You are on page 1of 4

Rafał Ilnicki posthumanizm/transhumanizm

Wersja z 26.01.2012 licząca 1192 wyrazy. Licencja: Uznanie autorstwa-Użycie niekomercyjne 3.0 Polska (CC BY-NC 3.0)

Posthumanizm i transhumanizm to ogólne tendencje wynikające z technicyzacji. Manifestują się one z różną intensywnością i nie ograniczają się do dyskursu. Dotyczą raczej konkretnych przemian współczesnego świata. Są one praktyczne w tym sensie, że stanowią efekt działania korporacji, technonauki, zaś teoretyczne i abstrakcyjne w tym, że projektują one wizje i modele dotyczące kształtu świata zwracając się ku przyszłości. Z tego powodu trudno szukać pośród nich jednoznaczności, określeń pozwalających na precyzyjne wyznaczenie ich charakterystyk, spójności właściwej dotychczasowym formom organizacji kultury. Są one raczej konsekwencjami określonych zmian technicyzacyjnych, niż powodem przemian. W tym sensie zarówno posthumanizm, jak i transhumanizm stara się o uzyskanie autonomii pozwalającej na sterowanie i modelowanie postępu technologicznego, ponieważ to właśnie technologia stanowi dla podstawowe podłoże dla ich zaistnienia – nie tyle wyznacza ich konieczność, co determinuje możliwość. Te dwie tendencje pozwalają na podstawową orientację w rzeczywistości. Z pewnością dotykają one spraw fundamentalnych: przyszłości człowieka, ale i świata. Jednak mówiąc o wszelkiej futurologii pod uwagę brana jest teraźniejszość jako punkt wyjścia. W tym sensie wizje przyszłości tworzone są po to by nadać kierunek przemianom technologicznym. Posthumanizm symbolicznych zakłada zatrzymanie człowieka w jego biologicznych i

ramach akceptując technicyzację tylko do stopnia, w którym idea

człowieka jest możliwa do zachowania. Transhumanizm rezygnuje z istotowo pojętego człowieka na rzecz postgatunkowych form jakie może on przyjąć w wyniku nieograniczonego postępu technologicznego. Nie są to jednak kierunki zupełnie przeciwstawne, czy też sytuujące się względem siebie podług tego źródłowego antagonizmu wyznaczonego przez sytuację człowieka. Wzajemnie się przenikają, krzyżują, modyfikują. Nie stanowią wyidealizowanych tendencji, które konkurowałyby ze sobą w absolutnym sensie. Z pewnością można wyróżnić jeszcze wiele innych kierunków postępu technologicznego, jednak to właśnie posthumanizm i transhumanizm odnoszą się do podstawowych działań projektujących współczesność.

Posthumanizm dotyczy kontynuacji wartości humanizmu – jest jego przedłużeniem. Nie musi się on wywodzić bezpośrednio z epoki renesansu, czy kolejnych jej wcieleń, skupiając się raczej na metafizycznie, antropologicznie, kulturowo wyznaczonych wartościach, które są przedmiotem zainteresowania i troski. Każdy posthumanista w pewnym sensie jest humanistą. Jest nim także nie-humanista, antyhumanista, posthumanista. Ten rozszerzony humanizm oznacza jego poszerzenie polegające na włączeniu do humanizmu także istot, które nie były uznawane za ludzkie bez imperatywu zmuszającego do podporządkowania ich człowiekowi. W tym sensie posthuamnizm jest technologicznie rozszerzonym humanizmem. Autonomia, która może zostać mu przydana także odnosi się do różnych spektrów intensywności i w tym sensie skupia w sobie rodzaj humanizmu emancypacyjnego, który doprowadza do wyzwolenia nie tylko człowieka, ale także inne istoty żywe (zwierzęta, rośliny, ale także te należące do <<sztucznego życia>>: sztuczną inteligencję, androidy, roboty). Prawa robotów oznaczają właśnie posthumanityczne podejście w samym sercu rewolucji transhumanistycznej, bowiem mają one być traktowane w sposób humanitarny. W tym sensie posthumanizm pełni funkcję krytyczną, zaś transhumanizm odnosi się raczej do wszelkich zabiegów na dostępnych polach działania, które przyspieszają postęp technologiczny bez krytyki innej niż ta służąca do wyeliminowania błędów ograniczającą efektywność. Krytyka posthumanistyczna stawia sobie za cel spowolnienie akceleracji techniki na tyle, by wartości mogły się wydarzać, zaś transhumaniści rezygnują z krytyki, bowiem opóźnia one ich operacje. Podobnie też w samym sercu posthumanizmu można odnaleźć transhumanizm w przypadku, gdy rozwój technologii zostaje wyłączony spod namysłu tak, że może on realizować w sposób monstrualny założenia posthumanistów takie jak szczęśliwe życie. Znalezienie uniwersalnego, dostępnego dla wszystkich za pośrednictwem technologii, interfejsu gwarantującego eudaimonię stanowi tutaj wyraźny przykład takiego działania. Posthumanizm przechodzi w transhumanizm. Dzieje się także odwrotnie. Nie oznacza to jednak nigdy ostatecznej przemiany. Definitywność jest wyznaczana tutaj przez ostateczne usunięcie biologicznej, kulturowej i metafizycznej istoty człowieka. Sam transhumanizm powołując się na idee składające się na humanizm stara się celowo zamazać różnicę pomiędzy nim a posthumanizmem. Dzieje się tak także przez przyjęcie pojęcie postczłowieka, które kojarzy się raczej z posthumanizmem. Transhumanizm zatem w swojej własnej dyskursywności byłby przedstawiany jedynie jako moment, który przestanie być konieczny po przekroczeniu określonego stopnia rozwoju technologicznego,

który umożliwiałby postczłowieka. Dyskurs krytyczny zostaje powoływany przez posthumanistów, którzy widzą w tym niebezpieczeństwo dla podstawowych wartości ludzkich. Nie chodzi jednak o krytykę pojętą jako odnoszenie się do jedynie do medialnej artykulacji pewnych wątpliwości, lecz krytykę wskazującą na projektowanie przyszłości – aktywną aktualizację tendencji posthumanistycznych. Transhumanizm jest blisko humanizmu w tym sensie, że realizuje za pomocą technologii jego podstawowe idee. Czyni to jednak w sposób bezpośredni i bezrefleksyjny, co prowadzi do tego, że zostają one aktualizowane w formach monstrualnych: przerośniętych, groteskowych, karykaturalnych . Jeśli wartością postulowaną przez transhumanizm jest długie życie w zdrowiu, to uzyskanie przez postczłowieka wariantów nieśmiertelności

biologicznej z ogromną mocą wprowadzą tą ideę, jednak już w zupełnie innej postaci. Zostaje sama idea, podczas gdy człowiek zostaje pominięty jako wadliwy i niepożądany skutek dotychczasowej ewolucji. Właśnie ten impet aktualizacji pewnych idei humanizmu powoduje, że transhumanizm przestaje być ludzki. Ten naukowy podbój śmierci zmienia nie tylko sposób myślenia o człowieku, ale jest uwikłany przede wszystkim w ekonomię i politykę. Ogromne środki finansowe przeznaczane na badania realizowane przez transhumanistów są równoczesne do decyzji politycznych, które wynikają z kolejnych postępów tej ideologii. Posthumanizm będąc dalekim od zyskiwania tożsamości jako ruch oddolny, który miałby stanowić prosumencką opozycję względem transhumanistycznego

neoliberalizmu, stara się humanizować technologie, to znaczy stopniowo dopuszczać takie rozwiązania, które pozwalają na zachowanie biologicznej, kulturowej lub metafizycznej istoty człowieka. O ile transhumanizm nie liczy się z człowiekiem i jego wartościami wprowadzając zasadę „wszystko ujdzie” w stosunku do wszelkich humanistycznych wartości. Gdy człowiek osiągnie pewien etap ewolucji technologicznej, to każda metafizyka będzie mogła zostać wprowadzona. W tym sensie naiwność stwierdzeń tarnshumanistów odwołujących się do korzeni humanizmu kontrastuje z ekskluzywnością projektowanych przez nich technologii. Obecnie pomysły transhumanistów są realizowane przez rynek dla tych, którzy mają ogromne zasoby pozwalające na wykupienie danych technologii, ale także korzystanie z nich. Przedmiotem odniesienia wartym zwrócenia szczególnej uwagi jest tutaj nanotechnologia i biotechnologia jako dziedziny, które umożliwiają transformację człowieka na poziomie komórkowym. Rynek wnika do mikroskali, krąży w ludzkich żyłach pod postacią nanorobotów, implantów, wyhodowanych w transhumanistycznych laboratoriach organach zamiennych. Posthumaniści nie godzą się na to widząc w tym elitaryzację, nie zaś

powszechność właściwą humanizmowi (nie roszczącą sobie jednak prawa do uniwersalizmu). W tym sensie ludzie uwolnieni od chorób, śmierci, czy szerzej – od wszelkiej społecznej i metafizycznej konieczności, będą jedynie uczestniczyć w grze, której reguły są ustalone przez rynek. Posthumanizm jest wielością ukierunkowań istotowo pojętego człowieka, przy czym istotowość jest zależna od danego projektu, nie będąc apriorycznie ustaloną wartością. Ucieleśnia on raczej wolność modyfikacji, niż konieczność przyjęcia odgórnie narzuconych ustaleń. Niemożliwym byłoby także sytuowanie go poza technonauką, poza rynkiem, poza kolejnymi przemysłami włączającymi do własnych regulacji coraz szersze spektrum ludzkiej aktywności. Mimo tych wyraźnych różnic te dwie tendencje wymagają jeszcze przepracowania z wielu perspektyw, na które składa się ogromna liczba punktów widzenia związanych z przejawianiem się człowieka na wielu płaszczyznach, ale też funkcjonowaniem technologii oraz innych dziedzin rzeczywistości od niego niezależnych. Nie chodzi o przekonanie, że transhumanizmowi musi się powieść, że zrealizuje on swoje założenia i człowiek w końcu zniknie zostając zastąpionym przez roboty, dane, czy też dowolnie przybierane nowe formy ciała w technologicznie umożliwionej postgatunkowości. Z pewnością nie można także popadać w naiwny utopizm projektując absolutny sukces projektów posthumansitycznych. Migotliwość perspektyw, ich przełączanie między tymi dwoma tendencjami wyznacza eksperymentalny obszar współczesnych badań – stanowi wyzwanie dla technonauki (transhumanizm również musi przepracować człowieka przetwarzając jego istotę), szczególnie zaś dla humanistyki (poszukującej nowych form artykulacji stechnicyzowanego człowieka).