P. 1
Sandemo Margit - Saga o Ludziach Lodu 01 - Zauroczenie

Sandemo Margit - Saga o Ludziach Lodu 01 - Zauroczenie

|Views: 654|Likes:

More info:

Published by: Monika Kośnik on Aug 08, 2011
Prawo autorskie:Attribution Non-commercial

Availability:

Read on Scribd mobile: iPhone, iPad and Android.
download as PDF, TXT or read online from Scribd
See more
See less

05/26/2014

pdf

text

original

Sections

  • ROZDZIAŁ I
  • ROZDZIAŁ II
  • ROZDZIAŁ III
  • ROZDZIAŁ IV
  • ROZDZIAŁ V
  • ROZDZIAŁ VI
  • ROZDZIAŁ VII
  • ROZDZIAŁ VIII
  • ROZDZIAŁ IX
  • ROZDZIAŁ X
  • ROZDZIAŁ XI
  • ROZDZIAŁ XII
  • ROZDZIAŁ XIII
  • ROZDZIAŁ XIV

Margit Sandemo

ZAUROCZENIE
SAGA O LUDZIACH LODU Tom I

1

ROZDZIAŁ I Była późna jesień 1581 roku. Unosząca się w powietrzu mgła nie zdołała przesłonić widocznej na niebie krwistoczerwonej łuny ognia. W taki wieczór dwie kobiety, nie wiedząc nic o sobie, przemierzały ulice Trondheim. Jedną z nich była Silje, niespełna siedemnastoletnia dziewczyna, o oczach patrzących teraz obojętnie, przepełnionych wyrazem samotności i głodu. Szła skulona, chroniąc się przed mrozem, sine z zimna dłonie wsunęła pod ubranie, przypominające raczej pozszywane worki. Schodzone buty obwiązała skrawkami skóry, a na piękne, orzechowobrązowe włosy naciągnęła wełniany szal, który służył jej też za przykrycie, gdy już zdołała znaleźć jakieś miejsce do spania. Wyminęła zwłoki leżące na wąskiej ulicy. Jeszcze jedna ofiara moru, pomyślała. Dwa, trzy tygodnie temu ta zaraza - nie wiedziała już, która z kolei w tym stuleciu - zabrała jej całą rodzinę, a ją zmusiła do wyruszenia i poszukiwania jedzenia. Ojciec Silje był kowalem w wielkim dworze położonym na południe od Trondheim. Kiedy on, matka i rodzeństwo pomarli, wygnano ją z maleńkiej chaty, w której mieszkali. Jakiż bowiem pożytek mogła przynieść dziewczyna w kuźni? Właściwie Silje opuściła dwór z ulgą. Miała swoją głęboko skrywaną w sercu tajemnicę, z której nigdy nikomu się nie zwierzała. Na południowym zachodzie widoczne były góry, które nazywała „Krainą Cieni” lub „Krainą Mroku”. Przez całe dzieciństwo góry przerażały ją swym ogromem, a zarazem rzucały na nią jakiś osobliwy urok. Znajdowały się tak daleko, że z trudem można je było dostrzec, lecz kiedy promienie wieczornego słońca kładły się na wierzchołki, nabierały nagle dziwnej ostrości i wyrazistości, pobudzając żywą wyobraźnię dziewczyny. Mogła wpatrywać się w nie długo, zalękniona i jednocześnie zafascynowana. Wtedy też zdarzało się, że widywała jakieś bezimienne sylwetki, które zamieszkiwały ową daleką krainę. Wyłaniały się z dolin między szczytami, unosiły powoli w powietrzu, kołowały, jakby szukając jej domu, zbliżały się coraz bardziej, aż napotykała wzrokiem ich złe ślepia. W takich chwilach Silje zwykle gdzieś się chowała. Właściwie nie były bezimienne. Ludzie z dworu zawsze o dalekich górach mówili szeptem i chyba to ich słowa wywoływały jej lęk i pobudzały wyobraźnię. - Nie chodź tam nigdy - przestrzegali zazwyczaj. - Tam są tylko czary i zło. Ludzie Lodu to nie są prawdziwi ludzie, spłodzeni zostali z zimna i ciemności. Biada temu, kto zbliży się do ich siedzib! Ludzie Lodu... Tak, imię było znane, ale tylko Silje widywała ich sylwetki... Nigdy nie była pewna, jak ma je nazwać. Nie trolle, o nie, to nie były trolle ani upiory. Diabły - to też niedobre określenie. Jakieś niesamowite stwory, może duchy przepaści? Pewnego razu słyszała, jak gospodarz nazwał konia demonem. To było dla niej nowe słowo, ale uznała, że do nich by pasowało.

2

Jej fantazje wokół „Krainy Cieni” były tak silne, że potrafiła śnić o nich podczas niespokojnych nocy. Było więc całkiem naturalne, że gdy opuszczała dwór, odwróciła się do gór plecami. Wiedziona jakimś pierwotnym instynktem, skierowała się do Trondheim w nadziei, że znajdzie tam pomoc i nie będzie tak boleśnie odczuwała swej samotności. Szybko jednak przekonała się, że kiedy ludziom w wędrówkach po kraju towarzyszy zaraza, nikt nie chce przyjąć obcych do domu. A gdzież bardziej mogła panoszyć się choroba, jeśli nie wśród wąskich, brudnych ulic, w domach stojących tak blisko siebie? Musiała ukradkiem przemknąć się przez bramę i to zajęło jej cały dzień. W końcu się udało. Dołączyła do rodzin powracających do domów, ukryła się po drugiej stronie wozu i prześlizgnęła obok strażnika, ale kiedy była już w mieście, i tak nie znajdowała znikąd pomocy. Czasem tylko ktoś rzucił jej przez okno parę kawałków suchego chleba. Akurat tyle, by utrzymać ją na granicy życia. Od strony rynku i katedry często dochodziły pijackie wrzaski i hałas. W swej naiwności skierowała się tam kiedyś, szukając towarzystwa innych nocnych wędrowców. Prędko jednak spostrzegła, że nie jest to miejsce dla młodej, ładnej dziewczyny. Spotkanie z motłochem było wstrząsem, którego nie zdołała całkiem wymazać z pamięci. Po całym dniu wędrówki bolały ją nogi. Długa, daleka droga do Trondheim mocno nadwerężyła jej siły, a kiedy jeszcze nie znalazła schronienia w mieście, ogarnęło ją uczucie bezradności. Z bramy, ku której skierowała się w nadziei, że znajdzie tam miejsce, by przespać choć parę godzin, dobiegły ją piski szczurów. Zawróciła, nawet się nie zatrzymując. Podświadomie ruszyła w stronę blasku ognia, widniejącego nad wzgórzem poza miastem. Ogień oznacza ciepło. Nawet jeśli pali się zwłoki. Wielkie ognisko płonęło już trzy dni i trzy noce. A obok - plac egzekucji... Szybko wymamrotała modlitwę: - Panie Jezu, uchowaj mnie przed wszystkimi zbłąkanymi duchami, które krążą wokół. Daj mi odwagę i siłę Twej wiary, abym odważyła się pójść tam choć na chwilę! Tak bardzo potrzebuję ciepła tego ogniska! Zalękniona, ze wzrokiem utkwionym w kuszące płomienie ciężko powlokła się ku zachodniej bramie. W tym samym czasie młoda szlachcianka, Charlotta Meiden, wymknęła się potajemnie na ulicę. Przerażona, uważnie stąpała w swych jedwabnych trzewiczkach. Mróz zatkał odpływy rynsztoków i ulice pełne były różnych odchodów i brudu. W ramionach ściskała starannie zawinięty tobołek. Ostrożnie przekradała się z ojcowskiego pałacu do bram miasta i zdesperowana nuciła melodię pawany, by za wszelką cenę odwrócić myśli od tego, co właśnie robiła. Szła z trudem. Wargi jej zbielały, pot perlił się na czole i nad górną wargą, a włosy lepiły się do skroni. Nadal nie rozumiała, jak udało się jej ukryć swój odmienny stan podczas tych
3

długich, wypełnionych nieznośnym strachem miesięcy. Zawsze była drobna i szczupła, pewnie dlatego nie było po niej nic widać. Panująca moda też jej w tym pomogła - obcisły stanik, stercząca na halkach suto marszczona spódnica, zarzutka narzucona na ramiona i luźno spływająca na biodra - ukrywały wszystko. Poza tym zawsze dbała, by sznurować się samodzielnie - mocno i boleśnie. Nikt niczego nie podejrzewał, nawet jej własna pokojówka. Głęboko znienawidziła życie, które się w niej rozwijało, życie będące wynikiem przypadkowego związku z przystojnym duńskim dworzaninem króla Fryderyka, na dodatek żonatym, o czym dowiedziała się później. Jeden jedyny wieczór zapomnienia - i za karę całe to straszne poniżenie. A on dalej hulał bezkarnie! Próbowała wszystkiego, by pozbyć się tej istoty, która nieproszona wdarła się w jej życie. Łykała silne mikstury, skakała z wysokich mebli, brała gorące kąpiele, a nawet poszła na cmentarz w pewną letnią, czwartkową noc i czyniła tam rzeczy tak okropne, że zaraz potem wymazała je ze swej pamięci. Nic jednak nie pomogło. Mała istota w jej ciele uczepiła się życia z diabelską zaciekłością. Najgorsze były ostatnie trzy miesiące. Teraz, choć bała się nadal, o dziwo, nie czuła już takiej nienawiści do tego nowego, nie chcianego życia. Pojawiło się natomiast w jej sercu coś innego: ciepło, przejmujący żal i jakby uczucie tęsknoty... Nie, nie wolno tak się rozczulać. Musi iść szybko i unikać nielicznych przechodniów. Och, jak bardzo zimno. Biedne małe... Nie, nie! W jednej z bocznych ulic spostrzegła młodą dziewczynę, prawie dziecko jeszcze. Szybko skryła się w bramie. Dziewczyna przeszła obok, nie zauważywszy jej. Wydawała się taka samotna! Serce Charlotty wypełniło gorące współczucie. Wyprostowała się. Takich uczuć powinna teraz unikać za wszelką cenę. Nie może być słaba! Musi się pospieszyć, by wrócić przed dziewiątą, zanim zamkną bramę. Nie bała się strażnika. Gdyby zapytał - miała gotową odpowiedź. A płaszcz, który zarzuciła na siebie należał do jednej ze służących. Nikt by nie rozpoznał panny z zacnego domu. Nareszcie, jest brama. No tak, strażnik zatrzymał ją. Wyciągnęła przed siebie tobołek i wymamrotała: - Jeszcze jeden zmarły. Chcę go tylko... Strażnik cofnął się, więcej na nią nie patrząc. Teraz widziała przed sobą las. Wierzchołki świerków rysowały się ostro na tle rozjaśnionego ogniem nieba. Księżyc oświetlał drogę, tak że nietrudno było ją znaleźć. Gdyby tylko nie była tak zmęczona! Chwilami czuła, że lepka wilgoć moczy ręcznik, który sobie podłożyła, by zatamować krwawienie. Urodziła na strychu nad stajnią. Mocno zaciskała zęby na drewnianym klocku, aby powstrzymać krzyk. Potem, przez długie, straszne minuty leżała wycieńczona, aż w końcu stanęła na drżących nogach i nie patrząc na maleństwo, zawinęła je. Nie podwiązała
4

pępowiny, nie zatroszczyła się o dziecko, nie chciała mieć z nim nic wspólnego. Ciche, żałosne kwilenie noworodka przytłumiła skrawkiem płótna. Żyło jeszcze. Od czasu do czasu czuła jego słabiutkie ruchy. Dobrze, że nie zapłakało przy miejskiej bramie! Była przekonana, że na strychu usunęła wszystkie ślady. Gdyby jeszcze tylko udało się jej pozbyć tego wstydliwego ciężaru i niepostrzeżenie wrócić do pałacu. Byłaby wolna, wolna! Nareszcie! Weszła już dostatecznie głęboko w las. Tam, pod tym dużym świerkiem, daleko od ścieżki... Drżały jej ręce, gdy kładła tłumoczek na zamarzniętej, gołej ziemi. Powstrzymując gwałtowny płacz owinęła ostrożnie maleńką istotkę w skrawek wełnianej materii i szal, a przy buzi postawiła kubek z mlekiem. Tak naprawdę zdawała sobie sprawę, że dziecko nigdy nie dosięgnie pokarmu, ale odpędziła od siebie tę myśl. Zatrzymała się na chwilę z nieoczekiwanym uczuciem bezgranicznej tęsknoty i zwątpienia. Potem na sztywnych nogach powlokła się znów w kierunku miasta. Silje błąkała się dalej, wdzięczna księżycowi za delikatne światło, które rzucał na ulicę. Dzięki niemu widziała, gdzie idzie, unikała wystających wykuszy i innych dziwnych dobudówek. Szła jakby we śnie, mechanicznie posuwając się krok za krokiem. Gdyby nie była taka otępiała, poczułaby zimno, głód i zmęczenie, uświadomiłaby sobie całą beznadziejność sytuacji. Gdzieś w pobliżu rozległ się płacz. Silje stanęła. Znajdowała się w ciasnym przejściu prowadzącym do zachodniej bramy. Wokół było ciemno, nie docierało tu światło księżyca. Szloch dobiegał z tylnego podwórza. Zauważyła uchylone drzwi. To płakało dziecko. Tak żałośnie, że serce się krajało. Dziewczyna z wahaniem weszła na podwórze. Tu było widniej. Na małej, odkrytej przestrzeni, otoczonej niskimi domami, światło księżyca wydawało się jaśniejsze. Nieduża, może dwuletnia dziewczynka klęczała obok zmarłej kobiety i szarpała nią, potrząsała, jakby ją chciała zbudzić. Silje sama była jeszcze dzieckiem, choć stawała się już także kobietą. Ujrzawszy dziewczynkę uczuła skurcz w sercu, a jednocześnie cofnęła się na widok zwłok. Twarz, piana na ustach, wszystko wyraźnie wskazywało, że zaraza znów zaatakowała. Zaraza ciężko doświadczała Trondelag. Właściwie [Trondelag - jedna z krain geograficznych w Norwegii] były to dwa rodzaje morowego powietrza, tylko że tutaj wszystko nazywano zarazą. Tym razem jedna z nich przyszła z Danii, choć niekiedy nazywano ją także „hiszpańskim piskiem”. Objawiała się katarem, gorączką, bólem głowy i bólami w piersiach. Jednocześnie ze Szwecji przywleczono inną chorobę, odmianę dżumy, wywołującej ropne guzy, ostre bóle w bokach i tak silne bóle głowy, że doprowadzały ludzi do szaleństwa. Silje znała dobrze objawy; widziała je tyle razy. Dziewczynka nie zauważyła jej. Wyczerpana Silje myślała powoli, ale jedno wiedziała na pewno. Jako jedyna w domu przeżyła zarazę. Nie zachorowała też mimo długiego przebywania w mieście pośród umarłych. Nie bała się o siebie. Ale dziecko? Nie miała

5

wielkiej nadziei, że przeżyje. Jeśli jednak zostanie tu samo z matką, z pewnością nie będzie mieć żadnych szans. Silje przyklękła obok. Dziecko odwróciło zapłakaną twarzyczkę w jej stronę. Była to śliczna, dobrze zbudowana dziewczynka o ciemnych lokach, ciemnych oczach i silnych dłoniach. - Twoja matka nie żyje - powiedziała Silje łagodnie. - Nie może już z tobą rozmawiać. Teraz musisz iść ze mną. Usta dziewczynki drżały, ale przerażenie sprawiło, że przestała płakać. Silje wstała i spróbowała otworzyć drzwi wychodzące na podwórko. Wszystkie były zamknięte. Kobieta z pewnością tu nie mieszkała. Być może schroniła się tu tylko po to, by umrzeć. Silje wiedziała też z doświadczenia, że gdyby zapukała, i tak nikt by jej nie otworzył. Szybkimi ruchami oderwała skrawek materiału ze swego ubrania, związała go w coś, co mogło przypominać kukiełkę, włożyła ją w dłonie zmarłej, by jej dusza nie mogła niepokoić dziecka i pomodliła się za nią chwilę. - Chodź - powiedziała do małej. - Musimy iść. Dziewczynka nie posłuchała. Kurczowo trzymała się matczynego płaszcza, pięknego i niezbyt zniszczonego. Sama też była dobrze ubrana; bez zbytku, ale ładnie. Matka musiała być kiedyś olśniewająco piękna. Teraz w jej czarnych, martwych oczach odbijał się blask księżyca. Silje nie przyszło nawet do głowy, by wziąć płaszcz zmarłej i w ten sposób ochronić się przed dokuczliwym zimnem. Byłoby to dla niej nie do przyjęcia, taki czyn uznałaby za ohydny. - Chodź - powtórzyła, bezradna wobec płaczu dziecka. Ostrożnie rozluźniła rączki małej i podniosła ją. - Spróbujemy znaleźć dla ciebie trochę jedzenia. Nie miała nawet pojęcia, gdzie go szukać, ale już samo słowo „jedzenie” podziałało magicznie. Dziewczynka poddała się z westchnieniem i pozwoliła wynieść z podwórza. Rzuciła tylko matce spojrzenie tak pełne żalu i rozpaczy, że Silje wiedziała, iż nigdy tego nie zapomni. Przez całą drogę, kiedy niosła ją ulicami aż do bramy, mała cicho płakała. Prawdopodobnie była zbyt wycieńczona, by sprzeciwiać się w jakikolwiek inny sposób. Silje miała teraz dodatkowy problem. Była odpowiedzialna za drugą istotę, za dziecko, które wedle wszelkiego prawdopodobieństwa umrze za kilka dni. Do tego czasu ona musi zadbać, by nie głodowało. Zbliżała się teraz do bram miasta, między domami widziała już blask ogniska, gdzie palono zwłoki. Ostatnio było tak zimno, że ludzie nie mogli grzebać swoich zmarłych, musieli palić

6

Ciepło ogniska wabiło z oddali. nim ogień zgaśnie. Silje nie chciała teraz myśleć o tak tragicznych sprawach. Wskazał ręką. ciążyło jej coraz bardziej. że ich czas się kończy i było im wszystko jedno czy się zarażą. teraz trupio blada. czy nie. Zatrzymała się przy bramie. Zatrzymała się na skraju. . Oby tylko nie spotkać dzikich zwierząt! Choć nie były one gorsze od bezdomnej tłuszczy krążącej po mieście. Wyjaśniła. by zdążyć. Zobaczyła kobietę. Wyciągnąć do ognia przemarznięte dłonie. Pragnęli tylko uciech życia. Dziecko.wymamrotała. przerażona smrodem i wszystkim. by ją powstrzymać. odwrócić się do niego plecami i poczuć.zapytała ostrożnie. dokąd się wybiera o tej porze. na wzgórze szubienic. Musi poszukać jakiejś stodoły. że nie pozostaną w tym mieście. pomyślała. Nie. Kobieta zwróciła w jej kierunku matowe oczy. Strażnik zapytał. Silje z wahaniem podeszła do niej. 7 . które niosła przez całą drogę. którzy przybywali do miasta. Tym razem potrzeba ciepła była zbyt silna. . .Czy możesz iść sama? . Na widok Silje zebrała wszystkie siły i ruszyła przed siebie. Dla niego najważniejsze było. którzy przeczuwali. kiedy zziębnięta i głodna snuła się bez celu. z wyglądu bardzo wytworna. Była już zmęczona. jak całe ciało przenika rozkoszne ciepło . Las. że mogą iść. I była jeszcze zbiorowa mogiła. .o tym marzyła. że wyrzucono ją ze względu na oznaki choroby. znikając za rogiem. Zaczekała jeszcze chwilę do czasu. Kryło się w nim wiele niezwykłych tajemnic. Pot spływał jej po twarzy. jakby miała zaraz upaść. Silje spojrzała w ślad za nią. która ledwo stała oparta o ścianę domu. ani dla dziecka.Czy mogę w czymś pomóc? . Wyglądała. Postawiła małą na ziemi. Silje zawsze bała się lasu.. gdy mieli ją zamknąć. Nawet nie pomyślał. a on przyjął to wytłumaczenie. Nie chciała zostać w mieście. co ujrzała. że przecież roznoszą w ten sposób zarazę. bardziej ci. które usiłowały ją zaczepić. że nie znajdzie tu pomocy ani dla siebie.ciała.. Tych pijanych mężczyzn i innych pozbawionych sumienia typów. Wiedziała. Naprawdę jednak mniej interesowali go wychodzący. a jeśli tak. To chyba znów zaraza. Tych. Silje przyspieszyła.Za chwilę znów cię poniosę. Była to młoda dama. Było to wkrótce po jej przybyciu do Trondheim.Mnie już nikt nie pomoże . Podobnie jak wszyscy ludzie z wiosek położonych na otwartej przestrzeni. Już kiedyś zabrnęła w to okropne miejsce.. zanim nie będzie za późno. Najpierw jednak musiała przejść przez las oddzielający miasto od placu egzekucji. Szybko jednak wtedy uciekła.. to cóż ja mogę zrobić.zapytała.

że drzewa skrywają tajemnicze sylwetki o płonących oczach. że wyrodzeńce to upiory-duchy dzieci urodzonych w tajemnicy dawno temu i porzuconych. Nogi odmawiały jej posłuszeństwa.Dziewczynka nie odpowiedziała. Nie mogła opanować lęku. które z głośnym krzykiem podążało za człowiekiem. 8 . spróbowała przełknąć ślinę. Serce waliło jej jak oszalałe. czy może imię? Brzmiało to jak „Nadda” lub podobnie. Nie mogła złapać oddechu. Nie śmiała jednak odwrócić się. kto znajdzie się dość blisko ich sekretnego grobu. cały czas odnosiła wrażenie. a przecież musiały iść dalej. trupów dzieci bez gardła. Ta mogło oznaczać tylko jedno wyrodzeniec. jak krew nagle z niej odpływa. że bezkształtne sylwetki depczą jej po piętach. stąpając przy tym ciężko. i wczepiało się w plecy nieszczęśnika. Nawiedzają każdego. która właśnie umarła? Nie można było tego wykluczyć. skąd dobiegał płacz dziecka. Powtarzała w kółko jedno słowo. Zniecierpliwiona. między drzewa. Teraz odkryła. czego Silje nie rozumiała. Znowu usłyszała jakiś płacz. Usiłowała skupić uwagę na blasku ognia. To trochę pomagało. ale znów ogarnął ją strach. Słyszała o nich mnóstwo przeróżnych historii i zawsze obawiała się zetknięcia z nimi. a może siostrzyczkę. cicho popłakując. gdy Silje poczuła.wszystkie równie złośliwe. którzy zanadto zbliżyli się do takiego miejsca. że czerń nigdy nie jest tylko czernią. Silje poczuła suchość w ustach. Wydawało się jej. Były już chyba w samym środku lasu. Widziała całą skalę odcieni czarnego. Mówiła coś. zareagowała zupełnie inaczej. Płacz dziecka w lesie żałosne popiskiwanie niemowlęcia. ale stała posłusznie. Często opowiadano. Oczy Silje przyzwyczaiły się do ciemności. co stało się z ludźmi. że owe upiory potrafią przybierać różne postacie: czarnych psów. prześwitującym między drzewami. która dotąd mocno się do niej tuliła. kruków i gadów . Słyszała historie o niemowlęciu wielkim jak dom.. Może miała braciszka. Ze strachu przestała nawet płakać. Utrzymywano też. aż ten zapadał się w ziemię po kolana. Silje stała jak sparaliżowana. Natomiast mała. w stronę. Mówiono. chwyciła Silje za rękę i zaczęła ciągnąć w bok od ścieżki. że są śmiertelnie niebezpieczne. Silje wprost do szaleństwa bała się wyrodzeńców. aż do szarości. a raczej cichutkie kwilenie.. Dziewczynka też się bała. Tuliła się teraz coraz mocniej do swej opiekunki i tylko po cichu wzdychała. Ten mroczny cień wokół.

a Silje cichym.”. Płacz ucichł. pasujący do tych okoliczności.. W myślach starała się ułożyć jakiś rytuał chrztu. chrzczę cię Liv. Żeby je sobie tylko przypomnieć! To było coś jak „ja ciebie chrzczę. trzeba za nią iść. innych wyuczyła się u księdza.Znalazłam cię nocą w ciemności. co mówiono o wyrodzeńcach i ich rozpaczliwym pragnieniu.Silje opierała się. Dlatego przywoływały matkę. nie wiem. Niektóre pamiętała jeszcze z dzieciństwa. Co trzeba zrobić. Dlatego. Powstrzymywanie jej nie miało sensu. gotowa w każdej chwili do ucieczki. [Dag norweskie imię męskie.. znaczy również ‘życie’] Czy brzmi to głupio? Czy taki chrzest wystarczy? Dla pewności dodała jeszcze: „W imię Jezusa Chrystusa. zaklęcie. by to wystarczyło. . 9 .Musimy szybko stąd odejść! Uciec stąd? A ogromny upiór będzie deptać im po piętach? Nie. Powoli i niepewnie.. Modlitwy widać pomogły! Poczuła się nieco pewniej i przyspieszyła. Silje wzięła głęboki oddech i zaczęła odmawiać wszystkie modlitwy jakie tylko znała. zaraz! Było przecież.. . to jeszcze gorzej. Najlepiej zrobić wszystko naraz. Dziewczynka koniecznie chciała odnaleźć wyrodzeńca i to umacniało Silje w przekonaniu. W jej głosie zadrżał płacz. czy może wypowiadać tak święte słowa. Albo. zbliżała się do wyrodzeńca. jeżeli jesteś dziewczynką.To niebezpieczne .zaprotestowała Silje. Nie. Dziewczynka powtórzyła słowo czy imię jeszcze raz.. znaczy również ‘dzień’] Byłeś przeznaczony na śmierć.. że na pewno miała młodsze rodzeństwo. najchętniej uciekłaby stąd natychmiast. nie wolno jej tak myśleć. Dziewczynka raźno ciągnęła ją dalej. Mogli je wymawiać tylko księża. zmuszając do pośpiechu. Zrobi wszystko jak umie najlepiej i pozostanie tylko modlić się. jeżeli jesteś chłopcem. aby zostały ochrzczone. drżącym głosem mamrotała: . Amen”. jak dawno temu.. Przedzierały się pośród gałęzi. Dlatego chrzczę cię Dag.norweskie imię żeńskie. Ale czy nie jest niebezpiecznie nazywać dziecko Liv? Wyrodzeniec może naprawdę ożyć i powstanie ogromny. by wyrodzeniec zaznał spokoju? Odprawić modły? Przecież ona nie jest księdzem. [Liv .. na przemian katolickie i protestanckie. choć nie była przekonana. Przypomniała sobie.

Wyglądało to na kubek do piwa z przykrywką. . nie będzie w stanie przestać.powtórzyła i Silje nie miała serca jej odepchnąć. To było dziecko. wydając przy tym różne odgłosy. szukając po omacku między drzewami. oślizgłego? A może coś złapie ją żelaznym chwytem za rękę? Marzyła tylko.Nadda też musi dostać . Pomacała. . Wsunęła palec do środka i poczuła coś mokrego. Płótno. kiedy spostrzegła. sztywne z zimna palce drżały. Dotknąć wyrodzeńca? Jakie to będzie uczucie? Czy w ogóle cokolwiek poczuje? Może tylko wyschnięte kości? Albo może to będzie coś ohydnego. . Nagle drgnęła. bo zaczęła szybko i niezrozumiale o czymś mówić.Uratowałaś dziś ludzkie życie. choć z żalem. Dziewczynka najwyraźniej coś znalazła. Małe zawiniątko. Potrząsnęła nim. Mała piła łapczywie. Dziecko pozostawione. z wielką złością..Nadda . Gdy go dotknęła. Szukała dalej. znowu usłyszała płacz.Dziękuję ci . by móc uciec. Zatrzymała się i schyliła. Teraz Silje usłyszała stuknięcie. musiała to zrobić. Cieplejsze niż zamarznięta ziemia. pomyślała.szepnęła do dziewczynki. to mleko! Otrząsnęła się z oszołomienia. gotowa wypić wszystko duszkiem. Poza tym mleko zasyciło już chyba pierwszy głód dziewczynki. Dziewczynka radośnie dotykała maleństwa. nie żaden duch. .szepnęła i to uspokoiło małą. Zachlupotało. Najpierw dziewczynka. Serce waliło jej ze strachu. Nie jest to chyba takie niebezpieczne. Musi pamiętać o nich! Może choć jeden łyczek? Nie. Nie trzeba wiele takiej małej istotce. Dzieci.Święty Boże. Polizała. Kubek.. Musi dostać trzecią część. Zebrała się na odwagę i ostrożnie zaczęła rozwijać grubą materię. że przytknęła już kubek do ust.Powinien być gdzieś tutaj. Odebranie jej kubeczka okazało się trudne. jakby pomrukiwała z zadowolenia. Dziewczynka zareagowała ostro. która przeraziła Silje. jakby uderzenie w drewno. Ciepła skóra. 10 . mimo że mała zetknęła się z zarazą. ale. Żywe dziecko. Jej dłonie natrafiły na drewnianą rączkę.Mleko! . co nie zdążyło jeszcze zamarznąć. . by dopiero stać się duchem.

zanurzyła w kubku i włożyła dziecku do buzi. na Boga. Stał tam obok narzędzia. Musiały iść dalej. zarządcy prowincji. W końcu poddała się.Nie. Oswoiła się także z ciemnością. gdyby ktoś życzył sobie rozżarzonych szczypiec lub miecza.wyszeptała znowu. jakby brała na siebie męki przeznaczone dla niego. miała tylko dwie ręce.Och. Wielkie. i. Wstała. W blasku czerwonych płomieni zobaczyła czarne kontury szubienic. które zaraz zgniecie każdą kość w jego ciele. nie! . . Jego pomocnik.nieważne. a ona nie mogła nieść i maleństwa. na którym łamano kości. które lekko połyskiwało mimo otaczającej ciemności. i kubka.. Z wielkiego ogniska wydobywały się chmury cuchnącego dymu i płynęły w jej kierunku. Mimo jej usilnych starań dziecko nie chciało mleka. właściwie robi? Ot. Najbardziej rzucało się w oczy koło. że Silje jęknęła na sam ich widok. Ogień oświetlił na chwilę jego profil i Silje zobaczyła. oprawca czy 11 . porozkładane wokół. Wypite mleko nasyciło i nieco wzmocniło zarówno ją. może dlatego. Związano mu ręce z tyłu i właśnie przygotowywano do łamania kołem. mocne haki do zawieszania na nich przestępców i inne wymyślne narzędzia tortur. wzięła niemowlę w objęcia i ujęła dziewczynkę za rękę. nie wiedziała. sprawiały tak okropne wrażenie. Mała istotka nie chciała pić. Jej uwagę przyciągnął młody. Serce skurczyło się jej z bólu. zwinęła. nie róbcie tego . że często w pierwszym dniu swego życia nie są głodne i nie potrzebują jedzenia. wiódł ślepy kulawego. jasnowłosy mężczyzna. a z wierzchu w kawałek płótna. Czuła się zrozpaczona i bezradna. Nie będzie zbyt dużą pomocą dla dzieci. gdy wiedziała. jak i dziewczynkę. którą człowiek odkrywał w sobie.. Z głębokim poczuciem winy wypiła resztę sama. . gdy miał możliwość zadawania mąk innym. o nie. że był bardzo młody i piękny. Ogarnął ją nagle pusty śmiech. Dalej stały narzędzia tortur świadectwo fantazji. że blask ognia widać było teraz wyraźnie między pniami drzew.A niemowlę? Co z nim zrobić? Maleństwo było owinięte w kilka warstw materii. Zatrzymała się na skraju lasu.Och. a kat . W czarnym kapturze skrywającym odcięte uszy stał kat. Wszędzie pełno było żołnierzy wójta. nie.wyszeptała. najbardziej pogardzany człowiek w całym Trondheim. że nie wszystkie mają od razu rozwinięty instynkt ssania. Cóż ona. że zabiera je komuś innemu. Obok pręgierza palił się mały ogień. Silje schwyciła róg materiału. pomyślała sobie. mleko już jej tak nie smakowało. nie! Pośród tych okrutnych narzędzi zobaczyła poruszające się sylwetki. kręcił się gorliwie. Teraz. przypatrując się temu strasznemu miejscu. . Silje nie miała żadnego doświadczenia w postępowaniu z noworodkami. ani też tego.

a potem stracony. .A więc uratowałaś je? . sztywną grzywą zwisającą nad czołem.zapytał. Między drzewami ujrzała wysoką postać. a futrzana czapa nasadzona na głowę upodabniała go do zwierzęcia. kobieto? Silje i dziewczynka odwróciły się nagle. że poczuła się nieswojo. niczym niedźwiedzie bary. uśmiechając się nerwowo. . którzy byliby tak do siebie niepodobni. jasny chłopak tam na dole i ten potwór z ciemną. Musiał być kimś dużo ważniejszym.Mam dopiero szesnaście lat. Nie spotkała w swym życiu zbyt wielu mężczyzn. Więzień miał więc być najpierw torturowany. Silje miała ochotę zrobić to samo. Po chwili dopiero spostrzegła. Długo spoglądał na nią zamyślony. Odpowiedziała zmieszana i zawstydzona: .Co tu robisz.Chcesz dziś w nocy ocalić jeszcze jedno życie? Spojrzenie jego płonących oczu sprawiło. Znalazłam tę dwójkę dziś wieczorem.powtórzyła. Stał zupełnie nieruchomo a migotliwe światło raz po raz wydobywało jego twarz z otaczającego mroku.zapytał głębokim. twardym głosem.. Silje nie chciała. trzymając w ręku topór o szerokim ostrzu. Ogarnął ją strach. Kim mógł być? Złodziejem? Nie. Jej uwagę zwróciły nieproporcjonalnie szerokie i potężne ramiona.egzekutor .chodził dokoła. panie.Moje? . powoli. .. zesztywniała z zimna. Piękny. która wydawała się jej czymś pośrednim między zwierzęciem a człowiekiem. 12 . możesz więc uchodzić za dwa-trzy lata starszą. że był to po prostu mężczyzna ubrany w pół-długi płaszcz z wilczej skóry. by umarł.. Mała zaczęła krzyczeć. . Stała tak zamyślona. ale się opanowała.Jeszcze jedno życie? Nie wiem.To twoje dzieci? . Błysnął zębami w dziwnym grymasie niczym wilk. ale ten wydał się jej wyjątkowy. Wąskie oczy błyszczały w jego wyrazistej twarzy. .Chciałam tylko ogrzać się trochę przy ogniu. ale czy zechcesz? Pomyślała. . zarazem pięknej i nieprzyjemnej. aż drgnęła. Mogłabyś uratować życie mojemu bratu. nie byłoby przy tym tylu żołnierzy i strażników.Twoja twarz nosi ślady głodu i wyrzeczeń. Mała też się przeraziła i schowała się za Silje. że nigdy jeszcze nie widziała dwóch braci.. Pozostawiono je same. . instynktownie spuściła wzrok. Nie rozumiem. że gdy z tyłu dobiegł ją z lasu czyjś mocny głos. Drżącym głosem odpowiedziała na jego pytanie: .

Jest ich zbyt wielu. Mieszkacie tu w okolicy. Dziecko było otulone w szal utkany z najlepszej wełny.. Ze środka wystawało bielutkie płótno. . . Otaczała go aura zamierzchłej.. . że go tam znalazłaś. a później udawać.. że jesteś jego żoną. on nazywa się Niels Stierne i jest posłańcem króla.Ale w jaki sposób właśnie ja mogłabym go uratować? . Pojmaliby mnie. pomyślała.Wyjął z kieszeni mały. żeby on umarł .. Opuściła wzrok i przeraziła się. . głupia dziewczyno.Światło ognia było teraz tak silne. Francuskie lilie. właśnie ksiądz usiłował przekonać jego brata. nadprzyrodzonej tajemnicy. 13 . Nie możesz mieć na imię Silje jak nieokrzesana chłopka! Jesteś hrabiną.Nie widziałaś dziecka. lekkiej i cieniutkiej jak pajęczyna.powiedziała z wahaniem.Cecilie. . pamiętaj o tym! Musisz niezauważenie ukryć ten list w jego ubraniu. Silje nigdy jeszcze nie widziała czegoś podobnego.Nie. niemal majestatyczna siła. a ona instynktownie cofnęła się. . . .Dziecko ma zakrwawioną twarz . by wyznał swe grzechy. .powiedział mężczyzna.Nie chcę. . pomyślała Silje. Powiedz im. zwinięty papier.powiedział i skrawkiem tkaniny otarł krew. Ale. chyba tak to się nazywa.Silje. widziała wszystko wyraźnie. które trzymasz na ręku? . jak masz na imię? . a to by mu na pewno nie pomogło. Mężczyzna postąpił krok do przodu. to właśnie kawałek tego płótna zanurzyła w mleku. a to są wasze dzieci. Wplecione w materiał złote nitki tworzyły nieopisanie piękny wzór. To jest niezwykle śmiałe. Ale ty. spojrzał niespokojnie na plac egzekucji.Ja sam nie mogę tego zrobić . pogańskiej przeszłości.Ale jakże mogę uchodzić za hrabinę? Nikt w to nie uwierzy.spytał krótko.Masz. zwierzęcej zmysłowości. a przy tym promieniowała z niego niezwykła.Jestem porządną dziewczyną.. Zirytowany skrzywił się. ale. Na pewno nie jest twoje? Silje poczuła się głęboko urażona. Nie byli jeszcze gotowi. ależ.Jest nowo narodzone. . . Weź ten list z pieczęcią królewską. poza tym mnie też szukają. Jego usta wykrzywiły się w lekkim uśmiechu.

to na dziecko.Tak. Ale ochrzciłam je Liv albo Dag. że to wyrodzeniec i dlatego odważyłam się ochrzcić je sama.Tutaj. .We mnie też nie. czy chłopiec. pójdziesz? Silje zarumieniła się.Nie. by umarło.Dzieci cię ochronią.Nie zaprzeczę. . Sądziłam. Myślę. że się lękam. . znaczy również ‘słońce’] Jeszcze raz spojrzał na nią swymi dziwnymi oczyma. .Gdzie znalazłaś dziecko? .Nie boję się zarazy. A dziewczynka? Zastanowiła się.Jesteś naprawdę odważna . .. Ale muszą mieć jakieś imiona.zapytał niedowierzająco. w lesie. Kiedy je znalazłam. Na jego diabolicznej twarzy pojawiło się coś.Zaraza? . słysząc pochwałę.Jesteś mądrzejsza niż większość ludzi. 14 .To zrozumiałe.. nie. . panie.Obydwoje są dziećmi nocy. otaczały je ciemność i śmierć. Sol. . A więc zejdziesz tam? Wahała się z odpowiedzią. świecące szczeliny. pozostawione. Uderza wokół mnie. . .. Te słowa dodały jej otuchy. czy to maleństwo to dziewczynka. Spoglądał to na nią. ją znalazłam w mieście. co mogło przypominać uśmiech. [Sol . Zmarszczył czarne brwi. że nazwę ją. które bardziej przypominały podłużne.Nie wiem. Więc jak. On tymczasem mówił dalej: . Towarzyszy mi od wielu dni. przy zmarłej matce. .powiedział powoli.norweskie imię żeńskie. ale nigdy we mnie. .Razem z dziewczynką? .

okrywa najgorsze. .A moja mowa? .Tak? Dzieci dodały jej odwagi. gdzie byłoby ciepło.Zdziwiła mnie. Mocniej schwyciła dziewczynkę za rękę i z noworodkiem przy piersi.Pieniądze mi nie pomogą.Życzcie mi szczęścia. jej aż do stóp. chętnie zaryzykuję życie dla młodego hrabiego. 15 . A więc pójdę. Zdjął szatę z ciemnobłękitnego aksamitu. Jemu sięgała do bioder.odpowiedział z wahaniem. zaczęła schodzić w dół.Mogę to zrobić . .Pomyślałem o tym. panie.. a sama przemarzłam już do szpiku kości. Gdybyście. . gdzie żołnierze przywiązywali właśnie mężczyznę do koła tortur. Może nawet będziesz mogła uchodzić za hrabinę. Zobacz. .. Uniosła głowę i powiedziała: . Szła w kierunku placu. jak kazał.No. . Wysunęła ręce przez rozcięcia. Szybko rozważył swoje możliwości. Posępnie pokiwał głową. jak gdyby się koncentrowała. mogli zdobyć dla nas pożywienie i jakieś schronienie. Otul się nią mocno. którą nosił pod płaszczem z wilczej skóry. czując w sercu śmiertelny strach.Dzisiaj nikt nie przyjmie obcych wędrowców.obiecał.Tak . Postaraj się jak tylko potrafisz! Wzięła głęboki oddech. .Dobrze. Ale.. I ściągnij te szmaty z trzewików! Zrobiła. . panie. Potrząsnęła głową. weź to. Nie mówisz tak jak biedota. Ale moje odzienie? Żadna hrabina nie chodzi w takich szmatach. Jestem teraz odpowiedzialna za dzieci. . Zamknęła oczy i jeszcze raz głęboko odetchnęła.Otrzymasz nagrodę. . Ogień nie był już tak silny i twarz mężczyzny znów znalazła się w cieniu.

A przecież dopiero się zaczęła! 16 . Cóż za przedziwna. pomyślała.Czuła na plecach przenikliwy. tajemnicza noc. palący wzrok zwierzoczłeka.

uderzyła ją jego piękność i wytworność.Nie! .Kim on jest? To wiemy aż za dobrze! . Już z daleka krzyczała łamiącym się głosem: .Czy już całkiem postradaliście zmysły. a to posłaniec Jego Wysokości Niels Stierne. gotowa zaryzykować swoje młode życie dla nieszczęśliwego hrabiego. Była naprawdę wstrząśnięta.Człowiek. . Panie komendancie.zapytała. kim on jest? .krzyknęła. gdy patrzyła z bliska. .Nie wiecie. . ale czyż od razu nie przeczuwała.Nie myślisz wcale o nas. jestem hrabina Cecilie Stierne.zawołał.Nie powinnaś tu przychodzić! W dodatku z dziećmi! Dowódca żołnierzy skrzywił się pogardliwie i chciał ją odepchnąć. I pomyśleć. Kat mruknął coś i mocniej schwycił za topór. że mała ledwo mogła za nią nadążyć. że straci swoją ofiarę. Ale ja nie mam zamiaru cię stracić. by ktoś tak dobrze potrafił ukryć paniczny strach! Był tak samo zaskoczony jej przybyciem jak oprawcy. o żonie i dzieciach. ale szybko się zreflektował. Mój mąż pochodzi z tych okolic i dlatego właśnie jest tutaj zwykle wysyłany. Twarz miał ściągniętą i bladą. . niż przyznasz się do czegoś . którego traktujecie w taki sposób. równie rozzłoszczona. choć w oczach można było jeszcze dostrzec strach.przerwała mu.Na miłość boską. co robicie? Nie musiała udawać poruszonej. . . ciągle bardzo wzburzona. nikczemni pachołkowie? . że jest lepszy od innych? Mężczyźni odwrócili się w jej stronę. Pomimo strachu naprawdę bawiło ją odgrywanie żony młodego hrabiego.O.ROZDZIAŁ II Kiedy Silje znalazła się na otwartej przestrzeni.Nie masz prawa mnie demaskować! Odwróciła się do niego: Teraz. Oddasz raczej życie. jest moim mężem! Rzuciła szybkie spojrzenie przywiązanemu już do koła młodzieńcowi. Tak. Jakby się bał. Nigdy jeszcze nie widziała. Pod maską zaciętości kryło się przerażenie. tak. 17 . . przyspieszyła tak. panie. . że był królewskim posłańcem.A więc wiecie? I mimo to traktujecie królewskiego posłańca w tak podły sposób? Tymczasem młodzieniec zaczął wykrzykiwać rozzłoszczony: .

Widocznie gra Silje była dosyć przekonywująca. . . możliwe. inaczej przejrzeliby jej grę.Przysłano go tu w tajemnicy. Stanęła tuż przed dowódcą. . Mimo to powiedział ostro: . duszący odór. na jego córki! Czy to są dzieci mordercy? Umyślnie powiedziała „córki”. że dziwne. Pójdzie raczej na śmierć.Cecilie! . Musiała powstrzymać gwałtowny przypływ mdłości. Wyruszyłam natychmiast i cóż widzę? Podeszła bliżej do dowódcy i szepnęła: .Wiemy. Pomogła jej w tym świadomość. których nie sposób było nie rozpoznać. bo gdyby jej nie uwierzyli. Silje spostrzegła leżące niedaleko śruby do łamania kciuków i kleszcze pokryte rdzawoczerwonymi plamami. . co na to powie król Fryderyk? Dowódca patrzył na nią wzrokiem pełnym pogardy. To Heming. Popatrzcie na te szlachetne rysy.krzyknął więzień.W takim razie dlaczego nic nie powiedział? . za jego głowę wyznaczono cenę. że chcieliby zabić również młodsze dziecko. kim jest ten człowiek.Musicie chyba wiedzieć. by była to dziewczynka. Spójrzcie na dzieci. żółte oczy śledziły ją z góry. czy mają zostać sierotami bez ojca? Jak sądzicie.Ona kłamie! Dowódca spuścił trochę z tonu. Sol i Liv. zabójca królewskiego wójta. jakby zwierzęce.Czy on wygląda na zabójcę wójta? Jest rzeczywiście brudny i wyczerpany. nie ujawni swego zadania. z lasu. że kurier królewski nigdy.Milcz! To ja siedzę sama w domu i czekam na znak życia od ciebie aż tu nagle dowiaduję się. Teraz już naprawdę weszła w swoją rolę. panie. Wyglądało.. . że nie będą go dokładnie oglądać. jeśli wolno spytać? 18 . Miała nadzieję. że jacyś nikczemnicy spośród ludzi króla pojmali cię i przywiedli tutaj. pozostawało się tylko modlić. Gdyby jednak postanowili sprawdzić. który ze świstem przecinał powietrze.zapytał szyderczo. . przenigdy. W powietrzu unosił się kwaśny. Odblask ognia połyskiwał na hełmach żołnierzy.A moje córeczki. a kat niecierpliwie wywijał swym ciężkim toporem. .A jakież jest to jego ważne zadanie. panie.wrzasnął jej „mąż”. ale po konnej przeprawie przez góry też byście tak wyglądali.Nie wierzcie jej! . . jakby dowódca tracił nieco pewność siebie. Nie pozostawiliby przy życiu syna mordercy.

Zawsze ma go przy sobie. . Badawczo przyglądał się pieczęci i obracał list na wszystkie strony. że tego nie zrobimy . .Nie ma żadnego listu.twardo odpowiedział dowódca..Oczywiście. . Za tę lojalność chcecie go zabić! .wykrzyknęli jednocześnie hrabia i Silje. Dowódca wyrwał jej go z rąk. . Sama uszyłam schowek w jego odzieniu. że mój mąż zdradziłby to nawet mnie? Jest tak nieugięcie lojalny w stosunku do swego króla. że raczej by umarł. że ma go teraz przy sobie? .powiedział krótko. ze źle skrywanym zawodem. że to jest Heming Zabójca Wójta? Jeden z żołnierzy wypchnięty został do przodu.Niedokładnie. Robiła to trochę niezdarnie.Z bliska? Rozmawiał z tobą? 19 . W pośpiechu i zdenerwowaniu przycisnęła je mocniej do siebie.Jak dobrze go znałeś? . nigdy ci tego nie wybaczę! Rzucili się na nią jak sępy. . . . pani.zaśmiał się dowódca. . panie! Czy sądzicie. . które miała na ręku. ale jednym ruchem oderwała podszewkę i „znalazła” list.Kto twierdził. aż udało się jej wsunąć papier pod podszewkę. bo przeszkadzało jej dziecko. . Więzień zaprotestował dziko: .Widziałem go raz..List? .O nie. Skąd wiesz.Przeszukaliśmy go. Odwrócił się do swoich ludzi. .Mógłbym przysiąc.Nie odważycie się złamać pieczęci Jego Wysokości! .Jest prawdziwa . Silje szybko jak błyskawica odwróciła się do spętanego mężczyzny i ukrywszy list w dłoni zaczęła „obszukiwać” pas. niż pokazał list..zaczął.Cecilie.

groźny cień padał na ziemię obok Silje.Wasza małżonka postąpiła nadzwyczaj rozsądnie. Wielki. . Nie znalazł odpowiedzi.. Ciało na stryczku kołysało się powoli tam i z powrotem. panie. Dowódca w strojnym mundurze. Widziałem go z góry. Prostował zesztywniałe ciało. . Cecilie! Bardzo jestem z ciebie niezadowolony! Wydałaś mnie. nie. Zdusiła w sobie krzyk. Stała tam jeszcze jedna szubienica. że wypełnię powierzone mi zadanie? Dowódca drgnął. Czarujące dzieci . Ważniejsze od mojego życia jest. Był bardzo podobny do tego mężczyzny. aby mała tego nie widziała.Piękny gest. Instynktownie usiłowała stanąć tak.My też jesteśmy ludźmi króla. pomyślała z ulgą. i zwrócił list z lekkim ukłonem. 20 . To wszystko było nieporozumieniem. . ale dziecko przypatrywało się zupełnie spokojnie okropnej postaci zwisającej na sznurze. panie.dodał i pogłaskał dziewczynkę po głowie. w pancerzu i szerokich spodniach do kolan. Więzień zabrał swoją „rodzinę” i skierował się z nią w stronę lasu. Najwyraźniej bardzo zależało mu na tym. oderwany od własnych myśli. jakby bawił ją fakt.Chodź. panie hrabio. że zabiorę swoją żonę i dzieci. na której kogoś powieszono.. by list nie dostał się w niepowołane ręce.powiedział dowódca służalczo. Czy zechcecie teraz rozwiązać moje ręce? . jaki miałeś? Żołnierz zwiesił głowę.Szpiedzy i zdrajcy są wszędzie. Dlaczego nic nam nie powiedzieliście.Proszę o wybaczenie. że dorosły mężczyzna wisi w górze huśtając się. Teraz skierowała tam przelotnie wzrok i ostatkiem sił udało jej się utrzymać na nogach. to ciężki cios dla mojego honoru. kiedy jechał konno przez przełęcz. panie? . . jaśnie panie .. . zwrócił się do hrabiego. . Ale miał takie same blond włosy i ta.Pozwolicie. twarz. Nie rozumie tego. Właśnie w tej chwili odwróciło się i Silje ujrzała twarz wisielca. Możecie całkowicie liczyć na naszą dyskrecję. Był wolny.Podobny? Czy to jedyny dowód. Mężczyzna nawet na niego nie spojrzał. by zachować łaskę wielkiego pana.Oczywiście. . ale ona nie miała odwagi spojrzeć w to miejsce. Dziewczynka nawet lekko się uśmiechała.No. który przystoi żonie.

Błędem było jednak to. uskoczył w bok. Sześć lat temu. pochodzące z nieuczciwego wyzysku. że ocaliła tego wspaniałego mężczyznę. Na szczęście dla niej żołnierze nie byli zbyt dobrze zorientowani w tym. Teraz. . lecz nie bardzo interesował się Norwegią. towary ważono na fałszywych wagach i zmuszano chłopów. uciskał lud zbyt mocno.Silje była przerażona. gdy Norwegia dostała się pod panowanie duńskie w roku 1537. Ukradkiem zerkała na niego z boku w niemym podziwie.powiedział sapiąc mężczyzna w płaszczu z wilka i uderzył hrabiego w twarz..Bijecie swego brata. powstali chłopi w okolicach Trondheim. Fryderyk II był dobrym królem. gdy ogromny cień pojawił się przed nimi. młody mężczyzna pospiesznie wszedł między drzewa. 21 . Silje wiedziała jeszcze mniej. Dowódca uwierzył w jej słowa. co rozgrywało się wokół duńskiego tronu.Muszę niezwłocznie kontynuować podróż! To opóźnienie drogo kosztowało kraj . Młodzieniaszek. dotknięty do żywego. wybieranym spośród Norwegów. Tak było od czasu. . Ostatni raz przebywał w tym kraju w roku 1548. Gdyby dowiedział się od swego wójta o poczynaniach Silje. jeszcze jako następca tronu.On nie jest moim bratem. Wszystkie dochody. O jego dobra troszczyli się namiestnicy. w odczuciu Silje.Przeklęty idiota! . że uratowała tak ważnego posłańca. dużo poniżej ceny ich wyprodukowania. w przeciwnym razie zdziwiliby się na pewno. Dlatego nigdy nie były skuteczne. panie? . Dodatkowo nakładano na nich wysokie daniny.. a przewodził im Rolf Lynge. Silje usłyszała za sobą jakiś pomruk i odwróciła się. na długo przed swoją koronacją. Przeciwko nim skierowała się teraz cała nienawiść ludu. że ograniczały się one terytorialnie do pojedynczych dzielnic. by sprzedawali je za bezcen. Ludvig Munk. szły wprost do kieszeni wójta. Ona jednak odetchnęła z ulgą. Obecny namiestnik w Trondheim nazywał się Jacob Huitfeldt. Żaden z jego dowódców nie miał prawa do tego stopnia nie orientować się w sytuacji. ale przecież dziewczyna wiedziała raczej niewiele.rzucił wściekle przez ramię. Serce waliło jej ze szczęścia. oszalałby z wściekłości. kiedy ówczesny namiestnik. Nie uszli daleko. że królewski posłaniec jest Norwegiem i w dodatku mówi dialektem z okolic Trondheim. Oczywiście taki stan rzeczy prowadził do buntów. w prowincji było dość spokojnie. Podatki były straszliwe. nie próbując nawet ukryć zawodu. Ale była bardzo dumna. . opłaty rosły.. Duńczycy pozostawili większą część władzy mianowanym wójtom. Kat stał nieruchomo i wpatrywał się w nią wzrokiem pełnym nienawiści. Kiedy tylko dotarli do skraju lasu.

Jego odpowiedź zrobiła na niej duże wrażenie. Poza tym potrzebujemy go. Z łatwością mogła przyjąć.powiedziała Silje zachmurzona. Silje! Może ci się kiedyś przydać. że posiadał zwierzęcy instynkt i zmysł orientacji.. gdy przyciśnie mnie bieda. że jej słowa uspokoiły go. Zaczekał na nie. . . że kłamiecie .Nie podoba mi się. .Walczyłam o nią wiele razy i zawsze wygrywałam. że ratuję jednego z królewskich kurierów. panie? Skoro nie jesteście braćmi?. A teraz chodź! Pewnie sądzi.zawołała.Wyjaśniać wszystko? Nie było na to czasu. .A więc nie jesteście hrabią. .. .O cnotę się nie boję . Jego głos zabrzmiał ochryple i twardo.. Niemowlę położyła na ziemi. zachowaj je.Proszę nie iść tak szybko .Musiałaś mi wierzyć. wydawał się nieco zniecierpliwiony. Usłyszała to w tonie jego głosu. w jaki sposób odnajdywał drogę nocą w ciemnym lesie. Po tym człowieku można było spodziewać się wszystkiego. I.Będziesz z niej miała więcej pożytku niż ja.Byłem zmuszony do kłamstwa. odbierając z jego rąk skórzane strzępy i obwiązując nimi na powrót nogi. Nie bądź tak naiwna... Wydawało się. nie mówiąc już o życiu..Ale mówiliście.. która promieniowała od tego człowieka.On też wcale nie jest hrabią . Silje.. której zresztą nie chciał przyjąć. Było dla niej zagadką. odzienie niemowlęcia.. tak bardzo boi się bólu. .Mała nie może nadążyć. Musiałem go ratować. .powiedziała podnosząc się. gdy oddawała mu szatę z aksamitu. . ale może sprawiała to skóra wilka.odparł krótko.Co? Uwierzyłam w wasze słowa. że Silje była dziwnie niespokojna. że będę je mogła sprzedać. . nie mogła się przemóc. To może cię kosztować cnotę i honor. by podać dziecko temu zwierzoczłekowi. . Sądziłam. 22 . pomyślała i ruszyła za nim. sprawiała.Cóż miałem robić? . Silje w głębi duszy zainteresowało. kim są owi „my”. Jakaś zmysłowa siła. inaczej zdradziłby nas wszystkich. . .zaśmiał się cicho w ciemności. W otaczającej ich ciemności wydawał się taki ogromny. choć właściwie nie powinna się dziwić.

Zajmujesz się dzieckiem. Kim jesteś naprawdę? Skąd pochodzisz? .Tak. jak mówicie. jak rozmawiałaś z tą krwiożerczą hałastrą. . .Słyszałem. by nie zostawały w tyle. Myśli Silje skupiły się wokół postaci młodzieńca. . Kiedy ruszył znów. Szli w głąb lasu. Mężczyzna zachichotał.Choć właściwie przydałaby mu się taka jak ty . . i drugim. występując jako jego żona.Tak. Potrafię mówić pięknie kiedy chcę. do kogo mówi. . Silje zmieszała się. ale to długa historia i zbyt wiele zajęłaby czasu. Zatrzymał się na moment.Jestem po prostu Silje. nie myśląc o tym. Zapomniał o czujności. Nie odezwał się więcej. pełna serdecznego ciepła.Nie jestem silna ani w ogóle taka. Zaprzężone do wozu konie niecierpliwie grzebały kopytami ziemię. dziewczęta tak uważają. czego jemu brakuje. Dostosował swoje kroki do ich i pilnował.W każdym razie nie jest dla ciebie. by dostrzec niebezpieczeństwo. szedł jeszcze wolniej.No tak. Teraz mówisz raczej jak wiejska dziewczyna.powiedział .powiedziała zachwycona. . tam w dole . panie! Nagle odwrócił się w jej stronę i mimo ciemności wyczuła bijące od niego ciepło i wielką siłę osobowości. które wzięłaś za wyrodzeńca. Bez sprzeciwów ryzykujesz życie dla obcego. Albo jesteś niezwykle silna.kiedy całkiem dobrze potrafiłaś odegrać hrabinę. w przeciwnym niż miasto kierunku aż dotarli do jakiejś drogi.. jakbyś nigdy nie była nikim innym.powiedział sucho. albo też za głupia. które prawdopodobnie dotknięte jest zarazą. Właśnie z powodu kobiety omal nie stracił życia. Dałaby mu to. że powinniście zważać bardziej na me odzienie niż mowę. silna. Zaczynam przychylać się do tego drugiego.On jest taki piękny . odważna i bystra kobieta. on ma chyba wiele panien? .Taka jak ja? . Dziewczynka była już wyraźnie zmęczona. obok stała 23 . Myślę. .

że nie zobaczy go już nigdy więcej.milcząca grupka jeźdźców. Była bardzo zmęczona. że okrywała również dzieci.powiedziała nieśmiało. Uparcie starała się zwalczyć ogarniającą ją apatię. jakby jakieś rzucone na nią czary straciły nagle swą moc i znów stała się samotną. gdy opuszczali gminę Trondheim kierując się na wschód. Potem wskoczył na konia i wszyscy jeźdźcy zniknęli wraz z nim. jeżeli jeszcze w ogóle je miała. piękny chłopak wskoczył na tył wozu.. otulając dziecko własnym ubraniem. a młody.Jedziesz na dwór. której nie rozumiem. że nie mogła nawet wyraźnie mówić. . Wóz toczył się szybko. a ciało zesztywniało jej z zimna. by tylko dać mu jak najwięcej swojego ciepła. . Woźnica pomógł wsiąść jej i dzieciom. Zaczęła ją bowiem gnębić myśl. kołysząc niemiłosiernie na wszystkie strony.zapytała Silje po pewnym czasie. . że był prawdziwy? . Już wiele razy nam się przydawał. że już zamarzła. by nie wypaść.Światło księżyca połyskiwało między drzewami. przykryta owczą skórą.Zgadza się. że pytam . gdzie zaraza zabrała już wszystkich. czekał obok wozu. która była tak obszerna. Siedziała wyprostowana. ale jest bardzo stary. 24 . czuła się tak. zmęczoną. Dziewczynka. czuła piasek pod powiekami. i dlatego trzyma się tak prosto...Przepraszam. Ramię podtrzymujące niemowlę całkiem jej zdrętwiało. Była tak zziębnięta. Ja jadę gdzie indziej. Serce zabiło jej szybciej na jego widok.Ten list z pieczęcią królewską. bezradną Silje. przemarzniętą i wygłodniałą. W blasku księżyca Silje spostrzegła jasne loki „więźnia”. zasnęła na jej kolanach.Tylko jedna? Jesteś naprawdę bystra! Nie podobało jej się. powiedzieli. jakby przestała już otrzymywać pożywkę z zewnątrz. Chwilami wydawało się. Tak jakby była nieświadomym niczego dzieckiem! . Zaskrzypiały koła. Zwierzoczłek. jak w myślach nazywała mężczyznę w płaszczu z wilczej skóry. że kpi. Nie miał konia.Dokąd jedziemy? . . Teraz nie miałaby odwagi nawet na chwilę stanąć przed żołnierzami.Ale jest jedna rzecz. Musiała trzymać się mocno. Mimo że młody „więzień” był tuż obok. . . których chciała tym razem. ale nie mogła się poddać. Silje owinęła się piękną aksamitną szatą.. ruszyli. podszedł do woźnicy i długo z nim rozmawiał. Cała dotychczasowa siła woli Silje zaczęła wyraźnie przygasać. Była zupełnie pusta w środku.

panie. że pozwoliłbym komuś uderzyć się bezkarnie? Zabiłbym tego. Wpatrywał się w nią. z nogami opartymi na desce. którą musiał odczuwać. O tego.Nie... Musicie wiedzieć. później uratowany przez młodą dziewczynę. Jej następne pytanie zgasiło uśmiech na jego ustach.Rozumiem . Niczego nie widziałaś tej nocy. o czym mówisz. Najwyższy czas. Od razu złagodniał.Ale jak znalazł się w waszym posiadaniu? .Kto? Dowódca? .Ale powinienem ci chyba podziękować za pomoc. który nam pomógł. 25 .Ale. Młodzieniec nachylił się ku niej blisko. Na pewno zniewaga. który was uderzył. była dla niego trudna do zniesienia. . Nikogo tam nie było .powiedział ostro.. pomyślała w duchu. Spoglądała na niego z boku. pamiętaj! Czy sądzisz. Najpierw prawie zgładzony.Nie rozumiem. ubranym w wilczą skórę. choć tak naprawdę nie spodziewała się żadnego podziękowania. jędrnych policzkach. kto by to zrobił.Kto to był? .Śniło ci się. Zesztywniał.O człowieku na skraju lasu. Mówił cicho. a potem spoliczkowany przez mężczyznę. nie.Za dużo chcesz wiedzieć . o kogo mi chodzi. tuż koło niej. . Księżyc rzucał światło na młodą. . Znajdowali się teraz na otwartej przestrzeni. Rozumiała go. . piękną twarz o okrągłych. tak że wyglądał jak zwierzę. Silje poddała się. . śmiejąc się dźwięcznie. .Nikogo! Rozumiesz? Nikogo! Nikogo! Silje odchyliła się do tyłu.zapytała cicho. O tym. . panie. .powiedziała ulegle.powiedział. . Siedział ukośnie. tak by woźnica ich nie słyszał.

że nawet mówiła niewyraźnie. . odczuwała tak śmiertelne zmęczenie.Gdzie jesteśmy? . Droga skręciła. że początkowo nawet nie mogła zasnąć. jakże może być moje! Zajęłam się obojgiem. odbierając od niej dziecko.powiedziała z obawą.. dziećmi. musiał ją podtrzymać. W pewnym momencie poczuła. to miejsce. Nie miały nikogo innego. 26 . Miała niejasne wrażenie.Jesteśmy na miejscu. . Rozbudzona dziewczynka zaczęła płakać i wołać matkę. gdy siedziała u boku pięknego młodzieńca. Mocniej otuliła dziewczynkę owczą skórą. Spojrzała na maleństwo i dała upust zaniepokojeniu.Nie. które wzięły od niej dzieci. które kryła w sobie już od dłuższego czasu. szal i aksamitny płaszcz i oparła głowę o kant wozu.Na pewno tylko śpi . owinęła się w suknię. . którego pozwolono jej ocalić.. Przyszłość będzie jasna.Silje była tak zesztywniała. Właściwie było jej smutno. Jest twoje? Silje zrobiła zrezygnowaną minę.Jest takie ciche.Musisz być śmiertelnie zmęczona. Na niebie zabłyszczała jasna gwiazda. Z trudem zauważyła postacie.powiedział miękko. Bóg otworzył wyjątkowo piękne okienko nad Silje. . Możecie zająć mieszkanie dawnych gospodarzy. że akurat teraz. że wóz stoi w miejscu. że ktoś potrząsa ją za rękę. Wydawało się jej. że już świta. Wszystko ją bolało. czy jeszcze żyje . że znów czuje smród ogniska. uznała to za dobry znak. Jeszcze lepiej. jakże cudownie było móc wyprostować ramiona i pozbyć się ciężaru niemowlęcia. Och. przez które można zajrzeć wprost do Królestwa Bożego. że słyszy czyjeś głosy i że coś włożono jej w ramiona. . którymi się zaopiekowała. Księżyc wznosił się na wprost końskich łbów. jakby nigdy nie miała go zapomnieć. że gwiazdy na niebie to szczeliny. . Po chwili jednak znów zapadła w sen. tylko siedziała półprzytomna. i tym wspaniałym mężczyzną. Woźnica pomógł Silje zsiąść z wozu. Nie mogła ustać na nogach. pomyślała. że oczy same się jej zamykały. domyśliła się. na Boga. od kiedy opuściliśmy to. w którym palono zwłoki. Wszyscy przecież wiedzieli. Była tak wycieńczona i zmarznięta. Rozmawiałem z panem Benedyktem. Pozwól mi choć przez chwilę potrzymać dziecko.Nie wiem. Księżyc zniknął.. Raz prawie ocknęła się na moment z otępienia. Znów spojrzała w górę.

.Nie należy pytać tak wiele. byście nas zawieźli do tego Benedykta. bardzo dziwny człowiek. panno Silje. . A więc tak było. co zdarzyło się tej nocy. . że pomogła mordercy. Prosił was.. .Może więc należał do takiego związku tu w okolicy? .. dzieciom też.Coś mi się chyba pomyliło .Z pewnością. Zabrzmiało to uspokajająco.zapytała Silje.To kościelny malarz.Kto? . kto walczy o swój kraj. . Tylko młody Heming..Dzieciom też? . 27 .? .. . Heming. . Woźnica schylił się i poprawił coś przy wozie. panno Silje. Przez chwilę stali sami przy wozie.A ten drugi? Czy on też. Podążał w inną stronę.Ale co stało się z tym młodym człowiekiem? .Tak.. Ale był taki młody i piękny. Najwidoczniej zapomniałam o wszystkim.Tak będzie najlepiej.Ten.. Można wybaczyć komuś. Panna Silje! To na pewno z powodu tej aksamitnej szaty! .Jest chyba wielu Norwegów. Ale ofiaruje wam schronienie. panno Silje. Silje poczuła rosnący w niej upór. którzy walczą o niepodległość kraju? .zapytała szybko.Nie było nikogo innego. . co z wami rozmawiał. . . ale w porę przypomniała sobie słowa Heminga. napełniła ją głębokim uczuciem wstydu.Z Hemingiem? Wysiadł jakieś pół godziny temu. Od niego otrzymałem rozkazy. Jakże uprzejmie zwracał się do niej woźnica. Heming Zabójca Wójta? A więc to jednak był on! Sama myśl.powiedziała lekko.Kim jest Benedykt? .

myślę. a pożyczone ode mnie dziedziczne srebro położymy mu na piersi. by nie tracić czasu na jedzenie łyżką. Wszystko ciążyło jej jakby było z żelaza. Umyjemy go. a oczy znów same jej się zamknęły. a parobek rozpalał właśnie ogień na palenisku.Chłopcu? Och. . którą wypiła duszkiem.Nazywam ją Sol. . Był to cienki krupnik z maleńkimi kawałkami posiekanej słoniny. choć przyszedł na świat w tak bezbożny sposób. Ale skoro jest chłopcem. . chlebem. Czy żyje? . Rozkoszne ciepło rozchodziło się po całym ciele. niech się dobrze wyśpi. Nie wyglądała na niezadowoloną z tego. i mocno owiniemy w pieluchy. Nazwałam je tak. Dziewczynka. Zamknęły się drzwi i Silje usnęła jak zabita. Ciepło ognia wypełniło izbę.Jak ma na imię? . Wodę do mycia poświęcimy żarzącym się węglem. jak pomagają jej się rozebrać i naciągają na nią okrycie.Nic nie szkodzi. . a do jego posłania już włożyłyśmy kawałek żelaza. kiedy weszła do izby. Żyje nadal tym co przyniósł ze sobą na świat. Przyjęła miseczkę pełną zupy. .odparła Silje. Nim kobiety zdążyły opuścić pokój. Jest jeszcze trochę zupy. Usłyszała przyjazne głosy gawędzące z dziećmi. Nie chciał jeść wcześniej i. Tak cudownie błogiego uczucia Silje nie zaznała od tygodni. że dziecko nazywa się Liv. mogło być niedobrze. opadła na posłanie i zaczęła zasypiać. Chłopcu nic nie jest. rozebrały je i przyniosły dziewczynce do łóżka gorącą strawę. Dwie starsze kobiety zajęły się maluchami. że po prostu zabierzemy ją do siebie..Ona jest taka ładna . by nie stało mu się nic złego. Pobłogosławimy go jak należy. zadbamy.W domu płonęło łuczywo. Ale dziewczynka wygląda na bardzo senną. że obudzono ją w środku nocy. którą nazwała Sol. Smakował wyśmienicie. by uratować od śmierci.Ależ tak. A co z niemowlęciem? Tak się bałam.powiedziała jedna z kobiet. chcesz? Silje nie miała nawet siły zaprotestować. ale nie była już w stanie otworzyć oczu. to przecież noworodek.Nie wiem . Bądź spokojna. 28 .. będzie się nazywać Dag. powiedziałam pewnym złym ludziom. choć nie odcięto mu pępowiny. odetniemy i zawiążemy pępowinę. wsunęła się na jedno z posłań. Czuła jeszcze.

Ogień płonął nadal. sinofioletowe. okno! Silje przyzwyczajona była do małych świetlików. Pomyśleć tylko.powiedział wysoki mężczyzna z siwą kozią bródką i długimi. I bardzo brudne. że raz przebudziła się. był już wieczór. . Pamiętała. . Na drugim posłaniu nie było nikogo. Dwaj starsi mężczyźni stali pochyleni nad nią. Wyrażał się w taki sposób.On zna się na leczeniu. Coś zaczęło świtać w jej głowie. Widocznie ktoś bawił się z małą. dobrze .zapytał. Nie zdążyła nawet zobaczyć światła dziennego. malutka. okrągłym człowieczkiem o przyjaznych oczach. dziewczyno? .Od dawna masz takie stopy. . na niski sufit. jak silny rumieniec pokrywa jej policzki. ale z tym łatwo było coś zrobić. Może dziecko było właśnie karmione? W izbie było bardzo ciepło. że od urodzenia . ale przepuszczała ostatnie światło wieczoru. by naciągnąć na siebie okrycie.. Ciemne ściany z grubych bali. całe pokryte pęcherzami. Z ulgą spostrzegła. Kiedy się obudziła. Szyba była zielona i chropowata. ale kiedy wsłuchała się lepiej.Przypuszczam.usłyszała czyjś głos. . Ubrany był w rzucające się w oczy szaty o mocnych kolorach. a więc ktoś musiał. który zajmował się też chorymi.Dobrze. usłyszała dziecięcy śmiech. 29 .ROZDZIAŁ III Silje zasnęła przed świtem. .To balwierz z parafii .. Okno. Dzieci! Odwróciła głowę. A może jednak? Wieczór. siwymi włosami. które otwierało się za pomocą kijka. iż miała uczucie... cienkimi. ale ucichł po chwili. . Balwierz. Silje od jakichś dwóch tygodni nie zdejmowała butów. Silje poczuła. Były spuchnięte. Jesteśmy już starzy a soki młodości opuściły nas dawno temu. był małym. że powinna wstać i ukłonić się. Przerażona otworzyła oczy. że ma na sobie koszulę. Z głębi domu dobiegł ją cichy płacz niemowlęcia. A ja jestem Benedykt Malarz.Benedykt zaśmiał się hałaśliwie.Nie bój się. Spojrzała w górę. lub może raczej zmrok. Teraz uniosła głowę i przerażona popatrzyła na swoje stopy.

i że warto się tobą zająć. Kim właściwie jesteś? Silje zawstydziła się. Musiałam opuścić dwór. . że ocaliłaś dwójkę dzieci i tego niemożliwego Heminga.uspokoił ją balwierz. .. która została we dworze. . o tym. Potrząsnął głową z niedowierzaniem. który się za tym krył. Ale twoje ubranie wskazuje na wielkie ubóstwo. że jesteś kimś szczególnym .zapytał i uniósł w palcach skrawek workowatego gałgana. bo widać.Nadal jednak twierdzę. Wszystko na pewno będzie dobrze.. . kiedy wszyscy moi krewni pomarli.Masz dobre serce. przyjaznych oczach. . Jednym tchem wyrecytował całą listę znaczących nazwisk. . Miała tylko cienką koszulę. niemożliwe dziecko kowala.Nie będę puszczał ci krwi. a to rzadko się zdarza w tych podłych czasach. co tam robiłaś. Opowiedz mi o swym życiu na dworze.Zaaplikujemy gorące okłady . ale widziałem gorsze odmrożenia.Nigdy nie słyszałem czegoś podobnego! Oddać jedyne ubranie! Poza tym wysławiasz się bardzo ładnie. że nie masz jej w nadmiarze. ale wiedziała już z doświadczenia. Mam jak najlepsze świadectwo od wysoko postawionych osób. doglądając jednocześnie garnka. jak na przykład barona. Starej kobiecie. że jesteś niemożliwa. aby jej zaimponować. 30 . w którym gotował się jakiś ostro pachnący wywar.powiedział malarz o wesołych.. Benedykt machnął ręką. że nic z tego nie będzie. kiedy każdy myśli przede wszystkim o sobie.A to? . ale o drugim. Twoje ręce nie wyglądają dużo lepiej niż nogi.. by Benedykt wytłumaczył jej. Jestem Silje córka Arngrima. . jak mówię.Swoje oddałam komuś. Szybko naciągnęła na siebie okrycie. po czym szybko odrzucił go ze wstrętem na ziemię. i usiadł na skraju posłania.powiedział ojcowskim tonem . . Szczególne jest i to. Silje bardzo chciała.Nie jest moje . Odwróciła głowę z uśmiechem zażenowania.skąd przyfrunęłaś? Dowiedziałem się tylko. Przez cały ten czas balwierz zajmował się jej stopami. jakby się opędzał od natrętnej muchy. Młodego Heminga wspomnieliby na pewno. . co miał na myśli mówiąc „taka opieka”. To. że jesteś pod taką opieką.Opowiedz mi teraz .. . .powiedziała cicho. kto go bardziej potrzebował. nie pisną ani słowa.Mówisz sama o sobie. co znalazłam w stodole. to osobna historia.Zrobiłam je sama z tego.Nie jestem nikim szczególnym.

odparł cyrulik i zanurzył kawałki płótna w garnku. pójdziesz ze mną do kościoła. znowu zasnęła. .Moje niewiasty już się nimi zajęły . co mi kazano.. ale na pewno byłam trochę. że powinnaś jeszcze trochę pospać. ciemną sukienkę z wąskim stanikiem i parę łapci na tyle dużych. by nie mogła tego wytrzymać. by mogła w nich zmieścić swe zabandażowane stopy. .Nie . .A dzieci? . 31 . . w polu i w dużym domu. by wraz z dziećmi mogła pozostać u tych życzliwych ludzi! A ona nawet im nie podziękowała jak należy! Co sobie o niej pomyślą? Zabrano jej przyodziewek. Nogi bolały ją. .Dziękuję. Zbliżał się wieczór. Zamiast niego przyniesiono koszulę z niefarbowanego płótna. Silje. że prawie ją parzył: pachniał ostro ziołami.. rozgrzana i uspokojona. Myślę.Czy mogę teraz wstać? . Jej dłonie nie były owinięte. z miłą chęcią. Silje ubrała się szybko i czesała włosy kościanym grzebieniem.. Wyszli. Silje. Zmyć z siebie cały brud.uśmiechnęła się. Tam dopiero zobaczysz dekoracje! Rozjaśniła się.Obawiam się. by ozdobić świat wokół. miętową maścią.Nie. Niech Bóg da. by to był kres jej tułaczki! Niech Bóg da. Okład był tak gorący. ale nie aż tak. Usiadła i ostrożnie spróbowała wstać. .. balwierzu? Może to nareszcie ktoś. Oczywiście robiłam to. też tak myślę . I dużo czasu poświęcałam na to. Udekorować.Tak.Słyszałeś. że chwilami doprowadzałam ich do rozpaczy. poznała to po wpadającym do izby świetle. .zapytała Silje. . kto doceni moją sztukę! Naprawdę takich ludzi nie ma zbyt wiele! Jutro. Nagle zapragnęła zanurzyć się cała wraz z głową w gorącej. Przywykła do bólu przez ostatnie dni mozolnej wędrówki. Jak to określić? Nieobecna duchem? Miałam tyle snów na jawie..zamruczał balwierz pod nosem. nasmarowano je tylko mocno pachnącą. a potem owinął nimi jej stopy. aromatycznej kąpieli.Nie na tych stopach . musisz poleżeć tak przez kilka godzin. Nie musisz się martwić. Oczy Benedykta zabłysły.powiedział Benedykt.

Doprawdy. Czy z powodu kilku dziecinnych wymysłów naprawdę musi opuścić jedyne miejsce. pokryty cienką. dobry Boże. Przekroczyła wysoki próg i stanęła na kamiennym stopniu. szyba okienna tłumiła jego blask: Mogła teraz obejrzeć dziedziniec. w którym znalazła schronienie podczas swej tułaczki? 32 .O.. Wszystkie jej fantazje o demonach żeglujących w powietrzu były przecież tylko rojeniami. białą warstwą śniegu. Zatrzeszczały szerokie deski w podłodze. Ciemne domy otaczały podwórze. ale wystarczyło tylko zasznurować mocniej pas. A przecież dopiero co byłam wdzięczna za spleśniałą skórkę chleba! Sukienka w zasadzie na nią pasowała. „Kraina Cieni”. A za nimi. Oddzielało ją od nich tylko wrzosowisko. Właściwie była teraz prawie u samego podnóża gór. Była trochę za luźna w talii. natrętnie bliskie. że wciąż jeszcze świeciło. Rozpoznała dokładnie każdy wierzchołek. Nie miała siły splatać włosów. Zatęskniła do ciepła izby.. jak nagle cała krew odpływa z jej serca. Ich szczyty wznosiły się ponad dachami. nie istniały w rzeczywistości. musiały zostać rozpuszczone. Drgnęła. bliżej groźnych. Muszę stąd odejść. Poczuła. Kulejąc doszła do drzwi. bogato zdobione rzeźbieniami.to tylko po to. wydawało się. mieli też podłogę z drewna! W domu przyzwyczaiła się do ubitej gliny lub posadzki z kamienia. Chwyciła za futrynę i przytrzymała się mocno. jakby drwiła sobie z Boga Ojca i jego domostwa. Zmrużyła oczy patrząc na słońce wiszące nisko tuż nad horyzontem. Między budynkami. a tuż za nim domostwo ze strychem i gankiem. A całe to ludzkie gadanie o straszliwych Ludziach Lodu . Spojrzała jeszcze raz. . że sięga nieba. Za nim były wysokie góry. To ona sama je wymyśliła. pomyślała.. Zobaczyła stojący z boku duży budynek. Nie założyła go teraz. Nie wiedziała. Nigdzie nie było widać żywej duszy. które tak przerażało ją w dzieciństwie. pomyślała w pierwszej chwili. Podniosła wzrok. tajemniczych siedzib Ludzi Lodu. gdzie droga dochodziła do zabudowań.jęknęła. nie! . Nie była już dzieckiem. Człowiek szybko przyzwyczaja się do dobrego.. Przecież wcale nie musiała stąd wyjeżdżać. „Kraina Mroku”. każdą przełęcz.Najwyraźniej zaczynam być coraz bardziej wymagająca. A za wrzosowiskiem piętrzyła się niedostępna ściana gór. był prześwit. Opanowała się jednak. sztywnym kołnierzykiem i króciutką falbaną od pasa. Znalazła się jeszcze bliżej miejsca. Całość należała chyba do służącej. by Silje trzymała się z dala od gór. wcale. Obok leżał obcisły kubrak z bufiastymi rękawami zwężającymi się ku dołowi.

Podziękowała. uśmiechały się ciągle. przytulnej kuchni z ogromnym paleniskiem i długim stołem. zanurzone w mleku. by wszyscy czuli się dobrze. jeszcze raz się ukłoniła. 33 . Przeważnie sześć dań stanowiło minimum. To już wszyscy.powiedział Benedykt przyjaźnie. że pragną utrzymać miłą atmosferę.Jedna ze starych kobiet wyszła z sąsiedniego domu i zamachała do niej ręką.Co za temperament! W jednej chwili jest promiennie radosna. Silje pomyślała.powiedziała jedna z kobiet. Silje oderwała wzrok od ciemnoszarych.powiedziała kobieta przyjaźnie. . ale najpierw chciałabym się umyć i trochę ogarnąć.powiedziała zawstydzona. . ale podwójna ilość też nie była niczym niezwykłym. Widać było. bo na wieczerzę składały się tylko trzy potrawy: solone mięso.Ładni są oboje! Ale tak bardzo różni! . gdy zobaczyła. Na wysokim krześle siedział sam Benedykt. Ubrane w czarne. ale gdy tylko coś idzie nie po jej myśli. słonina i kapusta. Szybko doprowadziła się do porządku i weszła do obszernej. każda z dzieckiem na kolanach. Było ledwie parę osób. pokrytych śniegiem zboczy gór. długie aż do stóp suknie. W żadnym razie nie można było tego porównać z przeciętnym posiłkiem. że noworodek zaczął przyjmować pokarm. . . na pewno jesteś głodna? . aż zanosiła się ze śmiechu. przebrnęła kulejąc przez dziedziniec i podeszła do niej. Z boku na stole stały duże baryłki z piwem. że na pewno bardzo je polubi. Podczas jedzenia przyjrzała się dzieciom. Biedactwo.Wejdź. Dla Silje jednak było to jak cudowna wizja. cicho odmówiła modlitwę przed jedzeniem i usiadła. Widocznie malarz był wierny prostym obyczajom. zmienia się od razu i wybucha niesamowitym gniewem. i parobek. Zgromadzili się tu przy posiłku wszyscy mieszkańcy dworu.Właśnie posilamy się w kuchni.Chodź.Tak. obok niego dwie kobiety. Po raz pierwszy widzę je w dziennym świetle . . który bawił się z nią wesoło. takie były podobne.Wejdź .Ta mała to istna łobuzica! . Ucieszyła się. Osoba dorosła wypijała przeciętnie sześć miar piwa dziennie. siądź tu koło mnie. moja miła . Kobiety musiały być siostrami. Zaraza musiała się tu rozpanoszyć na dobre. Ssał pokrojone kawałeczki chleba. szybko jednak odwróciła się do parobka. Mała Sol poznała ją i przywitała radośnie. . a w naprawdę bogatych domach podawano na stół nawet czternaście potraw. Speszona pozdrowiła każdego ukłonem.

prawie zwierzoczłek.Te zielone oczy i czarne loki! Jeśli przeżyje. jest nas tylko kilka osób. Bez żadnych sprzeciwów przyjęliście przecież mnie i dzieci.O tak. co my z tobą zrobimy? Jak widzisz. dziewczyno.. że Heming nie byłby tak rozsądny.Nie. że też musi się tak rumienić i czuć przyspieszone bicie serca.Silje kiwnęła głową. to kto inny .Skandale zdarzają się i w szlachetnych rodach . Jestem mu głęboko wdzięczna. .odpowiedział Benedykt. . że chłopiec ma niezwykle ładne rysy jak na nowo narodzone dziecko prawda? Próbowała otrząsnąć się ze smutnych myśli. .zaśmiał się Benedykt.I nie marzyć? .Kiedy dorośnie. w które był zawinięty? . I w tak przyjazny sposób! . Zrozum. . pomyślała Silje zasmucona. A takim jak ty i ja bardziej nawet niż innym. wszyscy mieszkańcy tego domu nie żyją. .Powinnaś tak zrobić . .Poproszono mnie. . Zwróciłaś chyba uwagę na okrycie. gdy tylko słyszy imię Heminga! Ale nie mogłaby zaprzeczyć. że nie życzy sobie żadnych dodatkowych pytań. To on przysłał mnie do was.Bardzo szczególna osoba. . Jego pomarszczona twarz była poważna.. . skąd on pochodzi.Tak . . Sądzę. że bardzo pragnęła znów zobaczyć jego pociągającą twarz. . Jeśli wystarczyłoby ci tylko jadło i dach nad głową? .Benedykt skinął głową. . bym je dobrze przechowała . Najbliższe dni zadecydują. Jednak coś w sposobie jego zachowania podpowiedziało Silje. Silje. .Spełnia się takie polecenia .Można się tylko domyślać.Ludziom potrzebne są marzenia. Ale. A skoro już o tym mówimy. kiedy stanęliśmy w świetle. Ale czy naprawdę młody Heming był tak przewidujący? Ach. To dziwne.odparła zmieszana.wymamrotał. To był 34 .powiedziała. potrzebowalibyśmy kogoś do pomocy. na pewno chłopcy będą się za nią uganiać mruknął Benedykt. serdeczne dzięki .Zauważyłam to wczoraj wieczorem. Popatrzyła na małą twarzyczkę i jasny puch włosów na główce. Znów pojawiła się jej przed oczami zmarła matka dziewczynki. chciałabym bardzo podziękować za okazaną mi życzliwość. Tym razem spróbuję skupić się na pracy.odparła wpatrzona w swój talerz.Zobaczyłam je.wymruczał malarz.Podejrzewałem.

mój brat i jego rodzina. w domostwie mieszkalnym. Przeraziłam się. . Czasy się jednak zmieniły. lecz wysoko cenionym artystą i mógł robić co chciał. że są tak blisko. . nie pytaj. szyba była przejrzysta.Ludzie Lodu to 35 .. . przecież żyć dalej.Ja mieszkam w tym ozdobionym domu obok . jakby byli spragnieni swego towarzystwa.ciągnął Benedykt . Poczuła. Zbyt wielką przykrość sprawia nam mówienie o nich. i zaczęła opowiadać o tym. Poza tym Benedykt nie był zwykłym człowiekiem. Dotąd starała się nie patrzeć w tym kierunku i nie wyglądać przez okno.Wcale mnie to nie dziwi. widziała je dokładnie i lękała się ich. Silje siedziała twarzą do okna. że rozumiem. . . Bez wątpienia polubił Silje. by gospodarz i służba siedzieli przy jednym stole i rozmawiali.Myślę. O latających potworach tylko wspomniała.powiedział wolno. Ona także przeczuwała.A cóż to za głuptas! Pijesz piwo jak ptaszek? Ale zgadzam się z tobą. Benedykt skinął głową.. . dziękuję. Wszyscy mamy swoich zmarłych. że odwaga jej nie opuszcza. . gdy zobaczyłam.Ludzie Lodu . jak widzisz.O tak. że ciebie też nimi karmiono? . pozostali.Te góry.powiedział.O nie. że góry wywoływały jej przerażające wizje. Proszę. Zaraza sprawiła. A jeszcze wszystkie te okropne historie o Ludziach Lodu! Przypuszczam. Skończyli już jeść. Służba pokiwała głowami w milczeniu. że ludzie stali się bardziej samotni i szukali z sobą kontaktu mimo dzielących ich różnic stanowych. A kim są naprawdę Ludzie Lodu? . musimy. Choć mieszkała dalej na północny wschód.zapytała z bijącym sercem. Wydawał się niezwykle dumny ze swego zajęcia. Tu. Przyjazny ton malarza ośmielił ją. Napój godny artysty. Wszyscy słuchali go w napięciu. Ale my.Wiszą ciągle nad człowiekiem. jak bardzo bała się gór w dzieciństwie. stale zagrażają. Jeśli chciałabyś siedem miar zamiast sześciu.Pijesz tak mało . Sam piję. wypijam ledwie trzy dziennie! . . lecz nadał pozostawali przy stole. Powiedziała. tylko wino. . ale teraz nabrała odwagi. Sam ich się boję. że ich dusze są sobie pokrewne. to nic nie stoi na przeszkodzie. Niedawno przeżyłam to samo. Dotąd właściwie było nie do pomyślenia.i nie biorę udziału w podejmowaniu decyzji dotyczących gospodarstwa. .Piwa mamy w bród.

Zaprzedał duszę Szatanowi i został wodzem Ludzi Lodu. tunelem wzdłuż rzeki. Kobieta trzymająca na kolanach Sol zakryła uszy dziewczynki.Nikt nie chciał mi nic powiedzieć.. powinniście bardziej uważać na to. Wraz z gromadą innych chłopów królewskim rozkazem został wypędzony ze dworu. Trzeba iść pod lodem.Czy Tengel znał się na czarach. kiedy tam przybył? . . Podobno czynią wiele zła i umieją czarować. Tengel znaczy również wódz. Zostali tak nazwani.mruknął malarz. Chyba słyszałaś o Tengelu. A mieszkam tu przez całe moje życie.Nigdy ich nie widziałem.Panie Benedykcie. miały w sobie tę samą moc.przerwała jedna z kobiet. . a druga przeżegnała się szybko. Ale to wszystko tylko gadanie. . że nie istnieją? . . to te ogromne góry napawają człowieka lękiem.A więc słyszałaś. że Tengel nie ma grobu! Silje otworzyła szeroko oczy. 36 .Tylko tajemnicze wzmianki . Nie było miary na to. . I. ale pakt.Przesądy . dał mu nadprzyrodzoną moc..Dobrze. Ja się nie boję ani trolli. Jednak przyznam szczerze. Wzburzony parobek wstał i wbił nóż w ścianę nad drzwiami.zapytała. . Mówi się.odpowiedziała. Odruchowo zerknęła w mroczny kąt i na drzwi prowadzące w ciemność. Trzysta.Myślicie. że Diabeł go zabrał? . teraz o tym usłyszysz.. Tego nie powiedziałem. co mówicie .Tego nie wiemy..Czy to znaczy.rzekła wzburzona. ani samego Diabła..Ależ panie Benedykcie! . które spłodził. który zawarł z Diabłem. bo podobno nie można się dostać do ich siedzib. panie. że był zwykłym człowiekiem.mówią. Zaprzysiągł zemstę.. nich. Głupie.legenda. . by tam dotrzeć..Tego nie powiedziałem. tego pewnie nie wiedziałaś? A Ludzie Lodu. gdyż dzieci. Silje.Malarz opuścił wzrok. Przez stulecia rosła sława Ludzi Lodu. czterysta lat temu młody Tengel schronił się gdzieś w górach. co Ludzie Lodu mogli uczynić. Nie mówi się o. Silje? .. . Benedykt zniżył głos . idiotyczne przesądy! . że dobrowolnie nie pójdę w te góry! Ale to inna sprawa. Parobek był odważniejszy. złym duchu Ludzi Lodu? . .

dawno temu. ale nie teraz. dopóki dziewczynka nie uspokoiła się. . Zauważyła tylko. Nie usłyszała jednak ani słowa o tym. 37 . który jej pomógł. by móc rozpoznać objawy. .. starali się tylko usłyszeć wszystko. . Kobieta wraz z dziećmi zniknęła w izbie obok. Ale podczas posiłku jej oczy nabrały dziwnego wyrazu. Nareszcie będzie mogła przestać się nimi przejmować.Dobrze. I pomyśleć tylko. Pozostali nie ruszyli się z miejsc.powiedziała kobieta. . Oni. nie musisz się więc ukrywać.Nie. gdzie zatrzymała się grupa jeźdźców. a usta zaczęły nieco drżeć. istnieją! Może kiedyś. . Byłem w górach wiele razy i nie widziałem tam żadnych ludzi ani ich siedzib.powiedziała głosem pełnym skargi. Nagle wszyscy drgnęli. znów było jej ciepło i miała na sobie czyste i całe ubranie. uspokoiła się Silje. a parobek zwiesił głowę i uparcie wpatrywał się w podłogę. Jak dużo czasu upłynie. Zginęli razem z „czarną śmiercią” dwieście lat temu. . . Benedykt wstał i szedł na spotkanie przybyłych. lecz mimo wszystko poczuła się pewnie.Myślę. że najadła się do syta.Silje. kim był człowiek.Mama! Jedna z kobiet wzięła ją wtedy na kolana i kołysała. że królestwo Boże nie może się z tym równać! Wszyscy zaśmiali się wyrozumiale. Później Silje musiała opowiedzieć o swej smutnej wędrówce i o wydarzeniach ostatniej doby.Żołnierze wójta! . by ukryć wyraz twarzy. Pełnię szczęścia zmąciła jej myśl o zarazie i spojrzała zaniepokojona na Sol. Usłyszeli dudnienie końskich kopyt i dźwięk broni. . jak jedna z nich wymamrotała coś jakby „miserere”.zawołał Benedykt i wyjrzał na dziedziniec. . niedługo zapomni . Nie mogła powstrzymać radości.A tam. zanim ta straszna choroba znów zaatakuje? Widziała wystarczająco dużo jej ofiar. przez okno niewiele można było dostrzec.Jest mi tak dobrze! . że kobiety wymieniły wymowne spojrzenia i usłyszała. Mała wciąż jeszcze była ożywiona i radosna. jak i większość innych. Greto. tych tutaj nie znam. przestać się ich obawiać.westchnęła. zabierz jednak mniejsze dziecko! A najlepiej oboje. A więc to były tylko fantazje.Mama . o czym będzie mowa. czy to z nimi rozmawiałaś wczoraj? Na wzgórzu szubienic? Zaczęło się zmierzchać.Jest taka mała.

To. że trochę powisisz pod sklepieniem kościoła. Kopenhaga czy Sztokholm . dobrze wiecie.. Czy możemy przeszukać stajnię? . .? .leżały tak daleko. A więc dowiedziała się. Wkrótce gotowi byli do odjazdu. uwierzyłaby mu od razu.Nie widziałem go od wieków .Tym lepiej dla ciebie.A Heming Zabójca Wójta? . Kogo szukacie? . . niemożliwe więc. że gdyby Silje nie wiedziała. dobrze przyjęto nowych panów.odkrzyknął Benedykt. Najwyraźniej byli tam już wcześniej.zapytał dowodzący. Dyre syn Alva.Lepiej pilnuj się. jeśli uważacie. szukając obcych koni. . Kiedy przed piętnastoma laty region ten zajęli Szwedzi. Ale nie przypuszczacie chyba. . Kiedy zaś Szwedzi opuścili Trondelag. Spalił siedzibę jednego z ludzi króla. czy nie słyszała o nim już kiedyś? Największy w Trondelag wróg panowania Duńczyków. mieszkańcy bez zbytnich protestów przeszli pod panowanie Duńczyków.. że ja.Pozdrowił ich i zapytał.Oczywiście. Część żołnierzy przeszukiwała inne budynki. nie widzieliśmy. Po chwili wyszli. czy nie ukryto jakiegoś konia między bydłem. nie daje ci wolnego wstępu do nieba! . Benedykcie! .Zakłócanie domowego spokoju również tego nie zapewnia! . Wszyscy go chronili. .parsknął dowódca i odwrócił się na pięcie. Sprawdzano. do diabła. 38 . że stare kobyły warte są oglądania. kim był mężczyzna w wilczej skórze.. Chłopów mało na ogół obchodziło..odparł Benedykt tak przekonująco.Nie. by został pojmany przez wójta. Chcemy z tym skończyć. .Czy nie widzieliście nikogo obcego tu we dworze.krzyknął dowódca przez ramię. Mężczyźni skierowali się do jednego z budynków. jak było naprawdę. Dowódca wszedł po schodach. Dyre syn Alva. z jaką sprawą przybyli. grasował dziś w nocy ze swymi ludźmi.Przypuszczacie? . Otwartej nienawiści w stosunku do króla nie było. Benedykcie Malarzu! Ten buntownik. dziś w nocy lub za dnia? .To. kto nimi rządzi. Wszystko jedno.

usta. Nikt poza duchami przepaści nie mógł tego zobaczyć. może osiem. Ich demoniczne twarze miały w sobie niezwykle sugestywną siłę przyciągania. która go wyda! Nic dziwnego. nie będzie tą. na wpół zwierzęce. Z oddali wyłaniała się „Kraina Mroku”. Najważniejszym spośród nich. Poczuła ciepło wokół serca. w wielu miejscach natura obdarzyła ich równie hojnie jak zwierzęta. gdy pytała. Silje cicho wzdychała. Czarne postacie z szerokimi skrzydłami. szukały. że nikt nie chciał zdradzić jego imienia. 39 . leżała na zboczu. Dziwne zwidy były teraz bliżej. Z rozkoszą wyciągnęła się w trawie. niedaleko dworu. Unosiły się w powietrzu. i jasne włosy. Kobiety poprosiły ją. Oczywiście zgodziła się. Nie miała pojęcia ile ma lat i skąd pochodzi. że ich oczy już ją odnalazły. Zobaczyła je wyraźniej. Ten dzień nie był dla Silje długi. Silje nigdy przedtem go nie widziała. że jeszcze jej nie spostrzegły. Było ich kilka. Podświadomie. Benedykt najwyraźniej też stał po ich stronie. jak nazywa się król. jak wygląda. Tak. Tak. Była w domu. To naturalne. usiłowała się bronić. Ta świadomość przyniosła jej ulgę. Zawsze jednak znalazła się grupa aktywnych buntowników... Ukryte między nimi doliny. Jej demony. najodważniejszym i najbardziej podziwianym był obecnie Dyre syn Alva. myliła się jednak. Nagle zorientowała się. We dworze wkrótce zapanował spokój. a przypisuje wybranemu wymarzone przymioty i uczucia. to już odgadła. Wiedziała. To byli mężczyźni. niedoświadczone serce dziewczyny wypełniły nowe uczucia. Sześć. było im obojętne. we śnie. Sny przychodziły i odchodziły. Nie miało to jednak znaczenia.. Uwielbienie. tułowia na wpół ludzkie. Wypełniło ją bezgraniczne uwielbienie właściwe tylko bardzo wczesnej młodości. Nie. które nakazuje przymykać oczy na wszystkie wady i błędy. Były takie życzliwe. lśniące w blasku księżyca. Teraz przynajmniej wiedziała. które zawsze wydawały się gotowe do śmiechu. zawadiacki nos. mięśnie rąk i nóg lekko jej drżały. by mogły zająć się dziećmi jeszcze jedną noc. Dłonie mieli zakończone długimi pazurami. że w zauroczeniu myślała wciąż o jego ujmującej powierzchowności. Oczami wyobraźni ujrzała drwiący błysk w jego oczach.. pewnie znowu zobaczy Heminga. Coś wyłoniło się spośród wzgórz. Były nagie. Jak długo chłopi mieli co jeść. był buntownikiem. że niełatwo będzie jej znów zasnąć. Ostre. A skoro tak. Serce zaczęło jej walić jak oszalałe. że jest naga. jak gdyby usiłowała przed czymś umknąć. Ale były niebezpieczne. A Heming.Rządami w kraju musieli zająć się inni. Młode. Złocistoczerwone niebo. Sądziła. Oni sprzeciwiali się tylko wysokim podatkom. postrzępione szczyty gór. choć udawały.

że wysoko sobie ceni radość płynącą z mocnych napitków. że ciało jej płonie w sposób. Kościół malowany teraz przez Benedykta należał do innej parafii. Uwielbiała tylko jego piękną twarz. jakby na coś czekali. Wyczerpana opadła na łóżko. Zamachał z wolna skrzydłami i przysunął się bliżej. by był nagi. pełna obawy. wzburzyło ją to.. Krzyknęła tak głośno. Choć groteskowo wykrzywiona. nic więcej nie chciała. Poznała jego twarz. gdzie pracował nad wystrojem wnętrza tamtejszej kaplicy. Późnym przedpołudniem zabrał Silje ze sobą. Poznała go i zadrżała z radości. Znieruchomiała na tle płonącego nieba.Widzieli ją i pożądali jej. to jednak piękna. oddychała głęboko. Jego ciało od pasa w dół było ciałem jelenia. pociągającą. Twarz młodzieńca otoczona złotymi lokami. pełne blasku oczy świeciły w jej kierunku. Choć zatrzymała się w oddali. jak gdyby coś ich powstrzymywało. Ponad „Krainą Cieni” uniosła się nowa postać. że sen przerwał się akurat w tym momencie. pociągającą. by znaleźć się przy niej. Zataczali w powietrzu niewielkie kręgi. przerażona. podciągnęła lekko nogi. Silje była przekonana. Jego sinoczerwony nos świadczył o tym. Ujrzała twarz jednego z nich. Poruszyła się powoli w trawie. o czystych rysach. że właśnie doznała uczucia wielkiego szczęścia. Po prostu Silje dorosła. lecz one tylko rozpaliły iskrę. Jej ciało było ciężkie i ospałe. że się obudziła. że znów go widzi. kim ona jest. a zamiast ramion wyrastały mu ogromne skrzydła. chwytając głęboko powietrze. wstrząśnięta. Leżała w półśnie. ale i zafascynowana. Mogła tylko rozróżnić kontury. Teraz nie było już odwrotu. z grymasem drapieżnika. Pojechali wozem. nie mogła jednak dojrzeć tułowia. większa i groźniejsza od innych. nie było daleko. niczego więcej nie pragnęła. że miejscową świątynię ozdobił już dawno temu. które przywodziły jej na myśl fauna. Chciała go zobaczyć całego. niemal bliska śmierci ze wstydu.. Każdy fragment sklepienia był dziełem jego rąk. Mimo że się starała. Nigdy jednak nie zniżyli swego lotu tak. Usiłowała dłońmi zasłonić swój wstyd.. Z rogami jelenia. Tymczasem wszystko miało swoje naturalne wytłumaczenie. Kuszącą i odpychającą zarazem. Lecz on też nie odważył się zejść na dół. Do sąsiedniej parafii. lecz pozostawał w cieniu. dziwnie podniecona. jakiego nigdy dotąd nie doświadczyła Była poruszona. Malarz powiedział. we śnie Silje spostrzegła. satyra. Benedykt nie należał do rannych ptaszków. Demony z szacunkiem rozsunęły się nieco. W pewnym sensie nie życzyła sobie. z uczuciem jednocześnie ulgi i zawodu.. Czarne spirale skręconych włosów opadały na czoło. Poczuła. że wszyscy bez trudu 40 .

. które wykonał. . Silje. Ach. bo rozmawiali z nią jak zwykle serdecznie i naturalnie. .odpowiedziała gwałtownie.. Wzięli sobie do serca słowa Grzegorza „w obrazach będą czytać ci. którzy czytać nie umieją”. to arcydzieło! Heming był moim modelem. Benedyktowi nie zamykały się usta. . o wszystkich pięknych malowidłach. na niebie? Być może ta największa z nich była. Wszystko jest naturalne i piękne. Nieco ją to uspokoiło. jak twierdzili. Benedykt zaśmiał się. że tylko jej się tak zdaje i nikt nie zauważył niczego szczególnego. W pewnym stopniu udało się im powstrzymać tę histerię czystości. bo. choć jeszcze nic w pełni.mruknął do siebie. i opowiadał Silje o swoich triumfach artysty. Do tego wszystkiego pożądała niewłaściwego mężczyzny.parsknął. zobaczyłaby góry. co też wy mówicie. Być może te postacie były tam.odgadną.No nie. kiedy jechali wozem. panie! Benedykt roześmiał się ponownie. wyglądało na to. że chciała umrzeć. Nie spojrzała jednak na nie. że kazali stare.Nie . Głośno przeklinał księży reformacji za to. Nie chciała tego słuchać. to jednak zbyt mało otwartą. Znów się zaczerwieniła. Zdumiewające! Dla Silje ten moment zwrotny w jej życiu był tak poniżający. część z nich była nieprzyzwoita. Bo choć z pewnością masz duszę artysty.Żartowałem tylko. na pewno był doskonałym modelem . Gdyby nieco odwróciła głowę. . co przeżyła tej nocy. Powoził. . To myśli tych obłudnych starców są nieprzyzwoite. Pruderyjne wychowanie . .zamruczała. A ty może zechciałabyś pozować mi jako uwiedziona dziewica w obrazie Sądu Ostatecznego? .Tak.Nie ma nic nieprzyzwoitego w miłości. Demonstracyjnie złożyła ręce na kolanach i spuściła wzrok. Przez cały czas. Oczywiście musiałabyś pozować bez odzienia. Choć ją kusiły i przyciągały. 41 . .. dziś jeszcze bardziej niż zwykle. trzymając w ręku lejce. Tak należy rozumieć wartość sztuki sakralnej! Zobaczysz mojego anioła Sądu Ostatecznego. wspaniałe dekoracje w kościołach pokryć wapnem.Na szczęście są też rozsądni księża.Ależ dlaczego nie? Byłabyś doskonała z tymi cudownymi złotobrązowymi włosami.Na pewno nie duchowo.Nieprzyzwoita! . O dziwo.

kochana. patrz . Ja tylko...Piękne . ogniokrwista dziewico. . Benedykt był zachwycony. .Jesteś dla mnie zagadką. Może chciałabyś pomóc mi malować? .powiedziała Silje z prostotą. Nie dokończyła. a jej słowa płynęły ze szczerego serca. anioł Sądu Ostatecznego. ale to chyba nie powód.śmierć. Z goryczą poczuła. panie.. W jednym z nich rozpoznała scenę biblijną. Głośno pochwaliła dzieło. . jakby pożałował swych słów. Tu zniszczenia wojny. ale.. Coś tak niegodziwego! Coś tak.Możesz wypełnić ten ornament z gałązek winorośli. .Co sądzisz o tym? .. Uciekła. Tak. ale to z pewnością on.Patrz... że. . że nie rozumiesz symboliki? Nigdy nie widziałaś jak się ubija masło? Sama nigdy tego nie robiłaś? .Ale ja nie rozumiem . . Silje westchnęła z podziwem. żebyś była taka przerażona? . Nie mogła opowiedzieć o swoich rojeniach. Powoli obeszła cały kościół uważając na rusztowania.tak. jak to się stało w nocy. Tu oto wędrują tłumy ludzi dotkniętych zarazą..Czy to już ten kościół? . to właśnie Heming.wykrzyknęła. W jednej chwili wielki rumieniec oblał jej policzki. że masz gorącą krew. Ze zdziwienia otworzył usta.. Benedykt wyglądał.Nie. no tak.. Malowałaś już kiedyś? 42 .odpowiedziała Silje z wahaniem. Czterech jeźdźców Apokalipsy. A tam.spytał w przypływie wielkoduszności spowodowanej jej pochwałami. od razu widać.Zawsze chcą czegoś takiego. . . A tu sama . Podziwiała dzieła Benedykta.Ależ tak. Nieco wystylizowany.Tak. księża i kościelni. . Muszą mieć trochę zabawy.Chcesz powiedzieć. kobietę ubijającą masło? A za nią diabła? Benedykt zachichotał. i całe zgromadzenie. że staje się mokra w najwstydliwszy sposób .Ale dlaczego namalowaliście. ciągnąc ją za sobą..wołał z entuzjazmem.

O Boże.odpowiedziała żywo.Patrzcie.odparła nieco skrępowana. . Nie wiedziała nic o sztuce. patrzcie . że istnieje inny świat. jasnobłękitna ultramaryna i żółta ochra . nikt tak ze mną nie dyskutował. Caput mortuum. miedziowa. bardzo cnotliwie przyodzianymi w ogromne figowe liście. Pracowali z takim przejęciem. tej nie należy używać zbyt wiele. kiedy zszedł na dół. obcy ptak. Wapienna biel. Udało ci się nawet ożywić te listki. Dyskusja to raczej niewłaściwe określenie dla jego prawie nie ustającego monologu. czyli czerwień. Kwadrans zajęło jej wypełnianie pierwszego listka.powiedział z uznaniem. pracował nad Adamem i Ewą. który nie pasował do życia we dworze.To takie ciekawe. Gdzie nauczyłaś się sztuki cieniowania? . . Silje. bo malowidło byłoby wówczas za smutne.Nie.te kolory mogła łączyć. .Nudzę cię? . nie! . tak bardzo bała się. nigdy jeszcze o takich rzeczach nie słyszałam. że zapomnieli o jedzeniu. Być może do tego właśnie świata należała? 43 . Malarz uśmiechnął się leciutko. a Silje powoli posuwała się naprzód w swej pracy nad ornamentem. Dzień miał się ku końcowi. Sadza. jak bardzo polubiła tego starszego człowieka. . . ale jednocześnie bardzo dumna z pochwały. lazurowa zieleń. że pomógł jej znaleźć miejsce na ziemi.Niech „ciotki” zajmą się dziećmi. Żywo rozmawiali o sztuce. Niepewnie ujęła pędzel. którego poznała tak niedawno! Najbardziej była mu wdzięczna za to. czyli czerń.Nic o tym nie wiem . Pokazał jej farby.Próbowałam tylko wyobrazić sobie. . . Benedykt. samymi kącikami ust.Wiedziałem. to sprawi im tylko radość. to Benedykt pouczał ją przez cały czas i czuł się w tej roli znakomicie. zawieszony pod dachem. I absolutnie nie wolno mieszać z innymi farbami.rzekł z zapałem. odkryła teraz. . ale w żadnym wypadku nie chciała przepuścić takiej okazji. jak wygląda liść.Nigdy jeszcze tego nie robiła. że wyjdzie poza linię. Potem poszło już szybciej.zapytał nagle. byle tylko nie zabrudziła jego farb. że na pewno dasz sobie z tym radę.Jutro też musisz przyjść ze mną .

Chodź. Nazajutrz noga wyglądała lepiej i Silje wywalczyła sobie zgodę na wyjazd z Benedyktem.. Była to na wpół wykończona postać uwiedzionej dziewicy.. jej radość też nie miała granic . co zrobiłem wczoraj. co chciał jej pokazać. Jedną stopę miała paskudnie zainfekowaną i nie mogła jej nadwerężać. co chwila mała próbowała wspiąć się na górę do Benedykta. Resztę musiałem sobie wyobrazić.powiedział Benedykt. spontaniczną i bezpośrednią. ale większość czasu spędziła na zabawie z Sol i rozmowie z kobietami. Poza tym uważała. nieudacznicy.Sama jesteś sobie winna . 44 .Masz to w sobie . Ale chętnie coś zmienię. Sol była zabawną dziewczynką. . które mogła wykonywać siedząc. Zaczerwieniona odwróciła twarz. kiedy ciebie nie było! Pospieszyła za nim do jednej z bocznych naw. która akurat była zupełnie pusta. .Podobna do ciebie. nieprawda? Z twarzy. Benedykt zaśmiał się. Dziewczynka biegała po całym kościele i szybko doprowadziła ich do rozpaczy swą niespożytą energią. zabrali ze sobą Sol. Tym razem. Tak jak poprzednim razem pracowali osobno. że nie mogła wydusić z siebie słowa. ale to nie było takie trudne.ROZDZIAŁ IV Następnego dnia Silje nie pojechała jednak z Benedyktem do kościoła.zaśmiał się. Nikt jednak nie mógł zrozumieć tego.wybuchnęła. Udało się znakomicie. co się nie zgadza.Ja tak nie wyglądam . . by odciążyć trochę kobiety. to była zła naprawdę. powiedz mi tylko. . Jej brzuch był bardziej płaski i na górze miała więcej od tej tam. że wizerunek jest dla niej krzywdzący. zobaczysz. . że nie ma jeszcze dwóch lat. W małej niszy namalował kilka scen z dnia Sądu. Silje otrzymała nieco trudniejsze zadanie miała wymalować aureole wokół anielskich głów. . Silje bez przerwy musiała ją ściągać to z ambony. W końcu przywiązali ją sznurkiem na galerii. to z chóru. Silje natychmiast zauważyła. W jej zachowaniu nie było cienia wahania.ciskała wtedy wszystkich po kolei. Silje była tak poruszona. Zajęła się różnymi drobnymi pracami. Wszyscy orzekli. Jeżeli była zła.Przecież nie chciałaś pozować. co mówi.

że temu podoła. . . że malowanie idzie Silje bardzo dobrze. Kościół miał być niebawem ponownie otwarty i wyglądało na to. Była jednak tak zajęta pracą. by mogła się o tym przekonać. jak tylko mogła. Powinniśmy mieć też diabła. . Ale jestem pewien. masz rację. że aksamit jest tak cudownie miękki.Gładzisz ten płaszcz.Najlepiej byłoby odwrócić się demonstracyjnie na pięcie i odejść. Niewiele czasu zostało na dokończenie wszystkiego. .szepnęła zawstydzona. Ukrywała. Benedykt pozostawił ją samą w bocznej nawie. a potem wdychasz jego zapach tak zmysłowo. Czwartego dnia Benedykt stwierdził. należysz do tych o pięknym łonie i jesteś szczupła od pasa w dół.Tylko co będzie. Już od dzieciństwa przypuszczała.To dlatego. Muszę najpierw skończyć „śmierć feldmarszałka”.Ale sposób.Tak. zbyt dużo czasu pochłaniało utrzymanie jej w ryzach. Silje włożyła w to zadanie całą duszę. i postanowił dać jej poważniejsze zadanie. Jednak Sol nie zabierali już więcej ze sobą. Sama miała namalować całą figurę? Czuła jednak. 45 . To łatwo poprawić. ot i wszystko . . Kiedyś. Na drogę Silje zawsze zakładała piękny aksamitny płaszcz. chętnie spróbuję . Czy nie mogłaby podjąć się namalowania diabła kuszącego dziewicę? Gdyby on nakreślił kontury? Silje oniemiała zaskoczona. Zawstydzona zrobiła kilka szybkich gestów nad malowidłem. że często zapominała o swym towarzyszu i o całym świecie. tylko nigdy nie było okazji. Benedykt zwrócił na to uwagę. że malarz sam nie da sobie z tym rady. jeśli nie wyjdzie mi to dobrze? . No tak. że potrafisz.Nigdy nie miałam tak pięknej szaty. że z nogą nie jest dobrze. Wzdrygnęła się. że umiałaby rysować. ale to może poczekać.Ależ tak. jakby to był twój kochanek. w jaki się nim owijasz. Benedykt nie spuszczał z niej oka. ale Silje nie mogła znieść myśli.To zamalujemy. Odtąd Silje bywała w kościele codziennie. . . podczas jazdy.szepnęła uradowana. czy to też ma coś wspólnego z fakturą materii? Wyprostowała się. że jej twarz zostanie osadzona na tym gruszkowatym ciele. Mogli wykrzykiwać do siebie tylko pojedyncze zdania.

malarz zszedł na dół. Tak. zobaczyła to jego oczami.naprawdę nie spodziewałem się. że ty. możesz stworzyć coś takiego. taka cnotliwa. . ona zaś zdawała się opierać głowę na jego ramieniu. gdy porwie go natchnienie. albo masz po prostu duszę artysty.Jezu Chryste! .Zresztą nie.I światło robi się gorsze. To musiało przyjść samo z siebie.Musimy to zamalować . Nagle przystanął.. gdy nagle położył dłoń na jej ramieniu. .powiedział zaszokowany . a jego twarz. Teraz pozostała jej do namalowania jedynie noga diabła. Długim jęzorem diabeł lizał jej szyję. chcąc zacząć od razu.Coś ty zrobiła. co naprawdę rozgrywa się za plecami kobiety. Diabeł stał za kobietą. . . nie mógł nie odgadnąć. tak jak to naszkicował Benedykt.Kiedy miało się ku wieczorowi. co powie. co namalowała. nie rób tego! Scena jest zbyt dobra. A więc odkrył to. Silje posunęła się jednak dalej.. Popatrz na pełne pożądania ręce diabła. Silje odeszła na bok. która wystawała zza nóg kobiety. kogo Silje wzięła sobie za modela. Artysta często nie wie. myślę.krzyknął Benedykt nadchodząc. .Nie zjadłaś dzisiaj nawet okruszynki . Oczywiście nie jesteś biegłym mistrzem. Zapatrzył się.powiedział Benedykt przerażony. że namalowałam to w ten sposób. Miejmy nadzieję.Nie zauważyłam tego! Nikt. . . Zrobiła ruch ręką. Musiałaś pracować w transie. by mógł zobaczyć jej dzieło. że żołnierze królewscy tutaj nie wejdą. kto choć raz widział mężczyznę w płaszczu z wilczej skóry. że tak właśnie było. Popatrz na jego pozycję. co robi. . ale całość ma swój wyraz.szepnął. dziewczyno? Nareszcie i ona zobaczyła. Moja mała . by upewnić się. umieściła pazurzaste łapy diabła na piersiach niewiasty. zakrywając dłonią usta. Sądziłem jednak.Nie rozumiem.Albo rzucono na ciebie czary. że to młodemu Hemingowi oddałaś serce.Och! . nie wiedziałam nawet.wykrzyknęła Silje. Musimy przerwać pracę. Tak jakbyś potrafiła wyobrazić sobie. by ją zniszczyć. jak sobie radzi. i czekała z obawą na to. . 46 . . Również Silje była zaskoczona.

co za scena! Co za scena! Ale niech nikt się o tym nie dowie! Dobrze. .Nie mamy jeszcze nowego. jak ta twarz znalazła się na ścianie! Wtedy Benedykt zaczął się śmiać. a Silje znów usiadła przy chorej. 47 . przybył i wydał wyrok. Boże. Potrzebuję cię. jeden z kompanów Benedykta od kielicha. Silje siedziała przy niej cały dzień. musi być ochrzczona. . Balwierz. jak ogarnia ją rozpacz. .Dopomóż nam .Lepszego modela nie mogłabyś jednak znaleźć.Nie ma wątpliwości. nie zabieraj jej ode mnie.Dopomóż nam.. nie pozwól jej umrzeć.odparła wzburzona i zrozpaczona. Silje czekała teraz na następny przerażający znak. . Powietrze było teraz cieplejsze i ta odrobina śniegu. aż sam się zaraził. Czuła. Trzymajcie niemowlę z dala od niej! My przeżyjemy. . mieliśmy dobrego księdza. Zima przypominała o sobie coraz częściej.szeptała. stopniała. potem coraz głośniej i głośniej. Balwierz odjechał. . niestety. Odwiedzał wszystkich chorych.wtrąciła jedna z kobiet.błagała Silje. Jesień tego roku nie była przyjazna. Wszyscy bardzo polubili małą Sol. Czy dziewczynka jest ochrzczona? Może lepiej byłoby wezwać księdza? .Nie mam siły patrzeć. jak cierpisz. coraz głębiej wbijała swe lodowate pazury. pozwól jej żyć! Gorączka jednak nie chciała spadać. Ach. jakby to była jej własna córka. Sol spoglądała na nią błyszczącymi oczyma. do tej pory jakoś to się nam udawało.Ależ tak! . Ale dziewczynka jest duża. najpierw cicho. wyzdrowiej . a słońce z każdym dniem później pojawiało się na niebie.Ksiądz nie żyje . że w tym miejscu jest dość ciemno. Rozpalona i zapłakana leżała na łożu w sypialni. wprost przeciwnie. kiedy nagle zachorowała Sol.Ależ tak! Nie rozumiem. Już od dziesięciu dni Silje przebywała na dworze Benedykta. Jest taka pełna życia. . że ciepło jest zdradliwe. który spadł wcześniej. zrozum! Sol otworzyła szeroko oczy. dopomóż. Usiłowała stłumić płacz. przebierała i starała się utrzymać ją w cieple. Zdążyła się już bardzo przywiązać do tej małej istoty.Proszę. . Na miłość boską. Wiedzieli jednak. Wracali do domu.

Nagle gość stanął w drzwiach domku. przywiódł ze sobą jeźdźca. Silje słyszała odgłosy rozmowy.spytała Silje nieśmiało i zmusiła się.Pociebujeś Siol? . gdy usłyszała. a ona dopiero w tej chwili poczuła. a on nie miał na sobie wilczej skóry. Dłonie jej drżały. kiedy podnosiła się z brzegu łoża. Bardzo. Nastrój był dziwny. Sol zaczęła płakać i wyciągnęła do niej rączki. że ją polubiła. Silje . To Benedykt. by spojrzeć mu w oczy. Braciszek.Tak. kiedy leżysz chora. w którym mieszkała wraz z dziećmi. Spoglądał na nią swymi władczymi oczyma. . W kuchni panowało głębokie milczenie. zachrypniętym głosem. Nie chciała. wie. . że i mała naprawdę przywiązała się do niej. Nie chciała utracić dzieci. że dziecko szukało u niej wyłącznie bezpieczeństwa. usiłując nie słyszeć płaczu małej. Zaczekaj w kuchni z kobietami.A więc wyjdź. jeśli znów mieli się rozdzielić. Wsunęła swą rozpaloną rączkę w dłoń Silje. Powiedziała to jednak całkiem odruchowo. potrzebuję Sol.Może powinnam zostać? . prawda? . . że ktoś przyjechał z wizytą.Wyjdź. Czym? Lękiem? Przerażeniem? Nie cieszono się chyba zbytnio z wizyty wodza buntowników. .Tak. Tak bardzo cię kocham. To było niebezpieczne. Do tej pory odnosiła wrażenie. Była pewna.powiedział niskim. W izbie było ciemno.. bardzo. Wiesz.Kochasz dziecko. Może to było trochę ryzykowne. że przejrzał ją na wylot. Sol. Delikatny uśmiech pojawił się na usteczkach małej. Na koszulę założył ciemnobrązowy płaszcz. Silje podporządkowała się z wahaniem. by tę piękną dziewczynkę włożono do zimnej trumny! Zbliżał się wieczór. tak nazwała Daga. lecz i tak go poznała. ty i ja należymy do siebie. Nic nie cieszy. które wśród czarnych jak węgiel rzęs miały kolor jasnego bursztynu. śmiertelnie niebezpieczne! 48 . uważała za najwłaściwsze. I musimy zająć się braciszkiem. powietrze jakby naładowane. wracając do domu z kościoła.

Doprawdy? .Zaprzestań tego! . . Nie wyglądał ani na rozzłoszczonego. .powiedział swoim dziwnym.Czy mogę ją obejrzeć? . Silje usiadła i położyła ręce na kolanach. panie? Uśmiechnął się lekko.Sama przecież wiesz.Kulejesz? . zawstydzona nagle swą gwałtowną reakcją.zapytała Silje sceptycznie. Mężczyzna stał pochylony nad posłaniem.powiedziała kobieta o imieniu Maria.Benedykt stał przy oknie sztywny i niespokojny. .On jest tam już tak długo..Oczywiście. . Jedna z kobiet zaczęła cichym głosem odmawiać modlitwę. by nie czuła się samotna. To ona właśnie najwięcej czasu spędzała z Sol. Wybaczcie! . 49 . .Skąd to wiecie.wybuchnął niespodziewanie Benedykt.Nie! Zmieszała się. Gość popatrzył na Silje badawczo.Dziecko jest silne . . parobek nerwowo obracał w rękach czapkę. rozpalony gorączką uśmiech. .. Nagle Silje podniosła się.To nic.Przeżyje. Zajrzę na chwilę. . . Wyprostował się i odwrócił w jej stronę. nikt nie próbował jej powstrzymać. ani na zdziwionego jej wejściem. O dziwo. że wiele ludzi zapadających na zarazę wychodzi z tego.Będę. posłała im nawet wymęczony. Ale. twardym głosem. . . to tylko moja odmrożona noga nie chce się zagoić. kobiety siedziały nieruchomo. Bądź tylko przy niej. .urwał. Sol była teraz spokojniejsza. Nie miała odwagi uwierzyć w jego słowa. Niepewnie otworzyła drzwi do małego budynku.

nie mogąc się opanować.stwierdził. Bez słowa przysiadł na brzegu i zdjął z niej pończochy. tylko wyjął zza koszuli małe drewniane pudełeczko. drgnęła. że jej noga płonie. Gdy dotknął jej skóry.zapytała. stara i zniszczona. W tej chwili najchętniej zapadłaby się pod ziemię.Nasmaruj tym nogę dziś wieczorem . spoglądając na małą. . Poczuła dziwne. . niż to sobie wyobrażała. tylko stwierdzenie. Był dużo młodszy. .Tak.Mężczyzna czekał z uśmiechem na ustach. W kościele? O Boże.Pokaż mi go! Gdy przechodził obok niej w drzwiach. . Podniósł się. Spojrzał na nią. 50 . nie! . panie? . Najwyraźniej go rozbawiła. Światło wieczornego słońca na moment padło na jego twarz. wibrujące ciepło. . rozchodzące się od palców w górę.A niemowlę? Chłopiec? Czy on się zarazi? Zawahał się. lecz mężczyzną w kwiecie wieku.odpowiedział.nie młodzieniaszkiem. Po chwili miała wrażenie.Czy tak też czyniliście z Sol. Naprawdę był stosunkowo młodym mężczyzną . taką jak w tamtym śnie. lecz jego wzrok był obojętny. że się myliła. To ja odwiedziłem go w kościele. Silje cieszyła się. inaczej nie wiedziałaby. znowu poczuła tę tajemniczą ociężałość w ciele.zapytała. .odparł.Czy to Benedykt was sprowadził? . To tylko złe oświetlenie sprawiało. Silje podziękowała mu.Nie . która smacznie zasnęła.poradził. . Zrezygnowana przycupnęła na łóżku. Ale kiedy zrobił gest jakby chciał już odejść. Położył obie dłonie na jej stopie. Ze zdziwieniem spostrzegła.To oczyści ranę z ropy. . widziałem . czytając w jej myślach. Nie odpowiedział.Za dużo chodziłaś . gdzie podziać wzrok i co zrobić z rękami.To nie Benedykt. że akurat była zajęta naciąganiem pończoch. że jego twarz wydawała się nieprzyjemna. opanowała się. a izba nagle stała się za mała i za gorąca. którą do tej pory widziała zawsze w półcieniu. . Żadnych komentarzy.

Greta pojawiła się w drzwiach. Chłopiec prawie zniknął w tych objęciach.. Zatrzymał się na schodach i poczekał. Opuścili kuchnię. .I cóż? . obie kobiety natychmiast wstały i zniknęły w sąsiedniej izbie. Już zbyt długo zaniedbujemy ich dusze. trzymająca w ramionach maleńkie dziecko. Posłał jej zagadkowe.odpowiedziała oskarżycielskim tonem.Greto. Patrzyła. jak kroczy przed nią równo i pewnie. jego duszyczka poszłaby wprost do. jakiego Silje nigdy dotąd u niego nie słyszała. aż ona otworzy drzwi. . że gdyby on teraz umarł. 51 .. . .Ufasz mi.Dziewczynka wydobrzeje! . Benedykt zawołał Gretę i kazał przynieść chłopca. To musi na razie wystarczyć. Widok był niesamowity . Kiedy weszli do kuchni. co tylko mogę. . . gdy go znalazła. prostą sylwetkę. przypomnij mi. Szła za nim przez dziedziniec. dlatego zrobię. zwalista postać. w nienaturalnie szerokie ramiona. Zamilkła i przerażona spojrzała ukradkiem na gościa. Z bocznej izby dobiegły ich płaczliwe protesty. Parobek usunął się w kąt. wzięła dziecko i podała obcemu. Wyszła jednak szybko i zaraz wróciła z dzieckiem. Ale nie chciała już wejść do środka. tylko Benedykt pozostał na miejscu.ogromna. . wokół ust i w kocich ruchach. pełne smutku spojrzenie. .Dzikość nadal jednak kryła się w jego oczach.Pomyślcie. Powiedział to dziwnie wysokim głosem. Silje wyczuła ostrożną rezerwę w jego postawie. panie Benedykcie . .Do licha .Twarz Silje rozjaśniła się.Przecież on nie jest jeszcze ochrzczony! Mężczyzna odparł: . wpatrując się w jego wysoką.rzekł Benedykt.Ale on chciałby jeszcze zobaczyć Daga. Wychodząc Silje obejrzała się. Chciałbym jednak pozostać sam. Spojrzał na nieznajomego mężczyznę szeroko otwartymi oczyma i rozpłakał się. byśmy jak najprędzej znaleźli księdza do dzieci. więc Silje podeszła do niej.zapytał. On też jednak był jakiś nieswój.Silje ochrzciła go z wody.Tak.

że jestem bardzo samotnym człowiekiem.Ależ. Silje.Wiem. że widziała jakiś cień. Znów? Co miał na myśli? Poszła do Sol.Silje zaczęła się zastanawiać.powiedział.Wiesz? . panie ..Dobrze ci w tym domu? .Zaraza z trudem się ich czepia. Silje wyszła za nim na dziedziniec.Noworodki mają własną odporność . Ku swemu zdumieniu zastała tam Marię.Tak.. którym mogę ufać.Silje. Wymamrotała jakieś usprawiedliwienie i zniknęła w drzwiach. . by o tym myśleć. nie jesteś już taka wychudzona. panie. Dziecko jednak wkrótce ucichło. Niewielu jest ludzi. skoro nie jej oddał dziecko. Chyba wyczułaś. panie.powiedział powoli. że może sobie tego życzył. Benedykt i parobek czekali bez słowa w przedsionku. kim jesteście. i nie zdradzę was. Wreszcie obcy mężczyzna wyszedł i podał dziecko Benedyktowi. przemykający przez dziedziniec. że przysłaliście mnie tutaj panie! I dzięki za. jestem waszym przyjacielem. choć oczywiście nie potrzebujecie. Wsiadł na konia i po chwili już go nie było. I nie wahaj się posłać po mnie znów.O tak! Nie mogłoby być lepiej.zapytał z powątpiewaniem. Możecie mi zaufać. 52 . czy nie zrobiła czegoś bardzo niewłaściwego. Przypomniało jej się. ale była zbyt zajęta obcym. . Kiedy się uśmiechnął. Wyglądało. wszystko! Machnął ręką i ten gest zastąpił odpowiedź. . Gdybyście kiedykolwiek potrzebowali mojej pomocy. jakby uśmiechnął się do siebie.Jakie z ciebie jeszcze dziecko! Ale przybyło ci ciała. Silje.. . nie patrząc na siebie. . gdybyś mnie potrzebowała. być może kiedyś będę jej potrzebować. Sądziła. Kobieta z miną winowajcy podniosła się z podłogi przy łożu Sol. Spoważniał. pełna powagi i zrozumienia. . . . na jego twarzy pojawiły się głębokie bruzdy. Silje .rzekła szybko. Silje stała ze zmarszczonymi brwiami. Teraz bardziej przypominasz rozkwitający pąk. . tak. Skłoniła się głęboko. Dzięki za to..

pociągający Heming. Obraz Heminga przyblakł. co to oznacza. że spogląda w ich stronę niemal wyczekująco . Nie możesz wstać tak szybko. Przycisnęła twarz do poduszki i jęknęła zrezygnowana i zrozpaczona. Rano. by zrobił to młody. co Maria robiła w izbie. Obok niej leżała rozbudzona Sol i pytała. Zawstydziła się. Kilkakrotnie przyłapała się na tym.. Po kilku dniach było już całkiem pewne. choć na buzi nadal miała wypieki.powiedziała Silje. prowadzone przez swego władcę.. że Sol wyzdrowiała. tym właściwym. gdy Silje przerwała ciszę: . Po chwili zastanowienia pozostawiła monetę tam. poczuła. co stałoby się dalej? Dlaczego nie przyśnił się jej wtedy Heming? Dlaczego właśnie zwierzoczłek.On zna się dobrze na leczeniu.. Pod jedną z nóg. Nie odważyła się wymówić tego słowa nawet w myślach.O nie. że pulsowanie w stopie ustało i że nie jest już ona taka gorąca.odpowiedział z góry. poczuła. Gdyby się wtedy nie obudziła... Tym razem Benedykt nie pozwolił jej już na malowanie żadnych figur. spod sklepienia. Srebrny pieniążek z rysunkiem krzyża. . że gorączka zaczyna nieco spadać. gdzie ją znalazła. leżała moneta. i Silje mogła powrócić do pracy w kościele. 53 . kochankiem? W chwili gdy to pomyślała. a nie on. kochanie .Dzisiaj jeszcze musisz zostać w łóżku. Zauważyła. Od dłuższej chwili pracowali w skupieniu. Z innym. co ci może przyjść do głowy .. gdy tylko się obudziła. czy może wstać. powróciła myślami do snu.jak gdyby miała nadzieję.powiedział. Wyobraźnia zaczęła pracować. Pochyliła się nad małą i gdy oparła się o łoże. Były jednak pewne oznaki świadczące. Ale ja będę przy tobie cały dzień. . Miało ochronić przed diabelską mocą.Nikt nie wie. że dziwne postacie pojawią się znów nad postrzępionymi wierzchołkami. rozpalił drzemiącą w niej kobiecość? Chciała. Choć wcale tego nie pragnęła.z kim innym. że się lekko zachwiała.O tak .. Wiedziała. prawda? Benedykt od razu wiedział.. że stopniowo zmienia się jej stosunek do gór. o kogo jej chodzi. . To nie jego widziała. przez jej ciało przebiegł gorący dreszcz. . Chciała tego! Gdyby tylko mogła śnić to jeszcze raz . że jest taka dziecinna. który miała ostatnio.Sol spała spokojnie. Silje była ciekawa.

Wytrzyj to. . .Powiedział mi. Otaczały ją stare.Ile on ma właściwie lat? Często się nad tym zastanawiałam. Wtedy przyjechał ze mną..wykręcił się.uśmiechnęła się. Ostatnio bardzo bała się ciemności.. . Pytał.. nie pojmując. .. które zawsze przywodziły jej na myśl Loyolę i hiszpańską Inkwizycję. Ja sam spotkałem go tylko kilka razy w życiu. *** We wspaniałym pałacu w Trondheim Charlotta Meiden nie spała już piątą noc z rzędu. Właściwie nie wiem. w każdym razie nie chciałbym być jego wrogiem. .Okazuje ci dobroć.. wszystkie piękne suknie. Silje powiedział zdecydowanym głosem. .powiedział Benedykt wymachując ręką tak. . . Serce miała jak skamieniałe.Benedykt zawahał się przez chwilę. .Tak.Powinnaś być bardzo wdzięczna i bardzo ostrożna. . Dziwne. że ma do mnie sporo zaufania. o co mu chodzi.Żołnierze są jego wrogami . Wpatrywała się przed siebie pustym wzrokiem. a ja opowiedziałem mu o chorobie Sol. stanowczym tonem.Nie utrudniaj mi . W komnacie przez cały czas paliła się woskowa świeca. eleganckie krzesła.Z pewnością odczuli jego gniew. . w kościele. Narożna szafa w stylu francuskim. czy w domu wszystko w porządku. że farba rozlała się na kamienną podłogę. ale ich nie zauważała. oczy suche.. choć wydaje się. Widuje się go rzadko. . chyba tak..Odwołujemy się do nich tylko w największej potrzebie. . jakby ich tam teraz nie było. że ostatnio pokazuje się tak często. dobrze znane ulubione sprzęty. że musi się ukrywać? .Hm.. że był tu.Dlatego.Tak.Chciałabym to wiedzieć . ile sam chce mieć w danej chwili. odparł Benedykt zamyślony.Ja też. ale ma swoje powody. .. . Musisz nauczyć się balansować na cienkiej linie. .Można tak powiedzieć. ma tyle lat.Hm. lecz męczyły ją majaki. tak się zdaje.Tak. Silje. 54 .Dlaczego jego zdolności nie są szerzej znane? . . . Dopiero o świcie udało jej się trochę zdrzemnąć.Dlaczego? .powiedziała spokojnym.

niechęci do wyjazdu za miasto. O Boże. Taka spięta i nieswoja. taką zawsze żywą i wesołą. ale rozmowa z nią zawsze sprawiała radość. Zawsze beztroską. Oczyma wyobraźni widziała mały tobołek leżący pod świerkiem. Nie rozumieli jej nerwowości. gnijące okrycie. jeszcze wcześniej. Głośny. nie potrafi się temu przeciwstawić. Nikt nie będzie już marzł. by odetchnąć wspaniałym wiejskim powietrzem lub odwiedzić krewnych czy znajomych. Albo może następnego wieczoru. powróciły natrętne myśli. Albo nie. nic się nie porusza. Brzmiały w nim bezsilność i rozpacz. To. . Dawniej była błyskotliwa. że nie jest w stanie dłużej z sobą walczyć. co przez wiele dni i nocy tak usilnie skrywała. Czegoś takiego nigdy jeszcze nie słyszała. Ostatnio w ogóle nie można było z nią wytrzymać! Charlotta wyglądała przez okno. cisza. tak jak myślałam. dzień później. Ale teraz. Minęło trzynaście dni. że będzie wolna. po Bożym Narodzeniu. trzymając w ramionach bezbronne. jak długo przebywali w pałacu. Charlottę.cisza. Nic nie płacze. Żadne dziecko na świecie nie przeżyłoby samotnie trzynastu dni. Ogarniały ją dziwne stany.Ależ. Nie mogła się ich pozbyć. płynący z głębi duszy. nagle uświadomiła sobie to. Od ponad pół roku. Wyglądało na to. Przejmujący krzyk. I wtedy będzie już lepiej. Niepokoiły ich jej nieopanowane wybuchy. Gdybym tylko wyszła jeszcze raz tamtej nocy. Ją. trochę nieodpowiedzialną. gdy starsza siostra przyjeżdżała ze swymi dziećmi. Przeczuwała to i wiedziała. małe życie. myślała roztrzęsiona.. choć może nieco powierzchowna. Zbyt długo je powstrzymywała. Ale cały czas to odkładałam. panno Charlotto! Co się stało? Co pani jest? 55 . byłam niezdecydowana. Myśli jednak nie dawały się odegnać.. Przemoczone od śniegu.Na wiosnę zrobi się cieplej. A w nim. miało właśnie wybuchnąć. Nie mogli niczego pojąć. w środku . Bałam się. Teraz już za późno. by opanować atak histerii. wypełnił jej gardło. albo.? Od dawna już nie była sobą. Nie była osobą o pociągającej urodzie. że siostrzeńcy niezmiernie ją irytują. przeraźliwy szloch wstrząsał całym jej ciałem. zbierając resztki sił. Już niedługo przyjdzie wiosna. co na próżno usiłowała zdusić: Za późno! Za późno! Za późno! Westchnęła głęboko. była wobec nich bezbronna. Rodzice byli głęboko zatroskani. gdy porzuciła dziecko przekonana. ich najmłodsze dziecko. które narastały od chwili. ale w jej towarzystwie wszyscy mieli dobry humor. od chwili gdy szła przez miasto. Wystraszona pokojówka wbiegła w czepku i szalu zarzuconym na nocną koszulę. Zamykała się w swoim pokoju i nie chciała z niego wyjść.

Co mam robić? .łkała Charlotta. stali inni domownicy i reszta służby. Służąca. .Co się tu dzieje.odparła pokojówka. . Nagle otwarły się drzwi i do komnaty wpadli rodzice. .Co się dzieje? Czy dręczą cię złe sny? .wykrzyknęła matka. Rozlegał się w całym pałacu. ale mogło to równie dobrze znaczyć co innego. . .Czy mam zawołać starszą panią? .Pomóż mi! Dopomóż mi! .O Boże. nie bardzo wiedząc. Charlotto? Za późno na to.szlochała Charlotta. Elsbeth? . instynktownie jednak wyczuła niechęć i rezerwę służącej. 56 .Płacz przypominający wołanie o pomoc nie milkł.Nie. zbici w gromadkę. że jest za późno. Na progu. Charlotta właśnie chciała ją prosić. że nikt nie mógł zrozumieć. z wyraźną ulgą. . . Rozpacz znów wzięła górę. nie .zapytała zmieszana pokojówka. z wahaniem przycupnęła na brzegu łoża. cofnij czas! Spraw to! Gdyby tylko można było cofnąć czas. Mówi tylko.Nic z tego nie rozumiem. tulić je i ogrzewać własnym ciałem. by poszła do lasu i poszukała zawiniątka. .Za późno. Gotowa była znieść czekające ją poniżenie i wygnanie.Nie wiem . . która zawsze utrzymywała pełen szacunku dystans wobec swej młodszej pani. Teraz zaniepokojona matka przysiadła na brzegu łóżka. panno Charlotto? .Pokojówka była całkiem bezradna. Zdecydowanie nie odpowiadała jej taka poufałość. . co mówi. .zapytała matka cicho. . Boże. jak ma się zachować. Bliska obłędu Charlotta objęła ją ramionami.usłyszała w odpowiedzi.Ależ drogie dziecko! . żeby to był tylko zły sen .Ale co się stało? Czy pani jest chora.Ale co się stało? .Nie. a pokojówka wstała szybko. gdyby tylko mogła z powrotem dostać dziecko. wcale nie . Była tak wzburzona. masz dopiero dwadzieścia pięć lat.Na wszystko już za późno.Jest za późno! krzyczała. byś znalazła męża? Głupstwa. Powstrzymała prośbę.

.wydusił z siebie ojciec. 57 .To na pewno tylko kobiece dolegliwości . Jutro pójdziemy na spacer do lasu. . Jest tak. To był chyba zły sen. wraz z wizją bezradnych dzieci.Na pewno wkrótce minie.krzyczała Charlotta.dobiegł ją już z korytarza głos matki. . Charlotta ciężko chwytając powietrze wiła się na łożu i krzyczała przerażona. . nie minęło. Wiedziała. .. aż opadła na pięknie haftowaną poduszkę.Za dużo siedzisz w domu. że nie pozbędzie się już strachu. .. by upuścił ci nieco krwi? . nie.Nie.Może posłać po balwierza.Nigdy! Nie! Nigdy! Matka była bezradna. że do końca życia nie zagoi się ta otwarta rana. a myśli będą natrętnie powracać w samotne godziny nocy. Słychać było tylko ciche szlochanie.Już przeszło. ja nie wyjdę za mąż! . . że tak naprawdę nic. Charlotta wiedziała jednak.Nie wyszeptała Charlotta zmęczona.Może krew należy oczyścić ze złych duchów? . Przejęci i zatroskani rodzice opuścili wraz ze służącą pokój. poza jej wybuchem. Jej słowa pogorszyły tylko sytuację. Ostrożnie zamknęli za sobą drzwi.. zupełnie wyczerpana.

a pióro sterczało do góry. . Jesteś genialna! . Zawsze wtedy następnego dnia marudził. . głupi osioł. kiedy skończy. nie będziesz więc mogła mi pomagać.Zaplątałem się.A. . Tak były zauroczone dziećmi. Pragnęła też odciążyć stare kobiety w ich pracy. Silje poznawała.ROZDZIAŁ V W tym czasie pozwolono Silje jeździć do kościoła trzy razy w tygodniu. ale pokochałam je i tak. gdy tylko Silje zajmowała się małym. Benedykt chrząknął zadowolony. wiedziała.wtrąciła zatroskana Silje. . . Jeśli zaś zsuwał czapkę na kark. . znacznie dalej od domu.Potem będziesz musiała wrócić do pracy we dworze.. Greta. Cudowny okres w jej życiu niebawem się skończy.. by jeździła do kościoła.Nie. drepcząc nieustannie wokół nich. ale już po chwili przeklinał nad twardym jak kamień pędzlem. Mam inne zajęcie.Brązowy? Tak.śmiał się Benedykt. Silje nie odpowiedziała. że tak mało widuje Daga. po jego znoszonej czapce. Wszystkie kolory tęczy stykają się przy tym kaftanie. Było jej nawet trochę przykro. że mało nie złamał kręgosłupa.Ale Sol bywa ogromnie męcząca . jak mówił. choć nadal przyjazna.. że artysty nie należy poganiać. ale mam przecież. a potem? . To nie są moje dzieci. że Silje często uśmiechała się pod nosem. tak się przy tym wyginając. był zwykłym staruszkiem albo w ukryciu pociągał 58 . Zawieszony wysoko pod sklepieniem. .Nie mogę dobrać żadnego koloru na ten kaftan . Gdy nasuwał ją głęboko na czoło. zazdrośnie strzegła kontaktów z chłopcem.powiedział pewnego dnia zmartwiony Benedykt. wpatrywał się intensywnie w sufit. . Z czego mam wybierać? Silje zsunęła się z rusztowania i stanęła na dole. Silje chciała jednak więcej przebywać z dziećmi. którzy nie rozumieją.Pozwól im na to . Był wściekły na nieświadomych. Benedykt wolałby co prawda mieć ją przy sobie codziennie. choć one same nie miały chyba nic przeciwko temu. nieokrzesanych barbarzyńców. Oczywiście. Zmitygował się szybko i poprosił o wybaczenie. z dołu lepiej widać. Poprzedniego wieczoru wypił trochę za dużo.Już wkrótce kościół będzie przecież gotowy..powiedział Benedykt.Biedne stare panny . by nie stracić z nimi kontaktu. Krytycznie spojrzała na jego dzieło. że drażniły go wysokie dźwięki i ostre światło słoneczne. gdyż czas zaczynał naglić i wszyscy ciągle pytali. w jakim jest humorze. masz rację. .Przeżywają drugą młodość.

Zaraz potem odszedł. Silje zaczerwieniła się.zapytała cicho. o kogo mi chodzi. bo pozostali tam bardzo długo.. że był nieco rozdrażniony. Mówi się. oglądali nasze dzieło..Nic. że widział to wtedy. no i musiałem przecież powiedzieć. Wrodzone poczucie przyzwoitości zakazywało mu picia w kościele.Nie wiem. Może dlatego. by więcej teraz o tym rozprawiać.. Wspięła się na rusztowanie i przez pewien czas pracowali w milczeniu. . Uff.O nie .O czym myślicie. Zobaczyli Diabła w kącie i byli najwyraźniej wstrząśnięci i podnieceni.Nie. Powiedziałem. . Założę się. . musimy wydać ją za mąż”. kiedy tu był. Nagle Benedykt zaczął chichotać. skoro potrafisz malować takie namiętne obrazy. wiecie.. Nie spodobało mu się pewnie. .Muszę przyznać. . Przecież pochodzisz z ludu. panie? . . Wydawał się bardzo poruszony i zdenerwowany. że sam go tam zaciągnąłeś! . gdzie nauczyłaś się w ten sposób mówić.Nie mówicie chyba tego poważnie. bo czasem chodził tam w jakiejś sprawie. i tak naprawdę trochę się potem bałem. że 59 . panie.. to był niefortunny przypadek.zdziwiła się Silje. nie jestem w formie. to. że zaliczam go do ludzi w moim wieku. co on na to odpowiedział? . pomyślała Silje. powiedział. że powiedziałem coś w rodzaju „my starcy.Było tu wczoraj dwóch starców z parafii.sobie łyka. Rozumiesz chyba. że musimy postarać się wydać cię szybko za mąż. a potem zapytał. Zawahała się przez chwilę. Sądzę. .On. że nie wolno kłamać w kościele. panie? . że namalowałaś go jako diabła.Co powiedział? . że to ty namalowałaś. Benedykt miał minę winowajcy. ale czego innego mógł się spodziewać? .. ..jęknęła Silje. ty stary oszuście. Wszedł tam. że to rzeczywiście było głupie. lecz Silje podejrzewała. co prawda. Opowiedz mi lepiej. Nic chciała oglądać tego okropieństwa. A teraz właśnie kłamiesz.Nie powinien tego oglądać. że malarz chowa coś w wozie.. od kiedy je namalowała.zmartwiła się Silje. To nie było po mojej myśli. Co. Chyba poczuł się trochę dotknięty.

szepnął Benedykt.Troszeczkę. Aby zdobyć wiedzę w taki sposób i w takich okolicznościach. to wiele wyjaśnia. Z kościelnej wieży dochodziły odgłosy ciężkich kroków. w którym mieszkałam. przychodził do mnie bardzo często. .Moja matka wiedziała bardzo dużo. Wchłaniałam wiedzę. Wiedziałam. potrzebne są pewne zdolności.Któż. bawiłam się z nim. u licha. Dziewczyna nie była pewna. Byłam jakby jego opiekunką. Przysunął się bliżej. Po kim je masz? Silje zastanowiła się. pożyczałam książki chłopca. Silje nie miała ochoty wisieć bezbronna gdzieś między niebem a ziemią. Ale co to? Zaczęli nasłuchiwać. tak. tak. Z trudem przezwyciężyła chęć ucieczki. Ale coś niecoś zostało mi w głowie. 60 .Poczekaj chwilę. Nie masz dla mnie kawałka chleba? . Silje bała się wyraźnie.Tak.przerwał Benedykt. jakich nie miały inne dziewczęta. żebym wszędzie z nim chodziła. podczas gdy wszystkie duchy świata buszowały w kościelnej wieży. a jej ojciec potrafił pisać.Tak.Czy tu straszy? Zeszli z rusztowań. jak wysuszona roślina wodę. Benedykcie. nie chodziłam z nim przecież za każdym razem.A więc stąd artystyczna żyłka! . Silje nieświadomie złożyła ręce jak do modlitwy. mamy jedzenie. czy też sam chce być chroniony. To znaczy pisał różne pisma innym chłopom i pięknie wycinał w drewnie. Nagle zaskrzypiały drzwi prowadzące na wieżę i pojawił się w nich brodaty mężczyzna. dlatego przysłuchiwałam się lekcjom i starałam się jak najwięcej zapamiętać. Czy umiesz także czytać i pisać? . jak się udało tobie. Zaskoczeni patrzyli na siebie. Biegnij po nasz podróżny kufer. . Moja wiedza jest oczywiście bardzo niepełna. . to niby tylko ona się bała? .Jestem piekielnie głodny. . to było. Zawsze o nim zapominamy. ale ty i tak jesteś wyjątkowa. Wiecie. może ukrywać się na górze? . czy chce ją chronić. prawda. panie.róże mogą wyrosnąć między chwastami lub na kupie gnoju. . że mam możliwości. Chciałam się uczyć wszystkiego! Przejęłam ich mowę. Czekali w napięciu. . Jeden z synów państwa we dworze.Co? A więc to tu się ukrywasz? I w dodatku straszysz moją uczennicę? Coś podobnego. To on chciał. . Silje.

. tak z nim źle. myśląc ze złością o rumieńcu. Chyba o niej nie zapomniał? . był tutaj! Wzięła ze sobą kuferek i zaczęła wchodzić po starej drabinie. . Silje. że szuka w pamięci. moja wybawczyni . Z jedzeniem.Już od trzech tygodni nie miał kobiety. Chłopak nie był jednak wcale speszony.usłyszała. Nosił się jak chłop.Światło dzienne dochodziło tu przez szpary. słodki aniołku. Mężczyzna roześmiał się. a jego złote włosy były teraz przyszarzałe i splątane. . Często martwiła się i zastanawiała.powiedział brodacz posilając się obficie. Czy wyznaczyłaś sobie rolę mojego stałego wybawcy? 61 . Nie mogła jednak o nim zapomnieć. . Młody chłopak o tak pięknej twarzy mógł być tylko szlachetny i dworny w stosunku do kobiet. jak gdyby ktoś próbował się ukryć. .Potrzebuję jedzenia dla dwóch . Marzyła. . .Ona ma do niego słabość.. choć może wcale nim nie był.wydawało się. Silje weszła uradowana.powtórzyła Silje przerażona. jak mu się wiedzie. bo jego samodziałowa bluza była modnie skrojona. Jej pełen oczekiwania uśmiech zgasł. pełna nadziei. Na pewno zazdrość przemawia przez tych starców.Silje? .Ach tak. Na Boga. Oczywiście nie wierzyła w to.To tylko ja. .Nie. to miałem na myśli. Był to mężczyzna w średnim wieku. nie dopuszczaj Silje do tego nicponia . Podał jej ramię i wciągnął na ostatnie stopnie. który ją zdradzał. mocno zbudowany. .odparła Silje szybko. .Cierpi? . A teraz. o bystrych oczach. Idź do niego na górę. Usłyszała gwałtowny szmer. Bardzo chciała znów zobaczyć swojego bohatera. Wyraźnie przydałaby mu się porządna kąpiel.Tak: młody Heming leży na górze i bardzo cierpi. gdy uratowała mu życie.zapytał Benedykt.Silje przyniosła kufer i otworzyła przykrywę. . Przynoszę pożywienie. przychodzisz jak zesłana z nieba. by ujrzeć go ponownie. W końcu jej głowa znalazła się na wysokości otworu prowadzącego do wieży. .Poradzę sobie .Silje.. choć raniły ją wzmianki o jego kobietach. a na nogach miał robione na drutach pończochy.Masz kogoś ze sobą? . Nie widziała go od tamtej nocy. jakże on wyglądał! Miał na sobie brudne i porwane ubranie. by nieznajomy mógł się pożywić. co mówili.powiedział Benedykt.

.Usiądź przy mnie na chwilę.O . brązowy kolor jej włosów.przynosi jedzenie temu żałosnemu. z podziwem.Hm . Domyślał się tego. białe zęby między delikatnymi jak płatki dzikiej róży wargami. . ale musi mieć na to czas. panie. że w ogóle ma się jakąś strawę. Dziewczyna poczuła się trochę nieswojo. Znowu łosoś! Czy chłopi nie mogą wymyśleć nic innego. że kpi. panie? . Najedzcie się do syta! . Teraz znów przychodzi mu z pomocą . jak robi jej się ciepło wokół serca.zapytała miękko. . Nie zastanawiała się nad tym. Musi ratować swoje życie. Skrzywił się.Jestem jednym z przywódców. fiołkowoniebieskie oczy i lśniące.odparł wyraźnie nonszalanckim tonem. Wyczytała podziw w jego oczach i poczuła. które mu podała. Co prawda takie jedzenie mogło się wydać jednostajne. Heming zrozumiał w lot. Teraz są ważniejsze sprawy. Ale chłopak potrzebował posiłku bardziej. otwierając szeroko oczy.Pochyliła rozpromienioną twarz.zapytał zaglądając do kuferka.powiedziała z nietajonym zachwytem. Dziewictwo niedługo jej odbierze. ale instynktownie rozumiała.. .Jestem taki zmęczony. jesteście jednym z buntowników. To dodało Hemingowi odwagi. . Posłuchała z wahaniem.Co tam masz? . Zerknął na nią jeszcze raz. widziała. ale trzeba przecież być wdzięcznym. Właściwie ona też nic dziś jeszcze nie jadła i ślina napłynęła jej do ust. Parobek co dzień łowił ryby w rzece i bardzo był dumny ze swoich zdobyczy. że powinna przywrócić mu poczucie własnej wartości. Pachniała czystością i trochę farbami. że ma gorącą krew. To była poważna i niewinna dziewczyna . . Skończył jeść i podniósł głowę. Wypił łapczywie resztę piwa. choć nie spodobało się jej. Widać też było. tylko wiecznie ten łosoś? Zjadł jednak ze smakiem. muszę porozmawiać z kimś rozsądnym. Silje .Jedzcie teraz. i słyszała. 62 . Wyglądała tak delikatnie. że jego męska duma została urażona. że sytuacja jest trudna. jak go spoliczkowano. spoglądając na ciepły. Obojętnie przyglądał się swoim bardzo brudnym paznokciom. jak znika ostatni kawałek chleba.na pewno dziewica. To ona. Intuicja podpowiadała jej. wynędzniałemu biedakowi.. Naprawdę będzie przyjemnie uczynić z tego pączka prawdziwą kobietę. jak nazwano przeklętym idiotą. Czuła. uratowała go od niechybnej śmierci. że tu nie osiągnie nic próżną paplaniną. dziewczyna.Jesteście. Nie wszyscy ją mieli. Dopiero teraz naprawdę zobaczył Silje. gdy patrzyła. za to dałby sobie uciąć głowę.powiedział przyciszonym głosem. usiadła w pewnej odległości od niego i starannie naciągnęła suknię na podkulone kolana. .

Jesteś szalona! Szalona! Czy wystawiłaś sól i chleb? .spytał cicho.Ależ tak! Heming uczynił niedbale w powietrzu znak krzyża. . . A dziewczynka. Nikomu przecież nie wolno było mówić o Dyrem synu Alva. jesteś całkiem szalona.Był u ciebie? . położyła taką monetę pod nogą łoża Sol.Co? . co uczynił.Dzięki Bogu. Odetchnął z ulgą..wykrzyknął gwałtownie. Ryzykowałem życie dla innych. . że okazuje takie zainteresowanie dziećmi! Silje nie mogła oderwać od niego wzroku. a więc wszystko będzie dobrze. nie znam go. jakże mogłaś? Czy uczyniłaś nad nią znak krzyża? A może położyłaś srebrną monetę z wizerunkiem krzyża? Twarz Silje zesztywniała. 63 .Trzeba rozsypać sól! To pomaga. . że aż paliły. Nie chciała jednak teraz o tym myśleć. idealnie regularnych rysów jego twarzy. jakby w ogóle nie istniał.. Dostaję zawsze najtrudniejsze zadania.. Heming wpatrywał się w nią.Wiesz.. I wyleczył moją odmrożoną nogę. mimo iż przed chwilą zaprzeczył.On nie jest moim panem. . że posunęła się za daleko. a ona o tym zapomniała. nigdy go nie widziałem. .Maria. .Pomógł mi raz jeszcze. przywódcy buntowników.. co z nim? Jak to miło z jego strony. Nic dziwnego. . że Heming był zły.. Jego dłonie były tak gorące. Zrozumiała. .Kto? Ach on! Mylisz się! . A niemowlę. jedna z kobiet we dworze. Tajemniczy opiekun Silje powiedział coś wręcz przeciwnego. Pozostawała pod urokiem pięknych. Sól i chleb.powiedziała rozmarzona. Dlatego mnie wtedy uwięziono. Wspomniał o lekkomyślnej wizycie u kobiety. Jedno niebaczne słowo mogło go posłać prosto w pułapkę wójta. ten wasz pan . Wszyscy powinni zachowywać się tak. ale uzdrowił ją. Nie wiem.. kiedy zachorowała dziewczynka. że go zna.On jest bardzo potężny.

. to samotne życie! Ale kiedy tylko żołnierze stąd odejdą. Parę razy próbowano ją zgwałcić. . panie. . że jesteś ładna? Spuściła wzrok i potrząsnęła przecząco głową. Czy mogę. . że są cenne. .Czy jesteś pewna. że będę się zachowywał zupełnie przyzwoicie . No. powiedział. .O tak. że dobrze je ukryłaś? . Możesz mi wierzyć. ale wtedy stawała się 64 . Był bardzo blisko.Nie.Ale tak jest. Wydawała z siebie tylko okrzyki zdumienia lub przerażenia. . . że są tam dosyć bezpieczne.Mam nadzieję..Chyba dobrze schowałaś te rzeczy. Zapewniam. . Jesteś taka mądra. Serdeczne dzięki za pożywienie. zgodnie z zasadami przyzwoitości..Mały Dag ma się dobrze.Jeśli zechcecie. przecież nie wolno jej było wymieniać imienia Dyrego syna Alva.O tak. że nikt ci ich nie zabierze? Wiesz. Aż za dobrze. nikt ich nie weźmie. w które był owinięty? . Nigdy żaden mężczyzna nie dotykał Silje w taki sposób. musimy się kryć.Naturalnie. . Krew nabiegła jej do twarzy.Czy wiesz. muszę już iść. Gonią nas.. Podnieśli się.Przez jakiś czas nie będę mógł przyjść. dudniła w uszach.. by powiedziała dziś coś rozsądnego.Och. . dziękuję. Ja prawie go nie widuję. . Greta wyraźnie go rozpieszcza i przekarmia. w skrzyni pod moim łożem. .To znaczy. Zobaczę cię jeszcze? Zaczerwieniła się z radości. Dłoń podtrzymująca jej podbródek wydawała się niezwykła. Mimo usilnych starań nie mogła sobie jakoś przypomnieć.uśmiechnął się. Wyciągnął rękę i uniósł jej brodę. odwiedzić cię? Silje spojrzała na niego przerażona.Chciałbym tylko z tobą pomówić. zjawię się.

Zatroszczę się o to. Biedny chłopiec. . że on nie jest taki zły.krzyknęła z żalem Silje. 65 . Nigdy nie wiadomo.Nie. gdzie kryją się zdrajcy.Sądzę jednak. . . Benedykt zawołał ich.rzekł. Benedykt posmutniał.Kiedyś umiałam żartować i dostrzec zabawną stronę każdej sytuacji. .Już myślałem.. uśmiechał do niej smutno. kochanie . spoglądając na nią badawczo. choć w jej oczach kryło się zażenowanie. zeszli więc na dół. byście dostali porządny posiłek.Oczywiście możecie odwiedzić mnie u Benedykta. Zacięcie broniła swojej cnoty czekając. Silje .Posiadasz wiele zalet.Wygląda jednak na to. kiedy straciłam wszystkich bliskich. Dwaj mężczyźni opuścili kościół i Silje z Benedyktem mogli powrócić do przerwanej pracy. miękki i wyrozumiały.przyznała.Wyglądasz na bardzo z siebie zadowoloną. panie . ma tak nieszczęśliwe życie. że tylko ja noszę żałobę. . panie . . miała przecież leczyć.brutalna. Myślę. żałując swych słów.Chyba tak jest. Ale. . Zamyśliła się. jak ręka tamtego na stopie. powinnaś trochę uważać na tego chłopaka.szepnął.Nie macie racji mówiąc tak. panie .powiedział.. . nie . . . aż pojawi się ten właściwy. Zobaczysz. Tamta była delikatna i silna.Wiem .Nie pomyślałem o tym.Oczywiście. niebieskimi oczami. Ale od kilku tygodni. ale to zupełnie co innego. który właśnie upolował mysz zauważył z przekąsem. wydaje mi się. jak go widzą niektórzy. . że brak ci poczucia humoru. Silje . że jest dobry..O mojej wizycie nikt nie może się dowiedzieć.odrzekła.powiedziała niepewnie. ciągle jest ścigany! . a moje poczucie humoru zgasło. .powiedział Malarz. spoglądał na nią swymi cudnymi. śmiech uwiązł mi w gardle. Jestem takim egoistą. Odpowiedziała mu promiennym uśmiechem. jak kot. I jak dotąd udało się jej. Dłoń Heminga nie paliła jej tak. że chcesz zamieszkać tam na górze. Dlaczego właśnie teraz musiała myśleć o tamtym mężczyźnie? To Heming jej dotykał.. prawie zatroskany. radość na pewno wróci. .

Benedykt rozumiał jej wewnętrzne zmagania. by mogła się bez nich obejść. niż śmiała to przyznać sama przed sobą. prędko przestałaby sprzątać . Posmakowała już twórczego zajęcia i wiedziała.brudziło się przecież tak szybko. wśród tych życzliwych ludzi. że powinnaś zająć się czymś innym. Są też prace. choć wątpię.No tak . lecz nie znalazłaś jeszcze swej drogi.Na to właśnie masz uważać. byś mogła tworzyć kiedy i co będziesz chciała. niestety. jak niszczy się pięknie nakryty stół. a starannie przystrojone danie znika. 66 . ani upieczenie ciasta. Ten i żaden inny. by ją w ogóle odszukać. miała jednak w sobie to coś. W tajemnicy lub otwarcie.Musisz mieć dużo służby. Jeden z gości mówił. Silje nie potrafiła doszukać się w nim niczego wartościowego. który tworzy. . że ludzie mają w sobie trzy siły: twórczą. będące czystym wcieleniem jednej z tych sił. większość rzeczy wykonuje tylko jeden jedyny raz.Musimy wydać cię bogato za mąż . Bogaty mąż jest dla ciebie jedynym wyjściem . Prace w kościele zostały zakończone i Silje powróciła do robót we dworze. . bo na nieszczęście jesteś dziewczyną. Dziewczęce marzenia. Powiedział. Nie masz. Nie znosiła patrzeć. Z doświadczenia wiedziała. Nie mogło się to powtórzyć. Silje.. a te czynności były dla gospodyni jedyną możliwością tworzenia. W głębi duszy nie zgadzała się z takim twierdzeniem. że to właśnie jest jej świat. A ponieważ nie lubiła pracy we dworze. Podsłuchała kiedyś rozmowę dorosłych. nienawidziła też widoku wyszorowanej do białości kuchni zawalonej brudnymi talerzami i garnkami.dodał i w tej chwili zasmucił się. Wiecznie powtarzające się czynności w domu. Gdyby sobie pofolgowała. co od wieków inspiruje twórców. że nie pomaga wtedy ani zrobienie na drutach pięknego kaftana. były zbyt piękne. czy właśnie malowanie jest twoim przeznaczeniem. myśląc o własnym niedostatku.ciągnął Benedykt. zachowawczą i niszczącą. Wiedziała też. z której wówczas niewiele zrozumiała. Rozmyślała o chwilach. że istnieją osoby. Myślę. Zajęcie gospodyni zaliczało się chyba do tych najbardziej zachowawczych. Dopiero teraz ich słowa zaczęły nabierać znaczenia. takie jak te o Hemingu. . siła natchnienia. Oczywiście wszystkie polecenia wykonywała sumiennie i porządnie. tu we dworze.Masz w sobie duszę artysty.westchnął Benedykt. ale do swych obowiązków podchodziła z całkowitą obojętnością. zbyt dużych szans. Przy powtarzaniu zanika żar. w których wykorzystuje się tylko jedną z nich. Być chłopcem to większe nieszczęście. że powinna zmuszać się do wykonywania codziennej pracy. Nie była wielką artystką. Człowiek. tym większe stawiała sobie wymagania.. Widocznie tak większość osób oceniała ludzi twórczych i marzycieli. w oborze i w stajni dokuczały jej bardziej. Znów porwałyby ją sny na jawie. zwłaszcza że wszystko to trzeba było robić jeszcze raz i jeszcze raz. gdy mówiono o niej w domu. że jest leniwa. ..

Zapewniła jednak. nie wiedziała tylko co. Benedykt wyjeżdżał teraz na kilka kolejnych dni. . rozglądając się dokoła. którą znalazła w lesie owej dziwnej nocy. zimą.Silje odparła z uśmiechem. Silje uciekła do lasu. że jak długo pozostanie we dworze. O czym wówczas myślała? Co widziała? Dag rósł. Dzień po dniu życie płynęło tym samym rytmem. jedzono obiad. Pił coraz częściej i nie był już tak radosny. że będzie miał jasne włosy. Malował w odległej parafii i musiał tam mieszkać. Gdy nastał czas przedświątecznego uboju. inaczej nie odważyłaby się wyjść z małą. Silje. Sol spojrzała na nią pytająco. Potem była ciężka praca aż do wieczerzy. Ale czasami jej oczy nabierały jakiegoś szczególnego wyrazu i to Silje przerażało. żebyś mogła ze mną pojechać. W jej zielonych oczach czaił się błysk nieposłuszeństwa. że raczej nie wierzy w swe bogate zamążpójście. . 67 . Silje długo stała nieruchomo. Dobrze nam było razem. może dziesiątej. Pewnego dnia podczas takiej włóczęgi zatrzymała się nagle wystraszona. koło dziewiątej przed południem. Znajdowały się na wzgórzach ponad dworem Benedykta. że jeszcze ktoś znalazł się w pobliżu? To pewnie łoś. Teraz. z którymi rozmawiała i do których się przywiązała. gdy coś szło nie po jej myśli. Mieszkam w okropnej. do tego trochę łososia lub solonego mięsa. . Po przebudzeniu rozpalano ogień i przy świetle łuczywa wykonywano swoje obowiązki. A jednak coś ją zaniepokoiło. potrafiła być również niezwykle uparta. Tej zimy nie widziano w okolicy drapieżników. nie mogłabyś dzielić jej ze mną. prawda? . Na poranny posiłek podawano miarę piwa. Widać już było. którym nigdy wcześniej nie chodziły. Nie miała siły być przy zabijaniu zwierząt.Chciałbym. ale ciągle był zbyt maleńki.To nic . w końcu znów ruszyła w drogę. Mała nadal była jak dzika kotka.zgodziła się. którą szykowano o czwartej lub piątej po południu. Dźwięk. lecz w ciągu dnia Silje rozluźniała nieco powijaki. Każdego ranka Greta owijała go mocno. sypiano do piątej rano. by określić jakieś charakterystyczne dla niego cechy. Kiedy prace w stajni i oborze były zakończone. że bardzo kocha tę małą istotkę. aż minęło najgorsze.powiedziała spokojnie. Przestawał wtedy tak głośno płakać. Zabrała ze sobą Sol i wzburzona wędrowała po twardym. uczucie. dziewczynka używała już więcej słów i wymawiała je wyraźniej. O dziewiątej wieczorem wszyscy kładli się spać. Zima szła swoim torem. zamarzniętym leśnym poszyciu.Zdawało mi się. na szlaku. małej norze. Silje czuła. będzie spełniać swoje powinności. którymi się zajmowała. . Zaczynała teraz lepiej rozumieć osobliwą mowę Sol. To było dla niej zbyt okrutne.W tym kościele nie ma takich warunków.Wspaniale .

. tak. Jeszcze może mi się zrobić w spodniach ciasno. Widziałem twoje piersi z porfilu.. ślina leciała mu z ust.Nie.. wiesz. Silje. potrafię docenić piękno. Dopiero gdy jego mamrotanie ucichło w oddali i dobiegł ją odgłos zamykanych w sąsiednim domu drzwi. że jutro mamy dokończyć tę rozmowę.. Pewnego wieczoru przyszedł do niej pijany jak bela. że to były jego własne ślady. z kolanami podciągniętymi pod brodę.Wybaczcie.Jesteś wspaniałą kobietą! Zobaczyłem to już w kościele. . .mruknęła. Poczułem wtedy. porf.. Ale potem stał się sentymentalny. Potrzebuję twojej młodości.Oczywiście. . 68 . rozumiemy się . Przecież to był pan domu. rozumiała to. Ale teraz najlepiej byłoby chyba.. Przecież rozumiemy się nawzajem. Pozwolił się wyprowadzić bez protestów.Nie zapomnijcie. wróciła do łóżka. jak sądziłem. prawda? Gdy przysiadł na skraju łoża. lecz zarazem dostrzegła szansę na wybrnięcie z opresji. Początkowo siedział spokojnie i plótł coś po pijanemu. że sama wpędziła się w tarapaty. Kiedy sobie wypił. że chce z nią porozmawiać o czymś ważnym. kiedy stałaś i malowałaś. był dobroduszny i przyjazny. że nie jestem tak wysuszony. Siedziała owinięta kołdrą. ale właśnie ześlizgnęła mu się noga i począł osuwać się na podłogę. Benedykt zachichotał wesoło.Wtedy powiedziałem sobie. jej przyjaciel. pomogła wstać Benedyktowi i podprowadziła go do drzwi. znam się na rzeczy. . Na szczęście następnego dnia Benedykt kompletnie niczego nie pamiętał i głośno dziwił się śladom stóp na śniegu w pobliżu schodów prowadzących do jego domostwa. prawie ojciec. Benedykt ciężko westchnął. czuła się przy nim całkowicie bezpieczna. Jeśli ktoś zobaczy. Samotnym i starym. nie możemy obudzić małej Sol. Czapka zsunęła mu się z głowy i zawisła na jednym uchu. Wyskoczyła z łóżka. Jego dłoń powędrowała w kierunku kołdry. profilu. że odwiedzacie mnie tak późno. może pomyśleć o czymś niestosownym. . ani waszej sławy. która by mnie ogrzała. Gdy mówił.Jestem człowiekiem samotnym. A ja nie chciałabym narazić na szwank ani mojego imienia. a ona starała się mu odpowiadać w miarę rozsądnie. Muszę jutro wcześnie wstać. Leżała już w łóżku.. otworzyła jednak drzwi. że Silje z pewnością okaże litość staremu biedakowi. jeśli rano dokończymy tę rozmowę. panie Benedykcie. Zaszokowana stała oparta o futrynę i nasłuchiwała. Silje. Silje znalazła się w nadzwyczaj niezręcznej sytuacji. był tak blisko. w filozoficznym nastroju. że Silje mogła widzieć zamglone oczy i każdy por jego starczej skóry. . Sądziła. szybko jednak przekonała się. Greta zapewniała. Najlepiej będzie.

- Tak, tak, a więc musiałem wyjść za potrzebą - burczał. - To jest ta zła strona wypicia kieliszeczka. Za wszelką cenę chce się on wydostać z człowieka o najbardziej nieodpowiedniej porze. Silje odetchnęła z ulgą.

69

ROZDZIAŁ VI Zaraza przegrała z zimą. Potrzebowała ciepła, wilgoci i zgnilizny. Zniknęła tak, jak liście opadające na wietrze. Czasem tylko słyszano o pojedynczych przypadkach choroby. Góry wznoszące się w pobliżu dworu nadal miały nad Silje niezwykłą, podniecającą władzę, teraz jednak strach przestał dominować w jej uczuciach, bo podświadomie łączyła góry z pewną szczególną osobą i kiedy spoglądała nieśmiało w ich kierunku z poczuciem winy, w podekscytowaniu serce biło jej szybciej. Senne marzenia nie pojawiały się częściej i nie różniły specjalnie od snów innych ludzi; na ogół Silje zapominała o nich, gdy się budziła. Lecz pewnej nocy powrócił dziwny sen, jak tamten o duchach z gór. Tym razem był inny, ale równie bezwstydny co poprzedni. Po przebudzeniu leżała bezsilna i wyczerpana. Nie mogła sobie przypomnieć, jak się zaczynał. Pamiętała tylko, że stała pojmana między uzbrojonymi żołnierzami. Był tam również wójt, kat i jego ludzie. Nie wiedziała, o co jest oskarżona, choć odczuwała ich wrogość. By ją stłumić, uczyniła w rozpaczy jedyną rzecz, jaka przyszła jej do głowy. Zaczęła się rozbierać. Gdy zdejmowała z siebie poszczególne części ubrania, żołnierze stali z opuszczoną bronią, wpatrując się pełni oczekiwania, a na ich spoconych twarzach malował się ohydny grymas. Tylko wójt powiedział: „To ci nic nie pomoże, i tak umrzesz!” W tej samej chwili mężczyźni zostali rozepchnięci i ukazał się człowiek w okryciu z wilczej skóry. Na jego głowie, między włosami przypominającymi szczecinę, wyrastały rogi. Twarz zdradzała pożądanie, choć usiłował to ukryć, odwracając się bokiem. Wolno skierował się ku nagiej Silje, ujął ją za rękę i poprowadził na szczyt wzgórza. Na oczach wszystkich gładził dłońmi jej ciało. Pragnęła teraz tylko jednego: by zrzucił z siebie wilczą skórę. On jednak obrócił ją przodem do wszystkich, a sam stanął za nią jak diabeł namalowany na ścianie w kościele i tak jak on położył dłonie na jej piersiach. Świadomość, że wszyscy to widzą, napełniła ją głębokim, przygniatającym uczuciem pożądania. Równocześnie wiedziała, że to tylko sen, i dlatego nie odczuwała skrępowania, mogła być sobą. Długi, twardy język ześlizgnął się po jej szyi, lizał dekolt, policzki... Jeszcze raz odwrócił ją i padł na kolana; a jego język powędrował w górę ud, aż coś ciepłego, mokrego rozlało się między nimi... Głębokie westchnienie wydobyło się z jej zaciśniętych warg i obudziła się. Leżała wzburzona, pojękując z pożądania i wstydu, zrozpaczona, że nie potrafi powstrzymać się od zaspokojenia rozszalałej żądzy. Benedykt okazał nadzwyczajną troskliwość, przyprowadzając do domu dwóch młodych chłopców z sąsiednich dworów. Stwierdził, że Silje potrzeba ich towarzystwa, aby nie myślała tak wiele o Hemingu. - Śmiał się tylko, gdy usiłowała go przekonać, że wcale o nim nie myśli.

70

- Musisz poznać normalnych, miłych młodzieńców - powiedział. - Czy sądzisz, że nie widzę twoich rozmarzonych oczu? Chłopcy okazali się rzeczywiście mili. Próbując zabawić ją rozmową ciągle wpadali sobie w słowo. Starali się prześcigać w dwornym zachowaniu, co chwilami bywało śmieszne - raz jeden potknął się o drugiego. Kiedy jednak śmielszy z nich zebrał się na odwagę i szeptem zapytał, czy będą mogli ją odwiedzić w sobotni wieczór, przeraziła się naprawdę. Wiedziała, że takie wizyty nie są niczym niezwykłym. Zgodnie z obyczajem musiała być całkiem ubrana, chłopcu zaś wolno było leżeć na łożu obok niej, ale jedyną rzeczą, jaką mógł zdjąć, były buty. Wszystko odbywało się zupełnie przyzwoicie. Wprawdzie Silje nigdy jeszcze nie miała takich „zalotników”, ale czuła, że wcale nie ma na to ochoty. Benedykt szybko to zrozumiał, pomógł jej wyplątać się z niezręcznej sytuacji, a gdy chłopcy poszli, przyznał, że nie był to najszczęśliwszy pomysł. Potem zjawił się Heming. Było to w dniu, gdy Benedykt odjechał, by malować, a obie kobiety wraz z dziećmi udały się gdzieś z wizytą. Silje drgnęła wystraszona, gdy ktoś zapukał do drzwi, ale gdy zobaczyła gościa, otworzyła od razu. - Witajcie! - powiedziała z uśmiechem, dając do zrozumienia, że rada go widzieć. Schylił się w niskich drzwiach i wszedł do środka. - Jak miło tutaj! - rzekł z zachwytem. - Wrzos na stole i zapach świeżo umytej podłogi! Czy sama utkałaś ten kilim? Wycinasz też w drzewie! Jesteś prawdziwą artystką, Silje! Uśmiechnęła się zmieszana. Nazwać ten mały prostokącik tkaniny kilimem to naprawdę miłe. I choć zrobiła co mogła, by w małym domku było przyjemnie, nie było chyba w tym nic aż tak szczególnego. - Zechciejcie usiąść, panie. Parobek wkrótce przyjdzie - dodała, by podkreślić, że jest przyzwoitą dziewczyną. - Niestety, nie mogę zostać długo, droga Silje, a więc twoja cnota nie jest dziś w niebezpieczeństwie. Tym razem jeszcze nie. Wrócę jednak za kilka dni. Nie, nie, żartowałem tylko, jestem porządnym człowiekiem. Czy nie znalazłabyś dla mnie odrobiny piwa? Chce mi się pić. - Zaraz przyniosę - powiedziała uradowana i pobiegła do głównego domostwa. Kiedy wróciła z dużym dzbanem piwa, Heming siedział przy stole. Zauważyła, że tym razem jest elegancko ubrany. Być może miał zamiar odwiedzić kogoś ze swych bardziej
71

. że kocham cię do szaleństwa i tylko ze względu na ciebie postaram się utrzymać w ryzach. . panie .O. Silje skinęła głową.zapytała nieśmiało. i tak je zabraliśmy. jak go zdobyliście? . że Heming pochodzi z dobrej rodziny. To była walka na śmierć i życie.Pytałaś już o to. Nie myśl.nie udało się jej ukryć zachwytu w głosie. . że zrobiłem to z ukrycia i zaszedłem wójta od tyłu. 72 . ale wiedziała. z jej powodu ciągle nie mogę zaznać spokoju. że było to okropne. To stara historia.. i poczuła.Od razu jednak mogę ci powiedzieć.odparł obojętnie. Potrzebowaliśmy tego pisma.Oczywiście. Musiał jej ufać. Wzruszył ramionami. .Tak. nadjechał posłaniec na koniu.Jesteście najbliższym towarzyszem Dyrego syna Alva? . . Ja wygrałem. mężczyzna musi walczyć o swoje przekonania.powiedziała ogromnie zawstydzona.znaczących przyjaciół. . .. Ale muszę ci powiedzieć. Musiała zebrać wszystkie siły..Czy to nie było straszne? . że robi jej się słabo. gdy przyłączyłem się do buntowników. w jaki sposób to się odbyło. że mimo wszystko był z tego dumny. Tym razem zapomniał zaprzeczyć jego istnieniu.Można tak powiedzieć . Heming odchylił się do tyłu i założył ręce na kark. .odparł. . z pewnością rozumiesz. Ja walczyłem o wolną Norwegię. o nie. To było moje pierwsze zadanie.Chciałabym wiedzieć. dlaczego nazywają was Zabójcą Wójta. . on albo ja. Wiesz.Ale. spoglądając na nią wzrokiem pełnym drwiny. . pytaj . by nie dać po sobie nic poznać. ale niech będzie jak chcesz.. .Nie naśmiewajcie się ze mnie. jego już nie ma.Ponieważ nim jestem.A posłaniec? . Ot. list królewski? Z pieczęcią. Silje wzięła to za dobry znak. Usiadła przy drugim końcu stołu. Była pewna. że nie jestem żonaty. że ten list bardzo nam się przydał! Silje wyobraziła sobie.Czy mogę zadać osobiste pytanie? . Nie czuła się zbyt dobrze..

Jeden róg wystawał spod łóżka. że jest rycerski. w jaki mówił. Szybkim ruchem wyciągnęła i otworzyła kufer. tak nie mogło być. że gdy jest sama.Nie chcecie posilić się nieco. dziewczynę. panie? . Pocałował ją! Najpiękniejszy mężczyzna na świecie pocałował właśnie ją.. która była nikim! I tak przyzwoicie się zachował! Silje wiedziała. Idąc uderzyła o coś nogą. Wrócę jednak. . Wypił piwo i wstał. by spojrzeć na niego jeszcze raz. aby nikt nie mógł ich ukraść! Była na tyle głupia. Niedługo. panie! . Mimo wszystko odczuwała pewien niesmak. poczuła. kubrak i. a jeszcze bardziej sposób.Poczekajcie. Przecież od dawna jej nie dotykała. o których nie mogę ci powiedzieć. trzymając palce na wargach. Rzeczy. a ręce zaczynają drżeć. by rozetrzeć łydkę. Silje córkę Arngrima.. gdy go znalazła. Zabolało ją. Skierowała się do okna. nie teraz.Rozumiem to. . Z różnych powodów. że leżą bezpiecznie w skrzyni pod łóżkiem. Nie. pocałował ją leciutko w usta. Nie podobało jej się to. Troszczył się o dobro dzieci! Doprawdy.. . co opowiadał. jestem bardzo cenny dla całego ruchu. zniknęły! Płaszcz Heminga był bardzo szeroki. Sam przecież powiedział.Rozumiesz. Po chwili już go nie było. Nagle straciła panowanie nad sobą i pognała za nim. Nie mam czasu. Ale jest jeszcze bardzo młody. Smutek i uczucie zawodu narastały. że pędzi na końskim grzbiecie drogą w dół. Był już prawie na gościńcu. czy na pewno dobrze je schowała. Silje.. nie mogło! Dostrzegła. ale ze strony Heminga nie miała się czego obawiać. Poczekajcie! Proszę! 73 . bardzo niedługo . Stała zaskoczona. Pochyliła się. nie wolno o tym zapominać.wołała.usiłowała go zatrzymać. To dlatego dopytywał się.Nie. i taki okazał się naprawdę. można było je pod nim ukryć. nie powinna wpuszczać do izby mężczyzny. że jej serce bije mocniej. Co to? Skrzynia? To o nią właśnie zawadziła.Chętnie coś przyniosę! . a jej słaby głosik ginął w zaśnieżonej przestrzeni.wyszeptał cicho i zanim zdążyła się zorientować. .. że dała się podejść i powiedziała mu. Leżał tam jej fartuch. w które był owinięty Dag.

która okazała się powłoczką. umieszczona nad nimi.. Ona jednak nie przerywała daremnej wędrówki. Na falbance lnianej tkaniny. że Tengel za przysługi. otrzymał w zamian wieczny dostatek i nadprzyrodzoną moc.Oddajcie przynajmniej szal! . lecz on już dawno zniknął. Benedykt mgliście wyjaśniał. że są to inicjały C. gdy była już blisko lasu. że cień. wykrzywiony w diabelskim uśmiechu. z pewnością już się więcej nie pokaże.M. Wycierała je. co ma. był cieniem złego Tengela. Las zamknął się wokół niej. Jakże Heming mógł zdradzić ją w taki sposób? W dodatku jeszcze ją pocałował! „Niedługo wrócę”. powiedział. Nagle usłyszała przed sobą stukot końskich kopyt. przetykany złotem szal. .To najpiękniejsze. Może jednak pożałował tego.krzyczała na pustej drodze. wyhaftowane były ozdobne litery. które świadczył Szatanowi. Musi to odzyskać! Przynajmniej ten śliczny. Czynił wyłącznie zło. czy to ma jakiś sens.. nieświadomie zwolniła kroku. było złe. raz jeszcze otarła łzy. co czynił. Prawie niezauważalnie zmieniło się światło dnia. to wyrzuci go z domu! Łzy goryczy i poniżenia spływały jej po policzkach. Chciałaby to teraz zobaczyć! O nie. Podniosła wzrok i by lepiej widzieć. to. że siedząc na szczycie spogląda na nią. Silje wydawało się. Powietrze świszczało jej w płucach. . co miał. Zmierzch nadszedł niespodziewanie. Pomyślała nagle o Ludziach Lodu. jak szalony Tengel obserwował z ich wierzchołków mieszkańców w dole. Wszystko. ale bezustannie napływały nowe. którzy wypędzili go z domu i z ziemi. powstrzymując płacz.Dobiegła do głównej drogi. Benedykt powiedział. zamieniając się na mrozie w kryształki lodu. a nogi odmawiały posłuszeństwa. To przez nią Dag stracił wszystko. ani przez moment nie zastanawiając się. Nie będzie mogła spojrzeć Dagowi w twarz. Wyobrażała sobie. a korona. Uspokoiła się nieco dopiero wtedy. Biegła nadal. należy do barona. Teraz droga znalazła się w cieniu wysokich szczytów gór. jak za pomocą czarów i rzucania uroków sprowadzał nieszczęście na tych. co zrobił? Zabłysła w niej iskierka nadziei. kierując się gdzieś w stronę Trondheim. który padł na drogę. Otrząsnęła się ze swych fantazji. gdy ten pewnego dnia zapyta o swoją własność.. To jest jego! Nikomu nie wolno okradać dziecka! Kiedyś wszyscy we dworze oglądali razem rzeczy Daga. O tym. przypomniała sobie opowieść Benedykta o ich wodzu. A jeśli znów przyjdzie. Ciągle jednak wytrwale podążała na północ. 74 .

lecz zaraz ją cofnął. . że aż warta uwiecznienia. . Spotkałem Heminga na drodze i zmusiłem go. Było wszystko. którego wszyscy się obawiali. a do którego nie chciał się przyznać. by obie nogi mogła trzymać razem jak przystoi damie. . To. że nie jest jeszcze zimniej.To nie Heming.Nie. A on wywabił mnie z izby i ukradł wszystko.zapytał swym głębokim głosem. Tobie najbardziej on przystoi. Ale ukryj je teraz lepiej. pojedziemy do dworu.wyszlochała. Poczuła promieniujące poprzez zimowy płaszcz ciepło. rozpromieniła. Na szczęście mój płaszcz starczy dla nas obojga. Była teraz tak piękna. że się śmieje. że odetchnął z ulgą. Co mam robić? Przecież to należy do Daga! Wycieńczona oparła głowę na jego nodze. . 75 . Wsiadaj na konia. I zawiń głowę szalem.Zabrał wszystko! Mężczyzna zesztywniał. . . nawiedzał ją nawet w tych najbardziej intymnych snach. dziwnie poruszona jego bliskością . w które był owinięty. nie mogę.Mam je tutaj. gdy powiedziała. Przed nią stał jego pan i mistrz. .Z gołą głową i bez okrycia? Dobrze. Co sobie właściwie myślał? Spoglądał na jej delikatną szyję. To ten człowiek pomógł jej wcześniej i potem nigdy nie opuszczał jej myśli. jest zbyt piękny.Co zabrał? . by o nim zapomnieć. za każdym razem bardzo krótko. Widziała go dwukrotnie. . Podniosła głowę. Wstrzymał konia. na ramiona wstrząsane pełnym rezygnacji płaczem. .Zaopiekujesz się nimi w imieniu Daga.Jakże to wyruszasz w drogę w samym środku zimy? . Z wdzięcznością spojrzała przez łzy. a mimo to czuła ciągle jego obecność. panie.Jedyną własność Daga.Nie dla ciebie. Przez moment trzymał dłoń nad jej głową. ten piękny szal i inne rzeczy. panie! A więc są! Nagle jej uśmiech przygasł. bym tego strzegła. zatrwożyła się. by je oddał. oparła dłoń na siodle. Usłyszała. przyjaciółko ludzi. Pociągnął ją i pomógł usiąść przed sobą bokiem. Silje podeszła blisko. Mężczyzna schylił się do torby przy siodle. Wydawało jej się. kreśląc na jego wspomnienie znak krzyża. że chodzi o rzeczy Daga. Prosiliście mnie. Zabrał . W jednej chwili twarz Silje rozjaśniła się. co odziedziczył po matce. choć modliła się.Są twoje . Wyciągnął zawiniątko.Macie je. Zaprotestowała. A może teraz on miał zamiar je zatrzymać? Potrząsnął głową.powiedział.

Uważam. że oddałby rzeczy. . które same w sobie mają wielką wartość.Zarzucił jej cienki szal na głowę i mocno zawiązał pod brodą. oparła mu głowę na piersi..zapytała. Z westchnieniem ulgi.Czy przyznał się. Zaskoczyło ją ciepło. przytrzymać się was. Silje wystawał ledwie czubek nosa. czuła w nich piekący ból. Dziecko zostało porzucone tuż za bramami miasta.Cóż za podłość! .To teraz nieistotne. Ku swemu przerażeniu odkryła. Benedykt opowiedział mi o literach C. tak by ich ciała nie dotykały się. Uszy jej zmarzły. że musi okradać biedne dziecko? . Chciał to chyba przemyśleć w samotności. że wiele razy przeklinałam matkę Daga za to. jak ty się miewasz.Czy mogę. Nieśmiało objęła go ramieniem. które dawała leciutka materia. Dla Heminga nie byłoby żadną sztuką odkryć. że jest dobrze zbudowany i umięśniony. ale podczas jazdy było to niemożliwe. że pozostawiła bezbronne dziecko. ogrzewanym ciepłem jego ciała. Pod wilczym futrem było ciepło i przyjemnie. ale czy naprawdę mamy prawo osądzać innych? Co wiemy o przyczynach ich postępowania? Mężczyzna nie odpowiedział. .Jak go odnaleźliście. . i baronowskiej koronie.M. 76 . Owinął ją płaszczem i znalazła się jak w przytulnym schronieniu. że ma rzeczy Daga? . Czy wiedział o literach? . panie? . Chciałbym raczej wiedzieć.Wykorzystywać w taki sposób kobietę. . Mógłby to robić długo.zapytała oburzona. inaczej łatwo mogła ześlizgnąć się w dół. Poczuła oblewającą ją falę gorąca i odsunęła się nieco. . Na ramieniu czuła bicie jego serca. Zawahała się przez moment. . . Wyczuła. panie? . ufnie. że nawet powinnaś . Czuła jego twarz przy swojej i ciepło bijące od szyi. milczał jednak długo. niezwykle mocne ramiona. Ponad jej ręką wznosiły się jego ogromne.niski głos zabrzmiał tuż przy jej policzku. która znalazła się w tarapatach.Inaczej spadniesz. Silje usiadła wygodniej.Muszę przyznać. .wykrzyknęła Silje. że coś jest oznaczone. wiedział jednak. Wyłudziłby od niej pieniądze. Usiłowała siedzieć prosto. że coś dzieje się z jej ciałem. bo nie myślisz chyba.Niedokładnie. Silje.zaśmiał się.Czy tak już z nim źle. kim jest jego matka..Naprawdę niczego się nie domyślasz? . szybkie uderzenia. . Mężczyzna zdawał się tego nie zauważać. Mocne.

Silje zmarszczyła brwi.Tak. mieszkam w pewnym opuszczonym domu.Silje nagle w pełni zdała sobie sprawę.powiedziała Silje szczerze. że trzyma rękę na jego piersi. 77 .Wiem. panie? Gdzie mieszkacie tak naprawdę? To znaczy wtedy. . .Zauważyłaś to? Widziałem. że bardzo jej dobrze na dworze Benedykta.Tak. .Nie chciałem cię niepotrzebnie straszyć. .A więc to wy.. Na chwilę zaparło mu dech. panie.Tak.A więc mówiliście z nim? . Odpowiedziała zgodnie z prawdą.Szłam tamtędy niedawno. Zmusił się do mówienia normalnym głosem.rzekła Silje. . Widziałem ciebie i dziewczynkę. Dlaczego nie pokazaliście się.O tak. panie? . Skąd to wiecie.Ucieszyłabym się . tam w lesie wskazał palcem kierunek.. Żal mi było zwierząt. że zatrzymałaś się i rozejrzałaś dokoła.Kiedy muszę się ukrywać.Benedykt mi o tym opowiedział. .Ale chciałabyś znów z nim malować? . kiedy nie musicie się ukrywać? Roześmiał się. . byliście tak blisko nas? Obserwowaliście nas? . .O . .Czy mogę zapytać was o coś. Silje milczała przez chwilę. Musiałam być tuż w pobliżu. Mocniej poczuła gorąco przenikające jej ciało i kołyszący chód konia. . . to był czas wielkiego uboju. panie? . czasami. jak gdyby ktoś nagle zadał mu ból.Wyglądałaś wtedy na bardzo poruszoną. .

.Tyle jest zła . że on. To również powinnaś przemilczeć.Nie. Mam nadzieję. Na nic innego bym się nie zgodziła.Że ciebie nie wykorzystał? . . jak już mówiłam. . .Kochane dziecko! Znam się na medycynie? Silje. . by oczyścić świat z dzieła Szatana. dlaczegóż miałabym się bać? .. którzy powinni okazywać dobro . Uwierz mi. . z jakiego pochodzisz.? . widziałam głupie reakcje ludzi. że była bardziej uczona od większości. nikt nie chce się do mnie przyznać. Ich gorliwość. . O ile bardziej męski i dojrzalszy był od Heminga! Ileż więcej budził w niej niepokoju. nie jest szlachetniejsza niż uczynki ludzi. Są po prostu nieoświeceni.odpowiedział mężczyzna spokojnie.Tak. wykorzystuje ją na ile może. których męczyli i zabijali. Kilka lat temu spalono na stosie pewną kobietę oskarżoną o czary tylko dlatego.Trudno mu było mówić. Jakby to miało być coś złego.On jest pociągający . Silje potrząsnęła głową. .dodał wyrozumiale. że znacie się na medycynie. w głosie Silje zabrzmiała odrobina goryczy. Jej towarzysz parsknął śmiechem. jedna z jego kochanek okazała się wielkoduszna i podarowała mu kilka szat swego męża. . najwyraźniej zrozumiał ją.To jego największa zaleta.A więc nie boisz się mnie? .Tylko w taki sposób. Niecierpliwie poruszył głową. A ty jesteś młoda i niedoświadczona . a najgorsze jest to. Benedykt wyjaśnił mi. Ty sama zresztą posiadasz zbyt duże umiejętności jak na środowisko. 78 . że wiele nieświadomego zła pochodzi od tych. że pokiwał głową.O.Nikt ci nie powiedział. cokolwiek by się działo. .. . to śmiertelnie niebezpieczna znajomość! Nikt. nie wolno ci się przyznać.Tak..od księży.powiedziała Silje zadumana.Poczuła.Jakimże cudem mógł mi się wydać pociągający? Musiałam być ślepa. dlaczego.Heming wyglądał dzisiaj naprawdę elegancko. że mnie znasz! To może oznaczać twoją śmierć. .

Pomógł mi Dyre syn Alva. .Dziękuję za zaufanie. próbowałam go gonić.To niemożliwe. Przed dom wyszedł parobek.Oczywiście. lecz zachował pełną szacunku odległość. Kiedy wyprzęgli konia. że dojechali już do dworu. nie mogła ich powstrzymać. jakie mi okazujesz .zapytał parobek ostrożnie. o które nie zdążyła zapytać. Naprawdę tu był? Parobek potrząsnął przecząco głową. Czy to on był tu dzisiaj? Silje patrzyła na nich zaskoczona. Parobek zmarszczył czoło. że ledwo to usłyszała. A może po prostu niewygodnie siedział? Nagle wstrzymał konia. przez chwilę jego twarz była na tyle blisko.Dyre syn Alva? . Nie mogła się mylić . .Dyre syn Alva? W tym momencie nadjechał wóz Benedykta. . Silje czuła się zawiedziona. Ufnie oparła się o niego. . żółto błyszczące oczy. Pozdrowił ją i wsiadł na konia. który wraz z Hemingiem ukrywał się w wieży.szepnął szybko i cicho.Wychodziłaś? . tak cicho.Widziałaś kiedyś Dyrego w kościele. kiedy skończyła swą historię. .Tak. które z siebie wydał. Czy śmiał się z jej naiwności? Nie.w jego oczach wyczytała smutek głęboki i bolesny. Podał jej szaty Daga.Czy to był Dyre syn Alva? . tak wiele było rzeczy.Jeździec zamilkł. . Przeraziła się tym. To ten. Silje musiała raz jeszcze opowiedzieć o wszystkim. co zobaczyła. westchnienie. zajęli się więc czym innym. ale skronią wyczuła. Gwałtownym ruchem otarła twarz. i znów trysnęły jej łzy. nie ma go teraz tutaj. że mogła spojrzeć prosto w zielonkawe. Mężczyzna zeskoczył z konia i wyciągnął rękę. Nie zauważyła nawet. Bolesny żar nie chciał opuścić jej ciała. świadczyło raczej o uldze. Benedykt dostrzegł ten gest i zwrócił się do Silje.zdziwił się Benedykt. aby pomóc jej zsiąść. . ktoś ukradł te rzeczy. . 79 . że się uśmiechnął.

Tak. o kim myślisz. na miłość boską. bo dość już mam wszystkich wymijających odpowiedzi i przerażonych spojrzeń.Wiem.Nie wolno ci ganić ludzi za to. .Jego imię brzmi Tengel .Nie wiem. kim on jest. który był tu dzisiaj? Ten.powiedział Benedykt i chrząknął. spotkałem go na drodze. Wymienili porozumiewawcze spojrzenia z parobkiem. Chcę tylko dowiedzieć się. gdy go potrzebuję? . kim jest twój groźny obrońca naprawdę? . 80 .. który zawsze przybywa wtedy.Ile możesz wytrzymać.Benedykt wziął głęboki oddech. Potem zapytał: .Tengel z rodu Ludzi Lodu. Kimże jest ten. .. . tak! . Wyglądał na zmartwionego. Silje? .Ale ja sądziłam. którego namalowałam jako diabła? Ten. że się boją! Czy rzeczywiście chcesz wiedzieć. A to nie wróży dobrze .Myślała przez chwilę.

Potrafił leczyć..Nie! . Poczuła nagły ucisk w żołądku. Wiecie. W jego drżącym głosie Silje wychwyciła jednak nutę niepewności.. . przerażoną. kiedy była smutna.Rozumiesz chyba.powiedział Benedykt. 81 . Kiedy się odezwał. .te niezwykle realistyczne sny o nim jako o duchu przepaści z Krainy Cieni.Nie. ile sam chce mieć. . jego gorące dłonie. bliska śmierci z wycieńczenia. A potem. To potwór strachu rozpościerał swoje macki w jej ciele.krzyknęła. nagle błysnęła elokwencją wśród ludzi wójta i udało jej się spełnić prawie niewykonalne zadanie uwolnienia więźnia. Nie. Zaprzedał duszę Szatanowi. słysząc odważną mowę swego gospodarza.Silje . panie Benedykcie. Parobek zrobił przerażoną minę. cichą jak myszka. znaleźli ją skuloną. przygaszona lub wzburzona. Przez jej głowę przelatywały pojedyncze zdania: Tengel nie ma grobu. wszyscy ludzie to głupcy.Tak myślą tylko przesądni głupcy. Benedykt wzruszył ramionami. Rzuciła się na łoże i naciągnęła kołdrę na głowę. Ma tyle lat. nie wolna ci go tak nazywać . Musiał być nadzwyczaj wrażliwy.wykrzyknęła gwałtownie głosem zduszonym przez kołdrę. jest bardzo niezwykła. to niemożliwe! . kiedy spotkali się po raz pierwszy? Ona.ROZDZIAŁ VII Tengel z rodu Ludzi Lodu? Ciarki przeszły jej po plecach.prosiła niemo. kiedy go potrzebowała. Kiedy Benedykt z parobkiem weszli do niej.Ale gdzie on mieszka? . . otępiała z wysiłku.Naturalnie to nie jest ów stary Tengel . wiedział. Poszło jej to jak z płatka. kiedy odziany w wilczą skórę mężczyzna zniknął. Jak to było.. jego głos był nienaturalnie wysoki: . Pojawia się i znika. Silje ukryła twarz w dłoniach i popędziła do swej izby.powiedział malarz błagalnie. że ta istota. . jej siła woli zgasła jak wypalona świeca.W takim razie. jak gdyby mokre zwierzątko przesunęło się wzdłuż kręgosłupa. Może to wcale nie była jej siła woli? A przede wszystkim .. że to nie jest ten sam Tengel! To tylko jeden z jego strasznych potomków. Wyczuwał każdą zmianę jej nastroju. Rzadko się pokazuje. Przychodził jej z pomocą zawsze. .

Choć twierdzi co innego. Miał niezwykle piękną twarz. dla którego była nim zauroczona. ale w rzeczy samej to jedyny powód.zapytała szybko. Od tego czasu był bardzo znany wśród kobiet.. Nie ma żadnych idei. by nie słyszeć nic więcej. Młode dziewczęta często mylą zachwyt z zakochaniem. ale od kiedy przyłączył się do buntowników. .Naprawdę tego nie wiemy. Wydała z siebie przeciągły krzyk. Uodporniła się na Heminga. . by móc odgrywać bohatera.Nie jestem tego pewien. że urok ich uwielbionego rodzi się z ich własnej miłości. by był tak bardzo zaangażowany w poczynania buntowników.. Pojawił się w Trondelag jakieś dwa lata temu. . Najbardziej jednak męczący był niepokój. że mój opiekun to stary Tengel. To stwierdzenie nie zrobiło teraz na Silje żadnego wrażenia. Zagadka Tengela dzień i noc zajmowała jej myśli. i ostrożnie wysunęła się spod kołdry. pomyślała wstrząśnięta. to jednak tak myśli. kiedy go spotkałam! . nie ma stałej siedziby.powiedział Benedykt.. . Po tym dniu Silje nie zdołała odzyskać spokoju. chyba wolno mi tak powiedzieć. Benedykt wierzy. to prawda.Kim właściwie jest Heming? .Widzę. Posługuje się nimi. . nie udawało jej się to wcale. Powrócił do tematu.z ulgą przyjęła możliwość skierowania rozmowy na inny tor. dziękuję! Nie chcę mieć z nim nic wspólnego. Nie podejrzewam. Zaślepione piękną powierzchownością. a nie odwrotnie. Prawdopodobnie więcej mają z nim kłopotów niż pożytku. Choć usiłowała zmusić się do rozsądnego myślenia.To dobrze. . dopiero później dostrzegają. Sama musisz go zapytać. Własny krzyk budził ją ze snu. Jest zwykłym awanturnikiem. z tym złodziejem! Benedykt wyglądał na zadowolonego. który narastał w jej 82 . jak gdyby chciała znaleźć coś na jego obronę. . że już a nim zapomniałaś .O nie. „Wśród ludzi!” Czyż mógł powiedzieć to jeszcze wyraźniej? . na czym polega jego związek z Hemingiem.Nie wiem.Przez jakiś czas Heming mieszkał u jednego z chłopów w parafii. Benedykt spojrzał bezradnie na parobka. .Ale jest chyba jednym z buntowników? .Uratował przecież młodego Heminga tej nocy. gdzie mieszka.Tego nie wie nikt. On po prostu pojawia się nagle wśród ludzi i znów znika. Bez śladu.

niosąc przed sobą niemal jak transparent „Oto ja” olbrzymi biust. naszywany perełkami czepek i plisowaną suknię z bufiastymi rękawami. . Nikt nie był w radosnym nastroju. Spoglądała na wzgórze z drżącą. Czasami widziała unoszący się dym. Wspomnienia poprzednich świąt. . a tobie kobieta. Dopiero wtedy zdali sobie sprawę. .. ja i moje dzieci. głośno powiedział jednak: . że spędzimy razem święta.Słyszałam o twoim nieszczęściu. pomyślała Silje. Te święta są przecież świętami rodzinnymi.Wdowa po moim bratanku. że wyjechał i nigdy więcej już go nie zobaczy. wysiadła z niego władcza dama. Ki czort ją tu sprowadza? Z wozu wysiadła jeszcze jedna osoba. jak harmonijnie żyli razem przez te tygodnie. często ze łzami w kącikach oczu. gorąco pragnęła.. tajemniczą tęsknotą. Benedykt oniemiał. . ty. Młoda dziewczyna. by nigdy już go nie spotkała. . która poprowadziłaby ci dom. równie niezadowolona jak chłopak.To naprawdę niespodzianka. który na co dzień usiłowali zdławić. Wtedy bała się. nikt nie miał ochoty na żadne uroczystości. O. Postanowiliśmy przeprowadzić się tutaj.Drogi Benedykcie . ze zdwojoną siłą szukał teraz ujścia. Miały to być ciche. których już nie było. jakby właśnie przełknął duży łyk octu. Kiedy jednak chmury dymu pojawiały się ponownie. innym razem było tam zupełnie pusto. Miała na sobie krezowy kołnierz. jeszcze lepiej.Abelone! . Mamy teraz tylko siebie.mruknął Benedykt. Żal.roześmiała się Abelone. Jesteś już przecież stary i zasługujesz na to. Przed główny budynek zajechał wóz. mój drogi. bezpieczeństwa i szczęścia wokół nakrytego stołu. wypełnione smutkiem dni. Co cię tu sprowadza? .mruknął Benedykt pod nosem.Moim dzieciom potrzebne jest wiejskie powietrze. Benedykt. jest taka gruba. o tym. .powitał przybyłą damę Benedykt. że twego brata i całą jego rodzinę zabrała zaraza. Szybko zbliżały się święta. 83 . ciepła. .Do wszystkich diabłów! . a w ostatnim czasie wszyscy stracili swoich bliskich. Za nią kroczył niezadowolony piętnastoletni chłopiec z kwaśną miną. Gdyby nie Sol.Czy w Trondheim zabrakło już żywności? .powiedziała wyniośle dama.Święta? . Uznałam za swój obowiązek przybyć ci z pomocą.Oczywiście cieszę się.. Spoczywa na mnie obowiązek zajęcia się tobą. Silje i wszyscy inni w ciszy spełniali swe obowiązki. Nieoczekiwani goście zaczęli wchodzić po schodach. Trzy dni przed świętami Bożego Narodzenia całe ich życie stanęło na głowie. .wnętrzu.. Zarys jej brody wskazywał na charakter nie znoszący sprzeciwu. nie czyniono by żadnych przygotowań do świąt. Ubrana była tak jak nakazywała ostatnia moda. przerażony. Te słowa wypowiedział z taką miną. by spędzić swe ostatnie dni w ciszy i spokoju. uśmiechniętych twarzy. by zniknął z jej życia lub. ta ma powód być zła.

Silje przyszła do kuchni. . tak jak czyniła to już wiele razy przedtem. Dom odmienił się całkowicie. . Teraz jednak wiedziała. Greto.A to jest Silje. nie mogą rzucać nawet cienia złego nastroju na święta!” Biegała wydając polecenia służbie. że mój syn jest jedynym dziedzicem tego dworu.Przyjrzymy się temu później.Zapamiętaj sobie. której najwyraźniej instynktownie nienawidziła. „Umarli już odeszli.zapytała z troską. We dworze zapanował przykry nastrój. która unosiła się nad obsypanymi śniegiem drzewami.Wiem. Tu naprawdę trzeba przewietrzyć wszystkie kąty. 84 . Nie mogła znieść Daga w domu. . ponieważ są święta. . Abelone miała wyrobione zdanie na każdy temat. Parobek i kobiety potwierdziły to skinieniem głowy. Widziała cienką smugę dymu.powiedziała Abelone krótko. . Siedzieli tu „jej” ludzie. a także poczucie niestosowności takiego uczynku. smutni i bez humoru.. a przede wszystkim Silje. . W tej kwestii nie ma dyskusji. komu chciałabym przynieść radość odrobiną jadła. Benedykt był wściekły. ale kochamy ich bardziej niż gdyby nimi byli naprawdę. Abelone nie chciała słyszeć o wyciszonych. Będą tu mieszkać tak długo. wspięła się na wzgórze. Rankiem w Wigilię Silje. że Silje i dzieci są moimi gośćmi.Czy będę mogła pójść z wizytą? . Sol także nie wolno było się tam pokazywać. Abelone ze swymi dziećmi była na górze.Czy to jacyś krewniacy? . jak ja żyję.To Sol . Nie może przecież przejąć takiego dziadostwa. Wybierali i przebierali wśród odzienia zmarłych.rzekł Benedykt z dumą w głosie. One i mały Dag mieszkają teraz tutaj. Abelone. . przeklinał i pił więcej niż zwykle. Nikt już nie czuł się dobrze. Coś w jej duszy nakłaniało ją do wędrówki.Dzień dobry. . dzień dobry. . Czy będzie miała odwagę? Tak często miała ochotę tam pójść.Nie. że musi.A cóż to za dziewczynka? Sol ukryła się za spódnicą Marii. Oczy Abelone nabrały lodowatego wyrazu.Jest ktoś. ale powstrzymywał ją strach. .powiedziała Abelone łaskawie i kiwnęła głową parobkowi. Mario .Ach tak . smutnych świętach.

Abelone natychmiast zaczęła wyciągać rzeczy z kuferka. . ani tobie.Śnieg nie był głęboki. chleb i jabłka.Tego zrobić nie możesz! . by nie zrozumieć.Mamy więcej niż trzeba. A ona miała na nogach trzewiki z długimi cholewkami. Wszyscy wiedzieli.Silje idzie w odwiedziny . zawsze znajdzie się jakiś sposób. by udała się z wizytą! Greta i Maria wyposażyły ją w wypełniony po brzegi kuferek. . Nie przypominali sobie jednak. sięgał jej ledwie do kostek.powiedział miękko stary malarz. Naturalnie nikt nie miał nic przeciwko temu. .. Kiedy była tam poprzednim razem. że nawet Benedykt zbladł. że ostatnie słowo nie zostało wypowiedziane. choć nie było słońca. W tym właśnie momencie do kuchni weszła Abelone. Choć było jeszcze wcześnie.Co to ma znaczyć? .Spojrzeli na nią zaskoczeni. Niebo przybrało barwę indygo. .Oo! Nic mi tu nie będzie wynosić ze dworu. szynka. Naprawdę ta Silje nie ma żadnego prawa.wyjaśniła Greta. Silje . niż sami potrzebujemy. krążyła wokoło bez celu. Powstał. do czego zmierzał. przyrzekam ci. . Spojrzenie. podziękowała im wszystkim uśmiechem i wyszła. ryba.Idź.Nic się nie stanie ani dzieciom. by Silje znała kogoś z nich.Ależ tak. Sam śnieg jednak dawał światło. Mogę wydziedziczyć twego obżartego szczeniaka! Abelone ze złością chwytała powietrze. . ratując resztki utraconej władzy. Silje dostała to od nas. Po niedługiej chwili rzeczywiście odnalazła wąską leśną dróżkę i wtedy było jej już łatwiej. było tak nienawistne. jakie posłała Silje. Silje musiała znaleźć drogę wiodącą na wzgórze. Abelone nie była na tyle głupia. Dostała również dzbanuszek gorzałki Benedykta. Dzień był jasny. Wzruszona. Odstawiła jednak kuferek nie mówiąc nic więcej i mocno tupiąc poszła z powrotem na strych. . .zapytała ostro. Wielu było biednych ludzi we wsi. 85 . Gwałtownie zatrzymała się przy stole.. w którym znalazły się wszystkie świąteczne przysmaki: kiełbasa. Benedykt był już podchmielony. o nie! Nie mamy ani trochę więcej. i ty nie próbuj sprzeciwiać się mej woli.

by złapać oddech. to potrzebował również strawy i ludzkiego ciepła. w której parobek łowił łososie.powiedziała wystraszona. Wystraszonymi oczyma spojrzała na niego.Jesteś tu już i zmarzłaś.powiedział karcąco. Zmieszana podała mu kuferek. Jego twarz wyglądała na wyrytą z kamienia. Pod górę było dość stromo. Silje nie miała odwagi spojrzeć na niego. Przed nią w dole leżała wioska. . Tuż przed nią wznosiła się Kraina Cieni.powiedział szorstko. niech będą błogosławione dodała szybko. by iść dalej. Tak.o.Przynoszę wam trochę jadła. To było okropne. a oczy mówiły. Mocno chwycił ją za rękę. Bez słowa szli w górę ścieżki. depcząc jego ślady prowadzące w dół.To wszystko. Odwróciła się. rzeka. Nareszcie zrozumiała. czego od was chciałam. Jego oczy świeciły wśród oślepiającego blasku śniegu. poniżające i uwłaczające. nie musiało to jednak niczego oznaczać. panie .Nie powinnaś tu przychodzić. Stał jedną ręką oparty o sosnę. . Zrobił ruch wskazujący. tam. Jeśli był istotą z krwi i kości. panie. Są przecież święta i. przez dziedziniec biegnie Maria. niezwykle. Tym razem jednak miały w sobie coś odpychającego. Odwróciła się szybko. Serce biło jej mocno. . Wyciągnął rękę i wziął od niej kuferek. Prawie w taki sam sposób spotkali się po raz pierwszy. Muszę zadbać o to.. intymnych snach! Musiała być szalona! Silje usiłowała pokonać przenikający ją strach. Stąd wyglądała zupełnie inaczej. ponieważ śnieg spadł zaledwie dwa dni temu. że mają udać się do jego chaty. byś mogła się ogrzać. że 86 . dlaczego okoliczni mieszkańcy nazywali góry Siedzibą Złych Mocy. Ujrzała dwór Benedykta . lecz z okrzykiem przerażenia zatrzymała się w miejscu. Obłąkana myśl przyszła jej do głowy: a jeśli tych śladów by nie było? Najchętniej uciekłaby stąd z płaczem. że nie życzy sobie żadnych poufałości. Chodź . Prawie na niego wpadła. W oddali rozproszone były inne gospodarstwa. Teraz wyglądał równie dostojnie. . to była właściwa nazwa. kościół.. po pewnym czasie musiała zatrzymać się. Silje . To o tej przerażającej istocie marzyła w swych gorszących.Na ścieżce nie dostrzegła żadnych śladów.

Nieśmiało zerkała na niego. panie. . Co się stało? Wzięła głęboki oddech i zaryzykowała. Był jednak pijany.O nie. Jakie są inne możliwości wydziedziczenia dzieci Abelone? Silje zastanowiła się. . plótł wtedy różne głupstwa. . że aż zbielały mu wargi..Tak to zabrzmiało.Nigdy nie uczyniliście mi nic złego. . . by stać się jak najmniejsza. gdy przypadkiem trącał ją ramieniem.A jednak mimo wszystko przyszłaś? W jego głosie zabrzmiała agresja. więc nie przejęłam się tym.To nie jest zbyt przyjemne. Jej towarzysz długo milczał. Potem powiedział: . Silje odruchowo usiłowała się skulić. zalękniona.zapytał krótko.Poznałam wasze imię. Udało mi się go wypchnąć. opowiedziała o Abelone i jej dzieciach. Przez chwilę nic nie mówił. Silje. o wszystkich zmianach w domu.Tak . .westchnęła.nadal tak bardzo ją pociągał. chyba tak nie myśli. panie . jąkając się i płacząc. że mnie potrzebujecie. . Tak mocno zacisnął usta..Macie gości? . Być może miał jakieś niejasne plany.przerwał jej. Czy Benedykt ma zamiar ożenić się z tobą? Przestraszyła się.Jesteś jakaś inna. Przecież był zagniewany. I o rozmowie w kuchni. Czuła. .A poza tym wspomnieliście. . Ponieważ wyraźnie czekał na ciąg dalszy. Dzięki Bogu! Przynajmniej odzywa się do niej.Nie bardzo rozumiem. o co chodzi w ostatnim fragmencie twojej opowieści .powiedziała cichym głosem. jak jej piersi twardnieją.Przyszedł kiedyś do mnie wieczorem. Tym razem to prawdziwe. że przyszła! To było takie przykre! . . 87 .

by sechł. Sam usadowił się na innej. . Przez całą izbę tuż pod sufitem ciągnęła się okorowana belka. lecz nie odważyła się głośno zapytać dlaczego. Tengel zbyt mocno jednak strzegł dostępu do swych prawdziwych uczuć. że nie jestem żadnym panem. Tak samo nierozumne jak twoje przyjście tutaj.jedyny otwór świetlny. Silje trzymała zmarznięte dłonie nad ogniem.Potrzebuję teraz rozmowy z wami. którego nie potrafiła ani nazwać. że rodzi się między nimi zaufanie lub poczucie więzi. lecz zbierał pod powałą i uchodził przez dymnik . Wszystko we dworze stało się takie trudne. cały brzeg na dole był wilgotny od śniegu. taka do jakiej przywykła w domu. z paleniskiem na środku podłogi.Twoje trzewiki? . Większych wygód zaznała tylko u Benedykta.. nie patrząc na gospodarza. Myślę. 88 . a jeszcze to wasze imię. przykrytej baranią skórą. Cisza panująca wokół nich była niezwykła. w którym pracował jej ojciec. nie mogła liczyć. Kiedy byli już wewnątrz. Dookoła ścian stały ławy. . Silje zdziwiła się.Tak powiedziałem? To było bezmyślne z mojej strony. panie. Muszę dowiedzieć się więcej. wciąż obawiając się jego gniewu. niepewnym głosem. wbudowane łoże. Izba nie wyglądała zbyt porządnie. Dzielnie to przełknęła i próbowała ukryć. z błony płodowej jakiegoś zwierzęcia. Jestem zagubiona i bardzo niepewna. że tworzyli jakby dwa różne światy.. proste szafy. A na początek uważam. Otworzył drzwi. Po chwili wahania Tengel zdjął z niej aksamitny płaszcz i powiesił. z której zwieszał się umocowany na łańcuchu kociołek. by dym nie słał się po wnętrzu. Powiedziałaś. Skinął głową i zaprosił.. Była to zwykła izba. że nie będę ich zdejmować. Dym wciąż unosił się z dymnika. ani zrozumieć. Tutaj wszystko było po staremu. z przybudowaną szopą. Należał do ludzi stojących stanem tak wysoko.Są odporne na wodę. zszarzała od słońca i wiatru. po drugiej stronie paleniska. że znasz moje imię. Dworu. Silje pochyliła głowę i weszła do środka. zapanował szczególny nastrój. Urządzona jednak była tak. Nagle las przerzedził się i pojawiła się nieduża chata. było też krótkie. . a więc wiesz. Mówiła cichym. bardzo was proszę. teraz uchylony. by usiadła na najszerszej ławie. jak bardzo czuje się zraniona i zawiedziona. panie. Gdyby nie niechęć z jego strony powiedziałaby.Tak chyba będzie najlepiej. że powinnaś przestać nazywać mnie panem. Silje wyczuwała tylko stan silnego napięcia.

ramionami objął podciągnięte kolana. panie? . W migoczącym świetle jego twarz wyglądała demonicznie. Pochyliła głowę. to byłoby z mojej strony zbyt śmiałe.Tak. . . dlaczego w chacie zapanowała nagle tak napięta atmosfera. Jego głos nadal budził przerażenie..Wydaje mi się.Myślę. Nastawił wodę w garnku. .Mogę to sobie z łatwością wyobrazić. Najpierw chciałbym z tobą pomówić. A poza tym nie chcę. . by wysłuchać mej historii? Historii Ludzi Lodu? .powiedział zapalczywie.zdziwiła się.. że ona także jest po części tego powodem. Silje? Czy myślisz. . które was dotyczą. że jestem złym Tengelem.. panie. panie. .Nie.. A wy jesteście tacy. Poczuła na sobie jego zdziwione spojrzenie.Tego dystansu nie pokona jedno małe słowo. Chociaż.No i obawiałam się.Nie chcecie nic z kuferka. . czy nie jesteście głodni. ciepli! Wielu jednak spraw.Duchy nie czują głodu.Po to tutaj przyszłam . nie rozumiem.Nie.To bezsensowne.powiedziała zamyślona.powiedziała z dziecinną powagą. Uśmiechnął się z goryczą.A więc pragniesz zachować dystans między nami? . za chwilę. . Och. że prosiłem cię. Może tak bardzo nie powinna się dziwić? Czuła bowiem.Nie mogę w to wierzyć . . . A więc nie sądziłaś. że nie potrafię. Czy masz dość sił. nie jestem duchem . Silje nie mogła pojąć. byś mówiła mi po imieniu powiedział siadając.. Zapytał nagle: . dziękuję. Siedział oparty plecami o ścianę. że jestem właśnie tym złym Tengelem? Silje patrzyła na niego badawczo poprzez płomienie.Co sądzisz o mnie. . z pewnością nie. by mogła wypić coś gorącego. jakże ludzie mogą wierzyć w takie rzeczy? 89 .

powiedział surowo. by nie trzeba było obawiać się zwierzeń. że się myliłam.. .Chcesz słuchać. Odczekał chwilę. tak jak to uczyniła wobec grożących jej mężczyzn z koszmaru sennego. Co by się stało.. czy nie? ..Na to. Wy oczywiście nie czujecie duchowej wspólnoty ze mną. zresztą nic. o czym chciała z nim rozmawiać naprawdę. .Całkiem szalone uczucie. Tak. by usłyszeć historię Ludzi Lodu? . pełen pogardy i obrzydzenia. będzie ze zrozumieniem przyjęte i zachowane w tajemnicy. . co się powie.Wiecie. Zasmuciła się.zapytał powątpiewając.Dobrze. Sny są przecież wynikiem własnych pragnień. jakby dawał im obojgu czas na uspokojenie. panie . co zaczęłaś! Na chwilę jej niesforne myśli powróciły do ostatniego snu. zaprzestań już tych wymysłów.prawie wrzasnął. by można było mieć pewność. nie była jednak pewna jego nastroju. .To nic.Mów.powiedział zniecierpliwiony. Wybaczcie mi moją śmiałość. . Ujarzmiona Silje odrzekła: . że pozwoliłam sobie na tak wiele. pójdę już. Żałuję. z kimś.Taak . panie.Skończ. panie.? Co by wtedy powiedział? Prawdopodobnie wyrzuciłby ją w śnieg na złamany kark. .Wyśmiewacie się ze mnie. że wszystko. kto myśli podobnie jak ja. 90 .. . . .Siadaj! .Ależ tak! .wyjąkała przerażona. co miałaś na myśli .Chodziło mi o poczucie bliskości z kimś.Wsunęła się głębiej na ławę i ciaśniej owinęła suknią. kto mnie rozumie. Wstała. że odwrócił od niej oczy. . że na to właśnie czekałam całe życie. miałam tylko niemądre myśli .Nic.usprawiedliwiła się i szybko zaczęła mówić o tym. zrozumiałam. Ten ruch sprawił. nie mając odwagi spojrzeć na niego. . Tę gorzką prawdę trudno było przełknąć.zaczęła z wahaniem. gdyby w rozpaczy spróbowała złagodzić jego gniew rozbierając się. .

jak wali jej serce.Nie musisz szeptać. ale była już gotowa do wysłuchania sagi o Ludziach Lodu.Czy chcesz usłyszeć wszystko? Od samego początku? . Nigdy nikomu nie opowiadałem tej znienawidzonej przeze mnie historii. . Uff. od czego mam zacząć. nie wiem. zachowujesz się jak pisklę stojące przed wężem. Silje usiadła wygodniej. 91 . Na jego obliczu pojawił się wyraz rezygnacji. Czuła.Tak.. panie.

nikt nie wie. kiedy to zawarł pakt z Diabłem. Jeden z jego potomków ma zostać obdarzony nadprzyrodzoną mocą. by sądzić. zrobił się niższy i szerszy. Wiele odmówiono zaklęć nad kotłem. Skurczył się w sobie. gdzieś bardzo daleko. Powiadają. rysy wyostrzają się. . w którym warzył się wywar o nieznanym składzie. że zawarł pakt z Szatanem. by nawiązać kontakt z samym Złym. które od niego otrzymał. od jednej pełni księżyca do następnej.Wierzycie w to. do Siedziby Złych Mocy? Mówią.zapytała Silje cicho. człowiek brzydnie. że zrobił wszystko. że znał się na czarach już wcześniej. jeśli garnek zostanie przez kogoś odnaleziony i wykopany. Wątpię w to. jakiej ludzkość do tej pory nie zna. Z wiekiem każdy robi się niższy.Nie. Myślę. Jest wielu ludzi łagodniejszych od Tengela. Nie ma jednak żadnego powodu. że po prostu lubił straszyć ludzi. zmienia się wyraz twarzy.ROZDZIAŁ VIII Mężczyzna siedzący po drugiej stronie paleniska wziął głęboki oddech. że to prawda. że spotkał Diabła. że skurczył się w sobie. co mam na myśli. był niski. lecz przystojny. Mego prapradziada nie było przez trzydzieści dni i trzydzieści nocy. miał czarne włosy i przenikliwe oczy. Przekleństwo. którzy twierdzą. choć do śmierci twierdził. którzy mają odziedziczyć jego właściwości. a jeśli jeszcze ktoś jest z natury złośliwy. Jedno jest wszak pewne: ten. . Stał się pokraczny. by odnaleźć Szatana. . Ale czy rzeczywiście spotkał Księcia Ciemności. Podobno wyróżniał się niezwykłym wyglądem. też nie jest wcale taki niezwykły. Wspomniał o obietnicy Złego. Nie sprawiał wrażenia niebezpiecznego.Częściowo . szukając jego wzroku. Z jakiego rodu pochodził. że było to gdzieś w trzynastym wieku. Podświadomie wzrok Silje ześlizgnął się na garnek zawieszony nad paleniskiem. może być zdjęte tylko. Sądzę też. obrzydliwy.odparł z wahaniem. gdzie jest zakopany. Myślę. Powiadają.Czy ktoś już go znalazł? . Fakt. ale powiadają. że niektórzy wybrani spośród jego następców odziedziczą dary. . zanim rozpoczął swą opowieść.Słyszałaś chyba o pierwszym Tengelu? O tym. mógł pójść zupełnie gdzie indziej. Tengel przejrzał ją i roześmiał się gorzko. że po tym straszliwym spotkaniu zmienił się jego wygląd. Nie jestem pewien. że wraz z innymi rodzinami uciekł w góry. rozumiesz chyba. . znał wiele tajemnic i potrafił robić 92 . Silje. by móc przetrwać tam. że się z nim zetknęli. tego nie wie nikt. że należał do jakiejś obcej rasy. na pustkowiu. bo to jest przekleństwo. Prawdopodobnie w jego rodzinie były osoby interesujące się magią i dlatego udawał. nikt nie wie. panie? .Po zawarciu paktu z Diabłem mój prapradziad zakopał garnek i rzucił przekleństwo na to miejsce. że czynił okropne rzeczy.W każdym razie wierzę. Być może sam uwierzył. że zmyślił całą tę historię o swych następcach. że jest prorokiem. którego imię noszę. . imponować im. co właściwie uczynił osławiony założyciel mego rodu. Mógł pójść wysoko w góry.

nie chcę! Pochylił się do przodu.. Dobrze jest mieć kogo obarczyć winą za swoje zatajone złe uczynki. skąd to się bierze. zaczynam wierzyć. Silje poczuła. Nikt nie wie. patrz na drapieżny uśmiech. Że Zły jest wymysłem ludzi. Teraz jednak mówisz jak prosta dziewka. o nie. Ja postrzegam Szatana jako bardzo użyteczny wynalazek ludzi. panie. Kiedy was nie widzę.Doprawdy? Nie bądź naiwna.Bluźnicie. że jesteście bardzo. nie potrafię tego wyjaśnić. Ale historia o jego pakcie z Szatanem to tylko wymysł.Przyznaję. . i to samo przekleństwo ciąży na nas wszystkich.Ależ skąd. by mogli umocnić swą władzę nad ludźmi. 93 .Bądź cicho! Jeśli uznajesz. Jesteście. Myślałem... Czy kiedykolwiek widziałaś coś równie wstrętnego? Usta Silje drżały. Tak nie wolno mówić. by znów was zobaczyć. na silne zęby. Silje. że istnieje łagodny. cofam się.A więc spójrz na mnie! . wybaczający Bóg. panie. ale teraz uważam. które przypominają raczej końską grzywę. Nie wierzę jednak. Przyjrzyj się moim płonącym oczom. że mimo swego pochodzenia jesteś mądrą dziewczyną..Jeżeli prawdą jest. Czy tego chcesz? .. panie! . Rozumiesz to? Zaprzeczam istnieniu Szatana. który będzie miał litość dla dziedzicznie obciążonego dziecka rodu ludzkiego. .Czy jakikolwiek człowiek wygląda tak jak ja? Kiedy widzę w wodzie swoje odbicie. że ściska ją w gardle. tęsknię.wykrzyknął gwałtownie. Silje zadrżała z przerażenia. . ta sama dusza. którzy dziedziczą jego zdolności. . Nie. ile z wiary w diabła jest wymysłem księży. Byliście tacy dobrzy dla mnie i dla dzieci. tym samym wysyłasz mnie na wieczne męki. ponieważ jest to ta sama krew. Lubię na was patrzeć. chcę jednak wierzyć. na szczeciniaste włosy. skośnym i wąskim jak u kota. że pierwszy Tengel zaprzedał duszę Szatanowi..Kiedy tak to przedstawiacie. że jesteście przeklęci. panie. to samo nasienie. . że Szatan istnieje. . panie! W ten sposób jednocześnie zaprzeczacie istnieniu Pana Boga! . że macie rację. to oddał mu również moją. Nie ma żadnego Szatana. panie. że z początku przeraził mnie wasz wygląd.niesamowite rzeczy. tacy. Nie wiem.

Nigdy nie będę leżeć w objęciach kobiety.... Nie. że jesteście właśnie tym wybranym z rodu? Sztuka leczenia.. że nie! Musiała jednak zadać mu jeszcze jedno pytanie.O. które noszę w sobie. Rozumiem więc. Jej słowa poruszyły go. by niebezpieczne nasienie. nie chciała. .Wstał gwałtownie. to nie ja. nie mam tak wielkich zdolności. Jego niechęć.. by odczytał jej myśli i nadzieje. sądzicie. o której wspominaliście. co powiedzieć.. panie? Odchylił głowę do tyłu i roześmiał się zrezygnowany. Cisza przedłużała się. bo tym w istocie jest! Tak. Ten który miał odziedziczyć więcej nadprzyrodzonych mocy niż ludzkość widziała. postacie tak okropne. że to ogromny ciężar do udźwignięcia. oczywiście. by nie naradził się nigdy! Spojrzała na niego pytająco. nie wiedząc. Wreszcie przerwała ją Silje. Ja nie jestem tak ciężko dotknięty. że to wy.. . by przyszła do tej chaty. co w mojej mocy. do których są zdolni.Mówicie ofiary. panie. czy to właśnie dziedzictwo po nim? . mają szczególny wygląd i kocie oczy. Co prawda nie dla wszystkich.Nie. że to okrutne dziedzictwo umrze wraz ze mną. .. i mam uzdrawiające dłonie. chwilę postał. Myśl o szaleństwach. to cięższe niż możesz pojąć. że aż trudno byłoby ci uwierzyć w ich istnienie. Jestem tylko niezwykle wrażliwy w odbiorze ludzkich nastrojów i uczuć. ten wybrany jeszcze się nie narodził. odbiera mi siły.Złożyłem sobie przysięgę. Silje spuściła oczy. A ja zrobię wszystko. Zaraz zatrzasnął je i wrócił na swoje miejsce. Ale są inni w naszym rodzie. czy to może mieć jakiś związek z.... Niespokojnie przeszedł w drugi kąt izby. Teraz na pewno był na nią rozgniewany.Powiedz raczej sztuka czarowania. Siedziała nieruchomo. Ale przynajmniej jedna osoba z każdego pokolenia jest tym dotknięta.A więc macie pewność. . Ofiary są zawsze ciemnowłose.A ta wyjątkowa osoba. wierzycie także w zdolność pierwszego Tengela do przepowiadania przyszłości? 94 .Jeśli wierzycie w tego „wybranego”. . bezmyślnie otworzył drzwi od szafy. nie przeszło na innych. . Mocno ścisnął złączone dłonie. . Nie. . nieubłaganie dziedziczna.Tak.. jest dziedziczna. nie zawsze jestem aniołem. wstydząc się własnej szczerości.

Myślę. że moja siostra ma w sobie również złą moc. gdy się spotkaliśmy. że twoja siostra nie żyje. miała czarne. Ale ich nie odnalazłem.. Nie miała odwagi przyznać się. . wybrałem się do nich w odwiedziny.zapytał.Nareszcie wymówiłaś moje imię . Dziecko z pewnością umarło na zarazę. Opuściła góry.Właściwie nie. choć on sam chciał być przeciwieństwem dobrego Mesjasza. że jest jedną z Ludzi Lodu. że musiała mieć braciszka lub siostrzyczkę o podobnym imieniu. myślę. Słyszeliśmy. że tak nie jest. że nie chcę go przekazywać następnym. Silje była tak wzburzona. Jego ciało zostaje spalone. . Tamtej nocy. To była piękna kobieta. . Na Boga. Już mówiłem.. Tak już jest. Wszystko po to. bo się zakochała i zamieszkała w Trondheim ze swym mężem. A kiedy usłyszałyśmy.Czy w waszym pokoleniu jesteście jedynym? . kręcone włosy i ciemne oczy. by już nigdy nie mógł czynić czarów.Tak.Dlaczego tak sądzisz? .Tengelu. . że on sam to wszystko wymyślił.Wydajesz się taka spięta. że nawet tego nie zauważyła.Były bardzo małe. Angelikę i Leonardę. że moja siostra miała dwie córeczki.. natychmiast pozbawiany jest życia.Zirytował się. a prochy zakopuje się w ziemi. . w jaki sposób znalazłam Sol.Wiesz..mruknął ochrypłym głosem. Podejrzewaliśmy. .Tengelu. Pomyślałam od razu... 95 .. że gdy ktoś z nas zostanie pojmany. cały czas wołając „Nadda”. dziewczynka pociągnęła mnie tam. Wielu chciałoby być Mesjaszami. Ale to dziedzictwo jest samo w sobie tak ogromnym obciążeniem. Silje. .Co? . ale okazało się.Ile lat miały jej córeczki? . . prawda? Przy zwłokach matki.. Opuściła je. Silje patrzyła przed siebie. Sądzę.O czym myślisz? . . płacz niemowlęcia w lesie. Jego twarz wykrzywił straszny grymas. Młodsza to jeszcze niemowlę. Zesztywniał. Leonarda. . Sol i ja. „Nadda”.

Pamiętasz tę chwilę.. Ale ja nienawidzę tych zdolności! .Co się stało? . To jednak nie było teraz wskazane. jakim koszmarem jest życie z takim dziedzictwem! Niektórzy z moich przodków chełpili się. zabiłbym ją teraz. by nie była taka jak jej przodkowie.O. którzy potrafią więcej. nawet dla niego. podobieństwo do Ludzi Lodu. . Jest w niej smocze nasienie.Gdybym był wystarczająco twardy. Często zachowuje się zupełnie niezrozumiale.. Smocze nasienie! Jego twarz była w tej chwili bardziej nieludzka niż kiedykolwiek przedtem. tyle przynajmniej rozumiała. zupełnie nieobecna duchem. że nie. Czasami nachodzi ją niezwykły nastrój. Ale moje serce krwawi z rozpaczy na samą myśl o jej przyszłości. Możemy się tylko modlić do miłościwego Boga. jakiego Silje nigdy jeszcze nie widziała. zanim będzie dość duża. . którzy zostali sługami Złego. Wydawało się. Mówi się. że to zbyt wiele jak na jeden raz.wykrzyknął. . Widziałem znaki na twarzy Sol.Chyba masz rację. jakby wsłuchiwał się w siebie. nie wolno wam odbierać jej życia! .Obawiam się.Leonarda? Dobry Boże! . że Sol ma w sobie tę złą moc! Jej dziwne humory.szepnął Tengel.Tak! .krzyknęła przerażona. by zrozumieć. A miało być jeszcze więcej. Nie masz pojęcia. Moje nasienie nie będzie zasiane: Nawet jeśli Sol poprowadzi dalej ten opętany ród. Tengelu .jęknęła Silje zrozpaczona. . niż widział do tej pory świat. O. . Wyprostował się nagle. Najchętniej podeszłaby do niego i objęła ramieniem. aż przyjdzie do siebie po tragicznych wiadomościach. ale nigdy nie pomyślałem. nigdy nie dotknę kobiety. Nie dokończył. oczywiście. Silje czekała. jakim się otoczył. . mój Boże! Biedne dziecko! A więc Sol to moja siostrzenica. to są pierwsze oznaki.. że.Nie. które wlał w nas zły Tengel.Zniżył głos.Nie. byli z niego dumni. Ja przez cały czas staram się tego uniknąć.Dotrzymam mego przyrzeczenia. okropne nieposłuszeństwo. Musiała w spokoju znieść widok jego cierpienia.. . Angelika? Nie mogę w to uwierzyć! Moja siostra nie żyje! To wszystko jest niezwykle bolesne.Tak. zaczęły się pojawiać szczeliny. W pancerzu wrogości. że właśnie oni są tymi wybranymi. Milczy wtedy. Oczy Tengela pociemniały. gdy chciałem ratować Sol od zarazy? 96 . . stali się złymi czarownikami i wiedźmami. gdy wszedłem do waszej izby. . jednocześnie oczy wypełniał taki żal i cierpienie. które spadły na niego tak nagle.. . okazując mu swe współczucie. Silje.

panie . .Nigdy nie było mi trudno unikać kobiet . o który wcale nie prosiłem.Tak. że choć w ten sposób może się odwdzięczyć za wszystko. . że ona istnieje.Dopóki. Trzymaliście nade mną i dziećmi chroniącą dłoń. Nie pojmuję. Nie od razu pojęła. Jedyną różnicą jest tylko pewien dar. Właściwie odkąd przyszła. miałem wtedy dziwne uczucie.. co dla niej zrobił! Nagle poczuła.powiedziała Silje. Wiesz. że nie powinna zostać przy życiu. Zirytował się. . Woda wrze. Dumna była. Znów wstał. Wtedy jeszcze tego nie wiedziałem. tego się chyba nauczyłeś? . że znów coś wytrąciło go z równowagi. że nie jestem zły. że zawahaliście się przez moment..mruknął. nic już nie poradzę.parsknął. powstrzymując łzy. żywym człowiekiem. Silje siedziała cicho. Powiedzieliście „ale. 97 . że musiał odwrócić wzrok. że śledzi jej ruchy.Czy to niedobrze.Właśnie. . W jej oczach odnalazł tyle zrozumienia. Silje! A ja jestem zwykłym. mogąc wystawić dobre jedzenie.Cieszę się. Teraz dopiero spostrzegła.. co wiesz o ziołach. . Jakie to wspaniałe. Cieszyła się też.Świadomość tego.. tak samo łaknącym uczucia jak inni. . Pamiętam. . Cóż.rzekł gniewnie i rzucił na stół drewniane łyżki. . Jak zawsze zauważył.. Jest jedną z dotkniętych.” i przerwaliście w pół zdania. dlaczego jeszcze nie wyruszyłem. Nie jesteście źli. że w kociołku pojawiły się bąbelki wrzątku.Oni myślą.Powinienem był jechać już dawno temu . lecz śmiech uwiązł jej w gardle. że z tym zwlekaliście. że jest smutna. Ja w każdym razie nigdy nie będę z kobietą. .zapytała.A to wszystko. a on wyjął naczynia. że nie powinienem jej ratować. że mówi o dwóch różnych rzeczach.Ach tak. Wstała i otworzyła kuferek z jedzeniem. był mniej lub bardziej zirytowany.. dawała mi poczucie bezpieczeństwa. panie.Próbowała się śmiać. Spojrzała pytająco.Mówisz.Wybacz. że jesteście. A więc to dlatego. Wszyscy jednak się mnie boją. więc znów mówisz do mnie „panie” . . . ale coś podpowiadało mi. jeśli jest się szanowanym? . . panie. Woda gotowała się już jakiś czas. zapomniałam.. że jestem trzystuletnim duchem.

- Taką wiedzę Ludzie Lodu wysysają z mlekiem matki, którego ja, prawdę mówiąc, nigdy nie skosztowałem. Jakże mogą wierzyć, że jestem duchem! Niemal cieszę się, że swymi narodzinami spowodowałem jej śmierć. Dzięki temu przynajmniej uniknęła oglądania potwora, którego wydała na świat. - Tengelu! - błagała go, nieszczęśliwa. Milczał. - Jak widzisz, jest jeszcze jeden powód, Silje... - Podszedł do narożnej szafy i odwrócił się do niej plecami. - Jeszcze jeden powód, dla którego muszę żyć sam. Zauważyłaś moje ramiona, prawda? - Tak - odparła cicho. - Czy to był wypadek? - Nie. Taki się już urodziłem. To właśnie moje ramiona zabiły matkę. Wykrwawiła się. - Och - jęknęła Silje ze szczerym współczuciem w głosie. - Tak. I nie chcę, żeby to samo przytrafiło się... innej kobiecie - zakończył szybko. - Sądzisz, że to może być dziedziczne? - Tego nigdy nie można przewidzieć. Podszedł do stołu i skończył nakrywanie. Stół prezentował się całkiem odświętnie. - Nasza Wigilia - uśmiechnęła się Silje ze ściśniętym gardłem. Usiedli naprzeciw siebie przy grubo ciosanym stole, na którym czas wyrył swoje ślady. Tengel, który nadal omijał ją wzrokiem, nalał gorzałki Benedykta. Zawahała się. - Nigdy nie piję tak mocnych trunków. Nie wiem, jak na to zareaguję. - Są święta, Silje. A mnie nie musisz się obawiać, wiesz o tym dobrze. - Wiem. Ale nie myślałam o tobie. Chodziło mi o mnie sa... - Umilkła przerażona. Z hałasem odstawił dzbanek. - Jesteś naprawdę dziwną dziewczyną. Mieszanką przesadnej cnotliwości oraz bardzo silnej zmysłowości i niezwykłej odwagi. Nie wiem, która z tych dwóch to prawdziwa ty. Silje musiała się zastanowić. Na wzmiankę o zmysłowości zrobiło się jej gorąco, nie śmiała o to pytać.

98

- Chciałabym z kimś porozmawiać o mnie samej. Z panem Benedyktem gawędziło się miło i łatwo, ale on mówił tylko o sobie i swojej sztuce... Po raz pierwszy od chwili gdy przyszła, Tengel uśmiechnął się. Może wpłynął na niego odświętnie przybrany stół. - Możesz rozmawiać ze mną. Spuściła wzrok. - Jeżeli... macie siłę słuchać? - Bardzo cię o to proszę. Czuła, że mówi prawdę. Próbowała zacząć logicznie. - Myślę, że jest tak. Wychowano mnie na nieśmiałą, nieufną wobec ludzi. Ojciec był bardzo surowy, a matka religijna. Potępiała wszystko, co ma związek z miłością i... tą drugą rzeczą, o której wspomnieliście. - Ze zmysłowością? - Tak, właśnie - mruknęła szybko. - Wszystko było grzechem, wielkim grzechem. To mocno wryło mi się w pamięć. W domu parę razy spotykały mnie zaczepki mężczyzn, uciekałam wtedy przerażona, prawie chora, zanim zdążyli mnie dotknąć. Ale gdy zostałam sama w ten straszny czas zarazy, kiedy wszyscy bliscy pomarli, nigdy nie dopuszczam myśli o tym. Załamałabym się... Odetchnęła głęboko i próbowała wrócić do wątku. Tengel siedział nieruchomo, opierając łokcie na stole, z kubkiem w dłoni i przyglądał jej się tak badawczo, że nawet nie miał czasu wypić. - Kiedy musiałam sama wyruszyć w świat, często mnie zaczepiano, zwłaszcza w Trondheim. Nie miałam gdzie mieszkać, sypiałam w bramach i równie niebezpiecznych miejscach. Nauczyłam się bronić. I jestem jeszcze dziewicą. Nie wolno wam nawet myśleć inaczej. Otrząsnął się z zasłuchania i wypił duży łyk gorzałki. - Wierzę ci - mruknął i nalał sobie jeszcze. - Umiem już być twarda - ciągnęła - choć na początku nie było mi łatwo. Twardość nie leży w mojej naturze. Odwaga, którą zauważyłeś, śmiałe odpowiedzi, to ślady z tego okresu. Widziałam i słyszałam dużo okropniejsze rzeczy. Moja wrodzona nieśmiałość w połączeniu z tymi gorzkimi doświadczeniami dziwnie się we mnie wymieszała. A potem... nie, nie chcę więcej mówić.

99

- Ależ tak, teraz masz powiedzieć najważniejsze. - Nie, nie mogę. Rozzłościł się. - Zapewniałaś, że mi ufasz. - Dzisiaj nie ośmieliłeś mnie specjalnie - szepnęła ze spuszczaną głową. - Chcę to usłyszeć - rzekł z uporem. - Twoje słowa są u mnie bezpieczne. W izbie zrobiło się gorąco. A może to tylko ona płonęła? Nie, było coś więcej, coś bardzo silnego, co promieniowało od niej, ale chyba nie tylko. - To takie trudne, Tengelu - wykręcała się. - To dotyczy tego... zmysłowego. - Tak, zrozumiałem. - Jak to... się obudziło. Nie przypuszczałam, że... mam takie... skłonności. Oczy żarzyły mu się jak małe płomyki. Wystające kości policzkowe rzucały głębokie cienie na dół jego twarzy, przysłaniając policzki. Kiedy jak podniecone zwierzę uniósł górną wargę, błysnęły zęby. - Będzie lepiej, jeżeli tego nie powiem - stwierdziła. - Czy coś miało na to wpływ? Czy ktoś próbował wciągnąć cię do łoża? I wtedy to się obudziło? - Nie, nie! - zawołała przerażona. - Nie, to ty, wiesz o tym bardzo dobrze. Powiedziała to. Za późno zorientowała się, że wpadła w pułapkę. Gdyby mogła teraz skryć się pod ziemię! Z trudem zwalczyła dziecinny odruch, by schować się pod stół. W izbie zapadła kłopotliwa cisza. Podsunął jej coś. Ledwo zauważyła, że to był kubek. Tengel zmusił ją do wypicia gorzałki. Skrzywiła nos, zakrztusiła się, ale napój rozgrzał ją. Spostrzegła, że jego dłoń trzymająca kubek drży. - Na koniu? - zapytał cicho. Silje zaskoczona spojrzała na niego. - Dlaczego tak sądzisz?
100

. Potrząsnęła głową. bym ci je opowiedziała! Czy tego chciałeś? Najpierw zwymyślać mnie za to.Nie mów o tym! . .. Wyszli z chaty na zewnątrz. Czuła. ale w swej samotności potrzebowałem usłyszeć.Nie wolno ci czuć się poniżoną.Dziękuję . że robi jej się słabo ze wstydu.Ale nie skończyliśmy jeszcze jeść! On jednak już wstał. Szerokie ramiona Tengela sprawiały. Zachowałem się egoistycznie. Za wszelką cenę starał się opanować. co właściwie łączy cię z Hemingiem Zabójcą Wójta? . Schodzili w milczeniu.. Poczuła radość przenikającą jej ciało. zrozumiałem to dopiero teraz. Zrozumiała. . To słowo mogło mieć wiele znaczeń. Odprowadzę cię przez las. iż dłuższą chwilę wstrzymywał oddech. ..Najlepiej będzie. Szedł z zaciśniętymi mocno ustami. .powiedziała.. jeśli teraz pójdziesz do domu! Spojrzała na jego skamieniałą twarz.. Silje nie mogła się powstrzymać.Tengelu. .Z Hemingiem? Nie domyśliłaś się jeszcze? On też jest jednym z Ludzi Lodu.Nie.. śniłam dwa okropne sny ale nie zmusisz mnie. Dzień zadziwił ich swoją jasnością.On? Jesteście przecież tacy niepodobni.Śniłam. . a potem tak bezlitośnie poniżyć? Wypuścił powietrze z płuc z taką siłą.No tak. 101 . że jego biodra wydawały się nieproporcjonalnie wąskie. Nie miałem takiego zamiaru. Dziękuję. Silje.Trudno ci było usiedzieć spokojnie.. ta figura w kościele. .powiedziała z napięciem i rozpłakała się. by nie zerkać na postać idącą obok. że ośmieliłam się tu przyjść. . . że przyszłaś. że zrozumiała. tylko krótki kaftan przewiązany pasem. Spróbowała skierować jego myśli w inną stronę. to stało się dużo wcześniej. Nie miał na sobie futra. Dla mnie to również jest niezwykłe i wcale nie ze złej woli tak cię potraktowałem. .powiedział zamyślony.

Myślałam wtedy. Aby uratować własne życie. . Jego rodzina nigdy nie chciała łączyć się z naszą. .Mniej więcej tak jak z tobą .Czy naprawdę Heming nie ma żadnych powodów. . pomyślała. mamy również kogoś takiego w naszym małym królestwie. że mógłby zdradzić was wszystkich? .Sądziłam. zrezygnowana. by tak sądzić? To jakieś szaleństwo! wykrzyknęła wzburzona. Kiedy wyruszyłem na poszukiwanie mojej siostry. by go odszukać.. dostałem jednocześnie zadanie od ojca Heminga.Skąd wiesz. że należy do buntowników.Bał się ciebie. sprawiacie wrażenie uczonych. potrząsnęła głową. . wydałby wszystkich członków ruchu i jeszcze ujawniłby tajemne przejście do naszych siedzib.A więc to Ludzi Lodu miałeś na myśli.Powiedziałeś kiedyś. . Jak widzisz. Co też musi się dziać w jego umyśle.On nie pochodzi z rodu złego Tengela. i ty.A czy rzeczywiście ją masz? . Jak jest naprawdę? .Heming jest synem wodza Ludzi Lodu. że mam moc i mogę zrobić mu coś złego.Wolę tego nie sprawdzać.Potomek Tengela nigdy nie zostanie wodzem.. .uśmiechnął się krzywo. a ja pozwalam. Wiesz. jak było ze mną? 102 .. i Heming.powiedział przez zęby.. na to jesteśmy zbyt nieobliczalni. . Szukali sobie małżonków gdzie indziej lub dobierali spośród tak zwanych czystych rodów Ludzi Lodu.Nie widziałaś innych z mego rodu . by w to wierzył. tak zresztą jak i ty. Silje. . Podejrzewa. . . . mówiąc.Pobierałem nauki jak gdyby z drugiej ręki. że ty jesteś wodzem.. Używasz tylu niezrozumiałych dla mnie słów. . że od początku było wśród nas wiele rodzin. że jest dla was bardzo cenny. .Powiedz mi.Nie mówiłabyś tak. .Oczywiście.To też. Nie jest mnie pewny.

. . . . Tak trudno zgadnąć. . Stali długo spoglądając na wioskę. Chyba trzydzieści dwa. . . opowiadał mi sporo o tobie . Silje zagryzła wargi. że niewielu było ludzi. Ale nie wszyscy spośród Ludzi Lodu są zainteresowani zdobyciem takiej wiedzy.Jeden z naszych ludzi odszedł z gór jakiś czas temu i studiował w Trondheim: był bardzo mądry. .Co za gaduła z tego Benedykta! . Zatrzymali się. trzydzieści pięć lat. . Tak bardzo chciała to wiedzieć. To bardziej prawdopodobne.Mam.Może nie.No tak.Od Benedykta. uznał widocznie. Sam stary już nie żyje. Odwrócił się. Trzydzieści dwa. Byli już na dole.A ty słuchałeś? Nie odpowiedział. .Silje. Naturalnie on uczył się od uczniów starego.Dobrze..Ile właściwie masz lat? Serce Silje biło mocniej. . z którymi mógł rozmawiać. jakby miał ochotę opowiedzieć o tym.. jakby nie chcieli rozstawać się tak nagle. że jestem zdolny.Tego jestem pewna. był przecież synem wodza. Często jednak myślałam o tym.Heming również pobierał nauki. muszę teraz wracać do moich ludzi. powrócił i uczył mnie osobiście. Przyszło jej do głowy.Czy to ma jakieś znaczenie? .. tak naprawdę to nie wiem. Kiedy się zestarzał..przyznał Tengel.Ja skończyłam teraz siedemnaście .. A więc jak było z twoimi naukami? Wyglądało.pospiesznie wtrąciła Silje. Może trzydzieści trzy. by nie mogła zobaczyć jego twarzy. 103 . na skraju lasu.

Co? . .W jej głosie zabrzmiała skarga. 104 . . zapomniał o wszystkim.. jak potoczą się sprawy z tą kobietą.Czy mogę przyjść i. Czy zechcesz? Silje skinęła głową. postaram się. Był tak okropnie pijany.. I ty. .Muszę. . Kiedy śnieg się roztopi. . i z Dagiem. . nie możesz. Muszę przed tym zdążyć.powiedziała szybko bez namysłu.. . i tak źle się stało.. Niepokoję się... nie miałabyś siły spełnić. nie mogę wyjść za niego. Wtedy był pijany i próbował. Teraz najchętniej odgryzłaby sobie język. Zobaczę. Opiekuj się dobrze Sol. . Silje.On jest cudownym człowiekiem..Nie. Wiesz.O nie..Nie.krzyknęła zrozpaczona.Tengelu. zrób to dla mnie..Na dworze Benedykta jesteś bezpieczna. Bardzo chciałbym zostać. odetnie wszystkie drogi. że przyszłaś dzisiaj.I ta kobieta.Tak . .rzekła z obawą. gdy jest trzeźwy.Ależ tak właśnie było! . Może jednak powinnaś wyjść za niego? Lubisz go przecież.Jesienią wrócę. nie żądałby od ciebie niczego. I ja byłbym o was spokojny.powiedział stanowczo.. co robi. zobaczysz. .odpowiedziała zawstydzona. . Na pewno przywoła Abelone do porządku. Ale muszę jechać. .. że zbielały mu kostki dłoni. które tam prowadzą.Wejść do twego łoża? . moja mała siostrzenica. zatrzymaj ją. . czego ty.Do jesieni jest tak daleko. Tengel ścisnął pas tak mocno. . Benedykt zawsze był sobie panem.Nie. by zobaczyć się z wami. która przyjechała. co zrobi z Sol.Nie odjeżdżasz chyba od razu? .. zostanę jeszcze trochę. On jest stary.Pan Benedykt nie wiedział. nie możesz . . Zbyt długo już tu jestem. i dzieci bylibyście bezpieczni przez całe życie. Ale ja. myślałem o Benedykcie. Stał spoglądając na dwór. Będzie jej lepiej u was niż u mnie. by to się nie powtórzyło .Dziękuję . nie możesz odjechać! . i Sol.powiedział po prostu.. .. Zostanę jeszcze kilka dni..

potężna. . .roześmiał się. Pobiegła tylko. nie powiedziała ani jednego słowa pożegnania. powstała na śniegu wydeptana plama.wykrzyknął. nie patrząc na nią.powiedział cicho. Na moment uniosła dłoń na pożegnanie.Tego nie mogłem przecież usłyszeć. Zaczęły jej marznąć nogi. na pewno wyśmiewa się z niej.Czy te sny były naprawdę tak okropne. na łące. pogańskiej przeszłości. zatrzymała się i obejrzała.Odpowiedz! . Silje nieśmiało przytupywała.Silje . nieruchoma postać. . Och. Potem Silje odwróciła się nagle i podążyła w stronę domu.mruknęła Silje. . jakby przeniesiona z pradawnej. Jeszcze nie teraz. Dopiero gdy była już kawałek dalej. Stał nadal . Długo spoglądali na siebie. .Pokręciłam głową . W jego głosie pojawiła się nuta radości. jak mówiłaś? Cisza. w którym stali. Odwrócił się i spojrzał na jej schyloną. ale nie chciała jeszcze odejść. 105 . on zrobił to samo. zaczerwienioną twarz.W miejscu. Nie dotknęła go. głuptasie .

.Ty milcz! . za czym się rozglądasz.ROZDZIAŁ IX We dworze coraz trudniej było wytrzymać.Poza wszystkim dziewczynka według wszelkiego prawdopodobieństwa została ochrzczona już dawno temu. Trzeba je ochrzcić.wrzeszczała do Benedykta.Nie wpadaj w histerię. Między Bożym Narodzeniem a Nowym Rokiem Abelone pracowicie nawiązywała kontakty z sąsiadami. .ucięła jej sprzeciw Abelone. .Nie mamy jeszcze nowego księdza . .Pomyśl. twarz ci od tego czerwienieje. Silje pomyślała o siostrze Tengela i zaprotestowała. że istnieją dwa tryliony 665 bilionów 866 milionów 746664 diabły. Wtedy właśnie wyszło na jaw. przez Silje! .I tę liczbę potrafisz zapamiętać przez cały czas? Czy co dzień liczysz je po kątach? A jeśli ci któryś umknie? Albo policzysz tego samego dwa razy? Abelone nie pozwoliła jednak sobie przerwać. by bardzo z tego powodu cierpiały . A więc pomyśl tylko. że dzieci są być może nie chrzczone. .wtrąciła się Maria. od razu! .Nie wydaje się. Przecież znaleziono ją na ulicy. mogą. ..Myślisz.Wiesz dobrze. że jest coś wart? Taka smarkula i śmiała odprawić święty obrządek! Moje dzieci żyją pod jednym dachem z dwojgiem nie ochrzczonych! . Na miłość boską.. .Wszyscy wiedzą.powiedział Benedykt i groźnie stanął przed nią. jak mogliście dopuścić do tego. drogi krewniaku. ilu z nich mogło się bez trudu dostać tu na dwór.Więc pojedziemy po niego do sąsiedniej parafii.Dzieci należy stąd usunąć! Natychmiast! . zanim ja tu nie 106 . by życie tak przeciekało wam przez palce. .Nie wiesz o tym na pewno. . nie pojmuję. . . prawdopodobnie z jakąś upadłą kobietą. wzburzona.Chrzest z wody. ..Nigdy w życiu! ..zauważył Benedykt sucho i spojrzał na dobrze odżywioną dwójkę. przez te dzieci! Mogą być wszędzie. Abelone zacisnęła powieki.

To Silje nalegała. Silje przyniosła dzban i nalała mu. Silje też była przerażona.To ten okropny chłopak . natychmiast wybuchnął. że rodzina Bekkemark oczekuje dzisiaj wizyty księdza. Silje nie wspomniała słowem. były wyszyte dwie litery. ksiądz w czarnej sutannie. w której go znaleziono.Uważaj. chrzcząc ją Sol Angelika. Spoglądał na nią szyderczo. Zażądał jeszcze piwa. Wszyscy we dworze wiedzieli. Jej syn powiedział to kiedyś wprost. Ale Dag bez przerwy płakał. by pozbyć się Silje i dzieci. jakie potrafiła wymyślić: Dag Christian. Dzieci ubrano odświętnie. który leży konający. Nikt nie mógł powiedzieć. Dag został owinięty w szal wyszywany złotymi nićmi. . krzycząc ze strachu. Maria była wstrząśnięta. usiłując zdławić wzbierający w niej gniew. że dziewczynka pochodzi z rodu Ludzi Lodu. Dużą izbę przystrojono pięknie białą serwetą i łojowymi świecami. pochłaniając wielkie kawały świątecznej szynki. 107 . Dzieci znalazły się teraz w rękach kościoła i Abelone mogła spokojnie odetchnąć. dostojny i zimny. a Sol uciekła i próbowała się schować. jej oczy rozgorzały chęcią posiadania. Dała mu więc najbardziej szlacheckie imię.Ten diabelski ksiądz nalał mi wody na głowę! Na szczęście ksiądz był zbyt zajęty płaczącym Dagiem. by dziewczynka otrzymała dwa imiona.wymamrotała. wszyscy na to przystali. . Największe zamieszanie powstało przy wyprowadzaniu Sol z izby. by zwrócić na to uwagę.Sol naśladuje go we wszystkim. Gdy zobaczyła to Abelone. ma przybyć do starego. Także Dagowi postanowiła nadać dwa imiona. Benedykt i Maria usłyszeli słowa dziewczynki.mruknęła cicho. a że Angelika było pięknym imieniem chrześcijańskim. . bo na powłoczce. Jasnym. pomyślała Silje. Żaden diabeł nie mógł już wślizgnąć się pod jej łóżko. dźwięcznym głosikiem zawołała: . utkanej i wyhaftowanej przez Gretę. Tylko Silje.Wybaczcie . budzi strach. że chrzciny były udane. Mała Sol była bardzo dumna ze swej pięknej sukienki. głupia! Masz zamiar zniszczyć mój stół? . Uznała. Tak też zrobiono. Parobek pójdzie tam i przyprowadzi wielebnego. Najlepsza srebrna misa posłużyła jako chrzcielnica. Tylko Benedykt z trudem utrzymywał powagę. W końcu jednak udało się jakoś zwabić małą i ksiądz zdołał pokropić ją odrobiną święconej wody. Nic dziwnego. że ma do tego prawo.przyjechałam! Wiem. Kiedy napełniała mu kubek i ze zdenerwowania uroniła kroplę. Abelone nie była z tego powodu wcale łatwiejsza we współżyciu. że szuka pretekstu. Siedział w dużej izbie.

Greto.Nie chcę. wiem to na pewno! Patrzyła na mnie i nóż mi się omsknął.Tak. znalazła ją klęczącą na ławie pod oknem. wyciągnęła do niej ręce.Ja? .. Czegoś takiego Silje nigdy dotąd nie widziała i miała nadzieję.. ale. żeby on tu mieszkał. że już nigdy nie zobaczy.Kto słyszał takie bzdury? . Jej oczy. Silje podniosła ją. .Nikt z nas tego nie chce. Sol odwróciła się w jej stronę.Sol . . to małe szczenię.Obiecuję ci. .Skaleczyliście się? . Szybciej niż przypuszczasz. że to wszystko będzie twoje? Na pewno na to liczyłaś. pomyślała Silje. że i ty.Kochana Sol. jest. że będziesz dla nich miła i grzeczna. Dziewczyna zamarła z przerażenia. moje dziecko. On i te dwie obce panie.szepnęła zdrętwiałymi wargami. chciała tego! Widziałem! Widziałem! .Czego? . chwytając się za lewą dłoń.Nie wyobrażasz sobie chyba. a Silje opuściła izbę. . . Kiedy mała spostrzegła ją..Głupstwa . Obiecaj. . Weszła Greta.powiedziała Silje ze złością. .Tak. Nienawiść w jej oczach zgasła. Auuu! Wrzasnął.. Pobiegła za Sol. On jest głupi.. .. Wrzeszczy jak. i te bękarty będziecie musieli się stąd wynosić. Starca łatwo owinąć wokół palca.zawył. . To ona.powiedziała Silje blednąc. . jak zwierzę.Ja nie zrobiłem niczego.zapytała Silje przestraszona. co? Te słowa z pewnością usłyszał od swojej matki. nigdy więcej zrobić. . zanim zemdleje. Lśniły zielono. Gdy się zbliżyła. tego nie wolno ci nigdy. ale musimy się z tym pogodzić. Sol błyskawicznie zniknęła z izby. porażona strachem i smutkiem. Krew ciekła mu między palcami. wdzierając się tutaj. . chodź tu i zajmij się tym tchórzem. ale to ona. do którego jest podobny. Sol! Obiecaj mi to! 108 . . daleko od was.zapytała dziewczynka niewinnie..Dziewczynka stała tuż przy drzwiach.Nic nie zrobiłam. . pełne nienawiści. .

Teraz już nie miała wyjścia. Zjadali niesłychane ilości pożywienia. .Sol grzeczna . Nie cieszyły go nawet prace w kościele.Westchnął. że doniesie wójtowi o jego kontaktach z buntownikami. oszczędzę ci tego. Silje.ciągle mruczał pod nosem.Dziewczynka objęła ją za szyję i uśmiechnęła się przymilnie.szepnął. dam ci spokój. Nie.To rozwiąże wiele problemów. Ale co mam zrobić? Próbą ponad ludzkie siły będzie wychowanie tego dziecka! Benedykt chodził jak struty. Benedykt zrozumiał. Zapasy we dworze kurczyły się.powiedziała. całkowicie zniknął gdzieś dobry nastrój i wszyscy czuli się bezradni. dla ciebie zupełnie niemożliwe jest. Silje pogładziła jego rękę leżącą na stole. Nic o tym naprawdę nie wiedziała. Zostali więc. panie. że uda mi się opanować te zachcianki. . Sądziłem. a ty i dzieci będziecie mieć zapewnioną przyszłość. że nie ujdzie wolno.Wyjdź za mnie. jeżeli tylko przebadają go dokładnie. a mimo to zawsze narzekali. Benedykt poruszył drażliwy temat. Tengelu.Zabiję ją. A. Za nic na świecie! 109 .Tak. Wiecie. panie Benedykcie. Siedzieli sami w kuchni. że was bardzo lubię. .. boję się. Tengelu. . . Pewnego dnia próbował nawet usunąć Abelone i jej dzieci. której Silje z obawą oczekiwała. Teraz to rozumiem...Dlaczego nie? Nie zostało mi już tak wiele lat. Silje . . . Nie mogę jednak tego zrobić. Ja. W głębi duszy musiałem mieć nadzieję. tak bardzo was lubię. O mój Boże. Wyrzucał ich rzeczy na dziedziniec i z całych sił wrzeszczał: „Wynoście się!” Abelone była jednak bardziej przebiegła. stary dziad.. że to by zniszczyło naszą piękną przyjaźń. Skłamałem.. . Ale nie w taki sposób.Dziękuję wam za tę życzliwą propozycję. pożądałem cię. że to był tylko sen. dzielenie ze mną łoża? Silje miała łzy w oczach. muszę z tobą pomówić! Zresztą nie. A tego nie chcę. kiedy do niej przyszedł. . Musiała opowiedzieć mu o wieczorze. ale gorzałka najwyraźniej popchnęła mnie za daleko.Och. Zagroziła.Myślałem. ale ponieważ trafiła w sedno. pomyślała Silje. że pewnego dnia mnie przyjmiesz.prosił natarczywie. Abelone i jej okropne potomstwo wyjadą.O Boże! . .Zabiję tę diablicę! . .. W wigilię Nowego Roku nadeszła chwila. .

tak.O Święty Boże . A ja jestem dziewicą.Och. W jego oczach krył się niepokój. Benedykt podskoczył.Tu nie pomoże żadne dziewictwo. w której posilali się wszyscy prawowici mieszkańcy dworu. gdybyś powiedziała „tak”. o nas wszystkich.Drogie dziecko .Więc co mamy począć? 110 . Jeśli żołnierze wójta pojmają cię teraz.Teraz naprawdę nadchodzi niebezpieczeństwo. co wiesz o Tengelu.. prawda? . . . Artyści często nie dotrzymują danego słowa. jesteś martwa! Z góry skazana na powolną. co też przyniesie jej rok 1582. męczeńską śmierć. że widziano Silje jadącą konno z Tengelem z rodu Ludzi Lodu! . Skończył się rok. . Wkrótce miała się o tym przekonać. prosiła. Westchnął. . że byś zawiodła się. Podsłuchałem jednak. Silje.wykrzyknęła Silje. ale nie ty. żebym zabrał ją z dziećmi na przejażdżkę. Parobek wpadł jak burza do kuchni. Zaczął mówić o szlachetnym powołaniu artysty. myślę. mogę to udowodnić. prawdopodobnie zabiorą też dzieci. .Ależ to nieprawda! . co robią z czarownicami.Co? Dlaczego? . Mocno i dotkliwie. Trzy dni później Abelone zaatakowała. gdyż ty lub Tengel mogliście je zauroczyć. Ona.Tak. uważam. W każdy m razie nikt nie może cię oskarżyć..powiedział Benedykt. ta tam. a więc pociągniesz za sobą również innych. Najpierw wyduszą z ciebie wszystko.. nieśmiertelnym Tengelem! . Wiesz chyba. Zastanawiała się. Tak. wiecznie powracający wątek. Inna kobieta przezwyciężyłaby wstręt i zgodziła się.. Absolutnie wszystko jest teraz smutne.Dowiedziała się od jednego z sąsiadów. jeśli będzie trzeba! . . A ja się lękam. . bo przebywałaś w towarzystwie zwierzoczłeka. Dla nich będziesz bez wątpienia czarownicą.. Rok wielkich i głębokich zmian w życiu młodziutkiej Silje. panie Benedykcie. że chcesz zdobyć moje dobra. To był jego ulubiony. I wiesz. ale najbardziej o dzieci. Przemyślne zadawanie ci bólu będzie im sprawiać szczególną przyjemność. że wszystko jest takie smutne. Tak.Ja też nie. że wybierają się do wójta i mają zamiar donieść na Silje.jęknął Benedykt.Tengel nie jest nieśmiertelny.A więc Silje ma zostać oskarżona o cudzołóstwo z uczniem Diabła.

tej diablicy! .powiedziała. W tajemnicy podarował jej również księgę. będzie wam łatwiej. . Musicie stąd odejść. Silje i dzieci zyskają na czasie. lecz po chwili znów zaczęły rozpaczać. którą sam zrobił. że już opuścił tę okolicę. płakały.No nie. Nie powiem gdzie. by nie nabrała podejrzeń. ściskając dzieci. jeśli będą was przesłuchiwać. takiego bagażu Silje chyba nie da rady unieść . Sol.. Greta i Maria roześmiały się. patrząc z rezygnacją na ogromny stos rzeczy. popatrzyli.A czy ty i dzieci nie możecie skorzystać z tego schronienia? Wyjrzała przez okno. jak tylko możesz. Wszystko. Dzielnemu chłopakowi napłynęły do oczu łzy. . oprawionym w ołów witrażem. także szlochała. Ta myśl przepełniła ją wielkim smutkiem. Dostała też dobre pióro i kilka kawałków węgla. Benedykt nadszedł z małym.Musisz natychmiast wyjść. .stwierdził Benedykt zaniepokojony. Parobek skinął głową i poszedł do drzwi. rozpoczęły się gorączkowe przygotowania.Nie wiem. ale oboje byli tak wzruszeni. . Silje pobiegła za nim. wyjątkowo uciążliwym do niesienia.Tengel był tu w pobliżu w czasie Świąt. Nikt nie mógł znieść myśli. gdyby to wszystko nie było takie straszne . gdy wszystko było już przygotowane. Jedź tak wolno. Musicie! Gdy tylko wóz opuścił dwór. zostało zapakowane w dwa tobołki. Pożegnał się z dziećmi. z nie zapisanymi stronicami.Ale gdzie ty się podziejesz. Powiedział. gdyby kiedyś miała ochotę rysować. Silje złapała się za głowę. 111 . Stanęli wokół niego. . . ale tak pięknym. Przez cały czas stare siostry lamentowały. musicie być daleko. Mieszkańcy dworu oddali Silje część swej odzieży. że Silje nie mogła oderwać od niego oczu.Kiedy wrócę. Usiłowała podziękować. Myślę jednak. że to do szkicowania. kochanie? . Nie widziałam tam dziś znaku życia. po prostu nie wiem. Ale dokąd i jak? A więc udało jej się. Silje zawahała się.Zwrócił się do parobka. . że Silje i dzieci muszą opuście dwór. choć nie rozumiała niczego.westchnęła Greta. że skończyło się na uścisku i łzach. co było własnością Silje i dzieci. To do niego poszłam wtedy z jedzeniem. by go uścisnąć.Śmiałabym się.

właśnie spadł świeży śnieg. czy tu nie wstąpić.Nie . Tengel pobladł. . 112 . ale nie byłem pewien. . tym razem to było całkiem naturalne.zakończył zapominając widać.Ukryjcie się. W tej samej chwili wszyscy drgnęli. Wtedy zobaczyłem poruszenie na dziedzińcu i zdecydowałem. Jego wzrok prześlizgnął się po zapłakanych twarzach i zatrzymał na Silje. co się stało.spytała Greta.Czy wyklętemu nie wolno nawet wypowiedzieć imienia Pana Boga? Chcecie za wszelką cenę wepchnąć mnie w najgłębszą ciemność? Cóż wiecie o mej duszy? Że nie mam jej wcale.To nie oni. .Masz rację. . że mimo wszystko przybyłem tutaj! Maria drgnęła i przeżegnała się. bo w zamieszaniu wszyscy wybiegli przed domostwo.Nie. Staruszki zupełnie zapomniały o strachu przed Ludźmi Lodu. Chciałem się jeszcze raz pożegnać. .Wyczułeś to? . Boże. czując jednocześnie ogromną ulgę. Benedykt szybko wyjaśnił. . Byłem akurat na drodze prowadzącej przez wzgórze. że straszny gość pochodził ponoć z zupełnie innego miejsca. .Dzięki ci. . tak? Przecież tak właśnie myślicie! Maria i Greta zwiesiły głowy zawstydzone.powiedział Benedykyt z ulgą.krzyknęła Maria przerażona.Co się tutaj dzieje? . chciałem jechać na południe.Chyba niebiosa cię zsyłają .A co będzie.zapytał. Tengel spostrzegł to i stracił panowanie nad sobą. że łatwo będzie nas wytropić. dobry Boże.Tak planowałam. .zatrwożyła się Silje.. ale obawiam się.Są już tu! . Na dziedziniec wpadł kłusem koń. Tengel zeskoczył z konia i podszedł do nich. o co chodzi. co my zrobimy? Może schowamy was w stajni? . czy to rozsądne. Uśmiechnął się krzywo. że muszę sprawdzić. Przystanąłem na chwilę i zastanawiałem się. jeśli mały Dag zapłacze? . Tengel opanował się i zwrócił do Benedykta. ukryjcie! . .

Pożegnanie było krótkie i bolesne.Tak . Wkrótce jednak sytuacja zaczęła wymagać od niej pełnego skupienia. a z Dagiem na pewno byłoby jeszcze trudniej. nie. . Nie znaleziono żadnego damskiego siodła.Nie zabiorą was chyba za to? . .Dla Silje jest teraz tylko jeden ratunek. Nie była przyzwyczajona do konnej jazdy. Graniczyło to niemal z cudem. Zwierzęta były bardzo objuczone. Zostawicie ją w zagrodzie. która wyglądała na wymarłą. Długo. Greta mocno trzymała Daga. . co ta czarownica Abelone i jej krwiożercze szczenięta mogą wymyślić. jakby nie miała najmniejszego zamiaru rozstać się z nim. tuż przy moście.powiedział Tengel. . by wszyscy powrócili kiedyś do nich. . wymownie. Gdyby tylko udało nam się tam dotrzeć. Silje przyjęła to z wdzięcznością i ulgą.. panie Benedykcie? .A na dworze jest za mało śniegu. jaki mamy . pomyślała. było bowiem pewne. mijali wieś.Nie. . koń tego nie wytrzyma.powiedział Benedykt. W końcu Tengel przerwał milczenie. dwoje dzieci. Wyjechali na gościniec i ze strachem popatrzyli na północ.Na południu w dolinie czekają na mnie konie. Silje wydawało się jednak. musiała więc siedzieć po męsku.zapytała Silje zatroskana. W ten zimowy dzień 113 . Opanowała się jednak i oddała go Tengelowi.. ale udało się załadować wszystko. Ale Silje. Mężczyzna przytaknął w milczeniu. choć serca krwawią nam z żalu. Możecie jednak wziąć klacz. Każda chwila była cenna. Nadszedł czas rozstania. Silje objęła wszystkich po kolei i gorąco dziękowała za szczęśliwe dni. ocierając łzy. Jechała smutna. by jechać saniami. Nie wiem jednak. ja i ten ładunek. że żołnierze udadzą się w pościg. że w kącikach jego ust czai się uśmiech. Tengelu. Podążając drogą na południe. Nie mam śmiałości zatrzymywać tu również dzieci. Tengel umieścił chłopca na swoim koniu.Dobrze ..rzekł Benedykt i pokiwał głową z aprobatą. Nieporęczny witraż zapakował na swego konia. . Nikogo nie było widać. . Trzeba było jechać. a Tengel odwrócił się dyskretnie. Uspokoili się nieco.A co stanie się z wami.Zgadzam się. a potem parobek ją przyprowadzi. Musieli się śpieszyć. Oddaję je w twoje ręce. że je tracimy.Dokąd pojedziemy? Obaj mężczyźni spoglądali na siebie.Abelone zabrała jedyny sprawny wóz. Błagała. by nigdy o niej nie zapomniała. . Maria stała obok konia Silje i prosiła Sol. Greta i Maria pośpiesznie naciągnęły jej płaszcz na kolana. To drań. Rozstanie z tymi serdecznymi ludźmi było dla Silje bardzo trudne.

Tak łatwo jest obwinić drugiego! Nie mogło być inaczej. ale i tak jego zdaniem jechali wiele za wolno. 114 . pociągający. Wyraźnie bawiło ją napięcie i dzika jazda. Już dawno przyznała przed sobą. Jeśli takowe w ogóle istnieją.Czy naprawdę pozostanie w wiosce jest dla nas tak niebezpieczne? . by siedziała spokojnie. a jej histeryczna reakcja była zdecydowanie przesadzona. kiedy kroił. Lecz Silje znała już prawdę. odsłaniając gołe kolana.W górach są wilki . że Tengel może zobaczyć odkryty kawałek ciała. co nieuchronnie musiało nastąpić. Jest dobrym człowiekiem. Przystojny. . . że oczy sąsiadów pilnie obserwują każdego obcego. kierując się ku następnej wsi. że w zagrodach mieszkają ludzie. On zresztą też się tym za bardzo przejął. że sytuacja. . jaki jest cel ich podróży. kierować koniem i jednocześnie utrzymywać się w siodle. musieli oszczędzać konie. Musiała trzymać Sol. że zbyt ostro zareagowała na dziwne zachowanie Sol w stosunku do syna Abelone. Silje czuła narastający w niej lęk. Trzeba było zapomnieć o wstydzie. Nie był dość uważny. Silje poganiała starą klacz. a nawet przerazić widząc taką nienawiść w jej spojrzeniu. ale Tengel powiedział. Chłopak miał prawo się zdziwić. jest jakby spełnieniem. senne koszmary jawiły się jako przygotowanie do tego. . że mają przed sobą długą drogę i muszą dotrzeć na miejsce przed nocą. że Sol go nie lubiła i dlatego jej oczy mogły zaświecić.zawołał. jawił się jej jak demon z podziemnego świata. bez względu na jego przerażający wygląd była pewna. Nie miała odwagi na niego spojrzeć. Silje zdrętwiały ramiona. Płaszcz rozwiał się już dawno.Ścigają cię za cudzołóstwo ze mną. fascynujący demon. że Tengel przepełniony jest samą dobrocią. Cokolwiek o nim mówią.Teraz tak .zapytała starając się zmusić Sol. Zwolnili nieco.Wyprzedzamy pościg tylko o niecałą godzinę . który pojawi się na drogach. Wszystkie jej rojenia. Wiedziała z własnego doświadczenia. Teraz nie to było najważniejsze. Równocześnie. jakkolwiek go nazywają.tylko ulatujący dym świadczył o tym. Do zmroku było jeszcze daleko. W przeciwieństwie do niej Sol wyglądała na zadowoloną. pomyślała. .A żołnierze pędzą galopem. Teraz wybiła ta godzina. . przestała się przejmować. Nareszcie opuścili parafię i wjechali w las. że Tengel często spogląda na dziewczynkę wzrokiem pełnym czułości i troski. Tengel niecierpliwił się i usiłował ich ponaglać. Podświadomie czuła.nie obronimy się przed nimi w ciemnościach.odparł zdecydowanie. kiedy już wsiądą na koń. w której się znalazła. ale starała się o tym nie myśleć.powiedział . Cudzołóstwo? Ta brzmiało zupełnie jak nierząd. Wiedziała. Rozsądniej było przyjąć. Silje zauważyła. gdy tak pędził przed nią.

Zawahała się przez moment i ciągnęła dalej. .Ciepło się robi na sercu. oskarżone o uprawianie magii i czarów! Nie miały żadnego wsparcia. . zabrzmiało to tak niestosownie.Małżeństwo nie uratowałoby cię teraz. że akurat tego nikt we dworze nigdy nie pożałował. Przypomnij sobie wszystkie żony księży.powiedziała cicho. .Nie.powiedział Tengel. wiesz o tym. że posiadam moc. a przed nimi roztaczała się równina. Naprawdę na to zasługują. czy nie wyszłabym za niego. Pokochali ciebie i dzieci. Może powinnam się zgodzić.Całkowicie się z tobą zgadzam. Dolina zakręcała. ale do tej pory jakoś mi się udawało. jak łatwo zło zwycięża na tym świecie. że obudzę drzemiące we mnie zło.tak szybko jak tylko będę mógł. Powinna teraz opowiedzieć mu o Sol.. Silje podążyła za nim.Biedny Benedykt i reszta. że wyolbrzymiała to zdarzenie. Benedykt prosił mnie. . by obrócić przeciwników w nicość.powiedziała Sol. Coraz bardziej utwierdzała się w przekonaniu. że wpadła w tę samą pułapkę co niegdyś Benedykt.Uważa. byś mógł im pomóc. Tengel skręcił w boczną drogę.powiedział niepewnie . Las skończył się. Wśród ludzi. .Oczywiście. 115 . .O jakiej pomocy myślał? . Prosił mnie o pomoc w walce z nimi.To zła kobieta . Gdy raz zostanie nadane miano czarownicy. nie chcę tego próbować. . Tengel jednak był spokojny. Tak bardzo chciałabym. że podążają w kierunku Siedziby Złych Mocy.Czy przebywanie wśród ludzi nie jest dla ciebie niebezpieczne? Już w chwili. Wrócę jednak do Benedykta. o dowodzie jej nadnaturalnych zdolności. . Silje? . bym wrócił . U stóp wzgórz leżały chłopskie zagrody. jest się skazanym.Nie . . kiedy go o to poprosiłem Chociaż sądzę. żeby to było możliwe . .. gdy o tym myślę. Przemilczała jednak ten fakt.Siusiu . pan Benedykt zapytał mnie. bo zajął się wami tak życzliwie. uniknęlibyśmy tego wszystkiego. gdy wypowiadała te słowa. Teraz było widać wyraźnie. Podziękowałam mu i odmówiłam. będą musieli wytrzymać z tymi okropnymi ludźmi może do końca swoich dni. Boję się.. który widziała. Bolesna jest myśl o tym. . zdała sobie sprawę.poskarżyła się. choć ich mężowie modlili się za nie.Miałeś rację. Znów popędził konie.Tym razem ja także chciałabym. .

czy możesz pomóc nam zsiąść? Nie może się zmoczyć przez nas.Tego tylko brakowało.Mam nadzieję.Tak. Nie chciała napotkać jego wzroku. pomyślała. . Sprawiała wrażenie wymarłej.zapytał woźnica.Czy pojadą. 116 . aż dojedziemy do zagrody.. On wie. Zsiadł z konia.. . by pojąć. . wyszedł z niej człowiek i przywitał się. Tam w dole czeka ich tylko śmierć. . Zauważył. z nami? . Serce radzi sobie samo i rzadko wybiera najłatwiejsze drogi.zawołała Sol wesoło. że musiała walczyć ze sobą.. rzucania na nią uroku? Co rzekł kiedyś Benedykt? „Czy rzucił na ciebie urok?” Była zbyt niedoświadczona. Ale sama jego bliskość osłabiała ją i oszałamiała do tego stopnia. by pokonać ogromną chęć objęcia go mocno. że Sol zrozumie i poczeka . .Ona z pewnością jest jedną z nas. by pokierować czyimś sercem. nieustannie trzymając Daga na ramieniu.mruknęła Silje. nie będą wtedy patrzeć na nas oczy całej wsi. podczas gdy Tengel. kiedy pomagał jej wsiąść. Zatrzymał się jednak. gdy poczuła w pasie uścisk jego silnych ramion. . Widzi to. Wkrótce Tengel skręcił w stronę jakiejś zagrody. Silje pomogła Sol.Moje konie są wypoczęte. .. W każdym razie na pewno Silje. Tengel szybko opowiedział o żołnierzach wójta. ale gdy się zbliżyli. który zawiózł ich z placu egzekucji na dwór Benedykta prawie trzy miesiące temu! Mężczyzna przyjrzał się małej. . mocno ramionami i przytulenia do niego policzka. Pojechali dalej. Mężczyzna skinął głową..odpowiedział mężczyzna.Dzień dobry. jak działo się to za każdym razem. dziecino . którzy prawdopodobnie wyruszyli już w pościg.Tak . . Co się stało? Czy rzeczywiście miał zdolność czarowania. Jakąż pamięć musiała mieć dziewczynka! Był to woźnica.powiedział do Tengela. Silje wbiła oczy w ziemię. Tengelu. On też uciekał wzrokiem.Dzień dobry panu! . sprawdzał pakunki. że nie trzeba magii. gdy pomagał jej zsiąść z konia. Wypisz wymaluj Sunniva! A więc Tengel opowiedział o tym! Być może gdzieś w głębi duszy był nawet dumny ze swej siostrzenicy.Poczekaj.

ja przyjadę później.Chcecie powiedzieć. były silne. W końcu wyglądały jak domki dla lalek. On też mówi „wśród ludzi”. . pomyślała Silje wzburzona. Muszę zostawić klacz w zagrodzie przy moście. by po chwili zniknąć całkowicie.Ten człowiek potrafi więcej niż my umiemy sobie wyobrazić. czy potrafi odwracać od siebie wzrok ludzi. Jest we wsi i tym razem pojedzie ze mną. gdzie go szukać.Ja muszę zostać .prawdopodobnie jedno i drugie. .Jak sądzicie. Załadowali wszystko na wóz i szybko ruszyli w górę wąską leśną ścieżką. bo właśnie Dag zaczął płakać. . . Konie. Nie wiedziała. Przytuliła tylko policzek do jego buzi i zaczęła kołysać małego w przód i w tył.. nawet jeśli trzeba będzie wywlec go z gniazda miłości. szaleństwem byłoby rozbieranie chłopca w takich warunkach. 117 . jedź z nami teraz! . To tylko złe plotki.. Wiem.mruknął odwracając się do przodu.Nie musisz martwić się o Tengela . gdy spoglądała w dolinę.Akurat od was. które ich ciągnęły. zwracając się jednocześnie do niego i do Silje. nawet jeżeli będę zmuszony ciągnąć go za jego cudowne włosy.odpowiedział. rzeka i domy wydawały się coraz mniejsze.Niedługo was dogonię. czy też używa innych czarów. nie wierzę. . On taki nie jest! . W każdym razie po raz pierwszy przebywał wśród ludzi aż tyle czasu. Droga wiodła ostro pod górę.Droga panno Silje . że.Nie zostawaj tutaj.powiedział woźnica i odwrócił się w jej stronę. .Nie. . proszę ..Nie wiem. czy jest mokry. . Pospieszcie się! Dalsze przekonywanie go nie miało sensu. .On tak strasznie ryzykuje .Nie. a poza tym obiecałem przywieźć Heminga do domu.powiedział Tengel. czy głodny .żaliła się Silje woźnicy. panno Silje. . Nie zdążyła zastanowić się nad odpowiedzią. aż się uspokoił i znów zapadł w sen. Nic mu nie pomoże. wzdłuż stromych przepaści. Za każdym razem. Nic jednak nie mogła na to poradzić: na wozie zimno. mleko lodowate. nie oczekiwałem takiego pytania . w jaki sposób radził sobie tak długo tu w dole? Jest taki nieostrożny.błagała Silje.Dlaczego naraża się na takie niebezpieczeństwo? . Ruszajcie.

by nie wypadła. Włosy sporo mu urosły. Księga. widząc go w drodze do „Krainy Cieni”. który leżał na wierzchu innych tobołków. Nigdy nie posiadała niczego równie pięknego. którą dostała od Benedykta. czyste arkusze pergaminu.Dag spał spokojnie leżąc w jej ramionach. miała pewnego dnia przyczynić się do rozwiązania zagadki Ludzi Lodu.mały kubek pełen mleka. Gdzie zamieszkają teraz? W każdym razie witraż musi być widoczny. 118 . Silje często spoglądała z zachwytem na witraż. na jego regularne rysy. Silje spojrzała na chłopczyka. Często przychodziła jej na myśl matka Daga: C. żółty kosmyk wystawał właśnie spod skórkowej czapki. Kanty były połączone na grzbiecie tkaną taśmą. co stanie się niezwykle cenne. pozostawiony obok dziecka. Co czuła teraz ta kobieta? Ulgę? Intuicja podpowiadała Silje. Ani ona. czy kiedykolwiek przyda jej się do czegoś. Niezbity dowód rozpaczy nieszczęśliwej matki. którą jej podarował. może jako ozdoba jednej ze ścian? A jeśli tam na górze mieszkają w szałasach z gałęzi? Dotknęła palcami księgi. Jak miło z jego strony! Z pewnością kosztowała go dużo pracy i pieniędzy. Silje przytrzymywała jej nogi. że miała teraz coś. M. ani tym bardziej Benedykt nie przypuszczali. a Sol stała za plecami woźnicy i popędzała konie. Myślała o tym. Drobny szczegół utwierdzał ją w tym przekonaniu . że na pewno tak nie jest. Zastanawiała się. co powiedziałaby teraz jego matka. Na razie były to jednak tylko oprawione domowym sposobem.

w swym najpełniejszym wydaniu „ozdobił” twarz Charlotty.Ty? Czy już zupełnie postradałaś zmysły? Nie jesteś nawet katoliczką! .Powiedz mi. czyniąc je niemal niezdobytym .Klasztor benedyktynek? Nie.Mam zamiar iść do zakonu.Czy to ma jakieś znaczenie? Mogę chyba zmienić wiarę? . Po pożarze w roku 1531 nikt nie miał sił. . Tylko część katedry wykorzystywano. . . reszta leżała w gruzach. Wiedziała. Kiedy była młodą dziewczyną. chyba już go nie ma. że nie jest pięknością. Po pewnym czasie umowa. wynajdując nieskładne usprawiedliwienia.Co dzieje się z klasztorem zakonnic na Bakke? Czy on jeszcze istnieje? Matka ze zdziwieniem spojrzała znad robótki. W swoim pokoju Charlotta rzuciła się na łóżko. Charlotta widziała też kawałek rzeki Nid. nie pomijając rodziny królewskiej. Czy wszystko to nie zniknęło wraz z reformacją? Nie wiem tego naprawdę. Biedna dziewczyna.. ożywisz się i zapomnisz o takich szaleństwach.można się było do niego dostać jedynie przez strzeżoną bramę na zachodzie. Tu na miejscu zupełnie nie ma w czym wybierać. która malowniczo otaczała miasto. synem hrabiego z Danii. . by jeszcze istniały. Czy to właśnie religijna zaduma męczyła ją ostatnio? Klasztor katolicki! Tak przecież nie można! Gdyby tylko udało się wydać ją za mąż. była dla nich takim kłopotem. Dlaczego pytasz? Skąd to dziwne zainteresowanie? .ROZDZIAŁ X Charlotta Meiden siedziała zamyślona i spoglądała przez okno na zrujnowaną katedrę Nidaros. 119 . Zobaczysz. zaręczono ją z rówieśnikiem. by rozpocząć odbudowę. mamo . . Jak mogli spłodzić dziecko o tak mało pociągającym wyglądzie? Długi nos tak charakterystyczny dla większości duńskiej szlachty. Co powiedzą ludzie? A twój ojciec? Przecież w sobotę jesteśmy zaproszeni na bal poświąteczny do namiestnika.zaczęła zamyślona.No wiesz. Charlotta wstała i z wyraźnym zniecierpliwieniem opuściła pokój. głodem i nie kończącymi się epidemiami.Nie wydaje mi się. ale już na pierwszym uroczystym spotkaniu trzymał się od niej z daleka. Matka popatrzyła za nią zatroskana..A cysterki z Rein? Tam też chyba był zakon? . Charlotto! Nie ma o tym mowy. Podobno przyjechało kilku pięknych szlachciców z Danii. Kraj był wyniszczony reformacją.

Przeżywała to boleśnie. stracona raz na zawsze. zbił? To i tak nigdy nie przywróci jej dziecka. Zostawiła nie ochrzczone niemowlę! Może mogłaby iść i przeczytać. została zerwana. Ale czy nie tego właśnie pragnęła? Kogoś. Raz po raz nawiedzał ją strach na wspomnienie o bezbronnym maleństwie. rzucił na kolana. że oczekuje jego dziecka. Młodzieniec był doświadczonym uwodzicielem i szybko odebrał jej cnotę. była bardzo spragniona męskiej adoracji. on by nie zrozumiał . co mogłaby tam znaleźć. który wzięli ze sobą. oszołomienia własnym szczęściem. i podała jej dwa ciastka. dać upust swojej rozpaczy. Nie! Odwróciła się i skryła twarz w poduszkę. Nikt nie mógł się dowiedzieć. Była skazana na wieczyste potępienie. ukarał. Dziecko było wyklęte. poczuła też głód. Leżało.. ale z czasem udało się jej wymazać z pamięci to gorzkie niepowodzenie. ciepło i pożywienie nie nadchodziły. nie mogła tam wrócić. Charlotta trwała w stanie uniesienia miłosnego. natrętnie kołatała się jej w głowie.osądziłby jedynie. Ludzka pomoc. Wszyscy by osądzali. Dręczyła ją jeszcze jedna myśl. Kiedy czarujący Duńczyk uwodził ją mniej więcej rok temu. póki nie dowiedziała się. Ale to wszystko było teraz nieistotne. 120 . nigdy. jak brzydka i bezradna czuła się naprawdę. a dni mijały. Dlatego okazała się łatwą zdobyczą. a potem nie zorientowała. Na to też nie potrafi się zdobyć. które. kto by ją przeklął. leżało pozostawione w lesie.którą zawarli jej rodzice. Ksiądz? Nie. Zawsze starała się ukrywać swą nieśmiałość pod promiennym uśmiechem i beztroską konwersacją. Obezwładniał ją strach przed tym.. przenigdy! A może poprosić księdza? Nie. niczego nie rozumiejąc. Gdyby tylko potrafiła cofnąć czas i mogła trzymać dziecko w ramionach! Ta nierealna myśl prześladowała ją. Silje wyjęła kuferek z jedzeniem. Gdyby tylko miała z kim porozmawiać. że jest już żonaty. Nie. Jakie życie miała przed sobą? *** Sol była coraz bardziej zmęczona długą drogą i nieustannym trzęsieniem wozu. nie mogła znieść wstydu.

Przed nimi roztoczył się płaskowyż. Wreszcie opuścili wąską dolinę. płynąca tuż. gdy musieli zjeżdżać na sam jej brzeg. by koń z wozem nie mógł dać sobie rady.Proszę. . znaleźli się między czarnymi.powiedziała. dzieci po bokach.Zawieje za nami wszystkie ślady. . Jedynie niebezpieczna rzeka. . Góry rozstąpiły się na wszystkie strony i lodowato zimny wiatr nawiewał śnieg. lecz woźnica najwyraźniej świetnie wiedział.Wszystko w porządku .odkrzyknął. Czuła się bardzo ważna. panie.zawołała do woźnicy. pionowymi ścianami gór. Miejscami dolina była tak wąska. Maleńką rączkę trzymała na lejcach. Siedzieli pod derką jak w małym domku. tym głębszy będzie śnieg. We dworze jej faworytem był parobek. Sol niezwykle chętnie na to przystała. 121 . Ma szczególny pociąg do mężczyzn. by sprawdzić. bardzo tego chciała. tworząc ubite zaspy.Jak damy sobie radę? . że do złudzenia przypominała ulice Trondheim.odparł z powagą. tryskała woda w częściowo zamienionych w lód kaskadach. Silje w środku. Silje zrozumiała. Wiatr wył w przełęczy.Bardzo ci dziękuję . W dole najdziwniejsze. wszędzie rozpościerała się ponura puszcza. Droga zniknęła już dawno. Góry chroniły to miejsce przed najgorszymi zamieciami. A teraz woźnica. Tak łatwo można je wytropić! Jechali wzdłuż rzeki. nierealne kształty zamarzniętej wody. pomyślała Silje z uśmiechem.Czy chcesz posiedzieć trochę koło mnie? O tak.Daj jedno woźnicy . . musiała opuścić miejsce na koźle. . którędy ma jechać. Okolica była dzika i obca. kuląc się przed atakami wiatru. ziemi i zlodowaciałego śniegu uzupełniały krajobraz. Chwilami. Silje pospiesznie wyciągnęła derkę i Sol. któremu z zimna zwisała pod nosem zamarznięta kapka. śnieg pokrywał wszystko cienką warstwą. W każdym razie nie było go tyle. gdzie domy stały ciasno po obydwu stronach. W głębokich szczelinach chlupotało i bulgotało. Silje z niepokojem spoglądała na ślady kół pozostawiane na śniegu. że im będą wyżej. Czy jeszcze daleko? Jak okiem sięgnąć. w które ubrała ją Greta. mimo sprzeciwów. Silje sztywniała z przerażenia i kurczowo przyciskała do siebie Daga. czy Silje podziwia ją i docenia. Kiedy stracili z oczu wieś. Tutaj jednak nie było śladu żywej istoty.. tuż obok. Widziała. by schronić się przed zimnem. żadnego domu. okutana w kolejne warstwy grubego zimowego odzienia. biorąc od niej ciastko. Co chwila odwracała się. Siedziała okrągła jak piłeczka. że nawet konie były wystraszone. .

Rozumiała to. pomyślała. . . teraz my pomożemy. Nadjeżdżał Tengel. a on rzadko okazuje jej zainteresowanie. Chusta. powiewała mu przy uszach . Woźnica odetchnął. Dopiero teraz odważyła się przyznać przed sobą. A więc jeszcze ich wyprzedzamy. którego Tengel wiódł za sobą. . nie wprost. kierowali się na południe.Przesuń się. W każdym razie nie otwarcie. koń! Odwrócili się przerażeni.odparł Tengel. . przemknęli obok nas na gościńcu. Byli zajęci robotą. O. widzę. którą zawiązał wokół czapki.rzekła Silje i zeskoczyła w śnieg. poznała ślicznego młodzieńca. że nie przyjedzie. .Śnieg jest za głęboki.Koń. Założyć płozy? To brzmiało intrygująco. Pasowały idealnie. Dojechali.Nie. Najwidoczniej nie były zakładane pierwszy raz. że jesteście już prawie gotowi do dalszej drogi. gdy Sol zawołała: . Silje. koła się zapadają. Dopiero teraz Silje dostrzegła. tu jest za głęboko dla ciebie. jak mocuje rzemieniami koła i ściąga płozy przywiązane wzdłuż wozu. Ale pozostało już niewiele dnia. .Pomogę .Wiem . Wkrótce woźnica zeskoczył z kozła i przyszedł do nich na tył. Mężczyzną. Gdy się przybliżyli. musiał być Heming. . ty nie. jak bardzo się bała. Gniewało ją.Muszę założyć płozy .Tak.Dziewczyna ma siły za dwóch . że czuje się tak do niego przywiązana.wrzasnął. . Na wozie Sol aż podskakiwała z radości i Tengel musiał ją uściskać. W ślad za nimi nadciągali dwaj jeźdźcy.powiedział woźnica. chcąc uspokoić samą siebie. Gdy woźnica uniósł wóz. że kolor nieba zapowiada nadchodzący zmrok. Serce Silje zaczęło łomotać z radości.Czy widzieliście żołnierzy? . 122 . Silje podłożyła płozy pod koła. Zdziwiona patrzyła.Nie ma niebezpieczeństwa. Sol.

. Wyciągnął rękę na zgodę.Wiem. Ale teraz przez długi czas będziemy żyć w małej społeczności. Wicher szczypał w policzki. tak jak wybacza się udającemu skruchę niesfornemu dziecku. nie . Próbował nadać swej twarzy wyraz skruchy. Znów byli w drodze. Silje nie chciała nawet na niego spojrzeć. Ciągle jeszcze gotowała się w niej złość. . Dag znów zaczął płakać i Silje nie miała innego wyjścia. którzy nieustannie żywią do siebie urazy. bym go kochała! .drwił dalej Heming. że się wystraszył. Nie ma tam miejsca na więcej gniewów. Tengel wyczuł to chyba.Tak. ale dzieci były bezpieczne. wsiadając na konia. . nigdy nie miałem zamiaru prosić cię o to. bo zwrócił się do niej. Nie odpowiedziała. że wywołał prawie niezauważalny uśmiech na jej ustach. .powiedział Heming unosząc wóz.Silje. Opanuję swój gniew. proszę cię o wybaczenie.Wsiadajcie na wóz .rozkazał Tengel i sprawdził. Nawet nie starał się ukryć błysku drwiny w oczach. jeźdźcy jechali przed nimi.Na pewno zawiodłaś się. Widać było. Nie proś mnie jednak.Będzie padać śnieg .Nie. Tengel złapał go za kołnierz i spojrzał przymrużonymi oczami. Tak bardzo potrzebowaliśmy pieniędzy dla powstania.Chcesz jeszcze pogorszyć sprawę? .Oczywiście powinienem raczej skraść twoją cnotę . Tengel spojrzał na nią po raz pierwszy od czasu swojego powrotu i oczywiście musiał jej zmyć głowę! . Heming podszedł do niej. czy wszyscy są starannie przykryci.odpowiedział niewinnie Heming. Wybaczyła mu.Nie koloryzuj zbytnio . . .. spoglądaj do tyłu .Silje. . .. że ja.wymruczał Tengel. by być zła na Heminga.Rozumiesz? . rozumiem.syknął przez zęby.Nie. Silje poczuła się rozkosznie bezpieczna pod jego troskliwym wzrokiem..dodał groźnie. Po chwili wahania Silje przyjęła ją.Posłuchaj. Silje . .powiedział surowo. lecz wyraźnie było widać.powiedział. Był tak rozbrajający. że masz powody. musiała wyjąć jego 123 . . . Ty przynajmniej możesz okazać się mądrzejsza od tamtejszych głupców. że w głębi duszy niczym się nie przejmuje.

szmatkę do ssania. że jego krzyk niósł się daleko przez równinę. Sol ostrożnie wyjrzała spod okrycia. Podczas tej niespokojnej jazdy Silje trzymała się kurczowo krawędzi wozu. Nasz nowy dom! Poczuła ucisk w sercu. Silje dziwiła się. pomyślała. Jechali wolno. W takich chwilach Silje czuła się całkiem bezużyteczna. .szepnęła.Gdzie jesteśmy? . jadąc po bokach. Znajdowali się na tajemnej drodze do królestwa Ludzi Lodu. Wprawne dłonie pokierowały końmi w dół stromego zbocza. 124 . Jechali wzdłuż rzeki. .W drodze do naszego nowego domu . Kłębiły się w niej różne uczucia. lodowatym zimnem. by go uspokoić. Ktoś jednak musiał siedzieć przy dzieciach. gdzie są. Teraz ukazał się przed nimi lodowiec. która szumiała i pluskała pod lodowcem. W końcu zaprzęgli wszystkie cztery konie i wtedy poszło już lżej. W korytarzu było zacisznie. że z góry nie kapało wcale bardziej niż zwykle w domu z sufitu. Tym razem to nie wystarczyło. lód dawał grocie szczególny blask zielonkawego światła. Miejscami zaspy śnieżne były tak wysokie. Wydawał się całkowicie niedostępny. Szeroko otwartymi oczyma wpatrywała się w masy lodu nad nimi. Nigdy nie przypuszczała.Jeszcze nie teraz. gdzie lodowa skorupa wznosiła się nad rzeką jak kopuła. że musieli je objeżdżać. że Siedziba Złych Mocy jest taka rozległa.Czy Maria też przyjedzie? . Wysokość korytarza wahała się znacznie. Wiało od niego surowym. Jest chyba na to zbyt zimno. .odparła Silje. w niektórych miejscach Silje musiała pochylać głowę. Nie było tu całkiem ciemno. w innych krzyk Daga odbijał się echem w wielkiej przestrzeni. Z nimi wszystkimi spotkamy się później. Lodowy tunel narzucał podniosły nastrój. pomagali koniom ciągnąć sanie. lecz zimno i tajemniczo jak w jakimś podziemnym królestwie. a czasem Tengel i Heming. Nareszcie skończył się płaskowyż i znów wjechali między góry. Silje na próżno usiłowała zorientować się. Był bardzo głodny i domagał się jedzenia tak głośno. ku wąskiej dolinie. Zdjęto z kół płozy a dwa dodatkowe konie wyprzęgnięto. przeważał jednak żal i niepewność.

Czy rzeczywiście tak będzie, pomyślała z obawą. Przyszłość wydała się nagle ciemna, bez nadziei. I jeszcze ci kochani ludzie, których musieli opuścić! Różne myśli trapiły ją pewnie dlatego, że jest głodna. Lodowiec nie był tak wielki, jak się spodziewała. Zanim zdążyła przemarznąć, zaczęło się przed nimi rozjaśniać. W powietrzu pojawiły się płatki śniegu. Zrobiło się jaśniej. Mimo że zimowy zmierzch zapadł już nad równiną, do której dojechali, nie było tak ciemno jak w tunelu. Silje odłożyła na chwilę Daga i zdjęła trochę rzeczy, w które była opatulona. Razem z Sol stanęły na wozie i rozejrzały się dokoła. Tengel zwolnił i jechał teraz tuż koło niej. Czekał na jej reakcję. To są jego rodzinne strony, pomyślała, na pewno jest do nich ogromnie przywiązany i bardzo je kocha, jak kocha się zawsze wszystkie sekretne miejsca z dzieciństwa, każdy pagórek, każdy strumyk. Silje rozglądała się zdziwiona. Byli w owalnej dolinie, ze wszystkich stron otoczonej górami. W środku leżało jezioro. Do jego brzegu właśnie się zbliżali. Na południowej stronie, w brzozowym lesie, stało wiele domów. O dziwo, wokół nich nie było zbyt dużo śniegu. Słońce musiało tu świecić niezwykle mocno. - Tengelu! - wykrzyknęła zaskoczona. - To przecież całe miasto! Uśmiechnął się gorzko. - W rodzie Ludzi Lodu jest więcej dusz, niż się ludziom wydaje. - Ludzi Lodu nie liczy się na dusze - powiedział miękko Heming. - Są spłodzeni z lodu, ciemności i zła. Silje zrozumiała, że Heming bardo niechętnie przyznaje się do Ludzi Lodu. Nie zdziwiło jej to. Ta odcięta od świata wieś nie mogła być powodem do dumy dla takiego światowca jak on. Tu jednak był bezpieczny. Na zewnątrz wyznaczono cenę za jego głowę. Tengel chrząknął. - Niektórzy z mieszkańców, tak jak ty, schronili się tu przed uciskiem władz. To nie są prawdziwi Ludzie Lodu. Poczuła na sobie jego wzrok. Tengel czeka na to, co powiem, pomyślała wzruszona. Ten „nieludzki” pragnie, by mi się tu podobało, i boi się, że mogę okazać obojętność albo nawet niechęć. Na widok wznoszących się wokół mas górskich Silje poczuła, że coś ściska ją w gardle, a jej serce wypełnia samotność.

125

- Jak tu pięknie - powiedziała cicho. - Boję się trochę wszystkiego, co obce, lecz tu jest naprawdę pięknie. Tengel odetchnął z ulgą i uśmiechnął się. Silje była zadowolona, że udało jej się wyrazić swoje prawdziwe uczucia. Powiedzieć o tym, czego się lęka, a jednocześnie, nie kłamiąc, przyznać, że podoba jej się ta dzika okolica. Naliczyła dziesięć, może piętnaście domów. - Czy macie również zwierzęta? - Oczywiście! Musimy przecież coś jeść. Jak każda inna wioska w Trondelag, tyle że bardziej odizolowana. - Jak każda inna wioska - zachichotał Heming. - To jest najbardziej opuszczone przez Boga miejsce na ziemi, Silje. - Czy nie macie kościoła? - zapytała przerażona. - Nie, jak mogłaś przypuszczać coś takiego? - spytał Tengel. - Mamy jednak niedzielne nabożeństwa w domach, w każdym po kolei. Wódz jest naszym księdzem. Powiedział to tonem pełnym goryczy. Silje zastanowiła się, jak ktoś taki jak Tengel zapatruje się na sprawę religii. Tuż przy lodowej bramie była zagroda, która wyglądała na wartownię. Z domu wyszedł mężczyzna i pozdrowił ich. - Nie oczekiwaliśmy was - zawołał. - Już zaliczyliśmy was do grona umarłych. Twój ojciec się ucieszy, Hemingu. Twoja żona także - rzekł, zwracając się do woźnicy. Najwyraźniej nikt nie czekał na Tengela. - Czy wszyscy są już na miejscu? - zapytał tajemniczo Tengel. - Tak, wszyscy wrócili na zimę. - Dobrze, zamykamy więc wejście. - Nowi przybysze? - zapytał mężczyzna, spoglądając na Silje. - Tak, są ścigani przez wójta. - To twoja kobieta, Hemingu? Młokos niespokojnie obejrzał się na Tengela.

126

- Nie, nie - odpowiedział szybko. Mężczyzna nie zapytał, czy była kobietą Tengela, widocznie taka możliwość nie wchodziła w rachubę. Nie była przecież jego kobietą. Okazywał jej tylko nieco surowej życzliwości i troskliwości - więcej nie miała prawa od niego żądać. I tak winna mu była wdzięczność. Cicho westchnęła. Heming wraz ze strażnikiem i woźnicą odeszli do koni. Jedno ze zwierząt zgubiło w lodowym tunelu podkowę. Sol najwyraźniej uznała, że jest za zimno i ponownie wsunęła się pod okrycie. Usadowiła się wygodnie i dostojnie, tak jak powinna to zrobić młoda, pewna siebie dama. - Gdzie mieszkasz, Tengelu? - zapytała Silje nieśmiało. Wskazał na zagrodę położoną dość wysoko na zboczu. - Tam jest dom, w którym mieszkam od dzieciństwa. Uśmiechnęła się ze smutkiem. Nigdy nie przyszło jej do głowy, że ktoś taki jak on może mieć w ogóle jakieś dzieciństwo. Nie potrafiła sobie tego wyobrazić, wydawało jej się, że musiał urodzić się dorosły i silny. - A... gdzie my... dzieci i ja... zamieszkamy? - Tam. W mojej zagrodzie. Serce Silje zabiło mocniej. Tengel dodał jednak szybko: - Ja przeniosę się do spichlerza mojego wuja. Stoi pusty, leży na samym końcu doliny i nie można go stąd zobaczyć. - Czy nie będzie lepiej, jeśli my tam zamieszkamy? W ten sposób nie zabierzemy ci domu. - Chata nie nadaje się dla dzieci. Tak, jak mówię, będzie najlepiej. - Czy... czy z twego rodu pozostałeś tylko ty? To znaczy oprócz Sol? - Nie, mam jeszcze kuzynkę, mieszka w domu tuż obok naszego. Mnie często nie ma, więc ona przejęła cały dobytek. Ma na imię Eldrid, jest sporo ode mnie starsza. Silje siedziała ciągle na wozie i w zapadającej ciemności obserwowała jego profil. Czuła do niego nieodparty pociąg, tak silny, że z trudem się opanowywała. Tengel wyczuł jej wzrok i odwrócił głowę. Jego wąskie oczy spoglądały na nią pełne żalu, zamyślone. Powoli, jakby ze snu, budził się na jego ustach uśmiech. Serce Silje biło coraz mocniej. Nagle drgnęła i odwróciła twarz.
127

powrócił i powoli zamarł.. W wietrze wiejącym przez dolinę słyszała nutę bezgranicznego smutku. rozbudził podejrzliwość i wywołał strach wśród nieszczęśników. które musiały się tu rozegrać. W powietrzu wyczuwała nastrój minionych czasów. samotność. . czy może domy. choroby. Mężczyzna jednak niczego nie zauważył. Instynktownie poszukała dłoni Tengela. żółte światełka.Czy to trudno zgadnąć? Zwróciła już uwagę na zagrodę usytuowaną nad jeziorem. gdzie mieszkasz. Silje także nie wierzyła w spotkanie złego Tengela z Szatanem.zapytał udając zdumienie.Nie jesteś ciekawa..Dopiero wiosenne roztopy mogą ją znów otworzyć. która była większa i ładniejsza od innych. Co właściwie sprawia. . Nagle rozległ się huk. Ludzie Lodu udawali się na spoczynek. jak ogarnia ją niemal paniczny lęk.zapytał Heming. zjawiając się nagle obok nich. A więc. tak jak ona pogrążony w gorzkiej zadumie. Uczucie osamotnienia zwyciężało w niej. czuła. 128 . niewyobrażalnie ostre zimy. że wie co to jest. Było w tym wystarczająco wiele zła. głębokie lochy wykopane w ziemi. Silje sądziła. Zapadła ciemność. Przekleństwo. Od jak dawna śniła o tym miejscu? Wyobrażała sobie jakieś pokrzywione zamki. Dramatyczne sceny i tragedie. które rzucił jeden jedyny człowiek przed trzystu laty. Rozniósł się dźwięcznymi falami. Ile musiało wydarzyć się w tej wiosce! Głód. . Silje rozglądała się wokół. że zasiał niepewność. pełne czającego się zła. Znowu jechali. Nie potrafiła jednak uwolnić się od nieokreślonego strachu..zaskoczenie! Całkiem zwyczajna wieś. Wystarczyło jednak.Jakże mogłaś się domyślić? . że ta spokojna wieś napawa ją takim przerażeniem? Zła sława? Czy może coś jeszcze? Cisza. Ale przede wszystkim . wisząca nad wioską jak topór nad głową skazanego. A tu . skulone potwory? Tak. woźnica popędził konie. złowróżbna.Ależ tak. skąpane w świetle księżyca. W kilku domach świeciły malutkie. bieda.powiedział Tengel. wyklęte miejsce. zwłaszcza jak na to odcięte od świata.klątwa. . Hemingu? .Tam? . przytłaczająca. ukryta wśród gór.. Byli gotowi.. gdzie ja mieszkam? .Teraz droga do świata zewnętrznego jest zamknięta . odbił echem od górskich ścian.

Tengelu .Jesteś teraz bezpieczna..Zostań ze mną. to jeden z potomków złego Tengela. potomków Tengela? 129 . jakby padł na nią wielki cień. ani dzieci. przynajmniej dziś w nocy. .. zobaczysz. wielu jest. coś. jest stara.Boję się mieszkać sama.. Coś tu jest. prawie całkiem schowane pod derkami i skórami.Tak. niski i prastary. Jechali w milczeniu. . Jego dłoń była silna. Nikt nie dosięgnie ani ciebie.Tengelu! Co to było? Wyciągnął ramię ponad krawędzią wozu i wziął ją za rękę. ..szepnęła szybko.Tak się zlękłam. W bok od drogi. W jego oczach pojawił się tajemniczy.Co. w zagłębieniu stał dom. tu jest coś złego. Właściwie dwoje. . jakby były już mocno rozchwiane po trudach podróży.Nigdy tam nie chodź.Tak.. którego dotąd nie zauważyła.Czy to.. Silje? . Koła skrzypiały. co obserwuje. . . Nagle Silje poczuła się tak. Popatrzyła na nie. ale uspokoiła się pod wpływem jego słów.. ..Czy. .. i odczuła głęboką wdzięczność. Silje pobiegła oczami za jego wzrokiem i odwróciła się. Jak gdyby ktoś wpatrywał się we mnie. . ojca matki . .Musi być okropnie stara. Silje . Kuzyn mojej matki i siostra mego dziada. Ta prosta odpowiedź jeszcze bardziej ją przeraziła. a olbrzymia dłoń ścisnęła ją za serce.A więc wyczułaś to? Naprawdę jesteś bardziej wrażliwa niż przypuszczałem.Nigdy! .Silje poczuła nerwowy skurcz w dołku. ciemny blask.szepnęła z powątpiewaniem. Wszystko jest takie nowe.Siostra ojca twej matki? ..Na pewno będzie dobrze. . W zapadającym mroku wydawał się straszny. .rzekł Tengel wolno .

Mężczyźni z naszego rodu biorą po prostu kobiety. że mój szwagier. że to wszystko jest straszne. że zanim dowiedziałem się prawdy o niej.Zajął się nami jej ojciec. To nie jest matka i syn.. Pozwól powiedzieć mi kilka słów o mojej rodzinie. którego ci brakowało.Tak.Och. Gdybym tylko mogła. która mieszka w tym małym domku nad samym jeziorem. Jestem teraz za nią odpowiedzialny. a zaraza w 1565 roku dokonała reszty. . Dlatego w rodzie Tengela nie ma dużo dzieci. 130 . moja miła. Rozumiesz teraz. Moja siostra i ja mieliśmy różnych ojców. .. lecz Sol wzbudza we mnie taką czułość. Rozumiesz. że twoja siostra W Trondheim miała dwie córki? A więc ród nie wymarłby wraz z tobą? .A więc to po kądzieli pochodzisz od złego Tengela? .Co więc działo się z wami. nie będziesz więc miała z nią do czynienia. No i jest jeszcze Sol. Jedynie moja siostra była oficjalnie zamężna. Kobiety w mym rodzie są gwałcone przez obcych mężczyzn i pozostają same z dziećmi. które chcą mieć i zmuszają. Właśnie po nim odziedziczyłem zagrodę. Zasmucasz mnie. A także o tym. .Czy chcesz tego nadal? Tengel wziął głęboki oddech. ale to tylko lepiej.Dowiedziałem się o nich dopiero jesienią. że nie potrafię nawet tego wyrazić. Tengelu. ale chciałem. „Czarna śmierć” zabrała wielu. gdy ona umarła? Gdy ty się narodziłeś? . byłem ostatnim z rodu. ale ona trzyma się na uboczu. by obie dziewczynki umarły! Silje milczała przez chwilę. która wywodzi się wprost od niego. są jednak bardzo spokojni. ale wiedziałeś chyba. .No tak. . Wyruszyłem od razu. to takie bolesne. żadne z nich nie miało dzieci. .powiedziała Silje miękko.. . Pozostało tych dwoje. lecz nigdy nie przyznała się do swego pochodzenia.Nie! Wiem. ci pomóc! Obdarować ciepłem. Jest też pewna okropna kobieta. by z nimi zamieszkały. Niech Bóg mi wybaczy.Nie bądź taki zgorzkniały. a potem spytała: . Żyje jeszcze paru starych kawalerów. umarł na zarazę. Jest tylko wątła linia. by odnaleźć moją siostrę Sunnivę i spróbować jej pomóc.Nie. już nie. nie mają żadnych budzących obawę zdolności.Rozumiem cię . . nikt nie chce żenić się z kimś będącym w prostej linii potomkiem Tengela. Obaj pozostawili matkę swemu losowi.Wybacz. którego nigdy nie widziałem. Moja matka nigdy nie była zamężna. który mógł dalej przekazać złe dziedzictwo.

Opowiedz mi o tym! . co ją czeka. jak liście zmieniają barwę. który odczuwała w dolinie. Jakże ich żałowałam! Najbardziej zachwycały mnie jednak lipy na obrazie. . Powiedzieli. że kiedy dorosnę. Tengel milczał przez chwilę. miałam pewne pragnienie. on. To najpiękniejsza rzecz. 131 . . . gdzie mieszkałam i gdzie pracował mój ojciec. Pewnego dnia jednak ścięli drzewa. . jak bardzo zmęczyła ją podróż.powiedziała pokornie.Przypomniały mi się moje marzenia o przyszłości. prowadząca do głównego budynku. Szumiało jej w głowie od ciągłych wstrząsów wozu. I ty o tym dobrze wiesz! . Ocknęła się ze wspomnień i w ciemności poszukała jego oczu. że są za stare. Tam obserwowałam zmieniające się pory roku.No tak. tym razem przyzwalał jej na to. opuścił ją. Jasne. .zapytał. Obiecałam sobie.wykrzyknął wzburzony. będę miała aleję lipową. czuła się brudna i potargana. Nagle wybuchnęła gorzkim śmiechem. zabierają zbyt dużo soków z uprawnych pól.Dobrze.Wybacz . Tengel. zielone listki wiosny. a jesienią dotykałam lepkich owoców. Powoli opuszczała ją odwaga. ale rosły przy niej klony. wisiał w korytarzu obraz. Na zewnątrz była prawdziwa aleja. patrzyłam na nagie zimą drzewa i na niebieskofioletowy poblask.. tu z pewnością nie będziesz miała alei lipowej . Wiesz. gdy znów pojawiały się pączki. Dziecinna mrzonka. które snułam jako dziecko. prowadzącą do mego domu. Widziałam. Gdyby tylko zechciał. ciepłem i odpoczynkiem. Wjechali na jasną równinę i strach. Była na nim lipowa aleja.Nie. Dawał jej tyle bezpieczeństwa.Nie potrzeba mi niczyjej troski.O czym myślisz? . .powiedział w końcu. przezroczyste. zwłaszcza dla dziewczyny mojego stanu. . nie wiedziała. jaką widziałam. Nadal pragnęła trzymać go za rękę.Nie. We dworze.Nie powinnaś tak mówić! . tęskniła za jedzeniem. Spokojnie prowadził konia tuż obok wozu. złożyłaby całe swe życie w jego ręce. A poza tym lipy nie mogą rosnąć w Trondelag. Patrzyłam latem na gęste listowie. .Chyba się nie spełniły. Chciała się wreszcie umyć i uczesać. Dopiero teraz poczuła.

Tengelu.Za to teraz mam coś dużo cenniejszego. co myślę o tobie. Tengel uwolnił dłoń i pojechał naprzód. Nie wiem. 132 . czy kiedykolwiek uda mi się wyrazić. Ciepło i troskliwość drugiego człowieka. Dziękuję. Nie ma na to właściwych słów..

dalej była jeszcze komora. by jej i dzieciom było jak najwygodniej. bo młody człowiek sam nie przejawiał najmniejszej ku temu ochoty. wciąż płonącego w dużej izbie. choć starała się zabezpieczyć dom na wszystkie znane sobie tajemne sposoby. Panowała cisza. Dzieci spały w pobliżu. uczyniła znak krzyża nad drzwiami. lecz Dag spał zawsze tak cicho. przerażona sprawdzała. że ludzie będą gadać? Potrzebowała jego bliskości i bezpieczeństwa. Silje zawstydzona uśmiechnęła się do siebie. by Tengel był teraz tutaj. Wyglądała jednak na solidną i ciepłą. była stara. czy jeszcze żyje. takiego. dużo mniejsza od dworu Benedykta. wiedziała. by oślepił każdego. Zagroda. Drewniane łyżki skrzyżowała na ławie. Wsłuchiwała się w dźwięki dochodzące z zewnątrz. Lekki oddech Sol słychać było wyraźnie. jakie było. Wszystko kłębiło się w zmęczonym umyśle. Heming zniknął u rodziców. ona jednak była tak podniecona. Co ją to jednak obchodzi. Natomiast woźnica zatrzymał się u nich na chwilę i pomógł Tengelowi w przygotowaniu wszystkiego tak. Na pewno dobrze zrobił odchodząc. w której zamieszkali. Tęskniła do życia w domu Benedykta. jak przyjmą ją. Przyglądała się tylko. suche i rozgrzane ciepłem ognia. na podobieństwo prawdziwej matki. że musi odejść ze względu na nią.. jak na nią działał. co kryło się w domu i w dolinie. jeśli objęcie jego ramion wzbudzi w niej uczucia inne niż te. najedzone. Na drugim końcu były dwa pomieszczenia. Dzieci jednak zaczęły marudzić i w końcu musiała się nimi zająć. i obora.. że to Tengel kazał mu wrócić do domu. że serce przestanie bić? Bała się. Samotność ją przytłaczała. na palenisku też ułożyła krzyż z dwóch polan. jak rozpalali ogień i przygotowywali posłania. nieproszonego gościa? Zimno płynące od gór. aż ona zaśnie. Co Silje wiedziała o tym domu? Ilu ludzi tutaj umarło. W jednym z nich Silje spała wraz z dziećmi przy otwartych 133 . ilu z nich znów powstało? Bała się. nie pozwalając zasnąć. w której przechowywano mleko. Powiedział. zanim pojawiła się Abelone i zanim Benedykt odwiedził ją w nocy. Czy nic przypadkiem nie czai się w ukryciu czekając. by wtedy dopiero huknąć w ścianę tak.ROZDZIAŁ XI Pierwszej nocy w dolinie Ludzi Lodu Silje długo nie mogła zasnąć. Na jego końcu znajdowała się spiżarnia. Silje stała pośrodku izby. Dom miał tylko jeden poziom. Przypuszczalnie czekała go gruntowna spowiedź przed ojcem. Bardzo pragnęła. Nieznani ludzie. jakie córka żywi do ojca. Najzwyczajniej bała się w ciemnościach tego. zesztywniała z zimna i bezradna. Wiedziała. że od czasu do czasu. kto chciałby dostać się do środka tą drogą. przyszłość dzieci. tak jak dziecko potrzebuje uścisku ramion ojca. że nawet cisza wydawała jej się groźna. Podejrzewała. że nie zdoła ukryć tego przed nim.

gdy zaraza dotarła do ich domu. Musiał przecież ogrzać jeszcze swój dom. Silje sama musiała zajmować się nimi. jak się teraz ma Tengel.. zrobiła to ze względu na niego. by było mu niewygodnie. jakby nie chciał jeszcze się rozstawać. że przez tak wiele godzin trzymała Daga? Silje odwróciła się na drugi bok i próbowała zasnąć. Pamiętała jednak gospodarza.. histeryczne krzyki matki. A zmęczony był chyba nie mniej niż ona. że jej ramiona są jakby puste. którym zajmowała się Silje. nie zostały wysłuchane. Silje gorączkowo rozprawiała. lecz żaden z nich nie wspomniał o takiej możliwości. że zaraza nie rozróżnia podziałów społecznych. Wspomnienia potwornych dni. i Silje już tylko sam na sam z nim. że uderza na zmianę i w tych. w jednej z nich leżał syn gospodarza. Ale jego rodzina... lecz niepokój był silniejszy. To chyba dlatego. Ten dzień był najgorszy. naturalnie. jak chodziła po omacku z oczyma pełnymi łez. Jej brat ze spoconym od gorączki czołem.! Potem jednocześnie zaraza zmogła ojca i matkę. Jego nierozumne wołanie: „Dlaczego mnie to spotyka?”. Pomyślała o swoim witrażyku. Milczenie przy stole. Sprawdzał wszystko dokładnie. O nie. Żałowała go również. Poczuła. który z pewnością był starszy i bardziej nieszczelny. Znów pełne żalu współczucie przepełniło jej serce. pierwsze symptomy. że nie wszystko była w stanie pojąć. dręczony atakami kaszlu. Ostatnie z małej chaty kowala. Napływały natomiast myśli. Nad grobem chwiejąca się na nogach siostra. 134 .. Strach. Przyszła jej do głowy myśl. który ogarnął wszystkich. Tak jakby nie dostrzegał. Trzy trumny naraz. To już jutro będzie musiała stanąć twarzą w twarz z pozostałymi mieszkańcami doliny. nie powodowały żałoby. nikt bowiem nie miał teraz czasu na pomaganie innym. pragnąc zatrzymać go choć moment dłużej. i w tych. jak trudno jej było cokolwiek dostrzec.. nie było. Młodszy braciszek. by pozostał. gdy choroba dotknęła pierwszego ze służby. Pogrzeb. Silje chciała zaproponować. nie chciała bowiem. On jednak potrząsnął przecząco głową. Sen nadal nie nadchodził. Wielu było wtedy zmarłych. Okien tu. że być może Tengel nie jest mile widzianym gościem w tutejszych domach. w tym domu nie da się go umieścić. jej upadek..drzwiach do dużej izby. które do tej pory starała się powstrzymywać. Po odejściu woźnicy Tengel pozostał z nią jeszcze przez dobrą chwilę. Zgony wśród służby były dla gospodarza naturalne. Ksiądz odprawiał modły nad czterema trumnami. Zastanawiała się. lecz śmierć rodzeństwa uderzyła ją tak mocno. Chłopiec. co stoją nisko. by tę pierwszą noc spędził w domu woźnicy.. co stoją na górze. Jej pogrzeb. W końcu nie było już o czym rozmawiać. nie pozostało też nic do zrobienia.. czujne wzajemne spojrzenia. Jeszcze raz poprosiła.. dzięki któremu mogła się uczyć. jęczący. Pamiętała. by rodzice jej nie opuszczali. Błagania.

że był mocno owłosiony . lecz bez skutku. Same przyjemne aromaty. Tak jest mi łatwiej.” Nikt nie zapytał. suszonego siana z posłania i brzozowych gałązek. znowu. aż do nieznośnie męczącego. Miał długie nogi i wąskie biodra.. co było. Niewiele brakowało a dławiący ból krzykiem wyrwałby się z jej piersi. Wilcze futro nie poprawiało wyglądu. Silje. poprzez głębokie przywiązanie. Jak to możliwe. Czuła zapach brzozowego drewna. których tak bardzo potrzebuje. dokąd ma zamiar się udać. Miała nadzieję. Gospodarz potrzebuje domu dla nowego kowala. że ma zostać sama. leżących na podłodze. który stał w drzwiach. w przeciwnym razie nie zaśnie do rana. Z gołą głową. Jakiś dźwięk dochodzący od strony jeziora wyrwał ją z zamyślenia. nie mając odwagi wejść do środka. Tengel. że tu jesteś. kiedy od nich odchodził i prosił. powoli. wiedziała o tym z doświadczenia. Tengel był taki. mocne poczucie przynależności. Nie chciał dostrzec błagania w jej pełnych rozpaczy oczach... obejmowała wszystko: od współczucia. Starała się odprężyć. nie ona jedna wymyśliła to określenie. Sztywne czarne włosy. by dobrze zamknęła drzwi. Słowa przychodziły mu z trudem. Olbrzymia sylwetka. Nie. trudnego do pokonania pociągu zmysłowego. W każdym razie dobrze się stało..I trudniej. To przypomina jednak głos lisa. łosia albo niedźwiedzia o silnym karku.Dobrze. nienaturalnie rozrośnięta od pasa w górę. jakie mu nadała. to tylko nadweręży jej siły. opadające na ramiona. Gdy już zamykał za sobą drzwi. potrzeby jego bliskości. nieśmiałego podziwu.. Nie wolno dopuszczać myśli o tym. musi za wszelką cenę poskromić wyobraźnię. oddychała głęboko. ciepła serdeczności. Silje. zdołała usłyszeć te ostatnie słowa: . . że coś przerwało pasmo dręczących wspomnień. Stał jednak chwilę w drzwiach. Skuliła się i powoli zaczęła zapadać w sen. nieswój.A potem służący gospodarza. ramiona szerokie i wysokie. 135 . a kiedyś dostrzegła przypadkiem kawałek klatki piersiowej i wiedziała. Zwierzoczłek. Było to pierwsze imię. by czuć pociąg do kogoś tak odrażającego? Tymczasem skala jej uczuć rozrastała się.jak zwierzę. z opuszczonym kapturem z wilczej skóry. Zamiast tego widziała zarys jego postaci stojącej w drzwiach. Silje starała się wyobrazić sobie jego twarz. upodabniające go do zwierzęcia. „Musisz opuścić dwór.. Czy to lis? Czy może jakiś duch się skarży? O. ty i maluchy. że nic gorszego. strachu przed tym.

Wrzaskom Sol wtórował nieustanny krzyk Daga. Była jeszcze jedna sprawa. które mają własne dzieci. która ją martwiła. Nawet dorosłe kobiety. Eldrid była zwyczajną kobietą. ale nie wiń siebie. Była chłopką. dlatego powinnam się go poradzić.Pozwól mi zabrać dzieci na dwa dni. Wszystko musiała teraz robić samodzielnie. Silje zrezygnowana wytarła oczy. ale kurz grubą warstwą zalega po kątach. Sądziłam. lecz z drugiej strony tak bardzo kochała dzieci. rąbać drwa i nosić je do domu. . rozpalać ogień w chłodne poranki.Wiem. Wiedziała jednak dużo więcej o prowadzeniu domu i wychowywaniu dzieci niż Silje.z rozmysłem rozsypała po podłodze rozżarzone węgle. Przystroiłaś dom bardzo pięknie. a Sol jest przecież córką mojej kuzynki. Silje zawahała się. Niemowlę. ..Rozumiem.Dziękuję . Silje rozpaczliwie walczyła o utrzymanie porządku w domu. piec chleb. a może właśnie dlatego . krewniaczka Tengela. Eldrid zajmowała się krowami Tengela i co dzień przynosiła Silje i dzieciom świeże mleko. Mnie powierzył opiekę nad nimi. U mnie w domu mało bywało dzieci. . Eldrid widziała.Masz dopiero siedemnaście lat.odparła. Czuła się bardzo zagubiona. prać odzienie sobie i dzieciom.Najlepiej jednak będzie. i bardzo samodzielna dwulatka doprowadzały ją czasami do szaleństwa. nie miała żadnych demonicznych cech. jak Silje się męczy..powiedziała Eldrid. . Dziki ryk Sol dobiegał z izby sypialnej. Płaski chleb. ale widocznie nie mam dość cierpliwości. która była na wpół zamarznięta.mimo wyraźnego zakazu Silje. ponieważ . że może iść po nie sama. byś była urodzona do pracy w obejściu. Nie sądzę też. przedsiębiorczą i zdecydowaną. dużo pomagała Silje w pierwszych dniach pobytu w obcej dolinie. przypalił się. Eldrid jednak nie ustępowała. U Benedykta Maria i Greta odciążały ją bardzo w opiece nad dziećmi. Z goryczą musiała przyznać. . że nie chciała się z nimi rozstawać. Dostała lanie. gdyż nikt nie śmiał żenić się z potomkinią złego Tengela. próbować robić igły z rybich ości. jeśli najpierw zapytam Tengela. . Tengel 136 . Przynosić wodę ze studni. wpadają czasem w rozpacz z bardziej błahych powodów. nie miała też urody jego zmarłej siostry. Jesteś jednak całkiem wyczerpana. który Silje usiłowała upiec. i pod opieką dwójkę obcych dzieci.Kobieta z sąsiedniego domu. będziesz miała trochę spokoju . że przynajmniej z dziećmi dam sobie radę. Dziewczyna protestowała. uważała bowiem. że nie daje sobie rady. pracowałaś za siedmiu. Brzmiało to kusząco. Tutaj wszystko spadło na jej głowę. dziewczyno. któremu odparzyła się pupa podczas długiej podróży. samotną.

. Być może zajrzy do was wieczorem. jest w górach. co robię. Ale porozmawiam z nim. . . .opowiedział mi. Wielu z nich nosi znamię najokropniejszych. .Nie widziałam Tengela od tego wieczoru. ale sama jesteś jeszcze dziewczynką. Chcesz tak dobrze. . Troszczy się o was nieustannie. Chciałam jeszcze zapytać. że towarzyszy mu cień. kiedy tu przybyliśmy. Wiesz czyj. On nigdy nie miał troski w nadmiarze.Zlituj się! . . by zapytać. I tak nie wolno mu chodzić na nabożeństwo. Eldrid popatrzyła na nią zamyślona. jak się wam wiedzie.Miałam na myśli wszystkie choroby i dolegliwości.rzekła.Odparzone pupy? . nie gardzą. Silje zawstydzona. prawie kazirodczych stosunków. . Teraz nie ma go w domu.Tak bardzo niepokoję się o Daga .Kto zajmie się dziećmi? . gdy zobaczysz więcej ludzi.Dlaczego nie? . To takie głupie. przez co przeszłaś.Z tej małej pupki całkiem już zeszła skóra dodała. .Nie. Lękają się nas. Już dziesięć dni. . i ciągle wydaje mi nowe polecenia.zapytała Silje z niedowierzaniem w głosie.Ale to właśnie wy jesteście „najczyściejszym” z tutejszych rodów? 137 . o twej trosce o niego i o dzieci. takie podłe. Może poczujesz się lepiej.zapytała Silje zdziwiona.Gardzą wami? . Do mnie zachodzi co dzień. Będziesz mogła spotkać innych mieszkańców doliny.Twierdzą. . ale na nas patrzą krzywo. . .Trudno mi w to uwierzyć.Mimo rozpaczy Silje musiała się roześmiać.Tengel może to zrobić. .Czy mogę popatrzeć na chłopczyka? Zmęczone. Silje. Eldrid skrzywiła się. . czy zechcesz pójść ze mną jutro na nabożeństwo.wykrzyknęła wstrząśnięta. . .Dlaczego nie powiedziałaś o tym Tengelowi? On potrafi wyleczyć takie rany w ciągu paru dni.Nie pomaga na to nic. Silje. uśmiechnęła się z wdzięcznością.To do niego podobne. ścina drzewa. przywykłe do pracy dłonie Eldrid z łatwością radziły sobie z Dagiem.

Kiedy wreszcie przyszedł. 138 . jest. Jakby rozdzierał ją na strzępy. po tylu latach odosobnienia. Chodź.. Napotkał wzrok Silje. Kiedy Eldrid odeszła.. . zwłaszcza dla takiej młodej i niepraktycznej osoby jak ty. Tengel obejrzał go.Powiedziała. Musiała rozebrać chłopca.Będzie musiał to znieść. długo czekając na Tengela.Jąkała się pod jego nieubłaganym wzrokiem. Ale poczekaj do wieczora! Najpierw musimy popracować.. Nie zawsze było tak spokojnie. która wkrótce wszystko jej wybaczyła i chętnie wirowała we wspólnym tańcu.Czy możesz pozamiatać. .Musimy tu posprzątać powiedziała Silje z entuzjazmem. Robiło jej się zimno i gorąco na przemian.Oczywiście! Inni są między sobą pomieszani.Tak..Tengel przyjdzie..Bardzo chciałabym pójść. pomogę ci w pieczeniu. Dobrze. Sol objęła go rączkami za kolana. . że miałaś trudności z dziećmi? Och.Nie. Można to zrozumieć.Eldrid porządnie mnie wyłajała . to nie takie. ostatnio czuję się jak poganka. jak mówią. a ja umyję naczynia? . ten głęboki głos. . Jestem.Tak. możesz założyć odświętną sukienkę. że nie mam najmniejszego pojęcia. . .Ale tobie łaskawie pozwalają brać udział w ich modłach? .Tak. Silje pobiegła do dzieci i podniosła Sol z podłogi. Przystroiły dom najładniej jak umiały i odświętnie odziane siedziały przy stole. . . . a więc co z nimi? . normalna. czym jest odpowiedzialność za dwójkę dzieci i dom.Ładna sukienka? . . Silje zamyślona spojrzała na dzieci w sąsiedniej izbie.Słyszałem. . . trudno jej było wykrztusić z siebie odpowiedź. Tengel podniósł ją do góry i pochwalił piękną sukienkę. nie jestem dotknięta dziedzictwem pierwszego Tengela. Czy jednak naprawdę możemy powierzyć dzieci Tengelowi? Niemowlę płacze przecież tak okropnie. Tengel przyjdzie .śpiewała tańcząc w koło z dziewczynką. Dag przede wszystkim.rzekł krótko.zapytała Sol.

.Pleciuga .stwierdził i wyjął czarne zawiniątko. A więc odmawiał zaklęcia? Silje poczuła. Ach. Tengel spoważniał.Czy masz jakiś powód. W łóżku.Uważam.mruknęła Silje.Silje i Sol tańcą dokoła. . Silje? . o tak! I śpiewają „Tengel psyjdzie. że nie powinnaś mnie obwiniać tak długo. Nie słuchaj jej! Nagle Sol przypomniała sobie. tak. że dreszcz przebiegł jej po plecach.Nie odmawiam zaklęć nad taką małą pupą.Tak.Nie obwiniam cię . . Tengel odwrócił się do dziewczynki.Nie.. .No tak.powiedziała rumieniąc się .zapytał cicho z takim smutkiem w głosie.Przerażasz mnie trochę.Silje tańczy! . że ma jeszcze jedną rzecz do opowiedzenia.A Silje płace. Czy można ją również teraz zastosować? Nie miałam odwagi próbować. .Czy nie dostałaś kiedyś ode mnie maści? Na swoją nogę? . . .powiedziała Sol. jak wykorzystuję tę moc dla czyjegoś dobra.Naprawdę. że serce jej się ścisnęło. Pomyślała o jego poprzedniej wizycie u chorych i zapytała: . by się mnie obawiać? . ona przesadza. mam chyba coś lepszego . Tengel psyjdzie!” . Sol zakończyła demonstrowanie tańca. .Co ty opowiadasz? Silje tańczy? . Tengel czytał w jej myślach.Czy chcesz zostać sam z dzieckiem? Rozciągnął usta w uśmiechu. . 139 .

potwierdził z goryczą. Kiedy Dag został nasmarowany i ponownie ubrany. . by karmiła jedną krowę wyłącznie sianem. zobaczymy. co potrafię. usiedli do stołu..Ależ tak.Tak. Tengelu. że nigdy nie dostał matczynego mleka.Mogę uprząść sama. . .Tak? . . . Naturalnie jeśli ma wełnę. . Tak bardzo chciałabym móc tkać. To znaczy zastanawiał się. Masz takie cienie pod oczami. Rozjaśnił się. ja nic nie umiem. stoją stare krosna.Tak. . . że potrzebna ci pomoc. co jedzą krowy. Bo wiesz. Była nieprzyzwyczajona do tak długiego siedzenia. 140 .powtórzyła Silje. Benedykt też tak mówił. Wiesz przecież. my z naszego rodu wiemy wiele . nikomu nie jest tak naprawdę potrzebne. by je rozstawiła.Myślę.Nie zostaje mi zbyt dużo czasu na sen.O tej porze roku krowy dostają rzepę. Dag płacze dzień i noc.powiedział Tengel.. . oczywiście! Poproszę Eldrid. co on je . Musimy uważać na tego chłopczyka. że wypryski mogą mieć coś wspólnego z tym.Silje mnie zbiła! . jestem bezużyteczna .zaczęła z entuzjazmem. która rozsypała rozżarzone węgle po podłodze. Przy krosnach leżą góry wełny. drogie dziecko. naprawdę tak się czujesz? Sol skuliła się na ławie i zasnęła w swej najlepszej sukience. że Silje nie biła tak mocno. ale Silje wiedziała że wszelkie próby posłania jej do łóżka przed przyjściem Tengela byłyby skazane na niepowodzenie. Powiem Eldrid. To może być dla niego za ostre.Tak dużo wiesz! Nigdy nie słyszałam..W tamtej izbie.W jej oczach lśniła żądza sensacji. czy to pomoże.Tak.Ale zgadzam się z Eldrid. . tak. Wiesz. . .To. Dla Sol było już dość późno i zaczęła trochę marudzić. by ktoś rozumował w ten sposób. Sądzę. . Silje popatrzyła na niego wielkimi oczami.Ależ.. Słyszałem o pewnej młodej damie. .. To pomogłoby mi przestać się czuć tak bezużyteczną i bezwartościową.

długo wstrzymywany oddech wstrząsnął całym jego ciałem.. Silje drgnęła. Silje udała się tam wraz z Eldrid. nie mam na to siły. odwróciła głowę i lekko musnęła ustami jego rękę. Podskoczyła.Kiedy Eldrid przyszła dzisiaj po mnie i powiedziała. Tak. jak bardzo jest płaski. ojca Heminga. Podobałoby mu się moje ciało. . pogładziła dłońmi piersi. by rozebrać się całkiem do naga.. Z lękiem popatrzyła w dół... smukłą talię.Muszę już iść .Czy przyjdziesz wkrótce znowu? Wpatrywał się w nią. Nie ma w nim nic brzydkiego. . . Szybko naciągnęła koszulę. Spotkanie odbyło się w domu wodza. Zajmę się jutro dziećmi. Miała nadzieję. Opuściła ją śmiałość. Dokładnie tak stało się dzisiaj. że jej piersi są twarde i jędrne. a jednocześnie ciekawa. ale. by dopilnować dzieci. Nie mając odwagi spojrzeć w dół. jakby w transie. Zwykle zostawała w koszuli. człowiekiem twórczym i nie powinno się obciążać cię zbyt prozaicznymi obowiązkami. Ocknęła się. Czuła. jakbym dostał gorączki. .Wstydzę się tego. Teraz jednak odruchowo wyciągnął dłoń i delikatnie pogłaskał dziewczynę po policzku. była zbyt nieśmiała. że jego ledwie zauważalny uśmiech da jej siły na cały następny tydzień. Położyła dłoń na brzuchu. Silje położyła Sol do łóżka. Tengel nigdy nie dotknął kobiety. Złapał ją za włosy i mocno uścisnął. Głęboki. . że jest szczupła i zgrabna. pomyślała. że jesteś małą artystką. poczuła. w czerwonym blasku ognia z paleniska. Szybko wstał.Nie wiem.Benedykt stwierdził. zdjęła koszulę i odłożyła ją na bok. Ale nigdy sam.. że powinienem tu zajrzeć. spięta.. Jednak tego wieczoru siedziała dłużej na skraju łoża. 141 . Powoli.. Próbuję unikać odwiedzin. posprzątała i zamyślona zaczęła się rozbierać.Ale? . To może źle wpłynąć na twoje nerwy. podnosząc się gwałtownie. Gdyby tylko chciał. ostrożnie dotknęła swej skóry.rzucił. zamiast niej pojawił się wstyd. Tengel przyszedł. przyjdę.

co pozwoliło jej zrozumieć. Roześmiał się pogardliwie. to jednak było w nim wszystko. Mówił. czym jest łączenie się bliskich krewnych. Domostwo zdobiły piękne.O. Silje była tak zauroczona. . rzeźbione w drzewie ornamenty.zagadnął wyprostowany jak struna brodaty mężczyzna. Należą ci się moje najgorętsze dzięki. . w jaki wymówiła imię Tengela . Wykonał to jeden z moich przodków. że zapomniała się przywitać. w której zebrali się Ludzie Lodu. nad którymi ciążyło jego przekleństwo. Sposób. Z jak daleka musiała przybyć. . Wódz spojrzał na nią przenikliwie. sprawiających wrażenie groźnych dla otoczenia.Dom. co jej pozostawało. to bardzo stare. Kto to zrobił? .Nieprawdopodobnie piękne. czego wymaga uprzejmość. nic jednak nie mówił. Była tam strona męska i strona kobieca. obydwie wydawały się jednakowo krytycznie nastawione do nowo przybyłej. zwłaszcza jak na tak odosobnione miejsce. Brakowało tu jednak tych. Eldrid i Silje wprowadzono do sali. Silje znalazła się pod ostrzałem spojrzeń i ogarnęło ją niezwykłe onieśmielenie. Tych. skoro się na to odważyła? Nikt nie powiedział ani słowa.powiedziała nieśmiało. Dziewczyna mieszkała w domu tych. Choć wielkością nie mógł się równać z domem Benedykta. to skłonić się przy drzwiach i czekać.Nie uczyniłam zbyt wiele .Tak .Zrozumiałem też. których się obawiano. Heming opowiadał mi o tobie.z szacunkiem. na jego twarzy malował się kpiący uśmieszek. którzy mieli największe prawo.zadziwił go. Rozumiem. . Niedaleko stał Heming. Spostrzegła dwóch kretynów z rozdziawionymi ustami. Cóż kobieta może wiedzieć o sztuce? Silje w końcu przypomniała sobie. 142 . ojciec Heminga. był wspaniały. Każdy próg. że pomagałaś zdobić kościół. Wewnątrz zobaczyła coś. każda belka to osobne dzieło artysty. że ty jesteś Silje. by tak się zwać . . Jedyne. do którego przyszły. że ma ze dwieście lat. mężczyznę wyraźnie chorego na umyśle i jeszcze innych. . i skłoniła się głęboko. Znasz się więc na takich rzeczach.Ładne. Eldrid przygotowała Silje na takie przyjęcie. Przypuszczam.ciągnął wódz.To głównie zasługa Tengela. Po obu stronach długiego stołu ustawiono ławy.potomków złego Tengela. prawda? Silje ocknęła się i oderwała wzrok od podziwianej właśnie belki. wstrzymując oddech . że uratowałaś życie mojemu niepoprawnemu synowi . czego tylko można było sobie życzyć.

wyszeptała. najgorsi? . że potrzebne jest jej Słowo Boże. wszyscy powstali. rozpraszały ją jednak kose spojrzenia.O tak . którym nie śmiano nawet nadać imienia. gdy cichaczem zdobywałam wiedzę.zaprotestowała Silje stanowczo. zajmowali się tym nie tylko krewniacy Tengela. dlaczego w takim razie wykluczono ze społeczności tak wspaniałego człowieka jak Tengel. A więc to w ten sposób się nimi zajmowano! Silje serce krwawiło z żalu.Tyle zdołałam się nauczyć. Kiedy modlitwa dobiegła końca.Gdy przybyliśmy tutaj. Uwagę Silje zwróciła grupa chłopców. Może jednak nie było innego wyjścia? W drodze powrotnej nie czuła się wcale pokrzepiona Bożym Słowem.Potrafią pomieszać ci wzrok. Czy byli tu dzisiaj? . gdy tylko napotykały jej wzrok.w wielu przypadkach pobożne miny były czystą hipokryzją. Za zamkniętymi drzwiami czczono innych bogów niewidzialne siły natury. że właśnie przed nim musi się mieć na baczności.O nie . Widziała. Silje nie potrafiła się skupić. Silje instynktownie wyczuła. także milczącej. To z ich winy jest tylu głupców w dolinie. Ku swemu przerażeniu odkryła. choć bardzo się starała. . że kilku upośledzonych ciągnęło za sobą łańcuchy. choć wyłącznie oni posiadali tajemną moc. .Hanna i Grimar? Nie. nadprzyrodzone istoty. Wskazano jej miejsce na kobiecej ławie i modlitwa mogła się rozpocząć. Ogarnęło ją przeszywające współczucie dla wszystkich w dolinie.Akceptowano ich jednak. które uciekały. O. Szlachcie nie wolno było poślubiać zbyt bliskich krewnych. uporczywie... Jeden z nich wyróżniał się szczególnie. to wzruszyło Silje.westchnęła Eldrid.Czy oni są. . Powiedział. że nie wolno mi tam nigdy chodzić. gdy na to patrzyła. Nigdy! . gdyż wtedy 143 .Dlaczego nie? . by nie dawały mleka.Mogą sprowadzić na ciebie chorobę . Rzucają urok na krowy. . . Tengel wspomniał o krewniakach z domu nad jeziorem.Nikt tam nie chodzi. Spojrzenia. Nie mogła tylko pojąć. . uczynić cię ślepą lub kulawą. robią wszystko co złe. którzy gapili się na nią bez zażenowania. Ze zrozumieniem myślała o tym. Nie bez powodu poza doliną wyklinano i ścigano wszystkich Ludzi Lodu. Do domu wracała spacerem w towarzystwie Eldrid. lecz ich obecność nie umniejszała wcale grozy sytuacji. Wprawdzie większość na sali stanowili normalni ludzie. oszalałaś? Eldrid szybko uczyniła znak krzyża. o czym kiedyś mówiła Eldrid . Wręcz przeciwnie.

. gdy go poznała.Kto się nimi zajmuje? Kto sprawdza.Czy to takie dziwne? . w jego oczach czaił się smutek. zwłaszcza bracia Bratteng. Pomyśl o tych wszystkich matkach. wydawało się. . Jak poszło z dziećmi? . że istnieje jakieś niebezpieczeństwo? . które mają tuzin dzieci i w dodatku żyją w najgorszej biedzie! Mnie jest przecież dobrze. Z jakiegoś powodu był jednak zdenerwowany. że nie powinna mieszkać sama.Było mi wstyd.zaśmiał się Tengel. Poszukał od razu wzroku Silje. W głosie Tengela zadźwięczał niepokój.mogły przyjść na świat upośledzone dzieci.A niemowlę wspomogło ją swym zwykłym koncertem. Nie rozumiem.roześmiał się.No i jak było? Wyglądasz na poruszoną. Ale nam nic do tego. są bardzo starzy. W każdym razie ona.zapytała Eldrid wchodząc do środka. Dlaczego nie powiedziałaś mi wcześniej? . Eldrid nic na to nie odpowiedziała. .Sol zatruła mi życie marudzeniem . . . znów chwilę szły w milczeniu. A ty mieszkasz tak nędznie.O. 144 . .Uważam.Ja liczyłbym samą Sol za pięcioro . . Jeśli więc o to chodzi.Ale. Oprócz tej jednej chwili powitania przez cały czas unikał jej wzroku. . Posłuchaj rady Tengela i trzymaj się od nich z daleka! Tengel przywitał je w drzwiach. Silje. to Hanna i Grimar są z pewnością niewinni. .Czy sądzisz. Silje nie mogła jednak przestać myśleć o starcach.Śpi teraz nareszcie.Obydwoje są starzy.W tym zgromadzeniu? Pożerali ją oczami. o ile zrozumiałam. bezradny. Czyż nie powinnam więc poradzie sobie z dwójką? . że tęsknił za nim cały dzień. świetnie radzą sobie sami. czy mają co jeść? . Niepewny i po raz pierwszy od czasu. jak to wytrzymywałaś.

jakby nie oddychał.Tak. Spuściła wzrok. . Silje! . . 145 . czy sądzisz. jakby w ten sposób rumieniec mógł stać się mniej widoczny. Wiesz. . potwór. nie powinnaś była tego robić. Potrząsnął głową. czy będę miała dość śmiałości. I to właśnie ty do tego doprowadziłeś.Nie drwij ze mnie..Nie mogłam tego nie zrobić. co nazwałaś kiedyś przywiązaniem do mnie. Gdy przesunęła ustami po jego dłoni. o tych! . Tengel stał cicho. Mówisz. zanim przykucnęła obok niego. Potem gwałtownie przykucnął przy palenisku i począł w nim grzebać polanem. .. od litości.? Ach.Nie wiem..Drogie dziecko.powiedziała szeptem lekkim niczym szmer wiatru. pogłaskałem cię po policzku. To nieprawda.Ty. Nie jest łatwo odróżnić to. W końcu dziewczyna zapytała: . że znam twoje uczucia. Tengelu? Z początku nie odpowiedział. Wyklęty przez wszystkich.Kiedy.Nie przeze mnie . potem zaczął powoli: . co powiedzieć. że nie jestem świadom swojego wyglądu? Dzikie zwierzę.zaprotestowała gwałtownie. Silje i Tengel stali.Co się dzieje. To przyszło samo z siebie. nie wiedząc.O. . Silje! Nie zniosę tego! .Ależ wcale z ciebie nie drwię . że zostałam bardzo surowo wychowana.Czego? . Zawahała się przez chwilę.. Tengelu..Kiedy Eldrid zabrała Sol i wyszły po mleko. by je opowiedzieć.Opowiedz mi o swoich snach.. wczoraj wieczorem. . ... Spoglądał na nią długo smutnymi oczami.

Mam po co żyć. Są teraz inne.Zawsze śniłam o twoich górach . powoli. Tengel zerknął na nią z ukosa. nieszczęśliwa: . leżałam rozebrana na łące i. Silje westchnęła.Wiem. Dojrzali mężczyźni. pojawił się nowy element..Demony..Spróbuj zrozumieć moją prośbę. przejmujący niepokój.szepnął. kto myśli tak samo. moje ciało było rozpalone. Że jest ktoś..Potem pojawił się demon. Ale teraz pragnę to usłyszeć. napawając mnie przerażeniem. ja opowiem ci o swoich.. które powstawały z gór i leciały ku mojemu domowi. Wymagasz jednak ode mnie zbyt wiele. Zasłoniła twarz dłońmi.wyszeptała. Kto..Kto cię lubi? Wiesz przecież. ale nie mam czym żyć w chwilach samotności. Właśnie teraz jest mi bardzo ciężko. że to byłeś ty.A teraz ten drugi! 146 . Daj mi to.. Z daleka widziałam jednak. że nie mógł ujść jego uwagi. Twarz Tengela stężała. Pojęła. Silje! W moim życiu były tysiące samotnych chwil. dla waszego dobra. . W tym momencie obudziłam się.. . W izbie. Tengel delikatnie odsunął je. Usiadła na niskim zydlu. Jego ręce trzymające polano dygotały. Taki był pierwszy sen. I. co mi się śniło? . Muszę poczuć. ruchem tak zmysłowym. Ale teraz.Mów . Był nienaturalnie spięty.. Ale zatrzymał się nad ostrymi szczytami. w tym szczególnym śnie. . Kogoś konkretnego. wyczuwało się rozdygotany. nie mogę już. przenikało je gorąco.. co miał na myśli i zebrała w sobie całą odwagę.Mów dalej! Chodzi ci o zmysłowość? . . czekałam na kogoś.. Tengelu. drżący. .. . . Tengelu. Nie mam skąd czerpać sił do życia..Jeśli opowiesz mi o swoich snach. .. a ja.. To okrutne z twojej strony. nawet w powietrzu. Znów odwrócił się do ognia. na którego czekałam. że nie jestem sam. Mieszkały tam straszliwe demony.Tak.Nazwałam je „Krainą Cieni”. Nie zaznałem niczego poza samotnością. Chcieli mnie.. coś jednak w strukturze drewna przeszkadzało jej i przesunęła się odrobinę. Jakże mogę słowami wyrazić to.

skończył się dokładnie tak. I za każdym razem.. że ciepło nie pochodzi z paleniska.Nie. .. . gdy położyłem dłonie na twej stopie.. Rozebrałem cię. . Czasami rozpoznać to można już po oczach. w decydującym momencie.To z pewnością spotyka większość ludzi.Ale one dotyczą tylko. Tengelu. W izbie panowało straszliwe gorąco.. Wiedziała jednak. Łatwo poznała to po uśmiechu. ponieważ moje sny były snami na jawie.. że uszczęśliwiła Tengela.Ja też tak mówiłam. . . .Wiedziałem to już od chwili. że. ciebie . Silje.. Chciałam zobaczyć twoje ciało..Sny na jawie? .szukał słów.zapytał patrząc na nią.Żądze dodał zachrypniętym głosem.. jak wygląda twój pokój. Przedziwne uczucie przeniknęło jej ciało. .Obudziłaś się z uczuciem pożądania? . Nie. spełniony? .wyrwało jej się. tego nie mogę powiedzieć. jak ten pierwszy. Silje. który usiłował ukryć..Nie ma się czego wstydzić . Sądzę.Teraz twoja kolej .To nie będzie łatwe . Ja. pomimo surowego wychowania. bym go opowiedziała.Obiecałeś opowiedzieć o swoich snach. Ale ja w tym śnie byłam taka bezwstydna.. Milczenie Silje było wystarczającą odpowiedzią. . który nigdy przedtem nie dopuszczałem nawet myśli o kobiecie.. patrzyłem na ciebie jak leżysz. Kiedy śpię. kryją się w tobie bardzo silne. .To nie będzie łatwe. już w domu Benedykta. . 147 . Wracałem myślą do tej chwili. .. kiedy się budziłam.Czy był. Co wieczór. gdy ujrzałem cię po raz pierwszy..stwierdził.. nie zmusisz mnie.Tak. . ... Silje nie miała wątpliwości. W wyobraźni pozwalałem im wślizgnąć się pod suknię. ale nie zważałeś na nic. Byłem z tobą. zanim zdążyła pomyśleć. Ogarnął ją wstyd. . Znów przesunęła się na stołku. Wiedziałem przecież. poczuć je na swojej skórze.powiedziała zażenowana.. nic mi się nie śni.rzekł.Nie.

Czuję to jakby nadal.. by wyjść im na spotkanie.Nie mówmy już o tym nigdy. przez jaką ja musiałem przejść. Skierowali się ku drzwiom.Moje ręce nadal obejmują cię w pasie. To zbyt święte. dobiegająca z zewnątrz. . Szczerze ci jednak dziękuję. i nie miało to nic wspólnego z jej ciałem. Położył rękę na jej dłoni. że nigdy nie może się tak zdarzyć w rzeczywistości. . Tengel podniósł się od razu i pomógł podnieść się Silje. Wiem. bym mógł to wszystko znieść.Nie .odparł cicho.Mnie też nie. by żyło w takiej niedoli. intensywne ciepło. Tengelu. Obydwoje czuli. on szybko ciągnął dalej: . Siedzieli przy ogniu. ciepłą skórę. nieosiągalne. Nastrój przerwała paplanina Sol. nawet w marzeniach. ..Tak. Ale w tym jednym słowie zawarte było wszystko. pełen smutku uśmiech na moment rozjaśnił jego twarz. pogrążeni w myślach. Silje zdusiła jęk. że należą do siebie.Silje . odczuwali tę samą rozpacz.Nigdy nie śmiałem zbliżyć się całkiem do ciebie. 148 . czułem miękką. że ośmieliłaś się opowiedzieć mi swoje sny. Nigdy nie spłodzę dziecka..rzekł tylko. Dobrze? . W myślach pozwoliłem dłoniom wsunąć się pod suknię i położyć na twej piersi. . Dałaś mi nową siłę. Czuły.Ale czy przez to będzie ci łatwiej? . pamiętając te momenty. Wypełniło ją głębokie. kiedy pomagałem ci wsiadać i zsiadać z konia. co do niej czuł.

Niebo było ciężkie. gdy przejeżdżali tędy pierwszego dnia. Radzą sobie sami. próbowała pocieszać się tą myślą. które pozostały widoczne. Czy naprawdę będzie miała dość odwagi? Nigdzie wokół domu nie było śladu życia. na co Eldrid gwałtownie zaprotestowała. ku wielkiemu zdziwieniu dziewczyny. By nikt jej nie zauważył. Robiła już tak w domu Benedykta. Poprzedniego dnia Tengel poprosił. szumiąc w resztkach liści na drzewach. Jednak. którego nie obwiąże się mocno. kiedy tylko Dag do niej wróci. Silje uważała. białoszare. Czy on już zupełnie oszalał? Trzeba przecież dopilnować. nie było żadnych śladów stóp.pomyślała zaniepokojona. Ktoś ich stąd obserwował. Ludzie żyli tu w takim zamknięciu. pokrywał śnieg. że nie jest już tak czerwony i obolały. 149 . Nikt tam nie zagląda. że rozluźni powijaki. kobieta uskoczyła w las i ukryła się. by ulżyć Silje. choć śnieg leżał już od tygodnia. jej serce zaczęło bić szybciej. Silje pamiętała jednak koszmarne uczucie. by chłopiec miał proste nogi. Silje uświadomiła sobie. tak odosobnieni. Kiedy dostrzegła stary. Dziecko. a dłonie poczęły drżeć. Drżącymi. Dzień był pochmurny i chłodny.ROZDZIAŁ XII Następnego ranka Eldrid zabrała dzieci na kilka dni. być może uznała dziewczynę za niebezpieczną. niski dom w małej dolince. wykradła się z zagrody zarośniętymi ścieżkami i przez brzozowy las skierowała się na drugi kraniec doliny. A te fragmenty masywów. Gdy tylko Eldrid zniknęła za drzwiami. który dostała od Tengela i opuściła chatę. ale chyba tak jej się tylko wydawało. Śnieg wisiał w powietrzu. Na małym podwórku. Kiedy ostatnio przychodzili tu sąsiedzi? . W jednym miejscu Silje musiała przeciąć drogę i oczywiście natknęła się na ludzi! Drogą nadchodziła jakaś kobieta. żeby rozluźniły nieco jego „okropny gorset”. Dag spał nawet trochę w nocy. którego doznała. przed którym stała. Zimne podmuchy wiatru przelatywały przez las. Silje zdecydowała. zarzuciła piękny aksamitny płaszcz. że już wcześniej zaobserwowała podobne reakcje. Gdzieś z oddali dochodziły odgłosy uderzeń siekiery. Od dawna już mogą leżeć martwi. będzie niezgrabne. Kobieta najzwyczajniej zlękła się. Silje zaczęła się spieszyć. nerwowymi ruchami napełniła koszyk jadłem. Silje z rezygnacją wzruszyła ramionami i poszła dalej. że na obcego przybysza reagowali największym przerażeniem. a jej zaufanie do Tengela było bezgraniczne. zniknęły gdzieś wierzchołki gór. wszyscy przecież to wiedzą. Może to Tengel.

Dzień dobry. nienaturalne wydało jej się tradycyjne pozdrowienie „Niech będzie pochwalony” więc zamiast tego powiedziała: . drwiący głos: . Czy słyszeli. Skłoniła się głęboko. jeżeli zgodzicie się je przyjąć. w ciemności błysnęła para kocich oczu starca. W środku. Grimarze. z głębi rozległ się czysty. że patrzy na kogoś bardzo. W końcu jednak udało jej się dostrzec postać siedzącą na krótkim łożu w rogu. noszącym ślady podobieństwa z obliczem Tengela. Nawet jej nogi stąpały chwiejnie. Smród starości i brudu uderzył ją w nozdrza.Pełna obaw ruszyła w stronę domu. pozwoliłam sobie złożyć wam wizytę. Wewnątrz panowała nieprzenikniona ciemność. Mam dla was trochę rzeczy. Miała jednak wrażenie. było na to zbyt ciemno. tak bardzo się lękała. ale jeszcze bardziej dał się jej we znaki gryzący dym. niskie i podzielone poprzecznie na połowę. dlatego odskoczyła gwałtownie.To kobieta Tengela. Wpuść ją. wystraszona. a innego źródła światła nie było. gdy odemknięto jedną połowę drzwi. Błona w dymniku sczerniała od sadzy. że nie udało jej się zapukać. lecz węgle nie dawały zbyt wiele jasności. bardzo starego i że sama jest 150 . Silje przekroczyła wysoki próg i stanęła na glinianej podłodze. Nie słyszała absolutnie nic. Serce podeszło jej do gardła i waliło jak u wystraszonego do obłędu ptaka. Ponieważ jesteście jednymi z najbliższych krewnych Tengela. jak bardzo drży jej głos? Stara kobieta coś wymamrotała. Upłynęła dobra chwila. Silje nie mogła rozróżnić rysów jej twarzy. Otworzyła się dolna połowa drzwi. Zanim zdołała odzyskać mowę. Spróbowała raz jeszcze. Palce Silje drżały tak bardzo. Drzwi byłe krzywe. Śnieg sięgał wysoko. Silje skłoniła się przed podejrzliwym. pani Hanno! Jestem Silje. pomarszczonym obliczem. Czekała. Żadnego odgłosu. Na staroświeckim palenisku żarzyło się wprawdzie. zanim oczy Silje dojrzały coś w wypełnionej dymem i sadzą izbie.

masło i ser. . Ty. a on chce ją zniweczyć! Skąd ona to wie. . czego nie potrafiła nazwać. ale on tylko wskazał jej stół. czuła na plecach jego oddech. Grimar także podszedł teraz do Silje. kawałek szynki. że powinna go bronić. Leży tu sama. kwaśny zapach wymieszany z dymem. choćby to miało starą rozdrażnić. które przywiozła ze sobą z domu Benedykta. Mogę poprosić Tengela.Tengel jest dla mnie bardzo dobry . Znacie moje marzenia. pomyślała Silje przejęta.dokładnie obserwowana. że to właśnie ona tu decyduje. by zadbał o drewno. Nie chcę go tu widzieć.Ale dziecka nie chce ci zrobić . Stara kobieta usiadła wygodniej i wyciągnęła szyję.parsknęła stara szyderczo. pragnie ją zniszczyć.Sol. chciała stąd uciekać. prawda? 151 .Tengel to głupiec! Posiada moc i nie chce jej wykorzystywać. Wzięła się jednak w garść. masz dalej przekazać dziedzictwo pierwszego wielkiego Tengela. pani. dziewczyno. Silje zaczęła obawiać się gniewu staruchy. Stanął tuż za nią.Wiecie.wyrzuciła z siebie Hanna.Sol to błędny ślad. Na chwilę pochwycił ją paniczny lęk..Tengel! .Jest jedynym. . Silje zorientowała się. że chcę tego.Jeśli tylko mogę coś dla was zrobić. . . powiedzcie. która może odmienić szalone pomysły jego potomka.Czy mogę to gdzieś postawić? Koszyk muszę zabrać z powrotem. . To ty. tylko ty! Silje pochyliła głowę. Wyjęła jadło: chleb. A co ty mogłabyś zrobić w tym domu? Taka praca nie jest twoją mocną stroną. o mało nie krzyknęła głośno.On nie jest jedyny . który może przekazać swą moc dalej. nikogo nie widuje. Może trzeba pomóc przy czymś w domu. W większości były to wiktuały. w którym mieszkam. Jesteś jedyną. wyprostowała i zapytała: .powiedziała cicho. należy do domu. napawało ją śmiertelnym przerażeniem.. świąteczną kiełbasę. . ohydny. . Kiedy Grimar chwycił ją za ramię. zwróciła się więc do niej: . Uważała. coś obcego. proszę. . Cisza w izbie. a przede wszystkim niepokojący nastrój.wtrąciła. magicznego.

Z kim. A przy okazji. Czy wiesz.odrzekła Silje zdecydowanie. Coś tak obrzydliwego! . Silje! Oczaruj go swą młodością i ciepłem. o czym stara mówi. Uważaj na dumę. . Dam ci pewien wywar. Ale to nic przyjemnego dla dziewicy. zmuszę go do. Hanna ułożyła się na posłaniu. tego nie umiem przewidzieć. gdy dorośnie.Naprawdę jesteś kobietą Tengela . . Czarownica na łożu zaniosła się śmiechem. który w tobie płonie. co możesz.uśmiechnęła się stara groźnie.zapytała Silje niczego nie pojmując.powiedziała z zadowoleniem w głosie. Ale jeśli chodzi o Tengela. że gdyby tylko kobiety wiedziały. Ty jesteś kobietą Tengela. On posiada tę samą moc. tak . ..Mówiono mi o tym. łączy was coś więcej niż pragnienie bliskości. że jestem zbyt słaba. tak! Silje musiała zebrać się w sobie całą mocą. .Jesteś też dumna. jak chcesz. jakie spotkałam powiedziała Hanna cedząc słowa. Dręczyła mnie jednak myśl. 152 . by pohamować gniew. tak . by nie. Zostaniesz jednak obdarzona dzieckiem. że przepełnia ją odraza.. to nie potrafię powiedzieć czy czeka cię przyszłość z nim. że zasiał w tobie swe nasienie. Nie był to zwykły ludzki śmiech.A więc miałaś czelność odmówić mej pomocy! Chyba dlatego. . to znaczy. Jeśli nie mogę go dostać bez nich. zorientował się. że jesteś nowa w tej dolinie i nie znasz naszej władzy. Szybko zmieniła temat rozmowy. . że mogę obrócić cię w nicość.Tak. Wybuchnęła śmiechem. Czuła.Mogłabym to zrobić. na którego nie mam wpływu. widziałaś go? . Silje pojęła nareszcie. .Co? .Tak. Idź do domu i daj mu nauczkę. ustawiałyby się do niego w kolejce. . . On przyjdzie z pewnością.Nie! .Czy możecie mi powiedzieć. że wam może być tutaj źle. niewarta go.Nie chcę miłości. . Pomyślałam sobie. co ja i przesłania mi wzrok.Rób. . nie dotykając nawet? . która pochodzi od czarów. Silje! Ona może cię zgubić. zanim będzie za późno! Zrób to tak.Widziałam go. będzie tak.. .Znam twoje uczucia. tego nieposłusznego krewniaka. I to przez niego. wiem o ogniu. kiedy się urodził.zaskrzeczała stara.Doprawdy jesteś najdzielniejszym stworzeniem. jaka będzie moja przyszłość? W izbie zaległa cisza.Tak.

Wyglądało na to. nie miała na to odwagi. w zamian uczyły się od niej nowych wzorów. ale Silje potrafiła już pokazać silną rękę i jakoś utrzymywała nad wszystkim kontrolę. zasłoniła twarz dłońmi. często nie można było wyjść rano z domu. czym ma ich ugościć. wystawiła krosna. szczebiotała. Dag był zdrowy. Ale czasami ich spojrzenia krzyżowały się. które należało wykonywać na zewnątrz. zabrała koszyk i wyszła. wesoła i pogodna. Kobiety nie wiedziały nic o życiu poza doliną i najwyraźniej nie chciały się niczego dowiedzieć. Chwile spędzone przy nich dawały jej siłę niezbędną do wykonywania nudnych robót domowych. szczękała zębami. Kropka. Cieszyło to Silje. mówić o historii. Jej ciasta zawsze miały odrobinę przypalone brzegi. Nadchodziły najtrudniejsze zimowe miesiące. Mowa tych ludzi była prosta. by podziwiać jej prace. że dla nich właśnie ta dolina jest jedynym miejscem na świecie. Ciało jej drżało z przerażenia i wstydu. Silje znała przyczyny i dlatego zgadzała się na jego nieobecność. dotyczących techniki tkania. a zasób słów ograniczony. Nie wspomniała nawet słowem o wizycie u starych. Tak długo. Kiedy Silje usiłowała sprowadzić rozmowę na inny tor. Naturalnie bywały też cięższe chwile. Wielka izba niekiedy przypominała pole bitwy. że nikt jej nie widzi. Troszczył się także by niczego im nie brakowało. Unikał jednak jej wzroku. Silje jednak była teraz silniejsza i znów mogła zająć się dziećmi. Tengela widywała rzadko. Wiedzieli. Wiatr hulał po kątach. Każdemu jednak dokuczała niemożność wyjścia z domu ze względu na ostre zimno. nie musiała się obawiać niczego ze strony złej Hanny. że nic się nie zmieniło. Przychodził tylko wtedy. Skłoniła się. jak miała możliwość przedłużenia rodu. że Silje tka pięknie i zaczęli ją odwiedzać. A może. śnieg tworzył ubite zaspy pod drzwiami. odprowadzona przez milczącego Grimara. ale innych. To samo dotyczyło tematów. Kiedy dotarła do lasu i upewniła się. że ich rozmowy były takie ubogie. dopóki wszystko działo się podług jej woli. mimo 153 . choć jednocześnie budziło jej obawę. Sąsiadki udzielały jej praktycznych rad. Wpatrywali się wtedy w siebie. Sąsiedzi dowiedzieli się. gdy to było konieczne. jak zamierzała. sery były za luźne lub za twarde. Z czasem w domu wszystko wydało się łatwiejsze. robiło się całkiem cicho. przede wszystkim o niedolach sąsiadów i o pracy w gospodarstwie. nigdy bowiem nie wiedziała. a między nimi narastała szczególna niemal śpiewna cisza. Pomagał jej w najcięższych pracach. Rozprawiano jedynie o dolach i niedolach. Kiedy już uprzędła wełnę. kulturze czy religii albo też o sprawach bardziej przyziemnych. a Sol. Nagle przyszła jej do głowy zbawienna myśl. nic nie wychodziło tak.Rumieniec wypełzł na policzki Silje. Najbardziej dziwił Silje fakt. przynajmniej dopóty.

wszystko? Być może ich tęsknota osiągnęła już przejrzystą jak szkło moc. Wyszli obaj na lód. On sam odbył rozmowę z wodzem. trzymała się od Tengela z daleka. że możesz! Czyż to nie jest w zwyczaju? Nie czeka się.zapytał nieoczekiwanie.. Zaskoczyło to Tengela.Dlaczego? . bez jej zgody. dowiedz się. Ja nie miałbym nic przeciwko takiej synowej. Chyba popełnił błąd. . lecz czasami nadchodził łagodniejszy powiew zwiastujący wiosnę. A chłopiec? O.Nie. Nie zdobył się jednak na rozmowę z Silje. ulokowaną jeszcze gdzieś w odległej. czego by chciała. Myśli chyba poważniej o którymś z naszych chłopców. Ale porozmawiaj z nią. bo już nazajutrz doszło do nieprzyjemnych wydarzeń. nie mają odwagi się pokazać. Tengel poczuł nieprzyjemny ucisk w żołądku. I pamiętaj.rzekł Tengel zmarszczywszy brwi.. . . ot tak. jak najszybciej.Budzi niepokój wśród chłopców. . wszak jest z waszej krwi. Porozmawiaj z nią.Oczywiście.Co masz zamiar zrobić z Silje? . Każdy z nich wyrąbał swój przerębel i miał baczenie. . Dokładnie tak. by spróbować złowić trochę ryb i powiększyć w ten sposób zapasy żywności. to zbyt duża pokusa dla mężczyzn. 154 . . Wódz był jednym z niewielu Ludzi Lodu. Mróz szczypał w uszy.Nie wiedziałem o tym . ale obiecującej przeszłości. Nie mogę jej tak po prostu wydać za mąż. Biją się o nią. . którzy nie unikali Tengela całkowicie. że nawet Heming interesuje się nią. by dziewczęta decydowały. .Dziewczynką zajmiesz się ty albo Eldrid. Wkrótce spakował swoje rzeczy i poszedł do domu. Jest przecież piękną kobietą i bardzo utalentowaną. by nie zamarzł.Nie wiem. sądzę. Tak. która teraz będzie już tylko gotować się w nich aż do momentu wrzenia? Silje bała się tej chwili.Z nią jest jeszcze dwójka dzieci. chłopiec zawsze się przyda! Praca mężczyzny dużo znaczy w gospodarstwie. nie jest najgorszą panną! Tengel stracił zupełnie ochotę na łowienie ryb. jak przewidział wódz. i jak tylko mogła. Młoda dziewczyna. Ale pewnego dnia coś się tu wydarzy. która mieszka całkiem sama. Leżą i patrzą na jej dom. Musisz ją wydać za mąż.

Silje szybko pozbierała pranie i uciekła znad rzeki do domu. Schodzili w dół w stronę mostu nad rzeką. jak jeden z chłopców Brattenga przekradał się w jej kierunku.. . 155 . Podniósł ręce próbując się uwolnić. że była poruszona. całkowicie pochłoniętą rozwieszaniem bielizny.Uchowaj Boże! . Tengel krzyknął. Nie ulegało jednak wątpliwości.. . Heming spostrzegł go i przywołał do siebie ruchem ręki. Nie wyglądało na to. Już z daleka zobaczył jednak. Leżał wijąc się z bólu. Heming zaś stał chichocząc. Wszystko działo się tak szybko. Silje błyskawicznie złapała chłopaka za włosy i mocno szarpnęła do przodu.Silje. Wiedział.Myślę. że umie się bronić .Pójdę do niej . jaki ma cel. Nietrudno było zgadnąć. że ledwie to zdołali uchwycić. że Heming także wybierał się na łowy i rzeczywiście spotkał go nad rzeką. . co się stało . Tengel z wahaniem zbliżył się do niego. Tengel spojrzał na rzekę.Ale że aż tak skutecznie. To ten najbardziej niebezpieczny z braci.Patrz tam! . a w następnej sekundzie kopnęła w podbrzusze. że ja nie będę próbował. . ale w tym momencie Heming złapał go za ramię i wskazał palcem. .Tengel powrócił do domu z gór po nieudanym polowaniu na kuropatwy. Dwaj mężczyźni po drugiej stronie rzeki popatrzyli na siebie. Młody Bratteng podniósł się i odszedł chwiejnym krokiem.powiedział. .wykrzyknął Heming. Znalazł ją na podwórzu. kiedy znaleźli się na drugiej stronie. by ją ostrzec.mruknął Tengel. lecz jego głos utonął w szumie wody spadającej z dużej wysokości. Napastnik skulił się. Na ustach syna wodza igrał bezczelny uśmieszek.Mówiła.powiedział Tengel. że zechce próbować jeszcze raz. Zrozpaczony Tengel oglądał się za kamieniem. którym mógłby rzucić. Ataku Brattenga Tengel się nie spodziewał. Silje płukała bieliznę w lodowato zimnej wodzie. widziałem. Na drugim brzegu rozgrywała się właśnie niepokojąca scena. Dziewczyna drugą ręką uderzyła go od spodu w brodę. zrobił kilka chwiejnych kroków w tył i upadł. Młody mężczyzna stał na brzegu i czemuś się przyglądał. o nie. . że Silje dostrzegła napastnika we właściwym momencie. Pranie leżało na kamieniach a spoza nich widać było.rzekł podchodząc do niej.

że mu się powiodło. skąd on pochodzi. naszego woźnicę. kiedy się spotykaliśmy. . rozkoszną chwilę.Tak. Na szatach była korona baronowska. o czym wielokrotnie chciałem z tobą porozmawiać w związku z Dagiem.Pamiętasz też. . kiedy się sobie zwierzali. Nie zdążyłem ci opowiedzieć o tym przed wymuszoną przeprowadzką do nas. 156 . Ręce zarzuciła mu na szyję.Pamiętasz rzeczy Daga i litery C. bez cienia namysłu. Potem. ale to dlatego. Wysłałem człowieka.Odniosłem zupełnie inne wrażenie powiedział..zapytał wyłącznie po to. Silje też się nie wyrywała.M. że jak sam mówiłeś. . by przedłużyć tę oszałamiającą. .Gdzie są dzieci? . też nie było sprzyjającej okazji. Sądzimy. jak bardzo czuł się bezsilny i jak wielki ból sprawiła mu napaść na Silje. gdy się go podeprze. zajmowały mnie inne myśli. zdumiony..Taka jestem bezradna bez ciebie! . a miało to miejsce już dwa miesiące temu. z pewnością o nich nie zapomnę. .Myślę. dlaczego nie możesz być tu zawsze? . jest coś. Ale. A więc jakie informacje przywiózł woźnica? Tengel próbował skupić się na rozmowie.zapytał. . że znalazłaś dziecko tuż koło bram miasta. Potrafi już siedzieć. .w jej głosie brzmiało wzburzenie. lecz rozpraszały go wpatrzone weń oczy Silje.Popatrzyła na niego surowo. czy robi dobrze. Teraz dopiero naprawdę zrozumiał. . Silje uśmiechnęła się z głową na jego piersi i twarzą ukrytą na ramieniu. nigdy nie dostał mleka matki. że bardzo chciałam się dowiedzieć.Wypuściła wszystko z rąk i rzuciła mu się w ramiona. .Wiesz. Rozmarzona spoglądała na zagrodę. tuląc usta do jej włosów. jak już mówiłem. Bałam się je zabrać nad rzekę.Jak mogłeś o tym zapomnieć? .Wiesz. . Tengelu. że nie jest zbyt silny.Czy Dag jest zdrowy? . że głos mu drży tak mocno. .U Eldrid. Nie mówili o przeprowadzce od dnia. On bawił się kosmykiem jej włosów.wyszeptał. . który wysunął się podczas pracy. czy źle. by spróbował odnaleźć matkę Daga.O. Tengel nie miał ochoty wypuszczać jej z objęć.? .

. .Jest pewien baron Meiden. Silje nie mogła przestać o niej myśleć.Silje . jak mówią.. Sikorka wesoło ćwierkała sygnał zbliżającej się wiosny. nieprzytomny. oczy. Jego głos zabrzmiał łagodnie. Silje. Jak gdyby dopiero teraz zdała sobie sprawę. że powiedziała „nasz chłopczyk”. że jego usta przesuwają się w dół po jej szyi. i chyba nie chce go mieć.A więc ta nieznana kobieta stała się kimś z krwi i kości. Dobre to wieści. całował delikatnie policzki. Tengel jednak nie zwracał na to uwagi. Ognisko pod balią wciąż jeszcze dymiło.rzekł Tengel miękko. myślałem. Nie należy ona do najmłodszych. Charlottę. Ma córkę. Tengel zauważył. Myśli jej opuściły Trondheim i powróciły do ubogiej górskiej zagrody. samotny mężczyzna.szepnął. do najpiękniejszych. .Ona nie ma żadnego prawa.. Poczuł ukłucie w sercu. spragniony czułości. ale zarazem takie smutne. że złość rozerwie mnie na kawałki. Poczuła. Poddawała mu się oszołomiona szczęściem. przeciągnęła z rozkoszą i jeszcze mocniej przylgnęła do niego. Wargi Tengela muskały jej skórę. odchyliła głowę do tyłu. Trzymać ją w ramionach. poczuła pulsującą krew w koniuszkach palców. a 157 . Całował ją i całował. opętany szałem miłości. . Charlotta Meiden. ani.. że ją obejmuje.. Tengel odetchnął głęboko i przyciągnął ją do siebie. Nieistotne dla niej było w tej chwili. .. że ramiona Tengela obejmują ją już od dłuższej chwili. nie zauważyła nawet. .. uśmiechnęła się na wpół świadomie. którego pałac stoi niedaleko bram miasta.Dla mnie też . później coraz bardziej zmysłowo. Powoli na jej twarzy pojawiał się nieśmiały uśmiech. Wiem teraz. usta.Kiedy widziałem tego łajdaka nad rzeką. Zalała ją fala gorąca.. Pozwolił ustom przesuwać się ku jej twarzy. . . Najpierw miękko i czule. że ta kobieta wydała dzieciątko na śmierć..Każdy dzień był piekłem. Rozumiem jednak. A noce jeszcze gorsze.Byłaś teraz bardzo. Widział tylko Silje.Obudź się . kto ma prawo do naszego chłopczyka. Silje znieruchomiała w jego ramionach. Stali mocno objęci. bardzo daleko. Drżąc uniosła ramiona i położyła dłonie na jego niezwykłej twarzy tak lekko jak dotyk skrzydeł motyla.. Silje rozumiała. Charlotta Meiden. co czujesz. Właśnie tak jak o tym marzył.. policzek przy policzku. że krył się za tym dramat. .powiedziała cicho i znów popatrzyła na niego. Przepełniało ją głębokie współczucie. Jego namiętność wypełniła ciało Silje pulsującym żarem.

drzewo umrze. Rozpaczliwie próbowała go zatrzymać..Nigdy nie musisz mnie prosić o wybaczenie. że nie wie gdzie jest. . a ty na zewnątrz. po drugiej. . lecz zrobił to dla niej. kołysało. Silje! Czy myślisz.przyznała i zawstydziła się.Wybacz mi! Położył rękę na jej dłoni opartej o drzwi. pragnąc zatrzymać go za wszelką cenę. 158 .Potrzebujemy się na tyle sposobów.O nie . .wszystko wokół niej chwiało się.Potrzebujemy się tak bardzo. Oczy Tengela zaszły mgłą. .Nie powinienem istnieć. chodź ze mną do środka. Czy nie sądzisz. . O każdej porze dnia pragniemy rozmawiać ze sobą. . Tengelu. Czuł się trochę nieswojo czekając za drzwiami. Silje jesteśmy jak drzewo rozcięte na dwoje. Musiała przemówić sama. na które czekała. Powinienem umrzeć! . Na ustach Silje wciąż trwał zmysłowy uśmiech szczęścia. . którego nie można nie zrozumieć. niemal zwierzęce zęby. pomagać sobie. . unosiło. .Tak . . odsunął ją nieco od siebie i spojrzał w jej twarz. Przełknął ślinę. Patrzyła na niego wstrzymując oddech.I zostawić mnie samą na tym świecie? Bez ciebie jestem nikim. że obydwoje mamy gorącą krew. Jej słowa płynęły bezładnie.Co z nami będzie. że zacisnęła dłonie na jego ramionach niczym pazury i że od dawna już przywiera do niego swoim ciałem w sposób. Nie wolno ci odejść! Mówiła gorączkowo. że cię nie rozumiem? Ty tylko głośna wypowiadasz moje myśli.powiedział z żalem.szepnął przerażony. ja stanę po jednej stronie dolnej części drzwi.westchnęła. że możemy stracić kontrolę nad sobą? . Wciąż nie wypowiadał jednak słów. w ciepłym uśmiechu błysnęły białe.. Chodź. Zobacz. radować się nawzajem.Myślę.Dlaczego nie możemy spróbować? Czy musimy mieć dzieci? Spojrzał na nią. Silje? . Niechętnie przystał na jej dziecinny pomysł.Wiem . I jeżeli się go na powrót nie złoży. Bo ty i ja. Teraz muszę już iść. Nagle zorientowała się. zdawało się. jak gdyby płynęła w powietrzu na delikatnych obłokach miłości.

że został pojmany. czy wszystko w porządku. jak dobrze mogłoby mu być z tobą! Ale rozumiem go także. by posiadał tę moc. nie wierzę w czarownice.. Często myślałam. by sprawdzić. W dalszym ciągu potrzebowała sił. Codziennie zaglądał. Przystanął. kiedy się poznaliśmy. że jego dłonie potrafią uzdrawiać. . bym sama nigdy nie chciała wydać dziecka na świat. A pomaganie innym nie jest chyba czymś złym! 159 . Najgorsza jest wola złego. że w tym roku była łagodna.Wszystkich nas wysłał wódz. Przeciw temu właśnie walczy Tengel. jeźdźców. . że uważają. nigdy nie mogłam naprawdę uwierzyć w tę historię o złym dziedzictwie.stwierdziła Eldrid.To Ludzie Lodu . Bywaj.. Nie przywykł do trudnych górskich warunków.powiedziała Silje z przekonaniem. by go dłużej zatrzymać. Silje. . .Nie sądzę. że można uprawiać czary. chcąc ją nieco odciążyć.Posłuchaj. którzy ci byli posłuszni.Myślę. To. bym go uwolnił.Często myślałam o tej pierwszej nocy. Wystarczająco dużo. Pasza zaczęła się kończyć. Czasami zimą zdarzało się. czy żaden łobuz jej nie atakuje.. Widziałam więcej śladów złego dziedzictwa niż ty. Tamci od razu powrócili do domu. Sama to widziałam. że stada wilków przeprawiały się przez lodowiec. Kim oni byli? . że on niepokoi się bez powodu . Eldrid.Wiesz. którą posiadają. Nic już nie mogła zrobić.powiedział z uśmiechem. Towarzyszyło ci wielu ludzi. .Tengel jest taki głupi . Jej oczy stały się zamyślone. . Nie magia i czary stanowią największe niebezpieczeństwo mocy. Silje ogromnie się radowała. że zima ma się ku końcowi. Obie kobiety bardzo zbliżyły się do siebie i Silje odważyła się opowiedzieć Eldrid o swej tęsknocie za Tengelem. Zostały im oszczędzone ataki dzikich zwierząt.. Każdego popołudnia Silje pomagała w oborze. . To wola złego niszczy tak wielu moich krewnych. wtedy sytuacja Ludzi Lodu stawała się krytyczna. by poskromić niesforną Sol i utrzymać przy życiu Daga. Nie będę w to wierzyć! Eldrid wyprostowała się. Na szczęście nie pokazały się w tym roku. Przychodził teraz jednak częściej. iż są w stanie skrzywdzić ludzi i zwierzęta.. Ludzie powiadali. . Dzięki Tengelowi i Eldrid zima nie umęczyła Silje tak bardzo. Nie wierzę.W pewnym sensie masz rację.Pomyśl tylko. Uważaj na siebie! Odszedł. a ojciec chciał. Słyszeliśmy. Ale ona nie mogła się z tym zgodzić. Eldrid chodziła zatroskana. byśmy sprowadzili Heminga do domu. oprócz tego. A i jej energia była na wyczerpaniu po latach samotnej pracy w gospodarstwie.

. mimo wszystko. że jest taki jaki jest! Widziałam jak robił różne rzeczy. Zaczęły się roztopy. nie wiem co.. . na tę dziewczynę nie ma sposobu. Rzeki i strumienie występowały z brzegów. co robi. a Sol. Do Silje przyszedł z wizytą Heming. Może. Silje westchnęła. bawiąc się wśród rwących potoków na podwórzu. Zapory na jeziorze runęły i rzeka płynąca pod lodowcem zajęła cały tunel. Sol została u Eldrid. kiedy będzie można wypuścić zwierzęta. wystarczy paszy do czasu. Gdyby znała przyczynę jego odwiedzin.powiedział jakby od niechcenia. Widziała zbyt dużo jego nieodpowiedzialnych postępków. Podczas pijatyki zaczęli rozmawiać o Silje.Tengel? Ciesz się.Mogłem ją kiedyś mieć . Tengel z pewnością wie.. Wiosna przyszła wcześniej niż oczekiwano. Nie żywiła jednak do niego żadnych ciepłych uczuć. czekając na rezultat jego zalotów. Wzięła się za dojenie krowy. które go poznały. Okazało się. Zabrałem jej kilka wartościowych przedmiotów zamiast cnoty. Hanna jest zła na niego. nie chcąc wiązać się z kobietą. Nadzieja Eldrid rosła. prawdopodobnie tak.promiennego uśmiechu i oczu.Eldrid skierowała na nią wzrok. Heming natychmiast podniósł rzuconą rękawicę. że on ma duże możliwości. mogę ją mieć. że nie tylko bracia Bratteng próbowali ją zdobyć. jak nad wszystkimi kobietami..Uraziłem ją jednak. a reszta leżała ukryta w lesie. Ale. Był niebezpiecznym gościem.. nabrała zdrowych rumieńców. choć nadal wyglądała na nieobecną duchem. . Starało się też o to paru innych. Nie. była sama z Dagiem. Mimo wszystko nie mogła nie podziwiać jego wyglądu . która dużo czasu spędzała na powietrzu. Uważa. żaden z nich jednak nie śmiał posunąć się aż tak daleko. W dzieciństwie i wczesnej młodości. że zwierzę zaczęło wierzgać. O. ciągnąc tak mocno. Śliczny Heming nadal miał jeszcze nad nią trochę władzy. I próbował się od tego uwolnić. że Heming był teraz u Silje. .. że właśnie ona znaczy wyjątkowo wiele dla niego. Poprzedniego wieczoru Heming hulał wraz z innymi młodymi mężczyznami z doliny. Koniec tej historii był taki. Potem coś go przestraszyło. które zdawały się mówić. byłaby jeszcze bardziej ostrożna. Z czasem poziom wody opadł i droga do świata zewnętrznego znów była otwarta. Śnieg poszarzał. Nie był to mile widziany gość. kiedy tylko zechcę. Nigdzie nie widziała nadziei. Ściany domów pachniały rozgrzaną na słońcu smołą. było go coraz mniej. 160 . Silje patrzyła na nią. lecz Eldrid nie powiedziała nic więcej.

Zawzięcie walczyli w milczeniu. . Ale ja nie chciałem. Silje zesztywniała.Nie rób mi niczego! . On roześmiał się tylko drwiąco. Heming pośpiesznie wykonał polecenie. 161 . Ściągnął ją na podłogę. Ugryzła go w ramię. Kiedy Tengel chwycił go ponownie. by jego twarz była tak groźna. Tengel był niesłychanie rozgniewany. nigdy dotąd nie musiał stosować przemocy. Kiedy jednak podeszła do drzwi. Silje wstała chwiejąc się. ukryli za szopą.syknął Tengel. wielki i przerażający. Silje bardzo szybko zorientowała się. W pewnym momencie Heming był już na tyle pewny swego zwycięstwa. . gdy tylko się je umiejętnie podnieci. poprawiła suknię i usiłowała doprowadzić do porządku włosy.Zobaczyli. nie zdążyła krzyknąć. W ten sposób Silje miała jedną rękę wolną i błyskawicznie wykorzystała ten fakt. że Heming został wpuszczony do środka..wył.. przecież kompani zobaczyliby.Już raczej spuść mi lanie! Zbij mnie. Właściwie zamierzał zdobywać ją powoli i ostrożnie. to był tylko żart. nie bij. Silje okazała się nieoczekiwanie silna. nie rzucaj na mnie uroku. a zwłaszcza gdy jeden z nich wpadł w dziurę. jeśli musisz. ale nie miał zamiaru się poddać. kiedy on. że ten omal się nie udusił. że gwałt byłby zbyt poniżający. Heming wydał z siebie okrzyk bólu. Wpadł do środka i od razu zorientował się. z doświadczenia wiedząc.. Tak. ja.. że został przepędzony.A więc wciągaj portki . Młodzieńcy rozbiegli się na wszystkie strony jak przestraszone kurczęta. Zobaczył ich i w pierwszej chwili miał zamiar ruszyć za nimi. Poprosiła stanowczo. o co chodzi Hemingowi. która wytworzyła się w zaspie śniegu. Tengelu.Czy mam cię zbić. Heming krzyczał znów. i beztrosko chichotali przy lada okazji. Tego przynajmniej nauczył się obserwując starcie z Brattengiem. czy może użyć innych sił? .. Ze względu na wodza i dawną znajomość nie chciała żadnych awantur. wkroczył na podwórze. że zaczął czynić jednoznaczne przygotowania. Ale z powodu chłopców oczekujących na zewnątrz wpadł w panikę. tym razem ze strachu. na miłość boską. Już to było dużym osiągnięciem.. że wiele dziewcząt nabiera ochoty.. nie bij. aż jęknął. Tłumiąc w gardle płacz. Heming skoczył na równe nogi. usłyszał jednak krzyk Heminga.Co wolisz . Nigdy przedtem nie widziała.Nie. Nie wierzył jej słowom. by je przed nim otworzyć. Uważał. . była rozzłoszczona. W ostatniej chwili zakrył jej dłonią usta. Złapał Silje i unieruchomił jej ramiona. A w drzwiach stanął Tengel. ona nie jest tego warta! Ona jest tylko. chłopak powtarzał krzycząc: .. by sobie poszedł. Do tego nie mógł dopuścić. Śmiało podkradli się bliżej.. by posiąść kobietę. Nie przeklinaj mnie.wydusił z siebie Tengel całkiem pobladły. co się dzieje. ..

sądzę. Rzeczywiście na to zasłużył. Masz zwyczaj przybywać zawsze.Dag mnie potrzebuje . . Tengel zamknął oczy. nie zdążył.Jak się czujesz. Zobaczył chłopców ciągnących za sobą Heminga. nie. że nie powinna teraz znaleźć się w ramionach Tengela. na skraju lasu. Wrócił do środka. . a on wlókł się między nimi. już po wszystkim. Przykro mi. Odetchnęła głęboko.Nie płaczę. co zrobił.powiedział zakładając zaszczepkę z powrotem.zawołał do młodzieńców.Rozumiem . W każdym razie nie tak bardzo. . nikt jednak nie mógł się nim wtedy zająć. Czuła. .Ramię Tengela wyleciało w powietrze. . jak bijesz kogokolwiek. Tengel podszedł do świetlika i zdjął zaszczepkę.Czy on ci coś zrobił? Silje stała oparta plecami o szafę. Trzymali go pod ręce. Prędzej czy później ktoś musiał położyć kres jego szczeniackiemu zachowaniu.Zabierzcie go ze sobą! . Płakał podczas całego zajścia z Hemingiem. .Długo z tym zwlekałem. dziecino. Dziękuję. że. Silje? . 162 . Silje. dopóki nie wkroczyła Silje.Powinnaś mieć tu jaśniej . Rozglądał się niepewnie dookoła w pełni świadom.Tak. Wzięła Daga na ręce i utuliła go. Oszalały z wściekłości uderzał raz za razem. przyciskając do niej ramiona.mruknęła.. że go zbiłeś. . Byłem niespokojny i zdecydowałem wrócić wcześniej niż zwykle. . Nie płacz już. Silje kołysała niemowlę w objęciach i starała się je uspokoić.Nie. którzy wystraszeni czekali na górze. . ale ogarnęła mnie gwałtowna wściekłość. Heming opadł na podłogę bezwładny jak worek. ale nie chcę patrzeć. Tengel podniósł go jeszcze raz i wyrzucił na podwórze. gdy cię potrzebuję.dodała szybko. że przyszedłeś.zapytał wstrzymując oddech. że to byłem akurat ja. by go powstrzymać. Ale nie podobało mi się. Nie tylko ja. Zbliżył się do niej o krok. że prawie każdy w dolinie pragnął tego. Drżała na całym ciele. jak bardzo Silje była poruszona tym.. .

powiedział powoli. . . Może powinienem wyciąć. .Tak.Ależ skąd . jeśli tu jestem. Kiedy później Eldrid przyprowadziła Sol. O odwiedzinach Heminga nie wspomniano ani słowem.Nie rozumiem cię. . właśnie tak. Tengel wyprostował się..Jak widzę. Ja przewinę Daga.cicho zapytała Silje drżąc. do zupełnie innego domu niż ten tutaj. wszystko było jak dawniej.Co masz na myśli? . .Dobrze.Jest przecież twój. Witraż stał na szafie. .. .powiedział w końcu. by nie wstawiać witraża tutaj. Tengel długo dotykał piękną mozaikę wykonaną przez Benedykta.Dobrze. . że nie mamy do niego prawa? Twarz Tengela przybrała niezwykły wyraz.Czy patrzyłeś teraz w przyszłość? . . .Chodzi ci o to.Przeznaczony jest na zupełnie inną ścianę. 163 . Nagle poczułem w duszy gwałtowny sprzeciw. Pozwól mi pomóc sobie trochę. próbując jakby otrząsnąć się ze wszystkiego. Przyniosę wody i drewna.Nie . .Ten witraż tutaj nie pasuje.. Zapanowało milczenie. tutaj postawiłaś swój śliczny witraż.

ROZDZIAŁ XIII Wieczorem. Instynktownie szukał dłońmi jakiegoś oparcia. Eleganckim pismem. Nie widział zamarzniętej rzeki. Tengel nie patrzył. Szedł długo. Pisała coś w rodzaju pamiętnika.litościwy Ojcze. aż na niebie pojawił się blady księżyc. którędy idzie. Z tysiącem myśli kłębiących się w głowie zdjęła ubranie i wślizgnęła się do pustego łoża. trwał w bezruchu. Nikt. Otworzyła księgę. Dalekie dachy domów w dolinie połyskiwały w blasku księżyca. ale nim zdążył cokolwiek zrobić. beze mnie są bezbronni. znalazł się w paraliżująco lodowatej. to dla mnie zbyt ciężkie. gdy wszyscy już poszli i dzieci ułożyły się do snu. Wiesz. ale tylko czasami. Pomóż mi. nawet Tengel. Pogładziła dłonią okładkę. że ona nie jest tu w pełni szczęśliwa. daj mi jakiś znak! Co mam robić? Tak bardzo ją kocham. że i ona. Nie było żadnej odpowiedzi. . gdzie ją chowała. Boże . Wtedy nie było innego wyjścia. co mam robić! Tak bardzo pragnę jej dobra. a potem zamknęła księgę i starannie ją schowała. Silje wyjęła księgę.. i dzieci potrzebują mojej pomocy. w którym tak się roiło od błędów. nad którą właśnie się znalazł. lecz dosięgnął jedynie krawędzi lodu. Niebo milczało. Ukrywszy twarz w dłoniach. a to ja ściągnąłem Silje na to pustkowie. nie potrafię trzymać się od niej z daleka. kiedy uznała.. na której narysowała maleńki. .krzyknął w stronę ciemnego nieba. Daj mi znak. Niespokojny i zrozpaczony wędrował po górach. którą dostała od Benedykta. doradź. Odwrócił się i zrezygnowany począł schodzić w dół.O. ale wiem. Czy to właśnie chciałeś powiedzieć? Że moje życie jest absolutnie nic niewarte? Że dziewczynie ułoży się lepiej. Uchwycił się jej kurczowo. Tego wieczoru Tengel nie wrócił do domu. czuję. Opisała też kilka innych. zaskoczony krzyknął głośno. Boże. śliczny szkic doliny Ludzi Lodu. rwącej wodzie i czuł. nie wiedział. Trzymał dłoń na moim witrażu i patrzył w przyszłość.Czy to jest twój znak? . że nurt ściąga go w głębinę. zajmij się swym nieszczęśliwym dzieckiem. zanotowała: Dzisiaj poznałam jeszcze jedną z tajemnych zdolności Tengela.modlił się . gdyby to zobaczył. przez którą przechodził. usiłując zaprowadzić jakiś ład wśród swych przerażających myśli. 164 . ważnych dla niej zdarzeń. Ojcze. Kiedy lód pod nim pękł. że wydarzyło się coś szczególnego. Dopiero wtedy przystanął. że nauczyciel ze dworu zapłakałby gorzko.

Nie opowiadaj głupstw. Dopiero teraz pojęła. jakby lada chwila miała się rozlecieć.Jesteś chory .kiedy mnie nie będzie? Że nie ma zmiłowania dla nieszczęśnika. nie obchodzi mnie wcale. że to wcale nie żaden dom.rozległ się głos Tengela.stwierdziła głęboko zatroskana i przysiadła na brzegu posłania. Nazajutrz Tengel nie przyszedł do chaty Silje.A ja tu tak leżę w nieładzie! A więc obawiał się tego. Chata wyglądała tak niepewnie. a on się nie pokazywał.odparł ochryple. cienie pod oczami o wiele ciemniejsze niż zwykle. .Od jak dawna jesteś chory? 165 . co ona sobie pomyśli! Silje była wzruszona. mocno pochyloną w jedną stronę. . Brzmiało w nim coś obcego. pomyślała wtedy.Dlaczego nic nie powiedziałeś? Odwrócił twarz. czy nie.Silje! .Próbowałem zapchać je paździerzami i mchem .Nie siadaj tak blisko mnie. że Silje wprost bała się zapukać do drzwi. Była pełna obaw. . . Ujrzała małą. czy go nie rozgniewa.Wejść .Ależ. Z otworu w dachu nie unosił się dym. . że ona też będzie mieć dość rozsądku. Ukochane oblicze było całkiem zmienione. że sama nie jestem zbyt staranna. w którego żyłach płynie krew złego Tengela? Pochylił głowę i oparł czoło na ramieniu. . Wiesz przecież. całkowicie już zesztywniałym z zimna. . widziała dom tylko z daleka. Czuła gorączkę bijącą od jego ciała. Gdy mijał już trzeci dzień. Silje. walącą się chatę.zachrypiał na jej widok. Nigdy przedtem tam nie była. . Jestem w okropnym stanie. jak bardzo była zaniepokojona jego nieobecnością. Okazuje się jednak. Ale było tego za mało. niemądry błaźnie! . Przeraziło to ją. Może on po prostu chciał się trzymać z dala od niej i oczekiwał.uśmiechnęła się. Chciałbym ładnie wyglądać przy tobie. Tengelu. Przeraziła się jego mizernym wyglądem. nie pojawił się też następnego dnia. mieszkasz w szopie. w dodatku nieszczelnej! Przez dziury w ścianie można wyglądać na dwór! . siadając na posłaniu. . Jednak już sam jego dźwięk poruszył ją do głębi. że jego siedziba wygląda bardzo mizernie. Silje zostawiła dzieci u Eldrid i sama poszła do jego domu daleko w dolinie. czy tu jest porządek. Weszła do środka pełna obaw.

że jakoś się z tego wykaraskałem. kto był postacią numer jeden? . Czuła pod ręką gwałtowne bicie jego serca. Ale mam wrażenie. . Prawie czołgałem się do stajni.. teraz przesadzasz. Przeniesiesz się teraz do mnie. a potem lód na rzece załamał się pode mną i dużo czasu spędziłem w przeraźliwie zimnej wodzie .Ale tak bardzo chciałem cię zobaczyć. ..wykrzyknęła Silje przerażona.Po zajściu z Hemingiem byłem tak wzburzony i pełen wątpliwości co do naszej przyszłości.Twój koń. Spróbowała skupić się na rozmowie i nie zwracać uwagi na zachowanie własnego ciała. nie chcę słyszeć żadnych sprzeciwów. . A na dodatek ty byłaś na mnie zagniewana z powodu bójki z Hemingiem. wobec tego teraz będziesz musiał jakoś się na niego wdrapać. Nareszcie zgodził się zamieszkać u niej.wymamrotała. Silje.Chyba lepiej. Potrzebna ci też pożywna strawa.szepnął słabym głosem. dobry Boże.wyjaśnił i zaniósł się hałaśliwym kaszlem.Teraz. Błąkałem się cały wieczór. . choćby tylko jeszcze raz. nie jestem dla ciebie niebezpieczny powiedział z lekkim uśmiechem i zmęczony znów się położył.. co z nim? . .Jak się teraz czujesz? . także przez Boga.Dobrze.Próbowałem się leczyć. Serce biło jej z radości. Mogłeś przecież umrzeć! . by nie było żadnych przenosin z powrotem! 166 . . ..Przez cały czas zajmował moje myśli jako postać numer dwa. w każdym razie.. Wsunęła dłoń pod jego koszulę i położyła ją na owłosionej piersi.Dzięki. Tę odpowiedź otrzymałaś już wcześniej. Musiał przerwać.Potrzebujesz ciepła . Ona już się postara. by go nakarmić. . ale. bo chwycił go kolejny atak kaszlu. że przynajmniej tu dotarłeś . Następnego ranka nie miałem jednak siły podnieść się z posłania. że poszedłem w góry.oświadczyła Silje. . A przy okazji.Tu jest lodowato zimno. . Wstrząsnął nią dreszcz.Tak.Tak. że wszystkie siły mnie opuściły. na pewno jestem jeszcze chory . Nigdy w życiu nie czułem się tak opuszczony.No nie. .

Mijali po drodze dom Eldrid. Zadowolony uśmiechał się do wielkiego mężczyzny. 167 . Sol. czegóż się było lękać? Tengel siedział na koniu tak wyprostowany. że wracają. Silje zatroszczy się już. że jest mu dobrze. i Silje wołała już z daleka. Nie podobało się to Tengelowi. Była podniecona i szczęśliwa. Ugotowała strawę i zamiotła podłogę. Trzeba się było już dawno tu przeprowadzić. Takiego lekkoducha jak on łatwo pojmać. że można było przypuszczać. nikt nigdy się tak o niego nie troszczył. że nikt go nie chce. że już dawno powzięła pewną decyzję. Widać było jednak wyraźnie. by cię trochę porozpieszczano. że Dag także co nieco pojmuje. Jeśli Heminga przycisną. zwisała pochylona. że gdy tylko otwarła się droga na zewnątrz.Zasłużyłeś sobie. Silje poznała to po jego zmarszczonym czole. kiedy zastanawiała się nad sobą. że stała się niemal doskonałą gospodynią. Czy też może zawsze taka była? Może jej silna wola została stłumiona przez zbyt surowe wychowanie? Ostatnio zaczęła podejrzewać. Stara Hanna obiecała jej dziecko. zdawało się nawet. nikogo innego! Nie obawiała się złego dziedzictwa. na pewno zdradzi swą rodzinę. ogarniał ją lęk. iż ma pod ubraniem kołek. że wzruszenie ściska go za gardło. Z błyszczącymi od gorączki oczami chory leżał na łóżku Silje i patrzył. Do tej pory nie miała odwagi sama przed sobą przyznać. pokazując swoje dwa ząbki. Pod czułą opieką Silje chory wracał do zdrowia. Tengelu twierdziła. każdego ranka wsuwała się do jego łóżka. Heming opuścił dolinę. . . jakby kroczyła w pochodzie triumfalnym. Zawsze jest pełen obaw. Ale głowy nie miał siły podnieść. gdy przychodziła z wizytą. Jak zrozumieli. Była tak szczęśliwa. starała się karmić go jak najlepiej. jakby spał. czuł się zbyt poniżony odmową Silje i sposobem. Nabrała stanowczości. Przywykł do tego. gdy Heming opuszcza dolinę. by było to dziecko Tengela. Czy wśród tak serdecznych ludzi można być złym? Nadeszła wiadomość. Jeśli wszyscy są tacy jak Tengel. Nie odpowiedział. Nie zaznał dotychczas rodzinnego życia. Eldrid wyszła z dziećmi i wszyscy podążyli w stronę maleńkiej zagrody. Eldrid uśmiechała się pod nosem za każdym razem. Tengel poczuł. Silje szła obok prowadząc konia. brakowało w nim miłości.Twoje życie było zimne. zachwycona. Wszyscy byli kontenci z jego obecności. jak kobiety przygotowują mu sprawnymi ruchami posłanie w dużej izbie. w jaki został potraktowany. że właśnie tak było. że życie stało się idyllą. by uratować własną skórę. Troszczyła się o Tengela na wszystkie sposoby.Czasami. a nieczęsto znajduje się jakaś Silje gotowa do pomocy. co miała najlepszego. Silje uważała. Silje chciała dać Tengelowi wszystko. w końcu nabrała takiej wprawy. Także Sol cieszyła się szczerze z jego przybycia.

powiedział cicho. Ale ty. Teraz pokażę ci. Dla całkowitej pewności. bo na skutek słów. Wyglądał już dobrze. zastała go wprawdzie w łożu. jakie były dla mnie te ostatnie noce? Ze świadomością. usta.Gdzie jest Sol? .Wiem . .. Ale ty nie przychodziłeś. A jutro wracam do siebie.Jak sądzisz. że ty jesteś obok w sypialni. Silje jednak była nieubłagana.Ależ ja jestem zdrowy! .Jeszcze jeden dzień.. . wyobrażałem sobie twoje kształty.Bawi się z kociętami Eldrid. Te usta. Blask w jego oczach był bardziej żółty niż zwykle. idzie do mnie.Dobrze się tu chyba czułeś? . . lecz usłuchał.Dzisiaj wstaję . które usłyszała..szepnęła. której pomagała przy obrządku w oborze.Nie. Wpatrywałam się w ciemność. stoi w drzwiach.zadecydował Tengel. . . Tengelu. Westchnął. nie miałem.zaprotestował. . że ja też mam tu coś do powiedzenia.Jeszcze jeden dzień . Przychodziłem. 168 . .zapytał. Tengel silnymi palcami chwycił jej dłonie. Kiedy po południu wróciła od Eldrid. leżysz pod kołdrą.Silje prosiła tak pięknie jak umiała.Wiesz przecież. . Mam przyjść po nią za godzinę.. idzie przez izbę. jakby rozgorzał w nich jakiś wewnętrzny płomień. teraz on wstaje z łóżka.Nie. jego szerokie ramiona rysują się na tle blasku ognia.Nie! ..Owszem. . twoje ciało. ... .Przeżywałam to samo.. ale w marzeniach. ale już ubranego. miałeś przecież.zapytała z rozpaczą w głosie. Marzyłam. . Na kilka godzin.... Już wystarczająco długo rządziłaś i sama o wszystkim decydowałaś.. .. nie wolno ci wracać do tego zimnego domu.. że to niemożliwe . ... ugięły się pod nią kolana.. Tak.wykrzyknęła nieszczęśliwa.. które raz jeden czułem przy moich.. Podeszła do łoża i położyła mu ręce na ramionach jakby chciała go przytrzymać. Usiadła.

Czuła bicie jego serca. że i ty musisz cierpieć za winy moich przodków. Rozluźniła nieco bluzkę. opanowując namiętność palącą mu usta. .powiedział niewyraźnie. Czuła napływające do oczu łzy. pociągnął ją na łoże. zdecydowanym ruchem ściągnęła z Tengela koszulę.Ale możesz dotknąć. palce drżały. Ujął ją pod brodę. Uniósł dłoń i pogładził ją po szyi. trzymasz mnie. . by jego dłoń mogła objąć jej pierś.Bo będzie źle! Wstań! . . Uwolnił jej wargi. najdroższa . jakby powodował nim wyłącznie prymitywny instynkt. ani dla niej.pończochy.A więc puść mnie . Silje . zdarł go w końcu. obrócił jej twarz ku sobie i pocałował. Szlochając rzuciła mu się na piersi. . Patrzyła na jego straszną twarz. Oddałbym wszystko. . gdy dostrzegła jego nie skrywane 169 . który aż do dzisiaj nie znalazł ujścia. Przed nim nie musiała udawać. nie odchodź! Tengel objął ją ramionami. Nie cofnął jednak ramion. Odchyliła bluzkę jeszcze bardziej. Jego ręka była bardzo gorąca. .szepnęła. . Przez chwilę mocował się z tasiemkami fartucha. jedyny raz. W jego poczynaniu nie było miejsca na rozsądek. . wiedziała. Potem .. Nagłym ruchem cofnął dłoń. rzucił na ziemię. by ułatwić mu dostęp. że nie jest mu łatwo. by móc tu pozostać. . z dzikim popłochem w oczach.Tylko jeden. ani dla niego.Nigdy nie byłem bardziej szczęśliwy.odparła także szeptem.Nie mogę.Najdroższa. jeśli znów przyjdzie mi cię stracić! Proszę. po ramieniu.Nie . .Na Boga. która była jej tak nieskończenie droga. jeśli wstaniesz . cała nieśmiałość opuściła ją.Pozwól mi zobaczyć . Zachowywał się tak.szeptał. Jego czuły dotyk nie wróżył nic dobrego.szepnął. Silje podniosła się i uklękła.Najlepiej będzie. Spokojnie i ostrożnie.Tak bardzo boli myśl. .wydusił przerażony.Nie wytrzymam. Bez słowa. została tylko niepohamowana żądza.

Ogarnęła ją gorąca fala radości. gdy się spotkali.Nie? . wyczerpany. co należało do niego. Leżała spokojnie na plecach. Ale wkrótce. drżącymi z niecierpliwości palcami zaczął zdejmować jej suknię. On. Och nie. .pożądanie. że uczyniła go tak szczęśliwym. To było takie. pozwalając. to. który nigdy jeszcze nie był z kobietą. opadł przy niej na posłanie. Przesunęła dłonie w dół.w jego szepcie brzmiał smutek i żal. Otworzyła oczy i zmusiła się do uśmiechu. wzdłuż ud.Nie . ugryzła go w ramię.. że rozumie i że się godzi. poprzez wąskie biodra. ze skona z bólu. ale kochała je jak wszystko. czego chcę. Tengelu? .. Suknia zsunęła się z ramion. to niemożliwe. by pokazać. że jej ciało gotowe jest. ramiona były zniekształcone. by zdławić krzyk cisnący się na usta. pomyślała. i nagle ból zelżał. Nie było tak. jak bym pragnął.. niemal od pierwszej chwili. że to pierwsze zbliżenie trwało bardzo krótko. Ciało stawało się ciężkie i wilgotne. W następnej sekundzie doznała wrażenia. Ona rytmicznymi ruchami gładziła go po piersiach i czuła grę jego mięśni od szyi do pasa. Roześmiał się. na szczęście dla Silje.Mieć cię znów. poczuła. egoistyczne.I ty myślisz. W chwili przerażenia chciała się cofnąć. Półprzytomna z pożądania usłyszała jęk. ale było na to za późno. nie wiedział. 170 . Natura sprawiła.. Widziała. Tengel. Podniósł się odrobinę. owłosionych jak u fauna. by nasienie wnikało w nią jak najgłębiej. tak jak pragnęli tego oboje. Silje.Jesteś szalona. i wtedy przez mgnienie oka ujrzała. zupełnie się tego nie wstydząc. że możemy żyć razem i nie mieć dzieci? . jak pojawia się w niej wyraz błogiej rozkoszy. nie był już taki przeszywający. Dłonie Silje ślizgały się po jego barkach. kiedy już znalazł do niej drogę. Zachowywał się jak w transie. koszulę sama ściągała przez głowę. by podciągnąć jej kolana. Tak. Chociaż rozumiem cię. by go przyjąć. co robi. starając się ukryć zadowolenie. .Wiesz. Delikatnie i czule dotknął dłonią jej policzka. Tengel uniósł się nieco. W tym geście kryła się rozpacz mężczyzny zadającego ból. przygarnął ją pod siebie. W izbie słychać było tylko ich oddechy.odparła Silje. . jak twarz mu się zmienia. . Mogła jedynie zacisnąć mocno powieki i pozwolić mu brać a także dawać. gdy Tengel zobaczył jej nagie ciało.

że żałuję.odparł. Ułożył się na plecach zasłaniając rękoma oczy. . cośmy zrobili? .. niniejszym proszę cię o rękę. Ty sam jesteś nim obciążony. co było nieuniknione . To się musiało stać. czy dobrze ci tutaj? . Cóż my poczniemy. by nie sprawiało jej to bólu.Nie . kocham cię przecież i wiem. Nie dotykali się jednak. Hanno. głosem pełnym winy. Mógłbyś na przykład wrócić do swojej chaty i udawać.Sam przecież mówiłeś. Tego by tylko brakowało. ale o tym. Naprawdę już na to najwyższy czas! Zaśmiała się.Powiedz mi. a oni leżeli razem rozmawiając szeptem.Tak.Żałujesz? Oparł się na łokciu. .. Tengelu. jakiego znam. 171 . niemal twardym głosem. że należymy do siebie. A jeśli nadal będę musiała żebrać i błagać o miłość.Nie. A więc ta dziedziczna moc nie zawsze jest zła. że nic się nie stało! . . Silje? Odpowiedziała rozsądnie. Czy zechcesz mnie poślubić? Czy będziesz miała odwagę? .odpowiedziała. pomyślała sobie. Ukrył uśmiechniętą twarz w jej włosach. Ale nigdy w życiu nie byłem tak.Hmm. . że tak nie jest. pierwszy krok został zrobiony! Tej nocy dzieci spały. pewnym. . Silje była zbyt obolała.Tak! Tak. prędzej czy później. naturalnie nie to miałem na myśli. Nie.pytał szeptem. Teraz spaliliśmy już za sobą wszystkie mosty i nawet przez moment nie miałem zamiaru cię opuścić.Silje córko Arngrima. Dopiero teraz uświadomił sobie. Silje.Oczywiście. .W jego śmiechu brzmiało szczęście i rozpacz zarazem. a mimo wszystko jesteś najwspanialszym człowiekiem. że tylko niektórych dotyka przekleństwo złego Tengela.Cośmy zrobili. .To. . zaskoczony. Silje? Mój Boże. to cię zabiję! Poniżasz mnie ponad wszelkie granice. nie myślałem o nas dwojgu. Prawie nie mogła się ruszyć. . .Czasami wydaje mi się. co może być owocem naszego uczynku. bezgranicznie szczęśliwy. a on objął ją prawdziwie niedźwiedzim uściskiem. jak bardzo ją zranił tymi słowami.

ponieważ ty tu jesteś. . że często czuję się jak w klatce i tęsknię do tego uczucia wolności. Chcę zostać kimś.Mam nadzieję. .W tym ostatnim zupełnie cię nie rozumiem. już od czasu wczesnej młodości.Po tym jak cię tu sprowadziłem. Mniej więcej tego się spodziewałem. . że to czarci znak. wcale nie. że czeka mnie zupełnie inna przyszłość niż ta. co dzieje się w jej duszy. noszę w sobie niecierpliwość. Silje przesunęła się bliżej i wdychała ciepło jego skóry.. że zawsze pragnąłem się stąd wydostać. pojmają mnie za sam wygląd.westchnęła.wróciła do przerwanego wątku. Muszę przyznać. Dużo myślę o Benedykcie. moja niecierpliwość ma wiele przyczyn.A ty. . Że naprawdę mam szansę być kimś wielkim. gdzie ty.Dlaczego nie kończysz? . Tengelu! Serce mi pęka z żalu .. Grecie i parobku i bardzo się o nich niepokoję. a najdziwniejsze.Och. To jest. . że miał zniekształconą stopę. mimo wszystko.Nie. Biedna kobieta! . uspokoiłem się nieco. kiedy stanowimy już jedność. Zrozum. . na zewnątrz czeka mnie strach i przerażenie. którzy stoją u władzy. przyznaję.. Tengelu? Czy jesteś tutaj szczęśliwy? Westchnął. żebym chciała ją poznać. będę o tym pamiętał. ale ciekawa jestem. nie powinieneś opowiadać takich rzeczy. co wiesz? Tak jak z witrażem? . Zrozum jednak. a jedynym moim pragnieniem jest być tam. Czuję się tu bezpieczna. uznają go za czarownika. . 172 . Nawet jeśli nic o mnie nie będą wiedzieli. że ci.Wybacz. Myślę również o Charlotcie Meiden.. ale ty jesteś kobietą i łatwiej możesz sobie wyobrazić. Jednak ktoś taki jak ja nigdzie nie ma dużych możliwości. w dolinie.Czy to coś. że cię nie uraziłam .Zastanowiła się dobrze. Zawsze ryzykuje. jak jej się ułożyło. Eldrid jest dobrą przyjaciółką. Ale teraz. Marii. Nie to.Dobrze mi tutaj.Tak. . ale z innymi mało mam wspólnego. Tu jest rzeczywiście pięknie i powoli zaczynam zapuszczać korzenie. Nie chcę do końca moich dni być tylko chłopcem z gór. dolina mego dzieciństwa. że ty także. Coś mi mówi. Orzekli.Nie. jakie daje otwarta przestrzeń. zanim odpowiedziała. W zeszłym roku powiesili człowieka tylko za to. . nie warto o tym mówić.

.Och.zapytał prawie bezgłośnie. Tengelu.Dlaczego nie opowiedziałaś mi tego wcześniej? . o których ona nawet myśleć nie chce. Uważałem. Nauczyłem się słuchać jej głosu.powtórzył udręczony. .Dokładnie to samo robiłem jako dziecko. przeczuwam wyłącznie niebezpieczeństwo. że Tengel zesztywniał. co Hanna. Poczuła. Na dworze Benedykta zdarzyło się coś z Sol..Co sądzę? . myśląc o opuszczeniu doliny.. że ich wszystkich wyrzuci. Ona widzi prawie wszystko. .Dobrze już. A co ty sądzisz? . Silje nie dowierzała jego ostatnim słowom. Silje? Dlaczego drgnęłaś? . Nie. . .Jak ty dużo wiesz! . gdy zagroził. O tym.Co ty mówisz? Niechętnie opowiedziała o gniewie Sol skierowanym przeciwko synowi Abelone tego dnia... . dobrze ..roześmiał się.Eldrid powinna zamknąć usta i milczeć! Tak. O jego oskarżeniach.Ciebie też czeka szczególna przyszłość.Właściwie nie tak dużo. że gdy czasami bywałem zły na kogoś i skoncentrowałem się wystarczająco mocno. zdarzało się. I o jej oczach. . Ja mam tylko niejasne przeczucia od czasu do czasu. to mogłem go skrzywdzić. sama w to nie wierzyłam. .Nie chciałam cię niepotrzebnie niepokoić i denerwować. Jednak właśnie teraz. . . Co się stało. wcale nie jestem taki wyjątkowy. intuicję. a potem szybko uciekła.Eldrid powiedziała. Tengelu. W każdym razie nie tyle. . że to Sol tego pragnęła.. że to zabawne i interesujące. o której nawet nie marzymy. kiedy Silje ją znalazła. 173 .Podniosła się na łokciu i popatrzyła na niego w ciemności. jak stała w drzwiach.Posłuchaj. że aż coś w niej trzasnęło. kiedy chłopak się skaleczył. ściskając jej dłoń tak mocno. że w dzieciństwie wyprawiałeś różne rzeczy.Po tamtej stronie gór? . nie miałam zamiaru ci o tym opowiadać. takie.Z pewnością.

Tak. .szepnął.. . by się tym zająć. 174 . Silje . Zła. Nie miała w sobie tej jego dobroci. Sol była zupełnie inna niż Tengel.Dzięki niech będą dobremu Bogu za ciebie. żeby z Sol też tak się stało.Opanowałeś się jednak? . i módlmy się. Ale przecież to jeszcze tylko dziecko.powiedziała stanowczo.Jest nas teraz dwoje. Często była złośliwa. Silje leżała i wpatrywała się w sufit. Tengelu .Razem sobie z tym poradzimy! .

poprowadzić ku oszałamiającym wyżynom. Gdy drżał na całym ciele. Niekiedy bywało jej bardzo niewygodnie i z trudem zdobywała dla siebie trochę miejsca. Była niewypowiedzianie szczęśliwa. to jednak okazali się lojalni w stosunku do Tengela. 175 . kiedy byli już małżeństwem. sypiali pod kołdrą nago. że na pewno tego nie zrobi. Woleli pomagać Elkdrid i w zamian za to brać od niej mleko. nauczyła się kochać góry.ROZDZIAŁ XIV Nadeszło lato i Silje mogła oglądać dolinę Ludzi Lodu w najpiękniejszej szacie. Zawsze jednak udawało mu się porwać ją za sobą. Wódz nigdy nie poznał przyczyny ucieczki Heminga. Dopiero teraz dostrzegła piękno tej okolicy. gdy dziewczynka wybrała czarnego jak węgiel kociaka. by odpędzić złe myśli mężczyzny. że uczynił ją wolną i szczęśliwą. wyrwać z koszmaru. przepędzała zmory i zasypiał spokojnie w ramionach ukochanej.Silje . nikt nie śmiał mu tego opowiedzieć. Widocznie kiedy Heming wyrwał się z doliny. choć może nie wprost. starała uspokoić. wyraźnie zaskoczony jej wyborem. Dlaczego to zawsze musi wiązać się ze zmysłowością? Cóż za tajemne opętanie sprawia. że musiała go nocą budzić ze złych snów. . Silje była teraz małżonką Tengela. chcąc przekonać się. . Sol dostała od Eldrid kociątko. gdyż jak większość kobiet uznawała wspólnotę duchową za ważniejszą. Wszyscy w rodzinie cieszyli się dobrym zdrowiem i przyszłość wydawała się jasna. jezioro i górskie brzozy. że nie sprawdzę się w innych dziedzinach? Te natrętne myśli nie dawały jej spokoju. towarzyszyła mężowi. Świadomość. od razu szukał w ciemności jej twarzy. Tuliła go do siebie. gdy siali i gdy kosili trawę na łąkach. Nie mieli tylko żadnego inwentarza. Wódz. Obora była w złym stanie. Używam swego ciała. otwierała przed nim swe łono. mieszkali przecież razem. Jego.Nie odchodź ode mnie! Nigdy ode mnie nie odchodź! Zapewniała. połączył ich podczas prostej ceremonii. to. Choć Tengel wydawał się bezgranicznie szczęśliwy. mimo że był już u niej tego wieczoru. Kiedy budził się mokry od potu. W pracach domowych znajdowała teraz dużo więcej radości. Kot i koń były ich jedynymi zwierzętami domowymi. jak nakazywał obyczaj.wzdychał. Czyniła tak z pewnym smutkiem. z rozpaczy musiała zadowolić się Tengelem. że nic mu się nie śni! Teraz. który twierdził. myślała z ironią. czy naprawdę tam jest. często zdarzało się. kiedy wiosną orali pole. Tengel zamyślił się chwilę. Tak więc mieszkańcy doliny. bo to przynosiło mu ukojenie. zachody słońca. Myśl o tym uspokoiła ją nieco. Jest prawie tak jak w moim śnie. a Silje miała wystarczająco dużo roboty z dziećmi. że do tego właśnie się uciekam? Czy nie jestem więcej warta? Czy liczę się tylko jako obiekt męskich żądz? Czy to moja własna niepewność? Lęk.

że nie starczało jej czasu na tkanie.. Jak wtedy. Dzięki temu dużo przebywali na świeżym powietrzu. przez ostatnie lata ukrywał się w dolinie Ludzi Lodu. którzy musieli uciekać przed ludźmi wójta. pokazywał im swe ukochane miejsca. straciła apetyt. choć mimo wszystko gdzieś w kącikach ich oczu zawsze czaił się strach i gotowi byli uciekać na pierwszy znak zbliżającego się niebezpieczeństwa. Zdarzały się też inne zagadkowe sytuacje.. który starał się o nią od dłuższego czasu. gdy doszli do wodospadu. że nie musiała już tak ciężko pracować. że Silje związała się z potomkiem złego ducha Ludzi Lodu. że napady złości stawały się u małej coraz rzadsze. . . Wysłał tam woźnicę. Mąż Eldrid był jednym z tych. 176 . Chłopi rozmawiali z nim. przyjęła propozycję zalotnika. Tengel nosił Daga na plecach w specjalnym worku. a na starość uniknie samotności. Kiedyś w górach przybiegła z krzykiem. W takich przypadkach szli za nią. Tengel drgnął. małej rodzince uradowały ich bardzo. Ona na pewno nie przedłuży rodu. jej skóra zrobiła się przezroczysta i pełna jasnobrązowych plam. Małżeństwo Tengela z Silje sprawiło. Późną jesienią z Silje zaczęło się coś dziać. i trochę tego żałowała. który dość szybko powrócił z wiadomością. przesyłali gratulacje i dary . z tego.rozmaite smakołyki i ubranka dla dzieci. Schudła. tak.Więcej mieli teraz kontaktów z innymi mieszkańcami doliny.Skąd ona może to wiedzieć? Pewna kobieta rzuciła się tutaj do wody jakieś. lecz nigdy nie udało im się wyjaśnić zachowania małej. . Być może rodzinna harmonia działała na nią uspokajająco. Ale w zamian doznawała tylu innych przyjemności.oświadczyła. że we dworze nie brakuje im niczego.Jej oczy znów były zupełnie dzikie. Silje bardzo cieszyła się z losu przyjaciółki. a obok kroczyła Sol z kociątkiem w koszyku. Eldrid również przeżywała wiosnę swego życia. Fakt. Wieści o nowej. Z ulgą obserwowali. a ich twarze nabrały ładnej brązowej barwy. dodał jej odwagi. to musiało być jakieś dwadzieścia lat temu. Około świętego Jana wyszła za mąż. Silje miała tak wiele pracy. który wykluczał posiadanie dzieci.Do domu! Pod drzewem jest niebezpieczny człowiek! . żartowali i dyskutowali. ale odłożył wyjazd.Nieżywa pani . Eldrid była już w wieku. Czasami jednak Sol ich przerażała. tylko że Abelone wciąż tam mieszka i uprzykrza im życie. Tengel planował odwiedziny u Benedykta. a jej oczy zrobiły się nieprzytomne. Tengel zabierał ją i dzieci. że lękali się go mniej. nie musiała więc niczego się obawiać.

Gdybyśmy potrafili usunąć tych gości-darmozjadów! . . . Ale nie sądź.Ale teraz nic nie mogę uczynić. Nie było to łatwe. . Tengel przymknął oczy i westchnął. że właściwie w ogóle o tym nie myślałam.przyznał Tengel. widziałam tu. . Zamknęła drzwi. .Tak .Mam moc. Zamyśliła się. skoro wcześniej nie zwróciła na nic uwagi.Boję się. Moje miejsce jest przy tobie. Nie próbowała ukryć gniewu.. ale chciała teraz zagrać najmocniejszą kartą. potwór? . . Zerwała się na równe nogi. Co się ze mną dzieje? Popatrzył na nią badawczo i musiał się uśmiechnąć. w dolinie. przerwać. Silje rozejrzała się po zagrodzie.Oczywiście! Naturalnie! Kiedy nie doszło do niczego wiosną ani wczesnym latem.rzekła z wahaniem. nigdy więcej mnie nie ujrzysz! Była to oczywiście przesada. że mnie to przeraża! Jeżeli zabierzesz mi dziecko. Kiedy.powiedziała Silje wzruszona. Tengelu.. 177 ..W kwietniu . przestałam o tym myśleć. którą pobielił już pierwszy mróz.Siedziała jak sparaliżowana.Minęło już wiele czasu. by zatrzymać ciepło w środku. także kilku innych twoich krewniaków. wiesz? Tengel patrzył na nią ponuro..Tak. Jak sądzisz? Silje zaczęła liczyć. . . Pewien środek.Ale jeśli to jest. Och. by to..Gdybyśmy tylko mogli coś dla nich zrobić? .. . lecz nie miałem odwagi o tym mówić. Przyglądał jej się długo.. Miałam tyle innych rzeczy do zrobienia. odkąd po raz ostatni odmawiałaś mi z powodu kobiecych słabości.Nie odważysz się! .Już od jakiegoś czasu obawiałem się.. .. Tengelu. No tak.Potwór! Ha! Czy ty jesteś potworem? Albo Sol? Albo Eldrid? A twoja siostra Sunniva? Chyba całkiem straciłeś rozum! Owszem. . Jej niewiedza była rozbrajająca.

dręczony strachem. Nie wyglądał jednak na zadowolonego. opowiedziała mu o lęku. że znowu zaczęła się czuć źle w dolinie. bo Silje potrzebowała teraz porządnego jadła.. męczyło ją coś nieokreślonego. choć nie potrafiła tego nazwać. brak jakiegoś ważnego składnika. Kobietom o szerokich biodrach z pewnością dużo łatwiej. więc Tengel i Silje oszczędzali jak mogli. tak trudno było utrzymać je w ryzach. ale jeśli chodziło o ściąganie na ziemię różnych przedmiotów. radził sobie świetnie. co łagodziło nieustanny. Jednakże Tengel. Nikt nie wychodził z domu. a co gorsza. lecz z powodu bezradności wobec sił natury. czy postąpiła słusznie. Chłopak. Nie. mówiła sobie w duchu. Była jednak bardzo wdzięczna.Będzie jak zechcesz. Zima była ciężka. że chce tego dziecka. Śnieg spadł wcześnie. iż przyczyną było pożywienie. gdy kładł jej na krzyżu swe gorące dłonie. który wyszedł na polowanie. nie można go było pochować i trumna musiała stać w szopie na drewno aż do wiosny. 178 . że cierpi. tak odmroził nogi. przytrzymując się ścian i mebli. choć nigdy się nie skarżyła. że trzeba było posłać po Tengela. że nie mam figury w kształcie gruszki. czego zawsze się bała. Wyglądało na to. Silje nigdy nie pytała. Silje nie mogła zaprzeczyć. dokuczliwy ból. . Mimo powijaków nogi Daga nie były takie proste jak powinny. a około Bożego Narodzenia nastały trzaskające mrozy. .odparł.Wiem o tym . co stary Tengel zostawił nam w spadku. aż w końcu Silje opadły wyrzuty sumienia i zaczęła wątpić. Po nocach nie sypiał.To coś. Silje dręczyły wyrzuty sumienia. nie cieszył się wcale na mające przyjść na świat dziecko. pomyślała i z uśmiechem wspomniała swoje oburzenie. Dag zaczął raczkować. a jedynymi drogami były wykopane tunele prowadzące do budynków gospodarczych. że zapasy żywności skończą się. Nie był tak żywy jak Sol. i ciężko. Taka jest kara za to. który ją trapi. nim nadejdzie wiosna. Próbowała rozmawiać o tym z Tengelem. gdyż śnieg sięgał dachów. Silje wcale nie czuła się dobrze. kiedy Benedykt tak właśnie przedstawił ją w swoim malowidle na ścianie kościoła. który wiedział więcej niż zwykli ludzie. Nie z powodu trudów dzieliła je przecież z ukochanym Tengelem. Tengel był w tym czasie bardzo milczący. Czuła się uwięziona. Wiedział. wrócił jednak do domu bardzo zdenerwowany. co tam robił. bo tak często rozluźniała jego pieluchy. próbował też dreptać. boleśnie wzdychał. Silje nie mogła już teraz zostawiać dzieci pod opieką Eldrid. Znaleziono starego człowieka zamarzniętego na śmierć przed własnym domem. Jakoś nie mogła w to uwierzyć. była pewna. Było to trudne. uważał. Kiedy jednak przemyślała to głębiej.

wróciła do domu. Uniesiono jej głowę. Nigdy nie zapomniał. że Silje stawała się coraz słabsza. . oczy zapuchnięte. a ukochane dłonie przystawiły do warg czerpak.Tuż przed świętami wybrała się do Hanny i Grimara z jadłem. choć sama miała go niewiele. Popatrzyła po obecnych umęczonym wzrokiem. Eldrid zabrała dzieci do siebie.szepnęła. pomyślał Tengel i dreszcz przebiegł mu po plecach. Zapukała tylko do drzwi. Wycieńczona Silje leżała w łożu. 179 . Zapalono rzadko używane lampy tranowe i ustawiono je wokół jej łoża. ostro pachnący napój uśmierzający bóle i w tajemnicy odmówił specjalne modlitwy.Ono umiera.Może wszystko się ułoży. Wkrótce stało się jasne. skulona poczekała na zewnątrz i upewniwszy się. pomyśleli wszyscy. Drzwi otworzyły się tak nagle.poprosił niewyraźnie. kiedy świeciły już życiodajne promienie wiosennego słońca. .Przyprowadźcie Hannę . że Grimar zabrał wszystko. Silje mogła z twarzy Tengela wyczytać jego myśli.. Tengel drgnął. by ulżyć Silje. .zapytała Silje. Pewnego dnia w końcu marca. Był bezsilny..Postradałaś zmysły? Kobiety przeżegnały się. Nic poza tym. . Brakowało jej już sił. Jakby już umarła. a nic się nie działo. . Tengelu! Ty też. co by jej mogło pomóc. Tengel robił wszystko. Po dwóch dobach wszyscy byli poważnie zaniepokojeni. Jakby życie z niej uchodziło. że jego zniekształcone ramiona kosztowały matkę życie. nieoczekiwanie chwyciły ją bóle. . u Silje zaś zebrało się kilka sąsiadek. Skronie miała mokre od potu. Zapadł zmierzch. Czy ktoś inny potrafi pomóc mojemu dziecku? . nie miał nic. Było to jeszcze przed największymi opadami śniegu.Miała zupełnie sucho w ustach.Poczekamy jeszcze trochę . by siedzieć w specjalnym krześle dla położnic. że wszyscy drgnęli. Silje opadła na łóżko. Czas jednak mijał.Czy mogę dostać trochę wody? . że rozwiązanie będzie trudne. podał jej gorący. Nic się jednak nie zmieniło.

. pani Hanno . W tym samym momencie jej ciało pochwycił nowy atak bólu. miejscami szaroczarną. Skórę Hanna miała chorobliwie żółtą. 180 . przysłużyłaś mi się.rozległ się dziwnie wyraźny głos. Silje przyszło do głowy. To czarownica. Witajcie znów? Czy Silje miała przed nim jakieś tajemnice? Nie miał jednak czasu się zastanowić.wyjąkała drżąc. jakby się nigdy nie myła. Głowa. Nie ośmielił się jednak wygnać Hanny. by to dziecko przeżyło. już dawno temu spalono by ją na stosie. Nawet Tengel odskoczył w tył. Tengel odwrócił się w drzwiach. . otwierając szeroko ze zdziwienia oczy. a skóra wokół nich starsza.Silje mnie wzywała . . a na zapadniętych wargach widniał diabelski uśmiech.Pozwól Hannie popatrzeć na siebie . jak ukryć wstręt. ta myśl była bezsensowna.Zobaczymy. Tak. która na opuchniętych nogach toczyła się w kierunku łoża.. Nie bój się. . teraz ja przysłużę się tobie. lecz były jakby wyblakłe.No pewnie.rzekła Hanna. osadzona nisko na ramionach.Wyjdź. Nie wolno jej było się sprzeciwiać! Gdyby Hanna pojawiła się w normalnym świecie. Silje poczuła. Silje z przerażeniem przyglądała się postaci. Czegoś takiego nie potrafiła nawet sobie wyobrazić. głupi chłopcze. nie wiedziała. że starucha musiała używać ich nieprzerwanie od czasu swojej śmierci. Płonęły jednak w ciemności i wydawało się.Witajcie znów. I trzymaj z daleka te bezużyteczne baby! Podszedł do drzwi. Oczy dosłownie wystawały jej spod kępek stalowoszarych włosów. Pełen strachu opuścił izbę. nic tu po tobie. że wiem. bo Hanna odprawiła go ruchem ręki. nie mogła się jednak od niej uwolnić.Wiecie.? . pomyślała Silje. A poza tym obydwie chcemy. . Odzienie. że robi jej się po prostu niedobrze. umknęły do pokoju dzieci i zamknęły się od środka.Dziewuszki? . jakie Silje kiedykolwiek widziała. Oczy barwą przypominały oczy Tengela. czy nie uda nam się wyciągnąć dziewuszki. . Kobiety krzyknęły głośno. że przenikają Silje na wylot. wisiało na niej. zrozumiała teraz niechęć Tengela do posiadania potomków. wiedźma najgorszego gatunku.Stało w nich najbardziej ohydne stworzenie.zapytała Silje. . na wpół zgniłe łachmany. sterczała pochylona jak u rozwścieczonego zwierzęcia. nieprawdaż? Silje skinęła głową. .

. nie! Silje zwinęła się w kłębek od palącego ją w środku bólu. od jego zapachu nozdrza Silje zadrgały. Hanna przyniosła drewniany czerpak i podała jej białawy proszek. Miała uczucie.Połknij to. Tym razem był to szarozielony pył. lecz mimo wszystko była jej wdzięczna. że nie powinna pytać.Nie wygląda to zbyt dobrze. jej dłonie zataczały kręgi nad ciałem Silje. o nie! . Instynkt podpowiadał jej. ten Tengel! Jego matka przypłaciła jego narodziny życiem. Silje wypuściła powietrze z płuc i starała się nie wdychać smrodu bijącego od staruchy. bo to będzie kosztowało cię dużo sił. nie widzieć jej powykrzywianych dłoni. Usta Hanny poruszały się.. . . Silje nie miała tej pewności. co zawiera proszek. naprawdę jest okrutny dla swoich kobiet. Popatrzyła na Hannę oczami zranionego zwierzęcia.Hanna pokręciła paskudną głową. Pogrzebała w kieszeniach łachmanów.O. Okropna starucha skinęła głową. jak sądzę. . .powiedziała Hanna. ale. nie masz na to siły. Powinnaś usiąść na krześle. Z pewnością nie były to wyłącznie zioła. Odruchowo cofnęła głowę..Nikt nie wzywa Hanny na próżno. jakby spożyła pokruszone szkło lub żrący kwas.Pomóż mi . czarnych porów i zmarszczek.Dobrze . . Drżącymi dłońmi Silje chwyciła za czerpak i przełknęła proszek. Silje nie śmiała się sprzeciwiać.szepnęła. poluzuje twoje twarde kości. Odczekawszy chwilę Hanna wyciągnęła nowy proszek. Wszystko będzie dobrze.. kochana! Ach.Poczekamy teraz. . Czy jest trochę wody? Silje wskazała ręką. 181 . Najpierw musimy dać ci coś na wzmocnienie. W izbie zaległa cisza.. .To tylko coś na serce.Mam.

Silje! Silje.Nadszedł ból tak silny. Cichy i niewyraźny. A potem nie było już nic. że żyje.Tengel . ..Klepnij ją w pupę. jestem winna. . Noworodek? Dziewczynka. by otworzyć oczy. głupia krowo! . powoli unosiła się z dna czarnej jak węgiel czeluści. Najpierw słabo. narzędzie Szatana? Chodziło jej o dziecko. Umieram. To były głosy. Słaby płacz. usłyszała. myślała. Kybele. Kochałam się z demonem .Jest taka maleńka i słaba. . 182 .To był głos Hanny. płakał tak samo.przeszyła ją myśl. żadnych demonów. jesteśmy w dolinie Ludzi Lodu. Athys. Powoli. Wszystko widziała jak przez mgłę. jak demony podnoszą się z gór.szepnęła. teraz nadchodzi kara. Głos Tengela.. Ciepła dłoń gładziła jej czoło. Zaczęła krzyczeć. Nie.. Upiór w lesie? Tak. Dag? Nie. potem coraz wyraźniej. widziałam.Włóż jej palec w usta! O czym one rozmawiają? zdziwiła się Silje. Brzmi to jakby przyzywała demony. Nareszcie Silje odzyskała dość sił. byle nie demony.jej i Tengela..Taka maleńka . jak mamrocze wstrętne zaklęcia: . Astarot.. Lupus. mnie poświęciła. . Noworodek.Ta istotka nie przeżyje. Poczuła ohydne dłonie Hanny na swym ciele. sama jestem temu winna.. że wokół Silje zrobiło się całkiem ciemno. Appolyon. on płacze dużo głośniej. . Ta straszna kobieta. ale ani jeden nerw nie drgnął w jej ciele. Usłyszała dźwięki.powiedziała wieśniaczka.Belial. umieram? Dziecko urodzi się martwe lub żywe . Nema.ale ja umrę. Rebo. wróć do mnie! Usiłowała powiedzieć mu. nie teraz. pomyślała Silje w otępieniu. . . Litościwy Boże. Głosy sąsiadek.

choć jednocześnie nie chciała tego. . Widzę podwójny rząd drzew. . Hanna roześmiała się. 183 . że.Ale tak przecież nie jest . . . To też.zapytał Tengel. Z dzieci. będzie wielka. . Hanna zapomniała o nich i utkwiła wzrok w węglach na palenisku.Od razu podziałało. gdy umilkła. jeszcze dziwniejsze.zapytała Silje zaskoczona. siedząca w kucki przy palenisku jak zwierzę szykujące się do ucieczki. nie tak od razu.usłyszała jego słowa.Hanna mi coś podała . Nie. . Jego dłoń czule głaskała ją po skroni. .To też. które wychowasz.zapytał. Złe dziedzictwo.Ale tobie nie uda się chyba trzymać od niej z daleka? Silje i Tengel wymienili spojrzenia.Jest tak.powiedziała.wtrącił Tengel. To wy jesteście Ludźmi Lodu. starając się ukryć uśmiech.Nie. Tengel wstał i odebrał od wieśniaczki owinięte maleństwo.zachichotała stara. Rozerwało mnie na kawałki. Hanna.. Widzę ją teraz. wielka radość.czy nadal będzie nas prześladować? . . Pytałaś kiedyś.Powinno nim być ..Co? ... jak mówię.rzekła nagle Hanna. . .Wierzę ci. Musi mieć przedtem więcej sił. Wy i nikt inny.Wszystkich w dolinie nazywają Ludźmi Lodu..Twoja żona nie nadaje się do rodzenia dzieci..Nie. Pierwszy raz widziała w jego oczach łzy. Tengelu. to niemożliwe. Z naszego rodu wyjdzie. . czy mogę spojrzeć w twoją przyszłość.że to ostatnie dziecko? . . . Zamyśliła się. Silje. .Aleję? . Ale są inne rzeczy.. Nie śmiała.Boli.. .Chcesz powiedzieć.Dzięki ci. Długo jeszcze walczyłaś o życie.Siedzę tu i widzę w ogniu dziwne rzeczy . Pragnęła zobaczyć dziecko. A potem będzie. to nieważne. odwróciła głowę. dobry Boże! . i wielki żal.. .

.. Za chwilę jednak powiedział głośno i wyraźnie: . samotnej i odepchniętej przez wszystkich kobiety. A ja.usłyszała z boku głos Hanny.Czy zechcesz ją zobaczyć? . nie mam jeszcze sił. co to jest. Spojrzała na noworodka i przeraziła się.zaczął Tengel .Tego dziecka nie musisz się obawiać . Starucha zaczęła szybko przewracać węgle. Przerażająca istota przy ogniu wstrzymała oddech.przywodzi mi na myśl Daga. .Chcę. On już kocha to dziecko. gdyby to była dziewczynka. Tengel mówił dalej.Dlatego chciałbym nazwać ją Liv. kiedy znalazłaś go w lesie.Ono nie ma żadnej mocy. zaklęcia? Ale uważała. . Pamiętasz? . niemal przerażony. .? . Ramiona Hanny opadły. . Miałaś wtedy zamiar nazwać dziecko Liv. stojąca nieco dalej.uśmiechnął się Tengel. że starucha grzebiąca w węglach zamarła.Czy będzie ruda? . . która tak bardzo o nie walczyłam. który go nie chciał.Jest taka maleńka i słaba . że w pieśni słychać dumę i radość starej. Tengel spojrzał na nią niepewnie. tak jak pozostałym. Niezwykła.Jest. .Będzie się nazywała Liv Hanna. Silje nie wiedziała... uroki. .powiedziała bez przekonania i przełknęła ślinę.zapytała jedna z sąsiadek.. słodka .Tak. że nie ma odwagi przebywać w pobliżu Hanny. że nie bardziej niż ty . Czary. .Liv to dobre imię. by odczuwać cokolwiek. On.Sądzę. Silje zauważyła. świszcząca pieśń wyrwała się z jej ust.rzekła Silje stanowczo.zapytał z ojcowską dumą w głosie.Jak będzie miała na imię? . by zwała się Liv Hanna . jak bardzo żałosna i sina była dziewczynka. Widać było. . pomyślała zaskoczona. Zaklęcia z 184 .Czy to. Ale ja chcę dać jej dwa imiona. pamiętam. Silje odetchnęła z ulgą.

185 . lecz w mrocznej. pogańskiej pieśni nie zabrzmiała nawet jedna nuta zła.pewnością dotyczyły dziecka.

You're Reading a Free Preview

Pobierz
scribd
/*********** DO NOT ALTER ANYTHING BELOW THIS LINE ! ************/ var s_code=s.t();if(s_code)document.write(s_code)//-->