P. 1
Mikołaj - Notowicz Nieznane dzieje Jezusa Chrystusa

Mikołaj - Notowicz Nieznane dzieje Jezusa Chrystusa

|Views: 1,145|Likes:
Wydawca: Pawel Rok

More info:

Published by: Pawel Rok on Apr 24, 2011
Prawo autorskie:Attribution Non-commercial

Availability:

Read on Scribd mobile: iPhone, iPad and Android.
download as PDF, TXT or read online from Scribd
See more
See less

08/26/2012

pdf

text

original

Mikolaj NOTOWICZ, Mikolaj, ROERICH, Swami ABHEDANANDA

Nieznane zycie Jezusa

:.

--------------------------------------- --~---"

Przetlumaczyl z angielskiego:

Jerzy M. Latak

Projekt okladki Beata Barszczewska- Wajda

cz~sc I

MIKOLAJ NOTOWICZ

© Copyright by "Wydawnictwo AQUARIUS" , Zakopane 1993

NIEZNANE ZYCIE JEZUSA CHRYSTUSA

ISBN 83-901065-5-8

Drukarnia Kolejowa w Krakowie zam. 1640/93

Tytul oryginalu "The Unknown Life of Jesus Christ"

GRUPA TUBYLC6W

GOMPA THIKSEY - LADAKH

Do Wydawcy

Szanowny Panie.

Z duzym zadowoleniem przyjalem wiadomosc, ze zdecydowal sie Pan na wydanie mojej pracy "Nieznane Zycie Jezusa Chrystusa" w jezyku angielskim. Na poczatku zeszlego roku wydalismy juz te ksiazke w jezyku francuskim.

To tlumaczenie nie jest doslownym przekladem z francuskiego.

Pierwsze opracowanie w zwiazku ze zblizajacym sie terminem wydania przygotowywane bylo z duzym pospiechem, Mialem zaledwie piec dni na napisanie wstepu, wprowadzenia i koricowego podsumowania, a zaledwie kilka godzin na sprawdzenie.

Bylo to przyczyna przeoczenia pewnej ilosci bledow tak w skladzie jak i w druku. Dalo to oczywiscie sposobnosc pewnym ludziom do wytkniecia mi niedopatrzeri, za co przy tej okazji bardzo dziekuje. Zawsze z zadowoleniem przyjmowac bede sluszne uwagi, i powiem tez, ze wiedza W schodu, ktora posiadlem, nie odurzyla mnie do tego stopnia, zebym nie zdawal sobie sprawy, ze zawsze jeszcze moge sie czegos nauczyc.

Totez angielskie wydanie tej ksiazki bedzie pierwszym, ktore zostalo starannie poprawione po wykorzystaniu tej gruntownej krytyki, jaka w spokoju na siebie przyjalem.

Angielskiemu czytelnikowi przedkladam ksiazke oczyszczona z bledow i drobnych niescislosci. Dotyczy to rowniez chiriskiego

7

Cesarza, ktorego blednie przeze mnie okreslona dynastia jest juz teraz podana wlasciwie.

Jest moim celem i pragnieniem, zeby angielscy czytelnicy, ktorych przenikliwa inteligencja jest znana i ktorzy czujnie sledza nowe informacje, w szczegolnosci jezeli dotyczy to tematow religijnych, mie1i mozliwosc ocenic te ksiazke pod katem jej tresci, a nie ewentualnych drobnych uchybieri w gramatyce czy topografii. Chcialbym, zeby czytelnicy po przeczytaniu tej ksiazki nabrali przekonania, ze wszystko, co w niej przekazalem, jest calkowicie w dobrej wierze.

Jestem tez przekonany, ze znajda sie krytycy, ktorzy beda podwazac po dane fakty. Chociaz generalnie ksiazka "Nieznane Zycie Jezusa Chrystusa" zostala przychylnie przyjeta przez znanych i nieznanych mi przyjaciol, jednak jest ona zawziecie atakowana przez fanatykow, ktorym wydaje sie, ze celowo wprowadzam teologiczna kontrowersje, aby wywolac wokol tej ksiazki atmosfere pewnego niedowierzania. Tymczasem jedynym moim celem jest dodanie jeszcze jednej cegielki do gmachu nowoczesnej nauki.

Wszystko co moglo podwazyc autentycznosc moich dokumentow zostalo juz przedstawione, lecz atak byl skierowany nie na meritum sprawy, a gl6wnie na autora ksiazki, kwestionujac jego honor jako pisarza. Watpliwe jednak, aby takie uwagi mialy zmienic moje przekonania.

Spokojnie znosze wszelkie oskarzenia i ponizenia, nawet tak wymyslne, jak to czyni Max Muller. Jestem zawsze got6w podjac rzeczowa rozmowe z tymi, kt6rzy S,! zainteresowani moja podroza do Tybetu i stolicy Leh w Ladakhu, a takze buddyjskiego klasztoru w Himis. Pokr6tce ustosunkuje sie do zarzutow dotyczacych autentycznosci mojego dokumentu.

Przedstawiono zarzut: dlaczego lama klasztoru w Himis nie odpowiedzial twierdzaco na pytanie pewnych turyst6w, czy posiada manuskrypt? Glowny pow6d jest taki, ze ludzie Wschodu zwykli patrzec na Europejczykow jak na rabusiow, ktorzy staraja sie zniszczyc skarby ich kultury w imie cywilizacji.

Mnie udalo sie porozumiec z nimi, poniewaz w czasie swej dlugiej podrozy nauczylem sie wschodniej dyplomacji. Wiem jak nalezy podejsc dyskretnie do interesujacego mnie tematu. Tymczasem kazdy zadaje pytanie zmierzajace bezposrednio do celu.

Jestem przekonany, ze lama pomyslal tak: "Jezeli pytaja 0 ten manuskrypt, to na pewno, jak wielu juz poprzednio, chca go wyniesc", i oczywiscie odm6wil jakichkolwiek wyjasnieri. Taka postawe bardzo latwo zrozumiec, kiedy sie widzi, ze kontakt Europejczyk6w ze Wschodem sprowadza sie glownie do pladrowania kraju i popelniania najbardziej bezczelnych rabunkow,

Pewna dama napisala w swym liscie do Europy, ze ja "nie bylem tu nigdy widziany i nikt 0 mnie nie slyszal" na podstawie oswiadczenia dozorc6w klasztoru, ze ja nigdy nie bylem w Tybecie, inaczej mowiac jestem oszustem.

Opowiedzial mi to pewien poszukiwacz Prawdy, Ojciec Show, sympatyczny morawski misjonarz, dorzucajac do tego jeszcze swoje wlasne, zniewazajace mnie oskarzenia. Musze tu jednak lojalnie oswiadczyc, ze do tego czasu Ojciec Show wycofal sie juz z tych oskarzeri.

Takie zarzuty sa dla mnie bardzo latwe do zdementowania.

Szkoda, ze ta dama nie pofatygowala sie, by skontaktowac sie ze mna. M6glbym jej przedstawic porucznika Young Huzbana, ktorego spotkalem w Matayan w dniu 28 pazdziernika 1887 roku, on jako pierwszy pokonal znajdujaca sie w Chinach przelecz Mustagh Pass lezaca na wysokosci okolo 7000 metrow, rna tez na swoim koncie jeszcze wiele innych tego rodzaju osiagniec.

Ciagle jeszcze posiadam fotografie sympatycznego przedstawicie1a rzadu Ladakhu pan a Surajbala z jego wlasnoreczna dla mnie dedykacja,

Ponadto, przez pewien czas, w czasie mojej choroby w Ladakhu, bylem pod opieka europejskiego lekarza dr Karla Marxa, zatrudnionego tam przez rzad angielski. Jego list z dnia 4 listopada 1887 jest do obejrzenia. Dlaczego by nie napisac bezposrednio do niego i nie upewnic sie czy bylem w Tybecie, czy tez nie? To prawda, ze na to potrzeba troche czasu, ale mimo wszystko Ii sty ciagle do Tybetu docieraja i stamtad nadchodza.

Twierdzi sie czasem, ze manuskrypt "Nieznanego Zycia Jezusa Chrystusa" nigdy nie istnial w klasztorze w Himis, a cala ta historia opisana w ksiazce jest wytworem mojej wyobrazni, Takie oskarzenie moge tez potraktowac jako wyjatkowe dla mnie wyroznienie, poniewaz nigdy nie przyszlo mi nawet na mysl, ze ktos moze posiadac tak plodna wyobraznie.

8

9

10

11

Gdybym nawet byl w stanie wymyslic tak bogata w fakty opowiesc, zdrowy rozsadek nakazywalby mi powiekszyc wartosc tego odkrycia przez zasugerowanie jakiegos nadnaturalnego pochodzenia tych informacji i okrycie tajemnica czasu, miejsca i okolicznosci w jakich uzyskalem te wiadomosci.

Ja jednak, jesli chodzi 0 moja osobe, mam tylko skromny udzial w przetlumaczeniu starego manuskryptu.

Glownym argumentem mojego oponenta Maxa Miillera wydaje sie bye to, ze manuskryptu "Nieznanego Zycia Jezusa Chrystusa" nie mozna odnalezc w dostepnych katalogach Tanjur czy tez Kanjur.

To prawda i gdyby bylo inaczej, moje odkrycie nie byloby ani zadziwiajace, ani tez wyjatkowe. Muller sadzi, ze poniewaz te katalogi S,!: juz od dawna udostepnione europejskim badaczom Wschodu, ktokolwiek tylko by zachcial, moglby jechac do Tybetu tak jak ja i wybrac sobie z nich dowolny manuskrypt.

Zgodnie z tym, co powiedzial Muller, ten spis obejmuje dwa tysiace woluminow, Zaprawde jest to bardzo niekompletny katalog, tylko klasztor w Lhasie posiada ich wiecej niz sto tysiecy, i szczerze mi zal mojego napastnika, jezeli sadzi, ze ta drobina jest kluczem do madrosci calego Wschodu.

Faktem jest, ze przetlumaczonych wersetow, ktore zamiescilem w tej ksiazce, nie mozna znalezc w zadnym katalogu, rowniez Tanjur i Kanjur. Odnalezione zostaly w wielu ksiagach, a nie w jednej, i to na dodatek bez tytulu, totez nie moga bye one wymienione ani w chiriskich, ani w tybetariskich katalogach. Zostaly spisane przez lamow jako przestroga niezwyklych zdarzeri, ktore mialy miejsce w pierwszym wieku chrzescijaristwa, zgodnie z ich w miare najlepszym rozpoznaniem, z wieksza lub mniejsza jasnoscia i zrozumieniem.

Czy to, ze mialem dose cierpliwosci, by dokonac zmudnego tlumaczenia i polaczyc te wersety we wlasciwym konsekwentnym porzadku, rna bye przedmiotem powatpiewania?

Czyz tradycja nie przekazuje nam, ze lliada, ktora posiadamy, nie zostala w ten sposob zlozona przez Pizystratusa z wielu roznych oddzie1nych memorialow opiewajacych wojne trojariska, a zachowanych dzieki pamieci Grekow?

Nastepnym zarzutem Miillera jest to, ze nie wymienilem nazwiska kardynala Kosciola Rzymsko-Katolickiego, ktory zaszczycil

mnie ciekawa poufna rozmowa na temat tego manuskryptu i ktorego szczera wypowiedz moglaby potwierdzic prawdziwosc mojego odkrycia. Przyzwoitosc jednak wymaga, zeby w okolicznosciach, ktore opisalem, nie ujawniac nazwiska kardynala.

Moge tu jedynie dodac to, co juz kiedys powiedzialem, ze jak oswiadczyl kardynal manuskrypt "Nieznanego Zycia Jezusa Chrystusa" nie jest niczym nowym dla Rzymskiego Kosciola. Biblioteka Watykariska posiada 63 kompletne i niekompletne manuskrypty w roznych jezykach Wschodu, ktore odnosza sie do tej sprawy i zostaly sprowadzone do Rzymu przez misjonarzy z Indii, Chin, Egiptu i Arabii.

Przekonalo mnie to raz na zawsze, ze tak wazny dokument, jaki odkrylem dla zachodniej cywilizacji, kazdy moze przyjac wedlug wlasnego uznania.

Czy podwaza on autorytet Pisma Swietego i calego Nowego Testamentu? Nie, w najmniejszym stopniu nie! We francuskim tygodniku "La Paix" przez przypadek ujawnilem moja przynaleznose do prawoslawnego kosciola rosyjskiego i to oswiadczenie tutaj podtrzymuje. 0 zaprzeczeniu moglibysmy mowic, gdybysmy odkryli jakas przeciwna doktryne lub przeciwieristwo faktow. Lecz doktryna zawarta w wersji tybetariskiej jest ta sarna, jaka mamy w Nowym Testamencie, a roznia sie tylko fakty 0 marginalnym znaczeniu.

Trzeba tez zaznaczyc, ze ten, kto pierwszy spisal te wersety w jezyku pali, skrupulatnie odtworzyl opowiesc lokalnych kupcow (nie Zydow, jak to przedstawia Muller) 0 ich powrotnej drodze z Palestyny, bowiem byli tam w celach handlowych, a zdarzylo sie, ze stali sie swiadkami dramatu Kalwarii.

Nic w tym dziwnego, ze ci swiadkowie obserwowali to zdarzenie pod innym katem niz Rzymianie, ktorzy w koricu przyjeli wiare podbitego narodu. Dla nich bylo naturalnym przyjecie wersji, ktora krazyla w tym czasie wsrod Zydow,

Najbardziej intrygujace jest to, czy relacjonujacy wydarzenia byli naocznymi swiadkami i czy opisujacy te relacje uczynili to rzetelnie. Ale to pytanie jest poza szansa wyjasnienia,

Wolalbym raczej skupic sie na odpowiedzi na inne niemniej istotne pytanie, czy istnieje dzis zapis, 0 ktorym tu mowa, w klasztorze w Himis i czy wiernie odtworzylem jego zawartosc. Odpowiedz na to fundamentalne pytanie moze rozstrzygnac 0 mojej racji.

Swego czasu oswiadczylem, ze gotow jestem podjac ponownie trudy podrozy do Tybetu, tym razem wraz z uznanymi orientalistami, i sprawdzic istnienie tego manuskryptu na miejscu. Nikt nie

odpowiedzial na moja propozycje. . .,

Natomiast wzrosla ilosc ludzi powatpiewajacych, a ci, ktorzy probuja odnalezc ten manuskrypt na wlasna reke, robia to w sposob niewlasciwy.

Dowiedzialem sie ostatnio, ze Amerykanie formuja misje wlasna i nie uwazaja za konieczne, abym wzial w niej udzial. Nie obawiam sie absolutnie wyniku tych badari i zycze im pelnego sukcesu. Badania moga tylko potwierdzic, co od dawna bylo znane i moga dac namacalny dowod tego, co od dawna przekazywala

tradycja swiata chrzescijariskiego. . .

Co wiecej, czy moglo bye w tym cos dziwnego, ze zalozyciel chrzescijariskiej religii poznal bramiriskie i buddyjskie doktryny, ktore odarl z bledow, oczyscil i wzbogacil 0 zachodnia wiedze Mojzesz, kiedy napisal Ksiege Rodzaju i obwiescil prawa, powolal sie na ksiegi i prawa ustalone wczesniej. Potwierdzil to pare razy. Jest to podstawa egzegezy.

Czy nie jest to znamienne, ze wszystkie religie, nawet te najbardziej barbarzyriskie i tajemnicze, posiadaja jakies fragmenty prawdy i zapowiedz, ze pewnego dnia pelna Prawda zostame objawiona, co wskazuje na to, ze korzenie wszystkich religii

pochodza z jednego zrodla? .

Wracajac do mojej ksiazki - uwazam, ze jesli potwierdzi sie zgodnosc nauk Pisma Swietego i swietych ksiqg Indii i Tybetu, bedzie to wspaniala wiadomosc dla cale) ludzkosci. Czyz jest czyms nowym w swiecie chrzescijariskim, ze celem jakiejs ksiazki jest uzupelnienie mysli Nowego Testamentu i rzucenie swiatla na zaciemnione miejsca? Prace zwane apokryfami byly tak liczne w XVI wieku, ze Laciriski Sobor w Turynie byl zmuszony oglosic ich niewaznosc, zeby uniknac kontrowersji i zredukowac Ksiege Objawieri do minimum, ktore jest w stanie zaakceptowac pospolity umysl.

Czy Sobor Nicejski za zgoda cesarza Konstantyna nie odrzucil wielu manuskryptow, uwazanych za wiernych rownym co do wartosci pozostalym czterem Nowego Testamentu? Podobnie jak w Turynie, rowniez i Sobor w Nicei zredukowal do minimum transcedenta1ne prawdy.

Czy nie jest napisane, ze general Honorius Sti1icho publicznie spalil ksiegi Sybilli w roku 401? Czy mozna zaprzeczyc, ze byly one pelne moralnych, historycznych i proroczych prawd najwyzszej wartosci? Zadaloby to przeciez klam calej historii Rzymu, ktorego najwazniejsze wydarzenia zdeterminowane byly decyzjami podyktowanymi przez ksiegi Sybilli.

W czasach, 0 ktorych mowa, kazdy motyw byl dobry do ustanowienia lub wspierania zle dzialajacej lub nawet upadajacej religii, a kaplani i swieckie autorytety uwazaly, ze nic tak dobrze nie dziala jak swietnie zorganizowane, nieublagane konsylium cenzorow nad prawdami wiecznymi.

Znalazla sie jednak znaczna grupa oswieconych umyslow, ktore nie odrzucily w calosci tej masy dokumentow i uratowaly ich pewna ilosc od zapomnienia. W czasie ostatnich trzystu lat nie byly rzadkoscia wydania Biblii, ktore posiadaly zalaczone dodatki, takie jak: ksiega sw. Hermesa, List apostolski sw. K1emensa i sw. Barbary, modlitwa Manassesa i dwie ksiegi Maccabeesa.

Nauka chrzescijariska bazuje na czterech ewangelistach. Apostolow bylo jednak dwunastu. Sw, Bartlomiej, sw, Tomasz, sw. Mateusz nauczali i glosili kazania dla ludzi w Indiach, w Tybecie i w Chinach.

Czyzby ci przyjaciele Jezusa, zapoznani z Jego naukami, swiadkowie Jego meczeristwa, nic nie napisali? Czy wylacznie czterej ewangelisci spisali wzniosle nauki Mistrza?

Sw. Tomasz mial reputacje najbardziej wyksztalconego sposrod apostolow, ktorzy w wiekszosci byli prostymi ludzmi. Czyz nie mogl on rowniez spisac tych wielkich wydarzen, ktorych byl naocznym swiadkiem i tych niezwyklych nauk, ktore otrzymal od ukrzyzowanego Boga?

Owe wersety, ktore przekazal mi buddyjski lama z klasztoru w Himis, a ktore staralem sie ulozyc w logicznej kolejnosci, mogly rownie dobrze bye wydarzeniami opowiedzianymi przez sw, Tomasza lub spisanymi pod jego dyktando.

Czy odkryte ksiegi, ktore wyjete zostaly spod pokrytych kurzem wiekow stosow, a ktorych bogactwo informacji trudne jest do ogarniecia, nie moglyby stac sie poczatkiem nowych badari?

Jest to pytanie, ktore staralem sie postawic w swojej ksiazce.

Moi ewentualni krytycy powinni miec ambicje potraktowania tego

12

13

pytania powaznie, Zagadnienie to jest warte duzego trudu. Dotyczy problemow, ktore nie sa obojetne dla ludzkosci. Jestem przekonany, ze takie badania nie moga bye bezowocne. Rzucilem tylko swiatlo na miejsce ukrytego skarbu, mam jednak powody, aby wierzyc, ze zrodlo jest niewyczerpane.

Nie s~ to juz czasy, jak to bylo w dawnych wiekach, ze tylko jedna klasa ludzi miala dostep do Prawdy i ujawniala masom tylko tyle z niepodzielnej wiedzy, ile to bylo dla nich wygodne. Dzisiejszy swiat laknie wiedzy i kazdy rna prawo siegnqc do naukowych publikacji, by poznac prawde 0 Czlowieku - Bogu, ktory nalezy do

nas wszystkich.

Osobiscie wierze w autentycznosc buddyjskich opowiesci, po-

niewaz nie widze zadnych sprzecznosci czy bledow z historycznego, czy tez teologicznego punktu widzenia. Przestudiujmy wiec te prace i przedyskutujmy.

Przekonuja mnie slowa proroka Daniela, ze nadejdzie czas, kiedy "wielu bedzie podrozowac tu i tam i wiedza bedzie wzrastac". Odkrylem, przestudiowalem, poznalem. Przekazuje moja wiedze i moje odkrycia tym wszystkim, ktorzy garna sie do wiedzy.

Przez to . Wydawnictwo przekazuje angie1skiej spolecznosci ksiazke z pelnym zaufaniem, z gory oddaje sie pod jej osad i wierze, ze bedzie on sprawiedliwy.

Wstgp

Od czasu wojny z Turcja (1877-78) poczynilem szereg podrozy na Wschod. Po zwiedzeniu nawet najmniej znaczacych miejsc na Balkanach ruszylem przez Kaukaz, Centralna Azje i Persje, by w koricu w roku 1877 osiasc w Indii, w kraju, ktory fascynowal mnie od dzieciristwa.

Celem mej podrozy bylo poznanie ludzi Indii, zapoznanie sie z ich kultura, obyczajami i przyroda, a takze zwiedzenie tajemniczych zabytkow kultury, ktorych tutaj znajduje sie ogromna ilosc.

Pochloniety zwiedzaniem bez przygotowanego uprzednio jakiegos szczegolowego planu dotarlem az do gor Afganistanu, skad powrocilem do Indii przez malownicza przelecz pomiedzy Bolan i Guernai. Nastepnie zawedrowalem do Rawalpindi, podrozujac przez Pandzab, kraine pieciu rzek, zwiedzilem Zlota Swiatynie w Amritsar, grobowiec krola Pendzabu Ranjita Singha w poblizu Lahore i skierowalem sie wprost do Kaszmiru, .xloliny wiecznej szczesliwosci' .

Po chwili odpoczynku wznowilem swoja wedrowke, a ciekawosc Tybetu sprawila, ze zjawilem sie w Ladakhu, skad zamierzalem powrocic do Rosji droga przez Karakorum i chiriski Turkiestan.

Pewnego dnia w czasie mojej wycieczki odwiedzilem buddyjski klasztor, gdzie dowiedzialem sie od glownego lamy, ze w archiwach

15

Lhassy istnieja bardzo stare zapisy 0 zyc~u l~zusa .C~rystusa i narodow Zachodu i ze niektore zakony posiadaja kopie I tluma-

czenia tych manuskryptow. ... ,

Poniewaz nie zapowiadalo sie, abym mial tu Je~zcze kiedys

dotrzec, postanowilem opoznic swoj powrot do Europy ~ zdecydowany bylem poniesc dodatkowe koszty. oraz z.naleZe te k?p~e w ktoryms z duzych zakonow lub jesli to ~?~le komec~ne. udac ~l~ do L~~sy.

Podroz do Lhasy jest bardziej trudna I niebezpieczna ruz t~ sobie mozemy wyobrazic. Grozi przygodami, ktore zres~t'! byl~ ~l juz po czesci znane, zrozumiale wiec, ze nie palalem Ch~CI,! podjecia

tej wyprawy. .. . lki

W czasie pobytu w Leh, stolicy Ladakhu, odwiedzilem ';le I

klasztor w Himis, usytuowany w sasiedztwie mias~a, ktore~o biblioteka, jak mnie poinformowal glowny kapl~n, zawI~rala, kopie interesujacego mnie manuskryptu. Nie rozbudzajac pod~Jrzen prz,elozonych klasztoru co do celu mej wizyty I .ab~ uniknac pr~es~kod w dalszej podrozy przez Tybet (jestem RosJanme~), na?~lemlem, ze zamierzam wkrotce opuscic stolice Ladakhu I udac sie z powrotem do Indii.

Moj niefortunny upadek z konia spowodow_al, .ze. zl~malem noge, co stalo sie calkiem szczesliwym u~prawledl~wlem~~. dl~ ponownego pojawienia sie w klasztorze, gdzie lamowie udzielili mi

pierwszej pomocy.

Krotki pobyt w klasztorze w towarzystwie lamow zd.ola~em na

tyle wykorzystac, ze w koricu najwyzszy kaplan ZgOdZl1 sie, aby pokazac mi manuskrypty dotyczace zycia lez~sa Chrystusa., ~spomagany przez tlumacza, ktory przekladal z jezyka tybeta~sklego, bylem zdolny z cal'! uwaga spisywac to, co czyta,l .dla mme lama.

Nie watpie ani na moment 0 autenty~z~oSCI. tych chronologicznie ulozonych i z wielka doklad~os~l,! splsanyc~ prze~ braminow wydarzeri, a dokladniej buddyjskich historykow Indii

i Nepalu.

Po dokonaniu tego odkrycia zdecydowany bylem n~ jak

najszybsze opublikowanie ich ~ ~u:op~e. ~. takim .zamlare~ zwrocilem sie do szeregu OSOblStOSCI ujawmajac moje notatki

i proszac ich 0 opinie. ..

Pelniacy urzad metropolity Kijowa ekscelencja Platon uz~al, z~ odkrycie nie rna duzego znaczenia. Doradzal mi tez, aby zaniechac

opublikowania tego tekstu, gdyz jego ujawnienie moze mi tylko wyr.z'!dzie szkode, Jako ze nasza rozmowa miala miejsce w Rosji, gdzie cenzor z cala pewnoscia mogl polozyc swoje veto, zdecydowaIem sie odczekac.

Rok pozniej, bedac w Rzymie, pokazalem swoje notatki kardynalowi, Powiedzial mi doslownie: "Coz dobrego moglaby przyniesc publikacja? Nikt nie przylozy specjalnej wagi do tego, a ty przysporzysz sobie tylko tlumu wrogow."

W Paryzu powiedzialem 0 swoim projekcie kardynalowi Rotelli, ktore~o wczesniej poznalem w Konstantynopolu. On rowniez byl przeciwny opublikowaniu mojej pracy, uznal, ze jest na to za wczesnie i dodal jeszcze: "Kosciol juz cierpi zbyt wiele z powodu fali ateizmu, dasz tylko nowe pole do popisu dla obludnikow oszczercow, doktryny ewangelickiej. Powiadam ci, nie jest to w interesie wszystkich chrzescijariskich kosciolow."

Nastepnie udalem sie do M. Julesa Simona. Przejawil zainteresowanie i poradzil mi co do wydania pamietnika, ze najlepiej zasiegnac rady M. Renana. Juz nastepnegn dnia udalern sie do kancelarii wielkiego filozofa. Nasze spotkanie zakoriczylo sie w ten sposob: M. Renan zaproponowal mi, bym zaufal mu na tyle, aby mogl sporzadzic w sprawie pamietnika odpowiedni raport do Akademii.

Ta propozycja wydawala sie bye duzym dla mnie wyroznieniem.

Jednak wzialem swa prace z powrotem pod pozorem przeprowadzenia koniecznych poprawek.

Przewidywalem, ze jezeli zgodzilbym sie na te kornbinacje, pozostalby mi tylko zaszczyt wspomnieri z momentu odkrycia, podczas gdy prezenter "Nieznanego Zycia Jezusa Chrystusa" zebralby wszystkie laury dzieki wlasnym komentarzom i podaniu faktow do publicznej wiadomosci.

Dlatego, wystarczajaco sobie wierzac, przygotowalem chronologiczne opracowanie sam i zgodnie z wlasnymi notatkami przekazuje do publikacji. W ten sposob w calosci wzialem na siebie odpowiedzialnosc za autentycznosc przedstawionych kronik, a w opisie towarzyszacych odkryciu wydarzeri i w moich k?mentarzach przedstawilem argumenty, ktore powinny wszystkich przekonac 0 szczerosci i dobrej wierze buddyjskich historykow.

16

17

___ :11

Na koniec chcialbym za~w.azyc, ze ~rtZed ~~~~yCie:::O::y;~;~

k . ktos powazme tym zam eres

mojego od rYC1a os id ic naukowa ekspe-

. . h k tach przeprowa Zl 't

stosunkowo med~zyc ?S~ historycznej wartosci buddyjskich

dycje dla zbadama na miejscu

manuskrypt6w. Mikolaj Notowicz

MIKOLAJ NOTOWICZ

Podroz do Tybetu

W czasie zwiedzania Indii mialem czesto okazje dyskutowania z buddystami, a ich relacje 0 Tybecie wzmogly rna ciekawosc do tego stopnia, ze nie widzialem dla siebie innego wyjscia, jak tylko niezwloczne podjecie podrozy do tego tajemniczego kraju.

W planie mialem zwiedzenie Kaszmiru, prowincji, kt6ra juz od lat mnie zaciekawiala.

Dnia 14 pazdziernika 1877 usiadlem w przepelnionym zolnierzami pociagu, kt6ry z Lahore udawal sie do Rawalpindi, dokad dotarlismy nastepnego dnia okolo poludnia.

Po chwilowym odpoczynku i zwiedzeniu miasta, w miejscowym garnizonie wygladaiacym jak wojenne obozowisko zakupilem wszystkie, moim zdaniem, niezbedne rzeczy na wyprawe w rejon, gdzie nie docieraja juz linie kolejowe.

Wspomagany przez mojego sluzacego Filipa, Murzyna z Pondicherry, kt6rego przyjalem po goracej rekomendacji przez francuskiego konsula w Bombaju, spakowalem bagaze, wynajalem tonge (dwukolowy pojazd ciagniony przez male koniki) i usadowiony z tylu za pakunkami wyruszylem malownicza droga prowadzaca do upragnionego Kaszmiru.

Nasza tonga szybko pokonywala droge, po pewnym czasie musielismy sie przebic przez duzy konw6j zolnierzy z obladowanymi wielbladami, kt6ry po odbytej kampanii wracal do miasta. Wkrotce przebylismy doline Pendzab i rozpoczelismy niekoriczaca siy wspinaczke zygzakami Himalajow.

19

Gory stawaly sie coraz bardziej str~m~, prz~pi~kna panorama otwierala sie przed nami, a pod nogami pOJ~wmly Sl~ coraz.to. nowe _pr~ep~" Slonce cudownie barwilo szczyty gor swymi ostatmml pr~lmemaml,

SCle. . . 1 '

kiedy szczeshwic pozostawilismy za soba zygzak: 1 r~zpoc~~ lsm~ prze-

bijanie sie przez gory pokryte ,lasami, ?y wreszcl~ OSI~gn,!C p~OgI ~rzy: tulnego sanatorium Muree, ktore w leC1~ ~r~e~~~on.e J~st rodzinami an gielskich urz~dnikow szukajacych tu swiezosci 1 cle~ta.

Zwykle mozna wynajac tonge z Mu~ee do Srinagar, lecz wr~

z nadejsciem zimy, kiedy wS7Jscy E~~opeJC7Jcy opuszczaJ~ Kaszml~, uslugi te sa zawieszone. MOJq p~droz pO~J~lem doklad~l~ w C~Sl~ schylku sezonu, totez co chwila mijalem zdziwionych Anglikow, ktorzy na prozno probowali domyslie sie powodu mojego pos~~powama.

W czasie kiedy tam podrozowalem, droga ciagle jeszcze b~l~ w trakcie budowy. Wynaj,!lem osiodlane kome. -:- me bez trudnos~~ _ i kiedy juz zapadl zmierzch, rozp~c~~hsmy dalsza podroz z Muree, ktore znajduje sie na wYSOkOSCl ok~lo ~800 m. .'

Nasza podroz w ciemnosciach, droga ,:,yzloblOnq ostatmml

deszczami, nie nalezala do szczegolnic przy~emn~c~." r

Konie raczej wyczuwaly, niz widzialy, gdzie maja lSC. W srodku

nocy zaskoczyly nas sztorI?o:ve op~dy, a ~~sty clemn.y las, p~zez ktory musielismy sie przebijac, powl~kszyl jeszcze t~ clemnos~l ~o tego stopnia, ze co chwile musielismy sie nawolywac, .w oba';'le ze sie pogubimy. W koricu schowalismy sie pod drzewaml. W okol nas powstawaly coraz to no,,:e ~w,!ce potoki, ktore tworzyly kaskady

i porywaly ze soba kamleme. .' .

Zimny deszcz przemrozil nas do sZ?lku k.oscl. ~rze~, nastepne

dwie godziny grz~ilismy jeszcze w blocie, zamm dOJrzehsmy blysk

swiatla ktory ozywil nas wyraznie.

Swiatlo w gorach okazuje sie bye jedI_la~ b~rdzo zludn'!

obietnica. Wydaje sie, ze jest blisko, a faktyczme Jest jeszcze bardzo daleko. Znika, gdy droga skreca to w lewo, to w prawo, to zno,,:u w gore, to w dol - wydaje si~ miec ~rzyjen;~ose w balamuc~mu zmordowanego podroznego, ktoremu ciemnosc zakryla upragmony

eel, a odleglosc wydaje sie wcale nie zmniejszac. , .

Utracilem nadzieje, ze kiedykolwiek dotrzemy do t~go .swlate!ka, gdy nagle pojawilo sie ponownie i to z taka jasnoscia, ze konie

w jednej chwili stanely. .,., .r:

W tym miejscu musze szczerze podztykowac Anglikom, z~ by.h

na tyle przewidujacy. iz na wszystkich drogach wystawlh mewlelkie

parterowe bungalowy, ktore sa schronieniem dla podroznych. To prawda, ze nie mozna spodziewac sie duzego komfortu w tych niby hotelach, lecz jest to calkiem niewazne dla zmordowanego turysty, ktory jest nadzwyczaj szczesliwy, gdy znajdzie suchy, czysty pokoj do swojej dyspozycji.

Bez watpienia Hindus, ktory utrzymywal ten bungalow, nie spodziewal sie gosci 0 tak poznej nocnej porze, w dodatku w tyro okresie roku, poniewaZ opuscil to miejsce, zabierajac ze soba klucze. Z koniecznosci rnusielismy WYWaZyc drzwi, by wreszcie znalezc sie w srodku.

Padlem na w pospiechu zgotowane przez mojego Murzyna loze, uformowane z na wpol zmoklych szmat, i natychmiast zasnalem.

Skoro swit, po wypiciu herbaty i zjedzeniu po malutkim kawalku miesa, podjelismy nasza podroz, ogrzewani pierwszymi promieniami slorica. Od czasu do czasu mijalismy wioski, na poczatku jechalismy wzdluz wspanialego wawozu, a pozniej wijaca sie w sercu gor sciezka. W koricu dotarlismy do rzeki Jhelum, ktorej wody, zwinnie omijaja glazy i uderzajac rozszalale z impetem, wydaja sie siegac czystego lazuru himalajskiego nieba.

Przed poludniem osiagnelismy wioske Tongue, usytuowana nad brzegiem rzeki. Niezwykly wyglad przedstawia rzad pudelkowatych chatek otwartych od frontu. Tutaj mozna zrobiczapasy zywnosci i zakupic wszelkie inne drobiazgi. Miejsce przewaznie zamieszkane jest przez Hindusow, noszacych na czole znaki swojej kasty.

Mozna tez spotkac przystojnych Kaszmirian noszacych biale suknie i nieskazitelne turbany.

Za dose wysoka cene wynajalem hinduski kabriolet na trase do Kaszmiru. Ten pojazd jest tak skonstruowany, ze siedzac trzeba jeszcze podkurczyc nogi, poza tym jest tak maly, ze trudno upchac dwie osoby. Chociaz taka podroz nie wydawala sie bezpieczna, wolalem ten prowizoryczny pojazd od konia, gdyz spodziewalem sie dzieki niemu szybciej dotrzec do celu.

Po pol kilometrze tej jazdy zaczalem powaznie zalowac porzuconych zwierzakow, po chwili bylem juz tak zmeczony ta niewygodna pozycja, ze mialem klopoty z utrzymaniem sie prosto.

Niestety na zmiane bylo jill za pozno. Przed noca zdazylismy do wioski Hori, mialem uczucie, jakby moje nogi pozostaly nadal skrepowane. Bylem tak zmeczony, ze nie potrafilem cieszyc sie wspanialymi widokami, jakie roztaczaly sie przed moimi oczyma.

21

20

---.---------- ~~------

W Hori spotkalem karawane pielgrzymow powracajacych z Mekki. Kiedy dowiedzieli sie, ze jestem doktorem i spiesze do Ladakhu, blagali mnie, zebym dolaczyl do ich grupy, co obiecalem im po dostaniu sie do Srinagar, gdzie skoro swit wyruszylem nastepnego dnia na grzbiecie poczciwego konia.

Nim to jednak mialo nastapic, cala noc przesiedzialem na 16Zku w bungalowie ze swiatlem w rece, w obawie, ze zostane zaatakowany przez skorpiona lub weza. To miejsce roilo sie od roznego robactwa i balem sie, ze jak usne, to mnie zaatakuja, ciagle jeszcze nie moge pozbyc sie tego odrazajacego uczucia.

Gdzie wlasciwie jest linia graniczna pomiedzy odwaga i tchorzostwem czlowieka? Nie powinienem z pewnoscia nigdy popisywac sie odwaga ani tez szukac do tego okazji, ale to male odrazajace robactwo pomimo mojego kompletnego zmeczenia uniemozliwilo mi zmruzenie oka.

o swicie nasze konie podazaly juz po lagodnej sciezce wzdluz gladkiej doliny, zamknietej przez wysokie szczyty, skapane tak jak my w goracych promieniach slorica. Usypialem na siodle, kiedy nagle orzezwil mnie powiew zimnego powietrza. Zauwazylem, ze wstepujemy na gorska sciezke prowadzaca przez las, przez chwile mielismy okazje podziwiac wspanialy burzliwy gorski potok zamiast otwartego nieba, nad glowa unosi sie wrzawa rozspiewanych ptakow,

Okolo poludnia wydostalismy sie z lasu i do tar lis my do .malej wioski, gdzie przed dalsza droga rozbilismy biwak. Natychmiast pobieglem z ciekawosci na bazar, gdzie probowalem kupic szklanke goracego mleka od przycupnietego przy gotujacym sie pelnym wiadrze mleka Hindusa.

Mozecie sobie wyobrazic moje zdziwienie, kiedy ten osobnik powiedzial, ze musze wziac to cale wiadro mleka, bo je pokalalem.

- Ale ja chce tylko szklanke mleka, po co mi cale wiadro!

- protestowalem. Ale Hindus obstawal przy swoim. - Zgodnie

z naszym prawem - nalegal - jezeli ktokolwiek nie nalezacy do naszej kasty patrzy uwaznie i przez dluzszy czas na nasza wlasnosc lub pozywienie, to jest naszym obowiazkiem te rzecz umyc, a zywnosc wyrzucic na ulice, Totez, 0 sahibie! zanieczysciles moje mleko. Nikt inny nie moze go juz pic, bo nie tylko ze przykules wzrok do mojego mleka, ale i wskazales na niego palcem.

Tego mi tylko brakowalo. Faktycznie, pierwsze, co uczynilem, to uwaznie sprawdzilem, czy mleko jest czyste i zdrowe, a pozniej wskazalem pal cern na wiadro z prosba 0 podanie mi szklanki mleka. Z pelnym poszanowaniem dla miejscowych zwyczajow i bez dalszych grymasow zaplacilem zadana kwote za cale wiadro mleka. Po wypiciu przeze mnie jednej szklanki mleka Hindus wylal reszte do rynsztoka. Po tym incydencie wiedzialem juz, ze nie moge wpatrywac sie wiecej w pozywienie Hindusa.

Nie rna re1igii bardziej zwiazanej z ceremoniami, prawami i komentarzami niz bramiriska. Podczas gdy kazda inna z trzech podstawowych posiada jedna Biblie, jeden Nowy Testament i jeden Koran, ksiegi, z ktorych zydzi, chrzescijanie i mahometanie czerpia swoja wiare, to bramiriski Hindus posiada taka liczbe komentarzy, ze nawet nalezycie wyksztalcony rzadko kiedy rna czas na poznanie wiecej niz ich dziesiata czesc.

Wyobrazmy sobie cztery ksiegi Wedow, Purany napisane w sanskrycie i zawierajace 400000 strof odnoszacych sie do teologii, prawa, medycyny, tworzenia, destrukcji i regeneracji swiata, obszeme Sutry traktujace 0 matematyce, gramatyce itd., Upowedy, Upaniszkady i Upo--purany sluzace jako indeksy Puranow, i caly ogrom komentarzy i jeszcze do tego 12 obszemych ksiag zawieraj,!-' cych prawa Manu, wnuka Brahmy, ksiag obejmujacych nie tylko prawo cywilne i kame, ale takze prawa kanoniczne, ktore nakladaja na adeptow tak ogromna ilosc ceremonii, ze mozna oslupiec ze zdziwienia, gdy sie widzi niezmienna cierpliwosc Hindusow w ce1ebrowaniu obrzedow nalozonych przez przykazania swietych.

Manu bez watpienia byl wielkim prawodawca i myslicielem, a pisal tak narnietnie, ze zdarzalo sie, ze zaprzeczal sam sobie juz na tej samej stronie.

Bramini nie klopocza sie z tego powodu. Na dodatek od biednego Hindusa, na ktorego wierze ta kasta egzystuje, wymaga sie posluszeristwa, twierdzac jednoczesnie, ze Bozym przykazaniem jest niedotykanie czlowieka z innej kasty i nigdy, nawet wyrazem twarzy, nie wykazywanie zainteresowania obcymi bogami.

Trzymajac sie w doslownym sensie tych praw, Hindus moze bye przekonany, ze przedmiot zostal skalany, jezeli obey przejawil nim szczegolnie wnikliwe zainteresowanie. Ponadto bramini sa promo-

wani ponownym urodzeniem sie, maja religie czysto monoteistyczna i wierza w jednego niewidzialnego Boga.

Tak jak to zawsze dzialo sie we wszystkich religiach, kaplani wykorzystuja i tutaj swoja uprzywilejowana pozycje nad ciemnymi masami, ustalaja rozne dodatkowe prawa i zewnetrzne formy wyrazania czci jako pewniejsze oddzialywanie na masy.

Dalo to taki rezultat, ze podstawa wiary, ktora jest monoteizm, tak jasno przedstawiony w Wedach, degenerowana jest niekoriczaca sie seria bogow, bozkow, polbogow, herosow, aniolow i diablow reprezentowanych poprzez idole w roznych formach i to straszliwych bez wyjatku,

Ludzie myslacy, gdy maja religie czysta i wzniosla, nie poddaja sie idiotycznym obwarowaniom zniewalajacych tyloma warunkami, ze brakuje wrecz dnia na ich wyliczenie.

Jedna pozytywna rzecz, jaka z tego wynika, to fakt, ze Hindusi popieraja jedynie glowna sekte braminow starajaca sie przejac wladze dla cieszacych sie dawniej niepodlegloscia ludzi.

W rzadzie Indii Anglicy nie ingeruja w te dziedzine zycia publicznego, a wykorzystujacy to bramini daja ludziom nadzieje na inna lepsza przyszlosc.

Wracam jednak do naszej podrozy, Slorice pograzylo sie za szczytami gor i cieri nocy pokryl nagle kraine, ktora podrozowalismy, Wkrotce waska dolina, przez ktora plynal Jhelum, pograzyla sie we snie, wowczas droga wijaca sie pomiedzy strzelistymi skalami stopniowo zniknela nam z oczu. Gory i drzewa pokryla jednolita ciemnosc, jedynie gwiazdy jasno i wyraznie blyszczaly nad naszymi glowami. Bylismy zmuszeni zblizyc sie do siebie i posuwac sie wolno wzdluz skalnej sciany, aby nie stac sie ewentualnymi ofiarami ziejacych pod naszymi stopami czelusci.

W ciagu nastepnej nocnej godziny przekroczylismy most i wspinajac sie do wierzcholka, gdzie znajduje sie bungalow Uri, spoczelismy jak na wysokiej grzedzie w kompletnej izolacji.

Nastepnego dnia forsowalismy wspanialy region, tuz nad brzegiem rzeki widzielismy samotnie stojace ruiny fortecy Sikh, jakby w smutku medytujace nad swa wspaniala przeszloscia. W malerikiej dolince posrod gor znalezlismy nastepny przyjazny bungalow, ktory prawdopodobnie stal na trasie obozowisk kawalerii maharadzy Kaszmiru.

Slyszac 0 moim rosyjskim pochodzeniu oficer zaprosil mnie do siebie, mialem wiec okazje poznac pulkownika Browna, ktory byl tworca slownika dialektu afgansko-pusztanskiego.

Pedzony niecierpliwoscia dotarcia do Srinagar tak szybko jak to tylko mozliwe, kontynuowalem te podroz bez wiekszych przerw przez piekne skaliste regiony, przewaznie wzdluz rzeki wijacej sie u stop gor. Po pewnym czasie pojawily sie przed naszymi oczyma pietrowe budynki okolone ogrodami i uprawnymi polami. A nieco dalej Iezal upragniony Kaszmir, ktory odgrodzony byl od nas laricuchem wysokich gor.

Kiedy dotarlem na szczyt ostatniego wzniesienia oddzielajacego ten gorzysty kraj od doliny, z ktorej rozpoczelismy podroz, roztoczyla sie przede mna niezwykla panorama. Pejzaz, ktory j,,!: tworzyl, jest naprawde nie do opisania. Dolina Kaszmiru, ktorej granica ginela mi na horyzoncie, jest gesto zaludniona, a zagniezdzila sie w srodku wysokich Himalajow, Podczas wschodu i zachodu slorica strefa wiecznych sniegow w gorach wydaje sie bye srebrnym pierscieniem okalajacym te bogata, czarujaca rownine z dobrymi drogami i czystymi, perlistymi strumieniami.

Ogrody, wzgorza, jeziora pokryte S,! dziwacznymi konstrukcjami, wszystko to sprzyja przenoszeniu sie podroznika do innego swiata. Skoriczyly sie rnozliwosci wyobrazni, teraz nabiera sie wyraznego przekonania, ze jest sie w raju z dziecinnych marzeri.

Powoli cienie nocy pokryly gory, ogrody, jeziora i gesty las jednolita zaslona, poprzebijana iskrzacymi sie swiatelkami, wygladajacymi z oddali jak migocace gwiazdy. Tak witala mnie dolina Kaszmiru, gdy schodzilem z gor kierujac sie do Jhe1um, ktory bystro plynac spieszyl polaczyc sie z wodami Indusu. Zgodnie z pielegnowana tu legenda dolina byla kiedys morska wyspa, ktorej jedyne polaczenie z morzem miedzy dwoma gorami wyschlo, pozostawiajac w tym miejscu tylko jezioro, pare stawow, a takze Jhelum, ktorego brzegi zabudowane S,,!: waskimi budyneczkami zamieszkanymi przez liczne rodziny.

Stad juz tylko jeden dzieri jazdy wierzchem dzielil mnie od Srinagar, podczas gdy na przeplyniecie Iodzia potrzeba by poltora dnia.

Po zastanowieniu pokusa skorzystania z wiekszego niz dotad komfortu przewazyla nad pragnieniem szybkosci; po dluzszym

24

25

pi

targowaniu sie z wlascicielem lodzi 0 uzysk~nie korzystnej ceny zainstalowalem sie wygodnie wraz z dobytkiem na canoe.

Lodz z nami odbila od brzegu 0 polnocy, zmierzajac szybko do Srinagar. Na drugim koricu Hindus przygotowal dla .mnie h~rbaty i wkrotce potem spokojnie zasnalem, zadowolony, ze w miedzy-

czasie moja podroz jest kontynuowana:. , r •

Obudzily mnie cieple, delikatne promieme slorica, ktore przebily

sie przez plotno namiotu. Moje pierwsze wrazenie bylo cudowne:

Brzegi rzeki byly gesto pokryte roslinnoscia, s~~zyty odl~glych w dah gor pokryte byly sniegiem, malow~icze wio~kll krystahczna woda.:.

Wchlaniajac orzezwiajace powietrze, ktore bylo wrecz smakowite, sluchalem spiewu tysiecy ptakow, ktore szybowaly po bez-

chmurnym niebie. ... .

Niedaleko odemnie kobieta z cudownyml oczami, gibka 1 moe-

na, z impetem wywijala kijem, ktorym rozbryzgiwala wode. .

Oczarowny tymi scenami, lezalem w hlpnot~czny~. stan~e i przez moment zapomnialem ~upelnie, 0 ~elu ~eJ podro~y. ~le mialem nawet checi, aby ta podroz w ogole Sly skonczyla. Nlew~z~e byly teraz dla mnie te ogromne trudy i niebezpieczeristwa, jakie

musialem pokonac, zeby tu sie dostac. .

Lodz skrecila raptownie, za nami zniknal krajobraz 1 zostala

tylko zaslaniajaca go gora, , .

Po czym otworzyla sie nowa pano~ama, k~ora wyd~waia ~l~ rozwijac w strone gory, jaka rosla z ~azd,! ChW_ll(!, gdy Sly do mej zblizalismy. Nadchodzil zmierzch, a ja wcale m~ ~yleI? zmeczony kontemplowaniem tej wspanialej przyrody, ktorej widok pozostawil w mej pamieci najszczesliwsze wspommema.

Blizej Srinagar wioski ze stloczonymi domkami byl~ cor.az ~zysciej widoczne. Kiedy nasza lodz zblizala sie do nich, z~cleka':leni mieszkaricy w pospiechu wylegli, aby nas zobaczyc. Kobiety z nagimi dziecmi, mezczyzni w turbanach lub czapkach. . .

Przy wejsciu do miasta mozna ujrzec rz~d barek 1 lodzi _ do mow ktore zamieszkane S,! przez cale rodziny, W przerwa~h pomiedzy ~zydem drewnianych domow po jednej i drugiej strO?l~ rzeki widoczne byly oddalone szczyty gor, barwione ostatnmn

promieniami slorica, ,

Zalatwianie interesow koriczy sie tu wraz z zachodem slorica, Tysiace kolorowych lodzi (dunga) i przewoznych barek (bangla)

tkwi~ przymocowane wzdluz brzegow, gdzie tubylcy w skapych kostlUm~ch Adama i E~y zajeci S,! wieczorna ablucja, tj. sakralnym obrzadkiem obmywania Sly, daleko dla nich wazniejszym niz wszystkie inne obowiazki,

. Dnia 20 paid.ziernika zbudzilem sie w czystym malym pokoiku z jasnym widokiem na rzeke, ktora skrzyla sie w kaszmirskim sloricu.

N!~ jest .moim zamiarem opisywanie tu z detalami calej mojej podrozy, n~e bede tez wyliczal wszystkich jezior, cudownych w~sepek, historycznych miejsc, tajemniczych pagod i uroczych wiosek do polowy zaglebionych w rozleglych ogrodach, podczas gdy po ob~ stro.~ach roztaczaja sie majestatyczne szczyty gigantycznych Hn:nalaJow pokrytych, gdzie tylko oko spocznie, calunem wiecznego bialego sniegu, Zatrzymam sie jedynie na opisie moich przygotowari do dalszej podrozy w glab Tybetu.

W ciagu calych szesciu dni w Srinagar zachwycony otoczeniem ~a~~szc~al~~ sie w najdalsze zakatki miasta, zwiedzajac niezliczona ilosc ~um s':ladcz'locych 0 dawnym bogactwie tego regionu, staralem sie takze poznac ciekawe zwyczaje tego kraju.

Kasz~ir, tak jak i inne prowincje do niego przylegle: Baltistan, Ladakh ltd. sa podlegle Anglii. Dawniej stanowily czesc wlasnosci ,,~wa Pendzabu" Ranjit Singha. Po jego smierci brygady angielskie zajely Lahore, stolice ~endzabu, oddzielajac Kaszmir od reszty cesarstwa 1 scedowaly J'lo na prawach dziedzicznej wlasnosci, za sume 160000000 frankow, Ghulabowi Singhowi, jednemu z zaufanych z~ar~ego mon~rchy, ktory nadal mu tytul maharadzy. ~ czasie kiedy podrozowalem rzadzacym monarcha byl Pertab Singh, wnuk Ghulaba, ktory mial rezydencje w Jammu na

poludniowym stoku Himalajow. '

. Szcz~s:i~a .d?lin~ Kaszmiru, na osiemdziesiat piec mil dluga ~ dwadziescia piec m~l szeroka, przezywala swoj najwiekszy dobrobyt 1 slawe za panowarua Mogola Wielkiego, ktorego dwor kochal to ~ejsce, .ciesz'loc sie zyciem na lonie natury wsrod pieknych altan 1 plywajacych wysepek. Wiekszosc hindustariskich maharadzow przybywala tu, by spedzic miesiace letnie i wziac udzial we wspanialych festynach urzadzanych przez Mogola Wielkiego.

. . Ten czas jednak dla "Szcz~s1iwej Doliny" przeminal, Nie jest to juz ta sama szczesliwa dolina; chwasty pokryly powierzchnie

jeziora, dzikie kikuty budowli stercza ponad wyspa, a ruiny palacow i altan pokryte trawa strasza resztkami dawnej swietnosci, Otaczajace szczyty wydaja sie bye niedostepne dla tej powszechnej szarosci, a ich spokoj wnosi nadzieje, ze moga jeszcze nastapic lepsze czasy dla otoczenia ich niesmiertelnego piekna.

Mieszkaricy kiedys przystojni, inteligentni i czysci, zdegenerowali sie do stopnia polidiotow. S'! zarowno brudni, co prozniaczy, a kieruje nimi bat, nie miecz.

Ludnosc Kaszmiru miala tak wielu roznych nauczycieli i byla tak wiele razy na rozne sposoby ograbiona i oszukana, ze wrosla w nia obojetnosc do wszystkiego. Spedza cale dnie w poblizu swych plonacych ognisk gawedzac z sasiadami alba na chwilowym zajeciu przy wykonywaniu swoich slynnych szali lub filigranowych wzor-

kow ze zlota i srebra.

Kobiety kaszmirskie S,! melancholijne, ich twarze nosza znamio-

na smutku. Szarosc i brud kroluja wszedzie. Przystojni mezczyzni i powabne kobiety chodza w porwanym ubraniu i brudzie. Odzieniem obu plci, zarowno w lecie jak i w zimie, jest dluga suknia z dlugimi rekawami, zrobiona z grubego materialu. Tej szaty nigdy sie nie pierze, a nosi sie tak dlugo, az sie zuzyje, Totez snieznobialy turban mezczyzny po prostu skrzy sie przy tym szarym, poplamionym

odzieniu.

Wielka przykrosc ogamia turyste, ktory widzi na tle tej wspania-

lej, bogatej przyrody zobojetnialych ludzi pokrytych lachmanami.

Stolica tego kraju jest Sri nagar (miasto slorica), ale nazywa sie ja tez, tak jak i caly kraj, po prostu Kaszmir. Srinagar usytuowany jest po obu stronach Jhelumu siegajac w kierunku poludniowym na odleglosc pieciu kilometrow. Pietrowe domy zbudowane z drewna zamieszkuje 132000 ludzi. Miasto ciagnie sie na dwa kilometry i kazdy z mieszkaricow zyje w kontakcie z rzeka, ktora przegrodzona jest mostami.

Spomiedzy domow drozki prowadza na skraj rzeki, gdzie w ciagu calego dnia odbywa sie sakralne obmywanie - obejmujace przewaznie splukanie sie dwoma lub trzema miedzianymi gamkami wody. Czesc mieszkaricow praktykuje religie mahometariska, dwie trzecie to bramini, a tylko niewielu wyznaje buddyzm.

Czas szybko mijal i musialem podjac przygotowania do dalszej podrozy w nieznane. W niewielkich sklepikach zaopatrzylem sie

w wino i inne rzeczy konieczne w podrozy przez pustkowia Tybetu. Zap~kowale~ t? wsz~stko w pudla, najalem dziesieciu tragarzy, kuptlem koma 1 ustalilem date wyruszenia w droge na dzieri 27 pazdziemika.

Dla ozywienia tej wyprawy wzialem ze soba, dzieki uprzejmosci Francuza pana M. Peychanda, straznika sadow winorosli maharadzy, wspanialego psa, ktory juz wczesniej przebyl Pamir razem z moimi przyjaciolmi: Banwalotem, Capusem i Pepinem dobrze

znanymi podroznikami i badaczami. '

Po obran~u tras~" ktora moglem skrocic 0 dwa dni drogi, wysl~lem sW?lch kuhsow brzegiem jeziora, a sam przeplynawszy je lod~l'! po~'!zylem do podnoza laricucha gorskiego oddzielajacego d~h?~ Snnagar. od wawozu Sind, gdzie wyznaczylismy sobie miejsce spotkama.

. .Nie zapomne ~igdy tortur do niemal calkowitego wyczerpania, Jaktc~ doz~alem, kiedy wspinalismy sie na szczyt 0 wysokosci tysiaca metr~w. Zimno zatykalo dech w piersiach i w kazdym momencie obawialem sie, ze ktos z nas spadnie w dol wraz ze swym tobolem. Byl moment, kiedy ~noj pies Pamir wzruszyl mnie ogromnie, padajac wyczerpany z wywieszonym jezorem na ziemie, Bedac u kresu sil staralem si~ zmobiliz~~ae go do dalszej drogi, ale zdolal zrobic tylko pare kro,ko:v, by pasc znow~. Nadeszla juz noc, kiedy zdolalismy ~dostac Sl~ na szczyt, gdzie zgodnie runelismy obok siebie na s.~legu :v nadziei odzyskania sit Po krotkim odpoczynku zdecydowah~my .Sl~ ~a mozli~e szy.bkie zejscie przez gesty las do najblizszej wioski Haiena, zamm zamteresuje sie nami jakas dzika bestia.

Jest tez i~na, dobra, rowna droga z Srinagar do Haiena, prowadz,!c~. na pol~oc .przez Ganderbal, ktora mija Sind i przecina przeshczn'! kraine az do Kangry, potem skreca gwaltownie na wschod 1 dochod~ do wioski Haiena. Zdecydowalem sie jednak na trase, ktora prowadzi ~rosto przez gory, skracajac tym odleglosci i czas.

Przy pierwszym zetknieciu sie z nieznanym musialem oplacic frycowe. za na~k~. ~.,!wo~ Sind, dlugi na 60 mil, slynny jest przede "':S~yst~lm z m~g~scmnoscl swych mieszkaricow, w czym wyrozmaja sie szczegolme pantery, tygrysy, czarne niedzwiedzie i szakale ~la pogorszenia jeszcze sytuacji snieg pokryl gorne partie szczyto~ 1 zmusil ~e gr.ozne 1 krwiozercze bestie do zejscia ku dolinom w poszukiwaniu schronienia i pokarmu.

30

31

II

Szlismy jeden za drugim waska sciezka w ciemnosci, nasluchujac ze strachem w ciszy nocnej glosu wlasnych krokow, Nagle gdzies w poblizu nas okropny halas, wycie i loskot lamanych galezi przerwal te nocna cisze, - Pantera - wyszeptal moj sluzacy drzacym glosem, reszta tragarzy pozostala bez ruchu jakby przykuta do ziemi. W tym dramatycznym momencie przypomnialem sobie, ze moj rewolwer przekazalem jednemu z nich, innemu zas karabin winczester. Teraz gorzko tego zalujac cichym glosem pytalem, ktory z kulisow posiada moja brori. Wycie stawalo sie coraz bardziej glosne i potegowane echem, az nagle dalo sie slyszec gluche uderzenie jakby spadajacego ciala, Prawie natychmiast rozdarl powietrze przerazajacy krzyk czlowieka walczacego w agonii pomieszany z warczeniem i wyciem rozszalalej bestii.

- Sahib, wez karabinl - uslyszalem obok siebie. Porwalem gwaltownie brori, ale coz z tego, nie widzialem dalej jak na metr.

Ciagle jeszcze harczenie bestii i krzyk walczacego 0 zycie czlowieka pozwolily mi zorientowac sie co do miejsca tragedii, ale nie bylem w stanie strzelac do pantery w obawie zabicia kulisa.

Moi towarzysze niedoli stali sparalizowani ze strachu, a ja dopiero po jakims czasie uswiadomilern sobie, ze dzikie bestie obawiaja sie ognia, wzialem wiec pare lezacych tu galezi, zapalilem i zobaczylem 0 kilka metrow od nas lezacego na ziemi jednego z kulisow, ktorego konczyny byly kompletnie rozerwane przez szczeki krwiozerczej pantery, stojacej obok bez ruchu z kawalkiem ciala w pysku. Obok lezala kompletnie rozbita skrzynka wina.

Kiedy wreszcie moglem oddac strzal, pantera zaharczala i wypuszczajac resztke ludzkiego ciala spiela sie, jakby chciala skoczyc prosto na mnie, nagle jednak zmienila zamiar i z wyciem mrozacym krew w zylach skoczyla w ciemnosc gestego lasu i zniknela z oczu.

Moi kulisi, ktorych strach calkowicie obezwladnil, odetchneli teraz nieco. W obawie przed podzieleniem losu Hindusa porzucilismy jego szczatki i podtrzymujac plonace pochodnie z galezi podazylismy w pospiechu do Haiena.

Mniej wiecej po godzinie opuscilismy wreszcie okropny las i wydostalismy sie na rownine. Tam dopiero rozbilem namiot i nakazalem utrzymywanie duzego ognia jako jedyna nasza obrone przed dzikimi bestiami, ktorych wycie rozlegalo sie zewszad.

Moj pies, ktory z podwinietym ogonem trzymal sie blisko mnie, teraz wskoczyl do namiotu, nagle odzyskal swoj animusz i szczekal cala noc bez przerwy, lecz nie wychylil nosa na zewnatrz chocby z ciekawosci.

Noc mialem straszna. Spedzilem ja z karabinem w reku, wsluchany w koncert straszliwego wycia, ktorego pogrobowe echo wypelnialo doline, Kilka razy pantery podchodzily do biwaku, zaciekawione szczekaniem Pamira, ale ogieri utrzymywal je w nalezytej odleglosci i nie probowaly nas zaatakowac.

Z Srinagar wyruszylem na czele jedenastu kulisow, czterech nioslo bagaze, win a i inne produkty, czterech mialem do osobistej poslugi, jednego z bronia, nastepnego z naczyniami, podczas gdy ostatni mial bye przewodnikiem, Tego rodzaju czlowiek nosi tam nazwe "chicari", tzn. ten, ktory towarzyszy mysliwemu dla zapewnienia mu udanego polowania.

Po nieszczesnej nocy zwolnilem go z tych obowiazkow, poniewaz wykazal sie skrajnym tchorzostwem i kompletna nieznajomoscia kraju. Szesciu pozostalych powiadomilem, ze zwolnie ich natychmiast po dotarciu do wsi Gund, gdzie wynajme konie. Pozniej wynajalem innego chicari, ktory zarazem pelnil role tlumacza, a ktorego polecil mi M. Peychand.

Wawoz Sind zachwyca mysliwych. Poza dzikimi bestiami S,! tam jelenie, dzikie kozy, wiele rodzajow ptactwa, miedzy nimi czerwone, zlote i snieznobiale bazanty, duze kuropatwy i majestatyczne orly.

Wioski usytuowane wzdluz Sind nie sa rozlegle, Przewaznie skladaja sie z 10 do 20 mizernie wygladajacych chatek, ich mieszkaricy odziani sa w szmaty i lachmany. Trzode posiada niewielu hodowcow,

Po przekroczeniu rzeki w Sumbal zatrzymalem sie w poblizu wioski Gund, zeby zalatwic dla siebie konie. W wypadku gdyby te pozyteczne czworonogi sprzeciwily mi sie, przekonalbym je batem do poluszeristwa, a za zaoszczedzone na tragarzach niewielkie pieniadze moglem zyskac potrzebna mi usluge i pomoc.

Kij i pieniadz to prawdziwi wladcy Wschodu. Bez nich nawet Wielki Mogol nie bylby taki grozny,

Niebawem mogla zapasc noc, spieszylem sie wiec, zeby przekroczyc doline, ktora rozdziela wioski Gogangan i Sonamarg.

..

32

33

Droga byla w bardzo kiepskim stanie i odwiedzana przez dzikie bestie, ktore poszukiwaly tu swych ofiar, penetrujac nawet miedzy domami wiosek. W czasie duzego rozmnozenia sie panter niewielka ilosc mieszkaricow z tych malerikich wiosek w obawie przed tymi drapieznikami opuszcza domy i urodzajne pola.

Przy wylocie z doliny w poblizu wioski Tchokodar czy Thajiwas zauwazylem w pohnroku dwa ciemne ksztalty przechodzace droge, Kiedy podeszly blizej, okazalo sie, ze to dwa duze niedzwiedzie.

Bylem w tym czasie tylko z moim sluzacym, poniewaz wyprzedzilismy nieco nasza grupe. Wiedzialem, ze nie jest bezpiecznie stanac przeciwko nim tylko z jednym karabinem. Jednak zylka mysliwego do igrania z niebezpieczeristwem na tej wycieczce przewazyla nad rozsadkiem. Zeskoczylem z konia, wycelowalem, wystrzelilem rue patrzac nawet na osiagniety rezultat i w ciagu paru sekund naladowalem ponownie karabin.

W tym momencie zauwazylem, ze jeden z tych niedzwiedzi skierowal sie prosto na mnie, lecz drugi moj strzal zmusil go jednak do odwrotu i ucieczki. Trzymajac w reku naladowany karabin podszedlem ostroznie do miejsca, gdzie celowalem, znalazlem tam powalonego wielkiego niedzwiedzia, Potem sluzacy szybko zdjal z niego skore, jego futro bylo czame i tak wspaniale, jakiego jeszcze nie widzialem,

Ta niebezpieczna przygoda zajela nam dwie godziny, w tym czasie zapadla gleboka noc. Rozbilem moj namiot w poblizu Tchokodar, a rano 0 swicie dotarlem juz do Baltar, przyjmujac kurs wzdluz rzeki Sind. W owczas znalazlem sie w otoczeniu wspanialej przyrody. Okolica ta slusznie nosi nazwe "zlotej prerii" od tej samej nazwy wioski (Sona - zloto, marg - preria). Wysokosc przeleczy Zoji La, ktora z tej strony jest bardzo stroma, wynosi 11 500 stop, caly kraj poza nia wydaje sie bye dziki i niegoscinny.

lui: od Baltar musialem zakoriczyc mysliwskie wyczyny. Od tego czasu spotykalem tylko dzikie kozy. Nie bylo zreszta celem mojej ekspedycji ani tez konieczne, zeby zbaczac z drogi i penetrowac dzikie miejsca w gorach. Nie mialem na to ani czasu, ani tez ochoty. Totez wytrwale kontynuowalem swoja podroz w kierunku na Ladakh.

Uderzyla mnie gwaltowna zmiana, kiedy po opuszczeniu pieknej pogodnej przyrody i w miare zaludnionego Kaszmiru znalazlem

sie wsrod nagich posepnych skal i krepych mieszkaricow Ladakhu. Kraj ten znajdowal sie na wysokosci 11 000 do 12000 stop, tylko poziom Kargielu obniza sie do 8000 stop.

Stok przeleczy Zoji La jest bardzo urwisty, zeby sie na nia wydostac, trzeba sie wspinac prawie po pionowej scianie. W niektorych miejscach sciezka nie jest szersza niz na metr i prowadzi nad przepascia, wlosy staja deba, gdy sie popatrzy w te otchlari. W takich momentach jak ten niebo chroni podroznika przed falszywym krokiem!

W jednym miejscu znajduje sie most wykonany przez osadzenie dlugich belek w dziurze skaly, ktora zamurowano kawalkiem ziemi. Brr!. .. zimno sie robi na mysl 0 spadajacych ze sciany kamieniach alba dwoch wahajacych sie belkach, ktore moga wypchnac te ziemie do przepasci - a wraz z ziemia niefortunnego podroznika, ktory zaryzykowal tu swoje zycie - moje serce nieraz wiec stawalo ze strachu w czasie tej niebezpiecznej wyprawy.

Ale w koricu i to niebezpieczeristwo zostalo pokonane, zatrzymalismy sie w dolinie w poblizu chatki listonosza.

Juz od Baltar odleglosc okresla sie w tzw. "dakach" - czyli w stacjach pocztowych. S'! to niziutkie chatki, oddalone siedem kilometrow jedna od drugiej i w kazdej z nich odbywa swa sluzbe straznik pocztowy.

Poczta pomiedzy Kaszmirem i Tybetem ciagle jeszcze dziala w bardzo prymitywny sposob. Listy zebrane w skorzanym worku S,! oddawane pocztowemu straznikowi, Ten czlowiek, niosac na plecach koszyk z kilkoma podobnymi torbami, szybko pokonuje przydzielone mu siedem kilometrow. Na koricu swej drogi wymienia pakunki z innym z kolei pocztowym straznikiem, ktory podobnie jak on przebiegl swoje siedem kilometrow.

Raz w tygodniu listy sa przenoszone z Kaszmiru do Tybetu i z powrotem. Ani deszcz, ani snieg nie zatrzymuje tej dzialalnosci.

Za kazdy odcinek pracownik pocztowy otrzymuje szesc annas.

Moi kulisi prosili 0 podobna zaplate za dzwiganie co najmniej 10 razy ciezszych ladunkow. Serce boli, gdy sie widzi tych mizemie wygladajacych pracownikow poczty. Ale coz mozna zrobic? Taki to juz system tego kraju. Herbata z Chin jest sprowadzana w podobny sposob, bo to sposob szybki i ekonomiczny.

W poblizu wioski Matayan spotkalem znowu karawane z Yarkandino, ktorej obiecalem towarzyszyc w wyprawie. Rozpoznali

mnie z daleka i natychmiast poprosili, by przebadac jednego z czlonkow grupy, ktory powaznie zachorowal, Biedny czlowiek byl juz w stanie agonii. Rozlozylem bezradnie rece i wskazujac na niebo usilowalem wyjasnic jego towarzyszom, ze ten stan jest juz poza mozliwoscia ludzkiej pomocy czy obecnej wiedzy i tylko jeden Bog moze go teraz uratowac.

Poniewaz karawana po suwala sie bardzo wolno, musialem ich wyprzedzic, zeby jeszcze tego samego wieczoru dotrzec do Dras, ktore usytuowane jest na dnie doliny w poblizu rzeki 0 tej samej nazwie. W poblizu Dras stoi niewielki starozytnej konstrukcji fort, swiezo pobielony, pod nadzorem trzech Sikhow z armii maharadzy.

Tutaj zamieszkalem w chatce pocztowej, ktora jest jedyna stacja linii telegraficznej pomiedzy Srinagar i srodkowymi Himalajami. Od tego czasu nie moglem juz wiecej rozbijac namiotu, lecz musialem korzystac ze schronienia w budach dla karawaniarzy, ktore chociaz byly bardzo brudne, to jednak dobrze ogrzane duzymi klockami drzewa.

Pomiedzy Dras i Kargiel gorzysta kraina jest szara i monotonna z jednym wyjatkiem, cudownych wschodow i zachodow slorica oraz znakomitych efektow blasku ksiezyca. Poza tym droga jest nudna, bez korica i najezona niebezpieczetistwami.

Kargiel jest glownym miastem tego regionu i siedziba rzadowa kraju. Jego okolice S(! bardzo malownicze. Dwa strumienie wody Suru i Wakka splywaja halasliwie po glazach i kamieniach, wyplywajac z roznych dolin l(!cZ(! sie w jedna rzeczke Suru, ktorej blotniste brzegi przydatne S(! przy wznoszeniu budynkow z mum w Kargiel.

o swicie, wyposazony w nowe konie, kontynuowalem juz moja wyprawe na podboj Ladakhu, inaczej Malego Tybetu. Po chwili przyszlo mi przekraczac wiszacy most, ktory podobnie jak te w Kaszmirze byl z dwoch dlugich belek pokrytych galeziami i kamieniami, mial sprawiac wrazenie laricuchowego mostu.

Wkrotce potem mialem sposobnosc wspinaczki na niewielkie plateau, ktore rozciaga sie na dlugosci dwoch kilometrow az do wejscia u waskiej doliny Wakka, usianej malerikimi wioskami, z ktorych najprzyjemniejsze wrazenie sprawia Pashkum, usytuowana na lewym brzegu doliny.

Tutaj moje stopy spoczely na rdzennej buddyjskiej ziemi.

Tutejsi mieszkaricy s~ pro sci i pogodni. Wydaja sie nie znac tego, co

Europejczycy nazywaja wasniami czy sprzeczkami. Kobiet jest niewiele. Ale te, ktore zauwazylem, wyrozniaja sie od tych, ktore wczesniej widzialem w Indiach i Kaszmirze, wyrazem zadowolenia i satysfakcji na swych twarzach.

Jakby zreszta moglo bye inaczej skoro kazda z tych kobiet rna przecietnie trzech do pieciu mezow i to najbardziej legalnie na swiecie. Poligamia bujnie tu rozkwitla. Bez wzgledu na to jak duza moze bye rodzina, nigdy nie rna tam wiecej niz jednej kobiety. A gdy rodzina nie przekracza trzech osob, moze przylaczyc sie do niej rowniez kawaler, jezeli wezmie na siebie czesc ogolnych wydatkow.

Ogolnie ludzie wygladaja tu na slabszych i sa przygarbieni.

W czasie mej wyprawy do Ladakhu nie spotkalem ani jednego siwowlosego mezczyzny.

Droga z Kargiel do centrum Ladakhu jest znacznie gesciej zaludniona niz na wczesniejszych trasach. Zaskoczyla mnie mnogosc wiosek, ale drzewa i bujna wysoka roslinnosc naleza tu do rzadkosci.

Dwadziescia mil od Kargiel przy wylocie ze zlebu uformowanego przez gwaltowny bieg potoku Wakka znajduje sie malutka wioska Shergol, w ktorej centrum jasnieja trzy malownicze niewiel-

kie kaplice. '

Ponizej, blisko rzeki, lezala duza ilosc kamieni w formie dlugiej odgradzajacej sciany ulozonej z kilku warstw bez specjalnego porzadku. Kamienie w roznych kolorach maja wyryte wszelkiego rodzaju modlitwy w sanskrycie, w tybetariskim urdu, a nawet w arabskim jezyku. Moi kulisi nie wiedzieli, po co zbudowano te groble, zabralem ze soba kilka tych kamieni i mozna je obecnie ogladac w palacu Trocadero.

Juz od Shergol na kazdym kroku mozna spotkac tego rodzaju

podluzne groble. '

Nastepnego ranka wyposazony w odswiezone konie rozpoczalem SW(! dalsza wedrowke od zwiedzania klasztoru (gompa) Mulbeka, ktory wydawal sie bye przyklejony do boku wystajacej skaly, Ponizej znajduje sie wioska Wakka, a niedaleko niej widac irma skale, ktora wydaje sie bye umieszczona tam przez ludzi. Na jej scianie wyrzezbiony jest Budda kilkumetrowej dlugosci, a obok niego stoi kilka rzedow ozdobionych omamentem modlitewnych kolumn.

34

35

S(! to specjalnego rodzaju drewniane cylindry udrapowane zoltymi i bialyrni materialami przymocowanymi do slupka zaglebionego pionowo w ziemi. Najmniejszy powiew wiatru powoduje obrot tego cylindra. Czlowiek, ktory postawil to urzadzenie na kamieniach, jest zwolniony z obowiazku modlitwy, poniewaz wszystko, 0 co wierzacy moglby Boga prosic, jest juz na nim wypisane.

Gdy sie patrzy z pewnej odleglosci, ten bialo pomalowany klasztor stwarza niesamowite wrazenie, ze sterczacymi po bokach obracajacyrni sie modlitewnymi walcami mocno odbija od szarego tla gor.

Zostawilem konie we wsi Wakka i podazylem za moim dumaczem do klasztoru, do ktorego dojscie prowadzi po bardzo waskich schodach wykutych w skale. W klasztorze przyjal nas lama, z charakterystyczna dla tybetariczykow cienka brodka, ktorego szczerosc wzbogacala gleboka uprzejmosc.

Jego ubior skladal sie z zoltej sukni i czapki z patkami na uszy tego samego koloru. W prawej rece trzymal miedziany modlitewny mlynek, ktory uruchamial od czasu do czasu, bez przerywania konwersacji.

Obecnosc ciaglej modlitwy wypelniajacej przestrzeri pozwala wierzacemu szybciej osiagnac niebo.

Przeszlismy salon 0 bardzo niskim suficie, ktorego sci any pokrywaly polki wypelnione statuetkami roznych wielkosci Buddy, wykonanych z wszystkich mozliwych materialow i pokrytych gruba warstwa kurzu. W koricu wyszlismy na otwarty taras, z ktorego roztaczal sie widok na te niegoscinna kraine pokryta kamieniami i przecieta pojedynczymi drogami, dwie rzeczy, ktore wypelniaja cary widok az po horyzont.

Po wejsciu do srodka otrzymalismy natychmiast do wypicia piwo zrobione z chmielu, jakie klasztor wyrabia dla siebie, a ktore nazywa sie tu tchang. Napoj ten oddzialywuje rowniez skutecznie na mnichow,

Jezyk tybetariski rna bardzo zagadkowe pochodzenie. Jedno aczkolwiek jest pewne, ze krol Tybetu, wspolczesny Mahometowi, podjal sie stworzyc wspolny, powszechny jezyk dla wszystkich wyznawcow Buddy.

Z tym zamiarem uproscil gramatyke sanskrycka i ulozyl alfabet z duza iloscia liter, tworzac fundamenty jezyka, ktorego wymowa

II I

jest na tyle latwa, na ile umozliwia to skomplikowane i trudne pismo. Zeby okreslic poprawnie jakis dzwiek, trzeba zanotowac az osiem znakow.

Cala wspolczesna literatura Tybetu powstala w tym jezyku, ktory czysto jest wymawiany jedynie w Ladakhu i wschodnim Tybecie. Pozostale rejony kraju uzywaja dialektu sformowanego jako mieszanka lokalnie ojczystego jezyka z roznymi idiomami z sasiednich regionow.

W zyciu codziennym Tybetariczykow uzywane S(! dwa jezyki.

Jeden z nich niedostepny jest dla kobiet, drugi uzywany przez caly narod, Jedynie w klasztorach uzywa sie tego sakralnego tybetariskiego jezyka,

Lamowie bardziej wola wizyty Europejczykow niz muzulmanow. Gdy zapytalem mojego gospodarza 0 przyczyne, odpowiedzial mi tak:

- Muzuhnanie nie maja punktu stycznego z nasza religia, Calkiem niedawno, po zwycieskiej wyprawie, .ZIDusili czesc naszych wyznawcow do przejscia na religie islamu. Wszystkie nasze wysilki S(! teraz skierowane na odzyskanie tych nieszczesnych muzulmanow, a dawnych buddystow i sklonienie ich do powrotu na droge prawdziwego Boga.

Jesli chodzi natomiast 0 Europejczykow, to jest inna sprawa.

Przyjmuja oni za glowna zasade monoteizm, ale rowniez maja w sobie prawie tak wiele z wyznawcow Buddy, jak sami lamowie Tybetu.

Jedynym bledem chrzescijan bylo to, ze po przyjeciu wielu nauk Buddy powinni byli sie calkowicie wyodrebnic i obrac swojego Dalaj Lame, takiego jak nasz, ktory posiada swiety dar obcowania twarza w twarz z majestatem Buddy i moe sluzenia jako posrednik pomiedzy ziemia i niebem.

- Ktozby mial bye tym Dalaj Lama chrzescijan, 0 ktorym mowisz? - zapytalem, - Mamy przeciez Syna Boga, do ktorego kierujemy gorace modlitwy i do ktorego sie odwolujemy, aby wstawil sie za nami u naszego jedynego i niewidzialnego Boga.

- To nie jest ten, 0 ktorym mowisz, panie. My takze otaczamy szacunkiem tego, ktorego uznajecie jako Syna jedynego Boga, z tym, ze naszym zdaniem nie jest on jedynym Synem, lecz doskonala istota, jedna z wielu. Duch Buddy istotnie inkarnowal

37

- Nie mamy zadnych. Nasz zakon nie jest z tych wazniejszych i od czasu kiedy powstal, nasi kolejni lamowie zdolali zebrac tylko kilkaset innych manuskryptow. Wielkie klasztory posiadaja ich kilka tysiecy, Ale to S,! swiete rzeczy, ktorych ci nikt nie pokaze.

Nasza rozmowa trwala jeszcze pare minut dluzej, wracajac do naszego obozu caly czas rozmyslalem 0 relacji lamy. Issa, prorok buddyjski. Ale jak to mozliwe? Zydowskiego pochodzenia, zyl w Palestynie i w Egipcie, Pismo Swiete nie wspomina slowem o tym, nie rna zadnej aluzji, ze buddyzm mogl wywrzec jakis wplyw na nauke Jezusa.

Zdecydowany bylem wstepowac do kazdego klasztoru w Tybecie w nadziei zebrania jakichs informacji 0 proroku Issie, a moze nawet znalezienia kopii, ktora relacjonuje jego zycie,

Dalej w drodze nie dostrzeglem jednak zadnego wiekszego klasztoru. Przekroczylismy przelecz Namika na wysokosci 13 000 stop, nastepnie zeszlismy do doliny rzeki Sangeluma. Po skreceniu na poludnie dostalismy sift do Kharbu, pozostawiajac za soba grupe wiosek, z ktorych Chagdoom usytuowana na szczycie skaly wygladala nadzwyczaj malowniczo.

Domki S,! biale, czasem nawet trzypietrowe, maja w sobie cos bardzo pogodnego, co jest charakterystyczne dla wszystkich domow Ladakhu. Europejczyk zwiedzajacy Kaszmir szybko utraci orientacje i nie dostrzega jakichs wspolnych cech narodowej architektury, natomiast inaczej jest w Ladakhu. Drewniane domy stoja na podmurowce i przypominaja swym stylem podmiejskie

w Europie.

W poblizu Kharbu na dwoch pionowych skalach mozna odnalezc ruiny jakiegos malego miasteczka czy wioski. Mowia, ze sztorm alba trzesienie ziemi spowodowaly to zniszczenie, chociaz nie mozna miec pretensji co do solidnosci wykonania.

Nastepnego dnia minelismy znowu nastepna stacje pocztowa i dotarlismy do Fotu La polozonego na wysokosci 13 500 stop. Po czym idac wzdluz kompletnie suchego koryta rzeki zeszlismy do wioski Lamayuru, ktora pojawia sift przed oczami podroznika zupelnie nieoczekiwanie. Klasztor tutejszy przyklejony jest do boku samotnej skaly, dominuje w tle wioski i sprawia niezwykle wrazenie.

Schody S,! nieznane w tym klasztorze. Z pietra na pietro mnich musi dostawac sift przy uzyciu liny, komunikacja wewnetrzna

sift w swietym Issa, ktory bez ognia i miecza rozprzestrzenil wiedze naszej wielkiej i prawdziwej religii w szerokim swiecie, Chodzi mi raczej 0 waszego ziemskiego Dalaj Lame, tego, ktorego nazywacie Ojcem Kosciola. To wielki grzech i niech bedzie przebaczone trzodom, ktore rozproszyly sift po bezdrozach,

Mowiac to lama zakrecil swym modlitewnym mlynkiem. Zrozumialem, ze swoja aluzje kierowal do Papieza.

- Powiedziales mi, ze syn Buddy, Issa, rozprzestrzenil wasza religie na ziemi, kim on jest?

Na moje pytanie lama otworzyl szeroko oczy, patrzac na mnie ze zdziwieniem wypowiedzial pare slow, ktorych moj tlumacz nie mogl zrozumiec, po czym w prostych slowach powiedzial tak:

- Issa jest wielkim prorokiem, jednym z pierwszych po dwudziestu dwu Buddach. Jest wiekszym niz ktorykolwiek z Dalaj Lamow, bo stanowi CZftSC duchowa naszego Boga. Jest tym, ktory cie oswiecil, jest tym, ktory ponad religia uczynil wolnymi dusze i ktory kazdej istocie dal mozliwosc rozroznienia pomiedzy dobrem a zlem. Jego imie i dzialalnosc S,! odnotowane w naszych pismach swietych. A zapoznajac sift z jego niezwyklym zyciem, ktore zakoriczyl pomiedzy zlymi, samolubnymi ludzmi, oplakujemy tez straszliwy grzech pogan, ktorzy po okropnych torturach zgotowali mu smierc,

Bylem wstrzasniety ta relacja lamy. Prorok Issa, ktory cierpial i zostal zamordowany, wszystkie te fakty kojarzyly mi sift coraz bardziej z Jezusem Chrystusem. Blagalem mojego tlumacza, aby byl uwazny i nie pominal jednego slowa wypowiadanego przez lame,

- Gdzie mozna znalezc pisma? I przez kogo mogly bye pierwotnie zapisane? - zapytalem lame.

- Te glowne manuskrypty, ktore S,! kompilacja relacji spisanych w roznym czasie w Indiach i w Nepalu, zaleznie od zaistnialych wydarzeri, mozna znalezc w Lhasa. Jest ich pare tysiecy. Kopie mozna takze spotkac w niektorych wielkich starych klasztorach, wykonane zostaly przez lamow w czasie ich podrozy do Lhasy, lamowie przekazuja je nastepnie swoim zakonom jako pamiatke z odbytej pielgrzymki do siedziby naszego wielkiego mistrza, Dalaj Lamy.

- A czy wy posiadacie jakies kopie odnoszace sift do zycia proroka Issy?

1'·:

f

,

39

38

odbywa sie labiryntem przejsc i korytarzykow, Ponizej tego klasztoru, ktorego okna przypominaja gniazda jakichs wielkich ptakow, znajduje sie mala gospoda oferujaca przygodnemu podroznikowi pokoje.

Kiedy znalazlem sie w pokoju gotowy do wylozenia sie wygodnie na dywanie, wtargnelo kilku na zolto ubranych mnichow, zarzucajac mnie pytaniami w rodzaju skad przybywam, co widzialem, gdzie zmierzam itd. W koricu zaprosili mnie, zeby wstapic do klasztoru.

Pomimo mojego zmeczenia przyjalem zaproszenie i wkrotce wspinalem sie juz wraz z nimi stroma sciezka wykuta w skale, tak gesto obsadzona modlitewnymi mlynkami, ze co chwile przy lekkim dotknieciu wprawialem je w ruch. Te pobozne obiekty byly tu przemyslnie umieszczone dla wygody przechodzacych, aby nie tracili czasu na modlitwy, szczegolnie wtedy gdy tego dnia absorbowaly ich interesy.

Wielu poboznych buddystow wykorzystuje dla swych potrzeb prad rzeki. Widywalem cale rzedy tych modlitewnych cylindrow ze swietymi formulami, ktore byly umieszczone wzdluz rzeki w taki sposob, ze plynaca woda wprawiala je w ruch.

Po dotarciu do celu, usiadlem na lawce w ledwo oswietlonym pokoju, ktorego sciany byly udekorowane wszechobecna podobizna Buddy, a takze ksiazkami, modlitewnymi mlynkami, a moj rozmowny gospodarz natychmiast wyjasnil znaczenie kazdego z tych obiektow.

- A ksiazki ktore tu macie - pytalem - z cala pewnoscia odnosza sie do religii?

- Tak, panie. Te ksiegi traktuja 0 pierwszym i najwazniejszym zagadnieniu publicznego zycia. Posiadamy szereg wykladow nauki Buddy odnoszacych sie do wielkiej, niewidzialnej Swietej Istoty i do wszystkiego co przez niego zostalo stworzone.

- Czy sa wsrod tych ksiazek jakies zapisy dotyczace proroka Issy?

- Nie - odparl mnich. - Z glownych traktatow posiadamy

tylko kilka, ktore odnosza sie do religii. Biografie naszych swietych sa zgromadzone w Lhasie. Nie mielismy czasu przepisac nawet niektorych z najbardziej dla nas waznych,

Zanim przybylem do tego miejsca, przez pare lat mieszkalem w wielkim klasztorze po drugiej stronie Ladakhu i tam widzialem

tysiace ksiazek i manuskrypt6w skopiowanych w roznych okresach czasu przez tamtejszych zakonnikow.

Wypytuj,!c zakonnikow przez dluzsza chwile dowiedzialem sie, ze zakon, 0 ktoryrn mowa, znajduje sie w poblizu Leh. Jednak moje uporczywe dopytywanie sie rozbudzilo w mnichach podejrzliwosc i bardzo uprzejmie, ale stanowczo odprowadzili mnie na dol,

Zmeczony, zdecydowalem udac sie na spoczynek skoro tylko zapadl zmrok, polecajac wczesniej swojemu Hindusowi, aby dowiedzial sie w jakis delikatny sposob od mlodszych mnichow, w ktorym klasztorze byl poprzednio ich glowny kaplan przed skierowaniem go do Lamayuru.

o swicie nastepnego ranka kontynuowalem nadal swa wyprawe.

Hindus zawiadomil mnie, ze nie zdolal wyluskac zadnej informacji od lamow, ktorzy najprawdopodobniej byli co do tego uprzedzeni. Nie bede tu opisywal zycia mnichow w klasztorze, we wszystkich klasztorach Ladakhu jest ono jednakowe.

W przyszlosci bede mial okazje przebywac w klasztorze w Leh, do ktorej to wizyty bardziej szczegolowo nawiaze w nastepnych rozdzialach.

W Lamayuru rozpoczyna sie stroma pochylosc, ktora przez waski ciemny wawoz prowadzi do rzeki Indus. Nie zdajac sobie sprawy z tego jak niebezpieczne jest to zejscie, poslalem swoich kulisow naprzod, a sam podazylem sciezka wzdluz gliniastego wzgorza - dosyc na poczatku lagodnego, w kierunku waskiego ciemnego urwiska, z wystajacym ze sci any gzymsem.

Przejscie bylo tak waskie, ze gdybym spotkal jakiegos jezdzca ~ naprzeciwka, z pewnoscia nie bylibysmy sie w stanie wyminac. Zaden opis nie jest w stanie oddac wspanialosci i dzikiego piekna tego przewezenia grzebienia, ktorego szczyt siegal wprost do nieba.

W pewnym miejscu sciezki, siedzac w siodle, moglem batem dotknac przeciwnej skaly, lecz gdy spojrzalem w otchlari ponizej, smierc zagladala mi w oczy. Bylo za pozno, zeby sie wycofac, Moglem tylko zalowac pochopnej decyzji i robic wszystko, aby szczesliwie przebyc to skrajnie niebezpieczne miejsce.

Ten wawoz byl w istocie ogromna szczelina, powstala dzieki przesunieciu sie ziemi, ktore spowodowalo gwaltowne rozdzielenie sie dwu ogromnych masyw6w skat W dole z ledwoscia moglem dostrzec biala srnuzke wody. Byl to gwaltownie rwacy potok,

40

41

ktorego gluchy grzmot wypelnil skalny ~'l~oZ ~ajemn.iczym glos~m. Nade mna powiewala waska wstega niebieskiego nieba, malenka czastka gwiezdnego swiata, widoczna pomi~dzy, skalami. , '

Ten majestatyczny widok piekna natury moglb~ bye czyms zachwycaj'lcym, gdyby nie moj smiertelny strac~ 1. ta straszna gorska cisza przerywana chw~la~i szumem ~trumlema. .

Doswiadczalem tych przezyc przez 8 mil, na przerman za-

chwycony i wystraszony, a kiedy .nagle s~r~cilem .. ~ prawo, wydostalem sie ze zlebu i dostalem sie do dohny, ormjajac g~azy: ktorych szczyty odbijaly sie w wodach Indusu. Na brzegu rzeki S~Ol mala forteca Khalsi, slynna warownia jeszcze z czasow muzulmanskiej inwazji, w poblizu ktorej biegnie wazna droga prowadz'lca

z Kaszmiru do Tybetu. ,

Po przekroczeniu Indusu, za pomoca wiszacego mostu, kto~y prowadzi do bramy fortecy, przekrocz~le~ doline, a nastepme wioske Khalsi. Spieszac sie, staralem sie jeszcze tej no~y mmac wioske Snourly usytuowana w dolinie Indusu, a rozmleszc:::on'l w ciekawy sposob na pochylym stoku opadaj'lcy~. do rze~1.

Dwa nastepne dni podrozy przebiegly spokojnie na mem~~ prostej drodze wzdluz rzeki Indus, ktora miala mnie zaprowadzic prosto do Leh, stolicy Ladakhu. ....

Przekraczajac doline Sapoula i w poblizu wioski 0 tej samej nazwie w odleglosci paru kilometrow spotykalem kamienne.kopce.

Widzialem takze z dalszej odleglosci dwa klasztory, nad jednym z nich powiewala francuska flaga. J ak sie pozniej ~owiedzi~lem, te flage podarowal zakonnikom jakis francuski inzynier, a om wykorzystali ja jako dekoracje. .. r

W nocy przejezdzalem przez Sapoula nie omieszkajac wstapic

do klasztoru, gdzie jak juz wiele razy poprzednio ~obaczylem pokryte kurzem figurki Buddy, choragiewki i bandery spl~trzO~e?~ stosie w rogu pokoju, szkaradne maski lezace na podlodze, ksiazki i zwoje zlozone bez zadnego porzadku i jak zwykle nieodl,!czne

mlynki modlitewne.

Lamowie najwidoczniej mieli duza przyjemnosc w demon-

strowaniu tych wszystkich rzeczy. .

Afiszowanie sie tymi skarbami mialo calkiem inne dla nich znaczenie, niz mozna bylo przypuszczac. Zalozeniem ich bylo:

"Musimy pokazac wszystko, co posiadamy, w nadziei, ze widok tak

wie1u swietych rzeczy przekona podroznego 0 wielkiej swietosci ludzkiej duszy".

W sprawie proroka Issy uzyskalem te same relacje co poprzednio, a ktore byly mi juz znane, ze manuskrypty, ktore moglyby zaspokoic moja ciekawosc znajduja sie w Lhasie i ze tylko najbardziej znaczace klasztory posiadaja ich kopie. Przyrzeklem sobie nie wracac do Karakorum nim nie zdolam odkryc tej fascynujacej historii, ktora moze rzucic swiatlo na wewnetrzne zycie tego Najlepszego z Ludzi, a takze wzbogacic nas 0 informacje, ktorych brakuje w Nowym Testamencie. Tuz przed wejsciem do Leh, na poczatku doliny 0 tej samej nazwie droga przechodzi kolo samotnej gory, na ktorej szczycie wybudowany jest fort z dwiema wiezami na skraju i maly klasztor Pintak.

Gora 0 wysokosci 10500 stop zabezpiecza wejscie do Tybetu.

Potem droga gwaltownie skreca na polnoc w kierunku Leh, ktory w odleglosci szesciu mil od Pintak usytuowany jest na wysokosci 11 500 stop u podnoza ogromnych granitowych kolumn, ktorych szczyty siegaja okolo 19000 stop wysokosci i S,! pokryte wiecznym sniegiem,

Sarno miasto, otoczone pasem osik, wznosi sie tarasami, wsrod ktorych dominuje stary fort i palac dawnych wladcow Ladakhu. Do Leh wkroczylem przed wieczorem i rozgoscilem sie w bungalowie wykonanym specjalnie dla Europejczykow przybywajacych tu z Indii w czasie sezonu lowieckiego.

42

pi

Ladakh

wiejski tryb zycia, osady buduja wzdluz waskich dolin, mieszkaja w pietrowych domkach, ktore starannie utrzymuja, i uprawiaja duzy zagon pola.

Mezczyzni urodziwi nie sa, niewysocy, chudzi, zgieci, z malymi glowami, maja male cofniete czolo, wystajace kosci policzkowe, waskie, mongolskiej rasy czarne oczy, plaskie nosy, duze cienkie usta, z rzadka breda na policzkach. Jezeli sie doda do tego gladko wygolona glowe i wystajaca z tylu falde wlosow, to rna sie do czynienia nie tylko z ogolnym typem mieszkarica Ladakhu, ale takze calego Tybetu.

Kobiety, rownie niskie z tak sarno wystajacymi koscmi policzkowymi, sprawiaja jednak wrazenie krzepkich i zdrowych, swoja twarz ozdabiaja sympatycznym usmiechem. Maja w sobie zadowolenie i widac, ze sklonne S,! do uciech.

Ostry klimat uniemozliwia Ladakom strojenie sie w bogate, kolorowe suknie. Ich ubranie jest proste z szarego lnu w regionalnym kroju, spodnie pumpy z materialu siegaja poza kolana.

Ludzie ci nosza jeszcze tzw. czoga (rodzaj plaszcza). W zimie futrzana czapke z klapami na uszy, a w lecie glowe zabezpiecza czapka z materialu, ktorej czubek opada na bok. Buty zrobione S,! z filcu i pokryte skora, a pas opinajacy biodra wyposazony jest w caly arsenal drobnych przedmiotow, jak: igly, noze, piora, kalamarz, mieszek z tytoniem, fajke i wszedzie obecne mlynki modlitewne.

Tybetariczycy maja tak absurdalne zasady, ze np. wlos, ktory spadnie im z glowy na pled nie jest zrzucany przed uplywem co najmniej trzech miesiecy, Zas koszula nie jest wyrzucana nim sie nie rozpadnie na strzepy. Wierzchnie okrycie jest zawsze brudne, ana plecach przewaznie widac dust'! plame, Kapia sie raz w roku i to nie z wlasnej woli, lecz dlatego, ze S,! do tego zobowiazani przez prawo. Z tego powodu, co jest chyba zrozumiale, trzeba raczej unikac ich bezposredniego sasiedztwa.

Kobiety natomiast S,! wielkimi milosniczkami czystosci i porzadku, Myja sie codziennie i to pod najmniejszym pretekstem. Ich cialo przykrywa krotka, nieskazitelnej czystosci koszula, ktora okrywa jaskrawa biel ich skory, Czerwona kurteczka narzucona jest na ladnie zaokraglone ramiona. Czerwone i zielone ubranka S,! wpuszczone do krotkich spodni w rodzaju pumpek. Polbuty S,!

Ladakh stanowil kiedys czesc Wielkiego Tybetu. Czeste inwazje hord z polnocy, ktore przemieszczaly sie przez ten kraj dla podbicia Kaszmiru i wojny, jakie tu sie odbywaly, nie tylko ze zubozyly ten kraj, ale takze zdeprawowaly, na skutek ciaglych zmian wladzy w Lhasie przez coraz to nowych okupantow,

M uzulmanie, ktorzy w odleglych czasach przejeli w posiadanie Kaszmir i Ladakh, sila narzucili bezsilnym mieszkaricom Malege Tybetu religie islamska. Polityczne samostanowienie Ladakhu zakoriczylo sie wraz z aneksja tego kraju przez Sikkow do Kaszmiru, ktory zezwolil z kolei na powrot ~o dawnej ,;"i.ary.

Dwie trzecie mieszkaricow skorzystalo z tej sposobnosci, odbudowali oni swoje klasztory i powrocili do dawnego stylu zycia. Jedynie Baltystan pozostal w wierze muzulmanskich Szyitow, to jest w sekcie, do ktorej nalezeli okupanci.

Trzeba jednak zauwazyc, ze zachowali oni bardzo luzne zasady islamu, glownie te, ktore zezwalaly im na poligamie, Kilku lamow poinformowalo mnie, ze nie utracono jeszcze nadziei na nawrocenie ich pewnego dnia na wiare swoich przodkow.

W religijnym ukladzie Ladakh jest podporzadkowany Lhasie, to jest stolicy Tybetu i rezydencji Dalaj Lamy. To w Lhasie wybierany jest glowny lama, a takze administracja. Politycznie podlega wladzy maharadzy Kaszmiru, ktory rna tutaj swojego gubernatora.

Mieszkaricy Ladakhu naleza do chirisko-turkmenskiej rasy i S,! podzieleni na Ladakow i Tchampasow. Ladakowie prowadza

44

45

ozdobione futrem, a domowe ubranie uzupelnia ozdobna biala bluzka. Na rozpuszczonych wlosach, posrodku glowy, przyczepiony jest kawalek luznego materialu, cos w stylu wloskich kobiet. Ponizej tej ozdoby glowy zawieszone sa w dziwaczny sposob rozne swiecace kamyczki albo monety, a czasem uforrnowane kawalki metalu.

Niekiedy uszy przykryte sa klapkami z materialu lub futra.

Serdaki dla ogrzania plecow sa ze skory baraniej. Biedniejsze kobiety maja serdaki ze zwyklej pospolitej skory, natomiast bogate nosza obszyte czerwonym materialem z pozlacanymi spinkami.

Czy to wychodzac na ulice, czy tez do przyjaciol kobiety niezmiennie nosza na plecach stozkowy, skierowany czubkiem w dol koszyk przeznaczony przede wszystkim do przenoszenia torfuvktory jest tutaj glownym opalem.

Kazda kobieta posiada pewna kwote pieniedzy, ktore S,! jej zagwarantowane prawem i wydaje je glownie na ozdoby, za niewielka cene moze kupic duze turkusy, ktore dodaje do roznych wisiorkow dekorujacych wlosy.

Kobiety Ladakhu ciesza sie przywilejami, ktore posiadaja wszystkie kobiety Wschodu, nie tylko sa wolne, ale rowniez traktowane z duzym respektem. Z wyjatkiem niewielkiej grupy robotnic na gospodarstwie, wiekszosc czesc czasu spedzaja na wizytach. Trzeba tu powiedziec, ze nie do pomyslenia jest, aby ktoras z nich nie znala wszystkich plotek.

Pewna ilosc mieszkaricow Ladakhu poswiecila sie uprawie roli, jednak gruntow rolnych jest tak malo (srednio 10 akrow na gospodarstwo), ze dochod jaki uzyskuja ani nie wystarcza na oplaty podatkow, ani na zycie, Ogolnie pogardza sie praca reczna, Najnizsza kasta spoleczna nosi tu nazwe bemow i kontakt z nimi uwaza sie za niepozadany.

Po pracy w polu gospodarze wychodza na polowanie na tybetariskie kozly, ktorych welna jest w Indiach wysoko ceniona. Najbiedniejsza czesc Iudnosci, ktora nie moze sobie pozwolic na polowania, najmuje sie za kulisow.

To zajecie wykonuja takze kobiety, ktore znosza trudy bardzo dobrze i S,! duzo lepszego zdrowia od mezczyzn, ktorzy rozleniwieni

46

sa do tego stopnia, ze wola od zdrowego poruszania sie, nie baczac na chlod czy goraco, przesiedziec cala noc na otwartym powietrzu lub wylozyc sie na kamiennym lozu.

Poliandria (do ktorej powroce bardziej szczegolowo pozniej) jest instytucja, ktora jednoczy ludzi. Tworzy duza rodzine, ktora kultywuje ziemie dla wspolnego dobra, wspomagana przez jaki, krowy i kozy. Czlonek rodziny nie moze oddzielic sie z nalezna mu czescia a jezeli umrze, jego czesc przypada wspolnocie.

Ze wzgledu na surowosc klimatu uzyskuje sie tu niewielkie zbiory pszenicy. Zyto rowniez jest uprawiane i przed sprzedaza mielone na make,

Kiedy zakoricza sie zbiory, wszyscy mezczyzni ida w gory zebrac dzika byline enoriota, a takze ciernie dama i robia z tego opal, ktorego w Ladakhu bardzo brakuje, gdzie ani drzew, ani sadow nie widac, tylko rzadko mozna spotkac niewielkie kepy wierzby lub topole na brzegu rzeki. Ze wzgledu na ubogosc tej ziemi uprawianie nie jest zbyt wdziecznym zajeciem,

Brak drewna jest wyraznie widoczny w budowie mieszkari, ktore czasem budowane S,! z cegiel suszonych na sloricu, ale czesciej ze srednich wymiarow kamieni, ktore zespolone S,! glina zmieszana z trawa. S,! to pietrowe budynki, z czysto umytym frontem i kolorowo pomalowanymi oknami. Plaski dach w forrnie tarasu zwykle jeszcze udekorowany jest dzikimi kwiatami i tu wlasnie tuby1cy spedzaja czas kontemplujac nature lub obracajac mlynkiem modlitewnym.

Kazdy dom zawiera kilka pokoi, z czego jeden jest urzadzony do przyjmowania gosci, sciany w nim wylozone sa futrami 0 wyjatkowej pieknosci. W pozostalych pokojach sa lozka i meble. Bogaci ludzie posiadaja jeszcze wiele innych ozdob, dekoracji i dewocjonalii.

Zycie tutaj jest prawie niezmienne. W potrawach niewielki wybor, spis potraw Ladakow jest bardzo prosty. Na sniadanie kromka ryzowego chleba. Do obiadu podaje sie potrawe przygotowan'! w drewnianej misce z maki zalanej letnia woda, ktora miesza sie drewnianymi paleczkami az do uzyskania konsystencji pasty i na koricu dodaje sie do tego mleko.

Wieczorem podawane S,! chleb i herbata. Mieso uwazane jest za wyjatkowy luksus. Mysliwi jedynie moga sobie I?ozwolic na lekkie

47

I "

I '

zroznicowanie tej diety 0 mieso z dzikich kozlow, ~rlow ~. bi~ly~h bazantow, ktore spotyka sie w tym kraju. Przy kazdej okazji pije SlY

jasne niesfermentowane piwo. . .

Jezeli, co rzadko sie zdarza, Ladak posiada malego komka~ m~ze poszukac pracy w sasiedztwie. Zaopatruje sie wtedy w m~wle.lka ilosc pozywienia. W porze obiadowej zagospod~rowuJe. sie w poblizu rzeki, wypelnia swoj drewniany kubek (z ~torym mg~y sie nie rozstaje) niewielka iloscia maki, miesza z woda 1 ko.~sumuJe.

Czampsi i nomadzi, ktorzy stanowia polowe pop~lacJl Ladakhu, S,!: bardziej biedni i mniej cywilizowani ni~ pr~ecl~tny tubylec. W wiekszosci S,!: oni mysliwymi i w ogole ~ie zaJI?uJ<! sie ?ospodarstwem. Chociaz wyznaja buddyzm, to mgdy me szukaja pomoc~ w klasztorach, kiedy S,!: bez zywnosci. Zwykle koczuja w oddah, gdzies na szczytach, gdzie zimno j~st .intensy_w~e. Po~czas gd~ Ladakowie S,!: szczerzy i prawdomowm, chociaz z dziwacznymi zasadami to Czampsi przeciwnie, gniewni, bardzo zywotni i S,!: ogromnymi, zawodowymi klamczuchami, co wiecej, odnosza sie

z najwyzsza wzgarda do klasztorow. .., r "

Miedzy tymi najubozszymi warstwami ZYJ,!: rown~ez K~an:powie, ktorzy pochodza z peryferii Lhasy, i prowa~z,!: J_11lzern~ ZyCl~ wloczacych sie po drogach Cyganow. Nie nadaja sie do zadn~J roboty, mowia innym jezykiem od mieszkancow kraju, a .tam gdzie szukaja schronienia S,!: przedmiotem powszechnyc~ drw~n, tolerowani tylko przez ich zalosny stan, kiedy zmuszem dlugim ~lod?waniem podchodza grupami do do mow w poszukiwaniu

pozywienia. .

Poliandria ktora przewaza wsrod mieszkaricow Tybetu, wielce mnie zaciekawila. Nie jest ona konsekwencja nauki Buddy, gdyz istniala juz na dlugo przed jego przybyciem. W Indiach znacznych rozmiarow nabrala walk a 0 wstrzymanie gwaltownego wzrostu populacji, w rezultacie czego powstal obrzydliwy z,:yczaj duszenia naworodkow plci zeriskiej jako przyszlych potencjalnych matek. Wysilki Anglikow w walce przeciw tej deprawacji S,!: jak dotad bezskuteczne.

Manu wielki prawodawca, ustalil poliandrie jako prawo i pewni bUddyjscy kaznodzieje, ktorzy sprzeciwili sie bram~~~zmow~, rozpropagowali ten system w Cejlonie, Tybecie, Mongolii 1 Korei. Dlugo tlumiona w Chinach, poliandria przyjela sie i rozprzes-

trzenila w Tybecie i na Cejlonie, mozna ja spotkac takze wsrod Kalmukow, pomiedzy Todami na poludniu Indii i w Nairs na wybrzezu Malabar. Slady tego systemu spotyka sie tez wsrod Tasmanian i w Polnocnej Ameryce wsrod Irokezow,

Jezeli mozna wierzyc Cezarowi to poliandria byla takze znana w Europie, gdyz czytamy w jego De Bello Galico (ksiega piata):

"Uxpres habent deni duodenique inter se communer, et maxime fratres cum fratribus et parents cum liberis". (Zony S,!: wspolne w grupach dziesieciu do dwunastu mezczyzn, szczegolnie pomiedzy bracmi i miedzy ojcami i synami).

W rezultacie tego niemozliwym jest uwazanie poliandrii jako wylacznie religijnej zasady. W Tybecie, jesli wezmiemy pod uwage niewielki areal gruntu, jaki przypada na jednego mieszkarica, najlepszym uzasadnieniem wydaje sie motywacja ekonomiczna. Zeby utrzymac 1,5 rnln mieszkaricow Tybetu na przestrzeni 1,2 mln kilometrow, buddysci byli zmuszeni zaakceptowac poliandrie w kazdej rodzinie, zobowiazujac sie rownoczesnie do skierowania jednego czlonka rodziny do zakonu.

Pierworodny syn jest poswiecany zawsze do Gompa (klasztoru), ktory jest zbudowany zwykle na wzniesieniu w poblizu kazdej wioski. Skoro tylko chlopiec osiagnie osiem lat, powierza sie go karawanie zmierzajacej do Lhasy, gdzie jego nowicjat trwa siedem lat w jednym z klasztorow tego miasta.

Uczy sie tam czytac i pisac, poznaje religijne obrzadki i zapoznawany zostaje ze swietymi zwojami napisanymi w jezyku pali, dawniejszym jezyku kraju Mogadha, kraju uswieconym narodzeniem sie w nim Buddy Gautamy.

Najstarszy brat w rodzinie wybiera zone, ktora jest wspolna dla wszystkich czlonkow tego domu. Wybor narzeczonego i slubna ceremonia maja bardzo prosty charakter.

Skoro tylko maz i zona zadecydowali malzeristwo jednego z synow, najstarszy wsrod nich typowany jest do zaproszenia sasiada, ktory rna na wydaniu corke, Pierwsza i druga wizyta przemijaja na banalnej konwersacji okraszonej suto piwem i do piero na trzecim spotkaniu mlody czlowiek ujawnia intencje posiadania zony. Przedstawiona zostaje wtedy corka rodziny, ktora w zasadzie jest juz wszystkim dobrze znana, kobiety w Ladakhu nigdy nie zakrywaja twarzy.

48

49

_- j

------------.._----------------~----

Dziewczyna nie moze bye wydana bez jej wlasnej zgody. Jesli sie zgadza, zyje ze swoim narzeczonym, stajac sie rownoczesnie zona jego braci. Jedynak jest przewaznie wysylany do kobiety, ktora ma juz dwoch albo trzech mezow, oferuje- jej wowczas zostanie jej czwartym malzonkiem, Taka oferta jest bardzo rzadko odrzucana i mlody czlowiek od razu zagospodarowuje sie w nowej rodzinie.

Rodzice nowozericow zwykle mieszkaja razem z nimi do chwili urodzenia sie pierwszego dziecka. N astepnego dnia po urodzeniu sie nowego czlonka rodziny rodzice pozostawiaja caly dobytek mlodym i przenosza sie do malego mieszkanka opodal.

Czasami malzensrwo jest zawierane miedzy dziecmi, ktore nadal zyj,! oddzielnie az do uzyskania dojrzalosci. Kobieta rna prawo do nieograniczonej ilosci mezow i kochankow. Jesli np. spotka mlodego mezczyzne, ktory ja zadowala, bierze go do domu, daje conge swoim wszystkim mezom i zyje z tym, ktorego woli, zawiadamiajac ze wziela sobie jing-tuh (kochanka). Ta nowosc akceptowana jest przez mezow bez cienia zastrzezen.

Tylko europejskie idealy moga tu prowokowac do zazdrosci.

Tybetariczyk jest zbyt zimnokrwisty, zeby bye zainteresowany kochaniem. Taki sentyment oznacza dla niego anachronizm i nawet na mysl mu nie przychodzi dopuszczenie sie jakiegos gwaltu na nieprzemijajacych zasadach. Jednym slowem podwazanie zasadnosci tej sprawy, w jego oczach, wyglada na nieusprawiedliwione samolubstwo.

Przy nieobecnosci jednego z mezow jego miejsce jest oferowane kawalerowi lub wdowcowi. Tych drugich jest w Ladakhu niewielu. Zony z zasady przezywaja swoich slabych malzonkow. Czasami wybierany jest tez buddyjski podroznik, ktorego interesy zatrzymaly w wiosce. W taki sam sposob zonaty mezczyzna podrozujacy w poszukiwaniu pracy korzysta przy dluzszym pobycie z goscinnosci swoich wspolwyznawcow,

Wbrew tym szczegolnym przywilejom kobiety posiadaja uznanie i szacunek i posiadaja pelna swobode w wyborze swoich mezow czy jing-tuhow. Zawsze zainteresowane sa wszystkim co sie wkolo dzieje, moga ise gdziekolwiek zechca - z wyjatkiem glownej komnaty modlitewnej w klasztorze, gdzie wstep jest dla nich surowo zakazany.

Dzieci garna sie tylko do matki. Nie czuja przywiazania do ojcow, chyba dlatego ze jest ich tak wielu.

50

Ani przez moment nie przyszlo mi na mysl, aby w Tybecie potepiac poliandrie, Bez niej populacja wzroslaby ponad miare, a glod i zadze przyciagnelyby ich slabsza cz~se do szukania ratunku w zlodziejstwie, napadach, mordach i innych przestepstwach, ktore jak dotad sa absolutnie nieznane w tym kraju.

Uroczystosc

w gompze

Leh, stolica Ladakhu, jest malym miastem, ktore skupia nie wiecej jak piyc tysiecy mieszkaricow na dwu Iub trzech ulicach w pomalowanych na bialo domach. W centrum miasta znajduje sie plac z miejscem na bazar gdzie handlarze z Indii, Chin, Turkiestanu, Kaszmiru i roznych innych regionow Tybetu przychodza, aby wymienic swoje towary na tybetariskie zloto przynoszone przez tubylcow.

Kupuja oni nie tylko szaty dla swoich mnichow, ale takze wszystkie przedmioty do najmniejszych drobiazgow wlacznie,

Na wzgorzu ponad miastem wznosi sie stary niezamieszkany palac, w srodku ktorego znajduje sie obszerna, pietrowa rezydencja mojego przyjacieIa, Vizira Surabaja, gubernatora Ladakhu, najbardziej sympatycznego Pendzabczyka, ktory uzyskal wyksztalcenie filozoficzne w Londynie.

Dla uatrakcyjnienia mi pobytu w Leh zorganizowal na placu ?azar~ gre w polo, a wieczorem przed palacem odbyly sie tarice 1 popisy.

Wiele ognisk rozswietlalo tlumy Iudzi, ktorzy sciagneli na to widowisko. Uformowali oni duze kolo, w srodku ktorego grupa tancerzy przedstawiala diablow, rozne dzikie bestie i czarownice machajac rekami, skaczac i obracajac si~ w rytmicznym taricu prz; akompaniamencie trabek i bebna,

Piekieine rakiety wystrzeliwane z tlumu daly mi sie mocno we znaki. Widowisko zakoriczylo sie wdziecznym taricem tybetariskich

52

kobiet, ktore wirowaly w taricu i przesuwaly sie po placu pozdrawiajac nas, siedzacych przy oknach, potrzasajac z brzekiem swoimi bransoletami z miedzi i kosci sloniowej,

Nastepnego dnia wczesnie rano wyruszylem do klasztoru w Himis, ktory malowniczo usytuowany na szczycie skalistej gory dominuje nad dolina rzeki Indus. Jest to jeden z najwiekszych klasztorow w kraju i jest utrzymywany z nakladow ludnosci i dotacji przesylanych z Lhasy.

Na drodze, ktora do niego pro wadzi , po przekroczeniu mostu na Indusie i wielu drobnych gniazd-wiosek, mozna dostrzec niezliczone kamienne groble z kamieni pokrytych napisami, ktore moj przewodnik ze specjalna troska omijal z prawej strony, chcialem skrecic konia i jechac lewa strona, ale Ladak skrecil momentalnie mojego konia na prawo. Pytalem sie dlaczego, taki jest tu zwyczaj - odpowiedzial. Probowalem odnalezc jakies racjonalne wyjasnienie, ale na prozno.

Na dlugo przed dotarciem do gompy mozna bylo zobaczyc wiezyczke klasztoru. W koricu znalezlismy sie przed duzymi drzwiami pomalowanymi w zywych kolorach, wejsciem do rozleglej pietrowej budowli, ktorej wewnetrzny plac mial otoczke brukowana malymi kamieniami.

Na prawo, w kierunku jednego ze straznikow klasztoru, znajduja sie znowu inne duze malowane drzwi ozdobione ornamentami z tasmy nierdzewnej. Jest to wejscie do glownej kaplicy, ktorej wnetrze jest udekorowane pomalowanymi bostwami i gdzie wielka podobizna Buddy jest otoczona przez mnostwo mniejszych swietosci.

Po Iewej stronie znajduje sie weranda, na ktorej umieszczone S,!: bardzo duze wa1ce modlitewne i gdzie glowny kaplan spotyka sie ze wszystkimi lamami. Ponizej werandy siedzialo kilku muzykow z trabkami i bebnami. Na prawo od placu bylo wejscie do pokoi mnichow, ozdobionych obrazami swietych i niewielkimi modlitewnymi walcami otoczonymi lamowka ze wstazkami i pomalowanymi na czerwono i czarno. Na srodku placu stal wysoki maszt na ktorego czubku powiewaly ogony jakow i dlugie pasmo papieru z napisami 0 tresci religijnej. Na calej dlugosci scian klasztoru umieszczone byly mlynki modlitewne przyozdobione wstazkami,

Krolowala nabozna cisza, kazdy z nas niecierpliwie wyczekiwal rozpoczecia sie tajemniczych obrzadkow religijnych. Zajelismy

53

miejsca na werandzie, niedaleko lamow. Niemal natychmiast muzycy zadeli w swe dlugie traby, wydajac przeciagle miekkie monotonne dzwieki przy ciekawym akompaniamencie okraglych bebenkow przyczepionych do podstawek umocowanych w ziemi.

Przy pierwszych taktach tej dziwnej muzyki, ktorej towarzyszy- 10 melancholijne spiewanie, otwarly sie szeroko drzwi klasztoru, z ktorego wyszlo okolo 20 osob przebranych za zwierzeta, ptaki, diably i jakies potwory. Na piersiach nosili fantazyjne kombinacje demonow i trupich glowek wyhaftowanych w roznych kolorach chiriskim jedwabiem. Na glowach mieli stozkowe kapelusze, z ktorych zwisaly wielokolorowe wstazki pokryte napisami. Na twarzach maski kosciotrupow pokryte bialym jedwabiem.

Tak przyozdobieni wolno zatoczyli kolo wokol masztu, od czasu do czasu wyrzucajac ramiona w gory, trzymajac w lewej rece cos w rodzaju lyzki, ktorej CZySC pochodzila z ludzkiej czaszki przyozdobionej kiscia wlosow, wzieta, jak mnie zapewniano, z glow wrogow.

Krag mnichow przyspieszyl przy akompaniamencie muzyki i rozwinal sie, wykonujac bezustanne skoki, nagle przy uderzeniu w bebny wszyscy znieruchomieli, by po chwili zaczac potrzasac w kierunku nieba w sposob wygladajacy na straszenie malymi, zoltymi, pokarbowanymi kijami.

W koricu po skinieniu glowami lamie w skladnym szyku podeszli do wejscia swiatyni. W tym samym czasie wyszli inni tancerze z glowami zakrytymi miedzianymi maskami. Kostiumy, ktore mieli na sobie, byly zdobione kompozycja haftu w roznych kolorach. W jednej rece trzymali maly bebenek a w drugiej dzwieczacy dzwoneczek. Z kazdego bebenka zwisala przyczepiona kulka, ktora przy niewielkim ruchu reki uderzala 0 naciagnieta na bebenek skore.

Ci nowi tancerze przebiegli w tanecznym rytmie plac pare razy.

Po kazdej takiej rundzie rownoczesnie uderzali w bebenki robiac nimi upiorny halas. Zakoriczyli swoj taniec podbiegnieciem do drzwi swiatyni, gdzie zgrupowali sie na schodach.

Nastala ogolna cisza, wkrotce jednak przerwana przez trzecia grupe przebieraricow, ich ogromne maski przedstawialy bozki z zaznaczonym na czole trzecim okiem. Przy glowach napis Thlogan - Paudma - Jungnas, co doslownie znaczy "ten, ktory

54

urodzil sie z kwiatu lotosu". Dolaczyla do nichjeszcze jedna postac w masce, bogato ubrana i niosaca wzorzysty, zolty parasol.

Jego stroj zawieral rozne znamienne insygnia bogow: Dorje - Trolong, Sangspa Kourpo (co oznacza samego Brahme) i innych. Ci aktorzy, jak wyjasnial siedzacy obok nas lama, przedstawiaja szesc stopni mozliwosci metamorfozy - boga, polboga, czlowieka, zwierzecia, ducha i demona.

Te personifikacje, ktore spokojnie kroczyly, wyroznialy sie od innych masek jedwabistymi sukniami w blyszczacych kolorach. Na glowach mialy zlote korony zakoriczone stozkowym czubkiem i ozdobione kwiatami. Kazda z nich miala w reku bebenek. Utworzyly okrag wokol masztu i na dzwiek halasliwej nieskladnej muzyki usadzily sie na ziemi otaczajac Thlogan - Paudma - Jungnas, ktory natychmiast pelnym gracji ruchem zblizyl dwa palce do ust i wydal dzwiek nasladujacy gwizdanie.

W odpowiedzi na ten sygnal mlody czlowiek przebrany za wojownika wybiegl ze swiatyni. Oni zas ubrali potworne, zielone maski, przybrane malymi trojkatnymi choragiewkami i rozdzwonili sie dzwoneczkami. Wznoszac niesamowity halas dzwonieniem i uderzeniem w bebenki, wirowali wkolo siedzacych na ziemi bostw,

Dwoch wielkich kompanow, ktorzy im towarzyszyli, obcisle ubranych, odgrywalo role blaznow, wykonujac groteskowe ruchy i odgrywajac komiczne sytuacje. Jeden z nich tariczac bez przerwy uderzal caly czas w bebenek kompana. Bardzo sie to podobalo obserwatorom, ktorzy co chwile wybuchali salwa smiechu,

Nadeszla nowa grupa aktorow przedstawiajaca najwieksze po Bogu moce. Ich odzienie obwieszone bylo czerwonymi ozdobami, a spodnie mieli zolte, W rekach trzymali normalne dzwonki i bebenki. Usadowili sie naprzeciw bostw.

W jednym z ostatnich popisow tancerze pojawili sie w czerwonych i brazowych maskach, a na piersiach wymalowane mieli troje oczu. Ci i wczesniejsi aktorzy ustawili sie w szeregu i przy akompaniamencie bebenkow i ogolnej muzyki wzmagali tempo dzikiego tarica, wznoszac sie i opadajac, obracajac wkolo, formujac kolumny, a w przerwach oddajac uklony.

Po pewnym czasie ognisty taniec, ktory zmeczyl rowniez nas, nieco sie uspokoil. Bogowie, polbogowie, krolowie, ludzie i duchy jeden za drugim wraz ze wszystkimi maszkarami skierowali kroki

55

w kierunku wejscia do swiatyni, skad wynurzali sie juz inni przedstawiajacy ludzkie szkielety. Wszystkie te tarice sa starodawne, a kazdy z nich rna jakies szczegolne znaczenie.

Orszak taneczny aktorow, wygladajacych jakby wyszli z grobow, skierowal sie w strone masztu. Po czym zatrzymal sie i zaczal manipulowac zawieszonymi u boku kijami, przerywajac te grobowa cisze jakby grzechotaniem szczek. Przeszli tak dziedziniec trzy razy w takt uderzanych bebnow i w koricu spiewajac religijna piesri i robiac jeszcze kilka skretow i lamaricow spokojnie staneli,

Dla przedstawienia wroga czlowieka zrobiono wielki gruby plaster, ktory umieszczony pod masztem byl rwany, lamany, bity i podarty na kawalki, a na koricu rozdzielony pomiedzy szkielety na znak, ze nie zycza sobie, aby znajdowal sie z nimi na cmentarzu.

Spektakl dobiegl korica. Glowny lama poprosil mnie, abym towarzyszyl mu na obszernym tarasie, gdzie czang (piwo) uswietnialo religijna uroczystosc, Z przyjemnoscia przyjalem zaproszenie, gdyz w mojej glowie ciagle jeszcze wirowalo pod wrazeniem widowiska, ktorego bylem swiadkiem.

Po przekroczeniu dziedzirica i wejsciu na schody, wzdluz ktorych rozstawione byly modlitewne wa1ce, przeszlismy przez dwie sale ozdobione bostwami i wyszlismy na taras, gdzie usiadlem na lawce naprzeciw czcigodnego lamy, ktorego oczy blyszczaly inteligencja, Trzech mnichow przynioslo pokazny sloj czangu i napelnilo nim niewielkie miedziane kubki, najpierw swojemu zwierzchnikowi, pozniej mnie i towarzyszacym nam osobom.

- Czy podobala ci sie nasza niewielka feta? - zapytal mnie lama.

- Byla dla mnie bardzo interesujaca - odparlem. - Wlasciwie to jeszcze ciagle nie moge ochlonac z wrazenia, Szczerze mowiac nigdy bym nie przypuszczal, ze buddyzm w swych religijnych ceremoniach moze bye par ada tak bardzo ekstrawaganckich form.

- Nie rna takiej religii - rzekl lama - ktora mialaby wiecej teatralnych ceremonii niz nasza. Ale jego rytualna strona w zaden sposob nie narusza fundamentalnych zasad buddyzmu. Uwazamy to za bardzo praktyczne dla utrzymania ciemnych mas w wierze i posluszeristwie jedynemu Bogu. Rytual jest jakby zabawka dla dziecka, dzieki ktorej rodzice pozyskuja jego wdziecznosc i posluszeristwo. Bowiem w niewyksztalconych masach dostrzegamy dzieci Ojca.

56

~'.' ~I,

- Ale co maja oznaczac - kontynuowalem - te maski, kostiumy, dzwonki i tancerze, jednym slowem cale przedstawienie, ktore wydaje sie bye zrobione w oparciu 0 specjalny program?

- Mamy kilka podobnych uroczystosci w ciagu roku. S,!: wystawiane misteria, a aktorzy S,!: zapraszani do wziecia w nich udzialu. Maja oni calkowita swobode w wykonywaniu ruchow i gestow, musza zachowac tylko pewna ilosc szczegolow, ktore odnosza sie do zasadniczej idei.

Nasze misteria nie sa niczym wiecej jak pantomima, w ktorej chcemy przekazac najwyzsze podziekowanie dla naszych bogow za swiatlosc ducha czlowieka i wiare w niesmiertelne zycie.

Aktorzy dostaja kostiumy z klasztoru i graja po otrzymaniu ogolnych wskazowek, co umozliwia im swobode interpretacji, z czego obserwatorzy sa bardzo zadowoleni.

Przypuszczam, ze wy rowniez stosujecie podobne postepowanie; czywiscie jezeli w niczym nie narusza ono podstaw monoteizmu. - Prosze mi wybaczyc - odparlem - ale ta masa bozkow, jaka gromadzicie w waszych gompach, to oczywiste pogwalcenie tej zasady.

- Jak juz mowilem - spokojnie wyjasnial lama - czlowiek jest i zawsze bedzie jak niemowle. Wszystko rozumie, widzi i czuje wielkosc natury, ale nie jest jeszcze zdolny pojac Wielkiego Ducha, tworzacego i ozywiajacego wszystko.

Czlowiek zawsze szukal namacalnych dowodow. W swojej wierze nigdy nie udalo mu sie wykroczyc poza materialne zmysly.

Najwiekszym jego osiagnieciem jest skierowanie swoich mysli do Boga, staranie sie 0 skomunikowanie ze Stworca, ktory zrobil tyle dobra, ile, jak sie niektoryrn pomylericom religijnym wydaje, spadlo na nich nieszczesc.

Dlatego skladali hold przejawom natury, aby zjednac sobie tym jej laski. Jaskrawym przykladern tego jest starozytny Egipt, gdzie ubostwiono zwierzeta, drzewa, konie, wiatr i deszcz.

lone narody byly rownie ciemne uwazajac, ze deszcz nie musi miec wplywu na dobre zbiory i ze zwierzeta nie musza sluchac swego pana, totez staraly sie znalezc posrednikow pomiedzy nimi a wielkimi dla nich tajemnicami i niezglebionymi mozliwosciami Tworcy. Dlatego stworzyli bozkow, ktorych uwazaja za neutralnych i 0 ktorych wstawiennictwo moga prosic.

57

,.~----~--~----------------------------------------------------~~~ .... --------------------------------

Powtarzam, od zarania wiekow do dnia dzisiejszego czlowiek nigdy nie wykroczyl poza namacalne dowody. Asyryjczycy w poszukiwaniu drogi, ktora zawiodlaby ich do stop Stworcy, zwrocili swoje oczy ku gwiazdom, ktore wprawdzie sa poza granica ich zasiegu, ale mogly bye z czcia kontemplowane.

Pustota czlowieka i slepota jego inteligencji uniemozliwiaja mu pojac niewidzialne, duchowe nici jednoczace go ze Swietoscia, W tym mozna dopatrywac sie wyjasnienia rozwodnienia swietych pryncypiow przez czlowieka i jego przekonanie 0 dominacji tego, co jest materialne.

Dalsza ilustracja tego jest braminizm, ktorego wyznawcy otoczyli kultem zewnetrzne przejawy Stworcy, nie wszystkie naraz, lecz stopniowo tworzac cala annie bogow i bozkow. A w tym samym czasie czlowiek nie smial przedstawic swojej swietej i wiecznej egzystencji w widzialnej formie.

Bye moze jeszcze bardziej jaskrawo milosc czlowieka do rzeczy dotykalnych zaprezentowali niegdys Zydzi, kiedy nawet wbrew serii wspanialych endow, jakich dokonal ich Wielki Stworca -- ten sam dla wszystkich ludzi -- nie mogli oprzec sie zlu i uczynili sobie boga ze zlota, i to w tym czasie kiedy ich prorok Mojzesz w ich imieniu rozmawial z Najwyzszym,

Buddyzm przeszedl podobne koleje losu. Nasz wielki reformator, Sakjamuni, inspirowany przez Najwyzszego Sedziego posiadl prawdziwe zrozumienie majestatu i niepodzielnosci Mistrza. Z tego powodu otwarcie odstapil od braminow i ich doktryny politeizmu, nauczajac 0 czystosci i niesmiertelnosci Stworcy, najbardziej zas sprzeciwial sie tworzeniu podobizn, ktore w naszym mniemaniu set Jego wizerunkami.

Sukces, jaki on i jego uczniowie odniesli, sprowokowal braminow do przesladowania tych, ktorzy wbrew zasadom Najwyzszej Istoty traktowali ludzi z wielkim despotyzmem, tworzac nowych bogow jedynie dla pozyskania wlasnych korzysci,

Nasi pierwsi swieci prorocy, ktoryrn nadajemy tytul Buddy, co oznacza madrzy swieci ludzie, a my wierzymy, ze byli reinkarnacja Wielkiego Stworcy -- pojawili sie dawniej w roznych krajach naszego globu. Ich nauki byly wymierzone przede wszystkim przeciwko tyranii braminow i grzesznosci ich postepowania, gdyz uczynili z religii przedmiot interesu i znalezli wielu nasladowcow wsrod nizszych klas w Chinach i Indiach.

58

"

I

Wsrod tych swietych prorokow szczegolna czcia otaczany jest Budda Sakjamuni (w Chinach zwany Fu), ktory zyl trzy tysiace lat temu, i ktory dzieki swym naukom sprowadzil cale Chiny na droge prawdy i jedynego Boga, a takze Budda Gautama, ktory zyl dwa i pol tysiaca lat temu, i nawrocil niemal polowe Hindusow na te sama wiare.

Buddyzm jest podzielony na kilka wyznari rozniacych sie miedzy soba tylko pewnymi ceremoniami religijnymi, natomiast zalozenia doktrynalne Set takie same. My jestesmy tybetariskimi buddystami zwanymi lamaistami, wyodrebnionymi od fuistow okolo poltora tysiaca lat temu. Od tego czasu stanowimy grupe czcicieli Fu Sakjamuniego, ktory jako pierwszy zebral wszystkie prawa ustalone przez roznych Buddow w czasach wielkiej schizmy religii bramiriskiej.

, W pozniejszych latach mongolski wierny przetlumaczyl na jezyk chiriski ksiegi wielkiego Buddy, otrzymujac za to od cesarza Chin jako wynagrodzenie tytul "Go Czi" przyslugujacy krolowi, niedlugo potem, po jego smierci, tytul ten zostal przeniesiony na Dalaj Lame Tybetu i jest juz na stale przypisany do tego urzedu,

Nasza religia obejmuje dwa zakony, mnisi czerwoni i zolci. Ci, ktorzy podlegaja Panczenowi, ktory rezyduje w Taszi Lumpoz, jako cywilny administrator Tybetu, moga sie zenic, Set to czerwoni. My jestesmy zoltymi mnichami, slubowalismy celibat i naszym zwierzchnikiem jest Dalaj Lama. Poza tym jedynym punktem rytual naszych obrzadkow jest identyczny.

-- W takim razie gra aktorow, ktora dzisiaj obserwowalem, jest identyczna.

-- Tak, z paroma malymi zmianami. Dawniej taki rytual byl urzadzany z wielka pompa, lecz od czasu podbicia Ladakhu nasz klasztor byl wiele razy spladrowany i z naszego bogactwa zostalismy obrabowani. Teraz posiadamy tylko biale szaty i naczynia z brazu, podczas gdy w Tybecie odpowiednie set tylko zlote wazy i tkaniny bogato obszywane zlotem.

-- W czasie niedawnej wizyty w gompa na mojej trasie jeden z lamow opowiedzial mi 0 pewnym proroku, czy jak uwazacie Buddzie, ktory nosil imie Issa. Czy moze wiesz cos na jego temat? -- zapytalem, czujac, ze nadarza sie okazja, abym mogl uslyszec cos na temat bliski memu sercu.

59

- Imie Issy jest pielegnowane z wielkim poszanowaniem przez buddyst6w - odpowiedzial mi m6j gospodarz. - Lecz stosunkowo niewiele 0 nim wiadomo, wiedza cos 0 nim lamowie, kt6rzy czytali manuskrypty odnoszace sie do jego postaci. Jest wielu Buddow podobnych do lssy, istnieje takze 84 000 zwoj6w czasem z wielka dokladnoscia opisujacych ich zycie, a tylko kilku z nas przeczytalo wiecej niz jedna setna tych rekopisow, .

Zgodnie z ustalonym zwyczajem kazdy mnich czy lama must zrobic podarunek w fonnie jednej lub dw6ch kopii dla klasztoru, do kt6rego nalezy, Nasza gompa, tak jak i inne, posiada juz znaczna Iiczbe tych kopii. Miedzy nimi mozna rowniez znalezc opis zycia i dzialalnosci Buddy Issy, kt6ry nauczal zasad w Indii i posrod dzieci Izraela. Zostal zamordowany przez pogan, kt6rych potomkowie przyjeli gloszone przez niego zasady.

Wielki Budda, Duch Wszechswiata, jest inkarnacja Brahmy, pozostaje prawie zawsze pasywny, utrzymujac w sobie wszystkie rzeczy od poczatku czasu, a jego oddech ozywia swiat. Minie jeszcze wiele epok jego bezruchu. Jednak w trosce 0 czlowieka, ktory porzucil zrodlo swej egzystencji, przybiera sam postac ludzka, aby ratowac stworzenia od niechybnej ruiny.

W czasie swej ziemskiej egzystencji Budda tworzy nowy swiat dia rozproszonych Iudzi, a po wypelnieniu swej misji opuszcza ziemie, aby przyjac swa niewidzialna postac i zyc w calkowitej samotnosci.

Trzy tysiace lat temu wielki Budda inkarnowal sie w postaci slawnego ksiecia Sakjamuni, kontynuujac sw6j pIal} dwudziestu wcieleri. Dwa tysiace piecset lat temu wielki Duch Swiata inkarnowal sie znowu jako Gautama, kladac fundamenty pod nowe kr61estwo Syjam w Birmie i na kilku wyspach.

Wkr6tce potem, kiedy buddyzm poczal rozszerzac sie w Chinach, dzieki energii madrych ludzi, bedacych najlepsza propaganda dla swietej doktryny, pod panowaniem Minga Ti z dynasti Han, tysiac osiemset dwadziescia trzy lata temu, nauki Sakjamuniego zostaly powszechnie przyjete przez ludzi. W podobny sposob, jak w czasie przyjecia buddyzmu w Chinach, jego zasady rozeszly sie rowniez wsrod Izraelit6w.

Blisko dwa tysiace lat temu Doskonala Istota znowu przerwaIa sw6j stan spokoju i inkarnowala sie jako nowonarodzone

60

dziecko w biednej rodzinie. To z Jego woli dziecko w prostych slowach oswiecic moglo ignorant6w w sprawach wiecznego zycia, sprowadzajac czlowieka z powrotem na droge pr~wdy i ,;s.kazac mu najpewniejsza sciezke do osiagniecia moralnej czystoSCl..

Kiedy to swiete dziecko bylo jeszcze chlopcem, zabrano je do Indii, gdzie az do uzyskania wieku dojrzalego Issa studiowal nauki wielkiego Buddy, kt6ry wiecznie zamieszkuje w niebie.

W tym momencie moj rozmowca zaczal okazywac wyra~ne oznaki zmeczenia i rozpoczynajac krecic modlitewnym mlynkiem dawal mi do zrozumienia, ze chce zakoriczyc te rozmowe, Dlatego

pospiesznie zaryzykowalem nastepujace pytanie: .

-- W jakim jezyku S4 napisane glowne manuskrypty opowiadajace 0 zyciu proroka Issy?

- Dokumenty przeniesione z Indii do Nepalu, a z Nepalu do Tybetu, dotyczace jego zycia S4 napisane w jezyku pali i teraz sa w Lhasie. Natomiast kopie w naszym tybetanskim jezyku sa juz w tym klasztorze.

- Jak jest on traktowany w Tybecie? Czy uwazany jest za swietego?

- Ludzie sa nieswiadomi jego istnienia. Tylko glowni lamowie, kt6rzy mieli mozliwosc studiowania tych dokument6w odnoszacych sie do jego zycia, cokolwiek 0 nim wiedza. Lecz poniewaz jego doktryny nie S4 wlaczone do czesci kan~niczne~ buddyzmu, gdyz wyznawcy jego nie uznaja zwierzchnosci Dalaj Lamy, prorok Issa nie jest w Tybecie zaliczany do glownych swietych.

. - Czy popelnilbys grzech, gdybys ujawnil te kopie obcemu? -

zapytalem,

-- To, co nalezy do Boga - odpowiedzial spokojnie lama - nalezy takze do czlowieka, Nasze regulaminy zobowiazuja nas d.o pomocy w dobrej wierze w propagowaniu swietego slowa. Nie jestem pewien, gdzie te zwoje teraz sie znajduja, ale mozesz sie spodziewac, ze jezeli jeszcze kiedys odwiedzisz nasza gompe, z zadowoleniem ci je pokaze,

W tym momencie dw6ch mnich6w weszlo jednoczesnie, powiedzieli cos nerwowo do mojego tlumacza i od razu odeszli .

- Wzywaja mnie obowiazki - powiedzial lama - prosz~ mi wybaczyc. - Poczym sklonil sie, skierowal do drzwi i zniknal. Nie

61

I

majac nic konkretnego do zrobienia poszedlem do wyznaczonego pokoju, gdzie po lekkim posilku spedzilem noc.

Nastepnego dnia powrocilem do Leh i rozmyslalem 0 tym, pod jakim pretekstem moglbyrn jeszcze raz pojechac do klasztoru w Himis. Dwa dni pozniej wyslalem poslarica do glownego lamy wraz z prezentem w postaci budzika i termometru, zapytujac go rownoczesnie, czy jest mozliwe przed moim opuszczeniem Ladakhu, abym jeszcze raz odwiedzil klasztor, z nadzieja, ze zobacze manuskrypt dotyczacy jednego z dyskutowanych tematow.

Rozwazalem tez projekt powrotu do Kaszmiru i pozniej ponownego powrotu do Himis. Lecz przeznaczenie zrzadzilo inaczej. Przejezdzajac obok wzniesienia, na ktorym znajduje sie gompa Pintak, moj kori potknal sie i spadlem z siodla na ziemie tak niefortunnie, ze moja prawa noga zostala zlamana ponizej kolana. W tym stanie nie bylo mowy o kontynuowaniu podrozy. Ze zlamana noga nie chcialem tez wracac do Leh czy szukac opieki w gompie Pintak, zarzadzilem przeniesienie mnie do Himis, gdzie moglismy dotrzec po zaledwie poldniowej podrozy. Moja zlamana noga byla wygieta, co sprawialo mi ciagly bol. Zostalem umieszczony na siodle, jeden kulis trzymal moja noge, drugi konia za uzde i w ten sposob posuwalismy sie do przodu. W poznych godzinach wieczomych dotarlismy do progow klasztoru Himis.

Uslyszawszy 0 moim wypadku kazdy chcial mnie zobaczyc. Z wielka troska przeniesiono mnie do najlepszego pokoju i umieszczono na miekko poscielonym lozku, w poblizu ktorego stal modlitewny mlynek.

Wszystko przebiegalo bardzo sprawnie pod nadzorem lamy, ktory ze wspolczuciem uscisnal rna reke, kiedy dziekowalem mu za troskliwa opieke.

Nastepnego dnia poprawilem sobie nieco usztywnienie nogi przez oblozenie jej dwoma kawalkami drewna, mocno je ze soba sciagajac. Calkowicie unieruchomiona noga zdrowiala bardzo szybko, tak ze spodziewalem sie, iz wkrotce bede mogl wyruszyc w kierunku Indii.

Kiedy tak lezalem w lozku, mlodzi adepci zakonu utrzymywali modlitewny walec w ruchu, a sedziwy lama zabawial mnie bez korica roznymi ciekawymi historyjkami, czesto tez wyciagal ze swojej szafy budzik, by raz jeszcze mnie zapytac, jak sie go we wlasciwy sposob uzywa, zeby dobrze dzialal.

W koricu przystal na usilne prosby obloznie chorego i przyniosl mi dwa duze peki zwojow, pozolkle ze starosci, i z nich czytal mi

62

w jezyku tybetariskim biografie Issy, ktora starannie za moun tlumaczem notowalem w dzienniku podrozy.

Ten ciekawy dokument jest napisany w formie oderwanych wersetow, w ktorych czesto brakuje calych sekwencji.

W kilka dni moj stan na tyle sie poprawil, ze bylem juz zdolny kontynuowac podroz. Dlatego po dokonaniu paru zabiegow przy mojej obolalej nodze, ruszylem trasa do Indii przez Kaszmir. Wyprawa, malymi odcinkami i wolnym tempem, trwala dwadziescia dni sprawiajac mi duzocierpienia.

Niemniej dzieki pewnej grzecznosci, jaka wyswiadczyl mi M.

Peychaud (korzystam tu z okazji, aby jeszcze raz serdecznie podziekowac mu za troskliwa opieke) i wydaniu przez wezyra maharadzy Kaszmiru specjalnego rozkazu, ktory zobowiazywal wladze, aby zapewnily mi nalezna opieke, moglem dostac sie do Srinagar bardzo szybko, skad tez bezwlocznie wyjechalem, aby dostac sie do Indii jeszcze przed pierwszymi opadami sniegu,

W Murree spotkalem Francuza, ksiecia Andre de Saint Phalla, ktory odbywal przyjemna wycieczke w poprzek Hindustanu. Razem dotarlismy az do Bombaju. Mlody ksiaze wykazal sie w stosunku do mnie niezwykla opieka, wrazliwoscia na moje cierpienie i goraczke, ktora mnie trawila,

Wspominam z wielka wdziecznoscia jego troskliwosc i nigdy nie zapornne tez grzecznosci, ktore wyswiadczyl mi w Bombaju markiz de Mores, Vicomte de Breteuil, M. Monod z Comptoir d'Escompte, M. Moet, dyrektor konsulatu i inni wspolczujacy mi czlonkowie francuskiej kolonii.

Pragne rowniez wyrazic moje szczere podziekowanie licznym angie Is kim przyjaciolom, ktorzy w czasie mojego pobytu w Indiach obdarzali mnie przyjaznia i opieka, miedzy innymi pulkownikowi i lady Napier, paristwu O'Connor, Hume, panu E. Kay Robertson z "Civil and Military Gazette" i panu Rudyardowi Kiplingowi.

Przez dlugi czas myslalem 0 wydaniu traktatu 0 Jezusie Chrystusie, ktory odnalazlem w Himis. Pochlonelo mnie jednak wiele spraw i dopiero teraz, po spedzeniu wielu bezsennych nocy, w czasie ktorych porzadkowalem notatki i ulozylem poszczegolne wersety w logicznym porzadku nadajac im jednolity charakter, zdecydowalem sie na jego publikacje

Wierze, ze ten ciekawy dokument rzuci wiecej swiatla na ciagle jeszcze dla nas tajemnicza postac Jezusa Chrystusa.

63

I

ZYCIE SWIFdTEGO ISSY "N aj/epszego

z Syn6w Czlowieczych'

1. Ziemia sie zatrzesla i nieba zaplakaly z powodu wielkiego przestepstwa, jakiego dokonano na izraelskiej ziemi.

2. Bo byl tam torturowany i w koricu zamordowany wielki i sprawiedliwy Issa (Jezus), w ktorym objawil sie Duch wszechswiata, 3. Ktory, aby wyswiadczyc ludziom wielkie dobrodziejstwo i zniszczyc w nich ducha zla, inkarnowal sie w prostym smiertelniku. 4. By sprowadzic go z powrotem na droge pokoju, milo sci i szczescia, z ktorej zstapil przez swoje grzechy, i aby wezwac go ponownie do jedynego i niewidzialnego Stworcy, ktorego milosierdzie jest nieskoriczone,

_5. Kupcy, ktorzy przybyli z Izraela, zdali nastepujaca relacje z tego, co sie wydarzylo,

II

U ST6p TYBETU

1. Narod Izraela, ktory zmieszkiwal w urodzajnym kraju, gdzie zbiory odbywaly sie dwa razy do roku, a na pastwiskach mozna bylo wypasac ogromne trzody bydla - przez swoje grzechy wzniecil gniew Boga. 2. Ktory dotknal ich okropna kara, wyrzucajac ich z ziemi, pozbawiajac wszelkich dobr i trzody. Oddal ich w niewole bogatych i poteznych faraonow, ktorzy wladali Egipem.

65

3. Faraonowie traktowali Izraelitow gorzej niz zwierzeta. Zakutyeh w zelaza wykorzystywali do najciezszych robot. Ich obolale ciala byly pokryte ranami. Nie wolno im bylo mieszkac pod daehem, i umierali z glodu.

4. Trzymano ich pod ustawicznym terrorem i w nieludzkich

warunkach bytu.

5. W czasie tego wielkiego nieszczescia Izraelici pamietali 0 swoim Niebianskim Wybawcy i blagali go 0 przebaezenie i laske dla siebie. 6. W tym czasie panowal w Egipcie znakomity faraon, ktory zyskal slawe dzieki wielu odniesionym zwyciestwom, niezmiernemu bogactwu oraz ogromnemu palacowi, jaki wzniosl praca swoich niewolnikow,

7. Faraon ten mial dwoch synow. Mlodszy z nich, ktory na imie mial Mossa (Mojzesz), nabyl duzo wiedzy od madrych i roztropnych Izraelitow.

8. Mossa byl powszechnie lubiany w Egipcie przez lagodnosc swojego serca oraz wspolczucie, jakie okazywal cierpiacym.

9. Kiedy Mossa zobaczyl, ze Izraelici wbrew wielu cierpieniom nie zaparli sie swojego Boga i odmowili skladania holdu egipskim bozkom stworzonym przez czlowieka ...

10. W owczas on rowniez zawierzyl niewidzialnemu Bogu, ktorego Izraelici nie zdradzili pomimo wielu cierpieri i wzrastajacego wyniszczenia.

11. Wtedy to izraelscy nauczyeiele ozywili zapal Mossy i namowili go, aby wstawil sie u swego ojca - faraona, 0 uznanie ich religii. 12. Ksiaze Mossa uczynil tak i wstawil sie przed ojcem, blagajac go o ulzenie doli nieszczesliwych ludzi. Faraon popadl we wscieklosc i polecil stosowac jeszeze wieksze meczarnie niz poprzednio ... 13. I stalo sie, ze wkrotce pot em Egipt nawiedzony zostal przez wielkie kleski. Plagi dziesiatkowaly starych i mlodych, chorych i zdrowych. Faraon byl przekonany, ze sprowadzil na siebie gniew swyeh wlasnych bogow.

14. Ksiaze Mossa powiedzial tedy ojcu, ze dzieje sie to za przyczyna Boga niewolnikow, ktory interweniuje, zeby ulzyc ich nedznemu zyciu i msci sie na Egipcjanach.

15. Po ezym faraon polecil swemu synowi Mossie zebrac wszystkich izraelskich niewolnikow i wyprowadzic ich daleko od stolicy do innego miasta, gdzie wolno mu bylo z nimi przebywac,

66

16. Mossa zebral wiec wszystkich hebrajskich niewolnikow i powiedzial, ze daje im wolnosc w imie Jego i ich Boga, Boga Izraela, i razem z nimi opuscil miasto i wyprowadzil ich z ziemi egipskiej.

17. Zaprowadzil ich do ziemi, ktora utracili przez ogrom swoich grzechow. Dal im prawa, ktorych mie1i przestrzegac i nakazal modlic sie zawsze do Boga, jedynego niewidzialnego Stworzyciela, ktorego dobroc jest niezmierna.

18. Po smierci Ksiecia Mossy Izrae1ici przestrzegali rygorystycznie nadanyeh praw i Bog wynagrodzil im cierpienia, ktorych doswiadczyli w Egipcie.

19. Ich krolestwo stalo sie jednym z najpotezniejszych na Ziemi. Ich krolowie stali sie slawni przez skarby, ktore posiadali, i pokoj panujacy w Izraelu.

III

1. Chwala bogatego Izraela rozprzestrzenila sie szeroko po Ziemi, co wywolalo zazdrosc wsrod sasiednich narodow.

2. Najwyzszy poprowadzil jednak do zwyciestw wojska Hebrajczykow i poganie nie osmielali sie ich atakowac.

3. Na nieszczescie czlowiek sklonny jest do bledow, totez wiemosc Izraelitow ich Bogu nie trwala dlugo.

4. Po troehu zapominali 0 laskach, jakimi ieh obdarzyl, rzadko wzywali Jego imienia i zaczeli szukac zabezpieczenia przez magie swych czarownikow.

5. Krolowie i inni przywodcy narodu zastapili swoimi prawami te, ktore nadal im Mossa w Swiatyni Boga, i przestrzeganie dawnyeh obrzadkow swiatynnych zostalo zaniedbane. Ludzie oddali sie zmyslowym rozkoszom i utraeili pierwotna czystosc.

6. Wiele wiekow uplynelo od czasu, kiedy Bog zdjal nalozona na nich kare.

7. Obey napadali na Izrael, dewastowali kraj, niszczyli wioski i uprowadzali w niewole ich mieszkaricow,

8. W koricu przybyli poganie zza morza z Imperium Rzymskiego. Oni podporzadkowali sobie Hebrajczykow, sprawowanie wladzy przekazali przywodcy armii, ktory rzadzil nimi w imieniu eesarza.

67

9. Rzymianie skalali ich swiatynie, wymuszali zaprzestanie wielbienia jedynego Boga i naklaniali do skladania ofiar bozkom

pogariskim.

10. Sprawnych mezczyzn powolywali do sluzby wojskowej, kobiety

brali jako zdobycz, a tysiace zwyklych ludzi wysylali do niewoli za

morze.

11. Dzieci byly bestialsko mordowane i wkrotce nic wiecej nie dalo

sie slyszec, jak tylko placz i lament.

12. W tej skrajnej rozpaczy Izraelici jeszcze raz wspomnieli swego wielkiego Boga, blagajac go 0 laske i modlac sie 0 przebaczenie. Slyszano, jak sie modlili: "Ojcze nasz, ktorego laska jest nieprzebrana".

8. Swiete d:ie~ko,. ktoremu na imie dana ISSA, od swych najmlodszych lat mowil 0 jednym Bogu starajac sie sprowadzic na wlasciwa droge zblakane dusze, naklaniajac je do wzbudzenia w sobie zalu i skruchy i oczyszczenia sie z grzechow, ktorymi sie obarczyli. 9. Z roznych stron schodzili sie ludzie, zeby go sluchac. Podziwiali jego cudowne rozprawy i wszyscy w Izraelu byli zgodni co do tego, ze Duch Wiekuistego zamieszkal w tym dziecku.

10. Kiedy Jezus osiagnal lat trzynascie, to znaczy wiek, w ktorym Izraelici zenili swoich chlopcow

11. Ubogi dom jego rodzicow stal sie miejscem spotkan bogatych i znamienitych osob, ktorzy dokladali starari, by dostac za ziecia mlodego Isse, ktory stal sie slawny przez gleboko moralne- rozprawy gloszone w imieniu Wszechmocnego.

12. Tedy to Issa sekretnie opuscil rodzinny dom, wyszedl z Jerozolimy i z karawana kupcow udal sie w daleka podroz do Sindh (India)

13. Z zamiarem doskonalenia sie w poznawaniu Slowa Bozego i studiowaniu praw wie1kiego Buddy.

IV

1. W tym czasie nadszedl moment dla litosciwego Sedziego do reinkarnowania sie w ludzkiej postaci.

2. Duch Wiekuisty spoczywajacy w stanie kompletnego bezruchu i najwyzszej blogosci zostal obudzony i odddzielony od Wiecznej Istoty na nieokreslony czas.

3. Mogl przeto pod postacia czlowieka uczyc ludzi, jak utozsamiac

sie z Bostwem i osiagnac szczescie wieczne.

4. A przez wlasne postetPowanie pokazac, jak czlowiek moze uzyskac moralna czystosc i uwolnic swoja dusze od ulegania fizycznym zmyslom oraz moze osiagnac w tym doskonalosc konieczna przy wstapieniu do Krolestwa Niebieskiego, ktore jest niezmienne i gdzie panuje wieczna blogosc,

5. Wkrotce potem, gdy cudowne dziecko urodzilo sie na ziemi izraelskiej, sam Bog przemowil przez usta tego maleristwa 0 drobnym cialku i wspanialym, wielkim duchu.

6. Rodzice tego niemowlecia byli biednymi ludzmi znanymi z wielkiej poboznosci, ktorzy nie baczac na swe szlachetne pochodzenie oddawali czesc i chwale Stworcy i dziekowali mu za proby i doswiadczenia, jakie na nich zsylal.

7. W nagrode za niezbaczanie ze sciezki prawdy Bog poblogoslawil pierworodnego tej rodziny, uznal go za swojego wybrarica i poslal go pocieszac strapionych i do pomocy tym, ktorych opanowalo zlo.

V

1. W wieku czternastu lat blogoslawiony mlody Issa dotarl do Sindh i osiedlil sie posrod Ariow, w kraju umilowanym przez Boga. 2. Szybko rozeszla sie wiesc 0 cudownym mlodziericu wsrod polnocnych Sindh i kiedy przechodzil przez kraj pieciu strumieni Radzputana, wie1biciele boga Djaine prosili go, aby pozostal miedzy nimi. 3. Lecz on zwiodl czcicieli Djaine i odszedl do Dzuggurnat w kraju Orissa, gdzie spoczywaja smiertelne szczatki Vyasa - Kriszny i gdzie biali kaplani Brahmy powitali go z radoscia.

4. Nauczyli go czytac i rozumiec Wedy, jak leczyc fizyczne dolegliwosci przez silet umyslu, uczyli go i wyjasniali mu sekretne pisma, uczyli jak oddalac zle zadze od czlowieka i czynic go znowu podobnym do Boga.

5. Szesc lat spedzil Issa w Dzuggurnat, Radjagriha, Benares i w.inny~h. swietych miastach. Pro sci ludzie, ktorym niosl pokoj, jak Vaisyasi 1 Surdasi, ktorych zaznajamial ze swietymi pismami, kochali Jezusa.

68

69

70

71

6. Bramini i Kszatriyasi powiedzieli mu jednak, ze jest zakazane przez wielkiego Para-Brahme zblizanie sie do tych, ktorzy zostali stworzeni z jego brzucha i stop.

7. Ze Vaisyasi moga przysluchiwac sie recytowaniu Wedow tylko

w czasie swiatecznych dni.

8. A Surdasi maja zakazane nie tylko uczestniczenie w czytaniu Wedow, ale nawet patrzenie na nie, gdyz S,! skazani na stale sluzenie jako niewolnicy Braminow, Kszatriyasow, a nawet Vaisyasow.

9. "Jedynie smierc moze ich uwolnic z tej sluzby", powiedzial Para-Brahma. .Dlatego zostaw ich i chodz do nas wielbic bogow, ktorych rozzloscisz, jesli nie bedziesz im posluszny".

10. Lecz Issa nie zwazal na ich slowa, pozostawal wsrod Sudrasow uCZ'!C ich wbrew zakazom Braminow i Kszatriyasow.

11. Przemawial, sprzeciwiajac sie stanowczo ludziom uzurpujacym sobie prawo pozbawienia wspoltowarzyszy ich ludzkich i duchowych praw. "Zaprawdf', powiedzial, "Bog nie poczynil zadnej roznicy miedzy swoimi dziecmi, ktore wszystkie S,! jednakowo drogie dla niego".

12. Issa zaprzeczyl swietemu natchnieniu Wedow i Puranow. Tak pouczal swoich uczni - ,,Jedno prawo dane jest czlowiekowi do kierowania sie w jego postepowaniu":

13. "Bojazn przed Panem, twoim Bogiem, zginaj kolana tylko przed Nim i skladaj jedynie Jemu ofiary, ktore osiagniesz przez swoje zaslugi".

14. Issa zaprzeczyl Trimurti, a takze inkarnowaniu sie Para-Brahmy w Wisznu, Sziwie i innych bogach, jako ze powiedzial: 15. "Wieczny Sedzia, Wiekuisty Duch, stanowi jedyna niepodzielna dusze wszechswiata, jedynie Ona tworzy, obejmuje i ozywia wszystko". 16. "Tylko On mial wole tworzenia i tylko On tworzyl. Tylko On istnieje od wiecznosci i Jego istnienie jest bez korica. Nikt nie jest Jemu podobny ani w Niebie, ani na Ziemi".

17. "Ten wielki Tworca nie dzieli swej mocy z zadna inna istota, tym bardziej z bezdusznymi przedmiotami, w ktore chcecie wierzyc, Tylko On jest wszechmocny i niezalezny".

18. "On postanowil i swiat powstal. Przez jedna swieta mysl zebral wody i rozdzielil je od ladu na Ziemi. On jest przyczyna tajemnicy zycia czlowieka na Ziemi, ktoremu tchnal czesc swej swietej Istoty".

19. On tez oddal we wladanie czlowiekowi lady, morza, zwierzeta i wszystko, co stworzyl i czemu nadal nieodmienny porzadek, wyznaczajac kazdemu wlasciwe dla niego trwanie.

20. Gniew Boga wkrotce spadl na czlowieka przez to, ze zapomnial o swoim Stworcy. Za to, ze odwrocil sie od Jego swiatyri i oddawal czesc wielu stworom, ktore podporzadkowane byly Bogu.

21. Za to, ze zabiegajac 0 przychylnosc bostw z kamienia i metalu skladal na ofiare ludzkie istoty, w ktorych mieszka czesc Ducha Najwyzszego,

22. Za to, ze ponizano ludzi, ktorzy pracowali w pocie czola, zeby uzyskac chleb dla prozniakow, ktorzy rozsiedli sie przy zbytkownych stolach.

23. A ci, ktorzy pozbawili swych braci swietego szczescia, pozbawieni go rowniez zostana. Bramini i Kszatriyasi stana sie Sudrasami, a u Sudrasow Wiekuisty pozostanie na zawsze.

24. W dniu sadu bedzie przebaczone Sudrasom i Vaisyasom, ze nie znali swiatla, jak rowniez przestanie sie Bog gniewac na tych, ktorzy odmawiali Mu prawa wladzy".

25. Vaisyasi i Sudrasi sluchali z wielkim zachwytem i pytali Issy, jak maja si~ modlic, zeby uwolnic sie od tego brzemienia.

26. "Nie modl sie do bostw, bo one nie mega cie uslyszec, nie wsluchuj sie w Wedy, gdzie prawda jest znieksztalcona, badz skromny, pokorny i nie upokarzaj swych bliznich".

27. .Wspomagaj biednych, podtrzymuj slabych, nie czyri nikomu zla, nie pozadaj, czego nie posiadasz i co nalezy do innych".

VI

1. Biali kaplani i wojownicy (Bramini i Kszatriyasi), ktorzy przysluchiwali sie mowie Issy do Sudrasow, zdecydowali sie zgladzic go, poslali wiec swoja sluzbe, zeby go odnalezli i zamordowali.

2. Issa ostrzezony przez Sudrasow 0 grozacym mu niebezpieczeristwie opuscil w nocy Dzuggurnat, uszedl w gory i osiedlil sie w krainie Gautamides, gdzie przyszedl na swiat wielki Budda Sakya-Muni, wsrod ludzi, ktorzy czcili jedynego i wznioslego Brahme.

p

3. Kiedy Issa poznal jezyk pali, rozpoczal studiowanie swietych Sutr.

4. Po szesciu latach studiow Issa, ktorego Budda wybral do rozgloszenia swietego slowa, mogl w doskonaly sposob wyjasnic swiete pisma.

5. Nastepnie opuscil On Nepal i gory Himalaje i zszedl do doliny Radzputana, po czym w swej wedrowce skierowal sie dalej na zachod, wszedzie nauczajac ludzi najwyzszej doskonalosci, jaka jest mozliwa do osiagniecia przez czlowieka;

6. I dobro, jakie rna czynic blizniemu, co jest najpewniejszym sposobem zjednoczenia sie z Duchem Wiekuistym. "Ten, ktory odzyska swoja pierwotna czystosc", powiedzial Issa, "przy smierci dostapi przebaczenia wystepkow i posiadzie prawo kontemplowania majestatu Boga."

7. Kiedy Swiety Issa wedrowal przez terytorium pogan, nauczal, ze czczenie widzialnych bozkow jest przeciwne prawu natury.

8. "Czlowiekowi", powiedzial, "nie dane jest widziec wizerunku Boga, uczynil wiec sobie bozkow na Jego podobieristwo".

9. "Co wiecej, jest to wbrew ludzkiej naturze zwracanie wiekszej uwagi na cos nieozywionego, z metalu czy kamienia, obrobionego ludzkimi rekami", zamiast na wspanialosc czystej swietosci,

10. Wieczny Prawodawca jest Jeden, nie rna innych Bogow poza Nim. Nie podziela tez z nikim tego Swiata, nikt tez nie jest Jego doradca.

11. Podobnie jak ojciec okazuje dobroc swoim dzieciom, tak tez

i Bog sadzil bedzie czlowieka po jego smierci zgodnie z Jego milosiernymi prawami. On tez nigdy nie upokorzy czlowieka wcielajac go za kare w postac zwierzecia".

12. "Niebiariskie prawa", powiedzial Stworca przez usta Issy, "s<l przeciwne temu, zeby poswiecac czlowieka dla posagow czy zwierzat, Bo ja, Bog, poswiecilem dla czlowieka wszystkie zwierzeta i wszystko, co Ziemia zawiera".

13. "Wszystko zostalo poswiecone dla czlowieka, ktory jest bezposrednio i scisle zwiazany ze mna, ze swoim Ojcem, dlatego kazdy czlowiek z osobna, ktory poswieca w ofierze moje dzieci, bedzie sadzony przez Moje prawo".

14. "Czlowiek jest prawie niczym przed Wiecznym Sedzia, tak jak zwierze przed czlowiekiem".

15. "Dlatego powiadam tobie, oddal od siebie twoje bostwa i nie odprawiaj na ich czesc uroczystosci, ktore oddzielaja cie od Ojca, a przywiazuja do kaplanow, od ktorych Niebo sie odwrocilo". 16. "Bo oni odwiedli cie od prawdziwego Boga, a przez przesady i okrucieristwa sprowadzili na zla droge twego ducha i uczynili cie slepym na poznanie prawdy".

72

73

VII

1. Issa szerzyl te nauki w krajach pogan, przez ktore wedrowal, przez co ich mieszkaricy porzucali swych bozkow.

2. Widzac co sie dzieje, kaplani zazadali od niego, ktory gloryfikowal imie prawdziwego Boga, zeby w obecnosci ludzi udowodnil winy, jakie im zarzuca i zademonstrowal nieprzydatnosc tych bozkow,

3. A Issa im powiedzial. "Jezeli wasze bozki czy zwierzeta, ktore wielbicie, rzeczywiscie posiadaja nadprzyrodzone moce, 0 jakich mowicie, kazcie im zamienic mnie w kawalek drewna, tu, przed wami!"

4. "Dlaczego to ty nie przedstawisz cudu", odparli kaplani "i nie namowisz Boga, zeby nas tu zawstydzil, jezeli jest wiekszy niz oni".

5. Na co Issa odrzekl: "Cuda naszego Boga sa odnotowane od pierwszego dnia, kiedy tylko Swiat zostal stworzony i nadal sa przedstawiane kazdego dnia i w kazdej chwili. Kto tego nie widzi, pozbawiony jest jednego z najpiekniejszych darow zycia.

.6. To nie martwe przedmioty z kamienia, metalu czy drewna wzbudzaja Jego gniew, lecz czlowiek, ktory sklada im hold i ktory dla swojego zbawienia musi zniszczyc bozki, ktore wykonal". 17. "Podobnie jak kamieri czy ziarno pia sku nic nie znaczy przy czlowieku i czeka cierpliwie, az bedzie przez Niego uzyte"

8. "Tak sarno i czlowiek, ktory nic nie znaczy przed Bogiem, czekac musi, az On okaze mu swa laske".

9. "Ale biada ci, nieszczesny czlowieku, jezeli nie korzystasz z czasu, tylko wzbudzasz gniew Najwyzszego, biada ci, jesli zadasz, zeby udowodnil swa moe przez czynienie endow".

10. "Bo to nie beda bozki, na ktore On skieruje swoj gniew, ale ci, dla ktorych one zostana zrobione, ich serca beda plonac

w wieczystym ognru, a ich poszarpane ciala nasyca zglodniale bestie" .

11. "Bog odrzuci sposrod swego stada nieczystych, ale przygarnie zablakanych, ktorzy nie wiedzieli, ze czastka Ducha jest w ich wnetrzu".

12. Kiedy poganie dostrzegli, ze ich kaplani nie posiadaja zadnej mocy, uwierzyli slow om Issy, W obawie przed gniewem Boga potrzaskali swe bozki i nakazali kaplan om, aby ich opuscili,

13. Issa nauczal takze pogan, aby nie usilowali dostrzec Wiekuistego Ducha zwyklymi oczami, lecz aby dostrzegli Go swymi sercami i uczynili siebie wartymi jego laski przez oczyszczenie swych dusz.

14. Powiedzial jeszcze: "Nie tylko musicie wstrzymac sie od skladania na ofiare czlowieka, ale takze nie wolno warn skladac ofiary z zadnego stworzenia, ktoremu zycie zostalo dane, bo wszystko to stworzone zostalo d1a czlowieka".

15. "Nie wstrzymuj naleznej blizniemu zaplaty, bo byloby to jak okradzenie go z zarobku, na ktory zapracowal w pocie czola". 16. "Nie oszukuj nikogo, to nie oszukasz samego siebie. Teraz staraj sie wybronic i usprawiedliwic przed sadem ostatecznym, bo pozniej bedzie juz za pozno".

17. "Nie oddawaj sie rozwiazlosci i rozpuscie, bo to jest przekroczenie prawa Bozego".

18. "Abys mogl osiagnac najwyzsze szczescie, musisz oczyscic sie, ale takze musisz poprowadzic innych na te sciezke, zeby umozliwc im odzyskanie ich pierwotnej doskonalosci".

Zoroaster jest tym jedynym, ktory dostapil zaszczytu objawienia mu sie przez Najwyzszego?"

4. "Kto polecil aniolom, aby spisa1i dla ludzi slowa Boga, prawa, ktore zostaly przekazane Zoroastrowi w raju"?

5. .Kto wiec cie tu sprowadzil, kto osmiela sie tak strasz1iwie bluznic przeciwko naszemu Bogu i siac zwatpienie w sercach naszych wiernych?"

6. A Issa im odpowiedzial: "Ja nie nauczam 0 nowym Bogu, ale o naszym Ojcu Niebiariskim, ktory istnial przed poczatkiem i bedzie istnial nadal po koricu swiata".

7. "W jego imieniu przemawialem do 1udzi, ktorzy tak sarno jak niewinne dzieci maja mozliwosc zrozumienia Boga przez swa inteligencje i zglebienie wznioslosci Ducha Swietego".

8. "Bo jako noworodek w srodku nocy rozpozna matczyna piers, tak wasi ludzie trzymani w jadrze ciemnosci bledow przez wasze zgubne doktryny i ceremionie re1igijne instynktownie rozpoznali swego Ojca - w Ojcu, ktorego jestem prorokiem",

9. Wieczna Istota mowi do was przez moje usta: "Nie bedziesz skladal holdu sloricu, bo jest ono ty1ko czescia wszechswiata, ktory stworzylem dla czlowieka".

10. "Wstaje ono, aby ogrzac cie przy pracy i umozliwic Cl odpoczynek, ktory ustanowilem".

11. "Tylko mnie jestes winny to wszystko, co posiadasz, to wszystko, co cie otacza i to, co jest nad toba i pod toba".

12. "Lecz", powiedzieli kaplani, "jak moga ludze zye zgodnie z twoimi zasadami, jesli nie beda miec nauczycieli?"

13. Na co Issa odparl: "Tak dlugo, jak nie mieli oni kaplanow, byli prowadzeni przez prawo natury i zachowywali prostote swych dusz".

14. ,,1ch dusze oddane byly Bogu i zeby obcowac z Ojcem nie musieli odwolywac sie do posrednictwa bozkow, zwierzat czy ognia, czego wy ich uczycie".

15. "Wy twierdzicie, ze czlowiek musi oddawac hold sloricu i duszom opiekuriczym dobra i zla. Lecz ja mowie do was, ze wasze doktryny S,!: szkod1iwe. Slorice nie swieci dobrowolnie, 1ecz z woli niewidzialnego Stworcy, ktory powolal je do istnienia".

16. "Kto wiec spowodowal, ze ta gwiazda rozjasnia dzieri i ogrzewa 1udzi przy pracy i ozywia nasiona zasiane w ziemi?"

VIII

1. W wielu krajach slawne i glosne staly sie nauki Issy i kiedy przyszedl do Persji, przerazeni kaplani zakaza1i go sluchac.

2. Niemniej jednak wiesniacy przyjmowali go z radoscia i sluchali jego slow z wielka uwaga, co tez widzieli kaplani. Nakazali go wiec aresztowac i zaprowadzic przed najwyzszego kaplana, ktory go zapytal:

3. "W imieniu jakiego to nowego Boga przemawiasz, czlowiecze?

Czyzby nie bylo ci wiadomo, nieszczesny czlowiecze, ze Swiety

74

75

p

l

IX

bliski i wlasnym przykladem umacnial w nich wiare w Boga ich ojcow.

5. "Dzieci, nie popadajcie w rozpacz", mowil do nich Niebiariski Ojciec ustami Issy, "bo ja slyszalem wasz lament i placz wasz doszedl do mnie".

6. ,,0 nie placzcie moi kochani synowie, bo wasza bolesc i wasz smutek dotknal serca waszego Ojca i On warn przebaczyl i przebaczyl waszym przodkom".

7. "Nie porzucaj rodziny, zeby zatopic sie w rozpuscie i nie porzucaj religii swoich przodkow, bo Ja ich prowadzilem i Ja obdarzylem ich laskami".

8. .Wypelnij swiatynie swoja nadzieja i cierpliwoscia i nie przeklinaj religii swoich przodkow, bo Ja ich prowadzilem i Ja obdarzylem ich laskami".

9. "Podnies tych, ktorzy upadli, nakarm glodnych i pomagaj chorym, dzieki czemu wszyscy razem bedziecie oczyszczeni na dzieri sadu o stateczne go , ktory dla was przygotowalem".

10. Izraelici gromadzili sie w ogromnych tlumach, zeby sluchac slow Issy i pytali go, gdzie maja skladac dzieki Niebiariskiemu Ojcu, od kiedy ich wrogowie zniszczyli ich swiatynie i zrabowali z nich swiete naczynia.

11. Issa powiedzial im, ze Bog nie dba 0 swiatynie wzniesione ludzkimi rekami, lecz 0 ludzkie serca, ktore S,! prawdziwa swiatynia Boga.

12. "Wst'!P do swiatyni w twoim sercu, rozjasnij ja dobrymi myslami, cierpliwoscia, pokora i niezachwianym zaufaniem, ktore winienes twemu Ojcu".

13. "A twoje naczynia to twoje rece i oczy twoje. Uwazaj, zeby robic to, co jest zgodne z wola Boga, czyniac dobro dla twych bliznich spelniasz obrzadek, ktory upieksza swiatynie, gdzie przebywa Ten, ktory cie stworzyl".

14. "Gdyz to Bog cie stworzyl na podobieristwo Swoje, niewinnego, z czysta dusza, sercem wypelnionym dobrocia - nie z zamiarem czynienia zla, lecz zebys byl przybytkiem milo sci i sprawiedliwosci".

15. "Dlatego powiadam ci, nie brukaj swego serca zlem, bo w nim zamieszkuje Najwyzsza Istota".

16. "Kiedy pracujecie z poboznoscia i miloscia, robcie to z dobroci

17. "Duch Wiekusity jest dusza wszystkiego co ozywione i popelniacie wielki blad dzielac Go na ducha dobra i ducha zla, poniewaz nie rna innego Boga jak Bog Dobra".

18. "A On jak ojciec rodziny tylko dobro czyni dla swych dzieci, ktorym przebacza wykroczenia, jesli okaza zal i skruche z tego powodu".

19. "A duch zla przebywa na Ziemi w sercach tych, ktorzy odwracaja dzieci Boga od wlasciwej sciezki."

20. .Dlatego powiadam warn: Obawiajacie sie dnia sadu, bo Bog nalozyl okropna kare na tych wszystkich, co wyprowadzili Jego dzieci na bledne drogi i omamili ich przesadami i zabobonami". 21. "Na tych, ktorzy oslepiaja tych, co widza, na tych, ktorzy szerza zaraze tam, gdzie jest dobro, ktorzy ucza czcic te rzeczy, ktore Bog stworzyl jako przedmioty uzyteczne dla czlowieka, zeby pomagaly mu w pracy".

22. Wasze nauki S,! owocem waszych bledow, gdyz szukacie zblizenia do Boga Prawdy przez tworzenie sobie falszywych bogow".

23. Kiedy Magowie uslyszeli te slowa, obawiali sie sami zadac Mu cierpienie. W nocy wiec, kiedy cale miasto spalo, wyprowadzili go za mury miasta, pozostawiajac go samotnego na drodze, z nadzieja ze wkrotce stanie sie ofiara dzikich zwierzat.

24. Ale strzezony przez Pana, naszego Boga, Swiety Issa kontynuowal nadal swa wedrowke bez zadnych przeszkod.

76

77

1. Issa - ktorego Stworca wybral, zeby wzywac ludzi zatopionych w grzechu do czczenia prawdziwego Boga - mial 29 lat, kiedy przybyl na ziernie Izraela.

2. Od czasu kiedy Jezus stad odszedl, poganie nalozyli na Izraelitow jeszcze wiecej trudow niz poprzednio, totez byli oni w wielkiej rozpaczy.

3. Wielu z nich zaczelo zaniedbywac prawa swojego Boga i te, ktore nadal im Mossa, w nadziei odzyskania lask u okrutnego ciemiezcy, 4. Lecz Issa mimo nieszczesliwego polozenia rodakow naporninal ich, zeby nie rozpaczali, poniewaz dzieri odkupienia grzechow jest

serca i zwazajcie, zeby nie czynic tego z nadzieja zysku lub wlasnych korzysci" .

17. "Takze wymuszone dzialanie nie zbliza cie do wybawienia, lecz prowadzi do stanu moralnej degradacji jak zlodzieja, ktory klamiac i mordujac, dochodzi do bogactwa".

x

1. Issa wedrowal z miasta do miasta, podnoszac na duchu slowem Bozym Izraelitow, ktorzy byli bliscy upadku pod ciezarem nieszczesc. Tysiace ludzi postepowalo za nim, aby sluchac jego nauk.

2. Obawiali sie go jednak naczelnicy miast i powiadomili wladze rzadowe rezydujace w lerezolimie, ze czlowiek zwany Issa przybyl do kraju i przez swoje kazania buntuje ludzi przeciwko wladzy, a ogromne tlumy gorliwie go sluchajacych zaniedbuja swoja prace, i dodali jeszcze, ze obiecuje im, ze wkrotce beda uwolnieni spod wladzy najezdzcy,

3. Pilat, zarzadca lerozolimy, wydal rozporzadzenie, ze nalezy polozyc kres naukom Issy i zaprowadzic go przed sedziow. Aby jednak nie wzniecic gniewu pospolstwa, zalecil, aby mogl on bye sadzony przez kaplan ow i biegla w pismie starszyzne hebrajska w ich swiatyni.

4. W miedzyczasie Issa kontynuowal swe nauki i przybyl do lerozolimy, a ludzie, ktorzy znali juz jego slawe, skoro sie tylko o tym dowiedzieli, wybiegali mu naprzeciw.

5. Witali go z wielkim poszanowaniem, otwierali mu bramy swych swiatyri, zeby uslyszec z jego ust to, 0 czym nauczal juz w innych miastach Izraela.

6. A Issa mowil do nich: "Czlowiek ginie, poniewaz brakuje mu wiary, poniewaz ciemnosci i nawalnice spowodowaly, ze stado rozbieglo sie na bezdroza i stracilo swych pasterzy".

7. "Lecz burze nie beda szalec zawsze i ciemnosci nie przeslonia swiatla na wieki, wkrotce slorice stanie sie czyste, niebiariskie swiatlo znowu rozjasni Ziemie i rozpierzchle stado z powrotem zgromadzi sie wokol swych pasterzy".

8. "Nie starajcie sie znalezc prostej drogi w ciemnosci, aby nie wpasc do dolu, lecz zbierajac sie razem, podtrzymujcie jeden drugiego, zaufajcie Bogu i wyczekujcie na pojawienie sie pierwszego swiatla".

78

9. "Ten, kto podtrzymuje blizniego, podtrzymuje i niebo, a ktokolwiek troszczy sie 0 swoja rodzine, troszczy sie 0 ludzi i kraj". 1 O. "Bo zapewniam was, ze bliski jest dzieri, kiedy zostaniecie wyprowadzeni z ciemnosci, bedziecie zjednoczeni w jedna rodzine, a wasz nieprzyjaciel trzasc sie bedzie ze strachu, ten, ktory [ekcewazy laske wielkiego Boga".

11. Kaplani i starszyzna, ktorzy sluchali go pelni podziwu dla jego mowy, zapytali go, czy to prawda, ze staral sie podburzyc ludzi przeciwko wladzy w tym kraju, jak to doniesiono Pilatowi.

12. "Czy moze ktos podburzac przeciwko zagubionym ludziom, ktoryrn ciemnosc zakryla ich drogi i wyjscie z nich", odpowiedzial lezus. "W tej swiatyni przestrzegalem, ze nie powinni sie juz dalej posuwac w ciernnosciach, bo otchlari otworzy sie przed ich stopami".

13. "Panowanie na tej Ziemi nie bedzie dlugie, ale burzliwe. Nie rna znaczenia bunt czlowieka i wzniecanie zamieszek przeciwko temu porzadkowi, gdyz po jednej fazie zawsze nastepuje druga i tak bedzie az do wygasniecia ludzkosci",

14. "Lecz czy nie wiecie, ze mozni i bogaci posiali wsrod dzieci Izraela duch buntu przeciwko wieczystej mocy Nieba?"

15. Nastepnie zapytali go starsi: "Ktoz cie ksztalcil i z jakiego to kraju do nas przychodzisz? Nic nam 0 tobie nie wiadomo i nawet nie znamy twego imienia!"

16. ,,Jestem Izraelczykiem", odpowiedzial Issa, "od dnia mega urodzenia widzialem mury leruzalem i slyszalem szloch braci zaciaganych w niewole i lament siostr moich uprowadzanych przez pogan".

17. "Moja dusza napelnila sie smutkiem, gdy widzialem, ze moi bracia zapomnieli 0 prawdziwym Bogu. lako dziecko opuscilem dom mega ojca i zamieszkalem miedzy obcymi ludzmi".

i8. "Lecz slyszac, ze moi bracia cierpia teraz wieksza nedze, przybylem do ziemi moich ojcow, aby wezwac mych braci do wytrwania w wierze swych przodkow, ktora uczy nas cierpliwosci na Ziemi - aby osiagnac doskonalosc i najwyzsze szczescie w Niebie".

19. I znowu starsi, biegli w pismie, postawili mu nastepne pytanie; "Mowiono nam, ze nie uznajesz praw Mossy i ze naklaniasz ludzi do porzucenia swiatyni Boga".

79

XI

8. "Aczkolwiek jeden cud jest w mozliwosciach czIowieka. Taki, ze wypelni on swoje serce szczera wiara, wykorzeni z siebie wszystkie zle mysli i jeszcze, zeby dopelnic calosci, zaprzestanie kroczenia po sciezce nieprawosci".

9. "Wszystko co dokonane zostaje bez Boga jest tylko sum'! bledow, iluzja i zaslona. Sluzy, ale spojrz na serce tego sprawcy, jest pelne zarozumialosci, falszu i nieczystosci".

10. "Nie wierz w przeznaczenie. Tylko Bog zna przyszlosc. Ten, kto odwoluje silt do wrozbitow, plami swiatynie swego serca i wykazuje brak wiary w swego Stworce".

11. "Wiara we wrozbitow i ich cuda niszczy wewnetrzna prostote czlowieka i jego dziecieca czystosc. SHy piekielne opanowuja tego, kto bladzi i sklaniaja go do popelnienia roznych grzechow i czczenia bozkow."

12. "Tylko Pan, nasz Bog, ktoremu nikt nie dorowna, jest wszechmocny, wszystkowiedzacy i wszechobecny. Tylko On posiada cala madrosc i wszelkie swiatlo".

13. "To do niego musisz sie zwracac, by zostac pocieszonym w swojej zgryzocie, wspierany w swojej pracy, uzdrowiony w swojej chorobie, a kto Jego prosi - nie prosi na prozno".

14. "Tajemnica natury jest w rekach Boga, bo caly swiat nim zostal urzeczywistniony, istnial w glebi swietej mysli i stal silt zmaterializowany i widzialny z woli Najwyzszego",

15. "Kiedy modlisz sie do Niego, stajesz sie znowu jak dziecko, bo nie znasz ani przeszlosci, ani czasu obecnego, ani przyszlego, a Bog jest Panem czasu".

20. Na co Issa odparl: "Nikt nie jest w stanie obalic tego, co dane zostalo przez naszego Niebiariskiego Ojca, a co jest niszczone przez grzesznikow. Ja chce zachecic ludzi do calkowitego ?C~yszczenia ich zbrukanych sere, gdyz one sa jedyna prawdziwa swiaty-

nia Boga". , ., . .

21. "Odnosnie praw Mossy to usilowalem przywroclc. nal~z~e _lm miejsce w sercach ludzi, bo powiadam warn, ze nie pojmujecie l~h wlasciwego znaczenia, bo nie ucza one zemsty, lecz przebaczema. Ich sens zostal przemieniony."

80

81

1. Po przesluchaniu Issy kaplani i starszyzna zdecydowali nie wydawac wyroku na niego, gdyz nie wyrzadzil on nikomu krzy,:"dy, nastepnie udali sie do Pilata, ktory byl zarzadca Jerozolimy, ustalonym przez pogan krolem kraju podleglego Rzymowi, 1 powiedzieli mu w ten sposob:

2. .Widzielismy czlowieka, ktorego oskarzasz 0 naklanianie ludzi do rewolty, sluchalismy jego wypowiedzi i wiemy, ze jest naszym rodakiem" .

3. "Lecz naczelnicy gmin spreparowali dla ciebie falszywe rap orty, gdyz to jest czlowiek, ktory uczy ludzi slowa Bozego. Po

wybadaniu go zezwolilismy mu odejsc w pokoju." . .

4. Na to wladca popadl w gniew i poslal szpiegow, azeby uwazme go sledzili i przekazywali wladzom kazde jego slowo skierowane do ludzi.

5. W miedzyczasie Swiety Issa odwiedzal sasiednie miasta i glosil prawdziwa droge Boga, dodajac otuchy w oczekiwaniu i obiecujac

predkie uwolnienie. . . .

6. A caly czas ogromna ilosc ludzi podazala za rum gdzlekolwle~ by sie zjawil, wielu z nich nie opuszczalo go wcale, lecz przylaczyli sie do niego i sluzyli mu. ..

7. Issa mowil: "Nie dawajcie wiary w cuda czymone rekami czlowieka, bo tylko On, ktory wlada natura, rna mozliwosc czynienia nadnaturalnych rzeczy, podczas gdy czlowiek nie potrafi nawet opanowac gniewnych wiatrow lub spowodowac opad deszczu."

1. "Czlowieku", przemowil do niego przebrany szpieg zarzadcy Jerozolimy, "powiedz czy mamy dalej robic to, co cesarz nakazuje,

czy oczekiwac szybkiego wyzwolenia"? ,I,

2. Issa, ktory rozpoznal w pytajacym szpiega naslanego do sledzenia go, odpowiedzial mu: "Nie powiedzialem, ze masz bye uwolniony od cesarza, tylko dusza, ktora jest pograzona w bledach, uzyska uwolnienie."

3. "Nie moze bye rodziny bez glowy rodziny, nie moze bye tez porzadku miedzy ludzmi bez cesarza, przed ktorym ty odpowiadasz za posluszenstwo, tak jak on odpowiadal bedzie przed Najwyzszym Trybunalem."

4. "A czy cesarz posiada najwyzsza racje?", szpieg zapytal

ponownie, "i czy jest on najlepszy ze wszystkich smiertelnikow?" 5. "Nie rna najlepszego wsrod ludzi, lecz jest wielu zlych, a ci jak chorzy potrzebuja wybranych do tej misji lekarzy, ktorzy uzyc musza srodkow danych przez swiete prawo Niebiariskiego Ojca" 6. "Milosierdzie i sprawiedliwosc S,! najwyzszymi prawami cesarza i jego imie stanie sie slawne, jezeli te prawa bedzie stosowal".

7. "Leczy ten, ktory dziala inaczej, ktory przekracza wladze dan'! mu nad podwladnymi, a nawet posuwajac sie dalej, naraza zycie podwladnych, wykracza przeciwko Wie1kiemu Sedziemu i uwlacza swej wlasnej godnosci w oczach ludzi".

8. W tym czasie starsza kobieta, ktora podeszla do grupy, zeby lepiej slyszec Jezusa, wypchnieta zostala przez jednego z naslanych,

ktory usadowil sie przed nia. .

9. Tedy Jezus powiedzial: "Nie jest dobrze dla syna odrzucic swa matke, zeby zajac miejsce.-ktore jej sie nalezy, Ten, ktory nie rna respektu dla swej matki - najbardziej mu swietej istoty po Bogu - nie jest wart tego, zeby nazywac sie synem."

10. "Sluchajcie uwaznie, co warn powiem: Szanujcie kobiete, bo ona jest matka wszechswiata i w niej spoczywa cala prawda

tworzenia" .

11. "Ona jest zrodlem wszelkiego dobra i piekna i ona jest takze poczatkiem zycia i smierci. Od niej zalezy w calosci zycie mezczyzny, bo ona jest jego naturalna i moralna podpora".

12. "W bolu i cierpieniu cie rodzi, wychowuje cie w pocie czola i az do smierci jestes dla niej najwiyksz,! troska. Blogoslaw jej i uwielbiaj ja, bo ona jest twoim najlepszym przyjacie1em i wsparciem na tej Ziemi". 13. "Szanuj ja i brori jej. Czyniac tak zyskasz sobie milosc i uznanie u Boga, a w jej imieniu wiele twoich grzechow bedzie ci zapomniane". 14. "Kochajcie swoje zony i szanujcie je, bo one beda jutro matkami, a pozniej rodzicielkami calego narodu".

15. "B,!dz ulegly swojej zonie, jej milosc uszlachetnia mezczyzne, zmiekcza jego zatwardziale serce, dzika w nim bestie zmienia w baranka".

16. "Zona i matka to bezcenne skarby dane ci przez Boga. One S,! najpiekniejszymi ornamentami wszechswiata i z nich urodzi sie kazdy mieszkaniec tej Ziemi".

17. "Tak jak Wladca oddzielil swiatlo od ciemnosci i suchy lad od wody, tak kobiety posiadaja ten swiety dar oddzielania wszystkich zlych mysli od dobrych intencji mezczyzny".

18. "Dlatego, powiadam warn, po Bogu tylko kobiecie naleza sie twoje najlepsze mysli, bo ona jest swiatynia, gdzie najlatwiej uzyskasz pelne szczescie".

19. "Czerpcie z tej swiatyni swa moralna sile. Zapomnisz 0 przykrosciach i niepowodzeniach i odzyskasz sily konieczna przy wspieraniu bliznich".

20. "Nie zadawaj jej cierpienia i nie upokarzaj, bo przez upokorzenie jej upokorzysz samego siebie i utracisz uczucie milosci, bez ktorej nic nie istnieje je na tej Ziemi."

21. "Ochraniaj swoja zone, aby ona mogla ochronic ciebie i twoj dom. Wszystko, co robcicie dla waszych matek i zon, wdow lub innych strapionych kobiet, robicie dla Boga".

XIII

l. Tak to Swiety Issa nauczal przez trzy lata ludzi Izraela, w kazdyrn miescie i w kazdej wsi, na drodze i w polu, i sprawdzilo sie wszystko, co powiedzial.

2. Caly czas szpiedzy naslani przez namiestnika Pilata obserwowali go uwaznie, nie uslyszeli jednak nic takiego, co mogloby sie nadawac do wysuniecia formalnego oksarzenia przez naczelnikow gmin.

3. Rosnaca popularnosc swietego Issy nie dawala spokoju Pilatowi. Obawial sie on, ze Issa moze stac sie przyczyna rewolucji obalajacej jego wszechwladne panowanie i dlatego nakazal szpiegom spreparowac oskarzenie.

4. Nastepnie poslano zohiierzy, zeby go aresztowali i wrzucili go do lochu, gdzie poddany zostal wszelkiego rodzaju torturom, zmuszano go, aby obwinial samego siebie, zostal osadzony i skazany na smierc,

5. Swiety Issa nie opieral sie torturom, myslal jedynie 0 najwyzszym szczesciu dla wszystkich i poddal sie woli Stworcy.

82

83

6. Sluzba Pilata torturowala go tak dlugo, az Issa o?a~l zupelnie z sil, lecz Bog byl razem z nim i nie dopuscil do srruerci z rak

oprawcow. . .,. ..,

7. Kiedy kaplani i starszyzna dowiedzieli SlY 0 clerplem~c~ zada-

wanych swi~temu, udali sie do Pilata, by prosic 0 uwoln.leme I~s~, aby rnogl on uczestniczyc w wielkim swiecie, ktore SI~ wlasnie

zblizalo.

8. Namiestnik jednak im odmowil. Poprosili go wiec, ,aby Issa

doprowadzony zostal przed Rad~ Starszych, by m?gl b~c skaza~y albo uznany niewinnym przed swietem, na co PIlat SI~ zgodzil. 9. Nastepnego dnia prokurator Judei zebral dowodcow, starszyzne i sedziow w ce1u osadzenia Issy.

10. Swiety zostal wyprowadzony. z ~i~zie~ia. Pos~d.zono, go prze~ namiestnikiem pomiedzy rabusiami, ktorzy mIel~ byc ~,!dzem rownoczesnie z Issa, aby pokazac 1udziom, ze nie Jest on jedyny,

ktory rna bye skazany. . . . , 11. Pilat zwrocil sie do Issy: "Prawda to, czlowlecze, ze wzmecales

pospolstwo przeciwko wladzy z z~miar~m ~tani~ sie krolem Iz~aela?~' 12. Issa odpowiedzial: "Nikt me staje sie krolem z wlasnej .woh. Powiedzie1i ci nieprawde, kiedy informowali cie, ze naklamalem 1udzi do rewolucji. Nauczalem ty1ko 0 Krolu Nieba i to Jego

nauczalem czcic." " . . . . 13. "Gdyz synowie Izrae1a utraci1i swoja pierwotna czystosc I Jez~h

nie nawroca sie do sluchania prawdziwego Boga, popadna w meszczescie, a ich swiatynie beda zwalone." . . 14. "Powiedzialem im, aby nie zapomina1i, ze p?rz,!~ek na ~Iemi utrzymywany jest przez tymczasowa wladze. Powledzla~em tez, aby dostosowywa1i sie do istniejacej sytuacji i zrezygnowali z ~urzema porzadku pub1icznego. W swoim tez, c~asie ~pommalem ich, aby pamietali 0 tym, ze nieporzadek kroluje w ich wlasnych sercach

i umyslach." . ,.

15. D1atego Krol Niebios pokaral ich, zniszczyl ich narod 1 p~-

zbawil ich wlasnych krolow, dodalem jednak, ze jesli poddadza sie losowi i wierze w nagrode otrzymaja Krolestwo Niebieskie." 16. W tym m;mencie przedstawiono swiadk~w, a jed~n z n~ch rzekl: "Powiedziales 1udziom, ze w porownaniu d~ Kro.1a, ktory wkrotce oswobodzi Izraelitow z jarzma pogan - ziemskie wladze S,! niczym."

17. "Blogoslawiony jestes", powiedzial Issa., bo to, co mOWlSZ, jest prawda: Krol Nieba jest wiekszy i mocniejszy niz prawa czlowieka, a Jego krolestwo przewyzsza wszystkie krolestwa tej Ziemi."

18. I niedaleki jest czas, kiedy Izrael, posluszny woli Boga, zrzuci z siebie jarzmo grzechu, bo jest napisane, ze pojawi sie zwiastun, zeby doniesc ludziom 0 ich uwolnieniu i ze on zjednoczy ich w jedna rodzine."

19. Na to namiestnik zawolal do sedziow: "Slyszeliscie to? Izrae1- czyk Issa przyznal sie do zarzucanego mu przestepstwa, Osadzcie go wiec zgodnie z waszymi prawami i skazcie go na kare smierci." 20. "Nie mozemy go skazac", odparli kaplani i starszyzna. "Mowil on tylko 0 Krolu Nieba, a nie nauczal niczego, co mogloby bye przeciwko obowiazujacym prawom."

21. Na to Pilat wezwal swiadka, ktory zostal przez niego przekupiony, zeby wydal Isse, i czlowiek ten powiedzial do Issy tymi slowy: "A czy nie jest prawda, ze przedstawiales sie jako krol Izraela, kiedy przekonywales, ze Ten, ktory rzadzi w Niebie, przyslal ciebie do przygotowania Jego ludzi?"

22. Lecz Issa blogoslawiac tego czlowieka, odpowiedzial: "Spotkala cie laska, bo to co powiedziales nie pochodzi z twojego serca." Po czym zwracajac sie do namiestnika rzekl: "Dlaczego tak dalece ponizasz swoja godnosc i uczysz swych podwladnych skladania falszywych zeznari, podczas gdy bez tego jest w twojej mocy skazanie niewinnego czlowieka?"

23. Pilat, gdy to uslyszal, wpadl we wscieklosc i zarzadzil skazanie Issy na kare smierci, a dwoch rabusiow oglosil niewinnymi.

24. Sedziowie po naradzie miedzy soba powiedzieli do Pilata: "Nie mozemy wziac na siebie tego wielkiego grzechu - zeby skazac niewinnego, a uniewinnic zloczyricow, Byloby to przeciwko naszym prawom."

XIV

: i

1. N a rozkaz namiestnika zolnierze pochwycili Isse i dwoch zlodziei i poprowadzili ich na miejsce egzekucji, gdzie zostali przybici do wystawionych dla nich krzyzy.

84

85

1,1,1

2. Caly dlugi dzien ciala Issy i dwoch rabusiow wisialy na krzyzach, wykrwawiajac sie pod straza zolnierzy. Stojacy wkolo skazancow ludzie i rodziny mod1ili sie i plakali,

3. Kiedy slorice wreszcie zaszlo, skonczyly sie tortury Issy. Stracil swiadomosc i jego dusza uwolnila sie od ciala i ponownie polaczyla sie z Bogiem

4. Konczac swe ziemskie zycie w odbiciu Wiekuistego Ducha pod

postacia czlowieka, ktory uratowal setki zatwardzialych grzesznikow i pocieszyl wielu strapionych.

5. W miedzyczasie Pilat przestraszony tyro, czego dokonal, polecil, zeby cialo Issy dane zostalo rodzinie, ktora zlozyla go do grobu w poblizu miejsca egzekucji. Ogromne ilosci ludzi przychodzily odwiedzac grob i wokol slychac bylo placz i zawodzenie.

6. Trzy dni pozniej namiestnik poslal zolnierzy, zeby zabrali cialo Issy i pogrzebali gdzies w innym miejscu, gdyz obawial sie powstania rozruchow.

7. Nastepnego dnia, gdy ludzie poszli do grobu, zastali grob otwarty i pusty, cialo Issy zniknelo. Na skutek tego rozeszla sie w tlumie wiesc, ze Najwyzszy Sedzia poslal swych aniolow z Nieba, zeby zabrali smiertelne szczatki Swietego, w ktorym przebywala na Ziemi czesc Ducha Swietego.

8. Kiedy Pilat dowiedzial sie 0 tym, popadl we wscieklosc i zakazal pod kara smierci wymawiania imienia Issy lub modlenia sie za Niego do Boga.

9. Niemniej ludzie nadal oplakiwali smierc Issy i slawili swego Mistrza, przez co wielu z nich zostalo pojmanych, a takze torturowanych i skazanych na smierc.

10. A uczniowie Swietego Issy wyszli z Izraela w roznych kierunkach, nauczajac pogan, ze powinni uwolnic sie od swych ciezkich grzechow, pomyslec 0 zbawieniu duszy i uzyskac idealne szczescie, jakie czeka na ludzka istote w swiecie duchowym, pelnym chwaly, gdzie Wie1ki Stworca przebywa w swym calkowicie bez skazy, idealnym majestacie.

11. Poganie, ich krolowie i zolnierze zawierzyli tym naukom, zarzucili swe bledne wiary i odrzucili swych kaplanow i ich bozki, zeby czcic i wyslawiac najmadrzejszego Stworce Swiata, Krola Kr616w, ktorego serce wypelnione jest nieskonczona laska.

Koncowe wersety manuskryptu mogq wprowadzic nieco zamieszania w ugruntowanych juz wczesniej poglqdach. Trzeba jednak wziqc pod uwage fakt, ze to, co zostalo zapisane w manuskryptach 0 zyciu Jezusa Chrystusa, nie nastqpilo z natchnienia Ducha Swietego, ajest tylko relacja kupcow, ktorzy w czasie tych dziejowych wydarzen przebywali w Jerozolimie i spisali opinie i poglqdy, 0 ktorych powszechnie mowiono.

o wykradniecie ciala Jezusa wszyscy nawzajem sie oskarzali.

Pisze 0 tym rowniez w Ewangelii sw. Mateusz, gdy podaje, ie po tym co zaszlo arcykaplani zaplacili sporo pieniedzy zolnierzom i polecili: .Powiedzcie, ie uczniowie jego w nocy przyszli i wykradli go, gdy spalismy ... Wzieli wifC pieniqdze i postqpili tak, jak ich pouczono. I rozniosla sie wiesc wsrod Zydow az po dzien dzisiejszy" (Mat. 28-13,15).

Zmartwychwstanie Jezusa Chrystusa nie podlega juz dzisiaj dyskusji, jest oczywiste i udokumentowane. Z pewnoscia jednak kupcy nie wiedzieli 0 tym, co z poczqtku bylo wiadome tylko uczniom Je_zusa: Przeciez fakt zmartwychwstania byl tak dalece dla wszystkich nieprawdopodobny, ze nawet najblizsi uczniowie Mistrza w krytycznym momencie zachwiali sie w swojej wierze i uciekli w rozproszeniu.

Chociaz prawdq jest rowniez ito, ze przedstawiona w manuskryptach wersja nie zaprzecza mozliwosci zmartwychwstania Jezusa.

86

J

KLASZTOR W H1MIS

BUDDYJSKA CEREMONIA

Czssc II

SWAMIABHEDANANDA

NA TROPACH DO HIMIS

Wyjatki z ksiazki "In Kashmir and Tibet"

SWAMI ABHEDANANDA

N a tropach do Himis

Wybrane fragmenty z ksiqzki Swami Abhedanandy .Kaszmir i Tybet" z jego tlumaczeniem manuskryptu z Himis.

WSTE;_P

W 1922 roku Swami Abhedananda odbyl wyprawe do klasztoru w Himis tylko po to, aby sprawdzic, czy Mikolaj Notowicz faktycznie uzyskal tam tlumaczenie manuskryptow dotyczacych zycia Jezusa na Wschodzie, co opisal w ksiazce "Nieznane zycie Jezusa Chryst usa" . Jak stwierdzil, lama, ktory podjal go w klasztorze, potwierdzil historie Notowicza zawarta w "Zyciu Swietego Issy" i pomogl mu przetlumaczyc czesc tekstu.

Abhedananda opisuje swoja podroz do Himis, gdzie rowniez uzyskal tlumaczenie manuskryptu i zamiescil je w ksiazce pt. "Kaszmir i Tybet" napisanej w jezyku bengalskim.

Jego praca jest kompozycja wykonana po czesci przez niego, a po czesci przez jego asystenta Brahmacharie Bhairan Chaitanya, ktory korzystal z dzienniczka Swamiego i jego oryginalnych zapiskow, Abhedananda uwspolczesnil dawn'! wersje manuskryptu w roku 1954 i jego ksiazka zostala jeszcze raz wydana przez Swami Prajnananda.

Tym razem relacje, w ktorej naoczni swiadkowie uzyskuja dokumenty opisujace pobyt Jezusa na Wschodzie, uswietnilo trzech znakomitych znawcow madrosci Wschodu, ktorzy przetlumaczyli na jezyk angielski interesujace nas rozdzialy 13 i 15 z ksiazki "Kaszmir i Tybet".

S,! nimi: Prasun Kumarde, mieszkaniec Kalkuty, obecnie przebywajacy w Los Angeles, Per SincIar, tlumacz amerykariski glebe-

91

p

ko zainteresowany kultura i religia Indii, oraz Jayasri Majumdar, nauczyciel jezyka angielskiego i tlumacz z Kalkuty, aktualnie mieszkajacy w Los Angeles.

Im to, trzem przyjaciolom Prawdy, zarowno autor jak i wydawca pragna przekazac swa gleboka wdziecznosc.

Klasztor w Himis

W czesnie rano Swamidzi wraz z towarzyszacymi mu lamami wszedl do klasztoru. W biurze glownego lamy podano mu ksiazke spisu gosci, w ktorej odnotowal nasze nazwiska i adresy. Swamidzi napisal nastepujaca notatke w jezyku angielskim: "Swami Abhedananda, Vice Prezydent Misji Ramakriszny, Belur Moth, w poblizu Kalkuty". Zaciekawilo nas to, ze Swami, ktory przegladal wszystkie nazwiska w ksiazce, nie znalazl tam zadnego nazwiska bengalskiego.

Pokoj byl duzy. Na podlodze byl rozlozony gruby materac (jak na sali gimnastycznej). Wielu lamow bylo zajetych pisaniem. Glowna swiatynia i plac przed klasztorem byly w remoncie. Zatrudnionych bylo przy tym okolo trzydziestu tybetariskich robotnikow i murarzy. Do prac remontowych uzywano takich materialow jak ziemia, kamienie i drewno. Wielu chlopcow, dziewczat i zakonnic pomagalo w transporcie. Majster zwrocil sie do Swamidzi z prosba 0 datek dla robotnikow i Swamidzi dal mu troche pieniedzy, Po otrzymaniu wyplaty uszczesliwieni robotnicy z radosci zaczeli spiewac w swym prostym tybetariskim jezyku ludowe goralskie piesni.

Powiedziano mi pozniej, ze maharadza Kaszmiru udzielil na ten remont dotacji w wysokosci 30 000 rupii.

Kiedy Protap Singh Pandzabu zaatakowal prowincje, glowny mnich zakonu stanal po stronie maharadzy i obiecal przez szesc miesiecy kwaterowac i zywic cala jego annie. Od tego czasu

93

klasztor zwiazal sie nierozerwalna przyjaznia z rodzina krolewska z Kaszmiru.

Wszedzie w klasztorze mozna napotkac modlitewne wake.

W niektorych miejscach sa one napedzane pobliskimi strumieniami, a dzwonek uczepiony do takiego walca dzwoni nieustannie. W innym znowu miejscu ustawione sa rzedem male modlitewne mlynki w ksztalcie bebenkow.

Kilkanascie klasztornych pokoi ozdobionych jest podobiznami bogow i bogiri. Mielismy juz sposobnosc widziec i opisywac tych samych bogow i boginie przy okazji zwiedzania innych swiatyn.

W jednym ciemnym pokoju umieszczona jest podobizna guru lamow Stag-Sang-Rom-Chena. Jego swieta, piekna i dostojna postac odznacza sie godnoscia, Jest on zalozycielem klasztoru. Wspominalismy juz 0 tym, ze wielu ludzi nazywa go "Tygrysim lama" .

Wiekszosc z tych wizerunkow jest wykonana ze zlota i srebra.

Nie rna tu wiele takich, ktore by wykonane byly z innego materialu, Podstawki, na ktorych stoja, sa w calosci ze srebra, inkrustowane drogocennymi kamieniami i ornament ami ze zlota. Ornamenty na szatach swietych rowniez S,! ze zlota i kamieni szlachetnych. Glowne ozdoby umieszczone S,! na nadgarstkach, ramionach, szyi, a takze na koronie.

Jednej z podobizn bogini zwanej Mandara lub Kumari nie widzielismy dotad w zadnym innym miejscu. Jest ona zona Padma Sambhawy (Guru Rinpoche) i siostra Shanti Rakshita. W roku pariskim 749 opuscila Udyan, siedzibe w polnocnej Indii, i wraz z mezem wyruszyla do Tybetu nauczac buddyzmu. Byla to szkola buddyzmu Mahajany. W takich klasztorach jak Sang-Ye, Ching-Fook, i in. jej postac jest otoczona wi elk'! czcia. Lamowie uwazaja Padma Sambhave za reinkarnacje Manjusri.

W klasztorze w Himis przebywa okolo 150 Gye-Loang, czyli mnichow nalezacych do obrzadku Dug-Pa. Ich czapki S,! czerwone. Kazdy z nich rna oddzielny pokoj. W pokoju na dachu mieszka Khang-Po, czyli przeor klasztoru. Porozumiewa sie on rowniez w jezyku angielskim i hinduskim. Z wyjatkiem osoby, ktora sie nami opiekuje, zaden lama nie potrafi mowic innym jezykiem niz tybetanski. Mielibysmy niebywale klopoty, gdybysmy nie zabrali ze soba z Leh swietnego tlumacza.

94

Klasztor jest usytuowany na okolo dwoch akrach ziemi. Z wyj,!tkiem strony wchodniej klasztor otoczony jest wysokimi gorami. Niektore boki budynku wrecz opieraja sie 0 stok wzgorza.

W poblizu klasztoru znajduje sie kilka swiatyri, duzych i malych, jest takze wioska i tereny rolne. Kuszak, czyli glowny mnich, posiada ogromna liczbe uczniow i wyznawcow, ktorzy prowadza wlasne gospodarstwa domowe. Raz w roku odwiedza wszystkich swoich uczniow i uzyskuje w ten sposob duze dotacje i plody rolne. Poza tym gdy ktos z nich zachoruje lub jest dreczony przez zle duchy, odwiedza ich rowniez i jest przy tym hojnie nagradzany. Wszystkie wydatki klasztoru S,! pokrywane z tego rodzaju dochodow.

Pare lat wczesniej rosyjski podroznik dr Mikolaj Notowicz, ktory zwiedzal Tybet, spadl z konia w poblizu pustelni i zlamal noge. Tubylcy sprowadzili go do pokoju goscinnego w klasztorze i udzielili mu pomocy medycznej. Do zdrowia powrocil po okolo poltora miesiacu, W czasie kiedy tu przebywal, dowiedzial sie od jednego z lamow, ze Jezus Chrystus byl w Indiach i ze jest to opisane w jednym z recznie kopiowanych manuskryptow, ktory znajduje sie w tym klasztorze. Z pomoca jednego z lamow zdolal uzyskac i przetlumaczyc na jezyk angielski niektore z tych dawnych kronik. Po powrocie do domu napisal ksiazke zatytulowana "Nieznane zycie Jezusa". W ksiazce tej omowil wydarzenie bardzo dokladnie.

Swamidzi przeczytal te ksiazke, kiedy byl w Ameryce i tak bardzo sie owym sensacyjnym odkryciem zainteresowal, ze dla upewnienia sie 0 prawdziwosci tej relacji podjal osobiscie trud podrozy do Himis.

Swamidzi przeprowadzil na miejscu wywiad w tej sprawie z lamami, dowiedzial sie od nich, ze faktycznie mialo tu miejsce takie zdarzenie. Swamidzi poprosil 0 pokazanie mu tych ksiag, gdzie opisane jest zycie swietego Issy.

Lama, ktory oprowadzal Swamidziego, zdjal manuskrypt z polki i wreczyl mu go. Powiedzial przy tym, ze jest to kopia, natomiast oryginal znajduje sie w klasztorze w Marbour w poblizu Lhasy. Oryginal jest napisany w jezyki pali, kopia jego tlumaczeniem na jezyk tybetariski. Obejmuje 14 rozdzialow i 224 wersety. Z pomoca, lamy czesc z nich Swamidzi przetlumaczyl na jezyk bengalski.

Ponizej zamieszczone S,! tylko te wersety, ktore opisuja dzialalnose Jezusa Chrystusa w Indii.

,

95

Jezus Chrystus przewodnik ludzi

Wedlug manuskryptu z klasztoru w Himis

Rozdzial I

1. Zydzi, potomkowie Izraela, popelnili tak straszliwy grzech, ze ziemia sie zatrzesla i bogowie w niebie zaplakali,

2. Poniewaz straszliwie torturowali i zabili Isse, wielka dusze, w ktorej zamieszkal Duch Swiety.

3. Za to, ze byl dla wszystkich dobry i uwolnil ich umysly od grzesznych mysli, Duch Swiety spoczal w nim.

4. Ofiarowal pokoj, szczescie i milosc Boga grzesznikom i przypominal 0 nieskoriczonym milosierdziu Boga, jakie splywa na nich.

5. Tak spisali to kupcy, ktorzy przyszli tu z kraju Izraela.

Rozdzial II

1. Szczepy Izraela zyly w bardzo urodzajnej krainie, gdzie uzyskiwano dwa zbiory w jednym roku. Mieli wiele stad koz i owiec. Jednak przez swe grzeszne postepowanie sciagneli na siebie gniew Boga.

2. Z tego powodu Bog pozbawil ich ziemi i osadzil ich w niewoli u faraona, poteznego wladcy Egiptu.

3. Lecz faraon zastosowal wobec potornkow Izraela nieludzkie opresje. Zakuwal ich w kajdany, ranil ich ciala, pozbawil srodkow do zycia i zmuszal do ciezkiej pracy.

96

4. Mogli tak na zawsze pozostac pod grozba strachu i nigdy juz me bye wolnymi ludzmi,

5. Synowie Izraela poddawani tym ciezkim trudom modlili sie do Ojca Wszechswiata, Zbawiciela ich przodkow, i blagali go 0 milosierdzie i pomoc.

6. W tym czasie bogaty faraon, ktory podbil ich kraj, wladal Egiptem, a jego palace byly wykonane i zdobione przez niewolnikow.

7. Faraon mial dwoch synow, Mlodszy mial na imie Mossa. Byl on biegly w nauce i sztuce.

8. Milowal wszystkich, gdyz mial dobry charakter i wspolczucie dla cierpiacych,

9. Widzial synow Izraela cierpiacych z powodu wielkich krzywd, ktorzy jednak nie utracili wiary w Ojca Niebieskiego i nie odwrocili

sie do malych bogow Egipcjan. "

10. Mossa uwierzyl w Jedynego Boga.

11. Kaplani-nauczyciele Izraelitow - przedstawili Mossie argument, ze jesli prosi swojego ojca, wladajacego faraona, zeby ulzyl swoim podwladnym, to bedzie to dla dobra wszystkich.

12. Kiedy Mossa przedstawil ten argument ojcu, faraon rozgniewal sie bardzo i nadal traktowal podwladnych jak niewolnikow.

13. Lecz w krotkim czasie Egipt nawiedzily wielkie plagi, zaczelo sie od naglej srnierci mlodych i starych, bogatych i biednych. Wladajacy faraon sadzil, ze jego bogowie S,! rozgniewani i dlatego jest tak surowo karany.

14. Wtedy Mossa powiedzial ojcu, ze jest to kara Boga Najwyzszego na Egipcjan a takze wyraz troski wobec ubogich uciemiezonych podwladnych,

Z biegiem ezasu przez laske Ojea Wszechswiata synowie Izraela stali sit? zamozni i wolni.

Rozdzial IV

1. Najwyzszy Bog, Ojciec Wszechswiata, okazujac wielkie wspolczucie dla grzesznikow zechcial pojawic sie na Ziemi w ludzkiej postaci.

97

2. W inkarnacji pojawil sill! jako dusza oddzielona od Najwyzszego Ducha, kt6ry nie rna ani poczatku, ani kotica i jest ponad wszelkimi uwarunkowaniami.

3. Zstapil, zeby pokazac, jak dusza moze zjednoczyc sill! z Bogiem i otrzymac wieczna blogosc.

4. I przyjmujac ludzka postac zaswiadczyc swoim wlasnym zyciem, jak smiertelny czlowiek moze stac sill! prawym i uwolnic SWq dusze od smiertelnosci i wstapic do nieba, do Ojca Wszechswiata, gdzie istnieje wieczne szczescie i blogosc.

5. Pojawil sill! jako niepokalane dziecko w kraju Izraela. Juz jako dziecko stal sill! oredownikiem Ojca Wszechswiata w wyjasnianiu przemijajacej natury ciala i niesmiertelnosci duszy.

6. Rodzice dziecka byli biedni, lecz pobozni i znamienitego rodu.

Nie zwazali na ziemskie dobra, lecz glosili chwale Boga i wierzyli, ze Pan Wszechswiata dopuscil na nich cierpienie tylko po to, zeby poddac ich pr6bie.

7. Pan Wszechswiata poblogoslawil ich pierwsze dziecko w nagrode za ich cierpliwosc i poslal go, aby ratowal grzesznikow i pocieszal strapionych.

8. To swiete dziecko nazwano Issa. W czasie kiedy byl jeszcze malym chlopcem nawolywal ludzi do poboznosci i poszanowania jedynego Pana Wszechswiata, a grzesznikow do wstrzymania sill! od grzesznych czyn6w i okazania skruchy.

9. Ludzie schodzili sill! zewszad, by posluchac madrosci z ust mlodzierica, a synowie Izraela jednornyslnie oglosili, ze nieskoticzona laska Najwyzszego Ducha, ktory nie rna poczatku ani kotica, zamieszkala w tym dziecku.

10. Z biegiem czasu Issa osiagnal wiek 13 lat. Zgodnie z obyczajem Izraelitow byl to wiek zawarcia zwiazku malzeriskiego, Jego rodzice zyli jak zwyczajni ludzie.

11. Ich skromna chata zaczela bye tlumnie nawiedzana przez bogaczy i arystokracje. Kazdy z nich byl chetny miec za ziecia IssII!. 12. Issa nie mial zamiaru sill! zenic. Pomimo mlodego wieku zaslynal juz tym, ze przejawial w sobie nature Boga. W odpowiedzi na propozycje malzeriskie zdecydowal sill! opuscic potajemnie rodzinny dom.

l3. W tym czasie w jego umysle bylo mocne pragnienie osiagniecia doskonalosci przez pobozna sluzbe Bogu i dlatego postanowil poznawac religie z pomoca tych, kt6rzy osiagneli oswiecenie.

14. Opuscil Jeruzalem razem z grupa kupcow i udal sill! do krainy Sind (dolina Indusu w poludniowym Pakistanie), gdzie zwykle kupowali oni to wary na eksport do roznych kraj6w.

Rozdzial V

1. Majac czternascie lat (Jezus) przekroczyl polnocna czesc Sind i wstapil do swietej ziemi Ariow,

2. W czasie podrozowania wzdluz kraju pieciu rzek (Pendzab) jego majestatyczna, lagodna twarz i szerokie czolo pozwolily poboznym Dzainom rozpoznac w nim jednego z tych, ktorzy obdarzeni byli laska Pana.

3. Poprosili go wiec, by zostal w ich swiatyniach. Lecz nie przyjal tego zaproszenia, poniewaz nie chcial w tym czasie zwracac na siebie uwagi.

4. Po pewnym czasie przybyl do domu Jagannatha, w krainie gdzie w cielesnej postaci pojawil sie Vyasa-Kriszna, i tam studiowal braminizm. Przez wszystkich byl milowany i tam tez zaczal czytac, poznawac i objasniac Wedy.

*

Przez nastepnych szesc lat mieszkal (Jezus) w Rajagriha, Kasi i innych swietych miejscach. Po czym udal do Kapilavastu, miejsca, gdzie urodzil sill! Budda.

Przebywajac tam przez szesc lat z buddyjskimi mnichami poznal jezyk pali i studiowal buddyjskie pisma. Stamtad udal sie do Nepalu i Himalajow, by wreszcie skierowac sie na Zachod,

Po pewnym czasie pojawil sie w Persji, gdzie panowala religia Zaroastra *.

Wkrotce jego slawa dotarla wszedzie ...

W wieku dwudziestu dziewieciu lat powrocil do swego rodzinnego kraju i szerzyl slowa pokoju pomiedzy swymi ucisnionymi rodakami.

* W arabskiej ksiazce "Tariq-A-Ajhan" opisane jest swieto, kt6re odbywa sie corocznie w rejonie stawu znajdujacego sie w pobli:i:u Kabulu. Tradycja glosi, ze tutaj zatrzymal sie i my! swoje rece i nogi Swiety Issa. Stad staw nosi nazwa "Stawu Issy".

98

99

Wielebny lama powiedzial ... trzy, alba cztery lata potem, gdy opuscil on (Jezus) swoje cialo, zostal sporzqdzony oryginalny manuskrypt w jezyku pali z wiadomosciami zebranymi od tych wszystkich Tybetanczykow, ktorzy go w tym czasie spotkali, a takze informacjami uzyskanymi od kupcow, ktorzy byli naocznymi swiadkami ukrzyzowania go.

Nie rna wqtpliwosci, ie jezeliby zebrano wszystkie udokumentowane dowody 0 pobycie Jezusa Chrystusa w Indiach i spisano w jednej ksiqzce, uzyskanoby z pewnoscia bardzo wartosciowa naukowa prace.

l .. t

cz~sc III

MIKOLAJ ROERICH

ZADZIWIAJ1\CE ODKRYCIA w HIMALAJACH

Wyjatki z ksiazek:

"ALTAI - HIMALA Y A"

,

"HEART OF ASIA" i "HIMALAYA"

MIKOLAJ ROERICH

Zadziwiajqce odkrycia w Himalajach

Do rzadkosci nalezy czlowiek 0 tak wielu talentach i tak wielkiej aktywnosci, jakie posiadal Mikolaj Roerich. Archeolog, antropolog, badacz, mysliwy, dyplomata, mistyk, poeta, artysta, dwa razy byl w Centralnej Azji, zwiedzil Pendzab, Kaszmir, Ladakh, Altaj, Mongolie, Gobi i wiele jeszcze innych regionow,

Urodzil wSt. Petersburgu 10 pazdziernika 1874. Mlodosc spedzil na wsi, gdzie rozmilowal sie w polowaniach, historii i archeologii. Majac 15 lat opisywal mysliwskie przygody, ktore uzupelnione jego rysunkami zamieszczane byly w gazetach.

Z poczatku zamierzal zostac artysta, lecz jego ojciec, uznany adwokat, zadecydowal, ze rna studiowac prawo. Totez uczyl sie jednego i drugiego.

W 1898 r. uzyskal nominacje na profesora w Cesar skim Instytucie Archeologii. W roku 1901 ozenil sie z Helena Iwanowna Szaposznikow, kuzynka wielkiego kompozytora Modesta P. Musorgskiego i wnuczka marszalka M. J. Kutuzowa, ktory wslawil sie pokonaniem Napoleona w 1812. Roerich mial dwoch synow:

Georga - naukowca, i Swiatoslawa - artyste.

Helena byla dystyngowana dama, intelektualistka, dojrzala pianistka, a takze pisarka z piecioma pseudonimami. W roku 1934 utrzymywala korenspodencje nawet z prezydentem Franklinem D. Rooseveltem.

Malzeristwo Roerichow bylo podziwiane przez przyjaciol za ich blyskotliwosc, promieniujaca radosc i inteligencje.

103

W roku 1906 Roerich zostal mianowany rektorem Akademii Sztuk Pieknych. Artystycznie wielce utalentowany, projektowal rowniez kostiumy dla baletu Igora Strawiriskiego.

Zostal wybrany czlonkiem Zarzadu Cesarskiego Towarzystwa Architektury, a takze Akademii Sztuk Pieknych Cesarstwa Rosji.

W czasie kiedy Roerich byl uznanym artysta i wykonal juz okolo 2500 prac, w roku 1920 zaprosil go do USA dr Robert Harshe, owczesny dyrektor Chicagowskiego Instytutu Sztuki.

Roerich malowal pejzaze oraz tworzyl dziela in spiro wane przez historie, architekture, religie, w stylu cerkiewnym, a nawet 0 charakterze mistycznym i alegorycznym.

Styl Roericha jest trudny do okreslenia i nie da sie go zaliczyc do znanych nam kierunkow, Claude Brogdon okreslil go jako niezwykly, mistyczny, przez ktory przenika Leonardo da Vinci, Rembrandt i muzyka Beethovena. Niektorzy przypisywali mu nawet zdolnosci wizjonerskie. Rosyjski powiesciopisarz Leonid Andrejew napisal: "Geniusz fantazji Roericha siegnal granic jasnowidzenia" .

Ciekawe zdarzenie mialo miejsce w czasie pierwszego podboju kosmosu.

W trakcie pierwszego w dziejach ludzkosci lotu w kosmosie w dniu 12 kwietnia 1961 r. Jurij Gagarin powiedzial m. in.:

"Promienie slorica przebijaja sie przez atmosfere Ziemi, horyzont zajasnial oranzem i stopniowo zmienia sie we wszystkich kolorach teczy: od jasnoniebieskiego do fioletu, az w koricu do czarnego. Jakaz niezwykla gama kolorow! Jak w obrazach arty sty Mikolaja

Roericha". .

W roku 1928 Roerich zalozyl w pieknej dolinie Kulu, w indyjskim miescie Nagar - Hinduski Instytut Badawczy, ktorego podstawowa dzialalnoscia byly etnografia i archeologia.

Roerich byl nadzwyczaj pracowity, w ciagu swojego zycia namalowal okolo 7000 obrazow i napisal ponad 1200 roznego rodzaju rozpraw. Dwukrotnie otrzymal nominacje do Nagrody Nobla, w roku 1929 i 1935, za dzialalnosc szerzenia powszechnego pokoju poprzez sztuke i kulture oraz za ratowanie w czasie wojny narodowych skarbow sztuki.

Roerich wyruszyl w roku 1923 na cztery i pol roku w podroz po Azji zafascynowany tajemnicza przyroda Centralnej Azji. Wraz

104

z nim pojechala jego zona Helena, syn Jerzy i jeszcze kilku innych przyjaciol. W swej dlugiej podrozy zwiedzili Sikkim, lndie, Kaszmir, Ladakh, Tybet, Chiny, Mongolie i Rosje, Opisal te podroz w ksiazce "Serce Azji", namalowal wiele obrazow i sporzadzil niezliczona ilosc szkicow.

Nie obylo sie bez wielu dramatycznych momentow, Na terytorium Tybetu podrozni zaatakowani zostali przez uzbrojonych rabusiow. Dzieki dobremu uzbrojeniu udalo im sie jednak ten atak odeprzec. Pornimo posiadanych paszportow wladze Tybetu zatrzymaly ekspedycje na piec miesiecy. Czlonkowie wyprawy musieli przetrwac zime na wysokosci 3000 m w letnich namiotach przy 40- stopniowym mrozie. Brakowalo zywnosci i paliwa. Pieciu czlonkow ekspedycji zmarlo: byli to Mongolczycy i Tybetariczycy. Padlo wowczas dziewiecdziesiat zwierzat z karawany. W koncu, z wielkimi trudnosciami, 4 marca ekspedycja wyruszyla na poludnie.

Pomimo tych dramatycznych przygod Roerich namalowal 500 obrazow.

Karawana zatrzymala sie w Leh, stolicy Ladakhu, na osiemnascie dni, od 26 sierpnia do 12 wrzesnia 1925. Poswiecono tez kilka dni na zwiedzanie okolicy oraz klasztoru w Himis.

Wiekszosc czasu poswiecono na przygotowanie do dalszej podrozy, ktorej celem bylo przekroczenie wysokich gor i przedostanie sie do chinskiego Turkiestanu.

Wizyta w Himis nie wywarla najlepszego wrazenia na profesorze Roerichu. Znalazl wprawdzie dowody na to, ze istnieja tam manuskrypty opisujace zycie Issy, ale w opublikowanyrn pozniej tekscie 0 zyciu Jezusa nie podaje, z ktorego i z ilu manuskryptow korzystal.

Roerich pisze 0 Himis jako 0 wielkim klasztorze, a malym zakonie. Brudny, zaniedbany, ze zgraja zglodnialych psow. Manuskrypty i ksiegi zlozone w nieladzie, a te najcenniejsze niszczeja porozrzucane po zakurzonych katach.

W swojej publikacji pt. "Himalaje" Roerich pisze tak:

"Jest to stary klasztor zalozony przez wielkiego lame, ktory pozostawil ksiegi 0 Szambali i te manuskrypty leza teraz ukryte gdzies na dnie, prawdopodobnie sa karma dla myszy".

"W sprawie manuskryptow dotyczacych Chrystusa - najpierw calkowicie zaprzeczyli. Potem powoli, wylapujac fragmenty de tali,

105

!'I !I

Ii !i

1 1,,1

I

mozna bylo sie czegos domyslic. W koricu okazalo sie, ze najstarsi ludzie Ladakhu slyszeli 0 tych manuskryptach i je znaja."

"Tak istotne dla nas dokumenty jakimi sa manuskrypty 0 Chrystusie i Ksiega Szambali ukryte sa w najciemniejszych miejscach. Strzeze ich lama z dziwacznym kornetem na glowie. Wydaje sie oczywiste, ze nie sa one dla nich czyms interesujacym. Aby to zrozumiec, trzeba dostrzec druga strone buddyzmu".

Znacznie lepsze wrazenie zrobil na Roerichu Leh. Cala grupa podroznych zostala zaproszona do zamieszkania w siedemnastowiecznym krolewskim palacu, ktory dominowal nad miastem. Tutaj znowu uslyszeli legendy 0 Chrystusie, ktory odwiedzil ten kraj. Hinduski pocztmistrz z Leh i kilku buddy stow opowiedzialo nam, pisze Roerich, ze niedaleko bazaru znajduje sie staw, przy ktorym stoi stare drzewo. Pod tym drzewem Chrystus mial nauczac ludzi przed odejsciem do Palestyny. Slyszelismy takze inn'! legende, jak Chrystus, kiedy byl mlody, przybyl do Indii z karawana kupcow, aby kontynuowac nauke 0 wyzszej madrosci w Himalajach. Slyszelismy jeszcze kilka innych wersji tej legendy, ktore S,! szeroko znane w Ladakh, Sinkiang i Mongolii. Wszystkie te wersje S,! zgodne w jednym, ze w czasie swej nieobecnosci w Palestynie Chrystus przebywal w Indiach i Azji.

Pewien swiatly Hindus powiedzial nam, ze dziwi sie dlaczego zaprzecza sie pobytowi Issy w Indiach. "Naturalnie ze mlode lata spedzil na studiach. Trasa, na ktorej te nauke odbyl, odzwierciedla sie wyraznie w jego pozniejszym nauczaniu. Z jakich zrodel czerpal te nauki? Co tam jest egipskiego? Dlaczego nie dostrzega sie w nich sladow hinduskiego buddyzmu? Trudno zrozumiec, dlaczego tak zapalczywie zaprzecza sie wedrowce Issy wraz z karawana do Indii i w rejon zajety teraz przez Tybet".

Pewne zrodla historyczne informuja nas 0 zyciu Jezusa w TybeCleo

W poblizu Lhasy znajdowala sie swiatynia bogato zaopatrzona w manuskrypty. Jezus zapragnal wowczas zapoznac sie z nimi. Wowczas w tej swiatyni przebywal wielki medrzec Ming-ste. Po pewnym czasie, z pomoca przewodnika, po przebyciu bardzo niebezpiecznej drogi Jezus dotarl do tej swiatyni w Tybecie.

Ming-ste i wszyscy inni nauczyciele z wielka radoscia powitali zydowskiego medrca,

106

Czesto Ming-ste rozmawial z Jezusem 0 przyszlych czasach i 0 swietych obowiazkach, jakie przyjeli na siebie ludzie tego kraju.

W koricu Jezus przekraczajac gorska przelecz dotarl do glownego miasta Ladakhu, Leh, gdzie z otwartym sercem zostal przyjety przez miejscowych mnichow i nizsze warstwy spoleczeristwa. Jezus nauczal w klasztorach i na bazarach, gdzie tylko zebrali sie prosci ludzie, tam Jezus do nich przemawial.

W poblizu zyla pewna kobieta, ktorej syn zmarl, a ona przyniosla go do Jezusa. Jezus w obecnosci zgromadzonego tlumu polozyl rece na dziecku i dziecko to wstalo. Wielu wowczas przyprowadzalo swoje dzieci, a Jezus je uzdrawial.

Jezus przebywal wiele dni posrod ludzi Ladakhu, nauczajac i uzdrawiajac, sprowadzajac na Ziemie niebiariska blogosc. Wszyscy go kochali i kiedy nadszedl czas jego odejscia, zasmucili sie jak dzieci.

Nastal ranek, wszyscy zgromadzili sie, aby go pozegnac. Jezus wtedy powiedzial do nich: "Przyszedlem, zeby pokazac warn, jakie S,! mozliwosci czlowieka. To, czego dokonalem, kazdy czlowiek moze uczynic, A tym, czym ja jestem, wszyscy ludzie beda, Dary te naleza do wszystkich narodow i wszystkich krajow - bo to S,! chleb i woda zycia."

Nauki Issy byly slynne szeroko w swiecie, wspomnijmy chociazby Apoloniusza z Tiany, ktory odwiedzil hindu skich medrcow.

Inny znowu rozmowca powiadomil nas, ze w Syrii odnaleziono plyte, na ktorej wypisany jest krolewski edykt 0 sciganiu uczniow Jezusa jako wrogow paristwa, Ten archeologiczny dowod moze przekonac tych, ktorzy nie potrafia dostrzec w nowozytnej historii Jezusa jako Nauczyciela.

Leh jest niezwyklym miejscem. Tutaj zetknely sie sciezki Buddy i Chrystusa. Budda przeszedl przez Leh, kiedy szedl na polnoc. Issa spotkal sie z tubylcami, przychodzac z Tybetu. Legendy te S,! utrzymywane w tajemnicy. Nie mozna ich rozglaszac z powodu lamow, ktorzy S,! ponad wszystkimi i wiedza jak utrzymac ich w milczeniu.

Wytrwale poszukiwania i czasem szczesliwe przypadki pozwalaly nam na gromadzenie coraz wiekszej ilosci informacji 0 swietym Issie. Duze znaczenie miala tez umiejetnosc pozyskiwania nowych przyjaciol, a jezeli nie bylo to mozliwe, to przynajmniej sympatii.

107

Zdarzylo sie, ze odwiedzil nas krol, ktory byl zarazem lama. Pomimo jego widocznego ubostwa towarzyszylo mu przynajmniej dziewieciu innych lamow i czlonkow rodziny. Z nawiazanej rozmowy jasno wyniklo, ze rodzina krola zna manuskrypty 0 Issie. Poinforrnowali oni nas takze, ze wielu mahometan usilowalo uzyskac te dokumenty. Nastepnie rozmowa potoczyla sie na temat przepowiedni zwiazanych z Szambala. Po czym Krol-lama powstal i tlumek w bialych togach pochylil sie przed nim z szacunkiem, prosto i pieknie.

Szczesliwie Jerzy (syn Roericha) znal wszystkie tybetariskie dialekty. Jedynie bez tlumacza tutejsi ludzie rozmawiaja otwarcie o sprawach duchowych. Zainteresowany musi czerpac wiedze ze zrozumieniem, z otwartym, szczerym podejsciem. Sarna ciekawoscia nic sie tu nie zdziala, lecz tylko wytrwala miloscia wiedzy.

Starozytne teksty o Chrystusie

w Indiach, Nepalu, Ladakhu i Tybecie

Wiele dokumentow publikowanych przez profesora Roericha z podrozy na Wschod zawiera obserwacje i uwagi bardzo zblizone do zawartych w ksiazce Mikolaja Notowicza "Nieznane zycie Jezusa Chrystusa". W roku 1925 napisal Roerich rozdzialy 0 religii w Sikkim, w Kaszmirze i podrozy przez Ladakh. Z manuskryptami odnoszacymi sie do zycia swietego Issy spotkal sie w wielu miejscach. Nie wiadomo dokladnie, w ktorym z nich jakie wersety przepisal, moze to bylo w Himis, moze w innych klasztorach Ladakhu, a nawet w Sikkim.

Dokladne miejsce nie jest tak znaczace, jak fakt, ze znaczna czesc tego tekstu jest zblizona do 60 wersetow wczesniej juz publikowanych przez Notowicza w Paryzu.

Profesor Mikolaj Roerich tlumaczenia udostepnionych mu tekstow zamiescil w dwoch swoich ksiazkach: "Himalaje" i "Altaj i Himalaje". Ksiazki te nie koncentruja sie na jednym odkryciu, jak to zrobil Notowicz, ale sa jakby dziennikiem podrozy z informacjami od miejscowej inteligencji i przygodnie napotkanych ludzi, a takze komentarzem autora, ktory byl wyksztalconym, swiatlym Europejczykiem i ktory nie omieszkal uzyskanych inforrnacji poddac krytycznej ocenie.

Profesor Roerich swoje ksiazki pi sal w czasie podrozy. A oto niektore fragmenty z ksiazek: "Himalaje" i "Altaj i Himalaje" odnoszace sie do tematow szczegolnie nas interesujacych:

109

"Pod przedstawionym nam wizerunkiem Buddy trudno jest czasem rozpoznac wymierny obraz Buddy jako nauczyciela, zupelnie niespodziewanie mozna natomiast wsrod gor Tybetu odkryc piekna historie 0 Chrystusie. Buddyjskie klasztory przechowuja nauki Chrystusa, a lamowie otaczaja czcia Chrystusa, ktory byl tutaj i nauczal".

"Lamowie wiedza, ze Chrystus przechodzac przez Indie i Tybet nie zwrocil sie do Braminow i Kszatriyasow, lecz do Sudrasow - obciazonych praca, upokorzonych. W pismach lamowie odnotowali, jak Chrystus wyniosl i slawil kobiete - Matke Swiata".

.Wielu pamieta rewelacje z ksiazki Notowicza, interesujace jest rowniez to, ze istnieje kilka wariantow tej samej wersji legendy o swietym Issie. Tubylcy nie znaja tych opowiadan z zadnej ksiazki, ale z troska utrzymuja legende i odnosza sie do niej z wi elka czcia. Ktos moze sie dziwic, co moze laczyc Isse z muzulmanami, buddystami i hindusami. Trzeba jednak dostrzec, jak zywe S,! jego wielkie idee i jak docieraja do nawet najbardziej odleglych miejsc."

"Robilo to na nas duze wrazenie, gdy miejscowi ludzie, Hindusi, opowiadali nam 0 tym, jak wielki Issa nauczal opodal niewielkiego stawu pod wielkim drzewem w poblizu bazaru, ktory juz dawno nie istnieje. Takie doslowne fizyczne okreslenie jest bardzo przekonywujace".

A oto fragmenty manuskryptow, do ktorych dotarl w swej wyprawie profesor Mikolaj Roerich:

Issa potajemnie opuscil rodzinny dom i razem z kupcami udal sie z Jerozolimy do Indii, aby jeszcze lepiej poznac Swiete Slowa. A takze aby poznac Prawa wielkiego Buddy.

W czasie podrozy odwiedzil Djagernath, Rajagriha i Benares.

Wszyscy bardzo go polubili, poniewaz przebywal w pokoju razem z Vaisyasami i Sudrasami, ktorych nauczal.

Lecz Bramini i Kszatriasi powiedzieli mu, ze Brahma zakazal przebywac u tych, ktorzy zostali stworzeni z jego brzucha i stop. Vaisyasi moga sluchac Wedow tylko w swieta, a Sudrasi nie tylko ze nie moga ich sluchac, ale nawet zakazane jest im spojrzec na Wedy. Przeznaczeniem Sudrasow jest wieczna niewolnicza praca dla Braminow i Kszatrijasow.

Issa nie posluchal jednak Braminow i wbrew temu, co mowili Bramini i Kszatrijasi, nauczal Sudrasow. Stanowczo sprzeciwil sie, aby jakikolwiek czlowiek mogl pozbawiac drugiego czlowieka jego prawa do ludzkiej godnosci,

I.'; ~'

110

Issa przestrzegal, ze czlowiek wypelnil swiatynie bozkami, Dla odd ani a czci kamieniom i metalom czlowiek skladal w ofierze swych braci, w ktorych zamieszkuje iskra Najwyzszego Ducha. Czlowiek poniza tych, ktorzy pracuja w pocie czola, aby sie przymilic prozniakom, jacy zasiadaja przy suto zastawionych stolach, Lecz ci, ktorzy pozbawiaja swoich braci powszechnego dobra, sami sie od niego oddalaja. A Bramini i Kszatrijasi stana sie Sudrasami Sudrasow, ktorych Najwyzszy Duch pozostawi tak na wieki.

Vaisyasi i Sudrasi sluchali z podziwem i pytali, jak powinni postepowac. Issa nakazal im: "Nie oddawaj czci bozkom. Nie uwazaj sie za lepszego. Nie upokarzaj swojego blizniego. Pomagaj biednym. Podtrzymuj slabych. Nie czyri nikomu krzywdy. Nie pozadaj rzeczy, ktorej nie posiadasz, a posiadaja inni".

Kiedy Bramini i wojownicy dowiedzieli sie, czego Issa naucza Sudrasow, postanowili go zabic, Issa ostrzezony przez Sudrasow uszedl pod oslona nocy winne miejsce.

Nastepnie, kiedy juz poznal pisma, udal sie do Nepalu i do Himalajow,

"W takim razie dokonaj jakiegos cudu", zazadali od niego kaplani, Na to odpowiedzial Issa: "Cuda pojawiaja sie kazdego dnia od poczatku swiata, Ten, ktory ich nie dostrzega, jest pozbawiony najwiekszego daru zycia, Ale biada warn, wrogowie czlowieka, biada warn, jezeli oczekujecie, aby On demonstrowal warn swoja moe przez cuda".

Issa nauczal, ze czlowiek nie powinien usilowac dostrzec Wieczystego Ducha swymi oczami, lecz czuc Go wlasnym sercem, a stanie sie czysta dojrzala dusza.

Nie tylko nie wolno skladac ofiar z ludzi, ale nawet zwierzat, ktore dane S,! na uzytek czlowieka. Nie okradaj innych, poniewaz wkrotce zostaniesz i ty okradziony. Nie oszukuj, abys i ty nie doswiadczyl tej krzywdy.

"Nie oddawaj czci sloricu, bo jest one tylko czescia kosmosu. Powiadam: Biada warn, ktorzy odwracacie uwage czlowieka od sciezki prawdy i ktorzy napelniacie ludzi przesadami i zabobonami, zaciemniacie mozliwosc postrzegania i naklaniacie do sluzenia rzeczom materialnym".

Issa mial 29 lat, kiedy przybyl do Izraela.

111

113

Issa nauczal: "Nie rozpaczaj, nie porzucaj swojego domu, nie przesadzaj w demonstrowaniu swoich uczuc, nie czcij bozkow, ale badz przenikniety nadzieja i cierpliwoscia. Podnos upadlych i nakarm wyglodzonych, wspomagaj cierpiacych, abys byl calkowicie czysty na ten dzieri, ktory dla ciebie przygotowuje,

A jesli robisz tak, aby nie bylo przemocy, lecz milosc, rob to ze szczerego serca. I niech w twoim postepowaniu nie bedzie kalkulacji na spodziewany zysk. Bo ani zysku, ani dochodu z tego nie bedziesz mial teraz".

Po czym Pilat, wladca Jerozolimy, wydal rozkaz pojmania nauczyciela Issy bez powodowania zamieszek wsrod ludzi i wydanie go przed sad.

Ale Issa nadal nauczal: "Nie szukajcie prostej drogi w ciemnosciach opanowanych przez strach. Ale zbierzcie razem sily i wspierajcie sie nawzajem. Ten kto, wspomaga sasiada, umacnia sie rowniez."

"Czy nie widzicie, ze mozni i bogaci sieja ducha buntu przeciwko wieczystej swiadomosci nieba."

"Panie, probowalem wskrzesic prawa Mossy w sercach ludzi.

Mowie to warn, nie rozumiecie prawdziwego znaczenia tych praw, bo nie nauczaja one zemsty, ale przebaczenia. Lecz znaczenie tych praw zostalo znieksztalcone".

Wladcy, ktorych gniew wzrastal, naslali na Isse przebranych szpiegow, ktorzy mieli sledzic jego postepowanie i dono sic, co mowi do ludzi.

"Wielki Czlowieku", zwrocili sie podstepnie do Issy przebrani ludzie wladcow Jeruzalem, "poucz nas, czy powinnismy wypelniac wole cezara, czy raczej poczekac na zblizajace sie uwolnienie?".

Issa jednak rozpoznal falszywych przebieraricow i powiedzial:

"Nie mowilem warn, ze macie sie uwolnic od cezara, ale powiedzialem, ze wasze dusze, ktore sa pograzone w grzechu, powinny bye od niego uwolnione".

W tym czasie jedna ze starszych kobiet starala sie zblizyc, ale zostala odepchnieta przez mezczyzne z przebranej sluzby. Wtedy Issa powiedzial: "Czcijcie kobiete, matke wszechswiata. W niej przejawia sie prawda tworzenia. Ona jest wsparciem wszystkiego, co jest dobre i piekne. Ona jest zrodlem zycia i smierci. Na niej opiera sie zycie mezczyzny, poniewaz ona wspomaga go w pracy. Ona rodzi cie w bolach i opiekuje sie, kiedy rosniesz. Az do smierci

112

jestes jej udreczeniem. Blogoslaw ja. Szanuj ja. Jest ona dla ciebie jedynym przyjacielem i podpora na ziemi. Miej dla niej powazanie. Stawaj w jej obronie. Kochajcie swoje zony i szanujcie je, poniewaz jutro beda one matkami, a pozniej - matkami ludzkiej rasy. Ich milosc uszlachetnia mezczyzn, koi rozgoryczone serca, poskramia bestie. Zona i matka sa bezcennym skarbem. Sa one ozdoba wszechswiata. To dzieki nim zaludnia sie swiat".

"Tak jak swiatlo oddziela sie od ciemnosci, tak niewiasty posiadaja dar oddzielenia u mezczyzny dobrych intencji od zlych mysli, Twoje najszlachetniejsze mysli beda odnosic sie do kobiety. Czerpaj od niej konieczna dla siebie moralna sile, Nie ponizaj jej, bo przez to ponizasz siebie. A przez to tracisz uczucie milosci, bez ktorego zycie na ziemi jest pozbawione sensu. Szanuj swoja zone, a ona bedzie twoja ostoja. A wszystko co czynisz dla zasmuconej matki, zony, wdowy lub innej kobiety - czynisz takze dla Ducha".

Tak nauczal Issa, ale wladca Pilat obawiajac sie, ze przez te nauki Issa przyciagnie do siebie ludzi i, jak to wrogowie sadzili, zechce wzniecic powstanie, rozkazal jednemu ze szpiegow spreparowac przeciwko niemu oskarzenia.

Issa, ktory nauczal swoich rodakow jak osiagnac zbawienie, doswiadczyl wszelkich cierpieri, Issa powiedzial: "Bliski jest czas, kiedy Wola Najwyzszego ludzie zostana oczyszczeni i nastapi oswobodzenie, i ludzie zjednocza sie w jedna rodzine",

A nastepnie zwracajac sie do wladcow powiedzial: "Dlaczego sie ponizasz i nauczasz swych podwladnych jak oszukiwac, kiedy nawet bez tego mozesz skazac niewinnego czlowieka".

Wszystkie te legendy jasno przedstawiaja ogromne wysilki Jezusa w uszlachetnieniu czlowieka i zblizeniu wszystkich narodow. W gorach Azji pieczolowicie przechowuje sie te legendy. Chyba to nie dziwi, ze nauki Jezusa i Buddy wychowuja nas w przekonaniu, ze wszystkie narody sa jedna rodzina. A piekne w tym jest to, ze swiatle idee jednosci sa wyrazone prosto i przystepnie, Kto jest wiec w stanie im sie sprzeciwic? Kto smialby pomniejszac znaczenie jednego z najpiekniejszych cudow zycia? A jednosc na tej Ziemi latwo moze zostac poszerzona 0 wielka jednosc wszystkich narodow.

Przykazania Jezusa i Buddy leza na tych samych polkach, a symbole starozytnego sanskrytu i pali jednocza sie w tych samych dazeniach.

in

Spis t r e sc i

czrsc I

Mikolaj Notowicz

Nieznane Zycie Jezusa Chrystusa

5

Do Wydawcy .. 6

Wstep 14

Podroz do Tybetu 19

Ladakh 44

Uroczystosc w gompie 52

ZYCIE SWI~TEGO ISSY "Najlepszego z Synow Czlowieczych"

65

cz~st II

Swami Abhedananda

Na tropach do Himis (Wstep) 91

Klasztor w Himis 93

Jezus Chrystus, przewodnik ludzi (wg manuskryptu

z klasztoru w Himis) 96

czssc III Mikolaj Roerich

Zadziwiajace odkrycia w Himalajach 103

Starozytne teksty 0 Chrystusie w Indiach, Nepalu, Ladakhu

i Tybecie 109

Lhasa

CH rNY

Mekka

ARABIA SAUDYJSKA

r N 0 I A

W QDROWNY SZLAK

-. -. Prawdopodobnadrogana Wsch6d •• _ •• - Prawdopodobna droga powrotna

You're Reading a Free Preview

Pobierz
scribd
/*********** DO NOT ALTER ANYTHING BELOW THIS LINE ! ************/ var s_code=s.t();if(s_code)document.write(s_code)//-->