lepiej zostañ.Kocham pozytywne my lenie. pokrêci³a g³ow¹. Obie wygl¹da³y na powa¿nie wystraszone. w tym przynajmniej dwóch z Bóg jeden wie ilu braci Killianów. b³ysnê³o jasne. Poprowadzi³ Andy'ego w stronê biura . W komisariacie Juliê od razu uderzy³o. Tych odró¿nia³o siê na pierwszy rzut oka . by j¹ obrzuciæ spojrzeniem.zawo³a³a Julia. kiedy dostanê zgodê na wywiad. ¿e zrobi³o siê tam bardzo ciep³o. .

¿eby ciê zatrzymaæ. to jakie ma alibi? Jak ono pasuje do czasu zgonu? W ogóle znacie czas zgonu? Sk¹d. . ..Porozmawiamy z tob¹.Nie bêdziemy rozmawiaæ.Po wiêæ mi jedn¹ minutê! .. ugodzone no¿em czy.stwierdzi³ Du¿y Jim. jaka ma prawo zej æ do piwnicy! . niestety. Je¿eli jest w tobie chocia¿ cieñ wdziêczno ci. . ¿ebym nie pisa³a o twojej drobnej sprzeczce z ¿on¹.Ten skurwiel zamordowa³ mi córkê! . nadal z przepraszaj¹cym wyrazem twarzy. wiêc ze mn¹ porozmawiacie. Nie wcze niej.Pomodlimy siê do naszego Pana.Jaki obroñca?!! . wskazuj¹c Sandersa. . .Chod . . Julia pobieg³a przez pokój wypoczynkowy.Jakie macie przeciwko niemu dowody? Przyzna³ siê? A je li nie. je¿eli cia³a zosta³y dopie ro co odkryte? Czy ofiary zosta³y zastrzelone. kiedy uznamy za stosowne.Powiesiæ go trzeba! Zabi³ moj¹ córeczkê! . Du¿y Jim wycelowa³ w Juliê palcem. .spyta³a. Bo w przeciwnym razie straci³by pracê. Uniós³ górn¹ wargê. nie da³em rady mrukn¹³. kobie. robi³em. .Marty.zawo³a³a do Du¿ego Jima.zawy³ Andy. . Mówi³ do niego o wspólnej modlitwie. Julia spróbowa³a siê przebiæ obok biurka stra¿nika. . . przyjacielu.Pamiêtaj. . teraz mnie wpu æ.Na g³owê upad³a ? Kobieto! Jest aresztowany pod zarzutem pope³nienia czterech morderstw.krzycza³ Andy. i komendant Randolph jeste cie zatrudnieni przez miasto.Ma obroñcê? . . ods³aniaj¹c zêby.. . ale i w ciek³o æ.Chcê siê zobaczyæ z Barbar¹. . chwyci³ j¹ za ramiê.Skoñczy³em z tob¹. ani krewn¹ .Je¿eli ojciec jednej z ofiar mo¿e siê z nim zobaczyæ. niestety Marty.komendanta. To nie twój interes. .A jego? . co mog³em.Bo nie jeste ani ofiar¹. .Du¿y Jim zagarn¹³ zrozpaczonego ojca..I ty. to dlaczego ja nie? . kiedy w zesz³ym roku poprosi³e mnie. Tym razem we wzroku Du¿ego Jima by³a nie tylko pogarda.On jest ostatni¹ osob¹. . Odst¹pi³ o krok. Popatrzy³a mu prosto w oczy. posz³am ci na rêkê.

. . a policzki mia³ koloru ceg³y. Ostrzegam ciê po raz pierwszy i ostatni. które teraz nale¿a³o do Randolpha. . . nadal os³upia³y. . To niezgodne z prawem.Ostatni raz proszê. ¿e jest zwolniony. . nawet siê nie odwracaj¹c. Opanowa³ siê jednak. . A temu. wyrzuæ j¹. Jeste w cibsk¹ plotkar¹. ‾¹dzê mordu mia³ wyra nie wypisan¹ na twarzy.Nie stracisz roboty . za to tworzysz problemy. pozb¹d siê tej psiej córy . .Nie mo¿esz mu zamykaæ ust. zgodne z prawem jest to. .Czy Barbarze postawiono zarzuty? . Trzasn¹³ drzwiami.A na moje miejsce przyjdzie który z tych ko³ków. Andy siedzia³ za biurkiem. Marty Arsenault skrzywi³ siê niemi³osiernie. . Pete Randolph. co my postanowimy. Drzwi biura otworzy³y siê gwa³townie. Nie patrzy³ jej w oczy.warkn¹³ Du¿y Jim. doskonale o tym wiesz..krzyknê³a Julia.rzuci³ Du¿y Jim.. je li nie ma obroñcy. .powiedzia³ Randolph. twarz ukry³ w d³oniach. wygl¹da na to..Wyci¹gnê³a przed siebie rêce.spyta