You are on page 1of 299

POD ADNYM POZOREM NIE CZYTAJ KSIGI BEZ TYTUU

KSIGA BEZ TYTUU


ANONIM

Szanowny Czytelniku, Tylko ludzie o czystym sercu mog zajrze na karty tej ksigi. Kada przeczytana strona, kady kolejny rozdzia przybliy Ci do koca. Nie wszystkim uda si przebrn przez cao. Zawioci akcji oraz bogactwo stylw mog oszoomi i zamci w gowie. Prbujc dociec prawdy, bdziesz j mia pod samym nosem. Zapadnie ciemno, a z ni nadejdzie wielkie zo. Ci za, ktrzy doczytaj t ksig do koca, by moe nigdy ju nie ujrz wiata. Anonim Tego samego autora Pod pseudonimem Anonim wydano przez stulecia niezliczone ksiki. Wymienianie ich tutaj byoby i niemoliwe, i bezcelowe.

Rozdzia pierwszy Sanchez nie znosi w swoim barze obcych. Podobnie zreszt jak staych klientw, tych jednak obsugiwa chtnie, a to z tego prostego powodu, e ich si ba. Wyproszenie bywalca byoby rwnoznaczne z podpisaniem na siebie wyroku mierci. Opryszkowie odwiedzajcy Tapioc stale szukali okazji, eby si sprawdzi; wanie tutaj, w tym barze, bo dziki temu cay wiatek przestpczy by si o tym dowiedzia. Tapioca bezsprzecznie miaa styl. ciany byy te, ale nie w miym dla oka odcieniu, raczej w kolorze plam z nikotyny. Nic w tym dziwnego, bo jedna z wielu niepisanych zasad baru gosia, e jeli ju kto tu przychodzi, to musia pali. Cygara, fajki, papierosy, skrty, nargile, cygaretki, fajeczki z trawk dozwolone byo wszystko z wyjtkiem niepalenia; to akurat nie wchodzio w rachub. Nieuywanie alkoholu take uchodzio za grzech, ale najwikszym grzechem byo pojawienie si obcego. Tutaj nikt nie lubi obcych. Obcy zapowiadali kopoty. Nie wolno byo im ufa. Dlatego kiedy wszed mczyzna w dugim czarnym paszczu, z kapturem nasunitym nisko na gow, i usiad na drewnianym stoku przy ladzie w kcie baru, Sanchez nie przypuszcza, eby gociowi udao si opuci lokal w jednym kawaku. Ze dwudziestu bywalcw siedzcych przy stoach przerwao rozmowy i powicio chwil na ocen mczyzny w kapturze. Sanchez zwrci uwag, e pi te przestali. Niedobrze. Gdyby akurat graa muzyka, po wejciu obcego z pewnoci take by umilka. Teraz sycha byo jedynie uporczywy furkot wielkiego wentylatora na suficie. Sanchez demonstracyjnie zignorowa nowego klienta, udajc, e go nie zauway. Ale gdy tamten si odezwa, nie mg ju duej nie zwraca na niego uwagi. - Barman! Daj pan bourbona. Facet nawet na niego nie spojrza. Zamwi kielicha tak, jakby Sanchez w ogle nie istnia, a e nie opuci kaptura skrywajcego twarz, trudno byo powiedzie, czy wyglda rwnie wrednie, jak wrednie brzmi jego gos, tak chropowaty, e mona by nim heblowa deski. (W tych stronach wredno czowieka oceniano po tym, jak bardzo chrapliwy by jego gos). Majc to na uwadze, Sanchez wzi wzgldnie czyst szklank do whisky i podszed do klienta. Postawi szklank na lepkim drewnianym kontuarze przed nosem obcego i zaryzykowa przelotny rzut oka na ukryt pod czarnym kapturem twarz. Jednak gboki cie nie pozwala dostrzec rysw nieznajomego, a barman roztropnie wola si nie gapi. - Z lodem mrukn mczyzna, ledwie dosyszalnie. Waciwie by to ochrypy szept. 3

Sanchez jedn rk sign pod lad i wycign na wp pen brzow butelk z napisem Burbon na nalepce, a drug wzi dwie kostki lodu. Wrzuci je do naczynia i zacz nalewa trunek. Napeni szklank do poowy, po czym schowa butelk pod bar. - Trzy dolary powiedzia. - Trzy dolary? - No. - To lej pan do pena. Po wejciu obcego rozmowy ucichy, ale teraz panowaa wrcz grobowa cisza. Oczywicie pomijajc wentylator na suficie, ktry jakby furkota coraz goniej. Sanchez, ktry unika ju kontaktu wzrokowego ze wszystkimi, znw wzi butelk i napeni szklank po brzegi. Obcy rzuci mu banknot piciodolarowy. - Reszty nie trzeba. Barman odwrci si i woy pienidze do kasy. Nagle ponad te ciche dwiki wybi si czyj gos, rwnie tak chrapliwy, jak to tylko moliwe. To Ringo, jeden z najbardziej paskudnych klientw lokalu, zapyta za plecami Sancheza: - Hej, nieznajomy, co ci przywloko do naszego baru? Masz tu jaki interes? Ringo siedzia z dwoma kompanami przy stoliku usytuowanym zaledwie kilka Krakw za obcym. By to kawa gnidy zwalisty, tusty i nieogolony jak wikszo mtw w tym barze. Podobnie jak inni, mia w kaburze u pasa rewolwer i tylko czeka na byle pretekst, eby zrobi z niego uytek. Stojcy za kas przy barze Sanchez odetchn gboko i przygotowa si na nieuchronn rozrb. Ringo by osawionym bandyt, winnym wszelkich przestpstw, jakie tylko mona sobie wyobrazi. Mia na swoim koncie gwaty, morderstwa, podpalenia, kradziee, zabjstwa policjantw peny katalog zbrodni. Nie byo dnia, eby nie dokona czego nielegalnego, co zapewnioby mu dusz odsiadk. Dzisiejszy dzie niczym nie rni si od innych. Ringo zdy ju obrabowa trzech mczyzn, przystawiajc im luf rewolweru do gowy, teraz za, przepuciwszy wikszo upu na piwsko, szuka okazji do zwady. Kiedy Sanchez odwrci si i spojrza na sal, przekona si, e obcy nawet nie drgn, nie tkn te swojej szklanki. Mao tego przez kilka przeraajco dugich sekund nie odpowiedzia na pytanie. Sanchez na wasne oczy widzia kiedy, jak Ringo przestrzeli komu kolano tylko dlatego, e ten nie odpowiedzia mu dostatecznie szybko. Dlatego odetchn z ulg, gdy nieznajomy, tu przed tym, zanim bandyta mia powtrzy pytanie, zdoby si na odpowied. - Nie szukam kopotw. 4

Ringo wyszczerzy zby w zowrbnym umiechu. - Ha! warkn. Kopoty to ja i co mi si widzi, e wanie mnie znalaze. Czowiek w kapturze nie zareagowa. Siedzia na stoku jakby nigdy nic i wpatrywa si w swoj szklank. Ringo wsta z krzesa i podszed do niego. Nachyli si nad kontuarem, wycign rk, brutalnie zdar kaptur z gowy przybysza i ukazaa si wyrazista, cho nieogolona twarz jasnowosego mczyzny niewiele po trzydziestce. Jego przekrwione oczy wiadczyy o tym, e albo ma kaca, albo za wczenie obudzi si z pijackiej drzemki. - Chc wiedzie, co tu robisz! warkn Ringo. Chodz suchy, e rano przyjecha do miasta jaki obcy. Uwaa si za twardziela. A moe ty te uwaasz si za twardziela? - Nie jestem twardzielem. - To wkadaj paszcz i wypierdalaj! Jak wikszo rozkazw, take i ten mia swoje minusy, bo nieznajomy nie zdj przecie paszcza. Blondyn przez chwil zastanawia si nad propozycj oprycha, po czym pokrci gow. - Znam tego obcego, o ktrym mwisz odezwa si tym swoim ochrypym gosem. I wiem, po co tu przyjecha. Odczep si, to wszystko ci o nim opowiem. Bandyta rozcign usta w szerokim umiechu, pod ciemnym i niehigienicznym wsem. Obejrza si na kibicujc mu widowni. Ze dwudziestu bywalcw przy stoach bacznie obserwowao rozwj wypadkw. Kiedy Ringo si umiechn, napicie na Sali nieco zelao, chocia wszyscy obecni wiedzieli, e ta zmiana atmosfery jest tylko chwilowa. Byo, nie byo, siedzieli przecie w barze Tapioca. - I co wy na to, chopaki? Posuchamy, co ten pikni ma nam do powiedzenia? Odpowiedzia mu gony chr potakiwaczy i stukanie si szklankami. Ringo obj ramiona jasnowosego przybysza i odwrci go na stoku twarz do Sali. - No, blondasku, opowiedz nam o tym pieprzonym gnojku. Czego on szuka w moim miecie? Jawna drwina w gosie oprycha nie zniechcia nieznajomego, ktry zacz opowie: - Rano siedziaem w przydronym barze ze trzy kilometry std, kiedy ten wielki, na oko wredny facet wszed, usiad przy ladzie i zamwi drinka. - Jak wyglda? - Eee, z pocztku nie byo wida jego twarzy, bo bya ukryta pod takim wielkim kapturem. Ale potem jaki gnojek podszed do niego i cign mu ten kaptur. Ringo przesta si umiecha. Podejrzewajc, e blondyn si z niego nabija, nachyli si i mocniej cisn jego rami. 5

- No i co, may, gadaj, co byo dalej poleci gosem, ktry nie wry nic dobrego. - No wic ten obcy, nawiasem mwic, cakiem przystojny go, wychyli szklanic jednym haustem, wycign gnata i wystrzela wszystkich kutasw w tym barze z wyjtkiem mnie i barmana. - Nooo! rzuci Ringo, oddychajc gboko przez brudny nos. Rozumiem, dlaczego nie zastrzeli barmana, ale nie widz powodu, dla ktrego nie zabi ciebie. - Chcesz wiedzie, dlaczego mnie nie zabi? Bandzior wycign rewolwer z kabury u szerokiego czarnego pasa i wycelowa w twarz nieznajomego, niemal wbijajc mu luf w policzek. - Jakby zgad, chc wiedzie, dlaczego ten taki owaki syn ci nie zastrzeli. Obcy obrzuci go ostrym spojrzeniem, nie zwracajc najmniejszej uwagi na przystawiony do gowy rewolwer. - Ba! odpar. Nie zastrzeli mnie, bo chcia, ebym zajrza do tej mordowni i znalaz pieprzonego tuciocha, ktrego zw Ringo. Nacisk, jaki nieznajomy pooy na sowach pieprzonego i tuciocha, nie uszed uwagi bandyty. Mimo to w ciszy, ktra zapada po tym owiadczeniu, zachowa, przynajmniej jak na siebie, wzgldny spokj. - Ja jestem Ringo. A ty co za jeden, blondasku, do kurwy ndzy?! - To nie ma znaczenia. Dwch tustych oprychw, ktrzy siedzieli przy jednym stole z Ringo, wstao. Zrobili krok w kierunku baru, eby w razie czego przyj kompanowi z pomoc. - Ma znaczenie, i to due odrzek Ringo jadowicie. Bo chodz suchy, e ten facio, ten obcy, o ktrym si gada, nazywa si Burbon Kid. Ty te pijesz bourbona, no nie? Blondyn zerkn na dwch compadres bandyty, po czym zajrza w gb lufu jego rewolweru. - Wiesz, dlaczego nazywaj go Bourbon Kid? zapyta. - Jasne, e wiem zawoa za jego plecami jeden z kumpli Ringa. Podobno jak Kid si napije bourbona, kompletnie mu odbija, dostaje pierdolca i morduje wszystkich, ktrych ma pod rk. Powiadaj, e jest niezwyciony i e tylko sam Szatan moe go zabi. - Zgadza si przytakn blondyn. Bourbon Kid wykacza kadego. Podobno to wanie bourbon daje mu t niesamowit si. Zawsze jak tylko sobie yknie, zabija wszystkich pojebacw w barze, jacy mu si nawin. Ju ja co o tym wiem. Widziaem to na wasne oczy.

Ringo bez pardonu dgn nieznajomego luf rewolweru w skro i wskaza na szklank bourbona. - Pij! Nieznajomy powoli okrci si na stoku przy barze i sign po szklank. Ringo ledzi ruchy obcego, nie odrywajc lufy rewolweru od jego gowy. Stojcy za barem Sanchez odsun si, eby nie obryzgaa go krew czy reszti mzgu, ktre mogy pofrun w jego kierunku. Albo, skoro ju o tym mowa, zabkana kula. Patrzy, jak blondyn podnosi szklank. Na jego miejscu kady normalny czowiek trzsby si tak, e rozlaby przynajmniej poow zawartoci, ale nie on. Trzeba przyzna, e by zimny jak ld w jego szklance. Tymczasem wszyscy klienci baru zerwali si na rwne nogi w oczekiwaniu na to, co si stanie; sztuka w sztuk kady z nich trzyma do na rkojeci rewolweru. Patrzyli, jak nieznajomy unosi szklank pod nos i przyglda si zawartoci. Po zewntrznej ciance naczynia spywa pot. To by pot, naprawd. Prawdopodobnie z doni Sancheza, a moe nawet ostatniego klienta, ktry pi z tej szklanki. Obcy odczeka, a pot spynie dostatecznie nisko, eby nie musia znosi jego smaku na jzyku. W kocu, kiedy kropla potu spyna tak, e nie zachodzia obawa, i wejdzie w kontakt z jego ustami, odetchn gboko i wla napj do garda. Trzy sekundy pniej szklanka bya pusta. Wszyscy obecni w barze wstrzymali dech. Nic si nie wydarzyo. Dlatego te wci nie oddychali. I wci nic si nie dziao. Wobec tego wszyscy znowu zaczli oddycha. Nawet wentylator. Nadal nic. Ringo odsun rewolwer od twarzy blondyna i zada pytanie, ktre cisno si na usta wszystkim obecnym: - No to jak, blondasku, jeste Bourbon Kidem, czy nie? - Fakt, e wypiem te szczyny, dowodzi tylko jednego odpar blondyn, ocierajc usta grzbietem doni. - Tak? A to niby czego? - Tego, e potrafi wypi szczyny i si nie porzyga. Ringo spojrza na Sancheza. Barman cofa si chykiem, dopki mg, czyli do chwili, gdy dotkn plecami ciany za barem. Wida byo, e jest roztrzsiony. - Nalae mu z butelki do odlewania si? zapyta bandzior ostro. 7

Sanchez nerwowo kiwn gow. - Nie spodoba mi si ju na pierwszy rzut oka wyjani. Ringo schowa bro i cofn si. Nagle odchyli si do tyu i zanis si gromkim miechem, jednoczenie klepic blondyna po ramieniu. - Wypie szklank z flaszki, do ktrej si odlewalimy! Ha, ha, ha! Szklank szczyn! Ten facet wypi szczyny! Wszyscy w barze ryknli miechem. To znaczy wszyscy z wyjtkiem nieznajomego blondyna, ktry wbi wzrok w Sancheza. - Nalej mi, kurwa, bourbona! Jego gos chrzci jak wir. Barman odwrci si, wzi inn butelk zza kontuaru i zacz nalewa pyn do szklanki obcego. Tym razem napeni j po brzegi bez koniecznoci przypominania mu o tym. - Trzy dolary. Wida byo goym okiem, e blondyn nie jest zachwycony tym, e Sanchez domaga si kolejnych trzech dolarw, i bez zwoki da wyraz swojemu niezadowoleniu. Tak szybko, e oczy bywalcw nie zdoay tego zarejestrowa, sign praw rk pod czarny paszcz i wycign pistolet. Bro w jego doni bya ciemnoszara i najwyraniej cika, co sugerowao, e magazynek jest peny. Niegdy bya zapewne srebrna i byszczca, ale wszyscy w Tapioce wiedzieli a za dobrze, e jeli kto nosi byszczc srebrn bro, to znaczy, e pewnie nigdy jej nie uywa. Barwa pistoletu obcego wiadczya o tym, e korzysta z niej nader czsto. Byskawiczny ruch nieznajomego skoczy si z chwil, gdy lufa broni wycelowaa dokadnie w czoo Sancheza. Tej dynamicznej akcji zawtrowaa seria gonych trzaskw, ponad dwudziestu, gdy wszyscy bywalcy baru przestali ledzi rozwj wypadkw, wycignli rewolwery, odcignli kurki i wycelowali w blondyna. - Bez nerw, blondasku rzuci Ringo i znowu przystawi obcemu luf do skroni. Sanchez nerwowo i ze skruch umiechn si do przybysza, ktry nadal trzyma ciemnoszary pistolet wycelowany w jego gow. - Tym razem na koszt firmy powiedzia. - A widzisz, ebym sign po fors, do kurwy ndzy? pada zwiza odpowied. Zapada cisza. Blondyn odoy pistolet na kontuar obok nowej szklanki bourbona i westchn cicho. Wida byo, e jest wkurzony jak cholera i e potrzebuje si napi. Prawdziwego trunku. Musia wreszcie spuka z garda ten ohydny smak moczu. Podnis szklank do ust. Wszyscy bywalcy w nieznonym napiciu ledzili jego ruchy, czekajc, a oprni naczynie. On jednak chyba specjalnie si nad nimi znca. Przez

chwil siedzia bez ruchu, jakby zamierza si odezwa. Wszyscy obserwowali go z zapartym tchem. Powie co, czy nie? A moe najpierw wypije bourbona? Na odpowied nie musieli dugo czeka. Niczym czowiek, ktry nie pi od tygodnia, blondyn jednym haustem wychyli ca szklank, po czym z trzaskiem odstawi j na kontuar. Tym razem by to prawdziwy bourbon, bez dwch zda.

Rozdzia drugi

Ojcu Taosowi zbierao si na pacz. Z biegiem lat zapamita niejedn smutn chwil. Trafiay mu si smutne dni, czasami smutne tygodnie, a pewnie i smutny miesic raz na jaki czas. Ale jeszcze nigdy nie czu si tak le. Nigdy w yciu nie byo mu tak smutno. Sta tam, gdzie stawa tyle razy, na wyniesionym otarzu w wityni Herere, i patrzy w d na rzdy kocielnych aw. Dzi jednak byo inaczej. awy nie wyglday tak, jak lubi. Zazwyczaj przynajmniej poowa z nich bya zajta przez jego wspbraci, hubalan mnichw o pospnych twarzach. W tych rzadkich chwilach, gdy awy byy puste, czerpa przyjemno z podziwiania ich schludnoci albo wyciek w odprajcym kolorze lila. Ale nie dzi. awy nie byy ju schludne ani liliowe. A co najgorsze, bracia hubalanie nie mieli pospnych min. Unoszcy si w powietrzu odr nie by mu cakiem obcy. Ojciec Taos mia okazj zetkn si kiedy z takim zapachem cile mwic, pi lat wczeniej. Przywoywa on przyprawiajce o mdoci wspomnienia, poniewa by to zapach mierci, zniszczenia i zdrady, spowity w mgiek prochu strzelniczego. aw nie pokrywaa ju liliowa wycika, byy zalane krwi. Niegdy schludne, teraz stanowiy obraz ndzy i rozpaczy. A najgorsze, e bracia hubalanie zajmujcy poow aw nie byli ju pospni, byli martwi. Sztuka w sztuk. Taos zadar gow, spojrza w gr i zobaczy, e z sufitu, cae pitnacie metrw nad nim, skapuje krew. Idealny uk marmurowego sklepienia setki lat temu ozdobiono malowidami; w przepiknych scenach wici anieli taczyli ze szczliwymi, rozemianymi dziemi. A teraz wszyscy anioowie i wszystkie dzieci spryskani byli krwi lecych na dole hubalan. Ich rado ycia i beztroska znikny, zakrwawione twarze wyraay smutek, skruch i al. Tak samo jak mina ojca Taosa. awy zalegao okoo trzydziestu cia; prawdopodobnie kolejne trzydzieci, albo i wicej, leao pod i midzy siedzeniami. Tylko jeden czowiek przey t masakr, mianowicie sam ojciec Taos. Kto uzbrojony w dubeltwk postrzeli go z bezporedniej odlegoci w brzuch. Bl by straszliwy, a rana wci jeszcze krwawia, ale wiedzia, e si zagoi. Jego rany zawsze si goiy, musia jedynie pogodzi si z faktem, i po ranach postrzaowych zazwyczaj zostaj blizny. Do tej pory postrzelono go ju dwukrotnie, pilat temu, w tym samym tygodniu i w odstpie kilku dni. Na wyspie przeyo dostatecznie wielu mnichw, eby pomogli mu ogarn ten baagan. Zdawa sobie jednak spraw, e dla hubalan bdzie to cikie przeycie. Zwaszcza 10

dla tych, ktrzy byli tu pi lat temu, kiedy to po raz ostatni wityni wypeni obrzydliwy, bezbony smrd prochu strzelniczego. Dlatego te z ulg powita dwch swoich ulubionych modych mnichw, Kylea i Peta, ktrzy weszli do wityni przez ziejc dziur wejcie, do niedawna zamknite przez olbrzymie, ukowate dbowe drzwi. Kyle mia okoo trzydziestu lat, Peto by bliej dwudziestki. Na pierwszy rzut oka czsto mylnie brano ich za bliniakw. Nie wynikao to tylko z ich zewntrznego podobiestwa, chodzio take o nawyki. Nie tylko ubierali si tak samo, ale od blisko dziesiciu lat Kyle by mentorem Peta i modszy mnich podwiadomie naladowa peen nerwowoci, przesadnie ostrony styl bycia przyjaciela. Obaj mieli gadk oliwkow cer i wygolone gowy. Nosili identyczne brzowe habity, takie same jak wszyscy ci nieyjcy mnisi w wityni. W drodze do otarza, na spotkanie z ojcem Taosem, czekaa ich niemia i denerwujca konieczno przechodzenia nad licznymi zwokami swoich braci. Ogldanie ich w takiej sytuacji byo dla Taosa cikim przeyciem, ale pocieszajce byo to, e w ogle widzi ich przy yciu, i jego serce zaczo bi szybciej. W cigu ostatniej godziny bio w tempie dziesiciu uderze na minut, dlatego te ojciec z ulg stwierdzi, e teraz ju powraca do normalnego, regularnego rytmu. Peto przytomnie pomyla, eby wzi ze sob may brzowy dzbanek wody dla ojca Taosa. Zmierzajc do otarza, uwaa, eby nic nie rozla, ale jego rce wyranie si zatrzsy, kiedy uwiadomi sobie, do jak potwornej zbrodni doszo w wityni. Przekaza dzbanek ojcu niemal z tak ulg, z jak tamten go przyj. Stary mnich uj naczynie oburcz i zebra resztki si, eby je podnie do ust. Gdy chodna woda spyna mu do garda, poczu, e wraca do ycia; poza tym woda w duym stopniu przypieszaa proces powracania do zdrowia. - Dzikuj, Peto. Nic si nie martw, dojd do siebie, zanim dzie dobiegnie koca zapewni, schylajc si, eby odstawi pusty dzbanek na kamienn posadzk. - Naturalnie, ojcze. W roztrzsionym gosie Peta trudno byoby si doszuka przekonania, ale przynajmniej pobrzmiewaa w nim nika nadzieja. Po raz pierwszy tego dnia Taos si umiechn. Niewinno Peta i jego dbao o innych sprawiy, e nie sposb byo nie widzie spraw w lepszym wietle, skoro ju dotar tu, do tej krwawej jatki w wityni. Trafi na t wysp w wieku lat dziesiciu, po tym jak gang handlarzy narkotykw zamordowa jego rodzicw. yjc wrd mnichw, zyska wewntrzny spokj i z biegiem czasu pogodzi si ze swoim blem i bezbronnoci. Taos mia poczucie, e wraz z brami dokonali czego wielkiego, wychowujc Peta na cudownego, mylcego, 11

pozbawionego egoizmu czowieka, ktry sta teraz przed nim. Niestety, bdzie musia wysa modego mnicha z powrotem do tego wiata, ktry pozbawi go rodziny. - Kyle, Peto, chyba wiecie, dlaczego tu jestecie? zapyta. - Tak, ojcze odpar Kyle za nich obu. - Czy jestecie gotowi podj si tego zadania? - Z ca pewnoci, ojcze. Inaczej nie posaby po nas. - To prawda, Kyle. Mdry z ciebie chopak. Czasami zapominam o tym, na jakiego mdrego mczyzn wyrose. Ale ty, Peto, pamitaj o tym. Wiele jeszcze si nauczysz od Kylea. - Tak, ojcze przytakn skromnie Peto. - Suchajcie uwanie, bo czas ucieka cign Taos. Od tej chwili kada sekunda jest na wag zota. Przetrwanie, a wrcz istnienie wolnego wiata spoczywa teraz na waszych barkach. - Nie zawiedziemy ci, ojcze zapewni Kyle. - Wiem, e mnie nie zawiedziecie, ale jeli wam si nie powiedzie, sprawicie zawd caej ludzkoci. Stary mnich przerwa i podj: - Odnajdcie kamie. Przywiecie go tutaj. Nie dopucie do tego, eby znalaz si w rkach za, kiedy zapadnie ciemno. - Dlaczego? spyta Peto. Co by si wtedy stao, ojcze? Taos wycign rk, pooy j na ramieniu podopiecznego i cisn go z zaskakujc, jak na czowieka w jego stanie, si. Przeraaa go masakra, do jakiej tu doszo, i groba wiszca nad nimi wszystkimi; najbardziej jednak martwio go, e z braku wyboru musi wysa tych dwch modych mnichw na tak niebezpieczn misj. - Posuchajcie mnie, dzieci. Jeeli ten kamie znajdzie si w niepowoanych rkach w nieodpowiednim czasie, wszyscy si o tym przekonamy. Oceany wylej i ludzko zostanie zmieciona z powierzchni ziemi jak zy na deszczu. - Jak zy na deszczu? powtrzy Peto. - Tak, synu powiedzia Taos agodnie. Wanie tak jak zy na deszczu. Ale teraz musicie si pieszy, nie mam czasu wyjania wam wszystkiego. Poszukiwania naley rozpocz natychmiast. Z kad mijajc sekund, z kad minut zbliamy si do koca wiata takiego, jaki znalimy i kochalimy. Kyle wycign rk, dotkn policzka starszego brata i star plam krwi. - Nie martw si, ojcze, nie zmarnujemy ani chwili. Mimo to zawaha si, po czym zapyta: - Gdzie mamy rozpocz poszukiwania?

12

- W tym samym miejscu co zawsze, synu. W Santa Mondega. To tam oni najbardziej pragn posi Oko Ksiyca. Tam zawsze chcieli je mie. - Oni? Jacy oni? Kto je ma? Kto dokona tej masakry? Kogo, czy czego, mamy szuka? Taos zastanowi si nad odpowiedzi. Jeszcze raz obrzuci wzrokiem jatk dookoa i wrci pamici do chwili, gdy spojrza w oczy czowiekowi, ktry go zaatakowa. I gdy sekund pniej zosta postrzelony. - Jednego czowieka, Kyle. Szukacie jednego czowieka. Nie wiem, jak si nazywa, ale kiedy dotrzecie do Santa Mondega, zasignijcie jzyka. Pytajcie o czowieka, ktrego nie mona zabi. O kogo, kto sam jeden potrafi zastrzeli trzydziestu, czterdziestu ludzi, a oni nawet go nie drasn. - Ojcze, ale jeeli kto taki istnieje naprawd, czy ludzie nie bd obawiali si o nim mwi? W pierwszej chwili Taosa zirytoway te pytania, ale sowa modego mnicha miay gboki sens. Zastanawia si chwil. Jedn z mocnych stron Kylea byo to, e jeli ju co kwestionowa, przynajmniej robi to inteligentnie. Tym razem Taos potrafi udzieli odpowiedzi na jego pytanie. - Tak, bd si obawia, ale w Santa Mondega ludzie gotowi s zaprzeda dusz za gar kapusty. - Za co? Nie rozumiem, ojcze. - Za pienidze, Kyle. Pienidze. Najgorsze szumowiny i mty zrobi wszystko dla pienidzy. - Ale przecie my nie mamy pienidzy, prawda? eby nie uywa ich przeciwko witym prawom Hubala. - Teoretycznie masz racj przyzna Taos. A jednak mamy tu pienidze, tyle e ich nie wydajemy. W porcie spotkacie si z bratem Samuelem. Dostaniecie od niego ca walizk pienidzy. Sum wiksz, ni ktokolwiek mgby potrzebowa. Gospodarujcie nimi oszczdnie, eby pozyska niezbdne informacje. Zalaa go fala zmczenia, poczonego z alem i blem. Przetar doni twarz i podj: - W Santa Mondega bez pienidzy nie przeylibycie ani p dnia. Dlatego eby nie wiem co, nie moecie ich zgubi. Miejcie si te na bacznoci. Jeeli ludzie si dowiedz, e macie pienidze, bd was szuka. Bardzo li ludzie. - Tak, ojcze.

13

Kylea ogarno lekkie podniecenie. Po raz pierwszy, odkd przyby na wysp jako mae dziecko, mia j opuci. Wszyscy mnisi trafiali na Hubal w niemowlctwie albo jako sieroty, albo dzieci niechciane przez rodzicw, a okazja opuszczenia wyspy, jeli w ogle, trafiaa si raz w yciu. Niestety, fakt bycia mnichem sprawia, e Kylea wkrtce opanoway wyrzuty sumienia z powodu podniecenia, ktrego nie powinien poczu. Nie czas i nie miejsce na takie uczucia. - Czy to ju wszystko? zapyta. Taos pokiwa gow. - Tak, synu. A teraz idcie. Macie trzy dni na odzyskanie Oka Ksiyca i uratowanie wiata od zagady. Piasek w klepsydrze sypie si szybko. Kyle i Peto ukonili si ojcu Taosowi i ostronie ruszyli do wyjcia ze wityni. Nie mogli si doczeka, kiedy wyjd na wiee powietrze. Panujcy w rodku odr mierci przyprawia ich o mdoci. Nie zdawali sobie jeszcze sprawy, e odr ten bdzie towarzyszy im z chwil, kiedy opuszcz swoj wit wysp. Ojciec Taos wiedzia, e tak si stanie. Patrzc, jak odchodz, aowa, e zabrako mu odwagi, by wyjawi im prawd o tym, co czeka ich w wiecie zewntrznym. Przed piciu laty rwnie wysa do Santa Mondega dwch modych mnichw. Nigdy nie powrcili i tylko on jeden wiedzia dlaczego.

14

Rozdzia trzeci Od tego wieczoru, kiedy jasnowosy mczyzna w paszczu z kapturem pojawi si w barze Tapioca, mino pi lat. Lokal w zasadzie wyglda tak jak wtedy. ciany byy moe nieco ciemniejsze od dymu i bardziej podziurawione zabkanymi kulami, ale poza tym nic si nie zmienio. Nadal nie tolerowano obcych, a staa klientela skadaa si wycznie z szumowin. (Z tym tylko, e to ju nie byli ci sami bywalcy). W cigu tych piciu lat Sanchez przybra nieco w pasie, ale poza tym take nic a nic si nie zmieni. Dlatego te kiedy dwaj dziwnie ubrani nieznajomi weszli po cichu do baru, zamierza uraczy ich zawartoci butelki do odlewania si. Ci dwaj mogli uchodzi za bliniakw. Obaj mieli wygolone na yso gowy i oliwkow cer, obaj nosili si identycznie pomaraczowe tuniki bez rkaww, przypominajce kimona do karate, a do tego czarne spodnie bojwki i nieco zniewieciae, spiczaste buty, take czarne. Na szczcie w Tapioce nie obowizyway adne zasady dotyczce stroju, inaczej nie wpuszczono by ich za prg. Obcy podeszli do baru i stanli, umiechajc si do Sanchezja gupkowato. Swoim zwyczajem zignorowa ich. Pech cia, e jak zwykle niektrzy z jego co bardziej nieprzyjemnych klientw czyli naprawd wrednych goci zauwayli przybyszw i po chwili wrzawa w lokalu ucicha. Jak to wczesnym popoudniem, ruch w barze by stosunkowo niewielki. Zajte byy tylko dwa stoliki: jeden przy kontuarze i jeden w samym rogu sali; przy pierwszym siedziao trzech mczyzn, przy drugim dwch podejrzanych typkw popijao piwo. I jedni, i drudzy wbili twardy wzrok w obu przybyszw. Stali bywalcy nie znali mnichw z zakonu hubalan, o te nieczsto pojawiali si oni w tych stronach. Nie wiedzieli take o tym, e ci dwaj przedziwnie ubrani obcy s pierwszymi od lat mnichami, jacy opucili wysp Hubal. Kyle, nieco wyszy od kolegi, by take starszy staem w zakonie. Jego towarzysz Peto jako nowicjusz dopiero si uczy. Oczywicie, Sanchez tego nie wiedzia. A zreszt mia to gdzie. Mnisi zjawili si w barze Tapioca z bardzo konkretnego powodu byo to jedyne miejsce, o jakim syszeli. Idc za rad ojca Taosa, popytali miejscowych, gdzie ewentualnie mog znale czowieka, ktrego nie da si zabi. Zazwyczaj padaa stanowcza odpowied: Zajrzyjcie do baru Tapioca. Kilka osb w uprzejmoci swojej podsuno im nawet nazwisko czowieka, ktrego szukali. Kilkakrotnie usyszeli: Bourbon Kid. Poza tym wspominano o kim, kto niedawno pojawi si w miasteczku i kogo nazywano Jefe. Jak na pocztek poszukiwa, byo to cakiem obiecujce. A przynajmniej tak im si wydawao. 15

- Bardzo pana przepraszam odezwa si Kyle, przez cay czas umiechajc si do Sanchezja uprzejmie. Poprosimy dwa razy wod, jeli mona. Barman wzi dwie puste szklanki, napeni je sikami z butelki pod lad i postawi przed obcymi. - Sze dolarw. Jeeli ju skandaliczna cena nie odstraszya obcych, to jego opryskliwy ton powinien im da do mylenia. Kyle da Petowi stjk w bok, nachyli si i nie przestajc umiecha si sztucznie do Sanchezja, sykn koledze do ucha: - Peto, daj mu fors. Mody mnich si skrzywi. - Ale czy sze dolarw to nie za duo za dwie szklanki wody? - odpar szeptem. - Daj mu t fors! powtrzy Kyle z naciskiem. Nie moemy wyj na idiotw. Peto zerkn nad jego ramieniem na Sancheza i umiechn si do wyranie zniecierpliwionego barmana. - Myl, e ten facet prbuje nas okantowa. - Dawaj mu fors, ale ju! - Dobra, dobra, ale widziae, jak wod nam nala? Jest, no troch tawa. Odetchn i dorzuci: - Wyglda jak mocz. - Peto, po porostu mu zapa. Modszy mnich wycign z przypitej do paska maej czarnej torebki zwitek banknotw, odliczy sze jednodolarwek i poda je starszemu koledze. Z kolei Kyle przekaza je Sanchezowi, ktry z dezaprobat pokrci gow. To tylko kwestia czasu, zanim kto dobierze si tym dwm cudakom do dupy, ale sami sobie winni, e tak si ubieraj i zachowuj. Odwrci si, eby schowa pienidze do kasy, lecz jeszcze nawet nie zdy si z tym upora, gdy pod adresem obcych, jak zwykle, pado pierwsze pytanie. - Hej, kutasy, a wy tu czego? zawoa jeden z dwch szemranych goci od stolika w rogu. Widzc, e czowiek ten patrzy w jego kierunku, Kyle nachyli si do Peta i wyszepta mu do ucha: - Co mi si zdaje, e on mwi do nas. - Mylisz? W gowie Peta wyczuwao si zdziwienie. A co to jest kutas? - Nie wiem, ale mam wraenie, e to co obraliwego. Kyle odwrci si i zobaczy, e mczyni wstali od stolika w kcie. Drewniana podoga zadraa gwatownie, kiedy te dwa mocno szemrane i wyjtkowo wredne typy 16

ruszyy w stron obu mnichw. Byli naprawd odstrczajcy. Ich miny i zachowanie zapowiaday kopoty. Nawet tacy naiwniacy z obcych stron jak Kyle i Peto zdawali sobie z tego spraw. - Rb co chcesz, byleby ich nie zdenerwowa szepn Kyle do kolegi. Wygldaj dosy paskudnie. Gadanie zostaw mnie. Dwaj rozrabiacy zatrzymali si o kilka stp przed mnichami. Wygldali na niedomytych, co zreszt potwierdza bijcy od nich odr. Wikszy z nich, imieniem Jericho, u tyto i z kcika ust spywaa mu brzowa struka. By nieogolony i nosi najwyraniej obowizkowe tutaj niehigieniczne wsy; sdzc z wygldu, moliwe, e nie wychodzi z baru od kilku dni. Jego kompan, Rudy, by znacznie niszy, ale mierdzia rwnie okropnie. Zaprezentowa popsute czarne zby, umiechajc si szeroko do Peta jednego z nielicznych w miecie mieszkacw dorwnujcych mu niskim wzrostem. O ile Peto by uczniem Kylea, o tyle Rudy terminowa u Jericha, cieszcego si w miejscowych krgach saw znacznie wikszego bandyty. Jakby chcc pokaza, kto tu rzdzi, Jericho wykona pierwszy zaczepny ruch i dgn Kylea palcem w pier. - Pytaem ci o co. Co wy tu robicie? Obaj mnisi zwrcili uwag na chropowato jego gosu. - Jestem Kyle, a to mj nowicjusz, Peto. Przyjechalimy z wyspy Hubal na Pacyfiku i kogo szukamy. Moe wy pomoecie nam go znale? - Zaley, o kogo biega. - Eee, zdaje si, e mwi na niego Bourbon Kid. W Tapioce zapada miertelna cisza. Nawet wentylator ucich. Nagle zza kontuaru dobieg brzk tuczonego szka to Sanchez upuci pust szklank. Od dawna nie sysza, eby w jego barze kto wymieni to imi. Od bardzo dawna! Bourbon Kid przywoywa koszmarne wspomnienia. Na sam dwik tego imienia barman zacz dygota. Jericho i jego przydupas take wiedzieli, o kim mowa. Nie byo ich w barze tej nocy, kiedy zawita tu Bourbon Kid. Nigdy go nie spotkali. Tylko o nim syszeli o nim i o wieczorze, kiedy to w Tapioce napi si bourbona. Jericho bacznie przyjrza si Kyleowi, chcc sprawdzi, czy mwi powanie. Wyszo mu na to, e mnich nie artuje. - Bourbon Kid nie yje! warkn. Czego jeszcze chcecie? Znajc Jericha i Rudego nie od dzi, Sanchez uzna, e obcym pozostao ze dwadziecia sekund ycia. Ale chyba i ten szacunek by zawyony, bo Peto wzi wanie swoj szklank z kontuaru i pocign gboki haust. Jego kubki smakowe natychmiast podpowiedziay mu, e pije co bezbonego, i odruchowo wyplu pyn z niesmakiem. Na 17

Rudego! Sanchez o mao nie wybuchn miechem, wiedzia jednak, e w swoim dobrze pojtym interesie musi si pohamowa. Rudy mia wosy, twarz, wsy i brwi w sikach. Mnichowi udao si obryzga go caego. Oczy Rudego wyszy na wierzch z wciekoci, gdy patrzy na zotaw ciecz spywajc mu po piersi. C za upokorzenie! Co tak poniajcego, e bez namysu zamierza zastrzeli Peta. Jednym pynnym ruchem sign po wiszcy u pasa rewolwer. Jego kompan Jericho przyszed mu z pomoc i take wycign bro. Hubalanie ponad wszystko miuj pokj, ale od maego trenuj sztuki walki. Tak wic dla Kylea i Peta pokonanie dwch pijanych zbirw byo dziecinn igraszk (niemal dosownie, biorc pod uwag to, czym si zajmowali w dziecistwie), mimo e tamci dwaj celowali w nich z rewolwerw. Obaj mnisi zareagowali natychmiast, z nieprawdopodobn szybkoci. Kady z nich w absolutnej ciszy zrobi unik i praw nog kopn stojcego przed sob bandziora midzy nogi. Nastpnie zahaczyli nog za kolano przeciwnika i okrcili si. Wzici z zaskoczenia i oszoomieni szybkoci ataku Jericho i Rudy wrzasnli tylko, zdumieni, gdy mnisi wyrwali im rewolwery. Niemal w tej samej chwili rozleg si podwjny omot, gdy dwa zbiry runy plecami na podog, ktra a zadraa. Zaledwie kilka sekund wczeniej byli panami sytuacji, a teraz obaj leeli plackiem i gapili si w sufit. Co gorsza, widzieli, e mnisi celuj do nich z ich wasnej broni. Kyle zrobi krok w przd i opar czarny spiczasty but na piersi Jericha, eby nie wstawa. Peto nie poszed w jego lady, bo Rudy waln gow w podog tak mocno, e pewnie nie mia pojcia, co si z nim dzieje. - To jak, wiesz, gdzie jest Bourbon Kid, czy nie? zapyta Kyle, jeszcze mocniej przygniatajc butem pier Jericho. - Wal si! PIF! Twarz Kylea nagle obryzgaa krew. Spojrza w lewo i zobaczy, e lufa rewolweru w rku Peta dymi. Modszy mnich strzeli Rudemu prosto w twarz. Podoga i obaj mnisi byli upakani jak jasny gwint. - Peto! Po co to zrobi? - Ja ja przepraszam, Kyle, ale nigdy nie strzelaem z broni palnej. Pocignem za spust i jako tak wypalia sama z siebie. - Wiesz, e takie rzeczy si zdarzaj uwiadomi go Kyle yczliwie. Peto by tak wstrznity, e z trudem mg utrzyma rewolwer w rozedrganych rkach. Wanie zabi czowieka; co podobnego nigdy nie przyszoby mu do gowy. W yciu! A jednak, eby nie sprawi zawodu przyjacielowi, prbowa wyrzuci z pamici myl 18

o zabjstwie. Nie byo to jednak atwe, bo widoczna wszdzie krew nie dawaa mu o tym zapomnie. Z kolei Kyle bardziej przejmowa si faktem, e ich wiarygodno lega w gruzach, i cieszy si, e w barze jest mao klientw. - Szczerze mwic, nie powinienem ci zabiera ze sob rzuci zniecierpliwiony. - Przepraszam. - Mgby co dla mnie zrobi? - Oczywicie. Co takiego? - Nie celuj we mnie z tego drastwa. Peto opuci bro, a Kyle z ulg wrci do wypytywania Jericha. Trzej mczyni przy stoliku na rodku odwrcili si do nich plecami i zajli si swoimi szklankami, jakby nic nadzwyczajnego nie zaszo. Kyle wci sta nad pozostaym przy yciu opryszkiem, lecym na pododze, i przyciska butem jego pier. - Posuchaj, przyjacielu prbowa przemwi mu do rozsdku. Chcemy tylko wiedzie, gdzie znajdziemy Bourbon Kida. Pomoesz nam czy nie? - Nie, psiama! PAF! Jericho z wrzaskiem zapa si za praw nog, z ktrej w kilku kierunkach tryskaa krew z rany postrzaowej tu pod kolanem. Lufa rewolweru Peta znowu dymia. - P p przepraszam ci, Kyle wyduka nowicjusz. Znw sam wypali. Naprawd, wcale nie chciaem go Kyle ze zoci pokrci gow. Teraz ju mieli na koncie jednego trupa i jednego rannego. Trudno byo to uzna za dyskretn metod odzyskania cennego niebieskiego kamienia zwanego Okiem Ksiyca. Ale szczerze mwic, pomyla, cho z nas dwch to ja jestem starszy, to te jestem zdenerwowany wyjazdem z wyspy Hubal, wic Peto ma prawo by dwa razy bardziej roztrzsiony. - Niewane. Ale postaraj si, eby to byo po raz ostatni. Jericho bluzga przeklestwami, zwijajc si z blu na pododze, a Kyle wci przydeptywa mu pier. - Nie wiem, gdzie jest Bourbon Kid, przysigam wychrypia ranny. - Czy mj przyjaciel ma ci postrzeli jeszcze raz? - Nie, nie! Prosz, przysigam, e nie wiem, gdzie go szuka. Nigdy go nie widziaem. Musisz mi uwierzy, prosz!

19

- W porzdku. A wiesz co o kradziey bezcennego niebieskiego kamienia zwanego Okiem Ksiyca? Jericho przesta si wierci na moment, co dla obu mnichw byo wiadectwem, e co wie na ten temat. - Tak. Tak, wiem wyjka i skrzywi si. Poszukuje go taki jeden, nazywa si El Santino. Proponuje du fors kademu, kto mu go wystawi. Ale nic wicej nie syszaem, przysigam. Kyle zdj stop z piersi Jericha i wrci do kontuaru. Sign po swoj nietknit szklank i upi yk, po czym idc ladem Peta, z odraz wyplu ciecz. Tyle tylko, e on dla odmiany opryska Sancheza. - Przydaaby si wam chyba wiea woda, bo ta tutaj ju si nie nadaje podsun speszonemu i mokremu barmanowi. Chod, Peto. Idziemy. - Zaczekaj. Spytaj ich o tego drugiego faceta tego Jefe. Moe wiedz, gdzie moglibymy go znale? Kyle spojrza na Sancheza, ocierajcego mocz z twarzy szmat, ktra niegdy moe i bya biaa. - Barman, syszae o niejakim Jefe, ktry mieszka gdzie w tych stronach? Sanchez pokrci gow. Jasne, e sysza o Jefe, ale nie bawi si w donosicielstwo, a ju z pewnoci nie wobec obcych. Poza tym wiedzia wprawdzie, kim jest Jefe, ale go nigdy nie spotka. By to osawiony owca nagrd i obieywiat. To prawda, chodziy suchy, e akurat teraz przebywa w Santa Mondega, ale jego noga nie postaa jeszcze w Tapioce. Zdaniem Sancheza byo to istne bogosawiestwo. - Ja nikogo nie znam. A teraz wypierdalajcie z mojego baru.

Obaj mnisi wyszli bez sowa. Krzyyk na drog, pomyla Sanchez. cieranie krwi z podogi baru naleao do jego najbardziej nielubianych obowizkw. A teraz wanie go to czekao, i to za spraw dwch obcych, ktrych powinien przegoni, ledwie wsunli tu nos. Poszed do kuchni po szmat na kiju i kube wody i wrci w chwili, kiedy do baru wszed kolejny mczyzna. No tak, jeszcze jeden obcy! Wysoki, mocno zbudowany i ubrany do dziwnie. Tak jak tamte dwa wiry. Zapowiada si gwniany dzie. Sanchez mia ju go serdecznie do, a byo dopiero wczesne popoudnie. Na pododze lea jeden sztywny, jego mzg rozprysn si po caym barze, i drugi z przestrzelon nog. Trzeba bdzie wezwa policj, chocia moe jeszcze nie w tej chwili. 20

Obwiza mocno star szmat ran na nodze Jericha i pomg mu wsta, po czym wrci za kontuar, eby obsuy nowego klienta. Jericho wgramoli si na stoek przy barze i siedzia bez sowa. Nie zamierza popeni bdu po raz drugi i zaczepia kolejnego obcego, ktry pojawi si w Tapioce. Barman wzgldnie czyst cierk wytar rce z krwi i spojrza na klienta. - Co poda, nieznajomy? Mczyzna usiad na stoku obok Jericha. Mia na sobie grub, czarn skrzan kurtk bez rkaww, czciowo rozpit, dziki czemu wida byo gsto wytatuowany tors i wielki srebrny krucyfiks. Poza tym mia czarne skrzane spodnie, wysokie czarne buty, gste czarne wosy, a do kompletu najbardziej czarne oczy, jakie Sanchez widzia. W tych stronach oznaczao to, e byy naprawd czarne. Nie zwracajc uwagi na barmana, wycign papierosa z mikkiej papierowej paczki, ktr pooy przed sob na ladzie. Podrzuci go i nie ruszajc si zapa ustami. Sekund pniej nie wiadomo skd wyj zapalon zapak, przypali papierosa i pstrykn zapak w Sancheza, a wszystko to jednym pynnym ruchem. - Szukam kogo owiadczy. - A ja tu podaj odpar barman. To jak, zamawia pan czy nie? - Whisky powiedzia tamten, po czym dorzuci: - Sprbuj mi nala szczyn, a zabij. Sancheza nie zdziwi wyranie chrapliwy gos nieznajomego. Nala whisky i postawi szklank przed klientem. - Dwa dolary. Nieznajomy wychyli whisky duszkiem i waln pust szklank w lad. - Szukam niejakiego El Santina. Jest tu? - Dwa dolary. Nastpia niezrczna chwila zapaci czy nie? Mczyzna wyj jednak banknot piciodolarowy z maej kieszonki w kamizelce i pooy na ladzie, cay czas trzymajc go za rg. Sanchez chwyci banknot z drugiej strony, ale tamten nie puszcza. - Mam si spotka w tym barze z El Santinem. Znasz go? Psiakrew, pomyla Sanchez ze znueniem. Dzisiaj kady szuka kogo albo cholera wie czego. Najpierw dwa cudaki i stuknici zabjcy rozpytuj o Bourbon Kida na samo wspomnienie tego imienia znowu si wzdrygn i o jaki pieprzony niebieski kamie i tego owc nagrd, Jefe, a teraz nastpny gwniany obcy przychodzi i pyta o tego El Santina, taka jego ma. Zatrzyma jednak te myli dla siebie. - Tak, znam go odpar zwile. 21

Mczyzna puci banknot, a Sanchez porwa go czym prdzej. Gdy chowa go do kasy, jeden ze staych bywalcw tradycyjnie zacz nagabywa obcego. - Masz jaki zasrany interes do El Santina, co? zawoa jeden z trzech mczyzn siedzcych przy stoliku obok kontuaru. Ubrany w skr nieznajomy nie odpowiedzia od razu. Dla Jericha by to sygna, eby zwlec si ze stoka i odkutyka. Mia ju do wrae jak na jeden dzie i nie umiechao mu si zarobi kolejn kulk, zwaszcza e jeden z tych mnichw, kawa zodzieja, wyparowa z jego rewolwerem. W drodze do drzwi przeskoczy nad zwokami swojego kompana i obieca sobie solennie, eby przez jaki czas nie pojawia si w Tapioce. Gdy Jericho wyszed, wielki, czarnooki nieznajomy przy barze postanowi w kocu odpowiedzie na pytanie. - Mam dla niego co, na czym mu zaley odpar, nie ogldajc si na czowieka, ktry si do niego zwrci. - To daj to mnie, a ja mu przeka w twoim imieniu rzek jeden z trjki przy stole i caa kompania zarechotaa. - Nie mog. - Moesz, jeszcze jak. W gosie zabrzmiaa niedwuznaczna groba. Rozleg si gony trzask, jakby kto odwid kurek rewolweru. Obcy przy ladzie westchn i gboko zacign si papierosem. Trzej opryszkowie wstali od stou i zrobili kilka krokw w kierunku lady. Stanli tu za plecami nieznajomego, ten jednak wci si nie odwraca. - Jak ci zw? zapyta zowrbnie ten w rodku. Sanchez zna a za dobrze t podstpn mend; facet mia czarne, krzaczaste brwi i rne w kolorze oczy. Lewe byo ciemnobrzowe, prawe o swoistej barwie, ktr kto kiedy okreli jako wow. Jego dwaj kompani, Pajk i Ogier, wydawali si nieco wysi od niego, moe dlatego, e obaj nosili wywiechtane kowbojskie kapelusze, pamitajce lepsze dni. Ale oni nie stanowili problemu; to ten fiut porodku, z cudacznym okiem, oznacza kopoty. Marcus Gnida by drobnym zodziejaszkiem, bandyt i gwacicielem. Teraz wbi obcemu w krzye may rewolwer. Zadaem ci pytanie powiedzia. Jak ci zw, kierowniku? - Jefe. Jestem Jefe. O w dup! pomyla Sanchez. - Jefe. - No. Jefe.

22

- Hej, Sanchez! zawoa Marcus do barmana. Czy ci dwaj mnisi nie szukali aby faceta, ktrego zowi Jefe? - Ano. Barman uzna, e najlepiej bdzie odpowiada monosylabami. Jefe zacign si gboko papierosem, odwrci do pytajcego i wydmucha dym prosto w jego twarz. - Mwie co o mnichach? - A co? rzuci Marcus, powstrzymujc kaszel. Dwaj mnisi. Rozmine si z nimi o wos. Musiae ich widzie po drodze. - Nie widziaem adnych jebanych mnichw. - Jasne, skoro tak mwisz. - Suchaj no, may, wywiadcz sobie grzeczno i gadaj, gdzie mog znale El Santina. Marcus Gnida cofn rewolwer i przez chwil mierzy w powietrze. Potem opuci go powrotem i wycelowa prosto w nos Jefe. - Ju ci mwiem, kierowniku Daj mi, co tam masz, a ju ja to przeka El Santinowi. Jefe rzuci papierosa na podog i unis rce, jak gdyby chcia si podda; przez cay czas si umiecha, jakby przypomnia sobie dobry dowcip. Splt rce za gow i powoli opuci je na kark. - No dobra rzek Marcus. Daj ci trzy sekundy, eby pokaza, co tam masz dla El Santina. Jeden dwa UP! Pajk i Ogier, ktrzy stali po bokach faceta o dziwnych oczach, jednoczenie gruchnli na podog. Marcus popeni ten bd, e spojrza w d. Jego kumple leeli sztywni; z garda kadego z nich stercza krtki, ciki, obosieczny n. Kiedy oderwa od nich wzrok, uwiadomi sobie, e nie ma ju w rku rewolweru teraz trzyma go Jefe i mierzy do niego. Marcus przekn lin. Szybki ten facet, pomyla. I niebezpieczny jak cholera! - Suchaj no, a moe zaprowadz ci do El Santina? zaproponowa Gnida. Bd wspaniaomylny, powiedzia sobie w duchu. - Jasne. wietnie. Jefe bysn zbami w umiechu. Ale najpierw moe walniemy po lufie whisky? Ty stawiasz. - Z mi chci.

23

Zacignwszy zwoki Rudego, Pajka i Ogiera na podwrze, zostawili je tak, eby nie rzucay si w oczy, po czym wrcili do baru i przez nastpne dwie godziny pili whisky. Gnidzie nie zamykay si usta. Niczym przewodnik wycieczek podsuwa Jefe najwaniejsze informacje, gdzie w tej miecinie mona si dobrze zabawi. Ostrzeg te nowego kompana, ktrych lokali i ludzi lepiej unika. Jefe udawa, e obchodzi go, co Marcus ma do powiedzenia, chocia tak naprawd chodzio mu tylko o partnera do kieliszka, ktry zapaci za trunek. Cae szczcie, e kiedy wynieli zwoki z baru, Gniada przytomnie zwin portfel Ogiera i trzy dolary, ktre Pajk mia w kieszeni koszuli. Portfel by peen pienidzy, wic sta go byo na stawianie im kolejek przez par dni. Pod wieczr Jefe by ju urnity i ani on, ani Marcus nie zwrcili uwagi, e w Tapioce zacz si prawdziwy ruch. Wci jeszcze byo kilka wolnych stolikw i krzese, ale w mroku czaio si ju wielu klientw, staych bywalcw. Jakim cudem rozeszy si pogoski, e Jefe ma przy sobie co, co jest warte kup szmalu. I chocia zapracowa sobie na reputacj czowieka, ktrego naley si wystrzega, to w tych stronach niezbyt dobrze go znano. A e by zalany w pestk, stanowi idealny cel dla bandziorw i zodziei odwiedzajcych Tapioc. Okazao si, e to, co przydarzyo si Jefe tego wieczoru, dao pocztek prawie wszystkiemu, co nastpio pniej. Czyli przewanie morderstwom.

24

Rozdzia czwarty Przybycie detektywa Milesa Jensena do Santa Mondega poprzedziy wieci o nim. Wszyscy gliniarze ju z gry go nie znosili. Dla nich by tylko kolejnym z tych modnych, nowoczesnych detektyww. Podejrzewali, e nigdy w yciu nie mia do czynienia z prawdziw akcj w terenie. Rzecz jasna, byli w bdzie, on jednak mia ciekawsze rzeczy do roboty ni traci czas na usprawiedliwianie si przed band urodzonych kanalii, takich jak gliniarze z patrolu pieszego w Santa Mondega. Powd, dla ktrego uchodzi za pozera, wynika z jego stanowiska subowego; starszy detektyw, szef Wydziau ledczego do spraw Nadprzyrodzonych. Marnowanie pienidzy podatnikw, ot co. Pal licho, kiedy pracowa na cudzym terenie, ale teraz by tutaj, no i pewnie zarabia wielokrotnie wicej ni kady z nich. Wiedzieli jednak, e guzik mog na to poradzi. Jensena wydelegowa do Santa Mondega rzd Stanw Zjednoczonych. W normalnych warunkach wadze amerykaskie miayby gdzie, co dzieje si w Santa Mondega, ostatnie wydarzenia jednak narobiy szumu i zwrciy uwag rzdzcych. A wydarzenia te miay zwizek z seri piciu makabrycznych morderstw, co wprawdzie w tych stronach samo w sobie nie wydawao si niczym nadzwyczajnym, jednake sposb, w jaki je popeniono, by nader znaczcy. Wszystkich piciu zabjstw dokonano w ten sam, rytualny sposb. Czego takiego nie widziano tu od tygodnia poprzedzajcego legendarn masakr urzdzon przez Bourbon Kida pi lat wczeniej. Wikszo ofiar morderstw w Santa Mondega gina z rk rewolwerowcw albo oszalaych noownikw, ale nie ta pitka. Ich zabio co innego co nie do koca ludzkiego. Fakt ten spowodowa, e spraw uznano za dostatecznie wan, by przydzieli do niej Milesa Jansena, ktry mia pracowa sam, bez pomocy z zewntrz. Jak wikszo budynkw w centrum mieciny, komenda gwna policji w Santa Mondega stanowia obraz ndzy i rozpaczy. Budynek wyglda jak z pocztkw dwudziestego wieku i w swoim czasie by pewnie dum miasta. Rozkad komendy przywodzi na myl stare telewizyjne seriale kryminalne, na przykad Posterunek przy Hill Street. By wic daleki od ideau, ale Jansen musia w gbi duszy przyzna, e bywao znacznie gorzej. Przeprawa w recepcji z dowiadczenia wiedzia, e zwykle jest upiornie duga tutaj posza zdumiewajco szybko. Moda recepcjonistka rzucia tylko okiem na jego legitymacj oraz penomocnictwo i skierowaa go na gr, do gabinetu kapitana Rockwella, wyjaniajc pogodnie, jak tam trafi. Zawsze to mio wiedzie, e kto na ciebie czeka. 25

W drodze przez gmach do gabinetu kapitana Jensen czu na karku palce spojrzenia innych funkcjonariuszy, ktrzy bez wyjtku gapili si na niego. Tak dziao si zawsze po zmianie przydziau. Inni gliniarze nie znosili go, i tyle. Nic nie mg na to poradzi, przynajmniej nie w pierwszych dniach pracy na nowym miejscu. A w Santa Mondega sprawy nie uatwia fakt, e by chyba jedynym czarnym i siach policyjnych. W miasteczku roio si od ludzi najrozmaitszego autoramentu, rnych narodowoci i ras, tylko nie czarnych. By moe czarni mieli do rozumu, eby nie osiedla si na takim zadupiu, a moe nie byli tu mile widziani. Czas pokae, pomyla. Gabinet kapitana Rockwella mieci si na drugim pitrze. Jansen czu na sobie spojrzenia setki oczu, ledzcych go w drodze do przeszklonego gabinetu kapitana w rogu budynku, kilkadziesit krokw od windy, ktra wjecha na gr. Caa powierzchnia bya upstrzona biurkami i boksami. Prawie przy kadym biurku siedzia detektyw. Tak wygldaa dzisiejsza policja niemal nikt nie patrolowa ulic. Wszyscy tkwili za biurkami, wypeniajc formularze albo wystukujc raporty. Nowoczesna praca policyjna, pomyla Jensen. Jake inspirujce! Na ciankach boksw i przepierzeniach, a nawet na monitorach komputerw wisiay rozmaite materiay dowodowe i zdjcia podejrzanych, ofiar bd osb zaginionych. Dla odmiany w gabinecie kapitana Rockwella panowa nieskazitelny porzdek. Z okien niewielkiego pokoju w rogu budynku na drugim pitrze rozciga si wspaniay widok na miasteczko poniej. Jansen zapuka dwa razy w szklane drzwi. Rockwell najwyraniej jedyny czarny w siach policyjnych Santa Mondega siedzia za biurkiem, ujc co i czytajc gazet. Mia gste siwe wosy i wystajcy brzuch, co razem wzite pozwalao przypuszcza, e jest po pidziesitce. Syszc pukanie, nawet nie podnis wzroku, tylko skinieniem rki zaprosi gocia do rodka. Jansen przekrci klamk i pchn drzwi. Ledwie si uchyliy, wic musia potrzsn nimi tak, e zadray szklane ciany gabinetu. W kocu kopn je lekko u dou, ustpiy i wszed do rodka. - Detektyw Miles Jensen melduje si na rozkaz, kapitanie. - Siadajcie, detektywie warkn Rockwell. Jensen zauway, e rozwizuje krzywk. - Moe panu w czym pomc? zapyta, eby przeama lody, sadowic si na krzele naprzeciwko kapitana. - Jasne, na przykad, co to jest? Kapitan Rockwell na chwil podnis wzrok. Nie wolno w nie kopa, pi liter. - Drzwi? 26

- A ebycie wiedzieli. Dacie sobie rad. Mio was pozna, Jansen. Kapitan zoy gazet i bacznie przyjrza si nowemu pracownikowi. - Jensen, jeli wolno, kapitanie. Mnie te jest mio. Detektyw nachyli si nad biurkiem i wycign rk. Rockwell gada dalej, jakby tego nie zauway. - Co wiecie na temat powodw, dla ktrych tu jestecie, detektywie? - Miaem odpraw w wydziale. Prawdopodobnie wiem o tej sprawie wicej ni pan, kapitanie odpar, cofajc rk i siadajc z powrotem. - Mocno wtpi. Ze sterty papierw po lewej kapitan wzi kubek kawy, upi yk, skrzywi si z niesmakiem i wyplu kaw z powrotem do naczynia. To jak, wymienimy si informacjami, czy bdziecie mi tu zawraca dup, jak ci z wydziau wewntrznego? - Nie bd panu zawraca dupy, kapitanie. Nie po to mnie tu skierowano. - Co wam poradz, Jansen. Tutaj nikt nie lubi, jak kto si wymdrza, rozumiemy si? - Jensen, nie Jansen, kapitanie. - Jak zwa, tak zwa. Pokaza ju wam ktry, gdzie tu jest kawa? - Nie, kapitanie. Dopiero co przyszedem. - No to jak wam poka, dla mnie czarna, dwie kostki cukru. - Ja nie pijam kawy, kapitanie. - Nie pytaem was, czy pijecie. Niech wam Somers pokae, gdzie jest, jak ju si z nim spotkacie. - A ktry to Somers? zapyta Jensen, z pen wiadomoci, e raczej nie ma co liczy na odpowied. Kapitan Jessie Rockwell by cokolwiek osobliwy. Terkota w tempie karabinu maszynowego i nie wyglda na kogo o duych pokadach cierpliwoci. A ju z pewnoci nie potrzebowa wicej kofeiny. Gdy mwi, jego twarz co chwila wykrzywia grymas, jakby dosta lekkiego udaru. Najwyraniej czowiek ten mia za duo stresw, a za mao tolerancji dla Milesa Jensena. - Somers to wasz nowy partner a raczej to wy jestecie jego partnerem. On woli patrze na to w ten sposb. Jensen si najey. - Kapitanie, chyba zaszo jakie nieporozumienie. Miaem pracowa sam, bez partnera.

27

- Gwno prawda. My te si tu o was nie prosilimy. Ale zdaje si, e mamy was na gowie, a w dodatku pacimy za wasz pobyt, wic obaj jestemy chyba w sytuacji nie do pozazdroszczenia. Jensenowi wcale si to nie podobao. Inni gliniarze nie traktowali jego pracy powanie. Ten kapitan te nie i gotw by i o zakad, e z tym caym Somersem bdzie tak samo. - Z caym szacunkiem, kapitanie, gdyby zechcia pan zadzwoni do - A wy, Johnson, z caym szacunkiem pocaujcie mnie w dup. - Jensen, kapitanie. - Jak zwa, tak zwa. A teraz suchajcie mnie uwanie, bo nie bd si powtarza. Somers, wasz nowy partner, to palant. Kawa prawdziwego dupka. Nikt nie chce z nim pracowa. - Co takiego? No to z pewnoci - Chcecie usysze, co mam wam do powiedzenia, czy nie? Jensen ju zdy si zorientowa, e sprzeczanie si z kapitanem Rockwellem nie ma najmniejszego sensu. W razie kopotw sam bdzie musia sobie z nimi radzi, pniej. Kapitan nie zamierza traci czasu na tumaczenia czy oprowadzanie go po komendzie. Najwyraniej uwaa, e jest zbyt zajty albo zbyt wany, by bawi si w uprzejmoci. Lepiej wic siedzie i sucha, co ma do powiedzenia. - Przepraszam, kapitanie. Prosz dalej. - A, dziki. Tyle e mam gdzie wasze pozwolenie. To ley w waszym interesie, nie w moim. Przez chwil ypa na Jensena, sprawdzajc, czy ten dziwaczny detektyw zamierza nadal protestowa. Z zadowoleniem przekona si, e nie, wic podj: - detektyw Archibald Somers jest przydzielony do tej sprawy jako wasz partner. Wydelegowa go burmistrz, osobicie. Gdybym mg postawi na swoim, noga Somersa nigdy nie postaaby w tym budynku, ale burmistrz liczy na reelekcj, wic ma wasne cholerne plany. - Tak jest. Jensen nie widzia zwizku midzy tym wyjanieniem a spraw, uzna jednak, e od czasu do czasu dobrze bdzie okaza zainteresowanie i skin gow albo rzuci: Tak jest. - Nieco ponad trzy lata temu Somers przeszed na wczeniejsz emerytur cign Rockwell. Wszyscymy tu urzdzili mu imprezk z tej okazji. - To mio z waszej strony. - No, nie wiem. Bo nie zaprosilimy tego nieszczsnego sukinkota, Somersa. - Dlaczego nie? 28

Jensen by zaskoczony. Kapitan Rockwell zmarszczy brwi. - Dlatego, e to palant. Jezuuu! Skupcie si, Johnson, na lito bosk! - Tak jest. - No nic, niewane. Przyjechalicie tu w sprawie Bourbon Kida, zgadza si? - Niezupenie. - Niewane. Somers ma obsesj na punkcie tej cholernej sprawy Bourbon Kida. Dlatego zosta zmuszony do przejcia na wczeniejsz emerytur. Kade morderstwo w Santa Mondega prbowa przypisa Bourbon Kidowi. A w kocu ludzie zaczli uwaa, e w policji siedz same patentowane lenie, a z Kida zrobilimy koza ofiarnego i zwalamy na niego wszystkie niewyjanione zbrodnie. - A to oczywicie nieprawda wtrci Jensen i natychmiast poaowa swoich sw, bo mona si byo w nich doszuka sarkazmu, a przecie by od tego daleki. Kapitan Rockwell znw ypn na niego szybko. Upewniwszy si, e Jensen powiedzia to szczerze, podj: - No c. Oddycha przez nos tak gboko, e jego nozdrza rozdy si do dwa razy wikszych ni zwykle rozmiarw. Somers zacz faszowa dowody, eby we wszystko wrobi Bourbon Kida. Faktem jest, e w caym miecie s tylko dwie osoby, ktre widziay Kida i przeyy. Ale nikt go nie widzia od piciu lat, kiedy pewnego wieczoru wyrn poow mieszkacw. Wikszo z nas uwaa, e ju pewnie nie yje. Prawdopodobnie zgin tamtej nocy i zosta pochowany jako jedna z wielu niezidentyfikowanych ofiar, ktre grzebalimy przez cay tydzie. Inni twierdz, e zabio go dwch mnichw, kiedy opuszcza miasto. Wanie to chyba was interesuje, nie? Ci mnisi i te pozostae bzdury? - Jeli ma pan na myli mnichw z zakonu hubalan i Oko Ksiyca, to owszem. - Hm. Ja tam nie wierz w te pierdoy, inni zreszt te nie, ale jest co, co powinnicie wiedzie, detektywie Johnson. Wczoraj w barze Tapioca dwch mnichw zabio czowieka. Zastrzelili go z zimn krwi. Drugiego zranili. I zmyli si, kradnc dwa rewolwery. Pierwsze, co musicie zrobi z Somersem, to przesucha Sancheza, barmana. Jensen spojrza na Rockwella, zaskoczony. O tym akurat nie wiedzia. Hubalanie w miasteczku to byo co niezwykego. Niezwykego jak cholera. Z tego, co wiedzia, mnisi nigdy nie opuszczali swojej wyspy, eby nie wiadomo co. Tylko raz, te pi lat temu, kiedy dwaj z nich przyjechali do Santa Mondega tu przed masakr, jak urzdzi wieczorem Bourbon Kid. - Aresztowano ich?

29

- Jeszcze nie. I nigdy do tego nie dojdzie, jeeli ta dupa woowa Somers postawi na swoim. Bdzie was prbowa przekona, e to Bourbon Kid zabi tamtego gocia, tylko e przebra si w tym celu za dwch mnichw. - No dobrze, kapitanie, ale skoro Somers przeszed na emerytur, to dlaczego pracuje nad t spraw? - Ju wam mwiem. Dlatego, e tak sobie yczy burmistrz. Wszyscy wiedz o obsesji Somersa na punkcie Bourbon Kida, wic spoeczestwo bdzie zachwycone, e to on prowadzi ledztwo. Bo widzicie, spoeczestwo nie wiem o tym, e to palant. Wiedz tylko, e wielu z nich stracio krewnych i ukochanych, kiedy Bourbon Kid pojawi si w miecie ostatnim razem. - Ostatnim razem? Powiedzia to pan tak, jakby Bourbon Kid znowu zjawi si w miecie. Kapitan Jessie Rockwell rozsiad si na krzele, ykn kawy i znw z niesmakiem wyplu ja do kubka. - Prawd powiedziawszy, sam nie jestem pewien tego, co gadam, ale rzecz ma si tak: niecae dwadziecia cztery godziny temu pojawio si tu dwch mnichw. W tej miecinie nie widziano mnicha od piciu lat. Ale to nie wszystko. Jestecie tu, bo rzd uwaa, e dzieje si co dziwnego, dobrze mwi? - No, tak. Pi brutalnych morderstw w cigu ostatnich piciu dni. Nie liczc tego faceta, ktrego podobno zabili mnisi. Sporo tego. Prawd mwic, od groma. Wic przyjechaem, bo z tego, co wiem, to nie byy zwyczajne morderstwa, prawda? - Prawda. Widziaem w tym miecie niejeden bajzel, detektywie. Ale te ostatnie pi zabjstw no, czego takiego nie byo od ostatniej wizyty Bourbon Kida. Moe to przygrywka do kolejnej takiej jatki, jak mielimy pi lat temu. Historia lubi si powtarza. Dlatego burmistrz chce powrotu Somersa. Palant bo palant, ale wie na temat Bourbon Kida wicej ni wszyscy inni razem wzici. No a wy jestecie tutaj, bo po raz pierwszy od Bg raczy wiedzie kiedy, wiat zewntrzny uzna, e nie ma ju w dupie tego, co dzieje si w Santa Mondega. - Na to wyglda, kapitanie. - No. Rockwell dwign si z krzesa. To jak, chcesz si spotka z Somersem?

30

Rozdzia pity Jefe obudzi si znienacka. Serce mu omotao, a instynkt podpowiada, e co jest nie tak. Zdecydowanie nie tak. Ale co? Co spowodowao, e obudzi si tak raptownie, zdjty strachem? I poczuciem zagroenia? eby si tego dowiedzie, musia poskada do kupy wydarzenia poprzedniego wieczoru. To nie powinno by trudne. Po pierwsze, Marcus Gnida stawia mu kolejk za kolejk przez cay czas. Naleao si tego spodziewa. Marcus si go ba, i susznie. Jefe zamierza go zabi, kiedy tylko osignie swj cel, to znaczy kiedy Gnida ktry najpierw mia mu stawia drinki przez cay wieczr zaprowadzi go do El Santina. Do spotkania z El Santinem jednak nie doszo, a Marcusa Gnidy nigdzie nie byo wida. Jefe lea na wznak na rozklekotanym starym ku w pomieszczeniu przypominajcym obskurny pokj w tanim motelu. By odwodniony, niewtpliwie wskutek naduycia whisky, ktr wytrbili z Marcusem poprzedniego wieczoru. Szo im cale niele. O ile pamita, Marcus by dobrym kompanem do kieliszka i mia eb do whisky i tequili. Nie zmieniao to faktu, e wci by palantem, ale przynajmniej potrafi dotrzyma mu kroku w piciu. Jefe z kad chwil przypomina sobie nowe szczegy minionej nocy. Marcus najwyraniej trzyma si cakiem niele, kiedy Jefe zacz ju widzie podwjnie. Dziwna sprawa, bo zawsze mia mocn gow. Bywao, e opa caymi dniami, a mimo to nadal by w formie. Dlaczego wic tak nagle urn si w trupa? No nie! Obla go zimny pot. A w dodatku kac zrobi swoje i gowa zacza mu pka. Czyby da si zrobi na jeden z najstarszych numerw na wiecie? Czyby wali kolejk za kolejk, a Marcus pi tylko zwyka wod, zabarwion tak, eby wygldaa na tequil? Jeli tak byo, to w gr wchodziy dwie moliwoci. Po pierwsze, mg zosta zabity we nie. Jak wida, nie doszo do tego. Po drugie okradziony. To akurat byo wielce prawdopodobne. Jasny gwint! Chwyci si za pier, szukajc cennego niebieskiego kamienia, ktry od kilku dni dynda na jego szyi. Ale zamiast kamienia zapa powietrze. Usiad raptownie na ku. TY W DUP JEBANY! Jego krzyk odbi si echem w obskurnym budynku. Kiepska sprawa, i to pod kadym wzgldem. Zosta okradziony, a co gorsza, facet, ktry go obrobi, znany by jako miejscowa kompletna menda, skrajna ajza i gnida. Jak Jefe mg by tak durny, tak naiwny? Co za kretyn! A ta pieprzona gnida Marcus! Go ju nie yje. Pytania w gowie Jefe miotay si jak lis polujcy w kurniku. Czy Marcus zdaje sobie spraw z potgi tego kamienia? Czy wie, e to Oko Ksiyca, najcenniejszy i najpotniejszy 31

kamie we wszechwiecie? I czy ma wiadomo, e teraz Jefe postawi sobie za punkt honoru zabicie go i odzyskanie kamienia? owc nagrd najbardziej obchodzi fakt, e tego dnia jest umwiony na spotkanie. Spotkanie z czowiekiem, ktry sw reputacj przeraa bardziej ni sam diabe. Jeli Jefe mia przey to spotkanie, musia odzyska Oko Ksiyca. El Santino oczekiwa, e przyniesie mu kamie przed pnoc. Jefe sam mu to obieca. A El Santino nie by kim, kogo Jefe chciaby zawie, mimo e nigdy si nie poznali. Nie to jednak stanowio jego najwikszy problem. Jeeli Marcus Gnida odkry potg kamienia, odebranie mu go bdzie praktycznie niemoliwe. Tak samo, jak niemoliwe, skoro ju o tym mowa, e Jefe wanie go straci. Co jeszcze przyszo mu do gowy. Istniao niebezpieczestwo, rzecz jasna, e Marcusa dorwali inni. Niejeden chcia zdoby Oko Ksiyca, w tym ludzie nie mniej brutalni ni Jefe, a moe nawet bardziej. Jeeli kamie trafi w rce ktrego z nich, w aden sposb nie odzyska go przed kocem dnia. Zakadajc, e w ogle mu si uda. Przez chwil rozwaa, co ma do wyboru. Mgby wyjecha z miasta i nigdy tu nie wrci, ale przecie eby dopa ten kamie, urobi si po okcie. Waciwie to cud, e dotychczas pozosta przy yciu. Odszukanie i kradzie kamienia wymagay od niego zabicia ponad stu ludzi. Niektrzy o mao nie zabili jego, a jednak przey. Wyszed z tego bez szwanku, tylko po to, by w ostatniej rundzie opuci gard. Ale chocia odebranie kamienia Marcusowi mogo okaza si jeszcze trudniejsze, przypomnia sobie, ile pienidzy jest wart ten klejnot. Nie mwic o tym, e zaleao od niego te jego ycie. Pieprzy to! Najpierw zje porzdne niadanie. A Gnida ma przesrane.

32

Rozdzia szsty Jessica nawet ju nie pamitaa, od jak dawna przedziera si przez gste chaszcze. Drzewa wok niej wzbijay si tak wysoko, e niemal przesaniay niebo. Ich wystajce z ziemi korzenie utrudniay poruszanie si i z kadym maym kroczkiem roso ryzyko, e skrci sobie kostk. A nie miaa ju czasu na mae kroczki. Czua, jak zib przenika jej ramiona i stopy. Ten kto czy co kto obserwowa j w drodze przez las, teraz j ciga. Ju si nie przyglda, ale podkrada coraz bliej. Drzewa rosy tak blisko siebie, a ich korony byy tak gste, e prawie nic nie widziaa. Zreszt i tak za bardzo si baa, eby si oglda. Syszaa oddech przeladowcy, ktry z czasem przeszed w cikie sapanie. Wiedziaa jedno to na pewno jaka bestia. W kadym razie nie czowiek, ale czua, e zwierz to take nie jest. Byo to co innego, co, co chciao j dopa. Rozpaczliwie prbowaa przypieszy, ale gazie drzew jakby gstniay, jakby wycigay rce, eby j przytrzyma. Wci jeszcze trzymaa si na nogach, ale zdawaa sobie spraw, e to tylko kwestia czasu, zanim przewrci si o ktry z wystajcych korzeni. Z kolei bestia zbliaa si z kad chwil, sapic coraz goniej i z wikszym wysikiem jej nic nie powstrzymywao. Przypieszaa coraz bardziej i Jessica wiedziaa, e wkrtce j dopadnie. Nagle odetchna gboko i otworzya oczy. I natychmiast je zamkna, olepiona ostrym wiatem. Po chwili znw otworzya. I zamkna. I otworzya. Robia tak przez kilka minut, a wreszcie przywyka do blasku. Mimo to sen, z ktrego si wanie otrzsna, nie przestawa jej drczy. By tak realny jak stare wspomnienie, ktre wrcio, eby j przeladowa. Rozejrzaa si. Pokj by pusty, jedyne wyposaenie stanowio ko, w ktrym leaa, opatulona. ciany pokrywaa kremowa tapeta, pamitajca lepsze dni. Jej jasny kolor zapewne mia zrekompensowa brak okna. Niestety, bezskutecznie; nie wpywa te na zmniejszenie poczucia klaustrofobii. Jessica uwiadomia sobie, e jest jej bardzo zimno, ale tym akurat si nie przejmowaa bywao ju zimniej. Niepokoi j natomiast fakt, e nie ma pojcia, gdzie si znajduje i skd si tu wzia. - Halo? krzykna. Halo? Jest tam kto? Usyszaa, jak w oddali kto co mamrocze. Gos by mski i dolatywa z dou, jakby czowiek znajdowa si pitro niej. Dao jej to pojcie o sytuacji, wygldao bowiem na to, e przebywa w jakiej sypialni na pitrze. Popieszny tupot krokw na schodach, zbliajcy si do drzwi w rogu pokoju, przyprawi j nagle o szybsze bicie serca. Poaowaa, e 33

zawoaa tak bez zastanowienia. Kroki byy cikie, sugeroway, e ten, kto idzie, to kawa chopa. Kiedy dotary na szczyt schodw i ucichy przed drzwiami, nastpia chwila ciszy, a nastpnie Jessica zobaczya, e kto przekrca klamk. Drzwi, skrzypic, otworzyy si powoli. - O Boe, obudzia si! krzykn zaskoczony mczyzna, ktry otworzy drzwi. By wielki, masywny. Wyglda na farmera, pomylaa. Nawiasem mwic, cakiem przystojnego farmera. adne, gste czarne wosy i wyraziste, regularne rysy. Mia na sobie flanelow kraciast koszul, wyrzucon na wierzch brzowych roboczych spodni, z nogawkami wpuszczonymi w byszczce czarne buty, sigajce powyej kostek. Zanim zdya pomyle, zapytaa: - A pan, kurwa, kto? - Obudzia si. Naprawd si obudzia! Mj Boe znaczy, e psiakrew wyduka mczyzna. Wydawa si jeszcze bardziej osupiay ni Jessica, chocia naleao przypuszcza, e na temat jej sytuacji wie znacznie wicej ni ona. - Gdzie ja, kurwa, jestem? A pan co za jeden, do cholery? - Jestem Thomas. Thomas Garcia przedstawi si, podchodzc do ka; na jego twarzy rozla si szeroki, promienny umiech. Opiekowaem si tob. Znaczy si, opiekowalimy si tob razem ja i moja ona Audrey. Wysza teraz na zakupy, ale niedugo wrci. Instynkt Jessiki podpowiada jej, e facet wyglda na cakiem miego, wci jednak miaa zamt w gowie; kiedy zbliy si do ka, uwiadomia sobie, e pod pociel jest golusieka. - Suchaj no, Thomas, jeeli naprawd tak masz na imi: jestem naga jak mnie Pan Bg stworzy, wic z aski swojej nie podchod bliej, dopki nie znajdziesz moich ubra. Thomas cofn si i unis rce w przepraszajcym gecie. - Z caym szacunkiem, panno Jessico zacz ostronie. Kpaem pani w ku przez jakie pi lat czy co koo tego, wic widywaem ju pani nago. - e co? - Mwiem - Syszaam, co mwie. Twierdzisz, e kpae mnie w ku. No to lepiej dla ciebie, kolego, eby, kurwa, artowa. - Przepraszam, ale ja Nagle uwiadomia sobie, co powiedzia. - Zaraz pi lat?! Czy ty powiedzia PI LAT?! 34

- Tak, przywieziono ci do nas pi lat temu. Bya ledwie ywa. Od tej pory opiekowalimy si tob, z nadziej, e pewnego dnia si obudzisz. - PI LAT! Jaja Se, kurwa, ze mnie robisz? Sowa Thomasa w rwnym stopniu zaskoczyy j, co zirytoway. W yciu go nie widziaa, wic jak miaby j kpa regularnie przez pi lat? - Przykro mi, Jessico. Masz na imi Jessica, prawda? - Tak. - Przepraszam, ale wzia mnie kompletnie z zaskoczenia. - Ja wziam z zaskoczenia ciebie? No ja pierdol! O - o - ok ropnie przepraszam. A teraz dawaj mi, kurwa, co do ubrania, zanim cakiem si wkurwi. Thomas by wyranie zbity z tropu. Uraony, odpar sztywno: - Dobrze, naturalnie, przynios ci ubranie, pogadamy potem. Chyba mamy sobie wiele do powiedzenia. Wycofa si z pokoju, odwrci, eby zamkn drzwi, i ciko zszed po schodach, zostawiajc Jessic, ktra przetrawiaa to, co jej powiedzia. Jak to moliwe? Czy to jaki dowcip, czy sztuczka? Nagle j olnio. Niewiele pamitaa ze swojego ycia. Wiedziaa, e ma na imi Jessica, ale nie bya pewna, czy to nie dlatego, e tak jej powiedzia Thomas. W tym zamcie myli przypomniaa sobie, jak to jest obudzi si na kacu i nie pamita, gdzie si byo i co si robio poprzedniej nocy. Tym razem rnica polegaa na tym, e o ile pamitaa, jak to jest mie kaca, o tyle nie przypominaa sobie adnych szczegw ze swojego ycia i po duszej chwili zastanawiania si nadal nic nie pamitaa. Thomas wrci kilka minut pniej. Nieco skruszony, rzuci jakie ciuchy i znw zszed na d, obiecujc, e przygotuje co na niadanie. Jessica popiesznie ubraa si w to, co przynis. Wszystko pasowao idealnie, z zatem prawdopodobnie strj nalea do niej. Z braku lustra nie moga si przejrze, czua jednak, e wyglda dobrze; chocia dopiero za jaki czas bdzie moga si przekona, czy te ciuchy nie wyszy z mody kilka lat temu. Teraz wszystko, co miaa na sobie, byo czarne czarne, sigajce kostek botki; workowate niczym piama czarne spodnie z elastycznym cigaczem w pasie i u dou nogawek; a do tego naprawd odjazdowe czarne kimono jak do karate, niesamowicie wygodne. Prawd mwic, tak wietne, e a ogrzao jej ciao do waciwej temperatury. Zanim bya gotowa zej do Thomasa, eby si mogli pozna nawzajem, uwiadomia sobie, e kto jeszcze przyszed do domu. Z parteru dobiegy gosy z pocztku podniesione,

35

a potem ju ciche mamrotanie. Nie miao jednak znaczenia, czy rozmowa toczya si gono, czy cicho, bo przez zamknite drzwi pokoju na pitrze i tak nic nie rozumiaa. Kilka razy odetchna nerwowo, eby si uspokoi; w kocu otworzya drzwi i wyjrzaa na zewntrz. Naprzeciw drzwi i po prawej zobaczya ceglany mur. Nikt nie zada sobie trudu, eby pokry cegy gipsem, tapet, czymkolwiek. Po lewej ciemne schody prowadziy na parter. W mrocznym wietle prawie nie byo wida stopni. W dwch kinkietach na cianie wzdu schodw paliy si wiece, ale ich pomienie byy niziutkie i wyglday, jakby lada chwila miay zgasn. Zawahaa si, skoro jednak dotara tak daleko, nie byo sensu wraca do bezpiecznego pokoju. Nieufnie zaryzykowaa krok w d i ostronie namacaa stopie. Oto wanie podejmowaa wypraw, by odkry, gdzie si, u licha, znajduje, i skd si tu wzia. Gosy na dole znowu przycichy. Z pokoju syszaa je lepiej, ale na tej zamknitej, wilgotnej, mrocznej, zimnej i odpychajcej klatce schodowej panowaa taka cisza, e wcale nie bya pewna, czy w ogle na dole kto co mwi. Moe syszaa jedynie wycie wiatru? Ostronie stawaa na kadym stopniu, eby nie czyni haasu. Instynktownie czua, e nie powinna zapowiada swojego nadejcia, dopki nie dotrze do stp schodw. Od celu dzielio j jakie pitnacie stopni, ktre na oko i na dotyk sprawiay wraenie, e bd trzeszcze przy najlejszym nacisku. Jessica jednak stpaa leciutko i dotara na sam d bezszelestnie, chocia droga wydawaa jej si wiecznoci. Kiedy ju wreszcie zesza, na parterze powitay j kolejne ceglane ciany na wprost i po lewej. Po prawej miaa dug czarn zason. Nie ulegao wtpliwoci, e zastanie za ni Thomasa oraz tego, z kim rozmawia od Bg raczy wiedzie kiedy. Rzeczywisto, rzecz jasna, okazaa si zupenie inna. Odsuna zason i ujrzaa kolejne cegy. Schody prowadziy do lepego zauka. Ale wobec tego jakim cudem Thomas wchodzi po nich i schodzi? I jaki sens miao powieszenie tam tej kotary? Niczego nie zasaniaa, jedynie zwyk ceglan cian. Wezbrao w niej straszne wraenie, e znalaza si w puapce i e Thomas chyba nie jest takim dentelmenem, na jakiego wyglda przy pierwszym spotkaniu. Sytuacja bya mocno niepokojca. Bo nie do, e wszystko to irytowao Jessic ponad wszelk miar, to w dodatku wzbudzio w niej zo. Oto utkna tutaj, w puapce, nie wiedzc, kim ani gdzie jest, a na dodatek zaczynaa ogarnia j klaustrofobia. Oddychaj gboko, pomylaa. Uznaa, e atwiej jej to przychodzi z zamknitymi oczami, ale kiedy je zamkna, znw znalaza si w gstym, spltanym lesie, cigana przez besti. Natychmiast otworzya oczy. Bestia znikna. 36

Zza ciany przed ni dobieg nagle wyrany gos Thomasa. By zdecydowanie wzburzony. - A po kiego nam ty cadillac? pyta kogo. Uwizionej na klatce schodowej Jessice zakrcio si w gowie. Wycigna rk, przytrzymaa si jednej ze cian, a jednoczenie niechccy zamkna oczy. Czua, e z zawrotami gowy zaczyna traci przytomno. Po piciu latach leenia w ku nawet ten krtki spacer zmczy j bardziej, niby sobie wyobraaa. Kiedy nogi ugiy si pod ni i zacza si osuwa, usyszaa dwie rzeczy po pierwsze, bagalny gos kobiety. Jessica nie rozrniaa sw, ale sdzc z tonu, mona byo przypuszcza, e kobieta baga o ycie. Drugim dwikiem, ktry zaatakowa uszy Jessiki, by gony ryk. Ryk bestii.

37

Rozdzia sidmy Sanchez niezbyt czsto odwiedza swojego brata Thomasa i bratow Audrey, lecz po wydarzeniach z poprzedniego dnia wiedzia, e musi ich ostrzec przed potencjalnym niebezpieczestwem, jakie im grozio. Mino ju prawie pi lat, odkd wpad na ulicy na anioa. Dobrze pamita to spotkanie, bo dziao si to wieczorem tego samego dnia, kiedy zobaczy wicej zakrwawionych zwok, ni przecitny przedsibiorca pogrzebowy oglda w cigu roku. No, chyba e chodzioby o przedsibiorc pogrzebowego z Santa Mondega sprzed piciu lat, kiedy doszo do tej masakry. Anioem, o ktrym mowa, bya pikna moda kobieta imieniem Jessica. Ich drogi skrzyoway si przelotnie nieco wczeniej, kiedy pojawia si w Tapioce by to jeden z tych rzadkich przypadkw, kiedy z przyjemnoci powitano w barze obcego. Ale nastpnym razem zobaczy j nieprzytomn i ca we krwi, lec na ulicy i poszatkowan kulami bya kolejn ofiar kanalii zwanej Bourbon Kidem. W przeciwiestwie do pozostaych ofiar Kida, Jessica jakim cudem utrzymaa si przy yciu. Tego dnia po miecie walao si tyle zwok, e Sanchez uzna, i nie ma najmniejszej szansy na cignicie do niej lekarza. Miejscowy szpital zapchany by rannymi z tego zwariowanego tygodnia, odkd Kid zawita do miasta. Nie, ta dziewczyna miaa nik szans na przeycie jedynie u Audrey, ony Thomasa. Bratowa, swego czasu pielgniarka, miaa dryg do wyczarowywania cudownych lekarstw, dlatego te w niej wanie Sanchez upatrywa szansy dla Jessiki. By moe jedynej szansy. Audrey ju wczeniej zajmowaa si ofiarami strzelaniny, a skoro udawao jej si utrzyma przy yciu pidziesit procent pacjentw, to i Jessica miaa szans, e przeyje, a moe nawet cakiem wrci do zdrowia. Kiedy po kilku tygodniach okazao si, e pod opiek Audrey Jessica nie umrze, cho dostaa co najmniej trzydzieci sze kul, Sanchez wymg na Thomasie i bratowej przyrzeczenie, e nikomu nie powiedz o leczonej przez nich dziewczynie. Jessica bya niezwyka. Nie jaka pierwsza lepsza damulka. Przez lata pracy za kontuarem w borze Tapioca Sanchez by wiadkiem rnych dziwnych rzeczy, ale nigdy nie widzia, eby kto, kto dosta trzydzieci sze kul, przey, no moe z wyjtkiem Mela Gibsona w Zabjczej broni 2. W gbi duszy stale obawia si, e Bourbon Kid wrci i znowu sprbuje ja zabi. I coraz bardziej wychodzio mu no to, e dzie ten nadejdzie raczej prdzej ni pniej. Jessica przybya do miasteczka pi lat temu, zaraz po tym, jak w Tapioce pojawili si dwaj mnisi. Sanchez pamita, e czego szukali czego zwizanego z cennym niebieskim 38

kamieniem, ktry ukrad im owca nagrd, niejaki Ringo. Kamie ten sprowadza na wszystkich same kopoty, to nie ulegao wtpliwoci. Ringo ukrad go dla El Santina, ale koniec kocw nie odda swojemu szefowi, bo kamie nadzwyczaj przypad mu do gustu. I wtedy przybyli ci dziwni mnisi. Chcieli odzyska kamie i cho wydawali si raczej agodni, dla zdobycia go nie cofnliby si przed niczym. Ich przyjazd do Santa Mondega nieznacznie tylko poprzedzi zjawienie si rozkosznej, acz tajemniczej Jessiki. Przez kilka dni pobytu w miecie dziewczyna podbia serca wszystkich bywalcw baru Tapioca. Rzecz jasna, zanim ktokolwiek zdy j pozna bliej, pojawi si Bourbon Kid. Najpierw wykosi wszystkich klintw Lelka Kufelka konkurenta Tapioki a potem zajrza do baru Sancheza, szukajc Ringa. Tu take wystrzela wszystkich, sztuka w sztuk, oszczdzajc jedynie Sancheza. Najbardziej ucierpia Ringo, ktry zarobi blisko sto kulek, chocia barman dokadnie pamita, e nieszcznik umar dopiero wtedy, gdy Kid zdar mu z szyi niebieski kamie. (Ba, faktem jest, e Ringo to bandyta, oprych i kanalia, ale sto kulek czy co koo tego to jednak lekka przesada). Kamie w mia t waciwo, e ten, kto go posiada, stawa si niezwyciony. Sanchez tego nie rozumia, wiedzia jedynie, e klejnot jest rdem wszelakich kopotw. Biedna Jessica po prostu przechodzia ulic, ale Bourbon Kid wygarn do niej, wychodzc z Tapioki. Na miecie chodziy suchy, e ci mnisi, hubalanie, dopadli Bourbon Kida za miastem, zabili go i odebrali mu niebieski kamie, ktry prawnie im si nalea. Tak wic kiedy pi lat pniej Sanchez zobaczy, e pojawio si dwch kolejnych mnichw, a na dodatek bezwzgldny owca nagrd imieniem Jefe, zacz szykowa si na najgorsze. Kiedy za dojecha na farm Thomasa i Audrey, pooon tu za miasteczkiem, przekona si, e jego obawy okazay si ze wszech miar usprawiedliwione. Najgorsze ju si stao. Zaparkowa przechodzonego, zardzewiaego biaego volkswagena garbusa przed werand od frontu. Drzwi domu ledwo trzymay si na zawiasach. To jeszcze nie wiadczyo o tym, e stao si co strasznego. Ale fakt, e oni Thomas, ani Audrey nie wyszli go powita, mwi sam za siebie. Ten dom nigdy nie zostawa bez opieki. Na dwik nadjedajcego samochodu ktre z nich zawsze wychodzio na dug drewnian werand. Niestety, nie dzi. Ich zwoki znalaz w kuchni. Bya to wielka kuchnia, speniajca take rol jadalni. Olbrzymi dbowy st zajmowa rodek podogi z uoonej w szachownic terakoty. Zazwyczaj panowa tam idealny porzdek, bo Audrey nie tolerowaa choby ladw baaganu, dzi jednak wszystko byo zlane krwi. Na pododze po obu stronach stou leay jeszcze ciepe zwoki Thomasa i Audrey. Zdawao si, e ich zakrwawione, oszpecone ciaa dymi, a moe paruj. W powietrzu unosi si koszmarny odr. W swoim yciu Sanchez 39

nieraz mia do czynienia z paskudnymi zapachami, jak choby tej nocy pi lat temu, kiedy w barze leao dwadziecia siedem trupw ludzi zastrzelonych na jego oczach przez Bourbon Kida. Ale nawet tamto byo niczym w porwnaniu do tego przyprawiajcego o mdoci smrodu. Tym razem byo to co cakiem innego. Zapach za. Mimo braku ladw po kulach trudno byo rozpozna Thomasa i Audrey. Nie byo wida adnych ran, a jednak oboje wrcz nurzali si we krwi. Wygldao to tak, jakby oboje zginli, pocc si krwi. Dosownie, jakby wypocili krew. Sancheza specjalnie nie zaskoczy fakt, e jego brat i bratowa nie yj. Od dnia, kiedy przywiz do nich Jessic, spodziewa si, e kiedy zajrzy tutaj i znajdzie ich w takim stanie. A teraz kto j zabra. Tajne, zamaskowane drzwi w kuchni, prowadzce na schody do jej pokoju, stay otworem. Nie byy rozbite czy w inny sposb uszkodzone, co wiadczyo o tym, e otwarto je bez uycia siy. Sanchez zdawa sobie spraw, e nie ma takiej moliwoci, eby dziewczyna nadal bya na grze, czu jednak, e musi si przekona na wasne oczy. Poza tym chcia po raz ostatni rzuci okiem na ko, w ktrym spdzia ostatnie pi lat. Wchodzi na pitro powoli. Nigdy nie lubi tych schodw. Ba si po nich chodzi nawet w dziecistwie, kiedy dom nalea jeszcze do jego rodzicw. Stopnie byy zimne, twarde, a maa odlego midzy cianami przyprawiaa o klaustrofobi. I chocia mia wiadomo, e to tylko wyobrania pata mu figle, to nadal tkwio w nim przekonanie, e im bardziej zblia si do szczytu schodw, tym bardziej powietrze si przerzedzao. Wchodzc ostronie na gr, nie sysza adnych dwikw dobiegajcych z pokoju na pitrze. Gdyby cokolwiek usysza, mogoby to oznacza, e Jessica wci tam jest, caa i zdrowa, nawet jeli pogrona w piczce. Z drugiej strony, mogoby to wiadczy rwnie o tym, e przebywa tam zabjca jego brata. Dopiero gdy stan pod drzwiami sypialni, uwiadomi sobie, jak ciemno jest na schodach. Wiedzia, e na cianie wisiay dwie wiece, ale albo nikt ich nie zapali, albo zgasy same. Pomimo wizki wiata, przebijajcej przez szpar pod drzwiami, na dobr spraw widzia tylko na odlego wycignitej rki. Niemal sparaliowany strachem, pchn drzwi i sign do kontaktu na cianie pokoju. Zapalio si wiato, olepiajc go na chwil. Zamruga, eby jego oczy przywyky do blasku, odetchn gboko i wszed do sypialni Jessiki. Tak jak podejrzewa, pokj by pusty, jeli nie liczy olbrzymiego pajka pdzcego ku niemu po goych deskach podogi. Sanchez o mao nie narobi w gacie. Nienawidzi pajkw z caej duszy, dlatego te odetchn z ulg, gdy stworzenie zatrzymao si nagle kilka krokw przed nim, po czym wycofao si powoli jakby nie chciao straci twarzy i skryo pod kiem, na ktrym Jessica spdzia ostatnie pi lat. wiadomo, e nie ma tu zabjcy 40

(pomijajc pajka) dodaa barmanowi otuchy, natomiast brak Jessiki go przygnbi. ko byo nieposane, ale nie dostrzeg ladw walki, co wcale go nie zdziwio. W kocu co za sztuka uprowadzi kogo pogronego w piczce? Wzdrygn si, syszc dobiegajcy z zewntrz odgos zapalanego silnika. Kiedy przyjecha, nie zauway przed domem innego samochodu, ale wtedy nie zwraca specjalnie uwagi na otoczenie. Teraz jednak na dworze by niewtpliwie jaki samochd, a sdzc z brzmienia silnika, nie chodzio o jego rozklekotanego starego garbusa. Ten warkot wydobywa si z o wiele wikszego, mocniejszego silnika. Po chwili dobieg gony pisk opon kierowca tego wozu, kimkolwiek by, najwyraniej chcia odjecha jak najszybciej. Poniewa w sypialni nie byo okien, Sanchez musia popdzi wskimi schodami na d, z nadziej, e zdoa dostrzec, kto odjeda z farmy w takim popiechu. A nu uwozi ze sob Jessic? Pomimo gbokiej niechci do ludzi jako takich, starannego pilnowania si, eby nie bra sobie cudzych kopotw na gow, a take zwyczaju czstowania obcych szczynami, Sanchez nie by pozbawiony zalet. Niestety, nie naleaa do nich szybko ruchw. Krtko mwic, nie by szybkobiegaczem. Kiedy ju z tupotem zbieg na parter, przeskoczy nad zwokami brata i wyjrza na dwr, zobaczy jedynie ty tego cadillaca, ktry pdzi w oddali bit drog w kierunku Santa Mondega. Sanchez nie nalea do ludzi gwatownych, ale zna wielu takich w miasteczku. Wiedzia, z kim pogada, jeeli chcia si zemci na wacicielu tego cadillaca. Szczerze mwic, zna pod dostatkiem takich, od ktrych bez trudu moe si dowiedzie, kto zabi Thomasa i Audrey i co si stao z Jessic. Nawet jeeli nie byo przy tym adnych wiadkw, wiedzia, e dowie si dokadnie, co tam si wydarzyo. Ktokolwiek dokona tych zabjstw i uprowadzi Jessic, zapaci mu za to. Bo jedno nie ulegao wtpliwoci skoro Sanchez zna ludzi, ktrzy dowiedz si, co si stao, to zna te takich, ktrzy bd wiedzieli, co z tym zrobi. Ludzi, ktrzy dokonaj zemsty w jego imieniu. Ma si rozumie, bdzie im musia zapaci, to jednak nie stanowio problemu. Niemal wszyscy lubili jego bar. I nawet jeli nie przepadali za nim, to kiedy chcieli si napi, woleli pi w Tapioce ni gdzie indziej. Darmowe drinki przez cay rok bd a nadto silnym bodcem dla kadego mieszkaca Santa Mondega, eby pomc mu w chwili potrzeby. Tyle tylko, e Sanchez nie chcia byle kogo. Chcia mie Krla. Najlepszego rewolwerowca w miecie. Czowieka, ktrego zwali Elvis.

41

Rozdzia smy Archibald Somers wyglda dokadnie tak, jak Jensen si tego spodziewa. Mia czterdzieci kilka lat, a moe nawet przekroczy ju pidziesitk, i nosi si jak prowadzcy teleturnieje siwe, gadko zaczesane do tyu wosy, idealnie odprasowane szare spodnie i biaa koszula w wskie brzowe prki, biegnce od konierzyka w d. W kaburze pod pach, po lewej stronie klatki piersiowej, nosi pistolet i jak na swoje lata by w cakiem przyzwoitej formie. Ani ladu szpetnego minia piwnego, portki te mu nie opaday. Jensen sam by chcia tak wyglda w jego wieku. Na razie jednak mia trzydzieci kilka lat, wyborn kondycj i cakiem mu to odpowiadao. Do gabinetu, ktry przyszo im teraz dzieli, wchodzio si z ciemnego korytarza na drugim pitrze budynku komendy gwnej. Wielkoci nie rni si od innych pomieszcze usytuowanych przy tym korytarzu jedno przeznaczono na magazyn dla sprztaczek, w innym urzdzono gabinet pierwszej pomocy lekarskiej, no a poza tym byy jeszcze toalety. Jensen nie mia pojcia, co byo wczeniej w pokoju, ktry przystosowano na potrzeby ich wsplnego gabinetu, i wola nie wiedzie. Mimo to klitka miaa swj styl powleczone werniksem drzwi z ciemnego drewna i stylizowane na antyki biurka nadaway jej swoisty charakter, ktrego brakowao podzielonej na boksy gwnej Sali. I tylko jasnozielone, niczym w wizieniu, ciany psuy oglny nastrj. Somers stawi si do pracy w poudnie; lepiej pno ni wcale. Jensen zorientowa si tymczasem, e gwne biurko porodku ich nowo urzdzonego gabinetu naley do jego partnera, dlatego te zaj mniejsze biurko w kcie, gdzie prawie nie docierao wiato, i zacz rozpakowywa swoje nieliczne rzeczy osobiste. - Zapewne detektyw Somers? Mio mi pana pozna odezwa si, wstajc, i wycigajc rk do wchodzcego mczyzny. - Miles Jensen, tak? odpar Somers, mocno ciskajc mu do. Jeste moim nowym partnerem, co? - Wanie przytakn Jensen z umiechem. Na pierwszy rzut oka ten emerytowany gliniarz wcale nie by taki najgorszy. - Wszyscy ju ci mwili, e jestem palant, co? zapyta Somers, podchodzc do krzesa za swoim biurkiem. - Co mi o tym przebkiwano. - Jasne. Nikt mnie tutaj nie lubi. Rozumiesz, jestem ze starej szkoy. Tu wikszo zajmuje si tylko dbaniem o swoje kariery i awanse. W dupie maj staruszki, ktre padaj 42

ofiar rabusiw. Ich obchodz tylko te sprawy, ktre da si rozwiza raz dwa i odfajkowa. Chyba wiesz, e to miasto ma najwyszy wskanik osb zaginionych w caym cywilizowanym wiecie, co? Jensen, z nadziej, e jego partner nie bdzie koczy kadego zdania pytaniem: co?, umiechn si do niego szeroko. - Tak, chocia nie sdziem, e Santa Mondega zalicza si do miejsc cywilizowanych. - I tu akurat masz racj, przyjacielu. Jensen usiad na obrotowym krzele na kkach i przy swoim biurku. Jeeli pierwsze wraenie o czymkolwiek wiadczy, czu, e wsppraca z Somersem powinna mu si ukada. Oczywicie mowa tu tylko o pierwszym wraeniu. - Hm Podobno masz obsesj na punkcie dorwania Bourbon Kida? Ale dlaczego z tego powodu wszyscy ci nienawidz? Emerytowany gliniarz umiechn si. - To nie z tego powodu mnie nienawidz. Nie mog na mnie patrze dlatego, e ja sam tego chc. Staram si ich wkurza przy kadej nadarzajcej si okazji. aden z nich nigdy nie chcia mi pomc przy ledztwie, ktrego nie daoby si zakoczy w cigu tygodnia. Wanie dlatego sprawa Bourbon Kida powdrowaa do akt. Bo tylko ja jeden wci si ni zajmowaem. Udao im si mnie pozby po pretekstem, e budet nie pozwala nam prowadzi ledztwa, jeeli istnieje moliwo, e Bourbon Kid nie yje. No i co, teraz pewnie auj, nie sdzisz? Ostrzegaem burmistrza, e Kid kiedy wrci, ale posucha tamtych idiotw. - Czyli e winisz burmistrza? - E tam. Somers pokrci gow. Burmistrz to z gruntu porzdny facet, ale ma kup doradcw, ktrym zaley na tym, eby historia Bourbon Kida posza w zapomnienie. Nie pamitaj o tych wszystkich wdowach, ktre straciy mw przez tego skurwiela. On wcale nie znikn. Od piciu lat zabija ludzi dzie w dzie, ale dopiero teraz pozwala odnajdywa nowe zwoki. Szykuje nam kolejn masakr. I tylko ty i ja, Jensen, moemy temu zapobiec. - Zdajesz sobie spraw, e nie przyjechaem tu tylko w zwizku ze spraw Bourbon Kida? zapyta Miles, majc nadziej, e nie obrazi partnera, ktry do pracy najwyraniej podchodzi z prawdziw pasj. - Wiem, po co tu jeste odpar Somers z szerokim umiechem. Uwaasz, e maj tu miejsce jakie zjawiska nadprzyrodzone i e za tymi morderstwami stoi prawdopodobnie sekta satanistw. Nie chc ci okamywa, moim zdaniem to jedna wielka bzdura, ale dopki jeste po mojej stronie i twoje ledztwo pomoe mi udowodni, e te zbrodnie popenia Bourbon Kid, a nie Jar Jar Binks, to nie ma sprawy. 43

Moliwe, e Somers by ciut cyniczny, a take nieco nadmiernie przywizany do jednej, jedynej teorii, i to Bourbon Kid stoi niemal za kad zbrodni, ale nie wyglda na tak skoczonego cymbaa, jak go przedstawiano Jensenowi. Stosujc przemylan dyplomacj, mona by tego cynicznego starego glin przekabaci i wykorzysta do swoich celw. Z pewnoci nie brakowao mu motywacji. - Jar Jar, tak? Co z tob, masz fioa na punkcie kina? - Interesuj si po amatorsku. - Jako nie mog sobie ciebie wyobrazi jako fana Gwiezdnych wojen. Somers przeczesa dugimi palcami lnice siwe wosy i odetchn gboko. - Bo i nie jestem. Wol rzeczy, ktre zmuszaj mnie do mylenia, a nie tylko do patrzenia, no i doceniam dobre aktorstwo. Dzisiaj co drugiego z czoowych aktorw wybiera si ze wzgldu na wygld, a nie talent. Dlatego wikszo z nich znika z ekranw przed trzydziestkpitk. - Jasne czyli e jeste fanem Pacina i De Nira? Somers pokrci gow i westchn. - Gdzie tam, to jednowymiarowe, przebrzmiae sawy odcinajce kupony od chway filmw gangsterskich z lat siedemdziesitych i osiemdziesitych, w ktrych obsadzano ich etatowo. - Nabijasz si ze mnie, prawda? - Nie, za to Jacka Nicholsona mog oglda na okrgo. Ten facet potrafi zagra dowoln rol w dowolnym filmie. Ale jeli chcesz mi zaimponowa znajomoci kina, Jensen, odpowiedz na takie pytanie - Stary glina unis brew w stylu Jacka Nicholsona. Reyserzy, bracia Scott wolisz Ridleya czy Tonyego? - Nie ma porwnania. Tonyego, bez dwch zda odpar Miles bez wahania. Nie powiem, Ridley niele si sprawi przy owcy androidw i Obcym, ale Wrg publiczny i Karmazynowy przypyw to rzeczy nie do przecenienia. Dobre, inteligentne filmy. - W ktrych bohaterem by czarny, tak? Somers chcia mu zagra na nerwach, lecz spudowa. - To prawda, ale nie dlatego mi si podobaj. Tony reyserowa te Prawdziwy romans, cakiem udany film, w ktrym nie ma czarnego bohatera. - W porzdku. Emerytowany gliniarz westchn. Ja mimo wszystko wol Ridleya, a to dlatego, e Tony ma na koncie tak cha jak horror Zagadka niemiertelnoci. W yciu nie widziaem takiego gniota o wampirach. - Zgoda, to nie to samo co Straceni chopcy. 44

- wita prawda przytakn Somers i majc ju do tej dyskusji, zaproponowa: Suchaj, znajdmy co, co do czego si zgodzimy, a wtedy moesz powiedzie kademu, e jestemy bratnimi duszami. Proste pytanie: Robert Redford czy Freddie Prinze Junior? - Redford. - Dzikuj. To skoro ju mamy ze sob co wsplnego, ukad stoi, partnerze? - Ukad? Jaki ukad? - Taki, e ja bior pod uwag wszystkie te twoje nadprzyrodzone teorie i pomagam ci, jak dalece mog, a ty rewanujesz mi si tym samym. Przyjmujesz moj teori na temat Bourbon Kida i traktujemy si na serio. Bg mi wiadkiem, e w tej komendzie policji nikt inny nie wemie nas powanie. - Ukad stoi, detektywie. - Dobrze. To co, chcesz zobaczy, jak Kid urzdzi te ostatnie pi ofiar? Miles pokiwa gow. - Dawaj. Somers wycign lew szuflad biurka, a z niej przezroczyst plastikow koszulk. Otworzy j i wysypa na biurko plik fotografii. Jensen wsta z krzesa, wzi pierwsz z brzegu byszczc odbitk i przyjrza jej si z uwag. To, co zobaczy, przerazio go. Nie wierzy wasnym oczom. Potem spojrza na pozostae zdjcia na biurku. Omiata je wzrokiem przez kilka sekund, a potem popatrzy na partnera, ktry siedzia, kiwajc gow. Miles Jensen widzia ju w yciu wiele naprawd odraajcych rzeczy, ale z czym tak ohydnym jeszcze si nie zetkn. - Czy ja dobrze widz? zapyta cicho. - Rozumiem ci odpar Somers. Jaki pojebany, chory skurwysyn mgby zrobi co takiego innemu czowiekowi?

45

Rozdzia dziewity Pnym rankiem mczyzna zwany Elvisem triumfalnie wkroczy do baru Tapioca. Porusza si tak, jakby taczy na estradzie jivea w rytm Suspicious Minds, i to nie tylko tego dnia, lecz zawsze. Zupenie jakby nosi niewidzialne suchawki, z ktrych na okrgo lecia ten sam kawaek. Sanchez uwielbia tego faceta; z podnieceniem oczekiwa na to spotkanie, ale rzecz jasna nie zamierza si z tym zdradzi. Nie wyszoby mu na dobre, gdyby Elvis dowiedzia si, e go lubi. Elvis by tak zajebisty, e barman poczuby si jak ostatni gupek, gdyby wyszo na jaw, e go, tego no wiecie no e tamten jest jego idolem. Poza tym Elvis ubiera si zajebicie. W kadym razie wyglda zajebicie jak na kogo, kto zawsze nosi si jak Elvis Presley. Wielu ludzi uwaa, e ci, ktrzy naladuj Elvisa, s mieszni, e przynosz sobie wstyd, ale o tym facecie nikt by tak nie pomyla. Przypomina im, jak zajefajny by Krl w czasach, zanim przesta by spoko. Tego akurat dnia Elvis wystroi si w liliowy garnitur. Mia spodnie dzwony z czarnymi frdzlami biegncymi po bokach wzdu caych nogawek oraz idealnie dopasowan marynark z czarnymi klapami, ktre pasoway do czarnej koszuli z cienkiego materiau, zapitej tylko do poowy, dziki czemu wida byo opalon, wochat pier i gruby zoty medalion z napisem TCB (Taking Care of Business Dbaj o swoje), zwisajcy z szyi na cikim zotym acuchu. Niektrzy uwaali wprawdzie ten medalion za tandetny, ale zdaniem Sancheza by odjazdowy. Elvis mia te dugie czarne baki i bardzo gste czarne wosy (niemal wymagajce podcicia). Kocowym sznytem by jego znak firmowy okulary przeciwsoneczne w grubej zotej oprawie, z ktrymi si nie rozstawa. Nie zdj ich nawet wtedy, kiedy ju usiad przy kontuarze, gotw do omawiania interesu z Sanchezem. Ani on, ani barman nie przejmowali si tym, e w lokalu panuje spory ruch. Skoro Elvis przez p godziny chcia bi pian z Sanchezem, aden z klientw nie omieliby si zoy zamwienia. W miasteczku ludzie szanowali Elvisa, bali si go, a co najdziwniejsze, prawie wszyscy take go lubili. - Co mi si obio o uszy, e masz jakie gwniane wieci odezwa si Krl, znaczco kiwajc gow. Sanchez wzi butelk i, nieproszony, nala mu szklank whisky. - Gwniane wieci szybko si rozchodz odpar i powoli pchn szklank po ladzie w kierunku Elvisa. - Tylko e za tym twoim gwnem cignie si niezy smrd zauway Krl przecigym, gbokim gosem. 46

Po raz pierwszy tego dnia Sanchez si umiechn. Wprawdzie tylko pgbkiem, ale przebywanie w obecnoci wielkiego czowieka wydobyo go z gbin smutku, w ktrym pogry si od czasu znalezienia zwok brata. Boe, bogosaw Krla. - Elvis, przyjacielu, powiedz, co konkretnie wiesz na ten temat? - Szukasz kierowcy tego cadillaca, zgadza si? - Zgadza. Widziae go? - Widziaem. Mam go dla ciebie zabi? - No. Zabij go. Ku radoci Sancheza Elvis sam to zaproponowa. Barmana niepokoia bowiem myl, e bdzie musia si z tym do niego zwrci. Niech cierpi, a potem zabij go jeszcze raz. A jeli to nic nie da, we go na tortury, pki nie zdechnie. - Zabi go wicej ni raz, h? Normalnie to by kosztowao ekstra, ale lubi ci, Sanchez, wic dla ciebie zabij go po raz drugi za darmo. Sowa te zabrzmiay w uszach barmana jak muzyka. Mia wraenie, e nagle w gowie rozbrzmiay mu dwiki Suspicious Minds. - A ile chcesz za t robot? zapyta. - Tysiczek z gry. A jak ju bdzie trupem, chc, eby zabuli za przemalowanie jego bryki. Zawsze mi si marzy rowy cadillac. To co w sam raz dla rockandrollowa, no nie? - Fakt przyzna Sanchez. Wzi butelk whisky i dola Elvisowi do pena. Pjd po pierwsz zaliczk. Popilnujesz mi baru przez chwil? - Sie wie, szefie. Elvis przez minut siedzia i gapi si w swoj szklank, przegldajc si w niej. Sanchez znikn na zapleczu, eby przynie pienidze. Ale Krlowi nie chodzio tylko o fors i bryk. Powiadano, e kierowca tego cadillaca jest w posiadaniu cennego niebieskiego kamienia. Takie cacko mogo by warte majtek. Elvis nie zna si na biuterii, wiedzia jednak, e kobiety lubi byskotki. Taki prezencik by najlepszym sposobem na zdobycie serca jakiej damy, a Elvis uwielbia panny. Barman wrci z tust brzow kopert, wypchan fors. Elvis otworzy j. Przerzuci banknoty, nie po to, eby je przeliczy, ale y sprawdzi, czy s prawdziwe, chocia ufa Sanchezowi na tyle, na ile w ogle zdolny by komukolwiek zaufa. Zadowolony, e wszystko jest w porzdku, zoy kopert wp i schowa j do wewntrznej kieszeni marynarki. Nastpnie chwyci szklank, wychyli j jednym szybkim haustem, okrci si byskawicznie na stoku, wsta i ruszy do drzwi. - Hej, Elvis, zaczekaj! zawoa Sanchez. 47

Krl zatrzyma si, ale si nie obejrza. - No, chopie, co jest? - Nazwisko. - Nazwisko? - Tak, jak si nazywa ten facet, ktrego dla mnie zabijesz? Czy to kto, kogo znam? - Moliwe. Jest nietutejszy. To owca nagrd. - Ale jak si nazywa? I dlaczego zabi mojego brata i jego on? Pocztkowo Sanchez nie zamierza zadawa Elvisowi takich pyta, skoro jednak cyngiel przyj robot i rusza wypeni jego zlecenie, barman gwatownie zapragn dowiedzie si czego wicej o tajemniczym kierowcy tego cadillaca. Elvis odwrci si i spojrza na Sancheza ponad szkami okularw przeciwsonecznych. - Na pewno chcesz wiedzie? Moe lepiej powiem ci dopiero po wykonaniu roboty? Wiesz, eby si czasem nie rozmyli. - E tam, gadaj Kim jest ten skurwiel? - Wredny facet, woaj na niego Jefe. Ale spoko, jutro o tej porze bdzie mia ksywk Jefe Sztywniak. Zanim barman zdy go przestrzec, e Jefe to naprawd grony go, Elvis wyszed. No i dobrze. Da sobie rad z Jefe. Skurwysyna czeka paskudna i gwatowna mier z rki Krla.

48

Rozdzia dziesity Detektywi Miles Jensen i Archibald Somers od razu poznali, czyim dzieem byo to, co mieli przed sob. Jensen spojrza na partnera, ktry niewtpliwie myla o tym samym. Kolejne zwoki dwch osb, zamordowanych w sposb rwnie bezlitosny, jak pi ofiar na zdjciach, ktre Somers pokaza Jensenowi wczeniej. Tymi nieszcznikami byli Thomas i Audrey Garcia. Nie ulegao wtpliwoci, e uda si to potwierdzi pniej dziki kartotekom dentystycznym, na razie jednak przyjli to jako wielce prawdopodobne zaoenie. Przyjechali na wielk farm na skraju miasteczka dugo po policjantach, wezwanych telefonicznie na miejsce zbrodni przez krewnego ofiar. Dugi i krty bity trakt prowadzi do werandy od frontu. Przechodzona stara limuzyna marki BMW Jensena z najwyszym trudem pokonaa wertepy i wyboje w jednym kawaku. Stary dom sta tam od lat, mnie znoszc napr wszelkich ywiow. eby to stwierdzi, nie trzeba byo wielkiego detektywa. Ju kilka sekund po wejciu do kuchni od frontu Jensen pozazdroci Somersowi, ktry przezornie wzi ze sob chusteczk, a teraz zatyka ni usta i nos. Wydobywajcy si ze zwok odr zbija z ng, a Miles by jedyn obecn tam osob, ktra nie miaa niczego, eby zabezpieczy si przed osaczajcym ich zapachem. W kuchni zastali piciu policjantw. Dwaj z nich tam miernicz sprawdzali odlegoci od zwok do innych miejsc w kuchni. Inny pracowicie pstryka zdjcia polaroidem. Co chwila aparat z terkotem wypluwa fotografie podobne do tych, na ktrych Somers uwiecznione mia poprzednie pi ofiar. Jeszcze inny funkcjonariusz usiowa zdejmowa odciski palcw zadanie nie do pozazdroszczenia, bo niemal kady centymetr kwadratowy kuchni spryskany by krwi. Pitym i ostatnim gliniarzem by porucznik Paolo Scraggs najwyraniej najstarszy rang, bo nie robi nic poza tym, e zaglda przez rami kolegom, sprawdzajc, czy naleycie wykonuj prac. Scraggs mia na sobie elegancki granatowy garnitur. I cho nie by to przecie strj subowy, nosi go niczym mundur. Pod marynark mia starannie odprasowan, nieskazitelnie bia koszul i ciemnogranatowy krawat bez wzorkw. To, e jak wida, bardzo dba o swj wizerunek, miao sens, bo przywizywanie wagi do szczegw byo niezbdnym warunkiem, by znale si w jego zespole. W jego ekipie technicznej. Nie uchodzia ona wprawdzie za dum wydziau policji w Santa Mondega, ale Scraggs wychodzi ze skry, eby zmieni ten stan rzeczy. Ubiegy tydzie wystawi Scraggsa i jego ekip na powan prb z powodu makabrycznych morderstw, do jakich doszo ostatnio, a dzie dzisiejszy nie rni si od 49

poprzednich. W kuchni pasowa nieopisany bajzel. Oprcz krwi, ktra wygldaa, jakby polewano j z wa ogrodowego, na pododze i blatach walay si garnki, patelnie i porozbijane talerze. Albo Thomas i Audrey Garcia stoczyli niesamowit walk, albo ich zabjca zdemolowa pomieszczenie, szukajc czego cennego. Lekarz sdowy zdy ju odjecha, ale zaoga karetki nadal bya na miejscu czekaa przed werand, a kto pozwoli im zapakowa i wywie zwoki. Somers da im znak i wzili si do roboty. - Kto pierwszy przyby na miejsce? spyta gono emerytowany gliniarz, kiedy ratownicy medyczni przebiegali obok niego. - Ja odpar Scraggs i podszed do niego z wycignit rk. Porucznik Scraggs. Ja tu dowodz. - Ju nie waln Somers prosto z mostu. Detektyw Jensen i ja przejmujemy spraw. Scraggs, co zrozumiae, wciek si i opuci rk, widzc, e nie ma co liczy na ucisk doni detektywa. Wiedzia, kim jest Somers, wic powinien si zastanowi, zanim mu poda rk. Na usta cisno mu si sowo: Palant!, ale powiedzia tylko: - Nie ma sprawy, Somers. Jak pan sobie yczy. - Macie ju jakie tropy? - Tak jest. Ktry z moich ludzi zebra zeznania od brata jednej z ofiar. - Od brata, h? Znamy go? - Moliwe, e pan go zna. To Sanchez Garcia, kierownik baru Tapioca. Ten truposz, Thomas Garcia, by jego bratem. Somers wycign z kieszeni paszcza may notes, otworzy go i z ptelki na kocu wyj owek. - Czy Sanchez ma jaki pomys, kto mg to zrobi? zapyta. Jensen niemal pozwoli sobie na umiech. Przez krtk chwil Somers wyglda i mwi niemal jak porucznik Columbo. Pohamowa jednak wesoo. Zdecydowanie nie by to waciwy czas i miejsce na podmiechiwanie si, zwaszcza e Scraggs jawnie mu si przyglda. - Powiedzia, e nie ma pojcia, kto mgby chcie ich zabi odpar porucznik i cign: - Ale powiem wam jedno: jego zdaniem kosmici nie maj z tym nic wsplnego. Skierowa ten przytyk pod adresem Jensena, ktry nie po raz pierwszy sysza co takiego. Miasto nowe, a gwniane dowcipy wci takie same. Jake przewidywalne. I mczce. 50

- Hej! warkn Somers. Odpowiadaj tylko, kurwa, na pytania. A szczeniackie uwagi zatrzymaj dla siebie. Mamy tu dwch sztywnych. Najprawdopodobniej to niewinni ludzie. Twj sarkazm nie pomoe nam zapa zabjcy. - Przepraszam pana. - Bo i masz za co. Wida byo, e Somers wzbudza respekt, i Jensen nadal nie rozumia powodw, dla ktrych inni gliniarze tak go nienawidzili. Patrzy na starszego detektywa, ktry mwi dalej: - Dobra, a kto znalaz zwoki? Ten Sanchez? - Tak jest, prosz pana odpar Scraggs. Twierdzi, e przyjecha tu okoo smej rano. Natychmiast zadzwoni na 911. - O smej, powiadasz? A gdzie jest teraz? - Musia wraca do pracy, przygotowa bar przed otwarciem. Jensen doszed do wniosku, e najwyszy czas zaznaczy swoj obecno. Zrobienie dobrego wraenia na samym pocztku pierwszego ledztwa na nowym terenie zawsze byo bardzo wane. Wtrci wic swoje trzy grosze: - Sdzc ze stanu zwok, ci ludzie zginli stosunkowo niedawno. Czy Sanchez nie zauway tu nikogo po przyjedzie? Na moje oko, tych dwoje zabito dzi rano. - Twierdzi, e nic nie widzia. Rzucao si w oczy, e zwracajc si do Jensena, Scraggs nie doda na kocu: prosz pana. Czarny detektyw nie przej si tym. I tak w kocu zdobdzie szacunek porucznika i innych gliniarzy. Jak zawsze do tej pory. Nie zwracajc uwagi na opryskliwy ton Scraggsa, cign: Ten dom stoi wyranie na uboczu. Dojecha i wyjecha mona tylko jedn drog. Pytalicie Sancheza, czy jadc tutaj, mija kogo zmierzajcego w przeciwnym kierunku? - Oczywicie, e tak. I jak ci wanie mwiem, twierdzi, e nic nie widzia. - W porzdku. Moe i byo to gupie pytanie, ale Jensen nie wiedzia, jak bardzo starannie policja w Santa Mondega prowadzi przesuchania, a z pewnoci niczego nie zamierza przyjmowa na wiar. Zerkn na partnera, ktry zapyta: - Chcesz sam przesucha Sancheza? Zapewne widzia, e nowo przybyy detektyw a si pali, eby zweryfikowa zeznanie Sancheza. Jensen poczu, e chyba powoli zaczyna zdobywa nieco szacunku ze strony starszego partnera. Kierowa si zawodow uczciwoci i by dumny ze swojej pracy, co Somers najwyraniej zacz docenia. - Chcesz jecha ze mn? zapyta Jensen. 51

- E e, jed sam. Zostan tu z nimi i zobacz, co da si znale wiesz, dopilnuj, eby niczego nie przegapili. Byo oczywiste, e ta uwaga nie spodobaa si technikom, ktrzy posali Somersowi kilka kliwych spojrze. Rzecz jasna, wcale si tym nie przej. Dranienie ich sprawiao mu niekaman przyjemno. Aha, Jensen pewnie sam by do tego doszed, ale i tak ci powiem: podczas przesuchania Sanchez przez cay czas bdzie ga jak najty. On nie z tych, co to wsppracuj z policj. Jeeli jest taki, jak mi si wydaje, to zdy ju wynaj patnego cyngla, eby zaatwi tego zabjc czy zabjcw, tak e nie wierz we wszystko, co ci powie. W tym, co usyszysz, prawdy bdzie gra 50%. Jensen zostawi partnera, eby dalej wyywa si na ekipie technikw, i wyszed na dwr. C za ulga, wyj z tego smrodu w kuchni na wiee powietrze! Przez dusz chwil sta, oddychajc pen piersi. Karetka podjechaa tyem pod werand i dwaj ratownicy medyczni pakowali do niej nosze. Wiksza torba na zwoki leaa ju w karetce, z boku, a teraz wnosili prawdopodobnie ciao Audrey. Jeden facet, pochylony, wazi do karetki tyem, a drugi usiowa od spodu utrzyma nosze ze swojej strony. Blokowa drog Jensenowi, tak wic detektyw odczeka, a zapakuj nosze, i dopiero wtedy poklepa faceta po ramieniu. - Mam si spotka w barze Tapioca z niejakim Sanchezem Garci. Wiesz, gdzie to jest? zapyta. - Jasne. Przejedamy tamtdy w drodze do kostnicy odpar medyk przez zacinite zby, dopychajc nosze na miejsce. Jed pan za nami, jeli pasuje. - Dziki, tak wanie zrobi. Wycign z kieszeni banknot dwudziestodolarowy i podsun go sanitariuszowi pod nos. Jeszcze jedno. Gdyby Sanchez chcia wymierzy sprawiedliwo we wasnym zakresie, komu zleciby mokr robot? Mczyzna przez moment patrzy na banknot, zastanawiajc si, czy go przyj, czy nie. Nie namyla si dugo. Wyrwa pienidze z rki Jensena i schowa do grnej kieszeni. - W takiej sprawie Sanchez zaufaby tylko Krlowi powiedzia. - Krlowi? - Ano. Elvis yje, chopie. Nie wiedziae? - Jak wida, nie.

52

Rozdzia jedenasty Marcusa Gnid wci mczy kac. Ale niespecjalnie si tym przejmowa. Zwalcza klina klinem, dziki czemu najgorsze mia ju za sob. Ubiegej nocy spad jak kot na cztery apy. Obrobienie Jefe okazao si o wiele atwiejsze, ni przypuszcza. Kiedy go okrada, owca nagrd spa smacznie jak niemowl. Rzecz jasna, spraw uatwi fakt, e Marcus wrzuci do jego szklanki piguk gwatu. W normalnych okolicznociach nie marnowaby bezcennego rohypnolu na kogo, w stosunku do kogo nie mia seksualnych zamiarw, no ale Jefe nosi na szyi ten pikny niebieski kamie. Ukrywa go cakiem niele, jednak im bardziej by wstawiony, tym czciej wida byo, e co tam chowa; w kadym razie widzieli to ludzie pokroju Marcusa, ktry mia oko do takich rzeczy. Przy okazji okazao si, e w kieszeniach Jefe Marcus znalaz kilka tysicy dolarw, tak e spokojnie mg pi na jego koszt przez dobre kilka miesicy. Wynaj sobie cakiem miy pokoik w hotelu Santa Mondega International. Ze wzgldu na cen nie zamierza zatrzyma si tam na duej, ale chcia zakosztowa kilku dni pawienia si w luksusie. Uzna, e skoro dopisa mu fart, to co mu si od ycia naley. A co, kurde, dlaczego miaby sobie nie dogadza? Zasuy na to. Dochodzia druga po poudniu, a on wci jeszcze nawet nie rozsun zason. Rozpar si leniwie na olbrzymim podwjnym ou w pokoju hotelowym; nadal mia na sobie czarne skrzane spodnie, ktre nosi poprzedniego wieczoru, i siatkowy podkoszulek, niegdy zapewne biay. Ekran telewizora umieszczono wielce dogodnie na cianie na wprost ka, a butelka whisky staa pod rk na nocnym stoliku, na wypadek gdyby mia ochot waln sobie luf. To si nazywa wiatowe ycie, ot co! Wanie tak Marcus wyobraa sobie niebo, a w kadym razie tak wyobraa sobie swoje ycie, gdyby zosta krlem. Oglda wanie drugi z nadawanych kolejno odcinkw serialu BJ i Bear na jakim nieznanym kanale satelitarnym, kiedy kto cicho zapuka do pokoju. - Obsuga hotelowa dobieg zza drzwi nieco stumiony gos kobiety. - Niczego nie zamawiaem. Przez chwil panowaa cisza. - Eee, no bo ja jestem pokojwk. Chciaam pocieli panu ko i posprzta. Marcus sign pod poduszk u wezgowia ka i wycign rewolwer. Zawsze trzyma bro pod poduszk, a w kadym razie pod tym, na czym skada gow na noc; ot tak, na wszelki wypadek. Poprzedniego wieczoru za by w szczeglnie paranoidalnym nastroju.

53

Przedsiwzi nadzwyczajne rodki ostronoci, w obawie, e Jefe go odnajdzie, eby si zemci za kradzie portfela oraz, co waniejsze, niebieskiego kamienia. Wsta z ka i chwiejnie podszed do drzwi, po raz pierwszy zdajc sobie spraw z tego, ile wypi ubiegej nocy. Dopiero teraz owiecio go, e zionie gorza, a jego ubranie nadaje si do pralni, na razie jednak obchodzio go tylko to, kto te stoi za drzwiami i podaje si za pokojwk. W Santa Mondega jeli ukrado si komu fur szmalu i cenny kamie, trzeba byo pilnowa wasnego tyka przez adne kilka tygodni, albo i duej. Z rewolwerem wycelowanym w drzwi spojrza przez wizjer. Zobaczy stojc w korytarzu mod kobiet o bladej cerze, niewiele po dwudziestce, w typowym czarnym stroju pokojwki i biaym fartuszku. Wygldaa tak niegronie, e wsadzi rewolwer za pasek skrzanych spodni na plecach i otworzy drzwi; na wszelki wypadek nie zdj jednak acucha. - Dzie dobry, panie Jefe, prawda? odezwaa si pokojwka, odczytujc jego imi z karteczki, ktr trzymaa w rku. Marcus przypomnia sobie, e meldujc si w nocy w hotelu, zapaci pienidzmi ze skradzionego portfela. Widocznie jako dowd tosamoci pokaza recepcjonicie prawo jazdy Jefe. - Tak, jestem Jefe. Chcesz wej i posprzta, dobrze mwi? - Jeli mona, panie Jefe oczywicie jeli to panu nie przeszkadza. Marcus zdj acuch i otworzy drzwi. - Wchod, sodziutka. Jak ci na imi? - Kacy. Dziewczyna umiechna si do niego; ten uroczy umiech stopiby serce kadego mczyzny. A serce Marcusa atwo byo stopi. To dziewcz, ta pokojwka, ktra przed nim staa, bya przeliczna. I wcale nie wydawao mu si tak, bo wci by pijany. Od lat nie spotka rwnie piknego stworzenia. Ta mina niewinitka, te wspaniae wosy Gnida by wielkim amatorem kobiecych wosw. Pikne wosy stay niemal na szczycie listy zalet, jakie powinna posiada jego ewentualna partnerka. Wosy tej dziewczyny, jedwabiste i sigajce do ramion, byy ciemne. Bardzo ciemne. W Santa Mondega prawie wszyscy faceci szaleli za blondynkami, bo bardzo rzadko trafiay si w tych stronach, ale nie Marcus. On zawsze wola brunetki. - Uwin si w dziesi minut, panie Jefe. Nawet pan nie zauway, kiedy skocz obiecaa z zuchwaym umiechem i chyba nawet pucia do niego oko. - Nie ma popiechu, Kacy, nikt ci std nie wyrzuca. A moe by tak ze mn troch posiedziaa, yknlibymy po jednym? 54

Pokojwka zachichotaa. Piskliwie nieomylny znak, e Marcus wpad jej w oko. Zna si na tym. Zodziejska intuicja. - No, ja to bym nawet i chciaa, ale nam nie wolno zadawa si z klientami na terenie hotelu. - To wyskoczymy gdzie, maleka zaproponowa Marcus, spronie puszczajc do niej oko. Kacy spona rumiecem, ale propozycja wyranie jej si spodobaa, bo szybko przesuna po wargach palcem wskazujcym lewej doni i oblizaa go, jakby droczya si z Marcusem. - Pan powanie e niby tak na randk? - Jasne. Czemu nie? Przez chwil rozwaaa propozycj. Sprawiaa wraenie, e pomys wydaje jej si kuszcy, i chyba rzeczywicie tak byo. - Zgoda. Uwin si w 15 minut. To moe wemie pan prysznic, a ja tymczasem posprztam i spotkamy si na dole w holu za p godziny? Dopiero teraz Marcus uwiadomi sobie, e mierdzi. Stanowczo powinien wskoczy pod prysznic, wanie teraz. - Jasne jak soce Kacy powiedzia, ypic na ni lubienie. Czym prdzej ruszy do azienki, cigajc po drodze siatkowy podkoszulek. Kacy znw zachichotaa, a nastpnie podesza do ka, eby zmieni pociel. - Zostawi wczony telewizor, kiedy bdzie pan si kpa, panie Jefe? - Jak sobie chcesz, maleka. Rb, jak sobie chcesz! zawoa, puszczajc wod pod prysznicem i rozbierajc si. Zapowiada si klawy dzie, pomyla. Moe to ten niebieski kamie przynosi mu szczcie? Albo ta kupa szmalu, ktr zwdzi? Ostatecznie nic tak nie przydaje atrakcyjnoci u pci przeciwnej jak zdobycie majtku. cign czarne skrzane spodnie rewolwer spad na dywanik w azience, wic odtrci go nog na bok i ju mia wej pod prysznic, gdy nagle przypomnia sobie, e zostawi swj portfel (bo przecie teraz by to ju jego portfel) na stoliku nocnym przy ku. W jego gowie rozdzwoniy si dzwonki alarmowe. Czy powinien zaufa tej dziewczynie, pokojwce, ktr dopiero co pozna? Po chwili uzyska odpowied stanowcze tak kiedy drzwi azienki otworzyy si i panna stana przed nim, z portfelem w rku. - Wie pan, lepiej nie zostawia portfela ta na wierzchu. Kto mgby go ukra, a nie moemy sobie na to pozwoli, bo to pan stawia mi lunch, prawda? powiedziaa, mierzc go wzrokiem od stp do gw. 55

Marcus sta nagi i doskonale zdawa sobie z tego spraw. Nalea jednak do tych mczyzn, ktrzy lubi obnaa si przed kobietami, zwaszcza przed tymi, ktre si tego nie spodziewaj. Mina Kacy podpowiadaa mu, e dziewczyna jest zaskoczona tym widokiem, ale i wyranie zadowolona. Znowu puci do niej oko, tym razem powoli, seksownie. - Po to gdzie z boku, malutka. Zanim si obejrzysz, bd z powrotem. Kacy umiechna si do niego, pooya portfel koo umywalki i wrcia do sypialni. - No nie! krzykna, podniecona. Czy to BJ i Bear? Uwielbiam ten serial! To bdzie wspaniay dzie! Naprawd wspaniay dzie dla Marcusa Gnidy! Uzna, e nareszcie trafia mu si szczliwa passa, ktra oby nigdy si nie skoczya. Rzecz jasna, po takiej nocy jak ta ostatnia, kto bardziej inteligentny zachowaby daleko posunit ostrono i nie ufa nowo poznanym ludziom. Bogiem a prawd, kto bardziej inteligentny ju dawno wyjechaby z miasteczka. I to z mocnym postanowieniem, e nigdy tu nie wrci.

56

Rozdzia dwunasty Kiedy Jensen dotar do budynku komendy gwnej, Somers siedzia ju za biurkiem i przyglda si utrwalonym na fotografiach dowodom zebranym na miejscu ostatnich morderstw. Podnis wzrok i zapyta: - Wycisne z Sancheza co poytecznego? Jensen zdj brzow skrzan kurtk i rzuci j nad biurkiem w kcie; kurtka przelizna si nad oparciem krzesa i zsuna na podog. - Nic a nic. Nie jest zbyt rozmowny w kontaktach z policj Santa Mondega, co? - Ehe. Ostrzegaem, e to ciki orzech do zgryzienia. - A tobie jak poszo? spyta Jensen, zerkajc na odbitki z polaroida na biurku Somersa. Technicy zebrali co ciekawego? - Nie. Na razie nic. Najwczeniej za jaki tydzie zorientuj si, e poowa odciskw palcw, ktre sprawdzaj, to ich wasne lady. Jensen przez grzeczno rozemia si, wycign rk i wzi jedno ze zdj, ktre Somers ju obejrza i odsun na skraj biurka jako nieistotne. Odraajce zblienie zwok jednej z ofiar ukazywao papk z czerwonego ciaa i krwi, najwyraniej uformowan tak, eby przypominaa zakrwawion posta ludzk. Obraz na fotografii przedstawia si jeszcze gorzej ni widok, jaki zasta w rzeczywistoci, po przybyciu na farm. Zrobio mu si niedobrze. - Ktre to z nich? zapyta sabym gosem. Somers podnis wzrok. - Chyba ona. Ale trudno powiedzie, co? Jensen zmarszczy czoo. Dawno ju odkry, e marszczenie czoa jest znakomit metod zapewniajc mu koncentracj na tym, co ma do zrobienia. Nie wiedzia, dlaczego tak jest, a jednak mylenie najlepiej wychodzio mu wtedy, gdy marszczy czoo. W tym momencie myla, e midzy tymi wszystkimi trupami musi zachodzi jaki oczywisty zwizek. Kade morderstwo wygldao dokadnie tak samo, to jasne, ale co czyo ofiary? Co miay ze sob wsplnego? Teraz byo w sumie siedem zabjstw. Czy jest jaki wsplny mianownik midzy tymi dwiema ofiarami i picioma z fotografii, ktre Somers pokaza mu wczeniej? - Stwierdzenie, e tych dwoje zabia ta sama osoba czy osoby, co poprzednie pi ofiar, to chyba czysta formalno, mam racj? zapyta. - Co ty powiesz? 57

Jensen spojrza na partnera ostro, podejrzewajc, e si z niego nabija, zda sobie jednak spraw, e tamten ma po prostu taki sposb bycia. Podszed do swojego biurka i usiad, zostawiajc kurtk na pododze. Odchyli si na krzele i podnis zdjcie do oczu, eby mu si lepiej przyjrze. Na pewno co na nim jest. Co takiego, dziki czemu wpadnie na jaki pomys. Ale co? Cokolwiek to byo, cokolwiek czyo te zabjstwa, nie dawao si zauway na tych fotografiach. Somers ma chyba na ten temat jak teori? - Znalaze co, co czyoby ze sob te ofiary? zapyta partnera. Ten, nie odrywajc wzroku od zdj, pokrci gow. - Nic odpar. Ofiary wydaj si najzupeniej przypadkowe. Jedyn ich wspln cech jest to, e wszystkie maj wydubane oczy i wyrwane jzyki. - Czyli e jest to pewnie wizytwka mordercy. Seryjni zabjcy czsto tak robi, eby policjanci i lekarze wiedzieli, czyja to robota. Miles wsta i zacz kry po ciasnej przestrzeni midzy biurkami. Somers znowu pokrci gow. Argumenty partnera raczej go nie przekonay. - Nie wydaje mi si, eby to miao jakie znaczenie. To oczywiste, e wszystkie te morderstwa s dzieem tego samego faceta. On wie, e my o tym wiemy, wobec tego po co miaby si fatygowa i zostawia nam dodatkowe wskazwki? Najwyraniej po raz kolejny odnosi si do Bourbon Kida. - A moe to jednak nie on? Miles podsun to jako temat do dyskusji. - On, Jensen, on. To jego robota. Mgby usi na chwilk? Prosz. Jensen podnis kurtk z podogi i powiesi j na oparciu krzesa, ktre przesun tak, eby siedzie na wprost Somersa; chcia z uwag wysucha tego, co partner ma do powiedzenia. - Wal. O co chodzi? Somers odoy fotografie, opar si okciami na biurku i zczy donie. By wyranie zmczony, a w jego zachowaniu wyczuwao si lad niecierpliwoci. - Ustalilimy, e nie bd si natrzsa z twoich teorii o siach nadprzyrodzonych i zjawiskach paranormalnych. Ustalilimy te, e wemiesz pod uwag moj teori na temat Bourbon Kida, nie odrzucajc jej tak jak wszyscy inni, zgadza si? - Zgadza. - No wic posuchaj mnie, Jensen. W tym ledztwie nie bdzie zaskakujcych zwrotw akcji. Nie okae si na koniec, e to eks ona Bourbon Kida popenia wszystkie te morderstwa, eby go wrobi. Nie jest to take robota kamerdynera, Kevin Spacey nie 58

wparaduje na posterunek, zalany krwi, wrzeszczc na cay gos: Detektyw detektyw!, no i nie znajdziesz gowy swojej ony w pudle na pustyni. Te morderstwa s dzieem Bourbon Kida. Przerwa, eby zaczerpn tchu, ale tylko westchn ze znueniem. Tak e jeeli naprawd chcesz mi pomc rozwiza t spraw, postaraj si znale motyw albo wykombinowa, kto bdzie nastpn ofiar. Ba, jeeli odkryjesz co, z czego wynika, e Bourbon Kid pochodzi z Marsa albo e jest duchem i potrzebny nam egzorcysta, nie ma sprawy, cigniemy takiego. Ale wiedz jedno, Jensen jeeli rozgldasz si za innym morderc, tracisz tylko czas. Zaufaj mi. Skup wszystkie siy na znalezieniu Bourbon Kida albo si dowiedz, kim on jest, do jasnej cholery. I wtedy bdziesz mia morderc. W gosie partnera Miles wyczuwa narastajc irytacj. Wiedzia, e Somers niezomnie wierzy w to, co mwi. Wprawdzie sam te skania si do tego, e starszy detektyw prawdopodobnie ma racj, jednake wyeliminowanie moliwoci, e zabjc jest kto inny, byoby czyst gupot. Tak czy owak, jeeli chcia sobie zapewni pomoc partnera w tym dochodzeniu, musia mu pj na rk. - Masz to jak w banku, Somers. Nie zrozum mnie le, wierz, e masz racj, pamitaj jednak, e w tym ledztwie pomaga ci wiea para oczu. Moe zauwa co oczywistego, co przegapie? Kto wie? Ale zapewniam ci, e podchodz do tej sprawy rwnie powanie jak ty. - W porzdku. Mam tu list dotychczasowych ofiar. Z kieszeni koszuli wycign notes, otworzy go, wyj malutki owek i zacz pisa co na czystej stronie. Nie znalazem niczego, co by ich w jakikolwiek sposb czyo powiedzia. Nic a nic. Zobaczymy, moe twoje wiee oczy na co si przydadz. W jego gosie pobrzmiewa nieskrywany sarkazm i irytacja; niecierpliwym gestem wyrwa kartk z notesu i pchn po blacie biurka do partnera. Jensen wzi j i odczyta nazwiska na licie: Sarah King Ricardo Webbe Krista Faber Roger Smith Kevin Lever Thomas Garcia Audrey Garcia Nic mu si nie rzucio w oczy, lecz nic w tym dziwnego. Potrzebowa informacji na temat przeszoci tych ludzi. Czy w wolnym czasie oddawali si tym samym zajciom, czy 59

mieli wsplnych znajomych, czy wszyscy byli wiadkami jakiego wydarzenia zwizek midzy nimi musia polega na tych, albo podobnych, skojarzeniach. Miles by specjalist od wynajdywania niejasnych powiza. Z tymi te sobie poradzi, co do tego nie mia wtpliwoci. Pytanie na ktre nie sposb byo odpowiedzie brzmiao: ile zostao mu czasu, zanim zabjca wybierze kolejn ofiar? - I jak zamae ju kod? zaartowa starszy detektyw. - Jeszcze nie, ale zdaj si na mnie, Somers. Musz mie dostp do wszystkich danych, jakie macie na temat tych ludzi. Uwierz mi, jeeli istnieje cokolwiek, co czy ich z zabjc, to ja to wykryj. - W porzdku. Moesz sobie szuka powiza midzy nimi, ale w zamian musisz co dla mnie zrobi. Miles oderwa wzrok od nazwisk na kartce i spojrza na partnera. - Jasne, co tylko chcesz. Wal. Somers odchrzkn i spojrza ostro na Jensena, upewniajc si, czy moe mu zaufa. W kocu uzna, e jest on gotowy zrobi dla niego wszystko, i zada jedyne pytanie, ktrego Miles si obawia: - Powiedz no mi, detektywie dlaczego, na lito bosk, po tylu latach udawania, e Santa Mondega nie istnieje, rzd nagle postanowi przysa tu ledczego od zjawisk nadprzyrodzonych? W cigu ostatnich stu lat mielimy tu wicej morderstw ni gdziekolwiek na wiecie, ale do tej pory zostawiano nas w spokoju, zaatwialimy wasne sprawy we wasnym zakresie. Dlaczego teraz to si zmienio? Czy dlatego, e informacje, jakimi dysponuje rzd, s tak cile tajne, e nie chc ich powierzy wicej ni jednej osobie? Miles niespokojnie wierci si na krzele. A jednak jego partner by o wiele lepszym detektywem, ni mu go przedstawiano i ni si tego po nim spodziewa. - No, detektywie Jensen cign Somers. Chc wiedzie, co takiego przede mn ukrywasz. Dostpie tego zaszczytu, e rzd wyjawi ci jakie tajne informacje na temat tej sprawy. Sprawy, ktrej powiciem pi lat ycia. Co takiego wiesz? Co to ma wsplnego ze zjawiskami nadprzyrodzonymi, do jasnej, cikiej cholery?! Jensen unis rce, jakby si poddawa. - Dobra, Somers, bd z tob szczery odpar. Ale to, co ci teraz powiem, nie moe wyj poza ten pokj. Rozumiemy si?

60

Rozdzia trzynasty Marcus Gnida przez dobre 15 minut szorowa si pod prysznicem, a nastpnie zabawi jeszcze w azience dusz chwil, suszc si i nacierajc cae ciao talkiem hotelowym, wliczonym w cen pokoju. Nie mia ze sob czystych ubra, wobec tego wskoczy w lune, czarne skrzane spodnie, ktre nosi poprzedniego dnia. Nieszczeglnie si tym przejmowa, chocia zdawa sobie spraw, e skra trci piwskiem i papierosami. Zapinajc rozporek, usysza, jak Kacy wychodzi z pokoju i zamyka za sob drzwi. Jeszcze kwadrans i znowu j zobaczy, jeli dziewczyna dotrzyma sowa. A by absolutnie pewny, e si nie rozmyli. Wrci do sypialni, eby zobaczy, jak si sprawia. ko byo idealnie posane, a w pokoju unosi si wiey zapach. Zastanawia si wanie, czy zdy wyskoczy i kupi czyst koszul przed spotkaniem z Kacy, kiedy kto zapuka do drzwi. Czyby zapomniaa czego i dlatego wrcia? - Wchod! zawoa. Po chwili ciszy znowu rozlego si pukanie. Tym razem mocne. Marcusa przeszed zimny dreszcz. Czyby to puka kto inny? Nie Kacy? Jaki mczyzna? A moe nawet Jefe? Pokojwka musiaa mie przecie klucz uniwersalny, wic weszaby sama. Prawda? - Kacy? zawoa. To ty? Bez odpowiedzi. Znw przeszed go zimny dreszcz; wzdrygn si. Czy to moe by Jefe? Czyby udao mu si odnale go tak szybko? A co najgorsze, zapomnia, gdzie zostawi bro, gdy szed pod prysznic. - Chwileczk! Ju id! krzykn, eby zyska na czasie. Gorczkowo rozgldajc si po pokoju w poszukiwaniu broni, czu, e wpada w panik. Rewolweru nigdzie nie byo wida, wrci wic biegiem do azienki. Omit pomieszczenie wzrokiem w rwne p sekundy. Gdzie ten kurewski gnat? Szlag by to! W azience te go nie byo. Gdziee go wtryni, do kurwy ndzy? Odwrci si i poczapa do sypialni. Pod poduszk? Na pewno! Zajrza pod obie poduszki na ku nie, tam te rewolweru nie byo. O e kurwa jego w dup ma! Musia otworzy drzwi. Po jakiego grzyba w ogle si odzywa? Gdyby siedzia cicho, ten, kto stoi za drzwiami w kocu mg to by kto z obsugi hotelowej. A najbardziej wkurza go fakt, e nie mg znale broni, a to bardzo mu si nie podobao.

61

Jedna z najstarszych sztuczek zabjcw polega na tym, e puka si do drzwi, czeka, a usyszy si nadchodzcego czowieka po drugiej stronie, i strzela si, kiedy ten wyglda przez wizjer. BUM! i w gowie niczego niespodziewajcego si celu wyrasta wielka dziura. Marcus, znajc ten numer a za dobrze, na palcach podszed do drzwi i powoli, powolutku, wystawi gow na przewidywaln lini ognia. Z sobie tylko znanych powodw przymkn oko, jakby mogo to osabi si pocisku. Wystarczyo mu jedno spojrzenie. Gwatownie szarpn gow i rzuci si w bok szybciej, ni da si powiedzie: Oho, wanie straciem oko!. Po drugiej stronie wizjera zobaczy bowiem wylot lufy pistoletu. Na cae szczcie posiadacz broni nie mia pojcia, e Marcus przez uamek sekundy sta dokadnie przed nim, oddzielony jedynie drzwiami. Gnida na palcach podszed do wieo zasanego ka. Gdzie ten kurewski gnat?! Butelka whisky wci staa na nocnym stoliku, wic chwyci j i szybko waln luf. Myl! Myl, do cikiem cholery! Co masz do wyboru? Znale bro. Jeszcze raz zajrza pod poduszki. Nie, zdecydowanie rewolweru tam nie byo. Wrci do azienki. W mord, gdzie on jest? Po raz trzeci przeszy go zimne dreszcze, tym razem dusze. Byy po temu dwa powody. Pierwszy e znowu kto zapuka do drzwi, jeszcze goniej. Drugi ba, i to dopiero by prawdziwy cios: znikn jego portfel! Kacy pooya go obok umywalki, ale ju go tam nie byo. Jego rewolwer te wczeniej tam lea. Teraz sobie przypomnia podnis go z podogi i take pooy obok umywalki. A jednak mnie obrobia, suka jebana! O kurwa! Co za kurestwo! Wrci pdem do sypialni. Co mia do wyboru? Moe uda mu si wydosta przez okno sypialni, a potem albo zej po fasadzie budynku na ziemi, albo przedosta si do ssiedniego pokoju? Nic z tego! Mieszka na szstym pitrze, a cierpia na lk wysokoci. Ale przecie musi istnie jakie inne wyjcie? Niebieski kamie! Marcus sysza plotki na temat tego kamienia. Wiedzia, e chce go dosta El Santino, i wiedzia, e gotw jest wybuli za niego kup forsy. Zna te histori, ktra obrosa ju legend, o tej nocy, kiedy Bourbon Kid zabi Ringa. Z tego, co sysza, Ringa nie mona byo zabi, dopki nosi na szyi niebieski kamie. Bourbon Kid postrzeli go sto razy, a mimo to Ringo nie umar, dopki Kid nie odebra mu kamienia. Marcus nigdy nie wierzy w t gwnian opowiastk, ale teraz nie zostawao mu nic innego. Ba, tylko co zrobi z wisiorkiem? Pamita, e w nocy schowa go w jakim bezpiecznym miejscu, ale by wtedy zalany w pestk. Gdzie go pooy, do diaba? Myl MYL MYL! 62

Odpowied spada na niego nagle, jak grom z jasnego nieba. Przed pjciem spa schowa rewolwer pod poduszk, jak zawsze, ale wisior z niebieskim kamieniem na wszelki wypadek schowa do poszewki. Tylko od ktrej poduszki? Wskoczy na ko i chwyci najblisz. Wygldaa cakiem normalnie, a mimo to zdar z niej poszewk. Nic. Wzi drug poduszk. Wydawaa si cisza, co sugerowao, e w rodku co jest. Z wyjcymi nerwami gorczkowo zdziera poszewk. Znowu rozlego si walenie do drzwi, ale tym razem nikt nie puka, teraz kto prbowa je wykopa. Nie majc czasu na subtelnoci, Marcus zerwa drug poszewk i na ko wypad wisiorek. Poczu ulg ale tylko przez sekund. Ulga zmienia si w przeraenie, gdy uwiadomi sobie, e nie jest to wisior, ktry poprzedniej nocy ukrad temu Jefe. Ten by cakiem inny. Tandetny srebrny acuszek ze srebrnym wisiorkiem w ksztacie S. Ta suka Kacy znowu zrobia go w konia. TRZASK! Marcus odwrci si w chwili, gdy drzwi pokoju wyleciay z zawiasw. Skuli si na ku i zakry gow rkami, a tymczasem rewolwerowiec wszed do pokoju. Gnida nie usysza pierwszego strzau, poczu tylko straszliwy bl, kiedy jego kolano eksplodowao, a tryskajca dokoa krew wpada mu do oka. Sturla si z ka na podog, wrzeszczc optaczo; przez kolejne 7 minut ycia aowa, e nie zgin od razu. yczenie Marcusa Gnidy spenio si w 8 minucie, przedtem jednak zdy zobaczy, jak wygldaj jego wntrznoci. Poza tym musia zje kilka swoich palcw od rk i ng. A take zrobi o wiele, wiele gorsze rzeczy.

63

Rozdzia czternasty Dante pracowa jako recepcjonista w hotelu Santa Mondega International zaledwie od dwch tygodni. Na tych cholernych nocnych zmianach. Dwa tygodnie jako miny, ale starczy tego. Zaledwie stawi si do pracy o pnocy, z ulicy wtoczy si jaki pijany mt i zada pokoju. By tak zalany, e nie zdawa sobie sprawy, jak bardzo haasuje i w jak kopotliwej sytuacji go stawia. Gdyby by tam wtedy kierownik hotelu pan Saso, nigdy nie pozwoliby temu czowiekowi przestpi progu hotelu, ale to Dante, jako recepcjonista, decydowa o tym, kto moe, a kto nie moe si u nich zatrzyma. Pijak upar si na jeden z lepszych pokoi i chcia paci gotwk, wobec tego Dante policzy mu za najlepszy apartament, ale da pokj redniej klasy. Dziki tej transakcji wpado mu do kieszeni okoo 40$. Nie to jednak wprawio go w nastrj takiego podniecenia. O, nie. Od rana by nakrcony, bo ten nowy klient okaza si tak nieostrony, e zacz si chepi niebieskim kamieniem, ktry nosi na szyi na zotym acuchu i ktry wyglda na niezwykle cenny. Dante od dawna czeka na tak okazj. Pijany idiota z kup szmalu wyjmujc prawo jazdy, jak ostatni gupek wymachiwa portfelem i z cennym niebieskim wartym pewnie kilka kawakw oto by bilet do ycia innego ni stanie za lad recepcji w hotelu. Przecie to babska robota, a liberia, ktr kazali mu nosi, nadawaa si dla pedaa. Rowa marynarka, jak babci kocham! Ale nie tylko rowa marynarka, ndzna pensyjka i sualcze potakiwanie: Tak jest, prosz pana; nie, prosz pana; dzikuj panu uprzejmie stanowio problem w tym zawodzie. W Grucie rzeczy chodzio o to, e Dante mia dwadziecia kilka lat, a ycie przeciekao mu midzy palcami. Wylecia ze szkoy, wic nie mia co liczy na dobrze patn i umoliwiajc zrobienie kariery prac. Zazwyczaj kiedy ubiega si o posad, jedyn nadziej pokada w tym, e rozmow kwalifikacyjn bdzie prowadzia kobieta. By przystojnym chopakiem, z gst grzyw czarnych wosw i byskiem w jasnoniebieskich oczach, ktremu kobiety, zwaszcza te starsze, z niewiadomego powodu nie potrafiy si oprze. A e emanowa pewnoci siebie, staway si one w jego rkach mikkie jak wosk i za kadym razem dostawa robot. W poudnie, kiedy soce stano w zenicie, plan Dantego, w jaki sposb dobra si do forsy tego durnego pijaka, nabra ju realnych ksztatw. Wszystko byo na dobrej drodze. Kiedy o dziewitej rano przyszed Stuart, portier z dziennej zmiany, Dante namwi go eby wzi sobie wolne, a on go zastpi. Stuart chtnie na to przysta, zwaszcza e Dante obieca wzi jego zmian za darmo. Oznaczao to wprawdzie pi godzin dodatkowej pracy bez 64

wynagrodzenia, ale teraz, wczesnym popoudniem, miao mu si to paci nadszed czas na wprowadzenie planu w czyn. Zaledwie kilka minut dzielio go od zdobycia wikszych pienidzy ni wszystko, co zarobi od przyjazdu do Santa Mondega przed trzema miesicami. W wyobrani kupowa ju samochd i przeprowadza si do lepszego mieszkania, a to tylko na pocztek. Pokoik, ktry od kilku miesicy wynajmowa ze swoj dziewczyn, by tak may, e nie pomieciby rodziny susw. Ostatnimi czasy sprawy Dantego nie ukaday si po jego myli. Przyby do Santa Mondega z nadziej na znalezienie dobrze patnej pracy. Po tygodniu stary przyjaciel ojca zaatwi mu robot w muzeum, niestety, na skutek kopotliwego incydentu Dante rozbi bezcenn waz na gowie jednego ze zwiedzajcych zosta wylany; i tak mia szczcie, e unikn oskarenia o napa. Od tej pory los nie by dla niego askawy i jedyn prac, jak udao mu si znale od rki, bya posada recepcjonisty w hotelu Santa Mondega International. Pracowa w nim od dwch tygodni, ale jake ten czas si duy! Nie myla o niczym innym, tylko w jaki sposb si std wyrwa moe trafi na bogatego klienta, ktry zaproponuje mu lepsz prac, a moe po prostu okradnie ktrego z nadzianych goci. Nie by wybredny, kwestia sprowadzaa si do tego, co okae si prostsze. Prawdopodobnie najlepszym wyjciem byby naiwny go hotelowy, ktrego daoby si okra tak, e ani by okiem nie mrugn no i jak raz nawin mu si ten zapruty cymba. Kretyn, ktry wynaj pokj poprzedniej nocy, raczej nie zaskarbiby sobie wspczucia kierownika, gdyby chcia si poskary, e zosta okradziony, a to dlatego, e nie wyglda na kogo przy forsie. No i by pijany. Plan Dantego, w jaki sposb oskuba klienta z forsy i cennego niebieskiego kamienia, by cakiem prosty. I chocia nie do koca niezawodny, to jake cudowny w swojej prostocie. Niestety, jak to zwykle bywa, kiedy Dante w wyobrani liczy ju pienidze tego gocia, los wsadzi mu kij midzy szprychy. Do holu wkroczy olbrzymi, przebrany za Elvisa facet i podszed do recepcji. - Kibluje tu u was taki facio, co reaguje na imi Jefe? zapyta, nawet dosy uprzejmie. Przykro mi, ale nie wolno nam udziela takich informacji, prosz pana. Dante posuy si szablonow odpowiedzi, zgodn z polityk hotelu. Elvis nachyli si i wsun mu do rki 50$ - Nie zmuszaj mnie, ebym ci spyta po raz drugi, h? Tym razem jego gos zabrzmia zdecydowanie ochryple.

65

- Przepraszam, ale nie mog panu tego powiedzie odpar Dante, nie kwapic si ze zwrotem pienidzy. Elvis przetrawi te sowa, po czym majestatycznie wycign pistolet z kabury ukrytej pod marynark liliowego garnituru i wycelowa w gardo chopaka. - Oddawaj, kurwa, moj fors i gadaj, gdzie znajd Jefe. Podobno ta szpetna, pojebana menda zatrzymaa si u was. Dante odda pienidze. Zlany zimnym potem, wyduka: - Pokj 73, szste pitro. ycz miego dnia. Elvis puci do niego oko. W kadym razie tak to wygldao, bo jego lewa powieka pod okularami przeciwsonecznymi uniosa si i opada szybko. Potem odwrci si i ruszy do wind, po drodze zrcznie chowajc bro do kabury pod marynark. Kiedy naciska guzik sprowadzajcy wind, Dante rozmawia ju nerwowo przez komrk. Po chwili ciszy, kiedy czeka na poczenie, usysza sygna. Tylko jeden, bo kto odebra natychmiast, ale chopak nie czeka, a usyszy gos rozmwcy. - Maa, zabieraj stamtd swj tyeczek! szepn natarczywie do mikrofonu. - Co? Dlaczego? pada odpowied. - Jaki pojebaniec z gnatem jedzie wanie na gr do tego Jefe, a wyglda kurewsko wrednie! - Ale nie znalazam jeszcze kamienia. - Pieprzy kamie! Bierz sodk dupci w troki i spadaj stamtd. Ten skurwiel ci zabije! - Dobrze, kotku. Jeszcze si tylko rozejrz. - Kacy, nie! Za pno. Dziewczyna si rozczya. Dante patrzy, jak Elvis wchodzi do windy. Olbrzym odwrci si i spoglda na recepcjonist przez wielkie czarne okulary przeciwsoneczne, dopki drzwi nie zamkny si za nim. Dante sysza swoje cikie sapanie; dysza, jakby dopiero co przebieg maraton w wyjtkowo cikim kostiumie. Musia podj decyzj, i to szybko. Kurwa ma! Musia wbiec na gr schodami i wydosta Kacy, zanim ten Elvisopodobny wir dostanie j w swoje apska. Powodowany strachem, przeskoczy przez lad recepcji i pogna do klatki schodowej, usytuowanej za drzwiami wahadowymi obok wind. Wschody byy due i masywne, pokryte puszystym beowym dywanem; akurat tej wysokoci, eby przeskakiwa je po dwa na raz. Musia zreszt bra je po dwa na raz, bo sytuacja bya krytyczna. Wskanik nad windami pokazywa, e Elvis jest ju na wysokoci 66

pierwszego pitra. Dante wiedzia, e nie jest w do dobrej formie, by przecign wind jadc na szste pitro, ale kabina moga zatrzyma si po drodze kilka razy, tak wic mia jeszcze szans. Na trzecim pitrze by ju wykoczony. Wchodzi jednak dalej, tyle e z kadym ppitrem zwalnia o poow. Kiedy z wywieszonym jzykiem dotar w kocu na szste, zatrzyma si i wyjrza za rg korytarza. Elvis sta przed jednym z apartamentw, jakie dziewi metrw dalej, z wycelowanym w drzwi pistoletem. Dante kompletnie nie wiedzia, co robi. Podstawowy instynkt nakazywa mu dba o wasn skr, wobec tego za wszelk cen prbowa pohamowa sapanie. Jeeli Kacy bya w tamtym pokoju i trzeba by przyj jej z pomoc, to przede wszystkim musia zapewni sobie przewag wynikajc z zaskoczenia Elvis nie mg si zorientowa, e on tam jest. Cofn si o krok w gb schodw, eby na pewno nie mona go byo zauway z korytarza, i prbowa zmierzy si z obecnym problemem. Kiedy ju uspokoi oddech, wyjrza ponownie za rg, eby sprawdzi, jak si sprawy maj w korytarzu. Elvis schowa bro i cofn si. Nagle skoczy do przodu i wymierzy potnego kopniaka w drzwi obcasem niebieskiego zamszowego buta. Byy to naprawd solidne drzwi, wic kopniak niewiele da. Elvis cofn si jeszcze o kilka krokw i odczeka kilka sekund. Nagle rzuci si do przodu niczym rozjuszony byk i z impetem wyrn w drzwi, rozwalajc je w drobny mak. Wyleciay z zawiasw, a olbrzymi zabjca wpad do pokoju i znikn z widoku. Dante odczeka chwil, nie bardzo wiedzc, co robi. I wtedy usysza strza. Gony jak cholera! Z pokoju natychmiast dobiegy krzyki straszliwego blu. Wrzask by tak piskliwy, e chopak nie mg si zorientowa, czy krzyczy kobieta, czy mczyzna. Nagle ktem oka zauway jaki ruch w kocu korytarza to kto otwiera drzwi innego pokoju. Wybiega z niego Kacy, taszczc najwyraniej cik walizk z czarnej skry. Przebiega obok drzwi, ktre wyway Elvis, i popdzia do schodw. Na jej widok Dante odetchn z ulg. - Dante! wysapaa, zaskoczona przez czajc si na szczycie schodw posta. Chod, uciekamy! Zanim zdy si poapa, co si dzieje, wrczya mu walizk z czarnej skry i pocigna go za sob po schodach. - Nic ci nie jest, maleka? wydysza. - Oczywicie, e nic, skarbie. - Udao ci si znale ten niebieski kamie? - No jasne. 67

Kacy pdzia po schodach tak szybko, e chopak z trudem za ni nada. Taszczenie cikiej walizy, ktra obijaa si o biodro, nie uatwiao mu zadania, za to przysparzao siniakw. - Jezu, maleka, kocham ci! Jeste najlepsza! wysapa do niej, a tymczasem walizka dalej obia jego nog. - Wiem! Dante wiedzia, e ma najwspanialsz dziewczyn pod socem. Cho jeli walizka, ktra bez przerwy go atakowaa, okae si pena szamponw i odywek do pielgnacji wosw albo kuponw rabatowych, bdzie musia zrewidowa swj pogld. Dlaczego jest taka cika? - A co jest w tej walizce, ktr mi daa? zawoa, widzc, e mio jego ycia ginie z widoku za zakrtem prowadzcym na nastpny podest. - Wanie to jest najlepsze odkrzykna. Trafilimy gwny los na loterii, skarbie!

68

Rozdzia pitnasty Jensen by mio zaskoczony klas, z jak Somers przyj to, co mia mu do powiedzenia. Wyjawi wszystko chtnie, czciowo dlatego, e nie spodziewa si, by starszy detektyw uwierzy choby w jedno sowo. Doszed wic do wniosku, e tak czy owak nic nie straci. Jeeli partner mu uwierzy, wietnie; a jeli nie, to te dobrze. Niepokoio go tylko, e gdyby inni dowiedzieli si i uwierzyli w to, co chcia mu powiedzie, w Santa Mondega wybuchaby powszechna panika. Faktem jest, e nie by w stanie, ani zaprzeczy informacjom, ktrymi go obarczono, ani udowodni ich prawdziwoci. Wanie po to tu przyjecha eby dowie albo obali prawdziwo tego, co si rzdzcym wydawao, e wiedz. Somers by na tyle uprzejmy, e z uwag wysucha caej opowieci, nie przerywajc ani razu. Jensen wyjani mu, e wysano go do Santa Mondega w celu rozwikania tajemnicy, ktrej przywdcy pastwowi i kocielni na caym wiecie strzegli od stuleci. Kolejne zmieniajce si rzdy przekazyway histori swoim nastpcom. Ci za zawsze w ni powtpiewali i zazwyczaj wysyali swoich ledczych do Santa Mondega, eby dowiedzie si, czy to prawda, czy nie. Niektrzy z wysannikw wrcili w jednym kawaku. Wikszo przepada bez ladu. Ci, ktrym udao si wrci, potwierdzali prawdziwo historii, ci za, ktrym si to nie udao, mieli swj wkad w podsycaniu plotek, e to jednak prawda. Tymczasem, bdmy szczerzy, reszta wiata udawaa, e miecina o nazwie Santa Mondega nie istnieje. Nie widniaa na adnej mapie, a wydarzenia, jakie si tak rozgryway, trafiay jedynie do stacji o zasigu lokalnym, nieodbieranej poza granicami miasteczka. Jeli wierzy legendzie, brao si to std, e Santa Mondega bya pono siedzib ywych trupw. Jensen pamita, jak si czu, kiedy po raz pierwszy przekazano mu t informacj. Instynkt podpowiada mu, e oto wciskaj mu kit na potg. Skoro jednak usysza to od czowieka, ktry podlega bezporednio prezydentowi USA, musia udawa, e traktuje rzecz na serio. Byo, nie byo, jeeli wysoki przedstawiciel rzdu dzieli si z tob cile tajnymi informacjami, nie mona ich potraktowa jak badziewie; najpierw trzeba si zastanowi, bo a nu jest w tym ziarno prawdy. Inaczej, w najlepszym wypadku, grozi wywalenie z pracy. Somers przyswoi te wieci mniej wicej tak jak kiedy Jensen, co wedug modszego detektywa byo godne najwyszego podziwu. Dla Jensena zjawiska nadprzyrodzone byy chlebem powszednim, ale Somers by przecie tylko normalnym detektywem specjalizujcym si w morderstwach. Nawet jeeli wszystkie te zbrodnie popenia jedna i ta sama osoba jeeli jego teoria bya prawdziwa. 69

- Spodziewaem si, e bdziesz bardziej zaskoczony albo w ogle uznasz to za bzdury powiedzia wyranie niewzruszonemu Somersowi, ktry wci siedzia na krzele za biurkiem. - Wiesz co? Syszaem ju kiedy t teori, lata temu. I chocia nie znalazem ani ladu dowodu na jej poparcie, to nie natknem si te na nic takiego, co pozwalaoby j odrzuci odparowa Somers. Jensen musia uszanowa szczero partnera. Zainteresowaa go wiadomo, e stary wyga sysza ju kiedy t teori. Jego zdaniem nie bya to wprawdzie teoria, lecz fakt, ale przecie Somers mia takie samo zdanie na temat Bourbon Kida. Uwaa, e udzia Kida w tych morderstwach to nie teoria, lecz fakt. Nareszcie znaleli wspln platform, pomijajc filmy. - Dziki. Doceniam to, e si ze mnie nie namiewasz rzek Jensen i westchn gboko. Wikszo ludzi zabiaby mnie miechem, gdybym im to opowiedzia. Somers umiechn si i pokrci gow. - Co ci tak rozbawio? zapyta Miles. - W tej robocie napatrzyem si na niejedno dziwactwo. Starczy rzuci okiem na zdjcia tych truposzy i od razu wiadomo, e moe by to robota czego, co nie jest do koca czowiekiem. Dlatego skaniam si do teorii, e Bourbon Kid jest czym na ksztat ducha, ktrego nie da si zabi. Jeeli dziki temu nabierzesz przekonania do tej sprawy i pomoesz mi go wytropi, mog nawet uzna, e jest samym diabem. - Dziki. - Nie ma sprawy. Ale jest jeszcze co. - Co takiego? - Nie wierz, e powiedziae mi absolutnie wszystko. To jak? Jensen przez chwil zastanawia si nad odpowiedzi. Przecie niczego celowo nie zatai a moe jednak? - Nie, kolego, powiedziaem ci wszystko. W kadym razie nie ukrywaem niczego istotnego dla sprawy. Somers wsta raptownie i odwrci si do niego plecami. Podszed do okna, rozsun aluzje i wyjrza na ulic. - Wanie si zacz Festiwal Ksiycowy odezwa si po chwili. Za dwa dni w Santa Mondega nastpi cakowite zamienie Soca. A do miasta wanie przyjechao dwch mnichw, tak jak tamtych dwch 5 lat temu. A wszyscy wiemy, do czego wtedy doszo, no nie? 70

- Jasne. Zgina kupa ludzi. Do czego pijesz? - Dobrze wiesz, do czego pij, detektywie. Nie rnij gupa. Pi lat temu ci ludzie zginli z rki Bourbon Kida w dniu, kiedy mielimy ostatnie zamienie Soca. Zauwa, e z wyjtkiem Santa Mondega w adnym miecie zamienie Soca nie wystpuje co 5 lat. To niemoliwe. I wanie dlatego wierz w twoj histori. Ale ty przyjechae tu z powodu zamienia Soca. Bourbon Kid wrci tu z tego samego powodu, podobnie jak ci dwaj mnisi. Wic o co biega? - Syszae o Oku Ksiyca? Somers odwrci si i popatrzy na Jensena. - To ten niebieski kamie, tak? odezwa si ponurym gosem. Wanie tego Kid szuka ostatnim razem. Facet, ktrego zwali Ringo, ukrad go mnichom. Przyjechali tu, eby go odzyska, i jakim cudem odebrali go Kidowi. Moe Kid nie potrafi zabija witobliwych albo co cholera wie. Ale domylam si, detektywie Jensen, e Oko Ksiyca znowu zostao skradzione. I dlatego ty, mnisi i Bourbon Kid zjechalicie do miasta w ostatnich dniach. Ale co to ma wsplnego z zamieniem Soca? Po tych sowach zapada gboka cisza, gdy Jensen zastanawia si, jak najlepiej odpowiedzie. - No nic. odezwa si wreszcie, zdajc sobie spraw, e Somers mia racj, bo rzeczywicie nie powiedzia mu wszystkiego. Lepiej usid. Teraz dopiero usyszysz co niesamowitego. - Dziki, postoj. Mw. - Masz racj. Oko Ksiyca znowu zostao skradzione. Wedug mojego rda ze sfer rzdowych, ten kamie posiada co, co mona by okreli jako magiczn moc. - Magiczn moc? powtrzy stary wyga z niedowierzaniem. - Tak, wiem, e to brzmi niedorzecznie i szczerze mwic, ta magiczna moc jest najbardziej niejasnym elementem w tej penej niejasnoci historii. Podobno kto, kto akurat ma kamie, staje si niemiertelny, dopki ten znajduje si w ego posiadaniu, chocia musz podkreli, e mamy na to jeszcze mniej dowodw ni na wszystko, co powiedziaem ci wczeniej. Odczeka chwil, zastanawiajc si, jak Somers przyjmie kolejn informacj. Inna teoria gosi zacz ostronie e ten kamie kontroluje orbit Ksiyca. - Ciekawe. To nawet miaoby sens. Skoro zblia si zamienie Soca, kto, kto byby w stanie kontrolowa orbit Ksiyca, zyskaby wielk wadz. - Zgadza si. A teraz pomyl nad czym takim, Somers. Jeeli posiadacz kamienia moe zatrzyma Ksiyc na orbicie okooziemskiej w trakcie zamienia Soca, a Ksiyc 71

pozostawaby w tej samej pozycji w stosunku do Ziemi, chocia obracaby si razem z ni dokadnie w punkcie, w ktrym zosta zatrzymany, to obszar na Ziemi, pozbawiony wiata sonecznego przez zamienie, pozostaby ciemny. Na zawsze. Somers uzna, e czas usi. Zasiad za biurkiem i wzi kilka zdj, ktre wczeniej pokazywa Jensenowi. Przyjrza im si uwanie. Tym razem z jego miny Miles wnosi, e postrzega je w cakiem innym wietle. - Chyba widz teraz to samo co ty, Jensen. - Naprawd? A co ja takiego widz, wedug ciebie? - Widzisz ludzi, ktrzy rozkwitn w miecie pogronym w cakowitych ciemnociach. - Widz ywe trupy odpar Jensen, przedrzeniajc chopaka z filmu Szsty zmys. Ktre chodz po miecie jak normalni ludzie. Ale zwa, e oni wiedz, e nie yj ci w Santa Mondega. Zaskoczona mina partnera powiedziaa Jensenowi, e sam ju do tego doszed. Ten facet nie by jak durn ajz. - Wampiry! wyrwao si Somersowi. Jedyn istot, ktra zyskaaby na tym, e w miecie nigdy nie bdzie wiata sonecznego, jest wampir! - Ot to. - Chryste Panie! Dlaczego sam wczeniej na to nie wpadem? Jensen umiechn si. - Jak miaby na to wpa? Przecie ten pomys jest kompletnie niedorzeczny. - By. Ale teraz nabra sensu, jak cholera. Jeeli Bourbon Kid jest wampirem, to lepiej dorwijmy go, zanim on dorwie si do tego kamienia.

72

Rozdzia szesnasty Sanchez nie mia adnych wieci od Elvisa. I chocia wiedzia, e taki stan moe potrwa kilka dni, a nawet tygodni, to jednak by coraz bardziej niecierpliwy; a przecie nie miny jeszcze 24h, odkd Elvis przyj robot. adna sia nie przekonaaby Sancheza, eby zmieni zdanie i odwoa zlecenie dla patnego zabjcy, ktrego w Santa Mondega bano si jak nikogo innego. W kadym razie tak uwaa, kiedy powierza Elvisowi zadanie nie do pozazdroszczenia wymierzenie kary w jego imieniu. Potem jednak, co typowe, nastpio co takiego, e Sanchez zmieni zdanie. Do jego baru zajrza niespodziewany go, kobieta. Zjawia si pod wieczr. Nie widzia jej od duszego czasu, a oto teraz mia j przed sob. By bardziej zaskoczony, ni gdyby kto poda mu szklank szczyn. Jessica wesza jakby nigdy nic, jakby wszelkie troski tego wiata jej nie dotyczyy. Bya sama i nic nie wskazywao na to, e ma kopoty. W adnym wypadku nie wygldaa na kogo, kto tego samego dnia rano by wiadkiem brutalnego zamordowania dwch osb. Prawd mwic, wydawaa si wyjtkowo spokojna. - Barman, poprosz kaw szepna, siadajc przy kontuarze. Sanchez odnis wraenie, e go nie poznaa, i poczu si mocno rozczarowany. - Witaj, Jessico powiedzia. Spojrzaa na niego, nieco wystraszona, e barman skd j zna, skoro ona nie poznawaa ani jego, ani lokalu, do ktrego wesza. - Pan mnie zna? spytaa, nie potrafic ukry zaskoczenia. - Tak. Nie poznajesz mnie? - Nie. Byam tu kiedy? Nic tutaj nie wydaje mi si znajome. Oszoomiona, rozejrzaa si po otoczeniu. Jeeli bya ju kiedy w Tapioce, to widocznie bardzo dawno temu, a moe lokal wyglda wtedy inaczej, bo niczego tutaj nie poznawaa. - Tak, bya tu, mniej wicej pi lat temu. Naprawd nic nie pamitasz? - Nic. Ale mam nie najlepsz pami. Pewnie za jaki czas sobie przypomn. Sanchez nie potrafi jej rozgry. Czy mwi prawd? Czy rzeczywicie niczego nie pamita? Moe dotkna j amnezja czy co w tym rodzaju? By tylko jeden sposb, eby si przekona. - A co porabiaa przez ostatnie pi lat? Zerkna na niego podejrzliwie. 73

- Dlaczego pan pyta? - Bo pamitam, co si zdarzyo ostatnim razem, kiedy tu przysza. Wywara na wszystkich niesamowite wraenie. - C, to si zdarza odpara ozible. Sanchez by zbity z tropu t nag zmian usposobienia. Zaledwie przed chwil wystraszona i niepewna, teraz potraktowaa go nagle z arogancj i rezerw. - A Jasne Hmm Jaka ma by ta kawa? - Darmowa. - H? - Mam gdzie, jaka bdzie ta kawa, bylebym nie musiaa za ni paci. Generalnie rzecz biorc, Sanchez nie znosi ludzi, ktrzy prbowali go na co nacign, by jednak zaskoczony, widzc Jessic wybudzon i na chodzie, i a si pali, eby dowiedzie si, co si z ni dziao i co wie na temat mierci jego brata i bratowej. Dlatego te niechtnie nala kubek czarnej kawy z pokrytego kamieniem dzbanka, ktry od dobrych czterech godzin sta na rozgrzanej pycie za barem i w ktrym bulgotaa kawa. Jessica spojrzaa na brudny biay kubek z kaw, ktry pchn po ladzie, i powchaa zawarto. - Hmm. Mam nadziej, e kawa nie jest tym, dziki czemu ten bar zarabia na siebie. - Nie, zarabia si na whisky i tequili. - To ma pan szczcie. Powoli zaczyna nie lubi tej dziewczyny. Rozczarowao go jej zachowanie, bo od 5 lat wyobraa sobie, e kiedy ju w kocu odzyska przytomno, uzna go za swojego wybawiciela, za mczyzn, ktremu mona zaufa. Jak dotd nie zrezygnowa z niej jeszcze tak do koca, chocia swoj wczeniejsz postaw nie zjednaa sobie jego sympatii. - No wic co porabiaa, Jessico? Upia yk kawy. - A co to pana waciwie obchodzi? Czy dziewczyna nie ma ju prawa wpa na kaw, eby barman si do niej nie przystawia? Obrzucia go pogardliwym spojrzeniem. - Wcale si do ciebie nie przystawiam. Na sugesti, e si do niej podwala, zareagowa nieco obronnym tonem. Mia tego wiadomo i zarumieni si lekko. Rzecz jasna, kiedy si zorientowa, co si dzieje, hamulce puciy, poszed na cao i obla si krwawym psem. Musia szybko opuci sal, zanim klienci to zauwa i zaczn si z niego natrzsa. Stali bywalcy Tapioki natychmiast wykorzystywali kad oznak saboci. Barman odwrci si na picie i wyszed poszuka 74

kucharza, Mukk. Czas, eby ta wielka ajza zmienia go za barem na 30 min. Przeklte baby, eby on mia si przez nie rumieni! A w ogle to za kogo ona si uwaa? Po prostu chcia by dla niej miy. To suka! Miny dwie minuty, zanim Mukka wyszed z zaplecza i stan za barem; pierwszym klientem, ktrego przyszo mu obsuy, by wielki, wyranie wcieky sukinsyn zwany Jefe. - Barman! warkn. Gdzie, do kurwy ndzy, podziewa si ta menda Marcus Gnida? - Marcus Gnida? Nie znam takiego odpar kucharz uprzejmie. Spod czarnej kamizelki bez rkaww Jefe wycign obrzyna i wycelowa w gow Mukki. Kucharz nie by wprawdzie uomkiem, ale mia zaledwie 20 lat. Nie zdy jeszcze nabra ciaa, no i nie nalea do najdzielniejszych. Mia wyrosn na twardego skurczybyka, ale to dopiero za kilka lat, a zreszt nie mia broni, jedynie drewnian warzchew, ktr wzi ze sob z kuchni. - Eee, ja naprawd nie znam tego Marcusa rzuci nerwowo. - Daj ci 3 sekundy. Trzy dwa - Dobra! Zaczekaj! Mukka pomacha warzchwi przed nosem Jefe. Mj szef Sanchez na pewno wie, kim jest ten Marcus. Wyszed na zaplecze. Mog go do pana przyprowadzi. - To le po niego. Ale pamitaj, jak bdziesz wraca, e ja nadal celuj do ciebie z tego gnata i jeeli bdziesz mia ze sob co oprcz tej pieprzonej yki, odstrzel ci jaja. Rozumiemy si? - Eee, jaja. Tak, rozumiem. Wystraszony Mukka poszed na zaplecze. Sanchez siedzia w kuchni i oglda wiadomoci na stojcym w kcie przenonym telewizorze. - Hej, Sanchez, siedzi tam jaki wredny typ, celuje we mnie z obrzyna i pyta o jakiego Marcusa Gnid. - Powiedz mu, e nie znasz adnego pieprzonego Marcusa Gnidy. - Ju mu mwiem, ale przystawi mi luf do gowy i zacz odlicza od trzech w d. Sanchez westchn gboko i dwign si z krzesa. Jego nastrj nic a nic si nie polepszy. Dzisiaj znowu wszyscy klienci dziaali mu na nerwy. Kada szumowina, kady z tych mtw. - Sukinsyn mrukn pod nosem, wracajc do baru. Na widok Jefe po raz drugi tego dnia przey nieliche zaskoczenie. Spodziewa si, e do tej pory Elvis zdy ju rozwali owc nagrd. Przez moment zastanawia si nawet, czy 75

patny cyngiel nie zgin w trakcie zadania i czy Jefe nie przyszed tu teraz, eby wyrwna rachunki. Ale jak zwykle nie zdradza si ze swoimi uczuciami (pomijajc enujcy rumieniec, ktry przydarzy mu si przed chwil). - Jeste Jefe, tak? Czego chcesz? Z ulg przekona si, e tamten nie trzyma ju obrzyna, o ktrym wspomina Mukka. - Chc dorwa t pierdolon gnid, Marcusa. Wiesz, gdzie jest? - Ostatnim razem widziaem was razem. - No wic nie jestemy ju razem. Rozstaem si nie tylko z nim, ale i z portfelem i drogocennym wisiorem, ktre miaem przy sobie zeszej nocy. - Koszmar! I pewnie rbn ci te to twoje adne autko, h? - O jakim to adnym autku mwisz? spyta Jefe, niepomiernie zdziwiony tym, e barman wie, jakim samochodem jedzi. - O tym cadillacu. Masz przecie takiego adniutkiego tego cadillaca, no nie? - Skd masz takie informacje, panie barman? zapyta Jefe zowrbnym tonem; wygldao na to, e lada chwila wycignie obrzyna, tyle e tym razem wyceluje w gow Sancheza. - A, podsuchaem, jak kto mwi, e jedzisz takim adnym tym cadillakiem. - E tam. Sprzedaem go jaki czas temu i kupiem zajebicie bajeranckie porsche, chocia nic ci do tego. To jak, widziae Marcusa czy nie? - Nie widziaem, ale jak chcesz, mog o niego popyta. Normalnie zaglda tu prawie co wieczr, ale skoro ci obrobi, to pewnie przez jaki czas bdzie unika mojego lokalu. - Wiesz gdzie mieszka? - Jasne, w rynsztoku, z reszt miejscowych szczurw odpar Sanchez. Nie mg si jednak uwolni od myli o samochodzie, wic zapyta: A kiedy e sprzeda tego cadillaca? Pytanie pozostao bez odpowiedzi. A do tej pory Jessica siedziaa bez sowa. Sanchez zwrci uwag, e nie wykazaa cienia reakcji, kiedy wspomnia o tym cadillacu. Moe nie widziaa go na farmie? Albo widziaa, ale nie pamita? Tak czy owak, siedziaa w milczeniu na stoku przy barze, suchajc rozmowy barmana z owc nagrd. Przycupnita przy ladzie Jessica bya pod wielkim wraeniem Broku tolerancji Jefe dla wszystkiego i wszystkich. Teraz uznaa, e nadesza idealna chwila, by zwrci na siebie jego uwag. - Na ile ten cay Gnida pana obrobi? wtrcia si, ucinajc pytanie Sancheza o cadillaca.

76

Do tej pory Jefe nawet jej nie zauway. Ju mia powiedzie, eby pilnowaa, kurwa, wasnego nosa, kiedy zorientowa si, jaka jest adna. - Na kilka tysicy rzuci nonszalancko. Ale nic si nie martw, panienko, zostao mi a nadto, eby ci postawi kolejk. Widowisko, jakie zaprezentowa Jefe, ktry postanowi nagle popisa si swoim urokiem osobistym, wzbudzio w Sanchezie groz, zaprawion lekkim obrzydzeniem. Na polecenie owcy nagrd nala mu szklank whisky i napeni kubek Jessiki kaw ze wstrtnego dzbanka. Jefe niedbale rzuci mu banknot i odwrci si do dziewczyny. Przez nastpne 20 min owca nagrd wychodzi ze skry, przystawiajc si do Jessiki, co ona przyjmowaa z wyranym zadowoleniem. Sanchez przesta dla nich istnie. Typowe! Wszystkie kobiety interesuj si albo facetami przy forsie, albo aroganckimi dupkami, ktrzy ich nie szanuj. Jefe mieci si w kadej z tych kategorii, chocia wygldao na to, e dziki Marcusowi Gnidzie nie jest ju taki dziany. Napatrzywszy si na t par, flirtujc ze sob niczym licealici, ktrym buzuj hormony, Sanchez odetchn z ulg, gdy Mukka wystawi gow zza winkla i zawiadomi go, e dzwoni Elvis. Znowu zostawi wic kucharza przy barze i poszed na zaplecze, odebra telefon od Krla. Rozsiad si w ulubionym skrzanym fotelu w biurze tu obok kuchni i podnis suchawk. - Cze, Elvis rzuci. - Hej, czowieku, mam dla ciebie dobre wieci. Ten cay Jefe jest ju sztywny. Skasowaem go dzisiaj rano. Zdycha paskudnie, moesz mi wierzy. Twoja mama byaby dumna. Przedziwne to wszystko, pomyla Sanchez. W takie sprawie Elvis by go nie okama. Mia w sobie zbyt wiele dumy. Najwyraniej jednak by w bdzie, skoro Jefe sta wanie w Tapioce przy barze i przystawia si do Jessiki. - Suchaj, Elvis, to wytumacz mi jedn rzecz: jak to si stao, e Jefe siedzi wanie w moim barze i opie whisky? - H? - Elvis, Jefe nie ma ju tego cadillaca. Dopiero co si dowiedziaem, e nie dawno go sprzeda i kupi sobie porsche a przynajmniej tak twierdzi. - Nic nie kapuj burkn Elvis, zdezorientowany. - Niewane, jeeli tylko zabie faceta od tego cadillaca. Tak byo? - Czowieku, a bo ja wiem? Ten facio niczym nie jedzi. Wzi pokj w hotelu i zameldowa si jako Jefe. Recepcjonista poda mi jego numer pokoju itede. 77

- No wic nie zabie Jefe. Tumacz ci, ten sukinsyn jest teraz u mnie. - To kogo stuknem, do kurwy ndzy? - Nie wiem, kurwa. Moe Marcusa Gnid. Wczoraj w nocy zwin portfel Jefe. - Ja pierdol! Sanchezowi przyszo co do gowy. - Zaraz, poczekaj chwil. Czy ten facet mia przy sobie wisiorek z niebieskim kamieniem? - E tam, czowieku, gwno mia. Ani portfela, ani gnata, kompletnie nic. - O e kurwa! A jak wyglda? - Tusty, nieogolony moczymorda. Pgoy wir bez jaj, ktry jako tak dziwnie mi si przyglda. Normalna cipa, nie chop zero szacunku dla siebie. Sukinsyn sprzedaby wasn matk, byleby ocali dupsko. - Uhm, no. To Marcus Gnida, bez dwch zda. Jeste pewny, e nie mia przy sobie tego wisiora? - Pewnie, e jestem pewny. W pokoju by tani srebrny acuszek, ale bez niebieskiego kamienia, tylko z jakim gwnianym poskrcanym wisiorkiem. Sanchez pomyla, e czas przekaza Elvisowi najnowsze wieci. - Widzisz, wczoraj w nocy on ukrad Jefe niebieski brylant czy co w tym gucie, wart ca kup szmalu. - Niebieski brylant? No, wreszcie gadasz do rzeczy, te co o tym syszaem. Powiadasz, e ile jest wart, konkretnie? - Po mojemu dla tego Jefe, co tu siedzi u mnie w barze, jest wart od groma. Podzielimy si fors po rwno, p na p. - A niby czemu miabym ci, kurwa, oddawa poow, Sanchez? Jak znajd to drastwo, opyl je na wasny rachunek. Poza tym jak to jest, dalej chcesz, ebym go sprztn? - Kurwa, nie! Masz zabi skurwysyna, ktry jedzi tym tym cadillakiem. Nie by to Marcus i wychodzi na to, e Jefe te nie. Jeeli nie znajdziesz kierowcy tego cadillaca, to w zamian przynie mi ten wisior. Podzielimy si po poowie i nie bdziesz musia skasowa tego faceta od cadillaca Przynajmniej na razie. Elvis odetchn gboko, rozczarowany. - Porbane to! Dobra, ukad stoi. Wrc do tego hotelu i zobacz, co si da wygrzeba. - Dziki, Elvis. Odezwij si potem. A ja zobacz, moe uda mi si dogada z Jefe co do ceny. 78

Elvis wymamrota co pod nosem i rozczy si. Poegnania nie byy jego mocn stron. Skoro mia zarobi par zielonych, liczy si gwnie czas. Jak wszyscy miejscowi, Sanchez wiedzia to i owo o historii niebieskiego kamienia zwanego Okiem Ksiyca. Wiedzia, e zdaniem niektrych ten, kto posiada w kamie, staje si niezwyciony. Inna sprawa, e wielu nie wierzyo w takie bzdury wiedzieli tylko, e El Santino pi lat temu zaproponowa Ringowi za Oko Ksiyca okoo 100 tys.$. Pech chcia, e Ringo nie zdy skasowa nagrody, bo zosta zastrzelony przez Bourbon Kida. Byo zatem wielce moliwe, e Jefe usiowa sprzeda klejnot El Santinowi, ale pewnie za wicej ni te 100 tys. zielonych, ktrych da Ringo. I wanie t wiedz Sanchez zamierza obrci na swoj korzy. Wrci na sal i podszed wprost do Jefe. owca nagrd zabawia Jessic, opowiadajc zabawne anegdoty o swoich licznych przygodach, kiedy to ciga idiotw na tyle gupich, e zadarli z kim dostatecznie bogatym, by wyznaczy nagrod za ich gow. Sanchez uzna, e nadarza si znakomita okazja, eby si wtrci. - Hej, Jefe, chcesz, ebym rozpuci wieci, e zaley ci na odzyskaniu tego kamienia? Znam ludzi, ktrzy specjalizuj si w takich sprawach. Jefe zdoa warkn na niego i umiechn si jednoczenie. Wyranie nie spodobao mu si, e barman przerwa im rozmow, a i jego szczodra propozycja pomocy nie przypada mu do gustu. - Nie potrzebuj, eby pomaga mi jaki palant zza baru. Chcesz dosta dziak z nagrody, i tyle. Ju ja sam dam zna, komu trzeba. - Jeli chcesz mog powiedzie El Santinowi, e stracie kamie. On zna takich, co to potrafi si tym zaj. Dotychczas Sanchez nie pozwoli sobie na tak jawn grob wobec czowieka pokroju Jefe i pewnie nigdy by tego nie powtrzy. Najprawdopodobniej El Santino wynaj owc nagrd, eby ukrad dla niego ten kamie, i gdyby si dowiedzia, e Jefe go straci, wkurzyby si nie na arty. Jefe doceni subtelno tej groby, a jednoczenie rozumia, e El Santina naley trzyma od tego z daleka. Gdyby kto on czy ona dorwa si do wisiorka i sprzeda go El Santinowi, Jefe nie dostaby nic, mgby liczy jedynie na odwiedziny Ponurego niwiarza. - No dobra powiedzia ze znueniem. Zaatw mi ten kamie, a ja ci dam 10 tys. - Jasne. Ale 10 tys. dla mnie i drugie dziesi dla mojego przyjaciela, ktry ci go zaatwi.

79

Jefe wbi w Sancheza ostre spojrzenie. Barman przeciga strun, ale te mia aktualne informacje i by ustosunkowany, z poza tym wiedzia, jak bardzo Jefe zaley na tym klejnocie. - Twoje na wierzchu, panie barman. Sanchez poczu, jak spywa na niego fala ulgi. Jessica, ktra przysuchiwaa si tej wymianie zda, bya pod wielkim wraeniem. - Kurde! Masz wolne 20 kawakw, eby mi sprawi naszyjnik z brylantem? zapytaa; jej twarz bya parodi miny niewinitka. Jefe unis brew. - Cha, cha! A to dobre! Niestety, to nie brylant, a poza tym nie jest dla ciebie, sodziutka. Dla ciebie szykuj co lepszego. - Ooo! Nie mog si doczeka zaszczebiotaa, posyajc mu nieprzyzwoity umieszek. Ale bdziesz musiaa wzi na wstrzymanie. Najpierw musz znale gocia zwanego Marcus Gnida. Czeka go spotkanie z samym diabem. Sanchez sysza, co Jefe mwi o odszukaniu Marcusa, ale nie uzna za stosowne podzieli si z nim podejrzeniem, e Gnida nie yje. I tak wkrtce sam si o tym przekona.

80

Rozdzia siedemnasty Archibald Somers i Miles Jensen dostali wezwanie telefoniczne okoo szstej po poudniu. Znaleziono kolejne zwoki, tym razem w hotelu Santa Mondega International. Detektywi dotarli tam w rekordowo krtkim czasie. Somers prowadzi jak wariat, eby dosta si tam jak najszybciej i zamkn okolic, na wypadek, gdyby co mao moliwe morderca wci by w pobliu. Niestety, wieci rozprzestrzeniay si niczym poar lasu i zanim dotarli do hotelu, poowa mieszkacw miasteczka staa tam ju w oczekiwaniu na chwil, gdy bd wynosi zwoki. Somers zaparkowa na ulicy jakie 50 metrw od hotelu i obaj detektywi przepchnli si przez tum gapiw do wejcia. Pokazali odznaki dwm funkcjonariuszom pilnujcym wstpu, zostawili za sob tum ciekawskich i wkroczyli do holu. Wystrj wntrza wywar na Jensenie spore wraenie. Od rodka budynek wyglda na najbardziej nowoczesny przybytek w Santa Mondega szykowne beowe dywany, a do tego stylowe, nieomal krlewskie szkaratne kanapy, na ktrych gocie hotelowi mogli sobie przysi. Stojcy za lad recepcji mody czowiek przez mgnienie oka nawiza kontakt wzrokowy z Jensenem, po czym spuci oczy i udawa, e jest zajty. - Kapuj, jak si sprawy maj szepn Somers do partnera. Id na gr i obejrzyj miejsce zbrodni, a ja sobie pogadam z naszym przyjacielem z recepcji. - Zaatwione. Za moment zobaczymy si na grze. Jensen wszed po schodach na 6 pitro, gdzie znaleziono zwoki ostatniej ofiary mordercy. Nie trzeba wielkiego detektywa, eby odszuka pokj, w ktrym doszo do zabjstwa. Drzwi byy wywalone z zawiasw, a przed nimi sta mundurowy. Miles podszed do niego i okaza legitymacj. - Cze, jestem detektyw Jensen. - Wiem odpar funkcjonariusz. Czekalimy na pana. Prosz tdy. Gliniarz wskaza rk rozwalone drzwi; wchodzc do rodka, Jensen uprzejmie skin mu gow. W pokoju panowa nieznony odr znany ju nozdrzom Milesa Jensena, niemniej niezmiennie odraajcy.

81

Dla Milesa zwoki stanowiy chleb powszedni, nigdy jednak nie widzia czego tak makabrycznego jak to, czego by wiadkiem w cigu pierwszych 24 godz. od przybycia do Santa Mondega. Ostatni ofiar zidentyfikowano okazao si, e jest ni miejscowy mt i oprych znany jako Marcus Gnida. Zameldowa si w hotelu pod przybranym nazwiskiem, prawdopodobnie dlatego, e ba si o swoje ycie. I najwyraniej si nie myli. Gdy Jensen rzuci okiem na zwoki, jedno wydao mu si oczywiste. To morderstwo rni si co nieco od innych! Marcusowi nie wyupiono oczu. Nikt te nie wyrwa mu jzyka, chocia faktem jest, e go odcito w poowie dugoci. Poza tym kto rozpata mu brzuch i jeli wierzy jednemu z technikw, ktrzy tam pracowali wlk go za flaki po caym pokoju. Inni gocie hotelowi zeznali, e syszeli strzay z broni palnej. To by pasowao do przestrzelonych kolan, chocia na razie trudno byo to potwierdzi, adnych usek. Pokj numer 73 to bya jedna krwawa jatka. Nie ulegao wtpliwoci, e rwnie paskudnie wyglda przed tym ostatnim morderstwem, poza tym kto wypi wikszo alkoholu z minibarku. Butelki walay si po caej pododze, a plamy z whisky i piwa mieszay si na dywanie z zaciekami z krwi. Drzwiczki minibarku stay otworem w rodku zostao tylko kilka butelek wody mineralnej i przewrcony sok pomaraczowy. Technicy, jak zawsze, wychodzili z siebie, eby wszystko zbada i utrwali obraz takim, jak go zastali, wobec czego Jensen pilnowa si, eby niczego nie dotkn. - Jakby pan chcia wiedzie, to porucznik Scraggs jest tam z tyu, w azience odezwa si jeden z technikw, ktry na czworakach zbiera pincet z podogi resztki brzucha Marcusa Gnidy. - Jasne. Dziki. Nic lepszego nie przyszo Jensenowi do gowy. Mia wraenie, e jest tam zbdny i swoj osob tarasuje tylko miejsce zbrodni. Nie chcc, eby postrzegali go w ten sposb, postanowi sprawdzi, co te Scraggs porabia w azience. - Hej, poruczniku, znalaz pan tu co? zapyta, wsuwajc gow przez drzwi azienki. Scraggs akurat przeglda si w lustrze nad umywalk. Zaskoczony przez detektywa, wydawa si lekko przestraszony i zaenowany. - Nic. Macie ju jak teori na ten temat? - W tym momencie jeszcze nie wyzna Jensen. Ale wszystko przed nami. Widzia pan kiedy co takiego? bo nie znaleziono

82

Scraggs jakby otrzsn si z zakopotania po tym, jak przyapano go na przegldaniu si w lustrze; odwrci si znw do lustra i przecign domi po gstych ciemnych wosach, a take poprawi wski niebieski krawat. - Widziaem ju kup takich zwok i powiem wam jedno, detektywie, i to za darmo: to nie jest robota Bourbon Kida. Wasz partner Somers bdzie twierdzi inaczej, ale on by zwali na Kida mier Kennedyego gdyby tylko mg. - Skd ta pewno, e to nie robota Kida? - Bo ten pieprzony Kid nigdy nic nie robi prychn Scraggs, odwracajc si twarz do Jensena. Kid to historia. Przyjecha kiedy do miasta, zastrzeli od groma ludzi i znikn. W tamtym tygodniu Somers straci chyba wszystkich, na ktrych mu zaleao, wszyscy zginli z rki Bourbon Kida. Usiuje przypisywa wszystko Kidowi, bo uwaa, e dziki temu atwiej go zapie, tymczasem w ten sposb tylko buduje jego legend i Kid urasta na kogo w rodzaju wspczesnego Johna Wesleya Hardina.1 Scraggs wzi rkawiczki chirurgiczne, lece z boku umywalki. Woy je, przepchn si obok Jensena i wrci do sypialni, gdzie omal nie nadepn na doczesne szcztki Gnidy. Jensen popieszy za nim. - Czy wszyscy tak wanie myl? zawoa za porucznikiem. Scraggs si zatrzyma, ale tym razem nie odwrci si do niego. - Nie chodzi o to, e wszyscy tak myl sprostowa. Wszyscy o tym wiedz! Omin kilka strzpw ciaa na dywanie i wyszed z pokoju przez dziur, w ktrej niegdy byy drzwi. Przechodzc przez ni, obrzuci pustym spojrzeniem detektywa Archibalda Somersa, ktry min go w progu i wszed do rodka z dwoma papierowymi kubkami kawy. - I co my tu mamy, partnerze? zapyta Jensena. Modszy detektyw patrzy, jak Somers rozglda si po pokoju. Stary wyga wkrtce zatrzyma wzrok na krwawej masie na pododze, ktra niegdy bya Marcusem Gnid. - Hm, niewiele odpar Miles. Tym razem nie mamy wyupionych oczu, a jzyk odcito, nie wyrwano. - To mio skwitowa Somers, wchajc zawarto jednego z kubkw. Masz. Poda Jensenowi ciepe papierowe naczynie. Przyniosem ci kaw. - Nie, dziki. Nie pijam tego wistwa. - Twoja wola.
1

John Wesley Hardin (1703 1791) angielski teolog, wsptwrca Kocioa metodystw (wszystkie przypisy pochodz od tumacza).

83

Somers rozejrza si, szukajc miejsca, gdzie mgby odstawi zbdny kubek. Niestety, w caym pokoju nie byo gdzie postawi naczynia z gorc, parujc kaw. Technicy nie pokochaliby go, gdyby zostawi kubek tam, gdzie wanie zamierzali zbiera odciski palcw albo szuka ladw DNA, dlatego wychyli si za drzwi i zobaczy, e Scraggs zmierza w kierunku schodw. - HEJ, SCRAGGS! zawoa. AP! Jensen zobaczy tylko, jak jego partner rzuca kubek w kierunku, ktry obra porucznik Scraggs. Zaraz te usysza wrzask, wiadczcy o tym, e wieczko kubka odpado i gorca zawarto poparzya wraliwe czci ciaa nieszczsnego porucznika. Nastpnie posypay si przeklestwa, skierowane niewtpliwie pod adresem Somersa, ale szef technikw nie wrci, eby stan z gburowatym starym wyg twarz w twarz i wyadowa na nim wcieko. - A ten facet z recepcji powiedzia co ciekawego? zapyta Jensen. Somers cofn si do pokoju i upi yk kawy. - Kurde, ale gorca! burkn, oblizujc najwyraniej poparzone usta. A, tak. Portier mwi, e jego kolega z nocnej zmiany widzia, jak wchodzi tu Elvis. - Elvis? - No. Wiesz, Elvis, krl rock and rolla. - Ej, ej! Momencik! rzuci Jensen, przypominajc sobie wczeniejsz rozmow. Rano jeden z goci z karetki, tam na farmie, wspomina co o Elvisie. - Nie moe by! I co mwi? - Powiedzia, e ten barman, Sanchez, wynajmie Elvisa, eby zabi tych, ktrzy zamordowali jego brata i bratow. - Co takiego? O e Dlaczego nie powiedziae mi o tym wczeniej? Somers odwrci si do partnera raptownie, ze zoci; zdawao si, e patrzy, w co by tu kopn, eby wyadowa gniew. Ale e jedynym obiektem w zasigu jego nogi byy zwoki Marcusa, zrezygnowa. - No bo mylaem, e z jego strony to tylko pic na wod. - Chryste Panie, nie! Jensen, powiniene mi o tym powiedzie. Elvis to tutejszy miniak do wynajcia. Kawa wrednego skurwysyna i nie da si ukry, e to wyglda na jego robot. - Naprawd?! A wic nie sdzisz, e to dzieo Bourbon Kida? odrzek Jensen, zaskoczony. Inni gliniarze, z ktrymi rozmawia, mwili mu, e Somers zwali wszystko na Kida.

84

- Nie. To robota Elvisa, bez dwch zda. Ale czy uda nam si znale niezbite dowody, czy nie, to ju inna sprawa. To zawodowiec. Specjalnie zwrci na siebie uwag portiera i da si zapamita, eby odebra wypat za robot, ale na pewno nie zostawi ani ladu DNA dla naszych technikw. Nic tu nie znajdziemy. Natomiast trzeba si dowiedzie, po kiego ruszy w miasto, eby zaatwi tego biednego skurczysyna. Nie ma mowy, eby Marcus Gnida zabi Thomasa i Audrey Garci, bez wzgldu na to, co ten ptasi mdek Sanchez o tym sdzi. On jest znaczy si, by zodziejem, nie zabjc. Jeeli Elvis zrobi to na zlecenie Sancheza, to dopad nie tego czowieka, co trzeba. Jensen by zy na siebie, e nie powiedzia wczeniej Somersowi o tej historii z Elvisem. Gdyby to zrobi, Marcus Gnida pozostaby moe przy yciu. Dosta nauczk jeeli w Santa Mondega kto mwi ci co, co wyglda na lekki obd, to naley zakada, e to prawda. - A gdzie znajdziemy tego caego Elvisa? zapyta. - Ba, jeeli wci szuka zabjcy brata Sancheza, to niezadugo wylduje w kostnicy. Elvis to kawa paskudnego skurczysyna, wredny jak cholera, ale jeeli wytropi Bourbon Kida, przekona si, e trafia kosa na kamie.

85

Rozdzia osiemnasty Zdarzao si to nieczsto, i dobrze, bo Sanchez tego nie znosi. Pojawienie si El Santina w jego barze w najlepszym razie nie wryo nic dobrego, a biorc po uwag to, co aktualnie dziao si w miecie, naleao przypuszcza, e rzadki go jest w naprawd parszywym nastroju. - Sanchez rzuci El Santino i kiwn mu gow na powitanie. Jak leci? - Niele, dziki. A co u ciebie? El Santino mia gdzie, jak si miewa Sanchez, barman za by na tyle mdry, by zdawa sobie z tego spraw. W tych okolicznociach i tak cieszy si, e bandyta raczej nie zamierza go zabi. Z gangstera by kawa chopa. Naprawd wielki, imponujcej postury, by, niestety, ostatnim sukinsynem. Nosi wysokie czarne buty, czarne skrzane spodnie ze srebrnymi guzikami biegncymi po bokach nogawek i jedwabn koszul o barwie srebra. A na to wszystko gruby, czarny skrzany paszcz z szerokimi klapami, sigajcy do kolan. Nawet kto, kto nigdy nie spotka El Santina, kto nigdy o nim nie sysza, ju na pierwszy rzut oka by si zorientowa, e oto ma przed sob czowieka, ktrego cae miasto boi si jak nikogo innego. Charakterystyczne, sigajce ramion ciemne wosy wsuwa za uszy i przytrzymywa czarnym kowbojskim kapeluszem. Szczecina na jego twarzy walczya o lepsze z bliznami, nad ktrymi groway czarne, krzaczaste brwi, zbiegajce si u nasady nosa tak, e wyglday jak jedna brew. Za nim, u wejcia do baru, stali jego dwaj ochroniarze, Carlito i Miguel. Ubierali si tak samo jak El Santino i byli do niego tak podobni, e mogliby uchodzi za jego modszych braci. Jedyna rnica polegaa na tym, e nosili czarne koszule, a nie srebrne, no i aden z nich nie by tak wysoki jak szef. Historia panowania El Santina na tym terenie sigaa wielu lat wstecz. Dla niektrych by yw legend, mniej wicej tak jak Kayser Soze.2 Przez cae lata by dobrze prosperujcym biznesmenem zajmujcym si prostytucj; Carlito i Miguel, jako alfonsi,
2

Kayser Soze mityczny, przeraajcy bandyta z filmu Podejrzani (Usual Suspects).

86

odpowiadali bezporednio przed nim. Pewnego dnia jego najcenniejsza kurewka, olniewajca szkocka pikno zwana Maggie May, daa si podebra konkurencyjnej bandzie, na ktrej czele stali osawieni, przeraajcy bracia Vincent Sean i Dermot. Byli to dwaj kolesie z Irlandii, straszne moczymordy. Rzecz jasna, nikt nie wspomina na gos o ich pochodzeniu, bo byli deczko draliwi na punkcie Starego kraju. Maggie bya ulubion dziwk El Santina i jedyn z jego licznych panienek, na myl o ktrej robi sobie dobrze, dlatego te jej odejcie do Vincentw odebra jako cik, osobist zniewag. Wymierzy im wic kar we waciwy sobie, bezlitosny sposb. Irlandzcy braciszkowie zostali zaskoczeni podczas popijawy w Lelku Kufelku. Czterem ich kumplom, z ktrymi tankowali, Miguel i Carlito ucili gowy (bo, jeli wierzy pogoskom, obaj mieli tej nocy katany miecze samurajskie). Ten sam los spotka Maggie May, za to, e dopucia si tak cikiej zdrady. Bogiem a prawd, przyja to pewnie jako wybawienie, bo wczeniej El Santino odda j na kilka godzin na ask i nieask Carlita i Miguela. Niestety, Sean i Dermot Vincentowie nie mieli a takiego szczcia. Jak wie niesie, wyldowali w lochach zamku El Santina na skraju miasta. Co noc, regularnie, suyli za seksualne zabawki rozmaitym zboczecom i obrychom, ktrych gangster stale podejmowa. Pozbywszy si irlandzkich braciszkw, olbrzymi meksykaski alfons zosta niekwestionowanym numerem jeden najbardziej bezwzgldnym i przeraajcym gangsterem w Santa Mondega. Patrzc na niego, Sanchez za kadym razem widzia jedynie gwaconych i torturowanych braci Vincent. Nie inaczej byo teraz. - No jak, Sanchez, widziae co, z czego chciaby mi si zwierzy? zapyta El Santino takim tonem, e lepiej nie mwi. Cisz, jaka zapada w barze po jego pytaniu, mona by kroi noem do kastrowania ab. - Tego, no widziaem tu par razy takiego gocia, Jefe mu jest. Sanchez sign pod lad i wycign szmat i kufel do piwa. Z nerww i eby si czym zaj, zacz wyciera brzeg kufla. El Santino budzi taki postrach, e barman przykada wielk wag do tego, co robi jego rce. - Tak? I co, Jefe co ci powiedzia? - Nie, ale podsuchaem, jak mwi, e ci szuka. - Co ty powiesz? - No, tego zdaje mi si, e tak wanie mwi bkn Sanchez i skupi si na polerowaniu szka. - Zdaje ci si Jasne. - Walniesz jednego? Na koszt firmy. 87

- A co? Whisky. Potrjn. I po szklaneczce dla Carlita i Miguela. - Ju si robi. Sanchez starannie sign po najlepsz whisky, jak mia, i nala trzy szklanki nowym klientom. Widzia, e trzs mu si rce, dlatego nalewa jak najszybciej, bojc si, e kto moe to zauway. Odmierzy w miar rwne porcje, jeli w ogle byo to moliwe w tych okolicznociach, a kiedy skoczy, ustawi trzy szklanki na ladzie, obok tej, z ktrej sam popija. - Salud y dinero, panowie! wybekota, umiechajc si sztucznie. El Santino zmierzy go twardym wzrokiem. - Sanchez powiedzia. - No? - Stul pysk! - Jasne. Nie ma sprawy. Wielkolud nie sign po swoj szklank, a jego goryle nawet nie podeszli do baru. - To jak, Sanchez, ten Jefe ma co dla mnie? H? - No, mia co dla ciebie. Sanchez by zbyt mdry, eby uraczy El Santina choby tylko pkamstwem. Bandyta znany by z tego, e wyczuwa garstwo na kilometr i e nie ma litoci dla tych, ktrzy prbuj wyprowadzi go w pole. - To dlaczego jeszcze mi tego nie przynis? zapyta olbrzym, znowu patrzc barmanowi prosto w oczy. Co on z tym kombinuje? Przechlapane, pomyla Sanchez. Bdzie musia powiedzie mu prawd, ca prawd i tylko prawd. I to bez pomocy boskiej. - Bo mu to ukrad taki jeden, Marcus. Ale pomagam mu, eby to odzyska. - Ty mu pomagasz?! - No. Znam takiego jednego gocia, specjalist od odzyskiwania rzeczy zagubionych. Facet ma swoje kontakty. Przez uamek sekundy wyraz oczu El Santina sugerowa, e jego zdaniem Sanchez wie o kradziey kamienia o wiele wicej, ni mwi. - Rozumiem. A ile ci paci Jefe za odnalezienie skradzionego towaru? - 20 tys. El Santino pozwoli sobie na rwnie przelotny, co faszywy umieszek. - Co ci powiem, Sanchez. Jak znajdziesz mj towar przed Jefe, dam ci do rczki 50 kawakw. Znamy si nie od dzisiaj, a ja ci ufam. 88

- Si wie, El Santino. Bdzie, jak kaesz. - To dobrze. Olbrzymi gangster w kocu sign po szklank whisky. Wiesz, dlaczego ci ufam, no nie, Sanchez? Barman poczu, e oblewa si potem. Nie znosi, kiedy El Santino zadawa mu niewygodne pytania, i tym razem, jak zawsze, odczeka jak najduej, liczc na to, e pytajcy sam sobie odpowie. Tak te si stao. - Ufam ci, bo nie jeste taki gupi, eby prbowa mnie przechytrzy. Za dobrze mnie znasz, eby si na to porwa. I to akurat jest jedyne, co mi si w tobie podoba. Przerwa, a po chwili dorzuci: - Wiesz, gdzie mnie znale. Wychyli duszkiem potrjn whisky, z trzaskiem odstawi szklank na lad i wyszed z Tapioki tak samo, jak wszed, w towarzystwie Carlita i Miguela, ktrzy nawet nie umoczyli dzioba. Sanchez wzi ich szklanki i przela zawarto z powrotem do butelki. Rce mu dray, nogi dygotay, i dzikowa Bogu, czy co tam panuje w Santa Mondega, e Jefe z Jessic wyszli 20 minut wczeniej. Byo to niezwykle szczliwe zrzdzenie losu, a to z dwch powodw. Po pierwsze, El Santino prawdopodobnie zabiby Jefe i paru Bogu ducha winnych klientw, gdyby owca nagrd pojawi si bez kamienia. Po drugie, oznaczao to, e jeeli Elvisowi uda si zdoby kamie przed Jefe, to bd mieli do podziau pikn sumk w wysokoci 50 tys.$ od El Santina, zamiast 20 kawakw zaproponowanych przez Jefe. Rzecz jasna, nie wiadomo byo, co zrobi owca nagrd, kiedy si zorientuje, e wykolegowano go z interesu, ale Sanchez uzna, e Elvis da sobie z tym rad. Najwyszy czas przedzwoni do Krla, pomyla. Cyngiel tak szybko wytropi Marcusa Gnid, e jeli chodzi o zdobycie kamienia, mia du przewag nad innymi. Wygldao na to, e ani El Santino, ani Jefe nie wiedz, e Marcus nie yje. Ale, ma si rozumie, takie wieci rozchodziy si po Santa Mondega szybciej, ni mnich wypluwa szczyny z ust, dlatego te Sanchez wiedzia, e to tylko kwestia czasu, zanim si dowiedz. Niedugiego czasu.

89

Rozdzia dziewitnasty Jefe wtoczy si do hotelu Santa Mondega International i ruszy wprost do nocnego recepcjonisty, ktry siedzia za lad i nudzi si jak mops, bo jeszcze nie wiedzia, e owca nagrd za chwil wprowadzi nieco oywienia do jego ycia. - W ktrym pokoju kibluje ta kurwa Marcus? pado pierwsze pytanie. Recepcjonista mody Latynos, nastolatek pod dwudziestk westchn i spojrza na Jefe tak, jakby to samo pytanie zadawano mu ju tysic razy i mia powyej uszu odpowiadania na nie. - Marcus Gnida? odpar. - No. - Nie yje. - e co?! - Rano znaleli na grze jego zwoki. Policja krci si po hotelu przez cay dzie. - O w mord! Wiedz, kto go sprztn? - E tam, oni akurat nie wiedz! Jefe si wkurzy. Co tam wkurzy wkurwi si nie na arty! Recepcjonista okaza si bardziej pomocny, ni si spodziewa, tyle e nie takich informacji oczekiwa. Jeeli zabjca Marcusa nie zwin kamienia, to znaczy, e do tej pory ma go ju policja. A w ogle to co mia na myli ten may, mwic: oni akurat nie wiedz? - Oni akurat nie wiedz? Znaczy si co? Recepcjonista czowiek mody i naiwny najwidoczniej nie wiedzia, z kim ma do czynienia. Gestem, w ktrym Jefe doszuka si cakowitego braku szacunku, pokaza owcy nagrd, eby si do niego nachyli. - Ja tu robi na zastpstwie. Ten, co by na stae, urwa si zeszej nocy, razem ze swoj dziewczyn pokojwk. Ju tu nie wrc. Podobno co widzieli. Po mojemu oni wiedz, kto zabi tego pechowego skurczybyka i wyparowali, bo si boj, eby zabjca ich nie dorwa. Jezu Chryste Przenajwitszy! Nozdrza Jefe rozdy si, gdy gboko zaczerpn powietrza. Nie by rozczarowany tym, co usysza. By wcieky jak jasna cholera, chocia jak na niego, ukrywa to wcale niele. 90

- A gdzie znajd tamtego ciecia, co? Gdzie mieszkaj, on i ta jego dziwka? - Takich informacji nie udziela si za friko. Gruby bd! Jefe zapa chopaka za wosy i grzmotn jego gow o lad. - Posuchaj mnie, ty kupo ajna! sykn. Gadaj zaraz, gdzie ich znajd, albo bdziesz zbiera swj nos z podogi wasn dup. - No dobra, ju dobra. Jezu, dlaczego nikt nie chce zapaci mi za t informacj? Mody Latynos krzywi si z blu i wida byo, e jest rwno przymulony. - Co ty mi tu nawijasz? Kto jeszcze o nich pyta? Poniewa recepcjonista nie by askaw odpowiedzie od razu, Jefe ponownie zmiady mu twarz o lad. Tym razem towarzyszy temu niemiy dwik amanego nosa. Nie byo cienia wtpliwoci, ktry z rozmwcw prowadzi t konwersacj. Starsza para, siedzca na jednej z kanap w pobliu, podniosa wzrok, jakby chciaa si wstawi za chopakiem. Wystarczy jednak jeden szybki rzut oka Jefe w ich kierunku, eby staruszkowie przytomnie zmienili zdanie. Kiedy gowa modego czowieka znowu powdrowaa w gr, zmdrza ju na tyle, eby czym prdzej odpowiedzie na pytanie owcy nagrd, mimo e krew i gluty spywajce z nosa nie uatwiay mu zadania. - No - wymamrota niewyranie. Gliny si rozpytyway, no i ten cudak przebrany za Elvisa. Mwi ci, chopie, to kawa wrednego skurwysyna. Naprawd paskudny typ. By tu jak godzin temu. - A ty mu powiedzia, gdzie ich znale, tego ciecia i jego kurewk, tak? - Czowieku, a bo ja miaem wybr?! Zmusi mnie. We, zobacz, co ten sukinsyn mi zrobi. Podnis lew rk, spowit grub warstw biaego bandaa. Odsun opatrunek na bok i pokaza gbok ran, biegnc wntrzem doni od kciuka do maego palca. Na pierwszy rzut oka mogo by si wydawa, e do ma przecit na p. Jefe przyjrza jej si uwanie przez chwil i zerkn na chopaka ze wspczuciem. Potem z kabury pod czarn skrzan kamizelk wycign pistolet i strzeli chopakowi prosto w ran. PIF! Krew trysna na wszystkie strony. Przez dwie sekundy nic si nie dziao, po czym recepcjonista uwiadomi sobie, co si stao, wrzasn z blu i spad z krzesa na plecy. Starsza para wstaa z kanapy i bez sowa wysza z holu na ulic. Jefe i tak nie zwraca na nich uwagi. Mia gdzie, ilu ludzi go zauway. Musia odzyska kamie, wic nikt i nic nie mg go przed tym powstrzyma.

91

- Suchaj no, ty mierdzca kupo gwna. Kogo powiniene si teraz bardziej ba, mnie czy tego sukinsyna Elvisa? - Ciebie, czowieku! Jasna sprawa, e ciebie! zaskowycza recepcjonista, kurczowo zaciskajc przestrzelon do. - Dobrze. Skoro ju to ustalilimy, gadaj, w mord, gdzie znajd tego eks ciecia nocnego, co to si ulotni, i t jego kurewk. Chc wiedzie o nich wszystko, co twoim zdaniem mogoby mnie zainteresowa. Na pocztek powiedz mi, jak si nazywaj. - Dante! On ma na imi Dante, a na jego dziewczyn woaj Kacy. - A gdzie ten cay Dante i ta pieprzona Kacy mieszkaj? Recepcjonista by teraz roztrzsion, skowyczc kupk nieszczcia; skulony na pododze w pozycji podowej, marzy tylko, eby kto przyszed mu na pomoc. - Sz sz - wystka. - Ty mnie tu, kurwa, nie uciszaj, gwniarzu jeden! warkn Jefe i wycelowa pistolet w gow chopaka. - Sz sz Shamrock House mieszkanie numer sze wyduka w ostatniej chwili, skamieniay z przeraenia. Jefe niedbale skierowa luf broni w sufit. - A tobie jak na imi, synu? zapyta spokojniejszym tonem. - G G Gil. - No to zapamitaj sobie, Gil, nigdy wicej nie wa si mnie ucisza. - Ja ja nie bd przysigam. PAF! Jefe strzeli Gilowi w sam rodek twarzy i beznamitnie patrzy, jak mzg nieszczsnego chopaka obryzguje dywan i cian za nim. - I nigdy wicej nie przeklinaj, cioto! Majc niezbdne informacje bezpiecznie zachowane w zakamarkach umysu, Jefe odwrci si i wyszed z hotelu frontowymi drzwiami. W progu przystan na moment, eby postrzeli w nog mijajc go staruszk, ktra wchodzia do holu. Wijc si z blu, pada na podog, a zanim dosza do siebie na tyle, by zda sobie spraw z tego, co si stao, Jefe ju dawno znikn. Wybiera si do Shamrock House, eby zabi Dantego i Kacy. I odzyska niebieski kamie.

92

Rozdzia dwudziesty Shamrock House, mieszkania numer sze. Jefe nie robi sobie nadziei, e zastanie tam Dantego i Kacy. W kadym razie nie ywych. Prawdopodobnie byli gupi, jeli byli a tak durni, eby zosta w tym mieszkaniu, to ten gociu, Elvis, pewnie ju dawno ich zaatwi. Jefe nie by pewien, gdzie Elvis mieci si w tym rwnaniu. Moe pracowa dla El Santino, a moe to Sanchez wynaj go, eby odnalaz kamie. Jeli tak, to znaczy, e barman si uwin. Tak czy owak, jeli Elvis znalaz Dantego i Kacy, to mia nad nim kilka krokw przewagi w poszukiwaniu Oka Ksiyca. Cho, ma si rozumie, nigdzie nie byo powiedziane, e on w ogle szuka tego kamienia. Niewiedza na temat tego, ile wie ten cay Elvis i dla kogo jeli w ogle pracuje, to bya nieza zagwozdka. Niestety, jak si okazao, ten problem by tak nisko na licie priorytetw Jefe, e nie odczeka i nie powici tej kwestii naleytej uwagi. Za brudn i ju na oko zbutwia lad portierni w holu Shamrock House siedzia staruszek w zapinanym na guziki swetrze. Nie stara si zwrci na siebie uwagi nowego gocia, Jefe za z luboci ignorowa starego piernika. Zupenie jakby porozumieli si bez sw, nawet na siebie nie patrzc. Jefe min portierni i nie fatygujc si do rozklekotanej windy, ruszy wilgotnymi drewnianymi schodami na gr. Nie wiedzia, gdzie znajdzie mieszkanie numer sze, ale zwaywszy na to, e budynek by do wski, uzna, e na pewno nie na parterze. Okazao si, e mieszkanie, ktrego szuka, mieci si na drugim pitrze; zanim do tego doszed, poaowa, e nie zapyta o to starca w portierni. Drzwi numer sze znajdoway si na kocu zimnego, wilgotnego korytarza wyoonego lepkim ciemnozielonym dywanem. Tapeta, niegdy zapewne kremowa, teraz bya brudnota, pokryta ciemnymi plamami wilgoci wspinajcej si na ni z podogi. W wielu miejscach niemal cakiem odpadaa od ciany. Dotarszy w kocu do drzwi z przyrubowan zardzewia cyfr 6, Jefe sprawdzi, czy ma przy sobie bro. Instynktownie robi to za kadym razem, kiedy wybiera si do kogo, kogo mia zamiar zabi. I chocia robi to odruchowo, nawet o tym nie mylc, traktowa t czynno jako co na ksztat talizmanu i trzyma si tego z niemal religijn wiar. 93

Kiedy ju si upewni, e wci ma przy sobie gnata, wypi pier, wyprostowa si w ramionach i trzy razy zapuka do drzwi. - Halo? Jest tam kto? zawoa. Bez odpowiedzi. Zastuka ponownie. I znw nikt mu nie odpowiedzia, ale Jefe ogarno przeraajce uczucie. Takie, kiedy czujesz, e kto ci obserwuje i si z ciebie namiewa. Rzut oka na mroczny, gwniany korytarz powiedzia mu, e jest sam, a mimo to nie mg si pozby tego wraenia. Nie by to jednak stosowny czas na roztrzsanie bliej niesprecyzowanego niepokoju. To bya pora na dziaanie. UP! Wkopa drzwi do rodka. Wystarczy jeden kopniak, ustpiy bez problemu. Prawd mwic, poszo mu tak atwo, e omal nie wyleciay z zawiasw. Jefe by wiadomy swojej siy, mimo to atwo, z jak drzwi stany otworem, nasuwaa podejrzenie, e przy zamku ju wczeniej kto majstrowa. Z powodu wilgoci drzwi byy niele przegnie, nic wic dziwnego, e zamek pewnie ledwie si trzyma. Jefe nie zawraca sobie jednak gowy Stanek zamka. Przede wszystkim musia sprawdzi, czy kto nie czai si w rodku. Wycign bro i gotw do akcji, wskoczy do mieszkania w sposb dobrze znany z telewizyjnych seriali policyjnych, sprawdzajc teren po lewej i prawej; wchodzc w gb pokoju, odwraca si znienacka, by upewni si, e nikt nie czyha na niego za plecami. Niewiele byo do ogldania, przynajmniej na pierwszy rzut oka. Mieszkanie skadao si z jednego pokoju, wyposaonego jedynie w dwuosobowe ko przykryte krwistoczerwon kodr, stojcy przed maym przenonym telewizorem fotel oraz brudn pok umywalk, nad ktra wisiao zapakane lustro. Tapeta bya w jeszcze gorszym stanie ni w korytarzu, a poza tym panowa tam niesamowity smrd, jakby kto zostawi pod kiem befsztyk i o nim zapomnia. Jefe ju mia schowa bro, gdy naraz ujrza krew na powoczce kodry na ku. Przyjrza si jej. Krew nie przesika jeszcze przez pociel, nadal tworzya kau na ciemnoczerwonej powoczce kodry. Bya wiea. Jak bardzo wiea, okazao si ju po chwili, kiedy z gry spada kolejna kropla i roztrysna si na rodku kauy. Jefe powoli podnis wzrok najpierw same oczy, a dopiero potem zadar gow. I wwczas zobaczy truposza na suficie. To jego krew kapaa na ko. Facet by przygwodony, dosownie, do sufitu ca kolekcj maych noy. Niektre przebiy jego donie, niektre stopy, a jeszcze inne pier. Kolejny n podern mu gardo od ucha do ucha, dwa inne dosy paskudnie wyupiy oczy i wygldao na to, e jeszcze jeden wbi si w krocze. W mord jea! Truposz by tak zmasakrowany, e trudno byo powiedzie, 94

jak kiedy wyglda. Skr mia powleczon krwi, a ubranie w strzpach. Jefe odnis wraenie, e tego faceta rozszarpao stado dzikich bestii, ktre potem powiesiy go niczym pranie, eby wysech. owca nagrd naoglda si w yciu niemao zwok, ale czego takiego jeszcze nie widzia. - Ja pierdol, czowieku! powiedzia na gos. Co ty za jeden? Z pocztku truposz nie odpowiedzia, gdy jednak Jefe wycign rk w gr i dgn go luf pistoletu, odpowied pada i to jak! Z szyi zabitego zsun si zoty acuch i wyldowa na ku. Jefe omal nie wyskoczy ze skry, ale kiedy ju doszed do siebie, a jego serce zaczo bi w normalnym rytmie, podnis wisior. Na grubym zotym acuchu dynda ciki zoty medalion z wyrytymi trzema literami: TCB. Jefe wiedzia, co to oznacza. TCB Taking Care of Business, czyli Dbaj o swoje. Elvis Presley nosi ten akronim wyryty na okularach przeciwsonecznych. By to znak firmowy Krla. Odgadnicie, kim jest ten nieboszczyk, nie wymagao wic specjalnego polotu. - Wic to ty jeste Elvis, h? O e w dup, chopie! Kto ci tak, kurwa, urzdzi? Wygldasz, jakby si spotka z samym diabem w przebraniu. Truposz, nie dziwota, nie odpowiedzia. Przez nastpne kilka minut Jefe myszkowa po mieszkaniu. Niczego nie znalaz, a kiedy pod ciarem Elvisa noe w kocu puciy i jego ciao gruchno na ko, uzna, e ma ju do, i czym prdzej opuci ten paskudny lokal. Ruszy do schodw tak szybko, jak to moliwe, ale eby nie wygldao na to, e si pieszy. Kiedy w drodze na ulic mija staruszka w portierni, ten nawet na niego nie spojrza. By zbyt mdry, eby sprawdza wszystkich goci odwiedzajcych jego kamienic. Po co identyfikowa przestpc, ktry w rezultacie uzna, e musi ci zabi? Na dworze, szczliwy, e znw jest na wieym powietrzu, Jefe najpierw odetchn gboko kilka razy, a dopiero potem ruszy ulic do swojego samochodu. Odzyskanie Oka Ksiyca zapowiadao si teraz na niezwykle trudne zadanie. Musia zapa jaki nowy trop. Kto zabi Elvisa? I gdzie jest teraz Oko Ksiyca? Czy nadal ma go ten gwniarz Dante? A jeli tak, to gdzie si teraz, psiakrew, podziewa? Takie i inne pytania przelatyway przez myli Jefe, jedno za drugim. Pochony go do tego stopnia, e nawet nie zauway swojego starego tego cadillaca, zaparkowanego na poboczu drogi; min go i podszed do swojego byszczcego, nowiutkiego srebrnego porsche.

95

Rozdzia dwudziesty pierwszy Sanchez nie by zachwycony widokiem Jessiki, ktra po raz drugi tego dnia odwiedzia Tapiok. Kiedy wpada za pierwszym razem, nie do, e bya opryskliwa, to jeszcze zamiast zainteresowa si nim, jej wybawc, opucia lokal w towarzystwie Jefe. Dlatego by mocno zaskoczony, gdy pojawia si wieczorem, w o wiele bardziej przyjaznym nastroju. Ruch w barze by umiarkowany, wic Mukka zaj si obsug goci, Sanchez za posadzi tyek na stoku po drugiej stronie baru i niczym klient, pociga z kufla swoje najlepsze piwo. Jessica od progu ruszya ku niemu jak po sznurku. Wci miaa na sobie ten sam czarny strj w stylu ninja, ktry nosia kilka godzin wczeniej. Tak si zoyo, e bya ubrana dokadnie tak samo jak tamtego wieczoru przed piciu laty, kiedy Sanchez zobaczy j po raz pierwszy. Bogiem a prawd, nigdy nie widzia jej w niczym innym, ale to pewnie dlatego, e dziewczyna po prostu nie miaa innych ubra, a w kadym razie nic na ten temat nie wiedziaa. Jej strj, ktry pi lat wczeniej poszed w strzpy, przeszyty kulami z pistoletu, bratowa barmana Audrey zacerowaa i pozszywaa tak, e wyglda wcale niele. - To jak, Sanchez odezwaa si Jessica, siadajc obok niego na stoku przy barze. Postawisz mi kolejk i powiesz, kim wedug ciebie jestem? Wprawdzie Sanchez wzdrygn si ju na sam myl, e miaby si do czego takiego przyzna, ale byo mu mio, e dziewczyna nagle si nim zainteresowaa. Od czasu, kiedy po raz pierwszy rzuci na ni okiem, myla o niej w zasadzie bez przerwy. Nie do, e bya najpikniejsz kobiet, jak zdarzyo mu si spotka, to jeszcze najciekawsz. W gruncie rzeczy zna j od 5 lat, a jednak nic o niej nie wiedzia. A do dzisiaj pozostawaa nieprzytomna, jeli nie liczy pierwszych dwch godzin, odkd j zobaczy. - Mukka, nalej pani. - Jasne, szefie. Co ma by? - Krwawa Mary. - Ju si robi. Kiedy Mukka przygotowywa koktajl dla Jessiki, Sanchez by w stanie tylko gapi si na ni i umiecha. W kocu, po dobrej minucie grzechotania szklankami i butelkami, kiedy szuka skadnikw do Krwawej Mary, kucharz postawi przed dziewczyn wysok, wsk szklank z czerwonym pynem. 96

- Jest w tym troch lodu? zapytaa Jessica, wiedzc doskonale, e adnego lodu nie ma. - A widziaa, ebym go wrzuca? odci si Mukka z jawnym sarkazmem. - Daj pani ten pieprzony ld, do kurwy ndzy! rykn na niego Sanchez. Kucharz speni polecenie, chocia w ramach buntu sykn co pod nosem, na tyle gono, eby szef go usysza. - Przepraszam ci za to, Jessico. Sanchez umiechn si do niej jak najmilej. Uwiadomi sobie, e jeli chce nawiza z dziewczyn rozmow, to nie ma innego wyjcia, ni poprosi j wprost, eby opowiedziaa mu o sobie. Odetchn gboko, po czym paln pierwsz lepsz rzecz, jaka mu przysza do gowy: - Tak znaczy si Powiedz mi, jak to si stao, e znam ci od 5 lat, a nic o tobie nie wiem? - No nie, na mio bosk! Nie tramy czasu na gadanie o duperelach, co? Nie bdzie atwo, pomyla Sanchez; nie zamierza jednak si poddawa, dopki nie wyprbuje wszystkich sposobw. - W porzdku odpar spokojnie. Ale to dziaa w dwie strony. Chc usysze, co wiesz na temat mojego brata i jego ony, panienko. - Nigdy ich nie spotkaam odrzeka Jessica, zmieszana. A moe? - Spotkaa ich, jeszcze jak. To oni utrzymywali ci przy yciu przez ostatnie 5 lat, po tym, jak ci uratowaem. - Ty mnie uratowae? Sranie w bani! Sanchez by gboko rozczarowany faktem, e dziewczyna nie przyjmuje do wiadomoci, i uratowa jej ycie, tak jakby w adnym razie nie wchodzio to w rachub. Przekn jednak dum i brn dalej. - Ani sranie, ani w bani zaprzeczy z naciskiem. Pi lat temu kto ci postrzeli i zostawi na pewn mier akurat przed tym barem. Zabraem ci i zawiozem do domu mojego brata. Audrey, jego ona, bya pielgniark i zajmowaa si tob. Cae te 5 lat spdzia w piczce, a ona i mj brat trzymali ci przy yciu, w mizernej nadziei, e kiedy z tego wyjdziesz. Wida byo, e Jessica podchodzi do jego sw podejrzliwie, co Sanchez uzna za cakiem zrozumiae. Musia sobie zapracowa na jej zaufanie, ale to wymagao czasu. Na razie musia obstawa przy swoim.

97

- A dlaczego zawioze mnie akurat do niej? Czemu nie do pierwszego lepszego szpitala, jak potraktowaby kadego innego? zapytaa, obserwujc go uwanie spod oka, eby sprawdzi, czy jego odpowied jest prawdziwa. - Bo tego dnia szpital by przepeniony. - A co to za dziwaczny pretekst? fukna. - W cigu tygodnia postrzelono ze 300 osb mczyzn, kobiet i dzieci. Wikszo z nich umara, bo w szpitalu si nie wyrabiali. A e szwagierk wylali ze szpitala kilka miesicy wczeniej, to uznaem, e tylko u niej masz szans na przeycie. Nie mwic ju o tym, e to, e jeszcze ya, kiedy do ciebie dotarem, zakrawao na cud. Przerwa i obrzuci j wzrokiem od stp do gw. Co mi mwio, e z tego wyjdziesz. I co, wyglda na to, e miaem racj, nie? - Jasne. Zdaje si, e powinnam ci podzikowa. W jej mylach kotowao si od tego, czego si dowiedziaa, w duej mierze dlatego, e nie pamitaa nic z tego, o czym jej mwi. Sanchez odnis wraenie, e Jessica ani myli mu dzikowa, ale na swj sposb okazaa mu jednak wdziczno, co w tych stronach uchodzio za wyraz podzikowania. - Najlepiej mi podzikujesz, jeeli powiesz, co si, kurwa, stao z moim bratem i jego on. Teraz wszystko byo w rkach Jessiki. Nareszcie miaa okazj wynagrodzi mu to, e swego czasu jej pomg. Moga dopomc w odszukaniu zabjcy brata. Niestety, jej odpowied, jak si tego spodziewa, nie wniosa nic nowego. - O czym ty mwisz? - Kto ich zabi? Tylko o to mi chodzi. - A, o to - Wanie. - Nie wiem. - Nie wiesz?! - No, tak. Nie wiem. - Ale przecie tam bya, dobrze mwi? - Byam a przynajmniej tak mi si zdaje. Ale ja nic nie wiem. Nic a nic nie pamitam. - Jak, kurwa, moesz nic nie pamita, skoro bya tam, kiedy zostali zabici? Sanchez straci w kocu cierpliwo i nie potrafi ukry irytacji.

98

- Bywaj chwile, kiedy wraca mi pami wyjania Jessica cicho; patrzya gdzie w dal, na cian za barem. Wiem, e mam co w rodzaju amnezji, ale to nie dotyczy tylko tego, co dziao si, zanim zapadam w piczk. Jeeli leaam w piczce ja wci zapominam, gdzie jestem i jak tu trafiam. Kiedy si skupi ze wszystkich si, co tam mi si przypomina, ale nawet wtedy nie jestem pewna, czy pamitam to tak, jak naley. - Ale pamitasz, e dzisiaj ju tu bya, co? - Tak, to akurat pamitam. Pamitam te, e wyszam std razem z Jefe, tylko e potem pojechalimy do niego i kaza mi tam czeka, wic czekaam, ale nie wrci. Nie mogam sobie przypomnie, dlaczego kaza mi czeka, dlatego pomylaam, e wrc tu i pogadam z tob. Uznaam, e moe owiecisz mnie w paru kwestiach. No, na przykad, e powiesz mi, czy twoim zdaniem jestem mi dziewczyn, czy ostatni suk, bo na razie sama Mie wiem, jak to ze mn jest. - Szczerze ci powiem, Jessico, e te nie bardzo wiem wyzna Sanchez z westchnieniem. - Aha - Wydawaa si rozczarowana i przez chwil mia wraenie, e niepotrzebnie urazi jej uczucia. - Wiesz, jeste taka liczna, e na pewno nie moesz by za powiedzia w nadziei, e poprawi jej humor. - Dziki. Pocigna przez somk yk Krwawej Mary. Zanim powrotem uniosa nagle gow, poziom pynu w jej szklance opad o par centymetrw. ty cadillac! wybuchna, na co Sanchez od razu nastawi uszy. - A wanie, co wieszo tym tym cadillacu? zapyta, a jego oczy rozbysy. - Wspominae co o nim rano, kiedy gadae z Jefe, prawda? - No. Widziaem, jak odjeda sprzed domu mojego brata, zaraz po tym, jak go znalazem martwego. Wiesz, kto siedzia za kkiem? Widziaa ich? - O mj Boe! Przypominam sobie. To byli dwaj mczyni. Zabili twojego brata i jego on. Widziaam to. A przynajmniej tak mi si zdaje. Nie, zaraz, poczekaj chwilk - Co? Co jest, na lito bosk?! - Nie, oni nie umarli. Tamci dwaj ich pobili. Chcieli wydosta od nich jakie informacje. Przerwaa na p sekundy i raptownie wcigna powietrze. O w mord! - W mord? Komu, kogo? - W mord, to przecie mnie szukali! Spojrzaa na Sancheza szeroko otwartymi oczami, wyranie roztrzsiona. - I co, nie zauwayli ci? zapyta. 99

- Nie. Z jakiego powodu mnie nie widzieli. Wobec tego wymknam si na dwr i wtedy zobaczyam tego tego cadillaca. - I co byo dalej? Rozsadzaa go irytacja i rozczarowanie, e dziewczyna tak niewiele potrafi sobie przypomnie, ale usilnie stara si mwi spokojnie. - Uciekam, po prostu. Nie wiem, ja dugo biegam, ale pdziam tak i pdziam, a w kocu wyldowaam tutaj. Przerwaa i zamylia si. Nic wicej nie pamitam. Przynajmniej w tej chwili. Podniosa szklank i znowu przyssaa si do somki. Tym razem wysuszya zawarto do dna. Zajo jej to mniej wicej 10 sekund. Sanchez nie bardzo wiedzia, o co by tu jeszcze j zapyta, ale tak czy inaczej straci okazj do dalszej indagacji, bo drzwi od ulicy otworzyy si z hukiem i do Sali wpad Jefe. Ruszy wprost do baru i usiad na stoku obok Jessiki, tak e dziewczyna siedziaa teraz midzy nim a Sanchezem. - Dla mnie whisky, a dla pan jeszcze raz to samo zamwi, nie spuszczajc wzroku z Mukki, ktry wyszed z kta, gdzie czai si do tej pory. Majc w pamici ostatni wizyt Jefe, mody kucharz i barman w jednej osobie czym prdzej wzi si do dziea i postawi przed nim na ladzie niemal pen butelk whisky i szklank. Sanchez nachyli si przed nosem Jessiki, wzi flaszk, odkorkowa i nala do szklanki solidn miark. Odnis wraenie, e owca nagrd jest cokolwiek wstrznity, co nijak do niego nie pasowao. Wytrcio go to z rwnowagi. Ludzie pokroju Jefe nie zwykli okazywa po sobie, e s wstrznici. - Hej, chopie, wszystko w porzdku? zapyta. - W porzdku to bdzie, jak sobie goln. Jak usyszysz, co ci mam do powiedzenia, te bdziesz chcia sobie strzeli jednego. - Mwisz? Co jest grane? Jefe podnis szklank z whisky i wychyli jednym haustem. Potem odstawi j na lad, liczc na dolewk. Spojrza zza Jessiki na barmana. - Ten twj pieprzony Elvis jest sztywny, Sanchez owiadczy. Kto go zaatwi na cacy. A jak mwi, e na cacy, to wierz mi, e sponiewiera go jak jasna cholera.

100

Rozdzia dwudziesty drugi Przez kilka godzin Jefe i Jessica siedzieli w barze i pili na umr. owca nagrd wydudli przez ten czas dwie whisky, osiem piw i trzy tequile. Po pierwszych dwch szklankach szybko wrci do dawnej, aroganckiej formy. Jessica, majca na koncie tylko pi Krwawych Mary, bya bardziej stonowana. Ku irytacji Sancheza, z kad kolejk coraz bardziej mieli si ku sobie. Barman wyranie widzia, e dziewczyna autentycznie jest pod wraeniem Jefe, ktry raczy j anegdotkami o swoich przygodach jako owcy nagrd i opowiada, jak to apa, a czasami zabija ludzi dla pienidzy. Tropi osawionych przestpcw jak wiat dugi i szeroki. Czy to w najdzikszej dungli, czy w najwyszych grach, nie byo takiego miejsca, gdzie Jefe nie wyledziby i nie dopad swojej ofiary. Cho wystrzega si wymieniania konkretnych nazwisk, czasami dawa do zrozumienia, e to on jest sprawc mierci wielu potnych i sawnych ludzi, ktrzy jakoby zginli w wypadkach. Z jego strony by to wzgldnie bezpieczny bajer, bo przecie nikt nie mg zweryfikowa tych opowieci. Inna sprawa, e nikt by z ni nie dyskutowa na ten temat, za adne skarby, bo byo powszechnie wiadomo, jak dobry jest Jefe w swoim fachu. Jeeli ludziom wykadajcym pienidze zaleao na tym, eby rzecz wygldaa na wypadek, to owca nagrd wypenia zadanie zgodnie z yczeniem zleceniodawcy. Sanchez nie by w stanie konkurowa z tak dramatycznymi opowieciami, dlatego te nie zdziwi si, kiedy Jessica, cokolwiek zawiana, wysza w towarzystwie Jefe na godzin przed zamkniciem lokalu. Przytuleni, podpierajc si nawzajem dla zachowania rwnowagi, wytoczyli si z baru na ulic. Na dworze, zaledwie wyszli na chodne nocne powietrze, zaczli piewa jak bzdurn piosenk, ktrej sw Sanchez nie potrafi rozpozna. A potem zniknli. Tapioca bya prawie pusta, jeli nie liczy maej grupki staych bywalcw grajcych w karty przy stole w rogu sali oraz dwch mczyzn w kapturach, siedzcych przy stoliku w pobliu baru. Wczeniej Sanchez nie zwrci na nich uwagi. Obsug goci zajmowa si Mukka, a on kry po lokalu, od czasu do czasu zamieniajc swko z ktrym ze staych klientw i na wszelkie sposoby prbujc zwrci na siebie uwag Jessiki.

101

Trzeba wiedzie, e w Tapioce obowizywaa zasada (aczkolwiek niepisana), zgodnie z ktr nikomu z goci nie wolno byo nosi kapturw. Sanchez wprowadzi j krtko po incydencie z Bourbon Kidem sprzed piciu lat. Parada kostiumowa z okazji Festiwalu Ksiycowego miaa si odby dopiero za par dni, ale ci dwaj wygldali, jakby ju przebrali si za rycerzy Jedi. Obaj mieli na sobie dugie brzowe szaty, narzucone na lune, workowate biae spodnie uszyte z grubego materiau. Sanchez stan przed dylematem: czy podej do nich i poprosi o cignicie kapturw, czy nie. Po prawdzie jednak by zmczony, a wieci o Elvisie mocno nim wstrzsny. Nie chcc si wdawa w kolejne utarczki, tym razem postanowi odstpi od swojej zasady. Tak si zoyo, e obaj mczyni sami z siebie mieli wanie zdj kaptury. Znienacka wstali zza stou i podeszli do Sancheza, ktry sta oparty o kontuar. Jeden z nich trzyma si z tyu i szed ze zwieszon gow, jak gdyby by mniej pewny siebie ni jego kompan. Kiedy zbliyli si na tyle, e barman poczu si troch nieswojo, zrzucili kaptury i pokazali swoje twarze. Rozpozna ich natychmiast. Byli to ci dwaj mnisi, ktrzy odwiedzili bar przed dwoma dniami. O ile z nacignitymi na gowy kapturami wygldali dosy zowieszczo, o tyle teraz sprawiali wraenie takich samych, na pozr niemiaych gupkw. - A wy czego tu, kurwa, chcecie? zapyta Sanchez wojowniczo. Pomyla, e kolejne kopoty s nieuniknione, i westchn ciko. - Tego samego, czego najwyraniej chc wszyscy w tej miecinie odpar ten z przodu (tak si skada, e by to Kyle). Chcemy dosta Oko Ksiyca. A to dlatego, e w wietle prawa naley do nas. - Odpierdolcie si ode mnie, co? Nie jestem, kurwa, w nastroju. Postanowi im pokaza, e irytuje go ich obecno. Ostatnim razem ci dwaj klauni narobili tu niezego bigosu i w wietle tamtych wydarze mia nadziej, e dobry los kae im si trzyma z daleka od jego baru. Jednake ta obcesowa postawa na nic si nie zdaa, obaj mnisi cakowicie j zignorowali. - Siedzimy tu prawie cay dzie rzek Kyle. Syszelimy, co si dzieje. El Santino zaproponowa ci 50 tys.$, jeeli zdobdziesz dla niego kamie. My damy ci 100 tys., ale tylko za informacj, kto jest w posiadaniu kamienia. Nie musisz go dla nas odzyska. Sami si tym zajmiemy. Skieruj nas tylko, do kogo trzeba. Z chwil, kiedy kamie znajdzie si w naszych rkach, 100 tys.$ bdzie twoje. Mocno bym si zdziwi, gdyby ktokolwiek zoy ci lepsz ofert. Trzeba przyzna, e oferta Kylea rzeczywicie bya wyjtkowo korzystna. Sanchez wyrazi to na gos. 102

- To bardzo atrakcyjna propozycja. - Wiem. A wic jak, ukad stoi? Czy nie? Barman przez chwil pociera policzek, jak gdyby zastanawia si nad propozycj, chocia w ogle o tym nie myla. Faktycznie, ukad by wspaniay. Sytuacja, w ktrej nie mg przegra. Jako ludzie witobliwi, mnisi zapewne uwaali dane sowo za wite. Gdyby udao mu si dorwa ten kamie, sprzedaby im go za 100 kawakw, a potem zawiadomi Jefe i El Santina, e teraz to mnisi maj klejnot i od kadego z nich skasowaby po kilka tysiczkw ekstra. - Zgoda. Stoi odpar w kocu. Dowiem si, kto ma kamie, i go wam wystawi. A wy mi odpalicie 100 patykw i wszyscy bd szczliwi, dobrze mwi? - Dobrze przytakn Kyle. To co, grabula? - Sie wie. Sanchez zdziwi si, e mnisi wiedzieli o zwyczaju dobijania interesu uciskiem rk. Widocznie podapali nieco miejscowych obyczajw. A moe zamierzali potraktowa go kilkoma ciosami karate, kiedy wycignie do nich rk? Tak czy owak, za 100 kawakw gotw by ucisn do kademu z nich. Warto byo zaryzykowa, wic poda im rk po kolei i z lekkim niesmakiem stwierdzi, e ich ucisk by sabiutki, co wiadczyo o tym, e owszem, byli wiadkami tego zwyczaju, ale jeszcze nigdy go nie stosowali. - Wkrtce si z tob skontaktujemy oznajmi Kyle i skin gow. Pamitaj, oby mia dla nas pomylne wieci. Po tych sowach obaj mnisi odwrcili si i ruszyli do wyjcia. Sancheza zaintrygowaa zmiana w ich zachowaniu w porwnaniu z poprzedni wizyt. Tym razem wydawali si o wiele bardziej opanowani i pewni siebie i wykazywali oznaki tego, e przynajmniej staraj si dopasowa do tutejszych zwyczajw. - Hej, klechy! zawoa za nimi. Jedno pytanie. Nie macie przypadkiem samochodu? Kyle zatrzyma si tak raptownie, e Peto zderzy si z nim, co wytrcio ich nieco z rwnowagi. Nie obejrza si na Sancheza, ale odpowiedzia. - Nie. Nie mamy samochodu. Dlaczego pytasz? - Tak sobie. Ruszajcie w drog. Do zobaczenia.

103

Rozdzia dwudziesty trzeci Kiedy Jensen a dziesitej rano stawi si w biurze, Somers tkwi tak, gdzie zawsze, to znaczy siedzia za biurkiem. I zajmowa si take tym, czym zwykle, czyli oglda wykonane polaroidem fotografie zwok. - Sowo daj, w tym miecie roi si od kamcw i szumowin poskary si Miles. Zdj brzow zamszow marynark i rzuci j na drug stron gabinetu. Spada na oparcie krzesa i zsuna si na podog. Tu nie ma jednego przyzwoitego czowieka cign. Przez ca noc przesuchiwaem znanych nam wsppracownikw tego caego Elvisa i ani jeden nie powiedzia mi choby sowa, ktre nie byoby kamstwem w ywe oczy. Wiedziae, e Elvis umar trzy lata temu? A przed czterema laty wyemigrowa do Australii. Poza tym z ostatnich informacji wynika, e wyjecha na weekend, eby odwiedzi Priscill. Zakamane dranie, sztuka w sztuk! - Jensen, Krl nie yje wtrci Somers. - We, kurna, nie zaczynaj od nowa. - Nic nie zaczynam. Trzy godziny temu znaleziono zwoki Elvisa w jakiej gwnianej kawalerce. - Co ty, arty sobie robisz?! - E e. Ma wydubane oczy i wyrwany jzyk, tak jak wszyscy inni, z wyjtkiem Marcusa Gnidy, ktrego, bdmy szczerzy, to on przecie zabi. - Czy te fotografie s stamtd? zapyta Jensen, spogldajc na odbitki w rku partnera. - No. - Daj popatrze. Miles nachyli si nad biurkiem i wycign rk. Somers poda mu plik czarno biaych zdj w formacie 7x5 cali. - Wygldaj dokadnie tak samo jak wszystkie poprzednie, Jensen. Tracisz tylko czas. - Somers, do jasnej cholery! Ten facet by naszym najlepszym tropem. - Niekoniecznie Mamy jeszcze jeden. - Kogo ty teraz zgrywasz, Yod? 104

Somers puci mimo uszu gniewn uwag partnera i pchn w jego stron may notes, otwarty na stronie, na ktrej nabazgra owkiem kilka sw. Miles podnis go. - Dante Vittori i Kacy Fellangi. Para przystojnych modych ludzi przeczyta na gos. Co to niby ma by? Zapisae si do klubu swingersw, czy co? prychn sarkastycznie. Mimo e dzie dopiero si zacz, by ju tak przepeniony frustracj, e nie mia za grosz cierpliwoci do takich gierek. - Dante Vittori by nocnym recepcjonist w hotelu Santa Mondega International wyjani Somers cicho. Kacy Fellangi to jego dziewczyna. Pracowaa tam jako pokojwka. - Zgoda I co z tego? - A to, e zaraz po tym, jak zgin Marcus Gnida, oboje zniknli. Zwoki Elvisa znaleziono w ich mieszkaniu. - O? bkn Jensen, odkadajc notes i plik zdj na biurko. I co to oznacza? Somers wycign rk, wzi notes i schowa go do grnej kieszeni biaej koszuli. - To znaczy, e z jakiego powodu Elvis wybra si do nich, kiedy ju zabi Marcusa Gnid. - Czyli e widocznie widzieli go, jak zabija Gnid, tak? Jensen myla na gos. I e musi ich stukn, eby go nie zidentyfikowali? - Moe tak, a moe nie. - No to ja ju nic nie rozumiem. W jakim innym celu miaby ich ciga? A moe oni z nim wsppracowali? - E tam. Nie wydaje mi si. Elvis zawsze pracowa sam. To by solista. Beatlesi pracowali zespoowo, ale Elvis zawsze by sobie sterem i okrtem. Nie, moim zdaniem mieli co, na czym mu zaleao, a cokolwiek to byo, chcia to te zdoby Bourbon Kid. I dlatego Elvis nie yje. Widocznie nadzia si na Kida w mieszkaniu tej pary. Kopot w tym, e nasi przyjaciele Dante i Kacy spakowali manatki i wynieli si stamtd na dugo przed przybyciem Elvisa i Kida. Nawiasem mwic, zalegaj z czynszem. Miles podszed do lecej na pododze marynarki, podnis j, otrzepa z kurzu, powiesi na oparciu krzesa i usiad. Spojrza na partnera, ktry czeka, eby si uspokoi i sprbowa zbiera poszlaki do kupy. Starszy gliniarz, rzecz jasna, mia nad nim du przewag, jako e zacz przetwarza szczegy zwizane ze mierci Elvisa trzy godziny wczeniej. - Taaak. Jensen westchn. Elvis przetrzsa ich mieszkanie w poszukiwaniu czego, kiedy nasz zabjca - Bourbon Kid. 105

- Niech ci bdzie. Bourbon Kid. No wic wpada tam, szukajc powiedzmy, e Oka Ksiyca, i zastaje Elvisa. I oczywicie jako kompletny psychol - A take by moe wampir - zabija Elvisa, a potem mwi: O w mord! - Powiadasz? Nagle staje i mwi: O w mord!? - Tak, staje i mwi: O w mord!, bo uwiadamia sobie, e King nie ma przy sobie tego, czego szuka. Jensen zamilk na dusz chwil, bo na tym etapie sam ju nie wiedzia, do czego zmierza jego teoria. W kocu podj, z mniejsz pewnoci siebie: - Ale skd mg przypuszcza, e te dzieciaki, Dante i Kacy, to maj? Somers unis rk na znak, e moe by tak Miles si zamkn i go posucha. - Chcesz pozna moj teori? - Jasne. - Ot moja teoria jest taka: wiemy, e Marcus Gnida by dowiadczonym zodziejem, zgadza si? - Zgadza. - No wic zamy, e Marcus by w posiadaniu Oka Ksiyca. A e kto mieczem wojuje, od miecza ginie, nagle sam pada ofiar kradziey. Dante i Kacy zabieraj mu Oko i daj nog. Potem chocia akurat co do tego nie jestem cakiem pewien te dzieciaki zdoay, by moe, zidentyfikowa Elvisa jako zabjc Marcusa, wic Krl na wszelki wypadek postanawia ich stukn. Wybiera si do ich mieszkania, w tym samym czasie co Bourbon Kid, ktry te szuka Oka Ksiyca. Ich cieki si krzyuj i UBUDU! Krl ma przechlapane. - Dugo si nad tym zastanawiae, co? zauway Jensen, bo w gosie partnera wychwyci wyran nutk podniecenia. - Nie oszukujmy si. Zabjca Elvisa to ta sama osoba, ktra zabia wszystkich innych, z wyjtkiem Marcusa. wiadcz o tym wyupane oczy i wyrwany jzyk. Miles przez dusz chwil rozwaa t teori. - Cienka sprawa, ale przyznaj, e mi si podoba. Moe i co w tym jest. Tyle e zapomniae o jednym powiedzia wreszcie. - Niby o czym? Jego partner pytajco unis brew. - Suchaj, ja wiem, e twoim zdaniem za tym wszystkim stoi Bourbon Kid i pewnie masz racj, ale jeeli to ten Dante zabi Elvisa i wszystkich pozostaych? Somers energicznie pokrci gow, rozpar si na krzele i westchn gboko.

106

- Czy ty za wszelk cen postanowie nie wierzy, e wszystkie te zabjstwa s dzieem Bourbon Kida? Ile razy jeszcze bdziemy musieli do tego wraca? Nie moesz mi wreszcie zaufa? - le mnie zrozumiae. Jensen unis rk na znak, eby partner da mu dokoczy. Ja wierz, e to Bourbon Kid stoi praktycznie za wszystkimi tymi morderstwami, naprawd przynajmniej za tymi, ktre masz na zdjciach. - No dobra, wic o co ci biega, psiakrew? - O to odrzek Jensen, mierzc partnera ostrym wzrokiem e to wanie ten gwniarz Dante moe by Bourbon Kidem.

107

Rozdzia dwudziesty czwarty Dante nie przepada za wrkami. Zazwyczaj przynosiy mu ze wieci. Wygldao na to, e dla wszystkich innych maj same dobre nowiny, a w jego wypadku zawsze okazywao si, e na horyzoncie gromadz si czarne chmury. Bogiem a prawd, nieczsto odwiedza wrki, ale poniewa Kacy miaa do nich wyran sabo, co jaki czas towarzyszy jej na ktre z licznych spotka. Ostatnim razem odwiedzili specjalistk od czytania z kart do tarota; dla Kacy miaa same dobre wiadomoci, ale poproszona przez ni, by zajrzaa w przyszo Dantego, znalaza jedynie wszystko, co najgorsze. Przepowiedziaa mu mier jego psa Hectora, ktry istotnie zdech niecae trzy tygodnie pniej. Mia wiadomo, e Kacy dobrze wie, i niechtnie towarzyszy jej w odwiedzinach u kolejnej wrki, jak wynalaza, ale po heroicznych wyczynach w hotelu Santa Mondega International, kiedy to okrada pijanego opryszka, uzna, e przynajmniej tyle jej si od niego naley. Poza tym chcia udowodni Kacy, e nic a nic nie wierzy w cae to durne przepowiadanie przyszoci. Owszem, jego ukochany pies zdech, ale to by zwyczajny zbieg okolicznoci. Dom Mistycznej Damy wyglda znajomo, jak gdyby Dante widzia go kiedy we nie. Mia jednak przekonanie graniczce z pewnoci, e nigdy wczeniej w nim nie by a przynajmniej nie w obecnym yciu. Dom usytuowany by przy promenadzie wychodzcej na port. Z zewntrz cakiem przypomina cygaski wz przerobiony na ma chaupk. Niski dach wygity w uk, zewntrzne ciany pomalowane na czerwono, malutkie okienka w tych obramowaniach. Kilka schodkw prowadzio do drzwi frontowych, ktre sprawiay wraenie, jakby mona je byo zoy w harmonijk i wsadzi do rodka, gdyby Mistyczna Dama postanowia odholowa swoje domostwo. Kacy pierwsza wesza po schodkach; Dante wlk si za ni. Drzwi wejciowe stay otworem, ale nieatwo byo zajrze do wewntrz, bo w progu, od sufitu do podogi, wisiaa zasona z wielokolorowych paciorkw. - Wchodcie miao! dobieg ich skrzekliwy gos. Kacy i Dante, prawda? Chopak unis brew. - Kurwa ma, a ona skd to wie?! wyszepta do ucha swojej dziewczyny. Spojrzaa na niego i widzc, e wcale si z niej nie zabija, pokrcia gow. 108

- Umwiam si z ni telefonicznie, matoku. - A, no Jasne. Pokj, do ktrego weszli, pogrony by w mroku i tak wski, e gdyby Dante rozpostar ramiona, mgby dotkn obu cian. Tu i tam, na wysokoci oczu, wisiay Nan ich wiece o rowych migotliwych pomykach. Kiedy wzrok nowym goci przyzwyczai si do panujcego tam pmroku, zobaczyli na wprost siebie spowit w peleryn posta Mistycznej Damy, siedzc za ciemnym drewnianym stoem po drugiej stronie pomieszczenia. Peleryna bya w kolorze ciemnofioletowym, kobieta za (jak wielu mieszkacw Santa Mondega) miaa na gowie kaptur, skrywajcy jej twarz. - Siadajcie, prosz, moi modzi przyjaciele zaskrzeczaa. - Dzikujemy odpara Kacy, siadajc na jednym z dwch drewnianych krzese ustawionych przy stole, naprzeciw kobiety. Dante przycupn na drugim, silc si na obojtno, w nadziei, e ta stara baba nie wyczuje, i nie kupi nic z tych gupot, jakimi miaa zamiar ich uraczy. - Tak naprawd nie wierzysz, e powiem wam co istotnego, prawda? rozleg si chrapliwy gos, dobywajcy si gdzie spod kaptura. - Z gry do niczego si nie uprzedzam. - To dobrze. Tak trzymaj, synu, a kto wie, moe dowiesz si czego o sobie albo o Kacy, o czym nie miae pojcia. - No, byoby mio. Kobieta powoli cigna kaptur i ukazaa si stara, pomarszczona twarz, obficie upstrzona brodawkami i czyrakami. Wrka wbia wzrok w Kacy i umiechna si, ale tylko przelotnie. Spowaniaa natychmiast, gdy jej wzrok pad na wisiorek na szyi dziewczyny. - Skd masz ten niebieski kamie? zapytaa ostro. Wszelkie ciepo znikno z jej gosu. - Sucham? - Ten wisior, ktry masz na szyi. Powiedz, gdzie go znalaza? - Ona go nie znalaza wtrci si Dante. Dostaa go ode mnie w prezencie kilka lat temu. - Bzdury! - Nie, mwi powanie. - Nie prbuj mnie okama. Nie jestem gupia, chopcze, i tobie te radz zmdrze. Skd macie ten kamie?

109

Gos Mistycznej Damy wiadczy o cakowitym braku tolerancji dla kamcw. Ta myl krya Kacy po gowie, kiedy zastanawiaa si, czy nadal udawa, e dostaa wisiorek od Dantego przed kilku laty. Dosza do wniosku, e nie ma sensu posuwa si do jawnego kamstwa, ale te nie widziaa potrzeby, by przyznawa si, e ukrada wisior w pokoju hotelowym pijanemu opryszkowi, z ktrego teraz, wedug wszelkich znakw na niebie i ziemi, zosta pewnie tylko zewok witej pamici opryszka. - Dostaam go wczoraj od klienta w hotelu wyznaa. Stara kobieta rozpara si na krzele i zmierzya Kacy twardym, przecigym spojrzeniem, oceniajc, w jakim stopniu dziewczyna mwi prawd, a w jakim kamie. - Niewane, skd go masz owiadczya w kocu. Pozbd si go jak najszybciej. Ten kamie sprowadzi na ciebie nieszczcie. - Skd moesz o tym wiedzie? spytaa dziewczyna, ciekawa, co Mistyczna Dama sdzi, e wie na temat tego kamienia. - Odpowiedz mi na takie pytanie: czy czowiekowi, od ktrego, jak twierdzisz, go dostaa, ten kamie nie przynis pecha? - Skd mam wiedzie? - Dobrze, Kacy, zapytam inaczej. Czy zamieniaby si miejscami z poprzednim wacicielem kamienia? Dziewczyna pokrcia gow. - Nie. - On nie yje, prawda? Zabrzmiao to wprawdzie jak pytanie, a z drugiej strony czuo si, e Mistyczna Dama zna odpowied, na tej samej zasadzie, na jakiej prowadzcy teleturniej zna odpowiedzi na wszystkie pytania, zanim jeszcze zada je uczestnikom. - Kiedy go widziaam ostatnio, jeszcze y odpara dzielnie Kacy. - Kady, kto ma przy sobie ten kamie, prdzej czy pniej zostaje zabity. Zazwyczaj krtko po tym, jak wszed w jego posiadanie. A wic czowiek, od ktrego go dostalicie, do tej pory z pewnoci ju zgin. Ku swej irytacji Dante pomyla, e ciekawi go, co wrka ma im do powiedzenia. - Skd o tym wiesz? Masz jaki dowd? Agresja w jego gosie zaprawiona bya szczypt sarkazmu. Nie podobao mu si, e Mistyczna Dama wzbudza w Kacy strach. Nigdy nie spotka rwnie dzielnej dziewczyny, tyle e wierzya w bzdury, jakie syszaa od wrek, i dlatego teraz bya zdenerwowana. 110

- Zajrzyjmy do mojej krysztaowej kuli, co wy na to? Wtedy wam powiem zaproponowaa starucha w odpowiedzi. cigna czarny kawaek jedwabiu, zakrywajcy kulisty przedmiot stojcy na ciemnym mahoniowym stole. Po mi banknot na doni, daj 20$, a odkryj ci wasze przeznaczenie. A dlaczego nie: Cyganka prawd ci powie? pomyla Dante. Sign jednak do kieszeni, wycign dwudziestk i rzuci na st mniej wicej w kierunku Mistycznej Damy. Baba natychmiast porwaa banknot i schowaa go gdzie w zakamarkach ubrania, zupenie jak uliczny ebrak, ktry dosta do pienidzy, eby kupi sobie flaszk ulubionej gorzay. Potem znw rozpara si na krzele; sprawiaa wraenie pogronej w gbokiej zadumie. W kocu zacza powoli przesuwa domi nad krysztaow kul. Ku zaskoczeniu Dantego i Kacy, tu pod powierzchni kuli zacza si tworzy biaa chmura. Mistyczna Dama przez kilka sekund przesuwaa jeszcze domi tu i tam, po czym chmura zacza opada i zastpia j rzadka mgieka, w ktrej Dante dopatrzy si rysw twarzy mczyzny. Nachyli si, eby lepiej widzie. Twarz niezwykle przypominaa oblicze czowieka, ktremu ukradli niebieski kamie. - Rany boskie, przecie to ten Jefe mrukn cicho do Kacy, jakby liczy na to, e stara kobieta go nie usyszy. - Jeste pewien, e to jego prawdziwe imi? spytaa Mistyczna Dama. Dante i Kacy porozumieli si wzrokiem; zaniepokoia ich forma, w jakiej wrka zadaa to pytanie. Czyby znaa tego czowieka pod innym imieniem? Okazao si, e ten, ktrego okrada Kacy, mia przy sobie dwa portfele. Z jednego wynikao, e nazywa si Jefe, i pod takim imieniem zameldowa si w hotelu, ale w drugim portfelu znajdoway si dokumenty jakiego Marcusa. - Szczerze mwic, moliwe, e nazywa si Marcus wyznaa dziewczyna ze skruch, jak gdyby wiedziaa, co nastpi dalej. Mistyczna Dama schylia si w prawo i podniosa co z podogi. Dante zebra si w sobie, czujnie obserwujc, czy kobieta nie siga przypadkiem po jak bro. Tymczasem ona podniosa z podogi gazet. Bya to Daily Scope; na czowce bi w oczy wydrukowany wielkimi literami tytu: MARCUS GNIDA ZAMORDOWANY. Chopak i dziewczyna szybko przebiegli wzrokiem tre artykuu pod nagwkiem. Ujrzeli zdjcie czowieka, ktremu skradli niebieski kamie. Fotografia bya stara, ale niewtpliwie przedstawiaa tego mczyzn. Umiecha si bezmylnie i mia zapuchnite oczy, co sugerowao, e zdjcie cyknito prawdopodobnie podczas wieczornej popijawy a temu Marcus Gnida oddawa si kadego wieczoru. Artyku nie podawa zbyt wielu 111

szczegw tego, w jaki sposb Marcus spotka si ze swoim Stwrc, z treci wynikao jednak, e jego koniec by wyjtkowo nieprzyjemny. Dante wrci wspomnieniami do chwili, gdy obserwowa w hotelowym korytarzu, jak przebrany za Elvisa facet wykopuje drzwi do pokoju. Marcus Gnida nie y, zamordowany przez tego Elvisa. A teraz Elvis, niewtpliwie kawa ostatniego skurczybyka, by moe szuka jego i Kacy. Mistyczna Dama z powrotem zakrya krysztaow kul czarnym jedwabiem. Potem wycigna banknot dwudziestodolarowy stamtd, gdzie go schowaa, i wsuna go Kacy do rki. - We te pienidze, ale zrb co dla wasnego dobra przykazaa cicho. Pozbd si tego wisiorka, zanim ktokolwiek si zorientuje, e w ogle go miaa, choby przez chwil. On dysponuje nadprzyrodzon moc i ciga zo wszdzie, gdzie tylko si znajdzie. Dopki masz go przy sobie, nie jeste bezpieczna. W zasadzie i tak nie jest si bezpiecznym, jeeli kiedykolwiek miao si z nim kontakt. Wielu, wielu szukao tego kamienia i wielu przez niego zgino. - A co w nim jest takiego zego? spytaa Kacy. Dante nigdy jeszcze nie sysza, eby w jej gosie pobrzmiewa tak silny strach. - Kamie sam w sobie nie jest zy odpara starucha. Bya wyranie zmczona i zniechcona. Ale go do siebie przycignie. On bdzie was szuka i nic go nie powstrzyma, dopki go nie zdobdzie. - Kto? - Nie wiem, kim jest, i nie chc wiedzie. Gdyby si dowiedzia, e znam jego tosamo, mnie te by zaatwi. - A czy ten facet nie nosi si przypadkiem jak Elvis? spyta Dante. Ta stara wiedma przyprawiaa go o gsi skrk. Twarz Mistycznej Damy wykrzywi wcieky grymas. - Co o nim wiecie?! sykna. - No naszym zdaniem to chyba on zabi Marcusa szepna Kacy. Stara baba pochylia si i opara o st. - Czy wy w ogle nie ogldacie wiadomoci? zaskrzeczaa, zniajc gos. Elvis nie yje. - Nie o to chodzi sprostowa chopak ze miechem. Ten facet tylko nosi si jak Elvis. Wrka protekcjonalnie pokrcia gow. - Gdzie wy waciwie mieszkacie? zapytaa stanowczo. 112

- A bo co? odpar Dante obronnym tonem. Ale Kacy chtnie udzielia jej informacji. - Wczoraj wprowadzilimy si do motelu. - Czy przedtem mieszkalicie w kamienicy o nazwie Shamrock? - Tak. Skd wiesz? spyta Dante. Ta Mistyczna Dama phi, ta wrka!... faktycznie miaa co do powiedzenia, w przeciwiestwie do wielu innych, do ktrych Kacy cigaa go, eby pozna przeszo. Starucha znowu rozpara si na krzele i w umiechu bysna do niego zbami. - Bo ogldam wiadomoci i sucham radia wyjania. Wanie tam znaleziono dzi rano zwoki Elvisa. - e co prosz?! - No c, ten czowiek, o ktrym mwie, ten podobny do Elvisa, nie yje. Zdaje si, e prbowa was wytropi, ale nie on jeden. I wyglda na to, e przegra. Jego zwoki znaleziono w waszej kamienicy. Niewiele brakowao, a padoby na was. Dante zmarkotnia. Prawd mwic, by nieco oszoomiony. Ta ostatnia wiadomo niele nim wstrzsna. A co gorsza, zmartwia go. I to mocno. Kto wytropi i zabi Elvisa, prawdopodobnie z powodu wisiorka z niebieskim kamieniem, ktry zdobyli wraz z Kacy. Istniaa jednak jeszcze inna moliwo. Walizka, ktr Kacy podgrandzia z innego pokoju, po tym, jak okrada Marcusa Gnid. Moe kto wanie jej szuka? Pozbycie si kamienia byo niezym pomysem, ale pozbycie si walizki nie wchodzio w rachub, zawieraa bowiem 100 tys.$ w banknotach pidziesiciodolarowych. Nie wiedzia, czego tamci poszukuj bardziej 100 kawakw czy tego cennego niebieskiego kamienia. Tak czy owak, naleao czym prdzej ulotni si z Santa Mondega. - W dup! Chod, Kacy, spadamy std. Zastawmy ten piprzony kamie w lombardzie, zanim bdzie za pno. - Nie ma sprawy, kotku. Mistyczna Dama nie musiaa zaglda do krysztaowej kuli, by wiedzie, e nigdy wicej nie ujrzy Dantego i Kacy. Moce za miay paskudny zwyczaj odszukiwania wszystkich, ktrzy weszli w kontakt z Okiem Ksiyca, i nic nie mogo ich powstrzyma przed odzyskaniem go. Ci modzi ludzie bd mieli szczcie, jeli uda im si przey do koca dnia.

113

Rozdzia dwudziesty pity Kiedy Kyle i Peto zameldowali si w hotelu Santa Mondega International, byli pod wielkim wraeniem uprzejmoci personelu. Kierownik upar si, eby portier wnis ich baga do pokoju, ale mimo e zarwno kierownik, jak portier sprawiali mie wraenie, Kyle nie wypuszcza z rki czarnej walizki, ktr mieli ze sob. Zapewni kierownika, e jest lekka jak pirko i zawiera tylko modlitewnik i par sandaw. Kyle na okrgo wbija Petowi do gowy jedn rzecz e w adnym razie nie wolno im ufa nikomu, kogo spotkaj. Dlatego cho chcieli okaza personelowi hotelu zaufanie, podkrelali z naciskiem, e nikt poza nimi nie ma prawa dotkn ich walizki. A kiedy portier opuci ich pokj, na wszelki wypadek schowali j pod ko. Kyle poinformowa Peta, e gdyby kto szuka u nich czego cennego, to nie przyjdzie mu do gowy, eby tam zaglda. Widocznie zbyt rzadko oglda telewizj, inaczej by wiedzia, e jest to najgorsze miejsce na ukrywanie kosztownoci. Kada pokojwka czy bagaowy usiujcy okra gocia hotelowego zawsze najpierw zaglda pod ko. Kyle dopiero teraz zacz sobie uwiadamia w caej peni, dlaczego ojciec Taos z takim naciskiem obstawa przy tym, eby nie ufali nikomu, oraz wyolbrzymia znaczenie tego, by pod adnym pozorem, ani na chwil, nie spuszczali walizki z oczu. Idc za rad mdrego starego mnicha, stale wbija to przyjacielowi do gowy. No ale tym razem, cho sam przed sob niechtnie si do tego przyznawa, mody nowicjusz by Bogu ducha winien. To Kyle wpad na pomys, eby ukry walizk pod kiem. Bdnie zaoy, e kiedy bd wyruszali do Tapioki, wystarczy tylko zamkn za sob drzwi na klucz. Co zaowocowao tym, e teraz pod kiem nie byo nic. Ani walizki, ani co waniejsze 100 tys.$ w uywanych banknotach, ktre byy w rodku. Zostali okradzeni i nie mieli pojcia, przez kogo. - Kyle, kto mg si dopuci czego takiego? zapyta wyranie zdenerwowany Peto, po raz tysiczny zagldajc pod ko w nadziei, e walizka jednak tam jest i tylko przedziwnym zrzdzeniem losu jej nie zauwayli. Ale jego przyjaciel te nie mia pomysu, czyja to sprawka. - Jeli si nie myl, w zasadzie kady mg to zrobi. Wyglda na to, e tutaj nikt nie ma ani sumienia, ani pojcia o tym, co jest dobre, a co ze. Wpadlimy w powane kopoty,

114

Peto. Tylko te pienidze miay nam umoliwi handel ze wiatem zewntrznym. A teraz, jeli mamy odzyska Oko Ksiyca, sami musimy zosta zodziejami, tak jak wszyscy dokoa. Peto nie wierzy wasnym uszom. Zrezygnowa z bezsensownych poszukiwa i opad na krzeso przy oknie. Kyle opowiedzia si za zamaniem zasad, jakimi kierowali si przez cae ycie. Na dodatek bya to pierwsza sugestia, jaka mu przysza do gowy. Innych pomysw nie przedstawi. Sprawa wygldaa powanie. - Ale to by byo sprzeczne z zasadami odpar, przeraony. W ten sposb sprzeniewierzylibymy si wszystkiemu, czego nas uczono. - Tak, to prawda przytakn Kyle z zadum. Ale, przyjacielu, prawdopodobnie to samo przytrafio si wszystkim innym mnichom, ktrzy zostali wysani z Hubala na misje. Wanie dlatego aden z nich nie jest ju w stanie wrci i y pord nas. Myl, e dopiero teraz widzimy, z jak prawdziwie wielkim powiceniem wie si misja odzyskania Oka Ksiyca. - Musi istnie jaki sposb na odzyskanie Oka bez uciekania si do kradziey. Z ca pewnoci! Peto obstawa przy swoim. - Naprawd sdzisz, e kto pomoe nam je odzyska za darmo, skoro komu innemu moe je sprzeda za 50 tys.$? Kyle przecign rk po twarzy i przetar zmczone oczy. Nie, Peto, nie mamy wyboru podj. Musimy odoy na bok wszystko, czego nas uczono do tej pory. Jeeli chcemy zdoby kamie, musimy zama wszelkie nasze wite luby. - Czy to oznacza, e zaczniemy pi, pali, przeklina, uprawia hazard i sypia z atwymi kobietami? zapyta mody mnich. - Naogldae si za duo telewizji, Peto. Nie sdz, ebymy musieli zama akurat te luby. Moliwe jednak, e trzeba bdzie popeni takie przestpstwa, jak kamstwo czy kradzie odpar jego brat z zakonu. Siedzia teraz na wielkim, dwuosobowym ku, pod ktrym wczeniej schowali pen pienidzy walizk. Ukry twarz w doniach. Zamanie witych praw Hubala Wyruszajc na t wypraw, nie planowa nic podobnego, chocia zdawa sobie spraw, e wykonanie zadania moe si wiza i z tak koniecznoci. - Z drugiej strony, skoro mamy zama choby jeden ze lubw i na zawsze zosta wygnani z wyspy Hubal, z pewnoci rwnie dobrze moemy zama wszystkie luby i mie to z gowy? przekonywa Peto. Zreszt i tak ju strzeliem jednemu bandziorowi prosto w twarz i go zabiem. - To si nie liczy warkn Kyle. To by wypadek.

115

Po raz pierwszy wygldao na to, e Kyle przesta panowa nad swoimi uczuciami. Peto nigdy jeszcze nie widzia go w takim stanie. Starszy mnich by wyranie zrozpaczony utrat pienidzy, a na sam myl, e miaby zama choby jeden ze lubw, jakimi kierowa si przez cae ycie, poczu si jeszcze gorzej. Natomiast Peto szybko oswaja si z moliwoci amania zasad. Bogiem a prawd, wrcz cieszy si z takiej moliwoci. Z t myl zerwa si nagle na rwne nogi. - Kurwa, Kyle, a gdzie jest minibar? zapyta wyzywajcym tonem. - No, no! Spokojnie, Peto przywoa go do porzdku starszy mnich i take zerwa si na nogi. Mwiem, e moe trzeba bdzie zama niektre luby. Przekle, ale umwmy si, e na razie na tym poprzestaniesz, hm? Jeeli w celu odzyskania Oka Ksiyca dopucisz si kamstwa i kradziey i zostaniesz wygnany z Hubala, to wtedy, i tylko wtedy, bdziesz mg myle o amaniu pozostaych lubw, takich jak ten, ktry zabrania picia alkoholu. Peto by wyranie zawiedziony. W barze Sancheza napatrzy si na tych wszystkich pijakw i spodoba mu si pomys, eby dowiadczy tego na wasnej skrze. W gbi duszy wiedzia, e Kyle nigdy nie pozwoliby mu skorzysta z minibaru, ale ju na sam myl o tym nabra nowej ochoty do ycia. A wypowiedzenie sowa kurwa rwnie dao mu zaskakujce poczucie swobody. - Masz racj, Kyle, oczywicie, e tak. Mimo wszystko wysuchaj mnie. Jeeli mamy odebra Oko jakiemu opryszkowi, ktry je w tej chwili posiada, to czy nie byoby rozsdnie dowiedzie si, jak to jest by jednym z nich? Wiesz, wej w ich skr? - Pewnie, e tak, ale nie miaem na myli upijania si, w adnym razie. - Wobec tego o co ci chodzio? - Zdajmy si na swoj si. Peto z ulg pomyla, e jego przyjaciel nareszcie wyglda, jakby co planowa. Na walk wrcz, obojtnie, czy trzeba bdzie na kogo napa, czy bi si za pienidze. To musi by nasz pierwszy plan. - Powanie sdzisz, e odzyskamy nasze 100 tys.$, napadajc na kogo? Kyle wzi si pod boki i spojrza na sufit, szukajc w nim natchnienia. - Nie, raczej nie, ale na pocztek dobre i to odpowiedzia. Zostalimy bez grosza przy duszy, wic czy mamy w tej chwili lepszy wybr? - A jak wyglda gorszy wybr? zapyta Peto, gdy wreszcie zda sobie spraw, e w obecnej sytuacji nie bd mieli czym zapaci za nastpny posiek. - Nie mamy innego wyboru. Bdziemy musieli napa na kilka osb, zabra im wszystkie pienidze i ee puci je w ruch. W Tapioce podsuchaem, jak kto mwi, e

116

na skraju miasta rozbi si wdrowny jarmark. Przypuszczam wic, e uda si tam pospekulowa naszymi pienidzmi, eby je pomnoy. - Masz na myli hazard? Oczy modszego mnicha rozbysy. - Nie. To by oznaczao zamanie witego lubu. Bdziemy obraca naszymi pienidzmi w celu zdobycia wikszego majtku, ale nie dla korzyci wasnej, tylko dla dobra ludzkoci. - To mi si podoba pochwali Peto z umiechem. - I dobrze. To teraz poogldaj sobie telewizj i zobacz, czego jeszcze moemy si dowiedzie o wiecie zewntrznym przed jutrzejszym zamieniem Soca. - Zgoda. A co leci? - Weekend u Berniego. - Brzmi niele.

117

Rozdzia dwudziesty szsty Jensen spdzi wiksz cz dnia w biurze, bez najmniejszych choby sukcesw stukajc w klawiatur swojego laptopa. Mia dostp do akt oraz informacji dotyczcych obywateli w caym kraju, ktre spokojnie mona by uzna za cikie naruszenie prywatnoci, gdyby wiedzia o nich ktokolwiek poza garstk najwyszych przedstawicieli wadz. Sprawdza wszelkie moliwe dane na temat piciu ofiar morderstw, ktrych mier polecono mu wyjani; wreszcie, po caych godzinach uporczywych poszukiwa, ktre nie naprowadziy go na choby cie jakiegokolwiek ladu, co znalaz. I to co dobrego. Bardzo dobrego. Tyle e rzecz opieraa si na nadzwyczajnym przypadku. Wanie dlatego Jensen by tak cholernie dobry w swoim fachu. Sprawdza kad, najwsz nawet ciek ledztwa, bez wzgldu na to, jak nike mia szanse powodzenia. Akta pracownicze nieboszczykw nie wniosy niczego nowego. Najczciej odwiedzane przez ofiary kluby te nic. Ich znajomi znw nic. C takiego wic znalaz, co czyo ze sob wszystkie pi ofiar? Przed poudniem Somers urzdowa poza biurem, najpewniej poszukujc tropw i opic kaw. Kiedy wrci, z kubkiem kawy w rku, powita go widok Milesa Jensena, ktry wyranie zadowolony z siebie, siedzia ni mniej, ni wicej, tylko za jego biurkiem! - Mam nadziej, e masz cholernie dobry powd, eby siedzie na moim miejscu, z tym umieszkiem samozadowolenia na twarzy odezwa si Somers, odstawiajc kubek kawy na blat i przysuwajc sobie krzeso, na ktrym zazwyczaj siada jego partner. - Dzisiejsza kategoria to filmowe horrory owiadczy Jensen i umiechn si. Psychopata czy The Ring? - The Ring, ma si rozumie paln Somers bez namysu. Psychopata to tylko trzeciorzdny film o seryjnym mordercy, na ktrym kady kinoman, ktry zna si na rzeczy, odgaduje, kto jest zabjc ju w pierwszej scenie, zanim jeszcze skoczy si czowka. - Naprawd? W gosie Jensena brzmiao zaskoczenie. Nie pamitam tego fragmentu. - A jake. William McNamara, ktry wtedy by ju cakiem dobrze zapowiadajcym si aktorem, pojawia si w pierwszej scenie pord caej masy statystw. Pamitam, e ogldajc to, mylaem sobie: po jak choler facet, ktry gra ju pierwszoplanowe role w 118

kilku mniej znanych filmach, siedzi w tumie statystw, jeli nie po to, eby na kocu wyskoczy jako w tajemniczy zabjca? No i miaem racj, cho akurat nie to zniszczyo ten film. Moim zdaniem spapra go reyser. - Musz powiedzie, e moim zdaniem Psychopata by cakiem niezy i w duej mierze oryginalny. - Ale nie sdzisz chyba, e jest lepszy ni The Ring? Co? zapyta Somers. - No zawsze uwaaem, e The Ring jest nieco nacigany, ale wiesz co? Zdaje si, e jakie 20 min temu zmieniem zdanie. Somers przechyli gow na bok i zacz przeczesywa palcami siwe wosy; czsto tak robi, kiedy nad czym myla. By wyranie zaintrygowany. - Dawaj dalej. Co takiego znalaze? Tylko mi nie mw, e wszystkie nasze ofiary oglday t sam tam wideo, a potem zginy w cigu 7 dni. - Niezupenie odpar Jensen, rzucajc na biurko przed sob plik papierw. Somers sign i wzi je do rki. - Co to jest? zapyta. - Dane z biblioteki. - Dane z biblioteki?! Somers odoy je, jakby go sparzyy. - No. Kada z pierwszych piciu ofiar wypoyczya z biblioteki miejskiej t sam ksik. To jedyni ludzie, jacy w ogle j brali. A zatem wszyscy, ktrzy j przeczytali, zginli. Jego partner nie wydawa si przekonany. - A co z innymi bibliotekami i ksigarniami, ktre maj ten tytu u siebie? rzek. Przecie nasz zabjca nie jest w stanie stukn kadego, kto kupi t ksik albo wypoyczy j w innej bibliotece. - A nie jeste ciekawy, co to za ksika? Miles unis brwi, okazujc w ten sposb zdziwienie, e partner do tej pory go o to nie spyta. - Niech no zgadn. Autobiografia Victorii Beckham? - E e. To by miao sens tylko wtedy, gdyby wszyscy ci ludzie popenili samobjstwo. - Fakt przyzna Somers z umiechem. No, gadaj. Co to za ksika? Jensen pochyli si i wskaza na wiersz mniej wicej w poowie grnej strony pliku papierw, ktry pooy przed partnerem. Somers znw wzi je do rki i spojrza na wskazane miejsce. - Potna chandra? - Nie, niej rzek Miles, mocniej wbijajc palec w kartk. 119

- enujcy lubienik? - Nie. Jensen jeszcze mocniej nacisn palcem papier. Somers podnis wzrok. Jego mina zdradzaa irytacj. Nagle, jak gdyby owiecio go poniewczasie, spojrza w d i w tym momencie przesta si krzywi. Wlepi wzrok w miejsce, ktre wskazywa partner. Na pierwszy rzut oka wygldao to tak, jakby miejsce na licie po Potnej chandrze zajmowa enujcy lubienik, ale przy bliszym spojrzeniu okazao si, e pomidzy nimi widnieje puste miejsce, obok za nazwisko autora, oznaczone jako: Anon.. Potna chandra enujcy lubienik Wyznania panienki do towarzystwa Sam McLeod Anon. Richard Stoodley Ginger Taylor

- Czy to jaka ksiga bez tytuu? zapyta. - Tak mi si zdaje odpar Jensen. Grna z tych kartek, ktre trzymasz, zawiera wykaz wszystkich ksiek wypoyczonych przez Kevina Levera. Nastpne to listy wszystkich tytuw poyczanych przez pozostae ofiary. Kada z tych osb wzia t ksik bez tytuu, napisan przez anonimowego autora. Musimy j znale. - Jensen, jeste genialny! - Nie, po prostu mam to szczcie, e dali mi dostp do caej masy poufnych akt, ktrych istnienie wikszo ludzi uznaaby za jawne pogwacenie praw czowieka. Somers cmokn pod nosem. - Bo pewnie tak jest, przyjacielu skwitowa. Ale takie dane, jeeli korzysta si z nich we waciwy sposb i dla dobra sprawy, mog uratowa czyje ycie. Wyrywanie ludziom jzykw i wydubywanie oczu te jest gwaceniem praw czowieka, nie sdzisz? Pomyla, e zabrzmiao to troch tak, jakby moralizowa, co nie zmieniao faktu, e mia racj. - Trudno si z tym nie zgodzi. Somers przejrza wykazy biblioteczne pozostaych ofiar zabjcy. Dane dotyczyy jednak tylko piciu osb fakt, ktry przeoczy, kiedy Jensen po raz pierwszy wspomina o ksice. Nie chcia podwaa sukcesu partnera, ale musia go o to zapyta. - A Thomas i Audrey Garcia? Co z nimi? I z Elvisem, skoro ju o tym mowa? Oni nie wypoyczali tej ksiki? 120

- Z tym mamy problem przyzna Jensen. adne z tej trjki nie byo zapisane do biblioteki. Nie wypoyczali ksiek. Czyli e nasz morderca musia mie inny powd, eby ich zabi. Ustalilimy ju zreszt motyw zabjstwa Elvisa, wic jego moemy sobie darowa. Somers pokrci gow. Musia, a raczej musieli, mie pewno, wic naciska dalej: - Moe to o niczym nie wiadczy. Moe to tylko bd w aktach biblioteki. Wiesz, literwka czy co w tym stylu. A jeli w systemie jest kilka ksiek bez tytuu albo bez autora? Moe oni - Nie wpad mu w sowo Jensen. Mwiem ci, sprawdziem wszystkie moliwe bazy danych. Tylko te pi osb wypoyczyo w bibliotece miejskiej ksik bez tytuu, napisan przez anonimowego autora. To nie moe by zwyky zbieg okolicznoci. Moliwe, e Tom i Audrey znali jedn z ofiar i widzieli t ksik, chocia sami jej nie wypoyczyli. - Sprawdzae, czy nie ma adnych innych powiza midzy zabitymi? - Tak. Nic nie znalazem, ale kto wie, moe do czego si jeszcze dokopi. - No to kop dalej, Jensen. I nie przestawaj, dopki nie znajdziesz naszego zabjcy. Hej! Co jest grane? Modszy detektyw sporadycznie stuka w klawiatur swojego laptopa na biurku Somersa, nie przerywajc rozmowy z partnerem, teraz jednak znieruchomia i z otwartymi ustami gapi si na monitor. - Suchaj! rzuci z podnieceniem. Moe wanie go znalazem! Stary wyga wyprostowa si na krzele i upuci wykazy biblioteczne na biurko. - Co jest grane? powtrzy. Co takiego znalaze? - Nie uwierzysz, ale wedug moich danych akurat teraz, kiedy tu sobie gadamy, kto inny wypoyczy ksik bez tytuu. Mamy nowy trop! Somers wsta, nie mogc opanowa podniecenia. - Kto? Jak on si nazywa? Miles wpatrzy si w ekran laptopa. - To kobieta. Nazywa si Annabel de Frugyn. - Annabel de Frugyn?! A c to za nazwisko, do diaska? - Dosy gupie, jeli chcesz zna moje zdanie. Poczekaj, moe uda mi si wycign adres. Gorczkowo zacz bbni w klawiatur. Za kadym razem, gdy wciska klawisz Enter i na sekund przestawa stuka, mars na jego twarzy si pogbia. - Co jest? zapyta Somers niecierpliwie. Nie ma adresu?

121

Nie zwracajc na niego uwagi, Jensen jeszcze przez 30 sekund stuka w klawiatur, co chwila cmokajc i robic miny. W kocu oznajmi: - Nic. Kompletnie nic. Ta osoba, Annabel, nie ma adresu. Nie do wiary: ksik bez tytuu, napisan przez anonimowego autora, wypoycza kto, kto nie ma adresu Jakie jest prawdopodobiestwo czego takiego? Somers pokrci gow i nachyli si do partnera. Zacisn obie rce na skraju biurka tak mocno, e zbielay mu knykcie. By wyranie zirytowany. - Szanse Annabel de Frugyn na przeycie malej z kad sekund, odkd ta ksika jest w jej posiadaniu. Musimy j odnale, zanim zostanie zabita. Ty zajmij si swoimi zabawkami i sprawd, czy uda ci si zdoby jej adres. Ja si do tego zabior w staromodny sposb i zasign jzyka na miecie. Kto musi wiedzie, kim jest ta Annabel de Frugyn. Dobrze, e nasze szczliwe gwiazdy nie kazay nam szuka Johna Smitha. - Si robi rzuci Jensen. Kto pierwszy zdobdzie jej adres, wygrywa. A przegrany stawia kolejk, stoi? Emerytowany gliniarz maszerowa ju do wyjcia z gabinetu. - Postawisz mi kaw! warkn. Czarn, dwie kostki cukru.

122

Rozdzia dwudziesty sidmy Gdyby tylko mogli, Dante i Kacy natychmiast poszliby zastawi kamie, byleby si go pozby, ale wynik pewien problem. Lombard by ju zamknity. Co dalej? Wyrzucenie klejnotu zakrawaoby na gupot, zwaszcza e najwyraniej by niezwykle cenny. Najlepszy pomys, jaki przyszed Dantemu do gowy, to zwrci si do znajomego, ktry pracowa w Muzeum Historii i Sztuki w Santa Mondega. Profesor Bertram Cromwell, stary przyjaciel ojca Dantego, by tak miy, e zaatwi mu t robot w muzeum, ktra zakoczya si tak pechowo. I chocia chopak pracowa tam niedugo, to z czasem polubi Bertrama Cromwella i odczuwa wyrzuty sumienia, e zawid jego zaufanie, kiedy to po nieszczsnym incydencie z waz zosta zwolniony. Jednake profesor nie mia tego modemu czowiekowi za ze i by tak uprzejmy, e da mu referencje, gdy ten ubiega si o posad w hotelu. Chopak by mu za to dozgonnie wdziczny, gdy dziki temu nie mia wraca do rodzinnego Ohio z podkulonym ogonem. Przy pierwszym spotkaniu Dante odruchowo zwrci uwag, e Cromwell wyglda dokadnie tak, jak w jego mniemaniu powinien wyglda profesor. Mia nienagannie uczesane, bujne i falujce siwe wosy, wskie okulary w cienkich oprawkach, ponad ktrymi patrzy na swoich pracownikw, gdy przyszo mu z nimi rozmawia, a do tego ze sto rnych kosztownych, szytych na miar garniturw. Dobiega pewnie szedziesitki, ale z wygldu i lunego sposobu bycia sprawia wraenie czowieka o dobre dziesi lat modszego. Pomimo rzucajcego si w oczy gruntownego wyksztacenia by wyjtkowo uprzejmy i mia dryg do traktowania ludzi w sposb przyjacielski, ale bez cienia protekcjonalnoci. Dante z ca pewnoci chciaby by kim takim jak on, gdyby by bogaty albo mdry. Na razie jednak by biedny i przebiegy, ale spryt to nie to samo co mdro. Muzeum jeden z najwikszych budynkw w Santa Mondega zajmowao cay odcinek midzy dwiema przecznicami przy gwnej ulicy. Gmach by olbrzymi, biay i siedmiopitrowy, zbudowany w stylu federalnym. Na fasadzie od frontu powieway flagi wszystkich pastw wiata. Do najbardziej chwalebnych cech Muzeum Historii i Sztuki w Santa Mondega naleao to, e w swoich zbiorach posiadao rzeczy charakterystyczne dla kadego kraju na wiecie, poczynajc od bezcennych dzie sztuki, a po zwyke muszelki. Dante i Kacy weszli po trzech dugich, biaych betonowych schodach biegncych wzdu frontu budynku, a nastpnie przeszli przez szklane drzwi obrotowe do recepcji. Profesor Bertram Cromwell przebywa w wielkim, penym obrazw pomieszczeniu po lewej stronie holu. Wanie koczy oprowadzanie grupki studentw. Byo ich okoo 123

pitnastu; zamiast sucha tego, co Cromwell mia im do powiedzenia na temat eksponowanych obrazw, zajmowali si przede wszystkim nieustannym cykaniem zdj. Dante zorientowa si, e wycieczka zblia si do koca. Wiedzia, e profesor wyjtkowo nie znosi przemawia do niedoksztaconych turystw, ktrzy i tak go nie suchaj, cho jako profesjonalista, zawsze oprowadza ich do samego koca, nie pomijajc najdrobniejszej pouczajcej informacji. Jednake bez wtpienia czeka, a wycieczka dobiegnie koca i uwolni si wreszcie od koszmaru byskajcych fleszy. Na widok Dantego i Kacy, stojcych w progu muzeum, wskaza im ruchem rki, eby usiedli i zaczekali, a skoczy oprowadzanie studentw. Skorzystali wic z wygodnej, obitej kremowym materiaem kanapy obok recepcji. Hol muzeum robi wraenie, bez dwch zda. Wielkoci przewysza trzy ostatnie mieszkania razem wzite, ktre wynajmowali Dante i Kacy. Niesamowicie wysoki sufit growa dobre 9 metrw nad podog, a cudownie wie atmosfer zapewniaa najlepsza klimatyzacja w caej Santa Mondega. Siedzc na kanapie, mieli doskonay widok na wielkie, sklepione wejcie do pierwszej z olbrzymich galerii muzeum. ciany obwieszone byy obrazami, rodek galerii za zajmoway liczne eksponaty rnych rozmiarw, a take oszklone gabloty, w ktrych wystawiono mniejsze przedmioty. adne z nich nie widziao w eksponatach nic wartociowego czy ciekawego, chopak jednak, przez szacunek dla profesora, przynajmniej prbowa doceni to, na co patrzy. Wybra jeden z obrazw i wlepi w niego wzrok, jak gdyby prbowa odczyta zawarte w nim przesanie. Niestety, obraz ten nalea do gatunku, jakiego szczeglnie nie znosi. Jego zdaniem dobry obraz powinien przypomina fotografi, ten za by z rodzaju tych, ktre wyglday, jakby kto bez skadu i adu ochlapa ptno farbami we wszystkich moliwych kolorach. Jeeli kryo si w nim pikno, to niedostpne dla oczu chopaka. W kocu studenci przebiegli obok nich i wypadli na dwr, dziki czemu Dante mg wsta z kanapy i podej do Cromwella. Kacy wsuna do w jego rk i ruszya p kroku za nim. - Si masz, Cromwell! Jak leci? zapyta chopak wesoo. - Znakomicie, panie Vittori, dzikuj. Mio mi pana widzie, i pani take, panno Fellangi. Czym mog suy? - Cromwell, chcemy, eby co dla nas obejrza. Wpadlimy, e tak powiem, na co, co moe okaza si sporo warte, a tego no, wiesz, na dobry pocztek przydaoby nam si troch gotwki. Bertram Cromwell umiechn si. 124

- Czy macie to przy sobie? - No, ale czy moglibymy ci to pokaza w jakim ustronnym miejscu? - Prawd mwic, jestem dosy zajty, Dante. - Wierz mi, profesorku, spodoba ci si to, co zobaczysz. Profesor unis brew. Nie wydawa si przekonany i zapewne sdzi, e tylko marnuj jego czas, jednak dobre wychowanie i uprzejmo nie pozwalay mu odprawi ich z kwitkiem. - C, widocznie to co niezwykego. Pozwlcie za mn, prosz. Przejdziemy do mojego gabinetu. Dante i Kacy przez kilka minut wdrowali za Cromwellem w gszczy korytarzy, po drodze rozmawiajc o niczym i zerkajc na mijane obrazy i inne eksponaty. Chopaka jeszcze niedawno pracowa w muzeum jako wony, a mimo to nie rozpozna adnego z wystawianych przedmiotw. Nie by mionikiem sztuki i zupenie nie interesowa si historycznymi zabytkami, tak wic spokojnie mona byo zaoy, e w drodze powrotnej take niczego nie rozpozna. Dla odmiany Kacy obserwowaa i zapamitywaa wszystko, co mijali nie dlatego, e interesoway j ekspozycje, lecz dlatego, e chciaa zapamita drog powrotn. Wczeniej spotkaa Bertrama Cromwella tylko raz i nie miaa jeszcze wyrobionego zdania na jego temat. Dlatego te uznaa, e rozsdnie bdzie zachowa szczegln ostrono i zapamita drog, ktr profesor ich prowadzi, w razie gdyby co mao prawdopodobne miaa wraz z Dantem ucieka w popochu. Po wizycie u Mistycznej Damy wpada w lekk paranoj i z kad chwil bya coraz bardziej podejrzliwa w stosunku do kadego, z kim si spotykali. I susznie.

125

Rozdzia dwudziesty smy Gabinet Cromwella mieci si w podziemiach. Byo to olbrzymie i przestronne pomieszczenie, z ktrego uytkownik niewtpliwie mia prawo by dumny. Na wprost drzwi stao XIX-wieczne biurko z polerowanego dbu, a za nim zatrwaajco wielki fotel, kryty czarn skr. Po drugiej stronie stay dwa mniejsze, ale nie mniej modne fotele, take skrzane. Profesor wskaza je swoim gociom, a sam zasiad w masywnym fotelu za biurkiem. Dante nie wykazywa ani cienia zainteresowania pokojem, za to Kacy bya przytoczona jego przepychem. Dwie ciany w caoci, od sufitu do podogi, pokryway ksiki w twardych oprawach, ustawione na dziesitkach dbowych pek. Wedug wyobrae dziewczyny, tak wanie powinna wyglda najbardziej ekskluzywna biblioteka na wiecie. Pozostae dwie ciany wyoono boazeri z ciemnego, lnicego drewna i ozdobiono kolekcj wielkich obrazw. Wszystkie ptna utrzymane byy w niezwykle ciemnej tonacji. Zdawao si, e na adnym z nich nie ma ani troch jasnego koloru. Kacy pomylaa, e gdyby nie przytulne ciepo rozchodzce si z ogrzewania w cianach oraz blask wiata, padajcy ze wspaniaego kandelabru, przebywanie w tym pokoju napawaoby strachem i groz. Cromwell wierci si przez kilka sekund, a w kocu rozsiad si wygodnie; jego garnitur szeleci, ocierajc si o skrzan tapicerk fotela. Zoy donie i przez chwil bbni palcami jednej rki o palce drugiej, a nastpnie umiechn si do swoich goci po kolei. Najpierw do Dantego, potem do Kacy. A poniewa adne z nich najwyraniej nie rozumiao, jak cenny jest jego czas, postanowi odezwa si pierwszy, a nie czeka, a ktre z nich zagai rozmow. - No c, Dante, czy mog obejrze to wasze jake cenne cacko? Kacy poczekaa, a jej chopak wyrazi zgod, co te zrobi, kiwajc gow. Wwczas zdja acuszek z szyi i wysuna niebieski kamie zza topu, pokazujc go po raz pierwszy. Cromwell wycign rk nad biurkiem, a dziewczyna upucia wisiorek na jego do. Przez kilka sekund uczony trwa w bezruchu, gapic si na to, co pooya na jego wycignitej rce. Jego mina wiadczya o tym, e chyba co wie na temat przedmiotu, ktry trzyma. Oczy mu rozbysy i przez chwil mia wyraz twarzy dziecka, przejtego prezentem, jaki dosta pod choink. W kocu, gdy uzna, e wpatruje si w kamie dostatecznie dugo, by zauwayli, e jest pod wraeniem, przysun go sobie pod nos i wbi w niego ostre spojrzenie. - I co pan myli? zapytaa dziewczyna. 126

Cromwell puci jej pytanie mimo uszu i lew rk wysun szuflad biurka. Pogrzeba w niej, wyranie czego szukajc, ale ani na chwil nie spuci kamienia z oczu. Po kilku sekundach szperania w szufladzie wycign malutk lup i przysun j sobie do oka. Kolejne 30 sekund spdzi na ogldaniu klejnotu pod kadym moliwym ktem, trzymajc go pod lup praw rk. - No i? rzucia Kacy, nieco skrpowana faktem, e profesor nie odpowiedzia jej na pytanie. Cromwell odoy wisiorek i lup na biurko i odetchn gboko przez nos. - A i owszem, jest cenny mrukn, jakby mwi sam do siebie. - Jak mylisz, ile jest wart? spyta Dante. Nieco dziwaczne zachowanie profesora rozbudzio jego nadziej. Cromwell obrci si na fotelu w lewo i wsta. Potem wyszed zza biurka i podszed do zastawionej ksikami ciany po lewej. Przesun palcem po grzbietach ksiek na jednej z pek, prawie na wysokoci oczu. Dotkn omiu czy dziewiciu grzbietw, a wreszcie jego do zatrzymaa si na grubym tomie w czarnej twardej oprawie. Wycign go, wrci na fotel i delikatnie pooy ksik na biurku. - Cakiem moliwe, e ten niebieski kamie jest najcenniejszym kamieniem na wiecie owiadczy, patrzc na Dantego i Kacy, eby sprawdzi, czy rozumiej donioso jego sw. - wietnie ucieszy si chopak. Gdzie moemy go sprzeda? Cromwell westchn gboko. - Chyba nigdzie odpowiedzia agodnie. Dante nie mg si powstrzyma, eby nie wyrazi na gos gbokiego rozczarowania. - Ha! Typowe! Dlaczego? - Pozwlcie, e najpierw zajrz do tej ksiki. Jest tu na temat tego kamienia co, co powinnicie przeczyta, zanim postanowicie, co zrobi z nim dalej. - Zgoda. Chopak i dziewczyna spojrzeli na siebie roziskrzonym wzrokiem, a tymczasem Cromwell przerzuca kartki ksigi. Kacy chwycia Dantego za rk i cisna mocno, eby opanowa podniecenie. - Jak brzmi tytu tej ksiki? spytaa profesora. - Ksiga mitologii ksiycowej. - Ach tak

127

Ta odpowied nic jej nie mwia i zacza aowa, e w ogle zadaa to pytanie. Nie ona jedna. Dante rwnie nie mia pojcia, co to takiego mitologia ksiycowa. Po minucie przerzucania kartek i czytania fragmentw tekstu, czemu towarzyszyo czste pomrukiwanie i chrzkanie, Cromwell w kocu trafi na stron, ktrej szuka, i zacz j czyta po cichu. Ze swego miejsca Dante widzia kolorow ilustracj przedstawiajc niebieski kamie, jake podobny do tego, ktry wrczyli profesorowi. Ten na obrazku nie wisia na srebrnym acuszku, ale poza tym wyglda dokadnie tak samo jak ten, ktry lea teraz przed nim na biurku. Po duszej chwili profesor skoczy lektur, zerkn na swoich goci i podsun im ksik. Oboje spojrzeli na dwie strony przed sob, spodziewajc si ujrze co takiego, e padn z wraenia na przykad konkretn sum okrelajc warto kamienia. Ale nie dostrzeli nic takiego, wobec czego przenieli wzrok na profesora i bez sowa czekali, a sam im wyjani, co takiego powinni zobaczy. - Moda damo, ten niebieski kamie, ktry nosia pani na szyi, wrd historykw znany jest jako Oko Ksiyca. - O kurcz! Kacy bya pod wraeniem. Oko Ksiyca brzmiao niezwykle wytwornie, a ona jak dotd nie miaa szczcia posiada biuterii majcej wasn, niepowtarzaln nazw. - No wic, ile to jest warte? zapyta Dante ponownie. - Mody czowieku, nie do mnie powiniene skierowa to pytanie. Powiniene zada je sobie przestrzeg Cromwell i cign powanym tonem: - Czy warto ryzykowa ycie dla tego kamienia? - Rany boskie, ciebie te o to nie pyta? odpar chopak, wracajc mylami do tej przygnbiajcej baby, czyli Mistycznej Damy. Z jakiego powodu Cromwell nie podj jednak tematu i nie zwracajc uwagi na chopaka, mwi dalej: - Na Oko Ksiyca nie ma cennika, Dante. Jest warte tyle, na ile wycenia je jego posiadacz. Niektrzy ludzie nie cofnliby si przed niczym, byleby tylko zdoby ten kamie. Ale wcale nie ze wzgldu na jego warto materialn. - Wic dlaczego chc go zdoby? - Bo jest taki adny? podsuna Kacy. Tym razem Cromwell postanowi jej odpowiedzie. - Nie. Istotnie, musz przyzna, e jest bardzo adny, ale jego warto wynika z tego, e wedug legendy, a take zgodnie z tym, co podaj w tej ksice, Oko Ksiyca to kamie obdarzony niesamowit moc. Co jakby kamie magiczny, jeli wolicie. 128

- Mgby to powtrzy? rzek Dante, ktry cakiem si w tym pogubi. Zna Bertrama Cromwella dostatecznie dobrze, by nie uwaa go za durnia. By to czowiek inteligentny, ktry nie zwyk wygadywa bzdur. Skoro twierdzi, e ten kamie ma waciwoci magiczne, to wszystko przemawiao za tym, e mwi prawd, jakkolwiek absurdalna mogaby si wydawa. - Na temat moliwoci Oka Ksiyca kr najrozmaitsze i liczne opowieci podj starszy pan. Niektrzy twierdz, e ten, kto go nosi na przykad na acuszku na szyi albo chociaby ma go przy sobie, staje si niemiertelny. - Niemiertelny? Znaczy, e nie da si go zabi? e bdzie y wiecznie?! wyjkaa Kacy. - Tak, ale zdaniem innych, ten kamie kradnie dusz temu, kto go nosi. Dante umiechn si. - I ludzie wierz w te pierdoy? - Ale oczywicie. - A ty te wierzysz w te brednie, Bertie? - Powstrzymam si od opinii. - Wobec tego co mamy z nim zrobi? - No c rzek profesor i znw wsta zza biurka. Zawsze moecie sprawdzi, czy rzeczywicie ma waciwoci uzdrawiajce. Chopak si zaciekawi. - Co masz na myli? Bertrand Cromwell podnis wisior z biurka i rzuci go Dantemu, ktry zapa go oburcz. - Za ten acuch na szyj, a ja ci skalecz rami, tylko na tyle, eby popyna krew. Jeeli ten kamie ma tak moc, wwczas rana si zagoi, a ty w ogle nie poczujesz blu. Dante zerkn na Kacy z ukosa, sprawdzajc, co ona na to. Wyranie zapalia si do pomysu, wobec tego niechtnie (bo z jednej strony nie wierzy w czary i tym podobne bzdury, z drugiej za jak najbardziej wierzy w bl) wsun acuszek przez gow i opuci go na szyj. Nastpnie zakasa prawy rkaw i wycign przedrami, ktre Cromwell chwyci lew rk, a praw z wewntrznej kieszeni marynarki wyj n sprynowy. Wysun ostrze i pokaza je chopakowi, ktry, szczerze mwic, by niepomiernie zdumiony, e kto pokroju profesora nosi przy sobie tak kos. - W porzdku rzuci Dante, wpatrujc si w ostr kling w rku Cromwella. Rb, co masz robi. 129

- Jeste pewny? spyta profesor. - Tak, do roboty. Szybko, zanim si rozmyl. Bertram Cromwell odetchn gboko, po czym z caej siy wbi czubek noa w przedrami chopaka, od wewntrznej strony. Niemal jednoczenie wydarzyy si dwie rzeczy: ostrze zagbio si w ciao na dobre pi centymetrw, a Dante wrzasn wniebogosy: - AU!... KURWA MA!... Co jest, kurwa?! AU! Ty ciulu jebany! Rany boskie, czemu mnie, kurwa, dgn?! W MORD! T ty pojebie! - Boli? zapytaa Kacy; nie bya to najmdrzejsza z uwag, jakie zdarzyo jej si wygosi. - OCZYWICIE! BOLI JAK SKURWYSYN! PRZECIEZ MNIE, KURWA, DGN! Chopak ciska rami, za wszelk cen usiujc powstrzyma imponujcy krwotok. Cromwell wyj z kieszeni mikk chusteczk higieniczn i wyciera ostrze noa. - Dante, czujesz, e rana si goi? zapyta spokojnie. - Jaja se ze mnie robisz?! O mao co e mi nie odci rki. Nie, kurwa, nic a nic si nie goi! Zagoi si za cholera wie ile tygodni. Bd musieli mnie zszywa. Na mio bosk, czowieku, co ty narobi? Mylaem, e mnie tylko draniesz, a nie bdziesz mi odcina rki, do kurwy ndzy! - Przepraszam, Dante. Chciaem mie pewno, e rana bdzie na tyle gboka, eby nie byo wtpliwoci, czy kamie zadziaa, czy nie. - Zadziaa jak ta lala, jeeli chodzi o to, ebym do koca ycia mia pieprzon blizn! Cromwell wycign czyst bia chusteczk z grnej kieszeni marynarki i poda j dziewczynie. - Prosz, Kacy. Zawi mu tym ran i cinij mocno. To zatamuje krwotok. Dziewczyna wzia chusteczk i mocno chwycia rk Dantego. Obwizaa ran i zacisna koce materiau w ciasny supe. - I jak, kotku? zapytaa. Mina chopaka si zmienia wyraz blu i oburzenia na jego twarzy ustpi miejsca zaskoczeniu. - Hej, momencik. Zdaje si, e rana si zagoia! zawoa. - Naprawd? zapyta Cromwell, wyranie podniecony.

130

- Nie, ty skretyniay palancie! Oczywicie, e si nie zagoia! Dgne mnie w rami, pamitasz? Chryste, i pomyle, e jeste profesorem! Sprawn rk zdj wisiorek i poda go dziewczynie. Masz, we to badziewie i walnij go nim w eb, dobra? - Przepraszam, Dante, naprawd bardzo ci przepraszam rzek Cromwell, siadajc przy biurku. Suchaj, obiecuj, e ci to wynagrodz. Jeli chcesz, zaatwi, e bdziesz mg wrci na swoje dawne stanowisko. Chopak powoli si uspokaja. Prawd mwic, zaczynay go mczy wyrzuty sumienia z powodu tego, e wydar si na profesora, a zwaszcza e nazwa go pojebem. - No dobra, profesorku, nie ma sprawy rzuci wielkodusznie. Jako przeyj. Bywao gorzej. Wzruszy ramionami. - Mimo wszystko, Dante, gdybym mg co dla ciebie zrobi - A jasne, e tak chopak wpad mu w sowo. Powiedz mi tylko, gdzie mog sprzeda ten cholerny wisiorek za najlepsz kas. Cromwell pokrci gow. - Nie sprzedawaj go, przyjacielu. Po prostu pozbd si go. Jeeli go zatrzymasz, przyniesie ci jeszcze wicej blu i cierpienia. - Gorzej ju chyba by nie moe, co? - I owszem, moe by o wiele gorzej odpar Cromwell grobowym tonem. Poza tym jest jeszcze jedna rzecz. - Co takiego? Dante nadal ciska rk i krzywi si z blu. - Jutro, w samo poudnie, nastpi zamienie Soca. Oby nie mia wtedy tego kamienia przy sobie. - Dlaczego? - Bo byoby le. Ten kamie naley do mnichw z wyspy Hubal. Bd go szuka i nic, absolutnie nic nie powstrzyma ich przed odzyskaniem go i zawiezieniem tam, gdzie jego prawowite miejsce. Dopki masz ten kamie przy sobie, rednia twojej dugoci ycia zmniejsza si z kad sekund. - Naprawd? Dlaczego on jest taki wany dla tych mnichw? - Dlatego, przyjacielu, e chocia moe ci si to wyda mieszne, mnie zreszt te, ci mnisi uwaaj, e ten may niebieski kamie steruje ruchem Ksiyca. Jeeli wpadnie w niepowoane rce, kto mgby go wykorzysta do zatrzymania Ksiyca na orbicie okooziemskiej. - A to co zego? wtrcia Kacy. Wiedziaa, e to gupie pytanie, ale profesor, a nawet sam gmach muzeum, zszarga jej nerwy. Kiedy bya zdenerwowana, plota trzy po trzy, 131

a plotc trzy po trzy, mwia same gupoty. Dlatego uwielbiaa by z Dantem. By gupi, ale jego pewno siebie sprawiaa, e wcale si tym nie przejmowa. Ona, owszem, bya mdra, jednak czsto brano j za gupi, bo cho w sensie fizycznym bya bardzo dzielna, to nie potrafia opanowa nerww w towarzystwie wanych osobistoci i w nieznanym otoczeniu, a ju zwaszcza w miejscu tak imponujcym, jak to muzeum. Cae szczcie, e Cromwell nie ocenia ludzi na podstawie ich inteligencji, a to z tego prostego powodu, e w porwnaniu z nim niemal kady wychodzi na gupka. Dlatego te odpowiedzia na pytanie dziewczyny bez cienia wyszoci w gosie. - Tak, to co bardzo zego. Zacznijmy od tego, e Ksiyc steruje przypywami i odpywami mrz i oceanw, ale w tym momencie o wiele waniejszy i bardziej istotny jest fakt, e jutro w poudnie nastpi cakowite zamienie Soca. A zatem, jeli te pogoski odpowiadaj prawdzie i posiadacz tego kamienia rzeczywicie jest w stanie sterowa ruchem Ksiyca na orbicie, to co waszym zdaniem taki kto miaby w planach na jutro? Dante nie chcia wyj na gupka, ale naprawd nie zna odpowiedzi na to pytanie. Dla wikszoci ludzi pewnie bya oczywista, on jednak nie mia zielonego pojcia i wygldao na to, e Kacy take nie ma adnego pomysu. W rezultacie, po kilku sekundach milczenia, Cromwell sam sobie odpowiedzia: - Jeeli posiadacz kamienia skorzysta z jego mocy w trakcie zamienia Soca, jest wicej ni prawdopodobne, e on, czy te ona, zechce sprawi, eby to zamienie zostao na wieki. Nie chc was zanudza szczegami technicznymi, w jaki sposb mona tego dokona, w kadym razie zapewniam was, e najprawdopodobniej posiadaczowi kamienia uda si utrzyma Ksiyc w jednej linii ze Socem, po to, eby wiato soneczne ju nigdy nie dotaro do Santa Mondega. Innymi sowy, przez 365 dni w roku to miasto byoby pogrone w absolutnych ciemnociach. To za, moi drodzy przyjaciele, nie suy przycigniciu tu tych, ktrzy chc si wylegiwa w socu. W gruncie rzeczy chodzioby o przycignicie rozmaitych dziwade. - O w mord! Dante wyrzuci z siebie pierwsze sowa, jakie mu przyszy do gowy. - Ja bym to uj nieco inaczej. - Ale komu mogoby zalee na czym takim? Mwie, e wielu ludzi chce zdoby ten kamie, ale przecie nikomu z nich nie zaley chyba na odciciu od nas soca? To by bya gupota dowodzi Dante. Nie przychodzia mu do gowy ani jedna korzy wynikajca z tak irracjonalnego postpowania; no chyba e kto by to robi dla kasy. - W zupenoci si z tob zgadzam, przyjacielu, ale jeli wierzy legendzie, naprawd istniej tacy, ktrym na tym zaley. 132

- Na przykad kto? - Nie wiem. Moe czciciele diaba? Ludzie uczuleni na soce albo ci, ktrzy boj si raka skry? Szczerze mwic, wiem na ten temat tyle co wy. Jednake faktem jest, Dante, e Oko Ksiyca pojawio si w Santa Mondega tu przed spodziewanym zamieniem Soca, a zatem naley sobie zada pytanie, jak cel przywieca temu, kto go tu przywiz. Kacy czua, e paranoja narasta w niej niczym nowotwr zoliwy. Czciciele diaba? O czcicielach diaba wiedziaa tylko trzy rzeczy: Po pierwsze e czcz diaba. To oczywiste. Po drugie e nale do gatunku tych, ktrych rajcuje skadanie w ofierze innych ludzi. Prawdopodobnie. Po trzecie e kiedy nie przebieraj si po swojemu i nie nosz rytualnych przyrzdw satanistycznych, wygldaj jak kady inny czowiek.

133

Rozdzia dwudziesty dziewity Cho do poudnia byo jeszcze daleko, w Tapioce roio si ju od obcych. W normalnych warunkach Sanchez chodziby na rzsach, tym jednak razem pozwoli sobie na pewn doz tolerancji, w kocu sytuacja bya szczeglna. Wspaniay lokalny Festiwal Ksiycowy trwa w najlepsze, co zawsze przycigao do miasta rzesze turystw. Za dzisiejsz tolerancj Sancheza kryo si jeszcze co innego. Barman obserwowa kadego klienta bez wyjtku, sprawdzajc, czy ktry z nich nie nosi na szyi wisiora z niebieskim kamieniem. Nikogo takiego nie zauway, przynajmniej nie w Tapioce, ale poniewa na reszt dnia wybiera si w miasto, bdzie mia okazj sprawdzi mnstwo innych ludzi. Festiwal Ksiycowy odbywa si tylko przed spodziewanym zamieniem Soca. Gdziekolwiek indziej na wiecie byoby to wic rzadkie wydarzenie, ale w Santa Mondega, zaginionym miecie, cakowite zamienie Soca nastpowao co 5 lat. W sumie nikt nie wiedzia, dlaczego tak si dzieje, ale miejscowi cieszyli si z tego, bo w trakcie festiwalu nie zamieniliby swojego miasteczka na adne inne miejsce na wiecie. Uroczysto ta z dawien dawna wrosa w krajobraz Santa Mondega, bo jej pocztki sigay setek lat wstecz, niemal do czasw, kiedy garstka hiszpaskich poszukiwaczy przygd zaoya pierwsz osad tu, gdzie teraz leao miasteczko. Dla Sancheza jednym z ulubionych elementw festiwalu bya parada przebieracw. Wszyscy w miecie wychodzili ze skry, eby postara si o jak najciekawsze kostiumy, co tworzyo wspania atmosfer, weso i pogodn. A skoro wszyscy byli szczliwi i nastawieni przyjanie pomimo heroicznych iloci wypitego alkoholu to obawy, e wybuchn awantury, wyranie malay, za to rosy szanse klientw, mebli i wyposaenia Tapioki, e nie ponios uszczerbku; no i barmanowi pracowao si nieco atwiej. Drug ulubion atrakcj Sancheza by odpust. Jaki czas temu, jak zawsze przed Festiwalem Ksiycowym, do miasta przyjecha objazdowy jarmark i od blisko tygodnia trwa ju w najlepsze. Dzisiaj, zaledwie na dzie przed zamieniem Soca, barman znalaz wreszcie czas, eby si tam wybra. Zostawi wic Tapioc i tumy obcych, ktrzy si w niej zjawili, na gowie Mukki i samotnie wyruszy na jarmark. Przede wszystkim liczy na hazard. Na jarmarku oferowano wszelkie moliwe sposoby zainwestowania swoich ciko zarobionych pienidzy. Sanchez sysza kiedy, e w jednym z namiotw mieci si kasyno, a w innym miniaturowy tor wycigowy dla szczurw. Najbardziej ucieszyy go jednak pogoski, e jest tam take ring 134

bokserski, na ktrym odbywaj si walki za pienidze. Podobno oblegany by na okrgo. Pierwszy lepszy facet z ulicy mg wej i wyzwa na pojedynek jarmarcznego boksera, przy czym chodzio z grubsza o to, eby miaek wytrzyma trzy rundy i nie da si znokautowa. Na caym terenie jarmarku stay olbrzymie namioty w jaskrawych kolorach oraz bogato udekorowane stragany, oblegane przez wybauszajcych oczy turystw. Wszdzie kbiy si tumy ludzi, przechodzcych od jednej atrakcji do drugiej, przy akompaniamencie kilku rnych melodii grzmicych z zamontowanych na supach gonikw. Uwagi Sancheza nie rozpraszay adne duperelne rozrywki. Jego interesowa tylko jeden namiot ten, w ktrym odbyway si walki bokserskie. A jednoczenie najbardziej oblegany. Zdawao si, e poowa mieszkacw Santa Mondega wpada na ten sam pomys, co on dosta si na boks, i to najwczeniej. Namiot w atwo byo znale, bo z zewntrz otaczay go setki starannie zaparkowanych w rzdach motocykli niewtpliwy znak, e do miasta zjechali Anioowie Piekie. Przedostanie si do olbrzymiego namiotu zajo Sanchezowi dobre 20 min. Krcce si tam i siam hordy ludzi w rodku powodoway, e prba podejcia do ringu bya co najmniej trudna, jeli wrcz nie ryzykowna. Organizatorzy najwidoczniej zdawali sobie spraw z tego, e zjawi si tumy, bo umiecili ring na wysokiej platformie, zapewniajc kademu wzgldnie dobry widok. Tutejsze pojedynki nie miay nic wsplnego z zasadami sformuowanymi przez markiza Queensberry. Walki odbyway si na goe pici i chocia gryzienie i wydubywanie oczu nie byo najlepiej widziane, to wszystko inne w zasadzie wchodzio w rachub, w tym ciosy stopami, okciami i kantem doni. Gdy Sanchez dosta si wreszcie do rodka, toczya si ju jaka walka. Ale c za dysproporcja! Jeden z zawodnikw by niemal dwa razy wikszy od drugiego. Ten wielki olbrzymi, wygolony na yso zbir od stp do gw pokryty by tatuaami. Jego drobny przeciwnik wyglda na statecznego ojca rodziny, ktry znalaz si na ringu tylko dlatego, e nie widzia lepszej metody, by zarobi pienidze wystarczajce na wykarmienie ony i dzieci. Jedno spojrzenie na niego pozwalao si zorientowa, e walka trwa ju od jakiego czasu wyglda jak krwawa miazga. Z niemal cakiem wydubanym z oczodou okiem zatacza si po ringu, trzymajc si za prawy bark, jak gdyby prbowa nastawi wywichnite rami. W przeciwiestwie do niego ysy bokser by wieutki niczym rozcicie uku brwiowego nad drugim okiem przeciwnika, z ktrego krew tryskaa we wszystkich kierunkach. Sanchez nie zdziwi si, gdy po kilku sekundach walka dobiega koca. Mniejszego z zawodnikw

135

wkrtce zniesiono z ringu i wytaszczono na dwr na wiee powietrze, no i eby troskliwi lekarze mogli uratowa mu ycie. Po zakoczeniu walki niektrzy kibice si rozeszli i Sanchez mia lepszy widok na to, co si dzieje. Na ring wkroczy spiker w cylindrze i we fraku i z mikrofonem przy ustach wykrzykiwa co, czego w panujcym zgieku barman nie mg zrozumie. Kto jednak najwyraniej usysza jego sowa, bo nie mina minuta, a na ringu pojawi si, owacyjnie witany, kolejny zawodnik. Przynajmniej ten facet wyglda na godniejszego przeciwnika ni jego poprzednik. Olbrzymi ysy bokser, ktrego nazywano chyba Zakut Pa, ani na chwil nie zszed z ringu. Nie trzeba byo geniusza, eby zrozumie, i jest to zawodowy bokser, potykajcy si z ochotnikami w interesie organizatora walk. Ukad polega na tym, e miaek musia wytrzyma z Zakut Pa trzy trzyminutowe rundy i nie da si znokautowa ani w inny sposb zmusi do rzucenia rcznika. Wpisowe wynosio 50$, gdyby jednak pretendent przetrzyma trzy rundy, dostaby za to 100$. A jeli cudem jakim udaoby mu si znokautowa Zakut Pa w cigu tych trzech rund, wyszedby bogatszy o 1000$. By to wystarczajcy powd, eby wielu pijanych idiotw prbowao szczcia. A po prawdzie, odnosio si to do wielu idiotw, ktrzy cho nie byli pijani, rwnie postanowili rzuci wyzwanie Zakutej Pale. Zawodnik, ktry wszed na ring, by przecitnie wygldajcym biaym. Zakuta Paa by od niego ciszy o ponad 20 kg, zapewne wic facet liczy tylko na przetrwanie trzech rund, a nie na nokaut. Sanchez z mi chci postawi dwadziecia dolarw na to, e Zakuta Paa wygra ju w pierwszej rundzie. Stojcy wrd widzw bukmacher zaproponowa mu rozsdne przebicie, ktre pozwolioby Sanchezowi wicej ni podwoi te pienidze, oczywicie w razie, gdyby wygra. Barman powinien by jednak mdrzejszy. Ku irytacji Sancheza, ochotnik taczy na ringu przez pierwsze dwie rundy, od czasu do czasu trafiajc sabym prostym wikszego rywala. Z kolei Zakuta Paa szaleczo (i pewnie specjalnie) wywija tylko rkami. Nagle, mniej wicej minut przed zakoczeniem ostatniej rundy, raptownie ockn si z letargu, wyprowadzi trzy szybkie ciosy UP, UP, UP i byo po walce. Wszystkie pojedynki miay taki sam przebieg. Sanchez wiedzia o tym, wiedzieli o tym wszyscy, a jednak to wanie bukmacherzy miali si ostatni. Dranie! Barmanowi potrzebny by dobry cynk. Musia wiedzie to samo co bukmacherzy, a jeszcze lepiej co, o czym oni nie wiedz. Nagle, kiedy jeszcze wyrzeka na swojego pecha, zauway niebywa okazj, jakiej wypatrywa. Pod cian wielkiego namiotu stali dwaj mnisi hubalanie, Kyle i Peto, i z wyranym zainteresowaniem obserwowali walki. Mimo i nadal dziwacznie ubrani, nie wygldali ju jak p dupy zza krzaka. Prawd mwic, zaczynali 136

sprawia wraenie, jakby wroli w klimat Santa Mondega. Sanchez przyglda si im przez dusz chwil. Stale wymieniali szeptem jakie uwagi, kiwajc gowami, jakby cakowicie si ze sob zgadzali. Czyby zastanawiali si, kogo obstawia? A moe lepiej ktry z nich mia zamiar zmierzy si z zawodowcem? Ci dwaj rzeczywicie potrafili spuci niezy omot. Sanchez to wiedzia, ale bukmacherzy niemal na pewno nie mieli o tym pojcia. A skoro nie mia nic do stracenia, podszed do nich. Poznali go natychmiast, wyranie zaskoczeni, e zmierza w ich kierunku. - Hej, chopaki, jak leci? Nie sdziem, e tak szybko znw si spotkamy rzuci Sanchez jowialnie, jakby byli starymi kumplami. - Barman Sanchez odezwa si Kyle oficjalnie. Mio pana widzie. Peto przytakn sowom przyjaciela ruchem gowy i umiechn si. - A moe by tak ktry z was ruszy si i zaatwi tego gocia? Pokonalibycie go bez trudu. Widziaem, jak walczycie, pamitacie? Potraficie skopa dup. - Potrafimy, jeszcze jak przyzna Peto. Ano, pomyla Sanchez, ci dwaj zaczynaj pasowa do tej pipidwy, bez dwch zda. - Owszem, potrafimy zgodzi si z nim Kyle. Ale walka nie ley w naszym charakterze, chyba e w razie absolutnej koniecznoci albo jeli nie da si jej unikn. - A gdybym zapaci za was wpisowe? Dwaj mnisi w jednej chwili porozumieli si wzrokiem. Nie mogli uwierzy we wasne szczcie. Moe jednak nie bd musieli na nikogo napada. - Zgoda odpowiedzia Kyle. Sanchez take nie wierzy w swj fart.

137

Rozdzia trzydziesty Dante i Kacy, nieco utemperowani, a waciwie wrcz przeraeni po spotkaniu z Cromwellem, opucili muzeum i ruszyli na jarmark. Mieli pewien plan. Tak jak wielu zwiedzajcych, skierowali si wprost do namiotu bokserskiego, aczkolwiek z innych ni wikszo ludzi powodw. Przez ponad godzin obserwowali walki na goe pici, zanim doszli do oczywistego wniosku. Pienidze powinni zainwestowa w Zakut Pa. Walczy ju cztery razy i bez problemu wygra wszystkie starcia, nie wykazujc ladw zmczenia. Nie przybyli tu jednak, eby na niego stawia. Przynajmniej nie w sensie wykadania pienidzy na zakad o to, czy wygra, czy przegra. Zamierzali powierzy mu swoje ycie. Po dowiadczeniach z Mistyczn Dam i z profesorem Dante uzna, e potrzebny im jest ochroniarz. Jeeli chcieli sprzeda komu Oko Ksiyca za powane pienidze, musieli postara si o wsparcie. Najlepsz metod wydawao im si wybranie najwikszego twardziela spord uczestnikw otwartego turnieju bokserskiego na goe pici. Kacy bya przekonana, e Zakuta Paa to waciwy czowiek do tej roboty, Dantego jednak drczyy rozmaite wtpliwoci. Marzy o tym, eby zobaczy wielkiego zabijak w jeszcze jednym starciu, bo nie mg si pozby podejrze, e wszystkie walki s ustawione. Kiedy na ring wkroczy pity przeciwnik Zakutej Pay, nie wzbudzi, niestety, strachu u nikogo z widzw. Ten niewysoki, dziwnie wygldajcy ysy cudak ubrany by w schludn pomaraczow tunik przypominajc kimono do karate i w czarne workowate spodnie. Po krtkiej wymianie zda z sdzi ringowym, w trakcie ktrej bez wtpienia zosta pouczony o jake nielicznych obowizujcych tu zasadach, przyszed czas na przedstawienie maego czowieczka publicznoci. Spiker w cylindrze i we fraku chwyci mnicha za nadgarstek, wyszed z nim na rodek ringu i rykn do mikrofonu: - Panie i panowie! Ochotnik do nastpnego starcia przyby do nas a z wyspy na Oceanie Spokojnym! Trzymajcie kciuki za niewinnego Peta! Sekundant drobnego zawodnika, identycznie ubrany i niewiele od niego wyszy, sta w naroniku i stara si zachowywa zbola, a zarazem wystraszon min. Po komunikacie rozlegy si gone okrzyki widzw, ktrzy najprawdopodobniej prbowali zszarga nerwy nowego pretendenta, w nadziei, e zobacz krwaw jatk. Peto by dwa razy mniejszy od Zakutej Pay i nie wygldao na to, eby kto chcia postawi na niego jak wiksz sum.

138

Dante krci gow. Gdyby nawet Zakuta Paa nie wiadomo jak przekonujco wygra to starcie, wci nie byby przekonany, czy chce powierzy swoje ycie temu wytatuowanemu zbirowi. Wyczuwajc to, Kacy uznaa, e musi go przekona do zmiany decyzji. Chciaa opuci ten namiot, i to raczej prdzej ni pniej. Tu nie byo bezpiecznie. Teraz jedynym bezpiecznym dla niej miejscem by ich pokj w motelu. - No dobrze, jeeli Zakuta Paa wygra i tym razem, proponuj, ebymy zoyli mu ofert podsuna. Nie moemy czeka w nieskoczono. Dante zgodzi si, acz niechtnie. - Zgoda. Ale gadanie z nim zostaw mnie. - Ile mu chcesz zaproponowa? - Myl, e jakie pi kawakw. - Pi kawakw?! - Uwaasz, e to za duo, tak? zapyta Dante, chocia doskonale wiedzia, co ona sdzi. - No wiesz, to kupa forsy. Ale skoro uwaasz, e jest wart a tyle, to dobrze, zgadzam si. - I wanie za to ci kocham, Kacy powiedzia, przycigajc j do siebie i skadajc pocaunek na jej penych ustach. Wystarczyo to, eby jednoczenie ogrza jej serce i uspokoi nerwy. Zaczli si przeciska przez haaliwy, spocony, mierdzcy piwskiem tum, a wreszcie dotarli w poblie ringu. Tam zreszt atwiej byo si porusza, bo ring umieszczono tak wysoko, e kto stojcy za blisko i tak nic by nie widzia. Dante liczy, e uda mu si zamieni szybko swko z Zakut Pa, zanim rozpocznie si walka, wic ruszy pod same liny. - Hej, wielkoludzie E! WALIMORDO! wrzasn, przekrzykujc tum. Natychmiast zrozumia, e Zakuta Paa nie jest w stanie go usysze, wobec tego ruszy do jego naronika. Byo jasne, e chce pogada z sekundantem zabijaki. Ten wielki, paskudnie wygldajcy facet mia mnstwo tatuay, i to w takich miejscach, e z ca pewnoci potrafi znie nieziemski bl. Tatuae byy i due, i mae, ale wszystkie wyglday nader zowieszczo. Przewaay wrd nich we i noe, cho trafiay si i przypadkowe sowa, takie jak MIER lub WYBRANIEC. Poza tym mia mocno owosion, wrcz wochat twarz, ale nie dziki bujnej czy krzaczastej brodzie, lecz rzadkiemu zarostowi pokrywajcemu nie tylko doln, ale i grn cz jego oblicza. I chocia o gow przewysza drobnego

139

faceta, ktry wanie stawa do walki z Zakut Pa, to by zaledwie sekundantem zawodowego boksera. - Hej, ty tam! Mog ci prosi na swko? krzykn mu Dante do ucha, eby przekrzycze harmider. - Nie. Wypierdalaj std. - To czy mog pogada po walce z Zakut Pa? Mam dla niego intratn propozycj. - Mwiem, eby wypierdala. Wic spadaj, zanim ci wsadz ten durny eb w dup! Dantemu wyjtkowo nie spodoba si ton sekundanta boksera, ale gdyby przyszo mu z nim walczy, to by do tego gotowy. Rana, jak Cromwell zada mu noem w swoim gabinecie, rzeczywicie zagoia si piknie (chocia nie chcia si do tego przyznawa przed Kacy), wiedzia wic, e sta go na kilka niezych ciosw, gdyby sytuacja tego wymagaa. - Wal si! odpyskn. - Co ty powiedzia? - Powiedziaem: wal si, ty szpetna cioto z mapi gb. Kacy zawsze obawiaa si takich sytuacji. Dante mia zwyczaj przejawia swj charakterek w trudnych do przewidzenia momentach. Sprowokowany, co pewien czas odczuwa potrzeb stawiania si komu, kto mia nad nim przewag na przykad w postaci stanowiska subowego czy tak jak w tym wypadku komu ciszemu o jakie 25 kg. Potny sekundant boksera odstawi spluwaczk, ktr trzyma, i przysun twarz do Dantego tak blisko, jak tylko mona najbardziej, ale eby go nie dotkn. - Powtrz to jeszcze raz, may. No, miao! powiedzia niemal uprzejmie. Zapada niezrczna cisza, kiedy chopak zastanawia si nad odpowiedzi. Na szczcie Kacy wtrcia si i wybawia go z kopotu. - A nie mielibycie ochoty, ty i ten twj przyjaciel, Zakuta Paa, zarobi 5 tys. zielonych za kilka godzin roboty? zapytaa z najszerszym, najbardziej uroczym z repertuaru swoich umiechw. Pomagier boksera wci patrzy na Dantego, ale dosysza ofert Kacy i przetrawia j w mylach. Nie trwao to dugo ju po chwili bysn zbami w szerokim umiechu. - Co wam powiem, dzieciaki, zaczekajcie do koca tej walki, a potem sidziemy sobie i pogadamy. Zakuta Paa bdzie mia teraz przerw. Wyjdziemy gdzie i przedyskutujemy wasz propozycj. - Dzikuj odpara Kacy, wci umiechajc si tak, jakby miaa usta rozepchnite wieszakiem.

140

Dante i sekundant boksera przez chwil jeszcze mierzyli si wzrokiem, a w kocu Kacy pocigna chopaka za sob i wmieszali si w tum. Po chwili rozleg si gong i zacza si walka. Nie trwaa dugo. Dante i Kacy ze zgroz patrzyli, jak Zakuta Paa szaruje przez ring, eby zada pierwszy cios, zanim jeszcze gong wybrzmi do koca. May ysy czowieczek w pomaraczowej tunice odwrci si w naroniku i w tym samym momencie, w drugiej sekundzie walki, zarobi straszliwy cios w gow, ktry niemal wyrzuci go za liny. Pozbiera si jednak niespodziewanie szybko, mikrus jeden, i ku zaskoczeniu wikszoci kibicw ( w tym Dantego i Kacy, ale nie Sancheza) spuci Zakutej Pale taki omot, jakiego ten w yciu sobie nie wyobraa. Najpierw z niewiarygodn szybkoci wyprowadzi cakiem solidny cios w gardo Zakutej Pay, po ktrym jego ogromny przeciwnik zacz si chwia, usiujc zaczerpn powietrza. Uamek sekundy pniej wielkolud zarobi potne kopnicie z boku w szczk, po czym mikrus zaoy mu na szyj nelsona i zanim Zakuta Paa zorientowa si, co jest grane, przesta oddycha. Dobranoc, Zakuta Pao. Caa walka nie trwaa nawet 30 sekund. W pierwszej chwili kibice zamilkli, oszoomieni, niepewni, czego waciwie byli przed chwil wiadkami. Wszyscy, co do jednego, ktrzy postawili na zwycistwo Zakutej Pay (a byo ich mnstwo), bardzo chcieli wierzy, e walka zostaa ustawiona. W sytuacji takiej jak ta, kiedy wygrywa o wiele mniejszy facet, zawsze podejrzewano szwindel. Niestety, wygldao na to, e tym razem jest inaczej. Zakuta Paa za nic nie zgodziby si podoy i przegra tak atwo z tym maym, nieco zaenowanym przeciwnikiem jak Niewinny Peto. To musiao wydarzy si naprawd. Kiedy w kocu do wszystkich na widowni dotaro, co si stao, podniosa si niesamowita wrzawa, gwizdy i owacje. Gwizdy, bo prawie kady straci pienidze, a owacje, bo dla odmiany mio byo zobaczy, jak stojcy na straconej pozycji mikrus tak przekonujco wygrywa z takim osikiem jak Zakuta Paa. Zaenowani t wrzaw Peto i Kyle stali na ringu, gdy wynoszono nieprzytomnego olbrzyma; owacje si nasiliy. Kibice zrozumieli, e Peto wywalczy sobie pozycj mistrza, ktry bdzie teraz podejmowa wyzwania pretendentw. Wszyscy w namiocie niecierpliwie czekali na jego nastpn walk. Pytanie tylko, kto bdzie jego kolejnym przeciwnikiem?

141

Rozdzia trzydziesty pierwszy Sanchez by wniebowzity. Na szybkim unicestwieniu Zakutej Pay przez Peta zarobi tysiczek. Kosztowao go to jedynie wpacenie wpisowego za Peta oraz postawienie na jego zwycistwo 50$, przy notowaniach 20 do jednego. Wprawdzie gdyby odway si obstawi wygran mnicha ju w pierwszej rundzie, miaby o wiele wicej, ale wcale si tym nie przejmowa. Mnisi winni mu byli przysug. Zapaci za nich wpisowe, wic przy pewnej dozie szczcia moe uda mu si wykorzysta tych naiwniakw, nakoni Peta do dalszej walki i kaza mu wygra w odpowiedniej rundzie. Widzia, e Kyle jest mu wdziczny, e odpali mu 50$ ze swojej wygranej. Za szybkie zdemolowanie Zakutej Pay mnisi zgarnli 1000$ w gotwce, ktre organizator niechtnie wypaci im w brudnych banknotach, lecz mimo to Kyle z radoci przyj dodatkow pidziesitk od barmana. Najwidoczniej zasmakowali w pienikach, a w gruncie rzeczy w hazardzie, pomyla Sanchez. Takich lubi! Ju widzia, jak zaprzyjania si z tymi dwoma cudakami. Przynajmniej na jaki czas. Mino 20 min; Peto szybko rozprawi si z nowym bokserem organizatorw, cakiem przecitnym robolem zwanym Duy Neil, sprowadzonym na miejsce Zakutej Pay. Sanchez, ktry dziaa teraz zarwno jako doradca, jak i meneder obu mnichw, zaatwi z organizatorem, eby Peto mg walczy z wszystkimi nowymi chtnymi. Wkrtce ju barman, mnisi i organizator ustalili, w ktrej rundzie Peto ma zwyciy. Sanchez i zakonnicy wysali grupk gnojkw, patrzcych tylko, jak by tu zarobi par dolcw dla siebie, eby w ich imieniu anonimowo obstawili par zakadw, i ani si obejrzeli, jak tukli ciki szmal kosztem bukmacherw. Dwie godziny, podczas ktrych Peto zademonstrowa cay swj arsena technik rnych sztuk walki, miny w mgnieniu oka. Kiedy mody mnich pokona pitego z kolei przeciwnika, Sanchez by ju 20 tys.$ do przodu. Kyle zacz od znacznie niszych stawek, kiedy jednak doda swoje wygrane do nagrd, ktre zgromadzi Peto, okazao si, e maj ponad 4 tys. Jeszcze tylko 96 tys. zielonych i odzyskaj cao tego, co im skradziono. Na razie jednak stanli wobec problemu, skd wzi nastpnych przeciwnikw. Wikszo kibicw zorientowaa si, e Peto wybiera sobie moment, kiedy zakoczy walk; a co waniejsze, widzieli, e wszystkich pokonuje bez trudu. W trakcie piciu zwyciskich star tylko trzykrotnie zosta trafiony przez przeciwnikw. Oznaczao to, e chocia kibice uwaali si za prawdziwych twardzieli, ktrzy potrafi przywali, to jednak nie mieli ochoty

142

ryzykowa pojedynku z kim, kogo nie s w stanie trafi. A tu nagle, kiedy wydawao si, e nikt nowy ju si nie zgosi, pojawi si nowy pretendent. I to w jak dramatycznym stylu! Gdy Sanchez, mnisi i organizator stali na ringu i zastanawiali si, co zrobi w zwizku z brakiem przeciwnikw, zza namiotu dobieg donony ryk silnika, tak gony, e uciszy rozkrzyczanych kibicw. Wszyscy odwrcili gowy w kierunku wejcia i zobaczyli, e do namiotu wjeda potna maszyna marki Harley Davidson. Tum rozstpi si niczym Morze Czerwone przed Mojeszem i Izraelitami. Motocykl, z gatunku tych znakomitych, starowieckich harleyw, na jakich Dennis Hopper i Peter Fonda migali w filmie Easy Rider, by wietnie utrzymany. Niewtpliwie by oczkiem w gowie waciciela, bo wyglda, jakby wanie zjecha z tamy fabrycznej. Srebrna farba byszczaa, a chromowane czci niy, jak gdyby maszyn dopiero co cignito z wystawy w salonie; olbrzymi podwjny silnik w ukadzie V musia by idealnie wyregulowany, bo mrucza niczym kot, ktry si opi mietanki. Jednake mieszkacw miasta, ktrzy przebywali w namiocie, zachwyci nie tyle widok motocykla, ile czowieka, ktry na nim jecha. W tych stronach by powszechnie znany. Organizator walk rozpozna go natychmiast i czym prdzej wyskoczy na rodek ringu, zagrzewajc kibicw do frenetycznego aplauzu. Mona byo zarobi znacznie wicej forsy, pora bya jeszcze wczesna, a olbrzym na podrasowanym harleyu davidsonie rzuci na ring rkawic, a cilej mwic, kapelusz. Ogromny brzowy stetson pofrun nad tumem kibicw i wyldowa u stp organizatora, ktry podnis go i woy zamiast swojego cylindra. - Panie i panowie! zawy do mikrofonu. Powitajcie czowieka, na ktrego wszyscy czekalimy. Oto najwikszy yjcy mistrz walki na goe pici, najwikszy, jakiego widzia wiat! Jedyny i niepowtarzalny! Rodeeeeoooooo Rexxxxx! W tumie kibicw, najogldniej mwic, wybucho szalestwo. Kyle i Peto nie bardzo wiedzieli, co oznacza cae to zamieszanie, ale podobnie jak wszyscy inni, byli pod duym wraeniem wejcia tego czowieka. Facet podjecha harleyem pod sam ring; tylne koo maszyny wzbijao piach i kurz, sypic w twarz wszystkim kibicom stojcym w promieniu kilku metrw, a w kocu motocykl zatrzyma si powoli. Ku uciesze zgromadzonych, Rodeo Rex jeszcze przez chwil pali gum, po czym nagle zgasi silnik i zsiad niespiesznie, eby ci, ktrzy mieli aparaty fotograficzne, mieli okazj uwieczni go na zdjciach. By wielki. Naprawd olbrzymi, powaga. Kyle i Peto nigdy w yciu nie widzieli rwnie olbrzymiego faceta. Skada si z samych mini, na jego potnym cielsku nie byo ani grama tuszczu. Mia na sobie obcisy czarny T- shirt z napisem Helloween, 143

prawdopodobnie o dwa rozmiary za may; prawd mwic, koszulka bya tak obcisa, e z pewnej odlegoci wygldaa jak wielki tatua. Na prawej doni nosi czarn skrzan rkawiczk, ale o dziwo, lew do mia go. Podarte na kolanach dinsy byy wpuszczone w czarne, wysokie do poowy ydek buty. Kiedy zsiad z motocykla i stan na ziemi, okazao si w peni, jaki jest olbrzymi. Mia blisko dwa metry wzrostu; dugie do ramion, skotunione kasztanowe wosy przytrzymywaa mu opaska na wysokoci czoa. Sprawia wraenie, e mgby produkowa si w telewizji jako mistrz zawodowego wrestlingu, gdyby nie fakt, e jego przeraajcy wygld wyklucza obsadzenie go nawet w roli najgorszych szwarccharakterw. Na jego widok dzieciaki nie tylko by si wystraszyy na mier niby si im w nocnych koszmarach. Noc w noc. A pewnie i wielu dorosym spdzaby sen z powiek. W gr wchodzi tylko jeden powd, dla ktrego Rodeo Rex odwiedzi namiot bokserski, co zreszt byo jasne od samego pocztku. Olbrzym od razu przerzuci cielsko ponad linami, wskoczy na ring, dopad organizatora walk i uciska go jak brata. Potem chwyci mikrofon i przywita si ze swoj publicznoci. - Przyszlicie tu po to, eby zobaczy, jak skopi komu dupsko? hukn. - Taaak! odpowiedzia mu wrzask tumu. - A wic, e uyj niemiertelnych sw Marvina Gayea Do roboty!... Bierz si do roboty, moja maa! rykn, wywijajc rkami w powietrzu. Pod naporem szturmujcych kibicw bukmacherzy omal nie zostali zmiadeni. Obstpi ich rozwrzeszczany tum, ludzie wycigali banknoty dwudziestodolarowe. Tym razem jednak tylko nieliczni stawiali na Peta, a bukmacherzy proponowali najrozmaitsze stawki. Sanchez widzia ju, jak walczy Rodeo Rex, i chocia uwaa, e Peto jest absolutnie pierwsza klasa, to na zwycizc typowa Reksa. Kyle domyli si tego po minie barmana, ktry wyglda jak rozochocone dziecko. - Czy ten czowiek to kto w rodzaju idola? zapyta Sancheza, ktry suszy do Reksa zby niczym zakochana do nieprzytomnoci nastolatka. - E tam odpar Sanchez. Ten facet to najprawdziwszy zabijaka. Pieprzona legenda. W yciu nie widziaem, eby przegra. I powiem ci jedno: nigdy nie zobacz. - A duo widziae tych jego walk? - Od chuja, czowieku. Chcesz przern fors, to postaw na swojego kumpla Peta. Ten facet naprawd moe mu zrobi krzywd. Peto usysza, co barman mwi do Kylea, i podszed, eby si wczy do rozmowy. 144

- Sanchez, ja bez trudu pokonam tego gocia. Nie patrzye, jak walcz? Tutaj nikt nie jest dla mnie godnym przeciwnikiem. Wszyscy s albo pijani, albo bez kondycji, albo jedno i drugie, a ponadto nie maj wiary w siebie, niezbdnej, eby mnie zwyciy. Sanchez wiedzia, e Peto jest dobry, jednak w starciu z olbrzymim wali mord nie dawa modemu mnichowi najmniejszych szans. A poza tym uwielbia Rodeo Reksa, ktry by jego bohaterem. Modego mnicha take lubi, tyle e pokonujc Reksa, Peto tym samym zniszczyby reputacj niepokonanego, jak ten wielki czowiek wyrobi sobie w Santa Mondega z biegiem lat. - Nie dasz mu rady, may. Jeste dobry, ale on jest najlepszy. Dla wasnego dobra postaw na swoj przegran w pierwszej rundzie. A potem padnij po jego pierwszym ciosie i wicej nie wstawaj. Rozumiemy si? Peto i Kyle zeskoczyli lekko z ringu i odeszli od tumu kibicw, ktrzy usiowali dosta si jak najbliej Rodeo Reksa. Znaleli ustronne miejsce tu pod swoim naronikiem. Sanchez, ktry obserwowa ich z gry, domyli si po minach, e wci s przekonani, i Peto jest w stanie wygra. I mia racj. Kyle i Peto dostrzegli w tym szans zbicia prawdziwego majtku na zakadach i pomys ten wielce im si spodoba. Przez kilka minut, przycupnici, omawiali taktyk; w kocu Peto wskoczy na ring, a Kyle poszed si rozejrze za bukmacherem. Dwie minuty pniej wrci i doczy do przyjaciela na ringu. - Udao ci si obstawi? zapyta modszy mnich, kiedy czekali w naroniku. Zmartwiony Sanchez zszed na ziemi i ruszy na poszukiwanie jakiego chopaka, ktry zgodziby si postawi zakad za niego. - A jak mylisz? Kyle puci oko do podopiecznego. I to jakie przebicie wytargowaem! Ku ich zdziwieniu, tu przed rozpoczciem pierwszej rundy Rodeo Rex przytruchta do ich naronika, eby zamieni swko z przeciwnikiem. aden z poprzednich rywali Peta niczego takiego nie robi, dlatego te obaj mnisi nadzwyczaj ostronie podchodzili do tego, czego ten wielkolud moe od nich chcie. - Wy dwaj jestecie mnisi hubalanie, mam racj? W ustach Reksa sowa te, wypowiedziane niespodziewanie cywilizowanym tonem, kompletnie ich zaskoczyy. - Tak, istotnie. Jak pan to pozna? spyta Kyle z niezamierzon protekcjonalnoci, wynikajc ze zdumienia. Niesamowita sprawa! Kto, kto na pierwszy rzut oka spdza czas na popijawach, bijatykach i oglnie rzecz biorc, prowadzi si w sposb zgoa odmienny od ich ascetycznego trybu ycia, zazwyczaj nie ma pojcia o istnieniu mnichw z wyspy Hubal.

145

- Spotkaem ju takich jak wy. Bardzo rwni gocie. No i wietni zawodnicy. Czeka nas ciekawa walka. Peto by kompletnie zbity z tropu, a ju zwaszcza elokwencj tego olbrzyma. Elokwencj, ktrej prawdopodobnie dorwnywao jego wyksztacenie. - Dziki. Hm, a kiedy spotka pan wczeniej innych hubalan? zapyta uprzejmie. Rex wcign gboko powietrze przez nos i wypuci je ustami, w taki sposb, jakby puszcza kka z dymu. - Cae lata temu. Domylam si, e zjawilicie si w tym miecie z tego samego powodu, co wtedy oni. - A c to za powd? spyta Kyle, zaintrygowany; chcia si przekona, ile waciwie Rex wie na ten temat. - Oko Ksiyca. Zao si, e znowu kto je ukrad. Przyznajcie, mam racj? - Moliwe odpar Kyle, przypatrujc si uwanie Reksowi, by sprawdzi po jego minie, czy si z nich nie nabija. Ale skd pan moe wiedzie o Oku? I znw w jego gosie zabrzmiao lekcewaenie, cho wcale nie mia takiego zamiaru. Rodeo Rex umiechn si. - Powiedzmy, e mamy wsplny interes. A moe wyskoczylibymy po walce na jednego? Co mi si zdaje, e moemy sobie nawzajem pomc. - Jasne odpar Peto czym prdzej. Chtnie wypijemy kolejk, prawda, Kyle? - Oczywicie przytakn starszy z mnichw. Napijemy si z panem z najwiksz przyjemnoci, panie Rex. - Po prostu Rex. Albo Rodeo Rex. Byle nie panie Rex. Nigdy w yciu! Co rzekszy, przy gonym aplauzie widowni wrci truchtem do swojego naronika i unis rce w rytualnym gecie nadchodzcego zwycistwa.

146

Rozdzia trzydziesty drugi Od chwili poraki Zakutej Pay Dante i Kacy ogldali kolejne walki z coraz wikszym zainteresowaniem. Dziewczynie podoba si ten drobny, ysy mczyzna, ktry najpierw zniszczy olbrzyma, a potem piciu kolejnych miakw, bo tylu odwayo si rzuci mu wyzwanie. Dante nie by do niego tak przekonany. Chcia mie ochroniarza, ktry odstraszy ludzi ju samym swoim widokiem. To nie by czowiek dla nich, a poza tym zaniepokoio go co jeszcze. Prawd mwic, niepokoio go kilka rzeczy. Po pierwsze, zdawao si, e w namiocie bokserskim wszyscy lepiej lub gorzej si znaj. Po drugie, i to byo o wiele waniejsze, przyszo mu na myl, e ma wicej powodw, dla ktrych nie podoba mu si czowiek zwany Niewinnym Petem. - Kacy, popatrz na tego Peta i jego przyjaciela, ktry wyglda dokadnie tak samo. Zauwaya w nich co dziwnego? - No, e s do siebie bardzo podobni odpara, dranic si z nim. - Psiakrew, tyle to sam widz. Ale jak jeszcze wygldaj? No wiesz, dwch maych, ysych facetw w pomaraczowych kimonach i czarnych workowatych spodniach. Nic ci to nie mwi? - e s lepi na kolory? - Nie, maleka. To mnisi. Popatrz tylko na nich. To pieprzone mnichy. I to twarde dranie! Proponuj, ebymy spadali std w choler. Moe oni tu przyszli, bo chc nas zabi? Ta stuknita stara baba radzia nam pozby si tego kamienia, zanim kto nas zabije. Bertie Cromwell mwi to samo. W gowie Kacy rozdzwoniy si dzwonki alarmowe, gdy zdaa sobie spraw, e po raz pierwszy Dante wyprzedzi j w zachowaniu rodkw ostronoci. - Boe, masz racj. Przerwaa i zamylia si na chwil. No chyba e to im odsprzedamy ten wisior? - Nie ma mowy zaprotestowa, krcc gow. Profesorek zdaje si uwaa, e moemy dosta za niego adne kilka kawakw. Sama widziaa, jakie z nich twardziele. Jeeli powiemy im, e mamy wisior, urw nam by i po prostu go zabior. Na razie si przyczaimy i sprbujemy opchn kamie jutro, u jubilera albo w antykwariacie. A potem zjedamy z tej dziury w choler. - A co z szukaniem ochroniarza?

147

- Rezygnuj z tego pomysu. Po mojemu, za due ryzyko. Tutaj wszyscy si ze sob kumpluj. Mwi ci, przyczajmy si. Nie wydaje mi si, eby mona tu byo zaufa komukolwiek. - Zgoda. Bo ja przecie ufam tobie, Dante. Zawsze ci ufaam. Skoro mwisz, eby si zbiera, to si zbierajmy. Wyszli wic. Tuz przed rozpoczciem walki Peta z Rodeo Reksem. Mania przeladowcza wywoana tym, czego si nasuchali na temat Oka Ksiyca, zaczynaa robi swoje. Dante by przekonany, e niemal wszyscy w namiocie bokserskim przygldaj im si ukradkiem. Zupenie jakby wiedzieli o klejnocie, ktry maj przy sobie. Ogarnity podejrzliwoci, odnosi wraenie, e wszyscy gapi si na Kacy, eby sprawdzi, co takiego nosi na szyi. I mimo e Oko ukryte byo pod jej biaym T- shirtem, oboje czuli si tak, jakby wisiao na wierzchu, by kady mg je zobaczy. Na szczcie dla nich, tak nie byo. Ostrzegano ich ju, e wielu ludzi byoby gotowych ich zabi, byleby si dorwa do tego kamienia. Wychodzc z namiotu bokserskiego, minli jedn z takich osb czowieka w kapturze, ktry na widok Oka Ksiyca zabiby ich w jednej sekundzie.

148

Rozdzia trzydziesty trzeci Biblioteka miejska w Santa Mondega bya olbrzymia, chocia Miles Jensen nie bardzo sobie wyobraa, z jakiej racji taka zasrana dziura zasuya na co takiego i po co to komu. Nie do, e miaa trzy kondygnacje, to w dodatku kada z nich zajmowaa powierzchni stadionu lekkoatletycznego. Wszdzie, od podogi a po wysoki sufit, cigny si regay pene ksiek. Na kadym pitrze, z dala od regaw, wydzielono przyjemne miejsca do czytania, gdzie gromadka nadzwyczaj przyjaznych kelnerek serwowaa kaw i tylko czekaa na skinienie klienta, eby w mgnieniu oka zjawi si z dolewk. Jensen zamwi sobie prywatn wycieczk z przewodnikiem po bibliotece. Trwaa blisko godzin, ale jako wielbiciel sowa drukowanego nie cierpia z tego powodu. Oby wszdzie byy takie biblioteki jak ta, pomyla. Odnalezienie ksiki bez tytuu napisanej przez anonimowego autora zapowiadao si na nieatwe zadanie, a sprawy nie uatwia mu fakt, e nie wiedzia nawet, czy szuka jej w dziale beletrystyki, czy wrd literatury faktu. W pewnym sensie przyda si moga wiedza, e ksik t wypoyczya owa Annabel de Frugyn, oznaczao to bowiem, i jedyn szans stwarza zasignicie jzyka w okienku informacji, a nie polowanie na ten tytu na wasn rk. W informacji urzdowaa drobna blondynka pod trzydziestk. Bya w gadkiej biaej bluzce i nosia niemodne okulary w grubej oprawce. Wosy zebraa do tyu i zwizaa w ciasny kok, a chocia nie miaa makijau, zdaniem Jensena bya wyszorowana jak naley. Przyszed mu na myl stary bajer z filmu Serenada w Dolinie Soca: Och, ale ale pani jest przeliczna, panno Carstairs, po ktrym bohaterka zdejmuje okulary albo rozpuszcza wosy. Prawd mwic, miaa zadatki na supermodelk, gdyby trafia we waciwe rce. Moliwe, e zdawaa sobie z tego spraw i za wszelk cen prbowaa to tuszowa, eby nie rozprasza uwagi mczyzn w tak czcigodnym miejscu jak biblioteka. A moe to obowizujce w bibliotece przepisy nakazyway jej ukrywa urod, ewentualnie tylko Miles potrafi doceni jej pikno. Niestety, jak to si mwi, uroda to rzecz powierzchowna; kiedy Jensen podchodzi do kobiety, zmrozia go wzrokiem, dajc do zrozumienia, e jego obecno nie jest mile widziana. Siedziaa za biurkiem w kolorze drewna tekowego, w recepcji przypominajcej z wygldu bar, tyle e za plecami zamiast piwa i mocniejszych trunkw miaa ksiki i komputery.

149

- Czym mog panu suy? zapytaa ze znueniem, jak gdyby tego dnia powtarzaa to zdanie po raz tysiczny. I, szczerze mwic, pewnie tak wanie byo. - Szukam ksiki odpar Jensen. - A pyta pan u rzenika na rogu Dunn Street? No piknie! Na arty jej si zebrao! - Tak. Niestety, akurat tej ksiki, ktrej szukam, nie mieli, wic po wizycie u sprzedawcy dywanw i w sklepie ze miesznymi rzeczami postanowiem zajrze do biblioteki. Kobiecie (ktra, jeli wierzy stojcej przed ni tabliczce, nazywaa si Ulrika Price) nie spodobaa si jego riposta. Sarkazm by jej jedyn moliwoci obrony przed klientami zadajcymi gupie pytania, wic zirytowao j, e tym razem trafia kosa na kamie. - A mona wiedzie, jak brzmi tytu ksiki, ktrej pan szuka? - Niestety, nie wiem. Widzi pani - Poprosz o nazwisko autora. - No c, te nie wiem. Figuruje w spisie jako dzieo anonimowe. Ulrika Price uniosa lew brew. Wyranie nie bya rozbawiona i przez chwil czekaa, a Jensen przyzna si, e artuje, i udzieli jej sensownej odpowiedzi. Detektyw patrzy, jak mina kobiety przechodzi od niezadowolenia z jej zdaniem kiepskiego artu, przez gbokie rozczarowanie, a po jawn zo, gdy uwiadomia sobie, e ten nowy klient mwi miertelnie powanie. - O Boe! Westchna. Czy to beletrystyka, czy literatura faktu? Jensen umiechn si i wzruszy ramionami. Panna Price zamkna oczy i powoli chwycia si za gow. Wygldaa, jakby miaa za sob ciki dzie, a obecna chwila przepenia czar goryczy. - Czy mogaby pani sprawdzi w komputerze? Zdaje mi si, e ostatnio wypoyczaa t ksik niejaka Annabel de Frugyn. Ulrika Price spojrzaa na niego i jej twarz nieco si rozchmurzya. - A wic nie nabija si pan ze mnie, co? zaartowaa. - Gdziebym mia! odpar Miles i umiechn si, liczc na rewan. Z zaskoczeniem stwierdzi, e dotychczas wzburzona panna Price niechtnie, bo niechtnie, ale jednak odpowiedziaa umiechem. Bysk w jej oczach zdradza, e chyba nawet zaczyna jej si podoba opanowanie i pewno siebie detektywa. Ta maa na mnie leci, pomyla. To powinno uatwi spraw.

150

Bibliotekarka zacza stuka w klawiatur, niewidoczn spod blatu biurka. Pisaa, nie patrzc na palce, dziki czemu moga ledzi to, co pojawia si na monitorze, stojcym przed ni nieco na prawo. Jensen nie widzia ekranu, ale mia nadziej, e kobieta przekrci go tak, eby pokaza mu wyniki swoich poszukiwa. Niestety, nic z tego. A tak bardzo jeszcze nie przypad jej do gustu. - Ma pan racj odezwaa si, wyranie zaskoczona. Annabel de Frugyn rzeczywicie ma w tej chwili t ksik i faktycznie nie mamy w aktach ani jej tytuu, ani nazwiska autora. - wietnie, tak wanie mylaem odrzek Jensen. A moe mi pani powiedzie co bliszego na temat tej ksiki? W jakim dziale jej szuka albo w jakiej kategorii si mieci? A jeli nie, to czy pracuje tu kto, kto cokolwiek o niej wie? - Owszem, prosz pana, mogabym panu powiedzie to i owo. Ale tylko pod warunkiem, e jest pan zapisany do naszej biblioteki, a wtpi, eby tak byo. Pracuj tu od dziesiciu lat. Znam prawie wszystkich klientw, ale pana jako nigdy nie widziaam. - Ale zapewniam pani, e jestem do was zapisany. Nazywam si John Creasy, tylko w zeszym tygodniu wypoyczyem dwie ksiki. Umiech znikn z jej twarzy. Jeszcze przez chwil stukaa w klawiatur, po czym zmarszczya czoo, patrzc na monitor. Jeeli wszystko szo zgodnie z planem, powinna zobaczy na ekranie dane biblioteczne Johna W. Creasyego, nieistniejcej postaci, ktr Jensen poprzedniej nocy wprowadzi do danych biblioteki ze swojego laptopa, na wypadek gdyby napotka taki opr jak w tej chwili. Imi i nazwisko zapoyczy od postaci z filmu Czowiek w ogniu, granej przez Denzela Washingtona. By to jeden z wielu pseudonimw, jakimi czasami si posugiwa, i mia wszelkie dokumenty potwierdzajce jego tosamo, wcznie z kart biblioteczn. - Ma pan jaki dowd tosamoci? I kart biblioteczn? spytaa panna Price. - Oczywicie, prosz pani. Z wewntrznej kieszeni kurtki wycign portfel, a z niego prawo jazdy oraz kart. Poda je kobiecie, ktra znowu wydawaa si niezadowolona. Wyrwaa mu dokumenty z rki i ledwie rzuciwszy na nie okiem, upucia je na biurko. - Zabawne powiedziaa. Wprawdzie jest pan czarny, ale ani troch nie przypomina pan Denzela Washingtona. Jej zachowanie wiadczyo o tym, e rwnie widziaa Czowieka w ogniu i ma wiadomo, e Jensen podaje si za kogo innego. Hm, pomyla detektyw, z jakiego powodu bibliotekarka miaaby by tak podejrzliwa w stosunku do kogo, kto potrafi udowodni, kim 151

jest? Moe ju czas skoczy z uywaniem nazwiska John Creasy? Byoby szkoda, bo polubi ten pseudonim, ale skoro potrafia go przejrze zwyka bibliotekarka, to tym bardziej zrobiy to fachowy przestpca. - A wic co pani wiadomo o tej ksice? zapyta ponownie. - Nic odpara; jej kwan min zastpi umiech samozadowolenia. Poza tym, e niedawno wypoyczya j niejaka Annabel de Frugyn. - Podobno zna pani prawie wszystkich klientw, prawda? Z wyjtkiem mnie, rzecz jasna. - Tak. - A zatem moe mi pani powiedzie, gdzie mieszka Annabel de Frugyn? - Nie mamy jej adresu w kartotece. - Nie pytaem, czy macie jej adres. W gosie Jensena pojawi si nagle wadczy ton. Pytaem, czy pani wie, gdzie ona mieszka? - To wagabunda. Nie ma staego miejsca zamieszkania. - I wypoycza pani ksiki ludziom, ktrzy nie maj adresu? - Tak. - Dlaczego? - Dlatego, e mog. Patrzya mu prosto w oczy, z beznamitn twarz. Detektyw pochyli si i opar rce na blacie biurka. Przysun twarz do Ulriki Price na tyle blisko, by zrozumiaa, e z nim nie ma artw. - Wic niech pani pomyli, gdzie mgbym j znale rzek ozible. Jej ycie jest w niebezpieczestwie. Jeeli nie znajd jej, zanim zostanie zamordowana, pocign pani do odpowiedzialnoci. - Pan z policji, prawda? - I owszem. A pani obywatelskim obowizkiem, jako wybitnej bibliotekarki w tej gwnianej miecinie, jest udzielenie mi wszelkiej pomocy. A zatem gdzie mog znale Annabel de Frugyn? - Mieszka w przyczepie, ale nigdy nie nocuje dwa razy z rzdu w tym samym miejscu. To wszystko, co wiem. - Tylko tyle? Miles nie ukrywa sceptycyzmu. - No, niezupenie przyznaa panna Price z westchnieniem. Potem odetchna gboko i dodaa: - Moe zainteresuje pana co jeszcze. - Sucham. - Dzi rano pyta o ni i o t ksik jeszcze jeden mczyzna. 152

- Co za mczyzna? Jak wyglda? Nagle odnis wraenie, e Ulrika Price jest zasmucona. A nawet nieco roztrzsiona. Jej zimny wzrok i aura niezmconej prawoci gdzie si ulotniy. - To by on. Czowiek bez twarzy. - Bez twarzy? Co jest, do k? Co mi tu pani opowiada, e bez twarzy? Nosi mask, czy co? - On nigdy nie pokazuje twarzy wyjania, wyjtkowo cicho. W jej gosie pojawio si drenie, a oczy zaszy zami. Jensen poczu wyrzuty sumienia, e tak skutecznie prbowa j zastraszy, i cofn nieco gow, zostawiajc dziewczynie wicej przestrzeni. To czowiek w kapturze cigna. Ostatnio widzielimy go w Santa Mondega tu przed poprzednim zamieniem Soca. A teraz przyszed tu po raz drugi. - Co za czowiek w kapturze? Czy to by Bourbon Kid? Syszaa pani o Bourbon Kidzie, prawda? Jego podniecenie byo wrcz namacalne. - Tak, syszaam o nim. Jak wszyscy. Ale jak mwiam, nigdy nie widziaam twarzy tego czowieka, wic nie potrafi panu powiedzie, czy to by on, czy nie. Inna sprawa, e nigdy nie widziaam te twarzy tego tego drugiego. Jensen zabbni palcami po blacie. Czsto tak robi, gdy myla na stojco. Bbnienie narzucao rytm, ktry jakim sposobem wyostrza jego umys. Najwyszy czas przypieszy tempo przesuchania. - Dobra, w porzdku. I co pani powiedziaa temu czowiekowi w kapturze? zapyta natarczywie. - Chyba zrobiam co bardzo gupiego. I znw ten zniony, cichy gos. - O czym pani mwi? Co takiego pani zrobia? Zacznije gada do rzeczy, kobieto! pomyla w duchu. - Podaam mu adres Annabel de Frugyn. - Przecie dopiero co pani mwia, e ona nie ma adresu. - Bo nie ma. Podaam mu adres szefa miejscowego gangu. Nazywaj go El Santino. - El Santino? Nie rozumiem. Dlaczego to pani zrobia? - Dlatego, e jeeli tym czowiekiem rzeczywicie by Bourbon Kid, to wanie on pi lat temu zabi mojego ma. Pomylaam, e jeli go wyl do domu El Santina, to dojdzie midzy nimi do walki. El Santino to jedyny czowiek, ktry potrafi zabi Bourbon Kida. A gdyby go zabi, wtedy zemciabym si za to, co straciam pi lat temu. Jensen odsun si od biurka. Ta kobieta rzeczywicie niele go zaya. Wcibskie babsko! Podaa mu nieco przydatnych informacji, ale teraz musia wykombinowa, co pocz 153

z caym tym klopsem. Na pocztek powinien zapa Somersa i wsplnie z nim uknu jaki plan. Mia jednak jeszcze jedno pytanie do Ulriki Price. - Mwia pani, e ten czowiek w kapturze przyszed tu po raz drugi, tak? - Tak. - A co si wydarzyo za pierwszym razem? - Przyszed tu dwa tygodnie temu. W jednej chwili wszystkich std wymioto, kady by przeraony. Na miejscu zosta tylko personel. A on podszed do mojego biurka i poprosi, ebym pozwolia mu skorzysta z komputera. - A pani si zgodzia mam racj? - Ba, a co innego mogam zrobi? Byam skamieniaa ze strachu. - I do czego potrzebny mu by ten komputer? - Korzysta z niego tylko przez chwilk. Zapisa sobie kilka nazwisk i znikn. - Widziaa pani, co to byy za nazwiska? Bibliotekarka pocigna nosem, jakby miaa zala si zami, ktre na razie byszczay tylko w kcikach jej oczu. - Nie, ale kiedy wyszed, sprawdziam, co oglda. Interesoway go nazwiska ludzi, ktrzy czytali t ksik bez tytuu. Zdaniem Milesa Jensena ukadanka zaczynaa nabiera sensu. Kid znalaz nazwiska wszystkich ludzi, ktrzy przeczytali t ksik, i postanowi ich zabi. Inna sprawa, e nie wyjaniao to mierci maestwa Garcia. Czy Elvisa, skoro ju o tym mowa. W tej sytuacji mia jeszcze jedno pytanie. - Pani Price, czy zna pani takie maestwo Thomasa i Audrey Garci? Ulrika kiwna gow i znw zachlipaa. - Tak, kiedy Audrey zagldaa tu od czasu do czasu. Nigdy nie wypoyczaa adnych ksiek, ale czytaa je na miejscu. Wydaje mi si, e kilka miesicy temu czytaa t ksik bez tytuu. - Rozumiem. Czy mwia pani o tym temu czowiekowi w kapturze? - Nie, w ogle nic mu nie mwiam. - W porzdku. Dzikuj pani. Jensen wzi dokumenty wystawione na Johna Creasyego i schowa je do wewntrznej kieszeni. Prosz posucha, nazywam si Miles Jensen. Detektyw Jensen. Wycign odznak, pokaza j kobiecie i mwi dalej: - Gdyby przypadkiem przypomniaa pani sobie co, o czym pani zdaniem powinienem wiedzie, choby na pozr bya to zupena bahostka, prosz dzwoni do mnie, do komendy gwnej

154

policji w Santa Mondega. A gdyby mnie akurat nie byo, niech pani pyta o detektywa Archibalda Somersa. Ulrika Price znowu uniosa brew. - Archie Somers? To on wrci do suby? - Co w tym rodzaju. Zna go pani? - Oczywicie. Ten czowiek od pocztku do koca spapra cae ledztwo w sprawie morderstw popenionych przez Bourbon Kida. To przez niego nigdy nie zapano zabjcy mojego ma. - Ja zapi zabjc pani ma, prosz pani. Przyznam jednak, e Archie Somers bardzo mi pomaga. Zna histori tej sprawy jak mao kto. Ale niech pani bdzie spokojna, to ja prowadz ledztwo. Tym razem nie bdzie adnej partaniny. Ulrika umiechna si, jakby wiara Jensena w swoje moliwoci dodaa jej zaufania. - Dzikuj szepna. - Nie ma za co. Niech pani na siebie uwaa. Opuszczajc bibliotek, Jensen pogrony by w gbokiej zadumie. Kiedy wychodzi przez drzwi frontowe na ulic, Ulrika Price signa po telefon na biurku i wybraa numer. Kto odebra ju po pierwszym sygnale i usyszaa jedno sowo: - Halo? - Cze, tu Ulrika z biblioteki Wanie by tu Miles Jensen Tak, powiedziaam mu dokadnie to, co mi kazae Tak, sowo w sowo.

155

Rozdzia trzydziesty czwarty - Peto! Obud si! Obud si, to ja, Kyle. Nic ci nie jest? - Co si stao? Rany, moja gowa! Au! Modszemu mnichowi gowa pkaa tak, jak gdyby rozjecha go pocig. Gdzie on waciwie by, u licha? Jedyne, co widzia, to twarz Kylea nas sob, na tle czystego, biaego nieba. Mia wraenie, e ley na czym w rodzaju trawy. Ale dlaczego? I skd si tam wzi? - Przegrae ju w pierwszej rundzie, tak jak zaplanowalimy wyjani Kyle, szczerzc zby w umiechu. Ale aktorsko, niestety, nie wypade najlepiej. Moge przyoy mu chocia ze dwa razy, zanim pade. - H? e co? - No ju, Peto, przesta si zgrywa. Miae udawa w trakcie walki, a nie po niej. Nikt ju na nas nie patrzy. - Kyle, gdzie ja jestem? - Na dworze, z lekarzami. Peto przekrci gow w lewo. Metr dalej staa karetka; oparty o ni lekarz w biaym kitlu i ze stetoskopem na szyi umiecha si do niego. Mnich czu si jak worek kamieni i nie by pewien, czy zdoaby si poruszy, gdyby sprbowa. Czu zapach wieego powietrza i widzia, e ley na rzadkiej trawie porastajcej piaszczysty teren przed olbrzymim namiotem, ale przebieg wypadkw, ktre doprowadziy do tego, e si tak znalaz, wci okrywaa mgieka. A waciwie nie tyle mgieka, ile gsta mga. - Czy to ten namiot, w ktrym si boksowalimy? zapyta. - Tak, ale skocz ju z tym rzuci Kyle, zniecierpliwiony. Do wygupw. Lada chwila mamy si spotka z tym miym Rodeo Reksem, wypijemy po jednym. - Miym? O mao mnie nie zabi! Przecie to psychol. A do tej pory Kyleowi zwyczajnie nie przyszo do gowy, e jego zakonny braciszek naprawd mg odnie powane obraenia. - H? To znaczy, e nie udawae? - Nie, do kurwy ndzy! Czy ja wygldam na takiego, co udaje? Facet przypierdoli mi tak, e omal nie urwa mi tego pieprzonego ba. O w mord! Nagle co przyszo mu na myl. Czy mam wszystkie zby? Kyle skonny by puci mimo uszu przeklestwa Peta, dopki ten nie dojdzie do siebie.

156

- Tak zapewni go. Widocznie Rex wyhamowa cios, eby nie wybi ci ani jednego zba. To mio z jego strony, przyznasz? - Jasne, z wdzicznoci postaw mu kolejk. O e kurwa, ale mnie eb napierdala! W dup! Amnestia na przeklestwa si skoczya. Kyle i tak tolerowa je ju za dugo. - Prosz ci, Peto, czy mgby wicej nie przeklina? Nie sdz, eby byo to konieczne. - Jasne. We i sam daj sobie przypierdoli w eb temu Rodeo Reksowi. Zobaczymy, co wtedy powiesz, pojebacu. Znienacka Peto usiad prosto i przeszy drugiego zakonnika wciekym wzrokiem. Pod wpywem tego nagego ruchu zakrcio mu si w gowie i przez kilka sekund mruga, eby si otrzsn. Kyle, mimo e wspczu ciko pobitemu przyjacielowi, nie by zbudowany jego agresywn postaw. - Uspokj si! warkn. - Przecie jestem spokojny. Nie wida? - Nie. - Wobec tego przyjmijmy, e jestem spokojny. Moe by? - Moe. Kyle pomg przyjacielowi podnie si z ziemi i przez kilka sekund na nowo uczy go, jak si chodzi. Kiedy modszemu mnichowi jako tako rozjanio si wreszcie w gowie, ruszyli do pobliskiej pijalni piwa, mieszczcej si w wielkim namiocie. Czas na szklank wody.

157

Rozdzia trzydziesty pity Rodeo Rex napawa si zainteresowaniem tumu. Kibice kochali go, a on kocha ich za to, e go kochaj. W caym tym podnieceniu i zamieszaniu jako tak wyszo, e jego sekundantem zosta Sanchez. Prawdopodobnie by to najwikszy zaszczyt, jak kiedykolwiek spotka barmana. Sanchez zna Reksa od wielu lat, bo bokser, bdc w miecie, czsto wpada do Tapioki na kielicha. Za kadym razem zatrzymywa si w Santa Mondega tylko przez kilka tygodni, ale ju sam swoj obecnoci potrafi niele rozrusza miasteczko. Opowiada wspaniae anegdoty, przewanie o tym, jak kogo zla, a najczciej o tym, jak to pobi ca band zbirw, eby zdoby serce jakiej licznotki. Dopiero co pokona czwartego z rzdu przeciwnika po Pecie i wygldao na to, e nikt wicej nie odway si stan z nim do walki. Podczas gdy czekali na kolejnego ochotnika, Sanchez sta jedn nog na dolnej linie ringu i usiowa dosign rcznikiem czoa Reksa, eby je otrze. - Przyjechae do miasta tylko na walki, czy moe w interesach? zapyta, a jednoczenie uwiadomi sobie, e jest bardziej zasapany ni Rex. - W interesach. To tylko szybko rozgrzewka przed tym, co mam do zaatwienia pniej. - Znam tego, kogo masz zabi? Sanchez waciwie nie wiedzia, z czego utrzymuje si Rex, ale przypuszcza, e przewanie wie si to z zabijaniem. Prawdopodobnie by owc nagrd, chocia z jego opowieci wynikao, e czciej zabija w imieniu wasnym ni dla kogo innego. - Sam jeszcze nie wiem, kogo mam zabi. Ale to tym wiksza frajda. Przerwa, spojrza na sekundanta i zapyta: - Dziao si tu ostatnio co, o czym powinienem wiedzie? Pomimo e stoczy pi zwyciskich walk w cigu ostatnich dwudziestu minut, nie wykazywa ani ladu zmczenia. By w wymienitym humorze, dlatego Sanchez z alem pomyla, e musi powiadomi go o czym, co z ca pewnoci popsuje mu nastrj. Tym, co mia mu do powiedzenia, zada Reksowi najciszy cios, jaki mg go spotka tego dnia. Musia go jednak poinformowa, e jego odwieczny przyjaciel Elvis nieprdko si ju pokae. A w zasadzie nigdy. - Suchaj, Rex, nieatwo mi o tym mwi, ale mam dla ciebie ze wieci. Twj kumpel Elvis odwali wczoraj kit. Znaleli go w pokoju w jakiej kamienicy. Wyglda na to, e zosta zamordowany.

158

Wiadomo ta nie tyle popsua Reksowi nastrj, ile go zniszczya. Mina mu zrzeda, umiech znikn z twarzy jak starty z tablicy napis. Przez sekund wydawa si zdruzgotany, a potem przez chwil sprawia wraenie, jakby czeka, a Sanchez powie, e tylko artowa. Ale wszystko to trwao zaledwie moment. - Co ty, kurwa, powiedzia?! Mj Elvis, Krl? Nie yje? Jak to si stao, do kurwy ndzy?! A przede wszystkim, jaki skurwysyn do zaatwi? Bydlak ju jest trupem! - Nikt nie wie, kto to zrobi. Go, na ktrego woaj Jefe, znalaz go w jakim gwnianym mieszkaniu na miecie. By przybity do sufitu, cakiem jak ukrzyowany. Podziurawiony noami jak rzeszoto. Noe w oczach, piersi O w mord! Sanchez nagle zda sobie spraw, e podaje stanowczo za duo informacji. Moe Rex wcale nie chcia wysuchiwa makabrycznych szczegw strasznego losu, jaki spotka jego serdecznego przyjaciela. - Jasne, jasne. Olbrzym westchn. Czuj klimat. Nagle zapyta: - To Jefe go znalaz, powiadasz? Jefe, ten meksykaski owca nagrd, zgadza si? - Ano przytakn Sanchez, kiwajc gow. - Mylisz, e to jego robota? - A kto go tam wie? To kawa wrednego sukinsyna. Gdyby Rex odkry, e to Jefe jest winny mierci Elvisa, to nawet owca nagrd powinien mie do rozumu, eby czym prdzej wynie si z miasta. Rex nie potrzebowa osobistych powodw, eby kogo zabi, ale jeli ju mia taki powd, tego kogo czekay niewyobraalne cierpienia. Nawet jeli by to kto tak twardy jak Jefe. - Nikt z miejscowych nie mia do jaj, eby cho spojrze na Elvisa krzywym okiem, a co dopiero przybi go do sufitu! warkn Rex, wyranie wkurzony. S w miecie jacy nowi, ktrzy mogliby mie z tym co wsplnego? Jak sdzisz? - artujesz sobie? Teraz zjechao tu wicej obcych ni kiedykolwiek. Jak choby ci dwaj mnisi. Ale to nie wszystko. Tu si dzieje od groma innych rzeczy, o ktrych pewnie nic nie wiesz. - Wic ty mi powiedz. Sanchez przerzuci rcznik przez lewe rami i schyli si po mokr gbk, pywajc w kuble wody stojcym przy dolnej linie, obok supka w naroniku. Wycisn j na potn pier boksera, ktry na wie o mierci Elvisa z wciekoci zacz si poci obficie. - Widzisz, Rex, sprawy maj si tak. Mj brat i jego ona zostali zamordowani w rwnie obrzydliwy sposb. Ktrego dnia wpadem do nich w odwiedziny i znalazem ich na pododze. Zaatwieni na cacy, ale nie mieli lekkiej mierci. Rozminem si z bydlakiem, 159

ktry ich tak urzdzi, zaledwie o par minut. Jak ich znalazem, zobaczyem tylko odjedajcego spod domu tego cadillaca. To jedyny trop, jaki mam w tej sprawie. Elvis szuka dla mnie kierowcy tego wozu, kiedy kiedy zgin. Po mojemu to oznacza, e znalaz sukinsyna. - Kto, kto jedzi tym cadillakiem, h? I zaatwi Thomasa i Audrey? Kurwa, chopie, co mi si widzi, e zabawi tu duej, ni planowaem. Pomimo tego, co wanie musia powiedzie Reksowi, Sancheza ogarno lekkie podniecenie. Fakt, e bokser pamita imiona jego brata i bratowej, wywar na nim wielkie wraenie. A co waniejsze, wygldao na to, e Rex gotw jest pomci mier Thomasa, brata Sancheza! Na mio bosk! To by znaczyo, e szczcie barmana ma dla boksera wielkie znaczenie. Ma si rozumie, powodowaa nim gwnie ch zemsty za mier Elvisa, ktry by jego najlepszym przyjacielem w Santa Mondega, wygldao jednak na to, e Sancheza take uwaa ju za przyjaciela. A nie tylko za barmana. Sanchez skoczy wyciera boksera z potu i wrzuci gbk z powrotem do kuba. Rozejrza si i uzna, e raczej nie znajdzie si wicej chtnych do walki. Tum wyranie przygas, a potencjalni rywale wykazywali coraz mniejsz ochot do ryzykowania, e w kilka minut zostan przerobieni na miazg. Domylajc si, e przez jaki czas nie bdzie musia walczy, Rex chwyci rcznik wiszcy na ramieniu Sancheza. Wytar si nim pod pachami i na karku, jak gdyby starania sekundanta nie speniy jego oczekiwa. - Czy jeszcze co powinienem wiedzie, Sanchez? - No w zasadzie tak. Widzisz, jest taka dziewczyna, Jessica, ktr mj brat przechowywa na strychu. Ukrywa j. Przez pi lat leaa w piczce, ale wyglda na to, e wybudzia si tu przed tym, jak kto go zabi. Wczoraj zjawia si u mnie w barze. Twierdzi, e nie pamita nic z tego, co tam si dziao, ale wydaje jej si, e bya na miejscu. - A jeste pewien, e to nie ona zabia Thomasa i Audrey? Rzecz jasna, barman rozwaa ju i tak moliwo, ale Jessica nie wygldaa na morderczyni. Poza tym raczej nie miaa do siy, eby przeprowadzi tak brutalny atak. - Nie sdz. Ona nie z takich. To naprawd adniutka maa. Rex pokrci gow. - Nie daj si zwie pozorom, Sanchez. Na mj gust mao kto stawia na tego maego ysego mnicha, kiedy pierwszy raz stan dzi na ringu, a widziae, jak dobrze sobie radzi. Dopki ja nie przetrzepaem mu tyka. - Niby tak, ale nie sdz, eby to bya jej robota. Ona ma w sobie co szczeglnego. Kiedy widziaem, jak zarobia ze sto kulek. Dlatego wanie leaa w piczce. 160

Rex wybauszy oczy i rozejrza si, sprawdzajc, czy kibice s dostatecznie daleko, eby nie mogli podsucha ich rozmowy. - Czyli to ona przetrzymaa atak Bourbon Kida? zapyta cicho. - Tak, ale skd o tym wiesz? Barman take zniy gos. - Wszyscy o tym wiedz. Wic powiadasz, e jest teraz w miecie? A twj brat ukrywa j przez cay ten czas? Dlaczego mi, kurwa, nic nie powiedzia? - Nie sdziem, e ci to zainteresuje. Poza tym zanim zapada w piczk, bagaa mnie, ebym j ukry i trzyma to w tajemnicy, bo s tacy, ktrzy prbuj j zabi. Teraz w ogle tego nie pamita, ale ja dotrzymaem sowa. Nigdy nikomu nie powiedziaem, gdzie j ukryem. Rex odetchn bardzo, bardzo gboko i pokrci gow. - A niech ci, Sanchez, ta dziewczyna moe by kluczem do wszystkiego. To jedyna osoba, ktrej Bourbon Kid nie zdoa zabi. Musz z ni pogada. Ona bdzie moga zidentyfikowa tego, kto zabi Elvisa i twojego brata. I co mi podszeptuje, e to nasz stary przyjaciel, Bourbon Kid. Ten kawa skurczysyna. - Ale on przecie nie yje, no nie? - Nie wierz w te brednie ani przez chwil. Stawiam ostatniego dolara, e ten dra cay czas gdzie si tu krci i pewnie ju niedugo znw zobaczymy jego gb. Sancheza coraz bardziej niepokoi fakt, e Rex tak emocjonalnie podchodzi do caej sprawy. Zaczynao wyglda na to, e olbrzym ma dalekosine plany, znacznie wykraczajce poza pomszczenie mierci Elvisa, Thomasa i Audrey. - Suchaj, Rex, nie masz mi nic do powiedzenia? spyta barman nerwowo. Nie szykuje si aby jaka wiksza rozrba? Bo jeli ten chlejcy bourbona zasraniec wraca do miasta, to ja zamykam swj pieprzony interes, pal licho cay ten Festiwal Ksiycowy. - Sanchez, przyjacielu, lepiej, eby nie wiedzia, co robi w tym miecie, wierz mi Lepiej, eby nie wiedzia. No, id poszuka tych dwch mnichw. Mamy wsplny W mord jea, wasnym oczom nie wierze! Bokser spojrza nagle nad prawym ramieniem Sancheza i utkwi wzrok w czym obok wejcia do namiotu. - Co si stao? Barman widzia, e co odcigno uwag Reksa; cokolwiek to byo, wzrok boksera stwardnia, a jego usta wygiy si w grymasie. Olbrzym wydawa si tak wcieky, jakby zaraz mia urwa komu eb. On tu jest sykn. Ten skurwysyn! - Kto? Ale Rex wci tylko spoglda nad ramieniem barmana. 161

Sanchez odwrci si, ciekaw, na co bokser tak patrzy. Po drugiej stronie namiotu ustawiono may przenony bar z kaw, a za prost lad urzdowa tylko jeden barman. Nie mia nic do roboty, bo podawano tam wycznie kaw, a tutaj nikt nie pi kawy, przynajmniej do tej pory. Bo teraz siedzia tam jeden klient i popija napj. Sanchezowi zamaro serce. Nie widzia Bourbon Kida od piciu lat i spa przez ten czas spokojnie tylko dlatego, e wierzy w jego mier. Tymczasem oto zobaczy go, jak siedzi na stoku i popija kaw. Mczyzna mia twarz ukryt pod kapturem, wic w zasadzie Sanchez nie powinien si zorientowa, czy to jest on, czy nie. Ale jeli widziao si kogo, kto wystrzela wszystkich ludzi w zatoczonym barze, to poznaje si go na odlego, choby si schowa za drzewem w rodku nocy. - Rany boskie! Barman wyrazi na gos swoje myli. Bourbon Kid. - Co takiego? rzuci Rex, odwracajc si do Sancheza. Gdzie? - No tam! Barman wskaza palcem. Ten facet, na ktrego si gapisz. To on. To wanie Bourbon Kid. Rex jedn rk zarzuci biay rcznik na szyj Sancheza, a drug zapa za wolny koniec. Zacisn ptl i przycign do siebie gow barmana. Jego spokj znikn bez ladu, zastpia go agresja w czystej postaci. - Przyznaj si, Sanchez, robisz ze mnie waa? Jak tak, to ju, kurwa, nie yjesz. wir, pomyla barman, nieco zamroczony. Gos starego Reksa chrzci jak wir. - Czowieku, nie, przysigam. To on. To jest Kid. Sanchez sam nie wiedzia, kogo bardziej si boi: boksera czy czowieka w kapturze, siedzcego obok wejcia. Obaj spojrzeli znowu na bar kawowy. Przed chwil patrzyli na tego samego czowieka, ale teraz jego stoek by pusty. Spucili go z oczu raptem na kilka sekund, i ju go nie byo. Po prostu rozpyn si w tumie. - Mylisz, e tamten facet to by Bourbon Kid? spyta Rex. - Ja to wiem. Bokser musia uwierzy mu na sowo. Jeli nawet spotka kiedy Bourbon Kida, to nie wiedzia, z kim ma do czynienia, i zna go tylko z opowieci. Teraz jednak, oprcz wielu innych rzeczy, ktre powinien sobie przemyle, takich jak gwatowna mier jego przyjaciela Elvisa, musia take pogodzi si z faktem, e istotnie, spotka ju kiedy Bourbon Kida, tyle e nie wiedzia, kto zacz. Jasny gwint, przecie to niemoliwe! A moe jednak? - Sukinsyn jeden. Sanchez, nie masz wtpliwoci, e to on?

162

- Oczywicie, e nie, kurwa jego ma. Pi lat temu widziaem na wasne oczy, jak wykosi ca moj sta klientel. Poznabym tego skurwiela zawsze i wszdzie. Sanchez przerwa na chwil, po czym zapyta: - Zaraz, a ty mylae, e co to za jeden? Rex odwrci si i ze zwieszon gow wyszed na rodek ringu. W tumie zapada cisza, jak gdyby kibice wyczuli, e co jest nie tak i e Rex nie bdzie wicej walczy. Wielu cofno si z dala od ringu, w obawie, e zaraz mu odbije. Rzecz jasna, nie odbio mu, ale mia si podzieli z Sanchezem czym, o czym mao kto wiedzia. Odwrci si twarz do roztrzsionego sekundanta. - Ten facet powiedzia powoli ten facet, ktry, jak twierdzisz, jest Bourbon Kidem, zaatwi mi to. Unis praw do. T obleczon czarn rkawiczk. - No, no rzuci Sanchez; ta uwaga bya cakiem nie na miejscu. To prawdziwa skra? - Nie chodzi o rkawiczk, idioto Patrz! Lew rk zacz ciga rkawiczk, palec po palcu, a w kocu zerwa j jednym szybkim ruchem, pokazujc do, jakiej barman nigdy w yciu nie widzia. Nie bya to do z ciaa i koci, jak u kadego normalnego czowieka. Rodeo Rex mia stalow pi, jak najbardziej dosownie. W peni sprawn metalow rk. Zaprojektowan tak misternie, e wszystkie stawy dziaay zupenie jak w zwyczajnej doni. - Jezu! Sanchez wybauszy oczy. W yciu czego takiego nie widziaem. Nawet nie sdziem, e potrafi ju robi co takiego. - Nie rbi odpar Rex. Zrobiem j sobie sam, po tym, jak ten skurwysyn poama mi wszystkie koci w doni. I przez cay ten czas odliczaem dni do chwili, kiedy znw go zobacz i bd mia okazj poczstowa go tym. Unis metalow do, teraz zacinit w pi. Barman patrzy osupiay. - Pokona ci w walce? wykrztusi. Co podobnego nie miecio mu si w gowie. - Nie nazwabym tego walk. Raczej prb si, ale dopisao mu szczcie. Drugi raz ju si to nie powtrzy. Tego moesz by pewien. Byo to zgoa niezwyke wyznanie. Sanchez nigdy nie sysza, eby ktokolwiek pokona Reksa w jakiejkolwiek konkurencji, a nawet eby by bliski zwycistwa. Uzna jednak, e nie ma co roztrzsa poraki olbrzyma i e naley zmieni temat. - A wic jeste jedynym czowiekiem na wiecie, ktry ma tak rk? zapyta. - Tak. Tylko ja i Luke Skywalker.

163

Rozdzia trzydziesty szsty Przez cae lata suby w policji porucznik Scraggs ani razu nie zosta jeszcze wezwany na tajn narad z kapitanem Rockwellem. Nie sysza nawet, eby ktokolwiek spotka ten zaszczyt, lecz nic w tym dziwnego tajne posiedzenia z kapitanem powinny pozosta tajne. Lakoniczna wiadomo od Rockwella, jak zasta na swoim biurku, brzmiaa: SPOTKAJMY SI W SZATNI O 16:00. NIE MW NIKOMU. A zatem siedzia teraz w nieuywanej szatni w podziemiach budynku komendy gwnej policji. Przed laty miecia si tu sala gimnastyczna, lecz zlikwidowano j z powodw, ktrych nigdy do koca nie wyjaniono. Swego czasu wydarzyo si tu co zego, ale spraw wyciszono. Kapitan prawie na pewno wiedzia, o co wtedy chodzio, lecz poza nim zaledwie garstka ludzi moga mie dostp do tak tajnej informacji. Siy policyjne Santa Mondega skryway nie mniej tajemnic ni wiatek przestpczy. Scraggs czeka niewiele ponad minut, gdy od schodw dolecia go odgos krokw kapitana Rockwella, ktry schodzi do szatni. Bya 16:01. Kapitan spni si o minut, ale porucznik nie widzia powodu, eby wyrywa si z komentarzem na ten temat. Podziwia Jessiego Rockwella, a jednoczenie ywi do niego gboki szacunek. No a poza tym ba si go jak cholera. Rockwell cicho otworzy drzwi i wsun gow do rodka. - Jestecie sami? szepn, rozgldajc si po szatni, eby upewni si na wasne oczy. - Tak jest, kapitanie odpar Scraggs, rwnie szeptem. - Czy kto wie, e tu jestecie? - Nie. - To dobrze. Kapitan chykiem wlizn si do pomieszczenia i zamkn za sob drzwi tak cicho, jakby si ba, e moe obudzi pice dziecko. Siadajcie, Scrubbs poleci. - Scraggs, kapitanie. - Jak zwa, tak zwa. Siadajcie. Porucznik usiad na dugiej drewnianej awie, biegncej pod cian. Za plecami mia szereg pustych szafek, a przed sob kolejne szafki i jeszcze jedn aw wzdu caej ciany. W pomieszczeniu panowaa atmosfera zaniedbania i unosi si silny odr potu. Kapitan usiad naprzeciwko podwadnego i nachyli si tak, e jego twarz znalaza si raptem kilka centymetrw od Scraggsa. - Musicie co dla mnie zrobi ni to warkn, ni wyszepta. 164

- Nie ma sprawy, kapitanie. Co pan rozkae. - Chodzi o detektywa Jensena. Zaoyem mu podsuch na komrk i suchajc jego rozmw, odniosem wraenie, e on tu gra o znacznie wiksz stawk, ni nam opowiada. - A pyta pan Somersa, co jego zdaniem kombinuje Jensen? Podobno s w cakiem niezej komitywie. - Gwno prawda! Rockwell podnis gos. Somers z nikim nie jest w dobrej komitywie. Sami wiecie. - A wic pan go nie pyta? - Nie. I wy te z nim nie gadajcie na ten temat. - Wobec tego co mam zrobi, kapitanie? - Odszukajcie detektywa Jensena i ledcie kady jego krok wyjani Rockwell, znowu zniajc gos do szeptu. Tylko uwaajcie, eby si nie zorientowa, e za nim azicie. Kapitan wycign rk, pooy do na ramieniu porucznika i spojrza mu prosto w oczy, na znak, e sprawa jest powana. Scraggs skin gow, potwierdzajc, e rozumie rozkaz przeoonego. - Ma pan jaki trop, kapitanie? Znaczy si, od czego mam zacz? - Zacznijcie od kafejki Ole Au Lait. - Dlaczego akurat tam? Co tam jest? - Hm, jeeli wpadniecie tam dzisiaj okoo smej wieczorem, zastaniecie i Jensena, i Somersa. Umwili si na spotkanie, na ktrym Jensen ma powiedzie Somersowi, czego si dowiedzia podczas wizyty w bibliotece. Scraggs nie by pewien, czy dobrze zrozumia. - Ale przecie nie uda mi si zbliy do nich na tyle, eby ich podsucha, bo mnie zauwa zwrci uwag przeoonemu. - Wcale nie chc, eby si do nich zblia. Macie tylko ledzi Jensena, kiedy wyjdzie. I informowa mnie na bieco, dokd si wybiera. - Zgoda, kapitanie. Czy to ju wszystko? - Nie. Jeeli znudzi wam si ledzenie Jensena albo gdyby was jako zgubi, macie odszuka Somersa i i za nim. Mam wraenie, e te dwa pajace odkryy co, czego nie powinny. - Co takiego? A moe lepiej nie pyta? Kapitan sprawia wraenie, jakby si zastanawia, czy porucznik powinien wiedzie co wicej, mia jednak do rozsdku, by zdawa sobie spraw, e podwadny musia mu zada to pytanie. 165

- Dzi rano Jensen zajrza do biblioteki miejskiej. Po wyjciu zadzwoni z komrki do Somersa i powiedzia, e trafi na jaki wany trop. Cokolwiek odkry, wyglda na to, e moe znalaz klucz do tych ostatnich morderstw i tosamo zabjcy. Musz si dowiedzie, co takiego znalaz, zanim kto si do niego dobierze. Moliwe, e wystawi ycie swoje i Somersa na niebezpieczestwo. - Czy mwimy teraz o Bourbon Kidzie, kapitanie? - Cakiem moliwe przyzna Rockwell, kiwajc gow. Widzicie, Scraggs, to wanie druga strona medalu. Rne wiry na okrgo wydzwaniaj do nas w sprawie Bourbon Kida. - Tak, wiem. Syszaem, e widuj go na miecie przynajmniej raz dziennie. Kapitan wsta, zbierajc si do wyjcia. - Prawd mwic, widuj go czciej ni raz dziennie, Scrubbs powiedzia. Ale dzisiaj No, dzisiaj ju ze 100 razy dzwonili do nas, e widzieli tego sukinkota.

166

Rozdzia trzydziesty sidmy Kyle i Peto siedzieli przy okrgym drewnianym stole w kolosalnym namiocie z piwem i rozprawiali o tgim laniu, jakie Rodeo Rex spuci modszemu mnichowi. Obaj wychowywani byli w duchu pokory, a jednak bezstronny obserwator pewnie by zauway, e nowicjusz niechtnie porusza temat swojej ostatniej walki, za to jego mentor najwyraniej nie chcia mwi o niczym innym. Kiedy przyszli, w namiocie panowa duy ruch, ale od p godziny robio si coraz luniej. Wtedy wok baru klienci toczyli si w piciu szeregach, a teraz ju tylko w dwch. Mina blisko godzina, zanim Rodeo Rex wkroczy w kocu do namiotu. Zdy si przebra w narzucon na T-shirt czarn skrzan kurtk bez rkaww (bo rkawy mogce pomieci jego bicepsy nie weszy jak dotd do produkcji). Kurczcy si tum ludzi oblegajcych bar rozstpi si przed nim; bokser podszed wprost do jednego z barmanw i zamwi naprawd wielk butelk piwa. Kilka sekund pniej podano mu j na koszt firmy, ku niewypowiedzianemu niezadowoleniu klientw, czekajcych, a zostan obsueni. Rex prawie natychmiast zauway Kylea i Peta, przecisn swe wielkie cielsko przez tum pijanych sympatykw i kibicw i usiad przy stole mnichw. - I jak si czujesz, mody? Mam nadziej, e nie zrobiem ci krzywdy odezwa si do Peta, klepic drobnego mnicha po ramieniu, gdy siada na krzele naprzeciwko niego. - Nie, dziki, ju wszystko w porzdku. Przez jaki czas byem troch przymulony, ale chyba mi przeszo. - To dobrze. Rex wyglda na szczerze zadowolonego. Ale jego nastpne sowa zburzyy, niestety, sielankow atmosfer. No, starczy tego gadania o dupie Maryni. Oko Ksiyca znowu zostao skradzione, mam racj? - Tak przyzna Kyle. Zaprzeczenie wydawao si bezcelowe, zwaszcza wobec tego czowieka. Zaledwie kilka dni temu. Musimy je odzyska przed jutrzejszym zamieniem Soca. Bo jeli przedtem wpadnie w niepowoane rce, to miasto czekaj straszliwe skutki. - Co ty powiesz, Sherlocku? Caa ta dziura na wieki pogryaby si w ciemnociach, dobrze mwi? - Tak, jak najbardziej. Ale skd ty o tym wiesz? - Bo tak jak was, mnie te wysano tu z misj w imieniu Wszechmogcego. - Niemoliwe! rzuci Kyle, zaskoczony. Trudno mu byo poj, a waciwie w ogle sobie nie wyobraa, jak to moliwe, eby Bg zleci jak misj tak brutalnemu olbrzymowi

167

jak Rodeo Rex. Co z tego, e wydawa si wzgldnie sympatycznym czowiekiem, skoro zwyczajnie brakowao mu pokory i skromnoci, by mg suy Bogu. - A owszem, moliwe cign Rex. Widzicie, to miasteczko, Santa Mondega no c, zagldam tu raz, dwa razy w roku. Zawsze wpadam niezapowiedziany i nigdy nie zostaj na duej. A wiecie dlaczego? - Nie odpar Kyle. Skd mamy wiedzie? Zaczyna traci cierpliwo. - No wanie, skd? Zazwyczaj nie dziel si z nikim tego typu informacjami, ale rzecz si sprowadza do tego: mam w yciu specjalny cel. Pan wyznaczy mi zadanie, ktremu niewielu ludzi potrafioby sprosta. Ale ja, no c ja zostaem stworzony specjalnie w tym celu. Jestem osobistym owc nagrd Boga. - e co prosz? wtrci si Peto. Z uwag sucha tego, co Rex tumaczy Kyleowi, ale po tak blunierczym wyznaniu nie potrafi duej utrzyma jzyka za zbami. Powiadasz, e Bg paci ci za zabijanie ludzi. A ja twierdz, e to wierutne bzdury. I blunierstwo, rzecz jasna. - Suchaj no, mdralo, chcesz, ebym ci znw poturbowa na oczach tych wszystkich ludzi? - Nie. - To we si, kurwa, zamknij i daj mi skoczy. - Przepraszam. - Bo i masz za co przeprasza, kurwa ma. A teraz suchajcie mnie, byle uwanie. Bg zatrudnia mnie na takiej samej zasadzie, na jakiej zatrudnia ksiy czy egzorcystw. Ale ja jestem jedyny w swoim rodzaju. Jestem niepowtarzalny. Nachyli si do obu mnichw, eby nie uronili ani sowa z tego, co mwi. Miociwy Pan zatrudnia mnie po to, ebym oczyci wiat z ywych trupw. A jakbycie nie wiedzieli, moi kochani braciszkowie, wiatow stolic ywych trupw jest Santa Mondega. Rozpar si na krzele, pocign haust piwa i czeka na reakcj mnichw na to, co im przed chwil powiedzia. Zapada niezrczna cisza, bo oni z kolei czekali, a bokser przyzna si, e tylko artowa. W kocu Kyle zabra gos. - Mwisz powanie?! zapyta, pilnujc si, eby w jego gosie nie zabrzmiaa drwina. Rex odstawi butelk piwa na st i znw si pochyli. - A eby wiedzia, e powanie. Pomyl tylko. Gdyby Santa Mondega pogrya si na wieki w ciemnociach, to kto by zyska na tym interesie, h? Wampiry, ot co. W tej dziurze a si od nich roi, a wrd nich jest tu gdzie Pan ywych Trupw. Dla was to 168

Naczelny Wampir, ale tak czy siak, jeeli wasze cenne Oko wpadnie kiedy w jego rce, to wszyscy mamy przejebane. Przesrane, co do jednego. - Skd wiesz, e tutaj s wampiry? zapyta Peto. - Mam taki dar. Czy ty w ogle sucha tego, co mwiem? Rex cmokn z niezadowoleniem. Dar od Boga. Potrafi wywcha ywe trupy lepiej, ni wy potraficie si modli. Przerwa i rozejrza si po namiocie. Wecie, na przykad, tamt dziewczyn. Wskaza na wyjtkowo atrakcyjn brunetk pod trzydziestk, siedzc przy stoliku kilka metrw dalej. W czarnych skrzanych spodniach, cikich czarnych buciorach do jazdy na motorze i koszulce bez rkaww z logo Iron Maiden, take czarnej, spod ktrej wystaway liczne tatuae na ramieniu, wygldaa na typow panienk motocyklistw. Towarzyszyo jej czterech mczyzn; wszyscy mieli po trzydzieci kilka lat. Pewnie te naleeli do gangu motocyklowego. Kobieta pasowaa do nich jak ula. W zasadzie w ogle nie wyrniaa si z tumu w namiocie. - Ona te jest wampirem? zapyta Peto; niedowierzanie w jego gosie mieszao si z ciekawoci. - Patrzcie. Co wam poka. Rex wsta i spod czarnej skrzanej kurtki wycign wielki srebrny rewolwer. Kobieta przy stoliku najwyraniej obserwowaa go ktem oka, bo jako pierwsza zauwaya, e bokser sign po bro. Rex stan przed ni z wycignit spluw i wycelowa prosto w jej serce. Z przeraeniem wytrzeszczya oczy, ale zanim zdya wykona jaki ruch, olbrzym wypali do niej trzy razy z rzdu. Huk kanonady ogusza, a echo kadego wystrzau nie pozwalao obecnym oceni, ile waciwie ich pado. Zapada cisza, jeli nie liczy tego, e wszystkim dzwonio w uszach. Czterej mczyni siedzcy przy stoliku kobiety zerwali si z miejsc, wystraszeni, gdy trzy kule z rewolweru Reksa rozerway jej pier. Ale pierwotny szok wkrtce okaza si niczym w porwnaniu z widokiem ich znajomej, ktra natychmiast po trzecim i ostatnim strzale stana w pomieniach. Przez kilka sekund krew z jej ran tryskaa dookoa. Gdy w kocu przestaa ciekn, a pomienie si dopaliy, z kobiety pozostaa tylko kupka szarego popiou w miejscu, gdzie wczeniej siedziaa. Cay incydent nie trwa nawet 20 sekund. I tylko garstka popiou oraz nieprzyjemny swd kordytu i zwglonego ciaa wiadczyy o tym, e co takiego si wydarzyo. Kiedy ju widzowie (w tym mczyni siedzcy przy stole z zabit kobiet) pogodzili si z tym, co si stao, wszyscy jakby nigdy nic zajli si swoimi sprawami. Tego rodzaju wypadki nie byy w Santa Mondega na porzdku dziennym, ale w tych w stronach nikt nie 169

zamierza robi z tego powodu haasu, gwnie zreszt dlatego, e za spust pocign Rodeo Rex. Rex schowa bro na dugo przed tym, nim ostatnie pomienie dogasay. - Nie codziennie widuje si co takiego zauway Kyle. - Troch to byo niezwyke, prawda? przytakn mu Peto, kiwajc gow. Rex, zupenie nieprzejty tym, co wanie zrobi, ani reakcj obecnych, usiad powrotem przy stole, pocign gboki haust z olbrzymiej butelki piwa i wrci do tematu. - Ona bya wilkoakiem oznajmi i bekn, eby wypuci powietrze, ktrego si nayka wraz z piwem. Szczerze mwic, nie sprawiaaby nam kopotu. Wilkoaki s do niczego, no chyba e akurat jest penia Ksiyca. Wampiry te rzeczywicie s grone. Ale nie wyjd jeszcze gdzie tak przez godzin. Dla nich na razie jest za widno. Wikszo tych drani nie wyazi, dopki nie zajdzie soce. - Mj Boe! zawoa Kyle. Czy wampiry te staj w pomieniach, kiedy do nich strzelasz? Rex wydawa si zaskoczony i nieco poirytowany tym, e mnisi nic nie wiedz o ywych trupach, ale za wszelk cen stara si to ukry. - Jak to moliwe, ebycie wy, zakonnicy, nie mieli pojcia o tym caym gwnie? Powinnicie wiedzie na ten temat znacznie wicej ni ja. W kocu to wy przyjechalicie tu, eby odzyska Oko Ksiyca. Czy wy w ogle wiecie, po co te pojebace chc dosta Oko? - Ojciec Taos nigdy nam o tym nie wspomina, prawda, Kyle? wyzna Peto. - Nie, nic nam nie mwi. Myl, e o tym take musimy mu powiedzie. Moliwe, e nas dwch nie wystarczy, eby odzyska Oko, moe powinno nas by wicej. - Jest was tylko dwch?! O e, kurwa, czy wy si nigdy niczego nie uczycie? jkn Rex, coraz bardziej poirytowany. - O czym ty mwisz? - Mwi o tym, co byo ostatnim razem. Kiedy poprzednio skradziono Oko, przyjechao tu trzech mnichw. Poznaem dwch z nich. O trzecim tylko syszaem, nie widziaem go na oczy, ale to wanie ten trzeci przey i zawiz Oko z powrotem na Hubal, mam racj? Chyba wiecie, jak to byo, co? Powiedzcie mi, e wiecie o tym wszystkim. - Tak, t cz historii akurat znamy odpar Kyle. Pi lat temu nasi bracia Milo i Hezekiah zostali wysani z zadaniem odzyskania Oka. Ich misja si nie powioda, ale wwczas ojciec Taos przyby tu osobicie i zdoby kamie. Sam jeden.

170

- Gwno prawda! rykn Rex, zniesmaczony do cna. Kilka osb przy ssiednim stoach spojrzao na niego, ale roztropnie czym prdzej odwrcio wzrok. Zao si, e to ten wasz ojczulek Taos nagada wam tych bzdur, co? - Przepraszam, ale to nie s bzdury. - Gwniane pierdoy, ot co! Naprawd byo tak, e Oko mia facet zwany Bourbon Kid, ale wasi przyjaciele Milo i Hezekiah stanli z nim do walki i odzyskali kamie. A potem przyjecha wasz pieprzony ojczulek Taos, zabi Milo i Hezekiaha, zabra im tez pieprzony kamie i jak z tego wynika, spierdoli z nim na Hubal i zgarn ca chwa dla siebie. Parszywa kanalia! - To nie moe by prawda zaprotestowa Peto. Kyle, we mu powiedz. Ojciec Taos nigdy w yciu nie zrobiby czego takiego. To najporzdniejszy i najuczciwszy czowiek pod socem. Prawda, Kyle? - Niewtpliwie chciabym tak myle odpar Kyle ostronie. Jednake dwie minuty temu nie wierzyem, e postrzeleni ludzie mog stan w pomieniach i obrci si w popi. Peto, zaczynam nabiera przekonania, e nie wiemy wszystkiego, co powinnimy wiedzie. Czas otworzy umys i przyj do wiadomoci, e by moe nie wszystko, czego nas uczono i w co kazano nam wierzy, jest prawd absolutn. Modszemu mnichowi na chwil zabrako jzyka w gbie. By zdumiony; jak Kyle w ogle mg zasugerowa, e cokolwiek, czego si nauczyli na wyspie Hubal, moe nie do koca odpowiada prawdzie? Ale szanowa go i wierzy mu bezgranicznie, dlatego te, acz niechtnie, przyj do wiadomoci sowa starszego i mdrzejszego mnicha. - Czy to oznacza, e picie alkoholu jest w porzdku? zapyta. - Mgby si zamkn na ten temat? - Odwal si wreszcie od niego, dobra? wtrci si Rex. Masz. Skosztuj mojego piwa. Spodoba ci si. - Nic z tego rzuci szybko Kyle, wycigajc rk, eby bokser nie mg przekaza butelki Petowi. Suchaj, Rex, naprawd jestemy ci bardzo wdziczni za pomoc, ale czstowanie go trunkami nie uatwi nam zadania. Czy wiesz jeszcze co, co mogoby nam si przyda? Rex odetchn gboko przez nos. Nie przej si tonem starszego z mnichw, zachowa cakowity spokj. Rozpar si na krzele, z grnej kieszeni kamizelki wycign paczk papierosw i poczstowa Peta, ktry mia do oleju w gowie, eby odmwi. - Syszelicie co o dziewczynie, ktra wanie wybudzia si ze piczki? Podobno przespaa ostatnie pi lat. 171

- Nie. A powinnimy? spyta Kyle. - Tak mi si widzi. Wybierzcie si do Tapioki, baru Sancheza. On wie wszystko na jej temat. Kto wie, moe nawet j tam zastaniecie? - A co w niej jest tak szczeglnego? spyta Peto. - Rusz gow, tpaku, ona wanie wysza ze piczki po piciu latach. Czy ty mnie w ogle sucha? - Nie no, owszem. Suchaem. Ale co to ma do rzeczy? Wzdychajc ciko, Rex potar ma zapak o blat stou i przypali sobie papierosa. Zacign si powoli, gboko, tak e koniuszek papierosa rozjarzy si na czerwono. Potem wydmucha dym przez nos i nachyli si, jak gdyby tajemnica, ktr mia ujawni, nie moga dotrze do uszu postronnych. - Zapada w piczk, dlatego, e Bourbon Kid nijak nie potrafi jej zabi wyjani. Z tego, co wiadomo, jest jedyn osob, ktrej nie zdoa pozbawi ycia. A w zwizku z tym jest w niej chyba co szczeglnego, nie sdzicie? - Czy to oznacza, e ona jest jednym z ywych trupw? zapyta Kyle. - Nie wiem, kurwa, czym ona jest burkn Rex. Z tego, co mwi Sanchez, wynika, e sama nie wie, kim i czym jest. Moliwe, e jest kompletnie szurnita, ale twierdzi, e ma amnezj. - Rozumiem. To rzeczywicie ciekawe powiedzia Kyle w zamyleniu. Peto, moe jednak powinnimy pj jej poszuka? - Na waszym miejscu zasuwabym w trymiga doradzi Rex. Robi si ciemno. Lada chwila wampiry zaczn na was polowa. Zdaje si, e zanim si pojawiem, Peto zrobi na ringu nieze wraenie. Musicie by bardziej dyskretni. No, wiecie przecie od razu wida, e jestecie mnichami. ywe trupy zlec si do was jak muchy do gwna. Wic lepiej ju spadajcie. A ja si z wami zobacz jutro. - Zgoda. Czy umwimy si w jakim konkretnym miejscu? spyta Kyle. - Ehe. W barze Sancheza. Jutro. Tu przed zamieniem Soca. No chyba e do tej pory odzyskacie Oko Ksiyca, bo jeli tak, to radz wam dobrze, wynocie si std, zanim bdzie za pno. Kyle i Peto cieszyli si, e Rodeo Rex jest ich sprzymierzecem. Jeszcze raz podzikowali mu za przekazane informacje (chocia nie byli do koca przekonani co do ich prawdziwoci) i wrcili do miasta, w poszukiwaniu dziewczyny, o ktrej mwi. Tej, ktra wanie wysza ze piczki.

172

Rozdzia trzydziesty smy Jensen wolno popija gorc czekolad z olbrzymiego kubka, czekajc na Somersa w kafejce Ole Au Lait. Siedzia samotnie przy kontuarze, podziwiajc schludne otoczenie. Z tego, co mu mwiono, higiena w lokalach, gdzie mona si napi i zje, w Santa Mondega nie bya na porzdku dziennym, dlatego te przyjemno ogldania czystych, lnicych drewnianych stow i byszczcego, lakierowanego kontuaru z marmuru sprawia mu zgoa nieoczekiwan frajd. Mino blisko 20 minut, zanim Somers wreszcie si pojawi. Od wyjcia z biblioteki Jensen nieustannie prbowa si z nim skontaktowa i zostawi niezliczone wiadomoci w skrzynce pocztowej jego komrki, tumaczc, e zdoby istotne informacje. Partner oddzwoni do niego dopiero okoo wp do czwartej i by tak zwizy, e zakrawao to wrcz na nieuprzejmo. Powiedzia tylko: Spotkamy si o smej w kafejce Ole Au Lait przy Cinnamon Street i si rozczy. W momencie, gdy Somers do niego zadzwoni, Miles nareszcie siedzia w swoim pokoju w hotelu i odpoczywa. By szczliwy, e ma powd do wyjcia na spotkanie z nowym partnerem, bo jedyn wart obejrzenia w telewizji rzecz bya powtrka starego sitcomu Happy Days, skdind kiepskiego; z niewiadomego powodu Robin Williams gra tam posta Morka z serialu Mork and Mindy. Nie takich atrakcji szuka Jensen, dlatego te trzeba mu byo gorcego napoju i inteligentnej rozmowy z partnerem. Kiedy Somers wszed do kawiarni, zwrci na siebie uwag ju od progu. Mia na sobie dugi, ciemnoszary trencz, a pod nim, jak zwykle, ciemny garnitur, szykown bia koszul i szary krawat. Wszyscy inni klienci Ole Au Lait byli ubrani swobodnie, nawet Miles Jensen, ktry na t okazj woy czarne spodnie z drelichu i jasnoniebiesk, rozpit pod szyj koszul. - Co ci zamwi? zapyta Miles, kiedy jego zamknity w sobie partner doczy do niego przy barze. - Sarah, poprosz czarn kaw, dwie kostki cukru! zawoa stary detektyw nad ramieniem Jensena do modej licznotki za lad. - Musz przyzna, e wybrae naprawd klawe miejsce na spotkanko, kipi yciem! zaartowa Miles. Kawiarnie nie byy akurat si napdow gospodarki Santa Mondega, dlatego te nigdy nie byy zapchane od ciany do ciany. Ole Au Lait naleaa do najpopularniejszych z tych przybytkw, a mimo to w caym lokalu przebywao moe z 10 osb, wliczajc personel. 173

- Wiesz, e nie przepadam za towarzystwem burkn Somers. No dobra, sidmy sobie tam. Wskaza na stolik w pobliu kontuaru. W zasigu suchu nie byo nikogo, by to wic jedyny rozsdny wybr dla dwch detektyww, ktrzy chcieli pogada na temat ledztwa. Sarah, podasz mi kaw do stou? Przeszli do maego, okrgego drewnianego stolika i usiedli naprzeciwko siebie. - Wydzwaniaem do ciebie przez cay dzie rzek Jensen. Dlaczego nie odbierae? - Czas nie gra na nasz korzy. Udao ci si czego dowiedzie o tej ksice? - Wanie w tej sprawie prbowaem ci zapa. Sprawdziem bibliotek. Kto z personelu twierdzi, e dzi rano pyta o t ksik czowiek, ktrego opis idealnie pasuje do Bourbon Kida. Zdaje si, e by tam te wczeniej. Wie, e ksika jest teraz u Annabel de Frugyn, ale w bibliotece nie maj adresu nikogo o tym nazwisku, co nawiasem mwic, jest typowe. Udao mi si dowiedzie tylko tyle, e ta kobieta mieszka w przyczepie i e nigdy nie nocuje dwa razy w tym samym miejscu. - Ciekawe skwitowa Somers. - Ale nie wiele nam to daje, prawda? Skoro Bourbon Kid wie, kto ma ksik, i jeeli wpad na trop tej Annabel, to nie wiadomo, czy ona jeszcze yje. Emerytowany gliniarz westchn. - Zakadajc, e w ogle istnieje. - Suchaj, a moe czas ju powiedzie kapitanowi Rockwellowi, jak si sprawy maj, i zapewni sobie jego pomoc w szukaniu tej kobiety? podsun Jensen. - Myl, e on ju o tym wie. - Niemoliwe! Niby skd? Sam dopiero co si dowiedziaem. Somers zerkn w lewo, potem w prawo, a nastpnie nachyli si do partnera i odpowiedzia, zniajc gos: - Z tego samego powodu, z jakiego nie odbieraem, kiedy do mnie dzwonie. W gabinecie zaoyli nam podsuch. Znalazem mae urzdzenie nagrywajce pod twoim biurkiem i jeszcze jedno w telefonie na moim. - Co takiego?! Miles poczu, e przechodz go zimne ciarki. Mylisz, e kapitan nas szpieguje? To niedorzeczne! Postawi drania przed sdem. - Uspokj si, na mio bosk! Od tej pory nie gadajmy w biurze o tym ledztwie, po prostu. Jeeli wsypiemy si z tym, e wiemy o podsuchu, to stracimy ewentualn przewag. Na przyszo bdziemy si spotyka w kafejkach, tak jak teraz. - W porzdku. Dobry pomys. A to dranie!

174

- Na wszelki wypadek sprawd te swj pokj w hotelu. Tam take mogli ci zaoy podsuch. - W mord! Jensen ze zoci pokrci gow. Jest jeszcze co, o czym powinienem wiedzie? - W zasadzie tak. Somers opar si na krzele. Po poudniu przesuchiwaem jednego gocia, nazywa si Jericho. To mj stary informator. Nie za bardzo mona mu wierzy, najwyej w poowie tego, co mwi, daoby si doszuka pprawdy, ale w sumie ujdzie. - Mw dalej popdzi go Jensen, nie mogc si doczeka tego, co partnerowi udao si wydusi z kapusia. - No wic nasz czowiek, Jericho, by z Rudym wtedy, kiedy zastrzelili go ci dwaj mnisi. Ale mia fart i zarobi tylko kulk w nog. - Jasne. Miles by mocno zaciekawiony. Somers przyku jego uwag. Ten Jericho mg si okaza dobrym tropem. I co on takiego wie? - No wic twierdzi, e dwaj mnisi szukali owcy nagrd imieniem Jefe. - Jefe? Syszae o nim? - O tak, syszaem. Kawa wrednego sukinsyna. - To chyba tak jak wszyscy tutaj? zaartowa Jensen, popijajc kolejny yk gorcej czekolady. - I owszem, ale on naley do tych najgorszych. W kadym razie Jericho siedzia w Tapioce, barze Sancheza, kiedy ci dwaj mnisi go postrzelili. I obstaje przy tym, e po ich wyjciu do baru wszed ten cay Jefe i szuka gocia zwanego El Santino. Jensen wlepi w niego wzrok. - Ju po raz drugi sysz dzisiaj to imi. Znasz go? - Kady go zna. - No ja nie. - Bo ty nie jeste kadym. Jeste nikim. - Co prawda, to prawda przyzna Miles wesoo. No wic kim jest ten El Santino i czego chcia od niego Jefe? Somers milcza przez chwil, gdy liczna moda kelnerka podesza z olbrzymim kubkiem kawy. Wzi go bezporednio z jej rk i powcha zawarto. Wcign aromat gboko do puc, odstawi kubek na st i wyj z kieszeni spodni banknot piciodolarowy. - Reszta dla ciebie, zotko powiedzia, wtykajc banknot do grnej kieszeni fartucha Sary. Dziewczyna odwrcia si i odesza bez sowa. Na czym to ja skoczyem? podj. 175

- Na El Santino. - Jasne. Oczywicie. El Santino w zasadzie rzdzi tym miastem. To najwikszy gangster w okolicy. Poza Santa Mondega jest potk, ale tutaj to gruba ryba. Od dawna chodz suchy, e pragnie zdoby Oko Ksiyca. Podobno kiedy ostatnim razem kamie pojawi si w miecie, gotw by zapaci za niego adne kilka tysicy. Sk w tym, e El Santino, chocia to kawa chopa, nie lubi ryzykowa ycia i rzadko kiedy mona go spotka w miasteczku. W zasadzie wychodzi na dwr tylko po nocy. - Czyby wampir? podsun Jensen. - No, nadawaby si jak mao kto odpar Somers. Ale suchaj: El Santino wynajmuje innych, eby zaatwili za niego brudn robot. Powszechnie uwaano, e pi lat temu to wanie on zapaci Ringowi, eby ukrad dla niego ten kamie. - Ringo? Dlaczego mam wraenie, e powinienem zna to imi? - Dlatego, e Ringo rzeczywicie ukrad Oko Ksiyca pi lat temu, ale potem Bourbon Kid posieka go kulami na miazg i El Santino nie dosta kamienia. Jericho uwaa, e tym razem El Santino wynaj Jefe, eby zdoby dla niego Oko ma mu je dostarczy przed zamieniem Soca. - A wic to Jefe ma teraz Oko Ksiyca? - E-e. Somers pogrozi Milesowi palcem, jednoczenie krcc gow. Nic z tego. Zdaje si, e Jefe, jakby ju nie mia nikogo lepszego, upi si z Marcusem Gnid w wieczr poprzedzajcy zabjstwo Gnidy. Jensen otworzy szeroko oczy. - A wic kiedy wczeniej podejrzewalimy, e Gnida obrobi tego Jefe, prawdopodobnie mielimy racj, tak? - Bez dwch zda. Gnida zameldowa si w Santa Mondega International, podajc si za Jefe i legitymujc si jego dokumentami. - Czyli e wszystko zaczyna adnie do siebie pasowa, co nie? - No. Gnida okrad Jefe. Recepcjonista pospou z dziewczyn obrabiaj Gnid. Pojawia si Elvis, zabija Gnid, ale nie znajduje Oka. Wobec tego rusza ladem recepcjonisty, eby odzyska Oko. I wtedy sam ginie z rki Bourbon Kida. - Ktry by moe jest, a by moe nie jest naszym recepcjonist Dantem. - Owszem. - Kurde, Somers, odwalie kawa dobrej roboty. Miae czas, eby zaplanowa nastpny ruch?

176

Emerytowany detektyw upi yk kawy, przez kilka sekund obraca j w ustach, a dopiero potem pokn. Idc jego ladem, Miles take ykn szybko stygnc czekolad i czeka na odpowied partnera. - Hmm rzek tamten po chwili. Powsz w paru tutejszych hotelach, a nu Dante i Kacy gdzie si zamelinowali. A ty obserwuj siedzib El Santina. Sprawd, kto wchodzi i wychodzi. Te dzieciaki mog sprbowa sprzeda mu Oko bezporednio. - Po co mieliby to robi? Przecie to chyba niebezpieczne? Somers umiechn si i ykn duy haust kawy. - Nie, jeeli tak, jak podejrzewasz, Bourbon Kidem jest ten may, Dante. Moe chcia zdoby Oko wanie po to, eby je sprzeda El Santinowi. Pamitaj, e El Santino jest w tym miecie jedyn osob, ktra dysponuje powanymi pienidzmi. - Przyhamuj troch, Somers. Teraz sdzisz, e Bourbon Kidowi chodzi tylko o fors, a nie o Oko Kisyca jako takie? Skoro tak, to dlaczego nie sprzeda go pi lat temu, kiedy ten kamie wpad mu w rce? - Nie, to ty przyhamuj. Nie wyrywaj si przed szereg. Ja tylko robi to, co mi wci proponujesz, ale umys mam otwarty. Wcale nie twierdz, e Kid nie chce zatrzyma Oka dla siebie. Mwi tylko, e niewykluczone, e chodzi mu o fors. A moe on i El Santino pracuj razem? Kto wie? Zrb dla mnie jedno, miej na oku siedzib El Santina, dobrze? Z kieszeni szarego trencza Somers wycign zoon kartk i may czarny pager. Tu masz adres El Santina. Mieszka w olbrzymiej posiadoci, waciwie to co w rodzaju zamku, na skraju miasta. Poda kartk partnerowi. A tu masz pager. Jakby wpad w tarapaty, dzwo na mj pager, a zjawi si w jednej chwili. Uj do Milesa, wcisn mu pager i dorzuci: - Tylko uwaaj, eby ci nikt nie przyfilowa, dobra? - A nie lepiej, ebym zadzwoni do ciebie bezporednio na komrk? prbowa przekona go Jensen. - E-e. Nie rb tego, bo nie odbior, jeeli najpierw nie dasz mi sygnau na pager. Zostawmy to sobie jako ostatni desk ratunku. Na komrki kapitan te mg nam zaoy podsuch, dlatego gdybymy musieli rozmawia przez telefon, nie zdradzaj adnych szczegw, czego si dowiedziae, ani nie mw, gdzie jeste, chyba e nie bdziesz mia wyboru. Rozumiemy si? Jensen by, agodnie mwic, wkurzony ingerencj kapitana Rockwella, jeeli to rzeczywicie on sta za podsuchem telefonicznym. - Zgoda, Somers. Jak sobie yczysz. Co jeszcze? Czy jak si bd chcia wysra, mam najpierw sprawdzi, czy nie zaoyli mi podsuchu w dupie? 177

- Nie zaszkodzioby, Jensen. Nie ryzykuj. Miej oczy wok gowy, mw ciszonym gosem i gadaj tylko ze mn. Moim zdaniem teraz ju nikomu nie moemy ufa. Ale jestem gboko przekonany, e sprawy wkrtce si wyjani. Wsta od stou i poprawi dugi paszcz, sprawdzajc, czy nie przytrzasn go nog krzesa. No nic, musz lecie. Jeeli nie odezwiesz si wczeniej, zobaczymy si jutro w biurze, bladym witem. - Stoi. Uwaaj na siebie, Somers i pamitaj, to dziaa w obie strony, jasne? Jeeli ty wpadniesz w kopoty, dzwo do mnie na pager, zgoda? Stary wyga umiechn si. - Jasna sprawa odpar.

178

Rozdzia trzydziesty dziewity Dante i Kacy zajli miejsca przy stole w Lelku-Kufelku duym i cieszcym si sporym wziciem lokalu na skraju miasta. Wok baru stay liczne stoy, przewanie z czterema krzesami, chocia przy kadym siedziaa jedna, najwyej dwie osoby. Przy kontuarze te stao niewielu klientw i oglnie rzecz biorc, panowa peny luz. Zatrzymali si tam w drodze powrotnej z jarmarku, eby si zrelaksowa po stresujcym dniu i oglnym niepokoju, jaki odczuwali w tumie kibicw bokserskich. Po kilku piwach odpryli si i zaczli postrzega swoje kopoty w o wiele lepszym wietle. W motelu czekaa na nich walizka zawierajca sto kawakw, ukradziona z czyjego pokoju w hotelu Santa Mondega International, a przy sobie mieli jeszcze Oko Ksiyca, zdobyte w ten sam sposb. W wyniku dugiej dyskusji na temat zalet sprzeday Oka doszli do wniosku, e nie warto ryzykowa. Nie znali nikogo, komu mogliby zaufa, a skoro w torbie czekao na nich sto kawakw, jaki sens miaoby ryzykowanie ycia dla kilku tysicy wicej? W gruncie rzeczy to Kacy przekonaa Dantego do takiego stanowiska. Gdy by po paru piwach, atwiej dao si nim manipulowa. By bardziej na luzie i bardziej otwarty na jej sugestie. A poza tym nie znosi si z ni sprzecza, kiedy prbowa wyluzowa si browarkiem, o czym doskonale wiedziaa. Tymczasem mniej wicej o smej wieczorem ich plany ulegy zmianie. Radonie wznosili czwartym piwem toast za wszelkie rozkosze, jakie ycie miao dla nich w zanadrzu, gdy naraz ujrzeli, e do lokalu wchodz dwaj mnisi, ktrych widzieli w namiocie bokserskim. Dante zauway ich pierwszy, kiedy jednak prbowa kopn pod stoem dziewczyn, eby j ostrzec, popeni bd i zagapi si Nan ich o mgnienie oka za dugo. Przeciskajc si do baru, jeden z zakonnikw zwrci uwag na chopaka, ktry im si przyglda, i przygwodzi go wzrokiem dostatecznie dugo, eby tamten poczu si niezrcznie. Jakby tego byo mao, mnich trci w bok swojego towarzysza i ruchem gowy wskaza mu Kacy. Obaj patrzyli na nich przez chwil, mamroczc do siebie, po czym usiedli na stokach przy barze i zamwili co do picia. Dante szybko rzuci okiem na dziewczyn, sprawdzajc, czy spod jej T-shirtu nie wystaje ani kawaek Oka Ksiyca. Nie wystawa, co wcale nie znaczyo, e mnisi nie wiedz, e ma go przy sobie. Musia j std wyprowadzi, w dodatku szybko i dyskretnie. Na szczcie nic jej nie trzeba byo tumaczy, widziaa po jego oczach, e co jest nie tak. - Chodmy std szepna do niego. Poklepaa go po prawym kolanie, pod stoem, i ruchem gowy wskazaa wyjcie. 179

- Zaczekaj chwil powiedzia Dante. Niech to nie bdzie takie oczywiste. Wsta pierwsza, jakby sza do ubikacji, ale po drodze postaraj si wymkn frontowym wyjciem tak, eby ci nie zauwayli. - A co ty zrobisz? - Bd siedzia, jakbym czeka na twj powrt. Jeeli wyjd za tob, rusz zaraz za nimi. A jeli nie, to jakie pi minut pniej te wyjd. Spotkamy si w motelu. Biegnij tam jak najszybciej. Gdyby kto ci zaczepia, nie zatrzymuj si. Choby to by nie wiem kto. - Zgoda. Kocham ci, kotku. - Ja ciebie te. A teraz spadaj w choler. Kacy wstaa i ruszya do damskiej toalety. Mina dwch mnichw siedzcych przy barze, przez cay czas zerkajc na nich ktem oka. Kiedy ju upewnia si, e na ni nie patrz, zawrcia szybko za grupk podpitych balangowiczw i skierowaa si do wyjcia od frontu. Wkrtce znalaza si na ulicy. ciemniao si ju. A ona bya sama.

180

Rozdzia czterdziesty Kyle i Peto uznali, e udanie si bezporednio do baru Tapioca to niekoniecznie najlepszy pomys. Po dugich dyskusjach zgodzili si, e najpierw powinni wpa do kilku innych spelunek. Zagldajc w drodze do Tapioki do kadego napotkanego baru, zdecydowanie zwikszyliby swoje szanse na odzyskanie Oka, a w kadym razie na znalezienie kolejnych wskazwek, gdzie naley go szuka. Tak si zoyo, e ich pierwszym przystankiem okaza si Lelek-Kufelek. Peto od progu rozejrza si za jakim miejscem, gdzie mogliby usi. Ze zmartwieniem stwierdzi, e wszyscy, ktrych zobaczy, wygldaj na potencjalnych wampirw, chocia niewtpliwie wynikao to z manii przeladowczej, w jak popad od spotkania z Rodeo Reksem. Odkd olbrzym rozgromi go na ringu, czu si bardziej bezbronny ni zwykle. Wszystkie stoy byy zajte, a kady z klientw wyglda mocno podejrzanie, jak gdyby w kadej chwili mia sign po bro (albo zrobi co jeszcze gorszego). Wyjtkiem by may stolik w kcie, przy ktrym siedziaa para modych ludzi i popijaa piwo z gwinta. Ci akurat wygldali cakiem normalnie i jako jedyni w lokalu przejawiali oznaki wesooci. Peto zwrci te uwag, e dziewczyna jest niewiarygodnie liczna. Tak liczna, e prawd mwic, zagapi si na ni nieco duej, niby wypadao. Da swojemu mentorowi sjk w bok. - Hej, Kyle, nie ma wolnych stolikw, ale tam w kcie siedzi na oko cakiem sympatyczna para modych ludzi. Moe si do nich przysidziemy? Starszy mnich spojrza na stolik, ktry podopieczny wskaza mu ruchem rki, i pokrci gow. - Nie, sidmy przy barze. Nie wydaje mi si, eby mieli ochot na nasze towarzystwo. Podszed do kontuaru, podnis gos i zawoa: - Barman, dwa razy woda, prosz. Barman niebudzcy zaufania facet o potarganych, bujnych czarnych wosach opadajcych na twarz nala im dwie szklanki wody i policzy za nie cae cztery dolary; granda w biay dzie! Nastpnie poinformowa ich uprzejmie, e skoro zamierzaj pi tylko wod, to nie mog zajmowa miejsca przy barze. - No chod, przysidmy si do tamtej miej pary przy stoliku w rogu! zaproponowa Peto po raz drugi. - Tam ju nie ma adnej pary zauway Kyle. Dziewczyna wanie wysza.

181

Modszy mnich wola si przekona na wasne oczy. Faktycznie, znikna. Przey niemae rozczarowanie, bo liczy na zakosztowanie rozkoszy rozmowy z atrakcyjn kobiet. Trudno, stao si, ale ten chopak przy stoliku, ktrego zostawia, sprawia nieszkodliwe wraenie i z pewnoci si ucieszy, e bdzie mia z kim posiedzie. - Wobec tego tym bardziej powinien ucieszy si z naszego miego towarzystwa. Chod, idziemy zaproponowa wesoo. Kyle odetchn gboko. - No dobrze zgodzi si z westchnieniem. Ale jeeli okae si, e to wampir i e bdzie prbowa nas zabi, moesz by pewny, e najpierw ja sam skrc ci kark.

182

Rozdzia czterdziesty pierwszy Zapada zmrok i niebo si ciemniao, mimo to Jensen bez trudu znalaz posiado El Santina. W promieniu przynajmniej 1,5 km nie byo innych zabudowa. W sponiewieranej, starej beemce telepa si i telepa wsk, krt drog, otoczon gstym lasem wysokich drzew, a wreszcie 20 minut pniej ujrza po prawej siedzib krla zbrodni, Casa de Ville. Szybko uzna, e roztropnie bdzie jecha dalej, dopki nie znajdzie w lesie przecinki, gdzie mgby zostawi samochd tak, eby go nikt nie zobaczy. Przejecha wic jeszcze niemal 1,5 km, a w kocu po lewej stronie drogi ujrza piaszczyste miejsce, na ktrym mg zaparkowa. W tej okolicy las by szczeglnie gsty. Jensen nie wiedzia, bo i skd, e t zatoczk szczeglnie upodobay sobie na miejsce spotka pary w samochodach, ktre przyjeday tu, e by oddawa si najrniejszym praktykom seksualnym z nieznajomymi z innych samochodw. Na szczcie zjawi si za wczenie, eby trafi na tego rodzaju bazenad. Zmrok dopiero co zapad, zjazd przypadkowych samochodw mia si zacz gdzie za godzin. Uzna, e dla zachowania dyskrecji nie wystarczy zostawi wozu na poboczu, gdzie byby widoczny z drogi. Dlatego te, z wpraw dwunastolatka, ktry dopiero uczy si kierowa, przecisn si beemk midzy kilkoma drzewami i kamieniami i ukry j piknie za kp gstych krzeww, gdzie nie rzucaa si w oczy. Wysiad i powoli zamkn za sob drzwiczki samochodu, starajc si robi jak najmniej haasu. Przez chwil sta bez ruchu, pogrony w zadumie. Co powinien teraz zrobi? Czy co mogo mu si przyda w razie niespodziewanych kopotw? Mia pager, ktry dosta od Somersa, oraz swj telefon komrkowy. Czy przychodzi mu na myl co jeszcze, co warto by mie przy sobie, gdyby co poszo nie tak? A w ogle to dlaczego tak si martwi? Normalnie nie mia zwyczaju zbytnio przejmowa si swoj prac, bez wzgldu na towarzyszce jej ryzyko. Nagle zrozumia zaniepokoi go fakt, e Somers zaopatrzy go w pager; oznaczao to, e starszy detektyw wie, jak ogromne ryzyko podejmuje Jensen. A przecie nie mia do roboty nic innego, tylko z ukrycia w gstym lesie obserwowa wielk chaup na jakim zadupiu. Inna sprawa, e naleaa ona do najbardziej osawionego gangstera w Santa Mondega, ktry mg si okaza wspczesnym odpowiednikiem hrabiego Draculi i Vita Corleone w jednej osobie. Brnc przez gsty las z powrotem w kierunku Casa de Ville, pilnowa si, eby ani na chwil nie spuszcza z oczu drogi. Powrt do rezydencji okaza si o wiele trudniejszym zadaniem, ni si spodziewa. W lesie roio si od odkrytych korzeni oraz wijcych si 183

niczym we konarw i pnczy; zdawao si, e a si pal, eby go przewrci albo ople mu rce i nogi, kiedy przedziera si przez gszcz. Zachowanie ciszy rwnie nastrczao wyjtkowych trudnoci. Mia wraenie, e kady jego krok powoduje trzaskanie gazek, a w panujcej ciszy odgosy te wydaway si donone niczym grzmot pioruna. Mino przynajmniej 20 minut, zanim po drugiej stronie drogi pojawia si rezydencja ciemna sylwetka odcinajca si na tle nocnego nieba. Posiado ze wszystkich stron otacza wysoki kamienny mur. Teraz, patrzc na ni z drugiej strony drogi, a nie tylko zerkajc ktem oka przez szyb zza kierownicy samochodu, Jensen zaczyna docenia jej niewtpliwy przepych. Ten El Santino posiada ca kup ziemi. Ze swego miejsca, dokadnie na wprost bramy wjazdowej, detektyw widzia, e mur cignie si po obu stronach jak okiem sign. Imponujce! Kiedy ju przesta si mimowolnie i o wiele za dugo gapi na ten bijcy w oczy przepych, poszed w kocu po rozum do gowy i ukry si za krzakiem na wprost wjazdu. Brama bya niemal dwa razy wysza od muru w ocenie Milesa miaa jakie 9 metrw wysokoci. W przedziwny sposb sprawiaa zowrogie wraenie grube, czarne elazne prty, oplecione bluszczem i najeone haczykowatymi kolcami. W rezultacie po nocy budzia postrach; a i za dnia, zdaniem Jensena, raczej nie wygldaa bardziej sympatycznie. Za bram tuczniowy podjazd prowadzi pod front gwnego budynku, cofnitego troch od drogi. Wiekowe kamienne domostwo wygldao tak, jakby tu stao od stuleci, gdyby ktokolwiek zamieszkiwa te strony setki lat temu w dodatku kto, kto potrafi budowa konstrukcje z obrobionego kamienia. Cao przywodzia na myl redniowieczny zamek i zapewne kosztowaa majtek miliony, moe nawet setki milionw dolarw, w zalenoci od tego, w jakim stopniu zostaa odrestaurowana. I chocia z zewntrz gmaszysko wygldao na stare i odraajce, to jednak Jensen odnosi wraenie, e tak bogaty gangster jak El Santino wyposay je w rodku w nowoczesne meble i wszelkie wspczenie dostpne wygody. Obserwacja tego olbrzymiego budynku zapowiadaa si na wcale ciekawe zadanie. W Casa de Ville byo co podziwia, wic detektyw postanowi, e gdyby zrobio si nudno, przejdzie si drog nieco dalej i sprawdzi, czy na terenie posiadoci nie ma innych ciekawych konstrukcji architektonicznych, wartych obejrzenia. Tymczasem nie mino nawet 20 minut obserwacji, a ju Miles dobitnie mia si okazj przekona, e popeni gruby bd. Zadzwoni jego telefon komrkowy. I to jak gono! Zaskoczony tym dwikiem, jake dononym w ciemnociach i ciszy, niemal wyskoczy ze skry i nie by w stanie odebra tego drastwa dostatecznie szybko. - Halo? To ty, Somers? wyszepta. 184

- No. I jak ci idzie? zaskrzecza w suchawce gos jego partnera. - Jestem w miejscu, o ktrym mwilimy, ale jak dotd niczego nie zauwayem. A co u ciebie? - Tu te niewiele si dzieje. Sprawdziem dwa hotele, ale wiesz, jak to jest. Kupa drani, ktrzy za choler nie kwapi si do pomocy. W kadym razie dzwoni po to, eby ci przypomnie o wyczeniu dzwonka w komrce. Nie wiedziaem, czy znasz zasady obowizujce podczas prowadzenia obserwacji. Miles skrzywi si z zaenowania. - Oczywicie, e znam. Za kogo ty mnie bierzesz? Ale zdawao mi si, e zakazae nam uywania telefonw, chyba e w razie absolutnej koniecznoci. - Fakt, masz racj. Przepraszam. Po prostu, ostronoci nigdy za wiele. Gdyby uzna, e grozi ci choby najmniejsze niebezpieczestwo, wyno si stamtd natychmiast, zgoda? - Zgoda, jakby co, tak zrobi. Nic si nie martw. - To dobrze. A teraz suchaj, skontaktuj si z tob, jak zejd ze suby, wic nie ga komrki, tylko przecz j na wibracje. Takie szczegy czsto ratuj ycie, Jensen. Bd ostrony, tam mog si krci dookoa uzbrojeni stranicy. Jakby dosta pietra, to bierz dup w troki. - Masz to jak w banku. Ty te uwaaj na siebie. - Jasne. To na razie. Miles przeczy ustawienia komrki na odbir wibracyjny. Idioto jeden! pomyla. Szkolny bd, stary scenariusz z dzwonicym telefonem i wpadka gotowa. wiadomo, e o may wos nie wpad przez tak gupot, tylko wzmoga niepokj, ktry i tak ju go drczy. ciemniao si naprawd byskawicznie i widok Casa de Ville z kad chwil coraz bardziej przyprawia o gsi skrk. Ostatecznie postanowi nie rusza si z posterunku na wprost bramy wjazdowej. Tkwi tam przez prawie dwie godziny, gapic si na rezydencj, w ktrej nic si nie dziao. Nikt nie wchodzi ani nie wychodzi, a co dziwniejsze, nikt nawet nie przejeda drog. Ani jednego pojazdu. Ani jednego przechodnia. Nie pojawio si choby jedno dzikie zwierz. Moe wszyscy wiedzieli, e po zmierzchu lepiej trzyma si z daleka? Jeli tak, to niewtpliwie atwo byo si zorientowa dlaczego. Kiedy wsta ksiyc i owietli Casa de Ville, rezydencja wygldaa naprawd zowrogo, wrcz upiornie. Po dwch godzinach spdzonych w tym miejscu kady miaby dosy. Do diaba z tym, pomyla detektyw. Jeeli nocne stwory, czyli ywe trupy, miay w ogle wyj na er, to wanie teraz. I najprawdopodobniej tutaj. Kiedy wskazwki zaczy si zblia do dziesitej trzydzieci, Jensen uzna, e czas wraca do 185

samochodu. Droga powrotna i przedzieranie si przez gsty las zapowiaday si jeszcze trudniej, ale dopki nie spuci drogi z oczu, a jednoczenie nie wystawi si na czyj widok, powinno mu si uda. Powoli podnis si z klczek i wsta. Nogi zdrtwiay mu nieco z zimna i czu, e lada chwila moe go zapa skurcz. Zaledwie zrobi krok w lewo, by cofn si do samochodu po wasnych ladach, po raz drugi tego wieczoru co go przerazio. Ale tym razem to nie dzwonek telefonu sprawi, e detektyw podskoczy. Teraz by to glos. Gboki, gardowy gos mczyzny, dobiegajcy gdzie zza jego plecw i nieco z gry. - Ju mylaem, e bdziesz tu czeka do biaego rana. Niewielu wytrzymao tak dugo jak ty. Jensenowi serce podeszo do garda. Okrci si na picie w kierunku gosu. W pierwszej chwili nie widzia nic oprcz ciemnych konarw drzew. Nagle wypatrzy w ciemnoci troch ciemniejsz sylwetk olbrzymiego mczyzny, stojcego na gazi drzewa ze trzy metry nad miejscem, w ktrym przed chwil klcza detektyw.

186

Rozdzia czterdziesty drugi Kacy siedziaa w pokoju motelowym przy zgaszonych wiatach i wygldaa przez okno, czekajc na Dantego. Spodziewaa si, e wrci najpniej pi minut po niej, a tymczasem miny ju trzy kwadranse. Przez chwil prbowaa oglda telewizj, ale nie moga si skupi na adnym z programw. Potem spacerowaa po pokoju. To te jej nie pomogo, pewnie dlatego, e pokoik by za may. Podwjne ko na rodku zajmowao ponad poow powierzchni, a reszta podogi niekoniecznie nadawaa si do spacerw. Przez ten czas na dworze zrobio si cakiem ciemno; dziewczyna si baa, nie tyle o siebie, ile o Dantego. By w gorcej wodzie kpany i miaa wiadomo, e jego porywczo pewnego dnia wpdzi go w kopoty, z ktrych ona nie da rady go wycign. Wiedziaa, z jakimi niebezpieczestwami wie si ycie w Santa Mondega, czasami jednak odnosia wraenie, e Dante zupenie nie zdaje sobie z tego sprawy. Bywao, e bez najmniejszego powodu wydawa si wrcz nieustraszony. Zupenie jakby nie wiedzia, co to strach. Kochaa go za to, chocia tak naprawd robia w majtki ze strachu. Miaa wraenie, e wygldanie przez rozchylone listewki aluzji trwa ju ca wieczno, gdy naraz ujrzaa nadjedajcy samochd. W pierwszej chwili dostrzega jedynie wiato reflektorw. Ale nie byy to pierwsze lepsze reflektory, o nie. Kacy niespecjalnie znaa si na samochodach, zaryzykowaaby jednak twierdzenie, e takie wiata ma na przykad cadillac. I w tym akurat wypadku miaaby wit racj. A kiedy ju si zorientowaa, e faktycznie jest to cadillac, miaa ochot poklepa si po ramieniu. O ile moga dojrze, jaskrawoty cadillac. Z pokoju na parterze miaa wietny widok na zbliajcy si samochd. Wz powoli podjecha przed pokj, ktry zajmowaa; lnicy ty lakier byszcza w ciemnociach nocy. Nagle zatrzyma si pod samym oknem. Jasne wiato reflektorw olepio j, tak e nie bya w stanie rozpozna czowieka za kierownic. Wystraszya si jeszcze bardziej. Dlaczego ten cadillac zatrzyma si dokadnie przed ich pokojem? Miejsca do parkowania przecie nie brakowao. Samochd haasowa tak, e w sumie odetchna z ulg, kiedy kierowca zgasi silnik. Mino jeszcze kilka sekund, nim echo warkotu ucicho na dobre. Potem reflektory przygasy, a zgasy cakiem. Kacy jednak wci bya olepiona i czekaa, a jej oczy znowu przywykn do ciemnoci. Usyszaa trzask drzwiczek, ale nie widziaa, kto wysiad z cadillaca. Potem dolecia j odgos krokw na drobnym wirze parkingu zazgrzytay buty na twardej podeszwie. Jak gdyby wierzc, e to jej w czym pomoe, zasuna aluzje i odskoczya od okna, w nadziei, e nikt jej nie zauway. 187

Przed oknem przesuna si sylwetka mczyzny zmierzajcego do drzwi. Troch przypomina Dantego, ale nie bya pewna. Okrga mosina klamka zadraa, kiedy mczyzna sprbowa otworzy drzwi (po powrocie do motelu Kacy zamkna je na klucz). Dziewczyna nie zamierzaa podejmowa najmniejszego ryzyka. Tymczasem klamka z kad sekund grzechotaa coraz bardziej. Czy miaa zawoa i przekona si, czy to Dante? A moe lepiej si nie odzywa, w razie gdyby to nie by on? Jeeli odczeka dostatecznie dugo, to z pewnoci sam krzyknie zza drzwi, eby mu otworzya? No tak, a jeli nie zawoa, tylko pojedzie jej szuka? Psiakostka! Postanowia, e jednak si odezwie. - Dante? To ty, kotku? Klamka przestaa si trz, ale nikt nie odpowiedzia. Kacy na palcach podesza do drzwi. - Dante? powtrzya, nieco ciszej. Wci bez odpowiedzi. Teraz ju baa si nie na arty, ale nie przyszo jej do gowy nic innego, ni otworzy drzwi. Czowiek na dworze najwyraniej nie zamierza odej, a na sam myl, e mgby wykopa drzwi, by si dosta do rodka, wystraszya si tak, e mimo wszystko postanowia otworzy. Jakby co, bdzie udawaa, e jest kim innym, kim, kto nie ma nic do ukrycia. Wycigna roztrzsion rk i dotkna klucza w drzwiach. Dygotaa do tego stopnia, e przypadkowo przekrcia klucz w zamku, zanim bya do tego gotowa, i drzwi natychmiast uchyliy si o kilka centymetrw. W szczelin wsuna si czyja rka, chwycia za krawd drzwi i zacza je popycha. Kacy odskoczya o kilka krokw i pisna cicho z przeraenia. Przed ni, z szerokim umiechem na twarzy i kluczykami do samochodu w rku, stan Dante. - Och, kotku, mylaam, e narobi pod siebie ze strachu! Dlaczego nie odpowiadae, kiedy pytaam, czy to ty? Umiech znikn z twarzy chopaka. - Kacy powiedzia powanie. Skoro nie wiedziaa, e to ja, nie powinna otwiera. Nastpnym razem bd ostroniejsza, dobrze? - Przepraszam, skarbie, ale baam si siedzie tu tak sama, i w ogle. Dante rzuci kluczyki na ko i podszed do dziewczyny. Kiedy przytuli j i pocaowa prosto w usta, od razu poczua si lepiej. Nastpnie wzi j za rk i zaprowadzi do wci otwartych drzwi. Wyszed na dwr i wskaza samochd zaparkowany przed ich pokojem. - Tylko popatrz, malutka. Jak ci si podoba moja nowa bryczka? zapyta, podziwiajc tego cadillaca. Dziewczyna wyjrzaa zza drzwi i wytrzeszczya oczy. - Rety! Seksowne autko! Skd je masz? 188

- Znalazem na ulicy, zaraz po wyjciu z baru. Stao sobie z kluczykami w stacyjce i silnikiem na chodzie. I jak miaem go nie wzi, przecie to by byo nieuprzejme! No wiesz, jeszcze by go kto ukrad Kacy miaa wielk ochot wciec si, e tak bezmylnie ukrad samochd w sytuacji, kiedy nie powinni zwraca na siebie uwagi. Ale jego powrt sprawi jej tak ulg, e nie potrafia si na niego zoci. - Kotku, czy ty oszala? spytaa, krcc gow. Szuka nas poowa miasta, bo mamy to Oko Ksiyca, a ty co robisz? Kradniesz cadillaca, i to jaskrawotego. To nie jest chyba szczyt dyskrecji, jak ci si zdaje? A w ogle to gdzie ty si podziewa, do cholery?! Czekam na ciebie prawie godzin! Dante wrci do pokoju i zamkn za sob drzwi. Policzki mia tak zarowione, jakby zbyt dugo przebywa na mrozie, ale tym razem nie o to chodzio. Rumieniec zawdzicza temu, e by w wymienitym humorze. - To nie koniec wspaniaych wieci. Pamitasz tych dwch mnichw, co to weszli do baru? No wic podeszli do mnie i si przysiedli. Mwi ci, z pocztku si, kurna, wystraszyem, ale wyszo na to, e oni nie maj o nas pojcia. Nie wiedz, e buchnlimy ten kamie. - O Boe! Chyba im o tym nie powiedziae, co? - No przecie, e nie. Za kogo ty mnie masz? Za kretyna? Dziewczyna uniosa brew, ale powstrzymaa si od odpowiedzi. Nie moga si doczeka, kiedy chopak opowie jej, o czym konkretnie rozmawia z tymi mnichami. A poniewa on te wyranie si pali, eby jej to wyjani, wic mu nie przeszkadzaa. - No wic tak sobie zaczlimy gada i okazao si, e to cakiem porzdni faceci cign. W kocu powiedziaem im, e ptaszki wierkaj, e podobno chc odzyska Oko Ksiyca - Ale, Dante, chyba nie - A tak, maleka, ale spoko. Powiedziaem, e chyba mgbym je dla nich zdoby, ale nie za friko. Zapac nam za nie dziesi kawakw! - Ale, kochanie, nie potrzebujemy nastpnych dziesiciu kawakw! - Wiem, wiem. Ale od przybytku gowa nie boli, no nie? Ci faceci w ogle nie s brutalni. Dla nich liczy si tylko pokj, karma i cae to badziewie. Kacy odsuna si od niego, przysiada na skraju ka i ukrya twarz w doniach. - No i co teraz? Czy oni tu przyjad? zapytaa, z gry bojc si odpowiedzi.

189

- Jezu, nie. Przecie nie jestem gupi. Umwiem si z nimi w tym samym barze na jutro rano, jak tylko otworz. Kacy bynajmniej nie bya przekonana co do zalet jego planu. Dante najwyraniej nie przemyla tego do koca i teraz udawa tylko, e si z ni naradza, chocia tak naprawd podj ju decyzj co do dalszych krokw. - Moim zdaniem lepiej, ebymy nie mieli tego kamienia przy sobie jutro, kiedy nadejdzie zamienie Soca. Chc, ebymy si go pozbyli zaraz i spadali std powiedzia bagalnym tonem. - Kacy, wrzu luz i zaufaj mi, dobrze? Czy ja ci kiedykolwiek zawiodem? - A bo to raz? Pamitasz, jak nie mielimy co je, a ty wyda wszystkie nasze pienidze na pyty DVD z Kapitanem Hookiem? - No, tak, ale Daj spokj, kto mi powiedzia, e na handelku pirackimi nagraniami wideo mona zarobi kup kasy. Czy to moja wina, e sowo pirackie ma wicej ni jedno znaczenie? Na twarzy mia ten swj zawadiacki umieszek, ktremu Kacy, chocia naprawd bya na niego za, nie potrafia si oprze. - Jeste gupi fiut! skwitowaa, ale w jej gosie zabrako przekonania. - Wiem. Umiechn si do niej. Ale tym razem dobrze wiem, co robi. Przysigam, e ci nie zawiod. Usiad obok niej na skraju ka, obj j ramieniem i przycign do siebie. Wszystko sobie przemylaem. Jutro wypada zamienie Soca, jest to te kocwka festiwalu. Tego dnia wszyscy si przebieraj w kostiumy. Pjd tam w jakim odjazdowym stroju, eby nikt mnie nie rozpozna, nawet ci dwaj mnisi. Dziki temu gdyby co poszo nie tak albo gdyby co mi si wydawao podejrzane, po prostu zerw si z stamtd, i ju. Jak chcesz, to we, wywal ten kamie w choler, ale dla dziesiciu kawakw chyba warto zaryzykowa, co nie? Kacy mylaa na penych obrotach. Dante nigdy nie wypada przekonujco, kiedy prbowa namwi j na co, co budzio jej wtpliwoci. A w tej akurat sprawie miaa wtpliwoci, i to powane. Ale kochaa go i wiedziaa, e tak czy inaczej zgodzi si na jego plan. On take o tym wiedzia. - Kocham ci, kotku powiedziaa tylko. Zamiast przyznawa otwarcie, e si z nim zgadza, wolaa mwi po prostu: Kocham ci, a wtedy on wiedzia, e postpi zgodnie z jego yczeniem. - Ja te ci kocham odpar z umiechem. Wszystko bdzie dobrze, maleka. Zaufaj mi, nareszcie nam si pofarci. Jutro wydarzy si co niesamowitego, czuj to. Jak ju 190

sprzedam mnichom ten niebieski kamie, zaczniemy nowe ycie i spdzimy je razem, ty i ja, na wydawaniu kasy. Naharowalimy si na to solidnie i naley nam si to jak psu zupa. W takich chwilach Kacy uwielbiaa Dantego. Jego entuzjazm i niewzruszona pewno, e wszystko pjdzie jak z patka, rajcoway j jak mao co. Zdawaa sobie spraw, e chopak czyta w niej jak w otwartej ksice, wiedziaa wic, e widzi, jaka jest na niego napalona. Nie musiaa si ju nawet odzywa, nie musiaa nic mwi, bo chwyci j i pchn na ko. Przez nastpne 45 minut bzykali si tak, jakby si nie widzieli od miesicy. Po wszystkim, kiedy ju leeli pod kodr, Dante obsypywa pocaunkami kark Kacy i powtarza, jak bardzo j kocha. Zasna w jego objciach, modlc si, eby nie by to ostatni raz, kiedy czuje ciepo jego wtulonego w ni ciaa. Najbardziej obawiaa si, e tym razem postawi ich w sytuacji, ktra ich przerasta. Czasami jego niebywaa odwaga zakrawaa na zwyk lekkomylno. A przecie teraz stawk byo ich ycie.

191

Rozdzia czterdziesty trzeci Gdy Dante wsta i ruszy do drzwi, Kyle i Peto pomachali mu rkami na poegnanie. Odpowiedzia im skinieniem gowy i wyszed. Teraz nareszcie mogli wymieni pogldy na jego temat, a poza tym mieli stolik tylko dla siebie. aden z nich nie zauway, e gdy rozmawiali z miym modym czowiekiem, ktry przedstawi im si jako Dante, w LelkuKufelku zrobio si znacznie gwarniej. - Jak mylisz, czy on mwi prawd? zapyta Peto przyjaciela, liczc na pozytywn odpowied. - Wiesz co? odpar Kyle. Prawd mwic, tak wanie sdz. Wiem, e pewnie jestemy nazbyt ufni, ale naprawd wierz, e chopak jest uczciwy i chtny do pomocy. - Zgadzam si z tob. To co, moe zamwimy co z alkoholem, eby to uczci? Kyle zastanowi si nad t propozycj. Peto najwyraniej a si pali, eby wreszcie napi si alkoholu, a jeli mia by szczery wobec samego siebie, musia przyzna, e te mia ochot go skosztowa. W kocu co to komu szkodzi, no nie? - No dobrze. Ale tylko jedn kolejk i nigdy nikomu si do tego nie przyznamy. To bdzie nasza tajemnica. - wietnie! To co zamwimy? Piwo, whisky a moe bourbona? - Nie bdziemy pi bourbona. Bj jeden wie, czym mogoby si to dla nas skoczy. Jeeli w ostatnich dniach udao nam si czego dowiedzie, to tego, e bourbon jest napitkiem Szatana. Wemy piwo. Wanie to pi Rodeo Rex, a to przecie taki miy go. - Zdaje si, e nasz nowy przyjaciel Dante te pi to samo. - A zatem piwo. Pjd po nie do baru, Peto, a ty sied tutaj i pilnuj mi krzesa. - Jasne. Mody mnich nie posiada si z przejcia. Napatrzy si na wielu takich, ktrzy napiwszy si, wpadali oglnie rzecz biorc w wesolutki nastrj, i nie mg si doczeka, kiedy dowiadczy tego na wasnej skrze. Nie zdawa sobie jednak sprawy, e ju za kilka minut bdzie potrzebowa czego mocniejszego. Bo i skd mg o tym wiedzie? Inna sprawa, e on akurat by niezrwnany, jeli chodzi o odkrywanie w ostatniej chwili rewelacji na temat swojego (jak dotd) ycia pod kloszem. W Lelku-Kufelku nie brakowao cichych kcikw i wnk, w ktrych rne szemrane typki mogy przycupn i z ukrycia filowa, jak pij inni klienci. Pomijajc obcych, ktrych nienawidzono w zasadzie powszechnie, wszyscy nowi w miecie, tacy jak Kyle i Peto,

192

bezwiednie zwracali na siebie uwag. Rodeo Rex ostrzega ich przed tym, ale nie zdawali sobie sprawy, jak powana jest jego przestroga. Zaledwie Kyle ruszy do baru, liczne typy spod ciemnej gwiazdy zaczy zerka na z pozoru naiwnego modego czowieka, ktry siedzia samotnie przy stoliku i czeka na powrt towarzysza z napitkiem. Dwaj z tych obserwatorw, wyprzedzajc o krok pozostaych, przestali si czai i wkrtce wychynli z cienia. Bez sowa odsunli krzesa przy stoliku Peta i usiedli po jego bokach. Obaj mieli na sobie dugie czarne paszcze z nasunitymi na gowy kapturami. Obaj te nosili niezwyke naszyjniki, z nawleczonymi zbami, ktre sprawiay wraenie, jakby pochodziy od jakiego dzikiego i niewtpliwie krwioerczego zwierza. Pierwszy z tych ludzi tusty, nieogolony oprych o dugich, zlepionych w strki ciemnych wosach nachyli si nad stoem do Pata. Mia przeszywajce zielone oczy, ktre wpi gboko w piwne oczy modego mnicha. - No, no, no! rzuci. Popatrz, co my tu mamy, Milo. Jeli si nie myl, to chyba nasz mody Peto. Jego kompan te pochyli si lekko, jakby chcia zajrze w twarz zakonnika. - Co ty powiesz, Hezekiah? odpar z drwin w gosie. Milo mia dugie i tuste jasne wosy; budow ciaa przypomina Hezekiaha, ale jego oczy byy zaskakujco czerwone. Kiedy nachyli si i umiechn szeroko do Peta, mody mnich mia okazj przyjrze si jego koszmarnie wielkim, tym zbom i poczu straszliwy odr niewieego oddechu. Na Pecie ich brudne twarze oraz stosownie niechlujne odzienie nie wywaro najmniejszego wraenia. Ani chybi ci dwaj zmuszeni s do cikiego ycia na ulicy, pomyla. Byli brudni nie do opisania i mierdzieli potwornie. Rzecz jasna, Peto nie mia w zwyczaju ocenia ludzi, ktrych nie zna, a poza tym wygldao na to, e oni go znaj, nie mia wic powodu nie traktowa ich przyjanie a moe jednak? - Skd wiecie, kim jestem? zapyta tego o zielonych oczach, ktry zwrci si do niego po imieniu. - Nie pamitasz nas, co? odpar Hezekiah ze szczwanym umieszkiem. - Nie. Przykro mi, ale nie pamitam. - Nic si nie martw, synu. Twj przyjaciel Kyle nas pozna. - O, fajnie. Jestecie jego przyjacimi, tak? - Tak. Jakby zgad. Prawda, Milo? Jestemy przyjacimi Kylea, no nie? - Jasne, Hezekiah. Jestemy przyjacimi Kylea. Serdecznymi przyjacimi. W tym momencie modego mnicha olnio, e skd zna te imiona.

193

- Zaraz, chwileczk! rzuci. Wy jestecie Milo i Hezekiah? Spojrza na nich z niedowierzaniem. Krtko potem Kyle wrci z dwiema butelkami piwa i zaj miejsce przy stole, nie majc zielonego pojcia, kim s nowi towarzysze Peta. Niedugo jednak pozostawa w niewiadomoci. Gdy tylko usysza gos Hezekiaha, rozpozna go natychmiast. Swego czasu czya ich serdeczna przyja, zanim Hezekiah wyjecha z Hubala. Tyle tylko, e oto mia przed oczami dziwado w niczym nieprzypominajce modego mnicha o wieej twarzy, ktry pi lat temu opuci wysp. - Dobry Boe! Hezekiah! wyrwao mu si. Ty yjesz! A czy to jest Milo? Nie wierz wasnym oczom! Ale wam urosy wosy! Ech, ile to ju czasu! I wygldacie jako cakiem inaczej. Co porabialicie od tamtej pory? Hezekiah wzi butelk piwa, ktr Kyle postawi przed sob na stole, pocign z niej gboki haust, po czym ostronie odstawi z powrotem. W jego odpowiedzi nie byo cienia szyderstwa. - Chlalimy, cudzooylimy, kradlimy, zabijalimy Oglnie rzecz biorc, robilimy wszystko to, czego zabrania nam ojciec Taos. W jego gosie brzmiao co zowieszczego i Kyle nie bardzo wiedzia, jak ma to rozumie. To nie by ten sam Hezekiah, z ktrym si wychowa. Jako modzi zakonnicy, dopiero uczcy si, na czym polega ycie, przyjanili si serdecznie. Hezekiah by o rok starszy od Kylea i we wszystkim zawsze wyprzedza go o krok. Zdarzao si wic, e Kyle bywa o niego zazdrosny, ale te by to gwny powd, dla ktrego zawsze ywi w stosunku do starszego przyjaciela gboki szacunek. Za modu uwaa Hezekiaha za wzorzec, do ktrego odnosi wasne postpy jako mnicha. Teraz, widzc przed sob dawnego koleg, czu, e powinna rozpiera go rado, ale ta obdarta, pena szyderstwa parodia zakonnika wygldaa jak wszyscy inni mieszkacy Santa Mondega. Instynkt ostrzega go, e Hezekiah jest nieprzewidywalny i e nie wolno mu ufa, a akurat tych dwch cech charakteru wyjtkowo nie znosi. No ale by to dawny przyjaciel, a Kyle nie mia w zwyczaju osdza ludzi pochopnie, zwaszcza tych, ktrych zna w czasach, kiedy jeszcze nie umia chodzi. - A dlaczego nie wrcilicie na Hubal? zapyta. Wszyscy uwaaj, e nie yjecie. Kciki ust Hezekiaha drgny w paskudnym, odsaniajcym zby umiechu. - Bo w zasadzie nie yj, tak samo jak Milo. Ojciec Taos nas wyzwoli a co, nie mwi wam o tym? - Eee, nie. Nie, nic o tym nie wspomina.

194

- A to ci niespodzianka! mrukn Milo pod nosem, ale na tyle gono, eby wszyscy przy stoliku go usyszeli. Kyle i Peto natychmiast przypomnieli sobie, przed czym ostrzega ich Rodeo Rex. Zaczynao wyglda na to, e chyba rzeczywicie mia racj. Moe ojciec Taos zatai przed nimi cz prawdy? A waciwie to o adnym moe nie byo tu mowy. Powiedzia im, e dwaj mnisi, ktrych pi lat wczeniej wysa z wyspy Hubal z misj, nie yj. Tymczasem Hezekiah nie zamierza czeka, a Kyle i Peto sami z siebie dodadz dwa do dwch. - Posuchaj powiedzia, wbijajc dugi, brudny paznokie w prawe rami Kylea. Nie jestecie mile widziani w tym miecie. Zjedajcie std, i to zaraz. Wiemy, po co tu jestecie, ale dajcie sobie siana. Oko jest poza waszym zasigiem, ale nawet gdyby byo inaczej, wasze ycie skoczyoby si raz na zawsze, gdyby udao si wam je odzyska. W tego typu sytuacjach Peto dzikowa Bogu, e to Kyle jest starszy staem i z tej racji to na nim spoczywa odpowiedzialno za zadawanie pyta. Nowicjusz mg rozsi si wygodnie i prbowa ogarn wszystko rozumem, pozostawiajc mylenie bratu. - O czym ty mwisz? spyta Kyle. Hezekiah, co si z wami stao? - Milo i ja poznalimy ciemn stron, Kyle. Dla nas ju nie ma odwrotu. Ale wy nadal macie szans. Wyjedcie z Santa Mondega jeszcze tej nocy i nigdy tu nie wracajcie. Bo jutro Pan Ciemnoci powrci i zada zwrotu miasta dla ywych trupw. Jeeli wci tu bdziecie, staniecie si tacy jak oni. A wolelibycie tego unikn, moesz mi wierzy. - Ale Hezekiah, majc ciebie i Milo po swojej stronie, damy rad kademu zaprotestowa Kyle. Czekaby was prawdziwie bohaterski powrt na wysp Hubal razem z nami i z Okiem. Hezekiah pokrci gow, szybko puci rami dawnego kolegi i przytrzyma ni Mila, jak gdyby obawia si, e ten rzuci si na Kylea. Jeszcze raz wbi przeszywajce spojrzenie zielonych oczu w byego przyjaciela. - Posuchaj mnie, Kyle. Nie utrudniaj sprawy bardziej ni to konieczne. My nie moemy powrci na Hubal, nigdy. Ju ojciec Taos si o to zatroszczy. Wiesz, on te ma swoj ciemn stron, a kiedy Milo i ja poznalimy jego plugaw tajemnic, zniszczy nas i zostawi na poarcie spom. Nie powtpiewaj w moje sowa, Kyle. Przechytrzy nas i osobicie zawiz Oko Ksiyca na wysp. Tyle tylko, e to my je odzyskalimy. To my mielimy wrci na Hubal w glorii chway, ale on mia inny pomys. Z tob zrobi to samo, Kyle i z tob, Peto. Odetnie si od was. Po opuszczeniu Hubala nie ma powrotu na wysp.

195

Zamilk na chwil, po czym zapyta: - Znasz jakich mnichw, ktrzy wyjechali kiedy z Hubal, a potem wrcili? Za ycia Kylea tylko jeden mnich opuci na duej ni dzie bezpieczn oaz spokoju, jak bya wyspa Hubal, a potem wrci zdrw i cay. - Tylko jednego odpar. Ojca Taosa. Nikt inny nie poradzi sobie z zagroeniami wiata zewntrznego. Wanie dlatego nie wrcili. - Mylisz, e Milo i ja te nie wrcilimy z tego powodu? - No, nie To znaczy Bo ja wiem? - Spjrz prawdzie w oczy, Kyle, wy nic nie wiecie. Tak samo jak Milo i ja nie wiedzielimy o niczym, kiedy wyjedalimy z Hubal. Nie mielimy pojcia, jak si sprawy maj, a do czasu, kiedy poznalimy czowieka zwanego Bourbon Kid. Wymawiajc to imi, Hezekiah zniy gos do szeptu. W Lelku-Kufelku tych dwch sw nigdy nie wymawiano na gos, przez szacunek dla zmarego. - Bourbon Kid? powtrzy Kyle na cay gos. A co on ma z tym wsplnego? PIF! Huk wystrzau na chwil oguszy niemal wszystkich obecnych w barze. A potem wybucha powszechna panika. Wrd klientw, ktrzy do tej pory popijali spokojnie przy stolikach i zajmowali si swoimi sprawami, znienacka si zakotowao. Pierwszy zareagowa Hezekiah. Zerwa si na rwne nogi, odwrci i stan twarz w twarz ze strzelcem, ktry wanie wpakowa kulk w pier jego kompana. Milo sta teraz niczym zamroczony po ciosie bokser; wrzeszczc z blu, zatoczy si do tyu, na krzeso, ktre przewrcio si na nok, niemal pocigajc go za sob. Prbowa utrzyma rwnowag, zarazem ze wszystkich si przyciskajc jedn rk do olbrzymiej dziury w piersi. Kyle i Peto zamarli w bezruchu i tylko wytrzeszczali oczy, skamieniali niczym posgi. Milo usiowa zapa dech. Z jego piersi i ust tryskaa krew, obryzgujc mu dugi czarny paszcz, a take wszystkich, ktrzy mieli pecha i znaleli si w pobliu. Co gorsza, jego lepia nagle stay si czarne, a twarz zacza si zmienia. Na oczach obecnych w barze zmienia si w nocnego potwora w wampira. Ale w wampira konajcego, w rozkadzie, obracajcego si w proch i pdzcego na zamanie karku do bram pieka. Dla kontrastu Hezekiah niemal natychmiast zmieni si w krwiopijc co si zowie. Teraz wydawa si o wiele bardziej przeraajcy ni powczcy nogami, utytany kloszard, ktry zaledwie kilka sekund temu patrzy na obu mnichw wilkiem. Wyprostowany w ramionach, sta, szczerzc ky i szykujc si do walki ze strzelcem. Przed sob mia 196

dwunon, pkajc od mini gr cielska w czarnych skrzanych spodniach, kurtce i czarnym T-shircie bez rkaww, z logo Helloween. Kyle i Peto nie bez trudu rozpoznali w nim Rodeo Reksa. Rex unis bro i wycelowa prosto w pier Hezekiaha. W odpowiedzi wampir warkn z wciekoci na napastnika, od ktrego dzielio go niecae 1,5 metra. Nie zamierza si podda bez walki. wietnie wiedzia, kim jest Rodeo Rex i jakie ma wobec niego zamiary. W mgnieniu oka, zanim Rex zdy pocign za spust i posa mu kulk w pier, Hezekiah wyskoczy pod sam sufit. Porusza si z tak nieprawdopodobn szybkoci, e oni Kyle, ani Peto nigdy nie widzieli szybszego stworzenia. P sekundy pniej wampir sta za plecami Reksa, wycigajc ku napastnikowi dugie rce o kocistych doniach, gotw skrci mu kark. Jego paznokcie wyduyy si, teraz mia szpony niemal tak dugie jak palce, co stwarzao zudne wraenie chudych, skatych korzeni drzewa. Rzucajc si na swoj ofiar, rozdziawi szeroko usta, obnaajc ostre jak brzytwa zby, ktre jakby urosy i byy dwa razy wiksze ni zwykle; najwyraniej chcia nimi rozszarpa czowieka, ktry bez ostrzeenia i bez litoci zastrzeli jego kompana. Jednake Rex (o czym najlepiej mgby zawiadczy Peto) nie by atw zdobycz. W ten sposb zarabia na ycie i najwidoczniej zna wszelkie przewidywalne posunicia wampirw. W ostatniej chwili, kiedy Hezekiah sign oburcz do jego szyi, olbrzym pad na podog, okrci si na palcach, jakby taczy break-dance, i wystrzeli, a wszystko to jednym pynnym ruchem. Ze spragnionych krwi ust Hezekiaha wyrwa si nieludzki wrzask. Wampir odchyli gow i zacz wy do sufitu. Z rany nad jego sercem, ktre w agonii wykonao kilka ostatnich uderze, sikna krew. Wrzask przeszywa uszy wszystkich w promieniu 15 metrw i kilka sekund pniej klienci Lelka-Kufelka niemal w komplecie pdzili do drzwi. Inna sprawa, e nie mieli po co si pieszy. W gruncie rzeczy walka dobiega koca. Po kilku sekundach wycia co, co niedawno byo Hezekiahem, stano w pomieniach i szybko obrcio si w popi, tak jak nieco wczeniej jego przyjaciel Milo. W caym tym chaosie, gdy ludzie przepychali si i tratowali w drodze do drzwi, Rodeo Rex dwign si z podogi i podszed do stou, przy ktrym siedzieli Kyle i Peto. Zakonnicy nie ruszyli si z miejsc; wci siedzieli na krzesach i tpo gapili si w miejsce, gdzie jeszcze przed nieca minut Hezekiah ostawi peen wrzasku i taca pokaz, jak zmieni si z czowieka w wampira, a zaraz potem w popi. - Czycie, tpaki jedne, nie suchali ani sowa z tego, co wam, kurwa, mwiem? zapyta ostro.

197

aden z mnichw nie by w stanie mu odpowiedzie. Niczym nauczyciel, ktry przyapa swoich uczniw na paleniu papierosw za sal gimnastyczn, Rex wycign obie rce nad stoem, chwyci ich z przodu za tuniki i wywlk z krzese. - Zabierajcie std swoje aosne dupska i ebym was wicej nie widzia przed wschodem soca! Zrozumiano? Wygldao na to, e jest z nich bardzo niezadowolony, a oni nie zamierzali dyskutowa. - Tak, Rex, zrozumielimy rzek Peto, ktry po raz pierwszy wydawa si bardziej opanowany ni jego mentor. Chod, Kyle, spadajmy stad. Wzi ze stou butelki piwa i ruszy do wyjcia; Kyle depta mu po pitach, nie odrywajc wzroku od miejsca, gdzie jego przyjaciel Hezekiah stan w pomieniach i obrci si w proch. - Hej, wy tam! zawoa za nimi barman. Nie macie prawa wynosi std butelek! Zamiast odpowiedzi mnichw, usysza ryk Rodeo Reksa: - Maj prawo robi, co im si, kurwa, podoba! Spierdalaj na zaplecze i obcignij sobie fiuta, palancie! Barman posusznie znikn z widoku. Nie yczy sobie dalszych kopotw i mia do rozumu, by wiedzie, e w swoim dobrze pojtym interesie powinien trzyma si z dala od tej maszyny do zabijania i miejscowej ywej legendy, jak by Rodeo Rex. Skoro lokal cakiem opustosza i nikt ju nie urzdowa za barem, Rex sam wzi zza kontuaru butelk whisky oraz cygaro i usiad na stoku. Nadszed czas na chwil refleksji nad kolejnym zwyczajnym, przecitnym dniem.

198

Rozdzia czterdziesty czwarty Detektyw Miles Jensen wiedzia, e wpad w powane tarapaty. Gdy odzyska przytomno, poczu pulsujcy bl z tyu Glowy, ktremu towarzyszyo niemie wraenie wiadczce o tym, e jego kark jest pokryty skorup krwi. Zakrzepej krwi, co oznaczao, e by nieprzytomny od duszego czasu. Niestety, nie mg sprawdzi, czy to naprawd krew, bo rce mia ciasno skrpowane na plecach tam. W usta wetknito mu knebel i zawizano z tyu gowy, co jeszcze bardziej potgowao pulsujcy bl. Detektyw lea na boku, z podkulonymi pod brod nogami; nie wiadomo dlaczego zdawao mu si, e podskakuje i opada w ciemnoci. Nagle zaskoczy. Zapakowano go do baganika samochodu i wieziono Bg wie dokd. Nie widzia nic a nic, a kiedy w peni zda sobie spraw ze swojego kopotliwego pooenia, potrafi myle jedynie o licznych filmach gangsterskich, w ktrych pakowano jakiego nieszcznika do kufra i wywoono na spotkanie ze mierci. Myl, e miaby skoczy tak przedwczenie i tak niemio, sprawia mu jeszcze wikszy bl ni rana w gowie i nieustajce dudnienie w uszach. Oprcz grzmotu z rury wydechowej i szumu opon na drodze nie sysza adnych gosw, nie mia wic pojcia, ile osb jedzie samochodem. Niewiele pamita, poza tym, e zaatakowaa go niewyrana posta, stojca na drzewie za jego plecami. By to olbrzymi facet, ale w ciemnociach wyglda raczej jak trjwymiarowy cie. Zanim Jensen zdy zareagowa, tamten zeskoczy z drzewa i wyldowa przed nim. A potem momencik!... potem Miles zarobi czym w ty gowy. Czyli e musia tam by jeszcze kto inny. Tak, to miao sens. Przecie ani na chwil nie odwrci si tyem do tego, ktry zeskoczy z drzewa, a zatem by tam drugi czowiek. To zreszt wkrtce miao si okaza. Tymczasem musia jako nawiza kontakt z Somersem. Partner by jego jedyn nadziej. Czu, jak pager, ktry od niego dosta, wpija mu si w bok, ale czy uda mu si wcisn klawisz, by zawiadomi koleg o swoim pooeniu? A nawet jeli mu si uda, to w jaki sposb odbierze komrk, gdyby Somers do niego oddzwoni? Niewtpliwie rzecz podstawow byo uwolnienie skrpowanych za plecami rk. Tyle e musi zachowa si przy tym jak najciszej. Ostrzeenie przeladowcw, e odzyska przytomno, mogoby si dla niego skoczy na przykad potencjalnie miertelnym ciosem noa. Lepiej nie prowokowa takiej sytuacji. Rce mia skrpowane jak grub tam klejc. Oplataa jego nadgarstki od podstawy kciukw, ciasno zwizujc zacinite pici. Uwolnienie si z tych wizw nie byo

199

proste, ale zakadajc, e bdzie mia na to dostatecznie duo czasu cakowicie wykonalne. W kocu, po jak mu si zdawao dziesiciu minutach, cho na pewno trwao to znacznie krcej, udao mu si nieco oswobodzi lewy kciuk. Nie na tyle, eby si cakiem uwolni, ale dostatecznie, by przekrci rk i Bogu dziki! wcisn kciukiem klawisz pagera, ktry mia w lewej kieszeni. A niech ci cholera, Somers! pomyla. Oby tylko nie spa! Wcisnwszy klawisz pagera, nastpne 10 minut spdzi na dalszych prbach oswobodzenia rk. Bez skutku. Samochd zatrzyma si kilka razy; zwykle nastpowa po tym gwatowny skrt w lewo czy w prawo, ktry wytrca detektywa z rwnowagi. Ale po upywie tych kolejnych 10 minut samochd zatrzyma si znowu i tym razem silnik zgas. Po kilku sekundach ciszy rozleg si dwik otwieranych i zatrzaskiwanych co najmniej dwojga drzwi. Jensen usysza stumione gosy, po czym kto otworzy baganik i w ciemnoci detektyw zobaczy nad sob dwie postacie bez tworzy. Mia racj. Zaatakowao go dwch mczyzn. Olbrzymich mczyzn, niestety w ciemnociach nie by w stanie ich rozpozna. - Detektyw Miles Jensen rozleg si miertelnie lodowaty gos, ktry wczeniej odezwa si do niego z drzewa. Witamy w ostatnich chwilach twojego ycia.

200

Rozdzia czterdziesty pity Mistyczna Dama miaa skonno do popadania w paranoj. Na tym, midzy innymi, polega jej urok i z tego te powodu ludzie czasami traktowali j cho troch powanie. Niewtpliwie zwikszao to jej mistyczno i wiarygodno, a w rezultacie take stan jej konta. W tych rzadkich sytuacjach, kiedy oddalaa si od drzwi wejciowych, zawsze rozgldaa si i upewniaa, czy nikt jej nie ledzi. Miejscowe dzieciaki bez wyjtku uwaay j za wariatk, podobnie jak wikszo dorosych. Przewanie tylko starsi nastolatkowie i ludzie nieco po dwudziestce nie sdzili, e jest stuknita, a to gwnie dlatego, e w tym wieku eksperymentowali z narkotykami i w zwizku z tym byli bardziej otwarci na jej wiar w zjawiska nadprzyrodzone. Nigdy nie wychodzia po zmroku, ze strachu przed wampirami (czy, oglnie rzecz biorc, przed wszelkiego rodzaju ywymi trupami; moce piekielne, duchy i zombie, a take wilkoaki i caa reszta te jej specjalnie nie bawiy). A ju podczas Festiwalu Ksiycowego tylko z najwyszym niepokojem omielaa si wyj z domu. Wszelkie biesy, ktre przyciga ten festiwal, w normalnej sytuacji byyby a nadto wystarczajcym powodem, eby zaopatrzya si w jedzenie na cay miesic i nie opuszczaa domowego azylu. Jednake tym razem ciekawo wzia gr. Od czasu niedawnej wizyty Dantego i Kacy mylaa gorczkowo. Gdy tylko wyszli, zacza wyta umys w poszukiwaniu wszystkiego, co zdoa sobie przypomnie na temat magicznego niebieskiego kamienia znanego jako Oko Ksiyca. I cho wikszo opowieci o tym kamieniu naleao zapewne midzy bajki woy, to jednak bez dwch zda tworzyy miejscow legend, tak wic wczesnym popoudniem wyruszya na drug stron miasteczka, do biblioteki miejskiej. Instytucja ta dysponowaa cakiem przyzwoitym dziaem powiconym lokalnej miologii i legendom, Mistyczna Dama miaa wic nadziej, e trafi na co ciekawego. Odszukanie ksiki zawierajcej informacje na temat Oka Ksiyca okazao si trudniejsze, ni si spodziewaa. Gdyby nie jej intuicja, w szsty zmys, moliwe, e niczego by nie znalaza. Ale udao si. Trafia na ksik bez tytuu, anonimowego autora. Wygrzebanie takiego tomu na pkach olbrzymiej biblioteki nie byo atwe i zajo jej sporo czasu. W rezultacie zanim dotara z t ksik do domu, umieraa z godu i padaa ze zmczenia. Przygotowaa sobie lekki lunch i zdrzemna si, a wczesnym wieczorem zajrzaa w kocu do ksiki. Wyprawa okazaa si ze wszech miar warta zachodu, tak wic zasiada przy stole do lektury grubanej ksigi, w twardej oprawie z wytartej brzowej skry. Ksiga bya 201

niebywale stara i Mistyczna Dama nie posiadaa si ze zdumienia, e bibliotekarka w ogle si zgadzaa, eby klienci brali j do domu. Z drugiej strony, czy kto, kto jej specjalnie nie szuka, mgby na ni trafi przypadkiem? Z ulg przekonaa si, e ksiga napisana jest po angielsku; wikszo wykaligrafowano starannie czarnym atramentem, chocia wida byo te lady ingerencji innych osb oraz liczne poprawki i marginalia. Tekst zaczyna si od rcznie wypisanego ostrzeenia na pierwszej stronie. Autor wstawi co, co wygldao na swoist notk od siebie: Szanowny Czytelniku, Tylko ludzie o czystym sercu mog zajrze na karty tej ksigi. Kada przeczytana strona, kady kolejny rozdzia przybliy Ci do koca. Nie wszystkim uda si przebrn przez cao. Zawioci akcji oraz bogactwo stylw mog oszoomi i zamci w gowie. Prbujc dociec prawdy, bdziesz j mia pod samym nosem. Zapadnie ciemno, a z ni nadejdzie wielkie zo. Ci za, ktrzy doczytaj t ksig do koca, by moe nigdy ju nie ujrz wiata. Ksiga nie miaa, niestety, spisu treci, tytuw rozdziaw ani indeksu, tak wic informacje na temat Oka mogy by rozproszone po caym tekcie. Przeczytanie manuskryptu od deski do deski zajoby Mistycznej Damie okoo trzech dni, a i to przy zaoeniu, e wcale lub prawie wcale by nie spaa. Za dugo Festiwal Ksiycowy by za pasem, z pewnoci wic nie miaa tyle czasu. Doskonale zdajc sobie z tego spraw, zacza przerzuca rcznie zapisane strony, szukajc czego na temat Oka. Na pierwsz wzmiank o nim trafia dopiero po godzinie, niemal o dziesitej wieczorem. Poniewa wertowaa ksig pod ktem informacji na temat Oka Ksiyca, nawet z grubsza nie zorientowaa si, o co w niej chodzi. Udao si jej odkry tylko tyle, e autor kilku pierwszych rozdziaw napomyka, i jest jednym z dwunastu apostow Jezusa i e zacz pisa t ksig jako dziennik, zaraz po ukrzyowaniu. To, co inni spisali na temat ycia i czasw Chrystusa, zostao zebrane w Nowym Testamencie, autor tej ksigi natomiast pisa wycznie o zdarzeniach, ktre nastpiy bezporednio po ukrzyowaniu. Mistyczna Dama uwiadomia sobie wkrtce, e jej oczy i umys przywyky do rcznego pisma oraz e kartki wykonane s z grubego, tawego pergaminu, co poniekd wyjaniao znakomity stan ksigi, pomimo jej wieku.

202

Na jakim etapie dziejw dziennik wpad w rce kogo, kto przetumaczy go na angielski, a pniejsze dopiski zrobiono ju w tym jzyku. Mniej wicej po jednej pitej objtoci ksiki charakter pisma si zmieni i rozpocza si opowie o niejakim Xavierze, ktry podrowa po Egipcie w poszukiwaniu witego Graala zaskakujca zmiana tematyki, bo pierwsza cz ksiki utrzymana bya w stylu dziennika, natomiast przeycia Xaviera przypominay raczej kiepski scenariusz do kolejnego filmu z cyklu przygd Indiany Jonesa. Ale Mistyczna Dama znalaza tu wreszcie odniesienie do tego, czego szukaa. Opowie bya o tym, jak to Xavier zatrzyma si w wityni, w ktrej natkn si na obraz przedstawiajcy wspaniay niebieski kamie znany jako Oko Ksiyca. Dowiedzia si, e miejsce, w ktrym znajduje si w kamie, okryte jest cis tajemnic; mnisi ze wityni nie chcieli si ni z nim podzieli. Anonimowy autor nadzwyczaj zapali si do tej czci opowieci i powici kilka stron na podkrelanie tego, jak bardzo Xavier pragn si dowiedzie, gdzie jest i jakie tajemnice skrywa ten klejnot. Wygldao na to, e zoone przez mnichw luby zabraniay im posiadania czegokolwiek, a ju z ca pewnoci rzeczy o znacznej wartoci materialnej, dlatego te Xaviera fascynowa fakt, e zatrzymali co tak niewtpliwie cennego i e w dodatku tak starannie to ukrywaj. Sam wpad na wizerunek kamienia zupenie przypadkowo, kiedy pewnego dnia szuka ojca Gaiusa, przeoonego zakonnikw. Gaius wciek si na Xaviera i posun si nawet do tego, e zniszczy obraz mianowicie kaza go zdj i spali. Koniec kocw, poszukiwania informacji na temat witego Graala zawiody Xaviera na inn ciek ycia i przez duszy czas na kartach ksigi nie byo dalszych wzmianek na temat Oka. Mistyczn Dam tak wcigny przygody Xaviera, e kusio j, by dalej czyta o jego poszukiwaniach witego Graala, wiedziaa jednak, e na lektur przyjdzie czas pniej. Na razie musiaa dowiedzie si jak najwicej o Oku. To bya sprawa pierwszoplanowa. Zanim znalaza dalsze informacje, dochodzia jedenasta w nocy. Narracja nadal koncentrowaa si na Xavierze i dotyczya zimy roku 1537. Podrujc po Ameryce rodkowej, Xavier spotka przypadkiem jednego z mnichw z egipskiej wityni. Kiedy widzieli si po raz pierwszy, zakonnik by modym nowicjuszem, a teraz wyrs ju na prawdziwego mczyzn. Xaviera jednak o wiele bardziej interesowa fakt, e w mnich, Ishmael, zosta wygnany ze wityni po tym, jak zadar z ojcem Gaiusem. I chocia ksiga w irytujcy sposb unikaa podawania konkretnych powodw zatargu, byo jasne, e Ishmael zama ktry ze witych lubw zakonnych, w wyniku czego ujawni tajemne miejsce przechowywania Oka Ksiyca. Potem nastpowa rozwleky opis tego, jak to Ishmael i Xavier stali si nierozczni i razem przemierzali wiat w poszukiwaniu witego Graala. 203

Mistyczna Dama zreflektowaa si, e znowu si rozprasza i zapomina o celu, bo z kad stron stawao si coraz bardziej jasne, e Xavier i jego nowy przyjaciel lada chwila mog odnale co, co zowi kielichem Chrystusa. Nagle, kiedy ju wydawao si, e s o krok od sukcesu, autor znw zmieni temat, i to dosownie w p zdania. Dalszy cig spisany by innym charakterem pisma i ani sowem nie wspomina ju o witym Graalu. Nowy autor nie poda, jak si nazywa, ale z ca pewnoci by mczyzn. Mistyczna Dama poznaa to po sposobie, w jaki opisywa walk z siami za i pogo za Okiem Ksiyca, by zdoby je, zanim wpadnie w rce Pana Ciemnoci. Do tej pory nie byo wzmianki o adnym Panu Ciemnoci, a przynajmniej nic takiego nie zauwaya. Nowy autor opisywa fascynujce przygody na morzach i oceanach oraz wyprawy na pustynie. Rzetelna, bohaterska akcja toczya si a do chwili, kiedy autor ni w pi, ni w dziesi si zakocha. Mistyczna Dama, znudzona nieznonym sentymentalizmem, prbowaa przeskoczy t cz. Autor bez koca gldzi o tym, jak to zadurzy si w dziewczynie imieniem Maria i w rezultacie, poniewa jego mio do niej bya zakazana, pozbawi si prawa powrotu do domu. Monotonia rozwlekego romansida podziaaa na Mistyczn Dam jak rodek nasenny, wic tu przed pnoc zaparzya sobie kubek kawy. Zastrzyk kofeiny niespecjalnie jednak pobudzi jej mzg, wobec tego postanowia przespa si kilka godzin. Z szuflady w stole wycigna cienk zakadk z czarnej skry i umiecia j na stronie, na ktrej skoczya lektur. Kiedy jednak chciaa zamkn ksig, ta otworzya si na stronie z jakim rysunkiem. Do tej pory Mistyczna Dama natkna si na mapy, wykresy oraz ryciny rozmaitych przedmiotw i budowli, tu i tam wystpujce w tekcie. Wszystkich autorw cechowaa wyjtkowa staranno w przedstawianiu takich szczegw, ale ten rysunek w istotny sposb rni si od pozostaych. Przedstawia szczliw par. Poniej widnia podpis, wykaligrafowany pikn kursyw. I cho Mistycznej Damie oczy same si zamykay, zamrugaa, pochylia si nad ksik i przeczytaa: Pan Ciemnoci Xavier w dniu swojego lubu. Rozlego si pukanie do drzwi. A raczej donone omotanie. Mistyczna Dama, zaskoczona, poderwaa si niczym przeraona ania. W pierwszej chwili pomylaa, eby wsta, otworzy i zwymyla od ostatnich idiot, ktry omiela si puka do kogo w rodku nocy. Tak pno dobijali si do niej tylko pijani nastolatkowie albo przejezdni, ktrzy chcieli, eby przepowiedziaa im przyszo. Rzecz jasna, postpiaby tak w normalnych warunkach,

204

skoro jednak trwa Festiwal Ksiycowy, uznaa, e naley zachowa nieco ostronoci, zanim otworzy drzwi i przekona si, kto za nimi stoi. - Kto tam? zawoaa. Nie doczekaa si odpowiedzi. Prawd mwic, nie byo w tym nic niezwykego. Czsto zdarzao si, e wesokowie, ktrzy wpadali do niej z wizyt, nie odpowiadali na pytanie: Kto tam?. Ot, niektrzy co bardziej ograniczeni umysowo gocie mieli zwyczaj pata jej takie niezbyt wyszukane psikusy. Mylaem, e wiesz, e to ja mwili, kiedy ju im otworzya. Co z ciebie za wrka, skoro nie wiedziaa, e to ja?, i tak dalej Z biegiem lat nasuchaa si tysicy tego rodzaju kiepskich artw. Nieco zaniepokojona i mocno poirytowana, wstaa od stou i podesza do drzwi. Ostronie, jak najciszej, przekrcia klucz w zamku i wyjrzaa na dwr, gotowa naublia stojcemu tam idiocie. Ale na widok gocia przeya drugie zaskoczenie w cigu ostatnich kilku minut. Za progiem, w t zimn noc, staa moda kobieta, caa ubrana na czarno. W panujcych ciemnociach Mistyczna Dama ledwie j dojrzaa. Gdyby nie ta niezwyka blado twarzy, w nocy dziewczyna byaby wrcz niewidzialna. - Czy wiesz, ktra godzina? burkna Mistyczna Dama ze zoci. - Przepraszam odpara dziewczyna. Chodzi o to, e potrzebna mi pani pomoc w pewnej sprawie. - Jak masz na imi? - Jessica. - No c, Jessico, czy mog ci zaproponowa, eby wrcia jutro za dnia? O tej porze ju nie przyjmuj, wanie miaam si pooy. - Bardzo pani prosz, nie zajm pani wicej ni pi minut powiedziao dziewcz bagalnym tonem. Wida byo, e jest przemarznita na ko i pada ze zmczenia; no i e jest w desperacji. Co jednak waniejsze, bya trzewa i miaa tak bagalny wyraz oczu, e Mistycznej Damie zrobio si jej al. Przecie ta liczna i na pozr niewinna dziewczyna na pewno nie jest jakim kawalarzem? - Miaam nadziej, e powie mi pani, kim jestem cigna Jessica. Widzi pani, ostatnie pi lat przeleaam w piczce i wyglda na to, e mam amnezj. Hmm, pomylaa stara kobieta. A moe jednak ta maa szykuje mi jaki dowcip? - Bzdura odpara lakonicznie. Przyznaj si, nic lepszego nie przyszo ci do gowy?

205

- Prosz pani, musi mi pani uwierzy! Prosz! Cigle mam wizje no, wie pani co mi si przypomina. Wydaje mi si, e niejaki Bourbon Kid chce mnie zabi. A wszystko z powodu jakiego Oka Ksiyca. Oko Ksiyca! Czy to moliwe?! Wzmianka o Bourbon Kidzie i Oku Ksiyca bya chyba jedynym wyobraalnym powodem, dla ktrego Mistyczna Dama wpuciaby kogo do siebie o tak pnej porze. Pragna uzyska na temat Oka wszelkie moliwe informacje, uznaa wic, e odprawienie tej modej kobiety, ktrej mogaby ju nigdy wicej nie zobaczy, to za due ryzyko. - No dobrze ustpia. Wejd. Ale pamitaj, masz tylko pi minut. - Och, dzikuj. Pani jest taka mia. Mistyczna Dama wprowadzia dziewczyn do wskiego pokoju i wskazaa jej jedno z krzese przy stole. Jessica posusznie usiada. - Co to za ksika, ktr pani czyta? zainteresowaa si. - Niewane. Wrka obrzucia j gniewnym spojrzeniem. Wolaa nie mie nic wsplnego z losami ludzi, ktrzy poszukiwali kamienia. Jessica moga si okaza oszustk albo kim jeszcze gorszym dlatego te wrka nie chciaa si przed ni zdradzi z tym, e sama nadmiernie interesuje si Okiem Ksiyca. Zamkna ksig i odoya j na podog pod stoem, po czym usiada, jak zwykle, na drewnianym krzele z wysokim oparciem, naprzeciwko Jessiki. - No dobrze, Jessico. Czy w ogle wiesz co o sobie? - Niewiele. Za bardzo si baam, eby si rozpytywa znajc moje sabe strony, kto mgby mnie wykorzysta. Rozumie pani, na widok modej kobiety, ktra nie zna nikogo i ktrej nikt nie zna, niektrym mogyby przyj do gowy gupie pomysy. - To prawda przyznaa Mistyczna Dama. A zatem zupenie nic nie wiesz? - Co tam wiem. Na przykad, e mniej wicej pi lat temu kto, kogo nazywaj Bourbon Kid, prbowa mnie zabi i dlatego wpadam w piczk. A teraz podejrzewam, e znowu mnie ciga, tylko nie wiem dlaczego. Nie wiem, co takiego zrobiam, eby a tak go zdenerwowa. Sdzi pani, e moe mi pani pomc? Mj przyjaciel Jefe doradzi mi, ebym zwrcia si o pomoc wanie do pani. - Jefe, powiadasz? mrukna Mistyczna Dama; wiedziaa, e chodzi o siejcego postrach owc nagrd. - Tak. Zna go pani? - Jako tako. Zajrza do mnie raz czy dwa. - A wic czy mia racj? Potrafi mi pani pomc? 206

- By moe. Popatrzmy na moj krysztaow kul, zobaczymy, co uda nam si znale. Mistyczna Dama nachylia si, zdja czarny kawaek jedwabiu z krysztaowej kuli i upucia go na ksik, lec na pododze u jej stp. Nastpnie zacza powoli pociera domi kul, jak gdyby chciaa j ogrza. Przez chwil pod powierzchni krya dziwna mgieka, ktra stopniowo rozproszya si i w sercu szklanej kuli ukazaa si sylwetka mczyzny. - Ooo Widz czowieka w kapturze to Bourbon Kid wykrztusia wrka. Chyba masz racj. Wyglda na to, e on ci ciga. Oderwaa wzrok od kuli i spojrzaa dziewczynie gboko w oczy, sprawdzajc jej reakcj. Ten czowiek oznacza ze wieci. Powane kopoty. Pi lat temu zabi w tym miecie mnstwo ludzi. Jeeli faktycznie ci ciga, to proponuj, eby wyjechaa jak najdalej od Santa Mondega. Jessica wydawaa si przeraona i gboko zmartwiona. Takiej reakcji nie sposb udawa. A zatem nie jest oszustk, pomylaa wrka. - Czy pani wie, dlaczego chce mnie zabi? odezwaa si dziewczyna. Czy pani kula mwi co na ten temat? A moe powie co o mnie? Skd pochodz? Jak to si stao, e przeyam ostatnim razem? - Prosz ci, kochanie, po jednym pytaniu na raz skarcia j Mistyczna Dama, spogldajc w zamglon kul w poszukiwaniu odpowiedzi. Ten czowiek, ten Bourbon Kid, ma z tob niezaatwione porachunki rzeka powoli, z caych si koncentrujc si na wirujcych obrazach wewntrz kuli. Jego pragnienie, eby ci zabi, jest niezwykle silne. Nic go przed tym nie powstrzyma, a przygotowa si na twj powrt. Mj Boe, ten czowiek naprawd ma wobec ciebie jak najgorsze zamiary. Tyle tylko, e nie widz powodu Nie, zaczekaj chwilk Zaczynam co widzie Znienacka wrka odskoczya do tyu, jak gdyby co wystraszyo j na mier. - Co jest? Co si stao? krzykna Jessica. Co pani tam zobaczya? Stara kobieta najwyraniej bya miertelnie przeraona. Jej twarz powleka upiorna blado, zacza dygota. - Powiadasz, e naprawd nie masz pojcia, kim jeste? zapytaa w kocu amicym si gosem. - Tak. Dlaczego pani pyta? Co takiego pani zobaczya? Kim ja jestem? - N nie wiem Przykro mi. Powinna ju i. Wygldao na to, e wrka nagle nie moe si doczeka, by jak najszybciej pozby si gocia. - Dlaczego? Co pani tam zobaczya? 207

- Nic. Mwi ci, nic nie widziaam. A teraz id ju sobie. Mistyczna Dama kamaa jak z nut i wiedziaa, e dziewczyna zdaje sobie z tego spraw. W normalnej sytuacji ukryaby kamstwo rwnie przekonujco jak kada inna wrka, ale tym razem nie zdoaa. Jej reakcja jasno dowodzia, e co wie, a Jessica nie miaa zamiaru podda si bez walki. - Gwno prawda! Pani co widziaa. Dobrze radz, eby mi pani powiedziaa, o co chodzi. Bo jakby co, potrafi by naprawd wredna! WIC GADAJ, CO TAKIEGO ZOBACZYA?! Kiedy dziewczyna wykrzyczaa ostatnie sowa, Mistyczna Dama a podskoczya. Czua, e jej serce omocze w zatrwaajco szybkim tempie. Miaa wraenie, e tucze si o mostek tak, jakby chciao wyrwa si z piersi. - W widziaam Bourbon Kida. On tu idzie. Idzie tutaj w tej chwili. Dlatego musisz ucieka. Moe nas dopa lada moment. - Naprawd? Jessica wydawaa si zaskoczona. Czy ty mnie aby nie okamujesz? Obserwowaa bacznie reakcj Mistycznej Damy, sprawdzajc, czy nie kamie. - Nie. Mwi szczerze. To wszystko, co zobaczyam. Nie chc tu widzie tego czowieka. Prosz, id ju sobie. - Ale dlaczego chce mnie zabi? - Nie wiem. A teraz wyno si, dla wasnego dobra! Jessica wstaa z krzesa. Ta szurnita stara Cyganka nie krya, e za wszelk cen chce si jej pozby, mimo to zaryzykowaa ostatnie pytanie. - Jeste pewna, e nie widziaa nic wicej? rzeka spokojnie. No wiesz o mnie? - Nie. Przykro mi. Nie jestem w stanie ci pomc. Id ju, prosz! W gosie wrki zabrzmiaa nieodwoalna nuta; z ulg zobaczya, e Jessica rusza do wyjcia. Dziewczyna nie wydawaa si szczeglnie wystraszona tym, czego si wanie dowiedziaa. Raczej miaa mtlik w gowie. - egnaj, Jessico! zawoaa za ni Mistyczna Dama. Baw si dobrze w czasie Festiwalu Ksiycowego, dopki jeszcze trwa. - A, dziki. Ty te egnaj Annabel. - Sucham?! Jak mnie nazwaa?! - Annabel. Przecie tak masz na imi, prawda? Annabel de Frugyn? Wrka wyjtkowo niechtnie zdradzaa swoje nazwisko. Przede wszystkim atwo mgby j wytropi na przykad poborca podatkowy, dlatego te poza jej najbliszymi mao kto wiedzia, jak naprawd si nazywa. 208

- Tak. Rzeczywicie, tak si nazywam, ale skd ty o tym wiesz? Jessica zmierzya Mistyczn Dam wzrokiem, ktry wiadczy, e ona take potrafi zatrzymywa informacje dla siebie, kiedy tak jej wygodniej. Mimo to postanowia odpowiedzie. - Od Jefe. Rzucia to na odchodnym, jakby chciaa mie ostatnie sowo w dyskusji, po czym odsuna na bok zason z paciorkw, otworzya drzwi frontowe i wymaszerowaa z wciekoci. Ku irytacji wrki, nie zamkna za sob drzwi jak naley. Zostawia je przymknite, co nie znaczy, e domknite. Kto obcy, kto nie zna tych drzwi, nic by nie zauway, jednak Annabel de Frugyn znaa je dobrze i wiedziaa, e nie s zatrzanite tak, jak by sobie yczya. Niektrzy, zwaszcza modzi ludzie, mieli zwyczaj niedomykania drzwi, co w rodku nocy byo ze wszech miar niepodane. Wprawdzie nie cigno jeszcze chodem, ale to bya tylko kwestia czasu. A zreszt i tak musiaa zamkn je na klucz. Jeeli Bourbon Kid rzeczywicie nadchodzi, to najprawdopodobniej ruszy ladem Jessiki, mijajc maleki domek Mistycznej Damy. Mimo to niezamknicie drzwi na klucz byoby zwyczajn gupot. Normalnie wstaaby i zamkna je od razu, najpierw jednak chciaa szybko przypomnie sobie rysunek, ktry zobaczya w ksidze. Signa pod st, podniosa czarny kwadrat jedwabiu lecy na tomisku i z powrotem zakrya nim krysztaow kul. Co uczyniwszy, znw signa pod blat i podniosa ksig. Otworzya j na stole i zacza szuka strony z rysunkiem przedstawiajcym Xaviera. Wertujc liczne strony z rycinami w poszukiwaniu tej waciwej, poczua spodziewany powiew powietrza z dworu, ktry przerzuci za ni wiele kartek. Nie miaa ani czasu, ani cierpliwoci, eby znosi takie utrapienie, wstaa wic, eby zamkn drzwi, ktre tymczasem byy ju niemal otwarte na ocie. Wysza za prg, sprawdzajc, czy Jessica jest jeszcze w polu widzenia, bo chciaa pogrozi jej wciekle za plecami, ale zapniony nocny go przepad bez ladu. Nie zauwaya innych obcych i z ogromn ulg przekonaa si, e ulica, jak sign wzrokiem, jest wyludniona. Wiatr hula w najlepsze i zamknicie drzwi wymagao od niej nie lada wysiku. Kiedy ju si z tym uporaa, zasuna wielki, zardzewiay metalowy rygiel i przekrcia w zamku may srebrny kluczyk tyle razy, a poczua opr; teraz ju bya pewna, e drzwi s zabezpieczone. Ziewna, przecigna si, prostujc zmczone rce, i wrcia do ksiki.

209

I nagle, co za okropna chwila, uwiadomia sobie, e nie jest w domu sama. Kto sta na wprost niej na rodku pokoju, pomidzy ni a ksig. Ze strachu i z zaskoczenia podskoczya i dopiero po kilku sekundach uspokoia si na tyle, by znw zacz oddycha. - A ty jake tu wszed? spytaa imponujc posta, ktra zagradzaa jej drog. Intruz nie odpowiedzia na to sowami. Przez nastpne 20 minut jedynymi dwikami dobiegajcymi z domu byy tylko wrzaski Mistycznej Damy, lecz zaguszao je wycie wiatru, ktry osign si huraganu. W kocu wrzaski Annabel de Frugyn ucichy, kiedy intruz wyrwa jej jzyk z garda.

210

Rozdzia czterdziesty szsty Porywacze bezceremonialnie rzucili Jensena na zasypan som, brudn kamienn podog; wczeniej ostronie przemycili go do stodoy, w ktrej si wanie znajdowa. Detektyw nie mia zielonego pojcia, gdzie jest, poza tym, e w stodole. O ile si orientowa, rwnie dobrze moga sta w ogrodzie na tyach domu w samym centrum miasta, jak i gdzie porodku pustyni. Bya wrcz olbrzymia; pod tyln cian pitrzyy si a po sufit bele somy. Nie miaa elektrycznoci, a e zapalanie wiec w tak starej drewnianej konstrukcji zakrawaoby na jawn gupot, za cae owietlenie suy blask ksiyca, wpadajcy przez otwarte drzwi. Gdy Jensen lea na pododze, dwaj potni mczyni kopnli go kilka razy, raczej po to, eby go zdenerwowa, ni sprawi mu bl. Po krtkiej, nie a tak dokuczliwej kopaninie podnieli go, cisnli na stos somy i posadzili, opartego plecami o nastpne bele. Potem jeden z nich wyrwa mu na si knebel z ust. Teraz przynajmniej mg odetchn gboko, eby cho troch uspokoi nerwy. Korzystajc z tego, e do rodka wpadao nieco wiata i e w kocu atwiej mu byo oddycha, nareszcie mia szans przyjrze si porywaczom. Mimo e ich twarze wci byy czciowo ukryte w cieniu, rozpozna obu ze zdj, ktre mia w swoich cile tajnych rzdowych aktach. Byli to siepacze El Santina: Carlito i Miguel. Obaj nosili czarne garnitury i czarne koszule pod marynark, niczym subowe mundury. W tych stronach wszyscy wiedzieli, e ci dwaj zawsze pracuj razem. Kryy pogoski, e to homoseksualici, ktrzy nie znosz rozsta i s bezwzgldnie lojalni wobec siebie. Bardziej lojalni byli jedynie wobec swojego szefa El Santina, ktry podobno traktowa ich jak ojciec. Szczerze mwic, istniaa realna moliwo, e rzeczywicie by ich ojcem. Ta para zajmowaa wysokie miejsce na licie potencjalnych wampirw Jensena. Jeli za El Santino by krlem wampirw, to ci dwaj byli jego najwyszymi kapanami, ktrzy odwalali dla niego brudn robot. Obecnie ich brudna robota polegaa na przesuchaniu Milesa Jensena, pozbyciu si jego zwok, albo na jednym i drugim. - No dobra odezwa si Carlito; jego mowa ciaa i agresywna postawa wiadczyy, e to on dominuje w tym tandemie. Co ty, kurwa, robi, schowany w krzakach przed posiadoci El Santina? Jensen wiedzia, e najpierw musi sprbowa wcisn im kit. Pewnie si zorientuj, e kamie, gdyby jednak zdoa ich przekona, e nie obserwowa rezydencji El Santina, miaby

211

chocia niewielk szans, e ujdzie z yciem, a przynajmniej bdzie mg gra na czas, dopki Somers nie wykombinuje, gdzie go szuka. - Wysiad mi samochd, wic siedziaem w krzakach i czekaem, a nu kto bdzie przejeda i mi pomoe odpar ze spokojem, ktry zaskoczy nawet jego samego. Ale nikt si nie trafi. Nie przejeda ani jeden pojazd. Wanie miaem si pooy i przespa w tych zarolach, kiedy si nawinlicie. Przez kilka dugich, bolesnych sekund aden z nich nie kwapi si z odpowiedzi. Obaj dugo wpatrywali si twardym wzrokiem w jego twarz, szukajc najmniejszych oznak wiadczcych o tym, e kamie. Ze zwizanymi na plecach rkami trudno mu byo usiedzie w pozycji, w jakiej go posadzili, skwapliwie skorzysta wic z tej okazji, eby niby przypadkowo przewrci si na bok, odsuwajc na chwil presj przesuchania. Miguel szybko wysun si zza prawego barku Carlita, posadzi Milesa z powrotem na belach somy i na dokadk trzasn go na odlew w twarz. Carlito zrobi krok w przd, nakry doni usta winia, po czym mocno cisn jego policzki. - Sucha no, ty skretyniay czarny skurwielu powiedzia. Wiemy, kim jeste. Jeste jebanym gliniarzem i nazywasz si Miles Jensen. Puci jego policzki i pchn go do tyu. Gowa detektywa uderzya o stert somy za jego plecami. - Tak, jasne odpar niele wkurzony Jensen. Sowa o czarnym skurwielu doprowadziy go do biaej gorczki. W adnym wypadku nie tolerowa obelg na tle rasistowskim, a zwaszcza gdy pochodziy od jakiej cholernej cioty. Ja te wiem, kim jestecie ostrzeg ich. - Tak? - A tak. Ty jeste jebany Carlito i z tego, co wiem, jebiesz te swojego kumpla Miguela. W kadym razie tak stoi w waszych aktach. Ani Carlito, ani Miguel w najmniejszym stopniu nie speszyli si bezczeln ripost detektywa. Gorzej, Carlito nawet umiechn si do niego. - Uwaaj, bo za chwil to Carlito i Miguel bd jeba Milesa Jensena odci si. A teraz nawijaj mi tu, czarny bracie, dlaczego mia oko na dom El Santina? Co miae nadziej znale? Tylko mi nie kam. Potrafi pozna, kiedy kto mnie okamuje, wic zanim odpowiesz, dobrze si zastanw. Bo po kadym kamstwie urn ci jednego pieprzonego palucha. Nie takich sw Jensen oczekiwa, nie to spodziewa si usysze. Dotychczas nie mia do czynienia z torturami fizycznymi polegajcymi na amputacji palcw i z ca pewnoci nie

212

mia ochoty zapozna si z tym obecnie. W rezultacie nastpne sowa dobiera nadzwyczaj starannie. - Nic. Dokadnie to znalazem. Nic. To jak, mog ju i? Prosz. - Nic z tego. Carlito pchn Miguela w kierunku detektywa. Przeszukaj mu kieszenie. Zobacz, czy nie ma przy sobie aparatw fotograficznych albo jakich urzdze podsuchowych. Miles zosta poddany przez Miguela brutalnej rewizji osobistej; bandyta szybko znalaz jego telefon komrkowy, legitymacj subow i pager, ktry rzuci na podog; telefon i odznak przekaza Carlitowi. - I co o tym mylisz? zapyta kompana. - Chyba nie pracujesz sam, co, detektywie Jensen? rzek Carlito, patrzc na telefon, ktry trzyma w rku. Otworzy klapk, przejrza ksik adresow i westchn z zadowoleniem. Prosz, prosz, a wic twoim partnerem jest detektyw Archibald Somers, h? No, to dopiero jest ciekawostka. Mwi ci ju o swojej teorii na temat Bourbon Kida? - Par razy. Carlito wybuchn miechem. - Taaak, stary Somers to niezy model, co nie? Wszystkiemu zawsze winien jest Bourbon Kid. Wiesz, e przez niego omal sam w to nie uwierzyem. Ma na tym punkcie niezego bzika, co? - Owszem przytakn spokojnie Jensen. Ale powiem ci co jeszcze. To znakomity fachowiec. I wie, e tu jestem. Lada chwila zaroi si tu od glin. Blefowa i mia wraenie, e Carlito zdaje sobie z tego spraw. - Oczywicie. Bandyta umiechn si. Miguel, dotrzymaj towarzystwa naszemu Axelowi Foleyowi, a ja skocz zadzwoni do szefa. - Si robi. Z mi chci. Carlito wyszed ze stodoy, po drodze wystukujc jaki numer na komrce detektywa. Przez kilka minut Miles siedzia niewygodnie, bo Miguel pochyli si nad nim i gapi niczym jaskiniowiec, ktry po raz pierwszy zobaczy czarnego czowieka. W kocu, po jakich piciu minutach, Carlito wrci do stodoy, pchajc przed sob taczki, na ktrych sta podparty strach na wrble. Straszydo odziane byo w czarn szat i niski, spiczasty kapelusz, take czarny, ale gow stanowia kula ze somy, bez rysw twarzy. Carlito podjecha z taczkami do Jensena i zatrzyma je par krokw od coraz bardziej zaniepokojonego detektywa.

213

- No i c pan detektyw Miles Jensen nam powie? Syszae kiedy o kltwie stracha na wrble w Santa Mondega? zapyta. Miguel zachichota, jak gdyby w sowach Carlita kryo si co zabawnego. - Nie. Nie powiem, ebym o niej sysza odparowa Jensen. I wcale mi si nie pali, eby dowiadywa si o tym teraz. Carlito znw pchn Miguela w kierunku jeca. - Przywi go mocno do tej wizki somy, na ktrej siedzi. Tylko tak, eby nie mg si ruszy. Miguel bez zwoki wzi si do dziea i przywiza skrpowane na plecach rce Jensena do beli somy. Stara si robi to jak najbrutalniej najwyraniej czerpa z tego wielk przyjemno. Kiedy z zadowoleniem ukoczy robot, odsun si, by w caej krasie podziwia swoje dzieo. - Opowiedz mu histori o strachu na wrble powiedzia, umiechajc si szeroko do Carlita. Ten zbliy si do Jensena i pochyli si nad nim, eby detektyw sysza go wyranie, a i mia okazj poczu ciepo jego oddechu. - Detektywie Jensen, jak sami dobrze wiecie, mamy tu w Santa Mondega pewien problem z ywymi trupami. - Tak? - Tak. A ty obszczekujesz drzewo starego wampira, moe nie? Miles uzna, e lepiej nie odpowiada. Spodziewajc si tego, Carlito cign, jakby nigdy nic: - Widzisz, przyjacielu, ywe trupy w Santa Mondega to nie tylko wampiry. Codziennie, o pnocy, oywaj na godzin somiane straszyda i musz si czym posili! A nic im nie smakuje tak jak czarnuchy. Wanie dlatego w Santa Mondega prawie nie ma twoich czarnych braci. Strachy na wrble za nimi przepadaj, kapujesz? Przytrzyma telefon komrkowy Jensena przed jego twarz, a potem upuci mu go na kolana. Nastawiem budzik na pierwsz w nocy, kiedy koczy si godzina duchw. Jeeli go usyszysz, to znaczy, e wci yjesz i e strachy na wrble ci polubiy. A jeli nie no c, to znaczy, e wtedy ju bdziesz martwy. Odwracajc si do wyjcia, dorzuci: - Wic jeli pan Strach na Wrble si obudzi, przeka mu od nas pozdrowienia. Opuszczajc stodo, Carlito i Miguel zanosili si miechem. Patrzc na pusta somian twarz stracha na wrble, ktry gapi si na niego bez wyrazu, Miles sysza, jak w drodze do samochodu, zadowoleni z siebie, gratuluj sobie nawzajem. 214

A to ci para wesokw, jeden w drugiego, pomyla. Strachy na wrble, ktre oywaj o pnocy i poeraj mieszkacw miasteczka? Przecie to mieszne!

215

Rozdzia czterdziesty sidmy Jessica umwia si z Jefe w Lelku-Kufelku, lecz kiedy tam dotara, wcale nie bya pewna, czy ma ochot wej do rodka. Lokal by otwarty, a jake, o czym wiadczyy zapalone w rodku i na zewntrz lampy, ale nie dostrzega w nim ywej duszy. Jefe zapewnia j, e bar bdzie ttni yciem a do witu, tymczasem nic na to nie wskazywao. Z zewntrz Lelek-Kufelek sprawia wraenie kompletnie wymarego. Nie graa muzyka, nie dolatyway adne gosy. Na ulicy nie zatacza si ani jeden zamroczony alkoholem pijak, czego naleao si spodziewa o tej porze. W gowie Jessiki wci telepao si pytanie: Dlaczego?. Musiaa si dowiedzie, co spowodowao, e lokal jest wyludniony, skoro powinien by teraz peen tgich pijakw. Podesza, eby zajrze do baru przez jedno z wysokich, wskich okien z przyciemnionego szka. eby cokolwiek zobaczy, musiaa przycisn twarz do szyby. Przez ciemne szko ujrzaa tylko jednego mczyzn, popijajcego samotnie przy kontuarze. Ani ladu barmana czy innych klientw. A przede wszystkim ani ladu Jefe. Przez chwile rozwaaa dostpne opcje. Moga pj w dalsz drog, do Tapioki, i sprawdzi, czy nie ma tam Jefe, albo rzuci si na gbok wod, wej do Lelka-Kufelka i zapyta czowieka przy barze, czy przypadkiem nie widzia gdzie owcy nagrd. Wanie miaa podj decyzj, gdy naraz zobaczya, e caa podoga zlana jest krwi. W dodatku zauwaya plamy krwi na goych, wytatuowanych ramionach mczyzny przy kontuarze. Jak gdyby wyczuwajc, e kto go obserwuje przez okno, mczyzna odwrci si i spojrza prosto na ni. Nie umiechn si, nie ypn na ni wilkiem po prostu. Jessica dosza do wniosku, e czas znikn mu z oczu, wic cofna si w ciemno, eby jej nie widzia. Pomylaa, e widocznie Jefe poszed do Tapioki. O tej porze by to jedyny wci otwarty lokal, gdzie mona si byo napi. A jeeli go tam nie znajdzie, moga spokojnie zaoy, e wrci do hotelu i czeka na ni w pokoju, ktry teraz ju z nim dzielia.

Rodeo Rex popija samotnie mniej wicej od godziny. Od czasu incydentu z masakr wampirw nikt nie omieli si wej do Lelka-Kufelka. Nawet ci, ktrzy nie wiedzieli, co tam si stao, mieli do rozumu, by zajrze do rodka przez okno, a potem ruszy w dalsz drog, do Tapioki. Barman nie pojawi si ani razu, odkd Rex, w niewyszukany sposb, kaza mu spada. Pozosta na zapleczu, a moe nawet poszed spa.

216

Rex niespecjalnie przejmowa si nieobecnoci barmana. Dopiero co zabi dwch byych hubalan mnichw, ktrzy zamienili si w wampiry a w dodatku zrobi to w barze penym klientw, na oczach wszystkich. Nie da si ukry, e wedug wszelkiego prawdopodobiestwa ponad poow klienteli Lelka-Kufelka stanowiy wampiry. Widok tego, jak zabija Mila i Hezekiaha, wystarczyby a nadto, eby wystraszy pozostae ywe trupy, nie mwic ju o zwykych miertelnikach. Z drugiej strony, gwarantowao to jedn rzecz zwikszao szanse, e w barze pojawi si wicej ywych trupw. Nie ulegao wtpliwoci, e stawi si o wiele liczniej, ca gromad. Olbrzym wychyla kolejk za kolejk, a mimo to nie mg si pozby uczucia niepokoju. Od czasu, gdy kilka godzin wczeniej w barze kawowym w namiocie bokserskim zobaczy faceta, o ktrym dowiedzia si, e to Bourbon Kid, czu si zdecydowanie nieswojo. Cofn si wspomnieniami do dnia sprzed kilku lat, kiedy po raz pierwszy zobaczy Kida. Wtedy nie mia pojcia, e czowiekiem, ktrego wyzywa, eby sprbowa si z nim na rk, jest wanie Bourbon Kid. W tamtych czasach znano go pod innym nazwiskiem. Jake mu byo, do kurwy ndzy? Rex myla nad tym przez dobre kilka minut, ale nie mg sobie przypomnie. A zreszt, co za rnica? Teraz Kid i on znowu znaleli si w tym samym miecie, wic nadarzya si okazja, eby wzi odwet za tamt porak. Poprzednim razem Rex wpad na Kida w ndznym, zadymionym starym barze mieszczcym si w tak zwanej dzielnicy czerwonych wiate w Plainview, w stanie Teksas. Kid gotw by zmierzy si na rk z kadym ochotnikiem i bez problemu wygrywa wszystkie pojedynki, przy okazji zarabiajc na tym niez kas. Rex ochoczo rzuci na st jak sum i przyj wyzwanie. Spodziewa si atwej wygranej, bo ju od dziecka, a do tej pory, ze wszystkich zmaga siowych wychodzi zwycisko. Tyle e cay ten plan wzi w eb. Jego przeciwnik (ktry, o czym dowiedzia si dopiero dzisiaj, by najbardziej poszukiwanym czowiekiem w Santa Mondega) przez niemal 40 minut stawia wrcz nadludzki opr w pojedynku, ktry zdy ju obrosn legend. Ich zmagania zwabiy dosownie setki widzw. Im duej trwa ten bj, tym bardziej przybywao kibicw i tym wiksze sumy przechodziy z rk do rk, gdy ludzie stawiali ciko zarobione pienidze na zwycizc. Wygldao na to, e pojedynek bdzie si toczy przez ca noc, bo aden z zawodnikw nie chcia ustpi ani o wos. W pewnej chwili, jak gdyby znudzony ca t sytuacj, Bourbon Kid rozluni rk i Rex waln jego doni o st, odnoszc najbardziej pamitne w swojej karierze zwycistwo.

217

W tym momencie sprawy przybray naprawd kiepski obrt. Ten facet, ktry w trakcie caej walki nie odezwa si ani sowem, nie puci doni Reksa. Przeciwnie cisn j najmocniej. Coraz bardziej. A potem jeszcze docisn. Spogldajc na swoj metalow do, Rex za kadym razem przypomina sobie tamten bl. Ucisk Kida by tak mocny, e zmiady wszystkie koci doni Reksa, ktry odchodzi od zmysw z blu. A potem, ani nie gratulujc mu wygranej, ani nie przepraszajc za to, co zrobi po zakoczeniu pojedynku, Kid wsta i jakby nigdy nic, opuci bar. Rex sprawn rk zgarn wygran i pojecha do szpitala, gdzie, gwatownie protestujc, patrzy przeraony, jak amputuj mu zmiadon do, eby uratowa pozosta cz rki. Tego dnia poprzysig zemst swojemu przeciwnikowi, gdyby jeszcze kiedy mia okazj go spotka. Przez kilka miesicy po tym incydencie konstruowa dla siebie metalow do, bo chcia mie pewno, e gdy ich cieki skrzyuj si ponownie, to Kid wylduje ze zmiadon doni. Zazwyczaj, kiedy po kilku kieliszkach wraca pamici do tamtego dnia, przepeniaa go wcieko i gorycz, dzi jednak zwikszao to tylko jego niepokj. W Santa Mondega szykowaa si jaka wiksza draka, taka, jakiej jeszcze nie byo. Co do tego nie mia wtpliwoci. Zabicie kilku wampirw zdecydowanie powinno poprawi mu nastrj. Zaatwienie ich poszo cakiem gadko, ale czego mu brakowao. Mao tego, szsty zmys podpowiada, e nie byy to ostatnie zabjstwa tego wieczoru. A co najgorsze, drczyo go to potworne wraenie, e kto go obserwuje. W pewnej chwili obejrza si i zobaczy, e jaka kobieta patrzy na niego przez okno. Jej twarz wkrtce rozmya si w mroku nocy, a jednak byo w niej co, co trcio jak strun w jego pamici. Ta kobieta wydawaa si znajoma. By pewien, e kiedy ju j widzia. Ale gdzie? Bourbon Kida pozna natychmiast, ale ta dziewczyna? Nie mg skojarzy jej twarzy. W swoim czasie pozna setki licznych modych dziewczt, a sdzc z tego krtkiego rzutu oka przez szyb, ta bya jedn z najadniejszych. Niestety, wla w siebie ju tyle whisky, e nie potrafi sobie przypomnie, skd j zna. wicie wierzy, e rano poskada, co i jak, a to, e w tej chwili nie potrafi tego rozwika, uzna za najlepszy dowd, e nie powinien pi dalej.

Berkley, barman w Lelku-Kufelku, wci by wkurzony tym, jak go potraktowa Rodeo Rex, ale mia do rozumu, eby nie podskakiwa komu, kto potrafi zabija wampiry tak bezwzgldnie i skutecznie jak siedzcy przy kontuarze olbrzym. Przez dwie godziny tkwi wic na zapleczu i oglda telewizj, a tymczasem przy barze Rex raczy si trunkiem za 218

darmo. Co jaki czas dolatyway go krzyki i trzask ciskanych krzese. Berkley wykombinowa, e Rex albo odstrasza potencjalnych klientw, albo coraz bardziej zalewa ryo i demoluje mu lokal ot tak, dla zabawy. Szczeglnie gony i gromki rozgardiasz nastpi jakie p godziny temu; brzmiao to tak, jak gdyby Rex dawa popali nastpnemu wampirowi. Ale od tej pory panowaa kompletna cisza. Nie pisn nawet aden ze szczurw, ktre jake czsto grasoway wok kontuaru. P godziny ciszy i spokoju wystarczyo, by barman uzna, e Rex postanowi wreszcie zakoczy ubaw i wrci do domu. Dlatego te zdecydowa si zaryzykowa i sprawdzi, czy moe ju bezpiecznie wrci i zamkn lokal. Wysun wic gow za drzwi i zerkn na sal. Jak przedtem, tak i teraz przy barze siedzia jeden czowiek, tyle e nie by to ju Rodeo Rex. To by kto gorszy, znacznie gorszy. O wiele, wiele gorszy! Berkley poczu, e wosy je mu si na karku. Na stoku przy kontuarze usadowi si czowiek w kapturze. Barman rozpozna go natychmiast, chocia widzia tylko raz w yciu. Pi lat wczeniej ten czowiek wszed do lokalu i wystrzela wszystkich klientw, oszczdzajc tylko przeraonego Berkleya. Od tej pory plotkowano, e podobno dawno ju go zabili, ale jak wida, te plotki to byy jedynie pobone yczenia. Przy barze w LelkuKufelku siedzia Bourbon Kid. To nie ulegao wtpliwoci. - Co kiepska ta obsuga dzi wieczr odezwa si Kid, zsun kaptur i odsoni twarz. Niewiele si zmieni od czasu, gdy Barkley widzia go ostatnio. Wosy mu nieco pociemniay, a skra na twarzy stwardniaa, moe od czstego przebywania na socu. Ale pomyka nie wchodzia w rachub, to z ca pewnoci by Bourbon Kid. Berkley doszed do wniosku, e to raczej kiepsko. Zapada niezrczna cisza, bo barman nie bardzo wiedzia, jak odpowiedzie Kidowi na uwag o opieszaoci obsugi. W pierwszej chwili pomyla nawet, e byoby uprzejmie z jego strony podzikowa, e Bourbon Kid nie zastrzeli go pi lat temu, w kocu jednak uzna, e lepiej nie podsuwa takich pomysw temu cokolwiek nieprzewidywalnemu osobnikowi. Spojrza nad ramieniem Kida na zdemolowany lokal. Wszdzie walay si poamane i poprzewracane krzesa i stoy. Wszystko ociekao krwi. Kurde, co za bajzel, rano bd to musia posprzta, pomyla. Zakadajc, rzecz jasna, e szczcie mu dopisze i rano bdzie jeszcze wrd ywych, bo na razie mia przed sob najwikszego maskowego morderc w historii tej okolicy. Temu klientowi nie powinien kaza czeka. 219

- A, tak, przepraszam. Czego pan si napije? Dzisiaj wszyscy pij na koszt firmy. - To mio. Skoro tak, napij si bourbona. Tylko lej pan do pena. O e kurwa! Ostatnim razem te si od tego zaczo! Berkley sign pamici pi lat wstecz, kiedy to Bourbon Kid pojawi si w jego barze. Poda mu wtedy bourbona, w ogle si nad tym nie zastanawiajc. W kocu skd mia wiedzie, e facet ma problem z alkoholem? Tymczasem gdy tylko Kid wychyli szklank, kompletnie mu odbio i wykosi wszystkich z wyjtkiem Berkleya, ktremu kaza polewa dalej, przez nastpn godzin czy co koo tego. Nawet przybycie ciarwek wyadowanych uzbrojonymi policjantami nie zrobio na nim najmniejszego wraenia. Przesta tankowa na chwil, eby si z nimi rozprawi, a w kocu zabrako gliniarzy, bo aden nie mia odwagi wyciubi nosa. Przez ten czas Barkley gwnie nurkowa pod lad, eby nie trafia go zbkana kula, i tylko czasami wychyla si, by uzupeni zawarto szklanki Kida. Byo, mino; teraz, pi lat pniej, Berkley nie mg przecie kaza czeka Kidowi, poda mu wic najlepszy bourbon, jaki mia na skadzie, z dwiema kostkami lodu. - I co pan porabia przez ten czas? zapyta z nadziej, e w ten sposb chocia na chwil powstrzyma Kida przed wychyleniem trunku. Jedyny klient w barze podnis szklank i wpatrzy si w jej zawarto ostrym wzrokiem. By to najprzedniejszy bourbon, jaki mieli w lokalu, wic taki koneser z pewnoci musia to doceni. - Nie tykaem gorzaki odpar. - No i dobrze. Ile to ju czasu? - Pi lat. O Chryste Panie! pomyla Berkley. Ostatnim razem facetowi odbio po jednej kolejce. Skoro wic od piciu lat nie ykn ani kropelki, na pewno od razu pjdzie mu do gowy. Lepiej go od tego odwie. - No, no! rzuci z podziwem. Wie pan, jakbym ja nie pi przez pi lat, to pewnie nie chciabym zaczyna od nowa. Nigdy wicej. Ani bym nie powcha. Na pewno chce pan tego bourbona? Moe lepiej na pocztek wemie pan co lejszego bo ja wiem, lemoniad? Kid przesta si wpatrywa w zawarto szklanki i spojrza na barmana. By wyranie poirytowany, co Berkley przyj z wielkim niepokojem. - Posuchaj no, przyjacielu zazgrzyta ochrypy gos. Wpadem tu, eby spokojnie si napi. I nie mam ochoty zawraca sobie gowy pogaduszkami o niczym. Po raz pierwszy od piciu lat waln sobie co mocniejszego. Wybraem twj bar dlatego, e jest pusty, ale skoro ju tu jestem, nie podobaj mi si dwie rzeczy. 220

- Jakie? spyta Berkley z nadziej, e obie usterki atwo da si naprawi. - Po pierwsze, wkurza mnie tutejsza obsuga. Nigdzie na wiecie nie musiaem w barze czeka tyle czasu na drinka. Powiniene nad tym popracowa. - Nie no, jasne. J ja naprawd bardzo przepraszam. - Na pocztek dobre i to. A druga rzecz, ktra mi tu przeszkadza, to kapanie. Mgby co z tym zrobi? Berkley nie sysza adnego kapania, wic nastawi uszu. Mniej wicej po piciu sekundach dolecia go agodny plusk. Dobiega gdzie zza Bourbon Kida. Barman spojrza nad lad i zobaczy na rodku podogi kau krwi. Zapewne bya to pozostao po jednym z dwch wampirw, ktrzy tego wieczoru zakoczyli swj trupi ywot. A jednak, kiedy na ni patrzy, kolejna kropla krwi spada z rozbryzgiem na kau, wydajc cichy plusk. A to skd si wzio? pomyla Berkley, spojrza na sufit i znalaz odpowied. Natychmiast zreszt tego poaowa. Dokadnie nad rozlan na pododze krwi wisia na suficie wentylator. Typowy, przemysowy wentylator z metalu, jakie wisiay w wikszoci barw w Santa Mondega. Obraca si powolutku, czciowo dlatego, e zawsze wirowa powoli, a czciowo dlatego, e oplatay go zwoki Rodeo Reksa. To jego krew kapaa na podog. I to nie z jednej rany, bynajmniej. Rex mia puste oczodoy, a jzyk wyrwany z garda. Z jego rk i ng zwisay strzpy ciaa. Klatka piersiowa olbrzyma stanowia jedn krwaw miazg, tu i tam zakryt resztkami poszarpanego ubrania. Nie by to miy dla oka widok, a na myl, e lada chwila sam moe skoczy tak samo, barmanowi nogi zmieniy si w galaret. Zanim si obejrza, straci rwnowag i upad za barem, przy okazji walc gow o jedn z drewnianych pek za plecami. redni pomys, zwaywszy na okolicznoci. Odetchn gboko kilka razy i dwign si na nogi. Kiedy ju doszed do siebie, postanowi nie patrze wicej na sufit i zwoki. Obserwowa za to, jak Bourbon Kid wychyla duszkiem bourbona i trzaskiem odstawia pust szklank na blat. - Eee, moe jeszcze jednego? Co pan na to? zapyta Berkley. Bourbon Kid pokrci gow. Nagle sign pod paszcz i wyj pistolet. Kurewsko wielki pistolet. Berkley widywa ju wiksze, ale aden z nich nie wyglda tak prawdziwie, tak zajebicie gronie. Kid wycelowa w gow nieszczsnego barmana. Berkley czu, e kady, nawet najmniejszy misie w jego ciele dygocze. Gdyby sprbowa baga o lito, i tak z przeraenia wydaby co najwyej mysi pisk. Sparaliowany strachem, zajrza w wylot lufy i patrzy, jak Kid celuje i pociga za spust. PIF! 221

Reperkusje tego strzau odbijay si echem w promieniu wielu kilometrw i przez cae dugie lata. Bourbon Kid powrci. I chcia si napi.

222

Rozdzia czterdziesty smy Atmosfera w Tapioce bya nieco napita, i to od dobrych dwch godzin. Odkd pojawi si Jefe i zacz tankowa samotnie, Sanchez czu, e co paskudnego wisi w powietrzu. Jeszcze zanim pocign pierwszy yk piwa, owca nagrd by w wyjtkowo podym nastroju, a kady nastpny haust tylko pogardza jego paskudne samopoczucie. Sanchez skada to na karb tego, e nadal nie udao mu si odzyska Oka Ksiyca i e bdzie musia przyzna si do tego przed El Santinem albo czym prdzej wynosi si z miasta. Jefe siedzia sam przy kocu kontuaru, wlewajc w gardo piwsko za piwskiem i obrzucajc obelgami kadego, kto omieli si zbliy na kilka krokw. Poza tym otoczy si chmur dymu, bez przerwy palc cygara lub cygaretki, jakie tylko mu wpady w apy. Kontuar w Tapioce by dugo na dobre 30 metrw, z czego przynajmniej poow po lewej Jefe mia tylko dla siebie. Po drugiej stronie lady siedziao na stokach szeciu wyjtkowo niesympatycznych drabw wielkich, wochatych Aniow Piekie, ktrzy niewtpliwie zjechali do miasta na pojedynki bokserskie, eby kibicowa swojemu idolowi, Rodeo Reksowi. Kady z nich wietnie sobie radzi w bijatykach, ale aden nie by a tak gupi, eby ryzykowa zapuszczenie si na stron baru zajt przez Jefe. Otaczajce go napicie byo rwnie gste jak dym i wszyscy w barze wyczuwali to wyranie. Klienci podchodzcy do lady, eby zamwi kolejk, stawali po stronie zajtej przez Aniow Piekie, ze strachu, by Jefe nie odebra innego zachowania jako braku szacunku. owca nagrd mniej wicej od dwch godzin topi smutki w kieliszku, gdy do baru weszy kopoty, w postaci dwch potnych, ubrano na czarno mczyzn. Sanchez natychmiast rozpozna Carlita i Miguela. Na widok zgarbionego przy kontuarze Jefe Carlito ruszy wprost do niego; Miguel, jak zawsze, trzyma si o krok z tyu. Usiedli na stokach po bokach owcy nagrd. - Mio ci widzie, Jefe rzuci Carlito. - Walcie si. - A skd taka wrogo? Co ty na to, Miguel? - No, na mj gust nasz przyjaciel Jefe nie cieszy si na nasz widok. Ciekawe dlaczego? - Nie wiem, Miguel. Moe ju nie ma tego kamienia? Moe gdzie go zgubi? - A moe ukrad mu go niejaki Marcus Gnida? Obaj wybuchn li krtkim miechem. Nie by to dwik miy dla ucha. Jefe zapa domi za krawd lady, podpar si i usiad prosto. - A wy skd wiecie o Marcusie? warkn. 223

- Syszy si to i owo odpar Carlito. Na przykad o tym, jak to szlajasz si z jak mod lask, zamiast wzi si do roboty i odzyska to, co stracie. Jefe doskonale potrafi kontrolowa stan upojenia alkoholowego. Mimo e zaledwie kilka sekund wczeniej wyglda na bekoczc kupk nieszczcia, pierwszy przejaw potencjalnego niebezpieczestwa wyzwoli w nim zastrzyk adrenaliny, ktry natychmiast wyrwa go z odrtwienia. - Posuchajcie no mnie, buraki. Ja cay czas szukam Oka. Dziewczyna mi w tym pomaga. Jakbycie nie wiedzieli, ma par dobrych pomysw. Nie mwic o tym, e potrafiaby skopa wam dup. Carlito nie mg si pohamowa i na jego twarzy rozla si szeroki umiech. Bez najmniejszego trudu udao mu si sprowokowa Jefe. - Wiesz co, Miguel? rzuci drwico. Co mi si widzi, e nasz Jefe si zabuja. Milusie, no nie? - Si wie, Carlito. Szkoda, e to nie potrwa dugo. Trudno si w kim kocha, jeeli si nie ma serca. - Suchaj no, mdralo. Zdobd ten pieprzony kamie rzek Jefe, pokazujc Sanchezowi gestem, eby nala mu nastpny kufel piwa. Potrzeba mi na to paru dni, i tyle. Carlito pokrci gow. - Par dni? Cae dwa dni Kiepska sprawa, Jefe. Zostao ci mniej wicej 10 godzin. El Santino chce mie ten kamie przed jutrzejszym zamieniem Soca. A wiesz co? Zamienie nastpi jutro w poudnie. I do tej pory musisz odzyska kamie. - Kurwa, a skd ten popiech? Miguel chwyci Jefe za wosy i odcign jego gow do tyu. - Nie twj zasrany interes powiedzia zowrbnym tonem. Rb, co do ciebie naley, albo do jutra wieczorem przerobimy ci na siekank. Puci wosy owcy nagrd i z niesmakiem spojrza na swoj do. - Na siekank? Wal si! Jefe by gotw do draki. Gotw do wywoania rozrby. Nigdy nie pozwala ponia si publicznie, nikomu. Nawet takim drabom jak Carlito i Miguel. Pomimo strasznym iloci alkoholu, ktre w siebie wla, wci jeszcze by ostry. Chwyci do Miguela, cisn j mocno, po czym wsta i stan twarz w twarz z nieco wyszym przeladowc. - Sam si wal! prychn Miguel, ktrego z kad sekund coraz bardziej bolaa do. - Nie, to ty si wal odburkn Jefe. Puci Miguela i przysun twarz do jego twarzy tak blisko, e niemal otarli si szczecinami. 224

- Zamknijcie si, obaj! przerwa im Carlito. W ich tandemie to on by mzgiem i to on zawsze decydowa, jak daleko si posun. Chod, Miguel. Chyba wyrazilimy si jasno. Albo Jefe pojawi si tu jutro przed poudniem z kamieniem, albo bdzie mia do rozumu, eby si wynie z tej planety. Zaatwiwszy z owc nagrd, co mieli do zaatwienia, Carlito i Miguel wyszli szybko frontowymi drzwiami, za co Sanchez by im niezmiernie wdziczny. Przez pewien czas nikt w barze si nie odzywa. Klienci wiedzieli, e lepiej nie zwraca na siebie uwagi takiego twardziela jak Jefe, zwaszcza tu po tym, jak zosta publicznie zbesztany. Sanchez stara si nawet nie patrze na owc nagrd, ktry usiad z powrotem na stoku przy barze i przetrawia to, co wanie usysza od Carlita i Miguela. W kadej chwili grozio, e pod byle pretekstem wyaduje swj gniew na kim innym. Dlatego Sanchez z wyran ulg powita Jessic, ktra wesza do baru niecae pi minut po wyjciu obu zbirw. - Hej, wielkoludzie odezwaa si, dgajc Jefe w plecy. Co si stao w LelkuKufelku? Kiedy tam przyszam, nikogo nie zastaam. To znaczy nie byo tam nikogo oprcz dziwacznie wygldajcego faceta i mnstwa krwi. - A tak, maleka odpar Jefe ze znueniem, ale w jego gosie zabrzmiaa o wiele agodniejsza nuta. Wydarzy si tam may incydent. Rodeo Rex wrci do miasta i zdaje si, e sprztn dwa wampiry. - Co takiego? - Zabi dwa wampiry w Lelku-Kufelku. Natychmiast wszystkich stamtd wymioto. Sanchez nie mg si powstrzyma, eby nie wczy si do rozmowy, skoro ju trafia mu si okazja posuchania negatywnych rzeczy o konkurencyjnym barze. - Zawsze mwiem, e Lelek-Kufelek to poda knajpa. Wampiry przesiaduj w tej mordowni od lat. Po mojemu, waciciel te jest jednym z nich. Ja ich do mojego baru nie wpuszczam. Krwioercze szumowiny! A skpe jak skurwysyn normalne kutwy! - arty sobie ze mnie robicie? spytaa Jessica z jawnym niedowierzaniem. - Nie, maleka, jestemy miertelnie powani odpar Jefe. Lelek-Kufelek to naprawd paskudna spelunka. - Pieprzy Lelka fukna. Mwi o wampirach! Czy w tym miecie rzeczywicie mieszkaj wampiry? - Jeszcze jak przytakn Sanchez. To miasto ma problem z wampirami, odkd sigam pamici. Najstarsi ludzie nie pamitaj, eby ich tu nie byo. Dlatego zawsze mio wiedzie, e Rodeo Rex zjecha do miasta. To najwikszy z yjcych zabjcw wampirw. Wikszy nawet ni Buffy. 225

- A ten Buffy to co za jeden, do kurwy ndzy? Sanchez i Jefe porozumieli si wzrokiem i pokrcili gowami z niedowierzaniem, zaskoczeni ignorancj dziewczyny. - Kurde, kobieto, czy ty naprawd o niczym nie masz pojcia? spyta barman. - Jak wida, nie. Jak to si stao, e do tej pory nikt mi nie powiedzia o wampirach? - Przepraszam, maleka rzuci Jefe. Jako si nie zoyo. A szczerze mwic, teraz te nie chce mi si o tym gada. Wracajmy do mnie, co ty na to? - A nie chcesz si jeszcze napi? Dopiero co przyszam. - E, wydudliem ju tyle piwa, e wicej nie zmieszcz. Teraz chc tylko ciebie, Jess, wic jak bdzie? Chod, wracajmy do hotelu, walniemy si do wyrka, co? Przy tych sowach puci do niej oko. Jessica odpacia mu szelmowskim umiechem i te pucia do niego oko. - Nie ma sprawy, misiu odpara. Hej, Sanchez, dasz nam flaszk wdki na wynos? Prosz. Twierdzenie, e barman by deczko zazdrosny o atencj, jak Jessica obdarzyy Jefe, byoby grubym niedopowiedzeniem. Wygldali i zachowywali si coraz bardziej jak regularna para. Ba, gdybym tak wystartowa do niej pierwszy! zaduma si barman. Pieprzony Jefe! Normalny kawa drania. Poda jednak Jessice butelk wdki na koszt firmy i robi dobr min do zej gry. Nie chcia, eby Jefe zorientowa si, e czuje co do jego kobiety. To by nie byo mdre. Patrzy z zazdroci, jak opuszczaj bar. Jessica uprzejmie podtrzymywaa pijanego Jefe, ktry wspiera si na jej ramieniu. Caa adrenalina ju z niego zesza i ledwo si trzyma na nogach. Gdyby nie pomoc dziewczyny, z pewnoci by si przewrci. Kiedy dotarli do drzwi, Sanchez zawoa za nimi: - Do zobaczenia jutro! I pamitajcie o paradzie przebieracw! Jessica odwrcia si i pucia do niego oko. - Nic si nie martw, Sanchez, ju ja si przebior. Co mi si widzi, e spodoba ci si moje wdzianko.

226

Rozdzia czterdziesty dziewity Miles Jensen siedzia w niemal grobowych ciemnociach, odkd Carlito i Miguel zostawili go samego w stodole. Zamknli za sob wielkie drewniane drzwi, odcinajc i tak mizerny dopyw wiata ksiyca. Z trudem dostrzega zarys strach na wrble, siedzcego przed nim na taczkach. Dochodzia pierwsza w nocy i wkrtce mia si odezwa budzik w jego telefonie. Detektywa nie zdziwio, e strach na wrble ani drgn, a mimo to pragn, eby godzina duchw ju si skoczya. Niedorzeczna historia Carlita o tym, jak to strach na wrble oywa, bya miech warta, a jednak Jensen czu, e z kad upywajc minut jest coraz bardziej zdenerwowany. W panujcych ciemnociach nie by w stanie dojrze godziny na telefonie komrkowym, nadal lecym na jego kolanach, i zacz powtpiewa w to, czy budzik rzeczywicie jest nastawiony. Sugerujc, e nastawi budzik na pierwsz, chocia wcale tego nie zrobi, Carlito chcia moe w ten sposb przeduy cierpienia Jensena. Detektywa wci jeszcze bolaa gowa po ciosie, jaki zarobi wieczorem, przez co trudniej mu byo mie si na bacznoci. O niczym tak nie marzy, jak o tym, eby zamkn oczy i zdrzemn si kilka godzin. Prawd mwic, niemal ju przysypia, kiedy sprzed stodoy doleciao skrzypienie. Instynktownie wcign gboko powietrze przez nos i zatrzyma je w pucach, eby nie haasowa. Patrzc przed siebie, rozpaczliwie wyta wzrok, chcc sprawdzi, jakie jest rdo tego dwiku. Byo to skrzypienie drzwi stodoy, ktre otwieray si bardzo, bardzo powoli. Pozna to po tym, e nagle bysn promyczek wiata ksiyca, owietlajc stracha na wrble. Somiana gowa wygldaa teraz, jak gdyby miaa oczy, chocia wczeniej bya pozbawiona rysw twarzy. W tej chwili jednak to nie strach na wrble by gwnym zmartwieniem Jensena detektyw musia si dowiedzie, kim jest stojcy w progu mczyzna, spowity mg i odcinajcy si na tle ksiycowej powiaty. Facet by wysoki, ubrany, zdaje si, w garnitur i panam, zawadiacko przekrzywion na gowie. W prawej rce trzyma wycelowan w ziemi bro. - Somers! To ty? zawoa Jensen. Mczyzna nie odpowiedzia. Bez sowa wszed do stodoy i przymkn za sob drzwi, zostawiajc wsk szczelin, przez ktra wpadao nieco wiata ksiyca. W sam raz, by detektyw zobaczy, e facet zblia si ku niemu powoli, unoszc rk i celujc w taczki, na ktrych siedzia bezwadnie strach na wrble. Kiedy znalaz si kilka krokw od Milesa, wycelowa pistolet w gow stracha na wrble. 227

W tym momencie nastpio co, co mogo kosztowa detektywa ycie. Rozleg si budzik w jego telefonie komrkowym. Bya to melodia z filmu Superman, w dodatku przeraliwie gona. Trudno powiedzie, czy to Carlito podkrci dwik w komrce Jensena na cay regulator, czy te sygna zabrzmia tak zaskakujco, bo panujca wczeniej cisza bya niemal absolutna. Niespodziewany haas zaskoczy czowieka w panamie, ktry okrci si na picie i wycelowa w detektywa; jego palec na spucie wyranie dra. Facet by wystraszony. - Jensen, jeste sam? wyszepta ochryple. - Chryste Przenajwitszy! To ty, Scraggs? - Tak. Sam jeste? - Tak mi si zdaje, jeli nie liczy tego pieprzonego stracha na wrble. Syszc znajomy gos porucznika Paola Scraggsa, poczu niewypowiedzian ulg. - Stracha na wrble? Czy to ten tutaj? spyta zdumiony porucznik. - No. Somiany Czowiek we wasnej osobie. Prosz ci, mgby mnie rozwiza? - Jasne. Scraggs podszed i wskoczy na stert beli somy, na ktrych siedzia Miles. Usadowi si za zwizanym detektywem i tak dugo maca dookoa, a wreszcie dotkn tamy krpujcej donie jeca. A jednak nie prbowa jej rozplta ani przeci; najwyraniej zwcha okazj do przepytania pojmanego na temat tego, czego si dowiedzia. - A waciwie dlaczego tamci dwaj ci tu przywieli, Jensen? I dlaczego ci nie zabili? zapyta. - Prosz ci, mgby mnie rozwiza? jkn detektyw. By zbyt zmczony, eby poddawa si przesuchaniu przez koleg po fachu. - Dobra, dobra. Uratowaem ci dupsko, wic chyba naley mi si informacja, o co w tym wszystkim chodzi. Prawd mwic, w tych okolicznociach raczej nie masz wyboru. Wiesz, zawsze mog ci tu zostawi. Porucznik nawet w najlepszej formie bywa upierdliwy i Jensen nareszcie zrozumia, dlaczego Somers go nie tolerowa. - Posuchaj, Scraggs, zostawili mnie tu, ebym umar. Mwili, e ten strach na wrble oyje i bdzie chcia mnie zabi. W ogle mi nie wyjanili, czego waciwie ode mnie chc, nic z tych rzeczy. - Musisz si bardziej postara, Jensen odpar Scraggs, zerkajc przez rami na stracha na wrble. Chyba nie sdzisz, e uwierz, e ci tu zawlekli bez powodu? Ty co odkrye i moim zdaniem najwyszy czas, eby podzieli si swoimi informacjami z nami wszystkimi. Gdyby tu zgin, gdyby te dwa zbiry postanowiy ci sprztn, to wszystko, 228

czego si dowiedziae a naszym seryjnym mordercy, szlag by trafi razem z tob. Wic moe mi powiesz, na co wpade, zanim strac cierpliwo? Prby gliniarza, ktry usiowa go zastraszy, nie wywary na Jensenie najmniejszego wraenia. Zobaczy co, co, co przykuo jego uwag bardziej ni rozpaczliwe usiowania porucznika - Scraggs - Co jest, Jensen? - Uwaaj! - Co? AAAARGH! Scraggs by zbyt wolny, eby zareagowa w por na ostrzeenie detektywa. Strach na wrble rzuci si na niego w mgnieniu oka. Zerwa si z taczek, na ktrych dotychczas siedzia bezwadnie, i wyrn go przeart przez robaki somian gow w twarz. Zarzuci mu rce na kark, pozbawiajc gliniarza rwnowagi. Ten, przykucnity na stercie somy za plecami Jensena, polecia na ziemi, a wczepiony w niego strach na wrble okrywa go niczym tandetny garnitur. Scraggs dar si wniebogosy, usiujc walczy z wymachujcymi jak cepy koczynami napastnika, ktrego twarz wpijaa mu si w szyj, drapic go potwornie w mikk skr pod brod. Zdjty przeraeniem, Scraggs upuci bro. Po kilku sekundach wciekego miotania si i turlania na boki, eby to paskudne somiane straszydo nie ugryzo go ani nie podrapao, w kocu zdoa odepchn je na bok i odtoczy si w prawo, tyle e rbn w stert somy. Bele zachwiay si, po czym spady na niego; jedna, szczeglnie cika, bolenie wyrna go w czoo. Ale najbardziej bolesny moment nastpi po chwili, gdy rozleg si obkaczy rechot. Porucznik rozpozna go natychmiast. Somers! To on zamiewa si w ten irytujcy sposb, a teraz zanosi si dononym miechem. Scraggs strci bel somy z gowy i usiad. Strach na wrble lea plecami do gry, tak jak upad po szamotaninie. Jensen tkwi tam gdzie przedtem siedzia zwizany na stercie somy. A przed nim, w wietle ksiyca, wpadajcego teraz przez otwarte na ocie drzwi, sta detektyw Archibald Somers. - Scraggs, z ciebie naprawd jest rzadki palant! rzuci kpico. Mojego partnera zwizali i zostawili tu na pewn mier, a ty go, kutasie jeden, przesuchujesz. Czy ty si z gupim na rozum zamieni? - Somers, ty skoczony pojebie! rykn Scraggs, gramolc si na nogi. Doznane przed chwil upokorzenie sprawio, e kipia z wciekoci. Widocznie emerytowany gliniarz

229

wlizn si za nim do stodoy i cisn w niego strachem na wrble, podczas gdy on niczego si nie spodziewa. A to kawa skurwysyna! - Sam jeste pojeb, Scraggs odci si Somers, wyranie zadowolony z siebie. To, co ci zrobiem, to nic w porwnaniu z tym, co ty zrobie Jensenowi. A teraz rozwi go, zanim znw cisn w ciebie tym uciekinierem z Czarownika z Oz. Przybity i zaenowany porucznik Paolo Scraggs niechtnie wykona polecenie. Nie spieszy si bynajmniej, za to z nieskrywan przyjemnoci zdziera tam klejc, wiedzc, jak to boli. - Dziki, Somers odezwa si z ulg Jensen. Skd wiedziae, e tu jestem? Rozmasowa nadgarstki, po czym kilkakrotnie otworzy i zacisn donie, eby pozby si sztywnoci i blu palcw. - Przyznam ci si, partnerze, e byo ciko, a wreszcie ten bawan wskaza rk Scraggsa ten pokopany frajer, zadzwoni na czstotliwoci policyjnej do kapitana z pytaniem, czy skoro ju jest przed stodo, to ma wej i ci przycisn. - Naprawd? Miles odwrci si do porucznika. Dugo tam czeka na dworze, zanim zdobye si na odwag, eby wej i mnie przycisn, co, kretynie skoczony? Scraggs cofn si i rozejrza, szukajc upuszczonego pistoletu. - Hej, ja tylko wykonywaem rozkazy, rozumiesz? odpowiedzia z zakopotaniem. Skd mogem wiedzie, e masz kopoty? - Jeste kupa gwna, nie detektyw mrukn Somers. Chod, Jensen, zjedajmy std. Chyba obaj powinnimy si przespa. Jutro czeka nas ciki dzie, zwaszcza e podobno widziano Bourbon Kida w barze Lelek-Kufelek. - Tak? I co, znowu kogo zabi? - Kilka osb. Opowiem ci o tym po drodze. - A co z Annabel de Frugyn? zainteresowa si Jensen, wstajc i masujc obolae nadgarstki. - Zabawne, e o to pytasz. Ja te miaem gwniany wieczr, ale jedyne, co mi si udao zaatwi, to zdoby jej pseudonim. W miecie znana jest jako Mistyczna Dama. - Mistyczna Dama? To kim ona jest, wrk czy co w tym gucie? - Ano. - Dobra jest? - Gdzie tam, beznadziejna. Gdyby si obudzia obok witego Mikoaja, nie zorientowaaby si, e to Gwiazdka.

230

Rozdzia pidziesity Dante spdzi niespokojn noc, na przemian drzemic i martwic si nadchodzcym dniem, ale przy okazji wykona kawa roboty umysowej. Po pierwsze postanowi, e spotka si z Kacy dopiero po ubiciu interesu z mnichami. Nie spodziewa si wprawdzie, eby go chcieli oszuka, ale na wszelki wypadek wola nie ryzykowa. Przewidujc spotkanie z nimi, wybra sobie stosowne przebranie na Festiwal Ksiycowy kostium Terminatora, eby wyglda na wikszego twardziela. Facet z wypoyczalni kostiumw namolnie namawia go na zakup, twierdzc, e jest to jeden z oryginalnych strojw, jakie Schwarzenegger nosi w pierwszej czci cyklu. Dante by gboko przekonany, e go robi go w konia, ale chcia mu wierzy, wic wybra ten ubir. I faktycznie podziaa, dziki niemu chopak nabra dodatkowej pewnoci siebie. Paradujc w czarnym skrzanym stroju i szpanerskich okularach przeciwsonecznych, rzeczywicie czu si jak prawdziwy twardziel. Pod kurtk mia te pistolet, na wypadek gdyby co poszo nie tak. Wola nie podejmowa niepotrzebnego ryzyka. Mg przecie wpa na jakiego wira, ktry zechce zapisa si w historii, wdajc si w walk z Terminatorem. Kacy zgodzia si zaczeka na niego w motelu, ale swj kostium trzymaa w cisej tajemnicy. Chciaa go zaskoczy, mia wic nadziej, e bdzie to co bardzo, ale to bardzo seksownego. Soce stao wysoko nad gow, kiedy Dante wyruszy do miasta wieo zdobytym cadillakiem. Poranne niebo byo przejrzyste, niebieskie i nic nie wskazywao na to, e wkrtce maj zapanowa ciemnoci. Chopak wczy radio i z przyjemnoci usysza piosenk My Sharona zespou The Knack. Jazda przy dwikach jednego z ulubionych utworw jeszcze bardziej poprawia mu i tak ju wietny nastrj. Kurde, a poza tym wygldam odjazdowo! Nie pamita, czy cho raz w yciu czu si tak zajebicie. Przejedajc przez miasto, zwraca na siebie powszechn uwag. W kocu nie co dzie widzi si Terminatora, mijajcego ci z tym cadillacu. Wszyscy bez wyjtku, ktrych spotka tego ranka, przebrani byli w karnawaowe kostiumy. Na jakim rogu sta zabjca z filmw z serii Halloween i straszy ludzi, nagabujc ich o pienidze. Sto metrw dalej Dante zobaczy dwch facetw przebranych za zakonnice, ktrzy spuszczali wpierdol gociowi w obszernej, gbczastej kurtce, czerwonych szortach i czerwonym kapeluszu. Ten wiat ju cakiem zwariowa, skoro nawet Papa Smerf nie moe si wybra na spacer, eby nie napady go dwie wcieke zakonnice!

231

Bya dopiero jedenasta rano, a po ulicach ju taczali si pijani. Festiwal niewtpliwie wydobywa z ludzi wszystko, co najgorsze. Dantego uprzedzano, e wielu miejscowych rzezimieszkw, korzystajc z przebrania, postrzegao festiwal jako okazj do popeniania przestpstw. Tego tylko brakowao, eby kto zaatakowa go, kiedy ma przy sobie Oko Ksiyca. Poza tym niepokoi si o Kacy, ktra pilnowaa walizki ze skradzionymi stoma tysicami dolarw. Siedziaa w motelu cakiem sama. Na pewno czua si zagroona i wystraszona. Zwolni, zatrzyma si na czerwonym wietle na kompletnie pustym skrzyowaniu i zrobi kilka gbokich wdechw, eby si uspokoi. Jeszcze 20 minut i bdzie po zawodach. Pozbdzie si przekltego niebieskiego kamienia, a co waniejsze, dostanie kolejne 10 kawakw, ktre wraz ze stoma tysicami z walizki zamierzali z Kacy beztrosko roztrwoni w cigu najbliszych kilku miesicy. Zaplanowa, e zwiedz ca Europ i obejrz wszystko, co jest do obejrzenia. Wiedzia, e Kacy bdzie zachwycona tym pomysem, bo kiedy zwizaa si z nim przed kilku laty, zrezygnowaa z podry po Europie. Teraz bdzie mia okazj odpaci jej za wierno i powicenie. Zakadajc, e uda mu si przey ten ostatni dzie w Santa Mondega. Czekajc na zmian wiate, rozglda si po ulicy. Zobaczy olniewajc blondynk przebran za Marilyn Monroe, stojc w byszczcej rowej sukience na rogu przecznicy po drugiej stronie skrzyowania. Wyranie interesowali si ni dwaj faceci przebrani za Blues Brothers. Na przeciwlegym rogu krci si wielki, Elvisopodobny przebieraniec, zrobiony na Krla z pnych lat 60-tych albo z pocztku 70-tych. Ubrany by w byszczc czerwon koszul ze zdobionymi frdzlami rkawami oraz czerwone dzwony z szerokimi tymi lampasami po bokach nogawek. Jego oczy skryway wielkie, charakterystyczne dla Krla okulary przeciwsoneczne. Sdzc z tego, jak raptownie obraca gow w lewo i w prawo, obserwowa ulice, niecierpliwie czekajc na kogo, kto mia po niego podjecha. Na widok Dantego w tym cadillacu Elvis zamar. W pierwszej chwili Dante pomyla, e wywar na nim takie wraenie swoim strojem, wobec czego posa mu zza ciemnych okularw surowe spojrzenie, takie, jakie Schwarzenegger stosowa w filmach o Terminatorze. Nagle jednak ogarna go mania przeladowcza spowodowana tym, e wozi si z cennym kamieniem kradzionym samochodem. A jeli ten wielbiciel Elvisa pozna samochd? Moe to jego wz? I dlatego teraz nagle tak pdzi w moj stron? W mord, trzeba przeskoczy na czerwonym wietle. Nie ma co czeka, a ten wielki, wyranie wkurzony Elvis dopadnie go i narobi kopotw.

232

Odjecha z piskiem tylnych opon, zwracajc na siebie jeszcze wiksz uwag, niby sobie yczy. Mia wraenie, e poowa mieszkacw Santa Mondega patrzy, jak przejeda na czerwonym wietle, omal nie powodujc wypadku, kiedy gwniane, stare kombi w sraczkowatym kolorze zajechao mu drog na skrzyowaniu. Dante za wolno myla i nie mia cierpliwoci, eby ustpowa pierwszestwa przejazdu, zostawi to wic kierowcy kombi, ktry jako sobie poradzi. Kierowca ten (przebrany za egipsk mumi i od stp do gw spowity biaym bandaem) ze zoci pogrozi mu pici, gdy jego pojazd omal nie przewrci si na bok, skrcajc gwatownie, eby nie zderzy si z jaskrawotym cadillakiem. Dante nie musia si oglda, by wiedzie, e wkurzy tamtego nie na arty. Jeszcze jeden facet, ktry chciaby mi si dobra do dupy, pomyla, przypieszajc. Najwaniejsz dla niego spraw byo teraz jak najszybciej dosta si do LelkaKufelka, na spotkanie z mnichami. Koniec ze szlajaniem si po miecie najbardziej rzucajcym si w oczy pojazdem w historii kradziey samochodw.

233

Rozdzia pidziesity pierwszy Jefe uzna, e w zasadzie jedyn szans na odzyskanie Oka, jaka mu jeszcze zostaa, jest osobista wizyta u Mistycznej Damy. Za chuja nie mia pojcia, gdzie go szuka, a do zamienia Soca zostaa mu raptem godzina. Musia nakoni t star wariatk, eby zrobia, co do niej naley, no i eby si przy tym postaraa. Gdyby pomoga mu odszuka Oko Ksiyca, mgby je sprzeda El Santinowi, tak jak uzgodnili. Dziki temu nie musiaby do koca ycia oglda si za siebie i czeka, kiedy Carlito albo Miguel pol mu kulk w plecy. Niemal rwnie wany by fakt, e dziki temu mgby wreszcie zapaci za serwis nowego porsche, ktrym teraz jedzi. Zostawi Jessic w pokoju hotelowym, eby si wyszykowaa. Nie mia czasu czeka, a wcinie si w niewtpliwie seksowny strj Kobiety-Kota z wypoyczalni. Wprawdzie niezbyt pasowa do kostiumu Freddyego Kruegera, w ktry sam si przebra, lecz nie narzeka. Jako kotka wygldaa tak seksownie, e nie mg si doczeka, kiedy spotka si z ni pniej na mae bara-bara. Musia jedynie przey ten ranek. Potrzebny mu by kolosalny fart i mia nadziej, e Mistyczna Dama mu go zapewni. Zaparkowa przed dziwnie wygldajcym domem Mistycznej Damy i z zaskoczeniem spostrzeg, e drzwi od frontu stoj otworem. Odwiedzi j dwa tygodnie temu i wci pamita jej utyskiwania, eby starannie zamkn za sob drzwi, zarwno wchodzc, jak wychodzc. Twierdzia, e nie znosi, kiedy s otwarte, bo mogyby wej przez nie ze duchy. Jefe liczy na to, e udowodni, i wrka naprawd ma talent, po tym jak Jessica rozczarowaa si informacjami, jakie uzyskaa od niej poprzedniej nocy. On akurat gboko wierzy w to, co Mistyczna Dama ma do powiedzenia. Odkd na wasne oczy zobaczy ywego trupa, otworzy si na wszelkie zjawiska nadprzyrodzone, czarn magi, no i oczywicie na przepowiadanie przyszoci. Podczas pierwszej wizyty przekona si, e Mistyczna Dama jest bardzo akuratna. Tym razem, niestety, na niewiele moga mu si przyda. Gdy tylko wszed do domu, zorientowa si, e zaszo co strasznego. I to nawet nie z powodu potwornego baaganu czy poprzewracanych krzese walajcych si na pododze. Nie, najlepiej o tym wiadczy widok Mistycznej Damy. Siedziaa, jak zwykle, na swoim staym miejscu za stoem, ale wygldaa zupenie inaczej. Przede wszystkim dlatego, e nie miaa gowy. I bynajmniej nic nie wskazywao na to, eby kto odci j jakim ostrym narzdziem. Nie, sdzc po szcztkach, ktre jakim cudem nadal siedziay na krzele z wysokim oparciem, wygldao to tak, jakby

234

gow urwa jej kto o nadludzkiej sile. Poza tym wszystkie ciany i ksika na blacie stou byy zbryzgane krwi. Jefe nie dostrzeg nigdzie jej gowy, dopki nie zatrzasn za sob drzwi wisiaa wanie na tych drzwiach, od wewntrz. Oczy byy wyupione, a jzyk, jeli dobrze widzia, wyrwany z garda. Doln cz twarzy pokrywaa skorupa zakrzepej krwi, jak gdyby trysna z jej ust i przez wiksz cz nocy powoli kapaa z podbrdka na podog. Jefe nie myla bynajmniej o sekcji zwok, mimo to przyjrza si baczniej gowie wrki. Odkry, e bya nabita na koek do wieszania paszczy, ktry tkwi w mzgu staruchy. Zdawa sobie spraw, e w przebraniu Freddyego Kruegera lepiej nie krci si w pobliu zwok. Zwaszcza e mia przy sobie niesamowicie ostry n o dugoci 60 centymetrw, nie mwic ju o dwch ukrytych pistoletach i amunicji w iloci wystarczajcej do dokonania zamachu stanu. Opuszcza dom Mistycznej Damy w przekonaniu, e jest to znak, i czeka go kiepski dzie. A jednak nagle, w mgnieniu oka, dopisao mu szczcie. Zanim doszed do swojego lnicego srebrnego porsche, zobaczy przejedajcego obok tego cadillaca. Za kierownic siedzia mody chopak w kostiumie Terminatora i najwyraniej bardzo si gdzie pieszy. A zaledwie kilka sekund wczeniej Jefe uwaa, e nie ma ju adnych tropw. Nie zapomnia jednak jake wanej informacji, ktr zasysza od Sancheza. Barman wspomnia, e kto poruszajcy si tym cadillakiem sprztn jego brata i moe mie co wsplnego ze mierci Elvisa, patnego zabjcy. Jefe mia wiadomo, e to raczej lad tropu, uzna jednak, e warto nim pj. A zreszt, by gotw na wszystko. Popdzi do porsche, wskoczy za kierownic, odpali silnik i jak mg najdyskretniej, wystartowa w drog, cigajc wielki ty samochd. Serce omotao mu w piersi tak, e zaguszao nawet warkot silnika. Musia postawi wszystko na jedn kart. Tylko nie zgub tego tego cadillaca, pomyla. Nie zgub go, eby si nie wiem co dziao! Jecha za nim mniej wicej przez 1,5 km, a kierowca zatrzyma si w kocu przed Lelkiem-Kufelkiem, jakby ju nie mia gdzie! Jefe zaparkowa za nim. Zascho mu w ustach, a serce bio jeszcze goniej ni do tej pory. Szansa bya mizerna trudno w ogle nazwa to szans a jednak moe uda mu si dowiedzie czego od tego gocia. Chocia sam nie wiedzia czego. Terminator wysiad z samochodu i podszed do wejcia do baru. Jefe bez chwili namysu wyskoczy z porsche i ruszy w lad za nim chodnikiem.

235

- Nie dostaniesz si tam, mj drogi! zawoa tak przyjaznym gosem, na jaki potrafi si zdoby. Zamknli interes. W nocy dwaj mnisi zamienili si w wampiry i Rodeo Rex ich skosi. - Co takiego? Terminator by wyranie wstrznity, czemu trudno si dziwi, zwaszcza e nie wierzy w wampiry. - Tak tylko syszaem, chopie. To pewnie nieprawda rzuci Jefe artem, podchodzc do zaskoczonego modego czowieka, odzianego w czarn skr. Gdy zbliy si na tyle, e przypadkowi gapie i tak nie zobaczyliby, co si dzieje, wycign zza paska z tyu spodni jeden z pistoletw i wbi go chopakowi w ebra. Jak si nazywasz, synu? warkn. - Dante. - Powiedz mi, Dante, chciaby poy troch duej ni kilka sekund? Mody czowiek spojrza w d, na bro w rku owcy nagrd. Nie co dzie facet przebrany za Freddyego Kruegera celuje do ciebie z pistoletu, na ale te nie by to pierwszy lepszy dzie. - Czego pan chce? zapyta. - Ciekaw jestem, jakim prawem rozbijasz si po okolicy moim starym tym cadillakiem odpar Jefe. - Aha. Eee Kupiem go rano od takiego jednego facia. W gos chopaka wdara si nuta strachu. Arnie nie byby z niego dumny. - Gwno prawda. Wracaj do samochodu. Wybierzemy si na przejadk. Paru facetw bardzo chciaoby ci pozna. Dante zrobi krok w kierunku samochodu, ale zatrzyma si, gdy Jefe znw dgn go luf w ebra. - Nie tak prdko. Odwr si. Za rce za gow. Dante wykona polecenie. Jefe pchn go na drzwi Lelka-Kufelka i zrewidowa. Najpierw znalaz ukryty pistolet, potem jednak trafi na co, czego poda jak niczego innego na wiecie, wliczajc w to Jessic. Oko Ksiyca! Wycign je z wewntrznej kieszeni skrzanej kurtki Dantego, zacisn w pici i popatrzy na nie niczym matka, ktra po raz pierwszy oglda nowonarodzone dziecko. - O e Ja pierdol, trafiem gwny los na loterii! krzykn. W jego gosie brzmia nieskrywany podziw. Bdziesz mi musia sporo wyjani, Terminatorku. Zachichota i dorzuci: - A niech ci, chopie, ale mi sprawi frajd!

236

Rozdzia pidziesity drugi Sanchez by zachwycony kostiumem, na jaki si zdecydowa. Wyglda absolutnie odjazdowo, a przynajmniej tak mu si zdawao. Postanowi przebra si za swojego bohatera wszech czasw (zaraz po Rodeo Reksie), czyli za Batmana. Upar si take, eby Mukka wzi kostium Robina, dziki czemu mogli odstawia za barem podwjny show. Wiedzia, e kucharz nie jest zachwycony jego pomysem, w czym kostium odgrywa sw rol. (Sprawy nie uatwia fakt, e Mukka by o gow wyszy i znacznie szerszy od swojego szefa. Taki ze mnie Boy Wonder, jak z koziej dupy trba, pomyla). Ot Sanchez mia na sobie taki strj Batmana jak ten, ktry Michael Keaton nosi w filmie Tima Burtona, kucharzowi za trafi si kostium Robina z pedziowatego serialu telewizyjnego z lat 60-tych. Kady mia na ten temat co do powiedzenia, a chocia te uwagi byy przewanie mao zabawne, to jednak fruway w powietrzu. Biorc pod uwag, e dopiero dochodzio poudnie, niewtpliwie pod jego adresem padnie jeszcze niejeden szyderczy komentarz. Na razie Tapioca bya na wp pusta, ale ju wkrtce mia tu zapanowa tok, tak wic Sanchez i Mukka znaleli sobie inny powd do zamartwienia, kiedy pojawili si pierwsi dwaj z niemile widzianych goci. Zmaterializowali si w postaci dwch zbirw, Carlita i Miguela. Przebrani za kowbojw, wkroczyli do lokalu dostojnym krokiem, jakby by ich wasnoci. - A wy niby za kogo robicie? spyta Sanchez. - Jestemy Samotnymi Stranikami odpar Miguel, ktry cho raz odezwa si przed Carlitem. - Samotnymi Stranikami? powtrzy zbity z tropu Mukka, stojcy za plecami Sancheza. arty z nas sobie robicie, tak? - Nie. A bo co? Miguel by lekko zdezorientowany. - No - bkn Mukka. Przecie idea Samotnego Stranika opieraa si na tym, e by tylko jeden. Std samotny. Miguel wci by zmieszany. Z kolei Carlito rozglda si po sali, nie interesujc si rozmow. - Suchaj, gbie odci si Miguel. W serialu telewizyjnym Samotny Stranik mia ze sob Tonto, czyli e na zdrowy rozum nie by samotny, no nie? - Przecie Tonto nie by stranikiem, tylko Indianinem, zgadza si? odparowa Mukka. Zapada krtka cisza.

237

- No tak mrukn Miguel, nareszcie chwytajc, o co chodzi kucharzowi. Pewnie tak. Jasne. Masz racj. Zdobywszy pierwszy punkt, Mukka pozwoli sobie na lekkomylno. - A jasne, kurwa, e mam racj! zapia. Miguel nie przywyk, eby kto zwraca si do niego w ten sposb. A ju zwaszcza takie zero jak ten kucharz. Przez kilka bolenie dugich sekund sprawia wraenie, jakby zastanawia si nad stosown reakcj. Sta jak gaz; tylko jego oczy si poruszay. Zupenie jak gdyby sysza w gowie gos, ktry mu co podpowiada, i rozglda si za wacicielem tego gosu. Sanchezowi odek podszed do garda. Obawia si, e Miguel nie najlepiej zareaguje na uwag kucharza. Takie przekomarzanie si w normalnej sytuacji oywioby atmosfer w lokalu, teraz jednak mia szczer nadziej, e Carlito i Miguel nie wkurz si i nie zaczn zabija wszystkich, ktrzy pokpiwaj sobie z ich kostiumw. Cay pic zalea od tego, czy Jefe pojawi si i da im Oko Ksiyca. Bo jeli nie, to grozio, e wpadn w sza zabijania, a czy Batman i Robin nie s najlepszymi kandydatami do odstrzelenia w pierwszej kolejnoci? Na cae szczcie Miguel puci ten komentarz mimo uszu i zamwi kolejk. - Batman, dwa piwa! zawoa, pochylajc si nad barem i ogldajc kostiumy Sancheza i Mukki. Ej, Robin, masz klawe portki dorzuci czule. Na wspomnienie spodni Robina pord bywalcw baru rozlegy si miechy-chichy. I to wcale nie dlatego, e uwaga bya zabawna, po prostu Miguel by dziesitym klientem z rzdu, ktry skomentowa te portki w cigu ostatnim 30 minut. - No dobra, Batmanie. Widziae ju naszego przyjaciela Jefe? zapyta Miguel, kiedy barman nalewa im piwo. - E-e. Od rana nie pokaza tu gby. - Kurwa w dup ma! Jest 11:50. Gdzie si ten kutas podziewa? Carlito postanowi wzi dalsze przesuchanie na siebie, wic uciszy Miguela, po prostu klepic go w rami. - Mam dla ciebie zagadk, Batmanie zwrci si do Sancheza. Jak mylisz, co tu si bdzie dziao, jeeli Jefe nie pojawi si w cigu najbliszych 10 minut? - Nie wiem Co? Grony ton przesuchujcego dziaa barmanowi na nerwy. - Rozpta si pieko, ot co. Zaraz tu przyjdzie El Santino i bdzie chcia znale winnego. Zdaje si, e proponowa ci niezgorsz sumk za odszukanie kamienia, a ty go nie znalaz. 238

- No nie. Ale ja nigdy nic nie obiecywaem. W ramach przysugi rozpytywaem si tylko to tu, to tam. Nie umawialimy si, e na pewno go znajd. A poza tym mj czowiek, Elvis, ktry go szuka, zosta zabity. - Jasne. Carlito gronie puci oko do Sancheza. Potem on i Miguel wzili kufle i podeszli do stou na samym rodku sali. Obaj wybrali krzesa z tej samej strony, eby mie na widoku wejcie do lokalu. A potem usiedli i czekali, kto pojawi si pierwszy Jefe czy El Santino. Wedug wszelkich znakw na niebie i ziemi nie powinni czeka zbyt dugo.

239

Rozdzia pidziesity trzeci Dante wymyla sobie od ostatnich. Wariat w masce Freddyego Kruegera i swetrze w czerwono-czarne pasy zmusi go pod grob uycia broni, eby pojecha wieo zdobytym tym cadillakim do baru Tapioca. I chocia by przeraony tym, co go czeka, martwi si take o Kacy. Siedziaa w motelu, a on w aden sposb nie mg si z ni skontaktowa. Nie tylko dlatego, e ten stuknity Freddy Krueger celowa do niego z pistoletu, lecz take dlatego, e zabra mu telefon komrkowy. Kiedy dojechali w kocu do Tapioki, z gbokim rozczarowaniem zobaczy, e na ulicy przed barem miejsca do parkowania jest pod dostatkiem. Tego dnia mao kto siada za kierownic, i trudno si byo dziwi. Wikszo witowaa koniec Festiwalu Ksiycowego i tylko czekaa, eby napi si czego mocniejszego. Albo na dwunast. Gdy tylko Dante zgasi silnik, Freddy warkn na niego: - Wyskakuj z wozu, Terminatorku. Skoczymy na jednego gbszego. Chopak wykona polecenie i ostronie ruszy do wejcia; Jefe, ktry szed za nim, nawet nie musia ju wbija mu lufy pistoletu w plecy. Doskonale wiedzia, e mody zodziejaszek jest zbyt przeraony, eby prbowa ucieczki. Przeraenie nie przeszkodzio mu jednak zorientowa si od razu, e atmosfera w lokalu jest wyranie napita. Klientw byo ju cakiem sporo, ale nikt nie rozmawia. Wszyscy patrzyli na wchodzc par. Dante odnis wraenie, e czekaj na przybycie kogo wanego. Ale e by przebrany za Terminatora, a jego towarzysz za Freddyego Kruegera, z pocztku nikt ich nie rozpozna. Wprawdzie nie trwao to dugo, bo ledwie dotarli do kontuaru, Jefe od razu si zdradzi. - Hej, Batmanie! wrzasn na Sancheza. Dawaj mi tu browar. Mam dla ciebie dobre wieci. - To ty, Jefe? zapyta Sanchez, przygldajc si uwanie oczom patrzcym na niego zza maski Freddyego Kruegera. - Jasne, e ja, a kto? Wanie zapaem tego gnojka, jak jedzi tym cadillakiem po Elm Street. - artujesz?! powiedzia barman lodowatym tonem. Dante nie bardzo wiedzia, co to wszystko znaczy, czu jednak, e nie wry nic dobrego. A sprawy przybray jeszcze gorszy obrt, kiedy zobaczy, e od ssiedniego stolika wstaj dwaj kowboje w maskach. Wygldao na to, e usyszeli sowa Jefe i e s tym

240

ywotnie zainteresowani. Kiedy podeszli do baru, chopak zauway, e obaj trzymaj bro wycelowan w niego i w jego porywacza w kostiumie rodem z horroru. - No prosz, Freddy Krueger. Masz co dla nas? Czy wolisz, eby si zrobio nieprzyjemnie? zwrci si do Jefe jeden ze stranikw. owca nagrd odwrci si od lady i stan twarz w twarz z nadchodzcymi. Wydawa si spokojny i pewny siebie, bo chocia twarz mia ukryt pod mask, wiadczya o tym mowa jego ciaa. Ten czowiek nie mia si czego obawia. - A, Oko. Mam. Ten wielbiciel Terminatora mia je przy sobie w kieszeni i wozi si z nim po caym miecie. Pomylaem, e si spikniemy i przepytamy gnojka, co on z nim, kurwa, robi. Poza tym zdaje mi si, e to on zabi brata Sancheza i prbowa zaatwi moj dziewczyn Jessic. - Nie moe by! Dantemu przyszo na myl, e sta si obiektem zainteresowania wszystkich obecnych. I wcale nie wygldao na to, eby to jego kostium wywar na nich takie wraenie. - No to gadaj pan, panie Terminator, co ty za jeden i co chcia, kurwa, zrobi z naszym cennym kamieniem? spyta pierwszy stranik. - Nic odpar Dante, silc si na pewno siebie. Dostaem go od klienta hotelu, w ktrym pracuj. Zdaje si, e mia na imi Jefe. Tak, Jefe. Nie by pewien, jak powane s jego kopoty w tym momencie, czu jednak, e w takich opaach nigdy jeszcze nie by. Zdecydowanie nadszed wic czas na wyjawienie chocia p-prawdy. Przy pewnej dozie szczcia moe upiecze mu si na sucho, kto wie? Ale niekoniecznie. - Gwno prawda! rykn Jefe. To ja jestem Jefe i nic ci, kurwa, nie dawaem! Siadaj i zacznij gada do rzeczy, zanim cakiem wyjd z siebie! Nagle Dante poczu, e wlok go na si do wielkiego drewnianego stou zajmowanego przez dwch Samotnych Stranikw. Jefe zmusi go, by usiad na jednym z krzese zwrconych oparciami do wejcia. Sanchez wyszed zza baru, strcajc z lady szklank dug, czarn peleryn Batmana. Usiad obok chopaka. Dwaj Samotni Stranicy i Jefe zajli miejsca po drugiej stronie stou. Sanchez chwyci mocno chopaka za rami doni w czarnej rkawicy i zacz przesuchanie. Dla Dantego skadanie zezna przed gronym Batmanem byo cakiem nowym, acz zdecydowanie niemiym dowiadczeniem. - Dlaczego zabie mojego brata i jego on? I co masz do Jessiki? - Co? Nie wiem, kurwa, o czym pan mwi. I nie znam adnej Jessiki. 241

Nastpne pytanie zada starszy z Samotnych Stranikw, czyli Carlito. Wanie przypali sobie papierosa i schowa lnic srebrn zapalniczk do grnej kieszeni koszuli. Zacign si i nie wyjmujc wiszcego w kciku ust papierosa, zapyta: - Co robie z tym kamieniem? I skd go miae? A przede wszystkim dorzuci, rozgldajc si gdzie on jest, do kurwy ndzy? - Teraz ja go mam wtrci si Jefe. - No to dawaj. - Nie. Zatrzymam go, dopki nie przyjdzie El Santino. Sam mu oddam. Taki by ukad i nie zamierzam tego zmienia. - Jak sobie chcesz. Moesz mu odda ju teraz. Wanie idzie powiedzia Carlito, spogldajc nad ramieniem Dantego w stron wejcia. Barman, moesz ju spywa. To ciebie nie dotyczy. Dante w kompletnym osupieniu obserwowa rozwj wypadkw. Facet w kostiumie Batmana wsta i wrci za kontuar. Ale kim jest ten El Santino, ktry podobno wanie wszed? Bogiem a prawd, nie trzeba byo geniusza, eby si tego domyli, ale moe to i dobrze, bo Dante geniuszem z pewnoci nie by. Przy barze, z twarz pokryt czarno-biaym makijaem, stan El Santino. Przebra si za Genea Simmonsa z kapeli rockowej Kiss. Dla El Santina nie by to szczeglny odskok od normalnoci. Prawd mwic, niewiele rni si od tego, jak wyglda na co dzie. Ot, naoy tylko nieco wicej makijau ni zwykle. Dugie, ciemne wosy byy jak najbardziej naturalne, podobnie jak jego minie. A uminiony by, kurdebalans, jak jasna cholera! Dante nigdy w yciu nie widzia tak ogromnego faceta, a ostatnimi czasy spotka kilku olbrzymw. - Hej, Batmanie! Dla mnie browar i butelka najlepszej whisky warkn El Santino na Sancheza. Odwrci si od lady i spojrza na st, przy ktrym tyle si dziao. - No dobra, aosne gnojki, ktry z was ma moje Oko? rykn.

242

Rozdzia pidziesity czwarty Scraggs odebra telefon od kapitana Rockwella i zareagowa natychmiast. Instrukcje przeoonego byy precyzyjne i kapitan nie ukrywa, e maj by wypenione co do joty. Jego ostatnie sowa na trwae wryy si w pami porucznika: Jed tam w te pdy i przejmij dowdztwo. Ale niczego nie dotykaj, eby nie wiem co. NICZEGO, rozumiemy si, dopki najpierw ze mn nie pogadasz. Po dramatycznym dwudziestominutowym rajdzie, przeskakujc skrzyowania na czerwonym wietle, zajecha wozem patrolowym pod dom Mistycznej Damy i natychmiast zda sobie spraw, e jeli chce cile wypeni rozkazy Rockwella, musi dziaa niezwocznie. Przed domem stay ju cztery inne radiowozy, a kilku mundurowych azio dookoa, odgradzajc miejsce zbrodni pomaraczow tam policyjn. Scraggs wyskoczy z samochodu i podbieg truchtem do najbliszego gliniarza przysadzistego faceta, ktry sta oparty o radiowz i gada przez komrk. Od razu rozpozna Diesla Borthwicka leniwego, wypadajcego poniej oczekiwa funkcjonariusza z pieszego patrolu. - Hej, Diesel, przejmuj spraw! warkn, podchodzc do brzuchatego policjanta w rednim wieku. Jak wyglda sytuacja? Borthwick sprawia wraenie niele zirytowanego pojawieniem si Scraggsa, ale moe tylko dlatego, e porucznik przeszkodzi mu w rozmowie. - Oddzwoni mrukn do telefonu, rozczy si i powici ca uwag Scraggsowi. No c, poruczniku, mamy jednego trupa. Kobieta, 60 lat czy co koo tego. Jej gowa wisi na wieszaku za drzwiami, a reszta ciaa siedzi na krzele przy stole, z wyjtkiem oczu i jzyka, ktrych nie moemy znale. - S jakie tropy? Borthwick odklei si od radiowozu i stan prosto. - Tak przytakn zmczonym gosem. Mamy wiadka, ktry twierdzi, e rano widzia Freddyego Kruegera. Podobno ucieka std w popiechu i odjecha srebrnym porsche. Niestety, samochd by bez tablic rejestracyjnych. - Freddyego Kruegera?! powtrzy Scraggs ze zdziwieniem. - By przebrany w taki kostium, poruczniku. Prosz pamita, e mamy Festiwal Ksiycowy detektywie? Od drzwi frontowych domu dolecia gony stuk. Porucznik odwrci si, sprawdzajc rdo tego dwiku. Tymczasem to tylko drzwi koysay si na wietrze.

243

- Co jeszcze? zapyta, krzywic si na widok gowy, nadzianej na koek od wewntrznej strony drzwi. - Tak, poruczniku, mam pewn teori. Scraggs odwrci si i spojrza na Diesla Borthwicka z zaskoczeniem. Ten funkcjonariusz, ktry nigdy nie przejmowa si prac, powszechnie uchodzi za pgwka, dlatego jakiekolwiek opinie czy sugestie z jego strony byy czym zgoa niezwykym. - Naprawd? No to sucham. - Podejrzewam samobjstwo odpowiedzia Borthwick i umiechn si z wyszoci. - Jeste skoczony kretyn! Zniesmaczony Scraggs pomaszerowa do domu. U stp schodw prowadzcych do drzwi frontowych dwaj inni mundurowi pilnowali wejcia. aden z nich si nie ruszy, eby zrobi mu przejcie, wobec czego porucznik roztrci ich i przepchn si do rodka. Przeszed przez prg, zerkajc szybko na znieksztacon gow wiszc na koku wieszaka. W domu zasta baagan z poprzedniej nocy. Wszdzie krew, poprzewracane krzesa, no i tuw Mistyczne Damy na krzele przy stole, dokadnie na wprost niego. Funkcjonariusz Adam Quaid przeglda wielk ksig w twardej oprawie, lec na stole. - Hej, Quaid! Co ty, kurwa, wyrabiasz? warkn na niego. Quaid podnis wzrok, zaskoczony, bo nie usysza wchodzcego porucznika. Niemal odruchowo zasalutowa przeoonemu, chocia nie byo takiej koniecznoci. W Santa Mondega salutowanie wyszo z mody i zdarzao si waciwie wycznie modszym funkcjonariuszom, kiedy przeoony przyapa ich na jakim niestosownym zachowaniu. - Znalazem t ksik na stole, poruczniku. Uwaam, e stanowczo powinien pan rzuci na ni okiem wymamrota Quaid nerwowo. - Zostaw j, wyjd i zaczekaj na dalsze rozkazy na dworze poleci Scraggs. Kapitan ju jest w drodze i wcieknie si jak cholera, jeli przyapie ci na przegldaniu dowodw rzeczowych. Przykaza wyranie, eby absolutnie niczego nie rusza. - Ale, poruczniku odpar Quaid, wskazujc lec na stole otwart ksig. Naprawd uwaam, e powinien pan na to spojrze. - JAZDA STD! rykn Scraggs. Zostaw t przeklt ksik i zaczekaj na zewntrz! - Tak jest bkn policjant ze skruch. Porucznik zmierzy Quaida wzrokiem, prbujc go oniemieli, gdy ten przygruby, oberajcy si pczkami posterunkowy z zakopotaniem mija go w drodze do wyjcia. Nie 244

mg mu jednak spojrze w oczy, bo Quaid wpatrywa si w swoje stopy, niczym skarcony uczniak. Scraggs odprowadzi go wzrokiem do drzwi, krcc gow, gdy mamroczcy co dure prbowa z daleka omin nadzian na koek gow Mistycznej Damy. To co, mam nic nie robi, tylko czeka? pomyla Scraggs. Kapitan powinien si zjawi w cigu 20 minut. Czy mam mu powiedzie, e jeden z funkcjonariuszy wertowa t ksik na stole? Hmm, chyba lepiej nie. Tylko by si wkurzy. Przez pi minut deliberowa, czy gapi si na gow Mistycznej Damy, czy na jej tuw, ale potem zaczo go nosi nie mg si doczeka przyjazdu kapitana. Ciekawe, co jest w tej przekltej ksice? pomyla. Chyba nie stanie si nic zego, jeeli rzuc okiem na otwarte strony, bez dotykania? Ostronie podszed bokiem do stou, przez cay czas wygldajc przez drzwi frontowe, eby kapitan Rockwell nie przyapa go na myszkowaniu. Dotkn biodrem krawdzi stou i spojrza na ksik, lec tak, e tekst mia do gry nogami. Co na otwartej stronie natychmiast przykuo jego wzrok. Odwrci si, eby mie lepszy widok. Czyby to Przecie to niemoliwe! Jednym palcem odwrci ksik na stole o 180 stopni. I rzeczywicie, oczy go nie myliy. Wanie zobaczy to, na co wczeniej gapi si posterunkowy Quaid. O w mord jea!

245

Rozdzia pidziesity pity Peto nie do koca rozumia, o co chodzi z tym przebieraniem si, ale Kyle przekona go, e powinni wzi udzia w uroczystociach. Poprzedniego dnia z samego rana wypoyczyli dwa kostiumy. I chocia nie wiedzieli, kim byli Cobra Kai, to jednak od razu spodobay im si stroje. Waciciel wypoyczalni kostiumw poinformowa ich, e Cobra Kai byli gangiem mistrzw sztuk walki z filmu Karate Kid. Przebrania uszyto z szorstkiego, grubego czarnego materiau. Szerokie spodnie byy bardzo wygodne, a kimona bez rkaww miay wyhaftowane na plecach wysoce artystyczne wizerunki tej kobry. Po raz pierwszy w yciu Kyle i Peto poczuli, co znaczy zadawa szyku wygldem. Czekali przed wejciem do Lelka-Kufelka ze 20 minut, zanim zmuszeni byli pogodzi si z faktem, e Dante raczej si nie zjawi. Peto przyj to z rozczarowaniem, bo serdecznie polubi modego czowieka i uwaa go za jednego z najmilszych ludzi, jakich spotkali w Santa Mondega. Wygldao na to, e zdarzyo si jedno z dwojga: albo Dante w ogle nie mia zamiaru si pojawi, albo te by tu wczeniej, zobaczy, e Lelek-Kufelek jest zamknity, i pojecha gdzie indziej. Ta druga moliwo sprawia, e Kyle i Peto postanowili sprbowa szczcia w Tapioce. Musieli si jednak popieszy, bo czas nagli. Rzut oka na niebo powiedzia im, e drogi Ksiyca i Soca wkrtce si zejd. Biegnc dziarskim krokiem ulicami w kierunku Tapioki, szybko zdali sobie spraw, e tak na dobr spraw, cigaj si z Ksiycem. Przez cay czas wyprzedzali go o krok, chocia przysuwa si coraz bliej Soca, ktre stao ju niemal dokadnie nad centrum Santa Mondega. Przedarszy si przez coraz gciejsze tumy ludzi na ulicach, dotarli w kocu do Tapioki, ale czasu zostao im niewiele. Truchtajc do wejcia, wiedzieli, e nie zdoaj ju obmyli adnego planu, wobec tego skierowali si wprost do frontowych drzwi. Kiedy znaleli si w rodku, Peto od razu zorientowa si, e przy jednym ze stow doszo do awantury. Jacy przedziwnie ubrani faceci pospou tukli gocia w czarnym skrzanym stroju i w ciemnych okularach. Wygldao to, jakby go torturowali, chocia Peto nie by tego cakiem pewien, bo usilnie stara si nie gapi. Mnisi podeszli do kontuaru. Sanchez jak zwykle sta za lad, tyle e dzisiaj ubrany w dziwaczny obcisy kostium, z czarnym kapturem zakrywajcym wiksz cz twarzy. Obaj byli nieco wytrceni z rwnowagi przez te wszystkie karnawaowe przebrania, gwnie dlatego, e wyglday tak realistycznie i e prawie nigdy nie potrafili rozpozna, kto si pod

246

nimi kryje. Peto, jak zawsze w potencjalnie delikatnych sytuacjach, mdrze zda si na Kylea, eby to on zagai rozmow. - Sanchez, poprosimy dwie szklanki wody zamwi Kyle. - Hej, Robin, podaj tym mnichom dwa browarki na koszt firmy zwrci si Sanchez do kucharza i odwrci si do zakonnikw. A jakbycie nie wiedzieli, to dzisiaj nie jestem Sanchez, tylko Batman. - Bat man? powtrzy Kyle, doceniajc to, jak zgrabnie barman poczy te dwa sowa w jedno. Podoba mi si. Kostium te fajny cign. A za kogo s przebrani ci pozostali? - Hmm mrukn barman cicho, nachyli si ku nim i wskaza rk na st, przy ktrym spuszczano komu omot. Suchajcie mnie uwanie, bo to wana sprawa. Widzicie tych dwch, przebranych za kowbojw? To Carlito i Miguel, dwa wredne sukinsyny pracujce dla El Santina. Facet w swetrze w czerwono-czarne pasy i w masce to Jefe, owca nagrd, ktrego szukalicie. A ten wielgachny facet z twarz pomalowan na biao-czarno to On, Santino we wasnej osobie. Ale was pewnie najbardziej zainteresuje ten go w czarnej skrzanej kurtce i w ciemnych okularach. Przyszed tu jako Terminator i mia przy sobie wasz niebieski kamie. - Mia? Znaczy si, ma go? Kyle ni to zapyta, ni stwierdzi fakt. - Mia, a jake, ale teraz ma go Jefe, ten w pasiastym swetrze i w masce. Peto wiedzia, e jest to sygna dla nich. Nie mieli czasu na picie czy pogaduszki. Przybyli tu z jednego tylko powodu eby odzyska Oko Ksiyca przed zamieniem Soca, od ktrego dzieliy ich ju minuty, jeeli nie sekundy. Z lekkim niepokojem podeszli do stou Kyle szed przodem, a Peto, jak zwykle, u jego boku. El Santino, ten olbrzym z dugimi czarnymi wosami i pomalowan na biao-czarno twarz, przesuchiwa Terminatora. Miguel sta nieco z boku Terminatora, z wzniesion do ciosu pici, w kadej chwili gotw wymierzy mu naleyt kar, gdyby odpowiedzi modego czowieka na pytania olbrzyma nie byy zadowalajce. - Hej, Kyle szepn Peto. Ten przebrany za Terminatora czy to aby nie Dante? - Tak, chyba masz racj. Mam wraenie, e jednak nas nie zawid. Wygldao na to, e Dante nie zna prawidowych odpowiedzi na wikszo pyta, bo twarz mia spuchnit i krwawi z nosa, co wskazywao, e dosta nieze lanie. Mnisi wiedzieli, e teraz albo nigdy. Kyle ruszy si pierwszy i stan tak, by zasoni chopaka i skupi na sobie ca uwag jego przeladowcw. Wszyscy przy stole przerwali to, czym si

247

akurat zajmowali, i ze zdziwieniem spojrzeli na tego czonka Cobra Kai, ktry omieli si przerwa im jake wane przesuchanie. - Najmocniej przepraszam odezwa si Kyle uprzejmie, zwracajc si do wszystkich przy stole, ale celujc palcem w Jefe. O ile mi wiadomo, ten dentelmen jest w posiadaniu czego, co naley do nas. Bdzie pan askaw nam to odda, prosz. Mwi cicho, spokojnie, lecz w jego gosie brzmiaa stalowa nuta. Przy stole zapada cisza; wszyscy spojrzeli na mnicha, jakby postrada zmysy. Nawet Peto nie by pewien, czy jego towarzysz postpi rozsdnie. - Kurwa, a to co za pajace, ci dwaj? zapyta El Santino; wsta z krzesa i kopn je gwatownie, a poleciao na drug stron sali. - Moim zdaniem przebrali si za Cobra Kai powiedzia Carlito, ktry siedzia bez ruchu obok szefa. - Kurde, klawo! Miguel a jkn, niczym podniecone dziecko. Z Karate Kida, dobrze mwi? Na chwil oderwa si od tuczenia Dantego i zlustrowa obu mnichw wzrokiem od stp do gw. Jego mina zdradzaa, e jest pod wraeniem kostiumw, co zirytowao jego szefa. El Santino waln pici w st, niemal rozbijajc go w drzazgi, tak wielka bya sia jego ciosu, mimo e prawie si nie zamachn. Jego nozdrza rozszerzyy si, a na czole nie wiadomo skd pojawia si pulsujca ya, ktra sprawiaa wraenie, e w kadej chwili moe pkn. - Pieprz Karate Kida i pieprz Cobra Kai! warkn. Mam to gboko w dupie. Chc tylko, kurwa, wiedzie, dlaczego oni interesuj si Okiem Ksiyca. - Przyjrzyj im si dobrze, El Santino odezwa si Jefe ozible. Jeeli przeczucie mnie nie zawodzi, ci faceci to mnisi z wyspy Hubal.

248

Rozdzia pidziesity szsty W normalnych warunkach Sanchez zwracaby baczn uwag na to, co dzieje si przy stole El Santina. Zwaywszy na to, e przy nim wanie siedziao kilku najbardziej brutalnych ludzi w miecie (a moe take morderca jego brata Thomasa), nie powinien spuszcza oka z rozgrywajcych si tam wypadkw, tak si jednak zoyo, e co innego przykuo jego wzrok. A to dlatego, e zauway krccego si na dworze faceta. Podwjne drzwi frontowe Tapioki byy otwarte na ocie i facet szwenda si przed nimi na chodniku. Uwag barmana zwrci fakt, e go mia na sobie czerwony garnitur z tymi lampasami na nogawkach i rkawach. Poza tym gst czarn czupryn, zaczesan w stylu lat 50-tych XX wieku, a do kompletu wielkie okulary przeciwsoneczne w zotej oprawie. Przez chwil Sanchez gotw byby przysic, e oto jego stary przyjaciel Elvis wsta z grobu i wrci midzy ywych. Niedorzeczny pomys, prawda? Barman nie rozumia, jak co takiego w ogle mogo mu przyj do gowy, wic pogapi si na niego przez dobre 30 sekund i przesta si tym zajmowa. Tego dnia w miecie przebywao pewnie ze stu naladowcw Elvisa, wic przygldanie si im wszystkim w poszukiwaniu kogo, kto zaledwie kilka dni temu umar, byoby czyst strat czasu. A poza tym do baru zbliaa si wanie kobieta w czarnym stroju z PCW i w masce na twarzy, wygldajca na niez sztuk. Czyby to Kobieta-Kot? Kiedy ju wesza do Tapioki, Sanchez z powrotem zainteresowa si tym, co dzieje si przy stole El Santina. Jeden z dwch mnichw dononie domaga si zwrotu ich niebieskiego kamienia, tyle e teraz ju mieli przeciwko sobie El Santina w jego makijau niczym z zespou Kiss, dwch Samotnych Stranikw, czyli Carlita i Miguela, oraz Jefe w kostiumie Freddyego Kruegera. Kady z tych nieprzyjemnych goci celowa wanie w obu mnichw. Nie zapowiadao to niczego dobrego. Kady z nich potrafi niele skopa dup. Sanchez widzia, jak mnisi walczyli i pokonywali przeciwnikw o wiele wikszych i lepiej uzbrojonych od siebie, wielokrotnie widzia te jednak, jak El Santino i jego siepacze zabijali ludzi, dlatego uwaa, e nikt nie powinien z nimi zadziera, nawet dwaj hubalanie. No i zna reputacj Jefe jako dzielnego zabijaki. Jedyn osob przy stole, o ktrej nic nie wiedzia, by ten mody czowiek w przebraniu Terminatora. I to gwnie jemu teraz si przyglda. Kiedy dwaj mnisi skupili na sobie uwag jego przeladowcw, Terminator dostrzeg dla siebie szans ucieczki. Dlatego kiedy nikt na niego nie patrzy, powoli i ostronie dwign si na nogi, jednoczenie delikatnie odsuwajc od stou krzeso. Robi to dyskretnie i przez chwil wygldao to nawet obiecujco, niestety zdradzio go krzeso, ktre 249

zaszurao gono po pododze. Dwaj zamaskowani stranicy, Carlito i Miguel, zareagowali natychmiast, przesunli bro i wycelowali w jego gow. - Siad! warkn Miguel. Dante wykona polecenie i usiad, chocia Sanchez zwrci uwag, e chopak nie przysun krzesa do stou. Dante uwiadomi sobie, e raczej nie wyjdzie std ywy, co nagle doprowadzio go do wciekoci. Zawsze przyrzeka sobie jedno e nie opuci tego wiata jak ostatni miczak. Skoro gra toczya si o jego ycie, zamierza odej z hukiem, a nie skamlc; a e nie mia broni, musia si wydrze i wkurzy par osb, zanim kopnie w kalendarz. Kacy przewanie bya w pobliu i potrafia okiezna t agresywn i zmierzajc do konfrontacji cech jego charakteru, niestety, tu jej nie byo. Prawdopodobnie siedziaa w hotelu i z niepokojem czekaa na jego powrt. No c, w adnym razie nie pozwoli, eby kto kiedy donis jej, e zgin jak tchrz. Gdyby przypadkiem dowiedziaa si, jak umar, chcia by pewny, e usyszy, i zgin jak mczyzna mczyzna, w ktrym si zakochaa. I ktry by nieznajcym strachu kretynem. Czas udowodni to po raz ostatni. - Wiecie co? Jestecie ostatnie cipy, sztuka w sztuk owiadczy, zwracajc si do wszystkich przy stole. Stoicie tu i wywijacie broni niczym fujarami na konkursie sikania, ale nikt, ani jeden z was, nie ma jaj, eby pocign za spust. Ledwo przyszli ci mnisi, lecicie w kulki, bo wiecie, e wystarczy jeden strza i rozpta si pieko. Blefujecie, i tyle. Wic skoro nikt nie zamierza strzela, wstan i wyjd std w choler. A potem skombinuj spluw, wrc i skosz was wszystkich, pidzielce. Dla El Santina tego ju byo za wiele. Wycelowa w gow chopaka. Nawet gruba warstwa makijau na twarzy nie potrafia ukry jego furii spowodowanej tym, e jaki gnojek zarzuca jemu i jego ludziom, e trzs portkami. - Suchaj no, may! warkn. Jeszcze nawet nie wiem, co ty tu waciwie robisz. Ale ju teraz mam ochot odstrzeli ci eb. Chcesz poy jeszcze troch, to lepiej przekonaj mnie, e twj udzia w naszej rozmowie na jaki sens, bo na razie wydaje mi si, e jeste zbdny. Policz do trzech i jeeli przez ten czas nie przekonasz mnie, e warto zostawi ci przy yciu, to zarobisz dwie kulki w twarz. A potem urzdz sobie z ciebie jatk. Zrobi krok w przd, wbijajc luf broni w twarz Dantego i pochylajc si nad stoem. JEDEN DWA Chopak wybuchn miechem, unoszc lew rk na znak, eby El Santino nie fatygowa si z dalszym odliczaniem. Klienci w caym barze rozgldali si nerwowo, z obaw czekajc na huk pierwszego wystrzau.

250

- Poznaem si na tobie powiedzia Dante z umiechem, celujc palcem w El Santina. I powiem ci, gociu, e ty jeden tu nie pasujesz. Widzisz tych mnichw w strojach karatekw? Oni s bardzo stosownie ubrani, bo i wygldaj spoko, i potrafi spuci wpierdol. Ci dwaj kolesie w kostiumach kowbojw te s z tej samej parafii. Wygldaj mi na par bandytw, i chocia pewnie s gwnianymi bandziorami, to jednak bandziorami. A ten twj przyjaciel przebrany za Freddyego Kruegera wyglda jak ze Strasznego filmu, no i git, bo pasuje do niego jak ula. Dlatego nosi t mask, eby nie byo wida, jaki jest, kurwa, szpetny. Ale ty, ty tutaj nie pasujesz. Stoisz sobie, liczysz do trzech, a nosisz si jak gwiazda rocka. No to pozwl, e co ci powiem. Masz si do rock and rolla jak widy do dupy. Kiedy tak sobie liczysz do trzech i wygldasz, jak wygldasz, przypominasz mi tego gocia z Ulicy Sezamkowej. Wiesz, Hrabiego. Z t tylko rnic, e on potrafi liczy wicej ni do trzech, a dzieciaki si go boj. Krtko mwic, waniaku, chc powiedzie tyle, e z ciebie jest jaki pieprzony muppet. - e co? El Santino kipia z wciekoci. Od lat nikt nie way si odezwa do niego w ten sposb. A cilej, nikt nigdy chyba nie omieli si zwrci do niego takimi sowami. Teraz ju strzelenie Dantemu w twarz nie wystarczao. Najpierw sam musia go znieway. Przez kilka sekund zastanawia si, po czym odpar niskim, jadowitym, ociekajcym sarkazmem gosem: - Wiesz co, synu? Tobie za to ten kostium pasuje w sam raz, bo jeli si nie myl, Terminator zawsze uwaa si za niezniszczalnego, a jakby nie wiedzia, w kadej czci Terminatora, jak widziaem, na koniec ginie. Hasta la vista, dupku. Jeeli Dante w ogle mia szans ucieczki, to teraz przepada bezpowrotnie. Sanchez, ktry obserwowa rozwj wypadkw zza baru, ju mia si schowa pod lad, eby unikn krwi i mzgu, nie wspominajc o kulach, ktre lada chwila miay tryska i wista dookoa, gdy nagle dojrza co ktem oka. Zza stolika w cieniu wstaa jaka posta, eby przyczy si do zabawy. Ubrana bya w biay kombinezon przypominajcy pioszki dla niemowlaka, zapinany z przodu na wielkie czarne guziki. Twarz miaa pomalowan na biao, a oczy grubo podkrelone czarnym owkiem. Pod lewym okiem widniaa wymalowana wielka czarna za. Przebrania dopeniay spiczaste czarne kapcie i czarno-biay stokowaty kapelusz. By to klaun. Ale nie taki z cyrku, lecz smutny mim z gatunku tych, ktrzy czsto produkuj si w Europie na rogach ulic. Nagle zjawa wysuna z dugich rkaww dwa obrzyny, chwycia je i wycelowaa oba w gow El Santina.

251

- Przesta, kurwa, celowa w mojego przyjaciela albo odstrzel ci ten pieprzony eb! rozkaza klaun wysokim, dziewczcym gosem. Kochana Kacy! Sanchez nie mia pojcia, kto kryje si pod kostiumem klauna, ale Dante natychmiast rozpozna gos swojej dziewczyny. Wszyscy zgromadzeni wok stou El Santina wycelowali bro w klauna. Sancheza raczej to nie cieszyo; nic a nic. Widywa ju takie sytuacje i zawsze koczyy si krwaw jatk. Powinien przezornie i uwanie ledzi rozwj akcji, na wypadek gdyby kto przypadkiem wycelowa w jego kierunku. - Barman, poprosz Krwaw Mary usysza gos stojcej w pobliu kobiety. Dziaajc jak automat, wycign spod lady wysok, wsk szklank, nala klientce Krwaw Mary, mieszajc skadniki z trzech butelek, a nawet wrzuci kilka kostek lodu i plasterek cytryny, chocia w ogle nie patrzy na to, co robi. Ani na chwil nie spuszcza oka ze stou El Santina. - Uwielbiam twj kostium, Sanchez powiedziaa kobieta, prbujc zwrci na siebie jego uwag. On jednak nadal gapi si na st na rodku sali. - Dziki rzek i w tym momencie uwiadomi sobie, e zna ten gos. Na chwil oderwa wzrok od facetw ze spluwami w garci. Przed nim, po drugiej stronie lady, staa Jessica, przebrana za Kobiet-Kota, i kurde! wygldaa jak marzenie! - Jessico, wygldasz bosko, ale eee widzisz swojego Jefe, tego w kostiumie Freddyego Kruegera? Zdaje si, e ma kopoty. Jessica spojrzaa na scenk przy stole. Tymczasem w barze zapada cisza jak makiem zasia. W Tapioce byo ze 40 innych klientw, ktrzy zamarli w bezruchu, obserwujc wypadki przy stole; nikt z nich nie mia wykona adnego gwatownego ruchu, ale wszyscy gotowi byli pa plackiem albo rzuci si do wyjcia na dwik pierwszego strzau. - O w dup! powiedziaa Jessica gono. Poznajc jej gos, Jefe zerkn w stron baru i w tym samym momencie uwiadomi sobie swj bd. By zawodowcem i powinien wiedzie, e nie wolno mu spuszcza z oka tego, co dzieje si przy stole El Santina. Jego pomyk wykorzysta Kyle. Od dziecka oddany caym sercem trenowaniu sztuk walki, dostrzeg swoj szans. Jego lewa rka wystrzelia w mgnieniu oka, trafiajc w pistolet w doni Jefe. By tak niesamowicie sprawny, e wytrci owcy nagrd bro z rki, jakby to bya kostka myda. Chwyci j natychmiast i wycelowa w niego. A zatem teraz mnisi te byli uzbrojeni. - Oddaj mi Oko Ksiyca i ju nas tu nie ma rozkaza Kyle.

252

Korzystnie usytuowany i wzgldnie bezpieczny za kontuarem Sanchez nie by ju pewien, kto w tej chwili jest gr. Carlito i Miguel celowali z pistoletw w przygnbionego klauna. Ten za mierzy z dwch obrzynw w El Santina, ktry z kolei wzi na muszk Dantego, a Kyle Jefe. Barman napatrzy si w yciu na niejedno, ale ta sytuacja przerastaa wszystko, co widzia do tej pory. W dodatku robio si coraz gorzej. Przebrana za KobietKota Jessica podkrada si ostronie do stou, niewtpliwie po to, eby uratowa Freddyego Kruegera czy Jefe, zaley jak na to spojrze. Krpujce napicie, ktre signo zenitu, gdy Kyle rozbroi Jefe, przerwa w kocu El Santino. Jego cierpliwo si koczya, a palec nerwowo drga na spucie. - Jefe, daj mi ten kamie poleci. Zamienie Soca wanie si zaczyna. Rzu mi kamie, a przysigam, e wieczorem dostaniesz za niego sto kawakw. - Ani si wa! wtrci spokojnie Kyle i przystawi owcy nagrd luf do czoa. Jeli dasz kamie mnie, zostawi ci przy yciu. Jeli dasz jemu, umrzesz na miejscu. Pozwl, e powtrz ci raz jeszcze. Dasz mu ten kamie i ju po tobie. - Gadaj zdrw! To ty rzu bro albo zginiesz pierwszy odezwa si czyj gos za plecami Kylea. Powiedziaa to Jessica, ktra mierzya do niego ze swojego pistoletu. cile rzecz biorc, celowaa w ty gowy mnicha. Lufa broni oddalona bya zaledwie kilka centymetrw od jego czaszki. Sanchez wiedzia, e sprawy zabrny za daleko. Strzelanina zapocztkowana przez jedn ze zwanionych stron wisiaa w powietrzu. Zacz zbiera z kontuaru puste szklanki i chowa je na pk pod lad, ani na chwil nie spuszczajc wzroku z awantury. Kiedy w powietrzu zaczynaj fruwa kule, im mniej szka jest pod rk, tym lepiej. Ale kto wystrzeli pierwszy? Sanchez podejrzewa, e bdzie to El Santino. To jemu najbardziej zaleao na niebieskim kamieniu i to on z nich wszystkich by najbardziej nieustraszony. W ogle nie wiedzia, co to strach. Kule si go nie imay. Kryy pogoski, e w przeszoci by celem niezliczonych atakw skrytobjcw i nie raz zosta postrzelony, a jednak ten facet, ten olbrzym, za nic nie chcia umrze. By twardy jak stal. Rzecz jasna, to samo mona byo powiedzie o Jefe. Jeeli w krcych na jego temat plotkach byo cho dbo prawdy, bra udzia w strzelaninach czciej ni John Wayne. No a co mogo powstrzyma Carlita i Miguela przed oddaniem pierwszego strzau w imieniu szefa? Bogiem a prawd, kady przy tym stole mg rozpocz strzelanin, z wyjtkiem Jefe, Terminatora i Peta, jedynych, ktrzy nie mieli broni. Peto najwyraniej nie przejmowa si sytuacj, ale Terminator w kadej chwili gotw by uskoczy i szuka schronienia.

253

Nagle z ulicy przed barem dolecia okrzyk, ktry gwarantowa, e masakra zacznie si raczej prdzej ni pniej. - HEJ, LUDZISKA! PATRZCIE! ZAMIENIE SOCA. WANIE SI ZACZEO! Ten, kto to krzykn, wiedzia, co mwi. eby nie uroni niczego z zamienia, Sanchez nie zapali w lokalu ani jednego wiata i teraz rzeczywicie zrobio si wyranie ciemniej. Jeeli kamie mia zmieni waciciela, zanim zapadnie cakowita ciemno, kto musia zadziaa szybko. A jednak przy stole nikt nawet nie drgn. Prawd mwic, Sanchez te zamar w miejscu, gdy jego bar zacz ton w mroku. Ktem oka zauway, e Mukka stawia na ladzie szklank dla kogo. A kiedy zamienie Soca osigno peni i Santa Mondega pogrya si w nocy, Sanchez usysza, jak obsugiwany przez kucharza klient wypowiada niemiertelne sowa: - Lej pan do pena. Bya to szklanka bourbona. W pierwszej chwili Sanchez nie zarejestrowa tego, zaprztnity zbyt wieloma sprawami. Ale gdy tylko usysza te cztery sowa i ten gos, poczu si tak, jakby si znalaz w epicentrum trzsienia ziemi. Zna ten gos, a za dobrze. Pochonity tym, co dzieje si przy stole El Santina, nie zwrci uwagi na posta w kapturze, ktrej Mukka wanie poda szklank bourbona. O ile dotychczas sytuacja wygldaa nieszczeglnie, o tyle teraz mogo by ju tylko gorzej. Do baru przyszed Bourbon Kid. I zosta obsuony!

254

Rozdzia pidziesity sidmy Iskr, ktra podpalia lont, byo pogrenie si Tapioki w kompletnym mroku. wiato ulotnio si z lokalu, wyrugowane przez poczucie nadcigajcej katastrofy. Zarwno siedzcy, jak i stojcy, uzbrojeni i bezbronni wszyscy w barze w milczeniu czekali, a ich oczy przyzwyczaj si do ciemnoci, wiedzc, e nadesza chwila prawdy. Sanchez nie potrafi powiedzie, kto wypali pierwszy, ale cisz rzeczywicie rozdar pojedynczy strza. A ju p sekundy pniej rozptao si prawdziwe pieko. Kanonada bya oguszajca. Strzay paday ze wszystkich moliwych stron, a kule wistay we wszystkich kierunkach. Sanchez, jak zawsze w takiej sytuacji, skuli si za barem. W ciemnociach sysza jedynie palb, wrzaski, przeklestwa, a od czasu do czasu omot padajcego na podog ciaa, w tym niewtpliwie Mukki. Poczu, e kucharz ley obok niego, i nie mia wtpliwoci, e nie yje. Jego pracownik nie krzykn, nie woa o pomoc, po prostu upad z guchym odgosem. Prawdopodobnie zarobi kulk w gow albo w serce. Biedny skurczybyk. Zdawao si, e zamienie Soca trwao duej ni dwie minuty, a strzelanina mniej wicej tyle samo. Przez cay ten czas Sanchez kuli si za barem, zatykajc uszy rkami, w daremnej nadziei, e w ten sposb odgrodzi si od oguszajcego huku kanonady i brzku tuczonego szka, od wrzaskw i przeklestw. I od mierci. W miar jak strzay paday coraz rzadziej, a zamienie dobiegao koca, do Tapioki zaczo powraca wiato. Na Sali ruszali si jeszcze jacy ludzie, ale wsuchujc si w odgosy, Sanchez odnosi wraenie, e trzymaj si na ostatnich nogach. Czasami rozlegay si jki czy kaszel, przemieszane z omotem przewracajcych stow, brzkiem tuczonego szka i kapaniem na podog. W kocu, gdy mino jakie 20 sekund bez wystrzau, Sanchez uzna, e jest wzgldnie bezpiecznie, i przykucn nie bez trudu. Sprawdzi, czy nie trafia go jaka kula, a kiedy z zadowoleniem przekona si, e nie zosta nawet dranity, unis si nieco, eby wyjrze ponad kontuarem. Powietrze byo gste od dymu. Tak gste, e prawie nic nie widzia. W dodatku dym szczypa w oczy, ktre zaszy mu zami, zupenie jakby barman mia zamiar si rozpaka. Gdy przecig wiejcy od otwartych drzwi na ulic rozproszy nieco dym, Sanchezowi przypomnia si dzie sprzed piciu lat, kiedy to Bourbon Kid wystrzela ca jego sta klientel. Obecnie Tapioca wygldaa dokadnie tak jak wtedy.

255

Pierwszym trupem, ktrego rozpozna by Carlito. Koszul mia przesiknit krwi, z jego ran unosiy si cienkie smuki dymu. Niedaleko lea jego partner, ktry nie odstpowa go tak za ycia, jak i po mierci. A przynajmniej powinien to by Miguel, skoro by ubrany w kostium Samotnego Stranika, tak samo jak Carlito. Inaczej nie sposb byoby go rozpozna. Brakowao mu p gowy, a kada rka i noga bya podziurawiona co najmniej dziesicioma kulami. Sanchez przenis wzrok na kolejn pozbawion ycia posta. By to jeden z mnichw, ale trudno orzec, ktry. Lea twarz w d na rodku sali, a poniewa Kyle i Peto byli do siebie tak bardzo podobni, nawet w normalnych warunkach odrnienie ich sprawiao trudnoci. Tak czy owak, ten mnich zarobi kulk w ty gowy i zapewne by jedn z pierwszych ofiar. Musia wczenie pa na podog, bo wygldao na to, e poza t mierteln ran gowy nie odnis innych obrae. ta kobra z tyu jego kurtki stanowia jaskraw barwn plam w morzu krwi. Sanchez nadal lustrowa wzrokiem jatk ludzkich zwok, walajcych si dookoa, gotw w kadej chwili znw pa na ziemi w razie najmniejszych oznak zagroenia. Najbardziej interesowao go to, czy Jessica przeya masakr, a take chocia brzmiao to nieco miesznie i, co tu mwi, egoistycznie chcia wiedzie, co si stao z Jefe. Jeeli owca nagrd zgin, a Jessica nie, moe miaby teraz szans j pocieszy. I rzeczywicie, jedna z jego modlitw zostaa wysuchana. Na stole porodku sali, z rozrzuconymi na boki rkami i nogami i od stp do gw utytany wasn krwi i wntrznociami, lea Jefe. Trudno orzec, czy teraz, gdy spada mu maska Freddyego Kruegera, wyglda lepiej ni przedtem. Jego twarz bya tak zmasakrowana, e w masce, ktr nosi zaledwie kilka minut temu, sprawia takie samo wraenie. No dobrze, ale co z Jessic? Nigdzie nie byo jej wida. Sancheza niekoniecznie obchodzili jego klienci, ale los piknej dziewczyny, ktr uratowa pi lat temu, bardzo mu lea na sercu. Nastpnie rozpozna zwoki kogo, kogo mia nadziej ju nigdy nie zobaczy: El Santina, czowieka, o ktrym powiadano, e nie da si go zabi. Przebieraniec udajcy Genea Simmonsa zosta no c przerobiony na krwaw miazg, i to jak! Jego gowa i twarz walay si po caej pododze, jakby rozjecha go walec drogowy. Wygldao te na to, e straci jedn rk i nog. Kto rzeczywicie solidnie si nad nim napracowa. Barmanowi zrzeda mina, gdy jego wzrok pad w kocu na zalane krwi ciao Jessiki. Nie pojmowa, jak mg nie zauway tego wczeniej. Dziewczyna leaa pod zwokami mnicha, na ktrego patrzy zaledwie przed chwil. Nadal ya i cho niewiele jej brakowao, 256

usiowaa zaczerpn powietrza. Niestety, nie uatwia tego ciar zwok zakonnika, przyciskajcych jej pier. Gdy nieco uniosa jego ciao, Sanchez pozna, e zabitym mnichem jest Kyle. Drugi mnich przepad bez ladu. Ale gdzie jest Bourbon Kid? pomyla Sanchez i w tym momencie uzyska odpowied, zupenie jakby zada to pytanie na gos. - Ja wci tu jestem! Jeli chcesz pomc Kobiecie-Kotu, wybij to sobie z gowy rozleg si czyj gos z gbokiego cienia po lewej. Z kbw dymu i z ciemnoci wyszed Bourbon Kid. ciskajc w obu rkach dymice pistolety, powoli przechodzi nad zwokami w kierunku Jessiki, ktra rozpaczliwie usiowaa zepchn z siebie martwego Kylea i wsta, zanim nastpne kule zaczn wista wok jej gowy. Sanchez aowa, e brak mu odwagi, zdawa sobie jednak spraw, e gdyby ruszy teraz dziewczynie na pomoc, oznaczaoby to dla niego pewn mier. A zreszt wiedzia, e ona potrafi przyj niejedn kulk. Widzia, jak Bourbon Kid prbowa j zabi pi lat temu. Wwczas przeya, wic obieca sobie, e jeli i tym razem przeyje, to jeszcze raz znajdzie dla niej bezpieczn kryjwk i si ni zaopiekuje. Gdy Kid zbliy si do kobiety na jakie pi metrw, nareszcie udao jej si uwolni od zwok Kylea. Ju miaa si dwign na nogi, ale jej niedoszy kat unis praw rk, w ktrej ciska pistolet, i dwa razy wypali w jej pier. Jessica upada do tyu, na przewrcony drewniany st; z jej ust bluzna krew. Jej pier unosia si i opadaa gwatownie i zdawao si, e dziewczyna zadawi si na mier krwi, ktra wypeniaa jej usta. Sanchez wzdrygn si na ten przeraajcy widok i odwrci wzrok. adne tego tam tego, tym razem czas tej dziewczyny dobiega koca. - Ty skurwysynu. Skurwysynu jebany! krzykna do Kida, a z jej ust chlusno wicej krwi. - Jestem skurwysynem, to prawda. Tu akurat masz racj. Jestem wrednym skurwysynem i przyszedem ci zabi. Czas dokoczy robot, ktr zaczem pi lat temu. A teraz, kurwiszonie, dawaj mj niebieski kamie! - Wal si. Ja go nie mam odpara, krztuszc si. Pewnie ma go ktry z tych umarlakw. Jessica za wszelk cen musiaa zyska na czasie, ale widocznie uwiadomia sobie, e wrogi stosunek do Bourbon Kida nic jej nie da, bo nagle zmienia taktyk. - A moe poszukamy go razem? zaproponowaa pojednawczym tonem. Sanchez wiedzia, e na Kidzie nie zrobio to wraenia. Wypali jeszcze dwa razy, tym razem z pistoletu w lewej rce. Jedna kula przeszya lewe kolano dziewczyny, druga prawe; 257

na czarny kostium kotki trysno jeszcze wicej krwi. Jej odporno na bl zostaa wystawiona na najcisz prb. Sanchez znw si wzdrygn i odwrci, zdajc sobie spraw z cierpienia Jessiki. Gdyby udao jej si poy jeszcze troch, moe Kidowi skocz si kule i nadjedzie policja. - Nic nie bdziemy robi razem odpara ochryple ciemna posta. Kid dugim susem przeskoczy nad zwokami Carlita i jeszcze bardziej zbliy si do kobiety. aden z tych truposzy nie ma kamienia i wietnie o tym wiesz. WIC GADAJ, GDZIE ON JEST! - Mwiam ci ju, e nie wiem. Przysigam. - Nastpna kula roztrzaska ci twarz. Gdzie jest? - Przecie mwi. Ma go jeden z tych facetw. Wskazaa na najblisze ciaa. Moim zdaniem ostatnio mia go chyba Jefe. Kid zatrzyma si i spojrza w d, na zwoki, ktre wskazywaa Jessica. Nie sposb byo pozna, czy w ogle wie, ktry to Jefe. Jedno tylko nie ulegao wtpliwoci Oka Ksiyca nigdzie nie dostrzeg. - Ale jak wida, teraz ju go nie ma warkn Kid, odwracajc si do dziewczyny. Bo gdyby je mia, nie byby teraz martwy. Kamie pozwoliby mu uj z yciem. Czyli spokojnie mona zaoy, e nie ma go aden z tych, ktrzy zginli. A w tym lokalu tylko ty, ja i barman zostalimy przy yciu. Ja go nie mam, a barman jemu brakuje jaj, eby go dotkn, wobec tego zostajesz tylko ty. Gony trzask spowodowa, e Jessica i Kid byskawicznie obejrzeli si na drug stron baru, koo tylnych drzwi. Wysuna si zza nich olbrzymia lufa, a za ni ukaza si Peto, w kostiumie Cobra Kai, tyle e teraz poplamionym krwi. W lewej rce ciska Oko Ksiyca, a w prawej, co ciekawe, obrzyna. - Jest jeszcze kto, kto nie zgin powiedzia, podchodzc do Kida i dziewczyny. Sancheza zaskoczya zmiana w jego gosie; teraz zgrzyta jak piasek w zbach. Mnich, ktry przey, kula po draniciu pociskiem w lew ydk. Poza tym z ust cieko mu nieco krwi. - Nie wzie pod uwag zdolnoci przetrwania hubalan, co? zaskrzecza. A teraz rzu pan te pieprzone pistolety i cofnij no si od tej miej damy, albo tak ci nafaszeruje oowiem, e bdziesz nim sra do koca swojego aonie krtkiego ycia. Bourbon Kid sprawia wraenie, jakby by z lekka oszoomiony. - A cauj ty mnie w dup! odpar w kocu.

258

W jego poprzednim, mnisim yciu taka uwaga zbiaby Peta z tropu. Ale po tym wszystkim, co przeszed podczas krtkiego pobytu w Santa Mondega, opryskliwe odzywki, taka jak ta ostatnia Kida, nie robiy na nim najmniejszego wraenia. - Daj ci trzy sekundy na rzucenie pistoletw albo ci odstrzel powiedzia. W jego gosie brzmiao niewzruszone przekonanie. Sanchez naprawd wierzy, e Peto sprztnie Bourbon Kida za trzy sekundy. Prawd mwic, modli si o to. - Trzy - warkn Peto. - Dwa odci si Kid, bez cienia strachu w gosie. Sanchez mia ochot zamkn oczy, ale nie by to czas po temu. Wygldao na to, e jeeli mnich nie dokoczy odliczania, Kid zrobi to za niego. A jednak Peto, na ktrym grona postawa Kida nie wywara wraenia, sam dokoczy odliczank. - Jeden. TRZASK! Drzwi do ubikacji po lewej rce mnicha otworzyy si z hukiem, niemal wypadajc z zawiasw, i do baru wkroczy Dante, nadal ubrany w peny strj Terminatora. Wycelowa luf obrzyna w ty gowy zakonnika. - Peto, nie rb tego odezwa si. - Dante, ta sprawa ci nie dotyczy. - Owszem, dotyczy. Zabieraj to swoje Oko Ksiyca i zjedaj std w pizdu. Ju ja si zajm tym gociem. - Ale on zabi Kylea. - Peto, jeste mnichem. Mnisi nie zabijaj ludzi. eby nie wiem co. Po adnym pozorem. Wic spadaj std. Zabieraj swj cenny kamie i wracaj, skd przybye. Jazda. Wyjd przez tylne drzwi i spywaj. Dante sikn kciukiem przez rami, wskazujc tylne drzwi, czyli najszybsz drog ucieczki. Sanchez obserwowa to wszystko z rozdziawionymi ze zdumienia ustami i czeka, jak decyzj podejmie Peto. Po chwili, ktra zdawaa si wiecznoci, mnich opuci bro i cofn si cikim krokiem. Wbi wzrok w ciemne okulary Dantego, sprawdzajc, czy zdoa z oczu modego czowieka wyczyta jego zamiary. Niestety, nic nie wyczyta. Te cholerne szka byy po prostu za ciemne. Peto wyglda, jakby kto go zdradzi. Wprawdzie nie zna Dantego zbyt dobrze, ale ufa mu bardziej ni wikszoci ludzi, ktrych spotka po opuszczeniu wyspy Hubal. Za wszelk cen chcia pomci mier Kylea. Mimo to Dante mia racj. Mnisi nie zabijaj ludzi. Przygnbiony, powoli min chopaka i wyszed od tyu przez wyjcie awaryjne, ani na 259

chwil nie spuszczajc wzroku ani lufy broni z Bourbon Kida, dopki nie dotar bezpiecznie do drzwi. Po chwili znikn, wraz z Okiem Ksiyca. W Tapioce zostali Bourbon Kid, ktry wci celowa z pistoletw w Jessic, oraz Dante, ktry teraz rwnie wzi j na muszk. Obserwujc to z wzgldnie bezpiecznego miejsca za barem, Sanchez nie posiada si ze zdumienia. Z jakiego powodu ten chopak, ten beznadziejny gnojek przebrany za Terminatora, ktry zaledwie kilka minut temu wyglda, jakby zaraz mia trafi do piachu, ni std, ni zowd wyskoczy z ukrycia i stan w obronie Bourbon Kida? Kim on waciwie by? I czyby wiedzia co, o czym Sanchez nie mia zielonego pojcia?

260

Rozdzia pidziesity smy Gdy rozpoczo si zamienie i Ksiyc przesoni Soce, Dante uzna, e mimo wszystko ma szans. Kto trzyma jego stron, moe nawet sam Wszechmogcy; tak czy owak, w kto rzuci mu koo ratunkowe. Dante dosta jedyn w swoim rodzaju okazj, by wraz z Kacy uj z yciem i wynie si z Tapioki. Kiedy znikno wiato, wszystkich innych przy stole ogarn niepokj, a nawet obezwadniajcy strach. Nikt nie wiedzia, kto do kogo celuje. Z wyjtkiem Dantego. On widzia wszystko. Zobaczy, jak po jego lewej rce Bourbon Kid trzaska pusta szklank o lad i z wewntrznych kieszeni dugiego trencza wyciga par pistoletw maszynowych marki Skorpion. Przed sob ujrza Kacy, El Santina, Carlita, Miguela, Jefe, Jessic i dwch mnichw; wszyscy wygldali na wystraszonych nagym brakiem wiata. Ci z nich, ktrzy mieli bro, sprawiali wraenie wyjtkowo roztrzsionych. Tu nie chodzio o najwikszy fart, jaki si trafia raz w yciu; tym razem musiaa to by boska interwencja. Panu niech bd dziki, a take wypoyczalni kostiumw, w ktrej dosta strj Terminatora, bo byo w nim co wyjtkowego. Kiedy wybiera przebranie, waciciel wypoyczalni nic na ten temat nie wspomina. A moe facet przegapi pewien drobny szczeg? Z pewnoci nie, bo wcale nie by to drobny szczeg, a ju z pewnoci nie w obecnej sytuacji Dantego. Bya to wielka sprawa. Dodatek w postaci koa ratunkowego, rzuconego mu przez miego gocia z wypoyczalni kostiumw Domino. I to gratis. Filmowy Terminator widzia w podczerwieni. Teraz, gdy z Tapioki znikny resztki wiata, Dante ze zdumieniem przekona si, e tania imitacja okularw przeciwsonecznych, ktr dosta z kostiumem, take dziaa na podczerwie. W rezultacie widzia wszystko, co dziao si od chwili, gdy zapada ciemno i Bourbon Kid odda pierwszy strza. Po prawdzie szczegy byy nieco zamazane i zabarwione na czerwono, ale to nie problem. Wygldao na to, e wszyscy signli po bro, z wyjtkiem obu barmanw. Sanchez, ktry zna si na rzeczy, czym prdzej czmychn pod lad. Mukka by ciut wolniejszy i jako jeden z pierwszych zapaci za swj brak dowiadczenia, gdy po caym lokalu ze wszystkich stron zaczy wista kule. Strzela kady, kto mia z czego strzela. Wikszo zapewne nie wiedziaa, do czego i kogo wali, ale to nie miao znaczenia. W takich scenariuszach przede wszystkim liczy si instynkt samozachowawczy. Gr bior najprostsze odruchy. Dante niczym nie rni si od innych, tyle tylko, e dla niego wana te bya ochrona Kacy. Dziewczyna przybya mu na pomoc. Nadszed czas, eby teraz to on j uratowa.

261

Sign po jej workowaty strj klauna, zapa gar materiau i pocign dziewczyn na podog; zaskoczona Kacy wypucia z rki jeden z obrzynw. Bya wyranie wystraszona, ale nie mia czasu zapewnia jej, e wszystko skoczy si dobrze. Chwyci j za rk i przykucnity, pocign za sob do ubikacji po drugiej stronie baru. Oguszajca kanonada uniemoliwiaa mu jakkolwiek rozmow z dziewczyn. Mia tylko nadziej, e pozna po dotyku, e to on j wlecze. W takich chwilach aowa, e czciej nie trzyma jej za rk publicznie, ale mimo to powinna chyba pozna, e to on? Prawda? Dla Kacy takie drobiazgi bardzo si liczyy. Instynktownie pozna, e to jego do. Oczywicie, e tak. Kiedy dotarli do damskiej ubikacji, Dante barkiem pchn drzwi i wcign Kacy do rodka. Wszdzie wistay kule; poczu, jak kilka z nich przelatuje obok niego i wbija si w wykadane glazur ciany. Nie usysza krzyku Kacy, wic mia nadziej, e nic jej nie jest. Gdy ju znaleli wzgldnie bezpieczne schronienie za drzwiami, dziewczyna pada jak duga na podog. Oddychaa gboko, nierwno, jak gdyby zaraz miaa dosta ataku paniki. - Dante, czy to ty? zawoaa, ale jej gos niemal uton w huku strzelaniny po drugiej stronie ciany. W ubikacji te nie paliy si wiata, wic chocia chopak widzia Kacy w podczerwieni przez swoje okulary, ona wci tkwia w kompletnych ciemnociach. Dante nie odezwa si, pogaska tylko jej policzek na znak, e to on. Gest ten wywar podany efekt i dziewczyna uspokoia si na tyle, e jej oddech niemal wrci do normy. Dante wola jednak nie ryzykowa. Zostawi drzwi azienki lekko uchylone, by mc obserwowa przebieg wypadkw na gwnej sali. Pierwsz osob, ktra zgina przy stoliku El Santina, by Carlito. Zosta nafaszerowany kulami przez Bourbon Kida, ktry, jak si zdawao, sia ze swoich dwch pistoletw maszynowych wicej pociskw ni reszta sali razem wzita. Ale nie strzela na olep kada kula trafiaa celu, a pierwsze dziesi, czy co koo tego, wpakowa w Carlita. Potem przysza kolej na Kylea, a nastpnie na El Santina. Tyle e mnicha zabi akurat kolosalny gangster. Po prostu dlatego, e strzela, gdzie popadnie, a Kyle pierwszy nawin mu si pod luf. Starszy z mnichw pad na podog z tyem gowy odstrzelonym przez jeden z pociskw El Santina. W chwili, gdy jego ciao uderzyo w podog, Dante zobaczy, e Bourbon Kid specjalnie kieruje jednego ze swoich skorpionw na Jefe. Podobnie jak El Santino, owca nagrd strzela na olep po caej sali, z nadziej, e skosi kogokolwiek, czy to przyjaciela, czy wroga. W tym momencie Dante zorientowa si, e nie on jeden potrafi widzie w ciemnociach. Najwyraniej Kid te widzia doskonale. Starannie wycelowa pistolet maszynowy w lewej rce i posa seri w otwory na oczy w masce Freddyego Kruegera, 262

ktr nosi Jefe, wysyajc owc nagrd na wieczny spoczynek. Maska, z odstrzelon gumk, upada na podog wierzchem do gry, niczym ponury art z jatki, jaka tu si odbywaa. Padajc, Jefe wypuci z prawej rki pistolet, ale co waniejsze, Oko Ksiyca, ktre odczepi od srebrnego acucha (pewnie dlatego, e chcia go sprzeda osobno), wypado z jego lewej doni i potoczyo si po pododze, lawirujc midzy padajcymi ciaami, jakby kierowao si wasnym rozumem. Turlao si tak przez ca sal, a w kocu trafio do rki Peta, ktry schowa si pod jednym z wikszych stow. Mnich, ktry od razu rozpozna dotykiem kamie, bez wahania chwyci go i wytoczy si ze swojej kryjwki. Przemkn przez cay lokal, czasami wpadajc na jakie krzeso czy potykajc si o zwoki, a w kocu znalaz wzgldnie bezpieczne schronienie za wielk drewnian beczk; chwil wczeniej kula drasna go w ydk. Teraz ju w caym barze trup cieli si gsto, w przeraajcym wrcz tempie. Z tych, ktrych Dante potrafi rozpozna, nastpny pad Miguel ofiara kolejnego miertelnego strzau Bourbon Kida. Widok strzelca, ktry zabija na raz tylu ludzi, w normalnych okolicznociach spowodowaby, e Dante zwracaby uwag tylko na Bourbon Kida, ale nie tutaj, nie tego dnia. Owacje dla Kida skrada dziewczyna przebrana za Kobiet-Kota. Nie ulegao wtpliwoci, e ona take doskonale widzi w ciemnociach. Poruszaa si szybciej ni jakikolwiek przedstawiciel rodziny kotw, uskakujc przed kulami, przeskakujc przez martwych i umierajcych, nurkujc pod stoy i za wszelk cen usiujc dosta si do zwok jej zabitego kochanka, Jefe. Zadanie okazao si dla niej wyjtkowo niebezpieczne. Gdy tylko zbliaa si do ciaa owcy nagrd, Bourbon Kid za kadym razem celowa w jej kierunku i wali seri za seri jak optany, zmuszajc j do odwrotu. Z pocztku Dante uwaa, e dziewczyna tylko szczciu zawdzicza, e unika kul, i w skrytoci ducha kibicowa jej, eby przeya. Nagle wydarzyo si co, co sprawio, e zmieni zdanie. Kobieta-Kot czyli Jessica, tyle e Dante nie zna jej imienia najwyraniej miaa ju do chowania si przed kulami. Przeskoczya znienacka nad wielkim stoem, przy ktrym toczyy si negocjacje, i wyldowaa lekko po drugiej stronie, obok zakrwawionych szcztkw Jefe. Najwyraniej miaa potwornie silne rce, bo bez wysiku chwycia za ramiona ogromnego owc nagrd i podniosa bezwadne ciao. Gdy spojrzaa znad niego, jej oczy stay si jasnoczerwone; gorczkowo zacza rozrywa najpierw jego ubranie, a potem skr. W jej ustach pojawiy si nagle ky, jakich nie powstydziby si tygrys bengalski, a paznokcie zamieniy si w szpony, ktre z pewnoci nie naleay do jej kostiumu. No i dobra, nie jest kotk, pomyla Dante. Ale czowiekiem te z pewnoci nie jest. Bya tak pochonita tym, co robi, e przestaa zwraca uwag na Bourbon Kida. A ju zupenie nie 263

zainteresowa jej facet na tyle gupi, e omieli si wej do Tapioki w trakcie tej bezadnej strzelaniny. Czowiek ten przebrany by za Elvisa. Natomiast Bourbon Kid zauway wejcie Elvisopodobnego; pojawienie si tego olbrzymiego, zwalistego faceta na chwil go rozproszyo. te lampasa by bokach czerwonego garnituru niemal janiay w ciemnociach, ale nie to przykuo uwag Kida. Olbrzymi wielbiciel Elvisa dziery cik dubeltwk, wycelowan w jego kierunku. Trudno powiedzie, czy zdawa sobie spraw, w kogo celuje, czy tylko przypadkiem skierowa bro na zabijak, ktry skosi prawie wszystkich w tym barze. Ten facet chyba postrada zmysy! pomyla Dante. Przecie tylko kompletny wir wchodziby do ciemnego baru w samym rodku strzelaniny! Z kolei Bourbon Kid nie zamierza najpierw pyta, a dopiero potem bra si do strzelania. Na widok przybysza upuci oba skorpiony i bez ostrzeenia wysun z rkaww paszcza dwa mniejsze pistolety. Spluwy wyskoczyy spod mankietw wprost do jego rk. Zanim przebrany za Krla facet zdy wypali z dubeltwki, dwie kule strzaskay jego okulary przeciwsoneczne, a kada z nich trafia go prosto w oko. Olbrzym powoli przechyli si do tyu i zwali na ziemi z impetem, od ktrego zadraa podoga. Nawet Dante, przykucnity w azience, poczu pod stopami si tego uderzenia. Majc wiadomo, e spuci Jessic z oczu, Kid byskawicznie okrci si na picie i znw zacz strzela w jej kierunku. Ona za wci rozszarpywaa to, co pozostao z Jefe, niepomna tego, co dzieje si dookoa. W ten sposb wystawia si na atwy cel, co Bourbon Kid wykorzysta bezlitonie, pakujc w ni kulk za kulk. Dante, ktry tymczasem przyzwyczai si ju do tego dziwnego wiata w podczerwieni, doskonale widzia, kto do kogo strzela. Prawie wszyscy w barze albo nie yli, albo umierali i Kobieta-Kot z pewnoci te ju powinna by w tym samym stanie. Kid bez przerwy zasypywa j gradem kul, a mimo to chopak ze zdumieniem patrzy, e zamiast pa we krwi, jak niemal wszyscy inni, zrobia co niewiarygodnego. Poderwaa si w gr. W pokazie niewyobraalnej siy skoczya pod sam sufit, cignc za sob cikie, bezwadne ciao Jefe. owca nagrd way pewnie dwa razy tyle co ona, a jednak podniosa go jak pirko, walna jego zwokami o sufit i unoszc si pod nim w powietrzu, zdara z niego resztk ubrania i skry. Najwyraniej czego szukaa i nie trzeba byo jasnowidza, by zorientowa si, e chodzi jej o Oko Ksiyca, ale jak Dante mg si przekona, Jefe nie mia go ju przy sobie. Teraz kamie mia Peto, chowajcy si za beczk, poza zasigiem wzroku Kobiety-Kota.

264

Kiedy do Jessiki nareszcie dotaro, e Jefe straci niebieski kamie, wbia zakoczon szponami rk gboko w jego pier i wyrwaa mu serce. Zupenie jak gdyby chciaa mu zajrze do rodka i sprawdzi, czy aby nie pokn cennego niebieskiego klejnotu. Bya do tego stopnia gotowa na wszystko. Krew i wntrznoci z tuowia Jefe poleciay na podog niczym arcie rzucane do wiskiego koryta, spadajc na stoy, krzesa i zwoki. Nie godzi si tak traktowa po mierci czowieka otaczanego powszechnym strachem, pomyla Dante nielogicznie. Widzc, co robi dziewczyna, Bourbon Kid wycelowa pistolety w gr. Teraz, kiedy zdawao si, e nie pozosta przy yciu nikt, do kogo mona by strzela, mg si skupi tylko na waleniu do Jessiki. Trafio j tyle pociskw, e nic dziwnego, i w kocu gruchna na ziemi. Ju dawno stracia swoj bro, moga wic tylko zasania twarz rkami, chronic si przed nieustajcym gradem kul. Jeszcze przez dwadziecia sekund Bourbon Kid szpikowa j pociskami, a wreszcie skoczya mu si amunicja i opuci pistolety. W tej jake podanej chwili wytchnienia, kiedy maca si po ubraniu, szukajc zapasowej amunicji, Jessica znalaza jakie zwoki i wczogaa si pod nie, by korzystajc z tego schronienia, obmyli nastpny ruch. W nagej ciszy Kid przetrzsa wszystkie kieszenie i zarkawki trencza z kapturem, szybko jednak poj, e amunicja mu si skoczya i e nic ju nie znajdzie. Rozejrza si po pododze, szukajc jakiejkolwiek broni, i jego oczy rozbysy na widok faceta przebranego za Elvisa, lecego w wejciu. Ruszy do niego, wyj dubeltwk z martwych rk i przetrzsn kieszenie czerwonego garnituru w poszukiwaniu naboi, ktrymi mgby naadowa strzelb. I wanie wtedy, gdy Kid pldrowa zwoki Krla, zamienie Soca zaczo ustpowa, a do Tapioki powoli wracao wiato dnia. Dante, chocia uwaa, e waciwie o niczym nie ma pojcia, uzna, e nie podoba mu si ta dziewczyna w przebraniu KobietyKota. Nie bya do koca czowiekiem. Gorzej, zdecydowanie niosa ze sob kopoty. Nie mona jej byo zabi, bez wzgldu na to, ile kul w ni wpakowano, i najwyraniej miaa zdolnoci nadprzyrodzone (na przykad, potrafia lata). Jeeli naprawd istnia Pan ywych Trupw, ktry przyby, by zdoby Oko Ksiyca, to niewtpliwie bya nim ona. Nie ulegao wtpliwoci, e ten kurwiszon to kawa wrednej suki. Dante domkn drzwi azienki i przez kilka sekund zastanawia si nad sytuacj. Kacy, wyranie przeraona, siedziaa na pododze i wycigaa do niego bro. W kocu puciy jej nerwy. Bya dzielna i przysza mu z pomoc, ale teraz nadesza pora, eby to on wykaza si rycerskoci i obroni kobiet, ktr kocha. Pstrykn kontakt obok drzwi i w jasnoci, jaka nagle zapanowaa, obrzuci przecigym, ostrym spojrzeniem pikn, acz wystraszon twarz 265

Kacy. Podejrzewajc, e moe widzi j po raz ostatni, chcia si nacieszy t chwil. Kiedy ju wyraz jej twarzy na zawsze wry mu si w pami, wycign rk i odebra jej obrzyna. Czas, eby wreszcie on zrobi co dla ludzkoci. No i, przede wszystkim, dla Kacy. - Kace, masz jeszcze jakie naboje? zapyta cicho. - Dante, nie wychod tam! powiedziaa bagalnie. Zaczekajmy, a przyjad gliniarze. Z umiechem pokrci gow. Sign do kieszeni jej kostiumu klauna i wycign gar nabojw kaliber 12. Cho chtnie poszedby za jej rad, wiedzia, e bdzie musia pomc Bourbon Kidowi. Nie kierowa nim zwyczajny instynkt, lecz wiadomo, e los wolnego wiata prawdopodobnie spoczywa w rkach szybkostrzelnego Kida, ktry potrafi przejrze na wylot t drapien suk, przebran za Kobiet-Kota. Ten Kid musi by jednak w porzdku, no nie? A zreszt, moe tak, moe nie, ale przynajmniej wydawao si, e jest czowiekiem. Dante sysza opowieci o morderstwach popenionych przez niego w czasie ostatniego Festiwalu Ksiycowego, teraz jednak, gdyby mia si opowiedzie po ktrej ze stron, prdzej wybraby seryjnego morderc ni latajc przedstawicielk wiata ywych trupw w kostiumie Kobiety-Kota. Tak czy owak, wiadomo, e on i Kacy bez dwch zda zgin, jeeli nie zrobi nic, eby pomc im wyj z tej opresji, dodaa mu a nadto animuszu. Biedna Kacy bya wyranie zbita z tropu. Patrzya na niego, modlc si, eby z ni zosta. - Nic si nie martw, skarbie zwrci si do niej. Ja tu jeszcze wrc! Wygldao na to, e strzelanina ustaa, a od strony baru dolecia ich pomruk gosw. Dante odwrci si, otworzy drzwi azienki tak gwatownie, e niemal wyleciay z zawiasw, po czym odetchn gboko i wpad przez nie na sal. A tam, dokadnie na wprost niego, sta Peto z broni wycelowan w Bourbon Kida i wyglda tak, jakby zaraz mia go zastrzeli. Dante wycelowa obrzyna w ty gowy mnicha. - Peto, nie rb tego. - Dante, ta sprawa ci nie dotyczy. - Owszem, dotyczy. Zabieraj to swoje Oko Ksiyca i zjedaj std. Ju ja si zajm tym gociem. - Ale on zabi Kylea. - Peto, jeste mnichem. Mnisi nie zabijaj ludzi. eby nie wiem co. Pod adnym pozorem. Wic spadaj std. Zabieraj swj cenny kamie i wracaj, skd przybye. Jazda. Wyjd przez tylne drzwi i spywaj.

266

Przez chwil Peto rozwaa, czy pj za rad Dantego, czy nie. Wydawa si rozdarty wewntrznie; nagle, jak gdyby nie mg podj decyzji, po prostu wycofa si w kierunku tylnego wyjcia, jak to zasugerowa Dante, ani na chwil nie spuszczajc wzroku z Bourbon Kida. Gdy dotar do drzwi, wykopa je lew pit i znikn za nimi. Zostao ich troje. Jessica leaa, wsparta plecami o przewrcony na bok st. Twarz pod mask Kobiety-Kota wrcia do normalnego stanu. Dante wycelowa bro i wypali, trafiajc j w sam rodek czoa. Krew i mzg obryzgay wszystko dookoa. Na ten znak Bourbon Kid wpakowa w ni wszystkie naboje, jakie mu jeszcze zostay te, ktre zabra facetowi przebranemu za Elvisa. Przez blisko minut chopak i Kid strzelali do niej non stop; pociski z wielkiej strzelby wyrzdzay straszliwe szkody, a w kocu z dziewczyny nie zostao ani troch ciaa, tylko krew, koci i chrzstki. Dante przyjrza si jatce, jak urzdzili. I chocia wiedzia, e dziewczyna bya wcieleniem za i gdyby tylko miaa okazj, bez wahania zabiaby jego i Kacy, to jednak nie mg si pozby wyrzutw sumienia. To, co wanie zrobi, przypomniao mu zdarzenie sprzed kilku miesicy, kiedy przypadkiem potrci samochodem swojego psa Hectora. Nie bya to jego wina, a jednak patrzc, jak jego ukochany pies wydaje ostatnie tchnienie, czu pustk w rodku. C moe by gorszego ni odebranie komu ycia, obojtne przypadkiem czy celowo. Jakkolwiek by to tumaczy, byo to paskudne uczucie. Bourbon Kidem najwyraniej nie targay takie rozterki duchowe jak Dantem. Wypuci bro z lewej rki i z wewntrznej kieszeni paszcza od niechcenia wyj paczk papierosw. Palcem wskazujcym pstrykn w jej dno i jeden pet wysun si z pudeka. Unis paczk do ust, wycign papierosa zbami i przesun go jzykiem tak, e zwisa z lewego kcika ust. Zacign si i papieros zapali si sam. Widocznie wiszce w barze kby dymu zadziaay jak pomie. Tak czy owak, bya to zajebista sztuczka. Kid zacign si jeszcze raz i spojrza na Dantego. - Dziki, chopie. Jestem ci krewny. Wrzu luz. Co rzekszy, odwrci si i wyszed z Tapioki. Po drodze przeszed nad wieloma zwokami, ale ani nie spojrza w d, ani si nie obejrza. Bourbon Kid znikn. Zostawi po sobie tylko rozkadajce si szcztki swojego rkodziea rozerwane, zalane krwi zwoki, niektre wci jeszcze dymice z ran po kulach. Po stoach i krzesach spywaa krew i walay si strzpy ciaa szumowin i niewinnych gapiw, ktrzy weszli mu w drog. A porodku tego wszystkiego sta Dante, jedyny widoczny czowiek, ktry przey. Chopak wrci do damskiej toalety i przeszed przez drzwi, ktre wisiay na zawiasach, wyamane, jakby w kadej chwili mogy si oderwa. W rodku spojrza na Kacy, ktra leaa na pododze przed 267

jedn z kabin, zakrywajc gow rkami. Ostatnia, gorczkowa kanonada przerazia j tak, e nie miaa odwagi wyjrze i sprawdzi, czy jej chopak pozosta przy yciu. Dante umiechn si do niej szeroko. - Jeli chcesz jeszcze poy, chod ze mn powiedzia, starajc si jak najlepiej naladowa gos Schwarzeneggera. Kacy zrewanowaa mu si takim umiechem, jak gdyby bya najszczliwsz dziewczyn na wiecie. - Kocham ci. - Wiem. Bysn do niej umiechem. Kiedy wychodzili z baru, przechodzc nad walajcymi si wszdzie zwokami, poamanymi meblami i kauami posoki, Kacy zatrzymaa si nagle i pocigna Dantego za rkaw. - Hej, jeden z nich moe mie nasze dziesi kawakw. Chcesz ich przeszuka? Z umiechem pokrci gow. - Skarbie, jeeli ta historia czegokolwiek mnie nauczya, to tego, e nie potrzebuj forsy. Mam ciebie, maleka. I nic wicej mi nie potrzeba. - Jeste pewien, kocie? - Jasne, e tak. Tylko ciebie i te sto patykw, ktre czekaj na nas w motelu, dobrze mwi? - Ja myl! Dante opar do na karku Kacy, przycign j do siebie i namitnie pocaowa w usta. - Jeste najwspanialsz dziewczyn na wiecie, Kace oznajmi, puszczajc do niej oko spoza okularw przeciwsonecznych. Zrewanowaa mu si tym samym. - Wiem.

268

Rozdzia pidziesity dziewity Sanchez musia si napi. Po strzelaninie jedyn ocala flaszk za kontuarem bya ta z najlepszym bourbonem. Nawet butelka na szczyny bya roztrzaskana i Sanchez mia wraenie, e jej zawarto wylaa si na niego. Niewtpliwie bya to sprawka Bourbon Kida. Poza Sanchezem w barze nie byo ju nikogo ywego. Przeklty Kid znowu wykosi mu ca klientel, a potem ten facet przebrany za Terminatora pomg mu wykoczy Jessic. Tym razem bya martwa, bez dwch zda. Zastanawia si nad sytuacj, wracajc pamici do wydarze sprzed piciu lat. W cigu nastpnych kilku miesicy czeka go kawa cikiej roboty, eby odbudowa interes, co do tego nie byo wtpliwoci. Ju mia pocign z gwinta solidny yk bourbona, kiedy na ladzie dostrzeg jedyn szklank do whisky, ktra jakim cudem pozostaa nietknita i przetrwaa kanonad. To pewnie ta, z ktrej popija Kid. Sanchez umiechn si pod nosem, nalewajc sobie suszn miark. Moe jeeli napije si ze szklanki Kida, wywrze to na nim jaki skutek? Mia tylko nadziej, e pomylny. Wychyli szklank jednym haustem i nala sobie kolejn porcj. Czas wzi si do sprztania lokalu. Wiedzia, e wkrtce zjawi si gliniarze z tradycyjnymi pytaniami. Uzna wic, e najlepiej bdzie przetrzsn kieszenie zabitych, zanim przybdzie policja i go uprzedzi. Bez sensu byoby straci okazj do zwinicia szmalu z przeznaczeniem na fundusz odbudowy. Popijajc drug szklaneczk bourbona, przystpi do dziea. Zanim policyjne radiowozy zajechay na sygnale pod jego bar, znalaz okoo 20 tys.$ w uywanych banknotach, schowanych po kieszeniach zabitych. Wielu z nich nie mona byo rozpozna, co w pewnym sensie agodzio wyrzuty sumienia. Gdy dotar do Jessiki, mia opory przed zrewidowaniem jej. Przecie od piciu lat sekretnie podkochiwa si w tej dziewczynie. Cay ten czas spdzia w piczce, on za z nadziej modli si, eby si wybudzia i podzikowaa mu za uratowanie ycia. Kto wie, moe zakochaaby si w nim tak, jak on zakocha si w niej? Ale tym razem naprawd nie ya. Zbada jej ttno na nadgarstki i na szyi. Nic. Na pododze znalaz jedyn wzgldnie mao zakrwawion t cierk barow i zakry ni to, co zostao z jej twarzy. Co za strata! Straszliwa, kurewsko potworna strata! - Masz tam kogo, kto przey? usysza czyj gos za plecami. Odwrci si i natychmiast pozna mczyzn w szarym trenczu, ktry opiera si o kontuar. By to detektyw Archibald Somers wypalony byy gliniarz, ktry bez powodzenia powici ycie na apanie Bourbon Kida. Obecny stan Tapioki najlepiej wiadczy o tym, jak dalece mu si to nie udao. 269

- Nie, ona nie yje. - Jeste pewny? - No c, brak ttna i nie oddycha. Myl, e wykoczya j ta 153 kula. Somers oderwa si od lady i podszed do Sancheza, z trzaskiem mijajc odamki szka pod stopami. - Darujmy sobie ten sarkazm, co? Bdzie nam potrzebne paskie zeznanie. Czy to znowu by Bourbon Kid? Sanchez wsta i przeszed za kontuar, uwaajc, eby detektyw Somers nie zauway pliku banknotw, ktry schowa w tylnej kieszeni spodni. - Tak, to znowu on potwierdzi ze znueniem. Ale tym razem pomaga mu jaki chopak, facet przebrany za Terminatora. Myl, e to ci dwaj zabili mi brata i jego on. A pewnie take Elvisa. - Tego tu? spyta Somers, wskazujc na zwoki przebranego za Elvisa gocia, lecego przy wejciu. - Nie, ten to jaki palant, ktry napatoczy si w niewaciwym czasie. - Mia facet pecha. - No, on i jeszcze setka innych. To jak, detektywie, walnie pan jednego gbszego? - Jasne. Co pan masz? - Bourbona. Somers westchn gboko. Kid znikn, ale bourbon la si nadal, jak zwykle. - A co tam, kurwa. Lej pan. Zirytowany detektyw podszed do miejsca, gdzie wczeniej sta Sanchez, i spojrza na zwoki Jessiki. Unis to, co zostao z jej rki, zbada puls. - Ju mwiem. Czowieku, ona nie yje zawoa Sanchez zza kontuaru. Nalewa bourbona do jedynej ocalaej szklanki, tej, z ktrej dopiero co sam popija. W tym momencie do Tapioki wszed drugi glina, w byszczcym srebrnym garniturze, i przechodzc nad zwokami faceta w przebraniu Elvisa, niezdarnie zaczepi o nie nog. By to Miles Jensen, czarny detektyw spoza miasta. Sanchez pozna go kilka dni wczeniej, kiedy ten wpad do jego lokalu z jakim nic niewnoszcymi pytaniami na temat zabjstwa Thomasa i Audrey. Wwczas barman nic mu nie powiedzia, a i teraz nie zamierza mwi. Z zasady nie przepada za glinami, a ju za tymi wcibskimi, ktrzy nosili blachy o nie, tych nie tolerowa zupenie. - Jezu, ale bajzel odezwa si Jensen, prostujc si po tym jak si potkn. Hej, nastpny sztywny Elvis! Co jest, nikt ju nie ma za grosz szacunku dla Krla, czy co? 270

- Pan te walnie sobie bourbona? zapyta Sanchez. - A jest co innego? - Nie. - W takim razie dziki, odpuszcz sobie. Jensen podszed do Somersa, ktry kuca wanie przy zwokach Jessiki. Zmierzajc do partnera, po drodze rozpozna szcztki Carlita i Miguela, lece pord szka, krwi i usek po nabojach. Przeszed nad nimi z pocieszajc wiadomoci, e po tym, w co wpakowali go ubiegej nocy, ju nie yj. Ale nie mia czasu rozpamitywa tego, bo wygldao na to, e w tej aosnej jatce ucierpiao te wiele niewinnych osb. Jedn z nich bya moda dziewczyna, ktrej twarz jego partner zakrywa wanie poplamion barow cierk. - yje? zapyta Miles. - Nie, zesza. Poza Sanchezem nie ma tu nikogo ywego odpar Somers, wstajc. cignijmy lepiej technikw. Moe uda si nagoni spraw i zapa Bourbon Kida, zanim ucieknie. Sanchez twierdzi, e mia wsplnika, przebranego za Terminatora. Jensen zaczyna pojmowa, dlaczego Somers spdzi ostatnie pi lat na ciganiu Bourbon Kida. Niektrzy z zabitych mieli rodziny, ktre nie powinny ich oglda w takim stanie tylko dlatego, e jaki psychol nie potrafi pi. - Id, powiem zaodze karetki, e mog ju wej. - Nie, zosta rzek Somers, spogldajc na zwoki mnicha i z niezadowoleniem cmokajc pod nosem. Ja to zaatwi. Ty zosta i zbierz zeznania od Sancheza. Podszed do kontuaru, gdzie barman postawi jego szklank bourbona. Zerkn na ni i skrzywi si. - Po namyle rezygnuj z tej lufy owiadczy. W wietle tego, co tu si stao, picie gorzaki byoby chyba nie na miejscu. Niektrzy pewnie by uznali, e serwowa jej te nie wypada. A tak swoj drog, zalatuje od ciebie szczynami. Somers wyszed, cmokajc z dezaprobat za kadym razem, gdy przechodzi nad zwokami. By wyranie zniesmaczony potworn strat ycia niewinnych ludzi, z jak mia tu do czynienia. Jensen le si czu z tym, e nie dotarli do Tapioki szybciej. By moe odkupi swoje grzechy i zaskoczy partnera, jeeli jako pierwszy czowiek w historii wycignie z Sancheza jakie przydatne zeznania. Wzi z podogi jeden z drewnianych stokw, strzsn odamki szka, podszed z nim do kontuaru i usiad. - Suchaj, Sanchez zagai czy mi si zdaje, czy tu mierdzi szczynami?

271

- Fakt. Barman wzruszy ramionami. Naprawd akurat teraz musz skada to zeznanie? - Nie. Miles umiechn si. Moe rzeczywicie nie by to odpowiedni moment. Jeli wolisz, przyjd jutro na komend, wtedy ci przesucham. - Dziki, chopie. - Nie ma za co. Jensen wzi szklank bourbona, z ktrego zrezygnowa Somers, i pocign yk. Napj by ciepy i smakowa, jakby zawiera piasek. W rezultacie nie mia w sobie nic odwieajcego. - Chryste! Czowieku, przecie to rzadkie wistwo. Nic dziwnego, e Kidowi odbija, kiedy si tego napije. Zaledwie wypowiedzia te sowa, a si skurczy. Czy to moliwe, e pozwoli sobie na tak nieczu uwag? Nawet w lokalu takim jak ten, gdzie nietaktowne odzywki stanowiy chleb powszedni, wyrwanie si z czym takim byo wrcz pode. Zerkn na twarz Sancheza, ale na barmanie nie zrobio to najmniejszego wraenia. - Przepraszam, stary. Kiepski dowcip. - Nie ma o czym mwi. Jensen nie chcia przeciga pobytu w barze duej ni to konieczne, zwaszcza e wyrywa si z uwagami w do kiepskim gucie. Wsta ze stoka i sign do kieszeni. Barman z niepokojem odsun si od kontuaru. - Nie bj si, Sanchez, ja tylko chc wyj portfel uspokoi go Miles z umiechem. - Nie ma sprawy, chopie. Nie musisz nic paci usysza w odpowiedzi. Detektyw wycign portfel, otworzy go i wyj ma czerwon wizytwk subow. - We to. Masz tu mj numer na komrk. Dzwo, gdyby sobie co przypomnia, no wiesz co wanego na temat Bourbon Kida. Pooy kartonik na wierzchu szklanki z nadpitym bourbonem. Barman wzi go i schowa do tylnej kieszeni spodni. - Jasne. Dziki, detektywie. Bd pamita. - To dobrze. Nie przejmuj si, Sanchez. Jensen ruszy do drzwi frontowych, po raz drugi przypadkowo zahaczajc stop o martwego faceta w przebraniu Elvisa. Obejrza si, sprawdzajc, czy barman to zauway. Chyba tak, bo krci gow. Miles umiechn si do niego przez zacinite zby. C za enada! Sanchez pewnie uwaa go za czarn wersj inspektora Clouseau. Tymczasem barman nie myla niczego w tym rodzaju. Prawd mwic, al mu si zrobio niezdarnego detektywa, wic postanowi wycign do niego pomocn do. 272

- Hej, detektywie, wanie co mi si przypomniao! zawoa. Ten facet w kostiumie Terminatora porusza si tym cadillakiem. Miles Jensen stan jak wryty. - Powanie? tym cadillakiem? - No. - Kurde, niech tylko Somers si o tym dowie rzuci Jensen, umiechajc si pod nosem. - Co w tym takiego miesznego? zainteresowa si Sanchez. - W sumie to nic odpar Miles. Tyle tylko, e ubiegej nocy Somersowi ukradli tego cadillaca. Wkurwi si rwno, chopie! auj, e tego nie widzia. Kiedy detektyw wyszed do swojego samochodu, Sanchez sta za kontuarem, pogrony w mylach. Somers by wacicielem tego cadillaca? Waciwie co z tego wynikao? e to on zabi Thomasa i Audrey? A jeli tak, czy oznaczao to rwnie, e zabi take Elvisa? Zanim zdy si nad tym gbiej zastanowi, dojrza co ktem oka. A potem usysza kaszel. To kaszlaa Jessica! Wybieg zza lady, pochyli si nad ni i szybko cign cierk z jej twarzy. Dziewczyna znw oddychaa. ya, cho prawd mwic, jej ycie dosownie wisiao na wosku. Wygldao na to, e jej twarz z powrotem obrosa ciaem, jakby si zregenerowaa. Ani chybi jaki cud! Zaledwie kilka minut temu sprawdza jej puls i przecie bya martwa. Potem bada j jeszcze ten stary detektyw Somers, i potwierdzi to samo. A teraz ni std, ni zowd oya! A co tam! Sancheza nie obchodzio, jak do tego doszo. Wiedzia tylko, e teraz to on musi si ni zaopiekowa. To by znak. Znak od Boga. Widocznie pisana im bya wsplna przyszo. Tym razem sam bdzie j pielgnowa, dopki nie wyzdrowieje. Niosc jej bezwadne ciao na zaplecze, usysza zajedajc pod bar karetk. Znw bdzie musia ukry gdzie Jessic, tak jak ostatnio. Nikomu nie wolno ufa. Gdyby rozeszo si, e ona yje, Bourbon Kid by po ni wrci. By moe trwaoby to nastpne pi lat, a moe mniej albo wicej, kto wie? Ale pod opiek Sancheza dziewczyna powrci do zdrowia. I tym razem moe mu za to podzikuje?

273

Rozdzia szedziesity Kapitan Rockwell wszed do domu Mistycznej Damy i zasta porucznika Scraggsa siedzcego przy stole; na ssiednim krzele spoczywao pozbawione gowy ciao starej kobiety. Jego podwadny przerzuca strony grubej ksigi w twardej oprawie. Na widok wchodzcego kapitana Scraggs omal nie wyskoczy ze skry. - Jasa cholera, Scrubbs, chyba mwiem wyranie, ebycie tu niczego nie dotykali? warkn Rockwell ze zoci. - Tak, kapitanie, mwi pan, ale musi pan to zobaczy. Ta ksiga wszystko tumaczy. - Oby tak, kurwa, byo! Scraggs cofn si o kilka kartek i podsun otwart ksig przeoonemu, ktry podszed do stou, nie spuszczajc lodowatego wzroku z podwadnego, by ten wiedzia, jak bardzo jest niezadowolony z jego niesubordynacji. - No dobra, co mi tu pokazujecie? Scraggs wskaza na stron po lewej. Widnia na niej kolorowy rysunek przedstawiajcy dwch mczyzn, stojcych obok siebie i obejmujcych si. Obaj ubrani byli w dugie szaty, co mogo wiadczy o tym, e yli setki lat temu; fakt ten zdawa si potwierdza pomarszczony ty pergamin, na ktrym spisana bya ksiga. Jeden z mczyzn w dugiej szacie trzyma zoty kielich, z ktrego wylewa si czerwony pyn. Obaj sprawiali wraenie tak pogodnych i szczliwych, jakby byli niemal w ekstazie. - Kapitanie, niech pan przeczyta podpis pod tym rysunkiem rzek Scraggs. Rockwell le znosi sytuacje, gdy podwadny wydawa mu polecenia, ale przeczyta po cichu skrelony czarnym pismem tekst. Armand Xavier i Ishmael Taos odnaleli Kielich Chrystusowy i pili z niego w Roku Paskim 526. - To wszystko? spyta Rockwell. Co to ma, kurwa, by? Nic nie kapuj. - Niech pan jeszcze raz spojrzy na tych dwch mczyzn, kapitanie. Nie poznaje pan jednego z nich? Kapitan Rockwell jeszcze raz uwanie przyjrza si rysunkowi, tym razem skupiajc si na twarzach obu mczyzn. Ju po kilku sekundach unis brew i spojrza na porucznika. - Ten po lewej wyglda cakiem jak ten palant Somers. - To Armand Xavier. 274

- Czy jest jeszcze na jakich innych rysunkach? - Tak. Niech pan obejrzy to. Scraggs przerzuci wicej kartek i w kocu zatrzyma si na kolejnej ilustracji. Tym razem rysunek przedstawia grupk ludzi. Tutaj powinien pan rozpozna kilku innych, kapitanie. I znw Rockwell wpatrzy si w obrazek, na ktrym widniao czterech mczyzn i jedna kobieta. Podpis gosi: Pan Ciemnoci Xavier z rodzin podobno zamieszkuj w miecie Santa Mondega, w Nowym wiecie. - Pan Ciemnoci Xavier powiedzia Rockwell; sdzc z gosu, by kompletnie zbity z tropu. Ale przecie to Somers, z ca pewnoci, a tamci trzej faceci to El Santino i te dwa peday, jego przydupasy. Kurwa, to jaki kawa, czy co? Scraggs pokrci gow. - Poczytaem troch tego badziewia, kapitanie. Przewanie tylko strony z obrazkami, ale z tego, co si zorientowaem, chodzi o to, e ten cay Armand Xavier i jego serdeczny przyjaciel Ishmael Taos wypili krew Chrystusa i stali si niemiertelni. - To absurd. - Tak, wiem. Ale niech pan posucha tego. Pokcili si o kobiet i moim zdaniem chodzi o t z ilustracji. - Co to za jedna, do kurwy ndzy? - Zdaje si, e ma na imi Jessica. Widzi pan, wedug tej ksigi Xaviera drczyo to, e jest niemiertelny i nie ma kogo, z kim mgby dzieli ycie na wieki wiekw. A spotka t kobiet i okazao si, e ona jest wampirem czy czym w tym rodzaju. No wic jak go ugryza, zosta nie tylko niemiertelny. W jego yach pynie krew Chrystusa i krew wampira, wic podejrzewam, e technicznie rzecz biorc, jest naczelnym krwiopijc, czy jeli pan woli, Panem Ciemnoci. W swojej dugiej, cho moe pozbawionej fajerwerkw karierze Rockwell nigdy nie sysza czego tak naciganego. Cho z drugiej strony moe dziki temu pewne rzeczy zaczynay nabiera sensu. Odetchn gboko, wyd policzki i wyda przecige westchnienie. - Kurde, to nie moe by prawda. Skrzywi si i podrapa po gowie. Ale to chyba wyjania, dlaczego przysali nam tu speca od spraw nadprzyrodzonych. Ciekawe, czy Jensen wie co na ten temat? 275

- Prbowaem si do niego dodzwoni. Ma wyczon komrk, ale zostawiem mu wiadomo. - Dobra robota, Scrubbs. I cocie mu powiedzieli? - Niewiele. Tylko tyle, eby si trzyma z dala od Somersa i odezwa przy najbliszej okazji. - Dobrze pomylane, poruczniku. No i co jeszcze ecie znaleli w tej przekltej ksidze? Jest tam co o tym drugim, Taosie? - No - bkn Scraggs, przysuwajc ksig do siebie. Wanie do tego zmierzaem. Zdaje si, e znalaz Oko Ksiyca i ulotni si z nim w takie miejsce, e Xavier nie mg si do niego dobra. - Co jeszcze? - Nie za bardzo, kapitanie, w kadym razie jak dotd nie, ale ja zaledwie liznem ten tekst. Przeczytanie caoci zajmie pewnie kilka dni, a ja przecie dopiero co zaczem. - Jest co na temat Bourbon Kida? - Nie, nic. Przynajmniej na razie. PIF! Obaj gliniarze podskoczyli i spojrzeli w kierunku drzwi frontowych, jednoczenie sigajc po bro. Scraggs zerwa si z krzesa niczym potraktowany elektrowstrzsami. To by wystrza. Na dworze. Posterunkowy Quaid nie trzyma ju warty przy drzwiach, ale z ulicy dobiega jego gos. - O w dup, to on! Strzela! Strzela, kurwa jego ma! Po chwili wybucha straszliwa kanonada. Sdzc z odgosw, strzelano z siedmiu czy omiu rodzajw broni naraz. Trwao to nie duej ni 10 sekund. A potem zapada cisza. Rockwell i Scraggs wymienili zowrbne spojrzenia. - Mio byo pana pozna, kapitanie odezwa si porucznik, za wszelk cen prbujc utrzyma pistolet. Na szkoleniach nie uczyli, w jaki sposb radzi sobie w sytuacji, kiedy jednoczenie trzs ci si rce i oblewa ci zimny pot. - Jeszcze nie umarlimy, Scrubbs. Wecie si w gar, moe uda nam si wyj z tego cao. - E-e, kapitanie. Zagldalimy do tej ksigi. Mamy przejebane. A w ogle to nazywam si Scraggs. - Przymknijcie si. Kto tu idzie. Obaj wycelowali bro w wiato drzwi, czekajc, kto te stanie w progu. Syszeli czyje kroki, zbliajce si powoli do wejcia. Napicie byo nie do wytrzymania. Im bardziej 276

kroki si zbliay, tym bardziej zaciskali palce na spucie. W drzwiach najpierw pojawi si cie, a zaraz za nim chwiejcy si na nogach, zlany krwi posterunkowy Quaid. PAF! Odruchowo, powodowany jedynie napadem paniki, Scraggs posa Quaidowi kulk prosto w pier. Na i tak ju zakrwawionej twarzy mundurowego po raz ostatni pojawi si wyraz rozpaczy i zdziwienia, e to porucznik do niego strzeli. A potem Quaid przewrci si do przodu i pad plackiem na podog. - Po cocie to zrobili, do kurwy ndzy? rykn Rockwell, kiedy obejrza si i zobaczy Scraggsa z dymicym pistoletem w rku. Szlag by to, on by jednym z moich najlepszych ludzi! - Przepraszam, kapitanie. Wziem go za kogo innego. Wpadem w panik. - O e kurwa ma! To id sobie panikowa gdzie indziej, matole jeden! Mina Scraggsa zmienia si nagle. Jego twarz obwisa, jak gdyby kady jej misie spakowa si i poszed do domu. - Za pno powiedzia spokojnie. Kapitan Rockwell znowu spojrza na wejcie. W progu sta mczyzna w trenczu, z kapturem na gowie. Bourbon Kid. W obu rkach trzyma po obrzynie. Jednym mia zabi kapitana, a drugim porucznika.

277

Rozdzia szedziesity pierwszy Dante i Kacy popdzili do motelu Dowcipnego; wielki cadillac mkn ulicami, biorc zakrty z piskiem opon. Na pierwszym miejscu listy priorytetw mieli uj z yciem z Santa Mondega. Kacy oceniaa, e maj najwyej 10 minut na przebranie si i wymeldowanie z motelu, zanim policja zacznie blokowa gwne drogi w miecie i poza nim. Za wszelk cen chciaa ju mie to przeraajce miejsce za sob i wrci do cywilizowanego wiata, zanim ich zapas szczcia si wyczerpie. Zaparkowali ty samochd przed swoim pokojem i wpadli do rodka. Dante zamkn drzwi na acuch i opuci aluzje, przedtem jednak rzucajc okiem na zewntrz, by sprawdzi, czy nie ma jeszcze radiowozw. Kiedy si odwrci, zobaczy, e kostium klauna ley ju na pododze, obok za Kacy, na czworakach, siga pod ko. Jej zgrabniutki, wysoko wypity tyeczek wierci si z boku na bok, gdy prbowaa wydosta z ukrycia pen pienidzy walizk. Skromno pozwalay jej zachowa jedynie cienkie czarne stringi i taki sam stanik, ktre wkadaa na specjalne okazje, by sprawi Dantemu przyjemno. Gdy wreszcie udao jej si wycign walizk spod ka i przesun j ku niemu po pododze, zobaczya, e stoi jak wryty i jak gupi wytrzeszcza na ni lepia. - Kochanie, nie mamy na to czasu burkna. Na mio bosk, cigaj te ciuchy i przebierz si w co czystego! Dante wiedzia, e Kacy ma racj, a mimo to zdejmujc ubranie, przez cay czas kombinowa, jak by tu przekona j, e maj czas na jeden szybki numerek. Dziewczyna sprawdzia, e walizka nadal jest wypchana fors i zamkna j. Nastpnie wdrapaa si na ko i chwycia inn, znacznie cisz, stojc na pododze po drugiej stronie. Resztkami si wcigna j do siebie na ko i otworzya. W rodku znajdoway si wszystkie ich ubrania, cay ich dobytek. Wyja dla Dantego par dinsw. - Masz, wkadaj. Chwytajc dinsy, ktre mu rzucia, chopak sta w samych tylko czarnych bokserkach. Gdyby woy teraz te spodnie, szansa na szybkie dmuchanko przepadaby bezpowrotnie. - Kace, daj mi jeszcze nowe bokserki poprosi powanym tonem. - Nie potrzebujesz czystych bokserek. Zosta w tych, ktre masz na sobie. - E tam, Kace, lepiej pozbdmy si wszystkiego, co mielimy na sobie. Gliniarze wszdzie porobi testy na DNA. Nie wolno ryzykowa. Kacy przestaa grzeba w walizce. 278

- Co? Dlaczego kto miaby sprawdza twoje bokserki? - A bo ja wiem? Ale takie ryzyko wydaje mi si gupie. Musimy zdj wszystko, co mielimy na sobie, ebymy mogli to potem spali, ot tak, na wszelki wypadek. - Naprawd? Dziewczyna nie wydawaa si przekonana. Dante skin gow. Sprawia wraenie mocno rozczarowanego, gdy ciga bokserki i rzuca je na stert zakrwawionych ciuchw na pododze. - Tak trzeba, Kace. Chocia szkoda. To byy moje ulubione bokserki. No ju, malutka, dawaj tu swoj bielizn. Wci bya niepewna, ale on mia niezwykle powan min. Wyglda na takiego, co wie, o czym mwi, bo ona nie miaa o takich rzeczach pojcia. - Kace, rusze si, mylisz, e mamy cholera wie ile czasu?! Kacy uznaa, e skoro najwidoczniej tak mu si pieszy, to nie chodzi mu o szybki numerek, wobec tego zrcznie rozpia stanik i rzucia mu go. Piersi miaa jdrne jak zawsze, sterczce sutki celoway w niego kuszco. Nagle z pozycji klczcej na ku przetoczya si na plecy i cigna malekie czarne stringi. Nie potrafiaby wyjani dlaczego, ale rzucia je Dantemu uwodzicielsko, pucia do niego oko i umiechna si promiennie. By moe to widok jego sterczcego kutasa sprawi, e chciaa si z nim troch podroczy. Tak czy owak, takie zachowanie wywoao jake przewidywalny efekt. Na widok jej nagiego ciaa Dantemu oczy niemal wyszy z orbit. Bez wzgldu na to, jak czsto widywa j nag, za kadym razem byo rwnie cudownie jak za pierwszym. Opad na ni szybciej ni wystrzelona kula, obmacujc j, badajc jej ciao niczym dotychczas nieodkryte terytorium. - Dante, nie! Nie powinnimy. Nie ma czasu protestowaa Kacy potulnie, cho jednoczenie gaskaa go po plecach. - Tak, wiem szepn, wsuwajc w ni fiuta.

279

Rozdzia szedziesity drugi Somers i Jensen siedzieli w nowo nabytym wozie patrolowym starszego detektywa i pdzili gwn ulic przez centrum Santa Mondega, kiedy w policyjnym radiu zaskrzecza czyj gos. Wanie na t informacj czekali. - tego cadillaca, ktrego szukacie, zauwaono zaparkowanego przed motelem Dowcipnym na Gordon Street. - Dziki, ju tam jedziemy odpar Somers do mikrofonu, ktry trzyma jedn rk, a drug prowadzi samochd. Nigdy nie zawraca sobie gowy bzdurami typu: Przyjem, udaj si. - Mylisz, e Kid wci jeszcze tam jest? zapyta Jensen z fotela obok kierowcy. - Kto go tam wie? Ale bardzo moliwe, e jest tam Oko Ksiyca, a nawet jeli nie, to przynajmniej odzyskam samochd. I moe dorw skubaca, ktry mi go zwin. Raptownie szarpn kierownic i przekrci j w lewo, w ogle nie zwalniajc. Zjechali z gwnego traktu w przecznic, po obu stronach ktrej parkoway samochody. Somers wcisn gaz do dechy i pdzi rodkiem ulicy, nie przejmujc si, e kto mgby by na tyle gupi, eby mu wej pod koa. Dowiz ich do motelu Dowcipnego w niewiele ponad 10 minut. Po drodze zapuszcza si w niezliczone alejki i boczne uliczki, przez cay czas lawirujc wciekle, eby nie zderzy si z innymi pojazdami ani nie rozjecha kilku nieuwanych przechodniw. Motel Dowcipny by zapuszczonym, nieoferujcym adnych ekstra wygd przybytkiem dysponujcym 30 pokojami, przy gwnej autostradzie prowadzcej z Santa Mondega na zachd. Dla przyjezdnych byo to wygodne miejsce na spdzenie pierwszej nocy w miecie. Nie do, e tanio, to jeszcze bezpatny parking. Kiedy tam dojechali, parking nie by zapeniony nawet w poowie. Wrd stojcych tam pojazdw przewaay pikapy bd kombi. Nigdzie nie byo wida adnego cadillaca, w adnym kolorze, a ju na pewno nie jaskrawotego. Somers zaparkowa radiowz na rodkowym z trzech ssiadujcych ze sob wolnych miejsc, na lewo od gwnego wejcia, nad ktrym widnia uszkodzony neon, obwieszczajcy: WITAMY W MOTELU DO CIP Y. Pod neonem jeden betonowy stopie prowadzi do podwjnych szklanych drzwi osadzonych w szkaradnych futrynach o barwie limonki. - Zajrz do recepcji powiedzia Somers, otwierajc drzwiczki po stronie kierowcy. A ty zaczekaj tutaj i jakby co, nacinij klakson. 280

- Nie ma sprawy odpar Jensen, wycigajc z kieszeni telefon komrkowy, podczas gdy jego partner wysiada z samochodu. Somers szybkim krokiem ruszy do podwjnych drzwi, a Jensen wczy komrk. Nie wcza jej, odkd Somers uratowa go w stodole poprzedniej nocy, by moe przed strachem na wrble. Kilka sekund po wczeniu telefon zabipka kilka razy i na ekranie pojawi si krtki komunikat: Masz jedn now wiadomo.

Po gwatownej i niezwykle namitnej sesji kowej, w wyniku ktrej poczuli si cudownie odpreni, Dante i Kacy przystpili do wyprowadzki z motelu. Odkd dziewczyna daa si przekona do zdjcia bielizny, adne z nich nie potrafio sobie przypomnie, dlaczego waciwie tak im zaleao, eby wynie si z miasta jak najszybciej. Mogli ich szuka gliniarze, to jasne, ale zwaywszy na liczb trupw, z jak mieli do czynienia tego dnia, teoretycznie musieliby zbada setki tropw, zanim udaoby im si zapa par modych kochankw. Spakowali reszt dobytku i przebrali si bez ladu niepokoju, jaki towarzyszy im przed rypankiem. Dante mia teraz na sobie dinsy, ktre rzucia mu Kacy, a do tego nienagann, czerwon hawajsk koszulk z krtkimi rkawami, narzucon na czysty biay podkoszulek. Kacy wskoczya w jasnoniebiesk spdniczk mini i niebieskie szpilki. Jej stroju dopenia gboko wycity biay T-shirt, ozdobiony wizerunkiem niebieskiego thunderbirda, rocznik 1966, spadajcego ze skay w gb Wielkiego Kanionu. Przestawili tego cadillaca na parking na tyach motelu, po czym przeszli pod budynek od frontu. Dante obejmowa Kacy mocno jedn rk. Po tym, co przeszli razem w cigu ostatnich kilku dni, czu si za ni bardziej odpowiedzialny ni kiedykolwiek. Nic na wiecie nie liczyo si dla niego tak jak ona, dlatego chcia j mie jak najbliej w ostatnich chwilach spdzonych w Santa Mondega. Wykochani modzi ludzie w wymienitym nastroju zeszli do recepcji, eby uregulowa rachunek. Prbujc zachowa maksimum dyskrecji, oboje woyli okulary przeciwsoneczne, eby przynajmniej czciowo ukry rysy twarzy. Kacy wzia okulary Terminatora z kostiumu Dantego, a on par gogli, ktre zabra jednemu z zabitych w Tapioce. Zrobi to bez najmniejszych wyrzutw sumienia. Byo, nie byo, facet przecie nie y. Carlos, kierownik motelu, siedzia w recepcji z nogami na ladzie i czyta magazyn Empire. Z niezadowoleniem przyj fakt, e chopak i dziewczyna przerywaj mu lektur, 281

mimo e chcieli przecie zapaci za pobyt, czyli da mu zarobi. By to niski Latynos w rednim wieku, z kpkami gstych czarnych wosw na wysokoci uszu, za to niemal ysy na czubku gowy. W ramach rekompensaty nosi niebywale gste czarne wsy, wyrastajce spod wielkich nozdrzy i zwisajce wok kcikw ust. W holu unosi si lekki, acz nieprzyjemny zapach stchlizny. Trudno powiedzie, czy wydobywa si z brudnej kasztanowej wykadziny podogowej, z odacej od cian brzowej tapety, z Carlosa, czy moe ze wszystkich tych trzech rde jednoczenie. Sala bya duszna i maa, niewiele wiksza od pokoju, ktry zajmowali Dante i Kacy. Byo tam tylko jedno okno, blisko rogu naprzeciwko recepcji. Mae i wskie, miao urwan klamk, eby przypadkiem nikomu nie przyszo do gowy go otworzy. - Jo, Carlos! Chcemy wyskoczy z kasiory, ziomalu rzek Dante wesoo, rzucajc kierownikowi klucze ponad lad. Uderzyy w okadk czasopisma Carlosa i spady na podog. Latynos niechtnie odoy pismo, zdj nogi z lady, schyli si i podnis klucze. - Co to jest? zapyta podejrzliwie, trzymajc je przed nosem. Na kku wisia klucz do pokoju motelowego, lecz take kluczyk do samochodu, ktry nic mu nie mwi. Kierownik odczepi go wic od kka i cikiej metalowej przywieszki. - Prezent w podzice za to, e moglimy si tu zatrzyma wyjani Dante z umiechem. - Co to ma niby by? - Wyjrzyj przez okno odpar chopak, ruchem gowy wskazujc okienko w rogu po drugiej stronie sali. Carlos wsta z fotela, zmierzy Dantego paskudnym wzrokiem, po czym umiechn si do Kacy i puci do niej oko. Podszed do okna i wyjrza na zewntrz. W odlegoci 20 metrw, na prywatnym parkingu na tyach motelu, sta ty cadillac, ktrego ubiegej nocy widzia przed jednym z pokoi. Wtedy by to jedyny pojazd na placu. - Dajesz mi swoj fur? - No. - O co tu biega? Kradziona? - Ale skd, nic podobnego wtrcia Kacy, umiechajc si szeroko. - Chocia moe warto by go przemalowa na inny kolor rzek Dante. Przez kilka sekund Carlos rozwaa propozycj. - I tablice rejestracyjne pewnie te warto by zmieni? - Moe i warto przyzna chopak.

282

Carlos wrci za lad recepcji i usiad. Zacz wertowa ksig goci, a zatrzyma si na jakiej penej nazwisk stronie. W poowie listy widniay podpisy Dantego i Kacy oraz szczegy dotyczce ich pobytu. - Za pokj naley si 150$ - owiadczy, patrzc ostrym wzrokiem w okulary przeciwsoneczne chopaka. - Wiesz co? odpar Dante, nachylajc si przez lad do twarzy Carlosa. A moe odpaliby nam pokj gratis, w podzice za bryk, ktr wanie ci daem? Carlos zamkn ksig goci, wzi czasopismo i wrci do artykuu, ktry wczeniej czyta. - Jasne powiedzia. A nie chcecie te strony z ksigi goci z waszymi nazwiskami i podpisami? Wiesz, na pamitk waszego pobytu u nas. - Eee no, waciwie to nieza myl przyzna Dante. Dziki. - Wobec tego naley si 150$. Chopak straci cierpliwo. - Suchaj no, ty bezczelny, pieprzony Meksykacu! sykn zoliwie. Wanie ci daem samochd, kurwa twoja ma. Wic nie naduywaj swojego pieprzonego szczcia. - Naley si ptorej stwki. Nie pasuje, to sam wiesz, co robi. Kacy uznaa, e musi interweniowa, zanim Dante wpakuje ich w wiksze kopoty ni to konieczne. Z promiennym umiechem na twarzy podskoczya i opara donie na ladzie przed Carlosem, pochylajc si lekko i ciskajc ramionami piersi, eby mia widok na rowek midzy nimi. Jej uwodzicielska mina zdawaa si mwi: Oto moje cycki. Mogyby by twoje na jaki czas. - Wiesz co, Carlos? A moe zamwisz nam takswk, a my przez ten czas odliczymy pienidze dla ciebie? - Jasne rzek Carlos, przez cay czas gapic si na wycicie w T-shircie dziewczyny, z wymuszonym umieszkiem na twarzy. Ale za telefon naley si pi zielonych ekstra. - Wal si, kutasie! warkn Dante. Sam se, kurwa, zadzwoni po taryf. Chod, Kacy, spadamy std. - Dante, zapa mu, prosz ci. Po prostu mu zapa. Zrb to dla mnie, od razu bd spokojniejsza. Chopak ju mia na ustach odpowied, gdy nagle wszed siwy mczyzna w szarym trenczu. Carlos pozna go od razu i przywita si czym prdzej. - Dzie dobry, detektywie Somers! zawoa radonie, jak gdyby widok policjanta sprawi mu przyjemno. 283

- Witaj, Carlos odpar Somers uroczycie. Podszed do recepcji, stan obok Kacy i umiechn si do niej przelotnie. - Witam, panienko. Pozwoli pani, e wcisn si bez kolejki? To sprawa policyjna. Pokaza jej swoj blach. - Ale nie To znaczy, oczywicie odpara nerwowo. Modlia si, eby Dante trzyma jzyk za zbami. Chocia i tak ju mogo by za pno. Wkurzy Carlosa, a teraz pojawi si detektyw i sta obok nich. - Carlos zagai Somers, prezentujc sztuczny umiech i kadc na ladzie banknot dwudziestodolarowy, ktry kierownik motelu porwa skwapliwie. Obio mi si o uszy, e zatrzyma si tu kto, kto jedzi tym cadillakiem. Ten cadillac jest kradziony, a jego waciciel, str prawa tak si skada, e to ja!... bardzo chce go odzyska. Poza tym chciaby pozna nazwisko kierowcy, jeli masz je pod rk. Byoby dobrze, gdyby mi w tym pomg. Dziki. Kacy patrzya, jak Carlos rozwaa sytuacj. Dlaczego, no e dlaczego ten Dante musia si wychyli i go wkurzy? Teraz znowu mamy kopoty, pomylaa. Cofna si o krok od lady eby podchwyci wzrok swojego chopaka. Ale przez te jego ciemne gogle trudno byo powiedzie, czy w ogle na ni patrzy. A nawet jeli, to i tak nic nie moga wyczyta z wyrazu jego oczu. Trzeba byo uciec si do jakiego podstpu. Bo jeli Carlos zdradzi ich nazwiska, wylduj w wizieniu. Walizka pena pienidzy, kradziony samochd, a zapewne i naoczni wiadkowie z Tapioki wystarcz, eby trafili do paki i znowu byli bez grosza przy duszy. Nie mwic ju o niebezpieczestwie. Kacy nie ufaa nikomu w tym miecie, nawet policjantom. Zwaszcza policji, chocia akurat ten starszy go jej zdaniem by w porzdku. Carlos potar podbrdek, jak gdyby zastanawia si nad odpowiedzi na pytanie Somersa, a jednoczenie schowa do kieszeni 20$. - Tak, zatrzymali si tu tacy z tym cadillakiem. Pamitam kierowc. Prawdziwy kawa dupka! Zobacz, czy mam jego nazwisko w rejestrze powiedzia, znowu odoy czasopismo na bok i spojrza na otwart ksig goci. Dante te cofn si o krok. - Wiesz co, Carlos odezwa si uprzejmie i przecign si, jakby by zmczony. Wrcimy za jaki czas. Dziki. - Nigdzie nie odchodcie rzek Somers, mocno chwytajc chopaka za rami. To zajmie nam tylko chwilk. Ty i ta pikna panna moecie chyba zaczeka, co?

284

- Jasne wtrci Carlos z umiechem, wci przegldajc rejestr. Zaczekajcie. To nie potrwa dugo. Podam tylko panu detektywowi informacje, o ktre prosi, i zaraz si wami zajm. Nic si nie martwcie. Znowu przerzuci kartki ksigi goci i zatrzyma si na stronie z nazwiskami Dantego i Kacy. Przesuwajc palec w d listy, zauway ktem oka, e dziewczyna odsuwa si powoli od lady. Rozpar si w fotelu, podnis wzrok i spojrza najpierw na Somersa, a potem, jakby si nad czym gboko zastanawia, na Kacy. Zacz bbni palcami po otwartej ksidze. - O co chodzi? zapyta detektyw. - Prbuj sobie co przypomnie wyjani Carlos, unoszc rk na znak, e prosi policjanta o jeszcze chwilk cierpliwoci. Wzrok mia nieobecny, jak gdyby przeglda pokady pamici w poszukiwaniu jakiego szczegu. A tymczasem gapi si na Kacy. Ze swego miejsca przy ladzie ani Somers, ani Dante nie mogli zobaczy tego co on. Dziewczyna zesza im z pola widzenia i zadara T-shirt, potwierdzajc jego wczeniejsze podejrzenia, e nie nosi stanika. Carlos z ukontentowaniem podziwia jej wspaniae piersi i sterczce rowe sutki, udajc, e gboko si nad czym zastanawia. W kocu, po dostatecznie dugim czasie, Kacy opucia T-shirt, a Carlos otrzsn si z transu. - Przypomniaem sobie owiadczy, wracajc spojrzeniem do detektywa. Ten facet od cadillaca nazywa si Pedro Valente. Wskaza nazwisko w ksidze goci. Wymeldowa si ze 20 minut temu. Moe go jeszcze dorwiecie, mwi, e wyjeda z miasta. - Zostawi jaki adres? zapyta policjant. - Niestety, nie. Facet by z tych, co to nie maj adresu, zreszt takich jak on z pewnoci lepiej o to nie pyta. - W porzdku rzek Somers, cofn si i spojrza na Kacy. Moliwe, e jeszcze tu wrc, jeli nie znajd tego gocia. Dziki za pomoc, Carlos. A panienk przepraszam, e wpadem tak nagle i wam przeszkodziem. Po kilku sekundach podziwiania Kacy jest wrcz niesamowicie liczna, pomyla odwrci si do Dantego, eby mu pogratulowa. - Szczciarz z ciebie powiedzia. Opiekuj si ni jak naley. - Stale to robi. - To dobrze. Mijajc Kacy, detektyw puci do niej oko i wyszed z holu, do Milesa Jensena, ktry czeka na niego w radiowozie.

285

Dante sign do tylnej kieszeni spodni, wycigajc co ponad 200$ i rzuci je nad lad Carlosowi. - Dziki, stary, jestem ci duny. Latynos pokrci gow. - Zatrzymaj pienidze odpar z umiechem. Takswk wezw wam za friko, a t kartk z ksigi goci te lepiej wecie, na wypadek gdyby policja jeszcze tu wrcia. Przedtem tylko artowaem. - No to dziki, chopie rzek Dante, biorc pienidze, ktre Carlos wycign do niego. Odwrci si do Kacy i wzruszy ramionami na znak, e nie rozumie, dlaczego ten upierdliwy kierownik motelu ni std, ni zowd tak radykalnie zmieni zdanie. Dziewczyna te wzruszya ramionami na znak, e i ona jest tym zaskoczona. Rzecz jasna, doskonale wiedziaa, skd wzia si ta naga hojno Carlosa, ale zachowaa to dla siebie. Dante by niezwykle dzielny i tylko szuka okazji, eby mc si za ni uj. Gdyby wiedzia, jak si sprawy maj, musiaaby go chroni przed nim samym.

W chwili gdy Somers znika w motelu, Jensen wciska kciukiem klawisz ENTER w swojej komrce, eby odtworzy now wiadomo. Przyoy telefon do ucha. Z zaskoczeniem usysza, e wiadomo zostawi mu porucznik Paolo Scraggs. Hej, Jensen, tu porucznik Scraggs. Suchaj uwanie, znalazem t ksig, ktrej szukae. Jeeli Somers jest gdzie w pobliu, spadaj w choler, byle dalej od niego. Moim zdaniem to on jest tym morderc, ktrego cigasz. Caa ta historia z Bourbon Kidem miaa nam tylko zamydli oczy albo co nie jestem pewny. Oddzwo do mnie albo do kapitana, ale nie mw ani sowa Somersowi. W tej ksidze jest jego portret. Podobno jest Panem Ciemnoci czy kim takim. Odezwij si. Miles siedzia przez kilka sekund i ze zmarszczonym czoem powtarza wiadomo w pamici. Somers? Zabjc? Przecie to a moe? W jakim celu Scraggs miaby kama? Wprawdzie nie lubi Somersa, no ale Somers te nie lubi Scraggsa. Zaraz, chwila, przecie to wanie Somers przyszed Jensenowi z pomoc poprzedniej nocy, kiedy Scraggs pojawi si w stodole. Ale chwileczk Somers si spni, bo kto ukrad mu tego cadillaca. A co by byo, gdyby dotar do niego wczeniej ni porucznik? Jak si nad tym dobrze zastanowi, to kiedy Jensen lea zwizany w stodole, Carlito zabra mu telefon komrkowy i wyszed z nim na chwil na dwr, no nie? A jeli zrobi to po to, eby z niego zadzwoni?

286

Miles przewin menu w swojej komrce. No i prosz: SPIS POCZE WYBIERANE NUMERY WCZORAJ SOMERS GODZINA 23:52 CZAS POCZENIA 1:47 Carlito zostawi zwizanego Jensena w stodole, pod opiek Miguela, a sam wyszed, eby z komrki detektywa zadzwoni do Somersa. Po rozmowie wrci do stodoy ze strachem na wrble na taczkach. A Somers ani sowem nie wspomnia o telefonie od Carlita. O w mord! Klawiatura komrki jeszcze nigdy nie wydawaa si Jensenowi tak malutka. Przynajmniej trzy razy nacisn zy klawisz, gorczkowo usiujc poczy si z porucznikiem Scraggsem. Musia si z nim rozmwi, zanim Somers zaatwi w motelu to, co ma do zaatwienia, i wrci. Przepraszamy, numer, pod ktry pan dzwoni, jest obecnie niedostpny. Prosz sprbowa pniej. Nie ma w tym nic miesznego, pomyla Jensen. Czyby Scraggs chcia mnie wyrolowa? Nie. To nie dowcip. Nie tumaczyoby to, dlaczego Carlito zadzwoni z mojego telefonu do Somersa. A e o wilku mowa, Somers wanie tu idzie! Emerytowany gliniarz wydawa si nieco rozdraniony, kiedy przechodzi przed radiowozem na stron kierowcy. Miles mia ochot wycign rk i zablokowa drzwi od rodka. Nie ma po co, pomyla. Somers nie wie, e jestem prawie pewny, e to on jest morderc. Ma czas, eby si zastanowi. Wic myl myl, DO KURWY NDZY! Somers otworzy drzwiczki i wgramoli si za kierownic. - Czy co si stao? zapyta, patrzc, jak jego partner usiuje zachowa spokj. - Nie, nic. A jak u ciebie? - Wszystko w porzdku. Chocia niewiele si tam dowiedziaem. Ktem oka zerkn na partnera i dorzuci: - Na pewno nic ci nie jest? - Nie, nic powtrzy Miles niecierpliwie. Ale wiesz co, jestem wkurzony. Co mi si zdaje, e przegapilimy okazj. Powinnimy chyba skontaktowa si z kapitanem. Moe on czego si dowiedzia? Somers zerkn na praw do Jensena, w ktrej ten kurczowo ciska telefon komrkowy. A potem spojrza mu w oczy. Miles nie by w stanie ukry czajcego si w nich przeraenia. - Ty ju wiesz, prawda? powiedzia Somers cicho, prawie nie poruszajc ustami. - O czym? 287

Zapada przeraajca cisza. W tym momencie Jensen wiedzia ju, e Scraggs mia racj. Zabjc by Somers. A z kolei Somers wiedzia, e on wie. Ich przyja przestaa mie jakiekolwiek znaczenie. Nadesza chwila prawdy. Somers zmusi si do przepraszajcego umiechu. - Przykro mi, Jensen. Nie ma w tym nic osobistego, po prostu musz mie Oko Ksiyca. - Przecie zamienie Soca ju si skoczyo. Przegapie je. - Wiem. Ale ten kamie potrafi zdziaa o wiele wicej, ni tylko zatrzyma Soce. Moe odda mi moich chopcw. I on. Ten kamie w jednej chwili moe przywrci j do jej dawnej postaci. Gdyby ten parszywy Bourbon Kid ich nie zastrzeli, nie musiabym tego robi. Przykro mi. KLIK. Centralny zamek radiowozu w jednej chwili zrobi z Jensena winia. Inna sprawa, e w tej sytuacji i tak nie mia adnej drogi ucieczki. Uratowa go mg tylko cud. Miles spojrza na palce Somersa, spoczywajce na kierownicy. Wyduay si powoli. Tak samo jak jego paznokcie. Staway si coraz grubsze, dusze i ostrzejsze. Ze skrajnym przeraeniem zauway, e twarz jego partnera take si zmienia. Wystpiy mu niebieskie yy, najpierw na szyi, a potem na policzkach; pulsoway okropnie. Potrzeba im byo krwi. Krwi Milesa Jensena. Somers odwrci gow do partnera i odsoni zby, a raczej olbrzymie te ky; trudno sobie wyobrazi, w jaki sposb wczeniej zmieciy mu si w ustach. Ky byy zbkowane i ostre jak brzytwa. Wntrze samochodu wypeni odraajcy odr. Miles sign po bro za pno. Radzibym ci zamkn oczy, przyjacielu wysycza Somers gosem wydobywajcym si z najgbszych czeluci Pieka. To bdzie bolao

288

Rozdzia szedziesity trzeci Policyjne radio oyo nagle i z gonika popyn gos Amy Webster. - Detektywie Somers, jest pan tam? - Jestem odpar, praw rk sigajc po mikrofon. - Powinien pan wrci na posterunek. - Jestem dosy zajty. - Detektywie, na pewno chciaby pan to zobaczy. Somers zdj nieco nog z gazu, w wyniku czego ciao Milesa Jensena poleciao do przodu i wyrno w tablic rozdzielcz. Od chwili gdy niecae 5 minut temu zabi swojego partnera, pdzi autostrad prowadzc z miasta. Zamierza dorwa kierowc tego cadillaca, ktry jeeli mia za grosz rozumu w gowie powinien jecha t szos, by opuci Santa Mondega raz na zawsze. W zasigu wzroku nie byo wida adnych pojazdw, ani przed, ani za nim. - A co takiego si stao, Amy? odpowiedzia znajomemu gosowi telefonistki w centrali komendy gwnej policji. - Mam przed sob ten wielki niebieski brylant. Kto nam go wanie dostarczy. Somers depn po hamulcu i kiedy radiowz zatrzyma si z piskiem protestujcych opon, zawrci na trzy na rodku pustej autostrady. - A skd si wzi ten wielki brylant! rykn do mikrofonu. - Podrzuci nam go jaki facet. Powiedzia, e to dla detektywa Jensena. Ale Jensen nie odbiera komrki, wic pomylaam, e zadzwoni do pana. - I bardzo dobrze pomylaa, Amy. Zaatwi ci za to awans. Tylko schowaj dobrze ten kamie do czasu mojego przyjazdu. Bd za 20 minut. - Tak jest, prosz pana. Somers wycign rk, eby wsadzi mikrofon w uchwyt na tablicy rozdzielczej. Ju mia go wyczy, gdy nagle co mu przyszo do gowy. - Amy, czy kto ju o tym wie? Nastpia chwila ciszy. Nieco dusza ni to konieczne, pomyla. - Nie, detektywie. Jest pan jedyn osob, z ktr rozmawiaam na ten temat. - wietnie. I niech tak zostanie. - Tak jest. - Aha, Amy Czy facet, ktry przynis ten kamie, poda jakie nazwisko? I znw ta niepotrzebna pauza. 289

- Nie, prosz pana, nie poda nazwiska. Bardzo si pieszy. - Rozumiem. Somers by zaintrygowany i chocia nigdy nie mia powodu powtpiewa w szczero Amy Webster, ktra zawsze bya uczciwym pracownikiem (co w siach policyjnych Santa Mondega samo w sobie byo ju rzadkoci), to jednak nic nie mg poradzi na swoj wrodzon podejrzliwo. - A jak wyglda? I znowu lekkie, niezdrowe wahanie. - Eee waciwie to nie wiem. Taki przecitny. Krtkie wosy, niebieskie oczy. Wczeniej nigdy go nie widziaam. - W porzdku, Amy. To wszystko. Wkrtce si zobaczymy. Doda gazu i na wyjcym sygnale popdzi do miasta. Nie zwrci uwagi na takswk, ktra mina go, jadc w przeciwnym kierunku to Dante i Kacy wyjedali z Santa Mondega do miejsca, gdzie wreszcie mieli znale razem tak wytsknione szczcie. Pan ywych Trupw mia na gowie waniejsze sprawy ni kontrolowanie pasaerw miejscowych firm takswkarskich. Musia byskawicznie zdoby Oko Ksiyca, jeeli nie chcia straci szansy na szybki powrt Jessiki do ycia. A moe nawet bdzie nadzieja dla jego synw El Santina, Carlita i Miguela. Amy Webster odoya na biurko mikrofon, przez ktry wanie rozmawiaa. Jej rce wci jeszcze dray. Stojcy przed ni mczyzna w kapturze, ktry celowa ze strzelby w jej czoo, dyktowa jej, co ma mwi w odpowiedzi na pytania detektywa Somersa. Powtrzya wszystko sowo w sowo. Ale nie wygldao na to, eby by z tego powodu zadowolony. Wci sprawia wraenie, jakby zamierza j zabi, a sdzc z jego reputacji, zapewne tak byo. Inna sprawa, e nigdzie w pobliu nie byo bourbona, wic pomylaa, e moe jednak jej si upiecze. - Dobrze si spisaa pochwali j. - Dzikuj odpara Amy drcym ze strachu gosem. Ale Archie Somers mnie zabije, jeeli si dowie, e go okamaam. - Na twoim miejscu nie martwibym si o niego. Nie zobaczysz ju tego sukinsyna. - Ale przecie on tu zaraz bdzie, prawda? - Tak ale ty ju go nie zobaczysz. Amy zamkna oczy. Moe on tylko artuje. Moe po prostu zniknie. PIF! A moe nie. 290

Rozdzia szedziesity czwarty Somers wszed do recepcji komendy gwnej policji. Przechodzi tdy ju z milion razy, a jednak nigdy nie widzia tu czego podobnego. Na stoach i pododze walay si zakrwawione zwoki funkcjonariuszy i sekretarek. Wygldao na to, e zastrzelono take kilku przestpcw, nadal zakutych w kajdanki. Totalna masakra! Tylko w holu leao co najmniej 40 cia. Somers zauway zalane krwi zwoki Amy Webster, ktra wci siedziaa przy swoim biurku, tyle e brakowao jej ponad p gowy. Pozna te, czyje to dzieo. To bya robota jednego czowieka. Pytanie tylko, gdzie teraz jest ten czowiek? Na parterze, po przeciwnej stronie od wejcia, znajdoway si obok siebie trzy windy. Somers zauway, e nad rodkow mruga czerwone wiateko strzaka wskazujca w d, a zatem kto zjeda na parter. Z kabury pod szar marynark wycign pistolet, przeszed nad zwokami jakiego cywila i zaj pozycj prawie 10 metrw od wind. By gotowy na rozpraw z tym kim albo czym, co wysidzie z kabiny. PING! Winda zatrzymaa si na parterze i drzwi rozsuny si powoli. A tam, na rodku kabiny, staa zakapturzona posta Bourbon Kida. Rce mia zwieszone po bokach. Wygldao na to, e nie ma przy sobie broni, ale pozory myl. Somers wiedzia o tym najlepiej. - A dokd to si wybieramy? zapyta. Nie doczekawszy si odpowiedzi, powoli zrobi krok w kierunku windy, lecz wci jeszcze dzielia go od niej spora odlego. Ten jeden krok wystarczy, eby wydoby odpowied jedynego w swoim rodzaju, chrapliwego gosu spod kaptura. - Rozgldam si za jakim milszym miejscem, gdzie mona by umrze oznajmi Kid. - To miejsce jest rwnie dobre jak kade inne warkn Somers. Nie dasz rady zabi mnie swoimi srebrnymi kulami. Moesz je sobie moczy w wodzie wiconej i naciera czosnkiem, mnie tam za jedno. Moesz mnie przebi krucyfiksem, to nie ma znaczenia. Jestem odporny na te wszystkie rzeczy, o ktrych czytae albo syszae. Lustra, koki, krzye, wiato soneczne, bieca woda nic z tego nie wyrzdzi mi krzywdy. Zadrzyj ze mn, a zwycizca bdzie tylko jeden. W moich yach pynie krew Chrystusa i krew wampira. Nikt nie jest w stanie mnie zabi, nawet ty. - Wiem o tym. - Czyby? Naprawd o tym wiesz? Bo ja jako wtpi. Przybye tu, eby odstawia wielkiego bohatera. Chcesz mi pokaza, e nie boisz si stan ze mn twarz w twarz. Nie 291

zabie Jessiki i moich synw ot tak sobie, bez adnego powodu, i pewne jak cholera, e nie kazae Amy Webster powiedzie mi, e ma Oko Ksiyca, bo chciae si tu ze mn spotka na kaw i domowe ciasteczka. Na chwil przesta mwi, czujc w sobie moc i dreszcz rozkoszy wynikajcy z faktu, e w jego yach krya wiea krew Jensena. Po chwili podj ociekajcym jadem gosem: - Nie, tobie si zdaje, e moesz stawi mi czoo i mnie zabi. A zatem wiedz o tym, e jestem niezwyciony. Powal mnie, a podnios si natychmiast. Poka, co potrafisz, ale zapewniam ci, e kiedy ju skoczysz, rozerw ci na strzpy. Lepiej zabij si sam, zanim ja si do ciebie dobior. Przy t fuzj do gowy i odstrzel sobie ten pieprzony mzg. Tylko zrb to, jak naley kurde, jeli chcesz, walnij najpierw luf bourbona, no i zaatw to oficjalnie, eby trafi na czowki gazet. Przecie uwielbiasz to robi, tak czy nie? TAK CZY NIE? Somers czeka na odpowied. Tymczasem Kid wysiad z windy i ruszy ku niemu. Zatrzyma si dopiero wtedy, gdy dzielio ich nie wicej ni kilkanacie krokw. - Mwiem ci, przyszedem tu, eby umrze powiedzia. - wietnie, wobec tego daj ci trzy sekundy na wycignicie jednego z twoich ukrytych pistoletw. Zastrzel si sam, bo inaczej ja ci zabij, tylko e wtedy umrzesz mierci tak straszn, jak aden czowiek nigdy jeszcze nie umar. - Dobrze. Chc, eby to zrobi. Chc si przekona, czy masz jaja, eby mnie zabi. Udowodnij, e si mnie nie boisz, tak jak ten miczak El Santino. Albo te dwa peday, jego bracia. Czy, skoro ju o tym mowa, ten szpetny jak noc kurwiszon, ktrego nazywasz swoj on. Oczy Somersa zrobiy si czerwone z wciekoci. - Znakomicie. To zaatwia spraw parskn. Skoro chcesz zdycha w mczarniach, ju ja si o to postaram. - wietnie. Zasuyem sobie na to. Pan Ciemnoci nie potrzebowa dalszej zachty. Odrzuci gow do tyu i zacza si jego transformacja do postaci ywego trupa. Z paznokci wyrosy mu dugie szpony, zby zamieniy si w wielkie ky, a twarz wychuda, ukazujc yy pod skr. yy, ktre nie wypeniy si jeszcze dziennym zapotrzebowaniem na wie krew. - Masz racj. mier to jest to, na co zasugujesz, ale ja ci nie zabij. Uczyni ci jednym z nas. Do koca wiata bdziesz y jako ywy trup, czonek rasy, ktr tak pogardzasz.

292

Rozleg si metaliczny szczk, gdy Bourbon Kid wyrzuci ukryte w paszczu dwie strzelby. Spady na podog i potoczyy si z dala od niego. Z rkaww wysuny si jego dwa skorpiony. Zbliy si ku rozronitej, wygldajcej jak z sennego koszmaru postaci przed sob i cign kaptur, odsaniajc obryzgan twarz, niewtpliwie krwi tych licznych ofiar, ktre wymordowa tego dnia. - Poka, co potrafisz powiedzia. Somers odrzuci gow do tyu i wyda przeraliwy ryk, ktremu towarzyszy fetor rodem z grobowca, wydobywajcy si z jego wntrza. Od dawna czeka na t chwil. Na okazj pozbycia si groby, jak stanowi dla niego Bourbon Kid. Z wycignitymi przed siebie szponami pofrun do przodu, unoszc si tu nad podog. Jego przeciwnik ze stoickim spokojem sta w miejscu. Wci lecc nad ziemi, Somers chwyci oburcz gow swojej ofiary i gboko wbi ky w lew stron jego szyi. W odpowiedzi Bourbon Kid obj tuw Somersa ramionami i cisn mocno, jak gdyby wita dawno utraconego brata, ktry powrci do ywych. Somers odessa si od szyi Kida i spojrza mu prosto w oczy. W maej szczelinie midzy ich twarzami unis si oboczek dymu. Somers spojrza w d. Mia wraenie, e pali go w piersiach. Co rozniecio pomie pomidzy nim a Kidem. Prbowa odepchn si od niego, lecz sia ucisku Kida bya tak wielka, e po raz pierwszy w yciu okaza si bezradny. Uczucie palenia narastao, bl stawa si nie do zniesienia. Zawy w udrce. - Arghh! Puszczaj, zasrany pojebacu! Ku jego zdziwieniu, Bourbon Kid go posucha. Rozluni ucisk i puci detektywa, ktry jednak przekona si, e i tak nie moe si od niego oderwa. Mimo e Kid ju go nie trzyma, byli szczepieni ze sob, jak gdyby poczono ich jakim superklejem. Korzystajc z tego, e ma wolne rce, Kid nieco bardziej rozchyli poy paszcza. Somers natychmiast zda sobie spraw z powagi swego pooenia. Bourbon Kid mia przywizan na piersi, lecz dotychczas starannie ukryt pod paszczem Ksig bez tytuu. Teraz ksiga przylegaa cile do piersi detektywa, przez co jego skra pokrywaa si bblami, uszczya, a nastpnie palia, obracajc si w popi i dym. - Nie mona ci zabi krzyami, co? odezwa si Bourbon Kid, umiechajc si. Chyba tak mwie, czy mi si tylko zdawao? Somers nie wierzy wasnym oczom. Jego ciao spowite byo teraz pomieniami, a chocia otaczay take Kida, on wydawa si na nie uodporniony. - Aargh! Ty draniu! Skurwysynu ostatni! wrzasn Somers. Zatoczy si do tyu, ale ksiga oderwaa si od Kida i poleciaa wraz z nim, jakby wtapiaa mu si w pier. 293

- Ksiga bez tytuu wyjani Kid. Okadka i strony zostay wykonane z krzya, na ktrym ukrzyowano Chrystusa. No wic powiedz mi jeszcze raz, jeste pewien, e nie da si ciebie zabi za pomoc krzya? Mina Somersa bya mieszanin furii, blu i przeraenia. Oto sta tutaj, w obliczu jedynej rzeczy na ziemi, ktra moga go zabi. To bya ta tajemnica, ktrej strzeg za wszelk cen. Zabi wszystkich, ktrzy czytali t ksig, ale jej samej nie mg zniszczy, poniewa dotknicie jej byoby dla niego rwnoznaczne ze mierci. Jednake wampiry nie poddaj si bez walki i Somers nie zamierza stawa przed obliczem Szatana samemu, jeeli tylko mg co z tym zrobi. - Pjdziesz ze mn, ty w dup jebany! Zabior ci wprost do pieka! - By moe. Bourbon Kid odsun si z dala od pomieni, ktre spowijay ju cae ciao Somersa, poerajc je. Przez 10 sekund, a moe i duej, sta i obserwowa, jak ten stwr przed nim zmienia si z Pana Ciemnoci i najpotniejszej istoty na ziemi w dym i kupk popiou, nic wicej. I odchodzc, wyje jak potpiona dusza. W kocu znikn. Pomienie zmniejszyy si, a wreszcie zgasy, dym si rozwia i nie zostao nic. A moe nie? Przez dusz chwil Kid sta i omiata wzrokiem jatk dookoa. Podoga bya usana zwokami. I wszystko to jego robota. Ale grunt, e detektyw Archibald Somers odszed z tego wiata. Na zawsze. Jedynym dziedzictwem, jakie pozostawi po sobie Pan Ciemnoci, byo irytujce zadrapanie na szyi jego zabjcy. Kid unis lew rk, sprawdzajc, jak gboko jest rana. Przesun palcami po niewielkim draniciu, jakie mu zada Somers. Nie wygldao to najgorzej. Spojrza na czubki palcw. Hmm, krew, pomyla. To moe by problem.

294

Rozdzia szedziesity pity Peto nareszcie mg oddycha swobodnie. Gdy jego noga stana z powrotem na ukochanej ziemi wyspy Hubal, poczu si, jakby zaproszono go do samego nieba. Tydzie spdzony poza domem by najduszym tygodniem w jego yciu. Byo to take niezwykle pouczajce dowiadczenie, chocia gorco pragn, eby ju nigdy nie musia przechodzi przez co takiego. Straci najlepszego przyjaciela Kylea, dawa si okamywa wszystkim, ktrych spotka, pozwoli sobie ukra walizk pen pienidzy, zabi jednego czowieka, a drugiego zrani, no i na wasne oczy zobaczy, jak dwaj byli mnisi zamienili si w wampiry. Oprcz tego widzia i robi wiele innych rzeczy i przepeniaa go niewymowna rado z powodu tego, e udao mu si przey i triumfalnie powrci do domu. Pod jego nieobecno wysp przywrcono do dawnej wietnoci i uroku, jak gdyby do niedawnej masakry w ogle nie doszo. Ale blizny psychiczne po mierciononym pobycie Jefe na Hubalu miay si goi o wiele duej. Peto w pierwszej kolejnoci zameldowa si u ojca Taosa. Jego rany si zagoiy, przynajmniej te fizyczne. Jeli chodzi o innych mnichw, ktrzy przeyli, prawdopodobnie nadal cierpieli na duszy, lecz Taos dobrze si z tym ukrywa. Naczelny mnich nie posiada si z radoci na widok Peta, ktry wszed do wityni, trzymajc wysoko podniesione Oko Ksiyca. Siedzia tam, gdzie Peto widzia go po raz ostatni, czyli na otarzu, tyle e teraz wydawa si zdrw i cay. Wsta i ruszy szybko gwn naw midzy rzdami aw, rozkadajc rce, eby ucisn powracajcego bohatera. Peto, ktry z utsknieniem oczekiwa tego ucisku, podbieg i przytuli si do Taosa, moe nieco za mocno, zwaywszy, na to e przecie niedawno staruszek zosta postrzelony w brzuch. - Peto, tak si ciesz, e yjesz! Jake mio ci wiedzie. A gdzie jest Kyle? - Jemu si nie udao, ojcze. - C za straszliwa szkoda! By jednym z najlepszych. - Tak, ojcze, z pewnoci. By najlepszy z nas wszystkich. Dwaj mczyni opucili rce i cofnli si o krok. ciskanie si w trakcie rozmowy o mierci serdecznego przyjaciela wydawao si niestosowne. - A co z tob? Nic ci si nie stao, mj synu? - Nie, ojcze, nic. A pniej ju sowa popyny potokiem. Kyle i ja przeylimy niesamowite przygody. Ja zostaem sawnym mistrzem walki, dopki nie pokona mnie niejaki Rodeo Rex. Potem spotkalimy dwch naszych byych braci, ktrzy stali si

295

wampirami. Pniej Kylea zabi seryjny morderca zwany Bourbon Kidem, a ja uciekem z Okiem Ksiyca i wrciem z nim na wysp. - Wszystko to brzmi imponujco, mj synu. Odpocznij teraz, reszt opowiesz mi podczas wieczerzy. - Tak, ojcze. Peto wycign Oko Ksiyca; Taos skwapliwie uwolni go od klejnotu, wsun kamie do maej kieszonki z przodu brzowego habitu, po czym odwrci si i ruszy do otarza. - Jednego tylko musz si dowiedzie, Peto powiedzia, odchodzc. Co stao si z Bourbon Kidem? - Nie wiem, ojcze. Uciekajc, zostawiem go. Zabija wtedy kogo popado, dysponujc olbrzymim arsenaem broni. - Rozumiem. - A dlaczego pytasz, ojcze? Czyby sysza co wczeniej o tym czowieku? Brat Hezekiah sugerowa, e moglicie si zna. - Brat Hezekiah? - Tak, ojcze. Taos odwrci si do Peta. Jego twarz nie wyraaa ju ulgi z powrotu modego przyjaciela. Przeciwnie, by gboko przejty, wrcz zatroskany. - Ale brat Hezekiah nie yje powiedzia cicho. - Nie, ojcze to znaczy tak, teraz ju nie yje, ale by jednym z tych mnichw, ktrych spotkalimy z Kyleem, a ktrzy zamienili si w wampiry. Myl, e uraczy nas wieloma kamstwami, zanim zanim umar. - Peto, drogi przyjacielu, z wiekiem si dowiesz, e nie wszystko jest biae lub czarne, prawd albo kamstwem. To, co opowiada wam brat Hezekiah, niekoniecznie musiao by kamstwem. Kiedy mnich opuszcza wysp Hubal i udaje si do miasta tak penego za jak Santa Mondega, zachowanie czystoci jest dla niego w zasadzie niemoliwe. Tyle ju chyba sam wiesz. Dotyczy to brata Hezekiaha i jestem pewien, e take ciebie i biednego Kylea, a ju, do jasnej cholery, z ca pewnoci dotyczy mnie. Peto osupia. Pomijajc wszystko, nigdy w yciu nie sysza przeklestwa w ustach starego mnicha. Wyduka wic pytanie, ktre chodzio mu po gowie, odkd tylko Hezekiah zasia ziarno wtpliwoci w umyle jego i Kylea: - Ojcze, ale ty z pewnoci nie zamae witych praw Hubala, kiedy pojechae do tego wstrtnego miasta?

296

Taos oddali si nieco i przysiad na schodkach prowadzcych do otarza. Znw sprawia wraenie zmczonego, mniej wicej tak jak przed tygodniem. Mody mnich zbliy si do niego. - Niestety, Peto, obawiam si, e je zamaem. Spodziem dziecko syna, w ktrego yach pynie ta sama krew, co w moich. Wyznanie ojca Taosa niemal zbio Peta z ng. - Ojcze Taosie, jak moge? To znaczy, jak moge ukrywa to w tajemnicy przez tyle lat? I co si stao z twoim synem? A kim bya matka? Ishmael Taos od dawien dawna czeka na okazj, by wyzna swoje grzechy, ale w najmielszych snach nie wyobraa sobie, e jego spowiednikiem bdzie nie kto inny jak Peto. - Jego matka bya kurw. To znaczy, prostytutk. Kurw?! Powiedzie, e Peto by wstrznity, byoby grubym niedopowiedzeniem; to mniej wicej tak, jakby rzec, e Bourbon Kid moe i zabi par osb. Teraz wyszed z niego cay bywalec Santa Mondega. Co to, kurwa, znaczy? Czy ona jeszcze yje? I chromol, momencik chcesz powiedzie, e mogem tam zern jak kurew i mimo to wrci? - Nie, Peto, ty nie mgby wrci. - To o co tu biega? Kochae si w niej? Taos pokrci gow. - To cakiem inna historia, Peto. Jeeli nawet nie pochwala sownictwa nowicjusza, to nie da tego po sobie pozna. W skrcie wyglda to tak, e wiele lat po naszym rozstaniu zostaa ugryziona przez wampira. Syszc to, mody mnich natychmiast okaza skruch. - Co takiego! Tak mi przykro, ojcze powiedzia agodniejszym tonem. Przypuszczam, e to nie moja sprawa. Na sekund zwiesi gow, lecz poderwa j nagle. Czyli e jak, zostaa jedn z nich? Taos znowu pokrci gow i odetchn gboko. To byo znacznie trudniejsze, ni si spodziewa. - Niestety, nie. Oczywicie nikomu nie yczybym takiego losu. Ale jej syn a take mj syn by wiadkiem tego zdarzenia i wpad w sza. Poza matk nie mia na wiecie nikogo, bo ja opuciem go, kiedy by jeszcze dzieckiem. Zalepiony furi, zabi tego wampira, a potem, na jej wyranie yczenie, zabi wasn matk, eby uchroni j przed yciem pord ywych trupw. Peto, oszoomiony, zakry rk usta. 297

- Ale to potworne, ojcze. Dziecko nie powinno by zmuszone do czego takiego. - Nie by ju takim znowu dzieckiem, Peto. Mia wtedy 16 lat. - Z caym szacunkiem, ojcze, a w jaki sposb szesnastolatek zabija wasn matk? Taos odetchn gboko, by wyjawi jkajcemu si z przejcia nowicjuszowi ostateczn, straszliw prawd. - Z pocztku nie potrafi tego zrobi, dlatego wypi butelk bourbona. Calutk. A potem przestrzeli matce serce na wylot. - Bourbona? wyduka Peto; w jednej chwili uwiadomi sobie, kim jest syn Taosa. - Tak, mj synu. Jak mona si spodziewa, dozna przez to gbokiego psychicznego wstrzsu. Ale domylam si, e o tym ju wiesz. - Mj Boe! To wszystko ma sens. Ale wci wci trudno mi w to uwierzy Czy utrzymujesz z synem jaki kontakt? Taos by coraz bardziej zmczony. Ju samo opowiadanie o tym epizodzie jego ycia i wynikajcych std konsekwencjach byo wyczerpujce. - To by dugi dzie, Peto. Wrcimy do tej rozmowy jutro. Musisz wypocz, a wtedy obaj bdziemy mogli wyzna swoje grzechy. Nie docz do ciebie podczas wieczerzy, spotkamy si jutro rano. - Dobrze, ojcze. Peto skoni gow na znak, e nadal darzy Taosa najwyszym szacunkiem, po czym wycofa si ze wityni do swojej kwatery. Taos wzi Oko Ksiyca i odoy je na jego prawowite miejsce. Nieco uspokojony faktem, e na wiecie znw zapanowa ad i porzdek, wrci do swojej prywatnej komnaty i pooy si do ka. Jak na niego bya to wczesna pora, wiedzia jednak, e musi wypocz.

Ojciec Taos spa gboko i spokojnie przez trzy, cztery godziny, a nagle co wyrwao go ze snu. Nie by to dwik ani dotyk. Obudzi si z bogiego snu tknity przeczuciem, e co jest nie w porzdku. W sypialni panoway egipskie ciemnoci, sign wic do stolika nocnego, na ktrym trzyma wiec w maym dzbanku, na wypadek gdyby musia wsta po nocy. Obok wiece leaa taca z zapakami oraz cega. Pogmera w zapakach, jednoczenie siadajc na swojej twardej mnisiej pryczy. Kiedy uj wreszcie jedn zapak i upewni si, e trzyma j waciwym kocem w gr, potar ni o ceg. Zapaka zapalia si z niemiym wistem. Zamruga kilka razy, eby jego oczy przywyky do blasku pomienia, po czym przytkn zapak do knota wiecy i patrzy z zadowoleniem, jak wieca si zapala. Zgasi zapak 298

dmuchniciem, pooy j na wierzchu cegy, nastpnie uj dzbanek ze wiec i unis go przed siebie. - Aaaa! Jego serce zamaro na dusz chwil. U stp ka rysowaa si sylwetka czowieka w kapturze, ktry sta nad starym mnichem, jak gdyby obserwowa go we nie. - Witaj, ojcze. Taos zakry usta wolna rk, eby zdusi jk. W kocu zacz oddycha normalnie, doszed nieco do siebie i zada intruzowi pytanie: - Co ty tu robisz? To moja prywatna komnata. Nie wolno ci tu wchodzi. Czowiek w kapturze podszed bliej; w blasku wiecy wida byo jego twarz, lecz nie na tyle wyranie, eby go rozpozna. - Szukaem najlepszego miejsca, gdzie mona umrze. Chyba trudno o lepsze ni to, nie sdzisz? - Nie sdz, eby chcia tu umrze, mj synu prbowa mu perswadowa Taos. Mwi tak, jakby usiowa przekona kogo, eby nie skaka z dachu wieowca. Mczyzna cign kaptur, odsaniajc blad twarz, upstrzon ctkami zakrzepej krwi. - A kto powiedzia, e to ja mam umrze?

KONIEC (chocia kto wie?)

299

Related Interests