Publius Wergilius Maro

ENEIDA
[przekład – ksiądz Tadeusz Karyłowski]

KSIĘGA I
Broń i męża opiewam, co z Troi wybrzeża Do Italii, gnan losem, pierwszy na brzeg zmierza Lawiński, po mórz głębi i lądach pędzony Mocą niebian, pamiętny gniew znosząc Junony; Wiele też w boju cierpiał, nim dźwignął mur miasta I bogi wniósł do Lacjum, skąd plemię urasta Latynów, ojce Alby i wielkiej gród Romy. Muzo, wskaż mi przyczyny, jaki żal kryjomy Lub boleść skłania bogów królową, iż męża Zbożnego tylu przygód i prac uciemięża Brzemieniem? Więc gniew taki i niebian pierś pali? Był gród stary tyryjscy nim kmiecie władali Naprzeciw ujść tybrowych Italii: Kartago, Przepychem bogactw sławny i bitew przewagą. Nad wszystkie on, jak mówią, był drogi Junonie, Nad Samos czci go więcej: tam były jej bronie, Tam wóz; ludom stolicę w nim bogini śmiała, Jeśliby los dozwolił, już wtedy wznieść chciała. Lecz wzdęła wieść, że z Trojan krwi zbudzi się plemię, Co kiedyś zamki Tyru obali na ziemię, Że stamtąd sławny w bojach lud z królem przybłędą Na zgubę Libii-przyjdzie: — tak Parki nić przędą. Przed tym córka Saturna drży, w myśli jej stoi Bój, który za swe Argos wiodła u bram. Troi; Nie zgasło w sercu złości i cierpień zarzewie; Głęboko w duszy skryty, utwierdza ją w gniewie Parysa sąd krzywdzący, zapomnieć się nie da Ród wrogi, porwanego chwała Ganimeda. Tym wzburzona, miotanych wkrąg po morzu całem Resztki Trojan, co zbiegły przed Achilla szałem, Wstrzymywała od Lacjum z dala; przez lat wiele

2

Błądzili, gnani losem w mórz wszystkich topiele: Taki trud był, gród Romy na trwałym wznieść zrębie. Ledwo z oczu Sycylię straciwszy, na głębie Puścili rzeźko żagle, krając spiżem piany, Gdy Jurto, w której piersi ból wiecznej tkwi rany, Tak myśli: „Mamże ustać w drodze, pokonana? Nie mogęż od Italii wstrzymać Teukrów pana? Nie! Losy bronią! — Pallas mogła spalić łodzie Argiwów, a ich samych zatopić we wodzie, (Z win i szału jednego Ajaksa Ojlosa!) Jowisza szybkie „ognie z chmur miecąc z ukosa, Roztrąca statki, wichrem bałwany wód żenie, A jego, zionącego z dna piersi płomienie, Porwała i na skały nabiła grań ostrą: — Ja, niebian pani, któram Jowisza jest siostrą I żoną, z ludem jednym lat szereg niemały Wojuję! Któż Junonie hołd winnej da chwały? Kto kornie jej ołtarzom obiatę uczyni?" Ten w sercu rozognionym spór wiodąc, bogini W ojczyznę burz, gdzie wichrów tłum dziki się kłębi, W Eolię wchodzi. Eol król w wielkich jam głębi Wrące wichry, świszczące rozgłośnych bura szturmy Powściąga władzą, tłoczy do więzów i turmy. One, gniewne, z warczeniem głośnym huczą z bliska Przy ryglach. Eol siedzi u szczytu zamczyska, Berło dzierżąc, gniew wichrów wstrzymuje w zapędzie. Gdyby nie to, wnet morza i ziemic krawędzie Wraz z niebem w puch by rozniósł gwałtowny ich zamach; Lecz ojciec je wszechwładny w zapadłych skrył jamach, Tego bojąc się; brzemię gór wielkich niebawem Nałożył i dał króla, co niezłomnym prawem . Skracać im umie wodze i zwalniać na słowo. Jego więc Juno korną zagadnie tak mową:

3

„Eolu, tobie ojciec niebian i król ludzi Dał moc, co fale tłumi iwichrem znów budzi. Lud wrogi mi po głębi tyrreńskich wód płynie. Penaty z Ilium niosąc Italii kradnie. Pobite wichrem pogrąż ich statki we fali Lub spraw, by się po morzu rozbici tułali! W orszaku nimf czternaście mam cudnego ciała, Z tych kształtem najpiękniejsza Dejopa wspaniała; Ją tobie dam w małżeństwo stałe za usługi Tak wielkie, by wraz z tobą lat wszystkich ciąg długi Przeżyła, pięknych dziatek radując cię gronem!" Na to Eol: „Wyjawić, co chcesz mieć spełnionem, Twój trud, pani, — mnie spełnić trzeba, co stanowisz. Ty państwo mi zjednywasz, przez ciebie mi Jowisz Życzliwy, ty u bogów dasz siadać biesiady, Ty czynisz mnie potężnym nad burze i grady". Tak rzekł i odwróconym dzirytem w bok trzaśnie Pieczary skalnej: wichry jak hufiec hałaśnie Otwartą bramą w ziemie rwą trąbą huczącą, Zwarły się z falą, do dna skłębiony nurt mącą. Wraz Eurus, Notus gnają i z częstych burz znany Afrykus — wzdęte pędzą ku brzegom bałwany. Krzyk ludzi się rozlega wraz z trzaskiem przy sterze. Chmur nawał wnet blask- dzienny i błękit zabierze Sprzed oczu Teukrów: czarna noc legła na fali. Grzmi niebo, z częstych ogni w krąg przestwór się pali; Niechybną śmiercią wszystko żeglarzy przestrasza. Dreszcz zimny obezwładni członki Eneasza; Westchnął i w niebo dłonie podnosząc wraz obie, Tak rzecze: „0 szczęśliwsi stokroć, co w walk dobie W oczach ojców, pod Troi mury wysokiemi Paść mogli! 0 najśmielszy z synów greckiej ziemi, Tydydo! Czemuż w polu, wśród iliońskich błoni

4

Gdzie Hektor od Achilla włóczni, gdzie olbrzymi Sarpedon, gdzie Symois bałwany wzdętymi Porwane toczy tarcze, szyszaki i ciała!" Gdy mówił, Akwilonem świszcząca nawała Uderza w żagle, w niebo odmęty wód wali. Pękły wiosła, przód łodzi się skręcił i fali Dał bok; góra urwista uderzy weń wodna, Tych w przestwór niesie, tamtym, rozdarłszy toń do dna, Odsłania piach wśród nurtów; wre żwirem lej cały. Trzy statki Not porwawszy, w tajne skręca skały (Arami zwą je: skryte, gdy morze wichr skłębi, Grzbiet groźny wznoszą w ciszy) — trzy Eurus od głębi. Gna w Syrty — przykry widok dla oczu tułacza! — Strąca w brody i piachu nasypem otacza. Łódź Lików wraz z Orontem, przed jego oczyma, Ogromny bałwan, który pod niebo grzbiet wzdyma, Uderza z tyłu; sternik, strącon bez pamięci, Głową w dół spada, — łódź zaś po trzykroć nurt skręci W lej wirów i gwałtowną paszczęką w głąb chłonie. Wynurzą się nieliczni nad wielkich wód tonie, Broń, deski, skarby Troi — pęd fali rozmiata. Łódź mocną Ilioneja, mężnego Achata, Łódź, którą Abas jechał i Aletes stary, Zwycięża orkan; w inne bokami, przez szpary Zwątlonych spojeń — wrogi nurt deszczem się wciska. Tymczasem huk fal grzmiących z tajnego siedliska Puszczoną burzę odkrył wreszcie Neptunowi W dnie głębin; oburzenia dreszcz przebiegł go mrowi; Łagodne lica z fali nad pełne wzniósł morze: Eneja flotę widzi po całym przestworze Rozbitą, Trojan nieba zmiażdżonych ruiną; Wie dobrze brat Junony, że z jej gniewu giną. Zefira z Eurem wzywa, te głosząc im słowa: „Także-to umysł pycha wam mroczy rodowa? 5

Jużeście, Wichry, niebo z ziemią zmieszać śmieli Beze mnie, takie wznosząc wód góry z topieli?! Dam ja wam!... Ale trzeba burz stłumić huragan! Raz wtóry nie do takich ucieknę się nagan. Uciekajcie, to swemu odnosząc monarsze: Mórz władzę, srogi trójząb, nie jemu najstarsze Daje prawo — mnie tylko! Olbrzymie ma skały, Wasz dom, Eurze; tam niechaj dochodzi swej chwały, Tam niech Eol zamkniętej króluje wichurze!" Tak rzekł i słowem wzdęte łagodzi wraz burze, Skłębione spędza chmury i wraca dzień miły. Cymotoe z Trytonem z raf ostrych co siły Spychają statek; Syrty trójzębem bóg porze, Rozrzuca wielkie zaspy, ucisza w krąg morze I pełne fale kółmi lekkimi roztrąca. Tak często kłótnia w tłumie porywa się wrąca I zamęt, srogim gniewem pospólstwa czerń płonie: Już lecą głownie, głazy — podaje szał bronie; Wtem pełen cnót i zasług pojawi się starzec, Tłum w ciszy słucha, waśni wnet musi się zarzec; On słowy lud owłada, ucisza pierś w szale: Tak morza grzmot umilknął wszystek, gdy na fale Spojrzał rodzic; — rumakom pod niebem świetlanem Puszcza wodze i lotnym pomyka rydwanem. Zmęczeni Eneadzi w najbliższe wybrzeża Mkną pędem, kędy Libia swe łany rozszerza. Zaciszne jest tam miejsce: ujęciem dwu ramion Port wyspa tworzy, kędy wód lazur, niesplamion Burzą z głębi, zaledwie dreszcz marszczy nieśmiały. Z dwóch stron razem potężne dwie wznoszą się skały W niebiosa, pod ich cieniem fal drzemią zwierciadła Milczące. Lśniąca tęczą barw puszcza usiadła Nad nimi i gaj, mroków spowiły w krąg ciszą. Z przeciwka grota: stromych urwiska ścian wiszą, 6

Na brzegu zmokłe ciała składając w uciesze. Przystąpił wnet. pędzi przed sobą tłum hoży I nie pierwej ustaje. Długim wieńcem w dolinie tak pasą się stada. Rozdziela i otuchę tak wlewa im w łona: „O druhy — toć wam znana klęsk fala miniona. skaczą w piasek stopami raźnemi. Nie dostrzegł naw. Obala. Łodzi zwątlonych tu łańcuch się ściska. Dom nimf. którego płynącej gromadzie W Trynakrii dobry Acest ogromne dał kadzie. suche w krąg kładzie paliwa: Wnet ogień ze zarzewia płomieniem się izrywa. Ni krzywym zębem ciężka kotwica zahaczy. ze skał żywych ciosane siedziska. łby rogate niosące wyniośle. Tu z całej liczby siedem swych łodzi tułaczy Wciąga Enej. Potem wino. ile łodzi mieli. Czy Kapys. Żar chwyta liśćmi. Pierwszy Achat wnet iskrę z krzemienia wykrzesze. Nadpsute wodą zboże wynoszą i sprzęty. Do portu wtedy śpieszy i druhom je dzieli. Pełen ochoty. patrzy.W środku zdrój. potem w leśne 'wtłoczony zarośle. Wprzód wodze. aż siedem położy Sztuk wielkich: właśnie tyle. tym też bóg koniec położy! Wy szał Scylli i rafy podwodnych wydroży 7 . Strzałami płosząc. trzy tylko na brzegu jelenie Błądzące widzi — z tyłu łań cała gromada. łuk w dłonie i lotne wziął groty. Tymczasem Enej wstąpił na górę i całą Objąwszy okiem przestrzeń. — Znieśliście gorsze. czy Anteja Lub fryskich łodzi kędy nie miota zawieja. Które mu wierny Achat niósł. Znużeni do cna. pokarm znów morzu odjęty — Sposobią się piec ogniem i kruszyć go skałą. tak bardzo do ziemi Tęskniący. Trojanie. Kaik statków wysokich nie żenie.

w dniu chwały 8 . że z laty. lecz sam. czy zdrowie I życie ocalili. Gijasa też z Kloantem. gdy Jowisz. Gdy takich trosk nawała pierś ciężko mu tłoczy. Wybrzeża i lud mnogi. Wśród nadziei i lęku niepewni. Straconych druhów w długiej przypomną rozmowie. Do Lacjum dążym. Ze smutkiem. tam to znów Troja powstanie. niech każdy będzie na szczęsny los gotów!" Tak mówi. Starym winem się raczą i tłustych mięs poły. część pieką drgającą na rożnie. Udaje radość w twarzy. wy Cyklopa złość w znojnych walk buncie Zmogliście — i dziś z serca lęk smutny usuńcie! I to pewnie przypomnieć kiedyś będzie miło! Przez mnóstwo przygód. Ich zasię łup zajmuje i bliska biesiada: Ze skóry wnętrzne mięsa obnażą ostrożnie.Huczące. co ludziom na ziemi I bogom władasz. Już koniec był. łamiąc tak wiele zdrad siłą. niegodnie Zamknięty został ziemic Italii krąg cały? Wszak sam to obiecałeś. ból serca owłada. Inni kubły stawiają. wśród niebios zatrzyma Swe kroki i w kraj Libii się wpatrzy oczyma. srebrem żagli mieniące się morza. A potem krzepią siły — i leżąc wśród trawy. Gdy głód ucztą ukoją i sprzątnięto stoły. niecą płomień żwawy. pełen najcięższych kłopotów. Doli Oronta zbożny Enej się użala. prawy wiecznemi! Jakież to mój Eneasz popełnić mógł zbrodnie Z Trojany. Trwajcie. łzami wilżąc nadobne swe oczy. Amyka opłakuje i Lika" los srogi. Część siekają. Rzecze Wenus doń: „Królu. rycerzy bez trwogi. gdzie nam spokojne mieszkanie Wskazują losy. śledzący z przestworza Ziem okrąg. gromy śląc. i słyszą ich z dala. iż klęsk tyle cierpiącym.

Patawy gród on wielki założył w tej stronie Dla Teukrów. imię nadał ludowi. Askań młody (Ilem był. Cyterejko: trwa dla cię niezmienna Fortuna. Z licem. Szeroko przyszłych losów odsłonię ci tajnie: Bój będzie wieść Italia wielki. praw nieświadom Lud zwalczy. gdzie koniec mozołu? Antenor wszystkie straże Achiwów pospołu Mógł zmylić. ród twój. Całuje córę. potem w te ozwie się słowa: „Rzuć bojaźń. ład i grody da wiejskim gromadom. — My. Tymawa nurt. z wnętrza skaliska. 9 .Z krwi Teukra — Romy wielcy powstaną mocarze. że zmienna jest dola! Dziś tenże los pędzonych przez tylu klęsk pola Znów ściga. Co w morza i ziem wszystkich zawładną obszarze Potężnie. Zdradzeni. kiedy Ilium stało między grody). gdzie mają królestwo Liburny. przed którym burzy moc pierzcha wichrowa. Z gniewu jednej (wstyd!) łodzie straciwszy wśród fali. Dziecię Askań. w illiryjskich mórz odmęt zbiec chmurny. dziś Julem zwany. wśród grozy zniszczenia Pocieszałam się myślą. gdy cię troska dręczy nadzwyczajnie. Gdy lat trzy władać będzie nad Lacjum krainą. Okiełzać. Dziś bowiem. gród zobaczysz obiecan i lenna Lawinium. Królu wielki. Ze szumem wzdęte morze przez pola się ciska. Eneasza w gwiazd górną krainę Wprowadzisz. Takąż cześć ma nabożność? Tak tron nam stanowisz?" Rodzic ludzi i bogów uśmiechnął się Jowisz. ojcze. wbił bronie Trojańskie i dziś w błogim pokoju spoczywa. raz danego ci słowa nie minę. od Italii ziem błądzim w oddali. Gdy od klęski Rutulów trzy zimy przeminą. twe zdanie odmienia? W upadku smutnym Troi. cóż dziś. gdzie przez dziewięć jam. których nieba włość czeka szczęśliwa.

aż Ilia. z Remusem dostojny Da Kwiryn prawa. ustaną w krąg wojny. Penom ze serca złość ginie. Na broni. Go morze. Zawładnie Romul ludem. czcią boską i śluby zbogacisz. Szybko ów skrzydły roztrąca Powietrze i w libijskiej wnet staje krainie. Zwanej Długą. Swym mianem zwąc go: Romy marsową osadę. 10 . karmicielki. niebo dziś waśnią rozrywa. Myśl w lepsze mieniąc. swą łaską obdarzy. gród w sławę bogaty Podbije — ziemia Argos mu skłoni się stara. Poczętych z Marsa dwoje bliźniątek wychowa. by im Dydo. Ich władztwu granic w ziemi i w czasie nie kładę: Bezkresne mają berło — i Juno gniewliwa. By Teukrów — gród Kartagi nowy i jej gleba Przyjęły. potężnie wzmacniając ją wały. Tego ty z łupem Wschodu do niebiańskich zacisz Bez trosk przyjmiesz. państwa krańcami w olbrzymie Sięgnie morza. ze mną wraz świata mocarzy. A siwa Wierność z Westą. krwawą paszczą Złość ryknie łakoma". z laty. Przeniesie tron z Lawinium i w Albie pomieści. Wilczycy płowej skórą odzian. losów nieznająca. Kraj Ftyji i Miceny. założy gród wielki. ze skutymi stu więzy rękoma Na plecach. Na trzysta lat tam pełnych odzierży tron chwały Hektora ród. Co sławą w gwiazdy. Tak los chce.W rządach swoich lat długich wypełni trzydzieści. Assaraka potężny dom. kapłanka-królowa. Nie broniła ziem. Tak rzekł i syna Mai z górnego śle nieba. srogie żelaznym łańcuchem Wrzeciądze zawrą Wojen: w pomroczu ich głuchem. Z pięknego rodu Trojan świat ujrzy Cezara. Złagodzą się zwyczaje. Togami strojnych Rzymian. Rozkazy spełnia. od Jula wielkiego ma imię. ziemię.

Obiaty za to hojne złożymy ci w dani". Chce zbadać. witaj i dobądź nas ze dna Mozołów. Na to Wenus: „Nie godnam ja żadnej obiaty. Pierwsza ich: "0 młodzieńcy — spyta —czyście może Błądzących sióstr mych kędy nie spotkali w borze? Kołczan noszą. aby druhom to odnieść do łodzi. Siostrzyca Feba albo z plemienia nimf jedna! Kimkolwiek jesteś. Gdy błysnął ranek miły. Łuk składny z barków na dół zwiesiła niedbale.Jak bóg chce. nade wszystko życzliwa królowa Dla Teukrów myśl łaskawą i szczerą chęć chowa. z jednym tylko sam rusza Achatem. bogini tyś pewnie. Wiatr unosi jej włosy. pod leśny gąszcz wwodzi. w ten dziki manowiec Zabrnęlim. Doń matka wyszła przeciw. Jest zwyczaj dziewic Tyru nieść kołczan bogaty 11 . nocą wiele ważąc w duszy. Dwa w dłoni z ciężkim grotem wtrząsając oszczepy. zaś syn rzecze: „W pustkowiu tem głuchem Nie wzięlim wieści o nich ni okiem. wichrem wzdęta. Jaki lud w nich (bo pustkę widzi) i zwierzęta. przez lasu gąszcz ślepy: Twarz i szaty ma dziewy. nagie jej kolana. Jak zwać cię. Pod wklęsłą skałę statki. Gdzie drzewa mrok igliwiem rzucają bogatem Posępny. A lekka poła szaty węzłem przewiązana. w jej ręku broń lśni się Spartanki lub Harpalki. gniewem wichru i wzdętych fal gnani. wnet w drogę wyruszy: W jakie strony go zniosła fala. ni uchem. dziewczę? Ziemskiej daleko królewnie Do twoich lic i głosu. Pobożny Enej. odzieżą ich rysia pstra skóra — Może z krzykiem w odyńca trop gnała tu która?" Tak Wenus. pośród jakich tu błądzim niw? powiedz! Nie znając miejsc ni ludzi. co konie w Treisie Prześciga i nad Hebru bystrzejsza jest fale.

. Lecz królem wśród tyryjskiej ziemi Pigmalion był. długo ukrywał rzecz przed nią Łudząc smutną ze sztuką iście niepoślednią. Znoszą skarby: skąpego Pigmaliona złoto Płynie morzem. Na podróż zaś dobywa ze ziemi nieznany Skarb stary. porywają łodzie. Agenora wojowie w nim dzicy. zebrani.I górnie purpurowym koturnem kryć goleń. Pumickie widzisz państwo. gdzie wzgórza stok nagi Mur wieńczy dziś. Jemu to ją nietkniętą z wróżbami pierwszemi Dał rodzicie!. Nad grodem Dydo włada. Okropny ołtarz. najbogatszy w łany Wśród Penów i przez biedną wielce miłowany. Lecz wy skąd? Z jakiej wreszcie przyszliście tu niwy? I jaką drogą?" — Na jej zapytań głos tkliwy. tajną zbrodnię objaśnia jej razem. Wnet ci. ile się zamyka — Byrsą zwą ją stąd — skórą rozesłaną z byka. 12 . potężny gród nowej Kartagi. Kobieta przewodzi nad flotą. Długa zawiłość jest w sprawie. Potem radzi uciekać i rzucić swe łany. wielkie srebra i złota brzemiona. Niepogrzebion mąż przecież jej zjawił się we śnie: Twarz bladą w dziwny sposób podnosząc boleśnie. piersi przebite żelazem Odsłania. Przybyli wreszcie w miejsce. co z Tyru stolicy Przed bratem uszła. których gniew srogi do tyrana bodzie Lub lęk pędzi.. Okrutnik niegodnie Niebacznego Sycheja przed ołtarza drewny Dla żądzy złota zabił żelazem — i pewny Małości siostry. Więc główne jeno rysy jej krzywdy wyjawię: Małżonkiem jej był Sychej. Z druhami podróż Dydo gotuje strwożona. Kupiwszy ziemi tyle. Między nimi gniew wybuchł. gród Tyru pokoleń Libijskich. nad innych wylany na zbrodnie.

Patrz. że próżno wróżyć mnie ojce uczyli! [chwili. a bogini im. gdzie opaść w pól smugi: Jak skrzydły igrające te lotne łabędzie Ze szumem.odwróci — różowa jej szyja Rozbłyśnie. nie wierzę. długo gnanych po różnych mórz fali Przypadkiem wicher w Libię nas rzucił." Więcej Wenus tkliwa Nie zniosła i tak skargę mu gorzką przerywa: „Ktośkolwiek jest.. wśród puszcz Libii tułam się nieznany. te patrzą. z Azji wygnam. 13 . przez niebo mkną w pędzie: Tak samo twoja flota. z piersi te rzucił on słowa: „Bogini. związane w rząd długi — Te opadły. zbitych przez bałwany. zły srodze: Jam zbożny Enej: bogi wyrwane pożodze Na flocie wiozę. doszło cię może z oddali To miano. Ja. Wprzód wieczór w niebie zgasi dnia uśmiech wesoły: My z Troi starej. matka. gdy w gród Tyru cię losy 'zwróciły. śpiew podnosząc. do stóp fałdy jej spłyną odzieży. Bo druhów twych i flotę (pewnymi wyroki Wieść głoszę) wiatr w bezpieczną gna przystań w tej Chyba. Śpiesz się tędy iść drogą. To zanim wszystkie nasze wyliczę mozoły. Czar boski. twojej hufiec młodzi Osiąga port lub pełnym doń żaglem dochodzi. byś bogom niemiły Wiódł żywot. skroń. sława ma niebios dosięga.. gdzie wszystko ci sprzyja!" Tak rzekłszy. Przed chwilą ptak Jowisza złowieszczym je kołem Z pełnego spłoszył nieba. Z tych siedem Eur zostawił. nędzarz. Z Frygii dwadzieścia jam łodzi W nurt spychał. Italii szukam. wstąp w progi królowej bez zwłoki. Z Europy. przewodzi. Dalej jeno.Wzdychając ciężko. woń ambrozji od włosów uderzy. leci sześć łabędzi par skrzydłem wesołem. kędy z Jowisza potęga Mojego rodu. jeśli słuchać mnie będziesz gotowa.

Idących ciemną chmurą troskliwa bogini Otacza. Tu port kopią. By nikt dostrzec ich nie mógł. ca będą ozdobą na scenie: Tak wiosną na wsi kwietnej pszczół słychać brzęczenie Rojących się na słońcu. Ścisk ludzi. podwalin teatru tam tłumny Rój dogląda. Wstąpili na najwyżej piętrzące się wzgórze Nad miastem. tak się zbiegłej skarżył rodzicielce Eneasz: „Czemu srogość twa prawdę mi słoni Złudnymi widmy? Czemu trzymając dłoń w dłoni. Tam rowem zamykają obszar obran na dom. Kadzideł Saby wonie najświeższe jej płyną. gdy pełne swobody Dojrzały płód wywodzą. ni czynić im szkody Lub opóźniać. wskazanym w gród dążąc wydrożem. Miejsca tyczą. bramy. skąd gród widać i zamek w lazurze.Boginię krok sam wydał. służące senatu obradom. pytając o przyjścia powody. kwieciem zwieńczonych dokoła. Sama w Pafu dziedziny się wzbiła wesoła. którym mur już siedziby wyrasta!" Rzekł Enej — i ogląda wyniosły szczyt miasta. lub płynne z ziół miody Przynoszą. ze mgły gęstej płaszcz wokół im czyni. napełniając komórki słodyczą. wielce Zasmucon. tamci rękoma głaz toczą. 14 . a inni ogromne kolumny Ze skał rąbią. z zapałem — jak na łup Lud ciśnie się tyryjski: Ci mury ochoczo Zamkowe wznoszą. bruki. Prawdziwymi się słowy rozmówić nie możem?" Tak wini ją. Poznawszy ją. Pomagają wnoszącym albo wojowniczo Trutni ciżbę precz pędzą od miodowych tkanek: „O szczęśni. Gdzie z ołtarzy stu. Zadziwią wodza gmachy. Oni w drogę tymczasem dążąc za ścieżyną. przed laty rząd chałup.

Achilla. Czekając na królową. chrzęszczą podwoje ze spiżu. znaczną dary i boską opieką: Spiżowe stopnie progów jej błyszczą daleko. które w kształt zaklęła Rozgłośna sława. ze łzą widzi namiotów rząd biały Rezosa. Tam Frygi z groźną kitą Achil pędzi z bliska Rydwanem. niewidzian zgoła przez nikogo. Gdzie Penowie. 15 . Tu Junonie Dydona ogromną świątynię Stawiała. Na rzeź krwawą Tydydy wtargnęła zasadzka I w obóz dzielne konie uwiodła znienacka. echem płynąca w świat cały: Atrydów i Pryjama. Pergamu boje jego ogląda źrenica: Tu Grecy uciekają. której widok złagodził bojaźnie I w klęsce brzask wyzwoleń zwiastował wyraźnie. Znak z ziemi wykopali.. gdy podziw mu czyni Przepych miasta.Zakryty mgłą (o dziwy!). Był gaik w środku miasta pełen miłych cieni. gdy pierwszym snem spały. co przez wieki zwycięstwy zasłynie. W tym gaju najpierw Enej zobaczył w pobliżu Rzecz nową. Ciężko jęcząc i łzami zlewając swe lica. Są łzy rzeczy — i wzrusza człowieczy ból łona! Rzuć bojaźń — i ta sława ochłody cień da ci!" Tak rzekł i złudą niemych wzrok pasie postaci. Gdzie naszych nieznające klęsk ziemi połacie? Oto Pryjam! Zasługa bywa nagrodzona. Ze łzą stając: „Gdzież gród — rzekł —Achacie. przeciska się drogą I w tłum miesza. artystów dłoń i ciężkie dzieła — Iliackie widzi bitwy. w które nocą. i wroga ich chwały. Gdy się bowiem rozgląda w olbrzymiej świątyni. falami i burzą pędzeni. Spiż belki spina. w miejscu od Junony Wskazanym: łeb rumaka. młódź Troi naciska. tak w bojach ćwiczony Miał być lud.

podziwieniem zdjęty w głębi łona. Włos rozwiawszy. Biedny młodzian. Ogląda wschodnie szyki. Tymczasem z szatą w gniewnej świątynię Pallady. kołczan zwiesiwszy. niezdolen z Achillem biec w starcie. Gdy łup ujrzał i rydwan z przyjaciela zwłoki — Pryjama. oglądając zaczęte rzemiosła. Jak nad brzegi Eurotu lub w Cyntu kraj śpieszą Dyjany tłumne chóry. W świątyni z dziewic liczną pojawia się rzeszą.Nim Troi paszę jadły i Ksantu nurt piły. rój zbrojnych w krąg szyki zgrupował. Troil miły. tkwi w wozie pochyły. w bój śpieszy ochoczy. w piersiach ma/tka szczęścia płonie ogień: Tak piękną była Dydo. tak raźnie się niosła W tłum ludzi. Gdy tymi obrazami Eneasz swe oczy Nasyca. . Hektora trzykroć Achil w krąg Troi baszt oto Wlecze końmi i ciało sprzedaje za złoto. Ówdzie. Niesion końmi. Wreszcie w głębi świątyni. 16 . rozbrzmiewa gór granit Pod pląsami tysiąca rzeźkich Oceanid — Ona. uparcie Dzierżąc wodze — w kurzawie kędziory mu toną I kark. Iliadek wyrusza tłum blady W łzach się korząc i w piersi się bijąc rękoma: Bogini wzrok utkwiła w ziemię — nieruchoma. Podpiąwszy złotem piersi. Wśród wodzów greckich własna mu postać zapłonie. Memnona twarz czarną Amazonki z krągłymi tarczami się garną Z groźną Pentezileą. Królowa sama. co w środku rycerstwa. pod cieniem jej pował Zajęła tron. nad cały tłum bogiń Wznosi się. — Ze dna piersi mu jęki żal dobył głęboki. jak wyciąga bezbronne swe dłonie. cudnej postaci Dydona. zbroję straciwszy swoją. dziewką będąc. ziemię zaś orze włócznią odwróconą. rumiana i czerstwa Z mężami.

jak wśród zbiegowiska Antej. broń pobożnych. których orkan siny Rozprószył w morzach. 17 . Jaki mężów los? W jakiej ich flota przystani? Bo co idą? Bo z wszystkich okrętów wybrani Szli błagać łaski. swego wodza nadając jej imię. Kraj stary. Nie mają pychy tyle i sił zwyciężeni. razem Achata dreszcz zdejmie Radości i obawy. prosim. Jest ziemia. chcąc ścisnąć uprzejmie Braterską dłoń. Osłupiał wraz sam. Nędzarze z Troi. rzecz poznać chciej bliżej: Nie przyszlim. Najstarszy Ilijonej kornymi rzekł słowy: „Królowo. fale z dna ruszy olbrzymie. ród młodszych dziś zwie ją Italią.Ona mężom wyroki ogłasza i prawa. z krzykiem dążąc do świątyni. Wichrami rzuci łodzie na mielizn głąb ślepy. jak wieść niesie. Tam dążylim. gnani przez morską toń wszędzie Orkanem. na palcach doliczaj! — Co za ród?! W jakim kraju tak chamski obyczaj Znoszon będzie? Od brzegów wstrzymują nas zgrają. Co tu zbiegło. Spowici w obłok śledzą pilnymi oczyma. Hesperyją lud Grajów ją mieni. Sergest i dzielny Kloant idą z bliska Wraz z innymi Teukrami. oddal pożogi złość chyżej Od łodzi. wstając. by pustoszyć libijski kraj mieczem. bitwy wsławion. Wzdętymi nurty kryje i w skalne wertepy Rozpędza. Wtem Orion. gdzie żyzny łan sieją Enotrzy. Wtem Enej ujrzy z nagła. Zajęcia słusznym działem lub losem rozdawa. której Jowisz dał stawiać gród nowy I hardy lud słusznością miarkować w zapędzie. w obce unosząc krainy. Gdy weszli w głąb i mówić im dała władczyni. Ni łupów żadnych od was ku brzegom nie zwleczem. lecz rzeczy niejasność ich wstrzyma.

Jeżeli zaś pochłonął cię. do Italii iść. Na brzegi ściągnąć dozwól znękanych rząd łodzi. Jula. gdy go w cienie nie. Nurt Libii i nadziei nie staje nam. Wyrąbać z lasu belki. byście okręty ściągali. By. na Lacjum niwy. wystrugać w nim wiosła. Gród mój waszym — czas. Któż nie zna Eneadów? Kto Troi? I komu Obcymi są ród. W Sycylii niech nas ziemia gotowa przytula. Skąd przyszlim: dozwól wtedy w kraj płynąć Acesty!" Tak Ilijonej. Natenczas Dydo krótko. ojcze nasz tkliwy. Teukrowie: Los twardy. Acest z krwi Trojan je grodzi. skłaniając skroń. Pomnijcie: bogi widzą czyn dobry i zbrodnie! Eneasz był nam królem. Bez trwogi my — i tobie żal pierwszej nie będzie Przysługi. nowość państwa. na ziemi brzeg wstąpić nie dają! Gdy ludźmi i ich bronią gardzicie niegodnie.Bitwą grożą. te dawać mi każą Zlecenia i szeroko obsadzać brzeg strażą. Czy w Eryksa kraj Acest król serce nakłoni. na świecie nikt drugi Nie zrównał mu ni z cnoty. zawtórzą słów zgodnych szelesty Dardanidzi.królem fortuna przyniosła I los dał. męstwo i groza pogromu? Nie takie twarde serca ta żywi kraina. Gdy ze mną zostać chcecie. Na Sycylii niejednych ziem piędzie I miasta mamy. Lud Trojan równo z Tyrem ja ważę na szali! 18 . ni z miecza zasługi. tu kończąc swą drogę. gdyby druhów z. Jeżeli los mu służy i dotąd oddycha Powietrzem. Saturna wdzięk znęci was błoni. Bezpiecznie was wyprawię i mieniem wspomogę. wwiodła noc cicha. powie: „Oddalcie z serca bojaźń i troski. Nie tak tu odwrócone słońce konie spina! Gzy Hesperii.

przez morskie bezedna I lądy gnanych klęską. Królowo! — Enej z Troi jam. flota. Królowej więc i wszystkim. Tak w złocie srebro błyska lub z Paru lśni kamień. A z oczu wdzięk młodości mu tryska wesoły: Tak zdobią kość słoniową przemysłu mozoły. Jeśli bogi czczą zbożnych. po świecie dokoła Rozprószon. jeżeli Coś znaczy prawość.. co Trojan litujesz się jedna. druhy z nami. Rzekł z nagła: .O. nędzarzy — do zacisz Domowych swych przyjmujesz i grodem bogacisz. Jak tonął. krańce Libii niech bada straż czuła. resztki Danaów. Czy rzucon gdzie się w lesie lub w grodach nie tuła!" Poruszon słowy. Co nas. zresztą matki spełniły się słowa!" — Ledwie wyrzekł to. znagła prysnęła tęczowa Śreżoga chmurki.Tutaj jestem! wywiadów nie stanów. gdyby sam król Enej wszedł na to wybrzeże. Tymże wichrem gnan! Zaraz wytrawne rycerze Roześlę. wśród dziwu omamień. cnoty świadomość weseli. lekkiej wydarty obsłonce Promienny Enej w jasne podnosi skroń słońce. Dzięk godnych słać ci. bo od swej macierzy Kędziory wziął prześliczne. w szczęsnej chwili Wiek cię wydał i jacy ojcowie zrodzili? Póki rzeki biec będą w morza i gór stocza 19 . jakąż myśl w duszy masz na dnie? Bezpiecznym widzisz wszystko. Ni cały ród Dardanów. Dydo. Pierwszy Achat Eneja zagadnie: „Bogini synu. Bądź wszystkim nagrodzona! Jakiż. z Libii bałwanów Wyrwan! 0 ty. nasz język nie zdoła. Z postaci rówien bogu. rumieniec lic świeży. Achat waleczny swą postać I ojciec Enej dawno już z chmury wydostać Pragnęli. którego widzielim wprzód sami. Jednego brak.

w te ozwie się słowa: „Jakiż synu bogini. sto tłustych z matkami jagniątek. prawicę Śle w stronę Ilioneja. 20 . połyska w krąg dumny. a niebo gwiazd trzódka urocza. Teucer przybył w sydońsikie zagony. Nieobca klęsce. lewą Sergestowi Dłoń poda. stoły stawią pomiędzy kolumny. Wypędzon z ziem ojczystych. rodzic mój. zawistny los gna cię Przez klęsk tyle? Co rzuca w tych pustek połacie?' Tyżeś Enej.Anchizowi miła Nad falą Symoentu Wenera powiła? Pamiętam. A potem losem męża. Twe imię. sztucznie tkanych. W jakikolwiek kraj pójdę!" To rzekłszy. We wnętrzu domu suto ścian każdy zakątek Przystroją. Zawsze imię twe wdzięcznym pierwszeństwem zaszczycę.Zwiedzać cienie. by szukać korony Z pomocą Bela. Tymczasem na brzeg druhom śle wybór najlepszy: Dwadzieścia wołów. Kloanta pozdrowi I innych. młodzieńce. pod moje poddasza! I mnie również fortuna tak sroga jak wasza Po wielu trudach spocząć na ziemi tej każe. Szat szkarłat. że ze starych są Teukrów zrodzeni. toż Gijasa. którego. razem bogom obiaty zarządza. Zadziwiona widokiem królowa. na popiół Obrócił Cypr bogaty i władzy tam dopiął Pogromem. wodzów greckich pamiętam od młodu.' I wrogów wielu — Teukrów nad inny lud ceni: Stąd mówią. umiem wspomagać nędzarze!" Tak mówi i Eneja w królewskie wrzeciądza Prowadzi. Belus. Wstępujcie więc. setkę szczeciastych da wieprzy Z grubym karkiem. Wesołe dnia podarki. Odtąd losy waszego znam grodu.

Eneasz. Lęka się bowiem Tyra obłudy i nie wie. by całą Askaniowi rzecz odniósł i w miasto go śmiało Sprowadził. gdy na związek wzbroniony w Pergama Dążyła. niesplamion I akantem obszytą zasłonę dla ramion. i naszyjnik złoty Z perłami. by Kupidyn. Enej. byś kornie ubłagan Mnie wspomógł: Brat twój. Troska ojca w Askaniu jedynie! Wraz dary też. w złocie bez usterek Rzeźbione czyny ojców lśnią. Argiwki. Nieść każe: tkany złotem płaszcz sztywny. słowy słodkiemi Nęcąc. Heleny strój. Królowę więc ja zdradą usidlić chcę moją 21 . Mógł miast Jula miłego z darami się dostać Do królowej.Ogromne srebra świecą. Przez tylu mężów wiedzion do rodu ich źródła. Twojego wzywam bóstwa. Znasz ją. plan nowy znachodzi W swej myśli. Fenicka Dydo trzyma go. Prócz tego berło. przecież lęk ciągły Junońska ta śle mi Gościnność: nie ustanie. długi dzieł szereg. z tobą jam nieraz ból przez nią odczuła. odmieniwszy postać. matki Ledy dary niezmierzone. — Z tym zleceniem szedł Achat spiesznie w stronę łodzi Lecz Wenus nowe sztuki. Którego grot Jowisza tyfejski nie płoszy. bo ojcowska miłość nie wychłódła W jego sercu. i koronę podwójną z klejnoty. iliackiej wyrwane ruinie. gdy rzeczy tak stoją. który z Mycen sama Uwiozła. Najstarsza z cór Pryjama. Achata śle szybko. niezgasłe w niej niecąc zarzewie. ma jedyna mocy i rozkoszy. morzem przez huragan Gnan wszędy. Tak zatem skrzydlatego zagadnie Amora: „Synku mój. które nosiła Ilione. dla Junony przewrotnej się tuła. Co knuje Juno — troskę nocna zwiększa pora.

Ty postać jego przybierz na jedną noc tylko Podstępem.I płomieniem. gdzie dziecię miłymi pomroki Kwiecisty gaj osłania i poją ziół wonie. A kiedy cię na łono swe przyjmie Dydona Przy uczcie. w tyryjskie ustronie Wesoło dar królewski niósł wespół z Achatem. chłopiec. chłopca weź wdzięczne znamiona. już królowa. Jego ja uśpionego na Cytery szczycie Przechowam. By podstępu nie poznał przed stosowną chwilką. Już ojciec Enej wchodzi. Sto innych i sług tyleż rówieśnych im w sali Roznosi jadło. Nie mniej i Tyryjczyków w podwoje wesoła 22 . Kupido. Niosąc dary wyrwane z morza i pożogi. zwodnicze twe wina!" Amor słucha słów matki drogiej. Służący niosą wodę do rąk. gdy po winie jest w myśli weselej. w tle przesłon bogatem. Całując wśród uścisków słodkich. już Trojan tłum hoży Przybywa. Tymczasem Wenus błogim snem członki utula Askania i przy piersiach niesie na wysoki Idalski szczyt. Pięćdziesiąt dziewcząt wewnątrz półmiski i wazy Rzędem kładzie i bogom kadzideł woń pali. by serca nie zmieniła płocha Przez Junonę. lub w idalski chram zaniosę skrycie. rada wyjaśni ci szczera: Z woli ojca w sydońskie się miasto wybiera Królewski chłopiec. Na złotej sofie w pierwszym się miejscu ułoży. kosze duże Z pieczywem i wełniane ręczniki bez skazy. na rozsianej się ścieląc purpurze. wnet odpina Skrzydełka i wesoło udaje chód Jula. stawia puchary dokoła. pełniąc prośbę. Eneja niech ze mną wraz kocha! Jak tego dopiąć. wtedy przelej W jej serce płomień skryty. z wszystkich najwięcej mi drogi. Gdy wchodził.

Niech radość Bakchus zsyła i dobra Junona! Wy ucztę. wśród gości Stawiają wielkie czasze i wina uwieńczą. bierze. Za nim możni. Płaszcz potem i z akantem strój nęci ich znowu. kroplę dla bogów strącała w stół pusty I pierwsza. Tyryjczycy. niechaj dzień ten Tyru i Trojan lud święci Jako błogi. niech w dziatek on żyje pamięci. Dziwi ich dar Eneja. winem napełni go potem I w dłonie ujmie — cisza dokoła nastawa: „Jowiszu. Królowa puchar Belów. na cytrze złotej — z włosem po pas. ów. Wstał hałas. nie wiedząca. lekko czaszy dotknąwszy się usty. Ni oczu. Spraw. gdy już stoły zabrano. jak chłopiec zachwyca. Do niej bieży. jemu nic nie zmąca Poleceń Acydalii: Sycheja więc zwolna Zaciera w jej pamięci. oddana złej doli. ani serca nie może do woli Nasycić: równie dar ją. Jaki bóg czyha na nią. perłami i złotem Ozdobny. święćcie z głębi łona!" Rzekła. pełen ochoty. by była znów zdolna W odwykłe serce nowej wziąć płomień miłości. Ćwiczony przez wielkiego Atlasa gra Jopas: 23 . dziwią się zarazem Promiennej twarzy Jula i złudnemu słowu. od żaru pochodni noc pierzchnie. który dajesz gościnności prawa. wrzawą zewsząd rozbrzmiały młodzieńczą Przybytki. Gdy miłość jego pieszczot ukoił zapałem. na szyi nie swego zwisnąwszy rodzica. podciągnięte pod pułapy wierzchnie Błysną lampy. oczyma i sercem już całem Tkwi w nim Dydo.Młódź się kupi. Po uczcie. Z zachętą daje Bicji. Szumiący winem do dna spełnił puchar złoty. na łonie pieści. Szczególnie biedna Dydo. na sofach ścieląc za rozkazem. On.

Troja huczne bije brawo. noc przeróżnymi spędzając rozmowy. żar i nawałnica. Niemniej. To jakie Diomeda konie? Jaki Achil? „Owszem — rzecze — o. 24 .Trud słońca błądzącego śpiewa i księżyca. gościu. do mych próśb się nachyl. a letnia noc idzie mniej żwawo. powiedz. Jak tułasz się po ziemiach wszystkich i mórz fali". oraz jaki trud ma Twa podróż. Hektora wciąż pyta się wiele. słotne Hyjady. To na jakich Jutrzenki syn przybył wojsk czele. Arktur. Biedna Dydo miłości żar pije wciąż nowy. podwójne Triony. wiosnać to zbiegła już siódma. O Pryjama. Czemu zimą tak spiesznie w ocean spieniony Schodzi słońce. Złość Greków od początku. Skąd ludzi ród i bydło. — Klaszcze Tyru lud.

że do Micen z wiatrem "odpłynęli. królowo. słynąca wprzód chwałą I skarby. Pierwszy Tymetej się zerwie. Udają ślub za powrót — ta wieść się rozszerza. brzeg opuszczon ogląda bez zgrozy: Tu Dolopy. jam widział klęsk mrowie. poświęcon Minerwie Rumaka kolos. Wtedy garść wybranego przez losy żołnierza W głąb pusty wsadzą chyłkiem. Część dziwi dar złowieszczy. głosząc to w słowie. chętnie doryckie obozy Lud zwiedza. gdy się państwo Pryjama trzymało — Dziś wydmy w niej i przystań dla łodzi zdradliwa. z jodeł ściętych żebra mu ułożą. w bój gotów. Tam zgraja ich na pustym się brzegu ukrywa. Zacznę: Wojną złamani. wznawiać każesz rany. Choć duch wzdryga się wspomnieć. Dolopów lub wojska Ulissa Łzę by wstrzymał? Z niebiosów noc mokra już zwisa. My sądzim. W nich udział miałem wielki. Jest blisko wyspa Tened. Jak trojańskie dostatki i tron opłakany Wywrócili Danaje. Kto. Konia-górę. wnet bok mu olbrzymi I brzuch cały mężami wypełnią zbrojnymi. Cała Teukria po długim się smutku weseli. Otworzą bramy. tam miejsce Achilla namiotów. 25 .KSIĘGA II Zmilkli wszyscy i twarze obrócili bacznie. Tu floty port. Więc ojciec Enej z łoża górnego tak zacznie: „Niewymowne. Z Mirmidonów. losem starci w sile Danajów wodze. głos z płaczu się zatnie. kiedy już zbiegło lat tyle. Schodzące gwiazdy radzą snem siły odświeżyć — Lecz gdy pragniesz tak poznać wypadki mych przeżyć I krótko znoje Troi usłyszeć ostatnie. Pallady sztuką wsparci bożą. tam szereg się zbiegał. Budują.

czy zdrady swej dopnie. Że bez zdrady dar Greków? Tak znacie Ulissa? Albo siedzą w tym drzewie Achiwi ukryci. Zdradzieckie dary Greków w dno morskiej topieli Stoczyć każą i żary podłożyć ogniska Albo. wiercąc brzuch. Lecz Kapys i ci. koniowi nie wierzcie. 26 . Teukrowie! Ja lękam się Danajów. Niepewny lud w przeciwne dwie dzieli się strony. zapalony Laokon z wysokiego zamczyska zbiegł śmiele I z dala: — „Go za zgubny szał. zresztą kto wie. z wielką rzeszą mężów. Szpiegując z góry domy i gród. nieznany. którzy dojrzalszą myśl mieli. Wtem pierwszy. ciężko drgając. że złość wroga nad wami nie zwisa. Skłoniłby nas. związawszy mu dłonie za plecy. w ich ręce zdradziecko Sam się oddał. Poznaj więc Greków zdrady i z jednego zbrodni Sądź o wszystkich. chociaż niosą dary!" Rzekł i włócznię ogromną w bok groźnej poczwary I w pogięty od spojeń brzuch z potężną mocą Ciska — utkwiła. by w Troję wprowadzić czerń grecką. bądź Troi tak chciały wyroki. na dwoje się godząc pochopnie: Czy znajdzie zgon niechybny. Z krzykiem wielkim przed króla wiedli niedalecy Pasterze. Trojo.Wieść w mury go i w zamek doradza wysoki — Bądź ze zdrady. Gdyby nie wyrok bogów i płochość jedynie. On. z zamkiem Pryjama zarazem! Wtem młodzieńca. zachrobocą I wydadzą jęk wklęsłe brzuszyska jaskinie. zbadać kryjówki głąb z bliska. Jaki fałsz w niej. Ciekawie zewsząd Trojan młódź śpieszy bezwąsa I w tłoku na wyścigi z jeńca się natrząsa. Ufny w duszy. by zbroczyć kryjówkę żelazem: Stałabyś. Lub mury nam machina ta" zdradnie podchwyci. obywatele! Wierzycie.

Ma ojczyzna. pogłoski sąsiadom I nie spoczął. iż wojnę tę ganił sobaczą. iż nas ród zbliża oraz towarzyska Zażyłość od lat pierwszych. w te obozowiska Ubogi rodzic przydał. Póki królów godło Nosił i w radzie znaczył. Znękan. Nie przeczę.. Miałem imię. Jemu.. sławie Palameda: Z fałszywych go donosów Pelazgów czereda. a i sami Dardanie wrodzy śmierci mej chciwie żądają". Lecz po cóż próżno skargi niewdzięczne rozwodzę 27 . Mścić się będę. — Te jęki zmiękczą serca. co ma do obrony? On. życie pędziłem w cieniu. że gdy los mi zdarzy Zwycięsko w Argos wrócić. z Ulissa winy (Znaną głoszę rzecz) ziemskie opuścił krainy. Każeni mówić. dziko. do swojskich ołtarzy. jaka — rzekł — będzie mi swojską Mórz fala? Ja nieszczęsny! któż pomoc dziś da mi? Wśród Greków miejsca nie ma dla mnie. z jakiej krwi zrodzony Co niesie? Więźniem będąc. wśród łez wiela.Gdy bowiem bezorężny ów tułacz przychodni Zmieszam stanął i okiem zmierzył Frygów wojsko: — „Jakaż ziemia dziś. Szalony. tem srogi-m gniew wzbudził. Gniew żywiąc z niewinnego doli przyjaciela. aż pomoc Kalchasa w tej drodze. Gdy nieszczęście przywiodło do nędzy Synona. Bez win. królu. i mnie też się wiodło. Zza kulis Zło pierwsze odtąd wyszło. kłamcą przecież nie zrobi na włosek! Może doszło twych uszu z dalekich pogłosek Coś o mianie Belidy. zbywszy się bojaźni. lecz skoro on. pomruk między zgrają Ucichnął. odtąd zawsze Ulis Nowymi straszył pozwy. Skazała na śmierć — teraz zabitego płaczą. nie taiłem. nareszcie to wyzna: „Całą prawdę ci powiem. w Argos: stamtąd przodkowie są tędzy To pierwsze.

W sam środek. To znieśli. by w tym podstęp tkwił. I dziś wojsko bez dani z krwi Greka nie ruszy Z powrotem. Obyż to uczynili! Lecz często ich zima Na morzu. 28 . Danaje. długimi znużeni bojami.I zwlekam? Gdy równymi są u was Achiwy I dosyć wam to słyszeć. dreszcz zimny z tak strasznych wyzwolin Wszedł w kości: kogo los chce i żąda Apollin? Wtem Itak z wrzawą ciągnie Kalchasa. gdy już pobił klonowymi belki Stał rumak. Ścierpły serca. często Auster odstraszy i wstrzyma. czego dla siebie się bali. złamań natręctwem Ulissa krzykacza. by wyznał powody... Szczególnie. nie poskąpią Atrydzi nagrody. Krwią dziewicy.. Pierwszy raz w kraj iliacki przychodząc z oddali. gdy w jednego nędzarza los wali! Już nastał dzień okropny: w ofiarne obrzędy Krupy. — Kiedy głos ten w pospólstwa wpadł uszy.. kędy trzcina rozrośnięta. jakie bogów wyroki są skryte. Nie sądząc. wróżbitę. Porzucić chcieli Troję i cofnąć się sami. On z przybytku te słowa odnosi niezwłocznie:. Uszedłem śmierci — wyznam — i zerwałem pęta. całe niebo burz orkan skrył wielki. Mnie podstęp sztukmistrza już wtedy I srogą przyszłość licznej głos wróżył czeredy. W bagniem krył się w noc.. zbrodnia i zdrada. wichryście zbłagali. w zgon wiedźcie straszliwy: Chce Itak. sól i opaski gotują mi wszędy. Z umowy rwie milczenie i mnie w zgon przeznacza." — Więc chciwie go badamy. Wreszcie. Wypytuje.. On dalej drżącym głosem tak chytrze powiada: — „Często Grecy. Przyklaśli wszyscy. Dziesięć dni milczy wieszczek i ukryty w domu Nie chce głosem swym śmierci zwiastować nikomu. Trwożni ślem Eurypila po Feba wyrocznie.

Gdy wylan na zdrady Tydydes i Ulisses. ognie wieczyste. dla których nic nie jest tajonem. Com was uszedł. Pelazga podstępny i krętych sztuk majdan Znający. którem niósł w zgon krwawy: Wolno mi Grajów święte połamać ustawy. jeśli płynąć mieli. ni prawo nie wzbrania. gdy jeszcze została wśród ludzi Niewzruszona. lecz na me słowa najprzytomniej Odpowiedz: Kto ten kolos stawił? Kto dał plany? W jakim celu? Z religii.. pierwszy Pryjam ciasne mu okowy Zdjąć zleca. Gdy po straży wycięciu ich złość się nie sroma Na święty porwać posąg krwawymi rękoma. Więc na bóstwa. wolne od kajdan: — „Wami. gdy wielką rzecz. czy w bój on stawiany?" — Rzekł. O Trojo. Na wiarę cię. Wolno ich nienawidzić i skryte knowania Wyjawić — ni ojczyzna. Żadna mi się nadzieja ujrzenia nie ścieli Ojczyzny. Ty jeno spełń. 29 . coś rzekła. opaski. waszym bóstwem — rzecze — Świadczę się. wy ołtarze i przeklęte miecze. zaklinam. i daruj mnie zdrowiem. Do świętych jej przybytków wtargnęli niegodni. srogi zabójca Za winę jej — tych biednych nasyci się zgonem.Czekając aż odpłyną. wynalazca zbrodni. jeśli prawdę. przyjaznymi tak ciesząc go słowy: — „Ktokolwiek jesteś — Grajów straconych zapomnij. drogich dziatek i miłego ojca! Zapewne mą ucieczkę mszcząc.. powiem! Nadzieja cała Greków w tej wojnie — Pallady Pomocą stała zawsze. Naszym będziesz. trwogę porzucić mu każem O życie. niech litość twą zbudzi Ból taki — nad niewinnym się lituj nędzarzem!" Wzruszeni łzami. do gwiazd ręce wzniósł.

z ich betek on w niebo wyrasta. w niespodzianej chwili Wrócą morzem. łzy zdradne zwątliły nam serce. które krągłymi łodziami Uwieźli. Gmach ten z jego namowy wznieśli. Za rozkazem Kalchasa na kolos ten potną Wielkie dęby. pobożny naród mieć w obronie... wnet słony pot spływa Przez członki i (dziw!) trzykroć podskoczy wspaniała. ni lat dziesięć. Gotując broń i bogów. ni okrętów tysiąc! Lecz większy i groźniejszy dziw zdołał się sprzysiąc Na zgon nędznych i z nagła lęk w piersiach nam wznowi. gniew gnał ich bogini.Dziewicze jej opaski kalając zuchwałe: Zaraz chwiać się poczęła i chylić w swej chwale Ufność Greków. Bo miecze Greków zburzyć Pergamu nie mogą. Gdy zaś w gród ręce wasze go wwiodą dostojnie. Tak wróżby im Kalchas wykłada. Krągłą tarczę swą dzierżąc i włócznię. 30 . Pewnymi znaki Pallas wiadomym to czyni: Ledwie posąg stawiono w obozie. jak dawniej. straszliwa Z jej oczu światłość błysła. Jeżeli nie powtórzą wróżb w Argos i sami Nie wrócą bóstwa. Pod greckie mury Azja przyjdzie w wielkiej wojnie I na wnukach się naszych ta wróżba wykona!" Tym zaklęciom i sztuce tej kłamcy Synona Uwierzylim. oby Nań spadła! — państwu Priama dzień ześle żałoby. co drgała. by Pallada Dań wzięła za zniewagę posągu sromotną. By nie mógł być przez bramy wprowadzon w mur miasta I. Których Tydyd ni Achil laryski w szermierce Zmóc nie mógł. wtedy zguba wielka — która. Bo gdyby dar Minerwy święty wasze dłonie Zgwałciły. Wnet Kalchas radzi statki powrotną gnać drogą. Więc się z wiatrem do Micen puścili. moc prysła.

dwaktroć szyję spowiwszy morderczo Łuskatym grzbietem. Pierzchamy. Dwakroć brzuch. Migoce język. gdy w pomoc nadbiega z pociskiem. Krępują. Ze wstęgami w krwi czarnej i jadzie ugrzęzły. słyszany z daleka: Tak ryczy byk. miażdżąc w paszczęce. Więc piersi wszystkich nowy owłada wskróś przestrach: Głoszą. po społu — Strach wspomnieć! — dwa wężyska olbrzymimi skręty Burzą morze i suną na brzeg wysunięty. Potem jego. Kłębami wijącymi ciężki czyniąc wymach. Niepewne z karku śmierci strząsnąwszy narzędzie. Wzniesiona ponad nurty pierś i krwawa grzywa Nad falą świeci. Razem wrzask rzuca w niebo. łbami jeszcze w górze sterczą! Ów razem dłońmi przerwać usiłuje węzły. w boskich zawartą rejestrach. gniew w obu olbrzymach Krwawymi bystrych oczu ogniami połyska. że pomstę.Laokon. Ze szumem nurt się spieni. Neptunowi Przed ołtarzem wielkiego powalić miał wołu. z sykiem liżący skraj pyska. węże niby strzała W Laokona uderzą i naprzód dwa ciała Synów jego skrętami oplótłszy dziecięce. A smoki oba. Wołają. iż świętość buńczucznie Znieważył i w grzbiet konia grzeszną rzucił włócznię. gdy zranion od ofiar ucieka. Chwytają. pełznąc w świątyni głąb. przez głębie spokojne. reszta głąb morza przepływa. Pod stopy jej się kryjąc i obwód puklerza. gdzie srogiej Trytonii jest wieża. losem wybran kapłan. by do miasta wieść dziw i zmyć plamy Modłami do bogini. cielskiem wokół okręcając śliskiem. biedne członki żrą. Za zbrodnię wziął Laokon. bladzi z lęku. w pędzie Uciekają. Gdy z Tenedu. 31 .

w cichej poświacie księżyca Do znanych dążąc brzegów. warownie miasta otwieramy. Teukrowie w milczeniu głębokiem Spoczną w murach. Cieżarna bronią.. niebo i zdrady Greków gęstym mrokiem Spowijając. w głąb miasta pełznie pełna grozy. Napadną gród.. My świątyń szczyty w mieście.Dzielim mury. inni karkiem powróz tęgi Naprężą. i sam zdrady wykonawca Epej. pierwszy w zemście ślepej Menelaus. na najłzawsze Zdani jutro — w zieleni stroim powijadła. znużonych sen ciężki owładnie. noc z morza zapadła.. Argiwów huf zdradnie Od Tenedu szedł. snem zmorzon i winem. z woli boga niesłuchana zawsze. Toas. podkładają kręgi Pod nogi zwierza. nędzni. Na wróżby usta wtedy otwiera wymownie Kassandra. Ze szałem naglim. zdjęci ślepotą nieszczęsną. radośnie trącają powrozy. Stenel — wodze i Ulisses srogi. Ojczyzno! Ilium święte! Z wojennego dzieła Sławne mury DardanówI Czterykroć stanęła W bram progu i czterykroć w niej bronie zachrzęsną. Neoptolem.. wraz płomień rozświeca Łódź królewską. przez wyłomy. raźno z dębu wydrążeń się zsuną: Tessander. Akamas bez trwogi. sunie w mury machina przeklęta. Spuszczeni liną. otwarte na zamach. I dziw zgubny na -święte wciągamy warownie. A już.. 32 . w szyk wiążąc statki. Ona wchodzi. Do dzieła rwą się wszyscy. Zrządzeniem losów bronion rzadkiem Ukrytych w brzuchu Greków z kryjówki ukradkiem Puszcza Synni. Ziemię. szyk łączą zdrad świadom. Machaon. ci z konia w blask niecony łuną Wystąpią. Chłopcy wokół i dziewczęta Śpiewki nucąc. Przyjmują druhów wszystkich.. Tymczasem gwiazdy zeszły. straż w bramach Mordują.

Dość ojczyzna ma z Priamem! Gdyby ludzka siła Zbawić mogła Pergamon. Lecz ze dna piersi mężnej westchnąwszy głęboko: — „Uciekaj —rzekł — bogini synu.Był czas. Tymczasem w murach wrzawa wre coraz gorętsza I coraz bardziej z dala. dokoła go broczy Kurz krwawy. w gruz Troja wyniosła się wali. Ach. choć między drzew szczyty Dom Anchiza rodzica w cień chowa się skryty. Znużeni znów cię widzim? Co twarzy świetlany Odjęło uśmiech? Czemu oglądam te rany?" — On nic. zabiera. od przekłutych nóg rzemienie biegą. o Hektorze. ma dłoń by zbawiła! Dziś tobie Troja święte powierza penaty. opaski jej boże — I wieczny ogień niesie od przybytków wnętrza. ciągnion wozem'. na gród im bogaty Miejsca szukaj. przez hojnych łez nawał Ze smutkiem tak do niego jam mówić się zdawał: „0 światło Troi. miasta mozole. Pierś rany kryją. Pod murem wziął ojczystym. wstrzymała kraina? Skąd idziesz? iż gdy tyle wsiąknęło w walk pole Krwi bratniej. ogromne przebywając morze!" Tak rzekł. w krwi skrzepłej kędziory. najmilszy dar z niebiańskich kwater. z ognia fali!. Lub fryskie ognie miota na Danajów nawy! Zmierzwiona broda jego. Wrzask dobiega. co w Achilla zbroi wraca żwawy. Wróg dzierży mur. po tak ciężkim wojsk. próżnych mnie pytań nie wstrzyma przewloką. Gdy oto w śnie. przed okiem mym smutny bohater Hektor stanął. kiedy sen pierwszy znużonym gromadom Zaczyna się. Weź je w drogę za druhów. które. Westę. staczając bój skory. łzy hojne zlewały mu oczy: Jak ongi. Teukrów nadziejo jedyna. 33 . szczęk broni po domach i sadach. jakiż był! Jak bardzo odmienny od tego Hektora. Jakaż cię.

Danaów mi zdrada Wiadoma! Już Dejfoba dom wielki w gruz pada Pod kłębami płomieni. ze stromych gór rwąca. najbliższy już płonie Ukalegon. Stłacza pola. kapłan Feba.Otrząsnąłem się ze snu. dzika wściekłość i gniew w sercu gra mi. szybko wbiegłem na dach Najwyższy i tam stojąc. jakie jeno z Micen przyszły kiedy i Przesmyków ciasnych ulic inne znów czeredy Strzegą zbrojnie. żelaza zjeżony rząd błyska. Synon pożar szerzy ponad Troją Z szyderstwy. zbrojnych rzesze Wyrzuca. w środku miasta stojąc. ocalenia szuka. zbite bogi i małego wnuka Ciągnąc z sobą i pędem biegnąc na wybrzeże: — „Jak rzeczy stoją. strzał uszedłszy greckich. Tysiące. Grek płonący gród zajął w uciesze. jęcząc z głębi łona: — „Ostatni wszedł dzień. trud wołów roztrąca. Krzyk mężów się rozlega i głuche trąb dźwięki. ze skalnych igliwi Nieświadom pasterz grzmotom dalekim się dziwi — Odkryty wtenczas podstęp. on odpowie. Ilium i bez miary Chwała Teukrów! Zły Jowisz do Arg wszystkie dary Odwrócił. Koń-góra. pełen lęku Otriada. Broń w szale beznadziejną porywam do ręki. rzekł. Pędząc naprzód — myśl: Pięknie lec z orężem w ręku! Wtem Pantus. Świętości. Ścieśniony. Pancie? Jakie zajmiem wieże?" — Ledwom. na mord gotów. wytężyłem uszy: Tak gdy wśród szału wichrów w zasiewy pól ruszy Pożar lub bystra rzeka. straż ledwie zamczyska Przy bramach ślepym bojem swe dłonie mozoli!" 34 . Chcę zebrać oddział w bitwę i w zamek z druhami Wbiec szybko. plon bujny. Strzaskane ciągnie bory. inni w bramach otwartych wszerz stoją. doba klęsk nieunikniona Dardanii: Była Troja. sygejskie jaśnieją z łun tonie.

świecących pustkami. okrutny się ciska Płacz wszędy. przez wroga Na pewną śmierć kroczymy. Uszły bóstwa. Eto klęskę onej nocy. które sparła Moc ślepa głodu. kto śmierci zniszczenie Wypowie albo łzami dorówna zła miary?! Władnący lat tak wiele — w gruz pada gród stary! Po drogach. Nie słuchał! Gdy ich w szyku na boje rwących się ujrzałem. Środkiem miasta.. gdzie ściele się droga. gdyście w bój srogi gotowi biec ze mną Niezłomnie — jaki rzeczy stan. Tak zacznę: „O młodzieńcy.. Jak wśród leśnych kniei We mgle szarej żarłoczne wilki. iż swej lubej. Mygdonides: on w dniach tych do Troi niespodzian Wszedłszy. noc mroczna roztacza wkrąg cienie. w progach domów i na świątyń stopnie Rzucone tu i ówdzie. gdzie pomsta straszliwa. waleczne daremno Serca. w norach zaś ich suche garła Wyciągają szczenięta — przez strzały. Hypanis z Dymasem Kupią się przy mym boku.Po tych słowich Otriady i z niebianów woli Rwę się w płomień i bitwę. wraz i Koreb młodzian. widzicie sami: Ze świątyń i ołtarzy. Gród w ogniu! Umierajmy i runąć w bój śmiejmy! Pobitym ufność jedna: nie żywić nadziei!. W księżyca bladym świetle poznani. Gdzie hałas i wrzask w niebo bijący przyzywa.. przez które stał tron nasz i sejmy. Epyt waleczny." To gniew młodzi w szał zmienia.. wieszczym zdjętej szałem. zsiniałe okropnie. lęk i zgonów licznych widowiska! 35 . Leżą ciała. tymczasem Rypej. ślepą miłością Kassandry zapłonie I jako zięć Pryjama stał w Teukrów obronie — Nieszczęsny. i nie sam lud Teukrów w krwi kona: Raz po raz zwyciężonym moc wraca do łona I ginie Grek zwycięski.

Skrzepion w duchu zwycięstwem Koreb wojowniczy — „O druhy. w pośrodku kolumny wojsk srogiej. szyszak nakłada Włosisty Androgeja. społem Ścielimy: los się z pierwszym sprzymierza mozołem. Niestety! dłoń wbrew bogom nie zdziała nic sama! Oto z włosem rozwianym dziewicę Pryjama. wy z łodzi dopiero idziecie!" — Rzekł i w mowie. wchodząc na ciernie. w Danajów się strójmy Oznaki. tarcz o zdobnej blasze Przywdziewa i miecz grecki do boku przypasze.. kto u wroga pyta: moc czy zdrada? Broń dadzą sami!" — Rzekłszy to.. z wielkimi od strachu oczyma Ucieka. 36 . Poznał nagle. Kroczymy wśród Danajów. bez ujmy Tam idźmy: Zmieńmy tarcze. nadszedł Androgej Nieświadom i przyjaznym tak słowem zachęci: — „Spieszcie męże! Jakimże jesteście dziś zdjęci Lenistwem! Inni łupią. zdumiony niezmiernie. Zdepce węża. nie słysząc słów pewnych.wpadł swych nieprzyjaciół: Wstecz cofnął krok wraz z głosem. Dymas. Nieznających miejsc.Pierwszy z Greków. od bóstw opuszczeni. się zaciął. w znanej brzucha znów kryjąc się głębi. że w środek. wielu Greków wpędzamy do piekła: Część ich pędem na brzegi znajome uciekła Do łodzi. Za bratnie szyki biorąc nas. gdzie nam pierwsza fortuna — zakrzyczy — Wskazuje ocalenia szlak pewny. drżąc na całym ciele. trwogą owładniętych. My w gęstwę rot orężnych uderzamy śmiele. Jak jeśli niespodzianie kto. część zaś w trwodze haniebnej się skłębi Wkrąg konia. roznoszą na grzbiecie Płonący gród. a gad z gniewem grzbiet modrawy wzdyma: Tak Androgej uchodził. I wiele bitew pośród ślepej nocy cieni Zwodzimy. Toż Rypej. w łupy się świeże uzbraja. cała młodzieńców mych zgraja Wesoło czyniąc.

bierze Rypeja śmierć krwawa. na zgon ślepy. rwą w bój raźnie. płomię. widokiem grzyw greckich omamion. — pod druhów padł groty Hypanis wraz z Dymasem. i ciebie tarcz cnoty Nie broni. Potem Grecy. trzeszczą lasy w srogim sporze. cios wraży Z Peneleja prawicy wziąwszy u ołtarzy Pallady. Ona próżno wznosiła w niebo skrzące oczy — Oczy tylko. Wnet tłum stłoczył nas: pierwszy tam Koreb. Gdyby losy tak chciały! Uchodzim zatraty. ni grotów Danajskich się nie chronił i umrzeć był gotów. Biegniem wszyscy z nim. 37 . Wraz Ifit. Zefir obok Nota I Eura zaprząg. Co prawym był wśród Teukrów i pilnie strzegł prawa: Inaczej sądzą bogi. gdy burza rozmota Ich pęta. szczątki Ilium. razem Dolopów huf cały: Tak z przeciwnych stron wichry. pośród cieni Zdradą płosząc. tłum z Minerwy święconych wlókł stoczy. bo drobne dłonie gniotą pęta! Nie zniósł Koreb widoku. głos odmiennym ich brzmieniem uderza. co z ruin się wspina. gdy dziewkę wyrwalim im z ramion. Z wrzaskiem gniewnym wkrąg biegną: Ajas pełen chwały. runął. połączeni Nadchodzą. Pod Pryjama dom głucha wnet woła nas wrzawa. Pelias ze mną. Pancie. których w mroczonej nocy. Pelias z rany Ulissa przystawa. w gęste wpadając oszczepy: Tu strzały wpierw z wysokiej wierzchołka świątyni Tłum naszych nas zasypie i srogą rzeź czyni Dla zbrój kształtu.Kassandrę. iżem ni ciosów. Trójzębem wzrusza Nerej spienione z dna morze! — Tamci też. z tych Ifit już laty Podeszły. ani tiara Apollina! Was. Za świadki biorę. Dwaj Atrydzi wraz. po mieście gnalim. wnet rozpacz zawzięta Rzuciła go w sam środek zbrojnych. pierwsi zmianę włóczni i puklerza Poznają.

Nieraz szła Andromacha z Astianaksem rada. jakby mordu szałem Nie huczał gród. oręża nie szczędzi: Tak wąż. Dardanie zasię wieże rwą. tymczasem nie rzednie Grad głazów i strzał różnych. co nad dachy się strome wysoka W gwiazdy spiętrza. wyzłacane tramy Toczą. Bez sług. Mars warczy. i furtka tajona Między gmachy P>ryjama: opuszczone w tyle Podwoje. gdzie górne wiązadeł spojenia się chwiały. W ostatniej walce bronić się myślą pociski! Ozdoby przodków stare. Żelazem rąbiąc wokół zrywamy z wysoczy I pchniem w dół. na wszystko gotowi. Oblega wejście zewsząd spiętrzony dach z tarczy Tkwią drabiny w mur wsparte tuż przy samej bramie: Pną się Grecy. pobitym otuchę wlać w łona. gdzie z góry Pociski próżne Teukrzy miotali na mury. Wesprzeć mężów. ona z nagłym łoskotem się stoczy I szeroko na szyki damajskich rot przednie Upada — lecz prą inni. gdy widzą zgon bliski. dziecię do teściów prowadząc i dziada. W przedsionku samym Pyrrus. tu. Wnet wieżę.Tu bitwę srogą widzim. którego wpierw zima 38 . jadem opity. na schodów krawędzi Błyskając miedzią w słońcu. Był próg. Powziąłem chęć biec w pomoc króla pałacowi. . z mieczem dobytym u wewnętrznej bramy Czuwają inni tłumnie. za gzymsy chwytając prawicą. Wstępuję na szczyt dachu najwyższy. skryły dla oka. gdy państwo szczęsne wiodło chwile. rozpętan. skąd Troja widoczna dla oka. tarcz wznosząc ponad lewe ramię Przeciw strzałom. Wszystkie łodzie Danajów i obóz ich cały — Tam. nie ginął nikt po mieście całem: Tak Grecy prą na dachy. dachy rozchwycą Pałacowe: — takimi.

potem belkę wyciąwszy. z zawias zdarte podwoje upadną. Dokoła trwożne matki zbiegają gmach wielki. Zbywszy skóry — i pełen młodzieńczej ponęty. pian brudnych śląc wełny. tamy zerwawszy. Wre potok. Ramiony obejmując całują bram belki. krusząc złomy spotkanych skał wszędzie. wnuków nadzieje tak duże. ku tyłom Wgiął wrota i ogromny otworzył w nich wyłom. zawiasy wyrywa wnet w bramie Spiżowej. od wojów wnet cały gmach pełny: Nie tak. On wśród pierwszych. przełamie Dębowy próg. Krwawego Neoptola. przez wszystek łan w pędzie Na falach niosąc stada z resztkami ich obór.Śpiącego kryła w ziemi. starych królów pomieszkania I widać szereg zbrojnych. gdzie płomień ustawa! 39 . z całą Scyrów zgrają Pod dach wchodzą i ogień na szczyty miotają. Wygiętymi grzbietem. stojących za progiem. Razem groźny Peryfas i giermek Achilia. Woźnica Automedon. Dan sile wstęp. w tyle oślizgłe gnąc skręty. ni wrót go wierzeje. porwawszy za topór. wojsk dobór Wiodących w dom — Hekubę i Pryjama z bliska Widziałem. Przez pola wali w szale. pod częstym taranem się chwieje Bramka. Tnąc pierwszych. Prze Pyrrus z mocą ojca. Błysną Pryjama. Bramy w złocie tonące — w zdobycznej purpurze — Runęły. na światło pierś wzdyma. jak krwią broczył swe święte ogniska. gromadą bezładną Wtargną Grecy. W słońcu wstaje i język drgający wychyla. Ni straż wstrzyma. Pięćdziesiąt łożnic. po krańce sklepionych sal wnętrza Od płaczów grzmią niewieścich. krzyk do gwiazd się spiętrza. Głąb się domu z długimi krużganki odsłania. Wraz tylny dom wśród jęków zamieszaniem srogiem Napełnia się. Atrydów. łupią Grecy.

z jękiem niepowszednim Runął i we krwi hojnej życie oddał przed nim. wrogów bieży. nad nim.. Pójdźże tutaj.. Gdy Pryjama w zbroicy spostrzegła. Tu Hekuba i córki przy ołtarzy zrębie. przez wrogów rój tłumny W głąb pustych sal mknie między krużganków kolumny Ranny. za nim. dłoń boska (Jeśli w niebie jest słuszność. żem ujrzał zgon syna młodzieńczy . Jak czarną zawieruchą spłoszone gołębie Tłoczą się.Pewnie dola Pryjama obejdzie cię krwawa: Gdy ujrzał klęskę miasta. Wawrzyn cieniem swych liści osłaniał penaty. zbiegłszy przed twarz ojca. W środku domostw pod niebem stał gołem Ogromny ołtarz. I mordu krwią zbroczyłeś ojcowskie me licu! 40 . wyrwan z ręki Pyrrusowi Syn Pryjama. wśród bitew pożogi Strzaskane drzwi i w gmachu tłoczące się wrogi. starca uprzejmie Na tronie poświęconym przy sobie sado>wi..Za zbrodnię — krzyknął — twoją. Nie takich to obrońców ciężka wzywa pora Na nic dziś dłoń samego się zdała Hektora. co o to się troska) Niech dzięką i nagrodą cię godną uwieńczy Kiedyś sprawił. Na drżące z wieku barki zwolna starowina Odwykłą kładzie zbroję.O mężu! jakaż złość zaciekła Skłania cię brać tę zbroję? Gdzie pędzisz? — wyrzekła. Tu Pryjarn.. pędzi Pyrrus z bliska. by lec społem Ze swymi. Wtem oto Polit. przez strzały. jak ongi Za młodych lat: . próżno bogów ściskając posągi. Już dłonią go dosięga i włócznią naciska. za bezwstyd. do boku przypina Miecz próżny i w tłum. Powstrzymać oburzenia i głosu nie zdoła: . pochylony laty. choć już śmiercią zagrożon dokoła. ten ołtarz śmierci nas odejmie Lub umrzem razem!" — Rzekłszy to. Ów. krwią dysząc.

w posokach swe ciała. co się ślizga w obfitej krwi syna. Takim był kres Pryjama. znużeni. o tym.. Kar Damajów i gniewu małżonka się bod Zdradzonego. mnie odsyła bez szkody w kraj miły". Odcięta z barków głowa i bez nazwy ciało. Tu i ówdzie się błąkam i rzucam wzrok wszędzie. Król Azji. Prawą w bok po rękojeść lśniący wbija brzeszczot. Odbije się i zwiśnie z naczółka puklerza. Był Achil dla mnie. Sam już byłem. Waląc w ziemię lub w morze huczących płomieni. wśród takich go pieszczot Los zgładził: Troi pożar i Pergam w ruinie Ujrzawszy. Gdym ujrzał. kłamnie przez cię głoszon za rodzica. martwe ciało Hektora oddawa Na pogrzeb. Rozglądam się. Przyciąga. 41 . To rzekłszy. jak rówieśny mu król ciężką raną Wyzionął życie.Nie takim. Zdrętwiałem.. lewą rękę w kędziory mu wpina. starzec włócznię niezdatną bez siły Wyrzucił: ona próżno w spiż dźwięczny uderza. leży wielki trup nad brzegów skałą. nad ołtarza krawędź Drżącego. Tedy Pyrrus: „Więc pójdziesz w poselstwie me zbrodnie Pelidzie głosić. lecz święte czcząc prawa Proszących. Łupiony dom i Julus w myśl przyszedł mi mały. ziem i ludów potężny pan ginie. klęsk Troi i kraju współwinna. Przy pożodze. drogi obraz wstał mi rodzicieła. jak działa wyrodnie Neoptolem — z nim sobie do syta pogawędź! Teraz giń!" — To wyrzekłszy. gdy w dali. czy jakie gdzie resztki zostały? Pierzchli wszyscy. co jasny blask przędzie. Ona Teukrów zawistnych dla zburzenia Troi. kryjącą się córkę Tyndara Spostrzegłem. Natenczas srogi przestrach i mnie się udziela. gdzie świątynia szara I próg Westy. Kreuzę-m wspomniał zaniedbaną. wroga.

.. blask bóstwa odkrywszy i lico Jak wśród niebian — i dłoń mą ująwszy prawicą. w tłumie fryskich posługaczy. Lacenki ty nie gań. nigdy przedtem tak widna dla oczu. Małżonka. wnet rozproszę. Gniew ukoję i braci nasycę popioły!. gdy czyn skarcę Niegodny. Wśród nocy w czystych świateł mi błyska przeźroczu Miła matka. ojczyznę pomścić padającą: — Więc ona ujrzy Spartę i Micen swych niwy. Choć Pryjam padł od miecza. zapragnę gorąco Skarać zbrodnie. wrogich wytępił rój mieczy! Ni wrogiej Tyndaryjki. Ni Parysa! Dla bogów. Gdy z bliska. choć Troja w pożodze. dom. Królowa będzie triumf obchodzić szczęśliwy. Co wzrok twój ludzki tłumi i chmurą w krąg mroczy Wilgotną. choć nie ma głośnego nazwiska Kobiety kaźń i chwały zwycięstwo nie zyska. Tam zostawion? Czy żyje Kreuza małżonka I dziecię Askań? Wkoło nich zewsząd się błąka Czerń greckich wojsk i gdybym nie miała ich w pieczy Zmiótłby ich pożar. cóż za ból źródło dał temu gniewowi? Przecz szalejesz? Gdzie troska o nas? Nie chcesz dociec Co porabia Anchizes. dla bogów zabiegań Niechętnych —można Troja w gruz pada od posad: Spojrzyj — bowiem ja wszystek skłębionej mgły osad. Tak słodkim ust różanych głosem zastanowi: „Synu. szalejąc na poły. jej rozkazom powolne daj ucho: 42 . rodziców i dziatki zobaczy W Iliadek rzeszy. Dardański brzeg tak często krwią pocił się srodze? O. posępna Erynna. a wywarłszy pomstę na zbrodniarce. — ty słuchaj ochoczy Słów matki. sędziwy twój ociec. nie tak! Bo. Tom ważył i już biegłem.Siedzi skryta za ołtarz. Gniew spłonął w piersi mojej. Zgładzę winną i chwałę wezmę.

— „Wy. odziana w blask złoty Z Gorgoną dzika siedzi Trytońska Pallada. twarze dzikie srodze Ukażą się mym oczom.. zwolna rany ciężkimi zmożony. kurzawę kłębiącą się w dymie — Tam Neptun. Neptuna gród. którego ja chciałem Najpierwej w górach ukryć przed klęski nawałem. tonące w pożodze. o drodzy moi — Powiada — którym w mocnym uderza krew tętnie. Przedłużać życia nie chce po upadku Troi I znosić dni tułaczych. Na szczycie zamku. sam śle bogów przeciw Troi znakom. walące się głucho Głazy widzisz. płomieńmi w przepaści dno niesiom: Tak pośród gór wysokich. Wy chrońcie się ucieczką! 43 . Skorom doszedł nareszcie do samego proga Starego domu. uchyla pożoga. synu. dzierży Juno sroga. miecz się cofa. wrogich Troi. drżąc wstrząsa liściami korony.. Skajską bramę.." Sam ojciec Grekom męstwa i mocy dokłada Niezłomnej. Bóstw wielkich. bliska zawsze. częstymi Ciosami walą chłopi — on jeszcze olbrzymi Sterczy w niebo. z posad samych wzruszone. Pierwsza w szale — i z lodzi sprzymierzone roty Zakuta w spiż przyzywa.. od skały oddarty. Ujrzałem całe Ilium. patrzaj. ojców cię wrócę krainie!" Rzekła i gęstym nocy mrokiem się owinie. Aż wreszcie. rodzic. Uchodzę. Ja. Zstępuję za boginią przez żar. kiedy stary jesion.Gdzie domy roztrącone. na trud nowy się nie łakom. olbrzymie Trójzębem tłucze mury i miasto od proga Wywraca. wroga warty. Uciekaj. Podcięty już żelazem siekiery. Z ostatnim jękiem pada.

aż nadto mi dosyć. tak doszczętnie Nie psuliby tych siedzib. matko. że ruszyć się mogę Bez ciebie? Z ust ojcowskich złe padło to zdanie? Gdy z miasta nic już nie chcą zostawić niebianie. o. Idąc w bitwę! Nie 'zginiem dzisiaj niepomszczeni!" — Znów więc miecz przypasuję. chcąc już wyruszyć zza proga — Lecz ściskając me nogi. Tak. Askania. bym żył. ja. przez strzały Wyrwałaś mnie. broń dajcie! Pobitych ostatni dzień woła! Oddajcie mnie Danajom. Napróżno my. bym wroga w mej cieniach powały. żonę zobaczył na oczy. brak pogrzebu nie trudno przeboleć. Łup wezmą. serce wroga będzie litość miało. tak — pożegnawszy. Odmawia. tak twardej poddając się doli. łzy lejąc. odkąd król niebian i ziemi Wichrem zawiał i żary mnie dotknął swojemi". ojcze? Tyś myślał. Ty ze serca dorzucić w ginącą chcesz Troję Twych i siebie — na zgon ten otwarte podwoje! Syt krwi Pryjama. Żem jedną rzeź i grodu szturm musiał przenosić. jakąż zostawiał los drogę? „Jak to.Gdyby chcieli niebianie. Kreuza i Askań Błagamy z całym domem: niechaj nie dozwoli Wszystkim ginąć. w sieni żona droga 44 . Co syna przed rodzicem. Bo jakąż radę. Na toż. ojca. daleki od wszelkich ugłaskań. Do broni znów się zrywam nieszczęsny. Jak jedno w krwi drugiego przy zgonie się broczy? Broń. Tak spierał się. znów stawię im czoła. do tarczy rzemieni Lewicę wkładam. przez ogień. przed ołtarzem — ojca Morduje. przez ziemską gołoledź Próżno wlokę krok. przyjdzie tu Pyrrus zabójca. zbrzydzon bogom. Od dawna. w jeden zamiar i miejsce myśl wwierci. zostawcie me ciało — Śmierć znajdę. chcę śmierci.

Wstrzymuje mnie. Daj wróżbę. a pola zadymią od siarki. gdy znaczym coś cnotą. Nad samą oto Jula główeczką. Spójrz na nas.. Strząsamy. Ujrzelim ją. My włos płonący. pełni bojaźni i troski. 45 . wodą święte chcąc gasić żywioły. jak lecąc nad dachu wiązadła Najwyższe. Gdy nagle dziwne znaki z nieba się pokażą: Między dłońmi rodziców i smutną ich twarzą. małego Jula wznosi do mnie: — „Skoro już na śmierć pewną chcesz odejść niezłomnie I nas zabierz. kto Jula osłoni Małego? Komu ojciec zwierzom. w gór idajskich ukryła się lesie Znacząc drogę. pójdę wszędzie!" Tak rzekł. Lecz ojciec Anchiz oczy podniesie wesoły Razem z dłońmi i głosem w nieb gwiezdne bezedna: — "Jowiszu wszechpotężny! gdy prośba cię zjedna. a już wśród murów w głośniejszym zapędzie Szedł płomień. widomie Leciuchne światło rzuci nieszkodliwe płomię. coraz bliżej żar toczą pożogi. choć raz tylko. znak ten potwierdź. brońcie mi domu i wnuka! Wasz znak to . Wielbi bogów i świętej da pokłon komecie: —„Już idę bez odwłoki..gród nie darmo pieczy u was szuka. Natenczas zwalczon rodzic podźwignie swe barki. gdzie jeno wiedziecie! Ojczyste bóstwa. błagamy cię o to !" Ledwo wyrzekł to starzec. bo z długiej się brózdy podniesie Jasne światło. żona komu?" — Tym krzykiem napełniała całe wnętrze domu. Dotykiem miękkim liżąc skroń i bujne włoski. i z tobą.. gdy jaką nadzieję masz w broni. Ustępuję.. Ten najpierw dom osłaniaj. synu. gdy z trzaskiem bez zwłoki Zagrzmiało z lewej strony i z niebios przez mroki Gwiaździca jasna z świetlnym ogonem upadła.

Na wietrzyk. przyżenie Gromadnych odgłos kroków. Wy. Płonące widzę tarcze i jasny błysk spiżu!" Tu zlękłemu sam nie wiem już jaki gniew boży Zmieszany odjął rozum. póki żywe tonie Nie obmyją mnie". otoczon pustkowiem Cerery chram. zaś obok cyprys. już koniec mozołu Zdał się bliskim. Zaś z tyłu żona idzie. rodzicielu! Mnie. prawicę dziecina Julek chwyta i krokiem biec drobnym poczyna. gdy nagle wiatr. zda się. odtąd straciłem ją z oczu. żona w ślad pójdzie z daleka. wśród szarugi Wydarzeń pieczą ojców chronion przez czas długi: W to jedno miejsce zejdziem się z różnych dróg wielu. bo gdy wśród bezdroży Błąkam się. zbłądziła. co wam powiem: Jest wzgórze poza miastem. 46 . a mnie.— „Nuże więc ! Na me plecy wsiadaj. To rzekłszy. czy siadła w uboczu Znużona — nie wiem. Żona Kreuza wydarta mi nieszczęsnym losem. Penaty święte w dłonie przyjmij. który z takiej bitwy i rzezi tu gonię. na dźwięk każdy pierś trwogą się ściska I lękiem: drżę o druha i ciężar po społu. Nie godzi się ich dotknąć. ojcze drogi! Sam podstawię me barki. a rodzic przez cienie W dal patrząc:— „Synu — krzyknie —. Do bram już się zbliżalim. ani Grajów kupiących się z bliska. Czy stanęła. Pod mroków nawałem Przem naprzód. co się strzał dotąd nie balem Miotanych. nie czując mozołu. jedna nas groza po społu I jeden triumf złączy. Niech Julek nie zwleka Towarzyszyć mi. na me plecy i na kark szeroki Z płowego lwiska skórę ścielę bez odwłoki I ciężar podejmuję.w nogi! są w pobliżu. słudzy. z drogi znanej zbiegając ukosem. Cokolwiek będzie. zauważcie dobrze.

wpadłszy. z bogów — zdjęty szałem? Lub co w grodzie zburzonym sroższego widziałem?! Askania. przerwawszy milczenie. bucha płomień. zewsząd tam znoszą skarb Troi: Z płonących sal wydarte. zjawisko z mogiły: Zdrętwiałem. szaleje pożoga! Zbiegam. Badając. męża zawiodła i syna. Wśród szału błądzącemu po mieście w krąg całem Nieszczęsna mara tylko i cień Kreuzy miły. zmieszan. Mur miasta najpierw zwiedzam i bramę sczerniałą. Anchizesa i Teukrów penaty Zwierzam druhom i kryję w stok jaru szczerbaty. Daremnie po imieniu raz wraz jej wzywałem. Jej brakło. w broń świetną się zbroję. Biegnę tam: Grecy. Gdyśmy w stary Cerery chram święty wstąpili. Skąd wyszedłem — ślad każdy mnie w drodze zatrzyma Rozglądam się wśród nocy bystrymi oczyma: Lęk wszędy. sama cisza myśl trwożną przestrasza. dzierżyli gmach cały! Żarłoczny zaraz ogień z wichrem pod powały Toczy się. włos się zdębi. druhów. gdy cała się zeszła drużyna. czy nie weszła w domowe poddasza. aż do chwili. kotły złotem zdobne i dostatek Szat złupionych. Na wzgórzu tam. Większy od znanej ujrzę. Sam wybieram się w miasto. do zamków Priama przybliżam się proga: Wśród pustych już krużganków w Junony świątnicy Feniks i Ulis srogi. znów całą zbiec Troję I na wszelkie przygody narazić się śmiało. wybrani strażnicy. Odważyłem się nawet. chłopięta i trwożny rój matek Stoi wkoło. Wśród ulic na głos Kreuzy przyzywać przez cienie. Kogom z ludzi nie skarżył. Zamierzam wznowić trudy. Zdobyczy strzegli. 47 .Straty mej nie dostrzegłem. ze świętych podwoi Ołtarze. głos w gardle mi skona.

z płaczem chcącego rzec wiele daremne Porzuciła i w lekki obłoczek się skryje. tak mężczyzn. Dolopów ołtarzy W Greczynek służbie mymi nie ujrzę oczyma. Prowadząc dzień.. Już Jutrzenka nad Idy szczytami się schyli. co boli. co ją łowi. aż przez wielkie morze W Hesperii wnijdziesz ziemię. Tak wreszcie z końcem nocy odwiedzam swych znowu Tu z podziwem oglądam zbiegłe do parowu Ogromne mnóstwo druhów. Bądź zdrów i wspólną miłość dziecka chowaj ze mną! Rzekła. gdzie żyzny łan orze Lud Lidii i kraj wstęgą Tybr cichy przerzyna: Tam radość. na każdą przygodę Gotowi iść. nie możesz brać Kreuzy z tych błoni Ze sobą — tego wielki Olimpu król broni. O słodki mój małżonku! Nie bez bogów woli To się stało. jak kobiet: Na tułaczkę zebrany tłum. gdziekolwiek ich morzem powiodę. Dardana i Wenery synowa. Po trzykroć chciałem objąć ramiony jej szyję. kojąc troski. tak ozwie się ona: — „Dlaczego puszczasz wodze smutkowi.Natenczas. Mnie wielka bogów matka w krainie tej trzyma. Po trzykroć mara pierzchła z dłoni. tron cię czeka. tylą klęsk pobił. Zewsząd zeszli się z mieniem. Tułaczy trud cię czeka. królewska dziewczyna I gody. Wietrzykom lekkim równa i lotnemu snowi. 48 . Danaje w krąg zbrojnie dzierżyli Bram progi — żaden promyk nadziei nie płonie: Uszedłem i wraz z ojcem w gór zbiegłem ustronie".. Łzy za Kreuzą miłą otrzyj z twarzy! Ja siedzib Mirmidonów.

Ze łzami brzeg porzucam. mury wznoszę pod losów złych gwiazdą. ojczyste przystanie I łan. przez głębinę Z druhami. synem. by zielenią przystroić ołtarze. Gromadzim mężów. król jej Likurg władał w dawnej porze. Właśnie matce Diońskiej i bogom. tajnych przyczyn wybadać chcąc związek: Posoką brocząc ziemię. . Troi gościna. Ledwo się wiosna zaczęła. Gdy zjaw straszny i dziwny się oczom ukaże: Gdy bowiem pierwsze drzewko z pękniętych korzeni Wyrywam. wróżby czyniąc przy zaczętym dziele.KSIĘGA III „Gdy tron Azji i Priama lud z wyroków ślepych Zdało się zgładzić bogom. Niegdyś bósbwy nam bliski kraj. Gdy los sprzyjał. Przypadkiem obok wzgórek był. Jest w dali ziemia Marsa. Na nowo pęk podatnej krzewiny gałązek Wyrywam. tułacz. mnie zimny dreszcz ciałem Zatrzęsie i krew w sercu się zbiegnie struchlałem. z bóstwy i penaty płynę. Od siebie „Eneady" to pierwsze zwąc gniazdo. kędy się ściele Krzak mirtu. kędy Ida podnosi się fryska. Podchodzę. ziem pustych za wróżby bożymi Szukamy i wnet flotę stawim u stoczyska Antandru. gdzie spoczniem od dzieła. gdzie Troja była. Niepewni. gdzie los zagna. po społu Z królem niebian — białego zabijałem wołu Na brzegu. w krąg ostrymi nasrożon gałązki. Już Anchiz żagle każe rozpiąć niespodzianie. tajnych przyczyn wybadać chcę związek: 49 . lud Traków tam orze Łan wielki. kędy brzeg się wcina Zaklęsły. Innych siedzib. splot krzewiny oderwać chcę wąski Od ziemi. tam płynę. gdy runął w pył przepych Ilium i Neptuńska Troja z gruzów dymi.

. Wszyscy sądzą. złamani od klęski. Kolany wparty w piasek. Ilijki włos rozpuszczą.. 50 . czy zamilczę? — żałosny wśród głuszy Jęk brzmi z kopca i taki głos wpadnie w me uszy: — „Czemu szarpiesz nędznego? Ach. Do Atrydy się zwrócił. Polidora zabija. Wznawiamy Polidora pogrzeb i ze ziemi Ogromny sypiem kopiec. oszczędź mię w grobie I zbożnych rąk swych nie plam! Nie obcym mnie tobie Wydała Troja. skoro Teukrzy padli. wnet manów gromadzie Na ołtarz ciemne wstęgi i cyprys lud kładzie. jak przedtem. chcąc zbawić mu życie. skoro już zwątpił w obrony Dardańskie i gród Troi ujrzał oblężony. Lecz skoro trzecią gałąź. rzuć ziemie okrutne. Ach.. Zdrętwieję. nie zwleka Zabrać złota. Ów. Do czegoż nie wiedziesz człowieka. jak zwyczaj rodzimy Wymaga — z ciepłym mlekiem czółenka wnosimy. Z ciężarem złota Pryjam biedny posłał skrycie Królowi Tracji. prosząc.I z ich kory krew ciemna. pytając pilnie o ich zdanie.. Kraj rzucić splamion. już z większym mozołem. by ujrzał znak — zmienił w szczęśliwy. Przeklęty głodzie złota!. włos się zdębi. który nad geckimi niwy Władnie. czcząc oręż zwycięski. wyrywać zacząłem — Wymówię. Gdy strach mnie wszelaki Opuścił. łodzie gnać wiatry lotnemi. Drwi z prawa. głos w gardle mi skona Onego Polidora.." — Mnie wtenczas do drżącego lęk wcisnął się łona. do wybranych i ojca wróżb znaki Wnet posyłam. by grzeszne opuścić przystanie. rzuć chciwców siedliska I Jam Polidor. wypłynie. krew ta nie z drzewa wytryska. żelaznych tu wbił mnie do ziemi Rój pocisków i wyrósł kolcami ostremi.. Więc z wielką troską w duszy czczę leśne boginie Z Gradywem ojcem.

Feba czciciel. chętnie ramiona rozszerzy Na przyjście wasze. jak umie. Wybiegł. 51 . zgaduje. drgnęła nagle świątynia wstrząśniona I laur boga. starej szukajcie macierzy! Eneja dom świat cały owładnie swą wodzą. Tymbreju! znużonym z żeglugi Daj gród i miasto trwałe. i w nasze zastąpić racz łona!" Ledwom rzekł. Król Aniusz. Gdy już burze przestały tłuc morza nurt siny. zmęczonych dobrze przystań miła Przyjmuje. a w uszach głos dzwoni: — „Dardanie twardzi! ziemia. napełnią wybrzeże. co wśród swoich błoni Zrodziła ojców. czcząc gród Apollina. Pośród morza wysepka wielce droga leży Dla Neptuna z Egei i Nereid macierzy. Ściągają druhy łodzie. raźnie wchodzim pod powały.Z czar krew lejem i duszę po życiu tułaczem W grób wwodzimy. co z nich się narodzą!" Jak Febus. błądzącą wzdłuż brzegów. Tu przybywam. Prawice łącząc. ojcze. Toż wnuki ich i dziatki. ostatki Greków i Achilla! Gdzie. Tę. Padamy kornie na ziem. By mogła być uprawną i wichrem gardziła. Z otwartych bram trójnoga spiże zaryczały. zgiełk radości wnet zbudzi się w tłumie: Zmieszany każdy pyta. Rzucamy port: ląd pierzcha i znanych miast wieże. A wietrzyk lekkim szmerem wzywał na głębiny. Na ląd wchodzim. zachowaj ten drugi Pergam Troi. srebrnołuki książę Do Mykonu i górnej Gyjary przywiąże. zrąb góry w krąg wzruszył się cały. po trzykroć żegnając ją z płaczem. kapłan starowina. Jam uczcił z głazów starych wzniesion chram wspaniały: — „Daj własny dom. z kim każesz iść? Gdzie się nam przystań wychyla? Daj znak. Świętym laurem skroń wieńcząc wśród opasek wiela. w ojcu dawnego wita przyjaciela.

Donisy zarośle. że z własnej wypędzon ojczyzny Idomenej opuścił ziem Krety brzeg żyzny. wiatrem z tyłu ułatwiona jazda. Teucer wszedł do retejskiej ziemi i na skromne Królestwo obrał miejsce. w dolinach mieszkali. dom kochał i podniósł warownie. Zbłagawszy wiatry. Idajski gaj. Wieść doszła mnie. płyniemy przez morze. Zaczem w starych Kuretów wpływamy krainę. Nuże więc! jawnym bogów rozkazem wezwani. Tam sto miast wielkich. z nazwy wesół niewymownie. 52 . ciągną rydwan pani. Korybantów miedzie. Rzucamy port Ortygii. wołu Apollin wziął z chwałą. pustych o tej porze. Z zapałem mury grodu żądane rozwinę. gdzie pradziadów gniazda. nader urodzajne łany. . Cyklady wyniośle Sterczące z fali. lud. Stąd kult matki Cybeli. śnieżną Paros. skąd jutrznia nam błyska! Wśród mórz fali narodu naszego kołyska. milczenie wśród ofiar się wiedzie I lwy. gdzie Idy szczyt znany. płyńmy w gnozyjskie zacisza! Niedaleko są one. Zefiry zaś białą. liczne mijamy wysepki Wśród cieśnin." Tak rzekł i godne składa na ołtarz ofiary: Wołu Neptun wziął. Owieczkę czarną Burza. Mijając Naksos Bakcha.Do jakiej drogi Febus błądzących nakłania? Wtem rodzic. Więc wroga nie ma w domach. by Kretę. by. Zgiełk podniesie wioślarzy tłum krzepkiKrzyczą druhy. Zachęcam. Nawiedzić.. Zwę go Pergam. z pomocą Jowisza W dzień trzeci flotę ujrzy kretejski brzeg stary. Stamtąd ojciec nasz wielki (jeśli dobrze pomnę). co w zaprząg spięte. dawnych mężów zbierając podania: — „Słyszcie — rzecze — o możni. Olear. Jowisza Kreta leży. jeszcze na wzgórz fali Pergamu zamek nie stał.

Tu głosi. pod zgniłem! Wyziewy. Hesperyji nazwiskiem Grek zwie ją: Lany stare. zwycięstwy i plony jaśnieją. Na flocie nas wraz z tobą niosła fala wzdęta. w kłosach niszczał siew. — jego wróżby w poselstwie wyrzeczem: Z płonącej myśmy Troi za twoim szli mieczem. Tam gród nasz. mór nieszczęsny drzewa. Jest ziemia. Co przez okna przymknięte strugą jasną przesiąc Zdołało w izbę — bowiem pełny świecił miesiąc. Bezpłodne pola Syriusz wysuszał i łupał. Schły zioła. Tracili dusze albo chore wlekli ciała. gdzie zwrócić bieg łodzi? Noc była i sen ziemskie już ujął zwierzęta. My pod niebo twe przyszłe wyniesieni wnuczęta I damy władztwo miastu. spalon przez upał. zaraza nastała. Gdy bogów i Penatów z Frygii rzesza święta. skąd szukać się godzi Pomocy w ciężkiej doli.Już łodzie o brzeg suchy wsparto do połowy: Młodzież śluby zajmują i rozdział pól nowy. dziś (głosi wieść z dali) Italią ją od wodza późniejsi nazwali. ucieczki trud znosić postanów! Siedziby zmienić trzeba: nie wśród Krety dolin Delijski tobie osiąść rozkazał Apollin. Enotrzy na nich żyli. od którego ród biorą Trojanie. Dla wielkich więc panów Gród wielki wznieś. Ja prawa. na tym Dardan urodził się łanie I Jazjusz. Zaczem słowy słodkimi tak koją me troski: — „Co w Ortygii Apollo miał głosić ci boski. 53 . Przed okiem uśpionego błyśnie w świetle białem. Którą z Troi. z pośrodka pożogi wyrwałem. domy znaczę — gdy wtem. Rodzic znów do Ortygii przez morze niezwłocznie Każe płynąć i Feba błagać o wyrocznie: Gdzie wytknie kres znużonym. siewy ziemi I członki ludzkie naszedł.

zdani w fal ślepych igrzyska. rzucamy gród. wśród topieli błądzim rozproszeni. Rozpoznał wnet podwójny ród. Tedy rzekł: „Synu. w przyszłość lepszą idąc. losem Troi miotan wszędzie! Kassandra mi te rzeczy głosiła jedynie. Dziś pomnę. Podnoszę dłonie w niebo. Lecz któż wierzył. niebiosa wśród cieni Zagasły. ni mara pusta. co Kassandra mówi nieszczęśliwa? — Ustąpimy. gdzie Feb wzywa!" Tak rzekł — wszyscy radośnie przyklasnęli słowu. ni drogi na głębi. że do tych ziem pójdziem i któż by Uważał. Wnet wicher wzdyma morze. wśród mgły. Noc niosąc z burzą — mrokiem nasrożą się fale. nuże! i te słowa wraz ojcu starcowi Pewne odnieś: Korytu niech szukać stanowi I Auzonii ziem. Dzień skrył się w mgle wilgotnej. Nie pozna sam Palinur. w nowym był błędzie. Zostawiwszy niewielu. Twarz. Dnia od nocy na niebie. gdy o naszej wieszczyła rodzinie. 54 . jeno fale i niebiosa. co się kłębi. znowu Stawim żagle i w pełne puszczamy się morze.Wstań. Nad głową sina chmura mi zwiśnie z ukosa. Gdy łodzie na toń weszły i żadnej w przestworze Nie widać ziemi. I że dawnych szukając ziem. w opaskach włos mogłem rozpoznać i usta Wyraźnie. To Hesperię. zapienią się w szale Bałwany. dwie rodu głowy. raz po razu z chmur zdartych żar błyska. Italię wplatała we wróżby. wesół po ofierze Anchizowi w porządku dziw głoszę takowy. Wypadlim z toru. Jowisz dyktyjskich pól wzbrania!" Na takie zjawy z nieba i boże wezwania Zdrętwiałem — nie sen bowiem był. Zaraz też raźno z łoża się mego porwałem. pot mi spłynie wnet po ciele całem. bóstwom wdzięczny szczerze Daniny czyste składam.

puszcza brzydką woń i hałas czyni. z wrzaskiem szpony krzywymi rwie jadło. Czwartego dnia dopiero ziemię zobaczymy. Kala paszczą. z jam ślepych wypadło Ich stado. Brzydszego tworu bogów i zarazy nad nie Groźniejszej dotąd fala nie wydała styska: Twarz dziewic mają. Piętrzącą z dala góry i toczącą dymy. Ocalonych z fal. najpierw nas Strofad pustkowie Przyjmuje. Szpony ich zakrzywione i od głodu stale Zbladłe wargi.. Wnet potem nad wklęsłym wybrzeżem Ścielim łoża i tłuste zjadamy mięsiwa. gdy w przystań wstąpilim. Natenczas mieczem w srogą zgraję Uderzyć każę druhom i bój jej wydaję. 55 .. tłukąc głośno ogromnymi skrzydły. I kozy bez żadnego pasterza błądzące. Łupi pokarm. działu przybierzem Wraz z Jowiszem. wstrętne ślą kały z brzuszyska. zniesieni przez fale Widzimy stada wołów tu i tam na łące. żadnych gwiazd noce. Zarosłej wokół lasem. Spadł żagiel. ogień kładziem na ołtarze. wkrąg wszystko przez dotyk obrzydły Plugawi. dawne stoły rzucając bezładnie. — W ustroni więc dalekiej. Tam. Znów z drugiej strony nieba. gdzie Celeno sroga I reszta harpij mieszka.Trzy dni tedy niepewni w tej ślepej pomroce Po morzu błądzim. w sklepionej jaskini. chwycim wiosła: wnet majtków drużyny Z wysiłkiem tłuką piany i sieką nurt siny. Wpadniem z mieczem i bogów do. co z Fineja proga Uciekły. Pełnią rozkaz — i miecze. w pełnym mroków jarze Stawiamy stoły. Mianem Strofad lud Grajów tam zowie Wysepki w Morzu Jońskim. trzy też bez. Wtem nagle od gór w locie straszliwym przybywa Rój harpij. w bujne skryte zioła.

Już sponad fal Zacyntu podniosą się gaje. Aż głód was srogi zmusi za rzezie bydlęce Nadżarte stoły łupać w wyschniętej paszczęce!" — Tak rzekła i w przestworza skrzydłami uderzy. bogi. Na wysokim urwisku jedna. ze strażnicy wnet Mizen uderzy W spiż pusty. Strach zimny nagle w żyłach mej dzielnej młodzieży Krew zetnie. odsłonię: Dążycie do Italii z wiatrem. lin splątanych rozmotać znów węzły. śmiałość sercom zupełnie odejmie. Laomenidzi! Bój w te wnosicie krainy? Z ziem własnych wygnać chcecie harpije bez winy? Słuchajcież wróżb i z waszą poznajcie.się dolą: Co Febowi sam Jowisz. wśród krętych wybrzeży Zlatując. w piórach traci siły Żelazo: zaczem szybko w" niebiosa się wzbiły. w próg jej wstąpicie przystani. zaraz druhy w bój nowy wypadną. z piersi głos miecąc nam taki: — "Bój jeszcze za rzeź wołów. nurt skłębią pian koła: Płyniemy. wieszczka smętna. Skoro więc łomot wzniecą. Lecz miecz ran im nie zada. Lecz nie wpierw murem miasto zamkniecie znękani. Zaś ojciec Anchiz.. co z mórz zbiega. Naprężą druhy żagle. przez mórz tonie — Osiągnięcie ją. mnie Febus Apollo Objawił — ja wam. ręce podnosząc od brzega. Chcąc stalą ptaków morskich czerń skrwawić szkaradną. Bądź bóstwa to. tarcze również chowają dokoła. Celeno siadła. Przyzywa bogów wielkich i kadzidła pali: — „Odwróćcie groźbę. lecz kornie myślą o rozejmie.Sposobią. Nie chcą walczyć. wyrwijcie z klęsk fali! Darzcie łaską nas!" — Powróz wnet z brzegu ugrzęzły Rwać każe. bądź ptactwo srogie. kędy wicher i sternik nas woła. Zostawiając wpół zżarty łup i" szpetne piętna. z Furyj największa. za ległe cielaki. 56 .

Wnet Leukate. Pryjamida. Czcim Jowisza. Zdumiałem się. w chmur wieńcu wznosząca się z dolin I groźny się dla majtków odsłania Apollin. Każę port rzucić — ławy zasiada załoga. Nerit wyniosła powstaje. Kotwica z dzioba spada. Że wśród wroga miast greckich minęlim tak wiele. wklęsłą tarczę wnet. zbolała Andromacha popiołom i Cieniom składała Przed mogiłą Hektora pustą. wrogiego klniem ziemię Ulissa. pod mały gród zastęp nasz znużon podchodzi. gdzie wiele skał zwisa. W podwojach wieszam. Biegnę.Iż miastom Grajów Helen władnie. łodzie rzucając i portu brzeg siny. pierś dziwna mi chęć rozpłomienia Wypytać męża. Co żonę wziął Pyrrusa i berło za wiano I tak znów Andromachę ziomkowi oddano. Tymczasem słońce kończy wielką drogę roczną I zimne Akwilony nasrażać toń poczną. 57 . co trudną do wiary się wyda. kadzidło z ołtarzy zatleje. Dobiwszy więc do lądu nad wszelkie nadzieje. sprzęt Abantowy. Przed miastem właśnie ucztę i smutne daniny Nad nowym Symoentem. Kraj Laerta. pod Butrota gród dotrzem wysoki. Tu wieść słyszym. wśród gaju. Wnet miniem kraj Feaków z zamczyskiem wyniosłem.Już Dulich. W zawody druhy morskie bałwany tną wiosłem. tymi skreślając rzecz słowy. Mijamy brzeg Itaki. — Tam. Na wybrzeżu iliackie wznawiamy igrzyska: Wśród zapasów ojczystych oliwa rozpryska Z ciał nagich druhów — piersi ich krzepi wesele. brzeg wieńczy rząd łodzi. poznać tak wielkie zdarzenia. „Eneasz — zwycięskiego łup składa tu wroga". Samos. w port płynąc bez zwłoki Chaoński. Epiru brzeg okrążym. Spiżową. strojną w darnie.

Z Pyrrusa śmiercią. z dzierżaw jego Helenowi Część dano. w moc Helena oddał. Nie wątp. zła dola mnie chowa. Biedna. nie rumieniąc lica Paść mogła. niewolnika. Pyrrusa-żeś żoną?" — Na to cicho tak z twarzą odrzecze spuszczoną: — „O. bo prawdę widzisz. gdy jego Hermione. Napełniając gaj krzykiem. Gdy spostrzegła. wziętą takiemu mężowi. W niewoli rodząc. brankę. Mnie. gdzie z płaczem się garnie. zjawy wielkimi przerażona srodze. po morzach różnych przez mus twardy Pędzona. Zabija niebacznego przed ojców ołtarzem. Spotyka? Czy los godnie nagrodził stan wdowi? Hektora Andromacho. Lecz ciebie jakie wichry i dola przyniosła? Kto z bogów nieświadome dróg kierował wiosła? 58 . dosłownie). Wnuczka Ledy. Co pod Troją. boleść ledwo da mi Coś rzec do nieprzytomnej. przy stosie. aż urwane słowa Zmieszan rzucę: — „Tak. uwiodła i wziął ją za żonę. Syn bogini? Ty żyjesz? Lub jeśli na koniec Umarłeś. Jakaż dola cię. Ale Orest. którego wskróś miłość przenika Narzeczonej i Furia biczykiem gna wrażem. Drętwieje na ten widok i stoczy się blada Na ziemię — aż po czasie długim tak powiada: — „Tweż to lice? Prawdziwyż przychodzi to goniec. szczęsna przed innymi Pryjama dziewica. że w zbroi trojańskiej nadchodzę. Nadto Pergam iliacką tu stawia warownię. żyję. który nazwę Chaonii stanowi Swej ziemi (od Chaona z niw Troi.I dwoma ołtarzami. od Pyrrusa wielem zniosła wzgardy. którą z działów wyrwała moc boża.. potem.. gdzie jest Hektor?" — Zalała się łzami. I branka — pana swego nie tknęła się łoża! — Gdy gród spłonął.

jak święte chcą prawa. gdy z kwater Grodowych nadszedł Helen Priamida.. O pokój błaga bogów.. Nie mniejszych uciech w mieście trojańska młódź zazna: W krużgankach wielkich króla łaskawość przyjazna Gości ich. wśród sal złote spełniają puchary Na cześć Bakcha i winem się raczą bez miary. . który śle dola tak łzawa?" — Helen. — jakiej najpierw mam strzec się przygody ? Jak przemogę trud. trójnóg. w progi Apollina Mnie. szukać odległej jej ziemi. Klara laur. Otoczon licznym gronem dworzan i czeladzi. Zbiegł jeden dzień i drugi — białe płótna żagli Wydyma wiatr z południa i w drogę nas nagli. Ksantu strugę wśród wyschniętych. swą ręką wiedzie bez odwłoki 59 . cnót sławnych wśród ludzi Ojciec Enej i Hektor wuj żądzę w nim budzi?" Tak mówiąc. Italii iść. srebrnych gwiazd mowy. bohater. Natenczas wieszczka słowy takimi zagadnę: — „Synu Troi. brózdami poryt. Poznał swoich i wesół za progi prowadzi. Pergamu mur nowy Poznaję. wróżbito. Podążam: małą Troję. bijąc wprzód woły. długo lała łzy próżne. ' Gzy zawsze z troską matkę straconą wspomina? Czy do czynów rycerskich. koryt I Skajskiej bramy ścisnę brzeg.. Celeno jedna nowy słowami strasznemi Głosi wyrok i smutne zwiastuje mi szkody. drżącego.Cóż syn Askań? Czy żyje dotychczas dziecina? Którego ci już Troja. Szpetny głód. co Feba znasz władne Wyrocznie. Łzą hojną każde słowo zraszając rozmowy. przepaski odpina Z poświęconej swej głowy. Głos ptaków oraz skrzydeł ich szelest wichrowy — Powiedz mi — bowiem szczęsne wróżby do tej chwili I wszyscy mi niebianie znakami radzili Do.

Które blisko nas tłucze burzliwy nurt wszędzie. Gdy nawet flota twoja przepłynie już fale I na brzegu dziękczynne ołtarze zapłoną. Saturna córa głosić nie da. tam wodza z Melboi. Febus powiedzie na przebój. By pośród świętych ofiar jaka świętokradzka 60 . więcej wiedzieć Helenowi Bronią Parki. tych brzegów Italii krawędzie. że opieka Bóstw większych wśród fal morza cię wiedzie z daleka. Petelia mur wspiera na skale. Filoktela. Cyrki wyspę wraz ze swemi Ujrzysz. nim zdołasz stawić gród w bezpiecznej ziemi. U wymion głów. Te zaś ziemie. Maciorę ujrzysz wielką. Pamiętaj purpurową włos zakryć osłoną. Żołnierzem salentyński łan bujny tam zbroi Lyktejski Idomenej. na ziemi leżącą. gdzie wiry nurt mącą. Omijaj: wszystkie grody źli dzierżą tam Grecy: Tam Lokrzy narycyjscy mur wznieśli fortecy. wstęp do niej licznym podległ zdradom. We fali wprzód Trynakrii zgiąć muszą się wiosła. Daleka jest. Toń auzońska okręty potem będzie niosła. gdzie Auzonia wam przystań stanowi — Odsłonię słowy. gdzie płyniesz nieświadom. kres trudów ostatka. — Jezioro piekieł. tak prawa chcą boże: Nieco z wielu ci rzeczy — byś pewniej przez morze Mógł płynąć. Pod dębami.I z boskich ust te kapłan mi głosi wyroki: — „Bogini synu — widzę bowiem. Dam znaki — ty je z sobą w kraj zabierz daleki: Gdy przyjdziesz zatroskany nad skrytej toń rzeki. trzydzieści. Tak losem rządzi Jowisz. na brzegu. Jedzenia stołów również przyszłego się nie bój: Los drogę znajdzie. białych jak ich matka: Tam miejsce miastu będzie. Naprzód za bliską przez cię uważana scheda Italii. wraz z portami.

choć bieg się załamie. choć wprzód się wiązały W ląd jeden. brzeg prawy miń i nurty fali. wzdąwszy płuca. W pół ciała — wieloryba kadłub. Gdy cię zaś ku Sycylii. wieść niesie. Te miejsca niegdyś wskutek wielkiego wstrząśnienia (Tak bardzo długość czasów ziemicy kształt zmienia) Rozpadły się. grody ziemi I pola cieśninami. Ten i ty. brzuch obwisły srogiego wilczyska.Twarz wroga nie zmąciła wróżb twoich znienacka. I Pachin minąć w pędzie. Na przemian je z paszczęki pod gwiazdy wyrzuca. Jeden-ć synu bogini do prędszych wyzwolin Wskażę sposób i dwakroć go jeszcze przypomnę: Junony bóstwo najpierw czcij w modłach ogromne. Z przodu ludzką twarz. 61 . co z dala rozbłyska. okręty w skał ciągnąc wertepy. z mocą wtargnął fal nurt rozszalały. Na lewo ląd i morze okrążaj z oddali Wielkim łukiem. pierś ma piękną jak dziewczyna. Lepiej ci brzeg Trynakrii. Junonie śluby składaj. Sycylię od Hesperii oddarł. Zaś Scyllę ciemnych jaskiń zakrywa głąb ślepy. W ten obrządek i wnuków twych powtajemniczaj. dzieląc burzliwemi. a delfina Ogony. przez morza powierzchnie Wiatr rzuci i zapora Peloru w dal pierzchnie. gdy prawdę mu głosi Apollin. tej możnej władczyni Ślij hojny dar — zwycięzcą cię ona uczyni — I dotrzesz do Italii z Trynakrii wybrzeży. Scylla prawy brzeg. jeśli na coś Helena się zdały Wieszcze słowa. Z nich łeb jawi. lewy zaś Charybda dzika Zasiada: Z dna otchłani po trzykroć połyka Rozdarte wirem fale i znów. Niźli Scyllę potworną choć raz w wielkiej jamie Ujrzeć i psimi glosy szczekające skały. Prócz tego. i druhowie chowajcie obyczaj.

— Ty nie dbaj o odwłokę. na liściach spisując wyrocznie. Do wieszczki idź i błagaj o boże wyrocznie: Niezmuszona niech wróżby swe głosić rozpocznie. Cokolwiek tak napisze dziewica. by z pędem wiatru ich skrzydłem gnać skorem. Italii ludy tobie wnet i przyszłe wojny Ona wskaże. choć żagle okrętów twych z mocą Przez wiatr wzdęte. Dodony kociołki dostojne. Rumaki. klnąc grotę Sybilli. niezwłocznie Pod liczbą kładzie. słoniową kość rzniętą. pomyślną da drogę. wodze doda. Tymczasem płótna żagli rozpinać rozkaże Anchiz. Pouczy — i uczczona. Skarby złota. o czym ja przestrzec słowami cię mogę: Płyń więc. Nie chwyta wśród jam skalnych niesionych w lot rączy Nie składa ich na nowo i wierszy nie łączy: Lud wracać musi z niczym.Stąd gdy zajdziesz. i wiotkie zmieszają się liście. choć będą naglili Towarzysze.. Broń Pyrrusa. w skalne chowając załomy: Stos wróżb onych w porządku leży nieruchomy. bez miary Wiele srebra. pomyślnym szumem załopocą. Sprawi wiosła i druhom sprzęt różny śle w darze. Rozkaże zaraz w łodzie kosztowne nieść dary. jak mijać lub znosić trud znojny. sposobny na wojnę I osadę szyszaka z włosistymi kity. czyny wielkimi pod niebo wznieś Troję". trójnitny. Obłędną wieszczkę ujrzysz w jaskini. Pancerz złoty. dla ojca też dar znamienity. To jest. Wieszcz Feba z wielkim starca tak żegna honorem: 62 . Lecz skoro jeno wpadnie wiatr w lekkim przeświście Przez drzwi groty.. co wiernie Losy głosi. Szumiący bór i święte jezioro w Awernie. gdzie sławny Kumai gród leży. Gdy tak wieszczek przyjaźnie mi rady dał swoje.

Nie szukacie Auzonii. z jednego "Dardana Wiodące ród swój. wy. Daleka jest Auzonia. Wzorzyste. przyjmij. szczęśliw cnotą syna! — Lecz czemuż opiewam Wciąż jedno. dar! Pamiątką rąk moich ci będzie O stałej Andromachy miłości upewni. kształt Ksantu i przez was stawioną Widzicie Troję — oby pod lepszą osłoną Wróżb bożych i zdradnego Greka nie tak bliską! Gdy dotrę do fal Tybru i ujrzę siedlisko. Które memu ludowi w tej ziemi los daje — Pokrewne niegdyś ludy. te usta. Hektora żony. tam z wolą płyń nieba. wnuki o tym niech mają staranie!" Płyniemy morzem zaraz przy Ceraunii łanie. góry ciemność skryła sroga. 63 . którą Febus śle wam! Idź. i daremnie wiatr w żagli dmie płótna?" Również i Andromacha. Astianaksa obrazie jedyny! Te oczy miał. których fortuna już zgoła Spełniona: nas z burz jednych na drugie los woła. Wy spokojni. przez Wenery świetne uczczon śluby.— „Anchizie. bliskie sobie kraje: Hesperię wraz z Epirem. Lecz ten jej skrawek morzeni omijać ci trzeba. co dają ci krewni W rozstaniu. dziecię. Wtem słońce zaszło. na żadne nie macie iść morze. złotem tkane przynosi kobierce I płaszcz fryski. którym jedna dola dana. Skąd falą do Italii najbliższa jest droga. tak trzymał rączyny [ teraz w równej z tobą wzrastałby lat wiośnie!" Jam żegnał ich. z darami to głosząc orędzie: „Przyjm. co nam w każdej porze Wstecz ucieka. z rozłąki tej smutna. nie mniejsze okazując serce Dla Askania. łzą lica zraszając żałośnie: — „Żyjcie szczęśni. Połączym. Przez bogów dwakroć wyrwan z Pergamu zaguby! Przed tobą ląd Auzonii.

W wysokiej stojąc łodzi: — „Władcy morza i lądów. Da głośny znak z okrętu. my według prawidła Ruszym w drogę i żagli rozpinamy skrzydła. Zwijają druhy żagle. grupę Hyjad. Wędzidło znosi. przynosisz nam obca! Na bój zbroi się konia. Gdy w dali ciemne wzgórza ujrzym i ląd niski Italii. gryzące polnego darń kopca. Kiedy pilny Palinur wstał z łoża. Wnet: „Italia!" — pierwszy Achat woła. ciągnie wóz kmiotka spokojny. do brzegu okręty Pędząc. podwójne Triony [ Oriona. Lecz również przyuczony koń zaprząg wnet bierze. Gdy wszystko go o stałej upewni pogodzie. — Nurtem od wschodu port w łuk był [wygięty U wejścia z szumem fala się tłucze spieniona. co szafir złocistą skrą bodzie. Natenczas ojciec Anchiz wieńczy puchar drogi.Padniem na piach przy fali. Napełni czystym winem i przyzywa bogi. nad brzegi suchemi Rzeźwim ciała. gnana przez Hory. Gwiezdny rój znaczy. Więc Anchiz: „Bój. — znużonych wnet zmoży sen skory Połowy dróg nie zeszła noc. gród błyska poświęcon Minerwie. Port kryje się: dwa nad nim skłaniają ramiona Spiętrzone skały. Italię krzykiem druhy witają dokoła. 64 . Wyznaczywszy wioślarzy. stęsknieni do ziemi. których ramię sprzęga Nawałnice — wiatr dobry spuśćcie z widnokręga!" Żądany wicher zaraz pomyślnie się zerwie. moc pędu rozróżnia we wichrze. bój wróży to zwierzę. Port zbliża się. chram też od brzegów ucieka. Tu pierwszą wróżbę: cztery ujrzałem z daleka Śnieżne konie. o ziemio. najcichsze Szumy bada. Już Zorza gwiazdy swymi spłoszyła rozbłyski. w ciche niebiosa rzucony. Arktura.

Okrętu przód na lewe pierwszy skręci fale: W lewo wiatrem i wiosły pędzimy wytrwale. co rwą się ku skałom. Naprzeciw wiatru reje obróciwszy żagli. Trzykroć wśród skał szczerbatych głos rafy wydały. w Cyklopów kraj wpadniem bezwiednie. Trzykroć gwiazdy ujrzymy przez rwących pian wały Już wiatr ścichnął i słońca promienny blask blednie. Skoro wszelkie spełnilim śluby. przez Herkula (jak mówią) stawiany. Więc ojciec Anchiz: „Patrzcie! Charybda już bliska. gród Lacynii boskiej w chmur pomroce. co pierwsza gościną nas darzy — I kryjąc głowy szatą fryską. Tłukąc brzeg. law płynnych dobywa wybuchy. Jak rozkaz był. Wrą zatoki. Jęk donośny fal słychać. podniesie się zwolna. Nie znając dróg. Wtedy patronkę my wojny Palladę czcim. Rozrzuci kłęby ognia i stropy gwiazd liże. Widnieje. wraz i głosy zmieszane bezładnie. Kaulonia i Scylacej. Ognisty miecąc popiół.Znak pokoju!" —Rzekł. gdy czas nagli. Już z morza trynakryjskiej Etny widać załom. czynią. Niekiedy z niej pod niebo chmura ciężka. u ołtarzy (Na co nacisk kładł Helen) kadzideł wnet wonie. Stąd Tarent. Bezpieczny jest od wichrów sam port ich olbrzymi. 65 . groźne te wieścił urwiska. pogrąża aż do dna. od wirów piach wzburza się na dnie. smolna. mistrz swego rzemiosła. To w mrok Manów miotając. Lecz z bliska straszna Etna grzmi z hukiem i dymi. Do wioseł. co łodzie druzgoce. argiwskiej składamy Junonie. Palinur. Czasem skały i głazy strzaskane we wirze Miota z głębi. Rzucamy domy Grajów i niepewne łany. druhy! razem pochwyćcie za wiosła!" Jak rzekł. Raz w niebo wzdęta topiel podnosi nas wodna. Te rafy Helen.

nie wiedząc. Gdy znużon na bok drugi się zwali — drżą niwy Trynakrii całej. kiedy z kniei.. — Sam Anchiz. górą Etny stłoczone zostało I z dna pieców rozpadłych żar zieje straszliwy. brud okropny. Ów. Stając — lecz wnet ku brzegom znów puści się w pędzie Ze łzawą prośbą: „Niebo niech świadkiem mi będzie. jaki los go obłąkał zdradziecko. Spojrzymy: —. ku brzegom się poda.Wrąc na dnie i z jam wnętrznych wydając jęk głuchy. skąd grzmoty w krąg płyną.. skryci w lasach. Wiem: z Danajami płynąłem i na tom Sprzysiągł się. jeśli tak wielka jest w czynie mym zbrodnia. dziwnie chudy. Przez noc tę. niebios krąg chowa się w dymie. myśl młodziana skrzepić pragnąc szczerze. twarz kłoni Na klęczkach. Jest wieść. pod Troję W ojczyste niegdyś szyki wysłany na boje. Kolcami spięte łachy — Grek zresztą. to z człowieka dłoni!" Tak rzekł i za kolana nas biorąc. Mąż obcy. w podartej odzieży. 66 . Bo ognie gwiazd zagasły i mleczną drożyną Nie lśnił biegun. mnie — wiedźcie w jakiekolwiek łany! Dość mi!. zarosła w pas broda. Zarąbcie i w toń morską błędnego przychodnia Pogrążcie: — jeśli zginę. widziadła olbrzymie Oglądalim. Teukrzy. lecz niebo ściemniły mgły duże I księżyc upowiła burzliwa noc w chmurze. Dzień wtóry już z przedranną jutrzenką nastawał I zorza rozproszyła wilgotnych chmur nawał Na niebie. by zagładę nieść Troi Periatom: Za co. znienacka wybieży I kornie wznosząc dłonie. najpierw z przestrachem krok [wstrzyma.Kto on? Czyje dziecko? Niech gada. Więc pytamy:. Niebianie i powietrzny ten przestwór świetlany! Weźcie. że Encelada spalone wpół ciało Przez piorun. skoro strój i bronie Dardanów oczyma Zlękłymi ujrzy.

miażdżąc kości. Tak w końcu cienie naszej pomścilim drużyny. — sam olbrzym wysoki Gwiazd sięga (świat od zmory tej chrońcie. ojczyzna Itaka. Stu okropnych Cyklopów wzdłuż krętego brzega Mieszka i gór wysokich parowy przebiega. gdyż Ulis itacki. pośród ciężkich chwil głowy nie traci. Ogromne. nieprzystępny w mowie. schylon wśród jamy. bogowie!) . Lecz uchodźcie. widziałem.Bez zwłoki mu prawicę poda na przymierze. jak krew ich sromotnie Progi zlała. mój rodzic. Ogromny. rzucamy wnet losy i społem Wpadłszy. wódz — Ulis. 67 . krew rzygając przez sen i mięsiwo Zbroczone winem krwawym — my. nieszczęśni — i od brzegu liny Zerwijcie! Bo takich jak Polifem. co w dom ów zadymion spędza owce i mleko sam doi z ich wymion. te rzeczy nam wyzna: — „Achemenid me miano. Ów w końcu. i grzmotnie O skały. Z wejrzenia już okropny. jak ciał ich kawały Żarł chciwie. Skoro bowiem nażarty i zmożon od wina Na spoczynek w jaskini legnie i kark zgina 31brzymi. Adamastes. krzywd braci Pamiętny. wezwawszy żywo Wielkich bogów. rzucając tych krain brzeg srogi. jak dwóch moich rodaków przede mną Rękoma chwyci. Opuścili. W Cyklopa wielkiej grocie. co pod czołem mu sępim się chowa Jak puklerz argolicki lub tarcza Febowa. Tu mnie druhy. — Nie bezkarnie. ciepłe członki pod zębem mu drżały. pełen mroków. pod Troję Z biedy (obym ją znosił!) mnie wysłał na boje. oko jedyne ostrym wiercim kołem. lęk złożywszy. Dom wewnątrz zbroczon od posoki. Widziałem. nieprzytomni z trwogi. Wnętrzności żre nieszczęsnych i krew ich ssie ciemną.

gdzie wiary toń mącą. Nędzny pokarm wśród ciągłych mi dają zatrwożeń Jagody. a nurt jeszcze nie zmoczył mu biodra. gdzie toń modra Wód pełnych. Dziw straszny. jej z góry. tarki twarde i rwanych ziół korzeń. czyjąkolwiek będzie. zabierzcie mi życie!" Ledwo to rzekł. My spiesznie. Ze drżeniem głos ich słysząc i tupot nóg z bliska. rozkosz jedyna osłoda niedoli. — dość. Zdałem się. i niezgrabny.. — Poczuł i na szmer głosu obrócił swe kroki. w szale I nie zdoła tak prędko przez jońskie biec fale. bez oka. ku wybrzeżom w pędzie Mknącą-m ujrzał. pasterz. Wełniste owce biegną tuż. wziąwszy z sobą nie bez zasług Greka. Zgrzytając zębem. uchodzim z daleka. gdzie ledwo gąszcz przebrną Zwierzęta — na Cyklopy spoglądam z urwiska. przerażonych ziem wstrząsną się wały Italskich. żem zdołał potworom ujść skrycie: Wy raczej. na który w krąg cały. Wraz z lasów i gór stromych Cyklopów ród zbiega Wzburzony. Gdy wstąpił na głębinę. ogromny. że darmo wyciąga dłoń. Lecz gdy spostrzegł. Nurt zadrży. Z jam oka wybitego krew spłukał płynącą. Na wyścigi toń wiosły tłukąc bez odwłoki. przed przystani stłaczając się progiem. podnosząc w niebo wielkie głowy — Straszliwy huf! Tak w górach las sterczy dębowy 68 . dążąc. gdy ujrzym. Widzimy. Siedząc — tę flotę pierwszą. Cichaczem przetniem linę. Odarta z kiści w drodze go wspiera sośnina. z jękiem kroczy. jak daremnie grożą okiem srogiem Bracia z Etny. Jak życie wiodę w borach. gdzie znana zatoka. jeśli chcecie. ryknie Etna od krętych jam brzega. jak na stromej górze Wśród owiec ciężką stopą kroki stawia duże Polifem.Trzy razy księżyc tarczę wypełnił swą srebrną. Podniesie krzyk ogromny.

Wtem od cieśnin Peloru Boreasz wstał nagle." Ciebie z wiatrem. Aretuzo. Osłodę trosk i przygód tracę — rodziciela Anchiza. Lilibejski omijam bród. Alfej. Stąd Drepanu mnie przystań i dzikich skał przepych Powita. stamtąd wytrwale Okrążam grunt Heloru tłusty. co nazwę od rzeki tej bierze. gniazdo raf ślepych. dają ruszać. Elidy rzeka. Gród wielki. najlepszy mój ojcze! Ni Helen wróż. towarzysz biednego Ulissa. żaglem wzdętym pędzić przez nurt siny. Tu wśród morza. ujść Pantagii omijam opoki Urwiste. ni Celeno sroga! — 69 . ten Dianie. Próżno ciosy zmyliwszy zabojcze. pełen bagna. Kamaryn błyśnie z dala. Akragas stromy z dala ukaże swe wieże. wspomniawszy gdzie jaki brzeg zwisa. Słan z nieba. by jakkolwiek liny Odwinąć. Przelękłych strach popędza. leży wyspa — z praojców lud zwie ją Ortygią. dziś ścieka Twym ujściem. opłynę. Na rozkaz — bogów miejsca czcim. Achemenid. choć różnym złem straszył u proga. Wskazywał je. głosi wieść. cyprys szyszasty nad granie Tak wzrasta — Jowiszowi ów święty. którego wyroki Nie. Wprost Sykańskiei zatoki. niegdyś sławną mający stadninę. Tu rzucasz znużonego. Pod morzem skrytą drogą tu przybył. Selinie palm pełen.Górnymi szczyty. Stąd na strome Pachinu skały wiatr nas zagna. w sycylijskie fale. toń Megary i Taps niewysoki. miotan od burz wiela. gelski łan widzim szeroki [ gród Geli. Inni rady Helena wspomną. byśmy Scylli I Charybdy brzeg zgubny z dala okrążyli Łodziami — najbezpieczniej jest skręcić wstecz żagle. Tej klęski mi nie wieścił. przed Plemiru knieją Wilgotną.

Tu kres trudów i błądzeń mych długich nastaje: Gdym stamtąd odszedł. Fata niebian. jeden wśród wszystkich milczenia. skończywszy swe słowa." Tak ojciec Enej. 70 . w wasze bóg zagnał mnie kraje. tułaczki swej głosił zdarzenia Umilkł wreszcie i spoczął.

nad życie mi droga! Samaż. twe prawa zagrzebię! Ten. ślepym ogniem płonie. gdzie noc jest bezbrodna. smutna. mą miłość dla siebie Na zawsze wziął: niech ma ją i pośród mogiły!" — Tak rzekła — i łzy hojne jej łono zrosiły. Ród niski — strach wydaje. Gdy ołtarz z ręki brata krwią zbroczył mąż Sychej. siostro I Bezsenną widziadła mnie straszą. choć cichej. Że z nikim małżeńskimi nie złączę się węzły. Anna rzecze: . Skoro pierwsza mnie miłość przez zgon tak zawiodła Gdyby mi ślubne łoże nie zbrzydło i godła: Tej jednej pewnie ulec zdołałabym winie. nie zaznasz od młodych lat proga 71 . Gdy wzburzona tak rzecze do siostry swej Anny: — „Anno. Ach! iluż on smagan Losami! ileż bitew opiewał bez nagan! Gdyby nie zamiar w sercu głęboko ugrzęzły. Anno: on jeden jedynie. Raz wtóry Feb pochodnią swą rozświecał kraje. złamię. wstydzie. Na niebie mgły wilgotne brzask spędzał poranny. troska członkom spoczynku nie daje. jak nie zna pierś trwogi! Ja wierzę i niepróżnio -— że rodzą go bogi.. Wysoką cnotę męża i rodu zaszczyty Rozważa. co mnie pierwszy kochał. Jakiż to nowy przybysz w siedzibę wszedł naszą? Jak dzielną ma postawę. Nim ciebie. tkwi lic obraz w dnie serca wyryty I słowa. ciężką troskę z dawna żywiąc w łonie. On jeden w chęci serca niezłomnej. Wyznam ci bowiem. Zachwiał mnie: rozpoznaję zagasły żar w łonie! Lecz pierwej niech mnie ziemia w swym wnętrzu pochłonie Lub ojciec wszechpotężny piorunem swym do dna Erebu mroków strąci.0 siostro.KSIĘGA IV Królowa. Nie goi lubej rany.

Póki Orion wilgotny nurt zmąca wśród burzy. ni nagród Wenery? Czy sądzisz. wśród jakiej zasiadłaś tu niwy? Tu wznoszą mur Getuli. Póki statki zwątlone i niebo się chmurzy. i wzrost ujrzysz w grodzie Po ślubie tym!! Gdy Teukrów dłoń wesprze nas śmiała. Dydona dorodna Między rogi bieluchnej krowy wino do dna Wysącza. Wznosząc czarę. A najpierw dla Junony. co rumakom nie kładą wędzidła — Tu złe Syrty. Do świątyń idą naprzód. Dtuchy doda sercu. Znana z łupiestw. o siostro. Numidzi. dziś chcesz zwalczyć w swym sercu kochanie? Czy nie wspomnisz.." Tymi słowy miłości podnieci w niej ognie. nie chciałaś Jarbasa I innych wodzów. Cóż mówić. tam Barków kraina obrzydła. Jak bardzo świetna Penów podniesie się chwała! Niech jeno dar i prośba gniew bogów odgania — Gość przybyłych. że to Cienie cieszy i proch szczery? Dość. ongi nie ujęła krasa Mężów Libii i Tyru. Co chramy — szalejącej? Żar słodki bez miana 72 .Miłości. lud w bitwach straszliwy. słodkich dziatek. wynajduj przyczyny zostania. Darami dzień zaczyna. co troszczy się z nieba O stadła. że Tyr zagrożony Przez zbrojną pomstę brata. Dla Cerery ślą.. słynnych z triumfów na łanie Afryki. co lepsza się zdarzy. że z łask bogów i pieczy Junony Iliackie z wiatrem do nas zwróciły się łodzie. zabitych tak w darze Dymiące trzewia zwierząt bada z serca trwogą. albo śpieszy przed tłuste ołtarze. że smutnej wciąż. Ja sądzę. owce. Hej! błahy rozum wieszczków! Go śluby pomogą. u progów ołtarzy Jednają bogów. Jakąż siłę. wstydliwość przemognie. Ojca beztroski i Feba.

niby łania trafiona od strzały. lecz w jej boku śmiertelna tkwi trzcina. A gwiazdy zachodzące snem koić skroń biedną Radzą — na opuszczonej sofie wśród zaciszy Cierpi: nieobecnego ogląda i słyszy. powieści z zapartym tchem słucha.. miłość omyłką nasyca. Którą gnając przez Krety gaje. dziw wielki urasta. Na łonie pieści. Wypytuje. że cię straszył tych murów zrąb nagi I miałaś w podejrzeniu gród wielkiej Kartagi. czegoś całą duszą chciała: 73 . Gdy odejdą i blaski księżyca przybledną. O trudy Teukrów znowu. To w tym samym dniu ucztę wydaje na nowo. To Askania. młodzieży huf zbrojnie Nie ćwiczy sił. w piersi głęboko cicha żyje rana. zysk to wielki i chwała dość górna Dla ciebie i dla synka. — Raz Eneja ze sobą w środek bierze miasta. obrazem ujęta rodzica. Że z dwóch bogów zdrad — jedna pobita niewiasta! Wiedziałam. Ze niesława w obłędzie nie wstrzyma jej wcale. Płonie Dydo nieszczęsna wskróś i przez gród cały Błąka się.. Wskazuje. po górach się wspina Dyktejskich. Widzi żona Jowisza. na wszystko w krąg głucha. bezpiecznych zasieków ku wojnie Nie gotuje. niespodzianie Przeszył pasterz i lotny zostawił bełt w ranie.. Chce powiedzieć i przerwie w pół słowo. Lecz dlaczegoż ze sobą spierać się niezgodnie? Nie lepiej zawrzeć pokój i ślubne pochodnie Zapalić? Wszak masz. Więc do Wenery ozwie się córka Saturna: — „Zaiste. w jakim grzęźnie szale.. Nieświadom: — ona w lasach. z daleka przerwany mur wielki Sterczy groźnie i w niebo piętrzące się belki. Nie rosną wszczęte wieże.Żre szpik. jak sydoński gród w siłę urasta Gotowy.

Ja tam będę — skóro się przyczyni Twa wola. przeczyć tobie. czy los zdarzy. w jaki się wykona Bliska sprawa. wnet poklask da rączy Cyterejka i podstęp uśmiechem pochwali. U progów pani. Z pierwszym. Tymczasem Zorza wstała z oceanu fali. Massylscy sadzą jeźdźcy. lub parać się bojem.Miłością płonie Dydo. Fryskiemu małżonkowi niech służy bez ujmy. . ty sposób. szał w kościach jej pała. zważ pilnie i przyjmij gotowy: Jutro Enej z nieszczęsną Dydoną na łowy Chcą udać się do gaju. 74 . która ze wstaniem odwleka. Czy w jeden gród Tyr z Troją zespolić chce Jowisz. rzadkie parkany. Aby berło Italii wnieść w Libii krainy — Tak zasię rzecze Wenus: „Kto mógłby. brzaskiem z bram rusza huf młodzi dobrany: Oszczepy ciężkie wloką. niierozdzielne małżeństwo ich złączy: Tam ślub zawrą". Nad wspólnym tedy ludem rząd wspólny sprawujmy. że mówi to zdradnie. Nad nimi ciemną chmurę gradowej zamieci. co w sercu stanowisz. Dydona i wódz Trojan do jednej jaskini Schronią się. Stoczę z góry i grzmotem całe niebo wzruszę: Pierzchną druhy i w nocnej znikną zawierusze. tobie prośby próbować należy! Idź — jam z tobą!" — Królewska odpowie Junona: — „Mój w tym mozół. kiedy pierwsze zorze Wznieci Tytan i światła zapali w przestworze. Lud wiązać krwi węzłami lub trwałych przymierzy? Tyś żoną. Jej — poznała wnet bowiem. Gdy jazdę rozwinąwszy zagarną miot w sieci. — Nie przecząc. Lecz nie wiem. Jeśli zechce Fortuna za słowem iść twojem. psy czujne z daleka. sieć. Z posagiem zaś lud Tyrów dla ciebie przypadnie". bez winy Szaleństwa.

Czekają pierwsi z Penów; koń, z siodłem okryłem Purpurą, munsztuk złoty żwa, bijąc kopytem. Wyszła w końcu, dostojnym gronem otoczona: Płaszcz sydoński ozdobny jej kryje ramiona, Kołczan złoty ma, złoto włos wiąże bogaty, Złota sprzączka podpina purpurę jej szaty. Przy niej druhów frygijskich tłum i Julus śpieszy Wesoły I Najpiękniejszy sam z całej tej rzeszy, Idzie Enej i łączy drużyny ochocze: Tak kiedy zimną Licję i Ksantu roztocze W kraj matki, w. Delos śpiesząc, opuszcza Apollin, Wiodąc chóry wśród Cynitu pagórków i dolin .— W krąg ołtarza Dryjopi, Agatyrsi, Kreci Krzyczą, on sploty włosa, co na czoło leci, Zielenią wiotką ściska i obrączką złotą, Przy boku dźwięczą strzały; — z tak raźną ochotą Szedł Enej takim wdziękiem twarz piękna mu błyska. Gdy w góry stronie, w głuche weszli uroczyska, Wnet rój dzikich kóz, z grani wierzchołków spłoszony, Zbiegł ze wzgórzy — i pędem z przeciwległej strony Jeleni zbite stado w popłochu się tłoczy, Kurz wznosząc, w szczere pola ucieka z gór stoczy. Chłopiec Askań, wśród dolin, na dzielnym mierzynie Z radością raz te w pędzie, raz tamte wyminie. Pragnie, by wśród bezbronnych zwierząt przez parowy Spieniony zbiegł odyniec z gór albo lew płowy. Tymczasem niebo z wielkim się szumem zaczyna Zaciemniać, ciężka gradem znijdzie chmura sina. Tyryjskie druhy razem z trojańską młodzieżą I z dardańsikim Wenery wnukiem trwożnie bieżą Pod dachy; z górskich nurtów w krąg zalew się czyni. Dydona i Trojańczyk do jednej jaskini Chronią się; pierwsza Ziemia i swachna Junona

75

Dają znak: błysły gwiazdy i niebo, co świadkiem Zmów miłosnych, zatkają gór nimfy ukradkiem. — Ten dzień pierwszym dniem zguby był i ciężkiej troski; Już bowiem pozorami gardząc i pogłoski, Miłości tajnej nie chce Dydo nieszczęśliwa: Małżeństwem zwie ją — mianem tym winę zakrywa. Natychmiast Wieść przez Libii wielkie idzie miasta, Wieść, nad którą nic w świecie prędzej nie urasta. Ruchem żyje, nabiera raźniejszych sił w pędzie: Zrazu mała z bojaźni — wnet widać ją wszędzie. Po ziemi stąpa, głową chmur sięga śreżogi. Ostatnią — mówią — Ziemia ją, gniewna na bogi, Wydała, Encelada siostrę i straszydła Ceusza, szybkie nogi mającą i skrzydła; Potwór straszny, ogromny; ile piór ma w ciele, (Jakie dziwo!) ócz czujnych wśród nich równie wiele, Tyleż ust i języków, i uszu się mieni. Między niebem i ziemią mknie nocą wśród cieni, Sycząc — nigdy sen słodki nie zmruży jej oczu! We dnie, na szczycie dachu lub stromych wież stoczu Siedząc, czuwa i miasta ogromne przeraża, Zarówno prawdę głosząc, jak kłamstwa plotkarza, Ta tedy lud plotkami z radością niemałą Karmi — o tym, co było i co się nie stało: Ze przyszedł Enej, z rodu trojańskich władaczy, Z którym wnet piękna Dydo połączyć się raczy, W zbytkach z sobą przez zimę, jak długa jest, błądzą, Niepomni państw i szpetną uwikłani żądzą. Te plotki tu i ówdzie rozsiewa w gmin jędza; Do króla też Jarbasa wreszcie się zapędza, Zapala słowy umysł i nieci gniew krewki. Ów, zrodzony z Hammona i porwanej dziewki Garamasa, sto świątnic wielkich w państwie swojem Jowiszowi, ołtarzy sto stawał ze znojem, 76

Żar rozniecił, straż bogów wieczną; grunt bogaty Krwią zwierząt stłuścił, świątyń próg przystroił w kwiaty. Teraz zdumion, gdy gorzkie go doszły pogłoski, Jak mówią, przed ołtarzem, odczuwszy żar boski, Tak błagał, do Jowisza dłoń wznosząc w przestworza: — „Jowiszu wszechpotężny, któremu Maur z łoża Tkanego dar Leneja poświęca w podzięce, Widzisz to? — Czyż, gdy gromy miotają twe ręce, Niesłusznie drżym? Na ślepoż w chmurach piorun złoty Straszy serca i próżne rozszerza łoskoty? Niewiasta, co w mym państwie pod miasto grunt bierze Za okup mały, której ja morskie wybrzeże Dałem orać i berło dzierżeć — śluby niemi Gardzi, władcę Eneja do swej wpuszcza ziemi. Dziś ten Parys ze swymi miękkimi gagatki, Meońską mitrą spiąwszy brodę i włos gładki, Zawładnął łupem, my zaś daremnie dań różną Ślem chramom twym, nadzieje żywimy na próżno!" Gdy tak błaga i brzegu ołtarzy się trzyma, Usłyszał go Wszechwładny, wraz rzucił oczyma Na miasto, na kochanków niepomnych swej sławy, I zaraz Merkuremu ten rozkaz da żwawy: — „Idź,' synu, wołaj wiatry, skrzydłami w łan zaleć Kartagi, gdzie dardański wódz gnuśny jął szaleć I gardzi miasty, które dłoń losu dlań chowa. Przemów doń, te z pośpiechem zanosząc mu słowa: Nie takim go nam matka, bogata we wdzięki, Przyrzekła, dwakroć z Grajów wyrywając ręki, Lecz takim, co państw wiele wśród bitew nawały W Italii zmoże, Teukra dzielnego wspaniały Ród wsławi, ziemi całej nadając swe prawa, Jeżeli dzieł lak wielkich nie nęci go sława I nie chce znosić trudów dla własnej wielkości, Czyż — ojciec — Askaniowi Romy pozazdrości?... 77

Co czyni? Przecz wśród wrogów bawi, obiecany Ród Auzoński, lawińskie zaniedbując łany? Niech jedzie! — W tym poselstwa treść i tajemnica". Tak rzekł. Ów spełnić rozkaz wielkiego rodzica Gotuje się i najpierw przypina do stopy Sandały złote, co go nad wodne roztopy I ziemi łan w wichrowej niosą zawierusze. Następnie różdżkę chwyta; nią z Orku on dusze Pobladłe woła, inne w Tartaru śle tonie, Sen daje i odbiera, wzrok zwraca po zgonie; W nią ufny, wiatr prześciga i chmury bez zwłoki Przepływa. —- Już ogląda wierzchołek i boki Atlasa, co niebiosa wspiera głowy szczytem, Atlasa, który z czołem barami zakrytem Stoi w chmurach, przez wichry sieczony i burze; Barki starca śnieg kryje, płyną rzeki duże Przez szyję, lodem błyska nastrzępiona broda. Tutaj najpierw Cylleńczyk skrzydłami się poda Równymi, stąd w dół głową się rzuci na głębie. Jak ptak, co wokół brzegów rybnych, przy skał zrębie Nad samą falą leci skrzydłem nieruehomem: Tak mknęło między nieba i ziemi ogromem, Ponad Libią piaszczystą, tnąc wichrów zamiecie, Przez matkę od Atlasa wiodące ród dziecię. Gdy stopy skrzydlatymi przedmieść dotknął z bliska, Eneja, wznoszącego zaimek i siedliska, Widzi. Żółte jaspisy jak gwiazdy bogaty Miecz mu zdobią, tyryjskie zwisają szkarłaty Z ramion, możnej Dydony dar, królewski zbytek, Z wełny przez nią utkany i ze złotych nitek. Zaraz wpadnie: „Kartagę ty dzisiaj wieżastą, Babski sługo, ozdobne z posad dźwigasz miasto?! Z pamięci tron ci wypadł i ojczyzna miła? Do ciebie mnie z jasnego Olimpu przysyła 78

Król bogów, świata całym władnący przestworem, Sam każe ci rozkazy te skrzydłem nieść skorem: Co czynisz? Czemu w Libów gnuśniejesz tak ziemi? Jeżeli się nie wzruszasz dzieły tak wielkiemi I nie chcesz znosić trudów dla własnej twej chwały, Na Askania, co rośnie, bacz i jego działy: Wszak jemu kraj Italii i Romy łan tłusty Należy się". — To swymi wygłosiwszy usty, W pół rozmowy, w obłoku, co lekko się wzdyma, Rozwiał się, przed ludzkimi pierzchając oczyma. Na taki widok Enej zdrętwiał w głębi łona, Z przestrachu włos się zdębi, głos w gardle mu skona. Uchodzić wraz i ziemię porzucić chce drogą, Rozkazem wzruszon bogów takim i przestrogą. — Go uczyni? Jak stanie przed licem surowem Wzburzonej? Jakim najpierw odezwie się słowem? Pośpiesznie tedy w sercu liczne ważąc plany, Ku różnym stronom umysł obraca znękany. W rozterce ta mu rada się zdała szczęśliwa: Mnesteja i Sergesta z Serestem przyzywa, Każe flotę po cichu skupić u wybrzeży, Broń gotować. Przyczynę tych prac im należy Ukrywać; on tymczasem, gdy zacna Dydona O stałym serc przymierzu będzie przeświadczona, Wynajdzie czas i sposób najlepszy wybierze Złagodzenia rozłąki. — Te rozkazy szczerze Wypełni zaraz druhów gromadka wesoła. Królowa przecież podstęp (któż bowiem zwieść zdoła Kochającą?) przeczuła, pojęła ruch wioseł, Przed wszystkim drżąc. Nieszczęsnej taż Wieść, niecny poseł, Doniosła, że do drogi gotują się łodzie. Ból serce jej przeszyje, po całym wnet grodzie Błąka się jak Tyjada, gdy ją szał zapali Świąteczny, kiedy Bakcha chór słychać z oddali 79

I nocnym krzykiem wzywa Cyteronu knieja. W końcu tymi się słowy ozwie do Eneja: — „Spodziewałeś się, zdrajco, że ukryjesz zbrodnię Tak wielką, chyłkiem z niw mych uchodząc niegodnie! Ni miłość cię, ni dana prawica od drogi Nie powstrzyma, ni biednej Dydony zgon srogi? Zbierasz flotę, gdy gwiazda zimowa nurt ziębi, Pośrodkiem Akwilonów chcesz płynąć po głębi, Okrutny? Wszak, jeślibyś nie obce obszary I domy gonił, gdyby stał Troi gród stary, Czybyś płynął do Troi przez burzy huragan? — Mnie rzucasz? Przez łzy moje, przez twoją bądź zbłagan Prawicę (gdy innego nic mi nie zostało) Przez ślub nasz, przez serc związek zaczęty nieśmiało! Jeżelim zasłużyła, jeśliś zaznał ze mną Coś słodyczy, miej litość, jeśli nie daremną Ma prośba — i rzuć zamiar powzięty nieczule! Z twej przyczyny mnie Libów lud, Nomadów króle, Tyryjcy nienawidzą; dla ciebie wstyd z łona Odrzuciłam i sławę, którą wprzód wzniesiona Pod gwiazdy byłam! — Komuż mnie rzucasz zbolałą, Gościu? — bo to mi imię z małżonka zostało — Na cóż czekam? Czy żeby Pigmalion te mury Rozburzył, mnie w niewolę wziął Jarbas ponury? Gdybym choć, nim ucieczesz ode mnie zdradziecko, Poczęła z ciebie syna, gdyby Enej-dziecko, Podobny do cię, igrał pod ścian tych osłoną, Nie do szczętu bym czuła się przez cię zdradzoną." Rzekła. On, jak chce Jowisz, w ziemię utkwił oczy Nieruchomo i z trudem troskę w sercu tłoczy; W końcu krótko rzekł: „Zasług, których twoje słowo Wyliczyć może wiele, nigdy ja, królowo, Nie zaprzeczę; w mej myśli ciągle będzie stała Elissa, póki duch mój nie opuści ciała. 80

Feniska. drogiego tak syna. boga ujrzałem. Teraz poseł Jowisza znów. Bo czyż. skrycie. jak ubrany w zorze W gród wstępował — głos jego jeszcze w uszach drga mi. Skąd zazdrość o Auzonię w twym sercu powstaje? I nam też. ale Kaukaz z twardej skały. tak rzecze wzburzona: — „Nie z Dardana tyś rodu. Mnie Anchiza rodzica — gdy wilgotne nocą Mgły skryją ziemię. Któremu berło trwonię i winne mu łany. Gdyby los według woli urządzić mi życie Dozwolił. gmach Pryjama wznowiłbym. Kartagi gród i Libię oglądać chcesz ź bliska. od dawna ona wzrok surowy Utkwiła weń z odrazą. Wpierw gród Troi i drogie mych ojców popioły Uczciłbym. Boli krzywda Askania." Gdy tak mówił. zdrajco. tam ojczyzna! Jeśli ty. kiedy gwiazdy zamigocą — We śnie strasząc. przezeń wysłany. wolno w obce dążyć kraje. — od stopy do głowy Cichym okiem go mierząc. troskom moim kres znaleźćwesoły.. A hirkańskie tygrysy wymiona podały. Ni ślubów nigdym z tobą nie zawierał. Lecz teraz do Italii grynejski niezwłocznie Apollo mnie przyzywa i Licji wyrocznie: Tam miłość. ani pochodnie małżonka. (Na głowy nasze klnę się) rozkazy mi boże Przyniósł. nie bogini z łona Wydałać. Teukrom. znów do dom Wróciwszy.. Zaprzestań mnie i siebie rozjątrzać skargami: Do Italii zniewolon płynę. Pergam wzniósłbym pobitym narodom. skryję gniew kłamnie? Czy płacz go mój poruszył? Czy zwrócił wzrok na mnie? Gzy uronił łzę? Czy go ma miłość pokona? 81 .O rzeczy krótko powiem: Tajna mi rozłąka Nie przyszła na myśl. posępna postać napomina. gorszych czekając spraw.

Z całego miasta pędem wybiega młódź karna: Jak gdy w kopiec ogromny skrzętnie piętrzą ziarna Pamiętne zimy mrówki i pod dachy kładą — Idzie czarny rój polem. Kwapią się zewsząd Teukrzy i statki od brzega Odwodzą. — Służebnice omdlałą na ciele Na łoże marmurowe odnoszą i kładą. 82 . to znów goniec do tych dolin Przez samego Jowisza słan. miana Dydony ze trwogą Często wezwiesz. państw szukaj przez fale! Tuszę. Krzepię flotę. te ich troski Zajmują! — Jać nie trzymani. kara nieprzewiekła Dojdzieć zdrajco! —Wieść o niej usłyszę z dna piekła!" Wśród takich słów głos przerwie. To wróżby Licji. gdy dusza zimne twe ciało opuści. nie zbijam słów wcale: Idź do ziemi Italii. gromadą. w tym mozoł niebian. Ach! Furie mnie unoszą! To wieszczek Apollin. pielgrzyma Przyjęłam — państwa częścią się dzielę jak mogę. Smołą zlany rząd łodzi mknie wielki. wielką miłością przejęty — Rozkazy boże pełni i do floty zbiega. Jak cień zgonię cię wszędy. Z gałęźmi jeszcze wiosła wynoszą i belki Dla ucieczki wycięte w lasach. przez trawy. od śmierci wybawiam załogę. Z płomieni cię będę czeluści Ścigać. rozkaz mu boski Niesie! Iście.. gdy jeszcze chciał wiele Powiedzieć. że jeśli bóstwa łaskawe coś mogą. chociaż zbolałą i bladą Cieszyć chciałby i słowy trosk stłumić odmęty. 0 skały rzucon. Rzucając go w rozterce. światła nieszczęśliwa Unika i przed okiem się w cieniach ukrywa. Zaś zbożny Enej. Choć ciężko wzdycha. — Niestała wszędy wierność! Rozbitka.Sroższego cóż jest nad to? Już wielka Junona I Saturna syn złymi to mierzą oczyma..

inne wiążą szereg.Wąską ścieżką łup znoszą. Aż los mnie mój nauczy cierpieć — zwyciężoną. Jeślim mogła ból przeczuć. co zdoła: — „Patrz. miej litość! — Ja za to Stokrotną mu się w zgonie odwdzięczę zapłatą. On przecież płaczowi żadnemu 83 . Anno. widziałaś. nagląc. Ostatniej błagam łaski. aż spocznie me łono. Nie zgwałciłam Anchiza Manów. Jakiż ból. — Nieszczęsnej ty jedno Uczyń. Dokoła Zewsząd zeszli się: wicher dmie w żagiel rozpięty. na widok ten miota Twym sercem? Z jakim jękiem. Majtkowie raźno w zieleń ubrali okręty. do czegóż nie skłonisz ty łona?! Znów płacze. jak przestwór w krąg cały Napełnia wrzawą ciżba żeglarzy stłoczona? Zła miłości. który zdradził kłamnie. I znieść go zdołam. do próśb znowu się zwraca w rozterce Znaglona i miłości poddaje znów serce. Karcą zwłokę —• na ścieżkach wre wszystkich robota. Sama wiesz. By przed śmiercią swą wszystko uczynić. takie skargi nieszczęśliwa śle mu Siostra. zboże część rycerek Na plecach z trudem dźwiga. jak czas znaleźć i sposobność skorą. co tłoczy mnie biedną." Tak błaga. jak się śpieszą na brzegu. siostro. Ni by pięknego Lacjum miał wyrzec się dla mnie. Idź. i przemów do wroga z pokorą: Nie jam z Greki na zgon wasz sprzysięgła się w szale W Aulidzie — naw na Pergam nie słałam przez fale. o Dydono. spod zamku powały Na brzeg patrząc. bo ciebie czci ów przeniewierca I tajne nawet czucia powierza ci serca. grobu głuszy — Czemuż słów moich w twarde nie chce przyjąć uszy? Gdzie pędzi? Dar ostatni za miłość niech śle mi: Niech czeka łatwej drogi pod wiatry dobremi. Dawnego nie chcę związku. siostro ma. Anno. 0 marną chwilę błagam.

wyrwać chcą — słychać łom. By zamiar pełniąc. mocno tkwiący w skale. miecąc wonne na ołtarz kadzidła. stąd i zowąd smagan Słowami. Przeraża ją we śnie Okrutny Enej. Dwa słońca. słów żadnych przychylnie nie słucha: Los broni. Ciągle też roi boleśnie. Zaściela ziemię pomiot strzaskanych gałęzi. Ze sama. Tak kiedy dąb leciwy. O zjawie tej nie mówi nikomu. tak w Tartaru głąb zapuszcza korzeń: Nie inaczej bohater. Takież zjawy Oresta pędzą. ni siostrze. to stamtąd wichry alpejskie zuchwale Szarpiąc. już jej lazur niebiosów niemiły. On tkwi w grani — jak wierzchem sięga bez zatrwożeń Niebiosów. łagodnego bóg zhardził mu ducha. Teb podwójnych się widmo ukaże. gdy z daleka 84 . prędzej w cień zeszła mogiły. gdy nad ziemią noc mroki rozszerzy [ tylko puchacz jękiem żałobnym gdzieś z wieży Skarżyć się i płaczliwie przeciągać głos pocznie. Wśród śnieżnych wstęg i wieńców świątecznych się chowa Stamtąd. Prócz tego liczne wieszczków pobożnych wyrocznie Przestrogami wciąż trwożą. — Tak w szale Pentejowi Eumenid złych twarze.Nie ulega. porzucona. w piersi wzniosłej trosk znosi huragan. wzruszon pień rzęzi. wielce czczony częstymi ofiary. Lecz niezłomnie trwa. długą podróż czyni. Ujrzała. Prócz tego wśród jej gmachów przybytek stał stary Małżonka. próżne spadają łzy z lica. To stąd. Tyryjców swoich w głuchej szukając pustyni. zda się. [Strach rzec!) — iż barwa płynu sczerniała i zbrzydła [ wino krwi plugawej rozblaski rozpostrze. szept męża usłyszy i słowa Przyzywań. Wtedy strwożona losy Dydo nieszczęśnica Chce śmierci.

Najdroższa." To rzekłszy. gdzie słońca blask kona. Włóż nań: zniszczyć to wszystko. 85 . Massylkę. i wieszczka mi każe. przez które od trosk w mgnieniu powiek Zwolniony lub brzemieniem ich zmożon jest człowiek. Kraina jest Etiopów: tam Atlas olbrzymi Na barkach niebo dźwiga z gwiazdy płonącymi. którą wydały te kraje. sposób (powinszuj swej siostrze). stróżkę chramu Hesperyd. że zdjęta jest szały Większymi. nęcące do spania. że do magii niechętnie się biorę. Zaklęcia zna. Rzekę wstrzyma. nie przeczuwa. jesiony w to błonie Z gór zestąpią. że siostry plany tajemnicze Śmierć kryją. Strój i łoże małżeńskie. jak zaryćzy Pod stopą twoją ziemia. — ujrzysz. Co mi zwróci go. Na bogi klnę się i twe skronie. — broń. niż gdy losy Sycheja zabrały.. zbrojną w głownię. uśmiechem lic kryjąc trosk ostrze: — „Znalazłam. Więc pełni rozkaz. Zlewając miód i maki. — Ty w dziedzińcu wewnętrznym pod niebem stos w porę Wznieś.Przed matką. zmilknie. albo mdłość wyrwie z łona: Na krańcach oceanu. zgubę mego serca. Kiedy więc z bólu Furyj uległa potędze [ zginąć postanowi — czas. a na progu mściwe siedzą Jędze. sposób niebawem Układa i do siostry smutnej słowem żwawem Odezwie się. gałęzie drzew świętych ochrania. bladość jej zmieni oblicze. droga. przed złymi ucieka Wężami. Poznałam wieszczkę. Nie wie Anna. Zaś królowa w dziedzińca wnętrznego pomroce W ogromny stos porzniętych dębów piętrzy kloce. co przyniósł mi w darze Niegodziwiec — i serce.. pchnie gwiazdy wstecz wiersz tajemniczy I nocne wzruszy Cienie. którą nad łożem przybił przeniewierca. co daje Smokowi żer.

człowieczy Znające los. niskie ich pełniąc zlecenia. dawnym zalotom nierada. Przysmaków wziętych matce. Noc zapadła i błogo spoczywały we śnie Znużone ciała. Namiętnie tak więc w sercu do siebie powiada: — „Cóż uczynię? — ja. miecz pozostawiony i. Popłynę? Wszakże lud ten mą pomoc ocenia I serca ich wdzięcznością za przeszły czyn płoną! 86 . Będęż o ślub Nomadów błagać. I Hekatę. wstają troski. przyszłości świadoma. posąg w łoże kładzie. co mają w swej pieczy Serca. których hardo Tylekroć odrzuciłam od siebie ze wzgardą? Na flocie Teukrów. przez całą noc oka nie zmruży W śnie słodkim. Lecz nieszczęsna Feniska. w górze szaty. znów budzi się w łonie Dawna miłość i wielkim gniewem znowu płonie. zwierzęta i barwne ptaszęta Które żywią jeziora. społu. Szuka guza. Zdrój Awermnu udany rozlewa po ziemi I ścięte przy księżycu sierpy miedzianemi Dojrzałe kładzie. ściętego ze źrebięcia czoła. zmilknął las i odmęt srogi Fal morskich. Przed śmiercią bóstw przyzywa i gwiazdy. Rozzuje jedną stopę — i podpiawszy szaty. Ereb i Chaos przywoła. czarny sączące mlecz.Przystraja miejsce w wieńców żałobnych korony Dokoła. W krąg ołtarzy po trzykroć — z włosami w nieładzie Kapłanka sto bóstw. zioła. snem zdjęte po. Zapomniawszy trosk dziennych i pracy mozołu. Śpią łany w krąg. i niebian. gwiazdy ledwie przebiegły pół drogi. Dydo mąkę w żar sypie na ołtarz bogaty. i wieś zarośnięta Chaszczami teraz ścichły. zdradą w miłości dotknięte boleśnie. dziewiczej Dyjany trzy czoła. w ciężkiej uczuć burzy W głębi piersi.

nie znając co łoże. jaki wkoło zdrad nawał cię nagli? Nie słyszysz szumu wichrów.. pochodni rój srogi Błyszczących. ledwo ze Sydonu niwy Wyrwanych. zgubiona. boga postać Zjawiła mu się we śnie i tak napomniała. Zrywa się ze snu. łzy mymi zmiękczona. o siostro. cerą ciała. Włosem złotym młodości siejąca czar boski: — „Bogini synu. Czyż nie ujdzież stąd.. 87 . nie myśląc już zostać.. zaprząta? Czy nie wiesz.Choćbym chciała — na łodzie pyszne któż wzgardzoną Przyjmie?.. Pewna śmierci — i różnych gniewów burzą płonie. na wir morza znów rzucę burzliwy? Giń raczej. Znów tedy z tymże licem co wpierw. skoroś winna! Skróć mieczem ból łona! Ty pierwsza mnie. jakże spać możesz bez troski? Nie widzisz. póki ujść można bez trwogi? Ujrzysz łodzie na morzu. Nie zwlekaj! Nuże! Zmienna zawsze i niestała Kobieta!" — Rzekł i mroczna noc w cień go schowała. Cóż zresztą? Samaż z hufcem żeglarzy pośpieszę? Czy wiodąc z sobą całą Tyryjców mych rzeszę Wejdę. bez troski. Enej w łodzi wysokiej. jak zdradliwy ród Laomedonta?. Gdy tylko cię jutrzenka w tej ziemi zastanie. nagłymi przerażony zjawy. Pokrzepiał snem swe siły. od której dziś pałam! Sycheja szczątkom wierność powinna złamałam!" Takimi w głębi serca skarżyła się słowy. Podobna Merkuremu głosem. bez zbrodni. Jakiż cię zamiar.. i siądźcie do wioseł. druhów budzi na trud żwawy: — „Śpieszcie się — woła — męże. Jak zwierz leśny. Wtedy Enej. do drogi gotowy. i ludzi. Darzysz klęską! wróg przez cię mnie zgubił przychodni: Nie mogłam żyć. ognie z brzegów bijące świetlanie. pomyślnych dla żagli? Ona podstęp i srogą zbrodnię waży w łonie.

z państw naszych drwić będzie? Czyż z bronią z miasta wszyscy nie ruszą nań w pędzie? Nie porwą łodzi z portu. morze pod flotą się schowa — Z wysiłkiem krają piany i sieką nurt siny. by fala je niosła? Dalej! Nieście żar. co bóstwa brały z ojczystych izb wnęka! Oto ten.. — Słuchamy cię. Ty jeno wiedź łaskawie i pomyślne gwiazdy Nieć w niebiosach!"— Rzekł. co w drogę rusza rozpostarłszy żagle. Opustoszał brzeg. Jeden żar przejął wszystkich: rwą. Flotę. strzały! chwytajcie za wiosła!. Czegoż bać się przy zgonie? Wniosłabym im ognie W obozy.. pędzą bez słowa. skoro z wieży ujrzała brzask rana. z pochwy miecz dobył i razem Błyszczącym niby piorun tnie powróz żelazem. przez żeglarzy opuszczon tak nagle — Wielekroć dłonią kształtne swe piersi uderza I tnie włos płowy: „Pójdzież z mojego wybrzeża Ów przybysz? Na Jowisza. Ktośkolwiek jest — na rozkaz się bierzem do jazdy. Z Tytona łoża wstając. Dłonie. Królowa. Biedna Dydo? Dziś niecne cię gnębią zdarzenia? Nie wpierw. gdyś berło dała? — Oto dana ręka. Brzeg i port. już ziemskie krainy Pierwszym światłem dnia Zorza złociła rumiana. co niósł ojca na barkach wytrwale! Nie mogłam ciała jego pociąć i na fale Rozrzucić? Druhów zabić i z Julem po społu W potrawie podać ojcu przy uczcie. Co mówię? Gdziem jest? Jakiż szał serce ci zmienia. syna z ojcem i rodem zgubiła Do szczętu — potem mnie by pożarła mogiła! 88 .Rozpuśćcie prędko żagle! Z niebiosów mi poseł Skręcone przeciąć liny i płynąć przez morze Raz wtóry już poleca. boże. u stołu? Lecz mógłby zmóc mnie w bitwie? — Niechże więc i zmognie.

Niech berłem się nie cieszy. skoro tylko w ramieniu sił stanie! Brzeg brzegowi. obrzydłe już zgoła. — rzecze — biegnij. Sycheja mamkę. Niech bydło z nią i dary Wskazane przywiodą. Z dala granic. Barkę do siebie zawoła. które widzisz wszystkie sprawy ziemi!. nianiu miła Powiedz. Bo własną w dawnym kraju jej kryje mogiła: — „Do Anny. nędzne widzi zgony Swych druhów. Do lądu dobić zbrodniarz musi z woli nieba. co kona! Przyjmijcie dar. Lecz padnie w piach wybrzeży. z krwią rzucam ostatni krzyk skargi! Wy. ród cały wiecznymi zatargi Prześladujcie. A kiedyś niech powstanie mściciel z naszych kości. nocną porą w rozdrożach sławiona! Mściwe jędze i bóstwa Elissy. przystaniom wrogimi przystanie Niech będą! Miecze mieczom! Niech wnuki w bój staną!" Rzekła i w różne strony myśl waży stroskaną." 89 . tym darem czcząc prochy me świeże! Niech ludów nie kojarzy miłość ni przymierze. do praw ciężkich rozejmu zmuszony.O słońce. obróćcie wzrok na mnie zbłagani I prośby mej słuchajcie: Gdy wnijść do przystani. Pomocy niech przyzywa. siostry. Tyryjcy. ni światłem powszedniem. co masz pieczę nad troski takiemi! Hekate. Ty zasię opaskami wieńcz skronie świętemi: Zaczęte już obrzędy Jowisza podziemi Spełnić myślę. przede dniem! O to błagam. Chcąc prędko skończyć życie. gdy Jula z objęcia mu wydrą. zakończyć ból dręczący srodze I wodza trojańskiego stos oddać pożodze. jutro. niech ciało śpieszy źródlaną zmyć wodą. Co z ogniem do Dardanów i mieczem zagości. niegrzebion. Dziś. Junono. Gdy z losów i wyroku Jowisza tak trzeba — To nękan od złych ludów straszną bojów hydrą.

drapie twarz swą i pierś nieszczęśliwa. Ujrzą druhy.. Na łoże pada. murem umocniłam godnie. gdy szaty iliackie i znajome łoże Spostrzegła. jak miecz krwią się spienia I krew broczy jej ręce. Siostrzyca. tak. Grzmią lamenty. Drżącym licem i blada od wzruszeń przed zgonem. brata mego skarałam za zbrodnie: Szczęśliwa. jak pada. nie na to w niedawnej dan porze. Lecz gińmy! Tak. w szale na wysoki Wstępuje stos i z pochwy dobywa bez zwłoki Dardański miecz. łoże całuje: „Bez pomsty więc ginę. Zdyszana biegiem. a pożoga Szła w szale poprzez dachy i bogów świątynie. jak gdyby pod napadem wroga Ginęła Kartagina lub Tyr. słyszy krzyk. gdyż szczęście mi wyrok niósł boski. Tu. takie ostatnie śląc słowa: — „Słodkie szczątki. Weźcie duszę i z ciężkiej zwolnijcie mnie troski! Żyłam i szłam drogami od losu danemi. błogo iść w Cieniów krainę. Dydo. w dłonie spłakaną twarz schowa.Tak rzekła. A teraz cień mój wielki zejdzie do podziemi. gdyby mych wybrzeży Nie tknęły nigdy statki dardańskich szalbierzy. co zewsząd płynie. Gród sławny wzniosłam. zbytnio szczęsna." Rzekła.. by z sobą niósł wróżbę mej śmierci I" Rzekła — a pośród tego. pełni przerażenia. tamta śpiesznie przynagla krok stary. W sal wielkich wierzeje Bije wrzask. Krwawymi oczy błądząc. jęk. Do wnętrza wpada domu. z plamami znaczonem. Niech widok tego ognia w dno duszy się wwierci Okrutnika. skargi i wycia niewieście — Nie inaczej. Przez tłum gna i ginącą imieniem przyzywa: 90 . Wśród domostw odgłos płaczów rozlega się w mieście. Mszcząc męża. staje. drżąca i złymi zdziczała zamiary. wieść po grodzie wstrząśniętym szaleje.

Z jękiem — i szatą suszy krew. Zmyć rany wodą.. Lecz przed czasem. senat cały Sydończyków i gród twój! Dajcie. Więc Irys przez niebiosa skrzydły tęczowemi. lud. Trzykroć. należnym zgonem umierała. co z ran się toczy. Bo nie z losów. oddech ostatni jej piersi Usty przejąć!" — To rzekłszy. przez obłęd znaglona wichrowy. którą jej boleść wzruszyła I ciężki zgon. Trzykroć pada na łoże. o jedyna. o najszczersi. mnie. pobladłą okropnie. skazując do styskich podziemi. znów ociężałe podnieść pragnąc oczy. siostro. Wzgardziłaś siostrą? Trzebaż mnie było wziąć razem! Ból jeden by nas zabrał i jedna godzina! Na toż dłońmi stos wzniosłam. błędnymi oczyma Szuka światła — i znowu jęk piersi jej wzdyma. którym pała. dźwiga się znękana. siostro.. wsparta na łokciu. bym ciebie odbiegła bez chwały? Zgubiłaś. Więc można Juno. siebie. Wzywałam bóstw. na toż. pod jej piersią krwawa rzęzi rana. 91 .— „Więc podstęp knułaś. wstępuje na stopnie. Tysiącem w słońcu różnych kolorów spowita. pod cieniem tych pował? Tę mi zdradę stos. Zleci i ponad głową stanie: „Ten dla Dita Wedle zleceń dar święcę i zwalniam cię z ciała!" Tak rzecze i włos zetnie — ciepło. By duszę jej zbolałą zwolniła od ciała. Irydę z Olimpu wysyła. I jeszcze Prozerpina złotych włosów z głowy Nie ścięła jej. Do łona tuli siostrę. Omdlewa. ogień i ołtarz gotował? Na cóż wpierw się uskarżę? Gubiąc się żelazem. Pierzchło i w lekkie tchnienia uleciało życie. Tamta.

co biednej Elissy już z dala Świecił łuną. lecz ból twardy. Jak w kraju. — Wnet żagli pierś ukosem do wiatru się wzniosła. że do Italii dotrzem przy tym niebie. — Od zachodu nad morzem zebrała się chmura: Nie zdołamy zmóc takiej zawiei od czoła Przebojem. Neptunie?" To rzekłszy. Noc niosąc z burzą — w mrokach bałwany się skłębią. co z dardańskim mnie złączy Acestem I rodzica Anchiza ukrywa popioły. jaki w sercu Wzrasta Zdradzonym.KSIĘGA V Tymczasem Enej flotę po morzu spienionem Gnał. tnąc fale. bez zwłoki Rozkaże zwijać płótna i mocno jąć wiosła. Złowrogą wróżbą Teukrów w dnie serca rozgorze. Gdzież burzą bite łodzie schronić skorszy jestem." 92 . Wiatr przeciwny dmie. Nie zgadnąć. ściemnione do dna Akwilonem. Kto ogień tak wielki rozpala. Skręć żagle! Któraż ziemia milszą dla mnie będzie. Jeżeli raz widziane dobrze pomnę gwiazdy!" A zbożny Enej: „Dawno już widzę. burza ponura. Gdy łodzie na toń wpłyną i żadnej w przestworze Nie widać ziemi. Zwróćmy statki. Na gród patrząc. myśl: co w szale potrafi niewiasta. — „Eneju — rzecze — choćby sam Jowisz od siebie Ręczył. jeno fale i niebiosa. Gdzie przemożna Fortuna nas woła. że jazdy Wiatr nam broni i darmo szamocem się w pędzie. Opodal Eryksa kraj leży I Sykanów port pośród przyjaznych wybrzeży. ster dzierżąc wysoko nad głębią: — „O jakież — jęczy — przestwór zakryły obłoki! Co niesiesz nam. Nie wierzę. Sam Palinur. Nad głową sina chmura mu zwiśnie z ukosa.

Na morzu argolickim. Ile pomnę. nie bez niebian zarządzenia — Przyszlim i w port przyjazny wstąpilim bez ujmy. krzepiąc strawą z wiejskiego poddasza.starych ojców pamiętny. z krwi bogów wielkich wzrosłe plemię! Rok minął cały. Zbłagajmy wiatr! Co roku. zaproście na obrzęd wesoły. Złożylim w grobie szczątki boskiego rodzica I ołtarz poświęcilim. łzą zraszając lica. Nasze bóstwa wraz z tymi. których cześć zaprząta Acesta.Tak mówiąc. Warn Acest. Dziś na grób sam. Ze szczytu góry widząc płynące do brzega Przyjazne statki. promienie w krąg śląc pełne krasy. tak mówi wśród ciszy: — „Dardanidzi. a Zefir wesoły Wzdyma płótna: ochoczo nurt flota przecina. Nazajutrz. Ofiary tymi będę czcić ojca świątynie. odkąd wszedłszy na tę ziemię. Trojanka jego matką. co szczątki rodzica ocienia — Jak myślę w duszy. zrodzon w Troi. zewsząd Enej zbiera towarzyszy I na nasyp wstąpiwszy. uprzejmie Wracających powita i hojnie podejmie Znużonych. — Nadto. mkną do portu. w skórze libijskiej groźnej niedźwiedzicy. co zawsze i wszędzie (Tak bogi chcecie!) smutnym i drogim mi będzie. 93 . —. skoro tylko gwiazdy porozprasza Dzień jasny. zdumion Acestes wybiega Z włócznią. skoro dzień błogi dziewiąta Zorza wniesie. daje po dwa woły Na łódź każdą. I wnet radosnych znana przyjmuje kraina. dzień nastał. gdy gród się rozwinie. Pośród Syrtów getulskich błędne gnając łodzie. ojcem pięknolicy Zdrój Krynis. Więc nuże! wszyscy obrzęd radośnie sprawujmy. nawet w Micen grodzie Doroczne przecież śluby pełniłbym i w darze Uroczyste obiaty kładłbym na ołtarze.

Z pucharów zlewa wina. Skosztował straw i znowu. Z mogiły na ołtarze pełznąc wyciągnięty. kto do boju śmiały. Niepewny. wola. grając w słońcu tysiącznych barw smugiem. z taką mową: — „Witaj. rzucając z resztkami ołtarze. Acest. czy to Geniusz. dwa czarne ofiaruje cielce. Osłupiał Enej. a wraz wąż śliski — od grobowca wnętrza Siedmioma ogromnymi wywinął się skręty. Więc Enej nowe ojcu ofiary śle w darze. smutnv wielce. komu się poszczęści. Anchiza wielką duszę i podziemne Many. Czy sługa ojca. Oszczepem miotać umie. Wejść z tobą. gdzie auzoński Tyber nurty spiętrza " Tak rzekł. lub lotnymi strzały. Niech staje: — palmę weźmie. żądna chwały. 94 . co chroni grobowiec. bez niczyjej szkody. Według obrządku najpierw tam wina dwa kruże Zlewa w ziemię.Wprzód szybkiej floty Teukrów urządzę zapasy. duszo rodzica i Many! Nie moglim do Italii niw. Potem. — zatem dań składa z dwu owiec I tyluż świń. Modrymi mu centkami grzbiet błyszczy. Ów z wiecu wraz z licznymi wojowniki śpieszy Na grób. Lub zbrojny w rzemień twardy chce walki na pięści. już wiekiem dojrzały. toż mleka i krwi czasze duże. w kraj losem dany. o święty ojcze! Popioły na nowo Próżno spotkane. a łuska Złotem płonie: tak w niebie tęczowy łuk muska Obłoki. Uciszcie się i wieńczcie gałązkami czoła!" Tak rzekł. Toż Helim czyni. Toż Askań. I kwiaty purpurowe rzuca. patrząc — wąż zaś cielskiem długiem Pełznąc między czasz lekkich i kubków obwody. otoczon tłumem cisnącej się rzeszy. Do kopca zbiegł. mirtem matczynym skroń zdobi dokoła. kto w biegu przedni. naśladuje ich młódź.

skąd w ładzie Zawracać i jak długim biegiem skręcać potem. Początek igrzysk z wału surmą głosi poseł. które zwycięzca otrzyma: Trójnogi święte. Tuż Gijas na potwornej szybuje „Chimerze" Jak na wieżycy. broń. 95 . — Sergest. wioseł potrójny rząd gna ją. Na pierwszy zawód — pletwy ciężkimi swych wioseł Cztery płyną wybrane ze wszystkich okręty. „Scylla" błękitnawa Kloanta niesie — odeń Kluenci ród biorą. — reszta.Toż i druhy. tamci walczyć radzi. Chętnie tam nury morskie sejmiki swe wiodą. Blisko brzegów spienionych widać skałę sporą. Na znak żeglarzom. jak mogą. Przybywa i na brzegu raźnie się gromadzi: Ci widzieć Eneadów. palmy i szaty Purpurowe. Losują miejsca. gody. rozciągnięta Na trawie. z którego Sergiów wywodzi się sława. Dzień nastał oczekiwali i pełną pogody Dziewiątą Zorzę wiozły konie Faetona. Italczyk zawzięty (Od którego imienia ród Memmiów się bierze). Gdy zimą gwiazdy zamieć zakryje wichrowa — Wśród ciszy nieruchomy grzbiet wznosi nad wodą. wątpia w ogniu przypieka na. sławą Acesta znęcona. stos srebra i złota bogaty. dar znoszą dobrany. Potrójne ławy młodzi Trojanie w niej mają. Co zwyczajnie pod nurty fal wzdętych się chowa. — strojni purpurą i złotem Z daleka błyszczą świetni kierownicy łodzi. Obarczają ołtarze i biją cielęta. — Rzesza sąsiadów. Stawiają rzędem kotły. „Centaurem" wielkim jedzie. aby wiedzieli. wieńce. Szybką „Prystę" Mnest wiedzie. Naprzód w pośrodku placu przed widzów oczyma Stawiają dary. Na niej metę z gałęzi dębu Enej kładzie.

bez odwłoki Ruszą z miejsca: wrzask majtków uderzy w obłoki. — „Gdzie skręcasz? Płyńże znowu. to naprzód pomyka Ogromny „Centaur" — to znów czoła swe połączą. od wzgórz echo rozgłośnie uderza. raf się lękając. Oliwą zlana błyszczy pierś każda. Skoro gromki dźwięk dała trąba. ucieszone łona Społem bojaźń i chwały chęć wzrusza wzmożona. wzajem pragnąc ubiec przeciwnika: To „Prysta" górę bierze. Nie tak. Kiedy Gijas zwycięski na pełnej topieli Tak krzyknie do Meneta. Lepszy wioślarz . Przed innymi. Głębinę innym zostaw!" — Lecz świadom rzemiosła Menet. Tuż „Prysta" równie blisko płynie I „Centaur". odkryta. Już dochodzą do skały. Schylony w przód i biczem tnie w. Zrazu równo trą fale. co siedział przy sterze: — „Czemu na prawo płyniesz? Bieg w lewo niech bierze Nasz statek i o skalny brzeg ociera wiosła. Zasiędą ławy— każdy wiosło w dłonie chwyta Uważnie czeka znaku. dziób zwróci na fale. wodze wstrząsając. lewo i prawo— Tymczasem w krąg klaskaniem i przychylną wrzawą Gaj każdy brzmi — daleko głos niosą wybrzeża Zamknięte. Równą brózdą nurt słony odwalając rączo. za nim Kloant śmiały.Topoli liściem wieńczą skroń majtkowie młodzi. Menecie.lecz ciężar statku na głębinie Opóźnia go. ku skale!" — 96 . na całej przestrzeni Pod wiosły i dziobami toń wzburzy się wszędzie: Nie tak w konnych zawodach rydwany rwą w pędzie Na pole. skoro szranków otworzą się wrota. na przedzie. gdzie meta się ścieli. woźnica się miota. morskie siecze wały Wśród wrzasku tłumów Gijas. Pod parciem rąk żylastych nurt z szumem się spieni.

lecz niech biorą. który was pod Syrtów watem Getulskich. wyprzedza go z bliska Nagle. — Wtem oto spostrzega Kloanta. 97 .' gdy Troja wyniosła Padła. Ląd ucieka. Naprzód Serg się wysadzi i do skały zbliża. Lecz nie o całą długość jego nawa chyża Wyprzedza: część jej dzióbem prze „Prysta" zuchwale. Sam zasię rząd obejmie. W pośrodku łodzi Mnestej druhów. Ów między łódź Gijasa a grzmiące urwiska W lewo gna krótszym łukiem. Hektora druhy. bliżej od brzega. metę okrąża i bezpiecznej fali Dobiega. Strugą zewsząd pot spływa w szumiących fal tonie. wnet niepostrzeżenie. do rudla podchodzi I zachęca wioślarzy. Zaraz Serga i Mnesta otucha ożywi. Zachęca: „Nuże teraz! chwytajcie za wiosła. Na głowę w toń Meneta z wysokiej pchnie łodzi.Wtedy młodzian srodze się rozżali. widząc. przez wód jońskich i Malei fale Prowadził. Odwróćcie hańbę. — Dosięgnął skały suchej i dobył się z wody.. Śmiali się Teukrzy. druhy!" — Ich zapał wraz chwyta. Pierwszej palmy nie żądam już wcale. —. których. grzmi od razów łódź spiżem pobita. Tężą dłoń. Dziś wskrzeście ducha. w szacie płynący mokrej. na towarzyszy mej drogi wybrałem.Napomni z wrzaskiem Gijas. Nie bacząc na swą godność i druhów zbawienie. jak spadł. Łzy zroszą mu policzki. już niemłody. o!. krzycząc w szale. którym Neptun szczęści — Ostatnim być ohyda! Zwyciężcie choć w części. ster kręcąc do brzega. z ust wyschłych szybki oddech zionie. Tymczasem paszczy wodnej ledwo się wybiega Menet. Chociaż.. Że Gijasa w odwłoce zwyciężą szczęśliwi. jak się rzuca Płynąc — i jak wypluwa słoną wodę z płuca. jak nastaje tuż.

Jak gołębica. Nieszczęsny na sterczących raf ugrzęznął zrębie. Pomocy próżno wzywa i wiosłami grzmoce Startymi — wnet Gijasa i wielką pokona „Chimerę": ta ustąpi. kute żelazem osęki Sposobią. w ostrych głazach pękły wiosła. Bo kiedy Serg gorący łódź skręca na skały Krótszym łukiem. wrzask uderza o niebios krawędzie. Zrywa się przestraszona i skrzydły bez miary Szum czyni — lecz wnet w ciche wzleciawszy obszary. z krzykiem rozgłośnym do ręki Chwytają żerdzie. bo sądzą tak sami I może by zgodnymi do mety dzióbami Dotarli. goniącego zachęcają w pędzie Widzowie. Tamtych chwała podnieca. przodem nad fale się wzniosła. I najpierw ugrzęzłego mija wśród urwiska Sergesta. co na płytkiej się miota zatoce. trwogą znienacka przejęta W kryjówce. Szybuje w locie chyżo skrzydłem nieruchomem: Tak Mnestej. Już przed nim tylko Kloant zostaje na toni. skorszym się ogniem zapali.Przypadek sam dał mężom żądanej wian chwały. Nie słał próśb i ślubami nie zjednał bóstw sobie: 98 . zdobyta już prawie. gdzie jej miłe się gnieżdżą pisklęta. wesół. bezpieczne porzuciwszy głębie. maszt wiosłom przyda i od brzega W dogodną toń na morze otwarte wybiega. Tych szczęście krzepi: mogą. Rad z przygody. Ugrzęzła nawa. — Natęża siły Mnestej i pędem go goni: Krzyk wzrasta. Jęknęły skały. — A Mnestej. Do wytrwania — i życie pragną oddać sławie. wioseł szczątki zbierają na fali. wznosząc dłonie obie. Skoczą żeglarze. gdyby Kloant. mistrza pozbawiona. tak i „Prysta" nad morza ogromem Naprzód śmiga i dzielnym rozmachem się ciska.

broniąc Ilium znojnie). Samym wodzom szczególne dodaje zaszczyty: Zwycięzcy płaszcz złocisty. płosząc blednące Trojany. rzeźbami nasadzon dokoła. Wina i wielki srebra skarb. Lotny goniec Jowisza krzywymi pazury Porwał go — darmo ręce podnoszą do góry Starzy stróże i sfora psów w powietrze szczeka. trzewia w słone fale Wrzucę i pyszne wina wam zleję ku chwale!" Tak rzekł. Więc Anchiza syn. — Drugiemu w biegu daje przyniesion z daleka Ze złotych łusek splecion. co naprzód gnała. w meandra szlaki zdobion duże: Wyszyty tam królewicz na idajskiej górze Lesistej: szybkie goni z dzirytem jelenie. Zwoławszy przez herolda. szybciej niż wicher albo lotna strzała Do lądu mknie i w porcie głębokim przystaje.. z lic mu nieledwie oddechu znać tchnienie. Każdej łodzi w podarku posyła trzy cielce.— „Bogowie morza. Żywy. Nereid chór cały wśród morskich zaciszy. zwycięzcą wesoło Kloanta głosi. dwóch tęgich pachołów. bogaty Pancerz (Demoleowi sam zdarł go przed laty Nad szybkim Symeontem. Niosło go. sparłszy plecy — przecież jak na połów Biegł w nim Demolej. trójnitny. Trzeci dar — to dwa kotły z miedzi i dobrany Srebrny puchar. laurem uwieńcza mu czoło. Sam Portun wielką ręką łódź. ta. jak chcą obyczaje. Ledwo Fegej z Sagarem. szacowny wielce. Pchnął. którym łódź moja pomyka! Na wybrzeżu ochotnie białego wam byka Poświęcę. 99 . Chór Forka i dziewica Panopeja słyszy. ślubem związan. purpurą obszyty Melibejską. Na ozdobę i pewną osłonę we wojnie. wszystkich..

starego Acesta druhowie. Sykanów tłum bieży: Pierwszy Nizus z Eurialem. wesół. Foloję. Wnet tych. Enej. Jak wąż. ku łagodnie pochyłym wzgórz wałom. zraniona część próżno się wije. co by do mety biec chcieli w gromadzie. Z nimi Diores. Zachęca ceną darów i nagrody kładzie. Z Trynakrii ziem. Z rozpiętym przecież żaglem gna na portu wody. albo wędrowiec ciężkim głazem srodze Zranił i pół-żywego rzucił — rozciągnięty Próżno ciałem w ucieczce wielkie toczy skręty. Nizusa tkliwa przyjaźń z chłopięciem tem młodem. ten z Tegei ród wiedzie mocarny. Skręcając szybko sploty zranionego ciała: Takimi rzuty łódź się spóźniona miotała. Iż statek mu zachował i druhów ochrania: Brankę daje mu z Krety. ledwo z groźnej dobywszy się skały. młodości wdzięk świeży. Srogo błyska oczyma i ze sykiem szyję W górę wznosi. z dziurą w boku. 100 . biegłą w sztuce tkania. tam bohater z wojowników gronem Zasiada na wzniesieniu w pośrodku spiętrzonem. Sergowi nie szczędzi nagrody. Schodzą się zewsząd Teukrzy.Już wszyscy obdarzeni. Po tym zawodzie zbożny Enej w zarośnięty Jar wchodzi. Bez wioseł. dumnie wieńcząc czoła Punickimi wstęgami. Dalej Patron i Saliusz — tamtego Akarny Wydały. Zwieńczonych lasem — kędy skryty za ich załom Plac widać. Euriala kształt zaleca. Helim i Panop. wśród szyderczych świstań Zwątloną łódź swą Sergest bez chwały gna w przystań. leśne lubiący pustkowie. Pryjama króla znaczny rodem. którego koło spiżowe na drodze Zgniotło. razem z dwoma przy piersiach bliźnięty. nad morskie szli wały. Gdy z trudem.

Potknął się. W gnój brzydki i posokę. Gdy tak rzekł. stają w rzędzie ochotni młodzianie. Gdy na skrzepłej krwi Nizus nieszczęsny. Bo wstając z traw oślizłych. Drugiemu amazoński dam sajdak ze strzały Trackimi. Eurial. lecz w znacznym dość odstępie drogi. pierwszy by przyszedł lub wian by zostawał Wątpliwym. co ziemię w krąg kala. Trzeci tę argolicką przyłbicę dostanie". Euriala Helim goni — za nim zaraz z bliska Leci Diores i stopę mu stopą naciska. który zdobi pas z litego złota Szeroki. niestety. Pędzi Saliusz. społem w mecie utkwiwszy swe oczy. Jak burza. od wichru szybszy i od gromu. wspaniały. Plecy piersią i gdyby większy drogi kawał Biegli. Na znak z miejsca się nagle w bieg porwą ochoczy . Tu młodzian. Najbliższy mu. Pierwszy Nizus. nie dając się dognać nikomu. gdzie ofiarne zabijano cielce I trawiasty grunt śliski dla stopy był wielce. Dobiegali znużeni do mety. wraz ze sprzączką. Saliuszowi w drodze 101 . Odsadził się. po przerwie znowu — szybkonogi. za zawód szczęśliwy Trzej pierwsi dary wezmą i wieniec z oliwy: Pierwszemu ze zwycięzców koń z rzędem.Wielu też. których sława nieznaczna w cień chowa. Lecz i wtedy na przyjaźń pamięta Euriala. krok żwawy Zmyliwszy. z niej perła blask miota. już zwycięstwem upojon. Gnozyjskie z lśniącej stali oszczepy dwa twarde I rzeźbami ze srebra zdobną halabardę Dam w nagrodę dla wszystkich. Pośród nich Enej w takie odezwał się słowa: — „Słuchajcie i radośnie zapiszcie to w duszy: Nikt spośród was bez daru z powrotem nie ruszy. głową na dół w zdeptane padł trawy. Trzeci.

ów runął. Gdy biegi się skończyły i rozdał nagrody: — „Teraz. jakiż dar Nizowi Godny złożysz? Wszak pierwszy wziąłbym wawrzyn chwały. losy nie ścigały". Więc ojciec Enej: „Chłopcy. Zwycięzcy. — pobitemu miecz z pysznym szyszakiem. trzeci. Niech staje i podnosi w rzemień zbrojne dłonie!" Tak rzekł i dwie nagrody walczącym przedkłada: Strojny w złoto i wstęgi byk. jak Saliusza. Splamione gnojem. Więc Nizus: „Gdy zwyciężon taki wieniec łowi I żal ci upadłego. Enej uśmiał się z młodziana. gromkim głosem krzycząc. Lecz doli niewinnego druha się użalmy!" Rzekł i skórę kudłatą getulskiego lwiska Ze szpony złoconymi przed Saliuszem ciska. Diores młody. — ten dar cenny dostał junak młody. gdyby pierwszą Saliuszowi damo. Za nim Helim mknie i Diores. To mówiąc. Z przysługi druha Eurial skorzysta: na czoło Wysuwa się wśród wrzasków huczących wokoło I klaskań. Wtóruje. błagając przednich ojców grono. Co palmy bliskim będąc. łza w oczach nieśmiała — Bo cnotę większym wdziękiem darzy piękność ciała. zarywszy w piach srodze. pokazywał twarz. przez Greków zerwaną z wrzeciądza Świątyni. 102 . By mu zdradnie wydartą chwałę przywrócono. bok i kolana.Nastawi się. Gdyby mnie. jeszcze młody. Wtedy przed całą widzów rzeszą Saliusz wznieci Wielki lament. ostatniej nagrody Wziąć nie mógł. ozdoba stada. Wśród głośnej wrzawy tłumu po słowie się takiem Dźwignie Dares o silnych barach. pewnymi zostaną Wasze dary. Słynne Dydymaona dzieło mu przysądza: Neptuna tarcz. kto mężne serce i dzielność ma w łonie. wbrew prawu nie weźmie nikt palmy. Euriala urok broni.

Stanąłbym — o dar nie dbam!" Wyrzekłszy te słowa. jeno starość ciężka. gdybym teraz miał wiek tego śmiałka. Trzymając za róg wołu tak rzekł do Eneja: —"Bogini synu! Gdy się nikt nie śmie bić ze mną. Więc rzeźki. ramiona wesoło Ściąga w górę — i siekąc powietrze. Go z bebryckięj Amyka krwi wiódł pochodzenie. On. okryty chwałą. Nie ceną byczka skłonion. Prostuje bary wielkie. z nimi Eryka w bój nieustraszenie 103 . Zwycięskiego Butesa. ogromnego ciała. Dozwolisz. Na cóż mam stać? Jak długo mam czekać daremno? Każ dary wieść!" — Toż samo lud Trojan stanowi. Poważny Acest wtedy na łożu z darniska Tak strofuje Entella. w bój śpieszy Szukają mu równego. Ten to Dares ku bitwie śmiałe wznosi czoło. najdzielniejszy z wojów starej daty. wdziewać rękawic na dłonie. Wspominan próżno Eryks? Gdzie rozgłos na całą Trynakrię i łup zwieszon pod cieniem twych pował?"Ów na to: „Żądzy chwały lęk mi nie zepsował Ni gnuśność. co pięknie się chowa. by bez bitwy dar taki bogaty Był wzięty? Gdzież ów boski mistrz. Na środek dwa wielkiego ciężaru rzemienie Wyrzuca. rozumiejąc. lecz nikt z takiej rzeszy Nie śmie przeciw iść.palmy zagasła nadzieja. kiedy dla Hektora mogiła wstawała.Go z Parysem sam jeden zwykł chodzić w zawody. którą świszczypałka Chełpi się. że u wszystkich w łonie Zdobycia świetnej. Zgodnym szmerem nagrodę przyznając mężowi. siedzącego z bliska: — „Entellu. Wpółmartwego na płowej rozciągnął arenie. beznamiętna Zwątla siły i wrącej oziębia krwi tętna! Gdybym miał dawną młodość.

Zwykł biec. siedem widząc skór byczych. Zdrętwiał tłum. Wtedy stary zapaśnik takie słowa przyda: „Cóż. Szlachetny syn Anchiza z podziwem bez miary Ogląda sprzęt i waży rękawic ciężary. Eryksa odpuszczę ci rzemień — Rzuć bojaźń —lecz ty także trojańską broń przemień. płaszcz podwójny zrzuci szermierz stary. koło uszu i lic nieuchwytnie Migają pięści. 104 . Ramiona w górę wzniosą na rozmach wichrowy Bez bojaźni. dłoń uzbroiwszy twardą skórą wotów. wiekiem znękana. stając na palce. Ten ogromem — lecz stare mu gną się kolana I ciężki dech wydaje pierś. gdyby kto rzemienie samego Alcyda Zobaczył i bój smutny wśród tej samej niwy! Te bronie brat twój Eryks nosił nieszczęśliwy (Dotąd krew i mózg na nich piętnem błyszczy nikłem). skąd ołów Zaszyty i żelazo swe guzy wyłania. I pięście z pięśćmi plącząc. Wnet się każdy z nich silnie wspiął. To wklęsły bok. Próżno męże nawzajem częste miecą rany. Syn Anchiza jednakie przynosi rzemienie I dłonie obu równo uzbraja ku walce. Nad wszystkich drży sam Dares — i nie chce spotkania. Ja zwykłem Walczyć nimi. dopóki jeszcze mocna dłoń mi Nie drżała i wiek włosa nie zbielił nad skrońmi. to znowu pierś wielka urwany Jęk wyda. Gdy zbożny Enej." To rzekłszy. Odsłania mięśnie grube i kościste bary I groźny staje w środku na twardej arenie. Lecz gdy się Dares z Troi przed bronią tą wzbrania. zaczepką bój wiodą: Ów zwinnością góruje nóg i siłą młodą. nieraz i szczęka tam zgrzytnie. Z nimi szedł na Alcyda wielkiego. Acest takiegoż są zdania: Zrównajmy bój. Przed ciosem uchylą wstecz głowy.

Bohater niezrażony. Wysoko. Doskakuje i szturmy próżnymi naciska. Wstyd i męstwo go nowym ożywia zapałem. co zdobywa miasto Wyniosłe albo górską fortecę wieżastą. Jak burza prąc Daresa po boisku całem. ów. siły gniew wzmaga w nim srodze. pierwszy don Acest pomyka I litośnie podnosi druha-rówieśnika. Jak nad turnią nagą Huczą chmury. jak mocarz. grożący od głowy. gdy burza wyważy jej korzeń. jemu głowa zwisa pod mozołem. raz inny dostęp bada. Więc ojciec Enej "dłużej Entella gniewowi Nie dozwala się srożyć. kres bitwie stanowi. Chroni się tylko razów ciałem i oczyma Czujnymi. to lewą pięścią zewsząd żga go Bez przerwy i wytchnienia. To prawicą. Trynakrii młódź. tak rzecze: — „Nieszczęsny! Jakaż umysł twój mroczy ślepota? Nie czujesz mocy wyższej bóstw. Tamtego wierne druhy pomiędzy okręty Prowadzą. ów — cios pięści.Ciężki Entel na miejscu niewzruszon się trzyma. Przewidział i wnet ciało uchylił obrotnie: Entel w próżnię uderzył i o ziemię grzmotnie Ciężko całym brzemieniem ogromnego ciała: Tak w górach Erymantu lub Idy spróchniała Pada sosna. grad miecąc. co tobą miota? Ustąp bogu!" — Tym słowem bój kończy zawzięty. niedostępny trwodze. Raz ten. krąży z bliska. — Skoczą Teukrzy. tak dłoń bohatera Gradem razów Daresa tłucze i odpiera. Omdlałego na poły Daresa w swą pieczę Zabiera i słowami go krzepiąc. Raźniej wraca w bój. 105 . Entel podniósł prawicę na zamach wichrowy. okrzyk zatrwożeń W niebiosa bije.

byk na ziemię się wali ukosem. Palmę i byka Entel otrzymuje w dani. Przyłbicę i miecz zaraz biorą przywołani. Kładą losy. Ów nad nim z pełnej piersi tym ozwie się głosem: — „Eryksie! za Daresa tę lepszą ci duszę Poświęcam. Hippokoona. synu bogini. w Achiwów pierwszy grot wypuścił zdradnie. Pierwsza w niebo. Między rogi: — kość trzasła. zaprasza i stawia nagrody. Za nim. Co jako dar zwycięstwa stał — i niespodzianie Prawicą. Któryś ongi. Potężną dłonią dźwignie nad toń maszt wysoki Z Sergesta łodzi. w rzemień zbrojną. Pyszny z byka zwycięzca te słowa wypowie: — „Poznaj. Młodego Hyrtacydy lotna śmignie strzała: 106 . Wśród gromkich wrzasków rzeszy. broń i sztukę kruszę!" Zaraz Enej tych.zielonej oliwy. Bez tchu. przesławny Pandarze. drżąc. ze świstem targnąwszy cięciwą. w morskich zapasach. którzy pragną iść w zawody W miotaniu strzał. Z miedzianej przyłbicy. Pierwszy los Hyrtacydy padł. wymierzył cios z bliska. Mnestej idzie we wieńcu z.A z ust bucha krew gęsta ze zębami społem. gdy bogów głos zerwać ci każe Rozejm. z czerepu mózg pryska. i wy też. co patrzy stłoczona. Jaką siłą mnie darzył młodości wiek luby I od jakiej Daresa wyrwaliście zguby!" Rzekł i zaraz naprzeciw głowy byka stanie. Teukrowie. zwycięzca. jako cel grotów. poczem na sznurze bez zwłoki Gołębia wiąże. Ostatni los Acesta w hełmie został na dnie: I on się jeszcze młodych chce parać mozołem. tu. Potężnymi siłami zgięte łuki społem Napnie młódź i z kołczanów strzały wyjmie żywo. Łucznicy Schodzą się. Trzeci Eurytion — brat twój. niedawno szczęśliwy.

Sam Acest już bez palmy pozostał jedynie. odnosi utkwioną. tak mówiąc uprzejmie: — „Weź ojcze.Trafiła w maszt z przeciwka i w drągu została. Ów spada: życie w górze. Enej przepowiednią Nie gardzi. w chmur otoku zapłonęła trzcina. Bo lecąc. kędy gwiazdy płoną. Traci — strzałę. Którymi nóżkę ptaka maszt więził wysoki. Rwie jeno węzły lniane. zatrzepotał na niem Przestraszon ptak — brzeg głośnym grzmi wokół klaskaniem. Lecz. już strzałę dzierżąc na cięciwie. Ów na wichry ucieka pod ciemne obłoki. nie mógł celu dosięgnąć żelazem. poplątane razem. co wesół skrzydłem bije śmiało W przestworze. by sztukę okazać. ku niebios wyżynie Z cięciwy głośno brzmiącej ze świstem grot ciska. wesołego Acesta obejmie I dary czci cennymi. modły śląc. tracki go przed laty 107 . społem grot w górę skierował i oczy. Tu z nagła oczom wszystkich dziw nagły zjawiska Ukaże się. potomność po wiekach go jeszcze Wspominała i wielcy opiewali wieszcze. Zadrgało drzewo masztu. hen pod chmurą przeszyje w lot strzałą. Eurytion śluby bratu uczyni szczęśliwie I gołębia. z długim lecące warkoczem. korzą się przed nią Trynakrzy i Teukrowie. Lecz. biedny. bo król tobie Olimpu wspaniały Bez losu wróżbą taką chce wieniec dać chwały! Anchiza starca weźmiesz podarek bogaty: Puchar zdobny rzeźbami. Wtedy szybko. spadając. jak w niebie przeźroczem Zerwane gwiazdy. Płomiennym szlakiem niebios bezmiary przecina I na wiatr się rozwiewa. Zdumieni zjawą. Potem z napiętym łukiem wystąpił ochoczy Mnestej.

Zaraz po nim ów idzie. co grot w maszcie zostawił ugrzęzły. Choć on sam ptaka strącił z nieba wysokości. Część lekkie ma kołczany. W znak i pamięć przyjaźni. w górę czoło wznosi białe. Powiedz!" Rzekł." Rzekł i laurem zielonym wieńczy starca czoło. Wziętej sławy Euryfcion zacny nie zazdrości. Drugi — Atys. łańcuch złoty. zapytaj Askania. co rozerwał węzły — Ostatni. a piersi chłopięce Zdobi wdzięcznie. Przed oczy ojców sprawnie wiedzie chłopców Askań Na koniach okiełznanych. aby pola wolne były zgoła. Politesie — Wiedzie. grzmotem gromkich klaskań Młódź Trynakrii i Troi jadących powita. Przed wszystkimi zwycięzcą go mieniąc wesoło. Pierwszy hufiec młodzieży. najszczerszy druh chłopięcia Jula. chłopiąt dwanaście za każdym z nich bystrze Dwurzędem mknie — rząd każdy sprawne wiodą mistrze. Trzy hufce ich. Włos każdego opaska wieńczy z lauru zwita.Cysseusz oddał w ręce Anchiza. chluba Italii. rodzica. co gracko w pęd rwie się. U kopyt biały. którą go zaszczyca. Mały Atys. czy ma już gotowy Orszak chłopiąt. W końcu Jul cudny. tak nagląc go słowy: — „Idź. od niego ród Acjów ma chwałę. Wiernego Epłtyda. pod nim koń chrapy roztula 108 . ze szyi zwieszon. Jak zwyczaj chce — dwie włócznie z grotem niosą w ręce. lśniący śnieżystymi centki. Lecz ojciec Enej igrzysk nie zakończył zgoła: Stróża i druha zabaw Jula do się woła. koń z Tracji go prędki Srokaty niesie. Pryjam — z dziadka imieniem twój syn. wodzowie trzej na czele roty Jadą. — Zbitej rzeszy sam z wielkiego koła Zejść każe. czy gotów swą jazdę gnać w pędzie? Niech wiedzie huf dziadkowi i w zbroi przybędzie.

Sydoński. hałaśnie Epityd hasło z dala da i biczem trzaśnie. wprawiając Latynów w obrzęd. Reszta młodzi na koniach Acesta szerokiem Sadzi polem. niegdyś chłopcu go Dydo wspaniała Na pamiątkę i dowód miłości swej dała. Te biegi i zapasy. Ucieczki i walk zwodne dając widowiska. Jako niegdyś Labirynt na kretejskiej ziemi Mylił kroki. po czym na nowy znak. Klaskaniem przyjmą drżących. Szukając okiem z koni swych bliskich. Alba uczyła swoich. Gdzie dotąd hufcem Troi szyk chłopiąt się zowie. Dardanidzi — poznają dawnych ojców twarze. to znowu w zgodzie z sobą jadą. Co obraz zbrojnej bitwy przed widzem wywoła: To odsłonią w ucieczce plecy. Wniósł. dotąd obcy. co wijąc się wszędzie Nieznacznie pogrążały w beznadziejnym błędzie: Nie inaczej młódź Teukrów w podskokach się ciska. co wytrwale Pląsa przez karpatyjskie i libijskie fale. Rozbiegną się w szeregu i rzędy rozłączą Trzy hufce chłopiąt. Gdy radośnie tłum w całym przejrzeli obszarze. ścianami ślepemi W tysiącu dróg zdradliwych. ciesząc się widokiem. jak głoszą. gdy Alby zakładał warownie. Podobna do delfinów stada. Potem w różne ich strony raźnymi kopyty Niosą konie — naprzeciw siebie toczą koła. wdzięczne niewymownie. rączo Odwrócą bieg i na się wymierzą dziryty. to gromadą Zwrócą włócznie. Pierwszy Askań. — Takim igrzyskiem ojca wielbili Teukrowie. — Przed laty wieloma Od niej swojski ten zwyczaj wielka wzięła Roma. 109 . W którym on i trojańscy ćwiczyli się chłopcy.

twarz bogini i szaty odmienia : Beroą z Tmaru. Wiele ważąc. — W tłum ich. żeglugi trud obrzydł im do cna. Troja droga? Fal Ksantu. która ucieka w oddali. niegościnne kraje Przebywszy. żoną Dorykla się stanie. Jak morza. Do floty Trojan. wiatr jej pomyślny da w drodze. Tu bratni kraj Eryksa. Od którego ma dzieci. lądy różne. — na morskie rozłogi Patrzały wszystkie. próżno wyrwane z rąk wroga! Nie będziesz mieć już nigdy murów. Wmiesza się. mknąc po łuku z barw różnych tysiąca. cześć i poważanie. Acest chętny szczerze — Któż broni pod gród rzeszom to obrać wybrzeże? Ojczyzno! Bóstwa. jasną drogą spłynie. przez toń morza wielkiego po fali Do Italii mkniem. 110 . bo myśl jej gniew dawny zamąca.Tu pierwszy raz los zmienny nabawił ich szkody Na nowo: Gdy różnymi czczą kopiec obchody. — „Biedne!— rzekła — wy. płacząc: Ach! ileż to drogi Zostaje biednym! Jedna chęć przejmie je mocna: Miasta pragną. Niewidzialna dla oka. wodzi okiem po kotlinie: Port ją pusty i flota bez straży uderza. gniewna srodze. W takiej to w tłum Dardanek wmiesza się postaci. Dziewica. Tłok wielki widzi. Opodal tłum Trojanek na piasku wybrzeża Anchiza płakał cicho. Kassandra w dłoń mi płonące łuczywo Zdała się wkładać: Troi tu stawcie gród żywo. coście obok waszych braci Z rąk Achajów nie padły pod ojczystym murem! Jakiż zgon los wam niesie zrządzeniem ponurem? Już siódmy rok po Troi zburzeniu nastaje. Irydę z nieba zsyła Juno. znając wybornie swobody szkodzenia. Symoentu nigdyż nie zobaczę? Nuże! w lot spalcie ze mną te łodzie sobaoze! Wśród snu.

— Dziw przejmuje i dreszcz oszołomień Iliadki: Pyrgo. odchodząc przed chwilką. nieszczęsne— zawoła — Czynicie to? Nie Grekom pożogę niesiecie. matki! — nie żona Dorykla! Boskiej krasy uważcie znamiona: Patrzcie." Tak rzekła. chwiejne. Co tylu synów jego wykarmiła sama: — „Nie Beroe retejska to. Widzą zresztą sami. — „Co za szał! W jakim celu. Ogromny łuk zatoczy wysoko od ziemi. wzleciawszy skrzydłami równemi. i nie zwlekać. Chorą. zdobne ściany i szeregi wioseł. Natenczas dziwem zdjęte. jak wesół wiódł hufiec młodzieży. zwiedzione od bogiń. huczy pożar wielki Przez ławy.. Machając dłonią mocno rozżarzy jej płomień I miota. Część ich łupi ołtarze. że sama tylko Powinnej Anchizowi nie może dać chwały. Wraz do kopca Anchiza i teatru poseł Eumelus wieść przynosi. jedna z wielu nianiek Priama. Jak czarna sadza z dymu wybucha kłębami. Tak spiąwszy konia. Pierwszy Askań. szalejąc. pierwsza żagiew złowrogą porywa.Tu dom wasz. 111 . co każe Cud taki. Zakrzykną. — Czas nam wypełnić. jak błyszczą oczy. gałęzie i belki W żar miota. które oglądają.. Kobiety. złymi oczyma patrzały Na łodzie. narzekającą wciąż. rzekła. Wnet. jaka duma w czole! Jaka twarz! dźwięk wymowy! jak kroczy przez pole! Beroę zostawiłam. i tych. gdzie los wzywa. w sercach wszystkich miłość płonie żywa Ziem.. z wnętrza domów porywają ogień. Ot — cztery ołtarze Neptuna — żagwie śle nam dłoń boga życzliwa!" To rzekłszy. Zdyszani mistrze zdążyć nie mogą mu zgoła. Wtem bogini. w obóz niszczony nadbieży.

Na wszystkich nas prawicą rzuć płomień łakomy!" Zaledwie rzekł te słowa. Którym zbrojny. Prócz czterech. ojcze. piorun po piorunie Wali w góry i pola. — błąd rzucają i rady Junony. czy na brzegi Italii wypada Zdążać? Wtem stary Nautes. Zaś ojciec Enej. ciężkie zionąc dymy. daj klęski ujść. wstyd słońca. któremu Pallada Trytońska sztuką wróżeń dała słynąć w tłumie 112 . Zbożny Enej na piersi drze szaty w udręce. gdy z ciemnych chmur lunie Niezwłocznie deszcz nawalny. czy Sycylii zamieszkać ma łany Wbrew losom. co świadkiem Ich zbrodni. razem Teukrzy zlękli srodze. krzepić nas w trudach. Od floty Teukrów odwróć płomienie zabojcze! — Lub jeśli zasłużylim na gniewów twych gromy. po niebie w krąg całem Ulewa mętna szumi i wicher dmie z szałem. Wraz Enej pędzi. Jak wprzód. w skalne jaskinie ukradkiem Kryją się. Na nic się siły mężów. powoli żre łodzie Płomień i zguba kadłub ich ogarnia cały. Lecz niemniej siły pożar nie stracił szalony: Pod mokrą belką ogień w pakułach na spodzie Tli. Niepewien. wstyd im czynu. nawpół zżarte belki Wilgotnieją — aż pożar uciszył się wszelki. Zaś one ponad brzegiem tu i ówdzie w trwodze Uciekają w bór. wszystkie statki wyrwano pożodze. Na pomoc bogów woła i wyciąga ręce: — „Jowiszu wszechpotężny! gdyś Trojan-tułaczy Nie do cna znienawidził. ciężką klęską wzruszon srodze. wód strugi nie zdały. Na różne strony umysł swój waży stroskany.Ale naszym nadziejom! Jam to — spójrzcie przecie! — Wasz Askań!" — I pod stopy próżny szyszak ciska. Napełnia woda łodzie. gdy tkliwość twa raczy. udanej wiódł bitwy igrzyska.

Acestą się mieni!" Te słowa druha-starca ból nieco ukoją Eneja. którzy przed żmudną wzdrygają się drogą. za twą zgodą. I tych. Co gniewy ściąga bogów i czego surowy Los wymaga). kraj szczęsnych. co na statkach się zmieścić nie mogą. Lud twardy. Dardańczyk: jego wezwij. Wątłych starców. Na niebios szczyt Noc czarna wjeżdżała rydwanem. lecz wnet troską znów dręczy się swoją. Już żegnaj! Noc wilgotna wóz zniża ruchomy I konie Słońca rychło w twarz nozdrzem mi dmuchną. gdzie wzywa głos z nieba! Cokolwiek będzie. 113 . Przedtem w Awernu głąb ciemną. Do Italii. słowy tak ciesząc go skrycie: „Synu mój! Póki żyłem na ziemi. Zdaj mu tych. co szorstkością słynie. gdzie ze mną Zobaczysz się. niech na tej ziemi gród mają. Lecz Ełizjum. Miasto niech. litość wam jatwiąc bez miary. tam Sybilla zawiedzie cię święta. które Nautes dziś daje ci stary Mądrze: Wiedź wybór młodzi. każdą nam dolę zmóc trzeba! Z boskiego rodu Acest cię gości. praw świadom. o synu. W Plutona wstąp domostwa podziemne. śmiałej w każdym czynie. Gdy z nagła mu Anchiza postać ze świetlanem Zabłysła licem. Natenczas ród twój poznasz i przyszły los Romy. co ognia huragan Od floty odparł. Gdy czarne bydlęta Zabijesz. znużeni. Eneja tymi cieszy słowy: — „Bogini synu! idźmy. Słuchaj rad. — Nie Tartar mnie bowiem Niecny trzyma pomiędzy mar posępnych mrowiem. nad życie Droższy mi! Ilijackich nawałem klęsk smagan Schodzę z woli Jowisza. . jego ufaj radom. żeglugą pomęczone baby: Tych wszystkich.(W trafnych on odpowiedziach wytłumaczyć umie. w których siły albo duch jest słaby i Wybierz. Masz zwalczyć w Lacjum.

Nawet matki. Znaczy forum i prawa daje ojców rzeszy. Dobry Enej przyjaźnie pociesza je słowy I zleca Acestowi. Sprawiają. Trzy cielce Eryksowi bije. Zlecenia mu Jowisza.. Dziewięć dni już ucztował lud wszystek.— Rzekł i niby dym w chmurkę się rozwiał leciuchną. lud wielkiej nie pragnący chwały. Bezzwłocznie radzą nad nim. z ócz lejąc łzy duże. Na górze Erycyńskiej świątynię stanowi Wenerze idalijskiej. Enej pługiem łan zatnie. Acest się nie wzbrania: Spieszą matki z gromadą. co sam ma w tej mierze na myśli. Sami ławy i belki. Chcą iść. lecz w bój sercem garnący się szczerem. gród Ilium zwać każe.Gdzie biegniesz? Gdzie pierzchasz? — zawoła. Płacz wielki słychać ponad krętych brzegów skrajem. uczci Burze Owcą i rzędem każe odwiązywać liny. Kraj Troją. Wtedy Enej: . rodzica plan kreśli I wyjawia.. ołtarze Ofiarami czcząc. Łkając. całej ucieczki trud znosić surowy. Pergamu Lary z Westą siwą u ołtarzy Świętą mąką czci. 114 . Wnet druhów. dla których wprzód morze olbrzymie Zdało się twarz mieć srogą i nieznośne imię. dzień i noc z sobą ściskają się wzajem. wonne im niosąc paliwa. a najpierwej Acesta przyzywa. co w ogniu zniszczały. chętną do zostania W nowym grodzie. — Acest Troi królestwem się cieszy. ogień zgasły z popiołów rozżarzy. statki wiosłem opatrzą i sterem — Nieliczni. na sporym obszarze Wydziela grunt pod domy. Przecz uciekasz? Coć broni uścisków mych zgoła?" To mówiąc. gaj też Anchizowi Poświęca i kapłana mu przydać rozkaże. morza ucichnął nurt siny I wiatr z południa znowu wzywał na głębiny.

Pod niebo wzdęte nurty stłumiłem mą władzą. Na to rzecze Saturna syn. kto powód zrozumie jej złości? Sam świadkiem byłeś świeżo.. do nadużyć W twym państwie go podżegła. cnota. nie dosyć. pogromca toni: — „Godnać rzecz. Laurenckiego dosięgną Tybru po twej fali. Cyterejko. I na lądzie — Ksant wespół z Symoentem dadzą Świadectwo — o Eneja się troszczę. pędząc do murów Troi wojowniki. Nie zbłaga jej czas długi. popędza w przód łodzie. Wszak nieraz w burz szale. by do ciebie wszelakie słać modły. morze całe Z niebem wiążąc — w Eola ufna. Gdy dziki Achil. gdy trupem zawalone do dna Jękły rzeki i Ksantu toń. nad falą głębiny Na przodzie stojąc łodzi z pełną czarą w ręce. że zburzyła gród Frygów. W zawody druhy tłuką wiosłami po wodzie. dmący od tyłu. oliwką uwieńczon. którzy wytrwali. błagam. A wiatr. że ufasz w me fale. Tymczasem przed Neptunem Wenus. w matactwach nie spocznie. takie dobywa skargi z głębi łona: — „Junony gniew i złość jej mściwa mnie przywiodły Neptunie. dotąd łagodna. Leje wino. Że wszelki trud tułaczki kazała ponosić Zbiegom z Troi — dziś popiół zniszczonej i kości Prześladuje.Sam.. w jak straszną nawałę Libijskie wzdęła nurty z nagła. Gdy proszę o rzecz słuszną i Parka nie broni". 115 . Tysiące kładł. niech bezpiecznie ci. Nie dość jej. w toń trzewia wyrzuca bydlęce. Dziś. Skąd twój ród. udręczona Troską. ni wyrocznie — Wbrew zakazom Jowisza. W zbrodniczy sposób oto zdołała podburzyć Trojanki i zmusiła z łodźmi straconemi Porzucić garstkę druhów na nieznanej ziemi. Wżdyć jam godzien.

Forka wszelakie drużyny. Wówczas twarze potworne druhów nad powierzchnie Fal jawią się: chór Glauka. rozkaże wnet społem Podnieść maszty. Zaczem w umysł Eneja. Spio. Rozcina mroczny przestwór. 116 . ramiona porozciągać żagli. by klęski Doznał stawion przeze mnie gród krzywoprzysięski. rzuciwszy gwiazd przestwór niebieski. chmur gęstwa w dal pierzchnie. syn Iny. Wyrwałem w chmurze wzdętej. w lewo. choć chciałem. cień płoszy głęboki. Jednego tylko w toni skłębionej utracisz. Mknie lekko modry rydwan przez wodne odmęty. Melitą. Gdy lekki Sen. co nań ślepo w nierówny bój idzie. Pół drogi niemal Noc już wilgotna sięgała Na niebie. Wciska się znowu radość. snem żeglarze krzepili swe ciała Błogo. Rzuć serca bojaźnie! W Awernu port on wstąpi. za nim — jak rozkaz — inni płyną radzi. Cichną fale. pod grzmiącą osią przestwór wzdęty Fal morskich się układa. jak pęd nagli To w prawo puszczą płótna." Kiedy tak ją pocieszył wśród niebiańskich zacisz. Nisa. Talia. prowadzon przyjaźnie.. Jeden głowę za wielu da. I teraz taż myśl we mnie. W lewo Tetys.. Cymodoce. Przed wszystkimi Palinur rząd statków prowadzi Zwarty. W złoty zaprzęg zakłada zapienione srodze Rumaki dzikie — kiełza i puszcza im wodze. Wraz wszyscy ściągną sznury.Nie mogła spłynąć w morze — dzielnemu Pelidzie Eneja. znękany mozołem. Trytony rącze. pod wiosłom twarde zalegając deski. Palemon. w tę i ową stronę Skręcają rogi: niesie wiatr statki spienione. Panopa nurt grzmoce Dziewicza.

Że zaufam w spokojną poczwary tej postać? Eneja zdać mam fali. nad skrońmi sternika Z lekka wstrząśnie i oczy mu senne zamyka. Z częścią rufy zerwanej. na nieznajomym leżeć będziesz piasku!" 117 . Bo Neptun. co z wysoka płoną. odpocząć trzeba. Nagi. ze sterem. Forbasowi podobny. człowiecze. zuchwałą Pchnął go dłonią i strącił we fali toń ciemną Na głowę. Niemniej jednak bezpiecznie flota naprzód płynie. Jać na chwilę zastąpię w znoszeniu mozołów!" Ledwie oczy doń wznosząc. że się na fali chyboce Statek. nie puszczając z ręki steru łodzi I oczy utkwił w gwiazdy. i sam nim w nocnej kierował pomroce. jak obiecał. Palinur odrzecze: — Czy sądzisz. Złóż głowę. że mórz nie znam? Czy myślisz. zmruż powieki. krzyczącego na druhów daremno. co zawsze zawodzi?" Tak mówił. Palinurze. Sam lotnym skrzydłem wzbił się ku niebios wyżynie. i tak się rozwodzi: — „Jazydo Palinurze! Nurt sam z łaski nieba Niesie flotę. Siadł bożek na wysokiej łodzi. które od kości rozbitków zbielały Z głośnym hukiem tam morze wciąż drze się na skały Gdy Enej poznał. Ledwo pierwszy sen z nagła owładnął mu ciało. Stygijską. Lecz bożek gałąź. w nurtach Lety umoczoną. wiatr równy dmie. którego toń zwiodła pogodna.Tobie śląc. Do Syrenich raf gnana wiatrem dochodziła Dzikich. snów zgubnych uroki Niewinnemu. co ciężą jak ołów. Ciężko jęcząc. przygodą druha wstrząśnion do dna: — „Palinurze. której w zdradach sprostać Nikt nie zdoła? Pogodzie. sen niosącą. opiekę jej zsyła.

na Chalcydyjskim zamku skrzydła zwinie. skrzydłami śmiał. wzlecieć lotnemi I drogą tak niezwykłą do północnej ziemi Zbiegłszy. płacząc. Rześko młodzieńcy wyskoczą Na brzeg Hesperii. znalezione wskazują strumyki. Ikarze. Z przeciwka ziemię gnoską oko napotyka Nad moczem. Zbożny Enej wielkiego zamek Apollina Nawiedza i Sybilli grotę. dwakroć rodzica 118 . a inni. ujrzałbyś twe lica: Dwakroć w złocie chciał rzeźbić cię. Apollnie. z królestwa Minosa Uciekając. Na drzwiach zgon Androgeja. Tam wróciwszy na ziemię.zamek górny Co rok śle z losowania: zgubne stoją urny. flocie puszcza wodze w pędzie I do brzegu eubejskich Kum w końcu przybędzie. — Lecz Dedal. spiętrzon [w niebiosa. Rozmotał sidła gmachu i podstępy wraże. Tu bez wyjścia Labirynt podnosi się zdradny. Poświęca wiosła skrzydeł i wielki chram stawia. za karę bezprawia Chłopców siedmiu Cekropsa lud na. osadzi okręty Kotwica krzywym zębem. rząd łodzi wygięty Uwieńczy brzegi. Gdyby nie boleść ojca. Dedal (jak wieść powiada). zła spuścizna po niecnej Wenerze. tobie. tu płód sprośnej miłości do byka Dwukształtny syn Pazyfy zamieszkał. Ku morzu zwrócą dzioby. co się wcina W jar głuchy. mknąc w lasu gąszcz dziki. jedni z krzemienia ochoczo Krzeszą iskry. pół-zwierzę: Minotaur. gdy go miłość wzruszyła Ariadny. tam Delijczyk mocą niepoślednią Wieszczkę darzy i przyszłe dni odsłania przed nią. Kierując krok za nitką.KSIĘGA VI Tak mówi. — ty także. W gaj Trywii wchodzą. w złoty dom. Tną drzewa.

Wnet święte rozkazy Pełnią męże. — Tak rzekła do Eneja. co wciąż nam ucieka.Opadły ręce. wprzód wysłan. gdy nagle dziewica: — „Czas wróżb żądać — zawoła — oto bóg". coś Parysa strzałą Kierował. — Wszystko zwiedziliby zaraz. oddechem pierś drżąca nie władnie. A z nim Trywii kapłanka i wieszczka Febowa. sto bram w noc i we dnie. Wy. u którego Troja nieszczęśliwa Znalazła zawsze litość. Gdyby Achat. Dokąd sto wejść prowadzi. gdy tchnieniem zapała Bliskiego boga: „Zwlekasz ze śluby — zakrzyczy — Eneju z Troi? Zwlekasz? Gmach ten tajemniczy Nie wpuści nas za bramy wpierw. Znająca przyszłość! Daj nam — błagam z piersi wnętrza 119 . Na Italii brzeg wreszcie. znękanej tak srodze Przebaczcie już Bardami! 0 wieszczko najświętsza." — Po takiej mowie Zmilkła. którym w drodze Pergamu sława stała. Teukrów przeniknie aż do kości mrowie Zimne. „ Jest w Kumach wielka jama wśród skalnej opoki. dokąd los Troi nas pędził z daleka. kraj miałkimi Syrty opasany. Przystąpili do progu. głosząca te słowa: — „Nie takich dziś widowisk czas żąda. Weszlim. nie przybył na taras. Deifobe. zabić wypada Siedem cielców i tyleż owieczek bez skazy". a z piersi króla prośba się dobywa: — „0 Febie. za wieszczką w chram wszedłszy wysoki. Pierś dzikim wzbiera szałem — większą się wydała. zdębi się bezładnie Włos trefiony. — Jej lica Zmienią się przy tych słowach. A mowa jej nadludzką. Ze stada Nietkniętego. Stąd w tyluż głosach płyną wieszczki przepowiednie. bogi i boginie wszystkie. gdy miał przeszyć Eacydy ciało! Pod wodzą twą mórz tyle przebylim i ła<NY Massylów. córka Glauka. jak zwyczaj chce.

większej zaznasz na lądzie. W królestwa Lawińskie wejdą Teukrzy — bądź o to spokojny — Lecz chcieliby tam nie wejść! — Wojny. ciężkie domu otwarły się wrota Same — i odpowiedzi wieszczki niesie grota: — „O ty. Tobie też w mym królestwie gmach wielki niezwłocznie Zbuduję. — ów tym silniej. w jaskini . im bardziej nierada. Chcąc wydrzeć się bogowi wielkiemu. Trywii z Febem z trwałego marmuru do nieba Chram wzniosę. Szkodzącej Teukrom. owłada. zrodzony Z bogini wstanie Achil. Miota się. Niezupełnie w moc Feba wzięta prorokini. Wśród Lacjum. lecz przeciw idź śmiało! Idź nawet wbrew Fortunie! Ratunek w żałobie (O czym nawet nie myślisz) — Grajów gród da tobie!" Takimi słowy z groty Kumejska Sybilla Grzmi i tajnie straszliwe przyszłości rozchyla. Spiekłe usta i dziką pierś cisnąc. Ty złemu nie ustępuj. ustanowię świąteczny dzień Feba. Ciebie. nie braknie Junony. W jakież ludy i miasta losy nie zapędzą! Z dziewki obcej dla Teukrów zło będzie się brało I z obcych znowu ślubów. Niejasną prawdę głosząc: tak Febus jej wodze 120 . straszne wojny I hojnie krwią spienione widzę Tybru fale! Symoentu i Ksantu nie zbraknie ci wcale Ni doryckich obozów. gdzie twe wróżby i tajne wyrocznie 0 losach ludu dobór kapłanów najszczerszy Przechowa. By w nieładzie ich zamieć nie gnała wichrowa — Sama głoś je!" — Tu umilkł i skończył swe słowa. jakkolwiek wielką na mórz głębi jest twa Niedola.0 kraj z losów należny — niech na Lacjum ziemi Osiędą Teukrzy z bóstwy Troi tułaczemi. znękanego nędzą.— ale nie pisz na liściach twych wierszy. Już setne.

Na tych barkach wyrwałem go z pośrodka wroga. Wskaż drogę i podwoje otwórz tajemnicze. Acherontu rozlane bagnisko. Dozwól mi ujrzeć ojca drogiego oblicze. Ale wrócić na górny świat spod jego pował. Lecz jeśli taka żądza twym sercem owładła Po dwakroć bagno Styksu i czarny jak ołów 121 . Anchizjado! Wstęp łatwy do Awerna domu: Dniem i nocą bram Dita nie bronią nikomu. Mógł wywieść trackiej cytry struny dźwięczącemi. z niedoli się licząc nawałem.". Gdy tylko szał jej ustał i porywcze słowa.. lub żar cnoty rozsławił — półbogi Zdołali to.Rozpuszcza i bodźcami katuje pierś srodze. Nie darmo ci Hekate gaj zwierza w Awernie! Jeśli cień żony Orfej. Zaczął Enej bohater: — .. M6j trud dzieląc. Owszem prosił. O panno! to. wszystko obmyślałem Już wprzód w duchu. Gniew nieba nieraz znosił i morza toń ciemną. Te kraje zakrywa bór srogi I Kocytu fal czarne objęły zwierciadła. Niewielu. I dawał mi rozkazy: Więc ojca i syna Ulituj się! Wszak wszystko trwa może przyczyna. ponad siły starcze i los srogi. Niemocny. Takimi błagał słowy i ołtarz oplecie Rękoma. Wieszczka na to: „O niebianki dziecię. O jedno proszę: skoro tu brama jest blisko Podziemia. przez morza wszystkie idąc ze mną. bym kornie przed twoje szedł progi. W tym trud cały. co głosisz. W tysiącu strzał..Rzecz dla mnie nie nowa. gdy wokół huczała pożoga. stroskany niezmiernie. których umiłował Jupiter. Gdy mógł Polluks za brata schodzić do podziemi Tylekroć o Tezeju zmilczę i Alcydzie — I mój ród od Jowisza najwyższego idzie.

wnet druga się złota ukaże I podobnym metalem jej listki się płonią. Zerwiesz jedną. urwała swe słowa. spraw pogrzeb bogaty. dłonią Rwij zaraz. Różnych pytań w rozmowie mieszają niemało: O kim wieszczka powiada? jakie grzebać ciało Im każe? — Wtem. Ach. nikt nadeń potężniej w bój śmiały Nie pędził surmą mężów na wroga nawały. — To rzekłszy. Eolidę. Tedy Enej.. Opuszcza głąb jaskini i z powrotem kroczy. na nic żelazo się zdało. Wiedź owce czarne: pierwsze to będą obiaty. — Prócz tego leży martwe druha twego ciało. co złotym prętem wzrok zadziwia I liśćmi: — Prozerpiny krzew święty. Wypadki ważąc ślepe. Hektora on był druhem. Podczas gdy tu przebywasz i szukasz mej rady! Wprzód wprowadź go w te ziemie. głęboki Jar i gąszcze ciemnymi osłania go mroki. Nieszczęsnego Mizena zobaczą bez ducha. utkwiwszy w ziemię smutne oczy. Przy Hektorze hucznie Grzmiał w trąbę podczas bitew albo miotał włócznie Gdy tamtego Achilles do podziemnych kwater 122 . trosk równych nękany mozołem. Spoglądaj tedy pilnie — a gdy ujrzysz. Tak ujrzysz gaje Styksu i kraj. szalonych nie szczędząc mozołów — Posłuchaj. nie wiesz! — Flotę całą zaraża trup blady. co się chowa Oczom żywych". co wprzód czynić: Wśród gąszczy igliwia Jest gałązka.. Wierny Achat społem Idzie za nim. Próżno się wstąpić w skryte podziemie spodziewa. gdzie wydma podnosi się sucha. Kto złotej tej gałązki nie zerwał wprzód z drzewa: Tę piękna Prozerpina otrzymać chce w darze. bo jeżeli wyroki tak padną..Tartar przebyć. Sama chętnie się skłoni — inaczej jej żadną Nie zmożesz siłą.

Tyle. Z Enejem się skojarzył. Jeśli prawdę wieść głosi. dzwoni na bukach siekiera. gdzie złota gałązka cień daje Żyznej ziemi! Ty. Jesionów pnie i dęby łupliwe rozdziera Klin ostry. matko. by zwozić drzewo na ołtarz wysoki. tkliwymi oczyma Spójrz na mnie wśród udręki!" — To rzekłszy. — Wszyscy tedy z głośnymi go krzyki płakali. jaki znak dadzą i kędy polecą? One pokarm zbierają. zachęca ochoczo Druhów i sam narzędzia takie chwyta w dłonie. Najbardziej zbożny Enej.Strącił. z urwisk graby olbrzymie się toczą. krok wstrzyma Bacząc. idą bez odwłoki: Padają świerki. żeby idący dobrze je widzieli. waleczny bohater. W bór stary. poznał bohater matki swojej ptaki. leża zwierząt. podlatując nieco. ze szczęsnej oznaki Wesół. Przecież smutek głęboki skrycie żywi w łonie Na widok gęstej kniei — i skargi te miota: — „Oby teraz rzeczona gałązka nam złota Błysła w tym gęstym gaju. na wyścigi śpieszą Z płaczem. Wnet gromadną rzeszą Za rozkazem Sybilli. Mizenie!" Zaledwo rzekł te słowa. gdy przed jego oczy Gołąbków para z niebios nadleci przeźroczy I siada na murawie. gdy wróżby znaczenie Aż nadto się na tobie sprawdziło. — „Wodzami bądźcie — błaga — gdy można w te gaje Prowadźcie mnie. życie mu biorąc. Szybko porwą się z ziemi i powietrznym szlakiem 123 . Enej pierwszy w tym dziele. wypadł tryton srogi I pogrążył rywala w spienionej nurt fali. bez ujmy w honorze. Lecz kiedy w pustą muszlę dmie na pełne morze Szalony i na boje wyzywa grą bogi. Gdy doszły do cuchnącej Awerna gardzieli.

Po trzykroć druhów wodą pokropi dokoła I ostatnich pożegnań orędzie obwoła.Mknąc. z tego słynie miana. obmywa i namaszcza ciało. Tak blaszki liści z wiatrem lekko szeleściały. co wre już niemało. 124 . Sybilli radom zadość czyni. Odłamie i w Sybilli zanosi mieszkania. twarze. gałąź oliwki zanurzając w kadzi. szczątkom . Odwracając od głowni. cyprysowe drzewa Z przodu stawią — szczyt oręż błyszczący odziewa. Na szczycie kładzie męża broń. Tymczasem już Mizena na brzegu po społu Płakali Teukrzy. chciwie go nakłania. Część ich pod kotły z wodą. winem zleją łakome popioły: Korynej kości druha do urny gromadzi. Opłakane członki na posłanie Niosą potem i szaty purpurowe na nie Narzucą. Potem. — Część ogromne podejmuje mary W posłudze smutnej. Zaraz porwał pręt Enej. siadają opodal na drzewie dwojakiem. kąski. Gałęźmi boki zwieńczą. Zbożny Enej wnet sypie mogiłę wyniosłą. po wiekach. Jak pośród mrozów zimy krzew bujny jemioły Zielenią błyska nową z nieswojego drzewa I smukłe pnie okiścią złocistą odziewa: Tak z dębu gałąź złota blask sieje wspaniały. Drew podkłada. Kędy złoto przez liście blask rzuca wesoły. Spełniwszy to. czasze z oliwą spienioną Gdy zgliszcza się zapadły i płomień na połv Przygasnął. co imieniem Mizena nazwana.niewdzięcznym popiołu Niosąc obrzęd ostatni: Smolne najpierw belki I kloce ściętych dębów piętrzą na stos wielki. zniesione wnet płoną Kadzidła. trąbę i wiosło — Pod górę. Jęk słychać. jak zwyczaj chce stary. Do dziś jeszcze.

taki ohydny od ciemnych jam głębi Zionie zaduch i w niebo unosząc się. bór z urwisk się.Jest blisko wielka czeluść przepastnej jaskini. kłębi (Stąd Aornu nazwiskiem Grek miejsce to zowie). W ofierze nocnej na ołtarze Władcy Styksu całego byka składa w darze. na czoła nalewa im wina. za waszą przyczyną Odkryć: rzeczy. I rzekłbyś psów szczekanie wśród cienia grzmi głuszy Na nadejście bogini. gdzie nocy milczenie. kryta bagnem i knieją dokoła. państwo milczące Plutona: Tak przy świetle niepewnym i skąpym księżyca 125 . Wnet cztery czarne byczki w tym głuchym parowie Stawia. Zaryczy grunt pod stopą. com słyszał. Eneju — miecz goły weź w dłonie. Hekatę. Szli w ciszy. On. skoro pierwszy brzask słońca zaświta. możną w niebie i w piekle. noc ich wiodła mgłami zasępiona Przez puste głusze. co rząd macie dusz — wy. Wtem oto. Prozerpino. — „Z dala. Na twą cześć. teraz mocy w łonie!" — Tu zdjęta szałem w groty mrok skoczy głęboki. Chropawa. niezlękły. głuche Cienie. co w ziemi i pomroku giną. Enej owcę ofiaruje czarną Dla matki Eumenid i wielkiej jej siostry. Dajcie mi to. wróżka. utopił miecz ostry W jałowicy. Tłusty olej na wrące zlewając jelita. Flegetonie. równymi zdąża za nią kroki. świeccy goście! — Krzyknie wróżka — z całego się gaju wynoście! Ty za mną idź. Chaosie. ruszy. Podstawią inni może i ciepłą krew garną Do czary. Żadne ptaszę bezkarnie przelecieć nie zdoła Nad nią. Bogowie. Potem między rogami sierść wierzchnią przycina I miecąc w ogień święty na pierwsze paliwa. Teraz ducha ci trzeba. przyzywa.

bezmierny. co ducha wierci. Harpie. tudzież postać. Brat Śmierci Sen i Rozkosz zła. Gorgony. zmącona aż do dna. a z ramion Na węzeł spięty zwisa płaszcz. Okropnie brudny Charon. Enej ze trwogą. 126 . mułem poplamion. Syczący groźnie. wzrok pała. Wpadłby z mieczem i w ślepym rąbałby je szale. Nad rzeką straże groźny przewoźnik odbywa. gdy niebiosów lica Zmroczy Jowisz i rzeczom noc czarna zabierze Barwy. Eumenid twarde łoża i Niezgoda sina.Wiedzie droga wśród borów. Z przeciwka zasię Wojna. zbrojna w płomienie Chimera. Cienisty wiąz ogromny — tam miejsce obrały Sny płoche: wszystkie liście ich rzesza obsiadła. brzydka Nędza. dobywając miecza. wre topiel bezbrodna. Sam on tratwę pcha żerdzią i żagle rozwodzi I sam ciała przewozi na rdzawej swej łodzi — Starzec. Płacz z Troskami mściwymi swe leże ukrywa. w pierwszej Orku sferze. lecz starość boga pełna krzepkiej siły. Starość zgryźliwa. Cienie Okropne oczom — przy nich Śmierć i Udręczenie. Stąd wstęp nad tartaryjskie Acherontu fale: W ogromnych wirach błotnych. W środku wznosi ramiona od wieku omszały. Co żmijowy włos wstęgi krwawymi podpina. Że w obrazie czczym larwy wzlatują bez ciała. drapieżny gad Lerny. Prócz tego w stajni stoją przeróżne widziadła: Centaury u wrót. Sturamienny Bryjarej. Choroby zbladłe kryją się. Z Kocytu miecąc piasek. co się zwiera Z trzech ciał. Naprzeciw nadchodzącym pierś swą zabezpiecza. I gdyby towarzyszka przestróg mu nie dała. Strach z doradcą złym Głodem. w nieładzie mu siwa Na piersi spada broda. przesłanniczka śmierci. Scylla dwukszłałtna. W samym przedsionku.

127 . Oto Palinur. druga wiosłem nurt siny przebywa?" Na to krótko kapłanka tak powie leciwa: — „Z Anchiza urodzony. Lecz ponury przewoźnik tych. gdy patrzał na gwiazdy." Przystanął syn Anchiza i wstrzymał swe kroki Wiele ważąc. błagali nędzarze 0 przewóz. Przewoźnik — Charon. Ogląda tam posępnych i bez chwały w zgonie Leukaspa i Oronta. Tak w borach. Sto lat błądzą wzdłuż brzegów tych ścieżyną mroczną. co płyną — pogrzebani: Bo nie wprzód można przebyć brzeg strasznej otchłani I nurt rwący — aż kości w mogile odpoczną.Tu wszystkie tłumy na brzeg w rozsypce pędziły: Matki. ci. Wśród nich chłopcy. to owych nagna. Enej zdzłwion i wzruszon wrzawą. Tamci — to niegrzebanych tłum. Opadłe lecą liście. sternik nadchodzi okrętu. lickiej wodza floty. przed ojców oczyma spaleni. bogi są wierni przysiędze. skąd tłum ten nad rzeką? Czego chcą dusze? Czemu z nich jedna daleko Od brzegów. co się szerzy: „Mów —rzecze — o dziewico. gdy nurt się oziębi I za morzem słonecznych ziem szukać im każe. gromada dziewczątek nieśmiała I młodzieńcy. z płynącymi roty I statkiem Auster w morzu zatopił do szczętu. rwąc się tęsknie na drugi brzeg bagna. męże i ległych bohaterów ciała. gdy zawieje chłód pierwszy jesieni. Nim w końcu pożądanej toń ujrzą zatoki. a w piersi mu litość zapłonie. Który w drodze od Libii. A innych z dala trzyma od piasku wybrzeży. pogrążon w nędze. Stojąc i wznosząc ręce. Których w ucieczce z Troi. Na które klnąc się. bogów synu prawy! Kocytu widzisz bagna i stygijskie stawy. tak na ląd od głębi Stłoczone pierzcha ptactwo.

W upadku porwał z sobą. bo dotąd zawsze prawdziwe wyroki Apollina tym jednym mnie zwiodły orędziem. byś bez bogów sprawy Tak groźne nurty Styksu przebywał i stawy Daj rękę strapionemu. gdy w odzieniu zmokłem Za skał zręby kurczowo chwytałem rękoma. gdy drogę ci dłoń rodzicielki Ukaże — bo nie wierzę. Lub gdy można. Mówiąc. Zwolnam płynął do lądu. Wtem sroga rzesza na mnie. na fali Wyniesion. przeszukawszy Weliji port wielki.Wpadł strącony z pokładu we fale wśród jazdy. Że nie o siebie trwoga przejęła mnie dzika. Gwałtowny wicher morzem gnał mnie przez trzy noce Burzliwe. za łup biorąc nieświadoma. Bym umarły choć spoczął po cierpień nawale W przystani błogiej!" — Ledwo rzekł. przez Jula. Lecz by statek bez steru i bez kierownika Nie zginął wśród fal wzdętych przy takiej pomroce. Tak pierwszy rzecze: — „Któryż z bogów. Palinurze.. zobaczyłem Italię z oddali. Ledwo ujrzy smutnego przez pomraki duże. że ocalejesz z fal i wraz przybędziem Do Auzonii. weź z sobą przez fale. Wybaw mnie — niezwyciężon — z nędz albo litośnie Złóż w ziemi. — dnia czwartego zaledwie. nie zgubił mnie bóg wśród fal piany: To ster mnie. Anchizjado. Klnę się na złe morze.. Któremu byłem stawion na straż w każdej porze. Przez ojca twego błagam. Dziś fala mną na brzegu miota i wiatr dziki. Nam cię zabrał i w odmęt mórz rzucił głęboki? Powiedz. co rośnie. Napadła z mieczem. już doń się dowlokłem. Więc próżno my wróżbie wierzyli?" Ów zaś rzekł: „Święty Feba trójnóg cię nie myli. wieszczka przerywa: 128 . Więc przez nieba cię miłe światło i wietrzyki. wielką mocą ze mną oderwany.

żadna tutaj nie grozi zasadzka Ani rażą pociski. co smutną pierś ściska. ujrzawszy ze styksowej fali. Tę gałązkę — (tu skrytą gałązkę odsłania) — 129 . schodzi do Erebu głuszy. Tak pierwszy ich nagabnie sławami i łaje: — „Ktokolwiek zbrojno śpieszysz nad nurt ten głęboki. snów ciężkich i nocy. chcesz Styksu toń ujrzeć od razu I nad rzeki Eumenid brzeg przejść bez rozkazu? Przestań mniemać.— „Skądże to. Tymi słowy ból troski. Koi nieco— ów cieszy się z ziemi nazwiska. Od króla tronu wlokąc drżącego po sali — Ci z łoża Dita żonę uwieść próbowali. Niechaj niewzruszenie Ogromny stróż. po coś przyszedł. i wstrzymaj swe kroki! Tu kraj Cieni. Jeśli cię obraz cnoty tak wielkiej nie wzruszy. blade straszy Cienie — Dom stryja Prozerpinę czystą zabezpiecza! Trojańczyk Enej z cnoty znan światu i z miecza. postara się. Chociaż z bogów się rodząc. Wzniesie kopiec. Żem Tezeja z Pirytem przewiózł przez jezioro. By ujrzeć ojca. twe kości pogrzebie. Nie cieszę się. trapion po grodach dla ciebie Znakami niebiańskimi. Palinurze. szczekając. że prośba bieg losów zniewoli. Mów stamtąd. by żertwy dano. Gdy przewoźnik. A miejsce weźmie wieczne Palinura miano. Jak idą ku brzegowi przez milczące gaje. żądza tak straszliwa? Niepogrzebion. Lecz pomnij na me słowa. do rzeki już się przybliżali." Na to wróżka amfryska: „Napaści znienacka Nie bój się. żem przyjął Alcyda tak skoro. Na łodzi Stygijskiej ciał mi żywych wozić się nie godzi. są niezwyciężeni: Ów sam w pęta wziął stróża tartaryjskich Cieni. pociechę w niedoli: Bo sąsiedni lud." . Śpiesząc naprzód.

niewidzianą z dawna Gałązkę podziwiając. milczącym gromadom Sąd głosi. Długim rzędem siedzące dusze z ław napędzi. Czyni przejście. wstrętnych jezior topiel nieruchoma Więzi ich i Styks trzyma strugi dziewięcioma. Nawraca rdzawy statek do brzegów krawędzi. Niewinni zresztą. trzy rozwarł gardziele. z głodu wściekły. życie bada i zbrodnie. Jakżeby dziś chcieli na ziemi Z ubóstwem się i z trudy borykać twardemi! Los wzbrania. Które od piersi matek w słodkiej życia wiośnie Dzień smutny wziął i w zgonie pogrążył zazdrośnie. prorokini Kąsek w miody zaprawny i ślące sen ziele Ciska. grzbiet gruby wnet zwinie. gdy stróż w śnie się wali. przez szpary moc błota nabiera. co z czarów jest sławna. Ni słowa więcej. 130 . co w obłędu dobie. leżąc z przeciwka w jaskini. Przy nich na śmierć niesłuszną skazani bez winy Nie bez sądu i losu te wzięli dziedziny: Minos urnę tam wstrząsa. I szybko brzeg przebywa bezpowrotnej fali. — Charon. W końcu za rzeką wróżkę oraz bohatera Wysadzi na muł brudny i szare sitowie. Blisko nich ci mieszkają.Rozpoznaj!" — W jego piersi milkną zagniewania. — ów. płaczących tuż za pierwszym progiem. Jękła pod ciężarem Obszyta łódź. przyjmując w czółno o dnie starem Wielkiego Eneasza. Owładnie wejściem Enej. Tych państw potworny Cerber o potrójnej głowie Szczekaniem strzeże. Rzuconą zdobycz porwał. życie odebrali sobie Własną dłonią. Natychmiast łkanie słyszy wraz z kwileniem srogiem Dusz dziateczek. praw świadom. Widząc jak węże z karku wzdyma. Pada i cielskiem całą zapełnia jaskinię.

. Trojański bohater Skoro tylko wśród mrocznych rozpoznał ją kwater. I nie więcej rzeczonym porusza się słowem. których miłość srogim zżarła jadem. Niechętna. Ze łzami Enej słowy słodkimi łagodzi. Jak twarda grań krzemienna lub Marpejska skała. żeś sama się mieczem zabiła? Jam był przyczyną. trwa troska żywiona wprzód mile. do ucieczki w końcu się porwała W cienisty gaj. Pazyfaę.Niedaleko stąd wokół jest widne pustkowie: Płaczące pola — tym je nazwiskiem lud zowie. co dziś też mnie wiodą przez mroki. Wśród nich ze świeżą raną fenicka Dydona Błądziła w wielkim lesie. o miła! Na bogi. Nieuchwytną jak światło niepewne miesiąca. co z dziewki chłopcem wprzód musiała zostać I znów jej z losu dawna postać przywrócona. Nie mogłem ja wierzyć. Widzi Fedrę. Kiedy w pierwszych dniach mgliste pomroki roztrąca. Euadnę. w gniewnych uczuć tonącą powodzi. Ona w ziemię wzrok utkwi z obliczem surowem. Przez pustych pól rozłogi. Mną gnają Nakazy bóstw. Prokrysę.. gdzie troski jej wśród kniei cichej 131 . Zapłakał i z miłosnym tak rzecze porywem: „Nieszczęsna Dydo! Goniec więc słowem prawdzi[wem Oznajmił mi. Tajemne ścieżki kryją i w pomroczu bladem Mirtowy gaj. Klnę się na gwiazdy. By odjazd mój tak ciężkich powodem był przeżyć! Stój! nie uchodź! Przed okiem nie pierzchaj surowa! Gdzie uciekasz? Ostatnie to moje są słowa!" Tak srogą. Wskazującą z rąk syna okrutnych ran tyle. Żem niechętnie z twych brzegów ustąpił.. Cenis. smutną Eryfilę. wierność. Laodamii postać. cień nocy głęboki — One naglą mnie z mocą. Tutaj tych.. jeśli w podziemiach kto zna ją.

132 . ówdzie pełen chwały Partenopej i obraz Adrasta nieśmiały. Więc grób pusty w Reteum. Lecz zaczęty krzyk w ustach rozwartych zamiera. Łany nawiedzą spokojne. wśród cieni Męża i miecz błyszczący widząc. Uszu brak mu. Niemniej Enej. straszne piętna w niemej trwodze Kryjącego. którego myśl rany jej mącą. Jak niegdyś do. Sychej. Żeś wśród nocy ostatniej. Trzech synów Antenora. nie dość ujrzeć: każda niecierpliwa Z bliska witać i poznać chce. świętego Cererze Polibota. skronie. Westchnął. Ze łzą litości z dala patrzy za idącą. hufce Atrydy. na stos trupów runął wycieńczony. w bojach potraceni Dardanie. z twarzą poszarpaną: Twarz. i cieszy znanej dźwiękiem mowy: „Deifobie dzielny. co jeszcze broń trzyma. Ostatnie — gdzie mieszkają wsławieni przez wojnę.swych łodzi — część wydać głos pragnie. Przedniejsi z Greków. przerażeni Mieszają się: część pierzcha w popłochu po bagnie. Stąd dalej śpieszą. tnąc na wszystkie strony Pelazgów. Tu przybiega doń Tydej. gdzie nos był — blizna szpetna srodze. Ideja. W ranach na całym ciele. Tu Priamidę Deifoba ujrzy. Ledwie go poznał. sławny potomku Teukrowy. nad morskim pian wałem Wzniosłem i trzykroć gromko Many przyzywałem. Glauka wita szczerze. czemu przybywa. Tersylocha. widząc tak długi rząd Cieni: Medonta.Miłością swą rozprasza poprzedni mąż. obie ręce — jedną broczą raną. Któż tak okrutnie pociął członki twego ciała? Któż na to się odważył? Bo wieść doleciała. bohatera. — Kupią się zewsząd dusze przed jego oczyma Ze szmerem. Tu płakani od swoich.

Gdy złowieszczy koń w miasto wszedł raźnymi skoki. że takim czynem jej miłość nieszczera Ujmie męża i zatrze daiwniejszych ślad zbrodni. Ona. troską znużonemu. W miejscu tym dzieli się droga: 133 . Mnie. Wszystkoś zrobił dla smutnej Deifoba mogiły. Trojanki wokół wiodła i wielką pochodnię Dzierżąc. Jak ostatnią noc. spłaćcie ich czyn srogi! — Ale ty. Tymczasem zacna żona wszelaką broń z domu Wyniosła. prośba.. ciężyły powieki. zbytnio tkwi ona w pamięci. Iż smutne. jaką dolą gnan. zwodną radością przejęci. -W dom wzywa Menelaja i sale otwiera. Lecz los mój i Lacenki zaciekłość namiętna Zgubiły mnie: z jej ręki zostały te piętna. Sądząc. Przecz zwlekam? — Na me łoże wpadają niegodni Z Eolidą. Gdyby nie krótkie słowa obecnej Sybilli: „Noc zapada. Spędzilim — pomnisz. miły. W nieszczęsne ległem łoże i wnet moje oczy Sen błogi. tak podobny do śmierci. o bogi. Zorza z obliczem różanem Pół obiegu już lotnym przebyła rydwanem I może wszystek dany czas tak by 'Strawili. miecz spod głowy wzięła po kryjomu. Przybywasz żyw? — Czy jako zbłąkany wędrowiec. wzajem mi powiedz. Eneju. Grekom. przyjacielu!" Na to Priamid: „Niczegoś nie zaniedbał. Nie mogłem cię w ojczyźnie pogrześć. zamroczy. godziny u proga Na płaczu trawim. mimo starań wielu. bezsłoneczne nawiedzać śmiesz pola?" Gdy tak mówili. doradcą zła. Niosąc w brzuchu garść zbrojnych na Pergam wysoki. Jeśli słuszna ma. ze szczytu zamku przyzywała Greki. Czyli z bogów rozkazu? Jaka gna cię dola. chóry i orgie udając niegodnie.Broń i imię go strzeże..

chwało nasza. gdzie ściga grzech Kara-mścicielka. Patrzy Enej i z nagła pod nieszczęsną skałą Gród spostrzega. i skryję się w cienie. przeznaczenie!" — Tak rzekł i wśród tej mowy krok cofnie nieśmiało. Dniem i nocą bezsenna. rząd zdawszy nad Awernu gajem. by wyjawić grzechy. W których ktoś próżnej szukał za życia uciechy. panno? — za co srogą Znoszę karę? Skąd wrzask ten bije rozszalały?" Na to wieszczka: „0 wodzu Teukrów. Z okropnym wtedy zgrzytem zgubna. Do zgonu przeciągając swe czyny szalone. kędy wielki Pluton mieszika. wszystko odkryła dokładnie: Gnozyjski tu Radamant twardym berłem władnie. Z wnętrza słychać jęk. w lewo wiedzie ścieżka Do Tartaru. zmusza." Na to Dejfob: „Nie gniewaj się. Rozsądza zbrodnie. Wskazała kary. się odmyka 134 . biczów trzask srogi wybucha. Idź. siostrzyc huf na pomoc woła. gdzie me miejsce. potrójnym opasany murem. Szczęk żelaza. wieża w przestwór się spiętrza żelazna — Tyzyfone tam w krwawej szacie bez ustanku. Stanął Enej i w krzyki te wsłucha się z trwogą: „Co za rodzaj zbrodniarzy. w lepsze niż me. Mnie Hekate. Od przodu brama wielka: z diamentu kolumny Twarde — żadna od ludzi uszczerbku nie zazna Ni bogów. pilnuje krużganku. Flegeton opasał go dumny. kapłanko wielka! Odejdę. I pola Elizejskie. Nikomu z dobrych wstąpić w te progi nie dajem. Zaraz groźny bicz wznosząc. wleczenie ciężkiego łańcucha. mściwa Tyzyfone Chłoszcze winnych wśród szyderstw i srogie u czoła Wstrząsając węże. pełen chwały. Tocząc skały ogromne z warczeniem ponurem Płomiennych fal.Na prawo gród jest.

pod wydętą gości Piersią. Podważyć oni chcieli niebiosów krąg siny I dłońmi z górnej strącić Jowisza krainy. Piryta. dziwoląga. uczty przed ich twarzą Z królewskim zbytkiem. Tamem ujrzała Potwornych Aloidów dwóch ogromne ciała. — Czy spostrzegasz. I na głowę go burzą strącił w strasznym gniewie. Co cielskiem swym na dziewięć morgów się rozciąga: Krzywym dzióbem potworny sęp wątrobę żre mu Nieśmiertelną. Czyż wspomnieć mam Lapitów. Tu Tyłami. i przekleństwa miota. wznosząc głownię. odrastające nie spoczną wnętrzności. Tartaru głąb za nią Dwa razy tak głęboko w dół sięga otchłanią. Płód tam Ziemi. przez miasto Elidy niegodnie W tryumfie szedł i boskiej domagał się chwały. jaka stróżka dzika W przedsionku? Jaki potwór czuwa przed tym progiem? Z pięćdziesięciu paszcz ziejąc. nie pochodnię i smolne zarzewie. Pręży się. Szalony! niedościgły piorun i burz szały Spiżem śmiał naśladować i tętentem koni! Lecz ojciec wszechpotężny ze wzdętych chmur toni Grom rzucił. Nad których głową skała bruzdami poryta Wciąż grozi zawaleniem. płód Ziemi stary. Tytiosa ujrzysz. Jak wysoko się Olimp pod nieba strop spiętrza. Obok nich jędza łakoma Spoczywa i tknąć stołów nie daje rękoma. ńie dając folgi zbolałemu — W trzewiach grzebie ucztując. Iksjona. niecnoty. Który ognie Jowisza udawał i grzmoty: Czterema końmi pędząc i trzęsąc pochodnię.Bramica. — 135 . wiją się. do głusz wnętrza Strąceni gromem. blaskami się żarzą Podpory złote łożnic. Salmoneja też karę ujrzałam. Przez kraj Greków. Hydra cielskiem srogiem Zalęga wewnątrz jamę.

przystań błogiego wesela. niedolą gnan wszędzie. niech w podjętym dziele nic cię nie opóźnił Śpieszmy — rzecze — wykute w Cyklopowej kuźni Mury widzę z przeciwka i bramy zrąb szary: Tam rozkazy nas naglą powimne nieść dary". co padli od zemsty małżonka. Cudzołożni. Siedzi i wciąż siedzieć będzie Nieszczęsny Tezej. Na jakie kary mężów tych ciężki los woła: Ci toczą głaz ogromny. Wstąpili w miejsca miłe. : Dłoń wznieśli na rodzica. 136 . Nie pytaj ciekawie. swe słońce. kar czekają. Wielkim głosem wśród mroków śle słowa przestrogi: „Uczcie się cnót. wodą ze strumyka Skrapia ciało i gałąź u progu zatyka. co źle życzyli braciom za żywota. swe gwiazdy ma kraj ten. Gdy tak darem boginię uczcili podniośle.Tu ci. prawa złe pisał za pieniądz — Ów łoże własnej córki zbezcześcił niegodnie: Na wszystko śmiali. Nie dając bliźnim w nędzy (tych sporo się błąka). ciężkie popełnili zbrodnie. rozkoszne zarośle. sto ust miała jedna I żelazny głos. jeszcze występków bezedna Nie mogłabym wysłowić. Za złoto sprzedał. i szanujcie bogi!" Ten ojczyznę tyranom. Zajmuje dostęp Enej. Zdrajcy panów i oręż dający złej sprawie — Zamknięci. podeszli zdradami Klienta albo skarbów używali sami. ni wszystkich kar za nie". Tu przerwie stara wieszczka swe opowiadanie: „Pójdź. karceni. Szczęśliwych gaje. tamci w szprychy koła Wpleceni wiszą. nad wszystko zysk ceniąc. — Flegiasz. Tak rzekła i oboje razem przez dróg cienie Śpieszą i wnet pod bramy podejdą sklepienie. Chociażbym sto języków. Jaśniejsze niebo pola tu światłem zaściela Purpurowym.

też lubią igrzyska. Gdzie Anchiz bawi? Bowiem dlań weszlim w te progi. pod ziemią. tak rzecze Sybilla. Na lutni siedmiostrunnej gra pieśń na przemiany To palcem. Kapłani. Ci. Na prawo i na lewo wśród łąki tłum błyska Ucztujących i pean wznoszących radośnie W ustroniu. kędy wonnych wawrzynów gaj rośnie. szczęsne dusze. Tak i teraz. mieszkamy w pomroczy Gajów. A naprzód do Muzeja. Wśród nich i tracki kapłan. co żadnych się trudów nie boi: Ilus. co sztukami byli za życia zajęci. Skąd Erydan przez lasy rwie i pola żyzne.Część rzeszy ciała ćwiczy w gonitwach na łące. dorodny ród gości Wojów dawnych. Do nich. to pałeczką ze słoniowej kości. Których cnoty się wryły w potomków pamięci — Wszystkim tym czoła śnieżna przepaska umila. Wielkie bagien Erebu przebywszy pustkowie". Jak się rydwanem na ziemi Lubili bawić. Tu stare plemię Teukra. Assarak. Uprawia gry i walczy na płowej arenie. co rany wzięli walcząc za ojczyznę. głoszący pieśni godne Feba. Podziwia oręż mężów i wozów czczych rzędy — Sterczą w ziemi dziryty. Dardan.. co fale swe toczy 137 . Część znów pląsy urządza i podnosi pienie. nad wszystek tłum sterczy ramiony: „Powiedzcie. który otoczony Liczną rzeszą. w płaszcz długi odziany. nad brzegiem strugi. Tu ci. czyste życie wiodący jak trzeba. założyciel Troi. I poeci. a na polach wszędy Pasą się konie. i ty wieszczu drogi. wokół zebranych. bronią lub końmi pysznemi. Krótkimi słowy na to bohater odpowie: „Nikt domu tutaj nie ma..

niech cię dłoń ma w uścisku obejmie!" To mówiąc. twój cień zasępiony.Wśród łąk świeżych. rodzicielu. Trzykroć wokół za szyję chce ścisnąć rodzica. Tak w pogodę. Podobny do wietrzyka albo sennej mary. pilnie zastęp opatrując cały. Liczne szczepy i ludy krążą po tej ziemi. odpowiadać z bliska? Roiłem ja. słyszę. zarośla. Rzekł. — Daj uprzejmie Prawicę. przez jakie gnał fale. że kiedyś przyjdziesz w te siedliska. Przejdźcie łęg. chwytan daremnie. pierwszy idzie naprzód i łany urocze Z góry wskaże. Tymczasem Enej ujrzy w zacisznej dolinie Ustronny gaj.. z rąk pierzchnie cień szary. dzieje przyszłej chwały. skąd cichy szum płynie. Lecz jeśli taka wasza wola. Ileż przygód miotało tobą. na łąkach rój pszczółek skrzydlaty Unosi się w krąg ziółek i nad lilij kwiaty 138 . Często jawiąc się. Trzykroć. Synu. które po twarzy się toczą: „Więc przyszedłeś na koniec? Zmogła ciężką drogę. znany głos słyszeć. Drogich wnuków swych losy. Przez jakieś. Jak ufałem — twa czułość? Twarz twą widzieć mogę. Ma flota na Tyrreńskim Morzu.Twój. tam zaraz zbiegli przez skał stocze. zmusił mnie dążyć w te strony. Dnie licząc — i nadzieja nie zwiodła mnie wcale. Gdy ujrzał idącego z przeciwka po trawie Eneja. Właśnie tam ojciec Anchiz w dolinie na łące Dusze na ziemskie światło wychodzić mające Oglądał. by ci Libii państwa nie szkodziły!" Ów zaś: . ziemie. synu miły! Jak drżałem. ścieżką łatwą powiodę w te pola". obie ręce wyciągnie ochoczo. Obyczaje i czyny ich śledził ciekawie. I rzekę Letę między brzegi szczęśliwemi. Tak mówiąc wśród łez. rzęsistymi łzami zrasza lica.

fal morskich odmęty. We wszystkich duszach ogień żywotny się pali. Żywotny duch swym tchnieniem przenikał do wnętrza. Moc swoją i ruch dając wszelakiemu ciału: Stąd ród ludzi i zwierząt i ptaków pomału Wyłonił się. o ile zgubna gnuśność ciała Mocy jego śmiertelnym członkom nie zabrała. Stąd i po śmierci ciała dusza. Wzięty z nieba. choć swobodna. tłoczący się w tłumie. nasycę" — Rzekł Anchiz — i tak wątek wyłuszcza zaczęty: „Z początku niebo. Natenczas ojciec Anchiz: „Dusze. co w górze się spiętrza. — Dawnom już szczere chęci żywił w sercu mojem Twój ród i jego przyszłość ci odkryć. boleją. dziś ciemną. One bowiem przez długie wzajemne pożycie W dziwny sposób w jej wnętrze wszczepiają się skrycie. Co za rzeka i męże. ojcze. inne pośród bezmiernych fal głębi Czyszczą się z win — w krąg innych żar ognia się kłębi. którym dała Łaskawość losów w nowe przyoblec się ciała. Byś więcej się Italią cieszył razem ze mną". 139 . Męczarnie cierpią. o przyczynę pyta Zjawiska. by znów śmiertelne wziąć ciała? Skąd biedni tę za słońcem powzięli tęsknicę?" „Powiem ci i ciekawość twą. pragną. Więc nim kara występków dawnych ślady zetrze. ziemię. że z pól tych gromada niemała Na ziemię wraca. Stąd drżą.Śnieżnymi — brzęczy zewsząd rzesza pracowita. cieszą się. Księżyc i gwiazd sklepienie. zgoła bowiem odgadnąć nie umie. Jedne zawisły na wietrze W przestworzu. „Prawdaż. Zapomnień napój piją nad letejskim zdrojem. synu. Zdumiał się Enej z nagła. Cielesnych przywar pozbyć nie może się do dna.. ze ślepych Kryjówek nie śmią spojrzeć w niebiańskich sfer przepych. i dziwy żyjące w mórz fali.

Tych wszystkich. jaka moc bije z wejrzenia! Ich skroń obywatelski wian z dębu ocienia. Tuż Prokas idzie. Jaka młodzież! Patrz. Bolę razem z Korą: Bez miana dzisiaj ziemie. kiedy tysiąc lat pełnych przeminie. Numitor. z miana albańczyk. rodu dardańskiego przyszłą ci okażę Chwałę: jakcieć w Italii czekają potomki. szemrzącej dokoła. żar w górnej poczęty krainie. królowa. gdzie garstka nas cieszy się rajem.. najbliższy jest światła: w okresie Niedalekim. Za ziemią tęskniąc. Dusze. Tak rzekł Anchiz i syna razem ze Sybillą Pociąga w środek rzeszy. Pełne chwały Dziatki jego nad Albą będą panowały. co imię nasze wsławią przez czyn gromki. Na górach gród Kolatyn dźiwigną wielkiej ceny. skąd zobaczyć zdoła Długi szereg idących i poznać ich twarze. Skąd znowu. 140 . w ciałach na świat się wychylą". Troi w nim świetność rozbłyska. oraz mąż twego nazwiska: Eneasz Sylwiusz — cnotą i męstwem zasłynie.. Opowiem. „Spójrz. co na ciebie idą. Italii ród pod niebo wzniesie Sylwiusz. Kapys. Gabie i miasto Fideny.Każdy z nas los swój znosi — potem się udajem Do Elizjum. Po śmierci twej go zrodzi i w lesie wychowa Na króla i rodzica królów. Lawinia. Nad rzekę Letę wielką gromadą Bóg woła. Reszta czeka. I na wzgórze wychodzi. z nich miana pobiorą. Kastrum Inui. wskażę losy. co wspiera się dzidą Bez żeleźca. Gdy tylko berło w Alby mu dadzą krainie. Spójrz! Czy widzisz? Ów młodzian. Założą Noment. Pomet. Niebiański zmysł. swej przeszłości niepamiętne zgoła. aż długi czas rdzę oszołomień Zetrze z nich i zostawi czysty ducha płomień.

Będziemyż bać się wstąpić na Auzonii niwy? Któż to tam postępuje z gałązką oliwy. Świętości niosąc? Znany mi włos ten i broda Króla Romy. którymi Nil w morze się miota. Siedem swych zamków otoczy jednym murem wkoło. czy męstwu sił stanie. Na twych Rzymian: Tu Cezar i Jula ród cały. Będziemyż jeszcze wątpić. przyrzekany często. z których każdy niebiański wian trzyma. co rześko jej wzrasta: Sto wnuków. co przygód sikory. Erymantu bory Uspokoił i hydrę z Lerny przemógł strzałą. Ni Bakchus. lękiem przejęci Już dzisiaj króle Kaspu drżą i kraj Meota. Szczęśliwa z płodu bogów. Wychowa go. jadąca przez frygijskie miasta.Marsowy Romul wstąpi w ślad dziadka od młodu: Ilia. Garaimantów i Indów podbije krainy Za torem gwiazd i słońca. August Cezar. Co niebios kiedyś sięgnie rozgłosem swej chwały. Choć ścigłą łanię dosiągł. Pod jego wróżbą czegóż Romie będzie trzeba? Potęgą świat obejmie. choć daleki. Dumna z dzieci: Tak wznosi uwieńczone czoło Berecyntka. z gór niseńskich jadąc na rydwanie. matka z sławnego Assaraka rodu. 0 przyjściu jego wiedząc z wróżb. cnotą sięgnie nieba. gdzie nieba strop siny Na barkach dźwiga Atlas i z gwiazdami kręci. co pierwszy miastu prawa poda. który złote wieki Na niwy Lacjum berłem swym ściągnie powtórnie Po błogo królującym przed laty Saturnie. Tam — patrz: mąż. a sam Jawisz w rząd niebian go woła. z krwi bogów. A teraz na ten naród chciej rzucić oczyma. co tygrysy winogradem śmiało Kieruje. 141 . Ni Alcyd ziem nie zwiedził tych. Czy widzisz? dwie kity znad czoła Sterczą mu. I siedem ujść.

na jakież wstąpią bojowiska. W życie wszedłszy. wojenne dwa gromy. — Któż Katona wielkiego i Kossa pominie? Kto ród Grakchów. Ów z Koryntu swój rydwan zatoczy szczęśliwy Na Kapitel. Tak srogich bojów młodzi przestańcie zuchwalce. zgnuśniałych poruszy Mężów i od tryumfów odwykłe już w duszy Zastępy. z grodu Moneka ochoczo W bój zestąpi — zięć cały Wschód wzruszy ku walce. pobiwszy na głowę Achiwy. Tamten Argos.. niepodła Lśni zbroja — zgodne dzisiaj. co mszcząc się. Klęskę Libii? — Fabrycjusz komuż nieznajomy. Biedny! Co bądź potomność głosić o nim będzie. Przestańcie w pierś ojczyzny możne zwracać siły! Ty wpierw. gdy noc je przyciska. zbytnio cieszący się pospólstwa chwałą. Odrzuć pocisk z twej ręki.Kureci z drobnych siedlisk wysłali go biedni Na tron wielkiego państwa. Za nim niepośledni Tullus. Scypiony. — Te dwie dusze. wzięte odnoszący godła. ileż krwi wytoczą! Teść z alpejskich gór. Obok niego z postawą wspaniałą Ankus. znak siekier dostojny Ustanowi — i synów rwących się do wojny Ukarze. gród Agamemnona Zniszczy i Eacydy ród w boju pokona. — Tam Deejusze. Jak wielkie stawią hufce.. którego szczyty Olimpu zrodziły. Druzusy i z toporem krwawy Torkwat i Kamil. W małem wielki? Serrana siewcy komuż imię 142 . Zwycięży miłość kraju i wielka chęć sławy. rózgi ciemięzcom odbiera? Konsulów on majestat. piękną wolność wciąż mając na względzie. co pokój przerwie. Chcesz ujrzeć Tartowiniuszów? Duszę bohatera Brata. na których jednaka. Mszcząc dziady i Minerwy zgwałcone świątynie. Miceny. o dziecię!.

ich zachwyt oniemi. Jakiż jęk polem Marsa żałosny popłynie Na wielkie miasto! jakiż pogrzeb. Nad wszystkich mężów wyższy. jak twa wola samać Nakaże. synu. Co wahaniem sam zbawisz kraj w ciężkich klęsk wirze? Niech inni życiem tchnące zręczniej kują spiże — Nie bronim! Niech w marmurze żywo rzeźbią lica. jaki płacz wznieci ta postać: Los pokaże go ziemi. a wyniosłych łamać!" Tak ojciec Anchiz mówił. jaka godność w twarzy! Lecz ciemna noc na głowę smutne rzuca mroki". z nim smutny kroczy przez ten padół? Syn to. Kwirynie!" Tu Enej — ujrzał bowiem idącego społem Pięknego chłopca. ale z czołem Posępnym i z oczyma spuszczonymi na dół — „Któż to. przemiany księżyca Mierzą i wschody gwiazdy.. Ocali — Penów. gdyby dar taki był trwały. w zwycięskiej purpurze! On Romę. dawna wiaro. chwały Doszłaby Roma. gdy zahuczą wielkich wojen burze. lecz na niej mu zostać Nie dozwoli. co w przestworze płynie — Ty władnąć nad ludami pomnij. Ze łzami ojciec Anchiz odpowie bez zwłoki: „Nie badaj. szczędzić kornych. Tyberynie. gdy płynąć będziesz przy świeżej mogile! Żadne chłopię u Rzymian wprzód nadziei tyle Nie budziło w rodzicach i nigdy się miła Romula ziemia takim dzieckiem nie szczyciła! O cnoto. według bogów. ojcze. Niech mowy głoszą lepiej. Gallów pogromem zasłynie I trzecią broń zdobytą da tobie. Ujrzysz.Patrz! — doda — Marcel kroczy z łupy bogatemi. . w zbroi lśniącej. Zbyt wielkiej. czy który z wnuków potężnych mocarzy? Jaki tłumu szmer wokół.Nieznane? Toż Fabiuszów? Tyś to jest Maksymie. nieugięta w wojnie 143 . Rzymianinie! To twe sztuki: — Nieść pokój.

Prawico! Nikt by jemu nie mógł stanąć zbrojnie Bez szwanku. ja kwiaty różane rozprószę: Tym drobnym chociaż darem wnuka mego duszę Uweselę". twoja Roma Marcella by ujrzała! — Pełnymi rękoma Lilie sypcie. 144 . jeślibyś zmógł los. — Tak błądzą po całej przestrzeni Szerokich pól i wszystko badają zdumieni. Czy konia spienionego boki kłuł ostrogą! Biedny chłopcze. czyby pieszo na bitwę szedł srogą.

Neptun wichrem pomyślnym wzdął żagle bez zwłoki I dał im uciec. Już morze zrumieniło się blaskiem. 145 . I nie wpadli w tę groźną przystań niespodzianie. księżyc świetlanie Rozbłyska. rozpiął żagle i rzuca przystanie. gdzie kości chowano. wesoła. W te postaci zwierzęce tłum ludzi zaciekła Cyrce mocą potężnych ziół swoich oblekła. drżącym blaskiem ziskrzone drga morze. Gdy wichr ustał i nagle wszelkie wiatru tchnienie Ścichło —wiosła toń gładką tłuką niestrudzenie. I wnet Enej gaj ujrzy ogromny z mórz fali. Zbożny Enej. Skłębi wiry i żółty piach miota dokoła. Szczeciaste świnie oraz niedźwiedzie przy żłobie Srożą się. a gdy tonie głębokie już wszędy. Przezeń Tyber ponętnym nurtem z szumem wali. Rwąc w morze. w ciężkich łańcuchach rwą się i szamocą. Wzniósł kopiec. Stękanie lwów tam słychać gniewnych. Nawykła do wybrzeża i koryta rzeki. spełniwszy pogrzebu obrzędy. Wśród nocy wiatr pomyślnie dmie. srogie mijając zatoki.KSIĘGA VII I twa — mamko Eneja. Gdzie córa Słońca w gajach niedostępnych zgoła Ciągle śpiewa i w pysznym pałacu. Różnych ptasząt gromadka wesoła. z przestworza Na różowym rydwanie złota błysła Zorza. Kajeto. straszne wilki wyją w każdej dobie. I dziś w wielkiej Hesperii grób sławny i miano (Jeśli w tym chwała) głosi. Spoczęły. które nocą Rycząc. Najbliższa ziemi Cyrce toń flota już porze. — mogiła Wieczystą sławą nasze wybrzeża okryła. Wonny cedr nocną porą zapala i żywo Grzebykiem ostrym czesze leciuchne przędziwo.

Znalazłszy go. Spędzone pod broń hufce tyrreńskie i całą Hesperię.Napełnia śpiewem przestwór i gaj niedaleki. 146 . I stąd miasto Laurentu mianem się nazywa. co ślubów nie bronią. Lecz różne znaki jawnym bronią tego piętnem: W środku dworca. Faun zasię za ojca miał Pika. ukryty w wyniosłych ścian tajnie. jak mówią. królewska żona jemu rada. od wielu lat czczon nadzwyczajnie. Wielu z Lacjum i z całej Auzonii się o nią Starało: poród wszystkimi piękny i z pradziada Potężny Turn. poświęcił sam Latyn [chatyn. opowiedz! Jak żyło stare Lacjum. gdy z flotą wędrowiec Do auzońskich wybrzeży najpierw dobił zbrojny! Wyśpiewam one dzieje i początki wojny: Ty wspieraj wieszcza. Rósł laur święty. Marika. gdy wznosił gród wśród biednych Febowi go. — Większe dzieło przede mną zostało. rozkaże druhom zwrócić dzioby łodzi Do brzegu — i ku rzece zacisznej podchodzi. Szczyt tego lauru pszczoły (niepojęte dziwa!). Większy ważę twór. Ujrzeć w nim zięcia sercem zapragnęła chętnem. Bo zrodzon. Jak słyszelim. gnające na krwawą rzeź króle. Faun go zrodził i Nimfa Laurentu. jak władli — Erato. Już dojrzała. Obsiadły — i nóżkami ze sobą sczepione. Tak wielki dom i spadek miała córka jedna. w pierwszej wiośnie zszedł w Orku bezedna. Wesół. boska! Staczane nieczule Wsławię bitwy. Ten — Saturna: od niego się ów ród zaczyna. — Pola tanneczne i grody W pokoju długim Latyn dzierżył. w lat pełni. Z tajnych bóstwa wyroków Latyn nie miał syna. Z ogromnym brzękiem z niebios zleciawszy w koronę. Jacy króle. już niemłody.

Strasznym się zjaw ten wyda przelękłym gromadom. Tu i sam ojciec Latyn. z nim hufiec z tejże samej strony Zdąża. Jak zwyczaj chce. w dziwny latające sposób. sto owiec rznie Manów gromadzie . Wtem z głębi gaju z nagła głos huczeć zaczyna: „Twej córki za żadnego nie dawaj Latyna.. kędy wschodzi słońce 147 . błaga o wyrocznie Wieszczego ojca. Głoszą. obydwa Oceanów końce Owładną jego wnuki.. sam śpieszy niezwłocznie W gaje pod Albuneją wysoką. Z bóstwy gada. Acheront ogląda w Awernie. Płonie warkocz królewny i pyszna korona Perły zdobna.Rój z nagła wśród zielonych zwiesiły gałązek. Zda się. gdzie tryska Zdrój święty i złe wonie biją z uroczyska. wróżb spragnion niezmiernie. Fauna. Lecz ludowi znak taki wielkie wróży wojny. gdy złoży dary Kapłan i pośród nocy milczącej zupełnie Spocznie. że długie włosy jej ogień łakomie Pożera. Dymiąc. pali kadzidła Lawinia dziewica. tuż obok rodzica Stojąc. zda się dokoła pożar miotać na dom. by zająć zamek pod niebo spiętrzony". I na ich skórach łokciem podparłszy się kładzie. Nadto gdy przed ołtarzem. O dziecię moje! nie wierz w zgotowane łoże! Obcy przyjdzie zięć. że sławną będzie i los jej dostojny. złotymi blaski otoczona. Zaraz wieszcz: „Obcy — rzecze —mąż małżeński związek Zawrzeć śpieszy. I różne głosy słyszy nieznajomych osób. stroskany dziwami. który do gwiazd w bliskiej porze Ród nasz dźwignie. że jej stroje z trzaskiem pali płomię. i na zabitych owiec zaśnie wełnie — Spostrzega widma. Król. Tu Italii i całej Enotrii kraj stary W wątpliwościach rad szuka. Tu.

głód cię srogi nadzwyczajnie Na nieznanym wybrzeżu zjeść stoły przynagli. Owoce na nim kładą i Cerery plony. Skoro wszystko spożyli. Nie folgując kanciastym ćwiartkom. Zaczną ucztę i placek pszeniczny podłożą Pod potrawy. teraz już pomnę. Jowisza wolę pełniąc bożą. przy statkach się krząta. Nie tai Latyn. Pierwszy niebiańskie wyrocznie Z ust chłopca podjął ojciec i zdumiał się żywo. Rzekł •— i penaty.. Głos ten mozołom niezwłocznie Kres szczęsny wieścił. szybka Wieść Auzonii grodom Poniosła ją. Troi obrońce niezłomne! Tu dom nasz. Zbadajmy — ląd za portem oglądnijmy sami! 148 . Bez dalszych uwag. Tam pierwsze stawiaj miasto i Otocz je wałem. iż śmiało rozpoczęli ręką I zębem społem kruszyć ciasta tarczę cienką. pierwsi wodzowie i Jul pełnej krasy Pod drzewami się kładą.I zachodzi — świat ujrzą pod swoimi nogi!. Tam domu się spodziewaj po zwinięciu żagli. Do brzegu wiążąc flotę.. Kres ona kładzie biedom. gdy raźnie młódź Laomedonta. — „Oho! stoły Zjadamy nawet!" — Julus zakrzyknie wesoły. — To był ów głód! Tej klęski ostatniej zaznałem. Zaraz: „Witaj mi. z losów przynależna niwo.. gdzie mają swe grody. Enej. powróciwszy do dom. synu. Nuże więc! Z pierwszą zorzą dnia. Mówiąc: Gdzie. wyjmują zapasy. Jaki kraj tu i ludzie. głód nieposkromiony Przynaglił ich. pełni swobody. Ojciec Anchiz wyroków odsłaniał mi tajnie. tu ojczyzna! Tak." Odpowiedzi tej ojca Fauna i przestrogi Danej wśród nocy cichej..

Pełnią rozkaz i szybkimi kroki Śpieszą. Już badają gród. Nimfy. 149 . Natenczas syn Anchiza stu posłów stanowi Wybranych i ku króla świetnemu grodowi Iść każe: każdy różdżkę oliwy niech bierze. łany i zręby wybrzeży Różni gońce: tu nurty powolne Nurnika. wznowi drużyna Biesiadę. ówdzie się mężnych Latynów spotyka. w kurzawie gna wozy radośnie. Idajskieg Jowisza wraz z fryską Macierzą. Napina rześko łuki giętkie bez bojaźni. oraz znaki. pod gród się zbliżali. w którym dźwignąć należny gród trzeba. Tam Tybr. Więc wieść nagle wśród Trojan mknie. Ledwie dnia następnego brzask pierwszy uderzy. Ziemi przyzywa opieki.Teraz czcijcie Jowisza libacją — modłami Anchiza sławcie. Miota włócznie i w pędzie nawzajem się draźni. Wnet konny goniec głosi staremu królowi. Noc. Niesie dary i prosi władcę o przymierze Dla Teukrów. trzęsąc sam. zieloną gałązką uwieńczy swe skronie. Pierwszej z bogów — nieznane dotąd wielbi rzeki. Tu ojciec wszechpotężny po trzykroć jawnemi Gromami dał się słyszeć i całą w pożarze Łun złotych chmurę. wokół Wał sypie i ze sosen postawi ostrokół. Przed miastem chłopcy drobni i młódź w pierwszej wiośnie Hasa konno. że z łaski nieba Nadszedł dzień. Na wyścigi tę wróżbę czcząc. On pod gród bruzdę zakreśla bez zwłoki: Na brzegu plac wyznaczył jak na obóz. rodzicem w podziemi. stawia czasze i uwieńcza "wina. z niebios ukaże. które przed nią bieżą. Już domostwa Latynów i wysokie z dali Wieże ujrzą młodzieńcy. Potem matkę swą w niebie z. wina nieście w to ustronie! Rzekł. Geniusza miejsca.

Kity hełmów. tarcze i statków oderwane dzióby. Janusa dwulicy Posąg i rzędem inni króle-wojownicy. Sam zasiada na praojców tronie. Ów rozkaże. Co walcząc za ojczyznę.Że w obcych strojach wielcy jacyś męże nowi Nadeszli. Za rzędem stołów zwykło siadać ojców grono. Tutaj. Otoczon lasem. Tu też przodków posągi szeregiem stawiono Z dawnego cedru: Ital stał z hodowcą wina Sabinem. zuchwała. jak się zowie Miasto i ród. skrzydła barwami przetkała. W cieniu tych pował Z dobrą wróżbą król każdy w dłoń berło ujmował I rózgi. Siedział. Sam Pik. by podać im dłonie I w dom wieść. W przedsionku starzec Saturn. kij kwirynalski w dłoni dzierżąc gruby. Król Latyn Teukrów w pałac ojczysty przywoła I tak się do wchodzących w miłej ozwie mowie: „Powiedzcie. i z wieści jesteście mi znani — Czego chcecie? Do brzegów auzońskiej przystani Jakiż powód przez fale przywodzi was sine? Bądź zbłąkani. Dardanidzi — boć wiem. tu komnata była zbudowana Dla świątecznych uczt. bądź burzą gnani przez głębinę 150 . W górnym mieście. Zdobyczne wozy widać i krzywe topory. niejeden z bramic rygiel spory. koni pogromca. Zmieniwszy w ptaka. wielkimi stu zdobny kolumny. z dawna czczon. w boju wzięli ranę. Piętrzył się laurenokiego Pika pałac dumny. Przy świętych też podwojach oręże zebrane. w płaszcz krótki opiąwszy ramiona. co sierp krzywy ku ziemi nagina. Włócznie. — żądzą pobudzona Cyrce złotą go różdżką i jadem. zabiwszy barana. Z tarczą krągłą. W przybytku bogów siedząc tak strojnym dokoła.

Tak rzekł. Lud Saturna. i ostatnie końce Wielkich pustyń. wszystkim wspólne powietrze i fale! Nie będziem ujmą państwu. Fauna potomku sławny! Nie wichrowa Zamieć nagli nas. i dziś cześć niebian oddawać mu trzeba". Poznacie. Bezpieczny. Jakie kiedy widziała tarcz słońca świetlana. O siedzibę dla bogów i brzeg prosim mały. król. Z potopu tego gnani przez wzdętych wód wały. któremu sam Jowisz ród daje. Stąd przybysza z Korytu w życia jego kresie W podwoje złote pałac gwieździstego nieba Przyjął. co dziś Samotracją zwie się. że w Auzonii Trojan przyjąć warto. W Jowiszu źródło rodu. z ochoty wolę boga czyni Starego. że zrodzony W tym kraju Dardan zaszedł w Idy fryskiej strony I trackiej Samos. Weszliście w ujście rzeki i w porcie siedzicie. żadnym zresztą nie zmuszony prawem. nie przelotną wcale Pamięć czynu takiego będzie — lecz niestartą. Umyślnie my i z dobrą wolą tej przystani Szukamy. byśmy ląd wasz nawiedzili. że Latyni. chociaż wieść się zatarła niebawem. Jaka ze srogich Micen na idajskie pola Spadła burza i jaka nas pędzi niedola W Europie i Azji przez morza toń siną.Bo przygód morze ludziom dostarcza obficie). ustawnie palonych przez słońce. Nie strońcież od gościny. Ani też gwiazda żadna i brzeg nas nie myli. z największego królestwa wygnani. 151 . w nim młodzież Dardana Ma dziada. wiedzcie. O tym słyszał mieszkaniec ziem. Aurunkowie głosili starzy. co w zmierzchu giną Z dala od Oceanu. Trojański Enej w twoje przysyła nas kraje. a Ilijonej w te ozwie się słowa: „Królu. Pomnę ja.

Źe liczne nas narody. dostojnie Znaną ze swej wierności i biegłą we wojnie. Teukrze drogi. Nie tyle purpura go sama Zdobna wzrusza. Co resztką są została po Troi pożarze: Z tej czary złotej zlewał sam Anchiz ołtarze.Klnę się na los Eneja. który z obcej wyszedł ziemi. nie tyle to berło Pryjama.. Gdy to mówił Ilionej. W końcu wesół rzekł: „Zamiar nasz niech wesprą bogi I wróżbę swą! — Twe prośby spełnię. Za pokój mi przez niego dana starczy ręka. Gdy "droga dlań gościna moja i przymierze. wzrokiem toczy Wytężonym. to berło dzierżył i te szaty. Pod berłem Latyna Bogatej Troi dla was odkwitnie kraina. Tu nas Dardan. Iliadek dzieło". zrodzon wśród tych dolin. Iż cię z wieńcami w ręku błagać śpieszym sami) Liczne ludy pragnęły obdarzyć przymierzem. gdy chętny mi szczerze. gdy dawał przed laty Prawa ludom. nieruchomo siedząc. prawicę. Tę tiarę Pryjam nosił. Mówiły znaki. I nie gardzę darami. co wola Latyna stanowi: 152 .. Zważa w sercu starego Fauna wróżby boże: Więc o tym zięciu. Tu woła zleceniami wielkimi Apollin. Gdzie tyrreński Tybr. Latyn bystre oczy Weń utkwił.. zdrojów Nurnika toń święta. Wy odnieście. Ile córki ślub przyszły i małżeńskie łoże. Lecz za bogów rozkazem do was przedsiębierzem Wędrówkę. że nas (nie gardź nami. O darach dla cię Enej niewielkich pamięta. Niechno tylko sam Enej.. jego los wróżby równemi Na tron przyzywa. Przybędzie i przyjaznej się twarzy nie lęka. z niego potomki powstaną Co cały świat owładną mocą niesłychaną.

Mam córkę, której oddać w małżeństwo ziomkowi Wróżby w dioram i znaki rozliczne mi bronią . Z nieba: Zięć z obcej ziemi, głoszą, przyjdzie po nią Do Lacjum, co me imię i ród pod wysoki Strop nieba dźwignie. Sądzę, że jego wyroki Chcą, i gdym prawdy dociekł, jego życzę sobie". To rzekłszy, wybór czyni ze trzystu przy żłobie Świetnych koni, co pyszne zajmowały stajnie.. Wnet Teukrom wieść rozkaże ścigłe nadzwyczajnie Rumaki, strojne w krasne, purpurowe koce; Na każdym z nich naszyjnik ze złota migoce — Złotem kryte, zębami żółte żwają złoto. Dla Eneja zaś rydwan oddaje z ochotą I dwa konie niebiańskie; żar z nozdrzy im strzela. Ród ich Cyrce podstępna, zwiódłszy rodziciela, Wywiodła z podstawionej klaczy po kryjomu. — Z tymi dary i słowy Teukrzy z króla domu Wracają na bachmatach i niosą przymierze. Właśnie z Argos, Inacha opuszczając wieże, Sroga Juno wracała na lotnym rydwanie, Gdy Eneja i flotę Teukrów niespodzianie Z sycylskiego Pachinu spostrzega w oddali. Widzi, jak domy wznoszą, jak poopuszczali Okręty. — Staje ciężko zbolała królowa I trzęsąc głową, w takie odezwie się słowa: „Wrogie plemię! wyrokom, mym wroga prawdziwie Dolo Frygów! Czyż padli na sygejskiej niwie? Czy, wzięci, — wziąć się dali? — Czyli od pożogi Zginęli w Troi? Poprzez szyki, przez żar srogi Znaleźli drogę. Teraz myślę, że znużona Spocznę, nienasycony gniew stłumię wśród łona... Nie! Wydartych ojczyźnie, wroga im, przez fale Po wszystkich morzach zbiegów ścigałam wytrwale! — Darmo się niebo z morzem na Teukrów wysila! 153

Co Syrty, co potworna Charybda i Scylla Pomogły? Gród budują przy Tybru korycie, Mórz, ni mnie się nie bojąc. Mógł Mars wydrzeć życie Lapitom wielkoludom; Kalidon był zdany Przez ojca bogów gniewom obrażonej Diany — Jakież są złe Lapitów, Kalidona dzieła?... A mnie, żonę Jowisza, com się nie wzdrygnęła Przed niczym, com na wszystko ważyła się śmiało, Zwycięża. Enej?! Jeśli ma siła za małą, Prośbami pomoc zjednam, co jest niezawodna: Gdy niebo mi oporne, piekło wzruszę do dna. Gdy go od państw latyńskich oddalić nie mogę I do ślubu z Lawinią pewną znalazł drogę, Wszelakiej zwłoki wolno mi zażyć sposobu, Wolno mi rzezią niszczyć ludy królów obu! Tę nagrodę zięć z teściem weźmie nienaganną: Krew Trojan i Rutulów jako posag, panno, Wniesiesz do dom! Bellona swachną twą. Nie sama Cyssejka żagiew rodzi na zgubę Pryjama: Podobnie syn Wenery, niby Parys wtóry, Płomienie zgubne wniesie w pergameńskie mury!" To rzekłszy, w ciemną otchłań zaraz się zapuści. Niosącą smutki woła z podziemnych czeluści, Z mieszkania jędz, Allektę, w której sercu zawsze Podstępy, wszelkie zbrodnie i wojny najłzawsze. Nienawidzi sam Pluton, nienawidzą siostry Tartaskiego potwora: w taki wyraz ostry Twarz mieni, tak wężami nasroża się wściekła. — Ją tedy zachęcając, Junona tak rzekła: „Dziewico, córko Nocy, daj pomoc łaskawie, By w ziemi tej me miano nie było w niesławie; Niech lud Teukrów Latynek za żony nie bierze, Niech rzucą Eneadzi Italii wybrzeże. Ty umiesz gnać w bój braci, co byli wprzód zgodni, 154

Kłótniami burzyć domy, stos biczów, poichodni Zgubnych wnosić pod dachy. Tobie objawiono Tysiące dróg szkodzenia: płodne wstrząśnij łono, Zburz pokój już zawarty, nieć wojny zarzewie: Niech młódź broni chce, żąda i porwie ją w gniewie! Gorgony jadem zionąc, Allekto straszliwa Do Lacjum, w laurenokiego gmach króla przybywa Wysoki — i w zaciszne ustronie Amaty, Którą o przyjście Teukrów, ślub Turna bogaty, Niewieścia troska pali i zawiść żre sroga. Z włosów czarnych bogini, przystając u proga, Jednego węża w pierś jej ciska po kryjomu, By szalejąc, po całym srożyła się domu. Między szaty i piersi gad cielskiem swem gładkiem Wślizga się, zdradnie durząc gniewną i ukradkiem Tchnąc w nią gniewy żmijowe: łańcuchem się stanie Złocistym na jej szyi, wstęgą, co świetlanie Zdobi włos — i nieznacznie przebiega przez członki. Gdy tak wąż jadem zmysły królewskiej małżonki Przesycił, sącząc w kości jady oszołomień, A jeszcze duszy całej nie owładnął płomień — Łagodnie, jako zwykły matki, na nieluby Los córki swej narzeka i frygijskie śluby: „Wygnani tedy Teukrzy Lawinię powiodą? Ojcze! Więc się nad sobą, nad córką twą młodą, Nad matką nie litujesz? Gdy pierwszy wiatr wionie, Podstępny łotr ma dziewczę uwieźć przez mórz tonie? Czy nie tak w Troję Parys, pasterz z Frygii, wtedy Helenę z niw spartaińskich uwiódł, córkę Ledy? Gdzie wierność twa? Gdzie troska, co bliskich zaszczyca? Gdzie krewnemu Turnowi podana prawica Tylekroć? Gdy do zięcia obcego cię skłania Twa wola i rodzica Fauna rozkazania, Spójrz: obok niepodległe zdemice sąsiednie 155

Obce są — o nich, sądzę, mówią przepowiednie. I Turn, gdy dzieje domu wybadasz w tej mierze, Z Inacha, Akryzjusza i ż Micen ród bierze!" Gdy tymi słowy próżno chce zjednać Latyna Niezłomnego, gdy piersi jej zgubna gadzina Szałem trapi i wreszcie ogarnie ją całą — Nieszczęsna, wielkich zjawisk gnębiona nawałą, Szalejąc, w krąg po mieście ogromnym się błąka, Podobna do gnanego raźnym biczem bąka, Którego wokół pustych krużganków wesoła Gromadka chłopców pędzi; on, bity, dokoła Wśród kręgów mknie. Ciekawym okiem, dziwem zdjęci, Patrzą malcy na krążek, co wirem się kręci, Dodają pędu razy. — Nie mniej szybko ona Środkiem miasta i tłumów gna, szałem pędzona. Ba, nawet w bór, udając obłęd Bakcha zwiodnie, We większy szał wpadając, większą ważąc zbrodnię, Ucieka, córkę w górach lesistych ukrywa, By Teukrów zwieść i ślubne odwłóczyć łuczywa. „Evoë Bakche! — krzyczy, — tyś jeden jedynie Godzien tej panny, dla cię tyrs liściem owinie I tańcząc w świętymi chórze, rozpuści włos gładki!" Wieść szerzy się; wnet szałem podniecone matki, Również nowych szukają siedzib, całą zgrają Rzucą dom, na wiatr karki i włos odkrywają, Inne pod niebo głośne wycia wznoszą hucznie; Odziane w skóry, niosą winem strojne włócznie. Ona w środku pochodnię płonącą pochmurna Trzyma w dłoni, opiewa ślub córki i Turna, Wzrok krwawy tocząc: „lo! Słuchajcie mnie — woła Latyńskie matki! — gdy was wzruszy niewesoła Amaty biednej dola, jeżeli złowieszcze Gwałcenie praw matczynych oburzy was jeszcze, Rozpuśćcie włos i Bakcha spełniajcie obrzędy!" — 156

Tak wśród borów, wśród siedzib dzikich zwierząt, wszędy Królowę gna Allekto bakchowymi szały. Gdy pierwszy zamęt wokół wznieciła, gdy cały Plan Latyna zburzyła i dom wstrząsła do dna, Czarnymi skrzydły porwie się wiedźma niegodna Do śmiałego Rutula grodu (Akryzjusza Plemieniu go Danae wzniosła). Tam wyrusza, Niesiona wichrem. Niegdyś gród Ardeją zwano, Do dziś wielkie Ardei pozostaje miano. Ale dawna potęga przeminęła wcześnie. W pałacu o północy spoczywał Turn we śnie. Allekto srogie lica, furii straszne cielsko Składa, bierze staruszki postać przyjacielską, Brzydkie czoło zmarszczkami kryje, wstęgą siwy Włos okrywa, gałązkę weń wplecie oliwy, Kalibą jest, kapłanką Junony świątyni I stając przed młodzianem, ten wyrzut mu czyni: „Czyż, Turnie, tyle starań twych próżno zaginie I dasz kmieciom dardańskim berło w swej krainie? Posagu, zdobytego krwią, miłej dla serca Żony król przeczy — obcy wchodzi spadkobierca W państwo. Idź i niewdzięcznych mozołów znoś ogrom, Broń Latynów, na głowę tyrreńską czerń pogrom! Z tymi słowy, gdy we śnie noc trzyma cię miła, Wszechwładna mnie Saturnka do ciebie przysyła... Nuże więc! uzbrój młodzież na bój niedaleki, Ochoczo z bram wyjdź: Frygów, co przy ujściu rzeki Zasiedli, poraź klęską i zdobne spal łodzie! Bóstwa wielkie tak każą. Gdy król Latyn w zgodzie Nie zechce dać dziewicy i dotrzymać słowa, Niech dozna, co potrafi w boju dłoń Turnowa!" Wtedy młodzian tak rzecze, drwiąc z wieszczki zuchwale: „Wieść o przybyciu floty na tybrowe fale Nie uszła mej uwagi, jak mniemasz strapiona. 157

Nie czyń mi strachów tyle. Królewska Junona Nie zapomni mnie. Lecz ciebie, matko, starość przygniata nieczule Próżną troską, i kiedy chwytają miecz króle, Fałszywym zgoła strachem prorokinię mami; O posążki się bogów troszcz, zajmuj chramami, Wojnę i pokój męskie niech sprawują dłonie!" Na takie słowa gniewem Allekto rozpłonie. Wśród mowy strach młodzieńca przejmie tajemniczy, Wzrok się zaćmi: tyloma wężami zasyczy Erynia, tak twarz zmieni, krwawe oczu białka Obróci na chcącego tłumaczyć się śmiałka; Odpycha go, dwa węże najeżyła z głowy, Trzaska biczem, wściekłymi tak karcąc go słowy: „Otom ja, którą starość przygniata nieczule, Fałszywym strachem mamiąc, gdy bioirą miecz króle! Patrz! oto z jędz-sióstr jedna, srogich niewymownie. Bój i śmierć w dłoni niosę!" To rzekłszy, na młodzieńca smolną rzuca głownię. Co zaraz czarnym dymem pierś jego owiała. Lęk wielki ze snu wyrwał go, z całego ciała Pot spływa mu obficie, W szale szuka broni Nad łożeni i po gmachu pędem za nią goni. Sroży się żądza boju z pragnieniem krwi dzikiem, Nad wszystko gniew: jak kiedy płomień z głośnym sykiem Ogarnia chrust pod kotłem, wzburzona do głębi Od żaru woda wewnątrz wre, w szale się kłębi Dymiący nurt i w górę gwałtownie się spienia Wzbierając — ciemna para gna w niebios sklepienia Więc pokój rwie; by ruszyć do Latyna, straże Zaraz zwoła i oręż gotować rozkaże, By strzec Italii, z wrogów oczyścić kraj miły; Na Teukrów i Latynów wystarczy mu siły. Gdy to rzecze i bogów na śluby przywoła, 158

gdy wzdłuż brzegów cichą płynął rzeką. 159 . Tu dziewica z Kocytu niepokoi psiska I w nozdrza dobrze znaną woń z nagła im ciska. że o pomoc woła. szczególnie on drogi Był siostrze Sylwii: nieraz wieńczyła mu rogi. spod wymienia porwawszy go matki. Był jeleń piękny. Tamtych ród i prawica. Do obory się kryje skrwawion. z rogi ogromnymi. dom dokoła Napełnia jękiem: rzekłbyś. bo sroga jędza. By goniły jelenia. On z ręki jadł — nawykły do zagrody pana. Gdzie piękny Jul gnał zwierza leśnymi parowy. Allekto stygijskimi skrzydły mknie do brzega Przez Teukrów zajętego. Pomocy wzywa. Prawicę drżącą bogi wsparły: przez brzuch zwierza I trzewia z głośnym świstem przeszedł pocisk srogi. myła w czystym źródełku co rana. żądzą niezwykłej zapalony chwały. Biegną z nagła. w lesie skryta. Wnet pierwsza Sylwia dłońmi w ramiona uderzy. wiejskich zwołuje pasterzy. podstęp ważąc nowy. Z krzywego łuku strzałę weń lotną wymierza. — Jego szybkie psy Jula od domu daleko Ruszyły. co królewskie stada Ma w pieczy i nad wielkim obszarem pól włada. z głośnych czynów znana. Nawykły do rozkazów. co porwało w bój wieśniacze rzesze. dziatki Tyreja. Pod cieniem drzew przed słońca się kryjąc upały. — stąd pierwsze się krzesze Zarzewie. Gdy tak Turn męstwo swoich Rutulów podżega. Czesała. Błądził po gęstwie lasów w oddaleniu sporem I sam w znany dom późnym powracał wieczorem. Askań. Chowały i sam Tyrej. Zraniony zwierz ucieka w dobrze znane progi.Na wyścigi Rutule broń biorą dokoła: Tych porusza wdzięk miły i krasa młodziana.

. przepastne grzmią bory. Wnet szybko na głos trąby i złowrogi sygnał Chwytając włócznie. Koło niego stos trupów. starzec. zewsząd nieugięty przygnał Tłum wieśniaków. najbogatszy na auzońskiej niwie: Pięć miał stad owiec. Padł i Galez. Tak zrazu się zaczyna zapieniać nurt srogi. słyszy i Nar skory. — I młodzi Teukrzy. stłoczone we wirze Dobyte miecze sterczą..Zbielon siarką. Zewrą szyk. i fala Welinu spieniona. Wnet Tyrej czerń skrzyknie zajadłą I jak łupał klinami dąb na części cztery. wraz echem srogiem Odegrzmiał jej gaj każdy. A drżące matki cisną dziateczki do łona. Słyszy ją Trywii topiel. . Almon śmiały. Który. Mąż prawy. tyleż stad wołów szczęśliwie Wypasał i setnymi ziemię orał pługi. ogromnej się ima siekiery. Tu pierwszy w szyku młodzian od świszczącej strzały. Już nikt dłoni po chłopsku nie ściąga Do twardego ożoga lub smolnego drąga: Halabardą bój toczą. w bój gotowi. _ 160 . chciał krwawy spór zarzec. Zwolna wzdyma się morze i wyżej swe fale Dźwiga — wreszcie pod niebo z dna spiętrza się w szale. krętym rogiem Tartarejski wydając głos. Najstarszy syn Tyreja runął. w środek skoczywszy. Ów kół sękaty — co im pod ręce podpadło. rozbłyskują spiże Na słońcu i pod chmury blask miecą pożogi.Podjudza ich: Ten głownię osmoloną chwyta. Z otwartych bram na pomoc śpieszą Askaniowi. Korzysta z chwili srogich kłótni przyjaciołka: Na dach stajni wybiega i z jego wierzchołka Pasterski gromki sygnał zagra. Gniew zmienia w broń. Pod samym bowiem gardłem grot utkwił i skrycie Drogę głosu i wiotkie krwią zaparł mu życie. Ciężko sapiąc.

Ustąp! — Mozoły. Opuszcza kraj Hesperii. Tobie dłużej nie daje błądzić przez obłotki Ojciec. śmierć smutny plon bierze Powiedz. pod niebiosa wionie [ dumny głos zwycięsko tak rzuca Junonie: „Patrz! spełniona niezgoda. Taki obrzęd weselny niech święci i śluby Dostojny syn Wenery i król Latyn luby. Wzniósłszy skrzydła wężami groźne. Sama zniosę". jędza pierzchnie W Kocytu kraj i górnych niw rzuca powierzchnie. Na to Juno: „Dość strachów i zdrady już dosyć! Dana wojny przyczyna. Tu grota straszna. bój wre w tej krainie. zionąca zaduchem. Gardziele swe otwiera. Rozpalę w sercach krwawej zarzewie niezgody: Niech zewsząd mkną na pomoc. W pomroczu jej głuchem Znikła jędza. kiedy zlała Krwią świeżą łan i pierwsze w boju padły ciała. co berłem Olimp owłada wysoki. — Tak kończy Junona swe słowa. jeśli taka twoja wola: Pogłoskami bój wniosę i w sąsiednie grody. To jeszcze dodam. Wśród wysokich Italii gór leży polana Czcigodna i we wielu krajach uwielbiana: Ampsankta Jar. broń będę im znosić". Niemniej tymczasem córka Saturna ku wojnie Zapala dalej serca.Gdy tak bój z różnym szczęściem toczy się czas długi. z daleka Widnieje — czeluść Orku. Od obu stron gęste ją gaje Kryją. jakie los jeszcze mi chowa. niech przyjaźń zawrą i czynią przymierze! Gdy krwią Teukrów auzońskie pokropiłam pola. okno Plutona. Przypadkiem porwan oręż krwią nową opłynie. między skałami wciąż łoskot wydaje Ze szumem groźne wiry skłębiąjąca rzeka. Gdy spełniła zapowiedź jędza. Gna do miasta cała 161 . Świat cały odetchnął spokojnie.

Puszcza z dłoni spraw wodze i w dom swój się chowa. Wzywają bóstw.Pasterzy rzesza. On jak skała stercząca stoczem nieruchomem Opiera się. Trwa ciężarem. — Lecz w końcu. do Indyj. Pogrzeb szczęsny mnie minie". lud dokoła Przewrotną żądzą zdjęty o niecny bój woła. zanim pierwsze zapasy nastaną. by pokój zerwano. wbrew wróżbom i woli bogów. Latyna zaklinają społem. po godła Zabrane. tak skała. daremnie spienione urwiska I głazy grzmią. Czy to Getom nieść trzeba wojnę opłakaną. Na wyścigi się cisną przed Latyna domem. dosięgnie gniew nieba Srogi — ślubem niewczesnym ołtarze zbogacisz. Mnie bowiem pokój czeka. między mordem rozognioną zgrają Wzmaga grozę: że Teukrom królestwo oddają. — Więcej nie rzekł słowa. Arabom. Taki zwyczaj był w Lacjum przed laty wieloma Przez grody Alby święcon — i dziś wielka Roma Chowa go. do Partów. Jego pędzą. Wnet. niosą pokrwawione ciała Almona i Galeza z zeszpeconym czołem. Turnie. Dwie są Bramy Wojny (to im miano 162 . z głośnym hukiem w szale Bita wokół przez dziko szczekające fale. Wbiega Turn. czy też będzie wiodła Na wschód droga. ród fryski przyzywają na tron! I synowie wśród lasu pląsających matron Na cześć Bakcha (bo znaczne jest Amaty miano) Zewsząd biegną i krzyczą. Czy Hirkanom. a morze porosty w nią ciska. Gdy srogiej plan Junony lud spełnia nieświadom — Na świadki społem bogów biorąc i powietrze: „Łamią nas losy — rzecze — pęd burzy nas zetrze! Świętokradzką krwią zbrodnie płacić będzie trzeba Nieszczęsnym! Ciebie. gdy się ślepym oprzeć nie mógł radom. przystań pełna zacisz.

część ze spiżu sporządza pancerze I srebrne nakolanka na nogi swe bierze. Ojcowskie miecze idą znowu na kowadła.Z religijnej dla Marsa czci ongi nadano). Tybur strojny w przepych. Janus czuwa nad ich progiem. wieżaste Antemriy. Jak zwyczaj chce. Ten szyszak raźno chwyta. Ci lekkie tarcze. boginie! Niech powiem. włócznie smarują dokoła Tłustym sadłem. tych na krwawe trudy Wśród kurzawy koń niesie. z dębu. w mrok ślepy się chowa. ów spienione konie Sprzęga. hasła wojny mkną przez błonie. broń kując. i zawiasy razem Rwąc — otwiera podwoje okute żelazem. Przyłbice twarde drążą. Krustamera. staje młódź obecna przy tem. Niosą godła. sam te podwoje otwiera ze zgrzytem. Już trąby grają. i smutne otworzyć bramice. gną wierzby pręt ciemny Na tarcze. modłą gabińską mając zarzuconą Togę. Ardeja. Wdziewa zbroję i wierny miecz z boku przypasze. Wre zbudzona Auzonia. rozgłośne w krąg słychać surm wrzaski. Odbiegła chęć do pługa. do kosy i radła. Konsul. każdy o broń woła. 163 . A surmy ślą wieść gromką do najdalszych chatyn. niewzruszona wprzódy: Ci pieszo ruszą w pole. Kiedy już wojnę ojców postanowi grono. Tak wojnę Eneadom ogłosić miał Latyn. Pięć miast wielkich. bogów królowa Własną dłonią pchnie bramę. na brusie topór ostrzą płaski. Sam wojnę wieści. Otwórzcie mi Helikom. Wzdryga się przecież starzec — odwracając lice Od haniebnej posługi. do bojów się ślepych Rwie: Atyna potężna. Stu sztabami ze spiżu i żelazem srogiem Zaparte. Wtedy niebios rzuciwszy próg. bierze tarcz złotą o trójnitnej blasze.

On sam pieszo. Pomnicie. z hufcami zbrojnemi. Za nim śpieszą bliźniacy dwaj z Tyburu grodu. Przed pierwszym szykiem idą. Groźną grzywę. Gdy w tryumfie tam przybył. Jak centaury. odziany w wielką skórę Iwiska. boskie! — wątek przypomnieć tej treści Możecie. waleczny Koras. w węże oplecioną.Jacy w bój szli królowie. Lauzus. wcale. Jak on z Argos wiodący ród. przez bożka ukradkiem Tyrynckiego w laurenckiej ziemi uwiedziona. krasy dziwnej zgoła.. z tarczy godła ojcowskie mu płoną: Sto węży społem z Hydrą. Za nim ze spisą i włócznią tłum wali Dzielny. synowie chmury. Której jeden łaurencki Turn dorównać zdoła. W Awentynu go lesie Rea z licem gładkiem Porodziła. Pierwszy w bój rusza srogi król z tyrreńskiej ziemi. tak idzie olbrzymi Do zamku króla. jakich Italii łan miły Miał mężów wtedy. gdzie włóczni las błyska. Za nimi świetny rydwan gna przez bujne trawy Zwycięskimi rumaki syn Alcyda żwawy. kapłanka. gdy z urwiska Stromego schodzą.. jakie ich boje wsławiły. Który brat ich założył: młody Katyl oraz. straszny jak Alcyd za młodu. Na próżno wiedzie z sobą z miasta Agilliny Tysiąc mężów — tron ojca godzien zasiąść w chwale I ażeby mu Mezent nie był ojcem. Awentyn. Przy nim syn jego Lauzus. — do nas ledwo głuche doszły wieści. zabiwszy Geriona. I bawoły z Hibernii pól w tyrreńskiej fali Pławił. koni pogromca. mieczów błyszczących i spis szereg błyska. jakich się wojsk mrowiem Okryły pola. łeb zwierza z zębami białymi Na głowę zarzuciwszy. Otrys śnieżną i Homolę 164 . Wzgardziciel bogów Mezent. do łowów jedyny.

W co wszyscy uwierzyli. Flawiny pustkowie. sam za huf starcząc. Szli rzędem.. Kapenę. Którego na ognisku pasterska drużyna Znalazłszy wśród stad. z nagła do oręża woła.chmura. wysławiając króla: Tak pod chmurą skłębioną śnieżyste łabędzie. albo podwójne dziryty W dłoni dzierży. z nim hufiec stłoczony Z Prenesty gór. Prawą proste obuwie skórzane odziewa. które zabagnia Strug wiele. Znad Anienu. i ci. co ojcem się chwali Neptunem. z Gabijów. 165 . z hernickich skał. Dobywszy miecza. koni pogromca. założyciel szedł Prenesty grodu. Messap. Cymin dzierży.. 'Nie wszędzie migoce Broń. których bogata Anagnia Żywi oraz Amazen. odkąd w dział Romę Sabińczykom dano. Idą szyki z Fescenii. wzięła za Wułkana syna. ogromny las w dole Rum im czyni i trzeszczą zarośla od spodu. — Nikt by nie rzekł. że hufiec spiżowy w bój wali Rzędem. Ku wybrzeżom chrapliwych ptaków pędzi. Klauzus wiedzie śmiały. z Faliski Ekwowie. Oto ze krwi Sabinów dobrane oddziały Wielkie. co w lasy się wtula Nad jeziorem. bijąc w lotne pióra. tarcz i huczny rydwan: największa część proce Z ołowiem niesie. co zamki Sorakty. lecz że w powietrzu. Z którego ród Klaudiuszów krew bierze i miano W Lacjum. Lud. zaś kołpak z wilczej skóry szyty Głowę im kryje. Gdy wracają z żerowisk i krzyk miecą w pędzie Nad wzgórzami — grzmi rzeka Azji w oddali Bagnisko.Rzucając w szybkim pędzie. Lud gnuśny i odwykły od zapasów zgoła. niedosięgły dla ognia i stali. ziemicy Junony. naga jest noga ich lewa. Tuż Cekul.

starszy już wiekiem. co chowem się szczyci Oliwek. W lewicy tarcze krągłe. Lub jak z początkiem lata szemrzą nieprzerwanie Kłosy nad Hermem albo na licyjskim łanie — Dźwięczą tarcze. Z dębowej kory szyszak osłania ich głowy. wtedy już władał szczęśliwą Sarrastów ziemią. 166 . Ci. lud Mutusków. Ci zwyczajem Teutonów zwykli miotać strzały. znad Himeli fali. dla Turna huf dziki Tysiąca mężów wiodąc. Świecą tarcze ze spiżu. tych też. Razem ze Satykułu idzie rota chmurna I hufiec Osków. Lekkie oni niosą włócznie. Fabarysu lud. wróg Trojan.Razem huf Amiternów i starzy Kwiryci. Forulcy. Sydycyny pobliskie pustkowie. Kraj Rufrów i Batulów. Jak zwyczaj chce. co z chowu jabłek nabył chwały. miecz błyska spiżowy. I ciebie natchnień naszych nie miną porywy Ębalu: z Sebetydy nimfy ciebie Telon Zrodził. mężowie śmiali Z zimnej Nursji. Welińców garść duża. Zasiadł. przy boku miecz krzywy. co się od Allii imieniem jej zowie: Jak toczą się libijskich fal liczne bałwany. Nomentanie. druh Agamemnona. drży ziemia stopami tłoczona. bortyński hufiec. których ślą ojcowie Aurunku. Zaprzęga w rydwan konie. sobie przydzielon. Znad Tybru. Sewera zamieszkują wzgórza I Kasperię. Ereci. co Tetryk. Sarnu brzeg dzierżył przyjemny. rzemieniem opatrzone sztucznie. Gród Kalesu i brzegi płytkiego Wołturna. kiedy Kaprei tron. Gdy srogi Orion w odmęt kryje się wezbrany. Latynowie I lud. co wokół Massyki Uprawia wino. Tutaj Halez. obszary Celemny. Ojca swego niwą Nienasycon syn. Gród Abelli.

Lecz przed włócznią dardańską sztuka go nie skryła Lekarska ni śpiew. Szedł też i Hipolita syn.I tobie górskie Nersy w bój każą iść zbrojnie. gdzie ołtarz jest łaskawej Diany. Wtedy ojciec wszechmocny gniewny. co męstwem pała. nawykłego do łowów od młodu. groźnie podnoszące czoła. gniew ich koić niezbłagany I sztuką leczyć przez nie zadawane rany.. Zbrojno on łany orze i łakomy na łup Żyje z tego.. na rozkaz rodzica niegodnie Rozdarty końmi. Przez Archippa słan króla: Umbro. Wynalazcę tych leków. nimfie Egerii zleca wśród gaiku. że się zdoła Śmiertelnik wyrwać z Orku pod promienne nieba. co zwiezie z wyprawy do chałup. Coś władcą Ekwikuli skalnej i narodu Srogiego. 167 . który zdoła Żmije i węże. Ufensie. Fucinu nurt szklanny I stawy ciche płaczą. Którego szyszak szczęsna przystraja oliwa. pełen sławy i szczęśliwy w wojnie. którego matka z Arycji wysłała. Lecz Trywia Hipolita w zaciszne ustronie Skryje. I za sprawą Dyjany toń nieba go gwiezdna Ujrzała wskrzeszonego przez Peona zioła. Od Marruwii pól kapłan też dzielny przybywa. Gdzie sam w lasach Italii wśród cierpień bez liku Przebywał pod zmienionym imieniem Wirbiusza. znowu rzucił Orku bezdna. Hipolit niegdyś (mówią) obwinion o zbrodnię Przez macochę. który łagodne sny zsyła. zrodzonego z Feba. Ciebie gaje Angwicji. Usypiać śpiewem. Gdzie był w Egerii gajach wilgotnych chowany Nad jeziorem. Wirbiusz. Ani na górze Marsów zbierane dziewanny. Piorunem swym w stygijskiej rzeki strącił tonie.

Potrójną kitą strojny szyszak jego świetny Chimera zdobi. Prócz tych. Wojowniczka. Labikowie z tarczami barwnemi. — nie bawi jej z wikliny splecion Koszyczek i Minerwy nie ima się wrzecion. żar zgubny śląc z pyska. Prowadząc konny hufiec zakutej w spiż młodzi. Nurniku brzeg święty w mozole Orze. przy niej Argus. Lud. wichry szybkie przemóc zdoła. Przecież syn jego żwące munsztuk niespokojnie Zaprzęgał konie w rydwan i rwał się ku wojnie. Ijo zdobi przemieniona w krowę. Wśród przednich rot Turn piękny. Im obficiej wśród bojów przelana krew tryska. i rodzic chmurny Inach. stróż. potok lejący ze rzeźbionej urny. co wzdyma nurt wszędzie. do morza mknąc. lud sykańskiej ziemi. Bój twardy lubi. Biegnąc przez łany zboża po wierzchu i zgoła Leciuchnych kłosów w lotnym nie trącając pędzie.Stąd od świątyni Trywii prawo dotąd zmusza Usuwać konie za to. bałwany spiętrza. głowa przy głowie Kupią się dzierżąc tarcze młodzi Argiwowie. wóz z młodzieńcem stłukły nieszczęśliwy. Rutule. Aurunków garść. Ze złota. Sakrani. gdzie Anksur plony Ochrania i Feronia gaj dzierży zielony. co Tybru. 168 . jaśniejący chwałą. śmigłym pędem bieży. Za Turnem pierwszych hufców rój. z Wolsków narodu Kamilla nadchodzi. Tym srożej ona warczy. Albo przez pełne morze. Gładką tarcz. wznosząc rogi do walki gotowe. Gdzie bagna saturyjskie i przez dolin wnętrza Zimny Ufens. że morskimi dziwy Spłoszone. co pługi wiedzie na rutulskie pole I cyrcejski łan — ludy z ziem. Nie maczając stóp szybkich. Dzierży broń i przewyższa wszystkich głową całą. z paszczy zionąc ognie Etny. Dziw wielki.

169 . Co spina włos. licyjski kołczan. i włócznię. i obręcz ze złota.Wybiegając z chat. co blask miota Z dala. którą pasterski mirt wieńczy. Co kryje jej ramiona. w polach tłum wiejskiej młodzieży I niewiast pilnie patrzy na idącą. zwłaszcza Podziwiając purpurę królewskiego płaszcza.

młódź sierdzi się srodze Buńczuczna. Gdy wspiął konie.KSIĘGA VIII Gdy wojny znak z Laurentu zamczyska Turn srogi Wywiesił i chrapliwym dźwiękiem wrzasły rogi. Noc była i głęboki sen już obejmował Pomęczone zwierzęta ziemi z ptactwem społem. Położył się i późnym snem krzepił spokojnie. Co knuje. miotan trosk wielkich nawałą. po wszystkich ścianach lekko biega. prawym królem się mieniąc tej ziemi. czego dopiąć chciałby w swojej durnie. Wszystko ważąc wśród deszczu trwożnych oszołomień: Tak drżące światło słońca lub księżyca promień Srebrzysty. Znużon rozterką myśli splątanych we wojnie. pod niebem gołem. w zgiełku się sprzysięga Skwapliwie całe Lacjum. wzgardzicielem bóstw. Gdy ojciec Enej w chłodną noc. Widząc te zamiary Bohater z Troi. Raz w tę. Messap oraz Ufens. Z Mezentem. pierwsi wodze. A wreszcie do najwyższych domu wzlata pował. Wenula ślą do grodu wielkiego Diomeda Z wieścią. szeroko w Lacjum słynie jego miano. Że Enej flotą przybył ze zwyciężonemi Penaty. że w Lacjum Teukrów wtargnęła czereda. Natenczas sam bóg rzeki Tyberyn mu z bliska 170 . Że pośród wielu ludów Dardańcowi dano Posłuch. Wnet wzburzą się umysły. raz w tamtę stronę obraca myśl śmiałą. Tak sprawy stały w Lacjum. Gdy wygra bój — to lepiej on sam wyrozumie. wielkie z żeńców ogołocą łany. Niźli obaj królowie: Turn i Latyn stary. w kotle z wodą odbity od brzega Spiżowych warg. gdy chrzęsła na nim zbroja tęga. zewsząd dobrany Huf kupią.

Co za królem Ewandrem szli i jego znaki. Jam jest. białych jak ich matka. groźby niemałe Pokornymi zmiękcz śluby. co z ręki wroga gród nam Troi Wracasz i zachowujesz wciąż Pergam sędziwy. Byś nie sądził. Gdy od tej chwili pełnych lat minie trzydzieści. Niech wojny cię nie trwożą: gnębiący cię srodze Gniew bogów ustał. Tych z Latynami ciągła dzieli zwada. Ssać będzie. Tu dom mój — źródło w górach wysokich. Mnie później dasz chwałę. Ja sam cię do nich rzeką wzdłuż brzegów powiodę. który nurt rzeki wezbrany O brzeg miotam i bujnych niw przecinam łany: Modry Tyber. Z nimi złącz się przymierzem na każdą przygodę.Zjawił się wśród topoli. z daleka".jej wymiona. Pewne rzeczy obwieszczam. Wraz tak mówi i troski słowami tak koi: „Synu bogów. Czekany wśród laurenckiej i latyńskiej niwy! Tu dom twój i penaty! nie ustawaj w drodze. Kres trudów ostatka Tam znajdziesz. Maciorę ujrzysz wielką. że złudne sny twoją myśl mącą. jak będzie ci danem Osiągnąć cel ten. Zwycięzca. nad gąszcz uroczyska Wstając. Obrali łan i w górach gród nieladajaki Stawili: Pallanteum od Pallasa dziada Zwie się. w płaszczu leciuchnym. najmilsza dla niebiosów rzeka. Powstań. Arkadowie. Przy niej płód głów trzydziestu. Byś zmógł wiosły przeciwny prąd wśród żmudnej jazdy. Junonie zanoś modły — gniew. Askań miasto założy z głośnym Alby mianem. tam gród przyszły swe mury pomieści. synu bogini! — Zanim zajdą gwiazdy. żółtawym — na głowie Wplecione we włos bujne się wiło sitowie. 171 . pod dębem leżącą. w krótkim pouczę cię słowie: W krainie tej Pallasa plemię.

ukoi. Bogini nurty Tybru. Dziwią się gaje. ją w darze Zabija i z prosięty kładzie na ołtarze. co brzaskiem zórz płonie. Wstaje i patrząc w niebo. Wtem oto przed ich okiem dziw zjawi się nagle: Pod lasem biała. Które w niebo spiętrzyła dziś potężna Roma. zamek z domy niewieloma. Junono. Jak zwyczaj chce. skąd rzek kryształowa Mknie fala. ucichną wód wały. gdy nad rzeką W dali mur ujrzą. brońcie od przygody! Gdziekolwiek cię. zbroi druhów i opatrzy żagle. hesperyjskich wód królu rogaty. Na dno dążąc. Topiel kryje. Na zielonym wybrzeżu świnia rozciągnięta. . Zaczem z pluskiem pomyślnym mkną dalej wytrwale Kraje toń smolna jodła.Rzekł i w nurtów głębokich skryje się czeluści. Oni dzień i noc płyną po spokojnej toni. i ty Tybrze ze świętymi wody. w krąg dziwią się fale. Zawsze sławę i hojne odbierzesz obiaty. pełnego litości nade mną. co migocą Z dala. widząc tarcze. 172 . Jeno broń mnie i bliżej twe określ wyrocznie!" Tak mówi. Zaczerpnie wody z rzeki w złączone wraz dłonie. białe karmiąca prosięta. praca wioseł mozolna odpadła.i takie do nieba śle słowa: „Nimfy. i zdobne statki. fal błysną zwierciadła Pogodne. Niby staw lub zatoka. Mknąc przez wielkie zakręty: raz rząd ich zasłoni Drzew różnych. gdziekolwiek twarz jawisz przyjemną. dwuwiosłowce dwa z floty niezwłocznie Wybiera. co wprzód się wzdymały Przez całą noc. nimfy Laurentu. to wśród lasów zielonych nurt sieką Ogniste słońce stało w górze. . Weźcie mnie w swoją pieczę. Eneja sen nocny opuści. 0 rzeko. prące naprzód z mocą. — Zbożny Enej wnet tobie.

wola bogów z wyroczni wiadoma. wódz Greków. Nie. wstęgami pęki spowiwszy gałązek. Gdy ujrzą wielkie statki w cienistym wiszarze Wśród gaju i w milczeniu poruszane wiosła. czy bój was przywodzi?" Więc ojciec Enej.zląkłem się. Co w pysze odtrąciły nas. takim mianem uderzony: . Lecz przerywać uczt Pallas ochoczy Nie daje — sam z oszczepem naprzeciw poskoczy I opodal z pagórka: „Chłopcy! Co w te sioła Nieznaną gna was drogą? Gdzie mkniecie — zawoła — Skąd ród? Gdzie dom wasz? Pokój. Do Ewandra dążymy. Przypadkiem w dniu tym z rodu Arkadów król stary Alcydowi i bogom sprawował ofiary Przed grodem w gaju. Wtedy Enej do króla z przyjazną rzekł twarzą: „Najlepszy z Grajów! ciebie dziś losy mi każą Błagać. znękanych srodze. Wspólny ród nasz i odgłos twej sławy niepodły Łączą z tobą i tutaj chętnego przywiodły. Zlękli się nagle. broczyła ołtarze. stojąc na wysokiej łodzi I gałązkę oliwy wznosząc. Rzucają brzeg i wchodzą w gaju uroczyska..Wtedy zasię Ewander z biedną dzierżył rzeszą. wszystka rzesza się podniosła Od stołów. Mnie męstwo. Osłupiał Pallas. pójdź — rzecze — i z rodzicem pomów Do woli. Pallas.Ktośkolwiek jest. syn jego. Raźno w bok zwrócą dzioby i do grodu śpieszą. Po tych słowach prawicę mu żywo uściska. tak zaczyna: „Trojan widzisz. gościem będziesz pośród naszych domów". żeś z Grecji. iż wodze Dardańscy przyszli szukać u druhów obrony". że związek Pokrewieństwa z Atrydy cię łączy oboma. lud wrogi zastępom Latyna. z młodzieżą I z ubogim senatem kadzideł woń świeżą Słali — ciepła krew. Odnieścież. 173 . dymiąc.

Z licyjskimi on strzały pyszny kołczan potem Zostawił mi. Podziwiałem.. przemówić doń z bliska. także chłodną srodze Arkadię wraz z druhami nawiedził po drodze. Hezjony. ufa. płaszcz cudny dał. Wodzów Teukrów. utkwił w nim bystre źrenice. Atlasowej córy. co gwieździsty strop na barkach trzyma: Tak ród nas obu z jednej krwi początek bierze. Tak rzekł Enej. Mnie wtenczas pierwsza młodość rumieniła lica. przetykan złotem. Ów. matkę bohatera. Najdzielniejszy wśród Teukrów! Poznaję w lic piętnie Anchiza lica. gdy nas odpędzi.. Atlas rodzi. Z Elektry — mówią — zrodzon. Przyjm i daj nam prawicę. Przystąpię i w Feneja go wiodę siedliska. nad wszystkich przecież wyżej skronie Niósł Anchiz. W końcu krótko rzekł: — „Jakże oglądani cię chętnie. nie słałem posłów o przymierze Ni pism — siebie i głowę własną tu bez trwogi Stawiam i z tymi prośby wstępuję w twe progi: Nas lud Dauna. co Troi pierwsze wznosił mury. w głosie — głos. ich tronu dziedzica.. któremu na szczycie Cylleny chłodnym piękna Maja dała życie. długo w mówiącego lice I oczy wpatrzon. W to ufając. jest córką olbrzyma Atlasa. Elektrę. co ciebie srogim trapi bojem. któremu sprzyjam! Pomnę: na Salaminę gdy wybrał się Pryjam Do siostry swej. Nęka. W Teukrii osiadł. Wnet młodzieńcza chęć we mnie rozpłonie Uścisnąć mu prawicę. pradziad. Zawładnąwszy obydwóch italskich mórz wody. Waszym przodkiem Merkury. 174 . twierdzą. że pod swojem Jarzmem całą Hesperię ugnie bez przeszkody.Dardan. Są u nas ku wojnie Chętne serca i młodzież ćwiczona przystojnie". co niebo barkami podpiera. Pryjama. Ta sama Maja.

Nad bramą wysoką Wisiały głowy. te bóstwa wielkiego ołtarze.I dwie uzdy ze złota — dziś Pallas je bierze. z wami zawieram przymierze I skoro brzask rozbłyśnie jutro. Spożywa Enej z młodzią trojańską po społu Smaczne uda i cąbry ogromnego wołu. Wulkan ojcem potwora był. kosz. gościu trojański. Przyszła nam jednak w końcu pomoc upragniona Ze strony boga: bowiem zabiwszy Geriona 175 . wyrwani Niebezpieczeństw. Jaskinia była wielka tam. Gdy już zaspokoili głód. co się ugina Pod darami Cerery. opuszczony wyłom Kryjówki. jego to żary Z pyska ziejąc. krwi strugi wciąż świeże Wilżyły wokół ziemię. Rzekł król Ewander: — „Ucztę. i wyborne wina. gdyście przyszli jako przyjaciele. z hufcem w drogę Wesołych was wyprawię i skarby wspomogę. Przypatrz się tym zwieszonym w górze skalnym bryłom: Strzaskane leżą głazy. która nam wypadła Ze zwyczaju. Dorocznych świąt wraz z nami obchodźcie wesele I dziś już przywykajcie do druhów zastawy". jak pragniecie. w gąszczu tajona. Rześcy chłopcy i kapłan. Pieczone wątpia niosą. Srogiego półczłowieka. To rzekłszy. ległych grani olbrzymie brzemiona. każe wniosić uprzątnięte strawy. tłumiąc chęć jadła. Przed innymi uprzejmie wskaże Enejowi Klonowy tron. ciemną zbroczone posoką. obiaty niebianom ślem w dani. Niedostępne dla słońca. wlókł cielsko swe wielkie bez miary. skryte leże. Tymczasem. piękną zdobny szatą. Nie zabobon bóstw starych niepomny nam każe Poświęcać: Z wielkich. Stawia czasze i mężów na darni sadowi. Kaka. lwa skórą zaścielon kudłatą. — Więc.

wokół pilnie zwraca oczy. Nadbiegł oto Tyryntczyk i wśród stromych stoczy Dostępu śledzi. trzykroć z sercem śmiałem Podważa głaz — i trzykroć siadł w jarze znużony. Na co by podstęp jego nie czyhał i zdrada. Bada stok Awentynu. Nadszedł Alcyd zwycięski. Żadne znaki nie wiodły do groty tej z bliska.Trójkształtnego i z łupu wielkiego wesoły. Trzykroć. 176 . Nad grzbietem się jaskini wznosiła pochyło. szybszy niż Eurus. Drapieżne ptactwo chętnie swe gniazda tam kryło. Jak z trwogą w oczach. pędząc tędy woły Ogromne: jar i rzekę zajmowały całą. Pierwszy raz wtedy Kaka ujrzano z daleka. Razem i woły w wielkiej ukrywane grocie Zaryczą: podstęp Kaka od razu się wyda. by zgoła nic już nie zostało. Zgrzytając zębem. Za ogony wlókł bydło po urwistej drodze. Myląc ślady. co kunsztem ojcowskiego młota Wisiała na żelazie. i zaraz gaj cały Rozebrzmiał rykiem. Cztery byki ogromne ze stajni wykrada I tyleż równie pięknych jałowic. Tymczasem. Wtedy ból i gniew w piersi rozpłonie Alcyda: Sękaty dąb porywa w dłonie i bez zwłoki Szybkim pędem na góry zrąb wbiega wysoki. z każdej niedostępna strony. By śliski Grunt zwykłymi się racic nie znaczył odciski. i w jamie ukrył ciemnej srodze. wzgórza ślą gromkich ech krocie. Lecz Kak dziki. ucieka Do jaskini: strach skrzydła mu przypnie u nogi. Gdy zamknął się i łańcuch rozerwawszy srogi Strącił skałę. — Niebotyczna grań. zaryczały Odchodzące już woły. płonąc gniewu szałem. i zaparł nią wrota. kiedy Alcyd wypędzał z pastwiska Swe stada napasione w drogę.

jak na lewo od strugi się spiętrza. Zaczem przychwyconego w świetle niespodzianie. wszelką bronią nęka. za nogi tłum ściąga Potworne cielsko. i mroki olbrzymie W grocie skłębia: noc z ogniem. złupione zdobycze Ukażą się na światło.. przelękły strumień w bok odpłynie. ale przez płomień do głębi Na oślep skoczył. kędy najsrożej się kłębi Fala dymu i ciemną mgłę z jamy dna żenie. przerażon bez miary. oblicze. Rwą się brzegi. Strzałami Alcyd praży. Kraj cieniów. Kryjąc widok dla oczu. Wraz odsłonią się domu wnętrza tajemnicze Przez drzwi rozbite: woły. kryjąc się w otchłanie. wstrząsnął silnie i od wnętrza Z posad wyrwał. Oburącz chwyta dłońmi za szyję i tłoczy Suche gardło. Ów. Tam Kaka.Tę skałę. Nie ścierpiał Alcyd. kark spasły Podziwia i gardziele. Odsłaniają się Kaka ogromne jaskinie Do wnętrza. przepaści głąb dziki Widnieje. Ogromne głazy miecąc i grube konary. na dom cały gęste chmury ciska. Odtąd cześć dajem zbawcy. Potyt nasz pierwszy go święci 177 . Nie inaczej. gdy ziemia pęknie i dla oka Podziemnych siedzib wnętrzne odsłoni tajniki. pełna mroków pieczara głęboka. groźnym oczom dziwoląga Przygląda się do syta. Z prawej strony prąc.. drży rój Manów. aż na wierzch wystąpią mu oczy. Z paszczęki (tym potworny (okropne zjawiska!) Wyrzyga. gdzie ognie zagasły. bogom wstrętny. nie mogąc uciekać. zionącego w mroku czcze płomienie. Ryczącego okropnie z wklęsłej jamy wnęka. a potem z nagła mocno pchnie ją: — Zagrzmiały od łoskotu przestwory nad knieją. w potomnych pamięci Radosny dzień ten. błyskającym w dymie.

Dziw Krety i lwa zwalił pod nemejską skałą. I w puchar wino wlewa. jak trudów tysiące Pod królem Eurystejem. synu Jowisza. Gałązkami topoli wieńczący swe czoło — Tu chłopców. które nań Juno nasłała. młodzieńcy. co wielkim się zowie. o niezwyciężony. starzy Alcyda wieszczkowie. Sławią wesoło Alcyda.I Pinariów ród. Ciebie żadne straszydło. wliczon w niebian grono.Junony. Tymczasem słońce już się chyliło ku ziemi. wspólnemu bogu czyńcie dzięki!" Rzekł. Ubrani w skóry. powtórną nakryją zastawą Stoły i półmiskami obarczą ołtarze. jak w kolebce już. W święto twoje racz ku nam raźną zstąpić nogą!" 178 . a tam starców chór. Przy ogniu ich tłum Saliów rześki się ukaże. pierwszy przed wszystkiemi. Co gromadą głów wokół siepał nastroszoną. tak wielkiej obchodząc dzień chwały. Jak w boju zburzył do cna dwa grody kwitnące. I wielkim go na zawsze kraj będzie zwać cały. w głębokości Jamy leżąc na stosie wpół-zgryzionych kości. Dwa węże zdusił. prawicą zmógł śmiałą. za sprawą . Hyleja oraz Fola. dziecina mała. Z nim wszyscy po społu Radośnie wielbią bogów libacją u stołu. śpieszą niosąc żagwie żwawo. Wznowią uczty. we włos dwubarwne wplatając jej liście. Troję i Echaliję. Już kapłani i Potyt. ni Tyfej niezmierny Nie przeraził swą bronią. Więc. Alcyda topolą wieńczy uroczyście Swą skroń. Ciebie Styks i stróż Orku zląkł się. Ponosił: — „Tyś chmur dzieci. Witaj. On w gaju wzniósł ten ołtarz. ni groźny smok Lerny. Uwieńczcie liściem włosy i czasze do ręki Z winem biorąc.

Lecz zwolna wiek podlejszy ludziom się wyłania: Szał wojny i niesyta żądza posiadania. Los i Fatum. Zgromadził. któremu ludzie ujść nie mogą. Kaka jaskinię też srogą Wspominają i z pyska miotane płomienie. Sykańce olbrzymie. Grzmią gaje w krąg? Wiatr echa na pagórki żenie. Spełniwszy obrzęd święty. a każde miejsce w nim zachwyt wywoła. Mnie. Wieść niesie. co z twardych pni dębu powstaje. że pod królem tym nastał wiek złoty: Tak w pokoju swym berłem wiódł naród do cnoty. Pierwszy Saturn. „Fauny — rzecze — i nimfy dzierżyły te kraje. dawne miano odmieniając rzeki. żywo oczy swe zwraca dokoła Enej. Olimpu rzuciwszy szczyt miły. Auzońce potem przyszli. Rozmowy różne w drodze wespół z nimi wiedzie. rozprószony w górzyste zacisza. z kraju wygnanego w mórz odmęt daleki. Tu przywiodły. Karmenta. dał mu prawa — Lacjum kraj on zowie. co Romy założył warownię. Uchodząc jako tułacz przed gniewem Jowisza. Król Ewander. Obcą im była roli uprawa rozumna I sprzężaj wołów. do miasta się rzeszą Udaje zaraz cała. I nieraz kraj Saturna nowe przybrał imię. Król stary pośpiesza Wraz ze synem. Wiele pyta. Eneja prowadząc na przedzie. spraw dawnych ciekaw niewymownie. plonów nie zwozili w gumna — Owoce ich i łowy mozolne żywiły. tu matka nimfa swą przestrogą. Dziwi się. I ród mężów. Ponieważ łacno w ono się ukrył pustkowie.To w pieśni sławią. mnie przyzwała i boski Apollin". Nastali króle: szorstki Tybr wielkiego ciała. 179 . Lud szorstki. Od niego potem Tybrem Italia nazwała Albulę.

Noc padła. Śmiej. co w miejscu Azylu wysterkał Wskazuje i pod chłodnym urwiskiem Luperkał. Na tapczan suchym liściem suto podesłany I skórą niedźwiedzicy z puszcz libijskiej ziemi. tam zasię Saturnia jest nasza".Alcyda I niech ci niedostatek przykrym się nie wyda!" Rzekł. Zabytki mężów dawnych. Gąszcz też wielki. Wierzą Arkadzi. Wieszczce boskiej. Tam dwu grodów oglądasz rozwalone mury. pod ubogie się zbliżą poddasza Ewandra. gdzie gość Argus z rąk zginął czeladzi. Tak gwarząc. wnijdź śladem. jak burze gromadzi I prawicą Egidy krąg wstrząsa ponury. (Który tak się od Pana licejskiego zowie). Już wtedy nań wieśniacy spoglądali z trwogą Religijną. Gdzie dziś Forum jest Romy i Karyn osada. ziemię skrzydły objąwszy ciemnemi. co pierwsza przyszłe wielkie dzieła Teukrów i Pallanteum piękne sławić jęła. Nie wiedzieć który dzierży bóg. gardzić zbytkiem. Tu Janikuł. tamtę — Saturn zakładał warownię. w Romie czczoną święcie. Gdy doszli do domostwa. ołtarz mu wskaże wśród zacisznych dolin 1 Bramę Karmentalską. Gdzie z dawna chwałę nimfie oddają Karmencie.Tak rzekł. las straszył ich i głazy duże. zdjęta niedaremną trwogą. Gdy matka Wenus. cenne niewymownie: Tę — Janus. „Ten gaj — rzecze — to lasem porośnięte wzgórze. Że widziano Jowisza. 180 . tu i ówdzie usłyszą ryk stada. I gaju Argileta zaciszne pustkowie. wtenczas puszczą zarośnięty srogą. wielkiego Eneja w ciasne wiedzie ściany. gościu. ów rzekł: „W te to progi Alcyd wstąpił. ten domek go przyjął ubogi. Wskaże plac. Na tarpejską grań i na Kapitol prowadzi — Dziś złoty.

mężu miły. Czegokolwiek po sztuce spodziewać się mogę. że głos mój coś wskóra. w słowa uczuć wlewając żar boski: „Kiedy wojną nękali argoliccy wodze Pergam..Laurentu groźby słysząc oraz wrzawę srogą. 0 broń dla mego syna. wieczną zmożon miłością.. znany płomień Wszedł mu w tętna i przebiegł przez bewładne kości. Zaprzestań prośby I ufaj swojej mocy. ociężałego śnieżnymi ramiony Obejmie. Odczuła to świadoma swej krasy małżonka — Zaś rodzic. On zwykłe żary przejął zaraz. Patrz." Tak rzekł. upragniony 181 . co ulać ktoś by Ze spiżu w ogniu zdołał.. Wśród murów ostrząc miecze na Teukrów mych zgony!" Rzekła. tak powie: „Czemu z dala zaczynasz w oględnym tak słowie? Czy nie ufasz mi. Nie inaczej. klęsk syna twarde widząc brzemię. gdy wojenną chcesz wzniecić pożogę. Dziś z rozkazu Jowisza na Rutulów ziemię Wstąpił. Ognistej błyskawicy smug w chmurach się błąka. I teraz. Co się zrobić ze stali da. Wszak Nereja córa I Tytona małżonka łzami cię zjednała. błagam więc. gdy grzmoty huczą wśród ciemności. to. By Pryjama gród dziesięć lat dalszych stał w chwale. boska? Dla takich twych pieszczot Już wprzódy Teukrom w dłonie tarcz dałbym i brzeszczot. ni losy nie broniły wcale. Na złotym łożu męża Wulkama wśród troski Tak zacznie.. Ani Jowisz. jakich ludów zewsząd zbiera się nawała. By cię darmo nużyła praca tak niełatwa — Choć wiele czci Pryjama świadczyła mi dziatwa I płakałam. zasłużonej miał ulec pożodze.. nie chcąc. Nie prosiłam o pomoc ni oręż — twej siły I sztuki nie wzywałam. co.. ufna. wśród rozkosznych pieszcząc oszołomień.

i ogień ze sykiem się kłębi: Wulkana dom. Jest wyspa przy Sycylii. . Co żyje z prac Minerwy drobnych i z wrzeciona. Dwa węże i Gorgone. gdy niewiasta biedą przyciśniona. Do niej trzy strzały z gradu. 182 . trzy nawalne deszcze Dodali. tuż obok Lipary Eolskiej. Po północy. Tam zstąpił Ogniowładca z wysokiego nieba. Krząta się. Rękoma ich już wokół była wygładzona Część gromu. W noc pracę ze służebnic swych gronem po społu Wszczynając. Cyklopi tam żelazo z wielkimi mozoły Kuli: Brontes. W głębokiego snu błogie zapadł ukojenie. gdzie jęczą kowadła Tęgo bite. Na wyścigi zdobili łuskami ze złota. stal chrzęści. zgasły ogień roznieca z popiołu. rzuciwszy posłanie Miękkie. do rzemiosł swoich ochotnie powstanie. Grioźna jak czeluść Etny.Uścisk oddał. huk i przerażenie Mieszali. ująwszy w ramiona. jaki rodzic. Steropes i Pyrakmon goły. I egidę okropną. Wulkanią zwana skalna gleba. Miota w ziemię. Pod nią huczy Cyklopów jaskinia zapadła. którymi w grody ów niesie strach Mady. A teraz straszne błyski. trzy z błyskawic i wichru promienie. tak iż czystym męża swego łoże Zachować i dziateczki swe wyżywić może — Tak właśnie Ogniowładca. gdy rzednąć zaczynają cienie Płosząc sen. rozpalona w głębi Wielkich pieców. część była niedokuta jeszcze. dłutem gładząc z każdej strony. Opodal rydwan Marsa i dwa wartkie koła Kuli. co dziki wzrok miota Ze ściętej głowy. i chyląc skroń na piersi żony. gdzie ze szczelin skał bucha dym szary. oraz płomień niezbłagany zgoła. broń gniewnej Pallady.

której wprzód się zagaić nie dało. Ten Achata ma obok.„Złóżcie wszystko — rzekł — rzućcie trud niedokończony. ów Pallasa. Przed nim stróże domostwa. Teraz sztuki mistrzowskiej — teraz zwinnej dłoni! Nie zwlekajcie!" Nic nad to nie wyrzekł. Inni miechy stłaczają. co sam jeden na wszystkie wystarczy Latynów strzały — siedem blach zbijają społem Potężnych. Cyklopy Etny. dwa psy biegną żwawe. teraz sił potrzeba. Płyną strugi spiżu oraz złota. Szczękiem kowadeł jaskinia grzmi duża. Ewandra w skromnym domu budzi ranek miły I ptactwo. bacząc na zlecenie z nieba: Mąż dzielny o broń błaga. z mozołem Dmąc w ogień. wśród domu się wszczyna Rozmowa. syna. słów swych i obietnic pamiętny bohater. Lecz i Enej już rankiem próg rzucił swych kwater. dłoń ścisną. Tyrreńskie łapcie rześko nakłada na nogi I przy boku tegejski zawiesza miecz srogi. Gdy tak w Eolii Wulkan kwapi się co siły. co pod strzechą świegotać zaczyna. Pierwszy zaczął król: „O wielki wodzu Teukrów! gdyś ty wyszedł cało. Oni z mocą ogromną podnoszą ramiona W takt kując stal. Nie przyznaję. Z wysokich progów śpiesząc tuż za krokiem pana. Śmiercionośna stal w piecu wre. "przywdziewa szaty starowina. co była Enejowi dana. zaś oni Szybko porwą się wszyscy i wnet się robota Zaczyna. Pantery skórą ramię osłaniając prawe. iż Troja do cna legła w dymie! 183 . Reszta spiże syczące zanurza W wodzie. Ogromnej tarczy Krąg kują. Spotkawszy się. Szedł. Do komnaty. Wstaje zaraz. co zgrzyta w obcęgach kręcona.

hufce Etrusków zdrętwiały od trwogi. gdzie Turn go swą bronią osłania. Każą nieść znaki. a z twarzami twarze Ku długiej męce: ropą i krwią zlane ciała Śmierć powolna w uścisku strasznym zabierała. słusznego pełna zagniewania. Znękane rzesze oręż chwycą po kryjomu I obiegną zbrodniarza w jego własnym domu. Żąda. Eneju. Ziemię. Lecz wiedz: Italczyk ludów tak wielkich nie złamie: Obcych wodzów szukajcie!" — Te bogów przestrogi Słysząc. same losy cię tutaj wezwały. by pomoc nieść w boju za tak wielkie imię. Jest opodal. bogi! Umarłych wiązać społem ze żywymi każe. Nad całym brzegiem z. Los wieszcząc: „O Meoniii chlubo. Pyszny król Mezent w końcu berłem owładł swojem. Zbyt słabi: stąd zamyka nas Tybr. Wspomnęż mordy i zbrodnie. gdzie wsławion we wojnie Lud Lidów wzgórz etruskich jary zajął zbrojnie. uzbraja twe ramię. kapłan wstrzymuje ich stary. stamtąd Rutul Ze szczękiem broni ciśnie. młodzi droga. jakie tyran srogi Spełniał? Weń i w ród jego obróćcie to. On wśród rzezi uchodzi przed wzburzoną zgrają Do Rutulów. Z rękoma łącząc ręce. by wydał króla na pomstę w tej dobie. ja władzę dam tobie. Agilliny gród stary. Nad wojskiem jej. zbudowan na urwisku skały. Sam Tarchon mi przez posłów berło i koronę 184 . bo pomoc niespodzianą daje Przypadek. łodzi stłoczonych grzmią gwary.. Gniew prawy na Mezenta. ogień na dachy miotają. Więc Etruria. długo szczęśliwym kwitnącą pokojem. Przecież troskę utul: Ja tobie wielkie ludy i bogate kraje Sprzymierzę w bój. Kwiecie męstwa! Ból słuszny cię wiedzie na wroga.My.. Mordują druhów.

. obietnice matki uroczyste. błagając. Spojrzą — znów przestwór gromkim zahuczy łoskotem I na niebie pogodnym. Gdy to mówił. Wezwałbym syna. Co znaczą te zjawiska: Mnie to Olimp woła! Ten znak matka przyrzekła zjawić. Niechaj śpiesząc pod wodzą twą w boje. gdy dokoła Bój grozić będzie. Gdy nagle Cyterejka widomy znak dała: W czystym niebie piorunu błysk nagle zapała Wśród grzmotu. wnet potem Szczękną bronie. Pallas żwawy. że Wulkana bronie Z nieba w pomoc mi ześle: Och! Jaki bój w nieszczęsnym Laurencie zapłonie. abym między zgromadzone Wszedł szyki i tyrreńskie w mą władzę wziął włości. Wdraża się w dzieła Marsa. kwiat mego narodu.. a bóstwo cię woła: Śpiesz. lecz bohater z Troi Poznał dźwięk. Zaczem powie: „O druhu. Złączy się. od zbrojnych się hufców zaroi. nie badaj zaiste. świat się walić zdaje niespodzianie I w powietrzu tyrreńskich surm ozwie się granie. schylili zamyślone twarze Enej i wierny Achat pod twardym mozołem Troski — i wiele ważą w sercu niewesołem. mówiąc. — Tobie starość czoła Nie marszczy.. Zdrętwieli wszyscy z lęku. w obłoku. Przydam ci — tyleż Pallas od siebie wieść każe". Turnie! Ileż do twej fali 185 . Teukrów i Italii wodzu. Dwustu jeźdźców arkadzkich. pełen sławy! Z tobą chluba i szczęście moje. ale ten z matki Sabelki Italską krew dziedziczy. niechaj czyny twoje Oglądać i podziwiać przywyknie od młodu.. Ale mnie zimna starość już berła zazdrości I siły niedostaje na żaden czyn wielki.Przysłał. ród nie broni. Jak skaran będziesz.

By donieść Askaniowi o ojcu i sprawie. co na boje ruszyć są gotowi. przyłbic oraz ciał dzielnych się zwali. Teukrom konie tyrreńskie król daje łaskawie: Dla Eneja w dział rumak idzie przystrojony Lwa skórą płową — złote błyszczą na niej szpony. Nie wyrywał się teraz. niechby mi Juppiter miniony wiek młody Wrócił. Że ruszy huf ku brzegom tyrreńskiego króla.. — Nigdybym z twych uścisków słodkich. pozostali Bez pracy wioseł płyną rzeką z prądem fali. tak by wielu swym mieczem nie naciął Wśród miasta.Tarcz mężów. większej grozy nabiera Mars srogi. Lecz. i Mezent zdradziecko Drwiąc ze mnie. stosy tarcz podpalał i nieustraszenie Erula tą prawicą w Tartaru słał cienie — Dziw. Ewander idącego w bój uściska syna Nienasycon i ze łzą tak mówić zaczyna: „O. Zdwajają śluby matki. wraz owce na ofiarę świeżą Ewander bije społem z trojańską młodzieżą. przecież wszystkie społem Dusze i tyleż mieczy tą ręką mu wziąłem. trzy aż razem (Straszno rzec!) dała dusze. Enej łodzie nawiedza i druhów pozdrowi. Żar ze stosu Alcyda. Spośród tych. gdym u Prenesty bram szyki w zawody Rwał. Mężniejszych sam wybiera zaraz. niech rwie go!" Te słowa rzekłszy. Wnet po małym miasteczku głoszona wieść hula.. o bogi! Jowiszu wielki przed wszystkiemi! 186 . matka. Ojcze Tybrze! Niech depcze Tum sojusz. po trzykroć żelazem Powalony być musiał. wobec bliskiej trwogi Drżą serca. penaty i lary Wesół uczci. tylu moich nie zgubił przyjaciół!. któremu Feronia. jak zwyczaj chce stary. Roznieci na ołtarzu. z tronu wstaje wysokiego. drogie dziecko.

który błagalne śle słowa! Jeśli mi los Pallasa nietkniętym zachowa. wstąpiwszy na "mury. Sylwanowi. Gwiazda. Już przez otwarte bramy hufce wychodziły: Pośród pierwszych. zdradę knujesz skrycie. co ponad inne Wenerze jest miła. Pelazgowie starzy Gaj ten oddali. Błyszczące spiżem hufce pośród pyłu chmury. Rwą pancerni.. stojące na polu szerokiem. Z dawna czczony szeroko. Śledzą matki trwożliwe. co w pierś mą się wrzyna. Gdy cię chłopcze." Takie rodzic śle mu pożegnania. Jest wielki gaj nad Cery rzeczułką w jar skrytą. rot Enej wraz z wiernym Achatem. — Jeśli zaś. rozkoszy późna i jedyna. — Do domu niosą słudzy bladego. * W objęciu trzymam. w odzieniu bogatem Środkiem Pallas — tarcz barwna mu zorzą się pali: Tak Jutrzenka skąpana w Oceanu fali. oraz tyrreńska drużyna Miała obóz. ze wzgórza można było okiem Dostrzec legie. ciemne jodły zwieńczają ich czoła. co pola i trzodę swą darzy Opieką. pierwsi władcy ziem Latyna. gdy mi serca nie rozrania Wieść gorsza. kędy prosta droga wiedzie.Zlitujcie się nad królem arkadyjskiej ziemi I słyszcie ojca. dzisiaj gorzkie skończyć pragnę życie. zgiełk dudni.. Gdy wątpliwa jest troska. Potem przedni Trojanie. Blisko stąd Tarchon. 187 . Pojawia się wśród mroków i cudny blask zsyła. Dzisiaj już. o Fortuno. bez siły. za rotą na przedzie Gna druga w trop i sypki piach trąca kopyto. jak wieść niesie. pagórki dokoła Piętrzą się. Oni przez chaszcze. Jeśli znowu zobaczyć mam jego twarz młodą: Pragnę żyć i przed żadną nie zadrżę przygodą.

Nie może się nasycić — oczyma zdumiony Po niej wodzi. Na niej dzieje Italii i triumfy Romy Wybornie wróżb i czasów następnych świadomy Po Askaniu i wojny wszystkie nieprzerwanie Wyrzeźbił Ogniowładca. rzeźbioną sztucznie.Tam ojciec Enej. kiedy syna w zacisznej dolinie Ujrzy. wokół jej wymion bliźnięta Igrają. krzepią rumaki i ciała. chłopcy. Jak chmura. z dala lśniąca od słońca promieni. widać. Tak rzecze Cyterejka i syna uściska. miotający płomię. a z nim dobrana młódź cała Znużeni śpieszą. Pod dębem naprzeciwko broń kładąc wspaniałą. i włócznie. Ona zaś. I piękną niewymownie tarcz. i stąd wszczęte z nagła nowe wojny Przez Romy lud. sztucznej roboty: W zbroicy tej Laurentów pysznych zwarte roty Zmóc zdołasz i dzielnego Turna wyzwać z bliska". Tymczasem boska Wenus ze śnieżnych chmur spłynie Z darami. Tacjusza i Kuretów społem Surowych. Przystąpi doń witając i rzecze te słowa: „Oto męża mojego dar. Niedaleko tuż Roma potężna jaśniała. Nakolanka ze srebra i złota. co powstanie Przedstawił: W grocie Marsa. mleko ssąc zgoła bez trwogi. Tam ród. rozciągnięta Wilczyca leży. rękoma pieści i ramiony Straszliwy szyszak z kitą. ciesząc się podarkiem i tak wielką chwałą. Lecz wnet bitwy znużeni mozołem 188 . Miecz śmiercionośny oraz potężną w ogromie ' Spiżową zbroję. lekko ku nim zginając kark srogi. On. gdzie chłodnej rzeki lśni toń kryształowa. Liże obu i gładzi językiem ich ciała. Porywane Sabinki wśród świąt przez tłum zbrojny Bezecnie. która się krwawo rumieni.

śnieżyste ich szyje Spina złoto. Strzechą ze słomy błyszczy Romulowa chata. z dwu włóczni alpejskich blask bije Wokół. w gniewie zacięty niezmiernie. w słowie niezachwiany!). Tuż Porsenna. Saliów też i Luperków nagich tam jaśniała Gromada — czapy z czubem. 189 . Cnotliwi są osobno: tym prawa śle Kato. na twarze jędz patrzy struchlały. Tuż srebrna gęś w krużgankach wyzłacanych lata Głosząc. W środku lśni morza obraz. Plutona głębokie krainy . Przez las. Obok — Metta w dwie strony rwą w pędzie rydwany (Obyś trwał. Tuż mrok siny Tartarskich pól. ucztują i czynią przymierze. kary za zbrodnie: przykuty do skały Katylina. że Gallów wojska czyhają za progiem. i matki w wygodnym rydwanie Wiezione wśród obrzędów przez gród. rzeźbiony bogato W złocie: błyska biel piany z tła ciemnej głębiny. płynąc przez tybrowe wody. On żywo zda się grozić. dzierżąc wysokie Kapitolu wieże. zmusza Wygnanego na powrót przyjąć Tarkwiniusza. Widać. Eneadzi za wolność porywają miecze. Że rozerwać most Kokles odważył się młody. a krwią dokoła zrosiły się ciernie. V krzach pod zaimkiem Gallowie siedzą z licem srogiem. Złote włosy ich. Manliusz zamków tarpejskich i świątyni strzeże Pilnie. Albańczyku. gniew widać go piecze. Wlecze zdrajcę Tul. a długie tarcze osłaniają ciała. Głuchą nocą zakryci wśród ciemności ślepych. tarcze niespodzianie Spadłe z nieba. płonie złocistych szał przepych [ płaszczy prążkowanych.Zbrojni króle maciorę składają w ofierze Jowiszowi. A Klelia uszła. gród z mocą oblegając.

posępne lecą w górze jędze. Z przodu flota w spiż strojna. Dwóch wężów za plecami nie widząca zgoła. piętrzące się górnie. morza toń huczy spieniona Od wioseł. Wenus i Minerwę strzały Miecą. Lecą w krąg szybkie strzały i w kłębach płomieni Pakuły — krwawą rzezią morze się rumieni. że to Cyklady oderwane płyną Po morzu lub z turniami zbiegają się turnie: Tak z mocą walą statki. Sroży się Mawors w okrutnej potędze. szczerym złotem połyskują fale. Zwycięzca z krajów Wschodu. obie skronie Płomień zioną. Okrętowy mu wieniec błyska wokół czoła. Tu August Cezar wiedzie italskie w bój srogi Zastępy— z nim lud. dziobów. mocarny znak wojny. Zakuty w. Leukate wre w szale Wojennym. Tuż z wróżby pomyślnymi Agryppa dostojny _ Wiedzie zastęp potężny. Rzekłbyś. senat i potężne bogi. stal. łuk Apollo aktyjski napina Z wysoka: drży Egiptu i Indu drużyna I Arabi Sabejcy podają tył nagle. z Czerwonych Wybrzeży. Z Egiptu hufce zbiera — lud Baktry z nim bieży. żona. Królowa w środku. a za nią Bellona z krwawym biczem bieży. Suną nad głębiną. hufce brząkadłem w bój woła. On na statku wyniosłym stoi. Widząc to. Wraz wszyscy gnają. rodowa gwiazda z czoła płonie. Społem idzie (o hańbo!) Egipcjanka. 190 . Antoniusz barbarzyńców pod znaki swe woła. osęk.Ze srebra wyrzeźbione naokół delfiny Wzburzone fale zwinnie w krąg sieką ogonem. Na morzu spienionem Aktyjską widać bitwę. Przeróżnych bogów larwy i szczekacz zuchwały Anub — w Neptuna. Ucieszona Niezgoda w rozdartej odzieży Gna.

Różni mową — strój różny i oręż się mieni: Tu Nomadów tłum. Afrów rzesza rozbrojona. ogromny Nil w dali od smutku się wzdryga. Lelegi. w mury Romy Wiezion. 191 . który mosty zrywa. łupem obwiesza podwoje świątyni Przepyszne. Lud z igrzysk wesoło korzysta. Te na tarczy Wulkana oglądając dziwa. Potrójny tryumf święcąc Cezar. Na barkach wznosząc sławę wnuków i los Romy. Kary. W świątyniach tłumy matron. Dzicy Daje i Araks. Ren dwurogi. Cieszy się obrazami. wybór czyni Z darów.. bogom poświęcone w darze. Puścić liny i z wichrem gnać morzem spienionem. Długim rzędem idą zwyciężeni. jak z pędem Japyga Gna. Eufrates. choć spraw nieświadomy. On w śnieżnym chramie Feba siedząc. szedł drżący ód trwogi. w zieleni ołtarze. Szedł daleki Morynów naród. łowczych Gelonów plemiona.Królowa sama każe w lot rozpinać żagle. Przed nimi cielce. już uciszon. Otwiera jej ramiona i na ciche łono Swych modrych fal przyjmuje rzeszę zwyciężoną. Ją. bogom Italii w znak chwały widomy Nieśmiertelny ślub czyni. wśród rzezi blednącą niedalekim zgonem. Wyrzeźbił Ogniowładca. wielkich świątyń trzysta Wznosi w mieście.

tak Nilu toń pianą okryta. Pierwszy huf Messap. Gdy spływa z pól i w brzegi się chowa koryta. Poznał ją młodzian. któż cię z chmury do mnie Na ziemię zesłał? Skądże nagle tak pogodna Jasność? O. stołeczny Palatyn. czerpie wodę z wierzchu i skroń skłania Przed bóstwy. Cicho bieży. obie wzniósł dłonie w niebiosa I tak do pierzchającej rzekł. Rwą rumaki. niebo rozchyla się do dna. rzuciwszy obóz. Nie zwlekaj i lęk miecąc. 192 . nieb ozdobo. Spieszą w zapale. druhów i okręty. Saturnka Juno z nieba Irydę ochoczą Do śmiałego śle Turna. siedmiu rzek wzmożon nawałą. Już na pola otwarte za rotą szła rota. tylne szyki wiodą młodzi Tyreidzi. Przecz wahasz się? Czas konie kiełzać. widzę. zgnieć obóz obrzydły!" Rzekła i w niebo wzbiła się równymi skrzydły. śluby czyniąc i wznosząc błagania. Córa pięknolica Taumasa różanymi doń usty tak powie: „Turnie! czego proszącym obiecać bogowie Nie śmieliby — nam przyniósł dzień ledwo zaczęty: Enej. Nie dosyć! Do najdalszych Korytu wszedł chatyn I zbiera pod broń Lidów lud nieokrzesany. nad fale Pobiegnie.KSIĘGA IX Gdy w innej zgoła stronie te sprawy się toczą. Nawiedził gród Ewandra. Krążące błyszczą gwiazdy tam. brać rydwany. Ktokolwiek pod broń woła!" — To rzekłszy. Ogromny łuk pod chmurą zatoczy z ukosa. blask bije szat zdobnych i złota. pośrodku Turn wojsku przewodzi. — W Pilumna rodzica Świętym gaju Turn siedział. Broń dzierżąc. a przewyższa wszystkich głową całą: Tak wielki Ganges. zdumion ogromnie: „Irydo.

Wnet ciemną. dzielny Enej te im słowa Głosił: Jeśli tymczasem przygoda się zdarzy. znoście strzały. Przez wszystkie bramy Teukrów tłum w szańce się chowa. — Więc choć wstyd im i bitwy chęć w sercu wre śmiałem. rzucił go w powietrze Wszczynając bój. w pole nie śpieszą w bój wraży. Niechaj. Tracki. z kitą pąsową przyłbica lśni złota. bezpieczne wśród matek jagnięta Beczą — jego złość żasię zdejmuje zawzięta Na ukryte. zuchwały młodzian. i groźnie po polu rwie piaskiem. wieżom zbrojne stawią straże. Krzyk druhów mu odpowie. „Kto za mną — krzyknie — chłopcy? Kto pierwszy się zetrze Z wrogiem? — Ot!" Kręcąc oszczep. szyk wiążąc. skryci wałem. Bada szańce. pod nim koń srokacz się miota. Ubiegłszy piesze hufce Turn. pomkną za nim z wrzaskiem Gromkim. schnie krwi ciepłej pragnąca paszczęka: Tak w Rutulu. niespodzian Przed szańcem stanie. — Turn z konia się sroży. Odchodząc bowiem. głód długo znoszony go nęka I wściekłość. Lecz obozu i murów strzegą. u płotu wiatr znosząc i deszcze . Zaprą bramy wszelako i — jak Enej każe — Czekając wroga. wre gniew — twarde ból pali mu kości. zbitą chmurę pyłu niespodzianie Ujrzą Teukrzy i cienie wstające na łanie. co mury i obóz w bliskości Ogląda. druhy. Pierwszy Kaik zakrzyknął z oszańcowań głębi: „Jakiż kurz. dostępu szuka wśród bezdroży. Po północy. Jeno obozu strzegą. Jak pod pełną owczarnią pomruki złowieszcze Wydaje wilk. 193 . czarną zawieją się kłębi! Bierzcie broń. Iż w pole nie wychodzą na bój przed warownię. Dwudziestu wiodąc jeźdźców dobranych. hej!" — Wrzask zewsząd się rozległ ponury. Dziwi ich gnuśność Teukrów niewymownie. wstępujcie na mury! Wróg blisko.

matki wysłuchaj błagania: Niech statków tych nie niszczy pęd. umiłowan już przed wielu laty — Na szczycie gaj był. Napadnie. ni wichru siły Nie złamią. Szańcami otoczona w krąg i falą rzeki. odwrócił tak srogi Żar od Teukrów? Kto łodzie z tej wyrwał pożogi? Powiedzcie! Czyn to dawny. Rozprósz mą trwogę. co biegiem gwiazd rządzi. jak znaleźć dostęp. słuchaj. o Muzy. przecz los kusisz? Co zjednać stanowisz? Czyli dłonią śmiertelną uczynione łodzie Nieśmiertelne być mogą? Czyż wszelkiej przygodzie Wyrwany ma być Enej? Kto z bogów to zdoła? Lecz tym.Nie wie. skoro w moich górach się zrodziły". tak zasię rzekł Jowisz: „0 matko. Tak rzekła do Jowisza: „Wprowadzany na tron Olimpu. Kiedy na fryskiej Idzie pierwsze łodzie żwawy Stawiał Enej i flota na głębie zejść miała. pierś ich Turna obecność zapali. co port obok miała niedaleki. Więc flotę. synu. Oddałam. gdzie mi składano obiaty.. 194 . co celu dopną i falą mórz zgoła Niezmożone w auzoński port wpłyną szczęśliwie I Trojan wodza stawią na Laurentu niwie. by nieśli łuczywo. Mówią. woła druhów. że matka bogów. głosu pierwszej z matron! Miałam bór. W mroku świerków i klonów tnąc chaszcze na pował. Prą z mocą. Któryż to bóg. I w dłoń żagiew płonącej sosny chwyta żywo. dzisiaj troska mi serce rozrania. kiedy floty potrzebował. Berecyntka śmiała.. lecz wieczystej sławy. Syn. Rozrywają ogniska — pod gwiazdy wiatr żenie Snop iskier i zmieszane z popiołem płomienie. jak za szańców załom Zwabić Teukrów na pole i wydrzeć ich wałom. Wnet wszyscy w dłonie smolne pochodnie porwali. Enejowi go.

. jak nereida Doto I Galatea. Idajskie widać chóry. Zdumieli się Rutule. Dla Teukrów mórz drogi Zamknięte: nam połowa odpadła mozołu. Niźli święte te sosny. Nie zbrójcie dłoni! Pierwej Turn morza zapali.. im Jowisz niezbłagan Odjął pomoc zwyczajną. na smolne nurty i brzegów ich wały. głos straszny grzmi w łunie. skoro prosisz o to: Bóstwami morza będą. Teukrowie.Ziemską postać odmienię.. Jak delfiny.. Wy idźcie w głąb fali. wśród świateł powodzi Od wschodu wielki obłok przez niebiosa sunie. Nastał dzień obiecany i Parek wrzeciona Dosnuły czas. W głąb dążą. Skinął i wraz skinieniem wstrząsnął Olimp cały. do morza wnurzając pierś śliską. cofa się i rzeka Głośno hucząc. zatrwożon ucieka Zlękłymi końmi Messap. uchodzi Tyberyn z wód głębi. Blask nagły strzela wkoło.. które piersiami tną morze". Tyle twarzy dziewiczych nad fale wychodzi. Ląd w ręku naszym — tyle tysięcy po społu 195 . Rzekł i na rzekę brata w stygijskim przestworze Klnie się. ni pożogi Rutulów nie czekając. Ile stało przy brzegu krytych spiżem łodzi. Słowami krzepi ducha i nie szczędzi nagan: „W Trojan dziwy te godzą. dziewic biorą kształt (dziwne zjawisko!). Lecz Turna zuchwałego bojaźń nie przygnębi. Wśród Trojan i Rułulów budząc lęku mrowie: „Nie śpieszcie łodzi moich osłaniać. Więc szałem Turna przerażona Cybele śpieszy pożar odwrócić od łodzi.. Boginie morza! — matka każe!" Wnet nietknięta Łódź każda od wybrzeża oderwie lin pęta. ni strzał.

Niech wesprze ich zaraz Etruski huf! Wśród mroków na zamkowy taras Nie wedrzem się. «Lecz dosyć. co obozy przelękłych wojsk grodzi? Ni Wulkana mi zbroi. Nie sami Atrydzi Zelżeni. o wybrani. Lecz wesoło krzep ciała przed bitwą!" — Wnet Messap Troskę podjął. co się nie wstydzi Brać cudzą narzeczoną. Teraz.. Biegną.. ni w brzuch konia nie skryjem się wraży.W Italii oręż wznosi. Mnie też los mój przyzna Prawo zniszczyć zbrodniczy lud. Jawnie ogniem ich szańce otoczymy we dnie! To nie są z Pelazgami zapasy powszednie. straż zaciągają i na darni potem Raczą się winem. drużyno. na wróżbę wskazujące bożą! Dość losom i Wenerze. okrutnikom. Na czaty pod szańcami Rutulów czternastu Wybrano — stu za każdym pośpiesza ku miastu. Lecz kto z was. szaleńcom. padła w pożodze w noc ciemną?. — Im winno być dosyć Dawnych win. pod zbrojami nie sap. dzbany wypróżniając do dna. że Auzonia żyzna Trącona stopą Trojan. Zgoła mnie nie trwożą Głosy Frygów. Strojnych w czuby szkarłatne i błyszczących złotem. broniona Neptuna murem. co niewiast ród cały Prześladują. nie skradniem po zabiciu straży Palladium. jak Troja. Które w dziesięć lat męstwo przewlekło Hektora!. gdy dzień się chyli i późna już pora. Czyż nie widzieli. by bramy poobsadzać z bliska Strażą i wokół murów rozłożyć ogniska. orężem wraz ze mną Wał przerwie. Spisawszy się. których wątłe wały I rów — taka niewielka przed śmiercią osłona — Krzepią. ni tysiąca łodzi Nie potrzeba na Teukrów. 196 . nie sam Micen lud zdoła broń nosić. że raz padli.

Nizus rzekł: „Gzy ten zapał pochodzi od boga. czy też bogiem jest własna chęć sroga? Chęć boju lub świetnego czynu w sercu majem Wre. Cały zastęp na szańcach każdego załomu Z losu strzeże na przemian. zda się. niestrzyżony. jak przypadło komu.. Gdy tobie dar przyrzekną słuszny — bo mnie obcem Wszystko. jaki zamiar powziąłem przed chwilką: Lud i senat chce wysłać do Eneja posły. Obok Eurial: równego mu krasą nie znały Ziemie Troi. U bramy Hyrtacyda Nizus straże czyni. W Eneja obóz go łowczymi Ida wysłała. Co myślę. Patrz. Dzielny w boju. za tym kopcem Drogę. jak wielka Rutulów napełnia otucha: Ogniska rzadko błyszczą — w śnie.Płoną ognie. Słuchaj tylko. prócz sławy — widzę. wzajem sobie mili. i miłym nie mogę się cieszyć pokojem. Zmorzeni winem leżą. jakby bez ducha. bramy opatrują z trwogą. włócznią on walczył i strzały. I wtedy też straż razem przy bramie dzierżyli. co w pallantejskie zawiedzie mnie wały. ocieniał mu lica.... dał młodzieńcom za mistrze i wodze. pociski i strzały Znoszą. 'Łączą mosty z wieżami.. zdjęty wielką żądzą chwały. Aby nam jego wolę wyraźną odniosły. wśród zabaw noc kryje pogodna Bezsennych. Cisza. Eurialu. Których sam ojciec Enej. gdyby ciężki srodze Bój nastał. Trojanie z wału patrzą na to i jak mogą Strzegą wielkich baszt. I te słowa do druha gorącego rzecze: „Więc w drogę mnie ze sobą wziąć nie chcesz człowiecze? 197 . Krząta się Mnestej oraz Serest śmiały." Osłupiał Eurial. Ci w boje społem biegli. ni kryła trojańska zbroica: Puch pierwszy.

Będzie ktoś. chłopcze.Samegoż na wyprawę puszczę? Takiż cel ta Ma mowa? O. i głos da Nizowi. Wodzowie przedni Teukrów i dobór młodzieży Radzą nad wspólną sprawą: co czynić należy I jaki poseł śpiesznie Eneja przestrzeże. swe troski koiły. które patrzy na nas mile! Lecz gdy —• jak często bywa. Pójdźmy!" — Rzekł. lub wykupi ciało. Cżatowników zbudzi. Zapomniawszy o trudach. Ów zasię: „Próżne słowa. że od sławy życie mniej jest miłem". ze straży zwolnieni. tonąc w sen miły. Chcę. Twe życie cenniejsze niemało. nie takie od ojca Ofelta Brałem rady wśród bitew. kiedy Nizus żwawy I Eurial posłuchania proszą. nie odmienisz go mową uprzejmą. kędy Eneja wiodła dola twarda. Śpieszą. Na długich włóczniach wsparci i dzierżąc puklerze. Tkwi w duszy mojej życia szlachetna pogarda. Nie na to zasłużyłem ja z tobą po społu Śpiesząc. godne słuchu. By przypuścić śpieszących. aby sprawy Objawić. Nieprawdaż? Sam powiedz! I matce twej' nie sprawię bólu na ostatek. kto odbije. jeśli los nie da. nie chcąc wśród murów pozostać z Acestem". Pogrzebie je lub. 198 . Co sama z tobą. wśród Trojan mozołu. ci obejmą Placówkę. grobowiec Zbuduje. Pierwszy Jul stanowi. bo niezłomny jestem W mym zdaniu. Eurial z Nizem. Stoją pośród obozu. Wszystkie inne stworzenia w krąg. wśród trudnej tak drogi— Przypadek mnie zabierze lub zawistne bogi. byś został. Co sądzi. spośród wielu matek Poszła. Na to Nizus: — „0 tobie nigdy nie wątpiłem: Tak niech mnie wróci tobie Jowisz w czerstwej sile Lub inne bóstwo. wodza wśród mrocznych poszukując cieni. uczci stypą.

nie jesteście. złota dwa wielkie talenty I puchar starożytny. nie z naszych lat sądząc o sprawie: Rutule. resztę zaś nagrody Zbożny Enej dołoży. co morza jest bliska. co w ojca powrocie mam ufność jedynie — Podjął Askań — na lary wielkie i penaty Assaraka. nie chcecie biednych Teukrów zgubić do cna. czarny dym bucha z ogniska Pod gwiazdy. Co nigdy nie zapomni o tak wielkim czynie". łup z Arysby przez rodzica wzięty. 199 . —„Jakiejże ja nagrody godnym nie uznawani Tak chwalebnego dzieła? Najpiękniejszą da wam Sumienie i bogowie. Miejsce przeprawy upatrzylim sami Na rozstajach. Gdy w sercach młodzi naszej goreje tak mocna Żądza sławy!" — To mówiąc. Na to wiekiem podeszły. przy bramie. Pobiwszy wielu. Dwie srebrne. I trójnogi dwa. Wśród wyprawy nie zmyli nas droga: Widywalim gród. Tam rzadsze czaty. Gdy przeciwni temu. na siwej Westy chram bogaty Klnę się: Jeśli tli jaka w mej piersi nadzieja.Wtedy rzekł Hyrtacyda: — „Słyszcie nas łaskawie. wnet i Askań młody. Eneadzi. uściska prawice Obu chłopców. Gdy zaś Italii podbój się dokona. poważny rzekł Alet: „Rodowe bóstwa Troi! widać dawnych zalet Pomne. brzegów rzeki każdy zakręt znamy". Zmilkli. „Ja. W waszym męstwie ją składam! Stawcie mi Eneja Przed oczy znowu! Przy nim nic przygoda zła mi Nie zaszkodzi. z łupem do szańców tych proga Powrócim. Aby szukać Eneja w pallantejskim mieście. zdobione rzeźbami Dam czasze. który mi Dydona Dała. a hojne łzy znoszą mu lice. snem i wina zmorzeni strugami. często podchodząc pod bramy Na łowach.

Bez ciebie żadnych czynów dłoń moja nie pocznie W pokoju i wśród bitew. prócz miana jedynie Kreuzy. I samego Latyna króla żyzne łany. Jakikolwiek obrót wezmą trudy. w jakiej zbroi Ze złota? — konia tego. Nizie luby! Dwanaście też dobranych kobiet w wieku kwiecie I tyluż jeńców w zbrojach od ojca weźmiecie. Noc świadkiem i twoja prawica. byle w zdradne siecie Fortuna nas nie wwiodła! Ja nad wszystko przecie 0 jedno błagam: Matkę mam z grodu Pryjama. tarcz i krasne czuby Wyłączę z działu: twym to wszystko. lecz ze mną szła wszędzie. na nią tkliwość przelej! Dozwól mi w tym zaufać tobie. twym słowom niezwłocznie Dam wiarę!" Wtedy tak się ozwie Eurial śmiały: „Żaden dzień do zdobycia tak rozgłośnej chwały Nieskorym mnie nie znajdzie. Bliższy jesteś — wiedz.Po zwycięstwie. Ty zaś. pójdę śmielej Na wszelki los". dam jej wszystko. Więc tak rzecze: „Zaufaj! wszelkich nagród twa dzielność jest godna: Za matkę mieć ją będę. jaki Turna niósł koń. Bo widok tkliwych uczuć poruszył go do dna. przed innymi sam Jul pięknolicy. chłopcze kochany. Żem nie mógł znieść zlanego łzami matki lica! Ciesz biedną w opuszczeniu. Na tę głowę mą klnę się. — Wzruszeni Teukrów wojownicy Łzy ronią. Nieżegnaną dziś rzucam ją — wiedzieć nie będzie 0 losie mym. Wdzięczność na nią spłynie Za syna. jak ojciec zwykł wprzódy: 200 . gdy łupy dzielić będą moi — Widziałeś. że cię odtąd sercem calem Za druha na wszelakie przygody obrałem. który mi wiekiem swym. Co nie chciała w iliońskiej ziemi zostać sama Ani w grodzie Acesta.

— Na łące bliskiej ujrzą ciała Snem i winem zmorzone. mieustraszon zgoła: „Śmiało. Lamira też z Lamem 201 . w miejscu tem samem.Co tobie obiecuję. tułów jego Zostawi. Również i Jul pięknolicy. lecz już męskiego pełen doświadczenia. kryci nocą ciemną. Lecz wiatru tchnienia Porwą je i w obłoki miotają daremno. Krew łoże i darń broczy. rowy przebywszy. miecze leżą I dzbany z winem. Młody. Trzech sług. Król i wieszczek Turnowi nader miły — alić Od śmierci nie zdołały go wróżby ocalić. Eurialu! Teraz rzecz sama nas woła — Tędy droga! Bacz z dala. Razem godzi bronią srogą Na pysznego Ramneta. we śnie dyszał piersią całą. Wszystkich wzruszą słowa. Wiele zleceń do ojca śle. Przyłbicę zasię wierny przemieni z nim Alet. I giermka Rema płatnie. pod ich kołami męże. Tak rzekł ze łzami. obok leżących wśród broni bezładnie. Nizus. W obozy zgubne śpieszą. lecz wielu wpierw miała Dłoń ich pobić. gdy nie zginiesz w drodze. zetnie głowę. Z podziwem dla męskich ich zalet Do bram ich młódź i starzy wiodą wojownicy Wśród licznych życzeń. bulgocący krwią. co złożywszy ciało Na stos kobierców. wyprzągnięte świeżo Wozy. a on Z barków zdejmie złocony miecz. — Ruszą zbrojni. Potem panu ich. Tym matkę twą i całą rodzinę nagrodzę". Oni. Nizowi Mnestej skórę groźnego da lwiska. by z mrocznego wnęka Od tyłu jaka wraża nie żgnęła mnie ręka! Tych wytnę i szeroką powiodę cię drogą!" Tak rzekł i umilkł. woźnicę napadnie Pod końmi i w obwisły kark żelazem pchnie go. który Lykaon W Griozji ukuł (słoniowa kość na pochwie błyska).

. Gdy reszta legii w polu została pod grodem. Ret czuwał i widział. opodal powiązane konie Gryzą trawę. w poniewierce Zostawią. które śmierć powali. Gdy wstawał. również dzbany i piękne kobierce. Kiedy on zmarł. . drżące owce i grzmi paszczą krwawą. Abara podchodzi W śnie. słana przodem. Z krwią oddaje wnet duszę. jak tamtych śmierć zmiotła. zdobionej srebrem. z posoką chlupocą Strugi wina. strojny kitą. Eurial bierze Ramneta napierśnik bogaty I pas złoty z guzami. gdy w pełne się wedrze owczarnie Porwany szałem żeru rozdziera i garnie Przelękłe. Jak lew głodny. Wiele broni. Mieczem i w mrokach gorzkiej pogrąża go śmierci.. Wkłada. Reta. zmorzon na ciele Winem. urodziwy legł.I młodzieńca Serrana żgnie. 202 . Rutule w bitwie go zabrali. Lecz z trwogi za wielkiego krąg ukrył się kotła. — ów dalej następuje z mocą. Potem szyszak Messapa piękny. Biegną z obozu na łąkę odkrytą. Ten łup bierze na barki. Nie inaczej i Eurial na lewo i prawo Szaleje. Herbesa. Szczęśliwy byłby. Spojrzy: ledwo płonie Gasnący żar. Okrom licznej bez rozgłosu młodzi. Lecz Nizus krótko — spostrzegł bowiem Że zbytnio się unoszą między wrogów mrowiem: „Odejdźmy — rzecze — bliska już zorza nam wroga. co w nocy wiele Przegrawszy. gdyby aż do rana Wśród gry mu upłynęła nocka nieprzespana. Cedyk go przed laty Remulusowi przesłał razem z upragnionem Przymierzem. Dość pomsty! Przez ich karki uczyniona droga". Do rot Messapa dążył. ów mu piersi na wylot przewierci . ów wnukowi go oddał przed zgonem. Tymczasem już laurencka jazda. Fada.

Rzuci się na śmierć piękną przez otwarte rany? 203 . jaką bronią zdoła Wyrwać go? Czy w tłum wrogów. zgiełk niewyraźny i głosy pogoni. Co. Niebacznego Euriala zdradziła przyłbica. Gdy z dala zbaczających na lewo spostrzegą. wtedy tam stajnie miał Latyn. w rozpaczy próżno się szamoce. uszedł wroga I dopadł miejsc. nie wie. bacząc na własnych stóp ślady. Była gęsta dąbrowa. — Co czynić? Jaką siłą. zlękły srodze: „Eurialu biedny! gdzieżem zostawił cię w drodze? Gdzież cię szukać. strachem zdjęty. każdy dostęp zamkną strażą wszędzie. kędy światłem księżyc Nie wnika — bór podszyty splotami ostrężyc Ciernistych. Wolcens im przewodzi. Błąka się wśród milczących kniej. Podchodzili pod obóz do wału bliskiego. gdzie stało drobnych kilka chatyn. ufając w noc mroczną. a nie dostrzegł druha. Znanymi dobrze ścieżki skoczą jeźdźcy w pędzie Tu i tam. Niedługo potem wrzawa doleci go z dala. gdy słabo tylko księżyc blady Rozświeca gąszcz?" Wraz. — Dziś Albą zwą je. drogę pomylił w pomroce I schwytany. Niepróżno ją ujrzano. lecz poczną Skwapliwie w las uciekać. Wolcensa surowy Krzyk zabrzmiał: „Stójcie! Co was prowadzi i kto wy? Dokąd-to?" Oni słowa nie rzekli. odpowiedź Tumowi niosąc: trzystu młodzi. kędy droga. nieustraszon zgoła. Co błysła przez mrok nocy w promieniach księżyca. rzadko przesmyk lśnił tam tajemniczy. Biegnie i w tłumie wrogów zobaczy Euriala. Wszyscy zbrojni tarczami. na oślep gnając. wtem tętent koni Słyszy. zdjęty trwogą. Euriala mroczne chaszcze i ciężar zdobyczy Wstrzymują. Gdy stanął. Nizus umknął.Szła.

Gdym ja sam ci łowieckich łupów nie żałował. gdy tamtym odwaga Słabnie w piersi. w tył szyja mu zwisła omdlała: Tak upada pod pługiem ścięty nieoględnie 204 . Drugi pocisk w dłoń ujmie. Złamie się i pękniętym drzewcem przejdzie płuca. niech biednych twa łaska zachowa. Dozwól mi tłum ten zmieszać. krwią i mózgiem splamion. i z całych sił rozmach biorąc. Sierdzi się srogi Wołcens — kto z tą mocą ramion Rzucił oszczep. co noc rozwesela. na świetlany Spojrzy księżyc i takich próśb korne śle słowa: „Przyjdź w pomoc nam. Latońska gwiazd ozdobo. ale miecz. „Tymczasem ty krwią ciepłą zapłacisz — rzekł w gniewie — Za obu!" Razem. bez rozwagi. pierś raz po raz wstrząsają mu dreszcze. grot świsnął. Runął Eurial nieżywy. z rany rzuca. Pleców odwróconego dosięgnie Sulmona. Krzyknął Nizus. sprawca!) obróćcie broń — woła — Rutule! Mój to podstęp. obie skronie Taga Przeszył i utkwił w czaszce. Ów pada i krwi ciepłej strugę. z mocą spuszczony. Tylko zbyt nieszczęsnego kochał przyjaciela!" Wołał. śmielszy jeszcze. Wtedy strwożon. ciężki oszczep Miota. Szybko tnie nocy mrok włócznia rzucona. Zdrętwiały. on niewinny zgoła. na kogo uderzyć ma. Nizus.Szybko "włócznię podnosi w dłoni. Gwiazd światłością się świadczę. nie wie. Pod stropem w cieniu świętych wieszając ją pował. Rozglądają się jeźdźcy. ukrywać już nie chce się w borze I boleści tak srogiej wydołać nie może: „Na mnie (tu stoję. w górę podnosząc miecz nagi. mą włócznią go roztrzep'. Na Euriala szedł. z dorodnego ciała Krew trysnęła. co borów masz straże! Gdyć ojciec Hyrtak za mnie ofiary słał w darze."' Rzekł. rozetnie Żebra i piękną chłopca pierś rozpłata szpetnie.

Budzi. Co więcej — iście widok okropny i nowy! — Z wrzaskiem podnoszą wbite na oszczepy głowy Euriala i Nizusa. gdzie w. Dopóki ród Eneja Kapitolu skały Dzierżeć będzie i berła nie weźmie los Romie. Żaden dzień u potomnych nie ujmie wam chwały. sam w zbroję odziany. mak pobity deszczem. Serrana też i Numę. Gdy słońce wzeszło. W obozie płacz i lament nie mniejszy wybucha. światłem odsłaniając łany. bo ich prawy bok rzeka osłania. 205 . Gdy Ramneta w krwi ujrzą. Już pierwszy brzask na ziemię miecąc. co krzyczy. bieży. strugach krew ciepła się pieni. piorunowy swój miecz napastniczy Wznosząc. Szczęśliwi obaj! Jeśli me wiersze coś mogą. tak więdnie. a z nim przednich sporo.. i wieściami gniew ich jątrzą srodze.Kwiat różowy na wątłej łodydze. Zwycięzcy. łup z pobitych ściągnąwszy łakomie. patrzą przerażeni Na plac rzezi. Stąd i zowąd go wrogi w zgiełku zamieszania Tłoczą. Wiolcensa dogania. Do oręża Turn mężów. Oglądając łup z trudem odzyskam. aż w usta Rutula. nowa Zorza Z Tytona złocistego dźwigała się łoża. Skłuty — i tu nareszcie znajduje śmierć błogą. On. Wtedy pada na martwym druha swego ciele. szyki w spiż zbrojne ustawiają wodze Kolejno.. Skłaniając lekko głowę. Z płaczem nieśli w namioty Wolcensa bez ducha. Wrazi go i konając — trapem wroga ściele. Gromadnie się zbiorą Przy trupach i wpółżywych. Eneadzi obsadzą swe oszańcowania Na lewo. ze stali Hełm Messapa błyszczący i pas rozpoznali. Zaś Nizus w ciżbę wpadnie i okiem złowieszczem Wolcensa tylko szuka.

206 . Porzucasz? — Gdyś na pewną śmierć ruszał. mnie pierwszą powalcie! Albo ty. Tymczasem przez gród trwóżmy Wieść. strzały— i skargę śle skorą: „Takimi widzę cię. bez trwogi. ran nie obmywała! Nie odziałam cię w szaty. co późną podporą Starości mojej byłeś?! Samotną mnie. Z rąk wypadnie jej grzebyk. Szerzącą skargi Idej i Aktor utula. z włosem rozwianym u czoła. słodząc przędzeniem mą starość sierocą. słowy cię żegnać tkliwemi!. Jęk brzmi. gdy życia stracić inaczej nie zdołam!" Jej łkanie wzrusza hufce. Dajesz? Za tym goniłam przez lądy i fale? Przebijcie mnie. niepamiętna zgoła Na męże.. Na pastwę psów i sępów na nieznanej ziemi Rzuconyś. chętne ku bitwie zwątliły się serca. które dniem i nocą Tkałam. tkacki i przędziwo.Ogromnych baszt i rowów z sercem niewesołem Pilnują. Gdzież pójdę? Jakaż ziemia pocięte zdradziecko Członki dziś kryje? Toż mi po sobie. o dziecko.. ścięte głowy wzruszają ich społem. na głowie mej połam Grom twój. Dobiega przednich szyków. a jam twego nie pogrzebła ciała. grozę. synu. żal w piersi się wwierca. Jej przestrach zmroził kości: zatoczy się blada. szybka. na litość! Wszystkie włócznie w szale Na mnie miećcie. Nie mogłam. pod dach wiodą ją w pobliżu. srogi. Z rozpacznym łkaniem pędzi nieszczęsna co żywo Ku szańcom. Nie zamknęła ci oczu. matka. w szale. jak sokół Mknie i matki Euriala uszu wnet dopada. Dobrze znane i skrzepłą krwią zbroczone wokół. Ojcze niebian. Rutule. Na rozkaz Ilioneja i smutnego Jula Pod ręce biorąc. gdy nade mną żal cię Zdejmuje — strąć mnie w Tartar.

Pierwszy Turn rzucił głownię płonącą. co sięgła 207 . Usiłują Dardanów tłum lotnymi strzały Spędzić z wału. Chcą rowy zasypywać i rzucić się na wał. Muzy. Nawykli w drugiej wojnie łamać napór wszelki. natchnijcie me pienia. Messap. zgiełk rozgłośny pod niebo uderzy. co skrzą się i dymią. gdzie by rząd drabin przystawić się dawał Do murów. ty. niesie ognie. Niedługo: bo gdzie wrogów czerń większa się zbierze. Pod murem drabin woła. Huf Teukrów z góry zasię natrze Pocisków wszelkich gradem — twarde miecą belki. Suną Wolskowie. próbują. górą dach tworząc z puklerzy. gęstych wiązań siecie Piętrząca. sosną etruską olbrzymią Wstrząsając. kto kogo strącił w Orku otchłań ciemną. którą z wielkim wysiłkiem próbował Italczyków tłum z posad obalić na. boskie. rozerwawszy wały. Zaczem Rutule. i wspomnieć możecie! Była wieża wysoka. Trojanie zaś głazami łamią zapęd ślepy Napastników i z okien miotają oszczepy. roztrąca szeroko Tarcze. Wy. Neptuna syn śmiały. Ówdzie znów Mezent. Kalliopo. Jak tam Turn szalał mieczem. Siedzą. jak grozę zniszczenia Szerzył. Ogromny odłam skały Teukrzy z trudem wloką I rzucą. rzuciwszy szturm śmiały. czy kędy Nie skruszą krytych szyków — lecz wszystkie zapędy Łamią się o złączone w dach twardy puklerze. koni pogromca.Tymczasem przeraźliwy dźwięk surma ze spiżu Wydała.. Ogromny obraz bitwy odsłońcie wraz ze mną! Pamiętacie ją. kędy szyki obrońców są rzadsze I luki znać.pował.. on spadając. Ogromne głazy toczą.

Porywa jagnię matce beczącej. przez gęstwę żołnierza. Jak zwierz. Biegną. — Nie inaczej w tłum wrogów młodzian. ręce do druhów ściągając rozpacznie. by okrył się chwałą. Choć pewien śmierci. Ściga go Turn zwycięski i grożąc oszczepem Tak karci: „0 szaleńcze! W zaufaniu ślepem Myślałeś. Wokół grzmi niebios krąg cały. pewny śmierci. kędy najgęściej las włóczni się zjeża. Kiedy się tłoczą ku części Nietkniętej ogniem. Lik zasię. zatrwożeni wielce. wściekle na włócznie się miota I skacze przez pociski. pod Troję. rozżarzona od wichru.Rusztowań. Wysłała go. nim grot go przewierci. Tak wilk. że ujść zdołasz?" Gdy ów nie przestawał Piąć się. — Wrzask wszędzie Wstaje. Pod stosem belek widać wpół żywych ciał zwały: Ci na włóczniach tkwią. kiedy nań zewsząd naprze łowców rota. syn Meonii króla pięknolicy. u węgła Zapaliła wieżycę i utkwiła w belce Podwojów. Wewnątrz Teukrzy. szybszy w nogach. chwyta go silnie i muru z nim kawał Odedrze: tak łabędzia lub zająca z góry Dopada ptak Jowisza krzywymi pazury. gdy do obory owiec się dobędzie. Z Licymnii był nadobnej zrodzon służebnicy: Ta. tamtych pierś przebita kołem Twardym. jeden Helenor uszedł z Likiem społem. Kiedy ujrzał. faszyną zasypują rowy. Drudzy na szczyty wieżyc żar miecą ogniowy. — Bez pochwy miał miecz i tarcz białą. Odłamem wielkim skały powali Ilionej 208 . że Turna tysiączne go zgraje Otaczają i zewsząd tłum wrogów nastaje. nagle wieżyca zachrzęści I runie z trzaskiem. Helenor. Wpada. wbrew ojcu. Przez oręże ucieka i na mur się zacznie Wdzierać. Próżno chcą uciec.

w zbroję wyborną przyodzian. Sagarysa z Idasem Turn kładzie pokotem. nie Ulis. tamten oszczep miotał. piękny młodzian. pięknego ciała Siostrzyca Turna młodsza rękę mu oddała. Kapys zwalił Prywerna. Krocząc i wrzask donośny podnosząc zuchwale: „Nie wstyd wara oblężenie znosić w ciasnym wale. zdrad świadom! Ród my twardy z pradziada. — Ów runął na piaski spłowiałe. Ortyga — Cenej. w boju puścił wtenczas strzałę Nawykły dotąd ścigać płochliwego zwierza. od lewej strony Przeszywając dłoń. Przed pierwszym szykiem mnóstwo obelg i przechwałek Głosił. Pierwszy raz. szalony. W płaszcz z haftem i hiberski szkarłat.Lutecja. ten zaś strzały. gdy niósł ogień do bramy zwątlonej — Emationa tnie Liger. wtedy w bok. Dioksyppa. Koryneja śmiały Azylas. gdzie matki gaj rośnie I Palika łaskawe ołtarze migocą. Mezent. Promolusa. Stał syn Arcensa. draśnięty grotem Temilasa. trzykroć straszną procą Zakręcił koło głowy. Askań — i wraz mężnego Numana uderza. Go przydomek Remula miał. nie szczędząc mozołów. . od wygód daleki. pychą z nowego związku wzdęty śmiałek. tego Turn stalą powita. Rozbił czaszkę. 209 . Kloniusza. lotna trafiła go strzała I wraz śmiertelną raną oddech mu przerwała. mówią. I w głowę wroga miecąc roztopiony ołów. włócznie złożywszy. Dwakroć zbici Frygowie? Kryć się za mur gruby? Oto jacy małżeńskie zdobywać chcą śluby! Jakiż bóg czy też obłęd ku naszym osadom Gna was? Tu nie Atrydzi. Którego rodzic Arcens w bój wysłał radośnie Znad rzeki Symetejon. Przycisnął ranę. tarcz rzucił i ręką. Ita. Ów.

nie tu. Mężom zdajcie broń. Zawsze świeże Lubimy znosić łupy i żyć ze zdobyczy. Chłopcom łowy na myśli i leśna gęstwina. łuk dzielnie napina. włócznią odwróconą Bijemy karki wołów. Wśród ślubów do Jowisza śląc takie błaganie: „Jowiszu wszechpotężny! W śmiałym mnie zamiarze Wesprzyj. Wtórują Teukrzy zgiełkiem okrzyków i klaskań. Wre radość i unosi serca pod niebiosy. Nawet w starcach płoną Żywe ognie i wiek im krzepkości nie bierze. Remulusowi wklęsłe skronie i tył głowy Przeszywa. falą rzeki. Biały. racicą raźnie piasek grzebie". 210 . Słyszy go rodzic bogów. przy pogodnym niebie Grzmi od lewa. Wraz zgubna cięciwa zabrzmiała: Ze świstem głośnym pierzchła naciągnięta strzała. Łan orze albo stacza 'bój pod grodów wałem. głoszonych chełpliwie Na skręconej ze ścięgna końskiego cięciwie Kładzie strzałę. Włos siwy pod przyłbice kryjem. nie Frygi! — po Dyndymie. Błądzić wam przy odgłosie dwudźwięcznego fletu. Brząkadły was. Na ospalstwie i pląsach upływa wam życie. a cennym darem twe uczczę ołtarze! Sam byczka ci przywiodę: złocone ma czoło. U was szafran i szkarłat prym w strojach dziedziczy.Dziatki nasze hartujem w mrozie. „Masz! Drwij z męstwa chełpliwymi słowy Dwakroć zbici odpowiedź ślą!" — To jeno Askań. naciągnie łuk mocno i stanie. Wytrwała w pracach młodzież. W zbroicach wiek nam schodzi. Każdy konno harcuje. do miecza słabi!" Nie zniósł Askań przechwałek. Tuniki z rękawami i mitry nosicie! O Frygijki.. piszczałką Berecyntka wabi Idajska. przestając na małem. matki dorasta głową — już wesoło Bije rogiem.

Pośpieszy do Askania. Prężą się łuki. Wielki Apollo tej chwały Użycza. Po wszystkich basztach głośny zgiełk słychać dokoła. gdy Kozły z zachodu napędzą chmur nawał. w krąg słychać dźwięczenie Puklerzy i szyszaków — bój srogi nastawał: Tak.Właśnie z chmury Apollo patrzał jasnowłosy Na Auzońców i obóz. Ojciec go Askaniowi przydał. lotem. Lecz ustąp. Julu. Wstrzymują w bój rwącego Askania przestrogą I wolą Feba. Zniknął z oczu i w chmurkę rozwiał się leciuchną. chłopcze. I tak do zwycięskiego odezwie się Jula. poczynasz! Tak gwiazd się dosięga! Z bogów zrodzon. I broń. „Świetnie. Poznali zaraz boga przedniejsi Trojanie Po pierzchnięciu i głośno dźwięczącym kołczanie. głos i włos siwy. Apollo. starca mając twarz. ród bogów wzbudzisz a potęga Plemienia Assaraka wszystkie skruszy wojny. Boską swoją postać Na starego Butesa zmienia po kryjomu — Giermek to był i wierny stróż Anchiza domu. że bezkarnie padł Numan zuchwały Od twego grotu. co głośnym dźwiękiem dreszczu nieci mrowie. co wichrom mógł sprostać. 211 . co w szańce się wtula. chłopcze. I do Jula wrącego radością tak powie: „Dość. Zaścielą ziemię strzały. jak mgła wiotka. z boju!" Takie głosząc słowa. o strzał celny zazdrości nie chowa. Sami znowu w bitwę srogą Powrócą i przygodom nadstawiają czoła. głazów grad miecą rzemienie. — Szedł przez niwy Apollo. Nie obejmie cię Troją!" Rzekł i w blaski strojny Z wysoka skoczy. gdy wietrzyki dmuchną.

Turnowi. Rzuca szyki i w gniewie runie niby orzeł Ku dardańskiej bramicy. w liść strojne zielony. Akwikuł w pięknej zbroi wpada. I najpierw Antyfata ogromnej postaci Żgnie. Na prawo i na lewo. który szalał opodal i głowy Płatał mężów.. Zwierzoną sobie bramę. fala krwi zbroję ciemną znaczy plamą. zbrojni żelazem. . Wtedy sroższy gniew w piersiach walczących wybucha Już Trojan wielu w tłoku społem się zebrało. na pysznych dwu braci. tak nad wzdętą falą. Miotając pocisk.. Rutulów gromada Skoczy. Gdy pod dłonią Jowisza chmur pęknie zawora. cień miecąc daleko. syny Alkanora. Wznoszą głowy i chwieją wielkimi korony. Leci włócznia wyrzucona Przez powietrze i wbita w brzuch pod piersią samą Utkwi. Kwercens. Wyniośli — jak nad Padu kryształową rzeką Lub nad miłą Atezą. Erymasa ściele i Afidna — 212 . Widząc bramy otwarte. Lecz wnet albo pierzchając wstecz tyły podają. Lub w samym progu bramy walą się bez ducha. Meropa. syna Sarpedona. niby wieże sami Stoją. z dala widna. Otworzą i w głąb szańców przyzywają wroga. donosi goniec. zimą gęste grady walą. Pandar i Bicjasz z Idy. Którym w gaju Jowisza ród dała niepodły Ijera — zuchy rosłe jak góry i jodły. Mar prędki i marsowy Hemon z całą zgrają. bastarda z Tebanki.. błyszczący kitami. Spieniona pod żelazem ostrym. Już walczą wręcz i dalej wybiegają śmiało. że bój nowy Rozgorzał i wróg bramy na oścież otworzył. nie znając co trwoga.Deszcz siecze ziemię wokół.. Dwa dęby ku niebiosom. Wśród wycia wichrów.

Ni podwójna kolczuga złota nie wstrzymała Zapędu: runie kolos ogromnego ciała. Straszliwie chrzęstła zbroja. Jak wielkiego tygrysa wśród owiec schroniska. Nie strzała. I prących wrogów. Jęknie ziemia.. wiatr kitę czerwoną Rozwiał mu. Strącona w morze wali się z hukiem i trzaskiem I legnie wśród mielizny. ni skóry dwie z wołu. z tarczy jasne błyskawice płoną. Leciał szybki jak piorun. Pandar. potężna tarcz głucho zadzwoni. wlał ogień i siły W Latynów serca. gdzie walka wre dzika. pośród wałów zamknął z nimi razem.. ale Pandar śmiało Skoczy i wzburzon gniewem za straszną śmierć brata: 213 . Podkładając szerokie bary — bez pamięci Na ziomków przed murami. Zyskawszy pole bitwy. Z wielką mocą bramicę na zawiasach skręci. Wtedy Mars. twarda Inaryma. Piach brudny się podnosi z fal wzburzonych do dna. co warcząc i świszcząc po społu. Tak tama. Którą Jowisz Tyfeja przywalił olbrzyma. Tamtemu wraz w źrenicach żar nowy rozbłyska.Bicjasza też o gniewnych oczach na piach miota. które wnet żywiej zabiły. Lecz oszczepem. którą w Bajów eubejskich ustroni Spojono żmudnie z głazów na wybrzeżu płaskiem. boby strzałą mu nie wziął żywota. których wśród szańców zamyka Szalony! Rutulskiego króla. Grzmi Prochyta wysoka. Zaś popłoch i strach zgubny rzucił w Teukrów rzędy. co żelazem Rzeź szerzy. wróg kupi się wszędy Za sprawą boga wojny. władny w boju. wre wokół toń wodna. Poznają lica wroga i ogromne ciało Zmieszani nagle Teukrzy. widząc na ziemię zwalonego brata I jak los wrogi Trojan naokół rozmiata.

pierzchającym wstecz wrazi w kark nagi Ich własne włócznie. Alkandra. — podcina kolano Gigesa. pod ciężarem w krąg ziemia zadrżała. jeżeliś mężny. Gna go naprzód. bo ręka Junony Odwróciła cios.. przestrach ogarnie ich nowy. zaś Lynceja wręcz w starciu pokona. Falerysa powali. Lecz szał rzezi. gdy na szańcach stali. żeś i tu znalazł Achilla!" Rzekł. Ostatni dzień by nastał wojny i plemienia. Broń. Halisa żgnie. uderza Między skronie. Kiedy druhów zwoływał: błyszczącym żelazem Od prawej tnie go strony i z przyłbicą razem 214 .Zacznij. sękami zjeżony. Szczęk słychać. Halja.. i ze mną się pobaw. a wyjść stąd nie można!" Uśmiechając się na to. „Ale oręża. mózgiem obryzgana. Rwąc rygle wpuścić druhów za bram umocnienia. krwią ciemną je plami. zwali. Fegeja. — Powietrze przeszył tylko. który wznosi moje ramię. miecz wysoko podniósłszy. Noemona Żgnie w plecy. strzaskawszy tarcz. Prytanisa. I gdyby ich pogromcy myśl przyszła do głowy. nie Ardeja przyjmuje cię trwożna! Obóz wrogi w krąg widzisz. młode lica straszną dzieląc raną. Głoś Pryjamowi. — Juno przymnaża odwagi. Czerep czaszki... Pierzchną Trojanie. Nie ujdziesz: dłoń lepszego go dzierży szermierza!" — Tak rzekł Turn. Turn rzecze bez obaw: .. oszczep w bliskiej utkwił bramie. równymi częściami Zwisając z obu barków. legnie obok ciała Martwego. do której sposobność mu dano. i czoło z mocą niesłychaną Przerąbie.„Nie pałac tu — rzekł — który ci daje Amata W posagu. Ów ramię w zamachu potężnym wysila I rzuci oszczep ciężki. w tłum. Nie wiedzących o niczym.

Który nad wszystko pieśni miłował i lutnię. Ustępuje. osaczony w krąg przez nieprzyjaciół. Wraz Amyka kładzie. Tak podchodząc do srogiego lwiska. Łowcę. Nie inaczej uchodzi wstecz Turn z czołem śmiałem. Tylu przednim młodzieńcom drogie wydarł życie! Czyż ojczyzny się biednej. a pierś wre mu szalem. Muz kochanka. Tym srożej Teukrzy z wrzaskiem nacierają z bliska.W dal ciska jego głowę. że ich szyki W rozsypce. Rozbitych widzą druhów i w okopach — wroga. od lęku daleki. Turn powoli. Chociaż rad by się rzucić na groty i męże.. ku falom rzeki. biegną wreszcie. Dwakroć owszem na zbite znów rzucił się szyki. broń opiewając ciągle i bój dziki. wodze. Dwakroć gnał je przez szańce. Klicjusza Eolidę i pełnego chwały Kreteja. Więc Mnestej: „Gdzie pierzchacie. co z dawna słynął w myśliwców gromadzie I umiał świetnie jadem namazywać strzały. Lecz wnet ciżba z obozu się zbiegła stłoczona. Konie. rzucając bój. uśmierci okrutnie. starych nie wstydzicie Bóstw? Czyż Enej nie natchnie was odwagą dumną?" Na te słowa się skrzepią i zbitą kolumną Przystaną. Ów dziko patrząc cofa się — uciec mu nie da Gniew i męstwo.. Nie nagląc zbytnio kroku. bo — Irydę lotną śląc do siostry — Juppiter nakaz z nieba objawił jej ostry. 215 . słysząc. a łowców z czoła nie dosięże. Takie stosy bezkarnie wśród obozu naciął. Tłocząc sie. Jemu sił nie śmie dłużej Saturnka Junona Dodawać. gdzie bitwa wre sroga. szerząc popłoch dziki. gdzie śpieszycie w pędzie? Jakiż was — woła — inny obóz chronić będzie? Jeden mąż. Wrogimi strzały razi go łowców czereda. Mnestej i Serest.

potężną tarcz chyże Zwątlą razy. Płowa rzeka wirami się skłębi. znużona pierś dyszy żelazna. Ustawnie dźwięczy szyszak wokół wklęsłych skroni. Przyjmie zbiega. Z całego mu ciała Pot spływa. Strącona spadła kita. Zaczem tarcza młodzieńcza uginać się pocznie. Wówczas dopiero w pełnej zbroi do fal głębi Rzuci się.. druhom wraca go bez szkody. Pod gradem głazów gną się zbroi twarde spiże. wytchnienia. zewsząd go chmura strzał goni. zborudzon pyłem. z włóczniami prze Trojan nawała I sam Mnestej ognisty.Aby Turn szańce Teukrów opuścił niezwłocznie. Prawica słabnie. unosi łagodnymi wody I krew zeń zmywszy. 216 . nie zazna Ani chwili.

obóz Dardanów i ludy Latyna. nieświadom. dumny z rączych koni I zwycięstw? Teukrów zwarty mur już nie ukrywa. Znowu od Arp etolskich Teukrzy groźną postać Tydydy ujrzą? Znowu zraniona mam zostać? Twe dziecię broń śmiertelna zatnie niespodzianie? — Gdy wbrew twoim nakazom i planom Trojanie Do Italii przybyli. Nigdyż oblężeni Nie wytchną? Pod dopiero rodzącą się Troją Znów wróg nowy i nowe zastępy się zbroją. by Italia bój wiodła z Teukrami. on zaś zacznie: „Niebianie wielcy! Czemuż. jak Rutule szydzą. Zasiedą przy otwartych bramach. Wtedy spierać się. co masz moc wieczną nad świata przestworzem (Bo kogóż już innego w trosce wezwać możem?) — Czy widzisz. me zdanie niebacznie Lekceważąc. skąd cała kraina Widna. Wenus miła rzecz podejmie W dłuższej mowie: „Ojcze. Enej z dala. już krew w rowach po brzegi się pieni. Gdy wielką zgubę Romie okrutna Kartago Nieść będzie na otwartych Alp urwistym grzbiecie. jak Tum goni Wśród stłoczonych zastępów.KSIĘGA X Tymczasem dom potężny Olimpu się budzi. ukarz ich i zostaw 217 . W bramach i pośród samych okopów straszliwa Wre bitwa. przyszłość sama da go. tak wzajem zwalczacie się sami? Nie chciałem. porwać za oręż możecie! Teraz sza! W błogim dłonie połączcie rozejmie!" Tak krótko Jowisz. Zebranie zwoła niebian ojciec i król ludzi Do gwieździstej siedziby. Skąd kłótnia wbrew zakazom? Jakiż lęk was skłania Tych lub owych wspomagać i siać zamieszania? Przyjdzie czas słuszny wojny.

ojcze! Od wnuka mego odwróć żelazo zabojcze! Niech Enej przez nieznanych fal błądzi odmęty. by zwyciężyli. jak szalejąca po grodach Allekto!. którym dasz. wysoka Pafos i Cytera I chram Idalii. milczeniem głębokim zabliźnion na poły? Kto z ludzi albo z bogów w bojowe mozoły 218 . Że na morzach i lądach cierpieli bez miary. — jeżeli do śmiałych tak postaw Niebo ich upoważnia i Many. Ból. Szukając Lacjum z nowym Pergamem po społu? Nie lepiej było dzierżeć ostatki popiołu I łan. grodom Tyryjców nikt śmiało Nie stanie w drodze! — Na cóż się Teukrom przydało. biednym! daj raz drugi Iliackie znosić klęski!" — Królewska Junona Z gniewem na to: — „Dlaczego rozjątrzasz.Bez pomocy. kędy los go woła nieugięty — Wnuka.. knuć nowych zdrad roje? Wspomnęż łodzie. niech bój mi srogi nie odbiera: Mój jest Amat. ojcze. Niech Kartagi brzeszczot Auzonię ciśnie. Niech idzie. Niech zwyciężą ci. Berła nie chcę — łudziłam się nim w szczęścia chwili. szalona. co w kraju Eryksa zgorzały U brzegów? podstęp króla burz i wichrów szały Z Eolii — lub Irydę z obłoków zesłaną? Teraz i Many — aby przed żadną przygasną Nie cofnąć się — znienacka wywołuje nie kto Inny. Jeśli się w żadnym kraju lud mój nie ostoi — Jak chce sroga twa żona — przez zburzonej Troi Dymiący popiół błagam: Askania zbaw. Że uszli zguby między greckimi pożary. pozwól.. gdzie Troja była? — Ksantu czyste strugi I Symoent wróć. tam niech wśród czułych mych pieszczot Żyje w ciszy. któż twoje Rozkazy śmie niweczyć. bez chwały..

Gna Eneja? Kto każe być wrogiem Latyna? «Lecz z losów mu Italii przypadła kraina: Kasandra go szalona pchnęła». Idalię Cytery masz gaj pełen zacisz — Przecz w twierdzy. podburzając lud srogi. kiedy sprawiam. dziecię Wenilii.. czy ta. by górą był 'Rutul? «Enej z dala. Tak w bór niewytrzebian Wiatr wpada. Europa i Azja do broni się bierze? Czyż ja wiodłam Parysa po cudze do Sparty? Ja strzały dałam. iż przymierze Rwąc. bogini? Lecz nic to. po ostępach ślepych szumy nieci. próżne niecisz kłótnie".. cały orszak niebian Szemrał na obie strony. nieświadom>: Niech będzie! Płacz utul. co biednych Trojan z Achiwami Zwaśniła? co przyczyną była. Pchnąć larwę zamiast męża. 219 . chłopięciu zdać szańce i wojnę. Pilumna wnuk. żądzą bój krzepiąc uparty? Wtedy o twoich było dbać — dzisiaj rozrzutnie Za późno szerzysz skargi. Żeglarzom pęd ciągnącej zwiastując zamieci. fortel mój chytry się wyda? Gdzież tu Juno i słana z obłoków Iryda? Nie wolnoż nowej Troi niszczyć italskimi Pożary? I nie może osiąść na swej ziemi Turn. Tak mówiła Junona. Paf. czas tracisz ? Czy mu frygijską kruchą sprawę chcemy sami Zgubić. Rzucić obóz. brać łup nieustanny. by z wichrami gnała. miecz niosąc! — dalekiom Ja od przygan! — Eneja możesz wyrwać Grekom.. Możesz statki zamienić na tyluż nimf ciała. Wabić teściów i zwodzić zaręczone panny! Mogą błagać o pokój. Tyrreńczyków podburzać i ludy spokojne? Jakaż zdrada tu. że przez Trojan gnębieni Latyni: Im wolno kraj gnieść obcy. W nas zbrodnia. Niech tak będzie! Lecz czyż ja mu kazałam toń rzeki pruć w pędzie..

Klicja. Assaraków dwóch. zaczął. Na rzekę podziemi Brata i smolnych nurtów wrące klnąc się wały. Rutulów nie wyłączam: każdy prac swych plony Weźmie i los swój. Jowisz królem nad wszystkiemi. Trojańczyk dziś i Rutul w równej u mnie cenie. Tymet. Zajmą wielkie wieże — Garść niewielka. rodzica. — „Słuchajcie i mem słowem przejmijcie się bożem! Skoro przymierzem złączyć Auzońców nie możem Z Teukrami i nie widać końca waszej waśni. wzdęte nurty swe ucisza morze. Kastor świeci W pierwszym szyku. milknie drżąca ziemia i w przestworze Zefiry. Nie mniejszy odeń ni od brata Menesteja. przestrach pada na dom Olimpu. od wróżb złych zwiedziony. 220 . Zaś zastęp Eneadów szańców jego strzeże Bez nadziei ucieczki. Tymbrys starszy. co świata posadom Włada. tamci z głazem w bój stają straszliwy. ogniem otoczyć ostrokół. Limeski Akmon. Wraz z nimi Sarpedona dzieci Stoją z Licji górzystej: Klar i Temon śmiały. Ci z włócznią. Czyli dla błędów Troi. wielki odłam skały. nadzieja. Sposobią żar i strzały kładą na cięciwy. gdy mówi. Z tronu złotego powstanie Jowisz — do progu sali wiodą go niebianie. Chcąc wyciąć mężów. po murach z rzadka rozstawiona: Azjusz Imbrasów. Tu koniec narad.Wtedy ojciec wszechmocny. Skinął i wraz skinieniem wstrząsnął Olimp cały. syn Hiketaona. Tymczasem Rutulowie do bram walą wokół. Czy z losu hufiec Teukrów znosi oblężenie. Niechże sama fortuna dzisiaj rzecz wyjaśni. Z wysiłkiem dźwiga kamień. Fata drogę swą znajdą".

Bo gdy rzucił Ewandra i dotrzeć mu dano Do Etrusków. I ciebie też. młodzian dorodny. Na lewo Pallas. głoście nam. jak słałeś strzały zaprawne trucizną. z Teukrami związana tak ściśle. Piany. zakryty nocą. pod dziobem statku frygijskie dwa Iwiska. Jakie wojska szły z brzegów tuskich — niech opiejem Zbrojne łodzie. czego chce i co niesie. Wyżej Ida. Pouczył jak fortuna ludzka bywa krucha. to ciekawie 0 gwiazdy pyta. Był i Mnestej. Odsłońcie wasz Helikon. Meonia cię wydała. Ismakrze. obaczyły roty Mężne. w nocnej wiodące wyprawie. To o znoje na lądzie i morza głębinie. którego zasługą jedynie Zwycięskiego już Turna ze szańców wygnano. Przydał prośby. Tam siedzi wielki Enej i waży w umyśle Losy wojny. giętki krąg spina je złoty.. co morzem płyną za Enejem! 221 . Przodem Eneja łódź ciska. co w gniewie zamyśla Tum dziki. lub taki blask miota Kość słoniowa: Rozwiane na śnieżne ramiona Spływają włosy. kędy ziemię żyzną Orzą męże i Paktol złotonośny płynie. boginie. z losem w zgodzie Lud Lidii za rozkazem bóstw wstąpił na łodzie Pod obcym wodzem. Bez zwłoki Tarchon go usłucha: Złączył wojska i zawarł sojusz. ród i miano Wyznał. Zdobiąc pierś albo włosy. Tak oni społem w twardym boju się szamocą— Enej tymczasem fale siekł.. przed królem stanął.Wśród nich miły Wenery wnuk. Dardańczyk z gołą głową: tak budząca zgodny Podziw perła lśni w ramie ze szczerego złota. I Kapys — gród kampański odeń bierze miano. jakie szyki Zbiera Mezent.

Bo mówią. Populonia mu dała sześciuset strzał świstu Nie trwożącej się młodzi. mistrze celowania sztuki. na statku błyszczy złocony Apollin. rzesza jedną żądzą zjednoczona. ani też ciebie. ludzi i bogów wieszcz miły. ufny w rumakach i ozdobnej broni. w lekkie pióra odziany łabędzie. ze żyznych obszarów Miniona Pyrgowie i z grawiskich ziemic roty chyże. wiatr łabędzie pióra wstrząsa żwawo Na hełmie twym: postaci ojcowskiej znamiona. Z nim trzystu. 222 . Z grodu Cery. Za nim pełen krasy goni Astur. Tysiąc ze zjeźonymi prowadzi oszczepy. Nad wodą stercząc. że Cykn niegdyś. Co przyszłość z trzewi bydląt i z nieba gwiazd gotów Obwieszczać. Kupawo. Trzeci Azylas.Na zbrojnym w spiż „Tygrysie" mknie Massyk. w które jego siostry Zmieniono. którą szlachetne kruszce rozsławiły. Ligurów wodzu. waleczny Cynerze. Kołczany lekkie niosą i mordercze łuki. Syn jego z rówieśnymi społem wojownika Na ogromnym Centaurze płynie: Potwór dziki. z błyskawic i grzmotów. starości. W. Z ojczystych niw też płynie Oknusa drużyna: Wieszczki Manto on synem był i Tyberyna. Wśród śpiewu wzniósł się z ziemi i w niebo wzbił w pędzie. i pieśniami ból swój koił ostry. co tysiąc Młodzieńców z szańców Kluzjum w bój zdołał zaprzysiąc I z grodu Koś. Z garstką wojsk. Których Pizy alfejskiej gród wysłał w bój ślepy Z etruskich łanów. Ciebie też nie pominę. ci. Wyspa. z głosu ptaków. płacząc Faetona. Tuż srogi Abas wiedzie huf z etruskich dolin W zbrojach. grozi jej głaziskiem grubem Z góry i głębie morza tnie długim kadłubem. Śpiewał pod cieniem topól. Ilwa zasię trzystu.

Pięciuset na Mezenta stamtąd chwyta bronie. do pasa ma kształty człowiecze. lud różny jej dano: Trzy plemiona w niej. Mantui sławnej z królów. Enej. smagła. To my. Równo siekąc piersiami nurt. dziś mórz nimfy. Zerwałyśmy twe pęta i ciebie przez fale : 223 . Czuwasz? — Czuwaj i żaglom puść liny bez troski. Z Benaka ród wiodący. w pomroce Poczną pląsać.miła Cybele jego własne statki przemieniła. płynęły śmiało W tej liczbie. Ona władnie — rząd dzierżą tuskie bohatery. I tak do zdumionego rzecze: — „Mężu boski. ile łodzi u wybrzeża stało. Gdy oto towarzyszek chór przed nim się nagle Pojawi: nimfy morskie.Mantui gród założył. tnąc spiżem bałwany. w sitowia koronie. Tylu mężów dobranych na statkach trzydziestu Na pomoc Troi gnało. prawicą łódź chwyci i z nagła. Z tyłu płynąc. w które matka . Już dzień zeszedł i Febe swój rydwan świetlany Na szczyt nieba ciemnego wtaczała pomału. Z daleka króla swego poznawszy. Sam usiadłszy ster trzymał i w pieczy miał żagle. Srogi Tryton go wiezie: muszla jego modra Straszy tonie. fala spieniona tłucze statku biodra. gdy troska spocząć nie dawała ciału. sosny ze świętej Idy — smutek utul — Twa flota. najbardziej śmiała Cymodoce. matki dał mu miano. każde w gmin dzieli się cztery. Z góry. Poważny Aulest morze tnie setnymi wiosły. Lewą dłonią wiosłując. Spieniony nurt pod piersią wre mu wśród szelestu. Przed odmęt wzdęty wiezie ich Mincjusz wyniosły. wychyli grzbiet. Gdy zdradliwy Rutul Żelazem i pożogą naparł na nas w szale.

Pchnie statek. aby posłuszni znakowi Krzepili się i byli do walki gotowi. Więc każe druhom. W lewicy wzniesie. jeżeli znać prawdę mi dały Bóstwa. Tak krzyczy pod ciemnymi chmury Strymońskich klucz żórawi. lecz wróżba lęk wszelki odgania. Łódź trącona szybciej fale bodzie Niż powietrze tną włócznie albo lotne strzały. — Dziw przejął niemały Anchizjadę. trupów rutulskich ujrzysz wielkie zwały" Rzekła i sprawną dłonią. co świetnie rozbłyska. by wojsk nie łączyli. Miecą włócznie. dłoń dzikie lwy sprzęga do jarzma! Ty w boje wiedź mnie. — Teukrzy na widok Eneja Krzyk wzniosą: zapał w piersiach im budzi nadzieja. Wśród strzał. Matka bogów przez litość nimf postać Dała nam i wśród nurtów dozwala pozostać. Złotą tarcz Ogniowładcy. Turn siły gromadzi. Za nią inne pośpieszą. ty chętną zstąp nogą Na pomoc Frygom. Nuże więc! z brzaskiem pierwszym. Chcąc hufce w środek rzucić.Szukamy. w czerni Latynów. Już ujrzał Teukrów wały i obozowiska Z wysokich łodzi. nurzając się w wodzie. nie tracąc ni chwili. boska. co nie zna ugłaskań. której piecza straż ma Nad Dyndymem. W niebo patrzy i takie śle krótkie błagania: „Idajska miast patronko. Pełniąc rozkaz. etruska jazda i Arkadzi Podchodzą do ich szańców. Druhów w boje pchnij. Za szańcem i rowami osaczon twój Askań. — Tymczasem na niebo pełnym światłem zorza Wschodziła i dzień spędzał noc mroczną z przestworza. 224 . mknąc lotnymi pióry I wichr z radosnym zgiełkiem prześcigając śmiało. puklerz niezwyciężon ułap. a gdy nieba pułap Dzień rozświeci. tarczę. wróżbę spełniając tak błogą!" Rzekł.

komu zwierzyć oblężone wały. Lecz śmiały Tum nie zwątpił.wodzie.Dziwnym się to Tumowi i wodzom wydało Auzońskim. w czynie wskrześmy. Tarchon. że roty własnemi Wprzód zajmie brzeg i wroga wygna z ojców ziemi. . dobrze. Bylem dobił do lądu!" Na takowe hasła 225 . Tymczasem Enej druhów po mostach szczęśliwie Przeprawi z łodzi. aż spostrzegą łodzie. Mężnych wspiera Fortuna!" Tak rzekł i waży w myśli. patrząc na wybrzeża. świetnie! Niech w ziemię wroga brózdą łódź sama się wetnie! Nie dbam. co w pradziadach Jaśniało. z ukosa Świeci i zgubnym światłem zasępia niebiosa. Co upał i choroby śląc ludziom. od kity uderza Snop światła. część w poskokach na suchy ląd zmierza Z pomocą wioseł. kogo na bój śmiały Wieść przeciw. pchajcie statki! Ot tak. Obraca łódź do brzegu i druhów tak błaga: „Teraz. choćby w tej chwili na drzazgi mi prasła. Więc słowy krzepi serca i nie szczędzi nagam: „Ot! mamy. Błyska szyszak Eneja. Pośpieszmy ku. do wioseł! Odwaga! Pędźcie wraz. co nurt mącą. Dziś niech każdy na dach Pomni swój. Gdy trwożnie stąpać będą opuszczając łodzie. Lecz ląd znosi łagodnie rosnących wód nacisk. na swą żonę! Męstwo. łunę rzuca guz złoty puklerza: Nie inaczej wśród nocy pogodnej w pomroce Komety krwawe płoną lub Syriusz migoce. Wielu przy morza odpływie Skacze w bród. młodzi dobrana. czego chcielim! Nam Mars nieubłagan W dłoń męską ich oddaje. Gdzie wzdętych fal nie widać ni rudych pian szmacisk. I całą flotę spiesznie do brzegu płynącą.

któremu okrywa Puch pierwszy wdzięczne lica. cenioną od młodu. Herkulesa broń im się nie przyda. Go poświęcon Febowi był. Farosowi. Grzmi znak. nieszczęsny Cydonie. Zginąłbyś. Turn gnuśnie chwil nie traci — porywa szyk cały Na Teukrów i ustawia na zrębie wybrzeża. I ty. druhu Klicjusza. Terona waląc. w gardle strzała utkwiła straszliwa. Lichasa także w starciu gwałtownym pokona. co słowy się chełpi próżnemi. tunikę rwąc zdobioną złotem. Pod naporem fal długo się chwieje i trzeszczy. Spienione statki nagle o brzeg trzasną z mocą Latyński i na suchy ląd wskoczą. Cało. Dłoń silna i rodziciel Melamp. Zaś po nim niedługo Cysseja i Gijasa. Nie troszcząc się o przyjaźń. pancerz spiżowy mu rozciął. Tarchonie. Jedne próżno od hełmu odskoczą i tarczy. walczących maczugą Pchnął w Letę. Wreszcie pęka. skaty grzbiet spotka złowieszczy. co Alcyda Był druhem podczas ciężkich prac jego na ziemi. — lecz inna sprawa z twym statkiem. siedem włóczni z ich dłoni zawarczy. nad tonie. 226 . obalony przez dardańskie dłonie. Gdy krzyczał. Gdyby nie przyszli w pomoc bracia z Forka rodu: Siedmiu ich. kiedy — do bitwy jedyny — Szedł nań.Tarchona druhy dzielnie wiosłem fale grzmocą. iż z matki łona Nieżywej go wycięto. Żeglarzy ton wodna poniosła. Bo na bród rzucon. a potem W bok miecz wraził. Pierwszy na tłumy wieśniacze uderza Pod dobrą wróżbą Enej i zmiesza Latyny. Płynące ławy wokół i strzaskane wiosła Tłoczą ich — odpychają wstecz mętnych fal wały.

Inne Wenus. w gniewnym sporze — Ni one nie ustąpią. Messap. Numitor. równe siłą. ni chmury. Wre walka tuż przed samym progiem Auzonii. 227 . oszczep bratu wydobywszy z ciała. Jemu z barków prawica obwiśnie omdlała.. Nadbiega i w Dryjopa srogą miota włócznię Pod brodę. bieży Neptuna syn z mocą. młodości ufając buńczucznie. pancerz społem strzaska i w pierś żgnie go. Tymczasem w innej stronie — gdzie krągłe głaziska Stoczył potok i z brzegów zerwane pni zwały — Arkadów. krwią splamion. brata upadającego Prawicą wesprze. Wzajem się szamocą Z różnym szczęściem.. Pędzi Halez mściwy I Aurunków garść. Mknie brat Alkanor. gdy ciało drasnęły. Nagle pocisk jedno z ramion Przetnie mu i nie traci kierunku.. jak tego Grek doznał ode mnie Na polach Ilium!" — Wielki wraz oszczep porywa I ciska go: Meona tarcz włócznia straszliwa Przeszyje. gdy ów krzyczał — głos i duszę społem Przez gardło mu przebite biorąc. W Eneja godzi — przecież grot darmo wylata: Ledwie biodro zadrasnął wielkiego Achata. Długo waży się walka. wre wokół zgiełk dziki — Nie inaczej trojańskie i latyńskie szyki Tłoczą się: noga nogę. koni pogromca. Trzech także dzielnych Traków z rodu Boreasza Z trzema syny Idasa z ismaryjskiej niwy Powali w różny sposób. ni morze. Zaś Enej do wiernego tak rzecze Achata: „Przynieś włócznie! — nie rzucę z nich żadnej daremnie Na Rutulów. Tamten czołem Runął i krwią zakrzepłą przez usta piach zrasza. — Jak w przestworze wichry z wyciem srogiem Borykają się. odmiata.. Klauzus z Kurów. mąż męża prze z bliska. nienawykłych iść pieszo w bój śmiały.

gdzie żebra ze stosem Pacierzowym się łączą. Ciebie. Larysie. gdy skały grań. . lecz śmiertelni ludzie Śmiertelnych. I was w rutulskiej ziemi zgubił zapęd płochy. Przykład wodza. Był Lag: tego. Kędy wrogów największa prze gęstwa. Na nadzieję. tyleż u nas serc. gdy z licem zognionem Ów prze nań. Pierwszym. 228 . że ojcu dziś dorównać mogę — Nie ufajcie ucieczce! Miecz jeden nam drogę Wyrąbie. Natrze i miecz we wzdęte utopi mu płuca. głowę Ewandrów miecz utnie. Anchemola. Larysie z Tymbrem. szuka dłoń. boleść pędzą ich na wroga. stoimy przy niem — Ląd zabrany! Czyż morzem do Troi popłyniem?" Tak rzekł i skoczył w tłumy stłoczonego wroga. i wyciąga włócznię Tkwiącą w kościach. odcięta w walce: Chwytając oręż drgają na wpół żywe palce. Bo tobie.W rozsypce widzi Pallas: latyński ich goni Hufiec. rozżalony srogim druha zgonem. schylon ukosem. nie szczędząc nagany: „Gdzież. gdy dla wybojów ciężkich zsiedli z koni. Arkadów zachęconych wnet opuszcza trwoga. Wielkie morze zamyka nas. Daremno go zwalić buńczucznie Pragnie Hisbo — bo Pallas. Odrywał. Lecz dziś obu was Pallas rozróżnił okrutnie. Dauka bliźnięta. Tam was i mnie ojczyzna woła do zwycięstwa. Steniusza i potomka Reta na piach rzuca. wstyd. co zwycięstwy lśni nam. wpierw lica Wasze nieraz myliły krewnych i rodzica. rąk mężnych w trudzie. Żaden bóg nas nie ciśnie. Tymbrze. żgnie oszczepem. druhy. którego dola przywiodła doń sroga. uciekacie? Na męstwo zaklinam I na miano Ewandra. Więc — to jedno zostawił mu los niezbłagany — Prośbą męstwo ich budzi. co skaził łoże swej macochy.

którą w dłoni ważę. pasterz w lecie Na chaszcze tu i ówdzie raźno ogień miecie — Nagle buchnie dokoła pożoga wezbrana I przez szerokie pola mkną szyki Wulkana. przejął — i strącony Z wozu. te modły zasławszy wprzód. pomroczy Lasów. W ten sposób Ilus uszedł śmierci. Uderzył nań. Jak kiedy przy wstających wichrach. Parki go pod Ewandra grot wywiodły za las. że z czerepem mózg prysnął mu razem. mieczem z wysoka Tnąc. równe wodze — 229 .. Haleza rodzic. losów świadom. gdy sięgał mu gardła. Ale Halez. co Grajów uszliście nawały. Na Ila bowiem włócznię wymierzył z daleka. Ladona on. Słyszy to bóg. Pada młodzież Arkadii. co zbrojnie Szedł nań. Przecież tym zgonem męża Lauz o silnej dłoni Przerazić nie da szyków.. tłucze piętami rutulskie zagony. Zwarły się równe siłą hufce. Biegnie przeciw i siły skupia. cały zbrojny. kiedy starcowi śmierć zamknęła oczy. gdy uciekał rydwanem.Reteja. kiedy przed Teukrem ucieka 1 bratem jego Tyrem. Lecz cios jej Retej. . On siedząc. Pallasie. Toasa w twarz głazem Trzasnął tak. Pallas: „Ojcze Tybrze! daj włócznią. Teukrzy. Gdy Halez bronił Imaona. Etrusków szyk śmiały I wy. zwali — podporę hufców w onej wojnie. Bezbronną pierś swą włóczni arkadzkiej odsłoni. pochopny do wojny. Strymoniowi odrąbie dłoń. Abasa. przewierci Pallas włócznią. krył w. Fereta żgnie i Demodoka. pląsem ognia zwycięsko wzrok pasie: Tak męstwo druhów wzbiera i ciebie. Wspomaga. Szczęśliwe Halezowi przebić piersi wraże! Na dębie twym broń jego będzie zawieszona".

równy mu niemal wiekiem. Pallas. Na rozkaz Rutule miejsca ustąpili. Nadbiega: nie inaczej Turn śmiały pomyka. spojrzy młodzian na ogromne ciało Turna. Wśród stłoczonych srodze Niesposób miotać włóczni.. w zaufaniu ślepem. Przestań gróźb!" Rzekł i wyszedł w bój nieustraszenie. co gnał lotnym wozem wśród wojsk mrowi. Pallas tylko do mnie Należy! Chciałbym ojca mieć widzem w tej chwili!" Rzekł. kiedy ze skalnej czeluści Ujrzy w polu do walki gotowego byka. zdumiony niemało Rozkazem. tak się modli w niebo wznosząc lica: . że wroga dosięgnie oszczepem. w bój pieszo się puści Z przeciwka. wspomóż śmiałe chęci moje! Niech ujrzy mrąc. Gdy osądził. Jak lew. Po cofnięciu się szyków. rad ogromnie — Sam idę na Pallasa. Zeskoczył Turn z rydwanu. jak zedrę z niego krwawą zbroję. Błagam. zgon przesławny: rodzic godzien obu. Niech zwycięzcę gasnące ujrzą Turna oczy!" 230 . do grobu Zeszedłszy. Piękni obaj. doznaną niegdyś u rodzica. Tutaj Pallas młody. „Przez gościnność. Tymczasem miła siostra na pomoc Lauzowi Śle Turna. Arkadom krew zmroziło w piersiach serca drżenie. gna w zawody. albo też. Tam Lauz.. Od starcia ich wyroki swemi Wielkiego król Olimpu wstrzymuje z daleka. wierząc fortunie. lecz los im do ojczystej ziemi Wrócić nie da. Gdy ujrzał druhów: „Stójcie! — krzyknie. Choć słabszy. wzrok srogi miecąc.Z tyłu prą nadchodzący. Bo rychły zgon z rąk wroga większego ich czeka. w ciżbę się nie chowa I tymi słowy skarci pyszne Turna słowa: „Albo łup wezmę świetny. Alcydzie.

Ów próżno rwie grot ciepły z rany. wrogą ziemię przez usta brwią plami. Pas mu bierze. jak należy. I Turna też. Niech pogrzebem ukoi ból świeży — Pozwalam. woła Los jego: doli swojej nie wyrwie się zgoła". Którą kryje skór byczych zapora straszliwa. oszczep ostrym okuty żelazem Długo ważąc. i ciała Wielkiego Turna w końcu swym ostrzem zarwała. na krwawej legł ziemi Sarpedon.. Krótki czas naszych jest przeżyć. mówiąc razem: „Patrz. To rzecz cnoty. Wtedy Turn. Ciężki — na nim Danaid wyrzeźbiona zbrodnia: 231 . — słowa me odnieście sami Ęwandrowi: Pallasa z chwałą. Nastąpiwszy nań z góry Turn: „Arkadzi — rzecze. lewą zdeptał nogą Martwego. by ujść śmierci Jedną drogą uchodzi krew wraz z duszą piękną. rozgłośnie bronie na nim szczękną. w Pallasa miota. Ugoszczenie Eneja was drogo Kosztowało!" To rzekłszy. Błyszczącym ostrzem włóczni w pośrodku przeszywa Przetnie pancerz i razem niezłomną pierś wierci. Więc rodzic tak przyjaźnie się ozwie do syna: „Dzień swój każdy ma. Padł na ranę. czy włócznia ma lepiej nie dosięga celu!" Rzekł i tarczę z blach stali i spiżu tak wielu. niespotykan co dnia. Odsyłam. A Pallas z mocą oszczep wyrzuca straszliwy I z pochwy zaraz miecza lśniącego dobędzie. Rzekł i oczy odwrócił od Rutulów niwy. — Pod Troi mury wysokiemi Padały dzieci bogów.Słyszy Alcyd młodziana — ból ciężki go tłoczy I z jękiem łzy daremnie wylewać zaczyna. mój potomek. Bez powrotu — lecz sławę czynami rozszerzyć.. Konając. Włócznia świszcząc o blachę na barkach w rozpędzie Otarła się. brzeg tarczy przebiwszy.

ciebie. w krwi.. ze dniem Onym przeklnie!. lecz rzetelny goniec Nadbiega do Eneja. nie folgując dumie By Pallas żył nietknięty! Że zdobycz wraz. Turn z triumfem łup wskaże stłoczonym gromadom. O. ściskając kolana. biedny umysł ludzki. uczta zastawiona I dana przybyszowi dłoń. Nie chodzi tu o tryumf zbrojny: Jedno życie o losie nie rozstrzygnie wojny!" 232 . Szukając w nowej rzezi. przyszłości nieświadom. pyszny Turnie. co cię bitwie dał. konając tłum mężów się miota. W oczach mu powtórnie Pallas. te korne śle słowa: „Przez Many cię ojczyste. Co miary w powodzeniu zachować nie umie! Przyjdzie czas. Z jęczeniem druhy niepowszedniem I łzami na tarcz złożą Pallasowe ciało: „O boleści i razem wielka ojca chwało! Dzień pierwszy. On. że Turn chciałby. że czas jest na koniec Wesprzeć druhów. jest i złota zdobionego ceber. I surowce. Ów do kolan Przypadł mu — górą włócznia przeniesie wichrowa. Lecz przedtem liczne w boju pobiłeś Rutule!" Już nie sama pogłoska. Więc bliższych ścina mieczem.Na łożach. porwanych w zagłady wir dziki. Młodych Sulmona Czterech synów i tyluż Ufensa pożenie Żywych. Ewander stanie. szeroką przez szyki Żelazem rąbie drogę. przez Jula w rozkwicie Błagam: oszczędź dla syna i ojca to życie! Mam dom wielki i skarby zakopanych sreber Rzeźbionych.. Potem włócznią na Maga ciśnie. Scenę tę Klon Eurytyd wykował ze złota. bierzeć nieczule. aby ofiarą zjednać druha Cienie I aby stos obficie krwią jeńców był polan.

wodzów Turna. 233 . Tego dognał i Manom zabija w ofierze.. w pędzie Zrąbie — mężnego Numę. w błyszczącej zbroi syn Driopy Nimfy i Fauna. Siwiznę i wiek długi obiecywał sobie. I wielką pychą wzdęty. Turo. tarczę i pancerz mu strzaskał. Lub w morzu głodna ryba ranyć lizać będzie!" Wnet Anteja z Lukasem. nie myśląc o grobie. na skał Bijący zręby. Bezmiernym mrokiem kryjąc. że mu przechwałka wystarczy.Rzekł. Potem. Kamersa żgnie mściwy.. Tamże Tarkwit. tak przemawia. niby piorun. Głowę z karku odrąbie mu i tułów ciepły Kopnąwszy. Enej prze: Auksurowi z nagła wraz z lewicą" Odrąbał mieczem cały spiżowej krąg tarczy. bój wznowi Wraz z Umbrem. zbroję Serest bierze Na barki. Dzielny Cekul. potomek Wulkana. pierwszy zamknął drogę porozumień. Ów sądził pewnie. królewskiemu łup niosąc Marsowi. On oszczepem. Zaś Enej tak gniewnie odpowie mu przeciw: „Skarby srebra i złota niech rodzic twój leciw dziatki dzierżą. Sień Anchiza i młody Jul o pomstę błaga. zabiegł mu raźnymi stopy Z przeciwka. na obiaty się swojskie nie łakom Na żer pozostawiony będziesz dzikim ptakom. zuchwalcze! W grób miła cię matka Nie złoży." Rzekł — lewicą hełm ujął schylonego Maga [ w kark mu po rękojeść wbił miecz niezbłagany. którym góry marsyjskie się szczycą. Feba i Diany Kapłan. srogi do ostatka: „Tu teraz leż. nim jeszcze usta szepcące coś skrzepły. gdy wytoczył krwi strumień Z Pallasa. Dpodal Hemonides stał. którego czoło wstęgi przystrajały Infuły — w świetnej szacie i zbroicy cały.

Do boju ochoczy. Tyleż tarcz i brzeszczotów potrząsając srogo: — Tak się zwycięski Enej nie uląkł nikogo. co ramion sto. skacząc w dół!" To rzekłszy. gdy słowa Groźne miotał. Nie ścierpiał Enej rwących w zaufaniu ślepem: Wpadł i stanął naprzeciw z ogromnym oszczepem. Nie Frygii widzisz łany! Nadeszła twa chwila — Tu koniec wojny!" Tak to drwił sobie ów śmiałek Szalony. chwyta 234 . Zbożny Enej gorzkimi tak rzecze doń słowy: „Lukagul nie rumaków cię rozpęd wichrowy Zdradza. spada w piach. Doń Liger: „Nie Diomeda tu konie. Gdy raz zbroczył krwią oręż. brocząc krwią szczodrze. krawędź lśniącego puklerza Przeszyje mu i utkwi tuż przy lewym biodrze. miecion koniom przed kopyta: Sam rzucasz rydwan. Zaś trojański wódz.Syna Wolscensa. On. zamiast przechwałek. nie majak. One. tak pędzącego ujrzawszy. groźnie Jowisza odpierając gromy. z przestrachu jak zamieć wichrowa Wstecz pomkną. Nadleci włócznia. Kiedy ów pochylony drzewcem konie smaga I lewą wysuwając nogę cios wymierza. — Jak Egeon. Dzielny Lukag wywija mieczem groźnym srodze. Sto rąk miał. strącon z wozu. zrzucą wodza i rwą do wybrzeży Wtem Lukag parą białych bachmatów nadbieży I brat Liger: rumakom ten rozpuszcza wodze. nie rydwan Achilla. mocnych niezwykle. z pięćdziesięciu paszcz ogień łakomy Zionął. Z rozmachem ciężki pocisk miota na Lukaga. Wnet ku czterem Nifeja rumakom poskoczy. co miał najżyźniejsze niwy W Auzoii i milczące owładał Amykle.

błagam: miej litość i zostaw mnie cało!" Zaś Enej: „Nie tak przedtem. wraz z wozu spadłszy. me prośby spełniłbyś na pewno. Mówiłeś! Giń i bratu dochowaj braterstwa!" Wraz w pierś. boskiego wywodzi się rodu: Pilumn mu prapradziadem. miecz wraził mu nagi. co takim zrodzili cię. dług Teukrom krwią płacąc za młodu Choć z naszego. znów ostro Wspomaga Trojan Wenus. Ale próżną nadzieję serce twoje chowa". — wyroków w tym nie gań. Jeśli sądzisz. Turna wyrwij fatom. Toć wolno. nie zaś dłoń do wojny Sposobna. że zgodzę się — na tom Przystać gotów: ucieczką. Jowisz: „Jeśli śmierci odwlokę wyjednać stanowisz Dla młodziana i myślisz. Takie w otwartym polu odnosił przewagi Dardański wódz. Tymczasem Jowisz z nagła tak rzekł do Junony: „O najmilsza małżonko zarazem i siostro! Jak sądziłaś (nie mylisz się bowiem!).. — Wreszcie z szańców Askań Wypada i huf młodzi próżno oblężony. duszy siedlisko. jak powódź lub wśród gromów trzaskań Hucząca czarna burza." A Juno: — „Mężu miły. Dziś — niech ginie.. a często on w darze Obiaty hojne składał na twoje ołtarze!" Olimpu władca krótko odpowie jej. Brat. Wszechwładny! — Turna mogłabym wyrwać przygodom I cało go Daunowi ojcu wrócić do dom. chwało Trojan.Bachmaty. 235 . swe chłopięce Bezbronne z przerażeniem wyciągnął doń ręce: „Na rodziców. szyderstwem ty nie łam Strapionej! I tak wielką się trwogą przejęłam Przed zakazem twym. gdy dłoń była czerstwa. duch ochotny i w wytrwałość zbrojny. że dla twych nalegań Los cały zmienię wojny. Gdybyś małżonkę pokrewną Jak wprzód kochał.

Potem z gęstej mgły larwę bezsilną uczyni: Eneja kształt zwodniczy (zjawisko nad podziw!). której przez fale mord niesiesz i grabież!"' Tak krzycząc. mara wybladła Jawi się — tak w śnie łudzą zmysł próżne widziadła. Dardańską da mu włócznię.. W iliońskie i laurenckie mknie szyki bogini. Obyś zmazał ów wyrok w niebiańskich rejestrach!" To rzekłszy. W ucieczce trwożne widmo Eneja tam wbiega I chowa się w kryjówki — ale Turn bez zwłoki Nastaje i most w pędzie przebiegnie wysoki. jeślim rzeczy postać Poznała. z wysokiego nieba w ciemnej chmurze. przyda bez zwłoki Bezduszny głos i zwykłe Enejowi kroki. że to Enej sam uchodzi przed nim. to włócznią. Saturnka troskliwa Rwie sznur i łódź na pełne odmęty porywa. Przed pierwszym szykiem biegać kazała tej larwie. Przypadkiem łódź tam stała u skalnych obramień Stromego brzegu.. Tak (głosi wieść) gdy umrze ktoś. Oby próżny przejmował mnie przestrach.Zaś Juno ze łzą: „Gdybyś nic ponad te słowa Nie knuł w myśli i Turn mój przy życiu mógł zostać! Lecz ciężka śmierć go czeka. Zaraz zbiegnie. to słowem go zarwie. mgłę miecąc na okół i burze. że wiatr próżne zeń czyni igrzyska. I próżno się nadziejom odda niepoślednim: „Gdzie pierzchasz? Twych zaślubin strzeż! Z tej dłoni zabierz Ziemię. Przypadł Turn i wnet włócznię świszczącą z daleka Ciska. Ledwo dopadł pokładu. z mostem opartym o kamień. Turn sądzi. Co drażniąc huf. Król Ozyn na niej przybył z kluzyńskiego brzega. hełm. tarcz. 236 . urodziw Kształt głowy i słów dźwięki czcze. gna i mieczem wydobytym błyska Nie widząc. Larwa odwraca się wstecz i ucieka.

Lecz w przestwór lecąc. Których (strach rzec!) na zgony okrutne wydałem — A teraz widzę z dala. na skały — Turn sam o to błaga — Rzućcie statek! niech rafa roztrzaska go naga. co od Teukrów orężnych się mrowi. myśl trwożną na dwie strony waży: Czy po hańbie tej ściągnąć ma dłoń ku żelazu I srogi miecz przez żebra przepędzić od razu. Już larwa się w pomroczu nie kryje głębokiem. patrzy w pustą przestrzeń I kornie do niebiosów wznosi ręce obie: . Zbiegają się tyrreńskie szyki zbitą zgrają. Gdzie Rutule nie dotrą. On gardząc ocaleniem.Wszechwładny ojcze! Takżeś mnie winnym w tej dobie Osądził? Tak za karę moc spętał mych ramion? Gdzież płynę? Skąd uchodzę. Łódź raźno siecze fale i wnet po głębinie Z wiatrem do Dauna grodu starego dopłynie. Miecąc groty — na męża jednego nastają. tak szpetnie omamłon? Czyż Laurentu mur ujrzę i wały? Zabioręż Klątwy mężów. On — podobny w toń morza wysuniętej tamie. Łódź z Turnem gna po morzu wśród złowrogich trzeszczeń. Wielu mężów w mrok śmierci strącając dokoła. Mezent śmiały Ruszył w bój na zwycięskie już Teukrów oddziały. płynąć ku brzegowi Krętemu. Czy rzuciwszy się w morze. Co skalną piersią wichry i zapęd fal łamie.Enej nieobecnego na próżno w bój woła.. ni wieści głos wraży!" Tak biadając. Trzykroć jedno i drugie spełnić z głębi łona Pragnął — trzykroć litosna go wstrzyma Junona. litość okażcie nade mną! Na mielizny. Tymczasem na Jowisza rozkaz. wichry. co dla mnie chwycili za oręż. jak przed wroga szałem Pierzchają! Co tu począć? Gdzież w otchłań dość ciemną Zapaść? Wy. z sinym się zmiesza obłokiem. 237 .

Palmowi podciąwszy kolano. Którego przedtem długo wezulańskie bory Chroniły i laurenckie pełne chaszczy bagna. Był Akron. gdy trwożną spostrzeże Kozę. Gdy w końcu między siecie myśliwskie się zagna. Euanta też i druha Parysa powali. ten. z tarczy strząsa włócznie. walcząc zacięcie. Lecz z wrzaskiem miecą groty od prawa i lewa: Nie inaczej ci. Nie śmią obces nań bronią natrzeć napastniczą. lub gdy rogaty zabiegnie mu jeleń. długo stad leśnych podchodzący leże. których słusznie Mezent gniewa. Tego gdy ujrzał Mezent między czernią zbitą. Mimasa — Amykowi go Teano miła Tej nocy rodzi. Sroży grzywę i z rykiem dzikich uweseleń Wpada na łup. w której Parysa powiła Cyssejs. zębem zgrzyta. Grek. co rzucił Korytu łan luby I młodą narzeczoną przed samymi śluby.Szturmy nieba i morza znosząc niewzruszona — Naprzód na ziemię Hebra z krwi Dolichaona Zwali. Trawiony szałem głodu. Staje. szczeć stroszy i dziki wzrok ciska — Łowcy drażnić go nie śmią ani podejść z bliska. potem Lataga z trwożnym Palmem razem: Lataga wyłamanym z gór ogromnym głazem W lica trzasnął. Lecz oszczepy z daleka miotają i krzyczą. Puścił czołgającego się — zbroję dobraną Dał Lauzowi i zdobny kitą hełm ze stali. głownią ciężarna. a paszcza mu sroga Ocieka krwią — 238 . prycha. niezlękły. na wszystkie się strony buńczucznie Rozgląda. drze trzewia. Jak przez psy z gór wysokich ruszony dzik spory. W grodzie ojców padł — Mimas w dalekim Laurencie. On. Błyszczącego purpurą z rąk lubej i kitą — Jak lew.

Nie podstępom ufając. Patrzy z nieba na próżny gniew i znoje ziemian. — tamtego. Już zgony ze stron obu Mars zrównał zuchwały: Ścielą wrogów i razem padają pod miecze Zwycięzcy i pobici — nikt wstecz nie uciecze. Saliusz z rąk zginął Nealka. wieczystej nocy smętna zaspa.Tak dzielny Mezent pędzi na zwarty szyk wroga. Lecz z przeciwka zabieży twarzą w twarz i zwali. z niepoślednim Rozmachem zwalił Waler. Ów konając rzekł: „Znajdzie się mściciel mej klęski. 239 . Pada Akron nieszczęsny. Tego pieszo. W natłoku wojsk się sroży blada Tyzyfone. Mezent pierzchającego nie raczył Oroda Przeszyć. Rapo Partenia z dzikim Orsesem pokona. Tu Wenus.. wyciąga miecz z rany. współczuciem i smutkiem oniemian. Co dzielnie miotał z dala trafiające strzały. Tamtemu wraz żelazny sen i nieprzespany Ciśnie oczy. uderza stopami Czarną ziemię i oszczep złamany krwią plami. gdy z konia spadł przed nim. na ślepe ciosy swej włóczni nie poda. Orod tu legł pod żelazem!" — Zawoła. mówiąc. Erycheta. Lika. i ciebie też czeka Podobna na tych polach śmierć już niedaleka!" Wpół ze śmiechem mu Mezent rzekł w gniewnym zapędzie: „Teraz giń! Ojciec bogów i ludzi mieć będzie Troskę o mnie!" To.. Orszak bogów. Druhy pean zanucą zwycięski. świadomy co walka. Sakrator Hydaspa. Troniusz z rąk Salia. Na ległym wsparłszy stopę i włócznię zarazem: „Podpora wojny. ale twardej stali. Cedyk tnie Alkatoja. Messap Kroniusza oraz syna Lukaona. Niedługa radość twoja. Agisa. tam Junona ma oczy zwrócone.

Tu srogą śmierć twą. z Alcydem przybywszy z Argos. został potem W Ewandra grodzie. Rwie — i grotem przebiwszy wskroś trzy skóry z byka. na starcie Śpieszy przeciw.Mezent. a ona Potrójny spiż i płótno. Lub z gór wysokich znosząc w dół jesion wiekowy. Enej. Porwie miecz i za zlękłym skoczy przez zagony. nieoszczędzon Przez grot ten!" Rzekł i włócznię ciska. że zażarty jędzon Enej odda Lauzowi łupy. które napotyka. Twardo staje. by wstrzymać potężnego wroga I mierząc okiem przestrzeń. nie znając. a barkami nad fale się spiętrza. padł. Po ziemi stąpa. w chmurach zaś kryje szczyt głowy: Tak Mezent w groźnej zbroi prze w boje uparcie. zamiast bogów z nieba. Nieszczęsny! — za drugiego cios biorąc. Natenczas zbożny Enej śle włócznię. znajdzie wiarę śpiewak) Wysławię i nie zmilczę junackich twych przewag! 240 . co hucznie Kroczy przez pełną morza toń. jakiej na rzut trzeba Włóczni: — „Dłoń ma i pocisk. ta zawarczy W powietrzu — i odbita od Eneja tarczy Dzielnemu Antorowi brzuch przeszywa grotem. Niby burza rwie w pole. i szlachetne dzieła (Jeśli dawny czyn głosząc. łza mu przez lica dorodne spłynęła. Bez siły już pod brzuchem ugrzęźnie w pachwinie. co trwoga. Z radością ujrzy Enej krew. co z wroga płynie. mącąc do wnętrza Topiele. w dłoni ogromną potrząsając włócznię. Ów czeka. swe słodkie Argos przypomni i skona. chłopcze. zżywszy się z italską glebą. w niebo Spojrzy. Ów. Jak Orion. Niech mnie wesprą! Ślubuję. ojca nieszczęściem do głębi wzruszony Lauzus. Jęknął. z dala spostrzegłszy go w szykach.

By rodzic mógł ujść z pola. szybko tracąc rumieńca ponęty. rękę doń ściągnął. By przeczekać ulewę. i opuszcza ciało. nad siły czyn ważąc bojowy? Twa miłość cię zaślepia!" Ów niemniej oszczepem Nastaje w szale.. strzał go nie trwoży zawieja: Podniesiony do cięcia już oręż Eneja Odbił z bliska swej tarczy wygłębieniem piaskiem I wstrzymał. Krew tryśnie z piersi chłopca — dusza zaraz wionie Do Manów. Westchnął. Czeka Enej. z pól uchodzi oracz zatrwożony I wieśniak. pełna smutku. Lauzowi ostatnie Przędzie nici dłoń Parek. Wstrzymują wroga. Druhy za nim śpieszą z wielkim wrzaskiem. aż bitwy przycichnie huragan. I Lauzowi samemu tymi grozi słowy: „Gdzie na śmierć gnasz. Jak gdy chmury skłębione wśród gromów błyskania Grad miecą. Wtedy w rozjątrzeniu ślepem Dardański wódz nań natrze. rychłej szuka wędrowiec ochrony. litością przejęty: Obraz cnoty synowskiej pierś wzruszył mu do dna. Skoczył młodzian w bój.Ów cofał się osłabion i znużon. tarczą syna kryty. aż po rękojeść wbijając miecz nagi. tkany złotem przez matczyne dłonie. a gdy błyśnie słońce. „Nieszczęsny chłopcze! — rzecze — jakiej chwały godna Twa tkliwość! Cóż za serce ci oddam dziecięce? 241 . Brzeszczotem go płatnie Enej.. Gdy ujrzał syn Anchiza lice. miecąc strzały i dziryty Z dala. Korzystać z dnia: — tak zewsząd zamiecią strzał smagam. Pod brzeg rzeki się kryje lub skały sterczące. złowieszcze Żelazo włóczni w tarczy mu ciągle tkwi jeszcze. Przeszywa tarczy chłopca spiż niewielkiej wagi I kaftan. które drgało W konaniu. — Enej rozsierdzon tarczą się zasłania.

Odsyłam cię, niech grzebie cię rodzic i macierz! Tym przynajmniej po zgonie nieszczęsnym się naciesz: Z Eneja padasz ręki!" — Wnet, karcąc gromadę Przelękłych druhów, dźwiga z ziemi ciało blade Chłopca, którego włosy trefione krew plami... Tymczasem Mezent rany nad Tybru falami Zmywał wodą i głowę znużoną wsparł na pień Ległego drzewa, krzepiąc się z ciężkich utrapień. Hełm zwisnął na gałęzi, bnoń leży na łące, W krąg stoi młódź dobrana. On, dysząc, blednące Skłoni czoło — na piersi mu spływa włos brody. Wypytuje, jak w polu się sprawia Lauz młody, Śle przez gońców wezwania i rady dla syna. Zaś Lauza na puklerzach żałobna drużyna Z płaczem niosła, ległego ód okropnej rany. Poznał z dala jęk rodzic, przeczuciem złamany; Proch sypie na włos siwy, ze sercem zbolałem Podnosi w niebo dłonie i pada nad ciałem: „Czyż tak mocna mnie żądza, trzymała żywota, O synu! żem dopuścił, iż w ciebie wróg miota Cios, mnie należny? Ojcu twemu żyć wypadnie Przez śmierć twą? Ach, dopiero teraz zgon mnie zdradnie Bierze, teraz mi ranę głęboką zadano! Ja to, synu, skalałem zbrodnią twoje miano, Dla złości berło tracąc i ojców łan żyzny. Zasłużyłem na własnej nienawiść ojczyzny: Obym złą duszę zgony oddał tysiącznemi! Teraz żyję wśród ludzi i nie schodzę z ziemi, Lecz zejdę!" Rzekł i dźwiga się na goleń słaby I choć boli głęboka rana, woła, aby Przywiedziono mu konia, co bitew trud znojny Umilał mu: zwycięsko na nim z każdej wojny

242

Powracał. Przywoławszy smutnego do siebie: „Długo — gdy wśród śmiertelnych coś długiem jest—Rebie, Żylim! Dzisiaj poniesiesz zbroczoną krwią ciemną Eneja głowę, Lauza boleści wraz ze mną Mszcząc się — lub gdy los zechce, padniesz w lej usłudze Ze mną: nie wierzę bowiem, byś rozkazy cudze Mógł znosić, by cię władztwo Teukrów nie ubodłol" Rzekł i wprawną się nogą dobywszy na siodło, W obie dłonie wraz ostrych oszczepów pęk chwyta; Błyśnie spiż hełmu, bujna nasroży się kita. W tłum gęsty pędem skoczy, w sercu mu zbolałem Wre wstyd, żałość ze ślepym pomieszana szałem, Zraniona miłość z męstwem nieugiętym zgoła. Po trzykroć wielkim głosem Eneja wywoła. Enej słyszy i wesół śle takie błaganie: „Niech Jowisz mi i Febus ku pomocy stanie! — Zaczynaj bój!" Tak rzekł i z włócznią srogą podchodzić zaczyna. Ów zaś: „Czym, okrutniku, mnie po stracie syna Straszysz? Tym jednem mogłeś mi zadać cios srogi, Bo śmierci się nie lękam i nie dbam o bogi! Przestań, bo ten podarek — sam umierać gotów — Niosę ci!" Rzekł, na wroga ciska jeden z grotów; Potem drugim i trzecim, w krąg pędząc, uderza — Lecz wszystkie odbił złoty naczółek puklerza. Po trzykroć toczył konia wokół i dziryty Miotał; bohater z Troi, wciąż stojąc jak wryty, Trzykroć otrząśnie tarczą lasem dzid zjeżoną. W końcu, kiedy się znużył przewlekłą obroną I strząsaniem oszczepów, wyzywan buńczucznie, Wiele ważąc poskoczy w przód i ciska włócznię Między skronie rumaka. — Krew ciemna je splami: Bachmat wspiął się, powietrze bije kopytami, 243

Zrzuca jeźdźca, sam runie i leżąc na grzbiecie Ze łbem przy ziemi, ciężkim go cielskiem przygniecie. Wśród Trojan i Latynów wybuchnie straszliwa Wrzawa. Nadbiega Enej, miecz z pochwy wyrywa I tak woła: „Gdzież teraz ów Mezent ochoczy I jego dzika siła?" — Tyrreńczyk, gdy oczy Otworzył, tak z obliczem rzekł oprzytomnionem: „Wrogu gorzki! Przecz szydzisz i grozisz mi zgonem? Możesz zabić mnie — po to przygnałem w bój nowy, I Lauz o życie moje nie zawarł umowy! O jedno proszę, jeśli błagać można wroga: Złóż ciało moje w ziemi! Wiem, że ziomków sroga Złość mnie ściga. W tym jednym odmową mnie nie rań: Dozwól grób mieć ze synem, broń od sponiewierań!" Rzekł, spodziewany w gardło przyjął cios, a z ciała Oddał duszę z krwią, co się na zbroję wylała.

244

KSIĘGA XI
Ocean już tymczasem Zorza z fal wstająca Rzuciła. Enej, choć mu myśl troska zamącą O pogrzeb druhów i choć cierpi nad ich zgonem, Z pierwszym brzaskiem wypełnia ślub po odniesionem Zwycięstwie. Dąb ogromny, o ściętej koronie, Na kopcu stawia; wdziewa nań błyszczące bronie Mezenta, tobie wznosząc trofej, znamienity Bojowładco; krwią zlane zwiesza hełmu kity, Strzaskane włócznie męża; w pancerz stroi drzewo Dwunastu ciosy skłuty; spiżową na lewo Tarcz, miecz zdobny w słoniową kość z przodu zawiesza; Po czym druhów — bo wodzów doń zbiegła się rzesza Z okrzykami — tak krzepić zacznie na bój srogi: „Największa rzecz spełniona! Męże, rzućcie trwogi O przyszłość: Oto zdobycz, z pysznego ściągnięta Króla — skruszona dłonią mą siłą Mezenta ! Do grodu nam Latyna stanęła otworem Droga: Na bój gotujcie broń ze sercem skorem, By, gdy bogi dozwolą, powyrywać znaki I młódź wywieść z obozu na bój, przestrach jaki Albo gnuśność leniwa was nie opóźniała! Tymczasem druhów ległych rozrzucone ciała Grzebmy, bo tym się jednym dusze w Orku koją... Idźcie, duszom szlachetnym, które nam krwią swoją Porodziły ojczyznę, co w sławę urasta, Ostatnie złóżcie dary! — Do Ewandra miasta Pallasa nieście, który z sercem niewzruszonem Zakończył młode życie tak okrutnym zgonem!" Rzekł i płacząc w próg domu wstąpił, gdzie leżało Bezwładne i zastygłe już Pallasa ciało. Strzegł go Acet, staruszek, co giermkiem był wprzódy Parraskiego Ewandra, potem w bitew trudy 245

Pod gorszą wróżbą jego drogiego wiódł syna. Wokół orszak sług czekał, trojańska drużyna I Iliadki z rozwianym włosem, rwące szaty. Kiedy Enej próg wielkiej przestąpił komnaty, Rozgłośny jęk pod niebo wzniosą i tłuc zaczną Swe piersi; dom królewski brzmi skargą rozpaczną. Gdy Enej twarz zobaczył śnieżną, z której krasa Pierzchła, i ranę w piersi młodziuchnej Pallasa Od grotu auzońskiego — ze łzami żałości: „Ciebież — rzekł — biedny chłopcze, dziś los mi zazdrości Dotąd szczęsny, byś mego nie ujrzał królestwa I zwycięzcą do ojca nie szedł? Takąż jest twa. Dola? — Nie takiem ojcu Ewandrowi dawał Obietnice, gdy ściskał mnie tłumiąc trosk nawał I na wielkie imperium słał, nie bez przestrogi, Że dzielni są tu męże i lud w boju srogi. Może on, złudną zwiedzion nadzieją dziś w darze Śluby czyni, obiaty składa na ołtarze... My młodzieńca martwego, co bogom nic zgoła Nie winien, próżno sławim, smutne chyląc czoła. Biedny! pogrzeb dziecięcia ujrzysz, które tracisz! Toż ma być tryumfalny do domowych zacisz Powrót? To wielka ufność? Lecz, Ewandrze, hańby Nie ujrzysz w ranach ani niczego, co nań by Cień rzucało, jeśliby żył splamion!... Krainie Auzońskicj, tobże Julu, ileż szczęścia ginie!" Skończywszy żale, zleca, by nieszczęsne ciało Zniesiono i by tysiąc mężów się zebrało, Którzy by mu ostatnim stali się orszakiem, By pośród łez pociechę z nich w nieszczęściu takiem Niewielką, lecz należną, rodziciel miał stary. Inni raźnie z gałęzi lekkie splotą mary, Jeżówki pręciem kryją, z dębu ścielą liście I wieńcami w krąg łoże stroją uroczyście. 246

Na marach tych młodzieniec spoczął pięknolicy, Niby ręką swawolnej zerwany dziewicy Fijołek lub hijacynt, co jeszcze nie traci Wiośnianej barwy swojej i wdzięcznej postaci, Choć soków matka ziemia nie dostarcza. — Potem Dwie szaty purpurowe, przetykane złotem, Wyniósł Enej: hafciarskiej sztuki wyuczona, Własną dłonią je niegdyś sydońska Dydona Dzierzgała, nitką złotą przetykając wełny. Z tych jednę na młodzieńca złoży, smutku pełny, Drugą na włos, co spłonąć ma, ze smutkiem kładzie. Z laurenckiej bitwy liczny łup druhów gromadzie Wieść każe: Długim rzędem sunie zdobycz droga, Rumaki i oszczepy, wydarte z rąk wroga; Z rękami związanymi w tyle, chyląc głowy Idą jeńce, co zbroczą krwią stos pogrzebowy; Potem zdobycz na drągach przez samych niesiona Wodzów — na niej przybite lśnią wrogów imiona. Prowadzą i Aceta, starca, co pięściami Pierś tłucze i drąc lica z bólu, krwią je plami, Wreszcie runie, o ziemię uderzając czołem. Rydwany, krwią rutulską zlane, wiodą społem. Bojowy rumak Eton bez ozdób tuż kroczy, Wielkimi łzami wilżąc smutne swoje oczy. Inni włócznie i szyszak niosą — resztę bowiem Turn wziął. Potem Teukrowie idą z całym mrowiem Tyrreńców i Arkadzi z odwróconą bronią. Gdy kłęby pyłu orszak w oddali zasłonią, Stanął Enej, wśród westchnień dodając te słowa: „Nas na inne łzy dola wojny tak surowa Woła!... Żegnaj na wieki, szlachetny Pallasie! Na wieki żegnaj!" —Rzekłszy to, ku szańcom zasię Wysokim do obozu iść zwolna zaczyna.

247

czy miecz twój śmiały? My słowa twe w ojczyste miasto krokiem rączym Odniesieni. o Latyni. Oddał im i dozwolił pochować je w ziemi: Wszakże boju zwycięzca nie wiedzie z ległemi! Niedawnym druhom. co wciąż spory wraże I nienawiść do Turna w sercu żywił swojem. Pod ciężar głazów chętnie młódź barki wysili". Niech Turn stara się o związek nowy! Do murów. ale większy bojem Trojański wodzu! Jakież ci oddam pochwały? Czy uczczę sprawiedliwość wprzód. Turn raczej winien stanąć na bój. jeśli pragnie Teukrów szyki zbrojne Odpędzić. niech łaski nie przeczy! Dobry Enej proszących o tak słuszne rzeczy Wysłucha i te słowa doda. wzruszon do dna: „Jakaż was. pomożem budowy. jeśli można. Z gałązkami oliwek korny orszak cały Błagał. co w polu leżały.Już posłowie przybyli tam z grodu Latyna. z losu danych. Tak rzekł i zgodnym szmerem toż wszyscy twierdzili. Rzekł Enej. komu da bóg i prawica! Idźcież i biednych druhów oddajcie pożodze". starszy wiekiem. Król pierwszy przymierze Zerwał ze mną i Turna w pomoc sobie bierze. Nie wiodę wojny z ludem. Przecz mnie zbrojnym starciem nie zaszczyca ? Zostałby żyw ten. by martwe ciała. Obrócą na się oczy i zdumione twarze. 248 . jeśli wojnę Chce skończyć. teściom. Zaś Drances. zadziwieni srodze. Oni zmilkli. którym w bitwie wzięto życie. bo los do tej krainy mnie woła. z Latynem cię złączym Przymierzem. Rzecze: „0 wielki sławą. fortuna niegodna Wikła w boje? Przecz naszą przyjaźnią gardzicie? O pokój dla tych. Błagacie? — Ja i żywym nie bronię go zgoła! Przyszedłem.

. przyrzeczenia dawał.. do dom odnosili — Was. Wali się bór sosnowy. Śluby daremne!. zawodząc z rozpaczą. Z przeciwka rzesza Frygów. zgiełkiem miasto napełnią dokoła. z jękiem i łzami je ściska.. Rodzic!.Dwanaście dni im dano — i zaraz bezkarnie Z Teukrami lud Latynów do pracy się garnie Wśród lasów. Gdzie świeżo o zwycięstwach Pallasa szły gwary. Dobiegła do Ewandra grodu i przedmieści. Żałobne chwycą głownie — wnet droga rozpłonie Rzędem świateł. nie winiłbym za sojusz w tej chwili I za dane prawice. — Gdy z Pallasem mary staną z bliska. Ewandra żadna siła powstrzymać nie zdoła: Zbiega w tłum. tej boleści nietknięta nawałem! Ja zaś żyję i losy me przemóc musiałem. przy oręża zgrzycie. Arkadzi do bram biegną. — Starości mej właśnie Ta śmierć się należała! Lecz choć syn mój gaśnie 249 . Pallasie. szeroko odsłoni się błonie. o droga ma żono. o dziecię. Wreszcie skargą tak koi bolesnych trosk nawał: „Nie takieś mi. Nie przeszył grot rutulski? — sam oddałbym życie. gdy pierwszy bój wezwie do sławy!. Żeś zmarła. Gdy wchodzących do grodu zobaczą Niewiasty. I mnie by. Przecz mnie wśród Trojan. jak zwyczaj chce stary. A już Wieść. Pada na ciało. Szczęsnaś. Złączy szyk. Zgrzytają kliny w dębie i we wonnym cedrze. O pierwszyzno młodzieńcza! O początku łzawy Bliskiej wojny! O modły.. Że nie złożysz ufności zbytniej w srogim Marsie! Wiedziałem ja. jak wojenny żar się W serce wślizga. pod niebo wyniesion. Teukrów. nie Pallasa. przesłanniczka tak wielkiej boleści. których nie spełniono. Raz po raz wóz skrzypiący przez gąszcza się przedrze. Pod siekierą wysoki grzmi jesion.

. synu drogi. Po trzykroć w lśniących zbrojach okrążą olbrzymie Stosy. Prawica twa to sprawia: pomstę za nas obu Winieneś wziąć na Turnie! Tej braknie ci chwały I szczęścia. Ojciec Enej i Tarchon na wybrzeżu krętem Wznoszą stosy. Szczeciaste wieprze społem porąbią na ćwierci I owce z pól spędzone. słowa me królowi nieście: Że po śmierci Pallasa nie schodzę do grobu. Lecz syna cień ucieszyć wśród Manów przestworza!" Tymczasem. W żar miotają szyszaki i ozdobne miecze. 250 . Wiele wołów w krąg ognia biją na cześć Śmierci. po trzykroć wodą żar i. Jak zwyczaj chce.Przed czasem. wielcy Frygowie bez trwogi. Pożoga smutna zajaśniała. Jak zbożny Enej. Jać sam nie inny pogrzeb dałbym. Ziemię i oręż wokół łez zwilżyła rosa. miła Zorza Rozbłysła ponad ziemią i morza odmętem. Wielki łup niosą. dobywa kość na wpół spaloną. wielu przecież rękoma własnemi Wolsków pobił i Teukrów wwiódł do Lacjum ziemi. ległych swych ciała Znoszą na nie. co szczęścia nie miały. jak płoną Ciała druhów. który dłoń twoja pobrała! Twe by zbroje na wielkim słupie teraz lśniły. zbolały. Tyrreńscy wodze oraz drużyna ich cała. na znój budząc ludzi.. Turnie! Lecz czemuż Teukrów zatrzymuję w mieście. — Uciech życia nie żądam. Krzyk mężów i trąb dźwięki biją pod niebiosa. Tłum patrzy. Nieszczęsny? Idźcie. Gdyby równy był wiek wasz i te same siły.dymu chmury Skropią z koni i okrzyk wydadzą ponury. Uzdy i koła — inni zaś znanych tarcz zwały Na stos kładą i włócznie. Łup zdarty z ciał latyńskich do ognia tłum wlecze. Wysokie niebo w ciemnym ukryło się dymie.

ległych ciała Jedne w ziemię zakopią. że jeno Turna do boju wróg woła. dary kosztowne bez granic I długie prośby. póki noc nieba w pomroce Nie skryje i gwiazd skrzących rój nie zamigoce. Wojennych zasług sława i łupy olbrzymie. Największy zgiełk i lament najsroższy się wszczyna. Oto posły z wielkiego Diomeda miasta Odpowiedź niosą. Resztę na stos ogromny pozbierawszy. Już trzecia zorza chłodne rozprószyła mroki: Jęcząc. Przecież i inne głosy się ozwą dokoła — Za Turnem. I. Wielkim kołem Płonące ognie obszar pól złocą szeroki. wrzała Robota. Dopieroż w domach. Gniew bogów świadczy o tym i mogiły świeże I" 251 . zebrany popiół z kośćmi zbielałemi Grzebią i kryją kopcem z ciepłej jeszcze ziemi. lub o pokój błagać króla Troi. Szczególnie srogo Drances się miota zuchwały. innej im szukać przystoi Pomocy. Z płaczem głośnym: „Nie ja — Rzekł — ale losy jawnie wzywają Eneja. że się nie przydały na nic Zabiegi. bo królowej osłania go imię. Traci ducha król Latyn. Gdy tak w tłumie stłoczonym zgiełk i lament wzrasta. w grodzie możnego Latyna. synowe i siostry. Liczne stosy wznoszą. Temu się każą potykać żelazem Kto berła chce Italii i najpierwszej chwały. których ojców uśmiercił grot ostry Przeklinają bój srogi i zaloty razem Turna. Niemniej i z drugiej strony. złoto. społem Bez liczby i wyróżnień palą. Tam matki nieszczęśliwe.I nie chce odejść. wśród Latynów. inne w noc i we dnie Do bliskich ziem i w miasta odnoszą sąsiednie. Krzycząc.chłopcy.

z przyjazną tak ozwie się twarzą : „O szczęśliwi Auzońce. Umilkła naokół drużyna. według zleceń.. Niesieni dary— ojczyznę. których losy darzą Saturna pieczą! Cóż was przynagla spokojny Rzucać łan i w nieznanej wir puszczać się wojny? My wszyscy. — Starszy laty i powagą społem. Wysłuchawszy. Wzywa.. Zasiadł Latyn w pośrodku z nachmurzonym czołem. tak mówić zaczyna: „Widzielim Diomeda i Argiwów cały Obóz. o wygnanym szpetnie Idomeneju. Z rąk zbrodniczej małżonki zginął tuż za progiem. Gromadnie. Ulis widział Cyklopy przy Etnie. Przez gońce przyzywając ich w zamek wysoki. które poniósł Symoent — bez miary Wszyscy zgoła za zbrodnie swe ponieślim kary. co miecz wnieślim do iliońskiej ziemi — Pomijam bój pod Troi mury wysokiemi I trupy. A Wenul. Atreusza syn. której zburzyć było danem Ilium. On Argirypy gród z ojczystym mianem Zakładał wśród Japygów na Garganu niwie. I Pryjam czułby litość! 0 prawdzie słów szczerej Minerwy smutna gwiazda świadczy i Kaferej. ledwo ojczyzny dobiega. Lokrach z libijskiego brzega? Sam Achiwów wódz. Cóż mówić o Pyrrusie. Z wojny też w różne strony zbiegł zastęp nasz dumny: Menelaj. ujrzał kolumny Proteja. Oni schodzą się. ród nasz wyznawamy. 252 . Kto zaczął wojnę.Zaraz więc na sejm walny starszych mężów zbierze. Kiedy weszlim w próg domu. Żadne nas trudy w drodze nie wstrzymały. Ścisnęlim rękę. by odprawieni z Etolii posłowie Odpowiedź króla całą w porządnej osnowie Przedłożyli. tłoczą do gmachu bez zwłoki. co nas wiedzie w Arpiów bramy". przyjęci życzliwie.

wśród grodów swych ujrzałby Inach Dardanów. Niegdyś bój straszliwy Zbliżył nas. wiążąc przymierze! Nie walczę ja z Teukrami..Cudzołożnik owładnął złotem Azji drogiem. królu najlepszy.Nie żądajcie. Wezwawszy bogów. Obaj szlachetni.. Oddajcie Enejowi. jak oszczepem dosięga z oddali. z tronu świetnego król powie: 253 . tłuczone przez fale. co doznał. wierzcie temu. Gdy umysły i usta ochłodły w zapale. klęskę Grecy ponieśliby sami. bym w boje szedł. Nie chciały także bogi. Kto trzymał nas pod Troi twardymi murami. Na te słowa wysłańców zawrzał niespokojnie Tłum Auzońców: jak kiedy skał wielkie odłamy Zawalą bystry strumień — szum słychać u tamy I grzmią brzegi sąsiednie. Ten bardziej zbożny. Gdyby jeszcze dwóch takich w idajskich krainach Żyło mężów. broń rzućcie. co szczęścia wam nie da. Zatem przyjmijcie przymierze Jakie daje. jak wali On w tarcze. odpowiedź Diomeda Słyszałeś. Oto. Potem dziw oczom moim się zjawił obrzydły: Stracone druhy w przestwór uniosły się skrzydły Jako ptaki nad rzeką (jakąż niebo śle mi Karę!) — wśród skał się skarżą głosy żałosnemu! To nieszczęście już w ornym czasie mnie czekało. które niesiecie mi z ojczystej niwy. sławę miłujący szczerze. i co sądzi o całej tej wojnie". Jak nie Hektor i Enej? Mocą mężnej dłoni Tryumf Grajów o dziesięć lat odwlekli oni. Dary. Szalony. Ealidonu piękne ujrzał błonie. odkąd leży w pyle Pergam. bym ja miłej żonie Był wrócon. Gdym z orężem się porwał na niebianki ciało. i prawicę zraniłem Wenerze. i dawnych znojów nie wspominam mile.

Nikogo nie oskarżam: co męstwo zdołało. z gór trzody spędzają co jesień. pracę i wszelkie narzędzie. władzą dzielmy się łaskawie. . Ten łan i cały obszar sosnowych zalesień Przyjaźnie dajmy Teukrom i na słusznym prawie Zawarłszy pokój. gdy mury możny wróg zdobyć się sili. Jeśli zaś w inne kraje chcą ruszyć. lud nasz toczył bój niezmordowanie. z prośbą o przymierza związek. z rodem prowadzimy bożym. Wolałbym. Liczbę i rodzaj sami przepiszą. Których zgoła nie łamie najcięższych klęsk nawał. Nadzieję. druhy. niech nas to Nie trapi. Teraz. my ulec Winni. Niechaj idą. i założą miasto. Tron i płaszcz. Złóżcie — nadzieja w siłach. bolejąc niemało. żyzny ugór nadtybrowy. nie w tej chwili Radzić. jakie myśl trwożna nasuwa mi zdanie. Auruńcy i Rutule ją sieją i pługiem Krają stoki. Latynowie. jaką oręż etolski wam dawał. i byłoby lepiej. Co na zachód Sykanów sięga pasmem długiem. słoniowa kość niechaj dokona. Nadto stu przednich posłów wybrać trzeba będzie Z Latynów rodu. oliwnych pęk niosąc gałązek. Niech osiędą. Posłuchajcie. Przeciw niezwyciężonym zastępom się srożym. gdy pragną. Czynilim. Jak ciężką nas los wrogi przytłacza ruiną. Reszty złoto. władzy naszej królewskie znamiona. — krótkimi rzecz streszczę wam słowy: Mam z dawna ziemię. — Lecz jak one giną. Dwanaście statków z dębów italskich zbudujmy Lub więcej. — Radźcież więc i wesprzyjcie sprawę nadwątloną!" 254 .O rzeczy tak dla kraju ważnej.. leży wszelki nad rzeką budulec.spiż damy. Bój przykry. Na oczy widzieliście. byle z naszych ziem wyszli bez ujmy..

spustoszeń kraju i sieroctwa! Lub gdy cię sława nęci. kiedy on trojańskie wały Ucieczką brać próbuje. choć chowa Milczenie.— Przecz drugim giąć się każesz pod walki mozołem. niechaj ustąpi łaskawie Praw. Turnie.Wtedy Drances. właściwych królowi i ojczyźnie społem! . Ty. lecz lichy ku wojnie. Bogaty i wymowny. Jeśli posag królewski w tak wielkiej masz cenie. Błagajmy jego. dobrze świadom jest ludu niedoli! Niechże nam da przemówić. z rękojmią trwałą. Najlepszy z królów: rękę twej córki — i bodaj Niczyj gniew nie odstraszył cię. gdy taką jest moc twa. złóż pychę! Dosyć zgonów tutaj Widzielim. 255 . w tej mierze. Wśród obrad zawsze gotów wytrwać do ostatka. któremu gorzkie w piersi płoną Gniewy i sława Turna spać nie da spokojnie. W wichrzeniu pierwszy — z rodu możnego go matka Powiła. którego złe wróżby. coś główną przyczyną klęsk Lacjum i zguby! Nie ma w boju zbawienia! — O pokój cię luby Prosim. odetchnąć pozwoli Ten. lecz o mianie rodzica nikt nie wie — Wstał i tymi słowami odezwie się w gniewie: „Rzecz znaną. w pierwszym rzędzie Ja. jeden dodaj. klęsk. których nam wiele słać trzeba Dardanidom (jak słusznie mówisz). Z tak godnym zięciem zawrzyj wieczyste przymierze. Doradzasz. Lecz jeśli wszyscy w takiej zostają obawie. którego ty wrogiem zwiesz — i niech tak będzie. — Do darów. Błagam: litość nad krajem miej i sam się utaj Na wygnaniu. dobry królu: każdy z nas. tak iż gród nasz cały Tonie w żałości. złość w sercu szalonem (Bo powiem. trwożąc okrąg nieba Mieczem. ojcze. choćby jego miecz groził mi zgonem). w której zbędne są rozwlekłe słowa. Zgubiły tylu wodzów.

Sam w bój naprzeciw wroga wyjdź nieustraszenie! Iście, by Turn królewnę powiódł do zaślubin, My, nędzni, niepłakani, bez mogił, krwi rubin Miećmy w pola! Ty także, jeśliś tak ochoczy I przodków masz odwagę, spojrzysz temu w oczy, Co cię wyzywa..." Na takie słowa gniewny szał rozpłonął w Turnie, Westchnął i ze dna piersi tak rzekł, patrząc chmurnie: „Wielką iście, Drancesie, jest twoja wymowa: Kiedy bój rąk wymaga, tyś pierwszy do słowa W bezpiecznym gronie ojców! W tym ci nie dorównam... Lecz gdy mur jeno dzieli od wroga, nie słów nam Potrzeba! — nie słów, kiedy krew w rowach się spienia! Więc grzmij zwykłą wymową, o dreszcz przerażenia Oskarżaj mnie, Dramcesie, gdy tak wielkie ścielesz Prawicą stosy Teukrów, do domowych pielesz Wracając z łupem świetnym!... Wszak otwarta droga Do męskich czynów! Szukać nie trzeba nam wroga Daleko: wszak otacza mury z mieczem w garści. Ruszmy przeciw! Dlaczego tchórzysz? Czyli Mars ci Wichrowy język tylko i pierzchliwe łydki Stale krzepi? Ja wygnańcem?! Któż słusznie tak, naśmiewco brzydki — Nazwie mnie, gdy Tybr, co się z iliońskiej krwi wzdyma, Zniszczony dom Ewandra własnymi oczyma Widział i łup orężny, wydarty Arkadom? Nie takim doznał Bicjasz mnie, Pandar walk [świadom, I tysiąc, których w jednym dniu w Tartar posłałem, Zamknięty ciasnym murem w krąg i wrogów wałem «Nie ma w boju zbawienia... — Teukrom, głupcze[stary, I sobie pieśń tę śpiewaj! Przestrachem bez miary Mąć wszystko, wynoś siły niezdolne do czynów Ludu dwakroć zbitego, lżyj oręż Latynów! 256

Dziś pewnie Mirmidonów straszy oszczep fryski, Tydyd, Achill drży trwożnie przed mieczów ich błyski. Aufid, wstecz płynąc, rzuca Adriatyku fale... Gdy lęk przed gniewem moim udaje, zuchwale Obłudną sztuką zdradnych nie szczędzi mi chłostań Takiej duszy prawicą tą — spokojnym zostań! — Nie wezmę ci: noś w piersi ją, nędzy swej świadom! Teraz, ojcze, ku wielkim twym zwrócę się radom: Gdy nadziei w orężu nie daje nam dola, Jeśli wszystko stracone, gdy raz zeszlim z pola, Jeśli zmienić nie może się Fortuny lice, Prośmy o pokój, wątłe podnosząc prawice — Choć, gdybyż dawnych ojców w. nas tkwiła potęga! — Według mnie, przed innymi ten szczęścia dosięga I chwały, który nie chcąc widzieć takiej wzgardy, Padł konając i ugryzł zębarmi grunt twardy! Jeśli jednak zasoby i młódź nam została Nietknięta, jeśli pomoc Italia śle cała, Jeśli i Trojan triumf został okupiony Hojną krwią, gdy ich również poprzedziły zgony: Przecz haniebnie ustajem, tuż na progu jeszcze? Czemu przed surmą trwożne zdejmują nas dreszcze? Niejeden dzień obrócił znoje biednych ziemian Na lepsze; igra zmienna Fortuna na przemian: Nieraz skrzepi tych, których gnębiła wprzód bieda. Gród Arpij, lud Etolów pomocy nam nie da, Lecz Messap da, szczęśliwy w bojach da ją Tolumn, Tylu wodzów w bój ruszy na czele swych kolumn! Niedaremnie się Lacjum i Laurent wysila — Jest i z Wolsków sławnego narodu Kamilla Z hufcem jazdy, w spiż zbrojnym, pełnym świeżej krasy Jeśli mnie jeno Teukrzy wzywają w zapasy I tak chcecie, gdy wspólnej sam szkodzę obronie, Nie tak zwycięstwo moje opuściło dłonie, 257

Bym o taką nie walczył nadzieję, gdy tylem Dla niej zniósł! — Stanę, choćby był wielkim Achillem I zbroję wdział Wulkana, przed którą tak drżycie! Wam oraz Latynowi, teściowi, to życie ; Ja, Turn, którego męstwem nie przeszedł nikt zgoła. Poświęcam!... «Enej woła mnie tylko». — Niech woła! Lecz czy śmierć mi gniew bogów, czy chwałę przyniesie Męstwo me — działu mego nie weźmiesz. Drancesie!" Tak oni między sobą spór wiedli niemały, Sierdząc się. Enej zasię w bój ruszył oddziały. Wśród zgiełku do pałacu króla poseł cwałem Pędzi i wielki przestrach szerzy w mieście całem Głosząc, że w zwartym szyku, od Tybru Teukrowie Rwą i w pola Tyrreńców występuje mrowie... Wraz wzruszą się umysły, wre ciżba wzburzona, Niemały gniew podnieca wojowników łona. O broń krzyczą, w orężne młodzież staje rzędy; Płaczą i szemrzą smutni rodzice. Zgiełk wszędy Zmieszaną, wielką wrzawą uderza w obłoki: Tak ptactwa stada drą się, w bór wpadłszy głęboki, Lub chrapliwe łabędzie, gdy nad rybną tonią Paduzy w oczeretach hałaśnie się gonią. „Nuże druhy!— Turn krzyknął, korzystającz chwili — Zbierzcie sejm, byście siedząc tu, pokój chwalili, Gdy z bronią wróg naciera!" — Tak rzekł, i bez zwłoki Porwawszy się, do>m króla opuścił wysoki. „Ty, Woluzie — rzekł — Wolsków i Rutułów prowadź Kohorty — Messap z jazdą mą szczęścia próbować W polu; toż Koras z bratem i huf pod ich władzą; Inni brani niech pilnują i wieże: obsadzą. Wy, drudzy, tam gdzie każę, wraz ze mną bój nieście!" Natychmiast na mur skoczą, zgiełk w całym wstał .mieście;

258

Opuszcza zgromadzenie z żalem Latyn stary, Na później odkładając swe wielkie zamiary. Wini się, że za zięcia ze sercem uprzejmem Eneja nie wziął, stałym się wiąże rozejmem. Lud bramy okopuje lub głazy i belki Zwozi — chrapliwym dźwiękiem wzywa na bój wielki Surma. Barwną koroną mur zwieńczą dokoła Kobiety z dziećmi; wszystkich ostatni trud woła... Do świątyni i zamku górnego Pallady Królowa trwożnych matron prowadzi tłum blady Z darami; tuż Lawinia, dziewica nietknięta, Przyczyna klęsk tych, cudne w dół spuszcza oczęta. Śpieszą niewiasty, palą kadzidło przed progiem Świątyni i tak modlą się w strapieniu srogiem: „Broniowładna Trytonko, panno, bojów gwiazdo! Złam grot zbójczy, którego frygijskie śle gniazdo! Przed bramą wysokiego grodu nam go powal!" Turn gniewny w bój się zbroi. Pancerz, który kowal Z łusek spiżowych ukuł, przywdziewa, a potem Nakolanka nakłada cudne, lśniące złotem. Z głową odkrytą jeszcze, miecz, co świetnie błyska, Przypnie i złoty zbiega z wielkiego zamczyska Rześko, w myśli już wrogów rozgramiając srodze: Tak rumak, gdy od żłobu, potargawszy wodze, Wolny w końcu na pole otwarte wypada Czy to pędząc na błonia, między klaczy stada, Gzy, nawykły się pławić w znanej rzece, skoki Szybkimi sadzi, prycha, kark wstrząsa wysoki, Pląsając — z wiatrem igra mu rozwiana grzywa... Naprzeciw z hufcem Wolsków Kamilla przybywa, Królewna; u bram z konia zeskoczy, a za nią Gały zbrojny jej hufiec, naśladując panią, Na ziemię spłynie z koni. Wtedy rzecze ona:

259

„Turnie, gdy słuszną ufność jest mężnego łona, Sama na Eneadów uderzę. gromadę I na karki tyrreńskiej jazdy sama wjadę. Mnie pierwszej dozwól w polu rozpocząć bój śmiały; Ty pieszo stań przy murach i ochraniaj wały!" Na to Turn, oczy w dzielnej utkwiwszy dziewoi: „Italii chlubo, panno! jakież ci przystoi Składać dzięki? Lecz teraz, skoro nic cię przeląc Nie zdoła, stań do boju, wraz ze mną trud dzieląc. Enej, jak godni wiary głoszą wysłannicy, Podstępnie lekkim pułkom swej lotnej konnicy Kazał w pole wyjść; sam zaś przez dzikie urwiska Pod mur grodu wąwozem podsuwa się z bliska. Zasadzką w jarze leśnym chcąc popłoch wywołać, Zbrojnym hufcem obsadzę rozstajnych dróg połać; Ty jazdę złam tyrreńską, co ku nam pośpiesza. Dzielny Messap wspomoże cię, Latynów rzesza I Tyburcy. Nad wszystkim dzierż nadzór surowy!" Rzekł, Messapa i wodzów podobnymi słowy Zachęca w bój — sam również wyrusza na wroga. Na skręcie dwu wądołów urwista jest droga, Dogodna dla zasadzki: Z dwóch stron stoki jarów Gąszcz mroczny kryje; środkiem wąski jeno parów Zdradliwy nader dostęp w głąb otwiera skrycie. Nad nim, w dzikich zapaśoiach, na stromych skał szczycie Rozciąga się równina, zakryta dla oka, Czy na prawo lub lewo chcesz wypaść z wysoka W bój, czy zostać i z urwisk wielkie strącać skały. Tam znanymi ścieżyny podszedł młodzian śmiały, Zajął miejsce i zapadł, głuchym skryty lasem. Latonia wśród niebiańskiej siedziby tymczasem Chyżą Opis, dziewicę, z towarzyszek grona . Wywoła i te smutne słowa zasępiona Wypowie: „Na bój srogi biegnąc, przypasała 260

(Na próżno!) luby oręż mój Kamilla śmiała, Droga mi ponad inne; bo nie nową Dianie Ta miłość, nie powstała w sercu niespodzianie. Wypędzon dla zawiści, gdy w pychę urasta, Metab, z murów starego uciekając miasta, Z Prywernu, wśród walk ciężkich z pospólstwem zgniewanem, Bierze córkę i matki jej, Kasmilli, mianem Z małą odmianą słowa na «Kamilla», zwie ją. Sam, przy piersi unosząc dziecię, między knieją Przedzierał się ukradkiem, lecz srogich strzał mrowi Miotając, napierali nań zewsząd Wolskowie. W poprzek drogi wezbrany Amazen mu stawał, Po brzegi spienion — taki lunął deszczu nawał. On przepłynąć chce rzekę, lecz miłość dziecięcia I strach o nie tamuje śmielsze przedsięwzięcia. Gdy waha się, ten pomysł mu przyszedł do głowy: W potężnej dłoni właśnie niósł oszczep bojowy, Pełen sęków, osmalon; wnet w plecionkę z łyka Córeczkę swą maleńką starannie zamyka, Giętkim pręciem do włóczni przywiąże w połowie, I ważąc grot prawicą ogromną, tak powie: «Latonko, panno, która w swej pieczy masz bory, Tę służkę tobie święcę! Pierwszy raz twój skory Pocisk dzierżąc, przed wrogiem ucieka. Spójrz mile Na tę, co zdradnych wichrów zawierza się sile». Rzekł, i włócznię z rozmachem podniósłszy, daleko Cisnął. Huczą bałwany, a nad bystrą rzeką Mknie Kamilla nieszczęsna w dal na włóczni chyżej. Zaś Metab, gdy tłum wrogów nastaje wciąż bliżej, Skoczy w nurt i wyrywa w darni uwikłany Oszczep z dziewką, oddaną pod opiekę Diany. Nie przyjęły go grody, ni wiejskie poddasza; On sam, dla dzikiej dumy, nigdzie się nie wprasza, Pasie trzody i w górach przepędza czas cały. 261

Źe ją wojna z Teukrami porwała szalona: Byłaby teraz jedną z drużek moich grona. Żelaza gęstwą nasrożoną Błyszczą łany. Już i Messap. Nie radam. wierna Dianie. którą władam. Cisnąc wymię. Wyłączną ukochała miłością. Znijdź.. Na pułki rozdzielona. Kędy w boju złowrogim zgon spotkać ją gotów. z nieba. Ja potem w gęstej chmurze nieszczęśliwej ciało Uniosę w zbroi. Trojańczyk czy Italczyk. wyjmij z kołczanu jeden z mściwych grotów: Kto by kolwiek jej świętą pierś zranić miał zdradnie. gdy dziecię doń usta przykłada. Tygrysia skóra nagość słoniła jej ciała — Rączyną drobną groty dziecięce miotała. Rzekła. Weź to. Ona. ściągniętej ze stada. 262 . do rączyn jej ostry dał pocisk. Liczne matki w tyrreńskich grodach. w krwi własnej niech padnie. latyńscy rześcy wojownicy. Za synową ją chciały. nimfo. Od obrotnej jej procy skrwawił zieleń muraw Niejeden biały łabędź lub strymoński żóraw. od zbroic świetnych pola płoną. Ledwo dziewczę dokoła pastuszych opłocisk Stąpać jęło. A z nią wodze Etrusków i konnica cała. Kręcąc łbami. — Na polu odkrytem Rżą konie. możne panie. szarpią wodze i biją kopytem. w ciemnej chmury spowita osłonie. aby w ojczyźnie grób miało". Zamiast złotej korony i długiej sukienki. Dziewictwo nieskalane i broń. nawiedź w lot latyńskie kraje. Tamta z niebiosów jak lekki wiatr wionie Ze szumem. Tymczasem ława Trojan pod mur się zbliżała.Tam córeczkę swą.. Przez barki kołczan zwiesił i łuczek maleńki. Lecz skoro jej los gorzki żyć dłużej nie daje. między omszałych pni zwiały Wykarmia mlekiem klaczy.

. Latyni strwożeni. raźno koń parska. gniotąc ległych ciała. ku miastu mkną w zbitej czeredzie. ziemię krew zlała. Rzekłbyś. bachmatom rozpuszczając wodze: Tak topiel morska. że niebo śnieżna zakryła zawieja. puszczą wodze w pędzie Szalejącym rumakom — świsną groty wszędzie. Półżywe drgają konie. i na najdalszy piasek piany ciska To znów. Tyren włócznią z przeciwka prze na Akonteja: Cwałem zwarli się pierwsi. Orsyloch grot piki Rumakowi Remula wrazi tuż pod uchem. falą skał groźnych urwiska Kryjąc. Dwakroć tyły podają. lecą trupy. I z głośnym chrzęstem runą. mąż na męża prze zapamiętale.— wrzawa się czyni: Tamci pierzchną. Już do brani się zbliżali. Ucieka od wybrzeża i porzuca skały. Bojąc się z bliska natrzeć. wirem kłębiąca się srodze. gdy znowu Latyni Z wrzaskiem konie nawrócą wstecz. na rzut włóczni podszedłszy. Z nagła krzyk wzniosą. Z siodła wysadzon od razu. raźnie cofając wstecz nurt rozszalały.. 263 . Azylas naprzód roty wiedzie. Wraz zmieszają się szyki. Jęk słychać konających w krąg. Padł Akontej i życie swe oddał w kraj Cieni. Dwakroć Tuscy Rutulów aż pod mury gonią. młódź dziarska Stanie. Raz prze ku brzegom. Zmieszany słychać mężów zgiełk. bój sroży się dziki. Trojanie prą.Koras z bratem i hufce Kamilli dziewicy Z przeciwnej strony w polu się zjarwią. odparci ich bronią. buńczucznie Wstrząsają oszczepami i zjeżają włócznie. Miecąc tarcze. Za trzecim razem zwarły się w bojowym szale Szeregi. na wszystko gotowi. Jak piorun albo z kuszy rzucony złom głazu. Z obu stron. Pada broń. — rumak rumakowi Pierś piersią miażdży.

Za pełną ponęty Goniąc śmiercią. Potem Lira z Pagasem: jeden padł. runął. w jasny dzionek. Zawracając. w samej nawet ucieczce straszliwa. Kamilla. Bo hełmem nie krył skroni. z cór italskich wybrane. Katyl. co z cichych pielesz Świeżo przybył — pierś grot mu straszną porze raną: Wylewając krew usty runął. syna Klicja wpierw. ranny koń z chrapaniem głuchem. dziewico sroga. odsłoniwszy pierś jedną. krwią zalaną Gryzie ziemię konając i rzuca się srodze. gdy wodze 264 . W obłączaste puklerze swe bijąc z łoskotem. Kogo naprzód.— w tłok walki gna. pięknolica Tarpeja. Dokoła rówieśniczki: Larina. Wysoko pierś podnosząc. nie znając co trwoga — Tak — ogromny. strzałami goniących przeszywa.Szalejąc z bólu. W strojnych zbrojach harcują hufce Amazonek 1 z rześka Hippolitą lub Pentezyleją Jadącą na rydwanie huczne pieśni pieją. włócznia mu sroga Szerokie przetnie bary: padł. z bólu wpół zgięty. kogo polem Obalasz? Ile mężnych ciał na ziemię ścielesz? Euneja. dziewica. kurzawą okryty. śmierć szerzy stłoczona gromada. Tulla oraz ż toporem w dłoni. Krew ciemna wszędy tryska. To znów topór prawicą podnosi młodzieńczą. temu z głowy Na nagie plecy bujny włos opadał płowy. w bój ślepy Gna w pędzie i raz lekkie wyrzuca oszczepy. strącon. Jolla zwali z Herminiem groźnym. dostojnie Towarzyszą swej pani w pokoju i wojnie. Łuk złocisty i Diany pociska jej dźwięczą Na barkach. Równie nad Termodonem trackim. Wśród tłoku Amazonka uwija się rada. uderza kopyty — Ów.

— W dłoni prosty ma oszczep. że przed walką nie zbiegnie w tłum bratni I zmylić nastającej nie zdoła królewny. gdy pierzchających był porwan nawałą. Zwali. do znacznych figur Liczon. Przebija i z ległego tak szydzi zawzięta: „Tyrreńczyku. Tylekroć Fryg upada. Jechał Ornat w zbroi Nieznanej. Demofonta i dzielnego Chromka. aż nagle bachmata Zwróci na goniącego: toporem go płata. Widzi to z lękiem Auna syn. W krwi strugi Runęli wraz — Amastra. Głucha na wszelkie prośby. Harpalika zmiecie Oszczepem. 265 . że leśne zwierzęta Ścigasz? Nadszedł dzień. zamiast płaszcza. potem. skoroś poniósł śmierć z ręki Kamilli!" Orsylocha z Butesem. Co zawsze umiał zdradą wydobyć się z matni. Wywabia kołem jadąc. z nóg zwala: Butesa uderza Tam. I tarcz kończąc się. Mózg ciepły na twarz wyprysnął mu z rany. a przewyższa wszystkich głową całą. Hippotasa dziecię. sprytny Ligur. Wielkoludów. na japyskim koniu. Gdy pomaga mu dłonią bezbronną. z gór Apeninu rodem. ucieczką drażniąc jego gniewy. Temu stroi Szerokie bary skóra z byka. Głowę bryje mu wilka ogromnego paszcza. Białymi kłami groźnie błyskająca z dali.Spod ległego rumaka wyrywa. szyi odsłania bok lewy. a drugi. w którym orężem mi dano Poskromić twe przechwałki! Przecież wielkie miano Zostawisz. Orsylocha. czyś sądził. Ilekroć z dłoni dziewki świśnie włócznia gromka. Jego. Gdy poznał. gdzie przyłbica łączy się z krańcem pancerza. pęknął hełm krwią zlany I kość. co tęgo się bili. Przez środek on wali Szeregów. Tereja.

ona. skoroś taka Dzielna. że zdradą zamiaru dokona. tryumf odnosi nad wrogiem Równie jastrząb. 266 . próżnoś nadął się pychą bez granic! Rodzime twoje sztuczki nie zdały się na nic — Obłudnemu Aunowi nie wróci cię zdrada!" To rzekłszy. „Ligurze. niepoprawna i na wszystko głucha Gromado." Rzekł.. kobieta! Przestań pierzchać. chwyta wodze i wraz cięciem srogiem Zwaliwszy jeźdźca. Po imieniu wołając i krzepiąc w nich ducha: „Jakiż strach. I rwąc szpony krzywymi. Rodzic ludzi i bogów. gna cię? Także trwożnymi jesteście?! Taki szyk dał się strwożyć i rozbić niewieście? Daremnie więc żelazo nosim i oszczepy? Do psoty wyście pierwsi. gniew w nim wznieciwszy niemały. panna konia prześciga. Młodzian myśląc. na niebie wysokiem Cały przebieg zapasów bystrym śledząc okiem.We fortelach przebiegłych powodzenia pewny. z wysokiej puściwszy się skały. niezlękniona. do uczty się bierze: Z góry społem krew spada i wyrwane pierze. Tak zacznie: „Cóż dziwnego. Gołębia pod skłębionych chmur dosięga wały. i pieszo ze mną śmiej stoczyć bój krwawy: Zobaczysz. pełne gniewu zwracając nań oczy. ostrogami rumaka tnąc srodze. że sile rumaka Ufasz. na nocny bój ślepy. że wiatr strzępy poniesie twej sławy!. dopada Z przeciwka. Ucieka. Bez zwłoki wstecz się cofa i puściwszy wodze. Wśród tłoku pierzchających i w lotnych strzał świście Gna on konno i hufce zachęca ogniście.. Oddaje konia drużce i pieszo w bój skoczy Z mieczem gołym i tarczą tylko. Tyrreńczyka Tarchona na bitewne szały Pobudzi wtenczas.

ów. okrąża Kamillę. dłoń bohatera Powstrzymując od gardła. orzeł dziób krzywy w potworze Zatapia a wraz skrzydły powietrzny szlak porze: Tak właśnie Tyburczyka z szyku Tarchon śmiały Z dumą niesie. Tam Arcruns milczkiem pędzi i tropi jej ślady. Za wodzem meońskie oddziały Pędzą. Tam pędzicie. łeb wznosi i syczy Prężąc się w górę. By zadać cios śmiertelny. pełne czasze oznajmia piszczałka. Jak płowy orzeł w locie wysoko od ziemi Unosi węża. Cybeli kapłan. skądby natrzeć: z tyłu. Właśnie dawny. Zraniony gad odpiera zapęd napastniczy. to na owej zasadzi się drodze. Broń i męża unosząc. co krótkie przed sobą ma chwile Żywota. Wrzask bije pod niebiosy. do. Gdzie jeno w szale walki zwróci się dziewica. swoich umyka. Gdzie ona z wrogów zlękłej wypadnie gromady. I przed piersią go niosąc. — Tarchon raźno koniem toczy. — Arruns. czy od lica. gdy wieszczek do ofiar znak daje I tłusty udziec nęci. Zewsząd krąży i wstrząsa włócznię w dłoni skorej. moc mocą odpiera. by w ciemne biec gaje!" To rzekłszy. Spienionego rumaka gnał. runie na Wenula jak burzy huragan. którego stroi 267 .Gdy kręty Bakchusowy flet z oddali załka! Gdzie uczty. łamie żelaziwo Włóczni wroga i w zbroi szpary szuka żywo. spina konia. frygijskiej zbroi. dzielny Chlorej. Potężną dłonią ściągnie z konia przeciwnika. Próbując. szpony go dzierżąc mocnemi. Łuskate skręca zwoje. W błyszczącej cudnie z dala już. Obrócili oczy Latyni wszyscy. To na tej. gnając nieubłagan W tłok. Tam młodzian rumakowi szybko puszcza wodze. dzielny łucznik.

Arruns czas upatrzywszy. Bystry wzrok na królową swą wszyscy Wolskowie Obrócą. i na pociski. Gołymi stopy depcąc żarzące się drewna! Daj.Złota łuska z podbiciem ze skóry bogatem. ojcze. obcy strój krył mu golenie. wszak cię Pierwsi sławim.zaświszcze niecąc lęku mrowie. płaszcz o szafranu barwie sprzączka złota Spinała w węzeł — w pędzie wiatr z chrzęstem nim miota. Z lickiego łuku miotał w tłum gortyńskie strzały. wzniesie oszczep srogi Zdradziecko i tak kornym głosem wzywa bogi: „Wielki Febie. które zewsząd lecą. bądź to pragnąc łup o wielkiej cenie Przybić w chramie. Ona. Dość mam chwały z dzieł innych! Byleby ta jędza Z rąk mych padła. gdy grot . Częścią modły młodziana na lekki wiatr miota: Zgodził się. bez chwały wrócę w kraj mój luby!" Słyszy Febus — i częścią wysłuchać chce śluby. Aż w pierś ją odsłoniętą uderzył grot długi. purpurą obcą świecąc i szkarłatem. niechaj hańbę mój grot nienaganny Obmyje! Pięknej zbroi i trofejów panny Nie chcę — żadnych mnie łupów żądza nie popędza. żądzą łupu pałając kobiecą. drużyna opieki twej pewna. 268 . nań wyłącznie wśród bitwy naciera Ślepo. co władniesz na świętym Sorakcie! Wszak my pierwsi ci stosy sosen palim. naprzód prąc swego bachmata. Kaftan z haftem miał. głos w szumie się rozwiał wichury. by Kamillę pozbawił żywota Znienacka. On sam. lecz by wrócić miał w ojczyste góry Nie dopuszcza. Dziewica. co szybko nadlata. Łuk złoty na ramieniu miał i hełm wspaniały Złoty. Nie baczy. Nie słyszy świstu włóczni. bądź na się wdziać strój bohatera Trojański. Zaczem.

W piersi jego z radością lęk miesza się razem: Nie śmie dłużej przed panny się jawić żelazem. tracąc siły. z rówieśnic swych jedną. Bezwładnie zwiśnie głowa. Arruns pierzcha przerażony. coś mogłam — teraz gorzka rana Zmogła mnie. 269 . broń z ręki wypada. z którą nieraz zwykła w ufnym słowie Najskrytsze serca troski dzielić.. siostro. ogon podwinąwszy. Konając tedy. podejmą ramiony Mdlejącą panią. w głuchych borów się kryjąc pomroczu: Nie inaczej i Arruns uchodzi sprzed oczu I szukając schronienia w tłum zbrojny się wciska. Gdy zagryzie pasterza lub wielkiego byka — Świadom zuchwalstwa. ziemia mrokiem przede mną zasłana! Uchodź! Dla Turna słowa ostatnie me zabierz: Niech śpieszy w bój i miasta nie wyda na grabież! Już żegnaj mi.. nim strzały za nim pogonią. Natenczas zgiełk niezmierny o gwiezdne sklepienie Uderzy. i tak powie: „Dotąd. Lecz grot między żebrami tkwi w ranie głęboko. Jak wilk." To rzekłszy. puszcza wodze z dłoni. mgłą zajdzie jej oko Śmiertelną .Utkwił w niej i panieńskiej krwi wytoczył strugi. Na ziemię się zsuwając. zmyka Z bojaźnią.— lica. A dusza z jękiem skargi pierzcha między Cienie. zgonu bliska. po Kamilli zgonie wre bój dziki Srożej: uderzą społem zwarte Teukrów szyki.. bez zwłoki Uchodzi w niedostępnych gór wąwóz głęboki. Słania się. Akkę. Skoczą drużki przelękłe. Tyrreńcy i Ewandra arkadyjskie hufce. przedtem rumiane.. Ona pocisk wyrywa dłonią. w dół zwolna się skłoni Dreszczem śmierci zmrożona pierś i szyja blada... Przywoła. przybledną.

straceńcze? Pójdź do mnie! Za Kamillę nagrodę szacowną ogromnie Otrzymasz. z dawna ha placówce Górskiej czeka i patrzy na rzeź. Tracką strzałę dobędzie. przy cięciwie. aż róg z rogiem Zszedł się. Jej poświęcone na nic tobie się nie zdały! Bez sławy nie zostawi cię przecież królowa W zgonie: pamięć twej śmierci potomność zachowa. Opis się na Olimpu zręby wzbija wierzchnie.Lecz drużka Trywiii.. Po stracie pani. Kiedy dostrzegła bystrymi oczyma Arrunsa. Zasłużoną śmierć dola przyniesie mu zmienna!" Pod górą wielki kopiec był króla Dercenna. że zabójstwo bez pomsty zostało. Razem grotu świst Arruns usłyszał i razem Pocisk utkwił mu w ciele morderczym żelazem. co się szerzy. jak się cieszy i pychą nadyma: „Czemu — rzekła — uchodzisz. Odbieżeli na polu bitwy wśród kurzawy. Nie powie. Tam szybko piękna nimfa na ów stok pochyły Wbiegła. Prawa zaś. że Kamilla śmiertelnie raniona Upadła — z jękiem tak się skarży z głębi łona: „Ach! Zbyt ciężko zostałaś skarana. w dzikim zgiełku walczącej młodzieży Zobaczy. Druhy go. dotknęła się łona.. — lewa dłoń grotu sięgła wyprężona. kiedy konał wydając jęk łzawy. lekki jej hufiec wnet pierzchnie: Uciekają Rutule i Atynas śmiały. z wysileniem srogiem Łuk napina i ciągnie długo. Iż na Teukrów oręża śmiałaś dobyć krewko. Bo ktokolwiek odważył się zranić twe ciało. o dziewko. Gdy z dala. ' Nie pomogłoć. Opis. 270 . Władcy Laurentu — dęby cieniste go kryły. żeś Dianę w lasach czciła! Strzały'. Tyś więc godzien od grotu lec Diany?!" Rzekła i wraz po kołczan sięgnie wyzłacany.

Nie śwista więcej strzała.— jak miłość im każe Ojczyzny. nie szczędząc rumaka.. On w szale — tak Jowisza wyrok żądał srogi — Rzuca stoki zajęte w lesistym wądole. co bram bronią i prą bez pamięci. Drudzy. czerń wrogów zajadła Wszystko zmiotła. pędzą ku murom. Przed oczyma rodziców płaczących odcięci. Tymczasem już Turnowi. pośród ścian własnego domu Skłuci giną. koniom na ślepo rozpuściwszy wodze. matki w mieście Na wieżach skargi wznoszą do nieba niewieście. Za zlękłą rotą Gna druga w trop i sypki piach trąca kopyto. 271 . co nadpływa I błaga o wpuszczenie. Pod mury się kurzawa ciemna chmurą zbitą Toczy. nie zważając na tłum. Gdy ujrzały Kamillę. Nieszczęsnej nie uchodzą śmierci. I niewiasty na murach podnosząc krzyk wielki. Do leśnych jarów straszną wieść przyniosła Akka. Jedni w rowy na głowę staczają się w trwodze. tłoczy wroga Nawała — w zgiełku walczyć nie daje im trwoga. którzy bram dopadli pierwsi. przez nich rzucone oddziały Zwracając konie. dłońmi walą na zastępy wraże Pnie dębów.Pierzchają wodze. twardymi umocnione belki. Tych. pod mury niosąc zamęt trwogi. Biją w bramy. W ojczystych murach.. Piersi pięściami tłukąc. że Kamilla padła I w bitwie. szczęsnej dla się. Że Wolsków szyki zbite. Nikt zgoła Teukrów prących i zgubę niosących nie zdoła Powstrzymać bronią: w zgiełku tratują i gniotą. osmalone koły miecą z góry. Gotowe pierwsze polec za ojczyste mury. Rwą. — Część bramy zamknie i nikomu Wejść nie da. lecz u proga. — Rzeź wstaje straszliwa W tłumie tych.

Z bliska. Tak więc obaj pośpiesznie pomkną ku grodowi. Lecz rumaki zmęczone różany Apollin Już wnurzał w toń Hiberu — dzień mroki spędzały. Zaraz by bój zaczęli wśród otwartych dolin. I Turn Eneja w zbroi ujrzał niespodzianie. sypią wały. Tętent kopyt usłyszał i koni parskanie. Wraz Enej spostrzegł pola. zwartymi szyki.Zaledwie zniknął z oczu. 272 . co kurzawą dymią Szeroko. wszedłszy w opuszczone jatry. zstępując na pole. Gdy ojciec Enej. 'Więc obozem przed miastem stając. Przebył wąwóz i mrocznych zalesień gąszcz szary. i laurenckich wojsk ławę olbrzymią. do boju gotowi.

o tyle mnie pilniej przystało Ostrożnie szukać rady wśród każdej przygody. masz zdobyte grody Liczne — złota i chęci na okup mi stanie. chociaż przykre to. nie godziło się wydawać z domu. ojcze. Z możnego rodu. Cofnąłem obietnice. Dozwól. że rzucę manowiec Wykrętów.. Według wróżb. Są inne panny w Lacjum. krwi związki i łzy smutnej żony Sprawiły. Wygnańca z Azji (siedząc. 273 . żem na zakaz nie dbał. by cofnął swe słowa Trwożny Enej. Miłość dla cię.. gniewem niezbłaganie Wre i dumę podsyca. — zwyciężony. tak do króla odezwie się chmurnie: „Nie zwleka Turn.KSIĘGA XII Gdy Turn spostrzegł. wstrząsa kudły grzywy Na karku nasrożonym — niestrwożon obławą Ugrzęzły pocisk kruszy i grzmi paszczą krwawą: Nie inaczej gniew w krewkim zapala się Turnie.. Jak Turn sam za ich hańbę zadosyć uczyni). niech patrzą Latyni. nie żąda.. niech umów zawartych dochowa! Wyjdę w bój! Czyń obiaty. na laurenckim łanie. do Manów. że w klęsce Latynów odwaga Złamana i lud odeń wzrokiem się domaga Spełnienia obietnicy. Wzburzony. Albo Enej tron weźmie i Lawinię społem. Masz kraje ojca Dauna. układ stanów: Albo tą dłonią w Tartar pchnę mroczny. prawdy się dowiedz: Mnie córki z zalotników dawniejszych nikomu. Jak na Penów łanie Ciężko w pierś przez myśliwców zranion lew straszliwy Porywa się do walki. za oręż porwałem. Na to Latyn odpowie mu z pogodnym czołem: „Bohaterski młodzieńcze! O ile ty śmiało W bój rzucasz się.

. rzekł.." Te słowa nie zdały się na nic. któż inny ją da mi?!. rozgorzał bez granic. miał być mężem.. Turnie. Turnie — ciebie pierwszego to bodzie! Dwakroć w boju pobici.. o podporo w starości jedyna. Przecz waham się? Przecz zmieniani myśl? Jeślim gotowy Po zgonie Turna Teukrom dotrzymać umowy. by wojna ustała? Co powiedzą Rutule krewni.Jakich klęsk odtąd los mnie przygniata nawałem. Czemuż. wszelką troskę o mnie. coś królewny. kiedy żyw. wzburzon ogromnie: „Porzuć. nie dbam. Gniew Turna. co mi cała Italia powie. ojcze najmilszy. i od moich krew tryska uderzeń! Daleka będzie matka-bogini — strach przeżeń! — Wśród ucieczki go w mrocznym obłoku nie schowa!" Nowego boju grozą przelękła królowa Ściskała Turna z płaczem i śmiertelną trwogą: „Turnie! Jeśli Amaty łzy wzruszyć cię mogą I cześć jej. co tam Trwożyć się! Ja też oszczep prawicą mą miotam Niesłabo. Dozwól sławę okupić zgonem.. O jedno błagam: Przestań wojować z Teukrami! Co ciebie. niżbym. na zgon wydam pewny? Zważ zmienność wojen. branka. spotka pod wroga żelazem. Nadziejo ma i chwało królestwa Latyna! W tobie domu ostoja. kiedy ciebie. którego z dala w smutku trzyma Ardei gród.. Sam widzisz. zięciem Eneja ujrzała!" 274 . niech ci stanie przed oczyma Rodzic stary. Gdy jeno dech pochwycił.. Zresztą. nasza płynie krew Tybru topielą Dotąd — ogromne łany pól kośćmi się bielą. ledwo strzeżeni w grodzie Italii. Córki mej. I mnie też spotka.. Życia zbędę z tobą razem Wprzód... miast przycichnąć.

On sam zbroję. Potem w dłoń ujmie włócznię. co pod cieniem pował W pośrodku gmachu stała przy wielkiej kolumnie. ów czesze włos grzywy. próżno do żadnej rozprawy Nie brana! Teraz pora!. On. który dla Dauna kuł mistrz znamienity Ogniowładca i w Styksu falach zahartował. Krzycząc: „O włócznio. Rzekł. nie czekając do dnia. płonąc ogniem niepowszednim. Daj uderzyć śmiało. Krząta się raźno giermków orszak nieleniwy. patrzy w panny lica. Niesie me twarde słowa: Gdy zorza przedwschodnia Ognistym blaskiem nieba zrumieni toń mroczną. w cwale wicher mija. Naszą krwią się ta wojna rozstrzygnie straszliwa: W tym polu niechaj Enej Lawinię zdobywa". wraca do dom. Rwie się w bitwę i krótko odpowie Amacie: „Przecz łzami i złą wróżbą pierś mi osłabiacie. kiedy rżą przed nim. Pilumnowi je niegdyś dała Orytyja: Każdy bielszy od śniegu. Jak kiedy kto słoniową kość szkarłatem splami Indyjskim. lub jak świecą splecione z różami Białe lilie: — tak płonie wstydliwa dziewica. Każe wieść konie — cieszy się. i wstrząsa nią dumnie. świetny puklerz potem Pochwyci oraz szyszak z czerwonymi kity I miecz. Na twarzy jej wiośnianej rumieńca czar świeży Zapała i przez lica spłonione przebieży. mosiądzem błyszczącą i zlotem. Aurunka. Ciebie Aktor żwawy W bój nosił — dziś dłoń Turna. 275 .. Na barki tęgie kładzie. Z Aktora łup. miłością przejęty.. Gdy w bój twardy wyruszam z czołem rozjaśnionem? 0 matko! Turn nie może cofać się przed zgonem! Niech Idmon Enejowi. Ten głaszcze je po karku. Niech nie rusza wojsk — Teukrzy i Rutule spoczną.Ze łzami słucha matki Lawinia nieśmiała.

Ciekawych rzesze. W środku dla wspólnych bogów zbudują ołtarze Z darni. kobiet bezbronnych gromada 276 . Z otwartych bram. co osłania ciało Fryskiego gacha! Włosy za pomocą szczypiec Trefione. blask w oczach namiętnych się żarzy. Wbijają w ziemię włócznie i skłonią puklerze. Podobnie na zapasy biegnący byk srogi Wydaje ryk straszliwy i nastawia rogi. zaledwie rozjaśniła Zorza Szczyty gór. syn Neptuna. W następnym dniu. jakby sroga Bitwa w mozół Marsowy wzywała na wroga. że bój skończy nareszcie rozejmem. Spieszy tłum Auzonidów. Na dany znak huf każdy swe miejsce zabierze. darem matki. myrrą zlane. przez posły każe Latynowi Odpowiedź nieść i prawa pokoju stanowi. znacząc plac pod miastem na bliskie zapasy. strojni złotem i pysznym szkarłatem: Mnestej z krwi Assaraka. Strojni w białe fartuchy i wieńce nad czołem. ledwo konie Słońca wstały z morza. Jawią się pośród szyków w odzieniu bogatem Wodzowie. Na pień drzewa prąc gniewnie. poskromiciel koni. brzeszczotem mu przypiec W kurzu!" — Tak Turn się miota. Druhów i Jula słowem pociesza uprzejmem. zbrojnych w długie włócznie. Inni zaś wodę i żar niosą społem. wichry wokół siebie Razami chłoszcze. cny Azylas goni I Messap. Enej śmiały Podsyca również w piersi Marsowe zapały Ciesząc się. Zionąc z nozdrzy wzniesionych światło pełne krasy — Już. miałki piach racicą grzebie. z płomiennej mu twarzy Iskry lecą. Rutule wraz i Teukrzy krzątają się w gwarze. Stąd wali huf Trojan buńczucznie I tyrreńskie zastępy z bronią.Przedrzeć ostrzem kolczugę. Świecący zbroją. Jawiąc losy.

rzek ozdobo. Teraz widzę. rzucała wzrok ostry I tak z nagła ozwała się do Turna siostry." To rzekłszy. co ma w pieczy pluszczących rzek fale I zatok (taki zaszczyt królujący w chwale Juppiter za zabrane dziewictwo jej zsyła): „O Nimfo. Laurentów oraz Trojan. 277 . Ja sama cię wspomogę.. serce bolesną zraniwszy jej raną. Juno ze wzgórza — co dziś Albańskim się mieni (Wtedy nazwy nie miało. twą i dłonie załam! Dopóki los nie bronił i Parki. nim śmierć go zabierze. Ty.Nie pora na łzy — rzekła Saturnka Junona. i rozejm smutkiem me serce przygniata. Turna i murów twych broniłam śmiało. które skłonił Jowisz. najbardziej mi miła! Wiesz. Juturno. — Śpiesz! Gdy można. Boginki. ty jedna stanowisz Wyjątek: ciebie chętnie wśród nieba ujrzałam. — łzy z oczu Juturna wyleje [ w piersi się nadobne uderzy strapiona. trzęsąc oszczepami dwoma. Poznaj boleść. by stało Lacjum.I starców tłum wieżyce i dachy obsiada. Znak Słońca... [ bój. . Lub bitwę wznieć i wszczęte rozerwij przymierze.." Ledwo rzekła. Tymczasem śpieszą króle: Król Latyn wspaniały Czterema końmi sadzi. zmieszaną Rzuci. Że złość Parek i zgon się doń zbliża niespodzian. Śpiesz! Słuszna to rzecz! Może nam błysną nadzieje. że z wszystkich Latynek. broń brata. Inni stoją przy bramach wysokich stłoczeni. skroń mu pełną chwały Złoty zdobi z dwunastu promieni dyjadem. przodka.. że z dolą wrogą walczy młodzian. By weszły w jego łoże. jeśli zdołasz wspomóc nieszczęsnego brata.. chwała i ozdoba Obce mu były) — na gród i zastępy oba. Wraz Turn wali jego śladem Białymi końmi.

Gwieździstą tarczą błyszczy i złotem kolczugi. Oba ludy we wiecznym dłoń złączą rozejmie! Ja dam bóstwa i obrzęd. Janusem dwuczelnym 278 . Oni. Kroczy. Przed ołtarzem je kładzie pod żarem płomieni. niosąc prosię i wełniste jagnię. My do grodu Ewandra powrócić gotowi. w którym początek ma Roma. potężnej Romy twórca drugi. wznosząc lice Do nieba i ku gwiazdom podnosząc prawicę: „Ziemi. miastu Lawinia miano swoje nada!" Tak pierwszy Enej. Berła nie chcę: na równych prawach. by Teukrom mieli Italozycy służyć. bez nadużyć. jego Żono. Jul ustąpi i zbrojne zastępy z nim razem Nie będą odtąd państw tych pustoszyć żelazem! Jeśli zaś nam zwycięstwo dać zechce Mars srogi — Jak sądzę i jak raczej zwiastują mi bogi — Nie chcę. sławny Marsie. Którego świętą mocą wszystkich bitew żar się Zapala! Rzek i źródeł wzywani. bóstw w przestworze Powietrznym. które modre kryje morze: Jeśli los auzońskiemu da tryumf Turnowi. ku wschodzącemu słońcu obróceni. morzu i gwiazdom klnę się nieśmiertelnym. Obok Askań. teść Latyn obejmie Rząd nad wojskiem i ludem. i tych. jakich mało dotąd naliczono! — Ty. W śnieżystej szacie kapłan. i ty. błagam! I ty. Posypią mąkę z solą.Tam ojciec Enej. po nim Latyn. wyjąwszy z pochwy oręż goły: „Świadczcie mi — słońce z ziemią. Zbożny Enej. Łaskawą bądź mi. Toż przed dziećmi Latony. dla której mozoły Znosiłem. Ojcze wszechpotężny. jako pragnie Obyczaj. powstanie osada Teukrów. po czym każdy ścina Sierść z głów ofiar i bóstwa czci libacją z wina.

o Rutule. składają misy na ołtarz sczerniały. Tak wiedząc. Widząc lęk w twarzach tłumu wzruszonego szczerze. młodzieńcze pobladło mu czoło. Juturna. dziś snycerz je spiżem w 'krąg okuł. Tracąc liście i drobne gałązki naokół — Niegdyś drzewko. podchodząc ze spuszczonym wzrokiem Kolana drżą. w piekło runął błękit pięknolicy: Jak berło to — (a właśnie miał berło w prawicy) — Wiotkiej się latorośli nie umai prętem. co przymierza umacnia przez gromy! Dotykam się ołtarzy i świadczę się szczerze Tym ogniem. W tłok śpieszy i Kamersa postać na się bierze. by wszystek lud w mieście Jednego w bój słał? Czyliż nierówni jesteście W liczbie.Przysięgam. gdy nierówne siły ujrzą z bliska. w sile? Ot. Cokolwiek na nas spadnie." Takimi słowy rozejm utwierdzali oni W starszyzny gronie. niech słów moich Dit słucha kryjomy I Rodzic. co zamierza. wrogi Turnowi! 279 . — Słów mych siła żadna Nie zmieni. Teukrzy wszyscy w bój gotowi.Potem nad żarem zarzewia Zarzynają zwierzęta i wyrwawszy trzewia Żywym. choćby ziemia stoczyła się na dna Topieli. Skoro raz od pnia w lesie zostało odciętem. Wzmaga trwogę Turn. By władcy Lacjum dzierżeć je mogli w swej dłoni. słysząc głośne szemrania wokoło. że będziemy szanować przymierze. Pogłoski różne sieje w tłumie i te słowa: „Nie wstyd wam. Lecz Rutulom od dawna zapasy się zdały Nierównymi — lęk dziwny w ich piersi się wciska Tym bardziej. który w milczeniu głębokiem Uczcił ołtarz. Co wielkim rodem oraz sławnym ojca mianem Chlubił się i sam walczył z męstwem niesłychanem. w szyb zbity się chowa. Arkadzi i etruski huf.

i twoje wybrzeża Pustoszy.Na połowę wojsk naszych ledwo wroga stanie. Dłoń ściągną do oręża. nagle spadłszy z góry.. łup puścił bez zwłoki Do rzeki. straciwszy kraj.. gdy na cię zbir obcy uderza Jak na ptaki niemocne. krzyczą. z przestworza różanego ptaki Nadbrzeżne śledząc. Do tego większy jeszcze znak doda Juturna Na niebie — zjawę dziwną. którego porwały wam wrogi!" 280 ... jaką do tej chwili Nigdy italscy męże zwiedzeni nie byli: Płowy orzeł. Jego. służyć będziemy zmuszeni Dumnym panom. Zaciemniając piórami pogodne błękity. krążył wokół czas niejaki I pysznego łabędzia. gdy boju unikamy z dala!" Tymi słowy młodzieży pierś męstwem rozpala. Wrzask radości wybuchnął wśród rutulskich kolumn. po zgonie. Wzniosą wzrok Italczycy: Wszystko ptactwo nagle (Dziw wielki!). Żyw zostanie tą sławą. by przymierze Unieważnić. Ci. Teraz miecza chcą dobyć. a sam pierzchnął szybko pod obłoki. Zmienią myśl Laurentczycy i sami Latyini. odwróciwszy lotnych skrzydeł żagle. Prze wroga gęstą chmurą — aż lękiem pobity I utrudzon ciężarem. Nad falą porwał w locie krzywymi pazury. przyjmą w swe grono niebianie. Coraz większy i większy wśród wojsk zgiełk się czyni. nad losem litując się Turna. Pierwszy wieszczek Tolumn: „To to było — rzekł — o co tak często błagałem! Poznaję wróżbę bogów! Broń ze sercem śmiałem Porwij ludu. Brońcie króla. co go opromieni — My. wnet on pierzchnie przez wzdęte mórz fale! Zewrzyjcie jeno szyki w bojowym zapale.. którzy już z pokoju cieszyli się szczerze.

Z tych jednemu — tam. gdzie dziewięciu mężnych braci stało: Dorodni wszyscy. Ucieka sam Latyn. Wybiegłszy. Korynej. a tamci na konie Skaczą. porwawszy oszczepy. Aulesta króla. Wszystkich jedna chęć boju na miecze prowadzi. guz sprzęga podpinając szaty — Pięknemu chłopcu w zbroi świetnej. strwożon okropnie. Trojanie w tłoku z wrzawą się porwą ochoczą. krzepkie mający ramiona. którego żądza owładnęła dzika Zerwać sojusz. nieubłagan. — z warczeniem złowieszczem Mkną pociski. złupią ciepłe jeszcze ciało. włóczni ostrze Przeszywszy pierś. tamci.Rzekł i na nieprzyjaciół cisnął oszczep srogi. w strzemionach stojąc. — Jak burzy huragan Przypadł Messap. Zaś dzielnych braci zaraz owładnie gniew ślepy: Ci miecze chwycą. Gilipowi z Arkadii zrodziła ich żona Tyrrenka. Na przebój runą. Zdobny złotem. Napiera swym rumakiem. osmalony kół zrywając śmiało Z ołtarza. Oszczepem ciężkim wroga skłuje i tak powie: Masz za swoje! Dar lepszy tu wzięli bogowie!' Mkną Italczycy. Agillińcy i w krasnych zbroicach Arkadzi. na płowym go piasku rozpostrze. gdzie pas bogaty. Przeciw Laurentczycy skoczą. żelaznym biją wokół deszczem. bite ostrzami rohatyn. Lecą dzbany i głownie. wzburzone niemało. Ś wiśnie pocisk okuty żelazem I tnie powietrze. dobywszy mieczy w ojczyzny obronie. Tyrrenczyka. Ów. Unosząc bogi. Ci wozy zaprzęgają. Oszczep gna. Messap. Cofając się uderzy o ołtarza stopnie Głową wraz i barkami. Buchnął wrzask wielki i razem Zmieszały się szeregi. Rozerwano ołtarze. Ebusowi — gdy ów w przód się poda 281 .

Wszak mnie to Turna zwierzył układ święty!' Kiedy takie przestrogi głosi i zachęty. Pół żywych rzuca. Jak nad Hebru falami chłodnymi. zaś napastnik skory Lewicą strwożonego porwie za kędziory. co w pierwszym szyku przez strzały nań goni Mieczem z nagła chce trzasnąć. stłumcie gniewy! Rozejm zawarty i cała Rzecz skończona: Ja tylko bój toczyć mam prawo.. rwąc z kopyta. zbiegłym wbija w karki ich własne oszczepy. Turn widząc. z gołą głową. swąd wydając. głowę mu przez środek czoła Rozłupie i krwią zbroję opryska dokoła. wielu. Ów. druhów karci tak w ciężkiej udręce: „Gdzież gnacie? Skąd tak nagła niezgoda powstała O. wznosząc ręce Niezbrojne. Tamtego sen żelazny i cisza zamroczy — Na wieczystą noc jasne zamknęły się oczy. o konie woła i oręż — wyskoczy Na pyszny wóz i w dłonie raźno wodze chwyt: Wielu mężnych uśmierci. Dzielny Podalir pasterza Alsa. Ze świstem nagle lotna uderzy weń strzała. wre znowu ochoczy Męstwem. wozem tłum od trwogi ślepy Prze. Lecz zbożny Enej. czy bogi Rutulom tej chluby Dostąpić dały. — czyn ten osłonił mrok gruby I nikt z rany Eneja nie chlubił się potem.. Kolanem go do ziemi przyprze i uderza W bok srogim mieczem. Mars tarczą grzmi i ufny w potęgę swych ramion W bój rącze gna rumaki — te polem odkrytem 282 . krwią splamion. Mnie to zdajcie! Lęk złóżcie! Ja utwierdzę krwawo Sojusz. Przypadek li. w potężnej dłoń Siekierę wzniósłszy. Nie wiedzieć.Z mieczem — przytknie do twarzy. jemu wielka broda Zajmie się. czyja ręka ją w tłoku wysłała. że ustąpił Enej ranny grotem I wodzów lęk ogarnia.

Daresa. które depcą piach krwią przesycony. ale inną wziął z Tydydy dłoni I odtąd Achillesa nie pragnie już koni. jego rodzicem był Dolon. Z prawicy miecz mu wyrwie. społem czarna Trwoga. gdy Turn na polu zobaczył odkrytem. zespolon Ze siłą. pędząc ku wybrzeżom fale — Pierzchają chmury. tymi słowy karcąc go zarazem: „Oto. Pelidy wozu się zachciało W nagrodę. co pragną lemiesz Zapuścić w łan mój. gdy runął z dzikiego bachmata. groźne druhy boga: Tak Turn w bitwy natłoku pędzi nieubłagan Dymiące z potu konie i nie szczędzi nagan Dla ległych wrogów. Glauka też i Ladesa. tamtego zaś z dala. miał po ojcu. I Gniew i Podstęp gnają. Sybarysa. gdy śmiało Na zwiady szedł. nauczył ostremi Władać groty i konno gnać z wichrem w zawody. Już Stenela. przemierz Hesperię! Ten wian biorą ci.Sadzą szybsze niż wichry — jęczy pod kopytem Daleki kraniec Tracji. Pryska krew na wszystkie strony Spod kopyt. na kark wstąpi nogą. któremu. hart ducha. z rydwanu skoczył. Teukrze. jasne niebo się odsłania: 283 . i gardło żelazem Przeszywa. Jak gdy w kraju Edonów Boreasz gna w szale Przez nurt egejski. Tersylocha zmiata I Tymesa. z twarzą srogą Podbiegł do wpół żywego. Wstrzymał konie. szukać tu siedziby skorej!" Potem od włóczni jego padł Asbit i Chlorej. których w lickiej ziemi Imbras rodzic wychował. Tego. zdobyta ziemia! Leżąc. Najpierw lekkim go z dala ugodził dzirytem. Miano dziada on nosił. Tamira i Fola powala: Tych z bliska włócznią bodąc. Z innej strony do boju Eumedes mknie młody. Przesławny w boju.

Na pomoc woła druhów. Nie wstrzymał Fegej gniewu. gdzie naprze. Sztukę wróżb. oparty o potężną włócznię. a tułów bez głowy. Gdy wiesza się przy dyszlu i pierś swą odsłoni. miecz wznosi. rzuca na piach płowy. ojcu schorzałemu pragnąc ziemski pobyt Przedłużyć. każe śpiesznie z rany Szerokim mieczem wyciąć do cna żelaziwo Skryte wśród rany.. przed wszystkimi miły Febowi.Tak przed Turnem. co z miłości dlań ziół tajne siły Wyjawił mu. Buchający krwią ciepłą. strzał miotania oraz gry na cytrze. by mógł w bój wrócić co żywo. Gołym mieczem na wroga cios srogi wymierza. On przecież. z lekka tylko zadrasnąwszy ciało. Wre gniewem. w bok je ciągnął. lekarstwa swe najrozmaitsze. Tnie między hełm i pancerz. Eneja Mnestej wraz z wiernym Achatem I Askań w obóz wiodą. Ciężko jęcząc. Szerokie ostrze włóczni pancerz mu strzaskało Dwoisty. Jego pęd porywa Wozu — od wichru kita się trzepie straszliwa. Gdy wtem z nagła pęd szybkich odtrącił go osi I powalił na ziemię. widząc zapęd taki. cichą pracą zdobyt. Ów. Nadszedł Japyks Jazda.. Co ze smutkiem doń lica spłakane przytula. w tłoku zamieszania Uchodzą wstecz zastępy. Turn skoczy. Stał Enej niewzruszony wśród młodzi i Jula. Gdy tak Turn pole żniwem zaściela bogatem Wokół. spienione rumaki Za cugle porwał. Peońskim obyczajem obleczon w płaszcz. Lecz skoczywszy przed rydwan. co sił w dłoni. on na długim wspiera się dzirycie. pragnie pocisk wydobyć złamany. zlanego obficie Krwią własną. zasłoniwszy się kręgiem puklerza. Przekładał ponad życie prowadzone hucznie. starzec 284 . kunszt leczenia.

Grad włóczni pada w obóz. i rzecze wzruszony: 285 . — Obłok kurzawy.Możnymi zioły Feba daremnie ból zarzec Usiłuje. Co liście ma szerokie. Wenus. daremnie wyśledza grot tęgi I wyrwać chce żeleźce ostrymi obcęgi: Los nie szczęści. Asikania tkliwie ściska zbrojnymi ramiony. syna wzruszona męką. a potem domiesza ukradkiem Ambrozji sok i wonne panaku odwary. chciwy boju. i siły Na nowo się pierwotną rześkością skrzepiły.. przed cudem twarz skłońcie! Nie kunszt żaden. Wróg zbliża się. Dobrze krzewy te zna kozioł dziki. już widać konnicy tłum żwawy. złotą blachą nogi obie Ubezpiecza i włócznię wstrząsa ponad głową. chmurą twarz kryjąc. Tym płynem jął obmywać ranę Japyks stary. a kwiatów pręciki Szkarłatne. „To nie jest ludzka sprawa. Gdy z nagła grot zdradziecki utkwi w jego ciele. — Zaprawia zaraz wodę lekarstwem tak rzadkiem W pięknym dzbanie. leci w przestrzeń siną Wrzask młodzieńców walczących i tych. Kryje niebo. Bez żadnego nacisku grot wypadł. pomocy nie daje Apollin. Nie znając jego mocy. Zaś srogi zgiełk z pagórków pobliskich i dolin Raz wraz rośnie. „Podajcie broń mężowi! Przecz więzi was trwoga?" Krzyknął Japyks i pierwszy podnieca na wroga. i nie moja dłoń cię Leczy: większy bóg większe dzieła znaczy tobie!" On. przyniosła to ziele. Wenus tkliwa Z kretejskiej Idy sama dykitamnu krzew zrywa. kiedy nagle z ciała Ból ustąpił i z rany krew płynąć przestała. którzy giną Wtedy. Eneju. Przez przyłbicę całując. Gdy tarcz chwycił i zbroję przyodział na nowo.

wiedzą. że zwalony Las runie i obsianych pól zniszczeją plony — Słychać szum wielki wichrów. nie śmiejąc wytrwać w bojowym mozole. wnet w boju szeregi związali. bita rumaków kopytem. Mija prących od czoła. Ty zasię. Widzą Auzońce. chłopcze. wypadł z bramy obozu. kiedy lata ci skrzepią dłoń młodą. z niebios oderwana chmura Przez pełne morze sunie. Pierwsza pierzchnie Juturna strwożona Wrzaskiem. pilnym okiem szuka Turna. — Padł i Tolumn. pyłu wzniecając zamiecie. Wieszczek. Zimny lęk zmroził im łona Do głębi. nagła zdjęła trwoga Rutulów: pierzchną. On zwarty hufiec wiedzie przez otwarte pole. Jak gdy ku brzegom. Zgiełk bije pod niebiosy. co pierwszy pocisk wyrzucił na wroga. o brata nagłą zdjęta trwogą. Tymbrej mieczem groźnego Ozyrysa zwali. Achat tnie wśród zbitych kolumn Epulona. Archecja Mnestej. Za rodzicem Enejem i wujem Hektorem!" To rzekłszy. z nimi cała rzesza Wojowników. wspaniały. wnet trwoga ponura 0włada serca ziemian —. Pomnij w ślady twych przodków ze sercem biec skorem. Enej zbiegłych nie raczy ciąć mieczem po grzbiecie. Wstrząsając wielką włócznią w dłoni. Szczęścia od innych! W boju tym moja prawica Obroni cię i wielką obdarzy nagrodą. 286 . Ufensa Gijas. Kędy kurzu chmurna Zawieja rzednie. na brzeg rwących przed nią: Tak retejski wódz hufce z mocą niepoślednią Na wrogów gna. Jego tylko na walkę przyzywając srogą. Widzi Turn mknące szyki wojsk w polu odkrytem. Wraz za wały Antej i Mnestej runie. Więc Juturna.„Męstwa i trudu. Kłąb ślepej kurzawy się miesza W polu. drży ziemia. ucz się od rodzica.

Również Enej z przeciwka kręte toczy koła. każdy z żeleźcem misternie wykutem. co w lewicy dwa dzierżył oszczepy Lekkie. Przybierając Metyska głos. Wtedy złość nim owładła. Jak jaskółka. Enej stanie. że zasadzka W krąg czyha. raz nad grząskie bagna Zaleca: — tak Jutarna po polu krwią ziarnem Przez tłum wrogów rumaki gna. i raz w głąb się zagna Krużganków gmachu pustych. rączym rydwanem Tu i tam brata w pędzie zwycięsko podwiezie I nie dając mu walczyć. Klnie się niebem.. Kto z bogów mi opowie rzeź zawziętą srodze I różne zgony wodzów. Na zbite hufce runie i pocznie się srogo W krwi wrogów pławić. zmienacka obala Z rydwanu i w kurzawie porzuci go z dala. przecież oszczep srogi Z wierzchołka hełmu kitę mu strąci znienacka. Cóż ma począć. Śledzi męża wśród szyków rozpierzchłych i woła Gromkim głosem. strapiony? Daremnie mu w łonie Wre burza trosk. krwawe mija rzezie. których w polu chwały Dzielny Turn i bohater z Troi zwalił śmiały. 287 . Czarnymi skrzydły kręgi obrotne zatacza. zgoła nie szczędząc nikogo I pełne gniewom swoim rozpuszczając wodze. a w pościgu Turna nie dopadnie. Ilekroć obróci nań oczy I gnając konie w bystrym zapędzie poskoczy. Sama wskoczy i dłońmi wodze wstrząsa śmiało. w obszerny dom wpadłszy bogacza. co powoził. że układ rozerwano zdradnie. zbroję i ciało. Tylekroć wstecz Juturna rącze zwraca konie. Wtem Messap.. Zbierając żer dla piskląt.. daremnie goreje gniew ślepy. puklerzem pierś kryje bez trwogi I klęka na kolano.Metyska.. Jeden z nich na Eneja sprawnym miota rzutem. widząc.

w którym jaśniały sławnych królów miana. Głośno hucząc do morza rwą. co wił się po ziemi. Ów Talosa. Przy ojcu. Murrana. dwie ścięta ich głowy. Zabiegł i skronie przeszył włócznią. W Arkadii on. co miały wiecznym związać się pokojem?! Dzielny Enej raźnego Rutula Sukrona — Pierwsze to było starcie — bez trudu pokona: Z boku. brata jego Dyjora wraz potem Tnie mieczem w pieszym boju. strąciwszy z konia. gniewnymi zapały Wrą serca. szerząc zniszczenie Każdy na swojej drodze: nie inaczej śmiały Enej i Tum w bój gnają. Stratowały go konie kopyty raźnemi. włóczni grotem Przebija. trzech razem I smutnego Onita uśmiercił żelazem. Nie chcąc sił swoich możnym zaprzedać w usłudze. nie znające lęku wobec wroga. Tebańczyka. nad rybną Lerną żył spokojny. na wozie w wir niesie bojowy. Enej potomka władców latyńskich. Przez żebra srogim mieczem piersi mu przewierci. Tura Amyka. Ciekące krwią. Z rodu. co próżno nienawidził wojny. Strącił z wozu na ziemię złomem wielkiej sikały: Pod rydwan wartkie koła zaraz go porwały. Jak kiedy ze stron różnych niecone pożary W gęstwie zeschłych wawrzynów szaleją bez miary. Jowiszu. Perydki dziecię. żywią w sercu swojem Ludy. co najęte orał łany cudze. Runął śmiałek. co naprzód parł pośród przechwałek. Całą mocą w krąg bitwa rozpęta się sroga. Ten śmiałemi Dłońmi zwalił dwóch braci z Apollina ziemi I Meneta. Niepomne pana swego. Ów Hyllowi. Tanajsa z Cetegiem. gdzie najłatwiejsza jest droga dla śmierci. 288 .Takież gniewy. Albo jak szybkim pędem walące strumienie.

społem się szamocą Bez przerwy. aż w boje Turn wróci i znów nam 289 . Teukrzy. Jeśli jarzma nie przyjmą. On wśród szyków. tak powie: „Nie zwlekajmy: Jowisza wspomaga nas ręka! Niech nikt się przedsięwzięcia śmiałego nie lęka: Gród ten. Mąż na męża uderza. Bogi też Kupenka Nie ustrzegły: Eneja dosięgła go ręka. stojąc na kopcu. Mnesteja ze Sergestem i Serestem społem Woła. pod Idą.Przez hełm mu złoty w mózgu utkwił oszczep srogi. I twa prawica w boju. Nie składając puklerzy i włóczni. co Pryjama królestwo w gruz wali! Tu był kres życia twego: —. na wzgórek wstąpi z rozjaśnionym czołem. jak zasłałeś ziemię wielkim ciałem. do ostatnich chatyn Zburzę i z ziemią zgliszcza dymiące się zrównam. w Laurencie mogiła. Mamże czekać. Tuskowie i Ewandra Arkadzi prą z mocą. w tłoku zamieszania. Wtedy matka nadobna Eneja nakłania. bez spoczynku. w oddali. Mnestej. Messap. I ciebie też laurenckie zobaczyły łany Eolu. wojny przyczynę. i Azylas śmiały. Kreteju bez trwogi. Które stało bezkarnie. końmi toczy Tu i ówdzie — ku miastu wreszcie zwrócił oczy. Nie zdzierżyła Tumowi. koni pogromca. Teukrowie W krąg zbiegną się. Choć nie zmógł cię Argiwów tłum sercem zuchwałem Ni Achil. On. piętrząc się nad taras Wałów — i śmielszy bitwy plan zaczął snuć zaraz. Tak wszystkich wojsk nawała w bój szyki zwróciła: Laityni. By ku murom gromadę wojsk zwrócił zwycięską Czym prędzej i Latynów nagłą złamał klęską. gdzie włada król Latyn.. W Lirnezie dom pozostał. za Tumem śledząc. Serest pełen chwały. Runął — nie pomógł puklerz ze spiżu kowany..

cios. zbrojni. Ciężka boleść myśl zdrową zamąci jej w głowie. że zniewolon znów ima się stali Gdy dwakroć Italczycy przymierze zerwali. Przysięga. Klin tworząc. Szkarłatny płaszcz rozdziera dłońmi. Z głośnym jękiem rozpaczy łzami zlewa lica. zwartym szykiem pod mury młódź chwacka Z drabinami gna — ogień rozbłyśnie znienacka. Inny też cios Latynom Fortuna zawodna Zadała. że śmierć wśród bitwy spotkała młodziana. że ku murom wrogi Prą i na dachy miecą zarzewie pożogi. Tak kiedy pasterz pszczoły w skalistej czeluści Znajdzie i z dołu na nie gryzący dym puści: One z gniewem pośpiesznie woskowe obozy Obchodzą z głośnym brzękiem wśród lęku i grozy.Stawi czoło? Zwyciężon znów ruszy w bój zbrojnie? Ten gród jest głównym węzłem. samego króla przywodzą ku wałom — Drudzy. Pod bramy drudzy pędzą i sieką obrońce. Nieście żagwie. Siebie klęski tej źródłem i przyczyną zowie. gdy się pod murem bój wszczyna. obsadzą każdy murów załom. jest osią w tej wojnie. Szerzy się woń dusząca — głuchy od jam wnętrza Szmer słychać i słup dymu pod niebo się spiętrza. I straszną śmierć znajduje na pętli u belki. pożogą wymuście przymierze!" Rzekł. Dłoń wznosząc wielkim głosem oskarża Latyna. Rutulów zaś i Turna nie widać — znękana Sądzi. nieszczęśnica. Wraz każdy ochoczo do dzieła się bierze. co miasto całe wstrząsnął do dna: Gdy królowa ujrzała. Enej wśród pierwszych. Inni włóczniami jasne zaciemniają słońce. Pośród trwożnych mieszkańców niezgody zgiełk wzrasta: Jedni chcą. aby bramy otworzono miasta Teukrom. 290 .

zamętu szum i szmer ponury. przybieży Latyn i swą siwiznę brudnym pyłem szpeci. Przygnębiając umysły. Zaś Turn.. gdzie droga otwiera się chwały — Murów miasta tymczasem inni bronić mogą. jam od dawna poznał sztuki twoje.. nielicznych zbiegów znużony już goni. Doń siostra. Wini się. — W rozdartej odzieży. Takimi rzecze słowy: „Tutaj. dosyć Nielitosny. twarz i postać mająca Metyska. jak w polu nieszczęsny brat runie? Bo cóż zrobię? Jak zwodnej zaufam Fortunie? 291 . Złamany dolą żony i miasta. „Biada mi! Jakież łkanie wstrząsa grodu mury? Skąd zgiełk ten. co wśród miasta całego wre srodze?" Tak rzekł i trwożnym koniom ściągnąć każe wodze. ku bitwy najdalszym obwodom Pędząc. co rwie się i ciska. tak wielki trud kazał ci znosić? Czy chcesz ujrzeć. Eneja jako zięcia przybierając do dom. Trzymając zaprzęg koni. Gdyś zerwała przymierze i wszczęła te boje — I teraz próżno zwodzisz! Lecz jakiż bóg. Stąd żałobna wieść w całym rozszerza się mieście. I my też jego Teukrom nieśmy pogrom krwawy: Nie mniejszych się trofeów doczekasz i sławy!" Na to Turn: „0 siostro. w polu. Turnie śmiały. Pierwsza Lawinia dłońmi złocisty włos targa I różowe policzki szpeci: druhen skarga Zawtóruje jej: w domu brzmią jęki niewieście. Coraz to mniej się ciesząc rączością swych koni. że wpierw groźnej nie stłumił zamieci. Gdy Enej Italczyków gnębi bitwą srogą.Na wieść o tym Latynki podniosą krzyk wielki. Pędźmy Trojan. Wtem z dala go dochodzi zgiełk i wrzawa głucha: Zmieszany krzyk przestrachu do bacznego ucha Doleci mu.

Latyni wzrok ku tobie wznoszą! — Latyn nie wie. las nagich zjeża się brzeszczotów Żelazny — a ty wozem gnasz przez puste trawy! Zdumiał się Tran na obraz niedoli tak łzawy I stanął odrętwiały. kiedy Olimp na mnie zagniewany! Wolny od skazy. — Wy bodaj. by gród ginął (co jedno zostało). Wielka miłość i męstwo. winy tej zgoła nieświadom. żałość ze ślepym pomieszania szałem. nie widząc cię przy nas.Widziałem ja. 292 . świadome swej siły. Padł i Ufens nieszczęsny. o Many. Jak wołając mnie. wielki. Wokół nich. że w gruzy zwali Italów zamczyska.. z druhów mych najmilszy. w twarz ranion od strzały. Ku murom zwrócił oczy. Pozwolęż. Przed bramą Messap tylko i dzielny Atynas Podtrzymują szyk. Rwie cwałem tuż. Zestąpię do was. wołając Turna jego mianem: „Turnie! w tobie nadzieja! Nad miastem znękanem Miej litość! Enej mieczem jak piorun rozbłyska Grożąc. Na wielkie miasto patrząc z twarzą zachmurzoną. równy mym wielkim pradziadom!" Ledwo to rzekł. Kogo zięciem swym nazwie i komu dochowa Przymierza. Murran Upadał. Czynem mowę Drancesa stwierdzając sobaczą? Turna pierzchającego te ziemie zobaczą? Czyż tak straszno jest umrzeć?. Stale tobie przychylna królowa Odjęła sobie życie. wielką zwyciężony raną. z boleścią straszniejszą od stu ran. gdy przez tłok wrogów Saces śmiały Na spienionym rumaku. do rzezi gotów. Sprzyjajcie. Teukrzy broń wzięli i ciało. co żarem mu płoną. Już na dachy w krąg leci płonące zarzewie. Ledwie mu one mroki z duszy ustąpiły. by na niesłychaną Nie patrzeć hańbę.. W sercu mu zbolałem Wre wstyd. Tłum wrogów prze.

Latyni! Cokolwiek los gotuje. Trojanie i cały Huf Italów. wraz z tymi. siostro! Nie odwódź z walk pola! Pójdę. co dzierżyli wały 293 . drzewa. Zwrócą oczy Rutule. Z łoskotem leci w przepaść. Podnosi głos potężny i ręką znak czyni: „Przerwijcie bój. Turn bieży Do murów grodu. Zaś ojciec Enej. w pędzie groty roztrącając ostre. „Los zwycięża mnie. kędy krwi strugi po ziemi Płyną i włócznie lecą ze świsty groźnemi. Rutule. bydło i pasterzy Rwąc ze sobą: — tak. przez strzały biegnie. Zaniecha murów. sam wzmocnił u pował Garnkami i wysokie mosty pobudował.Oto morze płomieni. i wy też. łamiąc szeregi. zerwany od posad. Przerywa wszelkie znoje wesół niewymownie I dźwięcząc zbroją śpieszy. żrąc piętro po piętrze. smutną siostrę Opuszcza. Jak złom ciężki z gór szczytu oderwanej bryły. rzuca wysokie warownie. Którą burza strąciła. Przez pola sunie. Stawię się Enejowi i przed gorzkim zgonem Nie zadrżę: Nie zobaczysz mnie z czołem zhańbionem. objąwszy z trzaskiem wieży wnętrze. Siostro! Lecz wprzód tym szałem poszaleć mam prawo!" Rzekł i zaraz na ziemię z wozu skoczył żwawo. lub deszcze podmyły. Biło w niebo. sam zniosę i razem Za złamane sojusze zetrę się żelazem!" Rozstąpiono się zaraz i miejsce mu dano. Lub też z laty nadwątlił mokrej pleśni osad. gdzie bóg i twarda przyzywa mnie dola. by stawić mu czoło: Tak Atos albo Eryks. Przez wrogów tłum. Turna usłyszawszy miano. Którą sam z belek dźwignął. tak — szumiąc wesoło Bujnymi dąbrowami wśród łoskotu pienin — Śnieżny szczyt w niebo ojciec podnosi Apenin.

Lecz zdradny. którzy zrodzeni w różnych krajach. spiż puklerzy głuchym dudni chrzęstem. Tum. że gdy na pierwszą walkę się udawał. Kiedy dwa byki. Zmilknie bydło przelękłe. naprzód silnie podawszy się ciałem. Mówią. Oni.I taranem burzyli mur wnętrzny zamczyska. Losy obu walczących mężów na nie kładzie. Traf i męstwo ze sobą się splecie. Ów starczył. szczęk bije pod chmury. Wzniesie miecz ponad głową — i wraz cięciem śmiałem. Natrze. skoro przed sobą plac ujrzą odkryty. Skoczy Tum. Pozostawił rodzica oręż z nieuwagi I woźnicy Metyska w dłoń chwycił miecz nagi. Patrząc. aby ostrym bój stoczyć żelazem. z bliska W napięciu patrzą szyki. jałowic gromada Patrzy. Latyn sam podziwia z bliska Mężów. kto władnąć będzie. za kim pójdą stada. Zerwą się. obfita krew plami Karki ich i łopatki: gaj echem grzmi gromkiem: — Nie inaczej trojański wódz z Dauna potomkiem Zewrą się puklerzami. — Pierzchnie przerażony. Krzykną Tnojanie i Latyni. W szybkim pędzie. Gdyby zaraz nie pierzchnął. czoła zniżywszy.. z daleka rzuciwszy dziryty. na srogą Ruszą walkę — pasterze cofają się z trwogą. Jęczy ziemia i miecze odezwą się częstem Szczękaniem. razem Zeszli się. One wzajem raz po raz ranią się rogami Nastawiając łby z mocą. Gdy w dłoni strzaskanego miecza ujrzy kawał. Jak na Syli ogromnej lub Taburnu grzbiecie. lecz gdy trafił na zbroję Wulkana 294 . równe szale dwie wznosząc do góry. miecz pryska. Złożą broń z barków. Sam Jowisz. kogo z nich dola przeznaczy zagładzie. zostałby zgoła bez obrony.. Póki Teukrów czerń w polu pierzchała zmieszana. rozsierdzon.

drogie żeglarzom niemało. jak zdoła. Tkwił pomiędzy korzenia podatnymi skręty.Śmiertelny miecz. kiedy natknie na jelenia z bliska. chwyta zdobycz w kielce. Przypadkiem drzewo Fauna oliwne tam stało O gorzkich liściach. Rutulom nie szczędzi przygany. pod niebiosa wrzawa się rozlega. — Zwierz. Ale Teukrzy krzew święty ścięli. tu i ówdzie —lecz umbryjczyk żwawy Gna ziejąc. że w miejscu padnie śmiercią srogą. To tu. Tak gończy. Tutaj oszczep Eneja. zły wielce.. uchodząc. chcieli się w polu potykać otwartem. Po imieniu wołając. ślub pełniąc. 295 . już. co gaje Osacza. Zgiełk głośny bije wokół. Zaczem Turn bez pamięci ucieka. Kto by podejść śmiał bliżej — miesza zdjętych trwogą. Pędzi za nim i stopą mu stopy naciska. przelękły zasadzką. Z tyłu mury wysokie i obszerne bagna. to tam niepewne zataczając koła. zda się. Na płowym piasku lśnią jego kawałki. z ujadaniem nań głośnym nastaje. gdy naprzód się zagna. Kolana drżą i w biegu ból znosi niemały. ucieka przez trawy Nad brzegiem. Enej krzyczy. jak lodu złom strzaskan w pył miałki. Prysnął.. poprzednio ciśnięty. Turn. Zaś Enej. Kłapnie szczęką i — zwiedzion — przystaje. od jeziora brzega Grzmią echa. Zdybawszy go nad rzeką lub w sieci. choć dolega mu rana od strzały. bo nie o małe im chodzi nagrody: Na szali tutaj Turna krew i żywot młody. Bo tłumy Teukrów widzi. ocaleni z fali Laurenckiemu bogowi swe szaty wieszali. Zagładą miastu grozi i nastaje społem. Nieraz na nim. bonie żartem Walcząc. Pięć razy pędem biegną i skręcają kołem Nazad. już. błaga o miecz znany.

wezmą plany twoje? Wiesz dobrze — fatum samo zrządziło tak. Eneadów wraże!" Rzekł i nie próżno boga błagał wśród zatrwożeń. — Tum wtenczas. nie ja. i ty. bronią wstrząsając buńczucznie. Ten w miecz ufny. Niszczyć dom. Córka Dauna miecz znowu do rąk bratu wciska. 296 . gdy się nie spodziewa Dopaść z bliska. Tymczasem. Co knujesz? Czego czekasz w chmur zimnych osłonie? Słusznaż. Niech z ust miłych nie płyną skargi w każdej porze! Do kresu doszły rzeczy. szarpiąc włócznię wbitą w giętki korzeń. losów nie gań. nieprzytomny z trwogi: „Ty. Aby dosiąc nim wroga. na śmiałej nimfy czyn spojrzawszy gniewnie. chce wyrwać grot z drzewa. Darmo trudzi się: między splątanymi węzły Korzenia nie drgnął nawet grot. Które hańbi dziś plemię. Co z chmury zrumienionej patrzała na boje: „Jakiż kres. Wenus. w twardym tkwiący drewnie. Skoczy i wyrwie oszczep. Tak Jowisz ją wini. kształt woźnicy przybrawszy Metyska. Ziemio! — krzyknie — oszczep srogi Dzierżyjcie! Wszak jam zawsze czcił wasze ołtarze. śluby zrywać przez smutnych klęsk szereg: Dalszych prób zakazuję". Zaczem skrzepieni. Bo Enej. silnie ugrzęzły. by niebian ludzkie miały ranić dłonie? Słusznaż — bo cóż bez ciebie mogłaby Juturna — Miecz oddawać i krzepić pobity lud Turna? Przestań już i do moich się nakłoń nalegań: Niech ból cię nie przeraża skrycie. Faunie. Tymczasem król Olimpu rzecze do Junony.Przyskoczył Dardanida. a tamten w potężną swą włócznię. zbrojnych żar niecić rozterek. o małżonko. Ciężko dysząc na Marsa znój biegną szalony. Źe w grono niebian trzeba nam przyjąć Eneja. Przez lądy i morze Mogłaś gnać Trojan.

ratując mu życie. Lecz strzał jej z łuku miotać nie kazałam skrycie. by stare miano stracili Latyni.Na to z czołem skłonionym Saturnka bogini: „Znając. Niech Koma z krwi italskiej moc czerpie i zdrowie. Ja ofiar sposobu Nauczę. Dajęć wszystko — wyznaję. Za Lacjum proszę. do Teukrów nie wliczaj. twymi wsławione potomki: Gdy szczęśliwym małżeństwem zakończą bój gromki.. który z krwi auzońskiej zmieszanej się wzbudzi. Lecz wola twa tu Trzyma mnie. Odstąpiwszy od Turna. gdy w piersi żywisz gniewy tak ogniste! Lecz nuże. smutna zeszłam z pola. Nie daj. żem zwyciężon do cna: Mowę. jaką jest twa wola. Kiedy przymierze naród z nich jeden uczyni. Nad niebian się podniesie cnotą i nad ludzi — Równej chwały ci żadne nie dadzą plemiona". 297 . Nie przemieniaj ich w Trojan. żeby nieszczęsnemu bratu Dopomogła Juturna. lud Latynów stworzę z ludów obu.. córką Saturna zaiste Jesteś. Nie widziałbyś mnie pośród powietrznej siedziby. Na co jedno niezłomnie przysiąc mogą bogi! Zbrzydziwszy sobie boje. Dozwól mowę zachować i stroju obyczaj! Niech wieczne będzie Lacjum i Alby królowie. schodzę bez wahania. Ale. Znoszącej twe wymówki: tam. niby Wicher. raz zginąwszy. Ród. parłabym szyki w bój. zwyczaj i miano ojczystej swej ziemi Zachowają Auzońce. w pożodze. ginie razem z mianem Troja!" Z uśmiechem jej król świata rzekł: „Małżonko moja! Siostry Jowisza. wielki Jowiszu. w ślepej pomście srogi. Chciałam. Na zdrój Styksu przysięgam. czego przeznaczeń prawo nie zabrania. Pomieszani z niemi Osiędą w kraju Teukrzy. Niech. niech ustąpi zaciekłość tak mocna.

Part lub Cydon w trucizny gorzki wnurzył rozczyn I z łuku w mroczny przestwór śle niepostrzeżenie. przeczuwszy nieszczęście Drapie twarz i na piersi wdzięcznej krwawi pięście. skrzydły szybkimi i srogiem Obliczem. zwane «Straszliwemi». Gdy ujrzała Italów i zastępy Turna. Noc je ciemna wśród wydrążeń Zrodziła skalnych. Jemu dziwny lęk z nagła obezwładni ciało. Włos zdębi się od grozy. Jak zgubna strzała. z długimi na sążeń Splotami wężów.Zgadza się.. Co zgliszcza zamieszkując lub puste parowy. myśl z radością zmieniając. Gdy szelest Jędzy pozna Juturna strwożona. Rodzic zasię rzecz inną rozważa bez zwłoki: Jak Juturnę od brata odwołać ze ziemi. Siostry Megery. Włos szarpie rozpuszczony. albo bliską wojną grody trwoży. Turnie. Taką postać przybrawszy. szpetne. — Z tych jednę Jowisz wybrał i z górnych przestworzy Na złą wróżbę Juturnie nieszczęśliwej śle ją. Zstąpi natychmiast z nieba i rzuci obłoki. mam cię wspomóc teraz? Biednej siostrze Cóż pozostaje? Jaką opiekę rozpostrze Nad twym życiem? Czyż mogę zwyciężyć znak taki? 298 . Ona leci ku ziemi wichrową zawieją. przed Turna obliczeni Lata. Gotowe lęk i trwogę do ludzkich nieść komór. Grot. świszcząc. których nędznych dziedzic wioszczyn. Junona. Gdy król bogów choroby lub straszliwy pomór Chce zesłać. niewidzialny raźnie pruje cienie: Talk ku ziemi śpieszyła córa Nocy chmurna. Są dwie jędze okropne. głos w gardle mu skona. skrzydłami puklerz potrącając śmiało. Jęczeniem się naprzykrza w nocy tajemniczem. „Jak. Znienacka bierze na się postać małej sowy. Przed Jowisza zjawiają się progiem.

padł w połowie drogi. Jowiszu wielki. ale srogim czas walczyć żelazem! Zwróć twarz! Co sił masz jeno i sztuki.Już. na wroga miecie W pędzie — lecz zgoła dawnej nie rozpoznał siły W biegu i w chodzie: dłonie z mozołem wznosiły Ogromny odłam skalny. Ledwo by je dźwignęło dobranych dwunastu Ludzi. Turnie? Nie biegiem. jakich dziś ziemia wydaje. spoglądając chmurnie: „Czemu zwlekasz? Dlaczego ociągasz się. głowę śpiesznie spowiła w płaszcz szary Głośno jęcząc i w rzeczne wsiąkła uroczysta.. 299 .. — To rzekłszy rzucił okiem na wielkie głazisko Mchem obrosłe.. biedna. Jako znak na granicy ugorów. Nie trafiwszy do celu. Jakże szczęścia zaznam.. Ale bóstwa i wroga md moc Jowiszowa". Tum przecie. boginię. Enej zaisię nastaje. oszczepem rozbłyska Ogromnym i tak woła. już opuszczam szyki! Nie trwóżcie mnie. Rzucony drżącą ręką męża kamień srogi. przed bólem bez miary?!" To rzekłszy. A 'brew mu w żyłach niemoc mroziła nieznana. chwiały się kolana. co w polu leżało tuż blisko. Drżącą dłonią porwawszy głaz. Ja nieśmiertelna!. Wstąpiłabym z nieszczęsnym bratem między Cienie.. zbierz razem Ku walce — spróbuj w niebo skrzydłami szybkiemi Ulecieć albo skryć się w głębokościach ziemi!" Ów głową wstrząsł: „Nie trwożą mnie groźne twe słowa. pełne dumy Rozkazy twe! Więc tak mi za dziewictwo płacisz? Przecz wieczne dałeś życie? Przecz podziemia zacisz Znać nie mogę? Tam ciężkie znikłoby cierpienie. bracie? Jakież dość mroczne bezedna Ukryją mnie. wśród chwastu. Bez ciebie. ptaki Obmierzłe! Rozpoznaję zgubne skrzydeł szumy! Nie mylą mnie..

kędykolwiek mężne zwróci ramię. Na ziomków patrzy i na miasto. Gdy tak waha się. o Teuktrów chwało! I mnie lub. nogi krzepkiej za dnia Nie ruszym. Niosąca zgubę włócznia.. wśród ciężkiego snu. Lawinia twą żoną. w brzeg tarczy uderza.. jak burzy huragan. na próżno chciwie Zdajem się rwać do biegu w bezsilnym porywie — Mimo żmudnych wysiłków.. Bogini sroga nęka. niemoc obezwładnia Całe ciało. Rwie kolczugę. żem dłoń wznosił. Nie wie czy natrzeć. język skołczał.. przebiwszy siedem blach puklerza I ostrzem udo w środku przeszywa. — W piersi jego gra sto Różnych uczuć. jeśli wolisz.. błagam: i tyś miał rodzica! Nad Daunem starym litość miej. Użyj praw twych! Lecz jeśli smutne ojca lica Mogą cię wzruszyć. grzmi zgiełkiem stok cały i głuche bory echem odegrzmiały. glos nawet w zapędzie się łamie: Tak Turna. Leci.. Z jękiem skoczą Rutule.. czy do szańcowych opłocisk Uciekać — nie spostrzega rydwanu ni siostry. z licem przygnębionem: „Zasłużyłem zaiste — rzekł — nie drżę przed zgonem. z lękiem śledzi grożący mu pocisk. Dalej nie sięgaj zemstą!" Z twarzą rozognioną 300 . martwe oddaj ciało Mym ziomkom! Zwyciężyłeś — i wojsko widziało Auzońskie..Jak nocą. oczy i dłoń wznosząc. Enej podniósł oszczep ostry. Waha się. Bezwładnie Na kolana olbrzymi Turn z chrzęstem upadnie. nie tak z chmur czarnych niezbłagan Grom z hukiem wali. On. Zmierzył przestrzeń oczyma i — podam wstecz — ciska Z daleka: Nie tak z kuszy miecon złom urwiska Warczy w powietrzu.

Nosił go. pychą omamion. Pallas Zatraca i w zbrodniczej krwi zmywa zniewagi!" To mówiąc. Miałbyś pomsty ujść?! — Pallas cię raną tą. dłoń wstrzymał. już wahać się począł pod wpływem tej mowy — Wtem z wielkich barków błyśnie nieszczęsny pas przed nim I znane guzy blaskiem zalśnią niepoślednim: Strój młodego Pallasa. Turn. KONIEC 301 .Stanął Enej. Tamtemu członki przeszło śmierci drżenie A dusza z jękiem skargi pierzchła między Cienie. wrąc cały gniewem.. w piersi wrogiej utopił miecz nagi W szale. doń przyskoczy I groźnie: „Ty. na którym łup z druha się znalazł. jako jedno ze zwycięskich znamion. Gdy tak ciężkiej boleści pamiątkę na oczy Ujrzał Enej. wzrok tocząc surowy Już..