You are on page 1of 183

GEOPOLITYKA

BIULETYN NAUKOWO-ANALITYCZNY INSTYTUTU GEOPOLITYKI NUMER 1/2008 ISSN 1899-8216

WIELKA PRZESTRZEŃ
W ROZWAśANIACH GEOPOLITYCZNYCH

WIELKA PRZESTRZEŃ
W ROZWAśANIACH GEOPOLITYCZNYCH

REDAKCJA NAUKOWA

ROBERT POTOCKI RADOSŁAW DOMKE ANNA JANIAK

GEOPOLITYKA: Biuletyn naukowo-analityczny nr 1/2008

ZałoŜyciel: Leszek Sykulski Wydawca: Stowarzyszenie naukowe INSTYTUT GEOPOLITYKI Rada redakcyjna: Przemysław Adamski, Łukasz Gacek, Konrad Kulig, Marcin Słaboń, Leszek Sykulski (przewodniczący), Przemysław Wywiał. Redakcja: Robert Potocki (redaktor naczelny) Radosław Domke (zastępca redaktora naczelnego) Anna Janiak (sekretarz redakcji) Adres redakcji: Biuletyn „Geopolityka” Instytut Geopolityki Aleja Pokoju 6/64 42-207 Częstochowa http://www.geopolityka.org.pl e-mail: geopolityka@gmail.com

© INSTYTUT GEOPOLITYKI ISSN 1899-8216

Recenzent: prof. dr hab. Stefan Dudra
Korekta i adiustacja: Janina Potocka

SPIS TREŚCI
O AKTUALNOŚCI GEOPOLITYKI: KRÓTKIE WPROWADZENIE (LESZEK SYKULSKI) 4

I. PRZEGLĄD BADAŃ
TOMASZ KLIN GEOPOLITYKA: SPÓR DEFINICYJNY WE WSPÓŁCZESNEJ POLSCE ROBERT POTOCKI, WAJDA MARCIN ATLANTYZM W GEOPOLITYCE ROBERTA KAGANA ANNA JANIAK, REMIGIUSZ WIŚNIEWSKI NEOKONSERWATYWNY NARÓD: USA WOBEC PROBLEMU WOJNY ANDśELIKA BARAŃSKA OŚ PARYś-BERLIN-MOSKWA W ROZWAśANIACH HENRI DE GROUSSOVRE’A PRZEMYSŁAW OZIERSKI GEOEKONOMIA ROSJI: STRATEGIA RUROCIĄGOWA TRZECH MÓRZ JAROSŁAW MACAŁA NIECO ZAPOMNIANY KARL HAUSHOFER PIOTR FURMAŃSKI INDYWIDUALNOŚĆ GEOGRAFICZNA POLSKI W KONCEPCJACH EUGENIUSZA ROMERA LESZEK SYKULSKI GEOSTRATEGICZNE ZAGROśENIA DLA POLSKI W KONTEKŚCIE GEOGRAFII WOJENNEJ SYLWIA DOMKE, RADOSŁAW DOMKE PODSTAWY POLSKIEJ GRANICY ZACHODNIEJ W UKŁADACH POCZDAMSKICH DAWID MADEJSKI „SPOJRZENIE Z GÓRY”: GEOPOLITYKA JAKO NAUKA POMOCNICZA HISTORII 5 17 34 50 62 71 85 104 114 124

II. RECENZJE I OMÓWIENIA
BAT YE’OR, EURABIA: THE EURO-ARAB AXIS, FAIRLEIGH DICKINSON UNIVERSITY PRESS, MADISON 2007, S. 384 (MARCIN WAJDA) BRZEZIŃSKI ZBIGNIEW, DRUGA SZANSA, ŚWIAT KSIĄśKI, WARSZAWA 2008, S. 192 (TOMASZ MIELNIK) GEOPOLITYKA RUROCIĄGÓW: WSPÓŁZALEśNOŚĆ ENERGETYCZNA A STOSUNKI MIĘDZY-PAŃSTWOWE NA OBSZARZE POSTSOWIECKIM, RED. ERNEST WYCISZKIEWICZ, POLSKI INSTYTUT SPRAW MIĘDZYNARODOWYCH, WARSZAWA 2008, S. 185 (RADOSŁAW DOMKE) KAGAN ROBERT, LE REVERS DE LA PUISSANCE: LES ETATS-UNITS EN QUETE DE LEGITIMITE, Plon, Paris 2004, s. 126 (ROBERT POTOCKI) KHANNA PARAG, THE SECOND WORL: EMPIRES AND INFLUENCE IN THE NEW GLOBAL ORDER, RANDOM HOUSE NEW YORK 2008, S. 467 (ROBERT POTOCKI) SPYTEK DANIEL, AZJATYCKA SZACHOWNICA: AMERYKA, CHINY, INDIE, PAKISTAN, SPRAWY POLITYCZNE, WARSZAWA 2008, S. 158 (DOROTA MIŁOSZEWSKA) 141 144

148 152 157 164

III. KRONIKA INSTYTUTU GEOPOLITYKI
CELE I ZADANIA INSTYTUTU GEOPOLITYKI STATUT INSTYTUTU GEOPOLITYKI 168 171

O AKTUALNOŚCI GEOPOLITYKI: KRÓTKIE WPROWADZENIE

W

przyszłym roku minie 110. rocznica, kiedy w 1899 roku na łamach szwedzkiego czasopisma „Göteborg Aftonblad” Rudolf Kjellen po raz pierwszy uŜył terminu geo-

polityka. Od tego czasu pojęcie to ewoluowało, przeszło długą drogę, stając się tą dziedziną wiedzy, która dostarcza zintegrowane i kompleksowe analizy, obejmujące wyniki badań z szeregu dyscyplin od geografii i geologii począwszy, przez nauki polityczne, historyczne, wojskowe, ekonomiczne, a na kosmologii skończywszy. W ten sposób geopolityka, jako nauka interdyscyplinarna dostarczająca agregowanych wyników badań, znalazła się w czołówce dyscyplin objaśniających złoŜone procesy współczesnego świata. Niniejsze pismo jest jednym z przedsięwzięć podejmowanych przez, powstały w zeszłym roku, niezaleŜny ośrodek naukowo-analityczny zajmujący się geopolityką – stowarzyszenie Instytut Geopolityki. Naszym celem jest nie tylko popularyzacja wiedzy z tego zakresu, lecz równieŜ wypełnianie roli swoistego laboratorium myśli (na Zachodzie tego typu organizacje określane są mianem think tanks). Jedną z form naszej działalności jest umoŜliwienie prezentacji własnych publikacji dojrzałym, jak i początkującym geopolitykom. W naszym środowisku geopolitykę rozumiemy jako interdyscyplinarną naukę zajmującą się badaniem zaleŜności między przestrzenią geograficzną a ośrodkami siły (potęgą), w perspektywie historycznego długiego trwania. Niniejszy pierwszy numer „Geopolityki” został w duŜej mierze przygotowany przez środowisko akademickie w Zielonej Górze, które jest w tym roku gospodarzem Pierwszego Zjazdu Geopolityków Polskich, zorganizowanego przez Instytut Geopolityki. Oddajemy ten periodyk w Państwa ręce z nadzieją, Ŝe zostanie on pozytywnie przyjęty. Zachęcając Państwa do lektury, wyraŜam równocześnie nadzieję, Ŝe zarówno Zjazd, jak i nasze pismo staną się istotnym wkładem w rozwój geopolityki w Polsce.

LESZEK SYKULSKI

4

I. PRZEGLĄD BADAŃ
TOMASZ KLIN

GEOPOLITYKA: SPÓR DEFINICYJNY WE WSPÓŁCZESNEJ POLSCE

O

d samego początku datowanego na koniec XIX wieku geopolityka budziła powaŜne kontrowersje i spory w środowiskach naukowych oraz politycznych w wielu krajach.

Po zaadaptowaniu jej przez nazizm, a zwłaszcza w wyniku przegranej przez III Rzeszę wojny, została ona powszechnie potępiona. Jednak na przełomie lat 1960-tych i 1970-tych rozpoczął się proces jej relegitymizacji w języku praktyki politycznej oraz w niektórych środowiskach naukowych – na największą skalę we Francji. Po 1989 roku zjawisko „renesansu” geopolityki dotarło takŜe do Polski. Od tego czasu opublikowano kilkanaście monografii i artykułów, w których przedstawiano stanowisko w kwestii samego pojęcia geopolityki. MoŜna zatem pokusić się o pewne podsumowanie tych rozwaŜań oraz zebranie najbardziej reprezentatywnych stanowisk. W sumie moŜna wyróŜnić następujące kategorie znaczeniowe tytułowego pojęcia: jako odrębna dyscyplina naukowa, paradygmat badawczy oraz doktrynę polityczną. Choć pojęcie to ma znacznie więcej znaczeń, te trzy są spotykane najczęściej1.

I. Geopolityka jako nauka W okresie nazistowskim w Niemczech publikowano ogromne ilości materiałów, które zdaniem ich autorów stanowiły efekt badań geopolitycznych, mających charakter naukowy. Z uwagi na II wojnę światową i zwycięstwo aliantów geopolityka jako taka została potępiona, chociaŜ nie wszędzie zakazana. Przez długi okres – zwłaszcza w bloku wschodnim – kojarzono ją z ekspansją nazistowskich Niemiec. Dlatego za najbardziej śmiałe współczesne stanowisko badawcze naleŜy uznać twierdzenie, Ŝe geopolityka jest odrębną nauką. Najbardziej reprezentatywny dla tej kategorii w literaturze polskiej jest Leszek Moczulski i jego słynne dzieło Geopolityka: Potęga w czasie i przestrzeni (1999). W tym ujęciu: „[…] geopolityka nie jest polityką ekspansji terytorialnej. Nie jest w ogóle polityką. Jest dyscypliną

A. Cz aj o ws k i, Geopolityka [w:] Studia z Teorii Polityki, t. II, red. A. W. J ab ło ń s ki , L. So b ko wi a k , Wrocław 1998, s. 97-111. Niektórzy autorzy, jak np. Tomasz Kobzdej, nie opowiedzieli się jednoznacznie za Ŝadnym z nich. Por.: T. Ko b zd ej , Myśl geopolityczna: Nauka czy ideologia?, „Społeczeństwo i Polityka” 2005, nr 1, s. 146-156. Z kolei Jan W. Tkaczyński wyraźnie skrytykował geopolitykę niemiecką, nie odnosząc się jednak wyraźnie do tego zagadnienia w ujęciu uniwersalnym. J. W. T kacz yń s k i, Geopolityka: Od determinizmu geograficznego do Ŝyczeniowego myślenia o polityce, „Arcana” 1998, nr 6, s. 91-105.

1

5

naukową z pogranicza geografii, historii i nauk politycznych, a takŜe ekonomii i nauk społecznych; wymaga więc przygotowania wielostronnego. KaŜda nauka bada sine ira et studio, a więc ze swojej istoty jest, a w praktycznym wykonywaniu powinna być – neutralna politycznie”2. Następnie autor ten uściśla: „Geopolityka zajmuje się zmiennymi układami sił na niezmiennej przestrzeni”3. Ta przystępna (zwłaszcza dla studentów) definicja wymaga jednak rozwinięcia. W tym ujęciu geopolityka ma badać powiązanie czynników politycznych (szerzej: społecznych) z podstawą geograficzną. Od razu rzuca się w oczy indeterministyczne podejście Leszka Moczulskiego – stałość czynników geograficznych nie oznacza analogicznej stałości czynników politycznych. Aktywność ludzka, konflikty lub sojusze między państwami, rozwój bądź degradacja gospodarcza i wiele innych czynników stoi u podstaw zmienności warstwy politycznej. Pomiędzy nią a warstwą fizyczną wyróŜnia on jeszcze warstwę cywilizacyjną, która nawet w długim okresie moŜe być niezmienna albo ulegać powolnym przemianom4. Taki podział aktywności społecznej moŜe sugerować, Ŝe jeden z jej rodzajów jest w większym stopniu zaleŜny od środowiska geograficznego. Autor ten podjął się takŜe odniesienia do tych dyscyplin i subdyscyplin, które najtrudniej odgraniczyć od geopolityki. Stwierdził mianowicie: „Geografia polityczna opisuje i poddaje analizie zjawiska polityczne, występujące na naszym globie; jest częścią ogólnego opisania ziemi. Geopolityka, wykorzystując dane geografii i historii (ale i wielu innych nauk), zajmuje się relacjami czasoprzestrzennymi, występującymi między państwami i ich zgrupowaniami. RóŜni się tym wyraźnie od kolejnej dyscypliny […], a mianowicie nauki o stosunkach międzynarodowych […], opisującej i analizującej te zaleŜności oraz ich funkcjonowanie”5. O ile zdefiniowanie geografii politycznej wyraźnie odbiega od istoty geopolityki, o tyle w powyŜszej próbie definicji nie widać Ŝadnej róŜnicy pomiędzy geopolityką a nauką o stosunkach międzynarodowych. Uzupełnieniem moŜe być opinia, iŜ: „[…] jeśli cięŜar analizy polegał na opisaniu, co zdarzyło się – mieliśmy do czynienia z nauką o stosunkach międzynarodowych, a jeśli gdzie – chodziło o geopolitykę”6. Jest to dość kontrowersyjne rozróŜnienie. Wydaje się, Ŝe w kaŜdym badaniu z zakresu stosunków międzynarodowych (za wyjątkiem teorii) trzeba udzielić odpowiedzi na pytanie: gdzie? – trudno zatem przyjąć to za wyróŜnik geopolityki. W uzasadnianiu odrębności geopolityki jako nauki przestawiane są takŜe często inne argumenty:

2 3

L. Mo c z ul s ki, Geopolityka: Potęga w czasie i przestrzeni, Warszawa 1999, s. 70. Ibidem, s. 75. 4 Ibidem, s. 75-76. 5 Ibidem, s. 30. 6 Ibidem, s. 54.

6

istnienie odrębnych czasopism naukowych i prac syntetycznych7. Jednocześnie Leszek Moczulski następującą opinią broni geopolitykę przed zarzutami o rozmaite braki teoretyczne: „Ciągle znajdujemy się w pionierskiej epoce określenia jej ram i funkcji”8. Oznaczałoby to, Ŝe mimo tysięcy publikacji z zakresu geopolityki nadal jest ona dyscypliną młodą i słabo wykształconą. Zwolennikiem geopolityki jako nauki jest takŜe Tomasz Gabiś. Twierdzi on, iŜ: „Geopolityka jest dziedziną wiedzy usytuowaną na pograniczu geografii, nauk politycznych, historii wojskowości. Jest to nauka o politycznej formie Ŝycia w naturalnej Ŝyciowej przestrzeni rozpatrywanej w powiązaniu z ziemią i ruchem historii; nauką o ziemskich relacjach procesów politycznych […]”9. Następnie autor ten szeroko opisuje jej przedmiot badawczy, po czym dodaje: „Geopolityka nie jest jakąś nauką ścisłą, nie ustala absolutnych praw a raczej pewne prawidłowości, stawia hipotezy, bada moŜliwości i warianty. Rekonstruuje potęŜne rytmy historii i wyŜłobione w niej wielkie linie, odkrywa zasadniczą tonację polityki światowej uwzględniając jej «melodyczne wariacje». NaleŜy w pewnym sensie do nauk humanistycznych, bo tak naprawdę jej właściwym bohaterem jest człowiek, tyle tylko, Ŝe człowiek zanurzony w przestrzeni, człowiek działający nie w jednolitej, pustej przestrzeni, ale przestrzeni posiadającej swoją morfologię, przestrzeni «pluralistycznej», niezmiennej ale dynamicznej, przestrzeni zhierarchizowanej, niespokojnej, niejednorodnej i pulsującej”10. W tym oto epickim języku Tomasz Gabiś próbuje przekonać do naukowego charakteru geopolityki. Niepokój wzbudza ewidentny brak logiki w niektórych fragmentach („przestrzeni […] niezmiennej ale dynamicznej”). MoŜna to jednak złoŜyć na karby wspomnianego wyŜej niezwykle barwnego języka. Kłopot polega na tym, Ŝe autor, wyraźnie zafascynowany dorobkiem tzw. pierwszej geopolityki11, szeroko nawiązuje do wszystkich jej ideologicznych elementów. RaŜący jest przede wszystkim darwinizm polityczny: „Geopolityka widzi państwa lub inne twory polityczne nie jako struktury administracyjno-prawne ale jako organizmy przestrzenne, które toczą między sobą bezustanną walkę”12. Skoro nie widzi kooperacji i rywalizacji, a jedynie walkę, to znaczy, Ŝe nie jest to nauka – tylko zaślepienie ideologiczne moŜe sprzyjać tezom tak odległym od rzeczywistości. Inny problem stanowi teza: „Wszystkie pań-

Ibidem, s. 51. Ibidem, s. 6. 9 T. Gab i ś, Powrót geopolityki, „Stańczyk” 1995, nr 1, s. 11. 10 Ibidem, s. 12. 11 Pierwsza geopolityka (inaczej: geopolityka klasyczna) datuje się od momentu powstania pod koniec XIX wieku do zakończenia II wojny światowej. 12 Ibidem.
8

7

7

stwa mają ekspansjonistyczne tendencje”13. Małe państwa na ogół nie mają Ŝadnych tego rodzaju tendencji. Skrajnym kontrprzykładem tezy Tomasza Gabisia jest Bhutan – władze tego państwa ograniczają nawet dostęp turystom, jest to państwo na wpół zamknięte, bez Ŝadnych wpływów zewnętrznych, dbające jedynie o zachowanie swojej kultury i względnej niepodległości pod indyjską protekcją. Autor ten przedstawia zatem rzeczywistość wbrew niektórym faktom, starając się jedynie o ideologiczną moc swojej argumentacji14. Do zwolenników geopolityki zaliczyć naleŜy takŜe Sławomira Cenckiewicza, który w swoim artykule przytoczył dostępne w ówczesnej literaturze polskiej definicje (m.in. Anny Wolff-Powęskiej oraz w wydanych w okresie PRL słownikach i encyklopediach), stwierdzając przy tym: „We wszystkich cytowanych wyŜej «definicjach» zawarty jest negatywny, emocjonalny stosunek autorów do zagadnienia”15. Następnie przywołał to pojęcie u ujęciu Tomasza Gabisia, nie zauwaŜając w niej z kolei Ŝadnych emocji ani ideologicznej pasji. Swoje rozwaŜania teoretyczne zakończył opinią o stałym rozwoju i zmienności tematycznej geopolityki jako nauki, uznając odmienność róŜnych szkół narodowych jako jej zaletę16. Koncentrując się na dorobku geopolityki klasycznej (czyli m.in. pracach Ratzela, Mahana, Mackindera, Haushofera i Spykmana), trzeba podkreślić, Ŝe w tych dziełach znajduje się sporo wiedzy, a sporadycznie nawet wspomniani geopolitycy potrafili określić pewne trendy w stosunkach międzypaństwowych. W zdecydowanej większości jednak są to prace o charakterze subiektywnym i postulatywnym – jeśli np. Mahan sugerował władzom USA rozbudowę floty wojennej, aby państwo to uzyskało status wielkiego mocarstwa17, to co w tym naukowego? Podobnie w stwierdzeniach Haushofera, Ŝe czarnoskórzy mieszkańcy Afryki nie są zdolni do rozwoju bez obcej rasowo władzy, tudzieŜ Ŝe Niemcy powinny zawrzeć sojusz z ZSRR i Japonią przeciwko mocarstwom anglosaskim18? Czy odwrotny postulat stanowiłby przykład antygeopolitycznego „chciejstwa”? Jak odnieść się do stwierdzeń Mackindera, Ŝe najkorzystIbidem. W przywołanym w przyp. 9. artykule Tomasza Gabisia roi się od ewidentnych błędów rzeczowych, co dodatkowo osłabia jego argumentację. NajpowaŜniejszy przypadek to jedno zaledwie zdanie charakterystyki postulatów Nicholasa Spykmana (s. 17): „To była podstawa doktryny powstrzymywania i odpychania polegającej na opasaniu Związku Sowieckiego pasem bezpieczeństwa od Norwegii po Japonię (pakty NATO, ASEAN, ANZUC, CENTO)”. Autor ten w swoich publikacjach zakładał natomiast, Ŝe po wojnie USA i ZSRR nie będą miały sprzecznych interesów, a amerykańsko-radzieckiej konfrontacji jedynie nie wykluczał; nie postulował tworzenia sojuszy regionalnych, lecz obecność amerykańską w postaci baz wojskowych; ASEAN to organizacja regionalna, którą stworzono głównie dla ochrony azjatyckiej kultury i rozwoju gospodarczego – sojuszem wojskowym z udziałem USA było SEATO; i wreszcie „ANZUC” – chodzi zapewne o ANZUS, jednak sojusz ten nie mieścił się w Rimlandzie, a więc nie słuŜył „opasaniu” Związku Sowieckiego. Por. N. J. Sp yk ma n , The Geography of the Peace, New York 1944, s. 51-55, 57, 60-61. 15 S. Ce nc k ie wi cz, Z dziejów realizmu, czyli geopolityka w Polsce, „Niepodległość” 1996, s. 223. 16 Ibidem, s. 223-224. 17 A. T. Maha n, The Interest of America in Sea Power: Present and Future, London 1898. 18 K. Hau s ho f er , Der Kontinentalblock: Mitteleuropa – Eurasien – Japan, München 1941; I d e m, Dai Nihon: Betrachtungen über Groβ-Japans Wehrkraft, Weltstellung und Zukunft, Berlin 1913, s. 262.
14 13

8

niejsza dla Imperium Brytyjskiego byłaby struktura federacyjna i oparcie toŜsamości grupowej o wspólnoty lokalne19? Są to subiektywne postulaty polityczne, z pewnością ciekawe i warte głębokich studiów. Czy jednak mają one w sobie coś z nauki? Tak właśnie naleŜy się odnieść do dorobku geopolityki klasycznej. Fakt, Ŝe najwybitniejsze prace tamtej epoki zawierały nieco wiedzy i duŜo więcej subiektywnych rozwaŜań, z pewnością nie stanowi argumentu na rzecz naukowego charakteru geopolityki. Ujęcie geopolityki jako odrębnej nauki wzbudza szereg wątpliwości. Warto jednak rozpocząć od stwierdzenia, Ŝe nie sama słuŜebna rola nauki wobec państwa przekreśla geopolitykę jako dyscyplinę badawczą – jest wiele takich dziedzin, które mają podobny charakter. ChociaŜby wszelkiego rodzaju badania nad propagandą polityczną, „socjotechniką”, czy teŜ coraz popularniejszym marketingiem politycznym, które mieszczą się w politologii, mogą być i z pewnością są wykorzystywane przez władze państwowe. Inny przykład stanowi wykorzystanie przez mocarstwa osiągnięć z zakresu fizyki nuklearnej. Co więcej, moŜna sobie wyobrazić niemal kaŜdą naukę, która w danej sytuacji politycznej zostałaby wykorzystana, a jej dorobek w duŜym stopniu zawłaszczony przez władzę publiczną. Nie to stanowi istotę problemu uznawania geopolityki za odrębną naukę. Dyscyplina naukowa musi mieć przede wszystkim dość czytelny, jasno określony przedmiot badawczy. Innymi słowy: pewna dziedzina rzeczywistości powinna wyróŜniać się na tyle wyraźnie, aby oczywistym było jej nawet intuicyjne wyodrębnienie. Zwolennicy geopolityki jako nauki argumentują, Ŝe geopolityka „sytuuje się pomiędzy wieloma dyscyplinami”, zazwyczaj wymieniają kilka z nich. Czy moŜna sobie wyobrazić definiowanie politologii lub geografii w analogiczny sposób? Te dwie dyscypliny równieŜ wzbudzają powaŜne kontrowersje definicyjne, jednak bez trudu moŜna zauwaŜyć, Ŝe politologia bada politykę, a geografia przestrzeń ziemską. Szczegółowe, ścisłe wyodrębnienie przedmiotów badawczych politologii i geografii jest juŜ o wiele trudniejsze i stoi u podstaw sporów naukowych, ale proste wskazanie danego wycinka rzeczywistości nie stanowi problemu. Tymczasem geopolityka nie posiada takiego czytelnego przedmiotu badawczego. Poszukiwanie związków pomiędzy jednym wycinkiem rzeczywistości (środowiskiem geograficznym) a drugim (rzeczywistością polityczną) to zdecydowanie za mało, aby określić geopolitykę mianem odrębnej dyscypliny naukowej. Do tego dochodzi kolejny mankament: braki teoretyczne. Jeśli nauka społeczna ma za zadanie poszukiwać empirycznie sprawdzalnych praw, trendów, to powstaje pytanie: jakie prawa geopolityczne moŜna wyróŜnić po ponad stuH. J. Ma c ki nd e r , Democratic Ideals and Reality: A Study in the Politics of Reconstruction, New York 1942, s. 184-186, 195-196.
19

9

leciu istnienia odrębnej rzekomo nauki? Dominowały nie teorie, lecz koncepcje geopolityczne (Heartland, Rimland, Eurafryka i in.). Te zaś, które uchodzą za teorie, jak np. podział na mocarstwa kontynentalne i morskie, mają ograniczoną wartość poznawczą, a przede wszystkim brakuje im rzeczywistej „mocy” wyjaśniającej – głównego wyróŜnika teorii naukowych. Faktycznie są to raczej doktryny geopolityczne. Ostateczną zatem ocenę, czy geopolitykę moŜna określić mianem nauki, naleŜy jednak pozostawić samym naukowcom. Póki co, „renesans geopolityki” nie przyniósł rozstrzygających argumentów. Polscy politolodzy – o czym niŜej – na ogół nie wydają się być przekonani do geopolityki jako odrębnej dyscypliny naukowej. Podsumowując tę część rozwaŜań warto przypomnieć klasyczną definicję nauki instytucjonalnej – „[…] badań wyrastających z jednego lub szeregu takich osiągnięć naukowych przeszłości, które dana społeczność uczonych aktualnie akceptuje i traktuje jako fundament swej dalszej praktyki.”20 Geopolityka nie wprowadziła do nauki powaŜnych osiągnięć ani teŜ nie jest powszechnie akceptowana jako odrębna dyscyplina.

II. Geopolityka jako paradygmat badawczy Niektórzy przedstawiciele polskiego środowiska naukowego próbowali ująć geopolitykę w karby współczesnej metodologii nauk społecznych w taki sposób, aby uwypuklić jej przydatność badawczą, ujmując jej jednak miana odrębnej nauki. Stanowisko to przyjęło kilku badaczy, m.in. Tomasz Orłowski, który ujął zagadnienie w taki oto sposób: „Geopolityka jest paradygmatem, takim podejściem badawczym, które podejmuje próbę racjonalizacji i wprowadzenia maksymalnej wymierności złoŜonych działań, które składają się na siłę państwa, jego zdolność utrzymywania i rozwoju własnego terytorium, prowadzenia i wygrywania wojen lub innych form konfliktów, nie mających charakteru zbrojnego. Ma zatem charakter podejścia badawczego, a nie dyscypliny nauki”21. Następnie autor rozwija wyjaśnienie terminu: „Geopolityka nie jest teŜ – jak w swych początkach – doktryną, która uzasadnia zjawiska polityczne wyłącznie warunkami i czynnikami geograficznymi. Racjonalizuje wiedzę o działaniach człowieka w polityce, aby zrozumieć nie tylko ich motywacje, ale i ograniczenia obiektywne, dlatego jest metodą badawczą uŜyteczną dla nauk politycznych i stosunków międzynarodowych. Gromadzi i przetwarza jak największą ilość danych uzyskiwanych z róŜnych dyscyplin badawczych, których nie moŜna juŜ pomieścić w najszerzej nawet rozumianym kręgu nauk geograficznych. W zasadzie samo ich wyczerpujące wyliczenie jest niemoŜliwe, gdyŜ odnoszą się one do wszystkich sfer i aspektów działania człowieka realizującego się w jego szybko
20 21

T. S. Ku h n, Struktura rewolucji naukowych, Warszawa 1968, s. 26. T. Or ło ws k i, Wprowadzenie [w:] C. J ea n, Geopolityka, Wrocław 2003, s. 11.

10

zmieniającym się otoczeniu fizycznym, materialnym i duchowym”22. Dodatkowo teŜ podkreślił on uŜyteczność geopolityki z punktu widzenia polityki państwa: „[…] geopolityka tylko opisuje połoŜenie, wynikające zaś z jej badania wnioski powinny pomagać definiowaniu takiej polityki zagranicznej i obronnej, która minimalizowałaby niedogodności połoŜenia”23. Warto się zastanowić nad takim stanowiskiem definicyjnym. Paradygmaty (podejścia) badawcze mają za zadanie nakreślić ogólny sposób pozyskiwania wiedzy w ramach określonej dyscypliny naukowej (lub kilku dyscyplin). W politologii występuje kilka podejść badawczych – samo ich istnienie i zasadność teŜ podlega dyskusji, tak jak cała metodologia nauki/nauk o polityce24. Natomiast praktyka badawcza potwierdza właściwie występowanie geopolityki jako ujęcia badawczego – często moŜna spotkać tytuły prac naukowych, w których występuje określenie „geopolityczny”, gdzie dany wycinek rzeczywistości został przedstawiony i wyjaśniony według „klucza geopolitycznego”, czyli w ujęciu geopolitycznym. Dotyczy to w szczególności nauki o stosunkach międzynarodowych. Czy jednak geopolityka miałaby być paradygmatem w obrębie politologii, czy teŜ nauki o stosunkach międzynarodowych, czy moŜe jeszcze innego tworu: nauki o państwie? Ta kwestia domaga się rozstrzygnięcia. Warto jednak zwrócić uwagę, iŜ problem systematyzacji nauk, zarówno ogólnej, jak i szczegółowej w obrębie nauk społecznych, jest problemem wtórnym do zagadnienia geopolityki. Paradygmaty badawcze nie muszą bowiem dotyczyć jednej dyscypliny naukowej, zwłaszcza wciąŜ dość kontrowersyjnej politologii. W wyjaśnieniu Tomasza Orłowskiego wątpliwości wzbudza inny problem: zbyt szerokie określenie zasięgu badawczego geopolityki. MoŜna oczywiście zgodzić się na istnienie paradygmatu, który wyjaśnia wszystkie aspekty działalności ludzkiej, sprzeciw musi budzić natomiast etymologia. Skoro badania geopolitycznego nie sposób juŜ zawęzić do nauk geograficznych, to powstaje pytanie o przedrostek „geo-” w tym paradygmacie. Innymi słowy, co jest takiego geopolitycznego w „racjonalizowaniu wiedzy o działaniach człowieka w polityce”? Albo określenie tego paradygmatu jest zbyt szerokie, albo samo pojęcie zbyt wąskie znaczeniowo. Ujęcie geopolityczne jako paradygmat badawczy powinno zostać zawęŜone do poszukiwania podstaw geograficznych w działalności politycznej, przy czym nie chodzi wyłącznie o czynniki geografii fizycznej, ale takŜe społeczno-ekonomicznej. Dotyczy to zwłaszcza badań
22 23

Ibidem, s. 11-12. I d e m, Geopolityka polska, [w:] C. J ea n, op. cit., s. 363. 24 Równoległe funkcjonowanie kilku paradygmatów badawczych w politologii nie przystaje do znaczenia paradygmatu wg Thomasa Kuhna, jednak wydaje się, Ŝe moŜna to wytłumaczyć róŜnicą pomiędzy naukami przyrodniczymi a społecznymi. Por.: E. B ab b ie, Badania społeczne w praktyce, Warszawa 2005, s. 57.

11

nad polityką zagraniczną państw i szerzej: stosunkami międzynarodowymi. Przydatność tego paradygmatu widać wyraźnie we współczesnych procesach, takich jak: określanie zasięgu przestrzennego wpływów mocarstw (np. rosyjska „bliska zagranica”), geograficzne ograniczenia integracji regionalnej (np. ASEAN – mozaika kultur przy jednoczesnej wspólnocie opartej w duŜym stopniu na kryterium geograficznym), „horyzontalne” podstawy definiowania wrogów/rywali przez państwa (np. Korea Południowa i Japonia jako „zakładnicy” mocarstwowych ambicji reŜimu Kimów). JuŜ wymienione przykłady podpowiadają uŜyteczność paradygmatu geopolitycznego, jednak ukazują teŜ jego ograniczenia – trudno o rzetelną monografię naukową, bazującą jedynie na ujęciu geopolitycznym, która obrazowałaby wszechstronne badania nad polityką zagraniczną państwa czy regionalną organizacją międzynarodową. Kształtowanie się pozycji międzynarodowych poszczególnych państw ma często podstawy ideologiczne (np. kooperacja Kuby, Wenezueli i Boliwii) lub ekonomiczne (np. rosnące zaangaŜowanie Chin w Afryce, będące skutkiem popytu na surowce energetyczne). Procesy regionalnej integracji często przekraczają potoczne wyobraŜenia o tym, czym moŜe być „region” w stosunkach międzynarodowych (przykładem APEC, która w sensie geograficznym obejmuje właściwie jedną półkulę). Choć najostrzejszy podział ideologiczny w postaci „zimnej wojny” komunizmu z kapitalizmem przeminął, państwa nadal w mniejszym lub większym stopniu określają swoich sojuszników i wrogów za pomocą kryteriów ideowych, religijnych, a w wielu przypadkach ściśle ekonomicznych („wertykalnie”). Szeroko rozumiane procesy globalizacyjne ułatwiają funkcjonowanie tego rodzaju czynników. Tym bardziej trudno o badanie Ŝywiołowo rozwijających się organizacji ponadnarodowych za pomocą paradygmatu geopolitycznego. Jest to wręcz niewykonalne. Tak zawęŜone ujęcie geopolityki nadal spełnia kryterium paradygmatu, jest dość popularne wśród naukowców, a jednocześnie przynosi wyniki w praktyce badawczej. Otwarte pozostają pytania o: granice poznawcze paradygmatu geopolitycznego – związane ściśle z niedookreśleniem granic geografii, jego uŜyteczność w tych aspektach badań politologii i nauki o stosunkach międzynarodowych, które nie koncentrują się na państwie oraz jego przyszłość w obliczu (prawdopodobnie) rozwijających się procesów globalizacji.

III. Geopolityka jako doktryna polityczna Niektórzy przedstawiciele polskiej nauki odnoszą się zdecydowanie krytycznie do geopolityki jako takiej, uznając ją przede wszystkim za doktrynę przypisującą faktom geograficznym rolę podstawy działań państw w polityce zagranicznej, w tym przede wszystkim ich ekspansji. Najbardziej zagorzałym przeciwnikiem geopolityki jest Roman Kuźniar. W kilku publika12

cjach przedstawił on swoje stanowisko25. Przede wszystkim sprzeciwia się on uznawaniu przez niektórych autorów geopolityki za odrębną nauką, poniewaŜ brakuje w niej teorii i metodyki badawczej (nikt ich szczegółowo nie próbował sformułować). Co więcej, autor ten wskazuje na powaŜne rozbieŜności definicyjne odnośnie samej geopolityki jako nauki. Jeszcze większym mankamentem tego stanowiska jest często prezentowana ekspansywność, ujęcie holistyczne, w którym geopolityka moŜe być badaniem kaŜdych działań politycznych i analizą wszystkich faktów społecznych26. Jednocześnie Roman Kuźniar aprobuje definicję innego badacza, R. Pavicia, dla którego geopolityka „[…] stanowi subiektywną «interpretację polityczno-geograficznych i innych waŜnych czynników, której intencją jest rozszerzanie interesów narodowych, państwowych czy blokowych, w szczególności w sensie wpływu, kontroli, umacniania, ustanawiania czy potwierdzania potęgi politycznej, ekonomicznej i militarnej»”27. W tym ujęciu geopolityka ma woluntarystyczny (!) i unilateralny charakter. Jest specyficzną doktryną polityczną. Dotyczy głównie mocarstw. Roman Kuźniar wskazuje na powaŜne niebezpieczeństwa dla porządku światowego, które wynikają z fascynacji geopolityką elit danego kraju. Bywa, Ŝe dotyczy to zdegradowanych mocarstw – np. Niemiec po I wojnie światowej czy Rosji po rozpadzie ZSRR28. Tego rodzaju powszechna fascynacja woluntarystyczną geopolityką stanowiła jedną z przyczyn ekspansji III Rzeszy Niemieckiej. Aktualnie za równie niepokojącą naleŜy uznać tego rodzaju geopolityczną modę wśród znacznej części elit rosyjskich. Równocześnie podkreśla on, Ŝe obecnie rosnąca rola technologii, współzaleŜność międzynarodowa i nowe moŜliwości działań ludzkich powodują, iŜ czynnik geograficzny stopniowo traci znaczenie w polityce zagranicznej mocarstw. Jak sam stwierdza: „Powierzchnia i przestrzeń nie są juŜ dzisiaj tak waŜne dla rozwoju gospodarczego i bezpieczeństwa państwa”29. PoniewaŜ jednak geopolityka w tym ujęciu stanowi doktrynę polityczną, przekonanie do niej elit jakiegokolwiek mocarstwa moŜe mieć miejsce w przyszłości i przyczynić się do zagroŜenia ładu światowego. Z kolei Anna Wolff-Powęska, jako autorka wielu prac badawczych z zakresu geopolityki niemieckiej, określała ją mianem doktryny30. Natomiast w najbardziej aktualnym dziele Prze-

R. Kuź n iar , Globalizacja, geopolityka i polityka zagraniczna, „Sprawy Międzynarodowe” 2000, nr 1; I d e m, Polityka i siła. Studia strategiczne – zarys problematyki, Warszawa 2005, s. 81-88. 26 Ibidem, s. 82-83. 27 Ibidem, s. 83. 28 Ibidem, s. 85, 87. 29 Ibidem, s. 87. 30 A. W o l f f -P o wę s ka, Doktryna geopolityki w Niemczech, Poznań 1979.

25

13

strzeń i polityka preferuje pojęcie geopolityki jako ideologii, a takŜe uwaŜa ją za pseudonaukową31. Analogicznie jak Roman Kuźniar, autorka ta podkreśla ekspansjonizm państw w większości rozwaŜań geopolitycznych. Sprzeciwia się takŜe uznaniu ich za naukowe: „Geopolityka jako ideologia uzasadniająca rozwój terytorialny państwa argumentacją geograficzną drapowała się w szaty teorii naukowej, choć nią nie była i być nie mogła. W nieznacznym stopniu interpretowała ona aktualną rzeczywistość. Jak większość ideologii była głównie zorientowana na przyszłość […]. Teorie naukowe są zimne. Ideologie zaś zawierają w sobie temperaturę i namiętności bardziej przypominające wiarę, religię”32. Choć powyŜsza opinia dotyczy geopolityki niemieckiej do 1945 roku, w tym ujęciu krytyka obejmuje takŜe inne „szkoły” geopolityczne róŜnych okresów. Jednocześnie Anna Wolff-Powęska przedstawia waŜną obserwację: „Jest swoistym paradoksem, Ŝe do odtabuizowania geopolityki i rehabilitacji terminologii geopolitycznej w interpretacji stosunków międzynarodowych doszło w okresie, kiedy tradycyjne kategorie geopolityczne, jak przestrzeń i połoŜenie, uległy znacznej relatywizacji. Zjawiska i procesy ostatnich lat doprowadziły m.in. do znacznego zaniku dotychczasowych funkcji granicy, jednego z głównych filarów geopolitycznej kategoryzacji na sporym obszarze starego kontynentu. Wobec narastających tendencji integracyjnych wiele Ŝywotnych problemów społecznych, gospodarczych i politycznych rozwiązuje się ponad granicami państwowymi”33. Tym samym wspomniane wyŜej „ograniczenie” znaczenia środowiska geograficznego w stosunkach międzynarodowych idzie w parze z powaŜnym wzrostem popularności tego pojęcia, co samo w sobie jest trudne do zrozumienia. Jest to zarazem kolejny argument na rzecz geopolityki jako formy ideologii. Nieco trudniej zaklasyfikować stanowisko Jerzego Ciechańskiego, który stwierdza: „Geopolitykę rozpatrywać moŜna jako jedną z teorii stosunków międzynarodowych lub jako doktrynę uzasadniającą dominację na pewnym obszarze geograficznym. Oba te znaczenia są jednak ze sobą nieodłącznie związane”34. Zdaniem tego autora, uzasadnianie uwarunkowaniami geograficznymi ekspansji i hegemonii mocarstw jest mało przekonujące, na ogół stoją za tym ideologie i doktryny polityki zagranicznej. Na dodatek rozwój technologii jeszcze bardziej osłabia znaczenie geopolityki, poniewaŜ państwa mogą próbować zdobywać wpływy w coraz
A. W o l f f -P o wę s ka, E . Sc h u lz, Przestrzeń i polityka w niemieckiej myśli politycznej XIX i XX wieku [w:] Przestrzeń i polityka. Z dziejów niemieckiej myśli politycznej, red. I d e m, Poznań 2000, s. 12, 15-16, 116117. 32 Ibidem, s. 16. 33 Ibidem, s. 10. 34 J. Ciec h a ńs k i, Teoria geopolityki a realia Europy Wschodniej, „Sprawy Międzynarodowe” 1991, nr 2, s. 77.
31

14

bardziej dowolnych (w znaczeniu geograficznym) częściach globu35. Jerzy Ciechański zauwaŜa równieŜ: „Okres świetności geopolityki jako jednej z teorii stosunków międzynarodowych przeminął”36. PoniewaŜ jest to zdecydowanie krytyczne ujęcie zagadnienia geopolityki, zawierające jednak jej akceptację jako elementu nauki stosunków międzynarodowych, moŜna zaliczyć stanowisko Jerzego Ciechańskiego zarówno do nurtu drugiego (paradygmat badawczy), jak i trzeciego (doktryna polityczna). * * * Współczesna krytyka pojęcia geopolityki nie jest niczym nowym. Listę podstawowych argumentów i kontrargumentów w tej kwestii sformułowano jeszcze przed II wojną światową. Na rzecz naukowego charakteru geopolityki m.in. powoływano się na fakt rozległych studiów badawczych pod tą nazwą; twierdzono, Ŝe badanie geopolityczne pokrywa się z peryferyjnymi obszarami badawczymi wielu dyscyplin naukowych, nie na tyle jednak by mogło być przyporządkowane tylko do jednej z nich; przywoływano równieŜ intencje twórców geopolityki, którzy widzieli ją jako odrębną dyscyplinę naukową37. Z kolei wszystkie te argumenty moŜna odeprzeć: to, Ŝe pod nazwą „geopolityka” prowadzone są badania, nie oznaczało wcale, Ŝe zawierają się one w ramach autonomicznej dyscypliny naukowej. RównieŜ argument o syntetyczności badań geopolitycznych nie moŜe prowadzić do wniosku, iŜ są one autonomiczne. Z kolei powoływanie się na opinię twórców geopolityki, w której jest ona autonomiczną dyscypliną naukową, bez logicznego lub genetycznego uzasadnienia takiego twierdzenia, jest autorytatywne i brakuje mu rzeczowości naukowego sposobu myślenia38. Nierozstrzygnięta pozostaje jedna kwestia: doktryna geopolityki czy doktryny geopolityczne? Albo mamy do czynienia z myślą geopolityczną, która zawiera doktryny geopolityczne, albo teŜ z doktryną geopolityki, która zawiera koncepcje geopolityczne. Trudno jednak o precyzyjne zdefiniowanie pojęć „doktryna” i „koncepcja”. Zasadniczo ta pierwsza ma charakter bardziej ogólny. Geopolitykę uprawiało wielu autorów, którzy stworzyli wiele poglądów i dzieł, dlatego być moŜe bardziej trafne byłoby ujęcie jej w ramach szerokiej hierarchii: myśl geopolityczna – doktryny geopolityczne – koncepcje geopolityczne. Ideologię moŜna pominąć ze względu na to, Ŝe zwolennicy geopolityki posługiwali się róŜnymi ideologiami, oraz biorąc pod uwagę trudności definicyjne39. Natomiast myśl geopolityczna oznaczałaby całoIbidem, s. 77-82. Ibidem, s. 80. 37 R. Sc h u ma c her , Ist die Geopolitik eine Wissenschaft?, „Zeitschrift für Geopolitik” 1938, nr 12, s. 955956. 38 Ibidem, s. 956-957. 39 E. Ol s ze ws k i, Ideologia, [w:] Encyklopedia politologii, t. I: Teoria polityki, red. M. ś mi g r o d z k i, Zakamycze 1999, s. 125-127.
36 35

15

kształt idei, poglądów i postulatów, które w istotnym stopniu nawiązywały do geograficznych podstaw poglądów i postulatów politycznych. Doktryna geopolityczna to głoszona zasada, przekonanie o powinności lub konieczności stosowania określonych rozwiązań politycznych w przestrzeni (np. doktryna granic naturalnych, opozycja ocean-kontynent). Koncepcja geopolityczna to postulat, projekt, pogląd dotyczący pewnego rozwiązania politycznoprzestrzennego w określonej sytuacji (np. Eurafryka i „blok kontynentalny” Haushofera, Heartland Mackindera, Rimland Spykmana). MoŜna wyrazić przekonanie, iŜ takie rozwiązanie ograniczyłoby rozbieŜności pojęciowe. Nie ma Ŝadnej sprzeczności pomiędzy równoczesnym uznawaniem paradygmatu geopolitycznego i myśli geopolitycznej. Wielość znaczeń geopolityki wpisała się na trwałe w rozwaŜania naukowe i publicystykę. Tam, gdzie mamy do czynienia z badaniem naukowym, z zachowaniem podstawowych zasad – jak: obiektywność, weryfikacja, odnoszenie się faktów, które nie pasują do wcześniej przyjętych tez – to jest geopolityka jako paradygmat badawczy. Jeśli natomiast dominują subiektywne postulaty polityczne, mamy do czynienia z rozwaŜaniami, które mieszczą się w ramach myśli geopolitycznej. Takie dualistyczne stanowisko wydaje się być najbardziej uzasadnione. Warto pamiętać, Ŝe kaŜda działalność ludzka ma miejsce w jakiejś przestrzeni. Wszystko rozgrywa się teŜ w jakimś czasie; nikt jednak nie pisze o „czasopolityce”. Dlatego naleŜy przestrzec przed naduŜywaniem przymiotnika „geopolityczny” i podobnych określeń. Bardziej zasadne jest ich stosowanie jedynie w sytuacjach istotnego znaczenia wątków przestrzennych w wyjaśnieniu zjawisk politycznych. Nie moŜna jednak mieć złudzeń, Ŝe pojęcie „geopolityki” zniknie z obiegu językowego wraz z procesami globalizacji oraz jej instytucjonalnym usunięciem z nauki. Pojęcia tego rodzaju charakteryzują się wyjątkową Ŝywotnością – by wspomnieć tylko wprowadzony do obiegu przez darwinizm „organizm polityczny”, który występuje często nawet w pracach naukowych. W dzisiejszych czasach mamy do czynienia z powszechną dostępnością informacji i idei (a co za tym idzie takŜe pojęć) z róŜnych części świata i często nawet z odległych epok. Zawsze dla jakiejś grupy ludzi staną się one atrakcyjne. W literaturze naukowej pojęcia z zasady powinny być stosowane precyzyjnie, ale takŜe ze zdrowym rozsądkiem. Dlatego naukowcy na ogół starają się unikać ich naduŜywania. Geopolityka wzbudza powaŜne kontrowersje w środowisku naukowym. Jednak coraz więcej badaczy przyjmuje to pojęcie w swoich publikacjach (na ogół w formie przymiotnikowej). Wydaje się zatem, Ŝe w świecie dość powszechnej wolności poglądów naukowych spory wokół geopolityki nieprędko ustaną.

16

ROBERT POTOCKI, MARCIN WAJDA

ATLANTYZM W GEOPOLITYCE ROBERTA KAGANA
Polityka nieuchronnie spotyka się z geografią […]. Dlatego język […] geopolityczny z konieczności bazuje na […] geograficznym […], ale nazwom i podziałom […] nadaje własny, ideowy sens. Henryk Kiereś (2003)

W

spółczesny atlantyzm1 to niewątpliwie jeden z istotniejszych kluczy do zrozumienia geoglobalistyki2, który stanowi zarazem zasadniczy fundament istnienia całej cywili-

zacji łacińskiej. Jednym z najbardziej znanych i wpływowych analityków amerykańskich podejmujących tą tematykę jest Robert Kagan. Ukończył on college w Yale, a następnie studiował na Uniwersytecie Harvarda. Obecnie jest współzałoŜycielem i wicedyrektorem Project for the New American Century. Pracuje takŜe, jako senior associated w Instytucie Carnegie Endowment for International Peace. Jego ojciec – Donald i brat – Frederick są natomiast historykami wojskowości. W okresie prezydentury Ronalda Reagana był on jego czołowym doradcą, choć w tym czasie pisał przemówienia dla ówczesnego sekretarza stanu George’a Shultza oraz pełnił obowiązki członka Biura Stosunków Panamerykańskich. W 1983 roku zaangaŜował się w działalność publiczną, jako doradca polityki zagranicznej senatora Jacka Kempa oraz specjalny asystent Dyrektora Amerykańskiej Agencji Informacyjnej. Dwa lata później został powołany przez Elliota Abrama do Biura Dyplomacji Publicznej, które zajmowała się wspieraniem opozycji antysandinowskiej w Nikaragui. Po aferze Iran-contras wycofał się z czynnego Ŝycia politycznego. W 1996 roku wydał swoją pierwszą ksiąŜkę: A Twilight Struggle. American Power and Nicaragua, 1977-1990 (New York 1996). Ponadto, w tym teŜ samym czasie, wraz ze swoim

bliskim współpracownikiem z kręgów neokonserwatywnych Wiliamem Kristolem, opublikował w „Foreign Policy” artykuł Towards a Neo-Reaganite Foreign Policy, w którym proponował, aby USA podjęły politykę „dobrotliwej hegemonii” wobec groźby anarchizacji globalnych stosunków międzynarodowych po upadku systemu dwubiegunowego. Tezy te zostały następnie rozwinięte w pracy: Present Dangers. Crisis and Opportunity in American Foreign Policy (New York 2000).
Pojęcie Atlantyzm uŜywamy tu ujęciu zaproponowanym przez Andrzeja Fiderkiewicza. Zob.: I d e m, Wielka wojna kontynentów: RozwaŜania o konflikcie Ŝywiołów, eurazjatyzmie i atlantyzmie, „Stańczyk” 1998, nr 1/32, s. 24-46. 2 Geoglobalistyka [w:] Kompedium wiedzy o geografii politycznej i geopolityce: terminologia, red. M. B acz wa r o w, A. S u lib o r s ki, Warszawa 2002, s. 48-49.
1

17

Jednak największy i światowy rozgłos przyniosła mu dopiero „trylogia transatlantycka”, która jest przedmiotem niniejszej analizy3. Eseista i strateg polityczny ten często jest stawiany w szeregu z takimi politologami jak: Samuel Huntington, Francis Fukuyama, czy teŜ Zbigniew Brzeziński. Z kolei, jako publicysta drukuje on głównie w „The Washington Post” oraz współredaguje „Weekly Standard” oraz „New Republic”. W 2006 roku opublikował ponadto Dangerous Nation. America’s Place in the Word from Its Earliest Days to the Dawn of the Twentieth Century (New York 2006), która analizuje rolę i miejsce USA na forum globalnym z perspektywy historii i refleksji amerykańskiej myśli politycznej. Z kolei w 2008 roku, na krótko powrócił do polityki, kiedy podczas kampanii prezydenckiej został doradca republikańskiego kandydata na ten urząd Johna MacCaina4. Robert Kagan naleŜał do tego typu neokonserwatywnych geopolityków, który jako jeden z pierwszych zaczął kwestionować neokantowskie projekty dotyczące ładu postzimnowojennego, jako zbyt idealistyczne i nieprzystawiające do otaczającej go rzeczywistości5. W jego opinii niechęć USA do objęcia światowego przywództwa moŜe doprowadzić do anarchizacji stosunków międzynarodowych oraz „odmroŜenia” wielu zawieszonych do tej pory konfliktów zbrojnych. W jego opinii „Ameryka powinna odgrywać w dzisiejszym świecie rolę Ŝyczliwego globalnego hegemona […]. DąŜenie do Ŝyczliwej hegemonii moŜe się wydawać czymś śmiesznym bądź moralnie podejrzanym. Ale hegemon to po prostu przywódca o znacznym wpływie i autorytecie”6. Zasadniczym przesłaniem tego artykułu jest idea Pax Americana, która miałaby zasadniczo polegać na „pokoju imperialnym” propagowanego przy pomocy róŜnego rodzaju instrumentów oddziaływania politycznego, jak szerzenie demokracji, propagowanie idei kapitalizmu wolnorynkowego oraz umiejętne posługiwanie się siłami zbrojnymi w sytuacji, gdy „wymagania strategiczne rosną”7. Nie oznaczało to bynajmniej, Ŝe Autor ten

R. Ka g a n, Of Paradise and Power: America and Europe in the New World Order, New York 2003 (wyd. polskie – Potęga i Raj: Ameryka i Europa w nowym porządku Świata, Warszawa 2003); I d e m, Le Revers de la puissance: Les Etats-Unis en quête de légimité, Plon, Paris 2004; I d e m, The Return of History and the End of Dreams, New York 2008. 4 R. P o to c ki, Robert Kagan [w:] Twórcy współczesnej analizy politologicznej: Wybór źródeł, opr. W. Hład k ie wic z, R . P o to c ki , Zielona Góra 2007, s. 74; M. W ar c ha ła, Neokonserwatywny realista – Robert Kagan, „Dziennik” 16 IV 2008, s. 17. 5 Amerykańscy eksperci ds. stosunków międzynarodowych (szczególnie ci z kręgów neokonserwatywnych) bardzo często identyfikują realizm polityczny z geopolityką. Dlatego teŜ spotyka się określenie realizm geopolityczny. Zob. przykładowo: H. Sic her ma n, Powrót geopolityki, „Sprawy Polityczne” 2004, nr 1. I co warto podkreślić ten wątek „realizmu geopolitycznego” jest w ogóle nieobecny w Polsce podczas dyskursu nad tym pojęciem. Por.: T. Kli n, Geopolityka: spór definicyjny we współczesnej Polsce, „Geopolityka” 2008, nr 1. 6 W. Kr is to l, R. Ka g a n, Po pierwsze, hegemonia, „Gazeta Wyborcza” 19-20 X 1996, s. 16. 7 Ibidem, s. 17.

3

18

był zwolennikiem zasady America first propagowanej przez Patricka Buchanana8. Jego autorytetem, jeśli chodzi o zasady polityki zagranicznej był prezydent Ronald Reagan9.

I. Ameryka jest z Marsa a Europa z Wenus W 1999 roku został opublikowany drukiem esej Roberta Coopera The Post-modern State and the World Order, w którym autor zaprezentował własną wizję tworzącego się, po Zimnej Wojnie, ładu globalnego. Sugerował w nim, Ŝe współczesny porządek międzynarodowy jest w gruncie rzeczy konglomeratem trzech światów: postpolitycznego, nowoczesnego oraz archaicznego10. Twórcą i głównym propagatorem tego pierwszego, odwołującego się do neokantowskiej wizji stosunków międzypaństwowych była w jego ujęciu oczywiście Unia Europejska11. Być moŜe ksiąŜka ta przeszłaby bez większego echa gdyby nie fakt, Ŝe modelem tym tegoŜ autora posłuŜył się w 2003 roku Robert Kagan publikując swoje rozwaŜania na temat przyszłości stosunków transatlantyckich12. Sama historia tych relacji liczy sobie juŜ ponad dwa stulecia13. Jego rozprawa Potęga i raj to niewątpliwie jedna z waŜniejszych pozycji bibliograficznych z zakresu geopolityki początków XXI wieku14. Według tegoŜ autora „postnowoczesna” Europa i „modernistyczne” Stany Zjednoczone toczą permanentny spór o istotę oraz przyszłość geostrategiczną Zachodu15. W sporze tym jednak Europa wykorzystała potęgę wojskową USA i w jej „cieniu” zbudowała sobie bezpieczny „ponowoczesny raj”, który perspektywicznie miał stanowić podstawy globalnego, postpolitycznego i postheroicznego ładu międzynarodowego. W ten oto sposób geopolityka miała zostać zastąpiona przez naukę o pokoju.

P. B uch a na n, Prawica na manowcach, Wrocław 2005, s. 9-145; I d e m, Śmierć Zachodu, Wrocław 2005, s. 70-231. 9 P. Sch we i zer , Wojna Reagana, Warszawa 2004, s. 256-303. 10 Po raz pierwszy esej ten został opublikowany 1996 roku w londyńskim wydawnictwie „Demos”. Natomiast w 2003 roku ukazało się w USA wydanie rozszerzone, które w części II i III jest zasadniczo polemiką z tezami R. Kagana zawartymi w Of Paradise and Power. Zob.: R. Co o p er , The Breaking of Nations: Order and Chaos in the Twenty-First Century, New York 2003 (wyd. polskie – Pękanie granic: Porządek i chaos w XXI wieku, Poznań 2005); R. P o to ck i, Cooper Robert, «The Breaking of Nation:. Order and Chaos in the TwentyFirst Century», „Wrocławskie Studia Politologiczne” 2005, nr 6. 11 R. P o to c ki, Postpaństwowość Unii Europejskiej w kontekście rozwaŜań Roberta Coopera [w:] Suwerenność państwa we współczesnych stosunkach międzynarodowych, red. Z Le szc z yń s k i, S. Sad o ws k i, Warszawa 2005. 12 I d e m, Kagan Robert, «Potęga i Raj. Ameryka i Europa w nowym porządku świata», wstęp Adam Szostkiewicz, tł. Witold Turopolski, Studio „Emka”, Warszawa 2003, s. 119, „Stosunki Międzynarodowe”, Warszawa 2004, t. 29, nr 1-2, s. 207-214. 13 P. Mater a, R. M at er a, Stany Zjednoczone i Europa: Stosunki polityczne i gospodarcze 1776-2004, Warszawa 2007. 14 R. Ka ga n, Kowboje i barmani, „Przegląd Środkowoeuropejski” 2002, nr 31/32, s. 34-41. 15 W niniejszym artykule, idąc za przykładem Roberta Kagana przyjęto, iŜ takie pojęcia jak Europa i UE oraz Ameryka i USA traktowane są, jako pełnoprawne synonimy i zamienniki, choć w praktyce zdajemy sobie strawę i ich „nieprzystawalności geograficznej”.

8

19

Współcześnie zasadnicze róŜnice pomiędzy Starym a Nowym Światem są jednak wynikiem odmiennego wartościowania podstawowych przymiotów określających całą cywilizację zachodnią oraz róŜnych tradycji i doświadczeń dziejowych. Jego zdaniem UE „Wkracza do raju «końca historii», będącego urzeczywistnieniem kantowskiego «wiecznego pokoju» – do Świata, w którym panuje pokój i względny dobrobyt. Tymczasem Stany zjednoczone nadal tkwią w historii, w anarchicznym hobbesowskim świecie, w którym nie moŜna liczyć na międzynarodowe prawa i reguły, a prawdziwe bezpieczeństwo oraz obrona i szerzenie liberalnego porządku wymagają posiadania i stosowania zbrojnej siły. Dlatego dzisiaj w najwaŜniejszych kwestiach strategicznych i międzynarodowych Amerykanie są z Marsa, a Europejczycy z Wenus”16. W konsekwencji Europa według R. Kagana zrezygnowała z realizmu na rzecz rozwiązań prawnych i dyplomatycznych, ponadnarodowej współpracy i negocjacji. To spowodowało, Ŝe Ameryka została osamotniona w walce o zachodnie przywództwo nad światem. Nie ukrywa on jednak, Ŝe ta nowa kultura polityczna UE jest przede wszystkim konsekwencją nie tylko następstw dwóch wojen światowych, lecz przede wszystkim rezultatem słabości militarnej oraz całkowitego odwrócenia ról geostrategicznych Starego Kontynentu i Ameryki w XIX wieku. „Gdy Stany Zjednoczone były słabe – pisze on w przywołanym eseju – stosowały strategie okręŜne, cechujących słabych; teraz, kiedy stały się mocarstwem, postępują jak mocarstwo. Gdy państwa europejskie były potęŜne, wierzyły w siłę i chwałę oręŜa. Teraz patrzą na świat oczami słabych. RóŜne punkty widzenia mocnych i słabych stały się naturalną przyczyną rozbieŜności strategicznych sądów […]”17. Te globalny upadek znaczenia Europa próbuje jakoby zamaskować tworząc wizję civilian power („mocarstwa cywilnego”)18. Problem jednak w tym, Ŝe postnowoczesny ład globalny, aby był skuteczny, wymaga Ŝeby, jego reguły, instytucje i prawa zaakceptowali takŜe i inni uczestnicy „wielkiej gry” na geopolitycznej szachownicy. Źródłem rozbieŜności transatlantyckich jest takŜe róŜne postrzeganie światowego zagroŜenia. Po upadku komunizmu Europa skoncentrowała się na wspieraniu przemian politycznogospodarczych na świecie, a w szczególności krajów byłego bloku wschodniego. Amerykanie natomiast, skupili się na tzw. „państwach zbójeckich”. Ponadto do druzgocącej oceny siły militarnej Starego Kontynentu Robert Kagan dodaje równieŜ pogłębiające się róŜnice ideologiczne, których źródłem było samo utworzenie Unii Europejskiej. Te dwa czynniki, materialR. Ka ga n, Potęga i Raj, s. 9. Ibidem, s. 17. 18 R. P o to ck i, Potęga a nieład światowy: Dylematy „siły miękkiej” w relacjach transatlantyckich [w:] Euroatlantycka obronność na rozdroŜu, red. G. Rd za n e k, Wrocław 2004, s. 77-106.
17 16

20

ny i doktrynalny powodują, Ŝe przepaść pomiędzy dwoma „ostojami” świata zachodniego przybiera charakter dryfu transkontynentalnego. Do głównych obszarów konfliktów pomiędzy Starym a Nowym Światem zaliczyć takŜe moŜemy: spór o unilateralny porządek świata, docelowy kształt integracji europejskiej, rozwój broni masowego raŜenia, bilateralizm walutowy, wspomniane róŜnice historyczno-geograficzne, kwestie ekologiczne, a takŜe jurysdykcję Międzynarodowego Trybunału Karnego19. W opinii R. Kagana zamiast skupić swoją uwagę na walce z terroryzmem, czy „państwami zbójeckimi” Niemcy i Francja zajmują się wyłącznie ochroną środowiska, czy migracjami. Ponadto nie dostrzegają one międzynarodowej roli Rosji, czy tez wzrostu pozycji mocarstwowej ze strony Chin. „Niezdolność do reakcji na zagroŜenia prowadzi nie tylko do tolerancji. MoŜe teŜ prowadzić do zaprzeczenia. Jest naturalne, Ŝe próbuje się zapomnieć o czymś, z czym nie moŜna nic zrobić” – konstatuje nasz autor20. Tym samym buduje on obraz Europy słabej i niezdolnej do jakiegokolwiek istotnego działania, która jest stanie pielęgnować swe dekonstruktywistyczne złudzenia tylko dzięki temu, Ŝe USA otacza ją własnym wojskowym parasolem ochronnym. Nie oznacza to jednak, Ŝe nie dostrzega on wysiłku integracyjnego UE. W jego ujęciu na szczególną uwagę zasługuje poskromienie przez proces integracji europejskiej hegemonistycznych ambicji narodu niemieckiego, które stały się przyczyną wojen światowych oraz strategiczne zbliŜenie między Berlinem a ParyŜem. Tym, co wzbudziło ostre protesty w eseju Roberta Kagana stało się twierdzenie, Ŝe USA z powodu słabości Europy oraz istnienia Realpolitik nadal są zmuszone prowadzić politykę „podwójnych standardów”. Inną wobec dekonstruktywystycznej UE, inną jeszcze wobec modernizującej się Azji, szczególnie zaś Rosji, Chin oraz „państw zbójeckich”21. Drugim punktem zapalnym była z kolei dygresja, Ŝe wspólnota zachodnia jest juŜ zasadniczo miraŜem, takŜe z winy Europejczyków. „Malejące znaczenie «Zachodu», jako zasady organizującej politykę zagraniczną nie było tylko zjawiskiem amerykańskim. Pozimnowojenna Europa równieŜ doszła do wniosku, Ŝe «Zachód» nie jest juŜ sprawą podstawową. Dla Europejczyków większe znaczenie zaczęła nabierać «Europa». WaŜniejsze stało się pokazanie, Ŝe istnieje zjednoczona Europa, niŜ pokazanie, Ŝe istnieje zjednoczony Zachód”22. Autor ten zwraca równieŜ uwagę, Ŝe współczesne napięcia transatlantyckie są nade wszystko konsekwencją rozterek i moralnych dylematów cechujących postzimnowojeny poI d e m, Relacje transatlantyckie w kontekście rozwaŜań Roberta Kagana [w:] Demokracja – społeczeństwo – globalizacja: W kręgu problemów współczesnej demokracji, red. A. J ab ło ń s ki, Z. N o wa k, Opole, 2005, s. 99-133. 20 R. Ka ga n, op.cit., s. 41. 21 Ibidem, s. 87-88. 22 Ibidem, s. 98.
19

21

rządek globalny. Dlatego teŜ Stany Zjednoczone zmuszone są do działań o charakterze unilateralnym, po to, aby zapobiec anarchizacji stosunków międzynarodowych przy pomocy „hegemonicznego pokoju”. W efekcie końcowym dokonuje się strategiczne rozejście między dwoma brzegami Atlantyku. W tej sytuacji – by zahamować ten proces, Europejczykom nie pozostaje nic innego, jak zaakceptowanie istnienie Pax Americana w zamian za ochronę ich „ponowoczesnego raju”. W przeciwnym przypadku USA powinny się same wyzwolić się ze wszelkich europejskich więzów, które tylko ograniczają pozycję, zasoby oraz ich władzę. „Jeśli Stany Zjednoczone potrafiłyby pozbyć się lęku, który wynika nieadekwatnego poczucia ograniczeń, mogłyby okazać więcej zrozumienia dla wraŜliwości innych, więcej wielkoduszności […]. Mogłyby okazać szacunek dla multilateralizmu i rządów prawa i próbować zbić jakiś międzynarodowy polityczny kapitał, który przydałby się w tych momentach, gdy działanie multilateralne jest niemoŜliwe, a działanie unilateralne nieuniknione”23. Fragment ten dowodzi jednak, Ŝe Robert Kagan zakładał jedynie dryfowanie transatlantyckie, nie wykluczał ponownego zbliŜenia między Europą a Ameryką i nie był w Ŝadnym przypadku zwolennikiem koncepcji całkowitego rozdarcia „Zachód kontra Zachód”24. Z drugiej takŜe strony wznowienie w 2003 roku wojny w Zatoce Perskiej uzmysłowiły temu eseiście, Ŝe USA mimo statusu hipermocarstwa nie są w stanie w pojedynkę rozwiązywać problemów globalnych, zaś UE posiada pewne atrybuty mocarstwowości, które w pewnych zaistniałych okolicznościach mogą odgrywać kluczową rolę w stabilizowaniu określonych subregionów geopolitycznych.

II. Europa jest (jednak) z Merkurego MiraŜ szybkiej rekonstrukcji (State-building) Iraku oraz brak oficjalnego przyzwolenia, ze strony Rady Bezpieczeństwa ONZ na wcześniejszą inwazję tego kraju doprowadziło juŜ w latach 2003-2004 nie tylko do ukazania społeczności międzynarodowej całej ograniczoności hiperpotęgi USA, lecz ponadto przyczyniło się do wzrostu tendencji antyamerykańskich na świecie, ze szczególnym uwzględnieniem Starego Kontynentu25. Szczególnie dotkliwa (moralnie, politycznie oraz ekonomicznie) w tym przypadku okazała się przysłowiowa „utrata twarzy” przez to państwo na arenie globalnej26. W przypadku Europy wywołało to określone, lecz ograniczone reperkusje geopolityczne, chociaŜby w postaci powołania nieformalnego
Ibidem, s. 118-119 R. P o to ck i, Koncepcja „Zmierzchu Zachodu” w analizach Roberta Kagana i Charlesa Kupchana (geopolityczne studium porównawcze) [w:] Otwarta Europa, red. T . Mar ci n ko ws k i , Gorzów 2006, s. 51-63. 25 R. Ka ga n, Kryzys legitymizacji Ameryki, „Przegląd Polityczny” 2004, nr 66, s. 60. 26 R. K uź ni ar , Polityka i siła: Studia strategiczne – zarys problematyki, Warszawa 2005, s. 295-309; S. Ko zi ej , Miedzy piekłem a rajem: Szare bezpieczeństwo na progu XXI wieku, Toruń 2006, s. 185-209; B. B alcer o wi cz, Siły Zbrojne w państwie i stosunkach międzynarodowych, Warszawa 2006, s. 129-138; M. Cr e v eld , Zmienne oblicze wojny: Od Marny do Iraku, Poznań 2008, s. 301-317.
24 23

22

trójkąta ParyŜ-Berlin- Moskwa27 oraz próby zorganizowania osi Euro-Arabskiej28, lecz nade wszystko uzmysłowiła USA, Ŝe UE w pewnych okolicznościach moŜe okazać się nie tylko konkurentem, lecz i rywalem geostrategicznym, zaś procesy demokratyzacyjne są zjawiskami bardziej złoŜonymi i długofalowymi. Nade wszystko w czasie jego realizacji równie istotne jest uprawomocnienie, zarówno ze strony ludności autochtonicznej, jak i szeregu instytucji międzynarodowych. Jednym słowem okazało się, iŜ równie istotne w stosunkach międzypaństwowych są zabiegi o własny wizerunek (Public Relations), ukazanie bardziej „Ŝyczliwego oblicza” potęgi, czyli tzw.: soft power. O ile termin ten stworzył, rozpowszechnił i wprowadził do internacjologii Joseph Nye29, to juŜ w 2004 roku Robert Kagan dostrzegł, Ŝe problem stabilizacji Bałkanów i Iraku oraz wsparcie dla „rewolucji wyborczych” w Gruzji (2003), a następnie na Ukrainie (2004) ściśle wiąŜe się nade wszystko z problematyką prawno-międzynarodowej legitymizacji poczynań USA. Dlatego teŜ w swoich kolejnych rozwaŜaniach Le Revers de la puissance („Rewers potęgi”), skupił się przede wszystkim na krytyce europejskiej koncepcji civilian power. Przede wszystkim zauwaŜył on, Ŝe zmiana sytuacji geopolitycznej w latach 1989-1991 na Starym Kontynencie miała bardziej rozłoŜone w czasie i znacznie szersze reperkusje w relacjach transatlantyckich, niŜ wynikałoby to tylko z antywojennych protestów w 2003 roku30. Emancypująca się Europa juŜ wcześniej bowiem zaczęła kwestionować globalne przywództwo USA oraz lansować wielobiegunowy porządek światowy, rozszerzony jeszcze głównie o Rosję i Chiny, jako kolejne wielkie mocarstwa i opartego – o czym juŜ nie wspomina – o zasady geoekonomiczne31. Zdaniem Roberta Kagana kluczem do zrozumienia „moralnej wyŜszości” Europejczyków wobec unilateralnych działań strategicznych USA jest pojęcie legitymizacji prawnomiędzynarodowej, gdyŜ „W pewnym sensie ma ona równieŜ wielkie znaczenie dla zdefiniowania przyszłej roli USA w systemie międzynarodowym, jak kaŜda czysto materialna miara

R. P o to c ki , A. B ar a ńs k a, Geopolityka Europy: oś ParyŜ-Berlin-Moskwa? [w:] Teorie i casusy globalizacji, red. R.B ä c ker , J . M ar s zał e k -K a wa, Toruń 2006; R. Potocki, Oś ParyŜ-Berlin-Moskwa [w:] Na szachownicy dziejów i międzynarodowej polityki: Księga dedykowana profesorowi Zbigniewowi Brzezińskiemu, red. J . Far ys i i n ni, Gorzów Wielkopolski 2006; A. B ar a ń s ka, Oś ParyŜ-Berlin-Moskwa w rozwaŜaniach Henri de Groussovre’a?, „Geopolityka” 2008, nr 1. 28 R. P o to c ki, Eurabia: Oś Euro-Arabska – referat wygłoszony przez autora na konferencji: Jednostka – społeczeństwo – państwo wobec megatrendów współczesnego świata, w Juracie 20-21 maja 2008, organizowanej przez Instytut Politologii Uniwersytetu Gdańskiego. 29 J. N ye, Soft power [w:] I d e m, Power in the Global Information Age, New York 2004, s. 68-79; I d e m, Soft Power: Jak osiągnąć sukces w polityce światowej, Warszawa 2007, s. 30-62, 136-187. 30 R. Ka ga n, Kryzys legitymizacji, s. 60-61. 31 I d e m, Le Revers de la puissances, 15-25.

27

23

ich potęgi i wpływów”32. Ponadto koniec Zimnej Wojny połoŜył kres istnienia trzech filarów, uzasadniającym obecność amerykańską na terenie Starego Kontynentu: imperium sowieckiego, komunistycznego uniwersalizmu oraz zachwiał pojałtańskim porządkiem światowym. W jego opinii takŜe nowopowstały w ten sposób globalny system jednobiegunowy z USA na czele był niejako produktem ubocznym związanym z upadkiem ZSRR33. PoniewaŜ jedynym wówczas kreatorem, (jako „samotny szeryf”) stały się teraz Stany Zjednoczone Europa zaczęła otwarcie kwestionować zarówno cele, jak i metody zmierzające go do budowy pokoju hegemonicznego. I jako swego podstawowego atutu w tej polemice uŜyła w tym przedmiocie argumentów legislacyjnych i instytucjonalnych, wykorzystując fakt, Ŝe oficjalnie Ameryka opowiadała się za liberalną, i demokratyczną wizją stosunków międzypaństwowych. Z drugiej jednak strony, zauwaŜa on równocześnie, Ŝe sama Unia Europejska posiadała duŜy stopień wiarygodności międzynarodowej tylko dlatego, iŜ jej legitymizacja opierała się członkostwie 25 państw i jej konsensualnym charakterze34. Dodatkowo jeszcze pozycja ta jest jeszcze wzmacniana przez odpowiednie umiejscowienie agend unijnych i poszczególnych krajów w strukturach Narodów Zjednoczonych, które choć często są nieskuteczne, to bywają uŜyteczne propagandowo, politycznie i ekonomicznie. Z kolei dbanie przez Europę o kreację własnego wizerunku sprawia, Ŝe światowa opinia publiczna oraz inne państwa często przechodzą do porządku dziennego, widząc, jak ona sama lekcewaŜy zasady i prawa, na które się oficjalnie w końcu powołuje35. Dylematy transatlantyckie – jak sugeruje to Robert Kagan – nie dotyczą wyłącznie problematyki etycznej, czy moralizatorstwa w polityce, lecz mają takŜe swe przełoŜenie na niektóre elementy składowe współczesnego ładu globalnego. Szczególnie dotyczy to dylematów interwencji humanitarnej, koncepcji wojny prewencyjne oraz kwestii stabilizacji strategicznej poszczególnych regionów geopolitycznych36. Ponadto Europejczycy zastanawiają się, jak ograniczyć i „spętać” unilateralne działania USA, w sytuacji, gdy Unia lansuje dekonstruktywistyczną i postheroiczną filozofię stosunków międzynarodowych37. Autor ten zwraca ponadto uwagę na pewną iluzoryczność oraz trudności definicyjne legitymizacji prawnomiędzynarodowej, gdyŜ „[…] z perspektywy Berlina, czy teŜ ParyŜa Stany Zjednoczone dzia-

32 33

Ibidem, s. 14. I d e m, Kryzys legitymizacji, s. 61. 34 I d e m, Le Revers de la puissances, s. 38-40. 35 Ibidem, s. 52-54, 56-61. 36 I d e m, Kryzys legitymizacji, s. 63-68. 37 I d e m, Le Revers de la puissances, s. 77-87.

24

łały unilateralnie, poniewaŜ Ŝadne mocarstwo europejskie nie miało na Waszyngton realnego wpływu”. Zatem w praktyce nie chodzi tu tylko i wyłącznie o zasady, lecz takŜe i o wpływy38. Nie oznacza to jednak, Ŝe zadaniem Ameryki jest eksponowanie faktu, Ŝe takŜe UE w gruncie rzeczy posługuje się „podwójnymi standardami”, tak w końcu przez nią oficjalnie potępianymi, lecz „[ …] aby sprostać dzisiejszym globalnym zagroŜeniom Amerykanie będą potrzebowali legitymizacji, którą moŜe dać im Europa”39. Wynikają z tego dwie przesłanki. Po pierwsze – jest to waŜny argument na rzecz wzmocnienia międzynarodowej wiarygodności USA, a tym samym obniŜenia politycznych, militarnych i kulturowych kosztów polityki globalnej. A po drugie – jeśli Stany Zjednoczone mają nadal propagować demokratyzację i liberalną wizję stosunków międzypaństwowych, to same muszą takŜe wziąć pod uwagę opinie innych nieautokratycznych podmiotów geopolitycznych40. Dlatego teŜ Robert Kagan proponował Unii Europejskiej udział w budowie perspektywicznego ładu globalnego oraz wspólne rozwiązywanie palących, z perspektywy geopolityki, problemów światowych, gdyŜ jako civilian power moŜe ona z powodzeniem podejmować akcje o charakterze wygaszającym, wyprzedzającym nie uciekając się przy tym do siły zbrojnej oraz propagując „kulturę pokoju”, czym moŜe przyczyniać się do stabilizacji strategicznej poszczególnych subregionów geopolitycznych. W innym przypadku moŜe takŜe łagodzić skutki amerykańskich interwencji zbrojnych i to zarówno na arenie międzynarodowej (zapewniając chociaŜby ograniczone zaufanie), jak i poszczególnych krajów (niosąc pomoc humanitarną, która łagodziłaby potencjalne skutki działań militarnych)41. O ile kaganowskie twierdzenia o rozejściu się Europy i Ameryki zweryfikowały wydarzenia irackie po 2003 roku, o tyleŜ to drugie oblicze „niedocenianej potęgi” Unii Europejskiej zostały poddane próbie przede wszystkim przez wydarzenia „pomarańczowej rewolucji” rozgrywające się na Ukrainie pod koniec 2004 roku. Jak zauwaŜył sam Robert Kagan jednomyślność świata łacińskiego oraz uŜycie przez UE „miękkiej potęgi” doprowadziło w tym przypadku nie tylko do zwycięstwa tendencji demokratyzacyjnych nad Dnieprem, lecz w nieco dalszej juŜ perspektywie moŜe takŜe przyczyni się do udaremnienia reintegracji autokratycznego imperium rosyjskiego wzdłuŜ wschodnich granic Starego Kontynentu. Ponadto – pisze on, Ŝe kryzys ten „[…] pokazuje Ukrainie, jak ogromną i doniosłą rolę moŜe odgrywać Europa, która angaŜuje się w kształtowanie polityki i ekonomii narodów poprzez wspieranie procesów integracyjnych […]. Zrządzeniem historii i geografii «raj europejski» jest uwikłany
38 39

Ibidem, s. 96. Ibidem, s. 118.. 40 R. Ka ga n, Kryzys legitymizacji, s. 68-69. 41 Ibidem, s. 69.

25

z trzech stron przez potencjalne źródła konflikoktogenne: od Afryki Północnej do Turcji i Bałkanów, po coraz bardziej zawęŜające się granice dawnego Związku Sowieckiego. Jest to łuk kryzysowy […]. W konfrontacji z tymi niebezpieczeństwami Europa posiada unikalny rodzaj potęgi – nie hegemoniczną siłę wojskową, lecz dar atrakcyjności. Unia Europejska stała się bowiem gigantycznym politycznym i ekonomicznym magnesem, który w intrygujący sposób oddziaływuje na swych sąsiadów. Polityką zagraniczną Europy jest dzisiaj rozszerzenie; zaś jej najpotęŜniejszym narzędziem strategicznym to, co Robert Cooper nazywa «przynętą członkostwa»”42. W efekcie końcowym wypada stwierdzić, Ŝe „wenusjańska” Europa w ujęciu Roberta Kagana posiada jednak pewien dar atrakcyjności, szczególnie w przypadku gdyby jej ewolucja postępowała w kierunku Cooperowskiej wizji „konsensualnego imperium liberalnego”43. W tym miejscu warto jednak przywołać opinię Paraga Khanna, który do pewnego stopnia kwestionuje juŜ to „wenusjańskie” pochodzenie Europy. „W […] Brukseli – pisze on – technokraci, stratedzy i prawodawcy w coraz większym stopniu uznają Unię Europejską za globalny czynnik równowagi […]. Amerykańscy konserwatyści pocieszają się faktem, Ŝe Europa wciąŜ nie ma wspólnej armii. Problem w tym, Ŝe wspólna armia nie jest Europie potrzebna. Europejczycy posługują się środkami wywiadowczo-policyjnymi do walki z radykalnymi islamistami, polityką społeczną do asymilowania sfrustrowanej ludności muzułmańskiej i potęgą gospodarczą do włączania w swoją strefę wpływów obszaru postsowieckiego […]. Jakie inne supermocarstwo powiększa się o jeden kraj rocznie i trzyma za drzwiami cala kolejkę oczekujących? Robert Kagan jest autorem słynnego stwierdzenia, Ŝe Ameryka jest spod znaku Marsa, a Europejczycy – Wenus. W rzeczywistości Europa coraz bardziej przypomina Merkurego – chodzi [bowiem] z wypchanym portfelem […]. Podczas, gdy z Stany Zjednoczone nieudolnie próbują odbudować upadłe kraje, Europa przeznacza pieniądze i kapitał polityczny na wciąganie peryferyjnych krajów w swoją orbitę”44. Cytat ten wskazuje na fakt, Ŝe Robert Kagan w swych rozwaŜania o europejskiej koncepcji civilian power nie tylko zbagatelizował, ale wręcz pominął rolę UE, jako określonego gracza geoekonomicznego, który do zbudowania swoje potęgi takŜe posługuje się pewnymi instru-

I d e m, Siła sprawcza UE [w:] Twórcy współczesnej analizy politologicznej, s. 74. Ibidem, s. 76. 44 P. Kha n na, PoŜegnanie z hegemonią, „Europa” 17 V 2008, nr 20/215, s. 6. Dla tego autora działania międzynarodowe UE coraz bardziej przypominają Imperium Rzymskie i jego politykę wobec barbarzyńców, które starało się nieść im nową wizję stosunków politycznych. Szerzej zob.: I d e m, The Second Word: Empire and Influence in the New Global Order, New York 2008, s. 3-63.
43

42

26

mentami oddziaływania politycznego, aby zrealizować wyznaczone wcześniej cele geostrategiczne45.

III. Geopolityka deregulacji „Świat ponownie znormalniał”46 – tym truizmem Robert Kagan zaczyna swą najnowszą analizę z 2008 roku The Return of History and the End of Dreams („Koniec snów: powrót historii”), dotyczącą globalnego układu sił w następstwie obserwowanego przez wielu autorów końca hegemonii USA na rzecz świata geopolityki bardziej zróŜnicowanego i złoŜonego47. I pierwsze, co rzuca się w oczy to dość powierzchowna polemika z nieco naiwną i idealistyczną oraz juŜ trochę „zakurzoną” koncepcją „końca historii” Francisa Fukuyamy48. Powody tego stanu są dwojakie: po pierwsze – powróciła rywalizacja o regionalną hegemonię i strefy wpływów ze strony USA, Europy, Rosji, Chin, Indii, Japonii i Iranu, a po drugie obserwujemy renesans imperialnego nacjonalizmu. Mimo, Ŝe Stany Zjednoczone nadal utrzymują istotną przewagę nad swymi pozostałymi rywalami, to obecny układ sił przypomina coraz bardziej świat „jedno hipermocarstwo – kilka wielkich mocarstw”49. W gruncie rzeczy diagnoza ta nie jest jednak aŜ tak zaskakująca, jak mogłaby się wydawać, gdyŜ swego czasu juŜ Samuel Huntington analizując współczesny Pax Americana nazwał do systemem jedno-wielobiegunowym50. Niemniej – jak twierdzi Robert Kagan – prymat USA nie jest bynajmniej przeszkodą do budowy bardziej pluralistycznego i sprawiedliwszego ładu globalnego, tylko zaporą przed powrotem do determinizmu geostrategicznego. Wynika to z przekonania, Ŝe Pax Post-Americana nie będzie się opierał juŜ na europejskich zasadach „świata postpolitycznego”, lecz jego kluczowe centra będą znajdowały się w Waszyngtonie, Pekinie oraz Moskwie51 i kierowały
R. P o to c ki, Kagan Robert, Le Revers de la puissance: Les Etats-Unis en quête de légimité, Plon, Paris 2004, s. 120, „Geopolityka” 2008, nr 1. 46 R. Ka ga n, The Return of History, s. 3. 47 F. Za k ar i a, The Post-American World, New York 2008; P. Kha n na, Second World: Empires and influence in the New World Order, New York 2008; B. E m mo t t, Rivals: How the powers struggle between China, India and Japan will shape our next decade, New York 2008; K. Ma hb u b an i, The New Asian Hemisphere: The irresistible shift of Global Power to the East, New York 2008; W. Over ho lt, Asia, America and transformation of Geopolitics, New York 2008. 48 R. Ka ga n, op.cit., s. 4-10. 49 Ibidem, s. 12 50 S. Hu n ti n g to n, Lonely Superpower, „Foreign Affairs” 1999, no. 2, s. 35-49. 51 W tym miejscu naleŜy zauwaŜyć, Ŝe większości geopolityków oraz analityków stosunków międzynarodowych wysuwa hipotezy o nadchodzącym zmierzchu hipermocarstwowości USA. W postamerykańskim ładzie światowym, co najwyŜej pozostałyby one jedną z kilku równych sobie potęg. Podstawowym problemem badawczym pozostaje jednak lista ewentualnych innych kandydatów do tego miana, a ta u róŜnych autorów jest zawsze nieco odmienna. W zaleŜności od rozprawy moŜemy, zatem kolejno przeczytać o upadku lub awansie geopolitycznym Europy, Rosji oraz USA. W przypadku Chin toczy się spór o międzynarodową pozycję: wschodzące supermocarstwo, czy teŜ wielka potęga regionalna? Ponadto jako potencjalnych pretendentów na głównych roz45

27

przede wszystkim Cooperowską logiką „świata modernistycznego”52. Ponadto głównym problemem dla liberalnej wizji stosunków międzynarodowych nie są bynajmniej ani państwa dysfunkcyjne („państwa upadłe”)53, ani teŜ zagroŜenia asymetryczne54, lecz te kraje, które przyjęły odmienny model myślenia strategicznego, oparty o zasady retradycjonalizacji geopolityki oraz tworzą alternatywny model rozwiązań instytucjonalno-ustrojowych55. Nadchodzi zatem „epoka deregulacji”56, która swą logiką nawiązuje do XIX-wiecznej europejskiej Realpolitik57. Główną osią konfliktów w tym układzie jest „potrójny dualizm”: hipermocarstwo kontra wielkie potęgi kontynentalne, autokracja przeciw demokracji oraz starcie postnowoczesności z radykalizmem islamskim58. Warto jednak zauwaŜyć formowanie się wspomnianych ośrodków władzy panregionalnej, ma wiele cech wspólnych z Mackinderowską koncepcją świata dwubiegunowego z 1904 roku. Talasokracja („potęga morska”) jest tu reprezentowana przez Stany Zjednoczone, zaś tellurokracja („potęga lądowa”) przez Rosją i rosnące mocarstwo Chiny, zaś przedmiotem ich rywalizacji jest zarówno nowy Heartland (toŜsamy teraz do pewnego stopnia z „Eurazjatyckimi Bałkanami” Zbigniewa Brzezińskiego), jak i Outer Crescent („Zewnętrzny półksięŜyc”): Afryka Wschodnia i państwa nadmorskie w Ameryce Łacińskiej. Przy czym próby tworzenia własnych stref wpływów nie kierują się juŜ „logiką południkową”, zaczerpniętą z rozwaŜań gen. Karla Haushofera, mają bardziej „wyspiarski charakter”; ponadto biorą takŜe pod uwagę postęp technologiczny, procesy globalizacji i internacjonalizacji stosunków międzynarodowych oraz szukają nowych miejsc ekspansji, jak: przestrzeń kosmiczna, czy teŜ cyberprzestrzeń. Kluczem do panowania – czego wyraźnie nie artykułuje nasz autor – staje się tu nie tylko problem względnego wzmocnienia własnej potęgi, lecz przede wszystkim panowanie nad miejscami wydobycia surowców strategicznych, kontrola ich szlaków transportu, infrastruktury przetwórczej oraz rynków zbytu. W ujęciu Roberta Kagana świat: „[…] nie czeka nowy konflikt ideologiczny typu zimnowojennego, ale nowa epoka nie będzie epoką wspólnych wartości i interesów, lecz rosnących

grywających na geopolitycznej szachownicy wymienia się takŜe okazjonalnie Indie oraz Japonię. Zob. chociaŜby przyp. 47, który prezentuje literaturę, z tego zakresu tylko za 2008 rok. 52 R Ka ga n, op.cit., s. 85-102; R. Co o p er , Pękanie granic, s. 29-36, 39-46. 53 R. P o to c ki, M. Ko co ń, Państwo dysfunkcyjne w środowisku międzynarodowym [w:] Państwo w świecie współczesnym, red. K. T r zci ń s ki, Warszawa 2006. 54 M. Mad ej , ZagroŜenia asymetryczne bezpieczeństwa państw obszaru transatlantyckiego, Warszawa 2007, s. 17-67. 55 Rosja i Chiny zagraŜają światu: rozmowa M. Nowickiego z R. Kaganem, „Europa” 19 I 2008, nr 3/198, s. 3-6. 56 Pojęcie to wprowadził do obiegu w 1997 roku Richard Haass. Zob.: I d e m, RozwaŜny szeryf: Stany Zjednoczone po zimnej wojnie, Warszawa 2004, s. 70-74. 57 R. Ka ga n, Koniec końca historii, „Europa” 24 V 2008, nr 21/216, s. 5. 58 I d e m, The Return of History, s. 80-85.

28

napięć i czasami starć między siłami demokracji i autokracji”59. W tej sytuacji konstatuje dalej: „Wiara w to, Ŝe za sprawą globalizacji zapanuje liberalny ład, okazała się złudna. Wolny świat musi, więc skończyć z postawą bierności się i zacząć wymuszać na nich polityczne zmiany”60. Jedną ze „stref pęknięcia” między demokracją autokracją jest obszar postkomunistyczny od Krajów Nadbałtyckich, poprzez Bałkany, Kaukaz aŜ do Azji Środkowej. Jest to teren brzegowy, gdzie krzyŜują się i rywalizują ze sobą USA, UE oraz Rosja. Ta ostatnia z uwagi na swe geopolityczne połoŜenie oraz dziedzictwo historyczne odgrywa tu dość istotną i co najmniej – jak sugeruje nasz autor – dwuznaczną rolę61. Przede wszystkim kraj ten dąŜąc do odbudowy swojej pozycji międzynarodowej na wzór ZSRR równocześnie odwołuje się do uraŜonej dumy narodowej oraz wielkomocarstwowej megalomanii. Ekspansja rosyjska została jednak skierowana głównie przeciw tym sąsiadom, którzy wykazują największe tendencje do historyczno-politycznego odseparowania się od Rosji, jak cały region Europy Środkowo-Wschodniej. Ponadto chodzi jej takŜe o wciągniecie w orbitę własnych wpływów politycznych takich sworzni geopolitycznych, jak Ukraina, czy Gruzja. Po „rewolucjach wyborczych” Rosja jest takŜe protektorem autokracji na terenie Azji Środkowej62. W sumie trzeba tu odnotować, co nieco uszło naszemu autorowi, Ŝe zanalizowana przez niego ekspansja Kremla ma w gruncie rzecz wyłącznie charakter regionalny, obejmujący jedynie najbliŜsze geograficznie części świata. Ponadto, zdaniem wielu innych analityków, Rosja jest potencjalnie największą zagadką geopolityczną XXI wieku, gdyŜ jej największym sukcesem strategicznym pod koniec tego stulecia moŜe się okazać fakt, Ŝe w ogóle przetrwała we współcześnie zarysowanych granicach63. Równocześnie trzeba tu nadmienić, Ŝe posiadająca neoimperialne ambicje Moskwa, jest dla R. Kagana, głównym źródłem zagroŜeń dla „postpolitycznej” Unii Europejskiej. Z jednej strony, jak zauwaŜa on, Europa – jako „dobrowolne imperium” interpretuje swą potęgę głównie w kategoriach moŜliwości wywierania określonych wpływów politycznych, kulturowych i ekonomicznych, jak i sama postrzega siebie w kategoriach centrum nowego postmilitarnego porządku globalnego oraz cywilizacji uniwersalnej opartej na zasadach multikulturalizmu. W tej materii podejmuje polemikę, z tezami Marka Leonarda, który w swej rozprawie z 2005 roku dowodził, Ŝe XXI wiek będzie czasem światowego renesansu projektu integracji europej-

I d e m, Koniec końca historii s. 6. R. Ka ga n, Najpierw wolne wybory, „Europa” 11 VIII 2007, nr 175, s. 12. 61 I d e m, The Return of History s. 12-25. 62 Ibidem, s. 12-25 63 T. A. Ki si el e ws k i, Schyłek Rosji, Poznań 2008; F. H il l, C. G ad d y, Siberian Curse: How Communist Planners left Russian Out in the Cold, Washington 2003.
60

59

29

skiej64. W konsekwencji, z powodu słabości instytucjonalnej oraz braku przywództwa UE grozi „[…] stopniowa marginalizacja i powolny upadek”65. Dlatego teŜ w opinii tego neokonserwatysty: „Stary Kontynent zaczyna przypomina chór z greckiej tragedii: komentuje działania bohaterów, ze szczególnym upodobaniem piętnując działania bohaterów, ale ma niewielki wpływ na rozwój wydarzeń”66. Nie jest to osąd do końca słuszny, gdyŜ obecne trudności wewnętrzne Europy równie dobrze mogą być symptomem „kryzysu wzrostu”; ponadto nasz myśliciel nie dostrzega stopniowej remilitaryzacji Starego Kontynentu, który w przypadku zbudowania wspólnej armii europejskiej ma wszelkie szanse ku temu, aby w niedalekiej przyszłości stać się drugą potęga wojskową na świecie, dystansując równocześnie Rosję i Chiny67. Po drugie wreszcie – Unia Europejska jest przedmiotem rywalizacji między USA a Rosją, przy czym ta ostatnia nie tylko zabiega o sformalizowanie osi ParyŜ–Berlin–Moskwa68, ale i dąŜy do jej energetycznego i strategicznego uzaleŜnienia69. „Ostre starcie między Unią i Rosją – pisze Robert Kagan – jest bardzo prawdopodobne. Rosja dąŜy wszelkimi środkami do odzyskania statusu supermocarstwa. Europa wydaje się na to zupełnie nieprzygotowana”70. O ile jednak, jak opisano to w II części niniejszego studium, USA są do pewnego stopnia skłonne nawet zabiegać o europejski legitymizm prawno-międzynarodowy, a nawet wyraŜają się z pewnym podziwem dla jej civilian power, to w przypadku Moskwy jej podstawowym wyznacznikiem potęgi nadal pozostaje siła zbrojna oraz rozległość terytorialna. W tej sytuacji złudzenia świata geoekonomii mogę teŜ sprawić, Ŝe samodzielnie UE moŜe się instytucjonalnie i mentalnie okazać niezdolna do reakcji w obronie własnych interesów na obrzeŜach geograficznie pojmowanej Europy (Gruzja, Ukraina)71. Innym, tym razem istotniejszym z punktu widzenia ładu globalnego i świata zachodniego, czynnikiem strategicznym jest wzmocnienie pozycji mocarstwowej i aspiracji Chin, głównie z powodu ich gwałtownego wzrostu gospodarczego. Ponadto Państwo Środka jest przykładem udanej transformacji „liberalnej autokracji”, która zdaje się ograniczać zasięg presji demokratyzacyjnej i wolnorynkowej na Dalekim Wschodzie, Azji Środkowej, regionie Zatoki Perskiej oraz wschodniej części Afryki. Za jego przykładem zdaje się podąŜać takŜe Rosja ze swoim
M. Leo n ar d , Why Europe will run the 21st Century, London 2005. I d e m, Irlandzki cios, „Europa” 21 VI 2008, nr 220, s. 6. 66 Ibidem. 67 T. G. Gr o sse, Europa na rozdroŜu, Warszawa 2008, s. 61-87; J. Zielo n k a, Europa jako imperium: Nowe spojrzenie na Unię Europejską, Warszawa 2007, s. 58-87. 68 Zob. przyp. 27. Natomiast o róŜnicowanym stosunku całej oraz atrybutach mocarstwowych Unii Europejskiej wobec Federacji Rosyjskiej pisze Mark Leonard i Nico Popescu. Por.: I d e m, Rachunek sił w stosunkach Unia Europejska – Rosja, Warszawa 2008. 69 Cień Rosji wraca nad Europę: rozmowa K. Wigury z R. Kaganem, „Dziennik” 17 IV 2008, s. 16. 70 R. Ka ga n, Nowa Europa, stara Rosja, „Europa” 16 II 2008, nr 202, s. 15. 71 Ibidem.
65 64

30

projektem „suwerennej demokracji”. Trzeba przy tym zauwaŜyć, Ŝe Pekin prowadzi bardziej umiejętną politykę międzynarodową, niŜ jego północny sąsiad72. Z jednej strony zmierza, bowiem do zjednoczenia całego obszaru Wielkich Chin, kusząc wizją „jednego kraju o dwóch systemach”, z drugiej zaś – wobec najbliŜszych sąsiadów prowadzi politykę konsultacyjną73. Buduje on takŜe swoją strefę wpływów na obszarze zachodniej hemisfery oferując, niejednokrotnie państwom dysfunkcyjnym oraz innym autokracjom, lepsze niŜ Zachód warunki pomocy ekonomicznej, finansowej czy teŜ wojskowej74. Problemem USA – co zbywa milczeniem nasz autor – jest takŜe europejska fascynacja Chinami, jako wschodzącego supermocarstwa i jego „państwowym kapitalizmem”75. Zdaniem R. Kagana Państwo Środka to pod wieloma względami modelowe XXI-wieczne państwo ponowoczesne, które wobec świata transatlantyckiego kieruje się logiką polityczną rodem z XIX stulenia. „Zachodnie nadzieje na stopniową demokratyzację Chin nie sprawdziły się. Dziś Chiny są najwaŜniejszą autokracją na świecie. Zachód musi brać to pod uwagę, próbując uczynić je częścią światowego porządku liberalnego”76. JednakŜe na terenie Azji istniej większe prawdopodobieństwo pluralizmu geopolitycznego z uwagi na powrót do „wielkiej gry” Japonii oraz wzrost aspiracji regionalnych ze strony Indii77. Z powodu powyŜszych przesłanek, współczesna epoka staje się coraz bardziej kolejną rundą konfliktu geostrategicznego i ideologicznego między liberalizmem a autokracją. Dlatego teŜ, w opinii Roberta Kagana, głównym problemem świata jest Liga dyktatorów z Chinami i Rosją na czele78. W tej sytuacji Stany Zjednoczone powinny podjąć cztery inicjatywy, wychodząc z załoŜenia, Ŝe Moskwa i Pekin nie są w zasadzie naturalnymi sprzymierzeńcami: Po pierwsze – z racji posiadanych zasobów, siły wojskowej oraz zdolności decyzyjnej USA nadal powinny zachować światową supremację strategiczną; Po drugie – aby obniŜyć amerykańskie koszta w tworzenie liberalnego porządku globalnego oraz osłabić tendencje antyamerykańskie naleŜy stworzyć Ligę Demokratyczną, do której trzeba zaangaŜować Europę, Japonią oraz Indie; Po trzecie – geopolityka powinna przede wszystkim opierać się na „wartościach ponowoczesnych”, jak demokracja, liberalizm i prawa człowieka, co w dłuŜszej perspektywie dopro-

I d e m, The Return of History, s. 25-36. P. Kha n na, PoŜegnanie z hegemonią, s. 7-8; I d e m, Second World, s. 257-319. 74 Zob. przyp. 70. 75 M. Leo n ar d , What does China think? New York 2008. 76 R. Ka ga n, Nowoczesna dyktatura, „Europa” 16 II 2008, nr 202, s. 11. 77 I d e m, The Return of History, s. 36-46. 78 I d e m, USA i Indie: najwaŜniejszy sojusz XXI wieku, <http://www.dziennik.pl/dziennik/Europa/article45979/USA_i_Indie_najwaŜniejszy_sojusz_XXI_wieku.html> (20 I 2008).
73

72

31

wadzi do obnaŜenia instytucjonalnych i systemowych słabości poszczególnych autokracji oraz pozwoli na wzmocnienie tendencji demokratyzacyjnych wewnątrz tych krajów; Po czwarte wreszcie – zarówno Chiny, jak i Rosję naleŜy zachęcać do inicjowania procesów tranzycji oraz próbować włączać je do zachodniego systemu politycznego, wykorzystując fakt zaleŜności ich gospodarek od technologii, kapitału oraz rynków zbytu – przede wszystkim od USA i Europy79. W efekcie końcowym, okazało się, Ŝe z perspektywy strategicznej Europa i Ameryka są nadal sobie potrzebne, aby wspólnie promować podzielane cele i wartości w stosunkach międzynarodowych, co bynajmniej nie oznacza, Ŝe nie mogą one róŜnic się między sobą w kwestiach taktycznych wobec autokracji. * * * O ile w 2003 roku Robert Kagan proponował Europie wyłącznie uznanie Pax Americana w zamian z wojskowy protektorat „ponowoczesnego raju”, o tyle pięć lat później widzi ją juŜ, u boku USA, jako współtwórcę ogólnoświatowej Ligi Demokratycznej przeciw wschodnim autokracjom. Z perspektywy zaprezentowanej tu „transatlantyckiej trylogii”, jawi się on przede wszystkim, jako zwolennik nurtu neorealistycznego w internacjologii, który identyfikuje dość jednoznacznie z pojęciem geopolityki80. TakŜe odwołując się do Mackinderowskiej szkoły binarnej w geopolityce usiłuje propagować zasady „demokratycznego realizmu” (wg określenia Charlesa Krauthammera) we współczesnych stosunkach międzynarodowych81. Ponadto juŜ na zakończenie niniejszego studium nasuwają się w jego przypadku cztery uwagi generalizujące: Po pierwsze – niezaleŜnie od tego na ile okaŜe się trafna jego wizja ładu globalnego – oparta o rywalizację demokracji z autokratyzmem – to naleŜy stwierdzić, Ŝe dryf transatlantycki, głównie z powodu wzrastających aspiracji i międzynarodowej emancypacji Europy pozostaje w chwili obecnej niepodwaŜalnym faktem geostrategicznym. Niemniej w relacjach tych moŜna teŜ zauwaŜyć następującą zaleŜność, mającą ścisły związek z aktualnie zaistniałą sytuacją globalną: OtóŜ, jeśli określone czynniki geopolityczne wywołują destabilizację światową, to wówczas następuje wyciszenie napięć euro-amerykańskich. Natomiast, jeśli uwarunkowania te sprzyjają tendencjom dokładnie odwrotnym mamy wtedy do czynienia z rozluźnieniem wewnątrzsystemowym w świecie zachodnim i w efekcie publiczne akcentowanie istniejących róŜnic. Jest to zresztą opinia zgodna z zasadami niesymetrycznego modelu poliI d e m, The Return of History, s. 49-80, 85-105. Zob. przyp. 5. 81 Ch. K r a ut h a m mer , W obronie demokratycznego realizmu, <http://www.dziennik/europa/article46740/W_obronie_demokratycznego_realizmu.html> (20 I 2008)
80 79

32

tyczno-ekonomicznego spręŜenia zwrotnego (globalnej spirali polityczno-ekonomicznej) zaprezentowanej w jeszcze w 1998 roku przez Dariusza Staszczaka82; Po drugie – „Globalne przesunięcie w stronę demokracji liberalnej zbiegło się w czasie z historyczną zmianą układu sił na korzyść państw liberalno-demokratycznych. Wzrost znaczenia autorytarnych mocarstw nadwyręŜył ten porządek i w najbliŜszych dziesięcioleciach moŜe go dalej osłabiać”83. Po trzecie – Robert Kagan docenia znaczenie „postnowoczesnej” Europy, jako civilian power, i zdaje się być zwolennikiem tezy, Ŝe relacjach transatlantyckich potęga obu tych podmiotów raczej się dopełnia (USA, jako głównej siły wojskowej świata oraz UE, jako policjanta, wygaszającego konflikty niskiej intensywności), niŜ pozostaje ze sobą w permanentnej rywalizacji. Nie bierze jednak on pod uwagę europejskiej geoekonomii; Po czwarte wreszcie – z pozycji geopolityki klasycznej wizja wiecznego pokoju zaproponowana swego czasu przez Immanuela Kanta bynajmniej nie negowała przenigdy idei konfliktu, gdyŜ z pesymistycznej perspektywy natury ludzkiej cywilizację kształtuje takŜe „kultura konfrontacji”84. Ponadto z punktu widzenia długiego trwania naleŜy zauwaŜyć, Ŝe spór między Hobbesowską a neokantowską wizją stosunków międzypaństwowych dotyczy w gruncie rzeczy taktycznego wymiaru polityki, i dlatego ich stosowanie w duŜej mierze zaleŜy od innych współistniejących w danym podsystemie graczy. Natomiast w przypadku analizy strategicznej niezmiennie dominuje Hobbesowski styl uprawiania polityki międzynarodowej85. „śeby pojąć świat, trzeba, [zatem] czytać Kagana”86.-

D. St a szcz a k, USA–UE: Wzajemne stosunki na tle zmian systemu światowego, Toruń 2001, s. 23-47, 141-194. 83 Czy demokracja wygra? Dyskutują R. Cooper i R. Kagan, „Europa” 21 VI 2008, nr 25, s. 6. 84 P. Ki mla, Polityka Hobbesa – przebrzmiały mit? [w:] Zrozumieć politykę: Główne problemy teorii polityki i współczesnej myśli politycznej, red. R. B äcker i inni, Toruń 2003, s. 113-120. 85 R. P o to c ki, Koncepcje „Zmierzchu Zachodu”, s. 55, zwłaszcza przyp. 22. 86 W. Laq ue uer , śeby pojąc świat, trzeba czytać Kagana, „Dziennik” 17 IV 2008, s. 17.

82

33

ANNA JANIAK, REMIGIUSZ WIŚNIEWSKI

NEOKONSERWATYWNY NARÓD: USA WOBEC PROBLEMU WOJNY

W

ojna w Iraku zawsze będzie kojarzona z terminem «neokonserwatywna»”1 – napisał w swojej ksiąŜce George Packer. Prawdopodobnie ma rację. Dziś w powszechnej

świadomości istnieje pogląd, Ŝe grupka neokoserwatystów wykorzystała okazję ataków terrorystycznych z 11 IX 2001 roku, do sprowadzenia na Stany Zjednoczone niepotrzebnej wojny. Ta wersja wydarzeń odrzuca inną i być moŜe prostszą interpretację: Ŝe po 11 września amerykańskie obawy były wzbudzane, a Saddam Husajn naturalnie stał się potencjalnym celem na podstawie długiej historii jego zbrojnych agresji, produkcji oraz uŜycia broni chemicznej, dowiedzionych wysiłków wyprodukowania broni nuklearnej i biologicznej, a takŜe niejasnych powiązań z terrorystami. USA walczyły z nim dwukrotnie – w 1991 roku i a następnie w 1998 roku, a los Saddama pozostał nierozwiązaną kwestią do końca kadencji administracji Bila Clintona. Dla Stanów Zjednoczonych nie było czymś niezwykłym by pójść na wojnę trzeci raz, dlatego decyzja administracji George’a Busha moŜe być zrozumiała takŜe bez odwoływania się do myśli neokonserwatywnej, tzw. doktryny Busha, czy koncepcji wojny prewencyjnej. Po 9/11 administracja prezydencka rozwaŜała ryzyko pozostawienia S. Husajna przy władzy oraz ryzyko walki z nim i usunięcia go. Wybrano wariant ostatni, który ukształtowały ataki terrorystyczne i szeroko rozpowszechniane podejrzenie na temat irackiego programu zbrojnego, które okazało się w ostateczności fałszywe. Jeśli ktoś chce wierzyć w tę prostszą wersję, wtedy decyzja inwazji na Irak moŜe być postrzegana jako prawidłowa albo mylna. Ale wnioski, jakie naleŜy wyciągnąć z wojny powinny niepokoić, jeśli chodzi o sprawy oceny, taktyki i przeprowadzenie – nie prowadź wojny na podstawie błędnych danych wywiadu; nie obalaj rządu za granicą bez planu zaprowadzenia tam następnie porządku i pokoju; nie pociągaj szybko za spust; wyczerp wszystkie inne moŜliwości zanim rozpoczniesz wojnę; bądź bardziej rozwaŜny. MoŜliwe jest być roztropnym lub nieroztropnym, zdolnym lub niezdarnym, mądrym lub głupim, szybkim lub ostroŜnym w urzeczywistnianiu. Interwencja w Wietnamie była bezpośrednim wytworem Zimnej Wojny, strategii powstrzymywania, lecz wielu ludzi, którzy stają na stanowisku, Ŝe wojna ta była błędem, nie krytykuje jednak jej uza-

1

G. P acker , The Assassins’ Gate: America in Iraq, New York 2005, s. 480.

34

sadnienia doktrynalnego. Wierzą, Ŝe wojna była złym wyjściem i kiepskim, ale sama strategia była dobra. Ktoś mógłby się spierać, Ŝe tak samo było w przypadku Iraku. Kilku krytyków wojny to robi. Gorąca debata w Stanach Zjednoczonych, która toczy się od przeszło kilku lat nie dotyczy złego wywiadu, fatalnego planu czy bezmyślności wojskowych w Iraku. George Packer twierdzi, Ŝe nie jest w stanie wytłumaczyć, dlaczego USA rozpoczęły wojnę bez odwołania się do szerszej doktryny. „Historia irackiej wojny jest historią wyobraŜeń o roli Stanów w świecie”2. Autor ten zakłada jednak to prostu, podobnie jak i większości krytyków, Ŝe to właśnie neokonserwatyzm jest odpowiedzialny za to, Ŝe USA rozpoczęły wojnę w Iraku, która nie powinna była nigdy się wydarzyć. By móc zrewidować to załoŜenia najpierw naleŜy zrozumieć, co dla ludzi oznacza termin „neokonserwatywny”, pojęcie, które wywołuje bardzo róŜne skojarzenia. Dla niektórych jest synonimem „jastrzębia”, dla innych jest etnicznym określeniem, dla jeszcze innych jest terminem opisującym kaŜde zło. Jeden z profesorów Cornell University definiował neokonserwatyzm jako ideologię zaangaŜowaną w tortury i represje polityczne. Ale kiedy uŜyjemy terminu całkiem neutralnie, by opisać pogląd na politykę zagraniczną, jak to czyni G. Packer neokonserwatyzm zazwyczaj posiada rozpoznawalne znaczenie. Kojarzy potęŜne moralizatorstwo i idealizm w sprawach światowych, przekonanie w wyjątkową rolę Ameryki, jako promotora zasad wolności i demokracji, wiarę w utrzymanie amerykańskiej dominacji i w uŜycie siły, w tym siły wojskowej jako narzędzia dla obrony moralnych i idealistycznych celów. Dla bardziej wrogich krytyków, „neokoni” są nie tylko idealistycznymi, lecz przede wszystkim absurdalnymi i niebezpiecznymi maniakami w temacie nieograniczonych zdolności amerykańskiej potęgi do dokonania pozytywnej zmiany; nie tylko ekspansywnymi, ale imperialistycznymi, starającymi się, by Ameryka nie tylko dominowała, ale panowała w skali globalnej; nie tylko pragnącymi uŜycia siły, ale przedkładającymi je nad pokojowe metody; i nie tylko skłaniającymi się w kierunku unilateralizmu, lecz aktywnie odrzucający tradycyjne sojusze na rzecz samotnych akcji lub „zaangaŜowanych koalicji”. Pierwszą rzeczą, o której naleŜy wspomnieć w przypadku neokonserwatyzmu jest fakt, Ŝe niewiele wspólnego ma on z tradycyjnie pojmowanym konserwatyzmem. Jej przeciwnicy zwracają uwagę na fakt, Ŝe jest to zasadniczo nowa doktryna polityczna, która mieści się poza całą tradycją amerykańskiej polityki zagranicznej3. Skąd na przykład wzięła się idea promowania demokracji? By znaleźć odpowiedz George Packer, razem z innymi, podąŜa intelektu-

Ibidem. Zupełnie odmiennego zdania jest w tej materii Robert Kagan. Zob. I d e m, Dangerows Nation: America’s Place in the World from Its earliest days to the dawn of the Twentieth Century, New York 2006, s. 357-413.
3

2

35

alnie kręta ścieŜką, cofając się do Leo Straussa, Lwa Trockiego, czy teŜ Ŝydowskich doświadczeń. Chodzi o to, Ŝeby „neokonserwatywna” polityka zagraniczna Busha była postrzegana jako coś obcego w „amerykańskim ciele”. Implikuje to pogląd, Ŝe gdy ten obcy światopogląd zostanie zniszczony Stany Zjednoczone będą mogły powrócić do tradycyjnych rozwiązań i uniknąć następnego Iraku. Czy to prawda? Czy prawdą jest, Ŝe moralizm, idealizm, wyjątkowość, militaryzm i ambicje globalne są obce tradycyjnej amerykańskiej polityce zagranicznej? Odpowiedź moŜe wydawać się absurdalna dla kaŜdego z nawet niewielką znajomością amerykańskiej historii. By zrozumieć skąd wzięła się idea promowania amerykańskich zasad przy pomocy siły, wcale nie trzeba analizować pism Ŝydowskich emigrantów. Ktoś mógłby zacząć od mało znanych dzieł, jak choćby platforma wyborcza Partii Republikańskiej z 1900 roku. W tym zapomnianym dokumencie liderzy partyjni zamieszczają scenariusz wydarzeń po zwycięstwie Williama McKinley’a, gratulują sobie oraz krajowi niedawno zakończonej wojny z Hiszpanią. To była, jak oświadczają, wojna prowadzona w „wyŜszym celu”, wojna „[…] w obronie wolności i praw człowieka, która dała dziesięciu milionom ludzi nowe narodziny wolności, a amerykańskim obywatelom nową, wielką odpowiedzialność [...] niesienia błogosławieństwa wolności i cywilizacji wszystkim uratowanym ludom”4. Ktoś mógłby się cofnąć jeszcze wcześniej. Dla Partii Republikańskiej moralizm nie był neo nawet w 1900 roku. W latach 50-tych XIX wieku William Henry Steward, załoŜyciel partii, burmistrz Nowego Jorku, a później równieŜ sekretarz stanu u Abrahama Lincolna, deklarował, Ŝe obowiązkiem Ameryki jest „[…] odnowienie kondycji ludzkości i prowadzenie w kierunku powszechnej odbudowy potęgi”5. Sam H. Steward tylko rozwinął przekonania wcześniejszych amerykańskich męŜów stanu, takich jak Henry Clay, który mówił o amerykańskim „[…] obowiązku dzielenia z resztą ludzkości najcenniejszego daru”6. Poszukiwał on miejsca dla Stanów Zjednoczonych w centrum systemu, który składałby się z wspólnych celów, ludzkiej wolności przeciwko całemu despotyzmowi Starego Świata”7. Przed Clay’em był Alexander Hamilton, który, jak George Washington i inni z pokolenia Ojców ZałoŜycieli, wierzył, Ŝe młoda republika była przeznaczona do wielkości a nawet supremacji na globalnej scenie. Hamilton wierzył, Ŝe Ameryka mogłaby być „[…] wielka, przyjmując odpowiedni stosunek do swojej wielkiej predestynacji – majestatyczna, skuteczna
Republican Party Platform of 1900, <http://www.presidency.ucsb.edu/ws/index.php?pid=29630> (20 VI 2008). 5 W. H. Se war d , The Irrepressible Conflict, <http://www.nyhistory.com/central/conflict.htm? (12 VI 2008). 6 J. Go ld b er g, How Neo Are The Neocons, <http://townhall.com/Columnists/JonahGoldberg/2008/04/23/how_neo_are_the_neocons> (12 IV 2008). 7 Ibidem.
4

36

i działająca w wielkich sprawach. LeŜą przed nią wspaniałe koleje losu”8. JuŜ George Washington przewidział, Ŝe Stany Zjednoczone mogą zdobyć potęgę, by „[…] umoŜliwić nam w słusznej sprawie stawić opór kaŜdej potędze na Ziemi”9. Z kolei Tomasz Jefferson widział ogromne „imperium wolności” rozprzestrzeniające się na zachód, północ i południe, przez cały kontynent. John Quincy Adams uwaŜał, Ŝe Stany Zjednoczone „[…] są przeznaczone przez Boga i naturę do bycia najbardziej gęsto zaludnionym i potęŜnym narodem”10. Dla wszystkich Ojców ZałoŜycieli, Stany Zjednoczone były „Herkulesem w kołysce”, potęŜne w tradycyjnym sensie i wyjątkowe w moralnym sensie, poniewaŜ ich przekonania, uwalniany ludzki potencjał i stwarzanie moŜliwości niezwykłej wielkości, mogły przyciągać wyobraźnię i pociągać całą ludzkość. Te przekonania, umieszczone w Deklaracji Niepodległości, były „[…] napisane jak promieniem słońca przez boską rękę”11. Te idee mogły zrewolucjonizować świat. Hamilton, nawet w latach 70-tych XVIII wieku wyczekiwał dnia, w którym Ameryka będzie dość potęŜna, by pomagać ludziom w „ciemnych regionach despotyzmu”, by stanąć przeciwko tyranom, którzy ich gnębią. James Madison widział ją jako „wielką walkę epok”, walkę pomiędzy wolnością a despotyzmem, a udział Ameryki w tej walce była nieunikniony12. TakŜe amerykański XX wiek powitał nas retoryką o wielkości, moralizmie i misji. „Czy Ameryka jest słabeuszem, by wzbraniać się przed trudną pracą zostania największą światową potęgą?”13– pytał Theodore Roosevelt w 1900 roku. I odpowiadał: „Młody gigant na Zachodzie stoi na kontynencie i ściska w obu rękach szczyty nad oceanem. Nasz naród, wspaniały w swojej młodości i sile, patrzy w przyszłość z Ŝądnymi oczami i raduje się jak silny człowiek gotowy do wyścigu”14. Gdy tylko nadeszła I wojna światowa T. Roosevelt i inni z jego pokolenia postrzegali ją jako drugą wielką moralną krucjatę. Wojna secesyjna była pierwszą. „Jesteśmy wezwani, by walczyć z nowymi siłami”15 – zadeklarował. Henry Cabot Lodge nazwał I wojnę światową „[…] ostatnią wielką potyczką demokracji i wolności przeciwko autokracji i militaryzmowi”16. A przecieŜ Woodrow Wilson, w swoim przemówieniu w Kongresie w 1917 roku, uŜył języka, który mógłby zarumienić twórcę przemówień George’a W. Busha: „Prawo jest cenniejsze niŜ pokój, będziemy walczyć za te sprawy, które zawsze są bliskie naR. Ka ga n , Cowboy Nation: Against myth of Amercian innocence, <http://www.gmfus.org/publications/article.cfm?id=229> (13 IV 2008). 9 Ibidem. 10 Ibidem. 11 Ibidem. 12 Ibidem. 13 B. W yat t -B r o wn , Honor and America’s Wars: From Spain to Iraq, <http://www.humiliationstudies.org/news-old/archives/000029.html> (13 IV 2008). 14 Ibidem. 15 Ibidem. 16 Zob. przyp. 8.
8

37

szemu sercu, za demokrację przeciwko samolubnym i autokratycznym siłom”17. Nadszedł w końcu bowiem dzień, w którym Ameryka była „[…] wybrana, by przelać swoją krew i pokazać jej potęgę dla wartości, które dały jej początek i szczęście”18. TakŜe pierwsza dekada XX wieku pokazała strumień interwencji militarnych w Ameryce Południowej i Karaibach, częste angaŜowanie w rzekomą pomoc w „[…] uczeniu ich wyboru dobrego przywódcy”19 (Woodrow Wilson), czy „[…] usuwanie niezgody i wrzenia ciągłych rewolucji w imię dobra publicznego i determinacji zaprowadzenia porządk”20 (Elihu Root). I oczywiście, jak twierdzili krytycy, były inne, jak zawsze, motywy działań. Ale razem z zabezpieczeniem amerykańskich inwestycji, kolejni amerykańscy prezydenci od poczynając od Tafta, Wilsona, Hardinga i Coolidge’a podejmowali skrupulatne, często nieskuteczne, starania by ustanawiać i wspierać funkcjonowanie systemów demokratycznych. W Nikaragui marines interweniowali w 1912 roku i pozostali przez dwie dekady, strzegąc nie tylko interesów finansowych USA, lecz takŜe wadliwego, lecz funkcjonującego procesu wyborczego z nadzieją, jak ujął to Henry Stimos, Ŝe w „[…] przyszłości powinny zostać przeprowadzone uczciwe wybory, które mogłyby posłuŜyć, jako wskaźnik i wzór, ku któremu mieszkańcy Nikaragui powinny się zwrócić w przyszłości”21. Trzeba w tym miejscu powiedzie, Ŝe takie aspiracje, i inne nawet bardziej czysto ideologiczne, prowadziły amerykańską politykę w kaŜdej dekadzie XX wieku. Nawet w latach izolacji, istniał problem japońskiej grabieŜy MandŜurii i Chinach – wszystkie zignorowane, jako niewarte powaŜnego komentarza przez twardogłowych w Wielkiej Brytanii i Europie, ale w Stanach Zjednoczonych wywołały moralne oburzenie, dyplomatyczne protesty, embargo ekonomiczne, które w ostateczności skłoniło Japończyków to przeprowadzenia ataku na Pearl Harbor. II wojna światowa była takŜe w końcu wielką moralną krucjatą przeciwko nazistom i faszyzmowi – bitwa w obronie cywilizacji demokratycznej i „czterech wolności”. Później była oczywiście Zimna Wojna, która rozpoczęła się z chwilą deklaracji Harry’ego Trumana, Ŝe narody świata muszą „[…] wybrać pomiędzy alternatywnymi stylami Ŝycia”22, zaś obowiązkiem Stanów Zjednoczonych było „[…] wspieranie wolnych ludzi, którzy opierają się pró-

Address to the Nation, <http://www.presidency.ucsb.edu/ws/index.php?pid=65399&st=Woodrow+Wilson&st1=> (15 V 2008). 18 Ibidem. 19 Ibidem. 20 Proclamation, <http://www.presidency.ucsb.edu/ws/index.php?pid=72445&st=Woodrow+Wilson&st1=> (15 V 2008). 21 Zob. przyp. 8. 22 Address of the President of the United States: Recommendation for Assistance to Greece and Turkey, <http://www.trumanlibrary.org/whistlestop/study_collections/doctrine/large/documents/index.php?pagenumber= 1&documentdate=1947-03-12&documentid=31&studycollectionid=TDoctrine> (16 III 2008).

17

38

bom ujarzmienia i pomagają im w osiągnięciu przeznaczenia ich własnymi metodami”23. TakŜe John F. Kennedy zadeklarował amerykańską gotowość do „[…] zapłacenia kaŜdej ceny, zniesienia kaŜdego cięŜaru, pokonania kaŜdego problemu, wspierania przyjaciół, sprzeciwieniu się kaŜdemu wrogowi, by zapewnić przetrwanie i sukces wolności”24. Do tegoŜ grona dołączył i w końcu Ronald Reagan, cytujący słowa Thomasa Paine’a oraz deklarujący początek nowego ładu globalnego, przez pokonanie „imperium zła” i poprowadzenie świata w nową erę wolności25. Trudno dziś w to uwierzyć, lecz wygląda na to, Ŝe intelektualiści i Ŝurnaliści amerykańscy zapomnieli o własnej historii myśli politycznej. Próbuje się pokazywać, Ŝe tradycja w polityce zagranicznej jest imperialistyczna, szowinistyczna, militarystyczna i hipokratyczna. Czy pokolenie moŜe wychować się na nauczaniu Williama Applemana Williamsa i Waltera LaFebera, którzy wierzą, Ŝe domniemane grzechy neokonserwatyzmu – przesadny idealizm, ślepa obłuda, utopizm, arogancka duma, militaryzm, wygórowana ambicja – są nowymi grzechami? Myśl, Ŝe dzisiejsza polityka zdecydowanie zerwała z przeszłością, mogłaby z pewnością zadziwić wielu oponentów. A przecieŜ debata jest elementarną częścią amerykańskiej tradycji publicznej, o czym świadczy chociaŜby polemika wokół ratyfikacji ustawy Zasadniczej z 1787 roku. Zwolennicy nowej federalnej Konstytucji – George Washington, Alexander Hamilton, Benjamin Franklin i James Madison – nalegali, aby koncentracja energii i potęgi we władzach federalnych było esencją, jeśli Stany Zjednoczone miały stać się światową potęgą, zdolną zarówno ochronić się jak i osiągnąć przeznaczoną wielkość na światowej scenie. „Niech Amerykanie pogardzają byciem instrumentem świetności Europy!”26 – pisał A. Hamilton w dokumentach Federacji. Ale Patrick Henry, lider antyfederalistycznych oponentów Konstytucji, oskarŜył go i jego sojuszników, Ŝe szukają sposobu, by „[…] zmienić ten kraj w wszechpotęŜne i silne imperium”27. To, dla P. Henry’ego było zdradą prawdziwego celu narodu. „Gdy amerykański duch był młody – pisał – język Ameryki był inny: wolność, Panie, była najwaŜniejszym przedmiotem”28. Ta wiekowa konfrontacja powtarza się w kaŜdym pokoleniu od czasów utworzenia państwa. U sedna krytyki zawsze leŜał strach, Ŝe imperium, jakkolwiek je ktoś definiuje – w czasach Henry’ego znaczyło po prostu szeroką ekspansję pod pojedynczym, silnym cenIbidem. John F. Kennedy: Inaugural Address, <http://www.bartleby.com/124/pres56.html> (13 IV 2008). 25 Zob. przyp. 8. 26 A. Ha mi l to n, J . Mad i so n, J . J a y, Federalist on the New Constitution Written in 1788, <http://presspubs.uchicago.edu/founders/documents/v1ch7s13.html> (13 IV 2008). 27 P. Henr y, Shall Liberty or Empire Be Sought?, <http://www.bartleby.com/268/8/14.html> (13 IV 2008). 28 Ibidem.
24 23

39

tralnym rządem – jest przeciwstawne do, i ostatecznie niszczycielskie, amerykańskiej demokracji i republikańskich cnót. DuŜa, ekspansywna polityka zagraniczna wymaga silnego centralnego rządu, by rozwijać się i nie naraŜać na niebezpieczeństwo amerykańskich wolności. Jak ujął to John Quincy Adams w 1821 roku, Ameryka moŜe stać się „dyktatorem”. W tym czy innym stopniu, wszystkie główne zarzuty o ekspansywną, ambicjonalną, idealistyczną amerykańską politykę zagraniczną były niemal zawsze kształtowane niepokojem o aroganckie ambicje i pokusę potęgi. Nie moŜna nazwać tego skłonnością „neokonserwatywną”, ale raczej, jak sugerował dawno temu Bernard Bailyn, manifestacją amerykańskiego „republikanizmu” – głębokie i trwałe obawa przed scentralizowanie władzy i w efekcie jej zepsucie ludzi, którzy ją dzierŜą29. Takie lęki były wyraŜane przez konserwatystów, liberałów, socjalistów, realistów i idealistów jednakowo od ponad dwóch wieków. Dziś większość tych startych strać została zapomniana. Nikt nie przypomina, Ŝe John Randolph czy John Taylor krytykowali wojnę z 1812 roku, jako niemającą Ŝadnego uzasadnienia, jeśli chodzi o amerykańskie interesy. To była jedynie „wojna o honor, metafizyczna wojna”30. Niewielu pamięta, Ŝe kiedy prezydent James Monroe ogłosił jego sławną doktrynę w 1823 roku, nie opierała się ona na restrykcyjnym izolacjonistycznym światopoglądzie, wręcz przeciwnie, na progresywnej, ekspansywnej wizji roli Ameryki w świecie. Krytycy prezydenta, na czele z Andrew Jacksonem i Martinem Van Burenem, atakowali go za powaŜne odejście od tego, co oni nazywali amerykańskimi tradycjami polityki zagranicznej. W latach 90-tych XVIII wieku coraz nowocześniejsza Partia Republikańska mówiła o „[…] przyszłości wspaniałej, i przeznaczeniu Stanów Zjednoczonych”31, oraz dzieliła ambicję Jamesa G. Blaine’a o aktywnej roli w „[…] globalnych stosunkach i ulepszaniu świata”32. Walki kontynuowano i pogłębiono w XX wieku. Konserwatyści walczyli o interwencjonistyczną politykę W. Wilsona, poniewaŜ widzieli w niej przedłuŜenie progresywnej polityki krajowej, którą postrzegano jako graniczącą z despotyzmem. Bardziej radykalni, jak Randolph Bourne wierzyli, Ŝe wojna o zabezpieczenie demokracji na świecie będzie podkopywać demokrację w Stanach Zjednoczony. W latach 1930-1950-tych wieku Franklin Roosevelt, Harry Truman i Dean Acheson musieli zmierzyć się ze zwolennikami Roberta A. Tafta. PanRepublikanin w tamtym czasie miał złą reputację z powodu sprzeciwienia się wojnie przeciwko faszyzmowi. Ale jego obiekcje wobec amerykańskiego globalnego zaangaŜowania,
29 30

B. B ail yn, The Ideological of the American Revolution, new York 1992, s. 416. R. Kir k, John Randolph of Roanoke, New York 1997, s. 594. 31 Zob. przyp. 8. 32 R. Ka g an, Our „Messianic Impulse”, <http://www.washingtonpost.com/wpdyn/content/article/2006/12/08/AR2006120801516.html> (17 V 2008).

40

włączając przeciwko nazistowskim Niemcom, nie były prostacką, ale wysoce wyszukaną krytyką amerykańskich ambicji i aroganckiej dumy. „Powinniśmy być przygotowani do obrony własnych brzegów – ostrzegał R. Taft – lecz nie powinniśmy podejmować się obrony ideałów demokracji w obcych państwach. Inaczej Stany Zjednoczone staną się wścibskim człowiekiem, pakującym się w kłopoty na całym świecie, z palcami na kaŜdym ciastku. Zajmujące wszystkie strategiczne punkty na świecie i starające się zachować siłę, by dominować tak, Ŝeby nikt nie odwaŜył się ich atakować”33. Jak Patrick Henry, John Taylor i John Quincy Adams, martwił się o skutki tak wielkiej potęgi, która wpływa na kondycję republiki. „Jak długo narody mogą powstrzymywać się od uŜycia takiej siły? – pytał. Potencjalna przewaga nad innymi narodami, jakkolwiek odpowiada celom, prowadzi nieuchronnie do imperializmu”34. JednakŜe Amerykanie w czasach Franklina D. Roosevelta, Trumana, Achesona, a po nich Eisenhowera i Kennedy’ego starali się osiągnąć dokładnie to, czego obawiał się Taft, „przewagi i sytuacji, w której posiadaliby siłę” strategicznych punktach na całym globie. Staromodni konserwatyści nie byli osamotnieni w podnoszeniu tych obaw. W przededniu II wojny światowej szkoła realistów podobnie krytycznie odnosiła się do amerykańskiej polityki zagranicznej. Realiści jednak połamali sobie „zęby” walcząc przeciwko Frankilnowi D. Rooseveltovi, Trumanowi i Achesonowi. Gdy kiedy Harry Truman ogłaszał swoją słynną doktrynę, a Acheson mówił o realizowaniu strategii powstrzymywania, wielcy realiści tamtych dni czuli obrzydzenie. Walter Lippmann potępił powstrzymywanie jako „strategię potworności”, poniewaŜ obiecywała ona niekończącą się wszędzie konfrontację. Ostrzegał, Ŝe raczej doprowadzi naród do bankructwa lub do zbytecznej i katastrofalnej wojny35. Ktoś mógłby powiedzieć, Ŝe doprowadziła do obu. Realiści dołączyli do lewicy, która doszła do podobnych konkluzji na temat niebezpiecznych i destruktywnych tendencji w amerykańskiej polityce zagranicznej. Lewica przypisywała te tendencje dominacji kapitalistów, którzy ich zdaniem reprezentowali głupotę amerykańskich ludzi i to, co George F. Kennan nazwał „moralistycznoprawniczą wraŜliwością”. Dla Williama Applemana Williamsa i lewicowych rewizjonistów, amerykański imperializm nie był jakimś odchyleniem od tradycji narzuconej przez sprytnych ideologów na nie-

J. T. P atter so n, Alternatives to Globalism: Robert A. Taft and American Foreign Policy, <http://www.blackwell-synergy.com/doi/abs/10.1111/j.1540-6563.1974.tb00442.x> (25 VI 2008). 34 Ibidem. 35 A. W a s n ie ws k i, Walter Lippman, Strategic Internationalism, The Cold War, and Vietnam, 1943-1967, <http://kb.osu.edu/dspace/bitstream/1811/30064/2/Passport%20August%202005.pdf> (20 V 2008).

33

41

podejrzewający niczego naród; był on zakorzeniony w duszy kapitalisty amerykańskiego. Według realistów Ameryka cierpiała z powodu długiej utopijnej tradycji36. Nadal niepokojący był mesjanistyczny impuls, który Hans Morgenthau nazwał amerykańskim „uniwersalizmem nacjonalistycznym”, który Ŝądał „[…] dla jednego narodu i dla jednego państwa prawa narzucania własnych wartości i standardów działania ponad innymi narodami”37. On i inni realiści ostrzegał w na przełomie lat 1940-tych i 1950-tych – a Henry Kissinger powtórzył ostrzeŜenie dekadę później, Ŝe USA muszą zrezygnować z jej „[…] marzeń o przerabianiu świata na jej własne podobieństwo i trzymać w cuglach nieograniczone aspiracje dla panowania”38, Ŝeby w epoce nuklearnej nie doprowadzić świata do ruiny. Obecnie krytycy neokonserwatyzmu spoglądają jednak wstecz do tego okresu nazywając go czasem rozkwitu „demokratycznego realizmu”39. Krytycyzm ten nie skończył się jednak w raz z końcem Zimnej Wojny. Przeciwnie, amerykańska postawa wydawała się właśnie teraz urzeczywistniać najgorsze obawy: interwencję w Panamie czy wojnę w Zatoce Perskiej podjęto w pogoni za „nowym porządkiem świata”; były takŜe „interwencje humanitarne” na Haiti, w Bośni i Kosowie, jak równieŜ wschodnie rozszerzenie NATO, a wszystko to w celu „demokratycznego rozszerzania”. W czasie pierwszej kadencji George’a Busha, Robert W. Tucker ostrzegał przed triumfalizmem i „pokusą imperializmu”. Z kolei w okresie prezydentury B. Clintona, Ronald Steel, ostrzegał przed „pokusą superpotęgi”. Natomiast Patrick Buchanan oskarŜał obie administracje o „powtarzanie głupoty”, która doprowadziła kaŜdą wielką potęgę do upadku, „[…] od arogancji do aroganckiej dumy, do upominania się o globalną hegemonię, do imperialnej rozciągłości, do odtrąbionej nowej krucjaty40”. W latach 1990-tych Samuel Huntington narzekał na amerykańską „arogancję, dumę i unilateralizm”, oraz ostrzegał, Ŝe przynajmniej „dwie trzecie populacji świata” postrzega Stany Zjednoczone jako „[…] natrętne, nachalne, wykorzystujące, unilateralistyczne, hegemoniczne, hipokratyczne i jako pojedyncze wielkie zewnętrzne zagroŜenie dla ich społeczeństw”41. Ganił on równieŜ urzędników prezydenta Billa Clintona, którzy „[…] chełpili się amerykańską potęgą i amerykańskimi cnotami i którzy strofowali inne kraje i

H. Mo r ge nt h a u, World Politics in the Mid-Twentieth Century, <http://www.jstor.org/pss/1404197> (26 VI 2008). 37 Ibidem. 38 Ibidem. 39 Ibidem. 40 J. B. J ud is, The Buchanan Doctrine, <http://www.nytimes.com/books/99/10/03/reviews/991003.03judist.html> (2 III 2008). 41 S. P. Hu nt i n gto n, Global Perspectives on War and Peace or, Transiting a Uni-Multipolar World, <http://www.aei.org/publications/pubID.16661,filter.all/pub_detail.asp> (2 III 2008).

36

42

wskazywali na uniwersalną słuszność amerykańskich zasad, zwyczajów i instytucji”42, którzy głosili wyŜszość USA, mądrość i dalekowzroczność. Krytycy neokonserwatyzmu powtarzają te same zarzuty, często czerpane od starych krytyków. Odkryli na nowo Hansa Morgenthau’a i Reinholda Niebuhra. Zgłębiają pisma Williamsa i Charlesa Bearda. Czytają Norma Chomsky’ego i przytakują w zgodzie, kiedy pisze, Ŝe „Stany Zjednoczone stały się najbardziej agresywną potęgą na świecie, największym zagroŜeniem dla pokoju, dla narodowego samostanowienia i międzynarodowej współpracy”43. Lecz Ten pisał te słowa w 1968 roku. I oczywiście Beard, Williams, Niebuhr i Morgenthau nie prowadzili swoich potyczek przeciwko neokonserwatyzmowi, lecz przeciwko polityce Theodore’a Roosevelta, Williama Howarda Tafta, Franklina D. Roosevelta, Harry’ego Trumana, Johna F. Kennedy’ego i Lyndona Johnsona. Co jednak mówi nam ta krytyka amerykańskiej polityki zagranicznej? Wnioski są dość oczywiste, hoc nieco zaskakujące: tendencje neokonserwatywne są bardziej głęboko zakorzenione w amerykańskich tradycjach, niŜ krytycy chcą przyznać. To oznacza, Ŝe nie będą tak łatwo wykorzenione, nawet przez wybory prezydenckie w 2008 roku. W istocie problem dla tych, którzy poszukują końca historii amerykańskiej idei imperialnej, jest taki, Ŝe te „ekspansywne zachowanie”, ta wiara w moŜliwość globalnej zmiany, ten „mesjanistyczny impuls”, daleki od bycia anormalnym, jest dominującym nurtem w amerykańskiej naturze politycznej. Z pewnością nie jest to jedyna tradycja. Istnieje szereg innych: konserwatywna, republikańska, pacyfistyczna, socjalistyczne i realistyczna. W kaŜdym pokoleniu siły te toczyły ze sobą walkę, i niemal w kaŜdym pokoleniu, to ekspansywne, moralistyczne, aroganckie amerykańskie podeście obracało te krytyki, czasami w zwycięstwo i sukces, czasami w rozczarowanie i klęskę. Jakie są zatem źródła tej „konsekwencji”? Jednym jest amerykańskie zaangaŜowanie w obronę uniwersalnych zasady umieszczonych w dokumentach załoŜycielskich i wiara, Ŝe te zasady nie są sporne, lecz, jak sugerował A. Hamilton, zapisane w gwiazdach ręką Boga. Amerykanie wierzą, Ŝe znają prawdę i dlatego nie przyjmują odmiennych prawd. Demokracja jest jedyną legalną formą rządu, a USA są najwspanialszą demokracją świata. Niektórzy krytycy zawsze rozumieli, Ŝe to nie konserwatyzm, ale liberalny i postępowy idealizm jest motorem amerykańskiego ekspansjonizmu i hegemonializmu. Innym źródłem amerykańskiej „naturalnej” potęgi i dobrobytu jest zwykła ambicja bycia jak najlepszym To ironia, lecz jak, za-

Ibidem. K. W i nd sc h u tt le, The Hipocrisy of Noam Chomsky, <http://www.frontpagemag.com/Articles/Read.aspx?GUID=52AC08C4-89B6-43A2-BFCC-B3FBC409F48D> (26 II 2008).
43

42

43

uwaŜył Fareed Zakaria, wielu realistów „nie lubi” amerykańskiej polityki właśnie za to, Ŝe tak dobrze dostosowuje się do ich modelu. Ekspansywna, moralistyczna, militarna tradycja w amerykańskiej polityce zagranicznej jest wynikiem połączenia amerykańskich ambicji i przemoŜnego poczucia sprawiedliwości. Te tendencje były hamowane przez zamorskie klęski, czy przez zagraniczne potęgi zbyt duŜe i silne, by dać się zmusić do akceptacji prawdy „made in USA”. Historia pierwszego amerykańskiego stulecia nie jest historią cnotliwego powstrzymywania się, lecz coraz potęŜniejszego narodu, systematycznie eliminującego wszystkich konkurentów na kontynencie północnoamerykańskim. Dzieje drugiego to z kolei historia systematycznego i konsekwentnego wzrostu dominacji globalnej. Pięć lat po zakończeniu wojny w Wietnamie, która wróŜyła odrzucenie Achesoniańskich zasad, które doprowadziły do interwencji, Amerykanie wybrali na prezydenta Ronalda Reagana, który się do nich odwoływał. Dziś, wielu ma nadzieję, ze wojna w Iraku ostudzi raz na zawsze wszystkie mesjańskie impulsy wiarę w cnotę potęgi. Ale czy tak się stanie? Czy Amerykanie, niezaleŜnie czy to demokraci czy republikanie, są przygotowani na to, by stracić potęgę czy wiarę w wyjątkową amerykańską rolę w świecie? Historyk Stanley Hoffmann przedstawił Amerykanom wybór w tytule swojej ksiąŜki: Primacy or Wolrd Order? Wiedział wtedy, i to pozostaje prawdą dzisiaj, Ŝe dla Amerykanów to nie jest wybór44. Poprzedni francuski minister spraw zagranicznych, Hubert Vedrine zaobserwował (podczas rządów Clintona), Ŝe większość „[…] wielkich amerykańskich przywódców i myślicieli nigdy nie wątpiła, nawet przez chwilę, Ŝe Stany Zjednoczone były wybrane przez opatrzność, by stać się niezastąpionym narodem i musi pozostawać dominującym ze względu na ludzkość”45. Jak zauwaŜył Robert W. Tucker (w czasie pierwszej kadencji prezydenta G. Busha), Amerykanie mogli chcieć międzynarodowego porządku, ale dla nich „[…] międzynarodowy porządek oznacza [amerykańskie] przywództwo. Przywództwo nakłada specjalne obowiązki, których inni nie posiadają, ale w amerykańskiej opinii, to takŜe przyznanie stopnia wolności tym, którzy jej nie posiadają”46. Prominentny liberalny demokrata i były urzędnik Clintona Ivo Daalder ujął to tak: „[…] bez amerykańskiej supremacji – czy czegoś w tym rodzaju – jest wątpliwe, Ŝe rządy prawa mogą być utrzymane”47.

S. Ho f f ma n, Primacy or World Order: American Foreign Policy sine the Cold War, <http://www.questia.com/PM.qst?a=o&d=3119337> (12 IV 2008). 45 Zob. przyp. 8. 46 F. Aj a mi , The Global Logic of the Neoconservatives, <http://www.jstor.org/pss/2009875> (12 IV 2008). 47 I. H. Daald er , The Globalization of Politics: American Foreign Policy for a New Century, <http://www.brookings.edu/articles/2003/winter_diplomacy_daalder.aspx>. (12 IV 2008).

44

44

Dziś Stany Zjednoczone tkwią w wielkiej debacie na temat polityki zagranicznej. Ale tak naprawdę jaka on jest i jak przebiega? I co jest zaskakujące, na poziomie pragmatyki politycznej wszystkie strony nie są od siebie aŜ tak oddalone, jak to się powszechnie sądzi, czy teŜ kreują to media. Nawet między neokonserwatystami a liberalnymi internacjonalistami, między doradcami republikańskich i demokratycznych kandydatów do Białego Domu, róŜnice, jak zauwaŜa David Rieff, bardziej „[…] są z natury bardziej sprzeczką rodziny, interwencjonistycznej rodziny”48. Wszyscy podzielają wiarę w amerykańską supremację, włączając w to militarną dominację. Obie strony nie mają problemów w zgodzeniu się z oświadczeniem Johna Kerry’ego z poprzedniej kampanii prezydenckiej o tym, Ŝe „Ameryka musi zawsze być najwaŜniejszą światową, głównie militarną, potęgą, ale moŜemy powiększyć naszą potęgę dzięki sojusznikom”49. Kiedy Barack Obama mówi o polityce zagranicznej, przywołuje nie Chomsky’ego ale Kennedy’ego i twierdzi, Ŝe Ameryka musi być „liderem wolnego świata”. Musi przewodzić „[…] w walce z bezpośrednim złem i promowaniu ostatecznego dobra. To największy cel w świecie, by promować rozprzestrzenianie się wolności. Mówi, Ŝe bezpieczeństwo amerykańskich obywateli jest nierozerwalnie powiązane z bezpieczeństwem wszystkich ludzi”50. Chce zwiększenia budŜetu wojskowego, powiększenia sił zbrojnych poprzez wcielenie do armii dodatkowych 65 tys. Ŝołnierzy oraz korpusu piechoty morskiej kolejnych 27 tys. ludzi, w celu zapewnienia, Ŝe Stany Zjednoczone mają „[…] najsilniejszą, najlepiej wyposaŜoną armię na świecie”51. Mówi teŜ o „[…] bandyckich narodach, wrogich dyktatorach, umięśnionych sojusznikach, i utrzymywaniu silnego nuklearnego odstraszania”52. Ponadto w jego przemówieniach znajdujemy doprawdy wiele sloganów o „amerykańskiej chwili” oraz pozycji Ameryki jako „światowego odnowiciela”53. George F. Will od ostatnich paru lat, jest spokojnym głosem dezaprobaty przeciwko tym, którzy chcieli przekonać do rozprzestrzeniania amerykańskich zasad demokracji i liberalizmu przy uŜyciu siły. „W polityce zagranicznej – pisze on – konserwatyzm zaczyna z chwilą unikania zarozumiałości wobec zagranicy, zarozumiałości, która była zgubą liberalizmu w kraju

G. J. I ke nb er r y, A Wilsonian Family Quarrel?, <http://tpmcafe.talkingpointsmemo.com/2005/11/01/a_wilsonian_family_quarrel/> (19 VII 2008). 49 Security and Strength for a New World. Remarks of Senator John Kerry, <http://www.globalsecurity.org/wmd/library/news/iraq/2004/05/iraq-040527-kerry.htm> (12 II 2008). 50 Remarks of Senator Barack Obama to the Chicago Council on Global Affairs, <http://my.barackobama.com/page/content/fpccga/> (23 VII 2008). 51 Ibidem. 52 Ibidem. 53 Ibidem.

48

45

– arogancka duma kontrolowania tego, co nie moŜe i nie powinno być kontrolowane”54. I oczywiście pokazuje, Ŝe efektem tej aroganckiej dumy była interwencja w Iraku – wojna prowadzona dla „złudnych celów” wprowadzenia demokracji, „[…] aby inspirować naśladowanie, transformację regionów”55. Konserwatyści powinni zatem odrobić lekcję na temat „[…] ograniczeń potęgi do podporządkowania niesfornego świata”56. JednakŜe w latach Zimnej Wojny, gdy triumf demokracji na całym świecie wydawał się nieunikniony, George Will poruszał raczej inne tematy. Podczas amerykańskiej inwazji na Panamę w końcu 1989 roku, szkicował istotę tego, co dziś zostało określone mianem myśli neokonserwatywnej. Jego zdaniem wojna ta „[…] przerywa dekadę odzyskiwania narodowej celowości i roku wojowniczej demokracji. To była historia amerykańskich prób pojmowania praw i obowiązków, które pochodzą z posiadania ogromnej potęgi i korzystania z demokracji”57. Stały amerykański charakter narodowy, tłumaczył George Will, i składnik amerykańskiego patriotyzmu zawsze był tym mesjańskim impulsem. Czerpie on bowiem z wiary, Ŝe amerykańska „[…] narodowa toŜsamość jest powiązana z akceptacją odpowiedzialności za przyszłą demokrację”58. Podczas, gdy zawsze było „[…] wielu Amerykanów, którzy odrzucali to załoŜenie”59 i którzy twierdzili, Ŝe Ameryka „[…] nie ma zobowiązań wobec demokracji zagranicą, większość Amerykanów zawsze myślała inaczej. Odbudowa demokracji była częścią tradycji, tradycji z wielkim rodowodem. Utrzymuje on, Ŝe amerykański fundamentalny interes narodowy to Ameryka, a narodowa toŜsamość jest związana nierozłącznie z zobowiązaniem do rozpowszechniania – nie agresywną uniwersalizacją, ale cywilizowanym rozwojem – twierdzeń, które są nam, unikalnym wśród narodów, jak powiedział największy Amerykanin, przeznaczone”60. Autor ten, w czasie poprzedzającym wojnę iracką w latach 2002 i 2003 był entuzjastycznym zwolennikiem odsunięcia Saddama Husajna od władzy. „Gdyby następny iracki rząd czerpał swoją siłę z przyzwolenia rządzonych, pisał w miesiącach przed wojną, cały region moŜe być zmieniony”61. W tym czasie nawet ganił tych, którzy zbyt pesymistycznie wierzyli, Ŝe świat arabski kulturalnie i historycznie nie pasuje do doświadczeń demokratyzacji62. Gdy

G. F. W ill, The Case for Conservatism, <http://www.washingtonpost.com/wpdyn/content/article/2007/05/30/AR2007053002026.html> (23 VI 2008). 55 Ibidem. 56 Ibidem. 57 Zob. przyp. 8. 58 Zob. przyp. 54. 59 Ibidem. 60 Ibidem. 61 Ibidem. 62 Ibidem.

54

46

jednak wojna zdawała się ciągnąc w nieskończoność George Will, jak wielu innych, zmienił swoje zdanie na tej temat. Wówczas to powrócił on do atakowania „szlachetnych, ale niedorzecznych załoŜeń”, które, jeśli nie zostaną odrzucone, mogą doprowadzić Amerykanów do wielu Iraków63. To prowadzi nas do pytania: Czy rzeczywiście „neokonserwatyści” wciągnęli Stany Zjednoczone w wojnę iracką w 2003 roku? Niewielu w końcu ludzi uwaŜało wówczas George W. Bush za konserwatystę. Podobnie rzecz się miała z Dickiem Cheney’em oraz Donald Rumsfeldem. Trzeba takŜe pamiętać, Ŝe II wojna w Zatoce w chwili jej rozpoczęcia cieszyła się ogromnym poparciem amerykańskiej opinii publicznej64, zaś przywódcy polityczni podzielali ten punkt widzenia. W konsekwencji administracja George’a Busha urzeczywistniła nową doktrynę, lecz jej uzasadnienie dla wojny odziedziczyła po swoim poprzedniku. Strach przed saddamowskim programem nuklearnym, obawa, Ŝe broń ta moŜe pewnego dnia znaleźć się w rękach terrorystów, przekonanie, Ŝe powstrzymywanie nie przynosi efektów, Ŝe dyktator Iraku był tyranem i seryjnym agresorem – wszystkie te argumenty były dyskutowane publicznie i szczegółowo w latach, kiedy administracja Billa Clintona borykała się z tym problemem. Wykorzystano zatem juŜ istniejące te argumenty na rzecz uprawomocnienia uŜycia siły. Ani George W. Bush, ani jego doradcy nigdy nie wyszli z racjonalnym uzasadnieniem dla usunięcia Saddama, które nie było juŜ przedstawione przez poprzednią administrację. Nawet nawoływanie prezydenta Busha do demokracji w Iraku wydawało się banalne. W 2003 roku, w przemówieniu dla American Enterprise Institute, deklarował on, Ŝe „[…] nowy rząd w Iraku moŜe słuŜyć, jako przykład wolności dla innych narodów i regionów. Sukces w Iraku moŜe być takŜe nowym etapem dla bliskowschodniego pokoju, i ustalaniu mechanizmów rozwoju w kierunku prawdziwie demokratycznego państwa palestyńskiego”65. Przemówienie to wielu publicystów i analityków odebrało, jako dowód idealistycznej i aroganckiej dumy. Ale w takim razie, jak interpretować wypowiedz doradcy B. Clintona ds. bezpieczeństwa narodowego Sandy Bergera, który trzy lata wcześniej przekonywał, Ŝe „[…] najlepszym sposobem wyjścia z sytuacji jest powołanie nowego rządu – rządu – który będzie zobowiązany do prezentowania i respektowania ludu, nie represjonowania go; do utrzymania po-

G. F. W ill, McCain Risk Presidency by Standing By Iraq Surge, <http://www.newsweek.com/id/35395?tid=relatedcl> (13 VI 2008). 64 D. Mi lb a n k, C. D ea ne, <Poll Finds Dimmer View for Iraq, http://www.washingtonpost.com/wpdyn/content/article/2005/06/07/AR2005060700296.html> (13 VI 2008). 65 President Discusses the Future of Iraq, <http://www.whitehouse.gov/news/releases/2003/02/2003022611.html> (13 VI 2008).

63

47

koju w regionie […]. Przyszłość Iraku będzie miała wpływ na kierunek, w którym Bliski Wschód i świat arabski w szczególności, podąŜy w następnej dekadzie i później”66. Próba wytłumaczenia, Ŝe wojna iracka 2003 roku to produkt „neokonserwatystów” jest w swej istocie próbą ucieczki od bardziej kłopotliwej rzeczywistości. Konflikt hiszpańskoamerykański był prawdopodobnie najbardziej popularną wojną w historii USA. Ale, gdy pokłosie tego wydarzenia zostawiło „cierpki smak” w ustach wielu, pojawiło się pogląd, Ŝe garstka ludzi manipulowała poziomami siły i emocjami milionów i Ŝe był to imperialistyczny spisek. Ten pogląd stał się akceptowaną wersją wydarzeń tak, Ŝe czytając dziś wiele historycznych tekstów, moŜna wyobrazić sobie, Ŝe wojna była narzucona niczego niepodejrzewającemu narodowi, przez garstkę podstępnych imperialistów – Theodora Roosevelta, Williama Randolpha Hearsta, Henry’ego Cabota Lodge’a i Alfreda Thayera Mahana – niŜ uruchomiona entuzjastycznie przez w Kongres. Kiedy Amerykanie zaczęli Ŝałować swojego pośpiechu w przystąpieniu do I wojny światowej, wielu postanowiło winić za to niegodziwych bankierów i producentów broni. Przeciwnicy amerykańskiego przystąpienia do II wojny światowej, od Charlesa Bearda do Roberta A. Tafta, obstawali przy tym, Ŝe Franklin D. Roosevelt oszukał i okłamał naród, co do wojny. Dziś jest podobnie, jeśli chodzi o wojnę w Iraku. Szuka się neokonserwatywnego spisku, podczas, gdy wojna została zatwierdzona w Senacie i poparta przez większą część społeczeństwa. Nie inaczej było i z II wojną w Zatoce. Historia sama osądzi, czy decyzja inwazji na Irak w 2003 roku była pomyłką czy teŜ nie. Krytycy tej wojny często porównują ją do Wietnamu, lecz porównanie to jest wysoce niestosowne. Kiedy David Halberstam i inni z jego pokolenia obrócili się przeciwko niej, ich protest nie dotyczył osób, sztuczek i kłamstw. Prawdziwy problem był bardziej przyziemny: polegał on na tym, Ŝe USA nie zdały wówczas „egzaminu ze swych załoŜeń tego okresu”67. Intelektualiści z reguły oczekują od rządzących, tylko takiej doktryny polityki zagranicznej, która spełnia ich oczekiwania a równocześnie wystrzega się ona wszelkich potencjalnych pomyłek. Niestety taka doktryna nie istnieje. Realiści i lewica mogą nadal twierdzić, Ŝe mają przepis na sukces, lecz w rzadkich przypadkach, kiedy ich argumenty stawały się aktem normatywnym, zawsze kończyło się to poraŜką. Dziś realiści, jak Michael Lind, sławią wielkie cnoty Dwighta D. Eisenhowera, przede wszystkim, poniewaŜ nie wysłał on oddziałów bojowych do Wietnamu. Ale te cnoty w większości umykały ówczesnym obywatelom, którzy zastanawiali się czy polityka zagraniczna mocno opiera się na straszeniu wojną nuklearną (co czynił Eisenhower) i na uknutych przez CIA zamachach stanu (jak w Iranie i Gwatemali).
66 67

Ibidem. Zob. przyp.8.

48

Ekspansywne, idealistyczne i czasami militarne amerykańskie podejście do polityki zagranicznej notowało sukcesy – pokonanie nazizmu, japońskiego imperializmu oraz sowieckiegokomunizmu – jak równieŜ poraŜki i rozczarowania. Ale tak by nie było, gdyby sukces był produktem dobrej Ameryki, poraŜka zaś owocem tego złego Waszyngtonu. To były wytwory USA. Osiągnięcia, tak samo jak i niepowodzenia, wywodzą się nie z niewinności czy czystości motywów, i nie z tego, Ŝe Amerykanie trwali przy wyimaginowanych ideach zarządzania światem, lecz z dobrych cech, które często przyprawiają naród ten o mdłości: ich gotowości do i uŜycia siły, ambicji i poczucia honoru, determinacji w obronie interesów i zasad, niezadowolenia ze status quo i wiary w moŜliwość zmiany.

49

ANDśELIKA BARAŃSKA

OŚ PARYś-BERLIN-MOSKWA W ROZWAśANIACH HENRI DE GROUSSOVRE’A?
Jeśli […] Europa ma się stać mocarstwem, […] by wyzwolić się spod kurateli Ameryki – będzie potrzebowała poparcia potęŜnej Rosji Emmanuel Todd (2003)

P

od koniec XX wieku, w wyniku niespodziewanej implozji całego systemu sowieckiego, doszło do zasadniczej przebudowy całego układu geopolitycznego w zachodniej części

Eurazji. W konsekwencji doprowadziło to do reorganizacji układu światowego, w którym dominującą pozycję potwierdziły USA, zaś najwaŜniejszy sukcesor ZSRR – Rosja z uwagi na znaczące osłabienie potencjału została sprowadzona do roli mocarstwa regionalnego na peryferiach Europy oraz azjatyckim interiorze1. Ponadto „Jesień Narodów” w Europie ŚrodkowoWschodniej w sposób zasadniczy wpłynęła na wzmocnienie amerykańskiej pozycji na Starym Kontynencie. Równocześnie w relacjach transatlantyckich pojawił się nowy podmiot geostrategiczny – Unia Europejska, zdominowany przez tandem francusko-niemiecki – który zaczął postrzegać tą obecność jako „nadmierny balast”2. Wspólnota – budując w swoim zamyśle nowy porządek wielobiegunowy – próbowała zatem doprowadzić do instytucjonalnego „spętania” i okiełznania potęgi amerykańskiej przy pomocy róŜnego inicjatyw realizowanych pod egidą ONZ. JednakŜe wysiłki te były interpretowane przez Waszyngton jako próby ograniczenia suwerenności na arenie międzynarodowej. W konsekwencji USA zaczęto postrzegać na Starym Kontynencie jako unilateralną potęgę, która działa samodzielnie i dostrzega tylko militarne rozwiązywanie globalnych problemów. Trudno jednak wymagać, aby podmiot, który w ostatnim półwieczu przestawił swe myślenie z globalnego na kontynentalne – tak z dnia na dzień powrócił na tory Weltpolitik, zwłaszcza, Ŝe 11 IX 2001 roku po raz kolejny udowodnił, Ŝe ład światowy jest nadal pochodną nie tyle soft power, co funkcją potęgi polityczno-wojskowej.W konsekwencji w ParyŜu i Berlinie pierwszej kolejności postawiono na wewnętrzną konsolidacją samej Europy, aby w pewnej perspektywie czasu zbudować kontrpotęgę. I zgodnie z klasycznymi regułami geopolityki – równowagi Francja i Niemcy jako potęgi kontynentalne zaczęły poszukiwać swego eurazjaW. Mar ci nia k, Rozgrabione imperium: Upadek Związku Sowieckiego i powstanie Federacji Rosyjskiej, Kraków 2001, s. 101-203, 552-565. 2 Ch. K up c h a n, The End of American Era: US Foreign Policy and the Geopolicy of the Twenty-First Century, New York 2003, s. 131-132.
1

50

tyckiego „brakującego ogniwa”3. Tym optymalnym elementem miała okazać się postsowiecka Rosja, którą postrzegano jako twór postimperialny4. Wynikało to z panującego powszechnie w tych krajach przekonania, Ŝe Moskwa po 1991 roku dokonała olbrzymiego postępu modernizacyjnego, mimo poniesienia przy tej okazji olbrzymich kosztów społeczno-ekonomicznych. „Rosjanie sami obalili najbardziej totalitarny ustrój, jaki kiedykolwiek istniał w historii ludzkości”5. Ponadto Rosja nie tylko wycofała się ze swej strefy wpływów w Europie Środkowo-Wschodniej, to jeszcze zaakceptowała niezaleŜność krajów bałtyckich i zakaukaskich. Wreszcie zgodziła się na podział „[…] rosyjskiego «serca» swego państwa […] – na secesję Ukrainy i Białorusi […]. MoŜna przyjąć, Ŝe Moskwa nie miała w istocie wyboru, a ponadto mniejszość rosyjska mogła być dla niej skutecznym instrumentem na nowych sąsiadów. Jeśli tak było, [to] trzeba docenić inteligencję i opanowanie rosyjskich przywódców, którzy wybrali korzyści długofalowe, a nie natychmiastowe, bezcelowe zresztą rozwiązanie siłowe […]. Dowiodła tym samym, Ŝe jest wielkim, przewidującym i odpowiedzialnym państwem”6. Pomysł zawiązania „Wielkiego Trójkąta” nie wyszedł jednak z ParyŜa, czy teŜ Berlina, lecz – Moskwy, która w międzyczasie musiała uporać się z geostrategicznymi konsekwencjami rozszerzenia NATO na Wschód oraz powetować sobie utratę statusu supermocarstwa. Tu optymalnym rozwiązaniem wydawało się nawiązanie do koncepcji Europy od Atlantyku po Ural Charlesa de Gaulle’a, która współbrzmiała z gorbaczowowską wizją „wspólnego europejskiego domu”. Przede wszystkim odwołując się do tych projektów strona rosyjska – pragnąć zneutralizować geostrategiczne konsekwencje ekspansji NATO w kierunku wschodnim – opowiadała się za zbudowaniem alternatywnego paneuropejskiego systemu bezpieczeństwa, opartego na OBWE. Model ten nosił wszystkie cechy systemu bezpieczeństwa kooperatywnego, zaś jego obszar miał obejmować wschodni brzeg Atlantyku oraz całą geograficzną Europę. NiezaleŜnie od tego typu inicjatyw, podstawowym celem działań Moskwy było zapewnienie sobie strefy wpływów na cały obszarze byłego ZSRR oraz zbudowanie na terenie dawnego „imperium zewnętrznego” strefy buforowej między Euro-Ameryką a Eurazją. W tym teŜ celu Rosja gotowa była przystać na formułę „krzyŜowych gwarancji bezpieczeństwa” ze strony Wschodu i Zachodu, w zamian za rezygnację z koncepcji z rozszerzenia Paktu7. Kiedy
3 4

C. J ea n, Geopolityka, Wrocław 2003, s. 66-80, 92-93. E. Todd, Schyłek imperium: RozwaŜania o rozkładzie systemu amerykańskiego, Warszawa 2003, s. 211-

213. Ibidem, s. 173. Ibidem, s. 173-174. 7 E. Stad t mü l ler , PoŜegnanie z nieufnością? Rozszerzenie NATO i UE a stosunki polsko-rosyjskie w kontekście bezpieczeństwa europejskiego, Wrocław 2003, s. 17-47.
6 5

51

jednak i te wysiłki zakończyły się w 1997 roku niepowodzeniem zaproponowano utworzenie osi ParyŜ-Berlin-Moskwa, której celem byłoby zbudowanie „Wielkiej Europy”, ograniczenie wpływów USA na Starym Kontynencie oraz wspólny „protektorat” nad całym obszarem postsowieckim od Odry po Don8. Konceptualnie projekty te nawiązywały przede wszystkim do koncepcji eurazjatyckich Aleksandra Dugina9. JednakŜe dopiero w praktyce konflikt w sprawie irackiej po 11 IX 2001 roku sprawił, Ŝe była w ogóle moŜliwa budowa takiej koalicji. Przez jej zwolenników została ona niebawem teŜ okrzyknięta mianem „Trójkąta Petersburskiego”, zaś przeciwników – „klubem odrzuconych”. JednakŜe podłoŜe tej osi nie ma wyłącznie charakteru taktycznego, gdyŜ jej fundamentu tkwią w geohistorycznych związkach łączących te państwa oraz niezaspokojonych ambicjach i aspiracjach wielkomocarstwowych Francji, Niemiec i Rosji. MoŜna ten schemat prześledzić na przykładzie ParyŜa, zaś przedstawiony system motywacyjny nie odbiega daleko od „kultury politycznej” pozostałej dwójki państw. Zdaniem Henri de Grossouvre’a, autora omawianej w niniejszym studium rozprawy: Paris-Berlin-Moscou: La voie de l’indèpendance et de la Pax (Paris 2002), jedną z podstawowych przyczyn schyłku Francji – jako wielkiego mocarstwa – jest zapaść polityczna oraz społeczno-ekonomiczna10. Jej dotychczasowe miejsce zajęły Stany Zjednoczone11, dlatego teŜ podnosząc wagę takich zagadnień jak: redefinicja relacji transatlantyckich, obrona klasycznego pojęcia suwerenności, sprawa dywersyfikacji źródeł surowców energetycznych, program jądrowy, postpaństwowość oraz przemiany demograficzne ParyŜ postawił sobie za cel postulat „[…], aby Europa ponownie stała się na nowo skrzyŜowaniem świata, lecz tym razem juŜ wielobiegunowego”12. W opinii autora jest to takŜe francuski sposób na odbudowę jej wielkomocarstwowej pozycji, gdyŜ jego zdaniem ParyŜ „[…] ma dwa optymalne warunki rozwoju – jeden na swojej granicy wschodniej, […] Niemiec i Europy Środkowej – oraz w kierunku Morza Śródziemnego, w kierunku Europy Południowej i Afryki. […] Jeden dominuje nad drugim, lecz oba wzajemnie się nie wykluczają. [Wręcz przeciwnie] – uzupełniają się. Oś ParyŜ-Berlin-Moskwa – [jako] jedyna oś niezaleŜności europejskiej – mogłaby [w tej sytuacji] ponownie dostarczyć Francji środków na prowadzenie na nowo „ekspansji” na Południe. Język francuski – będący miejscem uprzywilejowanym naszej toŜsamości [oraz] frankofonia

8 9

S. P o p o ws ki, Rosyjski trójkąt nadziei, „Rzeczpospolita” 10 IV 1998, nr 85, s. 8. A. Д уг и н, Основы геополитики: Геополитическое будущее России, Москва 1997, c. 220-230. 10 H. Gr o s so u vr e, Paris-Berlin-Moscou: La voie de l’indèpendance et de la Pax, Paris 2002, s. 21-22. 11 Z. B r zez i ń s ki, Wielka Szachownica: Główne cele polityki amerykańskiej, Warszawa 1997, s. XX-35. 12 H. Gr o s so u vr e, op.cit., s. 24.

52

mogą odegrać rolę pomostu pomiędzy krajami zamoŜnymi oraz – afrykańskimi i azjatyckimi”13. Dlatego teŜ Francja wykorzystując swoje połoŜenie oraz soft power ma do ma do odegrania szczególną rolę wobec krajów Trzeciego Świata. „Bądźmy cierpliwi i pomóŜmy krajom Południa w kształtowaniu ich losu proponując nie tylko technologie, lecz takŜe takie wartości jak: odpowiedzialność, suwerenność państwowa, demokracja, […] Naród jest [bowiem] niezastąpionym zapleczem dla demokracji i solidaryzmu. Francja potrzebuje znacznego zaufania do siebie samej, aby móc kontynuować swoją Historię i tworzyć swoją przyszłość. W efekcie [tylko] Ona jedna oferuje model organizacji społecznej wyraźnie róŜniący się od anglosaskiego”14. Aby jednak Francja ponownie odbudowała swoją wielkość ParyŜ wespół z Berlinem powinien zdefiniować swoje strategiczne interesy w kontekście całego procesu integracji europejskiej. Zdaniem H. Grossouvre’a kraje te powinny inspirować politykę wschodnią Unii Europejskiej – szczególnie, zaś jej wymiar dotyczący Rosji. Jest to szczególnie potrzebne w tym momencie, gdyŜ oś ParyŜ-Berlin-Moskwa – która opierałaby się na zasadach „wzmocnionej współpracy” francusko-niemieckiej w ramach Unii Europejskiej oraz niemiecko-rosyjskiego partnerstwa strategicznego (stąd teŜ idea partnerstwa unijno-rosyjskiego) – miałaby stanowić rzeczywistą przeciwwagę dla amerykańskiego unilateralizmu. Supremacja Stanów Zjednoczonych, począwszy od końca zimnej wojny osiągnęła bowiem wymiar światowy. Ameryka pozbawiona swojego jedynego przeciwnika w postaci ZSRR rozpoczęła wielki marsz w kierunku hegemonii planetarnej15. Od upadku Muru Berlińskiego USA znacznie zwiększyły ilość prowadzonych przez nie konfliktów zbrojnych16. Wszem i wobec stosują politykę siły. Wykorzystują przy tym strategie bagatelizowania, ukrywania swoich prawdziwych celów pod płaszczykiem dobrych intencji, właściwych zasad. „Tak, więc nie mówi się o wojnie Stanów Zjednoczonych przeciwko Irakowi – lecz o konflikcie w Zatoce [Perskiej], nie o zaangaŜowaniu Stanów Zjednoczonych przeciwko Afganistanowi Talibów – ale o walce przeciwko terroryzmowi”17. A przecieŜ wystarczy spojrzeć na mapę i zaznaczyć miejsca, w których prowadziły swoje operacje wojskowe, aby stwierdzić jasno, Ŝe „[…] wszystkie wojny prowadzone przez Stany
Ibidem, s. 27. Ibidem, s. 27-28. 15 R. P o to c k i, Hegemonia nowego typu? Amerykańskie koncepcje globalistyczne po 11 IX 2001 roku, [w:] Globalizacja. Wyzwania dla Polski i regionu lubuskiego, red. W. Hład k ie wi c z, A. Mał k ie wic z, Zielona Góra 2003 16 H. Gr o s so u vr e, op.cit., s. 157. 17 Ibidem, s. 37.
14 13

53

Zjednoczone od upadku ZSRR miały miejsce na drodze rurociągów naftowych i gazowych”18. Nie ulega zatem wątpliwości, Ŝe głównym „[…] celem Amerykanów jest kontrola dróg ropy naftowej, okolic posiadających ropę naftową, albo okolic przez które przechodzą projekty rurociągów naftowych: Jugosławia, Macedonia, Czeczenia, Gruzja, Kurdystan, Środkowa Azja i Afganistan”19, tak aby uniemoŜliwić potencjalnej europejskiej kontrpotędze (i ewentualnie Chinom) dostęp do wystarczających zasobów surowców energetycznych. Jedynym mocarstwem, które moŜe w tej sytuacji doprowadzić do zniweczenia zamiarów Waszyngtonu jest Rosja, która na Syberii posiada wystarczające zasoby surowcowe, aby z Europy uczynić mocarstwo. Kolejnym przyczyną antagonizmów transatlantyckich są wojny ekonomiczne dotyczące importu produktów mięsnych, rywalizacji firm lotniczych Boeninga i Airbusa, Ŝywności modyfikowanej genetycznie, problematyki energetycznej i związanej z tym problematyki ochrony środowiska (kwestia protokołu z Kioto) oraz represje USA wobec krajów europejskich, które utrzymują kontakty handlowe z krajami „wysokiego ryzyka”, jak Kuba, Iran czy Irak20. USA skutecznie teŜ przekształciła NATO, tworząc z niego instrument dla swojej polityki21. Nie bez znaczenia jest teŜ jej „kultura konfliktu”, która stanowi jedną z najwaŜniejszych machin napędowych gospodarki, zapewnia niekwestionowany parytet technologiczny w bioinŜynierii, informatyce, nanotechnologii i sektorze wojskowo-kosmicznym oraz pozwala zaspokoić ambicje światowego „Ŝandarma”22. Ponadto wszystkie interwencje militarne (w Iraku, w Bośni, w Jugosławii) wskazują na główny cel jakim stała się strategiczna kontrola „strefy pęknięcia” na terenie „eurazjatyckich Bałkanów”. Równocześnie działania te charakteryzuje „[…] hipokryzja humanitarna, przemoc praktykowana na najsłabszych, prowadzenie wojny w celach spekulacyjnych”23. Przez swoich oponentów i przeciwników Stany Zjednoczone są postrzegane zatem jako twór imperialny, który nie tyle czyha na terytoria swoich sąsiadów, czy teŜ zamierza wskrzesić idee kolonialne, lecz jako arogant agresywnie narzucający swoje standardy, kulturę McDonalda i depczący kaŜdą inność oraz bez oglądania się na wszelkie konsekwencje promujący własny interes narodowy. W sumie polityka globalna USA stanowi

18 19

Ibidem, s. 36. Ibidem, s. 33. Szerzej: G. Ch ali a nd , Atlas du nouvel order mondial, Paris 2003, s. 34-35, 38-44. 20 H. Gr o s so u vr e, op.cit., s. 39. 21 Ibidem, s. 34. 22 Ibidem, s. 40. 23 Ibidem, s. 36.

54

swoistą mieszaninę ignorancji, nieświadomości oraz dobrej woli. Jest to prosta droga do rozczarowania24. Dlatego teŜ najczęściej działania te są sprzeczne z interesami Francji i innych krajów Unii Europejskiej, gdyŜ ograniczają rozwój potęgi Europy, a przez to i działania mające na celu wyłonienie wielobiegunowego ładu światowego (USA, UE, Rosja, Chiny, Japonia, Indie, Afryka, Iberoameryka). JuŜ druga wojna światowa pokazała wyraźnie, Ŝe podstawowym celem strategicznym hipermocarstwa był demontaŜ potęg europejskich, demilitaryzacja Starego Kontynentu oraz niedopuszczenie do sytuacji, aby Europa w przyszłości ponownie stanęła na czele systemu zachodniego (Europa – Ameryka Północna – latynoski Daleki Zachód). Jak pisze H. Grossouvre „[…] celem Amerykanów nie było zakończenie wojny ale ustanowienie powojennego porządku światowego”25. JednakŜe lekcewaŜenie i dąŜenie to ustanowienia porządku światowego, w oderwaniu od zdania innych państw musi wywoływać zrozumiały sprzeciw. Przeciwdziałać tej hegemoni moŜna jedynie poprzez „[…] ustanowienie światowego porządku wielobiegunowego oraz stworzenie silnej Europy, zdolnej do prowadzenia swojej własnej polityki – która byłaby w stanie powściągnąć konsekwencje wojennej polityki amerykańskiej”26. W tej sytuacji jedyną „[…] moŜliwością ustanowienia Europy zdolnej do prowadzenia swojej własnej polityki byłoby stworzenie partnerstwa strategicznego pomiędzy Unią Europejską a Rosją. Wobec konserwatyzmu Brukseli względem Rosji, jedyną drogą, która do tego celu prowadzi jest oś ParyŜ-Berlin-Moskwa, poniewaŜ nic, począwszy od generała [Charlesa] de Gaulle’a, nie działo się w Europie bez współpracy francusko-niemieckiej, i poniewaŜ Europa potrzebuje Rosji, zaś Rosja – Europy […]. śeby do tego doprowadzić potrzeba negocjacji. Oczywiście rokowań dwustronnych, lecz takŜe negocjacji w [samym] sercu procesów wspólnotowych […]”27. Zdaniem Pierre’a Maillarda generał mniemał, Ŝe po zakończeniu II wojny światowej Francja wespół z odrodzonymi Niemcami i ZSRR zbuduje kontynentalną przeciwwagę dla morsko-powietrznej potęgi krajów anglosaskich. JednakŜe konflikt Wschód-Zachód pokrzyŜował te plany, w następstwie, czego ParyŜ – wykorzystując niemieckie poczucie winy oraz nieprawdopodobną skuteczność rodzimej elity politycznej – podjął idee integracji europejskiej, aby w ten sposób odbudować swoją potęgę. Na tej nadbudowie, zdaniem H. Grossouvre’a,
24

I. E land , Imperium w natarciu – „nowy imperializm” i jego błędy, „Międzynarodowy Przegląd Polityczny” 2003, nr 2. 25 H. Gr o s so u vr e, op.cit., s. 41. 26 Ibidem, s. 158. 27 Ibidem, s. 142.

55

moŜe zaistnieć nowy ład światowy, który byłby owocem negocjacji oraz kompromisów28. Natomiast porządek globalny proponowany przez USA – oparty na zasadach „podwójnego standardu” nie zapewniłby Europie pokoju, wystarczającego bezpieczeństwa oraz suwerenności. Dlatego nie mniej waŜna jest współpraca w pomiędzy UE a Rosją dziedzinie badań wojskowych i kosmicznych, w celu złamania amerykańskiej przewagi technologicznej. RóŜnice zdań dotyczą jednak zakresu reformy oraz strefy odpowiedzialności militarnej NATO29. USA jest zdania, iŜ rozwój sytuacji międzynarodowej prowadzi do sytuacji, Ŝe sojusz powinien działać globalnie, zaś dla UE przyjęcie takiego punktu widzenia oznaczałoby powrót do Machtpolitik, konflikt ze światem islamu oraz rywalizację z Chinami. Dlatego teŜ rozwiązanie problemu „bałkanizacji” ładu światowego dostrzega się raczej w nawiązaniu współpracy na terenie całej Eurazji, przy równoczesnej próbie ograniczenia amerykańskich wpływów na terenie World Island. Nawiązanie w „[…] nowy sposób współpracy między Rosją a Unią Europejską sprzyjałoby jak najszybszemu uregulowaniu problemów ekonomicznych, technicznych i prowadziłoby do stworzenia wspólnej przestrzeni ekonomicznej. Współpraca między Rosją i Unią Europejską okazuje się być elementem kluczowym, mostem pomiędzy Europą a Chinami, jak i między rejonami azjatyckimi i Pacyfiku – amerykanizacja świata jest [bowiem] niemoŜliwa, [zaś] stworzenie świata jednobiegunowego – [pomysłem] chybionym. Sedno [problemu] stanowi opracowanie konturów nowego porządku światowego oraz zdefiniowanie wartości, na których ma on powstać”30. W tej materii szczególnie istotną rolę do odegrania posiadają Francja, Niemcy i Rosja. „KaŜdy z nich sprawuje rolę sworznia geograficznego w jednej części Europy: Francja na zachodzie i południu Europy, Niemcy w Europie Środkowej i Wschodniej, Rosja [zaś] na europejskim Dalekim Wschodzie, Kaukazie, Azji Środkowej […]. Wpływ Francji rozpościera się zawsze na obszary południa, [nad] Morze Śródziemne, jak i na jej granicę wschodnią. Niemcy odgrywają znaczącą rolę w Europie Środkowej i Wschodniej, a Rosja rozciągnęła swoje panowanie w Azji i w kierunku mórz południowych”31. Ten program zdaje się wyraźnie nawiązywać do geopolitycznej szkoły gen. Karla Haushofera, który postulował zjednoczenie wysiłków mocarstw europejskiego i eurazjatyckiego w celu zapewnienia sobie hegemonii na World Island oraz oparcia ładu światowego na koncep-

H. Gr o s so u vr e, op.cit., s. 144. J. Gr yz, Relacje transatlantyckie w sferze bezpieczeństwa i obrony, „Sprawy Międzynarodowe” 2002, t. 25, nr 1-2, s. 43-60. 30 H. Gr o s so u vr e, op.cit., s. 158. 31 Ibidem, s. 60.
29

28

56

cji panregionów (wielobiegunowości)32. Są tu takŜe obecne wątki swoiście pojmowanej „teologii politycznej”, gdyŜ celem takiej osi jest zbudowanie ekumeny – wspólnoty postchrześcijańskiej, złoŜonej z historycznych centrów katolicyzmu (Francja), protestantyzmu (Niemcy) oraz prawosławia (Rosja), opartej na zasadach laickości i poczucia wewnętrznego zagroŜenia ze strony islamu. USA uprawiają strategię polityczną, której celem zapobieŜenie takiemu scenariuszowi. Do tego celu wykorzystuje się doktrynę Juliana Corbetta o transformacji siły morskiej w lądową oraz koncepcję potęgi kontynentalnej Harfolda Mackindera z 1919 roku33. Z tego powodu po 11 IX 2001 roku Stany Zjednoczone – zdaniem H. Grossouvre’a – przy pomocy zinstrumentalizowanego NATO, starają się przeciwdziałać francusko-niemieckim wysiłkom zmierzającym do nawiązania partnerstwa strategicznego z Moskwą. Dlatego teŜ prowadzą politykę odgrodzenia Rosji popierając na Starym Kontynencie opcję euratlantycką (na wschodzie główne filary to: Polska i Ukraina) oraz umieszczając swe bazy logistyczne na południowych granicach Rosji (Turcja, Gruzja, Uzbekistan), aby w ten sposób móc opanować kontynentalne szlaki tranzytowe na linii Wschód-Zachód, kontrolować dostęp do otwartych mórz południowych (wyjście na Ocean Spokojny) oraz zyskać główną kontrolę nad Heartlandem, który przesunął się w rejon środkowoazjatycki34. Dlatego teŜ głównym celem strategii politycznej Unii Europejskiej powinno być podjęcie wobec Rosji następujących posunięć: wciągniecie Moskwy do unijnego „technobiegunu” (to ma ona do zaoferowania konkretne osiągnięcia w sektorze wojskowym, lotniczym, kosmicznym oraz technologii laserowych i jądrowych), wspomaganie wszelkiego rodzaju lądowych korytarzy transportowych na linii ParyŜ-Berlin-Warszawa-Mińsk-Moskwa z pominięciem terytorium Ukrainy i Turcji, porozumienie giełdowe między Eronextem, Frankfurtem i giełdą moskiewską, promowanie wymiany barterowej (unijne technologie za rosyjski gaz i ropę naftową), nakłonienie Rosji do wyboru „euro” jako monety preferencyjnej, w celu eliminacji wpływu dolara oraz stworzenie europejskiego banku kontynentalnego, który byłby skłonny do finansowania procesu modernizacji Rosji35. Dlatego teŜ w polityce wschodniej Unii Europejskiej nadal obowiązuje zasada Russia first zwłaszcza, Ŝe jej podstawowym imperatywem jest stabilizacja Moskwy oraz jej trwałe „[…]

32 33

C. J ea n, op.cit., s. 71-74. Ibidem, s. 66-71, 74-78. 34 H. Gr o s so u vr e, op.cit., s. 158. 35 Ibidem, s. 124-159.

57

zakotwiczenie w zjednoczonej, wolnej od nowych podziałów Europie”36. Przemiany na obszarze postsowieckim mogą, bowiem jakoby „[…] doprowadzić do powstania u wschodnich granic Unii Europejskiej nowej struktury integracyjnej, złoŜonej jak Unia, z wielu państw, lecz kierowanej centralnie z jednego ośrodka – Moskwy. Zarówno Unię Europejską, jak i Wspólnotę Niepodległych Państw charakteryzuje skomplikowany system polityczny, który utrudnia prowadzenie agresywnej polityki na arenie międzynarodowej – z tego powodu powaŜniejszy konflikt militarny pomiędzy Europą i „Wszechrusią” wydaje się mało prawdopodobny”37. Dlatego teŜ wszelkie wysiłki Rosji zmierzające do modernizacji struktury federacji postrzegano jako wysiłki na rzecz jego demokratyzacji38. W tym teŜ kontekście przypisywano tej Federacji rolę istotnego gracza na całym obszarze postsowieckim (poza regionem bałtyckim), Bałkanach oraz Bliskim i Środkowym Wschodzie39. UE sprecyzowała, zatem dwa podstawowe obszary kooperacji: trwałe powiązanie struktur gospodarczych oraz współpracę na rzecz multirateralnego ładu światowego. Dla Europy, współpraca z Rosją jest takŜe potrzebna w celu zachowania pokoju na kontynencie i jego obrzeŜach. TakŜe, co najmniej cztery argumenty geoekonomiczne przemawiają za tym, Ŝe w XXI wieku Europa i tak jest skazana na kooperację z Rosją. Po pierwsze – celem UE jest zbudowanie paneuropejskiej strefy wolnego handlu, zaś współpraca Moskwy gwarantuje jest odpowiednie zaplecze surowców strategicznych i energetycznych, chłonną gospodarkę dla nadwyŜek eksportowych oraz lądowy dostęp do innych rynków azjatyckich (głównie Chin i Indii). Po drugie – proces integracji europejskiej prowadzi do przybliŜania się granic unijnych do Rosji, to powoduje określone perturbacje w „szarej strefie” bezpieczeństwa oraz wzrost współzaleŜności ekonomicznej obu potęg. Po trzecie – „lokomotywą pociągową” potencjału UE jest gospodarka niemiecka, która posiada – ukształtowane juŜ przez dziesięciolecia – inklinacje w kierunku współpracy z Eurazją. I po czwarte – wiąŜe się to z kondycją finansową samej Rosji. Z jednej strony Moskwa potrzebuje, bowiem kapitałów i technologii w celu zmodernizowania państwa, zaś Europa wiarygodnego partnera „kompatybilnego” gospodarczo oraz wywiązującego się z zaciągniętych zobowiązań40. JednakŜe Wspólnota pragnie rozwijać współpracę ze swym wschodnim sąsiadem, głównie na kanwie ekonomicznej. Natomiast Rosja wykorzystuje tą „wzmoŜona współpracę” w celu
A. Har a s i mo wi cz , P . ś u r a ws k i vel Gr aj e ws k i, Polityka Unii Europejskiej wobec Rosji i Ukrainy (zadania dla polskiej polityki zagranicznej), „Polska w Europie” 2003, nr 2(44), s. 117. 37 E. Todd, op.cit., s.188. 38 Ibidem, s. 165-174. 39 A. H ar a si mo wi cz, P . ś u r a ws k i v el Gr aj e ws k i, op.cit., s. 115-117. 40 R. Dzi e wu l s k i, Stosunki pomiędzy Unią Europejską a Rosją w kontekście rozszerzenia Unii, „Biuletyn Analiz UKIE” 2002, nr 9.
36

58

wzmocnienia swojej pozycji na arenie międzynarodowej. Głównie zaś chodzi – jak juŜ uprzednio wspomnieliśmy – o zagwarantowanie rosyjskiej strefy wpływów na obszarze byłego ZSRR, w celu odbudowy Związku Eurazjatyckiego oraz stworzenie – alternatywnego wobec NATO – paneuropejskiego systemu bezpieczeństwa na wzór ONZ. W takim systemie rolę europejskiej Rady Bezpieczeństwa miałyby odgrywać właśnie główne mocarstwa lądowe (Rosja – Niemcy – Francja). JednakŜe ParyŜ i Berlin zdają sobie coraz w większym stopniu, Ŝe nie da się poprowadzić do powstania do supermocarstwa europejskiego bez porozumienia z Wielką Brytanią i do pewnego stopnia z Włochami, Hiszpanią i Polską. Tego faktu nie jest w stanie zrekompensować nawet projektowana oś ParyŜ-Berlin-Moskwa z uwagi na ogromne dysproporcje potencjałów, rozbieŜne interesy geostrategiczne oraz wygrywanie przez nią konfliktu transatlantyckiego dla swych celów imperialistycznych. Ponadto trzeba pamiętać, Ŝe niezaleŜnie od zabiegów rosyjskich w sprawie tej geopolitycznej osi, Moskwa usiłowała – zwłaszcza po 11 września 2001 roku – utrzymać nadal partnerskie stosunki z Waszyngtonem oraz na dzień dzisiejszy nieposiadany Ŝadnych przekonywujących dowodów, iŜ zmieniły się podstawowe imperatywy jej geopolityki. Nadal dalekosięŜnym celem Rosji – o czym świadczy chociaŜby wzmiankowana koncepcja A. Dugina – jest wyparcie wpływów amerykańskich z Europy nie to aby doprowadzić do równowagi sił, lecz po to aby Moskwa pozostała najsilniejszym mocarstwem militarnym tego kontynentu. Nie naleŜy takŜe zapominać, Ŝe najnowsze nadania politologiczne nadal potwierdzają stare tezy historyczne, Ŝe siła wojskowa stanowi podstawowy instrument polityki zagranicznej Rosji, zaś jej imperatywem – marzenie o e eurazjatyckim imperium kontynentalnym. Dlatego teŜ polityka wschodnia Unii definiowana wyłącznie w kategoriach Russia first wpływa konfliktogennie na stosunki wewnętrzeuropejskie, co tylko wzmacnia pozycję USA na Starym Kontynencie. „Jeśli kraje Europy Wschodniej chciały wyrazić swe bezwarunkowe poparcie dla polityki Stanów Zjednoczonych [w kontekście kwestii irackiej w 2003 roku], nawet za cenę niezadowolenia niektórych członków Unii, to działo się tak, dlatego, Ŝe ze ich wschodnią granicą leŜy inne potęŜne mocarstwo – Rosja. Nawet w sytuacji, gdy obecny rząd rosyjski nie prowadzi ekspansywnej polityki, dysproporcja terytorialna […] jest tak znaczna, Ŝe zawsze będą one odczuwać zagroŜenie […]. Kraje te wiedzą, jak wygląda rosyjska dominacja […]. Nie moŜna nie zadać sobie pytania: czy w przypadku bezpośredniego zagroŜenia

59

lepsza ochronę zapewnią nam Stany Zjednoczone, czy połączone siły Francji i Niemiec? Amerykańskiemu systemowi obronnemu moŜna ufać, francuskiemu – nie do końca”41. Ponadto przez ostatnie trzy stulenia globalny układ sił polegał na tym, Ŝe mocarstwo morskie panowało na morzach i oceanach, zaś na Starym Kontynencie panowała zasada homeostatu między potęgami lądowymi. Z tego teŜ powodu Rosja w ramach europejskiego sytemu bezpieczeństwa była po 1721 roku postrzegana jako główny czynnik odstraszania przeciw francuskim, a następnie niemieckim planom hegemonii kontynentalnej. Aby jednak Moskwa mogła w sposób znaczący występować przeciw próbom dominacji lądowej w Europie musiała wcześniej i skutecznie sama usadowić się nad Dniestrem i Wisłą. Dlatego teŜ, z punktu widzenia Europy Zachodniej pełniła ona rolę imperialnego stabilizatora, gwaranta porządku społecznego na zachód od linii Łaby oraz do pewnego stopnia i opiekuna „dobrobytu gospodarczego”. Trzeba przy tym przypomnieć, iŜ to właśnie takie państwa: jak Rosja, Prusy (Niemcy) i Francja – w imię fałszywie pojętej równowagi sił – w znacznym stopniu doprowadziły do rozkładu wewnętrznego „spokojnego mocarstwa” w Europie, jakim była wówczas Rzeczypospolita, gdyŜ to właśnie one wspierały finansowo i instytucjonalnie system liberum weto. I dopiero wówczas, gdy Moskwa po 1939 roku usiłowała sama zdominować kontynent – wykorzystując swe połoŜenie geopolityczne – rozpoczęło się powolne wypieranie jej z dotychczasowych pozycji strategicznych42. W ostatnim ćwierćwieczu XX wieku nie tylko powstrzymano pochód międzynarodowego komunizmu, lecz dodatkowo zdemontowano „imperium zewnętrzne”. Z kolei na przełomie XX i XXI wieku USA rzuciły wyzwanie Rosji na terenie „imperium wewnętrznego” (głównie na terenie Ukrainy, Gruzji, AzerbejdŜanu i Uzbekistanu). Mimo, Ŝe determinizm geograficzny i terytorialny nie odgrywa juŜ takiej roli jak w geohistorii, to nadal jest aktualna zasada geostrategicznych obszarów pogranicza i stref równowagi (panregionów)43. Z tegoŜ powodu, niezaleŜnie od promowanej przez Unię Europejską idei partnerstwa z Rosją wcześniej, czy później między nimi na obszarze nadczarnomorskim rozegra się „konflikt pokoleniowy” potęg lądowych o Ukrainę i Turcję, gdyŜ zapewniają one dostęp do Kaukazu, Azji Środkowej i dalej aŜ do Oceanu Spokojnego. Jest to tym bardziej realne, gdyŜ potencjalne europejskie supermocarstwo kontynentalne w sytuacji amerykańskiej przewagi w przestrzeni morskiej i powietrznej będzie potrzebowało głębi strategicznej, która

41 42

T. T o d o r o v, Nowy nieład światowy: Refleksje Europejczyka, Warszawa 2004, s 96-97. J. Mear s he i mer , The Tragedy of Great Power Politics, New York 2001, s. 40-54, 60-79, 83-167, 190-

202. J. B r yła, Strefy wpływów w stosunkach międzynarodowych. Aspekty teoretyczne i praktyczne na przykładzie supermocarstw, Poznań 2002, s. 54-173.
43

60

zapewni mu źródło (bezpośrednie lub pośrednie) surowców energetycznych i strategicznych, kontrolę lądowych szlaków transportowych oraz dostęp do „otwartego morza” 44. TakŜe, jeśli mówimy o osi ParyŜ-Berlin-Moskwa, jako trwałej konstrukcji geopolitycznej to musimy wziąć pod uwagę głęboką przepaść polityczną, ekonomiczną, kulturową oraz odmienną interpretację wielobiegunowego porządku światowego dzieląca te dwa kraje Zachodu i Rosję45. Niemcy, Francuzi i Rosjanie – kaŜdy naród na swój sposób – utrzymuje relacje dobrosąsiedzkie z USA. Europejczycy, mimo sporów transatlantyckich – podzielają z Amerykanami wspólne wartości kulturowe oraz wiarę w skuteczność ideałów demokracji i wolnego rynku. Wszystkich jednak łączy strach przed światowym terroryzmem, spod znaku islamskiego fundamentalizmu. Dlatego teŜ znacznie lepszym rozwiązaniem geostrategicznym, mającym na celu ewolucyjne i bezkolizyjne wyłonienie wielobiegunowego ładu światowego, jest – z perspektywy całej Unii Europejskiej – stopniowe dokończenie procesu budowy integracji europejskiej, określenie strefy zaangaŜowania światowego, redefinicja relacji transatlantyckich (szczególnie, jeśli chodzi o wzmocnienie, autonomizację europejskiego filaru NATO oraz wzmocnienie polityki zewnętrznej UE wobec innych podmiotów) oraz taka aktywizacja polityki wschodniej, aby Rosja stałą się integralną (naturalnie przy zachowaniu swej specyfiki) częścią systemu zachodniego.

G. Ro b b i ns, The Post-Soviet Heartland. Reconsidering Mackinder, „Global Affairs”, Autumn 1993, s. 95-108. 45 W. B ar ano ws k i, Russia: A Part of Europe or Apart from Europe, „International Affrais” July 2000.

44

61

PRZEMYSŁAW OZIERSKI

GEOEKONOMIA ROSJI: STRATEGIA
RUROCIĄGOWA TRZECH MÓRZ

O

kres prezydentury Władymira Putina charakteryzował się stopniową ekonomizacją polityki zagranicznej, moŜliwej dzięki rosnącemu znaczeniu posiadanych surowców

energetycznych. Utrzymanie pozycji „energetycznego lidera” wymagało i nadal wymaga od Federacji Rosyjskiej utrzymania monopolu transportowego oraz kontroli nad przesyłem ropy naftowej i gazu ziemnego wydobywanej na obszarze byłego ZSRR. Wymusza to prowadzenie umiejętnej strategii rurociągowej; dbania o rozbudowę korzystnych tras przesyłowych oraz blokowanie konkurencyjnych. Kontrola nad systemem rurociągowym dzięki odpowiedniemu kierowaniu strumienia, tzw. operacją na kurkach pomaga Rosji maksymalizować korzyści polityczne oraz ekonomiczne. Rosyjską strategię rurociągową moŜna postrzegać przez pryzmat trzech mórz – Morza Kaspijskiego, Czarnego oraz Bałtyckiego. Niniejsza analiza ma za cel ukazanie „gry” rurociągowej rozgrywającej się w rejonie tych trzech akwenów i przebiegu „strumienia” energetycznego przebiegającego przez nie. Oddzielnie zostanie podjęta kwestia rurociągów naftowych oraz gazowych. Godne zauwaŜenia jest moŜliwość wyodrębnienia trzech głównych ścieŜek eksportu rosyjskich węglowodorów – północną, środkową oraz południową. Na wskazanie zasługuje takŜe kierunek dalekowschodni związany z Oceanem Spokojnym. I. Ropociągi trzech mórz Region Morza Kaspijskiego ze względu na posiadane zasoby surowców energetycznych bywa niekiedy określany „Zatoką Perską XXI wieku”. W latach 1990-tych przesył ropy naftowej na tym obszarze został zmonopolizowany przez system rosyjski. Nie pozwalało to ani na wzrost wydobycia oraz rozbudowę infrastruktury transportowej. Odblokowanie rozpoczęła rozbudowa systemu przesyłu poprzez budowę tzw. wczesnych rurociągów, „Wczesnego Zachodniego” oraz „Wczesnego Północnego” mających na celu transport kaspijskiej ropy na rynki światowe. Kwestia rurociągów z mogących transportować ropę AzerbejdŜanu była przez długi czas zamknięta ze względu na azersko-ormiański konflikt o Górski Karabach. Dzięki podpisaniu 12 V 1994 roku zawieszenia broni między walczącymi stronami nastąpiło lekkie uspokojenie w regionie. Zaistniała moŜliwość zawarcia umów odnośnie eksploatacji zasobów. 20 IX 1994 roku prezydent AzerbejdŜanu Heydar Alijew podpisał z zachodnimi

62

korporacjami naftowymi tzw. kontrakt stulecia1. Konsekwencją podpisania umowy było podniesienie kwestii przesyłu. Przystąpiono teŜ wówczas do realizacji „wczesnych” projektów. W listopadzie 1997 do uŜytku został oddany ropociąg „Wczesny Północny”. Jego trasa biegła z Baku brzegiem Morza Kaspijskiego na północ, docierała do Machaczkały i odbijała w kierunku północno-zachodnim by omijając Czeczenię dotrzeć do rosyjskiego terminalu w Noworosyjsku. „Wczesny Południowy” biegnie z kolei z Baku do gruzińskiego portu Supsa. Jego otwarcie nastąpiło w kwietniu 1991 roku po zakończeniu budowy terminalu w Supsie. Trasa ta była pierwszym ropociągiem tłoczącym kaspijską ropę omijając terytorium Federacji Rosyjskiej. Inaczej sprawa wyglądała z kazachstańską ropą. Do 2001 roku tranzyt odbywał się jedynie w kierunku północnym post-sowieckim ropociągiem Atyrau-Samara. Zmieniło to oddanie do uŜytku ropociągu CPC2. Projekt łączy kazaskie złoŜa z czarnomorskim portem Noworosyjsk. Rurociąg rozpoczął działalność 13 X 2001 roku, a pełną przepustowość uzyskał w połowie 2004 roku. WyróŜniał go fakt, Ŝe nie zarządzał nim rosyjski monopolista Transneft jednak stan ten uległ zmianie. W kwietniu 2007 roku rząd scedował swe udziały w CPC na rzecz monopolisty3. Otwarcie to wzbudziło zaniepokojenie Turcji odnośnie przepustowości cieśniny Bosfor i wymusiła dyskusję nad tranzytem ropy z ominięciem cieśniny. Ze strony Rosji pojawił się projekt ropociągu „prawosławnego” łączącego bułgarski port Burgas z greckim Aleksandropolis. Dla Zachodu projektem priorytetowym stał się ropociąg Baku-TbilisiCeyhan (BTC)4 biegnący przez AzerbejdŜan, Gruzję i Turcję, by dotrzeć do śródziemnomorskiego portu Ceyhan. Projekt zaczęto rozwaŜać zaraz po upadku ZSRR. Jednak przyspieszenia nabrał w listopadzie 1999 roku listopadzie w związku ze spotkanie „OBWE w Istambule. W maju 2005 roku z blisko rocznym opóźnieniem oraz kosztami budowy wyŜszymi o 30 procent udało się ukończyć5. W maju następnego roku ropa dotarła do Ceyhanu. Realizacja BTC zakładała transport nim ropy azerskiej oraz kazaskiej. Swobodny transport tej drugiej pozwoli dopiero wybudowanie ropociągu transkaspijskiego. Przeszkodą w realizacji tego połączenia jest silna opozycja Rosji i skuteczne zachęcanie Kazachstanu do udziału w rosyjskich projektach (m. in. Burgas-Aleksandropolis) oraz rozbudowa przesyłu w kierunku wschodnim do Chin, co znalazło swój oddźwięk w budowie ropociągu Atasu-Alanszankoi. Jednak w maju
N. S a g heb , M. J a vad i, Azerbaijan's „Contract of the Century”, <http://azer.com/aieb/categories/magazine/24_folder/24_articles/24_aioc.html> (10 VI 2007). 2 Skrót do konsorcjum zarządzającego – Caspian Pipline Consortium. 3 Transneft takes CPC bite, <http://www.upstreamonline.com/incoming-/article132389.ece> (10 V 2007). 4 Znany takŜe pod nazwą MEP (Main Export Pipeline). 5 BTC pipeline construction to cost 30 % above original estimate, <http://www.gasan-oil.com/goc/company/cnc61818.htm> (10 VI 2007).
1

63

2007 roku w związku z korektą azerskich rezerw ropy naftowej zaistniała realna szansa, Ŝe surowca starczy zarówno dla BTC, jak teŜ jego północnego odpowiednika; forsowanego przez Polskę projektu Odessa-Brody-Płock-Gdańsk (OBPG)6. Inną konkurencyjną wobec rosyjskiego systemu trasą jest przesył przez terytorium Iranu. Rozwiązanie to jest jednak blokowane przez Stany Zjednoczone. Obecnie Iran rozbudowuje przepustowość istniejącej infrastruktury oraz przeprowadza transakcje typu SWAP z Turkmenistanem oraz Kazachstanem – w zamian za dostarczanie ropy do północnych rafinerii Iranu dostają one do dyspozycji ropę w irańskich portach. W czarnomorskich portach takich jak Noworosyjsk, czy Odessa gromadzi się duŜa ilość ropy naftowej transportowanej przez rosyjski system. Pierwszy port wysyła ropę kaspijską dostarczaną do niego ropociągami – „Wczesnym Północnym” oraz CPC. Drugi za pomocą pracującego na rewersie odcinka Brody-Odessa przyjmuje ropę z systemu „Przyjaźń”. Taka kumulacja ropy w tym basenie powoduje kłopot z jego eksportem na rynki światowe, poniewaŜ jedynym morskim przejściem jest Cieśnina Bosfor. Problem ten Rosja stara się rozwiązywać realizując projekty bypassów, ropociągów mających omijać cieśniny. Głównym tego typu projektem jest ropociąg Burgas-Aleksandropolis (BAP). Idea projektu mającego ominąć Bosfor pojawiła się juŜ w 1994 roku z inicjatywy rosyjskich i greckich firm. W marcu 2007 roku przedstawiciele rządów Bułgarii, Grecji oraz Rosji podpisali umowę odnośnie realizacji projektu, m.in. o dostawach ropy tankowcami do portu Burgas. Według ustaleń 51% udziałów przypadnie Rosji i naleŜeć będzie do „Rurociągowego konsorcjum „Burgas-Aleksandropolis” w skład, którego wchodzą Transnieft, Rosnieft oraz Gazpromnieft; 25,5% dla bułgarskiej kompanii „Burgas-Aleksandropolis BG” oraz pozostałe 24,5% dla Grecji (23,5 procent do kompanii Hellenic Petroleum i Traki oraz 1% dla władz republiki)7. 7 VI 2007 roku na konferencji prasowej kończącej negocjacje z prezydentem Grecji Władymir Putin oświadczył, Ŝe projekt powinien być zrealizowany w jak najkrótszym czasie8. Inne projekty konkurencyjnymi wobec BAP projekty „bypassów” cieśniny Bosfor, które moŜna zaliczyć w skład południowej, czarnomorskiej części systemu to projekt Burgas-Vlore (AMBO) oraz Constanta-Triest9. 29 XII 2004 roku Albania, Bułgaria i Macedonia zgodziły się na budowę rurociągu AMBO łączącego te trzy kraje i przecinającego półA. K ub li k, Ropa z AzerbejdŜanu popłynie do Płocka, <http://gospodarka.gazeta.pl/gospodarka/1,33207,4212317.html> (10 VI 2007). 7 Balkan Transit, <http://www.transneft.ru/press/Default.asp?LANG=EN-&ATYPE=9&ID=13339> (20 IV 2007). 8 V. P u ti n, Burgas-Aleksandroupolis pipeline project to realize at the earliest possible date, <http://www.transneft.ru/press/Default.asp?LANG=EN&ATYPE=8&ID=13-796> (10 VI 2007). 9 Burgas-Aleksandroupolis a ropa kazaska, „BEST” 21 III 2004, nr 3.
6

64

wysep bałkański. Projekt określany jest przez inicjatorów jako mający wzmacniać integrację Zachodnich Bałkanów z UE oraz NATO. Podobnie rolę moŜe odegrać ropociąg ConstantaTriest. 2 IV 2007 roku została podpisana umowa w sprawie budowy ropociągu. Sygnatariuszami są ministerstwa Włoch, Chorwacji, Słowenii, Serbii oraz Rumunii. Paralelnie do ropociągu ma zostać połoŜony gazociąg. Rurociąg ma mieć długość 1 400 kilometrów10. Celem ropociągu jest ograniczenie transportu poprzez cieśniny Bosfor, Dardanele oraz ruchu tankowców na Adriatyku. Oba projekty są konkurencja dla BAP jednak rezultat ich uruchomienia jest korzystny dla Rosji, poniewaŜ pozwala jej ograniczać przesył ropociągiem „Przyjaźń”. Największy rosyjski system ropociągowy „Przyjaźń” rozpoczyna się w Samarze, gdzie zbiera ropę naftowa z Zachodniej Syberii, Uralu oraz Morza Kaspijskiego. Na terytorium Białorusi system rozdziela się na dwie części: jedna biegnie przez Polskę i Niemcy; druga przez Białoruś, Ukrainę, Słowację, Czechy i Węgry. Od Białorusi, gdzie w Mozyrze ropociąg rozdziela się na dwie części, system jest uŜytkowany jedynie w 50%. Za Mozyrem obie części wykorzystane są w 100%, następnie między Białorusią, a Polską ropociąg zaczyna zwiększać swą objętość. Jedna z propozycji zakłada przedłuŜenie ropociągu do niemieckiego portu Wilhelmshaven, co zredukowałoby ruch tankowców na Morzu Bałtyckim. Pozwoliłoby to na eksport ropy naftowej do Stanów Zjednoczonych przez Niemcy. Prawdopodobnie do takiej rozbudowy nie dojdzie ze względu polsko-rosyjki konflikt energetyczny spotęgowany w wyniku przejęcia w grudniu 2006 roku przez PKN Orlen litewskiej rafinerii w MoŜejkach. Decyzja litewskiego rządu z maja 2006 roku towarzyszyło wstrzymanie dostaw ropy naftowej systemem „Przyjaźń” do MoŜejek. Działania te moŜna odczytywać jako realizację planu całkowitego wyłączenia ropociągu „Przyjaźń” i skierowania strumienia ropy ropociągami alternatywnymi na znajdującymi się na południu. Przyczyną wyschnięcia ropociągu oprócz oczywistych motywacji politycznych związanych z działalnością Polski oraz Litwy, a takŜe Białorusi, która w styczniu 2007 prowadziła z Kremlem wojnę naftową związaną z funkcjonowaniem rafinerii w Mozyrze, moŜe stać się dalsza rozbudowa BSR – Bałtyckiego Systemu Rurociągowego. System ten daje Rosji znaczne moŜliwości przesyłu ropy naftowej bez udziału pośredników, co było wymuszone pozostaniem po 1991 roku sowieckich terminali bałtyckich poza jej granicami. Kraje bałtyckie wykorzystując zaleŜność Rosji stale podnosiły opłaty tranzytowe, czego wynikiem było podniesienie kosztów transportu do 15-20% ceny rosyjskiej

10

Constanta-Pancevo-Trieste pipeline deal signed, „The European Weekly” 3 IV 2007.

65

ropy. W rezultacie Rosja stanęła wobec presji budowy własnego terminala ropy naftowej w rejonie Zatoki Fińskiej11. Odpowiedzią na to zapotrzebowanie stała się budowa Bałtyckiego Systemu Rurociągowego została rozpoczęta na mocy prezydenckiego dekretu O dostarczeniu moŜliwości transferu towarów w obszarze przybrzeŜnym Zatoki Fińskiej oraz rządowej rezolucji O projekcie, konstrukcji i funkcjonowaniu Bałtyckiego Systemu Rurociągowego w 1999 roku z 1997 roku. Projekt BSR obejmował konstrukcję oraz rozbudowę terminali ropy naftowej w Sankt Petersburgu, oraz dystryktach Ust-Luga oraz Wyborg. Od początku wierzono, Ŝe BSR jest jednym z bardziej obiecujących rosyjskich projektów w rosyjskiej gospodarce, poniewaŜ jego celem jest stworzenie nowej drogi eksportu rosyjskiej ropy naftowej wydobywanej w Regionie Timan-Peczora, Zachodniej Syberii, oraz Uralo-PowołŜu. Implementacja projektu pozwoliła na reorientacje duŜej części strumienia eksportu krajowych węglowodorów do rosyjskich portów, a tym samym na redukcję oraz odwrócenie zaleŜności względem krajów bałtyckich. Dla przykładu zaleŜność łotewskiego terminalu Ventspils pozwoli na jego przejęcie przez Rosjan. Marginalizację systemu „Przyjaźń” potwierdza takŜe rozwój terminali naftowych w rejonie Morza Barentsa. II. Gazociągi trzech mórz Rosyjskie gazociągi podobnie jak ropociągi moŜna rozpatrywać przez pryzmat trzech mórz. Główny trzon rosyjskiego systemu eksportu gazu ziemnego rozpoczyna się na polach gazu ziemnego znajdujących się na obszarze Zachodniej Syberii i biegnie w kierunku zachodnim do Europy. Do tego systemu dochodzą odnogi zbierające gaz ziemny z Regionu Morza Kaspijskiego. Przyszłościowo do systemu mogą zostać do niego podłączone pola gazowe znajdujące się na Morzu Barentsa. System eksportu gazu ziemnego podlega modyfikacją i rozbudowie mającej maksymalizować korzyści płynące z eksportu tego surowca. Nowe połączenia czynią przesył rosyjskiego gazu bardziej elastycznym oraz słuŜą utrzymaniu monopolistycznej pozycji Rosji w kwestii przesyłu surowców z Regionu Morza Kaspijskiego; przede wszystkim z Turkmenistanu. Ta była sowiecka republika od chwili uzyskania niepodległości borykał się z uzaleŜnieniem eksportu gazu ziemnego od rosyjskiego systemu przesyłowego. Po odzyskaniu niepodległości turkmeński gaz stał się konkurencyjny dla rosyjskiego. Z tego powodu nastąpiła jego eliminacja z rurociągu biegnącego do Europy Zachodniej i skierowanie go w 1993 roku do Ukrainy oraz krajów Południowego Kaukazu,

11

N.P a n kr a s h ki n, The Baltic Azimuth, „Oil of Russia” 2005, nr 2.

66

które były dla Moskwy niepewnymi płatnikami12. NałoŜona blokada była niezwykle bolesna dla postsowieckiej turkmeńskiej gospodarki, dla której eksport gazu ziemnego stanowił najwaŜniejsze źródło walut. Wielkość start, jakich doznał ten kraj doskonale obrazuje róŜnica w dochodach z tego tytułu w 1999 roku, kiedy jeszcze obowiązywała blokada, a 2000 roku, kiedy ją zniesiono. W tych latach dochody wyniosły kolejno 210,8 miliona dolarów, oraz 1,3 miliarda13. Zmiana rosyjskiej polityki względem Turkmenistanu nastąpiła za rządów W. Putina i powodowana była chęcią zwiększenia własnych moŜliwości eksportowych poprzez ograniczania zuŜycia własnego gazu na wewnętrznym rynku poprzez zastąpienie go tańszym turkmeńskim gazem. Realizacją tego planu jest zawiązanie długoterminowej umowy z Turkmenistanem w 2003 roku. Zakłada ona, Ŝe w ciągu 25 lat dostarczy on do Rosji 2 miliardy metrów sześciennych gazu ziemnego14. Rosyjska umowa miała takŜe za cel uczynienie bezcelowym rozbudowę alternatywnych dróg przesyłu, które rozwaŜały lub realizują władze Turkmenistanu. W momencie ograniczenia przesyłu Turkmenistan rozpoczął poszukiwania alternatywnych dróg eksportu. Turkmenbasza Nijazow deklarował chęć uczestniczenia Turkmenistan w szeregu projektów gazociągów. NaleŜy wymienić z nich to projekt Turkmenistan-Uzbekistan-Kazachstan-ChinyJaponia, projekt Turkmenistan-Afghanistan-Pakistan-Indie, oraz dwa waŜne dla Europy projekty. Pierwszy łączący Turkmenistan-Iran-Turcję, drugi gazociąg łączący poprzez morze Turkmenistan z AzerbejdŜanem, a dalej z poprzez Gruzję z Turcją. Jak do tej pory sukcesem zakończyła się budowa krótkiego bo liczącego 140 kilometrów gazociągu łączącego KorpedŜe w południowym Turkmenistanie z Kuttkui w północnym Iranie. Gazociąg ten rozpoczął działanie w 1998 roku15. Projekty mające tłoczyć gaz w kierunku południowo-wschodnim oprócz, krótkiego odcinka do Iranu są nadal w fazie projektu. Afgańskie projekty, które zostały zarzucone w okresie walk między Taliami, a Sojuszem Północnym16 po interwencji NATO zostały odświeŜone i na nowo wzięte pod uwagę. Turkmenistan rozwaŜa takŜe udział w projekcie gazociągu TAP (Turkmenistan-Afganistan-Pakistan)17, zwanego równieŜ projektem Centgas (Central Asia
M.O c h s, Turkmenistan: Pipeline Dream II Caspian Crossroad, <http://ourworld.compuserve.com/HOMEPAGES/USAZERB/9.htm> (10 VI 2007). 13 Российская внешняя политика 9.06-22.06.03, <http://www.ancentr.ru/portal/article69.html> (10 VI 2007). 14 Russia, Turkmenistan Sign 25-year Gas Cooperation Agrement, <http://newsfromrussia.com/economics/2003/04/10/45916_.html> (10 VI 2007). 15 J. P. S mi t h, Turkmenbashi's gas games: gas for power?, „Central Asia – Caucasus Analyst” 4 VI 2003 16 R. S yno v itz, Turkmenistan: Transport Links Branch Out In All Directions, <http://www.binfo.com/places/Bulgaria/news/98-06/jun29g.rfe> (10 VI 2007). 17 Central Asia Energy Data, Statistics and Analysis – Oil, Gas, Electricity, <http://www.eia.doe.gov/emeu/cabs/Centasia/Full.html> (8 VIII 2006).
12

67

Gas) Projekt zakłada budowę liczącego około 1700 kilometrów gazociągu do transportu 30 miliardów gazu ziemnego rocznie. W maju 2002 roku na szczycie w Islamabadzie głowy państw, przez których terytorium ono przebiega zadeklarowały zainteresowanie w realizacji tego projektu18. Zakończenie projektu po budowie odpowiedniej instalacji do skraplania gazu ziemnego w pakistańskim porcie pozowali na sprzedaŜ turkmeńskiego gazu ziemnego na światowym rynku. JednakŜe ze względu na ciągłe niepokoje w Afganistanie projekt ten nie jest łatwy w realizacji. Większe szansę w otwarciu eksportu na południowy wschód naleŜy upatrywać w budowie gazociągu łączącego Iran, Pakistan oraz Indie. Istnieją realne szanse, Ŝe Turkmenistan moŜe dołączyć przesyłać swój gaz ziemny planowanym rurociągiem, po rozbudowie połączeń z Iranem. Tym bardziej, Ŝe projekt zyskuje realne szanse na realizację. Do końca czerwca zostanie podpisana umowa dwustronna umowa między Iranem, a Pakistanem odnośnie realizacji rurociągu i dostaw gazu ziemnego. Oczekuje się, Ŝe Indie podpiszą trójstronne porozumienie do końca lipca19. Południowy, irański kierunek eksportu turkmeńskiego gazu ziemnego uderza w interes Rosji, poniewaŜ wzmacnia Turkmenistan i zwiększa jego moŜliwości negocjacyjne. DuŜą przeszkodą w jego realizacji jest brak amerykańskiej aprobaty. Widać w tej kwestii róŜnicę miedzy UE a USA. Dla Zachodu opcja irańska jest korzystna, poniewaŜ mnoŜy moŜliwości pozyskiwania gazu ziemnego do projektów przesyłowych. Dla Rosji stanowi ona zagroŜenie, poniewaŜ dają szansę na realizację alternatywnych do rosyjskich, zachodnich projektów. „Starcie” rozpoczyna się w odniesieniu do projektu gazociągu transkaspijkiego (Trans-Caspian Gas Pipeline – TCGP), który po połączeniu nitką gazociągu południowokaukaskiego (South Caucasus Pipeline – SCP) oraz dotarciu do tureckiego Erzurum umoŜliwiłoby transport turkmeńskiego gazu na rynek europejski bez pośrednictwa Rosji. Gazociąg SCP ma długość 690 kilometrów. Pełną funkcjonalność osiągnął w grudniu 2006 roku20. Głównym załoŜeniem SCP do czasu wybudowania TCGP pozostanie transport gazu ziemnego z azerskiego pola Shah Deniz. Dzieje się tak z powodu braku uregulowań prawnych odnośnie granic morskich i podziału dna morskiego między AzerbejdŜanem, Iranem i Turkmenistanem. Brak tego typu ustaleń sprawia, Ŝe TCGP nie moŜe wejść w fazę realizacji. Blokowanie jego realizacji jest zarówno w interesie Rosji, jak teŜ Iranu. Szlak TCP-SCP jest promowany przez Stany ZjedN. J u n g, Report – Technical Assistance for the Turkmenistan – Afghanistan-Pakistan Natural Gas Pipeline Project (Phase II), <http://www.adb.org/Documents/-Articles/AFG/afg_2003001.asp> (20 VIII 2006). 19 C .F er na nd e z, Iran, India, Pakistan gas pipeline talks to end soon, <http://in.today.reuters.com/News/newsArticle.aspx?type=businessNews&storyID=2007-06-11T2030-47Z_01_NOOTR_RTRMDNC_0_India302564-3.xml> (15 VI 2007). 20 SOCAR – South Caucasus Gas Pipeline, <http://www.ebrd.com/projects/psd/psd2003/27637.htm> (10 VII 2007).
18

68

noczone, gdyŜ zapobiega przesyłowi gazu ziemnego przez system tych dwóch krajów. Druga zachodnia koncepcja leŜy natomiast interesie Iranu. Zakłada ona podobnie jak w przypadku pierwszego projektu budowę nitki rurociągowej do Erzurum, tym razem jednak bezpośrednio z Iranu. Takie połączenie pozwoliłoby na transport zarówno irańskiego, jak teŜ turkmeńskiego gazu ziemnego i wzmacniałoby pozycję Iranu. Dopływ gazu z tych dwóch źródeł, zakłada główny „zachodni” projekt gazociąg, liczący 3 300 kilometrów długości projekt NABUCCO. Zakłada on transport gazu ziemnego z Regionu Morza Kaspjkiego oraz Bliskiego Wschodu, a dwa wymienione połączenia mają słuŜyć temu celu. Dwa zasilające rurociągi docierają do tureckiego Erzurum i tam po połączeniu biegną dalej przez terytorium Turcji, Bułgarii, Rumunii, Węgier docierając do Austrii. Strategicznymi celami projektu są stworzenie nowego korytarza dostaw gazu ziemnego do Europy, a tym samym zabezpieczenie dostaw tego surowca. Istotne jest takŜe rozbudowa europejskiego systemu gazowego i istniejących połączeń międzysystemowych. Rozmowy nt. Nabucco rozpoczęły się w lutym 2002 roku, a juŜ zaangaŜowane w projekt firmy zawarły porozumienie z KE, która zobowiązała się do pokrycia 50% kosztów zwianych przeprowadzeniem studiów wykonalności. W czerwcu 2006 roku została podpisana umowa joint venture ustalająca zasady funkcjonowania odpowiedzialnego za budowę i funkcjonowanie spółki Nabucco Gas Pipeline International, oraz wchodzących w jej skład krajowych kompanii Nabucco. Pierwsze prace konstrukcyjne mają rozpocząć się w 2009 roku, a całość projektu ma być gotowa w 2013 roku21. Rosyjskim przeciwdziałaniem względem projektów dywersyfikacyjnych objawiło się w realizacji projektu „Błękitny Strumień” (ang. Blue Stream, ros. „Goluboj Potok”). Projekt łączy Rosję i Turcję gazociągiem biegnącym po dnie Morza Czarnego. Jego długość wynosi 1 213 kilometrów, z czego 373 kilometry przypadają na rosyjską cześć lądową, 396 na część podmorską, a 444 kilometry na turecką część lądową. Turecka część projektu biegnie z miasta Samsun do Ankary. Prace nad projektem otworzyło międzyrządowe porozumienie z grudnia 1997 roku dotyczące 25-letnich dostaw rosyjskiego gazu ziemnego do Turcji gazociągiem Blue Stream. Do roku 2001 zakończono kwestie przygotowań: stworzono spółkę realizującą projekt, uzgodniono kwestii opodatkowania projektu, oraz zbudowano bazę finansową projektu. W wrześniu 2002 roku przystąpiono do budowy gazociągu części morskiej gazociągu. W grudniu 2002 roku projekt został oddany do uŜytku oznaczało to gotowość do dostaw.22 W marcu 2003 roku Turcja wstrzymała dostawy gazociągiem na pół roku uzasadniając to bra21 22

About us – Nabucco, <http://www.nabucco-pipeline.com/-company/aboutus/index.html> (10 VI 2007). Blue Stream, <http://www.gazprom.com/eng/articles/article8895.shtml> (10 VI 2007).

69

kiem zapotrzebowania na gaz23. Ankara chciała w ten sposób wymusić od Gazpromu obniŜenia cen na gaz ziemny. Rosja oskarŜyła Turcję o naruszenie kontraktu, o opóźnianie ruchu tankowców w cieśninie Bosfor. Dodatkowo zarzucił Turcji, Ŝe jej działania dotyczące podwaŜenia kontraktu związane są z projektem alternatywnych do rosyjskich dostaw gazu ziemnego z AzerbejdŜanu. W listopadzie Gazprom ogłosił, Ŝe doszło do porozumienia na mocy, którego nastąpi redukcja ceny o blisko jedną trzecią. Jednocześnie miały się zwiększyć odbiór gazu24. „Błękitny Strumień” w pewnym stopniu uzaleŜnił Rosję od Turcji, która sama aspiruje do bycia „korytarzem energetycznym” i rozbudowuje swe połączenia gazociągowe we wszystkich kierunkach. Dywersyfikując swe źródła zaopatrzenie gaz ziemny i staje się niezaleŜna od jednego źródła, jednocześnie by jej polityka była skuteczna musi zachowywać balans między kierunkami dostaw. Starania Rosji o zakłócenie tego balansu i uczynienie z Turcji korytarza energetycznego pracującego na jej wyłączność nie powiodły się. Premia wejścia rosyjskiego gazu ziemnego na system turecki okazała się niewystarczająca i nie zapobiegła rozbudową połączeń z Regionu Morza Kaspijskiego. NaleŜało, zatem przeładować turecki system rosyjskim gazem i wpuścić go w połączenia międzysystemowe tworzące się na Zachodzie. W 2003 roku doszło do podpisania umowy międzyrządowej między Turcją, Grecją odnośnie budowy takiego połączenia. Budowa połączenia zakończyła się w 2007 roku25. Obecnie rozpoczyna on swą działalność. Pozwala to na przesył rosyjskiego gazu na Zachód. W 2008 roku planuje się budowę połączenia międzysystemowego między Grecją, a Włochami. Oba połączenia wpisują się w projekt ringu śródziemnomorskiego. W ramach ringu Rosja zaproponowała takŜe budowę gazociągu do portu Ceyhan. Gazociągowy ring ma otoczyć Morze Śródziemne łącząc producentów gazu z odbiorcami. Jego celem zagwarantowanie bezpieczeństwa energetycznego Europy, jednak moŜe stać się odwrotnie, gdy producenci zawrą zmowę cenową.

Contry Analysis Brief – Turkey, <http://www.eia.doe.gov/emeu/cabs/-Turkey/Full.html> (10 VI 2007). M. Kat i k, Blue Stream Pipline’s Future in Doubt Amid Russian-Turkish Pricing Dispute, <http://www.eurasianet.org/departments/business/articles/eav060203a.shtml> (10 VI 2007). 25 Part of Greece-Turkey gas pipeline to operate in 2007, <http://english.people.com.cn/200612/17/eng20061217_333400.html> (10 VI 2007).
24

23

70

JAROSŁAW MACAŁA

NIECO ZAPOMNIANY KARL HAUSHOFER

K

arl Haushofer (1869-1946) był bez wątpienia najwybitniejszym niemieckim geopolitykiem, twórcą całej szkoły myślenia o związku polityki z przestrzenią. Dziś jest chyba

niedoceniany, szczególnie w Polsce. CiąŜy bowiem na nim zarzut współpracy z nazistami lub przynajmniej intelektualnego uzasadniania ich podbojów oraz wojen. To oskarŜenie przywiodło go zresztą do samobójczej śmierci. Stąd w naszym kraju nie wydano do tej pory po polsku Ŝadnego z waŜnych dzieł tego niemieckiego geopolityka, ani teŜ Ŝadnej jego biografii. Chyba niesłusznie, bowiem i dziś poglądy gen. Haushofera sprzed wielu dekad wpływają inspirująco na myśl geopolityczną (panregionalizm, koncepcja eurazjatyckiego bloku kontynentalnego itd.), stanowiąc bezsprzecznie jej klasykę. Warto zatem przypomnieć przynajmniej niektóre poglądy i epizody z jego bogatego i rodzącego kontrowersyjne oceny Ŝywota.

I. Geopolityka Karla Haushofera W swoich pracach geopolitycznych korzystał z wielu róŜnych inspiracji. Z jednej strony odwoływał się do osiągnięć wybitnych niemieckich geografów, jak Karl Ritter czy Friedrich Ratzel. Na generała wpłynął szczególnie ten ostatni, twórca pojęcia geografii politycznej, bowiem podobno bywał gościem w domu rodzinnym Haushoferów i podsycał zainteresowania młodego Karla geografią, historią i polityką. TakŜe i dlatego wiele z koncepcji Ratzela znalazło swoje odbicie w poglądach najwybitniejszego niemieckiego geopolityka, choćby socjaldarwinowska koncepcja państwa, organiczność jego istnienia i walki o byt, teorie przestrzeni Ŝyciowej oraz wielkiej przestrzeni, a w ślad za tym związek między warunkami geograficznymi a pobudkami politycznymi ludzi Ŝyjących na określonym terytorium1. Spory wpływ na koncepcje K. Haushofera wywarł równieŜ szwedzki germanofil Rudolf Kjellen, twórca terminu geopolityka. Rozwijał on poglądy, Ŝe polityka państwa jako swego rodzaju biologicznego organizmu jest określana przez jego sytuację przestrzenną. Zatem kaŜde państwo winno dąŜyć do znalezienia formy, w której najpełniej przejawiać się będzie jego geograficzna indywidualność. W swojej teorii państwa przedstawił on pięć harmonizujących ze sobą ujęć jego funkcjonowania: geopolityka, kratopolityka, demopolityka, ekopolityka oraz socjopolityka.

A. Do r p ale n, The World of General Haushofer: Geopolics in Action, New York 1966, s. 52; A. W o l f f P o węs k a, Doktryna geopolityki w Niemczech, Poznań 1979, s. 87-95.

1

71

Wyraźnie trzeba zaznaczyć, Ŝe geopolityka w wydaniu R. Kjellena była jednym z istotnych czynników złoŜonej analizy państwa, choć chyba najwaŜniejszą, a całościowe badanie korelacji między narodem, państwem, polityką a przestrzenią stawało się moŜliwe dopiero po przestudiowaniu wszystkich pięciu elementów. Tedy celem nauk tego myśliciela było przedstawienie harmonijnej formy Ŝycia państwa2. Karl Haushofer przejął Kjellenowską systematykę, lecz jeszcze mocniej nadał geopolityce główne znaczenie, przesuwając na nią punkt cięŜkości i sprowadzając pozostałe cztery nauki do roli subdyscyplin. Naukę o przestrzeni widział bowiem jako „spojrzenie na całość”. Natomiast sceptyczniejszy był wobec traktowania państwa wyłącznie jako organizmu biologicznego, co w swoich rozwaŜaniach ostatecznie odrzucił jego syn Albrecht Haushofer3. Gen. Haushofer stworzył jednak koncepcję szerszą zarówno w odniesieniu do F. Ratzela, jak R. Kjellena. Zestawił teorię państwa tego pierwszego twórcy oraz naukę o przestrzeni tego osttaniego. Wg niego przestrzeń nie mogła być jedynym wyznacznikiem polityki państwa, bowiem dobrze zorientowany w historii oraz geografii człowiek, rozumiejący znaczenie przestrzeni, jest jednak w swoich decyzjach politycznych wolny. Stąd niebezpieczeństwo, Ŝe w warunkach słabej znajomości realiów będzie działał wbrew okolicznościom dyktowanym przez przestrzeń, wyrządzając spore szkody narodowi i państwu. Zatem tak K. Haushofer, jak wielu jego uczniów akceptowało tezę o ludzkiej woli jako głównego czynnika sprawczego na przestrzeni dziejów, zdolnej przełamywać bariery połoŜenia geograficznego. Sam generał pisał, Ŝe „[…] umiejąca dokonać wyborów wola […] ludzi naleŜących do mas i narodów moŜe z czasem przekraczać naturalne bariery i ograniczenia”4. W jego myśli widać teŜ niewątpliwie dobrą znajomość oraz recepcję poglądów geopolityki anglosaskiej, szczególnie jego ideowego adwersarza Halforda Mackindera (zwolennika potęgi imperium brytyjskiego), na czele z koncepcją Heartlandu5. Monachijski profesor połączył ją umiejętnie z całą tradycją niemieckiego myślenia o przestrzeni. W swoim dorobku wielokrotnie próbował on określić istotę geopolityki, lecz jego wypowiedzi niezbyt róŜniły się od siebie podstawowymi przesłankami. Widać u niego wyraźne tendencje do przesunięcia zainteresowania geopolityką z aspektu teoretycznego, naukowego na praktyczny, polityczny. Zatem, gdy choćby definiował geopolitykę jako naukę o przestrzennym uwarunkowaniu procesów
R. S ie g er , Rudolf Kjellen, „Zeitschrift für Geopolitik“ (dalej ZfG) 1924, s. 334-346; A. W o l f f P o węs k a, op.cit., s. 112-115; C. J ea n, Geopolityka, Wrocław 2003, s. 64-65. 3 K. Ha u s ho fer , Politische Erdkunde und Geopolitik [w:] Bausteine zur Geopolitik, red. I d e m, Berlin 1928, s. 50-80; I d em, Verpflichtung zum klaren Weltbild: Der Grossostasiengedanke in der deutschen Geopolitik, ZfG 1943, s. 4-7; A. Wolff-Powęska, op.cit., s. 134. 4 I d e m, Politische Erdkunde und Geopolitik, s. 55; C. Jean, op.cit., s. 53. 5 I d e m, Geopolitik der Pan-Ideen, Berlin 1931.
2

72

politycznych6, to równocześnie chciał, by dzięki jej normatywnemu charakterowi osoby kierujące państwem wybierały taką drogę rządzenia, która zmniejsza dystans pomiędzy wiedzą a moŜliwościami politycznego działania.7 Dlatego moŜna suponować, Ŝe Karl Haushofer doceniał rolę przestrzeni, tyle, Ŝe chyba nie degradował ludzi tylko do uŜytkowników owej przestrzeni, nie był geograficznego pełni zwolennikiem determinizmu geograficznego oraz wizji państwa jako li tylko organizmu biologicznego. Widział w ludziach siłę sprawczą polityki, ale rolą geopolityków było uświadamianie rządzących o zaleŜnościach między przestrzenią a kierowaniem państwem. Zatem geopolityka miała być lekcją dla przywódców państw, by nauczyć ich odpowiedniego osiągania politycznych celów w określonej geograficznej przestrzeni. Miała ona mieć wpływ na dobór tych celów poprzez poprawną analizę rzeczywistości, czego zabrakło przed i w czasie I wojny światowej. W praktyce rolą geopolityki była analiza i prezentacja zaleŜności między siłą a przestrzenią (Macht und Raum, albo bardziej w klimacie tego czasu Macht und Erde), co zresztą nieraz czynił8. Celem było kształtować wśród zwykłych ludzi, a nie tylko elit, „świadomość przestrzenną”, niezbędną dla orientowania się w polityce światowej. PrzecieŜ cele polityczne realizuje uświadomiony naród. Dlatego w opinii Haushofera geopolityka winna być wolna od partyjnego i stronniczego sposobu myślenia, czego zresztą sam nie przestrzegał. Nadto wielokroć postulował, by geopolityka zastąpiła historię w roli wychowawcy narodu, by stała się „geograficznym sumieniem państwa”, co zresztą w okresie międzywojennym w Niemczech w sporej części się udało. TakŜe dzięki nazistom, traktującym geopolitykę jako jeden z podstawowych instrumentów wychowawczej indoktrynacji9. Rolą geopolityki nie powinna być zatem swego rodzaju zinstytucjonalizowana kontrola nad państwem, lecz przekazywanie „geopolitycznych prawd”, pobudzających wolę i aktywność narodu niemieckiego dla zmiany swego fatalnego geopolitycznego połoŜenia. Stąd krytycyzm i dystans wobec rządzących, szczególnie widoczny w dobie Republiki Weimarskiej, dziecka tragicznego dla przestrzennego połoŜenia Niemiec Traktatu Wersalskiego. Ten akt

I d e m, Grundlagen, Wesen und Ziele der Geopolitik [w:] Bausteine zur Geopolitik, s. 29-48; I d e m, Geopolitik und Presse [w:] Ibidem, s. 259-269. 7 T . Klin, Wizje ładu międzynarodowego w niemieckiej i anglosaskiej myśli geopolitycznej w okresie II wojny światowej, Zielona Góra 2006, [maszynopis rozprawy doktorskiej obronionej w 2006 roku w Instytucie Politologii UWr], s. 35. W tym miejscu Autor pragnie podziękować Tomaszowi Klinowi za udostępnienie jego studium podczas pracy nad niniejszym tekstem. 8 K. Ha us ho f er , Weltpolitik von heute, Berlin [bdw], s. 24-37. 9 A. W o l f f -P o wę s ka, E . S ch u lz, Przestrzeń i polityka w niemieckiej mysli politycznej XIX i XX wieku [w:] Przestrzeń i polityka: Z dziejów niemieckiej myśli politycznej, opr. I d e m, Poznań 2000, s. 81-82; K. Ha u s ho fer , Geograficzne zasady polityki zewnętrznej [w:] Ibidem, s. 360-370.

6

73

oraz wynikające z niego międzynarodowe i przestrzenne implikacje zostały poddane druzgocącej krytyce przez niemiecką Geopolitik10 Wydaje się równieŜ, Ŝe wielu niemieckich geopolityków z nadzieją przyjęło przejęcie władzy przez nazistów, ale z pewnością sprawą dyskusyjną jest ścisły związek czy wręcz symbioza niemieckiej Geopolitik z nazistami ich polityką. Głównymi ideami niemieckiej geopolityki pozostały w okresie międzywojennym i w okresie II wojny światowej były: państwo organiczne, Lebensraum, autarkia, panregiony, walka między potęgami lądowym i morskimi. Na tym tle koncentrowano się na zagroŜeniach dla niemieckiego interesu narodowego, przypisując geopolityce znajdowanie panaceum na te problemy. Stąd geopolityka mogła bazować na poczuciu klęski i frustracji, która ogarnęła niemieckie społeczeństwo po I wojnie światowej. Towarzyszyła temu krytyka zwycięskiego Zachodu, oparta na rosnącym antyliberalizmie (postrzeganiu demokracji i parlamentaryzmu jako nowotworu w Niemczech) oraz na pogłębiającym się antymaterializmie oraz nastawieniu antykapitalistycznym, obcym dla „ducha” narodu niemieckiego. Korelował z tym swoisty mistycyzm, volkistowskie przywiązanie do idealistycznie pojmowanej wspólnoty narodowej, do ziemi i kultury agrarnej, antymodernizm i antyokcydentalizm. W sferze ustrojowej dominował autorytaryzm, wynikający takŜe z przekonania o wyŜszości narodu i państwa nad tworzącymi je obywatelami, z konieczności walki narodów i państw o byt i przetrwanie. Bez problemu widać podobne nastawienie wśród rzeszy niemieckich geopolityków, sam bohater tego szkicu był tego dowodem11. Karl Haushofer i jego szkoła geopolityki podkreślała wagę przestrzeni Ŝyciowej, często w sposób irracjonalny, bowiem dąŜenie do jej uzyskania jest podstawą wszelkiej polityki. Wymagało to nowego uporządkowania przestrzeni, walki o przeprowadzenie bardziej korzystnego dla Niemiec jej podziału, niŜ pokłosie I wojny światowej. Stąd postulat podwaŜenia „dyktatu wersalskiego”, okrojenia terytorialnego Niemiec, które pozbawiło jej niezbędnej do przetrwania narodu przestrzeni Ŝyciowej: Volk ohne Raum. To winno być jednym z podstawowych zadań geopolityki niemieckiej. W jednej z definicji geopolityki z 1935 roku generał oceniał, Ŝe jest ona obowiązkiem stania na straŜy prawa do ziemi, bo bez niej naród niemiecki nie moŜe przetrwać12. Wyjściem z tej sytuacji była ekspansja Niemiec, związana przecieŜ z aprobowaną przez niego socjaldarwinowską wizją walki narodów o byt. Towarzyszyło temu jego przekonanie o podziale państw na statyczne (skazane na wegetację i upadek) oraz dynamiczne, które winny

10 11

E. T iesse n, Wersalski traktat pokojowy a geografia polityczna [w:] Przestrzeń i polityka, s. 426-449. A. W o l f f -P o wę s ka, E . S ch u lz, op.cit., s. 59-60, 64-65. 12 E. W als h, Total Power: A Footnote to History, New York 1949, s. 48; T. Kli n, op.cit., s. 34, 37.

74

drogą ekspansji uzyskiwać przestrzeń niezbędną dla Ŝycia i rozwoju. Monachijski geopolityk tłumaczył bowiem, Ŝe dynamiczne Niemcy się duszą przestrzennie i są gęsto zaludnione, gdy otaczające je obszary, zwłaszcza na wschodzie, cechowały się znacznie mniejszą liczbą ludności, niŜszym poziomem kultury i cywilizacji13. Zatem szanse na przestrzenny rozwój Niemiec upatrywał w podporządkowaniu otaczających je niestabilnych, słabych i małych państw (Mitteleuropa), które w istocie powinny znaleźć się pod niemiecką kuratelą, takŜe jako swego rodzaju strefa buforowa przez zagroŜeniem ze strony wrogich mocarstw, szczególnie ze Wschodu14. Obok tego pojawiła się geopolityczna bardziej niŜ ekonomiczna czy polityczna kwestia ekspansji kolonialnej Rzeszy, by wywierać nacisk na stare potęgi kolonialne, szczególnie wobec uwaŜanej przez monachijskiego profesora za główne zagroŜenie dla Niemiec – Wielkiej Brytanii. Kładł nacisk szczególnie na pozyskanie kolonii w Afryce, co miało być elementem szerszej geopolitycznej układanki, związanej z powstaniem panregionów, w tym Eurafryki, kontrolowanej przez Niemcy15. Tym sposobem K. Haushofer i jego szkoła poszerzyli znacznie granice przestrzeni Ŝyciowej poza terytorium Niemiec z 1914 roku. Wpływało to na rysowane przez monachijskiego profesora oraz jego uczniów koncepcje geopolityczne, często podszyte swoistym idealizmem i mistycyzmem. MoŜna zauwaŜyć ich przekonanie, Ŝe idee wielkoprzestrzenne są bardziej sprawiedliwe, stabilne i przyszłościowe od nagiej siły oraz opartych wyłącznie o nią rządów, bo zakładają współudział podmiotów tej przestrzeni w jej organizowaniu16. Wtedy niemiecki imperializm realizowałby się w „idei wielkiej Rzeszy”, tworu wielonarodowościowego, tworzonego na zasadzie swoistego wspólnego dobra. Zdaniem gen. Haushofera wyraŜana w ten sposób polityka „[…] nie powinna się opierać na ucisku i łupieŜczym podejściu, ale skupiać się na przemyśleniach wobec prawa przewodniczenia. To samo miało dotyczyć pokojowego rozszerzenia o kraje sąsiednie”. Stąd krytykowanie „panowania”, opartego o gwałt i zniewolenie innych narodów, bo co prawda w ten sposób moŜna odnieść chwilowy sukces, lecz prawdziwą sztuką jest przekucie go w trwałą organizację politycznej przestrzeni, ufundowaną na wspólnych czynnikach kulturowych i cywilizacyjnych. Tedy naleŜało przynaleŜnym do Rzeszy państwom i narodom zagwarantować pewną swobodę wewnętrzną, zmniejszając radykalnie moŜliwość manewru w kwestiach

K. Ha u s ho f er , Weltpolitik von heute, s. 38-46; I d e m, Geograficzne zasady polityki wewnętrznej [w:] Przestrzeń i polityka, s. 351-353, 378-380. 14 A. Do r p ale n, op.cit., s. 94-95, 205-209; A. W o l f f -P o wę s ka, E . Sc h u lz, op.cit., s. 63-64. 15 T. Kli n, op cit., s. 74-75. 16 K. T r ap ler , Deutsche Grenzen, ZfG 1934, s. 15-17; H. Sc h ep le r s, Geopolitische Grundlagen jeder Raumordnung, ZfG 1936, s. 17-32; K. Hau s ho fer , Das ganze Deutschland, ZfG 1938, s. 257-260; K. Vo wi n ck el, Zum Begrieff Lebensraum, ZfG 1939, s. 639.

13

75

zewnętrznych, ale w zamian oferując większe bezpieczeństwo egzystencji, bo oddającego silnym Niemcom moŜliwość prowadzenia stosunków zagranicznych z innymi państwami17. Podstawowym kierunkiem na drodze do wielkoprzestrzennego zorganizowania Europy pod auspicjami Niemiec była uprzednia konieczność gruntownej zmiany geopolitycznej (czy to na drodze pokojowej czy przemocą) w południowej, wschodniej i środkowej Europie (Mitteleuropa). Jej rdzeniem miały się stać obszary dawnej monarchii austro-węgierskiej oraz obszar naddunajski, choć sam K. Haushofer przesuwał granice niemieckiej przestrzeni sporo dalej we wszystkich kierunkach. Wg jego szkoły przestrzeń ta po I wojnie światowej została zdominowana przez szereg słabych, niestabilnych czy sztucznie utrzymywanych przy Ŝyciu państw, będących pokłosiem tzw. porządku wersalskiego, narzuconego Niemcom przez zwycięskie mocarstwa zachodnie. Paradoksalnie, zazdrośnie strzeŜona przez nowe państwa świeŜa niepodległość, mała wewnętrzna stabilność i siła, problemy graniczne, etniczne, ekonomiczne, powodowały konflikty i kłótnie, utrudniały wspólne przeciwdziałanie zagroŜeniu ze strony Niemiec. Niemcy dalej zachowały na tym obszarze przewagę ekonomiczną i kulturową, a wygrywając spory między omawianymi państwami zyskiwały sporą moŜliwość politycznego manewru. Powstanie Mitteleuropy na tym obszarze nie tylko osłabiałoby w oczach niemieckich geopolityków źródła kryzysu i niestabilności całego porządku europejskiego, ale teŜ restaurowało w ich przekonaniu jedność przestrzenną, kulturową i gospodarczą tego obszaru, z czasem wzbogaconą o kryteria rasowe. Zadawało cios niesprawiedliwemu dla Niemiec ładowi wersalskiemu. Zatem lansowana przez niemiecką geopolitykę Mitteleuropa nie była utopijną tezą, miała moŜliwości realizacji, które zresztą po 1938 roku zostały z duŜym powodzeniem uruchomione, co z zadowoleniem konstatowali Karl Haushofer i jego uczniowie. Tym bardziej, Ŝe zainteresowanie tym obszarem ze strony gwarantów ładu wersalskiego wyraźnie osłabło w latach 1930-tych, wraz z kryzysem całego porządku międzynarodowego na nim opartego, przy równocześnie rosnącym potencjale III Rzeszy. Budowało to potęgę wojenną nazistowskich Niemiec: „Bez górnośląskiego węgla, rumuńskiej ropy naftowej, czeskich maszyn i urządzeń, węgierskiego boksytu i pszenicy III Rzeszy nie byłoby stać na długotrwałe prowadzenie wojny na wszystkich frontach”18.

K. T r a mp ler , Volksrechtliche Grundlagen eines neuen Europa, ZfG 1929, s. 749; K. Ha u s ho fer , Lebensraum und Gleichberechtigung auf Erden!, ZfG 1934, s. 1-10; E. Ob st, Idea wielkiej przestrzeni w przeszłości i jako wiodąca myśl polityczna w naszych czasach [w:] Przestrzeń i polityka, s. 549-552. 18 B. Ko szel, Mitteleuropa rediviva? Europa Środkowo- i Południowo-Wschodnia w polityce zjednoczonych Niemiec, Poznań 1999, s. 24-37; A. W o l f f -P o wę s k a, E . Sc h ulz , Przestrzeń i polityka, s. 76-79; K. H a us ho fe r , Geograficzne zasady polityki zewnętrznej [w:] Przestrzeń i polityka, s. 381-425.

17

76

Trzeba zasygnalizować szerszy sposób myślenia K. Haushofera, nawiązującego tutaj zresztą do ojców niemieckiego widzenia przestrzeni – F. Ratzela i R. Kjellena. Ten ostatni bowiem pragnąc osłabić Wielką Brytanię, postulował powstanie na świecie trzech panregionów polityczno-gospodarczych (amerykański, niemiecki, japoński)19. TakŜe dlar prof. Haushofera powstały w powyŜszy sposób ład europejski pod hegemonią Niemiec (z podrzędną rolą faszystowskiej Italii) stałby się jednym z fundamentów szerszej konstrukcji wieloprzestrzennej pod nazwą Eurafryka. Ta zaś tworzona jako związek państw i terytoriów kolonialnych pod niemiecką hegemonią, stałaby się naturalnym zapleczem ekonomicznym i surowcowym dla wielkogermańskiej Europy, a zatem umoŜliwiłaby przetrwanie białej rasy, duszącej się ciasną przestrzenią na Starym Kontynencie oraz zagroŜonej przewagą demograficzną czarnej ludności. Dlatego trzeba było wyprzeć z Afryki stare wpływy kolonialne, głównie brytyjskie i francuskie. W tym miejscu naleŜy przejść do głośnej koncepcji Karla Haushofera nowego ładu światowego, opartego na południkowo zorientowanym podziale na wielkoprzestrzenne panregiony: Pan-Europa, Pan-Rosja, Pan-Ameryka i Pan-Pacyfik. Warto odnotować zarysowującą się w tej systematyzacji opozycję: ląd-morze, mocarstwa morskie-lądowe. Taki podział przestrzenny, z wyraźnie zaznaczonym w obrębie poszczególnych pan-regionów podziale na centrum (część północna) i peryferie miał zapewnić im stabilizację polityczną, ekonomiczną i kulturową. Po ataku Hitlera na ZSRR gen. Haushofer zmodyfikował swoje zapatrywania na powstanie pan-regionu Rosja, postulując jego podział między zwycięskie Niemcy a Japonię. Swoją drogą nie były to koncepcje zgodne z ideami Hitlera panowania rasy germańskiej nad światem, nowego „ładu europejskiego”. Ten miał być oparty o federację 200 równoleŜnikowych okręgów (Gau), zarządzanych przez czysto aryjskich gauleiterów. Oznaczało to bowiem takŜe w istocie kres dotychczasowej formy państwa niemieckiego20. To wszystko miało zapewnić Niemcom silną pozycję polityczną, ale teŜ autarkię. Ta kwestia była tym bardziej istotna, poniewaŜ K. Haushofer był zwolennikiem niemiecko-rosyjskojapońskiego eurazjatyckiego lądowego sojuszu i przymierza (atlantycko-pacyficznego bloku kontynentalnego), skierowanego przeciw zachodnim tallasokracjom, których potędze ideologicznej, ekonomicznej i geopolitycznej trudno byłoby się oprzeć pojedynczym kontrahentom. Wynikało to z jego przekonań ideologicznych, w których za większego wroga Niemiec uwaŜał liberalny i kapitalistyczny Zachód (szczególnie imperium brytyjskie) niŜ kolektywistyczny i antykapitalistyczny Wschód. Takie pomysły zaczął juŜ lansować przed I wojną światową, by
19 20

C. J ea n, op.cit., s. 65. T. Kli n, op.cit., s. 67-69, 74.

77

obalić monopol morski i kolonialny mocarstw anglosaskich. Tyle, Ŝe w wojnie w latach 19141918 Niemcy walczyły przeciw potencjalnym sojusznikom z bloku kontynentalnego, co stało się wg K. Haushofera jedną z przyczyn ich klęski. Bardziej pomyślny dla jego pomysłów klimat polityczny zaczął się kształtować w drugiej połowie lat 1930-tych, a najbardziej z jego punktu widzenia optymalna, choć krótkotrwała, konfiguracja polityczna zarysowała się w latach 1939-1941, kiedy wydawało się, Ŝe wszystkie trzy strony mają podobne zamiary: układ Ribbentrop-Mołotow z 23 VIII 1939 roku, oś Niemiec-Włoch i Japonii z 27 IX 1940 roku, układ sowiecko-japoński z 13 IV 1941 roku. Zresztą prof. Haushofer lekcewaŜył róŜnice interesów między poszczególnymi kontrahentami ewentualnego bloku, a swemu myśleniu pozostał teŜ wierny po 22 VI 1941 roku, kiedy wymarzony sojusz stał się humbugiem. Monachijski geopolityk patrzył na ten blok przede wszystkim z niemieckiej perspektywy. Stąd III Rzesza podporządkowując sobie Europę, tworząc Mitteleuropę, jako bramę na Wschód, uzyskując wpływ na Rosję (najlepiej pokojowy, ale nie wykluczał teŜ wojny), mogłyby w jakiś sposób kontrolować strategiczny obszar Herzlandu, do którego wrogie potęgi morskie nie miały dostępu. Niemcy, sprzymierzając się z Rosją Sowiecką i Japonią (której kulturę, społeczeństwo i politykę dobrze znał i szczerze podziwiał21) tworzyłyby teŜ struktury komplementarne ekonomiczne i podobne politycznie (choć za najwaŜniejsze uwaŜał względy geopolityczne). Oznaczało to nawiązanie wprost do znanej tezy H. Mackindera, Ŝe kto panuje nad Heartlandem, ten panuje nad Eurazją. A kto panuje nad Eurazją, ten panuje na Światową Wyspą, czyli nad światem22.

II. Geopolityka a nazizm Nie wydaje się, by samo dojście nazistów do władzy wywołało entuzjazm większości niemieckich geopolityków, choć jakaś część z nich okazała się gorliwie związana z NSDAP. Ewolucja ich myślenia o państwie i przestrzeni, przynajmniej po części zgodna z zapatrywaniami nowych władców Niemiec, zaczęła się juŜ znacznie wcześniej. Bez wątpienia cieszył ich upadek znienawidzonej i nieudolnej Republiki Weimarskiej oraz demokracji, bowiem większość przedstawicieli Hauhoferowskiej szkoły moŜna by zaliczyć do grona konserwatystów, w tym rewolucyjnych. Natomiast coraz przychylniejsze ich stanowisko wobec narodo21

K. Hau s ho f er , Japan baut sein Reich, Berlin 1941; H. A. J aco b se n, Karl Haushofer: Leben und Werk, Boppard 1979, s. 269. 22 K. Hau s ho fer , Der Kontinentalblock: Mittteleuropa-Eurasien-Japan, wyd. II, Berlin 1941; I d e m, Geograficzne spełnienie trójkąta [w:] Przestrzeń i polityka, s. 493-496; J. Kü h n, O sensie obecnej wojny [w:] Ibidem, s. 498-543; T. Klin, op.cit., s. 72-73.

78

wego socjalizmu było związane nie tylko z konsolidacją wewnętrzną państwa, ale teŜ z sukcesami Führera na niwie polityki zagranicznej. Kanclerz zdawał się mieć za nic ograniczenia, które wcześniej, przez lata pętały rządzących Republiką Weimarską, bez jednego wystrzału do 1939 roku demontując krzywdzący Niemcy ład ustalony w ParyŜu. Budował w ten sposób niemiecką Mitteleuropę, dominującą nad całym kontynentem. Dodatkowo zawarcie układu Ribbentrop-Mołotow otwierało zdaniem wielu geopolityków, w tym Haushofera, drogę do eurazjatyckiego przymierza przeciw zachodnim państwo morskim, głównie Wielkije Brytanii. Warto wszakŜe teŜ pamiętać, Ŝe niemało geopolityków niemieckich, zdając sobie sprawę z instrumentalnego i selektywnego traktowania przez nazistów dorobku geopolityki, aprobowało przebudowę wpierw presją, a później wojną, ładu międzynarodowego na korzyść Rzeszy, cieszyło się z sukcesów reŜimu nazistowskiego w tej sferze. Wystarczy choćby odnotować entuzjazm K. Haushofera i jego uczniów wobec niemieckich sukcesów politycznych i militarnych w latach 1939-1941. Dlatego, póki polityka zagraniczna A. Hitlera mieściła się w zrozumiałych dla nich wyznacznikach i ramach, tak długo wielu niemieckich geopolityków uwaŜało ją za słuszną. Dawali jej zatem swój placet, Ŝyrując i tłumacząc jej załoŜenia, dostarczając naukowego i intelektualnego wsparcia, wtłaczając w znane schematy myślenia przestrzennego, eksponując walor realizowania przez nią fundamentalnych idei oraz celów geopolitycznych Niemiec23. Warto choćby zerknąć na łamy „Zeitschrift für Geopolitik”, w latach 1930-tych i 1940tych, gdzie obrazowo wyraŜano przekonanie dosyć typowe dla wielu kręgów konserwatywnych w Niemczech, Ŝe duch, wielka idea, wola jej urzeczywistnienia, jest w stanie wygrać z przyziemną i materialistyczną koncepcją władzy oraz jej przestrzennymi ramami. Geopolityka w takim kontekście, wbrew szeroko głoszonemu przekonaniu o jej naukowości staje się prędzej wiarą, ideologią, jedną z najwaŜniejszych części narodowosocjalistycznego Weltanschauung. Towarzyszyły temu liczniejsze irracjonalne rozwaŜania rasistowsko-

nacjonalistyczne, eksponujące wątki woluntarystyczne, coraz trudniejsze do pogodzenia z geograficznymi ograniczeniami. Teraz to polityka i państwo miały wytyczać granice przestrzeni, a nie ona pętać polityków. ZawaŜyło to chyba równieŜ na myśleniu Haushofera, który ogarnięty często myśleniem mistycznym czy nawet ezoterycznym, przeceniał moŜliwości Niemiec, a nie doceniał potencjału ich przeciwników24.

K. Hau s ho f er , Ein Führer und sein Werk, ZfG 1937, s. 137; I d e m, Weltpolitik von heute, s. 269-291; E. W al s h, Wahre anstatt falsche Geopolitik für Deutschland, Frankfurt 1946, s. 18-23; T. Klin, op.cit., s. 69-70. 24 A. W o l f f -P o wę s ka, op.cit., s. 135-138.

23

79

Sporo z geopolityków, często dosyć odległych od popierania nazizmu, przez lata wierzyło, Ŝe swoją polityką Hitler realizuje dalekosięŜne i przemyślane cele przestrzenne Niemiec. Tymczasem naziści lekcewaŜyli uwarunkowania przestrzenne swej polityki, traktując je nader selektywnie, a skupiając się głównie na czynnikach irracjonalnych, woluntarystycznych, na przekonaniu, iŜ silny człowiek i państwo są zdolni przełamać wszelkie naturalne i geograficzne ograniczenia. Do tego dochodziły teorie rasowe, operujące często mistycyzmem „krwi i ziemi”. Wreszcie narodowi socjaliści marzyli bardziej o swoim mistycznym zadaniu - podboju Wschodu ( „nasza przyszłość leŜy na Wschodzie”), jego pełnym skolonizowaniu i podporządkowaniu (wystarczy choćby przywołać Generalplan Ost), niŜ o jakiś trwalszych porozumieniach czy sojuszach z Rosją. Woleli, przynajmniej do czasu, dogadać się z osłabionym Zachodem(słynne propozycje pokojowe A. Hitlera wobec Wielkiej Brytanii, bliskiej rasowo Niemcom), by swobodnie ruszyć na Rosję. Stąd było im bliŜej raczej do Ratzelowskich marzeń o Lebensraum i Grossraum na Wschodzie aniŜeli tradycyjnej polityki Bismarcka czy geopolitycznego rozsądku25. Problem takŜe i w tym, Ŝe naziści w swoich ekspansywnych poczynaniach zewnętrznych i w propagandzie z równie duŜą swobodą i bez Ŝenady posługiwali się instrumentarium pojęć stworzonych przez lata przez niemieckich geopolityków, stwarzając wraŜenie, Ŝe realizują załoŜenia tej „nauki”. Trudno za to winić wyłącznie prof. Haushofera czy jego szkołę, ale ten związek zawaŜył fatalnie na reputacji geopolityki. Ona sama, jej tezy, załoŜenia, pojęcia, teorie słuŜyły bowiem często narodowym socjalistom do tłumaczenia ekspansywnych celów i usprawiedliwiania podboju przestrzeni Ŝyciowej.26 Nie ma jednak wątpliwości, Ŝe Karl Haushofer i jego szkoła wybrali dosyć dwuznaczne i niejasne drogi dla spełnienia swoich geopolitycznych wizji. Po wybuchu wojny szukali drogi do trwałego wzmocnienia pozycji Niemiec, przede wszystkim drogą stworzenia Mitteleuropy, hegemonii na kontynencie, a następnie porozumienia się, bądź podporządkowania sobie Anglii oraz Rosji Sowieckiej. Spierali się nad wyborem geopolitycznych mariaŜy: Wschód czy Zachód. Jedno i drugie się nie udało, a ich wpływ na koncepcje polityki zagranicznej Niemiec okazał się ograniczony. Stało się to szczególnie jasne po fatalnym z punktu widzenia geopolitycznej szkoły Haushofera ataku III Rzeszy na ZSRR 22 VI 1941 roku, otwierającym wojnę na dwa fronty, przeciw państwom morskim i mocarstwu lądowemu, nie do wygrania dla Niemiec. Skądinąd świadczyło to o coraz mniejszym wpływie niemieckiego myślenia geopolitycznego oraz jego twórców na przywódcę III Rzeszy, o ile w ogóle wcześniej było ono w
25 26

C. J ea n, op.cit., s. 71-72; A. W o l f f -P o wę s ka , E . Sc h u lz, Przestrzeń i polityka, s. 72-74, 88-93. T. Kli n, op.cit., s. 42.

80

jego działaniach znaczące. Stąd m. in. w publikacjach na łamach „Zeitschrift für Geopolitik”, mimo coraz ostrzejszej cenzury, wielu autorów starało się to uświadomić liderom nazistowskim. Sam K. Haushofer, robiąc chyba dobrą minę do złej gry, tłumaczył, Ŝe A. Hitler atakując Rosję Sowiecką nie zrezygnował z tworzenia eurazjatyckiego imperium, tylko uznał, Ŝe lepszą i skuteczniejszą drogą do tego będzie podbój Rosji, a nie dogadanie się z nią. Nie ukrywał teŜ swej pogardy dla komunizmu oraz Słowian, których trzeba pokonać siłą na drodze do wielkoprzestrzennej organizacji Wschodu. Zatem trudno uznać, Ŝe całe środowisko Haushofera, najwybitniejsze w tym okresie czasopismo geopolityczne, ulubione dziecko profesora, stało się narzędziem opozycji antyhitlerowskiej. Niemniej za udział A. Haushofera w spisku przeciw Hitlerowi 20 VII 1944 roku pismo zostało zamknięte.

III. Związki Karla Haushofera z Rudolfem Hessem Na działalności oraz pozycji K. Haushofera w III Rzeszy bardzo waŜyła jego długoletnia zaŜyłość i przyjaźń z zastępcą A. Hitlera w partii Rudolfem Hessem, choć znał teŜ szereg innych nazistowskich prominentów. Bez wątpienia temat związków monachijskiego geopolityka z partią i władzami nazistowskich Niemiec budził i budzi wiele emocji i kontrowersji w literaturze, a padające opinie częstą grzeszą emocjami i tendencyjnością. Z jednej strony wielu badaczy upiera się przy znacznym wpływie generała oraz jego szkoły na politykę zewnętrzną III Rzeszy, czyniąc go zatem współwinnym jej zbrodniczych skutków, inni zaś z drugiej strony wybielają postać monachijskiego profesora, sugerując jego ograniczony wpływ na poczynania nazistów, których mało zajmowały trudne naukowe wywody monachijskiego geopolityka oraz jego uczniów. Tym bardziej, Ŝe wódz III Rzeszy nieraz dawał wyraz swej pogardzie dla intelektualistów. Wydaje się zatem, Ŝe ten problem jest duŜo bardziej złoŜony, o czym wspomina w swej biografii najwybitniejszego niemieckiego geopolityka Hans Adolf Jacobsen. Wydaje się stwierdzonym, Ŝe Karl Haushofer miał dosyć szeroki kontakt z nazizmem, znał bez mała wszystkich jego czołowych przedstawicieli. Przez lata, szczególnie w okresie 1933-1941, wspierał przynajmniej intelektualnie niektóre poczynania III Rzeszy, aprobował wiele zasad narodowosocjalistycznej ideologii. WszakŜe jako konserwatysta z obawą i wyŜszością spoglądał na masowy ruch społeczny, na jego przemoc i demagogię, na przynajmniej w sferze werbalnej radykalne hasła społeczne, na dominację w nim ludzi moŜe obdarzonych politycznym talentem, ale słabo wykształconych oraz o niskiej pozycji społecznej. Trudno go jednak nazwać nazistą, bo przecieŜ wielu niemieckich naukowców i intelektualistów dało się zwieść narodowemu socjalizmowi, wierząc w jego cele odrodzenia wielkości i potęgi narodu nie81

mieckiego. Bez wątpienia teŜ poglądy i opinie Haushofera nagłaśniano w oficjalnej propagandzie, wykorzystując jego autorytet i powaŜanie, przydając swego rodzaju placet innym treściom, ale zapewne nie uczestniczył on w podejmowaniu decyzji dotyczących polityki zagranicznej Rzeszy27. Obaj panowie (Hess i Haushofer) poznali w kwietniu 1919 roku w Monachium, gdzie zdemobilizowany i sfrustrowany wojenną klęską Rudolf Hess zapisał się na Uniwersytet. Rozmowy z duŜo starszym, bardzo obytym i wykształconym monachijskim geopolitykiem, traktującym go po ojcowsku, wywarły na niego spory wpływ, gdyŜ najprawdopodobniej potraktował on starego profesora jako swego mentora. Wydaje się, Ŝe rozmowy z generałem ukształtowały na długo sposób patrzenia Rudolfa Hessa na Niemcy oraz ich pozycję i rolę międzynarodową. Stały się teŜ początkiem trwającej wiele lat przyjaźni28. Przez R. Hessa uczony ten poznał A. Hitlera w połowie 1921 roku, lecz trudno powiedzieć, jaki wpływ wywarło na nim to spotkanie. Po nieudanym puczu monachijskim K. Haushofer odwiedzał ośmiokrotnie A. Hitlera i R. Hessa w więzieniu w Landsbergu, gdzie zapewne dyskutował z nimi na temat celów polityki niemieckiej po I wojnie światowej. Nadto Rudolf Hess prawdopodobnie skłonił Adolfa Hitlera do przeczytania niektórych prac swego mentora oraz innych geopolityków niemieckich. Wielu badaczy dziejów Niemiec dostrzega w tym okresie znaczny wpływ Haushoferowskiego myślenia przestrzennego na tezy zawarte w „Mein Kampf” (szczególnie pojęcie Lebensraumu oraz ekspansji na wschód), powstającej właśnie w więzieniu w Landsbergu, zatem takŜe przy udziale zauroczonego swoim mentorem R. Hessa. Mimo to, zdaniem biografów Hessa, monachijski profesor nie pozbył się poczucia wyŜszości wobec duŜo słabiej edukowanych liderów NSDAP, nawet wobec darzonego przyjaźnią Hessa. Dawał teŜ temu wyraz nieraz po 1933 roku29. W drugiej połowie lat 1920-

tych spotkania Haushofera z Hessem stały się rzadsze, bo ten drugi został adiutantem Führera i coraz aktywniej działał w szeregach NSDAP. Jednak monachijski przyjaciel pozostał dla niego mentorem i doradcą. O ich zaŜyłości świadczy choćby fakt, Ŝe K. Haushofer był świadkiem na jego ślubie w grudniu 1927 roku, zresztą wspólnie z A. Hitlerem30. Od dojścia nazistów do władzy kontakty osobiste Haushofera z Hessem uległy dalszemu rozluźnieniu, ale dalej ich przyjaźń kwitła, choćby dzięki obfitej korespondencji, cytowanej po części przez biografa monachijskiego naukowca – H. A. Jacobsena. NaleŜy pamiętać, Ŝe
H. A. J aco b se n, op.cit., s. 448-464; A. W o l f f -P o wę s ka , E . Sc h ul z, op.cit., s. 87. H. A. J aco b se n, op.cit., s. 224-226; K. P ätzo ld , K. W ei ssb ec ker , Rudolf Hess: Ciekawa historia, Warszawa 2001, s. 28-29. 29 H. A. J aco b s e n, op.cit., s. 241-246; K. P ätzo ld , M. W ei ssb ec ker , op.cit., s. 44-45; I. Ker s ha w, Hitler, t. I: Hybris (1889-1936), Poznań 2002, s. 217-218. 30 H. A. J aco b se n, op.cit., s. 227.
28 27

82

dzięki przyjaźni i protekcji Hessa Haushoferowie po 1933 roku cieszyli się względnym spokojem, zwaŜywszy Ŝydowskie pochodzenie Ŝony monachijskiego profesora. Warto teŜ pamiętać, Ŝe w tym czasie Karl Haushofer pełnił szereg znaczących funkcji w państwie, doradzał w sprawach polityki zagranicznej, co byłoby niemoŜliwe bez akceptacji najwyŜszych czynników partyjnych31. Po wybuchu II wojny światowej wpływy Rudolfa Hessa w państwie i NSDAP zaczęły słabnąć, bowiem wodza znacznie bardziej absorbowały sprawy militarne i polityki zagranicznej, na których ten mało inteligentny dygnitarz po prostu się nie znał. Musiało to być dla niego dotkliwym ciosem i upokorzeniem, bowiem towarzyszył Hitlerowi wiernie na drodze do władzy (posiadał legitymację NSDAP nr 16). Być moŜe jedną z prób odzyskania przez R. Hessa wpływu na wodza miała być eskapada do Wielkiej Brytanii w celu wpłynięcia na zawarcie pokojowego porozumienia z Niemcami, by wspólnie ruszyć na Rosję. Działo się to w obliczu finalizowania przez nazistów przygotowań do realizacji „planu Barbarossa”. Zarówno Haushofer, jak i Hess byli przekonani o szaleństwie wojny na dwa fronty, co było przecieŜ przyczyną klęski Niemiec w I wojnie światowej. Tym bardziej, Ŝe dysponujący rozległym kontaktami w Anglii K. Haushofer oraz jego syn Albrecht, po 1933 roku doradzający Hessowi oraz Ribbentropowi, zdawali sobie sprawę, Ŝe są tam wpływowi ludzie z elit władzy przeciwni dalszej wojnie z Niemcami, która wzmacniałaby tylko komunizm i ZSRR. Bolszewikom po układzie Ribbentrop-Mołotow nie ufał teŜ zbytnio Haushofer. W jakimś stopniu inspirował on zapewne decyzję podjętą przez zastępcę A. Hitlera32. Stąd lot Hessa do Wielkiej Brytanii, gdzie w zamku w Szkocji prawdopodobnie oczekiwał m.in. na niego Jerzy ks. Kentu. Hess jednak miał mało paliwa, stracił orientację i skakał na spadochronie kilkadziesiąt kilometrów od celu. Został aresztowany i do spotkania nie doszło33. Po nieudanej misji tego dygnitarza podejrzenia prowadzącego śledztwo w tej sprawie

gestapo dotknęły takŜe rodzinę Haushoferów. Choć nie znaleziono przeciw nim bezpośrednich dowodów, to znaleźli się pod obserwacją słuŜb policyjnych III Rzeszy. Zatem jakiekolwiek wpływy K. Haushofera na politykę nazistów, o ile wcześniej istniały, to wtedy spadły do zera. Jednak sam profesor, rewidując swój pogląd na nazizm, nie myślał przystąpić do grup opozycyjnych, dąŜących do obalenia władzy A. Hitlera. Natomiast uczynił to jego syn, płacąc za to śmiercią po 20 VII 1944 roku, a konkretnie 23 IV 1945 roku. Wskutek represji za po-

Ibidem, s. 279-333. Ibidem, s. 393; K. P ätzo ld , M. W e i ssb ec ke r , op.cit., s. 148-149, 187-190, 211-216; I. Ker s ha w, Hitler, t. II: Nemezis (1936-1941), Poznań 2002, s. 325-335. 33 M. Alle n, Tajemnica lotu Hessa odkryta: Tajny plan Hitlera i Hessa, Warszawa 2003, s. 136-209.
32

31

83

stawę syna generał wraz z rodziną trafił na krótki czas do obozu koncentracyjnego w Dachau34. JednakŜe po zakończeniu II wojny światowej profesor oraz jego szkoła geopolityczna zostali obciąŜeni winą za inspirowanie i podŜeganie do nazistowskich podbojów i zbrodni. W konsekwencji małŜeństwo Haushoferów w 1946 roku popełniło najprawdopodobniej samobójstwo, hoc pewne poszlaki wskazują takŜe na motyw skrytobójstwa brytyjskich słuŜb specjalnych, obawiających się kompromitacji Londynu związanej z domniemanymi rozmowami pokojowymi w latach 1940-1941 oraz inspirowaniem A. Hitlera do najazdu na ZSRR35. Nadto geopolityka została objęta odium zbrodni nazizmu. Na zachodzie często uŜywano terminu „haushoferyzm”, podkreślając negatywne cechy geopolityki niemieckiej oraz jej najwybitniejszego przedstawiciela oddanej w słuŜbę zbrodniczemu reŜimowi. Natomiast w państwach komunistycznego wschodu geopolityka przez dekady kojarzyła się z ekspansją, agresją, rasizmem i ludobójstwem, które nie miały nic wspólnego z jakąkolwiek nauką, za jaką uwaŜała ją szkoła Karla Haushofera.

34 35

H. A. J aco b se n, op.cit., s. 413. M. Alle n, op.cit., s. 210-215.

84

PIOTR FURMAŃSKI

INDYWIDUALNOŚĆ GEOGRAFICZNA POLSKI W KONCEPCJACH EUGENIUSZA ROMERA

J

est faktem powszechnie znanym, Ŝe Eugeniusz Romer w polskiej myśli geograficznej zajmuje miejsce nader szczególne i wyjątkowe. Co do tego wśród znawców przedmiotu

panuje zasadnicza zgodność. Jednak zdziwienie budzić moŜe powierzchowna znajomość jego działalności na polu geopolityki tym bardziej, Ŝe zakres zainteresowań profesora obejmował równieŜ i te zagadnienia, wykraczając tym samym poza ramy szeroko rozumianej geografii1. Myśl tego uczonego wymaga więc uzupełnienia o poruszaną przez niego problematykę geopolityczną, znaną dotąd jedynie wąskiemu kręgu wtajemniczonych. Owe braki wcale nie dziwią, biorąc pod uwagę fakt, iŜ w komunistycznej rzeczywistości nie było ani sprzyjających warunków, ani teŜ szczególnych powodów ku temu, aby zajmować się geopolityką w sposób całkowicie swobodny. Państwo polskie, w drastyczny sposób pozbawione suwerenności, nie było w stanie prowadzić samodzielnej polityki zagranicznej zgodnej ze swoją racją stanu, a popularyzacja jakichkolwiek idei o Wielkiej Polsce obejmującej obszary od Odry i Nysy po Dźwinę i Dniepr okazać się mogła zajęciem bardzo ekskluzywnym. Publikacje na ten temat nie miały szans na oficjalne wydanie, nie wspominając juŜ o ryzyku, jakie się z tym wiązało. Stąd teŜ dotychczasowy stan badań nad polskimi koncepcjami geopolitycznymi nie jest zbyt imponujący, a przecieŜ wśród środowisk akademickich zainteresowanie geopolityką ciągle wzrasta. Wypada jedynie wyrazić nadzieję, iŜ w niedalekiej przyszłości nastąpi rzetelna, pozbawiona wszelkich uprzedzeń i pełna prezentacja tej niezwykle interesującej tematyki.

B. P asier b , Z tradycji polskiej geopolityki: Wacław Nałkowski, Eugeniusz Romer, red. A. J ab ło ń s ki , K . P asz k ie wi c z, M. W o la ń s ki, Wrocław 1995; I d e m, Profesor Eugeniusz Romer jako konsultant na rokowania pokojowe w Rydze [w:] Traktat ryski 1921 roku po 75 latach, red. M. W o j ciec ho ws ki, Toruń 1998. Wybrane aspekty dotyczące geopolityki Romera poruszają: D. J ęd r zej cz yk , Problematyka kresów południowowschodnich w pracach Eugeniusza Romera, „Czasopismo Geograficzne” 2000, t. LXXI, nr 2: I d e m, Koncepcje geopolityczne lwowskiej szkoły geograficznej „Czasopismo Geograficzne” 1998, t. LXIX, nr 2; R. W ap i ń s ki, Polska i małe ojczyzny Polaków: Z dziejów kształtowania się świadomości narodowej w XIX i XX wieku po wybuchu II wojny światowej, Wrocław 1994; P. E b er h ar d t, Polska i jej granice: Z historii polskiej geografii politycznej, Lublin 2004; I d e m, Twórcy polskiej geopolityki, Kraków 2006, S. Ce nc k ie wicz, Geopolityka polska. (O poglądach geopolitycznych Eugeniusza Romera, Władysława Studnickiego, Henryka Bagińskiego i Jerzego Niezbrzyckiego), „Arcana” 2000, nr 32. Z kolei wiele cennych informacji biograficznych zawierają publikacje: Ł. Maz ur k ie wic z -H er zo wa, Eugeniusz Romer, Warszawa 1966; A. C ha ł ub i ń s k a, Profesor Romer – człowiek i nauczyciel, „Czasopismo Geograficzne” 1955, t. XXVI, z. 1-2; E. Ro mer , Geograf trzech epok: Wspomnienia o ojcu, Warszawa 1985.

1

85

Precyzyjne określenie daty, kiedy E. Romera zaczęła absorbować problematyka geopolityczna, jest trudne. Pierwszą pracą jego autorstwa, którą określić moŜna mianem „geopolitycznej”, była niespełna 30-sto stronnicowa broszura z 1901 roku pod tytułem Rola rzek w historyi i geografii narodów2. Jednak – jak sam autor przyznaje – tematyką tą na dobre zaczął się interesować w drugiej połowie kwietnia 1907 roku. Wtedy to na zaproszenie Macierzy Szkolnej przebywał w Warszawie z serią konspiracyjnych wykładów przeznaczonych dla nauczycieli, a dotyczących wiedzy o ziemi oraz narodzie i państwie polskim3. Nieco później, bo 8 maja tego samego roku Romer wziął udział w obchodach 25-lecia Warszawskiego Towarzystwa Wioślarskiego. Uroczystość ta, propagująca ideę zjednoczenia i niepodległości narodu, wywarła na nim wielki wpływ. Jak sam twierdził, wtedy to zaświtała mu „myśl o podstawach przyrodzonych Polski historycznej”4. Punktem wyjścia wszelkich rozwaŜań dotyczących geopolityki Eugeniusza Romera jest sposób, w jaki profesor pojmował państwo, a raczej jakie elementy geograficzne (choć nie tylko) mają wpływ na jego ukształtowanie. Jego zdaniem geografa państwo „[…] jest dziełem woli ludzkiej, kontrolowanej przez środowisko geograficzne”5. Określenie to jest krótkie, tajemnicze i wieloznaczne, ale z punktu widzenia deterministy całkowicie prawidłowe. MoŜliwe bowiem, Ŝe człowiek decyduje o powstaniu państwa, ale jego wola musi współdziałać z kontrolującym ją środowiskiem geograficznym. Do naturalnych podstaw organizacji państwowej zaliczył on element narodowy, czyli moralny oraz terytorialny, tj. fizyczny, przez długi okres czasu uznawany przez niego za waŜniejszy od tegoŜ pierwszego. „Nie ma potęŜniejszych węzłów ponad te, które tworzy zespół: naród i ziemia. Wystarczy w swej wyobraźni wywołać pojęcie narodu, a wraz z tą myślą juŜ się kojarzy pojęcie ziemi, ziemi narodowej”6. Z kolei w artykule z 1920 roku dla mediolańskiego pisma naukowego „Scientia” znajdują się następujące słowa: „[…] państwo ma zaś za podstawę dwa główne elementy: narodowy i fizyczny. Nie jest łatwo ocenić szczegółowo rolę tych dwóch czynników w strukturze państw dzisiejszych, tym bardziej w państwie dopiero się organizującym. Nie brak jednak dowodów, które wskazują, Ŝe czynnik fizyczny terytorium jest waŜniejszy aniŜeli moralny, naród”7. W uzasadnieniu swym profesor stwierdził, Ŝe nawet kilkusettysięczna emigracja nie tylko nie szkodzi państwu, ale poprzez funkcję regulatora sił

2 3 4 5 6 7

E. Ro mer , Rola rzek w historyi i geografii narodów, Lwów 1901. I d e m, Ziemia i państwo: Kilka zagadnień geopolitycznych, Lwów 1939, s. 5. Ibidem, s. 6; E. Ro mer , Geograf trzech epok, s. 134. E. Ro mer , Ziemia, s. 371. Ibidem,s. 191. Ibidem, s. 132.

86

narodowych moŜe się stać źródłem jego rozwoju8. Zasada ta jest szczególnie widoczna w przypadku utraty terytorium, bowiem państwo, które straci kilka tysięcy kilometrów kwadratowych swojego obszaru, stanie się jedynie „[…] tworem politycznym w stanie nieuchronnego rozkładu”9. Tym samym zaakceptował on niemal identycznie brzmiąca tezę autorstwa Rudolfa Kjellèna. Jednak w początkowym stadium kształtowania się państwowości czynnikiem rozstrzygającym jest człowiek. Dopiero później zaczyna przewaŜać element terytorialny, czyli ziemia. Geograf ostrzegał, Ŝe państwa nie mogą być budowane wyłącznie na elementach narodowych. W celu konkretyzującej ilustracji posłuŜył się przykładem Ameryki Południowej, która pomimo wpływów hiszpańskich i portugalskich nie uległa podziałowi na dwa państwa według kryteriów etnicznych, ale na wiele państw powstałych według kryteriów geograficznych. To doprowadziło E. Romera do sformułowania tezy, iŜ „[…] terytoria wyłącznie narodowe pokrywają się ściśle z terytoriami politycznymi tylko tam, gdzie warunki geograficzne temu sprzyjają”10. Inny przykład stanowią Stany Zjednoczone i Kanada – państwa składające się z tych samych elementów narodowych, lecz tworzące dwa samodzielne organizmy państwowe z powodu przyczyn fizjograficznych, bowiem charakterystyczną cechą obu terytoriów jest to, Ŝe wody z niespełna 1,5% powierzchni USA spływają do Morza Arktycznego, a zaledwie 0,3% terytorium Kanady stanowi zlewisko Zatoki Meksykańskiej.11 Świadczy to o tym, Ŝe w tym przypadku podział polityczny dokonał się w oparciu o kryteria stricte fizjograficzne. Tak więc to przyroda wyznacza narodom kierunki ekspansji, a kres związany z czynnikami naturalnymi oznacza jednocześnie kres polityczny. Tym samym rozwój terytorium politycznego jest ściśle związany z obrazem ziemi i w duŜej mierze przebiega niezaleŜnie od woli zamieszkującego go narodu, bowiem „[…] w organizacji politycznej pozostały rysy fizyczne jako memento dla przyszłości!”12. W procesie powstawania organizmu państwowego niezmiernie istotną rolę odgrywa równieŜ czas. „Powstanie niektórych państw jest określone ścisłą datą historyczną, która oddziela moment, w którym pogrąŜone dotychczas warunki naturalne, nagle niejako działać poczęły. Oto ludzkość się mnoŜy! Energia myśli się akumuluje, z potencjalnej zmienia się na kine-

8 9

Ibidem, s. 133. Ibidem. 10 Ibidem, s. 134. 11 Ibidem. 12 Ibidem, s. 79.

87

tyczną [...] i powstaje państwo!”13. Czas jednak w tym przypadku nie funkcjonuje samodzielnie, poniewaŜ współdziała z ludzką wolą, bowiem „[…] to wielkie przeznaczenie geograficzne, jak bodaj wszystkie, wielkie i małe czynniki geograficzne pozostają dłuŜszy lub krótszy okres czasu utajone. Człowiek musi je własną pracą poznać, przez wŜycie i wczucie się w tę ziemię, którą zamieszkuje, ujawnić je, a wreszcie musi wyrazić swoją zorganizowana wolę by je eksploatować”14. Proces ten doskonale ilustruje historia Ameryki Północnej. Do opanowania jej terytoriów dąŜyli Hiszpanie, Francuzi oraz Anglicy. Z początkiem XVII wieku, kiedy ruszyła pierwsza fala emigracji angielskiej, pozostał dla niej tylko opuszczony przez wszystkich wąski pas wybrzeŜa nad Atlantykiem. Aby zająć kolejne tereny, naleŜało przekroczyć Appalachy, których pokonanie wymagało od Anglosasów niesamowitej pracy oraz zŜycia się ze środowiskiem, czyli takich cech, których wykształcenie się w społecznościach zamieszkujących wielkie, bezgraniczne obszary było bardzo trudne z tej prostej przyczyny, Ŝe w warunkach nie stwarzających przeszkód w ekspansji cechy te po prostu nie były potrzebne. W przypadku kolonistów angielskich w ostateczności górę wzięła jednak wola Ŝycia z ziemi oraz zŜycia się z nią. Warunki geograficzne poparły te cechy, umoŜliwiając Anglikom opanowanie olbrzymich terenów. Elementem wywierającym wpływ na powstawanie i rozwój państw jest równieŜ ruch będący czynnikiem znamionującym Ŝycie i synonimem zdobycia przestrzeni, a jego znaczenie uwidoczniło się po opanowaniu przez człowieka oceanów. To między innymi dzięki ruchowi dokonuje się ekspansja oraz emigracja. „Ruch jest miarą państw, jest miarą cywilizacji”15. Cechą charakteryzującą kaŜdą epokę jest natęŜenie ruchu dokonujące się na wielu płaszczyznach. Owe natęŜenie znamionuje zarówno pokój, jak i wojnę. „Pokój bowiem, to nie spokój, pokój jest tym pewniejszy, tym lepiej i silniej ugruntowany, im mniej spokoju, im więcej ruchu i obrotów, zabezpieczających byt materialny narodów [...] całej ludzkości, gwarantujący tym równomierniejszy rozdział dóbr, im głębiej, szerzej i sprawniej ruch funkcjonuje”16. „Państwa mogą Ŝyć w pokoju tylko pod warunkiem, gdy nie Ŝyją w pokoju, lecz tworzą, potrzebują ciągle wymiany i ciągle są światu dla wymiany potrzebne.”17 Wymiana, a więc zarówno efekt jak i przyczyna ruchu. SpostrzeŜenia prof. Romera na temat ruchu bez wątpienia nie są oryginalnym wytworem jego myśli; obserwujemy w tym przypadku wiele elementów wspólnych z myślą Friedricha
13 14

E. Ro mer , Rola geografii w wychowaniu narodowym, „Czasopismo Geograficzne” 1926, t. IV. I d e m, Ziemia, s. 328. 15 I d e m, Geografia na usługach państwa, „Czasopismo Geograficzne” 1926, t. IV. 16 Ibidem. 17 I d e m, Ziemia, s. 358.

88

Ratzela – upatrującego w ruchu właśnie podstawowej kategorii antropogeografii i zasadniczej właściwości Ŝycia. Nawiasem mówiąc sama antropogeografia określana była przez tego niemieckiego uczonego jako nauka o ruchu18. „śycie jest ruchem – pisał F. Ratzel w Der Lebensraum – który powraca wciąŜ do tych samych form; Ŝycie jest sumą wewnętrznych ruchów, które zostają wyzwolone przez bodźce zewnętrzne; Ŝycie jest przemianą materii w stale jednostkowej formie; ruch znajduje wyraz we wszystkich definicjach Ŝycia”19. Tak więc czynniki dynamizujące proces historyczny, w wyniku którego powstają państwa to: środowisko geograficzne (czynniki przyrodzone, geograficzne), wola ludzka (czynnik historyczny), czas jako element procesu historycznego oraz ruch. W 1911 roku pod pseudonimem M. Odmęt nasz autor opublikował artykuł, w którym rozpatrywał uwarunkowania dotyczące powstawania narodów ze szczególnym uwzględnieniem narodu polskiego20. W historii kaŜdego narodu i jego podziału na mniejsze grupy etniczne najwaŜniejszą rolę upatrywał w przyrodzonych właściwościach ziemi oraz historii politycznej. Pierwszy czynnik naleŜy utoŜsamiać z krainami naturalnymi, drugi z krainami historycznymi. Powstanie narodu polskiego uwarunkowane było głównie czynnikami terytorialnymi, a stopień zjednoczenia ziem wytłumaczyć moŜna przyrodzoną komunikacją, która stanowi element spajający i węzłowy. To przyrodzona komunikacja ma wpływ na „[…] przesuwanie się etnicznych typów regionalnych poza granice, w których właściwości ziemi jednolitą tkankę narodu indywidualnie zabarwiły”21. Zdaniem Eugeniusza Romera historyczna Polska zajęła miejsce wskazane jej przez naturę, a więc objęła taki obszar, który „[…] z najmniejszym nakładem woli ludzkiej i organizacji sam przez się musiał się spoić. Taką, jaką była, Polska niemal być musiała […]”22. Indywidualne cechy ziemi pozwoliły na wyodrębnienie między innymi Kujawiaków, Mazurów, Kurpiów, Kaszubów czy teŜ Górali. Jednak przyroda nie tylko kształtuje i rozczłonkowuje naród, decyduje równieŜ o wykształceniu się krain naturalnych. Wśród Polaków zrozumienie przyrody oraz współŜycie z nią było tak wielkie, Ŝe krainy historyczne pokryły się z krainami naturalnymi, a takie nazwy jak Wołyń, Podole, śmudź, Podlasie, Polesie, Ukraina czy teŜ Kurlandia oznaczały nie tylko terytoria historyczne i polityczne, ale równieŜ geograficzne.

18 19

J. Babicz, Nauka o ludach Fryderyka Ratzla, Wrocław 1962, s. 62. Ibidem, s. 69. 20 E. Ro mer , Nazywajmy Polskę po imieniu, „Zarzewie” 191, t. II. 21 Ibidem; I d e m, Ziemia, s. 203. 22 I d e m, Ziemia, s. 122.

89

W „starej” Polsce nastąpiło tak duŜe zŜycie się narodu z ziemią, Ŝe „[…] rozczłonkowanie terytorialno-polityczne w rozczłonkowaniu narodowym nie znalazło Ŝadnego wyrazu”23, a związek narodu z ziemią widoczny jest niemal na kaŜdym kroku. Natomiast na kresach będących obiektem polskiej kolonizacji „rozczłonkowanie etniczne mogło znaleźć wyraz tylko w narodach z Polską zjednoczonych, w Rusinach i Litwinach”24. W tej sytuacji, wraz z rozwojem geografii pojawiły się dąŜenia do zdefiniowania Polski jako krainy naturalnej, a więc do stworzenia geograficznego pojęcia państwa. Jego zaletą jest takie określenie granic i tym samym terytorium, czy teŜ ziem, które stanowią całość o geograficznej indywidualności – niezaleŜną od granic państwowych i od zmian narodowościowych. Przy czym terytorium to winno się cechować niezmienną stałością. NaleŜało więc znaleźć taką cechę główną lub zespół cech, które w rozwaŜaniach i analizach mogłyby się odzywać się jako swoisty motyw przewodni. Ich wskazanie pozwoliłoby na stwierdzenie indywidualności danego obszaru, a to z kolei mogłoby zapewnić rację istnienia konkretnej przestrzeni geograficznej. Na geograficzne pojęcie Polski w rozumieniu prof. Romera wpływ miała historyczna koncepcja I Rzeczpospolitej. Jej cechy charakterystyczne to: osobliwy klimat, spójność hydrograficzna, symetria i pasowość budowy topograficznej oraz pomostowość25. Analizy indywidualności klimatycznej dokonał on przede wszystkim w oparciu o przebieg izoterm, które w Europie (poza krajami basenu Morza Śródziemnego) tworzą dwa systemy: równoleŜnikowy, który regulowany jest siłą promieni słonecznych; południkowy, w którym wpływy słoneczne ulegają naporowi wpływów atlantyckich (obecność Golfstromu o ciepłym charakterze, mniejsze zachmurzenie w porze letniej niŜ w zimowej, przewaga wiatrów zachodnich i południowo-zachodnich)26. Pierwszy system naleŜy do Europy wschodniej, drugi do zachodniej, a granica między nimi przebiega w okolicach kresów dawnej Polski. Niezwykle doniosłą waŜną rolę wyznaczył E. Romer rzekom. Podobnie uczynił takŜe Friedrich Ratzel przypisując im wielkie, niemal mistyczne znaczenie, pisząc w swojej sztandarowej pracy pt. Anthropogeographie27, Ŝe „[…] stale działają pewne bliŜej nie określone czynniki, które ducha narodu starają się nastawić na tor równoległy do kierunku, w jakim
Ibidem, s. 207. Ibidem. 25 Niniejsze zagadnienie autor potraktował marginalnie ze względu na to, Ŝe zostało ono omówione przez B. Pasierba. Zob. przyp. 1. 26 E. Ro me r , Ziemia, s. 89-96; H. B a gi ń s ki, Polska i Bałtyk: Zagadnienie dostępu Polski do morza, Edinburgh 1942, s. 29-34. 27 Praca ukazała się w dwóch tomach, a mianowicie: Anthropogeographie: Grundzüge der Anwendung der Erdkunde auf die Geschichte, Stuttgart 1882 oraz Anthropogeographie. Die geographische Verbreitung des Menschen, Stuttgart 1891.
24 23

90

płyną główne rzeki jego kraju”28. Jednak juŜ znacznie wcześniej, bo w roku 1877 systemami rzecznymi Europy, Azji i Afryki interesował się Wacław Nałkowski, kontynuując ten typ badań w polskiej geografii po Wincentym Polu oraz wyprzedzając tym samym koncepcje i teorie Ratzela. W późniejszym okresie myśl Nałkowskiego rozwinęli tacy geografowie polscy, jak Ludomir Sawicki i Antoni Sujkowski. Przede wszystkim zaś uczynił to Eugeniusz Romer. Układ rzeczny posiada olbrzymie znaczenie funkcjonalne. Jako misterny system, przypominający swoją strukturą układ nerwowy, powoduje, Ŝe dzięki niemu całość moŜe się spełniać oraz bez szwanku funkcjonować. Znaczenie rzek między innymi wynika z roli, jaką odegrały one stanowiąc naturalną sieć komunikacyjną w rozprzestrzenianiu się pierwotnego osadnictwa29. Początkowo bowiem rozprzestrzeniało się ono z terenów połoŜonych nad brzegiem głównej rzeki na jej mniejsze dopływy. W konsekwencji osadnicy zajmowali całe dorzecze, które stawało się obszarem plemiennym. Granice między poszczególnymi plemionami stanowiły działy wodne pomiędzy dorzeczami. W późniejszym czasie obszary zajmowane przez plemiona przekształciły się w historyczne dzielnice kraju, a granice międzyplemienne w pogranicze dzielnicowe lub nawet międzypaństwowe. Zdecydowana większość ludności państwa piastowskiego zamieszkiwała wnętrze pierścienia wyznaczonego wodami Odry, Wisły Noteci, Warty i Obry. Pierścień ten – uŜywając współczesnej terminologii – określić moŜna jako „obszar rdzeniowy” państwa polskiego. Głównym elementem wiąŜącym terytorium Polski jest Wisła wraz z jej siecią wodną o promienistym charakterze. Od zachodu są to dopływy Odry, przede wszystkim Warta z Notecią. Biorąc pod uwagę fakt, Ŝe dolna i średnia Odra oraz Nysa ŁuŜycka nie mają dopływów z zachodu, naleŜy uznać, Ŝe „Odra wiedzie ku zachodowi i wiąŜe swe dorzecze tylko z dorzeczem Wisły”30. Taki charakter kraju zwartego, o duŜych moŜliwościach obronnych, będącego zarazem fizjograficzną jednostką geograficzną posiadała Polska Piastowska. Polska z racji tego, Ŝe stanowi waŜny węzeł hydrograficzny predestynowana jest do stworzenia samodzielnego i silnego państwa. Dodatkowy czynnik wzmacniający owe predestynacje to połoŜenie jej terytorium na jednym ze zwęŜeń europejskich. Stwarza ono szczególne warunki naturalne ku temu, aby organizm polityczny mógł stać się wielkim mocarstwem31. Pomagają

M. Kiełc ze ws k a, O podstawy geograficzne Polski, Poznań 1946, s. 97. F. Rat ze l, Politische Geographie oder die Geographie der Staaten, des Verkehres und des Krieges, Oldenburg 1897. Wcześniejsze prace Ratzela to: Anthropogeographie. Grundzüge der Anwendung der Erdkunde auf die Geschichte, Stuttgart 1882 oraz Anthropogeographie. Die geographische Verbreitung des Menschen, Stuttgart 1891. 29 A. P i s ko z ub , Dziedzictwo polskiej przestrzeni: Geograficzno- historyczne podstawy struktur przestrzennych ziem polskich, Wrocław 1987, s. 16-17. 30 E. Ro mer , Ziemia, s. 238. 31 Ibidem, s. 137.

28

91

w tym płaskie działy wodne, których charakterystyczną cechą jest to, Ŝe posiadają jednoczący charakter. Naturalna spójność wynika z istnienia naturalnych dróg dolin rzek. Warto zwrócić uwagę na stwierdzenie Romera, Ŝe „[…] rzeki owe płyną do obu polskich mórz. Odra, Wisła, Niemen i Dźwina – do Bałtyku, Dniestr i Dniepr – do Morza Czarnego”32 A więc nie tylko Morze Bałtyckie, ale równieŜ i Czarne jest polskim morzem. Rzeki decydują równieŜ - jak to Romer nazywa – o rozczłonkowaniu całości. Dzięki nim wykształciła się charakterystyczna dla Polski „równoleŜnikowa strefowość terytorialna: I pas, to szeroka kraina „wielkich dolin” z kolebką i jądrem Polski, Wielkopolską, Kujawami i Mazowszem, II pas podgórski w obrębie wyŜyn, wzniesionych po lewym brzegu górnej Wisły, a ciągnący się po Sudety i Karpaty, to Śląsk i Małopolska, a w ich przedłuŜeniu Ruś Czerwona, wreszcie III pas pomorski z Pomorzem i Prusami”33. Tak oto według Eugeniusza Romera wyglądała pasowość terytorium Polski w 1915 roku. Dokładnie 20 lat później do powyŜszej klasyfikacji geograf dodał jeszcze jeden pas, a mianowicie bruzdę zwaną podkarpacką. Usytuowana pomiędzy pasem I i II obejmowała Kotlinę Śląską i Sandomierską oraz bramy: krakowską, przemyską i śniatyńską34. W związku z wydzieleniem czwartego pasa, zupełnie celowe wydaje się zmodyfikowanie terytorium wchodzącego w skład pasa drugiego. Prawdopodobnie geograf tworząc nową jednostkę wyodrębnił ją z części Śląska oraz Małopolski. Bruzda podkarpacka odegrała znaczącą rolę w rozwoju miast oraz wpłynęła na przeobraŜenia terytorium państwa polskiego w czasach Kazimierza Wielkiego. Poza tym łączy Polskę z Rusią. Główne doliny rzek stanowią arterie Ŝycia narodowego. W związku z tym nie mogą być (i zwykle nie są) połoŜone na obwodzie Ŝyjącego organizmu, jakim jest państwo, ale w jego centrum. E. Romer zauwaŜył, Ŝe nawet podczas podziałów terytorialnych Polski, główne rzeki nigdy nie stanowiły granicy, ale były osią wyodrębnionego terytorium. Wynika stąd wniosek, Ŝe ekspansja narodów zawsze dąŜy poza linie dolin rzecznych w kierunku działów wodnych. Bieg rzek oraz związana z nimi rzeźba terenu to główne czynniki, które dawniej miały największy wpływ na kierunki rozwoju komunikacji i związanej z nią ekspansją państwa. CiąŜenie to wzmagało się w dolnych biegach rzek.

32 33

Ibidem, s. 12. Ibidem, s. 75. 34 Ibidem, s. 151 -152.

92

Przy okazji rozwaŜań dotyczących szczególnych właściwości układu hydrograficznego warto równieŜ zastanowić się nad czynnikiem powodującym Drang nach Osten35. Zdaniem E. Romera proces ten był co prawda „koncepcją czysto niemiecką, a raczej pruską”36, lecz wynikało to jedynie ze sposobu praktycznej realizacji tej koncepcji. Jej moŜliwości wskazała natura. Tendencja ta charakteryzuje tę część Europy, która usytuowana jest na zewnątrz łuku Alp i Karpat i stanowi następstwo występujących na tym terenie prawobrzeŜnych dopływów rzek spływających do mórz północnych. Siłą rzeczy prawobrzeŜne dopływy wiodą ku wschodowi37. Zjawisko to występuje juŜ nawet we Francji, poniewaŜ Rodan wiedzie ku Szwajcarii, Saona ku Alzacji, a dopływy Sekwany ku Belgii i Lotaryngii. Podobny charakter posiadają w Niemczech: Wezera i Łaba. Kulminacja tej tendencji występuje w Polsce, gdzie dochodzi do pewnej modyfikacji wynikającej z rozwiniętych cech fizjograficznych Wisły, która swoją siecią wodną wyznacza kierunek ekspansji w kierunku południowo -wschodnim oraz północnowschodnim. W związku z tym Romer twierdził, Ŝe „[…] jak pomost bałtycko-czarnomorski wyznaczył miejsce Polski, tak sieć wodna rozstrzygnęła o zachodnim charakterze jej kultury, wytknęła teŜ jej drogi kulturalnej i politycznej ekspansji [...] na wschód”38. Jej zasięg i łatwość są zdumiewające, bowiem zdobycie Warszawy będącej „[…] kluczem dróg naturalnych koncentrycznych Wisły”39, otwiera moŜliwość ekspansji aŜ po Dźwinę, która stanowi kres tendencji ekspansywnych na wschodzie i jest typową rzeką graniczną z tej racji, Ŝe nie posiada dopływów. Geograf do naturalnych dróg polskiej ekspansji w czasach Bolesława Chrobrego zaliczył40: Drogę „wielkich dolin” wiodącą ku wschodowi dolinami rzecznymi na zachód od Łaby i na wschód od Dniepru, rozciągającą się wzdłuŜ równoleŜników. Drogą tą poruszał się Bolesław Chrobry. Jej cechą charakterystyczną jest to, Ŝe jako jedyna nie posiada Ŝadnych naturalnych przeszkód. Przeszkodę stanowić mógł jedynie inny organizm państwowy – Litwa lub Ruś;
Zdaniem Jerzego Krasuskiego termin ten jest autorstwa Juliana Klaczko (1825-1906), wybitnego polskiego krytyka literackiego. Po raz pierwszy pojawił się w wydanej w 1849 roku w Berlinie broszurze pod tytułem Die deutschen Hegemonen, a spopularyzowany został przez Karola Szajnochę w wydanej w 1861 roku we Lwowie ksiąŜce pod tytułem Jadwiga i Jagiełło. Wbrew obiegowym opiniom wyraŜeniem tym nie posługiwano się w Niemczech. W historiografii niemieckiej wyraŜenia Zug nach Osten (pochód na wschód) oraz deutsche Bewegung nach Osten (ruch niemiecki ku wschodowi) pojawiły się dopiero w latach 1891-1909 w czternastotomowym dziele pod tytułem Deutsche Geschichte autorstwa Karla Lamprechta. Zob.: J. Kr as u s ki, Niemcy i Drang nach Osten, „Przegląd” 29 VIII 2004, nr 35/244. 36 E. Ro mer , Ziemia, s. 138. 37 Ibidem, s. 257. 38 Ibidem, s. 259. 39 Ibidem, s. 139. 40 Ibidem, s. 66-67.
35

93

Drogę południowo-wschodnią, na której znajduje się Ruś Czerwona. Właśnie tym szlakiem Bolesław Chrobry zawędrował aŜ po Kijów. W późniejszym czasie droga ta zawiodła państwo polskie aŜ nad Morze Czarne; Drogę południowo-zachodnią sięgającą po łańcuchy górskie Czech i Moraw, a nawet po Dunaj i mająca znaczenie dla utrwalania stanu posiadania w zachodniej Małopolsce; Drogę „bałtycką” zwaną równieŜ północną i sięgająca po Morze Bałtyckie. Tą drogą Polska połączyła się z Litwą i umocniła na Bałtyku. Charakterystyczną cechą szlaków południowo- wschodniego, południowo- zachodniego oraz północnego jest występowanie obszarów o znacznych zwęŜeniach. Jako przykład słuŜyć moŜe Brama Morawska. Kto zajmował cieśninę, ten dominował na terytoriach połoŜonych zarówno przy cieśninie, jak i poza nią. Prof. Romer wymienił jeszcze jedną drogę naturalną, która w historii Polski odegrała wielką rolę, a mianowicie tzw. „drogę litewską”. Wiązała ona północ z południem wywierając wpływ na zwiększenie zasięgu terytorialnego przez Słowian w czasach Karola Wielkiego. Nazywana jest „litewską”, poniewaŜ jej torem posuwała się przede wszystkim ekspansja Litwy w XIII i XIV wieku. Wspólną cechą wyŜej wymienionych dróg naturalnych było to, „[…] Ŝe się one wszystkie poza dorzeczem Dniepru ku wschodowi wyklinowywały, gubiły”41. W związku z tym Polska jako naturalny łącznik pomiędzy Zachodem a Wschodem traciła swoje znaczenie poza Dnieprem. Dlaczego jednak ekspansja w kierunku zachodnim sprawiała Polakom tak duŜe trudności? Po pierwsze przeszkodę stanowiły naturalne podstawy geograficzne. Dawniej Brama Morawska posiadała ograniczony charakter, który nie zapewniał dostępu do terenów połoŜonych w dalszej odległości od jej centrum. Z kolei Śląsk oddzielony był od reszty Polski puszczami WyŜyny Małopolskiej. DuŜą rolę odegrał takŜe specyficzny charakter Odry, której górny odcinek skierowany jest ku niejednemu ośrodkowi państwowemu, a dolny nosi charakter typowej rzeki granicznej. Po drugie rozwój Polski ku zachodowi nie napotykał co prawda na Ŝadne przeszkody na terenie nizinnym, ale jednoczenie rozległych terytoriów o podobnej budowie fizjograficznej nie leŜało w interesie organizacji politycznej. Tak więc głównym czynnikiem jednoczącym terytorium państwa polskiego jest Wisła wraz z jej dorzeczem. Podobne do Wisły właściwości posiadają równieŜ dzielnice Polski będące nie tylko krainami fizjograficznymi, ale równieŜ historycznymi. Dziedziny te, związane z prastarym układem polskich plemion, ostateczny kształt przybrały w wyniku procesów dzie-

41

Ibidem, s. 71.

94

jowych i stanowią efekt zŜycia się narodu z ziemią. Polskie krainy E. Romer określa w sposób jednoznaczny. Są to: Kujawy, Mazowsze, Śląsk, Pomorze, Podlasie, Wołyń, Podole oraz Polesie42. Na kaŜdym terytorium państwowym, pociętym i związanym drogami naturalnymi, istnieją równieŜ linie, które je przerywają. Są to utrudniające komunikację działy wód lub całe terytoria działowe, które charakteryzują się promienistym rozpływem rzek oraz nabrzmieniem terenu. Formy te, określane przez Eugeniusza Romera jako guzy, na obszarach równinnych w pewnym sensie spełniać mogą rolę granic naturalnych. W Polsce istnieją trzy terytoria o takiej wysokości wzniesień, które skutecznie dzielą spływające w kilku kierunkach wody, a mianowicie 43: WyŜyna Małopolska, WyŜyna Mińska oraz Podole To, co stanowi o geograficznej całości, związane jest z wybitnym i korzystnym połoŜeniem geograficznym oraz z naturalnie spojonym obszarem. W jego opinii Polska w zupełności odpowiada tym kryteriom, bowiem nie dość, Ŝe jej terytorium spojone jest naturalnymi dolinami rzek płynących zarówno do Morza Bałtyckiego, jak i Morza Czarnego, to w dodatku zajmuje obszar na pomoście bałtycko-czarnomorskim. Dlaczego usytuowanie obszaru państwowego na terenie zajmującym pomost jest połoŜeniem szczególnie korzystnym? OtóŜ międzymorskie połoŜenie Polski naleŜy do najwaŜniejszych czynników mających wpływ na powstanie i polityczny rozwój państwa. PołoŜenia tego nie przecina Ŝaden łańcuch górski. Splata go za to gęsta sieć naturalnych dróg posiadająca dośrodkowy charakter. Pomiędzy terytorium politycznym państwa polskiego a obszarem międzymorza bałtycko – czarnomorskiego zachodzi pewien stosunek, a mianowicie terytorium Polski usytuowane jest na zwęŜeniu kontynentu europejskiego. Polska, jako państwo połoŜone na obszarze bez większych granic naturalnych, nie tylko moŜe się stać mocarstwem, ale teŜ w pewnym stopniu jest na nie skazana, bowiem „[…] tylko wielki organizm polityczny moŜe być solidny i silny na takiej naturalnej podstawie”44. Międzymorze to równieŜ obszar będący w swej znacznej części „strefą tarcia”. E. Romer upatruje jej w bezpośrednim sąsiedztwie wschodnich granic Polski na granicy europejskiego trzonu kontynentalnego i kontynentu azjatyckiego, czyli na terenach Ukrainy, Białorusi, Prus Wschodnich, Litwy, Łotwy i Estonii – państw, które nie tylko nie chcą, ale równieŜ nie mogą naleŜeć do kontynentu azjatyckiego. Niejako w przedłuŜeniu tej strefy znajduje się Finlan-

42 43

Ibidem, s. 263. Ibidem, s. 145-147 44 Ibidem, s. 147.

95

dia45. Pośrednictwo Polski między morzami północnymi i południowymi w istocie rzeczy polega na pośrednictwie między rzekami, które znajdują swoje ujście w Morzu Bałtyckim (Odra, Wisła, Niemen, Dźwina) i Czarnym (Dniestr, Boh, Dniepr). No dobrze – moŜe ktoś powiedzieć – ale dlaczego akurat Polska powinna odgrywać decydującą rolę na pomoście, a nie na przykład Rosja? Kluczem do odpowiedzi na tak postawione pytanie jest znaczenie niezwykle rozwiniętego dorzecza Wisły, które z racji swoich naturalnych połączeń z najwaŜniejszymi rzekami na pomoście bałtycko- czarnomorskim jest dominującym czynnikiem komunikacyjnym na całym obszarze Międzymorza. Zburzenie tego misternego systemu połączeń mogłoby zakłócić równowagę polityczną i ekonomiczną tych terytoriów46. Ponadto „[…] wklęsły kształt rodzimej ziemi polskiej, a wypukły kształt tarczy rosyjskiej wywarły zasadniczy wpływ nie tylko na dąŜności polityczne obu narodów i państw, nadzieje ich rozwoju, lecz takŜe na nie dające się wyrównać przeciwieństwo w kulturze obu narodów”47. Z dorzeczem Wisły najsłabiej związana jest południowo- wschodnia część pomostu. Tereny te wykazują jednocześnie pewną odrębność geograficzną. Czynnikiem tym tłumaczy Eugeniusz Romer odrębność i związek z Zachodem zamieszkujących Galicję i Podole Rusinów halickich od związanych ze Wschodem, zamieszkujących tereny nad dolnym Dnieprem, Ukraińców (Małorusinów). Jednym z pretendentów do opanowania międzymorza bałtycko – czarnomorskiego mogłaby się stać równieŜ Ruś. Jednak w jej przypadku przeszkodę ku temu stanowi brak korzystnych warunków geograficznych do uformowania samodzielnej organizacji politycznej. Ruś zajęła bowiem tereny naleŜące do płyty ukraińskiej, która stanowi samodzielną dziedzinę geograficzną. Czynniki geograficzne występujące na tym terenie (klimat, gleba, budowa geologiczna) charakteryzują się niewielką róŜnorodnością, która znalazła swoje odzwierciedlenie w kulturze i gospodarce, a raczej w ich monotonii. Na taki stan rzeczy wpływ mają takŜe stepy hamujące rozwój umiejscowionej kultury oraz utrudniające lub nawet wykluczające rozwój silnych i trwałych organizmów państwowych. Zdaniem E. Romera wszystkie państwa stepowe zawsze nosiły piętno twórcy państwa, nigdy narodu. Terytoria stepowe, jako pozbawione kwalifikacji państwowej, zawsze wchodziły w skład innych ustrojów państwowych opierających się na kulturze rolniczej oraz zdolnościach kolonizacyjnych48. Jeszcze innym czynnikiem wywierającym negatywny wpływ na ziemie ruskie są naturalne stosunki komunikacyjne. Płyty ukraińskiej nie przecina bowiem

45 46

Ibidem, s. 348-349. Ibidem, s. 144. 47 I d e m, Polska i Polacy, Kraków 1916, s. 15. 48 E. Romer, Ziemia, s. 31.

96

Ŝadna wielka rzeka ani teŜ inna droga naturalna. Drogi te występują dopiero na jej obwodzie49. Zupełnie odmienny charakter posiada polska część Międzymorza charakteryzująca się duŜą róŜnorodnością budowy i niezwykle korzystnym układem sieci wodnej, stwarzającym naturalne podstawy komunikacji. W dodatku wszystkie główne drogi Ukrainy kończą swój bieg w dorzeczu Wisły, która „[…] wiąŜe ze sobą dwie wielkie rzeki ruskie: Dniepr i Dniestr, w ogóle bezdroŜami od siebie oddzielone”50 oraz posiada liczne połączenia z Odrą i Niemnem. Nie bez znaczenia pozostaje dostęp Polski do Bramy Morawskiej, ale na pomoście bałtycko – pontyjskim dominujące połoŜenie posiada Wisła. „Jest to terytorium, do którego wiodą wszystkie naturalne drogi międzymorza w kierunku dośrodkowym”51. Na tej podstawie moŜna wysnuć wniosek, Ŝe ekspansja Polski w kierunku wschodnim spowodowana była tym, Ŝe Wisła „[…] była zarówno kluczem dla obwodowych dróg płyty ukraińskiej, jak i dla centralnej drogi litewskiej dla Niemna”52. Nietrudno zatem zauwaŜyć, Ŝe Polska miała pełnić swoją naturalną i przyrodzoną misję państwa integrującego inne organizmy państwowe połoŜone na pomoście bałtyckoczarnomorskim oraz spełniać wobec nich nadrzędną rolę. Jest wysoce prawdopodobne, Ŝe marzeniem E. Romera było, aby państwo polskie posiadało taki sam status jak jego najwięksi sąsiedzi: Rosja oraz Niemcy. Niezmiernie waŜnym czynnikiem jest równieŜ to, Ŝe „[…] pomost bałtycko - czarnomorski wyznacza geometryczne miejsce rozwoju polskiej kultury oraz państwa”53. Dlatego teŜ „[…] organizm Polski miał z dawien dawna tę Ŝywą świadomość swego geograficznego połoŜenia, czuł się tym, czym jest w rzeczywistości, pomostem między dwoma morzami”54. W tym miejscu warto jednak jeszcze wymienić inny, niezwykle istotny, a często pomijany w rozwaŜaniach dotyczących geopolityki prof. Romera element, a mianowicie na geopolityczne znaczenie Karpat dla państwa polskiego. Wspólną dla całej Galicji cechą jest to, Ŝe od południa kraina ta wspiera się o łuk Karpat posiadający cztery charakterystyczne działy55: zachodni, niski i silnie rozczłonkowany. W jego skład wchodzą Małe i Białe Karpaty oraz Góry Hostyńskie. Granice działu sięgają zatem od Bratysławy po Bramę Morawską. Jest to zarazem granica wielkiego działu wodnego między Dunajem a Odrą. Dział ten stanowi fi49 50

Ibidem, s. 49. Ibidem. 51 Ibidem. 52 Ibidem. 53 Ibidem, s 257. 54 Ibidem, s. 13. 55 E. Ro mer , S. Z a kr z e ws k i, S. P a wł o ws k i, W obronie Galicyi Wschodniej, Lwów 1919, s. 1.

97

zyczne uzasadnienie terytorium czesko – słowackiego z przewagą ludności pochodzenia czeskiego; obszar pomiędzy Bramą Morawską aŜ do źródeł Sanu. Na terenie tym znajduje się waŜny rozdział wód pomiędzy Wisłą a Dniestrem. Zewnętrzny łuk działu jest bezsprzecznie polski; tereny połoŜone na wschód od źródeł Sanu do źródeł Czeremoszu i Cisy. Do obszaru tego przylega mieszane pod względem etnograficznym terytorium zamieszkałe przez Polaków i Rusinów; obszary połoŜone na wschód od granic trzeciego działu będące w wyłącznym posiadaniu Rumunów. Z oczywistych względów największą uwagę skupił Eugeniusz Romer na dziale drugim oraz trzecim. Z przeprowadzonej przez geografa analizy wynika, iŜ obszar Polski ściśle związany jest z Karpatami, bowiem niemal wszystkie jego dorzecza związane są z tymi górami. Szczególnie dotyczy to Wisły oraz wschodniego skrzydła Odry. Z kolei obszar zamieszkały przez Rusinów, czyli tereny rozpościerające się od Przemyśla poza Dniepr pozostają z Karpatami w bardzo luźnym związku, poniewaŜ ziemie ruskie naleŜą do dorzeczy Dniestru, Bohu i Dniepru. Z tych trzech rzek tylko Dniestr jest rzeką karpacką. TakŜe rzeźba terenu polskiego i rusko- polskiego przedmurza karpackiego naleŜy do zupełnie odmiennego typu. Do polskiego działu Karpat bezpośrednio przylegają dwie rozległe niziny podkarpackie – Śląska nad górną Odrą oraz Sandomierska nad górną Wisłą. Nizina Sandomierska poprzez Bramę Przemyską łączy się z trzecim działem karpackim, a ściślej mówiąc z WyŜyną Podolską poprzecinaną związanym z zachodem Dniestrem wraz z jego dopływami. Z kolei Dniepr, jako rzeka związana ze Wschodem, całkowicie zmienia charakter WyŜyny Podolskiej. WyŜyna Podolska od północy sąsiaduje z Wołyniem stanowiącym przejściowy obszar pomiędzy Podolem a Polesiem. Wody Wołynia (Turia, Styr, Horyń, Słucz) naleŜą co prawda do dorzecza Dniepru, ale wraz z Bugiem, Wieprzem i Prypecią stanowią „[…] jeden snop wód, gęstą południkową sieć komunikacyjną”56. PowyŜsze sformułowanie brzmi dosyć enigmatycznie. Prawdopodobnie Romer miał na myśli to, iŜ zbliŜenie dorzeczy Wisły i Dniepru występuje na terenach nizinnych. W związku z tym istnieje łatwość przejścia z jednego dorzecza do drugiego, przez co powstaje spoistość komunikacyjna ziem południowo – wschodnich z ziemiami Polski macierzystej.

56

Ibidem, s. 9.

98

Posługując się podobnym sposobem rozumowania identyczną analogię przeprowadzić moŜna dla całego obszaru międzymorza. OtóŜ połączenie Dniepr – Dźwina, Dniepr – Niemen i Dniestr – Wisła powoduje, Ŝe na obszarze pomostu bałtycko-czarnomorskiego występuje jeden system wodny. Pewne obawy budzi znaczenie Prypeci jako rzeki stwarzającej poprawę komunikacji. Prypeć bowiem, jako rzeka posiadająca bagniste dorzecze, od wieków stanowiła zaporę komunikacyjną, będąc swoistą tamą ekspansji terytorialnej i kulturalnej. Zdaniem E. Romera Ruś na obszarze od Wisły poza Dniepr pod względem fizycznym dzieli się na pięć krain: Ukrainę zadnieprzańską związaną siecią wodną z rosyjskim Wschodem, Ukrainę naddnieprzańską na obszarze pomiędzy Dnieprem a Bohem, zachodnie Podole ze Lwowem i Tarnopolem związane komunikacyjnie z Polską poprzez Wołyń i Podkarpacie, równieŜ związane z Polską, ale tylko częściowo Podole wschodnie, które w miarę posuwania się na wschód coraz mniej ciąŜy ku Polsce, krainę wielkiego węzła wodnego pomiędzy Kamieńcem Podolskim nad rzeką Smotricz (dawniej Smotrycz) a Winnicą nad Bohem. Dwie z pierwszych wyŜej wymienionych krain to Ruś Kijowska, czyli właściwa Ukraina naddnieprzańska. Dwie następne to Ruś Halicka, czyli Ruś naddniestrzańska. Pomiędzy tymi dwiema wielkimi dziedzinami leŜy kraina węzłów wodnych będąca przejściowym obszarem pomiędzy dziedziną wschodu czyli Ukrainą a dziedziną zachodu czyli Rusią Halicką. „Ruś Halicka, połoŜona nad górnym i średnim dorzeczem Dniestru, a obejmująca teŜ sporą część Wołynia, jest krainą z całego obszaru wyŜyn czarnomorskich najbardziej zachodnią, fizjograficznie silniej związaną z Polską niŜ z resztą ziem ruskich, połoŜonych w dorzeczu Bohu, a zwłaszcza Dniepru”57. Konkludując powyŜsze rozwaŜania Eugeniusz Romer stwierdził, iŜ podstawą i ostoją Polski od południa oraz naturalną podstawą terytorium polskiego są Karpaty, a ściślej rzecz biorąc II i III dział karpacki rozciągający się od Bramy Morawskiej aŜ do wielkich, wschodniokarpackich wyłomów rzecznych58. Tym samym południowo-wschodnia granica powinna przebiegać „[…] przez wzgórza Berdo, wzniesione między Prutem a Dniestrem, jako teŜ Miodobory, sięgające aŜ poza Kamieniec Podolski z ostatnimi wyspami naturalnego zasięgu buka, a dalej przez wielki węzeł wodny źródeł Zbrucza, Smotrycza, Bohu, Słuczy i Horynia,

57 58

Ibidem, s. 10. Ibidem, s. 11.

99

z których dwie ostatnie bądź alternatywnie, bądź teŜ we wzajemnej kombinacji kwalifikują się doskonale jako rzeki graniczne, oddzielając od siebie dwa istotnie róŜne obszary”59. „Granice i drogi! Oto geograficzne znamiona państwa!”60 i jednocześnie składniki środowiska geograficznego odzwierciedlające charakter całości terytorium. Według profesora istotę i podstawę klasyfikacji państw stanowi określenie ich granic, przy czym na ustalenie tychŜe największy wpływ ma stan dróg rozumianych między innymi, jako sieć wód, dolin i przełęczy. Elementy te wpływają na droŜność państwa. „Ludzkość krwawi się nad rzekami, bo walczy o drogi, o te nerwy Ŝycia, na których się rozgrywają i dokonują interesy [...] najistotniejsze pobudki Ŝycia państwowego”61. Granica to równieŜ „[…] zdjęcie momentowe Ŝycia historycznego.”62 Takie określenie charakteru granic jest niemal identyczne z koncepcją F. Ratzela twierdzącym, iŜ „[…] granice nie mają charakteru stałego, poniewaŜ są jedynie czasowym odbiciem siły i rozwoju państwa.”63 W 1920 roku geograf zawarł ogólne wytyczne dotyczące granic Polski. Pogląd ten warto przytoczyć w całości. OtóŜ „Polska musi zająć wszystkie punkty, potrzebne jej dla bezpieczeństwa swoich węzłów hydrograficznych, skierowanych ku węzłowi centralnemu, zaznaczonego połoŜeniem geograficznym Warszawy. W kraju takim jak Polska, złoŜonym po większej części z nizinnych równin, decydują o jej granicach politycznych nie tylko przeszkody naturalne, ile sieć dróg naturalnych, którymi jest ona przecięta i związana. Ten system sieci wodnej i drogowej rozstrzyga o tym, jak daleko ma się rozciągać struktura polityczna takiego kraju”64. Nie osiągając powyŜszego terytorium, Polska prędzej czy później znajdzie się w defensywie. Przy promienistym układzie dróg w kierunku dośrodkowym pominięcie naturalnych węzłów terytorialnych prowadzi do tego, Ŝe sąsiednie organizmy państwowe posiadają znakomite moŜliwości do ataku. Warunki takie są więc znacznie korzystniejsze dla sąsiada niŜ dla gospodarza. Na szczególną uwagę zasługuje podejście Romera do kwestii granic państwa polskiego podczas konferencji pokojowej w ParyŜu w 1919 roku65. Wówczas geograf szczególną uwagę skupił na kwestii granic wschodnich. Jego zdaniem państwo polskie nie mogło obejmować tylko i wyłącznie Polski w jej etnicznych granicach. Zasięg terytorium miał być znacznie większy – od dorzecza Warty i górnej Odry po węzeł nadwiślański wiodący ku Rusi Czerwo59 60

Ibidem, s. 12. E. Ro mer , Geografia, s. 63. 61 Ibidem. 62 I d e m, Ziemia, s. 74. 63 L Mo c z ul s ki, Geopolityka: Potęga w czasie i przestrzeni, Warszawa 1999, s. 9. 64 E. Ro mer , Ziemia, s. 145. 65 Wspomnienia Eugeniusza Romera z tego okresu zawiera Pamiętnik paryski (1918-1919), Wrocław 1989.

100

nej i Litwie, a więc po Dniepr i Dźwinę wraz z dorzeczem Niemna, Prypeci i znacznej części dorzecza Dniestru. Z tak określonego obszaru E. Romer był skłonny wyłączyć obszar etnograficznej Litwy na północnym wschodzie, prawosławną Białoruś oraz wschodnią część Rusi w dorzeczu średniego Dniepru aŜ poza Boh66. Natomiast szeroki dostęp do morza zapewniać miało wybrzeŜe od Pomorza poza ujście Niemna67. DuŜo uwagi poświęcił profesor kwestii Galicji. „Smutna rzeczywistość uczyła, Ŝe ziemi lwowskiej bronić musimy nie tylko krwią, sercem i duszą całą, ale Ŝe jej równie męŜnie i zręcznie bronić musimy sercem i umysłem polskim”68. W 1919 roku ukazała się ksiąŜka pt. W obronie Galicyi Wschodniej mająca wykazać, Ŝe Rusini nie mają siły kultury materialnej i intelektualnej zdolnej podtrzymywać samodzielny byt państwowy. W tej materii Eugeniusz Romer skłaniał się ku poglądom Hansa Wehrli, geografa i etnografa szwajcarskiego uwaŜającego, iŜ rozdmuchiwanie ambicji narodów małych oraz takich, które nie zdały egzaminu państwowego jest zupełnie nieuzasadnione69. Tym samym status Ukrainy jako samodzielnego i niepodległego państwa stał pod duŜym znakiem zapytania. Niemniej jednak geograf dopuszczał moŜliwość federacji, ale tylko i wyłącznie, jako wyraz nie dającej się ominąć konieczności70. Raczej skłonny był całą Galicję włączyć w terytorium państwa polskiego, nawet siłą. Wówczas – jak twierdził – zaistnieją podstawy terytorialne ku temu, aby z Polską związać równieŜ Litwę71. W tej ostatniej kwestii postulował on włączenie do Polski obszaru zamieszkałego przez Białorusinów wyznania rzymskokatolickiego, pozostawiając tereny zamieszkałe przez Białorusinów prawosławnych w granicach Rosji. Gdyby powyŜszy plan napotkał na trudności, naleŜało zawrzeć z Litwą unię. A jak Romer postrzegał granice Polski uformowane w następstwie II wojny światowej? Przede wszystkim rozczarowała go utrata Lwowa i Wilna na rzecz Związku Radzieckiego. Nie wydaje się więc, aby akceptował powojenne granice Polski. Tym bardziej zaskakująca jest jego opinia pochodząca z 1948 roku. Geograf twierdził, iŜ „[…] tak zwartego terytorium Polska nie posiadała nigdy [...]. Polska współczesna i kształtem swego obszaru, i przebiegiem granicy zbliŜa się w sposób istotny do moŜliwego maksimum teoretycznej obronności”72. W tak lakonicznej sformułowaniu brakuje czegoś, co profesor zwykł był czynić, a mianowicie trudno jest spotkać jakikolwiek szerszy komentarz. CzyŜby Romer zapomniał o Dnieprze i
66 67

E. Ro mer , Pamiętnik, s. 157. Ibidem, s. 33. 68 Ibidem, s. 44. 69 Ibidem, s. 91. 70 Ibidem, s. 146. 71 Ibidem, s. 147. 72 E. Ro mer , Rozmyślania na tematy regionalne, „Czasopismo Geograficzne” 1948, t. XIX.

101

Dźwinie – przyrodzonych podstawach Polski? A moŜe zmienił zdanie? Czy teŜ raczej zdąŜył juŜ poznać rękę komunistycznego cenzora? Z pewnością musiał dostrzegać jaskrawo krzywdzące Polskę jednostronne rozwiązanie siłowe zastosowane przez Stalina, które wydzierało Polsce – tak ukochane przez Eugeniusza Romera – kresy wschodnie, dopełniając tym samym tragedię tych terenów trwającą od 17 września 1939 roku. Badania nad geopolityką Eugeniusza Romera oraz geopolityką polską w ogóle skłaniają autora do kilku zasadniczych wniosków. Po pierwsze – nie sposób nie zauwaŜyć, Ŝe rozumowanie geopolityczne posiada w Polsce wcale niemałą tradycję. Siłą rzeczy – ze względu na brak państwowości polskiej - zasięg tematyczny polskiej myśli geopolitycznej charakteryzowała znaczna specyfika, ograniczona przede wszystkim do wskazania przyrodzonych obszarów państwa polskiego, jego przyszłych granic, miejsca na mapie Europy oraz określenia zaleŜności pomiędzy mającym się odrodzić polskim terytorium państwowym, a rozwojem narodu i organizmu państwowego. Po wtóre – największy wpływ na rozwój polskich koncepcji geopolitycznych miał niezwykle interesujący spór dotyczący tego, którą z cech o geograficznym charakterze naleŜy uznać za istotniejszą – przejściowość, czy teŜ pomostowość. Konflikt ten swoją najbardziej wyrazistą i najciekawszą formę przybrał w postaci zaŜartej polemiki pomiędzy Wacławem Nałkowskim a Eugeniuszem Romerem oraz ich stronnikami przyczyniając się tym samym do rozwoju polskiej geopolityki73. O jego randze świadczy fakt, iŜ w okresie międzywojennym niemal wszystkie analizy geopolityczne odwoływały się do prac obu geografów. Po trzecie śmiało moŜna zaryzykować stwierdzenie, iŜ poza tymi dwiema ideami do dzisiejszego dnia nie sformułowano takich, które mogłyby im dorównać. Te, które powstały (np. koncepcje dotyczące tranzytowego i kontrastowego połoŜenia Polski) stanowią jedynie mniej lub bardziej udane próby interpretacji przejściowości i pomostowości74. MoŜna by rzec, Ŝe przecieŜ Międzymorskie połoŜenie Polski to równieŜ nic nowego, wszak idea ta od dawna funkcjonowała w świadomości osób zajmujących się polityką. Nikt jednak nie opisał jej posługując się naukową argumentacją. Nikt teŜ nie uczynił tego w tak przekonujący i logiczny sposób. Oczywiście cele przyświecające Romerowskim rozwaŜaniom były stricte polityczne, a geografia – jako nauka przynosząca poŜytek państwu – miała jedynie dostarczyć naukowej i przekonującej argumentacji.

Gwoli ścisłości naleŜy dodać, Ŝe pierwszeństwo w podjęciu się trudnego zadania zbudowania precyzyjnej i konsekwentnej teorii geopolitycznej naleŜy się Nałkowskiemu. Pomostowość Romera była drugą – w porządku chronologicznym – istotną koncepcją geopolityczną. 74 Pierwsza z nich jest autorstwa Władysława Makara, druga Michała Janiszewskiego.

73

102

W końcu teŜ ideę prezentowaną przez Eugeniusza Romera naleŜy odczytać w jednoznaczny sposób jako próbę określenia interesu polskiej racji stanu. Pod tym względem w jego publicystyce – oraz nie tylko naukowej działalności – nie ma Ŝadnych wyjątków. Stąd teŜ wynikają zadania Romerowskiej geopolityki, do których przede wszystkim zaliczyć naleŜy powrót Polski na mapę Europy. Towarzyszyło temu zagadnienie o podstawowym znaczeniu, a było nim określenie granic przyszłego państwa. Aspekt ten wiąŜe się z reakcją Romera na rozwijane wówczas – nie tylko niemieckie koncepcje – odmawiające Polsce miejsca na mapie Europy. W przypadku teoretyków niemieckich dodatkowo było to spotęgowane kultem wojny oraz potrzebami ekspansji i powiększania przestrzeni. Stąd teŜ w geopolityce profesora zdecydowanie przewaŜają rozwaŜania dotyczące przede wszystkim regionu, spychając niejako na dalszy plan zagadnienia o wymiarze globalnym. Do innych waŜnych zadań narzuconych sobie przez geografa naleŜało kształtowanie świadomości narodowej i pobudzanie patriotyzmu. Wbrew pozorom zadanie to było niezmiernie trudne ze względu na wieloetniczność Polski, skomplikowaną dodatkowo podziałem terytorium na trzy części oraz procesami germanizacyjnymi i rusyfikacyjnymi, a takŜe – czego nie naleŜy bagatelizować – wzrostem świadomości narodowej grup etnicznych zamieszkujących kresy wschodnie. Mówiąc wprost: geograf zarówno w okresie braku polskiej państwowości, jak i w momencie jej restytucji oraz bezpośrednio po nim próbował określić nową sytuację narodu, a jego publicystyka i związana z nią działalność naukowa byłą jednym z przejawów narodowej walki o niepodległość.

103

LESZEK SYKULSKI

GEOSTRATEGICZNE ZAGROśENIA DLA POLSKI
W K O N T EK Ś C I E G EO G R A F I I W O J EN N EJ

P

rzed przystąpieniem do omówienia najwaŜniejszych geostrategicznych zagroŜeń dla bezpieczeństwa RP z punktu widzenia geografii wojennej, naleŜy uprzednio przybliŜyć czy-

telnikom pojęcie operacyjnego przygotowania terytorium państwa (OPT) oraz wprowadzić w zarys problematyki geografii wojennej Polski. Ze względu na istotę przedstawianej problematyki część zagadnień musiano pominąć, a niektóre informacje ograniczyć o niezbędnego minimum. OPT stanowi „[…] część infrastruktury obronnej przygotowanej stosownie do planowanego uŜycia sił zbrojnych w celu stworzenia dogodnych warunków do dyslokacji wojsk, zorganizowanego ich wejścia do walki i skutecznego prowadzenia działań bojowych”1. Infrastruktura obronna jest częścią infrastruktury państwa niezbędną do funkcjonowania systemu obronnego2. Opiera się głównie na infrastrukturze: stanowisk dowodzenia, łączności i informatyki, transportowej, lotniskowej, portów i baz morskich, logistycznej, materiałowej, remontowej, medycznej oraz fortyfikacyjnej. Operacyjne przygotowanie terytorium państwa ma na celu wytypowanie newralgicznych punktów w systemie infrastruktury operacyjnotechnicznej oraz opracowanie moŜliwości i sposobów wykorzystania danych elementów przygotowania operacyjnego podczas działań zbrojnych3.

I. Wybrane elementy OPT: infrastruktura transportowa 1. Transport samochodowy. W przerzutach wojsk, a takŜe środków zaopatrzenia, w czasie współczesnych działań zbrojnych bardzo duŜą rolę odgrywa transport samochodowy. W Polsce ogólna długość dróg publicznych i twardej nawierzchni wynosi ok. 229 tys. km. Z tego nawierzchnię ulepszoną posiada ok. 187 tys. km. Rozmieszczenie sieci drogowej na terytorium RP jest nierównomierne. Korzystne w centrum i na południu (100 km dróg na 100 km² powierzchni), niekorzystne na północy i wschodzie (50 km/100 km²), gdzie w razie zagroŜenia z warmińskiego i podlaskiego kierunku operacyjnego, mogą wystąpić zakłócenia w przegrupowaniach i przewozach wojsk. Najkorzystniejsze warunki do manewru wojskami wystę-

Słownik terminów z zakresu bezpieczeństwa narodowego, wyd. 4, Warszawa 2002, s. 93.. Ibidem, s. 48. 3 Poradnik prowadzenia studiów operacyjnych Teatru Zainteresowania Strategicznego (TZS) w Siłach Zbrojnych RP, Szt. Gen. 1494/98, Warszawa 1998, s. 29-38.
2

1

104

pują w pasie Polski południowej – od Dolnego Śląska i południowej Wielkopolski przez Górny Śląsk do Podkarpacia. Wiele pozostawia do Ŝyczenia stan techniczny dróg i obiektów zaplecza technicznego. Jednak jednym z najpowaŜniejszych problemów w operacyjnym wykorzystaniu dróg jest ich zbyt mała szerokość oraz zbyt mała ilość dróg biegnących równolegle do granic państwowych. Jedynie 3% dróg na terenie RP ma szerokość ponad 8 m. AŜ 70% dróg ma poniŜej 6 m. Utrudnia to dwukierunkowy ruch kolumn wojskowych. Ruch bez zakłóceń moŜe odbywać się tylko autostradami i drogami szybkiego ruchu (obecnie łącznie nie więcej niŜ 1400 km)4. Jednak autostrady są w polskich warunkach izolowanymi odcinkami dróg. Choć naleŜy wspomnieć, Ŝe istnieje plan ich rozbudowy w związku z budową infrastruktury kraju na Mistrzostwa Europy w piłce noŜnej w 2012 roku. 2. Transport kolejowy. Transport kolejowy jest bardziej wraŜliwy na uderzenia lotniczorakietowe, niŜ transport samochodowy i nie tak uŜyteczny, jeśli chodzi o precyzyjne dowiezienie ładunku na miejsce przeznaczenia, jednak charakteryzuje się o wiele wyŜszą zdolnością przewozową, co ma olbrzymie znaczenie zwłaszcza w czasie rozwinięcia operacyjnego. Na terytorium RP sieć kolejowa liczy łącznie ok. 26 tys. km długości. Jej gęstość wynosi 8,1 km na 100 km² i maleje. Obszarami o najgęstszej sieci są Górny Śląsk, południowa część Dolnego Śląska, Wielkopolska, Kujawy, obszar w odcinku dolnej Wisły w kierunku Trójmiasta. Obszarami o najrzadszej gęstości sieci kolejowej są obszary w Polsce centralnej i wschodniej, pokrywające się z tzw. strefą izolacyjną z czasów zaborów5. Nierównomierne rozmieszczenie infrastruktury kolejowej przy jednoczesnej bardzo ograniczonej moŜliwości dotarcia do dowolnego miejsca w kraju ograniczają rolę transportu kolejowego w działaniach wojennych. NaleŜy przy tym zauwaŜyć, Ŝe większość najwaŜniejszych szlaków kolejowych na terenie RP ma charakter równoleŜnikowy. Nie występują linie biegnące równolegle do granic państwowych i Wisły – najwaŜniejszej przeszkody wodnej. Do ogólnej oceny naleŜy dodać jeszcze mała liczbę mostów na najwaŜniejszych rzekach oraz zły stan infrastruktury kolejowej6. Pozytywną cechą sieci transportowej Polski jest fakt, Ŝe ciągi drogowe przeplatają się lub biegną równolegle ze szlakami kolejowymi. Zarówno do stacji kolejowych jak i ramp załadowawczych prowadzą dojazdy o twardej nawierzchni. Pozwala to na organizowanie kombinowanego transportu kolejowo-samochodowego7.
4

J. Skr z yp , Z. Mo nd r z yc ki , S. Sta ń cz u k, J . B uła wa , Z . La ch, Geografia wojenna Polski, Warszawa 1995, s. 136-146. 5 Ibidem, s. 149-150. 6 Ibidem, s. 158-162. 7 Ibidem, s. 154.

105

3. Transport rurociągowy. Sieć rurociągów na terytorium RP przeznaczona jest do transportu: ropy naftowej z szybów wiertniczych do rafinerii, portów paliwowych, składów lub stacji kolejowych, gazu ziemnego i koksowniczego oraz wody na dalekie odległości. W czasie działań wojennych celami uderzeń w infrastrukturę rurociągową będą w szczególności w sieciach: 1. rurociągów: rafinerie, porty paliwowe, stacje pomp, rozdzielnie, składy materiałów pędnych i smarów; 2. gazociągów: gazownie, tłocznie, rozdzielnie gazu; 3. przesyłu wody: ujęcia wody, stacje pomp, zbiorniki. Największym problemem pozostaje nadal zaopatrzenie RP w surowce energetyczne, a ściślej rzecz ujmując – dywersyfikacja dostaw surowców do produkcji energii. UzaleŜnienie surowcowe od jednego z sąsiadów, przy niewielkich rezerwach paliw płynnych, nierównomiernego rozmieszczenia składów mps (kierunek północno-wschodni jest ich w praktyce pozbawiony), moŜe mieć katastrofalne skutki dla gospodarki (a co za tym idzie – zdolności obronnych) w przypadku konfrontacji polityczno-militarnej8. 4. Transport lotniczy: Transport lotniczy w Polsce, mimo wzrastającej systematycznie liczby połączeń krajowych i międzynarodowych, jest słabo rozwinięty. Na terytorium RP znajduje się ok. 70 lotnisk, z tego 14 komunikacyjnych i zakładowych, reszta – wojskowych. Zaledwie nieco ponad 2 lotniska przypadają na 10 tys. km². Dla porównania w Niemczech liczba ta wynosi 16. Najwięcej lotnisk znajduje się na Pomorzu. Najmniej na ścianie wschodniej. Oprócz lotnisk na terytorium RP jest nieco ponad 20 drogowych odcinków lotniskowych (DOL). W większości są to odcinki nieuŜywanych dróg samochodowych (np. autostrad, dróg szybkiego ruchu) przystosowane do wykorzystania na czas „W” jako miejsca startu i lądowania samolotów wojskowych. SłuŜą na potrzeby operacyjnego rozwinięcia i rozśrodkowania lotnictwa. Są one skupione prawie wyłącznie na ścianie zachodniej i w Polsce centralnej. Na terenie Polski jest równieŜ blisko 40 lądowisk, przeznaczonych dla śmigłowców i helikopterów oraz jako obiekty sportowe, z których część moŜe być równieŜ przeznaczona do bazowania samolotów. Rozmieszczenie lądowisk jest takŜe nierównomierne. Najmniejsza ich liczba występuje w Polsce wschodniej9. Jak wynika z powyŜszego opisu najsłabiej przygotowane pod względem operacyjnym terytorium RP jest na ścianie wschodniej, zwłaszcza północno-wschodniej. II. Dyslokacja ZT i oddziałów SZ RP w czasie „P”
8 9

Ibidem, s. 172-178. Ibidem, s. 181-186.

106

Wojska Lądowe podzielone są na dwa okręgi wojskowe: pomorski i śląski. WL liczą w czasie „P” cztery dywizje: 1 DZ (z dowództwem w Legionowie), 11 DKPanc. (śagań), 12 DZ (Szczecin), 16 DZ (Elbląg). W ich skład wchodzi m. in.: Dziewięć brygad zmechanizowanych: 2 BZ (Złocieniec), 3 BZ (Lublin), 7 BOW (Słupsk), 12 BZ (Szczecin), 15 BZ (GiŜycko), 16 BZ (Morąg), 17 BZ (Międzyrzecz), 20 BZ (Bartoszyce), 36 BZ (Trzebiatów). NaleŜy dodać, Ŝe w związku z zmniejszaniem liczebności WP, planowane jest połączenie 16 i 20 BZ oraz 12 BZ i 7 BOW; Cztery brygady pancerne: 1 BPanc. (Wesoła), 9 BKPanc. (Braniewo), 10 BKPanc. (Świętoszów), 34 BKPanc. (śagań); Dwie brygady artylerii: 1 BA (Węgorzewo), 23 BA (Bolesławiec); Dwie brygady saperów: 1BSap. (Brzeg), 2 BSap. (Kazuń Nowy); Pięć pułków wojsk rakietowych i artylerii: 1 pa (Ciechanów), 2 pa (Choszczno), 5 pa (Sulechów), 14 pa (Suwałki), 16 pa (Braniewo); Sześć pułków wojsk obrony przeciwlotniczej: 3 pplot. (Szczecin), 4 pplot. (Czerwieńsk), 8 pplot (Koszalin), 13 pplot (Elbląg), 15 pplot (Gołdap), 69 pplot (Leszno); Dwa pułki lotnictwa WLąd.: 49 pśb (Pruszcz Gdański), 56 pśb (Inowrocław); Dwie brygady aeromobilne: 6 BDSz (Kraków), 25 BKPow. (Tomaszów Mazowiecki); Jednostki specjalne: JW 2305, 1 psk (Lubliniec); Oddziały rozpoznawcze: 2 prozp. (Hrubieszów), 9 prozp. (Lidzbark Warmiński); Dwie brygady logistyczne: 1 BLog. (Bydgoszcz), 10 BLog. (Opole); Jedna brygada górska: 21 BSP (Rzeszów) Sześć batalionów Obrony Terytorialnej: 1 bOT (Lębork), 2 bOT (Mińsk Mazowiecki), 3 bOT (Zamość), 14 bOT (Przemyśl), 18 bOT (Białystok), 22 bpg (Kłodzko). W skład Sił Powietrznych wchodzą m.in.: dwa korpusy obrony powietrznej: 2 KOP (Bydgoszcz), 3 KOP (Wrocław); dwie brygady lotnictwa taktycznego: 1 BLT (Świdwin), 2 BLT (Poznań); trzy brygady rakietowe obrony powietrznej: 3 BROP (Bytom), 3 BROP (Warszawa), 61 BROP (Skwierzyna); jeden pułk rakietowy OP: 78 prOP (MrzeŜyno); dwie brygady radiotechniczne: 2 BRtech. (Bydgoszcz), 3 BRtech. (Wrocław); osiem eskadr lotnictwa taktycznego: 1 elt (Mińsk Mazowiecki), 3 elt (Poznań), 6 elt (Powidz), 7 elt (Powidz), 8 elt (Mirosławiec), 10 elt (Łask), 40 elt (Świdwin), 41 elt (Malbork);

107

cztery jednostki lotnictwa transportowego: 36 spltransp. (Warszawa), 13 eltransp. (Kraków), 2 elt-ł (Bydgoszcz), 3 elt-ł (Wrocław); piętnaście jednostek wsparcia logistycznego, w tym: dwanaście baz lotniczych (Warszawa, Bydgoszcz, Wrocław, Dęblin, Kraków-Balice, Mirosławiec Górny, Świdwin, Malbork, Mińsk Mazowiecki, Poznań, Łask, Powidz), dwie bazy materiałowo-techniczne (Toruń, Kutno), jedna polowa techniczna baza materiałowo-techniczna (Skwierzyna). W skład Marynarki Wojennej po ostatnich cięciach wchodzą tylko dwa związki taktyczne: 3 Flotylla Okrętów (Gdynia) i 8 Flotylla Obrony WybrzeŜa (Świnoujście). Wspomnieć naleŜy takŜe o Pułku Lotnictwa MW (Gdynia) oraz Sekcji Działań Specjalnych MW10. Z powyŜszego zestawienia dyslokacji najwaŜniejszych związków taktycznych i oddziałów SZ RP czasu „P” wynika, Ŝe ich najmniejsza liczba znajduje się na podlaskim, wołyńskim i podolskim kierunku operacyjnym. Z punktu widzenia bezpieczeństwa państwa jest to sytuacja bardzo niebezpieczna. III. System rubieŜy, obszarów i rejonów obrony RP Punktem wyjścia do tworzenia systemu obronnego państwa jest wyznaczenie – odpowiednio do najwaŜniejszych celów i zadań obrony – systemu rubieŜy, stref i rejonów obrony. Muszą być one dostosowane do warunków terenowych, tak aby wykorzystać maksymalnie walory obronne kraju. W koncepcjach przedstawionych w pierwszej połowie lat 90tych na terytorium RP wydzielono trzy obszary strategiczne: zachodni, wschodni oraz centralny. Obszary zachodni i wschodni obejmowały terytorium Polski od granicy państwowej do tylnej granicy drugich rubieŜy obrony. Centralny Obszar Strategiczny stanowił terytorium RP znajdujące się między tylnymi granicami drugich rubieŜy obrony. Stanowi on obszar dyslokowania głównych sił odwodu Naczelnego Dowódcy SZ RP i głównej części Sił Powietrznych. Dwoma głównymi kierunkami strategicznymi były kierunki: zachodni i wschodni11. Pierwsze strategiczne rubieŜe obrony (zachodnia i wschodnia) oparte były na rzekach granicznych oraz miejscowościach w pasach przygranicznych (konieczne w tym przypadku jest przygotowanie zawczasu systemu masowych zapór i niszczeń). Drugie strategiczne rubieŜe obrony opierały są na zachodzie: na Nysie Kłodzkiej, środkowym biegu Odry, terenach leśnych i jeziornych wzdłuŜ linii: Sulechów, Zbąszyn, Międzyrzecz, Gorzów Wielkopolski, Wałcz, Szczecinek, Miastko, Słupsk. Za pośrednią linię obrony słuŜyć miał teren od Gorzowa poprzez Pojezierze Myśliborskie i Pojezierze Drawskie do Kołobrzegu. Na wschodzie druga
Informator Wojsko Polskie 2006, Warszawa 2005. B. B alcer o wi cz, J . Mar c za k, J . P a wło ws k i, Problemy strategii obrony Polski: Opracowanie studyjne, Warszawa 1993, s. 231; B. B alcer o wic z, Czynniki geograficzne w strategii wojennej RP, Warszawa 1991, s. 16-17.
11 10

108

strategiczna rubieŜ obrony opiera się na środkowej i dolnej Wiśle, a od południa na Dunajcu. Pośrednią rubieŜą obrony mógłby być teren wzdłuŜ Bugo-Narwi, dolnego odcinka Narwi, Ostrołęki, Piszu i Wielkich Jezior Mazurskich12. Między rubieŜami obronnymi często wyznacza się, w oparciu o równoleŜnikowe odcinki rzek, tzw. rubieŜe ryglowe. W strategicznym obszarze zachodnim mogłyby to być: dolny odcinek Warty, Odra w okolicy Sulechowa, ujście Nysy ŁuŜyckiej, Bory Dolnośląskie, pasmo Sudetów. Na obszarze wschodnim: dolny odcinek Bugu, dolny odcinek Wieprza, Pojezierze Włodawskie, dolny odcinek Sanu z kompleksami leśnymi wokół, pasmo Bieszczad i Beskidu Niskiego.
Rys. 1. RubieŜe obronne RP do 1999 roku

BAŁTYCKI REJON OPERACYJNY

woj. pomorskie

REJON
woj. ParmiACo -JNY rskie O wER ńsk Y mazu

POMORSK REJON
woj. zachodniopomorskie

PÓŁNOCNO O B S Z AR
MAZOWIECKI
woj. kujawsko - pomorskie woj. mazowieckie

woj. podlaskie

ZACHODNI

PODLASK REJON OPERACYJNY

STRATEGICZNY
REJON OPERACYJNY
woj. mazowieckie

LUBUSKI

O B S Z AR
woj. lubuskie

woj. wielkopolskie

CENTRALNY
WIELKOPOLSK REJON

REJON

OBSZAR
STRATEGICZNY
DOLNOŚLĄSK
woj. dolnośląskie woj. łódzkie

STRATEGICZNY

POLESK REJON OPERACYJNY
woj. lubelskie

REJON OPERACYJNY

GÓRNOŚLĄSK I woj. opolskie

POŁUDNIOWO
woj. świętokrzyskie

-

OBSZAR
REJON
woj. śląskie

MAŁOPOLSK
woj. małopolskie

woj. podkarpackie

REJON

STRATEGICZNY

Źródło: Z. Lac h, J . S k r z yp , Geopolityka i geostrategia, Warszawa 2007, s. 114.
12

Ibidem, s. 17-24.

109

Ponadto naleŜy wspomnieć o strategicznych rejonach obrony, które stanowić powinny przygotowane do obrony obszary na podejściach do następujących miejscowości – na zachodzie: Szczecin, Stargard, Kostrzyn, Gorzów Wielkopolski, Świebodzin, śary, śagań, Zgorzelec, Legnica, Wrocław. Na wschodzie: Augustów, Białystok, Olsztyn, Ostrołęka, Warszawa, Siedlce, Lublin, Chełm, Zamość, Przemyśl, Rzeszów13. Koncepcje te straciły na znaczeniu z uwagi na kolejne rozszerzenie NATO, którym 12 marca 1999 roku została objęta Polska. Współcześnie odchodzi się od wyznaczania rejonów obrony, zastępując obszary strategiczne obszarami operacyjno-strategicznymi. Na kierunku zachodnim wyznacza się dodatkowo północno-zachodni obszar operacyjno-strategiczny.
Rys. 2. RubieŜe obronne RP po przystąpieniu do NATO

PÓŁNOCNO - ZACHODNI

OBSZAR. pomorskie woj PÓŁNOCNO - WSCHODNI
woj. zachodniopomorskie woj. warmińsko - mazurskie

OPERACYJNOSTRATEGICZNY
woj. kujawsko - pomorskie

woj. podlaskie

OBSZAR
woj. mazowieckie

ZACHODNI

OPERACYJNO- STRATEGICZNY
woj. mazowieckie

woj. lubuskie

wo OBSZARj. wielkopolskie

CENTRALNY
woj. łódz-

OPERACYJNO-

O BkieS Z A R
POŁUDNIOWOwoj. WeSCHODNI - lub lwoj. dol o ląSTRATnEśGICZNY O P E R A C Y J N O-

S T R A T E G I C Z N oYwiętokrzO B S Z A R w j. ś ywoj. opolwoj. opol-

OPERACY.JoNO-cwoj p dkar pa
woj. śląskie woj. małopolskie

STRATEGICZNY

Proponowane nowe obszary operacyjno-

Źródło: Z. Lac h, J . S k r z yp , op.cit., s. 119.

B. B alce r o wi cz, J . Mar cza k, J. P a wło ws k i, Koncepcja strategicznej obrony Polski lat dziewięćdziesiątych, Warszawa 1991, s. 3-10.

13

110

IV. NajwaŜniejsze zagroŜenia geostrategiczne Polski Z punktu widzenia geostrategicznego potencjalne zagroŜenie militarne grozi Polsce z trzech kierunków strategicznych – północno-wschodniego, południowo-wschodniego i zachodniego. Wśród czterech państw – potencjalnych agresorów (Federacja Rosyjska, Białoruś, Ukraina, RFN) trzy z nich mają większy od Polski potencjał militarny14, demograficzny i przestrzenny (Rosja, RFN, Białoruś). ZwaŜywszy jednak na polityczno-militarne powiązania Federacji Rosyjskiej z Białorusią (ZBiR) z punktu widzenia geostrategii naleŜy traktować oba kraje jako jednego potencjalnego agresora. Nie moŜna oczywiście wykluczyć ewentualnych rosyjskich prowokacji z wykorzystaniem słabszego sojusznika, bez oficjalnego angaŜowania się samej Rosji. śaden z wyŜej wymienionych sąsiadów Polski nie wysuwa jednak oficjalnych Ŝądań terytorialnych wobec Polski. Natomiast kaŜdy z nich – z wyjątkiem Rosji – posiada jakieś nieoficjalne roszczenia terytorialne wobec RP. NaleŜy zauwaŜyć, Ŝe pewne roszczenia wypływają równieŜ z róŜnych kręgów politycznych naszego sojusznika z NATO i Unii Europejskiej – Niemiec15. Obecnie Polska posiada na jednym z kierunków strategicznych, podobnie jak w okresie międzywojennym, bardzo niekorzystnie ukształtowaną pod względem strategicznym granicę. Przed wojną tym kierunkiem był kierunek zachodni. Obecnie jest to północno-wschodni kierunek strategiczny. Odległość z Brześcia do Warszawy wynosi około 150 km, co w połączeniu z moŜliwością otwarcia drugiego kierunku od północy (Obwód Kaliningradzki) stanowi główne zagroŜenie militarne. Nadal największym zagroŜeniem dla bezpieczeństwa RP z punktu widzenia geostrategii jest konflikt zbrojny na jednocześnie dwóch kierunkach strategicznych, tzw. wariant N+R (Niemcy + Rosja). Inną, geostrategicznie niebezpieczną sytuacją jest wariant W↔Z (Wschód kontra Zachód) – działania zbrojne między krajami UE/NATO a Federacją Rosyjską i jej sojusznikami, które w duŜej mierze rozgrywałyby się na terytorium RP. Teoretycznie moŜliwy jest takŜe wariant R+B (jednoczesne natarcie ze strony Rosji i Białorusi) i dodatkowo np. konflikt graniczny z Ukrainą, wspartą przez ZBiR i np. przez Szanghajską Organizację Współpracy. W przyszłości nie moŜna wykluczyć zmiany obecnego układu polityczno-terytorialnego naszej części Europy. Z czterech najsilniejszych sąsiadów Polski, połowę stanowią kraje nieDane na temat potencjału militarnego tych państw (stan z 10 IV 2008 roku): http://www.bmvg.de; http://www.mil.ru; http://mod.mil.by; http://www.mil.gov.ua; http://www.cia.gov; http://www.globalsecurity.org; http://www.janes.com; http://defence.janes.com; http://www.janes-defence-weekly.com; http://idr.janes.com; www.batory.org.pl/ftp/program/forum/rap1pl.rtf; http://atplatoon.w.interia.pl/rolasilpol.html; http://osw.waw.pl/pub/prace/nr2/02.htm-72k; http://ww.rcie.zgora.pl/pliki/opracowania/kalininrad_jako_rosyjska_enklawa_wewnatrz_ue.pdf; J. Z iel i ń s ki, Armie sąsiadów Polski, Warszawa 1993. 15 P. E b er har d t, Polska i jej granice: Z historii polskiej geografii politycznej, Lublin 2004, s. 274.
14

111

stabilne politycznie, o słabo ukształtowanej toŜsamości narodowej (Ukraina i Białoruś). Polska jest członkiem NATO i Unii Europejskiej, co daje naszemu krajowi gwarancje jakiejś pomocy na wypadek wojny (naleŜy zauwaŜyć jednak, Ŝe art. 5 Traktatu Waszyngtońskiego nie precyzuje, o jaką pomoc chodzi). Warto jednak pamiętać, Ŝe Sojusz mógłby mieć powaŜne problemy z gwarancjami w wypadku hipotetycznej agresji na dowolne państwo NATO ze strony innego członka NATO. Czyli w przypadku hipotetycznego konfliktu RFN i Polski, pozostali członkowie Sojuszu mogliby zachowywać neutralność, bądź co najwyŜej ograniczać się do zabiegów dyplomatycznych. Oczywiście w kontekście dodatkowego wzmocnienia, wynikającego z przynaleŜności do UE obu państw, te rozwaŜania są zupełnie teoretyczne. Czynnikiem, który jest w stanie zmienić obecny układ geopolityczny w regionie, jest globalna dekoniunktura gospodarcza. Jak uczy historia w przypadku głębszej recesji gospodarczej do władzy dochodzi radykalna opozycja wykorzystująca hasła nacjonalistyczne i ksenofobiczne. W kaŜdym z czterech ww. państw funkcjonują takie ugrupowania polityczne (np. w Niemczech NPD czy na Ukrainie Kongres Ukraińskich Nacjonalistów). W przypadku ewentualnej konfrontacji na którymkolwiek z kierunków, agresja militarna byłaby z pewnością ostatnim narzędziem wpływu na nasz kraj. Wcześniej naleŜałoby się spodziewać presji niemilitarnej, czyli wszelkich działań z uŜyciem narzędzi: ekonomicznych – działania obliczone na destabilizację gospodarczą: wstrzymanie dostaw surowców energetycznych, zastosowanie embarga gospodarczego na poszczególne produkty, bądź w wersji totalnej, próby wpływu na rynek papierów wartościowych z uŜyciem m.in. kapitału spekulacyjnego; politycznych, wspieranych na gruncie kulturowym – działania mające na celu wywarcie presji na arenie międzynarodowej oraz wewnątrz kraju na władze, środki masowego przekazu oraz opinię publiczną. Zawierać mogą w sobie: kreowanie negatywnego wizerunku Polski w świecie, ograniczenie lub zerwanie wzajemnych stosunków dyplomatycznych, aktywizacja działalności mniejszości narodowych niekorzystnych dla polskich interesów, wykorzystywanie mniejszości religijnych do wywierania presji, aktywizacja lokalnej agentury operacyjnej i agentury wpływu, dezinformacja oraz działania psychologiczne; informacyjnych – działania destabilizujące funkcjonowanie państwa z uŜyciem wszelkich technologii i działań asymetrycznych.

Podsumowanie W przypadku ewentualnego uŜycia sił zbrojnych wobec Polski na którymś z kierunków strategicznych, naleŜy się spodziewać jego stopniowania, od działań skrytych i subdywersyj112

nych, przez działania dywersyjne i terrorystyczne (np. ataki na obiekty infrastruktury krytycznej16 i operacyjnego przygotowania terenu, zamachy terrorystyczne indywidualne i zbiorowe, takŜe z wykorzystaniem elementów dezinformacyjno-psychologicznych – np. upozorowania ich na działalność opozycyjnych czynników wewnętrznych – w celu spotęgowania paniki), na demonstracji (koncentracji wojsk nad granicą, ewentualnych demonstracyjnych naruszeniach granicy państwowej /lądowej, powietrznej i morskiej) i na otwartej agresji skończywszy. W przypadku otwartej agresji militarnej celem strategicznym moŜe być: zajęcie określonych terytoriów, będących przedmiotem roszczeń, podporządkowanie polityczne kraju, poprzez narzucenie mu określonej formy rządów, aneksja całości terytorium RP (ewentualnie jego rozbiór między kilka państw) i likwidacja polskiego ośrodka siły. W przypadku dwóch ostatnich czynników głównym celem operacyjnym będzie zapewne opanowanie „obszaru rdzeniowego” („rdzenia państwa”), w tym stolicy, co jest szczególnie niebezpieczne ze strony kierunku wschodniego, ze względu na nieduŜą odległość Warszawy od granicy państwowej oraz proporcjonalnie mniejszą liczbę związków taktycznych i oddziałów SZ RP na ścianie wschodniej. W tym kontekście zmniejszenie liczebności sił zbrojnych, nawet w sytuacji ich pełnej profesjonalizacji, bez wprowadzenia kompensacyjnego systemu powszechnego przeszkolenia wojskowego i budowy systemu powszechnej obrony narodowej zagraŜa bezpieczeństwu państwa17. Szczególne zagroŜenia wypływają równieŜ z podwaŜania toŜsamości narodowej, osłabiania więzów kulturowych i religijnych i inne działania wynikające z czynników zewnętrznych i wewnętrznych przyczyniające się do obniŜenia patriotyzmu i pozbawianie woli walki, heroizmu i innych koniecznych cech wszystkich obywateli naszego państwa.

Infrastruktura krytyczna – w myśl ustawy o zarządzaniu kryzysowym z 26 IV 2007 roku są to systemy i wchodzące ich skład, powiązane ze sobą, obiekty kluczowe dla bezpieczeństwa państwa i jego obywateli. 17 B. B alcer o wi cz, J . Mar cza k, J . P a wł o ws k i, Problemy strategii obrony Polski: Opracowanie studyjne, Warszawa 1993, s. 214-218.

16

113

SYLWIA DOMKE, RADOSŁAW DOMKE

PODSTAWY POLSKIEJ GRANICY ZACHODNIEJ
W UKŁADACH POCZDAMSKICH

Z

agadnienia granic naleŜą do jednych z podstawowych zagadnień jakimi zajmuje się szeroko pojęta dziedzina wiedzy jaką jest geopolityka. Kwestia znaczenia strategicznego

granicy polsko- niemieckiej na linii rzek Odra – Nysa ŁuŜycka posiada całkiem sporą literaturę. Ze starszych prac na uwagę zasługują tutaj m. in. monografie Henryka Bagińskiego1 oraz Marii Kiełczewskiej i Andrzeja Grodka2. W obu wymienionych pozycjach dość szeroko omówione zostały kwestie geopolityczne oraz geostrategiczne związane z polską granicą zachodnią. W poniŜszym artykule autorzy skoncentrują się na dwóch kwestiach nieodłącznie związanych z przesunięciem granic polskiego ośrodka siły, czyli tłem historycznym oraz prawnym tych procesów. Kiedy wojna z Niemcami hitlerowskimi powoli zbliŜała się ku końcowi oczywistym faktem było, iŜ nastąpią kolejne zmiany granic w Europie. Przed koalicją antyhitlerowską, uosabianą przez reprezentantów Wielkiej Trójki, stanęło nie lada zadanie – w jaki sposób zmienić granice poszczególnych państw tak, aby z jednej strony zachować zgodność z ideami Karty Atlantyckiej, a z drugiej nie naruszyć kształtującej się nowej równowagi sił. Problem wydawał się o tyle skomplikowany, Ŝe traktat wersalski kończący I wojnę światową stał się jedną z przyczyn remilitaryzacji Niemiec i załamania się pokoju w Europie. KaŜdy ze zwycięzców myślał w kategoriach historycznych doświadczeń swojego narodu. W. Churchill chciał w Europie odbudować tradycyjną równowagę sił. Oznaczałoby to odbudowę Wielkiej Brytanii, Francji i Niemiec tak, by razem z USA stanowili przeciwwagę dla Związku Radzieckiego. W koncepcji Roosvelta cztery wielkie mocarstwa (USA, Wielka Brytania, ZSRR i Chiny) odgrywałyby rolę dyrektoriatu świata, broniąc pokoju przed potencjalnymi wrogami, np. odrodzonymi Niemcami. Stalin zamierzał zaś wykorzystać zwycięstwo ZSRR dla poszerzenia wpływów sowieckich w Europie. Kraje zajęte przez swoje wojska zamierzał przeobrazić w strefy buforowe, mające bronić Moskwy przed ewentualną agresją niemiecką3. Stanowisko ZSRR w sprawie wschodniej granicy polskiej na linii Curzona było niezmienne. Na konferencji Wielkiej Trójki w Teheranie jako rekompensatę za straty na wschodzie

1 2

H. B agi ń s k i, Zagadnienie dostępu Polski do morza, Edynburg 1942. M. Kieł cze ws k a, A. Gr o d ek, Odra-Nisa: Najlepsza granica Polski, Poznań 1946. 3 H. Kis s i n ger , Dyplomacja, Warszawa 2003, s. 429.

114

Stalin zaproponował przesunięcie zachodniej granicy Polski na linię rzeki Odry, z włączeniem w jej skład Prus Wschodnich i prowincji opolskiej. Biorąc pod uwagę fakt, iŜ zamierzał on ulokować przyszłe państwo polskie w swojej strefie wpływów, moŜna łatwo dojść do wniosku, Ŝe zachodnia granica stałaby się jednocześnie granicą wpływów ZSRR w Europie, leŜała więc w jego strategicznym interesie4. 26 VI 1944 roku Polski Komitet Wyzwolenia Narodowego zawarł z rządem Związku Sowieckiego porozumienie w sprawie wspólnej granicy, gdzie za podstawę jej wytyczenia przyjęto linię Curzona5 oraz ustalono linię podziału Prus Wschodnich. W załączonej wówczas do porozumienia klauzuli rząd ZSRR zobowiązał się do wspierania polskiego postulatu, aby granica między Polską a Niemcami została ustalona na zachód od Świnoujścia i Szczecina, a dalej wzdłuŜ Odry i Nysy ŁuŜyckiej6. Na kolejnej konferencji Wielkiej Trójki w Jałcie w lutym 1945 roku podtrzymano wcześniejsze ustalenia, enigmatycznie określając, Ŝe Polska powinna otrzymać znaczne nabytki terytorialne na zachodzie i północy, jednak ostateczne ustalenia mają nastąpić na konferencji pokojowej. Szczegóły w tej sprawie miały być ustalone po zasięgnięciu opinii nowego rządu polskiego7. 10 VII 1945 roku Tymczasowy Rząd Jedności Narodowej przekazał rządom USA, W. Brytanii i ZSRR memorandum, w którym sugerował ustalenie zachodniej granicy Polski na Odrze i Nysie ŁuŜyckiej, wraz ze Szczecinem8. W rozstrzygający sposób sprawę granicy polsko-niemieckiej miano rozstrzygnąć na konferencji w Poczdamie9. Marek K. Kamiński wskazuje na niewykorzystaną moŜliwość powiązania kwestii granicy zachodniej z kwestią wolnych wyborów w Polsce10. Jego zdaniem ani Departament Stanu, ani Foreign Office nie zastanawiały się nad moŜliwością stworzenia iunctim pomiędzy kwestią polskiej granicy zachodniej, a gwarancjami przeprowadzenia wyborów w Polsce. Zarówno Truman i Byrnes z jednej strony, jak i Churchill i Eden, z drugiej, nie uzaleŜnili zgody na granicę na Odrze i Nysie ŁuŜyckiej od konkretnych zobowiązań wyborczych polskiej delegaK. P r z yb ys z, Polska myśl polityczna 1939-1945. Zarys problematyki, Warszawa 2000, s. 94. W historiografii polskiej utarło się przekonanie, Ŝe za podstawę polskiej granicy wschodniej po 1945 roku przyjęto linię Curzona, z niewielkimi poprawkami na korzyść Warszawy. Tak jednak nie było do końca, gdyŜ układ PKWN z ZSRR nie precyzował szczegółowo jej przebiegu na linii kolano Bugu – Bieszczady. Głównie chodzi to o doprecyzowanie, Ŝe na odcinku tym lord Curzon przewidywał dwa warianty granicy: „A” – stanowiący podstawę późniejszej granicy PRL-u oraz „B” – obejmujący dodatkowo Lwów oraz Zagłębie Borysławieckie. Ponadto północny odcinek linii Curzona dochodził do Niemna i zostawiał Polsce zachodnią cześć Grodna. W praktyce, zatem na tym obszarze linię tą przesunięto na wschód o 8-10 km na jej niekorzyść. Zob. P. E b er har d t, Polska granica wschodnia 1939-1945, Warszawa [1993], s. 139-209. 6 Cz. Osę ko ws k i, Społeczeństwo Polski Zachodniej i Północnej w latach 1945-1956, Zielona Góra 1994, s. 25. 7 G. Str a u c ho ld , Myśl zachodnia i jej realizacja w Polsce Ludowej 1944-1947, Toruń 2005, s. 79. 8 Cz. O sę ko ws k i, op.cit., s. 26; T. Mar cza k, Granica Zachodnia w polskiej polityce zagranicznej w latach 1944-1950, „Acta Universitatis Wratislaviensis” 1995, t. CXXIII „ Historia”, nr 1798, s. 99-100. 9 Cz. Os ę ko ws k i, op.cit., s. 26-27. 10 M. K. Ka mi ń s ki, Wybory w Polsce a zachodnia granica na konferencji w Poczdamie, „Dzieje Najnowsze”, 1989, nr 3, s. 69-82.
5 4

115

cji rządowej11. Utrzymana w tajemnicy interwencja Stanisława Mikołajczyka w tej sprawie u Amerykanów nie przyczyniła się do zmiany ich polityki wobec Polski. Podobnie Brytyjczycy pozostawali „głusi” na propozycje polskiego wicepremiera. AŜ do zakończenia obrad konferencji zarówno strona brytyjska, jak i amerykańska nie próbowały podejmować w dyskusji ze Stalinem problemu międzynarodowego nadzoru nad wyborami w Polsce12. Pomimo wcześniejszych ustaleń sprawa polskich roszczeń terytorialnych nie była tak oczywista. Do zasadniczej dyskusji nad kwestią polskiej granicy zachodniej doszło na piątym plenarnym posiedzeniu konferencji poczdamskiej w dniu 21 lipca, gdzie zabrał głos prezydent Harry Truman i krytycznie odniósł się do ustalenia polskiej administracji na terytoriach poniemieckich. Zinterpretował to jako utworzenie „polskiej strefy okupacyjnej Niemiec” bez uprzednich konsultacji z sojusznikami zachodnimi. Józef Stalin oświadczył, Ŝe ludność niemiecka zbiegła w obliczu nadciągającego frontu, a na jej miejsce nadciągnęła ludność polska. W trosce zaś o spokojne zaplecze frontu zgodzono się na ustanowienie na tych terytoriach administracji polskiej. Przywódcy mocarstw zachodnich zajęli w tej kwestii stanowisko bardziej zachowawcze. Do sprawy polskiej granicy zachodniej powrócono 22 lipca. W odpowiedzi na nalegania Winstona Churchilla, aby wielka trójka zajęła się sprawą zachodniej granicy Polski, Józef Stalin zaproponował zaproszenie delegacji polskiej i wysłuchanie jej opinii na ten temat. 23 VII 1945 roku prezydent USA Harry Truman w imieniu przywódców trzech wielkich mocarstw poprosił rząd polski w Warszawie, aby ten „wysłał dwóch lub trzech swoich przedstawicieli”, którzy przedstawią ministrom spraw zagranicznych swoje poglądy na kwestię zachodniej granicy Polski. Następnego dnia polska delegacja została przyjęta przez ministrów spraw zagranicznych trzech wielkich mocarstw. Obradom przewodniczył sekretarz stanu James Byrnes. 25 lipca 1945 roku sprawa polskiej granicy zachodniej powróciła na plenarne obrady Wielkiej Trójki, po czym nastąpiła krótka przerwa w jej pracach13. 28 VII 1945 roku polska delegacja, w celu wzmocnienia argumentacji na rzecz granicy na Odrze i Nysie ŁuŜyckiej, przekazała przedstawicielom trzech wielkich mocarstw kolejne memorandum. Składało się ono z listu profesora Stanisława Grabskiego oraz trzech załączników. 31 lipca 1945 r. rozpoczęło się jedenaste plenarne posiedzenie wielkiej trójki, na którym wszystkie strony

Ibidem, s. 72. W końcowej fazie konferencji wysiłki nowych władz brytyjskich w tej kwestii równieŜ zakończyły się niepowodzeniem. Zob. Ibidem, s. 80-81. 13 T. Mar cza k, op.cit., s. 92-105.
12

11

116

zgodziły się na polskie propozycje graniczne. Dnia 1 sierpnia zostało to zakomunikowane polskiej delegacji14. W IX rozdziale układów poczdamskich uznano, Ŝe niemieckie terytoria na wschód od linii Świnoujście – Odra – Nysa ŁuŜycka oraz południowa część Prus Wschodnich wraz z obszarem Wolnego Miasta Gdańska zostaną przekazane pod administrację polską15. W komunikacie z konferencji poczdamskiej z 2 VIII 1945 r. moŜemy przeczytać: „Głowy trzech rządów zgodziły się, Ŝe aŜ do ostatecznego ustalenia zachodniej granicy Polski niemieckie niegdyś obszary na wschód od linii biegnącej od Morza Bałtyckiego bezpośrednio na zachód od Świnoujścia i stąd wzdłuŜ Odry aŜ do ujścia zachodniej Nysy, dalej Nysą aŜ do granicy czechosłowackiej, z włączeniem części Prus Wschodnich nie będących pod zarządem Związku Sowieckiego w zgodzie z zawartymi w trakcie tej konferencji porozumieniami, wraz z terenem niegdysiejszego Wolnego Miasta Gdańska przechodzą pod zarząd państwa polskiego i w tym charakterze nie będą uwaŜane za część sowieckiej strefy okupacyjnej w Niemczech”16. Układ ten nie zamykał jednak kwestii granicznej w sposób ostateczny. UpowaŜniał Polaków do stworzenia faktów dokonanych w postaci wysiedleń ludności niemieckiej, ostateczny werdykt pozostawiał jednak konferencji pokojowej17. Wydaje się, Ŝe w przyznaniu Polsce tak wielkiego obszaru niemieckiego spełnił nie tyle fakt aktywnego udziału Wojska Polskiego w walce po stronie państw zwycięskiej koalicji antyfaszystowskiej, co potrzeba zrekompensowania jej ogromnych strat terytorialnych poniesionych na Wschodzie na rzecz ZSRR (na co Zachód wyraził juŜ zgodę na konferencji „wielkiej trójki” w Teheranie) oraz uspokojenia zaniepokojenia nastrojów społecznych. Ponadto z perspektywy sowieckiej duŜe przesunięcie na Zachód obszaru państwa polskiego było najlepszą rękojmią pozostawienia go w obozie „socjalistycznego postępu”, gdyŜ gwarantowało, Ŝe suwerenne Niemcy w sposób permanentny będą wobec niego wysuwać roszczenia terytorialne. Ten ostatni fakt szczególnie eksponowała partia komunistyczna w okresie PRL-u, gdzie niemiecki rewizjonizm był jednym z czynników legitymizujących jej władzę po 1945 roku oraz sojusz z „wielkim bratem” gwarantem powojennego status quo. Z drugiej jednak strony trzeba nadmienić, Ŝe dzięki Stalinowi powojenna Polska stała się państwem niezwykle zwartym terytorialnie i narodowo. Ponadto otrzymała ona granice dość korzystne do obrony i ziemie zachodnie, które stały zdecydowanie na wyŜszym rozwoju cywilizacyjnym,
14 15

Ibidem, s. 108-118. Cz. Os ę ko ws k i, op.cit., s. 26-27. 16 B. M u sia ł, „Niechaj Niemcy się przesuną”: Stalin, Niemcy i przesunięcie granic Polski na zachód, „Arcana” 2008, nr 1, s. 150. 17 Cz. Os ę ko ws k i, op.cit., s. 26-27.

117

niŜ te pozostawione na Wschodzie. W konsekwencji wzmocniło to polski „obszar rdzeniowy”, za cenę obronnych strat terytorialnych oraz w długiej perspektywie czasowej pozwoliło społeczeństwu uporać się w historycznym „jagiellońskim dziedzictwem”18. Konferencja w Poczdamie dotyczyła dwóch podstawowych spraw: wytyczenia zachodniej granicy Polski i przesiedlenia Niemców z Polski, Czechosłowacji i Węgier. Przedmiot obrad jest kwestią bezsporną. Wątpliwości budzi natomiast aspekt prawny rezultatów omawianego porozumienia. Gros historyków, polityków i dziennikarzy stanowi o umowie poczdamskiej. Czy posługiwanie się tym pojęciem jest w pełni zasadne? Aby podjąć próbę odpowiedzi na to pytanie, naleŜy poświęcić słów kilka definicji i elementom umowy, a dokładniej umowy międzynarodowej. W prawie międzynarodowym funkcjonują następujące określenia umowy: traktat, konwencja, porozumienie, deklaracja, protokół, memorandum, prowizorium, preliminaria, pakt, kompromis, kartel, kapitulacja, statut, akt, wymiana not, konkordat, przeciw-pismo, agreement, avenant, pactum de contrahendo, sponsiones19. KaŜde z tych pojęć ma swoją definicję, która pozwala oddzielić je od pozostałych rodzajów umów międzynarodowych. JednakŜe przedmiot niniejszej pracy nie wymaga tak szczegółowej analizy wyŜej wymienionych dwudziestu dwóch określeń umowy. Nie tylko bowiem w prawie międzynarodowym, ale w większości gałęzi prawa nie nazwa, ale treść umowy ma znaczenie dla powstania praw i obowiązków pomiędzy określonymi podmiotami. Niewielkie znaczenie nazwy umowy międzynarodowej wynika z następujących przyczyn: braku kryteriów wyboru właściwej nazwy, trudności w usystematyzowaniu terminologii oraz nazwa nie ma Ŝadnego znaczenia dopóki nie wywołuje określonych skutków na gruncie prawa międzynarodowego20. O ile nazwa umowy międzynarodowej nie odgrywa zasadniczej roli, o tyle podanie precyzyjnej jej definicji jest konieczne. Według W. Czaplińskiego i A. Wyrozumskiego ,,[…] umowa międzynarodowa to zgodne oświadczenie woli dwu lub więcej podmiotów prawa międzynarodowego, które rodzi prawa i obowiązki skuteczne w prawie międzynarodowym”21. J. Białocerkiewicz wyodrębnia wąskie i szerokie ujęcie tego zagadnienia. Zdaniem tego autora: ,,Umowa międzynarodowa w wąskim znaczeniu oznacza umowę bez względu na jej przedmiot i formę, zawartą między państwami. Umowa w szerokim znaczeniu oznacza takŜe umowę zawartą pomiędzy państwem a innymi podmiotami prawa międzynarodowego, a
18 19

L. Mo c z ul s ki, Geopolityka: Potęga w czasie i przestrzeni, Warszawa 1999, s. 155-156 J. Mako ws k i, Organa państwa w stosunkach międzynarodowych, Warszawa 1957, s. 156- 159. 20 A. K la f ko ws k i, Umowa poczdamska: Podstawy prawne likwidacji skutków wojny polsko-niemieckiej z lat 1939- 1945, Warszawa 1960, s. 101- 102. 21 W. Czap l i ńs k i, A. W yr o zu ms k i , Prawo międzynarodowe publiczne, Warszawa 2004, s. 33.

118

takŜe między takimi innymi podmiotami prawa międzynarodowego”22. Natomiast J. Sozański traktuje umowę międzynarodową jako porozumienie zawierane pomiędzy uprawnionymi podmiotami, które rodzi prawa i obowiązki międzynarodowe23. Umowa międzynarodowa ujmowana jest równieŜ jako najlepszy sposób wyraŜenia woli przez państwa24. Opierając się na powyŜszych definicjach moŜna z całą pewnością stwierdzić, Ŝe o umowie międzynarodowej mowa jest wówczas, gdy co najmniej dwa państwa albo inne podmioty prawa międzynarodowego, wyraŜając swą wolę, zawierają porozumienie. Skutkiem tego consensusu są przyznane im prawa i obciąŜające je obowiązki. Z uwagi na to, iŜ przedmiotem niniejszych wywodów są wyłącznie układy poczdamskie, moŜna ograniczyć się do umów zawieranych między państwami, pomijając inne podmioty stosunków międzynarodowych. Umowy międzynarodowe dzieli się na: 1. Umowy państwowe podlegające ratyfikacji przez głowę państwa, za które uwaŜa się w szczególności: traktaty pokojowe, układy o przyjaźni, współpracy i wzajemnej pomocy oraz inne umowy polityczne, umowy dotyczące spraw zastrzeŜonych do uregulowania w drodze ustawy lub zawierające postanowienia odbiegające od obowiązującego ustawodawstwa, inne umowy, jeŜeli strona wyraziła na to zgodę ze względu na wymagania prawa drugiej strony lub jeŜeli strony tak uzgodniły ze względu na szczególne okoliczności; 2. Umowy rządowe podlegające zatwierdzeniu przez Radę Ministrów (premiera); 3. Umowy resortowe, których przedmiot naleŜy do właściwości jednego ministra, a które nie są ani umowami państwowymi, ani rządowymi. Nadmienić naleŜy, Ŝe podział ten ma znaczenie czysto techniczne, gdyŜ w istocie rzeczy wszystkie wymienione kategorie umów zobowiązują państwo, a zatem są to umowy państwowe”25. Ujmując inaczej podział ten ,,[…] ma znaczenie przede wszystkim w prawie konstytucyjnym; waŜnie zawarta umowa jednakowo wiąŜe państwo, bez względu na to do której kategorii naleŜy”26. Podpisanie umów międzynarodowych wymaga jednak określonej procedury. Przy umowach dwustronnych następuje to poprzez wymianę not albo w wyniku rokowań. JeŜeli umowę zawiera większa liczba państw, zwołuje się konferencję. Zawarcie umowy wielostronnej odbywa się drodze głosowania. Następnym etapem, częstym choć niekoniecznym, jest parafowanie umowy, które jest równoznaczne z przyjęciem ostatecznego tekstu umowy. NaleŜy rozumieć to w ten sposób, iŜ od tego momentu do tekstu umowy nie są
J. B iło cer kie wi cz, Prawo międzynarodowe publiczne. Zarys wykładu, Toruń 2007, s. 74. J. So zań s k i, Współczesne prawo traktatowe, Warszawa-Poznań 2005, s. 55. 24 J. Mako ws k i, Podręcznik prawa międzynarodowego, Warszawa 1948, s. 14. 25 R. B ier z a ne k, J . S y mo n i d es, Prawo międzynarodowe publiczne, Warszawa 2004, s. 78. 26 K. S k ub i sz e ws k i, Zachodnia granica Polski w świetle traktatów, „Studium Niemcoznawcze Instytutu Zachodniego” 1975, nr 26, s. 68.
23 22

119

wprowadzane zmiany. Jak wskazuje R. Bierzanek: ,,Parafowanie umowy stosuje się wówczas, gdy pragnie się podpisaniu umowy nadać charakter bardziej uroczysty; dlatego często podpisują umowę osobistości wyŜszej rangi państwowej”27. Zawarcie umowy następuje poprzez złoŜenie podpisów. NaleŜy jednak pamiętać, Ŝe najczęściej umowy wywołują określone skutki prawno-międzynarodowe dopiero po ich ratyfikacji lub zatwierdzeniu. Aby umowa weszła w Ŝycie konieczna jest więc wymiana dokumentów ratyfikacyjnych, złoŜenie ich u notariusza lub powiadomienie o jej zatwierdzeniu. Jak wskazuje J. Makowski w momencie ratyfikacji rodzi się umowa28. Jedynie umowy nie wymagające ratyfikacji mogą wejść w Ŝycie z datą ich podpisania. Nie moŜna jednak przyjąć, Ŝe w odniesieniu do kaŜdej umowy data podpisania jest datą wejścia jej w Ŝycie. To strony określają kiedy umowa międzynarodowa wchodzi w Ŝycie. W tym miejscu pojawia się pytanie: Czy układy poczdamskie zawierają wskazane powyŜej elementy umowy międzynarodowej? Pomimo tego, iŜ obrady trwały kilkanaście dni szefowie rządów zawarli porozumienie w formie uproszczonej. Strony pominęły zbędne formalności. Ze względu na to, iŜ podpisywali je szefowie rządów nie była wymagana ratyfikacja. Układy miały natychmiastową moc obowiązującą, tym samym weszły w Ŝycie w dniu ich podpisania. Sytuacja prawna trzech mocarstw była jasna i nie budzi Ŝadnych wątpliwości. Zupełnie inaczej natomiast kwestia ta rysuje się w odniesieniu do Polski i Francji. Konieczne jest zatem poświęcenie kilku słów stosunkowi tych państw do porozumień zawartych w toku konferencji poczdamskiej. Polska nie była sygnatariuszem układów poczdamskich. Wyraziła jedynie zgodę na obciąŜenie jej obowiązkami i uzyskanie praw, które miały związek z wytyczeniem granicy na Odrze i Nysie ŁuŜyckiej i przesiedleniem Niemców. Natomiast „Francja nie podpisała Ŝadnego układu poczdamskiego, stała się jednak stroną układu w sprawie utworzenia Rady Ministrów Spraw Zagranicznych. Niektóre dalsze układy Francja przyjęła do wiadomości i aprobowała, niekiedy formułując sprzeciw i brak zgody na pewne przepisy i zasady”29. W tym miejscu pojawia się kolejny problem: Skąd Stany Zjednoczone, Wielka Brytania i ZSRR czerpały kompetencje do ingerowania w prawa i obowiązki innych państw zwycięskich? Warto w tym miejscu przywołać słowa A. Klafkowskiego, który streszczając rozprawę R. Bierzanka pisze: ,,Odpowiedź na to pytanie łatwo moŜna znaleźć w komentarzach do Karty Narodów Zjednoczonych, która zawiera konstrukcję nowego, międzynarodowego porządku

27 28

R. B ier z a ne k, J . S y mo n i d es, op.cit., s. 82. J. Mako ws k i, op.cit., s. 171. 29 K. Sk ub i sze ws k i, op.cit., s. 69.

120

prawnego, wspartego na nierównych prawach, przysługujących wielkim i małym państwom w zakresie formowania organów międzynarodowych oraz podejmowania przez nie decyzji. Podstawę tej nierówności państw stanowi fakt, wielokrotnie podkreślany, Ŝe spośród 20 suwerennych stolic europejskich zaledwie 6 zdołało zachować niepodległość podczas minionej wojny. To jest najistotniejsza podstawa zjawiska uprzywilejowania mocarstw”30. Uzasadnieniem moŜe być równieŜ konstrukcja umów zawieranych na korzyść państw trzecich. Wskazane ,,[…] w tych umowach zobowiązania na korzyść trzecich państw muszą być w stosunku do nich tak samo dotrzymywane, jak i bezpośrednie zobowiązania wzajemne”31. Jak natomiast wytłumaczyć fakt, iŜ w czasie konferencji poczdamskiej określono obowiązki Niemiec? PrzecieŜ ,,państwo niemieckie – była III Rzesza, RFN lub NRD – nie jest stroną w jakimkolwiek układzie poczdamskim. W dniu 2 sierpnia 1945 roku nie istniał rząd niemiecki albo głowa państwa niemieckiego. Nie było organu niemieckiego, który mógłby faktycznie i prawnie zaciągać zobowiązani międzynarodowe imieniem państwa niemieckiego”32. NaleŜy tutaj sięgnąć do formuły Unconditional Surrender, czyli bezwarunkowej kapitulacji. Rozumie się ją w ten sposób, Ŝe państwa zwycięskie, w omawianej sytuacji przede wszystkim Stany Zjednoczone, Wielka Brytania i ZSRR, zastrzegają sobie to prawo do bezwzględnego wyznaczania obowiązków państwom pokonanym33. Opierając się na powyŜszych wywodach naleŜy uznać, Ŝe układy poczdamskie posiadają wszystkie cechy umowy międzynarodowej. Czy moŜna tym samym mówić o umowie poczdamskiej? OtóŜ nie. Jak pisze W. Namysłowski porozumienia zawarte pomiędzy trzema mocarstwami „[…] mimo swojej nazwy, która dawać by mogła podstawę do przypuszczenia, Ŝe chodzi w nich o sprawy mniejszej wagi, są przecieŜ w swej istocie niczym innym, jak umowami międzynarodowymi, takimi samymi, jakimi są traktaty i konwencje międzynarodowe”34. Ponadto rezultaty omawianej konferencji ujęto w kilka porozumień i decyzji: pierwszym układem utworzono Radę Ministrów Spraw Zagranicznych; drugi zaś dotyczy politycznych i gospodarczych zasad kontroli Niemców. Kolejne dwa układy odnoszą się do floty i marynarki wojennej Niemiec oraz kwestii odszkodowawczych. Nastepny dotyczy wreszcie

A. Kl a f ko ws k i, Podstawy prawne granicy Odra – Nisa na tle umów jałtańskiej i poczdamskiej, „Biblioteka Przeglądu Zachodniego” 1947, z. 1, s. 13-14; R. B ier z an e k, Stanowisko wielkich mocarstw w prawie międzynarodowym, „Państwo i Prawo” 1946, nr 5-6. 31 W. Na mys ło ws k i, Granice zachodnie Polski w ramach prawa międzynarodowego, „Przegląd Zachodni 1946”, nr 10, s. 812. 32 K. Sk ub i sze ws k i, op.cit., s. 72. 33 A. K la f ko ws k i, op.cit., s. 7-15. 34 W. Na mys ło ws k i, op.cit., s. 810.

30

121

Królewca. Dopiero układ VIII stanowi u utworzeniu Rządu Jedności Narodowej i ustaleniu zachodniej granicy Polski35, zaś układ XII reguluje kwestię przesiedlenia Niemców36. Krzysztof Skubiszewski zwraca uwagę na jeszcze jedną kwestię, która poddaje w wątpliwość stwierdzenie, Ŝe układy poczdamskie to jedna umowa. W dokumentach dotyczących obrad ,,[…] brak tam porozumień zawartych przez organa wojskowe (sztaby) i zatwierdzonych przez szefów rządów, a dotyczących wojny przeciwko Japonii. Nie ma tam równieŜ proklamacji wzywającej Japonię do złoŜenia broni. Proklamację przyjęli 26 lipca 1945 roku szefowie rządów amerykańskiego, brytyjskiego i chińskiego”37. Konferencja w Poczdamie nie ograniczała się zatem do porozumienia, które określa prawa i wyznacza obowiązki stron. Układy poczdamskie nie są zatem jedną umową międzynarodową. Jest to kilka umów, które moŜna określić mianem umów poczdamskich. Trudno się zatem zgodzić się z A. Klafkowskim, który pisze: ,,W prawie międzynarodowym unika się liczby mnogiej w nazwie umowy międzynarodowej. Wystarczy wskazać jako przykład nazwę traktat pokojowy”38. Z wypowiedzi tej nie wynika, iŜ w prawie międzynarodowym obowiązuje bezwzględny nakaz uŜywania jedynie liczby pojedynczej. Tym samym stosowanie nazwy: ,,umowy międzynarodowe – umowy poczdamskie”, wydaje się w pełni zasadne. Wskazując na powyŜsze nie ma wątpliwości co do tego, iŜ wyniki konferencji poczdamskiej zawierają elementy umowy międzynarodowej. ZastrzeŜenia moŜe budzić jedynie określenie sytuacji prawnej państw zwycięskich: Polski i Francji, pomimo tego, iŜ nie są stronami układów poczdamskich. JednakŜe odwołanie się do Karty Narodów Zjednoczonych i konstrukcji umowy na korzyść państw trzecich rozwiewa te wątpliwości. RównieŜ określenie sytuacji Niemiec, a dokładniej źródła ich zobowiązań nie jest tak skomplikowane, gdy wskaŜe się na formułę Unconditional Surrender. Przyjęcie jednak, iŜ układy poczdamskie to tylko umowa międzynarodowa jest zbytnim uproszczeniem. Wskazanie na szereg porozumień zawartych w toku obrad w Poczdamie, daje przyzwolenie do uŜywania nazwy: „umowy międzynarodowe – umowy poczdamskie”. Wszak takiego pojęcia uŜywają wybitni znawcy prawa międzynarodowego J. Makowski i W. Namysłowski juŜ kilkadziesiąt lat wcześniej39. Nie sposób przecenić znaczenia układów poczdamskich dla kształtu geopolitycznego ówczesnej Polski. Skrócenie granicy z Niemcami oraz likwidacja zagroŜenia niemieckiego od
Ostateczne określenie granicy Polski miało nastąpić dopiero w układzie pokojowym. J. Mako ws k i, Charakter prawny umów zawartych podczas drugiej wojny światowej, „Państwo i Prawo” 1948, z. 5-6, s. 23-25. 37 K. Sk ub i sze ws k i, op.cit., s. 65. 38 A. K la f ko ws k i, op.cit., 120-121. 39 J. Mako ws k i, Organa państwa w stosunkach międzynarodowych, Warszawa 1957, s. 126: W. Na mysło ws k i, op.cit., s. 810.
36 35

122

strony Prus Wschodnich znacznie ułatwia moŜliwości obronne Rzeczypospolitej na wypadek konfliktu. Korzyści z przejęcia bogatej infrastruktury przemysłowej ziem zachodnich i północnych równieŜ nie budzą wątpliwości. ChociaŜ nigdy nie doszło do zwołania konferencji pokojowej mającej zakończyć stan wojny z Niemcami jak i uznać powojenne status quo kilka umów bilateralnych potwierdziło polska granicę zachodnią. Mowa tutaj o układzie z NRD z 1950 roku, układzie z RFN z 1970 roku oraz układzie ze zjednoczonymi Niemcami z 1990 roku. W kaŜdym z wymienionych układów obie strony uznały granicę na Odrze i Nysie ŁuŜyckiej za ostateczną.

123

DAWID MADEJSKI

SPOJRZENIE Z GÓRY. GEOPOLITYKA JAKO NAUKA POMOCNICZA HISTORII
Geopolityka to spojrzenie z góry. Yves Lacoste (1973)

H

istoria jest samodzielną dyscypliną naukową, która dysponuje własnymi naukami pomocniczymi. NaleŜą do nich m.in. numizmatyka, archiwistyka, papirologia, czy teŜ

epigrafika. Mimo ich oczywistej uŜyteczności dla zawodowych badaczy nie znajdują one praktycznego zastosowania w procesie nauczania historii na szczeblu podstawowym i gimnazjalnym, ale równieŜ – co stanowi główny przedmiot troski piszącego te słowa – na szczeblu średnim. Jaka zatem nauka mogłaby się okazać przydatna? OtóŜ w warsztacie historyka nie znalazła się jak dotąd dziedzina wiedzy, której zadaniem byłoby rozpatrywanie biegu dziejów w oparciu o wiedzę z zakresu szeroko rozumianej geografii. Jakkolwiek nauczyciele historii w trakcie prowadzonych przez siebie lekcji korzystają z map (wydarzenia historyczne rozgrywają się wszak nie tylko w czasie, ale w ściśle określonej przestrzeni), to niestety nie dysponują jeszcze narzędziami analizy geograficznej, które pozwoliłyby im posługiwać się mapą, aby uzyskać pełny obraz wydarzeń tak w czasie jak i w przestrzeni. I tutaj właśnie pojawia się miejsce dla geopolityki.

I. „Potęga w czasie i przestrzeni” Jak trafnie zauwaŜył Leszek Moczulski „[…] trwającą współczesność i minione dzieje często rozwaŜamy tylko w czasie, przestrzeń traktując jako jeden z czynników pomocniczych”1. Tymczasem „[…] kaŜdy kraj jest częścią większej przestrzeni i uczestnikiem procesów rozwijających się w szerszej skali”2. Taki stan rzeczy powoduje, iŜ badacze nieustannie poszukują róŜnorakich syntez (np. ekonomicznych lub kulturowych)3. Dlatego teŜ według L. Moczulskiego najwaŜniejszą spośród tych syntez jest geopolityka „[…] biorącą pod uwagę w równej mierze zjawiska czasowe i przestrzenne”, dzięki zastosowaniu, której moŜliwe staje się lepsze zrozumienie przeszłości, teraźniejszości oraz przyszłości, w którą wkraczamy4.

L. Mo c z ul s ki, Geopolityk:. Potęga w czasie i przestrzeni, Warszawa 1999, s. 5. Ibidem, s. 5. 3 Przykładem syntezy o charakterze ekonomicznym jest paradygmat New Economic History. Z kolei w wielkich uogólnieniach historycznych celowali Feliks Koneczny, Arnold Toynbee, Oskar Spengler. Ostatnio do grona tego dołączył Samuel Huntington. 4 L. Moczulski, op.cit., s. 5-6.
2

1

124

W podobnym tonie zresztą wypowiadał się sir Halford Mackinder jeden z „ojców załoŜycieli” geopolityki klasycznej. Wskazywał on na potrzebę „[…] korelacji między szerszymi uogólnieniami historycznymi a geograficznymi”, w celu wypracowania takiej formuły, która z jednej strony ujawni „[…] róŜne aspekty wpływu czynników geograficznych na historię powszechną” ze strony drugiej zaś pozwoli na „[…] umiejscowienie w szerszej perspektywie sił, współzawodniczących w bieŜącej, polityce międzynarodowej”5. Formułą taką jest geopolityka, dyscyplina naukowa zajmująca się – wedle definicji zaproponowanej przez Moczulskiego – analizowaniem „[…] zmiennych układów sił na niezmiennej przestrzeni”6. Dokonując jej tłumaczenia z myślą o uczniach szkół średnich naleŜy przyjąć, iŜ pod pojęciem „zmiennych układów sił” powinni oni rozumieć „potęgi” o charakterze regionalnym, kontynentalnym lub globalnym (będą to pojedyncze państwa, imperia oraz cywilizacje, zarówno te historyczne jak i współczesne); z kolei „niezmienna przestrzeń” to terytoria, na których powstawały owe „potęgi” i kształtowały swój potencjał strategiczny, jak równieŜ terytoria stanowiące obszary stykowe rywalizacji między tymi „potęgami”.

II. „Spojrzenie z góry” Niestety w chwili obecnej szkolna dydaktyka historii w dalszym ciągu ogranicza się do analizowania wyłącznie „zmiennych układów sił” bez prawidłowego lokalizowania ich w „niezmiennej przestrzeni”. Powoduje to sytuację, w której zdobycie przez uczniów zasobu wiedzy mieszczącego się w obrębie pytań: „kto? – kogo?”, „gdzie? i kiedy?” oraz „jak? i dlaczego?” jest znacznie utrudnione poniewaŜ – z czego nie zdają sobie oni sprawy – uzyskanie prawidłowych odpowiedzi na w/w pytania zaleŜy w pierwszej kolejności od szczegółowego wyjaśnienia zagadnienia „gdzie”. Rozpatrzmy ten problem na konkretnym przykładzie. Nauczyciel omawia okoliczności ekspansji staroŜytnego, republikańskiego Rzymu w basenie Morza Śródziemnego. W toku lekcji uczniowie dowiadują się, Ŝe („kto?”) Rzymianie pokonali kolejno („kogo?”) Etrusków, Samnitów oraz Greków, przez co udało im się zapanować („gdzie?”) nad całym Półwyspem Apenińskim („kiedy?”) w okresie od V wieku do połowy III wieku p.n.e. W dalszej kolejności informuje uczniów o sposobach prowadzenia ówczesnych działań zbrojnych („jak?”), a takŜe przyczynach ekspansji Rzymu („dlaczego?”). Wykorzystując ten sam schemat dydaktyk prezentuje przebieg wojen punickich (na Zachodzie) i macedońskich (na Wschodzie), jakie Rzym toczył do połowy II wieku p.n.e., a które uczyniły zeń hegemona będącego w stanie w I wieku przed Chr. zapanować nad wszystkim
5 6

Ibidem, s. 75. Ibidem.

125

terytoriami znajdującymi się wokół Morza Śródziemnego – odtąd „jeziora wewnętrznego” Wiecznego Miasta. Uczniowie – oczywiście ci zaangaŜowani – są pod wraŜeniem. Oto bowiem w ciągu jednej lekcji (ewentualnie dwóch) nauczyciel streścił im okoliczności narodzin najbardziej znaczącej potęgi świata staroŜytnego: na przestrzeni niespełna pięciu stuleci mała i niewiele znaczącą osada nad Tybrem stała się uniwersalnym imperium sięgającym od Hiszpanii na Zachodzie aŜ do obszarów śyznego PółksięŜyca na Wschodzie, od wybrzeŜy Północnej Afryki na Południu do Morza Północnego, Renu i Dunaju na Północy. Zaiste imponujące osiągnięcie. W dalszym ciągu jednak wspomnianą grupę uczniów intrygować będzie pytanie „dlaczego?”. Dlaczego tak się stało? Dlaczego po „władzę absolutną” nad ówczesnym światem sięgnęli właśnie ci „prymitywni” i „brutalni” Rzymianie7 a nie na przykład „przedsiębiorczy” i „waleczni” Punijczycy lub „kulturalni” i „wykształceni” Grecy czy wreszcie „genialni” i „pomysłowi” Egipcjanie? CzyŜby przyczyną sukcesów odnoszonych przez Rzymian był doskonały ustrój polityczny, nieustające błogosławieństwo bogów, a moŜe sprawna organizacja ich armii lub teŜ za przeproszeniem – atrakcyjna „oferta kulturalna”? Właściwej odpowiedzi na to pytanie nie udzieli nam „historia ustroju i prawa”, ani „historia wierzeń i idei religijnych” ani „historia wojskowości” ani teŜ „historia sztuki” – jakkolwiek ich dorobek jest znaczący i zasługuje na uznanie. Właściwą odpowiedź znajdziemy tylko wtedy, gdy będziemy jej szukać w „niezmiennej przestrzeni”. Analizując uwaŜnie „niezmienną przestrzeń” moŜemy spostrzec, iŜ Rzym leŜy w centrum Półwyspu Apenińskiego ten natomiast z racji swego wyjątkowego połoŜenia geograficznego w naturalny sposób był predestynowany do tego, aby odegrać w dziejach świata antycznego niezwykle istotną rolę. Półwysep ten przypomina bowiem swoim kształtem but z wysoką cholewą, wbijający się głęboko w Morze Śródziemne. But ten wraz z Sycylią, stanowiącą jego naturalne przedłuŜenie, tworzy pomost w kierunku Afryki leŜący na osi Północ-Południe. Ponadto Półwysep Apeniński wyraźnie dzieli basen śródziemnomorski na dwie części: zachodnią (gdzie przeciwnikami Rzymian byli Punijczycy) oraz wschodnią, (w której egzystowali Grecy i Egipcjanie). Takie połoŜenie musiało prędzej czy później uczynić z Italii centrum ówczesnego świata pod kaŜdym względem: politycznym, ekonomicznym i religijnokulturowym. Republika Rzymska była bowiem ówczesnym sworzniem geopolitycznym cen-

Niewielu historyków chce pamiętać, Ŝe tacy np. Persowie uwaŜali Rzymian za stojących niŜej od siebie „barbarzyńców”.

7

126

tralnie usytuowanym na obszarze Śródziemnomorza, takim Mackinderowskim pivot area na styku Europy, Afryki Północnej i Azji Mniejszej8. I to właśnie od tego typu spostrzeŜeń odnoszących się do „niezmiennej przestrzeni”, od postawienia i udzielania wnikliwej odpowiedzi na pytanie brzmiące: „gdzie?” powinna się rozpoczynać kaŜda lekcja historii zapoczątkowująca analizę danego okresu dziejów rozpatrywanego przez pryzmat Braudelowskiej kategorii „długiego trwania”. Kiedy nauczyciel przekaŜe juŜ uczniom wiedzę „gdzie?” i ustali dokładnie „kiedy?” wówczas stworzy wyraźne ramy czasoprzestrzenne, dzięki którym znacznie łatwiej zrozumieją oni proces „długiego trwania” jakim były narodziny, wzrost, istnienie oraz schyłek staroŜytnego państwa rzymskiego, proces składający się z tak wielu czynników jak wojny punickie i macedońskie (integrująca ekspansja z centrum Śródziemnomorza), ale takŜe i te odnoszące się do czasów późniejszych jak np. rozszerzanie się chrześcijaństwa w Imperium Rzymskim (integrująca ekspansja wewnętrzna) lub najazdy plemion germańskich i wojny z Persją (dezintegrujące ekspansje zewnętrzne z peryferii). Funkcjonujący w tej chwili model nauczania historii nie stwarza jednak moŜliwości wykorzystania wiedzy z zakresu geopolityki. Świadczyć o tym moŜe choćby układ materiału faktograficznego z historii staroŜytnej. OtóŜ realizując załoŜenia podstawy programowej nauczyciel przeprowadza uczniów przez bloki tematyczne obejmujące dzieje Bliskiego Wschodu, Grecji i Rzymu. Metoda ta zmusza ich dosłownie do „skakania” po osi czasu, co u wielu z nich – zwłaszcza tych nie zainteresowanych historią – powoduje dezorientację czasowoprzestrzenną. Powodem tego jest fakt, iŜ poznają oni najpierw (zupełnie od siebie niezaleŜnie!) dzieje cywilizacji bliskowschodnich tzn. Sumero-Akadu, Babilonii, Asyrii, Egiptu, Izraela, Fenicji i Persji (w okresie od 3000 do V wieku p.n.e.) następnie historię Hellady (cofając się przy tym znów do połowy III tysiąclecia by zakończyć u schyłku IV wieku p.n.e.) i wreszcie historię Wiecznego Miasta i stworzonego przezeń imperium śródziemnomorskiego (takŜe cofając się w czasie tym razem tylko do połowy VIII wieku p.n.e., lecz „zapędzając się” aŜ do V wieku n.e.). W efekcie finalnym po „przerobieniu” części podręcznika pt.: Historia staroŜytna uczniowie nie są w stanie określić, które wydarzenia z rejonu Śródziemnomorza miały miejsce w podobnym przedziale czasowym i w jaki sposób warunkowały się przestrzennie. Zbudowana na takich podstawach „dydaktyka” historii lekcewaŜy „niezmienną przestrzeń”, w której rozgrywały się wydarzenia z przeszłości (w tym przypadku wydarzenia z rejonu antycznego
W języku angielskim słowo pivot oznacza oś, zawias, sworzeń, rdzeń lub teŜ punkt centralny ruchu obrotowego. Termin ten moŜna takŜe tłumaczyć jako „kraj geopolitycznie osiowy” lub „sworzeń geopolityczny”.
8

127

Śródziemnomorza), ale teŜ w znacznym stopniu zaburza bardzo waŜny dla zrozumienia przebiegu procesów dziejowych porządek chronologiczny (jak mawiał Feliks Koneczny: „naleŜy zawsze liczyć się z chronologią”). Tymczasem chcąc prawidłowo rozpoznać wymiar czasoprzestrzenny danego procesu dziejowego naleŜy „spojrzeć z góry”, aby moŜliwe stało się zidentyfikowanie wszystkich pól znajdujących się na geopolitycznej szachownicy rozpatrywanego okresu. Nie moŜemy bowiem spoglądać tylko na wybrane pola przy jednoczesnym ignorowaniu pozostałych, gdyŜ moŜe to spowodować błędne odczytanie całej struktury geopolitycznej. Zilustrujmy to kon-

kretnym przykładem. OtóŜ pod koniec stulecia IV wieku p.n.e. we wschodniej części basenu Morza Śródziemnego nastąpiło polityczne zjednoczenie Hellady. Państwem, które dokonało tej sztuki była Macedonia rządzona przez króla Filipa II. Z inicjatywy tego władcy utworzony został Związek Koryncki stanowiący niezwykle skuteczne narzędzie w dziele podboju Persji, jakiego juŜ po śmierci Filipa II dokonał jego syn i następca Aleksander Wielki. PowyŜszy zakres tematyczny obejmuje lekcje: „Macedonia a świat grecki” i oczywiście „Wyprawę Aleksandra Wielkiego”. Realizując ten materiał nauczyciel stosuje zwykle metodę „wyliczanki”, tzn. po kolei wymienia zwycięskie bitwy stoczone przez władcę Hellenów z Persami, co w jego przekonaniu ma wyjaśnić kwestię powstania „imperium Aleksandra” jako „monarchii uniwersalnej” sięgającej od Grecji na Zachodzie do granic Indii na Wschodzie, gdzie po jego rychłej śmierci mógł się narodzić wspaniały „nowy świat” hellenistyczny. I na tym koniec.

W takim ujęciu próba refleksji nad zagadnieniem zmieniających się „układów sił” występujących w „niezmiennej przestrzeni” nie wchodzi w ogóle w rachubę. A przecieŜ nauczyciel mógłby wspomnieć, iŜ w tymŜe samym 338 roku p.n.e., gdy Filip II rozgromił pod Cheroneą w Beocji sprzymierzone siły Aten i Teb stwarzając tym samym podstawy do scalenia Grecji, w centrum antycznego Śródziemnomorza Rzymianie dokonali likwidacji Związku Latyńskiego i wcielili znaczną część jego terytoriów do własnego państwa, dzięki czemu zyskali idealną bazę do opanowania całego Półwyspu Apenińskiego. W basenie Morza Śródziemnego pojawił się zatem całkowicie nowy „aktor geopolityczny” dzięki któremu zaczął się wykształcać zupełnie nowy „ośrodek siły” o znaczącym juŜ wtedy potencjale, stosunkowo szybko rozszerzającym się „polu geopolitycznym” i – jak pokazały jego późniejsze dzieje –imponującym „horyzoncie geopolitycznym”. Uczynienie przez nauczyciela takiej uwagi dałoby uczniom – w zdecydowanej większości „wzrokowcom” – czytelny obraz przestrzenny tak istniejących juŜ „potęg” jak i tych dopiero się kształtujących a wszystko to przy pełnym poszanowaniu dla chronologii wydarzeń.

128

W tym miejscu moŜna poczynić zarzut, iŜ umieszczenie Rzymu w strukturze geopolitycznej końca IV wieku p.n.e. jest błędne, poniewaŜ nie znajdował się on w grecko-perskim kręgu geopolitycznym, czyli ściśle określonym wycinku przestrzeni związanej odrębnym procesem geopolitycznym, polegającym na zbrojnej rywalizacji o panowanie nad terytoriami leŜącymi w basenie Morza Egejskiego. Jak wiadomo Rzym starł się z Persją „na serio” dopiero na początku II wieku n.e. (wojna partyjska cesarza Trajana). Jaki więc sens ma odnotowywanie jego aktywności geopolitycznej juŜ w IV wieku p.n.e.? Odpowiedź na to pytanie naleŜy

udzielić w ramach Braudelowskiej kategorii „długiego trwania”. Oto bowiem niespełna 150 lat po zjednoczeniu Grecji przez Filipa II „przeciętny” rzymski „ośrodek siły” z dziecinną łatwością pokonał dwa najsilniejsze państwa sukcesyjne imperium Aleksandra Wielkiego: królestwo Macedonii w 197 roku p.n.e. (klęska Filipa V w bitwie pod Kynoskefalai) i monarchię Seleukidów w 190 roku p.n.e. (klęska Antiocha III w bitwie pod Magnezją). Z kolei ostateczny cios zadany Macedonii przez Rzymian w 168 roku p.n.e. pod Pydną, czyli dokładnie 170 lat od zwycięstwa Filipa II w bitwie pod Cheroneą, był juŜ tylko formalnością. Rzym – z racji swego połoŜenia na Półwyspie Apenińskim – stał się bowiem absolutnym hegemonem w basenie Morza Śródziemnego. Tak więc przy okazji omawiania podboju Persji dokonanego przez Macedończyków i ich greckich sojuszników nauczyciel historii winien odnotować choćby „na marginesie” pozycję „międzynarodową” Republiki Rzymskiej pod koniec IV wieku p.n.e. Potomkowie Romulusa po dokonaniu podboju Grecji, stali się przecieŜ pełnoprawnymi uczestnikami struktury geopolitycznej obejmującej wschodnią część Śródziemnomorza, przejęli bowiem „w spadku” po Hellenach rolę nowego przeciwnika Persji9.

Do pierwszego starcia Rzymu z Persją doszło w połowie I wieku p.n.e. gdy na Wschód wyprawili się kolejno Krassus (54 r.) oraz M. Antoniusz (38 r.). Przedmiotem rywalizacji obydwu potęg był rejon hellenistycznej Azji Mniejszej ze szczególnym uwzględnieniem Armenii. Kolejne działania zbrojne miały miejsce od I do IV wieku n.e. włącznie. NajwaŜniejsze z nich to: konflikt królów Artabanesa popieranego przez Persję z Tiridatesem popieranym przez Rzym (lata 34-35); rozwiązanie tego konfliktu przez Karbulona na korzyść Tiridatesa (lata 55-60 i 63-66), wojna partyjska cesarza Trajana (lata 114-117), najazd króla Wologazesa III na Syrię i wyprawa odwetowa Lucjusza Werusa (lata 161-166), I wojna partyjska o Syrię (lata 195-196), II wojna partyjska o Mezopotamię (lata 197-199), kolejna wojna o Mezopotamię (lata 230-232), najazdy króla Szapura I na Azję Mniejszą (lata 241-244), Wielkie zwycięstwa Szapura I: zajęcie Armenii, wtargnięcie do Syrii i zajęcie Antiochii, podczas bitwy o Edessę cesarz rzymski Walerianus dostaje się do niewoli, z której juŜ nie powraca (lata 259-260); wyprawa przeciw Persji cesarza Karusa i jego syna Numeriana (lata 282-284), wyprawa przeciw Persji cesarza Galeriusza (lata 297-298), najazd króla Szapura II na Armenię (lata 333-337), najazd Szapura II na Mezopotamię, wyprawa odwetowa cesarza Juliana Apostaty, jego śmierć i pokój z Persją (lata 359-363). Zob. Tablice chronologiczne [w:] M. J acz yn o ws k a, Historia staroŜytnego Rzymu, Warszawa 1983, s. 382-388. Mimo faktu, iŜ w/w wojny były arcywaŜne dla utrzymania rzymskiego panowania na Wschodzie podręczniki historii nie wymieniają prawie Ŝadnej z nich (sic!). Tymczasem wojny punickie opracowane są dosyć szczegółowo. Takie rozłoŜenie akcentów strategicznych całkowicie wypacza moŜliwość całościowego zrozumienia przestrzennej sytuacji państwa rzymskiego: uczeń musi zapamiętać, w jaki sposób państwo to powstało, ale nie za bardzo orientuje się jak trudno było utrzymać stan jego posiadania i to tylko na „kresach wschodnich”.

9

129

Zwróćmy uwagę, Ŝe porównywalna sytuacja miała miejsce w 1385 roku, kiedy to podpisany został akt unii polsko-litewskiej. Jeśli przyjmiemy, Ŝe Polska to „Rzym”, Litwa to „Grecja” zaś Wielkie Księstwo Moskiewskie to „Persja” zrozumiemy wówczas, Ŝe od chwili, gdy Polska związała się sojuszem z Litwą (nie doświadczając wcześniej Ŝadnych kontaktów z Wielkim Księstwem Moskiewskim) to po zawarciu unii w Krewie chcąc nie chcąc wkroczyła na drogę ostrej rywalizacji z Moskwą. Z takiego punktu widzenia rozpatrywanie zagadnie-

nia unii polsko-litewskiej jedynie w kontekście konfliktu Polski – „Rzymu” z państwem Zakonu KrzyŜackiego pełniącym rolę swoistej „Kartaginy”, jest pozbawione jakiegokolwiek sensu. Zwycięstwa, jakie Polacy odnieśli nad KrzyŜakami w trzech wojnach „punickich” (lata 1409-1411, 1454-1466, 1519-1525), stanowiły dla Polski – „Rzymu” jedynie etap pośredni prowadzący do długotrwałych wojen z Rosją – „Persją”, mające na celu utrzymanie panowania nad Litwą – „Grecją”. Na tym jednak podobieństwa się kończą. Zasadniczą róŜnicą w dokonanym powyŜej „egzotycznym porównaniu” jest to, Ŝe Rzeczpospolita Polska nie zdecydowała się wzorem Rzeczpospolitej Rzymskiej na całkowite zniszczenie i podporządkowanie swej władzy „Kartaginy” – KrzyŜaków. W taki oto sposób Polska – „Rzym” popełniła powaŜny błąd, który zaowocował odrodzeniem się „Kartaginy” pod postacią Brandenburgii–Prus. Po upływie trzech stuleci ta „Nowa Kartagina” sprzymierzyła z Rosją – „Persją” doprowadzając do rozbiorów a tym samym do likwidacji Polski – „Rzymu”. Tymczasem egzystencja właściwego Imperium Romanum nie została zakończona przez „spisek” Kartaginy i Persji, ale w głównej mierze przez wędrówki ludów. Poza tym w momencie, gdy na „horyzoncie geopolitycznym” zaczął się zarysowywać konflikt z Rosją – „Persją”, Polska – „Rzym” pozostawała w zdecydowanie luźniejszym związku z Litwą – „Grecją” (unia personalna), aniŜeli właściwy Rzym po dokonaniu podboju właściwej Kartaginy i właściwej Grecji. Zaprezentowany tutaj, nieco przydługi wywód stanowi jedynie propozycję sugerującą, w jaki sposób nauczyciel mógłby podjąć próbę wykształcenia u swoich uczniów umiejętności myślenia w kategoriach czasoprzestrzennych poprzez zastosowanie metody „spojrzenia z góry”. Okazuje się bowiem, Ŝe zupełnie niepowiązane ze sobą „zmienne układy sił” z róŜnych epok, a więc umieszczone w odległych od siebie przedziałach czasowych i rozgrywające się w odrębnej „niezmiennej przestrzeni” charakteryzują się bardzo podobnym wzorcem aktywności geopolitycznej. Po dokonaniu zestawienia tych dwóch okresów „długiego trwania”, a mianowicie rzymskiego i jagiellońskiego, nauczyciel mógłby zasugerować uczniom wyciągnięcie poniŜszego wniosku: gdyby Polacy znali doświadczenia Rzymian, jakie nabyli oni
130

podczas swej ekspansji w rejonie antycznego Śródziemnomorza wówczas budując własną „potęgę” w rejonie Międzymorza powinni byli po pierwsze: dosłownie „zetrzeć w proch” państwo Zakonu KrzyŜackiego („Kartagina musi zostać zniszczona”) i po drugie: podporządkować sobie Wielkie Księstwo Litewskie poprzez bezwzględne złamanie oporu Litwinów dąŜących nieustannie do uniezaleŜnienia się od Polski („Korynt musi zostać ukarany”). Realizując tak pojętą taktykę z całą pewnością potrafiliby skutecznie przeciwstawić się geopolitycznej ofensywie Wielkiego Księstwa Moskiewskiego i „na wieki wieków” ustalić wschodnie granice Europy w oparciu o terytoria Sarmacji europejskiej tak jak widział to w 1517 roku Maciej Miechowita10. Niestety zamiast skutecznie zastosować brutalną procedurę „podboju i przemocy” (L. Gumplowicz) Polacy wybrali humanitarną drogę „umowy społecznej” (J. J. Russeau) w efekcie, czego stworzone przez nich Imperium Jagiellonicum zostało skazane przez nich samych na powolną agonię.

III. Behemot kontra Lewiatan Posiłkowanie się wiedzą z zakresu geopolityki w procesie nauczania historii nadałoby niewątpliwie nowy sens słynnej łacińskiej maksymie – Historia magistra vitae. Wykształciłaby się wtedy zupełnie nowatorska koncepcja nauczania tego przedmiotu uwzględniająca w nieporównywalnie większym stopniu przestrzenny charakter wydarzeń z przeszłości i szanująca przy tym chronologię. Nauczyciele historii mogliby podjąć wraz z uczniami rozwaŜania o róŜnych typach cywilizacji (pluralizm!), które rozwijały się w tej samej „niezmiennej przestrzeni” i – mniej więcej – w tym samym czasie. JednakŜe narodziny takiej koncepcji wiązałyby się z odrzuceniem „europocentrycznego” punktu widzenia na historię powszechną oraz ze znalezieniem uniwersalnego „klucza”, który otworzyłby drzwi do poznania geopolitycznych mechanizmów wpływających na bieg dziejów. Wydaje się, Ŝe „klucz” taki juŜ istnieje. Jako jeden z pierwszych zidentyfikował go Carl Schmitt. Zwrócił on uwagę, iŜ po zakończeniu I wojny światowej na ziemskim globie uwidocznił się wyraźny podział na dwie strefy: Wschód i Zachód. PoniewaŜ nie istnieją bieguny wschodni ani zachodni ich odpowiednikiem jest podział na Ląd i Morze. „Wschód bowiem to olbrzymie kontynentalne masy lądowe, Zachód zaś oblany jest bezkresnymi wodami Pacyfiku i Atlantyku”11. Z tego teŜ powodu walka, jaką toczą między sobą Lewiatan (czyli potwór morski) i Behemot (czyli potwór lądowy), lub inaczej rzecz ujmując: tallassokracja (potęga

M. Miec ho wi ta, Opis Sarmacji azjatyckiej i europejskiej, Wrocław 1972. M. Ko no p ko , Walka Behemota z Lewiatanem: Nomos ziemi według Carla Schmitta, <http://www.fronda.pl/arch/17-18/109.htm> (20 IV 2008).
11

10

131

morska) z tellurokracją (potęgą lądową) stanowi „[…] fragment odwiecznego zmagania Morza i Lądu, archetypicznej walki Ŝywiołów Ziemi i Wody”12. Mimo głosów sprzeciwu usiłujących zdeprecjonować posługiwanie się Schmittiańskim „kluczem”13 do badania „zmiennych układów sił w niezmiennej przestrzeni” uznać naleŜy, iŜ stanowi on niezastąpione narzędzie za pomocą, którego nauczyciel moŜe wyjaśnić uczniom, iŜ wiele spośród konfliktów, jakie miały miejsce w róŜnych epokach historycznych odbywało się według podobnego scenariusza tzn., Ŝe były one generowane przez „potęgi” o odmiennej „orientacji przestrzennej” – lądowej lub morskiej. I tak np. w epoce staroŜytnej uosobieniem konfliktu Ziemi i Wody były zmagania tellurokratycznych Myken z tallasokratyczną Troją, w dalszej kolejności niesłychanie krwawa wojna peloponeska, w której „[…] kupieckie, demokratyczne i morskie Ateny” starły się z „militarystyczną, kastową i lądową Spartą” czy wreszcie wojny punickie gdzie „morska" Kartagina walczyła o przetrwanie z „lądowym” Rzymem14. W epoce średniowiecza za klasyczne potęgi lądowe naleŜałoby uznać państwa: Karola Wielkiego (Frankowie) i Czyngis-chana (Mongołowie). Co się zaś tyczy ich morskich odpowiedników to byli nimi Normanowie i Wenecjanie z tą jednak róŜnicą, iŜ Wenecjanie nie wchodzili w interakcje z Mongołami, w przeciwieństwie do Franków zmagających się z systematycznymi najazdami Normanów (Wikingów). Z kolei w epoce nowoŜytnej wyłoniły się tellurokratyczna Hiszpania i tallasokratyczna Portugalia15. Następnie po wielu „przetasowaniach” w trwającym kilka stuleci europejskim „koncercie mocarstw” pojawiły się „lądowe” Niemcy i „morska” Wielka Brytania. Na Dalekim Wschodzie zaś swoja obecność zaznaczyły „lądowe” Chiny i „morska” Japonia. W skali gloIbidem. Część badaczy deprecjonuje zasadność Schmittiańskiego „klucza”. UwaŜają oni, Ŝe na skutek pojawienia się broni masowego raŜenia kategorie czasu i przestrzeni uległy relatywizacji. Ich zdaniem nawet najbardziej korzystnie usytuowane pod względem geograficznym państwa nie są w stanie obronić swych obszarów przy obecnej strategii i technice prowadzenia wojen. Dlatego teŜ atut lub fatalizm połoŜenia geograficznego oraz podział na mocarstwa lądowe i morskie utraciły rację bytu. Zob. A. W o l f f -P o wę s ka , E . Sc h u lz, Przestrzeń i polityka w niemieckiej myśli politycznej XIX i XX wieku [w:] Przestrzeń i polityka: Z dziejów niemieckiej myśli politycznej, Poznań 2000, s. 10. 14 Cywilizacje będące odzwierciedleniem Lądu i Morza niekoniecznie musiały być skazane na wyniszczającą rywalizację. Dobrym tego przykładem jest w miarę pokojowa koegzystencja lądowego Egiptu i morskiej Krety a takŜe tellurokratycznego Izraela i tallasokratycznej Fenicji. 15 Zestawienie to moŜe początkowo budzić zdziwienie. Hiszpania i Portugalia są przecieŜ postrzegane jako dwie potęgi morskie zwłaszcza w kontekście lekcji pt. „Wielkie odkrycia geograficzne”. Wątpliwości wyjaśnia rzut oka na mapę i analiza traktatów, jakie wspomniane państwa zawarły najpierw w Tordesillas (1494) a następnie w Saragossie (1529). Z ich treści wynika, Ŝe strefa wpływów Portugalii miała obejmować szlaki morskie opasujące Światową Wyspę z oceanami Atlantyckim i Indyjskim natomiast strefa wpływów Hiszpanii miała się zamykać w basenie Oceanu Spokojnego łącznie z wyspami-satelitami: Ameryką Północną i Południową. Taki podział wskazywałby na przyjęcie lądowego kierunku rozwoju Portugalii i morskiego Hiszpanii. Tymczasem państwa te rozwinęły się dokładnie w przeciwstawnych kierunkach: Portugalczycy zbudowali typowe mocarstwo morskie oparte na sieci baz usytuowanych wzdłuŜ wybrzeŜy Afryki. Inaczej Hiszpanie, którzy wkroczyli głęboko w terytoria zamieszkałe przez Indian i stworzyli klasyczne mocarstwo lądowe, nad którym „słońce nie zachodziło”.
13 12

132

balnej natomiast zachodnia cywilizacja Morza i wschodnia cywilizacja Lądu starły się dopiero po zakończeniu II wojny światowej, gdy narodziły się dwa przeciwstawne bloki: wschodni kierowany przez ZSRR, czyli sowiecki Behomot i zachodni pod przywództwem USA, czyli amerykański Lewiatan. Jakkolwiek Schmitt opracował swój „klucz” w oparciu o załoŜenia „geografii sakralnej”16, to o jego naukowej wartości świadczy to, Ŝe podstawowymi stałymi czynnikami geopolitycznymi obok przestrzeni, połoŜenia, odległości, kultury, klimatu, zasobów naturalnych uznaje się właśnie charakter kontynentalny (lądowy) lub wyspiarski (morski)17. W opinii Carlo Jeana czynnik lądowy jak i morski określa nie tylko „temperament” przestrzenny danej „potęgi”, ale w znaczący sposób wpływa równieŜ „[…] na typ gospodarki, struktury politycznej oraz kultury róŜnych narodów”18. Sprawdźmy teraz jak Schmittiański „klucz” moŜe wykazać swoją przydatność w analizie wydarzeń historycznych rozgrywających się w całkiem odrębnych przedziałach czasowych. Skupimy naszą uwagę kolejno na: wyjaśnieniu róŜnic ustrojowych Sparty i Aten a takŜe omówieniu ekonomicznych przyczyn rewolucji angielskiej oraz amerykańskiej wojny secesyjnej. Jedną z najwaŜniejszych lekcji traktujących o dziejach staroŜytnej Hellady jest ta, podczas której nauczyciel ma za zadanie zapoznać uczniów z odmiennymi ustrojami dwóch greckich polis: Sparty i Aten. W trakcie jej trwania uczniowie dowiadują się, Ŝe Sparta była jednym z pierwszych państw o charakterze „totalitarnym” zaś Ateny zmierzały w kierunku „demokracji” (sic!). Stało się tak dlatego, Ŝe ustrój Sparty został ustanowiony jakoby jednym „dyktatorskim” aktem niejakiego Likurga, podczas gdy ustrój Aten miał ewoluować za sprawą wytrwałej pracy aŜ pięciu najwaŜniejszych prawodawców: Drakona, Solona, Pizystrata, Klejstenesa i „ojca załoŜyciela” demokracji ateńskiej, tj. Peryklesa. W jaki sposób nauczyciel powinien wytłumaczyć uczniom, Ŝe prawodawca spartański był tylko jeden a „legistów” ateńskich było aŜ pięciu? CzyŜby Spartanie reprezentowali niŜszy stopień rozwoju intelektualnego aniŜeli Ateńczycy? W tej sytuacji wszelkie wątpliwości wyjaśnia „klucz” stworzony przez Schmitta, którego zadaniem jest identyfikowanie wszelkich przejawów opozycji Ląd-Morze. Z punktu widzenia geografii sakralnej Ląd, czyli Ŝywioł Ziemi „to stabilność, gęstość, przestrzeń i trwałość” z

A. Fid er ki e wi cz, Wielka wojna kontynentów: RozwaŜania o konflikcie Ŝywiołów, eurazjatyzmie i atlantyzmie, „Stańczyk” 1998, nr 1/32, s. 28. 17 C. J ea n, Geopolityka, Wrocław 2003, s. 145. 18 Ibidem, s. 150.

16

133

kolei Morze, czyli Ŝywioł Wody „to ruch, miękkość, dynamika i czas”19. A zatem jeśli przyjmiemy, Ŝe Sparta stanowiła uosobienie Lądu zaś Ateny były typowym przedstawicielem Morza wówczas moŜemy uzyskać interesującą nas odpowiedź: ustrój Sparty miał charakter stabilny z racji połoŜenia lądowego natomiast ustrój Aten był w nieustannym ruchu z powodu połoŜenia wyspiarskiego. Sparta była „stała i niezmienna jak ląd”, dlatego Spartanie mieli tylko jednego prawodawcę, podczas gdy Ateny były „zmienne i niestałe jak morze”, stąd teŜ Ateńczycy doczekali się aŜ pięciu „legistów”. Tak oto przedstawia się przyczyna róŜnic w strukturach politycznych obydwu tych polis20. Przenieśmy się teraz na Wyspy Brytyjskie do Anglii gdzie w połowie XVII wieku trwała „sławna rewolucja angielska”. Starły się w niej dwa obozy: zwolennicy króla (monarchii) i zwolennicy Parlamentu (demokracji), a więc na swój sposób „Spartanie” i „Ateńczycy”21. Pierwszy z nich (złoŜony z anglikanów) grupował wielkich właścicieli ziemskich (arystokrację) pragnących zachować ustrój feudalny. Drugi zaś (złoŜony z kalwinów) grupował drobną szlachtę (getry) i nieliczne jeszcze wtedy mieszczaństwo dąŜące do ograniczenia skostniałego feudalizmu na rzecz rozwoju systemu kapitalistycznego. Zwróćmy uwagę, iŜ typ preferowanej gospodarki (oraz ustroju politycznego) precyzyjnie odzwierciedla opozycję Ląd-Morze: obóz zwolenników króla opierał się na przywiązaniu do „stałej i niezmiennej” ziemi natomiast obóz jego przeciwników zmierzał do ustanowienia prymatu „płynnego i zmiennego” kapitału. Analogiczna sytuacja miała miejsce podczas amerykańskiej wojny secesyjnej, kiedy hierarchiczno-feudalne „lądowe” Południe starło się w nierównej walce z demokratycznokapitalistyczną „morską” Północą. A więc we wszystkich trzech przypadkach mamy do czynienia z konfliktem Ŝywiołów Ziemi i Wody, czyli Lądu i Morza22.

IV. „Geograficzny rdzeń historii”
A. F id er k ie wic z, op. cit., s. 27. G.K. Che s ter to n, Wojna tallasokracji z tellurokracją, <http://www.fronda.pl/arch/17-18/111-114.htm> (20 VI 2008). 21 Zasadnicza róŜnica polegała tutaj na tym, Ŝe w przypadku Sparty i Aten mamy do czynienia z dwoma odrębnymi państwami toczącymi wojnę zaś w przypadku XVII-wiecznej Anglii mamy do czynienia w jednym państwie z dwoma przeciwstawnymi obozami polityczno-religijnymi walczącymi o władzę w wojnie domowej. 22 Finałem dwóch ostatnich było całkowite zwycięstwo Morza nad Lądem, czego koronnym dowodem jest ogłoszenie w 1651 roku przez Olivera Cromwella Aktu nawigacyjnego wymierzonego swym ostrzem w morską potęgę Holendrów oraz zastosowanie przez Jankesów strategii Anakondy przeciw konfederatom. Warto tutaj odnotować, iŜ podział według kryteriów Ląd-Morze dotknął juŜ wcześniej XVI-wiecznej Europy w dobie wielkich odkryć geograficznych. Zachód wybrał egzystencję morską, kapitalistyczną natomiast wschód postał przy egzystencji lądowej, neofeudalnej. Granicą między tymi dwoma blokami cywilizacyjnymi była rzeka Łaba. Podczas gdy Europejczycy zachodni (Anglicy, Francuzi, Hiszpanie, Portugalczycy i Holendrzy) zdobywali dla swoich państw terytoria zamorskie Europejczycy wschodni skierowali swoje zainteresowanie na zdobywanie kolonii lądowych vide Polacy, Rosjanie, Turcy, Szwedzi, (w wieku XVII) a następnie Rosjanie, Austriacy i Prusacy/Niemcy w wieku XVIII i XIX.
20 19

134

PoniewaŜ zaprezentowane wyŜej przykłady wnioskowania wykazały celowość stosowania „klucza” Schmitta w procesie nauczania historii, przyjrzyjmy się drugiej innowacji dydaktycznej, jaką jest postulat odrzucenia „europocentrycznego” punktu widzenia na historię powszechną. Na chwilę obecną programy nauczania historii skonstruowane w oparciu o aktualnie obowiązującą podstawę programową prezentują przebieg dziejów jedynie w kontekście wydarzeń rozgrywających się w Europie. W tym szablonie nauczania szczegółowe poznawanie historii własnej ojczyzny uzupełniane jest o wybrane zagadnienia z historii powszechnej. Niestety tak rozumiana koncepcja nauczania jest nie do przyjęcia, jeśli zamierzamy wzbogacić zajęcia dydaktyczne o elementy geopolityki. „Europocentryczny” punkt widzenia pod pewnym względem stanowi bowiem odzwierciedlenie arystotelesowskiej wizji „Ŝaby nad sadzawką”, która jest przekonana, Ŝe sadzawka to jedyny akwen wodny i nie ma pojęcia o tym, Ŝe jest on usytuowany na wielkiej polanie, gdzie znajdują się inne sadzawki wraz z Ŝyjącymi nad nimi Ŝabami23. Aby dokonać zmiany tego podejścia badawczego niezbędne jest znaczne poszerzenie „pola widzenia” przez odrzucenie sposobu postrzegania rzeczywistości przez Ŝabę i jednoczesne przyjęcie optyki lecącego w przestworzach bociana, który „spoglądając z góry” prawidłowo oceni rozmiary polany, znajdujących się na niej sadzawek, ich ilości oraz gęstości występowania Ŝab. Uzyskanie poszerzonego „pola widzenia” jest dzisiaj moŜliwe dzięki zastosowaniu optymalnego modelu przestrzennego globu ziemskiego, jaki został genialnie dostrzeŜony przez Halforda Mackindera. MoŜna śmiało stwierdzić, iŜ jest to model „kanoniczny”, gdyŜ oparty na trwałych czynnikach fizycznych. OtóŜ angielski uczony stwierdził, Ŝe istnieje jeden światowy Ocean, na nim zaś znajduje się największy masyw lądowy naszej planety: połączone w olbrzymią całość Europa, Azja i Afryka, całość, której nadał miano Wyspy Świata (World Island). Wokół niej natomiast na błękitnej tafli Oceanu unoszą się znacznie mniejsze wyspysatelity: obydwie Ameryki i Australia. Z kolei strefą o fundamentalnym znaczeniu dla zdobycia panowania nad Światową Wyspą a tym samym zdobycia władzy nad światem jest Heartland (Śródziemie wg określenia Roberta Potockiego): obszar osiowy, kraj rdzeniowy znajdujący się w centrum Światowej Wyspy. Jest on otoczony przez dwie strefy: wewnętrzną brzeMianem „Ŝab nad sadzawką” naleŜałoby określić wszystkich tych nauczycieli historii, którzy ucząc o wybranym zagadnieniu nie uwzględniają w swoich wywodach szerszego aspektu przestrzennego omawianych wydarzeń. Przykładem takiego podejścia moŜe być lekcja o reformach Sejmu Wielkiego, na której uczniowie nie są informowani, Ŝe obrady tegoŜ gremium mogły się odbyć z racji zaistnienia bardzo korzystnej dla Rzeczypospolitej koniunktury geopolitycznej. W owym czasie bowiem Rosja, Austria i Prusy bardziej niŜ sytuacją w Polsce były zainteresowane toczonymi przez siebie wojnami. Na Zachodzie połączone armie Prus i Austrii toczyły walki z siłami rewolucyjnej Francji z kolei na Wschodzie uwagę Rosji absorbowała wojna toczona na froncie północnym ze Szwecją i na froncie południowym z Turcją. Ilu nauczycieli podaje uczniom tę informację na lekcjach historii?
23

135

gową (pokrywa się ona z obrzeŜami Światowej Wyspy i rozciąga się od Wysp Brytyjskich, przez Bliski Wschód, Azję Południowo-Wschodnią aŜ po Wyspy Japońskie) oraz zewnętrzną wyspiarską (składającą się z wspomnianych wyŜej wysp-satelitów)24. Nauczyciel posługując się takim modelem mógłby na nim precyzyjnie lokalizować najwaŜniejsze „warstwy cywilizacyjne”, jakie zostały wytworzone i naniesione w ciągu wielu wieków na „niezmienną przestrzeń” przez wysoko rozwinięte społeczeństwa od staroŜytności aŜ po dzień dzisiejszy. Wiązałoby się to z przyznaniem równorzędnego statusu wszystkim bez wyjątku rozpatrywanym cywilizacjom, co w praktyce połoŜyłoby kres spekulacjom, która z nich jest lepsza a która gorsza, jeśli chodzi o spełnianie „europejskich standardów”25. Co więcej: jak zauwaŜył Moczulski przestrzenny model świata stworzony przez H. Mackindera byłby pomocny „w zrozumieniu kaŜdej epoki historycznej”26. Tak, zgadza się – kaŜdej. Nie tylko „epoki” zimnowojennego ładu, ale równieŜ kaŜdego z trzech wielkich okresów w dziejach: staroŜytności, średniowiecza i nowoŜytności. Albowiem w kaŜdym z tych okresów z Heartlandu kierowały się ekspansje do wewnętrznej strefy brzegowej Światowej Wyspy, czyli w rejon planetarnego „śyznego PółksięŜyca” na obszarze, którego rozwijały się najwaŜniejsze cywilizacje stworzone przez człowieka: europejska (według Feliksa Konecznego „chrześcijańsko-klasyczna” lub „łacińska”), bizantyjska a następnie na jej geopolitycznym obszarze islamska, perska (irańska), indyjska oraz chińska. KaŜda z nich miała okazję spotkać się z „Ŝyczliwym zainteresowaniem” stepowych rabusiów takich jak Hunowie (w V wieku), Mongołowie (w XIII/XIV wieku) czy wreszcie Rosjanie (począwszy od końca wieku XV do dnia dzisiejszego). Kolejną niezwykle istotną zaletą, jaką posiada Mackinderowski model przestrzenny świata jest to, Ŝe w miejsce „prowincjonalnozaściankowego” sposobu patrzenia na zmieniające się układy sił narzuca on całościowy, globalny punkt widzenia. Ta poŜyteczna cecha rozwija umiejętność myślenia w kategoriach przestrzeni np. w kwestii zdefiniowania właściwego połoŜenia w „niezmiennej przestrzeni” wybranej „potęgi” względem innych, które z nią rywalizują.

L. Mo cz u l s ki, op. cit., s. 12-14; A. M aś n ica, Świat kolisty i zwycięstwo w historii sir Halforda Mackindera, „Stańczyk” 1995, nr 1/24, s. 24-36. 25 Trzeba pamiętać, Ŝe „standardy europejskie” ulegają ciągłej zmianie zupełne jak w świecie mody. Oto bowiem w „sezonie” 1815-1871 dominowały szaro-bure kolory legitymizmu, restauracji i równowagi sił. Sezon 1918-1939 przyniósł ze sobą feerię barw demokracji narodowych. Z kolei sezon zapoczątkowany w 1945 roku nadal trwa i jakkolwiek przez blisko pięćdziesiąt lat dominowały w nim biel i czerń (a raczej czerwień), to w chwili obecnej jest bardziej kolorowy od swego poprzednika i urzeka prawami człowieka, liberalną demokracją i ekologicznym stylem Ŝycia. Ciekawe, jakimi „standardami” uraczy nas kolejny sezon? Dowiemy się tego jak zwykle dopiero po zakończeniu działań zbrojnych. Vivere militarne est. 26 L. Mo c z ul s ki, op. cit., s. 530.

24

136

Aby to wyjaśnić sięgnijmy po przykład z początku naszych rozwaŜań a dotyczący wzajemnych relacji między największymi „potęgami” świata antycznego: Rzymu, Grecji i Persji. Analizę ich połoŜenia moŜemy przeprowadzić w dwóch wariantach: regionalnym i globalnym. Pierwszy z nich wskazuje jednoznacznie, Ŝe w rejonie Śródziemnomorza mocarstwem centralnym jest Rzym, zaś Grecja pełni względem niego rolę mocarstwa zewnętrznego. Jednak z punktu widzenia Grecji znajdującej się między Rzymem leŜącym na Zachodzie a Persją leŜącą na Wschodzie to ona a nie Rzym pełni rolę mocarstwa centralnego, ale o tym za chwilę. Drugi wariant szybko „sprowadza nas na ziemię” okazuje się bowiem, Ŝe ani Rzym ani Grecja nie mogą pretendować do miana mocarstwa centralnego poniewaŜ z perspektywy Światowej Wyspy państwa te mają rangę mocarstw zewnętrznych. Natomiast mocarstwem centralnym jest Persja. W obu przypadkach prawidłowo zidentyfikowaliśmy połoŜenie Rzymu (wariant regionalny) i Persji (wariant globalny). Jeśli zaś chodzi o Grecję to w obu wariantach pełni ona rolę mocarstwa zewnętrznego znajdującego się w „strefie ścisku” pomiędzy dwoma ówczesnymi mocarstwami centralnymi: regionalną potęgą Rzymem i globalną potęgą Persji. I znowu moŜemy pokusić się o analogie do Polski, Litwy i Rosji. Litwa mając na Zachodzie Polskę a na Wschodzie Rosję mogłaby się uwaŜać za mocarstwo centralne gdyby nie fakt, iŜ stanowiła obiekt ekspansji ze strony tak Polski (ekspansja „od wewnątrz”), jak i Rosji (ekspansja zewnętrzna). W wariancie regionalnym mocarstwem centralnym, byłaby Polska wyraźnie oddzielająca Rosję od Europy Zachodniej. W wariancie globalnym zaś to Rosja – zajmująca znaczną część Heartlandu – pełniłaby rolę mocarstwa centralnego wobec mocarstw zewnętrznych: Polski z Litwą i pozostałych „potęg” Europy Zachodniej. Sceptycy mogliby teraz skomentować, Ŝe są to interesujące aczkolwiek mało przydatne „zabawy” materiałem historycznym, z których nie wynika nic poŜytecznego. Gdyby taki zarzut został przedstawiony naleŜałoby przypomnieć jeszcze nie tak dawne debaty toczone przez ekspertów od oświaty twierdzących, Ŝe polska szkoła zmusza uczniów do gromadzenia ogromnych zasobów wiedzy, których ci nie są w stanie wykorzystać w praktyce. Tak się jednak składa, Ŝe na dzień dzisiejszy jedyną dziedziną wiedzy, która wyciąga z historii praktyczne wnioski dla teraźniejszości i przyszłości jest właśnie geopolityka27. I tylko od samych naAby uzmysłowić sobie jak waŜne jest prawidłowe określanie połoŜenia państwa względem konkurencyjnych potęg warto przypomnieć serię katastrofalnych błędów popełnionych przez Adolfa Hitlera i jego najbliŜszych współpracowników w ocenie połoŜenia Niemiec. Wychodząc z załoŜenia o centralnym połoŜeniu Rzeszy w europejskim układzie regionalnym politycy ci uznali, Ŝe analogiczną pozycję zajmuje ona w układzie globalnym, tzn. stanowi centrum świata znajdujące się dokładnie między USA na Zachodzie i ZSRR na Wschodzie. Tymczasem w układzie globalnym Rzesza była jedynie potęgą o charakterze zewnętrznym otoczoną przez dwie potęgi centralne: śródlądową ZSRR i oceaniczną USA. Kierownictwo Rzeszy z A. Hitlerem na czele nie do27

137

uczycieli tego zacnego przedmiotu zaleŜeć będzie czy dostrzegą oni potrzebę „korelacji między szerszymi uogólnieniami historycznymi a geograficznymi”28, a następnie czy wystarczy im sił oraz chęci, aby zapoznać swoich uczniów z osiągnięciami geopolityki. * * * Podsumujmy nasze rozwaŜania. Geopolityka uczy, Ŝe zmiana układu sił, jaka nastąpiła w danym czasie w znacznym stopniu uzaleŜniona jest od charakteru obszaru, na którym się dokonała. Z tego teŜ powodu kaŜdy nauczyciel, który zamierza wzbogacić program nauczania historii o elementy geopolityki powinien przyjąć określoną strategię metodologiczną. Primo: analizy wybranego procesu dziejowego mieszczącego się w ramach Braudelowskiej kategorii „długiego trwania”, naleŜy dokonać przez prawidłowe rozpoznanie „niezmiennej przestrzeni”, następnie identyfikację wszystkich najwaŜniejszych aktorów geopolitycznych i zbadanie zachodzących między nimi interakcji (np. w IV wieku p.n.e. nie tylko Macedonii, Aten, Teb i Persji ale takŜe kształtującego się wtedy Rzymu)29; Secundo: do wytłumaczenia róŜnic zachodzących w ustroju politycznym, systemie ekonomicznym czy formacji kulturowej dwóch nastawionych antagonistycznie „ośrodków siły” warto zastosować „klucz” zaproponowany przez Schmitta, który znakomicie ujawnia „odwieczną” walkę Ŝywiołów Ziemi i Wody, czyli opozycję Lądu i Morza, stanowiącą odzwierciedlenie konfliktu cywilizacji Wschodu z cywilizacją Zachodu30;
strzegało tego faktu i podjęło decyzję o rozbiciu ZSRR, błędnie uznawanego za mocarstwo zewnętrzne. Być moŜe plan ten powiódłby się gdyby Hitler przyjął opcję wojny dwufrontowej, czyli dąŜył do związania sił ZSRR od Zachodu przez Niemcy i od Wschodu przez Japonię. Niestety tak się nie stało, poniewaŜ dyplomacja niemiecka nakłaniała cesarską Japonię do rozpoczęcia wojny z USA. Jakby tego było mało Hitler wypowiedział wojnę drugiemu mocarstwu centralnemu, czyli USA równieŜ błędnie postrzeganemu jako zewnętrzne. Taktyka przyjęta przez Hitlera spowodowała, iŜ przeciw Rzeszy wystąpiły dwa planetarne mocarstwa centralne: amerykański Lewiatan i sowiecki Behemot, które zrównały z ziemią Rzeszę i podzieliły się Europą. Co by się stało gdyby Hitler prawidłowo odczytał geopolityczne połoŜenie Niemiec? Według Moczulskiego przed Hitlerem rysowałyby się wówczas dwie alternatywy: zawarcie i utrzymanie za wszelką cenę sojuszu z mocarstwem centralnym, czyli z ZSRR, albo podjęcie próby rozbicia ZSRR przy pomocy Japonii przy jednoczesnym szukaniu modus vivendi z USA. Niestety jak długo uwaŜano w Berlinie, Ŝe to Niemcy są mocarstwem centralnym nie zaś zewnętrznym sformułowanie tych dwóch alternatywnych rozwiązań było niemoŜliwe. Zob. L. Moczulski, op. cit., s. 438-440. A jak jest dzisiaj w Polsce? Czy polskie elity polityczne potrafiłyby prawidłowo rozpoznać połoŜenie Rzeczypospolitej w „niezmiennej przestrzeni” a następnie w oparciu o taką wiedzę rozsądnie desygnować sojuszników i wrogów? NaleŜy szczerze w to wątpić. 28 L. Mo c z ul s ki, op.cit., s. 75. 29 Natomiast w XIV wieku nie tylko Polski i KrzyŜaków, ale teŜ Brandenburgii, Czech, Węgier i Litwy. Analizowanie geopolitycznego połoŜenia Polski w XIV wieku jedynie przez pryzmat konfliktu z KrzyŜakami pozbawione jest sensu, bez uwzględnienia geopolitycznych wektorów ekspansji sąsiednich państw: Brandenburgii, Czech i Litwy. Dopiero rozerwanie tego „pierścienia okrąŜenia” przez inkorporację Rusi Halickiej i zawarcie sojuszu z Węgrami ocaliło suwerenność państwa piastowskiego. 30 Stosując „klucz” Schmitta rzeczywiście moŜna dowieść, Ŝe wiele państw grających „główne role” w wielkich wydarzeniach historycznych wiernie odzwierciedla archetyp cywilizacji Wody i Ziemi, Morza i Lądu – np. państwa o doskonale rozwiniętej linii brzegowej takie jak staroŜytne Ateny, Wielka Brytania lub USA decydowały się budować imperia morskie z kolei państwa silnie umocowane na lądzie jak staroŜytna Sparta, Niemcy czy teŜ Rosja podejmowały próby ekspansji kontynentalnej. Jednak nie zawsze cywilizacyjny Wschód odpowiada Wschodowi geograficznemu. To samo tyczy się cywilizacyjnego Zachodu, który wcale nie musi być toŜsamy

138

Tertio: w celu uzyskania całościowego i obiektywnego obrazu róŜnorodnych „ośrodków siły”, jakie pojawiały się na Ziemi w czasie i przestrzeni nieodzowne jest posłuŜenie się modelem podziału świata według Mackindera, umoŜliwia on bowiem stopniową lokalizację na obszarze „wielkiej szachownicy” Światowej Wyspy i na jej wyspach-satelitach kolejnych „aktorów geopolitycznych” rywalizujących ze sobą o panowanie regionalne lub globalne31. Tak rozumiane „spojrzenie z góry” na historię nadaje tej nauce niespotykany jak dotychczas wymiar przestrzenny. Lecz nauczanie historii wzbogaconej o treści z zakresu geopolityki nie jest rzeczą łatwą. Nauczyciel ma wprawdzie do dyspozycji narzędzia prawne pozwalające mu skonstruować tzw. innowację pedagogiczną (zadanie łatwiejsze) lub napisać autorski program nauczania (zadanie trudniejsze), ale musi mieć na uwadze, Ŝe zagadnienia z geopolityki, które opracował dla uczniów nie znajdą się na egzaminie maturalnym. Istotnym problemem jest takŜe umiejętność pogodzenia innowacji lub programu autorskiego z podstawą programową oraz – co nastręcza duŜych trudności – „wyrobienie się” w czasie ograniczonym do pięciu godzin lekcyjnych w trzyletnim cyklu nauczania (system 2+2+1). Ostatnim dylematem, jaki stoi przed nauczycielem jest podjęcie decyzji czy nauczanie historii posiłkowane przez elementy geopolityki powinno objąć wszystkich jego uczniów czy tylko ich część32. Pomimo tych ograniczeń włączenie geopolityki do programu nauczania historii otwiera drogę do urzeczywistnienia koncepcji interdyscyplinarności nauk humanistycznych, która – w tym konkretnym przypadku – mogłaby być realizowana przez ścisłą współpracę historyków i geografów. Geopolityka wprowadza ponadto do historii autentyczny obiektywizm eliminując próby niebezpiecznej i szkodliwej ideologizacji procesów dziejowych. MoŜna zaryzykować stwierdzenie, Ŝe geopolityczna analiza zjawisk historycznych sytuuje się „poza dobrem i złem”, poniewaŜ dla kaŜdego kręgu cywilizacyjnego pojęcie dobra i zła posiada róŜnorakie
z Zachodem geograficznym. Świadczą o tym następujące przykłady: Sparta uosabiająca wschodnią cywilizację Lądu leŜała na zachodzie zaś Ateny reprezentujące zachodnią cywilizację Morza leŜały na wschodzie; podobnie było w przypadku słynnej wojny trojańskiej: tellurokratyczne Mykeny połoŜone były na zachodzie zaś tallasokratyczna Troja połoŜona była na wschodzie. Analogiczna sytuacja miała miejsce podczas rewolucji angielskiej, gdy starli się popierający króla anglikańscy feudałowie zajmujący terytoria na zachodzie i opowiadający się za parlamentem kalwińscy kapitaliści skupieni we wschodniej części Wyspy. MoŜna tutaj jeszcze dodać, Ŝe lądowy „Wschodni” Rzym usytuowany był na geograficznej północy z kolei morska „Zachodnia” Kartagina ulokowana była na geograficznym południu. Odwrotna sytuacja wystąpiła w czasie amerykańskiej wojny secesyjnej, tam bowiem o interesy cywilizacji „Zachodu” walczyli Jankesi z północy a broniący tradycji „Wschodu” konfederaci zgrupowani byli na południu. 31 Z punktu widzenia modelu Mackindera kontynenty stają się „półwyspami” (kontynentalna Europa z perspektywy „Światowej Wyspy” to zaledwie Półwysep Europejski) natomiast morza zamieniają się z „jeziora” (Morza: Śródziemne, Czarne, Bałtyckie oraz Północne to jeziora atlantyckie, stanowią bowiem zlewisko tegoŜ oceanu). 32 Chodzi tutaj o rozstrzygnięcie czy nauczaniem naleŜy objąć wszystkie klasy w danym roczniku czy np. tylko jedną wybraną, ale taką, która rokuje nadzieje na to, Ŝe wysiłek nauczyciela nie będzie szedł na marne. Inna opcja zakłada prowadzenie zajęć dydaktycznych w ramach koła zainteresowań (np. Koło Młodych Geopolityków) albo realizowanie dodatkowego przedmiotu z odrębną oceną wpisywaną na świadectwo.

139

znaczenie. Dlatego teŜ geopolityka nie stawia pytań w rodzaju, kto jest „dobry” a kto jest „zły”. Charakterystyczna dla geopolitycznego „stylu myślenia” jest, bowiem pozbawiona wszelkich emocji chłodna kalkulacja, pozwalająca na prawidłowe odwzorowanie sytuacji przestrzennej zarówno dawnych jak i obecnych państw oraz imperiów.

140

II. RECENZJE I OMÓWIENIA
B A T Y E ’ O R , EURABIA: THE EURO-ARAB AXIS, FAIRLEIGH DICKINSON UNIVERSITY PRESS, MADISON 2007, S. 384.

P

oszukująca własnej toŜsamości Europa musi obecnie odpowiedzieć sobie na nowe coraz waŜniejsze pytanie, czym dla niej jest Islam? Znaczenie tego pytania jest wprost propor-

cjonalne do siły i „potęgi religijno-demograficznej” państw islamskich we współczesnym świecie. W swojej ekspansji ekonomiczno-politycznej Europa bowiem dotarła do Dar alIslam i z powodu rosnących wpływów musi określić swoje relacje z jego mieszkańcami. Problemy demograficzne, czy permanentnie zwiększający się odsetek liczby muzułmanów w społeczeństwach Europy Zachodniej z jednej strony, a zarazem walka z nielegalną migracji, czy islamofobia z drugiej strony określają charakter relacji dwóch sąsiadujących ze sobą kręgów cywilizacyjnych. W poszukiwaniu odpowiedzi na pytanie o granice własnej toŜsamości, Europa otwiera się coraz bardziej na Islam. Proces ten jednak doszedł do punktu w którym trzeba zadać sobie pytanie: Europa z Islamem? czy przeciwko? Pojęcie „Eurarabii” rozpowszechnione zostało przez Orianę Fallaci, która w swoich ksiąŜkach nie unikała kontrowersyjnych ocen. Wielokrotnie wyraŜała ona opinie nader skrajne, które dla wielu wydawały się nadinterpretacją: „[…] obecna inwazja na Europę nie jest niczym innym, jak tylko odmiennym obliczem tamtego ekspansjonizmu. Bardziej zdradliwym […] Ryzykuje się śmierć cywilną, poruszając to zagadnienie […]. Polityka Brzucha, czyli strategia eksportu istot ludzkich […] była zawsze najprostszym i najpewniejszym sposobem zagarnięcia terytorium […]”1. Taka specyficzna charakterystyka stosunków Europy z Islamem nie jest jednak jedynym opisem tych relacji, które wydaje się są bardziej złoŜone i nie sprowadzają się tylko do migracji. Stara Europa ma problem z migracją, jednakŜe wydaje się, Ŝe to problem z odnalezieniem własnej toŜsamości jest jej główną bolączką. W jednej z najnowszych ksiąŜek poświęconych temu zjawisku Eurabia: Oś euro-arabska Bat Ye’or („Córka Nilu”) będąca Egipcjanką pochodzenia Ŝydowskiego przyjmuje równie pesymistyczny, lecz nieco inny schemat relacji dwóch róŜnych od siebie kultur. Prezentuje ona w swojej pracy koncepcję według której Europa jest skazana na powolne, lecz systematyczne przenikanie wpływów muzułmańskich, aŜ do pełnej islamizacji. Religia ta, według autorki, traktując Europę jako ziemię niczyją stara się podporządkować zdegradowaną, przeŜywającą
1

O. Fal lac i, Siła rozumu, Warszawa 2004, s. 51- 52, 54-55.

141

kryzys postchrześcijańską ziemię. W opinii autorki metodą dojścia do pełnego zwycięstwa jest szeroko rozumiany jihad. Jednym z pierwszych pomysłodawców zacieśnienia współpracy Europy ze światem arabskim był prezydent Francji Charles de Gaulle. Wzmocnienie pozycji ParyŜa miało za zadanie z jednej strony zrekompensowanie utraty kolonii, z drugiej natomiast przeciwstawiało się amerykańskiej dominacji w Europie. Ceną tego zbliŜenia, było wsparcie krajów arabskich w walce z Izraelem. Jak zauwaŜa to Bat Ye’or od samego początku koncepcja ta miała dwa filary. Po pierwsze była oparta na francuskim antyamerykanizmie, który pozbawił Francję statusu mocarstwa. Po drugie tradycyjny antysyjonizm. Eurabia miała pomóc Europie wyrosnąć na trzecią siłę po USA i ZSRR. Dlatego teŜ, jak zauwaŜa to autorka pomysł ten spotykał się z poparciem zarówno w Europie Zachodniej, jak i na Bliskim Wschodzie. „Sojusz” ten, po raz pierwszy został wystawiony na próbę podczas kryzysu naftowego w 1973 roku, kiedy to kraje Europy Zachodniej zajęły miejsce po przeciwnych stronach. Oczekiwania państw arabskich w stosunku do państw europejskich, nie ograniczała się jednakŜe tylko do poparcia udzielonego w walce z Izraelem. Oczywistą rzeczą były Ŝądania związane ze wsparciem rozwoju gospodarczego państw arabskich. Kolejna sprawa dotyczyła przekazana technologii militarnych (włącznie z technologiami nuklearnymi), które miały pomóc krajom arabskim w uzyskaniu statusu mocarstw jądrowych. Europa natomiast za priorytet w stosunkach dwustronnych uznała dostawy surowców energetycznych i otwarcie rynków arabskich dla europejskich towarów i usług. To wydawać by się mogło odmienne podejście do wzajemne współpracy według Bat Ye’or przetrwało w postaci Euroarabii do dnia dzisiejszego. Co więcej załoŜone przez społeczność arabską długodystansowe cele w postaci wywołania zmian demograficzno-kulturowych na Starym Kontynencie zaczęły przynosić coraz bardziej widoczne efekty. Według autorki arabowie wraz ze zbliŜeniem zaczęli równieŜ manipulować historią w celu spotęgowania zmian, jakie rozpoczęły się Europie. Do najwaŜniejszych z nich zaliczyć moŜemy idealizowanie historii arabsko-muzułmańskiej oraz permanentną próba przekonania mieszkańców Europy, co do wyŜszości kultury islamu nad chrześcijaństwem. Udało im się równieŜ wypracować asymetryczny model traktowania muzułmanów i chrześcijan na Starym Kontynencie i w krajach arabskich z korzyścią dla muzułmanów. Dodatkowo, ciągle duŜe znaczenie według autorki mają uprzedzenia w stosunku do USA i Izraela oraz ciągle rosnąca liczba elektoratu islamskiego w szczególności w krajach romańskich. Współczesna koncepcja Eurabii realizowana jest jednak nadal realizowana przede wszystkim przez Francję. Współcześnie zdaje się przybiera postać Unii Śródziemnomorskiej, powo142

łanej do istnienia 13 VII 2008 roku. Oczywistą rzeczą jest fakt, Ŝe dwa kręgi cywilizacyjne pomimo zadeklarowanej współpracy – z powodów ambicjonalnych oraz uniwersalistycznych – nie są zainteresowana docelowo wspieraniem własnego rozwoju. Nie da się takŜe ukryć, Ŝe problem ten jest w Europie coraz bardziej powaŜny i nierozwiązanie go zawczasu spowodować moŜe wzrost nastrojów nieprzychylnych islamowi i nawołujących do radykalnego rozwiązania tego problemu, jak powoli zaczyna to być widoczne we Francji, czy Holandii. MARCIN WAJDA

143

B R Z E Z I Ń S K I Z B I G N I E W , DRUGA SZANSA, ŚWIAT KSIĄśKI, WARSZAWA 2008, S. 192.

W

2008 roku nakładem wydawnictwa „Świat KsiąŜki” ukazała się najnowsza rozprawa Zbigniewa Brzezińskiego, poświęcona dokonaniom trzech ostatnich prezydentów

USA: George’a Busha seniora, Billa Clintona oraz George’a Busha juniora w zakresie polityki zagranicznej. Wybór ten jest jednak zupełnie nieprzypadkowy, gdyŜ tych polityków określa on mianem światowych przywódców na 1, 2 i 3. Wszyscy trzej, po upadku ZSRR i zakończeniu Zimnej Wojny uznali się za liderów społeczności globalnej. Ponadto byli oni przywódcami kraju, który po 1991 roku stał się jedynym światowym hipermocarstwem, Ŝadne bowiem inne państwo czy teŜ mocarstwo w historii nie posiadało tak zdecydowanej i wielosektorowej przewagi nad resztą współczesnego mu świata. Autor w kolejnych odsłonach swojej rozprawy stara się odpowiedzieć na następujące pytania: Czy Ameryka sprawuje międzynarodowe przywództwo w sposób odpowiedzialny?, Czy jest ono skuteczne?, Co jest fundamentem bezpieczeństwa i dobrobytu Amerykanów? oraz Jak na światowe przywództwo reaguje świat? Podstawowymi kryteriami, którymi kieruje się Z. Brzeziński przy ocenie tych trzech prezydentów oraz piętnastu lat ich przywództwa jest stan kraju jaki zostawili po sobie oraz opinia o nich zarówno samych Amerykanów, jak i społeczności światowej. Prezydentura Geoge’a Busha seniora to okres narastających lawinowo kryzysów i przełomów zarówno w Europie, jak i Azji. Musiał on uporać się z Jesienią Narodów, implozją Związku Sowieckiego agresją Saddama Husajna na Kuwejt oraz proklamowaniem niepodległości przez kraje byłej Jugosławii. Autor jednak chwali tego prezydenta za bardzo sprawne i delikatne potraktowanie upadku ZSRR oraz sprawne zmontowanie koalicji antysaddamowskiej w 1991 roku. Równocześnie jednak zauwaŜa on, Ŝe Ŝadnego z tych zwycięstw nie wykorzystał w dostateczny sposób. Ani niezwykły wpływ polityczny, ani moralna legitymacja Stanów Zjednoczonych nie przyczyniły się do transformacji Rosji czy teŜ uspokojenia sytuacji na Bliskim Wschodzie. Nie ma wątpliwości, Ŝe gdyby w inny sposób Bush zakończył wojnę z Irakiem w 1991 tj. doprowadził do upadku lub wygnania Saddama Husajna to kolejny prezydent nie musiałby iść na kolejną wojnę z tym dyktatorem. Ponadto Z. Brzeziński słusznie przyznaje, Ŝe ogromnym błędem G. Busha seniora było pozostawienie samym sobie szyitów, którzy wzniecili (z resztą po namowach Amerykanów) powstania, które zostało krwawo stłumione przez irackiego dyktatora. Ta sytuacja przyczyniła się zresztą do umocnienia w

144

świecie arabskim wizerunku Stanów Zjednoczonych, jako kraju traktującego instrumentalnie tutejsze aspiracje i dąŜącego tylko do utrzymania kontroli nad wydobyciem ropy naftowej. Do poprawienia tego obrazu nie przyczyniła się takŜe bliska i jawna współpraca na linii Waszyngton – Londyn, która sprawiła, iŜ na Bliskim Wschodzie zaczęto postrzegać Amerykę, jako spadkobiercę brytyjskiego imperializmu i kolonializmu. Kolejnym błędem, który wytyka autor pierwszemu światowemu przywódcy było nie wykorzystanie szansy na rozwiązanie konfliktu izraelsko-palestyńskiego, który to mając ogromne międzynarodowe poparcie w 1991 roku mógł i musiał wykorzystać do uspokojenia sytuacji w tym rejonie. Kolejnym przywódcą Stanów Zjednoczonych został William J. Clinton. Prezydent ten, jak pisze Z. Brzeziński w pierwszym okresie swojej prezydentury duŜo większą uwagę skupiał na polityce wewnętrznej oraz realizacji swojej wizji, jaką była globalizacja. Bardzo surowo ocenia autor sposób prowadzenia przez niego polityki zagranicznej w pierwszej kadencji jak równieŜ ogromny bałagan i brak z jego strony głosu decydującego. W pewnej chwili cytuje nawet przewodniczącego Kolegium Szefów Sztabów Połączonych Colina Powella który miał powiedzieć po jednej z waŜnych narad, Ŝe: „Gdyby ktoś teraz przybył z Marsa i nie wiedział kto jest kim, podczas takiej rozmowy nie zorientowałby się kto jest prezydentem”. Ta wypowiedz dobitnie świadczy, jakie były początki władzy Clintona. Pomimo tego jego młodość, inteligencja oraz elokwencja czyniły z niego symbol łaskawej, ale wszechpotęŜnej Ameryki. Autor pomimo wskazywania wielu błędów tego prezydenta przyznaje, Ŝe oferował on to czego nie zdołał z braku czasu bądź pomysłu ukazać G. Bush – atrakcyjnej wizji przyszłości, zarówno dla Stanów Zjednoczonych, jak i świata. Do jego największych sukcesów zalicza Z. Brzeziński przede wszystkim rozszerzenia Paktu Północnoatlantyckiego, jak i Unii Europejskiej oraz politykę wewnętrzną. Natomiast po stronie poraŜek znalazły się znaczne pogorszenie stosunków izraelsko-palestyńskich, co teŜ powodowało, iŜ sytuacja na Bliskim Wschodzie była duŜo bardziej napięta niŜ wówczas kiedy obejmował on swój urząd, jak równieŜ wybuch nastrojów antyamerykańskich spowodowanych tendencjami antyglobalistycznymi na świecie. O ile rozprawa surowo ocenia W. Clintona i sposób prowadzenia przez niego i jego doradców polityki zagranicznej to juŜ suchej nitki nie pozostawia na trzecim przywódcy USA George Bushu juniorze. Ten przywódca Ameryki sam o sobie mówił, Ŝe jest „człowiekiem zdecydowanych rozwiązań, jasnej wizji i głębokiej wiary w święcie, w którym toczy się walka dobra ze złem a do zwycięstwa potrzebna być moŜe nawet krucjata”. Wydarzenia z 11 września spowodowały iŜ ogłosił on „wojnę z terroryzmem”, za która w istocie kryły się imperialistyczne dąŜenia do kontroli nad źródłami surowców w Zatoce Perskiej oraz chęci zapewnienia bezpieczeństwa Izraelowi poprzez wyeliminowania zagroŜenia ze strony Iraku. Przede
145

wszystkim jednak konflikt ten zaczął przybiera kształt Huntingtonowskiego „zderzenia cywilizacji” ze światem islamu. Autor w przejrzysty sposób udowadnia jak wielkim błędem była kampania iracka, jak w katastrofalny sposób obnaŜyła ona pozycję Ameryki w świecie. Jedyna pozytywną lekcja płynąca z tego faktu, jest przede wszystkim pogrzebanie neokonserwatywnych marzeń o „poprawianiu świata”. Ostatecznie teŜ, podsumowując prawie ośmioletnie rządy tego prezydenta Z. Brzeziński stwierdza, Ŝe okazał się człowiekiem małego formatu, nierozumiejącym swoich czasów, który w ciągu zaledwie kilku lat niebezpiecznie podkopał pozycję Stanów Zjednoczonych na świecie. Jego zdaniem George Bush junior naraził USA na niebezpieczeństwo i osamotnienie w sytuacji, gdy ład globalny ulega coraz dalej idącej anarchizacji. Podsumowanie całej ksiąŜki stanowi szereg rad dla przyszłego prezydenta. Główny motyw przewodni stanowi tu szereg istotnych rad na temat, jak poprawić wizerunek Waszyngtonu po 2008 roku, aby zrekompensować szkody poczynione przez ośmioletnie rządy neokonserwatystów, gdyŜ trzeciej szansy juŜ nie będzie! TOMASZ MIELNIK

146

GEOPOLITYKA

RUROCIĄGÓW: WSPÓŁZALEśNOŚĆ ENERGETYCZNA A STOSUNKI MIĘDZYPAŃSTWOWE NA OBSZARZE POSTSOWIECKIM, RED. E R N E S T W Y C I S Z K I E W I C Z , POLSKI INSTYTUT SPRAW MIĘDZYNARODOWYCH, WARSZAWA 2008, S. 185.

N

akładem Polskiego Instytutu Spraw Międzynarodowych ukazała się niedawno niezwykle interesująca pozycja na temat problematyki znanej w literaturze zachodniej pod na-

zwą pipeline geopolitics. Autorzy opracowania przeanalizowali politykę energetyczną Federacji Rosyjskiej wobec Białorusi, Ukrainy oraz państw regionu Morza Kaspijskiego, a takŜe czynniki wpływające na kształtowanie się dwustronnych stosunków energetycznych między tymi krajami. We współczesnej polityce rosyjskiej panuje przekonanie, Ŝe potencjał surowcowy moŜe być nie tylko czynnikiem przyspieszającym rozwój i modernizację państwa, lecz równieŜ waŜnym narzędziem polityki zagranicznej, szczególnie zaś na obszarze WNP. Na tej przestrzeni geopolitycznej mamy do czynienia z bardzo złoŜoną siecią interesów realizowanych przez róŜnego rodzaju ośrodki siły. Pierwszym z nich są państwa o duŜym potencjale surowcowym, ale uzaleŜnione od tranzytu przez rosyjskie terytorium, czyli: Turkmenistan, Kazachstan i Uzbekistan. Do drugiej grupy moŜemy zaliczyć państwa o korzystnym potencjale tranzytowym, lecz pozbawione surowców i uzaleŜnione od dostaw z Federacji Rosyjskiej: Gruzję, Armenię, Białoruś oraz Ukrainę. Rosja zajmuje w tej sieci pozycję szczególną, poniewaŜ dysponuje potęŜnymi zasobami surowców, rozwiniętą infrastrukturą przesyłową oraz ogromnymi przedsiębiorstwami energetycznymi. Utrwalając i pogłębiając uzaleŜnienie energetyczne tych krajów, dąŜy Rosja do zwiększenia polityczno-gospodarczych wpływów oraz zaspokojenia swoich regionalnych ambicji przywódczych. Energetyka jest zatem dość specyficznym obszarem współpracy międzypaństwowej, co uwidacznia się zwłaszcza w stosunkach między Rosją a Unią Europejską. Zdaniem Tatiany Romanowej (analityka w Katedrze Studiów Europejskich Wydziału Stosunków Międzynarodowych Uniwersytetu Państwowego w Sankt Petersburgu) ma to związek z faktem, Ŝe stabilne zaopatrzenie państwa w surowce strategiczne jest Ŝywotnie waŜne dla jego rozwoju i rozkwitu, a tym samym jest jednym z komponentów bezpieczeństwa narodowego. Poza tym sektor ten posiada ogromny potencjał integracyjny. Ponadto wydobycie i transport zasobów naturalnych wymagają duŜych nakładów i kapitałochłonnej infrastruktury, co z kolei stymuluje zawieranie wieloletnich kontraktów miedzy producentami a nabywcami. Stosunki w sferze energetyki mogą tworzyć podstawę do długofalowych kontaktów takŜe w innych sferach gospodarki, a z czasem takŜe w polityce.

147

Opracowanie składa się z czterech części oraz aneksu zawierającego mapy. W pierwszym rozdziale pt.: Rosyjski sektor naftowo gazowy – uwarunkowania wewnętrzne i perspektywy rozwoju Ernest Wyciszkiewicz podjął się szczegółowej analizy dotyczącej potencjału i struktury sektora naftowego Federacji Rosyjskiej. Adam Eberhardt swój rozdział poświęcił problematyce energetycznej w stosunkach Federacji Rosyjskiej i republiki Białoruskiej. Rozdział napisany przez Andrzeja Szeptyckiego nosi tytuł: Stosunki pomiędzy Federacją Rosyjską i Ukrainą w sektorze gazowym. Ostatni rozdział został napisany przez Ernesta Wyciszkiewicza i dotyczy rosyjskiej polityki energetycznej w basenie Morza Kaspijskiego. Zamykający prace aneks składa się z sześciu map. Prezentują one zagłębia naftowe i gazowe, sieci ropociągów i gazociągów na terytorium Federacji Rosyjskiej, Białorusi, Ukrainy oraz w regionie Morza Kaspijskiego. Jak słusznie podkreśla Michaił Dielagin (przewodniczący prezydium i dyrektor ds. naukowych Instytutu Problemów Globalizacji), dla zrozumienia najbliŜszych perspektyw Rosji niezwykle waŜna jest świadomość, Ŝe trwający od wiosny 1999 roku wzrost cen nośników energii posiada charakter fundamentalny, a nie koniunkturalny, jednak nie będzie on trwał wiecznie. KaŜda tona ropy oraz kaŜdy metr sześcienny gazu ziemnego wydobyte na obszarze postsowieckim przez jakiekolwiek przedsiębiorstwo ze znaczącym udziałem kapitału zagranicznego jest niekorzystne dla rosyjskiej racji stanu i co za tym idzie przyczynia się do osłabianie jej suwerenności gospodarczej i politycznej. Strategicznym zadaniem Rosji jest zatem całkowita kontrola nad systemem magistralnych rurociągów transportujących ropę, gaz oraz produkty naftowe na całym obszarze byłego ZSRR. Obecnym priorytetem strategii energetycznej powinno stać się zablokowanie za wszelką cenę realizacji projektu gazociągu z Kazachstanu do Turcji, omijającego jej terytorium, podobnie jak wszystkich innych projektów, które mogą odciąć Federację od Ŝywotnie niezbędnych zasobów gazu w Uzbekistanie oraz Turkmenistanie. NaleŜy opracować i zrealizować szeroko zakrojony system działań, Ŝeby sama myśl o przeprowadzeniu takich projektów stała się oczywista dla wszystkich przedstawicieli elit, nie tylko środkowoazjatyckich, lecz równieŜ światowych. Państwo powinno organizować, ukierunkować oraz wspierać zagraniczną ekspansję rosyjskiego biznesu prywatnego. Główną zasadą tej ekspansji winno stać się dostarczanie względnie tanich rosyjskich nośników energii w zamian za niezwykle waŜne aktywa w odpowiednich krajach. Michaił Dielagin uwaŜa, Ŝe praktycznym mechanizmem urzeczywistnienia tej ekspansji wydaje się budowanie prorosyjskich lobbies, a nie stosowanie nieskutecznego szantaŜu energetycznego, nie wspominając o nieefektywnych i często szkodliwych dla Federacji Rosyjskiej „wojnach gazowych”.

148

Sporo miejsca w wydanej przez PISM pozycji zajmuje kwestia Gazpromu oraz jego roli na obszarze postsowieckim. Jak słusznie bowiem twierdzi Władimir Fiejgin (dyrektor naczelny Instytutu Energetyki i Finansów Federacji Rosyjskiej), największe projekty w sferze naftowogazowej tradycyjnie realizowane są przez ograniczoną liczbę najpotęŜniejszych, często ponadnarodowych koncernów, zwanych z angielskiego – majors, bądź pod ich kierunkiem. Wynika to z faktu, Ŝe przedsięwzięcia o takiej skali wymagają ogromnych inwestycji oraz z reguły są teŜ bardzo skomplikowane technologicznie. Przez dziesięciolecia wszystkie te warunki mogły spełniać tylko koncerny ponadnarodowe. Były one w stanie zaangaŜować optymalne zasoby finansowe, poniewaŜ posiadały wysokie moŜliwości inwestycyjne i dobrą reputację. Dysponowały wiedzą oraz kompetencjami niezbędnymi do realizacji danych projektów. DuŜym bodźcem stymulującym proces dorastania nowych koncernów stał się w ostatnich latach gwałtowny wzrost cen ropy naftowej. Krajom dysponującym zasobami ropy i gazu oraz ich wielkim przedsiębiorstwom udało się zgromadzić ogromne środki finansowe. Firmy notowane na giełdzie znacznie zwiększyły swoją kapitalizację. Liderzy w rodzaju Gazpromu uplasowali się w czołówce, zajmując miejsce tradycyjnych koncernów ponadnarodowych. Walorem monografii wydanej przez PISM są zaś niewątpliwie cytaty przemówień znanych polityków umiejętnie wplatane w treść i czyniące go bardziej przystępnym dla czytelnika. Pomimo tego mankamentem całej pracy wydaje się być monotonny język narracji, na który składają się zbyt częste dane statystyczne zawarte w treści poszczególnych podrozdziałów, czyniąc monografię trudną i nuŜącą w odbiorze. Pozycja wypełnia lukę na polskim rynku, jeŜeli chodzi o przegląd tzw. geopolityki energetycznej na terytorium Wspólnoty Niepodległych Państw po 1991 roku. RADOSŁAW DOMKE

149

K AGAN R OBERT , LE REVERS DE LA PUISSANCE: LES ETATS-UNIS EN QUÊTE DE LÉGIMITÉ, PLON, PARIS 2004, S. 120.

R

obert Kagan naleŜy do tego typu współczesnych analityków, zajmujących się perspektywą systemu planetarnego, który w sposób przystępny, sugestywny i obrazowy potrafi

pisać o wielkich, i dość istotnych dla świata problemach w sposób bardzo prosty a zarazem barwny, i ciekawy. Odwołując się, zatem do Cooperowskiego modelu systemu światowego1 w swoim słynnym juŜ eseju z 2003 roku: Of Paradise and Power: America and Europe in the New World Order (Alfred Knopf, New York 2003 – wyd. polskie: Potęga i raj: Ameryka i Europa w nowym porządku Świata, Studio „Emka”, Warszawa 2003) zauwaŜył on, Ŝe relacje transatlantyckie ulegają daleko idącej transformacji geopolitycznej, z uwagi na zasadnicze rozbieŜności w kulturze strategicznej UE i USA, generalnie odmiennej interpretacji głównych zagroŜeń dla ładu globalnego i metod ich zaŜegnania oraz wizji perspektywicznego porządku prawno-międzynarodowego (multilateralizm kontra pokój hegemoniczny). Do klasyki myśli politycznej przeszło w tym kontekście jego słynne powiedzenie, Ŝe „Amerykanie są z Marsa, zaś Europejczycy – z Wenus”2. „Zniewieściałość” zarzucana Europie oraz stwierdzenie, Ŝe amerykańska polityka globalna wymaga stosowania „podwójnych standardów” (innych wobec UE a jeszcze odmiennych wobec Azji) wywołała istną burzę w środowiskach politycznych i naukowych. Tymczasem Robert Kagan, pod wpływem doświadczeń płynących w kampanii irackiej w latach 2003-2004 dokonał pewnej samokrytyki swojego dotychczasowego osądu dotyczącego międzynarodowej pozycji UE, Szczególnie zaś wskazał na zalety koncepcji civilian power oraz jej atrybuty w postaci soft power3. To stanowisko znalazło swe odbicie w mało znanej rozprawie: Le Revers de la puissance: Les Etats-Unis en quête de légimité („Rewers potęgi: Stany Zjednoczone w poszukiwaniu legitymizmu”), która w zasadzie jest rozwinięciem tez zawartych w artykule: America's Crisis of Legitimacy4. W konsekwencji teŜ recenzowana praca jest w gruncie rzeczy – jak wspomniano w poprzednim akapicie – autokorektą opinii dotyczących postnowoczesnej Unii Europejskiej (ba
R. P o to ck i, Cooper Robert, «The Breaking of Nations. Order and Chaos in the Twenty-First Century», „Wrocławskie Studia Politologiczne” 2005, nr 6. 2 I d e m, Kagan Robert, «Potęga i Raj. Ameryka i Europa w nowym porządku świata», „Stosunki Międzynarodowe” 2004, t. 29, nr 1-2. 3 I d e m, Postpaństwowość Unii Europejskiej w kontekście rozwaŜań Roberta Coopera [w:] Suwerenność państwa we współczesnych stosunkach międzynarodowych, red. Z Le szc z yń s k i, S. Sad o ws k i, Warszawa 2005; I d em, Potęga a nieład światowy: Dylematy „siły miękkiej” w relacjach transatlantyckich [w:] Euroatlantycka obronności na rozdroŜu, red. G. Rd zan e k, Wrocław 2004. 4 R. Ka ga n, America's Crisis of Legitimacy, „Foreign Affairs” 2004, vol. 83, no. 2.
1

150

nawet do pewnego stopnia pisze o niej z pewnym uznaniem) i roli potęgi USA na arenie międzynarodowej, z drugiej zaś jest to ogniwo pośrednie jego „transatlantyckiej trylogii” między wzmiankowaną powyŜej: Of Paradise and Power opublikowaną w 2003 roku a wydaną pięć lat później rozprawą: The Return of History and the End of Dreams. W tej ostatniej kanwę stanowi postulat dotyczący odnowienia relacji transatlantyckich, gdzie sojusz europejskoamerykański stanowi jeden z dwóch podstawowych biegunów nowego porządku planetarnego (Demokracja versus Autokracja, reprezentowana głównie przez Chiny, Rosję, Iran). Po trzecie wreszcie – Robert Kagan w trakcie pisania recenzowanej rozprawy znajdował się pod niewątpliwą inspiracją lektury ksiąŜki Roberta Coopera: The Breaking of Nations: Order and Chaos on the Twenty-First Century, (Atlantic Monthly Press, New York 2003) oraz jego krytyki postmodernizmu politycznego Unii Europejskiej5. Prezentowany esej składa się z sześciu rozdziałów: Trzy filary legitymizmu w okresie Zimnej Wojny (s. 15-24), Błędne załoŜenia unipolaryzmu (s. 25-42), Mit „ładu międzynarodowego” (s. 43-76), śegnaj, Westfalio (s. 77-87), Jaki multilateralizm? (s. 89-100) oraz Legitymizacja liberalizmu (s. 101-119). JuŜ na początku swoich rozwaŜań Robert Kagan, zwraca uwagę, Ŝe kwestia iracka w 2003 roku była jedynie pretekstem do głośnego wyartykułowania podstawowych rozbieŜności między USA i UE dotyczących problemów oraz perspektywy nowego ładu globalnego (s. 7-13). W konsekwencji autor ten zwraca uwagę, Ŝe dryf transatlantycki oraz kwestionowanie przez Europejczyków globalnego przywództwa Ameryki niekoniecznie oznacza jeszcze zapowiadane przez niektórych autorów starcie „Zachód kontra Zachód”6. Kluczem do zrozumienia tej postawy Europy wobec „nieautoryzowanych” poczynań Waszyngtonu jest pojęcie legitymizacji prawno-międzynarodowej, gdyŜ „Stany Zjednoczone nie mogą bagatelizować tego problemu. Walka o określenie i uzyskanie międzynarodowego uprawomocnienia moŜe okazać się jedną z najwaŜniejszych w czasach współczesnych. W pewnym sensie ma ona równieŜ wielkie znaczenie dla zdefiniowania przyszłej roli USA w systemie międzynarodowym, jak kaŜda czysto materialna miara ich potęgi i wpływów” (s. 13-14). W pierwszym rozdziale Robert Kagan zastanawia się nad rolą i znaczeniem tego legitymizmu w amerykańskiej soft power z perspektywy europejskiej strategii politycznej. W tego
R. Co o p er , Pękanie granic: Porządek i chaos w XXI wieku, Poznań 2005, s. 163-180. O wpływie Roberta Coopera na analitykę Roberta Kagana świadczy chociaŜby korespondencja między nimi. Zob.: Czy demokracja wygra? Dyskutują Robert Cooper i Robert Kagan, „Europa” 21 VI 2008, nr 25, s. 5-7. 6 A. Gl uc k s ma n n, Quest contre Quest, Paris 2003. To transatlantyckie rozejście zapowiadał juŜ w 2001 roku Charles Kupchan, który wieścił w ten sposób koniec amerykańskiej ery oraz pojawienie sie nowej potęgi geopolitycznej XXI wieku – Unii Europejskiej. Zob.: Ch. K up c ha n, The End of American Era: US Foreign Policy and the Geopolitics of the Twenty-First Century, New York 2001.
5

151

ujęciu przywództwo Waszyngtonu w świecie zachodnim w okresie Zimnej Wojny było oparte o trzy przesłanki: istnienie sowieckiego imperium, zagroŜenie ideologią komunistyczną oraz zasady bipolarnej stabilności. Sytuacja ta jednak uległa zasadniczej zmianie w latach 19891991, wraz z upadkiem bloku sowieckiego, choć emancypację Europy opóźniły w tym przypadku wojny bałkańskie toczone do końca stulecia. To, czego w tym momencie brakuje to wyraźnego stwierdzenia ze strony Roberta Kagana, Ŝe UE okazała się w tym okresie zasadniczo niezdolna do przeprowadzenia operacji wygaszających te zbrojne konflikty. I to zarówno z przyczyn logistycznych, jak i instytucjonalnych oraz emocjonalnych. Z tegoŜ powodu sama Europa została niejako skazana na samodzielne działania USA na Bałkanach, co w konsekwencji doprowadziło do pojawienia się pierwszego wyłomu w dotychczasowym systemie prawno-międzynarodowym, jaki była „interwencja humanitarna”7. Tym właśnie szczególnie zajmuje się rozdział II. Autor wychodzi tu ze wstępnego stwierdzenia, Ŝe system jednobiegunowy jest niejako ubocznym produktem transformacji geopolitycznej w skali globalnej po 1991 roku. I co jest istotne wyłanianie się tych konturów porządku postzimnowojennego obnaŜyło militarną słabość UE, a i w konsekwencji osłabienie wpływów globalnych (w tym i na same USA). PoniewaŜ jedynym kreatorem ( dodajmy takŜe interpretatorem i egzekutorem) nowego ładu międzynarodowego stały się teraz Stany Zjednoczone Europa zaczęła otwarcie kwestionować koncepcje amerykańskiego „liberalnego imperium”. Jednym z fundamentów tego działania, o czym pisze R. Kagan, była kwestia uprawomocnienia geopolitycznego jedynego hipermocarstwa. Jego zdaniem legitymizacja samej Unii Europejskiej wynikała ze stosunkowo prostego faktu, Ŝe jest to podmiot kolegialny w stosunkach międzynarodowych zrzeszający 25 państw i w konsekwencji posiadający zdolność uprawomocnienia bądź teŜ delegalizacji określonych działań prawno-politycznych na scenie politycznej przez sam fakt swego istnienia (s 38-40). Tego właśnie aspektu europejskiej civilian power nie doceniali amerykańscy decydenci. Nie był to jednak jedyny czynnik mający osłabić pozycję Ameryki. Drugim, czego brak jest w tekście – istnienie w latach 2003-2006 nieformalnej osi ParyŜ-Berlin-Moskwa, wspieranej okresowo przez Pekin, a której deklaratywnym celem istnienia było stworzenie nowego multilateralnego porządku światowego8. Dodajmy w tym miejscu jeszcze stwierdzenie, Ŝe celem UE było takŜe zbudowanie kontpotęgi wobec Stanów Zjednoczonych9, zgodnie z resztą z teorią równowagi sił10. W tekście tym zabrakło
D. Ser ó wk a , Wielka Piaskownica: Rola USA w europejskiej polityce bezpieczeństwa i obronności, Kraków 2003, s. 29-119. 8 H. Gr o s so u vr e, Paris-Berlin-Moscou. La voie de l’indèpendance et de la Pax, Paris 2002, s. 29-42. 9 T. T o d o r o v, Nowy nieład światowy:. Refleksje Europejczyka, Warszawa 2004; Ch. Sa in t -É ti e n ne, Potęga albo śmierć: Europa wobec imperium amerykańskiego, Warszawa 2004.
7

152

takŜe odniesień autorskich takŜe do takich nowych zagadnień międzynarodowych, jak: „zarządzanie kryzysowe” oraz „stabilność strategiczna”, które uczyniły z „Ŝołnierza-wojownika” „Ŝołnierza-dyplomatę”. Wracając jednak do zasadniczego przesłania eseju Robert Kagan w rozdziale III zauwaŜa, Ŝe europejska soft power nie opiera się jedynie legitymizacji instytucjonalnej UE, lecz takŜe jest konsekwencją wiary w skuteczność w róŜnego rodzaju organizacji międzynarodowych, ze szczególnym uwzględnieniem Rady Bezpieczeństwa ONZ. Równie istotnym problemem jest kwestia wypracowania prawnych oraz instytucjonalnych ram dla „interwencji humanitarnych”. Nasz autor przyznaje, Ŝe oficjalnie Europa wyznaje pogląd, Ŝe ład międzynarodowy oparty jest na „zasadach”, choć interwencja w Kosowie pokazuje, Ŝe takŜe Unia potrafi lekcewaŜyć instytucje międzynarodowe, gdy zachodzi taka konieczność (s. 52-54, 56-61). W konsekwencji R. Kagan zauwaŜa, iŜ liberalny ład międzynarodowych jest do pewnego stopnia problematyczny, gdyŜ realia geopolityki pokazują, Ŝe „silniejszy ma zawsze rację”, po czym nie omieszka dodać, iŜ nie wszystkie roszczenia do posiadania tej racji są równie uzasadnione. Dlatego teŜ wspomniane „podwójne standardy” są istotnym wyzwaniem dla świata zachodniego, choć przykład Europy pokazuje, Ŝe moŜna je traktować w sposób nieco elastyczny, z uwagi na trudności w definiowaniu pojęcia legitymizmu prawno-międzynarodowego. Tym, co wyróŜnia współcześnie Unię to projekt neokantowskiego „nowego internacjonalizmu”, która zakłada „miękkie” formy ingerencji w obronie zasad demokratycznych i praw człowieka oraz subtelne stwierdzenie, Ŝe Wspólnota jako potencjalne supermocarstwo musi stanowczo odróŜnić państwa które jej zagraŜają od krajów które jej się nie podobają. Z kolej USA jako kreator nowego ładu światowego oraz „liberalne imperium dobra” wychodzi ze stanowiska, Ŝe wszelkie tyranie naleŜy obalać przy pomocy siły zbrojnej. Z perspektywy czasu trzeba jednak dodać, Ŝe lata 2000-2005 pokazały, Ŝe w pewnych okolicznościach równie skutecznym środkiem demokratyzacji tzw. elektoralnych autorytarianizmów jest „rewolucja wyborcza” (Serbia 2000, Gruzja 2003, Ukraina 2004). Innym wątkiem, który nie znalazł miejsca w recenzowanym eseju to problem zaistnienia tzw.: państw dysfunkcyjnych11. Ponadto wojna iracka po 2003 roku pokazała, Ŝe pomimo bezprecedensowej potęgi w skali globalnej oraz ogromnych moŜliwości Stany Zjednoczone nie są w stanie samodzielnie rozwiązywać palących problemów planetarnych, szczególnie łącząc w sobie uniwersalne idee impe10 11

D. Ko nd r a kie wi cz, Systemy równowagi sił w stosunkach międzynarodowych, Lublin 1999, s. 198-201. R. P o to c ki, Problem rekonstrukcji państw dysfunkcyjnych na peryferiach systemu światowego po 11 IX 2001 r. [w:] Północ wobec Południa, Południe wobec Północy, red. M. W . So l ar z, Warszawa 2005; I d e m, M. Ko co ń, Państwo dysfunkcyjne w środowisku międzynarodowym [w:] Państwo w świecie współczesnym, red. K. T r zci ń s k i, Warszawa 2006.

153

rium i demokracji. Mało tego, nie są one w stanie zmusić wszystkie wrogie im reŜimy, by zreformowały się zgodnie z jego oczekiwaniami. Tak jest z „państwami bandyckimi” (Iran, Korea Północna), czy teŜ nowobogackimi autokracjami (Rosja, Chiny). W rozdziale IV Robert Kagan artykułuje pogląd, Ŝe w przypadku współczesnych relacji transatlantyckich tym, co tak szczególnie odróŜnia UE od USA jest Cooperowska perspektywa ładu globalnego. O ile Stany Zjednoczone nadal za prezydentury Georga Busha (20002008) nadal tkwiły w okowach świata nowoczesnego, to Unia Europejska przeszła juŜ w fazę postpolityki i epokę postheroizmu. Dalej autor ten wyraŜa opinię, Ŝe współczesny Pax Americana tak naprawdę zmaga się z dwoma zasadniczymi problemami: rozprzestrzenianiem się broni masowego raŜenia (dodajmy tu na obszarze od Morza Śródziemnego aŜ po granice Chin) oraz terroryzmem. Z tego teŜ powodu rozbieŜności euroatlantyckie dotyczą takŜe koncepcji wojny prewencyjnej, i szerzej dylematu: Jak okiełznać hipermocarstwo, kreujące elementy nowego ładu globalnego, które pozostają w zasadniczej sprzeczności z filozofią europejskiego postmodernizmu politycznego? W tym miejscu naleŜy zaznaczyć, iŜ niebezpieczeństwa, które opisuje w tym rozdziale R. Kagan nie są jedynymi, gdyŜ terroryzm jest jedynie częścią większej całości nazywanej „zagroŜeniami asymetrycznymi” (międzynarodowa przestępczość zorganizowana, istnienie podmiotów państwowych, dysponujących bronią masowego raŜenia, cyberprzestępczość oraz transnarodowe korporacje wojskowe)12. Innym, równie istotnym punktem spornym jest problem definiowalności pojęcia multilateralizm. O tym mowa jest w rozdziale V. O ile dla Amerykanów oznacza ono politykę mającą na celu zabieganie o pozyskanie sojuszników w celu rozwiązania określonego problemu geopolitycznego, czasami nawet bez oglądania się na instytucje międzynarodowe, to w przypadku UE pierwszoplanową rolę odgrywa prawny formalizm oraz oficjalna akceptacja organów ONZ. W praktyce, jak trafnie zauwaŜa Robert Kagan tak naprawę nie chodzi o spory definicyjne, lecz fakt, Ŝe „[…] z perspektywy Berlina, czy teŜ ParyŜa Stany Zjednoczone działały unilateralnie, poniewaŜ Ŝadne mocarstwo europejskie nie miało na Waszyngton realnego wpływu” (s. 96). Zatem w praktyce nie chodzi tu tylko i wyłącznie o zasady, lecz takŜe i o wpływy. Z tego teŜ powodu recenzowany autor wychodzi w załoŜenia, Ŝe nie naleŜy lekcewaŜyć kwestii legitymizmu oraz europejskiej soft power. Po pierwsze jest to powaŜny argument na
12

M. Mad ej , ZagroŜenia asymetryczne bezpieczeństwa państw obszaru transatlantyckiego, Warszawa 2007. Autor ten jednak nie wspomina o transnarodowych korporacjach wojskowych, które z inicjatywy podmiotu prywatnego lub pragnącego pozostać w cieniu państwowego mogą potencjalnie dokonywać określonych operacji wojskowych na obszarze określonego kraju w celu osiągnie określonych korzyści geostrategicznych lub geoekonomicznych.

154

rzecz wzmocnienia pozycji międzynarodowej USA. Po drugie wreszcie Waszyngton propagując liberalne idee musi uwzględniać opinie innych demokratycznych mocarstw, gdyŜ wówczas wzrastają polityczne i kulturowe koszta interwencji, czego najlepszym przykładem jest chociaŜby okupacja Iraku w latach 2003-2008. Stąd dla Ameryki istotnym wyzwaniem staje się umiejętność dzielenia ze swym europejskim partnerem hiperpotęgą oraz współodpowiedzialnością za wypracowanie konturów ładu globalnego w epoce Pax Post-Americana. W konsekwencji teŜ „[ …] aby sprostać dzisiejszym globalnym zagroŜeniom Amerykanie będą potrzebowali legitymizacji, którą moŜe dać im Europa” (s. 118), przy zastrzeŜeniu, Ŝe nie moŜe to zbytnio osłabić potęgi wojskowej całego Zachodu, gdyŜ w przeciwnym przypadku nieliberalne i niedemokratyczne mocarstwa zdobędą przewagę nad UE. Instrumentem wpływu Unii Europejskiej, który w swojej rozprawie autor ten zupełnie pominął jest natomiast geoekonomia. Pojęcie to oznacza, Ŝe Europa, jak kaŜdy inny twór imperialny i geopolityczny zarazem wykorzystuje instrumenty gospodarcze do rozszerzenia własnej strefy wpływów (nazywanej tu eufemistycznie albo rozszerzeniem UE lub teŜ europejską strefą wolnego handlu), promowania pozytywnego wizerunku oraz pogłębiania dobrobytu swych obywateli oraz wzmocnienia konkurencyjności rynkowej, szczególnie wobec USA oraz Chin. W efekcie końcowym Wspólnota, które odŜegnuje się obecnie od myślenia i działania w kategoriach geopolitycznych takŜe wykorzystuje koncepcję „wojny ekonomicznej” do osiągnięcia określonych i ściśle zdefiniowanych celów politycznych, strategicznych i gospodarczych. JednakŜe, jak słusznie zauwaŜył Carlo Jean: „Geoekonomia jest […] instrumentem, a nie substytutem geopolityki”13. W podsumowania naleŜy wskazać, iŜ esej Roberta Kagana jest w gruncie rzeczy przede wszystkim swego rodzaju apelem o samoograniczenie amerykańskiego hipermocarstwa oraz większe uwzględnienie Europy w jego globalnej geostrategii. Ponadto pokazuje on, Ŝe świat nie jest aŜ tak jednobiegunowy, jak często starają się ukazać media, nikt teŜ nie chce powrotu do polityki siły. TakŜe mimo swej bezprecedensowej potęgi wojskowej, politycznych, kulturowej oraz technologicznej USA nie są w stanie samodzielnie rozwiązać wszystkich zapalnych problemów współczesnego porządku międzynarodowego. Dlatego Unia Europejska, jako civilian power z powodzeniem moŜe niekiedy podejmować takie wyzwania, które wiąŜą się z wygaszaniem róŜnego rodzaju konfliktów politycznych oraz z perspektywy dłuŜszego czasu wpływać nawet na kulturę polityczną w Eurazji14, szczególnie zaś w sferze uŜycia
13 14

C. J ea n, Geopolityka, Wrocław 2003, s. 235. R. K a ga n, Siła sprawcza UE [w:] Twórcy współczesnej analizy politologicznej: wybór źródeł, opr. W . Hład k ie wic z, R. P o to c ki , Zielona Góra 2007.

155

przemocy w stosunkach międzynarodowych (kultury pokoju)15. NaleŜy się jednak takŜe zgodzić z Ivanem Krastevem oraz Markiem Leonardem, Ŝe ostatecznie teŜ „Unia Europejska nie moŜe pomylić popularności z potęgą”16. Dlatego teŜ, jak dowodzi tego tekst eseju, uciekanie się jedynie do instrumentu siły dowodzi raczej braku argumentów merytorycznych przy rozstrzyganiu sporów międzynarodowych i grozi remilitaryzacją wielkiej polityki, podobnie jak odwołanie się wyłącznie do prawnoinstytucjonalnego uprawomocnienia nie chroni przed polityczną nieskutecznością, czy teŜ zwykłą niefrasobliwością. Najlepszym tegoŜ przykładem była „wojna pięciodniowa” między Gruzją a Rosją w sierpniu 2008 roku.-

ROBERT POTOCKI

Tego zdania jest chociaŜby singapurski analityk Kishore Mahbubani. Ponadto jego zdaniem Nowy Panregion Azjatycki zawdzięcza współczesnej cywilizacji euratlantyckiej: zasady wolnego rynku, merytokrację, koncepcję państwa prawa oraz egalitarny system edukacyjny. Zob.: K. Mahb ub a n i, The New Asian Hemisphere: The Irresistible Shift of Global Power to the East, New York 2008, s. 101-173. Koncepcję kultury pokoju na gruncie polskim prezentuje przede wszystkim artykuł Janusza Symonidesa. Por.: J. Sy mo n id e s, Koncepcja „Kultury pokoju”, „Stosunki Międzynarodowe” 2001, t. 23, nr 1-2. 16 I. Kr ast e v, M. L eo nar d , Supermocarstwo Europa, „Wprost” 26 XII 2007, s. 123-124.

15

156

P ARAG K HANNA , THE SECOND WORLD: EMPIRES AND INFLUENCE NEW GLOBAL ORDER, RANDOM HOUSE NEW YORK 2008, S 467.

IN THE

W

swojej słynnej juŜ futurystycznej powieści Rok 1984 George Orwell przedstawił własną wizję geopolitycznej przyszłości świata, w której władzę na nim sprawują

trzy imperia: Oceania, Eurazja oraz Wschód-Azja. Zdaniem amerykańskiego analityka o hinduskim rodowodzie Paraga Khanna koncepcja ta zaczyna się właśnie spełniać, gdyŜ nadchodzi właśnie epoka Pax Post-Americana. USA, jako jedyne w historii globalne hipermocarstwo przeŜywa okres „nadwyręŜenia imperialnego”, związane z jednej strony z nadmiernym zaangaŜowaniem wojskowym w róŜnych częściach świata, a z drugiej z postępującą recesją gospodarczą i narastającym pesymizmem społecznym. W konsekwencji zarówno na wschodnim, jak i zachodnim przymorzu World Island wyrastają mu konkurencyjne kontrpotęgi, które sprawią, Ŝe nowy ład globalny będzie w swej istocie koncertem nowej Wielkiej Trójki. W tym nowym układzie rola Stanów Zjednoczonych Ameryki zostanie ograniczona to Oceanii; Europa przejmie na siebie zadania Eurazji, zaś Wielkie Chiny czołowego wielkiego mocarstwa kontynentalnego w Azji Wschodniej. Będzie to zarazem niejednorodny świat, w którym poszczególne panregiony będą kierowały się własną logiką wewnętrzną, opartą kolejno o myśl społeczno-polityczną Hobbesa (Pax Americana)1, Kanta (Pax Europae)2 i Konfucjusza (Pax Sinica)3. Jak sugeruje ten geoanalityk ten nowy ład globalny nie będzie jednak odwoływał się do klasycznych praw rządzących strefami wpływów, które sugerowały, Ŝe kaŜde z wielkich mocarstw powinno być autarkiczne i z tegoŜ właśnie powodu obejmować wszystkie moŜliwe strefy klimatyczne. I dlatego teŜ, zamiast Haushoferowskiej logiki panregionów ukształtowanych południkowo – w dobie powszechnej globalizacji, internacjonalizacji oraz wzrostu współzaleŜności – będziemy mieli do czynienia raczej z ekonomicznymi i kulturowymi próbami „zapuszczania Ŝurawia” na teren rywala. W sumie, zatem USA, UE oraz Chiny w pierwszej kolejności dokończą proces formowania własnych imperiów, w na-

W tym przypadku recenzentowi nie chodzi bynajmniej o Kaganowską interpretację myśli Hobbesa co raczej model neoimperialny, który odwołuje się do tej tradycji. Na ten wątek uwagę w swoich pracach zwróciła Jadwiga Staniszkis. Zob. I d e m, Władza globalizacji, Warszawa 2003, s. 130-163; I d em, Konflikt w świecie zachodnim: Federalizm amerykański jako model globalnego porządku, „Arcana” 2003, nr 2/50. 2 T. G. Gr o ss e, Europa na rozdroŜu, Warszawa 2008, s. 61-98. 3 K. M a hb ub a ni, The New Asian Hemisphere: The Irresistible Shift of Global Power to the East, New York 2008, s. 175-270; W. O ver h o lt, Asia, America, and the Transformaction of Geopolitics, New York 2008, s. 103-137; M. Mis ią g ie wic z, Pax Sinica – chińska wizja późnowestfalskiego ładu międzynarodowego [w:] Regionalizm a globalizacja: Polska – Unia Europejska oraz inne zjawiska i procesy regionalne Świata, red. A. C ho d ub s ki i inni, Gdańsk 2008, s. 227-236.

1

157

stępnej zaś kolejności podejmą rywalizację o to, co Parag Khanna nazywa „Drugim Światem”. Aby zbudować własną wizję perspektywicznego ładu globalnego recenzowany autor w rozwaŜaniach swych za punkt wyjścia przyjmuje podstawowe uwarunkowania doktrynalne wynikające z załoŜeń „geopolityki klasycznej” oraz podstawy nauki o cywilizacjach zaprezentowane w ujęciu Arnolda Toynbee’ego i Oskara Spenglera, diagnozujące „zmierzch Zachodu”, jako dominującej siły globalnej (s. IX-XXVII). Dla niego geopolityka jest przede wszystkim badaniem relacji między potęgą a przestrzenią (s. IX, XIX-XXIII), pomiędzy poszczególnymi imperiami a ich strefami wpływów. JednakŜe nie jest to rozprawa o „spodziewanym” końcu hegemonii USA, lecz o pojawieniu się na arenie międzynarodowej nowego typu wschodzących supermocarstw: Unii Europejskiej, jako „imperium konsensualnego” (część I) oraz Wielkich Chinach – „imperium konsultacyjnego” (część V). Między Waszyngtonem, Brukselą a Pekinem toczy się nieustanna rozgrywka o wpływy na obszarze „drugiego świata”, której immanentną cechą jest zmienna lojalność strategiczna oraz połoŜenie na Wallersteinowskich semiperyferiach (części II-IV). Na obszar ten składają się głównie Śródziemnie (część II), Daleki Zachód (część III) oraz Środkowy Wschód (cześć IV). To, czego brakuje juŜ na pierwszy rzut oka w niniejszej rozprawie to rzeczowej analizy domniemanego upadku dotychczasowej pozycji globalnej USA oraz rozgrywki geopolitycznej dotyczącej Afryki, gdzie nowym rozgrywającym są Chiny4. W części I: Wschód Zachodu Parag Khanna podejmuje kwestię ekspansji wielkoprzestrzennej UE. Europa dla naszego autora to przede wszystkim nowy Rzym (s. 3-8). Jest to analogia nie całkiem trafna, gdyŜ naleŜałoby to pojęcie uściślić: Bruksela to raczej odrodzone Bizancjum, z uwagi na swój biurokratyczny, synkretyczny, kosmopolityczny oraz ageopolityczny charakter5. Niemniej intrygujące są rozwaŜania, w których zauwaŜa on, Ŝe Rosja z racji swej zapaści demograficznej oraz nieumiejętności zagospodarowania własnej przestrzeni terytorialnej staje się przedmiotem rozgrywki6 między Europą a Chinami (s. 10-15, 71-76). Nadrzędnym celem strategicznym UE pozostaje jednak przebicie się na teren Heartlandu (centralno-azjatycki interior), z uwagi na istniejące tam zasoby surowców strategicznych. W tym teŜ celu prowadzi ona politykę stopniowego wchłaniania Bałkanów (s. 26-34), zabiega o włączenie do swojej strefy wpływów dwóch „sworzni geopolitycznych”: Ukrainy i Turcji (s. 16-34) oraz korytarza kaukaskiego (s. 47-58).
A. Rząd ko ws k a, Chiny w Afryce, „Rurociągi” 2008, nr 1/2, s. 30-34. Ch. K up c h a n, The End of the American Era: US Foreign Policy and the geopolitics of the Twenty-First Century, New York 2002, s. 119-158. 6 A. B r yc, Rosja w XXI wieku: Gracz światowy czy koniec gry? Warszawa 2008.
5 4

158

W ten oto sposób w wizji tegoŜ autora powstaje Wielka Europa od Atlantyku po Morze Kaspijskie, gdzie Rosji przypada niewdzięczna rola bufora odgradzającego ją od Wielkich Chin7. Jej zasadniczym wyzwaniem jest najbardziej na wschód wysunięta cześć europejskiego Wschodu: Azja Środkowa (s. 60-61). Perspektywa ta, jakkolwiek mogłaby się jednak wydawać atrakcyjna, jest w gruncie rzeczy pewnego rodzaju polemiką z Kaganowską koncepcją „wenusjańskiej” Europy. Ponadto przypisuje on Brukseli rolę, jaką odgrywa dziś na terenie Eurazji postsowiecka Rosja. Dla Paraga Khanny UE to przede wszystkim wielki gracz, którego patronem jest jednak Merkury. Nie dostrzega on jednak prawdy zasadniczej, Ŝe współczesna konsensualna Europa jest przede wszystkim „imperium nieskonsolidowanym”, który przeŜywa obecnie „kryzys wzrostu” i któremu brakuje przede wszystkim jednolitego centrum decyzyjnego8. W przypadku części V zatytułowanej „Azja dla Azjatów” mamy w gruncie rzeczy „powtórkę z historii” w rodzaju japońskiej wielkowschodnioazjatyckiej strefy wspólnego dobrobytu z lat 1930-tych i okresu II wojny światowej, z tą jednak zasadniczą róŜnicą, Ŝe głównym rozgrywającym są teraz Chiny9. Zmianie uległy takŜe metody, zaś zaangaŜowanie militarne wydaje się tu obecnie drugoplanowe. Pax Sinica swym zasięgiem miałby, zatem obejmować obszar Chin Ludowych, Indochiny oraz strefę Pacyfiku aŜ po Australię. I co jest istotne ta Wielka Azja uosabia aŜ cztery róŜne oblicza Chin współczesnych: Republikę Ludową ze swym „rynkowym socjalizmem”, Tajwan, Singapur oraz Hong-Kong (s. 300-319). Autor słusznie zauwaŜa, Ŝe eksperyment pekiński jest swego rodzaju ideową alternatywą dla róŜnego rodzaju autokraty zmów; jednakŜe współczesnym mitem jest istnienie tzw. wartości azjatyckich10. Do słabości tej części naleŜy takŜe brak analizy systemowej Indii oraz Japonii. Najbardziej jednak intrygującą częścią ksiąŜki Paraga Khanny jest rywalizacja neoimperialna o „drugi świat” (s. 65-25). Tutaj kluczem do zrozumienia specyfiki tej koncepcji jest pojęcie „rynku geopolitycznego”. Zdaniem recenzowanego autora współczesna rywalizacja międzynarodowa przybrała Huntingtonowski charakter „zderzenia cywilizacji” między USA a ChRL, gdzie UE przypada rola pomostu oraz czynnika równowagi między tymi dwoma kolosami. O ile teŜ Amerykanie zajmują się głównie poprawianiem świata, to Europejczycy konsolidują swoje imperium wchłaniając stopniowo kraje sąsiedzkie pod pozorem rozszerzeP. Kan na, Imperium łagodności, „Forum” 15-21 IX 2008, nt 38, s. 6-8. T. G. Gr o s se, op.cit., s. 338-449; J. Zielo n ka, Europa jako imperium: Nowe spojrzenie na Unię Europejską, Warszawa 2007, s. 58-84, 186, 218. 9 S. Mo s her , Hegemon: Droga Chin do dominacji, Warszawa 2008, s. 65-93, 149-169. 10 M. Maha t hir , RozwaŜania o wartościach azjatyckich, „Azja – Pacyfik” 1999, nr 2, s. 157-167; K. Kar o lcz a k, W poszukiwaniu „wartości azjatyckich”: Kilka uwag na marginesie wystąpienia Dr Mahathira, „Azja – Pacyfik” 1999, nr 2, s. 186-190.
8 7

159

nia i inicjowania kolejnych procesów integracyjnych; z kolei Chińczycy – pomni swego kolonialnego dziedzictwa oraz pięciotysięcznej tradycji kulturowej proponują własny model rozwojowy. Europa i Chiny nie tylko jeszcze uniezaleŜniają się od amerykańskiej gospodarki i rynków finansowych, lecz przede wszystkim bez uŜycia środków militarnego nacisku metodycznie rozszerzają swoje strefy wpływów. Doszło nawet to tego, iŜ powoli rzucają one wyzwanie USA na terenie Dalekiego Zachodu (Ameryki Łacińskiej, s. 121-170). Czynnikiem sprawczym nie jest w tym przypadku juŜ geografia, lecz globalizacja. W konsekwencji teŜ Chiny i Europa będą próbowały zdystansować politycznie Waszyngton na terenie zachodniej hemisfery, USA i ChRL zamierzają walczyć o surowce strategiczne w Afryce, kosztem UE, zaś podzielony Zachód usiłuje pozyskać strefę wschodnioazjatycką w charakterze własnego zaplecza industrialnego (s. 321-342). Ta współzaleŜności ma być, zdaniem naszego autora, podstawowym wyznacznikiem geopolityki globalnej XXI wieku. O Pax PostAmericana nie przesądzają zatem wyznaczniki hiperpotęgi USA, lecz współczesne tendencje globalne, gdzie istnieją trzy sposoby rozszerzania własnej strefy wpływów: amerykańskie koncepcje tworzenia doraźnych koalicji, europejskie poczucie konsensusu oraz chińska metoda konsultacyjna. A nagrodą w tej rywalizacji są kraje „drugiego świata” umiejscowione w Ameryce Środkowej, Afryce, Eurazji oraz krajach islamu. Czynnikiem sprawczym jest w tym przypadku wspomniany „rynek geopolityczny”, który ostatecznie teŜ zdecyduje, który model rozwoju systemowego okaŜe dominujący. „Drugi świat” dysponuje bowiem (łącznie z Chinami) połową światowych rezerw walutowych, a to teŜ sprawia, Ŝe jest to najwaŜniejszy rynek konsumencki. System ten sprawia, Ŝe Rosja staje się powoli zapleczem surowcowym i wschodnim buforem Europy (s. 71-77), Azja Centralna (s. 85-119) oraz Ameryka Środkowa (s. 121-169) przeistaczają się w pole rywalizacji całej Wielkiej Trójki, zaś islamskie państwa naftowe próbują z powodzeniem wygrywać istniejące napięcia w ramach wspomnianej triady (s. 171-255). Z kolei na obszarze Azji Wschodniej Zachód usiłuje pozyskać mniejsze państwa przemysłowe, jako swoje zaplecze industrialne w celu uniezaleŜnienia się od największej współczesnej „fabryki świata” (s. 278-298). W tym nowym porządku globalnym, gdzie rywalizacja ma przede wszystkim wymiar geoekonomiczny, decydującym czynnikiem jest tu nade wszystko tzw. „miękka władza”11.

R. P o to c k i, Potęga a nieład światowy. Dylematy „siły miękkiej” w relacjach transatlantyckich [w:] Euroatlantycka obronność na rozdroŜu, red. G. Rd za n e k, Wrocław 2004, s. 77-106.

11

160

Aby zapewnić jednak większą przewidywalność tego nowego układu geopolitycznego Parag Khanna proponuje USA, UE i ChRL zawarcie „Imperialnego Paktu Stabilności”, który by wypracował czytelne reguły rywalizacji, zapewnił pomoc strukturalną i instytucjonalną państwom słabym i dysfunkcyjnym oraz zagwarantował poczucie bezpieczeństwa wszystkim graczom, w imię większego pluralizmu cywilizacyjnego (s. 335-341). Recenzowana rozprawa pokazuje zatem istniejące na obecnym etapie globalizacji rosnące napięcie między geopolityką a geoekonomią, zaś ukazana tu „wielka gra” wiąŜe się nie tyle z potrzebą zdobywania nowych terytoriów, co dotyczy szans rozwoju poszczególnych krajów drugiego świata w wielowymiarowej przestrzeni i czasie. Autor nie ukrywa faktu, Ŝe jedność świata transatlantyckiego jest juŜ iluzją, gdyŜ rzeczywistości istnieją dwa Zachody. Parafrazując Charlesa Kupchana moŜna nawet powiedzieć, Ŝe w miejsce jednego Rzymu powstały dwa: odrodzone cesarstwo zachodnie ze stolicą w Waszyngtonie oraz nowe Bizancjum ze stolicą w Brukseli. W przypadku USA, na imperium to będą składały się państwa oraz całego regiony, które będą zachowywały lojalność wobec swej metropolii oraz będą się cechowały daleko idącą autonomią narodowo-terytorialną tak, aby maksymalnie zmniejszyć koszta zaangaŜowania globalnego. Natomiast specyfiką tego nowego Bizancjum jest jego stopniowa orientalizacja oraz upodobnianie się do cywilizacji wschodnich (pasionarność, biurokratyzm, synkretyzm religijny oraz multukulturowość oraz ekumenizm polityczny) W sumie trzeba przyznać, Ŝe mimo swej sporej objętości rozprawę Paraga Khanny czyta się znakomicie, choć jego wizja sama w sobie jest dość niejednoznaczna. Przede wszystkim trzeba tu zauwaŜyć, Ŝe juŜ od lat 1990-tych USA mają świadomość tego, Ŝe ich podstawowym celem dominacji globalnej jest niedopuszczenie do sytuacji, aby na obrzeŜach World Island powstała w najbliŜszych dekadach kontrpotęga o zasobach, potencjale oraz zdolnościach decyzyjnych porównywalna z ich własną12. W praktyce w grę rzeczywiście mogą wchodzić dwa wielkie mocarstwa kontynentalne: Europa oraz Chiny, które na obecnym etapie rozwoju historycznego znajdują się jednak w stadium transformacji systemowej i nie zdefiniowały jeszcze swojej roli na „globalnej szachownicy”13. Zakładając jednak potencjalną trafność diagnozy Paraga Khanny trzeba takŜe zauwaŜyć, Ŝe juŜ samo istnienie triady (USA-UE-ChRL), jako podstawowej zasady porządkującej stosunki międzynarodowe moŜe okazać się bardzo niebezpieczne dla równowagi światowej. Z per12

D. Ser ó wk a, Wielka Piaskownica: Rola USA w europejskiej polityce bezpieczeństwa i obronności, Kraków 2003, s. 121-125. 13 Jednym z pierwszych autorów, który po 2001 roku podniósł kwestię narastania konfliktu między „potęgą nasyconą” (USA), a „wschodzącą” (UE, Chiny) był John J. Mearheimer. Zob.: I d e m, Tragedy of Great Power Politics, New York 2001, s. 360-402.

161

spektywy teorii gier taki układ cechuje, bowiem daleko idąca niestabilność metasystemowa o zasięgu i skutkach globalnych. W tym przypadku najlepsze są jednak pentady14. Ponadto wraz z zakończeniem Zimnej Wojny oraz implozji imperium sowieckiego od czasu do czasu pojawiają się głosy intelektualistów, którzy co chwilę głoszą spodziewany upadek hipermocarstwowości USA. Najpierw pojawiła się w 1994 roku opinia Paula Kennedy’ego na ten temat15, następnie zwolennicy teorii schyłkowej opierali się na analizie Emmanuela Todda z 2002 roku16. TakŜe koniec prezydentury George’a Busha juniora sprzyja lansowaniu tego rodzaju opinii, które są niezwykle nośne w kręgach liberalnych czy teŜ lewicowych17. Nie jest to jednak aŜ tak jednoznaczne, gdyŜ wszystko zaleŜy przede wszystkim od naszych celów i intencji, rodzaju danych, którymi się posługujemy, ich wiarygodności oraz (nad)interpretacji. W przypadku Chin problemem jest weryfikowalność przytaczanych danych, zaś w kontekście Europy większość autorów nie bierze w ogóle pod uwagę faktu, Ŝe jest to jeszcze „nieskonsolidowane imperium”, które posiada aŜ 28 róŜnych centrów decyzyjnych (krajowe + Bruksela). TakŜe amerykańska niezdolność do samodzielnego rozwiązywania światowych problemów politycznych, społecznych i ekonomicznych wynika raczej z jej bezradności i samoograniczenia, niŜ „wypalania się potencjału”18. Ponadto naleŜałoby raczej mówić nie tyle o schyłku potęgi USA, co raczej o doganianiu przez potencjalne supermocarstwa „amerykańskiego poziomu”. To nie jest jednak aŜ tak jednoznaczne, zwłaszcza, Ŝe w latach 1990-tych mówiono w końcu, iŜ następcą Waszyngtonu na arenie międzynarodowej będzie Tokio, które obecnie samo nie moŜe się uporać ze starzeniem społeczeństwa oraz zapaścią demograficzną. TakŜe zarówno z perspektywy europejskiej, jak i chińskiej Stany Zjednoczone są najlepszym gwarantem ich rozwoju, gdyŜ w przypadku Starego Kontynentu szachują one militarną potęgę Rosji, zaś w przypadku Dalekiego Wschodu ich sama obecność wpływa na samoograniczenie Japonii19. W sumie, mimo swej dyskusyjności, tezy Paraga Khanny warte są intelektualnej dysputy. KsiąŜkę czyta się dość łatwo; nie wymaga ona wielkiego zacięcia intelektualnego, zaś wszelkie sądy i wnioski autora są formułowane w sposób wyrazisty i swobodny. W sumie jest to takŜe ciekawa propozycja intelektualna, jeśli chodzi i perspektywy ładu globalnego oraz jego

D. Ko nr a ki e wi cz, Systemy równowagi sił w stosunkach międzynarodowych, Lublin 1999, s. 198-201, 214-219. 15 P. Ken ned y, Mocarstwa świata: narodziny – rozkwit – upadek, Warszawa 1994, s. 428-434, 495-514. 16 E. T o d d , Schyłek imperium: RozwaŜania o rozkładzie systemu amerykańskiego, Warszawa 2003, s. 55-70, 218-230. 17 J. Hänt zs c he l, Nie jesteśmy centrum wszechświata, „Forum” 21-27 VII 2008, nr 30, s. 14-17. 18 F. F u k u ya ma, Epoka słabych państw, „Europa” 16 VIII 2008, nr 33, s. 8-9. 19 I. B ur a ma, Za wcześnie na ten pogrzeb, „Dziennik” 19-20 VII 2008, s. 19-20.

14

162

potencjalne reperkusje. I dlatego teŜ powinna one zostać, zdaniem recenzenta, udostępnione takŜe i polskiemu czytelnikowi.

ROBERT POTOCKI

163

S P Y T E K D A N I E L , AZJATYCKA SZACHOWNICA: AMERYKA, CHINY, INDIE, PAKISTAN, SPRAWY POLITYCZNE, WARSZAWA 2008, S. 158.

D

aniel Spytek, wieloletni polski dyplomata pracujący na kontynencie subindyjskim oraz publicysta „Spraw Politycznych” w swojej niewielkiej objętościowo rozprawie podej-

muje dość waŜki problem „wielkiej gry” na obszarze Azji Wschodniej. Geopolitykę tego kontynentu przyrównuje on do gry w szachy, co uwaŜnemu czytelnikowi te zasady niezmiennie się kojarzą z klasycznymi juŜ dzisiaj pracami Zbigniewa Brzezińskiego. Autor, analizując strategie polityczne tytułowych graczy, zauwaŜa, Ŝe – podobnie, jak ma to miejsce podczas rozgrywek szachowych – prowadzą oni róŜną politykę oraz zajmują rozmaite stanowiska w najwaŜniejszych sprawach bezpośrednio ich dotyczących. W jego opinii kontynent azjatycki staje się powoli centrum świata, zaś Europa ulega stopniowej marginalizacji, głównie z powodów demograficznych, ekonomicznych oraz historycznych (s. 8-36). „Wielka gra” o wpływy na obszarze azjatyckiej hemisfery związana jest z wzrostem gospodarczym takich mocarstw, jak: Chiny, Indie i Japonia oraz ogromnym potencjałem demograficznym i zapleczem surowcowym. W konsekwencji na terenie tym ukształtował się wielobiegunowy układ sił, którego wahania mają charakter coraz bardziej globalny. Niemniej współcześnie ten regionalny multilateralizm funkcjonuje na zasadzie równowagi sił, która w sposób, jak dotąd, optymalny umoŜliwia godzenie sprzecznych interesów głównych rozgrywających1. Do lat 1920-tych, wpływy w tym regionie utrzymywały główne europejskie potęgi kolonialne. Głównym powodem ich zainteresowań były kwestie terytorialne, surowcowe, ekonomiczne oraz strategiczne. JednakŜe przełom XX i XXI wieku przyniósł kolejne zmiany natury geopolitycznej (s. 20). Najistotniejszym wydarzeniem był upadek Związku Radzieckiego oraz powstanie Rosji, która nie była w stanie sprostać konkurencyjności innych państw; z kolei Wielka Brytania straciła jakiekolwiek znaczenie w regionie – raczej odgrywa rolę pomocniczą w stosunku do głównego rozgrywającego, Stanów Zjednoczonych (s. 21). W sumie nadal toczy się od przeszło wieku ta sama gra, oparta o takie same reguły, jednak w perspektywie stulecia zmienili się główni aktorzy. NajwaŜniejszą figurą na azjatyckiej szachownicy stały się USA, którym sekundują Chiny. Z kolei na dalszym planie swoje partie rozgrywają takŜe Indie i Rosja (s. 21).

E . Ha liŜ a k, Zmiana układu sił USA – Chiny a transformacja porządku międzynarodowego, Warszawa 2005, s. 15.

1

164

Praca podzielona została na trzy części: dotyczą one kolejno geopolityki, rozwoju ekonomicznego oraz szeroko postrzeganego bezpieczeństwa. Rozgrywka na płaszczyźnie politycznej nacechowana jest głównie konfliktami terytorialnymi, jak np. spór o Kaszmir – dolinę połoŜoną pomiędzy trzema państwami: Chinami, Indiami oraz Pakistanem, walką o Tybet pomiędzy Indiami a Chinami, czy teŜ problem niepodległości Tajwanu. Konflikty te wpływają destabilizująco na sytuację w regionie. Na obszarze tym toczy się takŜe spór o posiadanie i wykorzystanie broni jądrowej przez Iran, jak równieŜ konflikt palestyńsko-izraelski, który dodatkowo osłabia stosunki międzypaństwowe. Ponadto w Indiach narastają walki wewnętrzne pomiędzy hinduistami a muzułmanami, co grozi destabilizacją w państwie. Z kolei Pakistan stał się bazą działań antyterrorystycznych, i choć odgrywa on drugorzędną pozycję na scenie polityki światowej, to jednak ciągle grozi mu dezintegracja terytorialna (s. 85). Indie, od momentu uzyskania niepodległości w 1947 roku wobec państw połoŜonych wzdłuŜ swojej północnej granicy: Nepalu, Sikkimu i Bhutanu prowadzą politykę protektoratu nad tymi himalajskimi królestwami (s. 94). Wszystkie te wydarzenia dzielą państwa regionu, trudno znaleźć konsensus pomiędzy nimi. Nieustająca rywalizacja między Chinami, Indiami, a Japonią wpływa takŜe niekorzystnie na jedność azjatycką. Autor opisując kolejne wydarzenia polityczne na „azjatyckiej szachownicy” zauwaŜa, Ŝe nawet niewielki spór w tym regionie moŜe doprowadzić do napięcia międzynarodowego, które moŜe niezwykle łatwo przeistoczyć się w konflikt o zasięgu globalnym. Ponadto miejscowe mocarstwa tworzą róŜnego rodzaju sojusze regionalne, które mają jednak charakter doraźny i biorą pod uwagę szybkie zmiany, jakie zachodzą w ich wzajemnych relacjach. Ich celem jest głównie ułatwienie wzajemnych konsultacji oraz wyciszenie wzajemnych animozji w obliczu istotniejszych zagadnień zewnętrznych. Przykładowo powołanie Inicjatywy Szanghajskiej pomiędzy Chinami, a Rosją, jest wymierzone przeciw hegemonistycznej polityce USA w skali globalnej, choć w praktyce napięcia miedzy tymi dwoma krajami na kontynencie azjatyckim mają dla nich znacznie większe znaczenie strategiczne niŜ animozje w stosunku do Stanów Zjednoczonych, z którymi i tak są skazane na współpracę, głównie w wymiarze ekonomicznym (s. 42). NajwaŜniejszym problemem na terenie Azji pozostaje jednak jej niestabilność, wzajemna rywalizacja oraz brak dostępu do surowców energetycznych ze strony „raczkujących mocarstw”. JednakŜe dostawy paliw kopalnianych z Rosji oraz spory o rozbudowę infrastruktury przesyłowej mają charakter strategiczny, co powoduje tylko dalszą destabilizację w skali całego kontynentu. Z kolei jak juŜ nieco wyŜej odnotowano druga część ksiąŜki poświęcona jest kwestiom ekonomicznym. Na tym obszarze wyemancypowane „azjatyckie tygrysy” zaczęły odgrywać
165

znaczącą rolę globalną dopiero w drugiej połowie XX wieku. Niezwykłe tempo rozwoju współczesnych gospodarki takich państw jak: Chiny czy Indie, spowodowało, Ŝe stały się one kluczowymi graczem w gospodarce światowej. Chiny, jako podstawowa „fabryka świata” od połowy lat 1980-tych odnotowują roczny przyrost dochodu narodowego w granicach 8-11% PKB (s. 104-105). Głównym atutem Pekinu jest ilość siły roboczej – 700 mln ludzi w wieku produkcyjnym, co związane jest z duŜym przyrostem demograficznym2. Niemniej istotne wydaje takŜe, co pomija juŜ autor recenzowanej pracy, ogólne podniesienie stopy Ŝyciowej całego społeczeństwa, wzrost liczebny kadry menadŜerskiej i naukowej oraz wykształcenie przeszło 50-milionowej klasy średniej, zainteresowanej w rozwoju ekonomicznym kraju. Równie istotne jest zdecydowane porzucenie przez Chiny historycznie i kulturowo uwarunkowanego izolacjonalizmu, odejście od dogmatycznego komunizmu oraz merkantylistyczne postrzeganie stosunków międzynarodowych. Z kolei współczesna gospodarka Indii, choć stanowi zaledwie 50% potencjału północnego rywala, to powoli wyrasta na drugą obok Japonii „kuźnię nowych technologii”. Dynamiczny rozwój obu tych mocarstw spowodował przede wszystkim ogromny wzrost popytu na surowce energetyczne. Państwa te nie dysponują bowiem znaczącymi zasobami ropy naftowej i gazu ziemnego, natomiast pokłady węgla kamiennego i brunatnego, mimo Ŝe olbrzymie, charakteryzują się niską jakością (s. 105). Sprawia to, Ŝe oba giganty importują te surowce przede wszystkim z Rosji oraz krajów Zatoki Perskiej, gdzie znajdują się dwie trzecie znanych światu zasobów ropy naftowej (s. 106). Wielu obserwatorów zastanawia się jednak, na ile te „azjatyckie tygrysy” utrzymają obecne tempo rozwoju ekonomicznego, co związane jest z bardzo szybkim postępem gospodarczym. Wszelkie prognozy na temat rozwoju gospodarczego państw tego regionu, są obarczone duŜą niepewnością i ryzykiem błędu ze względu na takie problemy tych krajów jak: bezrobocie, ubóstwo, społeczne niepokoje, korupcja, wystąpienie masowych epidemii, w tym AIDS, brak wody i zanieczyszczenie środowiska, konsumpcja energii i jej ceny, słabość systemu finansowego i zadłuŜenie przedsiębiorstw3. Są to tylko niektóre problemy państw tego obszaru, które próbują one przez cały czas eliminować, by nie dopuścić do niestabilności tego regionu. Ostatnia część ksiąŜki poświęcona jest ogólnoazjatyckiemu bezpieczeństwu. Jest to bezpośrednio związane z posiadaniem broni atomowej i wykorzystywaniem energii w sposób nie zawsze pokojowy. Autor zwraca uwagę czytelnika na problem przenoszenia broni, jej nowoczesności oraz rywalizację państw w tej materii. Nie obca jest mu takŜe doktryna nuklearna
2 3

Ibidem, s. 58. Ibidem, s. 70.

166

Indii oraz Chin. Państwem, które stanowi największe zagroŜenie dla kontynentu jest jednak Iran, którego „pokojowy” program nuklearny i rakietowy połączony z islamskim mesjanizmem propagowanym na arenie międzynarodowej grozi do końca nieprzewidywalnymi konsekwencjami. W konsekwencji po lekturze tej rozprawy, opartej w duŜej mierze na subiektywnych obserwacjach samego autora, potencjalny czytelnik zyskuje w miarę przystępną i przekazaną na dość przyzwoitym poziomie wiedzę na niezwykle skomplikowane. Struktura pracy została tak dobrana, aby czytający mógł zauwaŜyć pewne zmiany, waŜne wydarzenia w regionie, śledzić myśl autora. Powtórzenia niektórych faktów mają za zadanie ułatwić czytelnikowi zrozumienie powiązań pomiędzy państwami, a jednocześnie zwrócić uwagę na najwaŜniejsze wydarzenia na kontynencie. KsiąŜkę czyta się łatwo, nie ma w niej zbyt duŜej ilości nagromadzonych danych statystycznych, co powoduje, Ŝe potencjalny czytelnik skupiony na treści, łatwiej przyswaja wiedzę na temat stosunków panujących w regionie azjatyckim, co pozwala poszerzyć kaŜdemu odbiorcy pracy swoje wiadomości na temat współpracy międzynarodowej. DOROTA MIŁOSZEWSKA

167

III. KRONIKA INSTYTUTU GEOPOLITYKI
CELE I ZADANIA INSTYTUTU GEOPOLITYKI
I. Cele i zadania Instytutu Geopolityki

I

nstytut Geopolityki (IG) jest niezaleŜną organizacją pozarządową o charakterze naukowobadawczym, zajmującą się propagowaniem i upowszechnianiem wiedzy z zakresu geopo-

lityki. Decyzja o załoŜeniu IG zapadła na zebraniu trzech analityków młodego pokolenia – Leszka Sykulskiego (pomysłodawca załoŜenia IG), Radosława Domke i Marcina Słabonia – 23 czerwca 2007 roku w Częstochowie. Zebranie załoŜycielskie odbyło się w tym samym mieście 6 sierpnia. Wzięło w nim udział siedemnastu młodych badaczy (związanych z ośrodkami naukowymi Krakowa i Zielonej Góry), którzy wybrali na siedmioletnią kadencję czteroosobowy Zarząd Instytutu. W jego skład weszli: Leszek Sykulski (prezes), Radosław Domke (zastępca prezesa), Przemysław Adamski (sekretarz) oraz Marcin Słaboń (członek). Dnia 22 października 2007 roku Instytut Geopolityki został wpisany do Krajowego Rejestru Sądowego pod numerem 0000291262. Naczelnymi władzami Instytutu Geopolityki są: Walne Zebranie Członków Instytutu, Zarząd i Referat Kontroli. Organem doradczym Zarządu jest Rada Naukowa. Zarządowi IG podlegają bezpośrednio: Wydział Studiów i Analiz (WSiA), Komisja Dydaktyczna, Biuro Kontaktów Zagranicznych i Pracownia Kartograficzna (podlega jej m.in. zespół ds. analiz zdjęć lotniczych i satelitarnych). WSiA jest największą jednostką organizacyjną IG. Podlega mu pięć komisji (Komisja ds. Procesów Geopolitycznych, Komisja ds. Geostrategii, Komisja ds. Astropolityki i Astrostrategii, Komisja ds. Procesów Geoekonomicznych i Komisja ds. Geohistorii) oraz dwie pracownie (Pracownia Statystyczna i Pracownia Multimedialna). W skład komisji wchodzą zespoły i sekcje tematyczne. IG działa obecnie na terenie trzech miast: Częstochowy (siedziba Zarządu), Zielonej Góry i Krakowa. Działalność Instytutu Geopolityki koncentruje się przede wszystkim na dwóch obszarach: propagowania geopolityki jako interdyscyplinarnej nauki akademickiej oraz tworzenia i opracowywania analiz geopolitycznych. Do głównych celów IG naleŜą: wspieranie szkół wyŜszych, instytucji publicznych i organizacji pozarządowych w prowadzeniu badań geopolitycznych oraz wymianę doświadczeń analitycznych z ww. instytucjami. IG organizuje specjalistyczne szkolenia, staŜe, warsztaty i konferencje poświecone geopolityce. Instytut Geopolityki jest organizatorem Zjazdów Geopolityków Polskich oraz I Światowego Kongresu Geopolityki, który odbędzie się w 2009 roku w 110-tą rocznicę narodzin geopolityki jako dyscypli168

ny akademickiej. IG prowadzi szereg badań z zakresu geopolityki, oferując analizy zintegrowane, obejmujące swoim zakresem obszary tematyczne kilkunastu dziedzin wiedzy. IG prowadzi stałą obserwację wydarzeń międzynarodowych w dziedzinie polityki, spraw wojskowych, gospodarki, przekształceń polityczno-militarnych oraz zmian wektorów dominacji geopolitycznej. W obrębie zainteresowań Instytutu znajdują się działania poszczególnych podmiotów geopolitycznych zarówno na obszarze całej kuli ziemskiej, jak i przedsięwzięcia związane z wykorzystaniem przestrzeni kosmicznej.

II. Czym jest geopolityka Geopolityka dzieli się na geopolitykę akademicką i geopolitykę stosowaną. Geopolityka akademicka jest interdyscyplinarną nauką, która bada związki i zaleŜności pomiędzy powstawaniem i funkcjonowaniem ośrodków siły a wpływem na to czynników geograficznych i czasowych. Twórcą pojęcia geopolityki był szwedzki badacz Rudolf Kjellen. Po raz pierwszy zostało ono uŜyte w 1899 roku w jednym z jego artykułów naukowych. Rok ten uznawany jest za symboliczną datę narodzin geopolityki jako nauki akademickiej. Geopolityka stosowana jest metodą prowadzenia polityki międzynarodowej, opartej przede wszystkim na determinizmie geograficznym. Jej fundamentem jest myślenie w kategoriach przestrzennych. Relacje państw postrzega ona w kategoriach konfliktów interesów i nieustannej rywalizacji o wpływy. Wśród roŜnych sposobów analizy i oceny zmieniających się w czasie ciągów wydarzeń politycznych geopolityka charakteryzuje się tym, Ŝ na pierwszy plan wysuwa kategorie przestrzenne. Geopolityka zajmuje się zmiennymi układami sił na niezmiennej przestrzeni. Geopolityka narodziła się pod koniec XIX wieku. Oprócz wyŜej wspomnianego Rudolfa Kjellena do ojców geopolityki zalicza się takŜe: Fryderyka Ratzela, Alfreda Mahana, Johna Halforda Mackindera oraz Karola Haushofera, którzy tworzyli na przełomie XIX i XX wieku. Wybitny niemiecki geograf Fryderyk Ratzel stworzył geopolityczne podwaliny pod niemiecką koncepcję Mitteleuropy. Powiązał ściśle dąŜenia polityczne z determinantem geograficznym. Amerykański admirał Alfred Mahan stworzył koncepcję przewagi potęgi morskiej nad lądową. Jego koncepcje odnoszące się do amerykańskiej supremacji są stałym elementem kształcenia oficerów i dyplomatów w Stanach Zjednoczonych. Brytyjski geograf Halford John Mackinder jest autorem najsłynniejszej koncepcji geopolitycznej związanej z ukutymi przez niego pojęciami: World Island (Światowa Wyspa) i Heartland (Obszar Centralny; pierwotnie Pivot Area – Obszar Osiowy). Jego zdaniem to na Światowej Wyspie (obejmującej Eurazję i Afrykę) rozgrywały się najwaŜniejsze wydarzenia dziejowe. Na tym obszarze wyznaczył rejon krytyczny – Heartland, usytuowany w jego środko169

wo-północnej części. Geopolityczne prawo Mackindera sprowadzało się w skrócie do stwierdzenia: Kto panuje nad Wschodnią Europą, panuje nad Obszarem Centralnym; kto panuje nad Obszarem Centralnym, panuje nad Światową Wyspą; kto panuje nad Światową Wyspą, panuje nad światem. Niemiecki generał Karol Haushofer był twórcą koncepcji geopolitycznej zakładającej podział świata na cztery regiony geopolityczne rozciągające się południkowo: amerykański, niemiecki, rosyjski i japoński. Był załoŜycielem najsłynniejszego pisma geopolitycznego „Zeitschrift für Geopolitik”. Ojcowie geopolityki dali początek. Do najwybitniejszych przedstawicieli geopolityce klasycznej moŜna zaliczyć m.in.: Nicolasa Spykmana, Aleksandra de Seversky’ego czy Saula Cohena. W Polsce geopolityka akademicka narodziła się na przełomie XIX i XX wieku. Ojcem geopolityki polskiej był Eugeniusz Romer, którego sztandarowe dzieła takie jak Rola rzek w historii i geografii narodów (1901), czy Ziemia i państwo. Kilka uwag geopolitycznych (1939) po dziś dzień nie straciły na swojej aktualności. Polska geopolityka wyłoniła się z naukowego sporu między Eugeniuszem Romerem oraz Wacławem Nałkowskim. Ten ostatni stworzył tezę badawczą o przejściowym charakterze ziem polskich, zarówno w znaczeniu komunikacyjnym jak i kulturowym. Romer odniósł się do niej bardzo krytycznie, wskazując na pomostowy charakter ziem polskich, usytuowanych między Morzem Bałtyckim a Morzem Czarnym. Do najwybitniejszych polskich geopolityków akademickich moŜemy równieŜ zaliczyć m. in.: Michała Janiszewskiego, Marię Kiełczewską, Ignacego Matuszewskiego, Leszka Moczulskiego, Jerzego Niezbrzyckiego (ps. Ryszard Wraga), Andrzeja Piskozuba, Władysława Studnickiego oraz Zygmunta Wojciechowskiego. Natomiast najwybitniejszym polskim przedstawicielem geopolityki stosowanej był bez wątpienia Marszałek Józef Piłsudski.

170

STATUT INSTYTUTU GEOPOLITYKI
(UCHWALONY 17 PAŹDZIERNIKA 2007 ROKU)

I. POSTANOWIENIA OGÓLNE §1. 1. Stowarzyszenie „Instytut Geopolityki” jest niezaleŜną organizacją pozarządową o charakterze naukowo-badawczym. 2. Instytut Geopolityki, zwany dalej Instytutem, posiada osobowość prawną. §2. 1. Terenem działalności Instytutu jest obszar Rzeczpospolitej Polskiej. 2. Siedzibą władz Instytutu jest miasto Częstochowa. §3. Nazwa i znak graficzny Instytutu stanowią wyłączność Instytutu i podlegają ochronie prawnej. §4. Instytut ma prawo uŜywać własnych pieczęci, logo, znaków i odznak uchwalonych przez Zarząd Instytutu. §5. Instytut moŜe zrzeszać się w innych stowarzyszeniach, związkach i organizacjach krajowych oraz zagranicznych w celu realizacji swoich zadań statutowych.

II. CELE DZIAŁANIA §6. Celami Instytutu są: Propagowanie i rozwój w Polsce geopolityki, jako nauki akademickiej o charakterze interdyscyplinarnym; Wspieranie szkół wyŜszych w tworzeniu naukowych komórek organizacyjnych zajmujących się badaniami geopolitycznymi; Pomoc dla naukowców zajmujących się geopolityką; Wspieranie organizacji pozarządowych prowadzących badania geopolityczne; Współpraca z instytucjami publicznymi, organizacjami pozarządowymi, szkołami wyŜszymi w zakresie promocji i rozwoju myśli i badań geopolitycznych; Współpraca z instytucjami publicznymi w zakresie analiz sytuacji międzynarodowej z punktu widzenia geopolityki akademickiej.

171

§7. Instytut realizuje swoje cele poprzez: Organizację konferencji, seminariów, warsztatów, spotkań, konsultacji; Inspirowanie i organizację wystaw, pokazów, odczytów; Programy szkoleniowe, publikacje; Wyjazdy, szkolenia, staŜe; Pozyskiwanie środków zewnętrznych na cele statutowe; Wspieranie publikacji i wydawnictw dotyczących geopolityki; Pozyskiwanie informacji i materiałów dotyczących geopolityki; Promocję w Internecie i środkach masowego przekazu; Wymianę informacji i doświadczeń z innymi organizacjami i instytucjami; Organizowanie olimpiad z zakresu geopolityki; Nawiązywanie współpracy z organizacjami rządowymi, pozarządowymi i samorządowymi celem wymiany doświadczeń i umiejętności członków Instytutu.

III. CZŁONKOWIE INSTYTUTU, ICH PRAWA I OBOWIĄZKI §8. Członkowie Instytutu dzielą się na: Członków zwyczajnych, Członków wspierających, Członków korespondencyjnych, Członków honorowych. §9. Członkiem zwyczajnym Instytutu moŜe być osoba fizyczna, która Spełnia wymogi art. 3 ustawy „Prawo o Stowarzyszeniach” (Dz. U. Nr 89.20.104 z późniejszymi zmianami); Akceptuje cele Instytutu; ZłoŜy podpisaną deklarację przystąpienia do Instytutu; Posiada poręczenie dwóch członków zwyczajnych Instytutu. §10. O przyjęciu lub nie członka decyduje Prezes Instytutu w terminie 14 dni od dnia złoŜenia deklaracji. §11.
172

Członkowie załoŜyciele stają się członkami zwyczajnymi z chwilą uprawomocnienia się postanowienia sądu o zarejestrowaniu Instytutu. §12. 1. Członkiem wspierającym moŜe być osoba prawna, popierająca cele statutowe Instytutu, przyjęta na podstawie pisemnej deklaracji i opłacająca zadeklarowaną składkę. 2. Do obowiązków członka wspierającego naleŜy pomoc w realizacji celów statutowych Instytutu. 3. O przyjęciu członka wspierającego decyduje Zarząd Instytutu w terminie 30 dni od daty złoŜenia deklaracji członkowskiej. §13. 1. Członkiem korespondencyjnym moŜe być osoba fizyczna mieszkająca poza terytorium Rzeczpospolitej Polskiej, która popiera cele statutowe Instytutu i opłaca składkę członkowską ustaloną przez Zarząd Instytutu. 2. Do obowiązków członka korespondencyjnego naleŜy pomoc w realizacji celów statutowych Instytutu. 3. O przyjęciu członka korespondencyjnego decyduje Prezes Instytutu w terminie 30 dni od daty złoŜenia deklaracji członkowskiej. §14. 1. Członkiem honorowym moŜe być osoba fizyczna, która popiera cele statutowe Instytutu i przyczynia się w sposób wybitny realizacji tych celów. 2. Godność członka honorowego nadaje Prezes Instytutu na wniosek Zarządu Instytutu. §15. Członkostwo wygasa wskutek: dobrowolnego wystąpienia z Instytutu, zgłoszonego na piśmie; śmierci; wykluczenia członka przez Zarząd; zalegania z opłatą składek członkowskich za okres jednego roku. §16. Członkowie mogą zostać zawieszeni w swoich prawach, bądź wykluczeni przez Zarząd z powodu działania na szkodę Instytutu, lub wbrew dobrym obyczajom. Zarząd podejmuje decyzje większością głosów. §17. Członek zwyczajny ma prawo do: 1. Czynnego i biernego prawa wyborczego do władz Instytutu;
173

2. Uczestniczenia we wszystkich działaniach organizowanych dla realizowania celów statutowych Instytutu; 3. Korzystania z pomocy i urządzeń Instytutu na zasadach określonych przez Zarząd; 4. Zgłaszania wniosków dotyczących działalności Instytutu na piśmie do Prezesa Instytutu; 5. UŜywania znaków Instytutu i organizacji, których Instytut jest członkiem. §18. Członkowie wspierający i członkowie korespondencyjni posiadają wszelkie prawa wymienione w §18 z wyjątkiem lit. a. §19. Członkowi honorowemu przysługują wszystkie prawa i obowiązki członka wspierającego z wyjątkiem opłacania składek członkowskich. §20. Członkowie wspierający i honorowi słuŜą radą i pomocą władzom Instytutu w realizacji celów statutowych. §21. Członkowie Instytutu obowiązani są do przestrzegania statutu, uchwał i decyzji władz Instytutu oraz opłacania składek członkowskich. §22. Za szczególne zasługi dla Instytutu Walne Zebranie Członków na wniosek Zarządu moŜe nadać: 1. Dla osób fizycznych tytuł: „ZasłuŜony dla Rozwoju Geopolityki”; 2. Dla osób prawnych tytuł: „ZasłuŜony dla Rozwoju Geopolityki”.

IV. WŁADZE NACZELNE INSTYTUTU §23. Władzami naczelnymi Instytutu są: 1. Walne Zebranie Członków, 2. Zarząd Instytutu, 3. Referat Kontroli, §24. 1. Władze naczelne Instytutu mają prawo do uzupełnienia składu nowych członków władz w miejsce tych, którzy ustąpili w czasie trwania kadencji lub z innych przyczyn. 2. Liczba członków poszczególnych władz Instytutu jest niezmienna. 3. Kadencja władz Instytutu trwa 7 lat.
174

§25. 1. NajwyŜszą władzą Instytutu jest Walne Zebranie Członków, zwane dalej Zebraniem. 2. Zebranie moŜe być zwyczajne lub nadzwyczajne. §26. Do wyłącznej kompetencji Zebrania naleŜą: 1. Uchwalanie głównych kierunków działalności Instytutu; 2. Wybór Prezesa Instytutu, Zarządu Instytutu i Referatu Kontroli; 3. Ocena prac władz Instytutu; 4. Rozpatrywanie wniosków zgłoszonych przez władze Instytutu; 5. Uchwalanie statutu i jego zmiany; 6. Wykluczenie Prezesa, członka Zarządu lub Referatu Kontroli z Instytutu (wymagana jest uchwała podjęta kwalifikowaną większością 3/4 głosów przy udziale bezwzględnej większości uprawnionych do głosowania). §27. 1. Zebranie zwyczajne zwoływane jest przez Zarząd co najmniej raz na 7 lat. 2. O terminie, miejscu i porządku obrad Zebrania, Zarząd zawiadamia członków co najmniej na 14 dni przed terminem Zjazdu. 3. Uchwały Zebrania zapadają zwykłą większością głosów członków obecnych na Zgromadzeniu z wyjątkiem §26 ust. 2, §44 i §45. 4. Postanowienia Zebrania są prawomocne wówczas, gdy bierze w nich udział co najmniej połowa uprawnionych do głosowania. 5. W przypadku braku kworum Zebranie odbywa się w tym samym terminie po upływie pół godziny od wyznaczonego terminu, z wyjątkiem głosowań w sprawach ujętych w §26 ust. 2 i §46. §28. 1. Nadzwyczajne Zebranie zwoływane jest: a) na podstawie uchwały Zarządu, b) na pisemny wniosek, co najmniej połowy ogólnej liczby członków zwyczajnych, c) na Ŝądanie Referatu Kontroli, 2. Wniosek powinien mieć formę pisemną i zawierać porządek obrad Zebrania. 3. W przypadku nie zwołania Zebrania przez Zarząd w terminie określonym w § 27 ust. 2 prawo to przysługuje osobom, które złoŜyły stosowny wniosek do Zarządu, z zastrzeŜeniem, iŜ członków naleŜy zawiadomić pismem o terminie, miejscu i porządku Zebrania. §29.
175

W Zebraniu udział biorą: a) z głosem stanowiącym – członkowie zwyczajni, b) z głosem doradczym – pozostali członkowie i osoby zaproszone przez Zarząd. §30. 1. Walne Zebranie Członków zastępuje się Zebraniem Delegatów w przypadku, gdy liczba członków Instytutu przekroczy sto osób. 2. W Zebraniu Delegatów biorą udział delegaci wybrani na zebraniach członków Instytutu. 3. Jeden delegat wybierany jest spośród pięciu członków Instytutu. 4. Mandat delegata waŜny jest na czas trwania Zebrania Delegatów. §31. 1. Zarząd Instytutu kieruje bieŜącą działalnością Instytutu. 2. Członkowie Zarządu wybierani są przez Zebranie. §32. 1. W skład Zarządu wchodzi Prezes Instytutu oraz trzech członków, w tym Zastępca Prezesa Instytutu oraz Sekretarz, mianowani przez Prezesa Instytutu. 2. Kadencja Zarządu trwa 7 lat 3. Pracami Zarządu kieruje Prezes Instytutu. 4. Zebrania Zarządu zwołuje Prezes Instytutu. 5. W posiedzeniach Zarządu mogą brać udział z głosem doradczym członek Referatu Kontroli lub zaproszeni przez Prezesa Instytutu goście. §33. Do kompetencji Zarządu naleŜą wszystkie sprawy nie zastrzeŜone dla Zebrania a w szczególności: 1. Uchwalanie planów finansowych; 2. Zarządzanie majątkiem i funduszami Instytutu oraz podejmowanie decyzji w sprawach majątkowych i finansowych Instytutu; 3. Współpraca z organizacjami rządowymi, samorządowymi i pozarządowymi, zarówno krajowymi, jak i zagranicznymi, w zakresie realizacji celów statutowych; 4. Zaciąganie zobowiązań finansowych w imieniu Instytutu w ramach zatwierdzonych planów finansowych lub innych; 5. Ustalanie wysokości składki członkowskiej dla członków Instytutu. Zarząd ma równieŜ prawo do czasowego lub stałego zwolnienia z opłacania składki członkowskiej. §34. 1. Zarząd podejmuje decyzje na posiedzeniach w drodze uchwał.
176

2. Zarząd w drodze uchwały powołuje wewnętrzne struktury organizacyjne Instytutu. 3. Uchwały Zarządu podejmowane są zwykłą większością głosów. W przypadkach spornych decyduje głos Prezesa Instytutu. 4. Uchwały Zarządu są prawomocne, jeśli podejmowane są w obecności co najmniej połowy członków Zarządu, w tym Prezesa Instytutu. 5. Jeśli członkowie Zarządu wyraŜają zgodę, uchwała Zarządu moŜe być przyjęta w formie pisemnej poprzez jej podpisanie, bez odbycia posiedzenia Zarządu. 6. Podziału obowiązków między członków Zarządu dokonuje Prezes Instytutu. 7. Instytut reprezentowany jest na zewnątrz przez Prezesa Instytutu lub jednego z członków Zarządu pisemnie upowaŜnionego przez Prezesa Zarządu. 8. Do składania oświadczeń woli w sprawach majątkowych niezbędna jest reprezentacja co najmniej dwóch członków Zarządu, w tym Prezesa Instytutu. §35. 1. Prezes Instytutu (zwany dalej Prezesem) kieruje pracą Instytutu, wydając postanowienia w zakresie swoich kompetencji. 2. Prezesa wybiera Zebranie. 3. Prezes reprezentuje Instytut na zewnątrz. 4. Prezes powołuje i odwołuje spośród członków Zarządu Zastępcę Prezesa Instytutu oraz Sekretarza. 5. Prezes kieruje działaniami Zarządu. 6. Prezes przyjmuje członków zwyczajnych Instytutu. 7. Prezes powołuje i odwołuje członków Rady Naukowej. 8. Prezes decyduje w sprawach nie zastrzeŜonych dla innych władz Instytutu. §36. 1. Referat Kontroli jest organem kontrolnym Instytutu. 2. Referat Kontroli wybierany jest przez Zebranie w składzie: a) Szef Referatu Kontroli, b) dwóch członków Referatu Kontroli. 3. Do Zadań Referatu Kontroli naleŜy: a) kontrola działalności statutowej, b) kontrola działalności finansowej Instytutu. 4. Członkowie Referatu Kontroli nie mogą być członkami Zarządu. 5. Kadencja Referatu Kontroli trwa 7 lat. §37.
177

1. Referat Kontroli i jego poszczególni członkowie mają prawo do pełnej kontroli dokumentów Instytutu i prowadzonych przez nie działań. 2. Referat Kontroli co 7 lat składa sprawozdania ze swej pracy. 3. Referat Kontroli ma prawo zwołać Zebranie. 4. Głosowania w Referacie Kontroli podejmowane są większością głosów. W głosowaniach musi brać udział Szef. 5. Posiedzenia Referatu Kontroli są zwoływane są przez Szefa w miarę potrzeb, ale nie rzadziej niŜ raz na 7 lat. §38. Organem doradczym władz naczelnych Instytutu jest Rada Naukowa. §39. Członków Rady Naukowej powołuje Prezes Instytutu spośród członków zwyczajnych, korespondencyjnych i honorowych Instytutu. §40. Na czele Rady Naukowej stoi Przewodniczący, powoływany na drodze uchwały przez Zarząd spośród członków Rady Naukowej. §41. 1. Rada Naukowa na wniosek Prezesa Instytutu lub Zarządu opiniuje projekty i przedsięwzięcia naukowe Instytutu. 2. Rada Naukowa ma prawo zgłaszania do władz Instytutu wniosków w sprawach naukowych.

V. MAJĄTEK I FUNDUSZE §42. Majątek Instytutu stanowią nieruchomości, ruchomości, fundusze oraz inne dochody. §43. Na fundusz Instytutu składają się: 1. Wpływy z wpisowego i składek członkowskich; 2. Wpływy z działalności statutowej; 3. Darowizny, spadki, zapisy; 4. Dochody wynikające z ofiarności publicznej; 5. Dotacje, granty przekazywane przez organizacje rządowe, samorządowe i pozarządowe, krajowe i zagraniczne, na realizację konkretnych spraw wynikających z działalności statutowej Instytutu.
178

VI. PRZEPISY KOŃCOWE §44. Zmiana Statutu Instytutu wymaga uchwały Zebrania podjętej kwalifikowaną większością 3/4 głosów członków zwyczajnych przy obecności bezwzględnej większości ogólnej liczby uprawnionych do głosowania. §45. 1. Likwidacja Instytutu wymaga uchwały Zebrania podjętej kwalifikowaną większością 3/4 głosów członków zwyczajnych przy obecności co najmniej 3/4 ogólnej liczny uprawnionych do głosowania. 2. Likwidacja Instytutu następuje zgodnie z art. 36-39 ustawy „Prawo o Stowarzyszeniach” (Dz.U.Nr 89.20.104 z późniejszymi zmianami). §46. Podejmując uchwałę o likwidacji Instytutu Zebranie wskazuje w drodze uchwały organizacje lub instytucje społeczne nie nastawione na zysk, na rzecz których przekaŜe majątek Instytutu po pokryciu zobowiązań ciąŜących na Instytucie.

179

ISSN 1899-8216
181