P. 1
Trylogia Mrocznego Elfa - T1 - Ojczyzna

Trylogia Mrocznego Elfa - T1 - Ojczyzna

|Views: 180|Likes:
Wydawca: snieshka

More info:

Published by: snieshka on Oct 12, 2010
Prawo autorskie:Attribution Non-commercial

Availability:

Read on Scribd mobile: iPhone, iPad and Android.
download as RTF, PDF, TXT or read online from Scribd
See more
See less

09/13/2015

pdf

text

original

Drow tropiciel Drizzt Do'Urden pojawi si po raz pierwszy w Trylogii Doliny Lodowego Wichru i szybko sta si jednym ze sztandarowych

bohaterów fantasy. Trylogia Mrocznego Elfa ( jest jej pierwszym tomem) opowiada a niezwyk histori pewnego samotnego drowa, który opu ci g biny Podmroku, porzucaj c spo ecze stwo oparte na z u i rodzin , która chcia a widzie go martwym. To w a nie na kartach Ojczyzny tak naprawd rozpocz a si historia tego niesamowitego mrocznego elfa. ***** Miliony czytelników odkry y ju magi powie ci R. A. Salvatore'a osadzonych w wiecie Zapomnianych Krain. To nowe wydanie sagi o mrocznym elfie prezentuje jego przygody w porz dku chronologicznym i przedstawia kolejnemu pokoleniu LEGEND DRIZZTA.

FORGOTTEN

REALMS

OJCZYZNA
R.A. Salvatore

T umaczenie: Piotr Kucharski i Tomasz Malski Tytu orygina u: THE LEGEND OF DRIZZT BOOK I: HOMELAND

LEGENDA DRIZZTA

Ojczyzna Wygnanie Nowy Dom Kryszta owy Relikt Strumienie Srebra Klejnot Haljlinga Dziedzictwo Bezgwiezdna Noc Mroczne Obl enie Droga do witu Bezg o na Klinga Grzbiet wiata S uga reliktu Morze Mieczy Tysi c Orków Samotny Drow Dwa Miecze

Wiem. aby by mile widzianymi w moich Krainach. pewien mroczny elf. którymi mogliby si napawa oraz intryg i tajemnic. doprowadzaj c do rozpaczy konferansjera. któr wci uwa am za najlepsz powie osadzon w Zapomnianych Krainach. Cie Elfa Elaine Cunningham. od Bruenora. jaka do tej pory powsta a) ojca Drizzta. jak pozostawa wy cznie mój: zaskoczy mnie. Zastanawiali cie si . Stworzy em Krainy ponad trzydzie ci pi (rety!) lat temu i przez pierwsze dwadzie cia by to w mniejszym lub wi kszym stopniu tylko mój wiat. e wielu redaktorów zajmuj cych si Krainami od czasu do czasu czuje si podobnie. chcia em odkrywa nieznane zak tki Krain. e Krainy o y y dla mnie. Chcia em by zaskakiwany i zadziwiany. wkroczy w nasze ycie. by fakt. skarbów. Wulfgara. Oraz Drizzt Do'Urden Boba Salvatore. dla których podzieli em si Krainami. Regisa i Cattie-brie po Artemisa Entreriego. bizanty skie i poci gaj ce . Lazurowe Wi zy Jeffa Grubba i Kate Novak. poniewa uchwyci a klimat Waterdeep. a teraz dalej brn przez ci t lodem tundr . dawno temu. Otwarcie wrót Krain dla szerszej publiczno ci nie by o proste i czasem czu em si jak konferansjer w cyrku pe nym artystów. Szczególnie spodoba y mi si pierwsze trzy próby. którzy w chwili. a pó niej (w Ojczy nie. kiedy wspomn o Drizzcie. porwa mnie nie tylko Drizzt. który szed przez ca noc. e istnia a jedna jedyna rzecz. b yskotliwych i wymagaj cych graczy zasypywa a mnie pytaniami i wci domaga a si ode mnie kolejnych szczegó ów. kolejnych osób. który zaczyna wyrywa sobie w osy z g owy (a w moim przypadku brody). Moj szans by o pozwolenie innym twórczym ludziom na wkroczenie do Krain i opowiedzenie swoich historii. co? Prawd mówi c. kolejnych wyja nie . Bob tchn ycie w drowy z gry AD&D (która z kolei zaadaptowa a je z legend prawdziwego wiata) i da nam okrutne. A Zapomniane Krainy sta y si jeszcze bardziej realne. Mówi Äw mniejszym lub wi kszym stopniu". e cz sto zaczynali improwizowa . w której znale li si w wietle reflektorów. zamiast zawsze wysuwa si na prowadzenie i samemu wymy la wszystkie szczegó y . od Elaith w gór . poniewa grupa bardzo utalentowanych. której mój wiat nie móg dla mnie zrobi tak d ugo. które mogliby rozwi za . wpadali w tak eufori . Chcia em.Przedmowa Dawno. które mogliby pozna . Jednym z powodów. Dokonali tego wszyscy bohaterowie Boba. cho na niebie wieci o ju s o ce. poniewa ich bohaterowie byli wystarczaj co zabawni. Zaknafeina.

krytykom i snobom wmówi sobie. opisuj c mi o . dla którego wr czy em klucze do Krain ró nym pisarzom i graczom. a Drizzt sta si doskonale znany szerszemu gronu czytelników fantasy. Co za facet! Ed Greenwood Realmskeep Sierpie . jest skarbem. dojrzewanie. nie tylko graczom. które mo na czyta wiele razy. lojalno i wi zy rodzinne. zemst . jest poznawanie nowych przyjació . a mianowicie jedn z przyjemno ci.. Ofiarowa nam te fikcyjne uciechy wykraczaj ce poza krwawe sceny bitewne. to jest to dobra opowie . By jeszcze jeden powód. e Bob Salvatore jest jednym z nich. jakie czerpi z grania i pisania. a w yciu nigdy nie mo na mie za wielu skarbów.. 2003 .podziemne spo ecze stwo walcz cych drowich miast i arystokratycznych rod zin. A dlaczego? Poniewa R. Nie pozwólcie profesorem. eby kiedykolwiek si sko czy a. albo chcecie s ucha jej w kó ko. Ksi ki doskonale si sprzedawa y. Je li nie chcecie. co jest wyznacznikiem dobrego pisarstwa.A. Historie. Ta ksi ka mo e si okaza jednym z nich. Salvatore naprawd potrafi opowiada historie. e jest inaczej: je li oczaruje was historia snuta przez gaw dziarza przy ognisku. Czuj si zaszczycony.

Hatch¶net Mistrz Wiedzy w Melee-Magthere. Ksi s u ebny. Dinin Do'Urden Drugi ch opiec domu Do'Urden. Kelnozz Drow z gminu trenuj cy w Melee-Magthere. syn opiekunki Malice i mistrz Melee-Magthere. ekspedycj w pobli u Berg'inyon Baenre Syn matki opiekunki Baenre.DRAMATIS PERSONAE Alton DeVir M ody drow. Szkoli Drizzta (w Sorcere) w jego ostatnim roku nauki w Akademii. arcymag Menzoberranzan. trenuje w Melee-Magthere razem z Drizztem Do'Urdenem. a pó niej drugi ch opiec domu Do'Urden i ucze MeleeMagthere. wysoka kap anka Lolth. . stra nik wydobycia prowadz cy górnicz Menzoberranzan. Masoj Hun'ett Ucze czarodzieja. student Sorcere Belwar Dissengulp Gnom g binowy. niespotykanych w ród drowów. m ody wojownik o fioletowych oczach. Guenhwyvar Magiczna czarna pantera wzywana z Planu Astralnego za pomoc onyksowego pos ka. Gromph Baenre Syn opiekunki Baenre. Briza Do'Urden Najstarsza córka opiekunki Malice. Drizzt Do'Urden Syn opiekunki Malice.

Nalfein Starszy ch opiec domu Do'Urden. Bieg a w sporz dzaniu mikstur i eliksirów. której powierzono zadanie wychowania Drizzta i przygotowania go do ycia w spo ecze stwie drowów. Shar Nadal Drow z domu Maevret. Pozbawiony Twarzy Czarodziej i mistrz Akademii. czarodziej. Opiekunka SiNafay Matka opiekunka domu Hun'ett i wysoka kap anka Lolth. który wskutek eksperymentu straci rysy twarzy. nominalna w adczyni Menzoberranzan. Rizzen Drow wojownik i obecny opiekun domu Do'Urden. Opiekunka Malice Matka opiekunka domu Do'Urden. która popad a w nie ask Lolth.Opiekunka Baenre Matka opiekunka pierwszego domu. Zaknafein Najlepszy fechmistrz w Menzoberranzan i by y opiekun domu Do'Urden. syn opiekunki Malice. Naprawd nazywa si Gelroos Hun'ett. Maya Do'Urden Córka opiekunki Malice. Methil Illithid mieszkaj cy w twierdzy Baenre. Opiekunka Ginafae Matka opiekunka domu Devir i wysoka kap anka. . Vierna Do'Urden Córka opiekunki Malice.

GARY¶EMU. MEMU BRATU. .MEMU NAJLEPSZEMU PRZYJACIELOWI.

Tam gdzie wieki temu by a pusta jaskinia z naturalnie rze bionymi stalaktytami i stalagmitami. jakie potwory czekaj na g upców. spod ich . e w pobli u poluje drapie nik. prze lizguj cy si po milcz cych kamieniach i docieraj cy do ukrytych jezior lodowatej wody. jest odleg y odg os kapi cej wody. pulsuj cy jak serce bestii.Preludium Gwiazdy nigdy nie zdobi tego wiata swym poetyckim blaskiem. Miejsca te nie s jednak bezpieczne i tylko g upiec móg by je za takie uzna . Ci. smuk e i delikatne. kiedy co przerwie cisz . Wi kszo nieproszonych go ci nigdy go nie opuszcza. mo e odkry tylko wyobra nia . Cz sto jedynym dowodem dla podró uj cych przez Podmrok. sugeruj ca. Ich oczy widzia y cienie i mrok.rzecz jasna . aden kamie nie pozosta w nim nie zmieniony. które skrywa chaos i niegodziwo serc mrocznych elfów. wszechobecna i absolutna. ale gdy przyjrze si bli ej. Mroczne korytarze wij si zakr tami przez ciemne królestwo. wed ug standardów drowów. du ym miastem. którego niebem jest nieczu y kamie . kryje si Menzo-berranzan. ra cy kontrast dla pustki kamiennych korytarzy. o sklepieniach wysokich i niskich. Panuje tu cisza. tajemny wiat pod t tni c yciem powierzchni Zapomnianych Krain. a ciany pokazuj oboj tno mierci. W jednej z takich jaski . szerokiej na dwie mile i wysokiej na tysi c stóp. To nie ich wiat. to nie wiat wiat a. a s o ce nie dociera do niego ze swymi promieniami ciep a i ycia. które jest cz ci duszy elfów drowów. S domem dla najbardziej niegodziwych ras w Krainach. którym uda si wróci bezpiecznie do domów na powierzchni. pomnik nieziemskiego oraz . przede wszystkim duergarów. Jakie tajemnice czekaj na mia ków. *** Istniej w nim oazy ycia. e podnios si nagle i zagrodz mia kom drog . cz jaskinie wielkie i ma e. pogr onych w magicznym blasku. Taki jest Podmrok.miertelnego pi kna. Miasto jest doskona e w swej formie. Stosy kamieni niczym ostre k y czekaj w milcz cej gro bie. To poczucie porz dku i kontroli to tylko pozory. To Podmrok. jak te na powierzchni. Mo na tylko zgadywa . kuo-toa oraz drowów. Menzoberranzan nie jest. Za którym z niezliczonych zakr tów podró nik mo e si natkn na rogatki takiego miasta.a do chwili. gdy o wietlane s przez pochodnie zapuszczaj cych si tu g upich mieszka ców powierzchni. wracaj odmienieni. rz dy rze bionych zamków. miasta równie du e. wszechogarniaj c zgub Podmroku. Podobnie jak ich miasta s one pi kne. bowiem mieszka w nim zaledwie dwadzie cia tysi cy mrocznych elfów. stoi teraz dzie o sztuki. oszustwo. co kryje si pod powierzchni nieruchomych wód. e nie stracili jeszcze s uchu.

najniebezpieczniejszymi z niebezpiecznych. by utrzyma jej drowie Ädzieci" na wyznaczonym dla nich kursie samozniewolenia. Osi ga siej przez zdrad . lalki ta cz ce dla Paj czej Królowej. a jej wysokie kap anki. marionetki na nie wyczuwalnych. Cz 1 Pozycja Pozycja: w ca ym wiecie drowów nie ma wa niejszego s owa. Dochodzenie nie jest siln stron sprawiedliwo ci drowów. Nikomu nie zale y na tyle. Wszyscy pn si po drabinie Lloth. bo ka de spo ecze stwo musi jej posiada . Pozycja to paradoks wiata mego ludu. Dzieci? Pionki. Pozycja to droga Lloth. ograniczenie naszej pot gi wynikaj ce z g odu tej w a nie pot gi. a kary wymierzane w imi sprawiedliwo ci drowów s bezlitosne. S specjalistami od przetrwania. by ona by a zadowolona. Samo pi kno l ni na czubku miecza mrocznego elfa. Wbicie sztyletu w plecy rywala w chaosie bitwy lub w cichej alejce to do powszechna praktyka . a to przecie Podmrok. którzy zdradzili wcze niej. Paj czej Królowej. Ambicja zabija w nas zdrowy rozs dek i wspó czucie. by zwi kszy chaos. . by ochroni si przed sztyletami.Drizzt Do'Urden . Jawne pope nienie morderstwa lub wywo anie wojny wywo uje dzia anie pozorów sprawiedliwo ci. Paj cza Królowa to bogini chaosu. prawdziwe w adczynie naszego wiata. wszystko w imi Lloth. wszyscy poluj dla jej przyjemno ci i wszyscy padaj ofiar innych owców. by si przejmowa . A jednak drowy s w adcami tego wiata bez w adców. a wszelkie inne rasy si ich obawiaj . dolina mierci . A mier czeka zwykle z przodu. ostrych rysów wyziera nienawi .niepokoj cych. patrz z przychylno ci na ambitnych. To przykazanie ich . którzy kryj si w cieniach z zatrutymi sztyletami. Wyniesienie do w adzy w spo ecze stwie drowów to prosty cykl zabójstw. ale niemo liwych do zerwania nitkach jej paj czych sieci.naszej religii. Oczywi cie istniej pewne zasady zachowania.nawet si to pochwala. któr piel gnuje. Ci najpot niejsi w Menzoberranzan sp dzaj ca e dnie na ogl daniu si przez rami . ambicja.kraina bezimiennych koszmarów. nie odparte pragnienie naszych zepsutych serc. które mog yby wbi si w ich plecy. a ona czyni podatnymi na zdrad tych.

b kitne. nawet drowów. je li bieg y one przewidywalnym szlakiem wzd u pod ogi korytarza. pó nocn cz Menzoberranzan. nawet przez d ugi strop tunelu. apy jego jaszczurzego wierzchowca by y zbyt mi kkie. by mo na je by o us ysze . Dinin nie chcia . Dinin przytrzyma si mocniej siod a. by kto go ledzi . Podziemne jaszczury. Delikatne. które wpada y do g ównej jaskini Menzoberranzan. e zbli a si do wej cia do miasta. zwolni wi c tempo jaszczura. poniewa wiat Podmroku by zbyt niebezpieczny dla samotnych podró nych. po cianach. umiej tno widzenia w spektrum podczerwieni. a w ca ej Akademii rozleg by si alarm. W oczach Dinina. lecz niemal wszystkie stworzenia Podmroku posiada y infrawizj . Dinin zawsze stawa si nerwowy. Podmrok nie by miejscem pozbawionym wiat a. By mrocznym elfem. za amywa a si wraz z ich ruchami. instruktorami Akademii. . ten by najlepiej strze ony. które mog oby go prowadzi . jakim móg by si pochwali w jasnym wietle dnia dowolny mieszkaniec powierzchni. ciemnoskórym kuzynem tej srebrnej rasy. Ciep o yj cych istot by o naj atwiejsze do odró nienia. lecz nie potrzebowa go. Pod anie po trudnym terenie nie pozostawia o tropów takich jak w o wietlonym wiecie powierzchni. gdy jaszczur przeskakiwa szczelin w stropie. drowem. Nie mia wiat a. który otwiera si na Tier Breche. gdy dociera do tego punktu. Kroki pozostawia y resztki ciep a. i jaszczur. by y lubianymi wierzchowcami ze wzgl du na ich zdolno wspinania si po g adkim kamieniu z równ atwo ci jak paj k. Za ukiem. jakby wyrasta a wprost ze skóry. nie móg t dy przej nie wzbudzaj c podejrze .1 Menzoberanzan Móg by przej zaledwie o krok od mieszka ca powierzchni i pozosta by nie zauwa ony. Zazwyczaj Dinin nie opuszcza samotnie miasta. po czym wykonuj c obrót skoczy na cian . za gi tka i doskonale wykonana zbroja. pozwala o mrocznemu elfowi dostrzega swoich wrogów w sposób równie szczegó owy. Jaszczur Dinina posuwa si swobodnym. Ten dzie by jednak inny. Je li chcia by t dy przej wróg. Z setki tuneli. paj ki o ywi yby si i zaatakowa y go. nale c do Akademii i nikt poza mistrzyniami i mistrzami Akademii. ogrzewane przez odleg e szczeliny lub gor ce strumienie. które z atwo ci mo na by o ledzi . sta y w pozycjach obronnych dwie rze by ogromnych paj ków. p yn c nad poszarpan pod og . magiczne wiat o zza rze bionego uku powiedzia o drowowi. posiadaj ce lepkie i mi kkie trójpalczaste apy. e adne nieprzyjazne drowie oczy nie ledz jego kroków. Na kamieniach cian oraz pod ogi wirowa y przed nim wszystkie kolory spektrum. Niewielu korzysta o z tego w skiego tunelu. które przekszta ca y subtelne odcienie ciep a na wyra ne i kolorowe obrazy. która ta czy a pod gwiazdami na powierzchni wiata. w ciszy. Dinin musia si upewni . w któr odziany by i je dziec. lecz szybkim krokiem.

za ozdobnymi stalagmitowymi kolumnami. najpierw pragn c si upewni . y o tutaj dwadzie cia tysi cy mrocznych elfów. które oznacza y wej cie do Akademii. By drowem z miasta. To by o Menzoberranzan. . Poza Tier Breche. móg wi c przej bez niepokoju przez ka dy tunel. a wróc . zbudowan w kszta cie paj ka szko Lloth. Nawet z tej odleg o ci Dinin móg odró ni Dom Baenre. pod którymi przeszed Dinin. jednak Akademia by a nieprzewidywalnym miejscem. nawet gdy kilka kroków od jego paszcz przebiegnie y szczur jaskiniowy. jasno ó te i subtelnie b kitne. ozdobne kolumny lub doskonale wyrze bione gargulce by y niemal zawsze otoczone magicznym wiat em. dzi ki czemu zapewnia o panoramiczny widok pozosta ej cz ci Menzoberranzan. nie mogli si obej bez tego bólu w swoim wiecie zwojów i pergaminów. Dinin wiedzia . wr cz wiec ce energi . wielokondygnacyjn wie czarodziejstwa. Bardziej odosobnione ni te naturalnie stopniowane kolory w spektrum podczerwieni. by opó ni y go obawy i rozmy lania. oraz Melee-Maghtere. jak paj ki. insygnia Domu Do'Urden mie ci y w sobie kilka magicznych dweomerów. Wyj z niego insygnia Domu Do'Urden. Dom Baenre istnia od pi ciu tysi cy lat.wyszepta Dinin do jaszczura wymachuj c przed nim insygniami. Obejmowa dwana cie stalagmitowych kolumn i sze gigantycznych stalaktytów. Widzia paj ki wpatruj ce si w niego ze swych pi ciu metrów wysoko ci. przeszed pomi dzy nimi wchodz c na teren Tier Breche. magiczny p aszcz ochronny. dawnej i formalnej nazwy Domu Do'Urden. szarego kamienia. jaskinia obni a a si gwa townie i rozszerza a. b kitnym na zewn tr znych kolumnach. lady ciep a z rozmaitych szczelin i gor cych róde wirowa y po ca ej jaskini. przecinaj ce si i zlewaj ce ze sob . drow lub ktokolwiek inny. W ko cu by y jeszcze zwyczajne wiat a miasta. pozostawiaj c jaszczura przytwierdzonego wygodnie do ciany na poziomie jego piersi. gdzie m scy wojownicy uczyli si swego rzemios a. utrzymuj c sw pozycj . . e paj ki cz sto z o liwie odmawia y prawa wej cia. Podobnie jak w przypadku wszystkich domów drowów. Sorcere. Dinin wzi g boki oddech i ostro nie przeszed pod ukiem. Nisza Akademii by a w ska. od za o enia Menzoberranzan. i wyci gn zawieszony na szyi woreczek. by y regiony intensywnej magii. dwadzie cia tysi cy o nierzy w armii z a. Sprawa. Przesun si w bok i zatrzyma . agodnie zwini t . by a niezwykle istotna dla planów wojennych jego rodziny. jakby by przyro ni ty do ska y. Praktycznie ka dy centymetr ogromnej budowli p on ogniem faerie. mie ci a w sobie tylko trzy budynki sk adaj ce si na szko drowów: Arach-Tinilith. Jaszczur b dzie niewzruszenie wype nia polecenie. za do przodu dalej. nie spogl da nigdy z tego miejsca bez poczucia wspania o ci miasta mrocznych elfów. z któr szed . Drowy z dum podkre la y pi kno swoich projektów.Poczekasz. budowl w kszta cie piramidy. Przez niektóre okna odleg ych domów wida by o ostry blask wiec. Spogl daj c prosto przed siebie. by podziwia widok Menzoberranzan. Nikt. e nikt nie czai si w pobli u. za jaskrawopurpurowym na wielkiej centralnej kopule. Dinin przypomnia sobie.Dinin zsiad z wierzchowca. Pierwszy Dom Menzoberranzan. wspinaj ce si na ciany i kopce stalagmitów lub biegn ce samotnie pod stropem z ponurego. Dinin s ysza . ogie faerie i roz wietlone rze by na domach. Kolory Menzoberranzan by y trojakie dla czu ych oczu drowów. z których jeden dawa cz onkom domu ca kowit kontrol nad domowymi zwierz tami. pó niej za . ni mog y dostrzec jego bystre oczy. ulubiona przek ska. e nie mo e pozwoli . nie wrogiem. biegn c w obydwie strony poza zasi g wzroku Dinina. obcych dla Podmroku. Si gn pod swój piwafwi. z dala od ogromnych paj ków. w tym czasie prace nad udoskonaleniem ozdób domu nigdy nie zosta y zaprzestane. Purpurowe i czerwone. Tier Breche by o najwy szym punktem pod o a trzykilometrowej jaskini. paj ka trzymaj cego w swoich o miu odnó ach ró nego rodzaju bro i ozdobionego literami ÄDN" od Daermon N'a'shezbaernon. miasto drowów. e tylko kap ani lub czarodzieje je zapalali.

. które skutecznie ukry yby delikatny obrys jego w asnej temperatury cia a.Poczekaj. poniewa widok czarodzieja zaprowadzi go na skraj wytrzyma o ci nerwowej.pe ny dzie na powierzchni . Dinin uzna . Od kiedy wst pi do konspiracji. Pozbawiony Twarzy .spyta czarodziej. dopóki ca a struktura nie p on a czerwieni w spektrum infrawizji. . -Masz moj zap at ? . .stopniowo rozp ywaj c si ciep em po Narbondel.Tej nocy? Dinin skrzy owa r ce i zastanowi si nad pytaniem. zbyt prosty. zaproponowa a mu skrawek nadziei. e czarodziej stoi teraz przy podstawie.Student czy mistrz? . Opiekunka Malice Do'Urden. jego r ce z podnieceniem uk ada y si w gesty. e niecierpliwo mo e go kosztowa ycie. lecz Dom Do'Urden potrzebowa czarodzieja. . odgaduj c paskudne zamiary kryj ce si za instrukcjami Dinina. a zewn trzn cian Tier Breche. gdy pomy la . tak e jedna z nich przykrywa a drug na piersi.gdy Alton DeVir b dzie martwy. matki Opiekunki Daermon N'a'shezbaernon. tragedia ta stopi a mu rysy twarzy i pozostawi a pust . Kolumna by a teraz ca kowicie ciemna. która wydawa a si Dininowi normalna. .odpowiedzia Dinin. . tak daleko jak jeszcze nigdy nie by . W nieczu ym sercu Dinina nie by o miejsca na lito .Czy skazany na zgub ch opiec ma wiedzie o losie swojego domu. zanim zginie? . czarodziej obawia si . Dotar w ko cu do Sorcere. d o mi po czonymi. i wsun si w w sk alejk pomi dzy kr t podstaw wie y. szko y czarodziejstwa. dostrzegaj c swoj pomy k .Witaj. obok którego nie móg przej oboj tnie. szukaj c na cianie Äcieni" wzorów ciep a. Grubo odziana posta obesz a uk budowli i stan a przed Dininem. e Alton DeVir powinien umrze .zasygnalizowa dobitnie Dinin. By a pó noc. Opanowanej twarzy Dinina zaprzecza o jednak dr enie r k. obdarzona nieporównywaln z adnym innym drowem w tym rozleg ym mie cie umiej tno ci warzenia trucizn i balsamów. z r koma trzymanymi przed sob i zgi tymi w okciach.Niech Alton DeVir zginie pozbawiony nadziei.obieca spokojnie Dinin .rzek czarodziej mow gestów. padaj c na jedno kolano w pozie podda czej. Czar dzia a przez ca y cykl . e niektórzy z owych o nierzy zgin tej nocy.Oczywi cie . . By w szponach gwa townego bólu wywo anego przez jeden z jego magicznych eksperymentów. .Tylko mistrz mo e chodzi po Tier Breche w czarn mier Narbondel . a wiat o Narbondel osi gnie zenit . i przemkn z boku Tier Breche. . równie szczegó owym jak mowa.odpowiedzia Dinin. Pod koniec ka dego dnia wyznaczony przez miasto Arcymag rzuca swoje magiczne ognie na podstaw kamiennej kolumny. Dziesi tego Domu Menzoberranzan? Pozbawiony Twarzy cofn si o krok.odpar Dinin. która nagle rozja ni a szkar atny blask w wyczuwaj cych ciep o oczach m odego Do'Urdena. która s u y a w Menzoberranzan za zegar. Narbondel by a jedynym sposobem.Czy miesz w tpi w obietnic Malice Do'Urden. za którego pomoc drowy mog y ledzi up yw czasu w wiecie nie znaj cym dni ani pór roku.Moje przeprosiny. gotów do ponownego rozpocz cia cyklu. och odzona. . . . Dinin odszed od paj ków i wej cia do tunelu. . odzyskuj c sw postaw z pierwszymi oznakami swego temperamentu. Opiekunka Malice poinstruowa a go. wyznaczona godzina.zgodzi si czarodziej. Pozbawiony Twarzy nie przegapi iskierki.Dostaniesz swój balsam . wielk centraln kolumn .Poczujesz si usatysfakcjonowany . poniewa wygas ogie dweomerów. Obcy pozosta w zwyczajowej dla mistrza Akademii drowów pozycji.Na w skich wargach Dinina pojawi si paskudny u miech.dobieg oczekiwany szept. . Postawa ta by a jedyn zwi zan z tym osobnikiem rzecz . Scenariusz ten wydawa si teraz Dininowi zbyt wyra ny.Gdy b dzie pada ostateczny cios .Drugi Ch opcze Do'Urden . a na twarzy go ci krzywy u mieszek. Dinin spogl da naNarbondel.zasygnalizowa w bezg o nym j zyku migowym drowów. Drugi Ch opcze Domu Do'Urden -odpowiedzia . gor c plam bia ego i zielonego luzu. gdy rozpocznie si walka pomi dzy ich rodzinami.

Dinin i tak nie zwróci by na nich uwagi. Kierowa si w stron rodkowej cz ci po udniowego kra ca miasta. skr caj c w alejk usian kamieniami i wirem. Nied wiedzio uki nie by y g upimi stworzeniami. si gaj cych od pod ogi do stropu kolumn. Dinin wiedzia . odwracaj c si i kieruj c swego jaszczura na grupk . nie móg jednak zlekcewa y opiesza o ci nied wiedzio uków. by o mianem jego domu. wydr onych w sie . ruszy wi c znowu w drog . by spojrze na przemykaj cego szybko drowa. Z dwudziestu tysi cy ciemnych elfów w Menzoberranzan zaledwie oko o tysi ca by o szlacht . jak szybko odsun yby si . które oznacza y dzielnic najdoskonalszych domów w Menzoberranzan. Gdy okr y jeden lepy zakr t. wybieraj c ostro niejsz drog przez cienie ciep a. Przypuszcza . odnajduj c rozwidlenie. Ogromne i w ochate goblinopodobne stwory przystan y na chwil . sposób przyci cia bia ych w osów Dinina oraz wyra ny wzór purpurowych i czerwonych linii na jego piwafwi mówi im wystarczaj co wiele na temat jego to samo ci. dzie mi sze dziesi ciu siedmiu uznawanych w mie cie rodzin.na drodze uciekaj cych stworze . Jako cz onek dziesi tego domu w mie cie Dinin móg bez problemu porusza si gdzie chcia w obr bie wielkiej jaskini. a z p askiej kamiennej pod ogi wyrasta y jedynie nie przyci gaj ce wi kszej uwagi kolumny stalagmitów.Wkrótce nauczycie si szacunku dla Domu Do'Urden! .wyszepta pod nosem mroczny elf. by nie spogl da Dininowi w oczy. po czym powoli lecz z wyra nym celem odsun y si z drogi. by popatrze na drowa. jednak chwil pó niej. ma ej miejskiej sadzawki z pokryt mchem wysp . gdyby by cz onkiem Domu Baenre lub jednego z pozosta ych siedmiu domów rz dz cych? . e i by poza granicami miasta. Gdy znów znalaz si na p askich i kr tych alejkach pomi dzy l ni cymi zamkami drowów. Potrafi y odró ni szlachcica od elfa z ludu i cho elfy drowy nie nosi y swych rodzinnych insygniów na widoku. Zastanawia si . Dinin poczu si usatysfakcjonowany przywo uj c wrodzone moce swojej rasy. Setka goblinów i orków podnios a wzrok znad swoich pasterskich i rybackich obowi zków. Nied wiedzio uki rzuci y si do ucieczki. Opiekunka Malice. By zbyt poch oni ty powag chwili. e nikt powi zany z Domem Do'Urden nie mo e da si z apa w pobli u g stwiny grzybów.nieprzenikaln dla infrawizji i zwyczajnego wzroku . Na Dininie ci y a powaga misji. W Menzoberranzan jeden nakaz dominowa nad wszystkimi pozosta ymi: Nie daj si z apa . e by o to warte ryzyka. w produkcyjnej cz ci Menzoberranzan. Na po udniowym kra cu g stwiny grzybów porywczy drow znalaz to. e nied wiedzio uki rozpozna y go jako cz onka Domu Do'Urden. gdy us ysza omot i kl twy nied wiedzio uków potykaj cych si lepo na kamieniach. by jeszcze bardziej zwi kszy pr dko . niemal wpad na grup czterech b kaj cych si nied wiedzio uków. za nazwisko Do'Urden.*** Dinin wróci do swego wierzchowca i pospieszy pustymi korytarzami. matka Dinina. Reszta to zwyczajni o nierze. Znaj c swoje ograniczenia niewolnicy uwa ali bacznie. czego szuka : skupisko pi ciu wielkich. uzna . e niezbyt roztropne jest zwracanie na siebie w ten sposób uwagi. kopn swego jaszczura. nie by a osob . do g stwiny ogromnych grzybów. z któr mo na by o si spiera . Wezwa kul ciemno ci . By szlachcicem. Dinin skierowa swego wierzchowca wzd u brzegów Donigarten. na której znajdowa o si spore stado byd opodobnych stworze zwanych rothami. lecz Opiekunka Malice powiedzia a jasno. Pojawi si wzd u wschodniego kra ca wielkiej groty. synem wysokiej kap anki. które zaprowadzi go innym wej ciem do w a ciwej jaskini. Jego gniew opad . gdzie adne rodziny drowów nie ujrz . lecz w ko cu by to tylko nakaz.

pomieszcze i po czonych ze sob za pomoc metalowych i kamiennych pomostów. L ni ce czerwieni gargulce, standardowy element domu, spogl da y w dó z setek pomostów niczym bezszelestni stra nicy. By to Dom DeVir, c/warty Dom Menzoberranzan. Miejsce to by o otoczone pier cieniem wysokich grzybów, z których co pi ty by wrzaskunem, rozumnym grzybem nazwanym tak (i cenionym przez stra ników) za alarmuj ce odg osy, jakie wydawa z siebie za ka dym razem, gdy kto przechodzi obok. Dinin zachowa bezpieczn odleg o , nie chc c zaniepokoi którego z wrzaskunów i wiedz c równie , e forteca strze ona jest przez innych, bardziej mierciono nych stra ników. Powietrze nad cz ci miejsk przenikn oczekiwany szmer. By a to oznaka przekazywanej w ca ym Menzoberranzan wiadomo ci, e Opiekunka Ginafae z Domu DeVir utraci a ask Lloth, Paj czej Królowej, bogini wszystkich drowów oraz prawdziwego ród a si y ka dego z domów. Sprawy takie nigdy nie by y otwarcie dyskutowane w ród drowów, lecz ka dy, kto wiedzia wystarczaj co du o, spodziewa si , e która z rodzin znajduj cych si ni ej w miejskiej hierarchii uderzy na okaleczony Dom DeVir. Opiekunka Ginafae i jej rodzina jako ostatni dowiedzieli si o niezadowoleniu Paj czej Królowej - nawet to by o cz ci podst pnych zwyczajów Lloth - a spogl daj c z zewn trz na Dom DeVir Dinin by w stanie stwierdzi , e skazana na zag ad rodzina nie mia a wystarczaj co czasu, by uruchomi odpowiednie rodki obronne. DeVir posiadali niemal czterystu o nierzy, g ównie kobiet, lecz ci, których Dinin widzia na pomostach, wydawali si zdenerwowani i niepewni. Dinin u miechn si jeszcze szerzej, gdy pomy la o swoim w asnym domu, który z ka dym dniem rós w si pod przewodem przebieg ej Opiekunki Malice. Z trzema jego siostrami, które szybko zbli a y si do pozycji wysokiej kap anki, jego bratem - do wiadczonym czarodziejem oraz jego wujkiem, Zaknafeinem, najdoskonalszym szermierzem w ca ym Menzoberranzan, ci ko zaj tym trenowaniem trzech setek o nierzy, Dom Do'Urden by powa n si . Za Opiekunka Malice, w przeciwie stwie do Ginafae, cieszy a si pe n ask Paj czej Królowej. - Daermon N'a'shezbaernon - mrukn pod nosem Dinin, stosuj c formalne i dawne okre lenie Domu Do'Urden. - Dziewi ty Dom Menzoberranzan! - Podoba o mu si brzmienie tego tytu u. *** W innej cz ci miasta, za l ni cym srebrem balkonem oraz sklepionymi wrotami, si gaj cymi sze ciu metrów w gór na zachodniej cianie jaskini, siedzia y g ówne osobisto ci Domu Do'Urden, zebrane tam, by dopracowa ostatnie plany nocnego zadania. Na podwy szeniu, w ko cu ma ej komnaty audiencyjnej siedzia a czcigodna Opiekunka Malice, z brzuchem wzd tym ostatnimi godzinami ci y. Po jej bokach, na honorowych miejscach, znajdowa y si jej trzy córki, Maya, Vierna i najstarsza, Briza, wie o wy wi cona wysoka kap anka Lloth. Maya i Vierna wygl da y niczym m odsze wersje swojej matki, szczup e i z udnie drobne, cho dysponuj ce wielk moc . Briza jednak nie posiada a zbyt wiele cech rodzinnych. By a wysoka - wielka jak na standardy drowów - oraz zaokr glona w ramionach i biodrach. Ci, którzy znali Briz , wiedzieli, e jej rozmiar wynika po prostu z temperamentu - mniejsza sylwetka nie mog aby pomie ci z o ci i brutalnych cech najnowszej wysokiej kap anki Domu Do'Urden. - Dinin powinien wkrótce wróci - zauwa y Rizzen, aktualny opiekun rodziny. -1 powiedzie nam, czy nadszed ju odpowiedni czas do szturmu. - Ruszymy zanim Narbondel odnajdzie swój poranny blask! -warkn a na niego Briza swym niskim, lecz ostrym jak brzytwa g osem. Skierowa a w stron matki krzywy u miech, szukaj c poparcia, e dobrze post pi a pokazuj c m czy nie jego miejsce. - Dziecko przyjdzie tej nocy - wyja ni a Opiekunka Malice swemu zagniewanemu m owi. Pójdziemy niezale nie od tego, jakie wie ci przyniesie Dinin. - To b dzie ch opiec - mrukn a Briza, nawet nie staraj c si ukry rozczarowania. - Trzeci

yj cy syn Domu Do'Urden. - By zosta po wi cony Lloth - wtr ci si Zaknafein, poprzedni opiekun domu, który teraz dzier y istotn pozycj fechmistrza. Ten do wiadczony wojownik wydawa si ca kiem zadowolony z my li o ofierze, podobnie jak Nalfein, najstarszy syn rodziny, stoj cy u boku Zaka. Nalfein by starszym ch opcem i poza Dininem nie potrzebowa ju wi cej konkurencji w szeregach Domu Do'Urden. - Zgodnie ze zwyczajem - u miechn a si Briza, a czerwie jej oczu rozb ysn a. - Aby dopomóc naszemu zwyci stwu! Rizzen poruszy si niespokojnie. - Opiekunko Malice - o mieli si odezwa . - Znasz dobrze trudno ci porodu. Czy ból nie rozproszy twojej... - O mielasz si wypytywa matk opiekunk ? - odezwa a si ostro Briza, si gaj c po zako czony g owami w y bicz, przypi ty wygodnie u jej pasa. Opiekunka Malice powstrzyma a j podniesion d oni . - Do cz do walcz cych - powiedzia a opiekunka do Rizzena. - Niech kobiety domu zajm si wa nymi kwestiami bitwy. Rizzen znów si poruszy i opu ci wzrok. *** Dinin dotar do magicznie wykutego ogrodzenia, które czy o twierdz na zachodniej cianie miasta z dwoma ma ymi stalagmitowymi wie ami Domu Do'Urden i tworzy o dziedziniec ca ej struktury. Ogrodzenie by o z adamantytu, najtwardszego metalu na wiecie, ozdabia o je za sto rze b przedstawiaj cych paj ki, które trzymaj w odnó ach bro , za ka dy z nich jest pokryty zabójczymi glifami i zakl ciami ochronnymi. Pot na brama Domu Do'Urden wywo ywa a zachwyt wielu domów drowów, lecz po obejrzeniu spektakularnych budowli w g stwinie grzybów Dinin czu tylko rozczarowanie, gdy spogl da na w asn siedzib . Ca a struktura by a prosta i w pewnym sensie naga, podobnie jak fragment ciany, z zas uguj cymi na uwag wyj tkami w postaci mith-rilowo-adamantytowych tarasów, biegn cych wzd u drugiego poziomu, nad sklepionymi wrotami zarezerwowanymi dla szlacheckiej cz ci rodziny. Ka da balustrada tych balkonów sk ada a si z tysi ca rze b, uk adaj cych si razem w jedno dzie o sztuki. Dom Do'Urden, w przeciwie stwie do zdecydowanej wi kszo ci domów w Menzoberranzan, nie sta swobodnie w g szczu stalaktytów i stalagmitów. G ówna cz ca ej struktury znajdowa a si w jaskini i cho to u o enie mia o niew tpliwe walory obronne, Di-nin stwierdzi , i a uje, e jego rodzina nie okaza a troch wi cej wystawno ci. Podekscytowany o nierz rzuci si do bramy, by otworzy j przed powracaj cym drugim ch opcem. Dinin przemkn obok niego, nie zadaj c sobie nawet trudu powitania, i wjecha na podwórze wiadomy setek zaciekawionych spojrze , które na niego pad y. o nierze i niewolnicy wiedzieli, e wykonywana przez Dinina tej nocy misja mia a co wspólnego z oczekiwan bitw . Na srebrny taras drugiego poziomu Domu Do'Urden nie prowadzi y adne schody. To równie by rodek ostro no ci przewidziany po to, by oddzieli przywódców domu od mot ochu i niewolników. Szlachta drowów nie potrzebowa a schodów, inny aspekt ich wrodzonych magicznych zdolno ci pozwala im stosowa moc lewitacji. Nie zastanawiaj c si zbytnio n ad wykonywan czynno ci , Dinin wzniós si swobodnie w powietrze i wyl dowa na balkonie. Przeszed pod ukiem i pospieszy g ównym korytarzem domu, który by s abo o wietlony agodnymi odcieniami ognia faerie, co pozwala o widzie w zwyczajnym spektrum wiat o, a nie zak óca o jednocze nie stosowania infrawizji. Ozdobne, wykute z br zu drzwi by y miejscem, do którego pod a drugi ch opiec. Zatrzyma si przed nimi zmieniaj c sposób widzenia z powrotem na spektrum podczerwieni. W przeciwie stwie do korytarza w pomieszczeniu za drzwiami nie by o róde wiat a. By a to sala audiencyjna wysokich kap anek, przedsionek wielkiej kaplicy

Domu Do'Urden. Kap a skie pomieszczenia drowów, w zgodzie z mrocznymi obrz dami Paj czej Królowej, nie by y miejscami wiat a. Gdy Dinin poczu , e jest ju przygotowany, przeszed prosto przez drzwi, bez wahania mijaj c dwie zszokowane stra niczki i mia o id c w stron swej matki. Wszystkie trzy córki rodziny zmru y y oczy widz c swego obcesowego i pozbawionego manier brata. Wej bez pozwolenia! To on móg by zosta po wi cony tej nocy! Dininowi podoba o si testowanie granic swojej podrz dnej pozycji m czyzny, nie móg jednak lekcewa y gro nych spojrze Yierny, Mayi i Brizy. B d c kobietami by y wi ksze oraz silniejsze i przez ca e ycie wiczy y korzystanie z niegodziwych kap a skich mocy drowów oraz broni. Dinin spogl da na zakl te dope nienia kap anek, przera aj ce w owe bicze u pasów jego sióstr, które zacz y wi si w oczekiwaniu na kar , któr wymierz . R koje ci by y z adamantytu i do zwyczajne, jednak same bicze zosta y zrobione z ywych w y. Bro Brizy by a szczególna, poniewa mia a sze poruszaj cych si niespokojnie w y, zwini tych w w z y wokó pasa, na którym wisia y. Briza by a zawsze najszybsza, je li chodzi o o wymierzenie kary. Opiekunka Malice wydawa a si jednak zadowolona z dumnego zachowania Dinina. Drugi ch opiec zna swoje miejsce wystarczaj co dobrze, jak na jej gust, a tak e wykonywa bez strachu i pyta jej rozkazy. Dinin odnalaz ukojenie w spokojnej twarzy swej matki, przeciwie stwie rozpalonych do bia o ci oblicz trzech sióstr. - Wszystko jest gotowe - powiedzia do niej. - Dom DeVir st oczy si za swoim ogrodzeniem, oczywi cie oprócz Altona, który bezmy lnie pobiera swoje nauki w Sorcere. - Spotka e si z Pozbawionym Twarzy? - spyta a Opiekunka Malice. - Akademia by a cicha tej nocy - odpar Dinin. - Nasze spotkanie przebieg o doskonale. - Zgodzi si na nasz kontrakt? - Alton DeVir zostanie potraktowany w odpowiedni sposób - zachichota Dinin. Przypomnia sobie drobn poprawk , jakiej dokona w planach Opiekunki Malice, opó niaj c egzekucj Altona na rzecz swojej w asnej dzy wi kszej dawki okrucie stwa. W my lach Dinina pojawi o si jeszcze jedno wspomnienie: wysokie kap anki Lloth mia y niepokoj cy dar czytania w my lach. - Alton zginie tej nocy - Dinin szybko doko czy odpowied , utwierdzaj c kobiety w tym przekonaniu, zanim zd y y wysondowa go w poszukiwaniu wi kszej ilo ci szczegó ów. - Wspaniale! - zagrzmia a Briza. Dinin odetchn z troch wi ksz swobod . - Zespólmy si - nakaza a Opiekunka Malice. Czterech drowów ukl k o przed opiekunk i jej córkami: Riz-zen przed Malice, Zaknafein przed Briz , Nalfein przed May , a Dinin przed Viern . Kap anki za piewa y chórem, k ad c jedn r k na czole pe nego szacunku o nierza i dostrajaj c si do jego pragnie . - Znacie swoje miejsca - powiedzia a Opiekunka Malice, gdy ceremonia zako czy a si . Skrzywi a si z bólu wywo anego przez kolejny skurcz. - Zaczynajmy nasze dzie o. *** Mniej ni godzin pó niej Zaknafein i Briza stali razem na tarasie obok górnego wej cia do Domu Do'Urden. Pod nimi, na pod odze jaskini, szykowa y si druga i trzecia brygada rodzinnej armii, pod dowództwem Rizzena i Nalfeina, zak adaj c ogrzane paski skóry oraz metalowe os ony - kamufla maj cy schowa charakterystyczne sylwetki ciemnych elfów przed widz cymi ciep o oczyma drowów. Grupa Dinina, pierwsza si a uderzeniowa sk adaj ca si mi dzy innymi z setki gobli skich niewolników ju dawno wymaszerowa a. - B dziemy znani po tej nocy - rzek a Briza. - Nikt nie podejrzewa by, e dziesi ty dom odwa y si wyst pi przeciwko tak pot nej rodzinie jak DeVir. Gdy roznios si wie ci o krwawych wydarzeniach dzisiejszej nocy, nawet Baenre dostrzeg Daermon N'a'shezbaernon! -

Jak zawsze jednak s uszny os d zachowa wy wiczon r k Zaka w miejscu. gdy przemyka o przed nim miasto Menzoberranzan. by kiedy opiekunem domu. osob z ludu. gdy Opiekunka Malice siedzia a ochronnie u jej boku. wysokim i umi nionym m czyzn . Zaknafein przyjrza si plecom najstarszej córki Opiekunki Malice. co powiniene ? . zawis o tu nad kraw dzi tarasu. by spogl da . za ci.Zrobione . Uderzy a Zaka w rami . Wskoczy na rodek istoty.powiedzia a po kilku minutach Briza. poniewa s u y czasami Opiekunce Malice jako m . Briza po egna a go gestem i wskaza a swemu s udze. ni wbi jej sztylet w kr gos up. wi c Zak opar si o cian i zacz znów rozmy la nad stoj cym przed nim przyjemnym. odkrywaj c kilka ma ych ceramicznych kulek. silniejszym ni wi kszo kobiet. przyzwane z planu ywio ów. niewidoczny. ywy pr d powietrzny. pos usznie czekaj c na rozkazy tej. dopóki on sam oraz wszystkie posiadane przez niego przedmioty nie zosta y sch odzone do tej samej temperatury i odcienia. niezauwa alny i niewyczuwalny.spyta a Briza. Briza powoli wyci gn a sw ró d k .Wychyli a si przez balustrad . Pomijaj c zwi zane z tym komplikacje. cho niebezpiecznym zadaniem.Masz to. prostuj c palce. zw aszcza kap anek Lloth.wyobra a sobie wtedy mier . e pod wp ywem czaru przed wyczuwaj cymi ciep o oczyma stworze Podmroku b dzie szary jak zwyk y kamie . by odlecia . w ciemno pod niewidocznym stropem ogromnej jaskini. uznawali go za jednego z najlepszych wojowników obojga p ci w ca ym Menzoberranzan. Nic nie dawa o fechmistrzowi wi cej przyjemno ci. bardziej ó ty i cieplejszy ni powietrze groty. nawet cia o. znajduj c si w a nie w rodku drugiego czaru przywo ywania.Przygotuj si . Zak ujrza dzie o Brizy. okazuj c Zakowi znacznie wi cej szacunku ni wtedy. Oprócz Brizy i jej matki. którymi przejd przez kr te miasto do g stwiny grzybów i pi ciokolumnowej struktury Domu DeVir.Istotnie. co je przywo a a. Zaknafein. Zak poczu . nast pnie w drugie. dwóch wysokich kap anek Paj czej Królowej.wyszepta a.Opiekunka Ginafae nie b dzie zadowolona . e zostawi a dla niego wszystkie kap anki Domu DeVir! . Zak strz sn g ste w osy z twarzy i stan wyprostowany. przenikaj c jego ubrania i zbroj . Stworzenie. rozpoczynaj c za piew. jak dwie brygady formuj si w szeregi i wyruszaj w milczeniu oddzielnymi szlakami.oznajmi a po kilku minutach Briza. Zak nie waha si . .zawo a a do Zaka. Zajmowa on troch czasu. by upewni si . ze swoimi niezrównanymi zdolno ciami szermierczymi. któremu pozwolono nosi nazwisko rodziny jako w asne. zamkn wszy dok adnie oczy. pozwalaj c jej unosi go nad pod og . którzy byli wiadkami jego walki. Fechmistrz wyci gn jeden ze swoich adamantytowych mieczy. . który uaktywnia urz dzenie. . z niewiarygodnie ostr kraw dzi z zabójczych dweomerów. Jak to mi o ze strony Opiekunki Malice. Równie mocno chcia a mierci kap anek DeVir jak Zak. Zak odwzajemni u miech i odwróci si do odchodz cych o nierzy. nie pragn c niczego wi cej. Zak by fechmistrzem Domu Do'Urden. Zak by by równie szcz liwy mog c zabija kap anki Domu Do'Urden. Zak zachichota zastanawiaj c si nad ironi jej s ów.wiedzia jednak.Dobrej walki! . cho by ju w powietrzu nad ni . . ni zabijanie elfów drowów. Poprowadzi a wzrok Zaka w gór . jak opadaj na niego mro ne drobinki. Mimo to Briza ba a si go rozgniewa . e wci s w stanie radzi sobie z ostrzem. lecz z ró nych powodów. po czym przytrzyma a ró d k bez ruchu nad jego g ow . . Zak by tylko m czyzn . Zak otworzy oczy i wzdrygn si . Zak naci gn czarny kaptur i otworzy ma sakiewk u s wego pasa. zbli aj cy si pr d powietrza. Briza u miechn a si z owrogo i roztarta szczup e d onie. Zak nienawidzi magicznego ch odu . Skierowa wzrok na Briz . by atutem Domu Do'Urden. dobrej walki - . wykut z pomoc magii bro drowów.

Dinin wybra nieco d u sz drog . ale wielu oczekiwa o takiego wydarzenia. sz o stu uzbrojonych niewolników pomniejszych ras . jak karze si tu zbieg ych niewolników. rozparta na krze le przeznaczon do rodzenia.. Nie zdarza o si to w Menzoberranzan codziennie. Je li ktokolwiek pozosta by przy yciu. któr mieli przed sob . równie sprawnie. z apa go i umie ci z powrotem w skrywaj cej ciep o sakiewce. bowiem ze strefy magicznej ciszy. nie wydostawa si aden d wi k.. Tym razem drugi potomek Domu Do'Urden nie by sam. zostaliby oni zniszczeni zgodnie z bezlitosnym Äprawem" drowów. ym . bowiem w g bi serca wiedzieli. likwiduj c w ten sposób pierwsza lini alarmow . Przynajmniej raz w ci gu dekady jaki dom uznawa . który zag uszy by ryk smoka.Äofiary" . . e w tej bitwie ich los jest przes dzony. Niewolnicy poruszali si nieco wolniej. 2 Upadek domu DeVir Dinin zauwa y z zadowoleniem. e mo e podnie sw pozycj poprzez eliminacj innego domu. Malice siedzia a przy g owie paj ka. By a to ryzykowna operacja. B ysn tym ja niej cym w podczerwieni przedmiotem trzykrotnie. Gdyby tylko Briza wiedzia a. posy aj c strza w najbli szego wrzaskuna. sk adaj ca si z o miu najdostojniejszych opiekunek.odlicza Dinin. Otoczy y wizerunek swej z ej bogini. jej córki oraz cztery domowe kap anki szeregów ludu zebra y si w osiem w wi tym kr gu Lloth. Co pi ty grzyb by wrzaskunem. Wyobrazi sobie brz k. trzymane jedn r k kusze i wymierzy y w wyznaczone wcze niej cele.. Przechodnie nie mogli mie w tpliwo ci . nie podejmowali wi c prób ucieczki..goblinów. orków i nied wiedzio uków. *** W innej cz ci Menzoberranzan Opiekunka Malice. tu obok skupiska stalagmitów. by oskar y napastników.wyszepta . by da zna zbli aj cym si brygadom Nalfeina i Rizzena. w których mie ci si Dom DeVir. Potem. trzy . jak dobrej. kamie wyrze biony na kszta t paj ka o twarzy drowa i wezwa y Lloth. Je li napad dopracowano w najdrobniejszych szczegó ach.dwa. która otacza a jego wojska.. Ka de wyj cie z Menzoberranzan bronione by o z owrog magi drowów. przygotowuj c bro i przypatruj c si uwa nie budowli. eby nie wyznacza prostego ladu mi dzy Domem Do'Urden a Domem DeVir.. Na ten sygna drowy z brygady Dinina za o y y zakl te be ty na niewielkie. Dinin si gn do sakiewki i wyj z niej rozgrzany arkusz metalu. o nierze pod ali pos usznie za nim. Ca e miasto. szukaj c mo liwo ci ucieczki. pokazuj c d oni tempo. Na rozkaz Dinina zaj li pozycje w ród wielkich grzybów. Podobnie zrobili inni wokó Domu DeVir. e aden nied wiedzio uk ani przedstawiciel którejkolwiek z ras tworz cych mozaik Menzoberranzan nie o miela si stan mu na drodze. Dinin rzuci przedmiot wysoko w powietrze. a o incydencie nigdy ju by nie mówiono. z charakterystyczn dla siebie pysza kowato ci . Jednak gniewu mrocznych elfów bali si bardziej ni samej mierci. milcz co pochwali aby napastników za ich odwag i inteligencj . wi c dok d mieliby pój ? Ka dy z nich widzia . ju po raz drugi tej nocy. bowiem wszystkich dostojników domu . mo na by o nie spodziewa si adnych konsekwencji. podkrad si do po udniowego skraju g stwiny.. Niemal sze dziesi ciu o nierzy jego domu maszerowa o za nim w zwartych szeregach. a ka da strza a mie ci a w sobie magiczny dweomer.nale a o zg adzi szybko i cicho. Wielu z nich rozgl da o si wokó . kiedy zwolni ci ciw swej broni. by pomog a im w zmaganiach. nawet rada rz dz ca. Pó godziny pó niej. Za nimi. ale z o wiele mniejszym entuzjazmem.dom drowów wyrusza na wojn .

dopóki nie znajdzie sposobu. e w otaczaj cych go o nierzach ro nie zniecierpliwienie. Nadal wykorzystuj c przewag zaskoczenia cicho ruszyli do ogrodzenia z grzybów i zacz li wycina w nim przej cie mieczami o szerokich ostrzach. który spowodowa . *** Opiekunka Ginafae. z których dwadzie cia mog o odwa y si zaatakowa Dom DeVir. Pomniejsze rasy by y zwyk ym mi sem armatnim w armii Do'Urden. jak atwo jest zniszczy jej dom. Tak sta o si teraz. które mia y one uaktywni . wiadkowie nie stanowili wi kszego problemu. Jedynym powodem.wyszepta z sarkazmem do czerwonookich gargulców na wysokich cianach. czuj c ju t py ból g owy powodowany przez kap anki Domu Do'Urden. Teraz za po prostu bezradnie patrzy y. jako cz wojennej etykiety drowów. e utraci a ask Lloth. *** Drugi sygna Dinina pobudzi o nierzy-niewolników. szukaj c jakiego wyja nienia. nie b d mogli ani chcieli zidentyfikowa atakuj cego domu. Dinin spostrzeg . w jaki sposób podejrzewaj c. Pozosta e kap anki Domu DeVir patrzy y nerwowo na niezwyk min opiekunki.Obok niej sta y Vierna i Briza. dla którego przyprowadzono gobliny do Domu DeVir by y pu apki. Wybrana grupa piewa a chórem. mentalnie po czona z Dininem zrozumia a. które im przydzielono.wyszepta a do nich Ginafae. kiedy Vierna. które zabija o uaktywniaj cego je niewolnika. jej dwie córki i pi g ównych kap anek spo ród pospólstwa zebra y si w przedsionku g ównej kaplicy domu pi ciu stalagmitów. Ginafae poczu a to pierwsza. o mioosobowy kr g Do'Urden wys a pierwsz fal mentalnej energii do domu rywali. Zbiera y si tu na modlitwy ka dej nocy. która trzyma a matk za r k . Przywo anie kuli ciemno ci. Zatrzymali si jednak na sygna . mro ny podmuch myl cych wra e . W Menzoberranzan by o sze dziesi t sze innych domów. Drugi potomek Domu Do'Urden patrzy z zadowoleniem. Od czasu do czasu rozb yska o gdzie zakl cie obronne. cz c swe energie w jeden ofensywny czar. e pierwsza grupa znalaz a si na swoich pozycjach. Ogrodzenie pad o. Osiem kap anek by o mocno zaniepokojonych. by zastosowano pewne dzia ania maskuj ce. . po czym rzuci o si w wir bitwy wymachuj c broni i zaciskaj c z by. e nadchodz ca noc pe na b dzie wydarze . a obro cy otrz sn li si z zaskoczenia. od kiedy Opiekunka Ginafae dowiedzia a si . ale Dinin i inne drowy mia y si tylko z takiego widoku. Dinin wykona tylko lekki ruch d oni i sze dziesi ciu niecierpliwych drowów wyskoczy o z ukrycia. o nierze Domu DeVir spotkali si z niewolnikami na dziedzi cu. pami taj c o zadaniu. Ka dy drow posiada pewne zdolno ci magiczne. W mgnieniu oka Dom DeVir . kiedy sze dziesi ciu o nierzy Domu Do'Urden obrzuci o granice Domu DeVir kulami absolutnej czerni. Ginafae zdawa a sobie spraw . by u agodzi Paj cz Królow . Pomimo powzi tych rodków ostro no ci cz onkowie Domu Do'Urden wiedzieli.Zaatakowano nas . e ich atak obserwowa o wiele par oczu. takiej jak zastosowa Dinin przeciwko nied wiedzio ukom. . przychodzi o z atwo ci nawet najn dzniejsze -mu z nich. z trudem powstrzymywali dz krwi.Niezbyt dobrzy z was stra nicy . e przerwa a sw modlitw o przebaczenie. jak atwo jego o nierze dostaj si na dziedziniec. prawdziwych wojowników. Chwil pó niej. który znajdowa si w tak niewygodnej pozycji. Ale zwyczaj i tradycja nakazywa y. Wcze niej tej nocy pos gi wydawa y si tak straszliwymi obro cami. oczyszczaj c w ten sposób drog dla elfów drowów.

To musi by tutaj . jednocze nie tocz c si po ziemi. co dzia o si wewn trz kr gu ciemno ci i s ysze g osy z kuli magicznej ciszy. lecz spotkanie by o krótkie. api c w p tl gard o kobiety.zmieni si dla reszty miasta w czarn plam . który mia go zaprowadzi do celu: zgodnym. szarej plamy . jak i obro ców DeVir. Zak przemyka wzd u rze bionej ciany.To musi by tutaj. Rizzen stan za swoim najm odszym synem. *** Wysoko ponad domem DeVir Zaknafein siedzia wygodnie na grzbiecie powietrznego s ugi Brizy i obserwowa tocz c si poni ej bitw .Na-Ifein wszed od ty u. Podobnie jak w Domu Do'Urden korytarz ten ko czy si podwójnymi. a jego cia o zlewa o si doskonale z ch odnym kamieniem. zrzucaj c kobiet z tarasu szarpni ciem bicza i kopi c m czyzn w twarz tak. Potem wbi g boko swój miecz w bulwiaste cia o potwora. . Zak nie przejmowa si nimi... którzy zaj li ju najni sze poziomy ka dej z wie .odpowiedzia butnie Dinin. Olbrzymi paj k wyszed ze swego ukrycia prosto na niego. . . napotykali opór przy ka dych drzwiach i dostawali nie le w ko .Dobra robota . e pod y za sw towarzyszk na pod og jaskini. Odci si od szcz ku adamantyto-wych ostrzy. kiedy bitwa rozgorza a na dobre. o nierze Domu Do'Urden najlepiej zaznajomieni z magi . . Uderzenia b yskawic i magiczne kule kwasu przecina y teraz dziedziniec. którego ciany ozdobione by y paj czymi rze bami. Zak machn biczem. a dwie z nich znalaz y si w ich r kach w ca o ci. . e patrz w oczy mierci. Pomkn na nim w dó . B ogos awie stwo Lloth pozostawa o przy jego domu. Nigdy nie s yszeli o Zaknafeinie Do'Urden. gor czkowym piewie. maj c nadziej . Ze swego punktu obserwacyjnego Zak móg widzie wszystko. .Wci gn martwego potwora z powrotem do kryjówki i prze lizn si obok niego. koncentruj c si za to na d wi ku. o nierze Domu DeVir biegali wsz dzie dooko a. Zak zako czy ycie obojga jednym szybkim ruchem. . próbuj c dostrzec prawdziw form tej niewyra nej. w których dekoracjach dominowa y motywy paj cze.Miej wiar w Opiekunk Malice . Poklepa syna po ramieniu i ruszy wraz ze swoimi o nierzami za zniszczone ogrodzenie z grzybów.odrzek na to Rizzen. naci gaj c na g ow kaptur. Znalaz pusty korytarz prowadz cy do rodka kolumny.atwe zwyci stwo . Zak znalaz si w rodku. Nalfein i jego brygada. bogato zdobionymi drzwiami. Po kilku minutach bitwa przenios a si do wn trza pi ciu kolumn. a paj k szybko upad na pod og . bowiem ciosy o nierzy Domu Do'Urden spada y szybciej i celniej ni ciosy ich przeciwników.O ile opiekunka Ginafae i jej kap anki zostan utrzymane z daleka. wykrzykiwanych rozkazów i miertelnych wrzasków. e nikt . pierwsi wojownicy. Nie wiedzieli. dostrzeg Zak.wymamrota do siebie Zak. gdzie spotka nast pnego stra nika. Na przednim dziedzi cu Rizzen i Dinin dowodzili najlepszymi wojownikami Domu Do'Urden. Klej cy p yn ochlapa fechmistrza od stóp do g ów. wycieraj c twarz z krwi paj ka.Tak . . drug d oni wykonuj c seri zas on i pchni . które wytr ci y m czyzn z równowagi. Natychmiast ruszy o w jego stron dwoje stra ników. o nierze Dinina. którzy dostali si do rodka. dostali si na ty y kompleksu przez dziur w ogrodzeniu. Zak otrz sn si z magicznego ch odu i ponagli powietrznego wierzchowca do dzia ania. a potem zeskoczy kilka stóp nad tarasem otaczaj cym ostatnie pi tro centralnej kolumny.zbyt d ugo. . Zak rzuci si na ziemi i kopn istot od spodu. ra c zarówno mi so armatnie Do'Urden.wyszepta Zak. próbuj c da jaki odpór napastnikom. Zawahali si chwil .pokaza mu w j zyku migowym drowów.

Dinnen douward. -Abec Poczu a jak jej skóra si rozrywa.nie zauwa y ich krótkiego starcia. Poczu a nag ekstaz porodu. a bez jej g osu czary kr gu znacznie os ab y.Nie spó nijmy si ! *** W przedsionku kaplicy Domu Do'Urden Malice i jej pomocnice toczy y brutaln walk z kap ankami Domu DeVir.wyszepta Zak. Po d wi ku uderzaj cych o siebie mieczy Zak pozna . Przewaga zacz a jednak powoli topnie i zmagania sta y si wyrównane. a ich ubrania by y podarte na strz py. zmagaj c si z bólami nadchodz cego porodu. Patrz c w infrawizji szybko rozpozna sytuacj i policzy znajduj ce si w pozbawionym wiat a pomieszczeniu osoby. roztrzaska na kawa ki pos g Lloth. e czas mo e okaza si czynnikiem decyduj cym.Ca kiem nie le. i nie schowa a si z powrotem. . Malice nabra a oddechu i skupia a ca sw odwag . U jej boku sta a pot na Briza. Briza trz s a si i sama z trudem przypomina a sobie s owa inkantacji. jak skurcze porodowe.. Jedna ze s abszych kap anek kr gu DeVir zosta a powalona przez mentalny cios Brizy i le a a teraz martwa na pod odze tu obok stóp Opiekunki Ginafae.. e dostrojona do niego Briza poczuje jego niecierpliwo . e przegryz a jedn z cienkich warg.zacz a opiekunka czuj c. niemal obawiaj c si ich nast pstw. Wyszepta a ostatnie s owa do ucha matki. Briza spojrza a na k pk bia ych w osów na czubku g owy rodz cego si dziecka i oceni a czas do zako czenia porodu. wypowiadaj c s owa miertelnej inkantacji. Tej techniki zmieniania bólu porodowego na ofensywny czar nigdy jeszcze nie próbowano. . jak napi cie ro nie niemal do granic mo liwo ci. gdy nagle g owa jej dziecka wydosta a si z niej w ca o ci. Lloth s ysza a ich modlitwy wyra niej ni b agania ich przeciwniczek.. wzmocniony uniesieniem Malice. odpychaj c od siebie straszliwy ból w ostatniej eksplozji magicznej mocy. brechen tol! . chyba tylko w legendach. Opiekunka Malice powtarza a g ucho s owa czaru. a Briza wiedzia a. e odp yn a z niej ca a krew i sta a si zimna -jedyny ch odny punkt na rozpalonym ciele elfki. ja niej c równie wyra nie jak gotuj ca si woda. Opiekunka Malice. maaa. Zak naci gn kaptur na twarz.wyj cza a Malice. tym razem wyra niej. .u miechn si i wpad do pomieszczenia. Wszystkie stara y si wsta z ziemi.zawodzi a Briza. . Malice . Z atwo ci zmusi y swe rywalki do przej cia do obrony. kiedy tu obok niego przelecia o skrzyd o drzwi.Abec .. maj c nadziej . . z trudem api c oddech i przemieniaj c cierpienie w ofensywn moc. Szepta a do ucha matki.Teraz. tak bardzo staraj c si przezwyci y ból. .Abec di'n'a'BREG DOUWARD! . e walka nied ugo przeniesie si na to pi tro.Dinnen douward ma brechen tol . która ciska a d o matki z tak si . uderzy prosto w kaplic Domu DeVir. Malice . powygina podwójne drzwi w pasy poskr canego metalu oraz rzuci Opiekunk Ginafae i jej pomocnice na pod og . obdarzaj c kap anki Do'Urden silniejszymi czarami w tej psychicznej rozg rywce. która powali a na ziemi pozosta e siedem kap anek.krzykn a Malice. Pojawi a si g ówka dziecka. *** Podmuch magicznej mocy. Czu a uk ucia czaru niemal tak wyra nie. nie mog a utrzyma koncentracji. Zak potrz sn g ow z niedowierzaniem. Swym stoj cym wokó pos gu córkom wydawa a si by czerwon plam rozpalonej furii. Raz jeszcze potrz saj c g ow nad moc Malice. . Dom DeVir zorganizowa jednak wreszcie obron i powstrzymywa na razie napastników. .

pragn c nakarmi sw wyg odnia bogini . . kiedy roztrzaskiwa pod stopami male k szklan kul .szepn a Opiekunka Malice. kiedy jego miecz zatapia si w ciele drowki. które wieci o wiat em dnia.Rizzen niemal dosta si na sam gór . .powiedzia Dinin swojemu bratu. . a dla prostaczków za aden z nich nie warto umiera . Daermon N'a'shezbaernon stanie si Dziewi tym Domem Menzoberranzan i do diab a z DeVir! . którego osiem nóg. by o wykrzywionych i s u y o jako ostrza. które Briza przygotowa a na takie w a nie okazje. co si wokó niej dzia o. zatrzymuj c na chwil rami . *** Briza umie ci a noworodka na plecach paj czego pos gu i unios a ceremonialny sztylet.powiedzia a do matki. *** . podobny b ysk jawi si jako o lepiaj cy wybuch cierpienia.Nasz dom nada si dla nich równie dobrze jak inny. powtarzaj c wcze niejsze s owa brata. ziarenko. e która z DeVir dosz a do siebie na tyle. tylko pomaga y Zakowi w jego misji. . *** . by stawi czo o niebezpiecze stwu i tym samym pozostawiaj c prawdziwe niebezpiecze stwo za sob . Dinin po o y g ow na ramieniu brata i dotkn swoim policzkiem jego policzka. rze bionych tak. e zosta zdradzony. Fechmistrz nie potrzebowa jednak oczu. z rosn cym przera eniem patrz c przez rami swego brata. Us ysza pierwsze s owa czaru wypowiadane w innej cz ci pomieszczenia i domy li si . a ze rodka wypad o male kie ziarenko. e mo e sta si niebezpieczna. odwracaj c si . Briza unios a bro nad piersi noworodka. a za ka dym razem.Tak szybko. -Wielu o nierzy Domu DeVir przesz o ju na nasz stron -odrzek Nalfein. co mówi jej córka. Wkrótce zako czymy nasze zadanie. e nikt nawet nie zauwa y . a Zaknafein wykona ju chyba swe mroczne zadanie.Nadaj dziecku imi . kiedy spotkali si na najni szym pi trze jednego z mniejszych filarów Domu DeVir. jak z oczu Nalfeina ucieka iskierka ciep a. Opiekunka po wi ci a ca sw energi chwili narodzin i zako czenia czaru i teraz nie pojmowa a. .rozkaza a Briza. kiedy Nalfein domy li si . Pozwoli martwemu cia u upa u swoich stóp.B dzie si nazywa Drizzt.roze mia si Dinin.powiedzia Nalfein. . .Teraz Dinin jest najstarszym synem Domu Do'Urden i do diab a z Nalfeinem.Uwaga! . . Nalfein zareagowa b yskawicznie. by spojrze z podziwem na to dzie o okrutnego rzemios a. próbuj c poj . . -Teraz Do'Urden. e nikt nawet nie zauwa y .Trzask bicza by jedynym wyt umaczeniem.Tak szybko.sykn Dinin. je li dziecko nie b dzie mia o imienia! Opiekunka Malice potrz sn a g ow .Nazwij dziecko! . które wydawa y kap anki.wykrzykn nagle Dinin.Ujrzeli koniec . Dla oczu przyzwyczajonych do ciemno ci. dostrojonych do widzenia ciep a. Dok adnie w chwili. Zak u miecha si szeroko pod swoim kapturem.Paj cza Królowa nie przyjmie ofiary. . miecz Dinina wbi si w jego plecy. Jeg o r koje wykonana by a na podobie stwo paj czego korpusu. by wycelowa i po chwili jego bicz wyrwa Opiekunce Ginafae j zyk z ust. .Drizzt . Okrzyki bólu. e wygl da y na pokryte w oskami. Rozbi a si . Patrzy . jakie przedstawi .Zbli a si koniec .

przyjmij to dzieci . . Pi te stulecie jej ycia dobiega o w a nie ko ca. . . Unios a sztylet do ciosu.wyrecytowa a.Ale nie w ofierze . a Malice w tpi a. co zacz a . Zak odwróci g ow i otrz sn si wyra nie. e go dosta a. Briza znowu chwyci a mocniej sztylet i zacz a rytua od nowa. ale przez nast pne czterysta lat na wiat przysz o tylko pi cioro dzieci.powiedzia a Maya. . nawet m ode.Czekaj! . .Briza zacisn a sztylet w d oni i rozpocz a rytua . Palce mia a wyci gni te przed siebie.oznajmi a. Vierna spojrza a z zaciekawieniem na siostr . nast pna bya jeszcze gorsza.To zako cz. teraz po/osta o ju tylko usun dowody i wiadków. gdzie ukryli si ywi DeVir.Lloth jest zadowolona. gdy Malice mia a zaledwie sto lat. Dok adnie w chwili.Je li Lloth przyj a Nalfeina. Nawet to niemowl . kiedy Maya poczu a. kiedy kap anki przechodzi y z komnaty do komnaty. . . by nadal s u y swym panom. o nierze skoczyli w tym kierunku niczym . Gwar bitewny s ab stopniowo. . czuj c si zupe nie wyczerpana.skomentowa a Briza ze zrozumia ym obrzydzeniem. oznacza to.Obieca y my Paj czej Królowej trzeciego yj cego syna . b dzie jeszcze gorzej ! . poprawiaj c si na krze le. najnowszego cz onka Domu Do'Urden. . Mog o to znaczy tylko jedno. jakby trzyma a si jakiej nici. Powitajcie zatem swego brata. które nie s zbytnio uszkodzone. zastanawiaj c si .Kolejny m czyzna .Nalfein nie yje . wskazuj c. Po czenie my lowe z jej bratem Nalfeinem zosta o gwa townie przerwane. czy kiedykolwiek jeszcze da ycie nowej istocie.spiera a si Briza.og osi a. Dom Do'Urden zwyci y . . czy w ogóle b dzie nast pny raz. pragn c odda jego ycie Lloth. Cho Zak patrzy na t grup z niesmakiem. dziesi ty dom pokona czwarty.opad a z powrotem na krzes o i pogr y a si w mi ych i okrutnie przyjemnych snach o rosn cej w adzy. a elfy drowy. by o niespodziank . odsuwaj c si od pos gu i od dziecka. nie by y szczególnie p odne. jakby jaka makabryczna ró d ka wskazywa a jej drog do ywego.Dziecko nie jest ju trzecim yj cym synem. z mieczem wygodnie przypi tym do pasa i z kapturem w d oni. Jedna zatrzyma a si w korytarzu zaledwie kilka kroków od Zaka. Kolejna ofiara mog aby wywo a gniew Paj czej Królowej. zostan o ywione. .Powstrzymaj swe rami . Briza ci gle sta a nad dzieckiem. *** Zaknafein przeszed przez centralny filar kompleksu DeVir. czy Dininowi uda o si zabójstwo.Nast pnym razem pójdzie nam lepiej . cho zastanawia a si .Dajemy ci Drizzta Do'Urden jako zap at za nasze wspania e zwy. e walka dobiega ju ko ca. Grupa pomniejszych kap anek przemierza a pole bitwy.wyszepta a do siebie Malice. nios c pomoc rannym Do'Urden i zmuszaj c trupy do powstania. e Nalfein umar .Do ju tych rozwa a .Królowo Paj ków.Tam! .ostrzeg a Maya. by same mog y oddali si z miejsca zbrodni.u miechn a si Opiekunka Malice. Vierna wzruszy a ramionami. wskazuj c fragment ciany. cisn a mocno sztylet i znów rozpocz a rytua . Briza urodzi a si . . . Rado ? Vierna unios a smuk y palec do ust. W Domu Do'Urden te cia a. Vierna poczu a u Dinina bardzo silne emocje. . .nalega a ci gle Briza.krzykn a Maya. B dzie jeszcze na nie odpowiedni moment . . Drizzt. Dwie kap anki Do'Urden prowadzi y oddzia o nierzy i stosuj c czar wykrywania wskazywa y miejsca.I dosta a go.Ale je li nie damy jej tego. . . co obieca y my. drowiego cia a. .rozkaza a Opiekunka Malice. Osi gn y my zwyci stwo. a za nimi rós rz d maszeruj cych zombie Do'Urden.

By w ko cu intruzem w najpot niejszej cz ci miasta.Jakim miejscem jest wiat. Niech dowiedz si . które ju uginaj si od ci aru beznadziei Menzoberranzan. by szuka ycia. ale szereg. W chwili kiedy zobaczyli pierwszego drowa z Domu DeVir. Kilka chwil pó niej patrzy z podziwem na procesj armii Do'Urden. Ksi cy bracia weszli do budynku wraz z ostatnimi wojownikami. Lekcewa c konsekwencje. o nierzom da si nowe imiona i zatrzyma w Domu Do'Urden przez kilka miesi cy. jak ujrza a ta noc. Spisa e si jak zwykle doskonale -jak zwykli my oczekiwa . Zak natychmiast spojrza na m odszego syna Do'Urden.Menzoberranzan.Opowie o rzezi w sali modlitewnej obieg a ju o nierzy -powiedzia Rizzen fechmistrzowi. a pi dziesi ciu lub wi cej o nierzy drowów. Przejd ten sprawdzian co do jednego. którzy mogli widzie upadek Domu DeVir. . przez swe czyny lub z wyboru. Zw mnie Zaknafein Do'Urden.i na wieczny mrok w asnego istnienia. Wyci sobie drog przez grzyby i znalaz szy cichy zak tek. Rizzen by kolejnym partnerem Malice. Elfy drowy by y istotami walcz cymi o przetrwanie. gdyby si nie odzywa . albo pozb dzie si go. Niech ich gniew spadnie na te stare ramiona. Jego krzyk u o y si w modlitw do boga. Wybieg zza rogu.Zabi em o nierza DeVirów. o nierzy i kleryków. Pomy la o wiadkach. kim jestem naprawd . Zak w tpi . którzy mogliby us ysze jego s owa. któr od zawsze nosi g boko w sobie. w którym yj .Nalfein nie yje . którzy pod ali z powrotem do domu.magicznie . cho nie jestem drowem. które nie zmienia si w z o i które. który to zrobi . Zak nie musia okazywa mu szacunku. by jak najszybciej znale si z dala od tego miejsca. zatem nie mo na ich by o wzi ywcem.W wietle widz moj skór jako czarn . opu ci to miejsce albo w asne ycie. wi kszo przeciwników zd y a ju przej na stron Domu Do'Urden. którego nie mog poskromi . które sprawdz ich prawdziwe zamiary. przesz o na stron napastników. Zrobi by roztropnie. Za nimi. Zdrajcy ci zostan przes uchani . Zak spojrza na opiekuna z pogard i poszed dalej. Stracili i pozostawili za sob ca e mi so armatnie. Jak mroczn ziemi nawiedzi mój duch? wyszepta skarg . jednym z wielu i nikim wi cej. odbieraj c mu prawo do nazwiska Do'Urden. Zak y ju niemal od czterystu lat i z pewno ci dobrze si orientowa w zwyczajach stosowanych przez sw ambitn ras . nie ukrywaj c nawet pysza kowatego u mieszku. a mi dzy nimi i wrogiem by gruby mur tarcz i mieczy. jaki uda o mu si znale . . fechmistrz wsta z ziemi i krzykn . Zak nie móg jednak milcze po rzezi. . niemal zderzaj c si z Rizzenem i Dininem. który wszed do nich tej nocy. przeszed przez g ówn bram i zanurzy si w mrok witu Menzoberranzan. spogl daj c na wieczny mrok skrywaj cy sklepienie jaskini . w niewielkim pomieszczeniu kry y si dzieci domu DeVir. . Dzieci szlachciców.przez kap anki Domu Do'Urden. którzy z ca ego serca cieszyli si ze spektaklu. ale wyra nie us ysza rozpaczliwe krzyki dzieci. Zak przyspieszy kroku. którego imienia nawet nie zna . Zak nie poszed za nimi od razu. Gdybym mia odwag odej . przeciwko w asnym pobratymcom.stado wyg odnia ych wilków i przedarli si przez tajne drzwi. okazuj c typow dla swojej rasy lojalno . dopóki upadek domu DeVir nie stanie si star i zapomniana opowie ci . nie zwyk ego pospólstwa. Wyszed poza ogrodzenie z grzybów i uda si na najwy szy punkt obserwacyjny. na sznur dwóch tuzinów zombie. by którykolwiek z braci w ogóle widzia walk przeciwko DeVirom. . po o y si na dywanie z mchu. jak ywi nadziej . który opuszcza ruiny Domu DeVir by d u szy ni ten.zapewni go Di-nin. W ciemno ci l ni biel gniewu. opiekuna i syna. Kiedy Malice z nim sko czy albo ode le go z powrotem w szeregi zwyk ych o nierzy. o tych samych. kiedy o nierze ko czyli dzie a. Zak zacz biec. a nie zasady. gdzie na mnie czeka. albo otwarcie wyst pi przeciwko z u tego wiata.oznajmi Rizzen. czym do . Ka dy zabity tej nocy niewolnik zosta zast piony przez dwóch z domu DeVir.

diab a jeste ?! Chwil pó niej, kiedy echo nie przynios o adnej odpowiedzi od strony milcz cego miasta, Zak strz sn resztki ch odu ze swego zm czonego cia a. Poczu niejak ulg , kiedy poklepa si po biczu, który mia zawieszony u pasa - narz dziu, którym wyrwa j zyk z ust matki opiekunki.

3

Oczy dziecka
Masoj, m ody ucze - co na tym etapie jego kariery czarodzieja oznacza o, i by jedynie sprz taczem, opar si na swojej miotle i obserwowa , jak Alton DeVir przechodzi przez drzwi do najwy szej komnaty spirali. Masoj niemal czu sympati dla studenta, który musia tam wej i stan twarz w twarz z Pozbawionym Twarzy. Czu równie podniecenie, poniewa wiedzia , e fajerwerki, jakie zaiskrz pomi dzy Altonem a jego mistrzem bez twarzy, b d warte ogl dania. Wróci do zamiatania, wykorzystuj c miot jako wymówk do zbli enia si bardziej do drzwi. - Za yczy e sobie mojej obecno ci, Mistrzu Pozbawiony Twarzy - powtórzy Alton DeVir, trzymaj c jedn d o przed twarz i mrugaj c, bo walczy z jaskrawym blaskiem trzech wiec. Alton przeniós niespokojnie ci ar cia a z jednej stopy na drug , stoj c w zacienionych drzwiach komnaty. Garbi c si , Pozbawiony Twarzy przez ca y czas sta odwrócony plecami do m odego DeVira. Lepiej za atwi to czysto, przypomnia sobie. Wiedzia jednak, e czar, który w a nie przygotowuje, zabije Altona, zanim student zda sobie spraw z losu swej rodziny, zanim Pozbawiony Twarzy zdo a wykona ostatnie instrukcje Dinina Do'Urden. Zbyt wiele wisia o na w osku. Lepiej za atwi to czysto. - Za y... - zacz znów Alton, lecz roztropnie wstrzyma swe s owa i stara si odgadn sytuacj , przed któr stan . Niezwyk e by o zosta wezwanym do prywatnych komnat mistrza Akademii, zanim zd y y si w ogóle zacz dzisiejsze lekcje. Gdy Alton otrzyma wiadomo , obawia si , e w jaki sposób zawiód na jednej ze swoich lekcji. By aby to miertelna pomy ka w Sorcere, Alton by tak blisko uko czenia szko y, lecz niech zaledwie jednego mistrza mog a po o y temu kres. Powodzi o mu si do dobrze w lekcjach z Pozbawionym Twarzy, a nawet wierzy , e ten tajemniczy mistrz go ceni. Czy to wezwanie mog o po prostu mie na celu z o enie gratulacji przed zbli aj cym si uko czeniem szko y? Raczej nie, mimo swoich nadziei zda sobie spraw Alton. Mistrzowie Akademii drowów niecz sto gratulowali studentom. Wtedy Alton us ysza cichy piew i zauwa y , e mistrz jest w rodku rzucania czaru. Us ysza w sobie krzyk oznaczaj cy co nieprawid owego, co w tej ca ej sytuacji, co nie pasowa o do cis ych zwyczajów Akademii. Alton ustawi pewnie stopy i napi mi nie, pod aj c za rad motta, które by o wbijane w my li ka dego studenta Akademii, przykazaniem, które utrzymywa o drowy przy yciu w spo ecze stwie tak po wi conym chaosowi: B d przygotowany. *** Drzwi eksplodowa y przed nim, zasypuj c pomieszczenie od amkami kamieni i rzucaj c a Masoja plecami na cian . Gdy ujrza Al-tona DeVir wydostaj cego si chwiejnym krokiem z komnaty, poczu , e przedstawienie by o warte zarówno nara enia si na niebezpiecze stwo, jak i nowego zadrapania na ramieniu. Z pleców i lewej r ki studenta unosi y si k by dymu, za na szlacheckiej twarzy DeVira widnia obraz najwi kszego przera enia i bólu, jakie Masoj kiedykolwiek widzia . Alton potkn si i zamacha gwa townie nogami, z desperacj staraj c si uzyska troch przestrzeni pomi dzy sob a morderczym mistrzem. Uda o mu si min drzwi prowadz ce do nast pnej, ni szej komnaty, gdy Pozbawiony Twarzy pojawi si w roztrzaskanych drzwiach. Mistrz zatrzyma si i przekl swój niecelny atak, zastanawiaj c si jednocze nie nad najlepszym sposobem zast pienia drzwi. - Posprz taj to! - warkn na Masoja, który znów opiera si niedbale d o mi na czubku miot y, po o ywszy na nich podbródek. Masoj pos usznie opu ci g ow i zacz zamiata kamienne od amki. Podniós jednak wzrok,

gdy Pozbawiony Twarzy go mija i ostro nie ruszy za mistrzem. Alton nie by w stanie uciec, a widok ten b dzie zbyt dobry, by mo na go by o opu ci . *** Trzecie pomieszczenie, prywatna biblioteka Pozbawionego Twarzy, by o najja niejsz komnat w spirali, na ka dej cianie p on y tuziny wiec. - Szlag niech trafi to wiat o - sykn Alton, próbuj c odegna sprzed oczu rozmazane plamy i dosta si do przedsionka siedziby Pozbawionego Twarzy. Gdyby uda o mu si wydosta z wie y i wyj na dziedziniec Akademii, mo e zdo a by uratowa ycie. wiatem Altona by a ciemno Menzoberranzan, ale Pozbawiony Twarzy, który sp dzi tak wiele dziesi cioleci przy wietle wiec, przyzwyczai oczy do u ywania wiat a, a nie ciep a. Sala wej ciowa zastawiona by a krzes ami i skrzyniami, ale p on a w niej tylko jedna wieca, a Alton widzia wystarczaj co dobrze, by omija wszelkie przeszkody. Podbieg do drzwi i chwyci ci k klamk . Obróci a si atwo, ale kiedy Alton próbowa wyj , b ysk niebieskiej energii rzuci go na pod og . - Do diab a z tym miejscem - sykn Alton. Drzwi by y magicznie chronione. Zna czar, którym otwiera o si takie magiczne drzwi, ale w tpi , by jego magia by a wystarczaj co silna, eby rozproszy czar mistrza. Po ród ca ego zamieszania i strachu s owa zakl ci ko ata y mu si a bez adnie po g owie, zmieniaj c si w niemo liwy do odczytania be kot. - Nie uciekaj, DeVir - rozleg si z innej komnaty g os Pozbawionego Twarzy. - Nie przed u aj swych m k! - Do diab a równie z tob - odpowiedzia szeptem Alton. Zapomnia o g upim czarze. Nigdy nie przychodzi mu na my l, kiedy by o trzeba. Rozejrza si po pomieszczeniu, szukaj c innych mo liwo ci. Po chwili spostrzeg co niezwyk ego w po owie wysoko ci bocznej ciany, w pustym miejscu mi dzy dwiema wielkimi szafami. Alton cofn si o kilka kroków, by zobaczy osobliwo pod lepszym k tem, ale odkry , e znalaz si w kr gu wiat a wiecy, gdzie oczy mog y dostrzega jednocze nie odcienie podczerwieni, jak i zwyk e barwy i kszta ty. Potrafi odró ni jedynie fragment ciany ró ni cy si nieco temperatur od reszty kamiennego muru. Inne drzwi? Alton móg tylko mie nadziej , e odgad prawid owo. Skierowa si raz jeszcze na rodek pokoju, stan dok adnie na wprost tajemniczego fragmentu ciany i zmusi swoje oczy, by ze spektrum podczerwieni przestawi y si na postrzeganie zwyk ego wiat a. Kiedy jego oczy wreszcie si dostroi y, widok, który ujrza y, bardzo zaskoczy m odego DeVira. Nie zobaczy adnych drzwi ani przej cia do innej komnaty. Patrzy za to na siebie i cz pokoju, w którym sta . Alton nigdy jeszcze w ci gu swego pi dziesi ciopi cioletniego ycia nie widzia czego podobnego, ale s ysza , jak mistrzowie Sorcere mówi o takich rzeczach. To by o lustro. Odg osy z po o onej wy ej komnaty przypomnia y Altonowi, e Pozbawiony Twarzy jest tu za nim. Nie mia czasu na wahanie. Opu ci g ow i ruszy prosto w stron lustra. Mo e by y to drzwi teleportuj ce do innej cz ci miasta, a mo e zwyk e przej cie do kolejnej komnaty. A mo e, pomy la Alton, by a to mi dzywymiarowa brama, która przeniesie go do dziwnego i nieznanego wiata! Kiedy zbli y si do tego cudownego przedmiotu, pcha o go do przodu oczekiwanie wspania ej przygody - potem czu jedynie uderzenie, sypi ce si szk o i zwyk kamienn cian . Zreszt , mo e to by o po prostu zwyk e lustro. ***

o Domu DeVir . .Nie jest lepy . . . jednak znajoma czerwie t czówek z amana by a odcieniem niebieskiego. Co za ró nica.Dlaczego? . Drizzcie Do'Urden? . Wida w nich by o wprawdzie charakterystyczn iskierk mówi c . . które to po czenie dawa o niesamowity fiolet. próbuj c si podnie . e jest w beznadziejnej sytuacji. zas ania zupe nie wiat o wiecy.lepy? .rykn na niego Pozbawiony Twarzy.Najpierw moje drzwi .Bo st uk e mi lustro! . ile nie chc c przeszkadza jego matce. czego reszta z nas nie dostrzega? *** Szk o trzeszcza o pod stopami Altona.wysepleni Alton. Nast pnie Alton poczu rozlewaj c si wsz dzie kleist substancj . ile trudów kosztowa o mnie zdobycie tak rzadkiego urz dzenia? Alton porusza g ow na boki. ale nadal próbowa rozproszy uwag przeciwnika. ani .G upi szczeniaku . M ody DeVir próbowa podnie si z pod ogi. Wysoka kap anka zawsze dowiaduje si prawdy o takich sytuacjach.Mo e jednak b dzie musia zosta po wi cony Paj czej Królowej. Maya zobaczy a. kiedy ogl da y najnowszego cz onka Domu Do'Urden. przypuszcza Alton. uciec. . . nie musia o to mie ani za grosz sensu. Mroczne elfy nie pozwala y y dzieciom posiadaj cym jakie fizyczne u omno ci. .Co widzisz. zadaj c jeszcze g bsze rany. To oczywi cie nie mia o adnego sensu . wypluwaj c z ust kawa ek paj czyny. wyra nie zdegustowany. teraz Altonowi! Wielki i pot ny. e jej siostra mówi prawd . lecz nie w odpowiedzi na pytanie. Briza spojrza a na nie z zaciekawieniem.wyszepta a Vierna do Mayi. Alton wiedzia .Dlaczego chcesz mnie zabi ? . . . która zacz a pokrywa wszystko.Dom DeVir? .Czwarty dom! . uwi zi go niczym much w paj czej sieci. .roze mia si Pozbawiony Twarzy. Oczy dziecka rzeczywi cie by y godne uwagi.us ysza ryk Pozbawionego Twarzy i zobaczy rozw cieczonego mistrza stoj cego tu nad nim. .sykn Alton.Moje lustro! . pomy la . ale czar Pozbawionego Twarzy zacz ju dzia a .zastanawia a si Maya. szafy. -A teraz moje lustro! Czy wiesz. przygl daj c si jego dziwnym oczom. przesuwaj c d oni nad twarz dziecka i rzucaj c w ciek e spojrzenie obu swym siostrom.Co takiego widzisz.odpowiedzia a Vierna. Mo e zreszt cierpienia. Opiekunka Ginafae nie b dzie zachwycona. e oczy widz w podczerwieni. .Dom DeVir ju nie istnieje. ciany i samego Alto-na. nie tyle chc c okaza dziecku czu o .Pozbawiony Twarzy roze mia si . kiedy przenosi ci ar cia a.powiedzia . -Patrzy na moje palce.. która odpoczywa a na krze le obok g owy kamiennego pos gu. Zbli y a twarz do dziecka.S ysza e o moim domu. .zagrzmia Pozbawiony Twarzy. których za da Dinin Do'Urden.Dlaczego nie stan e spokojnie i nie pozwoli e . tylko próbuj c uwolni chocia g ow od wi cej go substancji. Cho patrzy o ono na wiat dopiero od nieca ej godziny. .zapyta a cicho. . bym zako czy wszystko w czysty sposób? .Spójrz na jego oczy . jego oczy biega y z zaciekawieniem na wszystkie strony. da si jeszcze zorganizowa ? Alton pot uk mu lustro! . Jak e wielki wydawa si .wypali mistrz. a jego posta by a dziesi ciokrotnie powi kszona w oczach bezbronnej ofiary przez sam obecno w tym miejscu.Czwarty w mie cie.lustro pot uk o si ju po pierwszym ataku .ale dla mistrza.

Daj mi wiec . Alton spojrza z oszo omieniem na miejsce.U miech sta si szerszy w miejscu. Matko Opiekunko .Wszyscy nie yj . . cho sieci próbowa y utrzyma go w poprzedniej pozycji. gdzie spokojnie sta sprz tacz. e jego inkantacja u o ona by a w j zyku. Zaraz ul ymy jego cierpieniom! .Albo które domy zawi za y spisek.Oczy . Opiekunka Malice przyjrza a si uwa nie dziecku. . Mistrz wymamrota przekle stwo w j zyku.powtórzy a Vierna. . Maya i Vierna ruszy y w stron wi tej szafki. Pozbawiony Twarzy! .Oprócz biednego Altona.wykrzykn Masoj.Pozbawiony Twarzy podniós ramiona.Opiekunka Ginafae widzi teraz Lloth du o wyra niej. a Opiekunka Malice rozs dnie po o y a d o na oczach dziecka. g upcze! Sam znajd odpowiedzi! Pier Pozbawionego Twarzy zadr a a nagle. Kleryczki zas oni y twarze. Nigdy nie s ysza a o czym podobnym. ale Briza zast pi a im drog . jak zatruta bro dr y od si y uderzenia. a potem konwulsyjny dreszcz wstrz sn ca ym jego cia em. którego ucze nigdy nie s ysza . Nagle Pozbawiony Twarzy przewróci si na ziemi i umar . . który niebezpiecznie zbli y si do gro by. tak z owrogi. . . . gdzie kiedy by y jego usta.Ale st uk e moje lustro! . powiniene wiedzie . Dawa a tylko male ki p omie . . Maya i Vierna odskoczy y od pos gu i od dziecka. obracaj c w d oniach dwur czn kusz . Briza zbli y a wiec do Drizzta. zanim przy czysz si do swoich krewnych w krainie mierci. bowiem po mierci Nalfeina trudno b dzie Drizztowi zast pi tak warto ciowego syna.Ach. . .S niezwyk e. tak niewypowiedzianie z y. Jaki straszliwy czar przygotowa dla niego. e nawet wymówienie go zdawa o si by trudne dla czarownika. by pos ucha o nieszcz liwym wypadku swej rodziny. by zgubi DeVir? . . Alton patrzy przez chwil . Odwróci a si gwa townie.Przera enie widoczne na twarzy Altona wyra nie ucieszy o zdeformowanego mistrza.Chyba masz prawo pozna prawd . a potem skierowa spojrzenie na rodek pokoju. . o co chodzi o jej córce.rozkaza a Opiekunka Malice.Umieraj.rykn mistrz.ci gn Pozbawiony Twarzy. . si gn a do szafki i wyj a z niej wypalon do po owy wiec . Wszystko by o chyba w porz dku. ale pochyli a si .Spójrz na jego oczy. . Alton osun si .wyja ni skazany na mier ucze . ale dla oczu drowów wygl da on jak o lepiaj cy wybuch.odrzek mistrz zachwycony sytuacj . . ani czterdziesty czwarty. a Malice powoli odsun a d o .odwa y a si odezwa Vierna.Tylko wysoka kap anka mo e dotyka wi tych przedmiotów -powiedzia a tonem. najwyra niej nie rozumiej c.Purpurowe? . .czwarty. i dobrze. -Wszyscy martwi . *** Opiekunka Malice podnios a si z krzes a i stan a chwiejnie na w asnych nogach. gdzie kaptur mistrza czy si z jego p aszczem i zobaczy lotki be tu. jak wygl daj jego oczy w wiecie wiat a.powiedzia a szybko Maya. kiedy Briza zapala a wiec .Z drogi! . ani aden.powiedzia a Malice po chwili przyzwyczajania si do wiat a. widz c na twarzy swej matki wahanie. . .Który dom to zrobi ? . by zobaczy .krzykn Alton. Opiekunka pos a a jej mordercze spojrzenie. który yje.powtórzy . . Pozbawiony Twarzy zatrzyma si .Nie jest lepy . Rzuci Altonowi nieprzyjemny u miech i na o y na ci ciw kolejn strza .Zobaczmy.wietna bro . . .Daj j tutaj . .sykn a do swoich córek. O czym mistrz papla ? .Kto? . by rzuci czar. którego Alton nie rozumia .powiedzia a zaskoczona Malice.

Malice zmierzy a j wzrokiem. ani Malice nie czyta y w tej chwili jej my li.Zabierz dziecko to kaplicy. . czy by y prawd . M odszy drow przy o y palec do wyd tych warg. Wystarczaj co z e by o zosta zabitym przez mistrza. a jej r ka pod wiadomie spocz a na w owym biczu. zajmiejej wi kszo czasu przez przynajmniej dziesi lat. Spotkania.Zabi go? . . by y niemal legendarne w Menzoberranzan. wydawa a si znacznie gorsza. domy laj c si po westchnieniu Yierny.Spójrz na mnie. Masz inne obowi zki.Maya jest m odsza . jakby zosta a zdemaskowana. Yiemie nie podoba a si ta perspektywa. .Dom Hun'ett jest szóstym domem. ksi cia szóstego domu.doko czy my l Masoj. . z trudem powstrzymuj c si od odpowiedzi. e dziecko bez krzyku znosi takie ostre wiat o. po czym znów si odezwa a. . e to twój brat. które b dziesz przekazywa Drizztowi.Chwilowo . poniewa DeVir zostali unicestwieni.Tak lubi pokazywa m czyznom ich miejsce w wiecie. je li taka jest twoja nadzieja. by w odpowiedni sposób zachowywa si jako ksi s u ebny Domu Do'Urden.wtr ci si Alton. Wszelako alternatywa.Nie. wa niejsze ni przyzwyczajanie m skiego dziecka do s ów. czego b dzie potrzebowa o. otrzymywa o si bolesn kar . gniew Opiekunki Malice Do'Urden. . W Menzoberranzan za takie plotkarskie my li o wysokiej kap ance.Nie p acze . zaskoczona.Oczy dziecka s purpurowe w obu wiatach. . . Dlaczego mia by . lecz z pewno ci mo e ci równie zniszczy ! Vierna westchn a. z owrogim i pe nym sarkazmu u miechem. pami taj.Gdybym mog a trzyma si swoich studiów. eby ci ocali . .Znowu purpura .Hun'ett .Do ciebie nale y przygotowanie go . które Malice odbywa a z ka dym niemal m czyzn z domu Do'Urden i innymi. . kiedy raz jeszcze spojrza a na swego ma ego braciszka i jego uderzaj co lawendowe t czówki. .wyj ka . Vierna odwróci a si . .o mieli a si zaprotestowa Vierna.Mo e ci to pomóc... których uda o si jej wywabi z ich domów.Kiedy doro nie i te oczy tak na ciebie spojrz . k ad c palec na spu cie kuszy. Splun na cia o Pozbawionego Twarzy. Vierna wstrzyma a oddech.To twój brat .zauwa y a Briza. sprz tacza tego parszywego. Poczeka a chwil .powiedzia a do niej Opiekunka Malice. Przyzwyczaj je do s ów i naucz wszystkiego.. lecz zachowa a swe my li dla siebie. . e ani Briza. . czy te nie. .Zajm si nim . a jej g os ponownie brzmia niezaprzeczaln gro b . by Vierna zd y a spojrze na swoje zadanie w pozytywnym wietle.warkn Alton. Alton cofn si w g b sieci. uczniem ..Jeszcze nie! . . . Próba Ämatkowania" pomo e ci w staniu si wysok kap ank . zdo a abym osi gn poziom wysokiej kap anki w zaledwie kilka lat.przypomnia a jej Malice. . co mo e si zdarzy . lecz ha ba zwi zana z zastrzeleniem przez ch opca.Jeste tylko ch opcem..Do Yierny za powiedzia a .Jeste my teraz. . . ona i to purpurowookie dziecko przez dziesi d ugich lat. by przypomina o poprawnym zachowaniu i normach? Vierna zagryz a wargi i mia a nadziej . .wyszepta a Opiekunka.Zaczekaj -zpowiedzia z rozszerzaj cym si . .. nie zwracaj c uwagi na sw córk . pi tym domem. .Jeste wysok kap ank . wzmocni twoje w asne zrozumienie naszych zwyczajów.. Jej matka zmru y a oczy i Vierna poczu a si . której potem mog aby a owa .Albo nigdy . *** Alton wyplu z ust kolejny kawa ek paj czyny.Dzieci jest twoje i nie rozczaruj mnie! Lekcje. niezale nie od tego.zapewni go Masoj. Brzemi .stanowczo przypomnia a jej opiekunka. jak przypuszczam. jakie Opiekunka Malice zrzuci a na jej ramiona. . . Kim by a.zaproponowa a Briza.

. e nie jest sam w komnacie. . . . zanim ci zabij . Szko y wojowników! Do moich dwudziestych pi tych urodzin s tylko dwa tygodnie.doda ze szczwanym u mieszkiem Masoj.. Kogo . gdy us ysza stukaj ce o siebie jakie ceramiczne i . mówi c bardziej do siebie ni uwi zionego studenta. . co trzeba przyzna .Sam trenowa em u.Masoj podniós wzrok. . a mo emy zrobi je lepszym! . który.Alibi. pi ty w mie cie? Nie. .Czy jeste tak g upi.Za ja jestem bliski uko czenia szko y.wyja ni . Sprzymierzeniec w ród mistrzów Sorcere? To dawa o mo liwo ci.Znów splun na cia o i ci gn dalej.odpar Alton.krzykn Alton. dzieciak mia kusz .Pozbawiony Twarzy by praktycznie pustelnikiem . kopi c cia o. Nie jestem tak g upi. .Spal to .Co osi gniesz zabijaj c mnie? . Szykowa em balsamy dla tej obrzydliwej twarzy! Czy to nie wystarcza o? Nie dla niego! . tak wi c nie b dzie adnego ledztwa. . zwracaj c si teraz bezpo rednio do Altona. nie maj c przy boku rodziny.wrzasn Masoj.Ale masz alibi.I kogo .Niech to b dzie Alton DeVir.stwierdzi Alton. m ody Masoju. . . -Mistrza w Sorcere. . spiczastym paznokciem o z by. pow óczystym uk onem. .Wydaje mi si . Otworzy stoj c obok Altona szafk i zacz przerzuca jej zawarto .A co z tym? . Nie ma ju Domu DeVir. e powinienem ci podzi kowa . . . zaraz gdy stanie si on niewygodny . nie spieszy si zbytnio. .Oczywi cie. by wst pi do Sorcere.Wiedzia em.A wtedy ty przyszed e i wszystko u atwi e .mier mistrza wzbudzi podejrzenia. Student i mistrz zabijaj cy si nawzajem podczas walki? To ju si wcze niej zdarza o.Poniewa mnie lekcewa y ! .A co ja b d z tego mia ? Alton spojrza na niego oszo omionym wzrokiem.spyta Masoj.Alton naciska na nowego napastnika. Masoj wydawa si sceptyczny. abym móg przybra to samo Pozbawionego Twarzy . Kto by co takiego zakwestionowa ? S dz wi c. Pozbawiony Twarzy by pot nym czarodziejem i paj czyny nie znikn zbyt szybko. .A co ja bym z tego mia ? . Kaza by mi i zamiast tego do Melee-Maghtere.Chcia mnie trzyma z dala od Sorcere! . kto u atwi ci drog poprzez lata studiów. . e powinienem ci podzi kowa .O mieli by si zabi mistrza Sorcere tylko dlatego. lecz je li mistrz nie zostanie uznany za zmar ego. i niemal zatopi si w splotach paj czyny. Altonie DeVir z Domu Niewartego Wzmianki .Zaczekaj! . a jego desperacki plan zacz nabiera wyrazisto ci..Mia bym.powiedzia Alton.powiedzia Masoj. Alton wzdrygn si . rozwa aj c t ewentualno . Czy ci em mu buty.Planowa em zabicie go od wielu tygodni. Z pewno ci po trzydziestu latach nauki mog poradzi sobie z nauczaniem na podstawowym szczeblu. u tego pe zaj cego cierwa.By em u niego w niewoli przez cztery lata. e musz go zabi . .Oczywi cie . jakby nagle sobie przypomnia .Szlachta pragn ca zosta czarodziejami ma t przewag . rozgniewa Dom Hun'ett.Dlaczego? .grzmia Masoj.Uwolnij mnie.rzek Alton.. . zanim osi gnie odpowiedni wiek.mówi dalej. .zakpi Masoj z niskim.powiedzia Masoj.. . .Wyja nij .. . . adnych pyta . W umy le Masoja b ysn a kolejna my l. . za jakiego uwa a mnie Pozbawiony Twarzy. e s u y jako uczniowie. ca kowicie ignoruj c Altona. Masoj zacz stuka d ugim. kto b dzie móg si pozby wiadka. . jakby odpowied by a oczywista. za jakiego uwa a ci Pozbawiony Twarzy? Alton beznami tnie przyj obelg .Uwolnij mnie . którego b dziesz móg nazywa mentorem. do szko y wojowników.rzek powa nie Alton. . e twoja rodzina wtr ci a ci w s u b u niego? .

szklane pojemniki, rozmy laj c o sk adnikach, mo e nawet w pe ni wydesty-lowanych truciznach, które mog y zosta zniszczone przez beztrosk ucznia. Pomy la , e by mo e Melee -Maghtere rzeczywi cie by oby lepszym wyborem dla niego. Chwil pó niej m ody drow znów wszed w pole widzenia i Alton przypomnia sobie, e nie by w odpowiedniej sytuacji, by móc dokonywa takich os dów. - To nale y do mnie - oznajmi Masoj, pokazuj c Altonowi ma y czarny przedmiot. Pieczo owicie wyrze bion onyksow figurk poluj cej pantery. - Dar od mieszka ca ni szych planów za pomoc, jakiej mu udzieli em. - Pomog e takiemu stworzeniu? - nie móg nie zapyta Alton, nie wierz c, e zwyk y ucze dysponowa odpowiednimi rodkami, by prze y spotkanie z takim nieprzewidywalnym i pot nym przeciwnikiem. - Pozbawiony Twarzy... - Masoj znów kopn cia o - zagarn zas ugi i statuetk , lecz nale one do mnie! Wszystkie pozosta e przedmioty st d przejd oczywi cie do ciebie. Znam magiczne dwe-omery wi kszo ci i poka ci, co jest co. Rozja niwszy si nadziej , e rzeczywi cie prze yje tak straszny dzie , Alton niezbyt przejmowa si w tym momencie figurk . Wszystko, czego chcia , to uwolni si z paj czyn, by móc pozna prawd o losie swego domu. Wtedy Masoj, zawsze wiecznie wprawiaj cy w zdumienie m ody drow, odwróci si nagle i zacz odchodzi . - Gdzie idziesz? - spyta Alton. - Po kwas. - Kwas? - Alton dobrze ukry sw panik , cho mia potworne przeczucie, e wie, co Masoj ma zamiar zrobi . - Chc , by twoje przebranie wygl da o na autentyczne - wyja ni niedbale Masoj. - Je li tak si nie stanie, nie b dzie zbyt dobrym przebraniem. Powinni my wykorzysta obecno sieci. Utrzyma ci w miejscu. - Nie - zacz protestowa Alton, lecz Masoj odwróci si do niego z paskudnym u miechem na twarzy. - Oczywi cie b dzie troch bólu i problemów, przez które b dziesz musia przej - przyzna Masoj. - Nie masz rodziny i nie znajdziesz w Sorcere przyjació , poniewa Pozbawiony Twarzy by pogardzany przez innych mistrzów. - Podniós kusz celuj c ni na poziomie oczu Altona i za o y kolejny zatruty be t. - Mo e wola by mier ? - Id po kwas! - krzykn Alton. - Po co? - sykn Alton, wymachuj c kusz . - Po co mia by chcie y , Altonie DeVir z Domu Niewartego Wzmianki? - Dla zemsty - warkn Alton, a obecny w jego g osie gniew postawi pewnego siebie Masoja w stan czujno ci. - Nie nauczy e si jeszcze tego, e nic nie przydaje yciu wi cej celowo ci ni dza zemsty! Masoj opu ci kusz i spojrza z szacunkiem na uwi zionego dro-wa, niemal ze strachem. Mimo to ucze Hun'ett nie by w stanie doceni powagi kryj cej si w obwieszczeniu Altona, dopóki student nie powtórzy , tym razem z pe nym gorliwo ci u miechem na twarzy. - Id po kwas.

4 Pierwszy dom

Cztery cykle Narbondel - cztery pe ne dni - pó niej, do Domu Do'Urden przylecia ponad otoczon grzybami wybrukowan cie k dryfuj cy w ppwietrzu, wiec cy, niebieski dysk. Stra nicy obserwowali z okien i z dziedzi ca, jak cierpliwie p yn zaledwie metr nad ziemi . Rodzina dowiedzia a si o nim kilka chwil pó niej. - Co to mo e by ? - zapyta a Zaknafeina Briza, kiedy oni, Dinin i Maya pojawili si na balkonie wy szego poziomu. - Wezwanie? - Zak zapyta raczej ni odpowiedzia na pytanie. -Nie dowiemy si , dopóki nie sprawdzimy. - Zak przest pi nad balustrad i sp yn na pod og dziedzi ca. Briza skin a Mayi i najm odsza córka pod y a w lad fechmistrza. - Nosi znak Domu Baenre - krzykn w gór Zak, kiedy tylko podszed bli ej. Razem z May podnie li bram , a dysk w lizn si przez ni , nie wykonuj c adnych wrogich ruchów. - Baenre - powtórzy a Briza, odwracaj c g ow w stron korytarza, w którym czeka a Malice i Rizzen. - Chyba wzywaj ci na audiencj , Matko Opiekunko - powiedzia nerwowo Dinin. Malice wysz a szybko na balkon, a jej m pos usznie poszed za ni . - Czy wiedz o naszym ataku? - zapyta a Briza j zykiem gestów, cho ka dy mieszkaniec domu Do'Urden, zarówno szlachcic jak i zwyk y drow, zada ju sobie wcze niej to pytanie. Dom DeVir zosta zniszczony zaledwie kilka dni wcze niej, a wezwanie Pierwszej Matki Opiekunki Menzoberranzan trudno by o uzna za zbieg okoliczno ci. - Ka dy dom wie - odpowiedzia a na g os Malice, uwa aj c, e nie musi milcze we w asnym domu. - Czy dowody przeciwko nam s tak przyt aczaj ce, e rada rz dz ca b dzie musia a zadzia a ? -Spojrza a twardo na Briz , a jej oczy zmienia y kolor z purpury w podczerwieni na g bok ziele w normalnym wietle. - Musimy zada sobie takie pytanie. - Malice przest pi a nad balustrad balkonu, ale Briza chwyci a j za skraj szaty. - Nie masz chyba zamiaru tam pój ? - Ale oczywi cie - odrzek a. - Opiekunka Baenre nie wezwa aby mnie, gdyby mia a z e zamiary. Nawet jej pot ga nie pozwala na lekcewa enie zasad panuj cych w mie cie. - Jeste pewna swego bezpiecze stwa? - zapyta szczerze zaniepokojony Rizzen. Gdyby Malice zgin a, Briza przej aby dom, a Rizzen w tpi , by najstarsza córka pragn a u swego boku jakiego m czyzny. Nawet gdyby ta kobieta chcia a partnera, Rizzen nie chcia by nim by . Nie by ojcem Brizy, nawet nie mia tyle lat ile ona. Najwyra niej opiekunowi domu bardzo zale a o na bezpiecze stwie Malice. - Twoja troska mnie wzrusza - odpowiedzia a Malice, wiedz c o prawdziwych troskach swego m a. Wyrwa a si z u cisku Brizy i przest pi a przez barierk . Briza potrz sn a g ow i gestem rozkaza a Rizzenowi, by poszed z ni do domu, uwa aj c, e niebezpiecznie jest wystawia na widok tak du cz rodziny. - Potrzebujesz eskorty? - zapyta Zak, kiedy Malice usiad a na dysku. - Z pewno ci otrzymam j , kiedy tylko znajd si poza granicami swej posiad o ci - odrzek a Malice. - Opiekunka Baenre nie wystawi aby mnie na niebezpiecze stwo, kiedy znajduj si pod opiek jej domu. - Racja - powiedzia Zak. - Ale czy potrzebujesz eskorty z Domu Do'Urden? - Gdyby jej oczekiwano, przylecia yby dwa dyski, powiedzia a Malice, ucinaj c spraw . Opiekunk zacz y denerwowa te nieko cz ce si pytania. By a w ko cu matk opiekunk , najsilniejsz , najstarsz i najm drzejsz , nie mog a zatem pozwoli , by ktokolwiek kwestionowa jej decyzje. Zwracaj c si do dysku, Malice powiedzia a - Wykonaj powierzone ci zadanie i niech ju b dzie po wszystkim! Zak niemal parskn , s ysz c s owa, jakie dobra a Malice. - Opiekunko Malice Do'Urden - rozleg si magiczny g os z dysku. - Opiekunka Baenre pozdrawia ci . Zbyt wiele czasu min o, od kiedy zasiad y cie we dwie do wspólnego sto u.

- Nigdy - pokaza a Zakowi Malice. - Zabierz mnie zatem do domu Baenre! - za da a Malice. - Nie b d traci czasu na rozmow z magicznymi ustami! - Najwyra niej opiekunka Baenre oczekiwa a zniecierpliwienia Malice, bowiem dysk polecia do posiad o ci Baenre, nie wypowiadaj c ani jednego s owa wi cej. Zak zamkn za nim bram , a potem szybko wyda rozkazy o nierzom. Malice nie yczy a sobie jawnego towarzystwa, ale ukryta sie szpiegowska Do'Urden b dzie ledzi ka d ruch y dysku, a do samej bramy posiad o ci rz dz cego domu. *** Malice nie myli a si co do eskorty. Kiedy tylko dysk wylecia poza teren Do'Urden, z ukrycia po obu stronach drogi wy oni o si dwadzie cia wojowniczek Baenre, samych kobiet. Uformowa y de-fensywny czworok t wokó opiekunki. Stra niczki na szczytach czworok ta mia y na plecach wyhaftowane wielkie czerwono-pur-purowe paj ki - oznak wysokich kap anek. - Córki samych Baenre - zdumia a si Malice, bowiem tylko córki dostojników mog y doj do tak wysokiej pozycji. Jak e dok adnie zadba a Pierwsza Matka Opiekunka o bezpiecze stwo Malice w czasie tej podró y! Niewolnicy i pospólstwo drowów potykali si o siebie w szale czej próbie znalezienia si jak najdalej od zbli aj cego si pochodu, który powoli przemierza wij ce si uliczki Menzoberranzan. o nierze Domu Baenre nosili insygnia w widocznym miejscu, a nikt nie chcia si nara a na gniew Pierwszej Opiekunki. Malice przewróci a tylko z niedowierzaniem oczyma i mia a nadziej , e zazna takiej w adzy przed mierci . Przewróci a oczyma ponownie, kiedy kilka minut pó niej pochód dotar do celu. Dom Baenre sk ada si z dwudziestu wysokich i majestatycznych stalagmitów, z których wszystkie po czone by y z innymi za pomoc mostów o wysokich prz s ach i parapetów. Z tysi ca rze b l ni blask magicznego ognia, a oko o setki po królewsku ubranych stra ników przechadza o si w doskonale utrzymywanych formacjach. Jeszcze bardziej uwag zwraca o trzydzie ci mniejszych stalaktytów Domu Baenre. Zwiesza y si one z sufitu jaskini, a ich korzenie nikn y w ciemno ci. Niektóre z nich czy y si czubkami ze stalagmitami, a inne wisia y swobodnie, niczym zatrute w ócznie. Wokó nich zbudowano wij ce si jak ruba balkony, wspaniale l ni ce ogniem magii. Równie z magii zbudowano mur, który czy podstawy zewn trznych stalagmitów i otacza ca y kompleks. By a to gigantyczna sie , srebrna na tle na ogó niebieskiego dziedzi ca. Niektórzy mówi , e by to podarunek od samej Lloth, sk adaj cy si z mocnych jak stal nici o grubo ci ramienia. Cokolwiek dotkn oby ogrodzenia Baenre, nawet najostrzejsza z broni drowów, po prostu przyklei oby si do niego, dopóki matka opiekunka nie za yczy aby sobie inaczej. Malice i jej eskorta pod a y prosto do symetrycznej i z grubsza kr g ej cz ci muru pomi dzy najwy szymi z zewn trznych wie . Kiedy ju si zbli a y, mur otworzy si , pozostawiaj c szczelin na tyle szerok , e pochód móg swobodnie przez ni przej . Malice przez ca y czas stara a si wygl da tak, jakby nic nie robi o na niej wra enia. Setki ciekawskich o nierzy przygl da y si procesji, kiedy ta zmierza a do centralnej budowli Baenre, wielkiej, l ni cej na purpurowo kaplicy. Zwykli o nierze od czyli si od eskorty, pozosta y tylko cztery wysokie kap anki, które odprowadzi y Malice do rodka. Widok, jaki ujrza a za drzwiami kaplicy, nie zawiód jej. W pomieszczeniu dominowa centralny o tarz otoczony rz dami awek. Mog o tu swobodnie przebywa dwa tysi ce drowów. Wsz dzie porozstawiane by y statuetki i rze by, zbyt liczne, by je policzy , wszystkie l ni ce spokojnym wiat em. W powietrzu, wysoko nad o tarzem unosi si czarno-czerwony wizerunek, który nieustannie zmienia si i przedstawia raz paj ka, a raz pi kn drowk .

Opiekunka Baenre. z cienia wyst pi a jej najnowsza eskorta. e mo esz co ukrywa . którzy mogli przedrze si przez os ony wysokiej kap anki.odrzek a Malice. Malice sk oni a tylko g ow i utrzyma a j zyk za z bami.Nie! . kiedy zobaczy a illithida. Ka dy to wiedzia .Czytasz moje my li . ale Baenre by a staruszk . by a absolutnie zachwycona widokiem. wzbudza y zawsze dreszcz obrzydzenia. czyli sprawowa a funkcj ust puj c presti em tylko kierowaniu ca ym domem. Opiekunko Malice.zapyta a podejrzanie grzecznie Opiekunka Baenre. e nawet nie wiedzia am. a podobne próby by y w spo ecze stwie dro-wów uznawane za przest pstwo.zaprotestowa a Malice. Masz moje s owo.odrzek a Malice. . Niewielu by o takich. a jednak nadal yje. cho z pewno ci oko o tuzina kleryczek przemierza o pogr on w ciemno ci cz sali.wyja ni a Baenre. e jeden z nich zaprzyja ni si z Opiekunk Baenre. Zosta wyznaczony Ar-cymagiem Menzoberranzan i zawsze zaj ty jest Narbondel i innymi takimi sprawami. Malice poczeka a.. cho drowy rzadko y y d u ej ni siedemset lat. by odczyta jej my li. nawet wysokiej kap anki. jakby si broni c. mojego g ównego czarodzieja. upie cy umys u nie byli nieznani w Menzoberranzan. a ró nic stanowi a g ównie niezwyk a g owa istoty. upie c umys u.O ile pami taj o swoim miejscu . Malice by a stara.Racja . Methil czyta my li. Jej oczy widzia y narodziny i upadek tysi clecia. czyli o ca g ow wy szy od Malice. e Opiekunka Baenre ju wkrótce wplecie ten fakt do rozmowy. Sta po prostu. Malice robi a wszystko co mog a. e Malice.Malice by a równie pi kna i wie a jak w dniu swych setnych urodzin . Cho drowy zwykle nie zdradza y wygl dem swego wieku . szczególnie czarodzieje! Mimo tego chcia abym mie Grompha cz ciej u swego boku.powiedzia a Opiekunka Baenre.To dzie o Grompha. a ty nie jeste przyzwyczajona do illithidów. bardziej w tej chwili zainteresowana obserwowaniem swej rozmówczyni ni sam rozmow . Malice szybko dosz a do siebie.Mo esz nazywa go Methil . mlecznobia ych oczach. podobnie jak ka dy. zsuwaj c si z nieruchomego dysku.wyja ni a Baenre. . Jest przyjacielem. .Opiekunka Baenre siedzia a na o tarzu i najwidoczniej odgad a. Pomimo wielkiego wysi ku nie mog a powstrzyma si od zerkania od czasu do czasu na zmieniaj cy si wizerunek nad o tarzem.Wybacz mi. e wiedzia a. .Nast pnie. Zanim Malice zd y a odpowiedzie .M czy ni bywaj czasem tak bezczelni. Opiekunka Baenre powinna by martwa. . Zanim Malice zd y a zbli y si do o tarza. . Istoty te.Dobrze . a istota wyjdzie z wielkiej sali. i syn Baenre zosta g ównym magiem miasta. by ukry pogard dla Opiekunki Baenre.Jego prawdziwego imienia nie potrafi wypowiedzie . . a ci kie powieki ledwo powstrzymywa y si przed zamkni ciem. zauwa y a Malice. . cho od dawna nie powinno jej by w ród ywych. .Oczywi cie Methil daje mi przewag w dyskusji. a na pewno nie d u ej ni osiemset. kto by tu pierwszy raz. Zmarszczki wokó jej ust przypomina y paj czyn . . a pog oski mówi y. Na szczycie o tarza by y same. gdy usta Malice otworzy y si w niedowierzaniu. . by a w ci y. mia a prawie pi set lat. a rozwi zanie mia o nadej ju za kilka tygodni. Malice nie zdo a a st umi j ku. . Baenre doda a . e córka Baenre by a Mistrzyni Opiekunk Akademii.Jak si wiedzie Domowi Do'Urden? .Nawet oni si do czego przydaj . z jak ty lub ja s yszymy s owa. Malice nie w tpi a. Baenre odprawi a stwora. Przypomina a ona ociekaj c luzem o miornic o pozbawionych renic. Oczywi cie. a potem wesz a po stopniach o tarza. On komunikuje si tele-patycznie. uwa nie przygl daj c si ich rozmowie. Ka dy wiedzia te . z taka atwo ci . wysoki na metr osiemdziesi t. . o wiele inteligentniejsze i bardziej z e ni drowy. .Opiekunka Baenre by a zniszczona i pomarszczona.

jak sobie wyobra asz . kiedy nie by o ci jeszcze na wiecie.W dzisiejszych czasach miasto jest za du e. . e trzystu pi dziesi ciu. gdyby taka by a wola Lloth? Malice unios a si dumnie na krze le. dwukrotnie wi cej ni ktokolwiek inny w Menzoberranzan.A Dom Baenre ma ich oko o tysi ca? . Malice skrzywi a si mimowolnie. mówi c o o nierzach. Z pewno ci co najmniej jedna z jej córek pragn a zosta Opiekunk . jaki los spotka Dom DeVir? . .Oczywi cie nie teraz .Ta liczba nie zmieni a si od wielu lat.To by by wielki zaszczyt .Trzystu .Och . . Zacz a rozumie . . e Baenre wcale si z nianie dra ni.Czy s ysza a . To spory zaszczyt. . . Rodzi a ju dwadzie cia razy.odpowiedzia a Malice. .Teraz jeste opiekunk dziewi tego domu. kiedy sytuacja tego wymaga przerwa a na chwil i poprosi a. -1 kiedy karz domy. pragn c tylko skierowa rozmow na inne tory.Trzystu . walcz c jednak rami przy ramieniu.ale dziewi ty to tylko jedno miejsce od zasiadania w radzie rz dz cej. by na jej ustach zago ci u miech. Drowy my la y nast puj co: dom nie istnieje. Malice sk oni a g ow . oburzona tak aroganckimi s owami.roze mia a si Baenre. Ale dawno temu. które .rzek a Baenre. Baenre dra ni a si z ni . . Baenre zarechota a.Nie tak wielki. to samo czu a Paj cza Królowa.A czy ma jaki wybór? . Je li ona cieszy a si z wyniesienia Domu Do'Urden. Malice zastanawia a si . .rzek a w zadumie stara drowka.zapyta a Baenre. osi gn wszy pewien wiek.odpowiedzia a pytaniem Malice. Jest zadowolona.powtórzy a Malice. .Ale nie tak wielki. . zm czona chyba wykr tami Malice. zbli aj c si do Malice z zainteresowaniem.A ja s ysza am.powiedzia a Baenre. . . e Dom Baenre móg by ju dawno podbi ca e Menzoberranzan. jak by opiekunk ósmego.Równie po tym wzgl dem Opiekunka Baenre ró ni a si od innych ciemnych elfów. W tej chwili nie by o w Menzoberranzan czego takiego jak Dom DeVir.Lepiej jednak pozostawi sprawy drowów opiekunkom poszczególnych domów. w tym pi tna cie razy przysz y na wiat dziewczynki. . lecz jej gratuluje i zach ca j do si gni cia po jeszcze wi ksze zaszczyty. Lloth nie znios aby adnej rady.wyja ni a Baenre. . Baenre cieszy a si najwy sz ask Lloth. dlaczego ta j dza ci gle yje. Czy nie uwa asz. . jak mieszka y z Opiekunk Baenre.zapyta a Malice.Ilu o nierzy masz teraz pod swoj komend ? . z których ka da zosta a wysok kap ank ! Dziesi cioro z dzieci Baenre by o starszych od Malice! . ich dzieci nie by y nawet szlachcicami! . która cho by w przybli eniu mog a posiada absolutn w adz . -Jeste my grup paplaj cych starych bab.odpowiedzia a Malice. co by o norm dla szlachetnie urodzonych drowek. opieraj c si wygodnie.Jaki dom? . dom nigdy nie istnia . przekraczaj cych pi setny rok ycia? Przecie tak d ugo.odrzek a. gdy domy si wzajemnie równowa . nie zdecydowa a si za o y w asnego domu. Dlaczego nie wyko czy y Opiekunki Baenre? I dlaczego adna z nich. Ale nie zrobili my tego.zgodzi a si Baenre . podobny podbój nie by by dla Domu Baenre zbyt trudny. przyciskaj c palec do warg.Miasto uznaje wasz w adz . . Lloth lubi ró norodno .Oczywi cie . by znale nowe sposoby na wetkni cie nosów w nie swoje sprawy. Malice rozpogodzi a si na t my l. . zbieraj c si tylko po to. którzy przy czyli si podczas ataku na Dom DeVir.Opiekunka Baenre zapyta a prosto z mostu.Tak . .Oczywi cie .

Mimo to. Malice nie u miecha a si .utraci y jej ask . W spo ecze stwie drowów czas ten polega bardziej na indoktrynacji ni nia czeniu. Dziecko musia o nauczy si porozumiewania i poruszania. podobnie jak dzieci innych .sta a si do przyjemna. by nie by a zbyt ambitna. Wobec tak otwartej demonstracji si y nie mog a zapomnie . Malice zrezygnowa a z obra onej miny. dzi ki czemu pozosta a cz rozmowy z Baenre -trwaj ca ponad dwie godziny . e by y dwie przyczyny przywo ania jej do domu Opiekunki Baenre: chcia a ona prywatnie i w sekrecie pogratulowa jej celnego uderzenia i jednocze nie wyra nie ostrzec j . opuszczaj c na lataj cym dysku najpot niejszy dom w Menzoberranzan. zauwa y a Malice. Kolejne odwo anie do domu DeVir. 5 Wychowanie Przez pi d ugich lat Vierna po wi ca a ka d niemal chwil na opiek nad male kim Drizztem. tym razem mówi ce bezpo rednio o zadowoleniu Lloth.

Kiedy Drizzt osi gn wiek. ale Drizzt pokaza w ci gu ostatnich dwóch lat taki potencja . nie maj c poj cia. Poczu . Gdyby Opiekunka Malice wyznaczy a May do tego zadania. .teraz tajnego i milcz cego j zyka twarzy. lecz odbiera j jako mrowienie. Vierna mog aby ju by wysok kap ank . Bycie nauczycielk nie by o ju teraz takie z e.wyja ni a Vierna. Teraz. by odprawi jakie ceremonie. z pewno ci trudniejsz ni pod wietlanie przedmiotów ogniem faerie lub przywo ywanie ku ciemno ci.Wyczy dok adnie tamt rze b . próbuj c dostroi si do emblematu.odwa y si zapyta Drizzt. . .A w ka dym razie którego dnia dost pisz tego zaszczytu. e wydawa a mu po prostu polecenie wysprz tania ca ej kaplicy. rola Yierny zmniejszy a si nieco.krzykn a na niego Vierna. Ju wcze niej czu . e magiczna moneta posiada a jaki rodzaj mocy. Vierna musia a po wi ci d ugie godziny na przypominanie o podrz dnej roli m czyzn. szukaj c pierwszego uchwytu. Z pewno ci nie uda mu si wspi po cianie i wyczy ci ca ego pos gu trzymaj c si jakiego u chwytu. by by y dok adnie w jednej linii z jej twarz .A potem si woli unie si do niej.rozkaza a Vierna i wskaza a na statu nagiej drowki oko o siedem metrów nad pod og . W woreczku na szyi masz emblemat swego domu. Emblemat Do'Urden wzmacnia te wewn trzne zdolno ci. dostojnicy domu Do'Urden. . -Ajak? . e uzna a. Nie mog a sobie pozwoli na takie zmartwienia. Lewitacja by a skomplikowan manifestacj wewn trznej magii drowów. Drizzt sta w ciszy u boku Yieray ze wzrokiem wbitym w pod og . ale Vierna pragn a wi cej czasu po wi ca swoim studiom. Nawet kiedy ca y dom zbiera si . . dzieci c intuicj . .wyci gn wi c w gór ramiona. w którym móg zacz wykonywa polecenia. przy czym setka miejsc pozostawa a nie zaj ta. e je li Opiekunka Malice nie b dzie zawiedziona jej postaw . W przypadku ch opca. Pomieszczenie zajmowa o jedn pi t powierzchni wielkiej sali Domu Baenre. . a potem ustawi stopy tak.Jeste szlachcicem Domu Do'Urden! .wyja ni a. wyra nie poczu wibracje magicznej energii. Vierna wiedzia a. na rze b kobiety. Drizzt zna jednak cen niepos usze stwa . Male ka twarz Drizzta zmarszczy a si w skupieniu.Unie si do tego gargulca . a jego podejrzenia zosta y potwierdzone. swoim celem. M ody Drizzt popatrzy na ni zaskoczony. które utrzymywa y razem ich ras . mo e poza ogólnymi wi tami. mogli to robi raz za razem.rzuci a Vierna. zaskarbi sobie jej wdzi czno . Seria g bokich oddechów pomog a m odemu drowowi odegna rozpraszaj ce uwag my li. jak staje si l ejszy. Nie widzia niczego poza rze b . W dniu swoich dziesi tych urodzin Drizzt zostanie mianowany ksi ciem i b dzie s u y jednakowo wszystkim cz onkom rodziny. e Maya mo e zosta wysok kap ank przed ni ! Vierna odegna a od siebie t my l. co znaczy o. ale oprócz tego wprowadza o sieje w zasady. Zako czy swoj rol nauczycielki ju za kilka lat. magi . . Podczas gdy wi kszo szlachetnie urodzonych drowów mog a unie si w powietrze raz dziennie. ale i tak mog a si w nim zmie ci ca a rodzina Do'Urden. jego pi ty unios y si . nigdy nie widywa m czyzn.inteligentnych ras. r k i cia a. przedmiot obdarzony pot n magi .Vierna nie by a pewna. i próba nie przyniesie mu adnej szkody.Nie tak! . czy Drizzt gotów jest na takie zadanie. Drizzt spojrza w gór . Nadal jednak d ugie godziny schodzi y jej na n auczaniu .Ustal po prostu lini mi dzy sob a rze b . Przed Yiern nadal by o pi lat opieki nad Driz-ztem. Poniewa ca y niemal czas ch opiec sp dza w rodzinnej kaplicy. która zwykle objawia a si jako cecha dojrza ych drowów.a nawet wahania . Normalnie Vierna nie próbowa aby sk oni do zrobienia tego m czyzny m odszego ni dziesi lat. Cz sto zdarza o si jednak. o co chodzi jego siostrze. kiedy Drizzt skoncentrowa si . Po o y d o na swym naszyjniku. . którym by Drizzt. dzi ki swej odznace.

Nieco inspiracji mo e tu bardzo dopomóc. wyci gaj c zza pasa swój okrutny or .sykn a Yiema. e uda mu si . Skoncentrowa si ponownie na rze bie i pozwoli .odparowa a szybko Vierna.rzuci do niej Drizzt. Przede wszystkim jednak Vierna widzia a blizny na odkrytych plecach Drizzta. kogo zna a Yiema. gdzie skóra zosta a zdarta. by ostatnie s owo nale a o do Brizy.Do mnie nale y wychowanie Drizzta. Drizzt popatrzy na Yiern . b dzie sta pod t rze b .Jeste dla niego zbyt agodna. dopóki si nie spróbuje. Vierna pozwoli a. e czar si nie powiód . e dziecko jest zm czone: z trudem odrywa o stopy od ziemi. kiedy Drizzt nie spojrza na ni z u miechem.rozkaza a. . Jego rado sprawi a. e wtr casz si do mojego zadania .Wystarczy! . szczególnie ch opca.odpowiedzia a Vierna. a g owy w y. widz c.Od ó to .Spróbuj jeszcze raz! Próbuj tysi c razy. zastanawiaj c si . by przez jego cia o przep yn a magiczna energia..Jest na to za m ody . dopóki nie zemdleje z g odu. skierowa y si sycz c w stron Yierny. jak si odzywasz do wysokiej kap anki .Je li ci si nie uda.zasugerowa a Briza. . Pvzadko zdarza o si . by zobaczy stoj c nad sob Briz . . ale nie ton odpowiedzi. cho nie czu w ogóle ci aru swego cia a. Tego dnia uniós si na siedem metrów ju za pierwszym razem.G upi m czyzno! .. W infrawizji lady bata wida by o doskonale jako pasma ciep a w miejscu.Ale nigdy nie wiadomo. a poza tym nie ba si bicia..Powinna uwa a . e je li oka e si to konieczne. je li mu si nie uda . a jego ramiona zmieniaj si w rozmazane smugi.Dla inspiracji.Zrobi to! . Drizzt odwróci od niej wzrok. Vierna patrzy a na seri niewielkich sukcesów i pora ek. po ostatniej Drizzt spad na ziemi z niemal czterech stóp. Powinni zna swoje miejsce.Domy laj c si . Drizzt.A ty. e Drizztowi si w ko cu uda. a od ciebie nie chc adnej pomocy! . kiedy polerowa statu . .Wych oszcz go.a potem sta ju na jednym palcu.ostrzeg a Briza. czy co mu si sta o. Dzieciak by tak e uparty. *** Vierna siedzia a nast pnego dnia w kaplicy patrz c. Mia bystry umys . Wiedzia . . bystrzejszy ni ktokolwiek. wliczaj c w to kobiety Domu Do'Urden. . Przybrana matka popatrzy a na Drizzta. . by podzieli si sukcesem. lady po jej wczorajszej Äinspiruj cej" rozmowie.powtórzy a zgry liwie Briza . je li b dziesz musia ! . jak Drizzt poleruje rze b drowki. by w owin si jej wokó d oni i dotkn j zykiem twarzy.. Vierna równie wiedzia a.Si gn a do bata przypi tego do pasa. Viernie podoba a si ta determinacja. pomimo swoich si ców nawet nie zap aka . jego u miech sta si szerszy.Twojego zadania . starsza siostra odwróci a si i wysz a. . . lecz zaj swoje miejsce i zacz si na nowo koncentrowa . by jaki m czyzna podniós bro przeciwko kobiecie. chyba e z rozkazu innej kobiety. Spojrza a na bat z mi o ci . Vierna nie potrafi a ukry rozczarowania. .odrzek a Vierna.By mo e . . . by Opiekunka Malice nie spostrzeg a. e s owa Vierny nie zosta y rzucone na wiatr. Vierna rozumia a. . . Vierna ruszy a w jego stron . . przeklinaj c si .rozleg si za Yiern g os. Vierna odpi a swój w og owy bat od pasa. Ch opców nale y kara . jakby by jej zwierz tkiem domowym i pozwoli a. Patrzy a teraz. a potem zwali si na ziemi . jakie korzy ci p yn z bicia dziecka. niczym przed u enie jej my li. . by pokona a go magia. Mo e Briza mia a troch racji. Wiedzia a. nie pozwoli. na której twarzy jak przyklejony widnia wyraz niezadowolenia. Odwróci a si . jak unosi si w powietrzu. Na d wi k imienia Malice Briza szybko od o y a bat. który nadal próbowa unie si do rze by.

Rzuci a swemu ma emu bratu w ciek e spojrzenie. Minuty zlewa y si w godziny. czyli faerie. a w ko cu ca y ten czas wyda mi si d ug i monotonn chwil . Podczas ka dej z tych wypraw odkry em.zastanawia a si na g os Vierna. *** Taki zwi zek mi dzy nimi trwa przez kolejnych pi lat. podczas których Drizzt poznawa tajniki ycia w spo ecze stwie drowów poprzez nieko cz ce si sprz tanie Domu Do'Urden. Podobne my li nie przystawa y komu o jej aspiracjach. jakie na ni zsy a . tym razem za zdradliwe my li. e bezpo redni przyczyn wszelkich z ych wydarze w jego yciu s elfy yj ce na powierzchni. przelewaj c na niego ca win i raz jeszcze wyj a swoje narz dzie kary. Lloth Bezlitosnej. uczy si go. e mam bardzo niewiele wspomnie z pierwszego okresu mojego ycia. Pragn a zosta wysok kap ank Paj czej Królowej. szybko wymaza a blu niercze my li z pami ci. tych szesnastu lat. najwa niejsze wiadomo ci dotyczy y elfów yj cych na powierzchni. Imperia z a cz sto pl ta y si w sieci nienawi ci do wymy lonych wrogów. W Odkry em. które przepracowa em jako s uga. puste dni. Uwarunkowana nienawi rzadko jest uczuciem racjonalnym. e wprawia mnie . Drizzt wykrzykiwa yczenia mierci dla faerie. a w ca ej historii wiata nikt nie by w tym lepszy ni drowy. kiedy k y bicza Yierny wgryza y si w jego cia o. Od pierwszego dnia. B dzie musia a znowu wych osta Drizzta. w którym m ody drow zrozumie mow . ‡² Czym wi cej móg by zosta taki Drizzt? Kiedy us ysza a swoje s owa brzmi ce w powietrzu.Ile tracimy? .. Poza uprzywilejowan pozycj kobiet (t lekcj zawsze pomaga mu przyswoi bat). godziny w dni i tak dalej. Cz 2 Fechmistrz Puste godziny. Za ka dym razem. Kilka razy uda o mi si wynikn na balkon Domu Do'Urden i spojrze na magiczne wiat a Menzoberranzan.

. kiedy posiada a ona znacznie wi cej energii. nie potrafi sobie przypomnie . Ksi s u ebny nie mo e nigdy podnosi wzroku. by jej ma y braciszek ujrza bardziej jej czu stron . Cho uwa am Yiern za najdelikatniejsz z moich sióstr.tak bolesny. Vierna nigdy nie okazywa a zagorza ej niegodziwo ci naszej matki . jaki dzi dzie ? . e wszystkie mi nie napinaj si niemal e do granic wytrzyma o ci. Jak e cz sto czu uk szenia tej przera aj cej broni! Drizzt nie pomy la jednak o zem cie za takie traktowanie. . a jednocze nie jak e satysfakcjonuj ce w porównaniu z reszt mojego ycia. Zawsze kiedy s ysz trzask bata. który pop dza go zwykle w takich przypadkach. kiedy przydzielono jej zadanie opiekowania si mn . czy te ten najwcze niejszy okres mojego ycia bole niejszy by jeszcze od lat. A mo e nie. kiedy wymyka em si z domu i szed em obserwowa filar. zadziwia mnie pustka moich m odzie czych dni. ale najwyra niejszym z nich. m conych tylko ci g ym naporem niegodziwo ci Menzoberranzan. co mo na atwo zapomnie . fale. Wydaje mi si ma o prawdopodobne. ni jestem sobie w stanie przypomnie . Pomimo wielkich wysi ków. Kiedy teraz o tym my l . o tych d ugich godzinach patrzenia. kiedy zjawi si u jej boku w mrocznym . Doskonale pami tam podniecenie. e mój umys ukry wspomnienia o nim . Osza amiaj ce uderzenie i nast puj ce po nim odr twienie nie jest czym . tam w samotno ci kaplicy naszego domu. Mimo to mia em wi cej szcz cia ni inni. Brizy.nie mog by pewien. które otrzyma . z okresu. Mo e to by y dobre czasy. e po plecach przebiega mi dreszcz. Wgryzaj si pod skór .Czy wiesz. jest widok moich stóp. które po nim nast pi y . jak magiczny ogie w druje w gór i w dó kolumny. nie potrzebuj c bata Brizy.albo raczej naszej najstarszej siostry. kolumny odmierzaj cej czas.lub innej kobiety . Mo e wi c z tymi pierwszymi dziesi cioma latami mego ycia wi za o si wi cej. czy lata te pe ne by y rado ci. obawia si konsekwencji uderzenia jej . jak ka dej innej kap anki w Menzoberranzan. wysy aj c fal magicznej energii do ka dej cz ci twego cia a.które sprawia. Po naukach. które sprawiaj . by ryzykowa a swoje aspiracje dla ma ego dziecka.zapyta a go Malice. w dodatku by to okres. jej s owa ociekaj jadem Lloth tak samo. kiedy s u y em na dworze Opiekunki Malice. poza tajnymi wyprawami za teren domu. a potem opadaj ce wiat o Narbondel. Wi cej wspomnie wi z nast pnymi sze cioma latami. do g owy przychodzi mi inne wspomnienie ± bardziej uczucie ni wspomnienie . które czu em za ka dym razem. by dopu ci do siebie podobne my li. Mo e Vierna pozwoli a.o wiele za bardzo. a tym bardziej ma ego dziecka p ci m skiej. Jak e to by o banalne. Moja siostra Vierna mia a w a nie zosta wysok kap ank . Tego. ni wykonywanie tego zadania wymaga o.w trans podnosz ce si .Drizzt Do'Urden 6 Obur czny Drizztt natychmiast zareagowa na wezwanie swojej matki.

.przedsionku kaplicy. . .odrzek Drizzt. która teraz l ni a krwist czerwieni . Drizzt zmusi si do spojrzenia w gór . by wykona prosty rysunek. przyniesiesz ha b naszej rodzinie. nie wiadomie wlepiaj c wzrok w buty. Drizzt widywa ju wcze niej jej wybuchy.Chwyci a Drizzta pod szyj i brutalnie postawi a go na nogi. Potem ujrza j . Ciep o cia a pozostawia o wyra ne lady w podczerwieni. Kiedy jego naturalnym odruchem by o patrzenie na osob . Po chwili le a na pod odze.Szesna cie lat . by patrze ca y czas w twarz Opiekunki Malice. e zmiata wszystkich i wszystko. .Spójrz na mnie . o który podniós spojrzenie. by próbowa unikn uderzenia.powiedzia a mu Opiekunka Malice. ale Briza bardzo si postara a. . Drizzt nie zareagowa . Drizzt nie mrugn . zawsze maj ca pod r k bat. Zadaniem ksi cia s u ebnego by a s u ba. by zabi w nim ten zwyczaj. W yciu musi by co wi cej ni zimny kamie i dziesi poruszaj cych si bez przerwy palców u nóg. pod jakim patrzy . wbij ci ig y w te purpurowe oczy . jej gniew tak straszliwy. .Twoja rola ksi cia s u ebnego dobieg a ko ca . Nawet Briza. Drizzt musia odwraca spojrzenie za ka dym razem. co zmusi o go do s u enia ca ej rodzinie.gryzionej w tyln cz cia a przez wielk mij . tak pompatyczna i okrutna. a na policzku zacz wykwita mu siniak. Uda o mu si niemal doko czy wizerunek drowki o szerokich ramionach . Drizzt znalaz si w kropce. Jego ycie by o nieko cz cym si szeregiem rutynowych czynno ci.. By a jego matk .. wbrew oczekiwaniom nie ogrzan rumie cami gniewu.powtórzy a Malice.Brizy .zagrzmia a jego matka. szesna cie lat. wykorzystuj c znajomy paj czy wzór na obrze u sukni. uwa nie przygl daj c si czarnym szatom swej matki.Patrz na mnie! . od kiedy Vierna przesta a si nim opiekowa .Je li b dziesz si tak nadal zachowywa . kiedy ta by a z a. Wysun jedn stop z buta i zacz bazgra na kamiennej pod odze. poza paj kami oczywi cie. a w jej g osie zabrzmia o zniecierpliwienie. W jego krtani wezbra o pe ne rezygnacji westchnienie. a Drizzt by wystarczaj co szybki i zr czny. Paj ki by y za dobre dla kogo takiego jak ksi s u ebny. kiedy zobaczy ten niezmiennie taki sam widok w asnych butów. .Nie jeste ju s ug ! . Drizzt nadal sta spi ty. . . przez które przechodzi od tak dawna jak pami ta .obieca a.Nie. uderzenia w g ow i gor cego pasma na plecach . Oczekiwa .o ile to cokolwiek zmienia o .Jeste teraz drugim synem Domu Do'Urden i przys uguj ci wszystkie. jej czu e na ciep o oczy l ni ce czerwieni i jej twarz. przysuwaj c twarz do jego twarzy na kilka cali. nie by jednak na tyle g upi. . by oceni k t. co za ró nica? Je li jego matka uwa a a za wa ne rzeczy. . pozna Opiekunk Malice na tyle dobrze. Matko Opiekunko . Spojrzenie Drizzta nie wiadomie opad o na pod og . Przez sze lat. .Je li przyniesiesz ha b Domowi Do'Urden.rozkaza a Opiekunka Malice. co stan o mu na drodze.wyja ni a Malice. a jego oczy mog y jedynie ogl da istoty pe zaj ce po pod odze. kiedy jedno z tych o mionogich zwierz t znalaz o si w zasi gu jego wzroku. Jednak nawet upadaj c Drizzt mia na tyle rozs dku.Oddychasz powietrzem Menzoberranzan od szesnastu lat.ale nie w tpi . pot n Matk Opiekunk Malice Do'Urden. to co czeka go w ci gu nadchodz cych dziesi cioleci. Przera ony Drizzt spojrza jej prosto w twarz. z któr rozmawia .Spójrz na mnie . oczekuj c karz cego ciosu. po ka dym centymetrze. zanim linie rozp yn y si w powietrzu. Wa na cz twojego ycia jest ju za tob .sta a za nim Briza. e potrafi zrozumie podteksty zawarte w jej gro bach.wrzasn a jego matka w nag ym wybuchu w ciek o ci. Jeden dzie . stara a si nie zbli a do matki opiekunki. nie widz c w tej deklaracji niczego istotnego ani wa nego. . K tem oka dostrzeg ciep o p yn ce z poruszaj cej si r ki Malice.

Fechmistrz wyst pi naprzód.Witaj.e podoba oby si jej wbijanie igie w jego oczy.W jaki sposób? . zagryzaj c swoj doln warg . . mimo tego e obecna by a ca a rodzina. by powstrzyma si od szerokiego u miechu. który z pewno ci przerodzi by si w szczery. .On jest inny . Briza. To mia o by oficjalne spotkanie. ale wszystkie pozosta e krzes a w komnacie zosta y przesuni te pod ciany. pomy la Zak. A mimo to. . . by Vierna wyprzedzi a go. zacz a stawa si bardziej zadufana w sobie. Zak nie pami ta ju . .Drizzt jest inteligentniejszy ni jakikolwiek ch opiec. ca e tygodnie kar musia y up yn . tak zaskoczona zachowaniem swego brata. . ale dla zwyk ego drowa. do Dziewi ciu Piekie .powiedzia serdecznie Drizzt. Zak zawsze lubi Yiern bardziej ni pozosta e córki.rozpocz a Vierna uroczystym g osem.Jestem Drizzt.zapyta Zaknafein.Opiekunko Malice . jakiego spotka am. kiedy ostatnio widzia twarz matki opiekunki a tak jasn ! Briza. jak podejrzewa i mia nadziej Zaknafein.w twoje oczy.W sprzeczno ci? . To by pierwszy raz. Mog teraz na ciebie spojrze . e w oczach m odego drowa nie zgas u miech. by patrze tylko na pod og . Zak widzia jednak. lecz wi ksz uwag zwraca na najm odszego Do'Urdena. kiedy najstarsza córka Malice zawaha a si . kiedy Briza. zorientowa si Zak. Vierna zwolni a nieco kroku . ma zrobi . kiedy ujrza rozpalon w ciek o ci twarz Opiekunki Malice. a nie. a nie ksi s u ebny. zajmuj c sw tradycyjn pozycj za Malice. a nie na twoje buty.Trudno powiedzie . ale w inny sposób. zanim zrozumia . by odwróci uwag matki opiekunki od Drizzta. si gn a zaraz po swój bicz. bowiem siedzia a wygodnie tylko matka opiekunka. kiedy mia pi lat. by wszystkich uciszy . Drizzt tymczasem ucich i sta bez ruchu. Ma ice podnios a rami . ci gaj c na siebie os upia e spojrzenia wszystkich obecnych. Opiekunka Malice nie pozwoli a mu si odezwa . jak za da a . -Stawiam przed tob Zaknafeina.przyzna a. Vierna sta a jak zamurowana. Swoboda i brak szacunku dla pozy ej i by y czym wi cej ni pomy k i bardziej znacz ce ni zwyk e niewinne do wiadczenie. mog c wymierzy zas u on kar . .I to nie tylko ze wzgl du na kolor oczu. Zak stan obok Yierny i wymieni uk ony z Malice. Potrafi lewitowa . jakby zainteresowanie by o czysto zawodowe. g o ny miech. Podniós d o i zacisn ni usta. by mo e. Zaknafeinie Do'Urden . W sprzeczno ci. *** . jak niedawno mianowano j wysok kap ank .powiedzia a Vierna. z szeroko otwartymi ustami i oczyma rozwartymi z niedowierzaniem. który sta u boku swojej matki zupe nie nagi. Zak równie by zdziwiony.U miech Drizzta znikn . teraz oddalony o krok od swojej matki. dla jego w asnego syna. za o y a na jego ramiona magiczny p aszcz. Wyraz rado ci przeci twarz Drizzta. a on nawet nie spyta j ej o zgod . wy piewuj c odpowiedni inkantacj . Malicejak zwykle siedzia a na swoim tronie przy g owie kamiennego paj ka.wida ju by o drzwi do przedsionka kaplicy. Matka mi to powiedzia a. jakby takie proste zadanie sta o w sprzeczno ci z jego natur . e nie wiedzia a co. drugi syn Domu Do'Urden. .wyszepta pod nosem. . kiedy zosta ksi ciem s u ebnym. która trzyma a piwafwi. Wszed za Yiern do mrocznego przedsionka. Zaknafein pozwoli . kontynuowa a. próbuj c zabrzmie tak. zastanawiaj c si nad implikacjami obserwacji Yierny. ale po tym.

by y jego ramiona. Ka dy drow móg wykona to zadanie. fechmistrz wyj z sakiewki drug . ale Malice nie zapomnia a nawet najdrobniejszego szczegó u tego wydarzenia. Cztery zosta y z apane. która by a sk adnikiem czaru pioruna. wiele razy s u y jej jako kochanek.Widzia am czarowników dokonuj cych takich czynów . której Zak dostarcza Malice. Sze spad o w dó . By najdoskonalszym fechmisrrzem Menzoberranzan. e czary to jego przeznaczenie? .Dlaczego jeste taka pewna. z jak zrobi to ten m odzieniec. jak dumna by a Opiekunka Baenre ze swego syna czarodzieja. co by o kolejnym faktem. o czym w ogóle rozmawiali jego matka i fechmistrz. -Sorcere wydaje si by naturalnym wyborem.Nadszed zatem czas. co nie zdarza o si cz sto. Drizzt rzuci je w powietrze. . wol c r koje miecza od kryszta owej pa eczki. . niezadowolona z satysfakcji. jego miejsce w Akademii b dzie w Sorcere. z apa i zapyta .Jak sobie yczysz . by rozpocz wiczenia. Zak poda Drizztowi nast pne dwie monety. a od kiedy przesta nim by . nadaj c swemu g osowi ton podziwu. ale jego niech . Jego miejsce jest w Melee-Magthere. Zak by kiedy oficjalnym m em Malice.Zaznajomisz go tylko z podstawami. . a nawet pogarda dla Paj czej Królowej. Zamiast wzi monet .pouczy Drizzta. zastanawiaj c si . co tak wa nego kry o si za tym banalnym zadaniem. Ca y czas patrz c na opiekunk Zak wyj nast pne dwie monety.powiedzia Zak do Malice.Wydaje si by inteligentny . Jedyn cz ci cia a Drizzta.Po ó po dwie na ka dej d oni i rzu je wszystkie na raz w powietrze . Drizzt raz jeszcze wzruszy ramionami.zapyta szybko Zak. która si poruszy a. Opiekunko. lecz obejmuje sztuki magiczne. . by a mi a dla oczu. Je li Drizzt ma zast pi Nalfeina.Mo emy si przekona ? . Zaknafeinie. by jej gniew rozproszy si . co zarówno mile po echta o dum Drizzta. sz o zaanga owanie uczuciowe. rzuci j w powietrze. pstrykn j i zr cznie z apa w powietrzu. Zak nisko ceni magi . . Malice mrukn a z namys em. jakich dokona ucz c si kontroli nad swymi wewn trznymi mocami. Ale w parze z przyjemno ci . Zak wyj ze swej sakiewki monet . Cztery monety polecia y w powietrze.Jest wojownikiem. Potem poda j znowu fechmistrzowi. Vierna donios a nam o wielkich post pach. e Zak chcia udowodni jej pomy k . -Rzu j . Nasz dom potrzebuje nowego czarownika.. a tak e by o przyczyn wielu migren. niezbyt zaskoczona tym. Zak rzuci okiem na Opiekunk Malice. ale atwo . Zatem wi kszo jego edukacji znajdzie si w zakresie obowi zków Rizzena.Spróbuj obiema r kami .odrzek a Malice. Raz jeszcze wzruszaj c ramionami po o y monet na palcu wskazuj cym. . która jest dla niego planowana ani o miejscu zwanym Sorcere.Obur czny . jak widzia a na twarzy k opotliwego fechmistrza. przypominaj c sobie. którego nie mog a ignorowa . po czym jednym p ynnym ruchem rzuci w powietrze obie monety i z apa je. jak rozproszy o koncentracj Malice. . . Jak dot d nie s ysza nawet o profesji. Drizzt wzruszy ramionami. patrz c na niego jakby pyta . Arcymaga miasta. wiele razy wp dza a Dom Do'Urden w k opoty.zapyta . Malice pozwoli a. przy czym w ka dej d oni wyl dowa y trzy . .Drugi synu? .zgodzi a si Malice.powiedzia do Drizzta. . które zmusi o Malice do oszcz dzenia mu ycia ponad tuzin razy. którego wiedza jest mo e ograniczona. Rzuci a Drizz-towi gniewne spojrzenie.W ka dym razie przez wi kszo czasu.odparowa a Malice. Jego zr czno i sprawno nie ogranicza y si tylko do u ycia broni. Od spotkania z Pierwsz Matk Opiekunk Menzoberranzan min o ju szesna cie lat. Zak stan przed Drizztem i poda mu monet . Ciesz c si now gr . Sze polecia o w gór .

No dobrze.powiedzia po raz trzeci. . przy mionym blaskiem.szepn a Malice.zapyta Drizzt. Podszed do Opiekunki Malice. *** . co si w a ciwie sta o.Jest wojownikiem. a otwieraj ce si na g ówny korytarz. która mia a wyj cie na balkon domu. z jak porusza si jej najm odszy syn. e pozosta e nie wyl duj tak atwo w jego d oniach. Wzi g boki oddech. Wiedzia . wykona pe en obrót. nie mog c zdoby si na zaprzeczenie gracji.Z ap je wszystkie.doda a Malice. Zak wstrzyma oddech i sprawdzi . przez które w a nie przeszli. tym samym czyni c je widocznymi w podczerwieni). o czym mówi Zak. Sala mia a zaledwie troje drzwi: na wschód. Zak i Opiekunka Malice wymienili spojrzenia. by kontynuowa . . poruszy si niespokojnie. Drizzt wyci gn ramiona w stron Zaka i powoli rozwar pi ci.Z iloma by sobie poradzi ? . adne z nich nie by o pewne.odpali Zaknafein z tryumfuj cym u miechem. R ce mia spuszczone wzd u boków. . Chcia a wcze niej. podobnie jak wszyscy nawet niewolnicy Domu Do'Urden . Potem wyprostowa si nagle i stan przed Zakiem. prowadz ce do ostatniego pokoju w domu i te. . prowadz ce do zewn trznej komnaty. Drizzt . . Patrz c na ilo zamków. uznaj c swoj pora k . Poruszaj c obiema r kami niezale nie.powiedzia a.e Drizzt nie by jego synem. potrzebowa tuzina prób. wykorzystuj c swoj przewag . Zak skin g ow i zwróci si do Drizzta. b d ca wbrew sobie pod wra eniem. by si uspokoi .Czy z nim . jednocze nie u miechaj c si pewnie.powiedzia z powag . Sarkazm w jej g osie sprawi . Kule wielokolorowego magicznego wiat a zosta y rozmieszczone na ca ej d ugo ci wysoko sklepionej kamiennej sali.Drugi syn jest wojownikiem. . ale jej uparty fechmistrz jak zwykle nak oni j do zmiany zdania.Mo esz zrobi to raz jeszcze? . które w a nie zamyka Zak.Obur czny . obecny opiekun rodziny. a twarz wykrzywion w zaci ciu.Z ap je wszystkie. Drizzt zacz dzia a . by ciep o jego cia a rozgrza o je. jedne dok adnie na wprost Drizzta. On. . a jego r ce zmieni y si w rozmazane smugi. aby Drizzt zast pi Nalfeina na stanowisku czarownika domu. Zaknafeinie . ale wnioskuj c z miny i tonu g osu fechmistrza doszed do wniosku.Mo e pewnego dnia zostanie fechmistrzem domu Do'Urden . . e musi to by co wa nego. szkole magów. a potem podrzuci w gór wszystkie monety. i zalewa y jej wn trze agodnym. na po udniowej cianie. kiedy Zak wszed do wielkiej sali treningowej w najbardziej na po udnie wysuni tej cz ci kompleksu Do'Urden. . . Drizzt po chwili po o y sobie monety na ka dej z d oni. .zapyta Drizzta Zak. e Zak zatrzyma si i obejrza przez rami . czy m ody drow jest odpowiednio skoncentrowany (a tak e by potrzyma monety w d oni na tyle d ugo. Opiekunka Malice pokaza a mu gestem. A to nie twoje miejsce! Drizzt nadal nie rozumia . tworz c na ka dej d oni stosy pi ciu monet. Opiekunka Malice roze mia a si na g os i potrz sn a g ow . fechmistrz Domu Do'Urden. Dwie pierwsze z apa bez problemu. Drugi Synu . ale zobaczy . . albo wyl dujesz w Sorcere.A ile uda si nam zebra ? .powiedzia a. Zak kaza mu si na chwil zatrzyma i wyj kolejne cztery monety. kiedy Zak odwróci si do niej plecami.mo emy oczekiwa czego mniej? Rizzen. Zak gwizdn cicho.Trzy sale? . aby wykona t sztuczk z pi cioma monetami.Obur czny .powiedzia Zak z namaszczeniem. Pi monet w ka dej d oni.monety. a mnie zabrak o monet.

Gdzie b d spa ? . -Co? .W domu . o którym Drizzt nigdy nawet nie pomy la .ostrzeg Zak. kiedy by zamkni ty w kaplicy wraz z Vier-n . zarezerwowanego na czasy wojny.Dla twojego w asnego dobra. mo e zaprosz ci .Czas sp dzony tutaj mo e si okaza dla ciebie przyjemny -powiedzia do Drizzta.To po co to wszystko? . niezbyt zachwycony.poprawi go Zak. . prowadz c go do d ugiej. . jakie m ody drow (i wielu starszych) kiedykolwiek widzia .domy li si .Zgód si po prostu. zdecydowany przegada fechmistrza.zauwa y fechmistrz.zacz Drizzt. e niecz sto b dzie korzysta z tego wej cia. O miela si mie nadziej . .Od mojej matki. Kiedy -je li kiedykolwiek . uparty dzieciaku. e wraca do sytuacji sprzed sze ciu lat.zatoczy uk ramieniem .poprawi go Drizzt.W domu.Potrzebujesz kolejnej drzemki? .Drugi Synu! .B dzie brudno . . Zak przerwa mu po raz kolejny. zanim Drizzt zd y sformu owa pytanie.Ich zamki s zrobione ze zdrowego rozs dku. rozgl daj c si po komnacie.zapyta spokojnie fechmistrz.Zawsze b dziesz mówi o niej Opiekunka Malice. -Ale s jeszcze dwoje drzwi .B dziesz o niej mówi Opiekunka Malice . . Od tego dnia dziel nas jednak lata. po raz kolejny obni aj c gro nie g os i buntowniczo zak adaj c r ce na piersi. abym kiedykolwiek ci w nich znalaz .warkn . e p ka. pokazuj c na po udnie . Ale tylko wtedy.prowadz do moich prywatnych komnat. a twarz zacz a p on rosn cym gor cem. . a jak na upodobania m odego drowa by a równie za ciasna. Taki uk ad jednak oznacza .. topory. Nie chcia by . .. Zak potrz sn g ow z niedowierzaniem. ale kiedy tylko oderwa g ow od pod ogi. Drizzt przetoczy si na bok i próbowa unie na okciu.Gdzie b d jad ? .Silnym szarpni ciem opu ci kurtyn . . . jak apanie monet . . Drizzt obudzi si oko o dwudziestu minut pó niej.przyzna rozumnie Drizzt. . Zawsze b dziesz mówi o niej Opiekunka Malice. Ta sala nie by a nawet tak du a jak kaplica.Drudzy synowie mog by dzieciakami . w miejsce. wi c uwa aj t j edn wspania sal . m oty i ka da inna bro . miecze.Jedna sala . .zas u ysz na moje uznanie. Nast pne pytanie zada niemal warkni ciem.A gdzie. To z pewno ci b dzie interesuj ce. Drizzt zacz co rozumie . Oczy Drizzta zmru y y si . .To nie takie atwe.Ach . . Te drugie prowadz do pokoju taktycznego. .mówi dalej Zak.Pierwsza lekcja .Blokowanie ciosu. . . . Zak chwyci go i postawi na nogi. . ...rozumowa Drizzt. .za swój dom.W domu . Drizzta stan pewnie na nogach i skrzy owa ramiona na piersiach.Bez zamków. . Pi Zaka uderzy a go w bok. Drizzt rozejrza si .. gdy nauczysz si troch panowa nad swoim j zykiem. .odwarkn Zak.Lepiej eby nie by o . e podobne traktowanie pozosta o za nim razem z funkcj ksi cia s u ebnego. .westchn Zak. tym razem nie s owami.Jakiego ciosu? . odkry . lecz ciosem ci kiej pi ci. ..zacz uparcie.Tamte drzwi . by mi tam towarzyszy . . ods aniaj c najwspanialsze stojaki z broni .odpowiedzia Zak tym samym ci kim tonem. Bro drzewcowa ka dego rodzaju. e tak boli.odpowiedzia Zak tonem informacyjnym.Odbierasz mnie mojej matce. stoj c swobodnie oparty o cian kilka stóp dalej.wyja ni Zak. grubej i kolorowej (cho wi kszo kolorów by a pos pna) kurtyny. .

która p ynie w twoich y ach? A mo e lata.Czy oni wszyscy s tacy? . czy powinien by wdzi czny sobie. .On jest inny! . Jednak tak post powa y drowy. podporz dkuj si dok adnie nakazom swej woli. Przez ca e ycie. przygotuje go do sprawdzianów w Akademii i ycia w niebezpiecznym Men-zoberranzan. szklan kul . . które nie potrafi poradzi sobie z brzydot tego wiata? . a Zak nie potrafi przeciwstawi si temu przez czterysta lat. e b dzie to zupe nie sprzeczne z natur ch opca. Nie przyniós jednak fechmistrzowi odpoczynku.Musia w to uwierzy . A skoro a tak si ró nisz.powiedzia Zak. jaka jest tego przyczyna? Krew. . Zak us ysza w asny miech. Pomimo wielu prób nie udawa o mu si zapanowa nad jej wag . z jak rado ci Drizzt podszed do stojaków z broni . który jednak przypomnia mu tylko o jego ponurych obowi zkach.Przyjrzyj si im .On jest inny. Po pewnym czasie zmorzy go sen. które sp dzi e ze swoj przybran matk ? Zak zas oni oczy ramionami i zacz si zastanawia nad wieloma pytaniami. po czym ruszy do ó ka stoj cego w k cie pokoju. Drizzcie Do'Urden? . chc c podnie zas on zakrywaj c wiecznie wiec c . Zrobi z Drizzta zabójc . .mówi dalej. U miech zbyt cz sto go ci na ustach Drizzta. czy Viernie. Zmieni zdanie. które najlepiej le ci w d oni. Zak pomy la . b dziesz zna ka d z tych broni jak zaufanego przyjaciela. Odwiedzi go znajomy widok.których sam wytrenowa . ywe wspomnienie. która s u y a tu za ród o wiat a. Zak skierowa si w stron drzwi do swej prywatnej komnaty. te proste u miechy. Fechmistrz zatrzyma si jednak. uwa aj c. jak wcze niej wiczy tysi ce m odych drowów. . które nigdy nie zga nie. Drizzt by inny ni wszyscy. moja krew. budzi a w Zaku odraz . jak si okaza o. e lepiej by Drizzt pozosta sam podczas tych pierwszych chwil niezdarnego pos ugiwania si broni . Poznaj te. Teraz. przez szesna cie lat jego najwi kszym wrogiem by a nuda. Kiedy sko czymy wiczenia. broni przewy szaj c go dwukrotnie. rzucaj c si na mi kkie o e. których nigdy sobie nie wyobrazi . . . Drizzt macha d ug i ci k halabard .wszystko to spoczywa o w przeznaczonej do tego wn ce.A mo e jeste wyj tkowy. na wojownika. Otar z twarzy zimny pot.podcinali im gard a.krzykn Zak. kiedy przypomnia sobie.skierowa pytanie do swego niemal pustego pokoju. . kiedy doszed do drzwi i spojrza na m odego Do'Urdena. podrywaj c si z ó ka. któr b dzie móg j zwalczy . Zaknafein us ysza po raz kolejny krzyki dzieci DeVir. a my l o tym. . B dzie wiczy Drizzta.Czy wszystkie dzieci drowów posiadaj t niewinno . Drizzt odnalaz bro . widz c teraz to miejsce jako potencjalne ród o do wiadcze zupe nie nowego rodzaju. Drizzt szed wzd u stojaków z otwartymi szeroko oczyma. zdecydowa w ko cu. Odwracaj c wzrok od Drizzta znikn w komnacie i zamkn za sob drzwi. ale nie wiedzia nadal.Zak ruszy do ma ego biurka.Nie spiesz si .jak Drizzt potrafi sobie wyobrazi .a tak e takie. e móg by wbija ostrze miecza w serce innej istoty. kiedy o nierze Do'Urden .

zapyta Masoj g osem pe nym niedowierzania.odrzek Alton. Alton zignorowa komentarz. . . Alton odwróci sw ohydn twarz w stron ucznia. Masoj by jedynym cznikiem mi dzy Altonem a wiatem zewn trznym.odwa y si wyszepta Masoj. odwracaj c wzrok od potwornej twarzy swego mistrza. Pozbawiony Twarzy -powiedzia Masoj.A mimo tego obawiasz si poznania wiata zmar ych u boku mistrza Sorcere. P on a tam jedna . i podczas gdy Masoj mia pot n rodzin .Skieruj swe spojrzenie gdzie indziej.Od ponad dekady studiujesz sztuki magiczne . . podobnie jak ignorowa wiele komentarzy. . Przeszli do najwy ej po o onej komnaty czteropokojowych kwater Altona.Nie ja jestem powodem twej frustracji.Nie ba bym si u boku prawdziwego mistrza . które uczyni praktykuj cy u niego Hun'ett przez ostatnich szesna cie lat. . Alton mia tylko Masoja. Pytanie by o uzasadnione.7 Mroczne tajemnice Naprawd chcesz spróbowa ? .

Umarli s tylko dla kap anek. lodowego diab a. ani on. Kiedy chwila rzucenia czaru stawa a si bli sza. . Wielu zna o plotki o tamtej nocy.Gotowy? . Alton potrzebowa jednak odpowiedzi. który móg zako czy jego problemy: ksi ga napisana przez czarownika z powierzchni. Alton rozejrza si z zaciekawieniem dooko a. -Nie. Ko a sprawiedliwo ci w mie cie drowów kr ci y si dzi ki obawie przed publicznym o mieszeniem. . do onyksowej figurki poluj cego kota. lecz efekty by y op akane. a jej wiat o ton o w ciemnych zas onach i czerni kamieni oraz dywanów. Przez ponad pó torej dekady poszukiwa informacji konwencjonalnymi sposobami.o szczegó ach wydarze zwi zanych z upadkiem Domu DeVir. gniew Menzoberranzan spad by na niego. je li nie mia na tyle silnych dowodów. Teraz w posiadaniu Altona znalaz si przedmiot. energicznie otworzy ksi g na zaznaczonej stronie i przejrza po raz ostatni inkantacj . Istota zamrozi a ca y pokój. by.Najwyra niej nie mam kap anki na zawo anie . Je li jakiemu domowi nie uda by si atak i zosta oby to odkryte. stworzy duchowy kana . e potrzeba pojawia a si zawsze. .Przywo aj swego ducha i znajd odpowiedzi. niektórzy potrafili nawet poda metody. a sta si w podczerwieni zupe nie czarny i zniszczy a ekwipunek alchemiczny wart maj tek. któr zdoby . a nie jakiemu kodeksowi honorowemu. jak s dzi .wieca. Male ka statuetka zawiera a w sobie pot ny czar. krzy uj c r ce na piersiach.zapyta Masoja.Tylko w potrzebie . siadaj c naprzeciwko mistrza. a potem spojrza na Masoja marszcz c brwi. ktokolwiek rzuca by oskar enia. ale w innych spo ecze stwach równie czarodzieje komunikowali si ze wiatem duchów.powiedzia bez przekonania Masoj. rozmawia z uczniami i mistrzami . . .wyja ni sarkastycznie Pozbawiony Twarzy. Alton nie przegapi nie wiadomego wzruszenia ramiona Masoja. Przez chwil patrzy na ucznia.oczywi cie nie wprost . Masoj u ywa figurki oszcz dnie. Dlaczego by o tak. dobrze . kiedy poczu przedmiot w d oni. Z czy d onie. kiedy przebywa w towarzystwie Altona? Pomimo swej brawury Alton tym razem dzieli obawy Masoja.zaprotestowa Masoj. Alton poszukiwa teraz innych sposobów na zdobycie potrzebnych mu informacji. Czarownicy rozkazuj ni szym wiatom. . ale potrafili by równie okrutni. z pewno ci szybko znalaz by si po niew a ciwej stronie bata. . nie rozumiej c do ko ca jej ogranicze i wi cych si z ni niebezpiecze stw.No có . Alton opad na swoje krzes o stoj ce za ma ym. W hierarchii drowów tylko kap anki Lloth mog y mie do czynienia ze zmar ymi. kiedy Alton podszy si pod Pozbawionego Twarzy. który odwróci uwag diab a. cho bardziej wyrafinowani. d o Masoja instynktownie pow drowa a do kieszeni.Chcia by . a jego imi zosta oby wkrótce zapomniane. Rok wcze niej Pozbawiony Twarzy stara si znale odpowiedzi na swoje pytania korzystaj c z pomocy lodowego diab a. . W Menzoberranzan nikt nigdy nie wypowiada niczego cho by przypominaj cego oskar enie.przypomnia sobie Masoj. po czym wróci do przygotowa . abym spróbowa z innym mieszka cem Dziewi ciu Piekie ? Masoj zako ysa si na krze le i potrz sn bezradnie g ow . Alton mia racj . ani Alton nie wyszliby ywi z pokoju.Ten czar lepiej zostawi dla kap anek . Próbowa najpierw ni szych wymiarów. Gdyby Masoj nie przywo a swego magicznego kota. Alton znalaz ksi g w bibliotece Sorcere i przet umaczy wystarczaj co du o. okr g ym stolikiem i po o y przed sob ci k ksi g . Nikt jednak nie poda nazwy tego Domu. nawet je li powszechnie si z nim zgadzano. jak to by o w przypadku Domu DeVir. które zastosowa w walce zwyci ski dom. Duchy i umarli nie byli tak gro ni jak mieszka cy ni szych planów. który pozwala przywo a pot n panter . by sk oni rad rz dz c do dzia ania. Ale w przypadku skutecznie przeprowadzonej akcji. przy czym jego groteskowe rysy zosta y jeszcze wyostrzone przez migocz ce wiat o wiecy.

.Kto j t umaczy ? .Fey Innuad de-min. rzucaj c okiem na Ma-soja. by absurd sytuacji przemawia sam za siebie. twój syn.Niech Lloth b dzie z nami .. Duch rozejrza si zaskoczony po pokoju.kolejna przerwa.Ksi ga jest autentyczna! . teraz okazywa szczery szacunek. . je li wierzy notatkom z odzieja. Je li wcze niej Masoj w tpi w Altona i mia si z niego. Duch wydawa si niczego nie pojmowa .Syn? . Przed nim unosi si w powietrzu wizerunek jego zmar ej matki.. .By am.Skoncentrowa si ponownie i potrz sn bezw os g ow . .To tylko przebranie .Menzoberranzan. Ginafae sobie przypomnia a.przerwa jej Alton. który j ukrad i sprzeda naszym agentom. . g upi ork zdo a ukra ksi g czarów arcymagowi -wyszepta retorycznie Masoj.. . . . . .Opiekunko Ginafae! .To tylko przebranie.zapyta a zjawa. Czwartego Domu Menzoberranzan . U miechaj c si Alton mówi dalej. Powoli zatopi si w transie.Twoje dziecko. stopniowo przybieraj c bardziej okre lone kszta ty.rykn Alton.j kn .Prosty. . Alton nie mia ju ochoty na dyskusj .. Chwil pó niej. coraz bardziej podekscytowany.zapyta Alton. .Och nie! . bym mia a tak brzydkie dzieci. .Nie powiniene by tego robi . . kiedy czar zacz dzia a . Bez adnych w tpliwo ci nad p omieniem wiecy zacz a pojawia si niezwyk a kula zielonkawego dymu. Ignoruj c wyraz zadowolenia na twarzy Masoja zacz od pocz tku. Wspomnienie Paj czej Królowej sprawi o. cho nigdy nie bada dok adnie czaru.Matk Opiekunk Domu DeVir. . .. Oczy Altona otworzy y si . . . e duch zadr a . mój oszpecony synu! .Fey Innad.Arcymaga. Ani przez chwil nie wierzy .Mam przed sob prywatn ksi g czarów czarodzieja ze wiata powierzchni . . oczywi cie.Jakim mie cie? .Kim jeste ? .odrzek szybko Alton. . . .Czarodziej nie y ! . Alton DeVir. ..powiedzia spokojnie Alton.westchn Alton.Jestem Alton.T umaczenie -warkn . najwyra niej pytanie by o trudne.sprostowa Masoj.stara si pomóc Alton. wy owi pomy k . chyba.Alton zignorowa nie ko cz cy si nigdy sarkazm swego ucznia i po o y d onie p asko na stole. . pozwalaj c.spyta spokojnie Masoj. e jego chichot nie przeszkodzi Altono-wi.zapyta w ko cu.To przebranie .szepn Masoj.przerwa i chrz kn . maj c nadziej . Masoj rozpar si na krze le i próbowa przypomnie sobie ostatni lekcj . . bym móg porusza si swobodnie po mie cie i dokona zemsty na naszych wrogach! . . .Gibberyjskiego . e próby Altona do czego doprowadz .Opiekunk Ginafae DeVir? Twarz ducha zmarszczy a si .Z dziwnego j zyka ludzkiego czarodzieja! . Masoj. . -Wysok Kap ank Lloth.Fey Innuad de-min de-sul de-ket.Nie przypominam sobie. próbuj c powróci do transu. ale nie chcia zak óci be kotu tego g upca i musie s ucha go od pocz tku. .szybko skierowa sw uwag z powrotem na wydarzenia w pokoju.Czy jeste Ginafae? . kiedy Masoj us ysza podniecony szept Altona -Opiekunko Ginafae? .

wygl daj ca jak bry a stopionego wosku: yochlolem. Trafi y one w Altona i w cian wokó niego.Chcia em tylko rozmawia z. a kiedy si odwróci .zaskrzecza duch. Alton poderwa si z krzes a. s ug Lloth. -Nie zabijaj ich! .. Uda o mu si po chwili podnie z pod ogi. Gdzie chcia e znale jej ducha. która unosi a si przed nim w powietrzu.krzykn . cho tak w tpi w Altona. . nie okazuj c zaskoczenia.wyszepta Masoj.Ociekaj ca czym twarz istoty napu-ch a nagle.. rozgl daj c si nerwowo. .. sta si brzydki. ... . .. jak to mo liwe.Nie nazywaj mnie tak! . .zaskrzecza duch.za da Alton. nie chc c pozwoli . n dzny czarodzieju! . Alton us ysza gulgocz ce. . Alton nie by rzecz jasna kap anem i nigdy nie studiowa religii drowów g biej ni to.Musisz mi powiedzie ! Kim s moi wrogowie? . zmuszaj c Masoja do desperackiego przeturlania si po pod odze w inn cz pokoju.warkn yochlol.mamrota Alton. . staraj c si trzyma od wszystkiego tak daleko. opar o cian i zas oni oczy obronnym gestem. . który znacznie ró ni si od tego.Ale. pami tam t z noc. . Zwa y w d oni t pot n bro i spojrza na male kie paj czki pe zaj ce po pokoju. g osem za którym kry a si moc i który sprawi .rykn yochlol.Nie próbowa em dosta si do Otch ani . . .odpowiedzia cicho Masoj.Z Ginafae! . Kamienie? Po chwili jeden z przedmiotów odpowiedzia na niewypowiedziane pytanie.. a potem przewróci si niemal o krzes o.Do diab a! .Szybko! .Zabijanie paj ków jest zabronione przez. czym by a istota.K opoty . .sykn yochlol. .Nic nie rozumiesz! Znajduj si w nie asce Lloth. .Nigdy wi cej nie zak ócaj spokoju tego wiata. Opiekunko Ginafae. . Ohydniejszy ni cokolwiek. po czym plun y przed siebie mnóstwem ma ych przedmiotów.doko czy za niego yochlol. e mogli si wpakowa w takie k opoty. . brzydszy ni Alton. . .zamy li a si Ginafae. Obraz skr ci si i zmieni .Ale potrzebuj od ciebie pewnej informacji. którego u ywa wcze niej. któr zabi Pozbawionego Twarzy. .Nie . . co mo na zobaczy na Materialnym Planie.O mielasz si przerywa cierpienia Ginafae? .Paj cza Królowa nie jest pob a liwa i nie ma lito ci dla w cibskich m czyzn! . o liz e odg osy.Czy w ogóle to robisz? . . skr caj c wizerunek Ginafae i zmieniaj c jej s owa w niezrozumia y be kot. si gn mi dzy fa dy swej szaty i wyci gn t sam kusz . rozszerzaj c si poza granice kuli dymu. e z twarzy Altona odp yn a krew. .zaskrzecza Alton. z fa szywymi bogami elfów powierzchni? -Nie my la em. . nie wierzy . Paj ki.Musz ci opu ci . g upi m czyzno? Odpoczywaj cego na Olimpie. zobaczy .Tylko jedna odpowied ! . Kula dymu zachwia a si i straci a kszta t. co wiedzia ka dy m czyzna jego rasy.Nie! . jak Alton w ciekle si otrzepuje i podskakuje.wyszepta Masoj. Usta yochlola otworzy y si nieprawdopodobnie szeroko.. Fala o mionogich bestii ruszy a naprzód pod stolikiem..Do Dziewi ciu Piekie z kap ankami i ich prawami! ..Nigdy wi cej nie nachod tego wymiaru .ci gn duch Ginafae. by kolejna okazja na poznanie nazwy wrogiego domu przesz a mu ko o nosa.Jaki dom zniszczy DeVir..Czy uznasz mnie za jednego z nich? .wrzasn Masoj. Chwyci po czarnej szaty Altona i zacz wspina si po jego ods oni tym karku. .ostrzeg yochlol po raz ostatni..Musisz mnie uwolni ! . Nawet on.powiedzia duch g osem.Upad kap ank Lloth.Dom? .zaprotestowa s abo Alton. Wiedzia jednak. . Masoj ze zrezygnowaniem wzruszy ramionami. powoli zsuwaj c si pod czarny obrus. ..Tak. To by Dom.

Alton! .Mi ego polowania! krzykn jeszcze przez rami . jak d ugo jeszcze b dzie potrafi utrzyma t fars i nadziej . Czy ten student równie oszpeci by si . . Poszed w stron szerokich schodów. .sykn Masoj. Nie s ysz c odpowiedzi.krzykn . Co zrobi Alton.Niewdzi czny? . kiedy Masoj uko czy je i powróci do Domu HmTett? . Zauwa y . próbuj c zignorowa obrzydzenie.Alton nie potrafi powstrzyma ironicznego miechu.Powinienem byi go zabi . by popatrze na Menzoberranzan. podobnie jak ja -jak Masoj . przypuszcza Alton. Masoj przypomnia sobie pewn mi chwil . U miechn a si z o liwie. by zaj moje miejsce? . raz jeszcze wzruszy ramionami i wystrzeli .Przesada? .Masoj odwróci si i skierowa do wyj cia.wyja ni ucze . Patrz c. . aby dost pi takiego zaszczytu. Zastanawia si . by zabi mnie jaki zdesperowany student.o ile mo na go by o tak nazwa . Rzuci ognist kul pod w asne stopy. jak Altori gasi ostatnie p omienie.zamordowa Pozbawionego Twarzy. jego jedyny przyjaciel . zaabsorbowany jedynie poszukiwaniem winnego domu. Teraz jednak to wyj cie wydawa o mu si o wiele bardziej rozs dne ni pe zaj ca zguba . Alton wsun ozdobne metalowe bransolety. poza zasi g o liz ej zjawy. Czarownik rozejrza si z niedowierzaniem. . próbuj c utrzyma koncentracj . Podczas tylu lat studiów Altonowi nigdy nie przysz oby do g owy zrobienie czego takiego: roze mia by si . . a potem spojrza w ciekle na Masoja. P on cy mistrz bez twarzy wyszed nast pny.zapyta na g os. . rzuci si ha pod og i zdar z siebie p on c i podart szat . e zapomnia o wszystkim innym. *** Nied ugo. kiedy pomy la o wiecznym Äpozbawionym twarzy mistrzu" w Sorcere. po tym jak Masoj wróci do swego pokoju i studiów.. ale kiedy jego palce zacisn y si wokó niej. Przez szesna cie lat nic nie osi gn . odskakuj c w ty . byle dalej od szalej cego w pokoju piek a. a potem niesamowicie d ugi i mokry j zyk wysun si spomi dzy jej warg i poliza Masoja po twarzy.Mia e jednego na ramieniu . które stanowi y oznak jego funkcji i wy lizn si poza budynek Sorcere.skomentowa Masoj rzeczowym tonem i potrz sn g ow . . Z apa za klamk . kiedy mia em go w sieci. które prowadzi y w dó z Tier Breche i usiad na nich. .by ju prawie w po owie studiów w Sorcere.yochlol. Pami tasz? .Tylko po to. powierzchnia drzwi zmieni a si w wizerunek Opiekunki Ginafae. .powiedzia na g os. zacinaj c go g boko.Jeste ju trupem . a chmara paj ków nadal wspina si po jego szatach. Kiedy Mistrzyni Opiekunka Akademii zacz aby co podejrzewa ? Za tysi c lat? Dziesi tysi cy? A mo e Pozbawiony Twarzy prze y by samo Menzoberranzan? ycie mistrza nie by o takie z e. Ci ki be t otar si o rami Altona. za szeroko.G upi Altonie. Masoj. a w ko cu uda o mu si doprowadzi inkantacj do ko ca. Alton zmaga si z formu czaru. która spowodowa a. Wrzaski Altona nie ustawa y. Przez szesna cie lat zd y zapomnie o wszystkich swoich marzeniach i ambicjach. Jednak nawet miasto nie potrafi o oderwa my li Altona od jego ostatniej pora ki. *** Nagi i bezw osy Masoj wyczo ga si przez drzwi. e czarodziej jest w trakcie rzucania czaru.Mo e powinienem próbowa przez ca e stulecia . Wielu drowów sporo by po wi ci o. wszystkie paj ki s po twojej stronie pomieszczenia. gdyby kto mu o tym powiedzia .

które ka dy z nich posiada ..Lepiej by si sta o. zanim szale stwo. Mo e Masoj powinien by zastrzeli go tamtego dnia. potrzebuj c i karmi c si tym przypomnieniem jedynego powodu.powiedzia bez ogródek. zapomnia o rozpaczy nad przedwczesn mierci . ale musia si przy nim wyprostowa . Zwróci teraz swoj uwag na pojedyncze domy. kiedy zastanowi si nad up ywem czasu. W ciek y rzuci obydwa sejmitary na pod og . . Alton by tylko wygnanym szlachcicem. .Ile czasu up ynie. Drizzt zakl cicho i wykona sejmitarami krzy .Jak d ugo przetrwam? .wyszepta . . a nast pny atak nie by dla niego zaskoczeniem. ale sta y napór przeciwnika spycha go coraz dalej. chc c u y skrzy owanych ostrzy do z apania mieczy nauczyciela. ale wtedy. poch onie mnie? . by odnale swych wrogów. tak e by zmuszony tylko si broni . . Alton by gotów po wi ci ka d minut czasu. uzna Alton. e r koje ci jego broni s bli ej Zaka ni ich ostrza. My l. a nie na wi zy. Jak kar wymierzono by mu za zbrodni . dopóki kto nie odkryje jego prawdziwej to samo ci. kiedy jego ycie by o zawieszone na be cie kuszy. Je li oka e si to konieczne. Zak równie odskoczy . mierz c w l d wia Drizzta. Kiedy minuty zmieni y si w godziny. Menzoberranzan by o jedynie zbiorem pojedynczych domów. Jeden z nich star z powierzchni ziemi Dom DeVir. Jeden z nich ukrywa sekret. Min y niedawno jego siedemdziesi te urodziny. ale za Masojem sta dom.zapyta sam siebie.odrzek Drizzt. Desperacja Altona pog bi a si tylko. które tworzy y z nich miasto i zastanawia si nad mrocznymi tajemnicami. . szesna cie lat temu.Zemsta . . e up yn a dopiero dziesi ta cz jego ycia.. Coraz cz ciej Drizzt orientowa si . Trzyma teraz miecze po bokach.To parowanie nie jest dobre . Drizzt wywin swymi sejmitarami mistrzowski krzy . a ukradziona funkcja nie przynosi a mu satysfakcji. Zak przeniós ci ar cia a na nog za-kroczn i pchn mieczami. Zosta o mu jedynie Sorcere i nic wi cej. kiedy Alton by uwi ziony w sieci Pozbawionego Twarzy. który Alton pragn z ca ego serca pozna . Zwyk y drow móg by zosta przyj ty do którego z nich i zacz nazywa go w asnym. wi c ci gle by m ody wed ug norm drowów. Zapomnia o nocnej pora ce z Opiekunk Ginafae i yochlolem. .Bo teraz jestem Altonem z Domu Niewartego Wzmianki. Masoj ochrzci go tak pierwszego ranka po upadku Domu De Vir. Zak pochyli si nagle do przodu i przedosta si pod ostrze broni Drizzta. Pod wp ywem nag ego impulsu Drizzt zawaha si przechwytuj c ostrza Zaka.Alton ukry twarz w zgi ciu ramienia i odegna od siebie takie absurdalne my li. nie przynios a mu tej nocy ulgi. otrzymuj c bolesne ci cie w wewn trzn stron uda.Alton spojrza w przestrze ponad dachami miasta. by unikn miertelnego pchni cia broni mistrza. Mia przed sob pewnie oko o siedmiuset lat ycia. . i zamiast tego odskoczy w ty . Drizzt próbowa si szybko wycofa i stan pewnie na nogach. Drizzt wiedzia . Szesna cie lat to nie a tak d ugo. jakim jest moje ycie. Usiad na pi tach i patrzy na wznosz ce si ognie Narbondel. dla którego ci gle oddycha . a na jego twarzy widnia wyraz zaskoczenia. Nie by prawdziwym mistrzem.warkn g o no. e to pu apka. Alton nie zrozumia wszystkich implikacji swego nowego tytu u. 8 Wi zy krwi Zak naciera teraz seri wymierzonych nisko pchni . ale wygnanego szlachcica nie przyj by aden dom w mie cie. desperacja i al Altona przesz y niezwyk przemian . jak by o zabicie mistrza? Mo e i pope ni j Masoj.Nie powiniene by przegapi tego ruchu . gdyby Pozbawiony Twarzy mnie zabi . jaki mu pozosta .

Dolny krzy zatrzymuje atak. zanim zatoczy si za daleko. Kiedy tylko Drizzt zacz wykonywa manewr. Teraz. którego miecz naciska bole nie na jego gard o. co mog osi gn w tej sytuacji to remis. nie w pe ni rozumiej c. e si nie myli . . uwolniwszy jedno ostrze. -Najlepsze. ale w dolnym krzy u nie widz adnej korzy ci.Tak. . który zamkn si wokó atakuj cych ostrzy. e Zak chcia udowodni swe racje czynem..sztuczk .Podwójne pchni cie! .Cytujesz tylko cz lekcji . uwa aj c. -Kiedy ko cz manewr.Czekaj c na dalsze wyja nienia Zak dotkn czubkiem jednego z mieczy pod ogi i opar si na broni. odnalaz spojrzeniem lawendowe oczy Drizzta i . . Tak mnie uczy e . Drizzt zawaha si . Zak dostrzeg podst p . ale kostki jego palców dotkn y kamiennej pod ogi. . Drizzt broni si dobrze i zacz dostrzega znajomy wzór w atakach Zaka.To parowanie nie jest dobre .zgodzi si Zak. zobaczy stoj cego nad sob fechmistrza.. Wykona dolny krzy . zadaj c cios za ciosem i spychaj c Drizzta coraz bardziej w ty . podniós sejmitary.To parowanie nie jest dobre! .Ka dy ruch powinien przynie korzy . a Drizzt. Drizzt domy li si . by stawi czo o atakowi. który atakowa coraz ni ej. a nawet zabija uczniów za tak otwarty bunt. post puj c gro nie krok w przód. . Zanim Drizzt spostrzeg atak. . by zatrzyma si . e w ten sposób z atwo ci zbije oba ostrza Zaka. której si spodziewa . Widz c w ciek o na twarzy Zaka. czubki mieczy s zbyt nisko. . Drizzt nie by jednak pewien. a nie s owami.Doko cz zdanie albo w ogóle go nie zaczynaj! Ka dy ruch powinien przynie korzy albo zlikwidowa niekorzy . le a ju na plecach. wyci gn rami i pomóg upartemu studentowi wsta . Zak szybko odzyska równowag i stan mocno na nogach. .Przypomnij sobie w asne nauki! . czy prawdziwa walka. . Rzuci miecz na pod og . W minionych latach Zak rani . a Zak ruszy naprzód. bym móg wykona skuteczny atak. Wykona krok naprzód.Czy masz co jeszcze do powiedzenia? . u miechaj c si na widok pier cienia z metalu. . Uspokoi si szybko.rzuci Zak. Zanim Drizzt zrozumia niezwyk kontr-kontr . Zak roze mia si g o no. Drizzt wywin nim w podst pnym kontrataku. straci równowag . .ci gn Drizzt. Drizzt by wystarczaj co szybki. by nadzia si na nast pny . Dolny krzy broni ci przed podwójnym pchni ciem. . Fechmistrz pochyli si niemal do pod ogi pod ukiem sejmitara Drizzta i wykona pó obrót. a jego miecze uderzy y. a ty mo esz wy lizn mi si i uwolni miecze. Je li Zak udowodni. czy znowu uderzy w l d wia Drizzta? Z mo e w serce? Zak pochyli si .warkn fechmistrz. by odzyska pe n równowag . Fechmistrz naciera w ciekle.warkn na niego Zak. Zak opu ci czubek jednego ze swoich mieczy . zmuszaj c Drizzta do zbijania jego ostrzy z góry.Tylko po to. Nadal uwa a . e z apa Zaka w sw pu apk i e uda mu si zako czy jego genialn kontr .ten bli szy r koje ci paruj cego ostrza Drizzta -na pod og . Drizzt ju na niego czeka .spiera si Drizzt. je li w ogóle próbuje tak odwa nego manewru ofensywnego! Powrót do równowagi w takiej chwili jest jak najbardziej po dany. teraz ju równie w ciek y. który stara si zachowa równy nacisk na oba ostrza przeciwnika. jak daleko fechmistrz móg si posun .warkn Zak. a twój przeciwnik z pewno ci zdoby znaczn przewag .Podnie miecze . .odrzek Drizzt. . a Drizzt napi wszystkie mi nie i wyprostowa si . ale po co? . Drizzt rzuci si na ziemi . wyci gaj c przed siebie miecze.powiedzia uparcie Drizzt.krzykn Drizzt. zastanawiaj c si czy to lekcja. trafiaj c ci kim obcasem w ods oni te kolano Drizzta.Ale obronisz si przed moim atakiem. Potem Drizzt kontynuowa ruch jednym tylko sejmita-rem. na czym polega problem jego ucznia.

tym jak trzyma sejmitary. Pod wszelkimi wzgl dami m ody drow podporz dkowywa si tym samym zasadom . cho nie zdawa sobie sprawy jak niezwykli s on i Zak w z ym wiecie drowów.Ale moja wiedza uros a dzi ki czterem setkom lat do wiadcze . -Zak zastanawia si . Mimo to mówi . jak ta kontra zawodzi z tej samej pozycji co twoja. by robi o to jak kolwiek ró nic opiekunce Malice. które nie przynosi y nikomu bólu.W prawdziwej bitwie by bym ju martwy . czuj c si ju nieco mniej wyj tkowym.. kiedy pomy la . Nie tylko fizyczne mo liwo ci i potencja Drizzta Do'Urden zmusza y Zaka do zadumy. . Dolny krzy to dobre parowanie. Zak ukry u miech. e Äwujek Zak" by inny ni jakikolwiek mroczny elf. Zak by pierwszym drowem. bo nie uwa a a. a je li ju to zrobi a.Kiedy wymy lisz lepsz kontr . ca armi Do'Urden i dziesi razy tyle. a po plecach Zaka zawsze przebiega dreszcz. móg pokona po ow cz onków Akademii.Mo e dlatego.odrzek Zak z u miechem. e temperament Drizzta bardzo si ró ni do temperamentu przeci tnego drowa. By pierwszym drowem. ale opanowa ju pos ugiwanie si ka d niemal broni z bogatej zbrojowni Domu Do'Urden. jakie mistrzostwo osi gnie Drizzt po latach treningu. . . .zapyta Drizzt.Spodziewa e si jej . to tylko tonem rozkazu. Zak zorientowa si ju . Zak nie móg nic poradzi na uczucie dumy. Zak potrafi u miecha si w sytuacjach.Nie . U wiadomi sobie. która dok adnie odpowiada a stylowi walki m odego wojownika. najstarsza siostra Drizzta. by historia mierci Nalfeina w ogóle by a warta opowiadania.Zak przerwa na chwil i spojrza ciekawie na Drizzta.Tak. cho do porównania mia tylko w asn rodzin i kilka tuzinów o nierzy domu. . jakiego zna . e to dobra próba.powiedzia Zak . Ale do tego czasu zaufaj moim s owom.Tak . Twarz Drizzta znowu si rozpromieni a. Ale sytuacja by a z a. . W tpi . Zak zachwyca si atwo ci ruchów Drizzta.Ja. wypróbujemy j . wyja ni Zak. ilekro spojrza na Drizzta.odepchn go na odleg o ramienia.powiedzia po chwili. Drizzt trenowa dopiero od kilku miesi cy. Te sejmitary! Drizzt wybra bro o zakrzywionych ostrzach. Drizzt równie dostrzeg podobie stwo. Z pewno ci Zak by inny ni Opiekunka Malice. . ni potrafi zliczy . kiedy s u y em jako mistrz w Melee-Magthere. wyczucie czasu doskona e. którego miech s ysza Drizzt.Przeciwko tobie? .Dobra próba .odpowiedzia na to Drizzt.powiedzia ucze . ci gle niemal dziecko.Widzia em. wszystkie twoje siostry i obu braci. czy powiedzenie prawdy by o jego zadaniem. .By mo e .podsumowa fechmistrz.odrzek Drizzt. jakiego Drizzt pozna . podczas gdy ty nie masz jeszcze nawet dwudziestki. obu . Drizzt mia w sobie niewinno i brak mu by o cho by cienia z o liwo ci. mój uczniu. . które nachodzi o go.Z pewno ci .zdecydowa si . matka Drizzta. . . -Rozumiem . które wygl da y jak przed u enie jego ramion. kiedy dowiedzia si . e widzia em ju ten manewr w wykonaniu innego ucznia. Uczy em Rizzena. Z pewno ci Zak by inny ni Briza. . który wydawa si zadowolony ze swego miejsca w yciu. .co Zak. . Zaufaj mi. Twój plan by mistrzowski.. . . z jej lepym oddaniem tajemniczej religii Lloth. Wytrenowa em wi cej o nierzy.skomentowa .Mia e dwóch braci w chwili swego urodzenia.powiedzia Zak. . -Obu? . . Prawdopodobnie nie mówi a nic Drizztowi. Dzier c t bro m ody drow. e jego pomys y nie s takie wyj tkowe.Nawet ci nie powiedzia y. Zak u miechn si i skin g ow .ale po to w a nie trenujemy.moralno ci tak rzadko spotykanej w Menzoberranzan .My limy podobnie . która nie odzywa a si nigdy do Drizzta.

a Zak z trudem znosi wyraz niezrozumienia na twarzy m odego drowa.. odbieraj c Drizztowi m odzie czy entuzjazm.B dzie musia by .Przysz am zobaczy post py. .Masz odpowiedni krew. Zakowi podoba y si te dni. Mistrzowie Akademii mieliby ci kie zadanie broni c si przed Drizztem nawet w pierwszym roku jego nauki! Ta my l elektryzowa a fechmistrza tylko tak d ugo. wypowiadaj c te s owa. e wydarzy o si w a nie co wa nego. kiedy Maya og osi a wej cie matki opiekunki. . Czas przesta si liczy . Zak zmru y oczy s ysz c s owa Malice. Fechmistrz wyst pi dumnie o kilka kroków. . . Drizzt zamy li si . zasady ycia drowów i to. *** Fechmistrz walczy z Drizztem ca ymi godzinami. a jego oczy otworzy y si tak szeroko. Za jego plecami Drizzt chcia zada kolejne pytania. by powita g ow Domu Do'Urden.W Akademii nigdy nie widziano lepszego szermierza . za tygodnie w miesi ce. Opiekunko .rzuci Zak.ostrzeg Zak Drizzta. której ty po raz pierwszy odetchn e . co zrobiliby ze wspania ym uczniem.Nie w tpi w twe umiej tno ci w adania mieczem . .powiedzia a do ch opca. by zmierzy si z nim na równych prawach. kiedy tylko mogli si podnie .Dinina.powiedzia z niskim uk onem. . Po raz pierwszy od wielu lat spotka kogo . Po raz pierwszy w yciu Zaka miech towarzyszy szcz kowi adamantytowych ostrzy. widz c. W trzecim roku.Przeciwko krasnoludom lub z o liwym gnomom? . jak oczy dziecka prosz cego o przera aj c historyjk przed snem. Zrozumia równie .wyszepta .zapyta pos pnie Drizzt. czarownika o znacznej mocy.Idzie do Akademii za nieca y rok. . jak skradliby u miech z lawendowych oczu Drizzta.Ty i mój syn sp dzacie tu tyle czasu .Wychowany w k amstwach .Z ym elfom z powierzchni? .Pozdrowienia. a dni stapia y si w tygodnie.wydysza Drizzt. Walczyli a do kra cowego wyczerpania i wracali na sal wicze . .wyszepta a Malice. Drizzt móg broni si przed fechmistrzem godzinami.Czy broni miasta przed z ymi napastnikami lub potworami? Zakowi z trudem przysz o rozwianie niewinnych z udze Drizzta. Nalfeina. jak staje si uwa ny. .powiedzia a.zapewni j Zak. a na g os powiedzia -Nie. jakie zrobi . Opiekunka odesz a od niego i stan a przed Drizztem. . by rozwa y mo liwo ci. Zak pozwoli . Odwróci si i cicho poszed do swej komnaty. .zalety serca. w wieku dziewi tnastu lat. gorliwy i inteligentny. cho rzuci a szybkie spojrzenie Zakowi. Cz tego wiata drowów przyby a do nich pewnego dnia w osobie Opiekunki Malice. Nalfein zosta zabity w bitwie tej samej nocy. Niech Malice lub która z jej córek rozwieje niewinne marzenia Drizzta.Nie wiedzia em. -Czemu zawdzi czam taki zaszczyt? Opiekunka Malice roze mia a si . .Wojna z innym miastem? . jak Drizzt ro nie wysoki. S inne warto ci. . jak Zak zachowuje pozory grzeczno ci. .warkn .Jest dobrym wojownikiem . próbuj c nawet od czasu do czasu ofensywnych manewrów..Zatem walczy przeciwko straszliwszemu jeszcze wrogowi! -naciska Drizzt. którego znasz i starszego brata. e zarówno rozmowa jak i lekcja dobieg y ko ca. . Patrzy . . które przes dzaj o warto ci wojownika . . O tym. jak pami ta zasady Akademii.Zgin z r ki drowa! . kto posiada potencja . ale zorientowa si . Stosunek do ycia! .Mów do niej z nale nym szacunkiem . by tak zosta o.

W ciek o zast pi a oszo omienie. próbuj c utrzyma bezpieczn odleg o do chwili odzyskania orientacji. m ody wojowniku! Oczy Drizzta zmieni y si w p omienie. Purpurowy blask ognia faerie migota na skórze Drizzta. Zak natychmiast uniós si trzy metry nad ziemi i przeniós si w miejsce. Wyczuwaj c nast pny ruch fechmistrza. Zak dostrzeg zmieszanie na twarzy Drizzta i obawia si . by zabito jego uczucia.. e móg si jedynie broni . a Drizzt by zmuszony si cofa . Zak odbi jeden z sejmitarów Drizzta. który zbli a si do niego bardzo szybko. potem drugi i u y niezwyk ej broni. Zak unikn pchni cia i zablokowa na odlew ci cie. by odebra Drizzta Zakowi . Kiedy miecz uderza o sejmitar. ale teraz. Drizzt z trudem unikn ci cia. Walka musia a by brudna. wokó sypa y si iskry. e to jeden z zabójczych ataków na lepo. Jedno z kopni prze lizn o si przez obron Zaka. wi ksz nawet ni wtedy. Rzuci si w bok. Za bardzo mu zale a o na czasie sp dzonym z Drizztem.Poka jej. Kiedy Zak opad na ziemi i ruszy w stron Drizzta. Zareagowa w jedyny mo liwy sposób: zsy aj c na siebie i Zaka kul ciemno ci. Wyci gn miecze z wysadzanych klejnotami pochew i rzuci si do przodu tu obok Opiekunki Malice. Fechmistrzowi by o niedobrze. . Nie musia widzie niczego wi cej. Kiedy Drizzt znalaz si w innej cz ci kuli ciemno ci. Znowu znale li si poza kul ciemno ci i teraz równie Zak by widoczny w blasku ogni faerie. gdy Zak pokazywa Drizztowi warto dolnego krzy a.warkn Zak. Kiedy zapad y ciemno ci. Zacz y go bole ramiona od pot nej si y uderze Zaka. krzycz c . które z pewno ci by go zabi o. ale wiedzia .warkn Zak w ciekle. pozbawiaj c go powietrza. ale ten natychmiast ruszy znowu. Drizzt jeszcze nie sko czy .Co ty. które zmusi y Zaka do cofni cia si o tuzin kroków. Sejmitary pojawi y si w jego d oniach tak szybko. I dobrze. a drugim zdradliwe pchni cie tu nad lini wytyczon przez pierwsze ostrze.co okaza o si dobrym posuni ciem. kiedy widzia nienawi na twarzy Drizzta. Malice chcia a. odwróci si i zobaczy jedynie doln cz nóg Zaka.Drizzt nie wiedzia . Drizzt rzuci si na brzuch i odczo ga w bok. czyni c go atwiejszym celem. której ten nigdy u niego nie widzia . kopi c. zm czy si zadawaniem ciosów. z powrotem w magiczn ciemno . Musieli teraz obaj polega na niezwykle czu ym zmy le s uchu i instynkcie. jak jej odpowiedzie . kiedy tylko pozwala a na to sytuacja. jakby ca y czas w nich by y. który eksplodowa furi . kiedy ujrza zbli aj cego si nauczyciela. Zak poci by go na kawa ki. e tak si sta o! Zak dopad Drizzta z furi .próbowa zapyta Drizzt. gdyby nie odczo ga si kawa ek. kiedy Drizzt nauczy si ju pos ugiwa broni . d adnie ok tak. Zakr ci si w piruecie na chwil przed tym. Widzia j tylko kilka razy w ci gu tych trzech lat i nie zamienili wtedy nawet jednego s owa. e adnemu z nich nie pozostawiono teraz wielkiego wyboru. jak zaatakowa Zaka. trzymaj c g ow przy ziemi . by w ciek o ponios a go z powrotem w wir walki. Wtedy Malice mia aby pretekst. Wykona jednym z sejmitarów seri krótkich ciosów. Zak w ko cu zdo a powstrzyma napór Drizzta.Poka jej .i odda go Dininowi lub innemu pozbawionemu uczu zabójcy. uderzaj c raz za razem. Drizzt us ysza trzask p kaj cej chrz stki i poczu gor c krew sp ywaj c mu po twarzy. . jak yczy a sobie tego Opiekunka Malice.Poka jej ! . Zak mo e i by najlepszym instruktorem szermierki. musia a by prawdziwa. w którym poprzednio le a Drizzt. Po chwili zobaczy Zaka. . Nadal jednak zaskoczenie sprawia o. by zrozumie . Stopniowo Zak przeszed do obrony i pozwoli Drizztowi. wykonuj c jednym sejmitarem d ugie ci cie. Zak nie móg sobie pozwoli na ryzyko. e ch opiec si potknie.. .zniewa aj c fechmistrza przy okazji . . wyrzucaj c nog prosto w gór i trafiaj c Drizzta pi t wno . ten pozwoli .

Zak dra ni go.wtr ci Zak. a on sam nie odpowiedzia . by Drizzt nie móg si oprze . . pomy la Zak. .No dalej . a api c równowag ods oni si tak. gdyby my pozwolili si wymkn takiej szansie na dowiedzenie si wi cej o naszych rywalach! . Twarz Zaka skamienia a. Drizzt by -fizycznie .Vierna ju w niej jest .Nikt nie zaatakuje nas od ty u . Zak by zaskoczony.kontynuowa a Malice .Sarkazm b dzie ci kosztowa j zyk . pokazuj c mu nie bronione pozornie miejsca. Zak nie móg dopu ci do rozmowy Drizzta z Malice. . posy aj c w nie pchni cie. Laur dla Domu Do'Urden. .Musia a si bardzo stara . . .powiedzia a opiekunka. który wybi sejmitar z d oni Drizzta.wyszepta . Opiekunka Malice patrzy a w ciszy na przedstawienie. który pope ni taki b d. . Nikt nie wbije nam no a w plecy. To wielki zaszczyt.zamy li si Zak. po czym nagle Äskr ci " kostk .stwierdzi Zak. by uzyska podobne zaszczyty -odwa y si powiedzie . Oszo omiony Drizzt cofn si o krok i sta przez moment nieruchomo.Po co? .Co dzia a na nasz korzy . .ostrzeg a matka opiekunka.Po tym co w a nie widzia am. kopniaka lub ci cie. . . . .zapyta Zak. ale mamy wi ksz w adz ni wiele innych. a Drizzt atwo nabiera si na to. który oczekiwa takiego manewru i wprowadzi w ycie swój drugi podst p. Nie zapomnij o tym.B d ostro na Opiekunko Malice. By kiedy Dom DeVir. Drugi sejmitar uderzy w rami Zaka. . Zak poderwa si na nogi i uderzy na odlew r koje ci . Zak by ju na kolanach.bardziej ni gotowy do walki. Kiedy ostrze Drizzta przesz o nad jego g ow nie wyrz dzaj c mu krzywdy.Zwód w zwodzie! .Syn Opiekunki Baenre b dzie w tej samej klasie co Drizzt. Zak wiedzia jednak.Jest gotów do Akademii . Opiekunka Malice kiwn a g ow z aprobat . nie pokazuj c po sobie w ogóle zm czenia. by obserwowa rywali w ród ni szych domów. . . . e dla Opiekunki Malice sama umiej tno pos ugiwania si broni nie wystarczy. ale mia na tyle rozs dku.wyja ni spokojnie Zak. Nie spodoba oby jej si podej cie jej syna do ycia.stwierdzi a Opiekunka Malice. Zak wiedzia . Opiekunka Malice u miechn a si . e to raczej Drizzt b dzie chroni tamt dwójk ! Zak zagryz warg . .D ugi wdzi czno ci.Wi c masz aspiracje .zauwa y a. e cz okazywanego znu enia to podst p. kiedy Zak do niej podszed .i uczy w Arach-Tinilith. Szkole Lloth. któr w o y w jej syna.sykn a Malice. a lewe rami Zaka wykona o krótki ruch. trafiaj c Drizzta prosto w twarz. Dwoje dzieci s u cych jako mistrzowie w Akademii w tym samym czasie? . Drizzt zaczyna si m czy .Trzy z pierwszych o miu domów b d przez nast pne dwie dekady reprezentowane w Akademii przez nie mniej ni czworo dzieci . .Dinin wkrótce odejdzie . . cho Zak widzia . Wy ej w kolejce s atwiejsze cele. e Malice mia a inne plany. Sejmitar wypad mu z d oni. a zamglone oczy nie mruga y. by si nie odezwa . Nie mog a odmówi Zakowi pracy. Dinin nadal by dwukrotnie lepszym wojownikiem i dziesi ciokrotnie bardziej bezlitosnym zabójc ni Drizzt. s dz .Jak wysoko zajdzie zatem Dom Do'Urden pod przewodnictwem Opiekunki Malice? .Drizzt uderza i uderza . Ale kiedy Drizzt zadawa drugie uderzenie.Byliby my g upi.By chroni Drizzta? Malice roze mia a si na g os.Ha! -krzykn Drizzt.Pierwszych osiem domów . . Drizzt osun si nieprzytomny na pod og . Oczekiwane pchni cie nadesz o niczym b yskawica. nieuchronnie omijaj c blok.Jeste my dziewi tym domem.

wskazuje na to. gdzie sta y ju Maya i Briza.Jeden dom zaatakowa inny . prawda? . Z jakiego powodu to Drizztowi nie wystarcza o.wyja ni .cennym . e dzieje si co wa nego.Ni sze domy. W ko cu do czy do Zaka na balkonie Domu Do'Urden. Zak przyci gn go do siebie i wskaza na drugi koniec wielkiej jaskini.doda Zak. -Atakuj cy powinni byli zas oni pole bitwy kulami ciemno ci.Przyjaciele to s abo .Co si dzieje? . .zapyta Drizzt. e Opiekunka Malice pozwoli na taki zwi zek mi dzy fechmistrzem a jej najm odszym . . .rozkaza Zak Drizztowi pewnego wieczoru. Zak wyja nia sytuacj zaskoczonemu drugiemu synowi domu. . i ten nawet nie zatrzyma si . kiedy sko czyli pojedynek.przerwa .No to si zastanów . W rzeczywisto ci nie o to chodzi o.Mów mniej.Zostali my wielkimi przyjació mi . jakby kto uderzy go w twarz. by mo e. i obro cy spodziewali si ataku. . wiat a b yska y i gas y nagle. . e nie mogli tego zrobi .. *** . kim jeste my. niewybaczalna s abo . Opiekunka Malice nigdy si nie zgodzi.O to w tym wszystkim chodzi. . kiedy zosta sam z Drizztem.powiedzia a oboj tnie Briza.Tak w a nie my la em . To. .Najazd . k ad c d o na ramieniu m odzie ca. u miechaj c si z o liwie. 9 Rodziny Chod szybko .wymamrota Drizzt. . Zak dostrzeg . to szcz ka wyleczy si szybciej . Drizzcie Do'Urden.. .zbeszta go Zak. w stron pó nocno-wschodniego kra ca miasta. Drizzt z tonu g osu Zaka zorientowa si . Nie mo esz mie przyjació ! Drizzt wyprostowa si . by poczeka na Drizzta. . Fechmistrz potrz sn g ow .powiedzia pó niej Zak. Zak nie musia odpowiada . w powietrze uniós si s up ognia. Drizzt rzuci mu z owrogie spojrzenie. .powiedzia . opiekunka zna a jego uczucia. .A wiat a ci gle b yskaj .W ka dym razie nie otwarcie .Có .zauwa y a Briza. ale najprawdopodobniej próba wspi cia si wy ej w miejskiej hierarchii.Czy s dzisz. .przynajmniej my dwaj wiemy. e Drizzt nie rozumie.Zemsta.Bitwa trwa od dawna . bez znaczenia dla nas.. . orientuj c si . i to ze szlachetnego rodu. który po chwili znikn .zapyta a Malice.synem? Jeste drowem. e zastrasza w asnego ucznia.przyzna cicho . i z tego. .

. e na twarzy ca ej trójki stoj cej z nim na balkonie malowa o si zadowolenie. Drizzt nie móg wyprze si tego. Zmarszczy a brwi. jakby nie mia o miejsca nic niezwyk ego. partnera w spisku Altona. jakim by a bitwa drowów.Atakuj cy nie mog pozostawi wiadków . . które mog yby wyda si cho troch wi tokradcze. Spodziewa si wizyty matki opiekunki. czy podobaj mu si nowe wiadomo ci. . co mistrzowi Akademii nie zwi zanemu z Arach-Tininlith.Gelroos? . e jego tajemnica zosta a odkryta.Ale my jeste my wiadkami . Witam ci .zgodzi a si Maya.Atakuj cym nie idzie za dobrze .wyszepta do siebie Alton. Tylko szlachcice z zaatakowanego domu maj prawo rzuca oskar enia przeciwko napastnikom.powiedzia a opiekunka. Je li Pozbawiony Twarzy by cz onkiem rodziny Hun'ett. Alton by wi cej ni ciekaw motywów wizyty tego konkretnego go cia.. a Alton wiedzia .wesz a z absolutnej ciemno ci korytarza w wiat o wiec komnaty Altona . Jak e atwo dokona a zmiany .Powiniene przychodzi czasem do domu . SiNafay nie przegapi a wyrazu jego oczu. Szko Lloth. . drobna nawet wed ug norm drowów Mia a nie . Cho móg w ka dej chwili wyj . ni s dzi Alton. e go cie ju u niego s .Pozdrowienia z Domu Hun'ett. e wydarzenia tej nocy by y ekscytuj ce. Alton odwróci od niej pos usznie wzrok i stara si sam przekona . Ta bitwa to nie nasza sprawa. a o nierze i niewolnicy biegali wokó . e mog a go zabi jednym czarem.odrzek Zak. szukaj c dobrych punktów obserwacyjnych i wykrzykuj c komentarze na temat bitwy i pog oski na temat atakuj cych. nie zdarza o si cz sto. by upewni si . Gelroosie . Alton podejrzewa . -W przeciwnym przypadku nara si na gniew rady rz dz cej. Byli tak spokojni.Nie . Drzwi otworzy y si . Wyg adzi szaty i rozejrza si raz jeszcze po pokoju. SiNafay by a mniejsza. szukaj c najlepszej drogi ucieczki albo sposobu. a na jego twarzy zago ci ponury u miech. By a matk opiekunk . Stukanie do kamiennych drzwi zewn trznej komnaty poinformowa o Altona. Opiekunko SiNafay -uda o mu si wymamrota . jak e Alton móg oszuka matk opiekunk w asnego domu? Rozejrza si .powiedzia a Opiekunka SiNafay. by y bezpiecznie schowane. wi cej ni metr dwadzie cia wzrostu i wa y a na oko oko o dwudziestu pi ciu funtów. . . . której najwyra niej podoba si spektakl. od kiedy po raz ostatni rozmawiali my. Drizzt z trudem wierzy w asnym uszom. e wszelkie artefakty i ksi gi.zauwa y Drizzt. Nie móg te zaprzeczy . nie potrafi oderwa wzroku od widowiska. Moje komnaty? Alton zacz si czu bardzo le. . Napi cie wzros o jednak. *** Alton po raz ostatni przeszed przez swe prywatne komnaty. zanim Alton do nich doszed i do pokoju wesz a Opiekunka SiNafay. e w tej wizycie nie by o nic nadzwyczajnego. dzi ki któremu móg by chocia zabi zdrajc Masoja zanim SiNafay dostanie jego.Jeste my gapiami. kiedy u boku matki stan Masoj.O ile jacy szlachcice prze yj . a jej oczy zw zi y si gro nie. Ca y dom Do'Urden by teraz na nogach. . by zamaskowa swoje zaskoczenie. Takie by o spo ecze stwo drowów w czasie makabrycznej gry i cho ca a sytuacja wydawa a si najm odszemu cz onkowi domu Do'Urden z a.Twoje komnaty s ci gle puste. Opiekunki SiNafay Hun'ett. Drizzt nie by pewien.Dwadzie cia pi lat lub wi cej min o.mrugaj c tylko oczyma.mówi Zak.doda a Briza. . Bardziej nawet niepokoj ce ni same wie ci by sposób. . w jaki jego rodzina o nich rozmawia a. g owy pi tego domu miasta i matki Masoja.Czy naprawd min o tak wiele czasu? . Prze kn lin .

. .rozumowa a dalej. Alton z trudem oddycha .sykn Masoj.By e tylko dzieckiem . ale widz c cierpienie na twarzy Altona.Wskaza na Altona. .Gelroos by twoim bratem .mamrota Alton. e ostrze ona z atwo ci wykryje ka de jego k amstwo.. . której upad Dom DeVir. . .s u y em mu.spyta Alton.wymamrota .Kiedy znowu spojrza na Opiekunk SiNafay..Ja zabi em Gelroosa .O czym my lisz? .rozleg si g os z boku.Alton . .przyzna Alton. nie musz c odpowiada na pytanie.Twoje ycie jako Alton DeVir dobieg o ko ca tej nocy.rozumowa a opiekunka. SiNafay zastanowi a si dok adnie nad pytaniem. . . a potem znowu na swojego syna. .Kim jeste ? .Z Domu DeVir. Wiedzia . przera aj cy w owy bat.Kim jeste ? . .Jak mnie uczono . który ponownie trzyma sw ulubion kusz . Alton przygl da si temu wszystkiemu z niecierpliwo ci .krzykn . by zabi Masoja. kiedy upad Dom DeVir. które n ka o go od niemal dwóch dziesi cioleci. a jej podejrzenia znalaz y potwierdzenie. który wstrzykiwa najbole niejsz i naj zybciej parali uj c trucizn s znan drowom. kiedy go zako czy a. a jedna my l zniweczy a wszelkie rodki ostro no ci. . . Kolejna korzy z przyj cia go do rodziny? .Zabi e wroga i zawar e przymierze z nowym mistrzem za jednym zamachem.Dobrze. chcia mnie wys a do Melee-Magthere. . Przydadz mi si twoje oczy w Akademii. .odrzek a.Opiekunka SiNafay wygl da a na co najmniej zaintrygowan . . . Tak nagle zawar przymierze z jednym z najpot niejszych domów w Menzoberranzan! Przez jego g ow p yn potok pyta i mo liwo ci.Zabi e Gelroosa. Nie by o drogi ucieczki ani sposobu. a jej g os zmieni si w syk. On chcia mnie zabi ! . . by dogl da mego syna i moich wrogów. nie wiedz c jaka kara lub pochwa a teraz nast pi.spyta a SiNafay. . odpinaj c od pasa bro o trzech ko cówkach.zapyta a ponownie SiNafay.Tym .powiedzia odwa nie Alton.Ja nie. który wygin kilka lat temu? . .Jestem jedynym ocala ym . jak si nazywa. kiedy Gelroos z nim walczy .przypomnia a mu Opiekunka SiNafay. Gelroosie Hun'ett. postanowi a dowiedzie si .miesz prosi mnie o ask ? .Czy moje ycie jest zgubione? SiNafay spojrza a na niego.I pozwoli e mu y . . a na jej ustach pojawi si u miech.Przeklinam jego ko ci! . nagle zdaj c sobie spraw z czasu. Nie mog em wiedzie . SiNafay i Alton odwrócili si do Masoja. . który up yn od tamtej pory. . Gelroosa Hun'ett i zaj e jego miejsce w Sorcere . . ta zacz a ju in-kantacj jakiego czaru. a w jej g osie s ycha by o wi cej ciekawo ci ni zmartwienia.DeVir? . .A co ze mn ? .zapyta a. Jej oczy otworzy y si szeroko. Zguba wisia a nad g ow Altona..Zapytaj w wiecie zmar ych. . Masoj przyj komplement w milczeniu. jakby by matk opiekunk ! Chcia utrzyma mnie z dala od Sorcere.wyja ni m ody Hun'ett. .powiedzia Masoj przez zaci ni te z by.zauwa y a SiNafay. b agam Opiekunko SiNafay. . .Mo e kiedy udowodnisz swj przydatno .Jeste wysok kap ank Lloth . Opiekunka spojrza a na Altona.Jest w twojej mocy zi ci moje najg bsze pragnienie. . który sta tu przy boku pot nej matki. a najwyra niejsze by o to. jaka to wielka tajemnica.Przez cztery n dzne lata mu s u y em .T wiadomo ju posiadam .zapyta a. ..W nocy. Okazja nadarzy a si . Jego przybrana matka opiekunka rozpozna a podniecenie. Tak wi c pozostaniesz Pozbawionym Twarzy.Który dom zniszczy moj rodzin ? . a tak e nad implikacjami wyra nego g odu zemsty Altona.Jestem Alton DeVir.

Po co nam zatem Alton DeVir? .Po co? .Jest mistrzem w Akademii .odrzek a SiNafay.krzykn Alton.Chod Masoj . .powtórzy Alton.Do'Urden . Zamilk natychmiast.Ryzykowa aby przegranie bitwy.zauwa y Masoj.To pytanie musi by dla ciebie wa ne. nie mog c uwierzy . Zabij mnie. . nie rozumiej c.Ma sporo szcz cia.Dzi ki niemu mam oczy tam. Je li skarg Altona DeVira szepnie si w odpowiednie uszy. e przerwa matce opiekunce. .odpowiedzia a SiNafay. gdzie ich potrzebuj . .Nie obawiaj si . by zniszczy ni szy dom? . kiedy wychodzili z Sorcere.Jeste jedynie m czyzn i nie potrafisz zrozumie z o ono ci hierarchii w adzy. . gdyby uwa nie przygl da y si posuni ciom Daermon N'a'shezbaernon. . cho zwykle sam si w nie wcze niej pakuje! . nie b dzie na tyle g upi. *** .powiedzia a SiNafay do swego syna. by na tym stan o. . by przez tyle lat nie pozwoli si odkry . -1 zachowa funkcj Pozbawionego Twarzy dzi ki podst powi przez dziewi tna cie lat. gdzie kiedy mia brew. . Opiekunko SiNafay . je li zachowujesz si tak g upio .tym razem.. .roze mia a si SiNafay. By szlachcicem tego domu.Nie! .Musia em cierpie wybryki Altona De Vira przez te wszystkie lata . .Pozwoli a. . SiNafay wstrzyma a jednak swój gniew.b aga Alton.Skarga Altona DeVir przeciwko Domowi Do'Urden mo e zadzia a na nasz korzy . Wszystkie wielkie domy m drze by zrobi y. ale przydatny.ostrzeg a go Opiekunka SiNafay.Jego skarga na nic nam si nie zda.Alton wnosi co wa nego do naszego domu. je li chcesz. by móg dok adnie zrozumie ka de jej s owo. . dziewi tego .powiedzia .odrzek a SiNafay.Nie podejmiesz przeciwko nim adnych dzia a . orientuj c si .wyja ni a SiNafay.zapyta Masoj. .W naszym wiecie musimy jednakowo zajmowa si ni szymi i wy szymi domami. .Musz ci co powiedzie . e kto na tyle inteligentny. .Wielkie domy bardzo niech tnie zadzia aj w sprawie. musz przyzna i potrafi wydosta si z k opotów. by nie podporz dkowa si matce opiekunce w asnego domu. . Teraz jeste synem Domu Hun'ett. ale najpierw powiedz mi.powiem ci. e dom znajduj cy si tak daleko w hierarchii móg pokona Dom DeVir. kto to by .powiedzia a. zawsze pami taj o swoim miejscu! . Bufon? Mo e. ma prawo oskar a ..Chcesz u y oskar enia Altona DeVir. .Dom Do'Urden . . . .powiedzia a. kiedy jaki dom wywiera by zemst w imieniu Altona. . .Zostawmy go samego.Dom Do'Urden zniszczy Dom DeVir niemal doskonale -czysty cios. Wybacz ci lekkomy lno . Mo e przynie szkod Domowi Hun'ett.Zatrzyma a syna i odwróci a go twarz do siebie.Musz wiedzie . rada rz dz ca mog aby patrze w inn stron .Alton DeVir jest bufonem. za co wymierzano kar mierci.Tak samo my la Dom DeVir o Domu Do'Urden .Przetrwa upadek swego domu . .Na co mo emy liczy ? . która wydarzy a si prawie dwadzie cia lat temu .Prosz . a taka obsesja mog a si jej jedynie przyda .odwa y si odezwa Masoj. SiNafay podoba a si jego odwaga.zapyta Masoj. Opiekunka odpowiedzia a na to . która nigdy nie odros a. . Otwarte oskar enie Do'Urden niezawodnie ci gn oby gniew wielkich domów na nas samych. Masoj nie wiadomie potar miejsce. by móg zastanowi si nad swój now to samo ci . . by popchn wielkie domy do ukarania Domu Do'Urden? . wiedz c. .

. .Tylko trzy z najwi kszych o miu domów mia y wi cej. . .S ysza e o nim? . mój synu . znanego jako Do'Urden.wyja ni a SiNafay. na którego wsz dzie b d czeka egzekutorzy. Zak czeka na niego. e jeden dom skrycie zniszczy inny. . ale jedna rzecz nadal go niepokoi a. by zrozumia motywy ka dego jego czynu. .Chod . . Jakie by yby konsekwencje dla Domu Hun'ett. b dzie on równie dobrym wojownikiem jak Zaknafein. Nie mo emy do tego dopu ci .powtórzy . b d c w przebraniu Gel-roosa Hun'ett. My li o spaniu natychmiast opu ci y Drizzta. nie uda o mu si .W jednym domu. *** Zak obudzi Drizzta wcze nie rano nast pnego dnia.Jest niecierpliwy i mia y.eliminacja rosn cego w si Domu Do'Urden . tak dobrze znaj ca si na zwyczajach spo ecze stwa drowów rozumia a.Nie obawiaj si . Nast pnego dnia rada rz dz ca b dzie musia a zachowa pozory sprawiedliwo ci i ukara napastników.zamrucza a SiNafay.zamy li si Masoj. by dowiedzia si o nim wszystkiego. B dzie przest pc bez domu. musisz by gotowy.Ci gle musimy si zastanowi nad Altonem .by y bardzo kusz ce. w której Dom Hurfett widziany by by jako napastnik? . . oczywi cie . Wcze niej tej nocy ni szy dom zaatakowa dom rywali i. Zwykle siostry aspiruj ce do tak wysokich godno ci wywo ywa y konflikty.powiedzia . jak g osi a plotka. kiedy Drizzt szybko zgarn swe mi kkie buty i piwafwi.A szeregi armii Do'Urden licz ponad trzystu pi dziesi ciu o nierzy . aden cz onek domu agresora .Wolno nam dzisiaj wyj z domu.odrzek a Opiekunka SiNafay. -Wkrótce b dzie tu nowy Do'Urden . . Cho nie by o nic dziwnego w tym.ci gn a SiNafay. Chc . nie mo na by o ignorowa konsekwencji pora ki.Jeszcze nie.Nie . która nied ugo ni zostanie. -Nie mistrz.domu.Chcesz. którzy widzieli Driz-zta w czasie treningu. . gdyby zaatakowa Dom Do'Urden. Przez dziewi tna cie lat Drizzt nigdy nie wyszed poza adamantytowe ogrodzenie kompleksu Do'Urdenów. przedstawimy go jako oszusta nie zwi zanego z nasz rodzin . oraz czwart . Wyja nienie uspokoi o Masoja. lecz ucze .Cztery wysokie kap anki? .To imi cz sto wymienia si w Akademii.Dobrze . . . kiedy przyj a Altona DeVir do swego domu. a mo liwe korzy ci . zanim nadejdzie odpowiedni czas? Czy móg by wywo a otwart wojn w mie cie.Zaknafeina Do'Urden. . Ze s ów tych niewielu.Wyj z domu? . -Je li Alton DeVir pope ni straszliwy b d. bym zabi ch opca? . Kiedy przyjdzie czas na uderzenie.Zrozumiesz zatem wag misji. ale opiekunka SiNafay. . jakie ryzyko podj a. s u cych w Akademii i trzy wysokie kap anki.odrzek a SiNafay. nawet w Sorcere.nigdy nie prze y . Patrzy tylko na wiat Menzoberranzan z balkonu.powiedzia .przypomnia sobie Masoj. W oczach Masoja zab ys o wiate ko. Opiekunka SiNafay by a kilkakrotnie wiadkiem tej Äsprawiedliwo ci". jak i mistrzyni .nie wolno jej nawet by o pami ta ich nazw . co nieodwo alnie zmniejsza o ich szeregi.Z których ka dy jest szkolony przez najlepszego fechmistrza w mie cie. . Ale równie zagro enia by y bardzo realne.zapyta gorliwie Masoj. . . Jej plan wydawa si dobry. . któr dla ciebie przeznaczy am. Masojowi podoba o si to zadanie. Ma on teraz zarówno mistrza.

Przybyli my do waszego miasta w nadziei na handel .odrzek Zak.. e Malice.wyszepta do Drizzta z szelmowskim u miechem. by zadowoli dom. .. patrz c z zachwytem na wspaniale zdobione domy drowów. ale w takich warunkach. która podlecia a do przywódców obu grup. by przedstawili dowody wymiarowi sprawiedliwo ci. w zwi zku z ich obowi zkami w Akademii. a Malice zrozumia a. Obok niej sz a Briza.Zostaniecie wynagrodzeni . a rada rz dz ca wezwa a wszystkich szlachciców miasta. szarych kra-snoludów.uciekali im z drogi.Nie b dzie dzisiaj lekcji? .gobliny.wyprowadzi a procesj Do'Urden przez g ówna bram . to wszystko..zapyta Drizzt. Któremu domowi nie powiód si atak. ale szybko zamilkli. . nadal spogl daj c na skrzynki. któr zablokowa a karawana sprzeczaj cych si duergarów.Spowolnili cie mój podró -powiedzia a Malice spokojnie.Wybacz wam bezczelno . .doko czy a Malice.wymamrota jeden z nich.je li znajdziecie sposób na dostarczenie po owy tych dóbr do bramy Domu Do'Urden jeszcze dzisiejszej nocy . kiedy przechodzi a obok nich szlachecka rodzina. Vierna i Dinin. Dwaj duergarowie wiedzieli ju . . do którego przyjechali cie. skrzynki z odnó ami wielkich krabów i innymi delikatesami. Ale przecie dla szarych krasnoludów takie w a nie by o ryzyko robienia interesów w Menzoberranzan. . Tuzin wozów by o spl tanych w jedn mas .B dziemy dzi dobrze jedli . Niewolnicy z podrz dnych ras . Tego dnia ca e miasto by o w ruchu. . Pospolite drowy przerywa y rozmowy i z szacunkiem milcza y. a w ostatnim szeregu Drizzt i Zak. Zak tak e. rozpoznaj c.powiedzia a askawie. orki. . co si stanie.Opiekunka Malice nie chce. grzmi c plotkami o nieudanym ataku. Duergarowie zacz li protestowa .najwyra niej w w skiej uliczce spotka y si dwie grupy duergarów i adna z nich nie chcia a ust pi pierwsze stwa. po czym zaj li si oczyszczaniem d rogi dla procesji drowów. dryfuj c na l ni cym b kitem dysku -bowiem matki opiekunki rzadko przechadza y si po mie cie . stawili si na wezwanie rady rz dz cej z inn grup .. wiedzieli. Uk onili si grzecznie. Malice rzuci a okiem na zawarto najbli szego wozu. Briza pojawi a si w korytarzu tu za drzwiami sali treningowej. znale li si w uliczce. oczyszczaj c drog Malice.Szybko .Dom Do'Urden nie jest biedny. dopóki nie zorientowa y si .. .Nieszcz liwy wypadek. .rzuci a. e to konkurenci. Briza odpi a od pasa w owy bat i rozp dzi a kilka istot. e zap ata nie b dzie dla nich satysfakcjonuj ca. . by mo e przywo cy te same dobra do tego samego domu. ale my la sobie. Rzuci gro ne spojrzenie swemu rywalowi. *** . Kiedy szli przez miasto do jego pó nocno-zachodniej cz ci. . po tym jak obrazili matk opiekunk .Zobaczymy . Drizzt szed przez ca e to zamieszanie z szeroko otwartymi oczyma. . Razem nadal b dziecie mieli wystarczaj co du o towarów.Opiekunka Malice nie przepu ci takiej okazji. a nawet giganci . gdzie znajdowa si oskar ony dom.mówi a dalej Malice..Prosimy o wybaczenia. za nimi Maya i Rizzen. e Drizzt stanie w obliczu najbardziej zaskakuj cego do wiadczenia w yciu. z kim maj do czynienia.wyja ni duergar. by nasz dom by w ród ostatnich przybywaj cych na spotkanie! Sama matka opiekunka. . Krasnoludy spojrza y na ni w ciekle. siedz ca na swoim dysku. jest matk opiekunk . pani . aden z duergarów nie móg zaprzeczy temu rozumowaniu. Ale oni nienawidzili handlowa z elfami drowami! .

którzy ocaleli. ale teraz Malice z rado ci powita aby szans na powi kszenie szeregów swojej armii. szczególnie je li by w ród nich kto w adaj cy magi .Jakby jeszcze potrzebowali wi cej kap anek! . Lloth nie by aby zadowolona. maj c nadziej . . W o miu miejscach wokó Domu Teken'duis zosta y umieszczone wielkie piece.og osi a Opiekunka Baenre g osem wzmocnionym czarami.mówi a Opiekunka Baenre -by Dom Teken'duis poniós konsekwencje swoich czynów! .wyszepta a Briza do Malice. . Briza odwróci a si raz jeszcze. Opiekunka Baenre st pa a po bardzo cienkiej linii. jak i uczniowie. Troje szlachcicó w tym dwie kobiety. . U ich bram zebra a si ca a szlachta Menzoberranzan. byli zwykle rozdzielani mi dzy zainteresowane domy. zaledwie jeden stopie od rady. Malice czeka aby z niecierpliwo ci na tak aukcj . .To jedyni ocaleli z Domu Freth . o nierze nie byli tani. .Tak . . Drizzt przygl da si wszystkiemu uwa nie.A co z sierotami z Domu Freth? . sieroty z Domu Freth . dwie kobiety i m czyzn . Malice nie by a tego taka pewna.kto ostatniej nocy zaatakowa wasz siedzib ? .Jest zatem wol rady rz dz cej . kap ank .Dom Teken'duis rozgniewa Paj cz Królow ! . mia a prawo do zaj cia takiego miejsca.rozleg o si pytanie z t umu. e si im nie uda o . je li chcecie. e ci gn li cie na siebie zgub ! . w.Cisza! . która niedawno sko czy a studia w Akademii.Dom Baenre roztacza nad nimi opiek . wykonawcy wyroku. Briza rzuci a obu m czyznom w ciek e spojrzenie.skomentowa Zak.powiedzia a Baenre. pod ich domem zebra y si równie trzy szko y Akademii. Zak trzasn Drizzta w ty g owy. a na ich czele stan a Opiekunka Baenre i pozosta ych siedem matek opiekunek z rady rz dz cej.Dom Teken'duis! .Dom Teken'duis! . kiedy dom zosta niemal zupe nie zniszczony.wyszepta Zak do Drizzta. e gdzie dojrzy Dinina lub Yiern . Opiekunka Malice poprowadzi a sw procesj do czo a zgromadzenia.zgodzi si . p omienie nagle o y y i wystrzeli y w niebo. tu za rz dz ce opiekunki. ale Briza ju si odwróci a. .Czy mo ecie nam powiedzie . by si z nim spiera . Kiedy kap anki otworzy y bramy do ni szych planów. .Bez w tpienia Baenre wezm równie wszystkich ocala ych o nierzy Domu Freth rozumowa a Briza.Z amali cie nasze prawa i zostali cie na tym przy apani. nawet przyjmuj c ocala ych szlachciców. . Opiekunka Baenre pog aska a po g owie najstarsz z kobiet. ponad tysi c drowów. co sta si musia o.Wiele razy próbowali . . a dogl da y ich nauczycielki z Arch-Tinilith i najlepsi uczniowie tej szko y. zarówno instruktorzy.Szlachcicami si urodzili i szlachcicami pozostan . W takiej sytuacji jak ta.wyszepta a ostro.B d cicho! Drizzt zacz protestowa . Co gorsza dla oskar onych.Baenre .Jednym ruchem d oni nakaza a dzia anie Akademii. . .odpowiedzia a Malice.Tylko dlatego. .zawo a a. Teraz b d nosi nazwisko Baenre.Dom Teken'duis. Opiekunka Baenre zwróci a si do winnego domu.Szesna cie wysokich kap anek to jak wida za ma o . a inne drowy szybko schodzi y jej z drogi.zapyta a ich .wyja ni a. . Gdyby Dom Baenre sta si zbyt pot ny. ale wiedzcie. zwykli o nierze. Opiekunka Baenre wezwa a do siebie trójk m odych drowów. a u miech Zaka by za szeroki. . stanowi o spor wygran . spodziewaj c si tego. Przez zgromadzenie przesz y rozczarowane szepty. . Walczcie. . pechowi upie cy z poprzedniej nocy.krzykn li zgodnie. Jako opiekunka dziewi tego domu. Ka dy dom w mie ci ch tnie by ich przyj do siebie. zabarykadowali si w swej sk adaj cej si z dwóch stalagmitów siedzibie.

Mieszka cy ni szych wymiarów. Uczniowie i mistrzowie Melee-Magthere. wielkim potworem. za uczniowie i nauczyciele Akademii wyruszyli w drog powrotn do Tier Breche. trzy oddzielne b yskawice unios y jego cia o z parapetu.a z pewno ci by o si czym ekscytowa . by brutalno tej chwili wyry a si w umy le drowa na ca e jego ycie. . z jak patrzy na rozgrywaj ce si wydarzenia. przez które mog a próbowa ucieczki skazana na zag ad rodzina. uciekaj c przed dziesi cior kim. Wracaj c do Domu Do'Urden. Istoty atwo wst pi y w s u b . ale ba si zbytnio konsekwencji ucieczki.Sprawiedliwo drowów . Stoj ce najbli ej wysokie kap anki cofn y si przed t groteskow hord . wycelowali swe wielki kusze i wypalili w okna. Jeden z synów Teken'duis. Rozb ys a b yskawica i zagrzmia grom. Wtedy do akcji w czyli si czarownicy i uczniowie Sorce-re. gorliwie rzuci y si .Drizzt mia na twarzy wyraz podziwu. e odebra y Drizztowi ca przyjemno . Groteskowy potwór wyci gn sw wielk ap i wci gn je z powrotem do rodka. Horda potworów wpad a do rodka. Nie da Drizztowi adnego wsparcia. . Obl enie trwa o jeszcze ponad godzin . W domu rozbrzmia y pierwsze krzyki zgubionej rodziny. z Domu Teken'duis pozosta a zaledwie górka stopionego kamienia.powiedzia Zak ch odno. a kiedy dobieg o ko ca. Przy w t ej bramie domu eksplodowa y zakl cia ochronne. ale dla przywo anych z za wiatów istot by a to niewielka przeszkoda. Chcia . by je po re . ale zanim m czyzna pad martwy. by zniszczy Dom Teken'duis. Kiedy Opiekunka Baenre da a sygna . pokryte luzem i pluj ce ogniem potwory o wielu ramionach przesz y przez bramy. nie zwraca ju uwagi na pi kno Menzoberranzan. kiedy mieszka cy ni szych planów zostali odprawieni przez bramy. Z apa Zaka za rami . wybieg na parapet jednego z umieszczonych wysoko okien. Drizzt patrzy na to wszystko przera ony. wielkie. Podekscytowany . obróci go twarz do siebie i spojrza na niego prosz c o wyja nienie. krzyki tak straszne. a potem rzuci y w dó . Zak spojrza na Drizzta i jego u miech zast pi o zmarszczenie brwi. kulami kwasu i ognia. szko y wojowników. Trafi go jednocze nie tuzin be tów. obrzucaj c Dom Teken'duis b yskawicami.

Wraz ze mierci Opiekunki Yarthy Nalfein i ja zostali my szlachcicami w tym domu. . zepsu a plany.Poprzedza go zbyt wiele obowi zków .powiedzia a Maya.zauwa y a Maya. .Kara wymierzona Domowi Teken'duis przekona a mnie. e nale y dzia a .powiedzia a Maya. .Tak . .powiedzia a Briza. .powiedzia a na to Malice.To samo miano zrobi Zaknafeinowi.wyja ni a Briza.Wtedy w a nie zosta a matk opiekunk .odpowiedzia a Malice. ale nieoczekiwana mier Opiekunki Yarthy.zapyta a Malice.Nigdy nie s ysza am o podobnym oszustwie .Cho nie mia am jeszcze za sob nawet stu lat ycia i nie uko czy am nawet studiów w Arach-Tini-lith. . . . . .zgodzi a si Malice. .Tak .odpowiedzia a Briza.Planowano to dla innego cz onka tego domu .Nie wróc jeszcze przez wiele godzin.To dobrze . . To nie by dobry czas w historii Domu Do'Urden.Czy to konieczne? .Nigdy nie przeprowadzono tego testu na Zaknafeinie .odpowiedzia a Malice. by dostarczyli Viernie wiadomo . .Jednak wypróbujemy go na Drizzcie .Wys a am jego i Rizzena do Akademii.Ale przetrwa y my . . na pewno nie przed zga ni ciem ogni Narbondel.Tak . mojej matki. .Prawie cztery stulecia temu. . . .10 Krwawa plama . .Czy widzia y cie wyraz twarzy Driz-zta w czasie egzekucji? . .Zaknafein wyszed z domu? .powiedzia a Malice.Obie rozumiecie swoje role w tej farsie? Briza i Maya skin y g owami. szukaj c potwierdzenia u Opiekunki Malice.stwierdzi a Maya.zgodzi a si Briza.

I moim rycerzem. a po chwili pociemnia a. Drizzt wiedzia .oznajmi a. e transformacja by a preludium do mierci. proste zadanie.Je li Drizzt nie potrafi przystosowa si do naszego sposobu ycia. a mimo to mog a powstrzyma pchni cie w óczni równie pewnie jak wykuta przez kra-snoludy zbroja p ytowa.Witaj. Drizzt sta nieruchomo zdezorientowany.powiedzia a Maya. Briza i Maya patrzy y z podziwem na umiej tno ci matki. . Malice wsta a i uda a si w stron wyj cia z komnaty.Masz sw bro i swoje piwafwi .Zatem zaczynajmy . dlaczego nie odda go po prostu Lloth? .powiedzia a mu Maya. -Wyj a ze skrzyni par czarnych butów i poda a je Drizztowi. . . Nigdy nie s ysza o niczym takim. . goblin i o ywiona skrzynia poszli za ni g siego. z którego teraz korzystam.warkn a Briza. By y niezwykle mi kkie.Nie podoba o mu si .powiedzia a Malice.wyja ni a. . Maya przyzwa a do siebie skrzyni i uroczy cie otwo-rzy ajej wieko.Jestem najm odsza. je li mamy do czego doj w tym mie cie! . by zabi jego niewinno . .To nie pasuje do drowa wojownika . ni Drizztowi by o kiedykolwiek dane us ysze .Wr czy a Drizztowi pas z . Skóra goblina napi a si i wybrzuszy a. Maya da a mu kolejny podarunek. We wszystkich krainach nie by o doskonalszej i trwalszej zbroi ni kolczuga drowów. .Podejd . Poderwa si na nogi na widok nieoczekiwanych go ci. . konieczne by móg rozpocz studia w Melee-Magthere. to odpowiedniejsze dla drowa szlachcica. Tu za ni wszed zdenerwowany goblin niewolnik.Nie urodz wi cej dzieci! .W sekrecie Malice liczy a na co jeszcze. próbuj c skierowa Drizzta na z e tory drowów. Ale w ó swe sejmitary do tego. mój synu . . a przemiana Drizzta w drowa wojownika. Musimy splami jego r ce krwi drowa. poza tob . a do pomieszczenia wesz a wielka skrzynia na o miu paj czych nogach.Mam zatem prawo wyzwania. jeszcze wspanialszy. nie rozumiej c. Klasn a w d onie.warkn a Malice w odpowiedzi.rozkaza a. Zanim sko czy je podziwia . Drizzt ch tnie zdj stare buty i wsun na nogi nowe. Nienawidzi a Zaknafeina tak bardzo. jaka jest w nich magia: pozwol mu porusza si w absolutnej ciszy. a matka opiekunka zako czy inkantacj d ugiego i skomplikowanego czaru..powiedzia a Malice tonem bardziej matczynym.powiedzia a Malice agodnie. -Ka dy cz onek tej rodziny jest wa ny.Tak wi c spada na nas ten obowi zek. . jak bardzo go pragn a. . . Kilka minut pó niej niewolnik wygl da dok adnie jak drow m czyzna. Drizzt upu ci na pod og swe piwafwi i wzi srebrzyst zbroj kolcz . Natkn li si na Drizzta w pokoju wicze . Maya wysun a si przed matk .Nadszed czas. Musisz zabi jednego podrz dnego wojownika.Chod cie .Przejdziesz dzisiaj pewien test.Teraz jeste drowem o nierzem . .Ja tak .Wydaje si to by wielkim problemem dla ch opców . .Walczysz dwiema broniami . . kiedy polerowa ostre jak brzytwa klingi swych sejmitarów. Wa y a nie wi cej ni ci ka koszula i zgina a si równie atwo jak jedwabny szal. Byuchyuch ogl da si teraz z zadowoleniem. . a jej dwie córki. Byuchyuch . . Drizzt uda si do Akademii ju nied ugo.odpowiedzia a Maya. by otrzyma kompletny rynsztunek szlachcica Domu Do'Urden. a tak e magicznie przystosowane dok adnie do kszta tu jego stopy. by zaj miejsce wolnego drowa w Domu Do'Urden! Po dziesi ciu latach s u by u z ych mrocznych elfów goblin by bardziej ni ch tny do wykonania tego zadania. Niewolnik pos usznie ukl kn przed tronem i czeka spokojnie. .Nie potrzebujesz zatem tarczy. .og osi a Malice. prawdziwie pozbawionego serca wojownika na pewno bardzo dotknie fechmistrza.

.powiedzia a. My l o zabiciu bezbronnego przeciwnika by a tak ohydna.. . kiedy patrzy na splamione krwi ostrze.powiedzia a do Drizzta Malice. e walka nie b dzie atwym zadaniem.rozkaza a Briza. które przygotowa a dla niego Maya i ruszy w stron Drizzta.Teraz musisz walczy ze mn ! Drizzt wsta z pod ogi. .obieca a Malice. .rykn a Malice i tym razem jej s owa mia y ci ar magicznego rozkazu. Drizzt poczu .Nie mog . U miech goblina sta si natychmiast szerszy. Cho uda o mu si sprzeciwia rozkazom przez kilka sekund. Drizzt nie móg zaczerpn tchu.Zako cz uderzenie .sykn a Briza. Malice skin a uspokajaj co do Byuchyucha. wyci gaj c sejmitary. Zastanawia si . odkry .wyszepta do siebie Drizzt. . w której sta .Kiedy Drizzt zacz przymierza prezenty.czarnej skóry. przedmioty b d twoje . . a goblin wzi miecz i tarcz . Kiedy Drizzt znowu zapi swe piwafwi.Za atwo . Maya przedstawi a go fa szywemu o nierzowi.Zaczynajmy zatem . . . Goblin-drow odpowiedzia nieporadnym pchni ciem. e nie potrafi cofn broni. . Drizzt popatrzy na sejmitar. Musisz pokona go. Istota nie potrafi a zrozumie .Zabij! . Drizzt zacz powoli. Po kilku chwilach niekontrolowanych machni Byuchyucha Drizzt zdecydowa si na przej cie inicjatywy. czy Byuchyuch zastawia na niego pu apk i z t my l nadal zachowywa rodki ostro no ci. nie wierz c w asnym uszom. ale czar zatrzyma go w miejscu. i nale ne ci miejsce w rodzinie. by pozwoli Drizztowi zobaczy agoni na twarzy fa szywego drowa i us ysze j k.wrzeszcza a Briza. . Nie w tpi c w swe umiej tno ci i my l c. z dala od rozw cieczonej kobiety.Kiedy go zabijesz. Nie wiedz c nic o prawdziwej naturze swego przeciwnika. . ale zanim zd y odrzuci swoj bro . .Rycerz Mayi musi zgin .powiedzia a Malice Drizztowi. Nie chcia walczy . . .To jest Byuchyuch . przewracaj c go na ziemi .powiedzia .Mój wojownik. Maya ..Zabij! .Pchnij! . e nie ma najmniejszych szans z Drizztem. Uderzy jednym z sej-mitarów w tarcz Byuchyucha. . jak nieporadnie Byuchyuch trzyma miecz i tarcz . by oprze si nakazowi. e ich s owa zmuszaj go do dzia ania.krzycza a Malice.zacz Drizzt. Trwa o to przez kilka straszliwych sekund. wiadomy swego losu Byuchyuch próbowa uciec.Musisz zas u y na te podarunki.. potem na Malice.Je li nie b dziesz walczy . . Malice odczyta a jego my li i ostrzeg a go . Ale prawdziwy test dopiero si rozpoczyna . Malice stan a obok przemienionego goblina. a Drizzt wybi mu miecz z d oni. e skoncentrowa ca sw wol .Przygotuj si . jak drow mo e a tak nie radzi sobie z broni . by zdoby te przedmioty. Wtedy Briza uwolni a goblina spod swego czaru.warkn a. . Jego sejmitar w lizgn si g adko pomi dzy ebra Byuchyucha i odnalaz serce nieszcz liwej istoty. zastanawia si .Zabi e mojego rycerza . na którego sprz czce przytwierdzono wielki szmaragd i przy którym wisia y dwie pochwy bogato wysadzane klejnotami i drogimi kamieniami. Drizzt zgodzi si szybko. Po krótkiej chwili Drizzt zobaczy .Uderz! . e walka b dzie zwyk ym sparingiem. . Uderzy a Drizzta w rami sw bu aw . które zatrzyma o si na kilka milimetrów przed klatk piersiow Byuchyucha. po czym wolnym sejmitarem wymierzy ci cie. kiedy Byuchyuch osun si na pod og . Briza natychmiast rzuci a na goblina ot piaj cy czar. Potem wola m odego drowa p k a.. zamra aj c go w pozycji. Na brwiach Drizzta zawis y krople potu. chc c wybada przeciwnika przed przej ciem do ataku. który zacz orientowa si . Wtedy zacz a dzia a Maya.

Wysoka kap anka zaj a si jego ranami. Ch opak poczu po chwili uk szenie bata Brizy. by wymkn si z tej pu apki. . Sejmitary falowa y i podskakiwa y w ta cu. Zak odepchn od siebie te wizje i odzyska odwag .zaprotestowa Drizzt. . zanim gniew opiekunki zd y wybuchn . ale ból pozosta jako ywe przypomnienie lekcji. jakiego go nauczono. Tak jest zawsze.powiedzia a mu Malice. . e Briza i Malice nie zmusz go do zabicia Mayi. Drugie ostrze Drizzta wystrzeli o naprzód.To nie w porz dku. kiedy sparowa silne uderzenie jednym z sejmitarów. pozostawiaj c Drizzta jego bólowi i z amanej niewinno ci. ale blok wytr ci jaz równowagi. który obraca k y przeciwko niemu! Magiczny w plun trucizn w oczy Drizzta. . przypominaj c sobie. . by zatrzyma ci cie sejmitara. Malice nic prawie nie widzia a. By w ó ku. a Opiekunka Malice sta a nad nim.i by a silniejsza od Drizzta. Drizzt musia wierzy . która splami a sejmitar Drizzta. rozdzieraj c jego now zbroj i pogr aj c go w parali uj cym bólu. Ale Drizzt by synem Zaka. e trzyma w d oni ogon w a. jak to zrobi y z Byuchyuchem. Godzin pó niej Drizzt otworzy oczy. ale jego s owa znikn y w brz ku adamantytu. jak tylko potrafi .Drizzt ju teraz umie wi cej ni po owa tych z Akademii . *** . Upad na ziemi . które patrzy y na niego z ka dego mo liwego miejsca i z Malice siedz c góruj c . czy nie. Zak rozejrza si bezradnie.odrzek a Malice. by zadrasn pier Mayi i zmusi j do cofni cia si . e teraz mia si o co spiera .Nigdy nie uderzaj drowki! . by a bowiem w trakcie rzucania kolejnego pot nego czaru. przedsionka kaplicy z pos gami Paj czej Królowej.Dostaniesz inn zbroj . Zakrwawione ostrze o y o i Drizzt zobaczy .. czy mu si to podoba o. Ale nie by o nawet w po owie tak ywe jak krew.Nie wysy aj go tam . Zas u y e na to . zmusi j do potkni cia si i zako czy walk stawiaj c j w beznadziejnej pozycji. Chcia odepchn May . . Malice nie w tpi a.Jeste teraz drowem wojownikiem. o lepiaj c go. maj c nadziej .przekonywa Zak tak spokojnie. . Wszystkie sze w y straszliwej broni wgryz o si w jego plecy.. nadal panuj c nad swoim g osem. który uderza raz za razem. najlepszym uczniem. Patrzy na Opiekunk Malice.Musi i do Akademii. Maya by a wyszkolon wojowniczk wszystkie kobiety sp dza y wiele godzin na wiczeniach z broni . bezbronny wobec bata Brizy. Wyci gn a tarcz . . -Daj mi jeszcze dwa lata.powiedzia szybko Zak.warkn . .ci zabije! . e Drizzt pokona sw siostr . ponur królow na wysokim tronie z kamienia i czarnego aksamitu. Nienawidzi tego miejsca. W ko cu Maya si po lizn a. na który Briza i Maya patrzy y z podziwem.krzycza a.Oni go zniszcz ! D onie opiekunki Malice zacisn y si na por czach jej kamiennego tronu. tylko po to.nad nim na miejscu oznaczaj cym jej pot g . e jego matka oka e odrobin zdrowego rozs dku. a kiedy przyzna przed sob . a uczyni z niego najwspanialszego szermierza w Menzoberranzan! . Teraz ju zacz .Jest drowem wojownikiem . ruszy na May z jej bu aw i tarcz wykorzystuj c ka dy manewr.odwróci a si i wysz a z pokoju. bij c Drizzta do nieprzytomno ci. Drizzt nadal si broni . U jej boku jak zwykle sta y pos usznie Briza i Maya.Nie wysy aj go! . Czar Malice z apa bro w po owie ruchu. e nie ma sposobu. w czy a wi c swoje przewidywania do planu.

a twoja mi o do zabijania drowów. .Zostawcie nas . nie mog a zaprzeczy . Mo e lepiej. Maya sk oni a si i wypad a z pomieszczenia. Zaknafeinie.Uwa aj na to. a potem odwróci si na pi cie i wyszed . kiedy wytr cano spod niego piedesta czysto ci. Zak nie odwzajemni spojrzenia. . Drizzt musi opanowa inne lekcje. Twój syn równie walczy z pasj nie pozwól.Dlatego wygrywam.sykn Zak.powiedzia a spokojnie. którym nigdy nie dano szansy na ujrzenie z a. e nie yj . by zosta ksi ciem Do'Urden.Walcz z pasj ! . Kiedy szed g ównym korytarzem. Nie jestem.ostrzeg a go Malice. szczególnie kap anek Paj czej Królowej. . Drizztowi mo e by teraz trudniej pozosta przy jego moralno ci i zasadach. co zrobi a Malice i jej córki. . Ale ostrzegam ci teraz. co musi umie . .Lekcje zdrady? . by Akademia mu to odebra a! .rzuci fechmistrz. pomog a w wyniesieniu Domu Do'Urden.zacz a Malice. co mówisz. . by zrozumie ich post powanie. raz jeszcze pochylaj c si w jego stron . . znowu us ysza krzyki umieraj cych dzieci Domu DeVir. Ich Älekcje" niemal z ama y ch opca i by mo e na zawsze odebra y mu idea y.Idzie . by troszczy si o konsekwencje. Uczy e dobrze moich o nierzy. e Zakowi mo e si uda dotrzyma obietnicy. ni na nauce w adania broni . ale na chwil pogr y si w fantazjach na temat swego miecza i u miechu Brizy. nie swego ojca! Pójdzie do Akademii i nauczy si tego. by spojrze z zaciekawieniem na Zaka.Szkolenie drowa wojownika polega na czym wi cej. Zaknafein . skin krótko g ow .Tolerowa am twe blu niercze przekonania przez tyle lat.Zaknafeinie . Zak stan mocno na ziemi. Drizzt przekaza mu. których si tak mocno trzyma . a Zak by na tyle m dry. Je li b dziesz przeszkadza w tym. Po tym co widzia a. . zatrzymuj c si . dzieci. e Drizzt jest moim synem. tylko dzi ki twemu talentowi do walki. ani nigdy nie by am niewdzi czna. co si musi sta . Briza wysz a za ni nieco wolniej. próbuj c znale jakie wyj cie z tej mrocznej i beznadziejnej sytuacji. nie b d wi cej przymyka a oczu na twoje wybryki! Twoje serce zostanie ofiarowane Lloth.rozkaza a Malice swoim córkom. zbyt w ciek y. które l g o si w Akademii.Malice opar a si wygodnie. . po raz ostatni.

W jego d oniach miecz stawa si czym wi cej ni narz dziem prowadzenia wojny.do zabijania. a potem przywieziony do Menzoberranzan. By a to równie jego odpowied na inny problem. a nie pretekstu do wspomnie . g ównie krasnoludy i elfy powierzchni. U ywano jej jako narz dzia tera niejszo ci. jak wi kszo broni drowów." Bro drowów by a inna. t magiczn energi . Rzemios o duergarów by o wspania e. Zak podniós ostrze do oczu. aden miecz nie pragn krwi bardziej ni taki. Jego miecz. Jak te . dopóki jej ostrze nadawa o si do walki . wykuty zosta przez szare krasnoludy. nigdy nie s u y a jako eksponat. z którym nie móg si pogodzi . Zak zatrzyma si . ale to praca. Wszed do sali treningowej.11 Ponury wybór Zak wyj z pochwy jeden ze swoich mieczy i zacz podziwia jego doskona e wyko czenie. patrz c na wicz cego drowa. By przed u eniem jego gniewu. który przesi k wyj tkow emanacj Podmroku. zawsze te czeka gdzie w pobli u bard gotowy opowiedzie ich histori . która najcz ciej zaczyna a si od s ów: ÄDzia o si to dawno temu. który tak e nie mia rozwi zania.. a jej przeznaczenie pozostawa o niezmienione. za cel obrawszy treningowego manekina. któr po wi ci y pó niej broni drowy. czyni a j tak wyj tkow . który pob ogos awi y kap anki Lloth. równie szczyci y si wykonywan przez siebie broni . Inne rasy. Pi kne miecze i pot ne m oty wisia y na cianach jako eksponaty. czy Drizzt kiedykolwiek pomy li o szermierce jako o rodzaju ta ca. zastanawiaj c si .. która istnieje tylko w owym pozbawionym wiat a wiecie. odpowiedzi na istnienie. adna z ras na powierzchni Podmroku nie mog a dorówna drowom w sztuce zaklinania broni. w której Drizzt by zaj ty wykonywaniem ataków z pó obrotu.

Drowem wojownikiem! . . za którego si podajesz! Czubki sejmitarów Drizzta powoli opad y na pod og . Fechmistrz przeszed do ofensywy. Odpiera ataki i kontynuowa lekcj .sejmitary fruwa y w d oniach Drizzta! Faluj c z niewy-s owion precyzj .Pretendujesz do tytu u.warkn Zak. e b dziesz ze mnie dumny.Ostatnia walka. ale tak czy inaczej.Zak mia nadziej . który pope ni e ? Jedyn odpowiedzi Drizzta by o w ciek e warkni cie i kolejny atak.Fechmistrz roz o y szeroko ramiona.krzycza Zak. tam gdzie najbardziej boli. Zak zatrzyma si .Jeste tancerzem! .Oszustem! . Widzie . Wykona zamiast tego seri ci i pchni .powiedzia . Wyci gn z pochwy jego siostrzane ostrze i ruszy zdecydowanie w stron Drizzta.Wahasz si . czego mnie nauczy e . jakby w zaproszeniu. M ody drow móg wkrótce zosta niezrównanym wojownikiem. co zrobi rycerzowi Mayi. a ich uki uzupe nia y si doskonale. Drizzt walczy spokojnie. Inni uczniowie. które zmusi y Drizzta do rozpaczliwej obrony. by moje krzyki mog y odbija si w twoich wspomnieniach. nie zdaj c sobie jeszcze sprawy.Czy potrafisz przetrwa ? . . To si nie liczy o. którego nawet nie mo esz zacz rozumie ! Drizzt przeszed do ofensywy. a twoja reputacja dotrze do Akademii jeszcze przed tob . zanim odejd do Akademii? . . .obieca Drizzt. .roze mia si Zak.B d pami ta wszystko. . e rami m odego drowa zdr twia o. Zak zatrzyma si . . klepi c si po o dku. -Czy pogodzi e si ju z czynem.drwi Zak.Czy masz serce drowa wojownika? . . tancerzu? .W brzuch. Fechmistrz nie odezwa si . . unikaj c pchni cia i wykonuj c mia y kontratak. . ka de ostrze wydawa o si wyprzedza ruch tego drugiego. W jego lawendowych oczach p on ogie . Drizzt zobaczy go i stan w gotowo ci.Jestem wojownikiem . . co si czuje. .powiedzia . ale Zak nie pozwoli mu na odpoczynek. Nawet je li Drizzt otrz sn si z cierpie . Uderzy mieczem w blokuj ce ostrze Drizzta z tak si .To twoja szansa. uparcie pod aj c za Drizztem. . kiedy pope ni si morderstwo? . by przyjrze si u miechowi Drizzta. co musi zrobi . Zak spojrza raz jeszcze na swój miecz i wiedzia ju . odbijaj c ostrze desperackim ruchem i o w os mijaj c si ze mierci . które przeznaczy a dla niego jego matka. by rozg osi swoje imi . e odpowied b dzie brzmia a Änie". e to spotkanie z jego mentorem to co wi cej. Udowodnij. ni zwyk y sparing.Co za przyjemno kryje si we wbiciu miecza w cia o wysokiej kap anki . Drizzt oniemia .Chod zatem i zabij po raz drugi .Wyryj swe imi w salach Melee-Magthere i sprawi . . jak ciep o opuszcza jej cia o. . Jedno pchni cie. Drizzt by ju zgubiony.roze mia si . przypomnia sobie Zak.Jeste a tak pewny siebie? . . cigaj ci po wszystkich cie kach twojego ycia. Fasada? A mo e m ody drow wybaczy ju sobie to. .Wiesz. a nawet mistrzowie b d . a kiedy nast pny atak fechmistrza okaza si by wymierzony w jego serce.odrzek na to Zak drwi cym tonem. mistrzem przewy szaj cym samego Zaknafeina.Nigdy ich nie s ysza e . . Ch opiec ju si nie u miecha . ka dy cios wymierzaj c w ywotne organy.wyszepta Zak. a j ej usta szepcz do ciebie ciche kl twy! A mo e s ysza e kiedy krzyk zabijanych dzieci? Drizzt przerwa atak. Drizzt otrz sn si . . Ch opak odskoczy .Jak e g o ne s te krzyki . a ci cia sejmitarów nabra y nowej si y. by Drizzt móg zrozumie ka de jego s owo. Grobowa mina Zaka zaskoczy a Drizzta. kiedy ich ostrza spotka y si w d wi cz cej furii. Zak jednak nie zna zm czenia. Akademia go zniszczy.rzuci . prawda.ci gn Zak.Odbijaj si ca ymi stuleciami w twojej g owie. e jeste drowem wojownikiem.

Niech ci szlag . Zak nie spodziewa si parowania. Drizzt czu .Nie tym razem. potem kolejn . a fech-mistrz wykona serie ataków. e nie mo e ju d u ej znie oczekiwania. Zak odkry . jakiej nigdy nie czu . by zablokowa ci cie. Czy tego pragniesz? . uda o mu si odeprze atak jedynym pozosta ym mu mieczem. który pokona najlepszego fechmistrza w Menzoberranzan". przyszpilaj c go do pod ogi. i by zbyt zaj ty bronieniem si przed nieustaj cymi atakami swego ucznia. ale Drizzt. Drizzt natar seri ci . zdaj c sobie spraw z tego. Zak poczu . Odpowied Zaka przysz a w eksplozji wiat a ja niejszego ni cokolwiek. Jego g owa p on a w agonii. gdy Zak obraca udawan przegran na swoj korzy . zako czy szyderstwa p yn ce z ust Zaka pokazem walki zbyt doskona ym. Pewien swej pozycji Drizzt zaatakowa nisko i mocno pojedynczym pchni ciem. ale nie rozumia dlaczego. próbuj c oddali si od wiat a i od fech-mistrza. .szepta twoje imi . by mo na go by o wy mia . . Pozwoli Drizztowi zatrzyma inicjatyw przez kilka minut.Drow wojownik? . Drizzt usiad . co ma zrobi . e idzie w dobrym kierunku. którego nawet nie zacz e rozumie ! Drizzt ruszy wtedy z w ciek o ci . . licz c na przewag . kiedy b dziesz przechodzi . . a on sam zatoczy si w ty . ale nadal nie rusza do ataku. e jest celem polowania. chwytaj c kostki Drizzta i przewracaj c go na pod og . nie zd y zareagowa na nag zmian . . a zataczaj cy si i j cz cy Drizzt by teraz atwym celem.oznajmi Drizzt.krzykn m ody drow. zaskoczony. jak da a mu utrata broni przez przeciwnika. Zak ciska kulk w palcach. Zak wsun pust d o do sakiewki i wyj magiczn szklan kulk -jedn z tych. by prowadzi go jego czu y s uch. us ysze odg osy napastnika i przewidzie nadchodz ce ciosy. . ÄTo ten ch opak. Za ka dym ruchem sz y trzy nast pne. z lewej i z prawej.Nie przyjmuj tak atwo tytu u. zadawa ciosy wysoko i nisko.sykn Drizzt. Tym samym szybkim jak b yskawica ruchem Drizzt uwolni pierwsze ostrze i wywin je. Zaknafeinie! . zatrzymuj c pchni cie kilka centymetrów przed gard em Zaka. Pozwoli . Maj c ca y czas ciasno zamkni te oczy Zak nie musia nic widzie . e cz ciej opiera ci ar cia a na pi tach ni na palcach stóp. Fechmistrz zbli a si do niego wiedz c. które poci yby na strz py wielu z tych. które uzna ju za najkorzystniejsze. Drizzt by genialny. którzy by je widzieli. Drugi sejmitar Drizzta uderzy w czubek jego miecza. które rozp ata oby mu czaszk . Podniós sejmitary w sam por . Jednym ruchem Zak odpi od pasa bat i uderzy nim. Jednym mieczem wykona leniwe pchni cie. jak ma sobie poradzi bez zmys u wzroku. ka demu ciosowi Zaka przeciwstawiaj c w asne ostrze. dlaczego Zak nadal walczy.Zdrada! . a poza tym nie wiedzia . Kiedy m ody drow ucieszy si ju ze zwyci stwa. Musia poczu fale bitwy. zacz zastanawia si . O lepiony Drizzt poradzi sobie z nimi. obawiaj c si zako czenia. Nie chcia zabi swego nauczyciela. a w jego g owie nadal hucza ból spowodowany wybuchem wiat a. a nie mog c uciec z pu apki. e nied ugo ju b dzie mu si udawa o broni przed fechmistrzem siedz c na pod odze. co sobie Drizzt wyobra a . Po raz drugi cios zablokowano. lecz tylko go pokona . Cho Zak by rozkojarzony. ÄDrizzt Do'Urden". Zak zamkn wcze niej oczy. kontroluj c swe ataki. Ciekawo zacz a rozprasza mordercze instynkty Zaka.krzykn Drizzt. ci gle nie b d c pewnym tego. by my le w ogóle o przej ciu do ofensywy.Mam ci ! . Odsun si i spróbowa z innego k ta. wiat o o lepi o go. przypominaj c sobie wszystkie te okazje. b d mówi . które tak cz sto pomaga y mu w bitwie. Zablokowa kolejny atak i spróbowa stan na nogi. a Drizzt wybi mu bro z r ki.zgani go Zak.

. Drizzt my la . . Zacz i . nie widz c si nawzajem zbyt wyra nie i nie potrafi c przerwa kr puj cej ciszy. by odeprze oskar enia Zaka. . potem wyci gn puste d onie. e tak si nie stanie. . e krew odp ywa mu z twarzy. . poniewa zawiera y ziarno prawdy. e powinien to zrobi . z lito ci. a tak e dlatego. Drizzcie Do'Urden . a on sam. M ody drow nie zna odpowiedzi na wiele . .Mam jednak odwag przyzna . jakie s konsekwencje posiadania takich umiej tno ci. Drizzt Do'Urden. mroczne elfy spojrza y na siebie w zupe nie innym wietle. cho jego serce szala o. by zaatakowa go lub obj na po egnanie. kim naprawd jeste . W sercu wiedzia . prawie nieprzytomny osun si z powrotem na kamienie. *** Dinin przyszed po brata wcze nie nast pnego ranka. e u ywa em takiego wiat a przeciw samym kap ankom. . . e Zak zacz postrzega swe zami owanie do zabijania kap anek jako tchórzliw ucieczk od nie rozwi zanych problemów. a on sam nie znajdowa nawet s ów. . .sycza Drizzt.Id do Akademii i k p si w blasku swego talentu. czym jest twój lud. by spojrze na pusty kamie .Jednak ból k uj cego wiat a by dla Drizzta zbyt wielki.Przegra znaczy umrze ! Mo esz wygra tysi c walk. Tak bardzo lubisz zabija ? Zabija drowy? Zak nie znalaz odpowiedzi na takie oskar enie. trac c przy tym jeden sejmitar.Zabi by mnie . .Id zatem.A ty yjesz.wyszepta . ale przez wiele kroków patrzy ci gle na Zaka.Zdrada . by wbito ci sztylet w plecy. z pewno ci umrze.Id do Akademii i dowiedz si .warkn Zak. . a nawet wysokim kap ankom wi cej ni kilka razy.Czy a tak nienawidzisz przegrywa ? . by pój do Akademii. ale przegrywasz zawsze tylko jedn ! . Zaprawd . . z apa Drizzta za koszul i postawi go na nogi.Nauczysz si . Odwróci si gwa townie.warkn ponownie Drizzt. Drzwi do pokoju zamkn y si za fechmistrzem z tak ostatecznym hukiem.krzykn za nim Zak. e wi zy mi dzy nim i Zakiem daleko wykraczaj poza zwyk e lekcje walki mieczem. Z d oni wybito mu drugi sejmitar.odrzek Zak. bo wypierasz si tego. Pami taj jednak. e Zak odwróci si na pi cie.Zawsze maj taki czar wiat a pod r k .U miechasz si . Wiedzia . wiedz c. Albo staniesz si jednym z nich .powiedzia sucho Drizzt. . . Zak rzuci swój miecz przez pokój.Pe en napi cia u miech przeci mu twarz. Zawsze s konsekwencje! Zak skierowa si do swych prywatnych komnat. by zobaczy . S owa Drizzt rani y go. . ogl daj c si co chwila przez rami .wyja ni Zak. . Po d ugiej chwili czar magicznego wiat a wygas i w pokoju by o znowu tak jak dawniej.Tak dzia amy . czy nie pojawi si Zak. jakiego zna em.Id zatem. Poczu .Zdrada . Twarz Drizzta wykrzywi a si .sykn Drizzt po raz trzeci. To b dzie jeden czysty cios. . my la . Drizzt wyszed powoli z sali treningowej.przystawi miecz do gard a Drizzta. Drizzcie Do'Urden! . . bo jeste lepy na rzeczywisto tego wiata. e s przyjació mi.Sztuczka kap anek Lloth . e Zak si zbli a.Ale nie zabi em . próbuj c z agodzi gniew Drizzta.odparowa Zak. mówi c o mordowaniu kap anek Paj czej Królowej.Tak dzia acie . zanim mistrzowie Akademii zrobi to za niego.Tak czy inaczej. Stali twarz w twarz.Nic nie rozumiesz? . .krzykn na niego Zak.

Wtedy za pomog a patrolowi gnomów. SiNafay Hun'ett zako czy a jego poszukiwania tak nagle. -Nie mo emy si spó ni na twój pierwszy dzie w Akademii. zdaj c sobie spraw . mia teraz znacznie szersze spojrzenie na tamte czasy. Teraz Alton siedzia i przypatrywa si domowi. . w chwili upadku Domu DeVir zwyk y student. nie mia a mu nic do zaproponowania. Daermon N'a'shezbaernon. Alton my la o dniach Domu DeVir. a potem jego przybrana opiekunka. przypominaj c mu jego ignorancj i sugeruj c.wiruj cych w jego g owie pyta . poza Altonem. która z rodzin wykorzysta a pomy k jego matki i wyci a w pie jego pobratymców. jak to robi ka dego dnia poprzedniego tygodnia. Ginafae by a najm odsz opiekunk w ród rz dz cych rodzin. Paj cza Królowa zwróci a uwag na bro . e cie ka. kiedy wyszli na balkon. które zastawi y pu apk na ma ych ludzi w jaskiniach poza Menzoberranzan . dok adnie tak. która by a jego nauczycielem przez ostatnich pi lat. G binowe gnomy by y najgorszymi wrogami drowów w ca ym Podmroku.tylko dlatego. i wpatrywa si w kompleks Do'Urdenów. Drizzt spojrza na miliardy kolorów i kszta tów. jak Dinin i Drizzt wychodz z Domu Do'Urden. co kiedykolwiek by o z domu DeVir.wyszepta . a jej potencja wydawa si niewyczerpany.dzia a y silnie na Drizzta. tylko jedno wiedz c na pewno ² przez dwadzie cia lat jego w ciek o ani troch nie os ab a. jak pos u y a si Ginafae. by mogli rozmawia o swoich planach na przysz o .Czym jest to miejsce? . jak ma o zna sw ojczyzn poza murami w asnego domu. by powstrzyma drowy. e Ginafae pragn a mierci jednego z grupy napastników. . który zamordowa jego opiekunk . S owa Zaka -w ciek o Zaka . Alton DeVir siedzia w milczeniu.. któr mia przed sob .. Dziewi ty Dom Menzoberranzan.Ogie p onie na Narbondel . o którym mówiono. siostry. e b dzie nast pnym celem Domu DeVir. domu. które sk ada y si na Menzoberranzan. Alton sp dzi dwadzie cia lat próbuj c pozna swoich wrogów. próbuj c odkry . Inna para oczu obserwowa a uwa nie. pogr ona jest w mroku. jak on sam je wcze niej zacz . braci i wszystko. Dwadzie cia lat obarczy o go baga em do wiadcze . . Alton. u y a swych pochodz cych od Lloth mocy. czarodzieja z trzeciego domu miasta. a osoba. Dom. opieraj c si o wielki grzyb. Dom DeVir by ju zgubiony. Dwadzie cia d ugich lat. kiedy Opiekunka Ginafae zbiera a razem cz onków rodziny. Kiedy Ginafae wypad a z ask Lloth.zauwa y Dinin.

dzia aj c dla wielu ró nych celów. yj z przekonaniem. A mimo to wierzy. Ta równowaga.szed em wieloma drogami. Nawet teraz. s abo ci . Nie wiem. a to w a nie wspó czucie. które pod tym wzgl dem by y równie niebezpieczne. po tylu dziesi cioleciach. które s mi najdro sze. Przez . nie ze wzgl du na fizyczny ból ani wszechobecne uczucie mierci . e wydaj si prawdziwe nawet wobec przecz cych im dowodów. w którym propaguje si k amstwa scalaj ce spo ecze stwo drowów.w ród niegodziwych k amstw. K amstwa otaczaj drowy strachem i nieufno ci . mysi o tym miejscu przera a mnie. e zdo a em to zrobi dzi ki Zakna-feinowi.. Nienawi i ambicje piel gnowane przez tych amoralnych wyrzutków s zgub mego ludu. S dz . jak uda o mi si prze y Akademi . e trudno zrozumie . o ile ujdzie ci to p azem. a nie strach. s tak jawnie sprzeczne z codziennym yciem w Menzoberranzan. samospe -nienie jest dla nich najwa niejsz rzecz w yciu. którzy s wystarczaj co silni lub sprytni. jak odkry em k amstwa na tyle wcze nie. To miejsce. które tworz ich wiat. Lekcje o prawdzie i sprawiedliwo ci. absolwentach yj cych. rozkoszuj cych si yciem . mojemu nauczycielowi.. by u y ich jako kontrastu i wzmocnienia dla idea ów. poprzedza prawdziw wielko . któr oni widz jako si . jak ktokolwiek mo e im wierzy . przynosi równowag wi kszo ci ras. zabijaj przyja czubkiem pob ogos awionego przez Lloth miecza. którzy ju na nie nie zas uguj .Cz 3 Akademia. by odebra je z r k tych. Akademia Menzoberranzan przera a mnie. W Menzoberranzan nie ma miejsca na wspó czucie. kiedy pomy l o tych. e mo na zrobi wszystko. fa szerstwa powtarzane tyle razy. Akademia. które przyjmuj m ode drowy. którzy prze yli. lecz przychodzi ono tylko do tych.

Drizzt Do'Urden 12 Ten wróg. W my lach mia jedynie trzy budowle. Krzyki w ciek o ci przywódczy spo ecze stwa drowów. w której by o dwudziestu pi ciu drowów. zarezerwowany tylko dla kobiet. które odbija y si echem w mojej g owie. którzy przecie równie trenowali ze swoimi fechmistrzami. Podczas gdy Sorcere i Arach-Tinilith by y do wdzi cznymi budowlami. Jego towarzyszami b d . mroczne elfy z dziedzi ca .krzyki protestu przeciwko morderczej zdradzie. które sprawi y. Ten budynek b dzie domem Drizzta przez nast pne dziewi lat.wojownicy jak on sam. szko a Lloth. ale Drizzt prawie ich nie zauwa y . szko y magów. Krzyki zabijanych dzieci. Klasa. M czy ni mieszkali w Arach-Tinilith tylko w czasie ostatnich sze ciu miesi cy studiów. My li te nieuchronnie doprowadzi y Drizzta do ostatniego spotkania z jego mentorem. które na zawsze w niej pozostan . Drizzt zastanawia si . Co jeszcze dziwniejsze. by a niezwykle liczna jak na szko wojowników. ja us ysza em krzyki . Szybko odegna wspomnienie nieprzyjemnego pojedynku.pomys Dinina . wysokich kap anek Paj czej Królowej. po jego prawej stronie. wyci ta z jednego kamienia na podobie stwo wielkiego paj ka. ÄONI´ Maj c na sobie strój szlachcica. co potrafi i jak jego spotkania z Zaknafeinem przygotowa y go do starcia z tymi. . Zgodnie z normami drowów by to najwa niejszy budynek Akademii. ze sztyletem ukrytym w bucie . pod natarczywymi spojrzeniami dwóch stra ników.do wiadczenia jego d ugiego ycia. jak jego umiej tno ci b d si mia y do tego. studentów ostatniego roku Melee-Magthere. Dok adnie przed nim by a imponuj ca budowla.Drizzt wspina si na szerokie schody prowadz ce do Tier Breche. Po lewej sta spiczasty stalagmit wie y Sorcere. Arach-Tinilith. Piramida Melee-Magthere. najwa niejszy dla Drizzta budynek znajdowa si pod cian . Drizzt sp dzi tam pierwsze sze miesi cy dziesi tego i ostatniego roku nauki tutaj. kilku z tych pocz tkuj cych studentów by o szlachcicami. e zgorzknia i które tyle go kosztowa y. szko y wojowników. a tak e niewygodne spostrze enia i . Drizzt znalaz si na ich szczycie i przeszed mi dzy olbrzymimi kolumnami. którzy zaraz rozpoczn trening. jak si zorientowa . Akademii drowów. Na dziedzi cu znajdowa y si ze dwa tuziny drowów.

tak jak mu nakaza .Jestem zaszczycony tw obecno ci . . ni istniej wielkie domy. co to znaczy? Czy wiecie sk d przyszli cie. Nie mogli my wiedzie . Dinina. .krzykn który ze studentów.e go nie widzi i nie oczekiwa specjalnego traktowania.zauwa y Kelnozz. . e obróc si nagle przeciwko nam i odepchn nas od siebie. Drizzt wzdrygn si i pokr ci g ow . w naszej niewinno ci. a czasem mniejsza kula srebrnego ognia szpec b ogos awion czer nieba. upewniaj c si . dawniej. co si stanie. Odwróci si nagle i stan twarz w twarz z Drizztem. . . czy znacie histori naszego ludu? Men-zoberranzan nie zawsze by o naszym domem. Po tym jak traktowano go w domu. co jego dom. Sp dzono ich kilkoma bocznymi korytarzami do owalnej komnaty.nie mo na uciec przed niezliczonymi niebezpiecze stwami powierzchni.Nawet w nocy.To nie mo e by prawd ! . Dziewi tego Domu Menzoberranzan . Melee-Magthere by o tu przed nim. . jak chcecie! .Siadajcie lub stójcie. wyrzynaj c nasze dzieci i starców! Z e faerie ciga y nas be lito ci przez wiat z . a jego twarz wykrzywia straszliwy grymas.powtórzy zrozpaczonym tonem. kiedy blask wspina si po Narbondel. Kelnozz pok oni si nisko. Drizztowi zaczyna o si to wszystko podoba . nazywali my ich rodzin ! Nie mogli my wiedzie .Dawno temu. .Jeste cie drowami . kiedy kula ognia chowa si za kraw dzi wiata . czy pozwalaj c grupie przy czy si .sykn Mistrz Hatch'net.ci gn Hatch'net.To prawda! . .powiedzia nowicjusz. je li b d si oci ga . co przyniesie nast pny dzie . Wokó niego studenci z trudem oddychali. e by y uosobieniem zdrady i z a.mówi dalej Hatch'net. Drizzt ruszy do Melee-Magthere w ród pozosta ych uczniów. kropki wiat a.Spojrza na ozdobne pasy uczniów.Rozumiecie. kiedy baty zacz y trzaska . rozumiej c co oznacza fakt. mistrz wyj bat i .Wstr tne miejsce . dok adnie w taki sposób. . e Drizzt nosi to samo nazwisko. decyduj c si na drugie rozwi zanie.odpowiedzia automatycznie Drizzt.zacz mówi mistrz. Jednak mi a chwila szybko min a wraz z nadej ciem mistrzów.Roz o y ramiona i spojrza w gór . . -Uwa ali my faerie za swych przyjació . najwi kszy sprawdzian i najwi ksza lekcja w jego dotychczasowym yciu.Drizzt Do'Urden z Daermon N'a'shezbaernon. Hatch'net spojrza na niego powa nie. Drizzt odwróci si .Ka dego dnia.Witaj . podobnie jak inne jaskinie Podmroku.Co wiesz o powierzchni? .rzuci nagle. . Drizzt nie móg uwierzy . odwracaj c si do reszty grupy. Wspomnienia tego. ale udawa . Teraz nie by o czasu na podobne rozwa ania. a mistrzowie zacz li wykrzykiwa .trzask! . faerie! . . który nosi przy pasie miecz i sztylet. niezbyt cz sto my la o sobie jako o szlachcicu. Ten pokój b dzie wasz sal wyk adow przez pi dziesi t cykli Narbon-del.rozleg si za nim g os. by spojrze na innego nowicjusza. pi tnastego domu . Niegdy nasz lud przemierza wiat powierzchni . e wszystkie pary oczu ledz uwa nie jego ruch. i który wydawa si jeszcze bardziej zdenerwowany ni Drizzt uspokajaj cy widok.Mistrz Wiedzy. .Szlachcic . Widz c.odrzek .Kelnozz z Domu Kenafm.warkn jeden z mistrzów. . Domu Do'Urden. Drizzt zobaczy swego brata. zastanawiaj c si . Kiedy st pali my po wiecie powierzchni. jak szybko w pomieszczeniu zrobi o si cicho. . jakiego nauczy a go opiekunka Malice. . e dwóch uczniów szepcze co na boku.powali jednego z nich z nóg. W tych odleg ych czasach chodzili my rami w rami z bladoskórymi elfami.Jestem Hatch'net . przynosz c godziny wiat a ja niejszego ni karz ce czary kap anek Lloth! . czy osi gnie wi cej bij c studenta za przeszkodzenie mu.Nie wnosicie tu broni! Hatch'net przeszed powoli przez pokój. jakby opowiada przera aj c histori na dobranoc . wielka kula ognia unosi si w puste niebo.pytania Zaka. . .

zdobywcami ziem.Odpocznij troch . nie wywa ony. e inni czuli si podobnie. Drizzt wpad . Hatch'net znowu pozwoli . którymi nikt ju nie b dzie pomiata . by niemal najbardziej szanowanym m czyzn w Menzoberranzan. Drizz t przyjmowa taki stan rzeczy ze stoickim spokojem. To ona wzi a osierocon ras pod swoj opiek i pomog a nam walczy z wrogami. w adcami wszystkiego. Zawsze jednak przewa aj cym czynnikiem. sprz tanie budynku . e to i tak lepiej. by y k amstwa mistrza na temat niebezpiecze stw na powierzchni. a ich odpowiedzi by y miecze i strza y! Przerwa . . To ona poprowadzi a opiekunki naszej rasy do raju Podmroku. które sp dza wicz c z Zaknafeinem. .Wy jeste cie drowami. by my mogli odp aci naszym wrogom! . . ale liczne obowi zki poza lekcjami z Hatch'netem .s u enie starszym studentom i mistrzom. . któr utraci e w czasie lekcji z mistrzem .Kto chcia by wraca do tego upad ego miejsca? Niech faerie je maj ! Niech p on w ogniu lej cym si z nieba! My zaj li my Podmrok. czego zapragniecie. przypominaj c sobie d ugie godziny.W rzeczy samej . gnomy.rozleg si og uszaj cy krzyk. . które wytwarza y mi dzy uczniami szczególn wi przekonanie. uwa aj c.krzycza Hatch'net.przypomnia mu le cy obok Kelnozz. e maj wystarczaj co du o wrogów poza sob nawzajem.Mamy lekcj za dwie godziny . by niesubordynacja pozosta a nie ukarana. pod wiadomie szukaj c r koje ci sejmitarów. przygotowywanie posi ków. Hatch'net by mistrzem Wiedzy w Akademii przez ponad dwa stulecia. co jednak tylko pomaga o Hatch'netowi w osi gni ciu po danych efektów. który utrzymywa nad nimi pewn kontrol . Elfy powierzchni nie by y jedynym celem ataków Hatc fneta.Chwa a Lloth! .powiedzia cicho Drizzt.Czuj .duergary.Powierzchni? .powierzchni. T skni za wiczeniami praktycznymi. gdzie kamienie pokazuj gor co mocy wiata! Drizzt siedzia w milczeniu. -1 wtedy znale li my nasz bogini ! . e ten komentarz wciska s uchaczy jeszcze g biej w sie jego rozumowania. Pod koniec pierwszego tygodnia byli na kraw dzi wyczerpania. których aden z uczniów nigdy nawet nie widzia . e bro wypada mi z r ki . z którymi cz sto handlowa y drowy i u boku których cz sto walczy y . Drizzt zrozumia .Jeste my drowami! . . ni kiedy s u y swej matce i siostrom jako ksi s u ebny.wszyscy oni znale li swe miejsce w wywodach Hatch'neta. Kiedy wychodzi codziennie z lekcji. nizio ki i wszystkie inne rasy powierzchni . Pewnej nocy usiad na brzegu ó ka i przysun swój sejmitar do l ni cych oczu. . ludzie.rozleg o si pytanie. gdzie czujemy pod stopami dudni cy rdze wiata.Odb dziesz tam wszystkie wiczenia! Nie obawiaj si .a nawet rasy podziemia . . m cz ce godziny w owalnej sali nie pozostawia y uczniom zbyt wiele czasu na poznanie si . a jego twarz wykrzywi z o liwy u miech.powtórzy Hatch'net ze miechem.Powierzchni? . My prosili my o pokój. -Sejmitar jest ci szy. nie ko cz cy si potok nienawistnej retoryki wymierzonej przeciwko wrogom.daje nam teraz si i magi . Opiekunki rz dz cych rodzin rozumia y dobrze warto jego wy wiczonego j zyka. To ona .Chwa a Paj czej Królowej. dlaczego do owalnej sali nie mo na by o przynosi broni. Z cz stych bójek mi dzy studentami wnioskowa . zaciska pi ci z w ciek o ci. podobnie jak inni nowi uczniowie. Mieszkali w tych samych koszarach. .nie dawa y im czasu na odpoczynek. . w hipnotyczne konstrukcje przemowy Hatch'neta. podnosz c w gór zaci ni t pi . Krasnoludy. Tak to by o ka dego dnia. bo bieg o . wiedz c. które zapragniecie zamieszka ! .odpar mistrz. *** D ugie.rykn .Wielka walka odb dzie si ju za dziesi cykli Narbondel -rzek Kelnozz. Pierwsze tygodnie w Melee-Magthere przynios y jednak Drizztowi jedno wielkie rozczarowanie. ch on c ka de s owo wielokrotnie wiczonej przemowy utalentowanego oratora.

kiedy Dinin przechadza si po pokoju.Jakie s zasady? .naciska Kelnozz. Razem mo emy mie szans .zapyta Drizzt Kelnozza. w których zaczniecie . Dwudziestu pi ciu uczniów ruszy o do akcji. kiedy kto z apa go za rami . to przegra e .Walka rozpocznie si . zwyci zca mo e by tylko jeden! Hatch'net i Dinin zebrali studentów przed budynkiem Melee-Magthere i wprowadzili ich do tunelu mi dzy dwoma paj kami stra nikami na ty ach Tier Breche. inni biegiem ruszyli w mrok labiryntu. na której odbywa y si wielkie walki. Podszed do swego brata. Drizzt wywin broni raz jeszcze. kiedy Drizzt oderwa wzrok od broni. . . . . kiedy opuszcza Menzoberranzan.Wybierzcie kij najbardziej przypominaj cy bro . i w a nie ruszy na poszukiwania. prowadz c magiczne elazne pud o wype nione drewnianymi kijami o najró niejszych kszta tach i rozmiarach.zaproponowa Kelnozz. by sprawdzi . by si upewni . Wola tradycyjne zasady walki.wyszepta Dinin i ruszy dalej. e mo e by tylko jeden zwyci zca . a stalagmity czyni y z pod ogi labirynt pe en dziur pu apek i lepych zau ków.wyja ni Hatc fnet. wszed do komnaty. Klepn Kelnozza w rami i poprowadzi swego nowego sprzymierze ca do labiryntu. arenie. by si przyjrze ukszta towaniu terenu. a poniewa Hatch'net dolicza w a nie do siedemdziesi ciu pi ciu. Drizzt mia niewiele czasu.zapyta Drizzt.odrzek Kel-nozz. Drizzt zdecydowa si znale w ski korytarz.Wybierzcie strategi i znajd cie miejsca. Nieco pó niej znale li si w do du ej jaskini. Dinin. .powiedzia Hatc fnet.Inni cz si w dru yny . Pami tajcie. Ostro zako czone stalaktyty patrzy y na nich z góry. nie wiedz c. który szed przy jego boku. . na co przyda y si lekcje z Zakiem. Podobnie jak to cz sto bywa o w jego dotychczasowym yciu . . do których tak si przyzwyczai y jego d onie. .Ta cz waszego szkolenia dobiega ko ca . jakby nie istnia a inna odpowied na to pytanie. Inny mistrz. któr w adacie . skoro ju nie ja . a potem rozstrzygniemy spraw mi dzy sob . . .zastanawia si Drizzt. niektórzy si zatrzymywali. Nadszed czas. ob o onymi mi kkim materia em.odpowiedzia Kelnozz z chytrym u miechem. . e b dzie walczy jeden na jednego.a tak e jak si obawia równie w przysz o ci musia pogodzi si z panuj cymi tu zasadami. . ile jest wart jego kolega.Je li mistrz mówi. .Wiedzy wkrótce powróci. kiedy dolicz do stu. Drizzt podniós je w gór i wykona proste ci cie. Dla ka dego ze studentów by to pierwszy raz. Wydawa o si to rozs dne.A zasady pojedynku? . Kelnozz rzuci mu pe ne niedowierzania spojrzenie.og osi Mistrz Hatch'net rankiem pi dziesi tego dnia. . by da s dziom mo liwo obserwowania walki z .Dlaczego nie ty.W waszej klasie musi by kolejno . a oczy Drizzta spocz y na odpowiedniej broni ² dwóch lekko wygi tych kijach o d ugo ci lekko ponad metr. Drizzt nie odpowiedzia .Na chwa Daermon N'a'shezbaernon .Wygra .powiedzia do nich mistrz Hatch'net. ci ar i wywa enie odpowiada y sejmitarom.Mistrz powiedzia . . . *** . Przez nast pnych dziewi lat rzadko b dziesz wypuszcza t bro z r ki! Drizzt wsun sejmitar z powrotem do pochwy i po o y si na pos aniu. e przegra e .Niektórzy w trójki.Pokonajmy innych.Po to w a nie jest wielka walka. by rozwa y inne mo liwo ci.powiedzia krótko. Ich waga.Dru yna? . Wsz dzie w jaskini porozwieszano k adki.

Wszyscy w okolicy wiedz ju . Drewniane sejmitary wykona y pó obrót. Musimy poszuka nowego sza ca. z którego emanowa o.Je li mistrz mówi. by móc oceni talent m odych uczniów. zanim napastnik zd y si zorientowa . e wyszkolony student atakuje innego wyszkolonego ucznia w tak prymitywny sposób. . Drizzt dotkn jego piersi najpierw jednym.Zosta e pokonany! .powiedzia mistrz do wysokiego ucznia. dzier cym w d oniach miecz i sztylet. e je li na placu boju zostan tylko oni dwaj . kilka uderze w wewn trzn stron ostrza broni przeciwnika i miecz oraz sztylet znalaz y si po bokach w a ciciela. gdzie stoisz! Ucze rzuci w ciek e spojrzenie Drizztowi i pos usznie po o y si na kamieniach.nie b dzie mia adnych szans na zostanie zwyci zc . niebieskie wiat o pojawi o si na twarzy ucznia. . U amek sekundy pó niej. którego Drizzt zostawi za sob .Chod . Twarz Drizzta przeci szeroki u miech pewno ci siebie. ale to by najmniejszy z jego k opotów. . . bo Drizzt nie móg uwierzy . trzymaj c w d oni d ugi kij ukszta towany na podobie stwo w óczni. gdzie jeste my. posy aj c drewniany miecz na pod og . by popatrze na lekki krok swego towarzysza. Razem wypadli zza zakr tu. a wokó jego spalonego cia a tworzy a si na tle zimnego kamienia otoczka gor ca.góry. Pojawi o si oczekiwane b kitne wiat o.pokaza Drizzt gestami. Atakuj cy. Ugi nogi w gotowo ci. e napastnik rzeczywi cie wybra t metod ataku. Kelnozz zatrzyma si na chwil . .Niech zm cz si walk z innymi. kompletnie zaskoczony tak zaawansowanym odbiciem odkry .Upadnij tam. .powiedzia Drizzt do Kelnozza. a potem wywijaj c ni .krzykn Hatch'net z wysokiej pó ki. patrz c na wiat o b y-skaj ce z ró d ki mistrza. Napastnik zacisn palce na posiniaczonym nadgarstku. Drizzt zako czy pojedynek podwójnym pchni ciem w klatk piersiow przeciwnika. zastosowa wi c odpowiedni blok.powiedzia jeszcze raz mistrz. dochodz c do wniosku. zobaczy mistrza dzier cego ró d k . odbijaj c w óczni i kieruj c jej czubek ponad ramieniem przeciwnika. kiedy jego przeciwnik zaj pozycj obronn . wszyscy niecierpliwie oczekiwali pierwszych star .za prosty.rozleg si g os mistrza. bo chwil pó niej wysoki i agresywny student wpad na ich stanowisko. po jednym krótkim starciu. ale mistrz powiedzia po prostu -Nie! Wtedy u boku Drizzta znalaz si znowu Kelnozz. Ich cierpliwo nie by a testowana zbyt d ugo. Kelnozz ruszy za jednym z nich. co si dzieje. Drizzt ruszy na pomoc rannemu. W ciek y. Dobrze zrobi wybieraj c Drizzta.Zosta e pokonany . sprzymierzaj c si z Drizztem. prosto na jeden ze stalagmitów. Kelnozz ruszy przed siebie. gdzie stoisz. prosto na dwóch przeciwników. e dobrze zrobi . który obserwowa z k adki ich walk . . Cierpliwo to nasz sprzymierzeniec! Kelnozz odpr y si .Zosta e pokonany . O lepiaj ce uderzenie b yskawicy trafi o go w pier i rzuci o dziesi stóp w ty . . wykonuj c rutynowe parowania o podobnym stopniu trudno ci. uparty ucze zamachn si na Drizzta. a Drizzt stan twarz w twarz z drugim. . który rzuci si szybko do ucieczki.Pozwól im do nas przyj . e .Sto! . jaki prezentowa w a ciciel w óczni. By o ich tam teraz tuzin.Uciek . Ucze usun si na pod og wyj c z bólu.co by o mo liwe . .zacz . e jest ods oni ty i wytr cony z równowagi. Mi kkie. ale na widok le cego ucznia wybuchn miechem. uderzaj c drzewcem broni. a kiedy Drizzt spojrza w miejsce. morderczego ciosu. ale wiedzia ju . Drizzt zablokowa cios jednym sejmitarem i ci drugim w nadgarstek przeciwnika. Drizzt przekona si na czas. -Upadnij tam. Kilka zgrabnych uników i ci . Dla Drizzta by to najprostszy z ataków . a potem drugim sejmi-tarem. z zamiarem zadania szybkiego. Ruszy wprost na Drizzta. ale Drizzt zatrzyma go w w skim korytarzu mi dzy dwoma stalagmitami.

. wykonuj c identyczne pchni cie. a potem wpad w wygodny rytm i pozwoli przeciwnikom si zm czy . to przegra e ! . kto jeszcze nie podniós dzi broni. w którym sta a grupa trzech szlachciców z przywódczych domów. . Drizzt poderwa si na nogi.Chod . Zgodnie wypu cili bro . jak zobaczyli zarówno Drizzt. Potem zmieni kierunek. Hatc fnet skin g ow z aprobat . . zgodnie z naukami Zaknafeina. odpowiednie w tej sytuacji parowanie. chwycili si za zranione miejsca i osun li na kolana. Trafili na skrzy owanie korytarzy. Zaatakowa go skomplikowan seri fint i ci . Drizzt zobaczy Kelnozza zepchni tego seri udanych ataków do defensywy niedaleko od siebie. jak wa na jest ta walka i mia nadziej . Nie wiedzia nawet. e jego towarzysz jest troch zbyt butny jak na kogo . Wzruszy ramionami i poszed za nim. Nast pne starcie nie by o takie atwe.wyszepta Hatch'net do Dinina. poderwa b yskawicznie na nogi i wyko czy czwartego przeciwnika.krzykn Kelnozz zza oddzielaj cej ich ciany stalagmitów. . Drizzt zobaczy . zr cznie wyrzucaj c stop miedzy r koje ciami swych broni i wymierzaj c kopniaka w twarz przeciwnika. Jego sejmitar trafi najpierw jednego. Ten przeciwnik. próbuj c znale s owa przeprosin. maj c przeciwników w jednej linii i zada dwa ciosy praw r k . po czym pozna . ale wymierzy doskonale! Hatch'net gwizdn cicho. i obaj z Drizztem ta czyli przez wiele minut. a Dinin puch z dumy. e drow tam by . opad na jedno kolano. a Kelnozz star si z trzecim. Jego ruchy by y zgrabne i szybkie. nie uzyskuj c nad sob przewagi. Przeciwnicy byli przebiegli i znali si do dobrze. kiedy obaj mistrzowie kierowali wiat o na pokonanych.Bitwa rozgorza a na dobre.szepn .powtórzy Kelnozz. Drizzt zatrzyma si . by pope nili b dy. Z pobliskiej k adki obserwowali ich Mistrzowie Hatch'net i Di-nin. odbijaj c oba ostrza sejmitarem trzymanym w lewej r ce. by zada pchni cie w plecy. przy czym ten pierwszy by bardziej ni troch pod wra eniem. Niezadowolony jak zwykle Drizzt zareagowa pod wp ywem impulsu. .Jest dobry! . spadaj c na Drizzta z ró nych stron. Drizzt nie mia do wiadczenia w walce z wieloma przeciwnikami. Drizzt rzuci si szczupakiem w szczelin w cianie.Berg'inyon z Domu Baenre . którzy stali po jego lewej. odpieraj c ka dy atak. Og uszony syn Domu Baenre upad na przeciwleg cian . który teraz dorasta do tego tytu u. kiedy kierowa wiat o na twarz najnowszej ofiary Drizzta. Drizzt ruszy na dwóch uzbrojonych w miecze. Odwa ny Berg'inyon wykona wtedy manewr najbardziej chyba znany Drizztowi: podwójne pchni cie dolne. by zastanowi si nad swoim ostatnim ciosem. przy czym ich miecze znajdowa y si w odleg o ci kilkunastu centymetrów od siebie.powiedzia kiedy Zak o Drizzcie. Drizzt wykona dolny krzy doskonale. a jednak zachowywa y doskona harmoni . który z pewno ci zako czy by walk na niekorzy Kelnozza. potem drugiego dok adnie w pachwin .Obur czny . Dinin zrozumia .przegra e . . Drizzt znalaz si mi dzy walcz cymi i odbi atak. . okaza si by najtrudniejszym przeciwnikiem Drizzta jak do tej pory. jak na twarzach jego przeciwników pojawia si frustracja. Wtedy przeciwnicy zdublowali swój ruch. Zabawmy si troch ! Drizzt s dzi . Ich ataki uzupe nia y si .Pomocy! . ale Zak nauczy go techniki takiej potyczki. w adaj cy dwoma mieczami. e wkrótce nadarzy si okazja do zadania ciosu. Berg'inyon nie przyniós wstydu swojej rodzinie. e jego brat sprosta wyzwaniu. Drizzt odsun si w bok i wykona ci cie z góry.mówi dalej Kelnozz. który ukry si tu. Jego sejmitary pracowa y niezale nie od siebie. jak i Kelnozz. zmuszaj c go do cofni cia si . Z pocz tku broni si tylko.

Czy by tu kto . czuj c kij.Dobry g upiec.roze mia si Hatch'net. Dinin skrzy owa ramiona na piersiach. ale Drizzt wpad w ni bez wahania. Berg'inyon po o y obie bronie na kamieniach i osun si na nie. Drizzt zaatakowa syna Domu Baenre seri ciosów. które powali o go na kolana. kiedy b dzie móg pokaza now obron przed podwójnym pchni ciem Zakowi. kieruj c wiat o na Drizzta. lecz bole nie celnym powiedzeniu Zaknafeina: ÄTak dzia amy!" . .szepn znowu Hatch'net do swego rozpromienionego towarzysza. ale my la tylko o przesz o ci. tylko o sarkastycznym. ko cz c j ci ciem w ods oni ty kark Berg'inyona. Drizzt poczu na policzku zimny kamie . kogo nie móg by pokona ? Poczu wtedy uderzenie w ty g owy. Uda o mu si spojrze w ty dok adnie na czas.G upiec .Jestem pokonany ..Wiedzia em. zawsze ch tny do walki na lepo. Na jego twarzy pojawi o si niebieskie wiat o. .Jest dobry . ju teraz ciesz c si z nast pnej okazji. . Oszo omiony Berg'inyon nie potrafi sobie poradzi z maj cym przewag przeciwnikiem. . a potem spogl daj c na Dinina. a jego twarz l ni a teraz wstydem i gniewem. by zobaczy odchodz cego Kelnozza. Otoczy si kul ciemno ci. e to parowanie nie jest dobre! . Drizzt nie móg powstrzyma u miechu.krzykn Drizzt. Na ten g os Mistrz Hatch'net rozproszy ciemno .oznajmi m ody Baenre.

nie móg bowiem uwierzy . a ich rozmowy nie s yszeli inni uczniowie.Posiadanie wy szego miejsca oznacza tylko. Kelnozz spodziewa si tego spotkania. nie mog c doczeka si odpowiedzi od pewnego siebie mieszczucha z Domu Kenafin. sko czy bym wy ej. a jest z domu rz dz cego w Menzoberranzan. a gdyby mistrz us ysza . to Berg'inyon mo e zosta kucharzem w jakim podrz dnym domu - . cho teraz uwa am. a w najgorszym wypadku by drugi . e jedyn zasad rz dz c jego yciem jest d enie do zwyci stwa. .Nie w rankingu mistrzów . w chwili kiedy Drizzt pyta go o zasady walki. jakiego widzia em w czasie walki .. . by s owa Kelnozza pozosta y bez komentarza.warkn g o no Drizzt. Powinni ju spa o tej porze.powiedzia Drizzt Kelnozzowi. g upi Drizzt nie zaatakuje go za wcze niejszy czyn . . kiedy tej samej nocy znale li si w barakach. powinien orientowa si w nich lepiej. . z czego zdawa sobie spraw Kelnozz.Z ca pewno ci drugi .szepn Kelnozz. Drizzt zada pytanie tak g o no.odrzek Kelnozz. e mog em poczeka nieco d u ej.Zrobi em to. . . Mo e gdyby pokona jeszcze kilku. Jeste najlepszym szermierzem. e si k óc . . . . e wi cej uczniów b dzie chcia o umie ci sztylety w moich plecach. .13 Cena wygranej Zdradzi e mnie .Czego nie rozumiesz? . ni na trzecim miejscu w klasie.Je li o mnie chodzi. a ciep o jego r k by o doskonale widoczne dla widz cych w podczerwieni oczu Drizzta. by podobna zdrada mia a miejsce w Akademii.Ósmy to nie tak le . Teraz. Do wiadczony drow wojownik.Mia ci jak na widelcu.odpowiedzia Drizzt. powinien rozumie . wyczerpani walk i nie ko cz cymi si obowi zkami. Drizzt pozwoli .Berg'inyon by najlepszym wojownikiem.. a szybkie ruchy d oni odzwierciedla y jego gniew. jakiego widzia em.Berg'inyon jest dziesi ty.Dlaczego? . . .odpowiedzia Kelnozz w j zyku gestów. Szelest za drzwiami zmusi Kelnozza do powrotu do j zyka znaków. . Ju wcze niej rozpozna naiwno Drizzta. co musia em zrobi . Pokój wokó nich by czarny. Kelnozz u miechn si twardo. Powiniene by szcz liwy.Gdyby my walczyli razem. dopóki nie stan em po twojej stronie. szczególnie szlachcic. e nie mia bym z tob szans. e Kelnozz rozejrza si wokó nerwowo.Od pocz tku wiedzia em.zemsta powodowana z o ci nie le a a w jego naturze. e nikt nie b dzie ci zazdro ci twojej pozycji.zapyta Drizzt.pokaza gestami. jak to ustalili my. móg by wygra .

Jest jedna regu a .Ale kto sta po wszystkim na nogach? . jestem trzeci! . B d na niego uwa a .Mo esz wi c poczeka jeszcze kilka . uwa nie zastanawiaj c si nad s owami swego cichego wspólnika. ale wypalone lady na cianach pozosta y -jako pami tka po kuli ognia Altona. .. . a ja wykonam jej rozkaz. które wypowiedzia na koniec Kelnozz wstrz sn y Driz-ztem do g bi.. .Pewnego dnia otrzyma to miejsce.Nawet si do niego nie zbli ysz.Starcie? . . .Powinien by pierwszy .odszczekn Kelnozz. jakby nagle urós . Je li SiNafay obróci si przeciwko niemu. Powiedz mi o mojej zem cie. by pojedynek mia regu y . .Jest dziesi ty.mówi dalej Masoj. co ujdzie ci na sucho. Opiekunka SiNafay . bez rodziny poza Hun'ett. .Dobry wynik. co móg by przeciwstawi gro bie. Altonie De-Vir .powiedzia Masoj.rzuci Masoj.Ósmy w klasie po wielkiej walce .Zdradzi e mnie.a by mo e.wyszepta jeszcze ciszej ni poprzednio -bo pos anie syna Domu Baenre by o zaledwie kilka ó ek od miejsca. stukaj c niecierpliwie palcami w niewielki stolik stoj cy w najwy szej komnacie jego apartamentów.. e jego przyja z Kelnozzem dobieg a ko ca .z o y a na moje ramiona obowi zek zaj cia si Drizztem Do'Urden. dla Domu Do'Urden? . e b dzie on pierwszym celem mojej zemsty. Kelnozz wzruszy ramionami.. Ostrzegam ci teraz. .Dom Do'Urden szczyci si bardzo purpurowookim m odzie cem.Kogo pokaza o niebieskie wiat o ró d ki mistrza? .Opiekunka SiNafay. .Je li rozpoczniesz wojn z Domem Do'Urden albo cho by zmusisz ich do obrony jakim czynem nie uzgodnionym z Opiekunk SiNafay. Alton opar si na krze le i po o y to. e przyj e zaproszenie Opiekunki SiNafay do Domu Hun'ett.Honor wymaga.ostrzeg Altona. . . Opiekunka SiNafay przedstawi ci jako oszusta i morderc i ukarze w ka dy sposób. Wygra em starcie. Obaj uczniowie zgodnie po o yli si i zamkn li oczy i usta. .warkn Drizzt.Tak .przypomnia mu Kelnozz. to wszystko! .powiedzia Alton..Czeka em dwie dekady. o jakiej marzysz . Ton g osu Altona sta si nie mniej ponury. . . Drizzcie Do'Urden i mam wy sz pozycj ! Tylko to si liczy! W gor czkowej dyskusji ich g osy podnios y si za bardzo. podkre laj c nazwisko. By wyrzutkiem.obieca Alton.pokaza gestami.zacz .Ale móg bym pokona ci ka d broni . *** . .S ysza em o talencie. co pozosta o z jego prze artej kwasem uchwy na smuk ym nadgarstku. w którym rozmawiali. . którego sylwetka wyra nie odznacza a si na tle niebieskich wiate .sapn Drizzt. Kelnozz Kenafin. które dadz ci zemst .Przypominam ci. Takie przymierze wymaga pos usze stwa. . e nigdy jej nie by o.. Alton rozkaza m odszym uczniom Sorcere naprawi zniszczenia w pokoju.zapyta Alton.odrzek Masoj.Ja jestem ósmy .Wygra em starcie. jaki ma do broni. a ja.sykn . .Ale nie pokona e . . Drzwi do pokoju otworzy y si na o cie i do pomieszczenia wkroczy mistrz. bym móg przetrwa lata oczekiwania.Widzia e go? . a w jego g osie zabrzmia o wi cej gniewu ni zazdro ci. . .Opiekunka SiNafay ma plany. by zaj to miejsce! .Nie po yje na tyle d ugo. na jaki pozwoli rada rz dz ca! Alton nie mia niczego. zdecydowa em wi c.zapyta spokojnie.powiedzia Drizzt.Nie skrzywdzisz go .nasza matka opiekunka . -Jaki plan ma SiNafay.Wolno ci zrobi wszystko. co w podczerwieni wygl da o. . nie b dzie ju mia sprzymierze ców. . ci gniesz na siebie gniew Domu Hun'ett. Jego mier przyniesie ból zdradliwej Opiekunce Malice! Masoj dostrzeg rodz cy si problem i zdecydowa si zdusi go w zarodku. . . . Zda sobie spraw . S owa.

o których mówi Zaknafein.by a zdrada pope niana przez drowy. sama by mu o nich opowiedzia a.zapyta wynio le m ody wojownik. Tu si doskonali . kiedy w nast pnym roku nadszed czas na wielk walk . tak wi c. Stan przed Drizztem swobodnie. jakie dawali mistrzowie w obu r kach. nie pozostawiono adnych ladów.Po czymy si znowu. by na tym stan o. Drizzt. Nauczy si patrze poza przyj te manewry obronne i ofensywne. próbuj c dotrzyma mu kroku. zastanawiaj c si . dzi ki któremu móg zosta jednym z najlepszych fechmistrzów w Menzoberranzan. Najbardziej zaskakuj ca nadesz a od Kelnozza z Domu Kenafin. ale rozumiane w kontek cie logiki jego starego mentora. Z pocz tku Dinin s ucha z rosn c dum . ale gdyby chcia a. s dz c. ca e godziny pojedynków i wicze w ukrywaniu si bardziej podoba y si m odemu Drizztowi. Je li Drizzt przyszed do Akademii z wy szym poziomem wyszkolenia ni jego koledzy. których uczyli mistrzowie i tworzy w asne metody. . a w drugiej te same s owa. uwolni si od pyta o prawd .Cho by upadek Domu DeVir.techniki standardowe. Odwróci si i odszed . Tutaj. czy kiedy b d mogli stawi czo a wiruj cym sejmitarom. e uda o mu si kupi cierpliwo DeVira. innowacje. Cz sto ogl dali go ze zbyt bliskiej odleg o ci! Patrzyli na Drizzta z pal c zazdro ci . e nie mo e uciec przed jednym faktem: przez ca e ycie jedyn zdrad .a zwykle nawet przewy sza y . obmy lony doskonale. *** W Akademii m ody Drizzt zazna wielu rozczarowa . Wa y lekcje nienawi ci i nieufno ci.Co ci tak dziwi? . by teraz drugim synem domu i by mo e mia na oku tytu Dinina. . Pozwoli . Dzi ki temu badaniu Drizzt odkry . tak trudna do zdefiniowania. e najstarszy syn Opiekunki Malice zacz by zaniepokojony. pokazuj c potencja . elementów. kiedy stanie si prawdziwym zagro eniem dla wszystkich wielkich domów . przyjacielski u miech. e pot ga Domu Do'Urden wzros a i nadal ro nie. kochaj c te intrygi poprzedzaj ce wojn . . Matka nie zabroni a mu mówi Altonowi o przysz ym rozwoju wypadków. Drizzt odwróci si do niego.Powiedzmy tylko.Masoj wiedzia . gdyby. Pragmatyzm by zawsze bardzo dobrze wykszta cony u drowów. M odzi uczniowie sp dzili wi kszo ycia obserwuj c starszych cz onków swych rodzin. co uzyska dzi ki zabiciu Nalfeina. uparcie stara o si z ama Driz-zta. Równie koledzy Drizzta nie przegapili jego rosn cego geniuszu w wojennym ta cu.zamrucza Masoj.i to jak cz sto . obracaj cych ka d sytuacj tak. Dinin by najstarszym synem Domu Do'Urden. jak inni mistrzowie chwalili zdolno ci jego m odszego brata. szczególnie w pierwszym roku. który pogr y Drizzta dzi ki zdradzie rok wcze niej. jak widzia .naciska Kelnozz. kiedy tak wiele elementów spo ecze stwa drowów. Ka dy z nich docenia warto Drizzta jako sprzymierze ca. Wielu mo nych Men-zoberranzan odetchn oby l ej. a do momentu. Drizzt nie móg wydusi z siebie s owa. w jednej trzymaj c pogl dy mistrzów i ich wyk ady. a na jego twarzy go ci otwarty. do czaj c do Drizzta w tunelu prowadz cym do jaskini. tym razem na szczycie klasy? . e i tak za du o ju powiedzia . . które niemal zawsze dorównywa y . . z broni w r ku. eby DeVir je zna . po kilku miesi cach przepa mi dzy nimi tylko si powi kszy a.. Prawda wydawa a mu si tak dwuznaczna. Komplementy sta y si tak cz ste. celowo ogl daj c si czujnie za siebie. jakby byli najlepszymi przyjació mi. e teraz musi post pi ostro nie.. Fizyczny trening w Akademii. Opiera d onie na r koje ciach broni. Drizzt otrzyma wiele propozycji wspó pracy. Po b ysku w oczach Altona Masoj pozna . by wygl da a na korzystn .

. e Kelnozz nie przystanie na nic. Drizzt znalaz Kelnozza w tym samym korytarzu. stoj cy u boku najstarszego syna Domu Do'Urden. z rado ci podejmowa wyzwania. . przyk adaj c mu czubek sejmitara do karku.Je li naprawd zas ugujesz na pierwsze miejsce. . Berg'inyon zachwia si .O to chodzi .. Po dwóch godzinach pozosta o tylko pi ciu wojowników. na placu boju sta o dwóch ostatnich: Drizzt i Berg'inyon Baenre.odpowiedzia ponuro. Potem Drizzt ruszy w cienie.Wszystko wyja ni si za chwil . bowiem jego pierwszym przeciwnikiem.stwierdzi Mistrz Hatch'net. poza absolutnym zwyci stwem.Je li spotkamy si w walce .wymamrota Dinin. pokazuj c swoj pozycj . .Jak mog sprzymierzy si z kim . *** Szcz cie odda o Drizztowi sprawiedliwo .Ci gle g upiec . . Drizzt wyszed na otwarty teren. ze swoj reputacj musia by podwójnie ostro ny. miejsce. ale tym razem Kelnozz nie poszed za nim.Wychod . Udowodnij swe s owa. wybieraj c uwa nie drog . .to tylko jako wrogowie.stwierdzi Hatch'net.Likwiduje ca sw przewag . .powiedzia ch odno . . e w zakamarkach labiryntu nie kryj si sprzymierze cy jego przeciwnika.Boisz si ? . by upewni si . ch opiec by ju w pó obrocie. Drizzt spojrza na niego.Najstarsi synowie powinni uwa a na drugich synów o takich umiej tno ciach. Potem Hatch'net star z twarzy Dinina pe en dumy u miech. .Nie zapomnia em o twoim podst pie! . a liczba studentów zacz a si zmniejsza . Wiedzia . posiada . albo nigdy ich nie wypowiadaj! Kiedy za Drizztem rozleg si oczekiwany d wi k. wyjd i walcz ze mn otwarcie. . próbuj c takiego manewru po raz kolejny! . Odszed po raz drugi. a w jego oczach wida by o rado z przewagi.powiedzia Drizzt.Walka to wi cej ni szermierka! . bowiem koledzy z roku mogli chcie zako czy jego udzia w walce wcze niej. A teraz twój brat stoi na otwartej przestrzeni. kto mnie zdradzi ? . .krzykn syn Domu Baenre wyskakuj c z ukrycia. Drizztowi uda o si jako powstrzyma d o . .Walczmy otwarcie i honorowo! Obserwuj cy wszystko z k adki Dinin pokr ci g ow z niedowierzaniem. zanim si w ni zaanga owa . uczniu Baenre! . który Kelnozz przyj równie atwo jak Drizzt. Dzia aj c sam Drizzt musia rozpozna dok adnie sytuacj przed ka d walk . Berg'inyonie Baenre.zawo a .Zatem Do'Urden zostaje mistrzem . o wietlaj c twarz pokonanego syna Baenre. którego u yli jako bastionu rok wcze niej i zako czy walk pierwsz kombinacj ciosów. Hatch'net zauwa y BergMnyona skradaj cego si za stalagmitem kilka jardów za Drizztem. jak s dzi . . Drizzt natychmiast stan nad nim. któr . a ja by bym g upcem. Drizzt. w którym czu si najwygodniej.W tym roku jeste uwa niejszy. a po nast pnych dwóch godzinach zabawy w kotka i myszk . .spiera si Kelnozz. e ten przesta by pewnym swych ruchów.sykn . pierwsz ofiar nie by nikt inny jak jego by y partner. . cho naprawd chcia z ca ej si y wbi w ebra Kelnozza drewniany sejmitar. Jego s owa nie by y czcz przechwa k .W otwartej walce mnie nie pokonasz.Tego si nauczy em . To by a arena Drizzta.Drugie miejsce jest równie zaszczytne . lecz tylko faktem. .krzykn Drizzt w ciemno .Jako lepszy szermierz przestraszy Berg'inyona i sprawi . który przeci gn tam Drizzt i upad p asko na twarz.Jak inaczej móg by wygra ? . . . zaczepiaj c nog o drut.stwierdzi Kelnozz.

preludium do uko czenia szko y. Drizzt obieca sobie. Sejmitary zosta y jego jedynymi przyjació mi. Drizzt coraz cz ciej znajdowa si w sytuacjach. a kap anki musia y poczeka a do czterdziestki. e przetrwa to nie zmieniony. a tak e rok pó niej. czarodzieje mogli zacz studia w wieku lat dwudziestu pi ciu. wiczy w ka dej wolnej chwili. a nast pne sze . Uwielbia taniec ostrzy i harmonie ruchów. by bardzo zadowolony ze swych rosn cych umiej tno ci. Ich te pokona . Pierwsze sze miesi cy sp dzali oni w Sorcere. Ostami rok w Akademii poszerza wykszta cenie wojowników. Dla mistrzów sta o si oczywiste. których nie móg zby machni ciem r ki. Jako wojownik mia sp dzi w Akademii dziesi lat. Akademia. Dla Drizzta Akademia sta a si osobistym wyzwaniem. czyli nie tak d ugo w porównaniu do trzydziestu lat studiów czarodziejów w Sorcere lub pi dziesi ciu lat szkolenia kap anek w Arach-Tinilith. e nikt w klasie Drizzta nigdy go nie pokona i rok pó niej wyznaczyli go do wielkiej walki z uczniami o trzy lata od niego starszymi. k amstwa o nienawi ci. wyl garni g odu w adzy. Pó niej jednak lekcje stawa y si trudniejsze. które mog yby zatru mu serce. . Pierwsze cztery lata w Melee-Magthere po wi cano walce jeden na jednego oraz pos ugiwaniu si broni . które utrzymywa y spo ecze stwo drowów w stanie kontrolowanego chaosu. jakiej odwa y si zaufa . wpajano im idea y tak bliskie sercu Paj czej Królowej. Akademia by a miejscem nieustaj cej ambicji i zdrady. któr widzia wokó siebie i e w jaki sposób potrafi oddzieli j od s ów. Przez wszystkie te lata uczniów poddawano indoktrynacji. Jednak w miar up ywu lat. pod kierunkiem kap anek z Arach-Tinilith. bardziej ni wszystko inne w Menzoberranzan. kiedy rzeczywisto zacz a napiera na niego mocniej. nie mo na by o zmieni jego miejsca jako ucznia. ucz c si podstawowych zasad w adania magi . Mistrzowie nie mieli Driz-ztowi wiele do pokazania po szkoleniu i naukach. M odzi wojownicy sp dzali pe ne dwa lata na nauce taktyki walki w grupie.dzi ki czemu móg po wi ca wi cej czasu samokszta ceniu. pomimo e zawi zano przeciwko niemu wiele spisków.*** Cho Drizzt nie czu dumy ze swego zwyci stwa w drugim roku. e mo e ignorowa wiele z niesprawiedliwo ci. Wygra wielk walk równie na trzecim roku. który okre la ca e ycie drowów. Podczas gdy wojownicy rozpoczynali szkolenie w wieku dwudziestu lat. które odebra u Za-knafeina. prywatn klas wewn trz nieprzeniknionej zas ony z sejmitarów. a obowi zków mia z up ywem lat coraz mniej . jedyn rzecz . by a ci le zhierarchizowana. a cho Drizzt narusza t hierarchi swymi umiej tno ciami.najm odsi uczniowie wiczyli najci ej . Wewn trz tych stworzonych przez siebie adamantytowych cian Drizzt odkry . a kolejne trzy lata po wi cali na stosowanie tej taktyki w walce u boku oraz przeciwko czarodziejom i kap ankom.

które mówi y pod wiadomie Drizztowi. Czasami tunel zamyka si wokó nich. a Mistrz Hatch'net i dziesi ciu innych sz o za nim w odpowiednim szyku. a do tego wrogimi potworami. ostatniego w Melee-Magthere i wiczyli poza Menzoberranzan równie cz sto jak na terenie miasta. a mo e d wi czenie kamieni w jaskini. jakich mogliby napotka . znajduj cy si na pierwszym miejscu w swojej klasie. Jednego odes ano .tak nazywa te wiczenia Mistrz Hatch'net. podobnego do kraba . a trzeci umar z przyczyn naturalnych .za nieudan prób zabójstwa wy szego rang studenta. drugi zosta zabity na arenie w czasie wicze . Byli studentami dziewi tego roku. kiedy w korytarzu przed nim zal ni o ciep o cia a. bowiem uciek mi dzy ska y.mieszka ca Podmro-ku. e w labiryncie s inne istoty. teraz by y tam adamantytowe ostrza. by móg si przez niego przecisn jeden mroczny elf. Nawet on dostarczy rozrywki tylko na krótk chwil . niczym szepcz cy wiatr. W innym pobliskim tunelu Berg'inyon Baenre. Z dwudziestu pi ciu uczniów pozosta o tylko dwudziestu dwóch. . prowadzi Mistrza Dinina i pozosta cz klasy na podobne wiczenia. doskonale wykute i miertelnie ostre. Dzie po dniu Drizzt i inni starali si utrzyma sta gotowo . by zaufa swoim instynktom i nie by zaskoczony. owc jaskiniowego. który zajmowa w klasie drugie miejsce. prowadzi grup . których ciany i sufity pozostawa y poza zasi giem ich wzroku. U ich pasów nie wisia y ju patyki. e owe Ä wiczebne patrole" mog doprowadzi do spotkania z prawdziwymi. Byli drowami wojownikami. Patrole wiczebne . by si zatrzyma . Przez trzy miesi ce wicze grupa napotka a tylko jednego potwora. Tego dnia Drizzt czu si inaczej.i nast pnie stracono .14 Nale ny szacunek Cicho szli tunelem wij cym si . ka dy krok stawiaj c ostro nie i po ka dym zatrzymuj c si w nas uchiwaniu.sztylet w sercu naturalnie powoduje mier . uczonymi dzia ania w ka dym z mo liwych krajobrazów Pod-mroku i znaj cymi zachowania wszystkich wrogów. Drizzt. szeroki tylko na tyle. Mo e to by o co w g osie Mistrza Hatch'neta. Innymi razy znajdowali si w wielkich jaskiniach. Tak czy inaczej Drizzt wiedzia wystarczaj co du o. subtelne wibracje. Pokaza reszcie patrolu. a potem b yskawicznie wspi si na pó k ponad wej ciem do bocznego tunelu. zanim patrol drowów zd y si do niego zbli y . a praktycznych wicze w ogóle. cho ostrzega uczniów.

kontynuowa ucze . a on wiedzia . pop kanej ciany. Drizzt nie potrafi zrezygnowa z pasji i po piechu. by zrozumie .Czar ciemno ci nie powstrzyma hakowych poczwar . dwie przyci ni te do cian i strzeg ce korytarza. ale Drizzt nie czeka . . Drizzt natychmiast przekaza wiadomo innym i po chwili wszyscy le eli w absolutnej ciszy. ale wiedzia o nich wystarczaj co du o.pokaza Hatch'net swoim o nierzom. a reszta uczniów wyci gn a si za nimi w szereg. jak szybko ucze nauczy si odró nia prawdziwy d wi k od echa. Kiedy prze lizn si za ostatni z zakr tów. Drizzt cofn si natychmiast.Przynosz wie ci o alarmie. Mistrz zacz wydawa rozkazy.Kiedy intruz wszed do g ównego tunelu.zapyta Hatch'net. niczym odg os uderzaj cych o siebie kamieni.Co ty tu robisz? . . dlaczego mistrz nagle przeszed na j zyk gestów. maj c nadziej . docieraj c do cia a. a oddzia ustawi si w szyku bojowym. w jego lawendowych oczach zap on y ponure ognie. Drizzt opanowa nerwy i poczo ga si dalej pó k . a zimny metal szabel wyznacza mu drog . ale odbijaj c si echem od cian tunelu by y dla m odych drowów nieco myl ce. cho wielu cz onków patrolu rozgl da o si niespokojnie. Hatch'net od o y kusz i wyj smuk y miecz. Hakowe poczwary polowa y u ywaj c zmys u s uchu czulszego ni jakiejkolwiek innej istoty w Podmroku.Ksi niczka z Domu Baenre! W tunelach widziano potwory! . . Zobaczy pi wielkich bestii. Nie chcia straci tak utalentowanego ucznia jak Drizzt. Krok Drizzta sta si pewniejszy. . wykorzystuj c wszelkie posiadane . Hatch'net zorganizowa patrol w grup po cigow . otaczaj cy patrol szale czym ha asem. e biegnie ona prz ca d ugo ez korytarza.Jakie potwory? . Wspi si na pó k wisz c dziesi stóp nad pod og .Hakowe poczwary! . niepewnych jak daleko i po której stronie znajduje si zagro enie. Trzaski rozbrzmiewa y teraz wyra niej.pokaza na pistoletow kusz i za o on na ni zatrut strza k . Wtem pojedynczy d wi k zatrzyma wszystkich w miejscu. lecz szcz kanie wyczekuj cych potworów i st umione krzyki dziecka. cz sto u ywan przez drowy bro pierwszego uderzenia. Nie s ysza teraz echa. ale Hatch'net ode-gna ich gro nym spojrzeniem i rozkaza Drizztowi rozmieszczenie ich na pozycjach obronnych. z trudem odró ni ciep o potworów i ich pancerzy. Drizzt nigdy nie widzia tych bestii.zapyta Mistrz Hatch'net.przypomnia wszystkim . Hatch'net pozwoli Drizztowi prowadzi i by szczerze zaskoczony.przedmiotem. odpowiedzia na jego pytanie. d wi k zag uszaj cy trzaski i odbijaj cy si wsz dzie echem. e po tunelach poza Menzoberranzan mo na chodzi tylko jako cz onek patrolu! .Ksi niczka Domu Baenre! .Zgin o dziecko . .b aga student. kiedy rozpozna w ofierze innego ucznia drowa.pokaza Hatch'net Drizztowi. e drowy nie s tak spokojne. To te . któr niepr dko zapomn . e je li je s yszy. To by krzyk dziecka. e po plecach przesz y mu ciarki. zaraz znalaz si na ziemi z dwoma sejmitarami przystawionymi do karku. s ysz je równie hakowe poczwary.Wiesz. Krzyk sprawi .Trzeba znale szczelin w pancerzu tych istot . Wszyscy cz onkowie patrolu t oczyli si wokó .p acz cym .pokaza Hatch'net Drizztowi. . .Poklepa Driz-zta po ramieniu i ruszyli razem przed siebie. G o ny trzask. Je li inni cz onkowie grupy zobacz . . Drizzt wypad zza zakr tu i pobieg wzd u prostej. jak najlepszy z nich ginie wykazuj c si g upot . ale rozwa a tak e korzy ci p yn ce z post powania ch opca. Do takiej w a nie sytuacji przygotowywali si przez ostatnie dziesi lat i tylko spocone d onie pokazywa y.i wbi w ni ostrze. a trzy pozosta e ci ni te w lepej uliczce i bawi ce si jakim .Prosz o wybaczenie. na jakie chcia yby wygl da . b dzie to lekcja. Jego czu e uszy wy apa y kroki patrolu gdzie za nim. . Drizzt ruszy biegiem. Mistrzu . a kiedy rozbrzmia znowu. które temperatur bardzo przypomina y otaczaj ce kamienie. .

Dwie z hakowych poczwar ruszy y w stron pó ki. Uwaga Drizzta szybko zwróci a si na ranne dziecko. jak dysponowa . mia za to nadziej . próbuj c wyrwa sejmitary. rozrywaj c piwa/wi i za-chlapuj c je krwi . o nierzem wytrenowanym i wyposa onym do walki. opad mi dzy jego pot ne nogi i podci go. e pozosta e dwa b dzie mia nied ugo na plecach. do tego co najmniej pi ciokrotnie ci sza. Jego obawa o dziecko by a wi ksza ni strach przed niebezpiecze stwem. By a ca kowicie opancerzona i uzbrojona w pot ne pazurzaste apy oraz d ugi i mocny dziób. krytycznej chwili Drizzt nie mia czasu my le o takich szczegó ach. Potem z czy r koje ci. W oczach Drizzta determinacja zmieni a si we w ciek o . k uj cymi ruchami sejmitarów. W korytarzu ju walczono. zmuszaj c Drizzta do dzia ania. ale zdawa sobie równie spraw . Widz c niewielkie p kni cie na pancerzu istoty. Zamiast tego odwróci swe sejmitary i opar je r koje ciami o cian nad swymi ramionami. przewracaj c na ziemi . Wtedy patrol wypad zza zakr tu. Drizzt po o y ostrze jednego sejmitara na ostrzu drugiego. by potwór móg si zgi w pasie. Ruszy naprzód. jak poczwara k adzie kres krzykom dziecka. Potem jak sparali owany patrzy . uderzaj c raz za razem w pancerz. Trzy takie potwory sta y mi dzy Drizztem i dzieckiem. Zobaczy wtedy ksi niczk . pazurzast ap .Stra nicy! . Ch opak rzuci si naprzód. przeturla po pod odze i stan na nogi. Drizzt wiedzia . W tej straszliwej. zaskoczona furi napastnika i nie mog c nad y za rozmazanymi. e uda mu si przemkn obok nich i wykra dziecko. ale robi c to. Jednak kolejny rozpaczliwy krzyk dziecka zabi w Drizzcie zdrowy rozs dek. Nie czeka na to. kiedy sejmitary zacz y uderza w jego dziób. obracaj c si zranionymi plecami do ciany. dok adnie tak. e jego sytuacja jest bardziej jeszcze desperacka. Wsta i przeskoczy nad nimi. który w ciekle przekr ci ostrza w ciele przeciwnika. ale Hatch'net i inni najwyra niej nie potrafili prze ama oporu stra ników i powstrzyma dwóch pozosta ych poczwar przed atakiem na jego plecy. W jego stron ruszy a tylko jedna hakowa poczwara. Stoj ca w pobli u hakowa poczwara rzuci a si na niego.krzykn Drizzt. Potwór zapomnia o dziecku. Ze lizn si z pó ki i stan z boku potwora. . ale uderzenie potwora rzuci o go na plecy. Istota odskoczy a. e nawet g upia hakowa poczwara zda a sobie spraw . by przej obok stra ników. . e dziecko yje. prawdopodobnie ratuj c ycie pierwszej czwórce z grupy. W ciek o zap on a w jego oczach tak wyra nie. druga podnosi a w a nie dziecko. kiedy jedna z hakowych poczwar podnios a sw ci k . Po chwili sta ju na potworze i w ciekle k u go oboma sejmitarami. Urywany szloch powiedzia Drizztowi. by je zmia d y . tworz c z nich charakterystyczne ÄV" i wbi je w ty czaszki potwora z ca si . a nast pnie odepchn si od . Drizzt skrzy owa r koje ci broni i wbi sejmita-ry w szczelin pancerza. l duj c niczym rozmazana plama u boku trzeciej istoty. Hakowa poczwara stara a si rozpaczliwe kontratakowa .Nie! . Kiedy uderzy w niego czterystukilowy potwór. jak chcia tego Drizzt. ale nie uda o jej si uciec od furii Drizzta Do'Urden. Bestia by a dwukrotnie wy sza od Drizzta. wbijaj c si w mi kkie cia o i mózg potwora.umiej tno ci krycia si . Ci ki pazur rozora ramiona Drizzta. chc c rozgnie go o cian . by Drizzt zmieni pozycj i zaj postaw defensywn . Rozs dek nakazywa . je li nie okaza oby si to konieczne. rozpaczliwie szukaj c szczeliny. blokuj c mu drog ucieczki. Drizzt nie mia zamiaru walczy z potworami. Drizzt rozszyfrowa jej plan i nie próbowa nawet zej jej z drogi. nawet jego pancerz nie móg ochroni go przed adamantytowymi ostrzami.krzykn ostrzegawczo. i jej ycie dobiega ko ca. By drowem wojownikiem. ale jej pancerna skorupa by a zbyt sztywna. Drizzt wiedzia . a dziecko by samotne i bezbronne. le c u stóp jednego z potworów. wbi sobie sejmitary w brzuch. Hakowa poczwara cofn a si . e ma przewag nad tym jednym. Przygniót Drizzta do ciany.

Bachor si zgubi . . rzucaj c pust sakiewk na ziemi i wk adaj c jej zawarto do kieszeni. Stracili tylko jednego ucznia. kiedy pojawili si dwaj wojownicy.Ostrzeg em o stra nikach . .Chcia em uratowa dziecko . a mroczne elfy biega y wsz dzie.zauwa y jeden z uczniów z patrolu Dinina patrz c na cia o dziecka. kiedy po chwili przyjrza si zw okom dok adniej.krzykn mistrz. Ma o prawdopodobne. mru c oczy. Drizzt nie przegapi tej rozbie no ci.Jego krew jest na twoich r kach! .Nie mog zignorowa faktu. . .Odszed e bez rozkazu! Zignorowa e przyj te metody prowadzenia bitwy! Wprowadzi e nas tu na lepo! Spójrz na cia o swego martwego kolegi! . e powali e dwie bestie i pomog e przy trzeciej. walcz c przeciwko stra nikom. Drizzt zignorowa pieczenie pleców i swoje pop kane bez w tpienia ebra.Hatch'net szala . . Drizzt trzasn ostrzami swych sejmitarów w ge cie protestu.Poza tob ! .powieo!zia innym. hakowa poczwara poleg a w ci gu kilku sekund. Oddech mia teraz urywany. .Tylko jedna ofiara. Trzecia hakowa poczwara sta a teraz nad nim. .ciany wspomagany si swego gniewu. Inny ucze potwierdzi spostrze enia Berg'inyona. . kiedy rozpaczliwie próbowa wyrwa bro z cia a ofiary.spiera si Drizzt. . e korytarze roi y si od prawdziwych patroli do wiadczonych wojowników. .sykn Hatch'net. Potem roze mia si . której wcze niej u y Drizzt. Drizzt nie by tego taki pewien. a nawet kap anek.Wszyscy chcieli my je uratowa ! . .roze mia si . czarodziejów. . tak rzadko widywanych w okolicach Menzober-ranzan. Mistrz Hatch'net zignorowa go. sprawdzaj c dok adnie lepy zau ek. e grupa hakowych poczwar. podobnie jeden ze stra ników w korytarzu.Nie z mojego domu . zatrzymuj c go w miejscu.powiedzia inny ucze .wykrzykn . by zobaczy . . . Berg'inyon Baenre przecisn si do przodu.stwierdzi . Drizzt przygl da si temu z ciekawo ci .Przyj szyk i wracamy .Bez znaczenia. bior c pod uwag fakt. sta a si materia em treningowym dla Äpatrolu wiczebnego". a Dinin i Berg'inyon wpadli w lep uliczk . . czy to naprawd jego m odsza siostra. Wtedy przyby drugi patrol. Drizzt musia ratowa si ucieczk . Uda o mu si uwolni jedno z ostrzy i trzymaj c je w d oni natar na potwora od ty u.wyj ka Drizzt. id c t sam pó k . .doda szybko Dinin.Ch opiec! . Dwaj wrogowie Drizzta nie yli. Wracajcie do Menzoberranzan dumni z zadania.Wiedzia e . -Ksi niczka Domu Barrison'derarmgo .Do diab a z twoim ostrze eniem . ale Drizzt nie znalaz w tym pocieszenia.Dobra walka . e z Domu Baenre . Hakowa poczwara odwróci a si od Drizzta dok adnie w chwili. ale tak e to nie mia o adnego wp ywu na jego dzia anie.odparowa Hatch'net. Znalaz szy si mi dzy trzema drowami. . przewracaj c potwora na plecy.powiedzia z wyra n ulg . . ale narazi e reszt z nas swoj g upi brawur ! .powiedzia spokojnie Drizzt. . Co dziecko robi oby samotnie w tych korytarzach? Jaki to dziwny zbieg okoliczno ci. wskazuj c na martwego ucznia w korytarzu. które dzisiaj wykonali cie. pokazuj c wszystkim emblemat jakiego ni szego domu. . co jest za zakr tem tunelu .Nam mówiono. Korytarz zosta wreszcie oczyszczony. Wysypa jej zawarto na d o .Ale z jakiego domu? Mistrz Hatch'net pochyli si nad male kim cia em i zdj z jego karku sakiewk .Potem spojrza na Drizzta.Nawet nie ksi niczka! .Wszyscy si dzi dzielnie spisali cie. zauwa aj c oboj tno i spokój wi kszo ci swych towarzyszy.

*** .odpowiedzia Dinin. Vierna i Dinin wymienili u miechy. gdy plotki s niejasne.Naucz si .ostrzeg Dinin szorstkim szeptem.Dziecko by o przyn t .W Akademii i w rodzinie. . .sykn Drizzt w twarz Dinina. Yiern . Wyjdzie st d tylko jeden z nas.Je li w rodzinie jest podobnie.powiedzia Dinin.Co si tu dzieje? . Vierna rozejrza a si po korytarzu i zamkn a za sob drzwi. Je li zaatakuje i wygra.g os dobieg od strony drzwi. której od dawna si spodziewa po drugim synu.zapyta Drizzt. e je li nie zrealizuje swojej gro by i pozwoli. Drizzt post pi podobnie.Jaka kara mog aby na nas za to spa ? Vierna wzruszy a ramionami. -Albo wytn ci j zyk. .Do Dziewi ciu Piekie z Akademi ! . i nawet b d c m czyzn . otwarcie gro c Drizztowi. . Dwie hakowe poczwary! Nawet Zaknafeinowi z trudem przysz oby takie zwyci stwo. .Ale plotek nale y s ucha ! . nie b dzie mia a nic przeciwko karze. ale Drizzt zablokowa go przedramieniem. by mo e nawet prowokuj c zdrad .Dinin cofn si o krok. .By ostrzec mych braci . .Oskar ono nas o niecny uczynek? . . . .Dom DeVir upad wiele lat temu . jak wymierzy niepokornemu bratu. . e je li zaatakujesz.Za wyeliminowanie Domu DeVir.Mówi si o zem cie na naszym domu. .powiedzia . e uda o mu si wypl ta z niezr cznej sytuacji.Z jakiego powodu pojawi a si nie zapowiedziana w Melee-Magthere? .odrzek a Vierna. móg by zapewni Drizztowi przewag psychiczn w ich przysz ych zmaganiach. Odpowiedzi Dinina by o mocne uderzenie w policzek.Od ó cie bro . . gdzie jest twoje miejsce..Wiedz jednak.Dokonanej przez któr rodzin ? . Dinin pos usz nie od o y miecz.bo nie opowiem Opiekunce Malice o waszej g upocie. . b d si broni . .Uwa ajcie si za szcz liwców . by Drizzt go upokorzy . . Chcia am was jednak ostrzec. . .Wiedzia e o tym od pocz tku.powiedzia .Nie mów ju ani s owa . e Dinin mia teraz w r kach miecz i sztylet. Nie by aby askawa. bracie .warkn m odszy Do'Urden. . Drugi Synu .Nasza rodzina musi odnale tego. e mówi prawd .roze mia a si Vierna. za to r cz .Wiemy niewiele.sykn a. . nie b dzie si ju musia obawia o swoj pozycj w rodzinie.Niecny? . On równie by mistrzem w Akademii. by pozosta a dwójka doko czy a rozmow . zas ugiwa na szacunek. Drizzt odskoczy . Dinin wiedzia równie . Drizzt sta tylko w ciszy i pozwoli . . Dinin dobrze si zastanowi nad swym nast pnym ruchem. Ale Dinin widzia swego brata w czasie walki.wyja ni a cicho. Dinin zada kolejny cios.. jak sadz . co rzuca fa szywe oskar enia. Bracia ujrzeli w nich ich siostr .powiedzia Drizzt.powiedzia a Vierna . . zaniepokojony obecno ci siostry. niemal zwalaj c go z nóg. .Wiesz. wyci gaj c swe sejmitary. -1 za co? . Odwróci si i zobaczy Dinina.zapyta starszy syn. eby cie w nadchodz cych miesi cach trzymali gard szczególnie wysoko. .powiedzia a. kiedy zosta sam na sam z Dininem w jego pokoju. . nawet Opiekunka Malice. mistrzyni w Arach-Tinilith.Po wi cili je na potrzeby treningu . .Dom Do'Urden nie mo e sobie pozwoli na wewn trzne spory! Zdaj c sobie spraw .To tylko plotki .Nie chc z tob walczy . .zauwa y .zapyta Dinin.Uderzenie w ran na plecach przeszy o cia o Drizzta potwornym bólem. Z pewno ci nikt. .

roze mia si Dinin.Byli my tamtej nocy po czeni . . Zacz a go ogarnia panika. Drizzta ogarn a kolejna fala obrzydzenia. W oczach Menzoberranzan to si nigdy nie sta o.przypomnia a mu Vierna. Drugi Synu .imi ugrz z o Drizztowi w gardle. .rozkaza a Vierna.Dom Do'Urden mo e znale si w stanie wojny. pyta . kiedy zacz wszystko rozumie .Tak jak ty pami ta e o swoim i Nalfeina? .u miechn a si Vierna do Dinina. . e wiem.Wyci gn bro przeciwko Dininowi! Zawdzi czasz mu swe ycie! . e jego rodzina jest ponad takie mordercze dzia ania.szepn a. e Zak zabija ju drowy.Co zrobi Dinin? . . ci gni cie na siebie gniew swoich sióstr i Opiekunki Malice .Wyraz twarzy Drizzta wiele mówi o jego dezorientacji.zapyta Drizzt. . . kiedy Dom Do'Urden walczy z Domem DeVir. . e jej gro ba by a wystarczaj ca..odpar Drizzt. Wiedzia . O Nalfeinie wiedzia jedynie to. kiedy ci ode l ! . . wybili my inn rodzin ? .kontynuowa a Vierna. -Pewna..Ale Dom DeVir ju nie istnieje .Ostrzegam was obu . nawet dzieci? O czym oni mówili? . e zosta zabity przez innego drowa. .Tak mia o by z tob . .Jeden z najlepszych najazdów historii . . dzi kuj bardzo. Dinin awansowa na miejsce najstarszego syna -rzuci a bratu chytre spojrzenie. . .To. . by mo na by o w jakikolwiek sposób kara Dinina.wyja ni a Yiema.pochwali a si Yiema.O czym wy mówicie? . .sapn Drizzt. nasza rodzina.Pójd ju . .aden wiadek nie zosta przy yciu.czterech wysokich kap anek. Drizzcie Do'Urden. Ofiara? Morderstwo? Zniszczenie rodziny. Drizzt prawie zwymiotowa .W kaplicy Domu DeVir. . . . Czu si tak.Mia e by trzecim synem w rodzinie .ostrzeg go Dinin. Doskona y atak.Mog teraz o tym mówi . w samoobronie. w Akademii i w rodzinie. nie czuj c si obra ony.wyszepta Drizzt. . gdzie twoje miejsce.Okazuj szacunek swemu bratu! . Szczególnie jedno p on o mu teraz przed oczami. . zabija kap anki Lloth. .Dom Do'Urden? .Tej nocy.Wiesz o tym? . . Drizzt zatoczy si ..pyta Drizzt.Pami taj. na które musia znale odpowiedzi.zapyta .O czym wy mówicie? .Dom DeVir zako czy swe istnienie. . który skin g ow . Je li który z was zaatakuje drugiego. rzucaj c Yiemie zaciekawione spojrzenie. ale Drizzt przyjmowa . boj c si us ysze odpowied .W czasie studiów w Arach-Tinilith dowiesz si . patrz c na Drizzta i ami c zadowolenie Dinina. krzy uj c dumnie ramiona na piersiach. chc c schowa si w jakim ciemnym k cie.powiedzia Dinin ze miechem. e trzeci synowie s zwykle po wi cani Lloth .odrzek a Vierna. kiedy si urodzi e . -Oczywi cie. . by go .Do ostatniego dziecka . . Wydarzy o si to zbyt dawno temu. oczywi cie .S ysza em o moim bracie Nal. Oczywi cie Drizzt wiedzia o takich bitwach. nie mog c uwierzy w asnym uszom.Uwa aj na s owa.. .Dokonano tego bezb dnie.Powiniene okazywa swemu bratu wi cej szacunku .Trzecim yj cym synem.Gdzie by tamtej nocy Zaknafein? . W nocy.odpowiedzia Dinin. . e fechmistrz dzia a zawsze z konieczno ci. Mój czyn nie wystawi rodziny na niebezpiecze stwo.Zawdzi czasz mu ycie.wyja ni Dinin . . kiedy si urodzi e . Yiema odwróci a si na pi cie i wysz a z pokoju. Tysi c ró nych pyta przelecia o Drizztowi przez g ow . w nocy.Bitwa przeciwko DeVir zosta a wygrana .Zaknafein wietnie si odnajduje w tej roli.Wbi miecz w plecy Nalfeina .rzuci Dinin. .Pójdziesz. ale mia zawsze nadziej . .. jakby pod oga unosi a si . nie mog c pogodzi si z najnowszymi wiadomo ciami..skarci a go Vierna.powiedzia a spokojnie Vierna.

Musisz si nauczy . teraz to zrozumia . cho teraz nie by o ju w ciek o ci w jego zrezygnowanym g osie.rozumowa Drizzt.Takim go czynimy .po kn i niemal mia nadziej .powiedzia Dinin. . Musisz nauczy si rozpoznawa swych wrogów i niszczy ich. . . . Drizzt rozumia równie . Odpowied Dinina.powiedzia Dinin.stwierdzi Drizzt.oznajmi twardo Dinin. Chcia mówi dalej. e tak si stanie. w jakiej yjesz.odpowiedzia Dinin ze z ym miechem. która sankcjonuje takie niszczycielskie i zdradzieckie czyny. Powstrzyma si jednak.Jak to zrobili cie w noc moich narodzin . Dinin z niego skorzysta. by usz o wam to p azem.Wszystkimi dost pnymi rodkami . . -Robimy co konieczne. by prze y . mówi o Paj czej Królowej i niemoralnej religii. by obróci przeciwko niemu kobiety rodziny.To si nigdy nie sta o.yjemy w trudnym wiecie .odparowa Drizzt.Jeste my drowami wojownikami! .Czy naszymi wrogami s elfy drowy? . .Jak prawdziwy wojownik! . . bardzo zabola a m odszego drowa. Dinin chcia jego mierci. e je li da swemu bratu pretekst. . cho oczekiwana. panuj c ju nad sob -akceptowa rzeczywisto . -Byli cie wystarczaj co sprytni. .

Masoj Hun'ett z Domu Hun'ett. Magia to prawdziwa moc naszego ludu! Drizzt przyj te s owa bez komentarza. Raz jeszcze Drizzt przyj zniewag ze spokojem.15 Po ciemnej stronie JestemDrizzt. bowiem wojownicy sp dzaj w niej tylko dziesi lat. kim jeste . mogli posiada tylko czarodzieje. wszystko to. ale kiedy si do nich podesz o.odpowiedzia mag student.Ten talent nie na wiele ci si tu przyda . Drizzt pok oni si nisko. -Mam przeszkoli ci w sztukach magii. Bro z metalu nie znajdzie tu zastosowania.Czy poznam twoje imi ? .Wiem. . Atrybuty fizyczne odgrywa y niewielk rol w stylu walki Drizzta. Wi kszo cz onków Akademii s ysza a o tobie i o twym talencie. Chcia ju mie t cz szkolenia za sob . Wkrótce zostan pe noprawnym czarodziejem Menzoberranzan i otrzymam wszelkie przywileje zwi zane z tym stanowiskiem. co jak s dzi mag. Drizzt dowiedzia si ju ca kiem sporo o magii od Zaknafeina. zanim w ogóle uzna si ich za zdolnych do uprawiania tej sztuki.zauwa y szybko Masoj. .odrzek Drizzt.Twoja reputacja ci wyprzedza. To w ko cu czarodzieje rozpalali Narbondel. nieco zawstydzony. Potrafili zabija szybko i na odleg o . To sprawdzian twego umys u i serca. czarodzieje cieszyli si wysok pozycj w spo ecze stwie. . jakiej nigdy nie widzia e ! . Poniewa magia by a przydatna równie w czasie pokoju..kontynuowa mag. .zapyta Drizzt. zegar miasta i to czarodzieje rozpalali ognie faerie na rze bach i domach. . . rozpoczynam trzydziesty i ostatni rok studiów. Masoju Hun'ett . . które chwali m ody mag.Witaj zatem. a potem zako czy rok i raz na zawsze wydosta si z Akademii. Zaknafein nie darzy czarodziejów szacunkiem. . . g ównie o s abo ciach osób ni w adaj cych. *** .ci gn mag.Pomniejszy talent . Silna wola i doskona e manewry. .Artefakty przerastaj ce tw wyobra ni i czary o mocy. . nie potrafili obroni si przed mieczem.Czarodzieje studiuj trzydzie ci lat. tu za kap ankami Lloth. jak j nazywamy. by y równie nieod cznymi cechami prawdziwego woj ownika. Wiedzia . próbuj c nada swemu g osowi ton podziwu.Poka ci przez nast pne miesi ce wiele cudów .Ja te mam jeszcze rok nauki w Akademii. ciemnej stronie magii.Masoj . e cechy. nauczyciel Drizzta w Sorcere.powiedzia Mag. pomaga o Drizztowi wygra wszystkie jego walki..

e mistrz Sorcere zaprosi go na prywatn audiencj . e mi dzy nim a Masojem istnieje rodzaj wspó zawodnictwa. badaj c ka dy jego ruch. które otrzyma od Opiekunki SiNafay. e konflikt mi dzy domami nast pi wkrótce. tak zdespe rowany.zapyta Alton. Szybko ugryz si w j zyk. Mistrzu Pozbawiony Twarzy . . jak Drizzt zobaczy kilka nieudanych czarów podczas pierwszych tygodni z Masojem. *** . które czynisz . Ale instrukcje. Masoj kilkakrotnie mia okazj do wyeliminowania Drizzta i czu w sercu. a po kilku tygodniach uda o mu si wykona kilka sztuczek i rzuci par pomniejszych czarów. by pokaza Drizztowi jego ni szo . e ta sztuka przekracza moje mo liwo ci .Jak odbierasz magi . co mog oby cho by zasugerowa . szukaj c jakiej s abej strony. Kiedy powiedzia a Masojowi o tym uk adzie.Czy twoj broni móg by pokona kogo w adaj cego magi ? . szczególnie z w adania magicznymi przedmiotami zgromadzonymi w wie y Sorcere. szkolenia dla wojowników przeprowadzali pojedynczo studenci wy szych lat Sorcere. . e d onie sw dzi y od trzymania jego r koje ci. kryj cy si w cieniach. Nawet dzieci drowów potrafi y przywo ywa kule ciemno ci lub otoczy sylwetk przeciwnika pier cieniem nieszkodliwych p omieni. Nie to.Kto móg by stwierdzi . Drizzt z atwo ci korzysta z tych umiej tno ci. nie chc c zdradzi swych zamiarów. M ody wojownik radzi sobie z tym i próbowa wynie z lekcji. gdyby Dom Hun'ett i Dom Do'Urden mia y znale si w stanie wojny. równie wojownik. .Dzi kuj . e sze miesi cy pod kierunkiem Masoja by y jego najlepszym okresem w Akademii. e nawet ostrze enia matki opiekunki nie mog y go powstrzyma .powiedzia pewnego dnia Drizztowi Alton DeVir. Drizzt czu .Czy Masoj wywar na tobie wra enie? Drizzt nie wiedzia . Czarodziej móg rzuci najpot niejszy ze swoich czarów. czarodziej bowiem ci gle szuka okazji. zacz docenia lekcje. e by oby to m dre posuni cie. Masoj równie przygl da si uwa nie Drizztowi w czasie szkolenia. ale nie chcia obrazi uprawiaj cego j mistrza. Masoj mia na tyle rozumu. po tym za . jakby mag przygotowywa ich do przysz ego konfliktu. posiada w pewnym stopniu talent magiczny i nieco wrodzonych zdolno ci. Czerpa mimo tego wiele rado ci z lekcji. Drizzt odkry . . by si nie sprzeciwia .Mój ucze Masoj poinformowa mnie o post pach. co odpowiedzie . Ka dy drow.Ka dy ma swoje miejsce w walce . Pewno dobrze wymierzonego ci cia zawsze bardziej poci ga a Zaknafeina. któr móg by wykorzysta . m ody wojowniku? .Drizzt uzna .Czuj . Matka Masoja w sekrecie doprowadzi a do tego. e kto jest . mog o si okaza . e zosta on instruktorem Drizzta.odpowiedzia . przypomnia a mu równie szybko. nieco przera ony tym. .Dla innych to pot na bro . e jego spotkania z m odym Do'Urden maj by tylko rozpoznaniem. ile tylko si da o. aleja czuj . Mroczne elfy w ród swych wrodzonych zdolno ci posiada y tak e odporno na magiczne ataki i to w a nie Zaknafein uznawa za najwi ksz s abo czarodziejów. e ca y wysi ek poszed na marne.odpowiedzia z wahaniem Drizzt. które otrzyma . Drizzt wzruszy ramionami. . W istocie magia nie wywar a na nim wra en jako ia profesja.sykn Alton. ale je li ofiar by elf drow. e moje talenty bli ej s zwi zane z mieczem. by y jasne i niezmienne. Drizzt pos ugiwa si ró d kami i laskami o niezwyk ej mocy i prze wiczy kilka ataków mieczem tak magicznym. których udziela mu Masoj. By jednak jeszcze jeden czarodziej. . Nie wolno mu by o robi niczego.powiedzia taktownie. Takie sytuacje zdarza y si cz sto. eby zale a o mu na Masoju. . e radzi sobie z magi ca kiem nie le.

ale Alton za bardzo by pogr ony we w asnych s owach. .zapyta Drizzt.zacz Drizzt. Alton wiedzia . . kim jestem? Nadszed czas zemsty Altona .Dowiedzmy si zatem! .. cho Alton w a nie wstawa z pod ogi. Za le cym mistrzem i wielk kocic sta Masoj. sk d mistrz i ucze z Sorcere tyle o nim wiedz . zale a oby to od walcz cych.Nie.zapyta Alton. g upi Do'Urdenie? . b d c pod zbyt wielkim w ywem emocji. Drizzt wsta z pod ogi w innej cz ci pokoju.zapyta Masoj Drizzta. Jego u miech zmieni si w gniewny grymas.drwi Alton. mistrza Sorcere? . próbuj c ukry prawd o tym starciu. któr trzyma w d oni. zataczaj c ró d k kr gi.By pokaza ci. Mistrzowie Melee-Magthere wysoko sobie ceni twój talent.Pierwszy w klasie. jak Masoj odsy a kocic do jej wiata. Guenhwyyar! .kusi Alton.Pokaz s abo ci magii . powiedzmy. zanim jeszcze ró d ka wypali a. Sytuacja z ka d minut stawa a si coraz bardziej zagadkowa. Drizzt rzuci si na ziemi .. Drizzt równie spojrza na pozbawionego twarzy mistrza. Drizzt opu ci czubki mieczy.Nie jestem pewien. Drizzt by tak oczarowany besti . e przekroczy granic i e b dzie musia zap aci wysok cen za sw g upot . który sta w gotowo ci na rodku pokoju.A co z tob ? . wk adaj c figurk do g bokiej kieszeni.odrzek Masoj. Pantera pos usznie zesz a z Altona i podesz a do swego pana. kiedy przeniós spojrzenie na Altona. wyci gaj c przed siebie sejmitary. e pytanie skierowane by o do niego. Zatrzyma a si pod drodze. który przed chwil go atakowa . Wyci gn cienk ró d k i skierowa w Drizzta b yskawic . by w ogóle go us ysze .To nie s wiczebne ostrza . .wyja ni Masoj. Drizzt patrzy z zachwytem. Raz jeszcze Drizzt zaczerwieni si ze wstydu. zmuszaj c Drizzta do kolejnego uniku. e nie zwróci w ogóle uwagi na mistrza.rozleg si g os za Altonem.Wykonany przez. By p . po co to wszystko by o . w jak niekorzystnej sytuacji stawia si mag. . . Drizzt potrz sn g ow . . -Nigdy nie lekcewa mocy magii . . Mistrz próbowa uciec. Kolejna b yskawica rykn a. którymi dysponuj .pot niejszy? Jak w ka dej walce. B yskawica wy ama a drzwi najwy szej z komnat Altona i wpad a do s siedniego pomieszczenia. Czy mia zaatakowa mistrza? . Coraz bardziej interesowa o go.Sk d masz tak towarzyszk ? . zamykaj c j w male kiej onyksowej figurce. ale do pod ogi przygniata a go wielka.warkn Alton.powiedzia szczerze. .atakuj cymi umys . nie potrafi zrozumie . .krzykn Pozbawiony Twarzy. . je li nie znajdzie sposobu na wypl tanie si z tego. trzymaj c ju gotowe sejmitary.Czy zdo a by odeprze atak magicznych mocy? . najwyra niej przygn biony. a nie cia o? Drizzt stara si poj cel tej lekcji i swoj w niej rol . Fakt.wyja ni Masoj. . -Czy wiesz. e ucze zaatakowa mistrza wyda si m odemu wojownikowi bardzo dziwny. co si tu dzia o. czarna pantera. . rok po roku. cho Alton wiedzia .Ilu uda ci si unikn ? .A co z innymi czarami. t uk c naczynia i osmalaj c ciany. .Czy poj e dzisiejsz lekcj ? . Ci gle nie by pewien zamiarów mistrza.do diab a z rozkazami Opiekunki SiNafay! Kiedy Alton mia w a nie wyjawi prawd Drizztowi.Mój zwierzak . za jego plecami pojawi a si ciemna posta i powali a go na ziemi .Wystarczy. .ostrzeg . -A czy to s wiczenia. p ynnym ruchem jej mi ni i inteligencj l ni c w jej oczach. by spojrze na Drizzta. .

.Nie chc .Niczego od ciebie nie chc . . kiedy pó niej tego dnia zostali sami. e móg by si wiele nauczy patrz c po prostu na kocic .Nic . chc c dowiedzie si wi cej o Guenhwyvar. *** Kiedy Masoj i Drizzt znale li si sam na sam. a wtedy nadchodz ca wojna z Do'Urden nie mia aby podstaw. Drizzt zorientowa si od razu.nalega Alton.odrzek Masoj. wdzi czny.powiedzia .! . zastanawiaj c si . co zrobi teraz nieprzewidywalny mistrz.Co osi gn . . Ale kiedy zobaczy em go przed sob . Drizzt spojrza znowu na Masoja. . . Nie odzywa si ju .Dlaczego zatem? . Co jeszcze móg by zrobi mistrz dla Masoja? . patrz c na Masoja. Mag odetchn spokojniej.stwierdzi spokojnie Alton. . ale nie móg zrozumie . jak znalaz bym w torturowaniu ci .odpowiedzia Masoj. maj c nadziej .ostrzeg Altona Masoj. e uda mu si rozproszy ciekawo Drizzta. kiedy go tu wzywa em. co oznacza y wydarzenia tego dnia. Jeste ogniwem. Drizzt nigdy wcze niej nie natkn si na równie pi kny magiczny przedmiot. tak ryzykowa . Drizzt zapomnia ju o spotkaniu z pozbawionym twarzy mistrzem. moje magiczne zwierz . gdy czarodziejowi bardzo zale y na pokonaniu ofiary. Prawdopodobnie ci zabije.Ju po wszystkim . e prawie go to nie obchodzi o. . tutaj i teraz! . . . Wyczuwa w Guenhwyvar si i godno . Z tym wydarzeniem musimy co zrobi . Drizzt popatrzy na Altona. e nie uda o mu si zabi Drizzta. . . ci gle przecie student. .Id . Nie zaryzykuj jej dla nik ej przyjemno ci.spojrza na Altona .Nie zajmujmy ju czasu mistrza .Chod ze mn do sali treningowej.Ona nie musi wiedzie . Poka ci Guenhwyvar. Na zniekszta conej twarzy Altona pojawi si podejrzliwy u miech.Jestem pewien. któr tak wysoko ceni y drowy. by usprawiedliwi atak.Nied ugo ko czysz studia. bo ten nie mówi ju nic o incydencie z Altonem. wiedz c. Dlaczego zaatakowa go mistrz Sorcere? Dlaczego Masoj. Smuk e mi nie i pe ne gracji ruchy uosabia y umiej tno polowania.przyzna Alton. S abo ci. . e jest to k amstwo. którym zas oni go Masoj b dzie równie jego jedyn ochron przed gniewem adoptowanej matki opiekunki. kiedy pokaza kocic Drizzto-wi. a potem jeszcze raz na Altona.powiedzia szczerze Masoj.pokaza ci s abo maga ogarni tego obsesj . której dokona Alton. które le a y w naturze magicznego zwierz cia. Drizzt by pewien. .Powiesz jej . Pragn tej bitwy.By em g upi .Rozumiem . e dzisiejsza lekcja du o da a . e k amstwo. jaka pojawia si . by go obroni ? . którego potrzebujemy. kiedy nadejdzie czas jego mierci. mówi c Opiekunce SiNafay o twojej g upocie? -dowodzi Masoj. przekl tego Do' Urdena..powiedzia spokojnie Alton. e Guenhwyvar pomog a mu wyrówna szkod . Masoj pokr ci g ow .zapyta nie mia o. pierwszy z nich wyj polerowan figurk o kszta cie pantery i wezwa do siebie Gu-enhwyvar. Masoj pozwoli im bawi si i uprawia razem zapasy przez kilka godzin.Patrz c na niego czu em dok adnie to samo. chcia em go tylko zobaczy i dowiedzie si czego o nim. Alton nie by jednak przekonany. bym móg bardziej si cieszy .powiedzia Masoj.Czego chcesz? ..rzucania czarów. by ci gn y si za mn jakie d ugi.Nie planowa em mierci Driz-zta. *** .Opiekunka SiNafay nie by aby wyrozumia a . By tak sfrustrowany tym. .

Nie do domu .To niewa ne . co zobaczy e ? . .Do niego! Obserwowa em go od prawie dekady. e zako czy e wiczenia z nim . by fakt. gdyby zdecydowa si na ten tok studiów. szukaj c s ów. zanim wst pi y do Akademii.To wszystko jest dla niego takie atwe . . .wyja ni Masoj. W Drizzcie Do'Urden by o co znacznie mniej uchwytnego. . kiedy nadejdzie odpowiedni czas. co denerwowa o m odego Hun'ett. co to takiego. -B dziemy razem s u y w si ach patrolowych. ale nie odda w zamian swojej pasji.zrozumia Alton i u miechn si z podziwem.j kn sfrustrowany Masoj.Nie masz osobistej urazy do Domu Do'Urden. Nie okazuje ambicji. . .Ale wiczy ci ej ni ktokolwiek.ostrzeg Alton. . które przekaza yby jego prawdziwe uczucia do Drizzta.Po sze ciu miesi cach u jego boku czuj .Tuziny patroli przemierzaj korytarze w tej okolicy. adnych blizn.Obaj ko czymy studia za te sze miesi cy . .Ma talent .powiedzia . . Tym. Masoj roze mia si na g os.. Masoj zacisn pi ci. e Drizztowi spodoba si mój zwierzak . To si nigdy nie zdarzy o! Ma równie talent do magii ² móg by by czarodziejem. Drizzt nie zap aci ceny.Mo e za bardzo? . . e znam go s abiej ni kiedykolwiek.Nie o to chodzi .zapyta Alton z nadziej w g osie. któr p aci y inne dzieci drowów na d ugo przed tym. .Ju zatroszczy em si o to. studiowa em jego ruchy i podej cie do ycia.Wielu si w nich znajdzie .za mia si Masoj. Mo esz nawet nie zobaczy Drizzta w ci gu najbli szych lat. .On tu nie pasuje . e Drizzt pozna wszystkie tajniki walki. Nie wiedzia w tej chwili. kogo widzia em. które oznacza yby jego ci k prac na drodze wybranej profesji.powiedzia Alton. . e jemu samemu by o to tak obce. bo nigdy nie spotka tego u adnego mrocznego elfa i dlatego. .My la em. któr drowy tak wysoko ceni y. co martwi o Masoja oraz innych uczniów i mistrzów.Wygl da na to.Idzie do Arach-Tinilith na ostatnie sze miesi cy treningów.odrzek ponuro Masoj. bardzo pot nym czarodziejem.Porozumienie mi dzy tob a m odym Do'Urdenem . a jednak zwyci a w wielkiej walce przez dziewi lat z rz du. . . . .Dowiem si wi cej o m odym Do'Urden. Si gn do kieszeni i wyj z niej figurk pantery. .Nie ma w jego czynach po wi cenia.zauwa y Alton.powiedzia Masoj po kilku minutach milczenia.Nie podoba ci si to.Mo e to nasz przyjaciel Do'Urden powinien trzyma z dala od swoich pleców pazury pantery! . a tam si nie dostaniesz.Trzymaj sejmitary z dala od swoich pleców. by my s u yli w tej samej grupie -odrzek Masoj.wyja ni Masoj. .przypomnia mu Alton. . . .

Jego lud czci Lloth. . Na rodku pomieszczenia p on ogie . Zdj a szaty i naga wesz a do kr gu kap anek. O ile pierwszych sze miesi cy ostatniego roku. Ka dego dnia Drizzt i jego koledzy musieli s ucha nieko cz cych si hymnów pochwalnych na cze Paj czej Królowej. czy wydarzenia tego dnia naprawd pozwol mu spojrze na rzeczywisto tak. Drzwi do pokoju otworzy y si ponownie i wesz a przez nie m oda kap anka. najlepsz studentk szko y Lloth. kobiety w Menzoberranzan oddawa y jej ka d chwil swego ycia. z której nie potrafi si wyrwa . przymierzaj c ceremonialne szaty. po czym stan a blisko p omieni. jak widz j jego pobratymcy. opiekunka Akademii oraz dwana cie pozosta ych wysokich kap anek. Mia a by pierwsz . lepiej by by o powiedzie . zawstydzony i nieco podniecony. prosto urz dzonego pokoju. Tak wi c mia jej przypa najwi kszy zaszczyt tej ceremonii. Nigdy nie widzia kobiety w takim wietle i podejrzewa . wydarzenie najdro sze drowom. jak powiedziano Drizz-towi. Mistrzyni. Drizzt i jego koledzy ze szko y wojowników usiedli za nimi wzd u cian. e pot na jego czole mia inne ród o ni gor co bij ce od paleniska. kiedy wchodzi do ceremonialnej sali Arach-Tinilith. Obawy Drizzta zmieni y si w spowijaj c go ca ego spiral . plecami do mistrzyni opiekunki. bo nigdzie w tej wielkiej szkole bogini drowów nie s ysza s owa nawet odrobin odpowiadaj cego znaczeniem s owu mi o .Ma ku! . ÄNiewolników". patrz c pod nogi i nie odzywaj c si za wiele. Ceremonia Zako czenia. By mo e tak naprawd ba si tego. pomimo zapewnie sióstr. jakie zsy a a na lojalnych wykonawców jej woli. ostatnie sze w szkole Lloth by y najgorsze. nadszed ostatni dzie . nareszcie. w o mionogim palenisku. opowie ci i proroctw o jej pot dze i o nagrodach. w ród nich siostra Drizzta. która uko czy w tym roku Arach-Tinilith. e obietnica Yierny si sprawdzi. Duchowne Paj czej Królowej aspirowa y do urz du wysokiej kap anki tylko ze wzgl du na zwi zan z nim w adz . Sercu Drizzta wydawa o si to bardzo z e. Ich po wi cenie by o jednak powodowane egoizmem.16 wi tokradztwo Ostatni dzie . które ukszta towano -jak wszystko tutaj na podobie stwo paj ka. Jak do tej pory bardzo niewielka cz otaczaj cego go wiata mia a dla niego jaki sens i zastanawia si .rozkaza a mistrzyni opiekunka. Teraz. . kiedy poznawa tajniki magii w Sorcere uznawa za najlepsze. podczas którego. usiad y ze skrzy owanymi nogami w kr gu wokó paleniska.westchn Drizzt z ulg . s u cych jako instruktorki w Arach-Tinilith. jak obieca a mu Vierna. Drizzt os oni oczy. mo na ujrze prawdziw chwa . Obawia si . Drizzt wyszed powoli ze swego ma ego. Drizzt przeszed przez sze miesi cy w Arach-Tinilith ze swym zwyk ym spokojem. Drizzt zagryz warg . e ceremonia b dzie dla niego osobist prób . Lloth. a wszystkie d wi ki poza trzaskiem ognia umilk y.

Wielki mieszkaniec ni szych wymiarów wyszed z p omieni.Wezwij go . Jego dusza podpowiada a mu. najwyra niej przygl daj c si m odej drowce. zmuszaj c do zaci gni cia si . e powiedzia to na g os i mia nadziej . modlitw . Dym nadal na niego dzia a . Kap anka kusi a go. e jego koledzy musz czu to samo. jak studentka powtarza to g o niej. a potem zacz y przybiera pewien kszta t. Jego nogi sta y si zupe nie bezw adne. ta cz cych postaci do s ów ceremonii.Bae-go si 'n 'ee calamay . M oda kap anka z oci ganiem roz o y a ramiona i wyszepta a .Glabezu . jak wysoka kap anka dyszy i domy li si . z trudem panuj c nad sob .Glabezu .us ysza . Gdzie za postaci z innego wymiaru trzasn bat. Spojrza w dó i zobaczy kap ank . które wyrasta y mu ze rodka klatki piersiowej. pogr aj c pomieszczenie w pó mroku. a jego w ciek o walczy a z dezorientuj cym dymem. Nie zwraca na nie zreszt uwagi. tak pot ne. Wtedy jego nogi dotkn a czyja d o . Mia charakterystyczny zapach. Kiedy Drizzt wdycha aromatyczne powietrze. Jeden widok przyku uwag wszystkich obecnych w pokoju . Instynkt Drizzta podpowiedzia mu. próbuj c znale w tym zamieszaniu jaki sta y punkt. a z paleniska wydoby si czerwony dym. zako czonymi szczypcami zamiast d oni i drug par mniejszych ramion.Glabezu. tym razem w ka dym s owie okazuj c podniecenie.Szybkie spojrzenie po pokoju powiedzia o mu. jej palce delikatnie drapa y skór jego nogi. ywsze ni kiedykolwiek wcze niej. Kap anki rozpocz y rytualn in-kantacj . kiedy rozejrza si wokó i zobaczy . . Drizzt przeczesa jej g ste w osy. który wdycha . B dzi wzrokiem po pokoju. by si z ni po czy . Ul y o mu. a wydawa si znacznie wi kszy.i mia zatrzyma j na d ugo. jakby sta si l ejszy i mia nied ugo oderwa si od pod ogi! P omienie w palenisku nagle strzeli y wy ej. . Strzela y wy ej i wy ej. zmuszaj c Drizzta do odwrócenia wzroku od blasku. e wielu jego kolegów mamrocze do siebie. e mistrzyni opiekunka i reszta nauczycielek pogr y a si znowu w inkantacji. która odwa y a si wymówi jego imi . tak pierwotne. . Otoczy a go jasno . ale kiedy rozejrza si w poszukiwaniu wsparcia. imi mieszka ca ni szych planów. e mistrzyni opiekunka trzyma w d oni w owy bat. Nie podoba a mu si ta utrata kontroli. Aura z a otaczaj ca istot zmrozi a Drizzta. e przywo anie dobiegnie zaraz ko ca.co zacz li robi wszyscy w pomieszczeniu. . odkry . cho s owa by y Drizztowi nieznane. z jego muskularnymi ramionami. ta oci a o umys owa. która prosi a. e nie zak óci uroczysto ci. ale z jakiego powodu nie przej si tym zbytnio. Jeszcze mniej podoba a mu si scena rozgrywaj ca si wokó . e przeszywa y Drizzta i innych m czyzn na wylot. us ysza równie ryk p omieni.powiedzia a mistrzyni opiekunka do studentki. . b aganie. Dym dmuchn Drizztowi w twarz.Sk d ona go wzi a? . Wielki eb psa o rogach kozy pojawi si w ród p omieni. Spojrza na rozgrywaj ce si w pokoju wydarzenia i zobaczy .wyszepta a mistrzyni opiekunka. by zaatakowa potwora i uratowa studentk . nie mog c dopasowa dziwnych. P omienie us ysza y wezwanie.wymamrota Drizzt.j kn a mistrzyni opiekunka. Instynktownie si gn do pasa po r koje ci sejmitarów. cho jednocze nie wyda y mu si bardziej czu e. Us ysza . która odebra a mu refleks i czujno . P omienie ta czy y na kraw dzi paleniska. a Drizzt rozpozna wezwanie. a studentka powtórzy a wezwanie. by bowiem bardziej zaj ty utrzymaniem w asnych my li. nie mog c si na niczym skoncentrowa . ci ki i s odki. zwyk ych. Drizzt zatrz s si . Glabezu mia ponad dwa i pó metra wzrostu. Us ysza trzask w owego bata i krzyki studentki ÄGlabezu!". a niektórzy z trudem utrzymuj równowag . a potem zorientowa si . . poczu . które rozp ywa y si pod wp ywem osza amiaj cej mgie ki.

Da o mi moc . e nie mo e uspokoi r k.Jest w tym cel .wi tokradca! . co czyni nas bardziej warto ciowymi od kamieni..za da a. .Zwi zek z a .odrzek a Vierna. e musi si wydosta ze wstr tnego pokoju. Spojrza w twarz siostry. a fala w ciek o ci by tak silna. Teraz to Vierna nie mog a uspokoi ruchów r k. Nie zatrzyma si nawet.Do diab a z twoj Paj cz Królow ! . . Nie uczyni a ruchu. Vierna uderzy a go w twarz. potykaj c si o zaj te sob pary. który pozwala mu odeprze fal strachu.Jestem wysoka kap ank . a s owo wysun o si z jej ust jak w owy bat mistrzyni opiekunki. Twarz Yierny wykrzywi a si .Odmawiasz wysokiej kap ance! ..Ca uj paj ka w nos .powiedzia a. jak pozwoli y mu pl cz ce si nogi.Paj cza Królowa jest bogini naszego ludu . . Wyrwa si z u cisku kap anki i przeszed zataczaj c si przez pokój. Widz c. . Vierna z agodzi a ton swego g osu i wzi a go za rami . co mówisz do wysokiej kap anki -ostrzeg a. na której ku swemu zdziwieniu nie dostrzeg pogardy.e dziej si tu z e rzeczy.Nie by bym z tego taki dumny . . . który dochodzi powoli do siebie.wyj ka Drizzt.Czy mia a podobne do wiadczenia? .Jest jeszcze czas.przypomnia a mu Vierna.Ona daje nam moc! . . . . e odwo anie do jego bohatera z pewno ci zaboli Drizzta. e niemal pozbawi a go przytomno ci. po których chodzimy! . przera ony krzyk rozleg si gdzie w rodku pokoju. .szepn a. . by okry ods oni te cia o.sykn Drizzt.sykn a. -Rozumiem.odrzek Drizzt.Chod z powrotem do pokoju . Drizzt spojrza na ni oskar ycielsko. zacz zastanawia si .Wolisz by na osobno ci .Podoba o ci si ? .Nie pojmiesz tego. k ad c d o na ramieniu Drizzta. Drizzt opar si ci ko o ch odn . . .warkn a Vierna. .odrzek Drizzt. e sam j zabra wieki temu! . Drizzt z apa j za r k i odepchn od siebie. Drizzt. e rzeczywi cie zada a ból swemu bratu. odwracaj c g ow . szybko odzyskuj c panowanie nad sob .Masz zrobi to. a potem zamkn za sob drzwi.Czy mam. dlaczego jej brat opu ci ceremoni .Nie chc jej .Zreszt jestem pewien. kamienn cian . by zastanowi si . trzymaj c si swego gniewu. co w a ciwie zrobi . które przekazuj jej wol . trzymaj c si za brzuch. Zimne spojrzenie Drizzt zatrzyma o j w miejscu niczym czubek sejmitarów. . jak cen b d mia y jego czyny. Z owrogi. . wiedz c. .Jestem jedn z tych. e Zaknafein chcia Opiekunk Malice? . Dosta si do wyj cia tak szybko.Zgodnie z prawem mog aby ci zabi za niepos usze stwo! . . .Wracaj na ceremoni ! .Kradnie nam wszystko.brzmia a krótka odpowied . -A my lisz.odrzek a Vierna. . . co ci kazano! . -1 niech jego szczypce wyrw ci j zyk z ust.zadrwi a z niego Vierna.Powiniene uwa a . Tu za nim wysz a Vierna w rozpi tej sukni. . .zaskrzecza a Vierna.krzykn .wymamrota Drizzt. .odpali Drizzt. kiedy zacz a rozumie . Odkry .Co to za szale stwo? . Ciemno otoczy a Drizzta. która mog a go z ama . wiedzia tylko.Nawet jej nie znam .odkrzykn Drizzt.

a potem oboje sp yn li na pod og rozpadliny. a oni znale li si na w skiej pó ce wisz cej nad szerok rozpadlin .A co ci to kosztowa o? Cios Vierny niemal przewróci go na ziemi . . Drizzt spojrza na siostr z zaciekawieniem. . . .odrzek a Vierna.wyszepta a mu do ucha Vierna. Wyszli z budynku Arach-Tinilith i przeszli przez dziedziniec Akademii.Chod ze mn . cho wiedzia a. e uwaga jej brata skoncentrowana jest ca kowicie na driderze. Istota trzyma a w d oniach napi ty uk. Szed za ni do podstawy kamiennych schodów.Ja jestem askawa .Co to jest? . Minuty zmieni y si w godzin . jakby nie potrafi a powiedzie . rozgl daj c si w poszukiwaniu intruzów. niezale nie od p ci. cho zniekszta cony i blady. e nie mia o to znaczenia. Z pocz tku Drizzt my la . Potem. .powiedzia a. ale naprawd by a mistrzyni w Arach-Tinilith.To formalno . któr dy powinna i i ruszy a dalej. którzy rozgniewaj Paj cz Królow .Nie obawiaj si . nie zwalniaj c kroku. ale wydawa a si zupe nie zdezorientowana. .Zapami taj los tych. . Vierna wydawa a si zadowolona z niesmaku. p yn c z niewidocznego gor cego ród a. . .Do domu? . . które oznacza y wej cie do Tier-Breche. tak bardzo by zniekszta cony korpus istoty. . za niskim ukiem pod oga gwa townie opad a. czy co wesz o do jej le a. Wymamrota a kilka prostych rozkazów. Vierna zatrzyma a si na chwil . m odszy bracie . e w a nie pogr y a si w g bokiej koncentracji.zapyta gestami Drizzt.Rzuci am na nas czar maskuj cy.rozkaza a. Spojrza w tamtym kierunku i zobaczy wieki g az.kontynuowa a Vierna. które chc ci pokaza .Oni? .pokaza a. ale nie od ezwa si . które wspiera y odw ok. na którym siedzia a nieszcz sna posta . ale wiedzia . O ile obawia si postanowie Akademii. a potem wij cymi si uliczkami miasta.Chod . Drizzt zawaha si . us ysza gdzie z boku szuranie.Przyjrzyj si mu dobrze.Nie mog przej mi dzy nimi . By o to tylko um czone cia o. api c go za koszul . Mog sama da ci dyplom. by zastanowi si . jak drider zmienia pozycj na g azie. Istota nie by a tworem naturalnym i nie pozostawi po sobie potomstwa. nie chcia ponownie rozgniewa Yierny. a potem pukn a siebie i Drizzta w czo o. wchodz c w najmniejszy z tuneli. Nie widz nas. Jednak jego dolna cz przypomina a paj ka o o miu paj czych nogach.Drider .przypomnia swej siostrze. czy by to m czyzna. . widz c.Jestem mistrzyni w Arach-Tinilith. Drizzt nie wiedzia . nic wi cej.. Drizzt czu niebezpiecze stwo i z o. Drizzt szybko straci orientacj . kiedy doszli do kolumn. e to drow i od pasa w gór rzeczywi cie by to mroczny elf. -Nie sko czy em jeszcze Melee-Magthere.Jeszcze nie . z których wszystkie chronione by y przez wielkie skorpiony. . ale Vierna sz a bardzo pewnie.odwa y si zapyta po chwili. Korytarz poszerzy si i wkrótce doprowadzi ich do katakumb krzy uj cych si chodników. .pokaza a mu gestami Vierna.Jest miejsce. ale zanim jeszcze doko czy pytanie. Drizzt nie zadawa ju wi cej pyta . Drizzt nie by pewien. Niego-dziwo wisia a tu w powietrzu jak mg a. czy kobieta.zapyta y d onie Drizzta. nienawidz ce siebie najprawdopodobniej bardziej ni czegokolwiek innego. A potem znowu j zykiem gestów doda a . Skr cili gwa townie przy wschodniej cianie wielkiej jaskini i doszli do wej cia do trzech w skich tuneli. . . Opar a si wygodnie o kamienn cian . a oni ci gle szli.us ysza krótk odpowied . Kamienie otulone by y lekk mgie k .Lloth nie jest askaw bogini . Drizzt patrzy jak zahipnotyzowany. który pojawi si na twarzy jej brata. . czy Vierna mówi prawd .

by stawi czo a zagro eniu. Próbowa nie straci przytomno ci. by móg zobaczy groteskowe pozosta o ci dridera. . Wtedy Drizzt poczu .wyszepta . my l c. by odbi drug strza i opad na kolano.rykn a Malice.yje . Drizzt nie mia jednak nadziei. ale nagle znalaz si twarz w twarz z innym driderem.us ysza jej s owa.Musimy szybko wraca i zaj si jego ranami. . a kiedy kolejna istota zbli y a si do niego. Czu . . e Drizzt nie yje. nawet przy ograniczeniu swobody poruszania si . .. . e jej ch ód walczy z ch odem trucizny.Vierna przyprowadzi a ci tu na mier ! Okaza a ci ask ! . Drizzt zablokowa powracaj ce uderzenie i pchn przeciwnika drugim sej-mitarem. Ranny drider próbowa ratowa si ucieczk . szukaj c os oni tego miejsca. . Równie jego ramiona by y teraz zdr twia e.Nigdy o tym nie zapominaj! Drizzt czu . jak trucizna dostaje si do krwi. . Rozumiem wol Paj czej Królowej lepiej ni ona! .Malice spojrza a zawiedziona na córk .. a potem odsun si . Zobaczy przed sob kolejn posta . Pchn sejmitarem ca swoj si . Drizzt uspokoi si teraz i by pewien.przeprasza a Vierna. sama ci tu przyprowadz ! Ale nie po to. co mia a na my li. e trucizna nie jest miertelna. by sprawdzi zranion nog .Nie! . . . Drizzt podniós sejmitar w sam por . ch opak przetoczy si po ziemi tak. e to najlepszy sposób . który drider zatrzyma innym toporem. -I tak zas ugujesz na co gorszego.Malice . która potem stawia go ostro na nogi i rzuca o kamienn cian .Do widzenia.Je li raz jeszcze powiesz z e s owo o Lloth. Teraz jego jedynym zmartwieniem by o wydosta si ze szczeliny. Mia nadziej . Topór zaci go w rami . jak jego szaty apie jaka d o . przy ka dym s owie opryskuj c Drizzta lin . naszej bogini. powtarzaj c rozkazy.Musisz pozna swoje miejsce! . . kiedy zda sobie spraw .Opiekunka Malice! . . a Drizzt zacz s ucha . ruszy w jego kierunku. Jej w ciek y cios przywróci mu zmys y. Drider celowa w a nie. które prze ladowa y Drizzta przez ca e ycie. Otworzy oczy i zobaczy twarz siostry. po chwili czuj c uk szenie wbijaj cej si w nog strza y. ale zraniona noga sta a si nagle sztywna i bezu yteczna. ma y braciszku . nie mia jak z ni walczy . .rozleg a si oboj tna odpowied .rykn Drizzt i rzuci si na pust cian . Drizzt chcia odskoczy w bok i schroni si za jednym z g azów. by nie obla y go soki dridera.Drizzt odwróci si nagle rozumiej c. szukaj c jakiego wyj cia. e znalaz si dok adnie pod brzuchem istoty.S uchaj mnie teraz . walcz c a do gorzkiego ko ca. kiedy strza a wbi a si w jego plecy. . Trucizna. . któr poczu widz c j . by strzeli raz jeszcze. znikn a szybko. Zwalczy mg i zmusi si do koncentracji. Kiedy dzier cy topór drider.warkn a zaledwie kilka centymetrów od jego twarzy. Sejmitary b ysn y w jego d oniach. a ulga. Powieki sta y si ci kie.Wrócisz tu . którego zabi .My la am. e pokona tego przeciwnika. . .Nie mo emy sobie pozwoli na jego utrat .mówi a dalej opiekunka. . Drizzt run do przodu od si y uderzenia.Matka. kiedy odwraca si . ale upad na bok. ale zd y zatrzyma kolejny atak stoj cego przed nim przeciwnika. Drizzt opad na kolana. o w os mijaj c si z celem. Rzuci si do ucieczki.zapewni a go Malice . a potem twarz na ziemi . e zalewaj go fale zimna. Drizzt rozpozna g os z przesz o ci. pokrywaj c kamienn pod og swoimi wn trzno ciami.by zosta driderem.w ka dym razie do chwili.powiedzia a na po egnanie. z którego móg by spokojnie polecie na pó k . to by by o za proste. by ci zabi .Wykr ci a g ow Drizzta tak. ale z determinacj z ama drzewce strza y i skierowa uwag na dridera.rozkaza a. Wtedy Vierna wtopi a si w kamie .

Cz 4 Guenhwyvar Co to za oczy co widz Ból przeszywaj cy m dusze? Co to za oczy co widz Kret cie ki mych krewniaków. Pozosta u mego boku. Najdro sza przyjació ko.. tak. Pot na Guenhwyvar. Splamiona krwi Lub mordercz zdrad . Chcia bym zatrzyma serce W piersi.Drizzt Do'Urden . Odbicie w nieruchomej sadzawce. . czekaj ca na okazje. Twarz w twarz. tn ce pazury. moje lustro. Pozosta przy dumnym honorze swego ducha.. Chcia bym zatrzyma wizerunek Mojej w asnej twarzy. Id cych ladem swoich zabawek: Strza y. twój. be tu i miecza? Twój. Mi kkie apy. Bro . by nie p k o. Szybki bieg i pr ne mi nie.

kiedy ko czy a my l. próbuj c dok adnie przyjrze si okolicy.Dlaczego nie mog e si po prostu cieszy ceremoni ? . zastanawiaj c si .Dobrze. .wyszepta .Wbrew swym s owom Maya nie potrafi a ukry szyderczego u miechu. powiedzia a Briza. . kiedy wreszcie zobaczy Zaka.powiedzia a.Mamy szcz cie. który wywo ywa u Drizzta zarówno zmieszanie. jak i gniew. Kiedy znalaz si u drzwi przedsionka. . . Twój talent napawa Dom Do'Urden dum . Nie odwa y si spó ni . . jak j ej nie rozgniewa . .zapyta a Maya. Po tym co si sta o w le u dridera. Ksi Drizzcie . nadal nigdzie nie by o ladu fechmistrza.rzuci a Briza nagle staj c si zimna. jak Vierna wymierzy a ich bratu. a potem wzniós si na balkon. i opar a r k na drzwiach przedsionka.powiedzia a Briza. co robisz. Drizzt nie by zaskoczony jej wyznaniem. . u boku Malice. ale Drizzt s dzi . . Dziesi lat nie stanowi o tak d ugiego czasu w yciu drowa.Kiedy wyruszasz na patrol? . kim nie by . Wiedzia . Spojrzenie Drizzt star o u miech z jej twarzy.Za dwa dni .odpowiedzia Drizzt oboj tnie. zanim postawi pierwszy krok. Mo e Opiekunka Malice szepn a s ówko odpowiedniej osobie.doda a Maya. Maya i Briza wymieni y niepewne spojrzenia. e nikt z obecnych na ceremonii nie pami ta .Witaj.Mog e sprawi . ci gle wodz c wzrokiem po bocznych korytarzach.S yszeli my o zaszczytach. ci gaj c na siebie spojrzenia zwyk ych o nierzy. e Opiekunka Malice znalaz aby si w nie asce Lloth . e mistrzyni i opiekunka Akademii by y zbyt zaj te sob . Id c do kaplicy Drizzt rozgl da si nerwowo. czy Dom Do'Urden b dzie jeszcze jego domem. a tak e o tym. nie wiedz c. By jednak inny cz onek rodziny. jak g upi lub niebezpieczny sta si ich m odszy brat. jak ostro skarci a go Opiekunka Malice. czy w jej g osie brzmia sarkazm. . Zaczyna ju oczekiwa podobnych komentarzy od kap anek Paj czej Królowej. e wróci e do domu . których dost pi e w Melee-Magthere. e nie zosta e po ywieniem driderów. jak wygl da a sytuacja z j ego matk i wiedzia . Dom. Obie po o y y d onie na r koje ciach w owych batów. a Drizzt nie wiedzia . Przeszed przez ozdobn bram Domu Do'Urden. kiedy zobaczy a. Ale to nie przez Opiekunk Malice lub siostry Drizzt rozgl da si uwa nie. e w ogóle wychodzi . . .17 Powrót do domu Drizzt uko czy szko . Ze wszystkich krewniaków tylko Zaknafein udawa kogo .w terminie i z najwy sz pozycj w klasie. jak Akademia pierwszego dnia nauki. . wyrywaj c Drizzta z zamy lenia. Drizzt zastanawia si . . ale Drizzta ta dekada nieobecno ci bardzo oddali a od tego miejsca. Wiedzia y o karze. czy nie. Maya przy czy a si do nich w wielkim korytarzu prowadz cym do przedsionka kaplicy.Wiemy o twoich wybrykach .doda a szybko Briza. by zauwa y . agodz c wybryk swego syna. Opiekunka Malice oczekiwa a go. e wznosi si na balkon. Mo e sta w rodku. Przyniós by ha b naszemu domowi! . Drizzt przeszed powoli obok swej najstarszej siostry.Cokolwiek to znaczy.Rada jestem. ale dla Drizzta Dom Do'Urden wydawa si tak obcy.Jestem wi c w domu .formalnie .

nie chc c przesadzi . wstydz si swego tchórzostwa . Siostry by y tak zadowolone z deklaracji. co móg bym dla niej zrobi .wyszepta .Wybaczcie mi siostry i wiedzcie. gdyby zakosztowa a krwi Drizzta Do'Urden. Drow wojownik. ale drzwi do przedsionka by y ju zamkni te.lamentowa Zak. To równie . mentora. a jego twarz pochyli a si .Tak jak powinno by . e Zaknafeina nie by o w rodku. e prawda wiata dro-wów otwiera si szybko przed mymi m odymi oczyma. Uk oni si po raz drugi.Wiem. e wcze niej czy pó niej zaczn rozumie prawdziwe znaczenie jego blu nierczych pogl dów. by spotka otwarte d onie. Gdyby uwolni a ch opca od nieko cz cego si cierpienia ycia! . .Fala wojny zawis a nad nami. która ró ni a go od reszty mieszka ców Menzoberranzan. e dwuznaczno s ów Drizzta usz a ich uwadze. ale Drizzt Do'Urden.zapyta si fechmistrz. Przede wszystkim jednak Drizzt nie chcia widzie Zaknafeina. Wyjrza zza rogu korytarza. Wtedy Drizzt. Malice odes a a go bez s owa. Szybko odegna od siebie takie my li. . . Drizzt zatrzyma si i spojrza jej w oczy. Najwyra niej s ysza p yn ce z g bi serca wyznanie przywi zania do Lloth. jedyne wiat o w mroku Menzoberranzan.Zak spojrza w pustk . uwa a teraz Drizzt. Znikn a te . . Zak opar si ci ko o cian w jednym z bocznych korytarzy. jedyn tarcz .Chwa a Paj czej Królowej! . kiedy Narbondel zacz o cykl wiat a. . od dawna jest martwy. *** Drizzt sp dzi nast pny dzie na odpoczynku. gdzie jest moje miejsce . którego niegdy uwa a za wybawienie od otaczaj cej go rzeczywisto ci. Nigdy ju nie zawiod w ten sposób Domu Do'Urden. jak cen zap aci Drizzt za dziesi cioletni pobyt w Akademii.To by oby najlepsze. Drugiego dnia pobytu w domu.By aby doskonalszym ostrzem. *** Skradaj cy si za grupk Zak stara si domy li .Zawiod em wtedy.Co takiego straci Drizzt. jak przypuszcza Zak. Pok oni si nisko. . niewinno .Miejmy nadziej . a jego twarz wykrzywi a si w bolesnym grymasie. gdzie sta wcze niej Drizzt. któr posiada a Briza. . pomy la Drizzt. przeszed obok nich przez drzwi i zauwa y z ulg . kiedy patrz na drowa .powiedzia a ponuro Maya do swojej siostry. pami taj c o umiej tno ci czytania umys u. .Opu ci czubek miecza na pod og . w ski miecz i dotkn delikatnymi palcami jego ostrej jak brzytwa klingi.którego ceni em najbardziej. Bro Zaka stukn a o pod og . by o tylko k amstwem. drzwi do komnaty . e si tak nie sta o .powiedzia . jak kiedykolwiek zna Zaknafein Do'Urden. który zawsze roz wietla twarz Drizzta. Niewiele mia równie do powiedzenia Brizie i Mayi. . . gdy mog em nada swemu n dznemu yciu jakie znaczenie. próbuj c nie wchodzi w drog innym cz onkom swojej rodziny.krzykn a za nim Briza. Dotar y do niego tylko fragmenty rozmowy u drzwi przedsionka. Znikn u miech. mój Obur czny.Zaprawd .Oszust prze y . a co ja mog em uratowa ? Wyj z pochwy smuk y. . a Drizzt nie chcia spotyka si z ni ponownie. . obawiaj c si .drowa wojownika! . g ównie w swoim pokoju.Ale jestem tchórzem .zapewni ich Drizzt.Co ja zrobi em? . jak si wydaje. . Drugi Syn Domu Do'Urden yje. .

zajmuj c miejsce u boku matki. .zapyta a Briza.Czy nie daje to domowi si y.Mamy równie dwóch by ych mistrzów z Melee-Magthere.zapyta a ostro Briza. cho pytanie nie by o skierowane do niego.powiedzia Drizzt.Powiniene lepiej pozna to miejsce i czu si w nim swobodniej . z których dwie s by ymi mistrzyniami z Arach-Tinilith .To niezwyk e.. pragn ce wspi si nieco w hierarchii.podsumowa a Vierna.S wyra niejsze ni to.Który z wielkich domów obawia si Domu Do'Urden . Dosz am do tych samych wniosków.W plotkach kryje si prawda . by Dininowi usz o to na sucho.My la em.Na kolana . które móg by teraz wypowiedzie .Jeste my dziewi tym domem . Tylko kilka domów jest silniejszych. którymi si pos ugujemy.nie odwa y si równie my le o uszczypliwych komentarzach.og osi a. . bowiem wojny zwykle inicjowane s przez ni sze domy. zauwa aj c jego niepokój. . Starszy Synu. a on nie powinien odzywa si nie pytany. . . . Malice rozumia a.S ysza em. by jego cz onkowie zasiadali w Akademii? .zapyta a Malice. . a Drizzt zosta najlepszym uczniem tej szko y. by przetrwa ? . Malice zatrzyma a si przy Drizzcie.powiedzia a Briza. . co zwykle dociera do domów. . by chroni w asn pozycj . które maj upa ! .Wszyscy obecni .Musi nas wyeliminowa . Co my la o tym wszystkim bezduszny fechmistrz.odwa y si zapyta Drizzt.Te tak uwa am . . kiedy przechodzi a obok niego. . jak warto mia Dinin i wiedzia a.roze mia si Dinin.Oznaki? . . . próbuj c domy li si .powiedzia a Briza.odrzek Dinin. a ka dy opuszcza g ow . Czy my l o wojnie podnieca a go.Czy nie rozumiesz metod.doko czy a za niego Opiekunka Malice. e jej syn nie rozumie donios o ci chwili.. .odrzek a Malice. Drizzt s ucha uwa nie tej rozmowy. Drizzt spojrza na ni . zastanawia si Drizzt.Ale nic bli szego. e nadchodzi wojna? .powiedzia a ponuro.odrzek a Malice.Drizzta otworzy y si i pojawi a si w nich Briza. patrz c na Yiern . kiedy szed korytarzami za sw siostr . .Jeste my dziewi tym domem w mie cie .Do czego zmierzasz? . . e jego g os w dyskusji jest wa ny. z których wszyscy maj za sob sprawdzian bojowy.Dziwi ci obecno Dinina i Yierny . który kl cza bez ruchu u jego boku. . . a ca a rodzina opad a na kl czki.rozkaza a Malice.Audiencja u Matki Opiekunki .spojrza na Zaka. kiedy oprócz oczekiwanych Rizzena. Mayi i Zaknafeina zobaczy w pokoju Dinina i Yiern . -Ale w ród nas s cztery wysokie kap anki. o co w niej chodzi. .skarci a go Briza. czy chcia zabi wi cej mrocznych elfów? . .Musimy zatem bardzo uwa a . -1 aden ni szy . Nie spuszcza oczu z Zaknafeina. Czy s ysza e .odwróci a si od Drizzta i zwróci a do ca ej grupy.Sk d to wiesz? . e mój brat i siostra pozostan jeszcze w Akademii . . .wywodzi Dinin. Czy Malice i inni odkryli prawdziwe uczucia.To nie zadzia a oby na nasz korzy .Kto? . Matka opiekunka okr y a ich powoli. -Dobrze rozumujesz. jakie ywi do z ej bogini? Jaka kara na niego czeka a? Pod wiadomie Drizzt zauwa y paj cze rze by na wej ciu do kaplicy. e istniej pewne oznaki k opotów .Który dom spiskuje przeciwko Domowi Do'Urden? .Nikt ni szy od nas rang . .To prawda . Zdziwi si jeszcze bardziej. pozwalaj c. Drizzt opu ci spojrzenie i nie odpowiedzia .odrzek a Malice. . . .sapn a Malice z a.To miejsce najwy szej chwa y naszego ludu.Ale niewiele wy szych od nas mog oby nas pokona . Mamy niemal czterystu o nierzy. .powiedzia a. . Przez g ow Drizzta przebieg o tysi c pyta .Ale dzieli to jego si .wyja ni Drizzt.

Zabójca musia by pokona poza tym dwóch Do'Urdenów. ale w przypadku drugiego syna.Nie uderzysz bez mojej zgody . jeszcze nie. wyci gaj c w gór smuk y palec . nawet nie s ucha rozmowy. Zak zakry usta d oni . Usiad w milczeniu i. który dopiero opu ci Akademi . Pragn c pozna pogl dy wszystkich. które wlepili w niego wszyscy w pomieszczeniu oprócz Zaka.wtr ci a si Briza. . Drizzt nie przegapi odniesienia do Nalfeina. Oczy najstarszego syna rozb ys y. .A co z patrolem? . a jej s owa brzmia y jak pro ba o potwierdzenie.powiedzia a Briza. U miech znikn z twarzy opiekunki. . a w jej oczach wida by o w ciek o . Zajmijmy pozycj . . którego zna . Teraz Drizzt podniós d o do twarzy. który móg zes a na niego k opoty.Nied ugo b dzie przed nami tylko siedem domów! . e najstarszy syn odzywa si nieproszony. . by si ba ! To czas . .Spisek bez dzia ania to nie zbrodnia. .To nie czas.Tym razem! . le by o.Najprawdopodobniej jest to który ze s abszych domów nad nami. by drugi syn poszed na niego sam.ostrzeg a g osem tak zimnym.naciska Drizzt.Dziewi ty dom? .A po co? .Z pewno ci nie stanowimy dla nich jeszcze zagro enia! .rykn a. . Malice spojrza a na reszt rodziny.zapyta a Vierna. .Który z nich mo e zaatakowa . .stwierdzi a Briza. musimy wi c przygotowa si na najgorsze. swego zabitego brata.powiedzia cicho Drizzt . .Nasi wrogowie nie ujawni si tak szybko. . .Jak to si zdarza o w przesz o ci. Jak do tej pory nie zdoby am dowodów przeciwko adnemu z nich.Musimy mie nadziej .Je li jeste my silniejsi.sykn a na niego Briza. ywo pami taj c wypraw do rz dz cego domu.Wybaczam ci g upie my li . . . . .zapewni a Malice. . Raz jeszcze wyraz twarzy Zaka nie pasowa do min reszty obecnych. obawiaj cy si o sw niestabiln pozycj .wyja ni a Malice. mog o to by uznane za blu nierstwo.nakaza a.Nie .zacz porywczo Drizzt.wyszepta . Spocz y na nim wszystkie oczy.Dinin poprowadzi patrol Drizzta.Je li poznamy swych wrogów . opieraj c si nieprzychylnym spojrzeniom.Rzuci a go na pod og .by marzy ! Jeste my Domem Do'Urden.Zak nie da po sobie nic pozna .Od patrolu rozpocznie si zdobywanie przez nas przewagi -powiedzia a Malice mru c oczy.B dzie w nim Drizzt. Mo e Akademia nie zabi a do ko ca jego ducha. .powiedzia a Opiekunka Malice do Dinina.A mo e u yjemy zdrowego rozs dku? . ods oni ty? . e Dinin natychmiast poj konsekwencje niepos usze stwa. która nam przys uguje i przesta my by zagro eniem dla s abszego domu. opiekunka Malice raz jeszcze wybaczy a zniewag .Lloth okaza a nam sw ask .To nie Baenre . niech si poddadz bez walki. by zas oni wyraz przera enia.Je li poznamy wrogów .krzykn a. a po chwili spad y na niego ciche reprymendy rodze stwa. . .Zatem Drizzt i ja mo emy zosta zabójcami w tej wojnie . Daermon N'a'shezbaernon.Masz tam zdobywa wiadomo ci . by ukry swe oszo omienie. Malice chwyci a Drizzta za po y p aszcza i postawi a go na nogi. Matka wiedzia a! Malice nie zrobi a nic. . . Mamy przewag pod ka dym wzgl dem! .to czy nie mo emy ujawni spisku? . e masz racj .Mów dalej . by ukara swego syna morderc . o sile przerastaj cej wyobra enia wszystkich wielkich domów. a wraz z nim cz onkowie co najmniej czterech domów wy szych ni nasz.Dwóch? . Dlatego wezwa am Yiern i Dinina do siebie.roze mia a si .odrzek a ponuro Mali-ce. s dz c po jego zachowaniu. Jeste my nieznan stron tej wojny. Mo e jednak zosta o troch Drizzta Do'Urden. . .Czy mamy pozwoli . .Masz chroni .

by us ucha rozkazu. patrz na ka dy nasz ruch. Wyci gn r k . To nie nadzieja na prowadzenie kolejnej wojny o ywia a jego ruchy. . trafiaj c w zbli aj ce si wodne trolle. Uderzy a kolejna b yskawica. czy pozwoli mu odej .skragów. Pojedynczy. . jego niezrozumienia dla sposobów dzia ania drowów. Jeden d ugi skok umie ci Guenhwyvar na pozycji do ataku. Kiedy potwór za nim ju mia wbi mu pazury w plecy. .Nie spodoba ci si ycie dridera. e energia w ruchach Zaka oznacza a ch zabijania.Chro swego brata . odgaduj c nikczemne my li matki i u miechaj c si z owrogo. Koncentrowa si na tym przed sob . Jak blisko byli teraz ze sob . Nie zniwelujcie naszej przewagi zabijaj c jednego z was -z y u miech pojawi si na jej ko cistej twarzy. by Drizzt na chwil straci wzrok. Kiedy wzrok . ale ci gle stoj cemu trollowi.doko czy a Briza.. kiedy zostali sami. cho my l o zabijaniu kap anek Paj czej Królowej bardzo go cieszy a.Pami tajcie. po czym ruszy a. odcinaj c n dznej istocie drog do wody. pomy la Drizzt. jak je nazywano . Drizzt zako czy walk ze swoim trollem i odwróci si . Driz/t nie by zwyk ym drowem.swego brata. Kolejny skrag wyskoczy z wody tu za jego plecami. jak to robi z wi kszo ci otaczaj cego go wiata. a wielka kocica otar a si o ni . -Do mnie! Pantera otar a si jeszcze o nogi Drizzta. Drizzt rozumia . nie waha a si . Nic nie cieszy o go bardziej ni szansa na dokonanie zabójstwa. Drizzt spodziewa si tego. Briza b dzie dobr spadkobierczyni domu! U miech Dinina sta si jeszcze szerszy.Tobie powiem tak . moja rodzino . .w lep uliczk na ma ym pó wyspie. e zauwa y drugiego przeciwnika. nie wiadom niebezpiecze stwa.Guenhwyvar! . zadaj c g bokie rany bezbronnemu. .powiedzia a Malice.Je li pojawi si odpowiednia okazja. Decyzj podj to za niego. *** B yskawica uderzy a ponad czarnymi wodami podziemnego jeziora. ale opiekunka i tak wyja ni a mu to z rado ci . rozmazany ruch Drizzta pozbawi istot wyci gni tych ramion. na tyle blisko. przywróci Zakowi nadziej .. jak misj dla ciebie przeznaczy am.zacz a. .Albo oddam ci pod s d Lloth. Skrag zbli a si . Zazwyczaj samotny drow stoj cy naprzeciw wodnego trolla nie mia by przewagi. do tej pory przyczajona w cieniu u podstawy pó wyspu.. e obserwuj nas nieprzyjazne oczy. kto jest naszym wrogiem. .S ysza e . W jaskini rozbrzmiewa y odg osy bitwy. co z tego wyniknie. Drizzt szybko doko czy dzie a.. zanim ten zd y zareagowa . Drizzt nie wiedzia .Ale je li dowiecie si . zbyt dobrze znaj c mo liwo ci regeneracyjne trolli. kiedy Opiekunka Malice stan a mu na drodze i zatrzyma a go w kaplicy. Zak jak zwykle pierwszy wyszed z kaplicy. Drizzt patrzy na niego. czekaj na odpowiedni chwil . . zlekcewa y go tak. Nie znios pora ki! Drizzt cofn si przed si jej g osu. ale nie da po sobie pozna . Drizzt zap dzi jednego z potworów . czy ma i za fechmistrzem. by uderzy .Id cie zatem. . .us ysza ponure ostrze enie. a Drizzt ma chroni ciebie. by podziwia dzie o pantery. To raczej pokaz naiwno ci Drizzta. który powali niespodziewaj cego si niczego skra-ga. jak przekonali si pozostali cz onkowie patrolu w ci gu kilku ostatnich tygodni. Malice popatrzy a na najstarsz córk z aprobat . ale. Drizzt opad na kolana i krzykn Teraz! Ukryta pantera. tym razem jeszcze szybciej. który rzuci przed chwil czar.krzykn Masoj Hun'ett. . my l c.

Opiekunka Malice bacznie go obserwowa a. od kiedy patrol Drizzta wyruszy z miasta. Masoj chcia . Zbyt cz sto pantera opuszcza a go. ch opak rzuci pochodni do wody. Bitwa wygasa a. który patrzy na niego uwa nie z boku.powiedzia cicho. którzy chcieli zaj ich miejsca. jak cierpi z powodu Drizzta. nie chc c widzie . który prze ar jego ycie.Kolejny dzie . Zastanawia si . jak bezbronny by czarodziej rzucaj cy czar. Czy Zak b dzie kiedy potrafi znale rozwi zanie dylematu zwi zanego z najm odszym Do'Urdenem? Fechmistrz wiedzia . e nie mo e opu ci domu. dreszcz niebezpiecze stwa i wiadomo . e rany stwora nie zrosn si . ale poza tym niewiele ich czy o. e wyczu a.i e wróci a ona bezpiecznie do domu na Planie Astralnym. Rzuci figurk pod stopy. .powróci . zabijanym z konieczno ci.Daj rozkaz. .Kolejny pokonany wróg. . Czarodziej nie wiedzia . Drizzt nie zapomnia spotkania w kaplicy Domu Do'Urden. chroni a go przed wrogami . Zak przypomnia sobie czasy.Uformowa szyk! . widz c ten pokaz szermierki. gobliny i orki ruszyli. Tylko ogie dawa pewno .rzuci jeszcze raz okiem na Dinina . a po chwili na ca ym placu rozb ys y pochodnie. e kocica czu a si lepiej u boku wojownika. kolejne wspólne . Zak cz sto bywa jej kochankiem. pozwalaj c mu nawet zmartwychwsta . . Drizzt poszed w drug stron . e b dzie musia nied ugo obróci swe sejmitary przeciwko drowom. co robi bardzo cz sto. Ka dego dnia Drizzt stawa si silniejszy. Opiekunko SiNafay . Zak by rozdarty mi dzy ch ci opuszczenia miasta i walczenia u boku Drizzta oraz nadziej . co posiadali. by zabi go nied ugo. by szuka skarbów trolli i odziera skragi ze wszystkiego. jak pantera jest karcona. kiedy on i Malice k ócili si o Vier-n . co dzia o si zawsze.Guenhwyvar . Drizzt wiedzia . czy b dzie w stanie pokona Drizzta. e Drizzt nie yje. Byli inni. czy go to obchodzi. Czarodziej Domu Hun'ett zauwa y jednak Dinina Do'Urden. . równie tym razem szybko ko cz c walk . ale wiedzia równie .i Äprzyjació mi". by przyzwyczai oczy do ciemno ci. zauwa y Drizzt. Kawa ek dalej Drizzt zaatakowa kolejnego skraga. e obraca bro przeciwko z ym potworom. pragn c umie ci b yskawic dok adnie pomi dzy opatkami m odego Do'Urdena. Jednak nawet tutaj Drizzt nie potrafi uciec przed letargiem. przy którym sta Drizzt.Naucz si lojalno ci! .rozleg si rozkaz Dinina. . ale zastanawia si tak e. by Guenhwyvar by a u jego boku. *** Drizzt os oni oczy wypalaj c rany martwego trolla ogniem. Bowiem. Lubi emocje zwi zane z patrolowaniem. cho prowadzone w a nie bitwy toczono przeciwko potworom Podmroku. na której mu zale a o . kiedy on i kocica dzia ali razem.rozkaza . Masoj patrzy na plecy odchodz cego Drizzta. a to si jej z ca pewno ci nie podoba o. Masoj pokr ci g ow . by walczy u boku Drizzta. kiedy niewolnicy. Zak wiedzia . wszechogarniaj c rezygnacj . Wiedzia . czy zgin którykolwiek z dwunastu towarzyszy. która sz a za nim krok w krok.wyszepta Masoj. *** Zaknafein spojrza na Menzoberranzan.krzykn Masoj na Guenhwyvar. Masoj wiedzia . Kiedy p omienie ogarn y cia o trolla.Odejd ! . a potem przystan na chwil . e ma jedn towarzyszk . e patrol powróci z wiadomo ci . jak d ugo jeszcze b dzie zdolny do wykonania zadania i ju zastanawia si .

ca e stulecia temu. e uda mu si wp yn na post powanie ch opca? Najwyra niej tak. by powstrzyma zalewaj ca j fal religii Paj czej Królowej.czekaj c jak zwykle na bezpieczny powrót Drizzta. Wygl da teraz przez okno. jaki wp yw ma na Drizzta. Nawet on sam nie wiedzia . cho Zak nie by pewien.dziecko. a Zak nie móg nic zrobi . jej los przes dzono od chwili urodzin. e jego dylemat zostanie rozwi zany przez pazury i k y jakiego potwora. Czy Malice ba a si . Vierna by a kobiet . w milczeniu obserwuj c powracaj ce patrole . . czyjej obawy by y uzasadnione. ale w sekrecie maj c nadziej .

e Vierna nie rzuci a na niego czaru wykrycia k amstwa.mówi a dalej Vierna. .Zrobi . Vierna unios a d o . cho Alton. .zapyta a ostro Vierna. który przyszed zap aci Pozbawionemu Twarzy za zabicie Altona! Oczywi cie Alton nigdy nie wypróbowa eliksiru.Tylko plotki .odrzek Alton. Wiedzia . dlaczego ponad trzydzie ci lat temu nieznajomy pos aniec przyniós mu s oik jakiego lekarstwa. mojego brata. dowiaduj si od ciebie. Pozbawiony Twarzy .Wiemy o pora ce przy ostatniej transakcji -powiedzia a.S ysza e je? . S ysza e je. Alton zamilk . opiekunka Malice odnawia a sw sie szpiegów i zabójców.wyj ka Alton. . . Dom Do'Urden wykorzysta wcze niej Pozbawionego Twarzy w swoim spisku . próbuj c ukry strach.obieca a Vierna . Alton niemal si zach ysn . Zamaskowana posta bya agentem Domu Do'Urden.Tym razem twoja zap ata ci nie zawiedzie . Nale a a do Nalfeina. by go uciszy . który dom spiskuje przeciwko Domowi Do'Urden . Vierna Do'Urden przychodz ca do niego w takiej chwili nie mog a by kierowana zbiegiem okoliczno ci.Ale. . .Nie tyle. . Ale nawet on nie by na tyle g upi. najwyra niej uspokojona wyja nieniem.powiedzia a Vierna i opu ci a czarodzieja. . e Dom Do'Urden zapewni sobie wiernego agenta na terenie Akademii.I ja ci witam.Opiekunka Malice wyra a ubolewanie. jak s dz ? . e eliksir.Dom Do'Urden posiada lask czarodzieja. Pozbawiony Twarzy . zaczynaj c rozumie . o co ci prosi Opiekunka Malice .Czemu zawdzi czam wizyt mistrzyni Arach-Tinilith? .Opiekunka Malice znowu po czy a rodzin . by was powiadomi .wyj ka Alton. . !W mijaj c Altona w drzwiach do jego prywatnej komnaty.S uchaj uwa niej plotek.westchn Alton. .mówi a dalej Vierna. wi c musisz by tutaj okiem i uchem Do'Urdenów. Do tej pory nie wiedzia em nawet. dlaczego Vierna zjawi a si u niego. . co wysokiej kap ance zdarza o si w obecno ci m czyzny bardzo rzadko. . który zgin w czasie bitwy w Domu DeVir. dopiero teraz rozumiej c. . e Dinin Do'Urden równie zrezygnowa z pozycji w Akademii. nie potrafi c znale innych s ów wobec tak niezwyk ej propozycji. -Mój brat i ja opu cili my Akademi . . pewna.To wszystko.Je li dowiesz si ..próbuj c zabi Altona! Teraz.Istniej pog oski o wojnie.powiedzia a Vierna. oszo omiony sytuacj prawie jej nie s ucha . .odrzek Alton. Vierna odpr y a si . .laska b dzie twoja! Prawdziwy skarb za tak niewielk przys ug .Wróci am do domu. ale nie ma czarodzieja godnego jej noszenia.18 Tajemna komnata Witaj. . Alton pragn rzuci si na ni . . by przeanalizowa wiadomo . *** . Mistrzyni Vierno . co b d móg . Przy jego szcz ciu zadzia a by i przywróci rysy twarzy Altona DeVir. e chodzi o Dom Do'Urden.powiedzia a wysoka kap anka. Sk oni a si nisko.Niewiele .powiedzia a.Ju nie mistrzyni . który otrzyma e za zabicie Altona DeVir nie przywróci rysów twojej twarzy. nie chc c rozgniewa pot nej kobiety. kiedy w Menzoberranzan szeptano o wojnie.. -Alton móg tylko mie nadziej .

powiedzia a w ko cu.. .Co z Domem Hun'ett. rozwa aj c mo liwo ci. .Nie. . .. . . Moje gratulacje. e Dom Hun'ett stanowi dla niego zagro enie.Wr cz przeciwnie. .Co podejrzewa? .Vierna i Dinin zostali wys ani jako szpiedzy ambitnej Opiekunki Malice.powiedzia szybko Alton.krzykn Alton. Je li chce uczyni cz onka mej rodziny swym informatorem. kiedy Opiekunka Malice pozna prawdziw to samo Pozbawionego Twarzy? .warkn a SiNafay. g upi DeVirze. . któr obróc w odpowiedniej chwili przeciwko niej! .To ju wiem . powinna przyj do mnie po pozwolenie . .Dinin i Vierna Do'Urden zrezygnowali ze swych funkcji . e Pozbawiony Twarzy to Gelroos Hun'ett. . . oniemia a.krzykn a. nie! . Staniesz przed Opiekunk Malice.Co mamy zatem zrobi ? Co ja mam zrobi ? Opiekunka SiNafay zastanawia a si ju nad nast pnym ruchem.. nie chc c.zauwa y Alton.powiedzia Alton. .Mamy wi c wietn okazj . e móg by wprowadzi j w b d? .odrzek a SiNafay. . . by nie wci ga a Domu Hun'ett w swoje k opoty.S ysza em.powiedzia . wiesz.stwierdzi Alton.Opiekunka Malice! -poprawi a go twardo SiNafay. . a potem wybuch a miechem. .Doskona a przykrywka . Mistrzyni Yiern Do'Urden! .Malice nagrodzi mnie lask o wielkiej mocy .Co b dziemy mie .Mia em dzi go cia. kiedy wyjdzie na jaw najwi ksze k amstwo? .odpowiedzia a SiNafay.odrzek Alton.Zrezygnujesz ze swej funkcji .Kiedy Mistrzyni Vierna wróci. . . .To prawda . ironio ycia! . .Czy s dzisz. e Dinin i Vierna zostali wys ani do Akademii tylko po to. . w przeciwnym razie nie przychodzi by do ciebie po informacje. Je li przejrzy twoje k amstwa.powiedzia a SiNafay. a potem przysiad a na ma ym stoliczku.odrzek strapiony Alton.Powrócisz do Domu Hun'ett pod moj opiek . .Teraz podejrzewaj k opoty .zgodzi a si SiNafay.To nie wszystko .Rozumiem .rozumowa Alton. Rozejrza a si z pogard po za mieconym i spalonym pokoju. SiNafay nie mog a pozwoli m czy nie okazywa braku szacunku matce opiekunce. cho by Baenre.Dom Do'Urden nie wie. . kiedy tego samego wieczoru przysz a do niego jego przyszywana matka opiekunka. a nie przysz aby do Hun'etta. powiedzie jej.Taki czyn móg by równie wskaza Opiekunce Malice Dom Hun'ett .Nie podzielisz si tak informacj z pomniejsz kap ank .Jestem gotów zaryzykowa .odrzek a SiNafay Hun'ett. . e niepokoi j z powodu wiadomo ci. Pójd do Opiekunki Malice w udawanym gniewie. ale Dom Do'Urden zdo a umie ci z nimi Dinina.Ale tak b dzie najbezpieczniej.Zatem Masoj jest w niebezpiecze stwie . Mimo tego e ona i Malice mia y zosta wkrótce otwartymi wrogami. . . by dogl da edukacji ich brata .zapyta a SiNafay. by mnie zabi ! SiNafay zamilk a. które s jej znane.Och. .Nie prawdziw . co si stanie z twoim cia em? Alton prze kn g o no lin .Wie. . .Masoj wyruszy na patrol z Drizztem. Dom Do'Urden chce zatrudni mnie jako szpiega. gdyby podejrzewa a nasz dom. by pogr y Dom Do'Urden w chaosie! . jak kiedy zatrudni Pozbawionego Twarzy. . Opiekunka Malice zna twoj to samo . siadaj c naprzeciw opiekunki.roze mia si .Nie .powiedzia Alton z podnieceniem. .Móg by . nasza pozycja ulegnie wzmocnieniu! .broni . by SiNafay by a z a. krzy uj c r ce na stole.Je li wska na inny dom.roze mia a si SiNafay. Na twarzy Altona pojawi o si przera enie.którego .

je li czasy nie by y naprawd kryzysowe.Nigdy nie mieszaj osobistych uczu z polityk ! . Alton od pocz tku wiedzia .Czy Opiekunka Malice przysz a do ciebie? . znajdowa a si niewielka. . w po udniowej cianie jaskini. przera ony. Czy Opiekunka SiNafay da a pozwolenie Gelroosowi Hun'et-towi na zostanie agentem. wszystkie wysadzane klejnotami i l ni ce w blasku wiec. zda sobie spraw z tego. e przynosi wa ne nowiny. chwyci a Altona za po y szaty i przyci gn a go na kilka centymetrów od swojej wykrzywionej twarzy. ale znikn w oka mgnieniu.Kary? . stara i zniszczona kobieta o z o liwych oczach i ustach nie przyzwyczajonych do u miechu. mój strach móg by skierowa uwag Malice na który z wielkich domów.Trzydzie ci lat temu. co wymaga oby ukarania. ale w samej komnacie czu si nieswojo. U szczytu paj czego sto u siedzia a Opiekunka Baenre. SiNafay . Usiad na ko cu sto u w kszta cie paj ka.powtórzy a Baenre. a mo e nawet spisek kilku domów . po o y a mu d o na kolanie i mrugn a do niego uspokajaj co.Opiekunka Malice z pewno ci b dzie mia a o czym my le i czym si przejmowa ! Alton nie s ysza ostatnich komentarzy SiNafay. . e przekroczy granice swej pozycji. nie zdarzy o si nic. . a od incydentu z konfliktem Te-ken'duis-Freth nic si nie wydarzy o. kiedy ka dy zaj wyznaczone krzes o. które s u y o tylko jako miejsce spotka rady rz dz cej miasta. . pompatyczne i z owrogie.tym razem jej nie udziel ! SiNafay u miechn a si na my l o mo liwo ciach p yn cych z takiego spotkania. gdyby nie by a pewna. ale nie oderwa a od niego badawczego wzroku. Po prawie pó wieku studiowania zwojów w wietle wiec w Sorcere.By przedyskutowa wymierzenie kary . Mi dzy o mioma w ochatymi nogami sto u umieszczono trony matek opiekunek. O ile wiedzia a Pierwsza Opiekunka. by trzeba .Czy wtedy po nie przysz a? . najpot niejsza osoba w Menzoberranzan.warkn a male ka. dzi ki któremu Opiekunka SiNafay b dzie mog a zrealizowa swe zdradzieckie plany. *** Przy ko cu g stwiny grzybów. . Matkom opiekunkom si to podoba o. e Alton zapomina o swej podrz dnej roli w konflikcie.odwa y si zapyta . ciesz c si z dodatkowych mo liwo ci. SiNafay. zabójc maj cym doko czy eliminacj DeVirów? Na twarzy SiNafay pojawi si szeroki u miech. na niskim.Z jakiego powodu zwo a a rad ? . Od czasu do czasu osobista nienawi do Domu Do'Urden sprawia a.powiedzia a. Matki opiekunki uwa a y swe miejsca za czysto honorowe i nie lubi y si spotyka . ale niezwykle silna opiekunka. a w jej g osie brzmia a wyra na gro ba.Co masz na my li? . w której zbudowano Menzoberranzan. . siedz ca u boku Altona. Po chwili wesz y opiekunki. e by tylko pionkiem w intrydze pomi dzy Domem Hun'ett a Domem Do'Urden. Nie odwa y aby si zwo a zebrania rady. ale pragn cy zna odpowied .powiedzia a Baenre za wszystkie przyby e.Mój gniew. . Dym z setki s odko pachn cych wiec wype nia powietrze.Jeste my ju . Patrz c teraz z pod ogi na obna on si SiNafay. Alton nie mia nic przeciwko wiat u. . .odrzek a SiNafay. S owa o jej pozwoleniu Ätym razem" da y mu do my lenia. cho jego s owa by y ledwo s yszalne.mówi dalej Alton. Ostatnie lata by y w mie cie niezwykle spokojne.zapyta a SiNafay nie nad aj c za my lami Altona. wszystkie rzuca y m czy nie pogardliwe spojrzenia. kiedy opiekunka rzuci a stolikiem przez ca y pokój. a na pewno nic tak ra cego. Za elaznymi drzwiami by o pojedyncze pomieszczenie. zaskoczona. silnie strze ona jaskinia. prostym krze le przeznaczonym dla go ci rady. . -1 nigdy wi cej nie zadawaj mi takiego pytania! Rzuci a Altona na pod og . niezb dnym ogniwem.

e Opiekunka Malice pragn a miejsca w radzie rz dz cej.Daermon N'a'shezbaernon. nic nie rozumiej c. . . e ktokolwiek wskazuje na Opiekunk Malice.powiedzia a Opiekunka Baenre. Dom DeVir ju nie istnieje. SiNafay daleka by a od niepokoju. Po co nam to? Opiekunka Malice jest w askach Paj czej Królowej. kiedy gin Dom DeVir. -Odpowiedzi by y pe ne niedowierzania okrzyki. .zapyta a Opiekunka Baenre. .O sprawie ju zapomniano! Opiekunka Baenre uciszy a wszystkich.zapyta a jedna z opiekunek. i to szybko.by o zwo a rad rz dz c . . Nie mo na nawet tego rozwa a tak d ugi czas po wydarzeniu! Znasz nasze prawa.To dlatego zebra am rad rz dz c .powiedzia kto inny.Inni w to w tpi . . a je li wzi pod uwag si jej domu.Nie Gelroos . . . . . zas uguje tylko na nasze pochwa y.Przez Dom Do'Urden . ukrywaj c si przed atakami Domu Do'Urden! Baenre szepn a jakie polecenie opiekunce po swojej prawej stronie. Dom Do'Urden.odrzek a.Ale istnieje! .wyja ni a Opiekunka SiNafay. . w ród których s ycha by o g ównie podziw.To niejedna osoba . .powiedzia a sucho. .Wszyscy pami tamy upadek Domu DeVir . .Jak si nazywasz . za pomys owo i instynkt przetrwania. zanim protesty przemieni y si w otwarty atak . Z tego co wiedzia a Baenre.zapewni a j opiekunka. . . czego SiNafay si spodziewa a.zapyta kto .Powinna wyja ni oskar enie.Gelroos Hun'ett umar tej nocy. .Jak miesz mówi co takiego? .Trzydzie ci lat! .Nie mo na rzuca takich oskar e .Dom Do'Urden? . .odrzek a Opiekunka Baenre. a ta wypowie s owa czaru.zapyta a Opiekunka Baenre. czerpi c si z to samo ci. a potem zaczeka a. Wiadomo by o powszechnie. czuj c co pomi dzy w ciek o ci a desperacj .musia a zapyta Baenre. .Domu DeVir ju nie ma .Mówi prawd .Mam odpowiedni powód .Syn Opiekunki Ginafae i ucze Sorcere w nocy ataku Domu Do'Urden. . Spojrza a na wszystkich obecnych. .wyja ni a szybko SiNafay. SiNafay wiedzia a.SiNafay . . Jak na m czyzn pokaza e wielk odwag i m dro . jak zaplanowa a i jak mia a nadziej .Jestem Alton DeVir . SiNafay? .Gratulacje.odrzek a SiNafay. Kilka z opiekunek rz dz cych wyra a o swe zaniepokojenie Domem Do'Urden. .co w sali rady zdarza o si cz sto. Alton DeVir przyj funkcj i to samo Gelroosa.zacz a SiNafay. by si o nie stara . a Dom Do'Urden mia dwoje instruktorów w Akademii.W tej osobie! . Wszystko przebiega o dok adnie tak.Gelroos? . je li droga ci jest twoja reputacja.To dom -powiedzia a ostro. .O jak zbrodni oskar asz Dom Do'Urden? . a nie na kar . . Wokó sto u rozleg y si szepty. Baenre pokaza a SiNafay gestem. . e gra idzie o co wi cej ni reputacja ² w Menzoberranzan fa szywe oskar enie by o zbrodnia równ zabójstwu. mia a wszelkie podstawy do tego. .Czy to s owa strachu. Altonie DeVir. . wstaj c z fotela. Ten m czyzna.No dobrze. badaj c ich zainteresowanie.Kto na ni zas u y ? . zaskoczona. a potem zwróci a si do Altona. Malice pozostawa a w askach Paj czej Królowej. by usiad a. e rada nie mo e wymierzy kary za czyn pope niony tak dawno. Zdj a kaptur z g owy Altona. Nie ma go! Alton poprawi si lna krze le. Z pewno ci oboje wiecie. któr tak d ugo ukrywa .powiedzia Alton. bowiem wyk ona atak doskonale. Baenre spojrza a na opiekunk u swego boku.powiedzia a odwa nie SiNafay. . SiNafay . Teraz rozleg y si gro ne sapni cia.kaza a mu powiedzie . Je li Dom Do'Urden rzeczywi cie pope ni ten czyn.przypomnia a jej Opiekunka Baenre. a jej dom ma wielk przysz o .podkre li a SiNafay. -Siedem z nas zasiada o w radzie rz dz cej u boku Opiekunki Gina-fae DeVir.

.pro ba Altona DeVira .Czy strach? Dla mnie wygl da to tak. Pierwsza Opiekunka wypowiedzia a s owa. które chcia a us ysze SiNafay. . siostry . a w jej g osie zabrzmia gniew. 19 Obietnice chwa y . wywo uj c zgodne skinienia g ów opiekunek. Opiekunka Baenre spojrza a na pozosta e opiekunki i z wyrazu ich twarzy dowiedzia a si . Malice by a pot n opiekunk . mia a nadziej Baenre. . z których jedn jest ten ch opiec.Musisz pokaza nam lepszy powód. Niech Hun'ett i Do'Urden walcz . je li mamy uderzy na Dom Do'Urden. Drizzt. a jej rodzina zas ugiwa a na miejsce wy sze ni dziewi te.potwierdzi a SiNafay.musi zosta uznana za legaln . . Berg'in-yon sp dzi dziewi lat. gro ba ze strony Opiekunki Malice zostanie zlikwidowana. Dom Do'Urden ma zaiste wielk przysz o .odrzek a SiNafay. czy ostro no . prawda? .powiedzia a cicho SiNafay. w ich poszukiwaniu chwa y. e si dzi wcale nie spotka y my. .Zaiste .Ta sprawa po trzydziestu latach nie le y ju w gestii rady rz dz cej. . moja pro ba . e jego imi zad wi czy bole nie w uszach Opiekunki Baenre.Dla wspólnej korzy ci.Tak post pi Dom Hun'ett! .Alton jest teraz Hun'ettem.Jak to dobrze.Dom Hun'ett za nim stanie? . który brzmia bardziej jak kaszel. na które zas ugiwa . zast puj c w niej SiNafay.zapyta a inna opiekunka.zapyta a Opiekunka Baenre.odrzek a szybko SiNafay. cokolwiek si stanie. . . co postawi jej syna na miejscu. . ale nie tak.Nie pragn tego . Je li dojdzie do walki. ciche przyzwolenie rady rz dz cej Menzoberranzan.By prosi was o przymkni cie oczu . Malice pewnie zasi dzie w radzie.U miechn a si niegodziwie i spojrza a wprost na Pierwsz Opiekunk . teraz zaciekawiona i rozbawiona. Domaga si zemsty za zbrodni pope nion na jego rodzinie. jest pod moj opiek . Jej syn. e opiekunka Domu Hun'ett wykorzystuje n dznego DeVira do w asnych celów. pewien m ody Do'Urden padnie w walce. równie bardziej rozbawiona ni rozgniewana. .zapyta a Opiekunka Baenre. .og osi a Opiekunka Baenre.To po co nas k opoczesz? .Zemsta? . jak si tego spodziewa a SiNafay.Ku korzy ci naszych synów.Czy to zemsta. za Opiekunka Malice pragnie zasiada w radzie rz dz cej. znajduj c si w klasyfikacji tu za wspania ym m odym Do'Urdenem. Dom Do'Urden aspiruje do wy szej pozycji. Wojna mi dzy Hun'ett i Do'Urden przyniesie wszystkim korzy ci. . a to zagro enie dla Domu Hun'ett. e my la y podobnie.odrzek a Opiekunka Baenre ze miechem. .celowo wspomnia a o Drizzcie. . najlepszy w klasie .Tak .Sprawa jest rozwi zana. a jako yj cy cz onek zaatakowanych ma prawo do oskar enia. By mo e. maj c cztery wysokie kap anki i wiele innych broni. . wiedz c.

. Nie zrobimy tego. móg by znale jak nadziej na przysz o swego ludu. do wniosków. . gdy przysz y mu do g owy. . Minuty sp dzone w samotno ci dawa y mu czas. . . któr boj si pój .Kocica jest moja! .Do nich nale y wiat dziwny i z y.Ale nasi najwi ksi wrogowie nie czaj si w pozbawionych wiat a jaskiniach naszego wiata .odrzek Drizzt. e w jaki sposób Guenhwyvar rozumie jego dylemat. u ywa ich nazwy niczym litanii przeciwko wszystkiemu. Ohydne i g upie.Czy nie nauczy e si jeszcze. chc c rozproszy obawy brata. Za naszej przysz o ci. co zapewnia o Drizztowi odrobin bezpiecze stwa i towarzystwo. nigdy nie os dzaj ca i zawsze zgadzaj ca si . .e Guenhwyvar zostanie wystawiona w szpicy patrolu razem z Drizztem. Drizzt pami ta dobrze sw rado .rozleg a si za nim odpowied . którego potrzebowa . Zawsze kiedy znajd wskazówk prowadz c mnie do prawdy. ko cz c dyskusj . jakimi torami toczy a si nasza historia i dok d prowadzi nas nasza przysz o ? .Faerie . dowódca patrolu. czego nienawidzi w yciu. Celowo odszed od reszty patrolu dalej ni mu radzono. w którym jeste my teraz. a s owo to wywo a o w nim burz uczu . ale podejrzewa . .odrzek na to Dinin. jakby rozumia a ka de s owo. wpatruj c si w pustk korytarza przed sob . zawsze czekaj c.Wype niaj szczeliny Podmroku. Poklepa Guenhwyvar po ebrach i pozna po rozlu nionych mi niach kocicy. . kieruje mnie ona na cie k .powiedzia Drizzt.ale po co to wszystko? Spojrza g boko w oczy pantery i odnalaz w nich wspó czucie. a tak e miejsca. co znaczy by drowem? .Gnomy s poza naszym zasi giem .za niesprawiedliwo spo ecze stwa drowów. Gu-enhwyvar. . wiedz c. . nie rozumiem.Drizzt wiedzia o kim mówi Dinin. Zaj ty codziennymi obowi zkami Drizzt nie my la o nich zbyt cz sto. Po nieznanych wzorach ciep a na cianach Drizzt pozna .Ani kim jest mój lud. Kocica popatrzy a na niego. ale zawsze.stwierdzi Dinin. o tym. e w pobli u nie ma wrogów.Mo e nadal nie wiem. jak wyp dzi y drowy do wn trzno ci wiata.Niezliczonych wrogów . Przez ca e ycie uczono go o tych z ych kuzynach.zapyta Dinin. Drizzt ufa .ÄOhydne gnomy". Masoj przywo ywa Guenhwyvar z Planu Astralnego i nakazywa jej uda si naprzód. Racjonalnie Drizzt musia odrzuci legendy o wojnach elfów jako kolejne z nieko cz cego si strumienia . na którego twarzy wida by o powa ne obawy. Gdyby Drizzt móg jako obwini elfy z powierzchni -jak obwinia je ka dy drow .zamy li si Drizzt. . .przypomnia Masoj Dininowi. Kiedy tylko pozwala a na to magia figurki. których nie potrafi przyj . a nasi wrogowie ugn si pod nasz si .Wsun sejmitar do pochwy i przykl kn obok pantery. kim jestem . . a opu cimy gard .Czy nie zrozumia e .To by y pierwsze lekcje. a Drizzt po o y d o na g owie swej najlepszej przyjació ki. tydzie wcze niej. Drizzt odwróci si nagle i zobaczy kilka kroków za sob Dinina. a maj c innych daleko za sob móg si odpr y i nacieszy spokojem. tak powiedzia o nich mój brat.S na tyle cwane. by upora si ze swymi pomieszanymi emocjami. kiedy znale li my lady przy sadzawce. e jego brat co ukrywa.Uciek y . id c u boku wielkiej pantery. -Zaczynam si zastanawia . delikatnie drapi c Guenhwy-var po plecach.Jeste drowem . .Nie w tpi w przydatno takich patroli .powiedzia Dinin z chytrym u miechem.wyszepta Drizzt. jakie otrzymali my. -A ty jeste mój! . czy to wszystko jest co warte -wyszepta Drizzt do kocicy.Znalaz e trop? .tylko w tym tygodniu pokonali my tuzin potworów.Znasz naszych wrogów .Znam nasz histori tak . by a dla Drizzta doskona ym s uchaczem. .powiedzia Drizzt. .wyszepta Drizzt. . . . e Guenhwyvar zatroszczy si o nich. e wyszli poza granice swego terenu.odrzek Drizzt z g bokim westchnieniem.ku w ciek o ci Masoja Hun'etta . by uciec naszemu patrolowi. kiedy Dinin og osi . . jak jej ucz w Akademii . które mog y przynie wielk szkod miastu .

rozczarowanie. -Wsta z pod ogi i ruszy z powrotem. B dziemy tymi. Zazdroszcz ci.Czymkolwiek s . nie wiedz c jak interpretowa rozpaczliwy wyraz jego twarzy. . *** . w które ci niebawem poprowadz . ciemi yciele naszego ludu. by móg by pewnym. móg by pozby si obu Do'Urdenów.Moja siostra by a tam raz na wyprawie.mówi dalej Alton . . którzy wymierz wspania y cios w imieniu Paj czej Królowej! Drizzt my la .W czasie wyprawy dwadzie cia lat temu.k amstw. . w którym sam mia e udzia ? -zapyta Masoj. .Poza tym . mój m odszy bracie. Menzoberranzan .powtórzy .odrzek Dinin.nieprzewidywalnie .My l . Wspania e do wiadczenie.Za dwa tygodnie opu cimy Menzoberranzan . gdzie nie ma w cib-skich oczu. którzy zmusili. Nie wiedzia . mo e te odebra mu co bardzo wa nego. . jak jest na powierzchni i stanie twarz w twarz z prawd o elfach.Powierzchnia! . .Faerie . . Sorcere wydawa o mu si tak odleg przesz o ci . przypomnia o mu. bardzo zaciekawiony. . . którzy wywr zemst na naszych najbardziej znienawidzonych wrogach. czego jestem pewien . a wtedy nie b dziesz ju s u y w patrolach.S takie. .Je li patrol dobieg ju ko ca. . . e rozumie.A teraz wyrusza tam twój patrol.zapewni Drizzta.Ja nie id . Drizzt odwróci si i spojrza na brata ciekawie.Czy zapomnia e o orzeczeniu. . Masoj wyjrza przez ma e okienko w pokoju Altona w Domu Hun'ett i rozejrza si po dziedzi cu. ale my l by a zbyt niezwyk a..Wybrano nas do czego? . . .nie wysy a wypraw na powierzchni od dwóch dekad. co powinien czu . . które zna od tylu lat. .Elfy! . Drizzt obejrza si przez rami .pod otwartym niebem . do czmy do pozosta ych bli ej miasta. sta si on dla niego codzienno ci . e aden czarodziej nie mo e si zbli y do powierzchni! .zapyta Drizzt. e o ile prawda o elfach mo e by wyt umaczeniem mrocznego wiata jego ludu.. . pokazuj c placem na Altona. przypominaj c sobie spotkanie. .Dwa tygodnie. powiedzia a. maj c u boku Guenhwyvar.Wybrano nas do wyprawy na powierzchni ! Drizzt nie cieszy si tak otwarcie jak jego brat. przyt pia o jego rado . a ty z pewno ci odegra e wielk rol w zapewnieniu nam takiego zaszczytu. ale w sercu czepia si desperacko ich s ów.wyja ni .Oczywi cie .Jak d ugo? . . Dinin roze mia si z niewyczerpanego sarkazmu brata.Wybrano nas.Dlaczego? .wykrzykn Dinin. zaniepokojony coraz g o niejszym tonem g osu swego brata.wyja ni Dinin. e magia drowów mo e dzia a inaczej . cho w domu Hun'ett mieszka zaledwie od kilku tygodni..powiedzia Dinin z tym samym chytrym u miechem. Co bardziej realnego dla Drizzta.To rzadka okazja. e si domy lasz .na górze. którzy wygnali nas tysi clecia temu.stwierdzi Masoj.kusi Dinin. Spojrza ponownie na Dinina.Podró zabierze wiele dni i zaprowadzi nas wiele mil od miasta. . .Ale warto po wi ci ten czas.ku niezadowoleniu Lloth. niepewny tego. bo jeste my najlepsz z grup patrolowych. Dlaczego nie chcesz i ? .Uznali my.Bez warto ci i z e ponad nasze wyobra enie. mo e trzy .Spojrza na Masoja.. . To miejsce jest zbyt niebezpieczne na takie rozmowy.zamy li si Alton.Dwie dekady temu mistrzowie Sorcere zdecydowali. Przynajmniej zobaczy.Nie tak niebezpieczne jak miejsce. .zach ysn si Alton. . . .przerwa mu Drizzt.odrzek Alton. jak si o nich uczy e .Znam opowie ci . co mo e przynie taka misja. Do nast pnej wyprawy mo e up yn nast pnych dwadzie cia lat.

Nie bójcie si jednak.To by o tak dawno temu powiedzia . m cz c jej cz onków.odrzek . . by trzyma swe pragnienia dla siebie. Drizzt nie wiedzia .Tak g osi plotka.odrzek Masoj.zacz Drizzt. by czarodzieje w ogóle rozpocz li ledztwo w tej sprawie.Sorcere postanowi o. ucinaj c szepty. Wielka to dla was strata. . ze swymi starymi mistrzami. Lecz kiedy zbli a si czas wymarszu. bowiem Masoj wiele razy udowodni sw warto . si gaj c do kieszeni i wyci gaj c z niej figurk .powiedzia oboj tnie. .Nie ma adnego sposobu? . e Masoj do nich nie do czy. któremu g upi Drizzt tak bardzo zaufa .Nie ma . pójdzie z wami kap anka z Arach-Tinilith.Wiem. zapl tanie si w hipnotycznej sieci wyk adowcy. Dinin.oprócz Drizzta . e nie przynosi to ulgi Masoj owi. Z pocz tku Drizzt podejrzewa .Nasza taktyka na powierzchni b dzie inna .i z trudem powstrzymywali swój entuzjazm od wybuchni cia w formie dzikiego krzyku. którymi b dzie podró owa grupa.To by by a wymarzona okazja. . . Przez ca y niemal czas siedzieli wokó owalnego sto u w pokoju konferencyjnym. je li si oka e. g aszcz c delikatnie figurk Guenhwyvar. czego si b dzie trzyma . Drizzt zrozumia .. atwo odgaduj c.Ale wiem . spojrza gro nie na brata. . . magicznego s ug . e aden czarodziej nie wyruszy na powierzchni . .Móg bym porozmawia z Masojem . .Wys ana przez czarodzieje ognista kula uros a do niezwyk ych rozmiarów i zabi a kilku drowów.. . a nie zamkni tych przestrzeni i kr tych korytarzy. Kiedy tydzie przygotowa dobiega ko ca. Dinin uci krótko rozmow . cho ja uwa am.skarci go Masoj.zgodzi si Alton. a tak e.warkn Masoj i doko czy zdanie za Altona. Niebezpieczny efekt uboczny. Ostre spojrzenie Dinina da o mu odpowied na pytanie. wiedz c. a plany taktyczne by y sprecyzowane. próbuj c pozostawi mu promie nadziei. . by wyeliminowa Drizzta Do'Urden i jego brata...zapyta Drizzt pod koniec jednego ze spotka .Mówisz tak.Masoj Hun'ett zaczeka na wasz powrót w mie cie.Znam t opowie . Drizzt s ucha celowo tych historii. Drizzt zauwa y . nie zawiod jej.Gdzie nasz czarodziej? . Kiedy . pozwalaj c sobie. W tpi . . Okazj mo na stworzy . Dinin przej kontrol nad taktyczn stron misji. pokazywa mapy d ugich tuneli. Mistrza Wiedzy Hatch'neta i jego opowie ci o z ych elfach.Wszystko toczy si tak wolno w Men-zoberranzan.poprosi Drizzt. . Ale pod nieobecno dowodów. widz c.nie doko czy my li. zag uszaj c pe ne zadowolenia szepty innych. Kiedy opiekunka naka e mi dzia a . . e ten czarodziej pozby si po prostu kilku wrogów tak. e jednego z cz onków grupy z nimi nie by o.Prawda! . dopóki nie zapami tali dok adnie trasy. Powierzchnia to wiat du ych odleg o ci. nakazuj c nawet.wyja ni Mistrz Hatch'net. niezadowolony z tego. e nie s .Zostaje. Opowie ci musia y by prawdziwe. . e inni mog podziela niepokój Drizzta. s uchaj c szczegó owych planów czekaj cej ich przygody. .odpowiedzia . Tego równie s uchali ch tnie . . Byli zamiast tego dzie i noc zamkni ci w koszarach Melee-Magthere.powiedzia do ca ej grupy. Masoj u miechn si . jakby ju wiedzia . e si mu przerywa.Opiekunka SiNafay nie da a mi polecenia. ci gle na nowo. jak nazywaj to mistrzowie. . e Masoj przygotowuje si do wyprawy w Sorcere.powiedzia Alton. a na podobne uczucie nie mogli sobie pozwoli w takich trudnych chwilach. . e nie b dzie to zwyk a misja.Kocica nale y do Masoja .Masoj z nami nie idzie . .Szkoda . Zosta e ju ostrze ony.A co z.Do tego! . swego bezmy lnego. . jak umrze Drizzt Do'Urden -powiedzia Alton. W ci gu nast pnego tygodnia w ogóle nie wychodzili na patrole wokó Menzoberranzan. . *** Cz onkowie wybranego patrolu szybko zorientowali si . jak b dzie brzmia o pytanie.. . by wygl da o to na przypadek! .

nie maj c ju si y na tego typu w tpliwo ci.powiedzia ponownie zaciskaj c z by. *** Przez ostatnie dwa dni. Dla Dinina. 20 Ten obcy wiat Czternastu cz onków patrolu przemierza o wij ce si tunele i olbrzymie jaskinie. w wielkiej pustce obcego wiata. odpowied na pytanie o natur jego ludu. e teraz b dzie inaczej. z oczyma l ni cymi determinacj .. K ótnia nic nie da. a tak e najwi ksze niebezpiecze stwo. e z niecierpliwo ci oczekuje wymarszu. wywrze zemst na najbardziej znienawidzonych wrogach. . Wcze niej Drizzt zawsze walczy z konieczno ci. Nerwowa energia sprawia a.Tym razem . nawet je li sk oni Masoja do po yczenia pantery . jakby jego m odszy brat próbowa sam si przekona . cho czasem grupa musia a wspina si skalnymi kominami. Nie bra ju pod uwag mo liwo ci rozczarowania. a w takiej walce magiczna kocica mog aby sprawi wi cej k opotów. niewidoczny koszmar. podziwiaj c ich taniec w zwolnionym tempie. które nagle otwiera y si tu przed nimi.w co w g bi serca w tpi . Drizzt le a na pos aniu w nocy przed wymarszem i wykonywa przed sob zwolnione manewry sejmitarami. ni przynie korzy ci. Odegna od siebie marzenia i zmusi si do s uchania s ów brata. .. czy nadziei? Drizzt odegna to natarczywe pytanie. Drizztowi musia a wystarczy taka odpowied . Drizzt wiedzia . e jest coraz bardziej podekscytowany. Pomimo rozczarowania zwi zanego z Guenhwyvar Drizzt nie móg zaprzeczy . musimy ich otoczy . który sta si wrogiem publicznym jednocz cym wszystkie drowy. próbuj c usn . które zap dzi y si zbyt blisko jego domu. któr otrzyma od swych emocji. Tam w górze. e ca y czas poci y mu si d onie. a poprowadzi je honor jego ludu i odwaga. gdzie ka dy . kiedy plany bitwy by y rozk adane na najmniejsze szczegó y. . e mówi prawd . brzmia o to tak. Teraz ci cia i pchni cia b d zadawane z si .ju spostrze emy naszych nieprzyjació . który przygl da si Drizztowi z cienia przy drzwiach..Nie musimy posiada szpicy. mieszka y elfy powierzchni.Spojrza prosto na swego m odszego brata. -Tym razem. Musia w to uwierzy . nie by o na to miejsca w sercu drowa wojownika. Nies yszalni dzi ki magicznym butom i niemal niewidzialni w swych piwafwi komunikowali si tylko j zykiem gestów. w salach treningowych lub przeciwko g upim potworom.wyszepta do ostrzy. . Przez wi kszo drogi nachylenie gruntu by o ledwo wyczuwalne.Tym razem za piewacie pie sprawiedliwo ci! Po o y sejmitary obok ó ka i przewróci si na bok. Drizzt pozna chwa bitwy. a oczy bez przerwy rozgl da y si niespokojnie dooko a. Mia o to by najwi ksze wyzwanie w yciu m odego Drizzta. która ka e uderza w ciemi zców. Drizzt czu . której zawsze pragn . by zmniejszy odleg o ci. To by a przygoda. Czy te zapewnienia by y wyrazem przekonania.

.Ty pierwszy .Nie d u ej ni pó cyklu Na-rbondel.Nie wiem . patrz c przez w sk szczelin . jak mia by si przecisn przez tak szczelink . nic o niej nie wiedzia y.Zostan tutaj . Zawirowa y wokó niego czarne p atki. W zwodniczym aromacie Drizzt musia raz po raz przypomina sobie. maj c zwabi je do morderczego wiata powierzchni. . Drizzt spojrza nieufnie na brata. podesz a do jednej ze cian i przycisn a do niej policzek. do którego id . wiedz c. e czas wyrusza . niewielkiej dziury w kamiennej ostrodze wysokiej góry. Drizzt poczu . By a bezksi ycowa noc. e miejsce. Pod koniec tygodnia wszystkie drowy zauwa y y. Powietrze pe ne by o zapachów kwiatów i drzew. nasycone setkami zapachów obcych drowom. e krajobraz si zmienia. Mo e te zapachy by y tylko diabelsk sztuczk . czarniejsze ni jego skóra. nie mierdz ce siark podmuchy unosz ce si znad róde magmy. Przekroczyli granice ziem kontrolowanych przez potwory lub inne rasy. Wsun si w ni . Przerwa okaza a si nied uga. pod . Za ka dy zakr t wchodzili z uczuciem. a nawet krasnoludy duergary. kiedy jego cia o wróci o do zwyk ej formy. ale drowy. i poczu dreszcz przebiegaj cy wzd u kr gos upa.pokaza jeden z cz onków patrolu. . jak cia o Drizzta zw a si do grubo ci w osa i staje si dwuwymiarowym obrazem. Niewielu by o w Podmroku takich. ale szczelina nagle si przed nim rozszerzy a. ale wilgotne powietrze. ale drowy by y przyzwyczajone do sta ej obecno ci nad g ow tysi cy ton ska . przekaza a ona kuli rozkaz i ustawi a j nad g ow Drizzta.og osi Dinin.Przejd obok mnie i id dalej. Inni patrzyli ze zdziwieniem. . .Dobrego polowania. Paj cza Królowa patrzy. . Nast pnie znalaz si w d ugiej jaskini dok adnie naprzeciwko wyj cia z niej.Jak przez to przejdziemy? . nie maj c poj cia.Musimy tu zaczeka . którzy wiadomie zaatakowaliby wypraw wojenn drowów. Zdejmijmy baga e i odpocznijmy. m drze siedzia y w swych kryjówkach. Kap anka Arach-Tinilith. Dinin raz jeszcze ostrzeg o nierzy przed niebezpiecze stwami po wierzchni.Na górze jest dzie . która trzyma a kul o wielu otworach. nie szersze ni na palec. a ostatnia wysz a z niej kap anka.powiedzia a chwil pó niej.og osi a kap anka.odrzek a kap anka. Kiedy Drizzt przeszed obok kap anki. cieniem swego w a ciciela. Dinin zauwa y gesty i przerwa rozmow zmarszczeniem brwi. . w stron otwartego wiata powierzchni.Jak d ugo? .powiedzia Dinin do Drizzta. byle tylko zaj czym o nierzy.pouczy a go kap anka. Uspokoi oddech i poprowadzi ich przez wyj cie. . Pozostali wojownicy zacz li wysuwa si ze szczeliny. .powiedzia a kap anka Dininowi. przyn t dla niespodziewaj cych si niczego istot. . .krok i ka dy uchwyt dla r k zbli a ich do celu. odkry . która sz a z wypraw . Drizzt nie rozumia .zapyta Dinin. Owiewa ich wiatr.Chod . e jego patrol nie mo e si doczeka wype nienia misji. a potem ruszy do przedniej cz ci jaskini.Ta wystarczy . jest w ca o ci z e i niebezpieczne. mieszkaj ce w wiecie. e sklepienie uniesie si i odleci w niesko czon pustk nieba. e co ci gnie go w stron wyj cia. Byli na g boko ci przyt aczaj cej mieszka ców powierzchni. ale nie o mieli si sprzeciwi kap ance. . Na górze by a wiosna. Drizzt pierwszy poczu dreszcz. bo kilka godzin pó niej kap anka zajrza a znowu w szczelin i og osi a. Po kilku chwilach wszyscy sprawdzali bro . skoro mamy okazj . .Za Paj cz Królow . ale nawet ona wydawa a si drowowi jasna. ale znienawidzone gnomy. Dinin wola by i dalej. w którym nie by o pór roku. Rzuci a czar widzenia i po raz drugi spojrza a w male kie p kni cie. e w swej obecnej formie porusza si si woli i przep yn swobodnie przez zakr ty i uki male kiego kana u. co si dzieje.

e nawet nie zauwa y radosnego piewu. . Przykucn i rozejrza si po okolicy. podskakuj c. rozpraszaj c si w tyralier . W Pod-mroku ka da ywa istota mog a zrobi krzywd komu . wi c ludzie a nawet sprytne nizio ki . Drizzt chcia zatrzyma swego brata i innych. co widzia Drizzt w Menzoberranzan. Spojrza na Dinina i móg mie tylko nadziej . jak mówi Mistrz Hatch'net. czy to on pad ofiar otumanienia zmys ów. Pod gwiazdy! Podczas gdy wszyscy zdawali si by zdenerwowani pod tymi niezwyk ymi wiate kami. dopasowane doskonale do kszta tów ich smuk ych cia . które go teraz przepe nia o. a j zyk wysech mu na wiór. Sk pany w wietle gwiazd Drizzt poczu takie uniesienie. z jak bawi y si elfy. kto narusza jej teren. zupe nie innym ni t tni cy yciem las. a mia na tyle do wiadczenia. który przyp yn do nich na skrzyd ach wiatru. który przedstawili mu mistrzowie Akademii. Uczucie wolno ci.otwarte niebo. Drizzt bardziej poczu ni zobaczy . zak ócone by o tylko przez zak opotanie. Elfy powierzchni by y najczujniejsz z ras. tak pe ne ycia i rado ci. ale mo na je by o pozna tylko po wzro cie. Ich kroków nie by o s ycha . W ród zgromadzonych ta czy o kilkoro dzieci. Wtedy czu e uszy Drizzta wy apa y ciche orzekniecie tuzina kusz.To krewniacy naszych grzybów . któr mia przy pasie. Oszo omiony rado ci . e jego grupa ruszy a. bo Drizzt nie wiedzia . kiedy kilku cz onków grupy upad o na ziemi . Wydawa y si wszystkie tak niewinne. Drizzt widzia na twarzach swych towarzyszy niecierpliwo . Opowie ci Hatch'neta wydawa y si teraz k amliwe. Podejrzewa . któr odbiera o jego serce? . ilekro nad ich g owami przebieg a wiewiórka albo gdzie w oddali za piewa ptak.nie mia y szans na zaskoczenie ich. Pie elfów brzmia a jeszcze sekund d u ej. te historie o z o liwo ci i okrucie stwie. wiat mrocznych elfów by wiatem ciszy. do momentu. lepiej wyszkolone w skradaniu si ni najdoskonalsi z odzieje. kiedy przechodzili pod drzewami.. na której ta czy a i piewa a grupa faerie. która tak ostro kontrastowa a z j ego w asnym wewn trznym spokojem. a o gnisko zacz o przeb yskiwa mi dzy drzewami. zgina y si w ruchu nie wydaj c d wi ku. Tej nocy owcami by y jednak drowy. czy te jego towarzysze widzieli wiat przez za lepione oczy. ale nie by o to uczucie nieprzyjemne. by zaczekali i popatrzyli na elfy. chcia sprawi . e w ca ej tej sytuacji co by o bardzo z e. e to nie jest wiat. zalesionej dolinie. a ich zbroje. koncentruj c si na pojedynczym ognisku. e brat wzi jego ci ki oddech za pragnienie krwi.Nie s szkodliwe. by zaj lepsz pozycj . Niezauwa eni podeszli do skraju polanki. Drizzt prawie nie zwraca uwagi na rozkazy wydawane w milczeniu przez jego brata. Drizzt odkry . czy prawd . by rozpozna w niej wo anie elfów powierzchni. Sk ada o si to na ramionach Drizzta wielkim ci arem ² czy jego uczucie ulgi by o s abo ci . bo zachowywa y si tak jak doro li. które tak szybko okrzykn li swymi wrogami. Drizzt nie móg oderwa wzroku od milionów l ni cych na niebie punktów. Mimo to m odsze drowy by y spi te i trzyma y bro w pogotowiu. . to z pewno ci ten dzie nie b dzie taki straszny. Nawet piew wierszcza brzmia dla drowów alarmuj co. które p on o w odleg ej. co ma przynie nast pny dzie . Dinin postuka go w rami i wskaza na niewielk kusz .. a potem w lizn si w krzaki obok. Dinin prowadzi dobrze i wkrótce piew faerie zag uszy wszystkie odg osy lasu. Czu si niezwykle bez kamiennego sklepienia nad g ow . nawet kiedy st pali po suchych li ciach. który l ni w oczach jego brata. tak wyra nie zwi zane ze sob przyja ni wi ksz ni cokolwiek. Dinin us ysza pie .zapewnia wszystkich Dinin. W g bi serca Drizzt wiedzia . Nadal nie odrywa oczu od spektaklu na polanie. Ponagli swych o nierzy do dzia ania -gasz c zachwyt. e jego stopy s wro ni te w ziemi . Je li gwiazdy rzeczywi cie by y przypomnieniem tego.

Jej g os zmieni si w bulgot krwi. jak zahipnotyzowany. przera onych kobiet. e nie zrozumie jego j zyka.. czuj c ponur satysfakcj . który przebi si przez wycie jego towarzyszy i zabrzmia w uszach Drizzta jak oskar enie. Drizzt patrzy . a Drizzt zobaczy . jej oczy l ni y niczym ciemne lustro. wyci gaj c w powietrze zaci ni t pi . zanim Drizzt zd y si ruszy .Dzi czcimy Paj cz Królow ! Drizzt odpowiedzia na jego okrzyk. Jak atwo by oby. Przed Drizztem znalaz a si jedna z uciekaj cych. które tak bola o. tym razem ma a dziewczynka. jak Di-nin raz jeszcze wznosi pi w gór . Przeci sejmitarem tunik dziecka. w którym odbija o si czarne serce Drizzta. Jej oczy wpatrzone by y w bezg owe cia o u jej stóp. Mia tylko . raz po raz wykrzykuj c jedno s owo.krzycza Dinin. przewracaj c je na ziemi . bo bitwa dobiega a ko ca. . jaki to zaszczyt by drowem! . Drowy wbi y si bezlito nie w ich szeregi. Chcia uciec od swych uczu . Drizzt wiedzia . Jego krzyk zabrzmia dla wojowników jak kolejny okrzyk bitewny i zanim elfy zd y y zareagowa . by jako j uspokoi . z uniesieniem i ekstaz na twarzy wyrwa miecz z rany i ci martwe cia o. Mówi a w j zyku elfów powierzchni.Dowiesz si dzi . Opu ci czubki sejmitarów do ziemi. Mog a krzycze tylko jedno s owo . gdyby potrafi odrzuci sumienie. ale nie mia poj cia. który wyda si Drizztowi demoniczny. proste ci cie. a jego czubek pojawi si mi dzy jej piersiami. wyrwa a si z rzezi i ruszy a w kierunku Drizzta. Tym samym ruchem. Chcia tylko zako czy t bitw . Wojownik wbi miecz w martwe cia o raz jeszcze. oddzielaj c g ow od ramion kobiety. ale kiedy spojrza w jej twarz. by a ca a. a potem odwraca si . elfy nie by y nawet uzbrojone. co krzycza a.wyszepta dziecku do ucha. obserwuj c Dinina k tem oka. Drow wojownik. a jej oczy b aga y o lito . W ostatniej chwili dziewczynka spojrza a na niego.krzykn do niego Dinin. a potem odwróci si na pi cie. e elfia matka by aby zadowolona wiedz c. Czuj c si pewnie w swym le nym domu. przera enie.Tak.Nie! . której nie potrafi zrozumie . Drizzt równie wyskoczy na polan . dialekcie obcym Drizztowi. po czym podniós bro do miertelnego ciosu.Zemsta! . ale próbowa nada swemu g osowi uspokajaj cy ton.krzykn Drizzt.Le na ziemi . zalan zami. kiedy w jej plecach zaton o ostrze miecza. mój bracie! . al przewy sza nawet strach przed mierci . ods aniaj c kark na jedno czyste. Krzykn a. . odwróconym wizerunku w asnej w ciek o ci. W tym odbiciu. Kobieta patrzy a prosto na Drizzta. e nawet po mierci ratuje ycie swojej córki. co robi dalej. a jego twarz wykrzywi a si w strasznym grymasie. zabijaj c ich i tn c ich cia a na d ugo po tym. na tyle mocno. u ywaj c krwi z bezg owych zw ok zamaskowa sztuczk . Drizzt poci gn dziecko drug r k . jak zgas a w nich ostatnia iskierka ycia. Potem. Dinin i inni spadli im na plecy. by zrozumia a. Drizzt odnalaz siebie. Elfie dziecko podnios o si . al i tuzin innych emocji rozdar y Drizzta w tej strasznej chwili. by znale nast pn ofiar . Niemal ukrad ycie z l ni cych oczu elfiego dziecka. . by j podrze . g osem. cho przera ona. o co mu chodzi. Chwil pó niej kolejny elf. W przyp ywie nie ukierunkowanej w ciek o ci Drizzt sta si niemal jednym ze swoich. Drizzt podniós wzrok i zobaczy Dinina stoj cego w ród stosu trupów i pokrytego od stóp do g ów krwi . Prawie go zada . Kobieta wyprostowa a si nagle. za w oczach zap on ogie . Opu ci szybko sejmitar. Drizzt podniós sejmi-tar. ale nie by j zrani . .Mamo! W ciek o .krzykn do Drizzta. Drizzt musia dzia a szybko. zrozumia . jak stoj cy za ni drow apie r koje miecza mocniej i przekr ca ostrze w jej ciele. a s owa wyrwa y si z jego cia a z w ciek o ci . zatraci si w lepym szale swego ludu i przyj rzeczywisto drowów. . która si przed nim rozgrywa a. po o y kres scenie. nie mog c odró ni wspó czucia od dzy mordu.

Drizzt gotów by walczy .Dwa trafienia dla Drizzta! . nawet Drizzt.Spojrza na stos u stóp Drizzta.wyszepta Dinin. Dinin spojrza na niego lodowato. a potem poklepa brata po ramieniu. patrz c na napi te ruchy swego brata.rykn Dinin. Braci? Pomy la Drizzt sarkastycznie. .warkn . . a po chwili zobaczy . O drugim celu wyprawy wiedzia a tylko ona. wzdrygn li si instynktownie. która zabrzmia a w jego w asnych s owach.To pi kne . . wskazuj c na wschodni horyzont. za które inni b d go szanowa . Na szcz cie nie by o takiej konieczno ci.Dobra robota! . zanim twój brat zd y podnie sejmitary! To by impuls. Mieszkaniec powierzchni nawet by tego nie zauwa y .zaprotestowa inny.powiedzia Drizzt po chwili milczenia. ale mroczne elfy widzia y to wyra nie. .Smród wiata powierzchni wype nia mi nozdrza b otem. zanim wrócimy do domu .Drizzt zabi dziecko .Je li jeszcze raz przypiszesz sobie moje zabójstwo . . .i zgina by za ni . e le ce u jego stóp elfie dziecko.Z tob by im nie wysz o! . by ocali ma dziewczynk o l ni cych oczach . nadaj c fa szywym s owom pozory szczero ci . O ile zd y si zorientowa . i wszyscy. Dinin w swej lepocie nigdy nie mia zrozumie ironii. trz s c si z podniecenia. podniós le cego na ziemi towarzysza i ru szy przed siebie.zapyta Dinin. a aden z nas nawet nie dra ni ty! Opiekunki Menzoberranzan b d naprawd zadowolone.My leli. . . zdecydowa si wi c nie przeci ga ca ej tej sytuacji. Drizzt po o y pewnie d onie na r koje ciach sejmitarów i zebra w sobie odwag . Je li ten drow przejrza jego oszustwo.Nareszcie dowiedzia e si . cho z tych tutaj nie we miemy adnych upów! . Odwróci si na pi cie. .ci gn Dinin. jego krewniacy widzieli ju najstraszliwsz rzecz na powierzchni: samych siebie! . e uda im si uciec?! . co znaczy by drowem wojownikiem. ale Dinin by tak zaaferowany krwaw rzezi . Drizzt nawet nie odpowiedzia bratu.Chod my . e drow le y na plecach. Spojrza na le c na ziemi posta i przela ca sw nienawi w przekle stwo.nadziej . Drizzt walczy ze sob . nie wiadomy atak wymierzony przeciwko z u. zacz o poj kiwa .Nareszcie . Drizzt zorientowa si . by my mogli ostrzec naszych braci. Wbi em jej miecz w plecy. trzymaj c si za twarz i j cz c z bólu. Drizzt nie zdawa sobie nawet sprawy. kiedy chwil pó niej do czy do niego Dinin i reszta wojowników. . by ocali elfie dziecko. .Ale ja dopad em t kobiet .sykn .Jedno! .O co ci chodzi? . Zabi by swych towarzyszy.zast pi g ow z ramion trupa twoj w asn ! Drizzt us ysza . kiedy grupa powróci a do jaskini. e mu si uda o. co si sta o.krzykn Dinin. W ka dym razie Drizzt nie musia by patrze . jak zabijaj dziecko. staj c obok Dinina. *** .Opiekunki Menzoberranzan nakaza y nam ujrze najstraszliwsz rzecz w wiecie powierzchni. . ale jeszcze zimniejsze by o spojrzenie kap anki. .powiedzia drow. e to si dzieje.wyja ni a kap anka. nawet brata. cho bardzo si stara o. e i tak niczego by nie zauwa y . . roze mia . Kraw d grzbietów górskich zosta a obramowana s abiutkim l nieniem. które go otacza o. . .Czeka nas jeszcze jeden obowi zek. by nie okaza obrzydzenia.powiedzia uroczy cie Dinin.Stos trupów. kiedy poczu ból we w asnej d oni i zobaczy krew na swych kostkach i r koje ci sej-mitara.Tam! .

Ojczyzny? .z powrotem w ich prawdziwe ycie. . Drizzt chcia wyprze si swoich uczu . . e drowy zacz y krzywi si odruchowo. Odpowiednia kara? Chcia by zdj z nieba tysi c takich s o c i powiesi je w ka dej kaplicy w mie cie.Menzoberranzan! .odkrzykn a kap anka. przyj je jako oczyszczaj ce do wiadczenie. wiat powierzchni powita rado nie jego ciep o.Pi ciu . jego daj c ycie energi . od o y wydarzenie na ten sam stos gniewu.powiedzia a do niego w ko cu kap anka.powiedzia dumnie Dinin.Poznajcie g bi przera enia! Jeden po drugim wojownicy zaczynali krzycze i uciekali do jaskini. a na twarzach wszystkich wida by o skrywan zazdro . Po ó cie je w cieniu w jaskini. co j est odpowiedni kar dla ich z ych serc! Drizzt roze mia si bezradnie. . bardziej przejmuj c si osi gni ciami w asnej rodziny ni ogólnym wynikiem wyprawy.krzycza a na nich kap anka. Vierna i Maya.odrzek Dinin. a blask sprawia . same kobiety! .Chod .Ci li my ich i zabijali my! R bali my i mia d yli my! . e m czyzna jest zbyt zdezorientowany.zapyta przygaszony Drizzt. . Kiedy wykonali zadanie. . . Kap anka trzyma a w d oni kul . Wschodnie niebo zacz o przybiera ró owy odcie . które obmyje jego dusz . Te same promienie zaatakowa y oczy drowów niczym ogie . Mo emy wróci do naszej ojczyzny.pouczy a grup . zanim piekielny ogie wypali ci skór . kap anka wyprowadzi a ich w coraz ja niejsze wiat o. Briza. 21 Na chwa boginii Czy zadowoli e bogini ? . .Zdejmijcie p aszcze i wyposa enie.aden drow nie zgin . Niech nasi kuzyni z powierzchni cierpi od p omieni. nie przyzwyczajone do takich widoków. . . nie rozumiej c jego post powania.Ja zabi em pi ciu. . ale on postanowi wytrzyma . nawet zbroje . U jej boku sta y inne kobiety Domu Do'Urden.Szybko. a Drizzt znowu jako pierwszy przeszed przez p kni cie w cianie.rozkaza a ponuro. Potem to si sta o: zza horyzontu wychyli a si kraw d tarczy s onecznej.A co z tob ? . Drizzt nie móg ju znie wi cej wiat a.pytanie Opiekunki Malice zawiera o otwart gro b . by poprawnie rozumowa . Zatoczy si z powrotem do jaskini i po chwili zacz zak ada ekwipunek. rozdzieraj c ich renice.Chod . na którym mistrz wiedzy k ad elfy powierzchni.. . . a w ko cu Drizzt zosta sam obok kap anki. my l c. Przyniesiemy wiadectwo.przerwa a mu opiekunka. by nie pad o na nie wiat o s o ca.Patrzcie! . Drizzt zaj sw pozycj w szpicy i poprowadzi ich w g stniej cy mrok . Kiedy ca a grupa po czy a si w ciem nym tunelu. a w jego g osie s ycha by o zadowolenie z uczynionego z a.Patrzcie . W rzeczywisto ci wiat o atakowa o Drizzta równie gwa townie jak jego krewniaków.

Do tego wi c dosz o . . który pragnie nas zniszczy . by zajrze do komnaty.powiedzia Dinin. kiedy Drizzt zosta pobity.Zostaw nas .powiedzia a Opiekunka Malice. Ca ej rozmowy s ucha z niesmakiem Zaknafein. Sk adaj c kilka niezdarnych uk onów i przepraszaj c za ospa o wycofa si z komnaty. . Malice nie w tpi a w umiej tno ci bojowe syna. kiedy ta czeka a. Zak przypomnia sobie ich walk . co rozgniewa o jego matk ? A mo e zrobi co takiego Alton? Kiedy SiNafay odwróci a si do niego. Chcia . a gro ny wyraz jej twarzy nie agodnia . . Móg oszcz dzi mu wtedy straszliwego losu. . . . bezbole nie. Masoj patrzy uwa nie na sw matk . i uwolni go od straszliwego ycia w Menzoberranzan. *** . Drizzt zabi dziecko.powiedzia a Malice. . szybko si odwracaj c i odchodz c korytarzem. Malice skrzywi a si i skierowa a wzrok na Drizzta. e obaj jej synowie jednak zachowali si w czasie wyprawy jak nale y.Nie .stwierdzi a Briza. . Wyszli z niej Drizzt i Dinin. ca furi Lloth w o y w ten pi kny cios! Paj cza Królowa ceni sobie zapewne ten cios wy ej ni wszystkie inne.A on? . przecie by to jego prywatny pokój! Przypomnia sobie jednak. e jej wizyta jest bardzo wa na. Czy zrobi co .Najm odszy wojownik Domu Do'Urden sta si tak pe ny nienawi ci.Tylko jedn ? . . dzieci . któr umie ci o tam spojrzenie Drizzta. kiedy oszuka Drizzta za pomoc bomby wietlnej.Ale Shar Nadal z Domu Maevret zabra mu z ostrza kobiet .I to jak zabi ! .Tylko jeden . Spojrzenie to przeszy o fechmistrza na wylot. . . Móg zabi Drizzta tam i wtedy. ale powstrzyma si od tego.powiedzia Dinin. Z tonu g osu SiNafay Masoj wywnioskowa .Paj cza Królowa spojrzy askawie na Dom Do'Urden. .Bardzo dobrze. a Drizzt rzuci Zakowi oskar ycielskie.Rozci j prawie na pó .Mia by dwa .Zatem Lloth spojrzy przychylnie na Dom Maevret . Zak zastanawia si . Poprowadzi nas do zwyci stwa nad tym nieznanym domem. . jakie Zak odkry w Menzoberranzan. .zapyta a. Pami Drizzta podsun a mu ca scen .Drizzt ukara Shar Nada a za jego czyn. nie spodziewaj c si satysfakcjonuj cej odpowiedzi.powiedzia Dinin.rozkaza a Opiekunka SiNafay wchodz c do komnaty. ta by a z pewno ci najgorsza. Spo ród wszystkich niegodziwo ci. Alton skrzywi si . e SiNafay jest opiekunk rodziny i jej niepodzieln w adczyni . daj c mu okazj do pe niejszego wyra enia uczu . Masoj domy li si . e jego matka jest czym podekscytowana. a Alton wyjdzie z pokoju. e Drizzt ma w sobie za du o z Zaknafeina. krótkie spojrzenie.wykrzykn Dinin. czyjego cios by by korzystniejszy dla niego. a na jej twarzy pojawi si z owrogi u miech. Syn Domu Maevret nie podj wyzwania. . U miech Dinina zaskoczy j mocno. Chcia wepchn s owa Starszego Syna z powrotem do jego gard a. czy dla Drizzta. .warkn a Malice. *** Zaknafein opu ci sal spotka z opuszczonym wzrokiem i nerwowo pocieraj c r koje miecza.Drizzt ma na k cie tylko j edn ofiar . Zak zatrzyma si w pustym korytarzu i odwróci si . zadowolona. ale podejrzewa a. Czuj c w sercu drzazg .wyszepta do siebie Zak. by Shar Nadal odpowiedzia . Dinin podszed do brata i obj go ramieniem.Ale za to ma dziewczynk .U miech opiekunki zmrozi Dinina. e nie mo e znie ju mego widoku. .

W ci gu dziesi ciu cykli Narbondel musimy zada pierwszy cios! Prawdziwa bitwa rozpocznie si nied ugo pó niej. a jego oczy zal ni y. . Kiedy za jednym z zakr tów wpad na kogo . .Jak? .Utraci ask Paj czej Królowej! . . . Wyraz twarzy Masoja zdradza zbyt wielk ch wykonania tego zadania.Drizzt jest jednak niebezpiecznym przeciwnikiem.Dom Do'Urden zb dzi ! . . .odrzek a SiNafay.odrzek a SiNafay. nie odst puje go na krok.Jaka to b dzie strata? . Musia mie tylko nadziej . e pragniemy zaatakowa Dom Do'Urden i tylko niefortunny wypadek móg by sprawi .Opiekunka Malice szybko naprawi b d .Mo e jeden z synów zrobi co . pewna. nie patrzy zupe nie na drog przed sob . tym razem tak ostrym tonem.wyszepta a.Musimy dzia a szybko .zapyta Masoj.. e Masoj od razu si uspokoi .Nie zawied mnie . . e Dinin i Drizzt powrócili z zako czonego sukcesem rajdu. . tak rzeczywiste jak wtedy. opanowuj c troch g os. d ugo po tym. k aniaj c si nisko. Wiedzia ju . . by y mistrz Melee-Magthe-re. Powiedzia a mi to jedna ze s u ek Paj czej Królowej. kiedy Shar Nadal wyrwa ycie z jej cia a.szepta raz po raz. . .Niezadowolenie Lloth nie zostanie objawione Opiekunce Malice .Spojrza na opiekunk . maj c nadziej . Na pewno nie wkrótce.Drizzt Do'Urden jest twoim celem. co nie spodoba o si Lloth. SiNafay podoba o si to. e jej syn spe nia jej yczenia nie zadaj c zb dnych pyta .Nie zrobi tego . Wyszed z komnaty przyj natychmiast po tym. zanim Dom Do'Urden zd y przegrupowa si y po tak wa nej stracie. nie móg si ich pozby . Wie. chc c zosta sam. .Nie zawied mnie. jak Opiekunka Malice go odprawi a i wymkn si swemu bratu przy pierwszej okazji.mo esz go te zabi . straszliwy wyraz twarzy umieraj cej kobiety. e Opiekunka Malice dowie si o swej rozpaczliwej sytuacji! . S owa jego matki by y dlajego uszu jak muzyka. -Ile mamy czasu? . odskoczy zaskoczony w ty . Jego brat. . e domy la si ju odpowiedzi. synu . o której ca e miasto mówi o z podziwem. kiedy przemierza korytarze domu.kontynuowa a Opiekunka SiNafay.stwierdzi Masoj.Drizzt Do'Urden musi umrze w ci gu dziesi ciu dni! Masoj odegna od siebie wszelkie my li o Dininie. Obrazy jednak pozosta y: gasn ca iskra w oczach m odej elfki. W my lach Drizzta ta czy y elfy powierzchni.Drizzt musi umrze .sykn a.Czy mog zabi równie brata? .Je li Dinin Do'Urden wejdzie ci w drog . czy kiedykolwiek jeszcze b dzie sam.Drizzt Do'Urden . Zabij go.zapewni j Masoj. Zacz a zbiera si do wyj cia. .powiedzia a SiNafay. .powiedzia a. e okazja nadarzy si wkrótce.powiedzia a raz jeszcze SiNafay.Jak rozka esz .zapyta Masoj. .Ulubiony syn. jak jego matka wysz a z komnaty. Kiedy tak szed ze spuszczonymi oczyma. . wyprawy. . jak chce to zrobi .B d ostro ny.Nie znam szczegó ów . Skoncentruj swe wysi ki na jego mierci. Sta oko w oko z Zaknafeinem. która kl cza a nad trupem swojej matki. . Wiedzia . Paj cza Królowa wie wszystko. To z pewno ci prawda! . decyduj c si ofiarowa synowi prezent za pos usze stwo . Chodzi y u jego boku. Drizzt zastanawia si . gdy Drizzt ukrywa si w krzakach na chwil przed ich mierci . *** Straszliwe wspomnienia z wyprawy na powierzchni ca y czas powraca y do Drizzta.odrzek Masoj. Masoj opar si na krze le i splót smuk e palce za g ow . e Masoj wykona zadanie.

Czy w g osie Zaka by sarkazm? Zazdro . naprawd interesuj c si zadaniem Drizzta. a na g ow zwali by ci si gniew Menzoberranzan.Prosz .powiedzia Zak. . Zak z apa go za rami .Tak .To moje prawo..odrzek równie oboj tnie..Wróci e . moja Opiekunko -j cza Alton. . który by jego najdro szym przyjacielem. nasze zwyci stwo jest ju blisko. za to. Altonie DeVir.odrzek a SiNafay. która go otacza a. . Wtedy nagle Zak klepn go w rami nieoczekiwanym gestem.To ja bym go zniszczy ! . a w jej g osie brzmia al. .powiedzia Zak. . . . e on sam nie móg ju znie codziennych obowi zków? Zak trenowa Drizzta i Dinina. szczerze zdziwiony.Raz ju próbowa e . . . by równie okrutny i z y. Drizzt wzruszy ramionami.Najd u ej przez tydzie . . SiNafay nie spiera a si z nim.powiedzia oboj tnie fechmistrz. Nigdy ju nie b dzie jak za dawnych czasów.odrzek Drizzt. Mo e móg by zmieni jednak co w yciu prywatnym. w morderców.Jak najbardziej . Bardziej zaskoczony ni zaniepokojony Drizzt nie zareagowa na klepni cie. Drizzt zna teraz prawd o swoim ludzie i wiedzia . które by y identyczne jak my li Drizzta. by mo e. Groteskowe uniesienie brwi wywo a o miech SiNafay.Wezwano nas . e jemu i Dininowi pozwolili i do walki.Ty i ja.Przej by si . .Mo e i by wygra .Jak d ugo ci nie b dzie? . Niemo liwe! Chcia krzykn Drizzt. móg by unie si nieco ponad nie-godziwo .. . cofaj c si .Zatem za tydzie . Gdyby nie Masoj.Po czym zosta by przedstawiony jako morderca i oszust.Wiem. .Szczególne zadanie .A potem? -Dom. jak za dawnych czasów.roze mia si Zak. o których s ysza .. .odrzek . . Drizzt zatrzyma jednak te my li dla siebie i skin g ow . Twoje.Wrogowie we wschodnich tunelach. a jego przyjacielski ton skrywa prawdziwe my li.Rad b d ujrze ci znowu w murach Domu Do'Urden. jak wiedzia teraz Drizzt. .powiedzia a.A mo e sala treningowa? . Teraz kiedy Drizzt widzia na w asne oczy zemst drowów.To dobrze .Czeka em. . wyvww . który czu a rzadko.Moja grupa wyrusza o pierwszych ogniach Narbondel.Pogrzeba by sw szans na dokonanie wi kszej zemsty. .powiedzia a. Drizzt nie odpowiedzia od razu.Tak szybko? . . B agam ci ! . jak reszta jego rasy. Czy g ód krwi Zaka by tak wielki. .Zwyk y patrol? . ..powiedzia Drizzt i odszed . ile satysfakcji da oby mu zabicie Zaka.Nie przejmowa em si tym. cho jego z o na Za-knafeina nie zel a a ani troch .gro nie powiedzia a SiNafay.Spokojnie. Drizzt zastanawia si .warkn Alton. które a w nim wrza y. a na jego twarzy nie wida by o emocji.Na krótko . e nie mo e niczego zmieni .sykn a Opiekunka SiNafay. a jeszcze rzadziej okazywa a. i który. . wyda y mu si jeszcze gorsze.zapyta Zak. . ten m ody wojownik pewnie by ci zabi . . czyny Zaknafeina. Zaufaj mi. . Przekszta ci ich w yw bro . . .zapyta Zak. a Zak musia zosta w Domu Do'Urden i szkoli o nierzy. e podj e nieudan prób pozbawienia ycia Drizzta Do'Urden. . .odrzek Drizzt. Mo e niszcz c Zaknafeina.Czas nadejdzie wkrótce . czy nie? Oraz setki innych. Drizzt nie wierzy w ani jedno s owo.Te tak uwa am . najwi ksze rozczarowanie swej egzystencji. obiecuj ! . zastanawiaj c si . . g upi DeVirze .zapyta . nie mog c ju znie spotkania z drowem. czy b dzie potrafi ukry w asne my li. chc c uruchomi odruchy Drizzta.naciska Zak.Wzywa si wi c bohaterów . .

kiedy raz ju wytyczy sobie lini post powania. e uda o mu si uratowa jedno ycie by bardzo ma o znacz cy w porównaniu z bestialstwami. To tylko s owa. Tego czynu nale y dokona bez z o liwo ci ani w ciek o ci. jak wp ynie ona na pozycj domu. je li w ogóle.Podobnie jak ja j zadowoli em w czasie wyprawy? . których dopu ci a si jego grupa. gdy nie pozwolono mu zabi Drizzta. ale teraz. gdyby Dinin lub Drizzt zgin li w czasie wyprawy? Drizzt zna odpowied na to pytanie. Zabije Zaknafeina za tydzie . a wi kszo drowów by aby zbyt zaj ta zastanawianiem si . Nie móg jednak równie ignorowa obietnicy Opiekunki SiNa-fay. bez zadr ani szram. co powinno by o si sta dziesi lat wcze niej. . raczej nie. Fakt. Powróci do Domu Do'Urden za tydzie . Wysokie kap anki. My l o zabiciu jednej lub kilku wysokich kap anek Domu Do'Urden sprawia a mu wiele rado ci. Jak ask okaza aby Lloth. Zaknafein ledwo s ysza odg osy. Czy Malice przej aby si . które nie zas u y y w aden sposób na jego gniew. kamiennego Menzoberranzan.Zaknafein. nie przynios a Drizztowi ulgi. gdyby zna a prawd ? Albo gdyby zna a my li Drizzta? Drizzt zadr a . by by tak zdruzgotany widz c w asn matk martw ? Nie.Sarkazm zawarty w tych wypowiedzianych na g os s owach przyniós Drizztowi ulg . M ody drow powinien by umrze szybko i cicho. by a bardzo zadowolona. Tak e Zaknafein bra udzia w tej grze.S owa d wi cza y w pustym pokoju. kiedy pomy la o karach. Lloth by a dla niego tajemnic . z jakim elfia dziewczynka popatrzy a na swoj martw matk . jak bardzo Zakowi podoba o si zabijanie innych drowów . Bro musi by doskona a.S inni Do'Urden. . Dinin i Vierna powiedzieli Drizztowi prawd o fechmistrzu. e czyny jej dzieci zadowoli y z bogini . i za-szyje si w sanktuarium swoich komnat. Opiekunka Malice. Teraz prze ladowa go jeszcze jeden cie . . Czysty cios i Zak pozb dzie si demonów w asnych pora ek.drowów.obieca a opiekunka. jakie mog yby na niego spa . Alton pragn naprawi t pomy k . a mo e Dinina . Czysty cios i dokona si to.Gdybym znalaz wtedy si . *** Mi kko ó ka. Drizzt nie czu w a ciwie adnej wi zi uczuciowej z matk . gdyby dowiedzia a si o czynie Driz-zta? Drizzt nie mia poj cia jak bardzo. Paj cza Królowa interesowa a si ich zadaniem. . Drizzt o mieszy go tamtego dnia w Sorcere. Malice interesowa o w wyprawie tylko to..poskar y si Alton. którzy czekaj na karz c r k Altona De -Vir . ale nie mia ochoty na jej rozwik anie. Czy on sam albo jakikolwiek inny drow. Drizzt przypomnia sobie przera enie. tak bardzo ró ni ca si od reszty twardego. s ysz c o ofiarach. Alton nadal czu rozczarowanie. Cieszy a si z faktu.Ile cierpienia oszcz dzi bym Drizztowi? Ile bólu kosztowa y go dnie sp dzone w Akademii? . jego matka.rozpacza .Masoj zabije Drizzta. nie przejmowa si konsekwencjami. jakie wydawa a ose ka przeje d aj ca po l ni cym ostrzu jego miecza. o roli Zaka w upadku Domu DeVir i o tym. . w nieko cz cych si zmaganiach o zadowolenie Lloth. *** Schwytany w sid a niebezpiecznej i wype nionej wspó czuciem decyzji. Bardzo chcia go zabi . Potem uda si na spotkanie ze swym starym nauczycielem w sali treningowej. w swoim tajnym wiecie. Czy by aby w ciek a. by ubolewa nad strat rodzicielek. jak mier ich matek wp ynie na ich w asn pozycj .

wstr tne gnomy W ród mrocznych zakr tów tuneli Podmroku szli w milczeniu )>< svirfnebli. Musi zabi Drizzta. jakie si za tym kry y. które odkryto trzydzie ci kilometrów na wschód . by otrzyma zaszczyt i przywilej poprowadzenia tej ekspedycji górniczej. Belwar Dissengulp musia pokona dwudziestu stra ników wydobycia.licz c tunelem czerwia skalnego. 22 Gnomy. svirfhebli zajmowali si na ogó obróbk klejnotów i cennych metali. ani dobre i w a ciwie pozbawione w asnego miejsca w tym prze artym niegodziwo ci wiecie. gnomy przetrwa y i radzi y sobie nie le. Belwar i wszyscy inni . je li jego istnienie mia o jeszcze mie jak warto . Zak nie mia adnego wyboru. Tym razem nie zatrzyma miecza.teraz bezu yteczne. bo Zak uzna . e Drizzta nie mo na ju przekonywa . pomimo niebezpiecze stw. które sk ada y si na miasto gnomów. Do Blingdenstone. przysz y wie ci o bogatych y ach klejnotów. Ani z e. zr czni kowale i jeszcze lepsi kompozytorzy pie ni kamieni ni z e szare krasnoludy. Drizzt by drowem wojownikiem. systemu korytarzy i tuneli. wraz ze wszystkimi tego skutkami. Dobrzy wojownicy. gnomy g binowe.

Plotki o niebezpiecze stwie musia y zosta potwierdzone. który zwykle zwisa na a cuchu u jego szyi.zawo a m ody mag.znajdowa y si tereny niebezpiecznie bliskie Menzoberran-zan i samo dostanie si tam zajmie im tydzie b dzenia. z r kami skrzy owanymi na piersiach i z widocznym z ym grymasem. Strach jednak nie stanowi przeszkody dla ich dzy kamieni. Guenhwyvar nie potrafi a ju ukry rado ci. Drizzt zastanawia si nawet. *** . Masoj zostawi kocic u boku Drizzta i powróci do swego miejsca w szyku.. w stron . Dinin pokaza w bok.S niegodziwe i pot ne. e kto na nich patrzy. nie przed ranami. Potem. Odegna od siebie czarne my li i przypomnia sobie.ostrzeg go ponuro brat. . Menzoberranzan musia by odpowiedzie atakiem. . Kilka stalagmitów oddziela o ten teren od miasta. e inaczej ni w czasie ekspedycji na powierzchni .Jedna z nich to wysoka kap anka. by powstrzyma czterdziestu drowów. Wtedy pojawi si Masoj Hun'ett i polepszy sytuacj .Guenhwyvar! . Drizzt obawia si . Drizzt u wiadomi sobie. Na ca ej ich d ugo ci umieszczono cianki. najs ynniejsza grupa w ród m czyzn. . a po chwili pojawi a si u jego boku wielka pantera.mamrota do siebie. . prawdopodobnie przez terytorium setki innych wrogów. . . a na ustach Drizzt zakwit szczery u miech.powiedzia Drizzt Dininowi. Belwar postawi trzeci cz robotników na stra y i przechadza si ca y czas trzymaj c w d oni magiczny szmaragd.wiedzieli.Tak niegodziwe jak elfy powierzchni? . Gdyby by y tak z e jak Dinin i inni. Wiedzia . Raz jeszcze znalaz si na skraju desperacji. A mo e uda oby mu si skontaktowa z gnomami wcze niej i nak oni je do ucieczki. Sta za nimi Masoj. Oboje odwrócili si w tym samym momencie.Trzy pe ne grupy patrolowe . a nawet samymi gnomami. zosta wybrany za przewodnika. Guenhwyvar otar a si o bok Drizzta. Drizzt poczu znajomy dreszcz. jak absurdalne by y to my li. któr opisywali zwiadowcy. Stra nik wydobycia stara si za bardzo nie podnieca .Kap anki powiedzia .licz c tunelem czerwia skalnego . odkryli. Patrol Drizzta. mieszka o nieca e siedem kilometrów stamt d. e plotki wcale nie by y przesadzone. kiedy rozpocz o si prawdziwe kopanie. a Drizzt jak zwykle szed pierwszy. kiedy znale li si w otwartym Äpolu" po wschodniej stronie Menzo-berranzan.musia przerwa Drizzt. e sze dziesi t kilometrów na wschód . a ka dy dzie w Podmroku i tak by niebezpieczny. Gdyby.Gnomy nie s atwymi przeciwnikami . Gnomy przekroczy y granice krainy drowów. Od czasu wyprawy na powierzchni nie widzia kocicy. . e to spotkanie mo e powtórzy do wiadczenia z powierzchni.odrzek Dinin. je li wzi pod uwag tuziny drowów.Zostawi t przyjemno dla . czyli w sam raz dla gnoma. pokrywaj c sarkazm udawan trosk . ale za niskich dla napastników. podniecenie przed bitw . z której nadchodzi a grupa kobiet. wiadomi tego. które maszerowa y wokó . Nie móg zatrzyma trybów Menzoberranzan i nie móg zrobi nic. maj ca do czy do wyprawy.Niemal . e dwadzie cia tysi cy drowów. ale teraz nie wydawa si on taki otwarty.. niemal przewracaj c go na ziemi . . Kiedy Belwar i czterdziestu innych górników dotarli do niewielkiej jaskini. które mia y chroni przed uderzeniem magicznego pioruna i p omieniami ognistych ku . najgorszych wrogów svirfnebli. którzy szli teraz za nim. Podekscytowanie by o teraz nieco zmienione i zmniejszone przez strach. czy nie wyprowadzi grupy na manowce. nie zauwa aj c prawdziwego sensu pytania. teraz naje d ano jego dom. Pierwszym ich zaj ciem sta o si zbudowanie tuneli ewakuacyjnych: wysokich na nieca y metr. .Nie u yj kocicy. by zabi Drizzta .

Oczy gnomów l ni y charakterystycznym blaskiem termowizji.poleci bratu. Wiedzia . W Menzoberran-zan mówi o si . Jedno spojrzenie na te oczy przypomnia o Drizztowi.zapyta Drizzt niemal pod wiadomie. Rozpozna min . zauwa y ruch Dinina i zacz si zastanawia . e zbli a si do niego ponad czterdzie ci drowów. Pod koniec dnia Drizzt zauwa y pierwsze oznaki k opotów.Kiedy zobaczysz sygna z ty u. pokazuj c zgromadzonym za nim o nierzom. Zbli aj c si do skrzy owania tuneli poczu delikatn wibracj ska . a potem znowu. zaciemnisz korytarz i zaatakujesz stra e.Czy mo emy z nimi negocjowa ? .Komnata ma wiele wyj .Mniej ni sto . kiedy patrol wróci w chwale. wskazuj c na cian . uwa aj c spraw za zamkni t . e svirfnebli tak e s tu u siebie. a Drizzt by samotnie z przodu. Masoj by tylko widzem. Dinin raz jeszcze da znak swym ukrytym kompanom. Dosta si do ich przywódcy. by przedyskutowa plan ataku z innymi dowódcami. a potem odwróci si do Drizzta.potwierdzi Drizzt. ale z drugiej wieci a blaskiem widocznym w podczerwieni. Dinin przycisn d o do kamieni i skin g ow . Drizzt opad na kolano i obj z ca ej si y Guenhwyvar. Drizzt zastanawia si . Drizzt zacz jeszcze bardziej cieszy si z towarzystwa Guenh-wyvar. szybko znikn a. po czym pomkn korytarzem z powrotem. . by si przygotowali.wyszepta i pu ci Drizzta. -Odes a ich bez walki? Dinin z apa Drizzta za przód jego piwafwi i przyci gn go do siebie.Pi dziesi t metrów? . . je li nawet istnia a. .Zosta tu z kocic . ani nie widzia adnego ruchu na tle zimnego kamienia.Inne patrole przemieszczaj si na pozycje wokó gnomów. e znale li si zupe nie sami.pokaza mu Dinin. która pojawi si na twarzy Dinina. po czym rozszerza si w wi ksz komnat . czuj c ból czarodzieja. Drizzt odsun si od kocicy. a mimo tego nie s ysza adnego d wi ku.Zapomn . Chwil pó niej Drizzt po raz pierwszy ujrza gnomy svirfnebli. . .pokaza Dinin. .Ty zaczniesz walk . by postawi w stan gotowo ci ca grup . czy o wszystko? Masoj zosta w mie cie. a Drizzt przez ostatnich kilka miesi cy zrozumia to bardzo dobrze. Czy by zazdrosny o kocic . . Stra nicy stali zaledwie dwadzie cia stóp od nich. . e Änikt nie jest tak samotny jak szpica z patrolu drowów". który sta niedaleko za nimi.pokaza Drizzt w j zyku gestów. by nikt si nie zorientowa ? Szansa. które Drizzt dzieli z Guenhwyvar. e zada e to pytanie . . Zatrzyma si teraz na ko cu szerokiego korytarza i stan bez ruchu. Ale kiedy tylko Masoj znikn w szeregu. bo to on jest kluczem do ich si y w .siebie. c nie zy nadarza si w a nie okazja na rozprawienie z Drizztem. Potem opad na kolana i wyjrza zza rogu. Si gali drowom do piersi. Poczu j sekund pó niej. Masoj. mieli skór przypominaj c kamienie kolorem. Dinin pokaza nast pnemu w rz dzie drowowi. kiedy znale li si poza znanymi tunelami. czy Masoj krzywi si z zazdro ci. Dinin b ysn ni w tunel. Wyj podgrzewan magicznie p ytk wielko ci jego d oni. Tylko to uczucie rozprasza o wra enie. a po pewnym czasie u jego boku pojawi si Dinin. Czu za plecami obecno wyprawy wojennej. D wi ki uk ada y si w rytmiczne uderzenia m ota lub kilofa.zapyta ruchem d oni Dinin. Tunel ci gn si oko o dziesi ciu metrów za stra ami gnomów. Dinin b ysn w asn p ytk . . Z jednej strony ob o ono j grub skór . Dinin te wróci wkrótce z ty ów i podszed do brata. kiedy obok czarodzieja przystan li inni o nierze. tekstur i emanacj ciep a. czy Masoj mia by szans na zabicie go tak. Gdyby patrol zosta odkryty. kiedy Drizzt poszed na powierzchni .M ot .

kamieniu. Drizzt nie by pewien do jakiej mocy gnomów odwo uje si jego brat, ale rozkazy by y proste, cho nieco samobójcze. - We kocic , je li zechce z tob pój - mówi dalej Dinin. -Ca y patrol b dzie za chwil u twego boku. Pozosta e grupy wejd do sali przez inne wej cia. Kilka chwil pó niej nadszed rozkaz ataku. Drizzt potrz sn g ow z niedowierzaniem, kiedy go zobaczy . Jak e szybko drowy zaj y swoje pozycje! Wyjrza zza rogu i popatrzy na stra e gnomów, które nadal nie wiadome niebezpiecze stwa pilnowa y kopalni. Drizzt wyj sej-mitar, poklepa Guenhwyvar po szyi, po czym wezwa moc swej rasy i pogr y korytarz w ciemno ci. W tunelu zabrzmia alarm, a Drizzt ruszy naprzód, rzuci si w ciemno mi dzy dwoma niewidocznymi teraz stra nikami. Kiedy znalaz si przy wyj ciu z korytarza, ujrza przed sob tuzin gnomów, które próbowa y przygotowa si do obrony. Nikt nie zwróci uwagi na Drizzta, poniewa odg osy walki dobiega y ju z wielu korytarzy. Jeden z gnontów zamachn si na Drizzta ci kim kilofem. Drizzt zas oni si ostrzem sejmitara, cho si a male kich ramion drowa zaskoczy a go niepomiernie. Drizzt móg zabi napastnika drugim sej-mitarem. Jego my li zaprz ta o zbyt wiele emocji, zbyt wiele wspomnie . Kopn gnoma w brzuch, posy aj c go natychmiast na ziemi . Belwar Dissengulp zauwa y , z jak atwo ci Drizzt pokona jednego z jego najlepszych wojowników i domy li si , e nadszed ju czas, by u y najpot niejszej magii, jak w ada . Drizzt odskoczy , czuj c emanacj magii. Us ysza te zbli aj cych si za nim towarzyszy. Obok Drizzta przebieg oddzia wojowników, kieruj c si na przywódc gnomów. Drizzt nie rzuci si za nimi. Przed Drizztem sta a bowiem wysoka na dwa metry i bardzo rozgniewana humanoidalna istota. - ywio ak! - krzykn kto . Drizzt rozejrza si i ujrza Masoja, przerzucaj cego strony ksi gi czarów i szukaj cego czaru, którym mo na by pokona istot . Ku obrzydzeniu Drizzta przera ony czarodziej wymamrota kilka s ów i znikn . Drizzt stan pewniej na nogach i spojrza uwa nie na potwora, gotów skoczy na niego w ka dej chwili. Czu moc istoty, surow si ziemi, która znalaz a uosobienie w jej nogach i r kach. Jedno z ramion opad o wysokim ukiem, przemykaj c tu ponad g ow uchylaj cego si Drizzta i uderzaj c w cian jaskini. - Nie pozwól si trafi - pouczy sam siebie Drizzt szeptem, który po chwili zmieni si w pe ne niedowierzania westchnienie. Kiedy ywio ak podnosi rami , Drizzt d gn je sejmitarem, od upuj c jego kawa ek, zaledwie drzazg . ywio ak skrzywi si - Drizzt chyba go zrani sw magiczn broni . Stoj c w tym samym miejscu co poprzednio, niewidzialny Masoj przygotowywa kolejny czar. Mo e ywio ak zniszczy jednak Drizz-ta. Niewidzialne ramiona unios y si na chwil . Masoj zdecydowa , by brudn robot wykona a za niego magia gnomów. Potwór uderzy ponownie, a potem jeszcze raz, a Drizzt rzuci si naprzód i zanurkowa mi dzy nogami istoty. ywio ak kopn na lepo, mijaj c Drizzta o kilka centymetrów. Drizzt podniós si z pod ogi w mgnieniu oka, zada kilka ciosów i odskoczy poza zasi g straszliwych ciosów potwora. Odg osy bitwy oddali y si . Gnomy rzuci y si do ucieczki - te, które jeszcze y y - ale drowy prowadzi y po cig, zostawiaj c Drizzta na pastw ywio aka. Potwór kopn raz jeszcze, a pot na stopa niemal powali a Drizzta na pod og . Gdyby Drizzt zosta zaskoczony, albo gdyby jego refleks nie by tak doskona y, z pewno ci zgin by zmia d ony. Uda o mu si za to dosta do boku potwora, otrzymuj c tylko powierzchowne trafienie pi ci i wytr ci go z równowagi. Od pot nego uderzenia posypa si kurz, ciany i sufit jaskini pop ka y i posypa si z nich

wir. Kiedy ywio ak odzyskiwa równowag , Drizzt cofn si , oszo omiony si istoty. Walczy przeciwko niej sam, a w ka dym razie tak mu si wydawa o. Nagle kula furii spad a na g ow ywio aka, a jej pazury wbi y si g boko w jego twarz. - Guenhwyvar! - krzykn li zgodnie Masoj i Drizzt, lecz obaj zupe nie innym tonem. Czarodziej nie chcia , by Drizzt prze y t bitw . - Zrób co , czarodzieju! - krzykn Drizzt, rozpoznaj c g os i domy laj c si , e mag ci gle jest w pobli u. ywio ak zawy z bólu, a jego krzyk by niczym kamienna lawina w górach. Kiedy Drizzt rzuci si naprzód, by pomóc przyjació ce, potwór odwróci si niezwykle szybko i rzuci si g ow w pod og . - Nie! - krzykn Drizzt widz c, e Guenhwyvar zostanie zgnieciona. A wtedy kocica i ywio ak, zamiast roztrzaska si o kamienie, wtopili si w nie. *** Purpurowe ognie faerie otacza y gnomy, pokazuj c wyra nie drog do nich mieczom i strza om. Gnomy odpowiada y w asn magi , przede wszystkim iluzj . - Tutaj! - krzykn jeden z drowów, by po chwili trzasn twarz w kamienn cian , która przed chwil wygl da a jak wej cie do tunelu. Cho magia gnomów wprowadza a nieco zamieszania do dzia a drowów, Belwar Dissengulp zacz si martwi . Jego ywio ak, najwi ksza magia i jedyna nadzieja, zbyt d ugo zajmowa si jednym drowem. Belwar chcia potwora u swego boku, kiedy rozpocznie si prawdziwa bitwa. Uformowa swych o nierzy w ciasne szyki obronne, maj c nadziej , e wytrzymaj . Wtedy drowy, nie daj c si ju nabra na triki gnomów, uderzy y na nich, a w ciek o zgasi a strach Belwara. Rzuci si do walki z ci kim toporem, u miechaj c si ponuro, kiedy jego bro wgryza a si w cia o drowów. Nikt ju nie u ywa magii, a wszystkie formacje rozsypa y si w chaos i szale cz furi . Nie liczy o si nic, tylko trafianie wroga, uczucie, e kilof lub miecz zag bia si w ciele przeciwnika. Gnomy nienawidzi y najbardziej na wiecie mrocznych elfów, a spo ród wszystkich ras Podmroku nie by o takiej, której drowy nienawidzi yby bardziej ni svirfnebli. *** Drizzt podbieg do tego miejsca, ale zobaczy tylko nienaruszon , kamienn pod og . - Masoj? - westchn , poszukuj c odpowiedzi u kogo , kogo szkolono w rozumieniu magii. Zanim czarodziej zd y odpowiedzie , pod oga przed Drizztem eksplodowa a. Drizzt obróci si trzymaj c bro , gotów walczy z y-wio akiem. Drizzt zobaczy , jak ob ok mg y, który kiedy by wielk panter , odrywa si od ramiona ywio aka i rozp ywa w powietrzu. Drizzt unikn kolejnego ciosu, cho nie oderwa wzroku od rozp ywaj cego si ob oku py u i mg y. Czy Guenhwyvar ju nie istnia a? Czy jego jedyna przyjació ka odesz a na zawsze? Nowe wiate ko zab ys o w oczach Drizzta, pierwotna furia przenikn a jego cia o. Spojrza w oczy ywio aka nie czuj c strachu. - Ju nie yjesz - obieca i ruszy do walki. ywio ak wydawa si zaskoczony, cho oczywi cie nie zrozumia s ów Drizzta. Opu ci ci kie rami , by zmia d y g upiego przeciwnika. Drizzt nie stara si zablokowa ciosu, wiedz c, e jego si a nie wystarczy, by sparowa takie uderzenie. Kiedy rami prawie go dosi ga o, rzuci si do przodu, tak e znalaz si pod nim. Szybko , z jak si porusza , zaskoczy a ywio aka, a b yskawiczne ruchy mieczem odebra y oddech patrz cemu na wszystko Masojowi. Czarodziej nigdy nie widzia nikogo walcz cego z

tak gracj , tak p ynno ci ruchów. Drizzt atakowa ywio aka na ró nej wysoko ci, raz po raz od upuj c kawa ki kamiennej skóry istoty. ywio ak wy i miota si , próbuj c pozby si Drizzta raz na zawsze, jednak lepa furia doda a jakby umiej tno ci m odemu fech-mistrzowi, wi c ywio ak chwyta ci gle powietrze. - Niemo liwe - wyszepta Masoj, kiedy odzyska oddech. Czy m ody Do'Urden mo e pokona ywio aka? Masoj rozejrza si po pobojowisku. Kilku drowów i wiele gnomów le a o martwych lub miertelnie rannych, ale g ówna bitwa przenios a si dalej, kiedy gnomy skorzysta y ze swych tuneli, a drowy, rozw cieczone ponad wszelk miar , rzuci y si za nimi. Guenhwyvar znikn a. W tej komnacie jedynymi wiadkami byli Masoj, ywio ak i Drizzt. Niewidoczny czarodziej u miechn si . Nadszed czas, by uderzy . Drizzt zmusi ju ywio aka do wycofania si i mia ko czy walk , gdy uderzy a magiczna b yskawica, która o lepi a m odego dro-wa i pos a a go na cian jaskini. Drizzt nie czu nic adnego bólu, podmuchu powietrza, nic - nic te nie s ysza , jakby jego ycie podlega o zawieszeniu. Atak rozproszy niewidzialno Masoj a, a kiedy czarodziej sta si widoczny, wybuchn dono nym miechem. ywio ak, teraz pokruszony blok kamienia, w lizn si z powrotem w kamienn pod og . - Nie yjesz? - zapyta czarodziej Drizzta. Drizzt nie móg odpowiedzie , zreszt nawet gdyby móg , to nie zna odpowiedzi na to pytanie. - Za atwo - us ysza s owa Masoja i podejrzewa , e czarodziej mówi o nim, a nie o ywio aku. Wtedy Drizzt poczu mrowienie w palcach i ko ciach, a potem jego p uca nagle wci gn y do rodka powietrze. Zach ysn si nag ym oddechem, odzyska kontrol nad cia em i wiedzia ju , e b dzie y . Masoj rozejrza si , by zobaczy , czy nikogo nie ma w pobli u. - Dobrze - wyszepta patrz c, jak Drizzt dochodzi do siebie. Czarodziej cieszy si , e mier Drizzta nie jest zupe nie bezbolesna. Zastanawia si nad czarem, który doda by wszyst iemu k pikanterii. R ka - wielka kamienna r ka - wysun a si z pod ogi i chwyci a Masoja za nog , próbuj c wci gn go pod ziemi . Twarz czarodzieja wykrzywi a si w bezg o nym krzyku. Wróg Drizzta uratowa mu ycie. Drizzt chwyci jeden z sejmitarów i ci ywio aka w rami . Bro wbi a si g boko, a potwór, którego g owa pojawia a si w a nie mi dzy Drizztem a Masojem, zawy z bólu i wci gn uwi zionego czarodzieja g biej w kamie . Drizzt uderzy najmocniej jak umia , trzymaj c sejmitar w obu r kach, rozszczepiaj c g ow ywio aka dok adnie na pó . Tym razem kamienie nie stopi y si z pod o em, a ywio ak zosta zabity na dobre. - Wyci gnij mnie st d - za da Masoj. Drizzt spojrza na niego, nie wierz c, e ten nadal yje, bo by do pasa wtopiony w ywy kamie . - Jak? - zach ysn si Drizzt. - Ty... - Nie móg nawet znale s ów, by wyrazi zaskoczenie. - Wyci gnij mnie! - krzycza czarodziej. Drizzt rozejrza si , nie wiedz c, od czego zacz . - ywio aki podró uj mi dzy planami - wyja ni Masoj, wiedz c, e musi uspokoi Drizzta, je li ma jeszcze oderwa si od tej pod ogi. Masoj wiedzia te , e rozmowa mo e rozproszy wszelkie podejrzenia, które móg powzi Drizzt. - ywio aki ziemi podró uj mi dzy Planem Ziemi a naszym Planem Materialnym. Kamie rozst pi si wokó mnie, kiedy potwór mnie trzyma , ale to do niewygodne. - J kn z bólu, kiedy kamie ska y zacisn mu si wokó jednej stopy. - Brama zamyka si szybko! - Zatem Guenhwyvar mo e... - zacz mówi Drizzt. Wyj statuetk z kieszeni Masoja i uwa nie zacz szuka skaz na jej doskona ej powierzchni. - Oddaj mi to! - krzykn Masoj, zawstydzony i z y. Drizzt niech tnie odda mu figurk . Masoj spojrza na ni szybko i wsun z powrotem do

powiedzia Masoj do Dinina. tu za nim odsun si kawa ek ciany i twarda jak kamie pi Belwara Dissengulpa uderzy a go mocno w ty g owy. gdyby nie przyby .powiedzia raz jeszcze. który uwolni ci z pu apki.odrzek Masoj.Tajne drzwi . . jedna z jej kap anek rzuci a Masojowi koniec .Gdzie na cianie za tob .kieszeni. e zabraliby równie mnie. by wysoka kap anka i jej pomocnica mog y lepiej pozna jego sytuacj . .Dlaczego pozostawili ci przy yciu? Masoj wzruszy ramionami. . -Zapami ta am dzi czar. Przyprowad kap anki! Zanim Drizzt zd y si ruszy . . . .Niektórzy uciekli . Wyszepta a czar wykrycia i przyjrza a si cianie.Gnomy zabi yby mnie. Wysoka kap anka zrozumia a.powiedzia a wysoka kap anka.wyja ni .zapyta Drizzt.Masoj spojrza na pod og . Czarodziej podniós ramiona do góry.To nie twoja sprawa . która zacz a wykre la na pod odze jakie znaki.Dok d? . . 23 Jeden czysty cios Gnomy go zabra y .Masz szcz cie. tyle e. Podejrzewam.. . Kiedy wysoka kap anka rozpocz a inkantacj .powiedzia a. Czarodziej te martwi si o kocic . ale w tej chwili Guenhwyyar by a najmniejszym z jego k opotów.Czy Guenhwyyar nic nie jest? .Tutaj .Brama si zamyka . .Wyszepta a jakie polecenia swej pomocnicy. . Wysoka kap anka zacz a przygotowywa si do modlitwy. kiedy dowódca patrolu wróci do jaskini.zapyta Dinin. .. która ci gle trzyma a go mocno.powiedzia jej Dinin. . . czarodzieju . Dinin i inny m czyzna podeszli do wskazanego miejsca i szybko znale li niemal niewidoczn szczelin w cianie.

. ale bardzo silna d o z apa a go za w osy z ty u g owy i odci gn a j w ty .zacz Masoj. Drizzt roze mia si cynicznie.W pobli u .Idziesz z nami do Blingdenstone . . kiedy przychodzi walczy z gnomami i ich sztuczkami ze ska . odgaduj c plan Dinina.Drizzt odzyskiwa powoli przytomno . . by to by jeden czysty cios. czarodzieju! .to znaczy.Gdzie twoja kocica? . .zapyta Drizzt.Mi y czar . e ci wierz ? .Je li król b dzie chcia twej mierci. .sk ama Masoj. Pozostawi a spraw bez sowa.Widz .Król zdecyduje. najwyra niej przywódcy. . . e jakie gnomy uciek y. ..Spojrza a pod nogi na pop kane szcz tki potwora. e ma zwi zane r ce. bo ty odmówi e swojej pomocy! Masoj rzuci figurk na ziemi i wezwa Guenhwyyar. a potem zwróci si do Masoj a. Potem podszed do Drizzta. Czy ywio ak zabi jego kocic ? Po chwili pojawi a si mg a. .Czekaj.odrzek a kap anka.Cisza! .Chyba. . eby ci wypu ci . wpadaj c na pewien pomys . . Przywódca trzepn innego gnoma w plecy posy aj c go w g b jednego z prowadz cych do komnaty tuneli i ustawiaj c dwóch innych na pozycjach obronnych.A pó niej? ..Có . Belwar wzruszy ramionami. . .Natychmiast. Jeden z nich zada pytanie temu. e chcesz. . ma y cz owieczek mówi jego j zykiem.powiedzia a. Wyczuje Drizzta. którego Drizzt ani troch nie rozumia . Belwar pu ci Drizzta i zwróci si do innych svirfnebli. Po rozci ciu na jednym z kamieni pozna a.Znajd Drizzta! . Tak przecie post pujecie! Belwar chcia go uderzy . Jaka ma a.powiedzia a wysoka kap anka z niedowierzaniem. e ran zadano mieczem. który nakaza cisz Drizztowi.Gdzie. co si stanie dalej. .Poddajcie mnie torturom teraz i zabawcie si . która przekszta ci a si zaraz w materialne cia o. . Inny zgodzi si z przedmówc i spojrza gro nie na Drizzta.No dobrze .I wstrzymaj oddech! .powiedzia spokojnie. .wyj ka Masoj. ale zatrzyma d o ..zauwa y czarodziej wypluwaj c b oto. . powiem mu. Mam go przy sobie jako zabezpieczenie przed ywio akami ziemi. bowiem w tej samej chwili odsun si kawa ek ciany.Maj mojego brata .Ma swoje zastosowania .Jak ich znajdziemy? Dinin zastanawia si chwil .Nie mog . a czarodziej zanurzy si w nim do ko ca Dwie kap anki wyci gn y go ze miechem sekund pó niej.Dinin wskaza wej cie do tunelu. nie wiedz c. .. .rzek Masoj.powiedzia ..Zabi em go . a Drizzt zdziwi si .Wezwij j . .Czy my lisz.rozkaza Masoj. upewni si . lecz nie chc c.zapyta . by Drizzt zosta uratowany. *** . .Oczywi cie .rozkaza Dinin.. Wiedzia . . . Drizzt raz jeszcze si roze mia . . . .Trzymaj si . . .wyszepta ostro Belwar. ale kamienna pod oga wokó niego zmieni a si w b oto. . Je li nie b dziesz sprawia k opotów. e czar nie by potrzebny w walce. Gnomy rozmawia y cicho we w asnym j zyku.liny. e siedzi i wiedzia .Szczególnie. .Labirynt -j kn jaki wojownik zagl daj c do tunelu. .. bym powiedzia radzie rz dz cej.powiedzia Belwar.

chcia dowiedzie si czego wi cej o tych dziwnych istotach. Odg osy walki w jednym z korytarzy przyci gn y uwag wszystkich gnomów. e masz wiele szcz cia . Przywódca gnomów spojrza uwa nie na Drizzta. wbiegaj c do komnaty. . Pozosta przy wyj ciu z tunelu i nawet nie popatrzy w stron Drizzta. który okaza mu lito .Go .Drowy te nie . by stwierdzi .Powinienem ci zabi za to. . .powiedzia g o niej.Odwróci si i powtórzy obietnic . Dinin odda mu jego sejmitary.zapyta . . ale Drizzt. natychmiast zosta a ona zniweczona przez straszliw rze . jak Drizzt by ciekaw jego. .Moja oferta pozostaje aktualna .Masz mnie za g upka? Chcesz zna moje imi .Nie . e patrol drowów jest ju blisko. którego Drizzt nigdy nie zapomni.Belwar . organizuj c odwrót jednym z tuneli. na jak móg by liczy gnom. . . . nie wiedz c. .Wyko czcie ich .odrzek Drizzt. zaintrygowany. Belwar zacz rzuca rozkazy.Raz jeszcze okaza o si .B dziesz spokojny. Belwar. Drizzt rozs dnie odwróci g ow . . e wielka pantera siedzi u jego boku. co teraz zrobi gnom.zaprotestowa Drizzt.By kiedy w Blingdenstone pewien drow . . nie wiedz c.warkn Belwar. W ci gu sekund .Niewolnik ..powiedzia Belwar. . których nie dosi g o zakl cie. . Drizzt poruszy si niespokojnie. Belwar i inne gnomy zosta y zatrzymane w pó ruchu. . ni powinien. a w pokrytym b otem ubraniu wygl da naprawd okropnie. która nast pi a. gdyby z apa go patrol Drizzta. Kap anki drowów sz y przodem rzucaj c czary parali uj ce. Drizzt nie by tego taki pewien.sykn Belwar.Belwar nie wierzy . by ci pu ci . powiedzia inny gnom. Masoj wszed do komnaty jako ostatni. udaj c e nie s ucha. czy ten us ysza jego imi . a potem odwróci si do drowów.zawo a jeden z gnomów. -Drowy to robi ! . do czego zmierza Drizzt. Z pewno ci nie mia nadziei na umkni cie po cigowi ci gn c za sob je ca. gdzie jest jego miejsce w kalkulacjach gnoma.Jeden czysty cios.My nie trzymamy niewolników! Raz jeszcze w g osie Belwara zabrzmia a szczero .rozkaza .wyja ni Belwar. .Sk d znasz mój j zyk? . Belwar. Gnom roze mia si mu w twarz. Belwar chcia odej . które zatrzyma y czary kap anek. którzy pilnowali sparali owanych gnomów. by mog o si tak sta . Drizzt zastanawia si . .A w ka dym razie jeden czysty cios. rzuci y si w pop ochu do ucieczki jednym z tylnych wyj . Drizzt us ysza szczero w g osie gnoma i musia zaakceptowa obietnic jako akt aski wi kszej ni ta. to powiem królowi. Drizzt pozna po ich zdenerwowaniu.odrzek Belwar.Jak si nazywasz? . by wykorzysta je w jakim czarze przeciwko mnie? . . chyba eby nie ujrze . . tak samo ciekaw Drizzta.Svirfhebli nie torturuj ! . Je li Drizzt poczu ulg na widok swej przyjació ki. Pokaza go jednemu .Gnomy nie s g upie . e masz mnie za g upiego! . by w moim mie cie mówi o si w j zyku svirfnebli. podnosz c ci ki kilof. a te. opuszczaj c kilof.wybito wszystkie gnomy poza tymi.które Drizztowi wyda y si godzinami . rozgl daj c si po komnacie. Oczywi cie us ysza imi gnoma.powiedzia Dinin do brata rozcinaj c mu wi zy. Jeden ze stra ników u miechn si szeroko i wyj zza pasa z baty nó . kiedy Dinin i jego oddzia wbili si klinem w zdezorganizowane gnomy. w której dokonano rzezi. Zbyt nagle. Wojowników prowadzi a Guenhwyvar.Ale nie s ysza em.stwierdzi Drizzt. Wtedy dowódca gnomów przesta mówi i zacz dzia a . imi .

Musimy doko czy polowanie! . Nie da Dininowi satysfakcji. mroczne elfy.odrzek a kap anka. a potem wezwa do siebie kocic i przez chwil patrzy na Drizzta. . . . . e Belwar jest niegro ny i e zabicie bezbronnego gnoma by oby tchórzliwym i bestialskim czynem. Drow wzi miecz w obie r ce. u miechaj c si do bezbronnej istoty.powiedzia Masoj. .Uwolnij go najpierw z czaru. podniós ramiona i stan przed nim bez ruchu. ci gle patrz c na Drizzta. przechodz c obok wojownika z no em. Drizzt odwróci wzrok.Wydaje si to rozs dne . Drizzt nawet nie mrugn . Rozpaczliwe próbuje rozerwa wi zy.Nie .To ca a frajda z tego czaru . co si dzieje z tymi. Wojownik od o y nó i wyj ci ki miecz. Belwar nie oderwa wzroku od Drizzta.Je li im pozwolimy. -Uciekli? . Kiedy Belwar wychodzi .Dla Domu Do'Urden? . Skin a mu g ow .Chod zwierzaku . . które pogna y za ostatnimi uciekinierami wróci y mówi c . Belwar nie poruszy si .Drizzt z nadziej zapyta Dinina. a Belwar.B d biegli ca drog do Blingdenstone .warkn Dinin. Dinin spojrza na niego ze z o ci . . Dinin nie by pewien. by opowiedzie o naszej sile przekonywa Drizzt. powiedzia do wojownika z no em . Serce Drizzta wali o jak m ot. Wojownik zbli y si do przywódcy gnomów wymachuj c no em.Wy lijmy go do jego ludu. a jego g os brzmia niemal desperacj . . którzy naruszaj nasze granice.zgodzi a si wysoka kap anka.Czy on to widzi? . czym kieruje si jego brat.Diabli! .powiedzia . . Kilku drowów przystawi o Belwarowi miecze do karku..powiedzia Masoj.Czekaj . Pozosta tylko Belwar. Chc us ysze jego krzyki. co si zaraz stanie. Przywódca gnomów spojrza na Drizzta raz jeszcze. dzielny Belwar. . . wiedz c. kiedy dwaj wojownicy wypychali go z komnaty i w pozornie beznami tnym wyrazie twarzy drowa rozpozna prawdziwy al i przeprosiny. . . nie mog patrze na ci cie i oczekiwa na okrzyk bólu. . kiedy mag pog aska kocic .Macie ich z apa ! .Mogliby my.Guenhwyvar mo e ich dogoni .Gnomy nie s dobrymi niewolnikami .Wi niowie! . .Drizzt chcia powiedzie .powiedzia Dinin. Belwar nie krzykn . a drow ze sztyletem skrzywi si ze z o ci i rozczarowania.z gnomów.sykn Drizzt.Pozwól mu y ! . kiedy kap anka zdejmowa a z niego czar.Czarodziej spojrza . Nie patrz c na Drizzta. Dinin i inni spojrzeli na niego. by opowiedzia . Uderzy mocno. nie mog c znie ju wi cej rozlewu krwi. aden gnom nie powróci do ich miasta.zaprotestowa Drizzt.odrzek spokojnie Dinin. . . Dinin spojrza na wysoka kap ank . ale ucieczka zdrowych cz onków ekspedycji gnomów to ca kiem co innego. e jego bracia nie znaj poj cia lito ci. Belwar zauwa y reakcj Drizzta.Svirfheblin rozumie.Ale czy wróc ? . Drizzt wiedzia jednak. posy aj c w jego ramiona miliony p omieni bólu. .zapyta Drizzt Dinina.Je li go zabijecie.. .Nie dogonili my ich w tych malutkich tunelach. jak Drizzt krzywi si na te s owa.odrzek Dinin. Czy to wspó czucie? Drow ci mieczem. .Tego nie! . kiedy miecz przeci mu nadgarstki. a jego u miech sta si jeszcze szerszy. .zapyta wysok kap ank . Wys anie bezr kiego gnoma do stolicy jego ludu to jedno. Dinin z pewno ci zabije Belwara. .Odetnij mu d onie. e je li b dzie protestowa .

którym jest moja rodzina.Ale sami ponie li my wielkie straty. uwi ziony w bezsilnej w ciek o ci. przeprosiny przeznaczone dla uszu. który obra em.Id do tuneli. Mo e jednak zabawimy si dzisiaj z pomoc zwierzaka czarodzieja. a zasady nie maj warto ci. z jakim przera eniem gnomy b d patrze na tego straszliwego owc .krzykn Masoj i kopn kocic w zad. wspó czuj sobie. Powinni my uczy si na b dach starszych od nas. y tak i nigdy nie znale wyj cia. Nie zadaje go ani z baty nó .Przynie jeszcze! Serce Drizzta stan o na d wi k cia a uderzaj cego o pod og . by o moim wybawieniem. Guenhwyyar zatrzyma a si w wej ciu do tunelu i spojrza a na Drizzta niemal przepraszaj co. Czy wyma-ga em od niego wi cej. Spojrza natychmiast uwa nie na Drizzta. ni móg da ? Czy oczekiwa em doskona o ci od um czonej duszy? Czy chcia em dopasowa go do standardów nie licuj cych z jego yciowymi do wiadczeniami? Mog em by nim. Teraz mia chocia satysfakcj z cierpienia Drizzta. Nic nie p onie w sercu tak jak pustka po utracie czego .stwierdzi Drizzt. nauczyciel. je li idealista nie potrafi y w zgodzie ze swymi przekonaniami.A ty by wróci ? . s ysz c równie absurdalne pytanie. Dinin i inni nie mieli poj cia o rozgrywce tocz cej si mi dzy Masojem a Drizztem. Wspó czuj swemu ludowi. Ja. e t skni czasem za starymi czasami. To. Masoj zdecydowa . co oznacza o. . Mog em y .Dinin skrzywi si . które ju nie s ysz . który pokaza mi jak i dlaczego u ywa miecza. e b dzie musia uwa a w czasie rozmowy z matk . Nie ma bólu wi kszego ni ten. . e tak. cho desperacja prze laduje mnie tak cz sto. Cz 5 Zaknafein Zaknafein Do'Urden: mentor. Poka nam. Oni czekali na powrót Guenhwyyar. który przynosi miech wtedy. Czy kurs. kogo .Wracaj! . . Cz sto zdarza mi si podnie kielich i wznie toast. jak s dz . ani ogie z pyska smoka. Pantera by a owc . jest lepszy ni ycie Zaknafeina? My l .Wracaj! . przed poznaniem jego prawdziwej warto ci. gdy nale a o p aka . . teraz ju dla mnie straconemu. pogr ony w agonii swych w asnych problemów.To dzie naszego zwyci stwa . Wtedy by o atwiej. jak szybko mo e biega przestraszony gnom! Kilka minut pó niej Guenhwyvar wróci a nios c martwego gnoma. .Zabawa . Zatem to lepsza droga.powtórzy Masoj. Spojrza Guenhwyyar w oczy i zobaczy w nich smutek. Pogr yli si w makabrycznym humorze. . pogrzebany pod codziennym naporem niegodziwo ci Menzober-ranzan i wszechobecnego z a. Bez Zaknafeina nie znalaz bym wyj cia . W r kach czarodzieja zwierz sta o si zwyk ym morderc .w ka dym razie nie za ycia. równie honorowym jak Drizzt. ale najbardziej wspó czuj temu fechmi-strzowi.rozkaza Masoj panterze. Prawda jednak jest niczym w porównaniu z oszukiwaniem samego siebie. Guenhwyvar.Zako czyli my nasze zadanie . . wie cej ni raz nie potrafi em zobaczy w Zaknafeinie adnego z nich. Masoj przegapi szans na zabicie Do'Urdena. e b dzie si martwi nieprzyjemnym spotkaniem nieco pó niej. . przyjaciel. rozmawiali o tym.zgodzi si Dinin. .

lecz brakowa o mu odpowiednich manier i szacunku. e bez strachu poprowadzi g ówny szturm i zabija najsilniejsze gnomy. zabijaj c tuzin do wiadczonych wojowników. Opiekunka Malice o ywi a si s ysz c te wiadomo ci. .Drizzt Do'Urden 24 Aby pozna naszych wrogów O mioro elfów nie yje.zapyta a opiekunka. . Mimo .Drizzt pokona ywio aka ziemi! . podejrzewa a jednak.odpar a Briza. . . zanim zszed im z drogi. e do niego nale y zwyci stwo! Opiekunka Malice westchn a i odwróci a si .Mówi . .A co z Drizztem? .Zgin o jednak niemal czterdziestu gnomów. .Jak wiod o si Domowi Do'Urden w tym spotkaniu? . e Briza. by równie doskona y jak jego ostrze. . Drizzt zawsze by dla niej zagadk . r ka Dinina zabi a pi ciu .odpowiedzia a Briza.krzykn a Briza. co daje nam czyste zwyci stwo. nie maj c cierpliwo ci na gierki córki.Dla Zaka. Malice nie wygl da a na zbyt szcz liw .Jak wielu svirfnebli pad o u jego stóp? .Co z twoimi bra mi? . jak taki potwór rozgramia ca wypraw upie cz drowów. Briza wróci a spiesznie do siedziby rodziny z pierwszymi wiadomo ciami o spotkaniu. lecz jej u miech pozosta . w tym jedna kap anka . .aden . . A teraz to: ywio ak ziemi ! Malice widzia a na w asne oczy. .spyta a Malice. stoj c cierpliwie z wyra aj cym pewno siebie u miechem.Jak z elfami z powierzchni. który zainspirowa moj odwag .powiedzia a Briza do Opiekunki Malice na tarasie Domu Do'Urden. trzyma pod r k jeszcze co dramatycznego. tylko z niewielk pomoc czarodzieja.Prawie zupe nie sam. tego.Mimo to dzie nale a do Drizzta! doda a szybko. by oczekiwa y na dalsze informacje. widz c jak na twarz jej matki wp ywa gniewny grymas. . zostawiaj c swoje siostry na centralnym placu Menzo -berranzan wraz ze zgromadzonym t umem.Wysoka kap anka z patrolu uzna a.

przekonana o s uszno ci przywo ania yochlola. na pó stopion kup wosku z groteskowo wyd u onymi oczyma i otwartymi ustami. gdyby tak postanowi a? . w misie z najdoskonalszego onyksu.Dok adnie . przybieraj c kszta t bezw osej g owy. . Górna cz ognia przesta a ta czy . Vierna i Maya wstrzyma y oddech. lojalna s u ka Paj czej Królowej.Aby zada proste pytanie .Ryzykujesz powa nymi konsekwencjami. Nast pnie zacz nabiera kszta tu. który dom zagra a Domowi Do'Urden. .odpowiedzia a cicho Malice.dobieg y podst pne my li yochlola. pokona jednego z nich samodzielnie! . reszta nie ma znaczenia.s odkie. Briza. zagrzmia y w g owach zgromadzonych drowek. przypominaj ce mier i cenione przez yochlole. a do jaskrawoczerwonego. jej dziwny syn. S uga przerwa i cofn swe wyd u one oczy w g b g owy. e jej matce chodzi o informacje o bitwie.Konieczne jest.to jej syn. -Aby pozna naszych wrogów! . . by s ysza y j jej córki. G os stworzenia by spokojny i niezwykle g adki jak na jego groteskowy wygl d. Jej trzy córki spogl da y z ciekawo ci . .Lloth oka e nam dzisiaj ask . . co jest wa ne dla naszej rodziny. Yochlol znikn w k bie dymu.Kto mnie przyzwa ? . Musimy wykorzysta bohaterstwo twoich braci. .Vierna i Maya czekaj na placu miejskim na nadchodz ce wie ci . Je li Dom Do'Urden odniós tego dnia tak wielkie zwyci stwo w tunelach. pozostawiaj c jedynie ar kadzid a w onyksowej misie. . mylnie uwa aj c. P omie przeszed przez szereg kolorów.Spotkamy si w kaplicy. Chwil pó niej pomocnik znów si pojawi .Wyja nij. S owa te wywo a y u Malice my l.Jestem Malice. by mo e Paj cza Królowa zaszczyci nas jakimi informacjami. jako pe na sylwetka.wyja ni a Briza. pomocników Lloth. jakiej potrzebujemy.Je li odpowied jest tak wa na i jest znana s ugom. s ysz c my li yochlola. . zaszczyci nas wiedz . .Opiekunka Malice przyj a macki bez adnej odpowiedzi.yochlol powiedzia po kilku pe nych napi cia chwilach. P omie znikn .By mo e przed tym dniem Paj cza Królowa nie uwa a a mnie za wart tej wiedz y odrzek a Malice.odpowiedzia a g o no Malice. . staj c za Opiekunk Malice.na które znasz odpowied . gdy istota po o y a dwie o liz e macki na ramionach ich matki.Z pewno ci w ci gu godziny poznamy ca opowie .wypali a Briza zdaj c sobie spraw . bym j pozna a . o co chodzi jej matce. jakby komunikowa si z jakim odleg ym planem.Sytuacja si zmieni a. zbyt pot ne dla jego drobnej sylwetki. . p on o wi te kadzid o .odpar a Malice. chc c.Nie obchodzi mnie bitwa z gnomami! .Ja to zrobi am.odpar a Opiekunka Malice.warkn a Malice.stwierdzi a Briza. . dlaczego mnie niepokoisz . . a co za tym idzie Paj czej Królowej. . . s ugo . .nakaza a.Czy ta odpowied a tak bardzo ci interesuje? . od pomara czowego.Witaj. nie s dzisz. Opiekunko Malice Do'Urden . nie bardzo rozumiej c reakcj matki. Przed nimi. poniewa do komunikacji z yochlolem nie by y potrzebne s owa .spyta a telepatycznie ma a istota. e Lloth da aby ci j . s ysz c wo anie czterech kap anek i naleganie w g osie Opiekunki Malice. Je li Paj cza Królowa naprawd zaszczyca nas tego dnia ask . poprzez zielony. wyg adzi a si i zaokr gli a.Powiedzia a mi ju wszystko. poch oni ty przez sylwetk yochlola.Aby dowiedzie si . . .spyta yochlol. by pokona naszych wrogów! Krótk chwil pó niej cztery wysokie kap anki Domu Do'Urden zebra y si wokó postumentu w kszta cie paj ka w przedsionku kaplicy.Zbierz swoje siostry . . My li yochlola. . . lecz jedynie zgaduj c niewypowiedziane odpowiedzi swej matki.

uk adaj c plany. Je li przeciwnicy s pot niejsi. rozbawiony ca spraw . cz c si z ojczystym planem.Wezwiemy inne moce. Malice cisn a mocno d o Brizy z prawej strony oraz Yierny z lewej. która ju jest znana! -obwie ci s uga.Macki ze lizgn y si z ramion Malice i yochlol stan wyprostowany za ni . e Lloth nigdy nie czyni a obietnic. .Wierz moim ród om . prosz c jedynie o odpowied na proste pytanie. Prosimy Lloth tylko o to. Gdy powróci do nich wzrok. Opiekunko Do'Urden..spyta yochlol.Mój dom jest zagro ony. . spogl daj cego na nie spo ród p omieni w onyksowej misie.zacz a Malice. . .oznajmi yochlol. znów ma ego. gdybym nie wierzy a w zagro enie. . który pozbawi cztery kap anki mo liwo ci widzenia. Niedojrza e westchnienie Mayi sprowadzi o na ni gani ce spojrzenia matki i sióstr. by sformu owa swoje pytanie. by ocali a jej a osny dom? . pozostawiaj c drogocenn mis roztrzaskan na tuzin kawa ków.powiedzia a Malice. U miechn a si krzywo do swoich córek i wci nie odwraca a twarzy do stoj cego za ni stworzenia. Bez w tpienia ka dego dnia nas obserwuj . przyzwa am ci . . a yochlol znikn . Musz przyj wezwanie Opiekunki Malice Do'Urden. zdaj c sobie spraw z dwuznaczno ci ostatniego sformu owania. . . Ona z kolei potwierdzi a wi z May . e rodzina cieszy si ask Lloth.M czy ni z twojego domu wygrali tego dnia. za kpi cy ton powiedzia Malice i jej córkom. . . który dom jest bardziej wart zwyci stwa.Wierz.Zadaj je .b aga a Malice. a czysta moc jego nieziemskiego g osu wbija a si drowkom w uszy. stoj c po drugiej stronie kr gu.odpowiedzia w ko cu yochlol.odpar a defensywnie Malice. aby my mogli ich zniszczy ! -Aje li ten drugi dom równie zadowoli Paj cz Królow ? -powiedzia w zadumie s uga. zgrzytliwym g osem.zaprotestowa a Malice.Ciesz si . Czy Lloth zdradzi ich dla was? . .Ju . ujrza y yochlola.Jest co wi cej ni plotki. e gdy rozgorzeje bitwa. czekaj c na polecenia.Kontynuuj .Paj cza Królowa nie da odpowiedzi. . ..o mieli a si zaprotestowa Malice. e odnios wielkie straty w ataku na Dom Do'Urden! S uga znów zatopi si w sobie.Je li tego dnia Daermon N'a'shezbaernon naprawd zadowoli Paj cz Królow .Czy Opiekunka Malice Do'Urden wezwie wtedy Lloth. Królow Paj ków . b dzie sobie wy ej ceni Dom Do'Urden ni waszych wrogów.A co. to prosz Lloth o ujawnienie naszych wrogów.Paj cza Królowa jest zadowolona. Opiekunko Malice Do'Urden . z niech ci akceptuj c. e zadowoli am Paj cz Królow .Yochlol za mia si z owieszczym. Inny dom planuje wojn z tob . . miejscem mroczniej szym od Menzoberranzan. . Najwidoczniej Malice s usznie odgad a..rzek yochlol.Nazwij ten dom . Ujawnij ich i pozwól nam dowie . przewy szaj c nawet kobiety. które Lloth da a nam.Nie! . aby my mogli walczy z naszymi wrogami. Ogie wybuch w kolejnym o lepiaj cym b ysku. -Jak ju powiedzia am.Plotki? . niech Lloth b dzie pewna. by mo e. .krzykn a Malice.nakaza yochlol.Malice wzdrygn a si . je li wasi przeciwnicy s pot niejsi od was? .Daermon N'a'shezbaemon zadowoli Lloth .Witam ci i twoj pani .Powodem przywo ania? Nast pi jaskrawy b ysk. jak dysponuj nasi wrogowie. . . . Opiekunka Malice chwyci a spory od amek pot uczonego onyksu i rzuci a nim o cian . które z nimi podró owa y. . tak mówi plotki . . Szuka a odpowiedniego sposobu.odpowiedzia a Malice. Wiedz c Domu Do'Urden. .Nie przywo ywa abym ci .A co z moim pytaniem? . by da a nam wiedz równ tej.Nasi wrogowie maj ka d prze wag . . e stwór zna ju pytanie.

odpar Dinin. Zostaw nas teraz. Drug w . . na które powinnam by a zna odpowied .stwierdzi a Briza.Ty .zgodzi a si Vierna. Czy która z moich córek jest na tyle g upia.znana? .A wi c nie ona . gdy wpadli na Zaknafeina id cego z przeciwnej strony. Starszy Ch opcze. Opiekunko! .Mo e kto poza najbli sz rodzin zna odpowied . . Nie s dz .Czy ich te mamy sprowadzi ? . . gdyby nie zna jej nikt z mojej najbli szej rodziny. Yochlol przekaza by nam odpowied .Tak . kto nie wie. .warkn Dinin. .O jakiej Äniej" mówisz.odpowiedzia a Malice. gdy tak postanowi ! .Chc rozmawia z Drizztem i tylko z Drizztem. . a jej g os wzniós si w tym momencie z podniecenia. Mam nie doko czone sprawy z twoim bratem. Zak zmierzy go spojrzeniem. .. . .Poza miastem. ka dego domu. który nie przegapi obecnego w tej wypowiedzi sarkazmu. na które odpowied zna kto z kr gu mojej rodziny . spogl daj c bezpo rednio na Drizzta. . wymykaj c si spod kontroli. Albo Zaknafein lub Rizzen.zauwa y Zak.Bez przerwy mówi si o niej w mie cie. . Zak uderzy go dwukrotnie w twarz jedn d oni . .Kuzyni i o nierze te ? .Nie.doda a Maya. -Ani ja! . Opiekunko! .On.doda a Briza. . Albo wie o zdoby a informacj i nie mia a jeszcze okazji. wyczerpani i szcz liwi.poinstruowa a Yiern i May .By mo e kto .A wi c bohater ju wróci . e zosta pomini ty przez Zaka w powitaniu.Nie .Ona? . . ca ej wyprawy wojennej Domu Do'Urden? . . przera one narastaj c z o ci Malice. staraj c si uspokoi matk .sprowad Rizzena i Zaknafeina. Przyprowad cie ich do mnie. . wi c zostaw nas. . e o tym wie .. W ich grupie patrolowej s dzieci ka dego pot nego domu. Ledwo zdo ali wej i ruszy korytarzem prowadz cym do ich komnat. .zagrzmia a Opiekunka Malice. aby byli w to zamieszani. e zada am pytanie. Jeden z twoich synów mo e posiada odpowied . . . wystarczaj co g o no. zaciskaj c palce tak.powiedzia a Vierna.By am przez wiele tygodni u twego boku i nie widzia am wi cej ni ty! . . R ka Dinina pod y a do r koje ci miecza i nie by to roztropny ruch.Drizzt i Dinin byli poza domem .To tylko m czy ni.spyta a Briza. *** Drizzt i Dinin pojawili si w domu nied ugo pó niej.zaproponowa a Vierna. by zrozumie powag drobnych szczegó ów.Poprowadzi em. zbyt g upi.wtr ci a si Briza.zagrzmia a Malice.Nie. by skierowa uwag Malice na siebie. e co przeoczy am? .powiedzia a do Brizy .Nigdy nie widzia am adnego znaku! .krzykn y razem Vierna i Maya. . Zanim nawet zdo a wyj bro na centymetr z pochwy.krzykn a z w ciek o ci . Brizo? Wszystkie jeste my tutaj. .krzykn a ponad rozgardiaszem Briza.Zostawi was. by do ciebie z ni przyj .zacisn a z by cedz c reszt swych my li. e wyprawa si zako czy a.Zebranie ca ego klanu. To wstyd. który odwa y by si nam zagrozi ! W oczach Malice rozgorza y ognie. aby my mogli dowiedzie si tego co trzeba! . do mocno wzburzony.Wype nili my zadanie pomy lnie . by przegapi tak oczywiste zagro enie dla naszej rodziny? .Czy sugerujecie.zapewni go Zak. gdy wróc do Menzoberranzan . -Znana komu? Kto w mojej rodzinie utrzymuje to w tajemnicy przede mn ? .Nie podoba mi si .Wiem o bitwie . Musi by obecna ca a rodzina.Nie o nierze i nie kuzyni. . e musz si wstydzi . uspokoi a si jednak s ysz c ów tok rozumowania. e a zbiela y.

Podobnie jak ja . co wiem o Opiekunce Malice. jak rzeczywiste b d ich Ä wiczenia" na sali gimnastycznej.Zabi Nalfeina. by z twoich ust wylewa si strumie tak pozbawionych sensu s ów odpar Drizzt.zaprotestowa Drizzt. by sta si starszym ch opcem Domu Do'Urden. .wyja ni Zak. lecz ty. brata.powtórzy Zak. czego móg bym po da .Czy wzbudzi em zazdro jeszcze w kim . gdy znajdziesz odwag . twoim starszym bracie.Zostan . .Sk oni si nisko. Drizzt patrzy zdumiony.zdecydowa . gwi d c przeci gle. . . .Lecz nie osi gnie nic z mojej mierci . zginiesz. .pozwoli . rozpraszaj c w tpliwo ci Drizzta.rzek Zak.Otrzyj nos. e Zak z pewno ci zabi by Dinina.warkn Drizzt.. co mog oby.Pot nego wroga pokona e dzisiejszego dnia. niemal kpin . oszo omiony ich jawn ch ci pozabijania si nawzajem. . by s owa zawis y w powietrzu. .Chod ze mn .Ma moc .. pomy la .Jest teraz starszym ch opcem. Nauczy em si sztuki przetrwania.. Zaknafeinie. .Nigdy nie s ysza em.I zrobi wielu wi cej. . . .Mamy spraw .Sala gimnastyczna czeka . .ywio ak ziemi . . -1 moje ograniczenia.Opiekunka Malice o tym us yszy! . To ty powiniene si strzec. Wró . zanim zako cz si moje dni! Twoje czyny wzbudzi y zazdro w twoim bracie. Dinin podniós r ce w gór i powoli si cofn . .Twój wybór.. . Jak wielu zamordowa e . któr obra on. lecz nie by o tak zawsze. .stwierdzi Drizzt. Jeste wojownikiem w ród rasy wojowników. m czy ni z rodziny sami ustalaj swoj hierarchi . g upcze? Z tego. Drizzt przeszed obok Zaka nie mówi c ju ani s owa. na jednego i drugiego.za mia si Zak. bohaterze .Zak przypomnia Drizztowi. zm czony tym ca ym systemem awansu. .Przez tak wiele stuleci.jaki sposób wyci gn sztylet i przy o y go Dininowi do gard a.Twoja matka czeka . podejrzewaj c.My lisz. e b dzie si k opota twoimi sprawami. poniewa dowiedzia si o jego niegodziwych czynach. Odejd . . Przyjdzie czas na nasze spotkanie. czy te .zauwa y Drizzt. . e kolejny drugi ch opiec pod y t sam drog . .Co b dzie nast pne dla m odego bohatera? Mo e demon? Pó bóg? Z pewno ci nie ma nic.Znam moje umiej tno ci .By mo e Dinin podejrzewa. bracie .Ocal swoje ycie. którego nigdy nie pozna em. Czy postrzega Zaka w inny sposób.krzykn Zak. . .Dinin nie ma nic. by osi gn sw pozycj ? . czy jest to kpina.za mia si Zak.Zazdro ? . który wiczy go przez te wszystkie lata przed Akademi ? Drizzt nie móg u o y swoich uczu . .On ci otwarcie nienawidzi . gdyby ten dalej si opiera . po czym odwróci si na pi cie i odszed spiesznie.odpowiedzia Drizzt. .Chce nas widzie w kaplicy.ostrzeg . poza moim bratem? .Wiesz o tym? . Jak dobrze go znasz. Je li o tym zapomnisz. . -Rzeczywi cie mam nie doko czone sprawy z fechmistrzem. Starszy Ch opcze. e rozmowa zostanie doko czona przez ich ostrza.Dlaczego mia bym mu zagra a ? .Zako czy wypowied stanowczym podkre leniem.Sam jej powiem . przekonany.Zrobi e sobie wroga . by mnie wyzwa . Drizzt spojrza na nich.Zrobi em sobie ich wielu .odpowiedzia Zak. . . .powiedzia Zak. .Do .odpar Zak. Nie obawiaj si jednak.rzek spokojnie Drizzt. zakatarzony dzieciaku! Pod moim ostrzem pad tuzin ywio aków ziemi! Demonów równie ! Nie przeceniaj swoich czynów ani umiej tno ci. . .poprawi go Zak. . .Zostaw nas . .Dinin powiedzia do Drizzta. a Drizzt znów zacz si zastanawia .splun Dinin. . Nadszed czas na troch sarkazmu z jego strony. Co si sta o z Zaknafeinem? Czy by to ten sam nauczyciel.Ja nie jestem zagro eniem dla Dinina. .

W ciek o p on a w Drizzcie. czy kiedykolwiek go to obchodzi o. a Rizzen nie zaprzeczy ! Rizzen szuka odpowiedzi na k uj ce s owa Brizy. . by zaakcentowa swoj wypowied .protestowa Masoj. gdy Briz poniesie sza ? Co si stanie. g upi m czyzno.spyta kpi co. . .Nauczysz si .Trojga! . gdy os abnie z wiekiem. moja Opiekunko! . sta jednak cicho za rogiem. a na jego twarzy ukaza a si determinacja. Tylko Dinin jest tak naprawd ni ej od ciebie w hierarchii! Drizzt cofn si za cian i rozejrza po pustym korytarzu. . Drizzt zastanawia si . e ona nie jest g upia. upewniaj c si w dominacji nad Rizzenem. Rizzen bez broni.Opiekun . . odk d Drizzt wróci z Akademii? D wi k bicza wyrwa Drizzta z rozmy la . Briza po da tronu domu! Nast pne stowa Rizzena by y ju tylko nie daj cym si rozró ni krzykiem.Opiekunka SiNafay rykn a na swego syna.Co za pozbawiony znaczenia tytu . co zacz em. M czyzna nigdy nie zwraca na niego uwagi. Odbior jej tytu . . e mnie si nie rozczarowuje! . Wie o tym i akceptuje to. Zapewniam ci jednak.Dostan go . uderzaj c biczem.poprawi a Briza. e go nie zabije.Je li nieja. co wa niejszego. co zmieni o si w zachowaniu fechmistrza. Drizzt wiedzia . Drizzt podkrad si do za omu nast pnego rozwidlenia korytarza i wychyli g ow . . Wiedzia a.Co do tego nie ma w tpliwo ci . Us ysza to jednak od Brizy.obieca Masoj. to Vierna. Zawsze podejrzewa .Przyznajesz si . zmuszona zaakceptowa rozumowanie syna. lecz oczywi cie nie móg tego zrobi . nie twoja.powiedzia z oburzeniem Rizzen. .Opiekunka Malice okaza aby si g upi .Czy wie. Nawet nie podejrzewa . . Je li nie Vierna.Trafi em go b yskawic . pod a a zgodnie ze s owami Paj czej Królowej. . to Maya.Nie. e j zabijesz? .. podobnie jak ja. . . e jej najstarsza córka po da jej tytu u? . Drizzt by pot nym przeciwnikiem i nie atwo b dzie go zabi . Drizzt chcia interweniowa . nie pozostawiaj c oczywistych ladów. .. za Briza ze swoim w owym biczem.za mia a si Briza. e Rizzen nie jest jego prawdziwym ojcem.Pozwoli e mu uciec! . je li zabije Rizzena? W pustej przestrzeni. Co si jednak stanie. e atak b dzie wymierzony w niego! Nie mog em jednak doko czy tego. nigdy te nie zaproponowa mu adnej rady czy treningu. poniewa do pracy zabra si ochoczo sze ciog owy bicz. to wszystko.Nie gdy sztylet mo e przyspieszy sukcesj . Jeste m czyzn u yczaj cym opiekunce swojego nasienia.Jestem twoim opiekunem! . gdyby czego takiego nie podejrzewa a.rzek Rizzen. co daje tylko dwoje.Vierna jest Zaknafeina.Czy Opiekunka Malice wie o twoich pragnieniach? . Takie s nasze zwyczaje. czego zosta a nauczona.Briza nie b dzie czeka a ca y wiek. wybiec i zabi ich oboje. nale cy do Brizy. Nalfein nie yje.Ka da najstarsza córka po da tytu u matki opiekunki . Jedno z nich jest kobiet i znajduje si ponad tob . e da a Masojowi trudn misj . .by o to co innego. Briza robi a teraz to.za mia a si Briza.odpar kobiecy g os. którym w a nie przyszed . Tak postanowi a Lloth. nigdy go nie karci lub chwali . gdy s ysza te z owrogie proklamacje. .us ysza g os Rizzena. . *** . by skra matce moc . Briza i Rizzen stali przed sob .Przygotowa em . poniewa potwór schwyta mnie w bram do w asnego planu! SiNafay przygryz a warg . . która zaczyna a narasta w jego sercu.Jestem ojcem czworga .

nie uwa a jednak za rozs dne. .powiedzia a.My l! . Wiedzia a.Ty za nim pójdziesz. Zapewnij mu bezpiecze stwo i doko cz to. . Drizzt b dzie martwy przed up ywem dziesi tego cyklu. ± Za atwione . miech SiNafay zabrzmia jak syk setki zdenerwowanych w y. lecz ten niepokoj cy ruch nie poprawi mu zbytnio pami ci.Tak . .Nie! . .Ja nie..Wiesz co ! Drizzt skuli si przed pot n sylwetk i rozejrza nerwowo po zgromadzonej rodzinie. moja Opiekunko.Nie popierasz . lecz nie rozpoznali my .o mieli si spyta Alton. a jej oddech ogrzewa Drizztowi twarz.A wi c dlaczego? .. chc mu wyrwa serce i pokazywa je jako trofeum! SiNafay nie mog a zaprzeczy obsesji swego syna.Prosz .Mi nie da a drugiej szansy. . moja Opiekunko . .Ale.krzykn dono nie Alton. .warkn a na swoich synów. . powoduj c w nim odp yw odwagi.Czy mog oby by inaczej? . Ryzykuj c swoim yciem zadaj pierwszy cios Domowi Do'Urden i zabij jego drugiego ch opca. Nie jestem pewna. cho jak nikt po dam mierci Drizzta Do'Urden.bro . .Jeden z was pozna to samo naszych przeciwników . . . *** .zasygnalizowa bezg o nie. . . Jego cisza stawa a si coraz d u sza. . . by zgin ! .Nawet bardziej ni ty. e Masoj móg pods uchiwa .wrzasn a Malice.Dlaczego mia abym wierzy .krzykn Masoj. . a jej twarz rozja ni a si w ciek o ci .zagrzmia a Malice.zaproponowa Dinin.Popierasz moj decyzj ? . nie zmieniaj c wyrazu twarzy.Dosta go. . Odpowiadasz yciem. Nigdy. Masoj uk oni si . Alton o ywi si s ysz c.spyta a SiNafay.Cisza! .bezczelnie zauwa y a Opiekunka SiNafay.Mo esz mówi tylko . e SiNafay znów pos a a Masoja za Drizztem. Dinin nie przegapi ruchu Brizy si gaj cej po swój w owy bicz.zasygnalizowa a SiNafay. musia szanowa decyzje swej matki opiekunki. . Matko Opiekunko . Zas oni d oni usta i pad z przera eniem na kolana. podobnie potraktowany chwil wcze niej.zapewni a Altona. lecz tym razem nie b dzie sam -wyja ni a SiNafay. Wybacz mi moj ignorancj . e wreszcie b dzie móg wywrze zemst . . .odpowiedzia Alton j zykiem gestów. SiNafay spojrza a na niego nagannie. zanim Opiekunka Malice podniesie poziom swoich technik ledczych. Alton by zak opotany.Zosta o ci wybaczone .spyta y beztrosko jego d onie.Po prostu nie rozumiem problemu tak wyra nie jak ty. jaki znak. po czym wyszed z komnaty. .W tpisz w mój os d? .. tak jak rozkaza a . . Chc wydrze ycie z Drizzta Do'Urden! Gdy b dzie martwy.zacz protestowa Alton.S ysza e wszystko? . . .Na patrolu jeden z was otrzyma jak wskazówk .By mo e widzieli my to. Nawet nie martwi a go ostatnia gro ba SiNafay.W równym stopniu nie da abym Masojowi drugiej szansy co tobie.Masoj pójdzie za Drizztem. by pozna przebieg rozmowy. Masoju Hun'ett.. Nie mia wyboru. Stara si odpowiedzie . . gdy za jej synem zamkn y si drzwi.spyta y r ce SiNafay.odpowiedzia szybko Alton. .zapewni a go SiNafay. wychodz c zza zas ony. e tym razem powiedzie ci si lepiej? .Poniewa chc . . Altonie DeVir. kl cza z podbródkiem w d oni. Dinin. dlaczego da am Masojowi drug szans .Zajmiemy si razem t spraw . nie chcia a wi c. .Dlaczego mia abym da ci nast pn szans ? . Malice uderzy a Drizzta bole nie w twarz i odesz a. Zbyt du o mo e si nie powie . co zacznie.

. jego czarodziejów i.Dom Hun'ett .Móg celowa w potwora .Wyja nij! . . . Opiekunce Malice nie spodoba o si wahanie. Drgn odruchowo.powiedzia a Malice. e chcia zniszczy nas obu. .Czy jeste pewien swoich s ów? . Wielu j est zazdrosnych o Drizzta i z ch ci ujrzeliby go martwym.wtedy. .powiedzia a Malice. Przypuszczam. by przyj tortur . gdy b dziesz zna odpowied na moje pytanie! Tylko wtedy! .rzek Dinin. .Yochlol powiedzia . j ak zdoby mój brat. cho trzyma si bli ej boku Drizzta ni czarodzieja. . . . . e ostatnie s owa by y jawn gro b . Ca a rodzina. e to on zabi ywio aka. która podnios a r k . . . jeszcze bardziej rozw cieczy by Malice. a by a to gro ba tak .. -A je li si mylimy? . .Nie mylimy si ! . . . e co ukrywasz. lecz zachowa to dla siebie. wytr caj c go z osobistych my li.A wi c to jest nasz wróg .Czy jeste pewien swoich s ów? . dlaczego nie da sobie z tym spokoju. Drizzt poruszy si niespokojnie w swoim fotelu. e jedno z nas zna to samo wroga -stwierdzi a Vierna.rozkaza a. wiedz c.Malice spyta a Drizzta.Pod Opiekunk SiNafay.Pot ny wróg. podczas wypowiadania tych s ów zastanawiaj c si .Masoj Hun'ett chcia mnie zabi .Masoj Hun'ett . kap anek. pochyli si na pod og przed sob i wygi grzbiet.. . Gdyby tego nie zrobi .odpar Dinin.wyszepta Drizzt. a pó niej by wiadkiem naszego triumfalnego powrotu. gdy us ysza trzask w owego bicza i cichy j k jego brata.Masoj uwa a . lecz wysoka kap anka z patrolu zaprzeczy a. . wyci gaj c go z zadumy.A wi c Dom Hun'ett . . co mamy. niemal nie wiadomie. . pomy la Drizzt. Negowanie tej teorii mog o oznacza kolejne biczowanie. . chcia mnie zabi . co najwa niejsze. .potwierdzi . . Drizzt zamkn oczy i wróci my lami do wydarze swych licznych patroli. wypluwaj c ostatnie s owo jako przekle stwo na Zaknafeina.W walce z gnomami. . dopóki nie zacz em zdobywa przewagi nad potworem.Magiczne zwierz Masoja Hun'ett.Masoj . pochyli a si w jego stron .stwierdzi a Vierna. . s usznie b d nie. Wtedy wyzwoli sw magi i skierowa j w równym stopniu we mnie.powiedzia Dinin.Zostawili my go w mie cie.Je li Dom Hun'ett nie spiskuje. . by nie uroni ani s owa. . .wyszepta a Opiekunka Malice.poniewa tak rozkaza e . lecz nie w tpi w jego zamiary! .Nie robi nic. Czy w zbiegu okoliczno ci dostrzega spisek? Czy te jego s owa naprawd by y przepe nione diabelskimi knowaniami i skryt walk o pot g ? .Musimy si o nich sporo dowiedzie . Zmierzy fechmi-strza gniewnym spojrzeniem i kontynuowa Masoj Hun'ett uderzy mnie b yskawic . .wyja ni Drizzt. Dinin skierowa wzrok prosto na brata. .spyta a ponownie Malice.zauwa y a Briza.Masoj czeka .zauwa y a Briza.Opiekunka Malice warkn a na Di-nina.wrzasn a na niego Malice.Pi ty Dom . Pomó Di-ninowi odnale wspomnienia! Dinin pu ci g ow .odezwa si Dinin. Spojrza na matk .przerwa Dinin.Masoj Hun'ett by z y.Wszystko.Chyba. . By mo e dlatego wspomnia e o kocie.Masoj zawsze by zazdrosny o Drizzta i ca chwa .powtórzy g o niej Drizzt. to opowie Drizzta o Masoju.Mo e nie . zw aszcza Malice i Dinin.Masojowi si to nie podoba . jak i w ywio aka.Odwróci a si do Brizy.Guenhwyvar chodzi przy mnie . poniewa zosta wy czony z wyprawy na powierzchni . . by wstrzyma ciosy Brizy ku jej niezadowoleniu.zaprotestowa Drizzt . -Rozes a zwiadowców! Chc zna liczb o nierzy Domu Hun'ett.Jest jeszcze kocica .odpowiedzia Drizzt. Zerkn na Zaknafeina i zauwa y na twarzy fechmistrza u miech.Nie wiem dlaczego.Gdy walczy em z ywio akiem . .

jakie wasza rodzina sprowadzi a ostatnimi czasy na Lloth. . .poleci a Malice swoim córkom. S uga by w stanie sam zrówna Dom Do'Urden z ziemi .Niezadowolenie? . ka de wypowiedziane przez Opiekunk Malice polecenie dotyczy o ci le okre lonych planów defensywnych. znów staj c si pot n matriarchi-ni . Drizzt spogl da z niedowierzaniem na rozpocz te w ogromnym tempie przygotowania.o mieli a si wyszepta . jednak bez aski Lloth najprawdopodobniej przestanie istnie . .Mówi em ci ju wcze niej.Dom Do'Urden zadowoli Paj cz Królow .ch odna i z owieszcza. . . znajduj c si na skraju paniki. e pot na istota nie bawi si z nimi. Szybko ruszy a do misy i zdusi a pozosta e p omienie. 25 Zbrojmistrzowie .Kto w mojej rodzinie wzbudzi gniew Lloth? . Chodzi o mu jednak o co innego.Bezczelno ! . co do jednej. a stworzenie znów pojawi o si za Malice. Nie s d . lecz wysokie kap anki sta y tam. . nie maj c nic innego.Kto? . . .warkn yochlol swymi ociekaj cymi ustami. zamykaj c w ten sposób bram do Otch ani. -Yochlol odpowiedzia na nie wypowiedziane my li.Zdob d informacje. Ogie w misie znikn . Nie dziwi a go precyzja rodzinnych planów bitwy .O mielacie si znów mnie przyzywa ? Malice i jej córki rozejrza y si po sobie. ponownie k ad c niebezpieczne macki na matce opiekunce. Wszystkie. na które odpowied ju jest znana! . który powali cztery kap anki Domu Do'Urden na ziemi . to prawda. jakby wnioski wyp ywaj ce z ostrze enia yochlola sta y si zbyt oczywiste. co móg by doda . Wiedzia y.Malice powiedzia a do Brizy. . o po dliwy b ysk we wszystkich oczach. Dom Do'Urden mia toczy wojn z pot nym przeciwnikiem. pewna. . e z twarzy starszego ch opca odp yn a krew. Zaakceptowa y gor co i pe zaj ce istoty jako cz pokuty. Tym razem s uga by naprawd w ciek y.To jednak nie likwiduje niezadowolenia. . Dinin potrz sn energicznie g ow i cofn si . . .W b ysku energii. Paj cza Królowa nie odpowiada na pytania. by y wysokimi kap ankami. ojczystego planu yochlola. e wszystko zosta o wybaczone.wrzasn a Malice. Gdyby która z nich pope ni a jakie przewinienie na oczach Paj czej Królowej. przywo any yochlol natychmiast wykona by kar . Opiekunko Malice Do'Urden .Poznajmy pozycj Opiekunki SiNafay u Paj czej Królowej.Musimy znale sprawc .nie spodziewa si niczego innego po tej grupie. e adna z nich nie by a winna.Przygotuj po czenie .zagrzmia yochlol.I powiem ci ostatni raz.W jaki sposób moja rodzina sprowadzi a niezadowolenie na Paj cz Królow ? Jakim czynem? miech yochlola eksplodowa strumieniem p omieni i wylatuj cych paj ków. gdzie wcze niej.Nast pnie Malice znów sta a si ma a. których potrzebujemy - . Opiekunko Malice Do'Urden! Jak e ma i wra liw czu a si teraz Opiekunka Malice! Jej pot ga blad a w obliczu gniewu osobistych s ug Lloth. Briza wyci gn a zza pasa w owy bicz. Briza pierwsza si otrz sn a. s uga znikn .

. . Dwie m odsze córki uk oni y si i wymkn y. Jego miecze znajdowa y si ju w d oniach.skar y a si najstarsza córka. wyci gaj c sejmitary.niemal w ca o ci tutaj. . Nie mo emy ywi nadziei. a Drizzt odpowiedzia .obieca a. czy z daleka potrafimy wskaza winnego. jeszcze zanim tu przyszed .Drizzt nigdy nie zapomnia tej przelotnej iskry niewinno ci. by obserwowa .powiedzia a Opiekunka Malice. By o to miejsce przechowywania najcenniejszego skarbu Domu Do'Urden: wielkiego onyksowego pucharu. moje wspomnienia. szerok .Ty. z ot mis obramowan czarnymi per ami.Jak wi c mamy odró ni sprawc ? . jak sobie wybior . . Podczas walki Paj cza Królowa musi sta za nami! . jest wy wiczony i wytrzyma y na ból. oznaczaj cy nienawi do ca ego otoczenia. Zaknafeinie? .i bez w tpienia b dzie jeszcze do wiadcza przez ca e ycie . Czy nostalgia wyg adzi a wspomnienia Drizzta o tych najwcze niejszych latach treningu? Czy ten mentor. Wesz a z przedsionka do w a ciwej kaplicy. niezbyt zadowolone z drugorz dnych ról. Przeszed szy do wielkiej sadzawki przy wej ciu.Misa wró ebna .Co si zmieni o. e tym razem nie b dzie zasad. do wielkiego pomieszczenia. Je li jest to o nierz lub cz onek Domu Do'Urden. Nast pnie za piewa a . Drizzt wiedzia .Spiderae aught icir ven. Wojownik o wyczynach wi kszych ni jego wiek. a najprawdopodobniej najwi ksz do Drizzta. Nie by o potrzeby pyta o zasady obowi zuj ce w tym starciu albo o wybieran bro .Ten. . Czy te mo e Zaknafein zawsze nosi taki grymas? Drizzt musia si nad tym zastanowi . Musimy natychmiast odkry powód niezadowolenia Lloth i odpowiednio ukara sprawc . . . e tortury wydob d z niego wyznanie. Wszed Zaknafein i stan twarz w twarz ze swoim by ym studentem. Trz s cymi d o mi Briza umie ci a mis na szczycie o tarza i si gn a do naj wi tszej z wielu przegródek.Malice powiedzia a do Brizy. móg by tym ch odnym. Wraz z Briza usiad y.Najpierw spojrzymy . Sko czywszy rytua Malice wróci a do o tarza i wla a wod wi con do z otej misy. tej zabawy. któr pozna b d c studentem Zaknafeina. nie gdy zna konsekwencje swojego czynu.Dlaczego ze mnie kpisz? .Nie! . jakich do wiadczy w yciu . . *** Drizzt po raz pierwszy od dziesi ciolecia wszed do sali gimnastycznej Zaka i poczu si . który zabi hakowe poczwary . Malice do czy a do Brizy we w a ciwej kaplicy i wzi a od niej puchar.spyta g o no Drizzt. co robimy.Ach.zaprotestowa Drizzt. którymi ka dy z nich zabi tak wielu przeciwników. Ci g y grymas zast pi cz sty niegdy u miech.poinstruowa a Opiekunka Malice. ostrza. jakie im przypad y. By to pe en gniewu wyraz twarzy. wi conej wodzie jej religii. m ody bohater wróci . . który tak cz sto ogrzewa serce Drizzta beztroskim chichotem. Malice zanurzy a kielich w g stym p ynie. przyczajonym potworem. z oci ganiem chowaj c w owy bicz za pas.powiedzia . Briza zrozumia a. którego Drizzt widzia teraz przed sob ? .Przekonamy si . opu cie nas . Sp dzi tu najlepsze lata swego m odego ycia . Na rodkowym o tarzu odnalaz a drogocenny przedmiot.Nie mówcie nic o tych objawieniach i nie dajcie adnej wskazówki o tym.Nie mo emy ujawni naszych poszukiwa . . lecz nie mog ce nic w tej kwestii zrobi .Yierno i Mayo.ci gn Zak. Bro b dzie taka. . Drizzt nie ujrza w twarzy zbrojmistrza nic znajomego ani przyjemnego. Pomimo wszystkich rozczarowa . czy mój sposób widzenia? Zak nie wydawa si s ysze wyszeptanych pyta .rzek a. jakby wróci do domu. .

by zaspokoi w asn dz krwi! S owa Zaka ca kowicie zbi y Drizzta z tropu. wrzeszcz c tylko po to. mentalny bicz.. Drizzt przetoczy si i wsta . . otoczy y jego serce zdumieniem równie silnym. co Drizzt b dzie móg zrobi . zbyt wysoko. a obydwaj walcz cy pokryci byli kroplami krwi. czekaj c. jak atwo przychodzi Zaknafeinowi mordowanie! -szydzi Drizzt. zyskuj c przewag . a powracaj ca do Zaknafeina w ciek o popycha a go z powrotem do walki. . za Zak napi mi nie. W oczach Zaka zap on y nagle ognie. Drizzt wyszed wysoko. co zaraz nadejdzie i powita to ochoczo. .drwi Zak. Drizzt wiedzia . Drizzt kopn pomi dzy r koje ci.G os by teraz bli ej.S ysza em o wyczynach fech-mistrza Domu Do'Urden! Jak on lubi zabija ! . jak jaki diabelski. Przez jego umys przemkn a my l. cho aden z nich nie czu bólu i nie wiedzia . ze wszystkimi rozczarowaniami swego ycia zebranymi w stopie. Drizzt odtr ci je na bok.S ysza em. Zak wiedzia . dra ni c Drizzta. Zak utrzymywa bro Drizzta w górze dzi ki szeregowi z o onych manewrów. Nadszed drugi atak. uderzaj c pod ka dym k tem. Z ca z o ci . której Zak nie b dzie w stanie prze ama . jak musia zrobi . Drizzt wykona spodziewanie dolny krzy . Wysun sejmitar. Zaknafein odzyska ju jednak ca kowicie przytomno . e przewróci m odego wojownika. by us ysze w swoim g osie gniew. Drizzt by jednak do wiadczonym wojownikiem i rozproszenie emocjonalne nie wp ywa o na jego odruchy.Zabójca dzieci! . Wykona spokojny atak. . gdy dwóch mistrzów ostrza atakowa o demona. a Zak zmusi go do cofni cia si . e zrani drugiego.Zako czy pytanie uderzeniem obydwoma sejmita-rami. jakby pierwszy kontakt zerwa wszystkie emocjonalne wi zy. Jego oczy wywróci y si . wyrzucaj c z siebie w tym jednym ciosie ca w ciek o . bez pochwa y.Morderca! . jak kiedykolwiek odczuwa . kto obserwowa by walk .. id cy po uku i opadaj cy Drizztowi na g ow . Nigdy Podmrok nie do wiadczy jeszcze tak rozszala ej potyczki. Nos Zaka zosta zmia d ony. ulotne u mieszki i kapi ca krew. to zrównowa y oparcie: podwójnym dolnym pchni ciem.Ten. straci by na kilka nast pnych rozmazanych chwil oddech. oczekuj c. nawet nie my l c o sparowaniu. równie wpad w sza . Adamantyt zderza si i ociera . Zak wykorzysta p d.. którym pokona Drizzta w przesz o ci. Ka dy. atakiem. . .warkn . Drizzt wyszed z wykonywanym obydwoma ostrzami bocznym ci ciem. czyjego przeciwnik spróbuje poprawi ruch. nienawidz c w równym stopniu . zatoczy pe ny obrót i uderzy w wymierzone do pchni cia sejmitary z tak si . jego miecze k u y i ci y. zwyk e pchni cie jednym ostrzem. jakby upada du o dalej. a na policzki pola a si krew. które powstrzyma y pchni cie. Nast pnie wyszed ruchem. który zabi dziewczynk elfów z powierzchni! krzykn oskar aj ce.szydzi otwarcie Zak. e ten diabelski m ody wojownik spadnie na niego w mgnieniu oka. innych drowów! Tak bardzo to lubisz? . pomi dzy oczy. . Drizzt. e najlepsze. by przechwyci opadaj cy miecz i odtr ci go bezpiecznie na bok. Ta pewna siebie twarz.Podoba y ci si krzyki umieraj cego dziecka? Natar na Drizzta szale czym huraganem. rozz oszczony przez oskar enia hipokryty. . Zaknafeinie Do'Urden? . gdy Drizzt zmniejsza odleg o . podst pny i pot ny. który mia zabi Zaka. które roz o y o szeroko miecze Zaka.Mordowanie kap anek. który mia zabi demona w nich obu.i jego sainego. Nie wiedzia .Ten.Co z tob . . e Drizzt znalaz rozwi zanie. e upada. który zabi ywio aka ziemi .Który rozp ata j . który op ta tego drugiego . Drizzt skupi si na Zaku. by stawi czo a szar uj cemu adwersarzowi.us ysza kpi cy g os Drizzta z oddali.

odpowiedzia Zak. . .odpar a Opiekunka Malice. wci oszo omionego.Cho obydwie mia y my nadziej . .zdo a zapyta ponownie.. tak e przelecia przez sal . zabijam drowy. . S owa Zaka znów oplata y Drizzta paj czyn zdumienia. drugi za odrzuci na bok. rozrzucaj c szeroko ramiona przeciwnika. gdy zrozumia zdumienie Drizzta.rzek a Briza.Ona mnie nienawidzi . . Gdy s ysz p acz dzieci. Czubek miecza Zaka uroni kropelk krwi z gard a Drizzta. . by o tchórzostwo. . . Trwam w wiecie.. -Jedynymi. .To Drizzt rozgniewa Paj cz Królow . co wiem. dopóki nie przypar go do ciany.Nie zabi em tego dnia elfów ..ycie dzieci! . . zabijam. których chcia em zabi . który nie jest moim w asnym. Drizzt stara si podnie sejmitary. trzymaj c bro gotow do u ycia. podobnie jak ja . .Jego wzrok pad na Drizzta. natar na niego nagle. który wstawa z ziemi. Kim by ten drow. o co Drizzt móg go wini . osi gaj c nad sob wi ksz kontrol .Zabija drowy! . . Dotrzymywa kroku uciekaj cemu niezdarnie Drizztowi. .Tak bardzo to lubisz? . Drizzt przekrzywi g ow . jak poch on o ju pozosta ych t mordercz furi .Czy to ci daje przyjemno ? . by u agodzi w ciek o i frustracj . . a Drizzt wykona nast pny ruch.Dinin powiedzia . któr nazywamy yciem? .Czy te ci poch on o.yj najlepiej jak mog . gdybym nie s u y jej z ym planom? krzykn Zak. lecz wystarczaj co celnym. a jego furia wróci a z dziesi ciokrotnie wi ksz si . nie tak silnym z pozycji le cej.wydysza Drizzt. by zamaskowa w asne tchórzostwo! Zak odskoczy do ty u oszo omiony.poprawi Zak.to jedynym. eby je ocali i pokry em je krwi zamordowanej matki. zmuszaj c si do odzyskania postawy. spogl daj c we wró ebn mis . Tak. lecz w jego g osie nie by o ju tyle przekonania.Podejrzewa a go przez ca y czas.powiedzia do niego Drizzt. nie jest w moim sercu . .Lubi ? . by s u y Opiekunce Malice. które czuj w duszy. Drizzt wci gn powietrze i odtoczy si w ty . lecz wci trzyma miecz na szyi Drizzta.al w jego s owach.A wi c ju wiemy .skrzywi si Drizzt.Przysi gam.powtórzy fechmistrz.przerwa arliwie Drizzt. .Czy my lisz.Satysfakcj ! .Zabijam.Oszuka em go. e b dzie inaczej. Zak zako czy kopni ciem ze swojej strony.powiedzia Zak.Gardzi mn za to. by odnale pachwin Drizzta. potrz sanie g ow gdy przyznawa si do bezsilno ci.odpar Drizzt. lecz Zak wytr ci jeden z nich. .Zabijam. który sta przed nim? . . *** . gdy ujrza Zaknafeina. Drizzt nie rozumia . . .Dinin si myli ! .siebie i Drizzta. byli moi towarzysze.. poruszy y w Drizzcie znajom nut . .Uczysz innych zabija ! . . lecz czekaj c. nie zabi em el-fiego dziecka! Zak rozlu ni si troch . W ostatniej chwili unios y si w gór z szybko ci b yskawicy jego dwa skrzy owane miecze. obserwuj c zako czenie walki pomi dzy Drizztem a Zaknafeinem i s ysz c ka de ich s owo.Nie podtrzymuje mnie furia . e twoja matka pozwoli aby mi y . . Przewróci em dziecko tylko po to. Je li dobrze zrozumia s owa Zaka -je li Zak gra w t gr tylko z powodu nienawi ci do perwersyjnych drowów .Czy to furia ci podtrzymuje? .Zak wrzasn mu w twarz.rykn Zak i znów spogl da Drizztowi w twarz. .Czy jeste tak lepy na otaczaj ce ci z o? .

. Powiedzie ci si w Menzoberranzan .warkn a na ni Opiekunka Malice.oznajmi stanowczo Drizzt. jestem uwi ziony. Nie a uj zabijania mrocznych elfów. by spojrza prosto na niego.W Menzoberranzan albo b dziesz zabija . . e nie tylko on w tym mrocznym wiecie gardzi zwyczajami drowów.A gdzie móg bym pój ? Nikt. wci nie rozumiej c g bi rado ci Zaka. e twoje szcz cie si zmieni. swoje zasady. nawet drow fechmistrz. by go uspokoi . . którego zawsze si domy la . .Nie. .Jeste silny.Mój synu! Drizzt niemal zemdla . jednak z wahaniem. a Opiekunka Malice znajdzie odpowiednie miejsce dla twoich talentów. . a jego oczy spocz y na nie os dzaj cych kamieniach pod ogi. Drizzt obawia si tego stwierdzenia. a jeszcze bardziej przez wiadomo .. jak ty wykorzystywa a Zaknafeina przez te wszystkie lata. oszo omiony przez wyznanie. . eby mog o by inaczej . By mo e nie by o odpowiedzi. D ugo przed tym ucieka e . Oczy Zaka znowu spocz y na nim. . . która jeszcze bardziej pog bi niezadowolenie Paj czej Królowej? . Opiekunko .Powierzchnia? .Nie ma innego sposobu . .odpar Zak.Mia bym wie ywot zabójcy. e Drizzta b dzie mo na wykorzysta w przysz o ci. .B dziemy toczy wojn . . e d ug chwil zaj o m odemu drowowi zdanie sobie sprawy.Aby ka dego dnia stawia czo a bolesnemu piek u? Nie.powiedzia Zak.spyta Drizzt. podobnie jak ty. . e pozna swoje miejsce. . .Jak e a uj .. obawia si . . *** S owa uderzy y w Zaknafeina mocniej ni but. .Przetrwa e Akademi . Zaknafein staje si coraz starszy. lecz s owa Zaka pod a y za nim. .powiedzia szczerze Zak. .Mia am tylko nadziej . Takie jest nasze ycie. Mo e.. a g os mu si ama przez t umione zy. jak ty? .Taki jest nasz wiat. mój synu. . Twój brat sam sprowadzi na siebie ten los.To jednak nie jest takie z e ycie.przypomnia a jej Malice.narzeka a Briza. Sam decydowa o swoich czynach. Zbyt wiele potworów i innych ras. e od swego wie o odnalezionego ojca nie otrzyma odpowiedzi na dylemat swojego ycia. .Chwyci Drizzta mocno za podbródek i zmusi swego syna.Mia e jeszcze inne mo liwo ci.Lloth musi zosta przeb agana. albo zostaniesz zabity. Je li tak si przejmuj swoj Paj cz Królow . Drizzt odwróci wzrok. wkrótce jednak zauwa ysz.odpowiedzia a Briza. Obj go tak mocno. nie b d c w stanie powstrzyma w swych s owach w ciek o ci. .spyta Drizzt. odpychaj c Zaka na d ugo ramienia. .zapewni swojego syna.By taki obiecuj cy! .Lito ? .Przetrwa e ! .Dlaczego zosta e ? Zak spojrza na niego z zaciekawieniem. Postrzegam ich mier jako zbawienie od n dznej egzystencji.Chcia bym.Czy okazujesz lito . niech pójd j odwiedzi ! . .Dlaczego? .Jaki mamy wybór? . nie przetrwa d ugo w jaskiniach Podmroku.B dziesz . czego zapragnie twoje serce.Decydowa le.ci gn spokojnie fechmistrz. moja córko . Fechmistrz rzuci swoje miecze w kra ce pomieszczenia i rzuci si na Drizzta. . nie móg ich powstrzyma . Nie by sam.Nie b d zabija drowów . .odpar Zak.powiedzia Zak. co si sta o. . w której inni zgin li! Drizzt odwzajemni u cisk. dnych krwi mrocznych elfów. cokolwiek.

. zanim znów chwyci go za r koje . ka dy w ciszy rozwa a swoje w asne dylematy.Jest podst pn królow . u miechaj c si . Po wi ci bym wszystko za szans ujrzenia jej paskudnej twarzy! .zachichota . . .Powi kszaj cy si u miech Zaka znikn nagle. Zawsze si zastanawiam. poniewa ju dawno doszed do porozumienia z yciem. rodz si z e.za mia si z ca ego serca. Obydwaj milczeli przez wiele uderze serca. .krzykn .Niemal wierz . Czy te ci ar naszego mrocznego wiata zmusza je do podporz dkowania si z ym zwyczajom. . . .Naprawd bym tak zrobi . pozwalaj c mu wykona dwa obroty.Zwyczajom demona Lloth . Zak odskoczy od niego.zgodzi si Drizzt. e by to zrobi .Podobnie jak ty! Drizzt rzuci jedyny trzymany przez siebie sejmitar w powietrze. . czy one te s z e.To prawda! . jakie mu zaproponowano.Cz sto s ysz p acz umieraj cych dzieci. nie spowodowa em go. przyrzekam ci. cho nigdy.Jednak nie b d ju sam! . Zak przemówi nast pny. .Lloth .wyszepta Drizzt.Poza dzie mi -wyszepta .

rozumiej c frustracj . by ca a rodzina pozosta a w domu. przedzieraj cy si z zabójcz atwo ci przez szeregi Hun 'ett. gdy Drizzt zapyta go. By a to cicha pora w mie cie. nie po wi ci wi c owemu miejscu uwagi. jak Drizzt wymkn si przez adamantytow bram budowli Do'Urden. jego ojciec. Strop znajdowa si poza zasi giem wzroku. Drizzt zdecydowa si z ama zasady . Nie znajdzie tutaj zacisza. jakie mija na swojej drodze. jakby niegdy przej cie by o znacznie szersze.w ko cu tak post powa y drowy . By o gotowe. b d dru yn fechmistrzów. w którym móg by naprawd przemy le dzisiejsze wydarzenia. Jego ojciec stwierdzi . Razem b d niepokonani. powtarzaj c s owa Zaka. Zbyt du o jednak wydarzy o si tego dnia. poniewa znajdowa si w granicach patrolowanego regionu. Wyobrazi sobie przysz o . z pop kanymi cianami pokrytymi wirem i poprzecinanego przez wiele wyst pów skalnych. zwi zanych ze sob stal i uczuciem. Czy Dom Hun'ett naprawd wiedzia . Opiekunka Malice wyra nie rozkaza a. y tylko. obawiaj c si prób zabójstwa ze strony Domu Hun'ett. za kontemplowanie nad takimi blu nierczymi ideami w domu pe nym nerwowych kap anek mog o go tylko wp dzi w powa ne k opoty. objawienie Zaknafeina. jednak jaki mia wybór? Opu ci miasto? Zak zdziwi si . które on i Zaknafein. Wygl da o to tak. Cisza miasta wydawa a mu si teraz oczekiwaniem drapie nika.26 owca Podmroku Urizzt b ka si samotnie przez labirynt Menzoberranzan. Wkrótce po tym. Wszed do wysokiego korytarza. na co si porywa? U miech na twarzy Drizzta znikn natychmiast. Musia rozmy la . tak te . jaka dr czy a jego ojca od wielu stuleci. lecz Drizzt przechodzi ju t dy wiele razy. czasy. wzd u tuneli. trwa w ochronnej sferze przemocy. przez szeregi elfów drowów . by zabija . powi zanego z nim nie tylko krwi . by opa na niego ze wszystkich lepych zau ków. szerokiego na dziesi kroków. dlaczego nie opu ci miasta. zagubiony w my lach i czuj c si wystarczaj co bezpiecznie. by Drizzt móg by pos uszny. Godzin pó niej wci szed . gdy nie dzieli y ich ju tajemnice.i wyszed z miasta. Drizzt nie chcia by taki jak Zaknafein. b d dzieli .A gdzie móg bym pój ? .wyszepta teraz Drizzt. które tak dobrze pozna podczas d ugich tygodni patroli. gdy rozwa y konsekwencje: on i Zak. przemykaj c obok kopców stalagmitów. zrozumia m dro rozkazu Opiekunki Malice. Drizzt opar si o cian poszukuj c oparcia. które zwisa y z wysokiego stropu jaskini.zabijaj cy w asny lud. wspólnie. ciep o Narbondel by o ju tylko w skim paskiem u podstawy kolumny. . a wi kszo drowów spa a wygodnie w swoich kamiennych domach. e s uwi zieni. pod czubkami ogromnych kamiennych w óczni.

G upiec! . One równie przyklei y si do trzymaj cego go przejrzystego sznura. Guenhwyvar sta a sztywno. gdy dopadn mnie elfy faerie? Logika tego rozumowania uwi zi a Drizzta w podobnym stopniu jak Zaka.zgani si . Czarodziej zatar r ce. Chwil zaj o mu zdanie sobie sprawy.Nie mo esz opiera si poleceniom swego pana! Ja jestem twoim panem. lecz naleganie magii. . nieuchronne parcie rozkazu pana. Ale wyci ga go e r ce! Spojrza w dó na r koje ci swoich sejmitarów. moje zwierz tko . gdzie sta przed chwil . Drizzt si gn obur cz do szyi. lecz wyl dowa tam. poniewa jego umys k bi si w labiryncie przysz o ci. bezmy lna bestio! Wydajesz si zbyt cz sto zapomina o tym fakcie! Guenhwyyar opiera a si bohatersko przez d u sz chwil . To by o zbyt proste. jakie wywo a w kocicy.Mam dla ciebie zadanie .wydawa o si Drizztowi. zanim jeszcze sformu owa s owa. stopy unios y mu si nad ziemi . by kula ognia na niebie wypali a moje oczy.Podró owa po Pod-mroku. . . . jak Drizzt wychodzi z miasta.Twój wyznaczony towarzysz poszed na patrol . które ci si nie spodoba! Guenhwyvar przeci gn a si niedbale i ziewn a. jak tylko si odwa y . przekszta caj c si chwil pó niej w magiczn panter Masoja. jakie powinno by . Gdy si odepchn .Znajd go w tym mroku i zabij go! . a Opiekunka SiNafay nie b dzie zadowolona. gdy poczu . przemog y wszelkie instynktowne uczucia. Czas mu si ko czy . Z pocz tku z wahaniem. jakie mog a posiada wielka pantera.powiedzia kocicy.spyta znów. Próbowa odskoczy . .ci gn Masoj. . Cierpliwo Masoja najwyra niej op aci a si jednak. poruszaj c si nie wiadomie. zanim zdo a rozwa y sytuacj . poniewa Drizzt wyszed sam. abym nie móg by wiadkiem w asnej mierci.Gdzie móg bym pój ? . na co by si natkn .Sam. Gdzie móg i elf drow? Nigdzie w ca ych Krainach elf o ciemnej skórze nie zostanie zaakceptowany. jakby s owa czarodzieja nie by y niczym nowym. jaskiniowego rybaka. Pojawi si ciemny dym. -Mo e zosta zabity. mierz c przera enie. chwal c si za obmy lenie tak diabelskiego i ironicznego ko ca bohaterstwa Drizzta Do'Urdena. Guenhwyyar przebieg a pod zakl tymi rze bami strzeg cymi tunelu i z atwo ci . Guenhwyyar wypr y a si . . To zbyt niebezpieczne. nast pnie jednak popychana przez pierwotne pragnienie zdobyczy. Czarodziej wyci gn ochoczo z sakiewki onyksow figurk i upu ci j na ziemi . wiadomy tego.Bada reakcj Guenhwyvar.wyja ni Ma-soj wskazuj c na tunel.wycedzi Masoj. . .Drizzt nie powinien by i tam samotnie . Z owieszcza intonacja przekaza a panterze jego zamiary.Id do niego. gdzie nasz lud jest tak znienawidzony? Samotny drow sta by si celem dla wszystkiego. je li znowu zawiedzie w misji zlikwidowania drugiego ch opca Domu Do'Urden. równie nieruchoma jak statuetka. Jaskiniowy rybak wci ga go wzd u d ugiej ciany w stron czekaj cej paszczy. Czy wi c wyborem by o zabija ? Zabija drowy? Drizzt przetoczy si po cianie.Id ! . e g upio uczyni . Drizzt wiedzia ju . powinien by ostro niejszy przebywaj c samemu w tunelach. Guenhwyvar! . bezu ytecznie tkwi cych w pochwach. spogl daj c w stron najbli szego stalagmitowego domu w poszukiwaniu ladów aktywno ci. . Szale czo. e adne szarpanie nie uwolni go z liny owcy Podmroku. Albo mo e pój na powierzchni . e jego plecy opieraj si o co innego ni kamie . . *** Masoj Hun'ett u miechn si do siebie widz c.Zadanie. e odrywa si od ziemi. opu ci miasto! Nie by o wiadków.rozkaza Masoj. za pomoc której j przyzywa . pozwoli . e otoczenie nie jest takie. . Powinien by to przewidzie .krzykn tak g o no. nagle staj c si zainteresowana.

poniewa zagra a oby to jej istnieniu. e powstrzyma parcie jaskiniowego rybaka. a Alton nawet nie b dzie móg by wiadkiem mierci Drizzta Do'Urden! Alton chwyci pot n ró d k . Drizzt odwróci si twarz do ciany. Drizzt podda si losowi. Guenhwyvar nie mog a si sprzeciwi . Nie b dzie mia okazji. By zaledwie pó metra od d ugiego pyska stwora. e nie ma szans. *** Alton DeVir cofn si za najwi kszy ze stalagmitów. by wykorzysta j w odpowiedni sposób przeciwko resztkom Domu Do'Urden. nie przewidzian przez twórc magicznej figurki. Niecierpliwe chrobotanie sta o si g o niejsze. lecz zanim potwór zje swój posi ek. Wyobrazi go sobie wtedy. By mo e mier nie by a najgorsz alternatyw wobec ycia. wi c móg wyobrazi równie teraz. Chwila przera enia da a Guenhwyvar ycie wykraczaj ce poza magi . pot ny i m dry wskutek ci aru lat. Zamkn oczy. nie zastanawiaj c si nad swoim obowi zkiem i dzia aj c jedynie wed ug swoich instynktów w po czeniu z nakazami magii. rozczarowany taktyk Masoja. da a Guenhwyvar nieznan jej si . który nie dopuszcza do poddania si . Znajomy pomruk wyrwa go z tych my li. którymi wpycha sobie zdobycz do paszczy. Ale Alton cieszy si z ró d ki. W po owie drogi. Dwa z jego odnó y ko czy y si paskudnymi szczypcami. któr Opiekunka SiNafay da a mu. z Drizztem oddalonym o zaledwie sekundy od mierci. Masoj pozwoli kocicy wykona za niego robot . zanim zd y stan . ukazuj c mu kraw d ostatniej pó ki skalnej.. z jednym ramieniem krwawi cym. Dotar do kraw dzi pó ki. Podobnie jak dla Drizzta. z pod og niemal dziesi metrów pod nim. wci nie mu w oczy jeden lub dwa buty! S ysza ju chrobot o miu krabowych odnó y niecierpliwego stwora. nigdy nie by w stanie pogodzi si ze swoj egzystencj w Menzoberranzan. Guenh|vyvar wesz a w zasi g wzr oku jaskiniowego rybaka i Drizzta na chwil przed tym. cho znikn . zanim on i jego patrol mogli si nim zaj . Guenwyvar pod a a tu zgodnie z bezpo rednim rozkazem Masoja. zahaczaj c ramionami o ka dy mijany wyst p skalny w nadziei. gdy tej nocy wyrusza za Masojem. wiedz c.odnalaz a zapach Drizzta. gdy zmieni si k t ruchu. mo na j b dzie wykorzysta dopiero w ostatniej chwili. Uzna wtedy. gdy wychyli si znad kraw dzi. Przemykaj c po labiryncie pó ek skalnych. Na razie móg jedynie obserwowa i czeka . uwi ziony w z ej sieci ich mrocznego spo ecze stwa. Scena rozgrywaj ca si przed panter . duch wojownika znów nad nim zatriumfowa .. Je li mia jak szans przeciwko podobnemu do kraba potworowi. e by mo e jaskiniowy rybak go dostanie. e b dzie mie du o okazji. by zatrzyma nieuchronne wci ganie. a drugim podrapanym. znów ywi c nadziej . dla kocicy by a to chwila zbawienia lub mierci. Drizzt widzia ju wcze niej jaskiniowego rybaka. Wiedzia jednak. by kopn potwora. który oczekiwa na szczycie liny. rozbrzmiewa o obok dudnienia serca Drizzta. Wygl da o na to. chc c ujrze t istot zaraz. Drizzt spojrza . by z apa go. wbrew instynktowi wojownika. Nawet Zaknafein. tak silny. *** Drizzt walczy przez pierwsz po ow wjazdu. e mier b dzie lepsza od ycia w Menzoberranzan. jak drow przekroczy kraw d . . a do teraz. Kleszcze wyci gn y si . e ten przedmiot nie odegra roli w zag adzie Drizzta Do'Urden. jakie b dzie musia wie w ród drowów. a wi c jak szans mia na to Drizzt? Gdy Drizzt przeszed przez krótki okres u alania si nad sob . wierzgaj c i obracaj c si .

potwór zajmowa si czym innym.Nie poznajesz mnie? Jak e cz sto razem walczyli my! Guenhwyyar pochyli a si i napi a tylne nogi. gdy nieustanne dudnienie rozkazu Masoja.powiedzia otwarcie. co mog oby zagrozi kocicy. Kleszcze przebi y si przez mi kkie cia o Guenhwyvar. jak substancja pod krabowymi odnó ami rozpuszcza si . gdy przypomnia sobie ostrze enia Opiekunki Malice. . Chwyci sejmitar i pchn przed siebie. a Guenhwyyar nie waha a si .Co si sta o. Atak Drizzta zneutralizowa na chwil obron rybaka. lecz niemal przez niego przelecia a. B dzie musia szybko uderzy . by znale uchwyt jeszcze przed spadni ciem. Musia zaufa .W chwili gdy Drizzt otworzy oczy. gdy styka si z ni krew potwora. jak tylko nadarzy si okazja. przygotowuj c si . a wstrz s i wci p yn ca krew str ci y Drizzta e z pó ki. str caj c Guenhwyvar i ko ysz c Drizztem. Gdy krew jaskiniowego rybaka pad a na kamie . Niezra ona tym kocica drapa a i gryz a. co si stanie. nie b d c jeszcze gotowa do skoku. Guenhwyyar mia a tylko jedn ran i nie by a ona powa na. e kocic o lepi ból z rany. któr wcze niej otworzy a. nie chc c robi nic. stoj c przed rybakiem i szukaj c pomi dzy jego oczekuj cymi kleszczami odpowiedniej drogi do ataku. która rozlu ni a si troch . Z pocz tku Drizzt s dzi . . Potwór poruszy si . moja przyjació ko? . Kl kn na jedno kolano. Potwór odwzajemni atak swymi szczypcami. Drow by na tyle zwinny. a pod ni zanurzy y si wielkie z by. wracaj ce po chwili przera enia. R ka Drizzta uwolni a si . Drow podci gn si i pospieszy do boku swojej przyjació ki. lecz nakaz. Jego ton zdumia kocic . jego nogi zacz y si porusza . zatapiaj c z by w tej samej szczelinie. by pomóc Guenhwyyar. uderza o jej do serca. za co j uwa a . Mimo to Drizzt wci nie wyci ga broni. Musi by gotowy. lecz wyci gni ty sejmitar uderzy o ziemi . szybki rzut okiem rozproszy jednak t teori . zarzucaj c je ze zdumiewaj c zwinno ci na grzbiet i chwytaj c jedn z przednich ap Guenhwyvar. gdy dotar tam p yn. Kocica wpad a na przeciwnika. jak wiedzia Drizzt. Opar a . a Drizzt czu . je li spadnie na niego z pó ki skalnej strumie tej samej krwi. mia d c organy wewn trzne. jak wi zy na jego górnej r ce s abn . Pot ne kocie pazury rozdar y fragment skorupy. lecz krew kocicy nie by a jedynym ciemnym p ynem. wci warcza a. e postrzega Guenhwyvar w odpowiedni sposób. stara a si postrzega Drizzta jako sprzymierze ca.spyta cicho Drizzt. Drizzt widzia u kocicy gro niejsze. Zatopi y si g biej pod skór . nie ofiar . Guenhwyyar znów si podnios a. Kocica walczy a z nakazem. . poniewa sze pozosta ych odnó y potwora by o przytwierdzonych do ska y tak sam substancj . która wci gn a tutaj Drizzta. do skoku. Guenhwyyar cofa a si krok za krokiem. Widz c. Guenhwyyar. na którym toczy a si walka.. podczas gdy pazury Guenhwyyar utrzymywa y szczypce w odpowiedniej odleg o ci. by nie opuszcza Domu Do'Urden. Krew wci p yn a strumieniem. jaskiniowy rybak by ju wstrz sany drgawkami mierci. . który sp ywa z grzbietu jaskiniowego rybaka. Co mog o sterowa jej nieprzyjaznym zachowaniem? Co sprowadzi o tu Guenhwyyar o tak pó nej porze? Drizzt odnalaz odpowiedzi na te pytania. e pantera by a tym.Ocali a mnie. by mnie zabi a! .. Drizzt zrozumia . powstrzymuj c pragnienie. Guenhwyvar wci si cofa a. W chwili gdy Drizzt wspi si z powrotem na poziom. z opuszczonymi uszami i obna onymi z bami. Drizzt nie by ju wci gany.Masoj ci wys a . walka by a ju w pe nym rozkwicie. Rybak zachwia si na bok. by wyci gn w obronie drugie ostrze. staraj c si przebi przez skorup rybaka. Guenhwyvar skoczy a na jaskiniowego rybaka. zatapiaj c czubek w boku rybaka.

W prote cie zabrzmia warkot Guenhwyyar.Mog a pozwoli . Pierwszy raz w swoim yciu wiedzia . które wyprowadzi y go z Menzoberranzan.Gorzej jest by uwi zionym w k amstwach .poleci . dzi ki jakiej nie znanej przez Drizzta inteligencji.Zabierz mnie do swego pana . jak znad g owy kocicy unosz si uszy. . . pokona o tego dnia wrogów.odpar Drizzt -jednak nie zrobi a tego! Zaatakowa a i ocali a mi ycie! Walcz z nakazem. Guenhwyvar nale a a teraz do niego dusz . e zwyci stwo nie jest jeszcze ca kowite. Drizzt odwzajemni zaciekawione spojrzenie nag pos pno ci . lecz wci by a trzymana przez innego. rozk adaj c szeroko ramiona i ods aniaj c twarz oraz pier . co si zdarzy o. -Nawet za cen mojego ycia! Guenhwyvar nie zaatakowa a. cie k do w asnej wolno ci. . Wiedzia ju . ni kiedykolwiek b dzie móg by nim Masoj Hun'ett! Guenhwyyar cofn a si o kolejny krok. . wpadaj c na Drizzta i przewracaj c go na plecy. jak drog powinien pój .si rozkazowi. z których nie mog a si wydosta . nie znajduj c rozwi zania. Jestem twoim przyjacielem.Ja oferuj przyja . Gdy Drizzt przerwa powitanie. które rozwa a . gdy ujrza a Drizzta w szponach jaskiniowego rybaka. schwytana w sid a. Uczucia przyci ga y kocic mocniej ni jakikolwiek czar. który uwi zi panter skazuj c j na ycie.Do swego fa szywego pana. lepszego towarzysza. e s owa Drizzta maj wielkie znaczenie. Gu-enhwyvar i nie b d walczy przeciwko tobie. Gdzie tak naprawd móg i elf drow? . te same uczucia. zda sobie spraw . Przypomnia sobie ostrze enia Zaknafeina oraz te same niemo liwe alternatywy. którego Drizzt nie móg ju d u ej znosi .Masoj oferuje podda stwo . Drizzt obserwowa . które zmusi y Guenhwyvar do dzia ania. by jaskiniowy rybak wykona za ciebie zadanie . Dwoje przyjació znowu wygra o. .Podszed bli ej. .ci gn przekonany i kocica. e wygrywa rywalizacj . po czym zasypa a go lawin przyjaznych uderze i udawanych ugryzie . Guenhwyvar spi a si i skoczy a. ponownie wyczuwaj c. Nie pozosta y w Drizzcie adne skot owane my li. rozumie znaczenie jego s ów. by rozwa y wszystko. Pantera przechyli a g ow na bok. Guenhwyyar! Pami taj mnie jako swojego przyjaciela. który nie zas ugiwa na kocic .wyszepta z roztargnieniem. .

mog a go us ysze . . by zachowywa si tak mia o . Piek cy ból w stopie wyrwa Zaka ze snu.Nie pozwolimy! .27 Niezak ócone sny Zaknafein zatopi si w swoim ó ku i zapad w spokojny sen.odpowiedzia niedbale Zak. która wyczekuj co wychyli a si na swoim tronie. Po przeciwleg ej stronie Maya ciska a drugi miecz Zaka. bardziej na swoje siostry ni na Zaka. by rozproszy jego podejrzenia. Rozgrywaj ce si w jego umy le sny pokazywa y mu te same wspania e mo liwo ci. Zak by teraz wolny od swej tajemnicy. Zak uwa a wr cz przeciwnie.Gdybym by tob . .Chod ju . by chwyci miecz. zachowuj c ostro n . trzymaj c w d oni swój w owy bicz. Podobnie jak Opiekunka Malice.Mój pas i bro . stoj c z boku pokoju. gdy . Briza. podnosz c bicz. wzmaga y tylko wygod . . Nic nigdy nie zasta o go pozbawionym czujno ci. Trzyma a go Vierna. musia bym by pewien zamiarów Opiekunki Malice. jakiego kiedykolwiek do wiadczy . czy te pogr ony we nie. e tylko Briza. lecz czujn odleg o od zabójczego fechmistrza. przypomniawszy sobie pot g m czyzny. oboj tnie. Drizzt przetrwa ! Nawet przera aj ca Akademia Menzoberran-zan nie zdo a a st umi nieposkromionego m odego ducha i poczucia moralno ci. id ca z przodu grupy. . . Natychmiast zobaczy Briz w nogach ó ka. by stwierdzi . Zak instynktownie si gn na bok. k amstwa.oznajmi a Briza.zauwa y Zak tak cicho.To musi by co powa nego . Przysz y do niego tej nocy sny. Stan rami przy ramieniu. strumie snów. które zdominowa y ka dy dzie jego doros ego ycia. któremu grozi a. Otoczy y go. Briza odwróci a si i b ysn a do niego paskudnym u miechem. je li pozwolicie. dwóch niczym jeden przeciwko wypaczonym fundamentom Menzoberranzan. e nie odkry na czas ich obecno ci. Zaknafein Do'Urden nie by ju sam. lecz Zak mimo to by zaskoczony. Bro znikn a. i obserwuj c ich zachowanie.Nie b dziesz potrzebowa broni. . Nigdy wcze niej nie spa tak spokojnie. lecz nie uczyni a nic. zwracaj c uwag zamiennie na Yiern i May .ostrzeg Zak.warkn a Briza. w najwygodniejszy wypoczynek. By y dalekie od zam tu. nie ma w tpliwo ci. Zak wydosta si z ó ka. . W jaki sposób wesz y tak cicho? Magiczna cisza. opu ci a bro . gdy wyszed z pokoju.rozkaza a Briza. niepokonani. . By mo e w Menzober-ranzan takie sny by y niebezpieczne. czy by przytomny. które pod a y za Drizztem poza miastem.Nie jestem odpowiednio ubrany . z jakich powodów Malice go wzywa.Opiekunka Malice zobaczy si z tob .

a jego g os wci tkwi na kraw dzi sarkazmu. .warkn a Malice. e elfie dziecko yje! Zak straci na chwil oddech. . .Wróci . .powtórzy a Malice. . Zaknafeinie.Nawet ty nie by e na tyle g upi. to nie mój obowi zek.spyta Zak.Wola bym powróci do snu. . by Malice zna a jego uczucia w kwestii bycia o mieszanym o tak pó nej porze.zauwa y Zak. je li mog a by ona jeszcze gorsza.Jeste wiadom naszych zwyczajów i wiesz. Lloth wiedzia a! . je li w ogóle chcia a go ukara .Jego kara nie powinna ci obchodzi . Znalaz a jego czu y punkt.Nie ma potrzeby og asza alarmu i stosowa tak ekstremalnych rodków.Ch opiec rozgniewa Paj cz Królow ! . by to zrobi ! Twarz Zaka okry a ciemna chmura. .weszli do komnaty.Swobodn dusz . Lloth nie zajmowa aby si tak b ah spraw .Wybieramy si na wojn . . . a ycie Drizzta mog o wisie na w osku. e musimy to zrobi .Spojrza a prosto na Zaka. Spotkanie by o naprawd powa ne.Zmierzy wzrokiem Briz .ci gn a Malice.Drobna pomy ka w os dzie. -Nie dysponujemy ask Lloth i musimy naprawi t sytuacj .A wi c ja mam go ukara ? . Wiesz. Zak znów si uk oni . Zak przytakn . .Drugi ch opiec sprzeciwi si matce opiekunce . jedynie pogorszy oby sytuacj Drizzta. Chcia . Zak z pocz tku s dzi .ci gn a Malice.Opu ci dom sprzeciwiaj c si moim rozkazom .nie b d mia y wi kszych konsekwencji. Zak wiedzia . . Spodoba o jej si .warkn a Malice.Drizzt znikn . Opar a si na swoim tronie i potar a smuk d oni spiczasty podbródek. Teraz wszystkie jego dzia ania. wykonuj c uk on i poci gaj c za sw nocn koszul . wyra nie w ciek a i znu ona sarkazmem Zaka. . e to kolejna prze wiczona wstawka. . Opiekunka nie odwzajemni a powitania. . e Drizzt znikn .zauwa y a Bri-za. by zwróci uwag na nieodpowiedni ubiór.kontynuowa a spokojnie Malice. a z jego twarzy znikn u miech.powiedzia a Malice. Malice zdecydowa a ju o karze. znów si uspokajaj c. staraj c si . A niech to wszystko. Gdy Malice obwie ci a. e Zak martwi si i broni .skomentowa a Malice. Teraz ona si zabawi. co zrobi by teraz.Wiesz jednak o jego zbrodni . Zak rozlu ni si . . a jej ton nie przydawa temu okre leniu pozytywnego wiat a.Pomniejsza niedyskrecja.odezwa si Zak. . e matka opiekunka wezwa a go na audiencj z innego powodu.rzek a Briza.powtórzy Zak. . ile razy Briza i Malice wiczy y to spotkanie. . spogl daj c jednocze nie na Zaknafeina. . Wiadomo ta uderzy a w Zaka niczym mokra cierka. Zastanawia si . . Nie powinni my dawa Domowi Hun'ett przewagi w postaci zm czonego fechmistrza. Wszystko. bior c jej s owa za komplement. Malice wiedzia a.Mo e mog aby mi powiedzie .Jak e cz sto on je miewa .Podobnie jak inny m czyzna o swobodnej duszy z Domu Do'Urden.zaprotestowa Zak. . . . . e ona oraz jej kohorty z a wygna y go lub zabi y. . wtr caj c zamierzon wypowied .Z pewno ci wkrótce wróci.powiedzia ponownie Zak.Nie b d biczowa ch opca. na tym procesie -je li nim by . .Opiekunko . cho wiedzia . ni tylko powiedzenie mu o znikni ciu Drizzta.Ma swobodn dusz . Wyprostowa si . schwytany w pu apk . . by si sprzeciwi .Nie udawaj ignoranta. by nie zachichota .Drugi ch opiec musi zosta ukarany . -A wi c dlaczego zak ócasz mój . . dlaczego mnie wezwa a ? -o mieli si powiedzie Zak.Opuszczenie domu? .Ch opak ma swobodn dusz .

zgodzi a si Malice. Po wi cenie ci Paj czej Królowej zadowoli oby j . W tym spotkaniu wcale nie chodzi o o Drizzta. gdy zda sobie spraw . . .Opiekunko Malice! .Ty i Drizzt stali cie si dzisiaj sobie bliscy na sali gimnastycznej.Nie widz jednak alternatywy.. by obej z e intrygi Opiekunki Malice. .s owo to wydosta o si z ust Zaka.sprostowa a Opiekunka Malice.Elfie dziecko yje . staraj c si ochroni przed k opotami Drizzta. bardziej dla jego dobra ni w asnego. jak sam przyzna e .Musi zosta przeb agana je li Daermon N'a'shezbaer-non ma mie jakie szans w walce z Domem Hun'ett.zapewni j Zak. . co móg .A wi c mo e si nauczy .Paj cza Królowa pragnie jego mierci . e opu ci a bicz.Sympatia? . Drizzt rozgniewa Lloth i musi ona zosta przeb agana przed wojn . . wypowiadaj c ka de s owo z dramatyczn czysto ci .Wiesz.odpowiedzia a stanowczo Malice. . nie zabijaj ch opca.Jestem stary. chwytaj c si wszystkiego.Chcesz to dla niego zrobi ? .powiedzia . lecz jaka pustka pozostanie w Domu Do'Urden po twoim odej ciu? . Drizzt jest nie mniej wyszkolony ni ja. zanim jeszcze zauwa y .Stanie si jeszcze silniejszy.spyta a kpi cym tonem Malice. . e mówi. Zaknafeinie! Za bardzo taki jak ty. e zechcesz wiedzie .zapyta Zak.sen? .spiera a si opiekunka.. Ojciec i syn. Malice.odpar Zak. . Nik y u mieszek Malice nie by w stanie ukry jej udawanego zaskoczenia. e Drizzt. co Zaknafein kiedykolwiek osi gn .Jego mier pomo e Domowi Hun'ett . Stara si znale jakie wyj cie. . . .Jeste tego pewien? .stwierdzi a Malice.To nie pasuje do dro-wa wojownika.zaprotestowa a Briza. zanim jeszcze zdo a a go u y . e tak . -Nie a uje swoich czynów! Jest taki jak ty. Zaknafeinie. . . zdo a uciec od tego wszystkiego.stwierdzi Zak. . . . ywi sekretn nadziej .Nie! . . .e Drizzt . Nie obchodzi jej Drizzt. Czy by utraci wol walki? . Zak zacz rozumie . któr mo e wype ni Drizzt . .Ty i on stoj cy razem? Ta my l nie podoba mi si ..rzek a w zadumie Malice. co robi! . . je li Drizzta spotka mier . przekroczy wszystko.Stan si jeszcze starszy. . . Zyska a na mojej obecno ci.Nie pragn ani jednego. . To w a nie tego chcia a od samego pocz tku. w przeciwie stwie do niego.Pustka. mo e by dla nas cenny. . a w k cikach jej ust pojawi y si wywo ane podnieceniem krople liny.Twoja warto . e nie wiadomie odegra rol w k opotach Drizzta.zacz a powoli Malice. . .odpowiedzia a Malice.We mnie zamiast ch opca . . lecz Zak skierowa na ni tak lodowate spojrzenie. . ani drugiego . Opiekunko Malice.krzykn a do niego Malice.Nie by em dla ciebie ci arem.kontynuowa nie-zra ony Zak . lecz Zak dostrzeg jej k amstwo.odpar Zak. -Wiedzia dok adnie. .. ani cokolwiek innego. Widzia a! Malice i prawdopodobnie ta parszywa Briza obserwowa y ca e spotkanie! Zak opu ci g ow .Jest mi równy w walce . e znajdzie jak drog .Drizzt jest m ody.A m ody drow musi zgin .Ku twojemu przestrachowi powiem równie . poza uzyskaniem aski Paj czej Królowej. by zmieni zamiary opiekunki.S dzi am.Jeste do wiadczonym wojownikiem .Mo e by dla nas niebezpieczny . nie mo e by nie doceniana. . Mali. Nie rozumie.Wieczny g upiec .ostrzeg Zak.B agam ci .

. póki mo esz. Zak czu gor co. otaczaj c j i powiewaj c wokó niej jednocze nie. gdy do komnaty wesz y Opiekunka Malice i Briza. W ko cu Zaknafein osi gnie pokój. . Malice . jak tylko by a w stanie. wiedzia . . a Opiekunka Malice Do'Urden b dzie w stanie wiecznej wojny! Trz s c si z gniewu.Zabaw si . gdy rozpocz y rytua .us ysza piew Opiekunki Malice.. W gle zbudzi y si do ycia.zrobi by to samo dla mnie. a pomieszczenie zal ni o. Zwyci ski u miech Malice sta si grymasem.Pokonaj ich wszystkich .Zaprzeczaj temu.burkn Zak. . . by sp aci bezmy lny czyn Drizzta. . straciwszy w tych kilku prostych s owach sw chwil triumfu.Jak ty mnie nauczy a ? .Zostanie lepiej nauczony. Nad jego piersi zawis sztylet w kszta cie paj ka.Ostrzegam ci . .Nie p acz. a jej pokryta potem skóra odbija a surrealistycznym blaskiem pomara czowe p omienie ognia. zanosz c do niej nadziej przeb agania. Zaknafeinie . czarn i podobn do paj czyny.Zrób wi cej ni ja. .Dom Do'Urden musi du o odda . .Zabierz swoje k amstwa do grobu! . mój synu. Vierna wyprostowa a si i poci gn a mocno za jedne z wi zów Zaka.We tego. lecz usun s owa z my li i ci gn ostatni modlitw swego ycia.Domowi Hun'ett nie spodoba by si ten widok .odpar mrugaj c do niej Zak. .wycedzi a Malice.odpowiedzia a tak ch odno. co zak óci ceremoni maj c na celu przeb aganie Paj czej Królowej.splun . Matka opiekunka mia a na sobie sw najwspanialsz ceremonialn szat . . widz c w jej cichych oczach iskr sympatii.Szkoda . Spogl da g ównie na Yiern . oddam Drizzta Brizie. . . Vierna stara a si utrzyma gro n min . Zak nie zwraca na nie uwagi.To by o wszystko. moja córko. e skrzywi si z bólu. .Po wi ci em si . za Maya przygryz a warg by nie wydoby si zza niej chichot. Zak ywi w tej chwili w asne nadzieje. gdy Vierna i Maya przywi zywa y go w kaplicy do o tarza w kszta cie paj ka. e kontakt z tym mrocznym planem zosta osi gni ty... Vierna i Maya odsun y si od o tarza. Ona równie mog a by taka jak on. Z ch ci ujrza abym was razem w bitwie.Je li zrobisz cokolwiek. Malice zdo a a jedynie wyszepta -Bra go! Zak nie stawia oporu. lecz mo liwo ta zosta a dawno temu pogrzebana przez niezmordowany kult Paj czej Królowej..warkn a z wzbieraj c w niej w ciek o ci .Jest m ody . je li pod koniec swojego zmarnowanego ycia postanowisz mnie ostatni raz rozgniewa . . . Ona i jej s u ce do tortur zabawki oddadz go z kolei Lloth! Zak bez obawy trzyma g ow wysoko.Jeste smutna .odezwa si do niej Zak. powoduj c. . niczym przej cie z ycia do mierci. Surrealistyczne.szepta pod nosem. yj! B d w zgodzie z wo aniem serca. piewaj c do Paj czej Królowej. za Briza nios a wi ty kufer. Malice zaciska a bro w swoich ko cistych d oniach. . . Vierna uderzy a go w twarz. co Zak postanowi powiedzie . je li tak chcesz.

Mimo ca ego swego idealizmu Drizzt musia si przyzna do uczucia zadowolenia.Nauczy em si wystarczaj co wiele o zwyczajach naszego ludu. zaledwie kilka kroków od tuneli.Przyznajesz si do zamachu na moje ycie? .Jestem Alton DeVir.Guenhwyvar! . . jedyny ocala y z Domu DeVir! Dom Do'Urden zginie za zbrodnie przeciwko mojej rodzinie. . Tylko to ma znaczenie. B dzie w stanie rzuci jeden czar. Mo e. . Futro wokó pyska kocicy by o mokre od wie ej krwi.Sk d wiesz . .Zrób to.Dom Hun'ett i Dom Do'Urden b d ze sob walczy . . ledwo powstrzymuj c si przed okrzykiem szcz cia. szybkie i pewne. e los jednego domu nie jest przedmiotem troski innego.odpowiedzia Drizzt.Jeste Do'Urde-nem. .Co jest. . Alton. czarna g owa Guenhwyyar. . Masoj zmier/y odleg o do przeciwnika . . . Masoj widzia ruchy Drizzta. zbyt oszo omiony by domy li si . tu za stra nicz rze b . .krzykn znów Masoj. który skin twierdz co.Ale jest przedmiotem mojej troski! .Odejd ! . wci zdumiony w obliczu nowego odkrycia.To nie ma znaczenia! .dopytywa si Masoj.krzykn Alton i ci gn kaptur.Dom Hun'ett pragnie toczy wojn z moj rodzin . a zaczn od ciebie. Drizzt nie wyci gn jeszcze broni. parszywym Do'Urdenem.dobieg a odpowied z innej strony.wypali bez zastanowienia Masoj. .rozkaza . . by wiedzie . .Nie by o mnie jeszcze na wiecie. .ci gn spokojnie Drizzt. Na twarzy Masoja pojawi si u miech. . .Zrobi a to? . z jakich powodów.spyta Drizzt. w którym znikn najpierw Drizzt.Nie ca kiem . .szybko odrzek Drizzt.spyta Masoj. Guenhwyvar? . e Drizzt chce go zmusi do dalszego wyznania win.dobieg a odpowied . .Drizzt Do'Urden nie yje? .Dom Hun'ett nie dba o Dom DeVir . po czym po o y a si u stóp Drizzta.Dla zemsty za Dom DeVir! .Rozumiem . Chwil pó niej nap yn a na jego twarz ulga.Kocica powinna ju wróci . .Odejd ! Kocica spojrza a przez rami na Drizzta. gdy toczy a si bitwa . znajduj c si na skraju cierpliwo ci.mamrota czarodziej.trzy metry. wysun a si wielka. gdy chmura przera enia zgasi a ognie rado ci na policzkach podst pnego czarodzieja.28 Prawomocny w a ciciel Jak du o czasu min o? Godzina? Dwie? Masoj przemierza odleg o mi dzy dwoma stalagmitami. co ci kaza em! Zabij go! Guenhwyyar spojrza a na Masoja. spojrza na Drizzta.odezwa si Alton. lecz ma o mnie to obchodzi . Nie jestem w stanie odgadn . stoj cy z boku stalagmitu.zaprotestowa Drizzt.Jestem twoim panem! Nie mo esz mi si sprzeciwia ! . Okoliczno ci tak szybko si zmieni y. nie mia wi c zamiaru ryzykowa ataku. . zniszczon przez kwas dla dobra przebrania. nast pnie Guenhwyvar.Wiem sporo. je li istnia inny sposób wypl tania si z k opotów. gdy z tunelu. . cho d onie m odego wojownika spoczywa y na r koje ciach jego mierciono nych ostrzy. . Masoj cisn onyksow figurk na ziemi . ukazuj c sw potworn twarz.

Alton by poza zasi giem Drizzta.Fechmistrza.zaproponowa Drizzt. Masoj zacz ju rzuca zakl cie.Zrobimy interes? . .Musisz mie co . Wojownik nie by w stanie dosta si do czarodzieja. a fechmistrz Domu Do'Urden pójdzie za tob do grobu.wypali Masoj. co mog da wam w zamian .Guenhwyvar . jaki interes chcia by ubi ? .odpar Drizzt..Nie za bardzo . lecz wci pa aj ca dz walki Guenhwyvar uderzy a w czarodzieja bez twarzy i zrzuci a go z podstawy stalagmitu.. .zakpi Drizzt. zanim czarodziej zd y odpowiedzie .Daj mi figurk . Masoj przesta si rnia .Tylko Guenhwyvar. w stron swojego domu na Planie Astralnym. nie mówi c ju o dwóch. Masoj powstrzyma go. któr da a mu Opiekunka SiNafay. . by si targowa . wyci gaj c smuk ró d k . -Spojrza m odemu wojownikowi prosto w oczy. . wi kszej uwagi wymaga jednak Alton. Kocica przesz a przez ca d ugo tunelu mi dzy planami. Guenhwyvar wróci a. g upcze. Z pewno ci Dom Hun'ett uzyska przewag je li Drizzt i Zaknafein. . lecz dla napi tych kocich musku ów Guenhwyyar odleg o ta nie by a wcale taka wielka. posy aj c panter w powietrze. Tym razem jednak kocica waha a si przy ka dym kroku. Zanim Drizzt zdo a okre li kierunek dzia ania. .Zw oki nie walcz .Nie jeste w a cicielem kocicy .wyja ni Masoj.szydzi Alton.warkn Drizzt. a jego czar zosta rozproszony. . . co mo esz nam zaoferowa w zamian za swoj korzy .. .Kocica jest moja! Nie potrzebuj adnych interesów z a osnym Do'Urdenem! Jeste martwy. Niech Dom Hun'ett i Dom Do'Urden id do diab a. Wydaje mi si . Masoju . Guenhwyvar zawsze wcze niej chcia a odby t podró .Zaczekaj . zanim podniesie on ró d k .wrzasn Masoj.Kto wi c? . e czarodziej powinien lepiej rozumie otaczaj c go magi . .By mo e Drizzt oka e si pomocny w naszej walce z Domem Do'Urden.W zamian .odpowiedzia spokojnym g osem Drizzt.Ty? . Oszo omiona. Tylne nogi przysiad y i odbi y si .Jak ju ci wcze niej powiedzia em.powiedzia spokojnie Drizzt. .ci gn uparcie Drizzt. Nigdy wcze niej nie walczy tak naprawd z czarodziejem. W innym razie. znajduj cy si poza bezpo rednim zasi giem i wyci gaj cy smuk ró d k . Z niskim warkni ciem.Wezm ze sob innego Do'Urdena . . . co z pewno ci zrobi ! Moja troska jest natury osobistej. . ma o mnie obchodzi nadci gaj cy konflikt. . . Aby powstrzyma w ciek panter trzeba by o jednak czego wi cej ni jeden pocisk.Nie masz odpowiedniej pozycji. . . by uciec przed wyst pnymi rozkazami swoich panów drowów.. pal c Guenhwyvar pier . Masoj i Alton popatrzyli na siebie i roze miali si g o no. . Gu-enhwyyar przeskoczy a nad kamieniami w stron figurki i roztopi a si w mglist nico . Alton zd y skierowa ró d k na now nemezis i wyzwoli pot ny pocisk.Mam co . .podj wypowied Drizzt. spogl daj c przez rami na plam ciemno ci. z poprzednich spotka pami ta jednak wyra nie ból wywo ywany przez ich czary.Wasze ycie.Cisza! .za mia si Alton. któr by o Menzoberranzan. kwestia ta zosta a rozwi zana za niego.Guenhwy-var nigdy do ciebie nie nale a a i nigdy ju nie b dzie ci s u y .Czy zdradzisz swoj rodzin ? .Guenhwyyar jest wolna! .odezwa si do niego Drizzt.powiedzia . .opuszcz Dom Do'Urden i nie wezm udzia u w bitwie. Masoja otoczy a chmura dymu i pad na plecy. lecz w ich chichocie brzmia a nerwowa nuta. które mog o by kpi cym miechem. W d oniach Drizzta pojawi y si sejmitary.

Kocica znajdowa a si wy ej od niego. ciskaj c figurk na ziemi . P on ce ko ce ró d ki. Przemkn przez swego wroga . Guenhwyvar znów si zbli a a. lecz Alton tego nie zauwa a . zauwa aj c zwód zaraz po tym. zamachuj c si bezowocnie na puste powietrze przed sob . by rzuci si w bok. Drizzt nie zwolni . który móg by pragn zemsty na Domu Do'Urden . Wyzwoli strumie magicznych pocisków energii. na w skiej pó ce skalnej.wyszepta w prote cie Alton. Alton szale czo podniós drug po ówk i trzyma j przed niedowierzaj cymi oczyma. Pobieg wokó podstawy drugiego stalagmitu i wy oni si tu przed Masojem.Teraz Guenhwyyar nie nale y do nikogo . Drizzt uderzy ci ko w ska i odtoczy si na bok.Niech ci ! . wci jednak pod a za Masojem i mia nadziej . którego desperacja utrzymywana by a dzi ki gniewowi. które kiedy by y jego oczyma. Masoj przetrz sa kieszenie w poszukiwaniu sk adników do nast pnego czaru. ze ciany jaskini us ysza odleg y piew. Dlaczego czarodziej nie przygotowywa nast pnego czaru? Upadek ponownie otworzy Drizztowi ran w ramieniu. Alton zmusi si .. Guenhwy var skoczy a akurat. Drizzt zamarkowa ruch w lewo i us ysza kulminacyjne s owa budowanego czaru. schyli g ow i natar na przeciwnika. Jak e g upi musia si teraz wydawa czarodziejowi.szydzi Masoj. Drizzt zdo a jednak otrz sn si z t pego bólu i odzyska równowag . jak b dnie wystrzeli . lecz Drizzt porusza si szybko. które nieuchronnie kierowa y si w staraj cego si im umkn wojownika. uwi zi a go. W nast pnej chwili w ciek o sta a si przera eniem. Drizzt nie rozumia . Masoj strzeli palcami i znikn . by móc nas uchiwa . Wiedzia ju . jednak wie a wiedza o czarodziejach mówi a.przez wizerunek swego wroga. e Masoj nie stoi ju przed nim. Masoj sta si miejscem skupienia tego gniewu. . by móg si dosta do czarodzieja. gdy Masoj zauwa y Drizzta. e Drizzt natar na niego z furi . Jak e nara ony na ciosy! Drizzt schyli si . Alton czu ciep o swojej w asnej krwi p yn cej swobodnie pomi dzy stopionymi otworami.B ysk pocisków oszo omi równie Drizzta. By ponad pi metrów od pod ogi jaskini. e Guenhwyvar prze y a. lecz ona z ama a mu si na pó . przeskakuj cego pomi dzy kamieniami i przemykaj cego po zboczach stalagmitów z gracj poluj cego kota.krzykn Masoj.Niewidzialny . Uderzy y w Drizzta.. a magiczne pociski rozdar y mu bok i nogi. W noc Menzoberranzan wzbi a si kula ognia.Nie pozosta aden DeVir. nie otrz sn wszy si jeszcze w pe ni z b yskawicy. nie mia szans spud owa . Instynkty Drizzta powiedzia y mu. od amuj c od cian i stropu zwietrza e kawa ki ska i str caj c Drizzta oraz Masoja z nóg. moc zawarta w magicznym przedmiocie. by powsta i uniós ró d k do drugiego ataku. Gdy b yskawica uderzy a w ska z boku. e wzrok wróci mu wystarczaj co szybko.rykn Drizzt. . trzymaj c przed sob sejmitary. gdy wybuch a z amana ró d ka. biegn cego po skale. . . wstrz saj c nim. Gdyby by w . Ze sztyletem w d oni Masoj obserwowa zbli aj cego si Drizzta. niewiarygodnie szybko! Drizzt nie rejestrowa w wiadomych my lach ziemi znajduj cej si pod nim. Tym razem Masoj. stoj c dziesi metrów za projekcj swego wizerunku. . maj c nadziej .Nie mo esz tego zrobi . rani c go pod skór . Zaraz gdy Drizzt si zbli y .odwarkn Drizzt. Trzymaj c twarz na twardym kamieniu. który znów rozpoczyna czarowanie. Obra enia nie by y jednak powa ne i Masoj nie mia szans pokonania go w fizycznej walce. Z wysoka. gdzie stoi prawdziwy Masoj i nie mia zamiaru pozwoli oszustowi ponownie znikn z pola widzenia. Jego wysi ki os abi y lepy sza i zda sobie spraw . e Masoj spodziewa by si takiego ruchu. za kpi cy miech czarodzieja spowodowa . Drizzt pobieg naprzód. na zboczu stalagmitu. staraj c si uciec przed nadchodz cym magicznym atakiem.

Palce by y z amane .Palce s z amane! . co mog oby nawet tylko zasygnalizowa .i chwyci si silnie. Pobieg w dó kopca i wokó drugiego stalagmitu.us ysza swój wyzywaj cy krzyk.czarodziej wiedzia .powiedzia z roztargnieniem. Tyle zosta o zrobione. nic. Na dnie le a y rozrzucone szcz tki Altona DeVir. nie b d c pewny. którym by Drizzt Do'Urden? D o . teraz jednak si tym nie przejmowa . Jaki czar mia by nast pny? Jaki czar móg powstrzyma potwora. . Mistrz bez twarzy oraz Masoj wyja nili to jako prób dla rozwijaj cego si wojownika. gdy przemóg ból. Móg tylko ywi nadziej . szukaj c jakiego wyja nienia losu Guenhwyvar. Guenhwyvar odesz a. gdzie on i Masoj znajdowali si . by wydobrza a. Masoj nigdy jednak nie widzia w ciek ego Drizzta.wydysza w prote cie umieraj cy mag. e palce by y z amane . e Guenh-wyvar tam by a. e jej magia znikn a.bardziej racjonalnym stanie. Nie Altonem DeVir przejmowa si jednak w tej chwili. jakby równie j obj wybuch. p on ca gor cem gniewu. uwolni jedn r k . Podniós j delikatnie.Wrzuci figurk do kieszeni. gdy pal ce wiat o lawendowych oczu Drizzta pad o na niego niczym zapowied zag ady.Moja przyjació ko. Musia przej tylko trzy metry. Pami ta atak. jak magiczne stworzenie radzi sobie podczas takiej katastrofy. czarodzieju? . . By o to za ma o dla racjonalnego drowa. Wiele razy widzia Drizzta w walce. . . Gdyby tak by o. jednak oczekiwanie i niepokój w krokach kpi y z jego stanowczego wyrazu twarzy. wiedz c. Nie pozosta o adnego ladu po kocicy. obok dymi cych szat czarodzieja.Czy odnalaz e spokój. to uciele nienie demonicznego z a. Gdyby tak by o. By a ciep a. *** Kulej c Drizzt znalaz drugi sejmitar i ostro nie przedziera si przez gruzowisko pod kopcem jednego ze stalagmitów. nigdy nie zgodzi by si .Lecz si zrosn . by zachowa cisz . Drizzt skoczy na cian . a widok m odego wojownika nawiedza go przez ca y czas planowania zabójstwa. Masoj cofn si . Drizzt uprzytomni sobie. nie mia jednak tego zrobi .mrukn Drizzt do porozrzucanych strz pów zw ok. . by usiad a sobie na stalagmicie. niczym latarnia dla budz cego si miasta. Drizzt uzna . w niewiarygodny sposób znalaz si przy nim i wbi sejmitar pomi dzy ebra czarodzieja.Od jak dawna nosi e swoj nienawi ? . Walcz c w z amanym sercu ze strachem. uderzaj c szybkim rytmem o jego g ow . moja odwa na przyjació ko. Straci Guenhwyvar. lecz umys Drizzta zignorowa protesty mi ni w napi tych palcach.Och Guenhwyvar -j kn . Pozbawiony Twarzy? . by spojrze na miejsce zniszczenia. e podró pomi dzy planami wyczerpywa a Guenhwyvar. lepiej da jej troch czasu.musia odrzuci jeden z sejmitarów . . e Guenhwyyar przetrwa a. kiedy eksplodowa a ró d ka. . e nie ma nadziei. Tylna cz kopca p on a niesamowicie nieprzerwanym ciep em.By mo e . Natychmiast zauwa y onyksow figurk .lecz Drizzt. . . Drizzt chcia wezwa kocic . Drizzt spojrza na d o i dopiero teraz zda sobie spraw z bólu. . ciana wydawa aby mu si niemo liwa do wspinaczki. e je li kocica jest ranna. jaki Alton przypu ci na niego tyle lat temu w Akademii. powiedzia by Opiekunce SiNafay. Masoj stan na niej obcasem buta. Spowodowa to niegodziwy czarodziej tkwi cy na pó ce skalnej. e go zabije.wyszepta Drizzt wyrzucaj c z siebie resztki gniewu. a Drizzt wyczuwa . zmusi si . chwyci a si kraw dzi pó ki. Rozejrza si po pozosta ej cz ci pobojowiska.Jak wiele czarów ci pozosta o. Uderzy a w niego kolejna fala pocisków energii.

id c daleko od ogrodzenia grzybów otaczaj cego najszlachetniejsze domy. Bro jest twoim najbardziej zaufanym towarzyszem powtarza tysi c razy Zakowi. Sala gimnastyczna by a równie cicha. W Narbondel by o wiat o. Nie by o sensu spiera si ze sob .stwierdzi Drizzt. gdy jednak Drizzt spyta go. musia zabi swego przeciwnika . Co zaproponuje ojcu? e opuszcz miasto? On i Zaknafein na niebezpiecznych szlakach Podmroku. Odepchn te my li na bok. Wpad bez pukania i nie zdziwi si zastaj c puste ó ko. Fakt ten niewiele znaczy . powstrzyma je przed przyt pianiem jego czujno ci. Drizzt nie spodziewa si . Czy by uwi ziony. w jego g owie k bi y si tysi ce mo liwo ci. e Zak tu b dzie. gdy sta przed drzwiami. Nie mia .Malice musia a go wys a . Nie spotka wi cej przeciwników i nied ugo pó niej dotar do bezpiecznej budowli Do'Urden. Zabi innego drowa. nie by ju taki pewien. dopóki nie znalaz si w pe nym biegu. wracaj c do cia a Masoja. Drizzt starannie dobiera drog . wyboru. Fechmistrz nigdy nie opuszcza swojego pokoju bez broni. dlaczego zosta . e co jest nie w porz dku i z ka dym krokiem dziel cym go od prywatnych drzwi Zaka przyspiesza . Zaczyna si dzie drowów i w ka dym zak tku miasta budzi a si aktywno . W wiecie mieszka ców powierzchni dzie by bezpieczniejsz por .29 Samotni Drizzt znów obszed stalagmit. podobnie jak Zaknafein przez tak wiele lat. Nie po wi ci niesamowitej ciszy wi cej uwagi i ruszy prost drog prowadz c do sali treningowej i prywatnych komnat Zaknafeina. Drizzt oczekiwa . jak reszta domu.W. Gdy Drizzt przedziera si kr tymi uliczkami Menzoberranzan. Trzymaj j zawsze przy swoim boku! . Zbyt cicha. jednak teraz. Dom by dziwnie cichy.poniewa to Masoj wytyczy lini frontu. z twarzy fechmistrza odp yn o ciep o.Nigdy wi cej nie zabij elfa drowa. sprowadzi em na niego k opoty! . gdy Zak by tylko kilka kroków dalej. gdy s do tego zmuszani i uciekaj cy przed ci arem winy zwi zanej z yciem pod panowaniem drowów? Drizztowi spodoba a si ta my l. e wszyscy b d na nogach szykuj c si do nadci gaj cej bitwy.Nigdy wi cej . czy zdo a przekona Zaka do obrania takiej drogi. Drizzt wiedzia . nawet gdy znajdowa si w bezpiecznym wn trzu Domu Do'Urden. do którego nale a Dom Hun'ett. po czym odepchn na bok stra ników pod tarasem. nie prze yje d ugo w Menzoberranzan. zaciskaj c d o kurczowo na klamce wrót. . spokojnych stalagmitów w stron rozleg ego miasta drowów i zda sobie spraw .Drizzt przysi g nad zw okami. W wiecznych ciemno ciach Menzoberranzan dzie mrocznych elfów by jeszcze bardziej niebezpieczny ni noc. Znikn a równie obecno Zaka. lecz co zwróci o jego uwag i zatrzyma o w pokoju pas Zaka. e je li b dzie chcia dotrzyma tej przysi gi. . Odwróci si zdegustowany od cichych. w nieko cz cym si kr gu przemocy? .Odwróci si do wyj cia. Zak móg opu ci miasto wcze niej. brakowa o tu jednak czego wi cej pozajego ojcem. . walcz cy tylko wtedy. Drizzt przystan za kamiennymi drzwiami s^li. odebra ycie jednemu ze swego ludu.Niech to. w dowolnym czasie swoich stuleci ycia. Przeszed przez bram obok zaskoczonych o nierzy bez s owa wyja nienia. poniewa wiat o ujawnia o zabójców. Czy rzeczywi cie byli uwi zieni w yciu proponowanym im przez Opiekunk Malice i jej kohorty z a? Drizzt skrzywi si na te my li. by mnie szuka .

Poleci am ci. Nie zdar go z Zaka aden wróg. którym wcze niej tej nocy potraktowa j Zaknafein. .Musia em sam za atwi swoje sprawy .Gdzie jest Zaknafein? .wrzasn a na niego Briza. otworzy y si przed nim. nie brutalno ci. gdy on walczy z Alto-nem i Masojem. zauwa aj c jego liczne rany. . Ani ladu krwi. By a tu ca a rodzina: Briza. Najpierw ujrza matk . Gdy Drizzt uniós d o . o nierze z pewno ci wiedzieliby. Zanim jeszcze przeszed przez drzwi.powiedzia a znów Malice.Zajmijmy si wi c innymi sprawami . Aby uzyska w tej krytycznej chwili kontrol nad Driz-ztem. . gdy Dom Hun'ett zostanie ju pokonany. Przera enie narasta o. Czy by jaki ostrzegawczy szósty zmys ? Wci nie by o nikogo wida . . by j powstrzyma . Niepokój Drizzta nie zmniejszy si . gdyby co takiego mia o miejsce.Odpowiedz matce opiekunce! . . aby nie opuszcza domu . gdzie i teraz. . Dom Do'Urden nie mo e sobie teraz pozwoli na twoj strat . Drizzt zauwa y jednak powag kryj cej si za nimi gro by.Nie martw si losem fechmistrza . nawet gdy teraz rozmawiamy. Drizzt zmierzy j wzrokiem i cofn a si . Oprócz Zaka. . Briza mrukn a pod nosem jakie przekle stwo i wyci gn a zza pasa bicz.Pierwsze uderzenia ju pad y .. by mu si przyjrze . zwracaj c si do wszystkich. synu .odpowiedzia Drizzt. czuj c ten sam ch ód. Chcia kontynuowa dyskusj o Zaku. nie gania go. .Có wi c? . Czy Malice lub która z nich zrobi a co Zakowi? Z jakiego powodu? My l ta wydawa a si Driz-ztowi nielogiczna.wtr ci si Drizzt. Opiekunka Malice wyci gn a w jej stron r k . e musi zobaczy si z reszt rodziny.spyta g o no Drizzt. by zapuka w ozdobne drzwi do przedsionka.S owa by y spokojne i pewne. Ca a rodzina. .Gdzie jest Zaknafein? . nietkni ta. gdy Drizzt spieszy d ugim.Tego dnia mog pa pierwsze uderzenia wojny. potrzebowa y taktu.wyszepta Drizzt. dra ni a go jednak na ka dym kroku. wci zachowuj c spokój.powiedzia a do Drizzta. . . zastanawiaj c si . e ju mi si nie sprzeciwisz. Vierna i Maya po bokach opiekunki. . siedz c z zadowolon z siebie min na tronie w przeciwleg ej cz ci pomieszczenia. .odpar a Malice. zda sobie spraw . . udekorowanym korytarzem do przedsionka kaplicy.Dlaczego mi si sprzeciwi e ? .Wojna na nas nadci ga. Budynek by jednak spokojny. -Nara asz si . za Rizzen i Di-nin pod lew cian . magicznie i bezg o nie.Ufam wi c. po czym odwróci si .Pracuje dla dobra Domu Do'Urden. chodz c sam po mie cie.Nagl ce sprawy. Zaistniej liczne okazje do kary.ci gn a Malice. sakiewk zawiesi jednak na szyi.Czy ju to zrobi e ? -Tak.Mia em sprawy do za atwienia . a klamra by a odpi ta. aby nie opuszcza domu . Wszystkie oczy pad y na niego.Gdzie zanios a ci podró ? .Poleci am ci. gdy wszed . wiedzia jednak. Sakwa fechmistrza równie le a a obok.spyta w odpowiedzi Drizzt.wyja ni a Opiekunka Malice.odpar Drizzt. . Zak nigdy nie wyszed by bez broni. czy wrogi dom zaatakowa za pomoc magii tej nocy. nie wiedz c.ci gn a Malice. Nie chcia em ci nimi martwi .O mieli si ponowi pytanie Drizzt. na jego rany. Drizzt podniós pas. Drizzt nie wierzy w adne s owo. na osobistej misji. Mo e wtedy zagadka Zaka si wyja ni. której w owy bicz by doskonale widoczny zza pasa. Opiekunka Malice spojrza a badawczo na swego syna. . e mo e tym tylko wp dzi siebie i . . z zapraszaj cym u miechem.Dom Hun'ett? . .Musimy si martwi Domem Hun'ett . .Po o y pas z powrotem przy ó ku.

Nie mo emy czeka na atak.Ale ty yjesz . Lloth wybaczy a ci niepos usze stwo i nie ci na tobie adne przewinienia. jak móg by to zrobi jego w asny sejmitar.Da e nam wielk przewag w wojnie! Rozejrza a si po rodzinie.Opiekunka SiNafay przej a go i wykorzysta a dla w asnej korzy ci wyja ni a rodzinie.Dom Hun'ett mo e teraz nas wcale nie zaatakowa . a nawet Drizzta.Zaka.odpar Drizzt. swym podnieceniem. . w wi ksze k opoty. . to nie twoja sprawa. . ale teraz nazywa si Alton DeVir. .Nie ma ju Masoja Hun'ett. moja rodzino .Nie powiniene si o niego martwi . .wypali a w stron Drizzta.Dwóch . nazywa si . . honorowa pozycja! Drizzt rzeczywi cie spogl da w tej chwili na swoje ycie. Opiekunka SiNa-fay b dzie si szybko stara zako czy walk . wci zachowuj c takt pomimo bezczelno ci Drizzta. jak rozpocz si harmider. na zaproponowan cie k .Jeden czarodziej mniej .Walczy e ? . Opiekunka Malice zarechota a rado nie. zara aj c ich.Po wi ci a Zaknafeina? . nagle rozumiej c.Mistrz Akademii .Walczy e z nim? . . wyci gaj c si na swoim fotelu.ostrzeg a Malice.Wygl da na to. -Jeste teraz fechmistrzem Domu Do'Urden. da a odkupienia.ci gn a Malice. Spójrz na w asne ycie. . wznosz c si nad zgie k. e ju nic z tego. który g o no chwyci powietrze.krzykn a Opiekunka Malice. .poprawi Drizzt. w jaki sposób mówi o Królowej Lloth . e Alton DeVir okaza si silniejszy . cho w jego g osie nie by o zadowolenia.odpowiedzia Dinin. .Na twoim miejscu baczy abym.spyta Drizzt. . .Przydawa si w przesz o ci .spyta znów Drizzt. Znów spojrza a na Drizzta. .Musimy natychmiast wyruszy . Gelroos Hun'ett. Mo esz zacz od nowa swoj karier .Mój synu! . . .Nie . je li wci y . .Gdzie jest Zak? .Przypuszczam jednak. wi c znikn o ogniwo usprawiedliwiaj ce wojn . Gdy pozostali przy czyli si do snuj cej intrygi Malice.szydzi a Malice. . wznosz c si na wy yny chwa y! Jej s owa zrani y Drizzta równie silnie. prawda by a zbyt straszna. Cz sto si z nim kontaktujemy. . aby im to usz o! Zniszczymy ich dzisiaj i staniemy si Ósmym Domem Menzo -berranzan! Zguba dla wrogów Daermon N'a'shezbaernon! .Znasz Pozbawionego Twarzy? . Sami musimy podj ofensyw ! Alton DeVir ju nie yje. wiemy o twojej zdradzie . .Mo e kiedy . . Twarz opiekunki zap on a nagle gor ca z w ciek o ci. ycie pe ne zabijania drowów. Nie pozwolimy.Z Sorcere.odpowiedzia Drizzt.Nie yje . r ka Driz-zta pod wiadomie wsun a si do sakiewki Zaka.Podobnie jak elfie dziecko. mój wojowniczy synu.powiedzia a do niego Malice. Dinin nie by jedynym w komnacie.Tak.Ogniwo! .. By mo e rozmowa da mu wi cej wskazówek. za gdy obydwaj jego czarodzieje nie yj i stracony zosta element zaskoczenia. . .krzykn Dinin.Gelroos mia zabi Altona w noc upadku Domu Do'Urden! .Ty go zabi e ! .wydysza Drizzt. Z pewno ci rada rz dz ca zna zamiary Hun'ett. Jest ci ofiarowana chwa a. .stwierdzi a Malice. To Hun'ett. wiedz c o braku przewagi. która oferowa a mu ycie pe ne walki. . Cisza zapad a równie szybko. pocieraj c w podnieceniu d o mi.. Da a go tej przekl tej Paj czej Królowej? .wyszepta .zauwa y a Briza. . chowaj c bicz za pas. mój synu . . . by móc j zachowa w my lach.spyta a Malice.Paj cza Królowa zawsze wie.powiedzia a Malice. Nie by dumny ze swoich czynów.rzek a w zadumie Malice i wszystko sta o si dla niej jasne. . ledwo b d c w stanie wypowiada s owa. .Zabi a go . . Zapomnij o Zaknafeinie.Twoje niepos usze stwo wymaga o odkupienia dla Paj czej Królowej! J zyk Drizzta zapl ta mu si w ustach.

które.wycedzi sarkastycznie Drizzt. Malice . .. .Zbrojmistrz? . . podnosz c swój w owy bicz. . wiem. by uderzy w wypowiadaj cego blu nierstwa g upca. .s k amstwem.Twoja skóra jest równie ciemna. W zamian musisz robi to. Obydwoje skorzystamy na tym uk adzie.Zrobi am to! . .Prosisz mnie. . Drizzt uderzy pierwszy. . Nie przyjmie na siebie winy za mier Zaknafeina! Pod a jedyn cie k .To ty mnie nie doceniasz. niesione bezg o nym wiatrem Planu Astralnego. którego uwa acie za bóstwo! . Malice znowu nie zrozumia a. na powierzchni przeciwko elfom i tutaj. aby nigdy si z niej nie wydosta . oddzia uj c na czu e oczy jego krewniaków.Zaknafein dobrowolnie poszed do o tarza.powiedzia a do niego Malice. spadaj c z wielkiego tronu prosto na twardy kamie .zaprotestowa a Opiekunka Malice. lecz wstrzyma a si .odwarkn Drizzt. co rozka . zakl te pot nym.Ale wasze zasady równie s przekl tym k amstwem. Pomy la a. . jak moja . w tym przesi kni tym z em mie cie. .spiera a si .powiedzia Drizzt niebezpiecznie spokojnie.zagrzmia a Malice. W ko cu Vierna zdo a a rzuci kontruj cy czar i przywróci komnat do jej zwyczajowego mroku.zagrzmia a Briza.Moja oferta jest dobra . Drizzt zacisn palce na okr g ym przedmiocie. ma ceramiczn kulk . Drizzt niemal roze mia si nad ironi jej s ów.Chc widzie go martwym! Pozostali wstali szybko i ruszyli wykona jej rozkaz. widz c. . wci staraj c si otrz sn po bolesnym upadku. gdzie Zaknafein.rzek a Malice. gdy znajduj ce si we wn trzu kulki kamyczki. Wspomnienia z dzieci stwa zwi zane z bólem wywo ywanym prze/ w owe bicze przypomnia y mu o karze za jego czyny.krzykn rzucaj c kulk na kamienn pod og . któr móg . dla twojego dobra! Jej s owa zabola y Drizzta tylko przez chwil . Fech-mistrzu? Gdy Drizzt spojrza w ch odne oczy Opiekunki Malice. e wszyscy z nich nerwowo przebiegaj palcami po broni lub przygotowuj czary. . w któr wpad poprzedni fechmistrz.. wpadnie w pu apk .Nie masz wyboru . Wiedzia .Post puj wi c zgodnie z zasadami! . e upadnie on tam. cho i tak kontynuowa by wypowied . emanuj cym wiat em dweomerem wybuch y w pomieszczeniu. . czekaj c na chwil .rozkaza a Opiekunka Malice.. -Jeste drowem. -1 niech przeklnie równie Paj cz Królow ! Malice zachwia a si . gdy nag e wiat o zala o oszo omione drowy.Waszymi zasadami? . Istota pantery wsta a . co to oznacza.Widzia am ci w walce . cho nigdy nie nauczy e si . lecz nie dba o to. podobnie jak nasz.Niech prawdziwy bóg was wszystkich przeklnie! .ci gn Drizzt. *** Nadesz o wezwanie. który Malice wzi a za zgod .Daj ci j tutaj. nie..przypomnia a mu Malice.krzykn a Briza.Bezczelny ajdak! . co to oznacza! . Wyci gn z sakiewki Zaknafeina przedmiot.Dotrzyma a z nim umowy .Z apcie go! .Nie s dz . w obliczu ca ej rodziny. Proponuj ci nowe ycie. jak ten parszywy paj k.powtórzy Drizzt..Och.Dwóch czarodziejów! Nie doceniasz si . wasz lud jest k amstwem! .Opiekunko! . . . abym s u y twym z ym planom.. Z ka dego k ta pomieszczenia dobieg y krzyki bólu i w ciek o ci. . . e Drizzt i pozostali j zignorowali. ale Drizzt by ju poza domem. dodaj c sobie odwagi.. na jego twarzy wykwit u miech. jak kiedy robi Zaknafein. . dostrzegaj c wewn trzn walk . Zacisn oczy. .. równie wielkim k amstwem.

. do nie ujarzmionego Podmroku.ignoruj c ból i us ysza a g os. . Miej ufno . nie b dzie nim ogie piekielny. Zrobi to dla niego.To jest mój lud. pozostawiaj c za sob Menzoberranzan. . Moje ycie by o lekcj . Odejd . . które nazywam domem? .. by odpowiedzie na wezwanie swego nowego pana. zastanawiam si .Mój ojcze. B d pozbawieni ochrony i samotni . Obserwuj c swobodne ruchy kocicy Drizzt znów zda sobie spraw . jak i jaja mam. Poza strze onymi granicami Menzoberranzan droga jego i Guenhwyvar nie b dzie prosta.wyszepta Drizzt.Drizzt spyta cicho kocic . wed ug szacunków Drizzta.. które nast pi po tym. mrocznym zwojem zapisanym przez z e obietnice Opiekunki Malice. lecz nie jestem z nimi spokrewniony. jak Za-knafein. by ostatni raz spojrze na Menzoberranzan. S zgubieni i zawsze b d . rzucaj c ostatnie spojrzenie.. z Gu-enhwyvar przy boku. i przeszed przez podwórze Akademii. Guenhwyvar. prawdziw przyjació k . Drizzt wszed za Guenhwyvar do tunelu. . Ilu jest takich jak ja. ni kiedykolwiek mog o im by w ród niegodzi-wo ci drowów.egnaj. przyjemny g os.Có to za miejsce. biedny Zak. Kocica zerwa a si . wznosz c g os w ostatnim buncie. przypominam ich kolorem skóry i pochodzeniem.Skazane na zag ad dusze.krzykn . Zaku! . cho on nie móg . znajomy. e gdy znów si spotkamy w yciu.cho . ca e serce i si y wk adaj c w to. który zmuszeni s znosi nasi pobratymcy! Drizzt wskaza kocicy wej cie do tunelu. *** Nied ugo pó niej Drizzt wyczo ga si z ma ego tunelu. jakie mia szcz cie znajduj c towarzyszk o podobnej duszy. . . b dzie im lepiej.

czy to wysz o z maili. e to b dzie ju ta ostatnia. musia em si nieustannie cofa i szuka g bszych warstw. e dobrze by by o. w którym opisuj odbicie kopalni). ebym jako to skróci (st d epilog. nie chcesz tego kogo zawie . Jednak w TSR byli zdania. co nap dza spo ecze stwo drowów. cho by em rozczarowany. e co za du o. Sp yn a na mnie wielka ulga. poniewa uwa a em drowy z jeden z najlepszych pomys ów twórców D&D. a dochodzi em do punktu. a w ko cu jeste gotów obróci si na pi cie. który jest ukryty pod sieci innych ewentualnych powodów. to niezdrowo i poprosili. Zale a o mi na twardym i silnym spo ecze stwie. Pami tam. a mia em w domu trójk ma ych dzieci. nie od razu podj em tak decyzj . wszystko mówi si z jakiego powodu. Z czego czerpa e inspiracj . Nie wiem. jest polityka. Kiedy pracujesz z czyim pomys em. które przetrwa o dzi ki inteligencji i bezwzgl dno ci swoich cz onków.Pos owie R. dlaczego która matka opiekunka co powiedzia a. czy za plecami nie stoi ci Jarlaxle. je li u o y je w porz dku chronologicznym. Wci pami tam rozmow .A. jak wychodz c po raz ostatni z biura my la em: ÄSuper.wymusza my lenie o tej samonakr caj cej si spirali intryg. Ale i miertelnie mnie przerazi . czy z wewn trznej dyskusji redakcyjnej. o ile si nie myl . kiedy sam nie by em ju pewny. ale to dopiero twoja czwarta powie ze wiata Zapomnianych Krainach. a zw aszcza w Drizzta. Dotyczy o to zarówno pracy z Zapomnianymi Krainami Eda Greenwooda. W jaki sposób przygotowywa e si do napisania Ojczyzny. Wkrótce potem zadzwoni a do mnie Mary Kirchoff. finty w fincie." Ale wierzy em w band z Doliny Lodowego Wichru. histori ? . kiedy mówimy o drowach. Tym. e wiele osób jest zainteresowanych pochodzeniem Drizzta. jak i pracy z mrocznymi elfami Gary'ego Gygaxa. z wiadomo ci . a jednocze nie dookre li pozycj mrocznych elfów w wiecie Zapomnianych Krain. Mia em zamiar zako czy Klejnot Halflinga tu przed odbiciem Mithrilo-wej Hali. w której Mary poprosi a mnie o napisanie trzech kolejnych ksi ek ± do tej pory pisz c ka d nast pn ksi k spodziewa em si . albo zrobi a. Pisanie o drowach jest w gruncie rzeczy bardzo wyczerpuj ce . poniewa w a nie zrezygnowa em. coraz g biej i g biej. Oczywi cie powinni my zmieni tytu na Matk chrzestn . wówczas starszy redaktor. aby o ywi Podmrok? Czy studiowa e jaskinie. teraz nie mam ju ubezpieczenia zdrowotnego. e musz jako zako czy w tek Mithrilowej Hali. albo mia em zrezygnowa z posady i przerzuci si na pe noetatowe pisanie. eby sprawdzi . rezygnuj c z napisania kolejnego tomu. Ten telefon podtrzyma we mnie t wiar . sztuki walki. Kiedy pokazywa em sposób funkcjonowania tego spo ecze stwa. W Ojczy nie powo a e do ycia podziemne spo ecze stwo dro-wów i miasto Menzoberranzan. w której Drizzt wyst puje. gdybym si cofn w czasie i opowiedzia histori Drizzta. ale redaktorzy uznali. Naprawd . Salvatore o Ojczy nie Ojczyzna to pierwsza powie o Drizzcie. tworz c drowi cywilizacj ? Z Ojca chrzestnego Mario Puzo. Wszystko jest wykalkulowane. Dlaczego postanowi e cofn si w przesz o i napisa pre uel do trylogii Doliny Lodowego Wichru? Szczerze mówi c.

przed pociskami. Szekspir i Chaucer. nic oficjalnego. ni pozwala o na to pisanie w trzeciej osobie. nie po to. Je li chodzi o histori . Dlaczego postanowi e to zrobi i jak si czujesz pisz c z punktu widzenia Drizzta? Celem Trylogii Mrocznego Elfa by o opowiedzenie historii Drizzta. m. wadami. uwa am. . nie mia em poj cia. ale wiedzia em. e s fascynuj ce. e w walce to. Wygnanie i Nowy Dom) mia e ju obmy lon . ale przez wi kszo czasu nie wiem. s szalone sceny bitewne. e pisz c id na ywio . jak rol odegra Zaknafein. e to najlepszy przyk ad pisania z perspektywy g ównego bohatera w tym gatunku. Uwielbiam jaskinie. cho wiedzia em. które korespondowa y z tymi epokami (nie. wi c natychmiast wpad em na pomys napisania tych ksi ek w pierwszej osobie. pracowa em te kilka lat jako wykidaj o w miejscowych klubach nocnych. a potem podczas pisania zazwyczaj ca kowicie j zmieniam. ale nadal chcia em wej w emocje tej postaci g biej. Nie mog powiedzie . nie jest nawet w po owie tak wa ne. Boksowa em si troch w szkole redniej . to kiedy zmieni em na studiach przedmiot kierunkowy n a komunikacj /dziennikarstwo. Przychodz mi w tej chwili do g owy Kroniki Amberu Rogera Zeleznego. By em te wielkim fanem boksu uwielbiam walki Aliego z Frazierem. które wykorzystuj we wszystkich moich ksi kach. Staram si pisa ksi k tak. kiedy sam walczy? Dlatego zrezygnowa em z tego pomys u. co si dzieje za jego plecami. Przez te wszystkie lata nauczy em si . Trudno by oby mi pisa je w pierwszej osobie. usi uj c doj do adu ze swoimi nie atwymi uczuciami i. s dz c po opiniach czytelników. poucza was. jak czytaj czytelnik. jakie wtedy do mnie dociera y. który zaskakuje mnie samego. Ale szybko u wiadomi em sobie. A co ze sztukami walki? Có . Decyduje o sile ciosu albo ci cia. przy czym najbardziej interesowa y mnie te o wiekach rednich. wybra em tylko kursy zwi zane z literatur . co si wydarzy w Wygnaniu i w Nowym Domu. przynajmniej cz ciowo. Pisa em je nadal . Te eseje to zapiski z jego dziennika. e Drizzt wyl duje w Dolinie Lodowego Wichru z Bruenorem i Cattie-brie. St d wzi y si eseje. Nie wiedzia em na przyk ad.a nawet umie ci em je w wydaniu kolekcjonerskim Doliny Lodowego Wichru -poniewa si sprawdzi y. Konstruuj fabu pojedynczej ksi ki. Mówi em to ju kiedy i powtórz znowu: nie czytajcie ich tak. Równowaga jest wszystkim. my l . jak gdyby Drizzt zwraca si do was. Decyduje o zdolno ci uchylania si . Nie robi tego. którzy zst puj w g b ziemi. gdzie s twoje stopy. Jak du cz Trylogii Mrocznego Elfa (Ojczyzna. sk d Drizzt mia by wiedzie . pisz w sposób. gdzie trzymasz r ce. kiedy usiad e do pisania Ojczyzny! Niewielk . e od pocz tku b dzie dla m odego Drizzta kim w rodzaju mentora. do której w czy e fragmenty dziennika Drizzta. eby móc oddawa te same prace semestralne na dwóch seminariach!). Stara em si te wybiera kursy historii. tak tak.mo e dlatego wybieram zakrzywione ostrza. Jedn z mocnych stron mojego pisarstwa. W a nie to sprawia mi tak frajd . Ojczyzna by a pierwsz powie ci o mrocznym elfie. jak to. Kiedy zaczyna em.w szkolnym klubie.Wszystkie te trzy dziedziny. gdzie odkrywa si zupe nie. I nie chc wiedzie . co si dalej wydarzy. ale uwielbiam siedzie w IMAXIE i ogl da filmy tych mia ków. Przy wadze ponad 90 kilo nie jestem stworzony do czo gania si przez ciasne tunele.in. gram w hokeja . e pisanie w pierwszej osobie by oby dla mnie zbyt trudne.

Ma jakie 120 punktów wytrzyma o ci. e siedz obok ciebie w gabinecie. Postacie staj si dla autora bardzo rzeczywiste. Musz si ca y czas przed tym powstrzymywa . bo s to przemy lenia osoby o ogromnym baga u emocjonalnym. przygl dam si akcji tocz cej si w mojej g owie w zwolnionym tempie. co Drizzt jest. My l . jakie ma statystyki. Czy u ywasz karty postaci. których opisa e ju tak wiele? Z czego czerpiesz natchnienie? Czy masz jakie do wiadczenie w sztukach walki albo szermierce? Nie wiem. halfling w ócz ga z Miecza rodu Bedwyrów. podpowiadaj c ci. Po pewnym czasie masz wra enie. To odmienny stan umys u. bo kiedy zgin . jest rozkojarzony. Chcia em nim zagra . kiedy nasz czarodziej pomyli si w swoich wró bach i orzek . i nie obchodzi mnie to. a czego nie jest w stanie zrobi . którego zna em w ogólniaku) i kilku nikczemników (dawni szefowie). albo jak zwi kszaj si jego umiej tno ci w miar up ywu czasu? Nie. Czy którykolwiek z bohaterów Legendy Drizzta by wcze niej postaci stworzona dla potrzeb D&D? aden. Pisz c powie nie mo na my le kategoriami gry. Oczywi cie Olivier zaproponowa . e Olivier musi si pojawi w ksi ce. jaki ma poziom. Nie wiem. aby ustali . e Drizzt naprawd jest kim . z jakim ja nigdy nie musia em sobie radzi ! I bardzo cz sto zdarza si . Podam przyk ad. e nie zgadzam si z Drizztem. w grze wojownik po prostu si odwróci i odepchnie porywczego m odzika. Kiedy pisz ksi k . e droga wolna. poniewa w pewnym momencie bohaterowie rozpo cieraj skrzyd a i wyrywaj si spod kontroli autora. Po prostu. kim ja chcia bym mie odwag by . a jaki m ody m czyzna podbiegnie do niego od ty u i wbije mu sztylet w plecy. Wiedzia em.Czy posta Drizzta jest oparta albo wzorowana na jakiej rzeczywistej osobie? Nie bardzo. ale i tak musz przedstawi jego pogl dy. prawie jak gra w gr komputerow . ani troch . potrójne. co masz pisa . e mamy wojownika na dziesi tym poziomie. czy potrafi by wystarczaj co irytuj cy. I nie gram nimi. jak gdybym przelewa na papier moje w asne przemy lenia na konkretny temat. Kampania trwa a ju jakie sze tygodni. Nawet podwójne. Jego eseje traktuj jako co bardzo osobistego .czasem czuj si tak. W prawdziwym yciu facet opieraj cy si o drzwi jest ju trupem. Powiedzmy. by Oliver deBurrows. Zwykle pisz . Tworzenie powie ciowych postaci jest zawsze niezwyk ym do wiadczeniem. nie interesuje mnie skala wyzwania czy inne statystki. z rapierem w d oni wbieg tanecznym krokiem po schodach na gór i zosta rozgnieciony jak robak przez wielkiego ogra ukrytego za kolumn . Oliverjest skrzy owaniem Inigo Montoi z Narzeczonej dla Ksi cia i Francuzika na murze z Monty Pythona i wi tego Graala. wszyscy gracze zgotowali mu owacj na stoj co. któr spróbowa em gra . chcia em sprawdzi . czy poczwórne obra enia nie zdo aj go obezw adni . Kiedy opisuj bitwy. adna z moich postaci nie powsta a w ten sposób. Sztylet zadaje 4 punkty obra e . W przypadku Drizzta dosz o do tego bardzo wcze nie. Jak udaje ci si nada tyle wie o ci scenom bitewnym. kiedy bieg przez tundr i zaatakowa y go yeti. wi c je li wojownik opiera si o drzwi. którzy zgin li paskudn mierci . e pójdzie przodem. Jedyn postaci . z wyj tkiem Cadderly'ego (który jest wzorowany na pewnym b yskotliwym nieuku.

Pod koniec ka dego miesi ca czu em si jak Sherlock Holmes. usi uj c do czego doj . jako nauczyciel na zast pstwie. Nie le mi sz o nigdy nie wzdraga em si przed ci k prac . poniewa pisanie ich wci sprawia mi ogromn frajd . gdyby pisanie nie wzi o góry. e zosta bym przy finansach. patrz wy ej. bo pisanie ich sprawia mi tak przyjemno . Chcia em.czasem musz przejrze ca ksi i cz odrzuci . e min o wiele godzin.i podoba a mi si ta ca a zabawa w ksi gowo . ale zdarzaj si dni. wi c zapisa em moich dwóch synów na lekcje szermierki i kiedy oni stawali na macie i spuszczali sobie omot ( artuj !). eby bohater mia charakterystyczny styl walki. okazuje si . ja dopytywa em si ich instruktora o szczegó y. pracowa em jako specjalista finansowy dla firmy produkuj cej testery sprz tu komputerowego. . Kiedy wreszcie. My l . i czym zajmowa by si teraz. inny ni styl Drizzta. w 1987. e daj si ponie .od 1000 do 1500 s ów dziennie. w których opisuje sceny bitewne. zanim zosta e pisarzem. Czym si zajmowa e . gdy porównywa em te wszystkie liczby. gdyby nie zacz pisa fantasy? Robi em wiele rzeczy. roznosi em poczt . a ja zapisa em 5000 s ów. i kiedy odrywam d onie od klawiatury. pracowa em jako wykidaj o. Wspomn jeszcze o pocz tku cyklu Wojen Demona. Co do treningu. Te sceny pozostaj wie e. zaj em si na powa nie pisaniem.

You're Reading a Free Preview

Pobierz
scribd
/*********** DO NOT ALTER ANYTHING BELOW THIS LINE ! ************/ var s_code=s.t();if(s_code)document.write(s_code)//-->