P. 1
Logika i Język - Studia z Semiotyki Logicznej

Logika i Język - Studia z Semiotyki Logicznej

4.0

|Views: 1,167|Likes:
Wydawca: izabela

More info:

Published by: izabela on Nov 24, 2008
Prawo autorskie:Attribution Non-commercial

Availability:

Read on Scribd mobile: iPhone, iPad and Android.
download as PDF, TXT or read online from Scribd
See more
See less

07/30/2015

pdf

text

original

LOGIKA I

JĘ«

Y

K

V

Autorzy

Część HANS

I

REICHENBACH

Część

II

G O T T L O B F R E G E • B E R T R A N D R U S S E L L . C. A . M A C E * A . M . M A C - F 7 E R • C. L E W Y • M A X B L A C K • P . F . S T R A W SON • NELSON GOODMAN • ALONZO CHURCH •

P . T. G E A C H • B E R N A R D M A Y O • N A T H A N I E L RENCE • GILBERT RYLE • RUDOLF

LAW.

CARNAP

J O H N R. S E A R L E • L E O N A R D

LINSKY

LOGIKA

I

JĘZYK

Studia z semiotyki logicznej

W y b o r u dokonał,

przełożył opatrzył

oraz w s t ę p e m i p r z y p i s a m i

Jerzy

Pelc

W a r s z a w a 1967 Państwowe Wydawnictwo Naukowe

Okładkę

projektował

Henryk

BiałosJcórski

Copyright b y Państwowe Wydawnictwo W a r s z a w a 1967

Naukowe

Printed

in

Poland

SPIS RZECZY

Wstęp — napisał Jerzy

Pelc

VII

Część

I
s

Hans
ELEMENTY

Reichenbach
(FRAGMENTY)

LOGIKI FORMALNEJ

Przedmowa I. W s t ę p § 1. Logika a język § 2. Język § 3. Różne piętra języka § 4. Język jako narzędzie § 5. Definicje

3 5 5 8 14 24 28 32 32 40 45 45 wolne zmienne ar­ 54 64 80 80 85 85 90 92 105 115 127 132

' • • • .

II. Rachunek zdań § 7. Tabele prawdziwości § 9. Interpretacja operacji tautologicznych jako operacji konektywnych I I I . Prosty rachunek funkcji § 17. Funkcje zdaniowe § 21. Twierdzenia syntetyczne, zawierające gumentowe § 22. Kilka pojęć związanych z funkcjami VI. W y ż s z y rachunek funkcji § 39. Funkcje wyższych t y p ó w V I I . Analiza języka potocznego § 45. Braki gramatyki tradycyjnej § 46. Imiona własne § 47. Deskrypcje § 48. Zagadnienie indywiduów § 49. Istnienie fikcyjne § 50. Słowa samozwrotne § 51. Czasy gramatyczne czasowników

VI

Spis § § § § § § § § 52. 53. 54. 55. 56. 57. 58. 59.

rzeczy 148 151 164 175 186 198 210 216

Klasyfikacja funkcji Funkcje w y ż s z y c h t y p ó w Funkcje deskryptywne Terminy logiczne w roli syn taktycznej Terminy logiczne w roli semantycznej Terminy logiczne w roli pragmatycznej Terminy zewnętrzne Klasyfikacja części m o w y

Część WYBRANE

II LOGICZNEJ

STUDIA Z SEMIOTYKI

Gotłlob Frege — Sens i nominat Bertrand Bertrand Russell — Denotowanie Russell — Deskrypcje Przedstawianie a wyrażanie — Wyrażenia wskazujące a imiona własne

225 253 277 295 303 313 319 339 *. . . 353 377 415 . . 427

G. A. Mace A. M, Maclver

G. Lewy .— Kilka uwag o twierdzeniu Max Black — Semantyczna definicja prawdy Max Black — Zdania t y p u : „p, ale nie wierzę, iż p" P . F. Strawson — Prawda P . F. Strawson Nelson Nelson Alonzo

— O odnoszeniu się użycia wyrażeń do przedmiotów.

Goodman — O podobieństwie znaczenia Goodman — O pewnych różnicach zdań w sprawie znaczenia.

Ghurch — O Carnapowskiej analizie zdań o twierdzeniu oraz 437 443 451 461 473 485 517 523 537

o wierzeniu P . T. Geach — Russellowska teoria deskrypcji Bernard Nathaniel May o — Zdarzenia a język Lawrence — Heterologicznośó a hierarchia

Gilbert Ryle — Heterologicznośó Gilbert Ryle — Teoria znaczenia Rudolf Garnap — Zdania o wierzeniu

John R. Searle — Imiona własne Leonard Linsky — Mówienie o czymś i to, o c z y m mowa

WSTĘP

„Możliwe, że g d y b y idee i słowa w a ż y ć w sposób wyraźny i należycie rozpatrywać, powstałaby nowa lo­ g i k a [...], o d m i e n n a o d z n a n e j n a m d o t y c h c z a s " ( J o h n L o c k e An Easay Concerning Humań Understanding, IV, 21, 4). „ P o s t a r a m się tutaj w y p o w i a d a ć w sposób j a k n a j ­ jaśniejszy, jak najprostszy i jak najzwyczajniejszy, uni­ kając wszelkich terminów trudnych i niecodziennych, które służą jako zasłona, co skrywa m y ś l błędną i bujającą w o b ł o k a c h " ( G e o r g e B e r k e l e y , W s t ę p d o Principles of Humań Knowledge). „ W [niektórych] teoriach brak, jak sądzę, tego poczucia rzeczywistości, które należy zachować w najbardziej n a w e t abstrakcyjnych rozważaniach. Logice, skłonny byłbym twierdzić, nie wolno w większym stopniu uznawać jedno­ rożca, aniżeli toleruje się t o w zoologii; logika b o w i e m zajmuje się ś w i a t e m realnym — tak s a m o zgodnie z prawdą jak zoologia, m i m o że jego bardziej ogólnymi i abstrakcyj­ n y m i cechami" (Bertrand Russell, Descriptions).

I T y t u ł Logika i język w y z n a c z a ć m a t e m a t y k ę t e j a n t o l o g i i . Nie czyni tego j e d n a k w sposób w pełni zadowalający, b o słowo „ l o g i k a " i s ł o w o „ j ę z y k " są n i e c a ł k i e m p r e c y z y j n e . Z a c z n i j m y z a t e m od ich wstępnego i częściowego wyjaśnienia. Będzie t o zgodne z d o b r y m obyczajem logicznym oraz m e t o d ą analizy pojęć, ilustrowaną i p r o p a g o w a n ą przez zebrane niżej t e k s t y . „ L o g i k a " t u t a j — t o głównie, choć nie wyłącznie, „semiotyka logiczna", o c z y m zresztą informuje p o d t y t u ł . T u i ówdzie jednak, zwłaszcza w części p i e r w s z e j , d o a n a l i z y służą n a r z ę d z i a s t o s o w a n e p r z e z l o g i k ę f o r m a l n ą , czyli p r z e z r a c h u n k i l o g i c z n e . „ J ę z y k " z a ś — t o przede wszystkim t e n „potoczny", a więc codzienny, w odróż­ nieniu od języka używanego przez jakąś grupę specjalistów i odno­ s z ą c e g o się d o p e w n e j z a m k n i ę t e j sfery z a g a d n i e ń ; a w i ę c n a t u r a l n y , etniczny, w odróżnieniu od języków sztucznych. M e jest on wolny

VIII

Jerzy

Pelc

od t e r m i n ó w n a u k o w y c h czy t e c h n i c z n y c h , ale zawiera ich tyle i t a k i e , iż n i e s t a n o w i t o p r z e s z k o d y w e w z a j e m n y m r o z u m i e n i u się l u d z i r ó ż n y c h z a w o d ó w i ś r o d o w i s k , g d y r o z m a w i a j ą o t z w . z w y ­ kłych rzeczach. W y j a ś n i e n i a t e są — j a k ł a t w o z a u w a ż y ć — p o b i e ż n e , ogólni­ kowe i bardzo niedoskonałe. Ale, z jednej strony, pozwalają, p r z y n a j m n i e j p o części, u ś w i a d o m i ć s o b i e , czego t y t u ł Logika i język n i e s u g e r u j e , z d r u g i e j z a ś — p o z o s t a w i a j ą m a r g i n e s , p o t r z e b n y ze w z g l ę d u n a p e w n e z r ó ż n i c o w a n i e i r o z b i e ż n o ś ć r o ­ zumień i tendencji, reprezentowanych w poniższych artykułach. N a początek niech to wystarczy. Dalsze uściślenia przyniesie l e k t u r a książki.
II

M o t t a wraz z t y t u ł e m tej antologii mają — takie przynajmniej towarzyszyły im zamierzenia — dopomóc w znalezieniu odpo­ wiedzi n a p y t a n i e , jakie c e c h y w s p ó l n e , jakie t e n d e n c j e , jakie i d e e wiążą w całość z e b r a n y t u m a t e r i a ł . M o ż n a b y t o ująć w różnoraki sposób. O t o n p . m ó w i ą c , iż w s z e l k i e w y d a n e niżej t e k s t y m a j ą t o d o siebie, że k a ż d y z a m i a s t c z y o p r ó c z t y t u ł u n a d a n e g o m u p r z e z a u t o r a , t y t u ł u , w k t ó r y m występują t e r m i n y logiczne, m ó g ł b y n o s i ć t y t u ł j ę z y k o z n a w c z y , a n a w e t n i e k i e d y — węziej — g r a m a ­ t y c z n y ; n p . a r t y k u ł E u s s e l l a Deskrypcje można b y opatrzyć pod­ t y t u ł e m : O rodzajniku określonym i rodzajniku nieokreślonym. To dotyczy problematyki wybranych tekstów: wspólnej lub pogranicznej — logiczno-językoznawczej. Można b y też odpowiedzieć t a k : charakterystyczne dla arty­ k u ł ó w w t y m z b i o r z e j e s t t o , że o p e r u j e się w n i c h m e t o d ą l o ­ g i c z n e g o a n a l i z o w a n i a i w y j a ś n i a n i a p o j ę ć oraz l o g i c z ­ n e g o a n a l i z o w a n i a konkretnych przykładów,zaczerpniętych z j ę z y k a n a t u r a l n e g o ; p r z y czym m e t o d a t a nie jest czymś t y l k o p o m o c n i c z y m , p r z y p a d k o w y m c z y m a ł o z n a c z ą c y m , lecz narzędziem świadomie stosowanym i podstawowym; wypływa ona z i s t o t n y c h założeń teoretycznych; k o n k r e t zaś językowy nie

Wstęp

IX

s t a n o w i t u u b o c z n e j , d o d a t k o w e j i l u s t r a c j i , lecz g r a r o l ę p i e r w s z o ­ rzędną i zasadniczą. Ten a n a l i t y c z n y , l o g i c z n o - l i n g w i s t y c z n y i empi­ r y c z n y sposób podejścia do p r z e d m i o t u pozostaje w zgodzie z p o s t a w ą t e o r e t y c z n ą autorów, ich z a ł o ż e n i a m i i p r z e ­ ś w i a d c z e n i a m i . M o ż n a b y w i ę c p o w i e d z i e ć , iż w n i n i e j s z e j a n t o ­ logii z n a l a z ł y g o ś c i n ę w y p o w i e d z i l o g i k ó w , k t ó r z y są p r z e k o n a n i co n a j m n i e j o j e d n e j z n a s t ę p u j ą c y c h r z e c z y : że d o w y j a ś n i e n i a s k o m p l i k o w a n y c h z j a w i s k i z a g a d n i e ń d o c h o d z i się, r e d u k u j ą c j e d o elementów, najlepiej do t y c h d o s t ę p n y c h p o z n a n i u bezpośredniemu (Bussell), i możliwie p r o s t y c h sposobów powiązania t y c h elemen­ t ó w ; że p r o b l e m y filozoficzne m o ż n a r o z w i ą z y w a ć , a p r z y n a j m n i e j p r z y s t ę p o w a ć do ich rozwiązywania, b a d a j ą c język, j a s n e b o w i e m wniknięcie w znaczenie podstawowych pojęć jest w a r u n k i e m w s t ę p n y m wszelkich owocnych dociekań i skutecznego naucza­ n i a ( E e i c h e n b a c h ) ; że g ł ó w n y m , j e ż e l i n i e j e d y n y m , w ł a ś c i w y m z a d a n i e m filozofii j e s t w y k r y w a n i e w j ę z y k u ź r ó d ł a n o t o r y c z n i e b ł ę d n y c h i n t e r p r e t a c j i i a b s u r d a l n y c h t e o r i i ( E y l e ) ; że w s z e l k a filozofia j e s t k r y t y k ą j ę z y k a ( W i t t g e n s t e i n ) ; że j ę z y k p o t o c z n y j e s t p o d s t a w ą w s z e l k i c h i n n y c h j ę z y k ó w i — co w i ę c e j — b a z ą pojęciową wszelkich dociekań, a n a w e t wszelkiej ludzkiej dzia­ ł a l n o ś c i . Z d r u g i e j s t r o n y , u c z e n i t y c h k r ę g ó w n a s t a w i e n i są n e ­ gatywnie do spekulacji metafizycznych, ogólnikowych, nieempir y c z n y c h , d o r o z w a ż a ń n a t e m a t c a ł o k s z t a ł t u ś w i a t a , d o filozofo­ w a n i a s y n t e t y c z n e g o , d o t z w . „ w i e l k i e j " filozofii. Są r z e c z n i ­ k a m i tzw. „ m a ł e g o " filozofowania. Dążą niekoniecznie do u z y s k a n i a r o z w i ą z a ń o s t a t e c z n y c h , lecz r ó w n i e ż d o o s i ą g n i ę c i a e t a p ó w p o ­ średnich, byleby problem postawiony był z m a k s y m a l n ą precyzją, byleby droga wiodąca do wyników cząstkowych w y t y c z o n a była prosto i wyraźnie, a one same stanowiły k o n k r e t n y przyczynek do sformułowania odpowiedzi w kwestiach w a ż n y c h i podsta­ w o w y c h . O d z n a c z a j ą się s z a c u n k i e m d l a z d r o w e g o r o z s ą d k u i o p a ­ nowaniem umiejętności operowania jako narzędziem — „brzytwą O c k h a m a " . Upodobali sobie formę krótkiej i jasnej r o z p r a w y a n a l i t y c z n e j n a t e m a t ściśle o k r e ś l o n e g o p r o b l e m u l o g i c z n e g o c z y filozoficznego. S k ł o n n i są w y j a ś n i a ć f a k t y z n a n e , s t o s u j ą c w t y m

X

Jerzy

Pelc

celu rozbiór i k r y t y k ę k o n k r e t n y c h sformułowań j ę z y k a potocznego. Wiedzą, że p o p r a w n o ś ć j ę z y k o w a i p o p r a w n o ś ć logiczna — t o d w i e r z e c z y o d m i e n n e , że w y r a ż e n i a p o d o b n e p o d w z g l ę d e m g r a m a t y c z n y m m o g ą się r ó ż n i ć p o d w z g l ę d e m l o g i c z n y m . Z d a j ą s o b i e s p r a w ę z t e g o , że j ę z y k z a s t a w i a p u ł a p k i n a m y ś l l u d z k ą , i u w a ż a j ą , że t r z e b a g o b a d a ć r o z w i j a j ą c n o w y r o d z a j j e g o k r y ­ t y k i logicznej. Przedstawicieli takich właśnie tendencji i z a p a t r y ­ w a ń skupia antologia niniejsza. Z a m i a s t j e d n a k c h a r a k t e r y z o w a ć ich wspólne l u b częściowo wspólne założenia teoretyczne i postawy, m o ż n a b y też powie­ d z i e ć , iż d o t e g o z b i o r u weszli r e p r e z e n t a n c i k i l k u p o k r e w n y c h k i e r u n k ó w f i l o z o f i c z n y c h , c z y — węziej — l o g i c z n y c h . Pierwszy, t o b r y t y j s k a f i l o z o f i a a n a l i t y c z n a , rozwijająca się o d p o c z ą t k u w i e k u d w u d z i e s t e g o w C a m b r i d g e ( m . i n . M o o r e , Eussell, Wittgenstein), Oksfordzie (m. in. Austin i Eyle) i Lon­ dynie, wraz z tzw. f i l o z o f i ą j ę z y k a p o t o c z n e g o ( m . in. Moore, W i s d o m i W i t t g e n s t e i n w C a m b r i d g e , oraz A u s t i n i E y l e w Oksfor­ dzie). D r u g i , bardziej b e z k o m p r o m i s o w y , formalistyczny i d o k t r y ­ n a l n y — to p o z y t y w i z m l o g i c z n y K o ł a Wiedeńskiego (m. in. W i t t g e n s t e i n z wcześniejszego okresu i Carnap). Trzeci, to e m p i r y z m l o g i c z n y g r u p y berlińskiej (Eeichenbach). Zbliżony do nich jest tzw. s e m a n t y z m (m. in. Black i Linsky) w S t a n a c h Zjednoczonych, z r o d z o n y częściowo z migracji poglądów euro­ pejskiego p o z y t y w i z m u i e m p i r y z m u logicznego, częściowo zaś z realizmu i p r a g m a t y z m u amerykańskiego. W y l i c z a n i e j e d n a k k i e r u n k ó w c z y szkół k r y j e w sobie p e w n e n i e b e z p i e c z e ń s t w o . M o ż e m i a n o w i c i e w y w o ł y w a ć w r a ż e n i e , iż m i ę ­ d z y ich p o g l ą d a m i i p o s t a w a m i przebiegają w y r a ź n e linie dem a r k a c y j n e . T y m c z a s e m t a k n i e j e s t . O t o d a się z a u w a ż y ć , że d o t r a d y c j i b r y t y j s k i e g o a n a l i t y z m u n a l e ż y p o s ł u g i w a n i e się językiem prostym, nietechnicznym i niemal niesymbolicznym, gdy przedstawiciele równoległego kontynentalnego p o z y t y w i z m u oraz e m p i r y z m u logicznego, a wraz z nimi s e m a n t y c y a m e r y k a ń s c y — w o wiele w i ę k s z y m s t o p n i u stosują a p a r a t u r ę logiki f o r m a l n e j ; n i e j e s t t e ż k o n i e c z n e , ż e b y filozof a n a l i t y c z n y b y ł e m p i r y k i e m , a n i n a o d w r ó t — r ó ż n i c e n i e u k ł a d a j ą się ściśle w z d ł u ż g r a n i c

Wstęp

XI

topograficznych, narodowościowych czy językowych. I nic dziw­ n e g o . W i e d e ń c z y k W i t t g e n s t e i n j u ż o d r . 1929 d z i a ł a ł w A n g l i i . W i e d e ń c z y k a O a r n a p a i b e r l i ń c z y k a E e i c h e n b a c h a fala w y d a r z e ń dziejowych rzuciła do S t a n ó w Zjednoczonych. K e p r e z e n t a n t e m k o n t y n e n t a l n e g o r a d y k a l n e g o p o z y t y w i z m u logicznego jest Ayer, k t ó r e g o d z i a ł a l n o ś ć r o z w i j a ł a się i r o z w i j a w k r ę g a c h w y s p i a r s k i e j filozofii a n a l i t y c z n e j . P r z e d s t a w i c i e l s z k o ł y l o g i c z n e j l w o w s k o warszawskiej, uczeń Kotarbińskiego, Tarski, jest od drugiej wojny światowej koryfeuszem logiki a m e r y k a ń s k i e j . Nastąpiło p e w n e w y m i e s z a n i e i s t o p i e n i e się m y ś l i i t e n d e n c j i t e o r e t y c z n y c h . D l a ­ tego może lepiej niż n a różnice — zwrocie u w a g ę n a w s p o m n i a n e już podobieństwa lub cechy wspólne wymienionych kierunków i z d a ć s o b i e s p r a w ę , że t e n s a m l u b z b l i ż o n y n u r t m y ś l i t e o r e ­ tycznej płynie w krajach, nieraz odległych i ożywia od lat kilku­ dziesięciu działalność zróżnicowanego s k ą d i n ą d zespołu logików. Narodziny opisanych wyżej tendencji stanowiły p u n k t zwrotny w u p r a w i a n i u t e j d y s c y p l i n y i p r z y c z y n i ł y się d o j e j z n a k o m i t e g o rozwoju zarówno w kręgach a n a l i t y z m u w Wielkiej Brytanii, p o z y t y w i z m u logicznego w Austrii, e m p i r y z m u logicznego w Niem­ czech, s e m a n t y z m u w S t a n a c h Zjednoczonych, j a k w polskiej szkole logicznej. J a k w i d a ć , n a p y t a n i e , co w i ą ż e w c a ł o ś ć p o s z c z e g ó l n e p o z y c j e a n t o l o g i i Logika i język, p a d ł y o d p o w i e d z i c z ą s t k o w e : n a t e m a t p r z e d m i o t u , m e t o d y , p o s t a w i założeń t e o r e t y c z n y c h oraz szkół czy k i e r u n k ó w filozoficznych. Odpowiedzi t e , łącznie, składają się n a z a r y s c h a r a k t e r y s t y k i c a ł o k s z t a ł t u z e b r a n e g o m a t e r i a ł u .
III

C h a r a k t e r t e k s t ó w opublikowanych w tej książce decyduje o t y m , d l a k o g o j e s t o n a p r z e z n a c z o n a oraz j a k i m c e ­ l o m m a s ł u ż y ć . I n a o d w r ó t : m y ś l o p e w n y c h k a t e g o r i a c h jej przyszłych czytelników oraz o zamierzonych celach miała wpływ n a s f o r m u ł o w a n i e k r y t e r i ó w w y b o r u . T y t u ł Logika i język z a p o ­ w i a d a p o części, w j a k i c h k r ę g a c h l i c z y ć m o ż n a n a z a i n t e r e s o ­ wanie i zrozumienie dla zebranych t u pozycji. C h y b a więc zwłaszcza

XII

Jerzy

Pelc

wśród l o g i k ó w i j ę z y k o z n a w c ó w . Ale nie koniec n a t y m . L i s t ę a d r e s a t ó w m o ż n a , w y d a j e się, r o z s z e r z y ć . Przede wszystkim może to być k s i ą ż k a p o m o c n i c z a dla s t u d e n t ó w u n i w e r s y t e t u , głównie zaś dla słuchaczy w y ­ działów filozoficznego i f i l o l o g i c z n e g o ; nie t y l k o więc d l a s p e c j a l i z u j ą c y c h się w logice c z y w j ę z y k o z n a w s t w i e . N a j ­ lepszym chyba sposobem zdobywania wiedzy w zakresie semantyki oraz logicznych problemów języka i językoznawstwa jest studio­ wanie wybitnych tekstów. Podręcznik uniwersytecki semiotyki logicznej nie spełni, sam, z a d a n i a w procesie d y d a k t y c z n y m . P o w i n n a go uzupełniać i w s p o m a g a ć l e k t u r a r o z p r a w i a r t y k u ł ó w z t e j d z i e d z i n y . T a w i ę c a n t o l o g i a m o ż e się s t a ć u z u p e ł n i e n i e m takich przyszłych podręczników. S e m i o t y k ę logiczną, j a k o p r z e d m i o t nauczania uniwersy­ t e c k i e g o , s t u d i u j e s ł u c h a c z l o g i k i , filozofii i filologii. S ą d z i ć j e d n a k m o ż n a , że p o t e k s t y t u z a m i e s z c z o n e s i ę g n ą ć b y m ó g ł z n i e w ą t p l i ­ w y m p o ż y t k i e m — również czytelnik, k t ó r y nie jest bezpośrednio z a i n t e r e s o w a n y i c h p r o b l e m a t y k ą . W y d a j e się b o w i e m , że m a j ą one walor ogólniejszy aniżeli j e d y n i e zaznajamianie z p r z e d m i o t e m swych rozważań. Oto zastosowana w nich metoda b a d a ń — ana­ liza j ę z y k a ; s p o s ó b , w j a k i są p i s a n e — d o s t ę p n y , j a s n y , z w i ę z ł y ; tendencje teoretyczne, k t ó r y m dają wyraz — empiryczne, trzeźwe, p e ł n e k o n k r e t n o ś c i — w s z y s t k o t o s p r a w i a , że i c h c z y t a n i e i s t u ­ diowanie jest dobrą s z k o ł ą m y ś l e n i a . Niewielkim kosztem i z nie t a k znów z n a c z n y m wysiłkiem — bo w p o r ó w n a n i u z pra­ c a m i z l o g i k i f o r m a l n e j są ł a t w e i n i e n a l e ż ą d o w i e d z y „ h e r m e ­ t y c z n e j " , wymagającej wyższego stopnia wtajemniczenia — od­ b y w a się t u z d r o w y t r e n i n g l o g i c z n y , p o ż y t e c z n y d l a k a ż d e g o , k t o p r a g n i e u s p r a w n i ć swą m y ś l i w d r o ż y ć się d o u n i k a n i a b ł ę ­ d ó w w j e j f o r m u ł o w a n i u . A z a r a z e m p o z n a j e się w z o r y dobrej roboty teoretycznej. Ezecz jasna, ów walor d y d a k t y c z n y , w najszerszym tego s ł o w a z n a c z e n i u , m a j ą w s t o p n i u w i ę k s z y m niż p r z e k ł a d y — teksty oryginalne. Ich też lekturę należałoby w pierwszym rzę­ d z i e zalecić c z y t e l n i k o w i . D o ś w i a d c z e n i e j e d n a k w s k a z u j e , że nieznajomość lub zbyt słaba znajomość języka oryginału b y w a

W stęp

XIII

c z ę s t o b a r i e r ą n i e d o p o k o n a n i a . Z a t r z y m u j e się p r z e d nią n i e j e d e n i r e z y g n u j e z l e k t u r y . D l a t e g o w y d a ł o się. że u d o s t ę p n i e n i e s u r o gatu, jakim z konieczności jest przekład, w tych warunkach z n a j d u j e swe u z a s a d n i e n i e p r a k t y c z n e . D o c h o d z i do tego jeszcze jeden wzgląd. Otóż f a k t e m jest, że z e b r a n e t u p r a c e są u n a s w o r y g i n a l e t r u d n o d o s t ę p n e . R o z ­ s i a n e p r z e w a ż n i e p o c z a s o p i s m a c h s p e c j a l n y c h , o c z y w i s t a za­ g r a n i c z n y c h , k t ó r y c h n a ogół b r a k w k s i ę g a r n i a c h i b i b l i o t e k a c h , nie t y l k o s a m e n i e t r a f i a j ą d o r ą k z a i n t e r e s o w a n y c h , a l e n a w e t i n f o r m a c j a o t y m , że i s t n i e j ą , o m i j a i c h p o t e n c j a l n e g o c z y t e l n i k a . P o d o b n i e zresztą jest w ich kraju ojczystym, Wielkiej B r y t a n i i c z y S t a n a c h Z j e d n o c z o n y c h . D o p i e r o g d y w e s z ł y d o w y d a ń książ­ k o w y c h , d o l i c z n y c h dziś j u ż n a Z a c h o d z i e a n t o l o g i i i w y p i s ó w , r o z p r a w y t e , eseje i a r t y k u ł y s t a ł y się z n a n e s z e r s z e m u g r o n u o d b i o r c ó w , p o d c z a s g d y p r z e d t e m wiedzieli o n i c h t y l k o s p e c j a ­ liści. M o ż n a więc c h y b a m i e ć n a d z i e j ę , że i w t y m w y p a d k u , w n a s z y c h w a r u n k a c h , u k a z a n i e się n i n i e j s z e g o w y b o r u t e k s t ó w p r z y c z y n i się d o r o z p o w s z e c h n i e n i a o n i c h i n f o r m a c j i i p o ­ m o ż e — t a k ż e n i e s p e c j a l i ś c i e — d o t r z e ć d o t e j c z y owej p o ­ zycji. A przecież p o z n a n i e c h o ć b y nielicznych p r z y k ł a d ó w wy­ b i t n y c h p r a c z d z i e d z i n y w s p ó ł c z e s n e j a n g l o s a s k i e j filozofii a k a ­ demickiej należy do o g ó l n e g o w y k s z t a ł c e n i a h u m a n i s t y c z ­ n e g o i dlatego musi obchodzić — także s t o s u n k o w o s z e r o k i e kręgi laików w s p r a w a c h logiki, filozofii i języko­ z n a w s t w a . B y ł o b y w i ę c d o b r z e , g d y b y k s i ą ż k a Logika i język obok z a d a ń d y d a k t y c z n y c h — w o b e c s t u d e n t ó w , spełniła z a d a ­ n i a również i n f o r m a c y j n e — w s z e r s z y c h k o ł a c h c z y t e l ­ n i c z y c h ; i g d y b y u k a z u j ą c się j a k o p i e r w s z a p o l s k a a n t o l o g i a t e g o r o d z a j u , a m i e j m y n a d z i e j ę , że n i e o s t a t n i a , s p r a w i ł a , że z m n i e j s z y się d y s t a n s między naszym rynkiem wydawniczym a r y n k a m i a m e r y k a ń s k i m czy angielskim, gdzie w ciągu ostatnich k i l k u n a s t u l a t , j e d n a za d r u g ą , p o j a w i a j ą się z b i o r o w e p u b l i k a c j e z dziedziny semiotyki. M e m a p o w o d u u k r y w a ć , że z a m i e r z e n i e o p r a c o w a n i a w y b o r u Logika i język z r o d z i ł o się m . i n . z m o t y w ó w w p e w n y m sensie „propagandowych". M e chodzi tu, oczywista, o propagowanie

XIV

Jerzy

Pelc

poglądów czy w y n i k ó w b a d a w c z y c h , zaprezentowanych w naszej antologii. B y ł o b y to zresztą niemożliwe, gdyż poglądy t e i wyniki są w r ó ż n y c h a r t y k u ł a c h r ó ż n e ; i — r z e c z j a s n a — a u t o r w y b o r u u w i k ł a ł b y się w s p r z e c z n o ś c i , g d y b y c h c i a ł w s z y s t k i e p o p i e r a ć . J e s t zwolennikiem jednych, a przeciwnikiem drugich; pewne r z e c z y p o d o b a j ą m u się b a r d z i e j , i n n e z n ó w m n i e j ; c h o ć — n a t u ­ r a l n i e — b l i s k i m u j e s t n a ogół s p o s ó b p o d e j ś c i a d o z a g a d n i e ń i m e t o d a analizy logicznej k o n k r e t u językowego. Ale i t y c h nie c h c i a ł b y n i k o m u n a r z u c a ć c z y z a c h w a l a ć : jeśli są t r a f n e , s ł u s z n e i o w o c n e , n i e c h z a l e c a j ą się s a m e . Szło w i ę c o coś i n n e g o . M i a n o ­ wicie o p o z y s k a n i e d l a p r o b l e m a t y k i , k t ó r e j p r ó b k i d a j e Logika i język, b a d a c z a - j ę z y k o z n a w c y , z a i n t e r e s o w a n e g o za­ gadnieniami j ę z y k o z n a w s t w a ogólnego, lingwistyki teoretycznej, l o g i k i j ę z y k a ; a t a k ż e b a d a c z a - l o g i k a, z a j m u j ą c e g o się l u b p r a g n ą c e g o się z a j m o w a ć z a s t o s o w a n i a m i logiki, z w ł a s z c z a z a ś s e m a n t y k i l o g i c z n e j , d o b a d a ń n a d j ę z y k i e m . Z j e d n a n i e t a k i c h od­ b i o r c ó w t o d l a n i n i e j s z e j a n t o l o g i i cel n a j w a ż n i e j s z y i n a j b a r d z i e j p o ż ą d a n y . Czy m o ż e g o o s i ą g n ą ć ? C h y b a t a k . W i a d o m o p r z e c i e ż , że exempla trahunt. Niech więc przyciągają, b u d z ą zaintereso­ w a n i a i p r o w o k u j ą d o n a m y s ł u z a w a r t e w niej w y b i t n e p r z y k ł a d y r o z w a ż a ń s e m i o t y c z n y c h . W t y m w ł a ś n i e sensie j e j w y d a n i e — c h c i a ł o b y się — ż e b y b y ł o a k t e m „ p r o p a g a n d o w y m " , a p e l e m współpracę logiczno-językoznawczą. Współpraca taka, w s k r o m n y m zakresie, została już nawiązana. Od p a r u lat, zwłaszcza zaś od r o k u akademickiego 1964—1965, n a seminariach z semiotyki logicznej w Uniwersytecie W a r ­ szawskim t r w a ożywiona w y m i a n a myśli między logikami a języ­ k o z n a w c a m i . Z a p o d s t a w ę dyskusji posłużyły m . in., w ręko­ p i ś m i e n n y c h p r z e k ł a d a c h , w ł a ś n i e t e k s t y p r z e z n a c z o n e d o Logiki 1 języka. O k a z a ł o się, że w i ę k s z o ś c i m ł o d s z y c h p r a c o w n i k ó w n a u k o w y c h n i e b y ł y z n a n e i że w z b u d z i ł y z a i n t e r e s o w a n i e . W t e n s p o s ó b z d a ł y swój p i e r w s z y e g z a m i n p r a k t y c z n y . Zagadnienie współpracy logików z teoretykami-językoznaw­ cami jest dla rozwoju b a d a ń w obu dyscyplinach oraz dla organizo­ wania nauki i nauczania — niezwykle ważne. Jedni i drudzy z a j m u j ą się j ę z y k i e m . W s t a r o ż y t n o ś c i r e t o r c z y g r a m a t y k b y ł 0

Wstęp

XV

z a r a z e m logikiem. Dziś zaś, i nie t y l k o dziś, k a ż d y idzie własną d r o g ą , a n a w e t n i e k i e d y n i e r o z u m i e j ą się w z a j e m . P o s t ę p u j ą c a specjalizacja i związany z t y m coraz bardziej j a s k r a w y podział zadań i kompetencji — urastają do rozmiarów przepaści. Nie t r z e b a n i k o g o p r z e k o n y w a ć , iż j e s t t o s y t u a c j a w y s o c e n i e p o ż ą ­ d a n a , więcej: a b s u r d a l n a . Należy więc jednoczyć wysiłki, wy­ mieniać doświadczenia i przemyślenia oraz usuwać przyczyny, k t ó r e doprowadziły do s t a n u rzeczy, urągającego zdrowemu r o z s ą d k o w i . W s t ę p n y k r o k , ze s t r o n y l o g i k ó w , t o z a j m o w a ć się n i e t y l k o j ę z y k i e m s z t u c z n y m r a c h u n k u l o g i c z n e g o , lecz r ó w ­ nież j ę z y k i e m e t n i c z n y m , j ę z y k i e m n a t u r a l n y m ; b ę d z i e t o d z i e ­ d z i n a , w k t ó r e j l o g i k s p o t k a się z j ę z y k o z n a w c ą . P o n a d t o z a ś mówić o o w y m języku nie t y l k o odstraszającą nieprzywykłego m o w ą s y m b o l i l o g i c z n y c h , lecz r ó w n i e ż m o w ą z w y k ł ą d n i a p o ­ w s z e d n i e g o ; b ę d z i e t o o k a z j a d o p o r o z u m i e n i a się l o g i k a z j ę z y k o ­ znawcą. Nie jest to p r o g r a m ani odkrywczy, ani rewolucyjny, a n i t e ż s i ę g a j ą c y p o ś r o d k i n a j w i ę k s z e i n a j w a ż n i e j s z e . W y d a j e się j e d n a k , że z a c z y n a ć w a r t o o d r z e c z y s k r o m n y c h i m a ł y c h . T e k s t y w w y b o r z e Logiki i języka w ł a ś n i e t o c z y n i ą : o z w y k ł y m j ę z y k u mówią z w y k ł y m językiem. Może więc książka ta, choć w drobnej m i e r z e , p r z y c z y n i się d o r o z w o j u i p o g ł ę b i e n i a w s p ó ł p r a c y logi­ ków z językoznawcami, k t ó r a poza n a s z y m k r a j e m istnieje w dosyć szerokim zakresie i daje dobre wyniki naukowe.

IV

Kryteria d o b o r u t e k s t ó w d o Logiki i języka wynikają: z j e d n e j s t r o n y , z c h a r a k t e r u p r e z e n t o w a n e j t u d y s c y p l i n y , se­ m i o t y k i logicznej j ę z y k a n a t u r a l n e g o , oraz m e t o d b a d a w c z y c h w tej dziedzinie, z drugiej zaś — z zamierzonego przeznaczenia tej książki, z tego, k o m u i do jakich celów m a służyć. T r z e b a o d r a z u p o w i e d z i e ć , że w o b e c b o g a c t w a p o z y c j i cen­ n y c h — k ł o p o t p o l e g a ł n i e n a t y m , co u w z g l ę d n i ć w a n t o l o g i i , lecz n a t y m , co w niej p o m i n ą ć . D e c y z j a w t y m w z g l ę d z i e b y ł a b y z b y t t r u d n a d o p o w z i ę c i a , g d y b y n i e p r z e ś w i a d c z e n i e , że n i e j e s t t o o s t a t n i w y b ó r t e k s t ó w t e g o t y p u , że p o n i m p r z y j d ą n a s t ę p n e ,

XVI

Jerzy

Pelc

k t ó r e o b e j m ą t o , czego t u t a j n i e u d a ł o się p o m i e ś c i ć . N a p r z ó d więc o t y c h p r z y k r y c h a koniecznych p o m i n i ę c i a c h . Oto, z j e d n y m s k r o m n y m wyjątkiem, nie m a w naszej anto­ logii p r a c E u d o l f a C a r n a p a , c h o ć p r z e c i e ż p o w s z e c h n i e w i a d o m o , iż n i e s p o s ó b p r z e c e n i ć i c h t r w a ł e j , w y b i t n e j w a r t o ś c i n a u k o w e j . Nie m a zaś z n a s t ę p u j ą c y c h p o w o d ó w . P i s m a C a r n a p a z zakresu s e m a n t y k i logicznej dotyczą p r z e d e w s z y s t k i m sztucznego j ę z y k a sformalizowanego logiki, a t y l k o pośrednio — etnicznych języków n a t u r a l n y c h ; antologia zaś niniejsza daje pierwszeństwo rozważaniom poświęconym bezpośrednio językowi na­ t u r a l n e m u . W y k ł a d Carnapa, wprawdzie wzorowy pod względem d y d a k t y c z n y m , p r z e c i e ż obficie o p e r u j e s y m b o l i k ą logiczną, czyli — m ó w i ą c p ó p r o s t u — r o i się o d w z o r ó w , z w ł a s z c z a we Wstępie do semantyki-, t u z a ś — z e względu n a czytelność k s i ą ż k i i ze w z g l ę d u n a n i e k t ó r y c h j e j a d r e s a t ó w , m i a n o w i c i e n i e l o g i k ó w — s t a r a n o się o g r a n i c z y ć l i c z b ę t e k s t ó w sfor­ m a l i z o w a n y c h . D z i e ł a C a r n a p a , n i e m i e c k i e i a n g i e l s k i e , są s t o s u n k o w o łatwiej d o s t ę p n e u n a s niż inne t e k s t y ; nasz zaś w y b ó r stoi o t w o r e m — w p i e r w s z y m r z ę d z i e dła pozycji z a g u b i o ­ n y c h w periodykach specjalnych i skutkiem tego t r u d n i e j d o s t ę p n y c h . W r e s z c i e , i s t n i e j e j u ż , w y d a n y d l a celów d y d a k t y c z ­ n y c h , p r z e g l ą d p r o b l e m a t y k i s e m a n t y c z n e j , w y j ę t e j z dzieł Car­ n a p a — w p r z e k ł a d a c h l u b o b s z e r n y c h s t r e s z c z e n i a c h ; t u zaś k i e r o w a n o się z a s a d ą z a s p o k a j a n i a p r z e d e w s z y s t k i m i i o t r z e b najpilniejszych.
x

Osobnego usprawiedliwienia w y m a g a nieobecność w Logice i języku p i s m L u d w i k a W i t t g e n s t e i n a . T r u d n o z n a l e ź ć o k r e ś l e n i a dość ważkie dla oddania wpływu, jaki ten p o t ę ż n y u m y s ł wy­ warł n a rozwój myśli semiotycznej — zarówno pozytywizmu i e m p i r y z m u logicznego n a k o n t y n e n c i e europejskim czy semant y z m u w A m e r y c e , j a k — p r z e d e w s z y s t k i m — filozofii a n a l i ­ t y c z n e j w A n g l i i . E z e c z j e d n a k g o d n a u w a g i , że ż a d n a l u b p r a w i e
Jerzy Pelc, Poglądy Eudolfa Carnapa na kwestie znaczenia i Przegląd. Wrocław—Warszawa 1960, Ossolineum, s. X V I - f 367.
1

oznaczania.

Wstęp
2

XVII

ż a d n a z a n g l o s a s k i c h a n t o l o g i i t e g o , co n a s z a , t y p u n i e o d w a ż y ł a się z a p r e z e n t o w a ć w y j ą t k ó w z j e g o a p o k a l i p t y c z n y c h p r a c , c h o ć echa ich pobrzmiewają w wypowiedziach n a s t ę p c ó w , gdzie ł a t w o też znaleźć j a k ż e liczne stwierdzenia t e o r e t y c z n y c h zależności i p o k r e w i e ń s t w w z g l ę d e m a u t o r a Traktatu logiczno-filozoficznego. W i t t g e n s t e i n n i e m i e ś c i się w s t o s u n k o w o c i a s n y c h r a m a c h , w y ­ znaczonych przez k r y t e r i a dydaktyczne przystępności, j a s n o ś c i , p r o s t o t y i s y s t e m a t y c z n o ś c i . Dlatego, idąc za p r a k t y k ą innych wydawców, trzeba było — konieczność to na­ p r a w d ę t r u d n a — zrezygnować, n a razie, z w y d r u k o w a n i a wy­ j ą t k ó w jego pism. Przyjdzie n a to kolej w jakiejś przyszłej, t r u d ­ niejszej a n t o l o g i i , k t ó r a p o w i n n a się u k a z a ć , b y u z u p e ł n i ć p r z y k r e pominięcia niniejszej. J e d n y m z p r o t a g o n i s t ó w i pionierów angielskiej filozofii a n a l i t y c z n e j j e s t M o o r e , k t ó r y u c z n i o m t e j s z k o ł y z a s z c z e p i ł za­ sadę bezwzględnego hołdowania zdrowemu rozsądkowi i zasadę m a k s y m a l n e g o przestrzegania poprawności językowej. B r a k jego p r a c w n a s z y m wyborze, choć przecież bez wątpienia zasługują, niemal wszystkie, na gruntowne przestudiowanie i choć na pewno p o w i n n y się z n a l e ź ć w p r z y s z ł e j a n t o l o g i i s e m i o t y c z n e j . T u t r z e b a było z nich zrezygnować, gdyż jako jedną z zasad przyjęto — co p o d y k t o w a ł a s z c z u p ł o ś ć m i e j s c a — a b y k r y t e r i a histo­ r y c z n e — a więc n p . p i e r w s z e ń s t w o w sformułowaniu p e w n y c h idei, o r y g i n a l n o ś ć n i e s p o t y k a n e g o p r z e d t e m p o m y s ł u c z y u j ę ­ cia, r e p r e z e n t a t y w n o ś ć h i s t o r y c z n a — u s t ę p o w a ł y p r z e d
Por. m. in.: Beadings in Philosophical Analysis, ed. H. Feigl and W. Sellars. N e w York 1949, Appleton-Century-Crofts. Semantics and the Philosophy of Language, ed. L. Linsky, The University of Illinois Press at Urbana, 1952. Philosophy and Analysis, ed. M. Macdonald, Oxford 1954, Basil Blackwell. Logic and Language, ed. A. G. N . Flew, Oxford 1955 (I seria) i 1961 (II seria), Basil Blackwell. Essays in Conceptual Analysis, ed. A n t o n y Flew, London 1956, Macmillan. The Importance of Language, ed. M. Black, Englewood Cliffs, N. Y., 1962, Prentice Hall. Logic and Language. Studies Dedicated to Carnap, ed. B. H. Kazemier and. D . Vuysje, Dordrecht-Holland 1962, D . Keidel. Philosophy and Ordinary Language, ed. C. E . Caton, University of Illinois Press, Urbana 1963.
Logika i język
2

2

XVIII

Jerzy

Pelc

pełniejszym, dojrzalszym i j a ś n i e j s z y m , choć nie t a k twórczym, bo późniejszym, s f o r m u ł o w a n i e m tych samych m y ś l i . P o z a t y m szło r ó w n i e ż o t o , a b y w y b r a n e t e k s t y n a l e ż a ł y do z a k r e s u m o ż l i w i e ś c i ś l e r o z u m i a n e j s e m i o t y k i , nie zaś do zakresu, p o w i e d z m y , e t y k i czy psychologii, posługującej się m e t o d ą s e m i o t y c z n ą ; a b y z a t e m i p r z e d m i o t , i m e t o d a r o z p r a w y m i a ł y c h a r a k t e r s e m i o t y c z n y , nie tylko zaś sama m e t o d a . W w y p a d k u więc Moore'a przyszło skorzystać z tego, ż e o b s z e r n e c y t a t y z j e g o p r a c p r e z e n t u j e M a x B l a c k w swej r o z p r a w i e p t . Saying and Disbelieving (Zdania typu: «p, ale nie wierzę, iź p»J, d a j ą c t y m s a m y m p r ó b k ę m e t o d y i s t y l u filozofa a n g i e l s k i e g o , a z a r a z e m d o w ó d , iż r e c e p c j a j e g o p i s m o g a r n ę ł a drugi kontynent. P o tych, przykrych dla a u t o r a wyboru, uwagach, usprawiedli­ wiających konieczne pominięcia, znacznie łatwiejsza będzie p r ó b a w y j a ś n i e n i a , d l a c z e g o w a n t o l o g i i t e k s t ó w a n g l o s a s k i c h — ze względu n a język oryginału bądź i narodowość a u t o r a — figuruje, n a prawach pożądanego wyjątku, rozprawa Fregego. Oto wy­ d a w a ł o się w t y m w y p a d k u , ż e w a ż n i e j s z y o d j ę z y k a i n a ­ r o d o w o ś c i jest c h a r a k t e r p r a c y . F r e g e zaś m a niewątpliwie nieprzemijające zasługi dla położenia podwalin t y c h kierunków l o g i c z n y c h , k t ó r e r e p r e z e n t o w a n e są w n a s z e j a n t o l o g i i . S t y l f i l o z o f o w a n i a i m e t o d a b a d a ń w j e g o w y w o d a c h o Sensie i nominacie c z y n i z t e g o a r t y k u ł u p o z y c j ę k l a s y c z n ą , a p r z y t y m t a k blisko spokrewnioną z p r a c a m i jego anglosaskich następców. P o n a d t o wyniki tych dociekań w dużej mierze zachowały do dziś a k t u a l n o ś ć . W a r t o ś ć i d o n i o s ł o ś ć h i s t o r y c z n a spo­ strzeżeń Fregego, jego w p ł y w n a p ó ź n i e j s z y r o z w ó j b a d a ń s e m a n t y c z n y c h — n i e podlegają dyskusji. F i n e z j ą sformuło­ w a ń i w n i k l i w o ś c i ą analiz oraz ładunkiem odkrywczych i p o b u d z a j ą c y c h p r z e m y ś l e ń bije on niejednego z później­ szych uczonych. Nie sposób było nie wziąć tego wszystkiego p o d Uwagę. P a m i ę t a j ą c w i ę c o t y m , ż e „ d a w n y " n i e z a w s z e z n a c z y „ p r z e s t a r z a ł y " , a jeśli idzie o F r e g e g o , żywiąc głębokie p r z e k o ­ n a n i e , że n a p e w n o nie znaczy, umieszczono jego słynną roz­ prawę.

Wstęp

XIX

Analogiczna a r g u m e n t a c j a d o t y c z y Russella, choć — oczy­ wista — w jego w y p a d k u ani narodowość autora, ani język p r a c nie stały n a przeszkodzie ich umieszczeniu w niniejszym w y b o r z e . R u s s e l l t o t a k ż e k l a s y k i k l a s y c z n e są w y d r u k o w a n e t u jego p r a c e . I c h obecność nie pozostaje — sądzić m o ż n a — w s p r z e c z n o ś c i z j e d n ą j e s z c z e z a s a d ą w y b o r u , p r z y j ę t ą w Logice i języku, m i a n o w i c i e , b y w m i a r ę m o ż n o ś c i p o k a z y w a ć p r a c e n o w e . J e s t ich, jeśli b r a ć p o d u w a g ę d a t ę pierwszego w y d a n i a , większość przeważająca: spośród dwudziestu dwóch pozycji, za­ w a r t y c h w t e j k s i ą ż c e , s z e s n a ś c i e u k a z a ł o się p o d r u g i e j w o j n i e światowej, cztery w okresie międzywojennym, j e d n a p r z e d pierwszą wojną światową i jedna tylko, Fregego, została opubli­ k o w a n a w k o ń c u u b i e g ł e g o s t u l e c i a . Co się z a ś t y c z y R u s s e l l a , t o m i m o iż z a m i e s z c z o n e t u j e g o p r a c e p o c h o d z ą z p i e r w s z y c h d w u d z i e s t u l a t n a s z e g o w i e k u , p r z e c i e ż są m ł o d e — o ile n i e p o d względem wyników, przynajmniej nie wszystkich, to w k a ż d y m razie pod względem pewnych tendencji teoretycznych i sposobu podejścia do problemu. T a dość znaczna rozpiętość chronologiczna skrajnych pozycji Logiki i języka, z k t ó r y c h n a j w c z e ś n i e j s z a n o s i d a t ę 1 8 9 2 , a n a j ­ nowsza 1963, czyni zadość j e d n e m u jeszcze k r y t e r i u m d o b o r u tekstów, mianowicie k r y t e r i u m i c h z r ó ż n i c o w a n i a . Szło, r z e c z j a s n a , n i e t y l k o o z r ó ż n i c o w a n i e c z a s o w e , lecz r ó w n i e ż o zróżnicowanie t e m a t ó w , p o g l ą d ó w n a t o s a m o z a g a d n i e ­ n i e wreszcie m e t o d b a d a n i a i w y k ł a d u . T e m a t ó w , o c z y m p r z e k o n a ć może — i to w sposób jeszcze niepełny — wyliczenie t y t u ł ó w poszczególnych f r a g m e n t ó w , przedstawiono w niniejszej a n t o l o g i i k i l k a d z i e s i ą t . O t y m i n f o r m u j e p o części — spis r z e c z y . R ó ż n i c e p o g l ą d ó w n a t e n s a m t e m a t u j a w n i a j ą się w k i l k u dyskusjach oraz w rozsianych t u i ówdzie u w a g a c h polemicz­ nych. Najłatwiej je wydobyć, czytając a r t y k u ł y dotyczące po­ krewnej p r o b l e m a t y k i . Prezentacji zaś o d m i e n n y c h metod b a d a n i a i s p o s o b ó w u j ę c i a o r a z w y ł o ż e n i a zagadnień posłużyć miało umieszczenie: z jednej strony, p r a c reprezentu­ j ą c y c h a n g i e l s k i a n a l i t y z m , z d r u g i e j z a ś , k i e r u n k i b a r d z i e j sfor­ malizowane — kontynentalne i amerykańskie. J u ż na pierwszy
2*

XX

Jerzy

Pelc

r z u t o k a w i d a ć , że t e o s t a t n i e , n p . p r a c e B l a c k a c z y L i n s k y ' e g o , z n a c z n i e obficiej o p e r u j ą ś r o d k a m i t e c h n i c z n y m i l o g i k i s y m b o ­ l i c z n e j . P o w s t a ł a w i ę c o b a w a , że s p r a w i t o t r u d n o ś ć m n i e j w p r a w ­ n e m u c z y t e l n i k o w i . Z r o d z i ł się k o n f l i k t m i ę d z y c h ę c i ą u c z y n i e ­ n i a z a d o ś ć z a s a d z i e p r z y s t ę p n o ś c i i c z y t e l n o ś c i a z a m i a r e m za­ prezentowania przykładów opracowań semantyzmu amerykań­ skiego czy e m p i r y z m u logicznego, nie t y l k o zaś łatwiejszych p r a c filozofów a n a l i t y c z n y c h z W i e l k i e j B r y t a n i i . K o n f l i k t , k t ó r y — n o t a b e n e — z a d e c y d o w a ł o t y m , że n i e w e s z ł y d o n a s z e g o w y b o r u m . in. pewne bardzo cenne, twórcze i interesujące a r t y k u ł y uczo­ n y c h a m e r y k a ń s k i c h , n p . Q u i n e ' a , co j e s t d o t k l i w y m , c h o ć n i e ­ u n i k n i o n y m n i e d o s t a t k i e m n i n i e j s z e j a n t o l o g i i . M u s z ą o n e , nie­ stety, czekać do przyszłego w y b o r u tekstów. Okazję do wybrnięcia z kłopotliwej sytuacji podsunęła książka H a n s a E e i c h e n b a c h a , Elements oj Symbolic Logic . T e n sto­ s u n k o w o n i e s t a r y p o d r ę c z n i k l o g i k i f o r m a l n e j o d z n a c z a się zale­ t a m i , szczególnie c e n n y m i w p o w s t a ł e j sytuacji. O t o wyszedł spod p i ó r a w y b i t n e g o logika, koryfeusza e m p i r y z m u logicznego g r u p y b e r l i ń s k i e j . W w y k ł a d z i e s t o s u j e w p r a w d z i e d o ś ć obficie techniczne środki analizy logicznej, jest j e d n a k zarazem elemen­ t a r n y i t a k s y s t e m a t y c z n i e s t o p n i u j e t r u d n o ś c i , iż n a w e t czy­ telnik zupełnie nieprzygotowany powinien przy odrobinie wysiłku i c i e r p l i w o ś c i j e p o k o n a ć , t y m b a r d z i e j że a u t o r o b o k z a p i s u s y m b o l i c z n e g o — z r e g u ł y p o d a j e s f o r m u ł o w a n i a s ł o w n e . Co n a j ­ w a ż n i e j s z a z a ś , w p o d r ę c z n i k u t y m z n a j d u j e się — r z e c z r z a d k a — obszerny rozdział, poświęcony analizie języka naturalnego, tego samego, który stanowi przedmiot b a d a ń językoznawcy. Dodajmy, że k s i ą ż k a t a j e s t t r u d n o u n a s d o s t ę p n a i n i g d y n a p o l s k i n i e p r z e k ł a d a n a , a w i ę c i m a ł o z n a n a . O k o l i c z n o ś c i t e s p r a w i ł y , że z d e c y d o w a n o się — w o b l i c z u w y j ą t k o w e j s y t u a c j i — n a r z e c z dosyć niezwykłą, niepraktykowaną c h y b a w innych antologiach i z a p e w n e d y s k u s y j n ą . O t o j a k o p i e r w s z ą część Logiki i języka d r u k u j e się w y b ó r f r a g m e n t ó w w s p o m n i a n e g o p o d r ę c z n i k a , zło­ żony: z p e w n y c h elementarnych wiadomości wstępnych — ter3

Hans Reichenbach, Elements of Symbolic Macmillan Company, s. X I I I + 444.

3

Logic,

N e w York 1948, The

Wstęp

XXI

minologicznych, z p e w n y c h e l e m e n t a r n y c h wiadomości z logiki f o r m a l n e j o r a z — in extenso — z o w e g o o b s z e r n e g o r o z d z i a ł u , zawierającego analizę języka naturalnego. Z a d a n i e m wspomnia­ nych p o d s t a w o w y c h wiadomości w s t ę p n y c h oraz t y c h z logiki f o r m a l n e j , p r z e w a ż n i e p o j ę c i o w y c h , j e s t zwięzłe i s y s t e m a t y c z n e przygotowanie czytelnika do właściwego odbioru analizy języka n a t u r a l n e g o , o k t ó r ą g ł ó w n i e c h o d z i . Całość z a ś m a b y ć p r z y k ł a d e m odrębnego t y p u analizy logicznej języka, wykorzystującej nowo­ czesne środki logiki formalnej. Analizy tej d o k o n u j e E e i c h e n b a c h , j e d e n z c z o ł o w y c h , w s k a l i ś w i a t o w e j , l o g i k ó w , o p i e r a j ą c się n a doświadczeniach, które zdobył jako w y t r a w n y nauczyciel uni­ wersytecki, wykładający logikę w różnych językach, w różnych krajach i dla różnego t y p u audytoriów studenckich. Doprowa­ dziło g o t o d o p r z e k o n a n i a , że l o g i k i u c z y ć m o ż n a l u d z i p r z y ­ należnych do różnych środowisk, n a w y k ł y c h do różnych systemów k s z t a ł c e n i a , o d z n a c z a j ą c y c h się r ó ż n e g o t y p u u m y s ł o w o ś c i ą , z a ­ miłowaniami i uzdolnieniami — niekoniecznie wyćwiczonych w t e c h n i c e m a t e m a t y c z n e j . Z d a j e o n sobie s p r a w ę z t e g o , iż l o ­ gika, choć od dwóch tysięcy lat jest związana z gramatyką, to j e d n a k często nie potrafi wyjaśnić najprostszych n a w e t form językowych. Z drugiej zaś strony, E e i c h e n b a c h dostrzega po­ ważne wady w tradycyjnej gramatycznej interpretacji języka e t n i c z n e g o . D l a t e g o p o d e j m u j e p r ó b ę z a n a l i z o w a n i a go m e t o ­ d a m i l o g i k i n a j n o w s z e j , w i e r z ą c , iż m o ż e t o p r z y n i e ś ć p o ż y t e k z a r ó w n o logice, j a k j ę z y k o z n a w s t w u . O k o l i c z n o ś c i t e s p r a w i a j ą , że E e i c h e n b a c h o w s k a Analiza języka potocznego stanowi, m . in. zwłaszcza dla teoretyka-językoznawcy, cenną, interesującą i wy­ j ą t k o w ą o k a z j ę d o z a p o z n a n i a się w s p o s ó b u p o r z ą d k o w a n y i p e ­ łen w a l o r ó w d y d a k t y c z n y c h — jeśli n i e z c a ł o k s z t a ł t e m , t o w k a ż ­ d y m razie z dosyć obszernym w y b o r e m zagadnień logicznej interpretacji języka. F a k t ten, jak również to,'z jakim nastawie­ niem podchodzi E e i c h e n b a c h do swego zadania, czynią z fragmen­ t ó w jego p r a c y pozycję odpowiadającą k r y t e r i o m naszego wy­ b o r u t e k s t ó w . S t ą d postanowienie ich opublikowania. W powyższym omówieniu zagadnień związanych z m a t e r i a ł ó w d o Logiki i języka wyliczono różnorakie doborem kryteria.

XXII

Jerzy

Pelc

Można je zgrupować w n a s t ę p u j ą c y sposób. J e d e n zespół stanowią kryteria związane z t e m a t y k ą zamieszczonych fragmentów i zastosowaną w nich m e t o d ą b a d a ń ; jest nią semiotyczna a n a l i z a j ę z y k a n a t u r a l n e g o . W t y m z a k r e s i e k i e r o w a n o się za­ sadą z r ó ż n i c o w a n i a problemów, s t a n o w i s k wobec tego samego p r z e d m i o t u oraz m e t o d jego badania, ujęcia i wyłoże­ nia, a także zasadą zróżnicowania c h r o n o l o g i c z n e g o . Zmierzało t o do przedstawienia możliwie bogatego przeglądu. Zespół drugi stanowią kryteria j ę z y k o w e w połączeniu z liberalnie t r a k t o w a ­ n y m k r y t e r i u m n a r o d o w o ś c i a u t o r a ; n a ich zasadzie w antologii z n a l a z ł y się p r a c e g ł ó w n i e a n g i e l s k i e i a m e r y k a ń s k i e , z j e d n y m wyjątkiem, Fregego, gdy przeważyło kryterium tematu i metody. B o trzeciego zespołu zaliczyć m o ż n a k r y t e r i a związane ze spo­ sobem wyłożenia myśli, a więc: k r y t e r i u m przystępności, c z y t e l n o ś c i , j a s n o ś c i , s y s t e m a t y c z n o ś c i , czyli wraz z k r y ­ terium p r z y d a t n o ś c i danej pozycji w p r o c e s i e nauczania, kryteria d y d a k t y c z n e . Przyjęcie ich wpłynęło n a ograniczenie l i c z b y t e k s t ó w s f o r m a l i z o w a n y c h , o p e r u j ą c y c h w w i ę k s z y m za­ kresie ś r o d k a m i r a c h u n k u logicznego. Z zespołem t y m spokrew­ n i o n y j e s t c z w a r t y z e s p ó ł k r y t e r i ó w , r ó w n i e ż z w i ą z a n y c h ze s p o s o b e m u j ę c i a i p r z e k a z a n i a p r o b l e m a t y k i ; s t a r a n o się m i a n o ­ wicie zaprezentować p r a c e pełne f i n e z j i , w n i k l i w e , p o b u d z a ­ j ą c e d o w ł a s n e j refleksji i n t e l e k t u a l n e j , w r e s z c i e o d k r y w c z e . T a ostatnia cecha wiedzie do piątego zespołu k r y t e r i ó w — h i s t o ­ r y c z n y c h . K i e r o w a n o się w i ę c z a s a d ą , b y , z j e d n e j s t r o n y , pokazywać pozycje k l a s y c z n e , d o n i o s ł e p o d względem h i s t o ­ r y c z n y m , mające w p ł y w n a późniejszy rozwój b a d a ń semiot y c z n y c h , t w ó r c z e i o r y g i n a l n e , a więc w j e d n y m ze znaczeń — n o w e , z drugiej zaś — n o w e w i n n y m znaczeniu: a k t u a l n e b ą d ź stosunkowo n i e d a w n o o p u b l i k o w a n e . Szósty wreszcie zespół k r y t e r i ó w , w p e w n y m r o z u m i e n i u p r a k t y c z n y c h , za­ l e c a ł , b y p r z e d e w s z y s t k i m u w z g l ę d n i a ć t o , co t r u d n o d o s t ę p n e , z a g u b i o n e w czasopismach fachowych, a stąd — często w b r e w swej wysokiej w a r t o ś c i — z a p o z n a n e , i dlatego n a j p i l n i e j s z e . Ł a t w o z r o z u m i e ć , iż w ś r ó d t a k l i c z n y c h k r y t e r i ó w m u s z ą p o w s t a w a ć k o n f l i k t y , w y m a g a j ą c e t r u d n y c h n i e r a z cięć. T y c h

W stęp

XXIII

d o k o n y w a n o — nie bez w a h a ń i oporów — z myślą przede wszyst­ k i m o czytelniku mniej p r z y g o t o w a n y m i o d y d a k t y c z n y c h celach książki. Dlatego n p . przychodziło niekiedy opracowania bardziej systematyczne i przystępne wysuwać przed rozprawy mające h i s t o r y c z n e pierwszeństwo p o m y s ł u , ale t r u d n i e j s z e i m n i e j czy­ t e l n e . W y d a j e się, że t e g o r o d z a j u k o n f l i k t y są n i e u n i k n i o n e i ich obecność nie p o w i n n a stawiać p o d z n a k i e m z a p y t a n i a a n i s a m y c h kryteriów, ani zasady ich a l t e r n a t y w n e g o stosowania. Prędzej już należałoby wyciągnąć stąd wniosek p r a k t y c z n y : p o ż ą d a n e są d a l s z e a n t o l o g i e t e k s t ó w z t e j d z i e d z i n y , t r u d n i e j s z e , a d r e s o w a n e d o o d b i o r c y lepiej p r z y g o t o w a n e g o ; w n i c h b ę d z i e m o ż n a d a ć p i e r w s z e ń s t w o t y m k r y t e r i o m , k t ó r e w Logice i języku z konieczności ustępowały n a plan dalszy.
V

Słów p a r ę o u k ł a d z i e antologii. Szczegółowe informacje w tej s p r a w i e p r z y n o s i spis r z e c z y . C a ł o ś ć m a t e r i a ł u p o d z i e l o n o n a d w i e części. Pierwszą z nich stanowi wybór fragmentów z cytowanej k s i ą ż k i R e i c h e n b a c h a , Elements of Symbolic Logic. Zachowano t u kolejność n a d a n ą i m przez autora, u p o r z ą d k o w a n i e z a t e m m a c h a r a k t e r r z e c z o w y . W jego r a m a c h wyróżnić m o ż n a d w a działy. Pierwszy zawiera p o d s t a w o w e wiadomości przygotowaw­ cze, g ł ó w n i e w y j a ś n i e n i a p o j ę c i o w e , k t ó r e z a c z e r p n i ę t o — w w y ­ j ą t k a c h — z Przedmowy i Wstępu do podręcznika oraz z jego t r z e c h r o z d z i a ł ó w : d r u g i e g o , p t . Rachunek zdań, t r z e c i e g o , p t . Prosty rachunek funkcji i s z ó s t e g o , p t . Wyższy rachunek funkcji. Niektóre z t y c h w y j a ś n i e ń są t a k e l e m e n t a r n e , ż e c z y t e l n i k o w i o b e z n a ­ n e m u z l o g i k ą s z k o l n ą , p r o p e d e u t y c z n ą , m o g ą się w y d a ć z b y t b a n a l n e . Dział d r u g i t o p r z e k ł a d całości siódmego rozdziału k s i ą ż k i , z a t y t u ł o w a n e g o Analysis of Conversational Language. Zapoznaje on w sposób u s y s t e m a t y z o w a n y z zagadnieniami takimi, jak: imiona własne, deskrypcje, indywidua, istnienie fikcyjne, słowa samozwrotne, czasy g r a m a t y c z n e czasownika, f u n k c j e d e s k r y p t y w n e , t e r m i n y l o g i c z n e , k l a s y f i k a c j a części m o w y

XXIV

Jerzy

Pelc

i in. Stanowi dzięki t e m u dobre przygotowanie do l e k t u r y mono­ g r a f i c z n y c h o p r a c o w a ń , z a w a r t y c h w d r u g i e j części a n t o l o g i i i niekiedy poświęconych t y m s a m y m problemom. Umożliwia też konfrontację stanowisk i p o g l ą d ó w oraz k r y t y c z n ą ich ocenę. Te oraz w s p o m n i a n e poprzednio względy służyć mogą jako uza­ sadnienie obecności t a k obszernych fragmentów podręcznika w na­ szej a n t o l o g i i , co s t a n o w i o jej o d r ę b n o ś c i w p o r ó w n a n i u z i n n y m i t e g o t y p u w y d a w n i c t w a m i . Z d r u g i e j z a ś s t r o n y , u z a s a d n i a nie p r a k t y k o w a n ą w zasadzie operację, której t u dokonano, a k t ó r a p o l e g a ł a n a „ p o k r a j a n i u " z w a r t e j całości, j a k ą j e s t k a ż d a k s i ą ż k a , i n a z a c z e r p n i ę c i u z niej w y ł ą c z n i e f r a g m e n t ó w , tematycznie w i ą ż ą c y c h się ściśle z p r o b l e m a t y k ą l o g i c z n o s e m i o t y c z n ą . Czy­ t e l n i k z e c h c e w i ę c p a m i ę t a ć , że m a d o c z y n i e n i a z f r a g m e n ­ t a m i , a n i e z całością, w y w o d ó w E e i c h e n b a c h a — ze w z g l ę d u bowiem n a ułatwienie l e k t u r y nie zaznaczano za k a ż d y m r a z e m opuszczeń w tekście. Część d r u g a Logiki i języka s k ł a d a się z 2 1 p o z y c j i m o n o ­ g r a f i c z n y c h , uporządkowanych c h r o n o l o g i c z n i e , według dat pierwszego w y d a n i a , ale z p e w n y m i o d s t ę p s t w a m i ; mianowicie jeśli d o n a s z e g o w y b o r u w c h o d z i ł a w i ę c e j niż j e d n a p r a c a d a n e g o b a d a c z a , co z d a r z y ł o się w p a r u w y p a d k a c h , t o u m i e s z c z a n o ją — wraz z i n n y m i r o z p r a w a m i tegoż a u t o r a — pod hasłem a u t o r ­ s k i m , łamiąc kolejność chronologiczną, b y nie rozbijać dorobku danego twórcy. W obrębie natomiast takiego hasła autorskiego powraca kolejność c h r o n o l o g i c z n a tytułów. U p o r z ą d k o w a n i e c h r o n o l o g i c z n e p r z y j ę t o d l a t e g o , że o p a r t e jest — obok alfabetycznego — na zasadzie najbardziej obiektyw­ n e j . O ile j e d n a k s a m a z a s a d a n i e p o d l e g a d y s k u s j i , o t y l e f a k t j e j o b r a n i a — o w s z e m . S ł y s z y się w p o d o b n y c h w y p a d k a c h głosy k r y t y k i , iż t e g o r o d z a j u u p o r z ą d k o w a n i e z b y t j e s t m e c h a n i c z n e , że n i e „ o r g a n i z u j e " m a t e r i a ł u w n a l e ż y t y i p ł o d n y l u b i n t e r e s u j ą c y s p o s ó b . T o p r a w d a . A l e z d r u g i e j s t r o n y m a t ę z a l e t ę , iż n i e j e s t n a r a ż o n e ani n a zarzut niepoprawności logicznej, ani n a zarzut subiektywnego grupowania zagadnień, który postawić można układom r z e c z o w y m , notabene — przeważnie stosowanym w znanych antologiach. Uporządkowanie rzeczowe b y w a c h y b a

Wstąp

XXV

zawsze petryfikacją indywidualnego spojrzenia w y d a w c y n a te­ m a t y k ę uwzględnionych przezeń pozycji. P o n a d t o zaś, stosując je, nie m o ż n a uniknąć p e w n y c h niekonsekwencji, związanych j u ż c h o ć b y z t y m , iż ż a d n a n i e m a l r o z p r a w a n i e j e s t p o ś w i ę c o n a dokładnie j e d n e m u przedmiotowi, a t o rodzi możliwości różno­ r a k i e g o g r u p o w a n i a t e k s t ó w , r a z ze w z g l ę d u n a j e d e n , r a z z a ś — n a i n n y t e m a t . D o d a ć j e s z c z e m o ż n a , że u p o r z ą d k o w a n i e c h r o ­ nologiczne służy przecież odsłonięciu i u w y p u k l e n i u pewnej istotnej p o d względem h i s t o r y c z n y m właściwości materiału, jaką jest rozwój myśli w danej dziedzinie. Aby zrekompensować możliwe niezadowolenie z powodu wy­ boru chronologicznej zasady uporządkowania, zaprojektujemy w zastępstwie, jako jeden z możliwych, układ inny, t e m a t y c z n y . W ó w c z a s w części d r u g i e j Logiki i języka d a się w y r ó ż n i ć sześć zgrupowań prac. Pierwsze, najobszerniejsze, to pozycje dotyczące problematyki z n a c z e n i a i o z n a c z a n i a ; a w związku z t y m : i m i o n w ł a s n y c h , n a z w o z n a c z a j ą c y c h o r a z d e s k r y p c j i . Są t o : F r e g e g o Sens i nominał, R u s s e l l a Denotowanie, S t r a w s o n a O odnoszeniu się użycia wyrażeń do przedmiotów, L i n s k y ' e g o Mówienie o czymś i to, 0 czym mowa-, t e c z t e r y r o z p r a w y są p o ś w i ę c o n e z a g a d n i e n i o m d e s y g n o w a n i a i d e n o t o w a n i a . Obok nich w t y m s a m y m zespole m o ż n a wymienić dotyczące p r o b l e m u z n a c z e n i a : Goodm a n a O podobieństwie znaczenia o r a z O pewny cli różnicach zdań w sprawie znaczenia, a t a k ż e R y l e ' a Teoria znaczenia. Trzecią p o d g r u p ę tego działu stanowią prace o i m i o n a c h w ł a s n y c h ; m i a n o w i c i e : M a c l v e r a Wyrażenia wskazujące a imiona własne 1 S e a r l e ' a Imiona własne. P o d g r u p a c z w a r t a d o t y c z y d e s k r y p c j i , w c h o d z ą t u : R u s s e l l a Deskrypcje i G e a c h a Russellowska teoria deskrypcji. Dział drugi, spokrewniony tematycznie z pierwszym, składa się z j e d n e j p o z y c j i : M a c e ' a Przedstawianie i wyrażanie. Zgrupowanie trzecie obejmuje a r t y k u ł y o zagadnieniu p r a w d y : B l a c k a Semantyczna definicja prawdy i Strawsona Prawda. T e m a t y c e nieco zbliżonej poświęcona jest g r u p a czwarta, z artykułami o t w i e r d z e n i u i w i e r z e n i u : Lewy'ego Kilka

XXVI

Jerzy

Pelc

uwag o twierdzeniu, B l a c k a : Zdania typu: «p, ale nie wierzę, iż p», C a r n a p a Zdania o wierzeniu i C h u r c h a O GarnapowsJciej analizie zdań o twierdzeniu oraz wierzeniu. G r u p a piąta omawia zjawisko h e t e r o l o g i c z n o ś c i ; należą do n i e j : L a w r e n c e ' a Heterologicznośó a hierarchia o r a z B y l e ' a Hetero­ logicznośó. D z i a ł s z ó s t y i o s t a t n i s k ł a d a się z j e d n e j r o z p r a w y : M a y o Zdarzenia a język. S p o ś r ó d p o z y c j i z a w a r t y c h w Analizie języka potocznego E e i c h e n b a c h a , z p i e r w s z e j części a n t o l o g i i , c z y t e l n i k s a m m o ż e p e w n e p a r a g r a f y w y b r a ć i włączyć do tej czy owej z p r o p o n o w a n y c h t u grup, z i n n y c h zaś rozdziałów podręcznika — u t w o r z y ć nowe z g r u p o w a n i a t e m a t y c z n e . T r z e b a się j e d n a k z a s t r z e c , ż e c h o ć zaprojektowany wyżej u k ł a d p o m a g a łączeniu zagadnień w p e w n e bloki i u ł a t w i a uchwycenie e l e m e n t ó w dyskusji czy polemiki, t o j e d n a k jest i sztuczny, i dosyć dowolny. P r z e k o n a o t y m lek­ t u r a . W s z a k n p . p r o b l e m y z n a c z e n i a w i ą ż ą się z k w e s t i ą d e s y g n o ­ wania i denotowania, z t y m i zaś — zagadnienie imion własnych i deskrypcji; o prawdziwości zdań trudno mówić w oderwaniu od spraw związanych z twierdzeniem oraz wierzeniem; niepusty charakter wyrażenia występującego jako podmiot zdania — po­ zostaje w związku z prawdziwością sądu, itd. Z tych względów konstruowanie zespołów t e m a t y c z n y c h , j a k i narzucanie po­ działów rzeczowych — b y w a t u ryzykowne. Lepiej już zadowolić się o w y m m n i e j a n g a ż u j ą c y m u k ł a d e m c h r o n o l o g i c z n y m , k t ó r y przecież i t a k nie z a m y k a możliwości różnorakiego innego po­ r z ą d k o w a n i a t e k s t ó w , w zależności od doraźnego celu.
VI

Cicero p o w i e d z i a ł k i e d y ś o c i e r p i e n i a c h d u c h o w y c h i c h o r o ­ b a c h u m y s ł u , iż d l a t e g o s a m e m u t r u d n o z d a ć s o b i e z n i c h s p r a w ę i w ł a ś c i w i e o c e n i ć s t a n p s y c h i k i w ł a s n e j , że d o t k n i ę t e n i e m o c ą jest w człowieku t o narzędzie, za p o m o c ą k t ó r e g o m u sądzić w y p a d a . M y ś l t ę o d n i e ś ć m o ż n a , mutatis mutandis, do trudności, którymi najeżony jest wykład z zakresu semiotyki. Wszak w nim

Wstęp

XXVII

0 języku mówić trzeba przy pomocy języka. Przedmiot rozważań 1 i c h n a r z ę d z i e są j e d n y m . P o t ę g u j ą się z a ś j e s z c z e o w e t r u d n o ś c i w p r z e k ł a d z i e tekstów tego t y p u . Terminologia semiotyczna, j a k wiedzą o t y m dobrze specja­ liści, n i e j e s t u s t a l o n a a n i u j e d n o l i c o n a , n a w e t n a t e r e n i e j e d n e g o j ę z y k a , a często i jednej szkoły logicznej. S p r a w i a t o wiele k ł o p o t u w d z i e d z i n i e , k t ó r a , b ą d ź co b ą d ź , w y m a g a s t o s u n k o w o z n a c z n e j precyzji pojęć. N i e p o r ó w n a n i e j e d n a k więcej sprawia ich p r z e k ł a d terminów z jednego języka na drugi. M e pomoże t u najlepszy n a w e t ogólpy słownik dwujęzyczny, w t y m w y p a d k u angielskopolski. Słowników zaś specjalnych, angielsko-polskich leksykonów t e r m i n ó w l o g i c z n y c h c z y s e m i o t y c z n y c h — w ogóle n i e m a , n i e m a też, nawiasem mówiąc, polskiego słownika takich terminów. W tej sytuacji t ł u m a c z staje przed n i e ł a t w y m z a d a n i e m : nie s a m e g o p r z e k ł a d u j u ż , lecz a d a p t a c j i p o j ę ć i t e r m i n ó w . W y ­ m a g a to ważkich nieraz decyzji m e r y t o r y c z n y c h , k t ó r e podejmować p r z y c h o d z i n a p o d s t a w i e ogólnej znajomości p r a k t y k i t e r m i n o ­ logicznej w j e d n y m i d r u g i m języku. W y n i k i t a k i c h decyzji nie z a w s z e m o g ą b y ć d o b r e , p r z e w a ż n i e z a ś są d y s k u s y j n e . T r z e b a się w i ę c l i c z y ć z t y m , że i p r z e k ł a d t e k s t ó w Logiki i języka w y w o ł a w p e w n y c h w y p a d k a c h k r y t y k ę . Musi ona dochodzić do głosu w t e d y , g d y p o j a w i a j ą się p r ó b y i n t e r p r e t a c j i , z n a t u r y r z e c z y skazane na subiektywizm, jakim obarczony jest każdy niemal a k t w y b o r u . P r z e k ł a d z a ś , a z w ł a s z c z a a d a p t a c j a t e r m i n ó w se­ miotycznych, to niewątpliwie a k t y interpretacji i wyboru. Tłumacz t y c h pism był zarazem ich wydawcą. W każdej z t y c h ról reprezentował inne d e z y d e r a t y i p o s t u l a t y . Dochodziło do konfliktu, z którego j e d y n y m wyjściem mógł być kompromis. A kompromis — to rezygnacja z pewnych ambicji. T a k właśnie z r o d z i ł a się z a s a d a , b y a d e k w a t n o ś c i s f o r m u ł o w a n i a , j e g o w z g l ę d n i e dużej precyzji, d a w a ć pierwszeństwo p r z e d elegancją, potoczystością, zgrabnością i płynnością p r z e k ł a d u . W rezultacie p o w s t a ł język, k t ó r y nazwać b y m o ż n a gdzieniegdzie — m a k a r o n i c z n y m , zawiera b o w i e m obce ciała c y t a t ó w angielskich w r o d z i m y m o r g a n i z m i e p o l s z c z y z n y . A l e w y d a j e się, ż e n i e b y ł o i n n e g o r o z ­ wiązania.

XXVIII

Jerzy

Pele

W t e k s t a c h s e m i o t y c z n y c h — w ogóle, a w t e k s t a c h z a w i e r a ­ j ą c y c h analizy j ę z y k a n a t u r a l n e g o — w szczególności, p r z y k ł a d , k o n k r e t j ę z y k o w y , o d g r y w a rolę pierwszorzędną. Często, prze­ ł o ż o n y , p r z e s t a j e s p e ł n i a ć s w e z a d a n i e . O d n o s i się t o m . i n . d o angielskich z w r o t ó w d e s k r y p t y w n y c h , w liczbie pojedynczej, z rod z a j n i k i e m o k r e ś l o n y m „ t h e " , n i e o k r e ś l o n y m „ a " b ą d ź zgoła b e z r o d z a j n i k a . S ł o w n i k i g r a m a t y k a d a j ą t u , co d o p r z e k ł a d u n a język polski, r a d ę jednakową: rodzajnika „nie t ł u m a c z y się". W y s t a r c z y j e d n a k z niej s k o r z y s t a ć , a b y z a t a r c i u u l e g ł a r ó ż n i c a m i ę d z y d e s k r y p c j ą o k r e ś l o n ą „ t h e s o - a n d - s o " , n i e o k r e ś l o n ą „ a soa n d - s o " i u ż y c i e m w znaczeniu p o w s z e c h n i k a „so-and-so". Cały w y w ó d s t a ł b y się w s k u t e k t e g o n i e z r o z u m i a ł y . P r z y j m u j e się t u niekiedy niedobrą praktykę, aby „the so-and-so" oddawać przez „ten a t e n " , n a t o m i a s t „a so-and-so" — przez „taki a t a k i " . N i e d o b r ą d l a t e g o , że — j a k w i a d o m o — p o p o l s k u o b u t y c h w y ­ rażeń użyć m o ż n a zarówno j a k o zwrotów d e s k r y p t y w n y c h określo­ nych, np.: „pan ten a ten mówił mi..." bądź: „pan taki a taki mówił mi...", j a k j a k o nieokreślonych, j a k wreszcie j a k o u ż y t y c h w z n a c z e n i u p o w s z e c h n i k a . Z t e g o p o w o d u t r z e b a się b y ł o u c i e c d o p r z e k ł a d u n i e z g r a b n e g o , ale z a t o a k c e n t u j ą c e g o w s p o m n i a n ą różnicę, mianowicie: deskrypcją określona — „(ten oto) t e n a t e n " l u b „(ten oto) t a k i a t a k i " , niekiedy zaś „(ten j e d y n y obecnie) t e n a t e n " czy „(ten j e d y n y obecnie) t a k i a t a k i " , n a t o m i a s t d e s k r y p c j ą n i e o k r e ś l o n a : „(jakiś) t e n a t e n " , „(jakiś) t a k i a t a k i " , „(pewien) t e n a ten", „(pewien) t a k i a t a k i " . W t y m p e d a n t y c z ­ n y m i p r z y c i ę ż k i m z a p i s i e n a w i a s y są s y g n a ł e m f a k t u , iż w „ z g r a b ­ n y m " przekładzie — występującego w nich zwrotu „nie t ł u m a c z y s i ę " ; s a m z a ś ów z w r o t , u m i e s z c z o n y w n a w i a s a c h , a k c e n t u j e , o j a k i e g o r o d z a j u d e s k r y p c j ę i d z i e . W y d a w a ł o się, że d o p i e r o t a k i p r z e k ł a d da p e w n ą gwarancję uniknięcia nieporozumień we wszystkich tych w y p a d k a c h , gdy dochodzi do konfrontacji wy­ r a ż e ń j ę z y k a , s t o s u j ą c e g o r o d z a j n i k i , z j ę z y k i e m , k t ó r y — for­ m a l n i e r z e c z b i o r ą c — ich n i e u ż y w a , i g d y p r z y t y m o w o u ż y c i e rodzajnika jest istotne dla wywodów. P o d o b n y c h trudności i problemów było, oczywista, niepo­ r ó w n a n i e w i ę c e j : t y l e , ile w y p a d k ó w n i e z g o d n o ś c i g r a m a t y c z n e j

Wstęp

XXIX

j ę z y k a a n g i e l s k i e g o i p o l s k i e g o ; t y l e , ile e h w i e j n o ś c i t e r m i n o l o ­ g i c z n y c h w k a ż d y m z n i c h z o s o b n a ; t y l e , ile z n a n y c h f a k t ó w b r a k u w polszczyźnie dokładnego odpowiednika t e r m i n u semiot y c z n e g o a n g i e l s k i e g o . N i e m i e j s c e t u j e d n a k n a w y l i c z a n i e szcze­ gółów. Niech więc p o d a n y wyżej p r z y k ł a d starczy za ilustrację, t y p o w ą d l a c a ł o k s z t a ł t u s y t u a c j i t ł u m a c z a b o r y k a j ą c e g o się z o p o r ­ n y m słowem. B e r t r a n d R u s s e l l t a k k o ń c z y swą r o z p r a w ę o d e n o t o w a n i u : „Chcę t y l k o usilnie prosić czytelnika, b y nie p o d e j m o w a ł decyzji p r z e c i w k o t y m z a p a t r y w a n i o m — n a co m ó g ł b y m i e ć o c h o t ę w s k u t e k ich p o z o r n i e n a d m i e r n e g o s k o m p l i k o w a n i a — z a n i m s a m nie spróbuje s k o n s t r u o w a ć własnej teorii n a t e m a t denotacji. P r ó b a t a , j a k s ą d z ę , p r z e k o n a g o , że — b e z w z g l ę d u n a t o , j a k a b ę d z i e o w a p r a w d z i w a t e o r i a — n i e m o ż e o n a o d z n a c z a ć się t a k ą p r o s t o t ą , j a k i e j m o ż n a b y z r a z u o c z e k i w a ć " . M i a ł o b y się o c h o t ę s p a r a f r a z o w a ć t e s ł o w a w i e l k i e g o filozofa i p r o s i ć c z y t e l n i k a Logiki i języka o w y r o z u m i a ł o ś ć d l a p o t k n i ę ć p r z e k ł a d u i o p r a c o w a n i a .

*
N a koniec złożyć w y p a d a gorące podziękowanie w s z y s t k i m A u t o r o m zamieszczonych t u tekstów oraz W y d a w c o m zagranicz­ n y m za łaskawe wyrażenie zgody n a publikację p r a c składających się n a n i n i e j s z ą a n t o l o g i ę . Jerzy
Warszawa, w czerwcu 1965 r.

Pelc

Część I

Hans

Reichenbach
FORMALNEJ

ELEMENTY LOGIKI

(Fragmenty)

PRZEDMOWA

Logika formalna była dotychczas dziedziną m a t e m a t y k ó w . Wyrosła z gleby m a t e m a t y k i , w m a t e m a t y c e znalazła swe pierwsze, uwieńczone powodzeniem zastosowania i była dostępna dla t y c h t y l k o , k t ó r z y w y ć w i c z y l i się w t e c h n i c e m a t e m a t y c z n e j . M n i e j s z y podręcznik logiki formalnej został n a p i s a n y z t y m p r z e ś w i a d c z e n i e m , że l o g i k a w s p ó ł c z e s n a m a z n a c z e n i e s z e r s z e , że dąży do zastąpienia t r a d y c y j n e j logiki Arystotelesowej n a wszyst­ k i c h f r o n t a c h i że m o ż n a j e j u c z y ć s t u d e n t ó w , k t ó r z y n i e m a j ą żadnego specjalnego przygotowania w zakresie m a t e m a t y k i . Do­ s z e d ł e m d o t e g o p r z e k o n a n i a s p o s t r z e g ł s z y , że a n a l i z a n a u k i i ogólna teoria wiedzy wymagają stosowania m e t o d rozwiniętych w logice f o r m a l n e j — w s t o p n i u n i e m n i e j s z y m , n i ż w y m a g a g o analiza m a t e m a t y k i ; opinię t ę potwierdziła w sposób n i e o d p a r t y przeszło dwudziestoletnia p r a k t y k a w y k ł a d o w c y uniwersyteckiego: o k a z a ł o się w j e j t o k u , że l o g i k a f o r m a l n a j e s t n a j l e p s z y m w s t ę ­ p e m d o n a u k o w e j filozofii, a p o n a d t o że ci, k t ó r z y n a p r a w d ę t e g o p r a g n ą , m o g ą się jej n a u c z y ć . P r z e k o n a ł e m się t e ż , że l o g i s t y c z n e p o d e j ś c i e d o filozofii n i e w i ą ż e się a n i z t y p e m u m y s ł o w o ś c i , a n i ś r o d o w i s k a , a n i s y s t e m u w y c h o w a w c z e g o , z a w s z e z a ś p r z y c z y n i a się w a l n i e d o b a r d z o z n a c z n e g o w y j a ś n i e n i a p o j ę ć , co j e s t p o ż y t e c z n e w b a d a n i a c h naukowych każdego t y p u . P o n a d t o konieczność wykładania w k i l k u j ę z y k a c h s p r a w i ł a , że p o d j ą ł e m p r ó b y s t o s o w a n i a m e t o d logiki formalnej do s t u d i ó w n a d j ę z y k i e m p o t o c z n y m ; w t e n s p o s ó b r o z p o c z ą ł e m b a d a n i a , k t ó r e o k a z a ł y się p o ż y t e c z n e d l a zrozumienia z a r ó w n o logiki, j a k i j ę z y k a . K s i ą ż k a t a p o raz pierw­ szy s y s t e m a t y c z n i e p r z e d s t a w i a owe dwojakie zastosowania sym­ boliki logistycznej. P o s t u l a t y d y d a k t y c z n e oraz p r a g n i e n i e połączenia logiki z aktualną p r a k t y k ą językową wyznaczyły s t r u k t u r ę tej książki. Oto za k a ż d y m r a z e m kładziono nacisk n a wydobycie możliwości
Logika i język 3

4

Hans

BeichenbacJi

zastosowania symboliki logistycznej do analizy znaczeń języka p o t o c z n e g o . O d s a m e g o p o c z ą t k u w p r o w a d z a się d z i a ł a n i a z za­ kresu rachunku zdań — w dwóch interpretacjach, zwanych adiunkt y w n ą i k o n e k t y w n ą , w y k a z u j ą c , że p i e r w s z a z n i c h , p r z y d a t n a w r a c h u n k u logicznym, nie wyczerpuje j e d n a k znaczenia odpo­ w i e d n i c h t e r m i n ó w j ę z y k a p o t o c z n e g o ; d o p i e r o g d y u z u p e ł n i się j ą z a p o m o c ą o w e j d r u g i e j i n t e r p r e t a c j i , w y s t ą p i więź, k t ó r a w n a s z y m poczuciu istnieje n p . między członami zdania w a r u n ­ k o w e g o . T a k i e o p e r a c j e k o n e k t y w n e m o ż n a — j a k się o k a z u j e — p r z e p r o w a d z i ć o p i e r a j ą c się n a a d i u n k t y w n y c h i s t o s u j ą c m e t a ­ j ę z y k . C h o c i a ż m a t e m a t y c y s k ł o n n i są l e k c e w a ż y ć t e n p r o b l e m j a k o n i e i s t o t n y d l a i c h z a d a ń , t o p r z e c i e ż w logice, k t ó r a p r a g n i e s t a ć się l o g i k ą j ę z y k a p o t o c z n e g o i m y ś l i n a u k o w e j , n i g d y z a w i e l e o t y m . J e d n y m z g ł ó w n y c h celów t e j k s i ą ż k i j e s t w ł a ś n i e w y k a ­ z a n i e , iż z a d o w a l a j ą c e r o z w i ą z a n i e w t e j k w e s t i i m o ż n a o s i ą g n ą ć b e z w y r z e c z e n i a się z a s a d t z w . l o g i k i e k s t e n s j o n a l n e j . Ten s a m kierunek b a d a ń u t r z y m a n o w analizie kategorii gra­ m a t y c z n y c h , zmierzającej do z b u d o w a n i a g r a m a t y k i logicznof o r m a l n e j , k t ó r e j z a r y s p r z y n a j m n i e j — d a się o b e c n i e n a s z k i ­ cować. P o d s t a w o w y m narzędziem tej analizy jest powszechnie dziś p r z y j ę t e p o j ę c i e f u n k c j i z d a n i o w e j ; j e d n a k ż e d o p r o w a d z e n i e p r a c y do k o ń c a w y m a g a ł o d o k o n a n i a wielu b a d a ń specjalnych, k t ó r y c h r e z u l t a t y o k a ż ą się — m a m n a d z i e j ę — i n t e r e s u j ą c e za­ równo dla logików, j a k i dla lingwistów. P r a g n ą ł b y m t u wymienić analizę a r g u m e n t ó w zdarzeniowych, analizę znaków indywidual­ nych oznaczających odpowiednie znaki indywidualne, analizę czasów g r a m a t y c z n y c h czasownika oraz analizę istoty przy­ miotnika, przysłówka i terminów logicznych. Byłbym rad, g d y b y filologom p r z y d a ł y się t e u w a g i l o g i k a , k t ó r y n i e p r e t e n d u j e d o z n a w s t w a w z a k r e s i e filologii, t y l k o z d a j e sobie s p r a w ę , że s y t u a c j a tradycyjnej g r a m a t y k i jest beznadziejnie z a g m a t w a n a wskutek t r w a j ą c e g o p r z e z d w a t y s i ą c e l a t j e j z w i ą z k u z logiką, k t ó r a n i e potrafiła wytłumaczyć najprostszych nawet form lingwistycznych. Hans
Uniwersytet Kalifornijski Los Angeles Październik 1946

ReieJienbaeJł

I. W S T Ę P

§ 1. L O G I K A A

JĘZYK

L o g i k ę c z ę s t o się o k r e ś l a j a k o n a u k ę o p r a w a c h m y ś l e n i a . C h a r a k t e r y s t y k a t a j e s t d w u z n a c z n a , jeżeli n i e t o w a r z y s z y j e j rozróżnienie między psychologicznymi a logicznymi p r a w a m i myśle­ n i a . S a m p r o c e s m y ś l e n i a w y m y k a się ścisłej a n a l i z i e ; j e s t o n p o części z d e t e r m i n o w a n y l o g i c z n i e , p o części a u t o m a t y c z n y , p o części z a ś n i e p o r z ą d n y . J a k o j e g o s k ł a d n i k i d a d z ą się w s k a z a ć izolowane krystalizacje potoków podświadomości, zasnutych mgłą p r o c e s ó w e m o c j o n a l n y c h . O ile d a się t u w y k r y ć j a k i e ś p r a w a , to formułuje je psychologia^ należą do nich p r a w a zarówno po­ prawnego myślenia, jak też i niepoprawnego, gdyż tendencja do popełniania pewnych błędów musi być traktowana jako pra­ w i d ł o w o ś ć p s y c h o l o g i c z n a w t y m s a m y m s e n s i e , co b a r d z i e j for­ t u n n y n a w y k myślenia p o p r a w n e g o . N a t o m i a s t samo to rozróż­ nienie, mianowicie między myśleniem p o p r a w n y m a n i e p o p r a w n y m , nie może p o w s t a ć w obrębie analizy psychologicznej. J e ś l i c h c e m y m ó w i ć , że l o g i k a z a j m u j e się m y ś l e n i e m , t o p o ­ w i n n i ś m y r a c z e j s t a w i a ć s p r a w ę w t e n s p o s ó b , iż l o g i k a u c z y n a s , jak myślenie p o w i n n o przebiegać, a nie j a k faktycznie p r z e ­ b i e g a . J e d n a k ż e to sformułowanie może wywołać inne nieporozu­ m i e n i a . O t o b y ł o b y b a r d z o n i e r o z s ą d n i e , g d y b y ś m y w i e r z y l i , że m o ż n a ulepszyć nasze myślenie wtłaczając je w kaftan bezpie­ czeństwa logicznie u p o r z ą d k o w a n y c h operacji. D o s k o n a l e w i e m y , że p r o d u k t y w n e m y ś l e n i e m u s i p o d ą ż a ć s w y m i w ł a s n y m i c i e m n y m i d r o g a m i i że n i e s p o s ó b z a p e w n i ć j e g o s p r a w n o ś ć —•• z a p o m o c ą przepisów regulujących ruch n a owych ścieżkach, które wiodą
3*

6

Hans

Reichenbach

o d t e g o , co z n a n e , k u t e m u , co n i e z n a n e . T o r a c z e j r e z u l t a t y myślenia, niż s a m jego proces, k o n t r o l o w a ć może logika. J e s t ona k a m i e n i e m probierczym, a nie m o t o r e m myślenia, bardziej jego r e g u l a t o r e m n i ż siłą n a p ę d o w ą ; f o r m u ł u j e p r a w a , w e d l e k t ó r y c h kwalifikujemy wyniki myśli j a k o p o p r a w n e , nie zaś p r a w a , k t ó r e p r a g n i e m y jej samej narzucić. Twórcze procesy myślowe, wyćwi­ c z o n e g o n a w e t u m y s ł u , n i e p r z e b i e g a j ą p o u b i t y c h s z l a k a c h , lecz r o z w i j a j ą się m e t o d ą p r ó b i b ł ę d ó w , a l o g i k a o d d z i e l a r e z u l t a t y s ł u s z n e o d n i e s ł u s z n y c h . J e ś l i p r a w d ą j e s t , że d o p e w n e g o s t o p n i a m o ż e m y u d o s k o n a l i ć nasze myślenie dzięki s t u d i o w a n i u logiki, t o f a k t t e n n a l e ż y t ł u m a c z y ć t y m , że u c z y n a s o n a d o k o n y w a ć operacji m y ś l o w y c h w t e n sposób, a b y wzrosła względna liczba wyników poprawnych. N a z y w a j ą c logikę a n a l i z ą m y ś l i p o w i n n i ś m y to wyrażenie i n t e r p r e t o w a ć w t e n s p o s ó b , a b y n i e b y ł o w ą t p l i w o ś c i , że n i e c h o d z i t u o analizę konkretnego przebiegu myślenia. Raczej o s u b s t y t u t procesów myślowych, o ich r a c j o n a l n ą r e k o n s t r u k c j ę * \ sta­ nowiącą bazę analizy logicznej. Skoro już uzyskaliśmy wynik myślenia, możemy nadać naszym myślom przekonywający tok, łącząc je w jeden łańcuch od punktu? wyjścia do p u n k t u dojścia; właśnie o w a r e k o n s t r u k c j a r a c j o n a l n a m y ś l i podlega k o n t r o l i lo­ g i c z n e j , a w a n a l i z i e t e j r e k o n s t r u k c j i u j a w n i a j ą się r e g u ł y , k t ó r e n a z y w a m y p r a w a m i logiki. N a l e ż y rozróżnić dwie dziedziny takiej analizy: k o n t e k s t o d k r y ć i k o n t e k s t u z a s a d n i e ń . Kontekst odkryć należy do analizy psychologicznej, podczas gdy kontekst u z a s a d n i e ń jest d o m e n ą logiki, k t ó r a p o d d a j e analizie u p o r z ą d k o ­ w a n e szeregi operacji m y ś l o w y c h , s k o n s t r u o w a n y c h w t e n sposób, aby dawały uzasadnialne rezultaty. O uzasadnieniu mówimy w ó w c z a s , g d y p o s i a d a m y d o w ó d , k t ó r y ś w i a d c z y o t y m , że m a m y mocne podstawy do uznania owych rezultatów.

* Termin ten został wprowadzony przez Carnapa. Co do dalszych wy­ jaśnień tego pojęcia, por.: Keichenbach, Experience and Prediction, Chicago 1938, University of Chicago Press, s. 5—7. Przypisy oznaczone gwiazdką pochodzą od autorów tekstów zamieszczo­ n y c h w niniejszej książce; liczbą arabską oznaczono przypisy tłumacza.
1

Wstęp

7

Z a s t a n a w i a n o się, c z y w s z e l k i m p r o c e s o m m y ś l o w y m t o w a ­ rzyszą wypowiedzi językowe; a teorie behawiorystyczne, wedle których myślenie p o l e g a na formułowaniu takich wypowiedzi, s p o t y k a ł y się z a t a k a m i ze s t r o n y i n n y c h p s y c h o l o g ó w . M e m a t u t a j p o t r z e b y w d a w a ć się w t e n s p ó r , a t o z t e j p r o s t e j p r z y c z y n y , że p r z e c i e ż a n a l i z a l o g i c z n a d o t y c z y n i e p r o c e s u m y ś l e n i a , t y l k o myślenia w formie racjonalnej rekonstrukcji. Nie może zaś b y ć w ą t p l i w o ś c i co d o t e g o , że r e k o n s t r u k c j a t a k a w i ą ż e się z f o r m ą językową; i t o jest właśnie powód, dla którego logika jest t a k ściśle z e s p o l o n a z j ę z y k i e m . P r o c e s y m y ś l o w e , d o p i e r o g d y z o s t a j ą o d l a n e w f o r m i e j ę z y k o w e j , osiągają p r e c y z j ę , k t ó r a c z y n i j e p o ­ d a t n y m i dla b a d a ń logicznych; dlatego poprawność logiczna jest cechą właśnie sformułowań językowych. E o z w a ż a n i a tego rodzaju d o p r o w a d z i ł y d o p o g l ą d u , że l o g i k a j e s t a n a l i z ą j ę z y k a i że t e r m i n „ p r a w a logiki" należałoby zastąpić t e r m i n e m „reguły ję­ z y k a " . W s z a k w t e o r i i d e d u k c j i u c z y m y się r e g u ł p r o w a d z ą c y c h od zdań prawdziwych do innych z d a ń prawdziwych. Termino­ l o g i a t a k a w y d a j e się m o ż l i w a d o p r z y j ę c i a , o ile w y j a ś n i m y , że t e r m i n „reguły j ę z y k a " nie jest równoznaczny z t e r m i n e m „reguły a r b i t r a l n e " . N i e w s z y s t k i e r e g u ł y j ę z y k a są a r b i t r a l n e ; n p . r e g u ł y d e d u k c j i n i e są, g d y ż o g r a n i c z a j e p o s t u l a t , w e d l e k t ó r e g o m u s z ą prowadzić od z d a ń p r a w d z i w y c h do prawdziwych. Z a l e t ą t e g o r o d z a j u a n a l i z y j ę z y k a j e s t t o , że p r z y c z y n i a się o n a do wyjaśnienia procesów myślenia oraz w p r o w a d z a odróżnienie znaczeń i relacji m i ę d z y nimi — od z a m a z a n e g o tła, n a k t ó r e się s k ł a d a j ą m o t y w y i i n t e n c j e p s y c h o l o g i c z n e . S t u d i u j ą c y l o g i k ę p r z e k o n a się, że p o d s t a w o w e g o n a r z ę d z i a d o t a k i e g o w y j a ś n i a n i a dostarcza m e t o d a formalizowania, od k t ó r e j pochodzi n a z w a lo­ g i k i w s p ó ł c z e s n e j . T o p r a w d a , że p r o s t e o p e r a c j e l o g i c z n e m o ż n a p r z e d s t a w i ć n i e u c i e k a j ą c się d o p o m o c y s y m b o l i k i ; j e d n a k ż e w p r z y p a d k a c h b a d a n i a s t r u k t u r y skomplikowanych relacji nie s p o s ó b o b e j ś ć się b e z t e g o ś r o d k a . P ł y n i e t o s t ą d , że w z a p i ­ sie s y m b o l i c z n y m u l e g a j ą e l i m i n a c j i s p e c y f i c z n e z n a c z e n i a s ł ó w , a zostaje w y d o b y t a ogólna s t r u k t u r a wypowiedzi, wyznaczająca poszczególnym w y r a ż e n i o m ich miejsca w obrębie sensownych zwrotów. Logika współczesna m a t ę wielką przewagę n a d t r ą d y -

8

Hans

Beichenbach

c y j n ą , że p o t r a f i a n a l i z o w a ć s t r u k t u r y , k t ó r y c h t a m t a w ogóle n i e rozumiała, oraz rozwiązywać problemy, k t ó r y c h t a m t a n a w e t nie dostrzegała. P o w i e d z i e l i ś m y , że l o g i k a n i e m o ż e p r e t e n d o w a ć d o z a s t ą p i e n i a myśli twórczej. Ograniczenie to d o t y c z y również logiki formalnej; n i e c h c e m y t w i e r d z i ć , że m e t o d y l o g i k i f o r m a l n e j u c z y n i ą z b ę d n y m i i m a g i n a t y w n e f o r m y m y ś l e n i a , s t o s o w a n e w e w s z y s t k i c h dzie­ dzinach życia; byłoby też n a pewno nieporozumieniem wierzyć, że l o g i k a f o r m a l n a r o z p o r z ą d z a s w e g o r o d z a j u u n i w e r s a l n y m k l u ­ czem, otwierającym w r o t a do wszelkich problemów. Wartość p r a k t y c z n a nowej techniki naukowej jest t u zawsze kwestią drugo­ rzędną. Logika jest przede wszystkim nauką teoretyczną; uprawia się j ą n a d a j ą c o k r e ś l o n ą f o r m ę p o j ę c i o m , k t ó r e d o t y c h c z a s b y ł y u ż y w a n e bez jasnego zrozumienia ich istoty. Ktokolwiek miał t a k i wgląd w s t r u k t u r ę myślenia, ktokolwiek n a sobie s a m y m doświadczył s k u t k ó w analizy logicznej, polegających n a zasadni­ c z y m w y j a ś n i e n i u p o j ę ć , t e n z r o z u m i e , co l o g i k a m o ż e o s i ą g n ą ć .

§ 2.

JĘZYK

Skoro logika jest analizą języka, t o b a d a n i a nasze musimy zacząć od rozważań n a jego t e m a t . J ę z y k s k ł a d a się ze z n a k ó w . M e n a l e ż y j e d n a k z a p o m i n a ć , że z n a k i są r z e c z a m i f i z y c z n y m i : ś l a d a m i a t r a m e n t u n a p a p i e r z e , okruszynami kredy na tablicy, falami głosowymi, w y t w a r z a n y m i w l u d z k i c h n a r z ą d a c h m o w y . T y m , co c z y n i j e z n a k a m i , j e s t r o l a pośrednika, jaką odgrywają występując między p e w n y m obiektem a u ż y t k o w n i k i e m z n a k u , t j . człowiekiem. Człowiek t e n , n a p o t y ­ k a j ą c z n a k , d o w i a d u j e się o o w y m o b i e k c i e ; z n a k w i ę c s t a j e się dla jego u ż y t k o w n i k a zastępcą tego p r z e d m i o t u . Dlatego właśnie t a trójczłonowa relacja, zachodząca między znakiem, obiektem i człowiekiem, została n a z w a n a przez K a r o l a Morrisa * relacją
* Charles Morris, Foundations of the Theory of Signs, International Encyclopaedia of Unified Science, Vol. I, No. 2; i Signs, Language, and Behavior> N e w York 1946, Prentice Hall.

Wstąp

9

p o ś r e d n i e g o p o z n a w a n i a . Dla uproszczenia terminologii bę­ dziemy tutaj mówili: r e l a c j a z n a k u lub r e l a c j a d e n o t o w a n i a . P o j ę c i e z n a k u j e s t s z e r s z e niż p o j ę c i e j ę z y k a . M e w s z y s t k i e znaki należą do języka. D y m może b y ć dla nas znakiem ognia, a j e d n a k nie jest on wyrażeniem j ę z y k o w y m . Tego rodzaju znaki, k t ó r e swą f u n k c j ę j a k o t a k i e s p e ł n i a j ą d z i ę k i z w i ą z k o w i p r z y c z y ­ nowemu między d a n y m obiektem a d a n y m znakiem, nazywają się z n a k a m i w s k a ź n i k o w y m i , c z y l i o z n a k a m i . W i n n y c h w y p a d k a c h coś b y w a z n a k i e m p e w n e g o p r z e d m i o t u d z i ę k i p o d o ­ b i e ń s t w u wyglądu, j a k n p . fotografia; takie znaki noszą nazwę z n a k ó w i k o n i c z n y c h , czyli o b r a z ó w . W t r z e c i m w y p a d k u , gdy m a m y do czynienia z językiem, przyporządkowanie znaku obiektowi jest czysto konwencjonalne; m ó w i m y wówczas o z n a ­ k a c h k o n w e n c j o n a l n y c h , czyli s y m b o l a c h * . P o s ł u g i w a n i e się s y m b o l a m i b y w a w y z n a c z o n e p r z e z z b i ó r r e g u ł , z w a n y c h regułami języka. Z e w z g l ę d ó w p r a k t y c z n y c h z n a k i j ę z y k o w e m u s z ą się n a d a w a ć d o r e p r o d u k o w a n i a , j a k o że r ó ż n e z n a k i i n d y w i d u a l n e w y ­ stępują w tej samej funkcji logicznej. T a k i k o n k r e t n y znak, będący p e w n y m przedmiotem indywidualnym, n a z y w a m y e g z e m ­ p l a r z e m z n a k u . Oto np. w następujących dwóch zdaniach: „Los Angeles jest m i a s t e m " i „Los Angeles leży w Kalifornii" — t o s a m o słowo _,,Los A n g e l e s " w y s t ę p u j e w d w ó c h r ó ż n y c h e g z e m ­ plarzach, trzeciego zaś egzemplarza tegoż słowa użyliśmy w po­ w y ż s z y m objaśnieniu. R ó ż n e egzemplarze tego samego słowa mają t o s a m o z n a c z e n i e , czyli są r ó w n o z n a c z n e . M e k i e d y r ó w n o znaczność zachodzi dzięki g e o m e t r y c z n e m u podobieństwu egzem­ p l a r z y z n a k ó w , t a k j a k w n a s z y m p r z y k ł a d z i e ; z d a r z a się j e d n a k r ó w n i e ż , że r ó w n o z n a c z n e są d r u k o w a n y i p i s a n y e g z e m p l a r z p e w n e g o z n a k u , a z k o l e i z n i m i są r ó w n o z n a c z n e m ó w i o n e e g z e m * Rozróżnienie to pochodzi od Karola Peirce'a; Por. jego Collected Paper s, Cambridge 1934, Harvard University Press, VoL Y, s. 50 (wydanie pierwsze 1903). Historycznie rzecz traktując, wprowadzenie symboli da się sprowadzić do znaków-obrazów; hieroglify np. b y ł y początkowo podobiznami przedmio­ tów. Poza t y m wyrażenia dźwiękonaśladowcze, występujące we wszystkich językach, to także znaki-obrazy.

10

Hans

Beichenbach

plarze tegoż znaku. Wzajemne przyporządkowanie tych różnych rodzajów egzemplarzy znaków jest, oczywista, kwestią kon­ wencji. D l a w y g o d y będziemy nazywali takie różne egzemplarze d a n e g o z n a k u p o d o b n y m i , p o s ł u g u j ą c się s ł o w e m „ p o d o b n y " w nieco szerszym sensie. K l a s a p o d o b n y c h e g z e m p l a r z y z n a k u nosi n a z w ę s y m b o l u . Mówiąc „ t e n s a m s y m b o l w y s t ę p u j e w róż­ n y c h m i e j s c a c h " , m a m y n a m y ś l i , iż „ e g z e m p l a r z e t e g o s a m e g o symbolu, rozumianego jako klasa, występują w różnych miej­ s c a c h " *. N a j w a ż n i e j s z ą j e d n o s t k ą w ś r ó d z n a k ó w j e s t s ą d l o g i c z n y **. Z a z w y c z a j s k ł a d a się o n z k i l k u słów. D e f i n i c j a g r a m a t y c z n a , w e d l e k t ó r e j słowo j e s t t o p e w n a g r u p a l i t e r o d d z i e l o n a o d i n n y c h p r z e r w ą , n i e z a d o w a l a n a s : t o , co w j e d n y m j ę z y k u j e s t p o j e d y n ­ c z y m s ł o w e m , w i n n y m m o ż e b y ć w y r a ż o n e z a p o m o c ą k i l k u słów, g d y t y m c z a s e m p r z e k ł a d e m z d a n i a jest zawsze zdanie. J ę z y k nie­ miecki z n a n y jest z długich rzeczowników złożonych, w rodzaju „ E i s e n b a h n k n o t e n p u n k t " , czyli p o angielsku „railroad j u n c t i o n " , a p o p o l s k u „węzeł kolejowy". Z a s a d a stanowiąca, że słowa „raił" i „ r o a d " p i s z e się r a z e m , a słowo „ j u n c t i o n " j a k o o d d z i e l n e , j e s t c z y s t o k o n w e n c j o n a l n a . P o d o b n i e r ó ż n i c a m i ę d z y s ł o w a m i a suf i k s a m i , k t ó r e z w y k l e u w a ż a się z a części słów, j e s t z p u n k t u wi­ d z e n i a l o g i k i n i e i s t o t n a . W j ę z y k u t u r e c k i m , k t ó r y u ż y w a w i e l u sufiksów, całe zdanie niekiedy w y r a ż a m y za p o m o c ą jednego słowa. T a k n p . tureckie słowo „alabflecegim" jest z d a n i e m i znaczy tyle, c o : „ b ę d ę m i a ł m o ż n o ś ć k u p i ć " ***. M e p o w i n n i ś m y z a p o m i n a ć , że we wszystkich j ę z y k a c h podział n a słowa z a n i k a w w i ę k s z y m lub mniejszym stopniu, kiedy m ó w i m y , ponieważ w mowie nie r o b i m y ż a d n y c h p r z e r w m i ę d z y większością w y r a z ó w ; w j ę z y k u francuskim zwyczaj t e n doprowadza do zjawiska zwanego t a m
* Kozróżnienie egzemplarzy znaku i klasy egzemplarzy odnosi się także do znaków niejęzykowych. ** Nie wprowadzamy rozróżnienia pomiędzy „sądem logicznym", „zda­ niem" i „wypowiedzią (oznajmiającą)"; dlatego będziemy używać tych termi­ n ó w zamiennie. *** Pierwsze dwie litery „al" w c y t o w a n y m słowie tureckim stanowią temat czasownikowy i znaczą tyle, co „kupować"; litery „bil" tworzą temat czasownikowy słowa znaczącego „móc". Eeszta składa się z sufiksów.

Wstęp

11

l i a i s o n , c z y l i z l a n i a się słów w j e d n o n a s k u t e k o d m i e n n e j w y ­ m o w y bezdźwięcznych spółgłosek n a k o ń c u w y r a z ó w . N a d t y m , czy m o ż n a sformułować zadowalającą p o d w z g l ę d e m l o g i c z n y m definicję słów, r o z u m i a n y c h j a k o s k ł a d n i k i z d a n i a , z a s t a n o w i m y się p ó ź n i e j . T y m , co o p r a w i a , że z d a n i e s t a n o w i p o d s t a w o w ą j e d n o s t k ę , j e s t f a k t , iż t y l k o c a ł e z d a n i e m o ż e b y ć p r a w d z i w e a l b o f a ł ­ s z y w e , czyli — j a k p o w i a d a m y — m a w a r t o ś ć l o g i c z n ą . P o ­ s z c z e g ó l n e s ł o w a , n p . „ s t ó ł " , n i e są a n i p r a w d z i w e , a n i f a ł s z y w e . T y l k o w ó w c z a s , g d y p o j e d y n c z e słowo j e s t s k r ó t e m z a s t ę p u j ą c y m zdanie, m o ż n a mówić o jego prawdziwości czy fałszywości, j a k n p . k i e d y d z i e c k o , w s k a z u j ą c stół, m ó w i „ s t ó ł " z a m i a s t p e ł n e g o zdania: „to jest stół". P o d o b n i e , własność, posiadania z n a c z e ­ n i a przysługuje pierwotnie wyłącznie całym zdaniom. Jeśli chcemy powiadomić kogoś o znaczeniu, u ż y w a m y sformułowań zdanio­ w y c h ; p o j e d y n c z e słowo nie informuje o ż a d n y m znaczeniu, c h y b a że w y s t ę p u j e z a m i a s t z d a n i a . Jeśli mimo to niekiedy m ó w i m y o znaczeniu poszczególnych słów, n a l e ż y t o i n t e r p r e t o w a ć w n a s t ę p u j ą c y s p o s ó b . T o s a m o słowo m o ż e w y s t ę p o w a ć w r ó ż n y c h z d a n i a c h ; m ó w i m y , że r o ­ z u m i e m y z n a c z e n i e s ł o w a , jeśli w i e m y , j a k go u ż y ć w z d a n i a c h m a j ą c y c h r ó ż n e z n a c z e n i a . W y d a j e się w s k a z a n e r o z r ó ż n i a ć w r a ­ zie p o t r z e b y d w a t e r m i n y , m ó w i ą c o z n a c z e n i u z d a n i a i z n a ­ c z e n i u s ł o w a . S t a j e się t o j a s n e w ś w i e t l e p o d a n e j definicji, wedle której znaczenie z d a n i a jest logicznie wcześniejsze w sto­ s u n k u do znaczenia słowa, ponieważ wyrażenie „znaczenie słowa" zostało zdefiniowane za pomocą t e r m i n u „znaczenie zdania". W a r t o ś ć l o g i c z n a i z n a c z e n i e są t o w ł a s n o ś c i p r z y s ł u g u j ą c e jedynie z n a k o m , n a t o m i a s t rzeczy fizyczne, nie spełniające funkcji znaku, nie mają też ani wartości logicznej, ani znaczenia. Z a s a d a t a nie zawsze jest przestrzegana w nieprecyzyjnym języku po­ t o c z n y m ; m ó w i m y t a m o prawdziwej przyjaźni czy też o prawdzi­ w y c h f a k t a c h ; p o w i a d a m y , że o d r z u c e n i e u l t i m a t u m p r z e z r z ą d oznacza wojnę itd. Niekiedy można usprawiedliwić t a k i sposób m ó w i e n i a t y m , że z a c h o d z i r e l a c j a o z n a k i w z g l ę d e m p e w n e g o przedmiotu, jak właśnie w ostatnim przykładzie bądź w wyrażei

12

Hans

Beichenbach

niach „ d y m oznacza ogień" lub „ d y m jest prawdziwą oznaką ognia". W innych w y p a d k a c h występuje relacja znaku-obrazu, j a k n p . w t e d y , g d y m ó w i m y o p r a w d z i w y m p o r t r e c i e . O k a z u j e się jednakże wskazane ograniczenie stosowania p r e d y k a t ó w z n a c z e ­ n i e i p r a w d a do z n a k ó w j ę z y k o w y c h , czyli symboli, ponieważ pełną interpretację tych terminów można podać jedynie w obrębie systemu reguł ustanawiających pewien język. Czasami łatwo jest zastąpić owe wieloznaczne słowa bardziej s t o s o w n y m i ; m o ż e m y n p . m ó w i ć o szczerej p r z y j a ź n i , o t y m , że d y m w s k a z u j e , iż się pali itd. M e k a ż d e p o ł ą c z e n i e s e n s o w n y c h słów j e s t s e n s o w n e . Z e s t a w i e ­ nie słów: „Cesarz z i j e s t " jest b e z s e n s o w n y m zbiorem z n a k ó w . W t y m akurat przykładzie na brak znaczenia wskazuje pogwał­ cenie reguł g r a m a t y c z n y c h . J e d n a k ż e ich przestrzeganie nie sta­ nowi gwarancji sensowności. S e k w e n c j a słów: „Cezar jest liczbą p i e r w s z ą " j e s t r ó w n i e ż b e z s e n s o w n a , m i m o że t a k o m b i n a c j a znaków czyni zadość regułom g r a m a t y c z n y m . W a ż n e jest uświa­ d o m i e n i e s o b i e , że b e z s e n s o w n y z b i ó r z n a k ó w n i e n a b i e r z e z n a ­ c z e n i a p r z e z t o , że go z a n e g u j e m y . O t o z b i ó r z n a k ó w : „ C e s a r z z i nie jest", jest równie bezsensowny, j a k zbiór nie zawierający słowa „nie". M e jest t a k ż e sensowna sekwencja słów: „Cezar nie jest liczbą pierwszą". T e r m i n u „sąd logiczny" u ż y w a ć b ę d z i e m y jedynie w odniesie­ niu do sensownych zbiorów symboli. W ten sposób wykluczamy z z a k r e s u l o g i k i p e w n e p o ł ą c z e n i a słów, k t ó r e w p r z e c i w n y m r a z i e prowadziłyby do poważnych trudności, mianowicie tzw. a n t y ­ n o m i e . W p r o w a d z e n i e również i i n n y c h niż g r a m a t y c z n e reguł o g r a n i c z a j ą c y c h s e n s o w n o ś ć j e s t j e d n y m z n a j w a ż n i e j s z y c h osią­ gnięć logiki współczesnej; uświadomienie sobie konieczności przy­ jęcia t a k i c h reguł, sformułowanych w tzw. teorii t y p ó w , zawdzię­ czamy Bertrandowi Russellowi. Jakkolwiek teoria t y p ó w formułuje pewne warunki k o n i e c z n e sensowności, pozostawia ona o t w a r t ą kwestię w a r u n k ó w w y ­ s t a r c z a j ą c y c h . I n n y m i słowy, pozostawia bez odpowiedzi ogólne p y t a n i e , „kiedy zbiór z n a k ó w jest s e n s o w n y ? " Odpowiedź n a t o pytanie stanowi ważny i bardzo dyskusyjny rozdział współczesnej

Wstęp

13

e p i s t e m o l o g i i . N i e m o ż e m y t u t a j z a p u s z c z a ć się w b a d a n i a n a t e n t e m a t i p o p r z e s t a n i e m y n a i n f o r m a c j i , że o d p o w i e d z i t e j d o s t a r ­ c z y ł a t e o r i a s p r a w d z a l n o ś c i , czyli w e r y f i k o w a l n o ś c i z n a ­ c z e n i a , k t ó r a w n a j p r o s t s z e j p o s t a c i d a się p r z e d s t a w i ć z a p o ­ mocą następujących dwóch zasad: 1. S ą d l o g i c z n y j e s t s e n s o w n y t y l k o w ó w c z a s , jeśli d a się z w e ­ ryfikować jako prawdziwy lub fałszywy. 2. D w a s ą d y l o g i c z n e m a j ą t o s a m o z n a c z e n i e , jeśli d l a wszel­ kich możliwych obserwacji uzyskają taką samą weryfikację jako prawdziwe lub fałszywe. Omówienie t y c h dwóch zasad t r z e b a odłożyć do i n n y c h roz­ w a ż a ń n a t e n t e m a t . Z a u w a ż m y t y l k o , że d r u g a z n i c h j e s t w s p ó ł ­ czesnym sformułowaniem zasady, k t ó r a odegrała dominującą rolę w h i s t o r i i filozofii. P o j a w i ł a się o n a w filozofii n o m i n a l i z m u i zo­ stała sformułowana przez Wilhelma O c k h a m a jako reguła — znana pod nazwą b r z y t w y O c k h a m a — w e d l e której nie należy m n o ż y ć b y t ó w b e z p o t r z e b y . W y d o b y ł j ą G. W . L e i b n i z j a k o z a s a d ę identyczności nierozróżnialnych, a zyskała o n a szczególną doniosłość dzięki zastosowaniu jej przez E i n s t e i n a w teorii względ­ ności. S t a n o w i jądro teorii znaczenia rozwiniętych w p r a g m a ­ t y z m i e i p o z y t y w i z m i e l o g i c z n y m , koncepcji, które zostały zjednoczone w r u c h u filozoficznym, w y s t ę p u j ą c y m p o d nazwą empiryzmu logicznego. A n a l i z a w s p ó ł c z e s n a w y k a z a ł a , że c y t o w a n e w y ż e j d w i e za­ sady wymagają pewnej poprawki, mianowicie zamiast terminami „ p r a w d z i w y " i „ f a ł s z y w y " n a l e ż a ł o b y p o s ł u g i w a ć się ciągłą s k a l ą p r a w d o p o d o b i e ń s t w a *. N i e b ę d z i e m y się o d w o ł y w a l i d o t e j z m o d y f i k o w a n e j k o n c e p c j i w e r y f i k a c j i i w d a l s z y m c i ą g u r o z w a ż a n i a o g r a n i c z y m y d o s ą d ó w lo­ g i c z n y c h t r a k t o w a n y c h j a k o d w u w a r t o ś c i o w e , t j . p r a w d z i w e l u b fał­ szywe. Logika dwuwartościowa jest m a t k ą wszelkich innych logik; p o n a d t o m o ż n a ją z a w s z e d o p r o w a d z i ć d o k o ń c a , w t y m s e n s i e , że
* Przedstawienie tycłi idei oraz ogólny wykład teorii weryfikowalności znaczenia — por. Reichenbach, Experience and JPrediction, w y d . cyt., rozdz. I. Odsyłamy do tej książki również czytelników pragnących zapoznać się z ana­ lizą znaczenia „prawdy".

14

Hans

Beichenbach

pozwala uzyskać wynik przybliżony, także i w tych wypadkach, g d y s u b t e l n a analiza w y m a g a stosowania logiki probabilistycznej. P o w y ż s z e u w a g i m i a ł y n a celu wyjaśnienie, dlaczego opierać b ę d z i e m y s y s t e m logiki n a sądach logicznych j a k o n a p o d s t a w o w y c h j e d n o s t k a c h . Sądy logiczne n a z w a ć m o ż n a a t o m a m i j ę z y k a ; i t a k j a k k a w a ł e k m a t e r i i z a w s z e s k ł a d a ć się b ę d z i e z c a ł k o w i t e j l i c z b y a t o m ó w — s e n s o w n a m o w a c z y a r t y k u ł z a w s z e s k ł a d a ć się będzie z całkowitej liczby sądów. Analogię t ę m o ż n a rozszerzyć. A t o m y łączą się w c z ą s t e c z k i ; w p o d o b n y s p o s ó b s ą d y a t o m o w e łączą się w s a d y m o l e k u l a r n e . Z d r u g i e j s t r o n y f a k t , iż a t o m y stanowią elementarne cząstki materii, nie przeszkadza t e m u , że s a m e s k ł a d a j ą się z m n i e j s z y c h j e d n o s t e k i m a j ą s t r u k t u r ę wewnętrzną, którą można badać. Podobnie można poddać bada­ niom wewnętrzną s t r u k t u r ę sądów. E o z w a ż a n i a te doprowadziły współczesnych logików do podzielenia ich macierzystej dyscypliny n a d w i e części. P i e r w s z a z n i c h , r a c h u n e k z d a ń , z a j m u j e się operacjami polegającymi n a łączeniu z sobą całych z d a ń w sensie l o g i c z n y m ; część d r u g a , r a c h u n e k f u n k c j i , t r a k t u j e o w e w n ę ­ trznej budowie zdań, relatywizując swą analizę w stosunku do w y n i k ó w u z y s k a n y c h w części p i e r w s z e j . Nie m o ż e m y t u wyjaśnić pojęcia funkcji, od którego pocho­ d z i n a z w a części d r u g i e j ; m o ż e m y n a t o m i a s t d o d a ć , że p o j ę c i e t o p o s i a d a swój o d p o w i e d n i k w p o j ę c i u k l a s y i że dzięki t e m u m o ż n a s k o n s t r u o w a ć i n n ą i n t e r p r e t a c j ę o w e j części d r u g i e j , d o ­ d a w a n ą zwykle do dwóch pierwszych działów logiki j a k o t z w . r a ­ chunek klas.

§ ó. R Ó Ż N E P I Ę T R A

JĘZYKA

P o w i e d z i e l i ś m y , że z n a k i są t o r z e c z y f i z y c z n e , p r z y p o r z ą d k o ­ wane p e w n y m i n n y m rzeczom przez określone reguły. Ów proces p r z y p o r z ą d k o w y w a n i a d a się p o w t ó r z y ć , d z i ę k i c z e m u m o ż n a w p r o w a d z i ć z n a k i o d n o s z ą c e się d o z n a k ó w . T o p o w t a r z a n i e p r o ­ cesu p r z y p o r z ą d k o w y w a n i a nie jest w y n a l a z k i e m logików; w ję­ zyku potocznym występuje mnóstwo wyrażeń tego typu. Oto w y r a z „ s ł o w o " o d n o s i się d o z n a k ó w ; p o d o b n i e w y r a z y : „ z d a n i e " ,

Wstęp

15

„ z d a n i e p o d r z ę d n e " , „ z w r o t " , „ n a z w a " . M ó w i m y , że z n a k i z n a k ó w tworzą wyższe piętro języka, zwane m e t a j ę z y k i e m ; natomiast zwyczajny język nazywamy j ę z y k i e m p r z e d m i o t o w y m . Od metajęzyka przechodzimy do wyższych pięter metajęzyków, wpro­ wadzając znaki denotujące znaki znaków. P r z e j ś c i e o d z n a k u d o z n a k u o z n a c z a j ą c e g o z n a k — w s k a z u j e się za pomocą cudzysłowów. T a k n p . „Kalifornia" jest znakiem d e n o t u j ą c y m K a l i f o r n i ę ; „ K a l i f o r n i a " s k ł a d a się z dziesięciu l i t e r , podczas gdy Kalifornia uprawia pomarańcze. Przejście to można p o w t a r z a ć w d a l s z y m ciągu. I t a k : „«Kalifornia«" jest nazwą z n a k u , mianowicie z n a k u „Kalifornia", nie jest n a t o m i a s t nazwą K a l i f o r n i i . P i s z ą c c u d z y s ł o w y m u s i m y z w r a c a ć u w a g ę n a t o , że kombinacja znaków, występująca w n a s z y m zdaniu, jest zawsze o j e d n o p i ę t r o w y ż s z a n i ż o b i e k t , d o k t ó r e g o się o n a o d n o s i . A z a t e m „ « K a l i f o r n i a » " p i s z e się n o r m a l n i e w p o j e d y n c z y m c u d z y s ł o w i e , a „ K a l i f o r n i a " — w ogóle b e z c u d z y s ł o w u *. B y ł o b y t r u d n o d o ­ d a ć cudzysłów do Kalifornii; trzeba b y wówczas skonstruować o g r o m n y c u d z y s ł ó w i l e w ą j e g o część u s t a w i ć w O c e a n i e S p o k o j ­ n y m , a prawą w Ne wadzie. D o d a j m y j e s z c z e , że f u n k c j ę c u d z y s ł o w ó w s p e ł n i a j ą n i e k i e d y inne środki językowe. N p . kursywa może zastępować cudzysłów. Także formułę napisaną w osobnym wierszu należy niekiedy t r a k t o w a ć jako równoważną umieszczonej w cudzysłowie. Cudzysłowy i p o d o b n e i m środki językowe nie wyczerpują sposobów wprowadzania znaków oznaczających znaki. Możemy również wprowadzić jako znaki znaków pewne niezależne wy­ rażenia; wspomniane już w y r a z y takie, j a k „słowo" czy „zdanie", są w ł a ś n i e o w y m i z n a k a m i z n a k ó w i n i e w y m a g a j ą c u d z y s ł o w ó w . Z n a k i z n a k ó w p o w s t a ł e p r z y u ż y c i u c u d z y s ł o w ó w w y r ó ż n i a j ą się szczególnym charakterem. Obiekt jest w nich zużytkowany jako swój własny znak, a funkcja cudzysłowów polega n a w s k a z a n i u takiego niezwykłego zastosowania. Moglibyśmy wprowadzić sposób
* Przyjmujemy zwykłe znaczenie zwrotu: „pisze się w", mianowicie: „zawiera jako część napisu". Z drugiej jednak strony byłoby poprawne po­ wiedzenie, że, w następującym wyrażeniu, „Kalifornia" występuje w cudzy­ słowie.

16

Hans

Beichenbach

podobnego stosowania nazw innych obiektów fizycznych i n p . i l e k r o ć p i s z e m y coś o p i a s k u , u m i e s z c z a ć t r o c h ę p i a s k u w m i e j s c u , w k t ó r y m n o r m a l n i e f i g u r o w a ł o b y słowo „ p i a s e k " . A b y za­ s y g n a l i z o w a ć , że* n i e j e s t t o n i e p o ż ą d a n e z a b r u d z e n i e p a p i e r u p i a s k i e m , t y l k o część n a s z e g o j ę z y k a , m i a n o w i c i e n a z w a p i a ­ sku, p o w i n n i b y ś m y p o s t a w i ć cudzysłów p o lewej i p o p r a w e j stronie tej piaskowej p l a m y . Niestety, p r a k t y k a t a k a , chociaż o d b i e d y z n o ś n a , g d y się m a d o c z y n i e n i a z p i a s k i e m , n a s t r ę c z a ł a b y często p o w a ż n e trudności, j a k — p o w i e d z m y — w w y p a d k u kiedy c h c i e l i b y ś m y p o s ł u ż y ć się t ą m e t o d ą , a b y o z n a c z y ć l w y czy t y g r y s y . Z t y c h w ł a ś n i e t e c h n i c z n y c h względów^ m e t o d a s t o s o w a n i a c u d z y ­ słowów została ograniczona do w y p a d k ó w w p r o w a d z a n i a znaków denotujących znaki. Są j e d n a k ż e i i n n e j e s z c z e o g r a n i c z e n i a w z a k r e s i e s t o s o w a n i a cudzysłowów, t y m r a z e m logicznej n a t u r y . Za pomocą cudzysłowów w p r o w a d z a m y n a z w y z n a k ó w , t j . s ł o w a m e t a j ę z y k a ; nie m o ż e m y n a t o m i a s t w taki sam sposób wprowadzić sądów metajęzyka. N a n i c b y się t u n i e z d a ł o w y c h o d z e n i e o d s ą d ó w l o g i c z n y c h j ę z y k a p r z e d m i o t o w e g o : u j m u j ą c w c u d z y s ł o w y t a k i sąd, o t r z y m a m y n i e sąd m e t a j ę z y k a , lecz słowo m e t a j ę z y k a . A b y z b u d o w a ć s ą d w m e t a j ę z y k u , m u s i m y u ż y ć słów m e t a j ę z y k a i p o ł ą c z y ć j e w sen­ sowny sposób. Oto n p . „«śnieg» jest słowem j ę z y k a polskiego" i „«śnieg jest biały» jest p r a w d ą " — t o sądy m e t a j ę z y k a . Wiele słów m e t a j ę z y k a o d p o w i a d a ć b ę d z i e s ł o w o m j ę z y k a p r z e d m i o t o ­ w e g o ; i t a k s ł o w a „ i " , „ j e s t " m a j ą , k a ż d e , sens p o d o b n y d o s e n s u ich o d p o w i e d n i k ó w w j ę z y k u p r z e d m i o t o w y m . N i e m o ż n a t u j e d n a k osiągnąć przejścia do metajęzyka, ujmując każde z t y c h słów w c u d z y s ł o w y ; w s z c z e g ó l n o ś c i w i ę c n i e u z y s k a m y słowa „ j e s t " w m e t a j ę z y k u , u j m u j ą c w c u d z y s ł ó w słowo „ j e s t " z j ę z y k a przedmiotowego. Słowa, k t ó r e występują w różnych językach, z a c h o w u j ą c p o d o b n e z n a c z e n i e , n o s z ą n a z w ę „ w i e l o z n a c z n y c h ze w z g l ę d u n a p i ę t r o j ę z y k o w e " . W e d l e i n n e g o p o g l ą d u s ł o w a t e są u w a ż a n e za i d e n t y c z n e ze s ł o w a m i j ę z y k a p r z e d m i o t o w e g o ; w ó w c z a s m e t a j ę z y k t r a k t u j e się j a k o m i e s z a n k ę słów p i e r w s z e g o i d r u g i e g o p i ę t r a j ę z y k o w e g o . K o n c e p c j a t a w y d a j e się l e p s z a , p o n i e w a ż n i e s p o s ó b się c a ł k i e m o b e j ś ć b e z t e g o r o d z a j u m i e s z a -

Wstęp

17

n y c h zdań. j a k n p . t a k i e : „«Piotr» denotuje P i o t r a " , gdzie drugie s ł o w o „ P i o t r " n a l e ż y d o j ę z y k a p r z e d m i o t o w e g o *. Znaki znaków należą do języka wyższego piętra, n a t o m i a s t s k r ó t y — nie. S k r ó t nie d e n o t u j e znaku, t y l k o figuruje z a m i a s t niego. N p . skrót „ U S A " figuruje zamiast „ U n i t e d S t a t e s of A m e r i c a " i n a l e ż y d o t e g o s a m e g o , co p e ł n a n a z w a , j ę z y k a . Skrót — to tylko wprowadzenie, na podstawie umowy, nowego rodzaju egzemplarza znaku. Egzemplarze tedy klasy symboli „ U S A " u w a ż a się z a r ó w n o z n a c z n e z e g z e m p l a r z a m i k l a s y s y m b o l i „ U n i t e d S t a t e s of A m e r i c a " . P o d o b n i e , g d y u ż y w a m y l i t e r „ a " o r a z „ft" z a m i a s t s ą d ó w n a l e ż y l i t e r y t e t r a k t o w a ć j a k o s k r ó t y , nie zaś j a k o n a z w y o w y c h sądów logicznych. Rozważania n a t e m a t liter występujących zamiast sądów — prowadzą do nowego rozróżnienia. Taka litera może być skrótem pewnego konkretnego sądu; „ a / ' np. może figurować zamiast „śnieg jest biały". Wówczas a nazywamy s t a ł ą zdaniową i z a z n a c z a m y t e n jej c h a r a k t e r dopisując wskaźnik liczbowy. Możemy również wprowadzać litery jako z m i e n n e zdaniowe; w y s t ę p u j ą o n e w t e d y b e z w s k a ź n i k ó w l i c z b o w y c h : n p . „ a " o r a z „fr". Z m i e n n a zdaniowa jest to znak, k t ó r y nie figuruje z a m i a s t jakiegoś k o n k r e t n e g o z d a n i a : n a jej miejsce n a t o m i a s t m o ż n a wpisać do­ w o l n e z d a n i e . P o w i a d a m y , że p o s z c z e g ó l n e s ą d y l o g i c z n e są w a r ­ tościami zmiennych zdaniowych. W j ę z y k u p o t o c z n y m nie m a zna­ k ó w b ę d ą c y c h z m i e n n y m i z d a n i o w y m i ; u ż y w a się i c h w y ł ą c z n i e w obrębie naukowej analizy języka, ażeby wyrazić własności struk­ turalne, wspólne wszelkim sądom. Oto np., a b y za pomocą symboli p r z e d s t a w i ć r e l a c j ę i m p l i k a c j i , p i s z e m y „ a D 6" ( t a k i ł u k j e s t z n a k i e m i m p l i k a c j i ) . W n a p i s i e t y m „ a " o r a z „ft" są z m i e n n y m i zdaniowymi, k t ó r y c h miejsce mogą zająć dowolne sądy; to n a t o m i a s t , czy i m p l i k a c j a b ę d z i e z a c h o d z i ł a , z a l e ż y o d t e g o , j a k i e sądy w s t a w i m y n a miejsce owych zmiennych. W y j ą t e k stanowią formuły, k t ó r e p r z y wszelkich podstawieniach wartości n a miejsce zmiennych zdaniowych dają w rezultacie zdanie prawdziwe, w szczególności z a ś f o r m u ł y s t a n o w i ą c e w ł a ś c i w y p r z e d m i o t l o g i k i .
; u v t

* Takie zdania należą do semantyki.

18

Hans

Beichenbach

J a k w i d a ć , p o s ł u g i w a n i e się w logice z m i e n n y m i s ł u ż y t e m u sa­ m e m u celowi, co a n a l o g i c z n e p o s t ę p o w a n i e w m a t e m a t y c e . K ó w n a n i e a l g e b r a i c z n e , z a w i e r a j ą c e z m i e n n ą „ # " , s p e ł n i się t y l k o d l a określonej wartości liczbowej „#". Z drugiej strony, tzw. równanie i d e n t y c z n o ś c i o w e , j a k n p . „ ( a + 6) = a + 2a& + & ", z a c h o d z i p r z y wszelkich wartościach jego zmiennych. Operowanie z m i e n n y m i ograniczone jest przez pewien wa­ r u n e k . P o w i e d z i e l i ś m y , że n a m i e j s c e z m i e n n e j z d a n i o w e j m o ż e m y p o d s t a w i ć d o w o l n y s ą d ; jeśli j e d n a k t a z m i e n n a występuje kilkakrotnie w obrębie tego samego kontekstu, to podstawianie takie jest dopuszczalne tylko w w y p a d k u , gdy za k a ż d y m r a z e m p o d s t a w i a m y ten s a m sąd n a miejsce danej zmiennej. Dlatego m ó w i m y , że p o d s t a w i a n i e s t a ł y c h n a m i e j s c e z m i e n n y c h m u s i przebiegać zgodnie z w a r u n k i e m p a r z y s t o ś c i . Gdy n p . m a m y „ a D a", w o l n o n a m n a m i e j s c e „ a " p o d s t a w i ć d o w o l n y sąd, ale m u s i on b y ć w o b u w y p a d k a c h t a k i sam. Ten w a r u n e k p a r z y s t o ś c i s t a n o w i p o d s t a w ę p o s ł u g i w a n i a się z m i e n n y m i . M a o n n p . z a s t o s o w a n i e , g d y p o w i a d a m y , że w y r a ż e n i a „ a D 6" o r a z „ a D a" są r ó ż n e . S k o r o w o b u w y r a ż e n i a c h d o w o l n y s ą d m o ż n a p o d s t a w i ć n a miejsce liter, t o j e d y n a różnica polega n a t y m , że d r u g i e z t y c h w y r a ż e ń j e s t s k r ę p o w a n e p r z e z w a r u n e k p a r z y ­ stości, podczas g d y do pierwszego nie m a on zastosowania.
2 2 2

Z m i e n n e z d a n i o w e n a l e ż ą d o t e g o s a m e g o j ę z y k a , co s ą d y b ę d ą c e i c h w a r t o ś c i a m i . O c z y w i s t a , z m i e n n e z d a n i o w e n i e są związane tylko z językiem najniższego piętra; m o ż n a je wpro­ wadzać i do języków wyższych pięter. Podobnie j a k w w y p a d k u sądów, nie zdołamy też o t r z y m a ć z m i e n n y c h zdaniowych należących do języka wyższego piętra, za pomocą dodania cudzysłowów do z n a k ó w j ę z y k a niższego p i ę t r a . M o ż e m y u ż y w a ć liter różnych alfabetów: n p . liter łacińskich dla sądów i zmiennych zdaniowych języka przedmiotowego, a liter greckich dla sądów i zmiennych zdaniowych metajęzyka. J e d n a k ż e osobne symbole dla meta­ j ę z y k a są k o n i e c z n e t y l k o w t e d y , g d y m e t a j ę z y k t e n j e s t sfor­ malizowany; dlatego w tej książce nieczęsto będziemy u ż y w a ć takich symboli. Gdy zmienne zdaniowe ujmujemy w cudzysłowy, powstają

Wstąp

19

wyrażenia szczególnego t y p u . P o d s t a w i e n i a d o k o n a n e n a miejsce z m i e n n e j w e w n ą t r z c u d z y s ł o w u — p r z e k s z t a ł c ą całe w y r a ż e n i e w n a z w y r ó ż n y c h s ą d ó w ; d l a t e g o w y r a ż e n i e z ł o ż o n e ze z m i e n n e j i z cudzysłowu stanowić będzie nową zmienną. T a nowa zmienna należy do metajęzyka, podczas g d y z m i e n n a zdaniowa — do ję­ zyka przedmiotowego. Będziemy tę nową zmienną nazywali z m i e n n ą n a z w o z d a n i o w ą , j a k o że w a r t o ś c i a m i j e j są n a z w y z d a ń w sensie l o g i c z n y m A w i ę c k i e d y m ó w i m y : jeżeli „ a • b
u

jest prawdziwe, to „ a " jest prawdziwe

( k r o p k a z a s t ę p u j e słowo „ i " ) , w ó w c z a s d o p u s z c z a m y p o d s t a w i e n i e d o w o l n y c h z d a ń n a m i e j s c e l i t e r „ a " o r a z „£>", z t y m t y l k o , a b y względem „a" przestrzegano warunku parzystości. A zatem wy­ rażenia zawierające cudzysłowy i zmienne — to zmienne meta­ j ę z y k o w e , k t ó r e służą w y r a ż a n i u o g ó l n o ś c i w m e t a j ę z y k u . Cudzysłowy użyte w t a k i sposób będziemy nazywali c u d z y ­ s ł o w a m i p r z y z m i e n n y m i . P o w s t a j ą o n e ze z w y k ł y c h c u d z y ­ słowów, ilekroć figuruje w nich z m i e n n a i p o n a d t o p o d s t a w i e n i a w a r t o ś c i n a j e j m i e j s c e u w a ż a się z a d o p u s z c z a l n e . M e k i e d y p o d ­ stawień takich nie wolno d o k o n y w a ć ; wówczas cudzysłów stojący po obu stronach zmiennej jest zwykłym cudzysłowem. Zazwyczaj różnicę tę sygnalizuje t e r m i n poprzedzający wyrażenie w cudzy­ słowie; wskazuje on zasięg dozwolonych p o d s t a w i e ń . G d y n p . m ó ­ w i m y : „ z m i e n n a « a » " , t o t e r m i n „ z m i e n n a " w s k a z u j e t u t a j , że c u d z y s ł ó w s t o j ą c y p o o b u s t r o n a c h «a» j e s t ' c u d z y s ł o w e m p r z y zmiennym. Gdy n a t o m i a s t m ó w i m y : „litera to m a m y na m y ś l i z w y k ł y c u d z y s ł ó w p r z y «a». W w y j ą t k o w y c h t y l k o w y ­ p a d k a c h zapis t e n jest d w u z n a c z n y ; wówczas t r z e b a z k o n t e k s t u , w k t ó r y m c u d z y s ł ó w z o s t a ł u ż y t y , z o r i e n t o w a ć się, w j a k i m ó w c u d z y s ł ó w w y s t ę p u j e z n a c z e n i u . O t o n p . w z d a n i u : „ z m i e n n a «a» w t w i e r d z e n i u «a D b» z o s t a ł a w y r a ż o n a p r z e z p i e r w s z ą l i t e r ę alfa­ b e t u " , w i d z i m y n a p o d s t a w i e k o n t e k s t u , że n i e w o l n o n a m i e j s c e « a » p o d s t a w i a ć innych liter, a z a t e m cudzysłów t u u ż y t y jest z w y k ł y m cudzysłowem. Z t y c h p r z y c z y n nie jest, j a k widać, niezbędne wprowadzanie specjalnych symboli dla cudzysłowów przyzmienn y c h . M o ż n a się b e z t e g o o b e j ś ć t a k ż e i z t e j r a c j i , że i l e k r o ć
Logika i język 4

20

Hans

Beichenbach

p o d s t a w i m y n a m i e j s c e z m i e n n e j j a k i ś s ą d l o g i c z n y , p o w s t a ł e cu­ dzysłowy będą cudzysłowami zwykłymi. Zrozumiałe to, gdyż w k o n k r e t n y m sądzie nie m o ż n a d o k o n y w a ć podstawień. N a t o ­ m i a s t cudzysłów, w k t ó r y m figuruje zmienna, będzie w p r a k t y c e zawsze cudzysłowem p r z y z m i e n n y m ; dlatego też często będziemy o p u s z c z a ć ó w p o p r z e d z a j ą c y t e r m i n , w s k a ź n i k z a s i ę g u , j a k o że z s a m e g o k o n t e k s t u w i d o c z n e j e s t z n a c z e n i e c u d z y s ł o w u *. W języku potocznym zamiast cudzysłowów przyzmiennych często występuje zwrot „ t a k i j a k " . M ó w i m y n p . : „połączenie zdań, t a k i e j a k : «śnieg jest biały i w o d a jest m o k r a » " . Cudzysłowy t u u ż y t e b y ł y t o z w y k ł e c u d z y s ł o w y . P o s ł u g u j ą c się c u d z y s ł o w a m i przyzmiennymi, wyrażenie powyższe zapiszemy w postaci: „po­ łączenie z d a ń «a-b»". Można też t r a k t o w a ć zwykłe cudzysłowy jako cudzysłowy przyzmienne o ograniczonym zastosowaniu. Oto powiedzieliśmy w § 2, że s y m b o l d e f i n i u j e m y z a p o m o c ą r e l a c j i r ó w n o z n a c z n o ś c i ; relacja t a zachodzi między członami p o d o b n y m i pod względem g e o m e t r y c z n y m , a t a k ż e m i ę d z y m a ł y m i i w i e l k i m i Literami c z y między mówionymi i pisanymi egzemplarzami znaku. Istotą tej r ó w n o z n a c z n o ś c i j e s t t o , że d o z w a l a o n a n a z a s t ą p i e n i e d a n e g o egzemplarza z n a k u i n n y m , bez przestrzegania w a r u n k u parzystości. N p . w formule „a D a" m o ż e m y wyskrobać pierwszy egzem­ plarz „a" i zastąpić i n n y m p o d o b n y m , pozostawiając drugi egzem­ plarz tej litery bez zmiany. Nie jest to zazwyczaj dopuszczalne przy przejściu n p . dó mówionych egzemplarzy znaku. Nie uważali­ b y ś m y za sensowne wyrażenia, w k t ó r y m n a piśmie pozostawiono t y l k o pierwsze „ a " oraz z n a k implikacji, drugi zaś egzemplarz „ a " wygłoszono. Dopuszczalne jest jedynie przejście od formuły pi* Cudzysłowy przyzmienne po raz pierwszy zanalizował A. Tarski, pod nazwą „Anfuhrungsfunktion" w Der Wahrheitsbegriff, „Studia Philosophica", L w ó w 1935, s. 14. Tarski zwrócił uwagę na t o , że używanie takich cudzysłowów w y m a g a pewnych środków ostrożności. Można wyeliminować cudzysłowy przyzmienne, używając w t y m celu specjalnych znaków dla zmiennych nazwozdaniowych, czyli zmiennych cudzysłowowych, np. liter gotyckich (Carnap). Jest to jednakże konieczne tylko w t e d y , gdy metajęzyk jest sformalizowany. W tej książce dla poinformowania o użyciu metajęzyka wolimy posłużyć się cudzysłowami przyzmiennymi, gdyż to w znacznym stopniu upraszcza zapis.

Wstęp

21

s a n e j d o m ó w i o n e j . O g r a n i c z e n i e t o u t o ż s a m i a się z w a r u n k i e m p a r z y s t o ś c i ; ś w i a d c z y o n o o t y m , iż o w o p r z e j ś c i e p o l e g a r a c z e j n a p o d s t a w i e n i u a n i ż e l i n a z a s t ą p i e n i u , j a k o że słowo „ z a s t ą p i e n i e " b y w a u ż y w a n e dla określenia takiego przejścia do innych znaków, które nie jest obwarowane w a r u n k i e m parzystości. Dlatego też z w y k ł e c u d z y s ł o w y p o w i n n o się u w a ż a ć z a c u d z y s ł o w y p r z y zmienne o ograniczonym zasięgu podstawień. Zasięg t e n również i tutaj b y w a wskazany przez termin poprzedzający, taki jak: „litera mówiona", „litera pisana", „wielka litera", „litera" (gdy chodzi z a r ó w n o o pisane, j a k i mówione, oraz z a r ó w n o o wielkie, jak i małe). W następującej tabeli podsumujemy dokonane rozróżnienia pięter języka. O b i e k t y fizyczne tworzą piętro zerowe; m o ż n a je n a z w a ć o b i e k t a m i w sensie a b s o l u t n y m , a o d p o w i a d a j ą c y i m j ę z y k przed­ miotowy będzie zatem absolutnym językiem przedmiotowym. Niekiedy m o ż n a r o z p a t r y w a ć inne rodzaje obiektów, n p . liczby. P o w i a d a m y w ó w c z a s , że są o n e o b i e k t a m i w sensie r e l a t y w n y m i że o d p o w i a d a j ą c y i m j ę z y k p r z e d m i o t o w y j e s t r e l a t y w n y m

Obiekty

Język

przedmiotowy

Metajęzyk

ptak rzecz

„ptak" słowo, nazwa

ptak leci sytuacja

„ptak leci" zdanie, sąd logiczny „a" zmienna zdaniowa „ptak leci" jest prawdziwe a
x

a

a
4*

22

Hans

Beichenbach

j ę z y k i e m p r z e d m i o t o w y m . O b i e k t y f i z y c z n e dzielą się n a r z e c z y , takie j a k poszczególni ludzie, stoły, a t o m y , oraz n a s y t u a c j e , zwane także s t a n a m i r z e c z y , a będące denotatami zdań. N p . więc zdanie: „okręt w o j e n n y «Bismarck» zatonął" denotuje s y t u a c j ę ; s a m z a ś o k r ę t j e s t r z e c z ą *. M e t a j ę z y k dzieli się n a t r z y części, o d p o w i a d a j ą c e t r z e m a r g u m e n t o m r e l a c j i z n a k u . Część p i e r w s z a , s k ł a d n i a , z a j m u j e się relacjami zachodzącymi pomiędzy samymi tylko znakami, i dlatego i n t e r e s u j e się w ł a s n o ś c i a m i s t r u k t u r a l n y m i j ę z y k a p r z e d m i o t o ­ w e g o . T w i e r d z e n i e m s y n t a k t y c z n y m j e s t n p . : „ z d a n i e : «jeżeli w o d a z o s t a n i e p o d g r z a n a , t o z w i ę k s z y się jej o b j ę t o ś ć » , j e s t i m p l i ­ k a c j ą " . Część d r u g a , s e m a n t y k a , o d n o s i się z a r ó w n o d o z n a k ó w , j a k i o b i e k t ó w ; d l a t e g o n a l e ż ą d o niej m . i n . t w i e r d z e n i a o w a r ­ t o ś c i logicznej s ą d ó w , j a k o że p r a w d z i w o ś ć j e s t r e l a c j ą m i ę d z y z n a k a m i a obiektami. Tego rodzaju twierdzeniem będzie: „zdanie: «jeżeli w o d a z o s t a n i e p o d g r z a n a , t o z w i ę k s z y się j e j o b j ę t o ś ć » , j e s t n i e z a w s z e p r a w d z i w e " . Część t r z e c i a , p r a g m a t y k a , o d n o s i się w d o d a t k u d o o s ó b ; a z a t e m i d o r z e c z y , i d o z n a k ó w , i d o o s ó b . Zawiera twierdzenia takiego n p . r o d z a j u : „ U w a ż a m to zdanie za prawdziwe", bądź „to zdanie jest p r a w e m fizyki" — ponieważ ten o s t a t n i s ą d głosi, że fizycy o w o z d a n i e t r a k t u j ą j a k o p r a w d ę **.
* Słowo „sąd logiczny", figurujące w tabeli, bywa niekiedy używane nie jako synonim „zdania", lecz naszego terminu „sytuacja"; tak właśnie rozumie je R. Carnap w Introduction to Semantics, Cambridge 1942, Harvard TJniversity Press, s. 18. Rozumienie to nie wydaje się wskazane, bo zanadto odbiega od przyjętego. Jeśli niektórzy logicy uważają za konieczne rozróżnienie „sądu" i „zdania", dzieje się tak dlatego, że są oni przeświadczeni, iż pomiędzy zda­ niem, t j . wyrażeniem językowym, a sytuacją — istnieje jeszcze jakaś trzecia rzecz. Taka trzecia rzecz jest na pewno niepotrzebna i dlatego m y będziemy identyfikować zdanie oraz sąd. Tylko wyjątkowo może się okazać pożyteczne traktowanie „zdania" jako nieco węższego terminu; oto możemy powiedzieć, że „Piotr prowadzi samochód" i „samochód jest prowadzony przez Piotra"; są to dwa różne zdania, ale ten sam sąd logiczny. Termin „sąd logiczny" bywa zatem używany, gdy idzie o szerszą relację równoznaczności. ** Sugestię, aby zbudować hierarchię języków odpowiadającą teorii typów, wysunął po raz pierwszy B. Russell w s w y m wstępie do Wittgensteina Tractatus Logico-Philosophicus, Londyn 1922. Opracowanie tej teorii pięter języka zawdzięczamy głównie R. Carnapowi i A. Tarskiemu, których praca kon-

Wstęp

23

J ę z y k potoczny jest mieszaniną języka przedmiotowego i meta­ j ę z y k a , z a w i e r a j ą c ą w s z y s t k i e t r z y części t e g o o s t a t n i e g o . W y ­ stępowanie w n i m słów t a k i c h , j a k : „słowo", „sąd", świadczy o użyciu metajęzyka. Słowa takie, j a k : „konkluzja", „wywodliwy" — należą do składni; słowa takie, j a k : „prawdziwy", „ p r a w d o p o d o b n y " , „możliwe" — należą do s e m a n t y k i ; wreszcie słowa takie, j a k : „twierdzenie", „niewiarygodny", „oczywiście" — należą do p r a g m a t y k i . W ś r ó d r e g u ł p o t r z e b n y c h d o o k r e ś l a n i a j ę z y k a p o w t a r z a się trychotomia właściwa metajęzykowi. P o pierwsze, m u s i m y po­ dać r e g u ł y f o r m o w a n i a , które mówią, pod jakimi w a r u n k a m i z b i ó r z n a k ó w j e s t s e n s o w n y . R e g u ł a m i t e g o r o d z a j u są p r a w i d ł a g r a m a t y c z n e ; są o n e j e d n a k ż e n i e w y s t a r c z a j ą c e i i d e a l n y j ę z y k powinien b y posiadać reguły formowania, które natychmiast po­ k a ż ą , że w y r a ż e n i a w r o d z a j u : „ C e z a r j e s t l i c z b ą p i e r w s z ą " , są bezsensowne. P o drugie, m u s i m y podać r e g u ł y p r a w d z i w o ś c i , k t ó r e m ó w i ą , j a k i e g o r o d z a j u w a r t o ś c i l o g i c z n e p r z y s ł u g u j ą są­ dowi oraz j a k t e wartości logiczne determinują prawdziwość sądów złożonych. A z a t e m logika d w u wartościowa i logika probabili­ s t y c z n a r ó ż n i ą się p o d w z g l ę d e m r e g u ł p r a w d z i w o ś c i . P o t r z e c i e , m u s i m y p o d a ć reguły d e r y w a c j i , czyli w y w o d z e n i a , k t ó r e in­ formują nas o sposobach wywodzenia n o w y c h sądów logicznych z sądów d a n y c h ; należy do nich reguła inferencji, czyli w y n i k a ­ nia logicznego. Ponieważ wywodzenie n o w y c h sądów z sądów d a n y c h j e s t ze w z g l ę d ó w p r a k t y c z n y c h p o t r z e b n e l u d z i o m , k t ó r z y p o s ł u g u j ą się j ę z y k i e m , p r z e t o t e n t r z e c i r o d z a j r e g u ł z a l i c z a m y do p r a g m a t y k i . Są d w a r o d z a j e r e g u ł d e r y w a c j i . R e g u ł y p i e r w s z e g o r o d z a j u prowadzą od sądów prawdziwych do sądów prawdziwych; noszą one n a z w ę reguł d e d u k c j i . Dział logiki, w k t ó r y m one rządzą, n a z y w a się l o g i k ą d e d u k c y j n ą . R e g u ł y d r u g i e g o r o d z a j u p r o ­ w a d z ą o d s ą d ó w p r a w d z i w y c h d o s ą d ó w , k t ó r e t r a k t u j e się j e d y n i e jako p r z y p u s z c z e n i a , t j . s u b s t y t u t y sądów prawdziwych, t a m
centruje się wokół składni i semantyki. Badania w zakresie pragmatyki posunął naprzód C. Morris.

24

Hans

Beichenbach

g d z i e p r a w d z i w o ś ć n i e j e s t c z y m ś w y r ó ż n i a j ą c y m się i z o s t a ł a z a s t ą p i o n a p r z e z p r a w d o p o d o b i e ń s t w o * ; są t o r e g u ł y i n d u ­ k c j i . D z i a ł logiki, o b e j m u j ą c y r e g u ł y i n d u k c j i , n o s i n a z w ę l o g i k i i n d u k c j i ; obejmuje ona rozumowania zarówno dedukcyjne, jak i i n d u k c y j n e , i z a j m u j e się t e o r i ą u z a s a d n i a n i a p o ś r e d n i e g o .

§ 4. J Ę Z Y K J A K O

NARZĘDZIE

Dotychczas mówiliśmy wyłącznie o p o z n a w c z y m p o s ł u g i ­ w a n i u s i ę j ę z y k i e m , t j . o p o s ł u g i w a n i u się n i m w c e l u w y p o w i a ­ dania twierdzeń prawdziwych. Ten poznawczy użytek należy do s e m a n t y k i , ponieważ prawdziwość jest relacją między z n a k a m i a obiektami. Oprócz tego język służy przeważnie jako narzędzie p r z y d a t n e do osiągania p e w n y c h i n n y c h celów. K i e d y m ó w i m y o i n s t r u m e n t a l n y m p o s ł u g i w a n i u s i ę językiem, chodzi n a m w s z c z e g ó l n o ś c i o t e n cel, j a k i m j e s t w p ł y w a n i e n a s ł u c h a c z y l u b czytelników, zgodnie z określonymi zamiarami mówiącego bądź p i s z ą c e g o . D l a t e g o t o o w o i n s t r u m e n t a l n e p o s ł u g i w a n i e się j ę z y ­ kiem należy do p r a g m a t y k i . I s t o t ą pierwszej postaci użycia instrumentalnego jest intencja informowania słuchacza. Mówimy t u o komunikatywnym p o s ł u g i w a n i u s i ę j ę z y k i e m . N a l e ż y s o b i e u ś w i a d o m i ć , że p o ­ r o z u m i e w a n i e się z a w s z e s t a n o w i p e w i e n r o d z a j w p ł y w a n i a n a słuchacza, ponieważ intencją mówiącego jest nie tylko zakomuniko­ w a n i e t r e ś c i w y p o w i e d z i , lecz r ó w n i e ż s k ł o n i e n i e s ł u c h a c z a , b y u w i e r z y ł w t o , co m u p o w i e d z i a n o . K a ż d e o z n a j m i e n i e , w y g ł o ­ szone przez jedną osobę wobec drugiej, m a t a k i właśnie cha­ r a k t e r . I l e k r o ć się n a m n i e u d a j e w z b u d z i ć w i a r y w s ł u c h a c z u , n i e o s i ą g a m y celu, j a k i m j e s t p o r o z u m i e n i e się. G d y o p o w i a ­ d a m p a n u A , że p a n B d o p u ś c i ł się m a l w e r s a c j i , p r a g n ę , b y p a n A u w i e r z y ł w t o , co m ó w i ę . M o ż e się z d a r z y ć , że p a n A n i e d a j e w i a r y m e m u o ś w i a d c z e n i u ; w ó w c z a s n i e p o w i o d ł o m i się
* Por. Reichenbach, Ex<perienee and Prediction, Chicago 1938, § 34. Uniyersity of Chicago Press,

Wstęp

25

przekazanie p a n u A mej własnej wiedzy. Osiągnąłem jedynie t y l e , że p o i n f o r m o w a ł e m p a n a A , iż j a w i e r z ę w s p r z e n i e w i e r z e ­ n i e p o p e ł n i o n e p r z e z p a n a B ; w ł a ś n i e b o w i e m t e n r e z u l t a t osiągną­ ł e m , g d y u d a ł o m i się d o k o n a ć p r z y n a j m n i e j t e g o , że p a n A u w i e ­ r z y ł w t o , co głosi t o o s t a t n i e z d a n i e . W z b u d z e n i e t a k i e j w i a r y n a l e ż y d o c e l u p o r o z u m i e w a n i a się. B y w a i t a k , że p a n A n i e w i e r z y n a w e t w t o , iż i n f o r m o w a ł e m g o bona fide, lecz, p r z e c i w n i e , u w a ż a , że w b r e w d o b r z e z n a n y m m i f a k t o m c h c i a ł e m j e d y n i e z e p s u ć p a n u B opinię. W t y m w y p a d k u wzbudziłem w p a n u A prze­ ś w i a d c z e n i e , iż i n t e n c j ą m o j ą b y ł o z n i e s ł a w i e n i e p a n a B ; p o n i e w a ż j e d n a k wywołanie takiego przeświadczenia nie było celem mojej wypowiedzi, przeto w y p a d k u tego nie m o ż n a n a z w a ć z a k o m u n i k o ­ w a n i e m czegoś. C h ę ć w z b u d z e n i a w s ł u c h a c z u w i a r y w t o , co m ó w i m y , o b j a w i a się z w y k l e z a p o m o c ą s p e c y f i c z n e j i n t o n a c j i , z j a k ą w y g ł a s z a m y zdanie, według nas prawdziwe, w odróżnieniu od pytania. N a piśmie owo k r y t e r i u m a k u s t y c z n e zostaje zastąpione przez specjalny z n a k asercji, mianowicie k r o p k ą n a k o ń c u zdania; w y r a ż a o n a prze­ świadczenie piszącego o prawdziwości napisanego przezeń zdania o r a z ż y c z e n i e , a b y c z y t e l n i k u w i e r z y ł w t o , co o n o głosi. J e s t r z e c z ą i n t e r e s u j ą c ą , ż e n i e m o ż e m y o b e j ś ć się z u p e ł n i e b e z t a k i e g o specjalnego zaznaczania asercji; m o ż n a jej z n a k opuścić w p e w n y c h t y l k o z d a n i a c h , a l e n i e w e w s z y s t k i c h . O t o k i e d y n a p r z ó d for­ m u ł u j e m y z d a n i e „ a " b e z w s k a z a n i a , że p o s t u l u j e m y j e g o p r a w ­ dziwość, a n a s t ę p n i e d o d a j e m y w y p o w i e d ź : „«a» jest p r a w d z i w e " l u b : „ w i e r z ę , że «a» j e s t p r a w d z i w e " , t o ó w d o d a t e k o k a ż e się p o m o c n y t y l k o wówczas, g d y z a o p a t r z y m y go w z n a k asercji. Ś w i a d c z y t o , że z a z n a c z e n i e a s e r c j i , w s z y s t k o j e d n o — w m o w i e czy n a p i ś m i e , m a c h a r a k t e r p r a g m a t y c z n y i n i e d a się c a ł k o w i c i e p r z e ł o ż y ć n a j a k i e ś o z n a j m i e n i e ; co n a j w y ż e j — n a o z n a j m i e n i e , do k t ó r e g o d o d a n o z n a k asercji. P o n a d t o zaznaczenie asercji b y ­ łoby zbędne, g d y b y nie spełniło swego z a d a n i a i nie wzbudziło w słuchaczu wiary ani w zdanie wygłoszone, ani w oświadczenie, że m ó w i ą c y w i e r z y w t o , co p o w i e d z i a ł , c z y w c o k o l w i e k in­ n e g o ; a z a t e m f u n k c j a z n a k u a s e r c j i s p r o w a d z a się d o w y w o ł a ­ nia pewnej wiary w słuchaczu.

26

Hans

Beichenbach

D r u g ą p o s t a c i ą i n s t r u m e n t a l n e g o p o s ł u g i w a n i a się j ę z y k i e m j e s t u ż y w a n i e go j a k o ś r o d k a s u g e s t i i . E o z u m i e m y przez to mó­ wienie lub pisanie z tą intencją, b y w słuchaczu wywołać p e w n e e m o c j e l u b n a k ł o n i ć go d o z a j ę c i a p e w n e j p o s t a w y w o l i m t a r n e j . P o w s z e c h n i e w i a d o m o , że w y w o ł y w a n i e w z r u s z e ń z a p o ­ m o c ą ś r o d k ó w j ę z y k o w y c h j e s t j e d n y m z g ł ó w n y c h celów p o e z j i . Ale i język p o t o c z n y r z a d k o b y w a p o z b a w i o n y tej właściwości: w s z a k n a w e t w z w y k ł e j f o r m i e c z ę s t o s t a r a m y się s p r a w i ć , b y s ł u c h a c z a p r o b o w a ł c z y d e z a p r o b o w a ł t o , co m ó w i m y ; b y o d n i ó s ł się d o s ł y s z a n y c h r z e c z y z s z a c u n k i e m c z y z a n t y p a t i ą ; b y n a b r a ł o t u c h y i s t a ł się n a s z y m p r z y j a c i e l e m ; c z y w r e s z c i e , b y zaczął n a siebie s a m e g o p a t r z e ć k r y t y c z n i e . J ę z y k j e s t j e d n y m z n a j ­ bardziej s k u t e c z n y c h ś r o d k ó w o d d z i a ł y w a n i a n a życie uczuciowe człowieka. Od wywołania emocji już tylko jeden krok do sprowo­ k o w a n i a d e c y z j i w o l u n t a r n y c h . Z a p o m o c ą j ę z y k a s t a r a m y się w y t w o r z y ć w człowieku określone rozstrzygnięcia w sprawie tego, co d o b r e , a co złe. D l a t e g o j ę z y k j e s t n a r z ę d z i e m p r o r o k ó w i m o ­ ralistów, wychowawców i polityków, a także nas wszystkich, k t ó r z y , p o s ł u g u j ą c się n i m , w p ł y w a m y n a p o g l ą d y n a s z y c h p r z y ­ jaciół czy przeciwników. Możliwość w y k o r z y s t a n i a j ę z y k a j a k o narzędzia oddziaływa­ n i a p o c h o d z i s t ą d , że w s z y s c y o d w c z e s n e g o d z i e c i ń s t w a j e s t e ś m y u w a r u n k o w a n i w o k r e ś l o n y s p o s ó b , m i a n o w i c i e z p e w n y m i sło­ wami kojarzymy odpowiednie postawy emocjonalne. Postawy te n i e z b i e g a j ą się ze z n a c z e n i a m i słów. D w a z d a n i a , m a j ą c e t o s a m o znaczenie, mogą wywołać zupełnie różne efekty uczuciowe. Prze­ łóżcie w i e r s z n a j ę z y k d n i a p o w s z e d n i e g o a l b o n a p e ł e n n i e z g r a b n e j precyzji język prawniczy, a owe efekty przepadną. Ten fakt w s k a z u j e , iż w ł a ś c i w o ś c i s u g e s t y w n e j ę z y k a są c a ł k o w i c i e d o m e n ą pragmatyki. T r z e c i r o d z a j i n s t r u m e n t a l n e g o p o s ł u g i w a n i a się j ę z y k i e m p o ­ lega n a użyciu go w celu skłonienia słuchacza do podjęcia p e w n y c h działań. Mówimy t u o p r o m o t y w n y m posługiwaniu się językiem. D o tej kategorii należą rozkazy, jak n p . : „zamknij drzwi", l u b : „nie k r a d n i j " . W p r z y k ł a d a c h t y c h t r y b rozkazujący w s k a z u j e , że idzie t u o u ż y c i e p r o m o t y w n e ; m o ż n a j e d n a k r ó w n i e ż

Wstęp

27

p o s ł u ż y ć się t r y b e m o z n a j m i a j ą c y m . O t o n p . , s i e d z ą c w s a m o ­ chodzie m o ż e m y powiedzieć kierowcy: „szybkościomierz wskazuje 130 k m / g o d z . " ; w y p o w i a d a j ą c t o z d a n i e o z n a j m i a j ą c e , c h c e m y skłonić kierowcę do zwolnienia i dalszej j a z d y z bardziej rozsądną s z y b k o ś c i ą , i w t e n s p o s ó b m o ż e m y o s i ą g n ą ć cel s k u t e c z n i e j n i ż za pomocą nieuprzejmego rozkazu. S ł y n n y m p r z y k ł a d e m p r o m o tywnego zastosowania języka, przy użyciu formy oznajmiającej, jest m o w a M a r k a Antoniusza n a śmierć Cezara. Granica między s u g e s t y w n y m a p r o m o t y w n y m p o s ł u g i w a n i e m się j ę z y k i e m n i e jest wyraźna. Obudzenie pewnych uczuć w słuchaczu może pro­ w a d z i ć — i c z ę s t o c h c e m y , a b y p r o w a d z i ł o —> d o d z i a ł a ń o k r e ś l o ­ nego t y p u . P r z y k ł a d ó w takiego złożonego stosowania j ę z y k a do­ starczają przemówienia polityczne, zarówno apelujące do uczuć słuchacza, j a k i n a s t a w i o n e n a to, b y skłonić go, powiedzmy, do o d d a n i a takiej, a nie innej k a r t k i wyborczej w głosowaniu. N a l e ż y j a s n o sobie u p r z y t o m n i ć , że i n s t r u m e n t a l n e p o s ł u g i ­ w a n i e się j ę z y k i e m n a l e ż y d o k a t e g o r i i , w k t ó r e j p r e d y k a t y „ p r a w ­ dziwy" i „fałszywy" nie mają zastosowania. P r e d y k a t y t e wy­ rażają relację semantyczną, mianowicie między z n a k a m i a obiek­ t a m i ; t y m c z a s e m użycie języka jako narzędzia należy do p r a g m a ­ tyki, t j . obejmuje u ż y t k o w n i k a z n a k u , nie może więc b y ć oceniane j a k o p r a w d z i w e a l b o f a ł s z y w e . O ile c h c e m y z a m i a s t r e l a c j i p r a g m a ­ t y c z n y c h w p r o w a d z i ć o z n a j m i e n i a , k t ó r e są p r a w d z i w e a l b o fał­ szywe, m o ż e m y to uczynić formułując wypowiedzi w t e n sposób, a b y z o s t a ł a u w z g l ę d n i o n a o s o b a p o s ł u g u j ą c a się z n a k i e m . O t o n p . zdanie rozkazujące: „zamknij drzwi" — m o ż e m y przekształcić n a oznajmiające: „ P a n A ż y c z ^ sobie, żeby z a m k n ą ć drzwi". To zdanie jest już prawdziwe albo fałszywe. Możemy też, zamiast c z y t a ć f r a g m e n t w i e r s z a , p o p r o s t u s t w i e r d z i ć , iż p r a g n i e m y obudzić w słuchaczu takie a takie wzruszenia. W t e n sposób k a ż d e m u w y p a d k o w i u ż y c i a j ę z y k a j a k o n a r z ę d z i a d a się p r z y ­ porządkować zdanie prawdziwe, które o t y m właśnie mówi. Z d a r z a się, że z d a n i a w t e n s p o s ó b w p r o w a d z o n e s a m e n i e b ę d ą s p e ł n i a ł y o w e j f u n k c j i i n s t r u m e n t a l n e j , d o k t ó r e j się o d n o s z ą . J e ś l i p r a g n i e m y o c e n i ć n i e z d a n i e p r z y p o r z ą d k o w a n e , lecz s a m o użycie i n s t r u m e n t a l n e języka, m u s i m y pójść inną drogą; po-

28

Hans

Beichenbach

winniśmy wówczas poprzeć albo odeprzeć wyrażoną funkcję i n s t r u m e n t a l n ą , p o s ł u g u j ą c się w t y m celu o d p o w i a d a j ą c ą j e j inną funkcją i n s t r u m e n t a l n ą . Z a d a n i e t o spełniają słowa „ s ł u s z n y " i „niesłuszny", mające t u charakter imperatywny. Oto np. rozkaz: „ n i e k r a d n i j " — o c e n i m y j a k o s ł u s z n y ; z n a c z y t o , że s a m i go w y d a j e m y , że c h c e m y g o n a r z u c i ć . P o d o b n i e m o ż e m y p r z y ­ ł ą c z y ć się d o o p i n i i : „ t e n o b r a z j e s t p i ę k n y " , d o d a j ą c u w a g ę „słusznie"; w t e n sposób w y r a ż a m y pragnienie, b y wraz z mówią­ c y m podzielić wysiłki, k t ó r e zmierzają do spowodowania, a b y i inni przyjęli t ę samą p o s t a w ę emocjonalną. Ale a l t e r n a t y w ę „słuszny — niesłuszny" należy jasno odróżnić od a l t e r n a t y w y „prawdziwy — fałszywy". Pomieszanie tych dwóch alternatyw lub p r ó b y t r a k t o w a n i a ich j a k o m a j ą c y c h t ę samą n a t u r ę logiczną s t a ł y się p r z y c z y n ą s z k o d l i w y c h n i e p o r o z u m i e ń , k t ó r y c h p e ł n o w h i s t o r i i filozofii o d c z a s ó w P l a t o n a . A l e t o j e s t p r o b l e m , k t ó r y m n i e m o ż e m y się w t e j k s i ą ż c e z a j m o w a ć ; j e g o m i e j s c e —> w w y k ł a ­ dzie teorii sądów wartościujących. W tej p r a c y n a t o m i a s t ograni­ c z y m y się d o a n a l i z y p o z n a w c z e g o p o s ł u g i w a n i a się j ę z y k i e m .

§ 5.

DEFINICJE

Definicją n a z y w a m y w p r o w a d z e n i e n o w y c h t e r m i n ó w j a k o f u n k c j i t e r m i n ó w z n a n y c h . W a ż n e j e s t , a b y ś m y sobie z d a l i s p r a w ę , że d e f i n i c j a , ze w z g l ę d u n a t o , iż d o t y c z y t e r m i n ó w , w c h o d z i w skład metajęzyka, przynajmniej w swoim pierwotnym znaczeniu. Jeśli n p . m ó w i m y : „łódź p o d w o d n a jest to okręt m o g ą c y p ł y w a ć p o d w o d ą " , t o d e f i n i u j e m y n i e ł ó d ź p o d w o d n ą , lecz t e r m i n „ ł ó d ź p o d w o d n a " . Ł ó d ź p o d w o d n ą — m o ż n a z b u d o w a ć , a l e n i e zdefinio­ w a ć . D l a t e g o p o p r a w n a f o r m a t e j definicji p o w i n n a b y b y ć t a k a : „ z a p o m o c ą «łódź p o d w o d n a ) ) d e n o t u j e m y s t a t e k m o g ą c y p ł y w a ć p o d w o d ą " ; a l b o : „ t e r m i n «łódź p o d w o d n a ) ) n i e c h a j m a t o s a m o z n a c z e n i e , co t e r m i n « o k r ę t m o g ą c y p ł y w a ć p o d wodą)). P r z y j ę ł o się j e d n a k ż e , że p i s z e m y definicje j a k o z d a n i a j ę z y k a przedmiotowego, t a k jak w pierwszym przykładzie. Zwyczaj ten n i e j e s t n i e b e z p i e c z n y , o ile t r a k t u j e m y g o j a k o p r o c e d u r ę u p r o -

Wstęp

29

szezoną, k t ó r ą d l a c e l ó w l o g i c z n y c h n a l e ż y z m i e n i ć , p r z e k ł a d a j ą c sformułowanie definicyjne języka przedmiotowego n a odpowiednie zdanie metajęzyka. W języku sformalizowanym u ż y w a m y t u z n a k u „fsf", k t ó r y z n a c z y : „ r ó w n y n a z a s a d z i e d e f i n i c j i " . M o ż e m y więc n a p i s a ć : łódź p o d w o d n a ^ okręt mogący pływać pod wodą.

B ę d z i e m y m ó w i l i , że z n a k ,,^f" n i e j e s t w ł a ś c i w y m t e r m i n e m p r z e d m i o t o w y m . Z d a n i a , w k t ó r y c h t e n z n a k w y s t ę p u j e , są t o n i e w ł a ś c i w e z d a n i a p r z e d m i o t o w e , w p r o w a d z a się j e z a p o ­ m o c ą p r z e s t a w i e n i a p i ę t r a j ę z y k o w e g o *. Zgodnie z n o m e n k l a t u r ą logiki t r a d y c y j n e j , t e r m i n w y s t ę p u ­ j ą c y p o l e w e j s t r o n i e definicji n a z y w a m y d e f i n i e n d u m , a t e r m i n występujący po prawej stronie — d e f i n i e n s . R e l a c j ę r ó w n o ś c i n a z a s a d z i e definicji m o ż n a t r a k t o w a ć j a k o p r z y p a d e k szczególny relacji równoznaczności, czyli p o s i a d a n i a tego samego znaczenia. J e s t to przypadek, w k t ó r y m równość z n a c z e ń n i e w y w o d z i się z i n n y c h t w i e r d z e ń , lecz z o s t a ł a n a d a n a za p o m o c ą świadomej decyzji dotyczącej w p r o w a d z e n i a nowego z n a k u . W z w i ą z k u z t y m n a p y t a n i e , c z y r ó w n o z n a c z n o ś ć d a się w y ­ k a z a ć , c z y t e ż z a c h o d z i o n a d z i ę k i definicji, o d p o w i a d a m y w r ó ż n y sposób, stosownie do tego, j a k w d a n y m w y p a d k u jest z b u d o w a n y system językowy. Można ten sam system zbudować w rozmaitych o d m i a n a c h , r ó ż n i ą c y c h się p u n k t e m w y j ś c i a ; t o , co j e s t definicją w jednej odmianie konstrukcyjnej, w i n n y m wariancie może być r ó w n o z n a c z n o ś c i ą d a j ą c ą się u d o w o d n i ć . Relacja równoznaczności, zachodząca między symbolami, da się s p r o w a d z i ć d o r e l a c j i r ó w n o z n a c z n o ś c i m i ę d z y e g z e m p l a r z a m i z n a k ó w . D w a s y m b o l e są r ó w n o z n a c z n e , jeśli k a ż d y e g z e m p l a r z jednego symbolu jest równoznaczny z k a ż d y m egzemplarzem d r u g i e g o s y m b o l u **. R e d u k c j ą t ą t ł u m a c z y się m o ż l i w o ś ć b u d o * Termin „język przestawiony" został wprowadzony przez R. Carnapa, Logical Syntax of Language, N e w York 1937, Hareourt, Brace. ** Dla w y g o d y u ż y w a m y tego samego słowa dla relacji równoznaczności między symbolami, co między egzemplarzami symboli, mimo że są to relacje różnego t y p u .

30

Hans

Jśeichenbach

w a n i a definicji. K a ż d a d e f i n i c j a k i e d y ś z o s t a j e z b u d o w a n a p o r a z pierwszy; m o ż n a ją wówczas t r a k t o w a ć j a k o u m o w ę , wedle k t ó r e j k a ż d y egzemplarz znaku p o d o b n y do egzemplarza w definiendum, m a b y ć u w a ż a n y za r ó w n o z n a c z n y z k a ż d y m e g z e m p l a r z e m z n a k u p o d o b n y m do e g z e m p l a r z a w definiensie. C y t o w a n y p r z y k ł a d z a w i e r a definicję s p e c j a l n e g o k s z t a ł t u , o m a w i a n ą w logice t r a d y c y j n e j , m i a n o w i c i e definicję p o w s t a ł ą d z i ę k i d e t e r m i n a c j i genus proximum i differentia specifica . L o g i k a w s p ó ł c z e s n a d o s z ł a d o w n i o s k u , że j e s t t o b a r d z o o g r a n i c z o n a f o r m a definicji o r a z że z a r ó w n o w j ę z y k u n a u k o w y m , j a k i p o t o c z n y m p o s ł u g u j e m y się z w y k l e i n n y m i j e j p o s t a c i a m i . N a ogół b i o r ą c , z n a k ,,^f w y s t ę p u j e m i ę d z y z d a n i a m i , nie zaś m i ę d z y słowami czy z w r o t a m i . O t o n p . d e f i n i u j e m y z d a n i e : „ p r z e m i a n a m a t e r i i jest u danej osoby n o r m a l n a " , za p o m o c ą zbioru z d a ń o p r o c e n t o ­ wej zawartości p e w n y c h substancji w k r w i tej osoby. Ogólną z a t e m f o r m ą t a k i e j definicji j e s t :
2 u

a

D (

[ft,

...]

g d z i e n a w i a s y w s k a z u j ą p e w n e p o ł ą c z e n i e z d a ń „ 6 " , „ e " , ... W p o ­ ł ą c z e n i u t y m o w e z d a n i a m o ż n a w i ą z a ć ze s o b ą z a p o m o c ą r ó ż n y c h operacji logicznych, np. takich, które w y r a ż a m y słowami: „i", „lub", „implikuje". N a z y w a m y to d e f i n i c j ą p r z e z k o o r d y ­ nację sądów. J e ś l i w t e n s p o s ó b w p r o w a d z a m y n o w e t e r m i n y , t o n i e definiu­ j e m y i c h explicite lecz implicite, tj. w uwikłaniu z innymi termi­ n a m i . D e f i n i u j e m y w i ę c n p . n i e t e r m i n „ p r z e m i a n a m a t e r i i " , lecz wypowiedzi w rodzaju: „przemiana materii jest normalna", „prze­ m i a n a materii jest poniżej n o r m y " . P r o c e d u r a t a k a jest dopusz­ czalna, ponieważ w d a n y m w y p a d k u nie u ż y w a m y izolowanego terminu „przemiana materii", tylko pewne zdania, w których ten t e r m i n występuje; znajomość znaczenia t y c h z d a ń wystarczy dla w s z e l k i c h c e l ó w p r a k t y c z n y c h . Z e w z g l ę d u n a i c h o d w o ł a n i e się d o s p o s o b u u ż y c i a w y r a ż e ń — definicje t a k i e b y w a j ą c z ę s t o n a z y ­ wane d e f i n i c j a m i p r z e z u ż y c i e .
7

„Rodzaju najbliższego i różnicy gatunkowej".

Wstęp

31

D o n i o s ł o ś ć t y c h definicji p o l e g a n a t y m . że p o z w a l a j ą o n e z d e f i n i o w a ć t e r m i n a b s t r a k c y j n y z a p o m o c ą o d w o ł a n i a się d o t e r ­ minów konkretnych, gdy tymczasem scholastyczna definicja, przez rodzaj n a d r z ę d n y i różnicę gatunkową, określa termin a b s t r a k c y j n y o d w o ł u j ą c się d o t e r m i n ó w b a r d z i e j a b s t r a k c y j n y c h . Z t e g o w ł a ś n i e p o w o d u t r a d y c y j n a p o s t a ć definicji n i e m o ż e sprostać zadaniom aktualnej procedury naukowej, w której we­ r y f i k a c j ę w y p o w i e d z i a b s t r a k c y j n y c h p o d a j e się z a w s z e z a p o m o c ą weryfikacji wypowiedzi o rzeczach bezpośrednio postrzegalnych, t a k i c h j a k : t e r m o m e t r y , p r z y r z ą d y miernicze czy m a ł e cząstki, widoczne przez mikroskop.

II. RACHUNEK

ZDAŃ

§ 7. T A B E L E

PRAWDZIWOŚCI

Przejdziemy teraz do logicznych r e g u ł p r a w d z i w o ś c i . For­ m u ł u j e się j e z a p o m o c ą t a b e l p r a w d z i w o ś c i . T a k j a k r e g u ł y b u d o w a n i a , t a k ż e i r e g u ł y p r a w d z i w o ś c i są d y r e k t y w a m i . U s t a ­ nawiając wartości logiczne, p r z y p o r z ą d k o w a n e p e w n y m k o m b i ­ nacjom sądów logicznych — p r z e z operacje propozycjonalne, reguły t e definiują z n a c z e n i e o w y c h o p e r a c j i . P r o c e d u r a t a o p i e r a się n a n a s t ę p u j ą c y m r o z w a ż a n i u . O p e r a c j e propozycjonalne ustalają relację m i ę d z y wartością logiczną zdania m o l e k u l a r n e g o a w a r t o ś c i a m i l o g i c z n y m i z d a ń a t o m o w y c h (czyli elementarnych). N p . zdanie: „Piotr lub Wiliam pójdzie z tobą" b ę d z i e f a ł s z y w e , jeśli o k a ż e się, że f a ł s z e m j e s t : „ P i o t r p ó j d z i e z tobą", a także fałszem: „Wiliam pójdzie z tobą". Możemy z a t e m zdefiniować znaczenie działania zdaniotwórczego, formułując r e ­ l a c j e p r a w d z i w o ś c i zachodzące między zdaniami elementar­ n y m i a ich połączeniami. Eelacje te zostały ujęte w formie na­ s t ę p u j ą c y c h t a b e l , czyli m a t r y c prawdziwości, w k t ó r y c h „ P " zna­ c z y „ p r a w d a " , „ J P " z a ś z n a c z y „ f a ł s z " *.

* Tabele prawdziwości zastosował L. Wittgenstein, Tractatus LogicoPhilosopMcus, N e w York 1922, Harcourt, Brace, s. 93, oraz E. L. Post, „Amer. Journal of Math.", X L I I I , 1921, s. 163. Faktycznie jednak definicję operacji propozycjonalnych za pomocą terminów prawdy i fałszu podali już wcześniej np. B. Russell i A. N . Wnitehead, Principia Mathematica, tom I, 1910, s. 6— 8. Później C. S. Peirce posłużył się tą definicją; por. odsyłacz na s. 36.

Rachunek

zdań

33

Tabele Tabela a P F la a F P

p r a w d z i w o s ci Tabela a P P F F b P F P F
i

Ib ab P F F F P F P P a~D b a == b P F F P

a V b P P P F

Powyższe tabele prawdziwości można czytać w dwóch kierun­ k a c h . P i e r w s z y — od p r a w e j do lewej, t j . od z d a n i a oznajmiają­ cego, z a w i e r a j ą c e g o d a n ą o p e r a c j ę , czyli z d a n i a z ł o ż o n e g o , d o z d a ń e l e m e n t a r n y c h . T a b e l e t e u s t a l a j ą w ó w c z a s , że o ile p r a w d z i w e j e s t zdanie złożone, to p r a w d z i w y jest jeden z p r z y p a d k ó w P . (Przez p r z y p a d e k P sądu złożonego r o z u m i e m y k a ż d ą z t y c h kombinacji sądów elementarnych, której jest przyporządkowane „ P " w ko­ l u m n i e s ą d u z ł o ż o n e g o ) . N p . j e ś l i „ a V 6" j e s t p r a w d z i w e , t o w i e m y , że a l b o „<x" j e s t p r a w d z i w e i „&" j e s t p r a w d z i w e , a l b o „ a " j e s t p r a w d z i w e , „&" z a ś — f a ł s z y w e , a l b o „ a " j e s t f a ł s z y w e , „&" z a ś — p r a w d z i w e . D r u g i k i e r u n e k b i e g n i e o d l e w e j d o p r a w e j , t j . od zdania elementarnego do zdania złożonego. Tabele ustalają w ó w c z a s , że jeśli j e d e n z p r z y p a d k ó w P j e s t p r a w d z i w y , t o o d p o ­ w i a d a j ą c a m u o p e r a c j a z a c h o d z i . N p . jeżeli w i e m y , że „ a " j e s t p r a w d z i w e , „ 6 " z a ś — f a ł s z y w e , t o p o w i e m y , iż „a V b" j e s t prawdziwe. I n t e r p r e t a c j ę , p r z y k t ó r e j t a b e l e p r a w d z i w o ś c i c z y t a się w o b u kierunkach, nazywać będziemy i n t e r p r e t a c j ą adiunktywną tabel prawdziwości. Interpretację, przy której tabele te odczytuje się t y l k o w p i e r w s z y m k i e r u n k u , t j . o d p r a w e j d o l e w e j , n a z w i e m y i n t e r p r e t a c j ą k o n e k t y w n ą tabel prawdziwości. A ż e b y r ó ż n i c a s t a ł a się j a s n a , p o k a ż m y p r z y k ł a d : C h i r u r g , m a j ą c y d o c z y n i e n i a z c i ę ż k i m p r z y p a d k i e m , p r z y z n a j e , iż n i e wie, c z y u d a się u r a t o w a ć p a c j e n t a ; d o d a j e j e d n a k : „ P a c j e n t a t r z e b a o p e r o w a ć , b o i n a c z e j u m r z e " . Z a ł ó ż m y , że o p e r a c j ę z r o -

34

Hans

Beichenbach

b i o n o i p a c j e n t n i e u m a r ł . Czy t o d o w o d z i , że o ś w i a d c z e n i e c h i r u r g a b y ł o p r a w d z i w e ? J e ś l i p o s ł u ż y m y się i n t e r p r e t a c j ą a d i u n k t y w n ą , istotnie byłoby to dowiedzione, gdyż zaszedł jeden z p r z y p a d k ó w P , właściwych kombinacji „ l u b . Stosując natomiast interpretację k o n e k t y w n ą , p o w i e d z i e l i b y ś m y , że t o , co się s t a ł o , j e d y n i e z g a d z a się z o ś w i a d c z e n i e m c h i r u r g a , n i e d o w o d z ą c j e d n a k p r a w d z i w o ś c i tego oświadczenia. A b y u d o w o d n i ć ową prawdziwość, t r z e b a b y w y k a z a ć , że n i e p o z o s t a ł a ż a d n a i n n a m o ż l i w o ś ć w y z d r o w i e n i a , że g d y b y p a c j e n t n i e p o d d a ł się o p e r a c j i , t o b y u m a r ł . P r z y t e j i n t e r p r e t a c j i r o z w a ż a n e o ś w i a d c z e n i e u s t a l a z w i ą z e k , czyli k o ­ n e k s j ę , m i ę d z y p r z y p a d k a m i P — w t a k i s p o s ó b , że jeśli j e d e n z p r z y p a d k ó w P nie zajdzie, t o j e d e n z pozostałych p r z y p a d k ó w P zajść m u s i . D l a t e g o s t a j e się o c z y w i s t e , iż p r a w d z i w o ś c i p o w y ż ­ szego o ś w i a d c z e n i a n i e m o ż e u z a s a d n i ć j e d n a o b s e r w a c j a , j a k o że ś w i a d c z y o n a t y l k o o t y m , iż z a s z e d ł j e d e n z p r z y p a d k ó w P , n i e informuje nas n a t o m i a s t o innych możliwościach. J e d y n i e obalenie owego oświadczenia u z y s k a ć m o ż n a za pomocą jednej obser­ w a c j i ; jeżeli n p . p a c j e n t a nie z o p e r o w a n o , a m i m o t o n i e u m a r ł , w t a k i m razie oświadczenie chirurga było n a pewno fałszywe.
u

Analogicznie, m ó w i m y o o p e r a c j a c h adiunkt ywnych i o p e r a c j a c h k o n e k t y w n y c h . Operację adiunktywną można z w e r y f i k o w a ć za pomocą jednej obserwacji; operację konek­ t y w n ą m o ż n a jedynie s f a l s y f i k o w a ć za p o m o c ą jednej obser­ wacji, g d y t y m c z a s e m w p r z y p a d k u p o z y t y w n y m p o j e d y n c z a obserwacja może t y l k o b y ć z g o d n a z ową operacją. M o ż e m y t a k ż e p o w i e d z i e ć , że o p e r a c j ę k o n e k t y w n ą d a się p o t w i e r d z i ć za p o m o c ą j e d n e j o b s e r w a c j i , o ile p r z e z „ p o t w i e r d z e n i e " r o z u ­ m i e m y „ z g o d n o ś ć z " , t j . „ n i e s p r z e c z n o ś ć " . P o s ł u g i w a n i e się j e d n a k słowem „potwierdzać" jest niebezpieczne, ponieważ wyraz t e n m a i drugie znaczenie, nie zawsze jasno odróżniane od pierwszego, mianowicie „weryfikować do pewnego stopnia". Rozważania na t e m a t uzasadniania polegającego n a t a k r o z u m i a n y m potwier­ d z a n i u należą do logiki indukcji, ponieważ u z a s a d n i a n i e t a k i e o p i e r a się n a p e w n e j s z c z e g ó l n e j f o r m i e w n i o s k o w a n i a i n d u k c y j ­ nego; nie c h c e m y t u t a j p o d e j m o w a ć t y c h r o z w a ż a ń i dlatego nie będziemy badali warunków, pod jakimi zaobserwowany przy-

Rachunek

zdań

35

p a d e k P należy u z n a ć za uzasadnienie przez potwierdzenie. Słowa „potwierdzać" będziemy t u zawsze używali w znaczeniu „być z g o d n y m z". N a razie kwestię, jak zweryfikować operację ko­ nektywna, pozostawiamy otwartą, odkładając n a później dyskusję w tej sprawie. Rozróżnienie interpretacji adiunktywnej i konektywnej, któ­ reśmy wyjaśnili n a przykładzie operacji a l t e r n a t y w y „lub", odnosi się a n a l o g i c z n i e i d o i n n y c h d z i a ł a ń . O p e r a c j ą , k t ó r ą s t o s u j e m y przeważnie w interpretacji konektywnej, jest i m p l i k a c j a . Tutaj zwykłej koincydencji, t j . przypadku, w k t ó r y m „a" jest prawdą o r a z „ 6 " j e s t p r a w d ą , n i e u w a ż a się z w y k l e z a d o w ó d i m p l i k a c j i . Z d a r z y ł o się o s t a t n i o w L o s A n g e l e s , że g d y w k i n i e p o k a z y w a n o n a ekranie wysadzenie w powietrze drzewa tarasującego rzekę, wstrząs ziemi targnął b u d y n k i e m kina. Implikacja: „wysadzenie w powie­ trze drzewa, pokazane na ekranie, implikowało wstrząs gmachu k i n a " , b y ł a wówczas p r a w d z i w a w sensie a d i u n k t y w n y m , fałszywa n a t o m i a s t , jeśli ją i n t e r p r e t o w a ć k o n e k t y w n i e . I m p l i k a c j i a d i u n k ­ t y w n e j r z a d k o k i e d y u ż y w a się w j ę z y k u p o t o c z n y m . P o d o b n i e r ó w n o w a ż n o ś ć (a t a k ż e r o z ł ą c z n e „ a l b o " ) b y w a s t o s o w a n a p r z e ­ ważnie w sensie k o n e k t y w n y m . A l t e r n a t y w y i n k l u z y w n e j „ l u b " u ż y w a m y w obu interpretacjach; „i" przeważnie w interpretacji adiunktywnej. „ I " — w przeciwieństwie do innych operacji — m a jeden tylko p r z y p a d e k P ; dlatego nie m o ż n a t u mówić o z w i ą z k u , czyli k o n e k s j i m i ę d z y p r z y p a d k a m i P . I s t n i e j e j e d n a k t a k ż e i k o n e k t y w n a i n t e r p r e t a c j a „ i " , w t y m z n a c z e n i u , że n i e m o ż e się z d a r z y ć ż a d e n i n n y p r z y p a d e k . P o d o b n i e j a k „ i " , r ó w n i e ż n e g a c j i u ż y w a się p r z e w a ż n i e a d i u n k t y w n i e ; w i n t e r p r e t a c j i k o ­ nektywnej „a" znaczy: „«a» jest koniecznie fałszywe". Nawiasem m ó w i ą c , w i d a ć z t y c h r o z w a ż a ń , że k w e s t i a o p e r a c j i k o n e k t y w n y c h w i ą ż e się ściśle z a n a l i z ą m o d a l n o ś c i , t j . t e r m i n ó w „ k o n i e c z n y " , „możliwy", „niemożliwy". Dwoistość interpretacji uprawnia do przyjęcia tej samej nazwy dla operacji obu rodzajów. I t a k n p . implikacja a d i u n k t y w n a m a t e s a m e t a b e l e p r a w d z i w o ś c i , co i m p l i k a c j a k o n e k t y w n a ; o p e r a c j e t e r ó ż n i ą się t y l k o i n t e r p r e t a c j ą p r z y p a d k ó w P , k t ó r e przy pierwszej interpretacji znaczą weryfikację, a p r z y drugiej —
Logika i język 5

36

Hans

Reichenbaah

z g o d n o ś ć . O p e r a c j e a d i u n k t y w n e są a d i u n k t y w n y m i korelat a m i operacji k o n e k t y w n y c h . Odchylenia, które wykazuje implikacja adiunktywną względem konektywnego rozumienia, nazywano niekiedy „paradoksami i m p l i k a c j i " . Z i n t e r p r e t a c j i a d i u n k t y w n e j w y n i k a , że s ą d fał­ s z y w y i m p l i k u j e k a ż d ą w y p o w i e d ź o r a z że s ą d p r a w d z i w y j e s t i m p l i k o w a n y p r z e z k a ż d y sąd. M a m y z a t e m : „ ś n i e g j e s t c z a r n y i m p l i k u j e , iż j u t r o b ę d z i e t u t r z ę s i e n i e z i e m i " o r a z „ j e s t t r z ę s i e n i e z i e m i i m p l i k u j e , że c u k i e r j e s t s ł o d k i " . M e m a , o c z y w i s t a , n i c p a r a d o k s a l n e g o w t y c h wypowiedziach. M u s i m y zdać sobie sprawę, że słowo „ i m p l i k u j e " m a t u t a j n i e t o s a m o z n a c z e n i e , co w j ę z y k u potocznym; implikacja w t y m wypadku po prostu d o ł ą c z a jedno o z n a j m i e n i e d o d r u g i e g o , n i e w i ą ż ą c i c h ze sobą. I m p l i k a c j a a d i u n k t y w n ą m a szersze z n a c z e n i e niż i m p l i k a c j a k o n e k t y w n ą ; jeśli i m p l i k a c j a k o n e k t y w n ą z a c h o d z i , t o w y s t ę p u j e t a k ż e i m p l i k a ­ cja a d i u n k t y w n ą , ale nie n a o d w r ó t . Spór m i ę d z y z w o l e n n i k a m i operacji a d i u n k t y w n y c h a zwolennikami k o n e k t y w n y c h , toczący się o d c z a s ó w a n t y c z n y c h *, u l e g a ł n i e k i e d y z a g m a t w a n i u - n a s k u t e k d o m a g a n i a się, a b y u z n a ć z a p o p r a w n ą o p e r a c j ę j e d n e g o z t y c h dwóch t y p ó w . Takie żądania świadczą o niezrozumieniu sytuacji. W p r o w a d z a j ą c implikację a d i u n k t y w n ą do naszego ję­ zyka, k o r z y s t a m y z uprawnień uczonego do konstruowania jego w ł a s n y c h u p r o s z c z o n y c h p o j ę ć . N i e w y k l u c z a t o p o s ł u g i w a n i a się i m p l i k a c j ą k o n e k t y w n ą w i n n y c h s ą d a c h ; p o w i n n o się t y l k o w y ­ magać, a b y było jasne, o k t ó r y rodzaj operacji chodzi. P o n i e w a ż o p e r a c j e a d i u n k t y w n e w e r y f i k u j e się l u b f a l s y f i k u j e za p o m o c ą wartości logicznej sądów składowych, noszą one również n a z w ę funkcji prawdziwościowych. Operacje k o n e k t y w n e nie mają c h a r a k t e r u funkcji prawdziwościowych w t y m sensie; m o ż n a n a t o m i a s t m ó w i ć o t a k i m i c h c h a r a k t e r z e w sensie s z e r s z y m , o ile w y p o w i e d z i , w k t ó r y c h o n e w y s t ę p u j ą , są p r z e k ł a d a l n e n a i n n e wypowiedzi, zawierające wyłącznie operacje a d i u n k t y w n e , takie np., jakie stosujemy w w y p a d k u powtórnej obserwacji zdarzeń tego
* Por. interesujące uwagi historyczne C. S. Peiree'a w jego Colleeted Cambridge 1933, Harvard University Press, t o m I I I , ust. 441—444. Papers,

Rachunek

zdań

37

samego rodzaju. Kwestia, czy operacje k o n e k t y w n e języka po­ t o c z n e g o są f u n k c j a m i p r a w d z i w o ś c i o w y m i w t y m z n a c z e n i u , stanowi w a ż n y p u n k t sporny w dyskusji n a t e m a t p o d s t a w logiki; m a m y z a m i a r w d a l s z y m c i ą g u w y k a z a ć , że n a p y t a n i e t o n a l e ż y o d p o w i e d z i e ć t w i e r d z ą c o , z t y m j e d n a k z a s t r z e ż e n i e m , że d o t a k rozumianych operacji k o n e k t y w n y c h wejdą wypowiedzi meta­ j ę z y k a *. Chociaż, j a k powiedzieliśmy, implikację a d i u n k t y w n ą i równo­ ważność adiunktywną rzadko stosujemy w języku potocznym, to przecież istnieje p o d s t a w o w e zastosowanie t a k i c h operacji w pew­ n y c h w y r a ż e n i a c h s ł u ż ą c y c h c e l o m r e t o r y c z n y m r a c z e j n i ż logicz­ n y m . Możemy n p . zaakcentować prawdziwość pewnego oświadcze­ nia, czyniąc zeń n a s t ę p n i k zdania n a p e w n o prawdziwego, k t ó ­ rego z n a c z e n i e nie m a ż a d n e g o z w i ą z k u z o w y m o ś w i a d c z e n i e m , jak w t a k i m okrzyku a d w o k a t a : „Jeżeli dwa razy dwa jest cztery, t o t e n człowiek j e s t p r a w o w i t y m s p a d k o b i e r c ą " . I m p l i k a c j a t a z o ­ stała t u t a j u z n a n a za prawdziwą, ponieważ mówiący u w a ż a zarówno jej p o p r z e d n i k , j a k i n a s t ę p n i k , z a p r a w d ę ; z a p o m o c ą t e g o z a b i e g u oratorśkiego pewność poprzednika została, rzec można, przenie­ siona n a n a s t ę p n i k . P o d o b n e g o k s z t a ł t u w y r a ż e n i a p o w s t a j ą p r z y pomocy twierdzeń takich, j a k : „ T a k j a k żyję i o d d y c h a m , t e n człowiek j e s t n i e w i n n y " . O w o „ t a k j a k " w s k a z u j e t u t a j r ó w n o ­ w a ż n o ś ć a d i u n k t y w n ą ; z o s t a ł o o n o u ż y t e dlą z a n a c z e n i a , iż o b a t e z d a n i a m a j ą t ę s a m ą w a r t o ś ć logiczną. W i n n y c h s f o r m u ł o w a n i a c h t e g o r o d z a j u s t o s u j e się i m p l i k a c j ę a d i u n k t y w n ą d l a z a z n a c z e n i a , że m ó w i ą c y u w a ż a p e w n e z d a n i e „ 6 "
* Zamiast słów „adiunktywny" lub „będący funkcją prawdziwościową" — w węższym sensie, często stosuje się termin „ekstensjonalny"; niejednokrotnie jednak termin ten bywa też u ż y w a n y w znaczeniu naszego „będący funkcją prawdziwościową" — w szerszym sensie. Termin „intensjonalny", który w dyskusjach logicznych nieraz przeciwstawia się terminowi „ekstensjonalny", bywa niekiedy u ż y w a n y jako równoważnik naszego terminu „konektywny", kiedy indziej zaś — jako równoważny naszemu terminowi „analityczny ko­ nektywny", który wprowadzimy później. Dla uniknięcia dwuznaczności wpro­ wadzamy terminy „adiunktywny" i „konektywny" w znaczeniach zdefinio­ wanych. Nasz termin „implikacja adiunktywną" zastępuje również Russellowską „implikację materialną". 5*

38

Hans

Beichenbach

z a p r a w d z i w e , n a t o m i a s t z d a n i a „ a " a n i n i e s t w i e r d z a , a n i n i e za­ przecza. R o z w a ż m y zdanie: „Jeśli t e n człowiek nie jest mordercą, to n a pewno jest on w tę zbrodnię zamieszany". Następnik uznano t u za prawdziwy, a ponieważ zdanie prawdziwe jest a d i u n k t y w n i e implikowane przez każde zdanie, przeto stwierdzenie tej impli­ kacji pozostawia kwestię prawdziwości jej p o p r z e d n i k a — o t w a r t ą . T o z a ś , że n a s t ę p n i k u z n a n o z a p r a w d ę , w i d a ć s t ą d , iż z d a n i e t o w y n i k a ł o b y z p o p r z e d n i k a również w w y p a d k u jego fałszywości, t j . g d y w s p o m n i a n y człowiek jest mordercą. W i n n e j w e r s j i —• t a k i c h i m p l i k a c j i a d i u n k t y w n y c h u ż y w a się w formie n a s t ę p u j ą c y c h z w r o t ó w r e t o r y c z n y c h : w y o b r a ź m y sobie o t o , że m ó w c a n a w e s e l u p r z e d s t a w i a s a m e g o siebie, m ó w i ą c : „ J e ś l i n i e j e s t e m o j c e m p a n n y m ł o d e j , t o p r z y n a j m n i e j j e s t e m jej w u j e m " . I d z i e m u w ł a ś c i w i e o t o : „ M e j e s t e m o j c e m , ale w u j e m " . Zamiast tego formułuje on implikację, w której kwestia prawdzi­ wości z d a ń składowych pozostaje o t w a r t a , z b u d o w a n ą jednak w t e n s p o s ó b , b y w k a ż d y m r a z i e u p r a w n i a ł o go t o d o w y g ł o s z e ­ n i a m o w y . I m p l i k a c j a t a jest oczywiście a d i u n k t y w n ą , gdyż u z n a j e się j ą z t e j t y l k o p r z y c z y n y , iż z a r ó w n o j e j p o p r z e d n i k , j a k i n a s t ę p n i k są z n a n e j a k o p r a w d z i w e . W t a k i c h f i g u r a c h stylistycznych i pokrewnych im zwrotach retorycznych charakter p r a w d z i w o ś c i o w y o p e r a c j i p r o p o z y c j o n a l n y c h s t a j e się w i d o c z n y s p o z a z a s ł o n y k o n o t a c j i p s y c h o l o g i c z n y c h *. D o d a j m y p a r ę u w a g d o t y c z ą c y c h z a g a d n i e n i a , w j a k i m sensie t a b e l e p r a w d z i w o ś c i m o ż n a u w a ż a ć z a definicje o p e r a c j i p r o ­ p o z y c j o n a l n y c h . M o ż e m y o d c z y t a ć definicję s ł o w a n p . „ l u b " — w następujący sposób: „ a V b" j e s t prawdziwe 6" „ a " j e s t p r a w d z i w e i „6 j e s t p r a w d z i w e 3, l u b „<x" j e s t p r a w d z i w e , „fe" z a ś f a ł s z y w e l u b „ a " jest fałszywe, „6" zaś prawdziwe fałszywe oraz &" j e s t f a ł s z y w e

(1)

(2)

* Implikację częściowo adiunktywną, a częściowo konektywną omawiamy w § 64.

Rachunek

zdań

39

J e s t t o definicja przez użycie, sformułowana w j ę z y k u s e m a n t y c z ­ n y m ; zawiera ona, nie w cudzysłowach, w y r a z y „lub" oraz „i". Z a k ł a d a z a t e m , że z n a n e są o p e r a c j e o z n a c z o n e p r z e z t e s ł o w a . Definicje i n n y c h operacji w y g l ą d a ł y b y w p o d o b n y sposób i rów­ nież z a w i e r a ł y b y s ł o w a „ l u b " o r a z „ i " . O s i ą g a m y w i ę c d z i ę k i t e j definicji t y l e t y l k o , że o p e r a c j e j ę z y k a p r z e d m i o t o w e g o s p r o ­ w a d z a się d o d w ó c h o d p o w i a d a j ą c y c h i m o p e r a c j i m e t a j ę z y k a . R e d u k c j a t a n i e j e s t c a ł k i e m b e z u ż y t e c z n a , g d y ż w s k a z u j e , że m o ż n a z d e f i n i o w a ć o p e r a c j e n a d o w o l n y c h z d a n i a c h , jeśli t y l k o z n a m y znaczenie operacji n a zdaniach kształtu „zdanie jest praw­ dziwe" i „zdanie jest fałszywe". Nazwijmy tego rodzaju operacje propozycjonalne o p e r a c j a m i s e m a n t y c z n y m i ; będziemy wów­ c z a s m o g l i p o w i e d z i e ć , że t a b e l e p r a w d z i w o ś c i p o d a j ą definicję operacji propozycjonalnych języka przedmiotowego za p o m o c ą terminów operacji semantycznych. Dualizm operacji a d i u n k t y w n y c h i k o n e k t y w n y c h dotyczy t a k ż e operacji s e m a n t y c z n y c h . J e s t rzeczą ważną, a b y ś m y sobie z d a l i s p r a w ę , że w definicji o p e r a c j i j ę z y k a p r z e d m i o t o w e g o se­ mantyczne „i" jest adiunktywne, podczas gdy „lub" można i n t e r p r e t o w a ć zarówno a d i u n k t y w n i e , j a k k o n e k t y w n i e : jeśli owo „lub" zinterpretujemy adiunktywnie, to otrzymamy adiunktywne operacje j ę z y k a p r z e d m i o t o w e g o ; jeśli z i n t e r p r e t u j e m y je ko­ nektywnie, to o t r z y m a m y konektywne operacje języka przedmio­ t o w e g o . W i d z i m y , że n a w e t r ó ż n i c y m i ę d z y t e r m i n a m i „ a d i u n k ­ t y w n y " i „ k o n e k t y w n y " n i e m o ż n a z d e f i n i o w a ć , o ile n i e s t a ł a się o n a j u ż z n a n a w o b r ę b i e o p e r a c j i s e m a n t y c z n y c h . R o z w a ż a n i e t o w s k a z u j e , iż w c e l u z d e f i n i o w a n i a p o d s t a w logiki m u s i m y z n a ć p e w n e t e r m i n y p i e r w o t n e , t j . t e r m i n y , k t ó r y c h z n a c z e n i e r o z u m i e m y b e z definicji. N a szczęście, n i e j e s t konieczne, b y ś m y terminy te pojmowali t a k jasno jak te, k t ó r y m i p o s ł u g u j e m y się w p o r z ą d n y m s y s t e m i e l o g i k i . D e f i n i c j a j e s t z r o ­ zumiała — n a w e t i w t e d y , gdy nie z n a m y wyraźnie znaczenia ter­ minów pierwotnych; m o ż n a też zdefiniować inne t e r m i n y jako f u n k c j e t e r m i n ó w n i e w y r a ź n y c h , w t a k i s p o s ó b , że t e i n n e t e r ­ m i n y n i e b ę d ą m ę t n e , lecz z o s t a n ą p r e c y z y j n i e o k r e ś l o n e . M o ż n a przeto uzyskać precyzyjne nawet znaczenie terminów pierwotnych,
r

40

Hans

Beichenbach

o p i e r a j ą c się n a i c h m ę t n y m z p o c z ą t k u r o z u m i e n i u . J a k o p r z y k ł a d r o z w a ż m y „ l u b " u ż y t e p o p r a w e j s t r o n i e r e l a c j i (1). P o z o s t a w i a m y j a k o o t w a r t ą — kwestię, czy t o „ l u b " jest łączne, czy też roz­ łączne; m o ż e m y zaś t a k uczynić, ponieważ niezależnie od tego, k t ó r y m ze z n a c z e ń się p o s ł u ż y m y , „ l u b " z d e f i n i o w a n e p o l e w e j s t r o n i e — ' b ę d z i e ł ą c z n y m „ l u b " . P o d o b n i e , dla zrozumienia ogólnej c h a r a k t e r y s t y k i d a n y c h operacji k o n e k t y w n y c h nie m u s i m y umieć u s t a l i ć w s p o s ó b j a s n y , co t o j e s t k o n e k t y w n e „ l u b " ; w d a l s z y m z a ś c i ą g u z o b a c z y m y , że m o ż n a p o d a ć d o k ł a d n ą definicję o p e r a c j i k o ­ n e k t y w n y c h , obejmującą również znaczenie owego t e r m i n u pierwot­ n e g o . T e g o r o d z a j u z w i ą z e k z a c h o d z i w ogóle m i ę d z y m e t a j ę z y k i e m a j ę z y k i e m p r z e d m i o t o w y m . M e t a j ę z y k często b y w a m ę t n y i nie­ p r e c y z y j n y ; m i m o tej w a d y m o ż e m y u ż y w a ć go do k o n s t r u o w a ­ n i a ściśle i j e d n o z n a c z n i e o k r e ś l o n y c h p o j ę ć j ę z y k a p r z e d m i o t o ­ wego. M e t o d y logiczne p r z y p o m i n a j ą precyzję i n s t r u m e n t ó w uży­ w a n y c h przez fizyka, k t ó r e n a w e t , g d y ich wskazania odczyta się n i e d o k ł a d n i e , p r z e c i e ż d a j ą w y n i k i z n a c z n i e b a r d z i e j d o k ł a d n e niż obserwacje d o k o n a n e bez i n s t r u m e n t ó w . D o k ł a d n o ś ć t a k a jest m o ż l i w a , g d y ż i n s t r u m e n t y t e z b u d o w a n o w t e n s p o s ó b , że m a ł y m różnicom między mierzonymi obiektami odpowiadają wielkie r ó ż n i c e m i ę d z y w s k a z a n i a m i p r z y r z ą d u . M e t o d y logiki f o r m a l n e j idą za p o d o b n y m w z o r e m : m a ł e różnice między pojęciami, k t ó r e m a m y z d e f i n i o w a ć w j ę z y k u p r z e d m i o t o w y m , w y d o b y w a się i p r z e d ­ stawia j a k o wielkie różnice m i ę d z y n i e p r e c y z y j n y m i pojęciami, używanymi w metajęzyku.

§ 9. I N T E R P R E T A C J A

OPERACJI TAUTOLOGICZNYCH KONEKTYWNYCH

JAKO

OPERACJI

Definicję tautologii przy pomocy operacji relacje tautologiczne nektywne. D a się t o p o k a z a ć syntetyczną, taką jak

jako formuły zawsze prawdziwej uzyskano a d i u n k t y w n y c h . O k a z u j e się j e d n a k , iż można interpretować jako operacje ko­ w następujący sposób. K i e d y ś m y formułę „ a D 6", u z n a l i z a p r a w d z i w ą , a n a s t ę p n i e

Rachunek

zdań

41

w i d z i m y , że „ a " o r a z „ 6 " są p r a w d z i w e , n i e u w a ż a m y t e j o b s e r ­ wacji za dowód implikacji k o n e k t y w n e j , ponieważ nie wiemy, czy wśród przyszłych p r z y p a d k ó w podobnego rodzaju będzie wyklu­ c z o n y p r z y p a d e k „ a - 5 " , s p r z e c z n y z t ą i m p l i k a c j ą . Co i n n e g o , g d y ś m y uznali za p r a w d ę formułę tautologiczną. Ponieważ formuła t a k a nie m a p r z y p a d k ó w JP, jest przeto niemożliwe d o k o n a n i e s p r z e c z n e j z n i ą o b s e r w a c j i ; d l a t e g o m o ż e m y p o w i e d z i e ć , że j e s t o n a p r a w d z i w a w sensie k o n e k t y w n y m . Czyniąc t a k , nie posługu­ j e m y się p o j e d y n c z ą o b s e r w a c j ą w c e l u z w e r y f i k o w a n i a o w e j f o r m u ł y ; t y l k o p o s t ę p u j e m y z g o d n i e z z a s a d ą głoszącą, iż z d a n i e , z k t ó r y m wszelkie możliwe obserwacje muszą b y ć zgodne, należy uważać za prawdziwe. Zilustrujemy to rozważanie za pomocą p r z y k ł a d u . W logii t a k i e j , j a k :
a\J

tauto­ (1)

b

EEE

m a m y operację równoważności, k t ó r a daje p r a w d ę przy wszelkich m o ż l i w y c h p o d s t a w i e n i a c h w a r t o ś c i n a m i e j s c e „ a " o r a z „fc". P o o b y d w u stronach tej równoważności występują operacje a d i u n k t y w n e dysjunkcji, koniunkcji i negacji. Z tautologicznego c h a r a k t e r u (1) w y n i k a , że i l e k r o ć o b s e r w a c j e u c z y n i ą l e w ą s t r o n ę (1) prawdą, również p r a w d ą uczynią jej stronę p r a w ą — i n a o d w r ó t ; a i l e k r o ć t r a f i ą się o b s e r w a c j e d a j ą c e p o l e w e j s t r o n i e fałsz, t y l e k r o ć d a d z ą o n e t a k ż e fałsz p o s t r o n i e p r a w e j — i n a o d w r ó t . J e s t w i ę c rzeczą niemożliwą d o k o n a n i e obserwacji, k t ó r e b y sfalsyfikowały r e l a c j ę (1); w s z e l k i e m o ż l i w e o b s e r w a c j e m u s z ą b y ć z nią z g o d n e . P o z w a l a t o n a u z n a n i e r ó w n o w a ż n o ś c i w (1) z a z w i ą z e k k o n i e c z n y , a z a t e m z a o p e r a c j ę k o n e k t y w n a . J e j w e r y f i k a c j a o p i e r a się n i e n a o b s e r w a c j a c h e m p i r y c z n y c h , lecz n a s t r u k t u r z e t e j f o r m u ł y . E e z u l t a t ten jest t a k ż e p o ż ą d a n y dla teorii weryfikowalności z n a c z e n i a . Co b o w i e m w y n i k a z t a u t o l o g i c z n e g o c h a r a k t e r u ( 1 ) : t o m i a n o w i c i e , że n i e m o ż l i w e j e s t z g o ł a u z y s k a n i e d o ś w i a d c z e ń , które b y wprowadziły różnicę między dwiema stronami wspomnia­ n e j r e l a c j i , c z y l i s p o w o d o w a ł y p r a w d z i w o ś ć j e d n e j s t r o n y , a fałszywość drugiej. Stosując drugą zasadę teorii weryfikowalności z n a c z e n i a ( § 2 ) o t r z y m u j e m y t e n w y n i k , że w y r a ż e n i a p o l e w e j i p o

42

Hans

Beichenbach

prawej stronie znaku równoważności mają to samo znaczenie. W y k r y l i ś m y więc logistyczną interpretację relacji równoznacz­ n o ś c i ; t ę k o n e k t y w n ą r e l a c j ę d a się i n t e r p r e t o w a ć j a k o r ó w n o ­ ważność tautologiczną. Możemy t e d y zastąpić znak adiunktywnej równoważności w (1) z n a k i e m o d p o w i e d n i e j o p e r a c j i k o n e k t y w n e j . W c e l u od­ różnienia operacji k o n e k t y w n y c h od a d i u n k t y w n y c h używać bę­ d z i e m y a k c e n t u n a d z n a k i e m d a n e j o p e r a c j i . M o ż e m y w i ę c za­ m i a s t (1) n a p i s a ć f o r m u ł ę : a\J b = a-b (2)

K o n e k t y w n y c h a r a k t e r t e j r ó w n o w a ż n o ś c i w i d a ć s t ą d , że j e s t t o równoważność konieczna. W p o d o b n y sposób m o ż e m y również wprowadzić implikację konektywną. N a przykład we wzorze: {aDb)D(a-cDb) (3)

możemy zastąpić centralny znak implikacji znakiem implikacji konektywnej i zapisać t ę formułę w następujący sposób: {aDb)D (a-cDby (4)

M o ż n a t a k u c z y n i ć z t e g o s a m e g o p o w o d u , co w p o p r z e d n i m p r z y k ł a d z i e ; p r a w d z i w o ś ć c a ł e j i m p l i k a c j i w (3) u s t a l a się n i e za p o m o c ą e m p i r y c z n e j o b s e r w a c j i w a r t o ś c i l o g i c z n e j t e r m i n ó w i)o o b u s t r o n a c h w s p o m n i a n e g o z n a k u , lecz p r z e z w y k a z a n i e , że j a k i e k o l w i e k b y t e w a r t o ś c i l o g i c z n e b y ł y , i m p l i k a c j a m u s i za­ chodzić. M e można tego powtórzyć o pozostałych dwóch znakach i m p l i k a c j i w (3); m u s z ą o n e p o z o s t a ć b e z z m i a n y j a k o o p e r a c j e adiunktywne, których weryfikację stanowić będzie obserwacja. J e d y n i e operację centralną można interpretować w sposób ko­ n e k t y w n y . W celu więc w p r o w a d z e n i a operacji k o n e k t y w n y c h , a zatem i znaku akcentu, ustalamy taką regułę: Główną operację w tautologii można zastąpić od­ p o w i a d a j ą c ą jej operacją konektywną. A b y się p r z e k o n a ć , ż e t a k w p r o w a d z o n e o p e r a c j e o d p o w i a d a j ą n a s z e j p o p r z e d n i e j definicji o p e r a c j i k o n e k t y w n y c h , p o s ł u ż m y się

Rachunek

zdań

43

p r z y k ł a d e m . R o z w a ż m y i m p l i k a c j ę : „jeśli a n i C e z a r , a n i N a p o l e o n n i e d o ż y l i d o 60 r o k u ż y c i a , t o N a p o l e o n n i e d o ż y ł d o 60 r o k u ż y c i a " . Z p o d r ę c z n i k a d o w i a d u j e m y się, że C e z a r u m a r ł m a j ą c l a t 5 6 , a N a p o l e o n — 5 4 ; o k a z u j e się z a t e m , że o b i e s t r o n y n a s z e j i m p l i k a c j i są p r a w d z i w e . M a t r y c e p r a w d z i w o ś c i i n f o r m u j ą n a s , że m a m y t u i m p l i k a c j ę w sensie a d i u n k t y w n y m , j a k o że s t w i e r d z o n e w a r t o ś c i l o g i c z n e —• j e d y n i e s ą z g o d n e z i m p l i k a c j ą k o n e k t y w n a , n a t o m i a s t o t w a r t a p o z o s t a j e k w e s t i a jej p r a w d z i w o ś c i . J e d n a k ż e w y c z u w a m y , że t o j e s t „ l e p s z a " i m p l i k a c j a ; n i e m o ż l i w e , ż e b y z d a n i e o N a p o l e o n i e b y ł o f a ł s z y w e , jeśli z d a n i e o C e z a r z e i N a ­ poleonie jest prawdziwe. Zapisując s t r u k t u r ę naszego p r z y k ł a d u w i d z i m y , że o d p o w i a d a o n a f o r m u l e :

Vy~bDb

(5)

będącej tautologią. Nie było więc p o t r z e b n e zaglądanie do pod­ r ę c z n i k a — w c e l u d o w i e d z e n i a , że n a s z a i m p l i k a c j a z a c h o d z i ; i m p l i k a c j ę t ę w e r y f i k u j e się n i e z a p o m o c ą p o s z c z e g ó l n y c h w a r ­ t o ś c i l o g i c z n y c h , p r z y b i e r a n y c h p r z e z jej z d a n i a s k ł a d o w e , lecz n a p o d s t a w i e w ł a s n o ś c i s t r u k t u r a l n y c h o d p o w i a d a j ą c e j jej o g ó l n e j f o r m u ł y . I m p l i k a c j ę w (5) m o ż n a w i ę c z a s t ą p i ć i m p l i k a c j ą z a k c e n ­ tem. Główną operację w obrębie tautologii n a z y w a m y o p e r a c j ą t a u t o l o g i c z n ą . Z definicji t a u t o l o g i i w y n i k a , że o p e r a c j e t a u t o l o g i c z n e są a d i u n k t y w n e , a n i e k o n e k t y w n e ; a l e z p r z e d s t a w i o ­ n y c h r o z w a ż a ń w i d a ć , że o d g r y w a j ą o n e r o l ę p o d o b n ą d o t e j , k t ó r a j e s t u d z i a ł e m o p e r a c j i k o n e k t y w n y c h . P o w i a d a m y , że operacje tautologiczne m o ż n a i n t e r p r e t o w a ć jako operacje ko­ n e k t y w n e , m a j ą c n a m y ś l i , że m o ż n a j e z a s t ą p i ć o p e r a c j a m i k o ­ nektywny mi. B ę d z i e m y później analizować n a t u r ę logiczną operacji ko­ n e k t y w n y c h ; p o k a ż e m y , że z n a c z e n i e t y c h o p e r a c j i m o ż n a z d e ­ f i n i o w a ć t y l k o w m e t a j ę z y k u *. Z d r u g i e j s t r o n y , j u ż w i d z i m y ,
* Uświadomienie sobie, że implikacji tautologicznej często można używać dla wyrażenia „rozsądnej" implikacji i że zatem musimy uciec się do meta­ języka w celu scharakteryzowania takiej operacji, zawdzięczamy Carnapow i. Por. jego Logical Syntax of Language, N e w York 1937, Harcourt, Brace.
r

44

Hans

Beichenbach

że m o ż n a się o b e j ś ć b e z p e w n e g o r o d z a j u o p e r a c j i k o n e k t y w n y c h , jeśli u ż y j e m y o p e r a c j i t a u t o l o g i c z n y c h j a k o i c h s u b s t y t u t ó w . Z tej właśnie p r z y c z y n y nie będziemy rozwijać r a c h u n k u zawiera­ j ą c e g o o p e r a c j e z e z n a k i e m a k c e n t u ; w s z y s t k o , co t r z e b a , d a się wyrazić w rachunku adiunktywnym. D o d a j m y , że o p e r a c j e k o n e k t y w n e , w p r o w a d z o n e z a m i a s t o p e ­ racji tautologicznych, nie obejmują wszystkich operacji konek­ t y w n y c h ; obejmują one jedynie a n a l i t y c z n e o p e r a c j e ko­ n e k t y w n e . Później omawiać będziemy drugi rodzaj, s y n t e ­ t y c z n e o p e r a c j e k o n e k t y w n e , i p o k a ż e m y , że o n e t a k ż e są sprowadzalne do operacji a d i u n k t y w n y c h . Z n a k u akcentu uży­ wać będziemy w operacjach k o n e k t y w n y c h obu rodzajów.

III. P R O S T Y R A C H U N E K

FUNKCJI

§ 17. F U N K C J E

ZDANIOWE

W poprzednim rozdziale, w r a c h u n k u zdań, rozpatrywaliśmy s ą d y l o g i c z n e j a k o c a ł o ś c i i j e d y n y m i s t r u k t u r a m i , k t ó r e się r o z ­ ważało, były relacje między poszczególnymi sądami. Obecnie przystępujemy do analizy wewnętrznej s t r u k t u r y zdań, a z a t e m d o r a c h u n k u f u n k c j i . N a z w a t e j części l o g i k i p o c h o d z i o d p o d s t a ­ wowego pojęcia funkcji zdaniowej. R o z w a ż m y sąd: „Arystoteles był Grekiem". J e s t t o sąd a t o m o w y , ponieważ nie zawiera ż a d n y c h operacji zdaniowych i w r a c h u n k u z d a ń jego s y m b o l e m b y ł a b y pojedyncza litera. J e ś l i j e d n a k p r z y g l ą d a m y się j e g o w e w n ę t r z n e j s t r u k t u r z e , wi­ d z i m y , że s ą d t e n s k ł a d a się z d w ó c h części. Z p u n k t u w i d z e n i a g r a m a t y k i zawiera on p o d m i o t , słowo „ A r y s t o t e l e s " , k t ó r e o d n o s i się d o c z ł o w i e k a , o r a z p r e d y k a t , czyli o r z e c z n i k , słowo „ G r e k i e m " , k t ó r e o d n o s i się d o p e w n e j w ł a s n o ś c i o w e g o czło­ w i e k a . T e d w i e części n i e m a j ą p o d o b n e j n a t u r y l o g i c z n e j ; r e ­ prezentują one ogólne rozróżnienie między r z e c z ą a w ł a s n o ś c i ą . S ą d t e n m ó w i n a m , że t a r z e c z m a t a k ą w ł a s n o ś ć ; w t y m c e l u z a w i e r a o n z w r o t „ b y ł " , w s k a z u j ą c y , że z a c h o d z i o w a r e l a c j a rzecz—własność między o b i e k t a m i oznaczonymi przez słowa „Arystoteles" oraz „Grekiem". Zarówno rzecz, j a k własność należą do kręgu obiektów. Pod­ miot i orzecznik wyznaczają swe k o r e l a t y w k r ę g u znaków. Mno­ gości rzeczy i własności o d p o w i a d a m n o g o ś ć p o d m i o t ó w i orzeczni­ ków. D o zbioru znaków możemy jednakże wprowadzić teraz z m i e n n e , t j . z n a k i , k t ó r e n i e są o g r a n i c z o n e d o o z n a c z a n i a j e d n e j

46

Hans

Beichenbach

i n d y w i d u a l n e j r z e c z y czy w ł a s n o ś c i , lecz m o g ą z o s t a ć u ż y t e w t e n sposób, b y denotowały jakąkolwiek rzecz bądź jakąkolwiek własność. J a k o z m i e n n y c h d e n o t u j ą c y c h rzecz b ę d z i e m y u ż y w a l i l i t e r „a?", „?/", „ 2 " i t d . ; j a k o z m i e n n y c h p r e d y k a t o w y c h — l i ­ t e r „ / " , „</" i t d . Wprowadzenie zmiennych sugeruje analogię z funkcją m a t e ­ m a t y c z n ą . A z a t e m p r z y j m u j e się p o w s z e c h n i e j a k o z a p i s s y m b o ­ liczny formy cytowanego zdania: f(x) (1)

W ł a s n o ś ć p o j m u j e się t u j a k o f u n k c j ę r z e c z y , r z e c z z a ś z k o l e i b y w a u w a ż a n a za a r g u m e n t owej funkcji. T a s a m a funkcja m o ż e mieć różne a r g u m e n t y : n p . P l a t o n jest i n n y m a r g u m e n t e m funkcji b y c i a G r e k i e m . Z d r u g i e j s t r o n y , n i e w s z y s t k i e r z e c z y są a r g u ­ m e n t a m i t e j f u n k c j i . D a w i d H u m e , c h o c i a ż b y , n i e j e s t jej a r g u ­ m e n t e m , tzn. D a w i d H u m e nie jest Grekiem. A r g u m e n t i własność, powiązane razem, determinują sytuację. Że więc Arystoteles jest Grekiem — to specyficzna sytuacja. K i e d y a r g u m e n t się z m i e n i a , p o d c z a s g d y f u n k c j a p o z o s t a j e s t a ł a , o t r z y m u j e m y z b i ó r r ó ż n y c h s y t u a c j i . T a w ł a ś n i e z m i e n n o ś ć sy­ t u a c j i w z a l e ż n o ś c i o d z m i a n y a r g u m e n t ó w — j e s t t y m , co s t a n o w i źródło n a z w y „funkcja", analogicznie do funkcji m a t e m a t y c z n y c h . A l e g d y f u n k c j e m a t e m a t y c z n e z m i e n i a j ą się z w y k l e w s p o s ó b ciągły w r a z ze z m i a n ą a r g u m e n t ó w , t o t a k i e j ciągłości w f u n k c j a c h logicznych nie m a . Dlatego też t e r m i n „funkcja" b y w a t u u ż y w a n y w nieco szerszym sensie. Zresztą t a k i m szerszym znaczeniem c z ę s t o t a k ż e p o s ł u g u j e m y się w m a t e m a t y c e *. P o j m o w a n i e własności j a k o funkcji pociąga za sobą konieczność z r e w i d o w a n i a n o t a c j i d o t y c z ą c e j sfery z n a k ó w . Z n a k i , k t ó r e d e notują funkcję i a r g u m e n t , n a z y w a ć będziemy n a z w ą f u n k c y j n ą i n a z w ą a r g u m e n t o w ą lub z n a k i e m f u n k c y j n y m i z n a ­ kiem a r g u m e n t o w y m . Synonimicznie z terminem „nazwa f u n k c y j n a " u ż y w a m y t e r m i n u t r a d y c y j n e g o „ p r e d y k a t " , czyli „orzecznik". Termin „podmiot", który w gramatyce tradycyjnej
* W sprawie logicznej natury funkcji matematycznych por. § 54.

Prosty

rachunek

funkcji

47

bywa używany synonimicznie z naszym terminem „nazwa argu­ m e n t o w a " , został w logice formalnej u s u n i ę t y , z p r z y c z y n w y ­ j a ś n i o n y c h p ó ź n i e j (§ 4 5 ) . W y r a ż e n i e „ / ( # ) " , z a w i e r a j ą c e z a r ó w n o predykat, jak i znak argumentowy, nazywać będziemy w y r a ż e ­ n i e m f u n k c j o n a l n y m * , czyli f u n k c j o n a ł e m . W sądzie logicznym n a z w a funkcyjna pozostaje w pewnej re­ lacji s y n t a k t y c z n e j względem n a z w y a r g u m e n t o w e j . W j ę z y k u po­ t o c z n y m relacja t a b y w a u s t a l o n a przez p o r z ą d e k słów: n a z w a funkcyjna zwykle następuje po łączniku „jest" bądź „był", pod­ c z a s g d y n a z w a a r g u m e n t o w a p o p r z e d z a t o s ł ó w k o . W logice for­ m a l n e j t ę r e l a c j ę s y n t a k t y c z n ą w y z n a c z a się p r z y p o m o c y n a w i a ­ sów; n a z w a funkcyjna występuje poza nimi, a nazwa argumen­ t o w a — w nawiasach. Ze względu n a ową relację s y n t a k t y c z n ą nazwa funkcyjna b y w a również n a z y w a n a f u n k c j ą zdaniową. Dlatego też funkcję zdaniową m o ż n a zdefiniować jako nazwę funkcyjną, występującą w p e w n e j określonej roli s y n t a k t y c z n e j . Terminologia t a w y m a g a pewnego wyjaśnienia. R o z w a ż m y wyrażenie: „...jest wysoki". G d y n a miejsce k r o p e k w s t a w i m y imię w ł a s n e , z w y r a ż e n i a t e g o p o w s t a n i e s ą d , p r a w d z i w y a l b o fał­ szywy — w zależności od w y b o r u n a z w y a r g u m e n t o w e j . Oto n p . : „Piotr jest wysoki" może b y ć prawdą, a „Paweł jest wysoki" — f a ł s z e m . Z w r o t z a t e m : „... j e s t w y s o k i " m o ż e b y ć u ż y t y j a k o korelator; koreluje on sąd oraz nazwę a r g u m e n t o w ą w rodzaju „Piotr" czy „Paweł". O takie właśnie zastosowanie, jako korela­ t o r a , i d z i e n a m w ó w c z a s , g d y p o w i a d a m y , że z w r o t : „... j e s t wysoki" — to funkcja zdaniowa. Z w r o t t e n determinuje nie jeden s ą d , lecz c a ł y i c h z b i ó r . P r z y p o m i n a w i ę c b a r d z o f u n k c j ę m a ­ tematyczną, którą również m o ż n a uważać za korelator. Oto n p . f u n k c j a m a t e m a t y c z n a „j/~~" p r z y p o r z ą d k o w u j e k a ż d e j l i c z b i e i n n ą liczbę, będącą pierwiastkiem k w a d r a t o w y m t a m t e j . A b y z a z n a c z y ć t e n s p o s ó b p o s ł u ż e n i a się n a z w ą f u n k c y j n ą , w p r o w a d z i m y , , z a R u s s e l l e m , z a p i s ze z n a c z k i e m c i r c u m f l e x u . B ę d z i e m y m ó w i l i , że „ / ( # ) " j e s t f u n k c j ą z d a n i o w ą . Z n a c z y t o :
* Zamiast naszego terminu „wyrażenie funkcjonalne' Russell używa ter­ minu „dwuznaczna wartość funkcji zdaniowej", Principia Mathematica, t o m I, s. 15, 3 8 — 4 1 .
4

48

Hans

Beichenbach

znak „/", gdy zostanie u ż y t y wraz z a r g u m e n t e m w miejsce z n a k u „a?", j e s t f u n k c j ą z d a n i o w ą . Z n a k „ # " , o p a t r z o n y c i r c u m f l e x e m , s p e ł n i a t u t o s a m o z a d a n i e , co k r o p k i w w y r a ż e n i u : „... j e s t w y s o k i " . D l a t e g o „ / ( £ ) " co i n n e g o z n a c z y niż „ / ( # ) " . W „ / ( # ) " , wyrażeniu funkcjonalnym, zmienna „#" została wstawiona, na­ t o m i a s t w „ / ( # ) " o w o w s t a w i e n i e z m i e n n e j j e s z c z e — że t a k p o ­ w i e m — n i e n a s t ą p i ł o . M o g l i b y ś m y z a t e m t a k ż e p o w i e d z i e ć , że „/( ) " j e s t f u n k c j ą z d a n i o w ą . J e d n a k ż e n o t a c j a p r z y p o m o c y circumflexu m a pewne zalety, które obecnie przedstawimy. O ile f u n k c j a z d a n i o w a n a l e ż y d o j ę z y k a , o t y l e f u n k c j a , którą denotuje nazwa funkcyjna, należy do kręgu obiektów. Dlatego tę drugą funkcję nazywać będziemy f u n k c j ą sy­ t u a c y j n ą . A w i ę c b y c i e w y s o k i m c z y w y s o k o ś ć , t o f u n k c j a sy­ t u a c y j n a ; n a t o m i a s t słowo „ w y s o k i " b y w a u ż y w a n e j a k o f u n k c j a z d a n i o w a . W i d z i m y , że t e r m i n „ f u n k c j a " m a r ó ż n e z n a c z e n i a w zależności od piętra językowego, p o d o b n i e j a k t e r m i n y „zdanie", „ z n a k " i i n n e ( p o r . § 3). D o d a j ą c p r z y m i o t n i k t a k i , j a k „ z d a n i o w a " bądź „ s y t u a c y j n a " , wskazujemy piętro, n a k t ó r y m użyliśmy ter­ m i n u „funkcja". Później wprowadzimy inne funkcje, które również m o g ą w y s t ę p o w a ć n a r ó ż n y c h p i ę t r a c h j ę z y k a ( p o r . § 54). W celu u z y s k a n i a ogólnej notacji n a d a j e m y funkcjom n a l e ż ą c y m do piętra obiektów — nazwę f u n k c j i p r z e d m i o t o w y c h , a t y m , które należą do piętra z n a k ó w — nazwę f u n k c j i językowych. F u n k c j e z d a n i o w e są f u n k c j a m i j ę z y k o w y m i ; f u n k c j e s y t u a c y j n e są f u n k c j a m i p r z e d m i o t o w y m i . R o z r ó ż n i e n i a t e m o ż n a p o m i n ą ć , g d y k o n t e k s t jasno wskazuje, z jakiego rodzaju funkcją lub argu­ m e n t e m m a m y do czynienia. Istnieją t a k ż e funkcje z dwiema zmiennymi. N a p r z y k ł a d zda­ n i e : „ P i o t r j e s t w y ż s z y niż P a w e ł " , o d n o s i się d o s y t u a c y j n e j funkcji b y c i a w y ż s z y m i dlatego zawiera funkcję zdaniową „wyższy". Obie te funkcje mają po dwie zmienne, t j . dwa argu­ m e n t y . W z w i ą z k u z t y m z a p i s z e m y p o w y ż s z e zd&nie w f o r m i e :

O ile s y m b o l e „%" i „ # " t r a k t u j e m y j a k o z m i e n n e , w ó w c z a s (2) s t a j e się f u n k c j o n a ł e m z d w i e m a z m i e n n y m i . D l a n a z w y f u n k c y j -

Prosty

rachunek

funkcji

49

n e j w y b r a l i ś m y t u t a j t e n s a m s y m b o l , co w (1), a c h a r a k t e r w y ­ rażenia jako dwuargumentowego został zaznaczony przez umiesz­ czenie d w ó c h z m i e n n y c h w p o w y ż s z y m funkcjonale. Kiedy z n a k „ / " w y s t ę p u j e s a m o d z i e l n i e , t o w ó w c z a s n i e w i a d o m o , z ilua r g u m e n t o w ą f u n k c j ą m a m y d o c z y n i e n i a . D l a t e g o b ę d z i e m y się uciekali do symboli z circumflexem, ilekroć zechcemy wskazać ową liczbę a r g u m e n t ó w w funkcji, nie zapisaną w obrębie funkcjonału; n p . w i ę c p o w i a d a m y , że f u n k c j o n a ł (2) z a w i e r a f u n k c j ę „ / ( # , y) . D w u a r g u m e n t o w e funkcje sytuacyjne n a z y w a m y również r e ­ l a c j a m i . T e n więc t e r m i n o d p o w i a d a t e r m i n o w i „własność", sto­ s o w a n e m u z w y k l e t y l k o d o j e d n o a r g u m e n t o w y c h f u n k c j i sy­ tuacyjnych. Przez p r e d y k a t y będziemy rozumieli nazwy zarówno własności, jak i relacji. I n n y c h p r z y k ł a d ó w funkcji d w u a r g u m e n towych dostarczają zdania takie, jak: „Piotr jest b r a t e m P a w ł a " , c z y : „ J a n k o c h a M a r i ę " . W i d z i m y , że f u n k c j e w y r a ż a się w j ę ­ z y k u p o t o c z n y m za p o m o c ą r ó ż n y c h kategorii słów; mogą t o b y ć rzeczowniki, przymiotniki lub czasowniki. W t y m ostatnim wy­ p a d k u n i e u ż y w a się ł ą c z n i k a „ j e s t " . O t y c h z a g a d n i e n i a c h g r a ­ m a t y c z n y c h b ę d z i e m y m ó w i l i p ó ź n i e j (§ 45). B y w a j ą t a k ż e f u n k c j e z więcej niż d w i e m a z m i e n n y m i . F u n k c j ę t r ó j a r g u m e n t o w ą s t a ­ n o w i słowo „ d a j e " w z d a n i u : „ P i o t r d a j e P a w ł o w i k s i ą ż k ę " . Odpowiednią funkcję sytuacyjną n a z y w a m y relacją trójczłonową. D o tejże g r u p y należy również relacja m i ę d z y , gdyż u ż y w a się j e j w z d a n i a c h o p o s t a c i : „a? j e s t m i ę d z y y i z". F u n k c j e z więcej niż t r z e m a z m i e n n y m i w y s t ę p u j ą w b a r d z i e j s k o m p l i k o w a n y c h wyrażeniach, n p . gdy okoliczności przestrzenno-czasowe t r a k t u j e się j a k o a r g u m e n t y ( p o r . § 47).
u

F u n k c j ę d w u a r g u m e n t o w ą m o ż n a również o t r z y m a ć za po­ mocą operacji należących do r a c h u n k u zdań. R o z w a ż m y zdanie wypowiedziane w odniesieniu do pewnej p a r y : „On jest kompozy­ t o r e m l u b ona jest pisarką". W zapisie s y m b o l i c z n y m będzie t o :
/(*0

V g(y)

(3) kompozytorem

P o r ó w n a j m y p o w y ż s z e ze z d a n i e m : „ O n j e s t l u b p i s a r z e m " , co p r z y b i e r z e n a s t ę p u j ą c ą f o r m ę : f(x)
v

g(x)

(4)

50

Hans
u

Beichenbach

W (3) n a z w a f u n k c y j n a „ / V g z o s t a ł a u ż y t a j a k o f u n k c j a d w u a r g u m e n t o w a ; n a t o m i a s t w (4) t a s a m a n a z w a w y s t ę p u j e j a k o f u n k c j a j e d n o a r g u m e n t o w a . W i d z i m y , że o w a n a z w a f u n k c y j n a , kiedy figuruje samotnie, nic t u t a j nie mówi o t y m , w jaki sposób została u ż y t a . To jest właśnie t a k i w y p a d e k , w k t ó r y m nie sposób się o b e j ś ć b e z n o t a c j i p r z y p o m o c y c i r c u m f l e x ó w . P o w i a d a m y , że (3) z a w i e r a f u n k c j ę „ / ( # ) V p o d c z a s g d y (4) — f u n k c j ę V g{%)"' G d y b y ś m y z a s t o s o w a l i p u s t e m i e j s c a b ą d ź k r o p k i za­ m i a s t z a p i s u z c i r c u m f l e x a m i , n i e d a ł o b y się w y r a z i ć t e j r ó ż n i c y . W j ę z y k u p o t o c z n y m n a z w ę f u n k c y j n ą d o b i e r a się z w y k l e w t e n s p o s ó b , że n a t y c h m i a s t w s k a z u j e o n a l i c z b ę z m i e n n y c h w d a n e j f u n k c j i . O t o n p . „ b r a t " i „ w y ż s z y " są t o f u n k c j e d w u a r g u m e n t o w e ; „ w y s o k i " i „ d o m " są f u n k c j a m i j e d n o a r g u m e n t o w y m i . A l e z d a r z a j ą się r ó w n i e ż s ł o w a , k t ó r y c h m o ż n a u ż y ć w d w o ­ j a k i s p o s ó b . M ó w i m y : „ P i o t r się o ż e n i ł " — o r a z : „ P i o t r ożenił się z M a r i ą " . P o d o b n i e f u n k c j a „ k o m p o z y t o r l u b p i s a r z " d a się zastosować jako jedno- bądź dwuargumentowa. Dlatego niekiedy b ę d z i e m y się p o s ł u g i w a ć n o t a c j ą c i r c u m f l e x o w ą r ó w n i e ż w z a s t o ­ sowaniu do języka potocznego, odróżniając funkcję jest kom­ p o z y t o r e m lub y jest pisarzem" od funkcji jest k o m p o z y t o r e m lub x jest pisarzem". R o z w a ż a n i a t e służą wyjaśnieniu, w j a k i sposób p o s ł u g u j e m y się n o t a c j ą c i r c u m f l e x o w ą ; t r z e b a j e d n a k j e s z c z e d o d a ć p e w n e u w a g i n a t e m a t jej n a t u r y logicznej. M o ż e m y t r a k t o w a ć z n a k „ / ( # ) " j a k o n a z w ę o d p o w i a d a j ą c e j m u f u n k c j i s y t u a c y j n e j , syn o n i m i c z n ą z „ / " ; p i e r w s z a z t y c h n a z w m a t ę z a l e t ę , że w y r a ż a w e w n ę t r z n ą s t r u k t u r ę owej funkcji. N a t o m i a s t w funkcjonale „/(o?)" n i e u ż y w a m y n a z w y „ / ( # ) " , t y l k o n a z w ę „ / " ; a z a t e m n i e piszemy „/(#)(#)", tylko raczej „/(#)". Owa krótsza nazwa jest t u t a j t a k samo stosowana, s t r u k t u r ę bowiem funkcji w y r a ż a f o r m a f u n k c j o n a ł u . P o w i a d a m y j e d n a k ż e , iż f u n k c j o n a ł „ / ( # ) " z a w i e r a f u n k c j ę z d a n i o w ą „ / ( # ) " . Z n a c z y t o , że z a w i e r a o n n a z w ę funkcyjną „/", użytą w połączeniu z jedną zmienną. Mówiąc ogólnie, zdanie zawierające zwrot „funkcja zdaniowa «/(#)»" jest przekładalne n a zdanie zawierające w t y m s a m y m miejscu zwrot: „ n a z w a f u n k c y j n a «/», u ż y t a w p o ł ą c z e n i u z j e d n ą z m i e n n ą j a k o

Prosty

rachunek

funkcji

51

a r g u m e n t e m " . A n a l o g i c z n y p r z e k ł a d d a się z a s t o s o w a ć w o d n i e ­ sieniu do funkcji z k i l k o m a z m i e n n y m i . Z powyższego w y n i k a , że w w y r a ż e n i u „ f u n k c j a z d a n i o w a « / ( # ) » " n i e n a l e ż y c i r c u m f l e x u traktować jako znaku występującego wewnątrz cudzysłowu, tylko jako należący do m e t a j ę z y k a z n a k nie ujęty w cudzysłów. Zwrot ten jest skrótem sformułowania: „funkcja zdaniowa, powstała z funkcjonału «/(#)», w drodze skasowania owego «#»". Takie niezwykłe znaczenie kombinacji cudzysłowu i circumflexu wskazu­ j e m y poprzedzając ją z w r o t e m „funkcja z d a n i o w a " . Z p o w y ż s z y c h r o z w a ż a ń widać, że funkcja z d a n i o w a nie jest d o k ł a d n i e t y m s a m y m , co n a z w a f u n k c y j n a ; j e s t t o n a z w a f u n k ­ cyjna w połączeniu z r e g u ł a m i jej użycia. T o nieco dziwne zna­ czenie owego t e r m i n u m a swój odpowiednik w i n n y c h t e r m i n a c h języka potocznego. G d y dziewczyna owija sobie chustą głowę, m ó w i m y , że n o s i t u r b a n . M o g ł a b y z t e j s a m e j c h u s t y z r o b i ć t e m ­ b l a k d l a k o g o ś , k t o m a z ł a m a n ą r ę k ę . Czyż t u r b a n j e s t t ą s a m ą r z e c z ą co t e m b l a k ? T e g o b y ś m y n i e t w i e r d z i l i . C h o ć j e d n o i d r u g i e zrobiono z tej samej chusty, t o przecież n a z y w a m y je r ó ż n y m i rzeczami, gdyż w k a ż d y m z dwóch w y p a d k ó w owa chusta została użyta w odmienny sposób. T u r b a n jest to chusta u ż y t a w jeden sposób, t e m b l a k zaś — c h u s t a u ż y t a w i n n y sposób. A z a t e m słowa takie, j a k : „ t u r b a n " i „ t e m b l a k " — n a z w a ć m o ż n a p r e ­ d y k a t a m i , czyli o r z e c z n i k a m i , u ż y t k u ; o d n o s z ą się o n e d o pewnej rzeczy w związku z t y m , j a k została ona u ż y t a . Jeśli chcemy uniknąć tego sposobu mówienia, to musimy po­ wiedzieć, że t u r b a n n i e j e s t r z e c z ą , lecz w ł a s n o ś c i ą p e w n e j r z e c z y , mianowicie chusty; podobnie t e m b l a k b y ł b y inną własnością c h u s t y . W ó w c z a s s t a j e się j a s n e , ż e t u r b a n n i e j e s t t e m b l a k i e m . O k a z a ł o b y się j e d n a k , że j e s t t o d z i w a c z n y s p o s ó b m ó w i e n i a ; nie m i e l i b y ś m y o c h o t y m ó w i ć , że j a k i ś c z ł o w i e k n o s i z ł a m a n ą rękę n a pewnej własności chusty. Podobnie, moglibyśmy po­ w i e d z i e ć , że f u n k c j a z d a n i o w a n i e j e s t n a z w ą f u n k c y j n ą , lecz w ł a s n o ś c i ą t a k i e g o z d a n i a , w k t ó r y m w o k r e ś l o n y m m i e j s c u fi­ g u r u j e d a n a n a z w a f u n k c y j n a *. A l e t e n s p o s ó b m ó w i e n i a , c h o c i a ż
* Pragnęlibyśmy dodać tutaj pewną uwagę, nawet jeśliby okazała się ona niezrozumiała dla początkujących w zakresie logiki. Wiążąc powyższą interLogika i język

6

52

Hans

Beichenbach

precyzyjny, t a k bardzo odbiega od p r a k t y k i powszechnie przy­ j ę t e j d z i ś w l o g i c e f o r m a l n e j , że n i e b ę d z i e m y się n i m p o s ł u g i ­ wali. Różnicę między funkcją zdaniową a funkcjonałem m o ż n a wy­ jaśnić w n a s t ę p u j ą c y sposób. F u n k c j o n a ł jest formą zdaniową, róż­ n i ą c ą się o d z d a n i a , czyli s ą d u , t y l k o t y m , że j e s t o n a z m i e n n ą . F u n k c j o n a ł y z a t e m są t o z m i e n n e z d a n i o w e t e g o s a m e g o r o d z a j u , co n a s z e s y m b o l e „ a " , „ 6 " i t d . , z t ą r ó ż n i c ą , że w s k a z a n a z o s t a ł a w e ­ w n ę t r z n a s t r u k t u r a . D w a r ó ż n e f u n k c j o n a ł y , „ / ( # ) " i »f(y)"i z g o d n e są o t y l e , że z a w i e r a j ą t ę s a m ą f u n k c j ę . D z i ę k i t e m u m o ż e m y w y ­ razić relację zachodzącą między dwiema z m i e n n y m i zdaniowymi, mianowicie częściową i d e n t y c z n o ś ć , bez ich wyszczególniania. F u n k c j o n a ł jest p r a w d z i w y albo fałszywy w zależności od tego, w jakim znaczeniu m a b y ć u ż y t e „/" oraz T y m c z a s e m funk­ c j a „ / ( # ) " j e s t częścią f u n k c j o n a ł u . D l a t e g o n i e j e s t o n a a n i p r a w ­ dziwa, ani fałszywa; pojęcia t e m o ż n a stosować tylko do całego s ą d u , a n i e d o j e g o części. F u n k c j a z d a n i o w a j e s t j a k g d y b y formą, do której w l e w a m y zawartość, stosując ową formę do p o ­ szczególnego a r g u m e n t u . Operację t ę n a z y w a m y s p e c j a l i z a c j ą , czyli u s z c z e g ó ł o w i e n i e m . Stosując zabieg uszczegółowienia, t j . w s t a w i a j ą c p o s z c z e g ó l n ą w a r t o ś ć „a^" n a m i e j s c e a r g u m e n t u , k o n s t r u u j e m y z funkcji zdaniowej „ / ( # ) " — s ą d Sto­ s u j e m y w „a?! i n d e k s l i c z b o w y , a b y z a z n a c z y ć , że z m i e n n a z o s t a ł a uszczegółowiona. T a k ą uszczegółowioną zmienną n a z y w a m y rów­ nież s t a ł ą l u b z n a k i e m i n d y w i d u a l n y m . Imiona własne w j ę z y k u p o t o c z n y m są z n a k a m i i n d y w i d u a l n y m i . Dla każdej jednoargumentowej funkcji zdaniowej „/(#)" istnieje zbiór z n a k ó w a r g u m e n t o w y c h k t ó r e czynią prawdzipretację z Russellowską zasadą abstrakcji, m o ż e m y — wedle tej koncepcji — traktować funkcję zdaniową jako klasę zdań powstających wówczas, g d y zmienna argumentowa (zmienne argumentowe) przebiega wszelkie swe wartości, a nazwa funkcyjna pozostaje stała. Circumflex występuje tutaj jako symbol metajęzykowy, wskazujący przejście do klasy i w ten sposób wiążący zmienną. Jedynie przy tej interpretacji funkcja zdaniowa wykazuje ścisłą analogię względem funkcji sytuacyjnej, będącej klasą obiektów x, dla których „/(#)" jest prawdą.
U

Prosty

rachunek

funkcji

53

w y m i powstające z niej sądy; t a k i zbiór wszystkich t y c h zna­ ków nosi nazwę k l a s y z n a k ó w a r g u m e n t o w y c h , s p e ł n i a ­ j ą c y c h ową funkcję zdaniową. Ponieważ k a ż d y t a k i z n a k argu­ m e n t o w y odpowiada pewnej rzeczy, m a m y t a k ż e klasę obiektów p r z y p o r z ą d k o w a n ą f u n k c j i z d a n i o w e j . P o s ł u g u j ą c się d o b r z e z n a ­ n y m t e r m i n e m logiki t r a d y c y j n e j n a z y w a m y t ę klasę e k s t e n s j ą funkcji zdaniowej bądź funkcji sytuacyjnej. O w a ekstensją jest z a t e m klasą rzeczy, do k t ó r y c h m a zastosowanie d a n y orzecznik. J e ś l i ż a d e n a r g u m e n t n i e s p e ł n i a f u n k c j i , j a k się t o d z i e j e w w y ­ p a d k u funkcji: j e s t j e d n o r o ż c e m " , p o w i a d a m y , że o d p o w i a d a ­ jąca jej klasa, czyli ekstensją, jest p u s t a . K l a s y o b i e k t ó w bę­ dziemy oznaczać za pomocą wielkich liter, zachowując w m i a r ę możności zgodność z literami u ż y t y m i dla oznaczenia funkcji. A więc F jest t o ekstensją funkcji zdaniowej „ / ( # ) " l u b własności /. Z a m i a s t z a t e m m ó w i ć , że r z e c z x m a w ł a s n o ś ć /, m o ż e m y r ó w n i e d o b r z e p o w i e d z i e ć , iż x n a l e ż y d o k l a s y F b ą d ź d o e k s t e n s j i / - a . Dla oznaczenia ekstensji funkcji bardziej skomplikowanych uży­ w a m y i n n y c h wielkich liter.
1

P o d o b n i e d e f i n i u j e się e k s t e n s j ę f u n k c j i wieloargumentow e j . W celu spełnienia funkcji d w u a r g u m e n t o w e j m u s i m y p o d a ć p a r ę a r g u m e n t ó w s k ł a d a j ą c ą się z j e d n e g o a r g u m e n t u n a m i e j sce „oc , a d r u g i e g o n a m i e j s c e „ 2 / " . O w a k l a s a p a r s p e ł n i a j ą c y c h f u n k c j ę d w u a r g u m e n t o w ą t o jej e k s t e n s j ą . P o d o b n i e , k l a s a t r ó j e k spełniających funkcję trój a r g u m e n t o w ą jest ekstensją tej funk­ cji i t d . F u n k c j e , k t ó r e t u r o z w a ż a m y , mają a r g u m e n t y t y p u rzeczo­ wego; funkcje takie noszą nazwę f u n k c j i p r o s t y c h . Istnieją i inne funkcje, mające funkcje jako a r g u m e n t y . Oto n p . w zda­ niu: „nienawiść jest d e s t r u k t y w n a " a r g u m e n t e m funkcji „de­ s t r u k t y w n y " jest funkcja „nienawiść". Funkcje takie n a z y w a m y f u n k c j a m i w y ż s z y m i . Obecnie b ę d z i e m y mieli do czynienia jedynie z funkcjami p r o s t y m i . E e g u ł y i operacje mające za­ s t o s o w a n i e d o f u n k c j i p r o s t y c h z a w i e r a j ą się w p r o s t y m r a ­ c h u n k u f u n k c y j n y m . Dopiero po wyłożeniu tego r a c h u n k u przejdziemy do w y ż s z e g o r a c h u n k u f u n k c y j n e g o (por. roz­ dział V I ) .
6*

54

Hans

Beichenbach

§ 21. T W I E R D Z E N I A

SYNTETYCZNE, ZAWIERAJĄCE ARGUMENTOWE

WOLNE

ZMIENNE

G d y zmienne we wzorze zostały albo uszczegółowione, albo z w i ą z a n e , m ó w i ć b ę d z i e m y , że d a n a f o r m u ł a j e s t z a m k n i ę t a w odniesieniu do z m i e n n y c h a r g u m e n t o w y c h . K i e d y p o n a d t o i f u n k c j e z o s t a ł y u s z c z e g ó ł o w i o n e , b ę d z i e się m ó w i ł o , że d a n y wzór jest z a m k n i ę t y * . Zazwyczaj zdanie syntetyczne będzie zamknięte. Owo zamknięcie jest konieczne, ponieważ wyrażenia z a w i e r a j ą c e w s o b i e z m i e n n e w o l n e — n a ogół n i e m a j ą o k r e ś l o n e j wartości logicznej. Istnieje przecież jeden wyjątek od tej zasady: o ile w y r a ż e n i e z a w i e r a j ą c e z m i e n n ą w o l n ą j e s t p r a w d z i w e d l a wszelkich wartości tej zmiennej, to m o ż n a je uznać za prawdziwe. T e n n i e c o d z i w n y s p o s ó b p o s ł u g i w a n i a się z m i e n n y m i w o l n y m i j a k o a r g u m e n t a m i d a się w y j a ś n i ć n a s t ę p u j ą c o . G d y ś m y w y k a ­ zali, że p e w i e n p r z e d m i o t x m a w ł a s n o ś ć /, t o m o ż e m y u z n a ć z a p r a w d ę , czyli stwierdzić, zdanie „/(#)". A z a t e m g d y w i a d o m o , że d a n a f u n k c j a / z a c h o d z i d l a w s z e l k i c h o b i e k t ó w , n i e m a p o t r z e b y wymieniać, który obiekt m a m y na myśli używając wyrażenia „#"; w s p o m n i a n e więc zdanie „/(#)" będzie prawdziwe w k a ż d y m p r z y p a d k u , i dlatego m o ż n a je stwierdzić, czyli u z n a ć za p r a w d ę , g d y uszczegółowienie owego nie zostało d o k o n a n e . Ten sposób s t w i e r d z a n i a n i e j e s t w y n a l a z k i e m m a t e m a t y k ó w : s t o s u j e się go często w języku p o t o c z n y m . Zwykle b y w a on w y r a ż a n y za po­ m o c ą s ł o w a „ a n y " . P o w i a d a m y n p . : anybody knows tłiis secret . Znaczy t o : wybierz jakąś osobę n a chybił-trafił, a będzie ona ów s e k r e t z n a ł a . J e s t r z e c z ą o c z y w i s t ą , że t y l k o w ó w c z a s m o ż e m y zaryzykować takie sformułowanie, g d y wszyscy znają t ę ta­ j e m n i c ę ; d l a t e g o t u t a j z d a n i e , w k t ó r y m w y s t ę p u j e słowo „ a n y " , z n a c z y t y l e , co z d a n i e z a w i e r a j ą c e słowo „ a l l " .
3 4 5

M e zawsze j e d n a k te d w a rodzaje z d a ń mają to samo znacze* Później rozszerzymy znaczenie słowa „zamknięty", tak by ogarnęło ono wyrażenia, w których zmienne funkcyjne są związane; procedura taka prowadzi do wyższego rachunku funkcji. „Jakiś", „jakikolwiek", „dowolny", „wszelki", „każdy". „Każdy (człowiek) zna tę tajemnicę". „Wszyscy", „wszystkie".
3 4 5

Prosty

rachunek

funkcji
6

55

nie. Gdy n p . p y t a m y : „does a n y b o d y k n o w t h e secret?" , to m a m y n a myśli: „does there exist a person w h o knows t h e secret?" . T u t a j zdanie zawierające słowo „ a n y " m a sens wypowiedzi egzysten­ c j a l n e j . T o s a m o d o t y c z y z d a n i a p r z e c z ą c e g o . „ I t is false t h a t t h e r e is a n y b o d y w h o k n o w s t h e s e c r e t " z n a c z y , że n i e p r a w d a , iż i s t n i e j e t a k a o s o b a ; i n n y m i s ł o w y , z n a c z y , że n i e m a n i k o g o takiego. Z tej p r z y c z y n y nie m o ż n a powiedzieć b e z w a r u n k o w o , że „ a n y " z n a c z y t y l e , co „ a l l " . J a k a z a t e m różnica zachodzi między „all" oraz „ a n y " ? Można w y k a z a ć , że r ó ż n i c a t a n i e p o l e g a n a z n a c z e n i u u o g ó l n i e n i a , lecz t y l k o n a z a s i ę g u , czyli z a k r e s i e , u o g ó l n i e n i a . K i e d y z m i e n n e j wolnej, t a k i e j j a k słowo „ a n y " , u ż y t o dla w y r a ż e n i a ogólności, t o z a s i ę g i e m jej j e s t z a w s z e c a ł a f o r m u ł a . O g ó l n o ś ć n a t o m i a s t w y r a ż o n a p r z y p o m o c y o p e r a t o r a „ a l l " , c z y l i d u ż e g o k w a n t y f i k a t o r a , m o ż e się o g r a n i c z a ć d o części w z o r u , a t o n a s k u t e k o d p o w i e d n i e g o w s k a z a ­ n i a z a s i ę g u . O t o n p . g d y t w i e r d z i m y „/(#)"? m a m y n a m y ś l i t o s a m o , co m ó w i ą c „(x)f(oo)"; n a t o m i a s t g d y s t w i e r d z a m y „ / ( # ) " , t o r o z u m i e m y , że i d z i e o „{x)f(x) nie zaś o „ ( # ) / ( # ) " . T e n o s t a t n i w z ó r n i e d a się w y r a z i ć p r z y p o m o c y z m i e n n e j w o l n e j . W i d z i m y t e r a z , z j a k i e g o p o w o d u w p r z y k ł a d z i e : „ i t is false t h a t a n y b o d y k n o w s t h e s e c r e t " słowo „ a n y " z n a c z y „ t h e r e i s " : s ł o w o „ a n y " z n a c z y t y l e , co „ a l l " , a l e g d y o d n o s i się d o c a ł e j f o r m u ł y ; p o n i e w a ż z d a n i e „ ( # ) / ( # ) " z n a c z y t y l e , co „(Dla?)/(#)", s e n s t e n d a się o d d a ć j a k o z a p r z e c z e n i e i s t n i e n i a . W i d a ć s t ą d , że t e r a z s ł o w o „ a n y " nie jest d w u z n a c z n e . Z a s t ę p u j e ono w y r a z „all", u ż y t y z od­ m i e n n ą r e g u ł ą co d o z a s i ę g u ; d l a t e g o n i e z a w s z e j e s t m o ż l i w e z a s t ą ­ p i e n i e w d a n y m z d a n i u s ł o w a „ a n y " s ł o w e m „ a l l " a l b o vice versa.
7 8 u 7 9

N i e c h i n n y p r z y k ł a d s t a n i e się i l u s t r a c j ą n a s z e g o w y n i k u . Cytowane zdanie: „anybody knows the secret" — ma postać twierdzenia: f(x) (1)
1 0
6 7

8

9

10

„Czy ktoś zna (tę) tajemnicę?" „Czy istnieje osoba, która zna (tę) tajemnicę?" „Nieprawdą jest, że istnieje ktoś, kto zna (tę) tajemnicę". „Istnieje". „Każdy (człowiek) zna (tę) tajemnicę".

56

Hans

Beichenbach

R o z w a ż m y t e r a z z d a n i e : „if a n y b o d y k n o w s t h e s e c r e t , talked" . Ma ono postać:
11

Marjorie (2)

f(x)Da

Z g o d n i e z r e g u ł ą z a s i ę g u w o d n i e s i e n i u d o s ł o w a „ a n y " — (2) z n a ­ czy tyle, co: (x)[f(x)Da] A l e (3) j e s t r ó w n o w a ż n e wyrażeniu: {&x)f(x)Da (4) (3)

W y r a ż e n i e (4) o d p o w i a d a p o d w z g l ę d e m z n a c z e n i o w y m n a s z e m u przykładowi, ponieważ nasze zdanie m o ż n a wysłowić również i w t a k i e j p o s t a c i : „if t h e r e is a p e r s o n w h o k n o w s t h e s e c r e t , M a r j o r i e t a l k e d " . W y p o w i e d z i „ ( # ) / ( # ) D a " n i e d a się w y r a z i ć za pomocą zmiennych wolnych. R o z w a ż m y t e r a z z d a n i e : „if a n y b o d y k n o w s t h e s e c r e t h e will h a v e told it to o t h e r s " . Ma ono postać:
1 2 13

f(x)Dg(x) czyli t o samo, co: (x)[f(x)Dg(x)]

(5)

(6)

W y r a ż e n i e (6) n i e j e s t p r z e k ł a d a l n e n a w y p o w i e d ź e g z y s t e n c j a l n ą . W związku z t y m słowo „ a n y " w t y m o s t a t n i m p r z y k ł a d z i e m a t a k i s e n s : „ i t h o l d s for a l l p e r s o n s t h a t if t h i s p e r s o n k n o w s t h e s e c r e t h e will h a v e t o l d i t t o o t h e r s " . P r z e j d ź m y teraz do sformułowania relacji zachodzących mię­ dzy „ a n y " oraz „all". P o pierwsze, m a m y wzór:
1 4

(y)f(y)if{x)
1 1

(7)

„Jeżeli każdy (człowiek) zna (tę) tajemnicę, to Małgorzata gadała". „Jeżeli istnieje osoba znająca (tę) tajemnicę, to Małgorzata gadała". „Jeśli ktoś zna (tę) tajemnicę, to wyjawi ją innym". „Prawdą jest w odniesieniu do wszystkich ludzi, że o ile dany człowiek zna (tę) tajemnicę, to wyjawi ją innym".
1 2 1 3 1 4

Prosty

rachunek

funkcji

57

k t ó r y w y r a ż a przejście od zmiennej związanej do zmiennej wolnej. N a t o m i a s t p r z e j ś c i e w p r z e c i w n y m k i e r u n k u n i e d a się w t e n sposób wyrazić. Gdy piszemy: f(x)D(y)f(y) t o wówczas wyrażenie takie, zgodnie z regułą zasięgu wolnej, znaczy tyle, co: mt(oo)D(y)f(y)] (8) zmiennej

(9)

A że n a s t ę p n i k n i e z a l e ż y t u t a j o d „o?", m a o n p o s t a ć s t a ł e j „ a " ; (9) z a t e m m a p o s t a ć w z o r u (3) i d a się p r z e ł o ż y ć , z g o d n i e z (4), n a wzór: (Kx)f(x)D(y)f(y) (10) k t ó r y jest w sposób oczywisty — fałszywy. Dlatego również i (8) j e s t f a ł s z e m . W i d z i m y , że r e g u ł y p r z e j ś c i a o d z m i e n n e j wol­ nej do zmiennej związanej nie m o ż n a wyrazić za pomocą formuły należącej do języka przedmiotowego; g d y b y t a k ą formułę ułożyć, t o w s p o m n i a n a r e g u ł a o d n o s i ł a b y się d o n i e j i w s k u t e k t e g o u c z y ­ niłaby ją fałszem. P a r a d o k s t e n t k w i w n a t u r z e z m i e n n y c h wol­ n y c h . W c e l u u s u n i ę c i a go t r z e b a b y w p r o w a d z i ć n o t a c j ę o g r a n i c z a ­ j ą c ą z a s i ę g z m i e n n e j w o l n e j d o części d a n e j f o r m u ł y ; a l e t a k a reguła notacji zmieniłaby zmienną wolną w zmienną związaną i d l a t e g o p o w s t a ł a f o r m u ł a n i e o d n o s i ł a b y się d o z m i e n n y c h wol­ nych. Dlatego to o m a w i a n e przejście od z m i e n n y c h wolnych do zmien­ n y c h z w i ą z a n y c h d a się u j ą ć t y l k o z a p o m o c ą r e g u ł y s f o r m u ł o ­ w a n e j w m e t a j ę z y k u , z w a n e j r e g u ł ą d o t y c z ą c ą z m i e n n y c h wol­ n y c h : g d y f o r m u ł a „/(o?)" j e s t p r a w d z i w a p r z y n i e u s z c z e g ó ł o w i o n y m „a?"', t o f o r m u ł a „(x)f(x) jest także praw­ d z i w a i d l a t e g o m o ż n a ją u z n a ć za t w i e r d z e n i e p r a w ­ d z i w e . W odniesieniu do wyrażeń innych rodzajów relację tę przełożyć m o ż n a n a implikację; n a t o m i a s t przekład t a k i nie jest możliwy w w y p a d k u powyższych wyrażeń, gdyż zawierają one zmienną wolną. W ł a d a n i e zmiennej wolnej p r z e n i k a przez wszelkie granice, jakie m o ż n a w y t y c z y ć w obrębie języka; może ono ulec
u

58

Hans

Beichenbach

z a t a m o w a n i u j e d y n i e p r z y p o m o c y c u d z y s ł o w ó w , j a k o że z a z n a ­ czają o n e p r z e j ś c i e d o i n n e g o j ę z y k a . R e l a c j a t e g o r o d z a j u n o s i n a z w ę e k w i p o l e n c j i , czyli r ó w n o s i l n o ś c i ; f o r m u ł a „ / ( # ) " , w k t ó r e j „<r" j e s t z m i e n n ą w o l n ą , j e s t r ó w n o s i l n a względem formuły „(#)/(#)". Dwie formuły nazy­ w a m y r ó w n o s i l n y m i , gdy k a ż d a jest wywodliwa z drugiej. A z a t e m z „ / ( # ) " m o ż n a w y w i e ś ć „(x)f(x) , i na odwrót. Relację t ę m o ż n a u w a ż a ć za uogólnienie relacji r ó w n o w a ż n o ś c i t a u t o l o g i c z n e j . F o r m u ł y t a u t o l o g i c z n e r ó w n o w a ż n e są z a r a z e m r ó w n o silne, n a t o m i a s t r e l a c j a o d w r o t n a n i e z a c h o d z i . R ó w n o w a ż n o ś ć więc:
u

f(x) = (x)f(x)

(11)

n i e j e s t t a u t o l o g i c z n a , lecz s y n t e t y c z n a ; z a c h o d z i o n a t y l k o w w y p a d k u funkcji „/", prawdziwej p r z y wszystkich argumen­ t a c h „o?". T o w ł a ś n i e j e s t p r z y c z y n ą , d l a k t ó r e j i m p l i k a c j a o d le­ wej do p r a w e j nie jest tautologią. W tego rodzaju w y p a d k a c h r e l a c j a e k w i p o l e n c j i p o j a w i a się n a m i e j s c u r e l a c j i r ó w n o w a ż n o ś c i t a u t o l o g i c z n e j i s k u t k i e m t e g o s t a j e się l o g i s t y c z n y m ś r o d k i e m wyrażenia relacji r ó w n o z n a c z n o ś c i ; d w a twierdzenia równosilne m a j ą t o s a m o z n a c z e n i e . N a l e ż a ł o b y z a z n a c z y ć , że o e k w i p o l e n c j i m o ż n a m ó w i ć t y l k o w odniesieniu do twierdzeń. W y r a ż e n i a „/(#)" oraz „(x)f(x) n i e są r ó w n o s i l n e i n i e m a j ą t e g o s a m e g o z n a c z e n i a ; e k w i p o l e n c j a zachodzi jedynie między odpowiadającymi im t w i e r d z e n i a m i . Ż e j e d n a k w y r a ż e n i e „(x)f(x)" nie w y m a g a odróżnienia od odpo­ wiadającego m u twierdzenia, rozróżnienie takie należy przepro­ wadzić w odniesieniu do funkcjonału „/(#)". W y r a ż e n i e osiąga — jeśli i d z i e o z m i e n n e w o l n e — o g ó l n o ś ć , j e d y n i e w d r o d z e s t w i e r ­ dzenia go, u z n a n i a za p r a w d ę . Dlatego zasięg z m i e n n y c h wolnych ulega ograniczeniu tylko za pomocą stwierdzenia. Dopóki dane wyrażenie nie zostało u z n a n e za twierdzenie prawdziwe, m o ż n a b y go r ó w n i e d o b r z e u ż y ć j a k o części w y r a ż e n i a b a r d z i e j o b s z e r ­ nego; t a k i e użycie d a ł o b y w rezultacie o d m i e n n y zasięg owej z m i e n n e j w o l n e j , s k u t k i e m czego t o p i e r w s z e w y r a ż e n i e m i a ł o b y i n n y sens. A z a t e m wyrażenie takie, j a k „/(#)", jest n i e o k r e ś l o n e ;
u

Prosty

rachunek

funkcji

59

jego znaczenie nie jest określone i zależy od sposobu użycia tego w y r a ż e n i a . N a t o m i a s t w y r a ż e n i e „(x)f(%)" przy zdetermino­ w a n y m „/" — jest o k r e ś l o n e . Co się więc t y c z y p r a w d z i w o ś c i f u n k c j o n a ł u , m u s i m y r o z ­ różnić trzy przypadki. Gdy wyrażenie „/(#)" lub „/(#)" niożna u z n a ć za twierdzenie prawdziwe, t o wówczas zmienna wolna wy­ r a ż a o g ó l n o ś ć , a o d p o w i e d n i e w y p o w i e d z i , „(x)f(x) lub „(x)f(x) , są p r a w d z i w e . G d y ż a d n e z p o w y ż s z y c h d w ó c h w y r a ż e ń n i e d a się uznać za twierdzenie prawdziwe, m a m y do czynienia z trzecim p r z y p a d k i e m , kiedy to wyrażenia „/(#)" i e m o ż n a u z n a ć za twierdzenie prawdziwe; jest ono wówczas funkcjonałem bez określonej wartości logicznej. Zależy ona od tego, jaką wartość stałą p o d s t a w i m y n a miejsce „#", czyli zmiennej będącej niezint e r p r e t o w a n ą s t a ł ą . I n a c z e j r z e c z się m a z p r z y t o c z o n y m i d w o m a z d a n i a m i o g ó l n y m i ; g d y są o n e n i e s t w i e r d z a l n e , c z y l i n i e d o p r z y ­ j ę c i a w c h a r a k t e r z e t w i e r d z e ń , są t e ż f a ł s z y w e . T o , że f u n k c j o n a ł u nie m o ż n a o b j ą ć k l a s y f i k a c j ą d w u w a r t o ś c i o w ą , s t a n o w i j e d n ą j e s z c z e o k o l i c z n o ś ć , ze w z g l ę d u n a k t ó r ą w y r a ż e n i a n i e o k r e ś l o n e d a d z ą się o d r ó ż n i ć o d o k r e ś l o n y c h .
1 5 u u n

N i e w s z y s t k i e w y r a ż e n i a z a w i e r a j ą c e z m i e n n e w o l n e , są n i e ­ określone. Jeśli dane wyrażenie jest tautologią, to będzie ono określone nawet wówczas, gdy zawiera zmienne wolne, ponieważ w t e d y nie m o ż n a zeń o t r z y m a ć z d a n i a fałszywego. A z a t e m wy­ rażenie „/(#) V / ( # ) " jest określone. J e g o znaczenie nie ulegnie z m i a n i e , g d y u c z y n i m y z e ń p o p r z e d n i k t a k i e g o w z o r u , j a k (8); dlatego formuła: f(x) V fJx)D
15

(x)[f(x)

V m]

(12)

Wyjaśnienia w sprawie wyrażeń nieokreślonych znajdują się na po­ czątku § 12. Wedle nich wyrażeniami określonymi są tautologie bądź formuły syntetyczne, zawierające tylko stałe. Wyrażeniami zaś nieokreślonymi będą takie, jak formuła „a V dDb , mająca charakter mieszany, gdyż nie daje ona prawdy przy wszelkich wartościach występującej w niej stałej, lecz tylko przy wszelkich wartościach zmiennych wolnych. Wyrażenia takie są synte­ tyczne. Przytoczony wzór przechodzi w prawdę przy wszystkich wartościach zmiennej wolnej „a", gdy tymczasem „b " to stała, która musi być prawdą, o ile cała formuła ma dawać prawdę.
ii 1 x

60

Hans

Beichenbach

j e s t t a u t o l o g i ą [...] Co się t y c z y f u n k c j i , z a l i c z y m y d o w y r a ż e ń o k r e ś l o n y c h w s z y s t k i e t a u t o l o g i e i w s z y s t k i e w y r a ż e n i a za­ m k n i ę t e , czyli w y r a ż e n i a s y n t e t y c z n e , w k t ó r y c h o w e f u n k c j e są s t a ­ ł y m i , a a r g u m e n t y są a l b o s t a ł e , a l b o z w i ą z a n e . J e s t r z e c z ą j a s n ą , że w y r a ż e n i e n i e o k r e ś l o n e , z ł o ż o n e z f u n k c j i b ę d ą c y c h s t a ł y m i , m o ż n a uczynić określonym, wiążąc po p r o s t u za pomocą dużych kwantyfikatorów wolne zmienne argumentowe, t j . zamykając daną formułę. D r u g a relacja między zmiennymi wolnymi a związanymi, którą n a l e ż y d o d a ć d o (7), d a się w y r a z i ć z a p o m o c ą n a s t ę p u j ą c e j for­ muły języka przedmiotowego:

f(x)Dm)f(y)

(13)

W z ó r t e n z a s t ę p u j e f a ł s z y w ą f o r m u ł ę (8). Głosi o n , że jeśli coś m a w ł a s n o ś ć /, t o i s t n i e j e r z e c z m a j ą c a t ę w ł a s n o ś ć . Z m i e n n y c h w o l n y c h u ż y w a się w r a c h u n k u l o g i s t y c z n y m , g d y ż w z n a c z n y m stopniu upraszczają one wszelkie manipulacje. Opuszczenie operatora pozwala n a bezpośrednie zastosowanie re­ g u ł r a c h u n k u z d a ń d o w y r a ż e ń t a k i c h , j a k (5); f u n k c j o n a ł „ / ( # ) " m a z a t e m c h a r a k t e r z m i e n n e j z d a n i o w e j . A że z a w s z e w o l n o o b c h o d z i ć się ze z m i e n n y m i w o l n y m i t a k , j a k b y b y ł y o n e u s z c z e ­ gółowione, t j . t r a k t o w a ć je j a k o zmienne niby-uszczegółowionę , p r z e t o m o ż e m y u w a ż a ć , że w w y r a ż e n i u z m i e n n e w o l n e p o z o s t a j ą stałymi, podczas gdy zmienne związane przebiegają przez wszystkie
1 6

i6 Wyrażenie syntetyczne, takie jak np. ,,a-(6 3 o ) " , przechodzi w zdanie prawdziwe przy niektórych tylko podstawieniach wartości stałych na miejsce zmiennych zdaniowych w nim występujących. O ile takie wyrażenie synte­ tyczne uzna się za prawdę, to występujące w nim symbole propozycjonalne zyskują charakter stałych, t j . występują jako skróty konkretnych zdań. Dla­ tego takiego wyrażenia nie można uznać za twierdzenie prawdziwe, zanim się nie przyporządkuje figurującym w nim zmiennym określonych wartości. Zmienne, które podlegają takiej restrykcji, noszą nazwę s t a ł y c h n i e z i n t e r p r e t o w a n y c h . Posługujemy się nimi tak, jak g d y b y b y ł y one już uszczegóło­ wione; dlatego można je też nazwać z m i e n n y m i n i b y - u s z c z e g ó ł o w i o n y m i . Choć wyrażenia zawierającego takie zmienne nie s t w i e r d z a m y przed dokonaniem odpowiednich podstawień wartości, to przynajmniej możemy rozważać konsekwencje wynikające z danej formuły [por. § 12].

Prosty

rachunek

funkcji

61

s w o j e w a r t o ś c i . P r o c e s t e n d a się n a s t ę p n i e p o w t ó r z y ć p r z y k a ż d e j wartości — zmiennej wolnej. T a k i sposób użycia odpowiada posłu­ g i w a n i u się s t a ł y m i w r ó w n a n i a c h m a t e m a t y c z n y c h . N a w i a s e m m ó w i ą c , s t a ł e m a t e m a t y c z n e są n i e k i e d y z m i e n n y m i w o l n y m i , kiedy indziej z m i e n n y m i niby-uszczegółowionymi, w zależności od tego, czy podlegają one w a r u n k o m ograniczającym. D a l s z y m m o t y w e m , s k ł a n i a j ą c y m d o p o s ł u g i w a n i a się z m i e n ­ n y m i w o l n y m i w r o l i a r g u m e n t ó w , j e s t t o , że s t o s u j e m y o w e zmienne t a k ż e i w innych miejscach r a c h u n k u logicznego. U ż y w a się n p . z m i e n n y c h w o l n y c h , „ a " , „&", d l a w y r a ż e n i a o g ó l n o ś c i zarówno w obrębie tautologii, jak i zdań syntetycznych. P o ­ dobnie, symbole funkcyjne, takie j a k „/", „#", g d y występują d l a w y r a ż e n i a o g ó l n o ś c i , są z m i e n n y m i w o l n y m i . T e g o r o d z a j u i c h s t o s o w a n i e p o j a w i a się w t a u t o l o g i a c h ; m o ż e t e ż j e d n a k się zdarzyć w formułach syntetycznych. Te ostatnie — to wyraże­ nia nieokreślone. P o t e m b ę d z i e m y mieli do czynienia z t a k i m i w y r a ż e n i a m i , k t ó r e — w o g ó l n o ś c i — d a d z ą się w y e l i m i n o w a ć t y l k o w drodze przejścia do wyższego r a c h u n k u funkcji. W roz­ dziale niniejszym u ż y w a m y wolnych z m i e n n y c h funkcyjnych w wyrażeniach określonych, a zatem tylko w tautologiach. Z drugiej strony, stosowanie zmiennych wolnych nie zdoła o p e r a t o r ó w u c z y n i ć z b ę d n y m i . Są o n e p o t r z e b n e d l a z a z n a c z e n i a o g r a n i c z e n i a z a s i ę g u d o części d a n e j f o r m u ł y . W s z c z e g ó l n o ś c i , odróżnienie długiego od krótkiego z n a k u negacji n a d zdaniem o g ó l n y m n i e d a się p r z e p r o w a d z i ć z a p o m o c ą z m i e n n y c h wol­ nych. Ponadto, operator egzystencjalny, który występuje jako w i ę k s z y , t e ż n i e d a się w y r a z i ć z a p o m o c ą z m i e n n e j w o l n e j . P e ł n y więc r a c h u n e k obejmuje zmienne wolne obok związanych i wskutek tego stosuje d w a różne rodzaje reguł zasięgu. J ę z y k potoczny oprócz słowa „ a n y " posiada różne inne środki dla wyrażenia zmiennych wolnych. Oto zaimek „he w h o " , niekiedy j a k o skrócony „ w h o " , spełnia t ę właśnie rolę, w t a k i c h
1 7 18 19

1 7

1 8

1 9

„Jakiś", „jakikolwiek", „wszelki", „każdy". „Ten, kto". „Kto".

62

Hans

Beichenbach
2 0

n p . z d a n i a c h : „ h e w h o t r e s p a s s e s a g a i n s t l a w will b e p u n i s h e d " — l u b „ w h o s t e a l s m y p u r s e s t e a l s t r a s h " . Z d a n i a t a k i e są t o implikacje ogólne, sformułowane p r z y użyciu z m i e n n y c h wol­ nych; m o ż e m y zatem zinterpretować pierwsze z tych zdań jako: „ # t r e s p a s s e s a g a i n s t t h e l a w i m p l i e s x will b e p u n i s h e d " . P o ­ n a d t o w sensie z m i e n n e j w o l n e j b y w a n i e k i e d y u ż y t y r o d z a j n i k nieokreślony. Oto p o w i a d a m y : „an engineer knows ho w to use a slide r u l e " ; t u t a j o b a r o d z a j n i k i n i e o k r e ś l o n e w y r a ż a j ą , k a ż d y , zmienną wolną. To, czy rodzajnik nieokreślony m a w y r a ż a ć ogólność, czy t y l k o istnienie, nie jest widoczne n a p o d s t a w i e b u d o w y g r a m a t y c z n e j z d a n i a , lecz w y m a g a o r i e n t a c j i n a p o d s t a ­ w i e k o n t e k s t u . N p . j a s n e j e s t , że w z d a n i u : „ a n e n g i n e e r u s e d m y slide r u l e " idzie t y l k o o istnienie. D w u z n a c z n o ś c i tego r o d z a j u u n i k a się p r z y p o m o c y s ł o w a „ a n y " .
21 22 2 3 2 4

W y r a ż e n i a oddające sens w o l n y c h z m i e n n y c h a r g u m e n t o w y c h występują w większości j ę z y k ó w etnicznych; ale niewiele j ę z y k ó w p o s i a d a t e r m i n y o d z n a c z a j ą c e się t a k ą k o n s e k w e n c j ą w u ż y c i u j a k a n g i e l s k i e słowo „ a n y " . N i e m i e c k i m o d p o w i e d n i k i e m s ł o w a „ a n y " są z a i m k i „ m a n " i „ e i n e r " ; ale z a i m k i t e m a j ą z n a c z e n i e zmiennych wolnych w pewnych tylko zastosowaniach, podczas g d y k i e d y indziej w y s t ę p u j ą one w roli o p e r a t o r ó w . T a k n p . : „any­ body knows the secret" , można przełożyć na: „ m a n kennt das Geheimnis"; zaimek,, m a n " m a t u t a j znaczenie zmiennej wolnej, j a k t o w i d a ć c h o ć b y s t ą d , że n e g a c j a : „ m a n k e n n t d a s G e h e i m n i s n i c h t " , z n a c z y : „ t h e r e is n o b o d y w h o k n o w s t h e s e c r e t " , t j . m a
2 5 2 6 2 7 28

„Ten, kto wykracza przeciw prawu, zostanie ukarany". „Kto kradnie mą sakiewkę, kradnie śmieć". „To, że x wykracza przeciw prawu, implikuje, iż x zostanie ukarany". „(Dowolny) inżynier wie, jak się obchodzić z (dowolnym) suwakiem loga­ rytmicznym". „ (Pewien) inżynier posłużył się moim suwakiem logarytmicznym". „Ktoś", „jakiś", „każdy"; zaimek służący do tworzenia bezosobowej formy czasownika. „Jakiś", „jeden", „jakikolwiek", „wszelki", „ktokolwiek", „każdy". „Każdy zna (tę) tajemnicę". „Nikt nie zna (tej) tajemnicy", „nie istnieje nikt taki, kto b y znał (tę) tajemnicę".
2 1 22 2 3 2 4 2 5 2 6 2 7 28

20

Prosty

rachunek

junkcji

63

p o s t a ć (x)f(x)" l u b „ ( 3 # ) / ( # ) " . Z d a n i e : „if a n y b o d y k n o w s t h e secret, Marjorie talked", - należy przełożyć j a k o : „wenn einer das G e h e i m n i s k e n n t , h a t M a r j o r i e es w e i t e r e r z a h l t " ; t u t a j m a m y z n a ­ czenie egzystencjalne w obrębie zdania p o d r z ę d n e g o . A z a t e m zaimek „einer" gra t u rolę zmiennej wolnej. N a t o m i a s t zaimek „ m a n " spowodowałby zmianę sensu. Zdanie podrzędne: „wenn m a n d a s G e h e i m n i s k e n n t " , z n a c z y : „if e v e r y b o d y k n o w s t h e secret"; z a t e m z a i m e k „ m a n " m a t u t a j ograniczony zasięg ope­ r a t o r a ogólnego. Z drugiej strony, zaimek „einer" m a niekiedy znaczenie egzystencjalne w odniesieniu do całego zdania, i wówczas n i e w y s t ę p u j e o n w roli z m i e n n e j w o l n e j , j a k w : „ i r g e n d e i n e r k e n n t d a s G e h e i m n i s " , co z n a c z y : „ t h e r e is a m a n w h o k n o w s t h e s e c r e t " . W p e w n y c h i d i o m a c h , t r a f i a j ą c y c h się w s l a n g u , o r a z w z w r o t a c h a r c h a i c z n y c h z a c h o w a ł o się j e d n a k ż e u ż y c i e s ł o w a „ e i n e r " d l a w y r a ż e n i a z w y k ł e j o g ó l n o ś c i ; n p . z a r ó w n o : „ d a s weiss einer doch", j a k : „das ist einem doch b e k a n n t " , znaczy: „ a n y b o d y knows t h a t " . Celownik „einem" i biernik „einen" uchodzą za f o r m y b a r d z i e j p o p r a w n e , j a k o że służą d o z a s t ą p i e n i a z a i m k a „ m a n " , k t ó r y nie m a t y c h p r z y p a d k ó w deklinacyjnych. P o n a d t o w f o r m u l e „f(x)Dg{x) zaimek „einer" zawsze w y r a ż a ogólność zmiennej wolnej, j a k n p . w zdaniu: „wenn einer das Geheimnis weiss h a t e r es w e i t e r e r z a h l t " .
n 9 30 31 3 2 3 3 3 4 35 u 3 6

Francuskiego „quelqu'un" u ż y w a m y t a k j a k niemieckiego „einer" — i dla w y r a ż e n i a zwykłej ogólności m u s i m y zastąpić
„Jeśli ktoś zna (tę) tajemnicę, to Małgorzata opowiadała". „Jeśli każdy zna (tę) tajemnicę". „Jest ktoś, kto zna (tę) tajemnicę". „Każdy to wie". „Jednemu", „jakiemuś", „każdemu". „Jednego", „jakiegoś", „każdego". „Ktoś", „jakiś", „każdy"; zaimek służący do tworzenia bezosobowej formy czasownika. „Jeśli ktokolwiek zna (tę) tajemnicę, rozpowiedział ją dalej"; (przy czym słowo „ktokolwiek" ma t u znaczenie ogólne, a nie egzystencjalne; można b y zatem zdanie to przetłumaczyć i w taki sposób: „każdy, kto zna (tę) tajemnicę, rozpowiedział ją innym"). Franc; „każdy".
3 0 3 1 3 2 3 3 3 4 3 5 3 6 3 7 29

3 7

64
3 8

Hans

Beichenbach

słowami „ehacun" l u b „ o n " . J e d y n i e w p o s t a c i (5) m a t o zna­ c z e n i e s ł o w a „ w s z y s c y " . W f o r m u l e t e j n i e m o ż n a się o b e j ś ć b e z użycia zmiennej wolnej, t a k jak w niemieckim, gdyż terminy takie, j a k „ e h a c u n " czy „on", mają zasięg ograniczony do tego z d a n i a p o d r z ę d n e g o , w k t ó r y m w y s t ę p u j ą . D l a t e g o (5) n a l e ż y o d d a ć z a p o m o c ą s f o r m u ł o w a n i a : „si q u e l q u ' u n s a i t le s e c r e t il e n a p a r l e " .
39

§ 22. K I L K A P O J Ę Ć Z W I Ą Z A N Y C H

Z

FUNKCJAMI

W celu s c h a r a k t e r y z o w a n i a w a r u n k ó w p r a w d z i w o ś c i o w y c h f u n k c j i z d a n i o w e j b ą d ź w a r u n k ó w e g z y s t e n c j a l n y c h f u n k c j i sy­ tuacyjnej * wprowadzimy następujące diagramy. Z a c z n i e m y o d f u n k c j i z j e d n ą z m i e n n ą . W y o b r a ź m y s o b i e , że w s z y s t k i e m o ż l i w e n a świecie o b i e k t y , b ę d ą c e a r g u m e n t a m i , zo­ s t a ł y p r z e d s t a w i o n e z a p o m o c ą z n a k ó w n a osi ( r y s . 1) **.
> X

Rys. 1. Matryca funkcji jednoargumentowej

G d y a r g u m e n t spełnia funkcję / ( i ) , s t a w i a m y n a jego miejscu znak plus; w przeciwnym wypadku — znak minus. Uzyskane uporządkowanie znaków plus i znaków minus nazywać będziemy m a t r y c ą p r z y p o r z ą d k o w a n ą danej funkcji. Pojęcie to, poza t y m , że d e n o t u j e d i a g r a m z ł o ż o n y ze z n a k ó w , a n i e k l a s ę o b i e k t ó w , r ó ż n i się o d e k s t e n s j i f u n k c j i i t y m j e s z c z e , że z a w i e r a o n o o d n i e * Dla pojęć, które opracowywać będziemy w t y m paragrafie, odróżnienie funkcji zdaniowych od sytuacyjnych nie jest istotne. Oto np. m ó w i m y o ekstensji funkcji sytuacyjnej f{x) lub funkcji zdaniowej „/(£)", mając w obu wypadkach na myśli daną klasę obiektów; z drugiej strony matryca przyporządkowana zarówno funkcji / ( # ) , jak i funkcji „/(£)", jest to diagram złożony ze znaków. Podobnie, terminami takimi, jak „symetryczny" i „przechodni", posługujemy się zarówno w odniesieniu do funkcji przedmiotowych, jak i lingwistycznych. ** Dla uproszczenia zakładamy na użytek tego diagramu, że klasa możli­ wych argumentów jest przeliczalna. Jednakże matryca ta zdefiniowana jest również i wówczas, g d y się tak nie dzieje. Franc; zaimek służący do tworzenia formy bezosobowej czasownika. Franc; „Jeśli ktokolwiek zna tę tajemnicę, to wyjawił ją innym".
3 8 39

Prosty

rachunek

funkcji

65

sienie r ó w n i e ż d o a r g u m e n t ó w , k t ó r e w y w o ł u j ą f a ł s z y w o ś ć f u n k c j i ; jest to uporządkowany model, wyznaczony przez oba rodzaje argu­ mentów. Tymczasem ekstensja — to klasa przedmiotów odpo­ w i a d a j ą c a k l a s i e z n a k ó w plus n a s z e g o d i a g r a m u . D l a f u n k c j i z d w i e m a z m i e n n y m i fioc^y) k o n s t r u u j e m y p o ­ d o b n y d i a g r a m , z t y m j e d n a k ż e , ż e s k ł a d a się o n z d w ó c h osi. N a k a ż d e j osi p r z e d s t a w i a m y w s z y s t k i e m o ż l i w e a r g u m e n t y w t e j s a m e j k o l e j n o ś c i , n a s t ę p n i e z a ś s t a w i a m y z n a k plus w m i e j s c u p r z y p o r z ą d k o w a n y m p a r z e a r g u m e n t ó w x o r a z i/, g d y p a r a t a spełnia daną funkcję w danej kolejności. Powstaje model będący m a t r y c ą funkcji z dwiema z m i e n n y m i f(x,y).

4-

+

+

+

_


I-

-f 4-

~ — -

r


4-

+
-ł-

-----

4

4-

4-

y

|
!


+

+•


-

--—44-

+
+ —

+

4-

I +
—.

+


^
x

Rys. 2. Matryca funkcji dwuargumentowej

T a k j a k p r z e d t e m , ekstensję tej funkcji wyznacza klasa zna­ k ó w plus c a ł e j m a t r y c y , p o n i e w a ż o n e w ł a ś n i e s t a n o w i ą k l a s ę p a r spełniających funkcję. P o n a d t o m a m y t u inną ważną klasę, zwaną p o l e m f u n k c j i . A r g u m e n t x n a l e ż y d o p o l a f u n k c j i f(cc,y), gdy i s t n i e j e a r g u m e n t y t a k i , że z a c h o d z i l u b „/(?/, W n a s z y m d i a g r a m i e p o l e t o z o s t a ł o w y z n a c z o n e p r z e z k l a s ę linii poziomych bądź pionowych, które zawierają przynajmniej jeden

66

Hans

Beichenbach

znak plus-, p r z y t y m l i n i e p r z y n a l e ż n e d o t e g o s a m e g o a r g u m e n t u , t j . j e d n a k o w o o d l e g ł e o d p u n k t u z e r o w e g o , l i c z y się t y l k o r a z . K l a s a t a r ó ż n i się o d e k s t e n s j i , g d y ż j e j e l e m e n t a m i n i e są p a r y , t y l k o obiekty pojedyncze. J e d y n i e w w y p a d k u funkcji z jedną z m i e n n ą j e j p o l e i e k s t e n s j a są i d e n t y c z n e . Pole z a t e m jest klasą wszystkich obiektów argumentowych, dla których d a n y funkcjonał można uczynić prawdą na skutek odpowiedniego doboru drugiej zmiennej. Oto n p . polem funkcji: „ 5 poślubił y j e s t k l a s a w s z y s t k i c h ż o n a t y c h m ę ż c z y z n l u b za­ mężnych kobiet; polem funkcji: jest ojcem y , jest klasa wszyst­ k i c h l u d z i , b ą d ź jeśli słowo „ o j c i e c " o d n o s i się r ó w n i e ż d o zwie­ r z ą t , k l a s a w s z y s t k i c h z w i e r z ą t r o z m n a ż a j ą c y c h się d r o g ą s e k s u ­ a l n ą . P o l e f u n k c j i : „ 5 j e s t k r ó l e m y", j e s t dziś s t o s u n k o w o m a ł e . I n n e f u n k c j e m a j ą k l a s ę w s z y s t k i c h p r z e d m i o t ó w , czyli k l a s ę u n i w e r s a l n ą , j a k o s w o j e p o l e , j a k się t o d z i e j e n p . w w y p a d k u f u n k c j i „ 5 j e s t r ó w n e y". Z d r u g i e j s t r o n y , b y w a j ą f u n k c j e z d w i e m a z m i e n n y m i , k t ó r y c h p o l e j e s t p u s t e , t j . n i e o d n o s z ą się o n e d o ż a d n y c h w ogóle o b i e k t ó w . D o t e g o r o d z a j u f u n k c j i n a l e ż y r e l a c j a t e l e p a t i i , k t ó r a — j e ś l i nie p r z y j m u j e m y niezbyt w i a r y g o d n y c h oznajmień p e w n y c h spirytualistów — nie zachodzi między ż a d n y m i dwiema osobami. W odniesieniu do pojęć omawianych w t y m p a r a g r a f i e , z a w s z e b ę d z i e m y z a k ł a d a l i , że p o l e f u n k c j i n i e j e s t p u s t e *.
u 9 u

P o d a m y n a s t ę p u j ą c ą definicj-ę p o l a f u n k c j i z d w i e m a z m i e n ­ nymi, ujętą w postaci sformalizowanej. Oznaczmy symbolem cf(x)" z d a n i e : „x n a l e ż y d o p o l a f u n k c j i / " (c = campus, pole); piszemy zatem:
n

ef(x)

m

y) V (&y)f(y,

x)

(1)

Pojęcia m a t r y c y i pola m o ż n a rozciągnąć n a funkcje z większą liczbą z m i e n n y c h . D l a funkcji trój a r g u m e n t o w e j , n p . , z b u d u j e m y m a t r y c ę t r ó j w y m i a r o w ą , s t a w i a j ą c z n a k i plus w e w s z y s t k i c h t y c h miejscach, gdzie cała trójka a r g u m e n t ó w spełnia daną funkcję, a w p o z o s t a ł y c h m i e j s c a c h — z n a k i minus. P o l e m f u n k c j i z t r z e m a
* Grdy relacja jest heterogeniczna, t j . g d y jej dwa człony odnoszą się do obiektów odmiennego t y p u , wówczas pola nie można zdefiniować (por. § 39).

Prosty

raclniitel:

funkcji

67

z m i e n n y m i jest klasa rzeczy, dla k t ó r y c h istnieją inne dwie rzeczy t a k i e , iż d a n a f u n k c j a z a c h o d z i . W z a p i s i e s y m b o l i c z n y m : ef(x)
w

(&y)(ttz)f(x,

y, z) V

, x, z) V V (®.y)(&z)f(y,z,x)

(2)

Pole relacji m o ż n a ograniczyć, stosując d o d a t k o w y w a r u n e k , zgodnie z k t ó r y m a r g u m e n t y muszą należeć do pewnej klasy. Oto n p . relację d z i e c k o m o ż n a ograniczyć do klasy osób będących p r z o d k a m i określonej osoby. Z a m i a s t funkcji stosujemy w ó w c z a s f u n k c j ę »r(x)-f{x, również dwuargumentową. W na­ s z y m p r z y k ł a d z i e r(x) reprezentowałoby przodków osoby x\ m o ż n a z a t e m f u n k c j ę t ę z a p i s a ć r ó w n i e ż w p o s t a c i „ r ( 5 , x )", g d z i e »x" j e s t s t a ł ą . P o n i e w a ż f u n k c j i z d w i e m a z m i e n n y m i u ż y w a się częściej niż innych, opracowano dla nich staranną notację. W funkcji z dwiema z m i e n n y m i / ( # , y) a r g u m e n t x n a z y w a m y r e f e r e n t e m , a r g u ­ m e n t zaś y — r e l a t u m . A z a t e m w z d a n i u : „ P i o t r jest ojcem J a n a " , P i o t r — to referent, a J a n — r e l a t u m . Więcej niż j e d n o r e l a t u m b ę d z i e ze w z g l ę d u n a P i o t r a , o ile P i o t r b ę d z i e m i a ł i n n e dzieci. D o pola d a n e j funkcji należą wszystkie jej referenty i wszystkie relata. Klasę referentów n a z y w a m y także d z i e d z i n ą funkcji, a klasę relatów — k o n w e r s e m d z i e d z i n y lub p r z e c i w d z i e d z i n ą danej funkcji. Te dwie dziedziny funkcji „/" ozna­ c z y m y , odpowiednio, za p o m o c ą „ d / " i „Ć/". S k r ó t y t e zdefiniu­ jemy w następujący sposób:
x x

df(x)vi(Ky)f(x,y) ef(x)^{$Ly)f(y,x)

(3) (4)

I s t n i e j ą t a k i e f u n k c j e , że p r z e d m i o t , k t ó r y m o ż e b y ć i c h r e ­ f e r e n t e m , n i e m o ż e b y ć i c h r e l a t u m . O t o n p . , jeżeli x j e s t ż o n ą t / , t o n i e i s t n i e j e ż a d n e z t a k i e , iż z j e s t ż o n ą x. W t y m w y p a d k u d a n e p o l e dzieli się n a d w i e k l a s y : r e f e r e n t ó w o r a z r e l a t ó w ; b ę d z i e m y t u mówili o p o l u p o d z i e l o n y m . Definicję t y c h funkcji stanowi następująca relacja: (x)[df(x)Def(x)]
Logika i język

(5)
i

68

Hans

Beichenbach

I s t n i e j ą i i n n e f u n k c j e , d l a k t ó r y c h w s z y s t k o , co m o ż e b y ć r e f e r e n t e m , m o ż e t e ż b y ć r e l a t u m . O t o n p . , jeśli x j e s t d z i e c k i e m y to y musi też b y ć czyimś dzieckiem; mianowicie y musi wówczas b y ć c z ł o w i e k i e m . G d y p o s ł u g u j e m y się w p r o w a d z o n ą w y ż e j o g r a ­ n i c z o n ą r e l a c j ą d z i e c k o , w a r u n e k t e n u t r z y m u j e się z d w o m a tylko możliwymi w y j ą t k a m i , mianowicie pierwszą i ostatnią rzeczą tego rodzaju. O t o x nie m u s i mieć dziecka, t j . nie m u s i b y ć również r e l a t u m ; p o n a d t o zaś — b y z u ż y t k o w a ć legendę biblijną dla zilustrowania relacji logicznej — A d a m będzie t a k i m r e l a t u m , k t ó r e nie jest referentem, czyli nie jest niczyim dzieckiem. D l a u t r z y m a n i a naszej ilustracji p o t r a k t u j e m y E w ę jako dziecko A d a m a , co m o ż e z o s t a ć u s p r a w i e d l i w i o n e w o b e c jej s z c z e g ó l n e g o odeń pochodzenia. Podobnie, g d y r o z w a ż a m y relację m n i e j s z y , z a c h o d z ą c ą m i ę d z y l i c z b a m i c a ł k o w i t y m i o d 0 d o 1000, l i c z b a 0 j e s t j e d y n y m r e f e r e n t e m , k t ó r y n i e m o ż e b y ć r e l a t u m , a l i c z b a 1000 j e s t j e d y n y m relatum, które nie może być referentem. F u n k c j e takie n a z y w a ć b ę d z i e m y u n i f o r m a l n y m i , czyli j e d n o l i t y m i . O p r ó c z dwóch możliwych wyjątków, jednego pośród referentów i jednego p o ś r ó d r e l a t ó w , d z i e d z i n a i p r z e c i w d z i e d z i n a są w n i c h i d e n t y c z n e , a p o n a d t o są o n e i d e n t y c z n e z p o l e m f u n k c j i . D e f i n i c j ę j e d n o l i ­ t o ś c i f u n k c j i f o r m u ł u j e się p r z y p o m o c y n a s t ę p u j ą c e g o w a r u n k u :
7 x

(Ku)(®Lv){df(u)-ef(v)'(x)[[df(x)

^ ef(x)]

V (x = u) V
V(x=v)Ys (6)

Wyrażenie w pierwszych nawiasach jest sformułowaniem w a r u n k u , że m o ż l i w e w y j ą t k i u o r a z v w y s t ę p u j ą , o d p o w i e d n i o , w d z i e d z i ­ nie i w konwersie dziedziny. Z n a k równoważności m o ż n a czytać j a k o d w i e i m p l i k a c j e , u s t a l a j ą c e , że g d y x j e s t d z i e d z i n ą , t o j e s t ono także przeciwdziedzina, i n a odwrót. Stawiając operatory egzystencjalne „(3w)" oraz „(9>)" przed d u ż y m k w a n t y f i k a t o r e m „(a?)", w y r a ż a m y w a r u n e k , iż i s t n i e j e n a j w y ż e j j e d e n w y j ą t k o w y element w dziedzinie i jeden w przeciwdziedzinie, k t ó r y nie wy­ s t ę p u j e z a r a z e m w p o z o s t a ł e j d z i e d z i n i e . Z d r u g i e j s t r o n y , jeżeli n i e m a t a k i c h w y j ą t k o w y c h e l e m e n t ó w , t o w a r u n e k (6) t a k ż e z o s t a n i e s p e ł n i o n y , p o n i e w a ż w ó w c z a s j a k o „u" o r a z „w" m o ż e m y wybrać dowolny element — odpowiednio: z dziedziny i z przeciw-

Prosty

rachunek

funkcji

69

dziedziny. P r z y k ł a d e m będzie relacja m n i e j s z y , zachodząca mię­ dzy wszystkimi dodatnimi i ujemnymi liczbami całkowitymi; w t y m w y p a d k u t w i e r d z e n i e , iż w s z y s t k i e r e f e r e n t y są z a r a z e m relatami, nie m a wyjątków. B y w a j ą t a k ż e f u n k c j e , k t ó r e n i e są u n i f o r m a l n e , a k t ó r y c h p o l e nie jest podzielone, ponieważ p e w n e przynajmniej a r g u m e n t y występują w obu dziedzinach. Zarówno te funkcje, j a k i funkcje jednolite, zaliczamy do nadrzędnej kategorii funkcji z p o l e m n i e p o d z i e l o n y m . D e f i n i u j e się j e p r z y p o m o c y r e l a c j i : (QLx)df(x)-ef{x) (7)

Ł a t w o d o s t r z e c , że (7) j e s t n e g a c j ą (5). P r z y k ł a d e m j e s t n i e ­ ograniczona relacja p r z o d e k . Ludzie umierający bezpotomnie n i e są p r z o d k a m i , c h o c i a ż s a m i m a j ą p r z o d k ó w ; w s z y s c y p o z o s t a l i s a m i są p r z o d k a m i i m a j ą p r z o d k ó w . I n n y rodzaj funkcji z d w i e m a z m i e n n y m i b ą d ź relacji dwu­ c z ł o n o w y c h c h a r a k t e r y z u j e się p r z y p o m o c y t e j w ł a s n o ś c i , że d a n a relacja zachodzi między dowolnymi d w o m a różnymi elementami jej p o l a , w d a n y m k i e r u n k u l u b o d w r o t n y m . F u n k c j e t a k i e m o ż n a n a z w a ć i n t e r k o n e k t y w n y m i , czyli s p ó j n y m i . T e r m i n t e n d a się z i l u s t r o w a ć p r z y p o m o c y sieci t e l e f o n i c z n e j ; k a ż d y a b o n e n t m o ż e t e l e f o n o w a ć d o k a ż d e g o i n n e g o a b o n e n t a ( t y l k o n i e d o siebie s a m e g o ) , a w i ę c sieć t ę m o ż n a n a z w a ć i n t e r k o n e k t y w n ą , s p ó j n ą . P r z e n o s i m y t ę n a z w ę n a r e l a c j ę : x m o ż e t e l e f o n o w a ć d o y, i n a d a j e m y j e j m i a n o r e l a c j i i n t e r k o n e k t y w n e j *, c z y l i s p ó j n e j . Prócz tego relacja m n i e j s z y jest interkonektywna, gdyż pośród k a ż d y c h dwóch różnych liczb j e d n a jest mniejsza od drugiej. N a t o m i a s t relacja d z i e c k o m a i n n y c h a r a k t e r . Definicję relacji i n t e r k o n e k t y w n y c h p o d a j e się p r z y p o m o c y w a r u n k u : (^)(y)[cf(x) • cf(y) -(x^y)D f(x, y) V f(y, x)] (8)

* Termin „interkonektywny", stosowany do relacji, należy starannie odróżniać od naszego terminu „konektywny", używanego w odniesieniu do operacji propozycjonalnych. W [angielskiej] literaturze matematycznej zamiast naszego terminu „interkonektywny" stosuje się często termin „connected" [„połączony", „związany", czyli odpowiednik polskiego terminu „spójny"]. 7*

70

Hans

Beichenbach

Znak jest z n a k i e m nieidentyczności, czyli negacji identycz­ n o ś c i : x = y. E e l a c j a i n t e r k o n e k t y w n a m u s i b y ć z a r a z e m u n i f o r m a l n a , c z y l i j e d n o l i t a *, p o n i e w a ż g d y b y i s t n i a ł y d w a r ó ż n e a r g u m e n t y x o r a z y — b ą d ź więcej niż d w a — k t ó r e m o g ą b y ć t y l k o referentami albo t y l k o r e l a t a m i , to wówczas dla nich nie b y ł o b y p r a w d ą a n i „f{x,y) , a n i „f(y,x)". Natomiast konwersja n i e z a c h o d z i , co w i d a ć z r e l a c j i d z i e c k o , k t ó r a j e s t j e d n o l i t a , g d y w y s t ę p u j e w sensie o g r a n i c z o n y m , z d e f i n i o w a n y m w y ż e j , n i e j e s t zaś spójna. W a ż n ą własnością funkcji z dwiema z m i e n n y m i jest u n i w o k a c j a , czyli j e d n o z n a c z n o ś ć . J e ż e l i f u n k c j a / ( # , y) j e s t j e d n o ­ z n a c z n a ze w z g l ę d u n a y, t j . jeżeli d l a d a n e g o x i s t n i e j e t y l k o j e d n o y s p e ł n i a j ą c e f(x, y), p o d c z a s g d y d l a d a n e g o y m o ż e i s t n i e ć k i l k a o d p o w i a d a j ą c y c h m u x, w ó w c z a s m ó w i m y , że f u n k c j a t a jest w i e l o - j e d n o z n a c z n a . E o z k ł a d takiej funkcji m a na każdej linii p i o n o w e j t y l k o j e d e n z n a k plus (o ile w ogóle w y s t ę p u j ą plusy), g d y t y m c z a s e m n a l i n i a c h p o z i o m y c h m o ż e m i e ć więcej n i ż j e d e n z n a k plus. P r z y k ł a d u d o s t a r c z a f u n k c j a : „x u r o d z i ł się w k r a j u y". P r z e c i w n i e , m ó w i m y o f u n k c j i j e d n o - w i e l o z n a c z ­ n e j , j e ż e l i i s t n i e j e t y l k o j e d n o x o d p o w i a d a j ą c e d a n e m u y, n a ­ t o m i a s t m o ż e b y ć k i l k a y, m a j ą c y c h t o s a m o x\ n a m a t r y c y n i g d y w ó w c z a s n i e m a w i ę c e j niż j e d n e g o z n a k u plus n a l i n i a c h p o z i o ­ m y c h . T e g o r o d z a j u f u n k c j ą j e s t : „ 5 j e s t m a t k ą y". M ó w i m y wreszcie o funkcjach j e d n o - j e d n o z n a c z n y c h , gdy d a n a funkcja jest j e d n o z n a c z n a w o b u k i e r u n k a c h ; wówczas n a jej m a t r y c y n i g d y n i e w y s t ę p u j e w i ę c e j niż j e d e n z n a k plus* n a k t ó r e j k o l w i e k z linii p i o n o w y c h c z y p o z i o m y c h . O t o n p . : „x j e s t ż o n ą y —to funkcja jedno-jednoznaczna, w krajach, gdzie obowiązuje jednożeństwo i j e d n o m ę s t w o w małżeństwie. F u n k c j a , k t ó r a nie jest u n i w o k a c y j n a w ż a d n y m kierunku, nosi nazwę w i e l o - w i e l o ­ z n a c z n e j ; przykładem będzie funkcja: j e s t n a u c z y c i e l e m y".
u u

N a s t ę p n y m pojęciem dotyczącym funkcji

dwuargumentowych

* Biorąc pod uwagę t ę właśnie konsekwencję, dopuszczamy dwa wyjątki w definicji relacji jednolitych. Dowód formalny tej konsekwencji podano w § 30.

Prosty

rachunek

funkcji

71

j e s t k o n w e r s j a f u n k c j i f(x,y), którą zapisujemy jako a definiujemy jako wynik odwrócenia kolejności a r g u m e n t ó w w funkcji d a n e j . O t o definicja: mf(yi )
x

()

9

P o j ę c i e t o n i e o g r a n i c z a się d o f u n k c j i j e d n o - j e d n o z n a c z n y c ł i . O t o n p . „ d z i e c k o " j e s t k o n w e r s j ą , czyli p r z e c i w i e ń s t w e m , „ r o ­ dzica". Ważną cechą funkcji z d w i e m a z m i e n n y m i b y w a s y m e t r i a . F u n k c j ę n a z y w a m y s y m e t r y c z n ą , jeżeli j e j w ł a s n o ś ć p r z e c h o ­ dzenia w zdanie prawdziwe nie ulega zmianie n a skutek odwróce­ nia kolejności w y s t ę p u j ą c y c h w niej z m i e n n y c h , czyli — i n n y m i s ł o w y — g d y d a n a f u n k c j a p o k r y w a się ze swą k o n w e r s j ą . F u n k c j e t e d e f i n i u j e się p r z y p o m o c y n a s t ę p u j ą c e g o w a r u n k u : (x)(y)[f(x,y)Df(y,x)] Warunek ten można również sformułować w takiej (10) postaci: (11)

(x)(y)[f(x,y)Df(x,y)]

„ B ó w n o ś ć " z a t e m j e s t f u n k c j ą s y m e t r y c z n ą ; j e ś l i x j e s t r ó w n e y, t o w ó w c z a s z a w s z e y j e s t r ó w n e x. I n n y c h p r z y k ł a d ó w f u n k c j i symetrycznych dostarczają p r e d y k a t y takie, jak: „podobny", „równoczesny" i „pozostający w związku małżeńskim z". F u n k c j o m s y m e t r y c z n y m o d p o w i a d a m a t r y c a , w k t ó r e j z n a k i plus z a j m u j ą pozycje symetryczne w stosunku do przekątnej wykresu, t j . u k ł a d z n a k ó w p o j e d n e j s t r o n i e t e j linii s t a n o w i o d b i c i e l u s t r z a n e u k ł a d u występującego po jej drugiej stronie. W s z y s t k i e funkcje syme­ t r y c z n e są u n i f o r m a l n e , c z y l i j e d n o l i t e . Przeciwieństwo funkcji symetrycznej stanowi funkcja a s y ­ m e t r y c z n a , t j . funkcja, która gdy zachodzi między d w o m a argu­ m e n t a m i , pierwszym a d r u g i m , nigdy nie zachodzi między d r u g i m a pierwszym: konwersja jest zatem wykluczona. Funkcję tego r o d z a j u d e f i n i u j e się p r z y p o m o c y t a k i e g o o t o w a r u n k u : (x)(y)[f(x,y)Df(y,x)] (12)

72

Hans

Reiehenbach

Można to zapisać i w następujący (x){y)[f(x,y)Df(x,y)]

sposób: (13)

F u n k c j e takie powstają p r z y użyciu p r e d y k a t ó w w rodzaju „oj­ c i e c " , „ w y ż s z y " i „ w c z e ś n i e j s z y " *. M i ę d z y t y m i d w o m a r o d z a ­ j a m i m a m y funkcje m e z o s y m e t r y c z n e , t j . takie, w których z a m i a n a z m i e n n y c h niekiedy pociąga za sobą zmianę danej war­ tości logicznej, niekiedy zaś nie pociąga. D o tego rodzaju funkcji n a l e ż y f u n k c j a „ b r a t " ; j e ś l i x j e s t b r a t e m y, t o y m o ż e b y ć b r a ­ t e m x, a l e j e s t t a k ż e m o ż l i w e , że y j e s t s i o s t r ą x. I n n e f u n k c j e m e z o s y m e t r y c z n e , t o : „x k o c h a y , „x j e s t p r z y j a c i e l e m y", „x wi­ d z i y". W i d z i m y t u t a j , p o co w p r o w a d z i l i ś m y z a s t r z e ż e n i e , ż e b y p o l e n i e b y ł o p u s t e : w p r z e c i w n y m r a z i e z a r ó w n o (10), j a k i (12), b y ł o b y wzorem tej samej funkcji. F u n k c j e m e z o s y m e t r y c z n e oraz a s y m e t r y c z n e zaliczamy do g r u p y funkcji n i e s y m e t r y c z n y c h .
u

I n n ą k l a s y f i k a c j ę m o ż n a p r z e p r o w a d z i ć ze w z g l ę d u n a w ł a s n o ś ć logiczną przechodniości, określanej j e d n a k ż e t y l k o w w y p a d k u funkcji z polem niepodzielonym. F u n k c j a tego rodzaju jest p r z e ­ c h o d n i a , jeśli s p e ł n i a n a s t ę p u j ą c y w a r u n e k : (®)(y)(z)[f(%, y)-f(y, z) 3 f(®,«)] (14)

P r z y k ł a d e m b ę d z i e r e l a c j a w y ż s z y , p o n i e w a ż z : „x j e s t w y ż s z y n i ż y , o r a z : „y j e s t w y ż s z y n i ż z" — w y n i k a : „a? j e s t w y ż s z y niż z . I n n y c h p r z y k ł a d ó w dostarczają funkcje: „wcześniejszy", „przodek" oraz „równy". Przeciwną funkcję, p r z e c i w p r z e c h o d n i ą , czyli i n t r a n z y t y w n ą , definiujemy p r z y p o m o c y postu­ latu:
u a

(oo)(y)mf(x,y)-f(y,z)Df(x,z)]

(15)

* Łatwo wykazać, że implikację w (10) lub (11) można odwrócić. Dowo­ dzimy tego, podstawiając „a;" zamiast „y" oraz „t/" zamiast a następnie odwracając operatory-. Natomiast implikacji w (12) czy (13) nie da się odwrócić. Dlatego właśnie wolno implikację w (10) czy (11) zastąpić równoważnikiem, podczas gdy takie zastąpienie w (12) ani w (13) nie jest dopuszczalne. Oto np. je­ żeli y nie jest ojcem x, to z tego nie wynika, że x jest ojcem y. Tymczasem g d y y nie jest równe x, to z tego wynika, że x nie jest równe y.

Prosty

rachunek

funkcji

73

O t o n p . „ o j c i e c " j e s t f u n k c j ą p r z e c i w p r z e c h o d n i ą ; jeżeli x j e s t o j c e m y, o r a z y j e s t o j c e m z, t o x n i e j e s t o j c e m z, t y l k o d z i a d k i e m . Między powyższymi d w o m a p r z y p a d k a m i skrajnymi m a m y funkcje m e z o t r a n z y t y w n e , c z y l i p ó ł p r z e c h o d n i e , w k t ó r y c h n i e za­ c h o d z i z a l e ż n o ś ć a n i w e d ł u g w z o r u (14), a n i (15), t a k i e ż e : jeżeli „/(#, y)" j e s t p r a w d ą i „ / ( # , z) j e s t p r a w d ą , t o „ / ( # , z) n i e k i e d y jest prawdą, a niekiedy fałszem. P r z y k ł a d a m i będą: jest po­ d o b n y d o y", „x w i d z i y", »x j e s t p r z y j a c i e l e m y". F u n k c j e n i e p r z e c h o d n i e , czyli n o n t r a n z y t y w n e , obejmują zarówno przeciwprzechodnie, j a k i półprzechodnie, czyli zarówno i n t r a n zytywne, jak mezotranzyty wne.
u u

I n n e j k l a s y f i k a c j i f u n k c j i d o k o n u j e się ze w z g l ę d u n a c e c h ę z w r o t n o ś c i . F u n k c j a j e s t z w r o t n a , c z y l i r e f l e k s y j n a , jeżeli m o ż e m y ten sam a r g u m e n t umieścić w obu miejscach zmiennej, t z n . jeśli s p e ł n i o n y z o s t a j e w a r u n e k : (x)f(x, X) (16)

A z a t e m r ó w n o ś ć j e s t r e l a c j ą z w r o t n ą , g d y ż x j e s t r ó w n e x. I n n y m p r z y k ł a d e m będzie podobieństwo. M a t r y c a funkcji zwrotnej o d z n a c z a się t y m , że w s z y s t k i e p o z y c j e n a p r z e k ą t n e j w y k r e s u są z a j ę t e p r z e z z n a k i plus. F u n k c j a n o s i n a z w ę p r z e c i w z w r o t n e j , c z y l i i r r e f l e k s y j n e j , jeśli „ / ( # , # ) " j e s t z a w s z e f a ł s z y w e , t j . j e ­ żeli: (x)f(x,x) (17)

P r z y k ł a d a m i będą funkcje: „wyższy", „ojciec". Między t y m i d w o m a p r z y p a d k a m i m a m y trzeci, funkcje m e z o r e f l e k s y j n e , czyli p ó ł z w r o t n e , d l a k t ó r y c h „f(x, x) j e s t c z a s e m p r a w d ą , a c z a s e m f a ł s z e m , j a k w : „ # p o d z i w i a y". F u n k c j e p r z e c i w z w r o t n e i p ó ł ­ z w r o t n e zaliczamy do n o n r e f l e k s y j n y c h , czyli n i e z w r o t n y c h . F u n k c j a mająca podzielone pole jest zawsze przeciwzwrotna; t a k samo funkcja asymetryczna. F u n k c j a zwrotna jest uniformalna, czyli jednolita. P r z y p o m o c y pojęcia pola m o ż n a wprowadzić nieco ograni­ c z o n ą z w r o t n o ś ć : jeżeli w a r u n e k o d p o w i a d a j ą c y w z o r o w i (16) zostanie spełniony, przynajmniej dla wszystkich a r g u m e n t ó w nau

74

Hans

Reichenbaeh

l e ż ą c y c h d o p o ł a f u n k c j i /, p o w i a d a m y , że f u n k c j a t a j e s t z w r o t n a w o b r ę b i e s w e g o p o l a . W w y p a d k u funkcji z d w i e m a zmien­ nymi można ten warunek zapisać w następujący sposób: (x)[cf(x)Df(x,x)] (18)

M o ż n a w y k a z a ć , że jeśli f u n k c j a j e s t s y m e t r y c z n a i p r z e c h o d n i a , t o j e s t r ó w n i e ż z w r o t n a w o b r ę b i e s w e g o p o l a . D o w o d z i się t e g o , w s t a w i a j ą c w (14) „x z a m i a s t „ 2 ; f o r m a l n e p r z e d s t a w i e n i e t e g o dowodu zawiera § 30, Interesujące połączenie własności w y s t ę p u j e w relacji z a r a z e m interkonektywnej, asymetrycznej i przechodniej. Eelacja taka w y z n a c z a s e r i ę , czyli s z e r e g , t j . k l a s ę u p o r z ą d k o w a n ą l i n i o w o . O t o n p . r e l a c j a m n i e j s z y , o d z n a c z a j ą c a się w s p o m n i a n y m i własnościami, w y z n a c z a liniowy p o r z ą d e k wśród liczb. Eelacja p r z o d e k w l i n i i m ę s k i e j , ograniczona do przodków pewnego człowieka, dostarcza jeszcze jednego p r z y k ł a d u . N a t o m i a s t ogólna r e l a c j a p r z o d e k n i e u s t a n a w i a s z e r e g u , p o n i e w a ż m i m o że j e s t a s y m e t r y c z n a i p r z e c h o d n i a , nie j e s t z a r a z e m s p ó j n a , czyli i n t e r k o n e k t y w n a . Z d r u g i e j s t r o n y r e l a c j ą s p ó j n ą , k t ó r a j e d n a k nie wyznacza kolejności liniowej, jest w s p o m n i a n a już relacja m o ż l i ­ w e g o p o ł ą c z e n i a t e l e f o n i c z n e g o , jest ona bowiem syme­ t r y c z n a , n i e z a ś a s y m e t r y c z n a . M o ż n a ją n a w e t t r a k t o w a ć j a k o r e l a c j ę p r z e c h o d n i ą , jeśli r o z s z e r z y się z n a c z e n i e s ł o w a „telefo­ n o w a ć " w t a k i s p o s ó b , a b y d a ł o się p o w i e d z i e ć , że k t o ś m o ż e t e ­ l e f o n o w a ć d o siebie s a m e g o , t a k a b y r e l a c j ę t ę u c z y n i ć z w r o t n ą . ( W p r z e c i w n y m r a z i e (14) n i e z a c h o d z i ł o b y w w y p a d k u , g d y w s t a ­ w i m y z = x). P r z y k ł a d r e l a c j i s p ó j n e j , k t ó r a n i e j e s t p r z e c h o d n i a , można zbudować w następujący sposób. W turnieju szachowym k a ż d y gracz gra z k a ż d y m i n n y m graczem. B o z p a t r z m y teraz — po zakończeniu rozgrywek — relację: x n i e z o s t a ł p o k o n a n y p r z e z y, z a c h o d z ą c ą w ó w c z a s , g d y x p o k o n a ł y b ą d ź g d y p a r t i a b y ł a n i e r o z e g r a n a . E e l a c j a t a j e s t s p ó j n a , p o n i e w a ż m u s i o n a za­ chodzić, w d a n y m kierunku bądź w przeciwnym, bądź w obu, między k a ż d y m i d w o m a graczami. Ale nie m u s i ona b y ć prze­ c h o d n i a , p o n i e w a ż m o ż e się z d a r z y ć , że x p o k o n u j e y, y z a ś p o ­ k o n u j e z, p o d c z a s g d y x z o s t a ł p o k o n a n y p r z e z z. G d y b y n i e b y ł o
u U

Prosty

rachunek

funkcji

partii nierozegranych w t y m turnieju, to relacja t a b y ł a b y n a w e t a s y m e t r y c z n a . J e s t r z e c z ą j a s n ą , że n i e o t r z y m a m y t u u p o r z ą d k o ­ wania liniowego graczy. Relacja o m a w i a n a będzie j e d n a k ż e jedno­ lita, gdyż jest ona spójna. W turnieju nie obejmującym partii n i e r o z e g r a n y c h , ową j e d n o l i t o ś ć w i d a ć s t ą d , że k a ż d y g r a c z c z a s e m będzie zwycięzcą, a czasem p o k o n a n y m , z m o ż l i w y m i d w o m a wy­ j ą t k a m i : jeden mógł zawsze zwyciężać, d r u g i zaś zawsze przegry­ wać. W y n i k t e n łatwo rozszerzyć t a k , b y obejmował p a r t i e nierozegrane. . Przedstawionym t u pojęciom, dotyczącym funkcji z dwiema zmiennymi, można n a d a ć znaczenia rozszerzone w ten sposób, a b y o w e p o j ę c i a o d n o s i ł y się d o f u n k c j i z k i l k u z m i e n n y m i . O t o n p . funkcja z t r z e m a z m i e n n y m i m a t r z y dziedziny. N a z w i e m y ją jednolitą, gdy k a ż d y element jej pola może należeć do k a ż d e j dziedziny, z trzema możliwymi wyjątkami. Będzie ona spójna, o ile d l a d o w o l n y c h t r z e c h e l e m e n t ó w j e j p o l a r e l a c j a d a n a b ę d z i e z a c h o d z i ć , p r z y j e d n y m p r z y n a j m n i e j u p o r z ą d k o w a n i u t y c h ele­ mentów. Relacja m i ę d z y , dotycząca p u n k t ó w położonych n a linii, m a o b i e t e w ł a s n o ś c i . W p o d o b n y s p o s ó b m o ż n a r ó w n i e ż rozszerzyć pojęcia symetryczności, przechodniości i zwrotności. T a k więc m ó w i m y , że f u n k c j a : „?/ j e s t m i ę d z y x o r a z z", j e s t s y m e ­ t r y c z n a , jeśli idzie o z m i e n n e x oraz F u n k c j a : x leży na tej s a m e j linii p r o s t e j co y o r a z z", j e s t p r z e c h o d n i a w o d n i e s i e n i u do „y" oraz „ £ . F u n k c j a : x w p r o w a d z a y do nie jest przeciwz w r o t n a , jeśli idzie o z m i e n n e „a?" o r a z „ i / , j e s t n a t o m i a s t p r z e c i w z w r o t n a , g d y c h o d z i o z m i e n n e „«r" o r a z z .
u v v u v u u v

R o z s z e r z e n i e p o j ę ć j e d n o z n a c z n o ś c i n a f u n k c j e z w i ę c e j niż d w i e m a zmiennymi jest nieco skomplikowane, ponieważ jedno­ z n a c z n o ś ć zależeć b ę d z i e o d t e g o , j a k i e a r g u m e n t y u z n a m y z a d a n e . Funkcję z trzema zmiennymi nazywać będziemy ( j e d n o - j e d n o ) j e d n o z n a c z n ą , gdy przy danych dwóch pierwszych argumentach trzeci a r g u m e n t został jednoznacznie zdeterminowany; n a t o m i a s t funkcję nazwiemy j e d n o - ( j e d n o - j e d n o z n a c z n ą ) , gdy dany został pierwszy a r g u m e n t , a pozostałe dwa zostały zdetermino­ wane. T a k n p . funkcja: „ i jest w połowie drogi między y oraz 2 " , to funkcja (jedno-jedno)-jednoznaczna, a zarazem jedno-(wielo-

76

Hans

Beichenbach

w i e l o z n a c z n a ) . F u n k c j a : „% j e s t d z i e c k i e m y o r a z z", t o f u n k ­ cja ( j e d n o - j e d n o ) - j e d n o z n a c z n a , a z a r a z e m j e d n o - ( j e d n o - j e d n o znaczna). Notacja t a jednakże charakteryzuje funkcję tylko przy danej kolejności zmiennych, nie zawiera n a t o m i a s t c h a r a k t e r y s t y k i f u n k c j i ze z m i e n n y m i w i n n e j k o l e j n o ś c i , g d y t y m c z a s e m z a p i s stosowany w odniesieniu do funkcji z dwiema zmiennymi zawiera c h a r a k t e r y s t y k ę ich konwersji. O b e c n i e , p o r o z w a ż e n i u p o d z i a ł ó w f u n k c j i ze w z g l ę d u n a i c h w ł a s n o ś c i z w i ą z a n e z liczbą z m i e n n y c h w y s t ę p u j ą c y c h w f u n k c j i , przejdziemy do innej klasyfikacji; będzie ona dotyczyć wewnętrznej s t r u k t u r y f u n k c j i . T a k a f u n k c j a , j a k „ / ( # ) " , „f(x, y) , n o s i n a z w ę f u n k c j i e l e m e n t a r n e j , g d y symbolu „/" nie m o ż n a sprowadzić do innych symboli. Bywają j e d n a k i inne wyrażenia, w k t ó r y c h symbol „/" m a s t r u k t u r ę wewnętrzną, t j . został zdefiniowany p r z y p o m o c y t e r m i n ó w innych funkcji bądź a r g u m e n t ó w . Takie funkcje n a z y w a m y f u n k c j a m i złożonymi. D o najprostszych funkcji złożonych należą funkcje, k t ó r e o k r e ś l a się j a k o p o ł ą c z e n i e i n n y c h f u n k c j i z a p o m o c ą o p e r a c j i propozycjonalnych; np.:
u

g(x)
u

=BJ/(0)

V

Mx)

(19)
u

T u t a j „ / ( £ ) " o r a z „h(cc) są f u n k c j a m i e l e m e n t a r n y m i , „g(x) z a ś — f u n k c j ą z ł o ż o n ą . S y m b o l „</(#)", z a s t o s o w a n y d o f u n k c j i złożonej, a t a k ż e symbol „#(#)", zastosowany do funkcjonału, nazywać będziemy s y m b o l e m ściągniętym. I n n y m r o d z a j e m f u n k c j i z ł o ż o n y c h są f u n k c j e , k t ó r e w c h ł o ­ nęły p e w n e swe uszczegółowione a r g u m e n t y . M o ż e m y n p . po­ t r a k t o w a ć t e r m i n „syn Wiliama" jako p r e d y k a t od jednego argu­ m e n t u , powstały z p r e d y k a t u od dwóch argumentów, mianowicie z orzecznika „syn", n a skutek uszczegółowienia jednego z argu­ m e n t ó w w t y m ostatnim. Za pomocą symboli zapiszemy to: 9(x) TO f&j
x u

Vi)

(20) ukrytym, ściągnię­

„t/ " nazywamy a r g u m e n t e m i m p l i c i t e , czyli f u n k c j o n a ł u „g{&)".. S y m b o l „g(x) jest s y m b o l e m t y m ; n a t o m i a s t n i e j e s t n i m s y m b o l „ / ( # , 2/1)".

Prosty

rachunek

funkcji

77

I n n e g o rodzaju złożone funkcje bądź p r e d y k a t y powstają, kiedy a r g u m e n t e m implicite nie jest zmienna uszczegółowiona, lecz z m i e n n a z w i ą z a n a . T a k ą f u n k c j ą b ę d z i e n p . w y r a ż e n i e : „% j e s t m a ł ż o n k i e m " , g d y ż z n a c z y o n o : „ i s t n i e j e t a k i e y, że x j e s t m a ł ż o n k i e m y". A z a t e m p r e d y k a t z ł o ż o n y „ # " w p r o w a d z o n o t u z a p o m o c ą n a s t ę p u j ą c e j definicji:
40

g(x)^(Ky)f(x,y)

(21)

S y m b o l ś c i ą g n i ę t y „</('#)" m a t u j a k o a r g u m e n t u k r y t y z m i e n n ą związaną „2/". Tego samego rodzaju funkcją jest: powozi" czy: p r o w a d z i " , co z n a c z y : „ i s t n i e j e t a k i e y, b ę d ą c e p o j a z d e m , że x p r o w a d z i y . A z a t e m f u n k c j a : powozi" czy: „# prowadzi", w c h ł o n ę ł a n i e t y l k o z m i e n n ą z w i ą z a n ą , lecz i o r z e c z n i k , m i a n o w i c i e „pojazd". I n n ą p o s t a c i ą f u n k c j i z ł o ż o n y c h j e s t p r o d u k t r e l a c j i , czyli i l o c z y n s t o s u n k u . T e r m i n t e n w p r o w a d z a m y za pomocą takiej definicji: h(x, z) IR (Ky)f(x, y) • g(y, z) (22)
41 u

Oto n p . „dziadek" jest p r o d u k t e m relacji p r e d y k a t ó w „ojciec" i „ r o d z i c " . R ó w n i e ż i t u t a j d w a o r z e c z n i k i s t o p i ł y się w j e d e n , a zmienna związana uległa wchłonięciu. W szczególnym przy­ p a d k u , g d y „ # " j e s t t y m s a m y m p r e d y k a t e m co „ / " , o r a z „ / " j e s t p r z e c h o d n i e , i l o c z y n s t o s u n k u „fe" j e s t t a k i s a m j a k o r z e c z n i k „ / " . B y w a j ą f u n k c j e z ł o ż o n e p o d o b n e g o t y p u , z t y m j e d n a k , że a ż t r z y f u n k c j e s t a p i a j ą się w j e d n ą . F u n k c j a m i t e g o r o d z a j u są złożenia r z e c z o w n i k o w e , t a k i e j a k : „ r ó g u l i c y " , „ d z w o n e k u d r z w i " , „nakrycie stołowe". W wyrażeniu złożonym wymieniamy t u tylko d w i e z t y c h f u n k c j i , t r z e c i ą z a ś , m a j ą c ą s e n s „ n a l e ż ą c y d o " , „zwią­ z a n y z " i t p . , r o z u m i e się b e z w y m i e n i a n i a . A z a t e m „ d z w o n e k u drzwi" m o ż n a zdefiniować w następujący sposób, przyjmując d z a m i a s t „ d r z w i " , „ 6 " z a m i a s t „ d z w o n e k " , „cn z a m i a s t „ p r z y m o c o ­ w a n y d o " o r a z „db z a m i a s t „ d z w o n e k u d r z w i " :
42 u v (L u

db(x)
4 0 4 1

b(x) • (Ky)d(y)

• m(x,

y)

(23)

42

Tu: mężem albo żoną. Tu: w znaczeniu „prowadzi samochód", „jest kierowcą". Tu: ojciec albo matka.

78

Hans

Reichenbach

Innego rodzaju funkcja złożona zawiera zmienną, związaną p r z e z d u ż y k w a n t y f i k a t o r . O t o n p . : „ i is s u e c e s s f u l , można z d e f i n i o w a ć j a k o : „ d l a k a ż d e g o y, jeżeli x d ą ż y d o ?/, t o x o s i ą g a ?/", czyli:
43

TO

») 3 r(x,

y)]

(24)

Słowo „suecessful" jest więc s y m b o l e m ściągniętym, k t ó r y zastę­ puje połączenie dwóch orzeczników oraz zmiennej, związanej przez duży kwantyfikator. Wprawdzie wprowadzenie symboli ściągniętych ma, oczywista, charakter do pewnego stopnia arbitralny, to jednak podlega ono p e w n y m regułom. Oto one: 1. Z m i e n n a w o l n a , u ż y t a j a k o a r g u m e n t w d e f i n i e n d u m , m u s i w y s t ę p o w a ć w definiensie. 2. D a n a z m i e n n a w o l n a n i e m o ż e w d e f i n i e n d u m w y s t ę p o w a ć więcej niż j e d e n r a z , t z n . d e f i n i e n d u m n i e m o ż e m i e ć p o s t a c i „h(x,x)". 3. Stałe a r g u m e n t o w e nie mogą w y s t ę p o w a ć w definiendum; m o ż n a je j e d n a k wprowadzić później za pomocą uszczegółowienia wyrażenia definiowanego. 4. W d e f i n i e n d u m n i e m o g ą w y s t ę p o w a ć z m i e n n e z w i ą z a n e . 5. W d e f i n i e n d u m n i e m o ż e w y s t ę p o w a ć z n a k f u n k c y j n y , p o ­ p r z e d n i o z d e f i n i o w a n y w d a n y m j ę z y k u , w szczególności z a ś z n a k funkcyjny, u ż y t y w definiensie. H. D e f i n i e n d u m n i e m o ż e z a w i e r a ć o p e r a c j i p r o p o z y c j o n a l nych. W razie n a r u s z e n i a p o w y ż s z y c h reguł mogą p o w s t a ć sprzecz­ ności. N p . , definicja: (&x)h(x)-f(x)
m

(x)[f(x)Dg(x)]

(25)

n a r u s z a r e g u ł y 4 — 6 . I o t o z jej l e w e j s t r o n y w y w i e ś ć m o ż n a t w i e r ­ d z e n i e „(5Łe)/(a?)", k t ó r e n i e w y n i k a z p r a w e j s t r o n y w y r a ż e n i a . E e z u l t a t ten prowadzi do sprzeczności.
„x osiągnął sukces"; „suecessful"— „ p o m y ś l n y ' , „szczęśliwy", „udany", „uwieńczony powodzeniem", „popularny", „mający wzięcie"; tutaj: (ten, który) osiągnął sukces.
43

Prosty

rachunek

funkcji

79

Z d r u g i e j s t r o n y , r e g u ł y 1—5 w y d a j ą się d o s y ć s u r o w e . T o l e r u j ą o n e w roli t e r m i n ó w ściągniętych — j e d y n i e w y r a ż e n i a mające p o s t a ć „ / ( # , y, . . . ) " , t a k i e j a k u ż y t e w n a s z y c h p r z y k ł a d a c h . J e s t c a ł k i e m m o ż l i w e , że n a s z e r e g u ł y d a ł o b y się z a s t ą p i ć ł a g o d n i e j ­ szymi, a m i m o to wykluczającymi sprzeczności. Ale, j a k dotych­ czas, mało n a t y m polu d o k o n a n o , s a m zaś a u t o r nie potrafi t u t a j podać zbioru bardziej zadowalających reguł. Dlatego też t r a k t o ­ w a ć j e b ę d z i e m y j a k o r e g u ł y , k t ó r e j e d y n i e definiują t e r m i n „ s y m ­ b o l ś c i ą g n i ę t y " , n i e są z a ś w y m a g a n e w o d n i e s i e n i u d o w s z e l k i c h r o d z a j ó w definicji *.
* W kwestii analizy reguł definicyjnych por. także R. Carnap, Logical Syntax of Language, New York 1937, Harcourt, Brace, s. 24. Nasze reguły 1 i 2 zapożyczono spośród reguł Oarnapa.

VI. W Y Ż S Z Y K A C H U N E K

FUNKCJI

§ 39. F U N K C J E W Y Ż S Z Y C H

TYPÓW

Eozszerzenie r a c h u n k u logistycznego n a funkcje wyższych ty­ pów tkwi swymi korzeniami w podobnej praktyce języka po­ tocznego. M ó w i m y często o w ł a s n o ś c i a c h w ł a s n o ś c i i w t e n sposób funkcję czynimy a r g u m e n t e m innej funkcji. E o z w a ż m y n p . zdanie: „ekonomiczność jest cechą pożyteczną". Jeśli napiszemy „ / ] " z a m i a s t „ e k o n o m i c z n o ś ć " , „99" z a ś — z a m i a s t „ c e c h a p o ż y ­ teczna", o t r z y m a m y funkcję:
V(fi)
±

(1)

P o w i a d a m y , że f j e s t f u n k c j ą p i e r w s z e g o t y p u , n a t o m i a s t <p j e s t f u n k c j ą d r u g i e g o t y p u . Z a s t ą p i w s z y , , / " z m i e n n ą „ / " , d e n o t u j ą c ą w ł a s n o ś c i , o t r z y m a m y f u n k c j ę z d a n i o w ą „c>(/) , r ó w ­ nież d r u g i e g o t y p u . O t o n p . g d y z a m i a s t „ / " w s t a w i m y „ i n t e ­ ligencja", powstały sąd będzie p r a w d z i w y , a g d y z a m i a s t „/" w s t a w i m y „zapominanie", o t r z y m a m y sąd fałszywy. Możemy z a t e m b u d o w a ć z d a n i a z a w i e r a j ą c e p r e d y k a t y j a k o z m i e n n e zwią­ zane; oto np. zdanie: „Piotr m a tylko pożyteczne cechy", przy­ bierze postać:
x u

=>?(/)]

(2)

B y w a j ą funkcje z d w o m a l u b więcej a r g u m e n t a m i , w k t ó r y c h a r g u m e n t y t e są r ó ż n y c h t y p ó w . N a z y w a m y t e f u n k c j e h e t e r o ­ g e n i c z n y m i . N p . w zdaniu: „Piotr nienawidzi sknerstwa", funkcja „nienawidzi" m a w pierwszej pozycji a r g u m e n t t y p u zerowego, czyli t y p u r z e c z o w e g o , a w d r u g i e j — t y p u p i e r w s z e g o . F u n k c j e

Wyższy

rachunek

funkcji

81

takie uważa argumentów; jest funkcją właściwości,

się z a w y ż s z e o j e d e n t y p a n i ż e l i n a j w y ż s z y t y p i c h w naszym zatem przykładzie funkcja „nienawidzi" t y p u drugiego. Zdanie: „bywają takie pożyteczne k t ó r y c h nauczyciele nie rozwijają", ma postać: m{cp(f)'(x)[t(x)Dyj(f x)]}
J

(3)

g d z i e „ż" f i g u r u j e z a m i a s t „ n a u c z y c i e l " , z a ś „y>" z a m i a s t „ r o z w i j a " . Oprócz zdań tego rodzaju u ż y w a m y zdań, k t ó r e chociaż nie z a w i e r a j ą f u n k c j i w y ż s z e g o t y p u , t o j e d n a k o d n o s z ą się d o p e w n e j całości, z ł o ż o n e j z f u n k c j i t y p u p i e r w s z e g o . E o z w a ż m y z d a n i e ( u ż y t e j a k o p r z y k ł a d p r z e z E u s s e l l a ) : „ N a p o l e o n o d z n a c z a ł się wszelkimi właściwościami wielkiego generała". M o ż e m y je zapisać w postaci: (x)[g (x)Df(x)]Df(x )
1 1

(4)

T u „ ^ " w y s t ę p u j e z a m i a s t „ w i e l k i g e n e r a ł " , z a ś „a^" — z a m i a s t „ N a p o l e o n " . „ / " j e s t z m i e n n ą w o l n ą f u n k c y j n ą . W z ó r (4) z a t e m można czytać w następujący sposób: „każda cecha, którą odzna­ czają się w s z y s c y w i e l c y g e n e r a ł o w i e , j e s t c e c h ą N a p o l e o n a " . W tej postaci nasze zdanie należy do prostego r a c h u n k u funkcji; t y l k o że j e s t o n o t u t a j w y r a ż e n i e m n i e o k r e ś l o n y m , p o n i e w a ż za­ wiera zarówno stałą funkcyjną, mianowicie „#i", j a k z m i e n n ą wolną funkcyjną, mianowicie „/". Możemy z wypowiedzi tej uczy­ nić wyrażenie określone, wiążąc z m i e n n ą „ / " : (f){(x)[g (x)Df(x)]Df(x )}
1 1

(5)

F o r m a t a odpowiada pierwszej wersji słownej: „Napoleon odzna­ czał się w s z e l k i m i w ł a ś c i w o ś c i a m i w i e l k i e g o g e n e r a ł a " . M i m o że o z n a j m i e n i e t o nie z a w i e r a f u n k c j i w y ż s z e g o t y p u , b ę d z i e m y j e traktowali jako należące do wyższego r a c h u n k u funkcyjnego. P r z y j m u j e m y z a t e m z a s a d ę , że f o r m u ł y z a w i e r a j ą c e z m i e n n ą funkcyjną, związaną przez operator, należy zaliczać do wzorów { wyższego r a c h u n k u . M u s i m y t e r a z o m ó w i ć w a ż n ą r ó ż n i c ę m i ę d z y o g ó ł e m r z e c z y J<i f i z y c z n y c h a o g ó ł e m f u n k c j i , b ą d ź ściślej — m i ę d z y o g ó ł e m r z e ­ czy fizycznych a ogółem funkcji pewnego t y p u . Ogół rzeczy obej-

82

Hans

Eeichenbach

muje tylko rzeczy r e a l n e , t j . rzeczy będące przedmiotami świata f i z y c z n e g o . Ogół f u n k c j i o b e j m u j e n i e t y l k o w ł a s n o ś c i r e a l n y c h p r z e d m i o t ó w , lecz r ó w n i e ż w ł a s n o ś c i , k t ó r e n i e p r z y s ł u g u j ą ż a d n e j fizycznej r z e c z y , a p o w s t a ł y j e d y n i e d z i ę k i p o t ę d z e l u d z k i e j w y ­ o b r a ź n i . T a k więc c e c h ę b y c i a w ę ż e m m o r s k i m a l b o c e c h ę b y c i a s k o ń c z e n i e d o s k o n a ł y m c z ł o w i e k i e m z a l i c z a się d o o g ó ł u w ł a s n o ś c i , m i m o że c e c h y t e n i e p r z y s ł u g u j ą ż a d n e m u o b i e k t o w i . D l a t e g o p o w i a d a m y , że k a ż d a c e c h a , k t ó r ą m o ż n a z d e f i n i o w a ć , w c h o d z i w skład ogółu własności. Przyczyną obrania takiej właśnie koncepcji ogółu własności j e s t t o , że p r a g n i e m y m ó w i ć o c e c h a c h z a r ó w n o w z w i ą z k u z o d p o ­ wiadającymi im obiektami, j a k i niezależnie od t y c h obiektów. Uważamy wyrażenie: (ttx)f(x) (6)

z a s y n t e t y c z n e ; c h c e m y p r z e z t o p o w i e d z i e ć , że m o ż e m y m ó w i ć t a k ż e o c e c h a c h /, d l a k t ó r y c h (6) j e s t f a ł s z y w e . W y r a ż e n i e n a t o ­ miast: (7) jest a n a l i t y c z n e i zachodzi dla każdego W y p o w i e d ź (7), i g d y ją w y g ł o s i m y w o d n i e s i e n i u d o z m i e n n e j w o l n e j „ # " , m ó w i , I że k a ż d a r z e c z m a p r z y n a j m n i e j j e d n ą w ł a s n o ś ć . W y p o w i e d ź t a i jest p r a w d z i w a , ' p o n i e w a ż g d y b y istniała j a k a ś rzecz zupełnie po­ z b a w i o n a c e c h , n i e m o g l i b y ś m y n a w e t m ó w i ć o t e j r z e c z y , j a k o że „ t a k i , o k t ó r y m się m ó w i " s t a n o w i ł o b y p r e d y k a t ; r z e c z t a k a z a t e m nie p o z o s t a w a ł a b y w ż a d n y c h s t o s u n k a c h w z g l ę d e m i n n y c h r z e c z y i nie m o ż n a b y jej u z n a ć za istniejącą. O p r ó c z z d a ń a n a l i t y c z n y c h k s z t a ł t u (7) b y w a j ą t a k ż e z d a n i a syntetyczne o własnościach, stwierdzające istnienie. Weryfikuje się t e w y p o w i e d z i z a p o m o c ą o b s e r w a c j i e m p i r y c z n e j , t a k j a k zdania egzystencjalne o obiektach fizycznych. Tego rodzaju zda­ n i e m j e s t : „ i s t n i e j e t a k a w ł a ś c i w o ś ć , w k t ó r e j P i o t r się w y b i j a " . Głosi o n o , że p e w i e n e m p i r y c z n y p r z e d m i o t m a p e w n e g o r o d z a j u c e c h ę , co m o ż n a s y m b o l i c z n i e t a k o t o z a p i s a ć : mf(xi)-<p(f) (8)

Wyższy

rachunek

funkcji

83

Obserwacja empiryczna zawsze będzie konieczna, gdy owa wypo­ wiedź wymienia rodzaj o m a w i a n e j własności i w d o d a t k u zawiera odniesienie do przedmiotów fizycznych. Podobnie wypowiedź: „istnieje pewien rodzaj uczciwości, którego b r a k Piotrowi", jest t a k ż e s y n t e t y c z n a i e m p i r y c z n a . Ale n a w e t g d y b y n i k t nie b y ! u c z c i w y w t y m s t o p n i u , j a k i e g o o d m a w i a m y P i o t r o w i , ciągle jeszcze istniałaby t a k a własność. D l a t e g o zdanie k s z t a ł t u : (9) może mieć c h a r a k t e r nieempiryczny; wówczas znaczy ono po p r o s t u , że t e g o r o d z a j u / m o ż n a z d e f i n i o w a ć . P o z w a l a m y sobie dla takiej cechy użyć imienia własnego „ / / ' ; w t e d y zgodnie z przy­ j ę t ą z a s a d ą : ,J{x ) ^ ($[x)f(x)-{x = x) można napisać:
u 1 1 J

W)<p(f)-(f

= h)

(10)

A z a t e m o i s t n i e n i u c e c h r o z s t r z y g a się p r z y p o m o c y k r y t e r i ó w s z e r s z y c h n i ż t e , k t ó r e s t o s o w a l i ś m y w w y p a d k u o b i e k t ó w fi­ z y c z n y c h ; istnienie t a k i e n a z w a ć m o ż n a f i k c y j n y m (por. t a k ż e u w a g i d o d a n e d o f o r m u ł y ( 2 5 , § 41) o r a z § 4 9 ) . Eóżnica w wymaganiach egzystencjalnych wyraża charakte­ rystyczną asymetrię między z m i e n n y m i t y p u rzeczowego a t y p u funkcyjnego. Właśnie ze względu n a t ę różnicę wyższy r a c h u n e k f u n k c j i w y m a g a o s o b n e g o p o t r a k t o w a n i a , m i m o że jeśli idzie o f o r m ę t e c h n i k i l o g i s t y c z n e j , s t o s u j e się o n ściśle d o r e g u ł p r o s t e g o rachunku. Technikę tę przedstawiamy w § 41. Podobnie jak funkcje, również i k l a s y podzielimy n a klasy r ó ż n y c h t y p ó w . D o f u n k c j i <p t y p u d r u g i e g o n a l e ż y k l a s a 0 t e g o samego typu, itd. dla t y p ó w wyższych. Mówimy tedy o k l a s i e k l a s ; k l a s a może b y ć elementem wyższej klasy. Eelację t ę należy s t a r a n n i e o d r ó ż n i ć o d relacji i n k l u z j i , czyli z a w i e r a n i a się — k l a s , j e d n a w d r u g i e j . J e ż e l i k l a s a F z a w i e r a się w k l a s i e G, t o k a ż d y e l e m e n t k l a s y F j e s t e l e m e n t e m k l a s y (?; w y n i k a t o j a s n o z d e ­ finicji i n k l u z j i k l a s ( 2 1 , § 3 5 ) . N a t o m i a s t j e ż e l i k l a s a F j e s t ele­ m e n t e m k l a s y 0 , t o e l e m e n t y k l a s y F n i e są e l e m e n t a m i k l a s y 0 *.
* W § 40 wykazujemy, iż ścisłe sformułowanie tego zdania nadrzędnego powinno brzmieć: „wyrażenie «elementy klasy F są elementami klasy 0 » , jest bezsensowne".
Logika i język 8

84

Hans

Beichenbach

P r z y k ł a d e m k l a s y k l a s są N a r o d y Z j e d n o c z o n e . N a r ó d a n g i e l s k i , tj. klasa Anglików, jest członkiem Narodów Zjednoczonych. Ale stosunek t e n zachodzi jedynie względem n a r o d u angielskiego j a k o całości; p o j e d y n c z y Anglik nie jest członkiem tej organizacji. Eelacja bycia elementem klasy nie jest p r z e c h o d n i a * ; z tego właśnie p o w o d u sylogizm r a c h u n k u klas, mający przesłanki M e P o r a z x € M, n i e d a j e k o n k l u z j i . N a l e ż y z w r ó c i ć u w a g ę , że r ó w n i e ż k l a s ę m a j ą c ą t y l k o j e d e n e l e m e n t t r z e b a o d r ó ż n i a ć o d t e g o e l e m e n t u , j a k o że j e s t o n a wyższego t y p u . Eozróżnienie to łatwo m o ż n a wyjaśnić w wy­ p a d k u k l a s y k l a s . Z a ł ó ż m y , że k l a s a 0 m a t y l k o j e d n ą k l a s ę F j a k o swój e l e m e n t , n a t o m i a s t F s k ł a d a się z t r z e c h e l e m e n t ó w . W ó w c z a s g d y b y ś m y u t o ż s a m i l i 0 o r a z F, 0 s k ł a d a ł o b y się z t r z e c h e l e m e n t ó w , p o d c z a s g d y , z g o d n i e z definicją, 0 m a t y l k o j e d e n e l e m e n t . W celu u n i k n i ę c i a t e j s p r z e c z n o ś c i m u s i m y o d r ó ż n i ć 0 o d F **.
l

* Mówiąc bardziej precyzyjnie, powiedzenie, że relacja bycia elementem klasy jest przechodnia, jest bezsensowne (por. § 40). ** Argument ten, pochodzący od Fregego, cytują B . Kussell i A. N . Whitehead w Principia Mathematica, wydanie drugie, Macmillan, N e w York 1924, t o m I, s. 340. Ponieważ d o t y c z y on tylko klasy klas, kwestią jest, czy klasę jednego obiektu fizycznego trzeba odróżniać od tego obiektu. Eozszerzenie omawianego rozróżnienia na ten przypadek należy traktować jako konwencję przyjętą zgodnie z teorią t y p ó w (por. § 40).

V I I . A N A L I Z A J Ę Z Y K A POTOCZNEGO

§ 45. B R A K I

GRAMATYKI

TRADYCYJNEJ

W rozdziale niniejszym s p r ó b u j e m y zastosować m e t o d y logiki formalnej do analizy języka potocznego. Zacznijmy od porówna­ nia naszej analizy s t r u k t u r y wewnętrznej sądów logicznych z ana­ lizą d o k o n a n ą p r z e z g r a m a t y k ę t r a d y c y j n ą . P o w a ż n ą w a d ą g r a m a t y k i t r a d y c y j n e j jest t o , że nie wie o n a nic o funkcjach zdaniowych. Z a m i a s t tego g r a m a t y k a w s w y m a r s e n a l e k a t e g o r i i słów p o s i a d a t r z y r ó ż n e r o d z a j e t e r m i n ó w , z k t ó r y c h k a ż d y m u s i m y wcielić d o f u n k c j i z d a n i o w y c h . Są t o rzeczowniki, przymiotniki i czasowniki. Wydzielenie rzeczowników s p o ś r ó d d w ó c h p o z o s t a ł y c h k a t e g o r i i d a się u z a s a d n i ć o t y l e , że rzeczowniki m o ż n a uważać za wyrażenia wskazujące klasę, dla k t ó r e j d a n y p r e d y k a t jest stosowny, czyli ekstensję [zakres]. N a t o m i a s t doniosłość podziału n a p r z y m i o t n i k i i czasowniki jest d y s k u s y j n a ; p o k a ż e m y p ó ź n i e j ( p o r . § 51), że l e p i e j j e s t t r a k t o w a ć przymiotnik na równi z czasem czasownika. W a ż n y p o d z i a ł f u n k c j i ze w z g l ę d u n a l i c z b ę z m i e n n y c h p o ­ j a w i a się w g r a m a t y c e j a k o r o z r ó ż n i e n i e m i ę d z y c z a s o w n i k a m i p r z e c h o d n i m i i n i e p r z e c h o d n i m i , n i e r o z c i ą g a się j e d n a k n a r z e ­ c z o w n i k i a n i p r z y m i o t n i k i . E z e c z i n t e r e s u j ą c a , że w k a ż d e j z t y c h trzech kategorii g r a m a t y c z n y c h s p o t y k a m y funkcje z jedną, d w i e m a l u b t r z e m a z m i e n n y m i , co p r a w d a n i e r ó w n o m i e r n i e r o z ­ d z i e l o n e . F u n k c j a m i z j e d n ą z m i e n n ą są p r z e w a ż n i e r z e c z o w n i k i b ą d ź p r z y m i o t n i k i , j a k n p . : „% j e s t d o m e m " c z y jest czerwone"; t r a f i a j ą się j e d n a k ż e i c z a s o w n i k i b ę d ą c e f u n k c j a m i z j e d n ą z m i e n n ą , mianowicie czasowniki nieprzechodnie, jak: śpi". Pośród
8*

86

Hans

Meiehenbafih

funkcji z dwiema zmiennymi dominują czasowniki, mianowicie wszystkie czasowniki przechodnie, mające jeden przedmiot, jak: „x w i d z i ale z a l i c z a m y r ó w n i e ż d o f u n k c j i z d w i e m a z m i e n ­ n y m i czasowniki połączone z d r u g i m a r g u m e n t e m za pomocą p r z y i m k a , n p . : „x m ó w i d o y , „x r ó ż n i się o d jy", k t ó r e g r a m a t y c y k l a s y f i k u j ą j a k o n i e p r z e c h o d n i e . M o ż e się j e d n a k o k a z a ć d o g o d n e t r a k t o w a n i e w y r a ż e ń z ł o ż o n y c h : „ m ó w i d o " , „ r ó ż n i się o d " — j a k o funkcji zdaniowych. D o g r u p y tej należą przymiotniki w s t o p n i u w y ż s z y m , t a k i e j a k w y s t ę p u j ą c y w f u n k c j i : „x j e s t w i ę k s z y niż ?/"; j e d n a k ż e z n a j d u j e m y t u r ó w n i e ż p r z y m i o t n i k i w s t o p n i u r ó w n y m , j a k n p . : „ # j e s t p o d o b n y d o ?/". W ś r ó d r z e ­ c z o w n i k ó w n a l e ż ą c y c h d o t e j g r u p y są t e r m i n y o k r e ś l a j ą c e p o ­ k r e w i e ń s t w o , n p . : „ # j e s t m a t k ą ;*/-ka"; i n n y m p r z y k ł a d e m r z e ­ c z o w n i k a z t e j g r u p y b ę d z i e : „x j e s t w r o g i e m ?/-ka". F u n k c j a m i z t r z e m a z m i e n n y m i są p r z e w a ż n i e c z a s o w n i k i , m i a n o w i c i e t e , które mają d w a przedmioty, jak n p . : „Piotr wysyła telegram do P a w ł a " , g d z i e „ P i o t r " , „ t e l e g r a m " i „ P a w e ł " są a r g u m e n t a m i , a „wysyła" — funkcją. P r z y k ł a d u z rzeczownikiem jako funkcją trójargumentową dostarcza zdanie: „książka t a jest prezentem o d J a n a d l a M a r i i " , m a j ą c e f o r m ę : „a? j e s t p r e z e n t e m o d y d l a 2 " . P o ś r ó d t y c h f u n k c j i z n a j d u j e m y r ó w n i e ż słowo „ m i ę d z y " , k t ó r e w gramatyce niezgrabnie zaklasyfikowano jako przyimek; oto b o w i e m : „x j e s t m i ę d z y y o r a z z" s t a n o w i f u n k c j ę t r ó j a r g u m e n ­ tową.
u

W funkcjach wieloargumentowych kolejność zmiennych jest d o s t o s o w a n a d o z n a c z e n i a w y r a ż e n i a . A z a t e m : „a? k o c h a y" r ó ż n i się o d : „y k o c h a x . W logice f o r m a l n e j t e d w a p r z y p a d k i r o z r ó ż n i a się j a k o „f(x,y) o r a z „f(y,x)". J ę z y k w deklinacji rzeczowników i zaimków rozwinął system przypadków, przy­ r o s t k ó w i p r z y i m k ó w , co częściowo p r z y n a j m n i e j u n i e z a l e ż n i a n a s od kolejności słów; miejsce z a t e m zmiennej c h a r a k t e r y z u j e m y d o d a j ą c z n a c z e k d o a r g u m e n t u . O t o n p . : „ o n ją k o c h a " m o ż n a p r z e k s z t a ł c i ć n a : „ją o n k o c h a " l u b n a w e t : „ją k o c h a o n " ; m i m o ż e t a k o l e j n o ś ć słów j e s t n i e z w y k ł a , s e n s p o z o s t a j e — j a k w i d a ć — bez zmiany. Podobnie zdanie: „On daje książkę J a n o w i " , można przekształcić na: „Janowi on daje książkę", lub: „Janowi książkę
u u

Analiza

języka

potocznego

87

on daje". Umożliwione w ten sposób o d s t ę p s t w a od n o r m a l n e g o p o r z ą d k u słów w y k o r z y s t u j e się d l a e m f a z y b ą d ź d o i n n y c h ce­ l ó w s t y l i s t y c z n y c h ; j ę z y k i b o g a t e w p r z y r o s t k i , j a k ł a c i n a , sze­ r o k o k o r z y s t a j ą z t e j s w o b o d y w p o r z ą d k u słów. W logice t e ś r o d k i w y r a z u nie odgrywają żadnej roli; a bez znaczków wskazujących m i e j s c e z m i e n n e j m o ż n a się o b e j ś ć , n a ogół b o w i e m k o l e j n o ś ć z n a k ó w b y w a ściśle o k r e ś l o n a . E o z w a ż a n i a t e w s k a z u j ą , że s t r u k t u r a j ę z y k a j e s t w s p o s ó b oczywisty przystosowana do używania orzeczników wieloargum e n t o w y c h ; t y m c z a s e m g r a m a t y k a t r a d y c y j n a nie uwzględnia t a k i c h f u n k c j i . T r a k t u j e o n a k a ż d e z d a n i e j a k o z a p i s a n e w for­ mie podmiotowo-orzecznikowej, t j . , w naszej terminologii, jako pochodzące od orzecznika j e d n o a r g u m e n t owego. Tak więc w: „ P i o t r j e s t w y ż s z y n i ż P a w e ł " , słowo „ P i o t r " u w a ż a się z a p o d m i o t , a z w r o t : „jest w y ż s z y n i ż P a w e ł " i n t e r p r e t u j e się j a k o orzecznik. J e d n a k ż e interpretacja t a k a gwałci s t r u k t u r ę zdania, w k t ó r y m oba t e r m i n y , „ P i o t r " i „ P a w e ł " , zajmują pozycję lo­ giczną t e g o s a m e g o t y p u ; o b a są p o d m i o t a m i w t y m sensie, że coś się o n i c h m ó w i , m i a n o w i c i e t o , co z o s t a ł o s f o r m u ł o w a n e z a pomocą zwrotu: „jest wyższy niż". Pogląd, według którego p o d m i o t i p r z e d m i o t należą do róż­ n y c h k a t e g o r i i l o g i c z n y c h o r a z p r z e d m i o t s t a n o w i część o r z e c z n i k a , prowadzi do dalszej trudności, mianowicie czyni niezrozumiałą n a t u r ę logiczną f u n k c j i k o n w e r s j i . Zdefiniowaliśmy kon­ w e r s j ę w (9, § 2 2 ) ; j e s t r z e c z ą j a s n ą , że definicję t a k ą m o ż n a zbudować jedynie dla orzeczników d w u a r g u m e n t o w y c h . Oto n p . „niższy" jest konwersją d w u a r g u m e n t o w e j funkcji „wyższy". D l a t e g o jeśli p o w y ż s z e z d a n i e u w a ż a się z a j e d n o a r g u m e n t o w y f u n k c j o n a ł „g(x) , g d z i e „ # " z n a c z y : „ j e s t w y ż s z y niż P a w e ł " , to konwersji nie m o ż n a zdefiniować. Zdanie: „Paweł jest niższy niż P i o t r " , t r z e b a b y z a p i s a ć j a k o „h(y) , g d z i e „A" z n a c z y : „ j e s t n i ż s z y niż P i o t r " ; o w a j e d n a k f u n k c j a „A" n i e j e s t k o n w e r s j ą f u n k c j i „ # " , p o n i e w a ż „fe" z a w i e r a t e r m i n „ P i o t r " , a „ # " z a w i e r a t e r m i n „ P a w e ł " . E a z j e s z c z e ś w i a d c z y t o o f a k c i e , iż t r a d y c y j n a g r a m a t y k a błędnie interpretuje język, skoro nie m a w niej miejsca n a istniejące w języku formy konwersji. D l a p r z y m i o t n i k ó w
u il

88

Hans

Beichenbach

i rzeczowników jako funkcji m a m y odpowiadające im terminy, t a k i e j a k : „ w y ż s z y " , „ n i ż s z y " , „ r o d z i c e " , „ d z i e c k o " ; d l a cza­ s o w n i k ó w r o z w i n ę ł a się w j ę z y k u s t r o n a b i e r n a . O t o : x w i d z i y", m o ż n a p r z e k s z t a ł c i ć n a : „y j e s t w i d z i a n y p r z e z # " . M e c h c e m y t w i e r d z i ć , że f a ł s z e m j e s t t r a k t o w a n i e p o ł ą c z e n i a orzecznika z a r g u m e n t e m j a k o nowego p r e d y k a t u . J e s t rzeczą dopuszczalną u w a ż a ć zwrot „bycie w y ż s z y m niż P a w e ł " — za j e d n o a r g u m e n t o w y p r e d y k a t „ / " , m i a n o w i c i e z a o r z e c z n i k zło­ ż o n y , k t ó r y w c h ł o n ą ł w siebie j e d e n z a r g u m e n t ó w z d e f i n i o w a ­ n y c h w (20, § 22) . P o s ł u g u j ą c się t ą t e r m i n o l o g i ą m o ż e m y p o ­ w i e d z i e ć , że g r a m a t y c y n i e u z n a j ą p r o s t y c h o r z e c z n i k ó w , m a j ą c y c h więcej niż j e d e n a r g u m e n t , t y l k o zawsze t r a k t u j ą t a k i e orzeczniki j a k o złożone oraz j e d n o a r g u m e n t o w e zarazem. P o n a d t o nie do­ s t r z e g a się, ż e p o d o b n e ściągnięcie, d o p r o w a d z a j ą c e d o u z y s k a n i a f u n k c j i j e d n o a r g u m e n t o w e j , j e s t m o ż l i w e r ó w n i e ż ze w z g l ę d u n a drugi a r g u m e n t jako podmiot. Można zatem nasze zdanie inter­ p r e t o w a ć j a k o głoszące o P a w l e , że P i o t r jest od niego wyższy. T u t a j : „ P i o t r jest wyższy n i ż " s t a n o w i funkcję złożoną, k t ó r a w c h ł o n ę ł a w siebie a r g u m e n t „ P i o t r " , a s ł o w o „ P a w e ł " z u ż y ł a j a k o p o z o s t a ł y a r g u m e n t , czyli p o d m i o t . P o d o b n i e w z d a n i u : „ J a n k o c h a Marię", m o ż e m y „Marię" u w a ż a ć za p o d m i o t , a „ J a n ko­ c h a " — za orzecznik; według tej interpretacji zdanie to mówi o Marii, że J a n ją k o c h a .
v 44

Dalszą konsekwencją niezwracania uwagi n a funkcje zda­ n i o w e j e s t t o , że g r a m a t y k a n i e r o z r ó ż n i a s t r u k t u r y s ą d ó w za-

Odpowiedni fragment tekstu ma następującą postać: „Innym rodzajem funkcji złożonych są funkcje, które wchłonęły pewne swe uszczegółowione argu­ m e n t y . Możemy np. potraktować termin «syn Williama» jako predykat od jednego argumentu, powstały z predykatu od dwóch argumentów, mia­ nowicie z orzecznika «syn», na skutek uszczegółowienia jednego z argumentów w t y m ostatnim. Za pomocą symboli zapiszemy t o : g(x) f(x, )
w yi

4 4

(20)

«!/!» n a z y w a m y a r g u m e n t e m i m p l i c i t e , czyli u k r y t y m , funkcjonału «g(x)». Symbol «g(x)» jest s y m b o l e m ś c i ą g n i ę t y m , natomiast nie jest nim sym­ bol «f(x y )» .
u t 1

Analiza

języka

potocznego

89

wierających zmienne związane oraz sądów powstałych w drodze uszczegółowienia. E o z w a ż m y następujące t r z y zdania: Sokrates jest śmiertelny W s z y s c y l u d z i e są ś m i e r t e l n i Wszyscy ludzie mają ojców W logice f o r m a l n e j odpowiadać im będą mt{x ) (x)[m(x) D mt(x)] (x)(Ry)[rn(x)Df(y,x)]
1

(1) (2) (3) formuły: (4) (5) (6)

następujące

T u t a j „mt" z n a c z y „ ś m i e r t e l n y " , „ m " z n a c z y „ l u d z i e " , „ / " z n a c z y „ o j c i e c " . T e t r z y z d a n i a t r a k t u j e się w g r a m a t y c e t r a d y c y j n e j jako mające tę samą formę, jako mające p o d m i o t i orzecznik, z t y m t y l k o , że w (2) i (3) d o d a n o p r z y m i o t n i k n i e o k r e ś l o n y (!) „ w s z y s c y " , a w (3) o r z e c z n i k m a p r z e d m i o t . W i d z i m y , ż e (1) i (2) r ó ż n i ą się p o d w z g l ę d e m b u d o w y — w s p o s ó b z a s a d n i c z y , g d y ż (2) za­ wiera zmienną związaną, wskazaną przez słowo „wszyscy". N a d a j ą c w y r a ż e n i u (2) f o r m ę j ę z y k o w ą , b a r d z i e j o d p o w i a d a j ą c ą f o r m u l e (5), o t r z y m a m y z d a n i e : „jeśli coś j e s t c z ł o w i e k i e m , j e s t o n o ś m i e r ­ telne". Tutaj zaimek nieokreślony „coś" reprezentuje zmienną z w i ą z a n ą . W t e r m i n o l o g i i k l a s , (1) r e p r e z e n t u j e r e l a c j ę b y c i a ele­ m e n t e m k l a s y , p o d c z a s g d y (2) u s t a n a w i a r e l a c j ę i n k l u z j i k l a s . P r z e c h o d z ą c d o (3) w i d z i m y n a p o d s t a w i e (6), ż e r ó ż n i c a w s t o ­ s u n k u d o (2) p o l e g a n i e t y l k o n a p o j a w i e n i u się t z w . p r z e d m i o t u , t j . d r u g i e g o a r g u m e n t u , lecz r ó w n i e ż n a o b e c n o ś c i d r u g i e g o o p e r a ­ tora, mianowicie operatora egzystencjalnego, k t ó r y wiąże drugą zmienną, t a k jak to wyjaśniono w omówieniu tego przykładu w (16, § 20) .
45

Istnienie form należących do funkcji wieloargumentowych, jak p r z y p a d k i r z e c z o w n i k a i s t r o n a b i e r n a , i s t n i e n i e w y r a ż e ń speł­ niających zadanie operatorów i zmiennych oraz istnienie innych
Oto cytowane omówienie: „Przykładu zawierającego oba rodzaje opera­ torów dostarcza zdanie: «każdy człowiek ma ojca», które zapisujemy za po­ mocą formuły: (x)( &y)[m{x) 3 f(y, x)]; (16). «m» figuruje tu zamiast «człowiek», «/» — zamiast «ojciec»".
r 4 5

90

Hans

Beichenbaeh

ś r o d k ó w w s k a z u j ą c y c h s t r u k t u r ę — ś w i a d c z y o t y m , że j ę z y k j a k o n a r z ę d z i e , k t ó r e r o z w i j a ł o się i d o s k o n a l i ł o w m i a r ę r o z w o j u c y w i l i z a c j i l u d z k i e j , j e s t c z y m ś w y ż s z y m niż t e o r i a t e g o n a r z ę ­ d z i a s k o n s t r u o w a n a p r z e z l o g i k ó w . G r a m a t y k a t r a d y c y j n a od­ zwierciedla to p r y m i t y w n e s t a d i u m , w k t ó r y m logika pozosta­ w a ł a a ż d o p o c z ą t k ó w l o g i s t y k i . N i e p o w i n n i ś m y się d z i w i ć , g d y n a u k a s k ł a d n i , w s z k o ł a c h ś r e d n i c h i w y ż s z y c h , s p o t y k a się ze s p r z e c i w e m , w s z c z e g ó l n o ś c i ze s t r o n y i n t e l i g e n t n y c h s t u d e n t ó w . N a s z a o b e c n a g r a m a t y k a , t a k t ó r e j się u c z y , z j e j s z t u c z n y m i k l a s y f i k a c j a m i i b e z z a s a d n y m i k o n s t r u k c j a m i , o p i e r a się n a oczy­ wistym niezrozumieniu s t r u k t u r y języka. Pragnęlibyśmy wierzyć, że w y n i k i l o g i k i f o r m a l n e j p e w n e g o d n i a t r a f i ą d o s z k ó ł p o d s t a ­ wowych — w postaci zmodernizowanej gramatyki. W y d a j e się n a m , że w a d y g r a m a t y k i t r a d y c y j n e j są t a k s a m o dostrzegalne we współczesnej nauce o języku. Z wysokim po­ z i o m e m a n a l i z y h i s t o r y c z n e j i p s y c h o l o g i c z n e j — w filologii n i e idzie w p a r z e r ó w n i e w y s o k i p o z i o m r o z u m i e n i a l o g i c z n e j s t r o n y j ę z y k a . G d y b y filologowie s p r ó b o w a l i z u ż y t k o w a ć z m o d e r n i z o ­ w a n ą g r a m a t y k ę d l a c e l ó w l i n g w i s t y c z n y c h , m o g l i b y oni o d k r y ć n o w e ś r o d k i d o w y j a ś n i e n i a n a t u r y j ę z y k a . M a j ą c n a d z i e j ę , że n a s z a p e l z o s t a n i e u s ł y s z a n y p o z a o b o z e m l o g i k ó w i s p o t k a się z o d z e ­ w e m t y c h n i e l i c z n y c h j ę z y k o z n a w c ó w , k t ó r z y z d a j ą sobie s p r a w ę , że n a u k i o j ę z y k u n i e m o ż n a z b u d o w a ć b e z n a u k o w e j logiki, p r z e d s t a w i a m y w n a s t ę p n y c h paragrafach obecny stan logistycznej analizy języka potocznego oraz zarys g r a m a t y k i logistycznej.

§ 46. I M I O N A

WŁASNE

K l a s y f i k a c j a l o g i c z n a części m o w y j ę z y k a p r z e d m i o t o w e g o r o z p o c z y n a się o d p o d z i a ł u słów n a t r z y g ł ó w n e k a t e g o r i e . W p i e r w ­ szej m a m y t e r m i n y u ż y w a n e j a k o a r g u m e n t y ; w d r u g i e j — t e r ­ m i n y u ż y w a n e jako f u n k c j e ; w trzeciej — t e r m i n y l o g i c z n e , t j . t a k i e j a k „ j e s t " o r a z „ l u b " , k t ó r e w s k a z u j ą s t r u k t u r ę logiczną z d a n i a . W §§ 4 6 — 5 1 z a j m u j e m y się p i e r w s z ą k a t e g o r i ą ; w §§ 5 2 — 54 — d r u g ą ; w r e s z c i e w §§ 5 5 — 5 7 — t r z e c i ą .

Analiza

języka

potocznego

91

Najprostszym rodzajem a r g u m e n t u jest i m i ę w ł a s n e . Imię własne jest to symbol przyporządkowany pewnej indywidualnej r z e c z y — n a m o c y definicji. P o s ł u g u j e m y się i m i o n a m i w ł a s n y m i w odniesieniu do osób, firm h a n d l o w y c h , niektórych zwierząt, miast, krajów, statków, gwiazd itd. Jeśli jakiś termin m a otrzymać miano imienia własnego, musi istnieć odpowiadająca m u rzecz. N a z w y z a t e m m i t y c z n e , j a k „ Z e u s " , n i e są i m i o n a m i w ł a s n y m i , tylko n a z w a m i , t j . słowami u ż y t y m i podobnie jak imiona własne, mianowicie j a k o a r g u m e n t y funkcji. Dlatego też zdania o takich m i t y c z n y c h i n d y w i d u a c h , t w i e r d z ą c e , iż p r z y s ł u g u j ą i m p e w n e w ł a s n o ś c i , nie są o b i e k t y w n i e p r a w d z i w e , t y l k o w y r a ż a j ą f i k c y j n ą f o r n i ę i s t n i e n i a , z k t ó r ą b ę d z i e m y mieli d o c z y n i e n i a p ó ź n i e j (§ 49). T o , że z d a n i a p r a w d z i w e , z a w i e r a j ą c e i m i o n a w ł a s n e , s t w i e r ­ dzają istnienie odpowiadających im i n d y w i d u ó w , zostało wyra­ ż o n e w r e l a c j i (5, § 1 8 ) . P o n a d t o z d a n i e e g z y s t e n c j a l n e m o ż n a wywieść nawet wówczas, gdy zdanie zawierające imię własne nie jest prawdziwe. F a k t t e n m o ż n a p o k a z a ć w n a s t ę p u j ą c y sposób. J e ż e l i „ / ( # ! ) " j e s t f a ł s z y w e , t o z d a n i e ,,/(a?i) b ę d z i e p r a w d z i w e . T r a k t u j ą c f u n k c j ę „ / " j a k o r e p r e z e n t u j ą c ą p e w n ą f u n k c j ę „</", m o ż e m y z a t e m n a p i s a ć z d a n i e p r a w d z i w e „g(x y , a przy po­ m o c y (5, § 18) w y p r o w a d z a m y :
4 6 u im l

(Kx)g{x)-(x
46

= x)
1

(1)

Odpowiedni fragment w § 18 ma następującą postać: „E g z y s t e n c j ę, czyli i s t n i e n i e , wyraża za pomocą operacji w języku przedmiotowym; wyrażeniem, które w metaję/jrku odpowiada istnieniu, jest p r a w d a . Ilekroć jakieś zdanie jest prawdziwe, możemy je przełożyć na wypowiedź, iż coś istnieje w sferze obiektów. Ta relacja między prawdą a istnieniem — miewa swój odpowiednik w obrębie języka przedmiotowego, gdy zamiast oznajmienia, że dane zdanie jest prawdziwe, u ż y w a m y samego tego zdania uznanego za prawdę. Powstałą wypowiedź wyraża się za pomocą formuły ogólnej *: = (5) U ż y t y tutaj znak równości reprezentuje identyczność, relację zachodzącą między argumentami, gdy tymczasem znak równoważności, trzy poziome kreski, występuje między sądami. [Por. dyskusję tej formuły w § 46 i na końcu § 49, zwłaszcza w związku z (18, § 49); dalej — nasze uwagi dotyczące (11, § 56)]".

92

Hans

Beichenbach

Z a s t ę p u j ą c „</" p r z e z „ / " , d o c h o d z i m y w i ę c d o z d a n i a : (Kx)m-(x = (2)

W i d z i m y , że s k ł a d n i a i m i o n w ł a s n y c h z o s t a ł a s k o n s t r u o w a n a w t e n s p o s ó b , iż w y p o w i e d ź t a , z a w i e r a j ą c a i m i ę w ł a s n e , p o c i ą g a z a s o b ą istnienie odpowiedniego i n d y w i d u u m , bez względu n a to, czy owa wypowiedź jest prawdziwa, czynie. F a k t ten został także wyrażony w r e l a c j i (19, § 43), s t w i e r d z a j ą c e j i s t n i e n i e n i e z a l e ż n i e o d j a k i e g o ­ kolwiek zdania prawdziwego, „/(#)" czy „/(#)" . J e d n a k ż e t a wiedza, którą zdobyliśmy na podstawie wystąpienia imienia w ł a s n e g o , n i e d o t y c z y ś w i a t a f i z y c z n e g o ; o d n o s i się o n a w y ł ą c z n i e d o j ę z y k a , k t ó r y m się p o s ł u g u j e m y . I m i ę w ł a s n e m ó w i n a m j e d y n i e , że i s t n i e j e o d p o w i a d a j ą c a m u r z e c z — i n i c p o n a d t o ; a l e w t e j w i a d o m o ś c i z a w i e r a się i n f o r m a c j a t y l k o o j ę z y k u , g d y ż o g r a n i c z a się o n a d o s c h a r a k t e r y z o w a n i a i m i e n i a w ł a s n e g o j a k o t e r m i n u , k t ó r y coś o z n a c z a . J e s t t o t e n s a m r o d z a j w i e d z y , co ta, którą uzyskujemy na podstawie wystąpienia innych symboli; w istocie rzeczy, m u s i m y znać klasyfikację symboli n a : oznacza­ j ą c e f u n k c j e , o d n o s z ą c e się d o o p e r a c j i p r o p o z y c j o n a l n y c h i t d . , jeśli p r a g n i e m y s y m b o l a m i t y m i p o s ł u g i w a ć się z p o w o d z e n i e m .
4 7

§ 47.

DESKRYPCJE

L i c z b a i m i o n w ł a s n y c h j e s t m a ł a w p o r ó w n a n i u z liczbą i n d y ­ w i d u a l n y c h r z e c z y , k t ó r y m i się i n t e r e s u j e m y . D l a t e g o j ę z y k w y ­ pracował inną m e t o d ę charakteryzowania indywidualnych rzeczy, m e t o d ę d e s k r y p c j i . J e d e n r o d z a j d e s k r y p c j i o s i ą g a się z a p o ­ mocą orzecznika lub kombinacji orzeczników, w t e n sposób d o b r a n y c h , że i s t n i e j e t y l k o j e d n a r z e c z , k t ó r a j e s p e ł n i a . M o ż e m y n p . opisać pewnego człowieka, j a k o : „pierwszego człowieka, k t ó r y w i d z i a ł ż y w ą s i a t k ó w k ę o k a l u d z k i e g o " . O k a z u j e się, że w t y m w y p a d k u deskrypcja t a określa człowieka noszącego dobrze znane imię własne, mianowicie H e r m a n a von Helmholtza,
4 7

Cytowana

formuła

(19, § 4 3 )

ma następującą

postać:

( dx) (x =

r

Analiza

języka

potocznego

93

g d y ż właśnie fizyk o t y m nazwisku, p r z y p o m o c y oftalmoskopu, k t ó r y s a m wynalazł, j a k o pierwszy człowiek w y k o n a ł w s p o m n i a n e doświadczenie. D e s k r y p c j a : „pierwszy człowiek, k t ó r y rozniecił o g i e ń " — r ó w n i e ż w y z n a c z a o k r e ś l o n ą o s o b ę , t y l k o że n i e z n a m y j e j i m i e n i a , a m o ż l i w e , iż t a k o w e g o n i e m i a ł a . T r a k t u j ą c k o m b i ­ nację orzeczników t a k j a k jeden orzecznik, m o ż e m y powiedzieć, że d e s k r y p c j a t e g o r o d z a j u p o w s t a j e p r z y u ż y c i u o r z e c z n i k a , którego ekstensją jest indywiduum. D e s k r y p c j a d r u g i e g o r o d z a j u t y m r ó ż n i się o d p o p r z e d n i e j , że o p r ó c z o r z e c z n i k a z a w i e r a i m i ę w ł a s n e p e w n e g o i n d y w i d u u m , i j a k a ś i n n a rzecz i n d y w i d u a l n a zostaje określona właśnie za po­ mocą odniesienia do owego pierwszego i n d y w i d u u m . Deskrypcja „ m a t k a Napoleona" zawiera d w u a r g u m e n t o w y p r e d y k a t „ m a t k a " o r a z i m i ę w ł a s n e „ N a p o l e o n " ; o s o b ę , o k t ó r ą c h o d z i , w y z n a c z a się j a k o jednostkę pozostającą do N a p o l e o n a w relacji m a t k a . D e s k r y p c j a m i t e g o s a m e g o r o d z a j u są t a k i e , j a k : „ d o m J a n a " czy „statek, n a k t ó r y m K o l u m b odkrył A m e r y k ę " . J e s t to ro­ dzaj deskrypcji najczęściej u ż y w a n e j . Jeżeli t r a k t u j e m y t a k i e wy­ rażenia jako deskrypcje powstałe dzięki orzecznikom złożonym, to dwa powyższe rodzaje deskrypcji przybierają tę samą formę, i d l a t e g o m o ż e m y w s z y s t k i e d e s k r y p c j e p o d c i ą g n ą ć p o d definicję następującą: deskrypcja powstaje przy użyciu predykatu, którego ekstensją jest indywiduum. K i e d y p o s ł u g u j e m y się d e s k r y p c j a , m u s i m y z d o b y ć p e w n o ś ć , że i s t n i e j e i n d y w i d u u m , k t ó r e t ę d e s k r y p c j e s p e ł n i a . O t o n p . d e ­ s k r y p c j a „ k r ó l F r a n c j i " , g d y j ą r o z u m i e ć j a k o o d n o s z ą c ą się do teraźniejszości, nie wyznacza i n d y w i d u u m , gdyż obecnie F r a n c j a nie m a króla; t y m c z a s e m deskrypcja „król Anglii" wyznacza określoną osobę. Z a z n a c z a m y istnienie jednej i tylko jednej odpowiadającej rzeczy, stawiając rodzajnik określony przed d e s k r y p c j a [w j ę z y k u n p . angielskim]. P o w i a d a m y więc „(ten oto) król Anglii" i u ż y w a m y tego wyrażenia, t a k jak imienia własnego, w roli a r g u m e n t u w z d a n i a c h , n p . w z d a n i u „(ten oto) król Anglii
48 4 9 5 0
4 8 4 9

5 0

„King of France". „King of England". „The King of England".

94

Hans

Eeichenbaeh
5A

był koronowany w Opactwie Westminsterskim" . Nie wolno n a t o m i a s t stawiać rodząjnika określonego przed z w r o t e m „król F r a n c j i " ; zdania w t e n sposób skonstruowane, jak n p . : „(ten o t o j e d y n y ) k r ó l F r a n c j i j e s t ( p e w n y m ) F r a n c u z e m " , są f a ł s z y w e , p o n i e w a ż z a w i e r a j ą o n e s t w i e r d z e n i e , że i s t n i e j e t a k a o s o b a . Użycie słowa „ t h e " różni powyższe zdanie od zwykłej impli­ kacji: „ g d y b y istniał (pewien) król Francji, to b y ł b y ( p e w n y m ) F r a n c u z e m " , będącej zdaniem przypuszczalnie prawdziwym. Z drugiej strony, rodzajnik określony w połączeniu z rzeczownikiem w liczbie p o j e d y n c z e j — w y k l u c z a j ą t a k ż e t o , że i s t n i e j e więcej niż j e d n o i n d y w i d u u m s p e ł n i a j ą c e d a n ą d e s k r y p c j ę *. F a ł s z y w e więc b ę d z i e p o w i e d z e n i e : „ ( t e n o t o j e d y n y ) m i n i s t e r a n g i e l s k i wygłosił (pewne) przemówienie" ; p o p r a w n a b y ł a b y t a k a forma: „(pewien) minister angielski wygłosił (pewne) przemówienie" . E o d z a j n i k n i e o k r e ś l o n y w s k a z u j e , że i s t n i e j e więcej niż j e d n o i n d y w i d u u m spełniające d a n y orzecznik.
5 2 53 5 4 55 5 6 5 7

Zgodnie z P e a n o i Eussellem u ż y w a m y dla deskrypcji notacji: (rx)j{x)

takiej (1)

co z n a c z y : „ r z e c z x m a j ą c a w ł a s n o ś ć / " . O p e r a t o r e m w t y m w y ­ r a ż e n i u j e s t o d w r ó c o n e g r e c k i e „t" i d l a t e g o nosi o n n a z w ę o p e r a ­ t o r a j o t a ; „x" w t y m w y r a ż e n i u j e s t z m i e n n ą z w i ą z a n ą . O b i e k t opisany za pomocą deskrypcji n a z y w a ć będziemy d e s c r i p t u m . J ę z y k i , w k t ó r y c h nie m a rodzajnika określonego, n p . łacina c z y t u r e c k i , j a k o d e s k r y p c j i u ż y w a j ą r z e c z o w n i k a w liczbie p o j e ­ d y n c z e j , j a k w „ E e x F r a n c o r u m " , co z n a c z y „ ( t e n o t o j e d y n y )
58

* Interpretację połączenia rodzajnika określonego z rzeczownikiem w liczbie mnogiej zawiera § 54. „The King of England was crowned in Westminster Abbey". „King of France". „The King of France is a Frenchman". „Ten", „ten oto", „ten oto jedyny"; rodzajnik, czyli przedimek określony. „If there were a King of France he would be a F r e n c h m a n ' . „The minister of England made a speech". „A minister of England made a speech". Stosuje się również formę polską: „deskrypt".
5 1 52 5 3 5 4 55 5 0 5 7 5 8

.1 ualiza
59

języka

potocznego

95

k r ó l F r a n c u z ó w " . P o n i e w a ż w ł a c i n i e nie m a t a k ż e r o d z a j n i k a n i e o k r e ś l o n e g o , p r z e t o n i e z a z n a c z a się t a m r ó ż n i c y m i ę d z y d e s k r y p t y w n y m użyciem rzeczownika a użyciem wyrażającym przy­ n a l e ż n o ś ć e l e m e n t u d o k l a s y ; t r z e b a się w t y m o r i e n t o w a ć n a podstawie kontekstu. J ę z y k turecki posiada rodzajnik nieokreślony; d l a t e g o f o r m a d e s k r y p t y w n a , z b u d o w a n a bez r o d z a j n i k a , j e s t t u t a j niedwuznaczna. W wyjątkowych w y p a d k a c h podobne użycie wy­ stępuje w języku angielskim: rodzajnik określony można niekiedy o p u ś c i ć , j a k w „ G e o r g e V I is k i n g of E n g l a n d " czy w zwrotach stanowiących dopowiedzenie. Z drugiej strony, rodzajnika określo­ n e g o u ż y w a się n i e k i e d y w ó w c z a s , g d y d e s k r y p c j a j e s t d w u z n a c z n a , j a k n p . w z d a n i a c h t e g o r o d z a j u : „ t h e t r a i n will a r r i v e a t 7 P . M . " . Konieczność dodania takiego rodzajnika jest wtedy zrozumiała. Zazwyczaj polega to na odniesieniu do poprzedzającego wyraże­ n i a ; r o z u m i e się z a t e m w t a k i s p o s ó b : „ t h e t r a i n of w h i c h w e spoke" . W tego rodzaju w y p a d k a c h rodzajnik określony zaczyna s p e ł n i a ć f u n k c j ę t e g o , co w g r a m a t y c e n o s i n a z w ę „ p r z y m i o t n i k a w s k a z u j ą c e g o " , z k t ó r e g o z n a c z e n i e m w i ą ż e się h i s t o r y c z n i e . W i s t o c i e r z e c z y , słowo „ t h e " j e s t t o s t a r e d e m o n s t r a t i v u m , spokrewnione z „ t h a t " . Podobnie francuskie rodzajniki „le" i „la" pochodzą od ł a c i ń s k i c h przymiotników wskazujących „ille" i „ i l l a " , co z n a c z y t y l e co „ t h a t " — >ów", „ t a m t e n " . W § 50 b ę ­ dziemy analizowali znaczenie terminów wskazujących, które re­ p r e z e n t u j ą d e s k r y p c j e s p e c j a l n e g o r o d z a j u , n a p e w n o z a ś n i e są przymiotnikami.
6 0 61 62 ?

Zdania zawierające imię własne oraz zdania zawierające d e s k r y p c j e o t y l e są d o siebie p o d o b n e , że i j e d n e , i d r u g i e i n f o r m u j ą n a s , iż i s t n i e j e o d p o w i a d a j ą c a i m r z e c z . E ó ż n i ą się o n e j e d n a k ż e t y m , że i m i ę w ł a s n e w p r o w a d z a się z a p o m o c ą definicji, j a k o z n a k d a n e j r z e c z y , g d y t y m c z a s e m jeśli d e s k r y p c j e d o b i e r a m y d o p e w n e j r z e c z y , t o m u s i m y z a p y t a ć , czy d o b ó r t e n j e s t t r a f n y . O t o n p . zdanie: „ L o n d y n nosi nazwę « L o n d y n » " , p o w i a d a m i a nas
59

6 0

6 1

62

„The king of the Freneh". „Jerzy VI jest królem Anglii". „(Ten właśnie) pociąg przybędzie o 7 po południu". „(Ten właśnie) pociąg, o którym mówiliśmy".

96

Hans

Reichenbach

t y l k o , że i s t n i e j e p e w n a r z e c z m a j ą c a t ę n a z w ę ; r e s z t a j e s t t a u t o ­ logią n a p o d s t a w i e definicji. W p r z e c i w i e ń s t w i e d o t e g o z d a n i e : „ L o n d y n j e s t ( j e d y n ą ) stolicą A n g l i i " , nie t y l k o m ó w i n a m o t y m , że i s t n i e j e j a k a ś r z e c z o n a z w i e „ L o n d y n " , lecz t a k ż e d o ­ daje syntetyczną informację o tej rzeczy. Słowo „jest" w t y m przykładzie wyraża relację i d e n t y c z n o ś c i . Zdanie to przedsta­ wimy jako:
6 3 6 4

x
u x

x

—. (ix)c(x,

z)
x

(2)

g d z i e „x z n a c z y „ L o n d y n " , „z^ z n a c z y „ A n g l i a " o r a z „ c " z n a ­ czy „stolica". D o t y c h c z a s t y l k o rzeczy fizyczne i osoby wymienialiśmy j a k o a r g u m e n t o w e p r z e d m i o t y funkcji. D r u g ą klasę a r g u m e n t ó w sta­ nowią określenia przestrzenno-czasowe. Zdanie: „ J a n spotkał J o a n n ę w Holywoodzie we wtorek o 8 wieczorem", m a jako a r g u m e n t y : owe d w a imiona własne „ J a n " i „ J o a n n a " , okolicznik miejsca „ H o l y w o o d " i okolicznik czasu „ wtorek 8 wieczorem"; d l a t e g o d a j e o n o f u n k c j ę c z t e r o a r g u m e n t o w ą : „ / ( # , y, s, t)". A że m a m y t y l k o n i e w i e l e i m i o n w ł a s n y c h n a d a j ą c y c h się n a o k o l i c z n i k i indywidualnego miejsca lub czasu (takich jak „Trafalgar Square", „ D y l u w i u m " i t d . ) , p r z e t o j ę z y k w y p r a c o w a ł w t y m celu s y s t e m deskrypcji, odpowiadających współrzędnym m a t e m a t y c z n y m . Jeśli i d z i e o c z a s , p u n k t z e r o w y d e f i n i u j e się j a k o p u n k t c z a s o w y jednoczesny z p e w n y m wydarzeniem, np. urodzeniem Jezusa Chrystusa; w t e n sposób uzyskujemy deskrypcję za pomocą f u n k c j i z ł o ż o n e j . O k o l i c z n i k c z a s u „5 g r u d n i a 1 9 4 0 " z n a c z y „ d z i e ń p r z y p a d a j ą c y w 1940 lat, 11 miesięcy i 5 dni p o p u n k c i e z e r o w y m " . P o d o b n i e , o k o l i c z n o ś c i m i e j s c a o t r z y m u j e się z a p o m o c ą w s k a z a ­ nia d y s t a n s u od p u n k t u zerowego. Liczby, figurujące w tego ro„London is the capital of England". Relacji identyczności poświęcono rozważania § 43, gdzie m. in. wy­ stępuje taka definicja i jej interpretacja:
6 4 6 3

fr=V)T5iU)[f(x)

= / ( y ) l . czyli

„dwa symbole denotują tę samą rzecz, jeżeli jednakową wartość logiczną mają dowolne dwa odpowiadające sobie zdania, w których te symbole występują w odpowiadających sobie miejscach".

Analiza

języka

potocznego

97

d z a j u d e s k r y p e j a c h , o d g r y w a j ą t ę s a m ą r o l ę co n a z w y w b a r d z i e j prymitywnej charakterystyce argumentów. Wyższość tej m e t o d y polega n a przedstawieniu a r g u m e n t o w y c h przedmiotów w sposób u p o r z ą d k o w a n y ; a to — nie t y l k o upraszcza odszukanie t a k opisa­ n y c h obiektów, ale p o n a d t o umożliwia w p r o w a d z e n i e m e t o d m a ­ t e m a t y c z n y c h . O w s k a z y w a n i u czasu i miejsca za p o m o c ą słów takich, j a k : „ t e r a z " czy „ t u t a j " , oraz za pomocą form czasowych c z a s o w n i k ó w — b ę d z i e m o w a p ó ź n i e j (§§ 5 0 — 5 1 ) .

Stosowanie określeń przestrzenno-czasowych jest w a ż n y m spo­ sobem tworzenia jednoznacznych deskrypcji rzeczy. Oto n p . do­ wody tożsamości, takie j a k paszporty, w s k a k u j ą oprócz nazwisk miejsce i czas urodzenia danej osoby. Tego właśnie rodzaju de­ s k r y p c j e s t o s u j e się w c e l u n a d a n i a l u d z i o m i m i o n w ł a s n y c h . W rejestrach narodzin znajdujemy takie oto stwierdzenia: „(to o t o ) d z i e c k o u r o d z o n e z m a t k i ~N. d n i a 17 c z e r w c a 1 9 1 7 r. o t r z y ­ m u j e (to oto) imię «Izabella»" . Z d a n i e t o m o ż n a zapisać za pomocą wzoru:
65

x ^(ix)b{x,z ,t )
1 1 1

(3)

g d z i e „ 6 " z n a c z y „ u r o d z o n e " . Z n a k ,,^f" s t o i t u t a j m i ę d z y a r g u ­ m e n t a m i , a nie między sądami. M e zawsze, oczywista, ko­ nieczne jest stosowanie określeń przestrzenno-czasowych, doty­ czących narodzin, w deskrypcjach służących do n a d a n i a imienia własnego. Wiele imion własnych to pierwotne deskrypcje, k t ó r y c h znaczenie uległo później zapomnieniu, j a k n p . „ L e o n a r d o d a Vinci", „ E d w a r d t h e Confessor", „ S m i t h " . M e zawsze więc m o ż n a p r z e p r o w a d z i ć w y r a ź n ą linię d e m a r k a c y j n ą m i ę d z y imio­ nami własnymi a deskrypcjami. Z d a n i a , w k t ó r y c h w y s t ę p u j e r e l a c j a i d e n t y c z n o ś c i , j a k (2), n i e są j e d y n y m r o d z a j e m w y p o w i e d z i z a w i e r a j ą c y m d e s k r y p c j e . Możemy wprowadzić deskrypcje j a k o a r g u m e n t y w każdej funkcji zdaniowej. Zacznijmy od p r z y k ł a d u : „Jerzy V I był k o r o n o w a n y w Opactwie Westminsterskim", k t ó r y po sformalizowaniu przy­ bierze p o s t a ć : c(x y ) (4)
6 6 19 x
65 M

„The child born to Mrs. N. on June 17, 1917, receives the name Isabelle". „Leonard z Vinci", „Edward Wyznawca", „Kowal".

9$

Hans

Reichenbach

g d z i e „ c " z n a c z y „ k o r o n o w a n y " , „a^" z n a c z y „ J e r z y V I " , a „y " z n a ­ czy „ O p a c t w o Westminsterskie". Zamiast „ J e r z y V I " m o ż e m y napisać „(ten oto) król Anglii" ; o t r z y m a m y t e d y zdanie:
x 6 7

x

x

= (ix)k(x,

z)
x

(5)

gdzie

„jfe" z n a c z y

„król",

a

„z "
x

znaczy

„Anglia".

Podstawia­ (6)

j ą c (5) d o (4)

mamy: c[(ix)k(x,z ),y ]
1 l

j a k o odpowiednik zdania: „(ten oto) król Anglii był k o r o n o w a n y w Opactwie Westminsterskim" własnym jako argumentem,
6 8

. W i d z i m y , że z d a n i e z d e s k r y p c j ą jak zdanie z imieniem j e d n a k ż e , iż s a m ów

jako argumentem ma strukturę podobną z tą różnicą,

a r g u m e n t m a swoją b u d o w ę w e w n ę t r z n ą ; jest t o t e r m i n złożony, z a w i e r a j ą c y f u n k c j ę z d a n i o w ą , i n n e a r g u m e n t y o r a z z m i e n n ą zwią­ zaną. Gdy proszą, abyśmy d a l i definicję operatora jota, musimy którym (6)
(7)

o d p o w i e d z i e ć , że n i e m o ż e m y z d e f i n i o w a ć natomiast potrafimy przez użycie

t e g o t e r m i n u j a k (1), definicję zdanie

p o d a ć definicję k a ż d e g o z d a n i a , w jota. Oto n p . definiujemy
y )-(u)[k(u,
x

o p e r a t o r j o t a w y s t ę p u j e . Z n a c z y t o , że m a m y j e d y n i e operatora sposób:
z )-e(x
1 1

w następujący

(Kx){k(x,

z ) D (u = x)]}
x

W i d z i m y , że z d a n i e z a w i e r a j ą c e d e s k r y p c j ę m o ż n a z a s t ą p i ć jeden argument spełniający tę funkcję; zastrzeżenie to

zda­

n i e m e g z y s t e n c j a l n y m , k t ó r e z a w i e r a z a s t r z e ż e n i e , iż i s t n i e j e t y l k o zostało że w y r a ż o n e p r z y k o ń c u w z o r u (7), m i a n o w i c i e w s t w i e r d z e n i u , § 44)
7 68

w s z e l k i e r z e c z y u, s p e ł n i a j ą c e f u n k c j ę A:, są i d e n t y c z n e z x ( p o r . 1,
6 9

. Z a p i s w (6) o d p o w i a d a d o k ł a d n i e s f o r m u ł o w a n i u s ł o w n e m u

« ^ T h e ~ K i n g of England". „The king of England was crowned at Westminster Abbey". Odpowiedni fragment § 44 ma następującą postać: „Kiedy chcemy powiedzieć, że pewna własność / przysługuje jednemu i tylko jednemu obiektowi, możemy tę wypowiedź tak oto sformułować:
69

C&x)f(x).(y)[f(y)1(y
u

- x)\

(1)

Pierwsza część tej formuły, ,,{'&x)f(x) głosi, że istnieje c o n a j m n i e j jedno x mające własność /; druga zaś część stanowi, że istnieje n a j w y ż e j jedno ta­ kie x".

Analiza

języka potocznego

99

w j ę z y k u p o t o c z n y m ; (7) z a ś s t a n o w i t r a n s k r y p c j ę p r z y u ż y c i u terminów operatora egzystencjalnego. A b y uprościć naszą notację, wprowadzimy skrót dla zazna­ czenia w a r u n k u , zgodnie z k t ó r y m istnieje jedno i tylko jedno i n d y w i d u u m mające określoną własność /. P i s z e m y : (&x)f™(x) TO (Kx)f(x) Możemy zatem napisać stępujący sposób: ogólną
1

- (u)[f(u) definicję

D (u = x)] operatora jota w

(8) na­ (9)

g[(ix)f(x)] y (&x)f \x)-g(x)
1 f

Składnia operatora jota wymaga pewnych dodatkowych uwag. J e s t o n a b a r d z o p r o s t a , o ile o p e r a t o r z o s t a ł p o p r a w n i e u ż y t y , t j . g d y istnieje jeden i tylko jeden p r z e d m i o t mający własność /. W t y m w y p a d k u d e f i n i c j ę (9) m o ż n a z a s t o s o w a ć d o k a ż d e g o wyrażenia, w k t ó r y m wyrażenie jota występuje jako argument. D a się t o p o k a z a ć , j a k n i ż e j . Eozważmy wyrażenie: g\i?x)f(x) (io)

M a m y d w a sposoby wyeliminowania operatora jota. P o pierwsze, m o ż e m y z a s t o s o w a ć d e f i n i c j ę (9) d o f u n k c j i „ # " , a n a s t ę p n i e postawić znak negacji n a d całym o t r z y m a n y m wyrażeniem. O t r z y m a m y wówczas: (^)? \x)-ji&)
l

(11)

D r u g a d r o g a p o l e g a n a t y m , że t r a k t u j e m y f u n k c j ę w y s t ę p u j ą c ą w (10) j a k o f u n k c j ę „ g " , a z a t e m p o w i n n i ś m y , s t o s u j ą c (9), z a ­ stąpić znak z n a k i e m „</"; d o c h o d z i m y w ó w c z a s d o : (&x)f"\x)-J(x) (12)

P o d w a r u n k i e m , że i s t n i e j e j e d e n i t y l k o j e d e n p r z e d m i o t m a j ą c y w ł a s n o ś ć / , t e d w a w y r a ż e n i a są r ó w n o w a ż n e , p o n i e w a ż m a m y następującą relację tautologiczną: { Kx)f {x)
1 l)

D [(3:x)f (x)-g(x)

1)

= (^x)f (x)

1]

• g(xj]

(13)

P r z y p o p r a w n y m użyciu operatora jota, t j . g d y istnieje descriptum, n i e m a w i ę c p o t r z e b y r o z r ó ż n i a n i a (11) o r a z (12). P o d o b n e r o z Logika i język 9

100

Hans

Reichenbach

w a ż a n i a o d n o s z ą się d o w s z e l k i c h r o d z a j ó w w y r a ż e ń z ł o ż o n y c h z a w i e r a j ą c y c h a r g u m e n t j o t a . D l a t e g o jeżeli o p e r a t o r z o s t a ł u ż y t y w s p o s ó b w ł a ś c i w y , s t a j e się o b o j ę t n e , w j a k i s p o s ó b g o w y e l i m i n u ­ j e m y : powstałe wyrażenie zawsze będzie równoważne. A r g u m e n t jota m a t u t a j własności s y n t a k t y c z n e imienia własnego. I n a c z e j r z e c z się m a z n i e p o p r a w n y m u ż y c i e m o p e r a t o r a j o t a , t j . g d y n i e i s t n i e j e ż a d e n b ą d ź i s t n i e j e więcej n i ż j e d e n przedmiot spełniający „/(#)". W takich w y p a d k a c h należy uzu­ p e ł n i ć n o t a c j ę j o t a , d o d a j ą c z n a k w s k a z u j ą c y z a k r e s , czyli z a ­ s i ę g , o p e r a t o r a j o t a , t j . s y m b o l w s k a z u j ą c y t ę część f o r m u ł y , d o k t ó r e j w n a s z e j i n t e n c j i m a się s t o s o w a ć d e f i n i c j a (9). D l a z a z n a ­ c z e n i a t e g o z a k r e s u u ż y w a ć b ę d z i e m y p ó ł n a w i a s ó w „' " *. W y r a ­ ż e n i e (10) d o p u s z c z a w ó w c z a s d w o j a k ą i n t e r p r e t a c j ę :
!

?

^{^mxrp
r~g[(ix)f(x)r

t

u

)
(15)

I n t e r p r e t a c j a (14) w y r a ż e n i a (10) p r o w a d z i d o r o z u m i e n i a (11), g d y t y m c z a s e m i n t e r p r e t a c j a (15) — d o r o z u m i e n i a (12). T e d w a r o z u m i e n i a n i e są r ó w n o w a ż n e , g d y n i e i s t n i e j e ż a d n e d e s c r i p t u m . P r z y k ł a d e m (14) j e s t z d a n i e : f a ł s z e m j e s t , iż ( j e d y n y ) o b e c n y k r ó l Francji m a c z t e r d z i e ś c i l a t ; p r z y k ł a d e m z a ś (15) b ę d z i e z d a n i e : (jedyny) obecny król Francji nie m a czterdziestu lat. Pierwsze z t y c h z d a ń jest prawdziwe, a drugie — fałszywe. Innego przykładu dostarczają następujące dwie wypowiedzi:
7 0 r

9Wx)f(x)]

V g[(ix)f(x)p v gWx)f(x)p
r

(16) (17)

r

g[Mf(x)-p

one przekładalne,

odpowiednio, n a takie dwie wypowiedzi:
(1)

(gqO/ (sHg(aO VgW>] (®x)f (x)
w

(18) (19)

-g{x)y

(&x)f (x)-g(x)

w

* Zaznaczanie zakresu wprowadził Russell w związku ze swoją koncepcją deskrypcji. Jednakże nasz symbol zakresowy różni się od symbolu użytego przezeń (B. Russell i A. N . Whitehead, Principia Mathematica, N e w York 1924, MacMillan, wydanie drugie, t o m I, s. 173, 14.01). „The present king of France".
7 0

Analiza

języka

potocznego

101

P r z y n i e w ł a ś c i w y m u ż y c i u o p e r a t o r a j o t a — (18) s t a j e się f a ł s z e m , p o d c z a s g d y (19) n a w e t w ó w c z a s z a c h o w u j e p r a w d z i w o ś ć . F a ł ­ s z y w e t e d y j e s t — z g o d n i e z (18) — p o w i e d z e n i e : ( j e d y n y ) o b e c n y król Francji m a czterdzieści lat lub nie m a czterdziestu lat; n a t o m i a s t p r a w d ą będzie: (jedyny) obecny król F r a n c j i m a czter­ dzieści l a t l u b f a ł s z e m j e s t , iż m a o n c z t e r d z i e ś c i l a t . (16) p o p r z e z t r a n s k r y p c j ę n a (18) w s k a z u j e , że a r g u m e n t j o t a n i e p o p r a w n i e u ż y t y n i e z a c h o w u j e się t a k j a k i m i ę w ł a s n e i d l a t e g o n i e p o z w a l a n a z a p e w n i e n i e , iż tertium non datur . J e ż e l i p o p r a w n i e p o s ł u ż y l i ś m y się o p e r a t o r e m j o t a , t o m o ż e m y opuścić zaznaczanie zakresu. I na odwrót, będziemy interpreto­ wać formuły, zawierające operator jota bez zaznaczenia zakresu, jako p r z y p a d k i p o p r a w n e g o zastosowania owego operatora, t j . j a k o formuły, k t ó r e oprócz swego bezpośredniego znaczenia stwierdzają j e s z c z e i t o , co głosi w y r a ż e n i e , , ( 3 t e ) / ( # ) " . W p r o w a d z e n i e s y m ­ bolu zakresowego w przypadkach niepoprawnego użycia wspomnia­ n e g o o p e r a t o r a m a t ę z a l e t ę , że t a k i c h z d a ń , j a k : „ ( j e d y n y ) o b e c n y król Francji m a czterdzieści lat", nie jesteśmy zmuszeni u w a ż a ć z a b e z s e n s o w n e , lecz t y l k o p o p r o s t u z a f a ł s z y w e , a n a w e t że można z nich uczynić zdania prawdziwe, dodając negację n a zewnątrz zakresu operatora jota.
7 1 72 (1)

M i m o że d e s k r y p c j e c z ę s t o w y s t ę p u j ą w j ę z y k u p o t o c z n y m , to przecież rodzajnik określony nie zawsze sygnalizuje deskrypcje. Język wykazuje tendencję w kierunku z r ó w n y w a n i a , wyraża­ nia skomplikowanych pod względem logicznym s t r u k t u r za po­ mocą formy językowej mającej prostą strukturę. Oto np. zdania o g ó l n e c z ę s t o w y r a ż a się w f o r m i e a n a l o g i c z n e j d o z d a ń u s z c z e g ó ł o ­ wionych. P o w i a d a m y : „lew jest ( pew nym ) dzikim zwierzęciem", a r o z u m i e m y t o j a k o : „ w s z y s t k i e l w y są d z i k i m i z w i e r z ę t a m i " . E o d z a j n i k o k r e ś l o n y [w a n g i e l s k i e j w e r s j i p i e r w s z e g o z t y c h p r z y k ł a d ó w : „ t h e l i o n is a f e r o c i o u s a n i m a l " ] w y s t ę p u j e t u n i e d l a z a z n a c z e n i a d e s k r y p c j i , lecz d l a w y r a ż e n i a o g ó l n o ś c i . D l a t e g o , i n t e r p r e t u j ą c logicznie t a k i e zdania, m u s i m y z a c h o w a ć ostrożność;

7 1

72

„The present king of France". „Nie ma trzeciej możliwości". 9*

102

Hans

Beichenbach

p o p r a w n a formalizacja wymienionego zdania: „lew jest (pewnym) dzikim zwierzęciem" — powinna p r z y b r a ć t a k ą postać: (x)[l{x)Df(x)^a(x)'] (20)

g d z i e „Z" z n a c z y „ l e w " , „ / " — „ d z i k i " , „ a " z a ś — „ z w i e r z ę " . Błędna interpretacja takich z d a ń jest źródłem średniowiecznej kontrowersji między realistami a nominalistami; realizm średnio­ w i e c z n y , j a k o k i e r u n e k , k t ó r y u t r z y m y w a ł , iż t e r m i n y o g ó l n e o d n o s z ą się d o b y t ó w s a m o d z i e l n i e i s t n i e j ą c y c h , u w a ż a ć n a l e ż y za ofiarę językowej t e n d e n c j i do z r ó w n y w a n i a . Wszelkie terminy określające indywidua, a z a t e m imiona własne oraz deskrypcje indywiduów, wraz z określeniami przestrzenno-czasowymi, nazywać będziemy t e r m i n a m i indywi­ d u a l n y m i . O p e r a c j ę u s z c z e g ó ł o w i e n i a ( p o r . § 17) d e f i n i u j e się więc jako zastąpienie zmiennej wolnej t e r m i n e m i n d y w i d u a l n y m . Zdanie uszczegółowione jest to zdanie, w k t ó r y m przynajmniej jeden a r g u m e n t został w y r a ż o n y za p o m o c ą t e r m i n u indywidual­ n e g o ; w pełni uszczegółowione zdanie, czyli zdanie p a r t y k u ­ l a r n e , jest to wypowiedź, w której wszystkie argumenty wy­ rażono za pomocą t e r m i n ó w indywidualnych. Ze względu n a to, że t e t e r m i n y i n d y w i d u a l n e m o g ą się s k ł a d a ć z d e s k r y p c j i , z d a n i e p a r t y k u l a r n e może zawierać zmienne związane. Zdania, w k t ó r y c h żaden a r g u m e n t nie jest t e r m i n e m indy­ w i d u a l n y m oraz k t ó r y c h nie m o ż n a zapisać w takiej formie, noszą nazwę zdań u n i w e r s a l n y c h . Ograniczenie to jest konieczne, gdyż deskrypcje indywidualne można wyeliminować, nadając z d a n i u k s z t a ł t t a k i j a k (7). O ile d e s k r y p c j e p o d a n o b e z u ż y c i a innych terminów indywidualnych, jak w powyższych przykła­ dach, t o wówczas przekształcone zdanie nie będzie zawierało ż a d n y c h terminów indywidualnych. Zgodnie jednak z naszą de­ finicją, z d a n i e t a k i e n i e j e s t u n i w e r s a l n e , p o n i e w a ż m o ż n a j e n a ­ pisać w formie tautologicznie równoważnej, w której wystąpi termin indywidualny. Oprócz deskrypcji d o t y c h c z a s r o z w a ż a n y c h istnieje jeszcze drugi ich rodzaj. Jeśli zachodzi p o t r z e b a rozróżnienia t y c h dwóch rodzajów, to deskrypcje pierwszego rodzaju n a z y w a m y de-

Analiza

języka

potocznego

103

skrypcjami o k r e ś l o n y m i , ponieważ wyznaczają one jedno i tylko jedno indywiduum. W deskrypcjach drugiego rodzaju p o m i j a się ó w w a r u n e k j e d y n o ś c i ; d l a t e g o n o s z ą o n e n a z w ę d e ­ s k r y p c j i n i e o k r e ś l o n y c h . D e s k r y p c j e o k r e ś l o n e b u d u j e się w języku p o t o c z n y m [m. in. angielskim] p r z y p o m o c y rodzajnika o k r e ś l o n e g o [w a n g i e l s k i m ] „ t h e " , a d e s k r y p c j e n i e o k r e ś l o n e —• p o s ł u g u j ą c się r o d z a j n i k i e m n i e o k r e ś l o n y m [ w j ę z y k u a n g i e l s k i m — przyp. tłum.] „a". R o z w a ż m y z d a n i e : „a m a n a n s w e r e d P e t e r " [„(jakiś) człowiek odpowiedział P i o t r o w i " ] . Z w r o t „a m a n " [„(jakiś) człowiek"] m o ż n a uważać za deskrypcje nieokreśloną, t j . deskrypcje nie­ określonego i n d y w i d u u m ; stwierdza ona istnienie, ale bez u s t a n o ­ wienia jedyności. Zapisu takiej nieokreślonej deskrypcji dokonu­ j e m y p r z y p o m o c y s y m b o l u „(rix)f(x) *; p o w y ż s z e z d a n i e m o ż n a wówczas napisać w takiej formie:
u

g[(rix)f(x), \
yi

(21)

gdzie „/" występuje z a m i a s t „człowiek", „#" — z a m i a s t „odpo­ w i e d z i a ł " , z a ś „ y " — z a m i a s t „ P i o t r " . D e f i n i c j ę s y m b o l u r\ b u d u ­ j e m y p r z y p o m o c y r e g u ł y , w e d ł u g k t ó r e j (1) m a t a k i e z n a c z e n i e :
x

(nx)f(x)'g(x, )
yi

(22)

D e f i n i c j a t a r ó ż n i się o d (7) p o m i n i ę c i e m t e g o w a r u n k u , k t ó r y z o s t a ł w (7) s f o r m u ł o w a n y w n a w i a s a c h , t j . w a r u n k u , że i s t n i e j e j e d n o i t y l k o j e d n o x m a j ą c e w ł a s n o ś ć /. O ile w z a p i s i e s y m b o l i c z n y m f o r m a (22) o k a z u j e się t a k s a m o d o g o d n a j a k (21), t o p o z a t y m (21) m a t ę w y ż s z o ś ć , że ściślej odpowiada sposobowi użycia stosowanemu w języku potocznym. J e s t e ś m y skłonni interpretować wspomniane zdanie jako ustana­ w i a j ą c e r e l a c j ę m i ę d z y j a k i m ś c z ł o w i e k i e m a P i o t r e m , t a k iż t e d w a t e r m i n y powinny zajmować analogiczne pozycje w sformuło­ waniu symbolicznym. Z technicznego jednak p u n k t u widzenia używanie deskrypcji n i e o k r e ś l o n y c h w i ą ż e się z p e w n y m i n i e d o g o d n o ś c i a m i . R e l a c j a (13)
* D . Hilbert i P . Bernays, Gruntllagen der Mathematik, Berlin 1939, Sprin­ ger, tom II, s. 10. Grecką literę wymawia się „eta".

104

Hans

Beichenbaeh

u p a d a , s k o r o p o m i n i ę t y z o s t a n i e i n d e k s w „/(*)"; w z w i ą z k u z t y m deskrypcje nieokreślone trzeba zaopatrzyć w specjalne reguły zakresowe, nawet przy p o p r a w n y m użyciu owych deskrypcji, t j . g d y i s t n i e j e j a k i e ś x m a j ą c e w ł a s n o ś ć /. D l a t e g o z a k ł a d a m y r e g u ł ę , w e d ł u g k t ó r e j z a k r e s o p e r a t o r a r\ j e s t z a w s z e n a j w ę ż s z y m zakresem możliwym. A zatem wyrażenie: (23) m a znaczyć:

WJWgT^)
n a t o m i a s t (23) n i e m a z n a c z y ć : C&x)f(x)-g{x, )
yi 7 3

(24)
(25)

Ta reguła zakresowa odpowiada p r a k t y c e językowej; oto np. gdy m ó w i m y : „ n i e j e s t p r a w d ą , że (jakiś) c z ł o w i e k odpowiedział P i o t r o w i " , m a m y n a m y ś l i (24), a n i e (25), g d y ż (25) p o z o s t a n i e p r a w d z i w e , n a w e t jeśli (jakiś) c z ł o w i e k o d p o w i e d z i a ł P i o t r o w i . E e g u ł a zakresowa w odniesieniu do deskrypcji nieokreślonych w i ą ż e się z r e g u ł ą d o t y c z ą c ą u ż y c i a d e s k r y p c j i n i e o k r e ś l o n y c h w definicjach. Można b y podjąć p r ó b ę w p r o w a d z e n i a funkcji h za p o m o c ą n a s t ę p u j ą c e j definicji: h[(rjx)f(x), y ] ^ g[(rjx)f(x),y ]
± 1

(26)

G d y t e r a z definicję o p e r a t o r a r; z a s t o s u j e m y d o lewej s t r o n y w z o r u (26), o t r z y m a m y z n a c z e n i e (25). P r z y c z y n ą j e s t t o , że r e g u ł a „ p r z y j m i j m o ż l i w i e n a j w ę ż s z y z a k r e s " p r o w a d z i d o od­ m i e n n e g o r e z u l t a t u , o ile u ż y t o f u n k c j i „ft". D l a t e g o w ł a ś n i e z a ł o ż y l i ś m y , że n i e w o l n o d e s k r y p c j i n i e o k r e ś l o n y c h s t o s o w a ć w definicjach. E e g u ł a t a w y n i k a z reguły „definiendum nie może z a w i e r a ć z m i e n n y c h z w i ą z a n y c h " , p o n i e w a ż d e s k r y p c j a nie­ określona stanowi operator egzystencjalny w definiendum. Z u w a g i n a t e k o m p l i k a c j e r z a d k o w logice f o r m a l n e j p o s ł u g u ­ j e m y się d e s k r y p c j a m i n i e o k r e ś l o n y m i . Są o n e j e d n a k p o t r z e b n e w g r a m a t y c e l o g i s t y c z n e j ze w z g l ę d u n a i c h z a s t o s o w a n i a w j ę z y k u potocznym.
„A man"

Analiza

języka

potocznego

P o d o b n i e j a k r o d z a j n i k o k r e ś l o n y , t a k ż e i r o d z a j n i k nie­ o k r e ś l o n y s t o s u j e m y n i e k i e d y n i e d l a w y r a ż e n i a i s t n i e n i a , lecz ogólności; w t y m znaczeniu nie stanowi on deskrypcji, tylko m a sens słowa „wszelki". O d s y ł a m y do p r z y k ł a d ó w przy k o ń c u § 2 1 .

§ 48. Z A G A D N I E N I E

INDYWIDUÓW

Musimy teraz przystąpić do dokładniejszej analizy terminu „ i n d y w i d u u m " . M o ż e m y j e z d e f i n i o w a ć j a k o coś, co z a j m u j e ciągłą a o g r a n i c z o n ą część p r z e s t r z e n i i c z a s u . D e f i n i c j a t a m o ż e b y ć p o p r a w n a , d o p ó k i w grę wchodzą p u n k t y czy pola przestrzenne lub czasowe; natomiast w odniesieniu do rzeczy wywołuje ona t r u d n o ś c i . W y k l u c z a ł a b y rzeczy złożone z oddzielnych p o d wzglę­ d e m p r z e s t r z e n n y m części; i r z e c z y w i ś c i e , p o w i e d z i e l i b y ś m y n p . , iż u m e b l o w a n i e j a k i e g o ś d o m u n i e j e s t p e w n y m i n d y w i d u u m , lecz klasą indywiduów. Tylko krzesła, stoły itd., z k t ó r y c h to umeblo­ w a n i e się s k ł a d a , u w a ż a m y z a i n d y w i d u a . F i z y c y j e d n a k ż e m ó w i ą n a m , że p o s z c z e g ó l n e k r z e s ł o s k ł a d a się z a t o m ó w , t a k s a m o j a k umeblowanie — z krzeseł i stołów; m a t e r i a nie jest nieprzerwana, a o d s t ę p y p o m i ę d z y jej c z ę ś c i a m i są s t o s u n k o w o o wiele w i ę k s z e niż o d s t ę p y m i ę d z y krzesłami w d o m u . A m o ż e u z n a ć za indy­ w i d u a — o s t a t e c z n e c z ą s t k i , k t ó r e w y k r y l i f i z y c y ; lecz k t ó ż za­ r ę c z y , że są o n e o s t a t e c z n e ? W k a ż d y m r a z i e w i a d o m o t y l e , że i c h j e d n o s t k o w o ś ć m a w ą t p l i w y c h a r a k t e r , j a k o że n i e s t o s u j ą się one do przestrzenno-czasowego porządku przyczynowego — ota­ czającego nas świata. J e d n a t y l k o i s t n i e j e d r o g a w y d o b y c i a się z t e j t r u d n o ś c i : zrezygnować z w a r u n k u połączenia fizycznego w s p o m n i a n y c h części i u z n a ć o k r e ś l e n i e i n d y w i d u u m z a s p r a w ę k o n w e n c j i . T r a k t o ­ wanie a t o m ó w j a k o j e d y n y c h i n d y w i d u ó w nie jest konieczne, j e ś l i i d z i e o cele p o w s z e d n i e j p r a k t y k i ; m o ż n a z a i n d y w i d u a uważać kawałki makroskopowej materii. Wtedy jednakże musimy t e ż przyjąć terminologię, wedle której umeblowanie d o m u sta­ nowić będzie i n d y w i d u u m , oraz inną terminologię, wedle której k r z e s ł o s k ł a d a ć się b ę d z i e z i n d y w i d u a l n y c h części, t a k i c h j a k

106

Hans

Reichenbach

n o g i , s i e d z e n i e i o p a r c i e . G d y .owa d r u g a t e r m i n o l o g i a m o ż e się p r z y d a ć stolarzowi, pierwszą b ę d ą niekiedy woleli h a n d l a r z e r u c h o ­ m o ś c i . W i d z i m y , że p r z y t y c h i n t e r p r e t a c j a c h z r e z y g n o w a n o z w a r u n k u zajmowania nieprzerwanej przestrzeni, a z drugiej s t r o n y , i s t n i e n i e więzi f i z y c z n e j n i e p r z e s z k a d z a d z i e l e n i u d a n e j rzeczy n a kilka indywiduów. R o z w a ż a l i ś m y j u ż a r b i t r a l n o ś ć definicji i n d y w i d u u m p r z y okazji analizowania orzeczników u ż y t k u (por. § 17). W s p o m i ­ n a l i ś m y , że g d y t e j s a m e j r z e c z y u ż y w a m y w r ó ż n y s p o s ó b , t o niekiedy m ó w i m y o r ó ż n y c h rzeczach. Oto więc t u r b a n i t e m b l a k u w a ż a się z a r z e c z y r ó ż n e , c h o ć są o n e f o r m a m i t e j s a m e j c h u s t y . A gdy u ż y w a m y d z b a n k a do h e r b a t y jako d z b a n k a do k a w y , c z y p o w i n n i ś m y m ó w i ć , że są t o d w i e r ó ż n e r z e c z y i T u t a j p r z y s z ł o b y się z a w a h a ć . W y d a j e się n a t o m i a s t o c z y w i s t e , iż g d y s p r u j e m y wełniany sweter i z tej samej włóczki wełnianej zrobimy n a d r u t a c h r ę k a w i c z k i , t o n i e b ę d ą o n e t ą s a m ą r z e c z ą co ó w s w e t e r . J ę z y k s t o s u j e się t u d o n i e p i s a n y c h p r a w i d e ł , k t ó r y c h u m o w n y c h a r a k t e r s t a j e się w i d o c z n y , i l e k r o ć n a p o t y k a m y p r z y p a d e k g r a n i c z n y i n i e w i e m y , n a co się z d e c y d o w a ć . Istnieje i n n y jeszcze rodzaj arbitralności, o k t ó r y m teraz należy powiedzieć. Z wyjątkiem p u n k t ó w i wycinków przestrzennoczasowych wszystkie rozpatrywane dotychczas indywidua nale­ ż a ł y d o t y p u r z e c z y ; są o n e , j a k ciało l u d z k i e , s k u p i e n i a m i m a t e r i i u t r z y m u j ą c e j się p r z e z p e w i e n c z a s w t y m s a m y m m i e j s c u . D o teorii względności fizycy współcześni wprowadzili i n d y w i d u a i n n e g o r o d z a j u , n a l e ż ą c e d o t y p u z d a r z e ń ; są t o k o i n c y d e n c j e przestrzenno-czasowe, trwające bardzo krótko. W związku z t y m rzecz b y w a t r a k t o w a n a j a k o klasa zdarzeń. D l a fizyków zdarze­ n i a są b a r d z i e j p o d s t a w o w e a n i ż e l i r z e c z y . A n a l i z a u j a w n i a , że j ę z y k p o t o c z n y r ó w n i e ż p r z e p r o w a d z a rozróżnienie m i ę d z y t y m i d w o m a t y p a m i i n d y w i d u ó w oraz że wypracował formy językowe odpowiadające obu t y m rodzajom a r g u m e n t ó w . D z i e j e się t a k d l a t e g o , że t a k ż e w ż y c i u c o d z i e n n y m zdarzenia bywają ważnymi jednostkami. Koronacja, morderstwo, t r z ę s i e n i e z i e m i , w y p a d e k s a m o c h o d o w y — są t o z d a r z e n i a , a n i e rzeczy; język zaś posiada określenia t a k i c h z d a r z e ń i u ż y w a t y c h

Analiza

języka

potocznego

107

określeń jako a r g u m e n t ó w w zdaniach. Określeniami t a k i m i by­ wają przeważnie deskrypcje i n d y w i d u ó w , nie zaś imiona własne. M ó w i m y w i ę c : „ k o r o n a c j a J e r z e g o V I o d b y ł a się w O p a c t w i e W e s t m i n s t e r s k i m " l u b : „po trzęsieniu ziemi nastąpiła eksplozja w fabryce". Drugie z t y c h zdań jest sformułowaniem dwuelem e n t o w e j relacji m i ę d z y d w o m a zdarzeniami, pierwsze zaś — d w u e l e m e n t o w e j relacji m i ę d z y z d a r z e n i e m a rzeczą. Często j e d n a k m o ż n a wyeliminować a r g u m e n t y zdarzeniowe. N p . p i e r w s z e z n a s z y c h z d a ń d a się p r z e d s t a w i ć w f o r m i e r ó w n o ­ ważnej: „Jerzy VI był koronowany w Opactwie Westminster­ skim". Podobnie drugie zdanie można przekształcić na: „ziemia z a t r z ę s ł a się w^ c z a s i e t , a f a b r y k a e k s p l o d o w a ł a w c z a s i e t oraz / > t ". W i d z i m y , że t y l k o w p i e r w s z y m p r z y k ł a d z i e z n i k ł y a r g u m e n t y zdarzeniowe; w drugim n a t o m i a s t , wprawdzie wyeli­ m i n o w a n o p i e r w o t n e a r g u m e n t y zdarzeniowe, ale n a ich miejsce p o j a w i ł y się n o w e , m i a n o w i c i e s y m b o l e „ V i „£ ", j a k o że p u n k t y c z a s o w e są z d a r z e n i a m i ( c z y r a c z e j k l a s a m i r ó w n o c z e s n y c h z d a ­ rzeń). Bywają takie relacje, k t ó r e m o ż n a przedstawić za pomocą sformułowania — jedynie jako relacje między zdarzeniami, jak n p . n a s t ę p s t w o c z a s o w e ; d l a t e g o ze z d a ń t a k i c h n i e d a się całkowicie wyeliminować określeń zdarzeniowych. I n n y m waż­ n y m p r z y k ł a d e m relacji między zdarzeniami jest przyczynowość.
x 2J 2 ± 2

Użyliśmy terminu s y t u a c j a dla oznaczenia obiektu odpo­ wiadającego sądowi. Opisując j a k ą ś s y t u a c j ę w sądzie złożonym z funkcji i a r g u m e n t u , rozszczepiamy tę sytuację na obiekt argu­ m e n t o w y i obiekt orzecznikowy (bądź własność). Poprzednie nasze r o z w a ż a n i a w s k a z u j ą , że i s t n i e j ą d w a s p o s o b y r o z s z c z e p i a n i a sytuacji; rozróżniamy je jako r o z s z c z e p i e n i e na rzeczy i r o z s z c z e p i e n i e n a z d a r z e n i a . Między odpowiadającymi sądami zachodzi zatem tautologiczna równoważność:
f(®i) flf(*i) (1)

g d z i e „%" o z n a c z a d a n e z d a r z e n i e , „ # " z a ś — w ł a s n o ś ć t e g o z d a ­ rzenia [akcent „ " n a d znakiem równoważności wskazuje na konek t y w n y c h a r a k t e r tej operacji; por. § 9].
x

108

Hans

Beichenbach

R ó w n o w a ż n o ś ć t ę m o ż n a z a s t o s o w a ć w celu z d e f i n i o w a n i a z d a r z e n i a i j e g o w ł a s n o ś c i — z a p o m o c ą t e r m i n ó w o d n o s z ą c y c h się d o r z e c z y i jej w ł a s n o ś c i . W y g o d n i e j j e s t i d e ę t ę w y r a z i ć w m e t a ­ j ę z y k u , j a k o r e l a c j ę m i ę d z y t e r m i n a m i . P o w i a d a m y w ó w c z a s , że a r g u m e n t zdarzeniowy i jego p r e d y k a t m o ż n a zdefiniować j a k o f u n k c j ę a r g u m e n t u r z e c z o w e g o i j e g o p r e d y k a t u . O t o n p . , jeżeli znaczy: „ J e r z y V I jest k o r o n o w a n y " , „#" jest p r e d y k a t e m „koronacja Jerzego V I " , b ę d ą c y m funkcją zarówno p r e d y k a t u „jest k o r o n o w a n y " , j a k i a r g u m e n t u „ J e r z y V I " . D l a z a z n a c z e n i a p r z e j ś c i a d o r o z s z c z e p i e n i a n a z d a r z e n i a p o s ł u g i w a ć się b ę d z i e m y g w i a z d k ą , p i s z ą c f u n k c j ę „ # " w f o r m i e : „[f(x )]* . Zamiast zatem wyrażenia m o ż n a n a p i s a ć : ^[f(x )]*(v ) . Użyty t u argu­
u 1 u 1 1

m e n t „ t ^ " j e s t m i a n e m z d a r z e n i a m a j ą c e g o w ł a s n o ś ć [f(x )]*, które jest z d e t e r m i n o w a n e wówczas, g d y d a n e zostały: z a r ó w n o orzecz­ n i k „jest k o r o n o w a n y " , j a k i a r g u m e n t „ J e r z y V I " . Z a z w y c z a j v b y w a o z n a c z o n e n i e z a p o m o c ą i m i e n i a w ł a s n e g o , lecz z a p o m o c ą deskrypcji, p r z y użyciu funkcji ,,/[(#i)]*"; dlatego z n a k a r g u m e n t u z d a r z e n i o w e g o „v " m o ż n a n a p i s a ć w f o r m i e :
x x ±

(^)[f(x )]*(v)
l

2)

Z m i e n n a z w i ą z a n a „?;" w s k a z u j e t u z d a r z e n i e . T e n s p o s ó b w y ­ rażania, przeważający w języku p o t o c z n y m , prowadzi do używa­ nia t a k i c h orzeczników, j a k „zdarza się" i „ w y s t ę p u j e " ; wyrażają one jedynie istnienie. Mówimy np, „koronacja Jerzego V I odbyła się". W j ę z y k u symbolicznym zdanie to reprezentują z m i e n n a związana i operator egzystencjalny w następującej formule: (3) J a k o r ó w n o z n a c z n i k a słowa „ z d a r z e n i e " u ż y w a ć b ę d z i e m y s ł o w a „ f a k t " . F u n k c j ę p r z e d m i o t o w ą [f(x )] * n a z y w a ć b ę d z i e m y sytuacyjną f u n k c j ą faktyczną; o d p o w i a d a j ą c ą jej f u n k c j ę językową b ę d z i e m y więc n a z y w a ć zdaniową funkcją faktyczną. W odróżnieniu od funkcji tego rodzaju, funkcjom / oraz „/" na­ d a m y — odpowiednio — miana sytuacyjnej f u n k c j i r z e c z o w e j oraz zdaniowej f u n k c j i rzeczowej.
1

Analiza

języka

potocznego

109

W y r a ż o n e w (1) p r z e k s z t a ł c e n i e , p o l e g a j ą c e n a p r z e j ś c i u o d a r g u m e n t u rzeczowego do a r g u m e n t u zdarzeniowego, nazwać można p r z e k s z t a ł c e n i e m h o l i s t y c z n y m , czyli c a ł o ś c i o ­ w y m , p o n i e w a ż w y r a ż e n i a , , / ( # i ) " o r a z , g(v ) są sobie r ó w n o ­ w a ż n e t y l k o jako c a ł o ś c i , g d y t y m c z a s e m między ich częściami, „ / " o r a z „ # j " z j e d n e j s t r o n y , a „g" o r a z — z d r u g i e j , n i e za­ chodzi ż a d n a p r o s t a odpowiedniość. Przekształcenia takie mają swe analogon w holistycznych transformacjach, stosowanych w mate­ m a t y c e . Zwykła transformacja funkcji m a t e m a t y c z n e j , polegająca n a przekształceniu współrzędnych, jest operacją innego rodzaju, mianowicie — p r z e k s z t a ł c e n i e m punktowym, tj. takim, w k t ó r y m każdy p u n k t jednego systemu współrzędnych odpo­ wiada jednemu punktowi w drugim układzie. Jednakże inne transformacje, stosowane w m a t e m a t y c e , mają holistyczny cha­ rakter. Należą do nich p r z e k s z t a ł c e n i a s t y c z n o ś c i o w e . P o ­ dobnie j a k przekształcenia punktowe, transformacje te przy­ p o r z ą d k o w u j ą k r z y w e j b ą d ź f u n k c j i m a t e m a t y c z n e j y>(x, y) = 0 n a p ł a s z c z y ź n i e x y — k r z y w ą y>(Uj v) = 0 n a p ł a s z c z y ź n i e u, v. T u t a j j e d n a k p u n k t d a n y x, y n i e w y z n a c z a p u n k t u u, v. P u n k t p r z y p o r z ą d k o w a n y u,v z a l e ż e ć b ę d z i e n i e t y l k o o d x,y, lecz r ó w n i e ż o d k s z t a ł t u k r z y w e j (p(x, y) = 0 ( m i a n o w i c i e o d k i e r u n k u e l e m e n t u liniowego tego ostatniego p u n k t u ) . Dlatego odpowiadają sobie w z a j e m n i e t y l k o k r z y w e j a k o całości. I n n y m m a t e m a t y c z n y m p r z y k ł a d e m p r z e k s z t a ł c e n i a h o l i s t y c z n e g o są t r a n s f o r m a c j e i n t e ­ g r a l n e , r e p r e z e n t o w a n e p r z e z e k s p a n s j e F o u r i e r a *. M u s i m y r ó w ­ nież t r a k t o w a ć j a k o h o l i s t y c z n e p e w n e t r a n s f o r m a c j e , zwane przez F . K l e i n a * * p r z e k s z t a ł c e n i a m i z e z m i a n ą e l e m e n t u p r z e s t r z e n n e g o , jak np. transformacje, w których p u n k t y jako w s p ó ł r z ę d n e z a s t ę p u j e się l i n i a m i p r o s t y m i w roli w s p ó ł r z ę d n y c h . N p . w i ę c t r ó j k ą t m o ż e m y z d e f i n i o w a ć j a k o z b i ó r t r z e c h linii p r o s t y c h x ,r , x , m a j ą c y c h t ę w ł a s n o ś ć / , że k a ż d e d w i e z n i c h mają p u n k t wspólny, n a t o m i a s t nie istnieje żaden p u n k t wspólny
ii 1 l y l7 2 3

* Por.

Reiehenbach:

Philosophie

Foundations

of

Cuanttim

Meehanies, a-m,

Berkeley 1944, University of California Press, § 12.
** Por. Feliks Klein, Elemenlarmathematik vom hólieren Standpunkte

Springer, Berlin 1925, T. I I , s. 63, 117.

110

Hans

Reichenbach

dla wszystkich trzech; albo też m o ż e m y zdefiniować trójkąt j a k o z b i ó r t r z e c h p u n k t ó w xi, xk, #3, m a j ą c y c h t ę w ł a s n o ś ć / , że n i e m a t a k i e j linii p r o s t e j , n a k t ó r e j b y w s z y s t k i e o n e l e ż a ł y . M a m y w i ę c równoważność : /(a?!, a? , x ) ^ f'(x[,
2 B

x , x' )
2 z

(4)

o d p o w i a d a j ą c ą (1); a r g u m e n t y p o l e w e j s t r o n i e w z o r u (4) są li­ niami prostymi, a po prawej stronie — p u n k t a m i . O ile f u n k c j a r z e c z o w a „ / " z a w i e r a k i l k a a r g u m e n t ó w , t o funkcję f a k t y c z n ą m o ż n a z b u d o w a ć w r ó ż n o r a k i sposób, w za­ l e ż n o ś c i o d t e g o , c z y w ł ą c z y m y d o niej w s z y s t k i e a r g u m e n t y , c z y t y l k o i c h część. O t o n p . z d a n i e „ A m u n d s e n p o l e c i a ł d o B i e ­ g u n a P ó ł n o c n e g o w m a j u 1926 r . " , m a j ą c e w r o z s z c z e p i e n i u n a rzeczy następującą postać symboliczną:
/ K ,

*i)

(5)

m o ż n a przekształcić n a rozszczepienie n a zdarzenia — w różnoraki sposób. J e d n y m z nich jest użycie funkcji faktycznej „lot A m u n d ­ sena do B i e g u n a P ó ł n o c n e g o w m a j u 1926 r.", czy p o sformalizo­ waniu „[/(#!, y
1 ?

^i)]*"; n a p i s z e m y (^v)[f(x ,y ,t )r(v)
i l 1

więc: (6)

S ł o w a m i c z y t a się t o t a k : „ p r z e l o t , p r z e d s i ę w z i ę t y p r z e z A m u n d ­ s e n a d o B i e g u n a P ó ł n o c n e g o w m a j u 1926 r., o d b y ł s i ę " . I n n y w z ó r o t r z y m a m y s t o s u j ą c f u n k c j ę f a k t y c z n ą ,,[f(x ,y )]*" *:
1 1

(^)[f(x y )]*(v t )
19 1 9 1

(7)

M o ż n a t o o d c z y t a ć j a k o : „lot A m u n d s e n a d o B i e g u n a P ó ł n o c n e g o o d b y ł się w m a j u 1926 r . " . T r z e c i w z ó r p o w s t a n i e , g d y u ż y j e m y funkcji faktycznej [f(x )]* :
u v i

m)U(x mv,y t )
1 lJ 1

(8)

W s f o r m u ł o w a n i u s ł o w n y m : „ j e d e n z l o t ó w A m u n d s e n a o d b y ł się n a d B i e g u n e m P ó ł n o c n y m w m a j u 1926 r . " .
* Funkcję „f(j\,
»(a*)/(*i,yi,0".

#1)" można

traktować

jako zdefiniowaną w

formie:

Analiza

języka

potocznego

111

G d y funkcja rzeczowa zawiera zmienne związane, to zawsze w ł ą c z a się j e d o f u n k c j i f a k t y c z n e j . R o z w a ż m y n p . f u n k c j ę r z e ­ c z o w ą : „% z o s t a ł ( a ) p o ś l u b i o n y ( a ) " , m a j ą c ą k s z t a ł t : „C3y)m(x, y)" gdzie „ m " to „poślubiony(a)". M o ż e m y skrócić t ę funkcję, nadając j e j p o s t a ć „ / ( # ) " ; w ó w c z a s (2) w y r a ż a f a k t o z n a c z o n y p r z e z z w r o t „ b y c i e p o ś l u b i o n y m ( ą ) p r z e z x". J e ś l i się n i e z a s t o s u j e żadnego skrótu, to funkcję faktyczną wyrazimy w następujący s p o s ó b : „[(CŁy)m(x, 2/)]*". Ilekroć zdanie, d a n e w rozszczepieniu n a rzeczy, zostanie w s k a z a n e nie za p o m o c ą funkcji, t y l k o za p o ś r e d n i c t w e m zmien­ n e j „ a " , t y l e k r o ć s t o s o w a ć b ę d z i e m y g w i a z d k ę w celu w s k a z a n i a funkcji faktycznej. Oto n p . piszemy:
7

az=(Kv)a*{v)

(9)

Zdarzenie więc czy fakt, b ę d ą c y odpowiednikiem owego „a", zapi­ s u j e się w p o s t a c i :
(iv)a*(v) (10)

N a l e ż y z a z n a c z y ć , że g w i a z d k a n i e j e s t p r z e m i e n n a w z g l ę d e m z n a k u n e g a c j i . F u n k c j e f a k t y c z n e „<f *" o r a z „ a * " n i e są i d e n t y c z n e . I t a k , g d y „ a " j e s t p r a w d ą , z a c h o d z i n i e t y l k o f a k t v, o d p o w i a ­ d a j ą c y o w e m u „ a " , z g o d n i e z (9), lecz t a k ż e f a k t y n i e o d p o ­ w i a d a j ą c e w s p o m n i a n e m u „ a " ; i c h z a c h o d z e n i e w y r a ż a się p r z y p o m o c y relacji: (Ht>) <**(*>) N a t o m i a s t nie zachodzi wówczas fakt „ a " ; t j . relacja:
(Kv)a*(v)

(U) odpowiadający zmiennej
(12)

n i e j e s t p r a w d z i w a , g d y „ a " j e s t p r a w d z i w e . O t o n p . o ile P i o t r m a samochód, to zachodzi fakt posiadania przezeń samochodu, a o p r ó c z t e g o z a c h o d z i w i e l e f a k t ó w , k t ó r e n i e są p o s i a d a n i e m przezeń s a m o c h o d u ; g d y n a t o m i a s t nie m a on s a m o c h o d u , i t y l k o wówczas, zachodzi fakt nieposiadania przezeń samochodu. Dlatego f a k t o m przysługuje fizyczna egzystencja rzeczy, a nie fikcyjne istnienie sytuacji czy własności; w y w ó d , wedle k t ó r e g o istnieje

112

Hans

Reichenbach
7 4

s y t u a c j a o d p o w i a d a j ą c a z d a n i u f a ł s z y w e m u , n i e d a się p r z e ­ prowadzić w zastosowaniu do funkcji faktycznych, a to z p o w o d u nieprzemienności gwiazdki i negacji. Możemy z a t e m u w a ż a ć fakty c z y z d a r z e n i a z a b ę d ą c e t e g o s a m e g o t y p u co r z e c z y . R e l a c j ę w z a j e m n e j w y m i a n y g w i a z d k i ze z n a k i e m n e g a c j i ujmuje następująca formuła: (Kv)a*(v) = (&v)d*(v) (13)

R ó w n o w a ż n o ś ć t a z a c h o d z i , p o n i e w a ż o b i e s t r o n y są r ó w n o w a ż n e „ a " ; jeśli idzie o s t r o n ę lewą, s t a j e się t o w i d o c z n e , g d y z a n e g u j e m y o b i e s t r o n y w z o r u (9), a d l a p r a w e j s t r o n y — g d y w (9) n a m i e j ­ sce „ a " p o d s t a w i m y „ a " . G d y s k r ó c i m y z n a k n e g a c j i w (13), o t r z y m a m y następującą relację: (v)a*(v) = (&v)d*(v) (14)

W z ó r t e n m ó w i , że z n a k n e g a c j i m o ż n a u s u n ą ć n a d z n a k i e m gwiazdki, g d y przed funkcjonałem stoi wielki k w a n t y f i k a t o r , k t ó r y w ó w c z a s p r z e d z i e r z g a się w o p e r a t o r e g z y s t e n c j a l n y . N i e d a się n a t o m i a s t w y p r o w a d z i ć a n a l o g i c z n e g o w z o r u d l a z a n e g o Oto wspomniany w y w ó d : „W następujący sposób wykazuje się, że nie­ możliwe jest ograniczenie istnienia sytuacji do egzystencji fizycznej. Gdy zda­ nie «a» jest prawdziwe, piszemy «{ &p)(p = a)». Wyrażamy zatem istnienie sytuacji, odpowiadającej zdaniu prawdziwemu, w sposób podobny do stoso­ wanego wobec obiektów będących rzeczami; mianowicie w odniesieniu do obiektów będących rzeczami piszemy «(3a?) (x = x )». Teraz jest oczywiste, że wypowiedź «(p)(p = a)» nie może być prawdziwa. Gdyby była ona praw­ dziwa, moglibyśmy opuścić wielki kwantyfikator i napisać «p = a», gdzie «p» jest zmienną wolną, «a» zaś niezinterpretowaną stałą, która jest prawdziwa; ale z formuły «p == a» można uzyskać fałsz, dobierając na miejsce «p» zdanie fałszywe. Dlatego formuła:
r 1 7 4

«(p)(p

=

a)»

musi być prawdziwa. Formułę tę łatwo przekształcić w ten sposób, b y otrzy­ mać «C3LP)(P == Ale ta ostatnia formuła ustanawia istnienie a, w taki sam sposób jak analogiczna formuła poprzednia ustanawiała istnienie a; czyli a oraz a istnieją. Znaczy to, że istnieje także sytuacja odpowiadająca zdaniu fałszywemu; m a m y zatem istnienie fikcyjne".

Analiza

języka

potocznego

113

wanego funkcjonału, przed k t ó r y m stoi operator egzysten­ cjalny. J ę z y k u ż y w a słówka „ ż e " dla zaznaczenia przejścia od roz­ szczepienia n a rzeczy do rozszczepienia n a zdarzenia. M ó w i m y n p . : „ P i o t r u j r z a ł , że k o t z e s k o c z y ł " ; s ł ó w k o „ ż e " w s k a z u j e t u t a j , iż P i o t r zobaczył zdarzenie. To nie to samo co: „Piotr ujrzał k o t a " , gdyż m o ż e m y widzieć rzeczy, nie dostrzegając ich r u c h u , n p . wska­ zówki zegarka. Słowo „ ż e " z a t e m spełnia rolę o p e r a t o r a jota, wprowadzającego zdarzenie, a u ż y t e g o w zdaniu, d a n y m w roz­ s z c z e p i e n i u n a r z e c z y *. N a t o , że f u n k c j a j e s t f a k t y c z n a w s k a z u j e często [w j ę z y k u angielskim] zastosowanie sufiksów „ing" l u b „ i o n " [ p o l s k i e „ a n i e " l u b „ e n i e " ] , k t ó r e d o d a j e się d o t e m a t u czasownikowego. N p . powyższe zdanie można przekształcić n a : „ P i o t r ujrzał zeskoczenie (zeskok) k o t a " . P o n i e w a ż funkcja f a k t y c z n a z o s t a ł a t u p o d a n a explicite , słówko „że" przestało b y ć k o n i e c z n e ; z a s t ą p i ł j e [w t e k ś c i e a n g i e l s k i m ] o p e r a t o r j o t a „ t h e " . P o n a d t o bezosoboAve u ż y c i e s ł o w a „ i t " wskazuje zwykle n a odniesienie do a r g u m e n t u zdarzeniowego, j a k w zdaniu: „it was m y tenth birthday" .
75 7 6 7 7 7 8

P a r a l e l i z m m i ę d z y z d a r z e n i a m i a r z e c z a m i u j a w n i a się w n a ­ stępującym rozważaniu. P o d o b n i e j a k rzeczy, również i zdarzenia są n o s i c i e l a m i r ó ż n y c h w ł a s n o ś c i ; d l a t e g o o t y m s a m y m z d a r z e ­ niu można wypowiedzieć rozmaite twierdzenia. Mówimy n p . : „trzęsienie ziemi było przerażające" i „trzęsienie ziemi zostało spowodowane przez w y b u c h w u l k a n u " ; albo: „skok k o t a b y ł pełen g r a c j i " i „ p o j a w i e n i e się p s a s p o w o d o w a ł o s k o k k o t a " . W p r a w d z i e zwykle nie n a d a j e m y zdarzeniom imion własnych, ale m o ż n a b y t o r o b i ć ; w y d a j e się, że t e r m i n y t a k i e , j a k „ R e n e s a n s " c z y „ R e ­ s t a u r a c j a " , k t ó r e w p r a k t y c e u t r a c i ł y swój o p i s o w y c h a r a k t e r , można traktować jako imiona własne zdarzeń.
* W kwestii rozmaitych sposobów użycia słowa „że" por. § 49. „Peter saw t h e jumping of t h e cat". „Wyraźnie", „w rozwinięciu". „Ono", „to". „Były to moje dziesiąte urodziny".

75

7 6

7 7

7 8

114.

Hans

Reichenbach

P o d s u m o w u j ą c nasze u w a g i o a r g u m e n t a c h , s t w i e r d z a m y , że panuje szeroka różnorodność w zakresie możliwości w y b o r u argu­ m e n t u . P o pierwsze, w kręgu rzeczy, m o ż e m y dobierać jako argu­ m e n t y coraz to mniejsze jednostki, j a k k o m ó r k i m a t e r i i organicz­ nej, a t o m y czy p r o t o n y i elektrony. P o drugie, m o ż e m y w p r o ­ w a d z a ć zdarzenia jako p r z e d m i o t y a r g u m e n t o w e . P o trzecie, m o ż e m y w r ó ż n o r a k i s p o s ó b z e s t a w i a ć z d a r z e n i a w celu u k s z t a ł t o ­ wania rzeczy, t r a k t u j ą c różne n a s t ę p s t w a zdarzeń jako rzeczy. O t o n p . m o ż n a u w a ż a ć , że r ó ż n e s t a n y c z ą s t e c z k i w o d y k s z t a ł t u j ą rzecz zwaną „cząsteczką w o d y " ; z n o w u różne s t a n y różnych cząsteczek w o d y m o ż n a zjednoczyć i t r a k t o w a ć j a k o rzecz zwaną „falą w o d n ą " . F a l a w o d n a n i e j e s t r z e c z ą w s e n s i e t r w a ł e g o k o m ­ p l e k s u m a t e r i a l n e g o ; a l e o w e t r w a ł e k o m p l e k s y m a t e r i i n i e są p o d ż a d n y m w z g l ę d e m „ l e p s z y m i " r z e c z a m i . W i e m y , że wiele r z e c z y m a t e r i a l n y c h t y m t y l k o r ó ż n i się o d fal w o d n y c h , że z a c h o d z i w n i c h w o l n i e j s z a w y m i a n a m a t e r i i ; m ó w i się n p . , że w ciele l u d z k i m w y m i a n a m a t e r i i o d b y w a się w p r z e c i ą g u s i e d m i u l a t . Niedostrzeganie swobody w doborze obiektów jako argumen­ t ó w doprowadziło do niefortunnego absolutyzmu w niektórych s y s t e m a c h filozoficznych. O t o m a t e r i a l i z m p o n o s i , j a k się z d a j e , winę za absolutyzowanie rzeczy a r g u m e n t o w y c h ; inne systemy filozoficzne p o s z u k u j ą a b s o l u t n y c h a r g u m e n t ó w r z e c z o w y c h , k o n ­ struując substancje poza rzeczami materialnymi. Z drugiej strony, z a p a t r z e n i e się n a d o w o l n o ś ć w z a k r e s i e a r g u m e n t ó w d o p r o w a d z i ł o do błędu polegającego n a o d m a w i a n i u egzystencji rzeczom. G d y H e r a k l i t p o w i a d a : „nie możesz d w a k r o ć wejść do tej samej rzeki", m a r a c j ę , o ile c h c e p o w i e d z i e ć , że r z e k a n i e j e s t r z e c z ą w s e n s i e t r w a j ą c e j s u b s t a n c j i , lecz s e k w e n c j ą z d a r z e ń , w k t ó r e j m a t e r i a n i e p o z o s t a j e t a s a m a ; n i e m a n a t o m i a s t r a c j i , jeśli c h c e w y ­ c i ą g n ą ć w n i o s e k , iż n i e w o l n o u w a ż a ć r z e k i z a r z e c z . Z n a c z e n i e z w r o t u „ t a s a m a r z e k a " j e s t k w e s t i ą definicji; i o k r e ś l i w s z y słowo „ r z e k a " j a k o oznaczające rzecz, k t ó r a polega n a n a s t ę p s t w i e zdarzeń, m o ż n a dwukrotnie wkroczyć do tej samej rzeki. Dlatego n i e z g a d z a m y się z s y s t e m a m i f i l o z o f i c z n y m i , k t ó r e c h c ą u s u n ą ć r z e c z y ; u w a ż a m y n a t o m i a s t definicję o b i e k t u a r g u m e n t o w e g o z a s p r a w ę dowolnej decyzji.

Analiza

języka

potocznego
FIKCYJNE

115

§ 49. I S T N I E N I E

W p r o w a d z o n y przez nas operator egzystencjalny reprezentuje i s t n i e n i e f i z y c z n e , t j . tego rodzaju egzystencję, która przy­ sługuje k o n k r e t n y m p r z e d m i o t o m naszego codziennego otoczenia, j a k również o b i e k t o m o d k r y w a n y m za p o m o c ą m e t o d n a u k o w y c h , i B y w a n i e k i e d y w y g o d n i e m ó w i ć p o z a t y m o i s t n i e n i u w sensie i fikcyjnym, i w związku z t y m w p r o w a d z i ć klasy obiektów fikcyj­ n y c h , co u ł a t w i a opis ś w i a t a . Pierwszymi obiektami tego rodzaju, o których należy tu w s p o m n i e ć , są p r z e d m i o t y p o s t r z e ż e n i a . M ó w i m y o w i d z e n i u p r z e d m i o t u nie t y l k o wówczas, g d y jest on fizycznie o b e c n y ; p o w i a d a m y , że w i d z i m y p e w n e o b i e k t y t a k ż e w e ś n i e c z y t e ż p a t r z ą c n a p r z e d m i o t y odmiennego rodzaju; n p . czarne i białe p l a m k i n a ekranie k i n o w y m p o s t r z e g a m y j a k o osoby czy obiekty fizyczne, takie j a k w n a s z y m c o d z i e n n y m otoczeniu. P r z e d m i o t y t a k i e są f i k c y j n e ; w y g o d n i e j e s t j e d n a k o b c h o d z i ć się z n i m i t a k , jak gdyby były realnymi obiektami. Będziemy je nazywać r z e ­ c z a m i s u b i e k t y w n y m i . N a z w a r z e c z y b e z p o ś r e d n i e ogar­ niać będzie zarówno postrzegane przez nas rzeczy obiektywne, j a k i rzeczy s u b i e k t y w n e ; a z a t e m jeśli j a k a ś rzecz jest bezpo­ średnia, o t w a r t e pozostaje zagadnienie, czy jest ona zarazem o b i e k t y w n a . S ł o w e m „ p o s t r z e g a ć " b ę d z i e m y się p o s ł u g i w a l i w c e l u z a z n a c z e n i a , że c h o d z i o r z e c z y b e z p o ś r e d n i e , n a t o m i a s t słowo „ o b s e r w o w a ć " z a r e z e r w u j e m y dla egzystencji o b i e k t y w n e j , fizycznej. Słowa „widzieć" u ż y w a m y w obu znaczeniach; niekiedy w y r a ż e n i e : „ w i d z ę p s a " — o d n o s i się t a k ż e d o m a r z e ń s e n n y c h , niekiedy zaś m a sens j e d y n i e t a k i j a k z d a n i e : „obserwuję p s a " . Zdanie: „ ^ postrzega psa", zapiszemy za pomocą symboli j a k o : {®-y)xd(y)-pc(xi, y)

(i)
x

Mówimy t u o i s t n i e n i u b e z p o ś r e d n i m ; wskaźnik „#i", dodany d o o p e r a t o r a e g z y s t e n c j a l n e g o , c z y t a się j a k o : „ d l a x istnieje b e z p o ś r e d n i o b y t y". U ż y w a m y „ d " z a m i a s t „ p i e s " , „ p c " z a m i a s t „ p o s t r z e g a " . O d p o w i a d a j ą c e t e m u z d a n i e : '„x o b s e r w u j e p s a " , k t ó r e i m p l i k u j e e g z y s t e n c j ę f i z y c z n ą , p i s z e się:
x

CS.y)d(y)'obs(x ,
l

y)

(2)
10

Logika i język

116

Hans

Beichenbach

g d z i e s y m b o l „obs" w y s t ę p u j e z a m i a s t „ o b s e r w u j e " . Z g o d n i e z n a s z ą u m o w ą co d o u ż y c i a o p e r a t o r a i s t n i e n i a b e z p o ś r e d n i e g o — (1) n i e w y k l u c z a t e g o , iż z a r a z e m (2) j e s t p r a w d ą ; p o z o s t a w i a się t o k w e s t i ą o t w a r t ą . A z a t e m (1) o d n o s i się z a r ó w n o d o m a r z e n i a s e n n e g o c z y d o f i l m u , j a k i d o r e a l n e g o p s a ; (2) t y l k o d o r e a l n e g o p s a . P o r ó w n a n i e (1) z (2) u k a z u j e a n a l o g i ę w s t r u k t u r z e t y c h dwóch zdań. Rozważając s u b i e k t y w n e rzeczy f i k c y j n e , idziemy za kon­ cepcją e m p i r y z m u l o g i c z n e g o , j a k r ó w n i e ż z a i n t e r p r e t a c j ą z g o d n ą ze z d r o w y m r o z s ą d k i e m . W e d l e t e j k o n c e p c j i t y m , co m o ż n a u z n a ć za istniejące fizycznie podczas m a r z e n i a sennego, j e s t j e d y n i e p r o c e s fizjologiczny w ciele l u d z k i m , t a k i j a k i b y zachodził, g d y b y istniał realny obiekt fizyczny tego samego ro­ dzaju. Zdanie to m o ż n a sformułować, dla p r z y p a d k u postrzega­ n i a p s a , p o s ł u g u j ą c się s k r ó t e m „bst" z a m i a s t „ s t a n u k ł a d u n e r w o ­ wego": (m{bst(x z)[(Ky)obs{x , y)-d(y) D bst(x , z)]} (3)
17 1 1

Znaczy t o : istnieje z będące s t a n e m u k ł a d u nerwowego x takie, że g d y x o b s e r w u j e p s a , t o w ó w c z a s x j e s t w s t a n i e z *. N i e s t w i e r d z a się t u f i z y c z n e g o i s t n i e n i a p s a , p o n i e w a ż o d p o w i e d n i e zdanie w y s t ę p u j e j a k o p o p r z e d n i k implikacji. I m p l i k a c j ę t ę za­ pisaliśmy jako konektywną, a b y uniknąć paradoksów implikacji a d i u n k t y w n e j ; n a l e ż y ją r o z u m i e ć j a k o s y n t e t y c z n ą i m p l i k a c j ę k o n e k t y w n ą , z g o d n i e z definicją, p o d a n ą w r o z d z i a l e V I I I . R ó w n o w a ż n o ś ć w y r a ż e ń (1) i (3) w y z n a c z a t e z ę e m p i r y z m u logicznego. R ó w n o w a ż n o ś ć t a świadczy o możliwości eliminacji wyrażeń ustanawiających istnienie bezpośrednie. Z drugiej strony, w s k a z u j e o n a , że n a w e t e m p i r y k o w i w o l n o u ż y w a ć t a k i c h w y 7 u x x

* W bardziej precyzyjnym sformułowaniu trzeba wprowadzić argument czasowy t: C3fi)b8t(x
19

z, tj. (t)[(^[y)obs(x ,
1

y,t).d(y)h

bst(x z,
ly

t)]

(3a)

Zamiast (1) napiszemy wówczas: CKy)x d(y)'pc(x ,
1 1

y, t )
x

(la)

Znaczy t o : x postrzega psa w czasie t .
x x

Analiza

języka

potocznego

117

r a ż e ń , o ile służą o n e s p e c j a l n y m c e l o m *. W y r a ż e n i a t e n a l e ż ą d o s p o s o b u m ó w i e n i a n i e w p r o s t , p r z e k ł a d a l n e g o n a i s t n i e n i e fi­ z y c z n e . M e t a f i z y c y , k t ó r z y u t r z y m u j ą , że i s t n i e j ą t z w . o b i e k t y „ u m y s ł o w e " , w y s t ę p u j ą c e w sferze n i e o s i ą g a l n e j d l a p o j ę ć e m p i ­ r y c z n y c h , p o p e ł n i a j ą p o w a ż n y b ł ą d . W i d z i m y r a c z e j , że „ n i e f i z y c z n e " i s t n i e n i e t a k i c h o b i e k t ó w w y w o d z i się s t ą d , iż w e m p i ­ r y c z n y m p r z e k ł a d z i e (3) o p e r a t o r e g z y s t e n c j a l n y f i g u r u j e w p o ­ p r z e d n i k u implikacji, a z a t e m t e r m i n egzystencjalny nie podlega a s e r c j i . M a m y t u i n s t r u k t y w n y p r z y k ł a d w y j a ś n i a j ą c e j siły a n a l i z y l o g i c z n e j : a n a l i z a t a u j a w n i a , że w y s t ą p i e n i e t e r m i n u e g z y s t e n c j a l ­ nego w p o p r z e d n i k u t ł u m a c z o n o sobie w sposób do tego s t o p n i a b ł ę d n y , iż d o p r o w a d z i ł o t o d o p o w s t a n i a m e t a f i z y c z n e j k o n c e p c j i różnych rodzajów istnienia. N i e k i e d y p o s ł u g u j e m y się i s t n i e n i e m f i k c y j n y m i n n e g o t y p u , co r o z s z e r z a d z i e d z i n ę i s t n i e n i a w z n a c z n i e w i ę k s z y m s t o p n i u aniżeli c z y n i t o i s t n i e n i e b e z p o ś r e d n i e . W e d l e t e j d r u g i e j k o n ­ cepcji m ó w i m y o i s t n i e n i u , i l e k r o ć p r z y p u s z c z e n i e i s t n i e n i a fizycz­ nego nie jest sprzeczne. W t e n sposób w p r o w a d z a m y kategorię i s t n i e n i a l o g i c z n e g o , a formułujemy to symbolicznie jako:

(mif(oo)
Z g o d n i e z n a s z ą definicją wypowiedź (4) z n a c z y t y l e , c o :
n e
e s

(4)

„(a#)/(#)" i J t

sprzeczna

(5)

(4) j e s t z d a n i e m j ę z y k a p r z e d m i o t o w e g o , (5) z a ś — m e t a j ę z y k a . Dlatego nie m o ż e m y między nimi postawić z n a k u równoważności; z a m i a s t t e g o m a m y t u r e l a c j ę e k w i p o l e n c j i , czyli r ó w n o s i l n o ś c i . Z a l e t a p o s ł u g i w a n i a się i s t n i e n i e m l o g i c z n y m p o l e g a n a t y m , iż p o z w a l a t o n a w y r a ż e n i e w j ę z y k u p r z e d m i o t o w y m t a k i c h w y p o w i e d z i , k t ó r e — ściśle m ó w i ą c — n a l e ż ą d o m e t a j ę z y k a ; t a k i e j e d n a k ż e u ż y c i e p r o w a d z i d o t e g o , c o ś m y w y ż e j (§ 5, p o r . t a k ż e § 62)

* W taki sam sposób użył autor terminu „istnienie bezpośrednie", w znacze­ niu przekładalnym na egzystencję fizyczną, w książce Experience and Prediction, University of Chicago Press, Chicago 1938, § 24 oraz s. 266. Odsyłamy do tej książki po dalsze wyjaśnienia powyższej notacji. 10*

118

Hans

Beichenbach

nazwali n i e w ł a ś c i w y m i w y p o w i e d z i a m i p r z e d m i o t o w y m i . Dokonujemy p r z e s t a w i e n i a p i ę t r a j ę z y k o w e g o . I s t n i e n i e m l o g i c z n y m p o s ł u g u j e się n p . K a r o l M o r r i s * w swej teorii znaku, g d y odróżnia d e s y g n o w a n i e od d e n o t o w a n i a . M e k a ż d y z n a k d e n o t u j e ; ale k a ż d y z n a k d e s y g n u j e , jeśli o d p o w i e d n i e z d a n i e e g z y s t e n c j a l n e n i e j e s t s p r z e c z n e . O t o n p . słowo „wąż m o r s k i " desygnuje; jego desygnatowi, wężowi morskiemu, p r z y s ł u g u j e i s t n i e n i e l o g i c z n e . I n n y s p o s ó b p o s ł u g i w a n i a się istnieniem logicznym w y s t ę p u j e w w y r a ż e n i a c h t a k i c h , j a k : „rze­ c z y m o ż l i w e l o g i c z n i e " , „ l o g i c z n i e m o ż l i w e f a k t y " . N i e c o od­ m i e n n e znaczenie m a zwrot „ f a k t y fizycznie możliwe", k t ó r y definiujemy w § 65. Możliwość tego t y p u posłużyć może do zde­ f i n i o w a n i a i s t n i e n i a f i k c y j n e g o ; s t o s u j e się j ą n p . , g d y p o w i a d a m y , że t e o r i a f i z y k a l n a u t r z y m u j e się w o b l i c z u w s z e l k i c h m o ż l i w y c h faktów. Istnienie fikcyjne trzeciego rodzaju występuje w zdaniach, k t ó r e m ó w i ą o t y m , co E u s s e l l ** n a z w a ł p o s t a w a m i p r o p o z y c j o n a l n y m i , t j . p o s t a w a m i względem sądów. Taką formę mają n p . z d a n i a : „x w i e r z y , ż e . . . " , w ą t p i , c z y . . . " , „x z a p r z e c z a , j a k o b y ...", „x m ó w i , że ..." o r a z „x wie, że ...". R o z w a ż m y z d a n i e : „ P i o t r w i e r z y , że J a n z o s t a ł z a b i t y " . I n t e r ­ p r e t u j ą c s p ó j n i k „ ż e " j a k o słowo z a z n a c z a j ą c e r o z s z c z e p i e n i e n a z d a r z e n i a ( p o r . § 48), m o ż e m y z d a n i e t o z a p i s a ć w n a s t ę p u j ą c y s p o s ó b : „ P i o t r w i e r z y w z a b i c i e J a n a " . W y r a ż a j ą c się w t e n s p o s ó b , n i e c h c e m y p o w i e d z i e ć , że i s t n i e j e fizycznie f a k t t a k i , j a k o p i s a n y \ w z d a n i u p o d r z ę d n y m , t j . że J a n z o s t a ł z a b i t y ; a n i t e ż n i e "chcemy t w i e r d z i ć czegoś p r z e c i w n e g o . S t o i m y r a c z e j n a s t a n o w i s k u , że z d a r z e n i e t o i s t n i e j e w j a k i m ś z n a c z e n i u f i k c y j n y m , a n a ­ s t ę p n i e p o w i a d a m y , że P i o t r w t o w i e r z y . P o n i e w a ż t e n r o d z a j istnienia jest p o d o b n y do wspomnianego poprzednio, będziemy m ó w i l i t u t a j , t a k j a k p r z e d t e m , o i s t n i e n i u l o g i c z n y m ; ale b ę x t ± x

* Charles Morris, Foundations of the Theory of Signs, International Encyclopaedia of Unified Science, t. I, nr 2; oraz Signs, Language, and Behaińor, N e w York 1946, Prentice-Hall. ** Bertrand Eussell, Inguiry into Meaning and Truth, N e w York 1940, Norton, s. 22 oraz 336—342.

Analiza

języka

potocznego

119

dziemy je odróżniali od t a m t e g o istnienia logicznego, u ż y w a j ą c dużego „ i " j a k o wskaźnika. A b y z d a n i e t o z a p i s a ć z a p o m o c ą s y m b o l i , o z n a c z m y p r z e z „j>" zdanie podrzędne: „ J a n został zabity"; wówczas funkcję faktyczną „ z a b i c i e J a n a " n a p i s z e m y j a k o „ p * " ( p o r . 9, § 4 8 ) . Całe z d a n i e przybierze teraz taką postać: (mLbi(x v)>p*(v)
19 v

(6)

z n a k bl" w y s t ę p u j e z a m i a s t „ w i e r z y " . W celu w y j a ś n i e n i a f o r m u ł y (6) r o z w a ż m y t e r a z z d a n i e : „ P i o t r w i e , że J a n z o s t a ł z a b i t y " . P o s ł u g u j ą c się s ł o w e m „ w i e " , d a j e m y d o z r o z u m i e n i a , ż e r o z w a ż a n y w y p a d e k r z e c z y w i ś c i e się wydarzył; dlatego też możemy zdanie to sformułować posługując się o p e r a t o r e m e g z y s t e n c j a l n y m , p o z b a w i o n y m dodatkowych określeń, i napisać: (^Lv)Jcn(x ,v)'p*(v)
1

(7)

Z n a k „fcn" f i g u r u j e z a m i a s t „ w i e " . S t r u k t u r a w z o r u (7) u k a z u j e g e n e z ę f o r m u ł y (6). W y p o w i e d ź o w i e r z e b u d u j e się a n a l o g i c z n i e d o w y p o w i e d z i o w i e d z y . T a właśnie t e n d e n c j a d o a n a l o g i i przywiodła język potoczny do wprowadzenia istnienia logicznego. Musimy teraz p o d a ć transkrypcję zawierającą przekład z d a ń tego rodzaju n a zdania, które obejmują istnienie obiektywne. < Tak jak poprzednio, można tego dokonać jedynie przy pomocy j metajęzyka. J a k o przedmiot wierzenia będziemy tedy trakto-j w a l i n i e f a k t , lecz z d a n i e „ p " b ą d ź „(CLv)p*{v) , stwierdzającej istnienie owego faktu, i napiszemy: j
u

bl(x p")
1Jv

(8)

lub używając sformułowania analogicznego do (6): ( Ks)bl(x ,s)-eqs( ,
1 s r

„p")

(9)

„s" jest tutaj zmienną nazwozdaniową, t j . zmienną, której war­ t o ś c i a m i s z c z e g ó ł o w y m i są n a z w y z d a ń ( p o r . § 3 ) . S y m b o l „eąs" z n a c z y „ r ó w n o z n a c z n y " ; z r e l a c j ą t ą z e t k n ę l i ś m y się w § 2 i § 9 ;

120

Hans

Beichenbach

m o ż n a ją u w a ż a ć z a r e l a c j ę w m e t a j ę z y k u , k t ó r a z a c h o d z i w ó w c z a s , g d y o d p o w i a d a j ą c e s o b i e z d a n i a są r ó w n o w a ż n e w s e n s i e ko* n e k t y w n y m *. Reguła transkrypcji, stosowana w odniesieniu do tego ro­ d z a j u i s t n i e n i a l o g i c z n e g o , s t a j e się j a s n a , g d y d o k o n a m y p r z e j ś c i a o d (6) d o (9). W y m a g a o n o z a s t ą p i e n i a z m i e n n e j f a k t y c z n e j v z m i e n n ą n a z w o z d a n i o w ą o r a z w y r a ż e n i a „p*(v) wyrażeniem „eqs( W p o d a n e j p r z e z C a r n a p a i n t e r p r e t a c j i (8) l u b (9) u ż y w a się j e d y n i e e g z y s t e n c j i o b i e k t y w n e j , g d y ż z d a n i a i s t n i e j ą f i z y c z n i e j a k o z n a k i a t r a m e n t u n a p a p i e r z e b ą d ź fale g ł o s o w e wytworzone przez gardło ludzkie, w t y m nawet w y p a d k u , gdy n i e i s t n i e j e ż a d e n o d p o w i a d a j ą c y i m f a k t , t j . g d y są o n e f a ł s z y w e . F o r m u ł a (8) w y m a g a p e w n e g o z a s t r z e ż e n i a . Z n a c z e n i e cu­ dzysłowów zależy od rodzaju relacji równoznaczności między e g z e m p l a r z a m i z n a k ó w , p r z y j ę t e j w definicji c u d z y s ł o w ó w ( p o r . § 3 ) . P r z y z w y k ł e j i n t e r p r e t a c j i c u d z y s ł o w ó w — (8) g ł o s i ł o b y , że x wie­ r z y w z d a n i e „p" w d a n y m j e g o t a k i m a t a k i m w y s ł o w i e n i u . A l e p r z e c i e ż n i e ż y c z y m y s o b i e o g r a n i c z a n i a (8) d o t a k w ą s k i e g o rozumienia; p r a g n i e m y pozostawić o t w a r t ą kwestię, czy P i o t r wierzy w zdanie k s z t a ł t u : „ J a n został z a b i t y " , czy też: „ J a n u m a r ł , lecz n i e b y ł a t o ś m i e r ć n a t u r a l n a " , c z y w r e s z c i e w o d p o ­ wiednie zdanie w jakimś języku obcym. Dlatego też przyjętą w (8) r e l a c j ę r ó w n o z n a c z n o ś c i t r z e b a p o j m o w a ć w j a k n a j s z e r s z y m sensie, ogarniającym wszelkie możliwe wersje z d a n i a „ p " . F o r ­ m u ł a (9) n i e w y m a g a t e g o z a s t r z e ż e n i a co d o c u d z y s ł o w ó w , p o ­ n i e w a ż r e l a c j ę r ó w n o z n a c z n o ś c i p o d a n o t u expliciłe i m o ż n a ją pojmować w dowolny a dogodny sposób. Cudzysłowy zatem mogą m i e ć w (9) s w e z w y k ł e w ą s k i e z n a c z e n i e .
u Sj x

Co p r a w d a , i n t e r p r e t a c j e (8) i (9) n i e o d p o w i a d a j ą ściśle w y ­ s ł o w i e n i u z d a ń o w i e r z e n i u , j a k o że z d a n i a t a k i e n i e z a w i e r a j ą z d a n i a podrzędnego „ p " w cudzysłowie, t y l k o formułują je w języku p r z e d m i o t o w y m . D l a t e g o (6) s t a n o w i s y m b o l i c z n y z a p i s r z e c z y ­ wistego wysłowienia t a k i c h zdań, polegającego n a w y k o r z y s t a n i u
* Por. rozdział V I I I . Kównoważność konektywną, którą m a m y się tu posłużyć, można traktować albo jako tautologiczną, albo jako syntetyczną, w zależności od tego, jakie się przyjmie rozumienie równoznaczności.

Analiza

języka

potocznego

121

istnienia logicznego. G d y p r a g n i e m y interpretację ( 9 | uczynić m o ż l i w ą d o p r z y j ę c i a , m o ż e m y z w i ą z a ć j ą z j ę z y k i e m faktycznie używanym, w następujący sposób: zdanie podrzędne, następujące p o słowie „ ż e " , o p i s u j e f a k t m o ż l i w y , a z d a n i e , w k t ó r e ^ e r z y x jest p e w n y m zdaniem, stwierdzającym ów fakt; jedynie forma tego zdania nie j e s t n a m ^ z n a n a . Ale wyjaśnienie t o r a z jeszcze o d w o ł u j e się d o i s t n i e n i a l o g i c z n e g o , u ż y w a j ą c t e r m i n u „ f a k t m o ż l i w y " . O ile p r a g n i e m y u n i k n ą ć i s t n i e n i a l o g i c z n e g o , m u s i m y j r o z u m i e ć s p ó j n i k „ ż e " j a k o p r z e d s t a w i a j ą c y — n i e rozszczepienie! n a z d a r z e n i a , lecz c u d z y s ł o w y , i t o takie, k t ó r e służą z a z n a c z e n i u j n a j s z e r z e j p o j m o w a n e j r e l a c j i r ó w n o z n a c z n o ś c i ; i n t e r p r e t a c j a tai p r o w a d z i w p r o s t d o f o r m u ł (8) i ( 9 ) . \ Można podać podobną interpretację zdań o innych postawach\ 1 propozycjonalnych. Jedynie dla i u n k c j L «wie" transkrypcja jest z b y t e c z n ą , p o n i e w a ż — j a k w i d a ć z (7) — f u n k c j ę t ę m o ż n a w y ­ r a z i ć w p r o s t , b e z p o s ł u g i w a n i a się i s t n i e n i e m l o g i c z n y m . D o g o d n e jest jednakże zinterpretowanie tej funkcji w sposób analogiczny do innych funkcji tej g r u p y i t r a k t o w a n i e p r z e d m i o t u wiedzy jako r ó w n i e ż p o l e g a j ą c e g o n a z d a n i u . Z a s t ą p i m y p r z e t o (7) — j e d n ą z dwóch następujących formuł:
5 17 ;

kn(x
1

ly

„p") „p")

(10) (11)

(Es)kn(x ,s)'eq8(s,

I n t e r p r e t a c j i (8) — (11) s t a w i a n o z a r z u t , i ż c z ł o w i e k , k t ó r y w c o ś w i e r z y l u b c o ś w i e , n i e m u s i swej w i a r y c z y w i e d z y f o r m u ­ łować w zdaniu, przynajmniej dopóki chodzi o jego własne myśle­ nie. M o ż e m y odpowiedzieć, że g d y człowiek myśli, powstają w y ­ obrażenia l u b pewnego rodzaju procesy psychologiczne, które mają n a t u r ę j ę z y k o w ą i d a d z ą się w ł ą c z y ć d o z a k r e s u z m i e n n e j n a z w o zdaniowej ; mają one charakter zdaniowy, gdyż odpowiednie f a k t y u c z y n i ą z n i c h p r a w d ę a l b o fałsz. T e p r o c e s y p s y c h o l o g i c z n e noszą niekiedy nazwę i n t e r p r e t a n t u zdania i w t e n sposób zostają odróżnione od właściwego języka. I s t o t n i e mają o n e cha­ r a k t e r „ j ę z y k a w e w n ę t r z n e g o " , k t ó r y r ó ż n i się o d z w y k ł e g o t y l k o t y m , ż e j e g o s k ł a d n i a nie j e s t j a s n o o k r e ś l o n a .
s

122

Hans

Beichenbach

U w a g a o k o n c e p c j i R u s s e l l a . Russell uważa za przedmiot wierzenia nie fakt wskazany przez zmienną związaną v, lecz całą sytuację przyporządko­ waną zdaniu „^)". Pisze tedy: bl(x p)
19

(12)

Ten sposób pisania ma tę wadę, że trzeba wyrzec się zasady: / t o ) = (aa;)/(aO-(a =
X j

) ;

wprawdzie (12) jest obiektywnie prawdziwa, nie m o ż e m y przyporządkować jej zdania głoszącego istnienie obiektywne, lecz raczej musimy napisać: (&q) bl(z q).(q
L l9

^ p)

(13)

gdzie „q" jest zmienną zdaniową lub — co na jedno wychodzi — zmienną sytuacyjną. Akcent nad znakiem równoważności wskazuje, że idzie t u o równo­ ważność konektywną, wprowadzoną w (2, § 9), t j . o równoważność tautologiczną, która występuje zamiast relacji identyczności z podanej wyżej zasady [...] Interpretacja ta eliminuje też problem ekstensjonalności, omawiany przez Russella w związku z wzorem (12).

I n n a f o r m a i s t n i e n i a f i k c y j n e g o w i ą ż e się z c z y m ś , co m o ż n a n a z w a ć p r z e d m i o t a m i i n t e n c j o n a l n y m i . M ó w i m y : ..pragnie mieszkać w N o w y m J o r k u " , „ma zamiar zostać aktorem", „próbuje napisać powieść" e t c ; w zdaniach tych zamieszkanie w N o w y m J o r k u , zostanie a k t o r e m , napisanie powieści — to p r z e d m i o t y i n t e n c j o n a l n e , o k t ó r y c h r e a l n y m i s t n i e n i u n i c się n i e r z e k ł o , ponieważ nie wiemy, czy odpowiedni zamiar kiedykolwiek zosta­ nie urzeczywistniony. G d y t e r m i n y takie, jak: „pragnie", „ m a zamiar", „próbuje", t r a k t u j e m y jako funkcje, to t y m s a m y m z m u s z e n i j e s t e ś m y i n t e r p r e t o w a ć z a s a d ę ,J(x ) == { Kx)f{x) • (x = x ) w t e n s p o s ó b , że o d n o s i się o n a d o i s t n i e n i a f i k c y j n e g o . I s t n i e n i e t o d a się p o r ó w n a ć d o w s p o m n i a n e g o w y ż e j i s t n i e n i a s u b i e k t y w ­ n e g o l u b b e z p o ś r e d n i e g o , z t ą j e d n a k r ó ż n i c ą , że p r z e d m i o t in­ t e n c j o n a l n y n i e z o s t a ł d a n y w d r o d z e p e r c e p c j i . M o ż e się o n k o ­ jarzyć z p e w n y m i mniej czy bardziej nieokreślonymi wyobraże­ n i a m i ; a l e t o n i e o w y c h w y o b r a ż e ń d o t y c z ą n a s z e i n t e n c j e : są one wszak skierowane k u realizacji t y c h wyobrażeń. Używając s y m b o l u „($Lx) dla przedmiotów intencjonalnych, można zda­ nie: „Piotr pragnie mieszkać w N o w y m J o r k u " — zapisać w na­ stępujący sposób:
f 1 1 u in

u

(Kv) [f{x y )']*{v)'d8(x v)
in 19 1 19

(14)

Analiza

języka

potocznego

123

„ / ( # ! , 2/1)" z n a c z y t u t a j : „ P i o t r m i e s z k a w N o w y m J o r k u " , ds" z a ś znaczy „pragnie". F o r m a bezokolicznika akcentuje przy tej inter­ p r e t a c j i , że i d z i e t u o r o z s z c z e p i e n i e n a z d a r z e n i a . P r z e k ł a d t a k i c h w y r a ż e ń n a z d a n i a p o s ł u g u j ą c e się j e d y n i e egzystencją fizyczną jest raczej s k o m p l i k o w a n y . Nie m o ż e m y u ż y ć z d a ń j a k o p r z e d m i o t ó w intencji, b o przecież t y m , czego p r a g n i e Piotr, nie jest zdanie: „Piotr mieszka w N o w y m J o r k u " . Ani też n i e m o ż n a p o w i e d z i e ć , że s t a n c i e l e s n y o s o b y P i o t r a j e s t t a k i , jaki by powstał, gdyby Piotr mieszkał w N o w y m J o r k u : byłoby to nieprawdą, albowiem skoro Piotr mieszka w N o w y m J o r k u , t o jego pragnienie zostało już spełnione, a z a t e m nie t r w a on w sta­ n i e p r a g n i e n i a . M u s i m y r a c z e j p o w i e d z i e ć , \ ż e P i o t r z n a j d u j e się w stanie cielesnym, dla którego zamieszkanie w N o w y m J o r k u b y ł o b y z a s p o k o j e n i e m . A z a t e m p r z e d m i o t y i n t e n c j o n a l n e defi­ niujemy za pomocą t e r m i n ó w odpowiadających psychologicznemu p o j ę c i u s p e ł n i e n i a . D e f i n i u j e m y , n p . , z d a n i e (14) p r z y p o m o c y n a s t ę p u j ą c e g o z d a n i a , k t ó r e p o s ł u g u j e się e g z y s t e n c j ą j e d y n i e fizyczną:
n r

mz)bst(x

1J

z) • [f(x

19

y ) D ff(z)]
x

(15)

„bst" z n a c z y t u „ s t a n c i e l e s n y " , t a k j a k w (3), „ / / " z n a c z y „ z a s p o ­ k o j e n i e " . Z d a n i e t o n i e s t w i e r d z a , że P i o t r b ę d z i e m i e s z k a ł , w N o ­ w y m J o r k u , j a k o że t e r m i n „f(x ,y ) figuruje w p o p r z e d n i k u implikacji. J a k i poprzednio, istnienie fikcyjne uległo wyelimino­ w a n i u , g d y ż z d a n i a „f(x ,y ) bądź odpowiadającego m u argu­ m e n t u z d a r z e n i o w e g o „ ^ " u ż y t o n i e j a k o a r g u m e n t u f u n k c j i , lecz jako t e r m i n u związanego z i n n y m i t e r m i n a m i za pomocą operacji p r o p o z y c j o n a l n e j . I m p l i k a c j ą z a k c e n t e m p o s ł u ż y l i ś m y się ze w z g l ę d ó w w y j a ś n i o n y c h w z w i ą z k u z (3).
u 1 1 u x x

W p o d o b n y sposób m o ż n a zdefiniować inne t e r m i n y intencjo­ nalne. Eóżnica między pragnieniem, planowaniem, spodziewaniem się — d a się s p r o w a d z i ć d o r ó ż n y c h r o d z a j ó w z a s p o k o j e n i a . T e r ­ m i n y takie, j a k : „ p l a n o w a n i e " , „ p r ó b o w a n i e " , zawierają w sobie d o d a t k o w e o z n a j m i e n i e , iż d a n a o s o b a p o d e j m u j e p e w n e d z i a ł a n i a , k t ó r e p r z y n a j m n i e j b ę d ą i m p l i k o w a ł y cel, z p e w n y m p r a w d o p o d o ­ b i e ń s t w e m . A b y w i ę c p o d a ć p e ł n ą definicję t a k i c h t e r m i n ó w ,

124

Hans

Beichenbach

m u s i m y się p o s ł u ż y ć i m p l i k a c j ą p r o b a b i l i s t y c z n ą . N i e m o ż e m y w tej książce zamieścić w y k ł a d u n a t e m a t implikacji probabili­ s t y c z n e j ; p o p r z e s t a j e m y więc n a odesłaniu czytelnika do innej p u b l i k a c j i t e g o ż a u t o r a *. Istnieją inne rodzaje istnienia fikcyjnego. Oto n p . w powieściach m a m y do czynienia z obiektami fikcyjnymi, k t ó r y c h istnienie p r z y j m u j e się, g d y z d a n i a d o t y c z ą c e t a k i c h o b i e k t ó w w y s t ę p u j ą w książce. F i k c y j n e istnienie t y c h obiektów, zasługujące n a m i a n o i s t n i e n i a l i t e r a c k i e g o , d a się w i ę c p r z e ł o ż y ć n a f i z y c z n e i s t n i e n i e z d a ń w k s i ą ż c e . U ż y w a j ą c z n a c z k a „li" d l a z a z n a c z e n i a istnienia literackiego, piszemy:
(&x)uf(x) (16)

a

interpretujemy

to

wyrażenie

jako

równosilne

zdaniu "

meta­ (17)

języka: zdanie „ ( H # ) / ( # ) " występuje w książce

N i e k t ó r z y filozofowie u w a ż a j ą , że i n t e r p r e t a c j a t a p o m n i e j s z a i s t o t n ą w a r t o ś ć t w ó r c z o ś c i l i t e r a c k i e j , i u t r z y m u j ą , że w l i t e r a ­ turze m a m y do czynienia z wyższym rodzajem prawdziwości. T a k a k r y t y k a o p i e r a się n a n i e p o r o z u m i e n i u . W dziele l i t e r a c k i m tylko wypowiedziom faktycznym przysługuje rodzaj prawdziwości, w s k a z a n y p r z e z n a s z z n a c z e k „li" **. Z a c h o w a n i e o s ó b f i k c y j n y c h w ich fikcyjnym otoczeniu powinno b y ć przedstawione w t e n sposób, b y przebiegało wedle p r a w psychologii, rządzących rze­ c z y w i s t y m i l u d ź m i ; i n n y m i słowy, p r a w a , k t ó r y m p o d p o r z ą d k o ­ wano postępowanie fikcyjnych postaci, powinny być o b i e k t y w ­ n i e p r a w d z i w e . Spełnienie tego w y m a g a n i a obiektywnej praw­ dziwości jest j e d n y m z kryteriów, p r z y p o m o c y k t ó r y c h oceniamy wartość literatury pięknej. Następny postulat dotyczy tego, by p r a w a , w y r a ż o n e p r z e z z a c h o w a n i e się b o h a t e r ó w f i k c y j n y c h , odgrywały ważną rolę w n a s z y m w ł a s n y m życiu i dzięki t e m u p o m a g a ł y n a m z r o z u m i e ć p o s t ę p o w a n i e l u d z k i e w ogóle.
* H. Reichenbach, Wahrscheinlichkeitslehre, Leiden 1935, A. W. Sijthoff, § 9. ** Można również istnienie literackie przełożyć na istnienie wyobrażeń i emocji w czytelniku. Interpretacja ta prowadzi do istnienia fikcyjnego, po­ dobnego do istnienia bezpośredniego.

Analiza

języJca

potocznego

125

P o d a n e p r z y k ł a d y ś w i a d c z ą o t y m , że i s t n i e n i e f i k c y j n e speł- \ nia w j ę z y k u p o t o c z n y m pożyteczne zadanie, upraszczając go I w z n a c z n y m stopniu. Można owo istnienie . i i k e y j n ^ p o r ó w n a ć z t a k i m ż e istnieniem o b i e k t ó w m a t e m a t y c z n y c h , chociażby n p . nie­ s k o ń c z e n i e o d l e g ł e g o p u n k t u , w k t ó r y m p r z e c i n a j ą się d w i e r ó w n o ­ ległe. W p o s ł u g i w a n i u się t a k i m i w y r a ż e n i a m i n i e t k w i ż a d n e n i e b e z p i e c z e ń s t w o , o ile p a m i ę t a m y o i c h p r z e k ł a d a l n o ś c i n a wyrażenia operujące istnieniem fizycznym. Również składnia ta­ kich w y r a ż e ń — j a k widać z n a s z y c h p r z y k ł a d ó w — nie na­ stręcza trudności. W s z c z e g ó l n o ś c i n i e t r z e b a o d r z u c a ć z a s a d y ,,f(x ) = E C&x)f(x) • • (x=x )", czyli r e l a c j i m i ę d z y p r a w d z i w o ś c i ą a i s t n i e n i e m . J e ś l i jakieś zdanie jest fizycznie p r a w d z i w e , t o zawsze m o ż n a je p r z e ł o ż y ć n a i s t n i e n i e f i z y c z n e . J e d y n i e z d a n i a , k t ó r e są p r a w ­ d z i w e w sensie z m o d y f i k o w a n y m , w y m a g a j ą i s t n i e n i a f i k c y j n e g o p r z y s t o s o w a n i u c y t o w a n e j z a s a d y . O t o n p . , jeśli k o m u ś się śni, że w i d z i w y p a d e k s a m o c h o d o w y , t o z d a n i e : „ d w a s a m o c h o d y się zderzyły" — będzie tylko subiektywnie prawdziwe; zastosowa­ n i e z a t e m p o w y ż s z e j z a s a d y w y m a g a p o s ł u ż e n i a się i s t n i e n i e m b e z p o ś r e d n i m w z g l ę d e m z d a n i a : „ z d a r z y ł się w y p a d e k s a m o ­ chodowy". W istnieniu logicznym pierwszego rodzaju, własność bycia niesprzecznym o d g r y w a rolę prawdziwości i jest przekład a l n a n a istnienie logiczne. Jeśli idzie o istnienie literackie, t o p r a w d z i w o ś ć , c z y r a c z e j n a m i a s t k ę p r a w d z i w o ś c i , definiuje się j a k o własność bycia stwierdzonym w książce.
1 1

Z drugiej strony, zdania, w k t ó r y c h u s t a n a w i a m ę istnienie f i k c y j n e , t a k i e j a k z d a n i e (1) czy (6), są o b i e k t y w n i e p r a w d z i w e . Są o n e p r z e k ł a d a l n e n a o b i e k t y w n i e p r a w d z i w e w y p o w i e d z i , k t ó r e d o t y c z ą i n n y c h p r z e d m i o t ó w , o d z n a c z a j ą c y c h się i s t n i e n i e m fi­ z y c z n y m ; ale d o p ó k i z a t r z y m u j e m y p r z e d m i o t f i k c y j n y , n i e m o ż n a j w y e l i m i n o w a ć o g r a n i c z o n e g o , czyli z a w i e r a j ą c e g o d o p i s a n y w s k a ź ­ n i k , o p e r a t o r a e g z y s t e n c j a l n e g o . W celu p r z e p r o w a d z e n i a t e j ' zasady przyjmujemy regułę, według której przedmiotom fikcyjnym nie w o l n o n a d a w a ć i m i o n w ł a s n y c h . W o l n o j e t y l k o o p i s y w a ć ;i d l a t e g o w y r a ż a się j e z a p o m o c ą z m i e n n y c h z w i ą z a n y c h p r z e z ^ograniczone o p e r a t o r y e g z y s t e n c j a l n e . S ł o w o „ H a m l e t " n i e j e s t j

Ł

126

Hans

Reichenbach

tedy imieniem własnym, tylko skrótem, który występuje zamiast deskrypcji fikcyjnego b o h a t e r a . N a z w y tego rodzaju m o ż n a wy­ różnić, dopisując n a d nimi wskaźnik informujący, o jakiego ro­ dzaju istnienie w d a n y m w y p a d k u chodzi. A więc zdanie: „ H a m ­ l e t z a b i ł s w e g o o j c z y m a " — d a się u j ą ć s y m b o l i c z n i e j a k o : (^Lx) 8t(x y )'k(y
li J 1 Z? u u 1 9

x)

(18)

g d z i e „2/i " f i g u r u j e z a m i a s t „ H a m l e t " , „st" — z a m i a s t „ o j c z y m " , „&" z a ś z a m i a s t „ z a b i ł " . G d y d o w z o r u t e g o z a s t o s u j e m y z a s a d ę f{x ) = C3Lx)f(x) - (x = x ) t o a r g u m e n t „y™" u l e g n i e p r z e k ł a ­ dowi n a drugi operator istnienia literackiego. N a koniec, m o ż n a t u wymienić j a k o rodzaj istnienia fikcyjnego — i s t n i e n i e c e c h , czyli w ł a s n o ś c i . W i d z i e l i ś m y w § 3 9 , że i s t n i e n i e t o o p i e r a się n a k r y t e r i a c h s z e r s z y c h a n i ż e l i s t o s o w a n e w z g l ę d e m i s t n i e n i a f i z y c z n e g o , i że c e c h ę , k t ó r a j e s t d e f i n i o w a l n a , u w a ż a m y z a i s t n i e j ą c ą w t y m sensie, iż n a d a n o j e j j a k i e ś i m i ę w ł a s n e . M o ż n a b y próbować sprowadzenia istnienia tego rodzaju do egzystencji fizycznej, stosując procedurę analogiczną do u ż y t e j w przy­ p a d k u fikcyjnego istnienia p r z e d m i o t ó w b ę d ą c y c h rzeczami. P l a n taki prowadzi jednakże do komplikacji, ponieważ technika wyż­ szego r a c h u n k u f u n k c y j n e g o w i e d z i e — j a k w i a d o m o — auto­ m a t y c z n i e d o f i k c y j n e g o i s t n i e n i a c e c h . R e z u l t a t t e n s p r a w i a , że z r o z u m i a ł e się s t a j e p r a g n i e n i e n i e k t ó r y c h l o g i k ó w , -by w o g ó l e wyeliminować wyższy r a c h u n e k funkcyjny. J a k dotąd jednak nie w y m y ś l o n o w zastępstwie niczego zadowalającego.
u r 1 1 } 7 9
79

W § 41 c z y t a m y na ten temat: „Formuła: (25) e&f)(x)fx głosi, że istnieje taka cecha, która nie przysługuje żadnej rzeczy. Formuła ta zabezpiecza zatem istnienie klasy pustej A w taki sam sposób jak formuła « ( 3 / ) (x)f(x)» gwarantuje istnienie klasy uniwersalnej y . Ponadto (25) jasno wskazuje, że -— jak ustalono w § 3 9 — kryteria egzystencjalne, zastosowane wobec funkcji, są szersze od kryteriów w y m a g a n y c h w w y p a d k u rzeczy fi­ zycznych. Świadczy ona o t y m , że technika wyższego rachunku funkcyjnego zmusza nas do mówienia o istnieniu i takich także własności, których żadna fizyczna rzecz nie posiada, a zatem do przyznania cechom istnienia o cha­ rakterze fikcyjnym".

Analiza

języka

potocznego

127

§ 50. S Ł O W A S A M O Z W R O T N E *

W i d z i e l i ś m y , że w i ę k s z o ś ć d e s k r y p c j i i n d y w i d u a l n y c h s k o n ­ s t r u o w a n a j e s t w t e n s p o s ó b , iż o d n o s z ą się o n e d o i n n y c h i n d y ­ widuów. Istnieje j e d n a k m . in. klasa deskrypcji, w k t ó r y c h o w y m i n d y w i d u u m o p i s y w a n y m jest sam a k t mówienia. M a m y specjalne słowa dla w y r a ż e n i a takiej relacji, mianowicie słowa takie, j a k : „ja", „ t y " , „ t u t a j " , „teraz", „ten". Takiż c h a r a k t e r mają czasy g r a m a t y c z n e czasownika, ponieważ określają czas, za pomocą o d n i e s i e n i a d o c z a s u , w k t ó r y m d a n e s ł o w a w y g ł o s z o n o . W celu u p r z y t o m n i e n i a sobie f u n k c j i t y c h s ł ó w m u s i m y się p o s ł u ż y ć rozróżnieniem między e g z e m p l a r z e m z n a k u a s y m b o l e m , przy czym „egzemplarz znaku" to d a n y indywidualny znak, a „ s y m b o l " — t o klasa p o d o b n y c h e g z e m p l a r z y z n a k u (por. § 2). S ł o w a i z d a n i a są t o s y m b o l e . E o z w a ż a n e o b e c n i e s ł o w a są t o t a k i e w y r a z y , k t ó r e o d n o s z ą się d o o d p o w i a d a j ą c e g o i m e g z e m ­ plarza danego znaku, użytego w p e w n y m i n d y w i d u a l n y m akcie mówienia lub pisania; m o ż n a je z a t e m nazwać s ł o w a m i s a m o z w r o t n y m i , czyli s ł o w a m i , k t ó r e „ o d b i j a j ą " swój w ł a s n y e g z e m p l a r z , z w r a c a j ą się d o s a m y c h siebie.
8 0

Ł a t w o się z o r i e n t o w a ć , że k a ż d e z t y c h słów m o ż n a zdefinio­ w a ć p o s ł u g u j ą c się t e r m i n a m i z a w i e r a j ą c y m i z w r o t „ t e n w ł a ś n i e egzemplarz z n a k u " . Słowo „ja", n p . , znaczy tyle, co: „osoba, k t ó r a wygłosiła t e n właśnie egzemplarz z n a k u " ; „teraz" znaczy tyle, co: „czas, w k t ó r y m u ż y t o tego właśnie egzemplarza z n a k u " ; „ten stół" znaczy tyle, co: „stół w s k a z a n y p r z y p o m o c y gestu towarzyszącego t e m u właśnie egzemplarzowi z n a k u " . A z a t e m p o w i n n i ś m y z b a d a ć jedynie znaczenie owego z w r o t u „ten właśnie egzemplarz znaku". Można interpretować funkcję zwrotu „ten właśnie egzemplarz z n a k u " , jako operację p o d o b n ą do operacji cudzysłowowej, wy­ jaśnionej w § 3 ; t ę nową operację w y r ó ż n i m y w zapisie s y m b o * Rozwinięcie idei przedstawionych w t y m paragrafie umożliwiła mi uprzejmość Profesora Bertranda Russella, który łaskawie udostępnił mi swój rękopis, opublikowany następnie w jego książce pt. An Inąuiry into Meaniug and Truth, N e w York 1940, Norton, rozdz. V I I , „Egocentric Particulars". „Token-reflexive words".
8 0

128

Hans

Reichenbach

licznym przy pomocy c u d z y s ł o w ó w p r z y e g z e m p l a r z o w y c h . Podczas gdy operacja ujmowania wyrażenia w zwykły cudzysłów p r o w a d z i od pewnego słowa do n a z w y tegoż słowa, t o operacja ujmowania wyrażenia w cudzysłów przyegzemplarzowy pro­ wadzi od pewnego egzemplarza z n a k u do egzemplarza denotującego ó w e g z e m p l a r z z n a k u . P o s ł u ż m y się s t r z a ł k a m i d l a o z n a c z e ­ nia cudzysłowów przy egzemplarzowych; wówczas znak: ^a^ (1)

b ę d z i e — n i e n a z w ą e g z e m p l a r z a z n a k u „ a " w (1) *, lecz j e g o e g z e m p l a r z e m z n a k u . (1) n i e j e s t n a z w ą , p o n i e w a ż e g z e m p l a r z z n a k u (1) j e s t e g z e m p l a r z e m z w r o t n y m i n i e d a się p o w t ó r z y ć ; a zatem: " W (2)

n i e t y l k o j e s t e g z e m p l a r z e m z n a k u r ó ż n y m o d (1), ale p o n a d t o o d n o s i się d o i n n e g o e g z e m p l a r z a z n a k u . J e ś l i c h c e m y w p r o w a d z i ć n a z w ę e g z e m p l a r z a z n a k u (1), t j . p e ­ wien symbol, a zatem klasę egzemplarzy znaku, możemy to uczy­ nić, u ż y w a j ą c n i e z w r o t n y c h e g z e m p l a r z y z n a k u . Ż e b y t o lepiej zrozumieć, rozważmy naprzód operację wprowadzenia nowych symboli z a m i a s t i n n y c h symboli. Jeśli piszemy definicję: P TO « V b l u b o d p o w i a d a j ą c e jej z d a n i e , w k t ó r y m w y s t ę p u j ą n a z w y symboli: m a t o s a m o z n a c z e n i e c o : a V b"
v

(3) tych

(4)

t o o w o z d a n i e — ściśle m ó w i ą c — z n a c z y : k a ż d y e g z e m p l a r z z n a k u , p o d o b n y d o ^p^, jest z k a ż d y m egzemplarzem znaku, podobnym do równoznaczny V b^ (5)

W i d z i m y , że w p r o w a d z e n i e s y m b o l u s y n o n i m i c z n e g o p o c i ą g a za s o b ą z a s t o s o w a n i e r e l a c j i r ó w n o z n a c z n o ś c i m i ę d z y e g z e m * Zwrot ten jest skrótem powiedzenia: „egzemplarz znaku w (1), podobny do egzemplarza znaku a^ .
u

Analiza

języka

potocznego

129

plarzami znaków oraz operacji ujmowania w cudzysłowy przyegzemplarzowe. W p o d o b n y sposób m o ż n a wprowadzić niezwrotne egzemplarze z n a k u , r ó w n o z n a c z n e ze z w r o t n y m e g z e m p l a r z e m z n a k u . M o ­ żemy np. napisać: k a ż d y e g z e m p l a r z z n a k u p o d o b n y d o ^w ^ j e s t r ó w n o z n a c z n y
1

z egzemplarzem znaku

(6)

Z d a n i e t o z n a c z y , że „ w " j e s t n a z w ą e g z e m p l a r z a z n a k u „ 6 " w (6). W ten sam sposób m o ż n a b y wprowadzić nazwę egzemplarza z n a k u „ a " w (1); m u s i e l i b y ś m y w ó w c z a s n a p i s a ć z w r o t b ę d ą c y o d p o w i e d n i k i e m (6), w m i e j s c u , k t ó r e n a p a p i e r z e b e z p o ś r e d n i o p o p r z e d z a t o m i e j s c e , g d z i e f i g u r u j e (1), n a s t ę p n i e z a ś m u s i e l i ­ byśmy dodać drugi komplet cudzysłowów przyegzemplarzowycłi d o e g z e m p l a r z a z n a k u (1). N a w i a s e m m ó w i ą c , j u ż e ś m y się p o s ł u ż y l i t a k ą n a z w ą w z o r u (1), k i e d y ś m y u ż y l i s y m b o l u „ ( 1 ) " ; n a p i s , za­ wierający taki symbol liczbowy obok zwrotnego egzemplarza znaku, n a l e ż y w ł a ś n i e r o z u m i e ć w sensie t a k i m j a k (6) *. R o z u m i e m y teraz funkcję symbolu „ten egzemplarz Np. zdanie: znaku".

ten oto kawałek papieru, n a k t ó r y m widnieje ten właśnie egzemplarz znaku

(7)

m o ż n a b y z a s t ą p i ć z d a n i e m z ł o ż o n y m z e g z e m p l a r z a z n a k u (7) w c u d z y s ł o w i e p r z y e g z e m p l a r z o w y m o r a z ze s ł ó w : „ t e n o t o k a ­ wałek papieru, n a k t ó r y m widnieje", poprzedzających ów egzem­ p l a r z . B ą d ź t e ż , p o s ł u g u j ą c się n a z w ą e g z e m p l a r z a z n a k u „ ( 7 ) " , moglibyśmy na dowolnym kawałku papieru napisać zdanie: „ten oto k a w a ł e k p a p i e r u , n a k t ó r y m widnieje egzemplarz z n a k u (7)".
* Nasz sposób użycia symbolu liczbowego „(1)" jako nazwy egzemplarza znaku różni się od zwykłego używania symboli liczbowych przy formułach, ponieważ zazwyczaj symbole te są nazwami symboli, t j . odnoszą się do do­ wolnego egzemplarza znaku, byleby był on podobny do tego, przy którym ów symbol liczbowy figuruje. Symboli liczbowych przy zwrotnych egzem­ plarzach znaku używa się zawsze w taki sam sposób, w jaki u ż y t y został nasz symbol „(l)".

130

Hans

Beichenbach

W t e n s p o s ó b u l e g ł a e l i m i n a c j i s a m o z w r o t n o ś ć , czyli z j a w i s k o „odbijania" przez d a n y egzemplarz znaku — samego siebie*. W i d z i m y , d a l e j , że s y m b o l „ t e n w ł a ś n i e e g z e m p l a r z z n a k u " nie jest z w r o t e m a n i zbiorem słów — w z w y k ł y m znaczeniu wy­ r a z u „ z w r o t " . R ó ż n e e g z e m p l a r z e z n a k u , p o d o b n e d o siebie, s t a ­ n o w i ą c e w e s p ó ł s y m b o l „ t e n w ł a ś n i e e g z e m p l a r z z n a k u " , n i e są równoznaczne. Dlatego symbol „ten właśnie egzemplarz z n a k u " n a z y w a ć będziemy niby-zwrotem. Symbol „ten właśnie egzem­ plarz z n a k u " b y w a u ż y w a n y dla wskazania pewnej operacji; znaczenia tej operacji nie m o ż n a sformułować w d a n y m języku, t y l k o w j e g o m e t a j ę z y k u . W s z y s t k i e s ł o w a s a m o z w r o t n e są n i b y słowami; m o ż n a je zastąpić właściwymi słowami w połączeniu z pewną operacją, mianowicie z operacją „ten właśnie egzemplarz znaku". W celu u z y s k a n i a d o g o d n e j notacji w p r o w a d z i m y s y m b o l „ 0 " j a k o n a z w ę specyficznego egzemplarza z n a k u , k t ó r y jest po­ d o b n y do tego egzemplarza, w k t ó r y m u ż y t o „ 0 " . P r z y p u ś ć m y np., że k t o ś m ó w i : „ t e n c h ł o p i e c j e s t w y s o k i " ; w ó w c z a s e g z e m p l a r z z n a k u u ż y t y przez tego kogoś (tj. całe wygłoszone p r z e z e ń zda­ nie) o t r z y m a n a z w ę „ 0 " . Z d a n i e w y g ł o s z o n e p r z e z t ę o s o b ę m o ż n a teraz symbolicznie zapisać w następującej postaci: t[(ix)b(x):rf(x, 0)] (8)

„tf" z n a c z y t u t a j „ w y s o k i " , „ 6 " z n a c z y „ c h ł o p i e c " , „ r / " z a ś z n a c z y „ o d n o s z ą c y się d o " . O d n i e s i e n i e t o j e s t z w y k l e d a n e p r z y p o m o c y bliskości przestrzenno-czasowej. E g z e m p l a r z z n a k u oznaczony przez „ 0 " nie jest t y m egzemplarzem, k tó r e go u ż y t o w p o w y ż s z y m s f o r m u ł o w a n i u z d a n i a (8), t y l k o i n n y m e g z e m p l a r z e m t e g o sa-

* Zachodzi drobna różnica w sposobie użycia zwrotu „ten właśnie egzem­ plarz znaku" oraz użycia cudzysłowów strzałkowych. Egzemplarz znaku, zawierający cudzysłów strzałkowy, odnosi się do tegoż egzemplarza znaku, z wykluczeniem owego cudzysłowu; tymczasem zwrot „ten właśnie egzemplarz znaku" odnosi się do tegoż egzemplarza znaku wraz z egzemplarzem słów „ten właśnie". Egzemplarze słów „ten właśnie" są więc zwrotne, podczas gdy cudzysłowy strzałkowe — nie. Różnica ta jest jednakże nieistotna.

Analiza

języka

potocznego

131

mego zdania, t y m mianowicie, k t ó r y został wygłoszony przez wspomnianą osobę. Dlatego symbol „ 0 " nie jest samozwrotny, lecz z w r o t n y w i n n y m s e n s i e : o d n o s i się o n d o p o d o b n e g o e g z e m ­ plarza, k t ó r y należy osobno wyszczególnić. J e s t on z a t e m nazwą właściwą, ale specjalnej n a t u r y , u ż y t ą w m e t a j ę z y k u . Właściwie, s ł o w o „ t e n " , g d y go u ż y j e m y w c u d z y s ł o w i e o b e j m u j ą c y m m o w ę niezależną, m a znaczenie z n a k u „ 0 " , a nie s a m o z w r o t n e g o „ t e n " , figurującego w z w y k ł y m kontekście bez cudzysłowu. P o s ł u g u j ą c się t ą n o t a c j ą m o ż e m y z d a n i a , k t ó r e p i e r w o t n i e zostały wygłoszone w formie samozwrotnej, zapisać w t a k i sposób, że u ż y t y s y m b o l n i e b ę d z i e s a m o z w r o t n y . D l a p r z y k ł a d u n a p i s z m y w postaci symbolicznej zdanie: „tutaj ja stoję", wygłoszone przez L u t r a w R e i c h s t a g u w W o r m a c j i w r. 1 5 2 1 . Słowa L u t r a ozna­ c z y m y za p o m o c ą „ 0 " . W ó w c z a s słowo „ j a " m o ż n a n a p i s a ć w p o s t a c i : „ t e n x, k t ó r y p o w i e d z i a ł 0 " ; słowo „ t u t a j " w y r a z i m y z w r o t e m : „ m i e j s c e z, w k t ó r y m w y g ł o s z o n o 0 " . M a m y z a t e m , p o s ł u g u j ą c się f u n k c j ą „x m ó w i y w z", g d z i e „sp" z a s t ą p i „ m ó w i " , a „st" — „ s t o j ę " : St[{lX)C&z)sp{x, 0 , Z)'(iz){$£x)8p{%, 0 , Z)] (9)

J e s t r z e c z ą j a s n ą , że s ł o w a „ t u t a j " o r a z „ j a " , u ż y t e w c y t a c i e z L u t r a , nie mają znaczenia s a m o z w r o t n y c h , k t ó r e przysługuje odpowiednim słowom jego oryginalnego, pierwotnego powiedze­ nia, tylko znaczenie ustalone za pomocą t e r m i n ó w „ 0 " , a u ż y t e w (9). Z a m i a s t cudzysłowu strzałkowego, a z a r a z e m w celu u z y s k a n i a n o t a c j i ściśle o d z w i e r c i e d l a j ą c e j u j ę c i e s ł o w n e , w ł a ś c i w e j ę z y k o w i p o t o c z n e m u , p o s ł u ż y m y się s y m b o l e m „ 0 * " w z n a c z e n i u p i e r ­ w o t n e g o „ t e n " , czyli j a k o n a z w y całego e g z e m p l a r z a z n a k u , w obrębie którego to egzemplarza występuje egzemplarz symbolu „ 0 * " . A z&tem z d a n i e „ s t r o n a , n a k t ó r e j t o z d a n i e z o s t a ł o n a ­ pisane, m a n u m e r 1 3 1 " m o ż n a przedstawić za pomocą symboli — „2>" z a m i a s t „ s t r o n a " , „ w " — z a m i a s t „ z o s t a ł o n a p i s a n e n a " o r a z „fen" z a m i a s t „ m a n u m e r " — j a k o w z ó r k s z t a ł t u : Kn[{ix)p(x)-wr(0*
Logika i język
9

x)j 1 3 1 ]

(10)
11

132

Hans

Reichenbach

W p r a w d z i e z d a n i e (10) j e s t p r a w d z i w e w o d n i e s i e n i u d o k a ż d e g o egzemplarza tej książki, t o przecież jego znaczenie jest ze względu n a k a ż d y e g z e m p l a r z i n n e ; o d n o s i się o n o d o o k r e ś l o n e j s t r o n i c y tego konkretnego egzemplarza, w k t ó r y m właśnie zostało wy­ d r u k o w a n e . E g z e m p l a r z s y m b o l u „6>*", f i g u r u j ą c y w (10), d e n o t u j e t e n j e d y n y e g z e m p l a r z z d a n i a (10), w k t ó r y m s a m w y s t ę ­ p u j e *.

§ 51. C Z A S Y G R A M A T Y C Z N E

CZASOWNIKÓW

Czasy g r a m a t y c z n e czasowników stanowią szczególnie w a ż n y rodzaj s y m b o l u s a m o z w r o t n e g o . Czasy t e determinują czas w od­ niesieniu do p u n k t u czasowego samego a k t u mówienia, t j . wy­ głoszonego egzemplarza z n a k u . Bardziej d o k ł a d n a analiza ujawnia, że w s k a z y w a n i e c z a s u p r z e z c z a s y g r a m a t y c z n e m a w c a l e z ł o ż o n ą strukturę. Nazwijmy p u n k t czasowy egzemplarza znaku punktem m o w y . Wówczas następujące trzy określenia: „przed p u n k t e m m o w y " , „równocześnie z p u n k t e m m o w y " i „po punkcie m o w y " , d a d z ą t y l k o t r z y c z a s y g r a m a t y c z n e ; a że l i c z b a c z a s ó w g r a m a ­ t y c z n y c h jest oczywiście większa, będzie n a m p o t r z e b n a bardziej złożona i n t e r p r e t a c j a . Ze zdania takiego, j a k : „ P i o t r poszedł b y ł " — w i d a ć , że p o r z ą d e k c h r o n o l o g i c z n y , w y r a ż o n y p r z e z w y ­ stępujący t u czas g r a m a t y c z n y , d o t y c z y nie jednego zdarzenia, tylko dwóch zdarzeń, których pozycje zostały zdeterminowane ze w z g l ę d u n a p u n k t m o w y . T e p u n k t y c z a s o w e n a z w i e m y p u n k ­ t e m z d a r z e n i a i p u n k t e m o d n i e s i e n i a . W naszym przy­ k ł a d z i e p u n k t e m z d a r z e n i a j e s t c z a s , k i e d y P i o t r szedł, p u n k t e m zaś odniesienia — czas m i ę d z y o w y m p u n k t e m zdarzenia a p u n k t e m mowy. W izolowanym zdaniu, t a k i m j a k p o d a n e dla przykładu, n i e j e s t j a s n e , co z a p u n k t c z a s o w y z o s t a ł u ż y t y j a k o p u n k t o d n i e * Jeśli chcemy zdefiniować u ż y t y w (10) egzemplarz znaku „ 0 * " , posłu­ gując się jako terminami cudzysłowami przy egzemplarzowy mi, to m o ż e m y tego dokonać w następujący sposób: Naprzód wprowadzamy nazwę „w" egzem­ plarza (10), na zasadzie analogii względem (6). Następnie definiujemy: egzem­ plarz znaku „ 0 * " , u ż y t y w obrębie w, jest równoznaczny z w.

Analiza

języka

potocznego

133

sienią. B y w a t o r a c z e j w y z n a c z o n e p r z e z k o n t e k s t . W o p o w i a ­ daniu, n p . , seria r e l a c j o n o w a n y c h w y p a d k ó w w y z n a c z a p u n k t odniesienia, k t ó r y m będzie t y m r a z e m przeszłość oglądana z p u n k t u m o w y ; wówczas p e w n e zdarzenia leżące poza t y m p u n k t e m od­ n o s i się n i e b e z p o ś r e d n i o d o p u n k t u m o w y , lecz w ł a ś n i e d o p u n k t u odniesienia, k t ó r y został z d e t e r m i n o w a n y przez opowiadanie. Następujący przykład, zaczerpnięty z W. Somerset Maughama Of Humań Bondage, p r z y c z y n i się m o ż e d o w y j a ś n i e n i a t y c h s t o ­ sunków czasowych:
Ale Filip przestał o niej myśleć w chwilę po t y m , jak usadowił się b y ł w powozie. Myślał tylko o przyszłości. Napisał był do pani Otter — „massiere", której Hayward był go polecił, i wiózł w kieszeni zaproszenie na herbatę na­ zajutrz .
81

Seria zdarzeń, zrelacjonowanych tu w zwykłym czasie przeszłym, wyznacza miejsce p u n k t u odniesienia przed p u n k t e m m o w y . N i e k t ó r e w y p a d k i , j a k : u s a d o w i e n i e się w p o w o z i e , p i s a ­ nie listu oraz danie polecenia, poprzedzają p u n k t odniesienia i dlatego zostały p o d a n e w czasie zaprzeszłym. Innej ilustracji takich stosunków czasowych dostarczyć może opowiadanie historyczne, zaczerpnięte z Macaulaya:
W roku 1678 zmieniło się było całkowicie oblicze sytuacji... osiemnaście lat złych rządów wywołało było wśród większości pragnienie, b y gwarancję swych swobód uzyskać za wszelką cenę. Szał ich powracającej lojalności wyładował się był w pierwszym wybuchu. W ciągu paru zaledwie miesięcy powywieszali byli i na wpół powywieszali, poćwiartowali i wypatroszyli w ilości wystarcza­ jącej, b y osiągnąć zaspokojenie. Stronnictwo Okrągłogłowych było, jak się zdaje, nie tylko pokonane, ale nadto rozbite i rozproszone, b y móc się kiedy­ kolwiek pozbierać. W t e d y rozpoczął się odpływ opinii publicznej. Naród za­ czynał rozumieć, jakiemu to człowiekowi powierzył był bez zastrzeżeń wszystkie

Przekład ten jest celowo niezgrabny, gdyż konieczne było zachowanie w nim form czasu zaprzeszłego; w oryginale fragment ten brzmi następująco: „But Philip ceased to think of her a moment after he had settled down in his carriage. He thought only of the futurę. H e had written to Mrs. Otter, the «massiere» to whom Hayward had given him an introduction, and had in his pocket an invitation to tea on the following day". 11*

8 1

134

Hans

Reichenbach

swe najdroższe -interesy, jakiego człowieka tak hojnie obdarzył był s w y m naj­ gorętszym przywiązaniem .
82

P u n k t e m odniesienia jest t u rok 1678. Zdarzenia z tego roku, t a k i e j a k początek o d w r o t u opinii publicznej oraz uświadomienia s o b i e c h a r a k t e r u k r ó l a , z r e f e r o w a n o w z w y k ł y m czasie p r z e s z ł y m . Z d a r z e n i a p o p r z e d z a j ą c e t e n p u n k t c z a s o w y u j ę t o w c z a s i e za­ p r z e s z ł y m : a więc z m i a n ę oblicza sytuacji, w y b u c h y o k r u c i e ń s t w a , zaufanie n a r o d u do m o n a r c h y . W niektórych czasach gramatycznych dwa lub trzy p u n k t y są r ó w n o c z e s n e . O t o n p . w z w y k ł y m c z a s i e p r z e s z ł y m p u n k t z d a ­ r z e n i a i p u n k t o d n i e s i e n i a są r ó w n o c z e s n e i o b a z n a j d u j ą się p r z e d p u n k t e m m o w y ; użycie w p o w y ż s z y m cytacie czasu przeszłego j a s n o t o u k a z u j e . T y m w ł a ś n i e z w y k ł y c z a s p r z e s z ł y r ó ż n i się o d c z a s u g r a m a t y c z n e g o , z w a n e g o present perfect. W z d a n i u : „ I h a v e seen C h a r l e s " , zdarzenie jest przed p u n k t e m m o w y , ale odnie­ siono je do p u n k t u równoczesnego z p u n k t e m m o w y ; t j . p u n k t y m o w y i o d n i e s i e n i a p o k r y w a j ą się. T o z n a c z e n i e c z a s u g r a m a t y c z ­ n e g o present perfect m o ż n a z i l u s t r o w a ć p r z y p o m o c y n a s t ę p u j ą ­ cego c y t a t u z K e a t s a :
8 3

Much have 1 traveled in the realms of gold, And m a n y goodly states and kingdoms seen;

I tutaj przekład jest niezgrabny, trzeba bowiem było zachować formy czasu zaprzeszłego.'A oto tenże fragment w oryginale: „In 1678 the whole face of things had changed... eighteen years of misgovernment had made the... majority desirous to obtain security for their liberties at any risk. The fury of their returning loyalty had spent itself in its first outbreak. In a very few months t h e y had hanged and half-hanged, ąuartered and emboweled, enough to* satisfy them. The Koundhead party seemed to be not merely overcome, b u t to o much broken and scattered ever to rally again. Then commenced the reflux of public opinion. The nation began to find out to what a man it had intrusted without conditions all his dearest interests, on what a jnan it had lavished all its fondest affection". Polski odpowiednik „Widziałem Karola" ze względu na użycie zwykłego czasu przeszłego nie może stanowić dobrej ilustracji tego rodzaju stosunku czasowego.
8 3

8 2

Analiza

języka

potocznego

135

Round many western islands have I been Which bards in fealty to Apollo liold .
84

P o r ó w n u j ą c t o z p o p r z e d n i m i c y t a t a m i w i d z i m y , że t u t a j , w s p o s ó b o c z y w i s t y , z d a r z e n i a m i n i o n e o g l ą d a się z p u n k t u o d n i e s i e n i a , k t ó r y nie* z n a j d u j e się, t a k j a k o n e , w p r z e s z ł o ś c i , t y l k o z b i e ż n y jest z p u n k t e m m o w y . I to jest właśnie przyczyna, dla której s ł o w a K e a t s a n i e m a j ą c h a r a k t e r u n a r r a c y j n e g o , lecz d z i a ł a j ą n a n a s z b e z p o ś r e d n i o ś c i ą w ł a ś c i w ą z w r a c a n i u się w p r o s t d o c z y ­ t e l n i k a . J a k w i d a ć , p o t r z e b n e są t r z y p u n k t y c z a s o w e n a w e t d l a rozróżnienia t y c h czasów g r a m a t y c z n y c h , które przy powierzchow­ n y m b a d a n i u z d a j ą się d o t y c z y ć t y l k o d w ó c h p u n k t ó w c z a s o w y c h . Trudności, k t ó r e książki do g r a m a t y k i mają z wytłumaczeniem z n a c z e ń r ó ż n y c h c z a s ó w g r a m a t y c z n y c h , b i o r ą się s t ą d , że a u t o r z y owych podręczników nie uznają trójmiejscowej s t r u k t u r y , jaką o d z n a c z a się d e t e r m i n a c j a c h r o n o l o g i c z n a , w y s t ę p u j ą c a w c z a s a c h g r a m a t y c z n y c h *. W t e n sposób dochodzimy do następujących tabel, w k t ó r y c h inicjały „ £ " , „i?" i „ # " figurują odpowiednio z a m i a s t : „ p u n k t u zdarzenia", „ p u n k t u odniesienia" i „ p u n k t u m o w y " , a strzałka od lewej do p r a w e j w s k a z u j e k i e r u n e k c z a s u :
8 5

* W świetnej analizie gramatyki J. O. H. Jespersena (The Philosophy of Gramnmr, H. Holt, N e w York 1924) znajduję trzypunktową strukturę w odnie­ sieniu do takich czasów gramatycznych, jak past perfect i futurę perfect (s. 256), natomiast nie stosuje się jej t a m do interpretacji innych czasów gra­ matycznych. To tłumaczy trudności, które nawet Jespersen ma w odróżnie­ niu czasu present perfect od zwykłego czasu przeszłego, czyli simple past (s. 269). Zauważa on słusznie bliski związek między czasem teraźniejszym a present perfect, widoczny w takich zdaniach, jak: „now I have eaten enough". Podaje jednak nieco mętną definicję czasu present perfect, nazywając go „retro­ spektywną odmianą czasu teraźniejszego". [„Now I have eaten enough" — „Najadłem się (i teraz jestem syty)"]. Również i w t y m w y p a d k u polski przekład tego wiersza nie stanowi dobrej ilustracji omawianego zagadnienia, gdyż present perfect ustąpi w nim prostemu czasowi przeszłemu: „Wiele podróżowałem po królestwach złota I wiele pięknych państw i królestw widziałem; Opłynąłem wiele w y s p za­ chodnich, Które bardowie dzierżą w lennie dla Apollina". Zachowuję angielską terminologię i brzmienie przykładów, gdyż polskie odpowiedniki nie oddają w pełni relacji chronologicznych.
8 4 85

136 Past Perfect

Hans

Reichenbach Past Present Perfect

Simple

I had seen John R S R,E

I saw John S

I have seen John S,R

Present I see John
i ».

Simple

Futurę

Futurę

Perfect

I shall see John
i i » .

I shall have seen John
i s ' , »

S,R E
9

S,R

E

S

E

R

W niektórych czasach g r a m a t y c z n y c h z a w a r t a jest d o d a t k o w a w s k a z ó w k a , dotycząca czasowej rozciągłości zdarzenia. J ę z y k an­ gielski p o s ł u g u j e się i m i e s ł o w e m c z y n n y m c z a s u t e r a ź n i e j s z e g o , z w a n y m present participle, d l a z a z n a c z e n i a , że d a n e z d a r z e n i e p o k r y w a pewien przeciąg czasu. O t r z y m u j e m y z a t e m następujące tabele :
8 6

Past

Perfect,

Extended

Simple

Past,

Extended

Present

Perfect,

Extended

I had been seeing John E R S

I was seeing John R,E S

I have been seeing John

''IT

SJR

^

Present, Extended I am seeing John E S,R

Simple Futurę, Extended I shall be seeing John

Futurę Perfect, Extended I shall have been seeing John , . Ii

S.R

E

S

E

T y c h r o z c i ą g ł y c h c z a s ó w g r a m a t y c z n y c h u ż y w a się z a z n a c z e n i a p o w t a r z a n i a się d a n e g o z d a r z e n i a , a n i e Oto np. mówimy: „women are wearing larger hats w t y m z n a c z e n i u , iż j e s t t o p r a w d a w b a r d z o w i e l u
8 6

niekiedy dla jego trwania. this year" , przypadkach.
8 7

Jak i poprzednio zachowuję terminologię angielską i takież brzmienie przykładów, gdyż odpowiedniki w języku polskim nie oddają należycie relacji chronologicznych. W przykładach tych występuje zdanie: „Widzę Jana", koniugowane ze względu na czas gramatyczny. „Kobiety noszą w t y m roku większe kapelusze".
8 7

Analiza

języka

potocznego

137

P o d c z a s g d y język angielski w y r a ż a rozciągłe czasy g r a m a t y c z n e — z a p o m o c ą present participle, i n n e j ę z y k i p o s ł u ż y ł y się s p e c j a l n y m i suf i k s a m i w celu o d d a n i a t e j f o r m y c z a s o w n i k o w e j . W j ę z y k u t u ­ r e c k i m , n p . , i s t n i e j e t e g o r o d z a j u c z a s g r a m a t y c z n y , z w a n y mu­ zari, k t ó r y w s k a z u j e n a p o w t a r z a n i e się l u b t r w a n i e , z n a c i s k i e m n a p o w t a r z a n i e się, i t o r ó w n i e ż w y p a d k ó w p r z e s z ł y c h o r a z przyszłych. T e n czas g r a m a t y c z n y m o ż n a p r z e d s t a w i ć za p o m o c ą następującego diagramu:
Turecki Muzari

górurum E E E E E E E
1 — i — i — i i i i »»

S,R

P r z y k ł a d e m t e g o c z a s u g r a m a t y c z n e g o j e s t t u r e c k i e słowo „ g ó r u r u m " , co z n a c z y „ w i d u j ę " , „ z w y k l e w i d z ę " . S y l a b a „ g ó r " j e s t r d z e n i e m o z n a c z e n i u „ w i d z i e ć " , „ u r " t o sufiks w y r a ż a j ą c y m u z a r i , „ u m " zaś t o k o ń c ó w k a pierwszej osoby liczby pojedyn­ czej *. Z d a n i e „ j a w i d z ę " b r z m i a ł o b y p o t u r e c k u „ g ó r u y o r u m " ; j e d y n ą różnicę w porównaniu z poprzednim p r z y k ł a d e m stanowi infiks „ u y o r " w ś r o d k u s ł o w a , w y r a ż a j ą c y g r a m a t y c z n y c z a s t e r a ź n i e j s z y . J ę z y k g r e c k i p o s ł u g u j e się a o r y s t e m d l a w y r a ż e n i a p o w t a r z a n i a się b ą d ź z w y c z a j o w e g o w y s t ą p i e n i a w g r a m a t y c z n y m czasie teraźniejszym. Aoryst j e d n a k jest pierwotnie nierozciągłym czasem przeszłym, i to drugie zastosowanie przybrał na skutek p r z e s u n i ę c i a się z n a c z e n i a ; g d y m a s e n s c z a s u g r a m a t y c z n e g o r o z c i ą g ł e g o , n o s i n a z w ę a o r y s t u g n o m i c z n e g o **. J ę z y k i niemiecki i francuski nie mają czasów g r a m a t y c z n y c h
* Samogłoski tureckie z dwiema kropkami wymawia się tak jak podobne samogłoski niemieckie. ** To przesunięcie się znaczenia można wytłumaczyć w następujący sposób: Stwierdzono jeden t y p o w y wypadek w przeszłości ^słuchaczowi po­ zostawia się dokonanie inferencji indukcyjnej, wedle której pod podobnymi warunkami to samo powtórzy się w przyszłości. Podobne przesunięcie się znaczenia s p o t y k a m y w angielskim: „Faint heart never won fair lady" [czyli „słabe serce nigdy nie zwycięży(ło) pięknej damy"]. Por. W. W. Goodwin, Greek Grammar, Boston 1930, Ginn, s. 275.

138

Hans

Beichenbach

rozciągłych, t y l k o wyrażają t a k i e znaczenia p r z y p o m o c y specjal­ n y c h słów, j a k n p . r ó w n o w a ż n i k ó w słów „ z a w s z e " , „ z w y k l e " i t d . W y j ą t e k stanowi franouski p r o s t y czas przeszły. W j ę z y k u francu­ s k i m w y s t ę p u j ą t u d w a r ó ż n e c z a s y g r a m a t y c z n e , imparfait oraz passe defini. E ó ż n i ą się o n e t y m , ż e imparfait jest czasem g r a m a t y c z n y m r o z c i ą g ł y m , a> passe defini — nie. M a m y z a t e m :
Imparfait je voyais Jean S Passe defini

je vis Jean RE
%

S

To samo rozróżnienie s p o t y k a m y w grece, mianowicie greckie imperfectum o d p o w i a d a f r a n c u s k i e m u imparfait, a grecki aoryst w s w y m p i e r w o t n y m znaczeniu, j a k o czas przeszły, o d p o w i a d a f r a n c u s k i e m u passe defini. J ę z y k i , w k t ó r y c h n i e m a passe defini, n i e k i e d y p o s ł u g u j ą się i n n y m c z a s e m g r a m a t y c z n y m o t y m z n a ­ c z e n i u ; t a k n p . w ł a c i n i e u ż y w a się w t y m sensie c z a s u g r a m a t y c z ­ n e g o present perfect {perfectum historyczne). M o ż n a t u d o d a ć , że p r z y m i o t n i k m a t ę s a m ą n a t u r ę l o g i c z n ą c o imiesłów teraźniejszy czasownika. W s k a z u j e o n rozciągły czas g r a m a t y c z n y . Jeśli n p . w naszych tabelach rozciągłych czasów g r a m a t y c z n y c h w s t a w i m y słowo „ h u n g r y " [ „ g ł o d n y " ] n a miejsce słowa „seeing" [„widzący"], t o o t r z y m a m y t e s a m e rozciągłe czasy g r a m a t y c z n e . D r o b n a różnica w użyciu polega t u n a t y m , że p r z y m i o t n i k i są b a r d z i e j s t o s o w n e , o ile c z a s t r w a n i a z d a r z e ­ nia jest długi; dlatego p r z y m i o t n i k i m o ż n a często i n t e r p r e t o w a ć j a k o opisujące trwałe cechy rzeczy. Przejście d o czasu g r a m a ­ tycznego rozciągłego, s t a m t ą d zaś d o czasu g r a m a t y c z n e g o per­ m a n e n t n e g o , s t a j e się w i d o c z n e w p r z y k ł a d a c h : „ h e p r o d u c e s " , „ h e is p r o d u c i n g " , „ h e is p r o d u c t i v e " .
8 8

K i e d y n i e p r a g n i e m y w y r a z i ć p o w t a r z a n i a się a n i t r w a n i a , lecz t o , że coś z a c h o d z i z a w s z e , w k a ż d y m c z a s i e , w t e d y p o s ł u g u ­ j e m y się gramatycznym c z a s e m t e r a ź n i e j s z y m . P o w i a d a m y n p .
Przekład polski nie obrazuje tego przejścia, prędzej już przybliżone odpowiedniki: „produkuje", „właśnie teraz produkuje przez pewien czas% lub „jest (zawsze) produktywny".
88

Analiza

języka

potocznego

139

„ d w a r a z y d w a jest c z t e r y " . T u t a j czas teraźniejszy łącznika „ j e s t " w s k a z u j e , że a r g u m e n t c z a s o w y z o s t a ł u ż y t y j a k o z m i e n n a wolna; czyli zdanie t o m a sens: „ d w a r a z y d w a jest cztery — w k a ż d y m czasie". Użycie to stanowi drugą funkcję czasową gramatycznego czasu teraźniejszego. W p r a k t y c e j ę z y k n i e z a w s z e t r z y m a się s c h e m a t ó w p o d a n y c h w naszych tabelach. W angielskim n p . u ż y w a m y niekiedy czasu simple past w w y p a d k a c h , g d y n a s z s c h e m a t w y m a g a ł b y c z a s u g r a m a t y c z n e g o present perfect. A n g i e l s k i present perfect bywa c z ę s t o u ż y w a n y w sensie t a k i m j a k o d p o w i a d a j ą c y m u r o z c i ą g ł y c z a s g r a m a t y c z n y , z t y m d o d a t k o w y m z a s t r z e ż e n i e m , że d a n e zdarzenie t r w a aż do p u n k t u m o w y . M a m y więc t u t a j t a k i s c h e m a t :
Angielski present perfect drugiego rodzaju

I have seen him E S,H

W takim, jak na t y m schemacie, znaczeniu mówimy n p . : „I have k n o w n h i m for t e n y e a r s " . J e ś l i n i e c h o d z i o t r w a n i e z d a r z e n i a , t o w ó w c z a s w j ę z y k u a n g i e l s k i m u ż y w a się z w y k ł e g o c z a s u p r z e s z ł e g o simple past, z a m i a s t present perfect, jak w zdaniu: „I saw him ten years ago" . P o niemiecku i po francusku użyłoby się t u present perfect. G d y k i l k a z d a ń w i ą ż e się w z d a n i e z ł o ż o n e , w ó w c z a s c z a s y g r a m a t y c z n e p o s z c z e g ó l n y c h z d a ń s k ł a d o w y c h są w z a j e m d o s t o ­ sowane, zgodnie z p e w n y m i regułami, k t ó r y m g r a m a t y c y nadali nazwę reguł n a s t ę p s t w a c z a s ó w g r a m a t y c z n y c h . Możemy r e g u ł y t e r o z u m i e ć j a k o z a s a d ę głoszącą, że c h o c i a ż z d a r z e n i a , d o k t ó r y c h o d n o s z ą się p o s z c z e g ó l n e z d a n i a s k ł a d o w e , m o g ą się znajdować w różnych p u n k t a c h czasowych, to jednak p u n k t odniesienia winien być t e n sam dla wszystkich z d a ń składowych; zasada ta — powiadamy — wymaga s t a ł o ś c i p u n k t u odnie89 90
89

Po polsku wystąpiłby tu czas teraźniejszy: „Znam go od dziesięciu „Widziałem go dziesięć lat temu".

lat".
90

140

Hans

Beichenbach

s i e n i ą . A z a t e m czasy g r a m a t y c z n e w z d a n i u : „ W y s ł a ł e m był list, gdy J a n przyszedł i opowiedział mi nowiny" — m o ż n a n a dia­ gramie przedstawić w następujący sposób:
9 1

I zdanie: E I I zdanie: I I I zdanie:

x

— R R R

x

21

3J

E E

2

3

— 8 — 8 — S

(1)

T u t r z y p u n k t y o d n i e s i e n i a p o k r y w a j ą się. N i e p o p r a w n e b y b y ł o powiedzenie: „I łiad mailed t h e letter w h e n J o h n has c o m e " ; w t y m złożeniu uległby zmianie p u n k t odniesienia. J a k o i n n y przykład rozważmy zdanie złożone: „I h a v e not decided which t r a i n I s h a l l t a k e " . N a s t ę p u j ą c y d i a g r a m w s k a z u j e , że z d a n i e t o czyni zadość regule stałości p u n k t u odniesienia:
92

I zdanie: E— I I zdanie:
x

8, R S, R — E
x 2

U 2

)

Tutaj niepoprawne b y było powiedzenie: „I did not decide which train I shall t a k e " . G d y p u n k t o d n i e s i e n i a z n a j d u j e się w p r z e s z ł o ś c i , a z d a r z e n i e p o k r y w a się z p u n k t e m m o w y , n a l e ż y z a s t o s o w a ć c z a s g r a m a ­ t y c z n y R — Sj E. W t y m z n a c z e n i u b y w a u ż y w a n a f o r m a „ h e would do", którą można traktować jako powstałą z prostego c z a s u p r z y s z ł e g o „ h e will d o " — p r z e z p r z e s u n i ę c i e w t y ł p u n k ­ t ó w R o r a z E. M ó w i m y n p . : „ I d i d n o t k n o w t h a t y o u w o u l d b e here" ; ilustracją tego zdania jest następujący diagram:
93

I zdanie: 2 2 E — 8 I I zdanie: R — 8,
n x 2

E

2

Sformułowanie: „I did not know t h a t you were here", m a nieco i n n e z n a c z e n i e ; j e s t o n o p o p r a w n e t y l k o w t e d y , jeżeli f a k t o b e c „I had mailed the letter when John came and told me the news". „Nie zdecydowałem się, którym pociągiem będę jechał". Zamiast „będę jechał" poprawniej po polsku byłoby „pojadę", ale ta forma nie tak dokładnie oddaje zwykły czas przyszły, u ż y t y w angielskim zdaniu podrzędnym. „Nie wiedziałem, że tutaj będziesz". „Nie wiedziałem, że tutaj jesteś".
92 9 3 9 4 9 1

9 4

Analiza

języka

potocznego

141

n o ś c i d a n e j o s o b y t u t a j — r o z c i ą g a się t a k , b y o b j ą ć r ó w n i e ż ów miniony czas, którego dotyczy zdanie: „I did n o t k n o w " , c z y l i jeśli o s o b a t a b y ł a t u t a j j u ż w t e d y , g d y o t y m n i e wie­ działem. Nawiasem mówiąc, w zdaniach tych formy „would b e " i „were" nie spełniają funkcji modalnej wyrażania^nierzeczywis t o ś c i ( p o r . § 5 7 ) ; t o z n a c z y n i e j e s t t o t r y b w a r u n k o w y (conditional) a n i ł ą c z ą c y (subjunctive), g d y ż n i e k w e s t i o n u j e się f a k t u , o k t ó r y m mowa. F u n k c j ę niemodalną ilustruje zdanie: „I did not know t h a t he was here", natomiast sformułowanie: „that he were h e r e " — jest t u t a j niepoprawne . G d y d o d a j e się o k r e ś l e n i e c z a s u , n p . w p o s t a c i słów t a k i c h , j a k „ t e r a z " czy „wczoraj", czy wreszcie niezwrotnego symbolu, w r o d z a j u „7 l i s t o p a d a 1944 r . " , t o d o t y c z y o n o n i e d a n e g o z d a ­ r z e n i a , lecz p u n k t u o d n i e s i e n i a w r o z p a t r y w a n y m z d a n i u . M ó w i m y : „ S p o t k a ł e m g o w c z o r a j " ; t o , że słowo „ w c z o r a j " o d n o s i się t u t a j d o o p i s a n e g o z d a r z e n i a , p o c h o d z i s t ą d t y l k o , iż p o k r y w a j ą się p u n k t y odniesienia i zdarzenia. Gdy m ó w i m y : „Spotkałem był g o w c z o r a j " , w ó w c z a s t o , co b y ł o w c z o r a j , j e s t p u n k t e m o d n i e ­ sienia, a owo s p o t k a n i e mogło nastąpić p r z e d w c z o r a j . B ę d z i e m y zatem mówili o p o z y c y j n y m u ż y c i u p u n k t u odniesienia; p u n k t o d n i e s i e n i a w y s t ę p u j e t u j a k o nosiciel s t a n o w i s k a c z a s o ­ wego. Z t a k i m przynajmniej użyciem m a m y do czynienia w języku a n g i e l s k i m . P o d o b n i e się d z i e j e , g d y p u n k t y c z a s u z e s t a w i a m y z a p o m o c ą słów t a k i c h , j a k : „ k i e d y " , „ z a n i m " l u b „ p o t e m " c z y „ s k o r o " ; w ó w c z a s z e s t a w i e n i e t o o d n o s i się b e z p o ś r e d n i o d o p u n k t ó w o d n i e s i e n i a , nie z a ś d o z d a r z e ń . O t o n p . w p r z y t o c z o n y m w y ż e j p r z y k ł a d z i e (1) p u n k t y c z a s u , k t ó r e z o s t a ł y z a p o m o c ą s ł o w a „ g d y " u l o k o w a n e w t y m s a m y m m i e j s c u , są t o p u n k t y odniesienia trzech zdań składowych, natomiast zdarzenie z pierw­ szego z d a n i a p o p r z e d z a z d a r z e n i a z d r u g i e g o i t r z e c i e g o . E o z w a ż m y t e r a z z d a n i e : „ H o w u n f o r t u n a t e ! N o w t h a t J o h n tells m e this I h a v e mailed t h e letter" . Czasem, k t ó r y został t u zidenty95 9 6

Sens tego zdania jest taki: nie wiedziałem, że tutaj jest oraz był przedtem (od momentu, do którego odnosi się zdanie nadrzędne); w drugim wariancie zdania podrzędnego zamiast „jest" występuje „byłby". „Jak to niedobrze! Teraz, kiedy Jan mi to mówi, ja już wysłałem ten list".
9 6

95

142

Hans

Beichenbach

fikowany z m o m e n t e m opowiedzenia nowin przez J a n a , nie jest c z a s w y s ł a n i a l i s t u , lecz p u n k t o d n i e s i e n i a d r u g i e g o z d a n i a s k ł a ­ dowego, identyczny z p u n k t e m m o w y ; m a m y zatem następujący schemat: I zdanie: S, B , E I I z d a n i e : E — 8, B '
x x ( 2 2

Dlatego też niepoprawne byłoby powiedzenie: „Now t h a t J o h n tells m e t h i s I m a i l e d t h e l e t t e r " . O ile s t o s u n k i e m c z a s ó w , k t ó r y z a c h o d z i m i ę d z y p u n k t a m i o d n i e s i e n i a , n i e j e s t i d e n t y c z n o ś ć , t y l k o n a s t ę p s t w o , t j . o ile p o ­ w i e d z i a n o , że j e d e n z n a j d o w a ć się m a p r z e d d r u g i m , w ó w c z a s n i e d a się, o c z y w i s t a , z a c h o w a ć z a s a d y s t a ł o ś c i p u n k t u o d n i e ­ sienia. W z d a n i u : „ h e t e l e p h o n e d b e f o r e h e c a m e " , u s t a l a się, że B m a b y ć p r z e d J ? ; ale, p r z y n a j m n i e j , u ż y t e t u c z a s y g r a m a ­ t y c z n e m a j ą t ę s a m ą s t r u k t u r ę . I n a c z e j r z e c z się m a w p r z y k ł a ­ d z i e : „ h e w a s h e a l t h i e r w h e n I s a w h i m t h a n h e is n o w " . T u mamy taką strukturę:
9 7 x 2 98

I zdanie: B , I I zdanie: B , I I I zdanie:
x 2

E — 8 E — 8 8, i ? , E
x 2 3

(5)
3

W takich w y p a d k a c h regułę stałości p u n k t u odniesienia zastępuje bardziej ogólna zasada p o z y c y j n e g o u ż y c i a p u n k t u o d n i e ­ s i e n i a . Dlatego pierwszą z t y c h reguł należy uważać za p r z y p a d e k szczególny, występujący wówczas, gdy stosunkiem czasowym mię­ dzy p o r ó w n y w a n y m i p u n k t a m i odniesienia jest identyczność. Nawiasem mówiąc, przyjęte w języku angielskim stosowanie c z a s u g r a m a t y c z n e g o simple past t a m , g d z i e i n n e j ę z y k i u ż y w a j ą c z a s u present perfect, j e s t , b y ć m o ż e , w y n i k i e m ścisłego s t o s o w a ­ n i a się d o z a s a d y p o z y c y j n e g o u ż y c i a p u n k t u o d n i e s i e n i a . G d y m ó w i m y : „ t h i s is t h e m a n w h o d r o v e t h e c a r " , p o s ł u g u j e m y się c z a s e m g r a m a t y c z n y m simple past w z d a n i u p o d r z ę d n y m , g d y ż
99
9 7

98

99

„Telefonował, zanim przyszedł". „Był zdrowszy, gdy go widziałem, niż teraz". „To jest człowiek, który prowadził samochód".

Analiza

języka

potocznego

1U

wspomniana zasada pozycyjności zmusiłaby nas do tego, skoro t y l k o d o d a l i b y ś m y o k r e ś l e n i e c z a s u t a k i e , j a k w z d a n i u : „ t h i s is t h e m a n w h o d r o v e t h e c a r a t t h e t i m e of t h e a c c i d e n t " ° . J ę z y k n i e m i e c k i s t a w i a t u present perfect, i p r z e d o s t a t n i e z d a n i e n a l e ż a ł o b y przełożyć n a : „dies ist der M a n n , der d e n W a g e n gefahren h a t " . M i m o że t o w y d a j e się l e p s z e o d w e r s j i a n g i e l s k i e j , m a j e d n a k w a d ę u j a w n i a j ą c ą się p o d o d a n i u o k r e ś l e n i a c z a s u . W n i e m i e c k i m z m u ­ szeni j e s t e ś m y ó w okolicznik czasu odnieść do samego zdarzenia, nie zaś do p u n k t u odniesienia, j a k t o w i d a ć z p r z y k ł a d u : „dies ist der M a n n , der den W a g e n zur Zeit des Unglucksfalles gefahren h a t " . W w y p a d k a c h tego rodzaju język może uczynić zadość albo zasadzie stałości p u n k t u odniesienia, albo też zasadzie pozycyj­ nego użycia p u n k t u odniesienia, nigdy zaś obu t y m . z a s a d o m zarazem.
10

U ż y c i e g r a m a t y c z n y c h c z a s ó w p r z y s z ł y c h w i ą ż e się n i e k i e d y z p e w n y m i odchyleniami od pierwotnego znaczenia t y c h czasów. W zdaniu: „ N o w I shall g o " — p r o s t y czas przyszły m a zna­ c z e n i e S, R — JB; w y n i k a t o z z a s a d y p o z y c y j n e g o u ż y c i a p u n k t u o d n i e s i e n i a . N a t o m i a s t w z d a n i u : „ I s h a l l go t o m o r r o w " — ta s a m a zasada skłania nas do interpretowania czasu przyszłego w f o r m i e 8 — R, E. P r o s t y c z a s p r z y s z ł y m o ż n a z a t e m r o z u m i e ć d w o j a k o , a że ż a d n e z t y c h r o z u m i e ń n i e m a p r z e w a g i , p r z e t o nie m o ż n a też któregoś z nich uznać za jedynie p o p r a w n e * . Dalsze odchylenia występują w następstwie czasów gramatycz­ n y c h . E o z w a ż m y zdanie: „I shall t a k e t h e p h o t ó g r a p h w h e n y o u c o m e " . F o r m a : „ w h e n y o u will c o m e " — b y ł a b y b a r d z i e j słuszna; wolimy j e d n a k użyć t u czasu teraźniejszego zamiast przyszłego. Użycie to m o ż n a interpretować w następujący spo1 0 1 1 0 2 1 0 3

* Różnicę między francuskimi formami czasu przyszłego „je vais voir" i „je verrai" można, jak się zdaje, traktować jako odróżnienie porządku S, R— E od porządku *S — R, E [„zaraz zobaczę", „zobaczę"]. „To jest człowiek, który prowadził samochód w czasie wypadku". „Teraz będę szedł". „Pójdę jutro". Odpowiednikiem, nie zaś dokładnym przekładem na polski, byłoby: „Zro­ bię zdjęcie, gdy przyjdziesz"; dosłownie zaś: „będę robił zdjęcie, gdy przy­ chodzisz", w drugim zaś wariancie „gdy będziesz przychodzić".
y 1 0 0 1 0 1 102 1 0 3

144

Hans

Beichenbach

sób. P o pierwsze, g r a m a t y c z n y czas przyszły został w zdaniu n a d ­ r z ę d n y m z a s t o s o w a n y w z n a c z e n i u 8 — R, E; p o d r u g i e , z l e k c e ­ ważono w zdaniu p o d r z ę d n y m p u n k t mowy. Zlekceważenie to jest możliwe, ponieważ słowo „ w h e n " i t a k w sposób j a s n y odnosi p u n k t odniesienia owego zdania podrzędnego do przyszłego zdarzenia. P o ­ d o b n a anomalia występuje w zdaniu: „ W e shall hear t h e record w h e n w e h a v e d i n e d " , g d z i e z a s t o s o w a n o present perfect z a m i a s t c z a s u g r a m a t y c z n e g o futurę perfect: „ w h e n w e s h a l l h a v e d i n e d " *. W r a c a j ą c do ogólnego zagadnienia kolejności chronologicznej w s p o m n i a n y c h t r z e c h p u n k t ó w , w i d z i m y z n a s z y c h t a b e l , że n i e wyczerpaliśmy możliwości u p o r z ą d k o w a n i a t y c h p u n k t ó w czasu. O g ó ł e m i s t n i e j e 1 3 m o ż l i w o ś c i , ale w j ę z y k u a n g i e l s k i m w y s t ę p u j e tylko 6 czasów g r a m a t y c z n y c h . Jeśli chcemy u s y s t e m a t y z o w a ć możliwe czasy gramatyczne, m o ż e m y postąpić w taki oto sposób. J a k o p u n k t wyjścia obieramy p u n k t m o w y ; p u n k t odniesienia m o ż e się w z g l ę d e m n i e g o z n a j d o w a ć w p r z e s z ł o ś c i , w t y m s a m y m czasie l u b w p r z y s z ł o ś c i . D a j e t o t r z y m o ż l i w o ś c i . N a s t ę p n i e bierzemy pod uwagę p u n k t zdarzenia; może on występować przed p u n k t e m odniesienia, równocześnie z n i m bądź po nim. O t r z y m u ­ j e m y z a t e m 3 - 3 = 9 możliwych form, k t ó r y m n a d a j e m y nazwę f o r m p o d s t a w o w y c h . Pozostałe różnice form powstają w t e d y tylko, gdy rozważamy, jaka jest pozycja danego zdarzenia w stosunku do p u n k t u m o w y ; pozycja t a jednakże b y w a zwykle nieistotna dla zagadnienia. Oto formę S — E — R m o ż n a odróżnić o d f o r m y # , E — R- j e d n a k ż e ze w z g l ę d u n a r e l a c j e z a c h o d z ą c e między 8 oraz R z jednej strony, a R oraz E — z drugiej, formy t e n i e r ó ż n i ą się i d l a t e g o u w a ż a m y , że r e p r e z e n t u j ą o n e t ę s a m ą formę podstawową. J a k więc z tego w y n i k a , nie m a p o t r z e b y
1 0 4 7

* W niektórych gramatykach znajdujemy uwagę, że przejściu od m o w y niezależnej do m o w y zależnej towarzyszy zmiana czasu gramatycznego z te­ raźniejszego na przeszły. Jednakże tego przesunięcia nie należy uważać za zmianę w znaczeniu czasu gramatycznego; wynika ona ze zmiany p u n k t u mowy. Oto np.: „I a m cold" — ma punkt m o w y leżący przed punktem m o w y w zdaniu: „I said that I w a s cold". [Język polski nie oddaje tej różnicy: „Jest mi zimno" i „Mówiłem, że jest mi zimno", nie zaś, że „było mi zimno"]. „Będziemy słuchać płyty, g d y zjemy obiad" — to odpowiednik; do­ słownie zaś: „gdy zjedliśmy obiad".
1 0 4

Analiza

języka

potocznego

145

z a j m o w a ć się w s z y s t k i m i t r z y n a s t o m a m o ż l i w y m i f o r m a m i : w y ­ s t a r c z y o g r a n i c z y ć się d o d z i e w i ę c i u f o r m p o d s t a w o w y c h . D l a t y c h dziewięciu form p o d s t a w o w y c h p r o p o n u j e m y na­ s t ę p u j ą c ą t e r m i n o l o g i ę . P o z y c j ę R w s t o s u n k u d o S w s k a z u j e się p r z y p o m o c y słów „przeszły", „teraźniejszy" i „przyszły". P o ­ z y c j ę E w s t o s u n k u d o R w s k a z u j e się p r z y p o m o c y s ł ó w „ p o ­ przedzający", „ p r o s t y " , „następujący", p r z y c z y m słowa „ p r o s t y " u ż y w a się d l a z a z n a c z e n i a k o i n c y d e n c j i R o r a z E. D o c h o d z i m y więc do takich nazw:
Struktura E — B — S E,*B — S B — E—S B — S, E B—S — E E — S, B S, B, E S, B — E S — E — B 8, E — B E — S — B S — B, E S — B — E Noiva nazwa Past Nazwa tradycyjna

Czas przeszły poprzedza­

jmy
Czas przeszły prosty

perfect (czas za­ przeszły) Simple past (czas prze­ szły)

Czas przeszły następujący

Czas teraźniejszy poprze­ dzający Czas teraźniejszy prosty Czas .teraźniejszy pujący nastę­

Present

perfect

Present (czas teraźniej­ szy) Simple futurę (czas przy­ szły) Futurę perfect

Czas przyszły poprzedza­ j ą Czas przyszły prosty Czas przyszły następu­

Simple futurę (czas przy­ szły)

jmy W i d z i m y , że w i ę c e j n i ż j e d n a s t r u k t u r a p r z y p o r z ą d k o w a n a j e s t t y l k o d w ó m r e t r o g r e s y w n y m , czyli „ c o f a j ą c y m s i ę " , c z a s o m g r a m a t y c z n y m , mianowicie czasowi przeszłemu następującemu oraz czasowi przyszłemu poprzedzającemu, w k t ó r y c h kieru­ n e k S — R j e s t p r z e c i w n y w z g l ę d e m k i e r u n k u R — E. J e ś l i p r a g n i e m y wprowadzić rozróżnienie między t y m i t r z e m a struktu-

146

Hans

Beichenbach

r a m i , to o z n a c z a m y je jako pierwszy, drugi i trzeci czas przeszły n a s t ę p u j ą c y bądź czas przyszły poprzedzający. Czasy g r a m a t y c z n e , dla k t ó r y c h język nie m a u s t a l o n y c h form, w y r a ż a się za p o m o c ą t r a n s k r y p c j i [czyli w t y m p r z y p a d k u : p r z e ­ niesienia s t r u k t u r y czasowej n a i n n y czasownik — p r z y p . t ł u m . ] . M ó w i m y n p . : „ I s h a l l b e g o i n g t o see h i m " , w y r a ż a j ą c w t e n s p o s ó b c z a s p r z y s z ł y n a s t ę p u j ą c y 8 — B — E, z a p o m o c ą p o w i e ­ dzenia nie o zdarzeniu E bezpośrednio, tylko o akcie przygoto­ wania do tego zdarzenia; tą drogą m o ż e m y przynajmniej oddać kolejność chronologiczną zdarzeń, następujących zaraz po punkcie odniesienia. J ę z y k i , w k t ó r y c h istnieje imiesłów czasu przyszłego, futurę participle, rozporządzają bezpośrednimi formami czasu przyszłego następującego. Oto łacińskie: „abiturus ero" — jest przykładem tego czasu gramatycznego i dosłownie znaczy: „b^dę j e d n y m z tych, którzy będą odchodzić". Dla wyrażenia czasu p r z e s z ł e g o n a s t ę p u j ą c e g o B — E — 8 u ż y w a się w j ę z y k u a n ­ gielskim formy: „he would do", n p . : „I did not expect t h a t he w o u l d w i n t h e r a c e " . S p o t k a l i ś m y się z t ą f o r m ą w j e d n y m z powyższych p r z y k ł a d ó w i t a m i n t e r p r e t o w a l i ś m y ją j a k o odpo­ w i a d a j ą c ą s t r u k t u r z e B — $, E; a l e p r z e c i e ż s t r u k t u r a t a n a l e ż y d o t e j s a m e j f o r m y p o d s t a w o w e j co s t r u k t u r a B — E — Si d l a t e g o m o ż n a ją o z n a c z y ć z a p o m o c ą t e j s a m e j n a z w y . Z a m i a s t f o r m y : „ h e w o u l d d o " , k t ó r e j g r a m a t y k a n i e u w a ż a oficjalnie z a c z a s g r a m a t y c z n y *, u ż y w a się c z ę s t o t r a n s k r y p c j i w e w s p o m n i a n y m już znaczeniu. Mówimy więc: „I did not expect t h a t he was going t o win t h e race", czy też w dokumencie oficjalnym: „ t h e king lavished his favor on t h e m a n w h o was t o kill h i m " . W t y m o s t a t n i m przykładzie kolejność B — E — 8 wyrażono za pomocą
105 1 0 6 1 0 7

* Niekiedy określa się tę formę jako czas gramatyczny trybu warun­ kowego conditional, będącego odpowiednikiem francuskiego conditionnel. Jednakże w rozważanych wyżej przykładach nie jest to tryb warunkowy, tylko czas gramatyczny trybu oznajmiającego. „Pójdę go zobaczyć"; jest to odpowiednik polski, a nie dosłowny przekład. „Nie spodziewałem się, że on wygra wyścig". „Król obdarzył łaską człowieka, który miał go zabić".
1 0 5 1 0 6 1 0 7

Analiza

języka

potocznego

147

formy: „was to kill", k t ó r a ujmuje jeszcze nie zaszłe, lecz j a k o Dodajmy, „ I shall g o znaczenie
4 4 1 0 8

zdarzenie E w czasie R wielu czasów

jako

zamierzone. historyczne grama­
1 0 9

że p o c h o d z e n i e

tycznych można odnaleźć w podobnych transkrypcjach. Oto np.: — znaczyło pierwotnie: „ I a m obliged t o g o " czasu przyszłego ma takie rozwinęło samo się ; gramatycznego czas dzięki

t e m u , że t o , co z m u s z o n y j e s t e m r o b i ć , u c z y n i ę w czasie *. F r a n c u s k i przyszły

późniejszym pochodzenie;

o t o f o r m a : „je d o n n e r a i " , c z y l i „ d a m " , w y w o d z i się z: „je d o n n e r a i " , c o z n a c z y : „ m u s z ę d a ć " . W t a k i w ł a ś n i e s p o s ó b p i s a ł o się w j ę ­ zyku starofrancuskim **. Dwojaka funkcja rażającego a zatem: posiadanie oraz g r a m a t y c z n y „I have seen"
1 1 1

słowa „ h a v e "

n o

,

wy­

czas przeszły, pierwotnie:

wywodzi „posiadam języka

się z t e j i d e i , że t o , co p o s i a d a m , z o s t a ł o n a b y t e w — znaczyło

przeszłości;

obecnie r e z u l t a t y widzenia", n a s t ę p n i e zaś zaczęło b y ć r o z u m i a n e j a k o o d n o s z ą c e się d o z d a r z e n i a p r z e s z ł e g o * * * . Z h i s t o r i i * W języku staroangielskim nie istniał wcale czas przyszły i czasu te­ raźniejszego używało się zarówno dla wyrażenia teraźniejszości, jak i przyszłości. Słowem „shall" posługiwano się wyłącznie w sensie zobowiązania. W języku średnioangielskini słowo „shall" stopniowo nabierało funkcji wyrażania grama­ tycznego czasu przyszłego. Por. „The N e w English Dictionary", Oxford 1914, t. V I I I , s. 609, koi. 3, pkt. 2, S-Sh. ** Ten sposób wyrażania — gramatycznego czasu przyszłego poprze­ dzony został przez podobny rozwój języka łacińskiego, biorący początek od łaciny wulgarnej. Oto zamiast formy: „dabo", gramatycznego czasu przyszłego, „dam", używano formy: „dare habeo", czyli odpowiednika angielskiego: „I have to give" — „mam dać". Por. Ferdinand Brunot, Precis de grammaire historigue de la laugue francaise", Paris 1899, Masson et Cie, s. 434. *** Jest to nawet bardziej widoczne, g d y używa się funkcji dwuargumentowej. Oto np.: „I have finished m y work" [„skończyłem pracę"] znaczy pierwotnie: „I have m y work finished" [„mam pracę skończoną"], t j . : „I possess m y work as a finished one" [„posiadam pracę jako oś ukończonego". Por. „The N e w English Dictionary", Oxford 1901, T. V, s. 127, kol. 1—2, pkt. I, H. W języku niemieckim dotychczas posługujemy się pierwotnym porządkiem słów, jak w: „Ich habe meine Arbeit beendet" [„skończyłem pracę", dosłownie zaś: „mam moją pracę ukończoną"]. „Będę szedł". „Zobowiązany jestem iść". „Mieć". „Widziałem", a dosłownie „mam widziane".
108 109 110 1 1 1

Logika i język

1 2

us

Hans

Reichenbach

w i d a ć , że w j e g o p o c z ą t k a c h n i e d o s t r z e g a n o j a s n o k a t e g o r i i l o g i c z n y c h i że n a s t ą p i ł o t o w w y n i k u d ł u g o t r w a ł e g o r o z w o j u ; d l a t e g o nie p o w i n n i ś m y się d z i w i ć , że j ę z y k w s p ó ł c z e s n y n i e z a w s z e p a s u j e d o s c h e m a t u , k t ó r y s t a r a m y się s k o n s t r u o w a ć w logice formalnej. Język m a t e m a t y c z n y można skoordynować z językiem e t n i c z n y m — j e d y n i e w sensie p e w n e g o p r z y b l i ż e n i a .

§ 52. K L A S Y F I K A C J A

FUNKCJI

Podział g r a m a t y c z n y funkcji n a rzeczowniki, p r z y m i o t n i k i i czasowniki, s k r y t y k o w a n y przez nas w § 45, m a jedynie techniczną d o n i o s ł o ś ć . C z a s o w n i k j e s t n o s i c i e l e m c z a s u g r a m a t y c z n e g o i sufiksów o s o b o w y c h , d z i ę k i c z e m u m o ż n a go u w a ż a ć z a f u n k c j ę zdaniową. Ezeczowników i przymiotników używa się jako funkcji — tylko w połączeniu z czasownikiem posiłkowym „ b y ć " . K ó ż n i c a l o g i c z n a w i ą ż e się z r o z r ó ż n i e n i e m l i n g w i s t y c z n y m o t y l e t y l k o , o ile r z e c z o w n i k i m o ż n a t r a k t o w a ć j a k o t e r m i n y d e n o t u jące klasy, podczas gdy p r z y m i o t n i k m a c h a r a k t e r czasu g r a m a ­ t y c z n e g o i d l a t e g o lepiej p r z y m i o t n i k i w ł ą c z y ć d o c z a s o w n i k ó w ( p o r . § 51). Klasyfikację funkcji, doniosłą p o d względem logicznym, d a się s k o n s t r u o w a ć p r z y p o m o c y p o j ę ć o p r a c o w a n y c h w § 2 2 ; n a s t ę p n i e t r z e b a r o z w a ż y ć r o z r ó ż n i e n i a w y j a ś n i o n e w § 39 i 4 8 . D o c h o d z i m y t e d y do następującej klasyfikacji. 1. Z a c z y n a m y o d z e b r a n i a w j e d n e j g r u p i e k i l k u o d m i a n p o ­ d z i a ł u , m i a n o w i c i e w s z y s t k i c h p o d z i a ł ó w f u n k c j i ze w z g l ę d u n a w ł a s n o ś c i d o t y c z ą c e i c h a r g u m e n t ó w . M a m y t u p o d z i a ł w za­ leżności od l i c z b y z m i e n n y c h ( z w y k l e n i e z a l i c z a się t u a r g u ­ m e n t ó w przestrzenno-czasowych), dalej podział dotyczący jedno­ z n a c z n o ś c i , d o t y c z ą c y s t r u k t u r y p o l a (pole p o d z i e l o n e , n i e p o d z i e lone, funkcje jednolite, funkcje spójne), dotyczący symetrii, p r z e c h o d n i o ś c i , z w r o t n o ś c i . K a ż d a f u n k c j a m a swą w ł a s n ą k a ­ tegorię w k a ż d y m z tych podziałów; zasada ta dotyczy, odpo­ w i e d n i o , t a k ż e i n a s t ę p u j ą c y c h p o d z i a ł ó w . C z a s o w n i k i z w r o t n e są, w naszej terminologii, przeważnie funkcjami półzwrotnymi;

A waliza

języka

potocznego

149

n p . „ u d e r z y ł e m s i ę " m o ż e b y ć p r a w d ą , lecz n i e m u s i . T e r m i n g r a m a t y c z n y „ z w r o t n y " z n a c z y t y l e , co l o g i c z n y „ n i e p r z e c i w z w r o t n y " , czyli „ n i e i r r e f l e k s y j n y " . N a w i a s e m m ó w i ą c , w j ę z y k u a n g i e l s k i m c z ę s t o o p u s z c z a się z a i m e k z w r o t n y i w ó w c z a s k o n ­ s t r u u j e się c z a s o w n i k i z w r o t n e j a k o f u n k c j e z j e d n ą z m i e n n ą , jak w wyrażeniu „the enemy surrendered" . W innych językach t a k się nie p o s t ę p u j e ; c y t o w a n e więc z d a n i e b r z m i a ł o b y p o n i e ­ m i e c k u : „ d e r F e i n d e r g a b s i c h " , a p o f r a n c u s k u : „ F e n n e m i se rendit". 2. D r u g i m r o d z a j e m k l a s y f i k a c j i j e s t p o d z i a ł ze w z g l ę d u n a w e w n ę t r z n ą s t r u k t u r ę funkcji. E o z r ó ż n i a m y w n i m funkcje p r o s t e i z ł o ż o n e . F u n k c j ę b ę d z i e m y u w a ż a l i z a p r o s t ą , jeśli z o s t a ł a w y r a ż o n a za p o m o c ą n i e z a l e ż n e g o s ł o w a , k t ó r e n i e w s k a z u j e n a jej p o c h o d z e n i e o d i n n y c h f u n k c j i . O t o n p . f u n k c j ę „ b r a t " u w a ż a ć b ę d z i e m y z a w s z e za f u n k c j ę p r o s t ą . Co p r a w d a , nie j e s t t o l o g i c z n i e k o n i e c z n e . M o ż n a b y z a t e m f u n k c j ę : „x j e s t b r a t e m y" — t r a k t o ­ w a ć j a k o f u n k c j ę z ł o ż o n ą o p o s t a c i : „ i s t n i e j e u o r a z v t a k i e , że u j e s t o j c e m x o r a z y, z a ś v j e s t m a t k ą x o r a z y, p r z y c z y m x o r a z y n i e są i d e n t y c z n e i x j e s t p ł c i m ę s k i e j " . W o l i m y j e d n a k n i e c z y n i ć u ż y t k u f o r m a l n e g o z t e j definicji. T o w i ę c , czy p e w n ą f u n k c j ę n a z y w a m y p r o s t ą , z a l e ż y o d j ę z y k a , k t ó r y m się p o s ł u g u j e m y ; gdy w języku t y m występuje specjalny termin, odpowiadający d a n e j f u n k c j i , o k a ż e się d o g o d n e u w a ż a ć ją z a f u n k c j ę p r o s t ą . Z drugiej strony, w wyrażeniu takim, jak „brat Wiliama", kompo­ z y c j a j ę z y k o w a w s k a z u j e , że m a m y t u s t r u k t u r ę f u n k c j i z ł o ż o n e j . Ł a t w o ją p o d z i e l i ć n a części p r o s t e , m i a n o w i c i e f u n k c j ę „ b r a t " i a r g u m e n t „Wiliam". Niekiedy jesteśmy zmuszeni mówić o funk­ c j a c h z ł o ż o n y c h , n a w e t w ó w c z a s g d y nie j e s t m o ż l i w y p o d z i a ł n a części j ę z y k o w e , j a k n p . w p r z y p a d k u k i e d y d a n e słowo, p o p r z e z swe r e l a c j e w z g l ę d e m i n n y c h słów, w y k a z u j e c h a r a k t e r s y m b o l u ś c i ą g n i ę t e g o . S ł o w a m i t e g o r o d z a j u są p e w n e c z a s y g r a m a t y c z n e czasowników. N p . w mocnej koniugacji g r a m a t y c z n y czas przeszły p o w s t a j e nie n a s k u t e k d o d a n i a s u f i k s u , lecz d z i ę k i z m i a n i e s a m o ­ głoski w t e m a c i e c z a s o w n i k o w y m ; z a t e m p o w s t a ł e s ł o w o w y r a ż a
112
112

„Wróg się poddał". 12*

150

Hans

Reichenbach

r ó w n o c z e ś n i e d a n ą f u n k c j ę i jej a r g u m e n t c z a s o w y . O t o nj>. „broke" jest t e r m i n e m ściągniętym, k t ó r y w y r a ż a za p o m o c ą jednego słowa funkcję „ b r e a k " oraz a r g u m e n t czasowy w g r a m a ­ t y c z n y m czasie przeszłym. D l a t e g o nie m o ż e m y t u oddzielić ter­ m i n u wyrażającego funkcję od t e r m i n u wyrażającego ów a r g u m e n t c z a s o w y , co m o ż n a u c z y n i ć w g r a m a t y c z n y m czasie p r z e s z ł y m słabego czasownika, t a k i m j a k „killed" . Ale złożoność słowa „ b r o k e " widać jasno, dzięki jego stosunkowi do t e m a t u „ b r e a k " . I n n y m p r z y k ł a d e m j e s t słowo „ p r e z y d e n c k i " , k t ó r e w t a k i c h złożeniach, jak „prezydencki j a c h t " , znaczy „należący do prezy­ d e n t a " , a z a t e m z a w i e r a f u n k c j ę , m i a n o w i c i e „ n a l e ż ą c y " , o r a z jej uszczegółowiony a r g u m e n t .
1 1 3 1 1 4

3 . K l a s y f i k a c j a t r z e c i e g o r o d z a j u p o l e g a n a d z i e l e n i u ze względu na n a t u r ę a r g u m e n t u , mianowicie na podziale na funkcje rzeczowe i funkcje f a k t y c z n e (por. § 48). Większość t e ­ m a t ó w czasownikowych w y r a ż a j ą c y c h funkcje — t o funkcje rze­ c z o w e ; p r z e j ś c i e z a ś d o f u n k c j i z d a r z e n i o w e j u z y s k u j e się z a z w y ­ c z a j z a p o m o c ą s u f i k s u , j a k w słowie „ t h e b e a t i n g " . I s t n i e j ą j e d n a k i inne postaci funkcji zdarzeniowych, z b u d o w a n e bez po­ m o c y sufiksu, t a k i e j a k „ t h e s a l e " . H i s t o r y c z n i e , o c z y w i s t a , s ł o w a t a k i e d a j ą się s p r o w a d z i ć d o f u n k c j i r z e c z o w y c h ; o t o „ s a l e " p o c h o d z i o d f u n k c j i r z e c z o w e j „ t o sell" . W s ł o w a c h t a k i c h j a k „coronation" — pochodzenie od czasownika, t j . od funkcji rzeczowej, widoczne jest t y l k o w łacińskim t e m a c i e tego słowa, czasownika „coronare" . Czasownik angielski „to crown", choć t a k ż e p o c h o d z i o d t e g o ż p n i a , r ó ż n i się o d e ń , w w y n i k u r o z w o j u fonetycznego, k t ó r e m u odpowiedni rzeczownik nie podlegał, stąd też czasownik t e n nie s t a n o w i logicznego t e m a t u odpowiedniej funkcji faktycznej.
115 1 1 6 1 1 7 1 1 8 1 1 9
113

1 1 4

115

1 1 6

1 1 7

118

1 1 9

„Złamał", „łamał". „Zabił", „zabijał". „Bicie". „Sprzedaż". „Sprzedawać". „Koronacja". „Koronować".

Analiza

języka potocznego

151

4. B ę d z i e m y w r e s z c i e s t o s o w a ć k l a s y f i k a c j ę ze w z g l ę d u n a t y p , polegającą n a rozróżnieniu funkcji wyższych i niższych. W y m a g a ono specjalnej analizy, którą p r z e d s t a w i m y w n a s t ę p n y m paragrafie.

§ 53. F U N K C J E W Y Ż S Z Y C H

TYPÓW

W § 39 w y j a ś n i l i ś m y , d l a c z e g o k o n i e c z n e j e s t s t o s o w a n i e f u n k c j i w y ż s z y c h t y p ó w . W g r a m a t y c e l o g i s t y c z n e j są o n e p o t r z e b n e w szczególności do i n t e r p r e t a c j i modyfikatorów f u n k c y j n y c h . T e r m i n y t e z n a n e są w t r a d y c y j n e j g r a m a t y c e pod nazwą p r z y s ł ó w k ó w lub d o p e ł n i e ń przysłówkowych. A b y zrozumieć, jaka jest n a t u r a t y c h modyfikatorów, porów­ n a j m y z d a n i e : „ J a n w o l n o p r o w a d z i s a m o c h ó d " — ze z d a n i e m : „ E o y c e H a l l jest c z e r w o n y m b u d y n k i e m " . Słowo „wolno" jest m o d y f i k a t o r e m funkcji: „ p r o w a d z i s a m o c h ó d " ; słowo „ c z e r w o n y " n a t o m i a s t n i e j e s t m o d y f i k a t o r e m f u n k c j i „ b u d y n e k " , lecz s t a ­ n o w i n i e z a l e ż n ą f u n k c j ę . N i e z a l e ż n o ś ć t a s t a j e się w i d o c z n a , g d y drugiemu z naszych zdań n a d a m y taką postać: „Eoyce Hall jest b u d y n k i e m i E o y c e Hall jest czerwony"; w pierwszym zdaniu nie m o ż n a d o k o n a ć takiego przekształcenia. G r a m a t y k a t r a d y ­ cyjna popełnia poważny błąd, interpretując wszystkie przy­ miotniki jako modyfikatory rzeczowników; większość przymiotni­ ków to funkcje niezależne, t a k j a k rzeczowniki i czasowniki. Symetryczny charakter przymiotnika i rzeczownika w zdaniach takich jak dane — dostrzegł Leibniz, k t ó r y traktował takie sądy jako koniunkcje dwóch sądów. N i e w s z y s t k i e j e d n a k ż e p r z y m i o t n i k i są f u n k c j a m i n i e z a l e ż ­ nymi. N a p i s z m y zamiast pierwszego zdania: „ J a n jest p o w o l n y m k i e r o w c ą " . Z d a n i e t o r ó ż n i się o d p i e r w s z e g o t y m t y l k o , ż e s t w i e r ­ d z a się w n i m s t a ł ą c e c h ę J a n a i d l a t e g o w y s t ę p u j e w n i m c z a s g r a m a t y c z n y rozciągły; jest ono równoważne zdaniu: „ J a n zawsze p r o w a d z i s a m o c h ó d w o l n o " . Słowo „ p o w o l n y " z a t e m jest t u t a k ż e m o d y f i k a t o r e m funkcji „kierowca". To jasne, t a k ż e i dlatego, że nie m o ż n a tego zdania podzielić n a takie d w a : „ J a n jest powolny

152

Hans

Re iv henbach

i J a n j e s t k i e r o w c ą " . M e c h o d z i t u o t o , że J a n j e s t w ogóle p o ­ w o l n y , t y l k o że J a n j e s t p o w o l n y p r z y p r o w a d z e n i u s a m o c h o d u ; t a k w i ę c słowo „ p o w o l n y " , t a k j a k i p r z e d t e m , o d g r y w a r o l ę m o d y f i k a t o r a słów „ p r o w a d z i ć s a m o c h ó d " . L o g i c z n i e p r z e t o byłoby mówić: „ J a n jest wolno kierowcą" °. Tendencja do z r ó w n y w a n i a jeąt t y m , co p o w s t r z y m u j e j ę z y k a n g i e l s k i ( j a k również i inne języki) przed rozróżnianiem dwóch różnych spo­ sobów użycia przymiotnika w połączeniu z rzeczownikiem, mimo że j ę z y k a n g i e l s k i w y r a ź n i e z a z n a c z a c h a r a k t e r t y c h ż e słów j a k o modyfikatorów, gdy występują one w połączeniu z czasownikiem, zaznacza zaś przez d o d a n i e sufiksu „ly". J ę z y k niemiecki po­ p e ł n i a , r z e c z w c a l e d z i w n a , p r z e c i w n y b ł ą d . W ogóle n i e o d r ó ż n i a p r z y m i o t n i k a od przysłówka, gdy przysłówek t e n dokonuje mo­ dyfikacji czasownika; za to w p e w n y c h p r z y m i o t n i k a c h , u ż y t y c h j a k o m o d y f i k a t o r y r z e c z o w n i k ó w , z a z n a c z a t a k ą ich r o l ę , p i s z ą c p r z y m i o t n i k i rzeczownik j a k o jedno słowo. O t o n p . dwie postaci naszego zdania będą w języku niemieckim wyglądały w następu­ j ą c y s p o s ó b : „ J o h a n n f a h r t l a n g s a m " i „ J o h a n n i s t ein L a n g s a m fahrer" , choć w tej drugiej wersji m o ż n a b y po niemiecku t a k ż e powiedzieć: „ J o h a n n ist ein l a n g s a m e r F a h r e r " . Zazwyczaj w ję­ z y k u n i e m i e c k i m u ż y w a się w t a k i s p o s ó b t y l k o p e w n y c h u s t a ­ lonych połączeń, j a k n p . : „Schnellfahrer" , „Schwerverwundeter" , „Schwerarbeiter" itd. M a m y t u do czynienia z przy­ p a d k i e m , g d y j a s n e p o d w z g l ę d e m l o g i c z n y m r o z r ó ż n i e n i e nie znalazło pełnego odbicia w językach potocznych.
12 121 122 123 1 2 4

W celu z r o z u m i e n i a n a t u r y m o d y f i k a t o r ó w m u s i m y z d a ć sobie s p r a w ę z t e g o , że w i ę k s z o ś c i p r e d y k a t ó w u ż y w a się w t a k i s p o s ó b , iż p o z o s t a j e t r o c h ę w o l n e g o m i e j s c a n a d a l s z e u s z c z e g ó ł o w i e n i e . F u n k c j a : „x się p o r u s z a " , n p . p o z o s t a w i a o t w a r t ą k w e s t i ę s p r e ­ c y z o w a n i a s z y b k o ś c i , w s k a z u j ą c j e d y n i e , że j e s t o n a r ó ż n a o d z e r a . D o d a n i e p r z y s ł ó w k a t a k i e g o , j a k „ w o l n o " , z a m y k a ową
120

1 2 1

1 2 2

1 2 3

1 2 4

„John is a slowly driver". „Jan wolno prowadzi samochód" i „Jan jest powolnym kierowca/'. „Szybki kierowca". „Ciężko ranny". „Ciężko pracujący".

Analiza

języka

potocznego

153

s z y b k o ś ć w w ę ż s z y m p r z e d z i a l e . M o ż e m y p o j e d y n c z y r u c h #-a, mający określoną szybkość, kierunek itd., t r a k t o w a ć jako włas­ ność /, z w a n ą w ł a s n o ś c i ą s z c z e g ó ł o w ą ; różne zatem włas­ ności / tego rodzaju m o ż n a połączyć w klasę własności ruchowych, r e p r e z e n t o w a n ą p r z e z f u n k c j ę ^ ( / ) . Z d a n i e : „x się r u s z a " , m ó w i n a m , że x m a j e d n ą z o w y c h w ł a s n o ś c i r u c h o w y c h ; w z a p i s i e s y m b o l i c z n y m , g d z i e „m(a?)" z n a c z y : się r u s z a " , b ę d z i e t o :
± x

m(x )
1

•/*(/)

W

W i d z i m y , że „m(«r)" j e s t s y m b o l e m ś c i ą g n i ę t y m , k t ó r y f i g u r u j e z a m i a s t f u n k c j i z ł o ż o n e j , o b e j m u j ą c e j p r e d y k a t i z m i e n n ą zwią­ z a n ą , m j e s t w ł a s n o ś c i ą p r z y s ł u g u j ą c ą k a ż d e m u t a k i e m u x, k t ó r e m a w ł a s n o ś ć / p r z y n a l e ż n ą d o /z; j a k o w ł a s n o ś ć o b i e k t u t y p u zerowego, m jest własnością t y p u pierwszego. W terminologii k l a s o w e j : k l a s a Jf, p r z y p o r z ą d k o w a n a m - o w i , j e s t d y s j u n k t e m w s z y s t k i c h k l a s F, p r z y p o r z ą d k o w a n y c h f u n k c j o m / , m a j ą c y m w ł a s n o ś ć //.
1 2 5

Możemy teraz wprowadzić modyfikator „wolno". Napiszmy „rnsl(x) zamiast: w o l n o się r u s z a " , , , c r ( / ) " z a ś z a m i a s t : „/ j e s t powolny"; wówczas o t r z y m a m y :
u

m8l(x ) (^)f(x )^(f)'a(f)
1 Wf l

(2)

Analiza t a pokazuje, dlaczego przysłówki m o ż n a o t r z y m a ć z przy­ m i o t n i k ó w z a p o m o c ą d o d a n i a w t y c h o s t a t n i c h s u f i k s u ; są o n e p r e d y k a t a m i , t a k j a k p r z y m i o t n i k i , t y l e że n i e d e n o t u j ą w ł a s n o ś c i
1 2 5

Dysjunkt dwóch klas, czyli klasę połączoną, definiuje autor za pomocą
x

relacji:

eF

V

G

Wf

(x

cF)

V

(x*G)

co można odczytać jako: „x jest elementem klasy F lub G — to tyle, co x jest elementem klasy F lub x jest elementem klasy G . Jeśli np. F to klasa członków Polskiego Towarzystwa Filozoficznego, a G to klasa członków Polskiego To­ warzystwa Socjologicznego, wówczas dysjunktem t y c h klas, czyli klasą po­ łączoną, będzie klasa złożona z członków pierwszego tylko Towarzystwa, z członków drugiego tylko Towarzystwa i z członków należących do obu Towarzystw (z t y m , że jeśli ktoś jest członkiem obu Towarzystw, to w obrę­ bie klasy połączonej liczy się go tylko jeden raz). Por. 4, § 35.
u

154

Hans

Beichenbach

r z e c z y , t y l k o własności w ł a s n o ś c i . Sufiks „ly" w s k a z u j e n a t o u ż y c i e *. F u n k c j e fi o r a z er, u ż y t e w (2), r ó ż n i ą się w j e d n y m w a ż n y m p u n k c i e . W ł a s n o ś c i / , z a w a r t e w fi, w y k l u c z a j ą s i ę w z a j e m n i e ; z n a c z y t o , że jeśli r z e c z x m a j e d n ą z t y c h c e c h , t o n i e m o ż e m i e ć ż a d n e j z p o z o s t a ł y c h . O t o n p . jeżeli x p o r u s z a się z p r ę d ­ k o ś c i ą 3 0 m i l / g o d z . , t o n i e m o ż e j e d n o c z e ś n i e p o r u s z a ć się z p r ę d ­ k o ś c i ą 40 m i l / g o d z . N a t o m i a s t w ł a s n o ś c i / z a w a r t e w o- n i e w y ­ k l u c z a j ą s i ę . N p . x m o ż e p o r u s z a ć się w o l n o i z a r a z e m j e ś ć wolno czy myśleć wolno. Z a z w y c z a j w ł a s n o ś ć p i e r w s z e g o t y p u w p r o w a d z a się w p o ­ s t a c i (1) — t y l k o w w y p a d k u f u n k c j i w y ż s z y c h o d n o s z ą c y c h się d o w ł a s n o ś c i , k t ó r e się w z a j e m w y k l u c z a j ą , t a k j a k fi. J e ś l i z a ś f u n k c j a w y ż s z a o d n o s i się d o w ł a s n o ś c i , k t ó r e się n i e w y k l u c z a j ą , j a k f u n k c j a a, t o o d p o w i a d a j ą c ą jej w ł a s n o ś ć p i e r w s z e g o t y p u definiuje się p r z y p o m o c y ż ą d a n i a , b y w i e l k a l i c z b a p o s z c z e g ó l ­ n y c h w ł a s n o ś c i p r z e d m i o t u x n a l e ż a ł a d o a, l u b b y t e p o s z c z e g ó l n e w ł a s n o ś c i p r z e d m i o t u x , k t ó r e n a l e ż ą d o p e w n e j f u n k c j i x, b y ł y z a w a r t e w o*. T u % m o ż e z n a c z y ć , n p . w ł a s n o ś c i p o c i ą g a j ą c e z a s o b ą z m i a n ę w czasie b ą d ź p r z y n a j m n i e j g r u p ę w a ż n y c h w ł a s n o ś c i t e g o r o d z a j u . A z a t e m w ł a s n o ś ć p i e r w s z e g o t y p u d e f i n i u j e się t a k :
x x x x x

sl(x )^(f)[x(f)'f(x )Da(f)]
1 1

^

(3)
u

W t a k i s p o s ó b d e f i n i u j e się n p . p r z y m i o t n i k „ p o w o l n y " . Z d a n i e : „x j e s t p o w o l n y " , f o r m u ł u j e się p r z y p o m o c y w y r a ż e n i a „sl{x ) , z d e f i n i o w a n e g o w (3). N i e c o b a r d z i e j s k o m p l i k o w a n a r e l a c j a m i ę ­ d z y sl(x ) o r a z a(f), p o k a z a n a w (3), t ł u m a c z y , d l a c z e g o z n a c z e n i a p r e d y k a t u t y p u p i e r w s z e g o „sl", t j . p r z y m i o t n i k a „ p o w o l n y " , o r a z p r e d y k a t u t y p u d r u g i e g o a, t j . t e m a t u s ł o w n e g o „ s l o w " w przysłówku „slowly" — nie odpowiadają sobie w sposób ścisły.
x 1 1 1 2 6

* Zdania: „# porusza się wolno", nie można symbolicznie zapisać w postaci: „m(x )- tf(m)", ponieważ własność p o r u s z a n i a s i ę nie jest w ogólności po­ wolna; jedynie szczególny rodzaj poruszania się, przysługujący przedmiotowi x to wolne poruszanie się. Z tej właśnie przyczyny poszczególną własność / należy wprowadzić w sposób przedstawiony w (2). „Wolno", „powoli".
1 l9 1 2 6

Analiza

języka

potocznego

155

W i ę k s z o ś ć p r z y s ł ó w k ó w t o f u n k c j e er, t y p u n i e w yk l u c z a j a c y e h się. T a k i m i p r z y s ł ó w k a m i są n p . : „ b a r d z o " , „ d u ż o " , „ n a d z w y c z a j " . K t o ś m o ż e m i e ć wiele p o s z c z e g ó l n y c h w ł a s n o ś c i , d o k t ó r y c h s t o s u j e się m o d y f i k a t o r „ b a r d z o " ; m o ż e b y ć b a r d z o i n t e l i g e n t n y , b a r d z o s i l n y , b a r d z o u c z y n n y . J ę z y k n i e z a w s z e r o z p o r z ą d z a sło­ w e m odpowiadającym własności t y p u pierwszego, zdefiniowanej w (3). N i e m ó w i m y n p . : x j e s t b a r d z o " , c h o c i a ż w y r a ż e n i e t o d a ł o b y się z d e f i n i o w a ć z g o d n i e z (3). B y ć m o ż e , iż t e r m i n : jest w y b i t n y " , m o ż n a b y uważać za pochodzący od przysłówka „ b a r d z o " n a m o c y (3), o ile w t e j f o r m u l e „ e r " b ę d z i e m y i n t e r ­ pretować jako „bardzo". P o r ó w n a j m y t e r a z m o d y f i k a c j ę p r z y s ł ó w k o w ą — ze z d a n i e m stwierdzającym dwie niezależne własności. Cytowane wyżej zda­ nie: „ E o y c e Hall jest czerwonym b u d y n k i e m " — można zapisać w następującej postaci:
n

bl(x )-r(x )
1 1

(4)

g d z i e „bl" f i g u r u j e z a m i a s t „ b u d y n e k " , „ r " z a ś — z a m i a s t „czer­ wony". T a k jak w poprzednim w y p a d k u , wolno każdą z tych własności t r a k t o w a ć jako sumę poszczególnych własności; b u d y n e k z a t e m obejmuje wiele k s z t a ł t ó w i w y m i a r ó w , a kolor czerwony d a się p o d z i e l i ć n a wiele r ó ż n y c h o d c i e n i c z e r w i e n i . D l a t e g o m o ż n a u w a ż a ć , że o w e w ł a s n o ś c i t y p u p i e r w s z e g o w y w o d z ą się o d w ł a s ­ ności t y p u drugiego: W0*i) W ' Hf) r(x )
1 Wf

m)f(x )
1

• (f)
e

(5)

T u X odpowiada klasie poszczególnych rodzajów b u d y n k ó w , q z a ś — k l a s i e o d c i e n i k o l o r u c z e r w o n e g o . P o d s t a w i a j ą c (5) d o (4) otrzymamy wypowiedź:

[(a/)/(^i)^(/)]-[(a/)/(^i)^(/)]
u

W

Z e s t a w i a j ą c t o z (2), w i d z i m y u d e r z a j ą c ą r ó ż n i c ę w s t r u k t u r z e : (6) głosi, że i s t n i e j e p o s z c z e g ó l n a w ł a s n o ś ć / p r z e d m i o t u x nale­ żąca do o r a z r ó w n i e ż t a k a w ł a s n o ś ć , n a l e ż ą c a d o p; (2) z a ś głosi, że t o t a s a m a p o s z c z e g ó l n a w ł a s n o ś ć / n a l e ż y d o f u n k c j i fi o r a z o\ M o ż n a u w a ż a ć , że o w a i d e n t y c z n o ś ć p o s z c z e g ó l n y c h

156

Hans

Reiclienbach

własności, w y r a ż o n a p r z y p o m o c y sufiksu przysłówkowego „ly", wyznacza różnicę między p r z y s ł ó w k o w y m określeniem funkcji a użyciem dwóch funkcji niezależnych. E e l a c j a m i ę d z y t y m i d w i e m a f o r m u ł a m i , (2) o r a z (6), j e s t n a s t ę p u j ą c a . F o r m u ł ę o d p o w i a d a j ą c ą (6), m i a n o w i c i e :

m o ż n a w y w i e ś ć z (2), m i m o że n i e z a c h o d z i r e l a c j a w p r z e c i w n y m k i e r u n k u ; (2) głosi więcej niż (7). D l a t e g o z o k r e ś l e n i a p r z y s ł ó w k o ­ wego można wywieść wypowiedź stwierdzającą występowanie d w ó c h niezależnych własności. Ale t y l k o pierwsza z owych dwóch w ł a s n o ś c i j e s t t ą s a m ą , co t a , k t ó r a w y s t ę p u j e w z d a n i u p r z y s ł ó w k o ­ w y m ; j e s t t o w ł a s n o ś ć w y w i e d z i o n a z w y k l u c z a j ą c e j się f u n k c j i /u, w n a s z y m p r z y k ł a d z i e p i e r w s z e k l a m r y w z o r u (7), t o z n a c z y , z g o d n i e z (1), „x się r u s z a " . D r u g a n i e z a l e ż n a w ł a s n o ś ć , w y ­ w i e d z i o n a z n i e w y k l u c z a j ą c e j się f u n k c j i o, n i e j e s t p r z y m i o t n i ­ kiem odpowiadającym danemu przysłówkowi. W naszym przy­ k ł a d z i e d r u g i e k l a m r y w z o r u (7) o k r e ś l a j ą w ł a s n o ś ć t y p u p i e r w ­ szego, nie mającą o d p o w i e d n i k a nazwowego w j ę z y k u p o t o c z n y m , ponieważ p r z y m i o t n i k „powolny" został zdefiniowany nie w t y c h k l a m r a c h , t y l k o w e w z o r z e (3). Z t e j w ł a ś n i e p r z y c z y n y z d a n i e :
x

się p o r u s z a o r a z x j e s t p o w o l n y " — n i e d a się w y w i e ś ć ze z d a ­ nia: p o r u s z a się w o l n o " . P o d o b n e r o z w a ż a n i a s t o s u j e się w w y p a d k a c h , g d y s f o r m u ł o ­ w a n o i n n e g o r o d z a j u definicję p r z y m i o t n i k a . O t o n p . p r z y m i o t ­ n i k a „ p i ę k n y " n i e d a się w y w i e ś ć z o d p o w i a d a j ą c e j m u f u n k c j i t y p u d r u g i e g o (3), a n i t e ż n i e r e p r e z e n t u j ą g o d r u g i e k l a m r y w (7). K o z w a ż m y z d a n i e : „ A n k a p i ę k n i e t a ń c z y " ; m a o n o p o ­ stać:
Ł

(8) gdzie d reprezentuje funkcję obejmującą własności tańczenia, (3 z a ś — f u n k c j ę o b e j m u j ą c ą własności piękna. Zdanie t y p u pierwszego: „ A n k a t a ń c z y " — m o ż n a zdefiniować j a k o :
O)

Analiza

języka

potocznego

157

N a t o m i a s t p r e d y k a t u t y p u pierwszego, mianowicie, „piękny", nie d a się z d e f i n i o w a ć w t e n s a m s p o s ó b . G d y m ó w i m y : „ A n k a j e s t p i ę k n a " , m a m y n a m y ś l i t o , że p e w n a c e c h a A n k i , m i a n o w i c i e jej p o s t a ć z e w n ę t r z n a , jest p i ę k n a . P r o w a d z i t o d o następującej definicji p r z y m i o t n i k a „ p i ę k n y " : bt(x ) r mf(x )'a(f)^(f)
1 1 t 1

(1.0)

gdzie a t o funkcja obejmująca wszystkie indywidualne kształty cielesne l u d z i , t a k iż k a ż d e /, n a l e ż ą c e d o n i e j , j e s t p o s z c z e g ó l n ą c e c h ą k s z t a ł t u całego ciała. W i d z i m y , że definicja t a j e s t o d p o ­ w i e d n i k i e m (2), a n i e (1); m o ż n a j ą c z y t a ć w t a k i s p o s ó b : „ A n k a j e s t p i ę k n i e u k s z t a ł t o w a n a " . S t ą d w i d a ć , że c h o c i a ż f o r m u ł a o d p o w i a d a j ą c a w z o r o w i (7) d a się w y w i e ś ć z (8), t o j e d n a k z d a ­ n i e (8) n i e i m p l i k u j e z d a n i a m a j ą c e g o p o s t a ć : „ A n k a t a ń c z y i j e s t piękna". A n a l i z a p o w y ż s z a w y j a ś n i a , d l a c z e g o m i m o iż w y r a ż e n i a t a k i e , j a k (2) i (8), są s y m e t r y c z n e , jeśli idzie o d w i e f u n k c j e w y ż s z e g o t y p u , to jednak czasownik i przysłówek nie zajmują pozycji symetrycznych w języku potocznym. Tylko wówczas g d y b y ś m y m o g l i z a s t o s o w a ć definicję p r z y m i o t n i k a „ p i ę k n y " o d p o w i a d a j ą c ą w z o r o w i (9), m i a n o w i c i e definicję o p o s t a c i : bt(x ) mf(x )-ft(f)
1 Wt 1

(11)

t o m o g l i b y ś m y t a k ż e n a d a ć w y r a ż e n i u (8) i n t e r p r e t a c j ę s y m e ­ tryczną; to znaczy moglibyśmy je czytać także w postaci: „Anka jest piękna tanecznie". Ale chociaż t a k a terminologia może i nie o k a z a ł a b y się n i e p o p r a w n a , t o p r z e c i e ż n a p e w n o n i e o d p o w i a d a ona przyjętej obecnie p r a k t y c e językowej. Należy t u dodać uwagę o konieczności wprowadzenia funkcji w y ż s z y c h d o i n t e r p r e t a c j i p r z y s ł ó w k ó w . Z d a w a ć b y się m o g ł o , iż m o ż n a b y się o b e j ś ć b e z t y c h f u n k c j i , g d y b y z a s t o s o w a ć r e l a c j ę i n k l u z j i k l a s . Z a m i a s t f u n k c j ą ó, p o s ł u ż y l i b y ś m y się w ó w c z a s f u n k c j ą d w y s t ę p u j ą c ą w (9), b ą d ź o d p o w i a d a j ą c ą j e j k l a s ą D ; p o d o b n i e , u ż y l i b y ś m y f u n k c j i bt, z d e f i n i o w a n e j w (11), b ą d ź o d p o w i a d a j ą c e j j e j k l a s y Bt. W t e d y k l a s t y c h n i e definiowali­ b y ś m y p r z y p o m o c y definicji (9) o r a z (11), lecz p r z y j ę l i b y ś m y j e
7

158

Hans

Reichenbach

j a k o t e r m i n y p i e r w o t n e , t a k j a k d o r a z (i w i n n e j i n t e r p r e t a c j i . Stosując relację inkluzji klas z a m i a s t relacji bycia e l e m e n t e m klasy, zapisalibyśmy wówczas zdanie: „Anka pięknie tańczy" — w postaci: (KF) {x eF)-(FC D)-(FC Bt) (12)
1

W y r a ż e n i e t o f i g u r o w a ł o b y n a m i e j s c u (8). M o ż n a j e d n a k w y ­ k a z a ć , że t a k i e j i n t e r p r e t a c j i n i e d a się d o p r o w a d z i ć d o k o ń c a . F o r m u ł a (12) j e s t r ó w n o w a ż n a w y r a ż e n i u : (x e D) • (x € Bt)
x x 127 x

(13)

p o n i e w a ż k i e d y x n a l e ż y d o k l a s y w s p ó l n e j T> o r a z Bt , to zawsze istnieje podklasa F obu t y c h klas, do której x należy. Dlatego nie m o ż e m y t u odróżnić modyfikatora przysłówkowego od zwykłego p r z y m i o t n i k a . T y m c z a s e m stosując funkcje wyższe, uzyskujemy możność skonstruowania n a u ż y t e k tego rozróżnie­ n i a d w ó c h r ó ż n y c h f o r m u ł , (7) o r a z (2); g d y o d p o w i a d a j ą c e i m f o r m u ł y (12) o r a z (13) są i d e n t y c z n e . N a w i a s e m m ó w i ą c , o m a ­ wiana ostatnio interpretacja nie uwolniłaby n a s od wyższego ra­ c h u n k u f u n k c y j n e g o , j a k o że w y s t ą p i e n i e k l a s y F w roli z m i e n n e j z w i ą z a n e j , t a k j a k w (12), s t a n o w i o p e r a c j ę n a l e ż ą c ą d o t e g o r a ­ chunku.
x

Z d r u g i e j s t r o n y , n i e c h c e m y t w i e r d z i ć , że f u n k c j e t y p u w y ż ­ szego d a j ą się w j ę z y k u p o t o c z n y m z a w s z e j a s n o o d r ó ż n i ć o d funkcji t y p u pierwszego. Logistycznej interpretacji języka po­ tocznego nie m o ż n a wprowadzić bez p e w n y c h a r b i t r a l n y c h re­ strykcji znaczeniowych. P r e d y k a t ó w ogólnych, takich jak „kolor" c z y „ r u c h " , n i e z a w s z e u ż y w a m y w ściśle t y m s a m y m s e n s i e . Oto n p . g d y m ó w i m y : „czerwony jest kolorem", u ż y w a m y słowa
Klasę wspólną dwóch klas, czyli koniunkt klas F oraz G, definiuje się w następujący sposób: xeF-Gj=(xcF).{x€G) Przykładem jest klasa czerwonych kwiatów, jako klasa wspólna kwiatów oraz rzeczy czerwonych. Ilustracją graficzną jest wspólny wycinek dwóch przecinających się kół.
1 2 7

Analiza

języka

potocznego

159

„ k o l o r " j a k o o r z e c z n i k a t y p u d r u g i e g o ; w z d a n i u z a ś : „rzecz czerwona jest rzeczą kolorową" — u ż y w a m y go j a k o p r e d y k a t u t y p u pierwszego. Przejdźmy teraz do innej interpretacji przysłówków, która chociaż t a k ż e polega n a stosowaniu funkcji wyższych, m a t ę zaletę, że przysłówek ulega w niej redukcji d o funkcji t y p u pierw­ szego. W e d l e t e j k o n c e p c j i p r z y s ł ó w e k t r a k t u j e się n i e j a k o p r e ­ d y k a t a r g u m e n t u d a n e g o z d a n i a , lecz f a k t u p r z y p o r z ą d k o w a ­ nego t e m u zdaniu. Zgodnie z tą interpretacją zdanie: „Anka pięknie tańczy" — zapiszemy w postaci: mf(x )-ó(f)'M{(w)[f(x mv)}
l 1

( u )

g d z i e d, t a k j a k p r z e d t e m , o b e j m u j e w s z y s t k i e p o s z c z e g ó l n e w ł a s n o ś c i t a ń c z e n i a , p o d c z a s g d y „bt" u ż y t o t u t a j j a k o t e r m i n u p i e r w o t n e g o , n i e w y w i e d z i o n e g o z f u n k c j i w y ż s z e j . F o r m u ł ę (14) m o ż n a czytać w następujący sposób: „ A n k a t a ń c z y i jej tańczenie j e s t p i ę k n e " . Z w r o t „jej t a ń c z e n i e " t r a k t u j e się t u j a k o d e s k r y p c j e danego zdarzenia, a nie jako deskrypcje poszczególnej własności. Zaletą takiej interpretacji jest bardzo prosta koncepcja przy­ s ł ó w k ó w , m i a n o w i c i e j a k o p r z y m i o t n i k ó w o d n o s z ą c y c h się d o zdarzenia wskazanego przez dane zdanie. T r z e b a j e d n a k d o d a ć p e w n e zastrzeżenie. P r a g n i e m y zwrócić uwagę, że zachodzi związek między sposobem tańczenia a włas­ nością b y c i a p i ę k n y m ; t o z n a c z y : u w a ż a się, iż t a a t a c e c h a d a ­ nego zdarzenia kwalifikuje poszczególną własność / w t a k i sposób, że w ł a s n o ś ć o w a m u s i m i e ć p e w i e n o k r e ś l o n y c h a r a k t e r . W z ó r (14) nie w y r a ż a tego związku, gdyż zachowuje on swą ważność także i w t e d y , g d y z w i ą z e k t a k i w c a l e n i e z a c h o d z i . N p . z d a n i e : „x z o ­ stał zamordowany i zamordowanie x doprowadziło do wojny" — r ó w n i e ż d a się w y r a z i ć w f o r m i e (14), o ile s y m b o l „ ó " r o z u m i e ć b ę d z i e m y j a k o „ z o s t a ł z a m o r d o w a n y " , a „bt" — j a k o „ d o p r o w a ­ dziło d o w o j n y " . J e d n a k ż e f a k t , iż z d a r z e n i e t o w y w o ł a ł o w o j n ę , nie wyznacza sposobu, w jaki popełniono owo m o r d e r s t w o ; ustala tylko konsekwencję, która wypływa nie z rodzaju popełnionego m o r d e r s t w a , lecz z okoliczności p o l i t y c z n y c h , w j a k i c h się o n o
x x

160

Hans

Reichenbach

w y d a r z y ł o . P r z y k ł a d t e n ś w i a d c z y o t y m , iż (14) n i e o d d a j e p e ł n e g o znaczenia zdania przysłówkowego o tańczeniu i dlatego w y m a g a dopełnienia w postaci pewnego zastrzeżenia. T y m d o d a t k i e m , k t ó r e g o w y m a g a w z ó r (14), j e s t s t w i e r d z e ­ n i e z w i ą z k u m i ę d z y / o r a z bt] m o ż e o n o p r z y b r a ć t a k ą p o s t a ć : f(no )Dbt{(iv)[f(x )]*(v)}
1 1

(15)

W y r a ż e n i e t o t r z e b a d o (14) d o d a ć w t e n s p o s ó b , b y z a s i ę g o p e r a ­ t o r a e g z y s t e n c j a l n e g o o b e j m o w a ł f o r m u ł ę (15). Z a p o m o c ą t e g o u z u p e ł n i e n i a s t w i e r d z a się w ó w c z a s , że w ł a s n o ś ć / , j m s i a d a n a przez x i m p l i k u j e k o n e k t y w n i e c e c h ę bt d a n e g o z d a r z e n i a ; t ą d r o g ą u z y s k u j e się u s z c z e g ó ł o w i e n i e / . P o s ł u g u j e m y się t u t a j i m p l i ­ kacją k o n e k t y w n ą o c h a r a k t e r z e s y n t e t y c z n y m (por. rozdz. V I I I ) w celu w y k l u c z e n i a p a r a d o k s ó w z w i ą z a n y c h z i m p l i k a c j ą a d i u n k t y w n ą . Zastosowanie ogólnej implikacji a d i u n k t y w n e j nie b y ł o b y wystarczające. A zatem kiedy wyrażenia przysłówkowe interpre­ t u j e się w s p o s ó b (14), n a l e ż y — j a k o s a m o p r z e z się z r o z u m i a ł e — p r z y j ą ć u z u p e ł n i e n i e (15).
l}

G r a m a t y k a zalicza do kategorii p r z y s ł ó w k ó w wielką liczbę t e r m i n ó w , k t ó r y c h n i e p o w i n n o się u w a ż a ć z a p r z y s ł ó w k i , t j . z a m o d y f i k a t o r y f u n k c j i . N p . wielu g r a m a t y k ó w słowo „ n i e " t r a k t u j e jako przysłówek; t y m c z a s e m jest to termin logiczny. T a k ż e i t z w . p r z y s ł ó w k i c z a s u i m i e j s c a n i e są p r z y s ł ó w k a m i ; są t o t e r m i n y specyfikujące a r g u m e n t czasu i miejsca, do którego to a r g u m e n t u o d n o s i się z d a n i e j a k o c a ł o ś ć . I o n e t a k ż e są f u n k c j a m i w y ż s z y m i , a nie p r z y s ł ó w k a m i . W y s t ę p u j ą one n p . , g d y m o w a o k l a s a c h k l a s , j a k w t e r m i n i e „ N a r o d y Z j e d n o c z o n e " czy w d e ­ finicji l i c z b . W j ę z y k u c z ę s t o u ż y w a się o k r e ś l e ń n u m e r y c z n y c h , takich jak słowa: „często", „rzadko", „zwykle"; terminy te, przez g r a m a t y k ę z a l i c z a n e d o p r z y s ł ó w k ó w , n i e są m o d y f i k a t o r a m i funkcji, tylko wyrażają relacje częstościowe w odniesieniu do wy­ stępowania obiektów bądź zdarzeń. Stanowią one z a t e m funkcje wyższe, użyte jako k w a l i f i k a t o r y n u m e r y c z n e , czyli c z ę ­ s t o ś c i o w e . Oto n p . w zdaniu: „reakcjom chemicznym często t o w a r z y s z y w y d z i e l a n i e c i e p ł a " — słowo „ c z ę s t o " n i e m o d y f i k u j e funkcji „ t o w a r z y s z y " , g d y ż nie określa ono jakiegoś specjalnego

Analiza

jeżyka

potocznego

161

r o d z a j u t o w a r z y s z e n i a ; słowo t o w s k a z u j e , że k l a s a z d a r z e ń , o p i s a n y c h p r z e z w s p o m n i a n e z d a n i e j a k o całość, j e s t d u ż a . Z drugiej strony, bywają p e w n e t e r m i n y , niesłusznie zaklasy­ fikowane jako przymiotniki. N a z y w a ć przymiotnikiem takie słowo, j a k „ w s z e l k i " , g d y p o p r z e d z a o n o r z e c z o w n i k , t o a b s u r d l o g i c z n y . J e s t o n o t e r m i n e m l o g i c z n y m , a n i e f u n k c j ą . Co w i ę c e j , to błąd — pierwszy t e r m i n w rzeczowniku złożonym t r a k t o w a ć j a k o p r z y m i o t n i k . O t o n p . w złożeniu „door beli" słowo „door" n i e z o s t a ł o u ż y t e j a k o p r z y m i o t n i k , p o n i e w a ż z d a n i a : x is a d o o r b e l i " , n i e m o ż n a r o z b i ć n a t a k i e d w a z d a n i a : „x is a d o o r " o r a z „.i? is a b e l i " . A l e słowo „ d o o r " n i e z o s t a ł o t a k ż e u ż y t e j a k o p r z y s ł ó w e k . S t a n o w i o n o r a c z e j część f u n k c j i z ł o ż o n e j , t a k j a k wyjaśniono to w (23, § 22). Jeśli p o t r z e b a rozróżnienia t e r m i n o ­ logicznego, m o ż e m y pierwszy termin, w n a s z y m przykładzie słowo „ d o o r " , n a z w a ć p o ś r e d n i ą c z ę ś c i ą z ł o ż e n i a ; d r u g i t e r ­ m i n , słowo „ b e l i " w n a s z y m p r z y k ł a d z i e , m o ż e m y n a z w a ć b e z ­ p o ś r e d n i ą c z ę ś c i ą z ł o ż e n i a , j a k o że j e s t o n o f u n k c j ą , k t ó r a o d n o s i się b e z p o ś r e d n i o d o a r g u m e n t u z d a n i a . B y w a j ą i n n e p o s t a c i f u n k c j i z ł o ż o n y c h , o d b i e g a j ą c e o d w z o r u ( 2 3 , § 22). O t o f u n k c j a „ o s t a t n i G o t o w i e " j e s t f u n k c j ą złożoną, w k t ó r e j „ o s t a t n i " nie m a c h a r a k t e r u p r z y m i o t n i k a , p o n i e w a ż : „,r j e s t o s t a t n i m G o ­ t e m " — n i e d a się r o z b i ć n a d w a z d a n i a : „x j e s t o s t a t n i " o r a z ...r j e s t G o t e m " ; t o z n a c z y : x j e s t o s t a t n i , t y l k o o ile j e s t o n G o ­ t e m . S ł o w o „ o s t a t n i " f i g u r u j e t u j a k o s k r ó t o g r a n i c z e n i a głoszą­ cego, że n i e b y ł o p o t e m ż a d n y c h G o t ó w ; o g r a n i c z e n i e t o m o ż n a by bez t r u d u przedstawić w postaci symbolicznej przy p o m o c y t e r m i n ó w l o g i c z n y c h . D l a t e g o s ł o w a „ o s t a t n i " nie m o ż n a u z n a ć z a n i e z a l e ż n ą f u n k c j ę , t y l k o t r z e b a je t r a k t o w a ć j a k o s y m b o l niekompletny, mający znaczenie tylko w połączeniu z funkcjami. R o z r ó ż n i e n i e części b e z p o ś r e d n i c h i p o ś r e d n i c h d a się z a s t o s o ­ wać również i do tego rodzaju funkcji złożonych. F u n k c j e t a k i e
1 2 8 1 2 9 v 130 1 3 1 132
128

129

1 3 0

131

132

„Dzwonek u drzwi". ..Drzwi". „./• jest dzwonkiem u drzwi". jest drzwiami". „x jest dzwonkiem".

162

Hans

Reichenbach

można, nawiasem mówiąc, zbudować w obrębie każdego typu. „ O s t a t n i a l i c z b a c a ł k o w i t a m n i e j s z a niż 1 0 0 " , n p . , t o d e s k r y p c j a p o w s t a ł a p r z y p o m o c y funkcji złożonej wyższego t y p u . D o d a j m y jeszcze u w a g ę n a t e m a t użycia p r z y m i o t n i k ó w pred y k a t y w n y e h , czyli o r z e c z n i k ó w p r z y m i o t n i k o w y c h , p o c z a s o w n i ­ k a c h i n n y c h niż ł ą c z n i k . M ó w i m y n p . : „ t o w i n o w y d a j e się d o b r e " ; p r z y m i o t n i k a „ d o b r e " u ż y w a m y w ó w c z a s w t e n s p o s ó b , że o k r e ś l a o n w i n o , a n i e m o d y f i k u j e w ł a s n o ś c i w y d a w a n i a się. O k a z u j e się t o p o p r a w n e ; f a k t y c z n i e z d a n i e t o z n a c z y : „ w y d a j e się, że t o wino jest d o b r e " ; albo w bardziej wyszukanej wersji: „to wino m a t a k i w y g l ą d , k t ó r y s p r a w i a , że m ó w i ą c y w i e r z y , iż j e s t o n o d o b r e " . T u t a j słowo „ d o b r e " w y s t ę p u j e j a k o o r z e c z n i k a r g u m e n t u „to wino". Z d a r z a j ą się i n n e f o r m y , k t ó r e c h o ć n a p i e r w s z y r z u t o k a w y ­ d a j ą się m i e ć t a k ą s a m ą k o n s t r u k c j ę , j e d n a k w y m a g a j ą o d m i e n ­ nego wyjaśnienia. Mówimy: „oranges taste good" , m a m y zaś, o c z y w i s t a , n a m y ś l i , że t o s m a k j e s t d o b r y . S ł o w o „ d o b r y " z a t e m m a t u charakter przysłówkowy, i bardziej odpowiednie wyda­ w a ł o b y się s f o r m u ł o w a n i e : „ o r a n g e s t a s t e w e l l " . F o r m a p r z y ­ miotnikowa wynika przypuszczalnie z przesunięcia, które na­ s t ą p i ł o w z n a c z e n i u s ł o w a „ t a s t e " . P i e r w o t n i e u ż y w a n o go w sposób przechodni: „I taste t h e orange" . Z czasownika prze­ chodniego zawsze m o ż e m y o t r z y m a ć nieprzechodni, wiążąc jedną zmienną przy pomocy operatora egzystencjalnego. M a m y zatem dwie formy: „I t a s t e " — w z n a c z e n i u : „ t h e r e is s o m e t h i n g t h a t I t a s t e " , o r a z : „ t h e o r a n g e is t a s t e d " , w z n a c z e n i u :
133 1 3 4 135 1 3 6 1 3 7 138 139

133 p e k ł a d polski nie oddaje właściwości tego przykładu. Dosłownie zdanie to brzmi: „pomarańcze smakują d o b r e ' , zatem najbliższy, choć nie najładniejszy przekład brzmiałby: „pomarańcze d o b r z e smakują"; pomijając już niepoprawność tego wyrażenia, musimy zwrócić uwagę, że nie ilustruje ono analizowanego przypadku, tylko jego interpretację. „Pomarańcze dobrze smakują". „Smakować". „Kosztuję pomarańczę", „próbuję smak pomarańczy". „Kosztuję", „próbuję", „badam smak". „Istnieje coś, co kosztuję". „Pomarańcza jest kosztowana".
r z 1 3 4 135 1 3 6 1 3 7 138 1 3 9

Analiza

języka

potocznego
1 4 0

103

„ t h e r e is s o m e b o d y w h o t a s t e s t h e o r a n g e " . A l e c z a s o w n i k „taste", podobnie jak parę innych, np. „look" oraz „feel" , r o z w i j a ł się w s p o s ó b n i e z w y k ł y : p r z e j ś c i e d o f o r m y n i e p r z e c h o d n i e j p o ł ą c z o n e b y ł o ze z m i a n ą w m i e j s c u z m i e n n y c h a r g u ­ mentowych i teraz mówimy: „the orange tastes" . Przysłówek „well" p i e r w o t n i e ł ą c z y ł się t y l k o ze z n a c z e n i e m p r z e c h o d n i m ; w zdaniu: „I tasted t h e orange well" — modyfikuje on nie s m a k p o m a r a ń c z y , lecz z d o l n o ś c i o s o b y p r ó b u j ą c e j smaku. W odwróconym nieprzechodnim znaczeniu użyto przymiotnika „good" ; „the orange tastes good" występuje jako skrót zdania: „I tasted t h e orange a n d found it good to m y t a s t e " . Ale skoro czasownik „ t a s t e " p r z y b r a ł t e r a z w pełni odwrócone, n i e p r z e c h o d n i e z n a c z e n i e , b y ł o b y l o g i c z n e ł ą c z e n i e go t a k ż e i w t y m znaczeniu z przysłówkiem „well".
1 4 1 1 4 2 1 4 3 1 4 4 1 4 5 1 4 6 1 4 7 1 4 8

W z w r o t a c h takich, j a k „looks g o o d " , m o ż e m y rozróżnić d w a odmienne znaczenia. G d y m ó w i m y : „this m e a l looks good" , m a m y n a m y ś l i , że d a n a p o t r a w a w y g l ą d a t a k , j a k g d y b y b y ł a dobrą potrawą; tutaj forma przymiotnikowa jest stosowna. Na­ tomiast używając zwrotu „a good-looking girl" , pr agni emy po­ w i e d z i e ć n i e t o , że d z i e w c z y n a t a j e s t p r z y p u s z c z a l n i e d o b r a , lecz że d o b r y j e s t s p o s ó b , w j a k i o n a w y g l ą d a ; t u t a j s ł o w a „ g o o d " u ż y t o j a k o p r z y s ł ó w k a , i b a r d z i e j o d p o w i e d n i e w y d a w a ł o b y się s f o r m u ł o w a n i e „a w e l l - l o o k i n g g i r l " . Co j e d n a k c z y n i n i e d o 1 5 0 1 5 1 1 5 2
1 4 0 1 4 1

1 4 9

1 4 2

1 4 3

1 4 4

1 4 5

1 4 6

1 4 7

1 4 8

„Istnieje ktoś, kto kosztuje pomarańczę". „Patrzeć", „wyglądać". „Czuć", „czuć się". „Pomarańcza smakuje", „pomarańcza ma smak". „Dobrze". „Dobrze badałem smak pomarańczy". „Dobry". „Pomarańcza ma dobry smak". „Kosztowałem x>omarańczę i stwierdziłem, że jest ona dobra jak na mój

smak". „Wygląda dobry (a, e)" •—tak dosłownie; swobodniej: „wygląda na dobry(ą, e, ego)", bądź „dobrze wygląda". „Ta potrawa wygląda na dobrą" („dobrze wygląda"). „Dziewczyna ładnie wyglądająca". „Dziewczyna dobrze wyglądająca".
1 5 0 1 51 152 1 4 9

Logika i język

13

164

Hans

Reichenbach

g o d n y m t e n o s t a t n i s p o s ó b w y s ł o w i e n i a , t o f a k t , że p r z y s ł ó w e k „well" p r z y b r a ł w odniesieniu do osób znaczenie p r z y m i o t n i k a „ z d r o w y " ; p o w i e d z e n i e , ż e d z i e w c z y n a d o b r z e w y g l ą d a , z n a c z y , iż wygląda ona tak, jak g d y b y była zdrowa. Historyczne wyjaśnie­ nie takiego użycia tego p r z y m i o t n i k a znaleźć m o ż n a w t a k i m s a m y m , j a k wspomniano wyżej, przejściu do odwróconej formy * nieprzecłiodniej. Ze względu n a swe powiązania z funkcjami wyższego t y p u — analiza przysłówka stanowi dosyć t r u d n y rozdział g r a m a t y k i . N i e p o w i n n i ś m y się d z i w i ć , że t a część j ę z y k a p o t o c z n e g o n i e zawsze odpowiada miernikom logicznym. To i t a k zdumiewające, że j ę z y k p o t o c z n y r o z p o r z ą d z a ś r o d k a m i d o o k r e ś l e n i a k a t e g o r i i terminów, k t ó r e należą do wyższego r a c h u n k u funkcji.

§ 54. F U N K C J E

DESKRYPTYWNE

Od funkcji zdaniowych przejdziemy teraz do funkcji innego rodzaju, k t ó r e p o w s t a ł y z deskrypcji i noszą n a z w ę f u n k c j i d e s k r y p t y w n y c h . F u n k c j e takie nie stanowią osobnej klasy słów; k o n s t r u u j e się j e z f u n k c j i p r o p o z y c j o n a l n y c h p r z y p o m o c y p e w n y c h z a b i e g ó w g r a m a t y c z n y c h . D l a t e g o n i e w y m i e n i l i ś m y ich w k l a s y f i k a c j i p o d a n e j w § 52. E o z w a ż m y zdanie, dane w notacji funkcyjnej:

f(yi^i)
n p . z d a n i e „ ^ j e s t o j c e m x ".
1

(!)
funkcjonał: (2) to

Jeśli 1(y,x)

zawiera funkcję jedno-jednoznaczną lub jedno-wieloznaczną, m o ż n a z d a n i e (1) p o d a ć w z a p i s i e d e s k r y p t y w n y m : yi=('y)/(y,*i) Wprowadzając skrót: f{oo )^(iy)f(y,x )
1 1

(3) (4)

Analiza

języka

potocznego

165

m o ż e m y (3) n a p i s a ć w p o s t a c i : (5) Wpisując zmienne n a miejsce stałych, otrzymamy: (6) co j e s t j e d y n i e i n n ą p o s t a c i ą f u n k c j o n a ł u (2). M o ż e m y p o w i e d z i e ć , ż e ś m y r o z ł o ż y l i f u n k c j o n a ł „f(y, %)" z e w z g l ę d u n a a r g u m e n t „y . F u n k c j a „/'(#)" nosi nazwę f u n k c j i d e s k r y p t y w n e j , po­ n i e w a ż jej w a r t o ś c i s t a ł e , p o w s t a ł e z u s z c z e g ó ł o w i e n i a „ # " , są deskrypcjami. Funkcję tego rodzaju, opatrzoną wskaźnikiem „ p r i m " ('), n a l e ż y o d r ó ż n i ć o d f u n k c j i p r o p o z y c j o n a l n y c h , k t ó r y c h w a r t o ś c i a m i są s ą d y . J e ś l i c h c e m y z b u d o w a ć s ą d p r z y p o m o c y funkcji d e s k r y p t y w n e j , to m u s i m y nie tylko uszczegółowić argu­ m e n t , a l e p o n a d t o d o d a ć s y m b o l , w r o d z a j u „y = ". S y m b o l „ / ' ( # ) " w y r a ż a f u n k c j ę d e s k r y p t y w n ą w f o r m i e t e r m i n u ściągnię­ tego, gdyż nie zostały wskazane ani zmienna związana, ani ope­ rator jota; rozwiniętą postać funkcji deskryptywnej widzimy p o p r a w e j s t r o n i e n a s t ę p u j ą c e j definicji:
iC x

/' (^)TO( 2/)/(2/>#)

?

(?)

B y w a j ą t a k ż e f u n k c j e d e s k r y p t y w n e z więcej n i ż j e d n ą z m i e n n ą . N p . deskrypcji: „(ten oto) człowiek , k t ó r y idzie m i ę d z y P i o t r e m a P a w ł e m " — użyć m o ż n a do zbudowania funkcji d e s k r y p t y w n e j : „ ( t e n o t o ) z, k t ó r y i d z i e m i ę d z y x o r a z ?/", c z y l i z a p o m o c ą s y m 1 5 3

boli: „ / ' ( £ , £ ) " . F u n k c j e d e s k r y p t y w n e m o ż n a rozszerzyć n a funkcje t y p ó w wyższych. Oto np. deskrypcja: „(ten jedyny) k o l o r , który w widmie optycznym występuje między czerwonym a żółtym" w y z n a c z a k o l o r p o m a r a ń c z o w y ; m o ż n a ją z a p i s a ć w t a k i e j p o ­ staci:
1 5 4

9>'(r,8)TBi(if)P(f,r
1 5 3

9

s)-y(f)

(8)

1 5 4

„The man". „The color". 13*

166

Hans

Beiehenbach

g d z i e „ r " r e p r e z e n t u j e „ c z e r w o n y " , „ s " — „ ż ó ł t y " , „/?" — „ w wi­ d m i e o p t y c z n y m występuje między", „y" zaś — „kolor". (p'{r,s) j e s t p r z y k ł a d e m f u n k c j i d e s k r y p t y w n e j , o ile a r g u m e n t y r o r a z s u w a ż a ć b ę d z i e m y za zmienne. Eozróżnienie poprawnego i niepoprawnego użycia deskrypcji ( p o r . § 47) m a z a s t o s o w a n i e r ó w n i e ż d o f u n k c j i d e s k r y p t y w n y c h . O g ó l n i e m ó w i ą c , f u n k c j a d e s k r y p t y w n a d a się p o p r a w n i e z a s t o ­ sować względem jednych argumentów, a względem innych użycie jej będzie n i e p o p r a w n e . T a k n p . funkcja d e s k r y p t y w n a „(ten oto j e d y n y ) b r a t 5 - a " , zastosowana do osób j a k o do swych argu­ m e n t ó w , o k a ż e się p o p r a w n a , g d y x m a j e d n e g o i t y l k o j e d n e g o b r a t a ; w e w s z y s t k i c h i n n y c h p r z y p a d k a c h użycie jej będzie nie­ p o p r a w n e . G d y f u n k c j a d e s k r y p t y w n a d a się p o p r a w n i e u ż y ć p r z y wszelkich w a r t o ś c i a c h jej a r g u m e n t ó w w obrębie p e w n e g o z a k r e s u , n a z y w a ć ją b ę d z i e m y f u n k t o r e m ze w z g l ę d u n a t e n z a k r e s . A z a t e m f u n k c j a d e s k r y p t y w n a „ojciec # - a " jest funkto­ r e m ze w z g l ę d u n a z a k r e s u t w o r z o n y p r z e z w s z y s t k i c h l u d z i .
1 5 5 1 5 6

P o ś r ó d f u n k t o r ó w , szczególnie w a ż n e są j e d n o s t k o w e f u n k c j e m a t e m a t y c z n e . Są t o f u n k c j e d e s k r y p t y w n e w y ż s z e g o t y p u , k t ó ­ r y c h z a r ó w n o a r g u m e n t a m i , j a k i d e s k r y p t a m i są l i c z b y . Z a z w y ­ c z a j są o n e f u n k t o r a m i ze w z g l ę d u n a l i c z b y r z e c z y w i s t e j a k o i c h zakres. A zatem gdy piszemy równanie matematyczne w po­ s t a c i *:
y-=/'(a>) W

s y m b o l „ / ' " j e s t f u n k t o r e m ze w z g l ę d u n a l i c z b y r z e c z y w i s t e j a k o zakres jego a r g u m e n t ó w . Zakres d e s c r i p t u m y może b y ć bardziej obszerny; może on obejmować liczby zespolone, g d y n p . funktor „/'" d a n y jest za pomocą pierwiastka kwadratowego. F u n k t o r y , k t ó r y c h d e s c r i p t a są l i c z b a m i , m o ż n a n a z w a ć f u n k t o r a m i nu­ m e r y c z n y m i , czyli l i c z b o w y m i .
* W celu zachowania zgodności z przyjętą notacją matematyczną nie piszemy zmiennych tego t y p u przy pomocy liter greckich; odstępujemy od notacji matematycznej jedynie, g d y stosujemy znak „'" przy „/" — dla zazna­ czenia charakteru deskryptywnego. „The brother of 5". „The father of x".
155 1 5 6

Analiza

języka

potocznego

107

R ó w n a n i e (9) j a k o całość j e s t który można napisać w postaci: f(y,x)

funkcjonałem

zdaniowym,

(10)

Ó w z d a n i o w y c h a r a k t e r w i d a ć j a s n o s t ą d , że d l a p e w n y c h w a r ­ t o ś c i x o r a z y w y r a ż e n i e (10) j e s t p r a w d z i w e a l b o f a ł s z y w e . W m a ­ t e m a t y c e f u n k c j o n a ł y p r o p o z y c j o n a l n e p i s z e się z a w s z e w p o ­ s t a c i (9), t j . j a k o f u n k c j e d e s k r y p t y w n e b ą d ź f u n k t o r y . O g r a n i ­ czenie d o f u n k t o r ó w j e s t p r z y c z y n ą , d l a k t ó r e j n i e p o t r z e b n e są w n o r m a l n y m zapisie m a t e m a t y c z n y m symbole oznaczające funkcje zdaniowe. J e d n o s t k o w e funkcje m a t e m a t y c z n e z kilku zmiennymi to f u n k t o r y t y c h z m i e n n y c h . I l o c z y n z a t e m d w ó c h l i c z b , x o r a z y, j e s t f u n k t o r e m „f(x,y) . Menumerycznym funktorem matema­ t y c z n y m jest relacja i l o r a z u r ó ż n i c z k o w e g o , przyporządkowu­ jąca funkcję m a t e m a t y c z n ą funkcji m a t e m a t y c z n e j . Rozważane dotychczas funkcje d e s k r y p t y w n e wyznaczają, k a ż d a , d e s c r i p t a t e g o s a m e g o t y p u co i a r g u m e n t y o w y c h f u n k c j i ; f u n k c j e t e m o ż n a więc n a z w a ć h o m o g e n i c z n y m i . I s t n i e j ą t e ż funkcje d e s k r y p t y w n e innego rodzaju; w funkcji takiej p r e d y k a t zostaje wyznaczony w t e r m i n a c h a r g u m e n t u tego p r e d y k a t u ; takie funkcje d e s k r y p t y w n e nazwiemy h e t e r o g e n i c z n y m i . F u n k c j e t e w y w o d z ą się z o d p o w i a d a j ą c y c h i m d e s k r y p c j i p r e d y k a t ó w . R o z w a ż m y n p . deskrypcje „(ten oto) kolor tego d o m u " ; z a p i s z e m y ją j a k o :
u

g d z i e „x figuruje z a m i a s t „ t e n d o m " , a „y" z a m i a s t orzecznika dotyczącego p r e d y k a t ó w koloru. D e s k r y p c j e t ę m o ż n a skrócić do postaci: (12)
t

u

P o d s t a w i a j ą c n a m i e j s c e „x zmienną geniczny funkcjonał deskryptywny:
x

u

„#", o t r z y m a m y

hetero­

(13)

168

Hans

Beichenbach

k t ó r y z n a c z y t y l e , co w n a s z y m p r z y k ł a d z i e „ ( t e n o t o ) k o l o r # - a " . F o r m u ł a (13) t o f u n k c j o n a ł w p o s t a c i s y m b o l u ś c i ą g n i ę t e g o ; j e j r o z w i n i ę t ą f o r m ę u k a z u j e p r a w a s t r o n a n a s t ę p u j ą c e j definicji: r\x)^(if)hx)' (t)
Y

( w )

Heterogeniczna funkcja d e s k r y p t y w n a występuje także w po­ staci deskrypcji, w k t ó r e j rodzajnik określony figuruje p r z y rze­ c z o w n i k u w liczbie m n o g i e j . O t o n p . z w r o t „ t h e b r o t h e r s of x" w y z n a c z a k l a s ę b r a c i x-&. D e s k r y p c j e k l a s y ipso facto spełniają w a r u n e k j e d n o s t k o w o ś c i , w y m a g a n y o d d e s k r y p c j i , j a k o że z a w s z e i s t n i e j e j e d n a i t y l k o j e d n a k l a s a o p i s a n e g o r o d z a j u , n a w e t jeśli jest t o klasa zerowa. Będziemy jednakże mówili o p o p r a w n y m użyciu tej deskrypcji tylko w p r z y p a d k u , g d y klasa t a nie jest pusta, ponieważ pod t y m tylko warunkiem zdania kategoryczne p r z e c i w n e , j a k : „ ( w s z y s c y ) b r a c i a «3y~a są N i e m c a m i " o r a z „ ( ż a d n i ) b r a c i a .r-a n i e są N i e m c a m i " , n i e b ę d ą z a r a z e m p r a w d z i w e . W d e s k r y p c j a c h k l a s y r o d z a j n i k o k r e ś l o n y p r z y b i e r a z n a c z e n i e słowa „ w s z y s c y " ; a w i ę c „ t h e b r o t h e r s of x" z n a c z y t y l e co „ w s z y s c y bracia #-a". Znaczenie słowa „wszyscy" t k w i również w prostych połączeniach rodzajnika określonego z nazwą klasy występującą w liczbie m n o g i e j , j a k w : „ t h e G r e e k s w e r e p o l y t h e i s t s " .
157 1 5 8

N i e t y l k o m a t e m a t y k a p o s ł u g u j e się l i c z b a m i w roli d e s c r i p t ó w funkcji d e s k r y p t y w n y c h . Bywają własności rzeczy fizycznych, wy­ r a ż a n e za p o m o c ą liczb. O t o n p . i n d y w i d u a l n ą własność r u c h u , /, m o ż n a scharakteryzować przy p o m o c y liczby wskazującej pręd­ k o ś ć . M e t o d a t a m a o g r o m n ą w y ż s z o ś ć w p o r ó w n a n i u ze s t o s o ­ w a n i e m n a z w w roli p r e d y k a t ó w ; u k a z u j e o n a r ó ż n e w ł a s n o ś c i w p o r z ą d k u l i c z b o w y m . Z w y k l e p r e d y k a t l i c z b o w y b y w a zdefinio­ w a n y dla zbioru obiektów fizycznych i wówczas funkcja deskryp­ t y w n a j e s t f u n k t o r e m n u m e r y c z n y m ze w z g l ę d u n a t e n z b i ó r . S a m ó w z b i ó r z a t e m s k ł a d a się z p r z e d m i o t ó w n i e b ę d ą c y c h liczbami, funktor zaś m a charakter heterogeniczny.

„(Wszyscy) bracia a*-a'\ „Grecy byli politeist-ami", czyli wg podanej interpretacji: Grecy byli politeistami".
1 5 8

1 5 7

„wszyscy

Analiza

języka

potocznego

J a k o p r z y k ł a d p r e d y k a t u liczbowego r o z w a ż m y zdanie: „ ^ p o ­ r u s z a się z p r ę d k o ś c i ą 50 m i l / g o d z . " . M o ż n a j e z a p i s a ć , a n a l o ­ g i c z n i e j a k (2, § 53), w p o s t a c i : ™ (x)
50 W f

( a / ) / ( ^ ) •/*(/)•(/ = 50)

(15)

T e r m i n „ ( / = 50)" f i g u r u j e t u t a j z a m i a s t t e r m i n u p r z y s ł ó w k o ­ w e g o ,,<T(/)" ze w z o r u (2, § 53). E o z w i ą z u j ą c t w i e r d z e n i e (15) z uwagi n a „/", t j . wprowadzając zapis d e s k r y p t y w n y , o t r z y m u ­ jemy: ( ? / ) / ( * l ) ^ ( / ) = &> < P o d o k o n a n i u s k r ó c e n i a w g (14) o t r z y m a m y : (^)

/"(^i) = 50

(17)

F u n k t o r l i c z b o w y „ / " ( # ) " z n a c z y t u t y l e , co „ p r ę d k o ś ć # - a " . F u n k t o r y n u m e r y c z n e o p o s t a c i h e t e r o g e n i c z n e j s t o s u j e się szeroko w n a u k a c h przyrodniczych. Terminy takie, j a k : „pręd­ kość", „ t e m p e r a t u r a " , „ciśnienie" i „ciężar", t o właśnie funktory tego rodzaju. W p r o w a d z o n e w t e n sposób wartości liczbowe sto­ s u j e się n a s t ę p n i e w celu s k o n s t r u o w a n i a r e l a c j i m a t e m a t y c z n y c h ; z n a c z y t o , że f u n k t o r y f i z y k a l n e w c h o d z ą j a k o a r g u m e n t y w s k ł a d funktorów m a t e m a t y c z n y c h , mianowicie funkcji matematycz­ nych . J ę z y k p o t o c z n y p o s ł u g u j e się p r e d y k a t a m i l i c z b o w y m i w sze­ r o k i m z a k r e s i e , c z ę s t o j e d n a k z t y m o g r a n i c z e n i e m , że u s t a l a j e d y n i e relacje kolejności, kwestię zaś s a m y c h wartości liczbowych pozostawia otwartą. P r a k t y k a t a k a znalazła wyraz w trzech formach k o m p a r a t y w n y c h , czyli p o r ó w n a w c z y c h , k t ó r e r o z w i n ę ł y się p o ś r ó d t e r m i n ó w f u n k c y j n y c h . J e d n ą s t a n o w i r e ­ l a c j a r ó w n o ś c i , w y r a ż a n a p r z y p o m o c y z w r o t u „ t a k . . . , j a k " , „za­ równo..., jak"; drugą — r e l a c j a r ó ż n i c y , wyrażana przy pomocy t e g o , co g r a m a t y k a n a z y w a s t o p n i e m w y ż s z y m , k o m p a r a t y w e m . O b i e t e f o r m y są n a r z ę d z i a m i d o k o n s t r u o w a n i a z d a n e j f u n k c j i — pewnej innej funkcji, mającej o jeden a r g u m e n t więcej, n p . funkcji z dwiema z m i e n n y m i — z funkcji j e d n o a r g u m e n t owej. Dlatego t e dwie formy należałoby we właściwym porządku ustawić

170

Hans

Beichenbach

w klasyfikacji g r a m a t y c z n e j . Istnienie pierwszej z t y c h form g r a m a t y k a tradycyjna przeoczyła i wymienia tylko stopień wyższy wśród trzech stopni przymiotników. Trzecia forma k o m p a r a t y w n a , a r e p r e z e n t u j e ją stopień najwyższy, czyli superlativus, m a odmienny charakter; jest ona deskrypcja i dlatego zasługuje n a m i a n o d e s k r y p c j i k o m p a r a t y w n e j , czyli p o r ó w n a w c z e j . N p . f o r m y p o r ó w n a w c z e n i e o g r a n i c z a j ą się d o p r z y m i o t n i k ó w ; m o ż n a je stosować t a k ż e w w y p a d k u czasowników i rzeczowni­ k ó w , t y l e że w ó w c z a s c z ę s t o d o d a j e się słowo „ b a r d z o " , o t o n p . m ó ­ w i m y : „ P i o t r p r z y p o m i n a cię b a r d z i e j niż J a n " c z y „ P i o t r p o ­ d z i w i a cię t a k s a m o j a k J a n " . W p r z y k ł a d a c h — t y c h relacji k o m p a r a t y w n y c h u ż y t o w celu z b u d o w a n i a f u n k c j i t r ó j a r g u m e n towej z funkcji z dwiema zmiennymi. K o n s t r u o w a n i e f o r m p o r ó w n a w c z y c h o g r a n i c z a się d o o r z e c z n i ­ k ó w , k t ó r e p o z w a l a j ą n a u p o r z ą d k o w a n i e l i n i o w e ; d a się t o z a n a l i ­ zować w następujący sposób. Formułując zdanie: „Piotr jest t a k w y s o k i j a k P a w e ł " , z a k ł a d a m y , że w s z e l k i e p o s z c z e g ó l n e w ł a s n o ś c i wzrostu m o ż n a u p o r z ą d k o w a ć liniowo, n a s t ę p n i e zaś s t w i e r d z a m y , że d a n a w a r t o ś ć w z r o s t u p r z y s ł u g u j e z a r ó w n o P i o t r o w i , j a k i P a w ­ łowi. W z a p i s i e s y m b o l i c z n y m , g d z i e „ T " t o t y l e , co „ w y s o k i " , mamy: mmmfM • g(yi) • *(/) • •(/ = </) (> za­
18

P o d o b n i e , zdanie: „ P i o t r jest wyższy niż P a w e ł " — m o ż n a pisać w postaci: (3/)Mffa) '9(yi) -r(f) • r(flf) • ( / > g)

(19)

W y p o w i e d ź (18) m o ż n a t r a k t o w a ć j a k o definicję dwuargument o w e j r e l a c j i „ t a k w y s o k i j a k " , co d a się z a p i s a ć w p o s t a c i : ats(x ,y )
1 1

(20)

Z n a c z y t o , że m o ż e m y z d e f i n i o w a ć „ t a k w y s o k i j a k " , b i o r ą c (20) j a k o definiendum, a ( 1 8 ) — j a k o definiens. P o d o b n i e wypowiedź (19) m o ż n a u w a ż a ć za definicję f u n k c j i z ł o ż o n e j „ w y ż s z y n i ż " , mającej postać: flr (21)

Analiza

języka

potocznego

171

P o d o b n ą analizę m o ż n a przeprowadzić w odniesieniu do przyto­ c z o n y c h w y ż e j p r z y k ł a d ó w , w k t ó r y c h r e l a c j e p o r ó w n a w c z e są funkcjami z trzema zmiennymi. T r z e c i a f o r m a p o r ó w n a w c z a , czyli d e s k r y p c j a k o m p a r a t y w n a , z w a n a p r z e z g r a m a t y k ó w s t o p n i e m n a j w y ż s z y m , u j a w n i a swą o d m i e n n ą n a t u r ę w n a s t ę p u j ą c y m zapisie s y m b o l i c z n y m z w r o t u „(ten jedyny) najwyższy człowiek" , gdzie „ m " figuruje z a m i a s t „człowiek":
159

(ix)m(x)

- (y)[m(y)

• (y ^ x) D tlr(x,

y)]

(22)

F o r m y t e j u ż y w a się n i e k i e d y w o d m i e n n y s p o s ó b , m i a n o w i c i e j a k o deskrypcji, ale nie i n d y w i d u a l n e g o o b i e k t u w a r g u m e n c i e , lecz p e w n e j w ł a s n o ś c i . O t o m ó w i m y : „ J o a n n a j e s t n a j s z c z ę ś l i w ­ sza" czy „ J o a n n a jest j a k najbardziej szczęśliwa", w t y m zna­ c z e n i u , że J o a n n a r a d u j e się d o n a j w y ż s z e g o s t o p n i a , że j e s t w n a j w y ż s z y m s t o p n i u szczęśliwa. Mówiąc t a k — p r a g n i e m y oznaj­ m i ć , że J o a n n a j e s t b a r d z i e j s z c z ę ś l i w a l u b p r z y n a j m n i e j r ó w n i e szczęśliwa j a k k t o k o l w i e k i n n y ; z a t e m z a p o m o c ą t e j d e s k r y p c j i n i e w y z n a c z a m y j a k i e j ś p o j e d y n c z e j o s o b y , lecz p e w n ą o k r e ś l o n ą f o r m ę szczęśliwości. Z d a n i e t o m o ż n a w i ę c s y m b o l i c z n i e z a p i s a ć w takiej postaci:
1 6 0

•*(/);

{/ =

^9)(mo(oo)-d(g)-(y)(n)[ó(li)'h(y)D D(h<

g)]}
u

(23)

g d z i e „<5" f i g u r u j e z a m i a s t „ s z c z ę ś l i w o ś ć " . W y p o w i e d ź t ę m o ż n a t a k ż e z a p i s a ć s y m b o l i c z n i e w i n n e j p o s t a c i , s t o s u j ą c „ahs zamiast „ t a k szczęśliwy j a k " , „ftr" — z a m i a s t „ b a r d z i e j s z c z ę ś l i w y " o r a z „m" zamiast „człowiek": mf(x )'ó(f)
1

• (y)[m(y)

D Jir(x

1J

y) V alis(x

1J

y)]

(24)

S f o r m u ł o w a n i a (23) i (24) są r ó w n o w a ż n e . D l a d o k o n a n i a przejścia od relacji u p o r z ą d k o w a n i a do funktorów liczbowych język m a specjalne formy rzeczownikowe, takie
16fl

1 6 0

„The tallest man". „Jean is most happy".

172

Hans

Beichenbach
1 6 1

jak funktory „wysokość (tylu a tylu), np., m " i „ciężar (tylu a t y l u ) , n p . , k g " . F u n k t o r y n i e l i c z b o w e r ó w n i e ż w y r a ż a się za pomocą rzeczowników bądź form czasownikowych równoważnych rzeczownikom. W językach posiadających rodzajnik określony — f u n k t o r t e n z a z n a c z a się s t a w i a j ą c r o d z a j n i k o k r e ś l o n y p r z e d d a n ą d e s k r y p c j a ; n a t o m i a s t i n n e j ę z y k i p o s ł u g u j ą się t a k ż e f o r m ą rzeczownikową. F u n k c j e deskryptywne, determinujące a r g u m e n t y , m o ż n a o t r z y m a ć z k a ż d e j f u n k c j i p r o p o z y c j o n a l n e j , k t ó r a d a się u c z y n i ć j e d n o z n a c z n ą ze w z g l ę d u n a j e d e n a r g u m e n t . F u n k c j i t a k i c h , j a k „ o j c i e c " , „ k r ó l " i „ a u t o r " , u ż y w a się p r a w i e w y ł ą c z n i e j a k o f u n k c j i d e s k r y p t y w n y c h ; z a t e m w y p o w i e d z i , w k t ó r y c h za­ w a r t e są t a k i e t e r m i n y , m a j ą p o s t a ć (5). E o z p a t r u j ą c f u n k c j e d e s k r y p t y w n e o c h a r a k t e r z e heterogenicznym, m u s i m y wziąć p o d u w a g ę f a k t , iż f u n k c j e t a k i e są n i ż s z e g o t y p u a n i ż e l i f u n k c j a z d a n i o w a , o d k t ó r e j p o c h o d z ą . T a k w i ę c w w y r a ż e n i u „ t h e color of the house" zwrot „the color" jest funkcją d e s k r y p t y w n ą t y p u p i e r w s z e g o , p o d c z a s g d y słowo „ c o l o r " — t o funkcja zda­ niowa t y p u drugiego.
1 6 2 1 6 3 1 6 4 1 6 5

Dla funkcji d e s k r y p t y w n y c h , wywiedzionych z czasowników, znajdujemy w języku specjalne formy czasownikowe: rzeczowniki odczasownikowe, z b u d o w a n e przy p o m o c y imiesłowów l u b bez­ okoliczników. T e funkcje d e s k r y p t y w n e m o ż n a podzielić n a dwie grupy. W grupie pierwszej występują zwroty takie, j a k : „the d a n c i n g of x" , k t ó r e m o ż n a u w a ż a ć z a o p i s : a l b o w ł a s n o ś c i # - a , albo a r g u m e n t u zdarzeniowego, przyporządkowanego zdaniu „a? t a ń c z y " . W e d l e t e j d r u g i e j i n t e r p r e t a c j i z w r o t „ d a n c i n g of x" stanowi funkcję faktyczną, k t ó r a dzięki d o d a n i u rodzajnika określonego „ t h e " została u ż y t a jako deskrypcja a r g u m e n t u zda1 6 6 1 6 7

„The height of...". „The weight of...". W swobodniejszym przekładzie: „kolor tego domu", ściślej zaś: „(ten oto) kolor (tego oto) domu". „(Ten oto) kolor". „Kolor". W swobodnym przekładzie „taniec .r-a", ściślej natomiast „(to oto) tańczenie x-a". Dosłownie: „tańczenie #-a' .
1 6 2 1 6 3 1 6 4 1 6 5 1 6 6 1 6 7 ;

1 6 1

Analiza

języka

potocznego

173

rzeniowego. Takie funkcje d e s k r y p t y w n e m o ż n a zbudować także w w y p a d k u f u n k c j i z d w i e m a z m i e n n y m i , co w i d a ć z p r z y k ł a d ó w t a k i c h , j a k „ t h e d e f e n d i n g of x b y y . A zatem gerundium, takie bowiem m i a n o nosi rzeczownik odczasownikowy, zbudo­ w a n y [w j ę z y k u a n g i e l s k i m ] z present participle, czyli i m i e s ł o w u teraźniejszego strony czynnej, to funkcja deskryptywna. J ę z y k niemiecki u ż y w a w takich funkcjach bezokolicznika czasu te­ r a ź n i e j s z e g o s t r o n y c z y n n e j , j a k w z w r o c i e „ d a s T a n z e n v o n x" . Ł a c i n a , k t ó r a , p o d o b n i e j a k i n n e j ę z y k i s t a r o ż y t n e , w y r ó ż n i a się w tworzeniu wyjątków od swych własnych reguł, w y r a ż a tego ro­ d z a j u f u n k c j ę d e s k r y p t y w n a p r z y p o m o c y infinitivu praesentis activi, czyli b e z o k o l i c z n i k a c z a s u t e r a ź n i e j s z e g o s t r o n y c z y n n e j , 0 ile j e s t t o nominativus, czyli m i a n o w n i k , o ile z a ś j a k i ś i n n y p r z y p a d e k d e k l i n a c y j n y , t o p r z y p o m o c y gerundium; t a k więc „ s c r i b e r e " t o t y l e , co „ p i s a n i e " , a „ s c r i b e n d o " — „ p i s a n i e m " . F a k t , iż f u n k c j e d e s k r y p t y w n e t e j g r u p y d a d z ą się i n t e r p r e t o w a ć dwojako, mianowicie j a k o opisujące funkcję albo opisujące zda­ r z e n i e , m o ż n a c h y b a w y t ł u m a c z y ć w t e n s p o s ó b , że r o z r ó ż n i e n i e t o j e s t d l a w i e l u celów n i e i s t o t n e . O t o w i d z i e l i ś m y w § 5 3 , że przysłówek m o ż e m y t r a k t o w a ć albo jako własność własności, albo jako cechę zdarzenia. Z drugiej strony bywają języki, w k t ó ­ r y c h występują różne formy, zaznaczające — t a k to m o ż n a ro­ zumieć — owo rozróżnienie. F o r m y takie znajdujemy w językach a ł t a j s k i c h . W j ę z y k u t u r e c k i m , n p . , są d w a r o d z a j e t a k i c h rze­ czowników odczasownikowych. Oto z czasownika „yuriimek", co z n a c z y „ b i e g a ć " , w y w o d z ą się d w i e f o r m y : „ y u r u m e s i " i „ y i i r u d i i g i i " . P i e r w s z a z n a c z y „ h i s r u n n i n g " , czyli „jego b i e g a n i e " ,
u 1 6 8 169

1 o d n o s i się d o w ł a s n o ś c i ; d r u g a z a ś t o t y l e , co „his h a v i n g r u n " , czyli „ t o , że b i e g ł " , i o d n o s i się d o c z y n n o ś c i b i e g a n i a , t j . d o z d a ­ rzenia. D o drugiej grupy należą funkcje d e s k r y p t y w n e , które determi­ n u j ą a r g u m e n t r z e c z o w y . W j ę z y k u a n g i e l s k i m p o w s t a j ą o n e ze wszystkich form imiesłowu, dzięki d o d a n i u słowa „ o n e " ° , wska1 7
1 6 8 1 6 9

1 7 0

Dosłownie: „(to oto) bronienie x-a przez ?/". „(To oto) tańczenie #-a". Tu: „ktoś", „coś" lub „osoba", „rzecz".

174

Hans

Reichenbach

ż u j ą c e g o , że idzie o z m i e n n ą r z e c z o w ą . O t o m ó w i m y : „ t h e b e a t e n one" i „the beating one" . J ę z y k niemiecki u ż y w a odpo­ wiednich imiesłowów bez d o d a w a n i a terminu wyrażającego zmienną: „der Schlagende" oraz „der Geschlagene". Łacina, roz­ p o r z ą d z a j ą c a i m i e s ł o w e m p r z y s z ł y m , m o ż e się t ą f o r m ą p o s ł u ż y ć t a k ż e w celu z b u d o w a n i a f u n k c j i d e s k r y p t y w n e j , j a k w „ m o r i t u r i " , co z n a c z y „ci, k t ó r z y b ę d ą u m i e r a ć " . O p r ó c z r z e c z o w n i k ó w o d c z a s o w n i k o w y c h w sensie g r a m a t y c z ­ n y m , b y w a j ą i n n e r z e c z o w n i k i w y w o d z ą c e się o d c z a s o w n i k ó w , a u ż y w a n e w roli f u n k c j i d e s k r y p t y w n y c h ; z p u n k t u w i d z e n i a l o g i k i m a j ą o n e t e n s a m c h a r a k t e r co r z e c z o w n i k i o d c z a s o w n i kowe, i z tego p o w o d u należałoby je włączyć do tej samej kategorii. R z e c z o w n i k a m i , k t ó r e n a l e ż ą d o g r u p y p i e r w s z e j , b ę d ą f o r m y za­ kończone sufiksem „ion", j a k „annihilation" . W grupie drugiej m a m y f o r m y z a k o ń c z o n e n a „ e r " l u b „ o r " , n p . słowo „ p a i n t e r " w języku angielskim, „victor" — w angielskim i w łacinie, „Sieger" — w niemieckim. W funkcjach d e s k r y p t y w n y c h , pochodzących od funkcji jednoa r g u m e n t o w e j , miejsce zmiennej b y w a w wielu językach w s k a z a n e przy pomocy postawienia a r g u m e n t u w dopełniaczu. W w y p a d k u funkcji d w u a r g u m e n t o w y c h jeden a r g u m e n t stoi w dopełniaczu, a drugi w t a k i m p r z y p a d k u deklinacyjnym, jakiego w y m a g a użycie strony biernej czasownika. Oto m ó w i m y „the defending of t h e c o u n t r y b y t h e s o l d i e r s " , „ d a s V e r t e i d i g e j i d e s Y a t e r l a n d s d u r c h die S o l d a t e n " . T a k i e z n a c z e n i e g e n e t i w u , czyli d o p e ł ­ n i a c z a , r o z w i n ę ł o się z j e g o p i e r w o t n e g o s e n s u , j a k o p o s s e s s i w u , czyli p r z y p a d k u w y r a ż a j ą c e g o p o s i a d a n i e , co w i d o c z n e j e s t w z w r o ­ t a c h t a k i c h , j a k „ t h e h o u s e of x . Nie wszystkie jednak języki
1 7 1 1 7 2 1 7 3 1 7 4 1 7 5 1 7 6 u 1 7 7

„(Ten oto) pobity", „(ten oto) zwyciężony". ..(Ten oto) bijący", „(ten oto) zwyciężający". „Unicestwienie", „zniszczenie". „Malarz". „Zwycięzca". Dosłownie: „(to oto) bronienie (tego oto) kraju przez żołnierzy". „(Ten oto) dom #-a".
1 7 2 1 7 3 1 7 4 1 7 5 1 7 6 1 7 7

1 7 1

(wszystkich)

Analiza

języka

potocznego

175

u ż y w a j ą do tego celu dopełniacza. W łacinie n p . a r g u m e n t funkcji d e s k r y p t y w n e j stoi w t y m p r z y p a d k u deklinacyjnym, w k t ó r y m występowałby będąc argumentem funkcji propozyejonalnej, np. „defendere p a t r i a m m i l i t i b u s " .

§55. TERMINY

LOGICZNE W

ROLI

SYNTAKTYCZNEJ

Dotychczas mieliśmy do czynienia z pierwszymi dwiema s p o ś r ó d n a s t ę p u j ą c y c h t r z e c h k a t e g o r i i , n a k t ó r e dzielą się części m o w y języka przedmiotowego: terminów a r g u m e n t o w y c h , ter­ m i n ó w funkcyjnych oraz t e r m i n ó w logicznych. Przechodząc teraz d o k a t e g o r i i t r z e c i e j , r o z p o c z y n a m y b a d a n i e o d jej zdefinio­ wania. T e r m i n n a z y w a ć będziemy d e n o t a t y w n y m , g d y figuruje on n a miejscu zmiennej argumentowej bądź zmiennej funkcyjnej, bądź z m i e n n e j p r o p o z y c j o n a l n e j , czyli z d a n i o w e j . D e f i n i c j a t a , jeśli za­ s t o s o w a ć s y m b o l e l o g i c z n e , głosi, że p o s z c z e g ó l n e w a r t o ś c i z m i e n ­ n y c h , t a k i c h j a k : „ # " , „ / " , „ a " , są d e n o t a t y w n e . E ó ż n e t y p y z m i e n ­ n y c h r o z r ó ż n i a się u ż y w a j ą c r o z m a i t y c h g r u p l i t e r d l a o z n a c z e n i a każdego z tych typów. W języku potocznym wszystkie rodzaje zmiennych oddajemy przy pomocy jednego g a t u n k u symboli, m i a n o w i c i e z a i m k ó w t a k i c h , j a k [w j ę z y k u a n g i e l s k i m — p r z y p . tłum.] „ a n y " , „one" oraz rodzajnika nieokreślonego „a". A z a t e m rozróżnienie t y p ó w albo zostaje wskazane pośrednio — przez na­ t u r ę funkcji, do której d a n y a r g u m e n t należy: m ó w i m y n p . „ a m a n " , a t a k ż e „ a c o l o r " , a l b o z a z n a c z a się j e b e z p o ś r e d n i o , dodając termin denotujący klasę utworzoną przez wszystkie szczegółowe wartości d a n e j z m i e n n e j , j a k n p . w z w r o t a c h : „a p r o p e r t y " , „a t h i n g " , „ a n y t h i n g " . W sformułowaniach t y c h r o d z a j n i k n i e o k r e ś l o n y z n a c z y t y l e , co z a i m e k n i e o k r e ś l o n y „ o n e " (nie l i c z b a „ j e d e n " ) ; m i a n o w i c i e „ a m a n " z n a c z y „ o n e a m o n g t h e
1 7 8 1 7 9 180 1 8 1
1 7 8

1 7 9

1 8 0

1 8 1

„(Jakaś) własność"; (por. też przypis 3 i 17 — „any"). „(Jakaś) rzecz". „Coś", „cokolwiek". „Pewien", „niejaki".

176
182

Hans

Reichenbach
1 8 3

m e n " , „a p r o p e r t y " zaś znaczy „one a m o n g t h e properties" . P o d o b n i e , m ó w i m y t a k ż e „ a s i t u a t i o n " , c z y „ a s t a t e of affairs" . Ten sposób mówienia wystarczająco wyjaśnia, j a k a jest n a t u r a d a n e j z m i e n n e j , i d z i ę k i t e m u m o ż n a n a s z ą definicję t e r ­ minów d e n o t a t y w n y c h zastosować również do języka potocznego. Oprócz terminów d e n o t a t y w n y c h — w języku występuje wielka r ó ż n o r o d n o ś ć t e r m i n ó w e k s p r e s y w n y c h . B ę d z i e m y m ó w i l i , że jakiś t e r m i n jest ekspresywny, g d y nie został on u ż y t y jako t e r m i n denotatywny. Wyjaśnijmy, jaka jest n a t u r a tych terminów, n a następującym przykładzie. W zdaniu: „Piotr jest wysoki" — s ł o w a „ P i o t r " i „ w y s o k i " są d e n o t a t y w n e ; t e r m i n a r g u m e n t o w y „Piotr" denotuje Piotra, a termin funkcyjny „wysoki" denotuje c e c h ę b y c i a w y s o k i m . F a k t , iż P i o t r m a c e c h ę b y c i a w y s o k i m , k o n s t y t u u j e relację między P i o t r e m a byciem wysokim; nazwijmy ją r e l a c j ą f u n k c y j n o - a r g u m e n t o w ą . W celu s k o n s t a t o w a n i a t e g o f a k t u z a p o m o c ą z d a n i a , p o s ł u g u j e m y się d w i e m a n a z w a m i , „ P i o t r " i „wysoki", budując z nich relację, k t ó r a jako stosunek między z n a k a m i — jest relacją s y n t a k t y c z n ą . Moglibyśmy w t y m celu p o p r o s t u u ż y ć z e s t a w i e n i a słów i p o w i e d z i e ć , t a k j a k t o c z y n i ą dzieci, „ P i o t r w y s o k i " . P r z e s t r z e n n e z a t e m n a s t ę p o w a n i e p o s o b i e d w ó c h słów d a j e w r e z u l t a c i e r e l a c j ę m i ę d z y n i m i , b ę d ą c ą o d b i ­ ciem relacji f u n k c y j n o - a r g u m e n t o w e j , k t ó r a zachodzi m i ę d z y o d p o w i a d a j ą c y m i t y m s ł o w o m o b i e k t a m i . W celu w y r a ź n i e j s z e g o ukazania tego stosunku między znakami, w języku p o t o c z n y m u ż y w a się s ł o w a „ j e s t " . S ł o w o t o o d z w i e r c i e d l a r e l a c j ę f u n k c y j n o a r g u m e n t o w ą w t a k i s a m sposób j a k napisanie, jedno za d r u g i m , w s p o m n i a n y c h słów. E e l a c j a f u n k c y j n o - a r g u m e n t o w ą zachodzi m i ę d z y p r z e d m i o t a m i t y c h słów, k t ó r e p r z e d z i e l a s ł ó w k o „ j e s t " . Stosowanie specjalnego znaku, takiego jak „jest", m a t ę zaletę, że u s u w a w i e l o z n a c z n o ś ć ; w s z a k z a p i s y w a n i e słów, j e d n o o b o k drugiego, w wielu z d a n i a c h nie spełnia z a d a n i a polegającego n a odzwierciedlaniu stosunku funkcyjno-argumentowego.
1 8 4 185
182

1 8 3

1 8 4

185

„Pewien (jeden) spośród (wszystkich) ludzi". „Pewna spośród (wszystkich) cech", „jedna z (wszystkich) własności". „(Jakaś) sytuacja". „(Pewien) stan rzeczy".

Analiza

języka

potocznego

177

Słowo „jest" o d z w i e r c i e d l a relację funkcyjno-argumentową, a l e j e j n i e d e n o t n j e . A t o z t e j p r z y c z y n y , że — z g o d n i e z r e ­ g u ł a m i j ę z y k a — d e n o t a c j ę s t o s u n k ó w u z y s k u j e się w i n n y s p o s ó b . W y j a ś n i j m y t o , p o s ł u g u j ą c się z a p i s e m s y m b o l i c z n y m , w k t ó r y m całe rozróżnienie łatwiej będzie dostrzec. Zdanie: „Piotr jest wysoki" — po sformalizowaniu przy­ bierze postać: f(x) (1) T u t a j n a w i a s y grają rolę łącznika „jest"; odbijają one relację funkcyjno-argumentową. N a t o m i a s t zdanie, w k t ó r y m p e w n a re­ lacja jest denotowana, b r z m i : „Piotr kocha Marię", a po sforma­ lizowaniu: f(x,y) (2)

T u t a j s y m b o l „ / " d e n o t u j e r e l a c j ę k o c h a ć . W i d z i m y , że d e n o t o w a n i e r e l a c j i u z y s k u j e się, p i s z ą c n a z w y a r g u m e n t ó w w n a w i a s a c h , a n a z w ę danej relacji umieszczając jako t e r m i n funkcyjny — przed nawiasami. Gdy chcemy wprowadzić symbol denotatywny w w y p a d k u relacji funkcyjno-argumentowej, m u s i m y relację t ę zapisać w następującej postaci: <*(f,x) (3)

Z n a k „a" denotuje t u relację funkcyjno-argumentową. W i d z i m y j e d n a k , iż w celu w p r o w a d z e n i a n a z w y t a k i e j r e l a c j i m u s i m y t a k ż e użyć nawiasów, t j . znaku, k t ó r y jedynie odzwierciedla zachodzenie relacji f u n k c y j n o - a r g u m e n t o w e j . W i d z i m y teraz, dlaczego z n a k t a k i , j a k n a w i a s y czy łącznik „ j e s t " , t r a k t u j e się j a k o z n a k e k s p r e s y w n y . O t o d l a t e g o , że o d b i j a o n r e l a c j ę f u n k c y j n o - a r g u m e n t o w ą , p r z y p o m i n a o jej z a c h o d z e ­ niu. N a t o m i a s t nie d e n o t u j e jej, gdyż do denotowania dochodzi w naszym języku w inny sposób, mianowicie przez umieszczenie znaku będącego nazwą danego obiektu, w pozycji zmiennej funkcyjnej bądź argumentowej. P o w y ż s z y p r z y k ł a d odsłania t r z y w a ż n e właściwości. P o p i e r w s z e , w s k a z u j e , że z n a k e k s p r e s y w n y j e s t c z y m ś z d e c y d o w a n i e r ó ż n y m o d z n a k u d e n o t a t y w n e g o . P o d r u g i e , ś w i a d c z y o t y m , iż

178

Hans.

Reichenbach

znak ekspresywny może zostać w y r u g o w a n y przez znak denotat y w n y . P o trzecie, ujawnia on, w jaki sposób owemu rugowaniu m o ż e t o w a r z y s z y ć p o n o w n e p o j a w i e n i e się o d p o w i e d n i e g o z n a k u w postaci ekspresy wne j . Z myślą o tej ostatniej właściwości — mówić będziemy o n i e z b ę d n y m znaku ekspresywnym. N i e w s z y s t k i e z n a k i e k s p r e s y w n e są n i e z b ę d n e . M o g l i b y ś m y np. zastąpić znak d e n o t a t y w n y „czerwony" znakiem ekspresywn y m ; moglibyśmy argument „#" napisać czerwonym atramentem, w p r o w a d z a j ą c r e g u ł ę , iż t e g o r o d z a j u n a p i s z n a c z y : „x j e s t czer­ w o n e " . W t a k i m w y p a d k u ów z n a k ekspresywny, oczywista, nie b ę d z i e n i e z b ę d n y , p o n i e w a ż o d p o w i e d n i z n a k n i e p o j a w i się p o ­ nownie, skoro użyjemy sformułowania: jest czerwone". Traktowanie łącznika „jest" jako znaku ekspresywnego, na r ó w n i z n a w i a s a m i w (1), n i e z a ś j a k o z n a k u d e n o t a t y w n e g o , w y ­ m a g a pewnego usprawiedliwienia. Eeguły syntaktyczne języka p o t o c z n e g o n i e są s f o r m u ł o w a n e t a k j a s n o j a k r e g u ł y s k ł a d n i o w e języka sformalizowanego. W notacji symbolicznej znak funkcyjny p o z n a j e się p o t y m , że f i g u r u j e o n p r z e d n a w i a s a m i . W j ę z y k u p o t o c z n y m z n a k i f u n k c y j n e p o z n a j e się p o t y m , że są t o c z a s o w n i k i bądź połączenia rzeczownika lub przymiotnika z jakąś formą czasownika „być", zwanego z tej przyczyny czasownikiem po­ s i ł k o w y m . M o ż n a z a t e m p o w i e d z i e ć , że t o n a t u r a s y n t a k t y c z n a d a n e g o c z a s o w n i k a s ł u ż y z a z n a c z e n i u , iż m a m y d o c z y n i e n i a z funkcją. Z drugiej j e d n a k strony, skoro łącznik, w y s t ę p u j ą c y o s o b n o , n i e k o n s t y t u u j e s a m o d z i e l n i e f u n k c j i , lecz c z y n i t o t y l k o w p o ł ą c z e n i u z p r z y m i o t n i k a m i l u b r z e c z o w n i k a m i , w y d a j e się u z a s a d n i o n e t r a k t o w a n i e owego łącznika j a k o słowa, k t ó r e spełnia j e d y n i e z a d a n i e s y n t a k t y c z n e , p o l e g a j ą c e n a z a z n a c z e n i u , że i d z i e o f u n k c j ę , g d y t y m c z a s e m jej t r e ś ć u s t a l a j ą p r z y m i o t n i k l u b r z e ­ c z o w n i k . U w a ż a m y w i ę c , że s f o r m u ł o w a n i a : „x s l e e p s " oraz „x is s l e e p i n g " , m a j ą p o d o b n y c h a r a k t e r l o g i c z n y . Ł ą c z n i k z a t e m o k a z u j e się c z y m ś a n a l o g i c z n y m d o s u f i k s u „ s " w y s t ę p u j ą ­ cego w j ę z y k u a n g i e l s k i m w t r z e c i e j o s o b i e l i c z b y p o j e d y n c z e j .
1 8 6 1 8 7

„35 Śpi". Dosłownie: „x jest śpiący", w znaczeniu: „śpi obecnie", „jest uśpiony"; swobodnie — „a? śpi".
1 8 7

186

Analiza

języka

potocznego

179

M o ż n a t u n a d m i e n i ć , że w j ę z y k u t u r e c k i m d o d a j e się ó w ł ą c z n i k j a k o sufiks — d o p r z y m i o t n i k a , w t a k i s a m s p o s ó b j a k sufiks oso­ b o w y — do t e m a t u czasownikowego; oto np. „guzeldir" znaczy: „ o n j e s t p i ę k n y " , p r z y c z y m „ d i r " t o w ł a ś n i e ł ą c z n i k , czyli s p ó j k a ; „gidiyor" zaś znaczy: „on idzie", t u znów „iyor" jest sufiksem t r z e c i e j o s o b y . Ł ą c z n i k , k t ó r y p i e r w o t n i e b y ł n i e z a l e ż n y m cza­ s o w n i k i e m , c a ł k o w i c i e się z d e g e n e r o w a ł i s t a ł się s u f i k s e m . J ę z y k potoczny rozporządza również środkami, które pozwa­ lają w y r u g o w a ć o m a w i a n y ł ą c z n i k , z a p o m o c ą z n a k u d e n o t a tywnego. Oto np. możemy powiedzieć: „Peter has the argumentfunction relation with respect to tallness" . Zwrot „argumentfunction relation" jest z n a k i e m d e n o t u j ą c y m odpowiednią re­ l a c j ę . T o , iż p o d a n e s f o r m u ł o w a n i e j e s t a n a l o g i c z n e w z g l ę d e m (3), w i d a ć z w y s t ą p i e n i a s u f i k s u „ n e s s " w słowie „ t a l l n e s s " ° ; sufiks t e n w s k a z u j e , że s ł o w a „ t a l l n e s s " u ż y t o t u n i e j a k o n i e z a l e ż n e j f u n k c j i , lecz j a k o a r g u m e n t u i n n e j f u n k c j i . T a k s a m o j a k w (3) — t e r m i n e k s p r e s y w n y r e l a c j i f u n k c y j n o - a r g u m e n t o w e j z j a w i a się ponownie, mianowicie w czasowniku „has" .
188 1 8 9 1 9 1 9 1

Z d r u g i e j s t r o n y , w y s t ę p o w a n i e c z a s o w n i k ó w w roli t e r m i n ó w f u n k c y j n y c h w s k a z u j e , że n i e z a w s z e m o ż n a o d d z i e l i ć t e r m i n e k s p r e s y w n y o d d e n o t a t y w n e g o . W z d a n i u : „ I see t h e t o w e r " — czasownik „see" nie m a sufiksu, k t ó r y m o ż n a u z n a ć za zaznacze­ n i e c h a r a k t e r u f u n k c y j n e g o . C h a r a k t e r t e n z n a j d u j e swój w y r a z r a c z e j w t y m f a k c i e , że s ł o w o „ s e e " należy do kategorii wyrażeń u ż y w a n y c h w celu w s k a z a n i a c z a s u g r a m a t y c z n e g o . M o ż e m y p o ­ równać t e n sposób wyrażania cechy strukturalnej — do notacji, w k t ó r e j l i t e r y „ / " , „ # " o d p o w i a d a j ą f u n k c j o m , l i t e r y z a ś „,r", „?/" — a r g u m e n t o m , i k t ó r a nie stosuje nawiasów. B y w a j ą i inne sposoby
1 9 2 1 9 3

Dosłownie: „Piotr ma relację argumentowo-funkcyjną ze względu na wysokość", czyli swobodniej: „Piotr pozostaje w stosunku argumentowofunkcyjnym do bycia wysokim". „Relacja argumentowo-funkcyjna. „Wysokość", „bycie wysokim"; „to, że się jest wysokim". „Ma". „Widzę (tę oto) wieżę". „Widzieć".
189 190 191 192 1 9 3

188

Logika i język

14

180

Hans

Reichenbach

łączenia n a t u r y ekspresywnej z d e n o t a t y w n ą w j e d n y m termi­ nie. W istocie, większość t e r m i n ó w d e n o t a t y w n y c h m a k o m p o ­ n e n t ę p r a g m a t y c z n ą o c h a r a k t e r z e e k s p r e s y w n y m . O t o n p . słowo „jatki" wyraża konotację pejoratywną, k t ó r a jednak nie należy do jego d e n o t a t y w n e g o znaczenia. T e r m i n a m i , k t ó r e n a s t u t a j i n t e r e s u j ą , są t e r m i n y w y ł ą c z n i e ekspresywne. T e r m i n y wyłącznie ekspresywne spełniają p e w n ą funkcję języ­ kową, k t ó r a przecież nie polega n a denotowaniu. Tworzą one o k r e ś l o n e s t r u k t u r y z n a k o w e i w t e n s p o s ó b coś c z y n i ą ; n a t o ­ m i a s t nie m ó w i ą tego czegoś. Mogą one j e d y n i e w y r a ż a ć cechy i s t n i e j ą c e p o z a d z i e d z i n ą z n a k ó w . Z n a k i t a k i e b u d u j e się z w y k l e , w j ę z y k u s y m b o l i c z n y m , n i e w p o s t a c i l i t e r , lecz s p e c j a l n y c h , z n a c z k ó w , t a k i c h j a k n a w i a s y czy symbole^ o p e r a c j i p r o p o z y c j o nalnych. Z n a k „e" jest wyjątkiem od tej reguły. W języku po­ t o c z n y m m ó w i o n y m r o l ę t a k i c h z n a c z k ó w o d g r y w a j ą c z ę s t o suf i k s y b ą d ź p o r z ą d e k słów. W j ę z y k u p i s a n y m n a t o m i a s t u ż y w a się ponadto specjalnych znaków, np. interpunkcyjnych; w języku m ó w i o n y m stosujemy gesty oraz intonację. Ale t a k ż e u ż y w a m y słów j a k o z n a k ó w e k s p r e s y w n y c h , n p . w y r a z ó w t a k i c h , j a k : „jest" czy też „i", „lub", stosowanych w operacjach propozycjon a l n y c h . Z p u n k t u w i d z e n i a l o g i k i o k a z u j e się w s k a z a n e o d r ó ż ­ nienie t e r m i n ó w wyłącznie e k s p r e s y w n y c h od t e r m i n ó w d e n o t a ­ t y w n y c h , za pomocą specjalnych znaków. Ze względu n a ich ekspresywny charakter, znaków ekspre­ s y w n y c h n i e z a l i c z a się d o t e o r i i t y p ó w . T a k n p . ł ą c z n i k „ j e s t " nie należy do żadnego p i ę t r a t y p ó w . J e s t t o dalsza p r z y c z y n a , d l a k t ó r e j u w a ż a się ó w ł ą c z n i k z a t e r m i n e k s p r e s y w n y . G d y b y ś m y go t r a k t o w a l i j a k o słowo, k t ó r e d e n o t u j e relację funkcyjnoargumentową, to wówczas zdanie: „Piotr jest wysoki" — przy­ b r a ł o b y p o s t a ć (3) i z t e g o p o w o d u z a c z ę ł o b y n a l e ż e ć d o w y ż s z e g o r a c h u n k u funkcji. Stosowanie t e r m i n ó w ekspresywnych pozwala n a m n a włączenie p e w n y c h t e r m i n ó w do niższego piętra, g d y t y m c z a s e m t e same t e r m i n y , u ż y t e w sposób d e n o t a t y w n y , n a ­ leżałyby do piętra wyższego. Możemy teraz przejść do zdefiniowania t e r m i n ó w logicznych. Będziemy termin nazywali l o g i c z n y m , g d y jest on wyłącznie

Analiza

języka

'potocznego

181

e k s p r e s y w n y i n i e z b ę d n y b ą d ź g d y m o ż n a go zdefiniować p r z y pomocy takich jedynie terminów. U z u p e ł n i e n i e t o m a t ę w a ż n ą k o n s e k w e n c j ę , że d o t e r m i n ó w logicznych pozwala zaliczyć także p e w n e t e r m i n y d e n o t a t y w n e . Oto n p . t e r m i n d e n o t a t y w n y , „relacja funkcyjno-argumentową", j e s t t e r m i n e m l o g i c z n y m , g d y ż d a się z d e f i n i o w a ć p r z y p o m o c y samych t e r m i n ó w wyłącznie ekspresywnych oraz niezbędnych, j a k t o w y k a z a n o w (3). M o ż n a g o n a z w a ć d e n o t a t y w n y m k o r e l a t e m łącznika. P o d a m y później inne przykłady takich d e r y w a t y w n y c h , czyli p o c h o d n y c h t e r m i n ó w l o g i c z n y c h , k t ó r e są zarazem denotatywne. W n a s z e j definicji t e r m i n ó w l o g i c z n y c h p r ó b o w a l i ś m y p r z e ­ z w y c i ę ż y ć w i e l o z n a c z n o ś ć , k t ó r a d o t y c h c z a s w i ą z a ł a się z t y m m i a n e m *. Z a z w y c z a j definicję t e r m i n ó w l o g i c z n y c h p o d a j e się w p o s t a c i wyliczenia t a k i c h t e r m i n ó w , bez p o d a w a n i a ich wspólnej własności, przy czym dołączanie dalszych t e r m i n ó w pozostawia się r o z u m o w a n i u p r z e z a n a l o g i ę . Z d a j e m y s o b i e s p r a w ę z t e g o , że i nasza definicja niezupełnie u s u w a w s p o m n i a n ą wieloznaczność. W s z c z e g ó l n o ś c i słowo „ n i e z b ę d n y " w n a s z e j definicji m o ż n a s t o ­ s o w a ć w r ó ż n y s p o s ó b ; co u w a ż a ć się b ę d z i e z a n i e z b ę d n e , z a l e ż y o d celu, d l a k t ó r e g o d a n y j ę z y k z b u d o w a n o . B ę d z i e m y t e r a z m i e l i o k a z j ę b a r d z i e j p r e c y z y j n i e u s t a l i ć , j a k i e t o cele m a m y n a myśli, mówiąc o niezbędnych znakach ekspresywnych. W y j a ś n i j m y to za pomocą następującego p r z y k ł a d u . Operator, z w a n y d u ż y m czy wielkim k w a n t y f i k a t o r e m , jest z n a k i e m ekspres y w n y m , g d y ż nie w y s t ę p u j e o n n a m i e j s c u z m i e n n e j f u n k c y j n e j ani a r g u m e n t o w e j . W odniesieniu do relacji funkcyjno-argumen­ towej m o ż e m y z a m i a s t wielkiego k w a n t y f i k a t o r a w p r o w a d z i ć o d p o w i e d n i z n a k d e n o t a t y w n y ; d o k o n u j e się t e g o , stosując f u n k c j ę a, m a j ą c ą p o s t a ć (18, § 4 1 ) . Z a s t o s u j m y s k r ó t „Z7n" z a m i a s t s ł o w a „ u n i w e r s a l n y " ; w ó w c z a s m o ż e m y u w a ż a ć , iż for­ m u ł a (18, § 41) d e f i n i u j e o z n a j m i e n i e , że p e w n a w ł a s n o ś ć j e s t
1 9 4

* Zauważył to R. Carnap, Introduction Harvard University Press, § 13. « [ / ] ™ (*)/(*).
1 9 4

to Semantics,

Cambridge

1942,

14*

182

Hans

Reichenbach

u n i w e r s a l n a , i definicję staci:

m o ż e m y zapisać w następującej

po­ (4)

Un(f) (x)f(x)
w

F u n k c j a „ D V jest t e r m i n e m d e n o t a t y w n y m ; jest to funkcja drugiego stopnia. Można teraz w y r u g o w a ć wielki k w a n t y f i k a t o r p r z y p o m o c y z n a k u „ D V ; a ponieważ zmienną wolną zawsze m o ż n a wyeli­ minować stosując duży kwantyfikator, przeto m o ż e m y zbudować n o t a c j ę , w k t ó r e j o g ó l n o ś ć w y r a ż a się z a w s z e z a p o m o c ą t e r m i n u d e n o t a t y w n e g o . N p . zamiast relacji: (x)[f(x) napisalibyśmy: Un[f(x)Dg(x)]D {Un[f(x)]D Un[g(x)]} (6) D g(x)] D [(x)f(x) D (x)g(x)] (5)

O ile w n a s z e j n o t a c j i n i e p o s ł u g u j e m y się w i e l k i m k w a n t y f i k a t o r e m , t o funkcję „ D V należy u z n a ć za t e r m i n p i e r w o t n y . Nie b ę d z i e t o n a t o m i a s t t e r m i n l o g i c z n y w sensie n a s z e j definicji, g d y ż w ó w c z a s n i e d a się o n z d e f i n i o w a ć p r z y p o m o c y t e r m i n ó w e k s p r e s y w n y c h . Z d r u g i e j s t r o n y , f o r m u ł a (6) b ę d z i e p r a w d z i w a t y l k o dla funkcji „ D V ; przestanie n a t o m i a s t b y ć prawdziwa, gdy n a m i e j s c e „ D V p o d s t a w i m y z m i e n n ą f u n k c y j n ą . (6) z a t e m j e s t w z o r e m , k t ó r y m o ż n a z w e r y f i k o w a ć bez u c i e k a n i a się d o o b s e r ­ w a c j i e m p i r y c z n e j , ale z a r a z e m w z o r e m , k t ó r y p r z e s t a j e b y ć prawdziwy, g d y figurujący w nim termin d e n o t a t y w n y zastąpimy odpowiadającą m u zmienną. Tylko w w y p a d k u g d y b y ś m y mogli f u n k c j ę „ D V u w a ż a ć za t e r m i n l o g i c z n y , k o n s e k w e n c j a t a n i e b y ł a b y niedogodna. A b y t o osiągnąć, w p r o w a d z a m y w naszej no­ tacji następującą regułę: Z a s a d a n o t a c j i . G d y j a k i ś w z ó r m o ż n a z w e r y f i k o w a ć bpz u c i e k a n i a się d o o b s e r w a c j i e m p i r y c z n e j , m u s i b y ć z a g w a r a n t o w a n a możliwość n a p i s a n i a go w t a k i e j postaci, b y pozostał on p r a w ­ d z i w y , jeśli w s z y s t k i e s t a ł e d e n o t a t y w n e z a s t ą p i m y o d p o w i a d a ­ jącymi im zmiennymi. Eeguła t a stwarza konieczność wprowadzenia ekspresywnego z n a k u o g ó l n o ś c i , t a k i e g o j a k w i e l k i k w a n t y f i k a t o r . F o r m u ł y (6) nie będziemy uważali za niedopuszczalną w naszej notacji; tyle

Analiza

języka

potocznego

183

że j e s t o n a d o p u s z c z a l n a d z i ę k i t e m u t y l k o , iż i s t n i e j e r ó w n o ­ w a ż n y j e j z a p i s , m i a n o w i c i e (5). Z t e r m i n u „Un" u c z y n i o n o z a t e m t e r m i n l o g i c z n y , g d y ż m o ż e m y t e r a z p o s ł u ż y ć się definicją (4). W i d z i m y , że p o d a n a z a s a d a n o t a c j i j e s t p o s t u l a t e m w y z n a c z a j ą ­ c y m , co się u w a ż a z a n i e z b ę d n e t e r m i n y e k s p r e s y w n e . P e w n e u z u ­ pełnienia dotyczące terminu „niezbędny" p o d a m y później. Z a s t o s o w a n i e z n a k u e k s p r e s y w n e g o d l a z a z n a c z e n i a ogól­ ności m a t ę zaletę, że p o z w a l a n a zapisanie formuły t a k i e j , j a k (5), w p r o s t y m r a c h u n k u f u n k c j i . W z ó r (6) n a l e ż y d o r a c h u n k u w y ż s z e g o , j a k o że „Un jest funkcją t y p u drugiego. Ponownie w i d z i m y , że p o s ł u g i w a n i e się z n a k i e m e k s p r e s y w n y m u w a l n i a n a s od restrykcji związanych z t e r m i n a m i f u n k c y j n y m i w teorii t y ­ p ó w . W s z y s t k i e t e r o z w a ż a n i a s t o s u j ą się o d p o w i e d n i o d o o p e r a ­ t o r a e g z y s t e n c j a l n e g o , czyli m a ł e g o k w a n t y f i k a t o r a .
u

Ł ą c z n i k i d u ż y k w a n t y f i k a t o r , k t ó r y m i p o s ł u g i w a l i ś m y się d o t y c h c z a s d l a z i l u s t r o w a n i a n a s z y c h r o z w a ż a ń , są t e r m i n a m i logicznymi różnych rodzajów. Łącznik występuje w r o l i s y n t a k t y c z n e j , ponieważ jego zadanie polega n a ustaleniu relacji między z n a k a m i . D u ż y k w a n t y f i k a t o r zaś występuje w r o l i s e ­ m a n t y c z n e j , ponieważ rozciąga on zasięg prawdziwości danego oznajmienia na wszystkie rzeczy. Oba n a t o m i a s t rodzaje terminów t o t e r m i n y e k s p r e s y w n e o c h a r a k t e r z e p o z n a w c z y m . Z n a k i lo­ giczne trzeciego rodzaju, występujące w r o l i p r a g m a t y c z n e j , o m ó w i m y p ó ź n i e j ; są t o t e r m i n y e k s p r e s y w n e o c h a r a k t e r z e i n s t r u m e n t a l n y m *. Z a s t o s u j m y t e n p o d z i a ł w k l a s y f i k a c j i t e r m i ­ nów logicznych. P i e r w s z a z k l a s , k t ó r e b ę d z i e m y r o z w a ż a l i , s k ł a d a się z t e r ­ minów logicznych, w y s t ę p u j ą c y c h w roli s y n t a k t y c z n e j . Podzielmy t ę klasę n a podklasy, wyliczając różne rodzaje takich terminów. O pozostałych dwóch klasach będzie m o w a w następnych paragrafach.
* Prof. E . Carnap, w liście skierowanym do mnie, sugerował, b y zaniechać rozróżniania terminów w roli syntaktycznej oraz w roli semantycznej, i trakto­ wać te dwa rodzaje znaków logicznych jako przynależne do jednej grupy. Wówczas rozróżniałoby się tylko znaki logiczne poznawcze oraz instrumen­ talne. Wolałbym kwestię tę pozostawić otwartą do dalszej dyskusji.

184

Hans

Reichenbach

D o pierwszej podklasy zaliczamy t e r mi n y o d n o s z ą c e się d o a r g u m e n t ó w . Pośród nich znajdujemy naprzód terminy, k t ó r e wskazują miejsce zmiennej, a więc: formy deklinacyjne rze­ czowników i p r z y i m k i . P r z y i m k i zazwyczaj nie t y l k o spełniają t o z a d a n i e l o g i c z n e , lecz t a k ż e p r z e j m u j ą część z n a c z e n i a d a n e g o zdania; oto n p . zdania: „to leży n a stole" i „to leży p o d stołem" — r ó ż n i ą się p o d w z g l ę d e m w s k a z a n i a m i e j s c a . D l a t e g o n i e k t ó r e p r z y i m k i lepiej zaliczyć do funkcji p r o p o z y c j o n a l n y c h wyższego typu, na równi z przysłówkami. P o drugie, m a m y terminy repre­ z e n t u j ą c e z m i e n n e . Są t o t e r m i n y e k s p r e s y w n e , z g o d n i e z n a s z ą definicją, g d y ż t y l k o s z c z e g ó ł o w e w a r t o ś c i z m i e n n y c h — coś d e n o t u j ą . W j ę z y k u p o t o c z n y m z m i e n n e są r e p r e z e n t o w a n e p r z e z z a i m k i . N a l e ż ą t u z a i m k i o s o b o w e „ o n " , „ o n a " , „ o n o " * (ale n i e z a i m k i takie, jak „ja" i „ty", które — jako deskrypcje samozwrotne — należy zaklasyfikować do argumentów), zaimki względne i zaimki dzierżawcze. Z a i m k i dzierżawcze wyrażają, łącznie, funkcję, mia­ n o w i c i e p o s i a d a n i e ; d l a t e g o są o n e s y m b o l a m i ś c i ą g n i ę t y m i . Z a l i ­ czamy tu, dalej, zaimki nieokreślone, takie jak: „somebody", „any", „ o n e " . S p o ś r ó d t y c h słów — „ a n y " w y r a ż a o g ó l n o ś ć z a p o m o c ą z m i e n n e j w o l n e j i d l a t e g o n a l e ż y o n o p o części d o k a t e g o r i i s e m a n ­ t y c z n e j . T o s a m o d o t y c z y słowa „ s o m e b o d y " , j a k o mogącego w y r a ­ ż a ć o p e r a t o r e g z y s t e n c j a l n y , czyli m a ł y k w a n t y f i k a t o r . P r z y k ł a d y ś w i a d c z ą o t y m , iż k a t e g o r i e t e n i e w y k l u c z a j ą się w z a j e m n i e .
1 9 5

N a s t ę p n a p o d k l a s a s k ł a d a się z t e r m i n ó w o d n o s z ą c y c h s i ę d o f u n k c j i . M a m y t u t e r m i n y , k t ó r e wyrażają konwersję funkcji, jak n p . strona bierna; dalej, terminy wyrażające któryś z mo­ d y f i k a t o r ó w f u n k c y j n y c h , t a k i c h j a k : sufiks „ l y " o r a z t e r m i n „ i n such a w a y " .
1 9 6

* Zaimki te są zmiennymi o ograniczonym zakresie, podobnie jak nasza zmienna „x'" w wyrażeniu ,,{ 3.y) f{x\ y)", ponieważ rodzaj gramatyczny męski, żeński czy nijaki wyraża ograniczenie do pewnej tylko kategorii przedmiotów. „Somebody" — „ktoś"; „any" — „jakiś", „jakikolwiek", „którykol­ wiek", „każdy", „żaden"; „one" — „jakiś", „ktoś", „niejaki". Mowa, oczywiście, o języku angielskim, gdzie „ly" jest sufiksem przy­ słówkowym; w języku polskim: „ie", „o". „In such a way" —- „w taki sposób", „tak, że".
r , 1 9 5 196

Analiza

języka

potocznego

18ó

Do

następnej i

podklasy funkcji.

należą Wśród

terminy

odnoszące łącznik

się

do

argumentu

nich występuje

„jest", „a", jak

k t ó r y omawialiśmy wyżej jako środek w y r a ż a n i a relacji funkcyjnoargumentowej. W połączeniu tj. w postaci: np. w zdaniu: „is a " „John
1 9 7

z rodzajnikiem

nieokreślonym klasy,
1 9 8

, wyraża

on bycie elementem citizen" ; w

is a n A m e r i c a n

połączeniu jednej United nie­

„a... is... a" — w y r a ż a

i n k l u z j ę k l a s , c z y l i z a w i e r a n i e się
1 9 9

klasy w drugiej, j a k w zdaniu *: „a person b o r n in t h e S t a t e s is a n A m e r i c a n c i t i z e n " rodzajnik fikatora
2 0

. Jeśli natomiast rodzajnik semantycznych,

określony zostanie u ż y t y bez wspomnianego łącznika, to wówczas ten należy do terminów ponieważ kwantysufiksy niektóre wskazujące spełnia z a d a n i e o p e r a t o r a egzystencjalnego, czyli małego °. P o z a t y m do podklasy tej należą t e r m i n y na zdarzenia, terminów takie jak spójnik rozszczepienie Inną „że" lub tworzą

„ i o n " , „ i n g " 201 ( p o r . § 4 8 ) . podklasę syntaktycznych znaki i n t e r p u n k c y j n e , zwłaszcza zaś przecinek i średnik (kropka * Bardziej poprawne jest m oże sformułowanie, że całe połączenie „a...is..a" wyraża inkluzję klasową. Można uważać, że łącznik „is" [czyli ang. „jest"] w obrębie tego połączenia, wyraża bycie elementem klasy, przynależność ele­ m e n t u do klasy, mianowicie g d y zdanie to zinterpretujemy jako zbudowane w następujący sposób: „an x which is a member of the first class i s a member of the second class" [tzn. „x, które jest elementem klasy pierwszej, jest zarazem elementem klasy drugiej"; dosłownie: „(pewne) x... (pewnym) elementem (jedynej) klasy..." itd.]. „Jest", „jest (pewnym)". „Jan jest (pewnym) obywatelem amerykańskim". „Osoba urodzona w Stanach Zjednoczonych jest obywatelem amery­ kańskim" — dosłownie: „(Pewna) osoba... jest (pewnym) obywatelem...". N a t e n temat Beichenbach pisze w § 18: „Operator egzystencjalny stosuje się nie tylko w sformalizowanym zapisie zdań zawierających explicite wyrażenia takie, jak «istnieje»; używa się go również przy formalizowaniu rodzajnika nieokreślonego. A zatem zdanie: «Jeanne eats an apple» («Joanna je jabłko») przybierze postać « ( 3 y ) e (x y)-a(y)». «e» figuruje t u zamiast «je», zaś «a» zamiast jabłko. Operator egzystencjalny jest t u konieczny, ponieważ to jabłko, które je Joanna, nie zostało nazwane; powiedziano o nim tylko tyle, że istnieje jabłko, które jest jedzone". Mowa tu o sufiksach w języku angielskim; w polskim odpowiadają im sufiksy „anie", „enie" itd.
1 9 7 1 9 8 199 2 0 0 l9 2 0 1

186

Hans

Reichenbach

n a l e ż y d o t e r m i n ó w p r a g m a t y c z n y c h , co w y j a ś n i m y n i ż e j ) . W s k a ­ zują o n e j e d n o s t k i , z j a k i c h s k ł a d a j ą się z d a n i a ; p r z y t y m z a ­ danie t o spełniają p o p r o s t u , wyrażając t e jednostki, nie zaś mówiąc o nich. Dlatego interpunkcję zaliczamy do języka przed­ miotowego. W istocie, niemożliwością b y ł o b y z b u d o w a n i e j ę z y k a p r z e d m i o t o w e g o b e z i n t e r p u n k c j i , czyli p r z e s t a n k o w a n i a . J e s t o n o k o n i e c z n e t a k ż e w j ę z y k u s y m b o l i c z n y m , t y l e że j e g o r o l ę p r z e j ą ć mogą nawiasy. N a koniec, istnieje podklasa d e n o t a t y w n y c h t e r m i n ó w synt a k t y c z n y c h . t j . t e r m i n ó w , k t ó r e denotują, ale z a r a z e m — j a k w y k a z u j e a n a l i z a l o g i c z n a — są s p r o w a d z a l n e d o e k s p r e s y w n y c h t e r m i n ó w s y n t a k t y c z n y c h . M a m y t u relację funkcyjno-argumen­ tową, którą oznaczyliśmy przez „a" . Więcej tego rodzaju ter­ minów znajdziemy w kategorii semantycznej.
2 0 2

§ 56. T E R M I N Y

LOGICZNE W ROLI

SEMANTYCZNEJ

Przechodzimy teraz do drugiej klasy terminów logicznych, k t ó r a s k ł a d a się z t e r m i n ó w w y s t ę p u j ą c y c h w r o l i s e m a n t y c z ­ n e j . Pierwszą podklasę tej klasy stanowią o p e r a c j e propoz y c j o n a l n e . Operacje t e u w a ż a m y za s e m a n t y c z n e z uwagi n a i c h definicję, d o k o n a n ą z a p o m o c ą t a b e l , c z y l i m a t r y c p r a w d z i ­ wości, p r z e z co o p e r a c j o m t y m n a d a j e się c h a r a k t e r f u n k c j i p r a w ­ dziwościowych. N a t u r a semantyczna operacji propozycjonalnych, czyli z d a n i o t w ó r c z y c h , p r z e j a w i a się r ó w n i e ż w t y m , że m o ż n a z b u d o w a ć f o r m u ł y p r a w d z i w e , z ł o ż o n e j e d y n i e ze z m i e n n y c h
Oto uwagi autora na temat funkcji „a": „Wyrażenie «/(#)» traktujemy jako funkcję zarówno zmiennej «/», jak i zmiennej «x», i zapisujemy w postaci: « a [ / , x]»; wprowadzamy zatem definicję: « a [ / , x] = / ( # ) » . Funkcję «a» można uważać za funkcję t y p u drugiego; nie jest to jednak zmienna, lecz stała. Stałą logiczną można ją nazwać dlatego, że nie ma ona żadnej zawartości empirycz­ nej, takiej, jaką posiadają stałe empiryczne. N a z y w a m y ją stałą, także ze względu na jej właściwości techniczne: «a» można jedynie podstawić na miejsce innych funkcji, natomiast nie można innych funkcji podstawić na miejsce «a»" (por. § 4 1 ) .
202

Analiza

języka

potocznego

187

i o p e r a c j i p r o p o z y c j o n a l n y c h . T o , że — w szczególności — o p e ­ r a c j e k o n e k t y w n e są s e m a n t y c z n e , w i d a ć s t ą d , iż z g o d n i e z i c h definicją — t y l k o w w y p o w i e d z i a c h p r a w d z i w y c h m o g ą b y ć za­ w a r t e o p e r a c j e k o n e k t y w n e ( p o r . § 9). Z d r u g i e j s t r o n y , t a i n t e r ­ p r e t a c j a o p e r a c j i k o n e k t y w n y c h w s k a z u j e , iż n a l e ż a ł o b y j e t r a k ­ t o w a ć j a k o niewłaściwe t e r m i n y p r z e d m i o t o w e ; precyzyjną ich definicję p o d a j e się w m e t a j ę z y k u . M i m o t o u m i e s z c z a m y t e o p e r a c j e w n i n i e j s z e j k l a s y f i k a c j i , g d y ż p o s ł u g u j e m y się n i m i w j ę ­ zyku przedmiotowym. P r z e j d ź m y teraz do rozważenia kwestii, czy o w y c h operacji ])ropozycjonalnych należy używać jako terminów ekspresyw­ n y c h , czy też j a k o d e n o t a t y w n y c h . Zapis symboliczny o d p o w i a d a użyciu e k s p r e s y w n e m u . G d y b y ś m y mieli n a p i s a ć operację propozycjonalną, n p . „lub", j a k o t e r m i n d e n o t a t y w n y , to musieli­ b y ś m y to uczynić w takiej postaci: lub(a,6) (1)

W ó w c z a s u w a ż a ł o b y się, że słowo „ l u b " d e n o t u j e f u n k c j ę , k t ó r e j a r g u m e n t a m i są s y t u a c j e a o r a z b. F u n k c j o n a ł y o p o s t a c i (1) m i a ł y b y t ę o s o b l i w ą w ł a s n o ś ć , że m o ż n a b y i c h u ż y ć j a k o a r g u ­ mentów w funkcjach tego samego rodzaju; można b y zatem napisać: l u b [ a , l u b (6, c)] Byłoby to t y m s a m y m , co: a V (6 V c) (3) (2)

S p o s ó b z a p i s u , z a s t o s o w a n y w (2), n i e n a r u s z a t e o r i i t y p ó w . W p r a w d z i e f u n k c j a „ l u b " j e s t f u n k c j ą t y p u w y ż s z e g o niż jej a r g u ­ m e n t y , t o j e d n a k wyrażenie „ l u b ( a , 6)" jest tego samego t y p u , co „ a " b ą d ź „ 6 " , g d y ż t y p d a n e j f u n k c j i n i e u l e g a p r z e n i e s i e n i u n a sąd, w k t ó r y m f u n k c j a t a w y s t ę p u j e . O trudnościach związanych z użyciem zmiennych zdaniowych w roli a r g u m e n t ó w funkcji b y ł a m o w a w i n n y m miejscu. Możnazresztą p r z y t o c z y ć n a w e t lepsze racje za e k s p r e s y w n y m u ż y w a n i e m o p e r a c j i p r o p o z y c j o n a l n y c h . J e s t r z e c z ą j a s n ą , że g d y t a u t o l o g i ę

188

Hans

Tteichenbach

z a p i s u j e m y p o s ł u g u j ą c się o p e r a c j a m i p r o p o z y c j o n a l n y m i j a k o s t a ł y m i f u n k c y j n y m i , t a k j a k w (1) o r a z (2), t o w ó w c z a s n i e w o l n o tych stałych zastępować zmiennymi funkcyjnymi, ponieważ wzór s t a ł b y się f a ł s z y w y . W ł a ś n i e d l a t e g o n a s z a z a s a d a n o t a c j i ( p o r . § 55) zmusza nas do wprowadzania operacji propozycjonalnych jako t e r m i n ó w e k s p r e s y w n y c h . A z a t e m z a p i s , z a s t o s o w a n y w (1) o r a z (2), j e s t r ó w n i e ż d o p u s z c z a l n y ; t y l e t y l k o , że t e g o r o d z a j u stałe funkcyjne m u s i m y u w a ż a ć za zdefiniowane za p o m o c ą ter­ m i n ó w e k s p r e s y w n y c h . Są w i ę c o n e z a r a z e m t e r m i n a m i logicz­ nymi. Winniśmy przeto napisać: l u b ( a , 6 ) ^ f (a V b) (4)

W logice f o r m a l n e j e k s p r e s y w n y c h a r a k t e r o p e r a c j i p r o p o ­ z y c j o n a l n y c h p o z n a ć m o ż n a p o t y m , iż m i ę d z y l i t e r a m i „ a " oraz ,,6" w y s t ę p u j e z n a k szczególnego k s z t a ł t u ; b r a k zaś nawiasów, w k t ó r y c h b y f i g u r o w a ł y t e l i t e r y , w s k a z u j e , iż n i e s t o s u j e m y t u relacji f u n k c y j n o - a r g u m e n t o w e j . W j ę z y k u p o t o c z n y m o niez a c h o d z e n i u r e l a c j i f u n k c y j n o - a r g u m e n t o w e j ś w i a d c z y f a k t , iż s p ó j n i k i n i e są c z a s o w n i k a m i , p r z y m i o t n i k a m i c z y r z e c z o w n i ­ k a m i , a z a t e m iż n i e p o d l e g a j ą o n e k o n i u g a c j i a n i t e ż n i e w y m a g a j ą p r z y sobie łącznika. Z a s a d a t a d o t y c z y najważniej­ szych przynajmniej spójników, takich jak: „i", „lub", „albo", „jeżeli... t o " , „jeśli n i e . . . t o " *. W p e w n y c h j e d n a k u s t a l o n y c h z w r o t a c h w roli spójnika występują czasowniki; oto n p . implikację wysławiamy przy pomocy czasownika: „implikuje", „pociąga z a s o b ą " c z y t p . , j a k w z d a n i u : „ t o , że ( t e n ) c z ł o w i e k p r a c o ­ w a ł n a w ł a s n y m , i m p l i k u j e , iż n i e j e s t o n m o r d e r c ą " . A z a t e m czasownik „implikuje" m o ż n a uważać za formę denotatywną, d a j ą c ą się z d e f i n i o w a ć z a p o m o c ą t e r m i n u e k s p r e s y w n e g o „je-

* Słowo „unless" [„jeżeli nie", „chyba że"] zwykle znaczy tyle, co „jeśli nie"; ma wówczas ten sam sens, co „lub", rozumiane łącznie, gdyż „a unless 6" — . t o w t e d y to samo, co „6 D a " , czyli a V b". Niekiedy jednakże „a unless ?>" występuje ze znaczeniem dodatkowym „6 3 a", czyli „b V a". I w t e d y „unless" jest równoznaczne z rozłącznym „albo".

Analiza

języka

potocznego

189

żeli... t o " , c z y l i l o g i c z n e g o „ D " , a n a l o g i c z n i e j a k w (4) *. P o ­ d o b n i e , w y s ł o w i e n i e m l o g i c z n y m b y ł o b y : „ t o , że ( t e n ) c z ł o w i e k p r a c o w a ł n a w ł a s n y m , w y k l u c z a , iż j e s t o n m o r d e r c ą " ; c z a s o w n i k „wyklucza" jest formą d e n o t a t y w n ą operacji nazywanej niekiedy dysjunkcją, a p o d względem znaczeniowym odpowiadającej wy­ r a ż e n i o m : „ n i e z a r a z e m " , „ n i e o b a " , „ n i e . . . a l b o n i e . . . " . F a k t , iż g r a m a t y k a angielska nie pozwala n a takie użycie czasownika „wyłączać", „wykluczać" i w y m a g a wstawienia rzeczownika przed w y r a z e m „ e x c l u d e " , j a k w z d a n i u : „... e x c l u d e s t h e p o s s i b i l i t y t h a t . . . " , świadczy o sprzeciwie wobec d e n o t a t y w n e j formy ope­ racji propozycjonalnej. Dlatego to w operacjach propozycjonalnych spotykać bę­ d z i e m y n i e t y l k o s p ó j n i k i g r a m a t y c z n e , lecz r ó w n i e ż c z a s o w n i k i takie, jak: „implikować", „znaczyć", oraz przymiotnik „równo­ ważny". Z drugiej strony, pośród spójników g r a m a t y c z n y c h by­ w a j ą t a k i e , k t ó r e r ó ż n i ą się o d siebie n i e s w y m i f u n k c j a m i se­ m a n t y c z n y m i , lecz d o d a t k o w y m i k o n o t a c j a m i p r a g m a t y c z n y m i o charakterze instrumentalnym. Oto np. „furthermore" znaczy t y l e , co „ i " , „ o r a z " , z z a z n a c z e n i e m : „ z d a n i e n a s t ę p n e j e s t p o ­ dobne do poprzedniego"; „ b u t " znowu znaczy „i", „oraz", z z a z n a c z e n i e m : „ z d a n i e n a s t ę p n e w y d a j e się p r z e c z y ć p o p r z e d ­ niemu, nie czyniąc tego wyraźnie"; „ a l t h o u g h " znaczy to samo, co „ b u t " , z t y m j e d n a k , iż d o d a j e się o w o „ a l t h o u g h " d o j e d n e g o z dwóch współrzędnie połączonych zdań — w ten sposób, że:
2 0 3 2 0 4 2 0 5 2 0 6

* Gdy zdania składowe, rozpoczynające się od „że", „iż", będziemy w powyższym przykładzie interpretowali jako deskrypcje zdarzeń (por. § 48), wówczas można uważać, iż słowo „implikuje" ustanawia relację między zda­ rzeniami. Niektórzy logicy opowiadają się za interpretacją, według której słowo wyrażające operację propozycjonalną traktuje się jako czasownik wy­ rażający operację w metajęzyku. Oto np. W. V. Quine życzy sobie, b y słowa „implikuje" używać jedynie między nazwami zdań, a nie między zdaniami. Por. jego Mathematical Logic, N e w York 1940, Norton, s. 29. „... wyklucza (tę) możliwość, że...". „Ponadto", „prócz tego", „co więcej". „Ale", „lecz", „natomiast", „zaś". „Chociaż", „aczkolwiek", „wprawdzie".
2 0 3 2 0 4 2 0 5 2 0 6

190
2 0 7

Hans

'Reichenbach
2 0 8

„a b u t b" — t o t y l e , c o : „ a l t h o u g ł i a, b" b ą d ź „6 a l t h o u g h a" . P r z y t a k i m użyciu, t j . zarówno gdy stosujemy spójnik „ b u t " , j a k i „ a l t h o u g ł i " , k ł a d z i e się n a c i s k n a z d a n i e „ 6 " , w y s t ę p u j e o n o jako zdanie niespodziewane. Aluzje skierowane do czytelnika, występujące w takich konotacjach pragmatycznych, ułatwiają zrozumienie tekstu. Bywają p e w n e inne spójniki g r a m a t y c z n e , k t ó r y c h dodanie do spójników logicznych m a i n n y aniżeli p r a g m a t y c z n y cha­ r a k t e r . O t o słowo „ b e c a u s e " dodaje do znaczenia słowa „i" — oznajmienie n a t e m a t relacji przyczynowej m i ę d z y t y m i d w o m a f a k t a m i , d o k t ó r y c h o d n o s z ą się z d a n i a s k ł a d o w e . S p ó j n i k i t a k i e lepiej b y b y ł o z a l i c z y ć d o t e r m i n ó w ś c i ą g n i ę t y c h , k t ó r e łączą w sobie: w y r a ż a n i e właściwe spójnikowi logicznemu i d e n o t o w a nie c h a r a k t e r y s t y c z n e dla funkcji. A z a t e m „because" — oprócz t e g o , że g r a r o l ę e k s p r e s y w n e g o „ i " , „ o r a z " — d e n o t u j e t e ż f u n k c j ę faktyczną przyczynowości, t a k jak czasownik „to cause" . Po­ d o b n y s e n s m a s ł o w o „ s i ń c e " , g d y się g o u ż y w a w z n a c z e n i u bezczasowym.
2 0 9 2 1 0 211

Słowo „ e x c e p t " nie jest c z y s t y m spójnikiem. J e g o analiza o k a z u j e się d o s y ć s k o m p l i k o w a n a . E o z w a ż m y z d a n i e : „ a l l s o l d i e r s except t h e w o u n d e d were w i t h d r a w n " , m a ono postać: „wszyst­ k i e F o p r ó c z G są H", c z y l i : „(x){[f(x) o p r ó c z g{x)~\ D h(x)}". Stosując zmienną wolną zamiast dużego k w a n t y f i k a t o r a oraz s k r ó t „ex" z a m i a s t „ o p r ó c z " , m o ż e m y t e r m i n t e n z d e f i n i o w a ć w następujący sposób:
2 1 3 v

2 1 2

[f(x) ex g(x)] O h(x) ^

{1{x)-J{x)

D h(x)] • [f(x) • g(x) D h(x)]

2 0 7

2 0 8

2 0 9

2 1 0

2 1 1

„a, ale b". „Chociaż a, to jednak 6", „6, mimo że a". „Ponieważ", „gdyż". „Spowodować". Tu: „ponieważ"; poza t y m słowo to znaczy tyle, co: „skoro", „odkąd", „Oprócz", „z wyjątkiem", „poza". „Wszyscy żołnierze oprócz rannych wycofali się".

„gdy".
2 1 2 2 1 3

Analiza

języka

potocznego
2 1 4

191

P o zastosowaniu odpowiednich przekształceń rozłącznego „ l u b " otrzymamy:
2 1 5

i wprowadzeniu

[/(a?) ex g(x)]

D h(x)

^f(x)

D [g(x)

A h(x)]

(5)

G d y t e r a z t e r m i n „ex" t r a k t u j e m y j a k o s p ó j n i k , t o w y k r y w a m y dwie osobliwości. P o pierwsze, spójnik t e n b y w a u ż y w a n y tylko między funkcjonałami zawierającymi ten sam argument, nigdy zaś między i n n y m i f o r m a m i sądów ani między z m i e n n y m i zdanio­ w y m i . M e p i s z e m y w i ę c „(a ex b) Dc". P o d r u g i e , g d y b y n a w e t z a s t o s o w a ć t e n o s t a t n i z a p i s , t o n i e m o ż n a b y s p ó j n i k a „ex" z d e f i n i o w a ć p r z y p o m o c y m a t r y c p r a w d z i w o ś c i o w y c h . O t o jeżeli „c" j e s t p r a w d z i w e , w ó w c z a s w y r a ż e n i e „(a ex b) D c" b ę d z i e praw^d z i w e n i e z a l e ż n i e o d w a r t o ś c i l o g i c z n e j w y r a ż e n i a „a ex &", g d y t y m c z a s e m w y r a ż e n i e „a D (b A c)" — g d y „c" j e s t p r a w d z i w e — b ę d z i e f a ł s z y w e , o ile z a r ó w n o „ a " , j a k i „b" są p r a w d z i w e . A z a t e m termin „except" nazwać można n i b y - s p ó j n i k i e m . Jest to skrót, zdefiniowany jak wyżej. D r u g ą p o d k l a s ę t e r m i n ó w l o g i c z n y c h w roli s e m a n t y c z n e j stanowią operatory. Zaliczamy do tej kategorii operatory: „ w s z y s t k i e " , „ i s t n i e j e " , „ n i e k t ó r e " , p o n i e w a ż m o ż n a je u w a ż a ć z a e k s t e n s j e o p e r a c j i k o n i u n k c j i i d y s j u n k c j i . N a l e ż ą więc o n e
2 1 6

Są to następujące przekształcenia w definiensie tej definicji: 1) zasto­ sowanie wzoru: „a 3 (b 3 c) == b 3 (a 3 c) = abD c"; 2) zastosowanie wzorów: „(a D i ) ' ( o D c ) ~ a D oraz „a 3 b a V 3) wreszcie zastosowanie równoważności: „a A b (a V b)- {a- b) == (a V b)- (a V b) ^ (a b) - - (a == &)". Rozłączne, czyli ekskluzywne „lub", t j . alternatywa rozłączna, tu ozna­ czana symbolem „ A " , stanowi zaprzeczenie równoważności, a więc jest fał­ szywa zarówno wtedy, gdy oba jej człony są prawdziwe, jak i wtedy, g d y oba są fałszywe, prawdziwa zaś, gdy jeden z członów jest prawdziwy, a drugi fał­ szywy; operację tę należy odróżnić od dysjunkcji, wyrażanej często przy po­ mocy słowa „albo" i będącej połączeniem, które staje się fałszem tylko w przy­ padku prawdziwości obu jej członów. Idzie tu o dysjunkeję oznaczaną symbolem „ V " , zwaną też alternatywą łączną, czyli inkluzywnym „lub"; a oto odpowiednie wzory (5 i 6, § 19):
2 1 6 2 1 5

2 1 4

(x)f(x) Cdx)f(x)

^l(x )-f(x )
1 2

...f(x )
n

== i(x )
l

V f{x )
2

V ... V

Hx )
n

192

Hans

Beichenbach

d o t e j s a m e j g r u p y co o p e r a c j e p r o p o z y c j o n a l n e . T r z e b a t e ż d o n i e j w ł ą c z y ć o p e r a t o r j o t a , j a k o że d e f i n i u j e się go z a p o m o c ą innych operatorów. Z tej samej przyczyny do tejże kategorii należy rodzajnik określony „ t h e " oraz rodzajnik nieokreślony „a". P o n a d t o wchodzi w jej skład słowo „ a n y " , p o n i e w a ż w y r a ż a ono ogólność za p o m o c ą zmiennej wolnej (por. § 21). J a k stwierdzono wyżej, słowo to zaliczamy częściowo do k a t e g o r i i s y n t a k t y c z n e j . Sufiks l i c z b y m n o g i e j n a l e ż y r ó w n i e ż d o t e j g r u p y ; w y r a ż a o n w a r u n e k , z g o d n i e z k t ó r y m i s t n i e j e więcej niż j e d e n a r g u m e n t spełniający daną formułę. Podklasa trzecia — to d e n o t a t y w n e terminy seman­ t y c z n e , t j . t e r m i n y d e n o t u j ą c e coś, a p r z y t y m t a k i e , iż — j a k w y k a z u j e a n a l i z a l o g i c z n a — d a d z ą się s p r o w a d z i ć d o e k s p r e ­ sywnych terminów semantycznych. W grupie tej m a m y , po pierwsze, t e r m i n y d e n o t a t y w n e , z b u d o w a n e za pomocą operacji propozycjonalnych, jak czasownik „implikować". Dogodnie bę­ dzie j e d n a k t e r m i n y t e zaklasyfikować r a z e m z e k s p r e s y w n y m i formami operacji propozycjonalnych, jak to już uczyniono wyżej, p o n i e w a ż u ż y w a się i c h z a m i e n n i e . P o d r u g i e , m a m y t e r m i n y denotatywne, zbudowane z operatorów. Terminem tego rodzaju j e s t słowo „ u n i w e r s a l n y " , w p r o w a d z o n e w (4, § 5 5 ) . I n n y m d e n o t a t y w n y m t e r m i n e m l o g i c z n y m w roli s e m a n t y c z n e j j e s t t e r ­ min o b i e k t f i z y c z n y , którego u ż y w a m y w odniesieniu zarówno d o r z e c z y , j a k i d o f a k t ó w . A że w y k a z a l i ś m y , iż k a ż d y o b i e k t f i z y c z n y m a p e w n ą w ł a s n o ś ć /, p r z e t o m o ż e m y z d e f i n i o w a ć o b i e k t f i z y c z n y j a k o coś, co m a p e w n ą w ł a s n o ś ć / . S t o s u j ą c s k r ó t „phob" z a m i a s t z w r o t u „obiekt fizyczny", m o ż e m y więc p o d a ć t a k ą definicję:
2 1 7

phob(x) (ttf)f(x)
W

(6)

P o n i e w a ż p o w y ż s z y d e f i n i e n s j e s t z a w s z e p r a w d z i w y , z d a n i e za­ t e m : „x j e s t o b i e k t e m f i z y c z n y m " , c z y l i : phob(x) (7)

j e s t t a u t o l o g i ą . W p r a w d z i e f u n k c j a „phob" j e s t , o c z y w i s t a , s t a ł ą i n i e m o ż n a jej z a s t ą p i ć d o w o l n y m i f u n k c j a m i „ / " , j e d n a k p o s t a ć
2 1 7

W § 4 1 , wzór 12: (a?)

Analiza

języka

potocznego

193

w z o r u (7) n i e p o z o s t a j e w s p r z e c z n o ś c i z n a s z ą definicją t a u t o ­ l o g i i , g d y ż „phob" t o s t a ł a l o g i c z n a , n i e z a ś e m p i r y c z n a . P o z a t y m , n a p o d s t a w i e (4, § 55) o r a z f o r m u ł y (12, § 41), m a m y t a u t o l o g i ę :
2 1 8

Un(phob)

(8)

s t w i e r d z a j ą c ą , że b y c i e r z e c z ą j e s t w ł a s n o ś c i ą u n i w e r s a l n ą . F o r m u ł y (7) i (8) n a l e ż y r o z u m i e ć w n a s t ę p u j ą c y s p o s ó b . M e t o m a m y n a m y ś l i , że w (7) n a m i e j s c e „x" m o ż n a p o d s t a w i ć k a ż d y d o w o l n y t e r m i n , a o t r z y m a się w y p o w i e d ź p r a w d z i w ą . O t o n p . , m i m o że m u z y k a j e s t g ł o ś n a , a z a t e m m a p e w n ą w ł a s n o ś ć , n i e w o l n o b y p o w i e d z i e ć , że m u z y k a j e s t o b i e k t e m f i z y c z n y m . M u z y k a to własność wyższego t y p u , mianowicie to klasa tonów, między którymi zachodzą pewne stosunki, i dlatego terminu „ m u z y k a " n i e w o l n o p o d s t a w i ć n a m i e j s c e „ # " w (7). G d y b y ś m y t a k u c z y n i l i , t o d o s z l i b y ś m y n i e d o z d a n i a f a ł s z y w e g o , lecz d o b e z s e n s o w n e j k o m b i n a c j i z n a k ó w . N a z y w a j ą c (7) t a u t o l o g i ą m a m y n a m y ś l i , że k a ż d e d o p u s z c z a l n e p o d s t a w i e n i e n a m i e j s c e „a?" u c z y n i (7) z d a n i e m p r a w d z i w y m , ż a d n e z a ś p o d s t a w i e n i e n i e może doprowadzić do o t r z y m a n i a z niej fałszu. Termin w ł a s n o ś ć , c e c h a , m o ż n a zdefiniować przy p o m o c y relacji :

Pr(f)^(Kx)[f(x)vJWn

(9)

G d y b y ś m y o b r a l i j a k o d e f i n i e n s w y r a ż e n i e „ ( 3 a ? ) / ( # ) " , n a za­ s a d z i e a n a l o g i i w z g l ę d e m (6), ogół w ł a s n o ś c i u l e g ł b y o g r a n i c z e n i u d o w ł a s n o ś c i n i e p u s t y c h . P r z y j ę c i e w i ę c definicji (9) p r o w a d z i d o r o z s z e r z e n i a ogółu w ł a s n o ś c i w t e n s p o s ó b , b y o b e j m o w a ł o n również cechy puste. T e r m i n y d e n o t a t y w n e , znaczące egzystencję, istnienie, b u d o ­ w a ć m o ż n a r o z m a i c i e . W p r o w a d z a j ą c definicję a n a l o g i c z n ą d o (4, § 55), w k t ó r e j w y s t ę p u j e w y r a ż e n i e „ ( H # ) / ( # ) ' S d e f i n i u j e m y n i e p u s t o ś ć własności; synonimicznie u ż y w a ć b ę d z i e m y słowa w y ­ s t ę p o w a n i e . Mamy zatem:

oc(t) m)f(%)
Wt
2 1 8

(io)

Brzmi ona (§ 41): „Tautologia jest to formuła prawdziwa, nie zawiera­ jąca żadnych stałych empirycznych, bądź formuła, powstała w drodze podsta­ wienia stałych na miejsce zmiennych w formule poprzednio wymienionej".

194

Hans

Beichenbach

S t w i e r d z a się t u , że p e w n a w ł a s n o ś ć w y s t ę p u j e , g d y i s t n i e j e r z e c z m a j ą c a t ę w ł a s n o ś ć . O t o n p . m ó w i m y , że m a l a r i a n i e w y ­ s t ę p u j e w A n g l i i , m a j ą c n a m y ś l i , iż n i e m a w A n g l i i p r z y p a d k ó w m a l a r i i . N i e k i e d y w t y m sensie u ż y w a się s ł o w a „ i s t n i e n i e " ; i t a k , poprzednie zdanie m o ż n a wysłowić w postaci: „malaria nie istnieje w A n g l i i " . W y d a j e się j e d n a k w s k a z a n e , b y n i e u ż y w a ć t u t e r ­ m i n u „istnieje", ponieważ operator egzystencjalny, w połączeniu ze z n a k i e m a r g u m e n t o w y m „x w (10), u l e g a p r z e k s z t a ł c e n i u n a w ł a s n o ś ć w ł a s n o ś c i /, n i e z a ś — n a w ł a s n o ś ć t e g o a r g u m e n t u . W ł a s n o ś ć e g z y s t e n c j a l n ą , p r z y s ł u g u j ą c ą r z e c z o m , m o ż n a zdefinio­ wać przy pomocy następującej relacji :
u 2 1 9

Ex(x)

^fC&y)(y

= x)

(U)

F u n k c j a „Ex" r e p r e z e n t u j e t e r m i n d e n o t a t y w n y „ i s t n i e n i e " . T e n właśnie t e r m i n mieliśmy n a myśli, mówiąc o istnieniu rzeczy. Takie p r e d y k a t y w n e użycie t e r m i n u „istnienie" nie jest z a t e m bezsensowne; tylko jest tautologiczne. Tautologiczny charakter d e f i n i e n s a w z o r u (11) w y k a z a l i ś m y w (19, § 43) . I s t n i e n i e w ł a s n o ś c i definiuje się w p o d o b n y s p o s ó b :
220

Ex(f) (Rg)(g
m

=/)

(12)

• F u n k c j a t a , i s t n i e n i e , jest oczywiście o jeden t y p wyższa od w y s t ę p u j ą c e j w e w z o r z e (11). G d y ,,0<?(/)" j e s t w y p o w i e d z i ą s y n ­ t e t y c z n ą , „Ex(f) to zdanie analityczne. W i d z i m y , że t e r m i n y d e n o t a t y w n e o o g ó l n o ś c i w s z y s t k o ogarniającej, takie jak: „istnienie", „przedmiot fizyczny", „włas­ n o ś ć " , są p o p r a w n e i d a d z ą się z d e f i n i o w a ć w logice f o r m a l n e j . C z y n i ą o n e z a d o ś ć n a s z e j definicji t e r m i n ó w l o g i c z n y c h , a z a t e m podlegają zaklasyfikowaniu zgodnemu z ogólnym użytkiem. I s t o t n i e , zaklasyfikowanie ich j a k o t e r m i n ó w logicznych m o ż n a , j a k się o k a z u j e , u z a s a d n i ć , g d y ż k a ż d y z n i c h — j e d y n i e u w y ­ raźnia pewne cechy naszego języka.
u

Dodajmy uwagę na t e m a t predykatywnego użycia terminu „ i s t n i e n i e " . M ó w i ł o się n i e k i e d y , że u ż y c i e t a k i e j e s t n i e p o p r a w n e
2 1 9

N a podstawie wzoru (19, § 43): ( 3 # ) (x = 220 p poprzedni przypis.
o r

x ).
1

Analiza

języka

potocznego

195

i prowadzi do błędu popełnianego w ontologieznym dowodzie istnienia B o g a . D o w ó d t e n — t a k przebiega a r g u m e n t a c j a — za­ w i e r a e g z y s t e n c j ę o b i e k t u w s a m e j definicji t e r m i n u i s t ą d w y ­ c i ą g a w n i o s e k , że ó w o b i e k t i s t n i e j e . T a j e d n a k k r y t y k a n i e t r a f i a w s e d n o . M e m a n i e b e z p i e c z e ń s t w a w e w ł ą c z e n i u d o definicji — owej własności istnienia. Oto n p . m o ż e m y zdefiniować węża morskiego j a k o stworzenie wężopodobne, żyjące w oceanie i m a ­ j ą c e w ł a s n o ś ć i s t n i e n i a . Z definicji t e j m o ż e m y w y c i ą g n ą ć w n i o s e k , że jeśli j a k a ś r z e c z j e s t w ę ż e m m o r s k i m , t o t a r z e c z i s t n i e j e — i będzie to stwierdzenie p o p r a w n e . I n n y m i słowy, m o ż e m y wy­ c i ą g n ą ć w n i o s e k , że w s z y s t k i e w ę ż e m o r s k i e i s t n i e j ą . B ł ą d w k r a d a się t y l k o w ó w c z a s , g d y d o k o n u j e m y i n f e r e n c j i w i o d ą c e j od „ w s z y s t k i e " d o „ p e w i e n " — i w n i o s k u j e m y , że i s t n i e j e p e w i e n w ą ż morski. W i a d o m o , że w y n i k a n i e t a k i e z a c h o d z i ć m o ż e t y l k o w ó w c z a s , gdy d o d a m y przesłankę stwierdzającą niepustość poprzednika zdania ogólnego. Przesłanki tej nie m o ż n a j e d n a k wywieść z de­ finicji. D l a i l u s t r a c j i n a p i s z m y z a m i a s t : „x j e s t w ę ż e m m o r s k i m " — o r a z „sm,(x) z a m i a s t : „x j e s t m o r s k i m s t w o r z e ­ niem wężopodobnym"; wówczas będziemy mogli sformułować n a s t ę p u j ą c ą definicję:
u 2 2 1

ss(x)

=gj sm(x)
u

• Ex(x)

(13)

D o d a n i e e g z y s t e n c j a l n e g o „Ex{x) wynika tautologicznie z ,,sm(#)"

2 2 2

jest zupełnie nieszkodliwe, gdyż . Z (13) m o ż n a o t r z y m a ć : (14) (15)

ss(x)DEx(x) ss(x)D
2 2 1

Oc(ss)

Wiadomo zaś na podstawie (13, 14, § 36), mianowicie: (x)[m(x) 3p(x)] (x)[m(x) 3 s(x)] C3Lx)m(x)

(x)[m(x) Dp(x)] (x)\m(x) 3 s(x)]
K

'

l

y

'

\J1
li

(13)

*

L_L'

(U)

C3i%) 8 (x) > p (x) CKx) s (x) • p (x) Konkluzja „C3.x)s(x)-p(x) wynika tylko w (14), na skutek dodania trzeciej przesłanki. Na podstawie (5, § 18): f(x ) = (3#)/(&)• (x = x ).
2 2 2 l x

Logika i język

15

196

Hans

Beichenbach

I m p l i k a c j e t e b ę d ą t a u t o l o g i c z n e , o ile z n a c z e n i e t e r m i n ó w „Ex" o r a z „Oo" z o s t a n i e p o d s t a w i o n e z g o d n i e z (11) i (10). N i e m o ż n a n a t o m i a s t z (14) l n b (15) u z y s k a ć w y p o w i e d z i b e z w a r u n k o w e j : „(>8.x)ss(x)" c z y „Oc(ss) , z wyjątkiem przypadku, gdy prawdzi­ w o ś ć z d a n i a s y n t e t y c z n e g o „ss.(x) z o s t a n i e a k u r a t u s t a l o n a w d r o ­ dze obserwacji. A z a t e m o m a w i a n y błąd ontologiczny nie rodzi się z o r z e c z n i k o w e g o u ż y c i a t e r m i n u „ i s t n i e n i e " , lecz p o l e g a n a n i e ­ dozwolonej inferencji. Definicję w y s t ę p o w a n i a , w w y p a d k u własności wyższych t y p ó w , k o n s t r u u j e się a n a l o g i c z n i e j a k w (10), z t y m j e d n a k za­ s t r z e ż e n i e m , że w ł a s n o ś c i , k t ó r e są a r g u m e n t a m i d l a c e c h y w y ż ­ szego t y p u , m u s z ą b y ć n i e p u s t e . A z a t e m d e f i n i u j e m y :
u u

Oc(<p)^i(n.f)<p(f)'Oc(f)

(16)

K a ż d y ze z n a k ó w „ O c " n a l e ż y t u d o i n n e g o t y p u . D e f i n i c j ę t ę m o ż n a napisać w odniesieniu do własności wszelkich t y p ó w . J e s t t o r e k u r s y w n a definicja w y s t ę p o w a n i a , g d y ż o k r e ś l a się j e z a pomocą pojęcia w y s t ę p o w a n i a o jeden t y p niższego. Jeśli więc własność wyższego t y p u występuje, to owo występowanie jest sprowadzalne do istnienia obiektów najniższego piętra. W p r o ­ w a d z a m y z a t e m w zastosowaniu do funkcji wyższych rozróżnie­ nie między w y s t ę p o w a n i e m a niepustością; w w y p a d k u niep u s t o ś c i w y s t a r c z a j ą c y j e s t w a r u n e k „(a/)c>(/)". K l a s a w i ę c z a w i e r a j ą c a k l a s ę p u s t ą j a k o swój j e d y n y e l e m e n t — j e s t n i e p u s t a ; n a t o m i a s t nie przysługuje jej własność w y s t ę p o w a n i a . Dalszymi przykładami denotatywnych terminów semantycz­ n y c h są l i c z e b n i k i ; d e n o t u j ą o n e l i c z b y , t j . k l a s y k l a s . Są o n e skrótami skomplikowanych wyrażeń logicznych. P o z a t y m do tejże podklasy należy znak relacji identyczności, k t ó r a jest funkcją z d w i e m a z m i e n n y m i , d a j ą c ą się z d e f i n i o w a ć z a p o m o c ą t e r m i n ó w wyłącznie logicznych . W języku p o t o c z n y m relację t ę w y r a ż a
2 2 3

Oto definicja identyczności według Kussella: „(a? = y) = (/) [f(x) = = f(y)]"> można wysłowić tak: dwie rzeczy są identyczne, jeśli sobie odpo­ wiadają pod względem wszystkich swych własności. Ponieważ jednak, gdy mowa o identyczności, dziwne jest wymienianie dwóch rzeczy, poprawniejsze będzie sformułowanie metajęzykowe: dwa symbole denotują tę samą rzecz,
0 0

2 2 3

Analiza

języka

potocznego

197

się z a p o m o c ą s ł o w a „ j e s t " . D o c h o d z i m y w i ę c d o c z t e r e c h r ó ż n y c h z n a c z e ń s ł o w a „ j e s t " : p o p i e r w s z e , w y r a ż a o n o r e l a c j ę b y c i a ele­ m e n t e m k l a s y ; p o d r u g i e , r e l a c j ę i n k l u z j i , czyli z a w i e r a n i a się j e d n e j k l a s y w d r u g i e j *; p o t r z e c i e , o z n a c z a o n o i s t n i e n i e , j a k w zwrocie „był sobie", „bywają"; p o czwarte, w y r a ż a tożsamość, czyli i d e n t y c z n o ś ć . W t y m o s t a t n i m z n a c z e n i u „ j e s t " t o t e r m i n denotatywny. N a koniec, m a m y p o d k l a s ę złożoną z s y m b o l i służących do n a z y w a n i a z n a k ó w . Należą do niej cudzysłowy, gdyż prze­ k s z t a ł c a j ą o n e z n a k w n a z w ę t e g o ż z n a k u , i w t e n s p o s ó b speł­ niają wobec z n a k ó w funkcję d e n o m i n a t y w n ą ; n a t o m i a s t nie mówią o n e , co c z y n i ą . G d y p r a g n i e m y p o w i e d z i e ć , czego o n e d o k o n u j ą , u ż y w a m y t a k i c h słów, j a k „ n a z y w a ć " c z y „ d e n o t o w a ć " , k t ó r e denotują. S a m e zaś cudzysłowy niczego nie denotują; t o dopiero ich p r o d u k t , m i a n o w i c i e k o m b i n a c j a s ł o w a i c u d z y s ł o w u , d e n o t u j e . Możemy zatem napisać: »x" = (?y)v(y, x) (17)

gdzie „r" znaczy .tyle, co: „ n a z w a z b u d o w a n a p r z y p o m o c y cudzy­ słowu". Owo „r" jest t u t a j t e r m i n e m d e n o t a t y w n y m , n a t o m i a s t n i e j e s t n i m c u d z y s ł ó w . Ż e z a ś n i e j e s t , w i d a ć t a k ż e s t ą d , iż n i e m o ż e m y u w a ż a ć (17) z a definicję c u d z y s ł o w u , d o k o n a n ą z a p o ­ m o c ą f u n k c j i „ r " . P o p r a w e j s t r o n i e (17) m a m y d e s k r y p c j e n a z w y #-a, p o l e w e j z a ś s t r o n i e w y s t ę p u j e s a m a t a n a z w a . M e j e s t ona skrótem, k t ó r y figuruje zamiast deskrypcji. T a k więc, m i m o że N a p o l e o n j e s t z w y c i ę z c ą s p o d A u s t e r l i t z , słowo „ N a p o l e o n " nie jest s k r ó t e m w y s t ę p u j ą c y m zamiast z w r o t u „zwycięzca spod Austerlitz". Cudzysłowy tworzą znak, k t ó r y jest nazwą znaku; c z y n i ą c t o , w y r a ż a j ą o n e r e l a c j ę d e n o t o w a n i a , lecz n i e d e n o t u j ą j e j .
(

E o z w a ż a n i a t e s ł u ż ą w y j a ś n i e n i u , iż c u d z y s ł ó w j e s t z n a k i e m e k s p r e s y w n y m . T o , że j e s t o n n i e z b ę d n y , n i e w y n i k a z n a s z e j z a s a d y n o t a c j i (§ 55), lecz w y m a g a u z a s a d n i e n i a n a i n n e j p o d jeśli dowolne dwa odpowiadające sobie zdania, w których symbole te w y ­ stępują w odpowiadających sobie miejscach, mają tę samą wartość logiczną (por. 1, § 43 oraz wysłowienie tej definicji). * Por. odsyłacz (*) str. 185. 15*

198

Hans

Beichenbach

stawie. G d y b y ś m y nie stosowali operacji ujmowania w cudzysłów, t o nie mielibyśmy żadnego ś r o d k a językowego, służącego do w p r o w a d z e n i a n a z w y z n a k u . M u s i e l i b y ś m y u c z y ć się n a p a m i ę ć n a z w z n a k ó w , t a k j a k u c z y m y się n a p a m i ę ć n a z w p r z e d m i o t ó w f i z y c z n y c h . T e c h n i c z n e o g r a n i c z e n i a t e j m e t o d y są o c z y w i s t e . Jeśli u w a ż a m y cudzysłowy za niezbędne, c z y n i m y t o ze względu n a technikę językową. Lecz g d y b y n a w e t z b u d o w a ć s y s t e m języ­ k o w y p o z b a w i o n y cudzysłowów, ich zadanie zostałoby przejęte n i e p r z e z t e r m i n y t e g o j ę z y k a , lecz p r z e z p r o c e s u c z e n i a się n a z w z n a k ó w . R o z w a ż a n i e t o w y k a z u j e , że c u d z y s ł o w y są z n a k a m i e k s p r e s y w n y m i , n i e z b ę d n y m i w t y m sensie, iż z a d a n i a i c h n i e d a się przekazać terminom denotatywnym. Zadanie polegające n a n a z y w a n i u znaków, p o d o b n e do wyko­ n y w a n e g o p r z e z c u d z y s ł ó w , s p e ł n i a n e j e s t t a k ż e p r z e z słowo s a m o z w r o t n e „ t e n " ( p o r . § 5 0 ) ; słowo t o z a l i c z y m y w i ę c d o t e j s a m e j grupy. Zaimek „ten" zaklasyfikujemy zatem jako semantyczny ter­ m i n l o g i c z n y , m i m o że w s w y m z w y k ł y m z n a c z e n i u j e s t t o t e r m i n ściągnięty, k t ó r y oprócz znaczenia zwrotu „ten egzemplarz z n a k u " m a sens p e w n y c h funkcji z d a n i o w y c h . O t o n p . w zwrocie „ t e n s t ó ł " słowo „ t e n " w y s t ę p u j e z a m i a s t s a m o z w r o t n e j f u n k c j i d e ­ s k r y p t y w n e j „stół w s k a z a n y p r z y p o m o c y gestu towarzyszącego t e m u egzemplarzowi z n a k u " . I n n e deskrypcje samozwrotne, nie z a w i e r a j ą c e explicite s ł o w a „ t e n " ( c h o c i a ż implicite ono w nich t k w i ) , t a k i e j a k : „ j a " , „ t y " , „ w y " o r a z c z a s y g r a m a t y c z n e cza­ sowników, zaliczamy do klasy argumentów.

§ 57. T E R M I N Y L O G I C Z N E W

ROLI

PRAGMATYCZNEJ

T r z e c i a k l a s a t e r m i n ó w l o g i c z n y c h s k ł a d a się ze z n a k ó w w y ­ stępujących w r o l i p r a g m a t y c z n e j * . Wówczas połączenie z n a k ó w s t a j e się n a r z ę d z i e m m ó w i ą c e g o . Z n a k i t e s p e ł n i a j ą o w o z a d a n i e , lecz n i e m ó w i ą t e g o ; o n e w i ę c — j e d y n i e w y r a ż a j ą f u n k c j ę i n s t r u m e n t a l n ą . T o z a ś , że są r ó w n i e ż n i e z b ę d n e , w y n i k a
* Por. odsyłacz (*) str. 183.

Analiza

języka

potocznego

199

z f a k t u , iż n i e m a m y i n n y c h ś r o d k ó w , k t ó r e b y z w y r a ż e ń j ę z y k a c z y n i ł y n a r z ę d z i a . J e s t r z e c z ą j a s n ą , że z a d a n i a t e g o n i e m o g ą spełniać t e r m i n y d e n o t a t y w n e , ponieważ pozostają one w obrębie sfery p o z n a w c z e j i n i e są z d o l n e d o p r z e k s z t a ł c e n i a w y r a ż e ń j ę z y ­ k o w y c h w coś n i e p o z n a w c z e g o . Z a n a l i z u j m y t o n a p r z y k ł a d z i e z n a k u asercji. W języku p i s a n y m z n a k i e m asercji jest k r o p k a n a k o ń c u zda­ nia, k t ó r a znaczy: piszący stwierdza to zdanie. W języku mówio­ n y m a s e r c j ę w y r a ż a się c z ę s t o — j a k w a n g i e l s k i m — z a p o m o c ą opadającej intonacji m o w y . D o grupy tej należą również d w a słowa, „ t a k " oraz „nie", k t ó r e potwierdzają lub zaprzeczają t o , co k t o ś i n n y p o w i e d z i a ł ; w y j a ś n i m y t o p o n i ż e j . R u s s e l l w s w y m j ę z y k u s y m b o l i c z n y m p o s ł u g i w a ł się z n a k i e m a s e r c j i „ h " i p i s a ł : Vp (1)

a b y z a z n a c z y ć , że „_p" z o s t a ł o s t w i e r d z o n e . O t y m , że z n a k t e n j e s t e k s p r e s y w n y , a n i e d e n o t a t y w n y , m o ż n a się p r z e k o n a ć w n a ­ s t ę p u j ą c y s p o s ó b . Z d a n i e „ ( J a ) s t w i e r d z a m 'p można zapisać w takiej postaci:
ni

asiJa^p")

(2)

O t ó ż g d y b y z n a k a s e r c j i b y ł d e n o t a t y w n y , t o (1) z n a c z y ł o b y t o s a m o , co (2), i m o g ł o b y z o s t a ć z d e f i n i o w a n e p r z y p o m o c y (2). N i e j e s t t o j e d n a k m o ż l i w e , p o n i e w a ż (1) n i e m o ż n a z a n e g o w a ć , p o d c z a s g d y (2) m o ż n a . M o ż e m y j e d y n i e n a p i s a ć : hp nigdy zaś: Tp (4) (3)

P o ł ą c z e n i e z n a k ó w (4) n a l e ż y u w a ż a ć z a w y r a ż e n i e b e z s e n s o w n e . M o ż n a b y , o c z y w i s t a , w p r o w a d z i ć r e g u ł ę , w e d l e k t ó r e j (4) z n a c z y ­ ł o b y t o s a m o , co n e g a c j a w z o r u (2); w ó w c z a s (1) b y ł o b y t y m sa­ m y m , co (2). A l e t a k a r e g u ł a n i e o d p o w i a d a ł a b y u ż y c i u z n a k u asercji w j ę z y k u p o t o c z n y m . P o n a d t o , g d y b y ś m y wprowadzili taki sposób użycia, bylibyśmy też zmuszeni wprowadzić inny z n a k a s e r c j i , w y r a ż a j ą c y t o , ż e (4) z o s t a ł o s t w i e r d z o n e . J ę z y k

200

Hans

Beichenbach

n i e m o ż e o b e j ś ć się b e z c z y s t o e k s p r e s y w n e g o z n a k u a s e r c j i ( p o r . r ó w n i e ż § 4). W logice s y m b o l i c z n e j z w y k l e się t e r a z o p u s z c z a R u s s e l l o w s k i z n a k „ h " , p r z y j m u j ą c z a m i a s t t e g o z a s a d ę , iż for­ m u ł a z a p i s a n a w o s o b n y m wierszu p o d l e g a asercji. M o ż e m y zaś w y r a ż a ć a s e r c j ę w t e n p r o s t s z y s p o s ó b , p o n i e w a ż z a z w y c z a j nie piszemy formuł fałszywych. Jeśli, wyjątkowo, piszemy jakąś f o r m u ł ę f a ł s z y w ą — w celu jej z b a d a n i a — z a z n a c z a się t o w tekście p r z y p o m o c y opatrzonego asercją zdania metajęzyko­ w e g o , k t ó r e m ó w i , że u s u w a m y z n a k a s e r c j i z t a m t e g o f a ł s z y w e g o zdania. A n a l i z a t a w s k a z u j e r ó w n i e ż , że w y r a ż e n i a z a w i e r a j ą c e z n a k p r a g m a t y c z n y n i e są s ą d a m i . N i e są o n e p r a w d z i w e a n i f a ł s z y w e , co w i d a ć n a t e j p o d s t a w i e , ż e n i e m o ż n a i c h n e g o w a ć . Są t o n a ­ rzędzia sporządzone przy p o m o c y sądów i dlatego należą one do języka; to właśnie różni je od innych narzędzi, wymyślonych d l a o s i ą g n i ę c i a p e w n e g o celu. D l a t e g o n a l e ż y się n i m i z a j m o w a ć w teorii języka. Ale nie m o ż n a ich p o d s t a w i a ć n a miejsce sym­ b o l i „ a " , „&" i t d . , u ż y w a n y c h w e w z o r a c h l o g i c z n y c h . B ę d z i e m y m ó w i l i , że z d a n i e p r z e k s z t a ł c o n e p r z y p o m o c y z n a k u p r a g m a t y c z ­ n e g o j e s t w y r a ż e n i e m w t r y b i e p r a g m a t y c z n y m . A z a t e m (1) j e s t w y r a ż e n i e m w t r y b i e a s e r t y w n y m , czyli s t w i e r d z a j ą ­ c y m , jest wyrażeniem a s e r t y w n y m . P o n i e w a ż w y r a ż e n i a a s e r t y w n e n i e są s ą d a m i , n i e m o ż n a i c h p r z e t o ł ą c z y ć ze sobą w d r o d z e o p e r a c j i p r o p o z y c j o n a l n y c h . D l a t e g o t o d w a n a s t ę p u j ą c e p o s o b i e w y r a ż e n i a a s e r t y w n e nie s t a n o w i ą k o n i u n k c j i t y c h w y r a ż e ń . R a c z e j j u ż p o w i n n o się m ó w i ć , że u s t a w i e n i e o b o k siebie d w ó c h w y r a ż e ń a s e r t y w n y c h d a j e t y l e , co a s e r c j a k o n i u n k c j i o d p o w i e d n i c h z d a ń . O t o n p . z d a n i a w k s i ą ż c e , każde stwierdzone przy pomocy kropki, następują jedno po dru­ g i m ; d a j e t o w r e z u l t a c i e t o s a m o , co s t w i e r d z e n i e k o n i u n k c j i w s z y s t k i c h t y c h z d a ń , w z i ę t y c h , k a ż d e , b e z z n a k u a s e r c j i . A więc u s t a w i e n i e o b o k siebie j e s t t o p r a g m a t y c z n y o d p o w i e d n i k k o n ­ iunkcji. I n n e operacje dwójkowe nie mają t a k i c h odpowiedników. N e g a c j a n a t o m i a s t m a swoje p r a g m a t y c z n e a n a l o g o n ; j e s t n i m słowo „ n i e " , u ż y t e j a k o p o p r a w k a w s t o s u n k u d o p o p r z e d z a ­ jącego je stwierdzenia, w p r o w a d z o n a przez mówiącego lub inną

Analiza

języka

potocznego

201

o s o b ę . O w o „ n i e " u s u w a p o p r z e d z a j ą c ą j e a s e r c j ę , z a s t ę p u j ą c ją asercją negacji odpowiedniego z d a n i a ; w y r a ż a więc ono przejście o d (1) d o (3). T e r m i n y a s e r t y w n e stanowią pierwszą podklasę p r a g m a ­ t y c z n y c h t e r m i n ó w logicznych. Z n a k k r o p k i i słowa „ t a k " oraz „nie" — to pierwsza grupa w obrębie tej podklasy, do drugiej ^aś g r u p y należą t r y b y g r a m a t y c z n e czasowników: indicatiwus, c z y l i o z n a j m i a j ą c y , subiunctwus, czyli ł ą c z ą c y , i conditionalis, czyli w a r u n k o w y . P o ś r ó d nich t r y b oznajmiający w y r a ż a asercję, a t r y b y łączący i w a r u n k o w y wyrażają albo b r a k asercji, albo s t w i e r d z e n i e , że d a n e z d a n i e j e s t f a ł s z y w e , t j . a s e r c j ę n e g a c j i t e g o z d a n i a . Pierwsze znaczenie t r y b u łączącego m a m y w z d a n i u : „if h e b e y o u r f r i e n d , h e will h e l p y o u " . I s t n i e j e t e n d e n c j a , p r z y n a j m n i e j w k o l o k w i a l n e j a n g i e l s z c z y ź n i e , w k i e r u n k u za­ s t ę p o w a n i a w t a k i c h z d a n i a c h t r y b u łączącego oznajmiającym. U w a ż a się w i ę c , że s ł ó w k o „if" w wystarczający sposób wyraża, iż b r a k t u a s e r c j i . A n a l o g i c z n a z a s a d a o d n o s i się d o j ę z y k a f r a n ­ c u s k i e g o , g d z i e w y m a g a się, b y s p ó j n i k „ s i " r z ą d z i ł t r y b e m o z n a j ­ miającym. Języki nowożytne zatem redukują bogactwo wyrażeń odziedziczone po starożytnych. G d y j e d n a k zdanie jest zaprze­ c z o n e , w j ę z y k u a n g i e l s k i m u t r z y m u j e się t r y b ł ą c z ą c y ; u ż y w a się g o w ó w c z a s w g r a m a t y c z n y m c z a s i e p r z e s z ł y m , j a k n p . : „if h e w e r e y o u r f r i e n d , h e w o u l d h a v e h e l p e d y o u " . D r u g i e ze z d a ń , występujące w trybie w a r u n k o w y m , jest również zaprzeczone.
2 2 4 2 2 5 2 2 6

I n n e j ę z y k i są b o g a t s z e w t r y b y g r a m a t y c z n e niż a n g i e l s k i . Turecki, n p . , m a oprócz t r y b u łączącego i w a r u n k o w e g o specjalny t r y b , k t ó r y służy do wyrażenia p r a w d o p o d o b i e ń s t w a , t j . t r y b w s k a z u j ą c y , że p r a w d z i w o ś ć d a n e g o z d a n i a j e s t w c a l e n i e z a d o b r z e u s t a l o n a ; t r y b t e n z a z n a c z a się z a p o m o c ą s u f i k s u „ m i § " (wy­ m a w i a się: m i ś ) . T a k w i ę c „ g i t m i § " z n a c z y : „ p r a w d o p o d o b n i e wyszedł", natomiast „gitti" znaczy: „wyszedł". Niewiele w i e m y o pochodzeniu h i s t o r y c z n y m t r y b ó w wyra­ ż a j ą c y c h b r a k a s e r c j i . W i e m y j e d n a k ż e , iż c z a s p r z e s z ł y t r y b u
2 2 4 2 2 5

2 2 6

„Jeżeli jest t w y m przyjacielem, będzie ci pomagał". „Jeżeli". „Gdyby był t w y m przyjacielem, pomógłby ci".

202

Hans

Beichenbach
2 2 7

o z n a j m i a j ą c e g o , w p o ł ą c z e n i u z e s ł o w e m „if" , m o ż e p r z e j ą ć f u n k c j ę m o d a l n ą , j a k w w y r a ż e n i u : „if h e h a d c o m e " . W p r a w ­ dzie m o d a l n e u ż y c i e c z a s u p r z e s z ł e g o b y w a c z ę s t o p o p r z e d z o n e , historycznie, wystąpieniem t r y b u łączącego (francuskie „s'il avait" z a s t ą p i ł o s t a r s z ą f o r m ę „s'il e u t " ) , m o ż e o n o c h y b a wskazywać sposób, w jaki t r y b powstaje. Nie jest wykluczone, że owo z n a c z e n i e m o d a l n e p o c h o d z i s t ą d , iż s ł o w a „if" n i e s t o s u j e się z a z w y c z a j d o w y p a d k ó w p r z e s z ł y c h , k t ó r e r z e c z y w i ś c i e się w y ­ d a r z y ł y ; s k o r o t a k i e z d a r z e n i a są n a m z n a n e , n i e m ó w i m y : „ a D &", t y l k o : „ a • b . A z a t e m p o ł ą c z e n i e „if" z c z a s e m p r z e s z ł y m p o z o s t a ­ w i a się w w y p a d k a c h , g d y p o p r z e d n i k j e s t f a ł s z y w y *. Z c h w i l ą g d y p r z y j ę ł a się t a p r z e m i a n a g r a m a t y c z n e g o c z a s u p r z e s z ł e g o w t r y b g r a m a t y c z n y , sens m o d a l n y u l e g ł p r z e n i e s i e n i u n a w y p a d k i , w których prawdziwość poprzednika pozostaje otwarta, jak n p . w : „if h e c a m e n o w . . . " . H i p o t e z a t a t ł u m a c z y ł a b y r ó w n i e ż p r z e s u n i ę c i e w a r t o ś c i c z a s o w e j t e g o r o d z a j u t r y b ó w ; „if h e c a m e n o w . . . " w y r a ż a g r a m a t y c z n y c z a s t e r a ź n i e j s z y , a „if h e h a d c o m e . . . " w y r a ż a z w y k ł y c z a s p r z e s z ł y , c z y l i t z w . simple past.
2 2 8 2 2 9 2 3 0 u 2 3 1

N a inne źródło t r y b ó w g r a m a t y c z n y c h , w y r a ż a j ą c y c h b r a k asercji, wskazują t e r m i n y , k t ó r e p i e r w o t n i e w y r a ż a ł y zobowią­ zanie lub chęć, t a k i e j a k : „should" oraz „would" , obecnie uży­ w a n e w celu u t w o r z e n i a t r y b u w a r u n k o w e g o . W y d a j e się, że n i e ­ pewność spełnienia, związana z t y m i t e r m i n a m i , została w y z y s k a n a
2 3 2 2 3 3

* Nieco inne wyjaśnienie podaje J. O. H. Jespersen, A Modern English Gramwar, Heidelberg 1931, C. Winter, Część IV, s. 114. „Jeżeli", „jeśli", „gdyby", „jeśliby". „Grdyby przyszedł". „Jeżeli miał", „gdyby miał". „Avait" jest trzecią osobą liczby poje­ dynczej czasu przeszłego niedokonanego, czyli tzw. imparfait, czasownika „avoir" — „mieć", który jest zarazem słowem posiłkowym przy tworzeniu form koniugacyjnych. „Jeśli miał", „gdyby miał". (Jest to czas przeszły dokonany czyli passe defini, czasownika „avoir". „Gdyby teraz przyszedł". „Powinien" (czas przeszły od „shall"; słowo posiłkowe, służące w cza­ sie teraźniejszym do tworzenia form czasu przyszłego, a w czasie przeszłym — do tworzenia trybu warunkowego). J. w. (czas przeszły od czasownika posiłkowego „will").
2 2 7 2 2 8 2 2 9 2 3 0 2 3 1 2 3 2 2 3 3

Analiza

języka

potocznego

203

d o w y r a ż e n i a b r a k u a s e r c j i . Z a s t o s o w a n i e t a k i e o k a z u j e się o d p o ­ w i e d n i e , z w ł a s z c z a g d y z o b o w i ą z a n i e o d n o s i się d o p r z e s z ł o ś c i , j a k o że z w y k l e o p r z e s z ł y m z o b o w i ą z a n i u m ó w i m y t y l k o w ó w c z a s , g d y n i e z o s t a ł o o n o w y p e ł n i o n e ; „ I słiould l i a v e g o n e " znaczy: „ b y ł e m o b o w i ą z a n y iść, a l e n i e u c z y n i ł e m t e g o " . J e s t r z e c z ą m o ­ żliwą, że g r a m a t y c z n y t r y b ł ą c z ą c y , k t ó r y o p r ó c z swej roli m o d a l n e j o d g r y w a t e ż r o l ę r o z k a ź n i k a (co w k r ó t c e w y j a ś n i m y ) , b y ł p o c z ą t k o w o t r y b e m r o z k a z u j ą c y m , a d o p i e r o n a s t ę p n i e wziął n a siebie r o l ę m o d a l n ą , w w y n i k u p o d o b n e g o p r z e s u n i ę c i a z n a c z e n i o ­ wego. Przypuszczenie to mogłoby t ł u m a c z y ć fakt stosowania czasu gramatycznego teraźniejszego w trybie łączącym, podczas gdy z n a c z e n i e g r a m a t y c z n e g o c z a s u p r z e s z ł e g o d a się c h y b a s p r o w a d z i ć do opisanego wyżej przesunięcia w obrębie czasu gramatycznego.
2 3 4

D o d r u g i e j g r u p y p r a g m a t y c z n y c h t e r m i n ó w l o g i c z n y c h za­ liczamy t e r m i n y p y t a j n e , takie j a k zaimki p y t a j n e oraz przy­ słówki p y t a j ne, a t a k ż e z n a k z a p y t a n i a . P o z a specjalnymi t e r m i ­ n a m i język posiada i inne środki wyrażenia pytania: odwrócenie k o l e j n o ś c i słów. J ę z y k a n g i e l s k i s t o s u j e i n w e r s j ę — j e d y n i e d o cza­ sownika „to do" i dlatego p y t a n i a w y r a ż a p r z y p o m o c y połącze­ nia czasownika, będącego nosicielem znaczenia, z o w y m czasowni­ k i e m „ t o d o " . J ę z y k f r a n c u s k i w o l i s t o s o w a ć i n w e r s j ę "do z w r o ­ t ó w z a i m k o w y c h , nie zaś rzeczownikowych, j a k n p . w : „ton pere viendra-t-il?" . W niektórych językach funkcję znaku zapyta­ nia p r z e j m u j e specjalne słowo, t a k j a k w łacinie „ n e " , a w t u ­ reckim „mi". Oto n p . „gittimi?" znaczy: „czy szedł?", gdy t y m ­ c z a s e m „ g i t t i " t o t y l e , co „ s z e d ł " .
2 3 5 2 3 6 2 3 7

O t y m , że p y t a n i a n a l e ż ą d o t r y b u p r a g m a t y c z n e g o , ś w i a d c z y f a k t , iż w y r a ż a j ą o n e p r a g n i e n i e m ó w i ą c e g o , m i a n o w i c i e p r a g n i e ­ nie o t r z y m a n i a odpowiedzi od słuchacza. I c h odpowiedniki po­ znawcze mają postać: „Pragnę poznać odpowiedź na to pytanie".
„Powinienem był iść". „Czynić" (czasownik posiłkowy, służący do negowania, tworzenia form czasu przeszłego oraz p y t a ń ) . Autor nie wspomina t u o t y m , że język an­ gielski stosuje inwersję — także do innych czasowników posiłkowych. „Czy twój ojciec przyjdzie?" „Czy".
2 3 5 2 3 6 2 3 7 2 3 4

204

Hans

Beichenbach

S a m o n a t o m i a s t p y t a n i e jedynie w y r a ż a tę chęć, ale tego nie mówi. J a k poprzednio, wyłącznie ekspresywny charakter wyka­ z u j e m y , z w r a c a j ą c u w a g ę n a t o , że p y t a n i e n i e p o d l e g a n e g a c j i . P y t a n i e nie jest oznajmieniem, t y l k o narzędziem, u ż y t y m do o k r e ś l o n e g o celu, m i a n o w i c i e p o t o , b y u z y s k a ć p e w n ą w i e d z ę . D l a t e g o p o w i a d a m y , że p y t a n i e j e s t w y r a ż e n i e m w t r y b i e p y tajnym. Owa wiedza, którą pragniemy uzyskać, powinna przybrać słowną p o s t a ć zdania; p y t a n i e więc m u s i w s k a z y w a ć , o jakie z d a n i e c h o d z i . W s k a z ó w k ę t ę p o d a j e się, f o r m u ł u j ą c w s p o m n i a n e zdanie w sposób niekompletny; to skłania słuchacza do uzu­ pełnienia. Zazwyczaj, mówiący nie zna brakującego t e r m i n u ; jedynie n a egzaminach czy w t e s t a c h b y w a t e n t e r m i n z n a n y , c h o ć n i e w y m i e n i o n y . P o n i e w a ż ów b r a k u j ą c y t e r m i n m o ż e n a l e ż e ć do jednej z trzech głównych kategorii języka przedmiotowego, m a m y też t r z y rodzaje p y t a ń , w zależności od tego, czy p y t a m y o a r g u m e n t , czy o funkcję, czy wreszcie o t e r m i n logiczny. W p y t a n i u , w k t ó r y m idzie o a r g u m e n t , f o r m u ł u j e m y funkcję p r o p o z y c j o n a l n ą w n a d z i e i , że s ł u c h a c z p o d a s p e ł n i a j ą c y j ą a r g u ­ ment. Obieramy przy t y m taką funkcję zdaniową, a b y istniał t y l k o j e d e n a r g u m e n t , k t ó r y ją s p e ł n i a . P y t a n i e t e g o r o d z a j u m o ż n a za p o m o c ą s y m b o l i p r z e d s t a w i ć w n a s t ę p u j ą c y s p o s ó b : (lx)f(x) (5)

O p e r a t o r z n a k u z a p y t a n i a z n a c z y : „ k t ó r e t o j e s t x-em t a k i m , ż e " ; p r z y p o m i n a o n o p e r a t o r j o t a o t y l e , że m o ż n a go s t o s o w a ć t y l k o do funkcji mających dokładnie jeden a r g u m e n t . W j ę z y k u p o t o c z n y m o p e r a t o r z n a k u z a p y t a n i a w y r a ż a się przy pomocy zaimka pytajnego bądź przysłówka pytajnego. Zaimek ten lub przysłówek wskazuje, o jakiego rodzaju a r g u m e n t idzie; t a k więc „ k i e d y " figuruje zamiast a r g u m e n t u czasowego, „gdzie" — zamiast a r g u m e n t u miejscowego, „kto" — zamiast osoby; angielskie „which" w y s t ę p u j e z a m i a s t i n n y c h niż o s o b y rzeczy, a „ w h a t " — zamiast zdarzeń lub ciągów z d a r z e ń (trwa2 3 8 2 3 9
2 3 8 2 3 9

„Który", „co", „jaki". „Co", „ile", „jak", „jaki".

Analiza

języka

potocznego

205

łych czy stałych stanów). O t o n p . p y t a m y : „who p a i n t e d t h e M o n a L i s a ? " , „ w h i c h is y o u r c a r ? " , „ w h a t d o y o u w a n t ? " , p r z y c z y m to ostatnie p y t a n i e dotyczy pewnego działania, t j . zda­ r z e n i a , k t ó r e m a z a j ś ć . F u n k c j o n a ł „ / ( # ) " w (1) p o d a j e się n i e ­ k i e d y w p o s t a c i d e s k r y p t y w n e j „x = {?y)f(y) , jak w pytaniu: „ w h o is t h e p a i n t e r of M o n a L i s a ? . Z a i m e k „ w h i c h " m a t o d o d a t k o w e z n a c z e n i e , że w s k a z u j e s e l e k c j ę s p o ś r ó d p e w n e j o g r a n i ­ czonej liczby. Słowo „ w h y " jako pytajnik — również odnosi się d o z d a r z e n i a ; n i e t y l k o j e d n a k z a s t ę p u j e z m i e n n ą , lecz t a k ż e z a w i e r a w sobie część d e s k r y p c j i d e f i n i u j ą c e j o w o z d a r z e n i e ,
2 4 0 2 4 1 2 4 2 u 2 4 3 2 4 4

0 k t ó r e c h o d z i ; „ w h y " b o w i e m z n a c z y : „ w h a t is t h e c a u s e of" . W w y p a d k u , g d y f u n k c j ę „ / ( # ) " s p e ł n i a więcej n i ż j e d e n a r g u ­ m e n t , nie m a m y odpowiedniej formy p y t a j n e j , t y l k o stosujemy wyrażenia mające inną postać, np. zdania rozkazującego: „wy­ mień jakiś d r a m a t Szekspira". D r u g i rodzaj p y t a ń , to te, k t ó r e dotyczą funkcji. Oto n p . py­ t a m y : „ w h a t is t h e color of y o u r h o u s e ? " . P y t a n i e t o m o ż e m y t a k oto zapisać w postaci symbolicznej:
2 4 6

2 4 5

(«)

A r g u m e n t „a^" w y s t ę p u j e t u z a m i a s t w y r a ż e n i a „ t w ó j d o m " , a funkcja t y p u drugiego „y" zastępuje „kolor", przy czym i jedno, 1 drugie podano w pytaniu. Słowami pytajnymi, które stosujemy w p y t a n i a c h t e g o r o d z a j u , są „ w h a t " i „ h o w " . S ł o w a „ h o w " u ż y w a m y w t e d y zwłaszcza, gdy p y t a n i e d o t y c z y modyfikatora, j a k n p . w : „ h o w d o y o u f e e l ? " . T e g o ż s ł o w a u ż y w a się, g d y
2 4 7 2 4 8

„Kto namalował Monę Lizę!" „Który jest twój samochód!" „Czego chcesz!" Dosłownie: „kto jest (jedynym) malarzem Mony Lizy?", czyli „kto namalował Monę Lizę?" „Dlaczego", „czemu". Dosłownie: „co jest przyczyną (tego a tego)?", czyli „jaka jest przy­ czyna?", „z jakiej przyczyny?" Dosłownie: „co za kolor ma twój dom?", czyli „jakiego koloru jest twój dom?" „Jak". „Jak się czujesz!"
2 4 1 2 4 2 2 4 3 2 4 4 2 4 5 2 4 6 2 4 7 2 4 8

2 4 0

206

Hans

Beichenbaeh

p y t a m y o liczbową w a r t o ś ć p r e d y k a t u , j a k w p y t a n i u : „how m a n y m i l e s is t h e d i s t a n c e f r o m x t o # ? " . T r z e c i r o d z a j s t a n o w i ą p y t a n i a o d n o s z ą c e się d o t e r m i n u l o ­ g i c z n e g o . W g r u p i e t e j n a j w a ż n i e j s z e są p y t a n i a d o m a g a j ą c e się asercji. Z d a n i e p w y g ł a s z a się b e z z n a k u a s e r c j i , a l e z a t o z e skierowanym do słuchacza wezwaniem, b y wypowiedział albo znak asercji „ t a k " , albo z n a k przeczenia „nie". Owo „nie", j a k wyjaśniono wyżej, wyraża asercję negacji danego oznajmienia. M a m y t u do czynienia z w y p a d k i e m , gdy zdanie wygłasza j e d n a osoba, a z n a k asercji — d r u g a . P y t a n i e tego rodzaju, t j . p y t a n i e — czy t o p r a w d a , czy nie­ prawda, można przedstawić w następującej postaci symbolicznej:
2 4 9 u v

ty
25

(7)

P y t a n i e t a k i e , n p . : „ d i d P e t e r c o m e h o m e ? " ° , w y r a ż a się z a p o m o c ą z d a n i a m a j ą c e g o o d w r ó c o n y p o r z ą d e k słów b ą d ź , w n i e ­ k t ó r y c h językach, za pomocą specjalnego słowa p y t a j n e g o , wyżej już wspomnianego. Trzecia podklasa p r a g m a t y c z n y c h t e r m i n ó w logicznych składa się z t e r m i n ó w r o z k a z u j ą c y c h . M a m y t u t a j g r a m a t y c z n y t r y b rozkazujący czasowników; poza t y m zaliczamy do tej g r u p y terminy takie, jak: „shall" , „should" oraz t r y b łączący, u ż y t y j a k o r o z k a z u j ą c y ( „ b e i t r e s o l y e d t h a t . . . " , „ q u ' i l s'en a i l l e " ) . P o s ł u ż m y się z n a k i e m „ ! " d l a s y m b o l i c z n e g o z a z n a c z e n i a r o z k a z u . W ó w c z a s w y r a ż e n i e t a k i e , j a k „go o u t " , b ę d z i e m o ż n a z a p i s a ć w postaci: lp (8)
2 5 1 2 5 2 253 2 5 4 255

Dosłownie: „jak wiele mil wynosi odległość od x do yV\ czyli „ile jest mil od x do yV „Czy Piotr przyszedł do domu?", albo: „przyszedł Piotr do domu?" „Powinien" (słowo posiłkowe). „Powinien był" (czas przeszły od „shall"). Dosłownie: „niech będzie postanowione, że...", albo: zadecydujmy, że". „Niech on sobie idzie". „Wyjdź".
2 5 0 2 5 1 2 5 2 2 5 3 2 5 4 2 5 5

2 4 9

Analiza

języka

potocznego

207

Będziemy t u mówili o wyrażeniu w t r y b i e rozkazującym. J e g o o d p o w i e d n i k i e m p o z n a w c z y m j e s t z d a n i e : „ I wisłi y o u would go o u t " ; zdanie t o m o ż n a zapisać w takiej postaci:
2 5 6

w{Ja,p)

(9)

g d y j a k o a r g u m e n t p r z y j ą ć s y t u a c j ę p. M o ż n a t e ż , o c z y w i s t a , u ż y ć z a m i a s t t e g o n a z w y „j?"; p o r . § 19. O t y m , że (8) t o n i e t o s a m o , co (9), ś w i a d c z y , j a k p r z e d t e m , f a k t , iż n e g a c j a w z o r u (8) j e s t b e z s e n s o w n a , p o d c z a s g d y (9) d a się z a n e g o w a ć . M e m o ż e m y postawić słowa „nie" przed rozkaźnikiem; m o ż n a je tylko d o d a ć d o t e g o , co się n a k a z u j e . N i e m o ż e m y w i ę c p o w i e d z i e ć : „ n o t — g o o u t " ; m o ż e m y j e d y n i e p o w i e d z i e ć : „ d o n o t go o u t " . To ostatnie wyrażenie m a postać:
7 2 5 7 2 5 8

!p podczas gdy poprzednie miałoby postać: ~lp
2 5 9

(10)

(11)

J e s t rzeczą, j a s n ą , że (11) t o w y r a ż e n i e b e z s e n s o w n e . P o d o b n i e , wyrażenie „you should not do t h a t " m a f o r m ę (10), n i e m o ż n a g o n a t o m i a s t i n t e r p r e t o w a ć j a k o m a j ą c e g o f o r m ę (11). T e r m i n u „ s h o u l d " n i e m o ż n a z a p r z e c z y ć . Z a m i a s t (11) p o s ł u g u j e m y się n e g a c j ą w z o r u (9), n p . w z d a n i u : „ y o u n e e d n o t d o t h a t " . Terminy takie, jak „need" oraz „ m u s t " , n i e w y s t ę p u j ą w roli p r a g m a t y c z n e j , lecz j a k o t e r m i n y d e n o t a t y w n e . T a k j a k w w y p a d k u t e r m i n ó w a s e r t y w n y c h , t a k ż e w odniesie­ niu do wyrażeń rozkazujących m a m y odpowiedniki koniunkcji i ne­ gacji, w y r a ż a n e p r z y p o m o c y napisania l u b wygłoszenia zwrotów, jeden po drugim, oraz słowa „nie". W y d a n i e , kolejno, dwóch
2 6 0 2 6 1 2 6 2

„(Ja) życzę sobie, żebyś wyszedł". Dosłownie: „nie — wyjdź!" „Nie wychodź!" W języku polskim odróżnienie formy „\p jest tak jaskrawe. „Nie powinieneś tego robić". „Nie potrzeba, żebyś to robił". „Potrzebować". „Musieć" (gdy z przeczeniem, znaczy: „nie wolno").
2 5 7 2 5 8 2 5 9 2 6 0 2 6 1 2 6 2

2 8 6

u

oraz „!p" nie

208

Hans

Reichenbach

r o z k a z ó w — d a j e t o s a m o . co r o z k a z o b e j m u j ą c y k o n i u n k c j ę o d p o ­ w i e d n i c h s ą d ó w . S ł o w o „ n i e " , n ż y t e w sensie s k o r y g o w a n i a , j u ż p o w y d a n i u rozkazu, w y r a ż a przejście do rozkazu przeciwnego, t j . p r z e j ś c i e o d (8) d o (10). P o z o s t a ł e o p e r a c j e p r o p o z y c j o n a l n e n i e •mają s w y c h o d p o w i e d n i k ó w . W y k r z y k n i k a „!" u ż y ć m o ż n a w celu s y m b o l i c z n e g o w y r a ż e ­ n i a t e r m i n u „ r i g h t " , o m a w i a n e g o w § 4. „p is r i g h t " —• z a p i ­ suje się s y m b o l i c z n i e j a k o (8). T e r m i n u „ w r o n g " nie otrzymu­ j e m y p r z e z z a n e g o w a n i e t e r m i n u „ r i g h t " , lecz p r z y p o m o c y w y r a ­ ż e n i a (10). M ó w i m y n i e k i e d y : „ t h i s is n o t r i g h t " , a z a t e m s t o ­ sujemy przeczenie wprost do t e r m i n u „right"; t e n j e d n a k sposób m ó w i e n i a w y n i k a , j a k się z d a j e , z f a ł s z y w e j a n a l o g i i w z g l ę d e m zdań w gramatycznym trybie oznajmiającym. Znaczeniem wyra­ ż e n i a : „ t h i s is n o t r i g h t " — j e s t : „ d o n o t d o i t " , a z a t e m u z y s k u j e m y j e w e d ł u g (10). N a s t ę p n a grupa, należąca do terminów rozkazujących, składa się z t e r m i n ó w , k t ó r e w y r a ż a j ą p o z w o l e n i e . S ł o w o „ p o z w o l e n i e " m a d w a z n a c z e n i a . P o p i e r w s z e , m o ż e o n o z n a c z y ć t y l e , co b r a k p r z e c i w n e g o r o z k a z u , czyli z a k a z u . Z n a c z e n i e t o m o ż n a o d d a ć z a pomocą zdania oznajmiającego o postaci:
2 6 3 2 6 4 2 6 5 2 6 6 2 6 7 2 6 8

(QLx)c(x, P)
u

(12)

g d z i e „c(x,p) z n a c z y „x n a k a z u j e p"; (12) z n a c z y w i ę c „p j e s t dozwolone". D r u g i m znaczeniem słowa „pozwolenie" jest zachęta, b y d a n a osoba postępowała wedle własnego widzimisię; znaczenie to ująć wówczas m o ż n a w postaci: „rób, jak chcesz", a z a t e m w y r a ż e n i a r o z k a z u j ą c e g o . Z n a c z e n i e t o w y r a ż a się z a p o m o c ą
„Słuszny", „prawidłowy"; „to be right" — „mieć rację". „p jest słuszne". „Niesłuszny", „niewłaściwy", „nieodpowiedni"; „to be wrong" — „nie mieć racji". „To nie jest słuszne" (lub: „to jest niesłuszne"). „Nie rób tego". 268 \ y oryginale: „permission"; słowo to, jako pochodzące od łacińskiego „per" -f „mittere" („prze" + „puszczać"), w większym stopniu niż polski od­ powiednik — odznacza się dwuznacznością; „permission" bowiem to nie tylko „pozwolenie", „zezwolenie", ale i „zgoda" — w sensie braku sprzeciwu.
2 6 4 2 6 5 2 6 6 2 6 7 2 6 3

Analiza
2 6 9

języka

potocznego
2 7 0

209

terminów takich, jak „ m a y " . Wyrażenie: „you m a y smoke" — z n a c z y : „ s a m p o d e j m i j d e c y z j ę co d o p a l e n i a " . A w i ę c , g d y n a ­ p i s z e m y „d(Xjp) z a m i a s t : „x d e c y d u j e co d o p , m o ż e m y p o ­ wyższe: „you m a y smoke" — u j ą ć w takiej postaci symbolicznej:
u u

ld(x,p)

.

(13)

D l a t e r m i n ó w tego rodzaju utworzono w g r a m a t y c e specjalną kategorię, zwaną t r y b e m ż y c z ą c y m , czyli o p t a t y w n y m . B e z t e j k a t e g o r i i m o ż n a się o b e j ś ć ; (13) w s k a z u j e , że t e r m i n y z e z w a l a j ą c e d a d z ą się w ł ą c z y ć d o g r u p y t e r m i n ó w r o z k a z u j ą c y c h . Czwarta grupa p r a g m a t y c z n y c h terminów logicznych obej­ muje terminy w y k r z y k n i k o w e . M a m y t u okrzyki w rodzaju „ a c h " , „ o c h " , „ a u " , u ż y w a n e j a k o u c z u c i o w e w y ł a d o w a n i e się m ó w i ą c e g o . Są t o t e r m i n y e k s p r e s y w n e , p o n i e w a ż d a j ą c u j ś c i e emocjom, nie mówią tego. Możemy, oczywista, okrzykowi „ a u " p r z y p o r z ą d k o w a ć zdanie: „boli m n i e " ; ale owo „ a u " nie jest zna­ c z e n i o w y m r ó w n o w a ż n i k i e m t e g o z d a n i a , co w i d a ć c h o ć b y s t ą d , że n i e d a się z a n e g o w a ć s ł ó w k a „ a u " . O k r z y k t e n j e s t r a c z e j z n a k i e m w s k a ź n i k o w y m , czyli o z n a k ą , b ó l u ; d l a t e g o t o , g d y k t o ś k r z y k n i e „ a u " , w i e m y , że go b o l i . J e d n a k o w o ż , t e n z n a k w s k a ź n i ­ k o w y m a n a t u r ę językową; jesteśmy przez nasze otoczenie u w a r u n k o w a n i n a t e n wyraz, ludzie zaś pozostający w i n n y m środowisku językowym używają innych wyrażeń. Terminami w y k r z y k n i k o w y m i p o s ł u g u j e m y się n i e k i e d y z i n t e n c j ą k o m u n i ­ k a t y w n ą . O t o n p . p e ł n e a d m i r a c j i „ a c h " w y p o w i a d a się c z a s a m i z t ą i n t e n c j ą , a b y i i n n i p r z y ł ą c z y l i się d o n a s w p o d z i w i a n i u . N a t y m zakończymy nasz wykład o terminach logicznych. P o d a l i ś m y t y l k o z a r y s , z d a j ą c s o b i e s p r a w ę z t e g o , że g ł ó w n a część r o b o t y w tej dziedzinie pozostaje jeszcze do zrobienia, zwłaszcza zaś analiza i sformalizowanie t e r m i n ó w logicznych. Spośród nich rozkazy wymagają specjalnego opracowania, jako stanowiące ten r o d z a j w y r a ż e ń , k t ó r e w logice t r a d y c y j n e j n o s i ł y n a z w ę s ą d ó w w a r t o ś c i u j ą c y c h *.
* Współczesne opracowanie logiki rozkazów, zawierające sugestie w spra­ wie jej symbolicznego ujęcia, znajduje się w następujących pracach: W. Du„Mogę", „wolno mi". „Możesz palić", „wolno ci palić".
2 6 9 2 7 0

210

Hans

Reichenbach

§ 58. T E R M I N Y

ZEWNĘTRZNE

Omawiane wyżej trzy kategorie, t e r m i n y argumentowe, ter­ m i n y f u n k c y j n e i t e r m i n y l o g i c z n e , o b e j m u j ą ogół t e r m i n ó w właściwego języka przedmiotowego, t j . s y s t e m u językowego, k t ó r y w sensie l o g i c z n y m n a z w a ć m o ż n a j e d n y m j ę z y k i e m . J e d n a k ż e język p o t o c z n y nie jest w t y m znaczeniu j e d n y m syste­ m e m j ę z y k o w y m . J e g o główny trzon — to s y s t e m logiczny, po­ dzielony przez nas n a powyższe kategorie; system t e n nazwijmy j ę z y k i e m p r z e d m i o t o w y m w w ę ż s z y m sensie. Oprócz tego s y s t e m u j ę z y k p o t o c z n y o b e j m u j e t e r m i n y m e t a j ę z y k a ; ale w y s t ę p u j ą w n i m i inne terminy, k t ó r e choć należą do języka przedmiotowego, n i e d a d z ą się wcielić d o o w e g o w ę ż s z e g o s y s t e m u . Z a k l a s y f i k u j m y wszystkie takie terminy jako czwartą kategorię i n a d a j m y im nazwę terminów z e w n ę t r z n y c h tego języka. T e r m i n y m e t a j ę z y k o w e m o ż n a p o d z i e l i ć ze w z g l ę d u n a t r z y części m e t a j ę z y k a . Z a c z n i j m y o d z b i o r u t e r m i n ó w m e t a j ę z y k o ­ wych, ułożonych z tego właśnie p u n k t u widzenia. W podklasie s y n t a k t y c z n e j m a m y słowa takie, j a k : „zdanie", „zdanie składowe", „słowo", „mowa", „litera", „termin"; poza t y m należą t u n a z w y kategorii g r a m a t y c z n y c h , takie j a k : „rze­ czownik", „operacja p r o p o z y c j o n a l n a " , czyli „działanie zdaniotwórcze", „funkcja zdaniowa". W skład tejże podklasy wchodzą t a k ż e t e r m i n y o d n o s z ą c e się d o t e c h n i k i r a c h u n k u l o g i c z n e g o , takie jak: „wywodliwy", „równosilny". Podklasa s e m a n t y c z n a obejmuje terminy należące do g r u p y d e n o t a c y j n e j , takie jak: czasowniki „denotować", „wyrażać", oraz zwrot „jest n a z y w a n y " . P o n a d t o m a m y t u t e r m i n y , k t ó r e należą do g r u p y p r a w d z i w o ś c i , takie jak: „prawdziwy",
bislav, Zur TJnbegrundbarkeitderForderungssatze, „Theoria",3,1937; J.Jorgensen, Imperatives and Logic, „Erkenntnis", 7, 1938; K. Meriger, A Logic of the Doubtful: On Optative and Imperative Logic, „Reports of a Matli. Colloąuium", 2nd ser., no l , s . 53—64; R. Rand, Logik der Forderungssatze, „Zeitschr. f. Theorie des Rechtes", 1939; A. Hofstadter i J. C. C. McKinsey, On the Logic of Imperatives, „Phil. of Sci.", 6, s. 446—457, 1939. Dalsze uwagi na temat pragmatyki i gra­ matyki znajdują się w dysertacjach A. Kapłana i W . Holthera z Uniwersytetu Kalifornijskiego w Los Angeles.

Analiza

języka

potocznego

211

„fałszywy", „ p r a w d o p o d o b n y " . W g r a m a t y c e t r a d y c y j n e j nie­ k t ó r e z t y c h t e r m i n ó w z a l i c z a się d o p r z y s ł ó w k ó w . K l a s y f i k a c j a t a k a prowadzi do nonsensownych konstrukcji; np., zdanie: „Peter will p r o b a b l y c o m e " — i n t e r p r e t o w a ł o b y się w ó w c z a s j a k o za­ w i e r a j ą c e f u n k c j ę : „ t o c o m e p r o b a b l y " . F a k t y c z n i e z a ś słowo „probably" w p o w y ż s z y m zdaniu nie modyfikuje czasownika, lecz o d n o s i się d o t e g o z d a n i a j a k o d o całości i u s t a l a coś n a t e m a t w a r t o ś c i l o g i c z n e j t e g o z d a n i a *. T e r m i n a m i n a l e ż ą c y m i d o p o d k l a s y s e m a n t y c z n e j są t a k ż e : „tautologia", „analityczny", „ s y n t e t y c z n y " , „sprzeczność". Że ter­ m i n y t e są s e m a n t y c z n e , a n i e s y n t a k t y c z n e , w i d a ć z p o d a n e j p r z e z n a s definicji t y c h t e r m i n ó w , k t ó r a p r z e c i e ż z a w i e r a o d n i e ­ sienie do t a b e l p r a w d z i w o ś c i o w y c h . Uogólniona definicja t a u t o ­ logii r ó w n i e ż p o s ł u g u j e się s ł o w e m „ p r a w d z i w y " . W r e s z c i e , d o t e r m i n ó w s e m a n t y c z n y c h m e t a j ę z y k a m o ż e m y za­ liczyć — modalności, t j . t e r m i n y : k o n i e c z n y , m o ż l i w y , n i e m o ­ ż l i w y . P r z y p o m o c y t y c h t e r m i n ó w p o d d a j e się k w a l i f i k a c j i z d a ­ n i a ; w i s t o c i e , p r e c y z y j n e z n a c z e n i a t y c h słów m o ż n a z d e f i n i o w a ć j e d y n i e w m e t a j ę z y k u [...] Z g o d n i e z t a k ą i n t e r p r e t a c j ą b ę d z i e m y
2 7 1 2 7 2 2 7 3 2 7 4

* Istnieje i n n y sposób interpretowania słowa „prawdopodobny", miano­ wicie jako terminu należącego do języka przedmiotowego, który to termin ustala pewną częstość występowania czegoś. Przy takiej interpretacji słowo „prawdopodobny" uważać będziemy za d e n o t a t y w n y termin syn taktyczny w obrębie klasy terminów logicznych, jako że wyraża on relacje liczbowe. Por. tegoż autora rozprawę tlber die semantische und die Objekt-Auffassung von Wahrscheinlichkeitsausdruckeii w „Journal of Unified Science" („Erkenntnis"), 8, 1939, s. 50. „Piotr prawdopodobnie przyjdzie". „Przyjść prawdopodobnie". „Prawdopodobnie". W § 8 autor podaje następującą definicję terminu „tautologia"; „Tauto­ logia jest to formuła, która jest prawdziwa bez względu na to, jakie są wartości logiczne s ą d ó w elementarnych, z których się ona składa". „Tautologie nazywamy także analitycznymi". Sprzeczność charakteryzuje Reichenbach jako formułę, której matryca prawdziwości w każdej pozycji zawiera fałsz. Wreszcie: „for­ muły nie będące tautologiami ani sprzecznościami noszą nazwę syntetycznych". W § 41 z n a j d u j e m y ogólną definicję tautologii: „Tautologia jest to formuła prawdziwa, nie zawierająca żadnych stałych empirycznych, bądź formuła powstała z tej pierwszej w drodze uszczegółowienia".
2 7 1 2 7 2 2 7 3 2 7 4

Logika i język

16

212

Hans

Reichenbach
2 7 5

r o z u m i e ć , że z d a n i e : „ P e t e r will p o s s i b l y c o m e " — z n a c z y , iż z d a n i e : „ P e t e r will c o m e " — jest możliwe. Istnieje inna inter­ pretacja takich zdań, podana w języku przedmiotowym; poznamy ją n i e b a w e m . P o d k l a s a t r z e c i a s k ł a d a się z t e r m i n ó w p r a g m a t y c z n y c h . M a m y tu, przede wszystkim, czasownik „twierdzić" oraz rzeczownik „ t w i e r d z e n i e " . N a w i a s e m m ó w i ą c , s ł o w a „ t w i e r d z e n i e " u ż y w a się w trzech różnych znaczeniach: po pierwsze, denotuje ono sam a k t twierdzenia; po drugie, wynik tego aktu, t j . wyrażenie mające p o s t a ć „h p j p o t r z e c i e , z d a n i e , k t ó r e z o s t a ł o s t w i e r d z o n e , t j . z d a ­ nie „j?", w y s t ę p u j ą c e w o b r ę b i e w y r a ż e n i a „h p . N a l e ż y z a u w a ż y ć , że n i e m o ż n a z d e f i n i o w a ć c z a s o w n i k a „ t w i e r d z i ć " — p r z y u ż y c i u z n a k u asercji j a k o t e r m i n u definiującego. Mógłby k t o ś p r z y ­ p u s z c z a ć , że definicję t a k ą d a ł o b y się u t w o r z y ć , t r a k t u j ą c z d a n i e : ,,'_p' j e s t s t w i e r d z o n e " , j a k o r ó w n o z n a c z n i k w y r a ż e n i a „ h ; p " . P r z y p o r z ą d k o w a n i e to nie jest j e d n a k możliwe, gdyż „hi>" nie j e s t z d a n i e m ( p o r . § 57).
2 7 6 u u

I n n y m t e r m i n e m p r a g m a t y c z n y m , m a j ą c y m c h a r a k t e r aser­ t y w n y , j e s t słowo „ p r z y p u s z c z a l n i e " . M a o n o z n a c z e n i e z b l i ż o n e d o z n a c z e n i a t e r m i n u „ m o ż l i w e " , ale o d n o s i się d o m ó w i ą c e g o i d l a t e g o j e s t p r a g m a t y c z n e . Z d a n i e : „ P e t e r will p r e s u m a b ł y come" — z n a c z y : „ I p r e s u m e t h a t P e t e r will c o m e " . T e r m i n ten m o ż n a też interpretować jako niewłaściwy t e r m i n przedmiotowy, co w y j a ś n i m y w d a l s z y m c i ą g u t e g o r o z d z i a ł u . T e r m i n a m i p r a g m a ­ t y c z n y m i t e g o r o d z a j u są r ó w n i e ż : „ o c z y w i ś c i e " o r a z „ w ą t p l i w e " .
2 7 7 2 7 8

P o n a d t o n a p o t y k a m y t u t e r m i n „ z n a c z e n i e " , o ile definiuje się je p r z e z o d n i e s i e n i e d o s p r a w d z a l n o ś c i , t a k j a k w t e o r i i s p r a w d z a l ności, czyli w e r y f i k o w a l n o ś c i , z n a c z e n i a ( p o r . § 2). S a m t e r m i n „ s p r a w d z a l n o ś ć " , czyli „ w e r y f i k o w a l n o ś ć " , j e s t t e r m i n e m p r a g m a ­ t y c z n y m , gdyż znaczy tyle, co: „możliwość sprawdzenia, czyli zweryfikowania, przez o b s e r w a t o r a " . To właśnie owo odniesienie d o o b s e r w a t o r a c z y n i ze „ s p r a w d z a l n o ś c i " t e r m i n p r a g m a t y c z n y ;
2 7 5

2 7 6

2 7 7

2 7 8

„Możliwe, że Piotr przyjdzie", „Piotr może przyjdzie". „Piotr przyjdzie". „Piotr przyjdzie przypuszczalnie". „Przypuszczam, że Piotr przyjdzie".

Analiza

języka

potocznego

213

n i e z a ś o d n i e s i e n i e d o m o ż l i w o ś c i , słowo „ m o ż l i w y " b o w i e m d a się z d e f i n i o w a ć j a k o t e r m i n s e m a n t y c z n y *. A z a t e m w e d l e t e j k o n ­ cepcji „ z n a c z e n i e " d l a t e g o j e s t t e r m i n e m p r a g m a t y c z n y m , że u s t a ­ n a w i a o n o w ł a s n o ś ć , k t ó r a p r z y s ł u g u j e z n a k o m ze w z g l ę d u n a i c h u ż y t k o w n i k a . M o ż n a t e ż p o d a ć s e m a n t y c z n ą definicję z n a c z e n i a , w e d l e k t ó r e j z d a n i e j e s t s e n s o w n e , jeżeli j e s t o n o p r a w d z i w e l u b f a ł s z y w e . T a j e d n a k ż e definicja n i e o k a z u j e się g o d n a p o l e c e n i a , j a k o że j e s t e ś m y z a i n t e r e s o w a n i w u ż y w a n i u t a k i c h j e d y n i e z n a ­ k ó w , k t ó r e m a j ą z n a c z e n i e d l a ich u ż y t k o w n i k a . D o t e r m i n ó w p r a g m a t y c z n y c h m e t a j ę z y k a należą jeszcze takie, jak: „rozkaz", „zezwolenie", „okrzyk" i „pytanie". Należy zazna­ c z y ć , że w s z y s t k i e t e t e r m i n y , w ł ą c z a j ą c w t o t e r m i n „ t w i e r d z i ć " , są p o z n a w c z e , ż a d n e j z a ś f u n k c j i i n s t r u m e n t a l n e j n i e s p e ł n i a j ą . Przejdźmy teraz do omówienia t e r m i n ó w zewnętrznych, k t ó r e nie n a l e ż ą d o m e t a j ę z y k a . M o ż e m y r o z w a ż a n i e t o p o w i ą z a ć z n a s z ą analizą istnienia fikcyjnego z § 49. W p r o w a d z i l i ś m y t a m zmodyfi­ k o w a n e operatory egzystencjalne. Czyniąc tak, porzuciliśmy k a t e ­ gorie logiczne j ę z y k a p r z e d m i o t o w e g o w w ę ż s z y m sensie. P r z y ­ p a t r z m y się t e j p r o c e d u r z e , b a d a j ą c f o r m ę definicji o p e r a t o r ó w egzystencjalnych opatrzonych zastrzeżeniem. W § 22 p o d a l i ś m y z b i ó r r e g u ł o g r a n i c z a j ą c y c h f o r m ę definicji t e r m i n ó w ściągniętych. K i e d y z p u n k t u widzenia t y c h reguł roz­ w a ż a m y definicję i s t n i e n i a b e z p o ś r e d n i e g o , s f o r m u ł o w a n ą p r z y p o m o c y r ó w n o w a ż n o ś c i w z o r ó w ( 1 , § 49) o r a z ( 3 , § 49), w i d z i m y , że definicja t a n a r u s z a r e g u ł y 4 — 6 . D e f i n i e n d u m , p r z e d s t a w i o n e za p o m o c ą w z o r u ( 1 , § 49), z a w i e r a z m i e n n ą z w i ą z a n ą ; co w i ę c e j , za­ w i e r a o n o f u n k c j ę w y s t ę p u j ą c ą w d e f i n i e n s i e ( 3 , § 49) o r a z o p e r a c j ę p r o p o z y c j o n a l n ą . O t ó ż j e s t j a s n e , że definicji t e g o r o d z a j u n i e m o ż n a z b u d o w a ć b e z p o d a n i a o g r a n i c z e ń . W (25, § 22) p r z e d s t a ­ w i l i ś m y p r z y k ł a d , w k t ó r y m z t a k i e j w ł a ś n i e definicji w y n i k ł y s p r z e c z n o ś c i . D e f i n i c j ę z d a n i a ( 1 , § 49), d o k o n a n ą z a p o m o c ą
* Jedynie „możliwość techniczna" jest terminem pragmatycznym, ponieważ definiuje się ją za pomocą odniesienia do sił i możliwości ludzkich; por. Reichenbach, Experienee and Prediction, Chicago 1938, Chicago University Press, § 6. Ale możliwości technicznej prawie nigdy się nie używa w de­ finicji sprawdzalności. 16*

214

Hans

Reichenbach

z d a n i a ( 3 , § 49), d l a t e g o t y l k o m o ż n a u w a ż a ć za d o p u s z c z a l n ą , że o p e r a t o r e g z y s t e n c j a l n y w w y r a ż e n i u d e f i n i o w a n y m ( 1 , § 49) z o s t a ł o g r a n i c z o n y p r z e z z a o p a t r z e n i e go d o p i s k i e m . W t e n s p o s ó b odbiegliśmy od pojęcia istnienia, stosowanego w z w y k ł y m języku, a wprowadziliśmy nowy rodzaj istnienia. Postępując w ten sposób, wprowadziliśmy język z odmienną k a t e g o r i ą logiczną istnienia, a t y m s a m y m — język z o d m i e n n ą l o g i k ą . T e d w a j ę z y k i są z w i ą z a n e r ó w n o w a ż n o ś c i ą w y r a ż e ń ( 1 , § 49) o r a z ( 3 , § 49). Co w i ę c e j , o w a r ó w n o w a ż n o ś ć w s k a z u j e , ż e t o , co j e s t t e r m i n e m l o g i c z n y m w d r u g i m j ę z y k u , d a się p r z e ­ łożyć n a t e r m i n e m p i r y c z n y pierwszego języka; bezpośrednia egzystencja rzeczy jest p r z e k ł a d a l n a n a fizyczną egzystencję s t a n u ciała l u d z k i e g o . W y d a j e się j e d n a k k o n i e c z n e o d d z i e l e n i e o d siebie t y c h d w ó c h s y s t e m ó w j a k o d w ó c h r ó ż n y c h j ę z y k ó w . T o p r a w d a , że m ó w i ą c , c z ę s t o p r z e s k a k u j e m y o d j e d n e g o j ę z y k a d o d r u g i e g o , b e z w a h a n i a ; a l e n i e p o w i n n i ś m y z a p o m i n a ć , że mieszać t y c h dwóch języków nie wolno. W y n i k i t e o d n o s z ą się r ó w n i e ż d o i n n y c h r o d z a j ó w i s t n i e n i a fikcyjnego, w p r o w a d z o n y c h w § 49. K a ż d ą t a k ą dziedzinę istnie­ nia należy u w a ż a ć za p r z y n a l e ż n ą do innego języka. P o d o b n e roz­ w a ż a n i a znajdują zastosowanie względem użycia t e r m i n u „istnie­ n i e " w m a t e m a t y c e . K i e d y m ó w i m y , że i s t n i e j e r o z w i ą z a n i e r ó w n a n i a a l b o że d w i e r ó w n o l e g ł e p r z e c i n a j ą się w n i e s k o ń c z e n i e o d l e g ł y m p u n k c i e , t o p o s ł u g u j e m y się j ę z y k a m i , k t ó r e p o d w z g l ę ­ d e m s t r u k t u r y l o g i c z n e j r ó ż n i ą się o d n a s z e g o j ę z y k a . J ę z y k i t e są j e d n a k ż e z w i ą z a n e z n a s z y m z w y k ł y m j ę z y k i e m z a p o m o c ą p e w n y c h relacji, pozwalających n a p r z e k ł a d zdań, k t ó r e mówią o i s t n i e n i u f i k c y j n y m , n a z d a n i a o i s t n i e n i u f i z y c z n y m *. O analizie tej należy p a m i ę t a ć , g d y m a m y do czynienia z istnie­ n i e m f i k c y j n y m . W i e l o ś ć e g z y s t e n c j i j e s t n a m d o s t ę p n a t y l k o za
* Bywają wypadki, kiedy istnieniem fizycznym możemy się posłużyć względem zmiennej związanej w definiendum. Wówczas trzeba wykazać, że definicja taka nie prowadzi do sprzeczności. Wydaje się, że tego rodzaju defi­ nicje są stosowane w fizyce, gdy istnienie atomów definiuje się za pomocą ter­ minów oznaczających dane obserwacji. Przy bardziej precyzyjnej analizie de­ finicje takie nie są równoważnościami, lecz związkami probabilistycznymi. Takie właśnie stanowisko zajął autor książki niniejszej w dziele pt. Experience

Analiza

języka

potocznego

215

pośrednictwem różnych języków. Dlatego modyfikowanie istnienia p r z y p o m o c y s ł o w a „ r e a l n e " —• j e s t k o n i e c z n e t y l k o w t e d y , g d y w t y m s a m y m kontekście u ż y w a m y innych języków i pragniemy zwykły język odróżnić od pozostałych. W obrębie zwykłego języka stosowanie słowa „realne" — to z b ę d n y pleonazm, ponieważ z n a c z y o n o t o s a m o , co t e r m i n t a u t o l o g i c z n y „ E x " , z d e f i n i o w a n y w ( 1 1 , § 56). K i e d y m ó w i m y : „ n i e d ź w i e d ź , k t ó r e g o w i d z i a ł e ś ostatniej nocy, był czymś realnym", należy to rozumieć t a k : „oznajmienie «istnieje niedźwiedź, k t ó r e g o widziałeś ostatniej nocy» jest prawdziwe w obrębie zwykłego języka". Wracając do zagadnienia klasyfikacji terminów: dlatego właś­ nie w p r o w a d z i m y kategorię t e r m i n ó w zewnętrznych, na­ l e ż ą c y c h d o r ó ż n y c h j ę z y k ó w p r z e d m i o t o w y c h . Pośród t a k i c h t e r m i n ó w m a m y : „ i s t n i e n i e b e z p o ś r e d n i e " , „ i s t n i e n i e lo­ giczne", „nierzeczywisty" itd. Poza t y m włączamy do tej klasy t e r m i n y , k t ó r e o d n o s z ą się d o o b i e k t ó w f i k c y j n y c h . T e r m i n e m tego rodzaju jest czasownik „postrzegać", ale t a k ż e t e r m i n „moż­ l i w y " , b o jeśli się go u ż y j e w j ę z y k u p r z e d m i o t o w y m , t o o d n o s i się o n d o p r z e d m i o t ó w f i k c y j n y c h . O d w o ł u j ą c się d o d a w n i e j s z e g o p r z y k ł a d u , m o ż e m y p o w i e d z i e ć , że p r z y j ś c i e P i o t r a j e s t m o ż l i w e . Z d a r z e n i e d e n o t o w a n e p r z e z z w r o t „ p r z y j ś c i e P i o t r a " t r a k t u j e się w ó w c z a s j a k o p r z y n a l e ż n e d o sfery i s t n i e n i a f i k c y j n e g o ; o b i e k t y w e w n ą t r z t e j sfery dzielą się n a r e a l n e ( l u b k o n i e c z n e ) , m o ż l i w e i niemożliwe, rozważane zaś zdarzenie zaliczamy do drugiej z t y c h g r u p . J e s t r z e c z ą j a s n ą , iż t a k s k o n s t r u o w a n e w y r a ż e n i e jest przykładem przestawienia piętra językowego; termin „moż­ liwy" jest zatem, wedle tej interpretacji, niewłaściwym t e r m i n e m języka przedmiotowego. Ale ten właśnie sposób mówienia jest faktycznie p r a k t y k o w a n y w języku potocznym. Takie same roz­ w a ż a n i a o d n o s z ą się d o i n n y c h m o d a l n o ś c i , t j . d o t e r m i n ó w „ k o ­ nieczny" oraz „niemożliwy". P o d o b n y m charakterem odznacza się t e r m i n p r a g m a t y c z n y „ p r z y p u s z c z a l n i e " , o ile z o s t a ł u ż y t y jako niewłaściwy t e r m i n przedmiotowy.
and Prediction, Chicago 1938, University of Chicago Press, rozdziały I — I I . Analizę tego rodzaju związków językowych zamieścił w swej filozoficznej dysertacji dr Norman Dalkey z Uniwersytetu Kalifornijskiego w Los Angeles.

216

Hans

Reichenbach

Nazywając te terminy niewłaściwymi terminami przedmioto­ w y m i , nie c h c e m y wykluczać możliwości skonstruowania takiego r a c h u n k u logicznego, w k t ó r y m p o p r a w n i e zostanie sformułowane użycie terminów tego rodzaju w języku przedmiotowym. W t a k i m jednakże r a c h u n k u trzeba by znaczenia owych terminów przyjąć j a k o p i e r w o t n e . T y l k o w w y p a d k u , g d y idzie o s p r o w a d z e n i e t y c h znaczeń pierwotnych do innych, mających prostszą n a t u r ę , ko­ n i e c z n e o k a ż e się z a s t o s o w a n i e m e t a j ę z y k a .

§ 59. K L A S Y F I K A C J A

CZĘŚCI

MOWY

K l a s y f i k a c j i t e r m i n ó w j ę z y k o w y c h d o k o n u j e się z a z w y c z a j w t r z e c h k r o k a c h . P o p i e r w s z e , z d a n i a z ł o ż o n e dzieli się n a z d a ­ n i a e l e m e n t a r n e . P o d r u g i e , z d a n i a e l e m e n t a r n e dzieli się n a człony, zwane c z ę ś c i a m i z d a n i a ; należą do nich n p . deskrypcje i p o d o b n e i m w y r a ż e n i a z ł o ż o n e . P o t r z e c i e , części z d a n i a dzieli się n a n a j m n i e j s z e j e d n o s t k i , n a c z ę ś c i m o w y . O w e n a j m n i e j s z e jednostki to przeważnie poszczególne słowa; niekiedy j e d n a k mogą t o b y ć części słów, t a k i e j a k sufiks „ e d " c z y sufiks l i c z b y m n o ­ giej „ s " . D l a p o d z i a ł u n a części m o w y j e s t r z e c z ą o b o j ę t n ą , c z y się j e p i s z e o s o b n o , czy ł ą c z n i e z i n n y m i j e d n o s t k a m i , j a k o jedno słowo. P o d z i a ł y t e n i e z a w s z e są j e d n o z n a c z n e . Z d a n i e e l e m e n t a r n e m o ż e m y zdefiniować albo jako takie, k t ó r e nie zawiera żadnych operacji propozycjonalnych, albo też jako takie, które zawiera r ó ż n e f u n k c j o n a ł y , p o ł ą c z o n e ze s o b ą z a p o m o c ą o p e r a c j i p r o ­ pozycjonalnych i objęte wspólnie t y m s a m y m operatorem. Zgodnie z t ą definicją, z d a n i e : „ i t e x c i t e s m e t h a t I h a v e t o d o t h i s j o b a l o n e " , b y ł o b y z d a n i e m e l e m e n t a r n y m . N i e w y d a w a ł o b y się j e d n a k od rzeczy p o t r a k t o w a ć je j a k o złożone z dwóch zdań. To, że p i e r w s z e z d a n i e : „ i t e x c i t e s m e " , n i e m a o k r e ś l o n e g o z n a c z e n i a ,
2 7 9 2 8 0 2 8 1

279 \ y j ę y k angielskim sufiks „ed" dodaje się w czasie przeszłym cza­ sowników regularnych, „s" w liczbie mnogiej rzeczowników. Dosłownie: „to mnie pobudza, że mam tę robotę wykonać sam". „To mnie pobudza".
Z u 2 8 0 2 8 1

A naliza

języka

potocznego
2 8 2

217

p ó k i się n i e d o d a i n f o r m a c j i d o t y c z ą c e j z a i m k a „ i t " , j e s t w s z a k r ó w n i e ż c e c h ą w i e l u i n n y c h z d a ń . N a t o m i a s t d l a celów l o g i c z n y c h może być dogodne traktowanie takich i n t e n s j o n a l n y c h po­ łączeń z d a ń jako jednego zdania elementarnego oraz zastoso­ w a n i e p o w y ż s z e j definicji. D r u g i p o d z i a ł j e s t t r u d n i e j s z y d o o k r e ś l e n i a . Co n a z w i e m y częściami zdania, zależeć będzie w dużej mierze od formy, w jakiej t o z d a n i e w y s t ę p u j e . E o z w a ż m y z d a n i e : „ a M e n d of a soldier c a m e " . C h c i a ł o b y się u z n a ć z w r o t „ a f r i e n d of a s o l d i e r " z a j e d n ą część, a f u n k c j ę „ c a m e " — za drugą. G d y j e d n a k przedstawiamy to zdanie w postaci symbolicznej, przyjmując „s" zamiast „soldier" , „/" zamiast „friend" oraz „c" zamiast „came", otrzymujemy:
2 8 3 2 8 4 2 8 5 2 8 6 2 8 7

(aa?)(ay)*(y)-/0», y)-c(x)

(1)

Z n i k n ę ł a t u t a j p i e r w s z a część, n a p o t y k a m y z a ś t r z y f u n k c j e , j e d n a k o w e w t y m s e n s i e , że n i e m o ż n a w ś r ó d n i c h w y r ó ż n i ć głów­ n e j . W i s t o c i e , z d a n i e (1) d a ł o b y się r ó w n i e ż w y s ł o w i ć j a k o : „ t h e r e is a s o l d i e r w h o w a s a f r i e n d of s o m e b o d y w h o c a m e " . T u t a j dwie funkcje, mianowicie „soldier" oraz „friend", m o ż n a b y u w a ż a ć za główne. J e ś l i c h c e m y s k o n s t r u o w a ć z a p i s s y m b o l i c z n y ściślej o d p o ­ wiadający s t r u k t u r z e p r a g m a t y c z n e j , tj. strukturze, która u w z g l ę d n i a e m f a z ę i i n n e i n t e n c j e p s y c h o l o g i c z n e , m o ż e m y się posłużyć deskrypcjami. Można więc nasze zdanie sformalizować, używając deskrypcji nieokreślonych; przybierze ono wówczas taką postać: e{(rjx)f[x, (rjij)s(y)]} (2)
2 8 8

„Ono", „to" (ale jako zaimek osobowy). „Przyszedł przyjaciel żołnierza" (dosłownie: „(jakiś) przyjaciel (jakiegoś) żołnierza"). Dosłownie: „(jakiś) przyjaciel (jakiegoś) żołnierza". „Przyszedł". „Żołnierz". „Przyjaciel" „Istnieje żołnierz, który jest przyjacielem kogoś, kto przyszedł" (do­ słownie: „(jakiś) żołnierz... (jakimś) przyjacielem...").
2 8 3 2 8 4 285 2 8 6 2 8 7 2 8 8

2 8 2

218

Hans

Meichenbach

W p r a w d z i e z n a c z e n i e w z o r u (2) j e s t t a k i e s a m o j a k w z o r u (1), ale s f o r m u ł o w a n i e inrie, b o o b e j m u j e j a k o części: „ a s o l d i e r " o r a z „ a f r i e n d of a s o l d i e r " . W i d z i m y , że p o d z i a ł n a części z d a n i a o d b y w a się n i e ze w z g l ę d u n a z n a c z e n i e z d a n i a d z i e l o n e g o , lecz z e względu n a t ę , a n i e i n n ą w e r s j ę , w której zdanie to sformu­ łowano. P o d o b n i e , d e s k r y p c j e o k r e ś l o n e są c z ł o n a m i z d a n i a w y d z i e l o ­ n y m i w taki sposób, b y uczynić zadość w y m a g a n i u wyrażenia struk­ t u r y p r a g m a t y c z n e j . W z d a n i u : „ t ł i e k i n g of E n g l a n d w a s c r o w n e d a t W e s t m i n s t e r A b b e y " , m a m y dwie cząstki a r g u m e n t o w e : „the k i n g of E n g l a n d " i „Westminster Abbey" , podczas gdy funkcją główną jest „was crowned" . G d y za pomocą symboli p r z e d s t a w i m y t o z d a n i e w p o s t a c i (6, § 47), części t e , r z e c z y w i ś c i e , d a d z ą się w y r a ź n i e w y r ó ż n i ć . N a t o m i a s t w e w z o r z e (7, § 47) — z n i k a j ą . A w i ę c r a z j e s z c z e się o k a z u j e , że d e s k r y p c j e w y r a ż a j ą jedynie tę, a nie inną wersję danego zdania. Struktura pragmatyczna zdania bywa zwykle uwidoczniona dzięki w s k a z a n i u czasu przez czas g r a m a t y c z n y czasownika. Funkcja c z a s o w a — t a k w ł a ś n i e m o ż n a n a z w a ć czasow nik będący nosicielem czasu g r a m a t y c z n e g o — jest zazwyczaj funkcją g ł ó w n ą w sensie e m f a z y . W e w z o r z e (1) n i e w y r a z i l i ś m y f a k t u , iż f u n k c j a „ c a m e " , i t y l k o o n a , j e s t n o s i c i e l k ą a r g u m e n t u c z a s o ­ w e g o ; a p r z e c i e ż t o w ł a ś n i e ó w a r g u m e n t c z a s o w y s p r a w i a , że f u n k c j a „ c a m e " w y s t ę p u j e j a k o g ł ó w n a i, t y m s a m y m , d e t e r m i n u ­ j ą c a s t r u k t u r ę w y r a ż o n ą p r z e z w z ó r (2). Z d a r z a j ą się j e d n a k w y ­ j ą t k i . O t o n p . z w r o t „ t h e k i n g of E n g l a n d " należy interpre­ t o w a ć j a k o „ t h e p r e s e n t k i n g of E n g l a n d " , a w i ę c w z w r o c i e pierwszym, t a k samo j a k w drugim, zawarte jest zaznaczenie czasu, m i m o że f u n k c j i t e j n i e p o d k r e ś l o n o .
2 8 9 290 2 9 1 2 9 2 2 9 3 r 2 9 4 295

Dosłownie: „(jakiś) żołnierz". „Król Anglii koronowany był w Opactwie Westminsterskim". „(Jedyny) król Anglii" (rodzajnik określony „the" akcentuje, że w da­ n y m czasie istnieje tylko jedna taka osoba). „Opactwo Westminsterskie". „Był koronowany", „został ukoronowany". „Król Anglii" (w znaczeniu: „(ten oto jedyny) król Anglii)". „Obecny król Anglii" (rodzajnik „the" zaznacza jedyność).
2 9 0 2 9 1 292 2 9 3 2 9 4 2 9 5

289

Analiza

języka

potocznego

219

P r z e j d ź m y t e r a z d o części m o w y . P u n k t w i d z e n i a n a s z e j k l a ­ syfikacji jest t u w zasadzie i d e n t y c z n y z t y m , j a k i stosujemy p r z y g r u p o w a n i u części z d a n i a ; m i a n o w i c i e , k a ż d ą k a t e g o r i ę w y z n a c z a pozycja w obrębie danego zdania. Dochodzimy jednak do tego, że g d y r o z b i j e m y części z d a n i a n a n a j m n i e j s z e j e d n o s t k i , t o o w e o s t a t e c z n e c z ą s t k i z a w s z e są u ż y w a n e w t e j s a m e j k a t e g o r i i . W y ­ nik t e n pozwala n a skonstruowanie klasyfikacji absolutnej. N p . z w r o t „ t h e p r e s e n t k i n g of E n g l a n d " z o s t a ł w p o d a n y m wyżej zdaniu u ż y t y j a k o a r g u m e n t ; ale a r g u m e n t t e n m a struk­ t u r ę w e w n ę t r z n ą , k t ó r a w s k a z u j e , iż słowo „ k i n g " j e s t f u n k c j ą , słowo z a ś „ E n g l a n d " — i m i e n i e m w ł a s n y m , a z a t e m , o s t a t e c z n i e , t e r m i n e m a r g u m e n t o w y m . Postępując tą drogą, ułożyliśmy przed­ s t a w i o n ą niżej t a b e l ę części m o w y . T a b e l a t a n i e z a w i e r a k a t e g o r i i t a k i c h , j a k : d e s k r y p c j a , f u n k c j a c z a s o w a o r a z f u n k t o r , p o n i e w a ż są t o części z d a n i a m a j ą c e s t r u k t u r ę w e w n ę t r z n ą ; z a m i e s z c z o n o w niej t e j e d y n i e k a t e g o r i e , w k t ó r y c h s k ł a d w c h o d z ą o s t a t e c z n e części m o w y . P e w n e w i e l o z n a c z n o ś c i w y n i k a j ą s t ą d , że t e n s a m t e r m i n m o ż e n a l e ż e ć d o r ó ż n y c h k a t e g o r i i . P r z y i m k i , n p . , n a t u r ę f u n k c j i łączą w sobie z n a t u r ą t e r m i n u l o g i c z n e g o ; o t o n p . słowo „ t o " można u w a ż a ć za funkcję wyrażającą kierunek, zarazem zaś za t e r m i n logiczny, wskazujący miejsce zmiennej. Z a i m k i dzierżawcze wy­ rażają funkcję posiadania, a jednocześnie zmienną argumentową, niekiedy n a w e t o p e r a t o r j o t a ; „his c o a t " znaczy tyle, co: „the c o a t b e l o n g i n g t o o?" . T e r m i n y t a k i e n a z w a ć m o ż n a p ó ł l o g i c z n y m i ; dla w y g o d y zaliczamy je do t e r m i n ó w logicznych.
2 9 6 2 9 7 2 9 8

D o funkcji włączamy jedynie orzeczniki niezależne, a z a t e m nie u w z g l ę d n i a m y t u symboli n i e k o m p l e t n y c h , k t ó r e nabierają znaczenia jedynie w połączeniu z t e r m i n e m funkcyjnym, takich jak „last" (§ 53) c z y p r e f i k s „ u n " występujący w funkcjach „ u n d o " , „unfold" itp.
2 9 9 3 0 0 3 0 1 3 0 2
2 9 6 2 9 7

2 9 8

2 9 9

3 0 0

3 0 1

302

„Do", „ku". „Jego marynarka". „(Ta oto) marynarka należąca do sc-a". „Ostatni". „Nie-", „od-", „roz-". „Rozewrzeć", „rozpuścić", „unicestwić". „Rozwijać", „rozchylać", „odsłaniać".

220

Hans

Reiehenbaeh

D z i e l ą c f u n k c j e n a p o d k l a s y n i e p o s ł u g u j e m y się k l a s y f i k a c j ą g r a m a t y c z n ą na rzeczowniki, przymiotniki i czasowniki, z przyczyn wyłożonych w § 45. Zamiast tego stosujemy podział przedsta­ w i o n y w § 52. N i e o d r z e c z y b ę d z i e s f o r m u ł o w a ć k i l k a u w a g n a t e m a t tego podziału. P o d p u n k t y 1—4 p u n k t u I I n i e s t a n o w i ą p o d k l a s , t y l k o u s t a ­ lają z a s a d ę , w e d l e k t ó r e j m o ż n a d o k o n a ć k l a s y f i k a c j i . T o s a m o d o t y c z y k a t e g o r i i w y m i e n i o n y c h w p u n k c i e I , 1, d l a t e g o n i e są one oznaczone kolejnymi literami alfabetu. N a t o m i a s t katego­ r i e a — b , w y s t ę p u j ą c e w p u n k t a c h I I , 2 — 4 , są t o p o d k l a s y . W y ­ j a ś n i j m y to za pomocą p r z y k ł a d u . F u n k c j a „taller" , klasyfiko­ w a n a ze w z g l ę d u n a l i c z b ę a r g u m e n t ó w , j e s t f u n k c j ą z d w i e m a z m i e n n y m i ; k l a s y f i k o w a n a ze w z g l ę d u n a j e d n o z n a c z n o ś ć , j e s t f u n k c j ą w i e l o - w i e l o z n a c z n ą ; k l a s y f i k o w a n a ze w z g l ę d u n a w ł a s ­ n o ś c i p o l a , j e s t u n i f o r m a l n a i s p ó j n a ; k l a s y f i k o w a n a ze w z g l ę d u n a s y m e t r i ę , j e s t a s y m e t r y c z n a ; k l a s y f i k o w a n a ze w z g l ę d u n a p r z e c h o d n i o ś ć , j e s t p r z e c h o d n i a ; k l a s y f i k o w a n a ze w z g l ę d u n a z w r o t n o ś ć , j e s t p r z e c i w z w r o t n a ; k l a s y f i k o w a n a ze w z g l ę d u n a s t r u k t u r ę w e w n ę t r z n ą , j e s t f u n k c j ą p r o s t ą ; k l a s y f i k o w a n a ze względu n a c h a r a k t e r a r g u m e n t ó w , jest funkcją rzeczową; kla­ s y f i k o w a n a ze w z g l ę d u n a t y p , j e s t f u n k c j ą t y p u p i e r w s z e g o .
3 0 3

T e r m i n y l o g i c z n e o d z n a c z a j ą się w i e l k ą r ó ż n o r o d n o ś c i ą . T u t a j , b a r d z i e j niż w i n n y c h k a t e g o r i a c h , z a k l a s y f i k o w a n i e d a n e g o t e r ­ m i n u może budzić wątpliwości. W nawiasach wskazujemy, w miarę możności, odpowiednie kategorie gramatyki tradycyjnej wraz z p a r o m a przykładami.

Klasyfikacja

części

mowy

I. Argumenty (podmioty, przedmioty) 1. imiona własne („Jan", „Anglia") 2. deskrypcje samozwrotne a. osób („ja", „ty", „my", „wy")

3 0 3

„Wyższy".

Analiza

języka

potocznego

221

b. punktów przestrzenno-czasowych (przysłówki przestrzenno czasowe: „teraz", „wczoraj", „tutaj"; czasy gramatyczne cza­ sowników, sufiks „ed" )
304

II. Funkcje 1. podział wedle własności przysługujących zmiennym: liczba zmiennych, jednoznaczność, własności pola, symetria, prze­ chodni ość , zwrotność 2. podział ze względu na strukturę wewnętrzną a. funkcje proste ( „ i widzi y") b. funkcje złożone („x is successful" ) 3. podział ze względu na charakter argumentu a. funkcje rzeczowe („spać", „koronować") b. funkcje faktyczne („koronacja", „trzęsienie ziemi") 4. podział wedle typów a. funkcje t y p u pierwszego (rzeczowniki, przymiotniki, czasowniki: „dom", „wyższy", „dawać") b. funkcje t y p ó w wyższych (rzeczowniki, przysłówki, modyfika­ tory, kwalifikatory numeryczne: „kolor", „temperatura", „powoli", „pięknie", „często")
305

I I I . Terminy logiczne 1. terminy w roli syntaktycznej a. terminy odnoszące się do argumentów a. wskazujące miejsce zmiennej (przypadki deklinacyjne rze­ czowników, przyimki: sufiks „s" , „do", „od", „z") fi. wskazujące zmienną (zaimki: „on", „który", „jakiś", „wszelki") b. terminy odnoszące się do funkcji (strona bierna, sufiks „ly" , sufiksy gerundium i bezokolicznika) c. terminy odnoszące się do argumentu i funkcji (łącznik „jest", -rodzajniki „the" i „a", sufiksy „ion", „ing" , spójnik „that" )
306 307 308 309

Sufiks gramatycznego czasu przeszłego czasowników regularnych w ję­ zyku angielskim, np. „he print-ed" — „drukował". „sc ma powodzenie", „łr-owi się udaje". Za pomocą sufiksu „s" tworzy się w języku angielskim liczbę mnogą rzeczownika bądź dopełniacz — w sensie dzierżawczym — rzeczownika, za­ równo liczby pojedynczej, jak i mnogiej. Za pomocą sufiksu „ly", dodanego do przymiotnika, tworzy się w ję­ zyku angielskim przysłówek. sos języku angielskim sufiksy „ion" oraz „ing" służą m. in. do tworzenia rzeczowników odczasownikowych; poza t y m „ing" jest sufiksem imiesłowu czynnego czasu teraźniejszego. „Że", „ażeby".
3 0 5 3 0 6 3 0 7 3 0 9

3 0 4

222

Hans

Reichenbach

d. części syntaktyczne przestankowania (przecinek, średnik) e. terminy denotatywne (relacja funkcyjno-argumentową) 2. terminy w roli semantycznej a. spójniki (operacje propozycjonalne: „lub", „i", „lecz", „je­ żeli... to") b. operatory i terminy wskazujące, że zmienna jest wolna („każdy", „istnieje", „pewien", „dowolny") c. terminy denotatywne (terminy powszechne, takie jak: „przed­ miot fizyczny", „istnienie"; liczebniki; „jest" w sensie „jest identyczny") d. symbole służące do nazywania znaków (cudzysłowy; cudzy­ słowy przyegzemplarzowe: „ten") 3. terminy w roli pragmatycznej a. terminy asertywne (kropka, tryby czasowników, „tak", „nie") b. terminy pytajne (zaimki pytajne i przysłówki pytajne, znak zapytania) c. terminy rozkazujące (tryby: rozkazujący i życzący, „shall" oraz „should" — w znaczeniu rozkazującym, „may" , wykrzy­ knik)
3 1 0 311

d. terminy wykrzyknikowe („och", „au") IV. Terminy zewnętrzne 1. terminy metajęzykowe a. terminy syntaktyczne („zdanie", „słowo", „funkcja propozycjonalna", „wywodliwy") b. terminy semantyczne („denotować", „prawdziwy", „fałszywy", „prawdopodobny", „tautologia", „syntetyczny", „konieczny", „możliwy") c. terminy pragmatyczne (twierdzenie", „znaczenie", „rozkaz", „pytanie", „przypuszczalny") 2. terminy należące do innych struktur językowych („istnienie bezpośrednie", „postrzegać"; terminy takie, jak „możliwy", u ż y t e jako niewłaściwe terminy przedmiotowe). Hans Reichenbach, Elements of Symbolic 1948, Macmillan, stron X I I I + 444.
3 1 0

Logic

(fragmenty). N e w York

„Powinienem"; t u : formy czasu teraźniejszego oraz przeszłego, cza­ sownika posiłkowego, który w czasie teraźniejszym w drugiej i trzeciej osobie służy do wyrażania obowiązku, nakazu itp., a w czasie przeszłym ma takież m. in. znaczenie w e wszystkich trzech osobach. „Wolno", „można", „móc" — czasownik posiłkowy, służący do wy­ rażania możliwości, pozwolenia, dowolności, życzenia lub nadziei.
3 1 1

C z ę ś ć II

WYBRANE STUDIA Z LOGICZNEJ

SEMIOTYKI

Gottlob

Frege

SENS I N O M I N A T

1

Idea tożsamości w y m a g a zastanowienia. Wywołuje pytania, n a k t ó r e n i e ł a t w o o d p o w i e d z i e ć . Czy t o ż s a m o ś ć j e s t r e l a c j ą ? R e l a c j ą m i ę d z y o b i e k t a m i ? Czy m i ę d z y n a z w a m i b ą d ź z n a k a m i obiektów? Tę drugą możliwość przyjąłem w Begriffsschrift. A r g u m e n t y , k t ó r e p r z e m a w i a j ą z a nią, są n a s t ę p u j ą c e : „ a = a o r a z „ a = ft" t o z d a n i a m a j ą c e z n a c z e n i e p o z n a w c z e — w s p o s ó b o c z y w i s t y o d m i e n n e ; „ a = a " z a c h o d z i a priori i — w e d l e K a n t a — p o w i n n o z w a ć się z d a n i e m a n a l i t y c z n y m , g d y t y m c z a s e m z d a n i a k s z t a ł t u „ a = &" c z ę s t o z a w i e r a j ą b a r d z o c e n n e r o z w i n i ę c i e n a s z e j w i e d z y i n i e z a w s z e d a j ą się u z a s a d n i ć w s p o s ó b a p r i o r y c z n y . O d k r y c i e , że t o n i e j a k i e ś i n n e i n o w e z a k a ż d y m r a z e m słońce w s c h o d z i co r a n o , lecz z a w s z e t o s a m o , b y ł o w a s t r o n o m i i n a p e w n o jednym z najbardziej brzemiennych w konsekwencje. Nawet i dzisiaj r o z p o z n a n i e ( i d e n t y f i k a c j a ) p l a n e t o i d u c z y k o m e t y n i e z a w s z e b y w a k w e s t i ą o c z y w i s t o ś c i . G d y b y ś m y chcieli p a t r z e ć n a identyczność j a k o na relację zachodzącą między o b i e k t a m i de­ s y g n o w a n y m i p r z e z n a z w y „ a " o r a z „ 6 " , t o w ó w c z a s „ a = b"
u 2

Tytuł oryginału tJber Sinn und Bedeutung; „Sinn" — „myśl", „znacze­ nie", „Bedeutung" , znaczenie", „doniosłość", „to, co dane do zrozumie­ nia". Terminologię („sens" i „nominat") dostosowano do angielskiej, opartej na pracach Oarnapa (Meaning and Neeessity). Terminów tych używa też w przekładzie na język angielski Herbert Feigl w Beadings in Philosophical
%

1

Analysis.

W oryginale: poznawcza".

2

„Eikenntniswert"

„wartość

poznawcza",

„doniosłość

226

Gottlob Frege

o r a z „a = a" nie w y d a w a ł y b y się n a m r ó ż n y m i o d siebie, o ile a = b" j e s t p r a w d ą . W y r a ż a ł o b y t o r e l a c j ę r z e c z y w z g l ę d e m s a m e j siebie, m i a n o w i c i e r e l a c j ę , k t ó r a z a c h o d z i m i ę d z y k a ż d ą rzeczą a nią s a m ą , n i g d y z a ś m i ę d z y j e d n ą r z e c z ą a d r u g ą . T y m , co p r a g n i e się w y r a z i e z a p o m o c ą „ a = fc", j e s t — j a k się w y ­ d a j e — że z n a k i c z y n a z w y „ a " o r a z nazywają tę samą rzecz; w t y m przeto w y p a d k u mielibyśmy do czynienia z owymi zna­ k a m i : s t w i e r d z a ł o b y się r e l a c j ę m i ę d z y n i m i . E e l a c j a t a j e d n a k m o g ł a b y z a c h o d z i ć o t y l e t y l k o , o ile o n e coś n a z y w a j ą , c z y l i d e s y g n u j ą . P o ś r e d n i c z y w niej n i e j a k o z w i ą z e k k a ż d e g o z w y ­ mienionych z n a k ó w z t y m s a m y m n o m i n a t e m . J e d n a k ż e związek ten jest arbitralny. M e można zabronić użycia dowolnie wskaza­ n e g o p r o c e s u c z y o b i e k t u — j a k o z n a k u czegoś i n n e g o . A z a t e m z d a n i e w r o d z a j u „ a = b" n i e o d n o s i ł o b y się d o ż a d n e g o f a k t u zewnętrznego, tylko już raczej do naszego sposobu desygnowaniaf nie w y r a ż a ł o b y żadnego a u t e n t y c z n e g o poznania. Właśnie j e d n a k takie a u t e n t y c z n e poznanie niejednokrotnie przecież p r a g n i e m y w y r a z i ć . O ile b y z n a k „ a " r ó ż n i ł się o d z n a k u „ 6 " t y l k o j a k o p r z e d m i o t ( t u t a j k s z t a ł t e m ) , a n i e swą rolą, k t ó r ą j a k o z n a k o d g r y w a , t o j e s t n i e s p o s o b e m , w j a k i coś d e s y g n u j e , w ó w c z a s z n a c z e n i e p o z n a w c z e w y r a ż e n i a „a = a " b y ł o b y z a s a d n i c z o t a k i e samo j a k wyrażenia „a = jeśli „a = b j e s t p r a w d ą . E ó ż n i c a mogłaby powstać tylko wtedy, g d y b y różnicy między znakami o d p o w i a d a ł a r ó ż n i c a w s p o s o b i e , w j a k i d a n e są d e s y g n o w a n e o b i e k t y . N i e c h a, b, c b ę d ą l i n i a m i p r o s t y m i , ł ą c z ą c y m i w i e r z c h o ł k i t r ó j k ą t a ze ś r o d k a m i j e g o p r z e c i w l e g ł y c h b o k ó w . P u n k t p r z e ­ cięcia a o r a z b j e s t w ó w c z a s t e n s a m , co p r z e c i ę c i a b o r a z c. M a m y w i ę c r ó ż n e d e s y g n a c j e , czyli o z n a c z e n i a , t e g o s a m e g o p u n k t u , a odpowiednie n a z w y („przecięcie a oraz „ p r z e c i ę c i e b o r a z c") z a r a z e m w s k a z u j ą s p o s ó b , w j a k i p u n k t y t e są p r z e d s t a w i o n e . Dlatego w odpowiednim zdaniu zostaje wyrażone a u t e n t y c z n e poznanie.
v u

M o ż n a t e d y ze z n a k i e m (z n a z w ą , z z e s p o ł e m słów, z w y r a ­ ż e n i e m ) z w i ą z a ć nie t y l k o o b i e k t d e s y g n o w a n y , czyli — z g ó d ź m y się n a t a k i e m i a n o — n o m i n a t t e g o z n a k u , lecz r ó w n i e ż sens (konotację, znaczenie) owego z n a k u , w k t ó r y m t o sensie z a w a r t y

Sens i

nominał

227

jest sposób oraz k o n t e k s t przedstawienia. W naszych z a t e m przy­ k ł a d a c h n o m i n a t w y r a ż e ń „ p u n k t p r z e c i ę c i a p r o s t y c h a o r a z b" i „ p u n k t p r z e c i ę c i a p r o s t y c h b o r a z c" b y ł b y t e n s a m , a i c h s e n s — nie. N o m i n a t wyrażeń „Gwiazda Wieczorna" i „Gwiazda P o r a n n a " jest t e n s a m , n a t o m i a s t ich sens — nie. Z t e g o , co p o w i e d z i a n o , w i d a ć , że p r z e z „ z n a k " b ą d ź „ n a z w ę " rozumiem t u dowolne wyrażenie, które funkcjonuje jako imię własne i którego nominat jest wobec tego określonym obiektem (w n a j s z e r s z y m sensie t e g o s ł o w a ) . N a t o m i a s t n i e i d z i e t u o ż a d n e p o j ę c i e c z y r e l a c j ę . T y m i k w e s t i a m i t r z e b a się b ę d z i e z a j ą ć w in­ n y m e s e j u . O z n a c z e n i e p o j e d y n c z e g o o b i e k t u m o ż e się s k ł a d a ć z k i l k u słów c z y z r ó ż n y c h z n a k ó w . D l a k r ó t k o ś c i k a ż d e t a k i e oznaczenie będziemy uważali za imię własne. Sens imienia własnego rozumie k a ż d y , k t o zna d a n y język, czyli ogół o z n a c z e ń , k t ó r y c h częścią j e s t o w o i m i ę w ł a s n e *; t o jednakże w sposób bardzo jednostronny rzuca światło n a nominat, jeśli t a k o w y i s t n i e j e . K o m p l e t n a w i e d z a o n o m i n a c i e w y m a g a ł a b y tego, b y ś m y potrafili, ilekroć d a n y jest dowolny sens, n a t y c h m i a s t powiedzieć, czy przynależy on do owego n o m i n a t u . Tego nigdy n a m się n i e u d a o s i ą g n ą ć . Zazwyczaj związek między znakiem, jego sensem i jego nomin a t e m j e s t t a k i , że z n a k o w i o d p o w i a d a o k r e ś l o n y s e n s , a t e m u sensowi odpowiada znów określony n o m i n a t ; n a t o m i a s t d a n e m u nominatowi (obiektowi) nie musi odpowiadać tylko jeden znak. W różnych językach, a n a w e t w t y m s a m y m języku, t e n s a m sens o d d a j ą r ó ż n e w y r a ż e n i a . Co p r a w d a , z d a r z a j ą się w y j ą t k i o d t e j reguły. Zapewne, w k o m p l e t n y m układzie znaków każde wy­ r a ż e n i e p o w i n n o m i e ć swój o k r e ś l o n y s e n s , j e d n a k ż e j ę z y k i n a t u * W przypadku imion naprawdę własnych, takich jak „Arystoteles", opinie co do ich sensu mogą się rozchodzie. Można n p . jako sens słowa „Arysto­ teles" zaproponować: uczeń Platona i nauczyciel Aleksandra Wielkiego. Każdy, kto zaakceptuje ten sens, inaczej rozumieć będzie znaczenie twierdzenia: • „Arystoteles urodził się w Stagirze", aniżeli ktoś, kto za sens słowa „Arysto­ teles" uważa: pochodzący ze Stagiry nauczyciel Aleksandra Wielkiego. Dopóki nominat pozostaje ten sam, takie fluktuacje sensu są dopuszczalne. Natomiast należy ich unikać w systemie nauki demonstratywnej, nie powinny się też pojawiać w języku doskonałym.
L o g i k a i język 17

228

Gottlob Fregi

ralne w wieloraki sposób nie czynią t e m u w y m a g a n i u zadość. M u s i m y b y ć z a d o w o l e n i , jeśli d a n e s ł o w o , p r z y n a j m n i e j w t a k i m s a m y m kontekście, m a t e n s a m sens. M o ż n a c h y b a założyć, że w y r a ż e n i e m a s e n s , jeśli j e s t z b u d o w a n e p o p r a w n i e p o d w z g l ę d e m g r a m a t y c z n y m i zastępuje imię własne. N a t o m i a s t tego, czy istnieje denotacja odpowiadająca danej konotacji, n a tej drodze się n i e r o z s t r z y g n i e . S ł o w a „ciało n i e b i e s k i e , n a j b a r d z i e j o d l e g ł e o d Ziemi" mają sens; b a r d z o n a t o m i a s t wątpliwe, czy mają one n o m i n a t . W y r a ż e n i e „szereg mający najmniejszą zbieżność" m a s e n s ; m o ż n a n a t o m i a s t d o w i e ś ć , że n i e m a o n o n o m i n a t u , g d y ż d l a k a ż d e g o s z e r e g u z b i e ż n e g o d a się z n a l e ź ć i n n y , m n i e j z b i e ż n y . D l a t e g o u c h w y c e n i e sensu nie daje niezawodnej gwarancji, że istnieje odpowiadający m u n o m i n a t . G d y u ż y w a m y słów w z w y k ł y s p o s ó b , w ó w c z a s t y m , o c z y m m ó w i m y , są i c h n o m i n a t y . A l e m o ż e się z d a r z y ć , że k t o ś p r a g n i e m ó w i ć o s a m y c h s ł o w a c h a l b o o ich s e n s a c h . Z p i e r w s z y m w y ­ p a d k i e m m a m y d o c z y n i e n i a , g d y k t o ś c y t u j e czyjeś s ł o w a w m o ­ wie niezależnej (zwykłej). W t y m w y p a d k u słowa osoby mówiącej n a z y w a j ą ( d e n o t u j ą ) b e z p o ś r e d n i o z e s p ó ł słów w y g ł o s z o n y c h p r z e z t ę drugą osobę, a dopiero t e ostatnie mają swe zwykłe no­ m i n a t y . M a m y w i ę c z n a k i z n a k ó w . N a p i ś m i e p o s ł u g u j e m y się cudzysłowami, o b e j m u j ą c y m i słowa-obrazy. D l a t e g o też słowao b r a z u w cudzysłowie — nie należy rozumieć w zwyczajny sposób. J e ś l i p r a g n i e m y m ó w i ć o sensie w y r a ż e n i a „-4", m o ż e m y t o uczynić po p r o s t u za p o m o c ą z w r o t u „sens w y r a ż e n i a «A»". W m o w i e z a l e ż n e j (nie w p r o s t ) m ó w i m y o serfsie n p . słów j a k i e j ś i n n e j o s o b y . W i d a ć s t ą d , że t a k ż e w m o w i e z a l e ż n e j s ł o w a n i e m a j ą s w y c h z w y k ł y c h n o m i n a t ó w ; n a z y w a j ą o n e w ó w c z a s t o , co n o r m a l n i e b y ł o b y i c h s e n s e m . Ż e b y t o s f o r m u ł o w a ć zwięźle, p o ­ w i e m y : s ł o w a w m o w i e z a l e ż n e j u ż y w a n e są w s p o s ó b z a l e ż n y , czyli p o ś r e d n i , p r z y t o c z o n y , m a j ą z a l e ż n e , czyli p o ś r e d n i e , p r z y t o c z o n e n o m i n a t y . O d r ó ż n i a m y więc z w y k ł y n o m i n a t słowa od jego n o m i n a t u z a l e ż n e g o ; i analogicznie sens z w y k ł y od sensu z a l e ż n e g o . A z a t e m zależny n o m i n a t słowa to jego z w y k ł y s e n s . O t a k i c h w y j ą t k a c h t r z e b a p a m i ę t a ć , jeśli się p r a g n i e

Sens i

nominat

229

we właściwy sposób rozumieć, jak w k a ż d y m d a n y m w y p a d k u z n a k i , s e n s y i n o m i n a t y są w z a j e m n i e z s o b ą p o w i ą z a n e . Z a r ó w n o n o m i n a t , j a k sens z n a k u n a l e ż y odróżnić od skojarzo­ n e g o z n i m w y o b r a ż e n i a . O ile n o m i n a t z n a k u t o p r z e d m i o t p o s t r z e żenia zmysłowego, o tyle moje wyobrażenie skojarzone z t y m z n a k i e m j e s t t o o b r a z w e w n ę t r z n y *, p o w s t a ł y ze w s p o m n i e ń m y c h wrażeń zmysłowych i działań, wewnętrznych bądź zewnętrz­ n y c h . C z ę s t o k r o ć w y o b r a ż e n i e t o z l e w a się z u c z u c i a m i ; o k r e ś l o n o ś ć r ó ż n y c h j e g o części m o ż e u l e g a ć z m i a n o m i f l u k t u a c j o m . N a w e t u tej samej osoby d a n e m u sensowi nie zawsze t o w a r z y s z y to samo wyobrażenie. J e s t ono subiektywne; wyobrażenie u jednej osoby nie jest takie s a m o j a k u innej. S t ą d owe r o z m a i t e różnice m i ę d z y w y o b r a ż e n i a m i z w i ą z a n y m i z j e d n y m i t y m s a m y m sen­ sem. Malarz, jeździec i zoolog przypuszczalnie b a r d z o różne wiążą wyobrażenia z nazwą „Bueefał". S k u t k i e m tego owo wyobrażenie r ó ż n i się w s p o s ó b z a s a d n i c z y o d k o n o t a c j i z n a k u , k t ó r a m o ż e doskonale b y ć wspólną własnością wielu osób, a z a t e m nie jest częścią c z y c e c h ą i n d y w i d u a l n e g o u m y s ł u ; n i e m o ż n a p r z e c i e ż z a p r z e c z y ć , że l u d z k o ś ć p o s i a d a w s p ó l n y s k a r b m y ś l i , p r z e k a z y ­ w a n y z p o k o l e n i a n a p o k o l e n i e **. O ile w i ę c n i e m a z a s t r z e ż e ń p r z e c i w m ó w i e n i u b e z o g r a n i c z e ­ nia o sensie w odniesieniu do w y o b r a ż e ń , o t y l e m u s i m y dla ścisłości d o d a w a ć , c z y j e t o są w y o b r a ż e n i a i k i e d y w y s t ę p u j ą . M ó g ł b y k t o ś p o w i e d z i e ć : t a k s a m o j a k s ł o w a są z w i ą z a n e z r ó ż n y m i u d w ó c h r ó ż n y c h o s ó b w y o b r a ż e n i a m i , r ó w n i e ż z w i ą z a n e są i s e n s y ; ich t o t a k ż e d o t y c z y . J e d n a k ż e r ó ż n i c a t a p o l e g a ł a b y jedynie n a sposobie kojarzenia. M e przeszkadza ona obu t y m osobom w uchwyceniu tego samego sensu, n a t o m i a s t nie mogą
* Obok wyobrażeń można w t y m samym rzędzie umieścić postrzeżenia, w których wrażenia zmysłowe i same działania zajmują miejsce owych śladów pozostałych w świadomości. Dla naszych celów różnica ta jest nieważna, zwłaszcza że poza doznaniami i działaniami wspomnienia t a k o w y c h pomagają w spełnieniu przedstawienia intuicyjnego. „Postrzeżenie" można również rozumieć jako przedmiot, jako że jest ono przestrzenne, czyli dostępne pozna­ niu zmysłowemu. ** Dlatego jest rzeczą niewskazaną — za pomocą jednego słowa „wyobra­ żenie" (czy „idea") desygnować rzeczy, które różnią się w sposób zasadniczy. 17*

230

Gottlob

Frege

o n e m i e ć t e g o s a m e g o w y o b r a ż e n i a . Si duo idem faciunt, non est idem . G d y dwie osoby w y o b r a ż a j ą sobie t ę samą rzecz, t o j e d n a k k a ż d a z n i c h m a s w e w ł a s n e w y o b r a ż e n i e . T o p r a w d a , że o d c z a s u do czasu m o ż n a w y k r y ć różnice między wyobrażeniami bądź n a w e t wrażeniami u różnych osób. Ale dokładne porównanie jest niemożliwe, ponieważ wyobrażenia te nie mogą r a z e m wystąpić w jednej świadomości. N o m i n a t imienia własnego to ten obiekt, k t ó r y ono desygnuje; wyobrażenie, które możemy mieć zarazem, jest czymś całkiem s u b i e k t y w n y m ; s e n s z a w i e r a się p o ś r o d k u : n i e j e s t s u b i e k t y w n y , j a k wyobrażenie, ale też nie jest o w y m obiektem. Następujące porównanie m o ż e p o m ó c w wyjaśnieniu t y c h zależności. K t o ś o b s e r w u j e k s i ę ż y c p r z e z t e l e s k o p . K s i ę ż y c d a się p r z y r ó w n a ć d o n o m i n a t u ; jest p r z e d m i o t e m obserwacji, d a n y m za pośrednictwem obrazu rzeczywistego, rzuconego przez obiektyw do wnętrza teleskopu, oraz za pośrednictwem obrazu siatkówkowego, powsta­ łego w o k u o b s e r w a t o r a . T e n pierwszy obraz p o r ó w n a ć m o ż n a z sensem, drugi zaś z przedstawieniem (bądź wyobrażeniem w zna­ czeniu psychologicznym). Obraz rzeczywisty we w n ę t r z u teleskopu jest j e d n a k ż e r e l a t y w n y ; zależy od p u n k t u widzenia; m i m o t o j e s t o b i e k t y w n y , o t y l e że m o ż e s ł u ż y ć k i l k u o b s e r w a t o r o m . D a ł o b y się w p r o w a d z i ć t e g o r o d z a j u u r z ą d z e n i a , b y k i l k u o b s e r w a ­ t o r ó w m o g ł o z e ń k o r z y s t a ć . A l e k a ż d y z n i c h m i a ł b y t y l k o swój w ł a s n y obraz s i a t k ó w k o w y . Z p o w o d u różnej b u d o w y oczu nie m o ż n a b y osiągnąć — n a w e t podobieństwa geometrycznego; rze­ czywista zgodność byłaby w k a ż d y m razie niemożliwa. Można b y p o r ó w n a n i e t o s z c z e g ó ł o w o z b a d a ć , z a k ł a d a j ą c , iż o b r a z s i a t k ó w ­ k o w y , p o w s t a ł y u o s o b y A, m o ż n a u c z y n i ć w i d z i a l n y m d l a a l b o g d y b y o s o b a A m o g ł a w i d z i e ć w l u s t r z e swój w ł a s n y o b r a z s i a t k ó w k o w y . W t e n s p o s ó b d a ł o b y się c h y b a p o k a z a ć , j a k p r z e d ­ stawienie może ulec przetworzeniu n a obiekt; ale m i m o t o n i g d y b y ono nie było dla (zewnętrznego) obserwatora t y m , czym jest dla osoby przeżywającej dane wyobrażenie. J e d n a k ż e rozważania biegnące w t y m kierunku n a z b y t odwodzą nas od t e m a t u .
3
8

„Grdy dwaj robią to samo, nie jest to t y m samym".

Sens i

nominat

231

O b e c n i e m o ż e m y się z a p o z n a ć z t r z e m a p o z i o m a m i r ó ż n i c d o t y c z ą c y c h słów, w y r a ż e ń i c a ł y c h z d a ń . E ó ż n i c a t a k a m o ż e dotyczyć t y l k o s t r o n y wyobrażeniowej, albo p o n a d t o sensu, ale nie n o m i n a t u , albo wreszcie również n o m i n a t u . W odniesieniu do p i e r w s z e g o z t y c h p o z i o m ó w n a l e ż y z a u w a ż y ć , iż n a s k u t e k n i e ­ określoności korelacji między wyobrażeniami a słowami, dla jednej osoby może zachodzić różnica, której k t o inny nie dostrzega. Różnice w obrębie p r z e k ł a d u z oryginału nie p o w i n n y właściwie wykraczać poza ów pierwszy poziom. Pośród różnic s p o t y k a n y c h w tej dziedzinie — w y m i e n i m y cieniowanie i zabarwienia, k t ó r e j>oezja s t a r a się n a d a ć s e n s o m . T o c i e n i o w a n i e i k o l o r y t n i e są obiektywne. K a ż d y słuchacz lub czytelnik musi je dodać, zgodnie z aluzjami p o e t y czy mówiącego. Z a p e w n e , s z t u k a b y ł a b y nie­ możliwa bez pewnego pokrewieństwa ludzkich wyobrażeń; nigdy j e d n a k n i e d a się n a p e w n o s t w i e r d z i ć , j a k d a l e c e z o s t a ł y zreali­ zowane intencje poety. O d t ą d już nie b ę d z i e m y więcej w s p o m i n a l i o w y o b r a ż e n i a c h i o b r a z o w a n i u ; m ó w i ł o się o n i c h p o t o t y l k o , ż e b y n i e m i e s z a ć w y o b r a ż e n i a w y w o ł a n e g o p r z e z słowo — z j e g o s e n s e m b ą d ź z jego n o m i n a t e m . A b y u ł a t w i ć k r ó t k i e i p r e c y z y j n e w y s ł o w i e n i e się, m o ż e m y przyjąć następujące sformułowania: I m i ę w ł a s n e (słowo z n a k , z e s p ó ł z n a k ó w , w y r a ż e n i e ) w y r a ż a swój s e n s , a d e s y g n u j e , czyli o z n a c z a s w ó j n o m i n a t . P r z y j m u j e m y , że z n a k w y r a ż a swój s e n s , a d e s y g n u j e swój n o m i n a t . B y ć m o ż e , że o d p e w n e g o j u ż c z a s u n a r a ż a m y się n a n a s t ę p u ­ j ą c ą o b i e k c j ę ze s t r o n y i d e a l i s t ó w b ą d ź s c e p t y k ó w : „ M ó w i ł e ś b e z w a h a n i a o k s i ę ż y c u j a k o o p r z e d m i o c i e ; a l e s k ą d w i e s z , że n a z w a « k s i ę ż y c » m a n a p r a w d ę n o m i n a t ? S k ą d w i e s z , że — w ogóle — coś m a n o m i n a t ? " O d p o w i a d a m , że n i e j e s t n a s z y m z a m i a r e m m ó w i ć o w y o b r a ż e n i u k s i ę ż y c a a n i że n i e z a d o w a l a ł b y n a s t a k i sens, g d y m ó w i m y „księżyc"; zamiast tego, z a k ł a d a m y t u no­ m i n a t . C a ł k o w i c i e b y ś m y się r o z m i n ę l i z w ł a ś c i w y m z n a c z e n i e m , g d y b y ś m y p r z y j ę l i , że w z d a n i u : „ K s i ę ż y c j e s t m n i e j s z y n i ż Zie­ m i a " była m o w a o wyobrażeniach. G d y b y o to n a m chodziło, użylibyśmy takiego zwrotu, jak „moje wyobrażenie Księżyca"

232

Gottlob

Frege

Oczywista, założenie to może b y ć błędne i tego rodzaju błędy z d a r z a ł y się o d c z a s u d o c z a s u . J e d n a k ż e k w e s t i a , c z y j e s t rzeczą m o ż l i w ą , że z a w s z e m y l i m y się w t e j s p r a w i e , m o ż e t u p o z o s t a ć n i e r o z s t r z y g n i ę t a ; d l a u z a s a d n i e n i a , że c h o d z i n a m o n o m i n a t z n a k u , w y s t a r c z y n a r a z i e o d w o ł a ć się d o n a s z y c h i n t e n c j i w t r a k c i e mówienia i myślenia; n a w e t g d y b y ś m y mieli uczynić zastrzeżenie: o ile t a k i n o m i n a t i s t n i e j e . D o t y c h c z a s b r a l i ś m y p o d u w a g ę sens i n o m i n a t t a k i c h t y l k o w y r a ż e ń , słów i z n a k ó w , k t ó r e n a z y w a m y i m i o n a m i w ł a s n y m i . Teraz p r z e j d z i e m y do b a d a n i a sensu i n o m i n a t u całego z d a n i a o z n a j m i a j ą c e g o . Z d a n i e t a k i e z a w i e r a w sobie s ą d w z n a c z e n i u l o g i c z n y m * . Czy t e n s ą d n a l e ż y u w a ż a ć z a s e n s b ą d ź n o m i n a t t a k i e g o z d a n i a ? P r z y j m i j m y n a r a z i e , że m a o n o n o m i n a t . J e ś l i w i ę c z a s t ę p u j e m y w n i m j a k i e ś słowo i n n y m s ł o w e m , m a j ą c y m t e n s a m co p i e r w s z e n o m i n a t , lecz o d m i e n n y s e n s , t o w ó w c z a s takie zastąpienie nie może mieć w p ł y w u n a n o m i n a t owego zdania. Z d a j e m y sobie j e d n a k s p r a w ę , że w t a k i c h p r z y p a d k a c h s ą d logiczny ulega zmianie; n p . sąd logiczny w z d a n i u : „Gwiazda P o r a n n a j e s t c i a ł e m o ś w i e t l o n y m p r z e z S ł o ń c e " — r ó ż n i się o d sądu w zdaniu: „Gwiazda Wieczorna jest ciałem oświetlonym p r z e z S ł o ń c e " . K t o ś , k t o b y n i e w i e d z i a ł , że G w i a z d a W i e c z o r n a t o t o s a m o co G w i a z d a P o r a n n a , m ó g ł b y j e d e n z t y c h s ą d ó w u w a ż a ć za p r a w d z i w y , a drugi za fałszywy. Ów z a t e m sąd nie m o ż e b y ć n o m i n a t e m n a s z e g o z d a n i a ; t r z e b a go n a t o m i a s t b ę d z i e u z n a ć z a s e n s t e g o z d a n i a . A l e co z n o m i n a t e m ? Czy w ogóle m o ż n a s t a w i a ć t a k i e p y t a n i e ? M o ż e z d a n i e j a k o całość — m a t y l k o s e n s , a n i e m a n o m i n a t u ? W k a ż d y m r a z i e m o ż n a się s p o ­ d z i e w a ć , że i s t n i e j ą t a k i e z d a n i a — t a k j a k i s t n i e j ą s k ł a d n i k i z d a ń mające sens, a nie mające n o m i n a t u . Z a p e w n e zdania, w k t ó r y c h występują imiona własne pozbawione n o m i n a t u , muszą b y ć zda­ niami tego właśnie t y p u . Zdanie: „Głęboko uśpiony Odys został w I t a c e w y s a d z o n y ze s t a t k u n a l ą d " — o c z y w i ś c i e m a s e n s . P o n i e w a ż j e d n a k wątpliwe jest, czy występujące w n i m imię
* Przez „sąd w znaczeniu logicznym" rozumiem nie subiektywne a k t y myślenia, lecz ich obiektywną zawartość, która może być wspólną własnością wielu. [W oryginale występuje t u termin „Gredanke" — „myśl"].

Sens i

nominat

233

„ O d y s " m a n o m i n a t , jest również wątpliwe, czy m a go całe to z d a n i e . J e s t j e d n a k r z e c z ą p e w n ą , że k a ż d y , k t o n a serio u w a ż a je za p r a w d z i w e albo za fałszywe, z a r a z e m imieniu „ O d y s " przy­ p i s u j e n o m i n a t , nie t y l k o z a ś s e n s ; p o n i e w a ż , o c z y w i s t a , t o w ł a ś n i e n o m i n a t o w i t e g o i m i e n i a p r z y z n a j e się ó w p r e d y k a t a l b o g o o d ­ m a w i a . Ten, k t o owego n o m i n a t u nie uznaje, nie może m u przyzna­ w a ć a n i o d m a w i a ć p r e d y k a t u . M o ż n a b y w y s u n ą ć a r g u m e n t , że r o z w a ż a n i a n a t e m a t n o m i n a t u t e g o i m i e n i a p o s u w a j ą się t u d a l e j , niż t o j e s t k o n i e c z n e ; m o ż n a b y się z a d o w o l i ć s e n s e m , o ile p o ­ zostajemy p r z y sądzie logicznym. G d y b y t y l k o sens tego zdania (tj. ów sąd logiczny) b y ł dla nas wszystkim, to wówczas nie t r z e b a b y się z a j m o w a ć n ó m i n a t a m i s k ł a d n i k ó w z d a n i a , g d y ż j e d y n i e sens t y c h składników może mieć znaczenie dla sensu całego zda­ nia. W s p o m n i a n y sąd logiczriy^pozostaje t e n sam, bez względu n a t o , c z y i m i ę „ O d y s " m a n o m i n a t , c z y t e ż n i e m a . F a k t , iż w ogóle n i e p o k o i m y się o n o m i n a t s k ł a d n i k a z d a n i o w e g o , w s k a z u j e , że p o w s z e c h n i e u z n a j e m y b ą d ź p o s t u l u j e m y i s t n i e n i e n o m i n a t u sa­ mego zdania. D a n y sąd logiczny przestaje nas interesować, skoro t y l k o się o r i e n t u j e m y , że j e d n e j z j e g o części b r a k n o m i n a t u . D l a t e g o w ł a ś n i e d a się u z a s a d n i ć , iż d o p o m i n a m y się o n o m i n a t zdania, nie t y l k o zaś o jego sens. Czemu j e d n a k p r a g n i e m y , a b y k a ż d e i m i ę w ł a s n e m i a ł o n i e s e n s j e d y n i e , lecz r ó w n i e ż i n o m i n a t ? D l a c z e g o s a m sens n i e w y s t a r c z y ? O d p o w i a d a m y : d l a t e g o że t y m , co m a d l a n a s z n a c z e n i e , j e s t w a r t o ś ć l o g i c z n a . N i e z a w s z e j e d n a k t a k j e s t . kSłuchając e p i k i n p . , j e s t e ś m y z a f a s c y n o w a n i e u f o n i ą języka, a także sensem z d a ń oraz w y w o ł a n y m i wyobrażeniami i wzruszeniami. K i e d y zaś p r z e c h o d z i m y do kwestii prawdziwości, to p o r z u c a m y oceny a r t y s t y c z n e n a rzecz r o z w a ż a ń n a u k o w y c h . D l a t e g o k w e s t i a , czy i m i ę „ O d y s " m a n o m i n a t , j e s t d l a n a s n i e ­ i s t o t n a t a k d ł u g o , j a k d ł u g o p e r c y p u j e m y d a n y w i e r s z j a k o dzieło s z t u k i *. A w i ę c w ł a ś n i e u b i e g a n i e się o p r a w d ę j e s t t y m , co k a ż e n a m przeniknąć poza sens, do n o m i n a t u . U p r z y t o m n i l i ś m y s o b i e , że m a m y p o s z u k i w a ć n o m i n a t u zda-

* Pożądane byłoby mieć określenie na znaki, które mają tylko sens. G d y b y ś m y je nazwali znakami „ikonicznymi", czyli „obrazami", to słowa aktora na scenie b y ł y b y obrazami; nawet sam aktor byłby obrazem.

234

Gottlob

Frege

ni&, i l e k r o ć n o m i n a t y s k ł a d n i k ó w z d a n i a są t ą rzeczą, k t ó r a m a dla n a s znaczenie, i że t a k jest zawsze i t y l k o wówczas, g d y idzie n a m o w a r t o ś ć logiczną. W ten sposób zostaliśmy — jak sami widzimy — przekonani, że n a l e ż y p r z y j ą ć w a r t o ś ć l o g i c z n ą z d a n i a j a k o j e g o n o m i n a t . P r z e z w a r t o ś ć l o g i c z n ą z d a n i a r o z u m i e m t o , że j e s t o n o p r a w d z i w e albo fałszywe. M e m a ż a d n y c h innych wartości logicznych. Dla krótkości — jedną nazywać będę Prawdą, a drugą Fałszem. K a ż d e zdanie oznajmiające, w k t ó r y m chodzi właśnie o n o m i n a t y słów, w i n n o z a t e m b y ć u w a ż a n e z a i m i ę w ł a s n e ; a j e g o n o m i n a t — jeśli t a k o w y i s t n i e j e — t o a l b o P r a w d a , a l b o F a ł s z . T e d w a o b i e k t y u z n a j e , c h o c i a ż b y t y l k o m i l c z ą c o , k a ż d y w ogóle, k t o sądzi, k t o u t r z y m u j e , że coś j e s t p r a w d z i w e , a w i ę c n a w e t s c e p t y k . N a z y ­ wanie wartości logicznych obiektami może na razie robić wraże­ n i e k a p r y s u a l b o z w y k ł e j g r y słów, z k t ó r e j n i e m o ż n a w y c i ą g n ą ć ż a d n e g o w a ż n e g o w n i o s k u . T o , co n a z y w a m o b i e k t e m , d a się p r z e d y s k u t o w a ć jedynie w związku z n a t u r ą pojęć i relacji. P r o b l e m t e n odłożę do innej rozprawy. Można j e d n a k n a w e t i t u sprawę wyjaśnić: w k a ż d y m akcie sądzenia * — bez względu n a to, jak b a r d z o o c z y w i s t e g o — r o b i się k r o k z p i ę t r a s ą d ó w l o g i c z n y c h n a piętro nominatów (faktów obiektywnych). Nęcić może t r a k t o w a n i e s t o s u n k u sądu logicznego do P r a w d y — n i e j a k o r e l a c j i s e n s u w z g l ę d e m n o m i n a t u , lecz j a k o r e l a c j i p o d ­ m i o t u w z g l ę d e m o r z e c z n i k a . K t o ś m ó g ł b y Słusznie p o w i e d z i e ć : „ S ą d l o g i c z n y , że 5 t o l i c z b a p i e r w s z a , j e s t p r a w d z i w y " . P r z y b l i ż s z y m j e d n a k z b a d a n i u z a u w a ż a m y , że n i e m ó w i się t u n i c z e g o więcej niż w z d a n i u p r o s t y m : „ 5 j e s t l i c z b ą p i e r w s z ą " . T o w y ­ j a ś n i a , że. r e l a c j i s ą d u l o g i c z n e g o w z g l ę d e m P r a w d y n i e w o l n o p o r ó w n y w a ć z relacją p o d m i o t u względem orzecznika. P o d m i o t i o r z e c z n i k (w r o z u m i e n i u l o g i c z n y m ) są p r z e c i e ż s k ł a d n i k a m i s ą d u l o g i c z n e g o ; w y s t ę p u j ą o n e n a t y m s a m y m p i ę t r z e , co p o z n a ­ nie. Łącząc p o d m i o t z orzecznikiem, zawsze dochodzimy — t y l k o do sądu logicznego; w t e n sposób nigdy nie przechodzimy od sensu do n o m i n a t u ani od sądu logicznego do jego wartości logicznej.
* Akt sądzenia to nie tylko zrozumienie myśli, czyli sądu logicznego, lecz również uznanie jego prawdziwości. [W oryginale „Urteil" — „sąd"].

Sens i

nominat

235

Pozostajemy n a t y m s a m y m piętrze i nigdy nie wstępujemy n a n a s t ę p n e . T a k s a m o j a k S ł o ń c e n i e m o ż e b y ć częścią s ą d u lo­ g i c z n e g o , r ó w n i e ż n i e m o ż e nią b y ć w a r t o ś ć l o g i c z n a , j a k o że n i e j e s t o n a s e n s e m , lecz o b i e k t e m . J e ś l i n a s z e p r z y p u s z c z e n i e (że n o m i n a t z d a n i a t o j e g o w a r t o ś ć logiczna) jest słuszne, wówczas owa w a r t o ś ć logiczna m u s i po­ zostać niezmieniona, gdy jakiś składnik zdania zastępujemy wy­ r a ż e n i e m m a j ą c y m t e n s a m n o m i n a t , lecz o d m i e n n y s e n s . I s t o t n i e , L e i b n i z s t w i e r d z a : „ E a d e m s u n t , q u a e sibi m u t u o s u b s t i t u i p o s s u n t , s a l v a v e r i t a t e " . Cóż — p o z a w a r t o ś c i ą l o g i c z n ą — m o ż n a b y z n a l e ź ć t a k i e g o , co p r z y s ł u g i w a ł o b y p o w s z e c h n i e k a ż d e m u b e z w y j ą t k u z d a n i u i w z g l ę d e m czego o d g r y w a ł y b y i s t o t n ą r o l ę n o m i n a t y składników^ o w e g o z d a n i a o r a z co p o z o s t a w a ł o b y n i e z m i e ­ nione przy zastąpieniach wskazanego typu? Jeżeli, teraz, wartość logiczna zdania jest jego n o m i n a t e m , to wszystkie zdania prawdziwe mają ten sam nominat i podobnie w s z y s t k i e z d a n i a f a ł s z y w e . I m p l i k u j e t o , że w n o m i n a c i e z d a n i a w s z e l k i e szczegóły u l e g ł y z a m a z a n i u . T y m w i ę c , co n a s i n t e r e s u j e , nigdy nie może być jedynie ów n o m i n a t ; s a m sąd logiczny, znowu, nie dostarcza wiedzy; czyni t o — t y l k o ów sąd logiczny wespół z o d p o w i a d a j ą c y m m u n o m i n a t e m , t j . w a r t o ś c i ą logiczną. S ą d z e n i e m o ż n a u w a ż a ć za przechodzenie od sądu logicznego do jego nomi­ n a t u , t j . do jego wartości logicznej. To, oczywista, nie m a b y ć definicją. S ą d z e n i e j e s t w i s t o c i e c z y m ś o s o b l i w y m i j e d y n y m w s w y m r o d z a j u . M o ż n a b y r z e c , że p o l e g a o n o n a r o z r ó ż n i a n i u części w o b r ę b i e w a r t o ś c i l o g i c z n e j . T o r o z r ó ż n i a n i e n a s t ę p u j e w s k u t e k u c i e k a n i a się d o d a n e g o s ą d u l o g i c z n e g o . K a ż d y s e n s , p r z y n a l e ż n y d o w a r t o ś c i l o g i c z n e j , n a swój w ł a s n y s p o s ó b o d p o w i a ­ d a ł b y tej analizie. J e d n a k ż e słowa „część" u ż y ł e m t u w szczególny s p o s ó b : p r z e n i o s ł e m n a c a ł o ś ć o r a z część r e l a c j ę z d a n i a w z g l ę d e m j e g o n o m i n a t u . U c z y n i ł e m t o , t r a k t u j ą c n o m i n a t s ł o w a j a k o część
4

„Tożsame są [wyrażenia], wzajemnie zastępowalne, z zachowaniem prawdziwości". Idzie tu o wyrażenia równoważne; g d y w zdaniu zastąpimy dane wyrażenie jego równoważnikiem, wartość logiczna tego zdania nie ulegnie — jak wiadomo — zmianie; wyjątek stanowią m. in. wypowiedzi przytoczone.

4

236

Gottlob Frege

n o m i n a t u z d a n i a , o ile s a m o t o s ł o w o j e s t częścią o w e g o z d a n i a . Co p r a w d a , t a k i e p o s t a w i e n i e s p r a w y m o ż e b u d z i ć z a s t r z e ż e n i a , p o n i e w a ż co się t y c z y n o m i n a t u — t o t e n , j a k o c a ł o ś ć , o r a z j e d n a z j e g o części n i e w y z n a c z a j ą , r a z e m w z i ę t e , o w e j p o z o s t a ł e j części; a t a k ż e p o n i e w a ż słowo „ c z ę ś ć " w o d n i e s i e n i u d o ciał m a z w y c z a ­ j o w o o d m i e n n e r o z u m i e n i e . N a l e ż a ł o b y d l a o d d a n i a t e g o , co w y ż e j zarysowano, u k u ć specjalne wyrażenie. O b e c n i e p o d d a m y d a l s z e m u b a d a n i u p r z y p u s z c z e n i e , że w a r ­ t o ś ć l o g i c z n a z d a n i a j e s t j e g o n o m i n a t e m . S t w i e r d z i l i ś m y , że p o ­ zostaje ona niezmieniona, gdy jakieś wyrażenie w obrębie tego z d a n i a zastąpić s y n o n i m e m . N a t o m i a s t nie rozważaliśmy jeszcze w y p a d k u , w k t ó r y m samo owo wyrażenie mające ulec wymianie jest z d a n i e m . Jeśli nasz pogląd jest słuszny, to w a r t o ś ć logiczna z d a n i a , z a w i e r a j ą c e g o i n n e z d a n i e j a k o swą część, m u s i p o z o s t a ć n i e z m i e n i o n a , g d y o w ą część z a s t ą p i m y i n n ą w y p o w i e d z i ą , k t ó r a m a t ę s a m ą , co p o p r z e d n i a , w a r t o ś ć logiczną. W y j ą t k ó w n a l e ż y się s p o d z i e w a ć , o ile o w o c a ł e z d a n i e a l b o o w a j e g o część s f o r m u ł o ­ w a n e są w m o w i e n i e z a l e ż n e j b ą d ź z a l e ż n e j ; b o w t e d y , j a k e ś m y widzieli, n o m i n a t y słów n i e są z w y k ł y m i n o m i n a t a m i . Z d a n i e w m o w i e n i e z a l e ż n e j m a j a k o swój n o m i n a t w d a l s z y m c i ą g u z d a ­ n i e , n a t o m i a s t z d a n i e w m o w i e z a l e ż n e j m a j a k o swój n o m i n a t — sąd logiczny. Z w r ó c i m y z a t e m u w a g ę n a z d a n i a p o d r z ę d n e (czyli z a l e ż n e ) . P r z e d s t a w i a j ą się o n e j a k o części s t r u k t u r y z d a n i o w e j , k t ó r a — z p u n k t u widzenia logiki — również robi wrażenie zdania, a n a w e t wygląda tak, jak gdyby była zdaniem głównym. Tutaj jednak stajemy wobec kwestii, czy do z d a ń zależnych — t a k ż e odnosi się t o , iż n o m i n a t a m i są w a r t o ś c i l o g i c z n e . W i e m y j u ż , że n i e j e s t t a k , jeśli i d z i e o z d a n i a w m o w i e z a l e ż n e j . G r a m a t y c y u w a ż a j ą z d a n i a p o d r z ę d n e z a coś, co z a s t ę p u j e części z d a n i a , i z g o d n i e z t y m dzielą j e n a p o d m i o t o w e , w z g l ę d n e o r a z o k o l i c z n i k o w e . M o g ł o b y t o s u g e r o w a ć , że n o m i n a t e m z d a n i a p o d r z ę d n e g o n i e j e s t w a r t o ś ć l o g i c z n a , lecz r a c z e j , iż m a o n c h a r a k t e r p o d o b n y d o
5

Ta niewyczerpująca klasyfikacja zdań w gramatyce niemieckiej — modyfikacjom.

5

podrzędnych

uległa — także

Sens i

nominat
6

237

n o m i n a t u rzeczownika, p r z y m i o t n i k a czy p r z y s ł ó w k a ; k r ó t k o m ó w i ą c , t a k i e j części z d a n i a , k t ó r e j s e n s e m n i e j e s t c a ł y s ą d lo­ g i c z n y , t y l k o j e g o część. J e d y n i e g r u n t o w n e b a d a n i a m o g ą w y ­ j a ś n i ć t ę s p r a w ę . N i e b ę d z i e m y t u szli ściśle p o d r o d z e w y t y c z o n e j p r z e z g r a m a t y k ę , lecz z g r u p u j e m y t o , co j e s t p o r ó w n y w a l n e p o d względem logicznym. Naprzód wyszukajmy takie przykłady, w k t ó r y c h — j a k e ś m y właśnie przypuszczali — sens zdania pod­ rzędnego to nie s a m o w y s t a r c z a l n y sąd logiczny. P o ś r ó d z d a ń d o p e ł n i a j ą c y c h , z a c z y n a j ą c y c h się o d „ ż e " , s p o t y ­ k a m y m o w ę z a l e ż n ą , w k t ó r e j -— j a k e ś m y w i d z i e l i — s ł o w o m p r z y s ł u g u j ą n o m i n a t y n i e w p r o s t ( z a l e ż n e ) , b ę d ą c e t y m s a m y m , co z w y k l e j e s t s e n s e m t y c h słów. W t y m w i ę c w y p a d k u t a k i e z d a n i e m a j a k o s w ó j n o m i n a t n i e w a r t o ś ć logiczną, lecz s ą d l o g i c z n y ; j e g o z a ś s e n s e m n i e j e s t s ą d l o g i c z n y , lecz s e n s słów „ s ą d l o g i c z n y , i ż . . . " , b ę d ą c y t y l k o częścią s ą d u l o g i c z n e g o , o d p o w i a d a j ą c e g o całej s t r u k t u r z e z d a n i o w e j . Z d a r z a się t o w z w i ą z k u ze s ł o w a m i : „mówić", „słyszeć", „być zdania", „być p r z e k o n a n y m " , „wniosko­ w a ć " i t p . * I n a c z e j m a się r z e c z , i w s p o s ó b b a r d z i e j s k o m p l i k o ­ wany, z takimi słowami, jak: „uznawać", „wiedzieć", „wierzyć"; rozważymy to później. M o ż n a z a u w a ż y ć , że w t y c h w y p a d k a c h n o m i n a t z d a n i a p o d ­ rzędnego t o istotnie sąd logiczny, ponieważ to, czy ów sąd jest p r a w d z i w y , czy też fałszywy, nie m a znaczenia dla prawdziwości całego zdania. P o r ó w n a j m y n p . n a s t ę p u j ą c e d w a z d a n i a : „ K o ­ p e r n i k w i e r z y ł , że o r b i t y p l a n e t są k o l i s t e " o r a z „ K o p e r n i k w i e r z y ł , że z j a w i s k o r u c h u S ł o ń c a j e s t w y w o ł a n e p r z e z r z e c z y w i s t y r u c h Ziemi". Można t u jedno zdanie p o d r z ę d n e zastąpić drugim, nie w p ł y w a j ą c n a p r a w d z i w o ś ć całości. Sens z d a n i a n a d r z ę d n e g o w r a z z p o d r z ę d n y m — t o j e d e n s ą d l o g i c z n y ; p r a w d z i w o ś ć z a ś całości
* W wypowiedzi: „A kłamał, że widział B", zdanie podrzędne denotuje sąd logiczny, o którym powiedziano, po pierwsze, że A stwierdził go jako prawdę, i po drugie, że A był przekonany o jego fałszywości. Autor zapewne dlatego wymienia te właśnie części mowy, że uważa, iż w obrębie zdania złożonego zdania podrzędne podmiotowe, względne oraz okolicznikowe są odpowiednikami, kolejno, rzeczownika jako podmiotu, przy­ miotnika jako przydawki oraz przysłówka jako okolicznika — w obrębie zdania prostego.
,J

238

Gottlob

Frege

nie pociąga za sobą ani prawdziwości, ani fałszywości z d a n i a podrzędnego. W tego t y p u w y p a d k a c h nie wolno zastępować w zdaniu podrzędnym jednego wyrażenia drugim, mającym ten s a m , co t a m t o , n o m i n a t . T a k i e g o z a s t ą p i e n i a d o k o n a ć m o ż n a jedynie między wyrażeniami mającymi ten sam n o m i n a t zależny, czyli t e n s a m z w y c z a j o w y s e n s . G d y b y k t o ś m i a ł w n i o s k o w a ć : n o m i n a t zdania to nie jego wartość logiczna („ponieważ w t e d y dane zdanie zawsze m o ż n a b y zastąpić i n n y m , m a j ą c y m tę samą, co t a m t o , w a r t o ś ć l o g i c z n ą " ) , w ó w c z a s z a wiele b y d o w o d z i ł ; r ó w n i e d o b r z e m o ż n a b y u t r z y m y w a ć , że n o m i n a t e m słów „ G w i a z d a P o r a n n a " nie jest W e n u s , ponieważ nie zawsze m o ż n a słowem „ W e n u s " zastąpić słowa „Gwiazda P o r a n n a " . J e d y n ą p o p r a w n ą k o n k l u z j ą j e s t , że n o m i n a t z d a n i a t o n i e z a w s z e j e g o w a r t o ś ć l o g i c z n a , o r a z że s ł o w a „ G w i a z d a P o r a n n a " n i e z a w s z e są n a z w ą p l a n e t y W e n u s ; g d y ż i s t o t n i e n i e j e s t t a k , g d y słów t y c h u ż y ć z ich n o m i n a t e m zależnym. Z t a k i m w y j ą t k o w y m w y p a d k i e m m a m y d o c z y n i e n i a w ł a ś n i e w z d a n i a c h d o p i e r o co r o z w a ż a n y c h , k t ó r y c h n o m i n a t jest sądem logicznym. G d y m ó w i m y : „ w y d a j e się, ż e . . . " , t o c h c e m y p r z e z t o p o ­ w i e d z i e ć : „ w y d a j e m i się, ż e . . . " b ą d ź „ j e s t e m z d a n i a , ż e . . . " A t o znowu ten sam wypadek. Podobnie z wyrażeniami takimi, jak: „cieszyć się", „żałować", „ a p r o b o w a ć " , „nie p o c h w a l a ć " , „mieć nadzieję", „bać się". G d y Wellington p o d koniec b i t w y p o d BelleA l l i a n c e b y ł r a d , że n a d c h o d z ą P r u s a c y , u p o d ł o ż a j e g o r a d o ś c i leżało p e w n e p r z e k o n a n i e . G d y b y w ó w c z a s z o s t a ł o s z u k a n y , n i e c i e s z y ł b y się m n i e j , b y l e b y t y l k o n a d a l w i e r z y ł ; z a n i m z a ś d o s z e d ł d o p r z e k o n a n i a , że P r u s a c y n a d c h o d z ą , z a p e w n e się z t e g o n i e cieszył, c h o c i a ż b y n a w e t j u ż się z b l i ż a l i .
7

J a k przekonanie lub wiara może stanowić podstawę uczucia, t a k samo może być podstawą innego przekonania, takiego jak w rozumowaniu. W zdaniu: „ K o l u m b wnioskował z kulistości Z i e m i , że m ó g ł b y , ż e g l u j ą c n a z a c h ó d , d o t r z e ć d o I n d i i " , m a m y j a k o n o m i n a t y j e g o części d w a s ą d y l o g i c z n e : że Z i e m i a j e s t k u Używana przez Niemców nazwa bitwy pod Waterloo; pochodzi od nazwy folwarku La Belle Alliance, opodal miejscowości Waterloo, zajętego przez środkowe zgrupowanie wojsk francuskich.
7

Sens i

nominat

239

l i s t a o r a z że K o l u m b , p o d r ó ż u j ą c n a z a c h ó d , m ó g ł b y d o t r z e ć d o I n d i i . W a ż n e j e s t t u t a j t y l k o t o , że K o l u m b b y ł p r z e k o n a n y za­ r ó w n o o j e d n y m , j a k i o d r u g i m o r a z że t o p i e r w s z e p r z e k o n a n i e s t w a r z a p o d s t a w ę dla drugiego. Nie m a zaś znaczenia dla prawdzi­ wości naszego z d a n i a to, czy Ziemia n a p r a w d ę jest k u l i s t a i czy K o l u m b mógłby dotrzeć do Indii w zamierzony sposób. Natomiast n i e b ę d z i e b e z z n a c z e n i a , jeśli s ł o w o „ Z i e m i a " z a s t ą p i m y s ł o w a m i : „ p l a n e t a , której t o w a r z y s z y satelita o średnicy większej niż j e d n a c z w a r t a średnicy owej p l a n e t y " . T u t a k ż e m a m y do czynienia z z a l e ż n y m i n o m i n a t a m i słów. Z d a n i a o k o l i c z n i k o w e celu, ze s p ó j n i k i e m „ t a k , b y " , r ó w n i e ż t u t a j n a l e ż ą ; ó w cel, t o o c z y w i s t a s ą d l o g i c z n y ; s t ą d : n o m i n a t y z a l e ż n e słów w y p o w i e d z i a n y c h w t r y b i e ł ą c z ą c y m . Z d a n i e p o d r z ę d n e , ze s p ó j n i k a m i „ a b y " , „ b y " p o c z a s o w n i k a c h „ r o z k a z y w a ć " , „prosić", „nie pozwalać", występuje w mowie niezależnej w t r y b i e r o z k a z u j ą c y m . E o z k a ź n i k i nie mają nomin a t ó w , t y l k o s e n s . I s t o t n i e , r o z k a z y c z y p r o ś b y n i e są s ą d a m i l o g i c z n y m i , a l e są t e g o s a m e g o t y p u , co s ą d y . D l a t e g o s ł o w o m w zdaniach zależnych po „rozkazywać", „prosić" etc. przysługują n o m i n a t y zależne. N o m i n a t więc takiego zdania, to nie wartość l o g i c z n a , lecz r o z k a z , p r o ś b a i t p .
8 9

Z p o d o b n ą s y t u a c j ą s p o t y k a m y się w w y p a d k u p y t a ń zależ­ n y c h , w z w r o t a c h t a k i c h , j a k : „ w ą t p i ć , c z y " , „ n i e o r i e n t o w a ć się, c o " . Ł a t w o z a u w a ż y ć , że t u t a j t a k ż e n a l e ż y i n t e r p r e t o w a ć s ł o w a j a k o mające n o m i n a t y zależne. Z d a n i a p y t a j n e zawisłe, zawiera­ jące: „ k t o " , „co", „gdzie", „kiedy", „jak", „po c z y m " e t c , często są n a p o z ó r b a r d z o z b l i ż o n e d o z d a ń o k o l i c z n i k o w y c h , w k t ó r y c h słowom przysługują ich zwykłe n o m i n a t y . W y p a d k i t e odróżnia się p o d w z g l ę d e m j ę z y k o w y m z a p o m o c ą t r y b u c z a s o w n i k a . W trybie łączącym m a m y p y t a n i e zależne i zależne n o m i n a t y s ł ó w , t a k iż i m i e n i a w ł a s n e g o n i e m o ż n a z a z w y c z a j z a s t ą p i ć in­ n y m imieniem tego samego obiektu. W dotychczas r o z w a ż a n y c h w y p a d k a c h , słowa w zdaniu podTryb łączący występuje w zdaniach celowych, m. in. w języku niemieckim i niekiedy angielskim. Odnosi się to m. in. do gramatyki niemieckiej.
9 8

240

Gottlob Frege

r z ę d n y m m i a ł y n o m i n a t y z a l e ż n e ; d z i ę k i t e m u s t a ł o się z r o z u ­ m i a ł e , że i n o m i n a t s a m e g o z d a n i a p o d r z ę d n e g o j e s t z a l e ż n y , t z n . że n i e j e s t n i m w a r t o ś ć l o g i c z n a , lecz s ą d l o g i c z n y , r o z k a z , prośba, pytanie. Owo zdanie podrzędne można by traktować jak rzeczownik, a n a w e t j a k imię własne tego sądu logicznego, rozkazu e t c , w k t ó r e g o roli z d a n i e t a k i e f u n k c j o n u j e w o b r ę b i e d a n e j struktury zdaniowej. Przejdziemy teraz do rozważenia zdań podrzędnych innego t y p u , w k t ó r y c h słowom przysługują ich zwykłe n o m i n a t y , m i m o że s ą d l o g i c z n y n i e w y s t ę p u j e t a m j a k o s e n s , a w a r t o ś ć l o g i c z n a j a k o n o m i n a t . J a k to możliwe, najlepiej wyjaśnią p r z y k ł a d y .
„Ten, kto odkrył eliptyczność orbit planetarnych, umarł w nędzy".

G d y b y w t y m przykładzie sens z d a n i a p o d r z ę d n e g o był sądem l o g i c z n y m , t o m u s i a ł b y d a ć się w y r a z i ć t a k ż e w z d a n i u g ł ó w n y m . Tego j e d n a k nie m o ż n a zrobić, ponieważ p o d m i o t g r a m a t y c z n y „ten, k t o " nie m a niezależnego sensu. Pośredniczy on t y l k o w re­ l a c j a c h w z g l ę d e m d r u g i e j części t e g o z d a n i a : „ u m a r ł w n ę d z y " . D l a t e g o s e n s e m z d a n i a p o d r z ę d n e g o n i e j e s t p e ł n y sąd l o g i c z n y , a n o m i n a t e m z d a n i a p o d r z ę d n e g o n i e j e s t w a r t o ś ć l o g i c z n a , lecz K e p l e r . M o ż n a b y w b r e w t e m u t w i e r d z i ć , że j e d n a k w sensie całości z a w a r t y j e s t , j a k o j e g o część, s ą d l o g i c z n y ; m i a n o w i c i e sąd, iż b y ł k t o ś , k t o j a k o p i e r w s z y w y k r y ł e l i p t y c z n o ś ć o r b i t p l a n e t a r n y c h ; b o jeśli c a ł o ś ć u z n a j e m y z a p r a w d ę , t o n i e m o ż e m y z a p r z e c z y ć t e j części. N i e w ą t p l i w i e t a k ; ale t y l k o d l a t e g o , że w przeciwnym razie zdanie podrzędne: „Ten, k t o odkrył eliptycz­ n o ś ć e t c . " — n i e m i a ł o b y w c a l e n o m i n a t u . I l e k r o ć się coś s t w i e r ­ d z a , t y l e k r o ć z g ó r y p r z y j m u j e się z a ł o ż e n i e , iż u ż y t e i m i o n a w ł a s n e , p r o s t e c z y z ł o ż o n e , m a j ą n o m i n a t y . T a k w i ę c jeśli s t w i e r ­ d z a m y : „ K e p l e r u m a r ł w n ę d z y " , t o z a k ł a d a m y , że n a z w i s k o „ K e p l e r " k o g o ś l u b coś d e s y g n u j e . J e d n a k ż e s ą d l o g i c z n y , iż n a z w i s k o „ K e p l e r " k o g o ś l u b coś d e s y g n u j e , n i e z a w i e r a się — p o m i m o t e g o , co w y ż e j — w sensie z d a n i a : „ K e p l e r u m a r ł w n ę - * dzy". G d y b y t a k było, to zaprzeczenie nie b r z m i a ł o b y : „Kepler nie u m a r ł w n ę d z y " , lecz: „ K e p l e r nie u m a r ł w n ę d z y lub nazwisko « K e p l e r » p o z b a w i o n e j e s t n o m i n a t u " . T o , że n a z w i s k o „ K e p l e r "

Sens i

nominat

241

k o g o ś l u b coś d e s y g n u j e , j e s t w ł a ś c i w i e z a ł o ż e n i e m z a r ó w n o twierdzenia: „Kepler u m a r ł w n ę d z y " , j a k i jego negacji. Otóż jest t o w a d a j ę z y k ó w , że w i c h o b r ę b i e m o ż l i w e są w y r a ż e n i a , k t ó r e c h o ć p o d w z g l ę d e m swej f o r m y g r a m a t y c z n e j w i d o c z n i e p r z e z n a ­ c z o n e są d o d e s y g n o w a n i a j a k i e g o ś o b i e k t u , p r z e c i e ż t e g o w a ­ r u n k u nie spełniają w p e w n y c h w y p a d k a c h ; to b o w i e m zależy od prawdziwości danego zdania. N a p r z y k ł a d więc od prawdziwości z d a n i a : „ B y ł k t o ś , k t o o d k r y ł e l i p t y c z n o ś ć o r b i t " , z a l e ż y , czy zdanie p o d r z ę d n e : „ten, k t o odkrył eliptyczność orbit", rzeczy­ wiście d e s y g n u j e j a k ą ś o s o b ę , c z y t e ż t y l k o w y w o ł u j e p o z ó r t e g o , p o d c z a s g d y f a k t y c z n i e n i e m a n o m i n a t u . M o g ł o b y się w i ę c z d a ­ w a ć , że n a s z e z d a n i e p o d r z ę d n e z a w i e r a j a k o część s w e g o s e n s u — sąd l o g i c z n y , iż i s t n i a ł k t o ś , k t o o d k r y ł e l i p t y c z n o ś ć o r b i t . G d y b y t a k było, to zaprzeczenie musiałoby brzmieć: „Ten, kto pierwszy o d k r y ł eliptyczność orbit, nie u m a r ł w nędzy, b ą d ź nie było nikogo, k t o o d k r y ł eliptyczność o w y c h orbit". To, rzecz oczywista, wy­ p ł y w a z niedoskonałości języka, od której — nawiasem mó­ wiąc — n a w e t język symboliczby analizy logicznej nie jest całko­ wicie w o l n y ; w n i m t a k ż e m o g ą w y s t ę p o w a ć z n a k i z ł o ż o n e , k t ó r e s p r a w i a j ą t a k i e w r a ż e n i e , j a k g d y b y coś d e s y g n o w a ł y , t y m c z a s e m zaś, p r z y n a j m n i e j d o t y c h c z a s , nie mają n o m i n a t u , n p . szereg niezbieżny nieskończony. Można tego u n i k n ą ć — n p . za p o m o c ą s p e c j a l n e j u m o w y , że n o m i n a t e m t a k i e g o s z e r e g u m a b y ć l i c z b a 0. N a l e ż y ż ą d a ć , a b y w l o g i c z n i e d o s k o n a ł y m j ę z y k u (w j ę z y k u logiki formalnej) k a ż d e wyrażenie, k t ó r e w sposób g r a m a t y c z n i e p o p r a w n y zbudowano jako imię własne — z uprzednio wprowa­ dzonych symboli, rzeczywiście desygnowało jakiś obiekt; i żeby ż a d n e g o s y m b o l u n i e w p r o w a d z a ć j a k o i m i e n i a w ł a s n e g o , jeśli n i e m a p e w n o ś c i , że p r z y s ł u g u j e m u n o m i n a t . N a l e ż y d o z w y c z a j u w tekstach logicznych ostrzegać przed dwuznacznością wyrażeń j a k o ź r ó d ł e m b ł ę d ó w . U w a ż a m z a co n a j m n i e j r ó w n i e w s k a z a n e ostrzegać p r z e d i m i o n a m i w ł a s n y m i n a pozór, k t ó r e nie mają n o m i n a t ó w . H i s t o r i a m a t e m a t y k i m a wiele d o o p o w i e d z e n i a n a t e m a t błędów, k t ó r e pochodzą z tego właśnie źródła. Demagogiczne, n i e w ł a ś c i w e u ż y c i e z d a r z a się t u r ó w n i e c z ę s t o (a m o ż e i częściej) jak w wypadku wyrażeń dwuznacznych. „Wola ludu" może być

242

Gottlob Frege

t e g o p r z y k ł a d e m ; ł a t w o b o w i e m u s t a l i ć , że n i e i s t n i e j e ż a d e n powszechnie przyjęty n o m i n a t tego wyrażenia. Nie bez znaczenia więc jest raz n a zawsze zniszczyć źródło t y c h błędów, p r z y n a j m n i e j zaś przeszkodzić ich w y s t ę p o w a n i u n a terenie n a u k i . Wówczas t a k i e z a s t r z e ż e n i a , j a k t e , k t ó r e ś m y o m a w i a l i w y ż e j , s t a n ą się n i e m o ż l i w e , p o n i e w a ż w t e d y b ę d z i e w i d a ć , iż t o , c z y i m i ę w ł a s n e m a swój n o m i n a t , n i g d y n i e m o ż e z a l e ż e ć o d p r a w d z i w o ś c i s ą d u logicznego. R o z w a ż a n i a nasze m o ż n a z t y c h z d a ń p o d m i o t o w y c h roz­ szerzyć n a logicznie p o k r e w n e z d a n i a względne i okolicznikowe. Z d a n i a w z g l ę d n e r ó w n i e ż s t o s u j e się p r z y b u d o w i e z ł o ż o n y c h imion własnych, chociaż w odróżnieniu od z d a ń p o d m i o t o w y c h — t e p i e r w s z e n i e w y s t a r c z ą s a m e d o t e g o celu. T e z d a n i a w z g l ę d n e m o g ą u c h o d z i ć z a r ó w n o w a ż n e p r z y d a w k o m . Z a m i a s t : „pier­ w i a s t e k k w a d r a t o w y l i c z b y 4, k t ó r y j e s t m n i e j s z y o d 0 " — m o ż e m y też powiedzieć: „ujemny pierwiastek k w a d r a t o w y liczby 4". M a m y t u w y p a d e k , k i e d y z w y r a ż e n i a p o j ę c i o w e g o t w o r z y się z ł o ż o n e i m i ę w ł a s n e , p r z y p o m o c y r o d z a j n i k a o k r e ś l o n e g o w liczbie p o j e ­ dynczej . J e s t to w k a ż d y m razie dozwolone, g d y d a n e pojęcie * dotyczy jednego i tylko jednego obiektu. Wyrażenie pojęciowe m o ż n a z b u d o w a ć w t a k i sposób, b y jego cechy c h a r a k t e r y s t y c z n e zostały wskazane przez zdania względne, jak w naszym przy­ kładzie — przez zdanie: „który jest mniejszy od 0". Oczywista, takie zdanie względne, t a k samo jak — wyżej — zdania podmio­ t o w e , n i e o d n o s z ą się d o s ą d u l o g i c z n e g o j a k o d o s w e g o s e n s u , a n i do wartości logicznej j a k o do swego n o m i n a t u . Sens ich jest t y l k o częścią s ą d u l o g i c z n e g o , k t ó r ą w w i e l u w y p a d k a c h m o ż n a w y r a z i ć przy pomocy prostej przydawki. Tak jak w zdaniach podmio­ towych — b r a k t u t a j niezależnego podmiotu, i dlatego nie m o ż n a sensu tego zdania podrzędnego przedstawić w niezależnym zdaniu głównym.
1 0

* Zgodnie z naszymi poprzednimi uwagami, takie wyrażenie zawsze powinno mieć zagwarantowany nominat, np. na podstawie specjalnej umowy, iż nominatem t y m ma być liczba 0, o ile nie istnieje żaden przedmiot bądź przedmioty denotowane przez to wyrażenie. D o t y c z y to języka niemieckiego (m. in.).
1 0

Sens i

nominat

243

M i e j s c a , d a t y i p r z e d z i a ł y c z a s o w e są z p u n k t u w i d z e n i a logiki o b i e k t a m i ; dlatego s y m b o l j ę z y k o w y określonego miejsca, chwili lub okresu czasu należy u w a ż a ć za imię własne. Z d a n i a m i o k o l i c z n i k o w y m i m i e j s c a l u b c z a s u m o ż n a się w i ę c p r z y t w o r z e n i u takich imion własnych posługiwać w sposób analogiczny do wspom­ nianego w w y p a d k u zdań podmiotowych i względnych. Podobnie tworzyć można wyrażenia pojęć oznaczających miejsca etc. Tutaj r ó w n i e ż — co w a r t o z a u w a ż y ć — s e n s u z d a ń p o d r z ę d n y c h n i e m o ż n a oddać w zdaniu głównym, ponieważ b r a k istotnego skład­ nika, mianowicie określenia miejsca i czasu; jedynie aluzję do n i e g o c z y n i z a i m e k w z g l ę d n y b ą d ź s p ó j n i k *. E ó w n i e ż w zdaniach w a r u n k o w y c h , t a k samo j a k t o widzie­ liśmy w w y p a d k u z d a ń p o d m i o t o w y c h , w z g l ę d n y c h i okolicznikowych, występuje element zawierający nieokreśloną wskazówkę, k t ó r e m u odpowiada analogiczny składnik w następniku. Wza­ j e m n i e związane, t e d w a z d a n i a t w o r z ą r a z e m całość wyrażającą z reguły jeden tylko sąd logiczny. W zdaniu: „Jeśli liczba jest m n i e j s z a o d 1, a w i ę k s z a o d 0, t o jej k w a d r a t t a k ż e j e s t m n i e j s z y o d 1, a w i ę k s z y o d 0 " s k ł a d n i k i e m t y m j e s t w z d a n i u w a r u n k o * Jednakże w odniesieniu do t y c h zdań łatwo sobie wyobrazić kilka inter­ pretacji. Sens zdania: „Po t y m jak Szlezwik Holsztyn został oderwany od Danii, Prusy i Austria poróżniły się ze sobą" — można by też oddać za po­ mocą: „Po oderwaniu Szlezwiku Holsztynu o4 Danii Prusy i Austria po­ różniły się ze sobą". W t y m sformułowaniu jest wystarczająco jasne, żeśmy nie powinni traktować go jako części tego sensu, iż Szlezwik Holsztyn kiedyś został oderwany od Danii; lecz raczej że jest to założenie konieczne dla samego istnienia nominatu wyrażenia „po oderwaniu Szlezwiku Holsztynu od Danii". Jednakże nasze zdanie można b y także interpretować i w ten sposób, że Szlezwik Holsztyn został kiedyś oderwany od Danii. Ten wypadek rozważymy później. Ażeby jaśniej zdać sobie sprawę z tej różnicy, p o s t a w m y się w położenie Chiń­ czyka, który słabo znając historię Europy uważa za fałsz to, iż Szlezwik Holsztyn był kiedykolwiek oderwany od Danii. Chińczyk ten owo zdanie, w pierwszym z podanych jego rozumień, uważać będzie za ani prawdziwe, ani fałszywe. Odmówi mu chyba w ogóle nominatu, ponieważ zdanie zależne nie miałoby nominatu. Owo zdanie zależne — jedynie pozornie podaje determinację cza­ sową. Jeśli jednak ten Chińczyk rozumieć będzie nasze zdanie w drugi sposób, to wówczas uzna, że wyraża ono sąd logiczny, zdaniem jego — fałszywy, a ponadto że zawiera składnik, który — według niego — p o z b a w i o n y jest nominatu.
Logika i język

18

244

Gottlob

Frege

w y m s ł o w o „ l i c z b a " , a w n a s t ę p n i k u — słowo „ j e j " . W ł a ś n i e dzięki tej nieokreśloności sens całego okresu w a r u n k o w e g o n a ­ b i e r a c h a r a k t e r u u n i w e r s a l n e g o , j a k i e g o o c z e k u j e się o d p r a w a . A l e t e ż w t e n w ł a ś n i e s p o s ó b d o s z ł o d o t e g o , iż s a m o z d a n i e w a ­ r u n k o w e nie m a pełnego sądu logicznego j a k o swego sensu oraz że wespół z n a s t ę p n i k i e m w y r a ż a j e d e n sąd logiczny, k t ó r e g o części n i e są j u ż s ą d a m i . M e z a w s z e t a k b y w a , iż a k t s ą d z e n i a hipotetycznego koreluje d w a a k t y sądzenia. Postawienie sprawy w t e n ( l u b p o d o b n y ) s p o s ó b r ó w n a ł o b y się u ż y c i u słów „ a k t są­ d z e n i a " w t y m s a m y m sensie, k t ó r y p r z y p i s a ł e m s ł o w o m „ s ą d logiczny". W t a k i m w y p a d k u musiałbym powiedzieć: w hipo­ t e t y c z n y m s ą d z i e l o g i c z n y m są z s o b ą z w i ą z a n e d w a s ą d y l o g i c z n e . Tak jednak mogłoby być tylko przy braku składnika denotującego w s p o s ó b n i e o k r e ś l o n y *; a l e w ó w c z a s z n i k ł a b y t e ż u n i w e r s a l ­ ność. J e ś l i m o m e n t c z a s o w y m a się w s p o s ó b n i e s p r e c y z o w a n y w s k a ­ zać w zdaniu w a r u n k o w y m i w n a s t ę p n i k u , t o nierzadko osiąga się t e n s k u t e k p r z y p o m o c y tempus praesens czasownika, co wówczas nie konotuje czasu teraźniejszego. T a właśnie forma g r a m a t y c z n a występuje zamiast zawierającego niesprecyzowaną wskazówkę elementu w zdaniu głównym i zależnym. Oto przykład: „ K i e d y S ł o ń c e z n a j d u j e się n a d Z w r o t n i k i e m E a k a , n a p ó ł k u l i p ó ł n o c n e j j e s t n a j d ł u ż s z y d z i e ń " . T u t a j r ó w n i e ż n i e d a się w z d a ­ niu głównym wyrazić sensu zdania zależnego. Sens t e n bowiem to nie pełny sąd logiczny; g d y b y ś m y powiedzieli: „Słońce znaj­ d u j e się n a d Z w r o t n i k i e m E a k a " , t o m ó w i l i b y ś m y o c h w i l i o b e c n e j i przez t o zmienilibyśmy sens. P o d o b n i e i sens z d a n i a głównego t a k ż e n i e j e s t s ą d e m l o g i c z n y m ; d o p i e r o c a ł o ś ć , z ł o ż o n a ze z d a n i a g ł ó w n e g o i p o d r z ę d n e g o , m i e ś c i w s o b i e s ą d l o g i c z n y . M o ż e się t e ż z d a r z y ć , że w s p o s ó b n i e s p r e c y z o w a n y w s k a z a n y c h j e s t k i l k a składników, wspólnych zdaniu warunkowemu i następnikowi.
11

J e s t rzeczą oczywistą, „kto", „co", oraz zdania

iż z d a n i e p o d m i o t o w e , z a w i e r a j ą c e : o k o l i c z n i k o w e ze s ł o w a m i : „ g d z i e " ,

*Niekiedy nie występuje żadna wyraźna wskazówka językowa, i inter­ pretacja musi zależeć od całego kontekstu. Ł a c ; „(gramatyczny) czas teraźniejszy".
1 1

Sens i

nominat

245

„ k i e d y " , „ g d z i e k o l w i e k " , „ k i e d y k o l w i e k " , n a l e ż y — o t y l e , o ile chodzi o ich sens — często i n t e r p r e t o w a ć t a k , j a k z d a n i a w a r u n ­ kowe; n p . : „Ten, k t o d o t y k a smoły, brudzi się". Zdania w a r u n k o w e m o ż n a t a k ż e zastąpić względnymi. Sens w y m i e n i o n e g o w y ż e j z d a n i a d a się o d d a ć z a p o m o c ą z d a n i a : „ K w a d r a t l i c z b y , k t ó r a j e s t m n i e j s z a o d 1, a w i ę k s z a o d 0, j e s t m n i e j s z y o d 1, a w i ę k s z y o d 0 " . Z u p e ł n i e i n a c z e j r z e c z się m a w w y p a d k u , g d y j a k o ó w w s p ó l n y element zdania głównego i podrzędnego występuje imię własne. W z d a n i u : „ N a p o l e o n , k t ó r y zdał sobie s p r a w ę z niebezpieczeństwa n a s w y m p r a w y m skrzydle, osobiście p o p r o w a d z i ł wojsko n a pozycje w r o g a " — zostały w y r a ż o n e d w a sądy logiczne: 1) N a p o l e o n z d a ł s o b i e s p r a w ę z n i e b e z p i e c z e ń s t w a n a s w y m p r a w y m skrzydle. 2) N a p o l e o n osobiście p o p r o w a d z i ł w o j s k o n a p o z y c j e w r o g a . K i e d y i g d z i e się t o s t a ł o , m o ż n a — p r a w d ę p o w i e d z i a w s z y — ustalić tylko n a podstawie k o n t e k s t u ; należy j e d n a k u z n a ć za określone w t e n właśnie sposób. Jeśli w y g ł a s z a m y całe nasze zda­ nie jako twierdzenie, to t y m s a m y m stwierdzamy jednocześnie oba jego zdania składowe. Jeśli jedno z nich jest fałszywe, t o i całość s t a j e się f a ł s z e m . M a m y t u w y p a d e k , w k t ó r y m s a m o z d a n i e z a l e ż n e m a j a k o swój s e n s — p e ł n y s ą d l o g i c z n y (o ile u z u p e ł ­ n i ł o b y się j e w s k a z a n i e m c z a s u i m i e j s c a ) . D l a t e g o n o m i n a t t a k i e g o zdania zależnego — to wartość logiczna. Możemy z a t e m oczekiwać, że d a się j e z a s t ą p i ć z d a n i e m m a j ą c y m t ę s a m ą w a r t o ś ć logiczną, n i e p o w o d u j ą c p r z e z t o z m i a n y p r a w d z i w o ś c i całej w y p o w i e d z i . T a k j e s t r z e c z y w i ś c i e ; n a l e ż y j e d n a k p a m i ę t a ć , że z p r z y c z y n czysto g r a m a t y c z n y c h jego p o d m i o t e m musi b y ć „Napoleon"; tylko wówczas bowiem zdanie to można przedstawić w formie z d a n i a w z g l ę d n e g o , z w i ą z a n e g o ze s ł o w e m „ N a p o l e o n " . J e ś l i d o ­ p u s z c z a się p o s t u l a t , a b y p r z e d s t a w i ć j e w t e j f o r m i e , o r a z jeśli p r z y j m u j e się k o n i u n k c j ę z „ i " , w t e d y z a s t r z e ż e n i e t o o d ­ pada. P o d o b n i e , w z d a n i a c h p o d r z ę d n y c h ze s p ó j n i k i e m „ c h o c i a ż " dochodzi do wyrażenia pełnych sądów logicznych. Spójnik t e n w istocie nie m a żadnego sensu ani nie w p ł y w a n a sens t a k i e g o
18*

246

Gottlob Frege

z d a n i a ; r a c z e j n a ś w i e t l a g o w s w o i s t y s p o s ó b *. N i e w p ł y w a j ą c n a p r a w d z i w o ś ć całości, m o ż n a o w o z d a n i e p o d r z ę d n e z a s t ą p i ć i n n y m , m a j ą c y m t ę samą w a r t o ś ć logiczną; wówczas j e d n a k w s p o m n i a n e n a ś w i e t l e n i e s e n s u ł a t w o m o g ł o b y się o k a z a ć n i e s t o ­ sowne, t a k j a k b y ktoś miał s m u t n ą pieśń zaśpiewać w sposób wesoły. W t y c h o s t a t n i c h p r z y k ł a d a c h z prawdziwości całego z d a n i a złożonego w y n i k a ł a implikacyjnie prawdziwość z d a ń składowych. Z odmienną sytuacją m a m y do czynienia, gdy przez samo zdanie p o d r z ę d n e w a r u n k o w e zostaje w y r a ż o n y k o m p l e t n y sąd logiczny; mianowicie g d y w zdaniu, w y r a ż a j ą c y m t a k i sąd, z a m i a s t skład­ nika, k t ó r y stanowi jedynie wskazówkę, występuje imię własne l u b coś, co p o c z y t u j e się z a r ó w n o w a ż n e i m i e n i u w ł a s n e m u . W z d a ­ niu: „Jeżeli słońce już wzeszło, to niebo b a r d z o jest z a c h m u ­ r z o n e " — czasem g r a m a t y c z n y m jest czas teraźniejszy, z a t e m o k r e ś l o n y . Miejsce r ó w n i e ż n a l e ż y u w a ż a ć z a o k r e ś l o n e . M o ż n a t u p o w i e d z i e ć , że r e l a c j ę u s t a n o w i o n o t a k , iż n i e z d a r z a się w y p a d e k , w k t ó r y m p o p r z e d n i k m a j a k o swój n o m i n a t P r a w d ę , a n a ­ s t ę p n i k — F a ł s z . Całe p r z e t o d a n e z d a n i e j e s t p r a w d z i w e , jeżeli słońce jeszcze nie wzeszło (wszystko j e d n o , czy niebo jest b a r d z o z a c h m u r z o n e , c z y n i e ) , a t a k ż e jeżeli s ł o ń c e w z e s z ł o i n i e b o j e s t z a s n u t e c i ę ż k i m i c h m u r a m i . W o b e c t e g o że t y m , co o d g r y w a r o l ę , są t y l k o w a r t o ś c i l o g i c z n e , m o ż n a z a t e m , n i e z m i e n i a j ą c w a r t o ś c i l o g i c z n e j c a ł e g o o k r e s u w a r u n k o w e g o , k a ż d e ze z d a ń s k ł a d o w y c h z a s t ą p i ć i n n y m , m a j ą c y m t ę s a m ą w a r t o ś ć logiczną. W t y m t e ż w y p a d k u wspomniane naświetlenie sensu zazwyczaj wydawałoby się n i e s t o s o w n e ; s ą d l o g i c z n y , o k t ó r y m m o w a , m ó g ł b y się ł a t w o okazać a b s u r d e m ; nie m a to j e d n a k nic wspólnego z wartością l o g i c z n ą n a s z e g o z d a n i a . T r z e b a z a w s z e p a m i ę t a ć , że u b o c z n i e b u d z ą się m y ś l i s k o j a r z o n e ; n i e są o n e j e d n a k f a k t y c z n i e w y r a ż o n e , i dlatego nie należy ich b r a ć w r a c h u b ę ; ich wartości logiczne nie m o g ą o d g r y w a ć r o l i **.
1 2

* Tak samo w wypadkach „ale" oraz „a jednak". ** Sąd logiczny, odpowiadający cytowanemu zdaniu, m o ż n a b y i tak sformułować: „albo słońce jeszcze nie wzeszło, albo niebo jest bardzo zachmu­ rzone". Wskazuje to, jak rozumieć zdanie złożone tego t y p u . W znaczeniu potocznym.
12

Sens i

nominał

247

Rozważyliśmy, m a m y nadzieję, proste t y p y zdań. Zbierzmy t e r a z t o , d o c z e g o ś m y doszli. Sens zdania podrzędnego nie jest zazwyczaj sądem logicznym, lecz j e d y n i e j e g o częścią. N o m i n a t z a t e m t a k i e g o z d a n i a n i e j e s t wartością logiczną. P r z y c z y n ą t e g o b y w a : a l b o t o , że słowom w zdaniu p o d r z ę d n y m odpowiadają — tylko n o m i n a t y zależne, t a k iż t o n o m i n a t , a n i e s e n s t a k i e g o z d a n i a j e s t s ą d e m l o g i c z n y m , a l b o t o , że o w o z d a n i e p o d r z ę d n e , p o n i e w a ż z a w i e r a w s o b i e składnik będący niesprecyzowaną wskazówką, jest dlatego właśnie n i e k o m p l e t n e , t a k iż d o p i e r o w e s p ó ł ze z d a n i e m n a d r z ę d n y m w y r a ż a sąd logiczny. J e d n a k ż e bywają w y p a d k i , w k t ó r y c h sens zdania podrzędnego jest k o m p l e t n y m sądem logicznym, i wówczas zdanie takie można zastąpić innym, mającym tę samą wartość logiczną, n i e z m i e n i a j ą c p r z e z t o w a r t o ś c i l o g i c z n e j c a ł e g o z d a ­ n i a z ł o ż o n e g o ; t o z n a c z y , o t y l e , o ile n i e s t a j ą n a d r o d z e ż a d n e przeszkody gramatyczne. Dokonując przeglądu różnych spotykanych zdań podrzędnych, d a się z ł a t w o ś c i ą w y l i c z y ć k i l k a , k t ó r e n i e b ę d ą n a l e ż y c i e p a s o w a ł y d o ż a d n e j z w y r ó ż n i o n y c h k l a s . O ile się o r i e n t u j ę , p r z y c z y n a t e g o l e ż y w t y m , że z d a n i a t e n i e m a j ą t a k c a ł k i e m p r o s t e g o s e n s u . W y d a j e się, iż p r a w i e z a w s z e z g ł ó w n y m s ą d e m l o g i c z n y m , k t ó r y w y r a ż a m y , ł ą c z y m y s ą d y s k o j a r z o n e ; t e , jeśli n a w e t się i c h n i e w y r a ż a , r ó w n i e ż s ł u c h a c z o w i k o j a r z ą się z n a s z y m i s ł o w a m i , z g o d n i e z p r a w a m i p s y c h o l o g i i . A p o n i e w a ż z j a w i a j ą się o n e j a k o skojarzone automatycznie z naszymi słowami (tak jak w wy­ p a d k u głównego sądu logicznego), m i m o wszystko p r a g n i e m y t a k i e s ą d y s k o j a r z o n e w y r a z i ć w r a z z g ł ó w n y m i s ą d a m i logicz­ n y m i . Sens* z d a n i a s t a j e się p r z e z t o b o g a t s z y , i ł a t w o m o ż e się z d a r z y ć , że b ę d z i e m y m i e l i p r o s t s z e s ą d y niż z d a n i a . W p e w n y c h w y p a d k a c h z d a n i e d a się i n t e r p r e t o w a ć w t e n s p o s ó b , w i n n y c h może p o w s t a ć wątpliwość, czy ów skojarzony sąd logiczny należy d o s e n s u d a n e g o z d a n i a , c z y t e ż t y l k o m u t o w a r z y s z y *. M o ż n a b y u w a ż a ć , że w z d a n i u : „ N a p o l e o n , k t ó r y z d a ł s o b i e s p r a w ę z niebezpieczeństwa n a s w y m p r a w y m skrzydle, osobiście p o * Może to być ważne dla kwestii, czy dane twierdzenie jest kłamstwem, przysięgą czy też krzywoprzysięstwem.

248

Gottlob

Frege

prowadził wojsko n a pozycje wroga" — występują nie tylko d w a p o p r z e d n i o w y m i e n i o n e s ą d y l o g i c z n e , lecz r ó w n i e ż s ą d , iż z d a n i e sobie s p r a w y z niebezpieczeństwa było przyczyną, dla której p o p r o w a d z i ł s w e w o j s k o n a w r o g a . M o ż n a się i s t o t n i e z a s t a n a w i a ć , czy sąd t e n został t y l k o z lekka zasugerowany, czy też faktycznie w y r a ż o n y . R o z w a ż m y k w e s t i ę , c z y n a s z e z d a n i e s t a ł o b y się fał­ s z e m , g d y b y p o s t a n o w i e n i e N a p o l e o n a u f o r m o w a ł o się, z a n i m z d a ł o n sobie sprawę z niebezpieczeństwa. G d y b y nasze zdanie było prawdziwe — nawet p o m i m o tego, to wówczas owego skojarzo­ n e g o s ą d u l o g i c z n e g o n i e p o w i n n o b y się u w a ż a ć z a część s e n s u wspomnianego zdania. W w y p a d k u a l t e r n a t y w n y m sytuacja jest dosyć s k o m p l i k o w a n a : mielibyśmy c h y b a w t e d y sądy logiczne prostsze aniżeli zdania. G d y b y ś m y teraz zastąpili zdanie: „Na­ poleon zdał sobie sprawę z niebezpieczeństwa n a s w y m p r a w y m s k r z y d l e " — i n n y m z d a n i e m , m a j ą c y m t ę s a m ą w a r t o ś ć logiczną, n p . : „ N a p o l e o n m i a ł p o n a d 45 l a t " , z m i e n i ł o b y t o n i e t y l k o n a s z p i e r w s z y s ą d l o g i c z n y , ale t a k ż e i t r z e c i ; a t y m s a m y m m o g ł o b y t o zmienić również w a r t o ś ć logiczną tego trzeciego sądu, m i a n o ­ w i c i e w p r z y p a d k u , jeśli j e g o w i e k n i e b y ł p r z y c z y n ą j e g o d e c y z j i w sprawie p o p r o w a d z e n i a wojsk n a wroga. A z a t e m jest rzeczą j a s n ą , że w t a k i c h w y p a d k a c h z d a n i a m a j ą c e t ę s a m ą w a r t o ś ć l o g i c z n ą n i e z a w s z e m o g ą się w z a j e m z a s t ę p o w a ć . D a n e z d a n i e — j e d y n i e d z i ę k i p o ł ą c z e n i u z i n n y m — w y r a ż a coś w i ę c e j , n i ż b y wyrażało występując samodzielnie. R o z w a ż m y o b e c n i e w y p a d k i , w k t ó r y c h z d a r z a się t o z r e g u ł y . W z d a n i u : „ B e b e l i m a g i n u j e s o b i e , że f r a n c u s k ą ż ą d z ę z e m s t y d a ł o b y się z a s p o k o i ć z w r a c a j ą c A l z a c j ę i L o t a r y n g i ę " — w y r a ż o n e są d w a sądy logiczne, k t ó r e j e d n a k ż e nie odpowiadają zdaniu głównemu i podrzędnemu, mianowicie: 1) B e b e l w i e r z y , ż e f r a n c u s k ą ż ą d z ę z e m s t y d a ł o b y się z a s p o ­ koić zwracając Alzację i Lotaryngię. 2) F r a n c u s k i e j ż ą d z y z e m s t y n i e m o ż n a z a s p o k o i ć z w r a c a j ą c Alzację i Lotaryngię. W sformułowaniu pierwszego z t y c h sądów słowom zdania p o d r z ę d n e g o p r z y s ł u g u j ą n o m i n a t y z a l e ż n e ; t y m c z a s e m t y m sa­ m y m słowom w sformułowaniu drugiego sądu logicznego przysłu-

Sens i

nominat

249

g u j ą i c h z w y k ł e n o m i n a t y . W i d z i m y z a t e m , że z d a n i e p o d r z ę d n e w naszym wyjściowym zdaniu złożonym należy faktycznie inter­ pretować w dwojaki sposób, t j . jako mające różne nominaty, z k t ó r y c h j e d e n j e s t s ą d e m l o g i c z n y m , a d r u g i — w a r t o ś c i ą lo­ giczną. Analogiczna sytuacja występuje powszechnie w w y p a d k u wyrażeń takich, j a k : „wiedzieć", „uznawać", „wiadomo". Zdanie przyczynowe i związane z n i m zdanie główne wyrażają kilka sądów logicznych, które jednak zdaniom t y m nie odpowia­ d a j ą w s p o s ó b j e d n o - j e d n o z n a c z n y . Z d a n i e : „ W o b e c t e g o że c i ę ż a r w ł a ś c i w y l o d u j e s t m n i e j s z y niż w o d y , l ó d p ł y w a w w o d z i e " , stwierdza: 1. Ciężar w ł a ś c i w y l o d u j e s t m n i e j s z y niż w o d y . 2. J e ż e l i coś m a c i ę ż a r w ł a ś c i w y m n i e j s z y n i ż w o d a , t o p ł y w a w niej. 3. Lód pływa w wodzie. Trzeciego z t y c h sądów logicznych nie należałoby może wy­ m i e n i a ć w y r a ź n i e , j a k o że w y n i k a o n z d w ó c h p i e r w s z y c h . J e d n a k ż e ani sąd pierwszy wraz z trzecim, ani drugi wraz z trzecim nie oddałyby w sposób k o m p l e t n y sensu naszego zdania. Widzimy w i ę c , iż p r z e z z d a n i e p o d r z ę d n e : „ w o b e c t e g o ż e c i ę ż a r w ł a ś c i w y lodu jest mniejszy niż w o d y " — w y r a ż o n y zostaje z a r a z e m nasz p i e r w s z y s ą d l o g i c z n y i część d r u g i e g o . A z a t e m n a s z e g o z d a n i a podrzędnego nie m o ż n a zastąpić i n n y m , m a j ą c y m t ę samą wartość logiczną; bo w t e n sposób g o t o w i ś m y zmienić nasz drugi sąd l o g i c z n y i ł a t w o m o g l i b y ś m y w p ł y w a ć n a j e g o w a r t o ś ć logiczną. P o d o b n a s y t u a c j a z a c h o d z i w w y p a d k u z d a n i a : „ G d y b y że­ l a z o b y ł o lżejsze n i ż w o d a , p ł y w a ł o b y w n i e j " . M a m y t u t a j d w a s ą d y l o g i c z n e : że ż e l a z o n i e j e s t lżejsze o d w o d y i ż e c o k o l w i e k j e s t lżejsze n i ż w o d a , p ł y w a w n i e j . I z n o w u p r z e z z d a n i e p o d ­ r z ę d n e w y r a ż o n y z o s t a j e p i e r w s z y z t y c h s ą d ó w i część d r u g i e g o . Jeśli poprzednio omawiane zdanie: „Po t y m jak Szlezwik-Holsztyn z o s t a ł o d e r w a n y o d D a n i i , P r u s y i A u s t r i a p o r ó ż n i ł y się z e s o b ą " — i n t e r p r e t u j e m y j a k o z a w i e r a j ą c e s ą d l o g i c z n y , iż S z l e z w i k - H o l s z t y n swego czasu został o d e r w a n y od Danii, t o wówczas m a m y : po p i e r w s z e , t e n w ł a ś n i e s ą d , p o d r u g i e , s ą d , iż w c z a s i e , ściślej o k r e ś l o ­ n y m przez cytowane zdanie zależne, P r u s y i Austria poróżniły

250

Gottlob Frege

się ze s o b ą . R ó w n i e ż i t u t a j p r z e z t o z d a n i e p o d r z ę d n e w y r a ż o n y z o s t a j e n i e t y l k o j e d e n s ą d l o g i c z n y , a l e i część d r u g i e g o . D l a t e g o najczęściej nie m o ż n a owego z d a n i a p o d r z ę d n e g o zastąpić i n n y m , m a j ą c y m t ę s a m ą w a r t o ś ć logiczną. T r u d n o wyczerpać wszystkie możliwości występujące w j ę z y k u ; m a m j e d n a k n a d z i e j ę , że — p r z y n a j m n i e j w z a s a d z i e — u j a w n i ­ łem przyczyny, dla których, przy niezmiennej prawdziwości całego zdania złożonego, nie zawsze m o ż n a zdanie p o d r z ę d n e zastąpić i n n y m , m a j ą c y m t ę s a m ą w a r t o ś ć logiczną. P r z y c z y n y t e są następujące: 1. t o , że o w o z d a n i e p o d r z ę d n e n i e d e n o t u j e w a r t o ś c i l o g i c z n e j , g d y w y r a ż a t y l k o część s ą d u l o g i c z n e g o ; 2. t o , że o w o z d a n i e p o d r z ę d n e w p r a w d z i e d e n o t u j e w a r t o ś ć logiczną, a l e n i e j e s t d o t e j j e d n e j f u n k c j i o g r a n i c z o n e , g d y j e g o s e n s o b e j m u j e p o z a j e d n y m s ą d e m l o g i c z n y m t a k ż e część d r u g i e g o . Pierwszy wypadek zachodzi: a) p r z y z a l e ż n y c h n o m i n a t a c h s ł ó w ; b ) jeśli j a k a ś część z d a n i a j e s t j e d y n i e w s k a z ó w k ą p o ś r e d n i ą , a nie imieniem własnym. W drugim w y p a d k u owo zdanie podrzędne należy interpreto­ wać w dwojaki sposób; mianowicie: raz z jego zwykłym nomina­ t e m , kiedy indziej — z jego n o m i n a t e m zależnym; albo też sens części t e g o z d a n i a p o d r z ę d n e g o m o ż e z a r a z e m b y ć s k ł a d n i k i e m innego sądu logicznego, k t ó r y wraz z sądem logicznym, wyrażo­ n y m bezpośrednio w o w y m zdaniu p o d r z ę d n y m , dają całkowity sens z d a n i a głównego i p o d r z ę d n e g o . Z t e g o w y n i k a z w y s t a r c z a j ą c y m p r a w d o p o d o b i e ń s t w e m , iż w y p a d k i , w k t ó r y c h z d a n i e p o d r z ę d n e n i e d a się z a s t ą p i ć i n n y m , m a j ą c y m t ę s a m ą w a r t o ś ć logiczną, n i e o b a l a j ą n a s z e g o z a p a t r y ­ w a n i a , że w a r t o ś ć l o g i c z n a z d a n i a j e s t j e g o n o m i n a t e m , a s e n s zdania — sądem logicznym. W r ó c i m y d o n a s z e g o p u n k t u w y j ś c i a . O ile p r z e d t e m r ó ż n i c ę p o d względem znaczenia poznawczego m i ę d z y „a = a oraz „ a = b" d o s t r z e g a l i ś m y w o g ó l n y c h z a r y s a c h , o t y l e t e r a z s t a j e się o n a j a s n a d z i ę k i f a k t o w i , iż d l a p o z n a w c z e g o z n a c z e n i a z d a ­ nia sens tego zdania, t j . w y r a ż o n y w n i m sąd logiczny, jest n i e
a

Sens i

nominat

251

m n i e j i s t o t n y niż j e g o n o m i n a t , czyli j e g o w a r t o ś ć l o g i c z n a . J e ś l i a = bj t o n o m i n a t t e g o „ a " j e s t f a k t y c z n i e t e n s a m co n o m i n a t t e g o „&", a z a t e m t a k ż e w a r t o ś ć l o g i c z n a w y r a ż e n i a „ a = b" j e s t t a k a s a m a j a k w y r a ż e n i a „ a = a". M i m o t o s e n s w y r a ż e n i a „fe" m o ż e b y ć r ó ż n y o d s e n s u w y r a ż e n i a „ a " ; a z a t e m r ó w n i e ż i sąd l o g i c z n y , w y r a ż o n y p r z e z „ a = 6", m o ż e się r ó ż n i ć o d s ą d u lo­ gicznego, wyrażonego przez „a = a"; w t e d y te d w a zdania nie m a j ą t a k i e g o s a m e g o z n a c z e n i a p o z n a w c z e g o . A w i ę c jeśli, t a k j a k wyżej, przez „ a k t sądzenia" r o z u m i e m y przechodzenie od sądu logicznego do jego wartości logicznej, to wówczas m o ż e m y t a k ż e p o w i e d z i e ć , że t e d w a a k t y s ą d z e n i a są r ó ż n e .
Gottlob Frege, liber Sinn und Bedeutuny. „Zeitschrift fur Philosophie und Philosophische Kritik", 100, 1892; przekład angielski w zbiorze Beadings in PhilosopJiieal Analysis, ed. Herbert Feigl and Wilfrid Sellars, N e w York 1949, Appleton-Oentury-Orofts, Inc.

Bertrand

Russell

DENOTO WANIĘ

Przez „zwrot denotujący" rozumiem taki zwrot, jak każdy z poniższych: „a m a n " , „some m a n " , „ a n y m a n " , „all m e n " , „ t h e p r e s e n t K i n g of E n g l a n d " , „ t h e p r e s e n t K i n g of F r a n c e " , „ t h e c e n t r ę of m a s s of t h e S o l a r S y s t e m a t t h e first i n s t a n t of t h e t w e n t i e t h c e n t u r y " , „ t h e r e v o l u t i o n of t h e s u n r o u n d t h e e a r t h " . A więc zwrot jest z w r o t e m d e n o t u j ą c y m — wyłącznie n a m o c y s w e j f o r m y . M o ż e m y r o z r ó ż n i ć t r z y w y p a d k i : (1) Z w r o t m o ż e b y ć z w r o t e m d e n o t u j ą c y m , a m i m o to niczego nie d e n o t o w a ć ; n p . „ t h e p r e s e n t K i n g of F r a n c e " . (2) Z w r o t m o ż e d e n o t o w a ć j e d e n o k r e ś l o n y o b i e k t ; n p . „ t h e p r e s e n t K i n g of E n g l a n d " d e n o ­ t u j e p e w n e g o m ę ż c z y z n ę . (3) Z w r o t m o ż e d e n o t o w a ć w s p o s ó b n i e j a s n y ; n p . „ a m a n " d e n o t u j e n i e — w i e l u l u d z i , lecz j a k i e g o ś nieokreślonego człowieka. I n t e r p r e t a c j a t a k i c h zwrotów sprawia
x 2 3 4 5 6 7 8 9

„(Jakiś) człowiek", „(jakiś) mężczyzna". „Jakiś człowiek", „pewien człowiek", „jakiś mężczyzna", „pewien mężczyzna". „Każdy człowiek", „pierwszy lepszy człowiek", „każdy mężczyzna", „pierwszy lepszy mężczyzna". „Wszyscy ludzie", „wszyscy mężczyźni". „(Ten oto) obecny król Anglii", „(jedyny) obecny król Anglii". „(Ten oto) obecny król Francji". „Środek masy systemu słonecznego w pierwszej chwili dwudziestego stulecia". „Obrót Słońca wokół Ziemi". Rozprawa ta została opublikowana po raz pierwszy w r. 1905, kiedy na tronie zasiadał król Edward V I I .
2 3 4 5 6 7 8 9

1

254

Bertrand

Bussell

nie lada trudności; n a p r a w d ę , b a r d z o t r u d n o z b u d o w a ć teorię, k t ó r a by nie była n a r a ż o n a n a zarzuty formalne. W s z y s t k i m j e d n a k z n a n y m m i t r u d n o ś c i o m s t a w i a czoło — o t y l e , o ile m o g ę się z o r i e n t o w a ć — t e o r i a , k t ó r ą m a m w ł a ś n i e w y ł o ż y ć . P r o b l e m denotowarna m a bardzo duże znaczenie nie t y l k o w logice i m a t e m a t y c e , lecz r ó w n i e ż w t e o r i i p o z n a n i a . W i e m y n p . , że ś r o d e k m a s y s y s t e m u s ł o n e c z n e g o w o k r e ś l o n e j c h w i l i t o p e w i e n o k r e ś l o n y p u n k t , i m o ż e m y o n i m w y p o w i e d z i e ć w i e l e s ą d ó w lo­ gicznych; nie jest j e d n a k n a s z y m udziałem bezpośrednie p o z n a ­ n i e tego p u n k t u , z n a m y go j e d y n i e n a p o d s t a w i e opisu. R ó ż n i c a między p o z n a n i e m bezpośrednim a w i e d z ą o c z y m ś to róż­ nica między postrzeganiem rzeczy a docieraniem do n i c h — j e ­ d y n i e za p o m o c ą z w r o t ó w d e n o t u j ą c y c h . C z ę s t o się z d a r z a , iż w i e m y , że p e w i e n z w r o t d e n o t u j e w s p o s ó b n i e d w u z n a c z n y , c h o c i a ż t e g o , co o n d e n o t u j e , n i e z n a m y w s p o s ó b b e z p o ś r e d n i ; t a k właśnie jest w p o w y ż s z y m w y p a d k u z o w y m środkiem m a s y . W p e r c e p c j i z a z n a j a m i a m y się z p r z e d m i o t a m i p e r c e p c j i , a w m y ś l e ­ niu — z przedmiotami mającymi bardziej abstrakcyjny charakter logiczny, niekoniecznie n a t o m i a s t z p r z e d m i o t a m i d e n o t o w a n y m i p r z e z z w r o t y z ł o ż o n e ze słów, k t ó r y c h z n a c z e n i a z n a m y . Ż e b y Avymienić b a r d z o w a ż n y p r z y k ł a d : n i e m a c h y b a p o w o d u p r z y ­ p u s z c z a ć , że k i e d y k o l w i e k o s i ą g a m y p o z n a n i e c u d z e j p s y c h i k i , s k o r o n i g d y w p r o s t jej n i e p o s t r z e g a m y ; t o z a t e m , co o niej w i e m y , u z y s k u j e się z a p o m o c ą d e n o t o w a n i a . W s z e l k i e m y ś l e n i e m u s i b r a ć swój p o c z ą t e k o d p o z n a n i a z m y s ł o w e g o , n a s t ę p n i e j e d n a k r o z w i j a się w m y ś l e n i e o w i e l u r z e c z a c h , k t ó r y c h b e z p o ś r e d n i o nie z n a m y . Tok moich w y w o d ó w będzie następujący. Zacznę w i e n i a t e o r i i , z a k t ó r ą m a m z a m i a r się o p o w i e d z i e ć omówię teorie Fregego i Meinonga, wykazując, czemu m n i e nie z a d o w a l a ; dalej p o d a m a r g u m e n t y n a rzecz t e o r i i ; w r e s z c i e w s k a ż ę p o k r ó t c e jej k o n s e k w e n c j e od przedsta­ *; n a s t ę p n i e ż a d n a z nich mej własnej filozoficzne.

* Sprawę tę omawiałem w Principles of Mathematies, rozdz. V oraz § 476. Teoria, której tam bronię, jest niemal zupełnie taka sama, jak Fregego, różni się zaś zupełnie od teorii, której m a m bronić w następujących niżej rozważa­ niach.

Denotowanie

255

T e o r i a m o j a j e s t , k r ó t k o m ó w i ą c , n a s t ę p u j ą c a . J & k o pod&taw o w e p r z y j m u j ę p o j ę c i e z m i e n n e j ; w y r a ż e n i e m „C (%)" p o s ł u g u j ę się d l a o z n a c z e n i a s ą d u l o g i c z n e g o *, k t ó r e g o s k ł a d n i k i e m j e s t x, zmienna zasadniczo i całkowicie nieokreślona. Możemy t e d y roz­ w a ż y ć d w a p o j ę c i a : „C (x) j e s t z a w s z e p r a w d z i w e ' o r a z „ 0 (x) j e s t n i e k i e d y p r a w d z i w e " **. W ó w c z a s w s z y s t k o , n i c o r a z c o ś n a l e ż y rozumieć w następujący sposób:
4

C (wszystko) C (nic) C (coś)

z n a c z y : „C (x) j e s t z a w s z e p r a w d z i w e " ; z n a c z y : „«0 (x) j e s t f a ł s z e m » j e s t z a w s z e p r a w ­ dziwe" ; z n a c z y : „ M e p r a w d ą j e s t , że «C (x) j e s t f a ł s z e m » jest zawsze prawdziwe"

P o j ę c i e „C (x) j e s t z a w s z e p r a w d z i w e " p r z y j ę t o t u j a k o o s t a t e c z n e i n i e d a j ą c e się z d e f i n i o w a ć , p o z o s t a ł e z a ś d e f i n i u j e się z a p o m o c ą n i e g o . Z a k ł a d a się, że w s z y s t k o , n i c o r a z c o ś , g d y w y s t ę p u j ą s a m o d z i e l n i e , n i e m a j ą ż a d n e g o z n a c z e n i a , n a t o m i a s t p r z y p i s u j e się z n a c z e n i e k a ż d e m u s ą d o w i l o g i c z n e m u , w k t ó r y m s ł o w a t e figu­ r u j ą . J e s t t o z a s a d a t e o r i i d e n o t o w a n i a , z a k t ó r ą p r a g n ę się o p o ­ w i e d z i e ć : m i a n o w i c i e że z w r o t y d e n o t u j ą c e n i g d y s a m e p r z e z się n i e m a j ą j a k i e g o k o l w i e k z n a c z e n i a , lecz że k a ż d y s ą d l o g i c z n y , w którego słownym sformułowaniu występują, m a znaczenie. W s z y s t k i e t r u d n o ś c i z w i ą z a n e z d e n o t o w a n i e m są, j a k s ą d z ę , r e z u l t a t e m błędnej analizy sądów logicznych, k t ó r y c h sformuło­ wanie słowne zawiera zwroty denotujące. P o p r a w n ą analizę, jeśli się n i e m y l ę , m o ż n a d a l e j p r z e d s t a w i ć w n a s t ę p u j ą c y s p o s ó b . O t o p r z y p u ś ć m y , że p r a g n i e m y z i n t e r p r e t o w a ć s ą d l o g i c z n y : „ I m e t a m a n " . Jeśli to jest p r a w d a , t o spotkałem pewnego
1 0

* Ściślej — funkcji zdaniowej. ** Drugie z nich da się zdefiniować przy p o m o c y pierwszego, jeśli przyj­ miemy, że ma ono znaczyć: „Nieprawdą jest, że «C (x) jest fałszem» jest zawsze prawdziwe?" *** Niekiedy zamiast tego skomplikowanego zwrotu używać będę wy­ rażenia: „C (x) nie jest zawsze fałszywe" lub „C (x) jest niekiedy prawdziwe", jako w założeniu, n a m o c y d e f i n i c j i , znaczącego to samo, co ów skompliko­ w a n y zwrot. „Spotkałem (jakiegoś) człowieka", „Spotkałem (jakiegoś) mężczyznę".
1 0

256

Bertrand

Bussell

określonego człowieka; nie to j e d n a k stwierdzam. W e d ł u g n i o n e j p r z e z e m n i e t e o r i i t y m . co s t w i e r d z a m , j e s t :

bro­

„«Spotkałem x oraz x jest ludzkie» nie jest zawsze fałszywe". W ogóle, d e f i n i u j ą c k l a s ę l u d z i j a k o k l a s ę o b i e k t ó w orzecznik l u d z k i , m ó w i m y , że: mających

„C (a m a n ) " z n a c z y : „«C (x) o r a z x j e s t l u d z k i e » n i e j e s t zawsze fałszywe". P o z o s t a w i a się t u s a m o „ a m a n " , c a ł k o w i c i e p o z b a w i o n e z n a c z e n i a , n a t o m i a s t n a d a j e się z n a c z e n i e k a ż d e m u s ą d o w i l o g i c z n e m u , w którego sformułowaniu słownym występuje „a m a n " . R o z w a ż m y z k o l e i s ą d l o g i c z n y : „ W s z y s c y l u d z i e są ś m i e r t e l n i " . S ą d t e n * j e s t w r z e c z y w i s t o ś c i h i p o t e t y c z n y i s t a n o w i , że - j e ś l i coś j e s t c z ł o w i e k i e m , t o j e s t ś m i e r t e l n e . Czyli s t a n o w i , że jeśli x j e s t c z ł o w i e k i e m , t o x j e s t ś m i e r t e l n e , bez w z g l ę d u n a t o , c z y m x j e s t . A zatem podstawiając j e s t l u d z k i e " n a m i e j s c e „x j e s t czło­ wiekiem", otrzymujemy: „ W s z y s c y l u d z i e są ś m i e r t e l n i " z n a c z y : „ « J e ż e l i x j e s t l u d z k i e , to x jest śmiertelne» jest zawsze prawdziwe". T o j e s t w ł a ś n i e t o , co w logice f o r m a l n e j w y r a ż a się z a p o m o c ą p o w i e d z e n i a , że „ w s z y s c y l u d z i e są ś m i e r t e l n i " z n a c z y : „«x j e s t ludzkie)) i m p l i k u j e , iż «x j e s t śmiertelne)) d l a w s z e l k i c h w a r ­ tości #-a". W sposób bardziej ogólny p o w i a d a m y : „C ( w s z y s c y l u d z i e ) " z n a c z y : „ « J e ż e l i x j e s t l u d z k i e , t o C (x) j e s t prawdziwe)) jest zawsze p r a w d z i w e " . Podobnie: „C ( ż a d n i l u d z i e ) " z n a c z y : „ « J e ż e l i x j e s t l u d z k i e , t o C {x) j e s t fałszywe)) j e s t z a w s z e p r a w d z i w e " . „C ( n i e k t ó r z y l u d z i e ) " z n a c z y ć b ę d z i e t o s a m o , c o : „ C ( a m a n ) " * * ,
* Jak mądrze wykazał p. Bradley w Logice, Księga I, rozdz. II. ** Z psychologicznego p u n k t u widzenia, w wyrażeniu „C (a man)" tkwi sugestia, iż idzie o j e d n e g o t y l k o , a w wyrażeniu „C (niektórzy ludzie)" — że o w i ę c e j n i ż j e d n e g o ; nam jednak wolno pominąć te sugestie — w za­ rysie wstępnym.

Denotowanie

257

zaś „C (a m a n ) " z n a c z y : „ N i e p r a w d a , ż e «C (x) o r a z x j e s t l u d z k i e » jest zawsze fałszywe". „C ( k a ż d y c z ł o w i e k ) " z n a c z y ć b ę d z i e t o s a m o , c o : „C ( w s z y s c y ludzie)". Pozostaje podać interpretację zwrotów zawierających t h e . Są t o n i e w ą t p l i w i e n a j b a r d z i e j i n t e r e s u j ą c e i n a j t r u d n i e j s z e spośród zwrotów denotujących. W e ź m y jako przykład: „The f a t h e r of C h a r l e s T T w a s e x e c u t e d " . W z d a n i u t y m s t w i e r d z a się, że i s t n i a ł j a k i ś x, k t ó r y b y ł o j c e m K a r o l a I I , i ż e z o s t a ł s t r a c o n y . O t ó ż t h e , u ż y t e w s p o s ó b ścisły, p o c i ą g a z a s o b ą j e d y n o ś ć ; c o p r a w d a , m ó w i m y : „ t h e s o n of S o - a n d - s o " , n a w e t jeśli S o - a n d - s o m a kilku synów, bardziej jednak poprawne byłoby w takim wy­ p a d k u „ a s o n of S o - a n d - s o " . D l a n a s z y c h z a t e m c e l ó w p r z y j ­ m u j e m y , że t h e p o c i ą g a ża~sobą j e d y n o ś ć . A^więc g d y p o w f a d a m y : „ ^ T M ^ i r r l a t h e r of C h a r l e s I I " , t o n i e t y l k o s t w i e r d z a m y , że x p o z o s t a w a ł w o k r e ś l o n y m s t o s u n k u p o k r e w i e ń s t w a w z g l ę d e m K a r o l a I I , lecz r ó w n i e ż , ż e n i k t p o z a t y m w t y m ż e s t o s u n k u n i e pozostawał. Relację, o której mowa, bez założenia jedyności i bez z w r o t ó w d e n o t u j ą c y c h , w y r a ż a z d a n i e : „x b e g a t C h a r l e s I I " . A b y o t r z y m a ć r ó w n o w a ż n i k z d a n i a : „x w a s t h e f a t h e r of Charles I I " , m u s i m y d o d a ć : „Jeśli y jest różny o d #-a, t o y nie s p ł o d z i ł K a r o l a I I " , l u b — co j e s t r ó w n o w a ż n e — „ J e ż e l i y s p ł o ­ dził K a r o l a I I , t o y j e s t t o ż s a m y z # - e m " . A z a t e m : „x j e s t o j c e m K a r o l a I I " , p r z e c h o d z i w : „a? s p ł o d z i ł K a r o l a I I ; o r a z «jeżeli y s p ł o d z i ł K a r o l a I I , t o y j e s t t o ż s a m y z x-em» j e s t z a w s z e p r a w ­ dziwe w odniesieniu do #-a".
1 2 1 3 1 4 15 1 6 1 1

Rodzajnik, czyli przedimek określony; „ten", „ta", „to", „ci", „te"; „jedyny". „Ojciec Karola II został stracony". „(Ten oto) syn Takiego a takiego", „(ten oto) s y n Tego a tego"; „(jedyny) syn Takiego a takiego", „(jedyny) syn Tego a tego". „(Jakiś) syn Takiego a takiego, „(któryś) syn Tego a tego". „x b y ł ojcem Karola II". „x spłodził Karola II".
12 1 3 1 4 16 16

1 1

258

Bertrand

Bussell

A więc „Ojciec K a r o l a I I został s t r a c o n y " przechodzi w : „ N i e j e s t z a w s z e f a ł s z e m w o d n i e s i e n i u d o x, że x s p ł o d z i ł K a r o l a I I * i że x z o s t a ł s t r a c o n y , i że «jeśli y s p ł o d z i ł K a r o l a I I , t o y j e s t t o ż s a m y z x-em» j e s t z a w s z e p r a w d z i w e w o d n i e s i e n i u d o y - a " . I n t e r p r e t a c j a t a m o ż e się w y d a w a ć n i e c o n i e p r a w d o p o d o b n a , ja jednak obecnie nie podaję uzasadnienia, tylko p r z e d s t a w i a m teorię. A b y p o d a ć i n t e r p r e t a c j ę w y r a ż e n i a „C ( t h e f a t h e r of C h a r ­ les I I ) " , g d z i e C z a s t ę p u j e d o w o l n ą w y p o w i e d ź o n i m , w i n n i ś m y t y l k o w p o w y ż s z y m p o d s t a w i ć C (x) z a m i a s t „x z o s t a ł s t r a c o n y " . Z a u w a ż m y , że w e d ł u g p o w y ż s z e j i n t e r p r e t a c j i , b e z w z g l ę d u n a t o , j a k i m b y C t w i e r d z e n i e m b y ć m o g ł o , „C ( t h e f a t h e r of C h a r ­ les I I ) " — i m p l i k u j e : „ N i e j e s t z a w s z e f a ł s z e m w o d n i e s i e n i u d o a?, że «jeśli y s p ł o ­ dził K a r o l a I I , t o y j e s t t o ż s a m y z x-em» j e s t z a w s z e p r a w d z i w e w o d n i e s i e n i u d o 2/-a", c z y l i t o , co w z w y k ł y m j ę z y k u w y r a ż a m y m ó w i ą c : „ C h a r l e s I I h a d one father a n d no m o r e " . Jeśli przeto w a r u n e k t e n nie jest s p e ł n i o n y , t o k a ż d y s ą d l o g i c z n y , m a j ą c y p o s t a ć : „C (ojciec K a r o l a I I ) " , s t a j e się f a ł s z e m . T a k w i ę c n p . k a ż d y s ą d l o g i c z n y , m a j ą c y k s z t a ł t : „C ( t h e p r e s e n t K i n g of F r a n c e ) " , j e s t f a ł s z y w y . W i e l k a t o z a l e t a n i n i e j s z e j t e o r i i . W y k a ż ę p ó ź n i e j , że n i e s p r z e ­ c i w i a się t o p r a w u s p r z e c z n o ś c i , j a k b y się m o g ł o w p i e r w s z e j chwili w y d a w a ć .
11 1 8

\

\

Uwagi powyższe dają redukcję wszelkich sądów logicznych, w k t ó r y c h w y s t ę p u j ą z w r o t y dęnotnj.ące^ d o s f o r m u ł o w a ń w o l n y c h od takich zwrotów. Dlaczego koniecznie trzeba takiej redukcji d o k o n a ć , p o s t a r a m y się w y k a z a ć w t o k u d a l s z e j d y s k u s j i . Ś w i a d e c t w e m n a r z e c z p o w y ż s z e j t e o r i i są - t r u d n o ś c i , n i e ­ uniknione chyba, gdy zwroty denotujące, spotykane w słownych sformułowaniach sądów logicznych, t r a k t u j e m y jako wyrażenia, k t ó r e występują zamiast zwykłych składników t y c h sądów. Spośród teorii, dopuszczających takie składniki, najprostsza jest
1 6 1 7

„Karol II miał tylko jednego ojca". „(Ten oto) obecny król Francji", „(jedyny) obecny król Francji".

Denotowanie

259

t e o r i a M e i n o n g a *. T e o r i a t a k a ż d y p o p r a w n y p o d w z g l ę d e m g r a m a t y c z n y m zwrot denotnjący u w a ż a za wyrażenie, k t ó r e wy­ stępuje z a m i a s t jakiegoś o b i e k t u . T a k więc „ t h e p r e s e n t K i n g of F r a n c e " , „ t h e r o u n d s ą u a r e " etc. mają to być autentyczne o b i e k t y ^ P r z y z n a j e się, że o b i e k t y t a k i e n i e i s t n i e j ą , n i e m n i e j j e d n a k u w a ż a się j e za o b i e k t y . J e s t t o z a p a t r y w a n i e , k t ó r e s a m o w sobie kryje t r u d n o ś c i ; ^ g ł ó w n y j e d n a k z a r z u t polega n a t y m , że t a k i e o b i e k t y — w e d ł u g p o w s z e c h n e j o p i n i i — c z ę s t o n a r u s z a j ą p r a w o s p r z e c z n o ś c i . U t r z y m u j e się n p . , j a k o b y ( j e d y n y ) i s t n i e j ą c y obecny król F r a n c j i istniał, a zarazem nie istniał, j a k o b y (ten oto) okrągły k w a d r a t b y ł okrągły, a z a r a z e m nieokrągły, etc. To zaś j e s t n i e d o p r z y j ę c i a ; jeśli w i ę c m o ż n a z n a l e ź ć j a k ą k o l w i e k t e o r i ę , k t ó r a b y u n i k n ę ł a t e g o r e z u l t a t u , t o n a p e w n o trzeba j e j d a ć
1 9 2 0

pierwszeństwo. Powyższego pogwałcenia p r a w a sprzeczności u n i k a teoria Fregego. Rozróżnia on w zwrocie d e n o t u j ą c y m d w a elementy, k t ó r e m o ż e m y n a z w a ć z n a c z e n i e m i d e n o t a c j ą **. O t o n p . w y ­ rażenie „środek m a s y systemu słonecznego n a początku dwu­ dziestego stulecia" jest wysoce złożone p o d względem z n a c z e n i a , n a t o m i a s t j e g o d e n o t a c j ą t o o k r e ś l o n y p u n k t , a w i ę c coś p r o s t e g o . S y s t e m s ł o n e c z n y , d w u d z i e s t e s t u l e c i e e t c . są składnikami wspomnianego z n a c z e n i a ; natomiast d e n o t a c j ą , o której mó­ w i m y , W ogóle n i e m a ż a d n y c h s k ł a d n i k ó w ***. J e d n ą z z a l e t t e g o
* Zobacz Untersuchungen zur Gegenstandstheorie und Psychologie, Leipzig 1904, pierwsze trzy artykuły (Meinonga, Amesedera i Mally'ego). ** Zob. Gottlob Frege, tlber Sinn und Bedeutung, „Zeitschr. f. Philos. und Philos. Kritik", 1892 [w niniejszym tomie zob. s. 225—251]. *** Frege rozróżnia te dwa elementy, znaczenie i denotację, wszędzie, a nie tylko w złożonych zwrotach denotujących. A zatem to właśnie z n a c z e ­ n i a składników zespołu denotującego wchodzą w skład jego z n a c z e n i a , nie zaś ich d e n o t a c j ą . W sądzie logicznym: „Mont Blanc ma ponad 1000 m wysokości" — to właśnie, zdaniem Fregego, z n a c z e n i e wyrażenia „Mont Blanc", a nie faktycznie istniejąca góra, jest składnikiem z n a c z e n i a tego sądu. [W c y t o w a n y m tekście Fregego terminy „znaczenie" („Sinn") i „detonacja" („Bedeutung") oddano w przekładzie, odpowiednio, przez 'fśeits^i „nominat"]. „(Ten oto) okrągły kwadrat. „ S u b s i s t " — „istnieją", ale w sposób zależny, niesamodzielny, niesamoistny, w przeciwieństwie do istnienia niezależnego, samodzielnego („exist").
19 20

Logika i język

19

260

Bertrand

Russell

r o z r ó ż n i e n i a j e s t t o , że p o k a z u j e o n o , d l a c z e g o n i e r a z w a r t o s t w i e r d z i ć i d e n t y c z n o ś ć ^ G d y m ó w i m y : „ S c o t t is t h e a u t h o r of «Waverley»" , stwierdzamy identyczność denotacji przy jedno­ czesnej różnicy znaczenia. Nie b ę d ę j e d n a k p o w t a r z a ł a r g u m e n t ó w p r z e m a w i a j ą c y c h z a t ą t e o r i ą , j a k o że jej t w i e r d z e n i a p r z y t o c z y ł e m g d z i e i n d z i e j (loc. c i t . ) , a t e r a z i d z i e m i o i c h p r z e d y s k u t o w a n i e . J e d n a z pierwszych trudności, k t ó r e stają przed n a m i , gdy p r z y j m u j e m y p o g l ą d , iż z w r o t y d e n o t u j ą c e w y r a ż a j ą z n a c z e n i e , a d e n o t u j ą d e n o t a c j ę *, w i ą ż e się z w y p a d k a m i , k i e d y o w e j d e n o t a c j i , j a k się o k a z u j e , b r a k . G d y m ó w i m y : „ T h e K i n g of E p g l a n d is b a l d , n i e j e s t t o — w y d a w a ł o b y się — w y p o w i e d ź o z ł o ż o n y m z n a c z e n i u „ t h e K i n g of * E n g l a n d " , lecz o k o n ­ k r e t n y m c z ł o w i e k u , d e n o t o w a n y m p r z e z t o z n a c z e n i e . Ale t e r a z r o z w a ż m y : „ T h e K i n g of F r a n c e is b a l d " . N a p o d s t a w i e p a r a lelizmu formy — to również powinno być o denotacji zwrotu „ t h e K i n g of F r a n c e " . T e n j e d n a k z w r o t — a c z k o l w i e k m a z n a ­ c z e n i e , o ile m a j e „ t h e K i n g of E n g l a n d " — n a p e w n o n i e m a d e n o t a c j i , p r z y n a j m n i e j w ż a d n y m o c z y w i s t y m sensie. M o ż n a b y z a t e m m y ś l e ć , iż „ t h e K i n g of F r a n c e is b a l d " p o w i n n o b y ć n o n ­ s e n s e m ; n i e j e s t t o j e d n a k n o n s e n s , w o b e c t e g o że j e s t t o p o p r o s t u fałsz. A l b o z n ó w r o z w a ż m y t a k i o t o s ą d l o g i c z n y : „ J e ż e l i u j e s t klasą, k t ó r a m a t y l k o jeden element, t o t e n j e d y n y element jest e l e m e n t e m k l a s y u", c z y t e ż — m o ż n a t o i t a k s f o r m u ł o w a ć — „If u is a u n i t c l a s s , t h e u is a u" . S ą d t e n p o w i n i e n b y ć z a w s z e p r a w d z i w y , ponieważ jegoT"następnik jest p r a w d z i w y , i l e k r o ć p r a w d z i w y j e s t p o p r z e d n i k . A l e „ t h e u" t o z w r o t d e n o t u j ą c y ,
21 u 22 23 2 4 25

* W teorii tej mówię będziemy, że dany zwrot denotujący w y r a ż a znaczenie; a zarówno o o w y m zwrocie, jak i wspomnianym znaczeniu będziemy mówili, że d e n o t u j ą one denotację. Natomiast w teorii, której bronię, nie istnieje żadne z n a c z e n i e , tylko niekiedy — d e n o t a c j a . „Scott jest (jedynym) autorem «Waverleya»'\ „(Ten oto) król Anglii jest łysy", „(jedyny obecnie) król Anglii jest
2 1 22

łysy".
2 3 2 4

„(Ten oto) król Anglii", „(jedyny obecnie) król Anglii". „(Ten oto) król Francji jest łysy", „(jedyny obecnie) król Francji jest „Jeżeli u jest klasą jednostkową, to (to oto jedyne) u jest (jakimś) u".

łysy".
2 5

Denotowanie

261

właśnie więc o jego denotacji, nie zaś o znaczeniu powiedziano, że j e s t ( p e w n y m ) u. N o , a jeśli u n i e j e s t k l a s ą j e d n o s t k o w ą , t o „ t h e u" n i c z e g o- c h y - b a - n i e d e n o t u j e ; n a s z z a t e m s ą d l o g i c z n y — w y g l ą d a ł o b y n a t o , że s t a j e się n o n s e n s e m , s k o r o t y l k o u p r z e s t a j e być klasą jednostkową. A l e p r z e c i e ż j e s t r z e c z ą z r o z u m i a ł ą , że t a k i e s ą d y l o g i c z n e n i e s t a j ą się n o n s e n s a m i , d l a t e g o t y l k o że i c h p o p r z e d n i k i są f a ł s z y w e . K r ó l w Burzy m ó g ł b y r z e c : „ J e ś l i F e r d y n a n d n i e u t o n ą ł , F e r d y ­ n a n d jest m y m j e d y n y m synem". Otóż „mój jedyny syn" to zwrot denotujący, który — na pierwszy rzut oka — m a denotację wtedy i tylko wtedy, gdy m a m dokładnie jednego syna. Niemniej jednak powyższa wypowiedź pozostałaby prawdziwa, gdyby F e r d y n a n d rzeczywiście utonął. A z a t e m m u s i m y albo zapewnić denotację w w y p a d k a c h , g d y n a pierwszy r z u t oka jej b r a k , albo też zre­ z y g n o w a ć z p o g l ą d u , że t o w ł a ś n i e o o w ą d e n o t a c j ę c h o d z i w są­ dach logicznych, zawierających zwroty denotujące. O p o w i a d a m się z a d r u g ą z t y c h m o ż l i w o ś c i . P i e r w s z ą m o ż n a p r z y j ą ć , t a k j a k to uczynił Meinong, uznając obiekty, k t ó r e nie istnieją , a zaprze-/ czając, j a k o b y b y ł y one posłuszne p r a w u sprzeczności; tego j e d n a k n a l e ż y w m i a r ę m o ż n o ś c i u n i k a ć . I n n e w y j ś c i e w r a n d a c h tejże( p i e r w s z e j m o ż l i w o ś c i (idzie ciągle o w s p o m n i a n ą t u a l t e r n a t y w ę ) w y b r a ł F r e g e , k t ó r y definicyjnie zawarowuje p e w n ą czysto u m o w n ą denotację, w w y p a d k a c h g d y w p r z e c i w n y m razie wcale b y jej n i e b y ł o . T a k więc „ t h e K i n g of F r a n c e " m a d e n o t o w a ć k l a s ę z e r o w ^ f ^ f c h e o n l y s o n of M r . S o - a n d - s o " (który to pan" m a j a k się p a t r z y r o d z i n ę d z i e s i ę c i o o s o b o w ą ) m a d e n o t o w a ć k l a s ę w s z y s t ^ kich jego synów, itd, Ale t a p r o c e d u r a , choć może i nie d o p r o w a d z a ; do faktycznego błędu logicznego, t o j e d n a k jest w sposób oczywisty sztuczna i nie daje właściwej analizy naszego p r z e d m i o t u . Jeśli się w i ę c z g o d z i m y , że z w r o t y d e n o t u j ą c e z a z w y c z a j m a j ą t e d w i e strony, mianowicie znaczenie i denotację, to w y p a d k i , w k t ó ­ r y c h — j a k się z d a j e — n i e m a ż a d n e j d e n o t a c j i , s p r a w i a j ą / t r u d n o ś c i z a r ó w n o p r z y z a ł o ż e n i u , iż r z e c z y w i ś c i e i s t n i e j e d e n o - \ t a c j a , j a k p r z y z a ł o ż e n i u , iż t a k o w e j n a p r a w d ę n i e m a . \
26 2 6 a
26 2 6 a

„Subsist"; zob. przypis 20, s. 259. „(Ten oto) jedyny syn pana Takiego a takiego".

1

19*

262

Bertrand

Bussell

Teorię logiczną m o ż n a w y p r ó b o w a ć b a d a j ą c , w jakiej mierze r a d z i sobie o n a z ł a m i g ł ó w k a m i ; i z d r o w y t o sposób postępowa­ nia, rozmyślając n a d logiką z a d a w a ć sobie do rozwiązania możliwie j a k n a j w i ę c e j ł a m i g ł ó w e k , t e b o w i e m służą p o d o b n e m u celowi, j a k e k s p e r y m e n t y w fizyce. D l a t e g o p o d a m t r z y ł a m i g ł ó w k i , które teoria dotycząca denotowania powinna móc rozwiązać; n a s t ę p n i e z a ś p o k a ż ę , że m o j a t e o r i a j e r o z w i ą z u j e . (1) J e ż e l i a j e s t i d e n t y c z n e z 6, t o c o k o l w i e k j e s t p r a w d ą o j e d n y m z nich, jest też p r a w d ą o drugim, oraz każde z t y c h dwóch m o ż n a p o d s t a w i ć n a m i e j s c e p o z o s t a ł e g o w d o w o l n y m sądzie logicznym, nie zmieniając przez to prawdziwości ani fałszywości o w e g o s ą d u . O t ó ż J e r z y I V p r a g n ą ł się d o w i e d z i e ć , c z y S c o t t jest a u t o r e m „Waverleya"; i faktycznie Scott j e s t autorem „ W a v e r l e y a " . Możemy z a t e m podstawić S c o t t n a miejsce a u t o r „Waverleya" i t y m s a m y m d o w i e ś ć , że J e r z y I V p r a g n ą ł się dowiedzieć, czy S c o t t jest S c o t t e m . A j e d n a k zainteresowanie prawem identyczności trudno przypisać pierwszemu dżentelme­ nowi Europy.
2 7 2 8

(2) N a m o c y p r a w a w y ł ą c z o n e g o ś r o d k a m u s i b y ć p r a w d ą albo „A jest B " , albo „A nie jest B " . A z a t e m p r a w d ą b y ć musi a l b o : „ T h e p r e s e n t K i n g of F r a n c e is b a l d " , a l b o : „ T h e p r e s e n t K i n g of F r a n c e is n o t b a l d " . A j e d n a k g d y b y ś m y w y l i c z y l i r z e c z y ł y s e , n a s t ę p n i e z a ś r z e c z y n i e ł y s e , t o n a ż a d n e j z t y c h list n i e znaleźlibyśmy (jedynego) obecnego króla Francji. Hegliści, k t ó r z y k o c h a j ą s y n t e z ę , w y c i ą g n ą p r a w d o p o d o b n i e w n i o s e k , że n o s i o n perukę. (3) E o z w a ż m y s ą d l o g i c z n y : „ A r ó ż n i się o d B " . J e ś l i t o p r a w d a , t o i s t n i e j e r ó ż n i c a m i ę d z y A o r a z B , co m o ż n a w y r a z i ć w p o s t a c i z d a n i a : „ T h e difference b e t w e e n A a n d B s u b s i s t s " . J e ś l i j e d n a k f a ł s z e m j e s t , iż A r ó ż n i się o d B , t o n i e m a r ó ż n i c y m i ę d z y A o r a z B , co m o ż n a w y r a z i ć w p o s t a c i z d a n i a : „ T h e dif29

„The author" — „(jedynym) autorem". „The author of «Waverley»" „(jedyny) autor «Waverleya»". „(Ta, o której mowa) różnica między A oraz B istnieje" [„Subsists"; zob. przypis 20, s. 259].
2 8 2 9

2 7

Denotowanie
3 0

263

ference b e t w e e n A a n d B does n o t subsist" . J a k ż e j e d n a k jakiś pie-byt może b y ć p o d m i o t e m sądu logicznego? „Myślę, więc jestem" wcale nie jest bardziej oczywiste niż: „Jestem p o d m i o t e m s ą d u l o g i c z n e g o , w i ę c j e s t e m " , p o d w a r u n k i e m że „ j e s t e m " u ż y t o d l a s t w i e r d z e n i a s u b z y s t e n c j i , c z y l i b y c i a *, n i e z a ś e g z y s t e n c j i . W y g l ą d a ł o b y w i ę c n a t o , że z a p r z e c z e n i e b y c i a c z e g o k o l w i e k m u s i zawsze mieć c h a r a k t e r wewnętrznie sprzeczny- ale widzieliśmy, w z w i ą z k u z M e i n o n g i e m , iż u z n a n i e b y c i a — t a k ż e n i e k i e d y p r o w a d z i d o s p r z e c z n o ś c i . A z a t e m jeśB"""Arofaz"'B n i e r ó ż n i ą się o d siebie, t o z a r ó w n o m n i e m a n i e , że i s t n i e j e , j a k m n i e m a n i e , że n i e i s t n i e j e t a k i o b i e k t , j a k „ t h e d i f f e r e n c e b e t w e e n A a n d B " , w y d a j ą się j e d n a k o w o n i e m o ż l i w e . Stosunek omawianego znaczenia do omawianej denotacji pociąga za sobą dosyć dziwne t r u d n o ś c i i już one s a m e starczą c h y b a z a d o w ó d , iż t e o r i a , k t ó r a d o n i c h p r o w a d z i , m u s i b y ć błędna. Gdy pragniemy mówić o z n a c z e n i u zwrotu denotującego, w p r z e c i w i e ń s t w i e d o jegi5 d e n o t a c j i , t o n a t u r a l n y m s p o s o b e m jest t u użycie cudzysłowów. 0 | o n p . m ó w i m y :
3 1

Środek m a s y systemu słonecznego t o p u n k t , nie zaś zespół denotujący ; „ Ś r o d e k m a s y s y s t e m u słonecznego" t o zespół d e n o t u j ą c y , nie zaś p u n k t .
3 2 N

Albo też: P i e r w s z y wiersz „ E l e g i i " G r a y a j e s t s ą d e m l o g i c z n y m . „ P i e r w s z y w i e r s z «Blegii» G r a y a " n i e j e s t s ą d e m l o g i c z n y m . B i o r ą c z a t e m d o w o l n y z w r o t d e n o t u j ą c y , p o w i e d z m y C, p r a g n i e m y rozważyć relację między C oraz „C", gdzie różnica między tymi dwoma elementami m a taki charakter, jak w przy­ toczonych wyżej dwóch przykładach.
* U ż y w a m tych słów jako synonimów [zob. przypis 20, s. 2 5 9 ] . „(Ta, o której mowa) różnica między A oraz B nie istnieje". „A n o n - e n t i t y " V - „(jakiś) nie-byt", „(jakaś) nicość", „coś nie istnieją­ cego", „coś, co ńfe jest bytem". „A denoting complex".
3 0 31 32

264

P r z e d e w s z y s t k i m : p o w i a d a m y , że g d y w y s t ę p u j e C, t o w ł a ś n i e d e n o t a c j a j e s t t y m , o c z y m się m ó w i ; g d y n a t o m i a s t w y s t ę ­ p u j e „ C " , t o t y m c z y m ś jest z n a c z e n i e . O t ó ż t a r e l a c j a z n a c z e ­ n i a i d e n o t a c j i n i e j e s t j e d y n i e j ę z y k o w a w Obrębie owego iwrotu: musi t u wchodzić w grę relacja logiczna, którą w y r a ż a m y mówiąc, że d a n e z n a c z e n i e 4 e n o t ^ ^ 4 a r n ą r - d e n o t a c j ę r - f f l e trudiro&ć^ k t ó r a p r z e d n a m i s t a j e , p o l e g a n a t y m , iż n i e u d a j e n a m się z a r a z e m / zachować związku znaczenia i denotacji o r a z nie dopuścić do tego, / b y b y ł y o n e j e d n y m i t y m s a m y m ; a t a k ż e n a t y m , iż d o o w e g o znaczenia nie m o ż n a dotrzeć inaczej, j a k t y l k o za pośrednictwem, Zwrotów d e n o t u j ą c y c h . D z i e j e się t o w n a s t ę p u j ą c y s p o s ó b . /" J e d e n i ten sam zwrot C miał mieć zarówno znaczenie, j a k ddi n o t a c j ę . A l e jeśli m ó w i m y o „ z n a c z e n i u o w e g o C " , d a j e t o nanjl z n a c z e n i e o d p o w i e d n i e j d e n o t a c j i (o ile w ogóle j e s t t a k o w e ) . „Znaczenie pierwszego wiersza «Elegii» G r a y a " jest t a k i e samo jak: „Znaczenie zdania: «Wieczorny dzwon obwieszcza pogrzeb gasnącego d n i a » " , a nie jest takie samo j a k : „Znaczenie z w r o t u : «pierwszy wiersz »Elegii« G r a y a » " . Ż e b y więc u z y s k a ć znaczenie, o k t ó r e n a m chodzi, m u s i m y mówić nie o „znaczeniu owego C", lecz o „ z n a c z e n i u « C » , k t ó r e j e s t i d e n t y c z n e z s a m y m „ C " . Analogicznie: „TJenotMja owego C " nie oznacza denotacji, o k t ó r ą n a m c h o d z i , lecz o z n a c z a coś, co d e n o t u j e (o ile w o g ó l e d e n o t u j e ) , t o , co j e s t d e n o t o w a n e p r z e z d e n o t a c j ę , o k t ó r ą n a m chodzi. M e c h n p . „C" będzie t o „zespół denotujący, k t ó r y wy­ stępuje w drugim z powyższych przykładów". Wówczas C = „pierwszy wiersz «Elegii» G r a y a " , a d e n o t a c j a owego C = Wie­ c z o r n y d z w o n o b w i e s z c z a p o g r z e b g a s n ą c e g o d n i a . A l e t y m , co m y ś m y c h c i e l i mieć jako omawianą denotację, było: „Pierwszy w i e r s z « E l e g i i » G r a y a " . A z a t e m n i e u d a ł o n a m się u z y s k a ć t e g o , c z e g o ś m y chcieli.
3 3 3 4 3 5 3 6

Trudność . i k w i ą c ą - J Ł J i i o ^ ę n i u o znaczeniu zespołu
33

denotują-

„The meaning of C" — „znaczenie Cea". „The curfew tolls the knell of parting day" — (dosłownie) „Hasło do gaszenia ogni wydzwania podzwonne odchodzącemu dniu". „The meaning of «C»" — „znaczenie (zwrotu) «C»". „The denotation of C" —- „denotacja C e a " .
3 4 35 36

Denotowanie

265

cego m o ż n a t a k s c h a r a k t e r y z o w a ć . W t y m m o m e n c i e gdy umieszczamy ów zespół - w a d z i e l o g i c z n y m , sąd t e n zaczyna b y ć s ą d e m o o d p o w i e d n i e j d e n o t a c j i ; g d y więc b u d u j e m y s ą d l o g i c z n y , k t ó r e g o p o d m i o t e m j e s t „ z n a c z e n i e o w e g o C", t o w ó w c z a s p o d ­ m i o t t e n — t o z n a c z e n i e (o ile w ogóle j e s t t a k o w e ) o d p o w i e d n i e j denotacji; a t o nie było zamierzone. Skłania to nas do powiedze­ n i a , że g d y r o z r ó ż n i a m y z n a c z e n i e i d e n o t a c j ę , t o m u s i m y się zajmować takim oto znaczeniem: znaczenie to m a denotację oraz jest p e w n y m zespołem, i nie istnieje nic innego, poza o w y m z n a c z e n i e m , co m o ż n a b y - n a z w a ć t a k i m z e s p o ł e m i o c z y m m o ż n a b y p o w i e d z i e ć , że m a z a r ó w n o z n a c z e n i e , j a k d e n o t a c j ę . W ł a ś c i ­ w y m s f o r m u ł o w a n i e m , jeśli i d z i e o o m a w i a n e z a p a t r y w a n i e , b ę b ę d z i e , iż p e w n e z n a c z e n i a m a j ą d e n o t a c j ę . T o j e d n a k s p r a w i a t y l k o , że n a s z a t r u d n o ś ć , t k w i ą c a w m ó ­ w i e n i u o z n a c z e n i a c h , s t a j e się b a r d z i e j w i d o c z n a . T f z ^ j U l i j T n y b o w i e m , iż C j e s t n a s z y m z e s p o ł e m ; w ó w c z a s p o w i n n i ś m y p o ­ w i e d z i e ć , że C j e s t z n a c z e n i e m t e g o z e s p o ł u . N i e m n i e j j e d n a k , i l e k r o ć C w y s t ę p u j e b e z c u d z y s ł o w u , t y l e k r o ć t o , co się m ó w i , n i e s t o s u j e się d o o w e g o z n a c z e n i a , lecz t y l k o d o o d p o w i e d n i e j denotacji, t a k jak wtedy, gdy powiadamy: Środek masy systemu s ł o n e c z n e g o j e s t „ p u n k t e m . Ą w i ę c , a b y b y ł a m o w a o s a m y m O, czyli a b y p o w s t a ł s ą d l o g i c z n y o o w y m z n a c z e n i u , n a s z y m p o d m i o t e m _ n i 0 m o ż e b y ć C. t y l k o , coś, p r z e z , c o 0 j g s t j d e n o t o ^ a a e . A z&tem „ 0 " , k t ó r e j e s t t y m w ł a ś n i e ^ e z e g o u ż y w a m y , g d y c h c e m y mówić o w s p o m n i a n y m znaczeniu, musi b y ć nie o w y m znaczeniem, lecz c z y m ś , p r z e z co o w o z n a c z e n i e j e s t d e n o t o w a n e . C w i ę c n i e m o ż e b y ć s k ł a d n i k i e m t e g o z e s p o ł u ( t a k j a k jGsttfifft w z w r o c i e „ z n a ­ czenie owego C" ) ; b o jeśli C się p o j a w i w t y m z e s p o l e , w ó w c z a s t y m , co w y s t ą p i , b ę d z i e j e g o d e n o t a c j ą , a n i e j e g o z n a c z e n i e , nie m a zaś żadnej drogi powrotnej od denotacji do znaczeń, po­ nieważ k a ż d y obiekt może b y ć denotowany przez nieograniczoną liczbę różnych zwrotów denotujących.
3 6 a

W y d a w a ł o b y się p r z e t o , że „ C " o r a z C są r ó ż n y m i b y t a m i , t a k i m i że 0 j e s t d e n o t o w a n e p r z e z „ C " ; t o j e d n a k n i e m o ż e s t a 3 6 a

„The meaning of C".

266

Bertrand

Bussell

n o w i ć w y t ł u m a c z e n i a , pcmiawąż r e l a c j a „ C " w z g l ę d e m O p o z o s t a j e całkowicie tajemnicza; i gdzie m a m y natrafić n a ów denotujący zespół „0", przez k t ó r y T T m a b y ć d e n o t o w a n e f P o z a t y m , g d y 0 z j a w i a się w s ą d z i e l o g i c z n y m , w ó w c z a s t y m , co w y s t ę p u j e , j e s t n i e t y l k o odpowiednia d e n o t a c j a (jak z o b a c z y m y w n a s t ę p n y m ustępie); n a razie j e d n a k , w świetle r o z w a ż a n y c h poglądów, C — to tylko denotacja, znaczenie zaś zostaje całkowicie przesu­ nięte do „C". J e s t to g m a t w a n i n a nie do rozwikłania i c h y b a do­ w o d z i , ż e c a ł e r o z r ó ż n i e n i e z n a c z e n i a o r a z d e n o t a c j i z o s t a ł o źle pomyślane. ;., £:> T e g o , że z n a c z e n i e j e s t c z y m ś i s t o t n y m , g d y w s ą d z i e lo­ g i c z n y m p o j a w i a się z w r o t d e n o t u j ą c y , f o r m a l n i e d o w o d z i c y t o ­ w a n a łamigłówka n a t e m a t a u t o r a „Waverleya". Sąd logiczny ^Scott był autorem «Waverleya»" -— m a w ł a s n o ś ć n i e p r z y s ł u ­ g u j ą c ą s ą d o w i : „ S c o t t b y ł S c o t t e m " , t ę m i a n o w i c i e , że J e r z y I V p r a g n ą ł się d o w i e d z i e ć , c z y t o p r a w d a . T e w i ę c d w a s ą d y l o g i c z n e n i e są i d e n t y c z n e ; a z a t e m z a r ó w n o z n a c z e n i e z w r o t u „ t h e a u t h o r of « W a v e r l e y » " , j a k j e g o d e n o t a c j a — m u s L b y ^ jeżeli o b s t a j e m y p r z y p o g l ą d z i e , k t ó r e m u r o z r ó ż n i e n i e t o j e s t w ł a ś c i w e . A j e d n a k , j a k e ś m y d o p i e r o co widzieli, d o p ó k i t r z y m a m y się t e g o p o g l ą d u , j e s t e ś m y z m u s z e n i t w i e r d z i ć , że t y l k o o w a d e n o ­ tacja m o ż e b y ć czymś i s t o t n y m . T r z e b a więc o m a w i a n y p u n k t widzenia odrzucić.
3 6 b

Pozostaje pokazać, w jaki sposób wszystkie te rozważane ł a m i g ł ó w k i r o z w i ą z u j e się p r z y p o m o c y t e o r i i , k t ó r ą ś m y w y ­ jaśniali n a początku tego artykułu. Zgodnie z poglądem, którego jestem zwolennikiem, zwrot d e n o t u j ą c y — t o w p i e r w s z y m rzędzie c z ę ś ć zdania, i nie m a on, p o d o b n i e j a k w i ę k s z o ś ć p o j e d y n c z y c h słów, ż a d n e g o z n a c z e n i a n a w ł a s n y swój r a c h u n e k . Jeśli m ó w i ę : „Scott was a m a n " , t o jest t o w y p o w i e d ź m a j ą c a p o s t a ć : „a? w a s a m a n " — i m a o n a s ł o w o „ S c o t t " j a k o swój p o d m i o t . J e ś l i n a t o m i a s t m ó w i ę : „ T h e a u t h o r
3 7 3 8

36ł)

3 7

38

„Scott w a s t h e author of «Waverley»". „Scott był (jakimś) człowiekiem", „Scott był (pewnym) mężczyzną". „x był (jakimś) człowiekiem", „a? był (pewnym) mężczyzną".

Denotowanie
39

267

of « \ V a v e r l e y » w a s a m a n " , t o n i e j e s t t o w y p o w i e d ź , m a j ą c a p o s t a ć : „,r w a s a m a n " , i n i e m a o n a s ł ó w : „ T h e a u t h o r of « W a verley>>" j a k o s w e g o p o d m i o t u . S k r a c a j ą c w y p o w i e d ź s f o r m u ł o ­ waną na początku tego artykułu, możemy — zamiast: „The a u t h o r of « W a v e r l e y » w a s a m a n " — p o w i e d z i e ć , j a k n a s t ę p u j e : „One a n d only one entity wrote «Waverley», a n d t h a t one was a m a n " . ( N i e j e s t t o t a k ściśle t o , co się m a n a m y ś l i , j a k w w y ­ p a d k u pierwszej wypowiedzi; ale łatwiej to zrozumieć). Mówiąc więc o g ó l n i e : p r z y j m i j m y , że p r a g n i e m y p o w i e d z i e ć , iż ( j e d y n y ) a u t o r « W a v e r l e y a » m i a ł w ł a s n o ś ć < > a w ó w c z a s t o , co p r a g n i e m y Ź, powiedzieć, równoważne jest zdaniu: „ J e d n a i tylko jedna istota napisała «Waverleya» i istota t a miała własność # " .
4 0

Wyjaśnienie d e n o t a c j i jest teraz następujące. K a ż d y sąd l o g i c z n y , w k t ó r y m w y s t ę p u j e „ t h e a u t h o r of « W a v e r l e y » " , i n t e r ­ p r e t o w a n y j a k w y ż e j , n p . s ą d „ S c o t t w a s t h e a u t h o r of « W a v e r l e y » " (czyli „ S c o t t b y ł i d e n t y c z n y z ( j e d y n y m ) a u t o r e m « W a v e r l e y a » " ) — s t a j e się s ą d e m : „ O n e a n d o n l y o n e e n t i t y wrote «Waverley», and Scott was identical with that o n e " ; a l b o w r a c a j ą c d o p o s t a c i w p e ł n i r o z w i n i ę t e j : „ I t is n o t a l w a y s false of x t h a t x w r o t e « W a v e r l e y » , t h a t i t is a l w a y s t r u e of y t h a t if y w r o t e « W a v e r l e y » y is i d e n t i c a l w i t h x, a n d t h a t S c o t t is i d e n t i c a l w i t h ,r" . J e ś l i w i ę c „ C " j e s t z w r o t e m d e n o t u j ą c y m , t o m o ż e się z d a r z y ć , że i s t n i e j e j e d e n b y t x (nie m o ż e t u b y ć więcej niż j e d e n ) , w o d n i e s i e n i u d o k t ó r e g o p r a w d z i w y j e s t s ą d l o g i c z n y „x j e s t i d e n t y c z n e z C", o ile s ą d t e n i n t e r p r e t u j e się j a k w y ż e j . M o ż e m y p r z e t o p o w i e d z i e ć , iż ó w b y t x t o d e n o t a c j ą w s p o m n i a ­ nego zwrotu „C". Scott z a t e m jest denotacją zwrotu „the a u t h o r
41 4 2 43

„(Jedyny) autor «Waverleya» był (jakimś) człowiekiem", „(ten oto) autor «Waverleya» był (pewnym) mężczyzną". „Jedna i tylko jedna istota napisała «Waverleya» i istota ta była (jakimś/pewnym) człowiekiem/mężczyzną". „Scott was identical with the author of «Waverley»". „Jedna i tylko jedna istota napisała «Waverleya» i Scott był identyczny z tą istotą". „Nie zawsze jest fałszem w odniesieniu do x, że x napisał «Waveiieya», gdy zawsze jest prawdą w odniesieniu do y, że jeśli y napisał «Waverleya», to y jest identyczn3 z x, oraz że Scott jest identyczny z x".
# 4 0 4 1 42 4 3 r

3 9

268

Bertrand

Bussell

of « W a v e r l e y » " . O w o „ C " w c u d z y s ł o w i e b ę d z i e p o p r o s t u z w r o ­ t e m , n i e z a ś c z y m ś , co m o ż n a b y n a z w a ć o d p o w i e d n i m z n a c z e ­ n i e m . Z w r o t t e n per se n i e m a ż a d n e g o z n a c z e n i a , p o n i e w a ż w ż a d n y m sądzie logicznym, zawierającym go, po p e ł n y m rozwi­ n i ę c i u o w e g o s ą d u — z w r o t u t e g o n i e b ę d z i e , r o z p ł y n i e się. W i d a ć t e r a z , że ł a m i g ł ó w k a n a t e m a t c i e k a w o ś c i J e r z e g o I V m a bardzo proste rozwiązanie. Sąd logiczny: „Scott was theautfaor of «Waveriey>^L - k t ó r y - w p o p r z e d n i m u s t ę p i e z o s t a ł n a p i s a n y w postaci nieskróconej, wcale nie zawiera składnika „ t h e a u t h o r of « W a v e r l e y » , n a k t ó r e g o m i e j s c e m o ż n a b y p o d s t a w i ć „ S c o t t " . W c a l e t o nie k o l i d u j e z p r a w d z i w o ś c i ą w n i o s k ó w w y n i k a j ą c y c h z d o k o n a n i a t e g o , co j e s t p o d w z g l ę d e m w e r b a l n y m p o d s t a w i e ­ n i e m „ S c o t t " n a m i e j s c e „ t h e a u t h o r of « W a v e r l e y » " , b y l e t y l k o „ t h e a u t h o r of « W a v e r l e y » " w y s t ę p o w a ł w r o z w a ż a n y m s ą d z i e j a k o z w r o t w u ż y c i u p r y m a r n y m , czyli p o d s t a w o w y m . B ó ż n i c a m i ę d z y ^ p r x m a r u y m ~ a s e k u n d a r n y m , czyli w t ó r n y m , u ż y c i e m zwrotów deaotujących jest t a k a oto: G d y m ó w i m y : „ J e r z y TV p r a g n ą ł się d o w i e d z i e ć , c z y t a k a t a k " — lub gdy m ó w i m y : „To a to jest dziwne", czy: „To a to jest p r a w d ą " e t c , owo „ t a k a t a k " bądź „to a t o " musi b y ć sądem l o g i c z n y m . Z a ł ó ż m y t e r a z , iż „ t a k a t a k " c z y „ t o a t o " z a w i e r a w sobie z w r o t d e n o t u j ą c y . M o ż e m y ó w z w r o t d e n o t u j ą c y u s u n ą ć albo z o b r ę b u p o d r z ę d n e g o sądu logicznego „ t a k a t a k " , albo z o b r ę b u całego tego sądu logicznego, w k t ó r y m „ t a k a t a k " jest jedynie składnikiem. W zależności od tego, j a k postąpimy, p o w s t a n ą różne sądy. Słyszałem o p e w n y m d r a ż l i w y m właści­ cielu j a c h t u , że g d y k t o ś z gości, w i d z ą c ó w j a c h t p o r a z p i e r w s z y , z a u w a ż y ł : „ M y ś l a ł e m , że t w ó j j a c h t j e s t w i ę k s z y niż w r z e c z y ­ wistości" , t e n odpowiedział: „ M e , m ó j j a c h t nie jest większy ńiż w rzeczywistości" . Gość ów miał n a myśli: „ W y m i a r y , które — j a k m y ś l a ł e m — m a t w ó j j a c h t , są w i ę k s z e o d t y c h , k t ó r e m a o n
r 4 4 45

„I thought your yacht was larger than it is" — (dosłownie): „Myślałem, że twój jacht jest większy, niż jest. „No, m y yacht is not larger than it is" — (dosłownie): „Nie, mój jacht nie jest większy, niż jest".
4 5

4 4

Denotowanie

269

f a k t y c z n i e " ; p r z y p i s a n o zaś jego słowom t a k i e znaczenie: „Myśla­ ł e m , że w y m i a r y t w e g o j a c h t u są w i ę k s z e o d w y m i a r ó w t w e g o j a c h t u " . Ż e b y wrócić do Jerzego I V i „ W a v e r l e y a " — g d y mó­ wimy: „George I V wished to k n o w whether Scott was t h e a u t h o r of « W a v e r l e y » " , t o n o r m a l n i e m a m y n a m y ś l i : „ J e r z y I V p r a g n ą ł się d o w i e d z i e ć , c z y j e d e n i t y l k o j e d e n c z ł o w i e k n a p i s a ł « \ V a v e r l e y a » i czy S c o t t j e s t o w y m c z ł o w i e k i e m " ; a l e m o ż e m y t a k ż e mieć na myśli: „ J e d e n i t y l k o j e d e n człowiek napisał « W a v e r l e y a » , a J e r z y I V p r a g n ą ł się d o w i e d z i e ć , c z y S c o t t j e s t o w y m c z ł o w i e k i e m " . P r z y t e j d r u g i e j i n t e r p r e t a c j i „ t h e a u t h o r of « W a v e r l e y » " m a c h a r a k t e r p r y m a r n y , p r z y pierwszej zaś — s e k u n d a r n y . Tę drugą interpretację można wyrazić przy po­ m o c y z d a n i a „ J e r z y I V p r a g n ą ł się d o w i e d z i e ć — co się t y c z y tego człowieka, k t ó r y faktycznie napisał « W a v e r l e y a » — czy to Scott" . Byłaby to prawda, gdyby np. J e r z y I V zobaczył Scotta z d a l e k a i z a p y t a ł : „Czy to S c o t t ? " S e k u n d a r n e użycie z w r o t u denotującego zdefiniować m o ż n a jako takie, w k t ó r y m występuje o n w sądzie l o g i c z n y m będącym jedynie składnikiem rozważa­ nego sądu logicznego, p r z y c z y m w s p o m n i a n e zastąpienie z w r o t u d e n o t u j ą c e g o w i n n o z o s t a ć d o k o n a n e w o b r ę b i e p, n i e z a ś w o b r ę ­ bie c a ł e g o o m a w i a n e g o s ą d u . T a k i e j d w u z n a c z n o ś c i , j a k m i ę d z y użyciem p r y m a r n y m a sekundarnym, trudno uniknąć w języku; n i e p r z y n o s i o n a j e d n a k s z k o d y , o ile m a m y się p r z e d nią n a b a c z ­ n o ś c i . W logice f o r m a l n e j ł a t w o j e j , r z e c z j a s n a , u n i k n ą ć .
4 6 4 7 48 49

Powyższe rozróżnienie użycia p r y m a r n e g o i sekundarnego daje n a m również możność rozwiązania kwestii, czy (jedyny) o b e c n y k r ó l F r a n c j i j e s t ł y s y , c z y t e ż n i e , a t a k ż e w ogóle z a g a d n i e n i a s t a n u logicznego zwrotów denotujących, k t ó r e niczego nie deno„Jerzy IV pragnął się dowiedzieć, czy Scott jest (jedynym) autorem «Waverleya»". „George IV wished to know whether one and only one man wrote «Waverley» and Scott was that man". „One and only one man wrote «Waverley» and George IV wished to know whether Scott was that man". „George IV wished to know, concerning the man who in fact wrote «Waverley», whether he was Scott".
4 7 4 8 4 9 4 6

270

Bertrand

Bussell

tują. Jeśli „C" jest z w r o t e m denotującym, n p . „the t e r m h a v i n g t h e p r o p e r t y F" , t o w ó w c z a s :
5 0

„O m a w ł a s n o ś ć 0" znaczy*: „Jeden i tylko jeden termin m a w s p o m n i a n ą własność F i t e n ż e t e r m i n m a ową własność 0 . Jeśli teraz owa własność F nie przysługuje ż a d n e m u terminowi b ą d ź p r z y s ł u g u j e k i l k u t e r m i n o m , t o z t e g o w y n i k a , że „C m a w ł a s n o ś ć <£" j e s t f a ł s z e m d l a w s z e l k i c h w a r t o ś c i z m i e n n e j 0. A z a t e m : „ T h e p r e s e n t K i n g of F r a n c e is b a l d " j e s t n a p e w n o f a ł s z y w e ; a „ t h e p r e s e n t K i n g of F r a n c e is n o t b a l d " j e s t f a ł s z y w e , o ile z n a c z y :
U 52

5 1

„Istnieje (jakaś) istota, k t ó r a jest teraz królem F r a n c j i i nie jest łysa" ,
53

j e s t n a t o m i a s t p r a w d z i w e , o ile z n a c z y : „Fałszem jest, że: istnieje (jakaś) istota, k t ó r a jest teraz k r ó l e m Francji i jest łysa" .
5 4

T o z n a c z y : „ T h e K i n g of F r a n c e is n o t b a l d " j e s t f a ł s z e m , jeśli „ t h e K i n g of F r a n c e " w y s t ę p u j e w u ż y c i u p r y m a r n y m , p r a w d ą z a ś — jeśli w s e k u n d a r n y m . W s z y s t k i e w i ę c s ą d y l o g i c z n e , w k t ó r y c h „ t h e K i n g of F r a n c e " w y s t ę p u j e w u ż y c i u p r y m a r n y m , są fał­ s z y w e ; z a p r z e c z e n i a t a k i c h s ą d ó w są p r a w d z i w e , w n i c h j e d n a k „ t h e K i n g of F r a n c e " w y s t ę p u j e w u ż y c i u s e k u n d a r n y m . T a k o t o u n i k n ę l i ś m y w n i o s k u , że ó w k r ó l F r a n c j i m a p e r u k ę . Teraz możemy także zrozumieć, w jaki sposób zaprzeczyć, że i s t n i e j e o b i e k t t a k i , j a k r ó ż n i c a m i ę d z y A o r a z B , w w y p a d k u g d y A o r a z B się n i e r ó ż n i ą . J e ś l i A o r a z B się r ó ż n i ą , t o i s t n i e j e jeden i tylko jeden b y t x t a k i , że: „# jest ową różnicą między A
* Jest to interpretacja skrótowa, nie zaś ściślejsza. „(Jedyny) termin mający (tę oto) własność F". „C has the property & . „One and only one term has the property F, and that one has the pro­ perty 0 " . „There is an e n t i t y which is no w King of France and is not bald". „It is false that there is an entity which is now King of France and is bald".
5 0 5 1 u 52 5 3 5 4

Denotowanie

271

o r a z B " — t o s ą d l o g i c z n y p r a w d z i w y ; j e ż e l i A o r a z B się n i e różnią, t o t a k i b y t x nie istnieje. Zgodnie z a t e m z n i e d a w n o wy­ j a ś n i o n y m z n a c z e n i e m denotacji, „ t h e difference b e t w e e n A and B " m a d e n o t a c j ę , g d y A o r a z B są r ó ż n e , n i e m a z a ś — w p r z e c i w n y m r a z i e . B ó ż n i c a t a s t o s u j e się w ogóle d o p r a w d z i ­ w y c h i f a ł s z y w y c h s ą d ó w l o g i c z n y c h . J e ż e l i „&BZ>" z n a c z y : a p o ­ z o s t a j e w s t o s u n k u B w z g l ę d e m &", t o g d y allb j e s t p r a w d ą , w ó w c z a s i s t n i e j e t a k i b y t , j a k ó w s t o s u n e k B m i ę d z y a o r a z b; g d y aRb j e s t f a ł s z e m , b y t t a k i n i e i s t n i e j e . Z k a ż d e g o w i ę c s ą d u logicznego m o ż n a zrobić zwrot denotujący, k t ó r y denotuje j a k ą ś i s t n i e j ą c ą r z e c z , jeśli ó w s ą d j e s t p r a w d z i w y , n i e d e n o t u j e z a ś .żadnego b y t u , jeśli ó w s ą d j e s t f a ł s z y w y . N p . p r a w d ą j e s t ( p r z y ­ n a j m n i e j b ę d z i e m y t a k m y ś l e ć ) , że Z i e m i a o b r a c a się w o k ó ł S ł o ń c a , a f a ł s z e m j e s t , że S ł o ń c e o b r a c a się w o k ó ł Z i e m i ; a z a t e m p r z e z „obrót Ziemi wokół Słońca" jest denotowany jakiś b y t , gdy tymczasem „obrót Słońca wokół Ziemi" nie denotuje żadnego b y t u *.
5 5 v 5 6 5 7

M o ż n a t e r a z w n a l e ż y t y s p o s ó b z a j ą ć się c a ł y m k r ó l e s t w e m b y t ó w nie istniejących realnie, takich jak: „okrągły k w a d r a t " , „ p a r z y s t a liczba pierwsza, różna od 2 " , „Apollo", „ H a m l e t " etc. W s z y s t k o t o są z w r o t y d e n o t u j ą c e , k t ó r e n i c z e g o n i e d e n o t u j ą . S ą d l o g i c z n y o A p o l l i n i e z n a c z y t y l e , co s ą d o t r z y m a n y w w y n i k u p o d s t a w i e n i a t e g o , co w e d ł u g s ł o w n i k a k l a s y c z n e g o r o z u m i e się przez Apollina, n p . „bóg słońca" . Wszystkie sądy logiczne, w k t ó r y c h w y s t ę p u j e A p o l l o , w i n n o się i n t e r p r e t o w a ć w e d l e p o ­ wyższych reguł, dotyczących zwrotów denotujących. Jeśli „Apollo" w y s t ę p u j e w użyciu p r y m a r n y m , to sąd logiczny, zawierający t e n w y r a z , j e s t f a ł s z y w y ; jeśli z a ś m a m y u ż y c i e s e k u n d a r n e , t o odpowiedni sąd logiczny może b y ć prawdziwy. P o d o b n i e też:
58 59

* Sądy logiczne, z których wywodzi się takie b y t y , nie są identyczne ani z t y m i bytami, ani też z sądami, iż o w y m b y t o m przysługuje subzystencja. „(Omawiana) różnica między A oraz B". „The revolution of the earth round the sun". „The revolution of the sun round t h e earth". „The even prime other than 2" — „(jedyna) parzysta liczba pierwsza, różna od 2". „The sun-god" — „(jedyny) bóg słoneczny".
5 5 5 6 5 7 58 5 9

Bertrand
6 0

Bussell

„ T h e r o u n d s ą u a r e is r o u n d " znaczy: „Istnieje jeden i tylko j e d e n b y t x, k t ó r y j e s t o k r ą g ł y i k w a d r a t o w y , i b y t t e n j e s t okrągły" , a t o sąd logiczny fałszywy, nie zaś — j a k u t r z y m u j e Meinong — prawdziwy. „ I s t o t a n a j d o s k o n a l s z a o d z n a c z a się w s z e l k i m i d o s k o n a ł o ś c i a m i ; e g z y s t e n c j a t o d o s k o n a ł o ś ć ; z a t e m I s t o t a n a j d o s k o n a l s z a ist­ nieje" — przechodzi w:
61 6 2

„ J e s t j e d e n i t y l k o j e d e n b y t x, k t ó r y j e s t n a j d o s k o n a l s z y ; b y t t e n o d z n a c z a się w s z e l k i m i d o s k o n a ł o ś c i a m i , e g z y s t e n c j a t o doskonałość, zatem b y t ów istnieje" .
63

J a k o dowód, nie spełnia to swego z a d a n i a n a s k u t e k b r a k u uza­ s a d n i e n i a p r z e s ł a n k i : „ I s t n i e j e j e d e n i t y l k o j e d e n b y t x, k t ó r y j e s t n a j d o s k o n a l s z y " *. P a n M a c Cali ( „ M i n d " , N . S., n r 54 o r a z n r 5 5 , s. 40.1) r o z ­ różnia indywidua dwojakiego rodzaju: realne i nierealne; w związku z t y m k l a s ę z e r o w ą definiuje j a k o k l a s ę z ł o ż o n ą ze w s z y s t k i c h i n d y w i d u ó w n i e r e a l n y c h . T k w i w t y m z a ł o ż e n i e , iż z w r o t y t a k i e , j a k „the present K i n g o | F r a n c e " , k t ó r e nie denotują żadnego i n d y w i d u u m realnego, niemniej j e d n a k denotują jakieś indy­ w i d u u m , t y l e ż e nierealne.. J e s t - t o w z a s a d z i e t e o r i a M e i n o n g a ; widzieliśmy zaś powód, k t ó r y każe ją odrzucić, ten mianowicie, iż k o l i d u j e o n a z p r a w e m s p r z e c z n o ś c i . P r z y p o m o c y n a s z e j t e o r i i d e n o t o w a n i a p o t r a f i m y obronić pogląd, że nie m a i a d n y c h indy* Można przeprowadzić rozumowanie, które b y wykazało w sposób nie­ zbity, że istnieją wszystkie elementy klasy istot najdoskonalszych; można też dowieść formalnie, że klasa ta nie może mieć w i ę c e j niż jeden element; ale, jeśli przyjąć definicję doskonałości jako posiadanie wszelkich predykatów pozytywnych, można dowieść prawie tak samo formalnie, iż klasa ta nie ma ani jednego elementu. „(Jedyny) okrągły kwadrat jest okrągły", „(ten oto) okrągły kwadrat jest okrągły". „There is one and only one entity x which is round and sąuare, and that entity is round". „The most perfect Being has all perfections; existence is a perfection; therefore the most perfect Being exists". „There is one and only one entity x which is most perfect; that one has all perfections; existence is a perfection; therefore that one exists".
6 0 6 1 62 6 3

Denotowanie

273

w i d u u i i w - J i i e r e a l n y c h ; z t y m j e d n a k , iż k l a s a c e r o w a t o - k l a & a n i e zawierająca ż a d n y c h elementów, nie zaś klasa, k t ó r a j a k o swe elementy zawiera wszystkie indywidua nierealne. Ezeczą w a ż n ą jest zdanie sobie s p r a w y , j a k i w p ł y w n a s z a teoria w y w i e r a n a i n t e r p r e t a c j ę definicji z b u d o w a n y c h p r z y p o m o c y z w r o t ó w d e n o t u j ą c y c h . W i ę k s z o ś ć definicji m a t e m a t y c z n y c h m a t a k i c h a r a k t e r , n p . : „ « m — n» m e a n s « t h e n u m b e r w h i c h , a d d e d t o iij g i v e s m » " . A z a t e m „ m — n" definiuje się j a k o z n a c z ą c e t o s a m o , co p e w i e n z w r o t d e n o t u j ą c y ; z g o d z i l i ś m y się j e d n a k , że i z o l o w a n e z w r o t y d e n o t u j ą e e n i e m a j ą ż a d n e g o z n a c z e n i a . A więc definicja t a faktycznie p o w i n n a p r z y b r a ć t a k ą p o s t a ć : „ A n y p r o p o s i t i o n c o n t a i n i n g «m — n» is t o m e a n t h e p r o p o s i t i o n w h i c h
6 4 6 5

r e s u l t s f r o m s u b s t i t u t i n g for <<m n» « t h e n u m b e r w h i c h , a d d e d t o n, g i v e s m» ^.i3trzyniany w w y n i k u sąd logiczny interpretuje się w T n y ś l p o d a n y c h j u ż r e g u ł i n t e r p r e t o w a n i a s ą d ó w l o g i c z n y c h , w których słownym sformułowaniu zawarty jest zwrot denotu­ j ą c y . W w y p a d k u g d y m o r a z n są t a k i e , iż j e s t j e d n a i t y l k o j e d n a l i c z b a Xj k t ó r a , d o d a n a d o n, d a j e m , i s t n i e j e p e w n a l i c z b a <r, k t ó r ą m o ż n a p o d s t a w i ć n a miejsce m — n w k a ż d y m sądzie logicznym, z a w i e r a j ą c y m m — ??, n i e w y w o ł u j ą c p r z e z t o z m i a n y p r a w d z i ­ wości b ą d ź f a ł s z y w o ś c i o w e g o s ą d u . A l e w i n n y c h w y p a d k a c h wszystkie sądy logiczne, w k t ó r y c h „ M — n w y s t ę p u j e w użyciu p r y m a r n y m , są f a ł s z y w e .
u 66 u

\ I

Powyższa teoria tłumaczy przydatność i d e n t y c z n o ś c i . M k t , k t o nie pisze książki logicznej, nigdy nie m a ochoty powiedzieć „x j e s t x j a j e d n a k t w i e r d z e n i a o i d e n t y c z n o ś c i c z ę s t o f o r m u ł u j e się w t a k i e j p o s t a c i , j a k : „ S c o t t w a s t h e a u t h o r of « W a v e r l e y » "
U

„«m — n» znaczy: <<liczba, która, dodana do n, daje m»". W oryginale zarówno „w, —- w,", jak „liczba, która, dodana do n, daje w" figurują bez cudzy­ słowów. Słowo „rneans" obok przyjętego sensu „znaczy" ma jeszcze m. in. i drugi: „oznacza", tu jednak kontekst podsuwa pierwszą z tych możliwości. „Meaning"; w sprawie dwuznaczności tego terminu zob. przypis 64. „Każdy sąd logiczny, zawierający «m >i», winien znaczyć tyle, co sąd logiczny, który powstaje w wyniku podstawienia na miejscu «m — n» zwrotu: «liczba, która, dodana do n, daje m»". W oryginale „m — n" (w pierw­ szym wypadku) występuje bez cudzysłowu.
6 5 6,1

b4

274

Bertrand
6 7

Bussell

bądź „thou a r t t h e m a n " . Znaczenia takich sądów logicznych n i e s p o s ó b p o d a ć , n i e p o s ł u g u j ą c się p o j ę c i e m i d e n t y c z n o ś c i , m i m o że n i e są t o p o p r o s t u o z n a j m i e n i a , iż „ S c o t t " j e s t i d e n t y c z n y z i n n y m t e r m i n e m , m i a n o w i c i e „ t h e a u t h o r of « W a v e r l e y » " , a l b o że „ t h o u a r t " j e s t i d e n t y c z n e z i n n y m t e r m i n e m , m i a n o w i c i e „ t h e m a n " . „ S c o t t is t h e a u t h o r of « W a v e r l e y » " n a j k r ó c e j m o ż n a w y r a z i ć c h y b a j a k o : „ S c o t t w r o t e « W a v e r l e y » ; a n d i t is a l w a y s t r u e of y t h a t if y w r o t e <<Waverle3a>L ^ is i d e n t i c a l w i t h Scott" . W ten wla$nre~sposóbIdentyczność wkracza do: „Scott is t h e a u t h o r of « W a v e r l e y » " ; i ze w z g l ę d u n a t a k i e w ł a ś n i e za­ stosowanie warto identyczność u t r z y m a ć .
68 r 69

A oto jeszcze jeden interesujący w y n i k powyższej teorii den o t o w a n i a : g d y i s t n i e j e coś, z c z y m n i e m a m y b e z p o ś r e d n i e g o k o n t a k t u p o z n a w c z e g o , lecz j e d y n i e definicję z a p o m o c ą z w r o t ó w denotujących, t o wówczas t e sądy logiczne, w k t ó r y c h dochodzi do p r z e d s t a w i e n i a owej rzeczy za p o m o c ą jakiegoś z w r o t u de­ notującego, nie zawierają faktycznie tej rzeczy j a k o składnika, lecz z a m i a s t t e g o w y s t ę p u j ą w n i c h s k ł a d n i k i w y r a ż o n e p r z e z o w y c h k i l k a słów w s p o m n i a n e g o z w r o t u d e n o t u j ą c e g o . W k a ż d y m więc s ą d z i e l o g i c z n y m , k t ó r y m o ż e m y z r o z u m i e ć (czyli n i e t y l k o w t y c h , o k t ó r y c h prawdziwości bądź fałszywości p o t r a f i m y rozstrzygać, lecz w e w s z y s t k i c h , o k t ó r y c h m o ż e m y p o m y ś l e ć ) , w s z y s t k i e składniki to b y t y realne, z k t ó r y m i m a m y bezpośredni k o n t a k t p o z n a w c z y . E z e c z y t a k i e , j a k m a t e r i a (w t a k i m sensie, w j a k i m m a t e r i a w y s t ę p u j e w fizyce) o r a z d u s z e i n n y c h l u d z i , z n a m y t y l k o za p o ś r e d n i c t w e m z w r o t ó w d e n o t u j ą c y c h , t z n . nie p o s t r z e g a m y i c h , t y l k o w i e m y o n i c h j a k o o c z y m ś , co m a t a k i e a t a k i e w ł a s ­ n o ś c i . A zatem ,' c h o c i a ż m o ż n a z b u d o w a ć f u n k c j e z d a n i o w e C(#), które muszą pozostawać w m o c y dla takiej a takiej cząsteczki ma­ terialnej czy dla duszy tego a tego, to j e d n a k nie z n a m y sądów l o g i c z n y c h , s t w i e r d z a j ą c y c h , iż t e r z e c z y , k t ó r e w i e m y , m u s z ą b y ć
-

„Tyś jest (tym właśnie) człowiekiem". W t y m zdaniu wyrażenia, wzięte w cudzysłów, w oryginale występują bez cudzysłowu. „Scott napisał «Waverleya» oraz zawsze jest prawdą w odniesieniu do y, że jeśli y napisał «Waverleya», to jest on identyczny ze Scottem."
6 8 6 9

6 7

Denotowanie

275

prawdziwe, nie możemy bowiem uchwycić owych rzeczywistych bytów, o które chodzi. W i e m y tylko tyle: „Ten a t e n m a duszę, której przysługują takie a t a k i e własności", nie w i e m y n a t o m i a s t , że „ A m a t a k i e a t a k i e w ł a s n o ś c i " , g d z i e A j e s t w ł a ś n i e o w ą d u s z ą , o k t ó r e j m o w a . W t a k i m w y p a d k u w i a d o m e są n a m w ł a s ­ ności pewnej rzeczy, nie z n a m y n a t o m i a s t z własnego doświadcze­ n i a s a m e j t e j r z e c z y i — co z a t y m i d z i e — n i e z n a m y t e ż a n i jednego sądu logicznego, k t ó r e g o składnikiem jest t a właśnie rzecz. O wielu innych konsekwencjach zalecanego przeze m n i e po­ glądu nie b ę d ę wspominał. Chcę t y l k o usilnie prosić czytelnika, b y nie podejmował decyzji przeciwko t y m z a p a t r y w a n i o m — n a co m ó g ł b y m i e ć o c h o t ę n a s k u t e k i c h p o z o r n i e n a d m i e r n e g o skomplikowania — zanim sam nie spróbuje skonstruować własnej t e o r i i n a t e m a t d e n o t a c j i . P r ó b a t a , j a k s ą d z ę , p r z e k o n a g o , że — bez względu n a to, j a k a będzie owa p r a w d z i w a teoria — nie może \ o n a o d z n a c z a ć się t a k ą p r o s t o t ą , j a k i e j m o ż n a b y z r a z u o c z e k i w a ć .
Bertrand Russell, On Benoting. „Mind", 1905, X I V ; przedruk w Beadings in Philosophical Analysis, ed. Herbert Feigl and Wilfrid Sellars, N e w York 1949, Appleton-Century-Crofts, Inc.

Logika i język

20

Bertrand

Russell

DESKRYPCJE

r o z d z i a l e p o p r z e d n i m m i e l i ś m y d o c z y n i e n i a ze s ł o w a m i a l l o r a z s o m e ; w n i n i e j s z y m r o z w a ż a ć b ę d z i e m y słowo t h e w liczbie pojedynczej, a w n a s t ę p n y m — w liczbie m n o g i e j . Może się w y d a ć p r z e s a d ą p o ś w i ę c a n i e d w ó c h r o z d z i a ł ó w j e d n e m u s ł o w u , ale dla filozofa-matematyka m a ono ogromną doniosłość: t a k j a k Gramatyk B r o w n i n g a — n a t e m a t e n k l i t y k i de , i j a z b u d o ­ w a ł b y m d o k t r y n ę n a t e m a t tego słowa, g d y b y m był „ m a r t w y od stóp aż do p a s a " , a nie jedynie w więzieniu. Mieliśmy już okazję wspomnieć o „funkcjach d e s k r y p t y w n y c h " , czyli o w y r a ż e n i a c h t a k i c h , j a k : „ t h e f a t h e r of x" c z y „ t h e sine of x . N a l e ż y j e d e f i n i o w a ć , o k r e ś l i w s z y u p r z e d n i o „ d e s k r y p c j e " . „Deskrypcja" może być dwojakiego rodzaju: określona lub n i e o k r e ś l o n a (czyli d w u z n a c z n a ) . D e s k r y p c j a nieakr^ŚliinaU^-AW*o# m a j ą c y p o s t a ć „a so-and-so" , d e s k r y p c j a zaś określona t o zwrot
1 2 3 4 5 6 u 7 8

W

„Wszystek", „wszystko", „wszyscy", „każdy". „Niektórzy", „niektóre", „pewien". Rodzajnik, czyli przedimek określony: „(ten)", „(ta)", „(to)", „(ci)", ..(te)", „(jedyny)". Por. Robert Browning (1812—1889), The Gramrnarian's Funeral (1855). Gr.; czyt. „de" — „zaś", „a", „natomiast", „tymczasem". „Ojciec #-a". „(Ten oto) sinus a?-a". „(Jakiś) taki a taki", „(jakiś) ten a ten", „(pewien) taki a taki", „(pe­ wien) ten a ten".
2 3 4 5 6 7 8

1

20*

278

Bertrand
9

Bussell

m a j ą c y p o s t a ć , , t h e s o - a n d - s o " (w l i c z b i e p o j e d y n c z e j ) . Z a c z n i j m y od pierwszej z nich. „ K o g o ś s p o t k a ł ? " — „ S p o t k a ł e m (jakiegoś) m ę ż c z y z n ę " — „ T o b a r d z o niesprecyzowane określenie". W naszej więc t e r m i n o ­ logii n i e o d c h o d z i m y o d p o t o c z n e g o r o z u m i e n i a . A o t o n a s z e p y ­ t a n i e : Co f a k t y c z n i e t w i e r d z ę , g d y t w i e r d z ę : „ I m e t a m a n " ? P r z y j m i j m y n a r a z i e , że t w i e r d z e n i e m o j e j e s t p r a w d z i w e i że w r z e c z y w i s t o ś c i s p o t k a ł e m J o n e s a . E z e c z j a s n a , iż t y m , co t w i e r ­ dzę, nie będzie: „I m e t J o n e s " . Mogę powiedzieć: „Spotkałem (jakiegoś) m ę ż c z y z n ę , ale t o nie b y ł J o n e s " ; w t a k i m w y p a d k u , c h o ć k ł a m i ę , t o j e d n a k n i e p r z e c z ę s a m e m u s o b i e , co u c z y n i ł b y m , g d y b y m m ó w i ą c , iż s p o t k a ł e m j a k i e g o ś m ę ż c z y z n ę , n a p r a w d ę m i a ł n a m y ś l i , że s p o t k a ł e m J o n e s a . E z e c z j a s n a r ó w n i e ż , iż o s o b a , d o k t ó r e j m ó w i ę , m o ż e z r o z u m i e ć t o , co m ó w i ę , n a w e t jeśli j e s t z innego k r a j u i nigdy o Jonesie nie słyszała.
1 0 1 1 12

M o ż n a j e d n a k p ó j ś ć d a l e j : n i e t y l k o Tonos, ale ż a d e n rfiPffiywistgk c z ł o w i e k n i e wchodzi~w-~obręl) m e j HyEPwiędzi.^ S t a j ę się t o oczywiste, g d y jest ona fałszywa, wówczas bowiem nie_maj^uż większych p o d s t a w , b y m n i e m a ć , że to J o n e s w c h o d z i w o b r ę b m e j w y p o w i e d z i , niż że k t o k o l w i e k i n n y . I s t o t n i e , w y p o w i e d ź t a pozostałaby sensowna, choć w żaden sposób nie m o g ł a b y być p r a w d z i w a , n a w e t g d y b y n i e i s t n i a ł ż a d e n w ogóle c z ł o w i e k . „I m e t & unicorn" czy „ I m e t a sea-serpent" t o z u p e ł n i e sen­ s o w n e . W i ę r d z e n i a ^ j e ś l i w i e m y , co b y t o z n a c z y ł o — b y ć j e d n o ­ r o ż c e m c z x w ę ż e m m o r s k i m , czyli j a k a jest definicja t y c h j y t w o r ó w z b a j k i . A w i ę c t y l k o t o coś, co n a z w a ć m o ż n a p o j ę c i e m , wchodzi w obręb owego sądu logicznego. W w y p a d k u „jednorożca" n p . , i s t n i e j e w y ł ą c z n i e o d p o w i e d n i e p o j ę c i e : n i e m a t e ż nigdzie^ czegoś t a k i e g o , j a k n p . cień, czegoś n i e r e a l n e g o , co b y n a z w a ć
1 3 1 4

„(Ten oto) taki a taki", „(ten oto) ten a ten", „(jedyny) taki a taki", „(jedyny) ten a ten". „I met a man" — „Spotkałem (jakiegoś) człowieka", „Spotkałem (pew­ nego) mężczyznę". „Spotkałem (jakiegoś) człowieka", Spotkałem (pewnego) mężczyznę. „Spotkałem Jonesa". „Spotkałem (jakiegoś) jednorożca". „Spotkałem (jakiegoś) węża morskiego".
1 0 1 1 1 2 1 3 1 4

9

Deshrypcje
15

>

/

279

m o ż n a „a u n i c o r n " . Dlatego też, skoro sensowne (choć fałszywe) jesfpOwied35enle „ F m e t a u n i c o r n " , t o — r z e c z j a s n a •— t e n s ą d logiczny, g d y go p o d d a ć p o p r a w n e j analizie, nie będzie z a w i e r a ć składnika „a unicorn", będzie jednak"^znwierać*— pojęcie „uni­ corn" . Kwestia „nierealności", wyrastająca przed n a m i w t y m m o ­ mencie, jest niezwykle ważna. W p r o w a d z o n a w błąd przez gra­ m a t y k ę , w i ę k s z o ś ć t y c h l o g i k ó w , k t ó r z y z a j m o w a l i się w s p o m n i a n ą k w e s t i ą , r o z w i ą z y w a ł a ją, k i e r u j ą c się b ł ę d n y m i z a i s a d a m i . U w a ż a l i oni formę g r a m a t y c z n ą za przewodniczkę w analizie bardziej pewną, niż nią jest w rzeczywistości. Me^wiedzieli też, jakie różnice w o b r ę b i e f o r m y g r a m a t y c z n e j są w a ż n e , „ l ^ m ą t Jon&&" o r a z „ Ł m e t a m a n " u w a ż a n o b y tradycyjnie za sądy mające tę samą p o s t a ć , a n a p r a w d ę mają one zupełnie różną p o s t a ć : pierwszy wymienia pewną rzeczywistą osobę, Jonesa, g d y t y m c z a s e m drugi zawiera w \ ą o b i e funkcję z d a n i o w ą K m ) r o z w i n i ę c i u <JaJ z d a n i e : „ F u ^ k ^ a « S p o t ^ a l e m i^ą i x j ^ ^ l u d z k i e H g e s t nife^iedy f r m w d z i ^ ą " . ( N a l e ż y p a m i ę t ^ s ^ ż e u m ó w i l i ś m y się u ż y w a ć s ł o > a „ n i f e k i e d y ^ ^ j a k o n i e implikującego „więcej niż j e d e n r a z " ) . T e n sąd logiczny — oczy­ wiście n i e m a p o s t a c i „ I m e t x", k t ó m t t a m a c z y i s t n i e B i e s ą d u logicznego „I m e t a unicorn", w b r e w f a k t o w i i ż . n i e i s t n i e j ę ż ą d n a r z e c z t a k a , j a k „a u n i c o r n " .
1 6 e T

Z W a ł u ajVaratu f u n k c j i z d a n i o w y c h w i e l u l o g i k ó w d o s z ł o d o w n i o s k u , że i s t n i e j ą o b i e k t y n i e r e a l n e . M e i c o n g * n p . a r g u m e n t u j e , że m o ż n a m ó w i ć o „ ( t e j o t o ) z ł o t e j g ó r z e " c z y „ ( t y m o t o ) o k r ą g ł y m kwadracie" itd.; m o ż n a b u d o w a ć prawdziwe sądy logiczne, w Ktorycfrnsą o n e p o d m i o t a m i ; a z a t e m m u s i i m p r z y s ł u g i w a ć pewnego rodzaju istnienie logiczne, gdyż w p r z e c i w n y m razie owe sądy, w których występują, b y ł y b y bezsensowne. W teoriach takich, brak, j a k sądzę, tego poczucia rzeczywistości, k t ó r e należy zachować nawet w najbardziej abstrakcyjnych rozważaniach.
1 7 1 8

15

1 6

1 7

18

* TJntersuclmngen zur Gegensłandstheorie und Psychologie, „(Jakiś) jednorożec", „(pewien) jednorożec. „Jednorożec". „The golden mountain". „The round sąuare".

1904.

280

Bertrand

Bussell

Logice, skłonny b y ł b y m twierdzić, nie wolno w większym stopniu u z n a w a ć j e d n o r o ż c a , a n i ż e l i t o l e r u j e się t o w zoologii; l o g i k a b o ­ w i e m z a j m u j e się ś w i a t e m r e a l n y m t a k s a m o z g o d n i e z p r a w d ą j a k zoologia, m i m o że jego bardziej a b s t r a k c y j n y m i i ogólnymi cechami. T w i e r d z i ć , że j e d n o r o ż c e i s t n i e j ą w h e r a l d y c e , l i t e r a t u r z e czy w fantazji — t o j a k najbardziej żałosny i m a r n y wykręt. T o , co i s t n i e j e w h e r a l d y c e , n i e j e s t z w i e r z ę c i e m z k r w i i k o ś c i , k t ó r e samodzielnie biega i oddycha. Tylko obrazem l u b opisem s ł o w n y m . P o d o b n i e , u t r z y m y w a ć , iż n p . H a m l e t i s t n i e j e w s w y m w ł a s n y m świecie, m i a n o w i c i e w świecie i m a g i n a c j i S z e k s p i r a , t a k samo naprawdę, j a k (powiedzmy) Napoleon istniał w zwykłym świecie, t o głosić coś r o z m y ś l n i e b a ł a m u t n e g o b ą d ź t e ż t a k p o ­ g m a t w a n e g o , że aż t r u d n o uwierzyć. Istnieje t y l k o j e d e n świat, ś w i a t „ r e a l n y " : j e g o częścią j e s t w y o b r a ź n i a S z e k s p i r a ; t a k ż e te m y ś l i , k t ó r e m i a ł o n p i s z ą c Hamleta, są r e a l n e . T a k i e ż są i te myśli, k t ó r e m y m a m y czytając t ę sztukę. Ale t o należy właśnie d o i s t o t y fikcji, że t y l k o o w e m y ś l i , u c z u c i a i t d . S z e k s p i r a i j e g o c z y t e l n i k ó w są r e a l n e , n i e i s t n i e j e z a ś o p r ó c z n i c h ż a d e n o b i e k t y w n y H a m l e t . J e ś l i ś c i e wzięli p o d u w a g ę w s z y s t k i e u c z u c i a w z b u d z o n e przez N a p o l e o n a w piszących i czytających historię, toście nie z e t k n ę l i s i ę z n i m : n a t o m i a s t w w y p a d k u H a m l e t a n a t y m się s p r a w a kończy. G d y b y nikt nie myślał o Hamlecie, nic b y z niego n i e p o z o s t a ł o , g d y b y n i k t n i e m y ś l a ł o N a p o l e o n i e , j u ż o n b y się z a r a z t y m zajął, ż e b y o n i m p o m y ś l a n o . P o c z u c i e r z e c z y w i s t o ś c i j e s t w logice n i e z b ę d n e i k t o k o l w i e k n i m ż o n g l u j e , w m a w i a j ą c , że H a m l e t o w i przysługuje innego rodzaju b y t realny, wyświadcza w t e n sposób niedźwiedzią przysługę myśli. Mocne poczucie rze­ czywistości j e s t b a r d z o p o t r z e b n e p r z y p r z e p r o w a d z a n i u p o ­ prawnej analizy sądów logicznych o jednorożcach, złotych górach, okrągłych k w a d r a t a c h oraz innych takich pseudoobiektach. ^Zgodnie z p o c z u c i e m r z e c z y w i s t o ś c i b ę d z i e m y stanowczo twierdzić, że w analizie sądów logicznych n i e należy p r z y j m o w a ć n i c z e g o „ n i e r e a l n e g o " . A l e p r z e c i e ż jeśli n i e m a n i c n i e r e a l n e g o , m o ż e k t o ś z a p y t a ć , t o j a k ż e m o g l i b y ś m y coś nierealnego p r z y ­ j ą ć ? O d p o w i e d ź j e s t n a s t ę p u j ą c a : g d y z a j m u j e m y się s ą d a m i

Deskrypcje

281

logicznymi, t o początkowo m a m y do czynienia z symbolami, i jeśli b ę d z i e m y p r z y p i s y w a l i z n a c z e n i e g r u p o m s y m b o l i , k t ó r e znaczenia nie mają, t o p o p a d n i e m y w błąd przyjmowania rzeczy nierealnych w t y m j e d y n y m sensie, w j a k i m t o jest możliwe, mianowicie j a k o obiektów opisanych. W sądzie logicznym: „ I m e t a unicorn" — pełne cztery słowa, r a z e m wzięte, tworzą sensowny s ą d l o g i c z n y , a s a m o słowo „ u n i c o r n " j e s t s e n s o w n e , w t a k i m s a m y m a k u r a t z n a c z e n i u j a k słowo „ m a n " . N a t o m i a s t o w e d w a s ł o w a , „ a u n i c o r n " , nie s t a n o w i ą ^ p o d r z ę d n e j g r u p y , m a j ą c e j s w e w ł a s n e z n a c z e n i e . A z a t e m jeśli b ł ę d n i e p r z y p i s u j e m y s e n s t y m d w ó m s ł o w o m , t o p r z y ł a p u j e m y się n a t y m , iż o s i o d ł a ł n a s „ ( j a k i ś ) j e d n o r o ż e c " i że w z i ę l i ś m y n a s w e b a r k i c i ę ż a r z a g a d n i e n i a , j a k m o ż e i s t n i e ć t a k a r z e c z n a świecie, w k t ó r y m n i e m a ż a d n y c h jednorożców. „A u n i c o r n " t o deskrypcja nieokreślona, k t ó r a niczego n i e o p i s u j e . N i e j e s t t o z a ś d e s k r y p c j a n i e o k r e ś l o n a , k t ó r a o p i s u j e coś nierealnego. Taki sąd logiczny, j a k : jest nierealne", tylko wówczas m a znaczenie, g d y „#" — t o deskrypcja, określona bądź nieokreślona; sąd t e n w t e d y będzie prawdziwy, kiedy „ # " jest deskrypcja, k t ó r a niczego nie opisuje. Ale bez względu n a t o , czy o w a d e s k r y p c j a „ # " coś o p i s u j e , c z y t e ż n i c z e g o n i e o p i s u j e , n i e jest o n a w ż a d n y m razie składnikiem tego sądu logicznego, w k t ó ­ r y m w y s t ę p u j e ; p o d o b n i e j a k p r z e d chwilą „ a unicorn", nie jest t o g r u p a p o d r z ę d n a , m a j ą c a s w e w ł a s n e z n a c z e n i e . W s z y s t k o to"T w y n i k a z f a k t u , iż g d y „x" j e s t d e s k r y p c j a , t o „o? j e s t n i e r e a l n e " czy n i e i s t n i e j e " n i e j e s t n o n s e n s e m , lecz z a w s z e m a s e n s , a niekiedy jest prawdą. M o ż e m y t e r a z p r z y s t ą p i ć d o z b u d o w a n i a o g ó l n e j definicji znaczenia sądów logicznych, zawierających deskrypcje nie­ określone. Załóżmy, że p r a g n i e m y sformułować p e w n ą w y p o ­ wiedź o „(jakim^~taEin^a t a k i m " , gdzie „ t a c y a t a c y " to te obiekty, które mają pewną własność czyli t e o b i e k t y
1 9 2 0

„A so-and-so" — „(jakiś) ten a ten", „(pewien) ten a ten", „(pewien) taki a taki". „So-and-so" — „ci a ci", „te a te", „tacy a tacy", „takie a takie".
2 0

19

282

Bertrand

Bussell

d l a k t ó r y c h f u n k c j a z d a n i o w a 0x j e s t p r a w d z i w a . ( J e ś l i w e ź ­ m i e m y „a m a n " j a k o nasz p r z y k ł a d „(jakiegoś) takiego a ta­ k i e g o " , t o 0x d a : „x is h u m a n " ) . A t e r a z z e c h c i e j m y p r z y p i s a ć
2 1 2 2

g d y Wx j e s t p r a w d z i w e . ( N p . w w y p a d k u „ L m e t a m a n " , Wjc b ę ­ d z i e t o : „ I m e t x" ) . O t ó ż s ą d l o g i c z n y , iż „(jakiś) t a k i a t a k i " m a w ł a s n o ś ć W, t o n i e s ą d k s z t a ł t u „¥x". Gdyby t a k było, to „ ( j a k i ś ) t a k i a t a k i b y ł o b y i d e n t y c z n e z x, d l a p e w n e g o o d p o ­ w i e d n i e g o x\ i c h o ć ( p o n i e k ą d ) m o ż e t o b y ć p r a w d ą w p e w n y c h w y p a d k a c h , n i e j e s t nią n a p e w n o w w y p a d k u t a k i m , j a k „ a u n i ­ c o r n " . TęjL„ w ł a ś n i e f a k t , iż w y p o w i e d ź , że ( j a k i e m u ś ) t a k i e m u a t a k i e m u p r z y s ł u g u j e w ł a s n o ś ć W, n i e j e s t w y p o w i e d z i ą m a j ą c ą k s z t a ł t Wx, s p r a w i a , iż „(jakiś) t a k i a t a k i " m o ż e b y ć , w p e w n y m d a j ą c y m się j a s n o z d e f i n i o w a ć sensie, „ n i e r z e c z y w i s t y " . D e f i ­ nicja t a jest następująca:
2 4 i k

23

W y p o w i e d ź , że „ o b i e k t m a j ą c y w ł a s n o ś ć 0 m a t e ż w ł a s n o ś ć W znaczy: „ Ł ą c z n e s t w i e r d z e n i e 0x o r a z Wx n i e z a w s z e j e s t f a ł s z y w e " .
7

u

\ | ! \

Z p u n k t u widzenia logiki jest t o t a k i s a m sąd logiczny, j a k i m o ż n a b y w y r a z i ć s ł o w a m i : „ N i e k t ó r e 0 są *F"; ale p o d w z g l ę d e m r e t o r y c z n y m zachodzi t u różnica, ponieważ w pierwszym wy­ p a d k u tkwi sugestia jednostkowości, a w drugim — mnogości. M e j e s t t o j e d n a k ż e szczegół w a ż n y . "Ważne j e s t t o , że s ą d y lo- j g i c z n e — w e r b a l n i e r z e c z b i o r ą c — o „ ( j a M m ś ) tajkim ą t a k i m " , \ g d y je we właściwy sposób zanalizować, jne zabieraj ^ / s k ł a d n i k a j r e p r e z e n t o w a n e g o p r z e z t e n /Zwrot. D l a t e g o j ^ ł a ś n i ^ ' s ą d y Jfekie i / m o g ą b y ć s e n s o w n e , n a w e t g d y n i e i s t n i e j e ż a d n a J ^ k a rzejśz j a k j (jakiś) t a k i a t a k i . ! I
; 7

„(Jakiś) człowiek", „(pewien) człowiek", „(jakiś) mężczyzna", „(pewien) mężczyzna". „x jest ludzkie, x jest człowiekiem". „Spotkałem (jakiegoś) człowieka", „Spotkałem (jakiegoś) mężczyznę," „Spotkałem (pewnego) człowieka", „Spotkałem (pewnego) mężczyznę". „Spotkałem #-a".
22 2 3 24

2 1

Deskrypcje

283

Definicja i s t n i e n i a , w odniesieniu do deskrypcji nieokreślo­ n y c h , w y n i k a z t e g o , co p o w i e d z i a n o n a k o ń c u p o p r z e d n i e g o / r o z d z i a ł u . M ó w i m y , że „ l u d z i e i s t n i e j ą " l u b „ ( j a k i ś ) człowiek / i s t n i e j e " , jeśli f u n k c j a z d a n i o w a jest ludzkie" b y w a niekiedy I p r a w d z i w a ; o g ó l n i e z a ś „(jakiś) t a k i a t a k i " i s t n i e j e , jeżeli „% j e s t takie a takie" b y w a n i e k i e d y p r a w d ą . M o ż e m y t o w y r a z i e \, w i n n y m j ę z y k u . S ą d l o g i c z n y „ S o c r a t e s is a m a n " jest bez w ą t p i e n i a r ó w n o w a ż n y s ą d o w i „ S o c r a t e s is h u m a n " , a l e t o niezupełnie t e n s a m sąd. O w o i s w „ S o c r a t e s is h u m a n " w y r a ż a r e l a c j ę p o d m i o t u o r a z o r z e c z n i k a ; n a t o m i a s t i s w „ S o c r a t e s is a m a n " wyraża identyczność. To w s t y d dla rodzaju Judzkiego, że p o s t a n o w i o n o t e g o s a m e g o s ł o w a „ j e s t " u ż y ć d l a o d d a n i a t y c h d w ó c h z u p e ł n i e r ó ż n y c h i d e i , w s t y d , n a k t ó r y j ę z y k l o g i k i for­ malnej znajduje oczywiście lekarstwo. I d e n t y c z n o ś ć w „Socrates is a m a n " t o i d e n t y c z n o ś ć z a c h o d z ą c a m i ę d z y o b i e k t e m n a z w a ­ n y m (jeśli u z n a ć „ S o c r a t e s " z a n a z w ę , co p o d l e g a z a s t r z e ż e n i o m , o k t ó r y c h później) a obiektem o p i s a n y m w sposób niejedno­ z n a c z n y . O b i e k t n i e j e d n o z n a c z n i e o p i s a n y b ę d z i e „ i s t n i a ł " , o ile p r z y n a j m n i e j j e d e n t a k i s ą d l o g i c z n y j e s t p r a w d z i w y , c z y l i o ile istnieje p r z y n a j m n i e j jeden p r a w d z i w y sąd logiczny, mający f o r m ę „a? is a s o - a n d - s o " , g d z i e „ # " t o n a z w a . C h a r a k t e r y s t y c z n e j e s t dla d e s k r y p c j i n i e o k r e ś l o n y c h (w p r z e c i w i e ń s t w i e d o o k r e ś l o ­ n y c h ) , że m o ż e i s t n i e ć s p o r o p r a w d z i w y c h s ą d ó w l o g i c z n y c h , m a j ą c y c h p o w y ż s z y k s z t a ł t — S o c r a t e s is a m a n , P l a t o is a m a n , e t c . A z a t e m „ ( p e w i e n ) c z ł o w i e k i s t n i e j e " w y n i k a s t ą d , że i s t n i e j e Sokrates, P l a t o n czy ktokolwiek inny. N a t o m i a s t w w y p a d k u deskrypcji określonych sąd logiczny, mający postać, k t ó r a odpo2 5 2 6 2 7 2 8 29 3 0 31 32

„Men exist". „A man exists" — „(pewien) człowiek istnieje", „(jakiś) mężczyzna istnieje", „(pewien) mężczyzna istnieje". is so-and-so". „Sokrates jest (pewnym) człowiekiem". „Sokrates jest człowieczy", „Sokrates jest ludzki". „Jest". „Exist". „x jest (jakimś) takim a takim", „x jest (pewnym) t y m a t y m " .
2 6 2 7 28 29 3 0 31 32

2 5

284

Bertrand

Bussell
3 3

w i a d a p o w y ż s z e j , m i a n o w i c i e „x is t h e . s o - a n d - s o " (gdzie „ # " t o n a z w a ) , m o ż e b y ć p r a w d z i w y co n a j w y ż e j d l a j e d n e j t y l k o w a r ­ tości #-a. D o c h o d z i m y t u do p r o b l e m u deskrypcji określonych, k t ó r e należy zdefiniować w sposób analogiczny do zastosowanego wobec deskrypcji nieokreślonych, ale nieco bardziej skompliko­ wany. Z b l i ż a m y się t e r a z d o g ł ó w n e g o z a g a d n i e n i a n i n i e j s z e g o r o z ­ d z i a ł u , m i a n o w i c i e d o definicji s ł o w a t h e (w liczbie p o j e d y n ­ czej). J e d e n b a r d z o w a ż n y p u n k t , d o t y c z ą c y definicji z w r o t u „ a s o - a n d - s o " , s t o s u j e się b e z z m i a n d o „ t h e s o - a n d - s o " ; p o s z u k i ­ w a n a definicja t o definicja sądów logicznych, w k t ó r y c h t e n zwrot figuruje, a nie definicja s a m e g o tego z w r o t u , osobno występują­ cego. W w y p a d k u z w r o t u „a so-and-so" s p r a w a jest zupełnie o c z y w i s t a : n i k o m u b y c h y b a n i e p r z y s z ł o d o g ł o w y , że „ a m a n " t o j a k i ś o k r e ś l o n y p r z e d m i o t , k t ó r y m o ż n a b y , s a m j e d e n , zdefinio­ wać. Sokrates jest (pewnym) człowiekiem, P l a t o n jest (pewnym) człowiekiem , Arystoteles jest ( p e w n y m ) człowiekiem ; nie m o ­ ż e m y j e d n a k z t e g o w y w n i o s k o w a ć , że „ a m a n " z n a c z y t y l e co „ S o k r a t e s " , a t a k ż e t y l e co „ P l a t o n " o r a z t y l e co „ A r y s t o t e l e s " , ponieważ te trzy imiona mają różne znaczenia. M e m n i e j jednak g d y się w y l i c z y ł o w s z y s t k i c h l u d z i n a świecie, t o n i e p o z o s t a j e n i c , o c z y m m o ż n a p o w i e d z i e ć : „ T h i s is a m a n , a n d n o t o n l y so, b u t , it is t h e « a m a n » , t h e ą u i n t e s s e n t i a l e n t i t y t h a t is j u s t a n i n d e f i n i t e m a n without being a n y b o d y in particular" . Oczywista, jest r z e c z ą z u p e ł n i e j a s n ą , że w s z y s t k o t o , co i s t n i e j e n a świecie, j e s t o k r e ś l o n e : jeśli t y m c z y m ś j e s t c z ł o w i e k , b ę d z i e t o p e w i e n o k r e ś l o n y c z ł o w i e k - t e n , a n i e i n n y . N i e m o ż e z a t e m i s t n i e ć n a świecie t a k i b y t jak „a m a n " , stanowiący przeciwieństwo określonych ludzi.
3 4 35 3 6 3 7

„x jest (tym oto) t y m a tym", „x jest (tym oto) takim a takim", „a? jest (jedynym) t y m a tym", x jest (jedynym) takim a takim". Kodzajnik, czyli przedimek określony: „ten", „ta", „to", „ci", „te". „Plato is a man". „Aristotle is a man". „To jest (pewien) człowiek, a co więcej — t o jest t e n o t o j e d y n y «(pewien) człowiek», byt kwintesencjalny, który jest wyłącznie nieokreślonym człowiekiem, nie będąc żadnym konkretnym poszczególnym człowiekiem".
n 3 4 3 5 3 6 3 7

33

^ x-c

Deskrypcje^

285

I s k u t k i e m t e g o j e s t rzeczą, n a t u r a l n ą , ż e n i e d e f i n i u j e m y / S a m e g o „ a m a n " , lecz t y l k o t e s ą d y l o g i c z n e , w k t ó r y c h o n o y y s t ę p u j e . W w y p a d k u „ t h e s o - a n d - s o " s p r a w a p r z e d s t a w i a sfe t a k s a m o , t y l e że — n a p i e r w s z y r z u t o k a — w s p o s ó b m n i e j o c z y w i s t y . Że t a k b y ć musi, m o ż e m y wykazać, rozważając różnicę między n a z w ą a d e s k r y p c j a o k r e ś l o n ą . W e ź m y j a k o p r z y k ł a d sąd l o g i c z n y : „ S c o t t is t h e a u t h o r of « W a v e r l e y » " . M a m y t u i m i ę w ł a s n e „ S c o t t " o r a z d e s k r y p c j e „ t h e a u t h o r of « W a v e r l e y » " , o k t ó r y c h się t w i e r d z i , iż o d n o s z ą się d o t e j s a m e j o s o b y . O w ą różnicę między nazwą a wszelkimi innymi symbolami można wy­ jaśnić w następujący sposób: / N a z w a j e s t s y m b o l e m p r o s t y m , k t ó r e g o z n a c z e n i e t o coś, cfo\ m o ż e w y s t ę p o w a ć j e d y n i e j a k o p o d m i o t , c z y l i coś, co w jpóz-j dziale X I I I zdefiniowaliśmy jako „ i n d y w i d u u m " czy „jednostkę".! A s y m b o l e m „ p r o s t y m " j e s t t a k i , k t ó r y n i e m a części b ę d ą c y c h symbolami. Oto np. „Scott" jest symbolem prostym, bo choć m a części ( m i a n o w i c i e p o s z c z e g ó l n e l i t e r y ) , części t e n i e są s y m b o l a m i . N a t o m i a s t „ t h e a u t h o r of « W a v e r l e y » " n i e j e s t s y m b o l e m p r o s t y m , g d y ż p o s z c z e g ó l n e s ł o w a , t w o r z ą c e t e n z w r o t , t o części, k t ó r e są s y m b o l a m i . J e ż e l i , z a l e ż n i e o d o k o l i c z n o ś c i , w s z y s t k o t o , co r o b i wrażenie i n d y w i d u u m , faktycznie podlega dalszej analizie, bę­ d z i e m y m u s i e l i się z a d o w o l i ć c z y m ś , co m o ż n a n a z w a ć „ i n d y ­ widuami względnymi"; będą nimi terminy, które w obrębie oma­ wianego k o n t e k s t u nigdy nie bywają inaczej analizowane i nigdy n i e w y s t ę p u j ą i n a c z e j j a k t y l k o w roli p o d m i o t u . A w t a k i m r a z i e b ę d z i e m y się t e ż m u s i e l i z a d o w o l i ć „ n a z w a m i w z g l ę d n y m i " . Z e stanowiska naszego obecnego problemu, mianowicie definicji d e s k r y p c j i , n a t o z a g a d n i e n i e , c z y t e n a z w y są b e z w z g l ę d n e , czy też tylko względne, m o ż n a nie zwracać uwagi, gdyż d o t y c z y ono różnych pięter w hierarchii „typów", podczas gdy m y m u s i m y z e s t a w i ć t a k i e p a r y , j a k „ S c o t t " o r a z „ t h e a u t h o r of « W a v e r l e y » " , w k t ó r y c h k a ż d y z c z ł o n k ó w o d n o s i się d o t e g o s a m e g o o b i e k t u , a więc p r o b l e m t y p ó w nie powstaje. M o ż e m y z a t e m chwilowo p r z y j ą ć , iż n a z w y m o g ą b y ć b e z w z g l ę d n e ; n i c z t e g o , co b ę d z i e m y
3 8 39 1
38 3 9

„Scott jest (jedynym) autorem «Waverleya»". „(Jedyny) autor «Waverleya»", „(ten oto) autor «Waverleya»".

286

Bertrand

Bussell

musieli powiedzieć, nie będzie zależało od tego założenia, n a t o m i a s t sformułowanie może dzięki t e m u ulec nieznacznemu skróceniu. M a m y w i ę c p o r ó w n a ć d w i e r z e c z y : (1) n a z w ę , k t ó r a j e s t s y m ­ bolem prostym, bezpośrednio desygnującym pewne indywiduum, k t ó r e j e s t jej z n a c z e n i e m , i m a j ą c y m t o z n a c z e n i e n a w ł a s n ą r ę k ę , n i e z a l e ż n i e o d z n a c z e ń w s z e l k i c h i n n y c h s ł ó w ; (2) d e s k r y p c j e , z ł o ż o n ą z k i l k u słów, k t ó r y c h z n a c z e n i a są j u ż u s t a l o n e i d a j ą w r e z u l t a c i e t o , co n a l e ż y t r a k t o w a ć j a k o „ z n a c z e n i e " o w e j d e ­ skrypcji. Sąd logiczny, zawierający deskrypcje, nie jest identyczny z t y m , co z e ń p o w s t a j e , g d y p o d s t a w i ć n a z w ę , n a w e t jeżeli t a n a z w a n a z y w a t e n s a m o b i e k t , k t ó r y o w a d e s k r y p c j a o p i s u j e . „ S c o t t is t h e a u t h o r of « W a v e r l e y » " t o o c z y w i ś c i e i n n y s ą d niż „ S c o t t is S c o t t " : pierwszy z nich jest faktem historycznoliterackim, a d r u g i b a n a l n y m t r u i z m e m . I jeśli w s t a w i m y k o g o k o l w i e k in­ n e g o niż S c o t t a n a m i e j s c e „ t h e a u t h o r of « W a v e r l e y » " , n a s z s ą d l o g i c z n y s t a n i e się f a ł s z e m , a z a t e m n a p e w n o j u ż n i e b ę d z i e t y m s a m y m s ą d e m . A l e , m o ż n a p o w i e d z i e ć , n a s z s ą d l o g i c z n y m a za­ s a d n i c z o t a k ą s a m ą p o s t a ć , j a k n p . : „ S c o t t is Sir W a l t e r " , w k t ó r y m — j a k się t w i e r d z i — d w i e n a z w y o d n o s z ą się d o t e j s a m e j o s o b y . N a t o t a k a o d p o w i e d ź : J e ś l i „ S c o t t is Sir W a l t e r " f a k t y c z n i e z n a c z y „ t h e p e r s o n n a m e d « S c o t t » is t h e p e r s o n n a m e d «Sir W a l t e r » " , t o n a z w t y c h u ż y w a s i ę . j a k o d e s k r y p c j i , czyłi o w ą o s o b ę , z a m i a s t n a z w a ć , o p i s u j e się j a k o n o s z ą c ą w y m i e n i o n e , i m i ę . J e s t t o s p o s ó b , w j a k i c z ę s t o w p r a k t y c e u ż y w a się n a z w , i z w y k l e n i e m a w e frazeologii n i c , co b y w s k a z y w a ł o , c z y u ż y w a się i c h t a k w ł a ś n i e , c z y t e ż j a k o n a z w . G d y n a z w y u ż y w a się wprost, jedynie a b y wskazać, o c z y m m ó w i m y , nie należy ona d o s t w i e r d z o n e g o f a k t u ; a n i t e ż n i e s t a n o w i części n i e p r a w d y , o ile n a s z e t w i e r d z e n i e j e s t a k u r a t f a ł s z y w e : j e s t p o p r o s t u częścią s y m b o l i k i , z a p o m o c ą k t ó r e j w y r a ż a m y n a s z ą m y ś l . T o , co c h c e m y w y r a z i ć , j e s t c z y m ś t a k i m , co d a ł o b y się ( n a p r z y k ł a d ) p r z e ł o ż y ć
4 0 41 42

„Scott jest Scottem". „Scott jest Sir Walterem". „(Ta) osoba, którą nazywa się Scott, jest (tą) osobą, która nazywa się Sir Walter".
4 1 4 2

4 0

Deskrypcje

287

n a j ę z y k o b c y ; c z y m ś , czego k o n k r e t n e s ł o w a są n o s i c i e l a m i , n i e z a ś częścią. N a t o m i a s t g d y b u d u j e m y s ą d l o g i c z n y o „(tej) o s o b i e , k t ó r a się n a z y w a « S c o t t » " , n a z w i s k o „ S c o t t " w c h o d z i w s k ł a d t e g o , co t w i e r d z i m y , n i e t y l k o z a ś w s k ł a d j ę z y k a u ż y t e g o do b u d o w y tego twierdzenia. Nasz sąd ulegnie przecież zmianie, jeśli p o d s t a w i m y z a m i a s t p o p r z e d n i e g o z w r o t : „ ( t a ) o s o b a , k t ó r a się n a z y w a «Sir W a l t e r » " . A l e d o p ó k i u ż y w a m y n a z w j a k o nazw, t o czy p o w i e m y „Scott", czy też „Sir W a l t e r " , jest t a k s a m o o b o j ę t n e w z g l ę d e m t e g o , co t w i e r d z i m y , j a k t o , c z y m ó w i m y p o a n g i e l s k u , c z y t e ż p o f r a n c u s k u . A z a t e m d o p ó k i u ż y w a się n a z w j a k o n a z w , „ S c o t t is Sir W a l t e r " j e s t r ó w n i e b a n a l n y m s ą d e m l o g i c z n y m j a k : „ S c o t t is S c o t t " . T o w ł a ś n i e j e s t d o k o ń c z e ­ n i e m d o w o d u , iż „ S c o t t is t h e a u t h o r of « W a v e r l e y » " n i e b ę d z i e t y m s a m y m s ą d e m l o g i c z n y m , co p o w s t a ł y z p o d s t a w i e n i a j a k i e j ś n a z w y n a m i e j s c e „ t h e a u t h o r of « W a v e r l e y » " , b e z w z g l ę d u n a to, jaką nazwę podstawimy.
43 4 4 45

G d y u ż y w a m y z m i e n n e j i m ó w i m y o f u n k c j i z d a n i o w e j , n p . &x, p r o c e s z a s t o s o w a n i a w y p o w i e d z i o g ó l n y c h o x-ie d o w y p a d k ó w szczególnych polegać będzie n a p o d s t a w i a n i u n a z w y n a miejsce l i t e r y „ # " , p r z y z a ł o ż e n i u że 0 j e s t t o f u n k c j a , k t ó r a j a k o s w e a r g u m e n t y m a i n d y w i d u a . P r z y j m i j m y n p . , że <Px j e s t „ z a w s z e prawdziwe"; niechaj będzie to, powiedzmy, „prawo tożsamości", x ~- - x» M o ż e m y w ó w c z a s n a m i e j s c e „ # " p o d s t a w i ć d o w o l n i e w y ­ braną nazwę, a o t r z y m a m y sąd prawdziwy. P r z y j m u j ą c c h w i l o w o , iż „ S o k r a t e s " , „ P l a t o n " i „ A r y s t o t e l e s " to n a z w y (bardzo niebaczne założenie), m o ż e m y n a p o d s t a w i e p r a w a t o ż s a m o ś c i w y w n i o s k o w a ć , że S o k r a t e s j e s t S o k r a t e s e m , P l a t o n jest P l a t o n e m i Arystoteles jest Arystotelesem. N a t o m i a s t p o p e ł n i m y b ł ą d , jeśli b ę d z i e m y u s i ł o w a l i w y c i ą g n ą ć w n i o s e k , b e z d o d a t k o w y c h p r z e s ł a n e k , iż ( j e d y n y ) a u t o r « W a v e r l e y a » j e s t (jedynym) autorem «Waverleya» . W y n i k a to z tego, czegośmy
4 6

„The person całled Scott". „The person called «Sir Walter»". „(Ten oto jedyny) autor «Waverleya»". „The author of «Waverley» is the author of «Waverley»".

288

Bertrand

Bussell

w ł a ś n i e d o w i e d l i , m i a n o w i c i e , że jeśli p o d s t a w i m y j a k ą ś n a z w ę n a m i e j s c e „ t h e a u t h o r of « W a v e r l e y » " w p e w n y m s ą d z i e lo­ g i c z n y m , t o o t r z y m a n y s ą d r ó ż n i ć się b ę d z i e o d p i e r w s z e g o . T o znaczy, stosując t e n w y n i k do naszego obecnego w y p a d k u : je­ żeli „a?" j e s t n a z w ą , w ó w c z a s „x = nie jest t y m s a m y m sądem l o g i c z n y m , co „ t h e a u t h o r of « W a v e r l e y » is t h e a u t h o r of « W a v e r ley»" , bez względu n a to, jaką nazwą będzie „#". A z a t e m z f a k t u , iż w s z y s t k i e s ą d y l o g i c z n e , m a j ą c e p o s t a ć „x = x" są p r a w d z i w e , n i e m o ż n a b e z d a l s z y c h ceregieli — w y c i ą g n ą ć w n i o s k u , że ( j e d y n y ) a u t o r „ W a v e r l e y a " j e s t ( j e d y n y m ) a u t o r e m „ W a v e r l e y a " . W r z e c z y w i s t o ś c i s ą d y l o g i c z n e m a j ą c e p o s t a ć „ t h e soa n d - s o is t h e s o - a n d - s o " n i e z a w s z e są p r a w d z i w e : t r z e b a ż e b y the so-and-so i s t n i a ł o ( t e r m i n t e n w k r ó t c e z o s t a n i e w y j a ś n i o n y ) . T o n i e p r a w d a , że ( j e d y n y ) o b e c n y k r ó l F r a n c j i j e s t ( j e d y n y m ) obecnym królem F r a n c j i a l b o że ( t e n o t o ) o k r ą g ł y k w a d r a t jest ( t y m oto) okrągłym k w a d r a t e m . G d y w s t a w i a m y deskrypi^ę n a m i e j s c e n a z w y , f u n k c j e z d a n i o w e , k t ó r e są „ z a w s z e p r a w d z i w e , m o g ą się s t a ć f a ł s z y w e , j e ś l i ' t a d e s k r y p c j a n i c z e g o n i e o p i s u j e . N i e m a w t y m n i c z a g a d k o w e g o , s k o r o t y l k o sobie u ś w i a d o m i m y (co z o s t a ł o d o w i e d z i o n e w p o p r z e d n i m u s t ę p i e ) , że g d y p o d s t a ­ w i a m y deskrypcje, to o t r z y m a n y wynik nie jest wartością funkcji zdaniowej, o której mowa.
4 7 48 4 9 5 0 51 44

M a m y teraz możność zdefiniowania sądów logicznych, w któ­ r y c h występuje d e s k r y p c j a określona. J e d y n ą rzeczą odróżnia­ jącą „ t h e so-and-so" od „a so-and-so" jest d o m n i e m a n i e jednostkow o ś c i . N i e m o ż n a m ó w i ć o „ t h e i n h a b i t a n t of L o n d o n " , p o n i e ­ w a ż b y c i e m i e s z k a ń c e m L o n d y n u t o a t r y b u t n i ej e d n o s t k o w y . N i e m o ż n a m ó w i ć o „ t h e K i n g of ^ F r a n c e " , p o n i e w a ż t a k o w y n i e ist52 53

„(Ten oto) autor «Waverleya»", „(jedyny) autor «Waverleya»". „(Jedyny) autor «Waverleya» jest (jedynym) autorem «Waverleya»". „(Ten oto) taki a taki jest (tym oto) takim a takim", „(ten oto) ten a ten jest (tym oto) t y m a tym", „(jedyny) ten a ten jest (jedynym) t y m a tym". „The present King of France is the present King of France". „The round sąuare is the round sąuare". „(Jedyny) mieszkaniec Londynu", „(ten oto) mieszkaniec Londynu". „(Jedyny obecnie) król Francji".
4 8 4 9 50 5 1 52 5 3

4 7

Deskrypcje

289
5 4

n i e j e ; m o ż n a n a t o m i a s t m ó w i ć o „ t h e p r e s e n t K i n g of E n g l a n d " . T a k więc p r z e z s ą d y l o g i c z n e o „ t h e s o - a n d - s o " — z a w s z e i m p l i k o ­ w a n e są o d p o w i a d a j ą c e i m s ą d y o „ a s o - a n d - s o " , z t y m u z u p e ł n i e ­ n i e m , że n i e i s t n i e j e więcej niż j e d e n so-and-so. T a k i s ą d l o g i c z n y , j a k : „ S c o t t is t h e a u t h o r of « W a v e r l e y » " n i e m ó g ł b y b y ć p r a w d z i w y , g d y b y „ W a v e r l e y " nigdy nie został napisany albo g d y b y napisało go k i l k u l u d z i : i t a k s a m o n i e m ó g ł b y b y ć p r a w d z i w y ż a d e n i n n y sąd logiczny, p o w s t a ł y z funkcji zdaniowej x n a s k u t e k podsta­ w i e n i a „ t h e a u t h o r of « W a v e r l e y » " n a m i e j s c e „ # " . M o ż n a p o ­ w i e d z i e ć , że „ T h e a u t h o r of « W a v e r l e y » " z n a c z y : „ T a w a r ­ t o ś ć ir-a, d l a k t ó r e j «x n a p i s a ł o ' W a v e r l e y a ' » j e s t p r a w d ą " . A z a t e m n p . s ą d l o g i c z n y : „ T h e a u t h o r of « W a v e r l e y » w a s S c o t c h " , p o ­ ciąga za sobą: (1) „x n a p i s a ł o « W a v e r l e y a » " — j e s t n i e z a w s z e f a ł s z e m ; (2) „jeśli x o r a z y n a p i s a ł o « W a v e r l e y a » , t o x o r a z y są i d e n ­ tyczne" — jest zawsze prawdą; (3) „jeśli x n a p i s a ł o « W a v e r l e y a » , t o x b y ł o S z k o t e m " — jest zawsze prawdą. Te trzy sądy logiczne, przełożone na język potoczny, głoszą:

(1) p r z y n a j m n i e j j e d e n c z ł o w i e k n a p i s a ł « W a v e r l e y a » ; (2) n a j w y ż e j j e d e n c z ł o w i e k n a p i s a ł « W a v e r l e y a » ; (3) t e n , k t o n a p i s a ł « W a v e r l e y a » , b y ł S z k o t e m . W s z y s t k i e t e t r z y s ą d y w y n i k a j ą i m p l i k a c y j n i e z: „ T h e a u t h o r of « W a v e r l e y » w a s S c o t c h " . I n a o d w r ó t , t e t r z y s ą d y r a z e m w z i ę t e (lecz n i e ż a d n e d w a z n i c h ) i m p l i k u j ą , że ( j e d y n y ) a u t o r « W a v e r l e y a » b y ł S z k o t e m . A z a t e m m o ż n a u w a ż a ć , że t e t r z y s ą d y l o g i c z n e , r a z e m w z i ę t e , określają, co się r o z u m i e p r z e z s ą d : „ T h e a u t h o r of « W a v e r l e y » w a s S c o t c h " . M o ż e m y nieco uprościć t e t r z y sądy logiczne. Pierwszy wraz z d r u g i m są r ó w n o w a ż n e p o w i e d z e n i u : „ I s t n i e j e p e w i e n t e r m i n c, t a k i ż e : «x n a p i s a ł o ' W a y e r l e y a ' ) ) — j e s t p r a w d ą , g d y x j e s t c, fał­ s z e m z a ś , g d y x n i e j e s t c". I n n y m i s ł o w y : „ I s t n i e j e p e w i e n t e r „(Jedynym) obecnym królu Anglii", „(tym oto) obecnym królu Anglii"; wydane, gdy królem Anglii był Jerzy V.
5 4

290
c

Bertrand

Bussell

m i n Cj t a k i że «x n a p i s a ł o W a v e r l e y a ' » — j e s t z a w s z e r ó w n o w a ż n e w z g l ę d e m «x j e s t c»". ( D w a s ą d y l o g i c z n e są „ r ó w n o w a ż n e " , o ile o b a są p r a w d z i w e b ą d ź o b a f a ł s z y w e ) . M a m y t u , p r z e d e w s z y s t k i m , d w i e f u n k c j e X-2bl „X n a p i s a ł o « W a v e r l e y a » " o r a z „x j e s t c", i b u d u j e m y f u n k c j ę w s p o m n i a n e g o c, r o z w a ż a j ą c r ó w n o w a ż n o ś ć t y c h d w ó c h funkcji #-a p r z y wszelkich w a r t o ś ­ c i a c h # - a ; n a s t ę p n i e p r z e c h o d z i m y d o s t w i e r d z e n i a , iż o t r z y m a n a f u n k c j a o w e g o c j e s t „ n i e k i e d y p r a w d z i w a " , c z y l i że j e s t o n a p r a w d z i w a d l a j e d n e j p r z y n a j m n i e j w a r t o ś c i — z m i e n n e j c. ( O c z y ­ wiście n i e m o ż e o n a b y ć p r a w d z i w a d l a w i ę c e j n i ż j e d n e j w a r ­ t o ś c i — z m i e n n e j c). T e d w a w a r u n k i , r a z e m w z i ę t e , d e f i n i u j e się j a k o o d d a j ą c e z n a c z e n i e t w i e r d z e n i a : „ T h e a u t h o r of « W a v e r l e y » exists" .
5 5

Możemy teraz zdefiniować wyrażenie: „ t h e t e r m satisfying t h e f u n c t i o n &x e x i s t s " . J e s t t o f o r m a o g ó l n a , k t ó r e j p r z y p a d k i e m s z c z e g ó l n y m b y ł p o w y ż s z y p r z y k ł a d . „ T h e a u t h o r of « W a v e r l e y » " j e s t t o „ t h e t e r m s a t i s f y i n g t h e f u n c t i o n 'a? w r o t e « W a v e r l e y » ' " . E ó w n i e ż „ t h e s o - a n d - s o " z a w s z e b ę d z i e w y m a g a ć o d w o ł a n i a się do p e w n e j funkcji z d a n i o w e j , mianowicie do funkcji definiującej własność, k t ó r a czyni z jakiejś rzeczy a so-and-so.
5 5 a 5 6

Definicja n a s z a jest n a s t ę p u j ą c a : „ T h e t e r m s a t i s f y i n g t h e f u n c t i o n 0x e x i s t s " z n a c z y t y l e , c o : „ I s t n i e j e p e w i e n t e r m i n c, t a k i że 0x j e s t z a w s z e r ó w n o w a ż n e w z g l ę d e m «x j e s t <?»". A b y z d e f i n i o w a ć : „ t h e a u t h o r of « « W a v e r l e y » w a s S c o t c h " , m u s i m y jeszcze wziąć p o d u w a g ę trzeci z n a s z y c h trzech sądów logicznych, mianowicie: „Ten, k t o napisał «Waverleya», był S z k o t e m " . U c z y n i się t e m u z a d o ś ć , p o p r o s t u d o d a j ą c , iż o w o c, o k t ó r y m m o w a , m a b y ć S z k o t e m . A z a t e m : „ t h e a u t h o r of « W a v e r ley» was Scotch" — to tyle, co: „ I s t n i e j e p e w i e n t e r m i n e, t a k i ż e : (1)
55

%

x napisało

«Waver-

„Istnieje (jedyny) autor «Waveileya»". „Istnieje (jedyny) termin, spełniający funkcję „Istnieje (ten oto) termin, spełniający funkcję <Px". „(Jedyny) termin, spełniający funkcję: <Px napisało «Waverleya»", „(ten oto) termin, spełniający funkcję: 0x napisało «Waverleya»",
5 5 a 5 6

Deskrypcje

291
9

l e y a » ' j e s t z a w s z e r ó w n o w a ż n e w z g l ę d e m x j e s t c\oraz, Szkotem". A o g ó l n i e ; „ T h e t e r m s a t i s f y i n g &x satisfies Wx się j a k o m a j ą c y t a k i e o t o z n a c z e n i e :
u 5 7

(2) c j e s t

,

definiuje

„ I s t n i e j e p e w i e n t e r m i n e, t a k i ż e : (1) 0x j e s t z a w s z e r ó w n o ­ ważne względem j e s t <?' o r a z (2) Wc j e s t p r a w d ą " . J e s t t o definicja s ą d ó w l o g i c z n y c h , w k t ó r y c h występują deskrypcje. M o ż n a m i e ć wiele w i a d o m o ś c i n a t e m a t p e w n e g o o p i s a n e g o t e r m i n u , czyli z n a ć wiele sądów logicznych d o t y c z ą c y c h „ t h e s o - a n d - s o " , n i e w i e d z ą c j e d n o c z e ś n i e , co t o j e s t the so-and-so, to znaczy nie znając żadnego sądu logicznego, mającego p o s t a ć „x is t h e s o - a n d - s o " , g d z i e „ # " t o n a z w a . W o p o w i a d a n i u d e ­ t e k t y w i s t y c z n y m sądy o „ ( t y m ) człowieku, k t ó r y dokonał danego c z y n u " , g r o m a d z i się w t e j n a d z i e i , że w k o ń c u w y s t a r c z ą o n e d o w y k a z a n i a , iż t o w ł a ś n i e A j e s t s p r a w c ą . M o ż n a n a w e t p o z w o l i ć sobie n a t w i e r d z e n i e , że w ż a d n e j t a k i e j w i e d z y , k t ó r a d a się w y ­ r a z i ć s ł o w a m i — z w y j ą t k i e m słów „ t e n " , „ ó w " o r a z p a r u i n n y c h , k t ó r y c h z n a c z e n i e z m i e n i a się z a l e ż n i e o d o k o l i c z n o ś c i — n i e w y s t ę p u j ą ż a d n e n a z w y w ś c i s ł y m s e n s i e , a t e , co r o b i ą w r a ż e n i e n a z w — n a p r a w d ę są d e s k r y p c j a m i . M o ż e m y s e n s o w n i e z a p y t y ­ w a ć , c z y H o m e r i s t n i a ł , czego b y ś m y n i e m o g l i u c z y n i ć , g d y b y „ H o m e r " było nazwą. Sąd logiczny „the so-and-so exists" * jest s e n s o w n y , p r a w d z i w y a l b o f a ł s z y w y ; lecz jeśli a j e s t the so-and-so (gdzie „ a " t o n a z w a ) , w ó w c z a s s ł o w a „ a e x i s t s " b są b e z s e n s o w n e . To t y l k o w odniesieniu do deskrypcji — określonych bądź nie­ określonych — m o ż n a w sposób sensowny deklarować istnienie; b o jeśli „ a " j e s t n a z w ą , t o m u s i o n o coś n a z y w a ć : s ł o w o , k t ó r e
5 8 59 w 5 9

„(Jedyny) termin, spełniający &x, spełnia ^ic", „(ten oto) termin, speł­ niający &x, spełnia *Fx". „x jest ("tym"<5to) t y m a tym", „a? jest (tym oto) takim a takim", „x jest (jedynym) t y m a tym", „a? jest (jedynym) takim a takim". „The man who did the deed". / „(Ten oto) taki a taki istnieje", „(Jedyny) taki a taki istnieje". „a istnieje".
58 59 5 9 a 59t)

5 7

Logika i język

21

292

Bertrand

Bussell

n i c z e g o n i e - n a z y w a , n i e j e s t n a z w ą , i d l a t e g o jeżeli w y s t ę p u j e w roli n a z w y , t o s t a j e się s y m b o l e m p o z b a w i o n y m z n a c z e n i a ; t y m c z a s e m z a ś d e s k r y p c j a , t a k a j a k „ t h e p r e s e n t K i n g of F r a n c e " , n i e s t a j e się n i e z d o l n a d o w y s t ę p o w a n i a w s p o s ó b s e n s o w n y , z t e g o t y l k o p o w o d u , że n i c z e g o n i e o p i s u j e ; a n i e s t a j e się d z i ę k i t e m u , że j e s t o n a s y m b o l e m z ł o ż o n y m , k t ó r e g o ..znaczenie, w y ­ w o d z i się ze z n a c z e ń s y m b o l i s k ł a d o w y c h . I t a k , g d y p y t a m y , c z y istniał H o m e r , to słowa „ H o m e r " u ż y w a m y j a k o skróconej d e s k r y p c j i : m o ż e m y j e z a s t ą p i ć n p . s ł o w a m i : „ t h e a u t h o r of t h e « I l i a d » a n d t h e « O d y s s e y » " . T a k i e s a m e u w a g i s t o s u j ą się d o p r a w i e w s z y s t k i c h u ż y ć t e g o , co r o b i w r a ż e n i e i m i o n w ł a s n y c h . Gdy deskrypcje występują w sądach logicznych, trzeba ko­ n i e c z n i e o d r ó ż n i ć , co m o ż n a n a z w a ć i c h w y s t ę p o w a n i e m „ p r y ­ m a r n y m " , czyli p o d s t a w o w y m , a co „ s e k u n d a r n y m " , czyli w t ó r ­ n y m . Rozróżnienie abstrakcyjne jest następujące. Deskrypcja występuje w użyciu „ p r y m a r n y m " , gdy sąd logiczny, w k t ó r y m ona figuruje, p o w s t a ł z p o d s t a w i e n i a owej deskrypcji n a miej­ sce „a?" w p e w n e j f u n k c j i z d a n i o w e j @x , d e s k r y p c j a w y s t ę p u j e w u ż y c i u „ s e k u n d a r n y m " , g d y w r e z u l t a c i e p o d s t a w i e n i a jej n a m i e j s c e „ # " w f u n k c j i @x p o w s t a j e t y l k o c z ę ś ć o m a w i a n e g o s ą d u logicznego. Wyjaśni to p r z y k ł a d . t R o z w a ż m y zdanie: „ T h e present K i n g of F r a n c e is b a l d . ^,The p r e s e n t K i n g of F r a n c e " w y s t ę p u j e t u t a j w użyciu p r y m a r n y m , a cały t e n sąd logiczny jest fałszywy. F a ł s z y w y jest k a ż d y sąd logiczny, w k t ó r y m występuje w użyciu p r y m a r n y m deskrypcja nie opisująca niczego. A teraz r o z w a ż m y z d a n i e : „ T h e p r e s e n t K i n g of F r a n c e is n o t b a l d " . T o j e s t d w u ­ z n a c z n e . J e ś l i n a p r z ó d w e ź m i e m y : „x is b a l d " , n a s t ę p n i e p o d ­ s t a w i m y „ t h e p r e s e n t K i n g of F r a n c e " n a m i e j s c e „ # " i w r e s z c i e z a p r z e c z y m y w y n i k , t o „ t h e p r e s e n t K i n g of F r a n c e " w y s t ą p i
6 0 m 61 62 63
6 0

„(Jedyny) autor «Iliady» i «Odysei», „(ten oto) autor «Iliady» i «Ody-

sei»". „(Jedyny) obecny król Francji jest łysy", „(ten oto) obecny król Francji jest łysy". „(Jedyny) obecny król Francji nie jest łysy", „(ten oto) obecny król Francji nie jest łysy". „a? jest łyse".
fl2 6 3 61

Deskrypcje

293

w użyciu s e k u n d a r n y m i nasz sąd logiczny będzie p r a w d z i w y ; jeśli z a ś w e ź m i e m y : „x is n o t b a l d " — i podstawimy „the p r e s e n t K i n g of F r a n c e " n a m i e j s c e „ # " , t o „ t h e p r e s e n t K i n g of F r a n c e " w y s t ą p i w u ż y c i u p r y m a r n y m i s ą d t e n b ę d z i e f a ł s z y w y . Pomieszanie użycia prymarnego z sekundarnym jest źródłem stałych błędów, t a m gdzie w grę wchodzą deskrypcje. W m a t e m a t y c e deskrypcje występują głównie w postaci f u n k c j i d e s k r y p t y w n y c h , czyli „ t h e t e r m h a v i n g t h e r e l a t i o n li t o y" b ą d ź „ t h e E of y" , j a k m o ż n a p o w i e d z i e ć n a z a s a d z i e a n a l o g i i w z g l ę d e m „ t h e f a t h e r of y i zwrotów podobnych. P o w i e d z e n i e n p . : „ O j c i e c ?/-greka j e s t b o g a t y " , t o t y l e , co p o w i e ­ d z e n i e , że n a s t ę p u j ą c a f u n k c j a z d a n i o w a z m i e n n e j c: „c j e s t b o ­ g a t e o r a z «x s p ł o d z i ł y g r e k a » , j e s t z a w s z e r ó w n o w a ż n e w z g l ę d e m «x j e s t <?»" — j e s t „ n i e k i e d y p r a w d z i w a " , t z n . j e s t p r a w d z i w a d l a j e d n e j p r z y n a j m n i e j w a r t o ś c i — z m i e n n e j c. O c z y w i ś c i e n i e m o ż e o n a b y ć p r a w d z i w a d l a więcej niż j e d n e j w a r t o ś c i . Zwięźle z a r y s o w a n a w niniejszym rozdziale teoria deskrypcji m a wielkie znaczenie dla logiki i teorii n a u k i . Ale dla celów m a ­ t e m a t y k i — b a r d z i e j filozoficzne części t e j t e o r i i n i e są i s t o t n e i dlatego zostały p o m i n i ę t e w p o w y ż s z y m wykładzie, k t ó r y ogra­ n i c z y ł się d o s p r a w w m a t e m a t y c e n a j k o n i e c z n i e j s z y c h .
6 4 6 5 6 6 u 6 7

Bertrand Russell, Descriptions. Rozdział X V I z I titroduction to Mathematical PMlosophy, London przedruk w Semantics and Philosophy of Language. ed. Leonard Linsky, "Trbana 1952, The University
64

książki: Bertrand Russell, 1919, Allen and U n w i n ; A Collection of Beadings, of Illinois Press.

05

6 6

6 7

„x nie jest łyse". „Terminu pozostającego w stosunku R względem t/". „R ygreka". „Ojciec ygreka".

\

21*

C. A.

Mace

PRZEDSTAWIANIE A

WYRAŻANIE

W o s t a t n i c h l a t a c h wiele p o ż y t k u p r z y n i o s ł o d o k o n a n e p r z e z I. A. E i c h a r d s a rozróżnienie między „ n a u k o w y m " a „emot y w n y m " , czyli „ w z r u s z e n i o w y m " , p o s ł u g i w a n i e m się j ę z y k i e m . M ó w i się t a m m i a n o w i c i e , że d a n e k o n k r e t n e w y g ł o s z e n i e z d a n i a m o ż n a w l a ć d o f o r m y t w i e r d z e n i a — w d w o j a k i m celu. O w o wygłoszone zdanie m o ż e r e p r e z e n t o w a ć , czyli p r z e d s t a w i a ć , pewien f a k t czy sąd, b ą d ź też m o ż e w y r a ż a ć p e w n e wzruszenie czy jakiś inny, czysto s u b i e k t y w n y s t a n u m y s ł u . G d y p o m i e s z a m y t ę f u n k c j ę p o z n a w c z ą ze w z r u s z e n i o w ą , p o w s t a j e k ł o p o t . C e l e m tego k o m u n i k a t u jest wysunięcie sugestii, a b y u t r z y m a ć poży­ t e c z n e p u n k t y w s p o m n i a n e g o r o z r ó ż n i e n i a , p e w n e i n n e z a ś le­ piej w y z y s k a ć za p o m o c ą sformułowania ich od n o w a . P r o p o n u j ę z a s t ą p i e n i e t e g o j e d n e g o r o z r ó ż n i e n i a d w o m a i n n y m i : (1) ogól­ niejszym rozróżnieniem „przedstawiających" i „wyrażających" f u n k c j i z d a n i a , (2) b a r d z i e j s z c z e g ó ł o w y m r o z r ó ż n i e n i e m p r z e d s t a ­ wiania bezpośredniego i pośredniego. Określanie drugiego sposobu użycia języka jako sposobu „wzruszeniowego" zwęża niepotrzebnie t ę funkcję, której m o ż n a najdogodniej przeciwstawić reprezentowanie. Bardziej podsta­ wowe jest rozróżnienie przedstawiania faktu lub sądu oraz wy­ rażania stanu umysłu. Z b y t n i nacisk n a stany wzruszeniowe z a c h ę c i ł d o p r z y j ę c i a m i l c z ą c e g o z a ł o ż e n i a , iż t w i e r d z e n i a n a u k o w e m a j ą c h a r a k t e r c z y s t o p r z e d s t a w i a j ą c y i p o z b a w i o n e są f u n k c j i ekspresywnej. T y m c z a s e m wcale t a k nie jest. Twierdzenie n a u k o w e

296

C. A.

Mace

j e s t w y r a z e m w i a r y b ą d ź p r z y p u s z c z e n i a . Cechą szczególną d y s k u r s u n a u k o w e g o j e s t n i e t o , że j e s t o n c z y s t o r e p r e z e n t u j ą c y , lecz t o , że w y r a ż a t y l k o n i e w i e l e s p o ś r ó d m o ż l i w y c h s t a n ó w u m y s ł u , i t o t a k i c h n a ogół, k t ó r e są j a s n e i p r z e z r o c z y s t e . Gdy ważniejsza jest funkcja ekspresywna twierdzenia, to n a o d w r ó t : o b i e k t y w n y j e g o o d p o w i e d n i k s t a j e się z a z w y c z a j c i e m n y ; byłoby jednakże niemal niemożliwe wskazanie przykładu kon­ kretnego wyrażenia, w k t ó r y m b y j e d n a z funkcji, przedstawianie b ą d ź w y r a ż a n i e , c a ł k o w i c i e z a n i k ł a . T w i e r d z e n i e , że t e n a t e n „kraj schodzi n a p s y " , nie d o s t a r c z a określonej informacji n a t e m a t w y d a r z e ń w o w y m kraju. W y r a ż a ono przede wszystkim uczucia, jakie w związku z t y m i w y d a r z e n i a m i żywi mówiący. Ale twier­ dzenie to d o t y c z y przecież w y p a d k ó w , k t ó r y c h c h a r a k t e r został bardzo ogólnikowo naszkicowany. F u n k c j ę e k s p r e s y w n a z d a n i a d e f i n i u j e się z a p o m o c ą o d n i e ­ sienia do relacji zachodzących m i ę d z y t y m z d a n i e m a poprzedza­ j ą c y m je s t a n e m u m y s ł u ; funkcje zaś przedstawiającą i referen­ c y j n ą , c z y l i o z n a c z a j ą c ą , d e f i n i u j e się z a p o m o c ą r e l a c j i o w e g o zdania do faktu lub sądu, względem którego wspomniany stan u m y s ł u pozostaje w t y m czy i n n y m stosunku, należącym do p e w n e j k l a s y r e l a c j i . Moją t e z ą j e s t , że d o p r z e d s t a w i e n i a f a k t ó w czy sądów dochodzi w t y c h t y l k o zdaniach, k t ó r e z a r a z e m wy­ r a ż a j ą j a k i ś s t a n u m y s ł u ; a t a k ż e — że w s z e l k i e t w i e r d z e n i a wyrażające s t a n u m y s ł u zawierają zarazem odniesienie do jakiegoś f a k t u l u b s ą d u . G d y b y t o s t a n o w i s k o u d a ł o się u t r z y m a ć , t o wówczas b y ł o b y błędem t r a k t o w a n i e w s p o m n i a n y c h dwóch funkcji j ę z y k a j a k o a l t e r n a t y w n y c h . Są o n e w s p o s ó b i s t o t n y k o n i u n k c y j n e . A l t e r n a t y w n e z a ś s t a j ą się n a s k u t e k d a l e k o i d ą c e j d e g e n e r a c j i . Jeśli wyrażenie niezdolne jest w s k a z a ć swego o b i e k t y w n e g o o d p o w i e d n i k a , t o m o ż e się w r e z u l t a c i e s t a ć c z y s t o w z r u s z e n i o w e . Jeśli przestaje oddawać stan umysłu, to, b y ć może, zasługuje na miano „przedmiotowego" i wyłącznie „naukowego". B r a k miejsca nie pozwala mi n a obronę ani n a w e t n a wyjaśnie­ n i e t e g o w s z y s t k i e g o , co — o c z y w i s t a — w y m a g a wyjaśnienia i o b r o n y . Z a d o w o l ę się p o c z y n i e n i e m p a r u w s t ę p n y c h o b s e r w a c j i p e w n y c h szczególnych p r z y p a d k ó w .

Przedstawianie

a

wyrażanie

297

P r z y p u ś ć m y , że m ó g ł b y i s t n i e ć i że i s t n i e j e f a k t , k t ó r y p o l e g a p o p r o s t u n a t y m , iż p e w n a o k r e ś l o n a w ł a s n o ś ć Q ( n p . j a k i ś szczególny odcień czerwieni) jednolicie p o k r y w a określoną po­ wierzchnię P w o k r e ś l o n y m czasie T . I n n y m i s ł o w y , i s t n i e j e fakt złożony z elementów Q P T , połączonych w t a k i sposób, w jaki własność, miejsce i czas b y w a j ą połączone, g d y owa włas­ ność zajmuje to miejsce we w s p o m n i a n y m czasie. D l a krótkości, nazwijmy ten fakt — F . J e s t r z e c z ą j a s n ą , że F n i e m o ż e z o s t a ć p r z e d s t a w i o n y d z i ę k i — że t a k p o w i e m — swej w ł a s n e j , t k w i ą c e j w n i m m o c y . D o t a k i e g o p r z e d s t a w i e n i a d o c h o d z i t y l k o n a s k u t e k t e g o , że ó w f a k t p o ­ zostaje w p e w n y c h stosunkach względem organizmu zdolnego do postrzegania i mówienia. Postrzeżenie przez ten organizm faktu F j e s t i n n y m z k o l e i f a k t e m . N a z w i j m y g o F . F t e d y , j a k o że w y ­ stępuje w kontekście psycho-fizycznym, da się wyrazić. W s p o m n i a n y o r g a n i z m m o ż e w y g ł o s i ć z b i ó r słów r ó w n o w a ż n y c h w z g l ę d e m : „ Q z a j m u j e P w c i ą g u TV . M o ż n a p o w i e d z i e ć , że t e n z b i ó r słów r e p r e z e n t u j e F a wyraża F .
x 1 ? 1 ? 1 ? x x x x 2 2 4 Ł x l 7 2

G d y F p o l e g a n a ś w i a d o m o ś c i , że Q z a j m u j e m i e j s c e P w ciągu T t o w ó w c z a s w s z e l k i e e l e m e n t y F są z a r a z e m e l e m e n ­ t a m i F . S ( „ p o d m i o t " postrzegający F ) „zaznajomił się" z Q , P o r a z T . T w i e r d z e n i e , że — w o b r ę b i e p e w n e g o a k t u p o s t r z e ż e n i a j a k i e g o ś f a k t u — S m u s i się z a z n a j o m i ć z w s z y s t k i m i e l e m e n t a m i t e g o f a k t u , j e s t j e d y n i e i n n y m s p o s o b e m s t w i e r d z e n i a , że w s z y s t k i e e l e m e n t y t e g o f a k t u są e l e m e n t a m i faktu* ś w i a d o m o ś c i . Ale F — j e s t t o n i e m n i e j p e w n e — z a w i e r a e l e m e n t y n i e b ę d ą c e e l e m e n t a m i f a k t u F . Z t e g o c h o ć b y p o w o d u , że jeśli S p o ­ s t r z e g a , iż Q z a j m u j e m i e j s c e P w c i ą g u T t o S m u s i t o p r z e ż y ­ w a ć w p e w n y m czasie. D l a uniknięcia niedogodności o p e r o w a n i a faktami, w k t ó r y c h d w a r a z y w y s t ę p u j e dokładnie t e n s a m czas, m o ż e m y z a ł o ż y ć , że F p o l e g a n a t y m , iż S w czasie T p o s t r z e g a , że Q z a j m u j e P w c i ą g u T . Z g o d n i e z s z a c o w n ą t r a d y c j ą m o ż e m y m ó w i ć o T j a k o o czasie w o b r ę b i e o r z e k a n i a , z a ś o T j a k o o czasie o r z e k a n i a .
2 x x u x x x 1 1 x 2 x x x n 2 2 x Ł x x 2

P o z o s t a j e j e s z c z e z a j ą ć się S - e m ; n a j p r o ś c i e j z a ś b ę d z i e z d e ­ finiować je jako miejsce orzekania — w przeciwstawieniu do

298

C. A.

Mace

miejsca w o b r ę b i e orzekania, t a k j a k czas orzekania przeciwsta­ w i a się c z a s o w i w o b r ę b i e o r z e k a n i a . M o ż n a w i ę c F określić w następującej postaci: W c z a s i e T w i d a ć z m i e j s c a P , że Q z a j m u j e m i e j s c e P w c i ą g u T Zasadniczo topiczna na­ t u r a S, c z y l i t o , że w swej i s t o c i e j e s t o n o p e w n y m m i e j s c e m , w y ł a n i a się z n a s t ę p u j ą c y c h r o z w a ż a ń . G d y a n a l i z u j e m y : „ T o j e s t c z e r w o n e " , w s p o s ó b , j a k i p o d s u w a n a m s f o r m u ł o w a n i e : „Czer­ w o n o t u t a j t e r a z " , w ó w c z a s słowo „ t u t a j " z a c h o w u j e s w e „ p r z e ­ strzenne" znaczenie. Czerwono jest w miejscu, k t ó r e pozostaje w p e w n y m o k r e ś l o n y m s t o s u n k u d o czegoś i n n e g o , co j e s t „ t a m " . W m i a r ę j a k coraz bardziej o d r y w a m y u w a g ę od wszelkich rzeczy poza t y m , danych n a m w polu widzenia, dochodzimy w sposób n a t u r a l n y d o s f o r m u ł o w a n i a o m ó w i o n e g o f a k t u w p o s t a c i : „Czer­ w o n o t a m t e r a z " , g d z i e „ t a m " z n a c z y , iż m i e j s c e , o k t ó r e i d z i e , z n a j d u j e się n a p r z e c i w m n i e . A w i ę c w ł a ś n i e t a m — w p r z e c i ­ w i e ń s t w i e d o t u t a j , g d z i e j a się z n a j d u j ę . O m i e j s c u w o b r ę b i e o r z e k a n i a — p o w i a d a m i a się z a p o m o c ą o d n i e s i e n i a d o m i e j s c a orzekania. Oczywista, byłoby czymś w rodzaju paszkwilu, gdy­ b y ś m y postrzegającego opisali j e d y n i e j a k o miejsce. M e jest o n „ p u s t y m m i e j s c e m " , lecz m i e j s c e m z a j ę t y m p r z e z i n n ą w ł a s ­ ność, p o w i e d z m y Q . S t ą d g d y w fakcie p r z e d s t a w i o n y m m a m y jedną własność, jedno miejsce i j e d e n czas, to w fakcie w y r a ż o n y m w y s t ę p u j ą d w i e w ł a s n o ś c i , d w a m i e j s c a i d w a c z a s y *.
2 2 2 x 1 v 2

W związku z F oraz F wspomnieć t r z e b a o jeszcze jednej r z e c z y . W w i ę k s z o ś c i „ a k t ó w p o s t r z e g a n i a " — a j a m y ś l ę , że d o t y c z y t o w s z y s t k i c h — n i e d a się w t e n s p o s ó b z a n a l i z o w a ć F , a b y u j a w n i ć , że z a w i e r a o n o F j a k o swoją część. F a k t y t y p u F w y m a g a j ą analizy p r z y użyciu pewnej relacji wielokrotnej, k t ó r a ł ą c z y w s z y s t k i e e l e m e n t y t e g o , co j e s t r e p r e z e n t o w a n e , z e l e m e n ­ t a m i t e g o , co j e s t w y r a ż a n e . Relacje F oraz F względem zdania, które reprezentuje p i e r w s z y z t y c h f a k t ó w , a w y r a ż a d r u g i , są z ł o ż o n e w s p o s ó b
x 2 2 x 2 x 2

* W przypadku szczególnym, g d y ja sam postrzegam, że jestem tutaj teraz (o ile rzeczywiście to postrzegam), pewne Q, pewne P oraz pewne T są elementami faktów reprezentowanych. Są one również jedynymi elementami faktu wyrażonego, ale w t y m fakcie każdy z nich występuje dwa razy.

Przedstawianie

a

wyrażanie

299

u t r u d n i a j ą c y a n a l i z ę . F a k t ó w t y p u F — w ogóle n i e d a się w y r a z i ć . F a k t y t y p u F m o ż n a albo przedstawić, albo wyrazić. Ale podczas gdy za pomocą tego samego zdania w y r a ż a m y jeden fakt, a przed­ s t a w i a m y inny, żadne zdanie nie może zarazem przedstawiać i wyrażać tego samego faktu. Gdy powiadam: „Q jest t a m teraz", to przedstawiam fakt F a w y r a ż a m F . G d y zaś mówię: „Zdaję sobie s p r a w ę , że Q j e s t t a m t e r a z " , t o p r z e d s t a w i a m F , w y r a ż a m natomiast fakt F , który pozostaje w t a k i m stosunku do F jak F — d o F w p o p r z e d n i m p r z y p a d k u . W y d a j e się, iż ż a d n e zwykłe zdanie nie jest z b u d o w a n e w t a k i sposób, b y t o umożli­ w i a ł o n a m ł a t w e o d r ó ż n i e n i e e l e m e n t ó w t e g o , co r e p r e z e n t o w a n e , o d e l e m e n t ó w t e g o , co j e d y n i e w y r a ż a n e . Z a r ó w n o p o j e d y n c z e s ł o w a , j a k i z d a n i e w całości, służą d w o j a k i e m u celowi. S ł o w a „ j e s t " , „ b y ł " i t d . s t a l e są z a t r u d n i o n e : r e p r e z e n t u j ą c c z a s w o b r ę ­ bie orzekania, a wyrażając czas orzekania; reprezentując splot elementów, a wyrażając a k t stwierdzenia. J e d y n i e skrajnie sztuczny system symboliczny czyni możliwym odróżnienie reprezentowa­ nia od wyrażania.
x 2 x 1 ? 2 x 2 3 2 2 x

T y l e w z w i ą z k u z t e z ą , że w z w y k ł y m j ę z y k u p r z e d s t a w i a n i e zawsze pociąga za sobą w y r a ż a n i e , czyli ekspresję. Teza o d w r o t n a , iż ż a d e n z w y k ł y j ę z y k n i e j e s t c z y s t o e k s p r e s y w n y , w y m a g a ł a b y u z a s a d n i e n i a b a r d z i e j s z c z e g ó ł o w e g o niż t o , n a j a k i e t u t a j m o ż e m y sobie pozwolić. P o k r ó t c e , jej o b r o n a p o s t ę p o w a ł a b y p o takiej linii: P o j ę c i e c z y s t o e m o t y w n e g o p o s ł u g i w a n i a się j ę z y k i e m z n a j ­ d u j e — j a k się z d a j e — o p a r c i e w d o k t r y n i e , w e d l e k t ó r e j i s t n i e j ą s t a n y c z y s t o s u b i e k t y w n e ; p o g l ą d t e n d a się w p r a w d z i e d o b r z e w y j a ś n i ć h i s t o r y c z n i e , a l e t e ż n i e w i e l e w n i m , co b y g o d n e b y ł o polecenia. Bardziej pociągająca jest inna możliwość: formułuje się ją z a z w y c z a j w p o s t a c i z d a n i a , że k a ż d y s t a n u m y s ł u m a swój „ o b i e k t y w n y o d p o w i e d n i k " ; ale w t y m p u n k c i e m o ż n a o b r a ć i n n ą d r o g ę . F a k t y f i z y c z n e i p s y c h i c z n e n i e są w z a j e m p r z y ­ porządkowane — ani w znaczeniu dualistycznym, ani w neutral­ n y m monistycznym. Dowolnemu możliwemu faktowi fizycznemu odpowiada zbiór możliwych faktów psychicznych. Zawierają one wszystkie e l e m e n t y odpowiadającego i m f a k t u fizycznego, a po­ n a d t o j e s z c z e i n n e e l e m e n t y . S k ł o n n y j e s t e m m y ś l e ć , że n i e k t ó r e

soo

G. A.

Mace

e l e m e n t y f a k t ó w p s y c h i c z n y c h są s w o i s t y m i e l e m e n t a m i t y c h f a k t ó w , ale r ó w n i e ż m o ż n a p r z y j ą ć , j a k o a l t e r n a t y w n y , p o g l ą d „behawiorystyczny" bądź „fizykalistyczny". W k a ż d y m razie fakt p s y c h i c z n y z a w s z e b ę d z i e się o d z n a c z a ł t y m , że się d o czegoś o d n o s i . Najważniejszym jednakże p u n k t e m w doktrynie języka wzru­ s z e n i o w e g o j e s t t o , że z d a n i e , w y g ł o s z o n e w p o s t a c i t w i e r ­ d z e n i a , może być — jedynie wyrazem wzruszenia. Wobec tego p o g l ą d u i s t n i e j ą b a r d z i e j s z c z e g ó ł o w e z a s t r z e ż e n i a . Co w y d a j e m i się p e w n e w o d n i e s i e n i u d o t w i e r d z e ń p o e t ó w , p o l i t y k ó w i filo­ zofów ( p r z y p a d k i z w y k l e c y t o w a n e ) , t o t y l e t y l k o , ż e : (1) t w i e r ­ d z e n i a t e w y r a ż a j ą w z r u s z e n i e o r a z (2) n i e s t w i e r d z a się w n i c h t e g o , co z d a j ą się o n e d o s ł o w n i e głosić. B e z p o d s t a w n y n a t o m i a s t j e s t w n i o s e k , że o g r a n i c z a j ą się d o w y r a ż a n i a e m o c j i ; p o z o s t a j e w s z a k o t w a r t a d r u g a m o ż l i w o ś ć , m i a n o w i c i e , iż r z e k o m e t w i e r ­ dzenie o jednej rzeczy może posłużyć jako środek techniczny do s t w i e r d z e n i a czegoś i n n e g o . Odpowiednie w tego rodzaju w y p a d k a c h jest nie owo b a r d z o o g ó l n e r o z r ó ż n i e n i e m i ę d z y r e p r e z e n t o w a n i e m a w y r a ż a n i e m , lecz m i ę d z y d w o m a j a s k r a w o r ó ż n i ą c y m i się s p o s o b a m i p r z e d s t a w i a ­ n i a , że i d z i e o t ę c z y i n n ą r z e c z . W z r o z u m i e n i u , co się m ó w i w wypowiedziach stwierdzających w sposób bardziej pośredni, wielką p o m o c ą jest zasada, k t ó r ą m o ż n a opisać j a k o z a s a d ę zgodności wzruszeń: J e ż e l i t a k i s a m e l e m e n t s u b i e k t y w n y b y w a w y w o ł a n y u odbiorcy przez sąd p jak przez s ą d q, t o w ó w c z a s d o p o w i a d o m i e n i a o ą posłużyć m o ż e s t w i e r d z e n i e p (zwłaszcza w tekście p o e t y c k i m ) . O c z y w i s t a , p o e t a o p i e r a się n i e n a t e j j e d n e j z a s a d z i e . T o w ł a ś n i e j e s t ź r ó d ł e m w i e l k i c h k o m p l i k a c j i , że w j ę z y k u p o e t y c k i m zachodzi subtelne pomieszanie zasad bezpośredniego oznaczania z zasadą oznaczania n a podstawie zgodności wzruszeń. W t y m s a m y m z d a n i u j e d n o słowo b y w a u ż y t e w t e n s p o s ó b , że b e z ­ p o ś r e d n i o się o d n o s i d o s w e g o o d p o w i e d n i k a , p o d c z a s g d y p o ­ zostałe czynią t o pośrednio. L e p i e j z n a n y (filozofom) j e s t p r z y p a d e k w i e l o s ł o w i a m e t a ­ f i z y c z n e g o . M ó w i się, że n i e j e d n o w y r a ż e n i e filozoficzne t o n o n ­ s e n s , z u p e ł n i e p o z b a w i o n y z n a c z e n i a ; i że b i o l o g i c z n a f u n k c j a

Przedstawianie

a

wyrażanie

301

tych wypowiedzi polega po prostu na wyrażeniu i wyładowa­ n i u w z r u s z e ń d a n e g o filozofa. M n i e j c h y b a k r a ń c o w y p o g l ą d zo­ stał sformułowany przez A. J . Ayera w postaci t a k często cyto­ w a n e g o e p i g r a m u , że wiele s p o ś r ó d w y p o w i e d z i filozofów p o ­ w i n n o się p u b l i k o w a ć n a ł a m a c h „ T h e L o n d o n M e r c u r y " *, n i e zaś w „Mindzie". W związku z t y m o d c z u w a m w a h a n i e , czy s a m ów e p i g r a m zasługuje n a ogłoszenie w „ M e r k u r y m " , czy też w „ M i n d z i e " . P o n i e w a ż z a w i e r a o n g ł ę b o k ą p r a w d ę filozoficzną, m u s z ę się o p o w i e d z i e ć za „ M i n d e m " . Z a r a z e m j e d n a k o w a p r a w d a z o s t a ł a t a k d o b r z e — i t a k „ p l a s t y c z n i e " — s f o r m u ł o w a n a , że w e d l e z a w a r t e g o w niej k r y t e r i u m z a s ł u g u j e r ó w n i e ż n a o g ł o s z e n i e w „Merkurym". Podobnie — jak skłonny jestem mniemać — c h o ć w n i e c o o d m i e n n y s p o s ó b , r z e c z się m a ze w s p o m n i a n y m wielosłowiem metafizycznym. Nieraz b y w a to przypuszczalnie s w e g o r o d z a j u n o n s e n s , ale c z y ż — t a k j a k w poezji — n i e j e s t to ten t y p nonsensu, którego zadaniem — przekazywanie sensu' Z d a n i a , o k t ó r y c h m o w a , jeśli się j e w w ł a ś c i w y s p o s ó b p r z e ł o ż y , są p r z y n a j m n i e j s e n s o w n e . M a m w r a ż e n i e , że s k ł a n i a t o , b y p o ­ dejrzewać o pewien brak zwykłej intuicji psychologicznej kogoś, k t o p r z y p u s z c z a , że k a ż d y z a w s z e m ó w i c a ł k o w i t e n o n s e n s y . G d y n a t c h n i e n i p o e c i i filozofowie, co zeszli n a m a n o w c e , w y d a j e n a m się, iż n i c — t y l k o b e ł k o c z ą , t o j u ż nie p o d w p ł y w e m m i ł o ­ s i e r d z i a , ale i d ą c z a t y m , co p r a w d o p o d o b n e , p o w i n n i ś m y p o w z i ą ć p r z y p u s z c z e n i e , że l u d z i e ci, p o p r o s t u , u ż y w a j ą słów w j a k i ś niezwykły sposób. Interesująca w tej sytuacji jest nie tyle kwestia, c z y t o , co o n i t w i e r d z ą , b ę d z i e a k u r a t p r a w d z i w e , ile w j a k i s p o s ó b m o g l i b y ś m y z r o z u m i a l e p o k a z a ć , co o n i c h c ą p o w i e d z i e ć . O b e c n i e filozofowie a n a l i t y c y są zajęci p r ó b a m i u s t a l a n i a z n a c z e n i a z d a ń , w k t ó r y c h słowa zostały u ż y t e w z w y k ł y sposób. Ale prędzej czy p ó ź n i e j m u s i się w y ł o n i ć n a s t ę p n e z a g a d n i e n i e : c z y j ę z y k e m o t y w n y n i e m o ż e m i e ć swej w ł a s n e j l o g i k i .
}

C. A. Mace, Representation and Expression. „Analysis", 1934, Vol. 1, No. 3; przedruk w Philosophy and Analysis, ed. Margaret Macdonald, Oxford 1954, Basil Black well. * „The London Mercury". Czasopismo J. C. Squire'a, Londyn 1919—1939. literackie wydawane przez

A.

M.

Mach er

W Y R A Ż E N I A W S K A Z U J Ą C E A IMIONA

WŁASNE

W artykule t y m spróbuję wyjaśnić pewne nieporozumienia, związane z wyrażeniami wskazującymi oraz imionami własnymi, o d w o ł u j ą c się d o j ę z y k a f a k t y c z n i e s t o s o w a n e g o w c e l a c h k o ­ munikatywnych . Język bywa używany zarówno s y m b o l i c z n i e , jak i su­ g e s t y w n i e . Ściślej: k a ż d e zdanie s y m b o l i z u j e p r z y n a j m n i e j p e w n ą część s w e g o z n a c z e n i a , r e s z t a n a t o m i a s t b y w a w w i e l u z d a n i a c h t y l k o sugerowana. (Mówię t u o „części" znaczenia d a n e g o z d a n i a w t a k i m o t o s e n s i e : t o , co z n a c z y w y r a ż e n i e : „ C o ś j e s t ś m i e r t e l n e " , b ę d z i e częścią t e g o , co z n a c z y w y r a ż e n i e : „ S o k r a t e s j e s t ś m i e r t e l n y " ) . M ó w i ę , że z d a n i e „ s y m b o l i z u j e " s w e z n a c z e n i e , o ile o w o z n a c z e n i e j e s t z r o z u m i a ł e ( d l a k a ż d e g o , k t o zna język danego zdania) jedynie dzięki kompozycji i struktu­ r z e t e g o z d a n i a ; p o w i a d a m n a t o m i a s t , że z d a n i e „ s u g e r u j e " s w e z n a c z e n i e , jeśli k a ż d y , k t o n a p o d s t a w i e t e g o z d a n i a m a z r o z u ­ m i e ć j e g o z n a c z e n i e , m u s i w z i ą ć p o d u w a g ę c z y n n i k i i n n e niż kompozycja i struktura wypowiedzi (np. kontekst, w k t ó r y m ono występuje). I n n y m i słowy, język został u ż y t y „sugestywnie", o ile s ł u c h a c z m a d o p e w n e g o s t o p n i a d o m y ś l a ć s i ę z n a c z e n i a . „Kompozycja i s t r u k t u r a " , o której t u mówię, jest to kom­ p o z y c j a i s t r u k t u r a g r a m a t y c z n a (czy t e ż , j a k b y p o w i e d z i a ł filolog, ś c i ś l e j — l e k s y k a l n a i g r a m a t y c z n a ) — czyli t o , że d a n e z d a n i e s k ł a d a się z t a k i c h a t a k i c h słów (nie z a ś z i n n y c h ) , zrelatywizowanych wzajemnie pod względem gramatycznym

304

A.

M.

Maclver

w t a k i , a n i e i n n y s p o s ó b . M o g ę t e ż d o d a ć , iż z g ó r y p r z e s ą d z a m , że t o t y l k o „ z d a n i e j a k o t y p " ( n a z w ą t ą p o s ł u g u j e się E a m s e y i inni) m a pierwotnie t a k ą k o m p o z y c j ę i s t r u k t u r ę . Jeśli m ó w i m y , że t z w . „ e g z e m p l a r z z d a n i a " m a s t r u k t u r ę i k o m p o z y c j ę g r a m a ­ t y c z n ą (że dzieli się o n n a s ł o w a , z k t ó r y c h j e d n o j e s t p o d m i o t e m g r a m a t y c z n y m , d r u g i e o r z e c z e n i e m g ł ó w n y m i t d . , i t d . ) , t o czy­ n i m y t o t y l k o w sensie p o c h o d n y m : j e s t t o j e d y n i e s k r ó t o w y s p o s ó b p o w i e d z e n i a , że t ę s t r u k t u r ę i k o m p o z y c j ę m a „ z d a n i e jako t y p " , którego p r z y p a d k i e m szczególnym jest nasz „egzemplarz z d a n i a " . W y m ó w i o n y „ e g z e m p l a r z z d a n i a " m o g ą dzielić f o n e t y c y , a n a p i s a n y — g r a f o l o g o w i e , i t o n a c z ą s t k i w o b r ę b i e części, ad infinitum; n a t o m i a s t ż a d n e j z t y c h części n i e m o ż n a n a z w a ć „ s ł o w e m " , c h y b a t y l k o w t y m s e n s i e , że są t o s ł o w a , n a k t ó r e p o d z i e l o n o „ z d a n i e j a k o t y p " , a d o p i e r o p r z y p a d k i e m szczegól­ n y m t e g o o s t a t n i e g o j e s t n a s z „ e g z e m p l a r z z d a n i a " (słowo u w a ­ ż a m y z a „ c z ę ś ć " „ z d a n i a j a k o t y p u " w t y m sensie, że m o ż e o n o b y ć c z y m ś w s p ó l n y m d w ó m t a k i m z d a n i o m , r ó ż n i ą c y m się i>od i n n y m i w z g l ę d a m i ) . T o w y d a j e m i się p o d s t a w o w ą r z e c z ą w t e o r i i j ę z y k a , m i m o że r z a d k o w y r a ź n i e u z n a w a n ą . W y n i k a o n a b e z ­ p o ś r e d n i o z p o g l ą d u , że j ę z y k — o t y l e , o ile j e s t s y m b o l i c z n y — jest też k o n w e n c j o n a l n y : właśnie bowiem u m o w a musi wiązać ze z n a c z e n i e m coś, co m o ż n a p o w t a r z a ć , a z a t e m coś, co n i e m o ż e być poszczególnym i k o n k r e t n y m wyrażeniem („egzemplarzem zdania"), t y l k o m u s i b y ć „ t y p e m " , względem którego owo wyra­ żenie jest t y l k o j e d n y m z p r z y p a d k ó w szczególnych. Zwykły język jest w bardzo znacznej mierze s u g e s t y w n y . K a ż d y , k t o z a s t a n a w i a się n a d z w y k ł ą r o z m o w ą , m u s i z a u w a ż y ć , j a k wiele ze z n a c z e n i a s w y c h w y p o w i e d z i m ó w i ą c y p o z o s t a w i a domysłowi słuchacza, jego z d r o w e m u rozsądkowi (tj. sądowi o t y m , co r o z m ó w c a p r a w d o p o d o b n i e m i a ł n a m y ś l i ) . W r o z ­ mowie n a przedmieściach Leeds k t o ś m ó w i : „I shall b e going to town soon" , i pozostawia domysłowi słuchacza (zakładając, że d o m y ś l i się o n t r a f n i e ) , c z y i d z i e m u o t o , że z a j a k ą ś g o d z i n ę u d a się d o ś r ó d m i e ś c i a L e e d s , c z y t e ż że, p o w i e d z m y , w p r z y s z ł y m
x
1

„Wkrótce udam się do miasta"

Wyrażenia

wskazujące

a imiona

własne

305

tygodniu pojedzie do L o n d y n u . Niewątpliwie najbardziej intere­ sujące jest s y m b o l i c z n e stosowanie j ę z y k a ; jest ono wszak j e d y n y m środkiem umożliwiającym powiadomienie o całkowicie n o w y m z n a c z e n i u ( t j . t a k i m , że n i e m o ż e m y o c z e k i w a ć , b y k t o ­ k o l w i e k z d o ł a ł się go d o m y ś l i ć ) . A l e c z y s t o s y m b o l i c z n e p o s ł u g i ­ w a n i e się j ę z y k i e m b y w a n i e m a l w y ł ą c z n i e o g r a n i c z o n e d o n a u k i filozofii; a w ą t p i ę , c z y n a w e t t u t a j j e s t o n o c z y m ś więcej niż t y l k o p e w n ą i d e a l n ą g r a n i c ą , d o k t ó r e j u c z o n y b ą d ź filozof u s i ł u j e się z b l i ż y ć ( s t o s u j ą c p r e c y z y j n i e z d e f i n i o w a n e t e r m i n y , a p r o k s y ­ m a c j ę formy g r a m a t y c z n e j do logicznej itd., itd.). K a ż d e jednak zdanie c o ś s y m b o l i z u j e (nawet takie, które g ł ó w n i e s u g e r u j e ) : i s t n i e j e coś, co m o ż n a z r o z u m i e ć n a p o d s t a w i e s a m e j t y l k o k o m p o z y c j i i s t r u k t u r y t e g o z d a n i a , jeśli się z n a d a n y j ę z y k ; i n a c z e j n i e b y ł o b y t o w ogóle z d a n i e , lecz t y l k o j a k i ś o k r z y k . N p . w s p o m n i a n e z d a n i e : „1 shall be going to t o w n soon" — z r o z u m i e k a ż d y , k t o z n a j ę z y k a n g i e l s k i , n a w e t jeśli n i c z g o ł a n i e wie n a t e m a t k o n t e k s t u ( t j . jeśli, p o w i e d z m y , n a p o t k a t o z d a n i e j a k o p r z y k ł a d c y t o w a n y w g r a m a t y c e a n g i e l s k i e j ) ; d o w i e się z t e g o z d a n i a p r z y n a j m n i e j t y l e , że k t o ś p r z y p u s z c z a , iż u d a się k i e d y ś d o j a k i e g o ś m i a s t a (a n i e , że n p . w p e w n y m o g r o d z i e z o o l o g i c z n y m są l w y ) . B y w a j ą j e d n a k ż e t a k i e f o r m y j ę z y k o w e , k t ó r e s t o s u j e się t y l k o w ó w c z a s , g d y t o , co d a n e z d a n i e ściśle s y m b o l i z u j e , s t a n o w i z a l e d w i e m a ł ą część t e g o , co m ó w i ą c y c h c e p r z e k a z a ć ; całej z a ś , b a r d z o w a ż n e j , r e s z t y n a l e ż y się d o m y ś l i ć n a p o d s t a w i e k o n t e k s t u . (Użycie więc takiej formy to niejako wezwanie, b y tego rodzaju d o m y s ł powziąć). D o form t y c h należą, j a k sądzę, wyrażenia w s k a z u j ą c e i i m i o n a w ł a s n e . J e s t e m p r z e k o n a n y , że c a ł a b ł ę d n a teoria „imion logicznie w ł a s n y c h " p o w s t a ł a n a s k u t e k fałszywego p r z e ś w i a d c z e n i a , iż w j ę z y k u może dojść do symbolizowania p e w n e g o i n d y w i d u a l n e g o f a k t u p o s t r z e g a l n e g o — w całości, g d y t y m c z a s e m n a p r a w d ę tylko jego c z ę ś ć (mianowicie odpowiada­ jący m u fakt o g ó l n y ) może podlegać symbolizowaniu, reszta zaś — jedynie s u g e r o w a n i u . G d y np. wskazując czarno-białego p t a k a z zakrzywionym d z i o b e m , p o w i a d a m d o k o g o ś , k t o n i g d y t a k i e g o p t a k a n i e wi-

306

A.

M. Mac Iv er
2

dział: „ T o j e s t a w o c e t t ą " , wówczas owo zdanie nie sym­ b o l i z u j e ściśle n i c z e g o p o n a d t o , że coś j e s t a w o c e t t ą (czyli i n n y m i s ł o w y , że a w o c e t t ą i s t n i e j e ) ; t o z n a c z y : t y l e t y l k o m o ż e z t e g o zdania zrozumieć osoba nieznająca kontekstu. U ż y w a m jednak z a i m k a wskazującego „to", gdyż w rzeczywistości zależy m i nie n a t y m , b y p r z e k a z a ć m e m u słuchaczowi ową b a r d z o nieokreśloną ( l u b ogólną) m y ś l , lecz n a t y m , b y z a k o m u n i k o w a ć m u coś z n a c z n i e b a r d z i e j o k r e ś l o n e g o : że, m i a n o w i c i e , t e n o t o p t a k p r z e d n a m i t o właśnie awocettą; t o zaś n a p o d s t a w i e c y t o w a n e g o z d a n i a zro­ zumieć może t y l k o ten, k t o z n a k o n t e k s t i bierze go p o d u w a g ę . B ł ę d n e b y ł o b y t w i e r d z e n i e , że w t y m w y p a d k u p e ł n e z n a ­ czenie, o k t ó r e m i idzie, jest s y m b o l i z o w a n e , w p r a w d z i e nie przez s a m o t o zdanie, ale przez większy symbol, k t ó r e g o jedną częścią j e s t o n o w ł a ś n i e , d r u g ą z a ś — w s k a z a n i e p r z e z e m n i e t e g o a k u r a t p t a k a . W s k a z a n i e p a l c e m — t o p o p r o s t u ś r o d e k (a u ż y c i e słowa „ t o " , w połączeniu z gestem w s k a z u j ą c y m — to drugi ś r o d e k ) d o u z y s k a n i a p e w n o ś c i , iż m ó j s ł u c h a c z , u s ł y s z a w s z y wygłoszone przeze mnie zdanie, zwróci uwagę n a tego właśnie p t a k a i d z i ę k i t e m u — z a p e w n e p o p r a w n i e się d o m y ś l i , o co m i idzie. G d y b y on już p r z e d t e m p a t r z y ł n a tego p t a k a , w s k a z y w a ­ n i e m o ż n a b y sobie d a r o w a ć , p o d o b n i e j a k u ż y c i e s ł o w a „ t o . G d y b y ś m y n p . o b a j b y l i zajęci o g l ą d a n i e m s t a d a p t a k ó w , w ś r ó d których tylko jeden jest czarno-biały, m ó g ł b y m po prostu po­ wiedzieć: „ P t a k czarno-biały jest awocettą" , i mieć p r z y t y m w y s t a r c z a j ą c ą p e w n o ś ć , że r o z m ó w c a m ó j p o p r a w n i e się d o m y ś l i , o co m i c h o d z i . M ó g ł b y m n a w e t z r ó w n y m s k u t k i e m powiedzieć: „ T h e r e ' s a n a v o c e t f e e d i n g a l i t t l e apart f r o m a l l t h e o t h e r b i r d s " , o ile b y ł t y l k o j e d e n p t a k , k t ó r y s z u k a ł sobie p o ż y w i e n i a w p e w n e j odległości o d i n n y c h ( p r z y c z y m słowo „ T h e r e " n i e j e s t z a i m k i e m w s k a z u j ą c y m , lecz
4 3 4 5

P o d o b n y do bociana lub czapli, długonogi ptak brodzący (Becurvirostra). „The black-and-white bird is an avocet" — „(Jedyny tutaj) ptak czarno­ biały jest awocettą". „To a w o c e t t ą szuka pożywienia w pewnej odległości od reszty pta­ ków". Dosłownie: „tam"; w t y m wypadku wyraża emfazę i jest równoważni­ kiem zwrotu „to", „to właśnie".
3 4 5

2

Wyrażenia

wskazujące

a imiona

własne

307

zostało użyte zupełnie t a k samo jak w zdaniu: „There's milestones o n t h e D o v e r r o a d " , g d z i e p o ł o ż o n o n a c i s k n a słowie „ t h e r e ' s " ) . Z d a n i e : „ T h e r e is a n a v o c e t f e e d i n g a p a r t f r o m t h e o t h e r b i r d s " s y m b o l i z u j e d o k ł a d n i e t o s a m o . co m o ż n a b y o d d a ć z a p o m o c ą z d a n i a : T h e r e is a flock of b i r d s , o n e of w h i c h is f e e d i n g a p a r t f r o m t h e o t h e r s a n d is a n a v o c e t " , k t ó r e m a — j a k w i d a ć — c h a r a k t e r w p e ł n i o g ó l n y ; j e d n a k ż e m ó j r o z m ó w c a u w a ż a , iż p r a w d o p o d o b n i e nie p o w i e d z i a ł b y m tego, g d y b y t o nie pozosta­ w a ł o w p e w n y m z w i ą z k u ze sceną r o z g r y w a j ą c ą się p r z e d n a m i ; dzięki t e m u właśnie uzyskuje on możność zidentyfikowania awocetty.
6 7 8 9

D o t a k r o z u m i a n y c h d e m o n s t r a t i w ó w m u s i m y zaliczyć zaimki osobowe, takie jak: „ja" oraz „ty", „wy", a t a k ż e przysłówki wskazujące, takie jak: „ t u t a j " , „ t a m " , „ t e r a z " , „wtedy". N p . z d a n i e m : „ ( J a ) j e s t e m w L e e d s " m ó g ł b y m się p o s ł u ż y ć p o p r a w n i e w celu p r z e k a z a n i a s ł u c h a c z o w i ( p o w i e d z m y , p r z e z t e l e f o n ) s ą d u , że A . M. M a c l v e r b y ł w L e e d s w o k r e ś l o n y m czasie (mianowicie w t e d y , g d y wygłaszałem owo zdanie); j e d n a k ż e t a moja wypowiedź nie s y m b o l i z u j e wspomnianego sądu, ponieważ n i c z g o ł a w j e j s t r u k t u r z e a n i w k o m p o z y c j i n i e w s k a z u j e , że t o c h o d z i o A . M. M a c l v e r a . Co n a j w y ż e j , s y m b o l i z u j e o n a sąd, że k t o ś n i e t y l k o p r z e b y w a w L e e d s , a l e p o n a d t o m ó w i , że się t a m z n a j d u j e ; n a t o m i a s t k t o t o j e s t , s ł u c h a c z m a się s a m d o m y ś l i ć n a p o d s t a w i e czegoś s p o z a w y g ł o s z o n e g o z d a n i a . (Czasy g r a m a t y c z n e czasowników m a j ą również t a k r o z u m i a n y
„Są kamienie milowe przy drodze do Dover". „Są"; „właśnie, że są". W t y m wypadku, ponieważ idzie tylko o to, co cytowana wypowiedź symbolizuje, stosowniejszy będzie przekład: „Istnieje (pewna) awocetta, która, właśnie szuka sobie pożywienia w pewnej odległości od reszty ptaków"; lub: „(Jakaś) awocetta szuka sobie właśnie pożywienia w pewnej odległości od reszty ptaków". „Jest (pewne) stado ptaków, z których jeden szuka sobie właśnie poży­ wienia w pewnej odległości od reszty, i jest on awocetta". Przekład ten oddaje, co cytowana wypowiedź symbolizuje. Gdyby miał oddać również, co wypowiedź ta sugeruje w danej sytuacji, powinien b y zaczynać się od słów: „Oto stado ptaków; jeden z n i c h . . . " etc.
7 8 9 6

Logika i język

22

308

A.

M.

Maclver

charakter wskazujący, gdyż użycie pewnego czasu gramatycznego jest równoważne zastosowaniu przysłówka wskazującego bądź z w r o t u p r z y s ł ó w k o w e g o , t a k i c h j a k : „ t e r a z " czy „ j u ż p r z e d ­ tem"). P o w i e d z i a ł e m , że z d a n i e , w k t ó r y m w y s t ę p u j e w y r a ż e n i e w s k a z u j ą c e , r o z u m i e m y d z i ę k i z w r ó c e n i u się d o k o n t e k s t u w y ­ p o w i e d z i . T r z e b a j e d n a k d o d a ć , że i s t n i e j ą d w a r o d z a j e k o n ­ tekstów, które nazywać będziemy kontekstami „ e k s t r a l i n g w i s t y c z n y m i " , czyli „ p o z a j ę z y k o w y m i " , oraz „ i n t r a l i n g w i s t y c z n y m i " , czyli „ w e w n ą t r z j ę z y k o w y m i " . P o z a j ę z y k o w y m k o n t e k s t e m w y r a ż e n i a są o k o l i c z n o ś c i z e w n ę t r z n e , w k t ó r y c h o n o występuje; we wszystkich dotychczasowych przykładach kontekst, 0 k t ó r y c h o d z i ł o , b y ł w ł a ś n i e p o z a j ę z y k o w y ( f a k t , że m a m y p r z e d s o b ą t y l k o j e d n e g o p t a k a c z a r n o - b i a ł e g o ; f a k t , że o s o b ą m ó w i ą c ą jest A. M. M a c l v e r itd., itd.). n a t o m i a s t k o n t e k s t e m wewnątrzj ę z y k o w y m j e s t s z e r e g z d a ń , w y g ł o s z o n y c h w p o ł ą c z e n i u ze z d a ­ n i e m r o z w a ż a n y m , b ą d ź n a w e t n i e w y g ł o s z o n y c h , g d y ż i t a k są oczywiste. Wyrażenie wskazujące może, występując w d a n y m zdaniu, s u g e r o w a ć j e g o z n a c z e n i e a l b o d z i ę k i t e m u , że o d n o s i się d o k o n ­ t e k s t u p o z a j ę z y k o w e g o , a l b o t e ż — że w s k a z u j e n a k o n t e k s t wewnątrzjęzykowy. Jeśli np. mówię: „ O n b y ł w Harrow 1 w B a l l i o l " , k ł a d ą c l e k k i n a c i s k n a słowo „ o n " o r a z s k i e r o w u j ą c w z r o k k u p e w n e j o s o b i e , r o z u m i e ć się b ę d z i e — w ł a ś n i e d z i ę k i t e m u o d w o ł a n i u się d o o k o l i c z n o ś c i p o z a j ę z y k o w y c h — że t o chodzi o tę, a nie i n n ą . o s o b ę . Jeżeli n a t o m i a s t t o s a m o zdanie: „ O n b y ł w H a r r o w i w B a l l i o l " w y s t ę p u j e w .opisie s t a n o ­ w i ą c y m część p o w i e ś c i , t o w ó w c z a s p e ł n e z n a c z e n i e t e j w y p o ­ w i e d z i s t a n i e się d o s t ę p n e d z i ę k i p o z n a n i u p o p r z e d z a j ą c y c h ( l u b niekiedy następujących), z d a ń tegoż opisu, k t ó r e w sumie stanowią k o n t e k s t w e w n ą t r z j ę z y k o w y ; n i e o d w o ł u j e m y się z a ś d o n i c z e g o p o z a z e s p o ł e m z d a ń s k ł a d a j ą c y c h się n a w s p o m n i a n ą p o w i e ś ć . S u g e s t i ę co d o z n a c z e n i a d a n e j w y p o w i e d z i , p o l e g a j ą c ą n a o d w o ł a n i u się d o k o n t e k s t u w e w n ą t r z j ę z y k o w e g o , m o ż n a z a w s z e (w p r z e c i w i e ń s t w i e d o s u g e s t i i p r z e z o d w o ł a n i e się d o k o n t e k s t u pozajęzykowego) wyeliminować w drodze przeformułowania wy-

Wyrażenia

wskazujące

a imiona

własne

309

p o w i e d z i . T o s a m o , co z o s t a ł o p r z e d s t a w i o n e w s z e r e g u z d a ń , można zawsze p o d a ć w j e d n y m dłuższym zdaniu. W y b ó r jednej z pomiędzy t y c h dwóch możliwości jest wyłącznie kwestią sty­ l i s t y c z n ą . P o p r a w n y s t y l l i t e r a c k i w n i e k t ó r y c h j ę z y k a c h , n p . w ła­ cinie c z y niemieckiifr, p o l e g a n a u j m o w a n i u z a p o m o c ą j e d n e g o d ł u g i e g o z d a n i a — t e g o s a m e g o , co w p o p r a w n e j a n g i e l s z e z y ź n i e w y r a z i l i b y ś m y w kilku z d a n i a c h k r ó t s z y c h : ale szereg z d a ń k r ó t k i c h jest m o ż l i w y w łacinie czy niemieckim, a j e d n o zdanie długie j e s t m o ż l i w e w a n g i e l s k i m ; t y l e że n i e j e s t t o „ d o b r y s t y l " . G d y j e d n a k w e ź m i e m y z d a n i e , k t ó r e g o p e ł n e z n a c z e n i e u z y s k u j e się dzięki odniesieniu do k o n t e k s t u w e w n ą t r z językowego, i zastą­ p i m y j e d n y m długim z d a n i e m cały zespół z d a ń stanowiących kontekst, wraz z n a s z y m zdaniem, to wówczas zniknie sugestia p o l e g a j ą c a n a o d w o ł a n i u się d o k o n t e k s t u w e w n ą t r z j ę z y k o w e g o : t o , co d o t y c h c z a s b y ł o j e d y n i e s u g e r o w a n e , t e r a z s t a j e się s y m b o ­ lizowane. W e ź m y np. taką p a r ę zdań: „ L o r d A u b r e y d e V e r e p r z e c h a d z a ł się po P i c c a d i l l y . W r ę k u t r z y m a ł l a s e c z k ę " . R o z w a ż m y d r u g i e z d a n i e . T y l k o część j e g o z n a c z e n i a j e s t p r z e z n i e symbolizowana, gdyż na podstawie kompozycji i struktury mo­ ż e m y się j e d y n i e z o r i e n t o w a ć , że k t o ś t r z y m a ł w r ę k u l a s e c z k ę w p e w n e j s y t u a c j i ; a b y się d o w i e d z i e ć , k t o t o b y ł i k i e d y t o b y ł o , m u s i m y się o d w o ł a ć d o p o p r z e d n i e g o z d a n i a . G d y n a ­ tomiast zastąpimy te dwa zdania jednym dłuższym, to o t r z y m a m y : „ L o r d A u b r e y de V e r e p r z e c h a d z a ł się po P i c c a d i l l y trzy­ m a j ą c w r ę k u l a s e c z k ę " ; w zdaniu t y m sugestia, polegająca n a odesłaniu do k o n t e k s t u wewnątrz językowego, znikła. I m i ę w ł a s n e s t o s u j e się p o d o b n i e j a k w y r a ż e n i e w s k a z u j ą c e , z t ą r ó ż n i c ą , że s ł u ż y o n o j e d y n i e d o t e g o , b y s u g e r o w a ć o d n i e s i e ­ nie do k o n t e k s t u w e w n ą t r z j ę z y k o w e g o . N a j p r o s t s z y przy­ p a d e k t o w y s t ę p o w a n i e i m i e n i a w ł a s n e g o w p o w i e ś c i . Ż e b y za­ cytować przykład W. E. Johnsona — oto początek bajki: „ P e w ­ nego razu był sobie chłopiec imieniem Janek. Jednego d n i a J a n e k c h c i a ł i ś ć n a r y n e k " — i t d . , przy czym stale u ż y w a się i m i e n i a „ J a n e k " . M o ż n a b y j e d n a k ( c h o ć b y ł o b y t o niewygodne) opuścić imię własne ł zacząć t a k : „ P e w n e g o r a z u był sobie chłopiec, k t ó r y j e d n e g o d n i a chciał iść na ry22*

310

A.

31.

Maclver

n e k " — i o p o w i e d z i e ć całą h i s t o r i ę o J a n k u — w j e d n y m d ł u g i m zdaniu, złożonym z ogromnego szeregu p o d r z ę d n y c h z d a ń względ­ n y c h , w ogóle a n i r a z u n i e w y m i e n i a j ą c i m i e n i a „ J a n e k " . W ję­ z y k u a n g i e l s k i m s t a ł o b y się t o , o c z y w i s t a , b a r d z o p r ę d k o w nie­ znośny sposób niezgrabne, zwłaszcza g d y b y do tej historyjki w p r o w a d z i ć więcej p o s t a c i ; w ó w c z a s b o w i e m n i e b y ł o b y w i a d o m o , d o k t ó r e j z n i c h o d n o s i się d a n y z a i m e k w z g l ę d n y . N a t o m i a s t w językach (takich j a k łacina czy greka) posiadających imiesłowy o d m i e n n e , d e k l i n u j ą c e się z u w a g i n a p r z y p a d e k g r a m a t y c z n y , l i c z b ę g r a m a t y c z n ą i r o d z a j g r a m a t y c z n y , co s p r a w i a , że lepiej w i a d o m o — p r z y n a j m n i e j n i e k i e d y — d o czego się d a n e w y r a ż e ­ nie odnosi, m o ż n a b y wspomnianą procedurę stosować w znacznie szerszym zakresie; w zasadzie zaś — bez ograniczeń. I m i ę własne jest w rzeczywistości niczym i n n y m j a k tylko stylistycznym s u b s t y t u t e m z a i m k a w z g l ę d n e g o . ( S t ą d w y n i k a , że i m i ę w ł a s n e m a j e d y n i e doniosłość językową, nie zaś logiczną). W p o d a n y m p r z y k ł a d z i e h i s t o r y j k a z a c z y n a się o d z d a n i a e g z y s t e n c j a l n e g o : „ P e w n e g o r a z u b y ł s o b i e c h ł o p i e c " , co s p r a w i a , że n i e m a t u w c a l e o d w o ł a n i a się d o k o n t e k s t u p o z a j ę z y ­ kowego. G d y b y t o b y ł a historia a u t e n t y c z n a , nie zaś zmyślenie l i t e r a c k i e , t o jej p o c z ą t k i e m z p u n k t u w i d z e n i a l o g i k i m o g ł o b y b y ć zdanie w s k a z u j ą c e ; np.: „ W i d z i s z tego tam chłopca? O t ó ż n a i m i ę m u J a n e k " — i o p o w i a d a n i e r o z w i j a się d a l e j , t a k j a k za pierwszym razem, p r z y c z y m imię „ J a n e k " wystę­ p u j e j a k o s u b s t y t u t z a i m k a w z g l ę d n e g o , o d n o s z ą c e g o się d o o w e g o pierwszego zdania. Albo też owo odniesienie mogłoby b y ć po­ średnie; n p . : „Widzisz t a m t e n d o m ? O t ó ż m i e s z k a w n i m c h ł o p i e c i m i e n i e m « J a n e k » " — i z n o w u opowiadanie roz­ w i j a się j a k p r z e d t e m . ( A l b o w r e s z c i e — co j a s n o u k a z u j e n a t u r ę wyrażenia wskazującego — mógłby być i taki początek: „ W i d z i s z d o m w ś r ó d d r z e w n a s z c z y c i e wzgórza ? O t ó ż . . . " itd.). W y ­ s t ę p u j e t u niewątpliwie odniesienie pozajęzykowe, nie podlega­ j ą c e e l i m i n a c j i ; d z i e j e się t a k j e d n a k n i e d z i ę k i i m i e n i u w ł a s n e m u ( g d y ż o n o o d w o ł u j e się w y ł ą c z n i e d o k o n t e k s t u w e w n ą t r z j ę z y k o ­ w e g o ) , lecz t y l k o d z i ę k i w y r a ż e n i u w s k a z u j ą c e m u , d o k t ó r e g o
0 1 0
10

Tutaj: dzięki domyślnemu zaimkowi osobowemu „ty".

Wyrażenia

wskazujące

a imiona

własne

311

o w o i m i ę w ł a s n e się o d n o s i . C a ł a h i s t o r i a o J a n k u j e s t j e d y n i e bardziej skomplikowanym przypadkiem szczególnym zasady, którą ilustruje przykład: „ T o j e s t a w o c e t t a " (będący równo­ ważnikiem powiedzenia: „ T o j e s t c h ł o p i e c , k t ó r y . . . " , czy „To jest dom, w k t ó r y m m i e s z k a chłopiec, który..."). O p o w i a d a n i e nasze, p ó k i idzie o r e p r e z e n t o w a n i e s y m b o l i c z n e , mogłoby b y ć historią o j a k i m k o l w i e k chłopcu; nikt n a pod­ stawie samej tylko znajomości języka angielskiego nie m ó g ł b y powiedzieć, o k i m to m o w a ; słuchacz j e d n a k m a powód, a b y d o m y ś l a ć s i ę , że j e s t t o o p o w i a d a n i e o t y m w ł a ś n i e c h ł o p c u , k t ó r e g o w i d z i , c z y t e ż — k t ó r y m i e s z k a w u j r z a n y m p r z e z słu­ chacza domu. Z d a n i a w s k a z u j ą c e g o , d o k t ó r e g o o d w o ł u j ę się używając i m i e n i a w ł a s n e g o , n i e m u s z ę w y g ł a s z a ć , o ile i d z i e o coś i t a k w i a ­ domego. Jeśli pragnę współczesnemu wykształconemu Anglikowi p o w i e d z i e ć , coś o p a n u B a l d w i n i e , n i e m u s z ę z a c z y n a ć o d s ł ó w : „Widzisz to miejsce, gdzie właśnie stoimy. Otóż jest to część znacznie większego obszaru zwanego Anglią i pozostającego pod jednym rządem; a obecnym pre­ mierem tego rządu jest człowiek, k t ó r y n a z y w a się S t a n l e y B a l d w i n " . Mogę t o w s z y s t k o p r z y j ą ć za rzecz oczy­ wistą i zacząć po p r o s t u w t e n sposób: „ D o w i e d z i a ł e m s i ę , że B a l d w i n w y g ł o s i ł p r z e m ó w i e n i e " . P o d o b n i e , współ­ czesny powieściopisarz nie rozpoczyna swego u t w o r u — w stylu b a ś n i o w y m , od słów: „ P e w n e g o r a z u b y ł s o b i e . . . " U w a ż a on, że c z y t e l n i k s a m t o u z u p e ł n i i d l a t e g o z a c z y n a n p . t a k : „ « D o d i a b ł a » — p o w i e d z i a ł a K s i ę ż n a " . Wciąż j e d n a k jest to zro­ z u m i a ł e d z i ę k i t e m u t y l k o , że c z y t e l n i k i s t o t n i e d o ś p i e w u j e s o b i e o w o : „ P e w n e g o r a z u b y ł a K s i ę ż n a " , j a k o coś, co p o w i e ś c i o ­ pisarz b y napisał, g d y b y t o uznał za w a r t e zachodu. Analogicznie, zdanie: „ D o w i e d z i a ł e m się, że B a l d w i n w y g ł o s i ł p r z e ­ m ó w i e n i e " , j e s t z r o z u m i a ł e p o d t y m t y l k o w a r u n k i e m , że i s t n i e j e pewne zdanie wskazujące (takie jak: „ T o j e s t Baldwin", wskazujące tę właśnie osobę, czy takie j a k : „ T o j e s t A n g l i a " ,
11

Artykuł ten opublikowano w r. 1936, kiedy osoba premiera Baldwina była powszechnie w świecie znana.

11

312

A.

M.

Maclver

wskazujące miejsce, o które chodzi), a słuchacz wie, iż mówiący mógłby je wygłosić, gdyby to było konieczne; ponadto zaś — że owo zdanie wskazujące sugerowałoby (lecz, oczywista, nie sym­ bolizowało) w obrębie doświadczeń słuchacza coś, do czego mógłby się on odwołać, bezpośrednio lub pośrednio, od tego, co powie rozmówca.
A. M. Maclver, JDemonstratwes Vol. 3, N o . 6; przedruk w Philosophy Oxford 1954, Basil Blaekwell. and Proper Names. „Analysis", 1930, and Analysis, ed. Margaret Macdonald,

C . Lewy

KILKA UWAG O T W I E R D Z E N I U *

Nie m a m z a m i a r u rozważać w tej rozprawie tzw. p r o b l e m u twierdzenia — w sposób szczegółowy. P r a g n ę t y l k o poczynić p a r ę u w a g k r y t y c z n y c h n a t e m a t t e g o , co p a n W i s d o m m ó w i w t e j s p r a w i e w s w y m n o w y m a r t y k u l e w „ M i n d z i e " **, o r a z k r ó t k o omówić kilka związanych z t y m zagadnień. M o o r e b a r d z o s z c z e g ó ł o w o r o z t r z ą s a ł c a ł y t e n p r o b l e m . *** i wiele z t e g o . co p o w i e m , j e m u w ł a ś n i e z a w d z i ę c z a m . Z d r u g i e j j e d n a k s t r o n y , p o w i n i e n e m m o ż e w s p o m n i e ć , że g ł ó w n a s p r a w a , k t ó r ą m a m t u o m ó w i ć , z a r y s o w a ł a m i się, z a n i m u s ł y s z a ł e m uwagi Moore'a o artykule Wisdoma. W i s d o m p o w i a d a ( o p . cit., s. 463), ż e : „ z d a n i a o s ą d a c h w sensie logicznym oraz cechach c h a r a k t e r y s t y c z n y c h , t a k i e j a k : «A stwier­ dził s ą d , że w A f r y c e j e s t g o r ą c o » , « O n a j e s t s z y k o w n a » , m o ż n a przekształcić w zdania o słowach: «A wygłosił zdanie: ' W Afryce j e s t g o r ą c o ' » , « O n a o d z n a c z a się t y m , co F r a n c u z i n a z y w a j ą ' c h i c ' » , z a w s z e i t y l k o w ó w c z a s jeżeli o w e z d a n i a o s ł o w a c h z o s t a ł y u ż y t e w t e n s p o s ó b , że m ó w i się, iż d a n y c z ł o w i e k w t e d y j e d y n i e j e r o z u m i e , o ile r o z u m i e n i e t y l k o w y r a ż e n i e « z d a n i e :
x

* Wprawdzie wydaje mi się, że rozprawa ta zawiera kilka punktów godnych zastanowienia, to zarazem myślę teraz, iż jest w niej wiele błędów; byłoby jednak rzeczą niemożliwą poprawienie ich bez napisania — w rezultacie — nowej rozprawy — C. L. (1954). ** Metaphysics and Verification, „Mind", październik 1938. *** \ y wykładach. „Szykowna", „elegancka", „szyk", „elegancja".
1

314

C.

Lewy

' W A f r y c e j e s t g o r ą c o ' » , lecz r ó w n i e ż t a m t o z d a n i e , i — p o ­ d o b n i e — r o z u m i e c y t o w a n e słowo « c h i c » " . Twierdzenie to m o ż n a do pewnego stopnia u w a ż a ć za p r ó b ę s k o r y g o w a n i a s ł y n n e g o dziś b ł ę d u C a r n a p a , k t ó r y w s w o i m c z a s i e u t r z y m y w a ł , że z d a n i e : „ W e w c z o r a j s z e j l e k t u r z e b y ł a m o w a o B a ­ bilonie" m o ż n a przełożyć n a : „Słowo «Babilon» w y s t ę p o w a ł o w e w c z o r a j s z e j l e k t u r z e " *, a n a l o g i c z n i e z a ś , o c z y w i s t a , że s ą d : „ A s t w i e r d z i ł , że w A f r y c e j e s t g o r ą c o " m o ż n a p r z e ł o ż y ć n a : „A wygłosił zdanie: « W Afryce jest gorąco»". Są t o p r z y k ł a d y t ł u m a c z e n i a z t z w . „ s u p o z y c j i m a t e r i a l n e j " na „supozycję formalną". O t ó ż M o o r e z a u w a ż y ł (a p r a w d o p o d o b n i e i i n n i ) , że t a k n i e można. Przecież n p . p a p u g a może wymówić słowa: „ W Afryce jest gorąco", a mimo to nikt (chyba tylko z wyjątkiem Carnapa) n i e p o w i e , że m o ż e o n a t w i e r d z i ć , iż w A f r y c e j e s t g o r ą c o . Z cytowanego u s t ę p u z W i s d o m a nie widać w sposób z u ­ p e ł n i e j a s n y , czy tego samego z a r z u t u nie należałoby w y s u n ą ć p r z e c i w j e g o w ł a s n e m u p o g l ą d o w i , n i e w i a d o m o b o w i e m , czy s ł o w a : „... m ó w i się, iż d a n y c z ł o w i e k w t e d y j e d y n i e j e r o ­ z u m i e , o i l e . . . " , o d n o s z ą się d o s ł u c h a c z a czy d o m ó w i ą c e g o . G d y b y się m i a ł y o d n o s i ć d o s ł u c h a c z a , t o ó w z a r z u t p o z o s t a ł b y w m o c y (a t a k ż e z a r z u t p o d o b n y : p r z y p u ś ć m y , że N i e m i e c , z u p e ł n i e n i e znający angielskiego, wymówił słowa: „ W Afryce jest gorąco"; n i e p o w i e d z i e l i b y ś m y , iż t w i e r d z i ł o n , że w A f r y c e j e s t g o r ą c o ) . J e ż e l i j e d n a k , a m y ś l ę , że t a k w ł a ś n i e b y ł o , W i s d o m o w i szło o osobę mówiącego, to zastrzeżenia te upadają. A l e c h o ć W i s d o m u n i k n ą ł , z d a j e się, b ł ę d u C a r n a p a , t o w ł a s n y jego postulat, a b y w s p o m n i a n e d w a sądy były równoważne, j e s t — j a k m y ś l ę — n i e u z a s a d n i o n y . P o s t a r a m się s f o r m u ł o w a ć uwagi k r y t y c z n e , zaczynając od rozważenia, jakie w a r u n k i muszą z o s t a ć s p e ł n i o n e , jeśli A m a coś t w i e r d z i ć . Za Moorem n a d a m im następującą postać: (1) A m u s i się p o s ł u ż y ć t y m c z y i n n y m e g z e m p l a r z e m s ł o w a , (2) A m u s i się p o s ł u ż y ć p e w n y m e g z e m p l a r z e m s ł o w a w t y m
* Por. Logical 8yntax of Language, s. 286.

Kilka

uwag o

twierdzeniu

315

czy i n n y m znaczeniu ( c z y l i A m u s i n a d a ć p e w n e znaczenie t e m u e g z e m p l a r z o w i s ł o w a , k t ó r y m się p o s ł u g u j e ) . T e d w a w a r u n k i są k o n i e c z n e , lecz n i e w y s t a r c z a j ą c e . Uwaga: Moore wymienia dwa inne warunki, uważane przez n i e k t ó r y c h filozofów z a k o n i e c z n e , w e d ł u g n i e g o z a ś n i e k o n i e c z n e . P i e r w s z y — t o t o , iż A , a b y t w i e r d z i ć , że p, p o w i n i e n a l b o w i e r z y ć , że p a l b o w i e d z i e ć , że p. U w a ż a n i e t e g o z a w a r u n e k konieczny jest niesłuszne, gdyż ktoś może z pewnością twierdzić, że p, i z a r a z e m k ł a m a ć . P o n a d t o w ogóle n i e m o ż n a b y k ł a m a ć , g d y b y się t e g o c z y o w e g o n i e t w i e r d z i ł o . Z d r u g i e j s t r o n y , m o ż n a — jak sądzę — zrozumieć pokusę, b y w a r u n e k ów t r a k t o w a ć jako konieczny. Istnieje bowiem, moim zdaniem, tendencja do mó­ w i e n i a , że A n i e s t w i e r d z i ł n a p r a w d ę , iż p, o ile k ł a m a ł . N i e m a m j e d n a k t u t a j czasu n a rozwinięcie tej kwestii. Drugi warunek, u w a ż a n y przez niektórych ludzi — b ł ę d n i e , w g M o o r e ' a — za k o n i e c z n y , t o t o , iż a b y t w i e r d z i ć , że p, t r z e b a u ż y ć egzemx>larza p b ą d ź e g z e m p l a r z a w y r a ż e n i a , k t ó r e j e s t r ó w n o z n a c z n e z p. M o o r e t e m u p r z e c z y , d l a u z a s a d n i e n i a z a ś s w e g o s t a n o w i s k a p o d a j e t e g o r o d z a j u p r z y k ł a d *. P r z y p u ś ć m y , iż u m ó w i ł e m się ze S m i t h e m , że jeśli p ó j d ę d o Z w i ą z k u , t o z o s t a w i ę na m o i m b i u r k u k a r t k ę białego papieru z w y r y s o w a n y m pośrodku k r z y ż e m . P r z y p u ś ć m y , że z o s t a w i ł e m t a k ą k a r t k ę n a b i u r k u , ale z a m i a s t p ó j ś ć d o Z w i ą z k u , p o s z e d ł e m d o B i b l i o t e k i U n i w e r s y ­ teckiej. W t e d y Smith miałby prawo oskarżyć mnie o złamanie u m o w y i p o w i e d z i e ć : „ M ó w i ł e ś , że idziesz d o Z w i ą z k u " . Z g a d z a m się z t y m p r z y k ł a d e m , n a t o m i a s t n i e u w a ż a m , b y p o p i e r a ł o n tezę Moore'a. Mieliśmy t u bowiem do czynienia z wprowadzeniem przeze m n i e nowego j ę z y k a (lub nowej u m o w y językowej), w k t ó ­ r y m zostawienie k a r t k i białego papieru z k r z y ż e m pośrodku m i a ł o z n a c z y ć t o s a m o , co p o a n g i e l s k u s ł o w a : „ I a m g o i n g t o t h e U n i o n " . P o s ł u ż y ł e m się z a t e m e g z e m p l a r z e m w y r a ż e n i a m a j ą c e g o t o s a m o z n a c z e n i e , co p. B y ć m o ż e , u ż y w a m w t y m w y ­ p a d k u słów „ w y r a ż e n i e " o r a z „ e g z e m p l a r z w y r a ż e n i a " w s z e r s z y m niż M o o r e z a k r e s i e , ale t o w y d a j e się n i e w a ż n e . M o ż n a , co n a j y 2
2

* Nie jest to akurat jego przykład, tylko wzorowany na jego przykładzie. „Idę do Związku".

316

C.

Lewy

w y ż e j — j a k m y ś l ę — p o w i e d z i e ć , iż w c e l u s t w i e r d z e n i a p, n i e j e s t k o n i e c z n e p o s ł u ż e n i e się e g z e m p l a r z e m w y r a ż e n i a p b ą d ź wyrażenia mającego w k t ó r y m k o l w i e k z i s t n i e j ą c y c h j ę ­ z y k ó w ( j a k f r a n c u s k i c z y n i e m i e c k i ) t o s a m o z n a c z e n i e , co p. P o d a n y p r z e z W i s d o m a o p i s c z y n i z a d o ś ć w a r u n k o m (1) o r a z (2), p o n a d t o zaś spełnia i n n y w a r u n e k (który nie jest j a k o t a k i ani k o n i e c z n y , a n i w y s t a r c z a j ą c y ) , m i a n o w i c i e że A n a d a j e w y r a ż e n i u p z w y k ł e znaczenie. To wszystko j e d n a k nie w y s t a r c z y jeszcze do u z a s a d n i e n i a j e g o t e z y , i ż : „ A s t w i e r d z i ł sąd, że w A f r y c e j e s t g o r ą c o " , z n a c z y t o samo, co: „A wygłosił zdanie: «W Afryce jest gorąco», zawsze i t y l k o w ó w c z a s jeżeli e t c " . Można to wyłożyć w następujący sposób. Zapisuję teraz sąd: „Labour P a r t y zwycięży w najbliższych wyborach powszechnych". Przypisuję wszystkim słowom, które występują w zdaniu wy­ r a ż a j ą c y m t e n s ą d , i c h z w y k ł e z n a c z e n i a e t c , czyż j e d n a k m o ż n a p o w i e d z i e ć , że j a s t w i e r d z i ł e m , iż L a b o u r P a r t y z w y c i ę ż y w najbliższych w y b o r a c h powszechnych? Oczywiście, nie. J a t y l k o mogłem r o z w a ż a ć t e n sąd. T a k s a m o a k t o r n a scenie n i e s t w i e r d z a ż a d n y c h s ą d ó w , w y ­ rażonych ^a pomocą zdań, k t ó r e wygłasza. Członkowie chóru w A u d e n a i I s h e r w o o d a Na granicy n i e t w i e r d z i l i :
Może i zginiemy od salw plutonu egzekucyjnego, Może i zabiją nas, nic w t y m nie będzie dziwnego, Ale gdy padniemy, z ziemią na twarzy, Dziesięciu stanie na nasze miejsce — ileż lepszych do boju.

I ja też nic nie twierdzę, b y sięgnąć p o n o w y przykład, kiedy głośno c z y t a m t e n wiersz. S t ą d z a t e m w y c i ą g a m w n i o s e k , że z d a n i a : „ A s t w i e r d z i ł s ą d , że w A f r y c e j e s t g o r ą c o " , n i e m o ż n a p r z e ł o ż y ć n a : „ A w y g ł o s i ł z d a n i e : « W A f r y c e j e s t g o r ą c o » " , j a k się d o m a g a ł C a r n a p ; n i e można też tego uczynić w p r o p o n o w a n y przez Wisdoma, bardziej skomplikowany sposób. Zarówno jednak dla Carnapa, j a k i dla Wisdoma, istotna jest w s p o m n i a n a możliwość d o k o n a n i a tego przekładu. J e j doniosłość, w p r z y p a d k u W i s d o m a , p o l e g a n a t y m , iż p r a g n i e o n p o w i e d z i e ć ,

Kilka

uwag o

twierdzeniu

317

że k a ż d e m u z d a n i u o b y t a c h a b s t r a k c y j n y c h — s ą d a c h w z n a ­ czeniu logicznym, cechach charakterystycznych — odpowiada zda­ nie o słowach, k t ó r e w y s u w a takie same p o s t u l a t y faktyczne, c h o ć r ó ż n i się o d p o p r z e d n i e g o z n a c z e n i e m . M o ż e t o n a s u n ą ć n a m p r z y p u s z c z e n i e , że g d y W i s d o m m ó w i ł : „ Z d a n i e : « A s t w i e r d z i ł p» m o ż n a p r z e k s z t a ł c i ć n a : « A w y m ó w i ł : p'», z a w s z e i t y l k o w ó w c z a s jeżeli e t c " , .to m i a ł n a m y ś l i n i e t o , że o w e d w a z d a n i a t o s a m o z n a c z ą , lecz że w y s u w a j ą o n e t a k i e s a m e p o s t u l a t y faktyczne. Ale i t o nie b y ł o b y trafne. J e d n y m bowiem z „postulatów faktycznych", w y s u w a n y c h przez zdanie: „ A s t w i e r d z i ł , że w A f r y c e j e s t g o r ą c o " , b ę d z i e t o , iż a l b o w i e d z i a ł , że w A f r y c e j e s t g o r ą c o , a l b o w t o w i e r z y ł , a l b o k ł a m a ł ; t y m c z a s e m w y p o w i e d ź : „ A w y g ł o s i ł z d a n i e : « W A f r y c e j e s t g o r ą c o » " (jeśli n a w e t u ż y t o t e g o w sensie w y ł u s z c z o n y m p r z e z W i s d o m a ) , n i e w y s u w a takiego postulatu, gdyż ów ktoś mógł jedynie rozważać p r z y t o c z o n y sąd.
e

W y m i e n i ł e m d w a w a r u n k i k o n i e c z n e d o t e g o , b y o r z e c , iż A t w i e r d z i ł , że p, p o w i e d z i a ł e m j e d n a k , iż n i e są o n e w y s t a r c z a ­ j ą c e . Czy m o ż n a p o d a ć w a r u n e k , k t ó r y w p o ł ą c z e n i u z t a m t y m i d w o m a u t w o r z y z b i ó r w y s t a r c z a j ą c y ? M y ś l ę , że t a k . I s t n i e j e pewien sposób mówienia, k t ó r y m o ż n a n a z w a ć „sposobem aser­ t y w n y m " . I w ł a ś n i e t y m , co o d r ó ż n i a s t w i e r d z e n i e s ą d u (w m o w i e ) o d r o z w a ż a n i a go j e d y n i e , j e s t ó w a s e r t y w n y s p o s ó b , w j a k i t e n sąd wygłoszono. W i s d o m w i ę c p o w i n i e n b y p o w i e d z i e ć , że z d a n i e : „ A s t w i e r ­ dził, iż w A f r y c e j e s t g o r ą c o " , m o ż n a p r z e k s z t a ł c i ć n a : „ A w y ­ głosił w s p o s ó b a s e r t y w n y z d a n i e : « W A f r y c e j e s t g o r ą c o » , z a w s z e i t y l k o w ó w c z a s jeżeli e t c " . Czy s ł u ż y ł o b y t o j e g o celowi, nie wiem. Co z j a k i e g o ś s p o s o b u c z y n i „ a s e r t y w n y s p o s ó b " ( m ó w i e n i a pewnych rzeczy w języku)? Istnieje tendencja do zadawania tego p y t a n i a z t ą m y ś l ą , że j e s t r z e c z ą m o ż l i w ą p o d a n i e j e d n e j l u b więcej cech c h a r a k t e r y s t y c z n y c h , k t ó r e b y ł y b y istotne, t j . z a r a z e m konieczne i wystarczające. M e mogę tego zrobić. Mogę n a t o m i a s t opisać t e n sposób p o ś r e d n i o , m ó w i ą c , że p a p u g a n i e w y g ł a s z a z d a ń w s p o s ó b a s e r -

318

0.

Lewy

t y w n y , i t a k s a m o a k t o r n a scenie czy k t o ś , k t o głośno c z y t a wiersz l u b p o w i e ś ć . J e ż e l i j e d n a k , p r ó b u j ą c t o o p i s a ć „ b a r d z i e j bezpośrednio", p y t a m y : Czy t o jest jakiś szczególny t o n w y p o ­ wiedzi, czy „poczucie przeświadczenia" towarzyszące wygłaszaniu danego zdania, czy może po p r o s t u samo wygłoszenie tego zdania p l u s t o , że m a m y o k r e ś l o n y o b r a z „ p r z e d o c z y m a d u s z y " ? — w i d a ć , iż ż a d n a z t y c h r z e c z y n i e p a s u j e d o w s z y s t k i c h w y p a d k ó w . B o c z y ż s t w i e r d z a j ą c coś, z a w s z e w y g ł a s z a m y o d p o w i e d n i e z d a n i e j a k i m ś j e d n y m s z c z e g ó l n y m t o n e m ? Czy „ p o c z u c i e p r z e ­ świadczenia" zawsze towarzyszy n a s z y m twierdzeniom? (W każ­ d y m r a z i e f a k t , że m o ż e m y coś t w i e r d z i ć , k ł a m i ą c z a r a z e m , ś w i a d c z y o t y m , iż — n i e z a w s z e ) . Czy z a w s z e m a m y p e w n e określone wyobrażenie przy stwierdzaniu danego sądu? A g d y b y n a w e t t a k b y ł o , t o czyż nie m o g l i b y ś m y m i e ć t e g o s a m e g o ( l u b dokładnie podobnego) wyobrażenia, gdy jedynie r o z w a ż a m y ów sąd? Możemy więc podjąć p r ó b ę opisania — asertywnego sposobu mówienia, biorąc p o d u w a g ę wyniki, do jakich on prowadzi. U w a ż a się, iż c h a r a k t e r y s t y c z n e j e s t w t y m w y p a d k u t o , że jeśli w y g ł a s z a m p w s p o s ó b a s e r t y w n y , t o c h c ę s p r a w i ć , b y m o i słu­ c h a c z e u w i e r z y l i w p b ą d ź p r z e k o n a ć i c h , iż j a w i e r z ę w p. K r ó t k i n a m y s ł w y k a ż e , iż i t o n i e j e s t a n i k o n i e c z n e , a n i w y s t a r c z a j ą c e . M o g ę s t w i e r d z a ć p, n i e w y w o ł u j ą c w ś r ó d m y c h s ł u c h a c z y w i a r y w p a n i n i e p r z e k o n u j ą c i c h , że j a w n i e w i e r z ę ( g d y t w i e r d z ę , iż p, a m o i s ł u c h a c z e p r z y j m u j ą t o j a k o m ą i r o n i c z n ą u w a g ę ) . N a o d w r ó t , m o g ę w y g ł a s z a j ą c p s p r a w i ć , iż m o i s ł u c h a c z e b ę d ą m y ś l e l i , że w i e r z ę w p, c h o ć w c a l e j a w ó w c z a s n i e t w i e r d z i ł e m , że p ( g d y n p . j a ż a r t u j ę , a m o i s ł u c h a c z e p r z y j m u j ą t o n a serio).
0 7

Nie potrafię zatem podać żadnej takiej cechy charaktery­ s t y c z n e j , k t ó r a m u s i w y s t ę p o w a ć , o ile s p o s ó b m ó w i e n i a m a b y ć a s e r t y w n y ; m y ś l ę j e d n a k , iż t o , co p o w i e d z i a ł e m , w y s t a r c z y , a b y z n a c z e n i e r o z w a ż a n e g o w y r a ż e n i a s t a ł o się z u p e ł n i e j a s n e .
C, Lewy, Some Notes on Assertion. „Analysis", 1939, VoL 7, No. 1; przedruk w Philosophy and Analysis, ed. Margaret Macdonald, Oxford 1954, Basi] Black well.

Max

Black

SEMANTYCZNA DEFINICJA

PRAWDY

1.

WSTĘP

Do napisania nym również Prof. Alfreda

tej rozprawy

skłoniło m n i e podejrzenie, znaczenie zbudowanej

że in­ przez

trudno

zrozumieć

T a r s k i e g o * t z w . „ s e m a n t y c z n e j " definicji

prawdy.

K ł o p o t b i e r z e się p o c z ę ś c i s t ą d . ż e T a r s k i d e f i n i u j e t e r m i n „ p r a w ­ dziwy w X", gdzie L jest j e d n y m z wielu języków o względnie prostej s t r u k t u r z e . Definicja sztucznych, Gdy jego jest złożona.

j u ż j e d n a k u p o r a m y się z e z w i ą z a n y m i z n i ą t r u d n o ś c i a m i t e c h n i c z ­ n y m i , t o n a d a l p r a g n i e m y się d o w i e d z i e ć , w j a k i m s t o p n i u m o ż n a ją zastosować do „zwykłej" angielszczyzny czy jakiegoś innego dalece j ę z y k a „ n a t u r a l n e g o " . M o ż e się t e ż k t o ś z a s t a n a w i a ć , j a k

wyniki w tej sprawie rozjaśnią „ f i l o z o f i c z n y problem p r a w d y " **.

* Źródłem podstawowym jest słynny esej Tarskiego pt. Der Wahrheitsbegriff in den formalisierten Sprachen, „Studia Philosophica", t. I, 261—405 (Lwów, 1935). Jest to przekład na język niemiecki polskiej pracy, opubliko­ wanej w r. 1933. Bardziej popularnym zarysem, zawierającym odpowiedzi na głosy krytyczne, jest tegoż autora The semantic conception of truth, „Philosophy and Phenomenological Research", t. 4 (1944), 341—375. Prace t e ozna­ czać będą skrótami: W F S oraz SCT — odpowiednio. ** Sam Tarski pracy swej przypisuje doniosłość f i l o z o f i c z n ą : „Jej problem centralny — skonstruowanie definicji twierdzenia prawdziwego (Aussage) i stworzenie naukowych podstaw teorii prawdy — należy do dziedziny teorii wiedzy, a nawet uchodzi za jedno z głównych zagadnień tej gałęzi filo­ zofii. Mam więc nadzieję, że praca t a zainteresuje epistemologów (Erkenntnisteoretiker) i że są oni powołani do dokonania analizy krytycznej zawartych t u wyników, oraz że zechcą zużytkować je w dalszych badaniach na t y m polu..." ( W F S , 392, w przekładzie).

320

Max

Blacie

P o s t a r a m się o p i s a ć , m o ż l i w i e n a j p r o ś c i e j , c h a r a k t e r y s t y c z n e cechy zastosowanej przez Tarskiego p r o c e d u r y . N a s t ę p n i e roz­ w a ż ę , j a k i e n a l e ż y w p r o w a d z i ć m o d y f i k a c j e , jeśli a n a l o g i c z n ą definicję p r a w d y p r z y j d z i e d o s t o s o w a ć d o j ę z y k a n a t u r a l n e g o („potocznej angielszczyzny"); zakończę wreszcie kilku u w a g a m i k r y t y c z n y m i n a t e m a t filozoficznej d o n i o s ł o ś c i t a k i e j definicji semantycznej.

2. O P O T R Z E B I E

ROZRÓŻNIANIA

TYPÓW

SEMANTYCZNYCH

J e d n ą z cech z a s t o s o w a n e g o p r z e z T a r s k i e g o s p o s o b u p o s t ę p o ­ w a n i a , co t r z e b a z całą u w a g ą n a ś l a d o w a ć , j e s t r y g o r y s t y c z n e o d r ó ż n i a n i e j ę z y k a „ p r z e d m i o t o w e g o " o r a z „ m e t a j ę z y k a " . T o , że rozróżnienie powyższe, albo r ó w n o w a ż n e , jest rzeczą potrzebną, łatwo w y k a z a ć za pomocą następującej figury: Twierdzenie wydrukowane wewnątrz p r o s t o k ą t a n a tej stronie jest fałszywe A b y u n i k n ą ć k ł o p o t l i w e g o s f o r m u ł o w a n i a , u m ó w m y się, że „ c " b ę d z i e s k r ó t e m słów „ T w i e r d z e n i e w y d r u k o w a n e w e w n ą t r z prostokąta na tej stronie". Jeśli czytelnik rozważy znaczenie w y r a ż e n i a „<?", a n a s t ę p n i e u w a ż n i e obejrzy tę stronę, dojdzie do takich wniosków: (1) c j e s t i d e n t y c z n e z t w i e r d z e n i e m „c j e s t f a ł s z y w e " . Z d r u g i e j strony, t r u d n o zaprzeczyć, iż: (2) „o j e s t f a ł s z y w e " j e s t p r a w d z i w e , z a w s z e i t y l k o w t e d y jeżeli c j e s t f a ł s z y w e . Z (1) o r a z (2) w y n i k a *: (3) c j e s t p r a w d z i w e , z a w s z e i t y l k o jeżeli c j e s t f a ł s z y w e — a t o j e s t w e w n ę t r z n a s p r z e c z n o ś ć . Z p r a w d y e m p i r y c z n e j (1) o r a z

= s l; (1) ma postać: m = k; podstawie-

Semantyczna

definicja

prawdy

321

twierdzenia, które jest w sposób oczywisty prawdziwe na mocy definicji (2), w y d e d u k o w a n o s p r z e c z n o ś ć *. Paradoks ten powstaje na skutek dwuznacznego rozumienia t e r m i n u „ t w i e r d z e n i e " ; m o ż n a go r o z w i ą z a ć , w p r o w a d z a j ą c o d p o ­ wiednie rozróżnienie. Jeśli twierdzenia zawierające t e r m i n „praw­ dziwy" bądź „fałszywy" będziemy systematycznie oznaczali jako „ w t ó r n e " , dla odróżnienia ich od twierdzeń „ p i e r w o t n y c h " , w k t ó ­ rych powyższe t e r m i n y nie występują, to wówczas żaden p a r a d o k s n i e p o w s t a n i e . T r z e b a b y b o w i e m z a ł o ż y ć , że w p r o s t o k ą c i e n a t e j s t r o n i e z n a j d ą się s ł o w a : „ T w i e r d z e n i e p i e r w o t n e , w y d r u k o w a n e w e w n ą t r z p r o s t o k ą t a n a tej stronie, jest fałszywe; s a m e t e słowa t w o r z ą t w i e r d z e n i e w t ó r n e , p o w i e d z m y s. P o n i e w a ż z a ś de facto ż a d n e . t w i e r d z e n i e pierwotne nie zostało w y d r u k o w a n e wewnątrz^o w e g o p r o s t o k ą t a , p r z e t o ł a t w o s p o s t r z e c , iż s j e s t f a ł s z y w e **, a nie wewnętrznie sprzeczne. P o d o b n e z a g a d k i m o ż n a s k o n s t r u o w a ć , p o s ł u g u j ą c się t a k i m i t e r m i n a m i „ s e m a n t y c z n y m i " , j a k „ d e s y g n u j e " czy „ n a z w a czegoś". Ogólne rozróżnienie języka przedmiotowego oraz metajęzyka prze­ szkodzi wystąpieniu którejś z nich. N a s t ę p n y m środkiem ostroż­ n o ś c i j e s t z a k a z p r z y j m o w a n i a słów s e m a n t y c z n y c h t e g o r o d z a j u — j a k o t e r m i n ó w p i e r w o t n y c h czy niezdefiniowanych; j e d n y m z waż. niejszych zadań semantyki, w programie Tarskiego, jest właśnie dostarczenie jasnych d e f i n i c j i owych podejrzanych pojęć. J a k należy to zrobić w w y p a d k u „ p r a w d y " , p o k a ż ę za chwilę p r z y p o m o c y p r z y k ł a d u (w p u n k c i e 4).

3. G Ł Ó W N A I D E A M E T O D Y

TARSKIEGO

Idee, które przyświecają Tarskiemu w poszukiwaniu seman­ t y c z n e j definicji p r a w d y , są z w o d n i c z o p r o s t e : (I) P o s t a n a w i a o n t r a k t o w a ć słowo „ p r a w d z i w y " j a k o p r e d y k a t o r z e k a j ą c y o z d a * Tę wersję paradoksu Epimenidesa przypisuje się J. Łukasiewiczowi (por. W F S , 270). ** Przyjmując Kussellowską analizę deskrypcji określonej „(ten oto) taki a taki".

322

Max

Black

n i a c h j ę z y k a p r z e d m i o t o w e g o ( t a k , że z d a n i e k s z t a ł t u „s j e s t prawdziwe" należy do metajęzyka). (II) Próbuje zbudować taką definicję s ł o w a „ p r a w d z i w y " , z k t ó r e j w y n i k a ł o b y , co n a s t ę p u j e : „Dzisiaj jest poniedziałek" jest p r a w d ą = Dzisiaj jest ponie­ d z i a ł e k *, „ L o n d y n jest m i a s t e m " jest prawd