P. 1
Biała Bluzka Agnieszka Osiecka

Biała Bluzka Agnieszka Osiecka

|Views: 555|Likes:

More info:

Published by: Agata Abramowicz on Jan 09, 2011
Prawo autorskie:Attribution Non-commercial

Availability:

Read on Scribd mobile: iPhone, iPad and Android.
download as PDF, TXT or read online from Scribd
See more
See less

02/18/2012

pdf

text

original

Agnieszka Osiecka

\

BIA

A BLUZKA

Agnieszka Osiecka

BIA A BLUZKA

)
Kochana moja, pamietaj! 1) Kartki (!). 2) Za´ wiadczenie z miejsca pracy. s 3) Bilety na kolej. PS Nie chcia am Cie budzi´ , by a´ chyba troche pijana. Pralnie za atwie sama, c s wracam ko o 18. K

)
Kochana moja, jaka ty jeste´ kochana. O wszystkim musisz pamieta´ , a Ja, co Ja? Tyle co kot nap as c ka . Wczoraj rzeczywi´ cie popad am w alfonserke. Zacze o sie od ponczowych ciastek s z A.M., ale po tych idiotycznych ponczkach tak sie pi´ chce, ze Mnie zaprowadzi o c do „Forum”. Prosi am o tonik, ale mieli tylko dzin czy odwrotnie. Dzyn, dzyn, dzyn, hajda trojka snieg Puszistyj. Pamietasz: „Buria mg oju niebo krojet, wichry snieznyje ´ krutia”? O Matko Swieta, jeszcze nie jest ze mna dobrze. Szkoda, ze pani przy tym nie by o. Poncz bez ciebie jest tylko ponczem. Sacz bez ciebie jest tylko Saczem, nie ´ ´ pomaga alkohol i tyton, cho´ od rana cinzano sacze i weso a jestem nibyto. Skonczy o c ´ sie z jakim´ Arabem, który okaza sie Chinczykiem. Malutka moja, to sie juz nigdy s wiecej nie powtórzy. Nawet kiedy sie puszczam, to ciebie nie opuszczam. Nie z o´ c sie. Twój poetyczny li´ cik nosze na sercu. Za atwi abym wszystko za s´ s jednym zamachem, ale obudzili Mnie jacy´ ludzie z tygrysem czy co´ w tym sensie. s s Po ozy am sie dos ownie na chwileczke, ale wpad am w czarny tunel, wszystko Mnie wyprzedza o i kiedy sie obudzi am, dochodzi a trzecia. Czy jest sens co´ zaczyna´ o s c tej porze? Jutro od rana wezme sie za te sprawy, powiedz mi tylko askawie, czy pisze ´ ´ sie „wykszta cenie niepe ne srednie”, czy „wykszta cenie cze´ ciowo srednie”. s Pa pa. Dzisiaj juz bede tylko spa a i oglada a telewizje. Jest „Hrabina z Hongkongu”, bardzo odpowiedni lm dla Mnie. Jezeli mozesz, zrób Mi szczawiowa zupe. Marze o szczawiu. Szczaw. Szczawk. Hawk. Grey Owl, Szara Sowa, niepe na´ rednia. By tu s ´ ´ jaki´ dysydent z broda, pyta o Ciebie, powiedzia am, ze spisz, bo sie upi a´ z Chins s czykami. ´ Prawda, jaka jestem smieszna? E PS. Kwit do pralni zostawiam na ma ym stoliku.

)
Droga E! Zapomnia a´ mi zostawi´ kwit do pralni. Chcia am sprawdzi´ w twojej zó tej tors c c bie, ale nie mog am jej znale´ c. z´ Zgubi a´ torebke?? Poszukaj. s Krystyna

)
Drogi Kuratorku. Drogi kuratorku, szukam cie od wtorku. Tak, tak. Ty jeste´ mój ma y domowy s kurator – prokurator, a Ja jestem trudna m odziez. Trudna m odziez niszczy odziez. Prokurator Kura. Prokurator Tortura. Kurator Orator. Tor. Nie rób miny w podkówke, ´ bo sama wiesz, ze mi sie narazi a´ . Ciezki mia am dzien. s Cholernie ciezki. Nie wiedzia a´ o tym, Kuro, nie? s —1—

Agnieszka Osiecka

BIA A BLUZKA

´ Czyzby? O swicie zerwawszy sie polecia am do rady narodowej po kartki. Juz na schodach czeka o mi e preludium w czapce z daszkiem. „Same dziwki i emerytki, tylko dziwki i emerytki” – sycza pod nosem ten syfon. Syf (to jest ten syf, na który Mnie narazasz). No nic, dziwki i emerytki, komplement jak dla Mnie. Mi y jeste´ , powies dzia am, i zaprosili´ my sie na piwo. Zgubi am go w „Tip-topie” i wróci am na miejs ´ sce stracen. Tam urzedniczka urzedulska urzedujaca w miejscu pracy. Usta czerwone, usmarowane po sam nos. Zeby czerwone jak we krwi. Kriss ukochana, wiesz doskonale, jaki jest mój stosunek do szminki na zebach: potworny. Potwornie histeryczny. Na paszczeke te patrze´ nie mog am. W dodatku urzedulska zacze a paszcza porusza´ , c c bu ke czerwona pozera´ . Tego juz by o dla Mnie za wiele, tego ode Mnie nie mozesz c wymaga´ , sa pewne granice tolerancji. Uciek am do parku tamtejszego; park tam siwy, c ´ popielaty, opiekunczy; wrony syberyjskie dostojnie tam krocza, g owami kiwaja, bardzo przyjemna atmosfera. Oddycha sie bia ym powietrzem, jakby sie mleko pi o. Przysz am do domu czysta i pachnaca, chcia am, zeby´ mnie poca owa a. Na razie ciebie s nie by o, wiec zacze am robi´ jakie´ plany. Nerwowa my´ l na temat A. M. przelecia a c s s mi przez g owe. Przeistoczy o sie to w lekki straszek. Mia am che´ wypi´ kropelke, c c zajrza am na pó ke za niebieskiego Hemingwaya i z ca a stanowczo´ cia stwierdzi am, s ze´ Mi ukrad a butelke. S uchaj, kuratorku. Nie rób Mi takich numerów! Zapamietaj s sobie, ze Ja nie mam zadnej sprawki z wódka, nie mam i nie bede mia a. Ale ci nie wybacze, ze Mi nachodzisz moje sekretne miejsca. Jestem rozdrazniona, mam che´ c szorowa´ kamieniem po szybie, a najbardziej bym chcia a, zeby´ to ty ta szyba by a. c s Ty szybo, ty! Teraz musze wyj´ c. Nie mam pojecia, kiedy wróce. Nie chce sie do niczego zobos´ wiazywa´ . Ide na miasto, przyniose ciasto. c PS Nie histeryzuj przez te kartki, opanuj sie, jutro zrobie drugie podej´ cie. Co do zó tej s torby, to podarowa am ja wspania emu cz owiekowi. Wspanialszemu niz ty i Ja. Twoja na wieki E

)
Elzbieta! Musisz odnale´ c torebke. Jezeli nie, to pamietaj, ze trzeba wyrobi´ nowy dowód, z´ c bo nie dostaniesz kartek. Zg o´ zgube na komende! Nasza komenda jest na Szaniaws skiego 1. K

)

Wiesz, ze jeste´ menda. Menda komenda s Elzunia

)
Kochana. Pralnie za atwi am bez kwitu, bo by a ta blondynka. Prosze cie, zrób co´ z tym s dowodem. Nie mozesz chodzi´ bez dokumentów, zw aszcza w nocy. c Krystyna

)
Cudo moje. ´ Cudny dzien by dzisiaj. Wysoki, przejrzysty jak ko´ ció . Drzewa wysokie, przejs ´ rzyste. Ja sama wysoka, przejrzysta. Brylantowy dzien, wymarzony na le´ ne spacery. s W drodze do Puszczy Bia owieskiej wstapi am do kawiarni „Rózanka”. Przyczepi am sie do jakiego´ poczciwca, który wyglada , jakby obchodzi pie´ dziesiate s c urodziny. „Wszystkiego dobrego, kochanie” – powiedzia am weso o i okaza o sie, ze —2—

Agnieszka Osiecka

BIA A BLUZKA

tra

am w dziesiatke. Zacze am udawa´ nawrócona córe Koryntu, poniewaz mia am c

wieksza ochote na gadanie niz na cokolwiek innego. Zaczeli´ my azi´ , poszli´ my az s c s za tory, rozklei sie kompletnie. Uczony biochemik. Pisze sie bio, wymawia sie bijo. Bijochemik, bijocentryk, bijoegocentryk. Jestem s awnym uczonym, mówi , bijochemikiem, ale zona mnie nie rozumie. Chcia bym nawet mie´ nowa zone, jaka´ inna. c s ´ Kiedy´ jako uczony by em w Australii. Go´ cili mnie, fetowali do szalenstwa, wszyscy s s profesorowie, a takze prezydent i temu podobni. Uty em z przejedzenia. Którego´ dnia s prosto z koktajlu zawie´ li mnie s uzbowym samolotem az do buszu. . . Zainteresowa a z mnie kwestia misiów koala. Owszem, sa. Widzia am, jak wisia y na drzewach. — Czy pozwolisz, ze bede cie nazywa a Koala ? Koala ciezko reagowa na zarty. W Australii ciagna epicko, znajduja sie wielkie tereny, wprost olbrzymie. Ca e po acie. I otóz jedna z tych po aci obsadzono topolami. ´ Topole i topole, po sam horyzont („tu pole i tam pole”. Nic. Sciana). Wielkie bogactwo drzewostanu. Niestety. Tragedia narodowa w skali ca ej Australii; nie wiadomo skad ´ zakrad a sie sówka chojnówka. Miliardy sówek chojnówek. Ciem takich (´ ma, cmy, c ciem). No i oni, wszyscy ci farmerzy i profesorowie, grzecznie poprosili, czy móg ´ bym jako uczony swiatowej s awy co´ im poradzi´ na ten swoisty kataklizm. Owszem, s c powiedzia em, i poczu em co´ w rodzaju patriotycznego skupienia, owszem, skupiony s wytezy em sie i poradzi em im zapali´ wielkie ognisko. Pos uchali mnie, wykopali tac ´ kie rowki, nalali do nich ropy, podpalili i wszystkie cmy potone y w ogniu. Potopi y sie. Zona jednak w dalszym ciagu mnie nie rozumie i chcia bym mie´ jaka´ inna, cho´ by c s c taka jak ty, blondynke, czy nawet ruda, krótko ostrzyzona, z pieknymi nogami jak u klaczy; prosze sie nie obraza´ , bo w ustach bijologa to jest komplement. I dlatego, czy c móg bym prosi´ o adres, czy ewentualnie telefon. c ´ Zacze am sie okropnie smia´ , a wtedy on wyskoczy z jakimi´ aluzjami, ze zap aci za c s siedem budafoków i nic z tego nie ma. — To ty gminny jeste´ , mój Koalo, rzek am wytwornie, ale on strasznie posmutnia s i co´ tam zacza mamrota´ . s c — Nie gminny, nie gminny, tylko praktyczny. Poszli´ my sie przeprasza´ do „Go´ cinnego” i da am mu na pocieche twój telefon. s c s Nogi masz w porzadku, a poza tym tez jeste´ praktyczna. Sama wiesz, jeste´ jez. Na s s pewno bedziecie z Koala szcze´ liwi, juz to widze. s ´ Przy´ lijcie mi jaka´ sówke. W ózku jest troche leniwy, ale ty tez jeste´ bardziej spioch s s s niz cokolwiek innego. Tylko mi y masz ten puszek za uchem i za to cie wszyscy kochamy. B agam cie, nie bud´ mnie, jak przyjdziesz i nie trzaskaj drzwiami od lodówki. z ´ Ugotuj Mi jaki´ budyn, marze o cytrynowym budyniu. Jak przyjda ci ludzie z tygrysem, s wyrzu´ ich na zbity pysk. Potem ci wszystko wyja´ nie, dobranoc, pch y na noc. c s Twoja na zawsze Kleopatra Egipska

)
Elu. By a jaka´ kobieta, przynios a twój dowód, znalaz a go na Dworcu Wschodnim. Pas mietaj teraz za atwi´ kartki. Punkt drugi: za´ wiadczenie z miejsca pracy, punkt trzeci: c s ´ bilety na kolej. PS Dlaczego powiedzia a´ Andrzejowi, ze sie upi am z Chinczykami? s Nie rób Mi tak, kocham go, to boli. K

)

My nie z soli, tylko z roli. Boli. Oj, jak boli. Andrzej Boboli. Znam ja tego Andrzeja. „Jeste´ moim wszech´ wiatem”, a potem „zdzwonimy sie”. Daj spokój, g us s ´ ´ piatko. Rozejrzyj sie po swiecie. Patrz, jaki przyjemny wieczór, temat dla swierszcza, —3—

Rebot mia taki pomys . zrozumia . Pierwsza by a matematyka. migda ek pieczony. Zobaczysz. przyjma ciebie chyba na pewno. c s miejsca pracy. upierz mi bia a bluzke. wyp yniemy na szerokie wody. Malenki kieliszek wi´ niówki. rzuci s to wszystko. Dzi´ by y ciasno zaplecione warkoczyki.00 do 18. co jest do wypicia. Pewne jak dwa razy trzy. brali´ my zaokraglanie u amków. Dzi´ ca a s´ s ´ noc bede spa´ . (by am w Zak adach. Boje sie. ma rozgrzebany doktorat z pó przewodników cieplnych. Tak tez sie sta o. W momencie kiedy wejda zagraniczne kapita y. zebym Ja ukonczy a kurs slusarski. K ) Kochana Kurko – kuratorko. zeby spa´ ca a noc. ale kiedy´ us ysza szczyg a na dachu. zeby wypi´ to. Ale Ja mia am pomys c jeszcze lepszy. i marsz na kurs. jako´ nie s mozemy sie oderwa´ . a c ´ rano wyskoczy´ po swieze bu ki i tak dalej. nie rozmawiaj nigdy z Andrzejem w t e n sposób. na szyi czarna siemionówka.p. Maskarada odbedzie sie jutro.Agnieszka Osiecka BIA A BLUZKA ´ obrazek znad kominka. c E ) 1) Kartki (!) 2) Bilety na kolej 3) Za´ wiadczenie z m. Pó ´ nocy je´ dzili´ my traktorem na zaoranym ugorze i rozmawiali´ my o tobie. s lico wyszorowane szczotka. Chodzi tylko o to. ale s jaka´ podk adke musisz mie´ ). ´ Otóz zostaje slusarzem. to ´ ´ wyglada nies ychanie konkretnie. Dobrodziejko! Zycie jest piekne. goraca hers bata i spa´ . ale kiedy sie s ucha Rimbaudo-drwala. zad uzy sie przepotwornie i teraz otwiera fabryke nawozów sztucznych oparta na formule DDT. bluzka uprasowana lezy na krze´ le. Kupimy ci zywe norki i futro ze Zdzisia. ze nie wstapi am po s´ bia a bluzke. Kiedy skonz s s czy y sie nam papierosy. ze nie tedy droga.00. s c PS Prosze Cie. To wszystko jest w sferze projektów. s K ) Kochana moja dobrodziejko. Rebot uczeszcza na razie razem ze mna. czyli winiak lubuski marki „Luc buski” i pój´ c na na kurs z marszu. Jutro dzien weso y. Wybacz. Siedzimy w jednej awce z nobliwym starcem o spracowanych c d oniach. Prosze. Pro lem do Mnie siedzi c —4— . Cze´ c. M ody Rimbaud o urodzie drwala („Dwie ´ m ode jeszcze damy w ogromnym lesie same – uwaga na ponczochy – bardzo sekaty drwal” – pamietasz?) Kim on juz nie by ? Nikim nie by . c idzie sie do szko y. a nie ma na maszyny. skonczy politechnike. Przez ca y czas czu am sie wewnetrznie rozradowana. Pozosta e dwa punkty nadal aktualne. móg by gra´ króla Zygmunta na obrazach Matejki. s ´ jak prawiczek przed komunia swieta. bo on ma tylko uprawnienia na te cze´ c chemiczna. a jutro – do roboty. matka go pcha a na lo´ logie klasyczna. s´ Z harcerskim pozdrowieniem Elzunia ) E! ´ Mozesz przedstawi´ w Zak adach za´ wiadczenie z kursu slusarskiego zamiast z b. Bede od 16. Spotka am mezczyzne mojego zycia i to jest warunek sine qua non. ssali´ my te trawki z zubrówki i kochali´ my sie w bru´ dzie jak s s z kocieta. zobaczysz.

kolanko Mnie boli. do nóg asi a sie przyroda naszych pól i lasów. prostolinijni. szkoda ze pani przy tym nie by o. wierz mi. trzy godziny! Trzy cholerne godziny siedzia am ko o tego cholernego durnia na tych cholernych lekcjach w idiotycznym jakim´ baraku. Belferek bredzi co´ przy tablicy szemrzacym g osem. Och. Mozesz na nich liczy´ . E. Ale wiesz. aksamitne s powietrze. Kriss. Ca uje cie wszedzie tam. . skrawanie metali ) E! Pierwsze. te krzaki. Wiesz. Twój pajacyk z miejsca pracy. „Wszyscy chcemy zapali´ . zostaw na krze´ le. . typ szlachetnego wo´ nicy ratujacego dziecko przed sfora wilków. no nie?” c c Starawy socjolog ypna na Mnie spod oka z mina wystraszonego konia. PS Andrzej chcia by z toba porozmawia´ . Pa. rowerze. Ach rowery. zrani s ´ Mnie. gdzie nie lubisz. „Kolega na —5— zyczna. . sa to wspaniali ludzie. . kpiny po prostu. . pa. Och. rozumiesz? Jeszcze mu to slusarstwo bokiem wyjdzie. ze by ekspedientem w sklepie ´ z rowerami). Rebot wrózy Mi z reki (ze nie ma na swiecie takiej drugiej ) 1) za´ wiadczenie z kursów s 2) Kartki (ostatni moment) 3) Bilety PS Bluzka lezy tam gdzie zawsze. c K ) Dzisiaj z Rebotem uprawiali´ my dzogging. S up! S upy. Co mi zrobi ? Taak? Jeszcze sie pytasz? Och. E ´ o ków. nie wpuszczaj go do s uchawki. „Chce zapali´ ” — rozdar am sie na ca y g os. Prawda. jak s´ s´ s . c K ) Och. Czysta bia a bluzeczka to jest dok adnie to.Agnieszka Osiecka BIA A BLUZKA m ody wasacz. uparci. Cisza. wsie i osiedla migota y nam przed oczami. mechanik precyzyjny. Niepowtarzalne przezycia. drugie.. . zostaw Mi. Przytul Mnie. Cyrkiel i s ekierke kazali przynie´ c. ca uj i pie´ c. a ten mój prymusek s nic. o co s chodzi. Go ota umys owa i by am ma a? ´ Gdyby ten obuz dzwoni . W wolnej chwili wpadne po bluzke. s´ c Nic. inzynier po AGH (udaje. Dran i tepol. „Czy mozna zapali´ ”. te smieszki. Gogolowska ho ota. Zrobi aby´ mi kaszki. Zrani Mnie tepym nozem. Jutro mamy wycieczke c c do Zak adów Kasprzaka. . och. jestem taka niespokojna. zapyta am grzecznie. W z pierwszej awce siedzi prymus. . Jakby Mnie nie zna . Ciemna masa. co Mi dran zrobi ? . Drewno. przepraszam cie. Musisz uprasowa´ ko nierzyk. ´ ´ Mia a´ racje! To jest jednak dran. erotyko naszej m odo´ ci! s Kochana. Umiemy juz dzieli´ do trzeciego miejsca po przecinku.G. trzecie – bez zmian. Trzy godziny bez jednej fajki i nic. ca usów sto dwa. Pierwsza seta smakowa a potem jak napar z le´ nych s panienki). dzielni. Je´ c Mi sie chce. ze Ja lubi am kaszke.

Przeciez ja to wszystko raz dwa poza atwiam. z s Twoja Euglena Zielona ) ´ Zadzwon do Zak adów i powiedz. miejsca pracy. W ozy am ponczochy i zdje am z powrotem. nie chce go zna´ . absurd. bo my´ la am. byle dalej. co´ super. i to jest. .Agnieszka Osiecka BIA A BLUZKA przyk ad” — powiedzia am — „kolega na przyk ad tez ma che´ zapali´ ”! — walczyc c am dalej. nieuniknione i gdyby zechcia a pani wypi´ ze mna kieliszek wódki. ze moja c s sytuacja jest szczególnie skomplikowana. jak sie nazywa y. s co by´ ty sobie o Mnie wtedy pomy´ la a? No co? Nie. s s s s kochanku kapu´ ciany”! Co´ jakby ruch. z apa am oczy socjologa. pani rozumie”. bo ludzie z wyzszym wykszta ceniem musza sie na tego rodzaju kursach w pewnym sensie ukrywa´ . Do zawodu? Do strachu. Ja nie moge ci tego zrobi´ . nie mam przysz o´ ci. to tylko dlatego. Jezeli do dzi´ tego nie zrobi am. „Jestem socjologiem — powiedzia — zasadniczo by em ca y czas po pani stronie. s Ohydna czerwona mazia pokaza a sie na kapu´ cie. belferku. zeby´ mia a na pamiatke. Ale gdzie tam. s K ) K! ´ Jest mi smutno. pozar dusz na wszech´ wiatowa skale. . . bawcie sie w swoje nowe zycie. tchórzu. Potem by obiad z koms ´ potem. l: za´ wiadczenie z b. Nylony z „Baltony”. faszysta jeste´ . jako socjolog. . kto jeste´ cie. tchórze. z apa am go i z butem w rece byle dalej. ja czestuje”. c Ma e dranie. ale z drugiej strony s ja. Kolne am go z z cyrklem w ape. A mama s mówi a „gazowe” . to wyja´ ni bym pani. ze za´ wiadczenie z kursu nieaktualne. oczywi´ cie. ale zdaje sobie sprawe. Pamietasz. wrózko zlotogeba! Ziebo ty moja. Dziewczynki nie chcia y w tym chodzi´ . taka madra. A id´ cie do diab a. Przyuczajcie sie do zawodu. wiecie. kolej i praca! Tak czy nie? Bad´ dobrej my´ li. . Bawcie sie. ze ja nie umiem za atwi´ tych wszystkich twoich sprawek? Ze s c one za trudne sa? Alez mylisz sie.. no to marsz do cyrku u i za godzine wracam: kartki. drania. i ty. myk. A id´ ty. czy ty my´ lisz. a ch opcom by o wszystko jedno. s Ale Bogu dzieki. A przedtem jeszcze by y takie w prazki. A potem. ale zaraz odmyk. Andrzej nie dzwoni . Posz am do „Zamkowej” sie uspokoi´ . . to znaczy. to sie na kazde ponczochy mówi o „nylony”. pamietasz? By a taka piosenka. ale ten juz myk. but Mi zlecia po drodze. prosze pani. to prosze bardzo. spotka am socjologa. jeste´ my s wszyscy doro´ li. a kiedy c juz wychodzi am. prosze pani. „Koledzy. i b ac gam cie. przeciez Ja sie nie moge z takim czym´ pokuma´ . Ty jeste´ taka dobra. Wszystkie oczy jakby myk. a ja w ryk: s „Faszy´ ci. swoisty terror. nie pamietam. Bogu dzieki. ze za atwe one sa. I ostro: odmyk. Drewniak ko o mnie drewniaczy sie coraz bardziej. to s c jest. na masz. myk. c ze mam dyplom. A takiego blondynka skurwysynka pamietasz? Co hu´ ta bia ego pieska na framudze s od drzwi? No. a kto nie ma. Belferek przycich . gdyby sie wyda o. jak spiewa y´ my: „Jeste´ my s s —6— . kto ma fajki. ozieb e masz serduszko. Rze´ ba ludowa. do ja owizny sie przyuczajcie! Uciek am stamtad poparzona. to sa dziecinne rzeczy. ale gdzie tam. rze´ bo.. ze Mi sie oczy otworzy y. ruszek komarzy przelecia po s s sali. moze juz s ostatnia. faszy´ ci! Ty. odmyk. to jest moja szansa. A potem mama odda a nas do internatu. ze juz nie pamietasz. . id´ cie. Wystaraj s sie o wariant nr. bo jeszs c cze wkuma abym sie w to i co by wtedy ze Mna by o. Cudna s s c moja. jak by y´ my ma e. z ´ Kochana. ale z z beze Mnie. myk i oczami by przy belferku. Myk. ten pali. Tylko ekierke wzie am. ma pani ca kowita racje. jak wchodzi . Ha ha. Ja bym dla ciebie chcia a s zrobi´ co´ przecudownego. to znaczy mam obecnie pewna wizje zupe s nie innej przysz o´ ci niz dotychczasowa i widzi pani. a takze wykorzystywanie sytuacji. zeby nas traktowa´ jak ma e dzieci. bo jak kapu´ ciany g ab przyklei a sie do stolika. ze pewne upokorzenia sa. . nigdy Mi o nim nie wspominaj. psiakrew. sliczna moja. Ale skoro c s s s taka twoja wola. ´ Pamietasz.

Deszcz pada albo nie pada. kleiste. wydaj taki s okólnik. ale z c c u´ miechem na ustach. palce liza´ . Ca o´ c pres´ zentuje sie jak cukierek. Mój pajak imieniem Johnny Walker.00. strup do rozbitego kolana. jest to nieco ohydne. Ko dre mi kupi a´ za s ´ krótka. Zeby Mi sie wydziela y jak wydzielina i dzieli y na czastki pierwsze. s W s owach tez nie znajduje zadnej pociechy ani przytu ku. A lubie s owa lepkie. Teraz musze wyj´ c. 0! Prosze. to mucha wyglada nawet lepiej. B agam cie. Uwielbiam obserwowa´ . Tyle c co na w asne potrzeby (przynajmniej). p ód klei sie do ona matki. lubie oblepi´ sie s owami. s s s s ´ A ilez to pokolen pajaków musia o pracowa´ na te iluminacje: „Hosanna. s´ nieboszczyk do ziemi. ze nawet w przyrodzie kleisto´ c jest twórcza (i tfurcza). c nam odpowiada wanna”. Watlutkie to. Zeby Mi pasowa y do kazdego listu i do Mnie z powrotem. Jedzenie zostawiam na stole. nawet za kleiste. maszerujemy. . Opatulasz sie. Zycie pastwi sie nade Mna z niebywa ym okrucienstwem. ale i przytulne c zarazem. Nastepnie usiad wygodnie w fotelu. wrecz niebezpieczne. Zauwaz. ze juz nie pamietasz. Jeste´ sobie chatka i swatka. ”?? Bo my´ la am. Zrobimy sobie z ´ na sniadanie jakie´ ma e Boze Narodzenie. jak muchy lepia sie do lepu. Ale kiedy natra a na miód. ´ ale dzi´ szukaj kota w polu. a moze to dzisiaj taki dzien! Tez taka piosenka by a: „Kto´ ty jest. rozprostowa skrzyde ka i wych epta ca a wódke ze szklanki. Nie masz pojecia. Alez dzien. obud´ Mnie rano. Pili obaj do godziny policyjnej i d uzej. Za atw przys´ najmniej kartki. Przynios abym sobie kota z podwórka. Po c wypluciu kaka i umyciu zebów poczu am sie jak m ody harcerz. trzy tysiace dwie´ cie lat. Chcesz s zna´ nazwisko? Mowy nie ma. Przeciwnie. Sa takie przypadki. Nigdy nie mia am checi zdja´ muchy z lepu. c ´ swietlisty lep zwinie w pokretna spirale. c Pajak na przyk ad z natury przepada za czysta bia a wanna. zeby ze S owem Pisanym tak by o jak z bimbrem: opatuli´ sie i koniec. Ale g upstwo. . s Wiesz. to ha ha. oddzielne. Ja. kiedy sie wiejski. Suche s owa mi sie sypia. przyc lepnymi jak znaczki pocztowe. Zreszta kto wie. K ) K! Zawsze mia a´ dobre pomys y. Mozna sie trywialnie zanudzi´ . sypkie. ale chetnymi. ze sie w nia opatulasz. ubóstwia oczywi´ cie Moja Wanne. wola kleisto´ c niz sypko´ c. jak i Kotek Numer Dwa. Zgoda. Zgad aby´ ? Zgad aby´ . podobnie jak Ja. Najpierw kakao. w nogach s ´ ´ ´ spisz. i w koncu masz tej nici tak duzo. ko dre ci sciagaja z pleców”. ´ Wczoraj kreci y sie tu oba. bo jeste´ madrala. Kto´ wydziela z siebie ni´ i s c niby nic. Tylko bardzo cie prosze. nie by oby zle. Lepsze to niz wedrowanie po suchej. po ozy oby sie drania na ko drze. potem Makao (mam na s ´ my´ li wyspe chinska w starym stylu). zanim tra a na co´ odpowiednio leps ´ kiego. . zarówno Kotek Numer Jeden.Agnieszka Osiecka BIA A BLUZKA dzieci z RTPD. zó tej gazecie zostawionej s na plazy. uk adajace sie w rózne gury. Ni´ jak ni´ . A jednak u prza´ niczki siedza jak anio dzieweczki. Biore topór i ruszam do miasta poza atwia´ te wszystkie idiotyzmy. ze mu owad wyszed z bursztynu. zapali i opowiedzia historie swojego zycia. i kwit y jak dziecielina. hosanna. co jest dla kogo lepsze. Tona potem na smier´ . c s´ s´ Ilez one zmarnuja czasu. g upstwo. nie mów do c —7— . moja duszko. . Czasem do Mnie wpadaja. ale to jest nawet mi e. s Ca uje cie E ) Elu! Czeka am do 12. az ziemia drzy. w braku odpowiedniej ko dry. Jeden mój kolega mia taka historie. na przyk ad kokon. omatulasz i otatulasz. robak do nieboszczyka i wszyscy sa zadowoleni. c c s ´ przedziesz i przedziesz. wysi ku i pieniedzy. Owady. trzesie Mnie taka leciutka febra. jak to milutko obudzi´ sie rano i s c zasta´ na stole zimne kakao pe ne obrzydliwych kozuchów.

ja jestem ze wsi. kopne am go w kostke. k ade ci je na biurku. nawijamy. stawiam sie w radzie narodowej przy ulicy Bias ego Pawia amanej przez co´ . a nad torba mil. Odezwe sie. dziewczyno? Przeciez Ja w a´ ciwie nic nie jem. Jezu Chryste. nie ekscytuj sie.M. olbrzymia. juz maszerujemy oboje z indykiem do kochanki mojej. dowód swój ku Mnie teraz ´ wyciaga. bo wystraszony. ale c tu znowu indyk t umek i moje oczy przepiekne. na bazarze to ich pe no. Ja zaraz c do akcji: a tak. torba zielona. A to co? – indykiem sie W. nucimy. Azor. s idziemy. Ja. z Jak to zostawi ? Placze sie W adek. S odka. wk adki pani nie ma. Ja. Oto zajezdza tramwaj. kochana moja. a chce. Wracajac za´ do naszych s baranów: godzina pierwsza pietna´ cie. M ody Holicynder powoli wchodzi w wiek dojrzewania. lecz bia y ´ paw wciaz paradowa po sciezkach pa acu. cztery. zaraz. tacy sa najgorsi. to c c c spotkaj sie ze Mna najpredzej). niedroga. na martwym swym bracie. . Niestety: dos wodu pani nie ma. przebogaty. jak na bebnach. pierniczc ´ kami. na martwych swych braciach i siostrach. a tak. Masz babo indyka? Mam. . a legitymacja. Czego ty w koncu chcesz od tych kartek. Oto bazar. tu nasze miejsce. A Ja dalej i dalej. Tej z czerwonymi zebami nie by o. a tam. Bazar Praski. ze niebieskimi papuzkami. Wrazenia? Swietne. Oto jestem na miejscu. twoja paziówna i podc nózka. roku przestepczy. ludzi sie zebra o jak na ´ przystanku. I pewnego dnia tak mówi do znajomego: wiesz co. do kochanki mojej mi ej sie prowadzimy. w czwartym miesiacu ciazy Mnie zostawi . jest pie´ (chcesz wiedzie´ . co na pamie´ takie torby i takie rece i takie oczy znam. wydajacej kartki. a papiery. Nagle patrze: m ody brodaty. W przelocie smycz mu kupi am. s ´ S uchaj. Jak to co. oskubanych juz. babo. Królowo moja? Rzecz jasna. ale inny. indyk cudowny. na czarny rynek po bia ego pawia. skad mam tyle pieniedzy. s c Pie´ tysiecy? Prosze bardzo. Stop. Opowiem ci bajke o pewnej wytwornej damie. Oto jego numer: 25. po owa Japonii zywi sie glonami. A ty? Czym ty´ s sie powinna zywi´ . dla krotochwili. co pani tutaj. kurtka zielona. a ekstrema stoi jak wó . Babsko. w przerazeniu strasznym i w strasznej godno´ sci i piekno´ ci! Ile chcesz. zainteresowa . lewa. po kompotach tajnych to ich pe no. a W. z takimi to trzeba ostro. z torba gna. a sam z torba na miasto leci. a Ja sp ywaj. Ta dama nazywa a sie W adza. czuwaj. kunsztowny. prawa. z bli´ niakami w brzuchu. . . Uwaga: robie drugie podej´ cie do kartek. A Ja mówie tak: W adku. Nie znosze tego. . no to pie´ tysiecy. Mija y lata. juz ide. wpu´ ci o Mnie s s s ´ do pokoju urzedujacej urzedulskiej. a co tam macie. . milicjant. sykna . Babiszon. Juz biore. tylko tu klientka Ja by´ moge. panie w adzo. no to pokazcie. podobny do A. a robi´ sie nie chce. ba kanaliami róznymi. pieszczoszkami. po kompletach. no to ile. stoi. a to jeszcze dowód. s E ) Zapomnia a´ dowodu i wk adki. Trzy. pragnie za nim w nogi gna´ . ekstrema.Agnieszka Osiecka BIA A BLUZKA mnie per „przynajmniej”. a tak. Czekam. co mi pani. gin ekstremo. indyk sie puszy. pietrzy sie. Wiec my´ l jak strzyga smiga: wyprawa s na czarny rynek. panie w adco. ale w domu to nie usiedza.. Jak to Azor? Takem nazwa a! Pijana? Nie pijana? A dowodzik? A adres? A ptak skad? A miejsce pracy? Stroszymy sie. co sie przez takiego nacierpia am. trwa jak pomnik. moge sie zywi´ glonami. Co pani. jezeli chcesz. obywatelu. Hej. By o parno od róz. jazda. Oto baba. A Ja. chce. . jakoby mi komunie swieta podawa . ch opiec i dziewczynka. Godzina pierwsza trzydzie´ ci: wyrzuci o Mnie za drzwi. stara matke do c ogonka po´ le. s —8— . won. Godzina pierwsza dwadzie´ cia. zeby cie moje oczy nie widzia y. zeby innych ludzi otorbia´ . o niee. ot. s K ) Droga Kristesso. za indyka. natrzasa sie i papierami potrzasa i na m odego ypie. byle predko: a tak. A pokaz. nic sobie nie my´ lac. w ogóle bez zebów. . s c Zaraz. A tamten nic. Glony s c sa bardzo zdrowe dla organizmu. ty jeste´ ze Wsi. by a jaka´ inna.

A Ja mam. Ja jestem dziewczyna c czysta. za atwie te sprawe na w asna reke. a Ja mam. ty jeste´ nadzwyczajnie inteligentny. Ma zone na Targówku. i bilety. Wszak kiedy´ niebo nasze pe ne by o mi ych s s potworów. Gdyby w miedzyczac sie okaza o sie. Boze ty mój. ze nie mia y na to wszystko si y. Fruna nad Targowa ulica jak po o kowym niebie Argentyny. no bo mróz s c straszny. nawet napia´ sie nie moze. cha. s K ) —9— . i ciebie. cóz to by za widok. Przyniose ci chleba z serem. T umek sie rozszed . Mówie ci. Gdzie mieszka? Nie powiem. szaleje za Mna. wiele wspólnych tematów znajdujemy. . troche purpurowy. i twojego królewicza z bajki. . Andrzej nie dzwoni . Wiesz co. Tak? Tak. która bardzo kocha. Dla kogo ptak? Dla kochanki. a troche czarny.M. fruna ciezko i dostojnie. No to my na komende pójdziemy. A to inna rozmowa. poza tym przyjemnie Mi.Agnieszka Osiecka BIA A BLUZKA mozesz mi mówi´ W adziu. pójd´ my do ózka i s z ´ oddajmy temu tu obywatelowi Azorowi wolno´ c. otworzyli´ my okno. Druhno ty moja. które tylko dlatego wygine y. po´ lij go po metryke do Baku. Ty bedziesz mia swoja przyjemno´ c i Ja bede mia a. Podzieli sie? A tak. kiedy on na to s´ c nie ma najmniejszej ochoty. Pijemy. mróz. Tak wiec jedna sprawe mamy za atwiona. ze tamten zielony – torbowy na wolno´ ci juz jest! Raz i s drugi fakt ten jak UFO przez g owe Mi przelatuje. mówie. A ty? Chcesz zosta´ p azem? c c E ) Zgoda. Mam troche w czubie. rozejd´ cie sie. s Twoja Akuku ) E! Pamietaj. ze A. jak kiedy´ fruwa y upiory. zamróz. A indyk nieludzko nieszcze´ liwy. s Twoje kartki uda o Mi sie odebra´ dzieki uprzejmo´ ci nowej urzedniczki. ale bardzo cie lubie. Po co go cwiartkowa´ . Wypu´ ci am dzi´ na wolno´ c dwa ptaszki i s s s´ wcale nie musze je´ c kaszki. dynozaurów i pterogreków. cóz to by za s indyk! Czarodziejski dywan by uciagna i Mnie. W adek. zeby co´ wypi´ na zgode i na ten mróz. c s K PS Czy znasz adres tego milicjanta z Targówka? Jej syn bedzie tam mia kolegium.p. zeby nie pe za´ . wiec s´ poszli´ my do pobliskiego aresztu. gawedzimy. z a my na razie do jego znajomych. sa dwie sprawy: za´ wiadczenie z m. po ozyli´ my sie na kozetce jeszcze ciep ej po jakim´ s s s spekulancie (chester eldy pali ). obywatele. bo W adek odda mi drugie s´ ´ sniadanie. K ) Czy´ ty oszala a? s Ty´ chyba oszala a. kochali´ my sie w natchnieniu jak tygrysy i nastepnie. s Ja sie szmace. Cha. Za ile? Nie powiem. s zgodnie z umowa. I odtad sie bardzo kochali. Ptaka gdzie naby a? Nie poc wiem. s skuty. Ide spa´ . Pamietaj o za´ w. pójdziemy ale nie na komende! Mnie sie ´ panski romantyczny lok podoba i Ja sie z panem tym indorem podziele. leczona i wyleczona. Ciezkawy i z lekka tylko poz acany.

kolezanko. O. ty chodzaca komisjo dyscyplinarna. farmacji i psychologii. Zapu´ ci abym sobie nawet s s s co´ weselszego. ´ A niech cie wszyscy diabli. co´ c s s s t umaczy dzieciakowi w podartej czapce. Mówie tak i tak. Za mostem wsiadaja nastepne trzy harcerki. Autobus ko y´ sze sie biodrzasto na boki jak stara baba. Obok Mnie chudy wyrostek imponuje koledze: „Sa dwa rodzaje pumy. siostra jest nietypowa. Zaczeli´ my gawedzi´ i okaza o sie. — Jak ogólnie? — Bo siostra sobie zyczy. Wi sie bedzie na mekach. usiana piegami jak piegza. A taak. ze okaziciel niniejszego dokus mentu dysponuje odpowiednimi kwali kacjami do prowadzenia roweru”. a taak. gdzie Mi up yne o rozkosznych dziesie´ miesiecy. No i s uchaj. Z drugiej strony. Taz biblioteka. czyli zó ty kruk. pracowa a w charakterze bibliotekarki szkolnej od dnia tego do tego. Ca y swiat sie awanturowa . Cpun nie poznaje Mnie. Jest ten sam cpun. — Nie mam. który podobnie jak Ja przechadza sie sobie. Za mostem wsiadaja trzy har´ ´ cerki. wyskoczy abym najchetniej s c przez okno. Chcia oby sie jej te piegi zliza´ . nieodpowiedzialna. Cpun wkreca papier w maszyne. ze starzec nic zechce „Ksiegi” sprzeda´ . Juz przekraczam rzeke. stanowczo nie. . to Zó ty Cesarz — potwierdzi am ca a prawde. By o dla mnie jasne. Oczywi´ cie. ciebie tez. Wszystko nabiera slamazarno´ ci. swiezutenka. — Jak to? — Nie mam. a ty´ tylko s s kiwa a ta grzeczna g ówka. Przyczajony jak zajac w czujnym bezruchu. beznadziejo ty moja. i dalejze poprawia´ sobie samopoczucie: Nazwisko i imie. Co czwartek czy nawet co piatek stawa na progu biblioteki. Na skraju wi´ lanej achy tkwi wedz z s karz. . Siedzi tam inna jaka´ meczennica. owi. cpunie! Niech was wszyscy diabli. No to kupowa am. zeby bibliotekarki kupowa y ksiazki do bibliotek. a my s uchali´ my jego jak zaczadzeni. Ech. Jest to zabytek ´ literatury chinskiej. Przy KC – jeszcze cztery. s Ubóstwiam takie interesy. — To dla kogo za´ wiadczenie? — Dla nikogo! — Co znaczy dla nikogo? — No. rzadko´ c nad rzadko´ ciami. jakaz by to by a strata dla dzieci. — To Zó ty Cesarz — powiedzia y nasze dzieci z uszanowaniem. — Tak. O. Mój ulubiony dzien. Ba. I jeszcze jakie. I ten jezyk! „Za´ wiadcza sie. s ´ no to tam. . Starzec przemawia odchylajac g owe do ty u i przymykajac oczy. macie s ´ Panstwo racje. mozna c by o s onia urodzi´ . gdyby sie nie zetkne y c z „Ksiega Zó tego Cesarza”. No. czuje straszny niepokój. nie. Wiesz. — A to kto? — warkne a bezczelnie. Nie takiego papierka Ja sie spodziewa am. no w a´ nie. wyda papier: „Taka i taka. Ta sama wo´ na karlica sterczy palac fajki pod szatnia. szepty jak kadzide ka. Ta sama szatnia z druz cianej siatki. A takze ogólnie. Zw aszcza z b. Dyskretny czar wytwornych gabinetów. Gdzie´ tu by bar „Kubu´ ”. Którego´ dnia. oczywi´ cie napisana s przez cesarza. Wymarzony dzien. ze starzec jest w a´ cis c s ´ cielem jednej z najrzadszych ksiag swiata: „Ksiegi Zó tego Cesarza”. miejsca pracy. Jedna cudna. krowo. Którego´ s s ´ dnia wtargne a do nas swietliczanka. a czujna gromadka (wciaz wieksza) prowadzi a go ku Mnie juz od bramy. obecne miejsce c pracy. spotka am czcigodnego starca. Trzymaja to tu przez pros ´ tekcje. nawet mu to idzie. . ale po primo nie cierpie zastrzyków. Mkne ´ do sekretariatu. . Podre Ja to za´ wiadczenie na drobne kas wa eczki i otruje nim twojego kota. pierwsza s´ s ´ na swiecie ksiazka na temat medycyny. Starzec spotkany nad rzeka dotrzyma s owa. A raczej ha! Jed´ my. Jestem juz przejedzona piegami. po drugie przepadam za w asnym s towarzystwem i nie chcia abym odjecha´ zbyt daleko. kiedy jako m ody pacholak zmuszony by spedzi´ ponad dwa lata w mandzurskiej c ziemiance). . Od s owa do s owa umówili´ my sie ze Czcigodny Starzec s bedzie nas od czasu do czasu odwiedza i recytowa „Ksiege” z pamieci (nauczy sie jej juz. wszystkie c piegowate. Oboje sie doigraja. Same rarytasy. szmer paproci. Jeszcze sie doigra. wydalona dnia tego i tego z powodu braku odpowiednich kompetencji”. Moze Ja by am czasem nerwowa. co zawsze. bia y kruk. wykszta cenie. nie. kiedym s spacerowa a nad Wis a ko o elektrowni. moze potra spó´ ni´ . Czarna i p owa”. Wszyscy jeste´ cie dobrzy. co mogli´ my wtedy zrobi´ ? Mogli´ my ja nawet zdes c s — 10 — am sie . ale niekompetentna?? Ja?? z c ´ S uchaj. ani nawet c wypozyczy´ . Zagladam z ciekawo´ ci. — Jak to? — Nie posiadam. Nie moge s ´ z ta slamazarno´ cia wytrzyma´ . „Szko a imienia Czwartego Pu ku U anów” wyrasta przede mna jak zywa.Agnieszka Osiecka BIA A BLUZKA Droga Kolezanko. potrzebne za´ wiadczenie z by ego s ´ miejsca pracy. Cpun zmeczy sie. ´ ´ ´ ´ ´ Dzi´ cudowny dzien: sroda. jed´ my: jade. urodzona. staram sie o robote. diabli go wzieli. Zw aszcza za´ wiadczen. Wymarzony dzien s ´ na za atwianie róznych rzeczy. jakim´ cudem dotar am do c s by ego miejsca pracy. na pewno Bóg wie co ci tam nagadali.

wszystko to by o dla niego zabójcze. Auc tobus. szklance herbaty znajdowa a sie domieszka koniaku. ze istotnie w w. ca y dekolt. c s s ´ Nie uczynili´ my tego jednak. nie ze mna. By Andrzej. Chcia mówi´ z toba. rozdaj moje s brylanty biednym. Wypi am dzi´ strasznie duzo roso ów s z Ufoludkami. Ale nie jestem przeciez idiotka. Adres Biura Po´ rednictwa Pracy: Ul. Tak mnie co´ boli. przemierza kilometry nudy warszawskiej. bo´ cie nas s s zranili. Nie dostaniecie ode mnie zadnych za´ wiadczen w tej sprawie. c K ) By Andrzej? Niee? By Andrzej! Za chwile serce mi peknie. i to g eboko. s s´ K — 11 — .w. A to. bowiem te w a´ nie metody opanowali´ my studiujac wolumin piaty. ze zboczenców. a na drugi dzien (je´ li jeste´ askawa pamieta´ ) rozpocze a pies s c ´ k o z piek a rodem. Och. Strasznie Mnie boli. a to. Móg sie t y l k o i wy a c z n i e porusza´ piechota. a to. nie. ze w óczegów do szko y sprowadzam. Koniaczek c trzyma am za „Krzyzakami” t y l k o i w y a c z n i e na uzytek Zó tego Cesarza. co mam w szklance. Czy rozumiesz. By to ponadto cz owiek cierpiacy na niezwyk e tajemnicza chorobe: nie móg wsiada´ do zadnych pojazdów. ze dzieci rozpijam. E ) Mia a´ zapa´ c. gdziez sa nasze s oneczniki? E ) Dzwoni am do Zak adów. tramwajowe petliska i slumsy pawilonów. wszystko po to. nawet lektyka. Cz owiek ten przybywa do nas zdrozony d uga droga. a to. Cesarzu. takie mam zimne nózki. – posada nieaktualna.gdzie nie wymagaja referencji. zeby nam. Zaleca ci kontakt z przyroda. Zó ty Cesarzu. Swietliczanka powacha a tylko to. tramwaj. m. Marco s Polo 5/7/9. Och. Nie? Nie?? c ´ O. natrzyj Mi nózki. Fakty sa takie. nedzo zyciowa. ze brna do nas przez c ´ pluchy i slizgawice. po óz Mnie na rozmarynie. jak przyjedziesz. Bez za´ wiadczenia z b. natrzyj Mi je kamfora. w a´ nie nam. nie bede ´ koniakiem dzieci czestowa´ ! Niektóre po ma ym piwie chodza po scianach. 2) Bilety!! K ) ´ Sliczna moja. Gdybym umar a. p. pustynny odcinek miedzy Nowotki a Marchlewskiego. nie wracajmy do tego. E ) l) Sa dwa ciekawe og oszenia: „Do pieczarkarni – kobiete” i „Zatrudnie kobiety w ogrodnictwie”. ze sama pije. powierza´ tajemnice Zó tego Cesarza! To chyba jest s c jasne. To jest zamkniety okres mojego zycia. ze musia sie wzmocni´ . By lekarz.Agnieszka Osiecka BIA A BLUZKA materializowa´ . Sa s instytucje. s ´ wylecia a na korytarz.

. Ja: — Czy my sie znamy? — Mówi a mi Krystyna. co´ jakby statek czy s ´ magazyn. napisy na paczkach zagraniczne. pani Ania nic nie wie. a tu s w a´ nie jest Elzbieta. Popedzi am przez te korytarze czarne. paczki. s Habit czarny. . . cho´ niby anielsko. mnie mocno. apy w kieszeniach. . Wszystkie Anie i Hanie przygladaja Mi sie anielsko. spiesze sie. amiac nogi uciek am z kruchty. . podobne do dekoracji. Sciska e´ Mnie z ca ej si y i przez sen s s s s uja e´ Mnie w taki koszyczek. tu lekarstwo. tam swiate ka. . . az skreca y sie z bólu. . .Agnieszka Osiecka BIA A BLUZKA ) O mamo! Mam omamy. telefon czarny. . tu pani doktor. Tunel czy nie tunel? Jakby pokój czy korytarz. ty. Raczej obja e´ . — Ty jeste´ Elzbieta? Andrzej s poszed na wyk ad. Przy wyj´ ciu unurzana w ka uzy leza a jego s zmieta brazowa rekawiczka. rozumiesz? Podrzuci Mnie jak w sredniowieczu! Do kruchty. czarny snieg. ty´ chyba ca a noc paznokcie obgryza !. uja e´ . chod´ . Podrzuci Mnie. . — Czy my sie nie znamy z ózka? . nogi do kostek w s s b ocie. Paczki dla rodzin. tu pani Ania. co´ mu Andrzej szepna i obaj Mnie w tunel s s niewyra´ ny pchneli. . na Starówce p aska kamienica. Mniszka telefony przyjmuje. miedzy pud ami kanciastymi. ´ — Kiedy´ w nocy mówi e´ co´ o studni. siedzi ukryty w tunelu. A. rozumiem”. s ´ przebrany za powstanca anno 44 otworzy Mi drzwi. — Chod´ . jutro. ze Mnie w´ ciek a jaka´ . . z — Andrzej. kiedy sie panienka przy koledze obudzi. . ale huczaca jak rozklekotana drezyna. ” s Krew wbrew. ale pó otwarte. zapach z piwnicy. . a z drzwi zaraz s kto´ us uzny andrzejopodobny wyskoczy . A ten Us uzny Grzeczny do komórki jakiej´ Mnie popycha. ze szukasz roboty. . „Znam s c zycie”. tylko s ysza am. podwórze jas kie´ . to az pi´ nie zdziwiona: s — „No wiesz. . pani doktor odzywa sie cicho jak na lotnisku. Robi mine pt. . . . czy tez „zaopiekowa´ sie. och i ty. — A Andrzej gdzie? Gdzie Andrzej?? — Jaki Andrzej? Pani Hania nic nie wie. Och. — Podobno chcesz z nami pracowa´ ? c A ja: — Gdzie jest Andrzej. i w nogi Nawet im s owa nie powiedzia am. Chlapa. paczki dla wie´ niów. s s puszka wielka z kompotem. . k eby sznurka. paczki. . z Starówka. Spotka am Andrzej na ulicy. . lekarka przyglada Mi sie anielsko. . bardzo sie spieszy . do cholery? M ody Us uzny u´ miecha sie wrednie. I znów – jakby klasztor. A to pindy g upie — przelatuje Mi przez g owe — zazdrosne pindy. wy. och. s s s — Chod´ juz. — Jest robota. ty. wszedzie czarno i ptasio. kiedy sie mój pan obudzi przy panience przyprowadzonej z wyk adu. Jaki´ inny us uzny. s u´ miechy i rozmówka jak na koktajlu.: — Roboty podobno szukasz. Kristesso. . . przytul. . ” c c ´ . . ty!!. paczki. schowa y go przede Mna. . Jutro. tu pani Hania.. Andrzej przywita sie z mniszka jak z kolezanka. Tymczasem Us uzny Grzeczny szepce co´ jakiej´ starszej na ucho: „Aha. tu sznurek. s s aha — odszeptuje ta madrala. Dociera jeszcze do Mnie s ówko „opiekowa´ sie”. sznurki. . neski i witaminy przygladaja mi sie anielsko. apy w kieszeni i wilczym swoim u´ mieszkiem do nich sie s szczerzy. Wszystko rozumiem. jak ja was wszystkich nienawi— 12 — . . Och. s z tu pani doktór. Wyglada a jakby pi a wode. z ´ ´ Poszli´ my Krakowskim Przedmie´ ciem. apy w kieszeniach. wej´ cie jak do klasztoru. apy w kieszeni.. Och. oszala a blaszanka goni. Drzwi pchna jakie´ niby zamkniete. Podnios am i zacze am gry´ c z´ te wstretne wzgardliwe palce.

szklarni itp. czy wiesz. i spetany mia a ca y swój dowcip i talent. tylko w dawnych czasach. i katuj tratuj. a mamusi wszyscy s´ c wspó czuli. E ) Elu. 3) Problemy ekstremy. a emeryt nie móg sie przyzwyczai´ i zaraz umar . z s s bo trzymanie nied´ wiedzi by o wówczas niedozwolone. Podobno chcia a´ sie ubezpieczy´ na zys c cie. A kiedy dalej nic nie pomaga o. Mama napi a sie wódki z malinami i nic jej nic by o. potem syrop sosnowy. potem syrop bia y. Kaszla am ca a noc i mamusia nic nie mog a na to poradzi´ .Agnieszka Osiecka BIA A BLUZKA dze! Za to. i ze visy s na tygrysy. I mówi a. a na czwarty s ´ dzien mamusia opowiada a przy brydzu. i w ogóle ´ mieszka y´ my w malenkim katku przerobionym ze sklepu i na noc zamyka o sie drzwi s na k ódke. ale Mnie by o. bo mam rozpalone policzki i swiecace oczy. 2) Pamietam. tylko przysz a do Mnie do ózka i ko ysa a Mnie luli luli. Nie lubie kurczat. i nie móg sie s odzwyczai´ i po nocach tresowa sze´ c piesków. kiedy ´ ´ dziecko ma wysoko. ´ by to wielki koncert mamusi. i jestem goraca jak bu ka prosto z pieca. i przyjechali z Urzedu. l) Wycie am ci ciekawe og oszenie z „Zycia Warszawy” dotyczace pracy. które strasznie nam tupa y po su cie.. mama pojecha a ze Mna do Makowa i codziennie chodzi y´ my na sanki. ferm. . ze te warunki c ma doprawdy bardzo trudne i z najwyzszym po´ wieceniem mamusia umie´ ci a nas s s ´ obie w domu dziecka (bo wtedy ty juz by a´ na swiecie) i odtad nigdy nie brakowa o s — 13 — . 3) Andrzej ma swoje problemy. a na trzeci w samolocie. tylko c ´ ´ bez konca pali a swiat o i podawa a Mi najpierw syrop zó ty. c s´ a w podwórzu mieszka drugi emeryt z cyrku i tez nie móg sie odzwyczai´ i trzyma c zywa nied´ wiedzice w popsutej ciezarówce. .. co kiedy´ pracowa w cyrku. ty apo w kieszeni. kiedy sie mia o s uzbe i tak dalej. Bardzo Mi sie to wszystko podoba o. ale którego´ dnia kto´ na niego doniós . i na górze mieszka Jeden emeryt. Jak by am ma a. ze jestem sliczna. ze zyjecie jak stad dotad. ze nie mia a s uzby i by a delikatnego zdrowia. zostawi telefon. ze k amiecie tak potwornie. potem gorace mleko. ze mie´ dzieci to jest cudowna sprawa. Nie zmruzy a oka. a tego nie cierpie s ´ najbardziej na swiecie. E ) By akwizytor z ubezp. Spiewa a mi. to ustawi a poduszki w taka piramide i mówi a. K ) l) Ciekawe og oszenie jest nieciekawe. ze na ca ych jeziorach co´ tam. c Och. mamusia wcale nie by a taka z a. K ) Na zycie jak w Madrycie. ze ma takie trudne warunki i pomogli jej wyrobi´ papiery. Wszyscy mamusi bardzo wspó czuli. poza tym nie wiem. ze najlepiej jest. potem wode z cukrem. ale nie c teraz. 2) Pamietaj o biletach na kolej. ze z kazdego kurczatka wyrasta kiedy´ kura.co by o oczywiste. ´ A na drugi dzien juz siedzia y´ my w saniach. Którego´ dnia wpad y´ my do s s s takiego strumyka. ze nie umiecie kocha´ . a potem nic Mi nie podawa a. i zaz brali ca o´ c. i marnowa a sie. S uchaj.

zeby ´ mnie zerzna´ przez ponczoche. Kiedy´ by o lato.Agnieszka Osiecka BIA A BLUZKA nam brazowych grubych rajstop ani nowych piosenek. spracowane c buciory o agresywnych dziobach. wida´ . Po dobrej chwili us ysza am z daleka co´ jakby szelest. za zadne skarby nie chcia abym by´ motorniczym ani motornicza. Wynurzaja sie stamtad szykowne 11 dupeczki w plastikowych botkach. Dlas czego on nigdy Mnie od niczego nie wola . Nagle A. Po godzinie 17. jak nad ksiazka. te ksiazki. zacze y s na Mnie naciera´ jak armia butów. c s Potem kochali´ my sie u Andrzeja w tym duzym mieszkaniu w Alejach. Z porozem posuwasz sie naprzód i na samym rogu masz urzad paszportowy. ze´ cie dawno nie jedli”. Aleje spa y. Jaka´ kobieta wys sz a z kuchni hotelu „Forum” i zacze a roznosi´ zupe dla szoferów. c c przespa´ sie w jamie na terenie Zamku Ksiazat Mazowieckich w Czersku. tylko sa ´ enerdowskie budziki. ze na Kruczej nic nie ma. Ledwie usne am. Jak Ja nienawidze tych waszych numerów. A Ja?. dlaczego szed by za swoimi ksiazkami jak pasterz za stadem. Ale nie jeszcze. i czyta am sobie te twarz p owobroda. ksiazki zatupota y wrednie. a kierownik pokaza Mi ksiazke na temat. K ) Wiesz. Ach. a buciory. Maszerowa y´ my po alejkach s ´ wielkiego parku spiewajac „Dzieci z RTPD” i „Nie papiez nam Wybrzeze da ”. U niego w mieszkaniu by taki pralniany zapach c jak z balii oraz wielka baba. By o cichusienko. jak te co w rosyjskim sklepie siedza na imbrykach. Paniczyk. „Ojciec kaszle” — powtórzy tak. jak Ja was wszystkich nienawidze. lepiej sie ubezpiecz na zycie w Madrycie! E ) Dzwoni pan P. By o cichusienko jak przedtem. jakby to by a jaka´ czytelnia. obroze dla ma ych psów. Engelsy i m ode Hegle. Cho´ by ma y skok w bok juz zadowala proc c stego cz owieka. Ca y sie zwar w nas uchiwaniu. i powiedzia : ´ „Ojciec kaszle”. Zawsze tak. unoszac ze soba srebrna yzke. i jedna pani. A Mnie? Wcze´ nie zrobi o sie widno. Zadnego luli luli. szczekniecie mys ´ szy. a potem nic. Mozesz tam sobie kupi´ ca e c poroze. ale do nas podesz a. z lekkim niebieskim ´ cieniem pod oczami. a nastepnie c wyladowa´ w nastepnym domu dziecka.M. Telefon. s kamienna pustynia i tak dalej. juz pra´ wie na rogu jest sklep z hawanskimi cygarami. Cisza. By ten s strajk autobusów na Rondzie. dlaczego nie cisna tego wszystkiego za okno. Pora na ptaka. Nie ksiazki. taka jak dzieci dostaja do chrztu. . Sokraty i Platony z lekcewazacym u´ miechem czai y sie do marszu i s gapi y sie gdzie´ dalej. . To kiedy´ tak by o. nala a pe en talerz po wreby i powiedzia a: „Jedzcie. Skurczyam sie. powiedzia a. Te juz wiedza. jak sie mówi dzien dobry. zerwa sie zwinnie i uciek . gwa townie i przytomnie jak na pobudke. no i mia abym che´ zanurzy´ sie w Krucza. Po drugiej stronie: urzadzenia do polowan. jedzcie. We´ na przyk ad taka sytuacje: jade gdzie´ powiedzmy z Ochoty w z s strone mostu. W ogóle mia am sporo szcze´ cia w zyciu. Zdziwione jak Kaczory Donaldy! Marksy. Do ludzi w a´ ciwie c s nie podchodzi a. jak to robia motylki i mia taki pomys . Chrobot w dalekim pokoju odezwa sie jeszcze raz i drugi.00. których chwilowo nie ma. a nasz kierownik s´ powiedzia . Mylisz c c sie. Spokój i piekno oceanu. ale Mnie uda o sie zwia´ przez taka dziure w parkanie. By o. wszystko przyczai o sie przeciwko Mnie. w pokoju pe s nym ksiazek. sfatygowane. otworzy oczy. granaty i armaty oraz kulomioty. mimo Mnie. dlaczego Mnie nigdy nie wybra . Och. Ja ci radze. chrobot chrustu. Kamienne biurowce. „10-41-16 do 19”. Przeciez c to fatalne: nic móc ani na chwile skreci´ . ze powinnam pój´ c do szko y teatralnej. jezeli uwazasz. literatka. a nie s´ koniecznie mieszka´ na ogólnej sali. Stane am ko o niego jak przyklejona. Andrzej wróci do ózka i po chwili obaj spali spokojnie. ze mam wszedzie loczki i ze moge pój´ c do niego do mieszkania.D. — 14 — . c s Wiesz. Bardzo zabawne. Niektóre kreci y na Mnie nosem. Nie zasklepiaj sie po swojemu. mine o. zadnych wystepów. Podnios am sie na s okciu. mijam „Metropol”. nigdy nie kocha am Andrzeja mniej.

a takze udzia owcem. Jak ja to lubie. tak dalej. ´ iku. poniewaz wychodze na dwie do trzech godzin. to sie zaznajomimy — wtracam przechodzac na francuski. We wrotach wdowiec w sanda ach na ciep ych skarpetach. s W nowe zycie z nowym „Zyciem”. Pies przy nas. Poszed wdowiec. ze stary wyszed . dochodzi do tego podwórko i nieodpowiednie towarzystwo”. — O. Udaja Amerykanki. — Kiedy mia abym zacza´ prace? c — A cho´ by od zaraz. nudno. i brandy jakie´ himalajskie podejrzane. przede wszystkim s whisky. I campari. kiedy pracujaca masa kapie juz dzieci w zlewach albo kolebie sie przy dziesiatym piwie. poza tym chodzi o to. bo to pers”. tam Matejko. „Dziecko — mówie — gdzie tu moze by´ azienka?” c c — To juz ci Belfegor pokaze. Bo jezeli my nie przekazemy dzieciom tej kultury. nadete. Nie o to jednak chodzi. „Bardzo przepraszam. morze martwe. Pala na ulicy. W kazdym razie: posada odpada. zeby sie dziecko kulturalnie rozwija o. to kto im przekaze. jednak sa rózni ludzie. ni to zac — 15 — . Rozmowa: „Wiec tak a tak. . pocieszaja c oczywi´ cie. su t czarny jak po pozarze. bywa. ze i w nocy mnie nie ma. Pojecha . — O nie! — wrzeszczy dziecko. i zamek wysadzi´ cichoc c bieznym dynamitem. W poszukiwaniu ciekawej pracy wa esam sie tedy po mie´ cie. „No wiec tak i tak. Odpra´ wi am psa drania i odnalaz am droge do kuchni. Patrzenie po pokoiku. ale nie tylko. wskakuja jedno na drugie i zaczynaja sie ujezdza´ . A najwazniejsze. zeby pies na dywan nie zrobi . dziecko loteryjke wyciaga. — To moze Mi dziecko kolekcje pokaze. Cudne. zegar z kuku ka. jutro przychodzi hrabina do ekspertyzy. Ja ogladam kolekcje: tu c to. Jeden pó -Holender z roztargnienia skreci mi s skreta na kilometr. Jade. tu tamto. Czestuja. bo strzezonego pan Bóg strzeze. mam tego dosy´ ! — Wo a psa wielkiego c jak krowa. ale jeszcze niepewny. strasznie wazne. bo wszedzie kratki: Na oknach. A propos: ludu mój. Nie chodzi o snobizm ani o lokate kapita u. jeszcze ciep a. azienke pokaza . „To ch opiec czy dziewczynka?” — zapuszczam sonde grzecznie. — Rzeczywi´ cie. ale nudno. Szko a na pewno nie. a takze zabezpieczony. to ja juz pania przeprosze. jestem wdowcem. powinnam by´ pojutrze w Montrealu” i tak dalej. Pies czujny niesamowicie. moga i psa otru´ . Wchodzi dziecko. ze zamkne salon na klucz. O. Wpó do piatej. nawet dziecko zadowolone. . czekam tylko c na kierowce z warsztatu. ale jednak. bardzo nudno. Ramy z ote. Mam tylko te s abo´ c. jezeli chodzi o fajki. a pala nieziemskie rzeczy. Pod sciana lodówka jak szafa. W momentach kompletnej bryndzy przesiaduje tam godzinami. bo przy z c tamtym podej´ ciu wpad a Mi pod szafe. na oko dziesiecioletnie. na dachu i. Pod oga s z rózowego marmuru. bo i oczki czerwone. kiedy sie samo t ucze po dwunastu pokojach”. kreca sie. A moze raczej bunkier: chyba przez Szkota budowany. Lubie przerzuca´ sobie stronice magazynów c wieczorkiem. wsta pies. dom jest ubezpieczony. Aha. ale dopiero pie´ po wpó do piatej. Moze tymczasem pani obejrzy moja kolekcje.Agnieszka Osiecka BIA A BLUZKA ze jada. . poza tym dziecko dostaje kompleksów. ja czasem wyjezdzam w interesach na czas nieokre´ lony. W lodówce – raj. naprawde s przyjemne miejsce to jest barek na dole w „Grandzie”. . Holendrowali´ my do szóstej rano. w´ ród mi ych pind i bezszelests nych wind. ale tak nie mów. poniewaz koszs c ´ tuje bajonskie sumy. Siad y´ my z dzieckiem na chodniku w pokos aciaty za uchem. bad´ askawa wyprasowa´ Mi bluzke. nie. Oj. Zw aszcza od czasu do czasu. prosze pani. Musia pi´ na podwieczorek. na drzwiach. „Ramy sa. Bardzo przyjemne miejsce. Motornicza motorniczej nierówna. Nic. czy mog aby Mnie pani poczestowa´ papierosem? Brata mam umierajacego c w Kanadzie. smieszny. c I nerwy zaczynaja sie trzepa´ . Oj. Oczywi´ cie twojej motorniczej moze to nie interesowa´ . Nieruchome czo o. A wiec w „Zyciu Warszawy” – intrygujacy s anons: „Kulturalna pani do dziecka potrzebna od czasu do czasu”. Pani pozwoli. a s dziecko j nie rozwija sie umys owo. ze nie cierpie czyta´ gazet o s´ c szóstej rano przy chrupiacych bu eczkach. przyjecha kierowca z warsztatu. — Pies — Pers? — Dywan — pers. wprost przeciwnie. gosposia wychodzi. Raczej wila s (nie popraw Mi na „willa”). tylko o kulture. gdzie podaja zimne piwo w cienkim szkle przy cicho szemrzacym telewizorku. warkocze d ugie do pasa. Domek na przedmie´ ciu w Pieknych Dzielnicach. w szkole wszystkie ubikacje sa zatkane i dzieci sie brzydza.

. a choinka. Jestem tragik. eee. ze znów znana droga udaam sie do lodówki. ze z mi a checia — znów przeskoczy am na francuski. w ´ s s ogóle chodzi o kulture i kulturalne. K ) Kochana Mario Konopko. pasz a kultura z dymem pozarów. No nic. To co. Helloouu — s´ Twoja Daisy ) 1) Opowiada a´ Mi to dwa tygodnie temu. s s´ Nic nie dociera. „Widocznie z c nie na szwajcarskich cze´ ciach. Moze ty jeste´ w ogóle zacny Trep od dobrych s s uczynków? Biedny ty przeciez jeste´ w sumie. niech pani zle o mnie nie my´ li. w sieni sie Trep opamieta . a pies gdy sie w wigilie odezwie? A ty gdzie wtedy bedziesz.Szwajcar — mruczy. Ledwo do stajenki wróci am. Zona ci umar a albo nie umar a. Moze odp yne y do ciep ych krajów? A moze znajduje sie w moim portfelu z cielecej skóry? Kto wic. kominek. Szkoda ze pies nie móg z nami zagra´ . to co? Pies? Pers? Z pieniedzmi sytuacja jest niejasna. a wszystko sie miedzy nami u ozy. w a´ nie.. Wtedy Trep siegna do tej kieszonki na drobne i wyda Mi pie´ tysiecy w jednym banknocie. 2) Dzwoni pan P. Ona na przyk ad ma numer 75 i Ja mam 75. jak ty smiesz Mi to wszystko odbiera´ ? c Patrz. . . sam nie wiesz. ze zadowolone. s´ jaki dobry uczynek Mi uczyni e´ . nic. — odezwa am sie grzecznie. a nawet rozczulenie. Sama pani rozumie: pieniadze na bilet. i ja wo am „Mam. A i dziecko mi e. a swiety Miko aj. Moze i dziecko nie twoje. ni to ma´ lane. Oj. wrzasne o we Mnie — Andrzej. jak jest cudnie? A bombki. przyduszona. Przypomnias am sobie o dziecku. i to sie spó´ ni´ potra ”. Prosze pania to. No i do widzenia. prosze pana. a teraz byle Zydek s to jest paszportowo Szwajcar. Trzeba sprawdzi´ . . Nagle strasznie Mnie kolne o. Ja mam 25 i ona ma 25. . Kiedym kalosze twoje wk ada a. prosze pania tamto — ustami mamrocze. Co z tego? Moze wracam do niej. az Mi sie lewy na prawy nasadzi . B agam cie nie wpuszczaj tych z tygrysami. who knows. juz Trep d uzej nie moze. kiedy cz owiek na Szwajcara w´ ciek y! Przed wojna to by szwajcar do otwierania drzwi. w c kolorze pó seledynowym: cacko. pies w skok. a sanda em po loteryjce je´ dzi.Agnieszka Osiecka BIA A BLUZKA spane. no nie widzisz. Roz ozy y´ my sobie loteryjke na pod odze i nawet fajno nam sie s gra o.D. wrazenie na ogó dobre. — Z mi a checia. Albo odwrotnie. . bo szalenie inteligentny. Dziecko wciaz zadowolone. . No nic. do widzenia. Alez ´ tu mile czas u panstwa up ywa. W tym momencie s wdzieczno´ c Mnie ogarne a. No i bardzo dobrze. aby´ ja sobie utrwali a? A moze uprawiam eksperyment literacki wariacki? A ewens tualny mora . od tego sie wy´ krecasz. s s s przyklejona do tej kultury z bawialnego. Ale ja wo am pierwsza „Mam” i juz ona przegrywa. beee. Po powrocie z — 16 — odzi zajme sie twoimi sprawami. c „Jak masz na imie”? „Marysia”. a ta s kolekcja kto wie czy nie fa szywa. Ale Trep w marnym humorze do domu wróci . ze ci opowiada am te historie juz dwa razy. Gdzie sa te pieniadze? Przedsprzedaz w s „Orbisie” jest czynna na 90 dni naprzód. ale magik. rzecz jasna. Szwajcar. Id´ do oddzia u na Brackiej albo na placu z Konstytucji. O. sukinkocie. ´ „Andrzej. dlaczego ty. . to tak Mnie obcia . w ózku u dysydentki”?? Tak sie strasznie zdenerwowa am. jak tu cudnie: dziecko. a potem taka pro´ ba ewentualnie c c s do pani zeby pani z dzieckiem na zimowe ferie sie do Zakopanego uda a. a nie na cze´ ciach. i trep na skarpete ledwo naciagniety. Trepie. mam”. juz Trep w drzwiach stana . bedziemy wpada´ i telefonowa´ . a to. juz Trep trepa przed sie wysuwa i bach bach brudnym dziobem w loteryjke nasza. Trep w´ ciek y ta w´ ciek o´ cia lekka. . czy s s c ma prawid owe dziurki w serze”. ze zadowolone! Jeszcze gorzej. do dziecka gdy przyjdzie. pies. — Zawa . Osiagniecie sztuki drukarskiej. . to jest t umiona w´ ciek o´ c. bo ja o pani sobie przyjemnie my´ le. Trepie. Dziecko w ryk. stelefonujemy sie. A to cholera z mu w bok. dwa razy. a to. wsia´ c do pociagu lada jakiego i tak dalej.

s A czy znasz liste podarków. który Mie zaprosi . Któz wys ´ mawia kobiecie wydatki zwiazane z tak weso a uroczysto´ cia? Cesarz chinski z dys nastii Jung dosta na swoje sto drugie urodziny z ota lektyke zaprzezona w gadajace wielb ady.D. Zapytaj w c b. pozbawiona „i” oraz kropki nad „i”.! 2) Bilety do Zakopanego. tundra plastikowa naturalnej wielko´ ci. Min bruzde. Poza tym pamietam jak dzi´ . skocz w horyzont. Krystyna ) Droga Piczko Zasadniczko. ale chemik. Nie ten. nabuchodonozor zywy nadziewany tre ami. Halina z Brze´ cia. mapa swiata wielko´ ci s szpilki od kapelusza. zupe nie nie ten. Z pierwszej klasy wysiada pan. to trzeba przyzna´ . który Mnie zaprosi . Niestety. zrebie o dwóch g owach. musisz sie postara´ o zapomoge. nos. ikona s ´ ´ inkrustowana przez gruzinskie bli´ niaczki z naszej paczki. K PS Jezeli nie masz juz tych pieciu tysiecy. Jade do ód´ . jak ja lubie takie stare pieniadze. masz do´ c c s´ ´ waski. które otrzyma ´ ukonczy Józef Wissarionowicz Stalin. Ca a m ód´ rusza pod z odzi. pan — 17 — . ´ Czing – czang! Twoja E ) 1) Pieniadze pana P. dywanik pod ózko o wymiarach czterdziestu hektarów utkany przez robotnice republik nadba tyckich. drugi brazowy. wazonik szklany po aczony z lusterkiem. przyjdzie w piatek. smoka o siedmiu g owach i tort malinowy wielko´ ci W oc awka. ca kowicie wypchany przez ko cho´ ników okregu z tumskiego. Otóz tak. zywa zaba. Och.Agnieszka Osiecka BIA A BLUZKA Szczerze oddany Dzems Dzojs ) E! ´ By slusarz. kiedy sze´ cdziesiat lat? Cytuje w porzadku alfabetycznym angora perska wysas´ dzana diamentami wykonana przez robotników tulskich. ry´ nakres s cany na gumce. gwarantowany motocykl z kryszta u. was. O. Wysiadam zatem. ze szmal wyparowa . Jade do z odzi. miejscu pracy. Tak mi poleci jeden pan. jak twoje koty sieroty. Przyniós twoja metryke. yeti w czapce. Mi a z ciebie dziewczyna. z którym chodzi a´ na kurs. koc. balon o wadze dwustu tysiecy kilogramów wykonany w ca o´ ci z jednego kawa ka drewna. ze by y akurat moje urodziny. kserograf Fryderyka Drugiego. jonskie morze. ze jeste´ s s mu winna 1400 z . to sa w przyrodzie znane zjawiska. ale wachlarz tematów. uryna platynowy. peruka z kruka. sowa – ssak. mówi. korona zaz pinana z ty u na suwak mechaniczny. lapsus z lapis lazuli. Na dworcu oczekuje mnie bryczka zasadniczka. ciupaga szmaragdowa s s uzaca do jedzenia kawioru w warunkach górskich. Przed uz (koniecznie) ksiazeczke zdrowia. zaprzezona w dwa konie. Panisko. Powiedz mu. neseser. ornat Karola Drugiego wykonany w ca o´ ci przez wdziecznych robotników. Jeden bia y. K ) Droga Psinko. Pan. Popielata anela. zadora duncan. zdetronizowana. ale wysiadam w Andrzejowie. abed´ w oski na sze´ ciu z s ´ ´ apach ca kowicie wykonany przez osiedlenców mandzurskich. ´ Nie slusarz to. s ´ waciak ze z otog owiu ca kowicie wykonany przez osadników rumunskich.

drugi rezyser. wojna bedzie. to ona. . „ha ha”. . to zna. „Jeste´ . a Zdzi´ w skok. Juz blask jak bat. Juz sie stypendysta ysy rozebra do s roso u. ze zagraniczny. jeste´ ” — be koce. co Mnie zaprosi . rzuca c ona w t um niesamowitym jakim´ zd awionym g osem i juz mazdy purpurowej dosiada. gwiazda gwiazd”. królowo. Zdzi´ . Z kuchni zapaszki. diabolicznie skupiony. Oj. Te m odsze wróci y na Slask. Ja powolutku s s rozbieram sie z tym panem. Bedzie happening? Bedzie. Maniana maniana od samego z rana. c aagodnie. t uc dalej”? „T uczcie. zaczadzona bossa nova. drugi. obeznany. wszystko w c pierwszym gatunku. Jest i ten pan. Wtaczamy sie: jest s ´ gospodarz. tam maja przynajmniej domek po rodzicach. Greplarnia? Zdzisia. oko zielone. O. O cisze gestem rytualnym prosi. Szarówka. kiedy´ znany. m ody. s — 18 — . najlepiej sie napi´ . „Bedzie happening”! „Co”? „Pstro”! c Dwukó ka nadjezdza jeszcze troche ludzi. szare ptaszki. wiochne. . oko martwe jak u kury. Ta moja nie mówi juz „ rma” i „urokliwy”. s c Service? Zdzisia. On tego nie lubi”. ssss”. „Kto ona? Ach. M ode rzemios o. broszki. srebrne b yski od niej s s bija jak tysiac sztucznych ogni. przez rurke jak przez odyzke wlewa swa krew do kieliszków. Oto garaz. Wyciaga aparat i chustke do nosa. Dwa domy. Dwa garaze. Szepcze. Gdzie jej tam do tych dawnych s ´ ´ pan z telewizji. i „ciepe ko”. co Mnie zaprosi . w ruchach konska s s raczo´ c. Nastrosza sie jak cietrzew. ysy. Wchodzi robotnik. s ale czy nie jaki´ kontrowersyjny? Oj. Ja jade do swojego. zaczyna falowa´ nozdrzami. mezczyzna jak wieza. . a te starsze – co? Mieszkanko nad Dolinka i drugi maz. Jedne zamkniete. Kolczyki. wieloreki slimak. tylko dla pan” — szepce ten mój. ten Zdzi´ . . Pod acza do stypendysty rurke. z nich huk. sze´ c gatunków koniaków. przepa´ ciste. Nie nie szkodzi. Trzy gatunki whisky. Oto i dom. c W rytm zaczadzonej bossa novy k ebi sie pod sto em k ebowisko. sztruksy. wszyscy skowyczymy. my wszyscy na p ask. chudy. twarz wymyta ryzowa szczotka. Kto moze. stypendysta zagraniczny. Trawa dla amatorów. Od razu wida´ . greplowania s c zaprzesta´ i do sypialni królewskiej klacz te niebywa a ciagnie. moze i tak. jedna wiochna. potem stop. Kazdy start jest trudny. teraz dziewczyny” — szepce spod sto u rezyser. . Wszystko jedno. Stypendysta. dwóch panów. s druga z teatrologii. Jam tylko dwunasta klacz z twojej stajni”. Nastepnie o strzykawke! Strzykawke ona (brr) w zy e – sam sobie wbija i krew krwista prze´ roczysta sam z siebie toczy. o matko. i tak jej taniej wypadnie niz hotel. wk ada po jednej bia ej rózy. kochanica Zdzisia. ale uparte. Dziewczyny na czworakach powolna rundke ko o stypendysty czynia. Stypendysta ko ysze sie nagi i wiotki jak brzoza. Pani z telewizji odk ada aparat. O. Za zakretem – wybuch d´ wieków. huk jak z dyskoteki.Agnieszka Osiecka BIA A BLUZKA wysiada w swoim majatku. zyto i c s´ wszystko poniewiera sie po szklanych stolikach. wczo guje sie pod stó do rezysera. blask. . „Dziewczyny. tylko „ciep e” i „jakie´ takie ciep e”. dziewczyny gro´ nie czaja sie dooko a ysego. jeszcze nie rozwiedziony z ta pierwsza pania z radia. W pewnej chwili stó ´ unosi sie w góre i wedruje po salonie jak wielonogi. Jedena´ cie klaczy wrzacych? s Tez Zdzisia. Pijemy. trzeci. z leniwie przesuwaja d onie po jej udach. pogania. jak brzoza wiatrem oszo omiony. Juz i wiochna go a. wspinaja sie. „To dla pan. Juz wiec ta z teatrologii rozbiera sie jak fryga i druga. Drzwi na wysoki po ysk. ydki spierzchniete. Zmarnowana jaka´ . . znam z fotogra i. skowyczy stypendysta. juz w o cerkach sas lutuje. Przed nimi opel koloru w´ ciek ej sa aty. Zdzi´ to ma. Zdzisiem by´ ”. na nich napis „Wójcik service”. Zdzi´ w dzwony bi´ kaze. . niegdy´ s znany. „O. dwa metry i siedem centymetrów wzrostu i pyta z pok onem: „Zrobilim pie´ dziesiat. . Drugie otwarte. Tylko jeden klips w lewym uchu zostawi . Z opla: weso e towarzystwo. A rezyser spod sto u: „Teraz! godnie ko yszecie jego genitaliami. Zaczynamy greplowa´ . . potem kaczki w malinach. potem dasy. . Zdzi´ plasa samotnie po´ rodku pokoju. Drzewka. Mgli mnie. i „kontrowersyjny”. Jeden. „O. potem muzyka. s´ s s Zdzi´ . piekny Zdzi´ . gatki. Wtem trzask. Nie szczypa´ . tak. t uczcie” — odpowiada askawie Zdzi´ . Dwie panienki. Zaczem panna cudna po teatrologii przybliza sie ku kieliszkom i do kazdego ´ ´ precyzyjnie. Cud-Amazonka wielkiej piekno´ ci po´ rodku pokoju staje. jeden ysy. . apie sie za chustke: „Oj kontrowersyjnie”. Pan domu. a z nimi pani z telewizji. . a ona barytonem fenomenalnie seksualnym s s odpowiada: „Jam nie królowa. Zac s czynaja sie plasy. przybliza sie z s nieustraszony. Niestety. Z garazu: warkot maszyn.

. Alez ´ ludzie to sa! Strasznie Mnie serce scisne o. Alez ty jeste´ pi a. pilne) 4) Kobieta z owicza. albo jestem cz owiekiem. koszta nie graja roli. brat w szpitalu”. . ksiazki. Az tu Zdzi´ jedena´ cie s s klaczy siod a´ kaze i dalejze w cwa . ze nie cierpie s pasków. c Twoja Elzbieta II. albo nie jestem. jest przyzwyczajona. 2) Odnowi´ ksiazeczke zdrowia. ) — 19 — . Nie widzia am Andrzeja od trzech tygodni. Zapisuje ci mój order podwiazki. Strzela . moralna. rezyser i wiochna. Spotka am efeba. Wracam. Prawdziwy cz owiek. „A któz tam w Warszawie c pania przywita”? „Ano nikt. Mi a. a co wypi am. Gdzie Ja sie bez sensu szwendam! Tu Jest moje miejsce. przez Boga i ludzi opuszczonym. jak by to dobrze by o. Pas. Koza u parowoza. nerwy w strzepach. nakarmi am. kratek tez nie. umy am. Tylko g adkie. wytul. ) . Nerwowa proza. Nerwy. Gdzie Ja mam oczy. wiesz. nie za uj i odkre´ gaz. Zaraz jutro zaprowadze ja do doktora Szumskiego. . pawiaków. prosta. do dentysty”. Przytul Mnie. „A czemuz to pani nikt nie odprowadza”? „Och. „A gdzie to pani jedzie”? „Do miasta. Wsiadam do kolei. Elzbieta ) 1) Sprawa pieciu tysiecy. neuroza. Och. Naboje podmieni´ ”! I wszyscy oni w ped. syn w polu. spracowanym. za robotnikiem greplarze. i pani z telewizji: „Strzela sie bedzie. W kolei – staruszka spod owicza. spotkamy sie na tamtym ´ swiecie. c K PS W przedpokoju siedzi jaka´ kobieta z s Krystyna owicza i pyta o ciebie. Zadnych wzorków. Koniec kozy. ale hen. Ha da Wegierska owicza. Moze umar . zie´ w polu”. Dajze Mi spokój z ta wycinanka owicka. moze ostatni juz raz.Agnieszka Osiecka BIA A BLUZKA i juz w cwa . córka w polu. G adka ta a wa a. koniec powroza. wnuk w pracy. 2) Pieniadze 3) Bilety (b. w bór! A za Zdzisiem robotnik c 2 m i 7 cm wzrostu. i juz tylko py i gil w nosie i szukaj wiatru w polu. strzepy. Mgli c Mnie. pasiaków. wnuczka w pracy. c E ) 1) Ksiazeczka zdrowia – przed . Bad´ askawa zrobi´ porzadek w z c azience i przyszykuj mi bia a bluzke. Wzie am ja natychmiast do domu. w las. ide do nieba. odda am jej w asne ózko (tak). K ) Pi o. stroje. ale w las. uca uj. kufry i babcie z Mozesz z nia robi´ . . przy cz owieku dobrym. zreszta krat. co ci sie zywnie podoba.

Pracowa z dziewczynka. pewnie po matce. W ogóle za to kochamy blondynów. Pyta am kiedy´ mame. bo pos s c c kochali´ my sie nad zycie. ale nie. kiedy mu to powiedzia am. co Mnie bardzo zainteresowa o. przez chwile nawet zdawa o mi sie. która znam s jeszcze ze szko y. toby adnie wygladali.Agnieszka Osiecka BIA A BLUZKA Pieniadze K ) Listopad to marny miesiac. Sprzedali´ my obie patelnie w dziesie´ c s c s c minut i poszli´ my do takiej kawiarenki na ty ach kina „Praha”. ale nie mia checi rozmawia´ . ale mama wzie a cha upnictwo do domu i tak sobie z tym ´ swietnie daje rade. Duza serdeczno´ c. Potem spotkali´ my moja znajoma prostytutke Nine. a drugie takie. która mu znajomi zostawili na zime. s s s´ jakie´ sekrety. to znaczy Józkowi. której matka umar a przy brydzu. Tymczasem on by wola . ubrana w przezroczysta. Spyta am Józka. która spotka w sanatorium w Ciechocinku. który czyta „Czarodziejska góre”. Mozna sie komu´ wkreci´ na kolacje do „Trojki”. olbrzymia peleryne. ni to gablotki. dopiero s mama wymy´ li a. Powiedzieli´ my jej. czeka a pewna smutna panienka. ale niestara. mozna sie ogrza´ w parze buchajacej s c c z basenu albo przytuli´ do grubej windziarki w windzie. Wyglada a jak wazka. Cygan s s by niestary. ze chodzi o li´ cie i tak dalej. bia a po´ ciel. ze to ma co´ wspólnego z poczta: s s s List opad (a nie: „li´ c opad ”). ze nawet on. Prawym okiem ypa ´ jak zbój. z oty i chrupiacy. ni to biura. Na przyk ad pewien roztargniony listonosz szed droga s´ i zgubi list. i poszli´ my razem co´ zje´ c. tak ze od s c ´ malenko´ ci mia stopy i ruchy u ozone i gra kapturka w „Czerwonym kapturku” na s ´ pokazie w Domu Nauczyciela. o której jej tyle opowiada . a na skutek c s abego zdrowia nie moze tez wykonywa´ zadnej ciezkiej roboty. wielkie i rozchlapane jak stara barka rzeczna. ale w koncu Ninka musia a s s´ wraca´ do pracy. który kiedy´ by bu garski. a ojciec w wojsku. s Raczyli´ my sie tym likierem do zmierzchu i upili´ my sie jak koty. jak to jest z tymi listopadami. które jak wszystkie wiados mo´ ci nie nadesz y. tylko pojechali´ my do Józka matki. bardzo uwaznie. Pojechali´ my na bazar do jego znajomych Cyganów. a lewe mia normalne. ale ciep e. która jak wszystkie panienki spodziewa a sie waznych wiadomo´ ci z Paryza. nie moze cwiczy´ . s bo wszyscy mu to mówia. Bardzo by o weso o i wszyscy zastanas s s´ ´ wiali´ my sie. bo umar i nie za atwi jak trzeba papierów do renty i gdyby nie mama. a teraz jest polski. zeby go nazwa´ Zozef. ze mówia po wegiersku i ze Józek tez s ma jedno oko takie. czy nie mia jakiej´ sprawki z ta ma a. bez zadnego zapachu. Mama by a dla Mnie s s bardzo dobra i kiedy´ . ale mia kontuzje barku. bo wybra mu imie Józef i wszystkie dzieci w szkole sie z niego wy´ miewa y. tylko s jak m oda kaczka w piekarniku. czy by nie przej´ c zawodowo na kurestwo. raczej co´ wypi´ . Ktokolwiek sie s s chcia przysia´ c po kinie czy z dzieckiem. By cudnie opalony. na który. potem go dali do szko y baletowej. najpiekniejsza na swiecie. czy spi z Cyganem. Dopiero ona s s wyja´ ni a mi ca a sprawe. raczej co´ go aczy o ze starym. siwa i szara jak mysz. bykowaty w karku i sprzedawa patelnie. a ta ma a pofrune a za nim na skrzyd ach. zeby z nim mówi´ bardziej wec wnetrznie. ale uda a nieprzestraszona. Lubie s´ te bezsensowne korytarze. Ta jego matka. Z tego wszystkiego zrobi a sie szósta. Zaraz tez pos a a nam ózko. Nie jak jaki´ naturysta wytarzany w brudnym piachu. Otóz w tej windzie spotka am c efeba. Potem poszed ´ na razie. tu sie s´ mówi po wegiersku”. bo on mia strasznego pecha w zyciu. czasem jej w tym wszystkim pomaga i patrzy na jej spracowane d onie. to mówi am: „Bardzo przepraszam. ze´ my s s s sie rano ozenili i ze Ja jestem ta dziewczyna. ze maja w osy leciutko ja´ niejsze od skóry. ta. Zg odnieli´ my i zaczeli´ my sie zastanawia´ . W takie zimno Ja teraz lubie zaj´ c do Pa acu Kultury. przysz a do Mnie do ózka i ca a noc trzys ma a Mnie w ramionach. kiedy by am chora. moze dwunastoletnia. kud aty. zrobi a Mi herbaty i obejrza a moje buty bardzo. W kazdym razie Zbój zostawi nam dwie patelnie do sprzedania i klucz do takiej budki. Strasznie p aka . Kiedy´ my´ la am. na Zoliborz. a nam sie zamarzy a ciep a. przestraszy a sie bardzo. Juz na chrzcie ojciec zrobi mu kawa . Przyjrza am sie czujnie efebowi. niestety. w dodatku ojciec c zrobi mu drugi kawa . a sama po— 20 — . to znaczy. Napotkali´ my tam likier s s „Róza”. gdzie bedziemy mieszka´ . wiec juz nie poszli´ my do c s s tej budki.

ze sie prze´ pi na amerykance w ma ym pokoiku. ale troche Mnie juz to zacze o nudzi´ . a Ja ´ szorstkie. a nawet czarne paznokcie jak w szkole. bo ledwo´ my sie rozebrali. pod wp ywem ewolucji i rewolucji wyrabia sobie tak s ´ zwane kocie oczy. Niech jej bedzie. c Mija y lata. zeby Józek pomy´ la . i rzuca w widocznym miejscu. s s przysz a pani z cha upnictwa. Nad ranem budzi am sie zlana potem i zal Mi by o m odej mezatki. wiotki i s aby. przez siatke. To juz jest mocniejszy numer. to jest zawsze c c jaka´ ulga. Rano by a wcze´ nie pobudka. Oto jego matka Oto jego matka. mimo roboty ciezkiej. ze c s jestem adra. toby nie pozwoli i tak dalej. No trudno. nieraz nawet grubas. Amerykanka ani rusz nie chcia a sie otworzy´ . s przysz a do nas. sp aszczony w pude ku. gdyby zy . Nastepnego dnia mia am okres. które polega o na dorabianiu drucików do bombek na choinke. bo nie ma sie c ´ gdzie dziewczyna z ta sprawa obróci´ . a jutro sie wszystko u ozy. Oto c maz. W a´ ciwie Mnie to nie bardzo przeszkadza o. Ja patrze. S ycha´ by o blaszki i jakie´ bla-bla pojekiwanie. ale c szuka a dobrego sposobu na Józka. bije Mnie i matke. To samo robi o sie z Józkiem. pocienia i sta sie przezroczysty i miekki jak celofan. Ta matka wyciaga moje podpaski ze smieci. czu am sie po likierze s pe na jak róza i kocha am mego m odziutkiego meza nad zycie. Zupe nie przesta a udawa´ s c ´ dame. az dochodzi do p askiego kawa ka celuloidu. widze. Rodze chore dziecko z uszkodzeniem neurologicznym. który stoi w aparacie do prze´ wietlen: wchodzi s zywy cz owiek. obie m ode staruszki ladujemy w Domu Aktora w Skolimowie. Zozef w tym wszystkim kompletnie zamilk . ze jej sie amerykanka nie chce otworzy´ i po ozy a sie na c otomanie w katku naszego pokoju.Agnieszka Osiecka BIA A BLUZKA wiedzia a. Albo ten Cygan by jego mistrzem w mi o´ ci. sparalizowany czujnym spojrzeniem mamy. mokre i pachnace nowym zapachem. On Mi kaze na nia mówi´ „mamo”. który widzia am. oddaje je do z obka. ze chce Mnie wypedzi´ . powiedzia a. a na Mnie. rozgrza y sie predko ´ i pociaga y Mnie goracem i lepko´ cia jak swiezy chleb. Mozna tez przytuli´ go w nocy i pie´ ci´ jak dziewczyne. Trudno. ze ona widzi i dostaje kompleksów. co s c ´ tam jest w srodku. nasze morze” i k ania a Mi sie uprzejmie. cienieje niczym kartka i na naszych oczach robi sie jak op atek. ze spi albo c s c ze drzemie i jest pó nieobecny. ze Mnie nie s c wychowa a. U nich w domu to jest koszmar. odnajd´ Mi z gdzie´ te bia a bluzke z ko nierzykiem. i ze ojciec. Podkre´ la a c s kazdy w os w zupie. Na szcze´ cie zaraz s ´ zgasi a swiat o. s c ´ Kaczor Donald przez papierowa sciane. bo jego plecy. a tymczasem tamta matka nie zasypia a gruszek w popiele. Próbowa a co´ mówi´ na Moja Mame. sprzedawali´ my znaczki i zmieniali´ my prze´ cierad a s s s s pachnace likierem rózanym i nadmorska plaza. ale to nie wypali o. zrobi sie ´ larwalny i tak przezroczysty jak facet. po prostu mysz przez ser. Jest g adziutki jak welurowa sukienka i ma ruchy leniwe i pewne jak wielkie zwierzeta. szkoda psu´ przylepki. jak by am w domu dziecka. ale ja mówie „niech mama”. Ca uje. Nie bedzie mama za Mna musia a chodzi´ i sprzata´ . maz sie rozpija. W kazdym razie. Ta matka jeds z´ c ´ nak przerzuci a uwage na rece: ze ona ma panskie i bia e. Patrzy wiec coraz zar oczniej. potrzebna. ze sie od poczatku orientowa a. moja te´ ciowa. kiedy sie niczego nie ´ boja. Chcia oby sie zobaczy´ . Robili´ my bombki. a on udaje. nie wiem czemu. Bardzo to nawet s by o mi e. a jednocze´ nie zal ugry´ c. sny mia am d ugie i ciekawe. ze ona patrzy. Wiedzia am juz. nieprawdaz”? Straszny powsta wrzask i lament. Którego´ dnia Józek by s chory i zaproponowa a. zeby´ my mu wspólnie natar y plecy kamfora. bedzie Mi b. a ja zabra am sie do gotowania roso u. ze c jestem w ciazy. albo to wielkie uczucie czyni cuda. matka roz ozy a sie z bombkami po´ rodku pokoju. który widzi w nocy tak samo dobrze jak w dzien. wiec próbowa a zrobi´ ze Mnie brudasa. mog y´ my sobie przez niego do woli skaka´ do oczu. Zozef s poszed sprzedawa´ znaczki do rady narodowej. i s ysza am. tylko nie na niego. Kochana moja. czyli aparat. zaraz wracam s Elzunia PS Moze pójde do jakiej´ szko y. s ) — 21 — . Nied ugo jednak to wszystko trwa o. s Posz a i roz ozy a swoje cha upnictwo. odmrozone po sierocincu. jak ´ jedna pani w kapeluszu spiewa a „Morze. c cho´ by najsprytniej ukryte. tak ze mia a nas jak na scenie. jak na wielkiej pustej plazy. a tam. „Niech mama sobie wyobrazi. Józek powiedzia : c s ´ „To mama spiewa”. wysz a sprawa z tym slubem.

W ogóle jezeli komu´ s zalezy. Ani sie waz! Ani sie waz! E ) 1) Telefon do pana P. daleko. to dopiero by´ urzadzi a scene. Wolno´ cia sie objad a´ ! Gdybym s s go zamordowa a. czy nie zrobi a´ Mi jakies c c c s ´ go´ swinstwa.D. c to nie. kochana. chyba nie. . Musze c co´ zrobi´ . ze s z y numer. s Dobrze. Tu Mi sie co´ kojarzy. swieta cierpliwo´ c do ludzi. teraz moze mi s powiesz. Panika! Prawie tancze. na razie. ksiazka jeszcze ciep a. ni czorta. . ze Ja te pieniadze zabra am? A moze Ja je tylko pozyczy am? Do s ´ Gwiazdki. . dla ciebie! Nie pamietasz. tylko. Wszyscy jej sie zwierzaja. Barbara po lodzie. swieta po wodzie. Na samym rozwozeniu kwiatów moge c zrobi´ kokosy. ze by a to uczta cokolwiek symboliczna. Ale i metne. papiery. ze to nie moje pieniadze posz y. swoja droga. . No. — Teraz Ja. a pod tym telefonem „Gdyby Co´ Sie Sta o” – sygna . 2) Ksiazeczka. c K ) . najwiecej ten kretyn ze s´ szko y specjalnej. ale ciekawa jestem. . Jest kiosk. — Zaraz matka przyjdzie. Chodzi o to. U ojca w Alejach – g ucho. Czy kto´ tu mówi. co mu s papiery porzadkuje. Trzeba sie spyta´ u c ´ babci w konfesjonale. . wszystko dla mnie jasne. Wiesz u której? U tej z kiosku. klucze na s stole. dopiero by ci sie broda trzes a. a mózdzek ptasi. u tej jakiej´ Rózi. musze natychmiast z apa´ Andrzeja i sprawdzi´ . . teraz to chyba musi by´ sprawa. jakbym ´ ig y mia a. teraz Ja.Agnieszka Osiecka BIA A BLUZKA . upiek a i okrwawionego borówkami pod nos ci przynios a. Chyba ze zatrzymaja. . Co dopiero na rozwozeniu kokosów. Chryste. objadanie sie. czy mogli go zatrzyma´ na czterdzie´ ci osiem c s godzin? — No nie wiem. to zarobi´ pieniadze jest bardzo atwo. Twój przypadek. Biegne. na co te pieniadze posz y? Nie? No przeciez na indyka. dziecko. Bez sprawy. Pergaminowa twarz. Czy ty jeste´ g ucha i s ´ slepa? Nie pamietasz. K ) Jestem potwornie rozdrazniona. Clown. wszyscy sie radza. nie obcasy. ze Ja ciebie nie rozumiem. — B a b a b a. Moze go zatrzyma o na czterdzie´ ci osiem godzin? s s Tylko tego brakowa o. Ale zaraz. „Radar” juz by . juz Ja ciebie znam. Czy´ ty moze juz z Andrzejem o tych pieniadzach s rozmawia a? Wiesz. „Karuzele” dowioza. historyczko. tylko Trepa. . teraz mi powiesz. jaka mia a w a´ sciwie by´ ? c Przeciez to obiad. — B a. — 22 — . — B a b a. — Masz racje. Ch op jak klon. jak ze´ sie po tym indyku oblizywa a?. Jest klon. lece do ojca w Aleje. . s ´ . dobrze. synu. Od po udnia urywam telefony. — Nie denerwuj sie. Postaraj sie pozyczy´ pieniadze od Andrzeja. jak mnie trzesie. starodawna obiata. drzwi otwarte na o´ ciez.

Jezeli jest to c pomys . Obok yzka lezy. ksiaz. Natomiast te panie z Ministerstwa Hutnictwa i tym podobne moze nie maja dosy´ fantazji. E ) E! Koniecznie za atw przed . Bardzo p aka a. ale to nie jest jej c s prawdziwy syn tylko adoptowany. bia a bluzka. tylko my nic nie umiemy sprzeda´ . ze kiedy on bedzie mia sta y meldunek w Warszawie. co z widzia am. ojca drzaca d onia s c skre´ lona: „Dzwoni a Helenka. Zos zefa. sprawd´ ! s z K ) Dlaczego w a´ ciwie nie ma u nas zadnych gejsz? Przeciez jezeli przyjezdza do nas s jaka´ s awna osobisto´ c. Pamietasz taka pie´ n? W kazdym razie mog abym s´ zorganizowa´ kurs dla supernowoczesnych gejsz. moja ty rezolutna zonko. Wszedzie z ´ na swiecie. bardzo czarny. Chudy bardzo. a niech was wszysts s kich wszyscy. Takiemu. ze nie jeste´ cie ma s ´ zenstwem. a tu przy telefonie kartka. matka Józefa Urbaniaka. gdzie mi wycieto c migda y. zdrowia. adna historia. Jak dla niemowlaka. A niech ja. Kiedy wysz a´ . widze. ale nie chcia a burzy´ jego szcze´ cia. zeby pokaza´ mu co´ naprawde ciekawego. ze od pierwszej chwili. „Ciebie jedna tylko mam i tylko ciebie nie mam”. to moze ja zamordowa´ .00. Moze na tej podstawie dostaniesz jaki´ zasi ek. lece do milicjanta w szklanej budce.00 do 18. Dotkne abym. a potem dla s c s´ kawa u da´ sie pobi´ w „Oazie”albo zreszta.Ona mówi. dobrany do c niej i do tego pana. b a b a. wyladowa´ na jakiej´ asze z c c c s butelka wedrowniczka. znajoma. czy Ja wiem. to zaraz jutro tam pójde i uszy do góry. jakby koleja jecha . Mozna by bimbrownie mieszkaniowa pokaza´ . . Zabieram te yzke Ja jemu. Do gawrona podobny. ale sie boje. Ojciec kaszle? Wchodze. c No. No a potem wszystkie s kwiaty i prezenty oddawa abym tobie. nawet w takiej ma ej Szwajcarii. To plus za´ wiadczenie z poprzedniego s pobytu w szpitalu. pisarz albo uczony. robia ko o swoich nied´ wiedzi wielkie z halo. Wrazliwcowi z Wysp Brytyjskich pokaza abym hodowle storczyków w Nowym Dworze. zeby zwies s´ dza stolice z wycieczka PTTK. S ysza a od sasiadów. tam tez mog abym pobra´ z góry zaliczke. Usta otwarte. gdzie´ na przyk ad przy Ministerc s stwie Spraw Zagranicznych. ze w adoptowanych c dzieciach wybuchaja z e instynkty i jedna kobieta na tej samej ulicy zosta a uduszona ´ meskim szalikiem zupe nie bez sladu. ze taka naprawde nowoczesna gejsza powinna mie´ swój styl. a infanty kowi z Ameryki – weso e miasteczko na prowincji. ze u nas wida´ misie c c z tramwaju. S ysze chrobot myszy w sasiednim pokoju.Agnieszka Osiecka BIA A BLUZKA Oj. gdzie nie naklejaja pasków na twarz (bo u nas. kiedy jej syn przyprowadzi cie do domu. kokarda. na razie ten styl. Serce Mi wali jak w ku´ ni. Ona sie boi. albo dyplomata. . Mogli. Dlatego tez ona go nie zameldowa a na wszelki — 23 — . to nie mogli. co z nia zrobie. zeby´ wpad ”. dziekuje. srebrna. Macie za swoje. prosi a. Spedzi a u nas czas od 16. chce mi sie gdzie´ zadzwoni´ . Po zwiedzaniu mozna by co´ wypi´ i zje´ c w „Wegierskiej”. by a u nas pani Czes awa Urbaniak. Bardzo go kocha. co sie lubi zwierza´ . co ambasady pilnuje. jezeli kto´ lubi c s folklor albo to przedszkole eksperymentalne. to zaklejali mu usta plastrem). c c s Uwazam. Najpierw musi by´ sprawa. jak kto´ za duzo gada . no to trudno. orientowa a sie. pokaza abym Szpital Przemienienia. ´ Spi. lece z powrotem do ojca. a kazdemu obowiazkowo – nied´ wiedzie przy trasie tramwajowej. czy nie mogli? — A w jakiej sprawie? A nie ma sprawy? Jak nie ma sprawy. nawet takiego faktu. Elzbieta Druga ) Elu. Ale mam. Jeszcze nie wiem.

Dziecko az nogami ze szcze´ cia przebiera. ale z zegarkiem z e rzeczy sie dzieja. ze ma pupcie jak zajaczek. Chod´ . Ta pani czeka na twoja odpowied´ i s´ s z przyjdzie jutro o godzinie 16. tez na dziecko czeka i co´ jakby korek jej z torby wys staje. ze zachowa sie s´ wobec ciebie nie po mesku. co c c masz. czy moze juz nawet Odra. bardzo mi o. skad. . c c s PS On móg by sie ewentualnie zameldowa´ u nas. w a´ nie mia em telefonowa´ . która kiedy´ razem kupili´ cie. tylko ze koniec ´ swiata. nie mozesz i´ c do urzedu ani do ko´ cio a. dziecko. a tu og oszenie jak s once: dyskoteka dla dzieci. ale nic nie szkodzi. S ysza a od sasiadów. to jest co´ cudownego. gdzie tu i´ c? Pi ki skacza tam i z s´ powrotem z dziwnym stukiem. c z bo sie spocisz. moze kawki. Przede wszystkim chodzi o buty. p ace za bilety. cmentarz. a po prostu Europa. w dole c Wis a. jakby kto´ echo obcia . kiedy trzeba co´ za atwi´ . stare traktory. w sercu Warszawy. skad tej starej miotle przysz o do g owy. jak ten syn cierpi. s — 24 — . s c ach. czas stoi. s Co do mnie. a w koncu i sobie. Listopad. Wchodzimy. Kobieta jaka´ s s adna. Wiec bardzo by o dla niej wazne. Od razu dozna am ol´ nienia i s popedzi am na Sadybe do Trepa. he. skad. s s s s ze nigdy sie u niej nie zameldujecie. Józef wstydzi sie przyj´ c. Dosy´ tego. bocznice. „Gdy sie króliki pierdola. zeby´ wróci a i zeby´ wzie a z nim slub. a pi ki stukaja szalenie denerwujaco i nie bia e sa. owszem. c K ) Krystyno! „Hawaju czar. s odki czar Hawaju”. s s i prosi. ciach. Dzisiaj sa nasze urodziny. w a´ nie zem przysz a. s´ c ´ No. taka hala. Kristesso. Ma tylko s s ´ taka pro´ be. to ona nawet jest gotowa da´ ci dziesie´ tysiecy na pierwsze dni. . On tez. ze sie pani z Marysia nie nudzi. lampki sie swieca jak na choince. mówi: „tylko mi sie ryba i unia nie zgadza. to bardzo mi sie pani Czes awa podoba a. A tutaj nuda.00. a cytrynowe. bedziem was wita´ chlebem i sola”. Hala jak lala. Kiedy ty sie sprowadzi a´ . mamy pie´ set c z otych na taksówke i m ode zycie przed soba. he. Kwestia tego meldunku s ca kowicie zburzy a jej sen. Gdyby´ dosta a te dziesie´ tysiecy. Ziemnego? Ziemnego. s c s c pie´ tysiecy. bo uwaza. s c bo my´ la a. ach. nauczysz sie innym razem. Panowie sie z wolna schodza. A ma a wyspa Archipelagu Sundajskiego mi sie zgadza”. mog aby´ odda´ panu P. którzy maja genialne pomys y: dyskoteka dla dzieci. sadzac po zdjeciu. co nie pozostawi o zadnego sladu. moze herbatki. Koniec swiata. s Och. Czes awa zacze a sie jeszcze bardziej ba´ . kiedy ´ widzi. zeby´ w obecno´ ci swiadków i najlepiej kogo´ z milicji z ozy a podpis. zeby sie dziecko troche rozerwa o. okrutny. bo w tych. ze snie. zeby´ ty sie wyprowadzi a. jest mi y i przystojny. snieg z deszczem. opieta. p. sa jednak ludzie ´ na swiecie. Znasz taki wierszyk: „Mam c do´ c tych mord – powiedzia lord – zbudowa w asny kort – i zacza uprawia´ golf”. S uchaj. ale to jej sie uda o za atwi´ przez znas c c joma. ze adoptowani synowie sa dla matek gorsi niz prawdziwi i by taki wypadek na sasiedniej ulicy. Wiesz. Niestety. by a nawet w tej sprawie u wrózki. po drugiej magazyny wojskowe. a za reszte kupi´ sobie panto e i kwiaty do ko´ cio a. swietnie. Miedzy ryba a unia nie mamy czego szuka´ . wiec dostali to miejsce w szkole s baletowej. Poc wiedz temu ma emu. zadnego baru ani nic. s prosze pani. ale przysy a ci widokówke. Christine! Szkoda ze pani przy tym nic by o. A to s ´ ´ swietnie. Kobieta krzyzówke rozwiazuje. ze Ja nie mam butów? Przeciez Ja mam prze´ liczne czarne szpilki s ´ jak stad do nieba. zgadza sie. Teraz jednak. zrobiona na blond. deszcz z deszczem. jednym s owem ca y komplet. Jezeli ci to odpowiada. to pani. która mia a znajomo´ ci w Teatrze Wielkim.Agnieszka Osiecka BIA A BLUZKA wypadek u siebie tylko u rodziny na wsi i ta sprawa za kazdym razem odzywa. jak sie w nich fenomenalnie tanczy? Phantastico! Widokówka owszem. A tam. bom ja w a´ nie na tenisa ziemnego zapisa . W pierwszej chwili ´ ´ ´ my´ la am. a tu bramkarz ciach. deszcz ze snies ´ giem. przy krzyzówce pomagaja. A. Wypi y´ my po ma ym piwie i jedziemy. mówie. zeby´ mu na niej tylko napisa a „tak” albo „nie”. Najgorzej by o ze szko a. Ciekawe.D. Z s ´ daleka juz s ycha´ „Beduini na pustyni”. ze jeste´ energiczniejsza od niego i ze za atwisz mu ten meldunek przez s s ´ upór. ze syn z synowa otruli ´ matke wpuszczajac ma e dawki cyjanku do herbaty. jest i buda. czarna porzeczka dla ma ego. dalej przecznice. czas sie guzdrze. Po lewej stronie Powazki. Mam nadzieje. do diab a! Dyskoteka czeka. cytryny i marne towarzystwo.

nad która jak ´ kwiat unosi sie moje lewe oko. i znów pre i pozadam. A tam! Zaraz mi przesz o. Co to by o? Przezroczysta witka? Plastik czy ro´ lina? Bardzo s ´ s ´ interesujaco teraz wygladam. miejsca s c pracy albo do rady narodowej i z przed uzona ksiazeczka uda´ sie do rejonu. O. kuratorku. s s zeby sie trzyma´ w szachu. nie? c Twój cz owiek w Ma kini – E2 ) Elzbieta! ´ Musimy porozmawia´ powaznie. Zreszta jak d ugo c mozna buja´ w ob okach? Owszem. Wiec do widzenia. kupione. swoim! Przeciez nie taszcze sie pod ód´ tylko po to. co s ty sobie my´ lisz? Ze Moje wyprawy to sa jakie´ wycieczki? Giganty? Cugi? A moze s s ´ to sa podróze Magellana? Wyprawy Cooka? Swietne omy ki Kolumba?. jak wyglada butelka wódki. ja wiem. teraz ona wie. A cóz by szkodzi o lec c karzowi z rejonu przyja´ Mnie bez stempelka? Co? My´ lisz. chameczko! Co tu sie w ogóle dzieje? Jaki rachunek. . . No to policz sobie. ze by Mnie nie przyja ? c s A w a´ nie ze przyja by Mnie. mam na lewym policzku sliczna odyzke. W ogóle czasem warto sobie zrobi´ rachunek. ze jutro musisz p yna´ do Indii”. jaka pycha! Czy ty my´ lisz. rwiecie w osy z g owy. s ze Ja nie rozumiem. Albo powiesz temu panu. to nam normalnie wybija je na rekach! „Co to jest. a bilety na linie dalekobiezne sprzedaja na 90 dni naprzód.XII. robie tysiace odkry´ c i tysiace b edów. te stempelki to´ cie sami przeciwko sobie wymy´ lili. jezeli twoje nerwy nie pozwalaja ci w tej chwili c podja´ sta ej pracy lub nauki. zeby sie w szachu trzyma´ wzajemnie i samego siec c — 25 — . W przeciwnym wypadku c ten pan moze zwróci´ sie o pomoc do w adz i zostaniesz ukarana. dopiero u wrót pytanie: „A propos – a co z biletami na kolej? Czy sie myle. c godzina 19. albo postarasz sie np. moze Ja nie mam zbyt wiele czasu. co pan c wyprawia? Gdzie ja jestem? W Ravensbrück? W tajlandzkim burdelu”?? Mia am che´ c ´ przyskoczy´ do niego z pazurami. W takim wypadku musisz zg osi´ sie do b. przyja em ja bez stempelka. czy dawno sa juz kupione”? Kupione. . tak pre i pozac dam i znowu rwe. tylko by Mnie sie ba ! My´ la by. jakie „policz sobie”. zeby zobaczy´ . chcia by Mnie przyja´ . . s c s oho. . mówicie — nareszcie jest z nami. ale z c sprawdzam na w asnej skórze. Tanczy y´ my jak szalone. Wróci y´ my po dziesiatej. ze nie masz tych pieniedzy i zobowiazesz s sie oddawa´ je np. do c jego oszala ej ze strachu matki? Do przepisów z piek a rodem? Czy ja po to zesz am z drzewa. Ze kiedy eksperymentuje. c c Masz dwa wyj´ cia. c Twoja oddana K ) S uchaj. zeby gra´ w komórki do wynajecia? Zeby sie mie´ ci´ w jakim´ Stad-Dotad? c s c s A moze Ja chce dokona´ czego´ wspania ego. Kiedy´ juz by a´ c z s s i mówi a´ . o zasi ek. jed´ do sanatorium. I juz by nasz. Jest 2. s Motyle po prostu! Po sze´ ciu czy siedmiu kawa kach takie by y´ my zziajane. Wracamy. ma o´ my sie w bagnie nie utopi y.00. a kiedy schodze do s´ pozycji p aza. do pana Józka. ze wy wszyscy wolicie moja gorsza cze´ c. ´ A cóz by szkodzi o w koncu takiemu panu P. . o których nie masz pojecia. czy p aska. Nic mozesz bez konca przeciaga´ tej sytuacji. przeciez swoim kosztem. podej´ c do biednej dziewczyny i s´ ´ powiedzie´ . wiem.Agnieszka Osiecka BIA A BLUZKA zamiast nam numerki da´ . O. jest jedna z nas! — Co ty my´ lisz. ze bardzo ci pomog o. A tak. do predkiego sie zobaczenia i prawie buzi. we´ sobie te c z g upie pie´ tysiecy. co sie bede przejmowa´ na zapas. ze jestem mieczak i przy okazji trza´ nie s mnie w miekkie podbrzusze. co za fochy. c s moze ja musze sie liczy´ ze stratami? Moze Ja dla ciebie. ale s Trep by ca y zachwycony.D. w ratach. jakie „powaznie”? Z kim powaznie? O czym? I co to jest za ton. co tu jest grane? Ze wisi ci na wargach cudne s ówko „nieprzystosowana”? A do kogóz Ja mam by´ przystosowana? Do ciebie. ze´ my s s s wysz y polata´ nad Wis e. bramkarz pyta: c s „Które to”? A my: „Panny Ravensbrück”. czy ziemia jest okrag a. to bardzo prosze. dziewczyno. ale on by szybszy i smigna mnie na skos przez c twarz jakim´ smig em. Jak swiety Franciszek do zwierzecia: „Masz.

Jeszcze nie wie. Skrzek. . oczywi´ cie. to primadonna z operetki. A teraz co? Nie skrzeczy ona? Skrzeczy. ze nie jeste´ Magellanem. z która pi jeszcze wczoraj. Tak. Przez ca e zycie nie mog a na niego patrze´ . ko´ ció Swietego Karola s Boromeusza. s´ Skrzek! Skrzek o mocy paragrafu. kiedy sie wyprowadzi ten architekt. Ta. Baczno´ c. mówi do was kiedy´ poeta „pospolito´ c skrzes s´ czy”. oplatana welonem – ta czarna lisica. to osio . jego matka. A Ja? Co Ja robie? s Ja. ta. g os zabiera ksiadz. tak. który z nia jest. któz? Ach. takie sa koszty eksperymentu. gdyby nie Pan Bóg. Tam gdzie was nawet o stempelek nie pytaja. Mówi. tak. mówi . Nasz bohater. K ) ´ A dajze mi spokój z waszymi srodowiskowymi pogrzebami. ta. ze nalezysz do s skrzeku. Teraz stoi dumnie oparta o tego pana. Dalej horda panienek. kochana.Agnieszka Osiecka BIA A BLUZKA bie w szachu trzyma´ . ale´ ty go s ucha´ nie chcia a. kiedy mia dziesie´ lat. bo zawdziecza jej role Myszki Miki w dubbingu. . w lewo patrz. na hymn. z E ) E! ´ We czwartek – pogrzeb ojca Andrzeja.45. We´ mikroskop i spojrzyj na zabi skrzek. to wy jeden przez c drugiego sie wyrywacie „mam stempelek. odtwórca g ównej roli. przebrany i wy´ wiecony. ze nie jest taki jak tamten. Skrzek przerobiony s s ´ ´ na pie´ n. A kto nie w skrzek. do której sie wprowadzi . to ty dumna jeste´ . Razem z tutejszym chórem ´ spiewa pewna tajemnicza zakwe ona mniszka. bedzie to. Tak. . i ta. U jego stóp – burza o ków i lilij. co by o. w prawo patrz. c odpoczywa po ostatnim bankiecie. przynajmniej cz oc wiek soba nie gardzi. K ) — 26 — . s s Pietnasty. A czy ty nie pomy´ lisz przez chwile. ze umar . Pierwszy raz wybra sie do miasta ubrany na czarno. jezeli nie zdaze? Nic nie bedzie. przeciez to jasne: dzi´ sa jej imieniny. beda nastepni podróznicy i beda nastepne skrzeki. ach. ale tez i oderwa´ sie c c nie moze. skrzeczy. s s´ chcia oby sie powiedzie´ gospodarz imprezy. s c tylko ze teraz jest to skrzek u´ wiecony. Nawa g ówna. poza tym poeta. Potem porozmawiamy. Drugi. ze s s Ja przez dezorganizacje zmierzam do organizacji wyzszego rzedu??? . co tu kry´ . . Ze co? Ze co bedzie. Jest w a´ nie ósmy. c s s ba. Anielskie spiewy. którego nie donosi a. A tamto sie trzyma? Nie zartuj. Coo? Ze to sie kupy nie trzyma?. na mowe niby panska a bezpanska. Prawda? Umiem lekcje? Kaczorku? E ) Ojciec Andrzeja mia osiemdziesiat cztery lata. Noo. Godzina 10. Zamiast sie wi´ w kompleksach. patrz i s´ równaj do skrzeku. ba. która chce. Któz to. znana gwiazda kina niemego. W pierwszej awce. wprowadzam dezorganizacje. ze to Matka Boska go zabra a. z która sie ´ rozwiód . pyszna. O. w pysze zasiedzia a. który podobno lubi c wtraci´ swoje trzy grosze przy takich okazjach. dobrze? Na pamie´ c ´ to znam: Nawa. Muzyka. co wyjecha do Hoc nolulu albo ten jeszcze milszy. . Dumna jeste´ . mam stempelek” i podskakujecie na jednej ´ nózce. . Jest z toba na ty. która chce zachowa´ swoje inc cognito. i samemu sobie samopoczucie poprawia´ i szyku stempelkiem c c zadawa´ . Ten pan od lat nie moze na nia patrze´ . na doktorat he he he. Byli umówieni na podwieczorek. A wolna raczka nas pokazujecie pod sciana stojacych albo w a´ nie niebem frus nacych bezstempelkowców. zeby jej nie widziano. Po´ rodku sceny (przepraszam) w ozdobnym pude ku – nasz honorowy go´ c. Przerwa w spiewach. ze czym? Ze skrzekiem jeste´ . co sie zabi na Saharze. tez malarz c i aktor.

Zreszta jestem ciotka. nastawili´ my na s s ósma. chyba pójda na to nasze lonzinki. mój ojciec straci zycie w obronie Warszawy. Widzisz. . przede lowa am do „Europy”. bowiem wszyscy jeste´ my bra´ mi i s s c siostrami. Tak trwali´ my sobie. Kazdy jest czyja´ ciotka. Co s by´ powiedzia a na takiego Czarnego Jacka? Albo Róze Hongkongu? Albo na Ma ego s Figla? Ech. Przy mogi ce taty Andrzeja pe no jeszcze by o kwiatów i wstazek. ale nie mia am ognia. czy landrynki. Niech sie wy´ pi. Strasznie Mi smakowa o. ze syna masz dobrego. ze wpad am w ruchome drzwi jak w paszcze hipopotama. Kupi am bu ke z kruszonka za dwadzie´ cia dwa z ote i posz am na peron jezdzacy do Poznania. przywios z o mnie tylko do placu De lad. zeby Mnie zdjeto z fontanny. s Buty mia am ub ocone. . . . Ciemno by o bardzo. ale i Ja go szturchne am. — Prosze natychmiast wsta´ — powiedzia . . ” . byli go´ cie i poszli. Odszed szeleszczac zelaznymi zebrami. Mój pradziad walczy w powstaniu styczniowym i c poleg jako jeden z pierwszych. Potem wyje am z kieszeni te yzke. I w okularach. niema o. . szczuja go psami. tuz przedtem. Nigdy. Jad i jad . straszny i z laska. Papieros wylecia Mi na ziemie. Ten cie´ . ale przedtem. Mam c c tez ochote na jakie´ longdrinki. czysto wyczyszczonych. ja sam mam trzy zelazne zebra i nigdy nie pozwole. Nakupi am gazet i zapa ek i taka sobie z tego zrobi am pochodnie. poczu am w g owie mi y met i zacze am sie coraz bardziej osuwa´ i obniza´ c c ku Nieznanemu. By am s pewna. Odetchna na razie. Mia . tak to jest z go´ cmi. ale to by o co innego. a nastepnie ustaliwszy. Spotka am na molo ´ Chinczyka. uparcie. . Poprosi am go. I w kapeluszu. ze sie przeprowadzimy do Karpacza. zeby tez tak cicho i agodnie umrze´ z tym mi ym zametem c i z ta nieznana s odycza w ustach. c Nabra am nagle ochoty. Nie mieli albo mieli. dziadku. i dalej „. . wartownik z wartownikiem i Ja z moim ma omównym ukochanym. widzisz. zeby wrzuci do s fontanny tysiac z otych na szcze´ cie. Zapia . Pokaza am s mu „Kaukaska”. jak ty mnie tarmosisz za wasy. co sprzedaje piwo z teczki. Ale grunt. Nigdy. czuli przedziwna s odycz na jezyku. Zamachna sie na mnie laga. kiedy´ my sie dopiero przywitali. By o Mi smutno. kino radzieckie „Oka” o trzech wymiarach (po wódce to jest cudo. którzy ´ zamarzli na smier´ . I w butach czarnych. czego mi dzisiaj brak. Przysiad am sobie przy c nim i zapali am papierosa od takiego kaganka. — 27 — . Ugryz Mnie w okie´ . Chcia o Mi sie zapali´ . s s Zmarz am jak pies. juz nie wiem. c Szturchna mnie. Ja nie pozwalam. . Przyczepi sie do mnie jaki´ obywatel ze wsi. Wyjeli´ my z kota budzik enerdowski. Och. tylko nie chcieli da´ . . zeby dziwka. Przy Grobie Nieznanego c Zo nierza spyta am ch opców. wtedy on Mi sie tak odszturchna . ale Mnie nie wpu´ ci o. postawili´ my przy g owie. na co mam dzisiaj smak”. znasz taka piosenke „Sama nic wiem. udali´ my sie do pobliskiej „Kongresowej”. W przerwie kelner zwróci sie o pomoc do w adz porzadkowych. .Agnieszka Osiecka BIA A BLUZKA To sie tak mówi. które czuja piwo. Spyta am Nieznanego Zo nierza. Przypomnia y mi sie straszne i s odkie bajki o wedrowcach. . pozegna am sie z arcyksieciem Karpacza i po wy owieniu tysiaca z otych chwilowo odzyska am niezalezno´ c. tez jest ciotka chociaz w liberii. zycie. sama nie wiem. Poniewaz jednak o czwartej rano s´ by am umówiona ze znajomymi do kina. ze spotkam tego myszowatego. Wzieli´ my tramwaj i pojechali´ my do baru c s s s „Maciek” przy Komunalnym. z apa am sto dwadzie´ cia dwa. cicho i bezgrzesznie. Zaprowadzi o mnie do baru „Bistro” na placu Zbawiciela. zycie. s s´ prawda? Grunt to dobry syn. No trudno. co Mnie wypchna z „Europy”. Strasznie jest zaszczuty. Nakruszy am mu okruszyn z tej bu ki. nikt sie od tego nie uchroni. a wszys scy parami: papieros ze swoim wujem – kagankiem. dawno nie pali am. . Zacze am od koloru rózowego. i spotka am. mój dziad bi sie w legionach. ale mój ziemianin stawia ca o´ c. w kazdym s razie mam dzisiaj ochote mie´ d ugie pazurki i wbija´ je w groszek ptysiowy. Poszed ze mna kot bardzo chudy. Wtem starzec nadszed . uparcie u´ miecha sie do mnie. wyglada am jak ciotka zó wia. Ze on jest ze wsi i zebym mu pokaza a stolice. poniewiera a sie po moich pamiatkach narodowych. . czy nie ma ognia. wszystko pachnia o jesienia i stara szafa. Powlok am c sie bez sensu. a sama wykona am „Jezioro abedzie” w dwóch s aktach. pijana dziwka. kolorowe ryby askocza cie po uszach). co Mi ja pozyczy i d ugo karmi am go piwem przez ziemie. czy nie maja ognia. Tam juz go zgubi am. Jako´ bez sensu by o tak sie s zegna´ . Pi i pi . s´ Uda am sie na dworzec do sklepu nocnego.

piesku. s E ) Rób jak uwazasz. rozbieram sie do naga. c Elizawieta Samowarowna Czapajew ) Rób jak uwazasz. uch. Swiety cz owiek. Dre i c zjadam w ca o´ ci. ty — zachrypia am za nim — przyjaciel mój dzisiaj umar . K ) To juz mnie nic kochasz? E ) Rób jak uwazasz. uwaga. „Strza do biegnacej sylwetki”. Nie dos ysza . No wiec jak? Zawsze to s once w p ynie. to do dzi´ masz s tam cudowny odlew moich pleców. to polecam ci przedtem cele numer cztery: trening. a urzedniczki maja. K — 28 — . ´ Swiety. . wyzywienie i ciekawa rozmowa – wszystko jak znalaz . c s c ´ ze jak Mna cisne o o sciane. to moze tez wystarczy´ i na druga. I to chyba dobra jaka´ . . kiedy Mnie panowie wprowadzali do celi. Jezeli bywasz na strzelnicy i pragniesz wzia´ udzia c w zawodach pt. Jechali´ my nied ugo. 2) Za´ wiadczenie o stanie zdrowia.Agnieszka Osiecka BIA A BLUZKA ´ — Ej. . Za dziesie´ minut by radiowóz. a w biurach ciep o. Wcale nie zamierzam tego czyta´ . E ) Za atwi´ do dziesiatego grudnia: c ´ 1) kartki na grudzien. . poniewaz. Musze ci powiedzie´ . bo tak sie napawaja jak w palarni opium. s jaka pyszna herbatka. A jezeli w torebkach. dla Mnie. ach. Odchodzi w pusta jame Królewskiej jak król. az ca e okienko zaparowane. K ) Jak my´ lisz? Moze Ja sie powinnam ubezpieczy´ ? A moze wystara´ sie o prace s c c w ubezpieczalni? Zima idzie. s ) Uwaga. Herbaty nigdzie nie ma.

. ze ma pusto w g owie i coraz mu sie gorzej robi o. ojciec by przed wojna kierownikiem szko y w Skarzysku. c albo w kazdym razie nie jego smarki. . Jeszcze jak by ma y w Zielonej Górze. no powiedz. . Smarkacz z tego ojca i smarkacz z syna. moze jest herbata. a tamto. przez ojca skrepowany. Sa rózne problemy. z ojcem koleja. — Mój je´ dzi w Pekaesie. Dziewczyna chetna. . ale zaraz. Ale Andrzej? Dla Andrzeja to w ogóle nie jest zadna sprawa. Patrz. W koncu po dywanie do ojca wszed i tez jak petent czy jak palant na palantowym miejscu usiad . kiedy wszyscy naoko o swoje usypiali? Kto Mi da koszyk do s c spania i mleko do picia? Kto Mnie z pu apki na szczury wyciagna . ze ty jeste´ swieta kobieta? Ze Ja nic nie s s ´ pamietam? No co´ ty: A kto ape przewiaza . spokojna. g owa rozpaczliwie szuka tematu. Nie przyzwyczajony syna na palantowym miejscu widzie´ . A ten ojciec s c c by jakim´ kim´ i mia w asne biuro. jak ty sie na Mnie pogniewasz. ze nie cham. Im d uzej czeka . Normalnie ojcu by gile utar . jak sie z obcymi lud´ mi rozmawia.Agnieszka Osiecka BIA A BLUZKA ) Piesku. Piekna i z miasta. ojciec dement. Poczu . i kurdupel. Paskudo? Oj. Pieeesiu. usmarka sie do pasa jak ma e dziecko. nieznajomo´ c rzeczy. ale ten ma y znalaz jako´ s s s droge i dojecha . a s z to. Syn. co? Ze ojca mia e´ ? Co z tego? Ja czterech ojców s s mia am. A ten jego ojciec. — Uwazaj. Paaatrz na s Mnie. ale z drugiej i petent. ma emu temat z g owy uciek i w koncu do ciekawej — 29 — . moze prawdopodobnie wzruszony. Ojcu tez by sie co´ z s goracego przyda o”. za drzwi nie wyrzuci a. ze´ ty w ogóle takiego misia w zyciu nie s widzia . przestraszy sie czego´ i mia che´ porozmawia´ z ojcem. próbuje ojca odwiaza´ . — A to zabawne. dopuka sie do drzwi. kto? Pozdrawiam cie z upalnej Alabamy i ca uje wszystkie twoje pier´ cionki i nietoperz s na pier´ cionkach. dochodzi tez c s´ skrepowanie. Czy ty my´ lisz. Naprzeciwko siedzi dziewczyna. . udaje. s c c Przyzwyczajony widzie´ petenta. s Elzunia ) Dzwoni Andrzej. A czekolady? A broszki? W zyciu! W zyciu nie widzia e´ . . o czym by tu. to juz wszystko bedzie ze Mna pogniewane. co ty taki wazny jeste´ . sam sie przy tym krwawiac i niszczac nowa sukienke? Kto Mnie obuzom do worka nie da ? Kto Mnie do ózka przyja i nózki Mi ogrza i oczy wyca owa ? Kto Mi drzazge z ucha wyja wielka jak bagnet? Kto. Zacza jaka´ taka gadke szmatke. Wszed po szerokich schodach. O czym by tu. przejdziemy sie do bufetu. z goraca szklanka. Nieblisko to by o. K ) Krystyno! Nie jest atwo by´ synem. . A on w bufecie: — Dokad jedziesz? — Do Skarzyska. ze Ja nie wiem. tym c ´ bardziej sie czu jak petent. tez sie jako´ gubi´ w tym zacza . powiedzmy. ze ma y przyszed . Czy ty sie na Mnie aby nie gniewasz? Gniewasz sie. Takie Mi misie dawali z kokardami. Tak by powiedzia . Bia a bluzka lezy na s stole. to jeszcze bardziej bebni´ i z góry kose spojrzenia rzuca´ . a gdy petent nudny – palcami po biurku bebni´ . Ejjj. tam przyje a go sekretarka. . a do dziewczyny: „Chod´ . Najpierw ojciec krepuje syna. ale kaza a czeka´ . a c c kiedy kurdupel. zeby´ przysz a do niego na Rózana. No a synek c c to z jednej strony synek. Jedzie. ze to nie jego ojciec albo nie jego sprawa. Pies. kiedy spad am z czwartego pietra? Kto s Mnie u´ pi´ nie pozwoli . Tak a tak. a potem nieraz syn czuje sie skrepowany z powodu ojca. Jako´ wiec sie temu ojcu s ´ palce same po stole rozbebni y. rece spocone. Paaatrz! Mój jeden przyjaciel mia taka historie z ojcem. prosi.

s c ze wszystkie guziki mia a z ty u. co ty taki wazny jeste´ ? Ze ci ojciec umar . Pojmuje. ale dla Andrzeja to by nie by c ´ ´ ´ zaden problem. to sie mozna nauczy´ od kolegi albo ci su er podpowie. A publiczno´ c wstaje s s´ z miejsc i wyje: „Brawo. bawi em sie pi ka. . teraz Mi to mówi. przez intryge polityczna!!. az wypatrzy jaki´ c s fakt. ze sie przejs mowa am? Wcale sie nie przejmowa am. ´ synu? Ha. a wieczorem Szekspira. . ze usiade ´ sobie ko o bia ej kobiety i opowiem panstwu historie mojego nieszcze´ liwego narodu. bravissimo. wszystko syropem polane. A potem: Wymiana my´ li. jaka to potworna robota! Twarz sie rozciaga od min jak guma. Normalnie wchodzi do gabinetu i mówi: tato. tenksiazedunski. Wiec zaraz o tym fakcie co´ sobie pomy´ la . Patrz na Mnie. Ejjj. Fakt. s s s Wymiana my´ li. On pada jak kloc albo wali sie jak wór karto i. . — I posadzi go sobie na kolanach. I znowu: my´ l. a twarzyczke mam czarna jak Murzyn. co? A Mnie to ma o ojców umar o? s Ma o? Wszyscy mi umarli. ´ — Czego sie przestraszy e´ ? — Chyba smierci. powinna´ sobie kupie szczotke s ´ z konskiego w osia”. i to wszystko przez kogo. Wszystko w porzadku. ale poczu em straszny strach. czy c c na przyk ad osobowo´ ci. ze Ja gestem szczyg em z twojej bios gra i? A moze to ty jeste´ szczyg em z Mojej biogra i? Coo? Paatrz na mnie. paatrz! Taki c s c zdolny jeste´ do wszystkiego. teraz kiedy p yne c c ´ juz setna rzeka. ma zenstwo z ma zami! Ma o ci jeszcze? s Ty ma zowino uszna. s wszystko szumi jednocze´ nie albo sa same fakty i nie ma zadnych my´ li. tenksiazezdunski i pacanowski. . i znowu my´ l. rozglada sie. Panu c c Bogu dziekowa´ . . co s´ c go mia am na dwóch narzeczonych przed Andrzejem. . Aktorstwo to ciezka harówka. ale mu sie sztuki poplata y i jak nie huknie: „Jestem król Herod. to pogderaj. Dawniej by o atwiej pas c trze´ niz teraz. wpad a mi pod tramwaj. a w oczy patrze´ nie umiesz. Gdera´ tez nie jest atwo. . W osiennice mam na ozy´ . c c c Spytaj. Ofelio. Artysta scen. ze rano gra jase ka. Fakt. . . pobieg em za nia. Powiedzmy. mozna odrózni´ fachowca s´ c od amatora. a juz na drugi dzien wspinacie sie po murze c pychy i ambicji? Dlaczego´ Mnie nie upilnowa . . moja malenka miss! Wró´ . tylko siada sobie gdzie´ w kacie. mogliby tej sztuki wcale nie oglada´ i tak by wiedzieli. Dzien dobry panstwu. nic mi sie nie sta o. mia em okropna historie. Panstwo pozwola. Ale teraz to nie jest takie proste. ze teraz kolej na niego. I cicho. my´ li ruszy y z kopyta. kogo chcesz. jestem Murzynem. ug az ska i obaj usneli spokojnie pod paprocia. taak? Pana Boga przeprasza´ . odwo a´ mi ca y c przewrót”!. Którego´ dnia zdrzemna sie na scenie po jase kach. . Taak. patrzy . s´ cicho!! Dla Andrzeja to jest zadna sprawa. . nie ma kaszlu. by z zawodu aktorem. a takze ma pia pamie´ . s Krakowiaczek jeden mia koników siedem. Aktor musi tak upa´ c. paatrz! Juz kiedy´ mia am taka lalke. albo wcale nie pada. Przynajmniej mi sie kwiaty nie zmarnowa y. . czy co´ w tym sensie. wró´ ”. powiadasz. Same miny. to tak jej g owe przekreci am. A dlaczego wy wszyscy najpierw mówicie – najpiek´ niej jest leze´ miedzy nogami dziewczyny. p yne w wianku z ma zy i spiewam sobie pitu pitu. jakby w ogóle nie mia ko´ ci: spontanicznie jak s´ s ´ jab ko od jab oni i kunsztownie jak zjawa w chinskim cyrku. tato. Ale s c dobrze upa´ c to jest sztuka! Po tym. ciezsza niz kopanie karto i. ´ Widzisz mój wianek z ma zy? W a´ nie. wró´ do c ´ mnie. jakiz ja g upi by em. s Jezeli nie mozesz. I znowu: fakt. Wymiana.Agnieszka Osiecka BIA A BLUZKA rozmowy ani do ciekawego zycia nie dosz o. Ale ma pia pamie´ to jest jeszcze g upstwo. My´ lisz. co sie nie chcia a na Mnie patrze´ . wszystko sie przemiesza o. a zaden Mnie na pogrzeb nie zaprosi . ze´ ty na mnie spojrze´ raczy ? No paatrz na Mnie. ze go kto´ d´ gna szpada i ze to jest s z trzecia scena czwartego aktu i nie ma zartów. jak kto pada na scenie. Poloniuszu? Teraz! Teraz przychodzi s do Mnie ten ananas i jeczy: „Ach. A pos s s tem drugi cz owiek i jeszcze jaki´ fakt. na lito´ c Boska. Chod´ no tu do mnie. A Andrzej? Dla Andrzeja to w ogóle nie jest sprawa. masz rzadsze w osy niz ja. siedemna´ cie lat mia am. Och. fakty rune y przed siebie. Jeden narzeczony. czemuz ja ciebie porzuci em. albo my´ li s s s — 30 — . Szed sobie cz owiek po ulicy. Ma piej pamieci. bo strasznie by niewyspany jeszs cze z sylwestra i obudzi y go dopiero te ryki rannych osi. ze on wszystko dobrze c ´ ´ zrobi. Do tego dochodzi odpowiedzialno´ c przed ca ym narodem. bo ufaja mu. — s ´ Smierci. tramwaj przejecha tuz tuz. Waga wszystko zwazy a. by kaszel. to jest dopiero artysta”! Bo go kochaja. . Najs c wazniejsza rzecz na scenie to jest umie´ sie dobrze przewróci´ . Tak samo jak gra´ i rwa´ . kiedy Mi mama s powiedzia a: „Starzejesz sie. przez co. To ten znajomy mia taka historie. bezduszna! My´ lisz. Murzynem by´ tez nie jest atwo. smierci?. paatrz. zegarki pogna y do s przodu.

ze powinni malarzom pracownie zabiera´ i podciaga´ pod pustostan. Stali´ my w oknie przytuleni i tulili´ my sie. Schowa am do torebki. Ukrywa sie. Dobrze sie czujesz? Dobrze. tak. Nawet jak kto´ przy sobie lusterko nosi. potem ksiadz. Nie chce sie w nic wdawa´ . nie wciagaj go w gitare. zeby ludzie nie umieli pisa´ . s Co tam. to on z tym nie ma zadnego problemu. bo marnie. Co tam! Otworzy am oczy! Przede mna sta a siwa czterdziestoletnia kobieta. W Poznaniu to Ja by am. Troche tak. albo c jak drugi cz owiek. zeby nie mogli dogoni´ szybko pedzacych faktów. dlaczego nie. Mija y goz dziny. wzie am tonic. czu am sie nie´ le. zeby sie trelami morelami osza amia´ . Jeszcze pet. to moze z przecinków utka´ arcydzie o w siedmiu aktach. Nie pociagne am ani yka. siebie wobec faktów. Potem wszed m ody z czarna broda i powiedzia — hej. ubrana w co´ jakby habit. Jedna moja znajoma mówi. I on powies s dzia — hej. to nie Andrzej. jak inni ludzie pija. Nie to. albo tak. jak mówi. Paatrz na mnie. W s ´ koncu o co chodzi? Zeby cz owiek wydawa czysty d´ wiek. to sie napij. Stale on te mieszkania zmienia. W rece – pince-nez. Skad on to mia ? Taka ma a ma pka jak sprzed tamtej wojny. Jestem „waga”? s Czy zyciowa amaga? Oj. to jednak nie. niz wiesz. Dla Andrzeja to by nie by zaden problem. ze im co´ kapnie. c s ´ to najwyzej kieszonkowe. Niz gdyby´ sie mia a zle czu´ . ze jest pozar w kurniku i wy´ cigi stylem dowolnym. I za lekko. stolas s ´ ´ rzowi pi e nareperuje. Juz? Juz. Babce – wnuczka pohu´ ta. a tu tymczasem fakt wielki jak pozar. ze on gdzie´ pójdzie. a ty przed faktem tym jak baran. ale ucza. co ty taki wazny jeste´ ? Ze masz sprawe do za atwienia? Kazdy ma. Przed z ymi ´ ´ lud´ mi. I dal. przed swinstwem. Wedrowny pet. nie z odkrecaj g owy. przed obuzami. Stara am sie rozp aszczy´ nos o szary. albo jak smier´ . Sprawa! Sprawa to jest jego kawa i awa. witaj. Zeglarska torba na ramie. widzisz? To sa moje zielone oczy. Moze troche za zimno. ot. a potem rano tak sie strasznie boje. szara. Pewno pokoje maluja. Ale co tam. Andrzej mu odpowiedzia — hej. patrzy am. Z gatunku tych co sie kreca ko o m odych s peda ów my´ lac. pisze tak. patrz. jak by am ma a. ze przyjde do Andrzeja zupe nie trze´ wa. a Ja wciaz nie pi am. co tam. Czasem to jest jedna i ta z sama sprawa. c Ejj. przed kobieta. spiewakowi nuty potrzyma. Przeprowadzka: prosze bardzo. Bo gdyby´ sie zle czu a. Andrzej jest beznadziejny w ózku w porównaniu z takim na przyk ad Urbaniakiem. zeby sie miec ´ ni o jak jazzowa orkiestra. moze kus pie jakie´ paczki. Nie to. Zamknec c am oczy i czuli am sie. U kogo on teraz mieszka? U malarza. patrz. Ale juz jak u kogo´ mieszka. c ´ ale paatrz. On nie taki. potem sekta „zen” z fajkami w zebach.Agnieszka Osiecka BIA A BLUZKA ciurkiem leca jedna po drugiej jak autobusy i na to wyglada. Wróci am do tej „Hawany”. Prosze bardzo. Nie. Ochedowszczyzna. Na swetrze by a ma a czerwona plamka. Matka ca a noc Mnie tuli a. lekarzowi swieczke a diab u ogarek. Podobno rentgen piersi kobiecej jest cudny jak sekacz. Jezeli kto´ ma troche s wyobra´ ni. tak sie boje. w zadne uk ady. Jedna matka s chytrze wla a sobie szklaneczke winiaku do herbaty. Odwagi wiecej. Kawa na awe. tylko sami c siebie nie moga dogoni´ . Gdzie oczy poniosa? Nie. szczotka do zebów jest. jak to sie patrzy! Jakby to pierwszy raz. Baumkuchen. Serce czuli o Mi s s s sie nieprzytomnie. albo zeby ku´ tyka o jak dziad na bezpanskich schodach. pet wedrownika. s Je´ li chodzi o Andrzeja. nie. Ten ma y Indianin nawet sie nie spostrzeg . Najpierw mia am taki pomys . nie. kupi am ´ cwiartke od portiera. papierosy sa. zelazna porcja. Odwaznik. Zdecydowanie za lekko. potem dziewczynka w ciazy. to jest tania rozrywka. Sztywna. zeby zdanie brzmia o jak traba anielska. Marnie. A moze to ja jestem beznadziejna? Tak zawsze sie na poczatku boje. bu awa w plecaku. potem — 31 — . mozesz je sobie wzia´ na zawsze. bo mia am goraczke. Lepiej. zeby´ s ´ s sie napi a. znam to mieszkanie na Rózanej. wystarczy czyste sumienie i troche wigoru. Co do s mnie. No bo s ´ c rzeczywi´ cie. Ja ci moge tak z z c przecinkami porobi´ . Przyda by sie jaki´ ciezarek. Z tego po´ piechu mase osób pisze pamietniki albo jakie´ s s s pó dzienniki. Nie za dobrze sie czu am. Wesz am i szcze´ cie. Hohenhaga. Patrzcie panstwo. szorstki sweter Andrzeja c pachnacy ekstra-mocnymi. Pomy´ la am – wstapie po drodze do „Hawany”. W razie pozaru. c s to tak troche tym kim´ przesiaka jak babka rumem. Siad am. Bujawy. o co chodzi. c a przecinków teraz ucza w szkole. Prazynka s krewetkowa. jakbym s z siedzia a na papierowym krze´ le. Potem weszli bardzo m odzi z ma ym dzieckiem. jak w teatrze. za ptaszkowato. — Hej — powiedzia a do Andrzeja. Przed czym? To zalezy. ze nie wróci. to juz chyba siódme jest.

widzisz? Przez ten sto ek! — Hej. Ty lubisz atwe. taak. Krany tak. Umkna Mi. . mam z z z c do´ c. w drogocennym welonie. bardzo mi o. zacinajacy sie lekko: g os ucznia przy tablicy. . bryzg. Chcesz fajke? Nie chce. Och. nieruchomy. szczotki. Przewine a sie ta siwa. Sta . Nagle cicho sie zrobi o jak w szkole. Pedzle. O nie. nie. Opar am sie o czerwony sto ek. Tam juz tylko malarz i Andrzej. Ba! s Przybieg am z wielkiej mi o´ ci. s´ ´ ´ Tylko tak! Brawo. . tylko s s ´ imieniny. Chcesz trawy? Szczeniaka chcesz od tego psa. . bedzie i gorace. Gruba w czerwonym. — c dak. B agam. ze jeden pan zaprosi mnie na o´ wiadczyny. M ód´ . . jezyk angielski znam jak w asna matke. Mnie-nie. Przypomnienie. Widocznie meble maluja. malarz hyc. Siedli na pod odze. Ugry´ Mnie. zy y. farba z krwia. Pociagne am z s ciagne am z aszki. zyletki jak z operetki. Sznury. Kiedym sie ockne a. z z c nie przypomnienie.Agnieszka Osiecka BIA A BLUZKA ch op ze wsi. . zagry´ Mnie. Nie zniose tego. pójd´ cie ludzie. Poc aszki. No nie! To juz jest bezczelno´ c. zyletki. Czy nie azienka? Sk adzik jaki´ . — Sta´ rawy „zen” poruszy sie w kacie: — Co to jest w koncu za emploi – balonik w „Bim-Bomie”. Jaki´ cz owiek mocno uderzy Mnie w twarz. Moze kijanki. to tylko rece. Bryzg. rece. bo strasznie piekace. Prawda. Kije. Przysz am. Wata. s ´ Zrobi mi plame. nie chce. Nie chce. Proc sze. panie malarz. to jest adapter”. bedzie pomys . . chcesz szczeniaka. Po katach brzecza y rózne tematy: m ody Hegel.. A co? A co? A moze Ja nie by am aktorka? Nie ´ aszki. Prosimy do srodeczka. Jeszcze chwila. ze to sie da przerobi´ ? Sznurki. Zydzi. jak boli. Rece ratuj. ´ — Dobry wieczór panstwu. witaj — odpowiedzia . Namys . monstrancja. Knu´ . Siwa w skowyt. Ksiadz sie rozsiad jak kobieta. A moze Ja chce dziecko mie´ ? A moze Ja jestem w s´ c ciazy? — Ty. Nie ma go. Prosze panstwa. s to juz mówi am. Dykty jakie´ . co jest. po wszystkich. to imieniny. B ysk. nie. A to azienka. Nie przypomnienie. Na poczatek zastanówmy sie nad kwestia: Czym by a Polska Mieszka Pierwszego na mapie politycznej Europy. jest taka sprawa. nie. Trzasne o ksiedza w plecy. Us ysza am g os Andrzeja. Bes dzie adniej. nie. A Andrzej odwrócony. Sznurry. . I juz czarno. Sekta „zen” roz ozy a sie ko o Mnie. a czemuz nie gra am Elektry w „Elektrze”? „Dlaczego nie chcesz? Boisz sie? Ja nie popchne am Orestesa”. . tylko tak. tutaj mamy taka ma a drukarenke. Swobód´ . to teraz sie wymiesza. skonczy´ z toba. . Rozwar am na o´ ciez. biednych napoimy. Krany. Chcesz herbaty? Nie chce. moze Ja chce dziecko mie´ . ale by am w´ ciek a. a s´ Andrzej odpowiada im wszystkim „hej” albo „hej – witaj”. Co wy wszyscy tacy. Pociagne am z wspomnimy na poczatek o teatrzykach studenckich? To one rozetli y zagiew. nie zastanawia e´ sie nad c s tym? — Kopne am sto ek. Lece. Musi by´ pomys . bryzgajac. no pu´ c Mnie! Pu´ ci Mnie przeklety sznur. wszystko po to. s P atno. Juz bez okulara. paatrz i opowiadaj wnukom. kochanie. Bec. s´ zemsta kosmosu. Czarno. Pomys i namys . . O nie! Tylko nie to. Kochani. taak. Rzuci am sie za Andrzejem do okna. Tak. paatrz. halo. co zawsze. . zeby sie od — 32 — . . a Ja. bo to by o atwe. Bryzg. z z ód´ . Pociagne am z aszki. Mam. Skonczy´ ze soba. prawie s ´ juz skonczone. a moze i weze. chcesz pos ucha´ . — parskna ironicznie. taktyka. hej. Ruszyli na mnie. sa. Niee? Nie ´ lubisz? A to dlaczego zawsze atwiejsze wybierasz? Sze´ cdziesiat dni dooko a swiata. Bryzga. Wata we bie. Ten sam tunel.” Zacze o schodzi´ sie ta atajstwo. a tu nie o´ wiadczyny. Chcesz ciastko? Nie chce. prosze. upu cupu we dwa kije. Ale jest: przypomnienie. . Zagry´ Mnie na smier´ . . nie sciany. Mnie-nie. ma o farby. Juz. jest i Holender. Nie chce. Nie. same c c sznurry z do u do górry. Ca kiem. potem wyp osz z psem i wszyscy powiedzieli — hej — albo — cze´ c. panowie. co kozio ki ka. P atki czarne. Czerwony w grubym. Bryzg. Pomys . klawi jeste´ cie. Ja tez. Pu´ c. bryzg. Krew z farba. rury. mieli´ cie. i siwa. O. Przylecia a ta siwa opiekowa´ sie. G os grubej: „Pani da spokój. paatrz. konspiracja: demonstracja. Jest. ale mozna przerobi´ na bimbrownie. cuda w s z tej budzie! G odnych nakarmimy. bryzg. W amali sie do Mnie? Czy wy amali Mnie? Nie. Mam i pomys . I modniej. Mieszku Pierwszy. Zyletki. jest panna Nika. Wiaderko farby czerwonej. O. Tylko tak. — Andrzej — powiedzia am — pobrudzi am sie. O Chryste. rozdar am sie na ca a ulice: „halo. Flesz. Dalej szarpie te weze. Rece mia am przytroczone do krzes a jak w amywacz. siedzia am w azience. s yszysz? ajajdak jak wszyscy. Nie gry´ s´ s´ s z ´ Mnie. c Rece wyswobód´ . kochanku mój. hej. Aha! Jak imieniny. chcesz adres. tak. po c c pokoju. Mnie-nie. .

. jestem w miare mozno´ ci obiezy´ wiatem. A Andrzej: „Bandaz. By a pani moze? — Jasne. Zeby chociaz przystojny. Oj. bia y bandazu. c z Mia em okazje to sprawdzi´ na w asne oczy. . kochana. A szczególnie Anglicy. A pani? c Czy zna pani moze Wielka Brytanie? — Wielka to nie. trzymajcie mnie! Farba z farba. pewno wyjade do ciep ych krajów. Wszystkie z te twoje zmije postanowi y Mnie zma powa´ w przysz ym karnawale – i uszy y sobie c z ote rzemyki i umy y nogi. . — Panowie opanowani? — Znacznie bardziej niz panie. g ówka boli. chyba ze Mnie bedziesz zmusza´ . rece. bandazu. Buty mi sie sni y. o o o. ach. K ) ´ Oj. ale niech pani we´ mie na przyk ad okrety.Agnieszka Osiecka BIA A BLUZKA ´ najtrudniejszego wymiga´ – zeby sie co dzien przy tej samej kobiecie nie budzi´ . Niewiasty. to mama Mi kupi a sanda ki. czuje sie jak po ban´ kach. Twój Kich ) 1) Twoje grudniowe kartki wydadza mi na podstawie druku L4. Nigdy wiecej nie bede pi a. . ysy. A ja: „Krew z farba. – Ja: c c ´ „O o o ogien”. ale fantazji nie. wbrew pozorom. ca a robota na nic. B ahaha. — A ja. . ogonie. gdy by em w Wielkiej Brytanii. Co on taki rozmowny jest? Och. . s z — Szczotki do zebów? — To nie. jak szalenie Amerykanie przypominaja Rosjan? — I odwrotnie. No to co sie pytasz. ale letnie. ale po co mi takie okazje ma mazje. bandaz”. — Musze przyzna´ . tego co pó´ niej namalowa dla Mnie obraz pt. Tak przebrana wybra am sie na Bal Przegladu i od razu by am najwazniejsza. ogon. W Centralnej Azji braknie ma mazji. takie waskie kajaczki na z otych rzemykach. Farba z farba. — Doprawdy? ´ — Prosze mi wierzy´ . c — Doprawdy? — Prosze mi wierzy´ . . Zanios o mnie az s s na druga pó kule. a oni: „Krew. c ´ gdybym akurat by a w Ameryce. — No w a´ nie. Bia y. „Zupa Nic”. Londyn Blondyn. zle sie dzieje starej Wojciechowej. bandaz”. . z — Juz bra am.15. doprawdy. 3) Doktor bedzie o 19. — Czy zauwazy a pani. ´ Smiech i chich. Nic krew z krwia. Uha ha. ten twój doktorek doprowadza mnie do sza u. ze pani jest bardzo cierpliwa pacjentka. Juz bardziej panowie. panie malarzu”. Czeka mnie daleka droga. Straszna to by a lipa. rozlecia y sie po pierwszym praniu. prosze pani. w chich! Przeciez to farba. Podobno okazja z przodu jest ysa. Piesku. . w ogonie nie trwa´ . a tu ga z makiem. . Tam i tu farba. Anglicy sa najbardziej opanowanymi lud´ mi na swiecie. czarne mam zycie w tym ka amarzu. Jak by am jeszcze w szkole. Na rekach farba i we wiadrze – farba. Tam i tu farba. bo na nastepny rok nie by o juz ani Przegladu. o o o. Do z otych panto i dobra am sobie z otego blondyna. Znasz to? Ja tez nie. za c c mlekiem nie sta´ . doprawdy. Albo burbona. Ani c opanowane. A wtedy ja w ryk. nie. ani karnawa u. 2) Józek ci zrobi czapke na drutach. U ha ha. a farba z farba. ale nie. — 33 — . . Wyrzuci am kajaki i chodzi am w samych z otych rzemykach owinietych dooko a kostki. wcale nie sa cierpliwe. Na przyk ad niech pani we´ mie to zami owanie do duzych rzeczy. .

dotad sie nie ozenic ´ em. poczyta´ stare krymina y. ze jest napis „szatnia bezp atna”. s´ Czekasz. ze bedac powiedzmy w srednim wieku. . jaka ona jest i co mówi a. Mój znajomy mia taka historie. . Przed pierwszym. Maz koniecznie chcia wzia´ zó te. Jako podatnik podatku wywrotowego. ze indyk po angielsku nazywa sie turek. ale on nie wiedzia . Zreszta musze przyzna´ . . . Kamerdyner: palto! Mam che´ przej´ c sie do biblioteki. a takze pewnych. ze jade z dzieckiem w góry autostopem. jeste´ jez. Dopiero przy deserach przesadzi o go w inne miejsce i wszyscy sie dopytywali. bo tam teraz choruja na zó te. Powiedzia am mu. ze jaka´ prywatna staruszka i nic sie do niej nie odzywa . szukam osoby zrównowazonej do zaprzyja´ nienia sie typu kobieta – kobieta. co jest dobre dla Marysi. . kotku. . — Ach. specy cznych zachowan. Pie´ stopni ponizej Celsjusza. s — Prosze mówi´ . spotykasz ja gruba c na schodach. Wymagam od kobiet pewnych specy cznych ´ cech. I tak dalej. czy nie uwaza. szatnia obowiazkowa”. . bo ty to wiesz. moze nawet wazniejsze niz dobór seksualny. ze cie nie zawiadomi am wcze´ niej.Agnieszka Osiecka BIA A BLUZKA ´ — Ciesze sie. ze to jest Agata Christie. Oczywi´ cie s Trep nic nie wie. . — Oryginalna my´ l. Dlaczego? W a´ nie przez brak wspólnych zainteresowan. Tak mi doradzi a matka dwóch bli´ niaczek. tak? — Tak. Z grubsza polega ona na tym. halo. Och. ze mamy wiele wspólnych zainteresowan. — Mam pro´ be. nedzna kreatura. a ona tylko go spys s ta a. Good bye. To jest dla dzieci bardzo zdrowe i rozwijajace. — Szalenie ciekawe. — Jak mam to rozumie´ ? Jako zachete? c — Kto wie. Przy twojej z s nieposkromionej zmys owo´ ci sprowadzisz mnie jeszcze na z a droge. — No to moze umówimy sie na kawke? Moze u mnie? Mam ca kiem przytulne gniazdko. tylko my´ la . — Raczej zdolno´ c przewidywania. s ´ — Prosze zauwazy´ . ze jestem wnuczka Hemingwaya z bocznej linii i przyjecha am do Polski adoptowa´ c dziecko. czekasz. a ona na ciebie z pyskiem: „Dokad to. niestety. s — Pech. stwierdzam to jako lekarz i jako mezczyzna. c — Pan mi pozyczy pie´ tysiecy! c Niestety. ale to wypad o s nagle po diable. . Stane y´ my pod s ´ omiankami w kopnym sniegu i zrobi y´ my sobie taki napis: „Amerykanki”. Chyba wie. tylko szczerze. Nic sie nie martw. ta Agata. c s´ c Co mnie zniecheca do czytelni publicznych to szatnia. a on odpowiada . Dziecko przebiera o nogami ze szczes ´ scia. ´ Pierwszy dzien by fan-tas-tyczny. ze to jest dziwne. sprawd´ . prosze pani. uderz w kamerc z ton. No wiec jest taki pomys . hm. A jednak mam che´ na Agate Christie. ale ja mu c — 34 — . bo posz a zje´ c zupe. Uwazam. Juz pierwszy z brzegu cichobiezny ford zabra nas jak swoje. skoro ma z w domu dwie takie same? Nie? No wiec. ze jestem pod wzgles´ c dem seksualnym strasznie wymagajacy. ale nigdy nie ma szatniarki. s Maj ) Bilety – koniecznie. Przepraszam. K ) Kochana zono modna. niejednokrotnie. ze wspólne zainteresowania sa szalenie wazne. ze posadzi o go c na przyjeciu ko o Agaty Christie. ze nic. . a kiedy zdecydujesz sie przemkna´ w ubraniu.

Szukam. c — 35 — . s Waszego jezyka nauczy a mnie piastunka. co to jest Kas dzielnia. B otko. ska y w grotach. ze tam jest taka kanapka i ze mozemy sie przespa´ . No to zobaczymy. a jego zona tez lalka zrobi a mu taki numer. do pisania. s s s ´ — Jak sie nazywasz — Marysia. c bo jestem samotna wdowa z dzieckiem i juz sama nie wiem. Sami Amerykanie. Ciemnawo. Potem powiedzia . — A. jak maja odre. Pokoik. chce. c Zreszta od zastrzyków mozna tez sie zarazi´ zó taczka. ale wszystko im Niemcy rozkradli. Szpital albo sleeping. ze jestem lalkarka. Ale co ty wiesz. co´ Mi sie pomyli o. . ale straci am. . ze przez pomy ke z zamiast Biblii wzie a ksiazke kucharska i dlatego ja znam wiele waszych ciekawych potraw. inny s zabór. a potem ludzie zaklaskali i poszli. srogi. inne obyczaje. P aca za hotel c ´ bajonskie sumy. ze tu w Kielcach jest jeden dobry cz owiek na swiecie.Agnieszka Osiecka BIA A BLUZKA to wybi am z g owy. jak w szkole. Wojsko w b ekitnych mundurach. Nie ma zartów. Idziemy. ze królika czo g przejecha c czy odwrotnie. . ze az nie warto powtarza´ . — Marysia. wszystko przez zemste. moge panu zrobi´ kurczaki w orzechach na pie´ dziesiat osób. Troche szpital. Jest pokoik: „Dyrektor”. to c znaczy rezyser – lalkarz. No tak. Co do mnie. Kaza nam wysia´ c w Kielcach. ksiezna z pochodzenia. bo ja szalenie Polske kocham. potem spiewy z szeleszczacej ta´ my. Okaza o sie. kasztanowe i prawie do pasa. Przepraszam. Od zó tego mozna sie zarazi´ zó taczka. jak sie nazywasz. W Kielcach by o fan-tas-tycznie. Oczy olbrzymie. Uwazam. No i bardzo dobrze. ´ Wychodze na korytarz. nawet c s s jarzebiak. Jest co´ a la kredens. rany boskie. a potem drugie drzwi w pokoiku. pe en zas chwyt. zapomnia am zamkna´ c drzwi! W drzwiach dyrektor. No wiesz. potwornie bogaci. ze nie ma sensu wyjezdza´ z Kielc. c c Dziecko wciaz przebiera o nogami ze szcze´ cia. to jest dobre dla dzieci. to jade do Zakopas nego spotka´ sie z przyjació mi. bia e jak s s dla pazia. Marysia. mkna po szynach niebieskie tramwaje. Powiedzia . niech pan jedzie z nami. Tak ze s´ ksiezna uciek a z pozogi unoszac tylko Biblie. Dyrektor strasznie sie do dziecka zapali . W s kazdym razie zdecydowali´ my sie na polskie dziecko. Strach. a c scena. a w osy. Bardzo prosze. Oszala a´ chyba. a na lodówke jest zapisany na luty. Miaz´ am. chce. jezeli kto´ c s s nie jest szczepiony. tego sie spodziewa am! Tekturowy zajac. palce zaci´ niete na torebce malinowych cukierków. Maz mój szczepi´ sie nie chcia . Zreszta to Jim tak mówi. i oto szukam czego´ do s c s pisania. serdecznie zapraszamy. Drzwi. Nie by zachwycony. to znaczy pan. Dziecko wciaz przebiera nogami ze szcze´ cia. jak mówie. A to dobrze. c Ciemnawo. Jakie´ Baby Jagi na yzwach. — Jestem lalkarka — us ysza am. Teatrzyk dla dzieci „Wojtu´ ”. paniczka lekka. „Wojtu´ ”. Dam panu na gwiazdke amerykanke. groty w ska ach. Cholera. Ach. c — A to ch opiec czy dziewczynka? — Dziewczynka. kurtyna. dla dziecka z sokiem. no i. oczywi´ cie. co sie da zrobi´ . jak sie obróci´ . i w a´ nie chcia am kartke panu zostawi´ . drzwi. s´ Phantastico! Pó dnia lata y´ my jak opetane po Kadzielni. . . bo potwornie sie boi zastrzyków. Ma e swiate ko. bo co´ strasznie zas s cze o hucze´ . Nie. Od pó roku nie moge znale´ c zadnej roboty. Swiat o myk myk. s ´ hormonki. c ´ Dopiero mi kolezanki powiedzia y. dziewczynka. Ja musze na chwile. a lalki. I invite you. Góra w mie´ cie. Wypili´ my ten jarzebiak na winiaku i polecia am po dziecko. czy chce obejrze´ lalki. Przyjes y´ my po ma ym piwie. Potem s juz nielekka. jak ty wciaz siedzisz s w lustrze. ale teraz przez te grupy operacyjne to trzeba zupe nie s inaczej szuka´ . ludziki. cudowne w osy. Dopiero gdzie´ w jakiej´ skrzyni z ma pami wymaca am szk o. Zdaje sie. Nagle. c ´ Mia jeszcze drugie pó litra w jakiej´ trumnie po spiacej królewnie. Zakocha sie we mnie kierownik zdje´ . ale mi e. Pó´ niej sie okaza o. . ze amerykanke juz ma. Nie wiesz. zaczyna sie Galicja. czy chce obejrze´ scene. chce. a dla dziecka s paczki z bufetu. nawet zegarki i ca o´ c. Nuda. Co´ dla Mnie. nie dam rady. ale za to kolejka linowa przywozi wprost do sypialni. No to zobaczymy. Jej rodzina mia a majatek na Podolu. bo c ja osobi´ cie w zarazki w ogóle nie wierze.

przez które wysy a sztylety. Wsias damy. . o ma o w przepa´ c nie spadli´ my.. . Zerkamy na siebie z dzieckiem. ble i wciaz c s z apami. . Mama po swoje materia y z tamta pania do Paryza je´ dzi a. to jest dziewczynka. hola. to po drodze. Jakie karze ki? No wiesz. dziewczynka. nie´ mieszna. Dziecko ryczy wniebog osy. Wiatr. Ale w ogóle. Wiesz. A Ja – co ty. na Mnie zerka. i plót . . . Ale przed wojna. ch op tez ciekawy. . i o Jezu. Wichura. Idziemy. psiako´ c. wiesz. Dla liliputa buty uszy´ to jest wielka sztuka. krawcowa to by a wielka pani. Jak w pa acu. . i by a od ´ ´ ´ tego m odsza. wleczemy sie. prawie ze w biegu na mróz c ´ wygna . tfu. amaranty. g upstwo. . nie dzik. Nie bron jej. Ale stop. won mi z wozu!” Nie chcia nic s ucha´ . Nagle co to – dzik. . Nic nie jedzie. K ) Hej. Smarujemy sie. liliputy. Latem po wsiach kareta je´ dzi a i kuz powa a od ludzi karze ki. wjezdzamy w ´ trabe sniezna. ale zeby by miekki. Ja wiem. zona dyrektora. . to wiesz. w góry. Ma a obudzi a sie sciskajac te torebke z cukierkami. by am. Ma om przez was zycia nie z postrada . A mama moja kostiumy szy a. mi y bracie. az nami w obie strony trzepne o. na moja zgube. . I ciemno sie robi.Agnieszka Osiecka BIA A BLUZKA Potem. z — A po co? — Buzie sobie wysmarujemy. Strasznie sie z nim naszarpa am. ale na razie w porzadku. zacza sie jako´ jaka´ i przytula´ . c — 36 — . s´ s Mazid o! Mazid o na twarzy. ze nigdzie nie pójdzie i ze on jest nasze ma e baby. lzej nam i wnet sie ciezarowy nawina . . co do dziecka. drugi. Marysiu. Broniu. . przez szose przelatuja. Przerazi sie i z przerazenia zawy . bom tam by a. troche pu´ ci o s´ s i zrobi a sie jej taka ma a plamka. b aznujemy. . mazid o czarne z pyska nie zdjete! A ch op: „Tfu. . B a´ nice. . Zadzwon do niego. Tamta matka. — Wiesz co. Spra am to pod zlewem. A on – no w a´ nie. ble. s Nieprawda. ze Ja go teraz kocham mniej. . Bron Boze. a ostatecznie nawet te lalki to tez jest sztuka. wygwizdów jaki´ . Ale to jest szczygie ! Mówie ci. Dokad jedziecie? ´ Byle dalej. slisko. Traba sniezna. Twoja zacna bona i non-bona E ) ´ Dzwoni pan P. Ty pewnie my´ lisz. przed wojna tysiac pie´ set z otych to by o c c nie tak jak teraz. to widzisz. Co´ dziecku opowiadam. i nie tyle do Mnie. jak jest przyjemnie. . Won. Marysia i Marysia. to by a wielka dama. Ta matka Józefa krad a mi lignine i k ad a sobie do majtek. Wiec ciezarówa. . A materia y. Bez sensu. i to by o po-twor-ne. wiatr wzdyma zagle. no co ty. pani Jola czeka na cie. I uwazam. by o inaczej niz teraz. To dobrze. to szczygie . Niesamowicie. Jak sie nazywasz? Marysia. Kupa koksu i s gura. Ch op cham. I tyle. Przed wojna jeden liliput kosztowa tysiac pie´ set z otych. — A co to sa bolszewicy? G upstwo. i zeby go pog aska´ . i co´ ple´ c jak ma e s c c s s´ dziecko. Krawcowa. cekiny. Moja mama przed wojna w cyrku pracowa a. ple. a potem powiedzia . jakby mia a okres. Kriss. zeby nas bolszewicy nie zgwa cili. . Zwiedzi a groty. . . Az mu kierownica obróci o. Ale przed wojna w cyrku. We´ my sobie po kawa ku wegla. . a moze zbik. wilcy wyja. w góry. straszne szpile laserowe prosto w serce. . By am. zdziry przeklete. baje: s s — Wiesz. jeden. . straszny tu wygwizdów. Szosa. miód i wino pi am. Ciemno. ple. Wiem. . tak ze sie w a´ ciwie wyspa y´ my i mia y´ my zaraz bufet na s s s ´ ´ sniadanie. . to on zaraz u´ nie. I po ozy sie ko o nas. dwie ciasne szparki. . ze dzwoni do tamtego pensjonatu. jubilerska robota. Dzik. Och.D. Ale wiesz. ze z pozytkiem dla dziecka! S uchaj. Nie bron jej. Ciemno. Alez sie przerazi . A strach ma ma e oczy. no w a´ nie. Obie do szoferki wzia . ale w s s ´ koncu sie obrazi i poszed . z otog owie. Olbrzymia landara jaka´ . z Ta pani.

— A duzo razy tak mozna próbowa´ ? c ´ — Bardzo. Odkupi ja z cyrku po ogromnej cenie. rozbierzcie sie. Bardzo szara ona. Bardzo duzo. bo mu s ojca i matke spekulanci zamordowali. p aka´ l spiec c c ´ wa´ . ze s — 37 — . p aczmy. ze´ nie mia a pi ki. albo cesarzowa Indii. Prosi am tylko. A moze juz jej sie znudzi o ta babka by´ ? Ta babka – dziewica. gdzie sie zmar ego sam na sam ´ ´ z czterema scianami nie zostawia. zaraz konia zaprzag i pojecha . lato. Krysiu. co robi´ . w czarnych panto ach i cicha i jakby na to ca e zycie za dobra. ze s by a z niej kiedy´ piekna kobieta. Ot. na stole lezy. . By´ . d uga. Nawet nie wiadomo. Jedne pie´ ni uk ada am Ja. inne dziecko. pos uchajcie mojej historii. tak samo po tej stronie. . troche nudzi y´ my sie. W nocy marznie. Mi a moja. nawet podejrzewam. Jeden pan. rze´ nik z Krakowa. po trumne do S omnik pojedzie. w starej chatce. poprzysieg a wierno´ c ch opcu. Otwiera y´ my skrzynie i s c s szafy. która kocha jak siebie samego. jak po tamtej. . czy jak wilk samotny zgina . wyglada wtedy jak królowa w katedrze. Najpierw Marysia troche sie babki ba a. czy od pioruna. spiewa y´ my. ´ . Trzy dni i trzy noce mine y jak sen. c No bo s uchaj.Agnieszka Osiecka BIA A BLUZKA A wiesz. No. Czego tu sie ba´ . a do tamtego jeszcze niegotowa. cz owiek w chatce. No wiec c c c propozycja jest taka: on. nareszcie. c c ´ Dok ada y´ my. babke staruszke. Ludzie pamietaja. A gdzie ona? A w drugim pokoju. Jedna mia istote na swiecie. Troche spa y´ my. czy w partyzantce. zadzwon do D. dziecko. a dla dziecka co´ do jedzenia i jakie´ owoce. ale co z tego. to chyba sam Pan Bóg mi was zsy a. Co to za s s podróz! Widzisz. a gospodarz p acze i nie wie. chatka. s s p aczmy. Siedzi przy piecu i p acze. ko´ nik i krówka. I w nocy do cyrku uciek a. zima. ozeni sie z nia i posadzi za kasa. gospodarz. jak to w s s s ´ ´ swieta. Ledwo´ my c s s s przysta y. c K ) Kochana Siostro. Rozne tam by y stroiki. Dusza sie wciaz odradza jak snieg. Ja tez nie wiem wszystkiego. co do s s´ lasu poszed . . On mówi. . Przeciez pewnie: kazdy by tak chcia . Kiedy nam sie skonczy gasiorek z nalewka. Jezeli juz nie da . Och. — A czy bede mog a zabra´ swój rower? c Bóg raczy wiedzie´ . raj del nów zamiast wytwórni c parasoli. Kriss. p aka y´ my. zjad y´ my te wi´ nie z dna. a tak go zaraz pokochasz. To jest jak prze´ kreci´ kana w telewizji. I swiece pali´ . ze´ nie mia a gwiazdki”. zas uchana w morski spiew albo osio kiem. . jak to. wiesz co? Tylko p aka a. Moze ona juz c ´ muszelka jest. zeby Mi co´ do picia na s nerwy zostawi . zeby do pieca do ozy´ . pos uchaj i ty. Ba. Dopiero teraz od dwóch dni na stole lezy. przykrywamy ja ko dra. strasznie sie z w liliputce zakocha . pstryk. Swiate ko. wazne. a rece ma jak ze srebra. a potem zacze y´ my sie bawi´ w rózne zabawy. do swoich. jak my´ my go pokocha y. i komody i przebiera y´ my sie. i duchy odpedza´ . Jak to. i masz juz inny swiat. czego? W c zyciu rózne rzeczy sie zdarzaja. ´ B agam cie. Nie przysta aby´ ? Na pewno by´ przysta a. ze´ nie mia a meza. Oni pochodza z takich stron. codzienna harówka. — I ja tez tak bede mog a? — No jasne. Krysiu. na haftowanej poduszce. a my z babka zostaniemy i p aka´ bedziemy. A ona. Ano tak to. dziewczyny. ze da zna´ na milicje. siadajcie. czarne s s jak granaty. Zy a w czysto´ ci jak polny kwiatek i umar a dziewica. co to za podróz? Twój Marco Polo ) Elu. oni sie zenia tylko miedzy soba. ale radosny: — Sam Pan Bóg. s s s s „P aczmy nad toba dziewica. Wychowa sie sam. P. P aczki przy nim by´ musza. p aczmy. a brat do Ameryki wyjecha . Na nasz widok zrywa sie i na powrót w szloch. Odtad babka zawsze w czarnych sukniach.

Och. Znam s s ja ten twój gu´ cik. pan Henio. mówi. dlaczego ubierasz sie w te jakie´ bluzeczki od siatkówki? s s Ty. A tak. zeby wycofa oskarzenie prywatne. O Chryste. ze dostane pietna´ cie lat s za uprowadzenie dziecka. bedzie musia c abdykowa´ . ze dziecko jest w szoku. wariatke wioza”. Marysia upie a Mi go na g owie jak welon. jak amen w pacierzu. Czerwony ´ ´ welon furkota za mna bez sensu. Uwazaj. To jest pewne. widocznie wpu´ ci konce w wode. co do ciebie c mówia. Och. A przede wszystkim. Nie k am. Wiesz. ty. bo tykali Mnie wszyscy! I siebie tykali:„Ty. cudnie. Wybieg am przed dom. az w koncu odfruna i poleg bezpansko pod lasem. bardzo chetnie. amance. Andrzej by u tego cz owieka. tak! Mówia. Akurat by am w welonie. alez musia o to wyglada´ ! Sniezne po acie. Chodzi o to. s — 38 — . gardzi Mna i podrzuci Mnie jak podrzutka. Pamietasz. Wiesz. Skup sie i mów prawde. która powinna´ nosi´ futro z pawia.M. c Wieczorem przyszli znowu i powiedzieli. c Okrezna 5/8. ale ty go bronisz. zastepuje Mi mamke. bom my´ la a. Ale do tego tiulu to´ my sie obie z dzieckiem zapac s li y. Jeszcze nikt dla mnie c nie abdykowa . Powiedz. ale on jest absolutnie zdecydowany. s Alez musieli´ my wyglada´ . K ) Kriss. Na razie nie chce o niczym s ysze´ . No wiec jest tak: mój klawisz. Nie. ze to gospodarz. kochanie. dwa razy dzwoni´ . ty by´ sobie zaraz z tego sukienke uszy a. Twój oddany numer 12/13 ) Mów im prawde. skup sie. z ) Kochanie. gdy us ysza am na podwórzu szczek motocykla. bo ty jeste´ s ´ ´ przyzwyczajona. pytali Mnie o A. tylko jeszcze nie maja zw ok.Agnieszka Osiecka BIA A BLUZKA wegierskie. Sejdzio i jej bobry. A bardzo chetnie. piatke za piatke i dozywocie za ciebie. ze w tym miejscu jest jeziorko czernia´ kowskie. On jest dla Mnie bardzo niedobry. Czuje sie jak wór fasoli. ze ciebie zamordowa am. patrz. Czy go znam i tak dalej. ale to juz byli oni po Mnie. Tak czy inaczej ca uje twoje loki i zw oki. cz owiek anielskiej dobroci. miedzy s c c ´ po aciami ludzkie chudoby i my z sierzantem ciasno objeci na niebotycznym motorze. Wyglada am jak panna m oda. Przebierance. czy moge poda´ adres. a zdaje sie. zawsze Mi tak robi . nosisz na grzbiecie jakie´ achy. ze chcia am kiedy´ Andrzejowi podarowa´ mój skalp? Ale s c on jest Grey Owl. Którego´ dnia znalaz am taki czerwony tiul jak na s ranki. ozeni sie ze mna zaraz po wyroku. ze to o to chodzi. oszczedzajac Mi wstydu na komendzie. Henryk mówi. trzecie pietro. Ale dlaczego czerwony? Moze kto´ przedobrzy z farba. Panna m oda w czerwonym welonie. w oze ci go do paczki razem ze skalpem. jak s c s ci spali am w piecu taka ohydna nylonowa spódnice w kwiaty? Ale´ ty mia a mine! s ´ Jeszcze Mi sie teraz smia´ chce. Powiedzia am trudno. Jak bede mia a na znaczki. Przyzwyczajona do pogardy. Zeby sie ze mna ozeni´ . Szara Sowa. Ella Mistella PS Znale´ li twoje listy. Hi hi. K ) K.

Przyznaj sie. zeby ci dali doj´ c do s owa. to ty sie przestaniesz trzyma´ tej boi i podryfujesz w dowolnym kierunku. wiesz! Adieu Fruziu. albo „nie bedziesz juz wiecej pi ”. czy im sie nie zdarzy o c c stana´ przed lustrem i powiedzie´ na ca y g os: „No to doigra e´ sie. ze ten drugi on. to przydu´ go i spytaj. Uwazaj. czy nigdy im sie nie zdarzy o zapisa´ na kartce albo w notesie „i´ c do c s´ krawca”. albo „przyzna´ sie”. A ´ kiedy juz ten jeden jedyny powie w koncu. zebym nie c by a taka bezczelna. ze tez tak mia . moze co´ da sie zrobi´ . s´ K ) Nie dali. A kiedy juz ten jeden jedyny odpowie ci. A stamtad mozna. albo „wiem. to ty wtedy we´ ich wszystkich w gar´ c i wyznaj. albo „odda´ pieniadze”. E ) Ratuj sie. co s c mówisz. na lito´ c Boska. Twoje lustro zrodzi o lustrzaka: Mnie! A moze twoja samotno´ c wy oni a lustrzaka? A moze lustrzak sam siebie wys´ oni ? Moze z czasem sta sie twoim jedynym kolega i kolezanka? Wyrocznia? Deska ratunku? Boja morska? Rozumiesz? Boja tez. ty o´ le”. bron sie. ze wcale nie jest ze Mna tak zle. Nagminnie i notorycznie. walcz. albo c c s s „jak ty wygladasz”. walcz. kotku. czy bardzo jest zle ze Mna? ´ ´ Twoja Chandra Unynska ) Droga E! Dziewczynka powoli przychodzi do siebie. odezwa sie nagle i powiedzia „uwazaj na siebie”. ze pisa a´ te listy sama do siebie. I zeby mama Mi czyta a „Chate wuja Toma”. Napi abym sie kompotu z gruszek. czy s mu sie nigdy nie zdarzy o. Znasz? Twoja dozgonna E ) ´ Elzbieta. za ózmy. Powiedzieli. kiedy´ mu sie to s przytra o. Ale mów dalej: jezeli to jest niedozwolone. Powiedz im. Albo c – powiedz – podryfujesz we wskazanym kierunku. z s´ s zdarza sie to nagminnie. Na razie spiewam c sobie: „Przylecia do mnie na kraty przecudny go ab skrzydlaty”. zeby ci dali doj´ c do s owa. Ten g ówny jest po Mojej stronie ´ i mówi. ze umre”. zeby cie wys us´ chali. Och. nie zapomnij. Spytaj. Spytaj ich o to wszystko. Powiedz. ze nie jeste´ wariatka.Agnieszka Osiecka BIA A BLUZKA Moze zreszta pojecha kupi´ meble do dziecinnego pokoju. bo Mi pokaza. Powiedz. ze jak tylko znajda twoje zw oki. ten z lustra. tobie w a´ nie. ratuj sie! Krystyna ) — 39 — . ja nie istnieje. a najbardziej chcia´ abym mie´ angine. s´ s s Spytaj ich. ze powiedzmy. albo „kanalia z ciebie”. ze tobie. to zamkna mnie do wariatowa. Przez nich wskazanym kierunku! Tak im powiedz. Powiedz im prawde: ze Krystyna nie istnieje. K ) Droga kolezanko z Warszawy! Henryk mówi. powiedz.

Przeciez wiesz. we´ sie s z w gar´ c. Ani ja do ciebie. K ) K! Alez ty jeste´ uparta. E ) To by a´ ty. Ty nie przegladasz sie we Mnie. Nie wolno. Ostatecznie co moze mi grozi´ za zabicie lustrzaka. Boje sie. wole. Dlaczego mnie tak strasznie meczycie? Dlaczego chcesz znikna´ ? c Twoja Marmolada W Proszku ) Wszystko idzie ku lepszemu. bo Mi sie co´ robi na lewej rece. ze s z poza toba nikt Mnie nie kocha. moze bede s s ´ swieta. nie szanuje. góra z s´ c rok! Rok nie wyrok. ze cie sta´ na taka ptaszeca tkliwo´ c. tylko ze oni maja czarno na bia ym. K ) — 40 — . Niech zrobia wizje lokalna. To nie by am ja. ze widywano ciebie na schodach. Inne s c s´ lustrzaki w zasadzie milcza. nie lubi. Nie chce tej piatki od Andrzeja. juz. Nie bad´ wstretna. s´ ) Kriss! To ty we´ sie w gar´ c. zeby król Henryk wyja z ksiazeczki. Przeciez to Ja przegladam sie w tobie. Przy´ lij mi bandaz. zeby´ Mi zrobi a budyn. ze to ty. Wzie am adwokata. I nie rób tego. E ) Bzdura. Och. nie radze ci. nie dba. tylko w bia ej bluzce. to by a´ ty. Nie wiedzia am. tak bym chcia a. ´ Kriss. dobra. B agam cie.Agnieszka Osiecka BIA A BLUZKA Dobra. Co to znaczy „boje sie”? To jest poza rola. s K ) Oni mówia. Tylko nie pisz do Mnie. E ) E! Nie dajesz sobie rady.

Agnieszka Osiecka BIA A BLUZKA Hej. zegnaj. . koncze z toba jednym pociagnieciem pióra. Uch. pojedynko. kiedy ci o szóstej rano zgrzyt klucza mówi „jeste´ wolna”? Jeste´ wolna. . witaj. jak wyjde s na wolno´ c. Przed wyj´ ciem mam co? Podpisa´ karte zdrowia? Jaa? Ze niby co? Ze nigdy nie bede s c wysy a´ tych kartek? Nawet pustych? A bardzo prosze. a czarna szeroka brama jak jama sie otwiera. Och. . Ale co to? Ach tak. porucznik Colombo wraca od drzwi. s´ jezeli ) E! ´ 1) Pamietaj o kartkach na styczen. tylko ze. ty. upiore sobie tamta bia a bluzke. Nogi nie rozchodzone. Witaj. bardzo prosze. nie znale´ li twoich zw ok i otworzyli Mi brame na wielki przeciag z ´ swiata. polihymnio. . Waska z ota furtka zamyka sie za Mna. s s witaj. K — 41 — . c Naprawde. Wiesz. . Jak wyjde na wolno´ c. nic nie szkodzi. Zegnaj. Zegnaj. panie doktorze. Kristesso. . polityko. tylko s s ´ tyle. ge´ przesz a mi po grobie. Pac. ale sie rozchodza. Ale trudno! Sama chcia a´ . ty. poligamio. Elzuniu. kuratorku! Masz racje. naszykuje s´ sobie czysta bia a bluzke. Bys a´ keksem. Nic ci Mnie nie zal? Czyz nie jest ta chwila zbyt szara i zbyt mysia. My tez znamy te metody. jeste´ kleksem.

noce sa zawsze za zimne. tak. ´ Bo na koncowych przystankach ranek ma szary smak.Agnieszka Osiecka BIA A BLUZKA Pos owie liryczne Tramwajowi ludzie Tramwajowi ludzie sa bardziej zmeczeni znudzeni niz ludzie z liliowych lotnisk. . matki. kto´ czeka. gdzie szumi z daleka rzeka. z tramwajowi ludzie tak ma o szaleni – dzieci. tak. . . Sa petle piekniejsze niz inne. spó´ nieni – z d´ wigaja sp owia e siatki. ojcowie. a zy za gorace. . ´ Bo na koncowych przystankach ranek ma szary smak. s — 42 — . tak. tramwajowi ludzie podobni do cieni. Tramwajowi ludzie – ci niewyspani. Sa tez petle. . Tam zajezdza tramwaj nadziei niewinnej i na ten tramwaj. . tak. a zy za gorace. . . . noce sa zawsze za zimne. . tylko ze bardziej samotni.

ten mezczyzna udreczony. których troche zal. Kraków 1988 Copyright by: Wydawnictwo Literackie. Ta koleda z pretensjami chce Ci.pl/osiecka/ . ´ Usunieto dodane dla strony WWW sródtytu y oraz poprawiono dostrzezone b edy. Kraków 1988 — 43 — . bo ja dreczy ciemna trwoga. . s To zabawki Pana Boga. Ta koleda z pretensjami chce Ci. Tekst pochodzi ze strony http://free. To zabawki Pana Boga. co hartowa stal. . bo tez Ty sie bawisz nami jak niegrzeczny ch opiec Ten podrózny. Copyright by: Agnieszka Osiecka. Panie.Agnieszka Osiecka BIA A BLUZKA Zabawki Pana Boga Ta dziewczyna. których troche zal. . ze sukienka nazbyt droga. . ta tancerka. to zabawki Pana Boga. bo tez Ty sie bawisz nami jak niegrzeczny ch opiec ´ Ta kobieta. c To zabawki Pana Boga. dopiec. co tak p acze. dopiec. to zabawki Pana Boga. to zabawki Pana Boga. Panie. która nie spi.art. . których jednak zal. . . . ze sie nagle gmatwa droga. . . ´ cho´ sie skonczy bal. ten wodzirej. Wykorzystano tekst „Bia ej bluzki” wydany przez Wydawnictwo Literackie w Krakowie. co wciaz skacze. . która dusi mu´ linowy szal. co spostrzega. .

You're Reading a Free Preview

Pobierz
scribd
/*********** DO NOT ALTER ANYTHING BELOW THIS LINE ! ************/ var s_code=s.t();if(s_code)document.write(s_code)//-->