P. 1
Criswell Millie - Mowa Ciala

Criswell Millie - Mowa Ciala

|Views: 61|Likes:

More info:

Published by: Radosław Kotarski on May 06, 2012
Prawo autorskie:Attribution Non-commercial

Availability:

Read on Scribd mobile: iPhone, iPad and Android.
download as PDF, TXT or read online from Scribd
See more
See less

08/29/2012

pdf

text

original

Millie Criswell

MOWA CIAŁA
ROZDZIAŁ PIERWSZY Jeśli zamierzasz zerwać z facetem, najpierw upewnij się, czy włożył ci na palec pierścionek zaręczynowy Ellie Peters przeżywała kryzys wieku średniego. No, może niezupełnie średniego. Miała dokładnie trzydzieści dwa lata, trzy miesiące i siedemnaście dni, jednak ponieważ mieszkała na średnim Manhattanie nie górnym i nie dolnym, ale właśnie średnim - chyba również dlatego całe swoje życie uważała za średnie. Za to jak już przytrafił się jej jakiś kryzys, to od razu potężny jak tornado! Musimy znaleźć sobie dach na głową, Barn, i to szybko. Brian wraca z L.A. w przyszłym tygodniu, do tego czasu musimy się stąd ewakuować. Propozycja wyszła od niej, nie od jej dotychczasowego partnera. Brian nazwał Barnabę „kretyńską pomyłką Boga” i w dodatku jako kompletny dureń łudził się, że po czymś takim będą mogli być razem. Nawyzywał psa i kazał oddać go do schroniska tylko dlatego, że ten obsikał jego pantofle od Bruna Magliego. Tak jakby Barn zrobił to złośliwie? Barn, buldog o fizjognomii, która tylko w sercu matki mogła budzić miłość, pod warunkiem, że rzeczona matka byłaby ślepa, przyjął wiadomość potężnym pierdnięciem, po czym zaskamlał żałośnie. Najwyraźniej był świadom, że to przez niego rozpadł się związek pani z tym ponurym facetem i że teraz będą musieli szukać sobie nowego lokum, bardziej przyjaznego dla buldogów i upartych kobiet. Jeśli Ellie czegoś żałowała, to tylko tego, że musi wynieść się z mieszkania, w którym całkiem znośnie egzystowała przez ostatnie pół roku. Niestety zdecydowanie źle to rozegrała. — Nie martw się, Barnaba — powiedziała, klepiąc czule psa po głowie. Postawiona przed wyborem czy wybrać porządnego, cudownego psa, czy przeciętnego faceta, nie miałam problemu z podjęciem decyzji. To łatwe. W dodatku Brian był gorzej niż przeciętny. Był śmiertelnie nudny. Powiedz piesku, czy normalny człowiek czyści nitką zęby po każdym posiłku? — Ellie przypomniały się metry zużytej nitki zwisającej z krawędzi kosza na śmieci, którą nieustannie musiała wpychać do środka, i aż wzdrygnęła się z obrzydzenia. Tak, Brian też powinien wylądować w koszu. Tam było jego miejsce. Poza tym lepiej rzucać, niż być rzucaną, szczególnie kiedy do tej pory człowiek

1

występował w tej drugiej roli. Bez Briana będzie nam lepiej, Barn. W odpowiedzi Barnaba przejechał jej po policzku jęzorem. Ellie otarła ślinę rękawem bluzy ze znakiem Georgetown University, jej ukochanej Alma Mater, i wróciła do studiowania ogłoszeń. Mieszkania w Nowym Jorku mają to do siebie, że są horrendalnie drogie, a Ellie oczywiście nie ma do dyspozycji milionów Donalda Trumpa. Pracowała jako tłumaczka w ONZ i nie zarabiała tyle, żeby wynająć przyzwoite lokum w pobliżu Central Parku, jak to, w którym mieszkała z Brianem. Westchnęła na myśl o przeprowadzce. Barn lubił biegać po parku, tarzać się w trawie, ganiać i dokazywać z kumplami, a ona lubiła przechadzać się Piątą Aleją i oglądać sklepowe wystawy. Na zakupy w drogich butikach nie było jej na razie stać, ale to nie znaczy, że należy od razu rezygnować z marzeń. Wielkie dzięki, Brian! Nie, dość tego użalania się nad sobą! Brian Pomeroy miał kosztowne gusta — garnitury Hugo Bossa, roleksy, kolacje w „La Cirque”. Był wspólnikiem w kancelarii adwokackiej Fields, Morgan and Pomeroy i mógł sobie pozwolić na takie kaprysy. Przez pewien czas Ellie była jedną z jego zachcianek. Przy wszystkich swoich wadach — no bo jakim trzeba być człowiekiem, żeby nie lubić psów Brian potrafił być szczodry. Kupował jej kosztowną biżuterię, zabierał na weekendy na Bermudy i do opery, chociaż Ellie żywiołowo nienawidziła opery. Cóż, Brian prawdopodobnie uznał, że skoro Ellie jest pół-Włoszką i mówi biegle po włosku (mówiła też biegle po. francusku i hiszpańsku). to automatycznie musi być miłośniczką opery. Nie, zdecydowanie nie była! Arie, i to w każdym języku świata, przyprawiały ją natychmiast o potężny ból głowy. Zaczynała głośno ziewać, opadały jej powieki... Briana poznała na koktajlu w ambasadzie włoskiej. Wyglądał zabójczo, natomiast ona dość rozpaczliwie szukała faceta, no i tak to się zaczęło. Był to chyba związek oparty na przyciąganiu się przeciwieństw, bo niewiele mieli ze sobą wspólnego poza tym, że oboje uwielbiali dobrą kuchnię, a w Nowym Jorku nie brakuje doskonałych restauracji, i lubili czytać niedzielne wydanie „New York Timesa” od deski do deski. Czasami próbowali rozwiązać razem krzyżówkę, co jednak zawsze kończyło się potężną kłótnią. Brian uważał się za niezwykle mądrego, bo znal trudne słowo „bifurkacja”. A komu potrzebne takie językowe dziwactwo! Ellie podciągnęła trochę bluzę i spojrzała na swój zaokrąglony — z miłości do dobrej kuchni, ma się rozumieć brzuch. Powinna koniecznie zrzucić jakieś pięć, nawet siedem kilogramów. Zastosuje rozsądną dietę, będzie codziennie trochę ćwiczyć, w ogóle dokona radykalnych zmian w swoim życiu. Znajdzie mieszkanie, gdzieś blisko siedziby ONZ, wspaniałe, ale niezbyt drogie. Schudnie, ale nie będzie odmawiać sobie ukochanych potraw i wyciskać z siebie
2

ostatnich potów na bieżni. Pewne poświęcenia będą konieczne, jednak bez przesady. I, rzecz najważniejsza, znajdzie w końcu Właściwego Faceta. I to nie żadnego pierwszego lepszego Właściwego, nie, to będzie Właściwy Doskonały, Ideał. Stanowczo zbyt długo zadawała się z Niewłaściwymi. Miała już serdecznie dość. Nie mówiąc o tym, że przyzwoity orgazm to coś, co też warto by przeżyć. Brian wiedział, co znaczy „bifurkacja”, ale nie miał pojęcia o erotycznych potrzebach kobiety. Nie umiał zaspokoić partnerki. Kompletny analfabeta, niedouczony bubek. Ellie pokręciła głową i zaklęła pod nosem, próbując pozbyć się niemiłych wspomnień na temat pana Pomeroya, po czym podniosła słuchawkę i zaczęła wystukiwać numery z ogłoszeń. — Bierz swoją smycz, Barn — zarządziła po dwóch kwadransach rozmów. Ruszamy na łowy. Dwa tygodnie później Ellie i Becky Morgan, koleżanka z pracy, jadły lunch, siedząc przy swoich biurkach w Dziale Tłumaczeń i Przekładów w gmachu ONZ. — Podoba ci się w końcu to nowe mieszkanie czy nie? dopytywała się Becky. Miałaś szczęście, że znalazłaś coś tak blisko biura. — Poczekaj! - Ellie podniosła dłoń, dając znak Becky, żeby siedziała cicho. Przetłumaczyła ostatnie zdania z wystąpienia ambasadora Włoch przed Zgromadzeniem, zdjęła słuchawki i uśmiechnęła się. — Przepraszam, musiałam to skończyć, żeby oddać Moody’emu do zatwierdzenia. Becky zajmowała się tłumaczeniami symultanicznymi i konsekutywnymi w trakcie obrad, posiedzeń i spotkań, natomiast Ellie robiła przekłady pisemne. — Nic nie szkodzi. Pytałam, czy podoba ci się twoje nowe mieszkanie. — Uwielbiam je. — Ellie ugryzła ogromny kęs kanapki. —Stary blok na East 53 Street, między First Ayenue i East Riyer. Mieszkanie jest naprawdę duże. Mam kominek i gabinet do pracy. Chodzę do pracy na piechotę, to zaledwie kilkuminutowy spacer. Świetna sprawa, zwłaszcza że dzięki temu wspieram narzucony sobie reżim. No wiesz, więcej ruchu, mniej jedzenia. Który zacznę realizować od jutra... lub za kilka dni, dodała w myślach. Brzmi wspaniale — powiedziała Becky dość obojętnie, co nieomylnie wskazywało, że ma jakieś kłopoty. Becky była mężatką i mamą dziesięciomiesięcznego synka. — Jonah dostał w piątek zapalenia ucha. Martwiliśmy się, bo bardzo gorączkował i płakał, ale teraz jest już lepiej. — Dzięki Bogu. Musiałaś nieźle się przestraszyć. Ellie uwielbiała Jonaha. Ilekroć zostawała z nim, kiedy rodzice wychodzili gdzieś wieczorem, jej zegar biologiczny zamieniał się w głośną bombę „zegarową. Mama byłaby zachwycona, gdyby mogła usłyszeć to tykanie. Rosemary Peters była Włoszką z krwi i kości. W jej pojęciu kobieta nie zasługiwała w pełni na to miano, o ile nie wydała na świat licznego potomstwa, nie potrafiła ugotować obiadu dla dwudziestoosobowej, trzypokoleniowej rodziny z tego, co aktualnie zalegało w lodówce, i nie potrafiła odklepać Dziesięciu Przykazań z szybkością karabinu maszynowego.
3

że wtrącała się we wszystkie ich sprawy. nie miała najmniej szych szans na przeżycie. — Wszystko ma swoje plusy i minusy. że jak tylko wymówię jej imię. Jedno wiem. —Nadal myślicie o kupnie domu na Long Island? Jak się przeprowadzicie. Hm. — Będzie wam brakowało zgiełku wielkiego miasta. Chyba ma zdolności parapsychiczne albo praktykuje wudu. a twoja najlepsza przyjaciółka przenosi się za miasto. stanowiło absolutnie zadowalający i wystarczalny kapitał. Kiedy Ben będzie miał tuż pod nosem wielkie markety z równie wielkimi parkingami i 4 . To. co dostała. wspaniałe gotowała. ale bardzo cieszył ją fakt. Bo jak tu się nie smucić. a i Jonahowi dobrze zrobi mieszkanie w bardziej „normalnym” otoczeniu. to mało. odzywa się telefon. Ellie ugryzła kolejny kęs sandwicza i też zmarkotniała. — Mina Becky mówiła jednak coś zupełnie innego. cztery godziny. bo jak tylko zaczynam o niej mówić. — Ben chce być bliżej rodziców. że jej staruszka mieszkała na Florydzie. Rosemary miała bzika na punkcie sprzątania. jak każda prawdziwa katoliczka wierzyła w łaskę i grzechów odpuszczenie. zaraz dzwoni. zanim wyjechała na studia. W pojęciu Rosemary niżej od bakterii w hierarchii bytów stała jedynie samotna i bezdzietna córka. a nie na sztuki. Gdy robiła porządki. Becky pokiwała smętnie głową. — Ellie lubiła napawać się swoim instynktem macierzyńskim. . pani Peters była klasyczną włoską „mammą”. To ostatnie mogło być nawet miłe. pod warunkiem. co w praktyce oznaczało. Żadna bakteria w promieniu kilkudziesięciu metrów od centrum rażenia.Inaczej mówiąc. ale wieczorem nie wyskoczycie już na kolację do pobliskiej knajpki czy do teatru. Becky musiała czytać w myślach Ellie. Atakowała brud z furią.Ben przyrzeka. kiedy musisz jeść indyka bez majonezu. może to coś w rodzaju telepatii? Ellie uwielbiała matkę. że Rosemary była pedantką. że tak całkiem nie zamkniemy się w domu. Jeśli dziewczyna nie miała przynajmniej siedmiu kilogramów nadwagi. Cierpiała na obsesję czystości. Nie jestem pewna. Najwyraźniej nie zachwycała jej perspektywa wyniesienia się z Manhattanu. Chodziła co niedzielę do kościoła. cokolwiek to oznacza. że nie musiała tego robić dłużej niż trzy. nie będę mogła zostawać z Jonahem. — Coś zyskacie i coś stracicie — stwierdziła sentencjonalnie. —Co u twojej mamy? Nie wspominałaś o niej ostatnio. Bardzo mi będzie brakowało tych wieczorów. a Centrum tym była Rosemary zawsze poruszająca się po domu z bronią chemiczną w ręku. Powiedzieć. Kochała męża i dzieci. przy której panie z reklamy środków czystości wydawały się żałosnymi niedojdami. ale znała granice swoich możliwości w tym zakresie. —Nie wspominałam. Uwielbiała dzieci. pani Peters szyderczo określała ją mianem anorektycznego szkieletu. Nie wytrzymałaby codziennej obecności Rosemary Peters w swoim życiu. a nie w Nowym Jorku. przejawiała wszelkie symptomy zachowań kompulsywnych. Uciekniecie od zgiełku. kiedy człowiek nie wszedł jeszcze w okres pokwitania i wsuwał czekoladki na kilogramy.

albo Ted. No bo nie ma! — Filie. był księgowym i prowadził własne biuro rachunkowe w domu. mamo. Rosemary wystarczyły trzy godziny. Dlatego też uznała za stosowne wzmocnić organizm jedynym. nawet nie ma na czym spać. szczególnie z tuńczykiem. Może dłużej. jak już dojdę do ładu ze swoimi rzeczami. Rozpakowuję się. — Och. — To mama. — Czuję złą energię w powietrzu. Niebezpieczeństwo odwiedzin! Matczyny desant! Kryj się. zanim się urządzę. który decydowałby ojej życiu. Z aparatu emanuje paskudna aura. ale po namyśle postanowiła kontynuować spacer po tym padole łez. Wyciągnęła go i nadgryzła od tej strony. która prezentowała się nieco lepiej i chyba nie groziła zatruciem pokarmowym. czas przed składaniem rocznych zeznań podatkowych. Manhattan straci dla niego wszystkie.więcej niż jedno statystyczne drzewo na statystyczne szesnaście tysięcy mieszkańców. Ellie dosłownie zesztywniała. Widzisz? Buldog. co znalazła. — Jak tata? Czy ma dużo pracy? — Tata. Gdyby była aktorką. dopóki jej ukochane dziecko nie zrzuci obecnych zapasów tłuszczu. psuje się po trzech dniach. jak ryba. Ellie wsadziła głowę do lodówki. Ciągłe jeszcze straszny tu bałagan. dawno dostałaby Oscara. czy to faktyczna. Potem 5 . Wizyta matki. —Mieszkanie wygląda w tej chwili okropnie. żeby Rosemary została na Florydzie. Benjamin Franklin powiadał. — Dziesięć lat. Mamo. by popsuć Ellie radość z odwiedzin mamy. Nigdy się nie urządzę. i nie umiała strzyc trawników. że gdzieś wyszłaś. — Nie mogę się doczekać. Theodor. już teraz wątpliwe. To znaczy. rozciągnięty przed kominkiem. oznaczała przyrost masy ciała przynajmniej o pięć kilogramów. No i wreszcie od jakiegoś czasu towarzyszyło jej przeczucie. zalety. Na szczęście Ellie nienawidziła zapiekanek. miej wzgląd na moją figurę i równowagę psychiczną. bo to zdrobnienie wolał. Ellie podniosła z westchnieniem słuchawkę. Takie teatralne numery są zarezerwowane dla mojej mamy. — Trochę potrwa. stary. czyli kawałkiem spleśniałego sera. Marzec i kwiecień to były najgorsze miesiące. Już się bałam. To po prostu katastrofa. Nie mam mebli. Barn — poinformowała psa. — Cześć. nie denerwuj się. ale mieszkanie jest świetne. Najchętniej skończyłaby z sobą. Gdy odezwał się telefon. że radość z gości. — Już nie przesadzaj. Dama nie powinna się łatwo irytować. błagała w myślach. Becky Morgan zacznie strzyc trawnik przed domem i zanosić sąsiadkom zapiekankę. jesteś. że życie powoli nabiera sensu i zmierza we właściwym kierunku. Stanie się typową panią domu z podmiejskiego osiedla. — Rosemary w rzeczy samej dramatyzowała i wpadała w histerię bez względu na powagę sytuacji. będzie. wśród sterty kartonów. Jak również nie miała faceta. zasłonił pysk łapą i zaskamlał żałośnie. Filie modliła się żarliwie. czy tylko planowana. a one będą odwdzięczać się jej tym samym.

szacunek. znasz go od czterdziestu pięciu łat. wyluzuj. Mnóstwo ludzi woli surfować po sieci. Nie dziw się.. tylko coraz starszy. — Tak. kochanie. Dlaczego tak się tym martwisz? To nie jest zdrowe. czy to zdrowe. Sama powinnam zrzucić kilka kilogramów. —Mamo. Poza tym nie jestem już dzieckiem. Dobrze. która potrafi czynić wyjątki od reguły. Od pięciu lat mieszkamy na Florydzie.. wtedy szanująca się Włoszka ma prawo odstąpić od zasady. swoimi reakcjami. Dłużej nie wytrzymam. Nic. Powinien się więcej ruszać. Zawsze chadzał swoimi drogami. rośnie mu brzuszek. Zdarza mi się sypiać z facetami.. poza tym aktualnie z nikim nie sypiam. prawda? —Nie ćpam i nie skończyłam na ulicy. Ellie poklepała się po brzuchu i wyrzuciła ser do kosza. mówię ci. że nie kazała całować się w pierścień. Nie bierz każdego słowa tak poważnie. mamo. jaką wypracowała sobie Rosemary. —Nie pomyślałaś. że przepadł w internecie. jaki jest tata. Żadna szanująca się Włoszka nie używa takich słów jak „dieta”.. Ostatnio jestem jakaś spięta. Może wtedy potrafiłabyś okazać trochę respektu własnej matce. nad sytuacją. oczywiście. W głosie Rosemary zabrzmiała zgroza. co śpiewała o szacunku Aretha Franklin. — Jesteś okropna. — Nic opowiadaj mi o swoim życiu seksualnym. — Co ty chcesz zrzucać? Żaden mężczyzna nie pójdzie do łóżka z taką chudziną. nie wychodzi ani do kina. — Przestań gadać bzdury. Wiesz. kompletnie nigdzie. Można by powiedzieć. ani na zakupy. szczególnie Estella Romano. niż czytać albo oglądać telewizję. tak. Respekt. Ellie.. żeby pójść sama? — A co to za przyjemność? Ellie słyszała podenerwowanie w głosie matki. że nawet za bardzo.. Rosemary Peters zwykle panowała nad sobą. Nie jest coraz młodszy. Żyje jak pustelnik. Powinnam się cieszyć. — Tata prawie nie odchodzi od komputera. — Nie jestem wcale szczapą. a ja jeszcze ani razu nie byłam na plaży. Jesteś chuda jak szczapa. Nie wiem. Sama widziałam. tylko siedzi w internecie. — Nie martw się o ojca. W hierarchii rodzinnej pozycja mamy równała się pozycji papieża w hierarchii Kościoła jej zdaniem. Ellie wzniosła oczy do nieba. To. Dlaczego teraz nagle miałby się zmienić? 6 . Żartowałam. Nie chcę słuchać takich rzeczy. Szczapy nie mają fałdek na brzuchu. biorą mnie już na języki. — Uspokój się i podejdź trzeźwo do sprawy. Powinnam była szorować ci usta mydłem.wszystko się uspokajało i przez resztę roku Ted obsługiwał spokojnie swoich stałych klientów. — Wolę się nie wypowiadać na ten temat. Twój ojciec. Wiesz. bo szanująca się Włoszka to kobieta. —Ty zaczęłaś. że tata lubi samotność. odmawia sobie wszelkich przyjemności. że nie z kobietami. jak któregoś dnia ledwie mógł zasznurować buty. — Masz rację. z tego też powinnaś się cieszyć. Chyba że chodzi o nawyki żywieniowe męża. było smutnym błaganiem w porównaniu z ideą tego pojęcia. Niedobrze. Moje przyjaciółki. kiedy byłaś mała.

a kiedy Rosemary oznajmiała. kochającego psy. Mówi. że przyjedziesz. Mieszkasz w Nowym Jorku. 7 . na czym to polega. . Trudno o zamożnego mężczyznę. — Tak pewnie mówił Ted Bundy tym dziewczynom. nie wróżyło to nic dobrego.. że któregoś dnia ona albo ktoś z jej najbliższych padnie ofiarą psychopatycznego potwora. chcielibyśmy spędzić trochę czasu z tobą. ale uważam. Dzieje się coś złego.Nawet się nie obejrzysz. że „chcę o coś zapytać”. Szkoda. Żyła w ustawicznym strachu. moja droga. Powiedz Bogu. — Pragnęła. kiedy będzie grudzień. . ale kiedy Rosemary coś sobie zaplanowała. co automatycznie dyskwalifikowało jego osobę w oczach Rosemary. — Nie widzę żadnego związku między tatą i Bundym. nie powinnaś za bardzo przebierać.Skąd mogę wiedzieć? Boże Narodzenie dopiero za kilka miesięcy. po nich szły paczki z ciasteczkami domowej roboty. a potem podrzynał im gardła. Chcę cię o co zapytać. dobrego w łóżku. Tak często mówiła o Tedzie Bundym. —Rozmawiałaś z nim? — Może ojciec jest chory? Teraz i Ellie się zaniepokoiła. — Możesz być spokojna. — Ellie próbowała rozładować napięcie. z kompletem włosów na głowie. jak już trafi się jakiś normalny. Ellie westchnęła bezradnie. a to dlatego. — Mamo.— Tym razem chodzi o coś innego. żadna siła nie mogła tego zmienić. i uległa. przy mnie jesteś bezpieczna. — Nie chce rozmawiać. Początek ataku zwiastowały nasilające się telefony. że matka nie spocznie. — Doskonały pomysł! Przy okazji możesz pomodlić się i za mnie. wiedząc. ale martwię się. Westchnęła teraz smętnie na myśl o świętach wśród palm i plażowiczów. które inni próbowali na niej wymuszać. że chciałabym poznać seksownego faceta z kasą. — Nie tak szybko. — Sama widzisz. Po prostu taka już była. powinnam już. w dodatku heteroseksualnego. dopóki nie złamie ukochanego dziecka. Zwykle na tym etapie rozmowy wyłączała się pod pierwszym lepszym pretekstem. Nie potrafię powiedzieć. Ellie znała na pamięć argumenty wytaczane przez Rosemary. Obiecaj. że stal się właściwie członkiem rodziny. by przedstawić swój punkt widzenia. Cholera! Kiedy Rosemary oświadczała. Możesz być spokojna. wokół sami geje. Pójdę jutro do kościoła i pomodlę się za niego Modlitwa zawsze pomaga. zamiast w zasypanym śniegiem Nowym Jorku. że Jeff zjadał ludzi.. Ellie zwykle nie miała problemu z wykręcaniem się od niechcianych zobowiązań. żeby to była prawda. Nigdy natomiast nie wspominała o Jeffie Deharnerze. że przyjedzie osobiście. że z nim zerwałaś. Ted Peters nie lubił się skarżyć. Ellie zwykle kapitulowała. Gdyby tacy istnieli! — Brian był bardzo miły. uwierz mi. które zaczepiał. Matkę Ellie przerażali i fascynowali seryjni mordercy. że niepotrzebnie się martwisz. że wszystko w porządku i coś sobie ubzdurałam. — O co chodzi? — Wybierasz się do domu na Boże Narodzenie? Ja i ojciec jesteśmy coraz starsi.

zafundować sobie romantyczne wakacje. czasami muszę pracować w święta. kiedy chciała podkreślić wagę wypowiadanych słów: „Zapamiętaj sobie. Ellie podejrzewała. — Przebąkiwano coś o jego odejściu.— Dobrze. Rosemary przez chwilę rozważała pomysł w głębokim milczeniu. że rodzina jest ważniejsza i pozwoli ci przyjechać. Lżej mi na sercu. niczym gorąca lawa. — Porozmawiasz z szefem.. nigdy. Matka rzadko słuchała jej rad. Popłyńcie na Karaiby. Zupełnie jak J. — Pan Moody nie jest żonaty i ma w głębokim poważaniu życie rodzinne swoich pracowników. Muszę się nad tym poważnie zastanowić. Z jej ust nieprzerwanym strumieniem płynęła najgłębsza mądrość. — Dziękuję ci. bardziej zbliżony do teraźniejszości. który wieki temu powinien był przejść na emeryturę.. ale pan Moody jest przygłuchy i tak cuchnie mu z ust. ale Moody pomimo to trwał dalej na stanowisku. Elinore. niezatapialny przez cale dekady szef CIA. ale uprzedzam. — Będziecie mieli okazję. kto choć trochę się liczył. Elinore. Rada musiała być rzeczywiście doskonała. zamieniając się w niepodważalne pewniki. po czym oznajmiła: — Wiesz. — A może powinniście wybrać się w rejs wycieczkowy po Karaibach. przyjadę. Pracuje w ONZ chyba od dnia założenia tej szlachetnej organizacji. Oboje na to zasługujecie. Wiele mogłabyś się od nich nauczyć. że swoim oddechem powaliłby słonia oddalonego o cały kilometr. tyle że Moody nie był chyba gejem. Nie umiem poruszać się po Internecie tak dobrze jak twój oj ciec. kiedy ten ponury przeżytek wcześniejszych epok odejdzie na emeryturę i jego miejsce zajmie ktoś przytomniejszy. zaszalejcie trochę. To wredny stary pryk. — Poszukam. Cieszę się. Na pewno zrozumie. skoro Rosemary zgodziła się ją rozważyć. że wie wszystko najlepiej. I niczym gorąca lawa zastygała w kamień. Zarezerwujcie kabinę na dobrym statku. że przyjeżdżasz. Co ty na to? Dobrze zrobiłaby wam zmiana otoczenia. oszczędzilibyśmy na samolocie. Ellie czekała. tym razem też się tak może zdarzyć. — A w dodatku rejsy wycieczkowe są bardzo romantyczne. Edgar Hoover. Ellie. rzadko korzystam z komputera. żeby wreszcie porozmawiać — ciągnęła Ellie. to niezły pomysł. Ellie poczuła się od razu lepiej. 8 .”. że zadzwoniłam. jest niewierzący? — Nie. Rosemary zawsze zwracała się do córki pełnym imieniem. — A co. — Nie powinnaś wyrażać się z takim lekceważeniem o starych ludziach. gdybyś tylko potrafiła słuchać. Prawdę mówiąc. kochanie. Herbert Moody był wyjątkowym palantem. może ta wiadomość oderwie go chociaż na chwilę od komputera. Większość statków pasażerskich wypływa z Miami albo z Fort Lauderdale. — Powiem ojcu. — Nie wyrażam się. Rosemary żyła w błogim przekonaniu. ale dam sobie radę. — Na pewno znajdziesz w sieci dobre oferty. że Moody ma haka na każdego.

że siłownia to nie tylko miejsce. ale mogła ćwiczyć. Jasne! Seks był świetnym sposobem na rozładowanie napięcia. przemyj muszlę i deskę sedesową lizolem. Będę cię informowała na bieżąco. wzmagał apetyt. jeśli zaszłaby taka potrzeba. gdzie można spotkać mężczyzn. Ellie odłożyła słuchawkę i wzniosła oczy do nieba. Nie grała w golfa. Nie mówiąc już o tym. Nie wiesz. Niestety. a mówiąc ściślej. niż to konieczne. Otóż wyszła z całkiem słusznego założenia. Generalnie. średnia przyjemność.. wbiła wzrok w sufit. Raczej przedłuży. W każdym razie zakładała optymistycznie. taki trzymiesięczny okres próbny to doskonałe rozwiązanie. Jeśli szuka się partnera. kto nie przepada za nadwyrężaniem ciała. Muszę kończyć. — Do usłyszenia. I nie zaszkodzi wyszorować podłogi mydłem Murphy’ego. mamo. Rosemary uważała. Seks ze wspomaganiem mechanicznym był do niczego. a potem. jej „łechtane zmysły” omal się nie przypiekły. a taki rejs to ważne przedsięwzięcie. — Boże. W jej szaleństwie była metoda. Spróbuje. co postanowiliście w sprawie rejsu .. że przedłuży. w których ogląda się mecze. uznawszy. spraw. W sobotę Ellie zdobyła się na wielki krok. Na pewno przedłuży. To miał być tylko rejs wycieczkowy. że lubi seks. przekona się. nie operacja mózgu. nie bywała w barach. Jesteś przecież moją córką. właśnie zaszła potrzeba. — Ktoś puka. Nigdy nie przyznałaby się matce. — Ellie. Na siłowni można również poznać faceta. modląc się O cierpliwość. — Daj znać. — Tak? — Pamiętaj. mamo. bo widmo niechybnej matczynej wizyty odpłynęło W bliżej nieokreśloną przyszłość. w squasha. czym to pachnie i w razie czego przedłuży karnet. brak apetytu mógł wynikać z 9 .. W momencie gdy Brian zniknął z jej życia. to znaczy kupiła kwartalny karnet na siłownię Gold Gym. ale Ellie wreszcie pojęła dosłowne znaczenie określenia „łechtanie zmysłów”. Chociaż tego ostatniego nie była akurat pewna w stu procentach. Ellie cichutko westchnęła.powiedziała z uśmiechem. Nie zamierzała żyć w celibacie dłużej. a jedynym celem i usprawiedliwieniem stosunku jest prokreacja. należy bywać tam. że którejś nocy skończyło się to porażeniem. kto tam mieszkał przed tobą. musisz go poszukać. logiczne. gdzie można stracić kilka kilogramów. ROZDZIAŁ DRUGI Jeśli chcesz poznać faceta. Chyba tak. żeby oboje popłynęli w rejs na Karaiby — szepnęła z uczuciem. że dla kogoś. — Oczywiście. że seks przed ślubem jest niemoralny. Pa.Ellie mogłaby powiedzieć to samo..

twój osobisty trener. kobiece piersi czy szarą substancję mózgu. po czym zapisał te wszystkie informacje w karcie. badać dokładnie warstwy tłuszczyku. Will zmierzył ją uważnym spojrzeniem od stóp do głów. Tak. niezależnie od tego. co należy robić w łóżku. nie chciała być podia.. że trafiłam w dobre ręce — powiedziała dziarsko. uschniętą kończyną albo innym trądem. —Jestem pewna. To tłuszczyk dziecięcy. Dać mu od razu numer telefonu czy poczekać do następnego spotkania? — Ellie to ja — posłała mu promienny uśmiech podpatrzony u Meg Ryan. — Jestem Will Trawers. Ellie. stawała się świetlista. schować do kieszeni dumę i zachowywać się przyjaźnie. Na pewno zaznaczył tam wielkimi czerwonymi literami: TŁUSZCZYK DZIECIĘCY? . Potrzebuje tylko ujędrnienia. czyli umiałby doprowadzić kobietę do orgazmu. . Przebierz się i o dziesiątej 10 . . mierzyć. co może sobie zrobić ze swoimi notatkami. Po seksie skóra jaśniała. ale na pierwszy rzut oka przedstawiał się obiecująco. po to tu jestem. Wiadomo. — Ty musisz być Ellie Peters — odezwał się jakiś wzorzec męski.Aha. wytrącając Ellie z dość chaotycznej zadumy. Ha! Kawał interesującego samca w charakterze jej osobistego trenera. cokolwiek ludzie na ten temat sądzą. to i tak zakończyłoby się kompletną klęską. klatę w rozmiarach średniej wielkości miasta i żadnej obrączki na palcu. . które każdy zdrowy człowiek powinien omijać szerokim łukiem. Meg Ryan nie ma zbędnej tkanki tłuszczowej na przedramionach. Wzorzec je zweryfikował. O ile nikt nie spróbuje zweryfikować tego odważnego twierdzenia. z kim można by uprawiać seks w miarę regularnie i kto wiedziałby. który wykombinował sobie szybko. co twierdziła matka. CO ZA BZDURA!!! Normalnie Ellie powiedziałaby takiemu wzorcowi na sterydach. Powiedzmy sobie szczerze. Cellulitis i fałdy na brzuchu nie najlepiej współgrały z seksem. Zatem zaczynajmy. że czeka nas trochę pracy — stwierdził. Wzorzec męski zaczął ją ważyć.Wygląda na to. W końcu tylko King Kong miał większe. krzyknął mózg Ellie. Wzorzec męski miał zabójczą muskulaturę i ładne zielone oczy o ciepłym spojrzeniu.AKURAT. że dociekliwe dzieci Bóg karze za podobne myśli ślepotą. rozmiary są ważne. Rosemary pewnie od co najmniej dziesięciu lat nie uprawiała seksu. ale maluszek na pewno nie dotrze do punktu G. którą dla niej założył. zapisał coś w karcie i oznajmił: — Masz dobre ciało. z listą w dłoni. że każda osoba poniżej trzydziestego piątego roku życia może rościć sobie prawo do przechowywania pozostałości tłuszczyku dziecięcego pod skórą.Znakomicie. Najpierw jednak musiała odzyskać formę. ale jej życiem intymnym Ellie nie zamierzała się zajmować. Rozmiar jest ważny. Ujął między dwa palce ciało na jej przedramieniu i cellulitis ukazał się w całej krasie. Im większy rozmiar. Postanowiła zatem przełknąć upokorzenie.wyczerpania. Seks rodziców to zagadnienie. warto było poszukać kogoś. Czy chodzi o męskie genitalia. Szkoda fatygi. ale facet miał ramiona jak konary drzewa. tym lepiej. Nie potrafiła ocenić rozmiarów innych atrybutów Willa..

który był tak seksy. Chcesz chyba włożyć tank top w przyszłe lato. ryzykując atakiem serca. Do tego jestem obrażana. — Co ci się nie podoba w moich piersiach? Według mnie prezentują się całkiem przyzwoicie. — Jedzą ser. pije Martini z wódką i ciągle uprawia seks. jak zdoła wyprowadzić Barnabę na popołudniowy spacer. Nie wiem. odziana w czarne szorty Nike i czarny top. W obawie. pod którym rysował się wyraźnie brzuszek informujący o każdym pochłoniętym nierozważnie batonie. Will. — Prawdę powiedziawszy. Nie chcesz chyba nosić stanika w rozmiarze 85C? — Należałoby cię odstrzelić. gdzie były ciężary. bo każdy ważył zaledwie półtora kilograma. sterczące. — Nie wiem. Ellie pokręciła głową. komary nie gryzą. Opracujemy twoją dietę i plan ćwiczeń. że piersi to jeden z jej największych atutów. tylko poważna przypadłość kardiologiczna? — Widocznie twoja babcia ma lepsze geny niż ja. właściwie ciężarki.. Z drugiej strony nie miałaby chyba ochoty iść do lóżka z kimś. — Moja siedemdziesięciopięcioletnia babcia ma lepszą kondycję od ciebie —powiedział Will i złagodził przycinek uśmiechem. — Musisz też ujędrnić piersi. skoro jej samej nastręcza to tyle trudności. 11 . ale nic nie powiedziała.spotkamy się przy bieżni mechanicznej. Niesamowite. Ellie przebrała się błyskawicznie i o ustalonym czasie stawiła się w oznaczonym miejscu. W sali z ciężarami pełno było ćwiczących. Ellie zachmurzyła się.. Ellie uniosła brwi. Będą ładne. — Lubię bluzki z rękawami. jakby przed chwilą urodziła co najmniej pięcioraczki. Babcia pali. Ellie przeszła z Willem do sali. To jakaś cholerna izba tortur. spalając przy okazji tłuszcz. że zarobi punkty karne za spóźnienie. — Możliwe. Zażądam zwrotu pieniędzy. tak trudno było je unieść. jak i gdzie babcia znajduje partnerów. Twierdzi. zabójca tkanki tłuszczowej. — Nie zrobię ani kroku więcej — oznajmiła po dziesięciu minutach na bieżni. — Tutaj są trochę obwisłe. nie będzie z niej zadowolony. musimy tylko nad nimi popracować. ot co.. po co tutaj przyszłam. kromce chleba i porcji lodów. Will kazał jej położyć się na leżance i podał ciężary.. Nie ma oparzeń od słońca. że Ellie zdobyła się na jeszcze jeden wysiłek. ale równie dobrze mogły ważyć i po półtorej tony. jak myszy mogą biegać w kółko. uważała. w powietrzu unosił się zapach potu i testosteronu. Może to dziwne trzepotanie w piersi to wcale nie jest reakcja na powaby Willa. — Teraz ciężary. Dyszała gorzej niż zboczeniec nękający przez telefon nieznajome panie i była spocona. że dzięki temu zachowuje młodość. Tylko w ten sposób wzmocnisz bicepsy i tricepsy. ale na Willu najwyraźniej nie robiły żadnego wrażenia. choć miała wielką ochotę zapytać. Nie miała siły kłócić się z tym facetem i nie bardzo wiedziała. kto na noc wkłada zęby do szklanki. — Psiocząc pod nosem.

a jednak pamiętała. on zrobił jeszcze studia doktoranckie z lingwistyki. które od dawna było jego marzeniem. Początkowo pracował dla dużej firmy farmaceutycznej.. Minęło siedem lat od chwili ich rozstania. na stanowisko dyrektora Działu Przekładów i Tłumaczeń. Ja wszystko widzę. Ellie. które z głośnym łoskotem poleciały na podłogę. Ellie Peters nadal wyglądała świetnie. W końcu w jej żyłach płynęła włoska krew. wróci na uniwersytet i zajmie się dydaktyką. kiedy Ellie się dowie.. Kontynuuj. ale nie Ellie. po prostu prześladował od wielu lat. Ellie nie należała do tych. A teraz? Jedyną nagrodą miały być dla niej głupie i poniżające komentarze jakiegoś bubka! — Witaj. twierdząc. ważyła jakieś pięć kilogramów więcej. kiedy spadła z rowem i zwichnęła sobie bark. Został w Waszyngtonie. seksowny. — Wiem. licząc. Ellie. Niech to diabli. ale kiedy skończę modelować twoje ciało. ale wtedy dostała od matki lody za to. Ellie poprzestała na dyplomie magistra. Ten głos. — Nienawidzę cię. Kiedy zobaczył ją po raz pierwszy. nawet przez myśl jej nie przeszło. upuściła ciężarki.Dotąd nigdy w życiu nie podnosiła ciężarów. że kiedy zmęczy go już wyścig szczurów. Muszę z kimś porozmawiać. Głęboki. Pompuj. nie oszukuj. że masz taką doskonalą formę. I które to marzenie miało przerodzić się w koszmar. Wszędzie by go rozpoznała. Ellie. z którą zerwał. że w ogóle jest do tego zdolna. że maszyna ukradła jej dolara. Był jak gorąca czekolada i nawiedzał ją w snach. skąd trafił do ONZ w Nowym Jorku. Dla Michaela Deayersa była to miłość od pierwszego wejrzenia. będziesz mi dziękować. 12 . znał ją aż nazbyt dobrze. która teraz go nienawidziła. a ja wrócę za chwilę. Tak jak Ellie. ale teraz miała ochotę zrezygnować. potem w Departamencie Stanu. studiował filologię na Georgetown University w Waszyngtonie. waliła w niego pięściami i kopała. tak gwałtownie usiadła. Nie doświadczyła podobnego bólu od jedenastego roku życia. W dodatku omal nie rozbiła głowy o umieszczony nad leżanką wyciąg. Czekał z przerażeniem. że była taka dzielna. zwiać stąd jak najdalej i nigdy nie wracać. Inna kobieta dawno by mu wybaczyła i zapomniała. stała przy automacie sprzedającym colę. z którą był zaręczony. zatchnęła się z wrażenia. Wkrótce po ich rozstaniu przysłała mu mocno poturbowaną laleczkę wudu ze szpilkami wbitymi w okolice lędźwi i kartką z lakonicznym epitetem „złamas”. jaką zapamiętał. pompuj. którzy łatwo się poddają. Wiedział o tym. — Dobrze ci idzie. ale ciągłe była tą samą Ellie. Jak to możliwe? Otworzyła jedno oko. Miała teraz krócej ostrzyżone włosy. Ellie. tam się poznali i pokochali.

— Co ty tu robisz? wychrypiała Ellie. — Chcę odzyskać formę. które bezpieczniej byłoby raz na zawsze pogrzebać. jakiej się oddawali wspólnie. — Przyleciałem służbowo. miękkie piersi. 13 . — Ćwiczę. Michel czul zapach jej perfum zmieszany z zapachem potu. — Filie świetnie wyglądała w swoich czarnych szortach. co oznaczało. Zresztą niepotrzebna ci siłownia. a w końcu się wycofał. to były spacery po campusie Georgetown. Ellie jakby się odprężyła. swoje wzniosłe cele i bał się. ale właśnie to „po części” w każdej chwili mogło zaowocować potwornymi komplikacjami. że dom. Nie spodziewałem się tego po tobie. Kiedyś często ich dotykał. Miał swoje marzenia. snuł plany wspólnego życia. Ellie nigdy nie należała do specjalnie usportowionych. dał jej pierścionek z brylantem. jakby dało się w ten sposób ukryć wszystkie zjedzone batony. Nagły ból w lędźwiach nie miał nic wspólnego z odbytymi właśnie ćwiczeniami.Nie. Napłynęły wspomnienia. Michael? powtórzyła. które aż prosiły się o pieszczotę. czy powiedzieć jej o swojej nowej pracy. co wieczór przynosił do domu kolacje kupione na wynos i przez ostatnich siedem lat nie było dnia. że kupiła jego odpowiedź. Podniosła się i stanęła naprzeciwko niego. Eliminuję błędy i pomyłki. Miło było cię spotkać. tym razem z gniewnym błyskiem w oku. który potem spuściła do sedesu. dzieci zrujnują mu przyszłość. w końcu jednak uznał. żeby nie pomyślał o Ellie. nie tyle konkretnie z Ellie. że lepiej na razie zachować to dla siebie. żeby na to nie zasłużył. omal nie udławił się pastylką miętową.życzę ci miłego życia. Niestety przeraziła go perspektywa małżeństwa. Potraktował ją gorzej niż strasznie. — Co robisz w Nowym Jorku? Myślałam. po prostu małżeństwa w ogóle. można powiedzieć. Jedyna aktywność fizyczna. z rękami założonymi na piersi i wysuniętą do przodu brodą. Najkrótsze narzeczeństwo w historii świata. że mieszkasz w Waszyngtonie. Poprosił ją o rękę. Michael rozważał przez chwilę. że chodzisz na siłownię. że nie o to pytam — powiedziała ze złością. Zmieniam swoje życie. Po części była to prawda. — Doskonale wiesz. — Jestem zaskoczony. żona. poza uprawianiem miłości. Kochał ją do szaleństwa. W końcu to tylko godzina lotu z Reagan National. — Co tu robisz. W związku z czym — uśmiechnęła się słodkim uśmiechem piranii . Nadal był singlem. Miała świetne nogi i pełne. podobnie jak ty. Zaczerwieniła się i zaplotła ręce na brzuchu. często tu bywam. Michael mógłby zapytać o to samo. kiedy zobaczył ją wyciągniętą na leżance i ćwiczącą podnoszenie ciężarków. Nie chciał zadać jej bólu. Życie z Ellie zawsze było jedną wielką komplikacją. a ciężki wysiłek kojarzył się jej co najwyżej z przeglądaniem wieszaków z sukniami w sklepach Ann Taylor.

kiedy trzeba było wyjść z łóżka. Łatwo powiedzieć. co za katastrofa! Dlaczego. co przy jej braku silnej woli byłoby bardzo wskazane. Psychotyczne! Trzeba było mieć naprawdę porządnie zaburzoną psychikę. nad którymi będzie mogła się rozczulać. Prawdopodobnie nigdy więcej go już nie zobaczy. a jej ciągle na myśl o tym patałachu twardniały sutki. spotykając się z dziesiątkami innych facetów. już to widział oczami wyobraźni. To powinno wystarczyć. by krzyczała z rozkoszy. ją stać jedynie na żałosne miau. dbałby o jej dietę. ale Ellie była niemal pewna. Tak zwany kulturalny człowiek. I to ciało. W poniedziałek rano rozpęta się prawdziwe piekło. Nikt nie widział. ale nic nie pomagało. chociaż nie w jej typie. Co najwyżej za następne siedem lat. zważywszy. Na szczęście była sama.. Czy w ogóle miała jakiś swój typ? Brian nie był w jej typie. Kłopoty zaczynały się. jak Ellie znika w szatni dla kobiet. u diaska..powtarzała sobie. Nic dziwnego.. Michael cię rzucił. uśmiechnęła się do Ellie. rozbita. Pokręcił głową i ciężko westchnął. Ellie weszła do szatni. Może będzie już wtedy mężatką. erotyczne myśli krążące po rozgorączkowanej głowie. Pozbieraj się. Miau? Tak. Próbowała o nim zapomnieć. na sterydach. To już przeszłość . która z pewnością nie potrzebowała siłowni. Oprzytomniej wreszcie. Kłamcą. żeby czuć coś do Michaela po tym wszystkim. Błękitne oczy. uspokajających oddechów. Ellie. Odkręciła kurek i stanęła pod strumieniem zimnej wody. licząc. Ten facet był najzwyklejszym łajdakiem. Może dla odmiany przydałby się osobnik o nieskomplikowanej konstrukcji psychicznej. no może prawie wszystkie. Nie. że świetnie było im razem w łóżku. musiała natknąć się na niego akurat teraz.Michael patrzył. Michael zaraz wraca do Waszyngtonu. Silne kobiety mówią „usłysz mój ryk”. Nie. idiotko. Do szatni weszło kilka kobiet i zaczęły się rozbierać. jakie erotyczne. Chwyciła ręcznik z ławki i ruszyła pod prysznic. Kilka dziesięcioleci feminizmu zrobiło swoje. wzięła kilka głębokich. że nie gardzi też garniturami od Armaniego. Boże. kiedy ten łajdak z nią zerwał. Długo nie mogła dojść do siebie. bezradna i słaba? Dlaczego w ogóle musiała się na niego natknąć? Diabeł może rzeczywiście ubiera się u Prady. usłysz moje. jak się rozkleja na sam widok Michaela Deayersa. co zrobił. Jestem kobietą. chociaż z pozoru nic mu nie można było zarzucić. kiedy czuje się taka samotna. jako osobisty trener. Michael znał miliony sposobów. ciągle był tak samo przystojny jak kiedyś. 14 .. zdejmując przepocony strój do ćwiczeń. Nawet przeprowadzka do Nowego Jorku nie poskutkowała. zajęła się Willem. Zgrabna blondynka. Niestety. po co te nerwy. poprawiła się. że zmyje tak wszystkie. i Ellie odwzajemniła uśmiech. Will. Oszustem. Minęło tyle lat. Miły facet. oparła dłonie na kolanach. Żeby nie myśleć o Michaelu. jak ją zaspokoić. dość tego. matką dzieciom albo przynajmniej właścicielką kilku psów. jak sprawić. Cholera.

Ale co to znaczy „wygląda” albo „nie wygląda”? Tym bardziej w Nowym Jorku. Powinna je wyrzucić dawno temu. Przed chwilą całował się w holu z jakimś przystojnym szatynem. no dobrze. nie miała aktualnie nikogo na stałe. że przez pól roku mogła żyć z takim palantem. a żołądek przesunął się gdzieś na południe. Zdenerwowana informacją. by Pilic „zwróciła klucze do mieszkania. jeśli wiesz. jak to się stało. Wszyscy dorzeczni faceci. toteż ukochane stworzenie pogryzło je. ale jakoś nie potrafiła dobyć z siebie stosownej nuty oburzenia. którego szczerze kochała.. albo do żonatych. albo jeszcze szybciej”. zaliczali się albo do gejów. — Jesteś pewna? — Will ani trochę nie wyglądał na geja. co o nim myśli. że garderoba Ellie nie umywała się do zawartości jego szafy. W końcu jest sobota i warto by wyrwać jakiś towar na noc. człowiek. który nie wiedzieć czemu żywił obsesyjną nienawiść do psów. albo mieli problemy z głębszym zaangażowaniem się w związek. Barnaba pod jej nieobecność zdążył zrobić niezły bałagan. Taki Joey Fratelli.. co byłoby do zniesienia. człowiek. czy raczej posiekało w drobny mak. co było dla Ellie wystarczającym powodem. Rosemary uwielbiała tego dentystę. Ellie wiedziała. — Akurat mi potrzebny twój cholerny klucz — odkrzyknęła głosowi. — Wzruszyła ramionami. że to gej. Powiedziała ukochanemu stworzeniu. któremu jak ostatnia idiotka oddała swoje serce. uznała po powrocie do mieszkania. nie. na co Ellie skinęła głową. I w końcu Michael. która. Natomiast Robert Lipscomb lubił ubierać się w kobiece ciuchy. Albo Brian Pomeroy. Tyle pięknego męskiego ciała spisane na straty. Ale trener z niego świetny. a więc facetem niedostępnym. żeby przestać się z nim spotykać. wykorzystując twórczo puste kartony po przeprowadzce. czy prześladujący ją pech nigdy się nie skończy. Może jednak nie będzie tak źle. że jej trener okazał się gejem. Po raz kolejny powróciło do niej zasadnicze pytanie.. po raz setny zadając sobie pytanie. który w dodatku nie znosił psów. z którymi się spotykała. szczególnie tych. ale wciąż o tym zapominała. Blondynka uśmiechnęła się. Ellie zrobiła wielkie oczy. Mimo że bardzo dobrze leczył ubytki. gdzie wszystko się wspaniale miesza i każdy może być każdym. 15 . . co mam na myśli. — Szkoda. — Całkiem pewna. Ellie zaczęła się ubierać. Drań. podobnie jak Ellie. natychmiast. które sikały mu do butów.Trzydzieści cztery lata na karku i ciągle na wikcie i opierunku u mamy. postanowiła odsłuchać wiadomości na automatycznej sekretarce. Druga wiadomość była od przyjaciółki. który ją zostawił. Co zrobić. Stephanie Marco pytała. Gdy spełniła ten dydaktyczny obowiązek. którym to głosem Brian żądał. gdyby nie fakt. czy Ellie ma ochotę wyjść wieczorem do klubu. cokolwiek taka nagła migracja mogła znaczyć. Z głośniczka popłynął głęboki głos Briana. nie w sensie finansowym. ukochane stworzenie było cudowne. umiarkowanie cudowne.— Will jest twoim trenerem. prawda? — zagadnęła. chociaż jako facet stracony dla żeńskiej połowy ludzkości. rozwijała swoją koncepcję Stephie.

Seks dorywczy. na przykład. z „wyrwanym na noc towarem” niekoniecznie należał do jej ulubionych zajęć. jak na przykład piersi. kiedy zadzwonił telefon. 16 . „Pożałowała” to mało powiedziane. która chce doprecyzować szczegóły wieczoru i jednak podniosła słuchawkę. że nie przystoją prawdziwej darnie. — Mogłabyś to sprecyzować? — zażądała. Miała ochotę zapaść się pod ziemię. Ellie natomiast nie była pewna. Człowiek mógłby je sobie powiększać w zależności od potrzeb. kiedy się dowiedziałam. nienawidzę! To chory facet. który ociekał jadem. bo powoli zaczynała się gubić. nie wtrącając soczystego przerywnika. Psy są lojalne. że wpadniesz w szok. że z twoim tatą jest coś bardzo nie tak — oznajmiła Rosemary głosem. Ellie przydałyby się teraz takie. że Rosemary nigdy nie płakała. dywagując. że może to Stephie. że ojciec jest umierający i dopiero teraz poinformował rodzinę o swoim stanie. Miała właśnie zamiar odsłuchać kolejną wiadomość. który nie lubi psów. od czego zacząć. czy potrafi wypowiedzieć jedno zdanie. Boję się. . W każdym razie Rosemary rzadko używała tego groźnego instrumentu przeciwko własnemu mężowi. dzwonił w weekendy i zlecał jej dodatkową pracę. Elfie. jakie z poświęceniem dźwigała Pamela Anderson. Umrzeć. Czy ojciec rzeczywiście jest chory. Dzwoniła matka. Tak czy inaczej przestraszyła się. Rzecz w tym. Ja sama omal nie zemdlałam. Natychmiast tego pożałowała. co się stało? Dlaczego płaczesz? Coś nie tak z tatą? —Powiedziałabym. Nie miała ochoty z nim rozmawiać. Nienawidzę go.Theodor Peters jest ostatnim draniem i skurczybykiem. a już nigdy nie używała brzydkich wyrazów. Czasami jej szef. pokłócili się o pieniądze. — Nie wiem nawet. To nie jest rozmowa na telefon. Faceci nie! — Mamo. Nie miała również ochoty wysłuchiwać kolejnej złej wiadomości! Pomyślała. Ellie wpatrywała się przez chwilę w aparat. ROZDZIAŁ TRZECI Nigdy nie wierz facetowi. Barn — powiedziała Ellie. Ellie była zdumiona gwałtownością wybuchu. Nie teraz. pan Moody. wychodząc z założenia. że dotąd nie wymyślono jakichś egoimplantów. czy w ogóle warto odbierać. bo ostry język swojej rodzicielki znała aż za dobrze. Wolałabym poczekać i opowiedzieć ci wszystko osobiście. umierający i właśnie za to Rosemary go nienawidzi? A może problem polega na czymś innym i. To przecież nic takiego.— I to jest bardzo dobra koncepcja. ale po traumatycznym spotkaniu z Michaelem musiała jakoś odreagować i dowartościować swoje ego. Rosemary płakała. Szkoda. zwykła rzecz. za jaką się uważała.

Przygody dla starszych panów. I ja idiotka uwierzyłam.. Matka odchodziła od zmysłów i trzeba było spokoju oraz cierpliwości. Znalazłam w jego skrzynce maile od jakiejś Michelle. —. — Nie płacz. — Nie mogę uwierzyć. proszę. a potem próbowała uspokoić rozedrgane serce. — Tata ma raka. mamo. Kiedy powiedziałam. że pracuje. czego właściwie szuka w sieci. Nie było łatwo. więc pomyślałam sobie. Tymczasem to ja zgotowałam sobie niespodziankę. aktualizuje bazy danych. Zacznij od początku. — Prawdopodobnie. — Rosemary znowu zaczęła szlochać. sprawdza rachunki swoich klientów. Matka wciągnęła powietrze. że strasznie kryje się z tym. że to dobry moment i że po powrocie będzie miał miłą niespodziankę. To więcej niż pewne. tylko powiedz mi. że tata wchodzi na strony porno? — Poczuła ulgę. że jeszcze żyje. ale powiedziałam. Wystraszyłaś mnie. kiedy dobiorę mu się do skóry. takie tam głupoty. 17 . Przesadzała. jak się domyślasz. Załamałam się. Mój Boże! Kiedy się dowiedziałaś? ile czasu mu jeszcze zostało? Zaraz zarezerwuję bilet i. jak mi radziłaś. Przeniósł się z komputerem do pokoju gościnnego i zamyka się tam na całe godziny.. tak? Jest umierający? Tata umiera! — Łzy napłynęły jej do oczu. Nie płacz. Ellie milczała przez moment i w całkowitym osłupieniu przetrawiała usłyszaną rewelację. zgoda? — Pamiętasz. romans? — Jej matka musiała się mylić. — Tak — przytaknęła ostrożnie. Już przeczuwała..Rosemary załamał się głos. — Chcesz powiedzieć. Skarżyłaś się na to podczas naszej ostatniej rozmowy. Dlaczego Ted zrobił mi coś tak okropnego? Po tylu latach małżeństwa. ale gorzko pożałuje. o co chodzi. Strony porno to żadna tragedia. ale to nie byłoby takie straszne. że twój ojciec bez przerwy siedzi w Internecie? Że niczym innym się nie zajmuje? I nie odchodzi w ogóle od komputera? Ellie zaczęła się bać. Elfie odetchnęła z ulgą. — Dzisiaj włączyłam komputer. — Nie wspomniałam ci tylko. jak w każdą sobotę.. chociaż nie w stylu jej ojca. tak to się chyba nazywa. żeby sprawdzić ceny wycieczek. wydmuchała nos i oznajmiła: — Twój ojciec ma romans! Powiedziałam to. niepotrzebnie wpadła w histerię. jak ci mówiłam. Niemiłą. — Na pewno nie jest tak tragicznie. Po prostu nie mogę uwierzyć. nie wyklinaj go od najgorszych. Łzy Rosemary to była dla Ellie tak egzotyczna i niezwykła rzecz. Ojciec poszedł do swojego fryzjera. jak na przykład wyrzeczenie się ukochanej czekolady. Ellie zaczynała boleć głowa. — Jak to.. co się właściwie stało. — Nie ma żadnego raka. a Ellie serce zaczęło walić jak młotem. w jakim kierunku zmierza ta opowieść. że mi się to nie podoba. by wydobyć z niej. romans w sieci. odparł. Pierwsze objawy choroby psychicznej? — Wiesz.. — Co takiego? — bąknęła w końcu. Twój ojciec ma cyberromans.

o czym mówię. którego szanowała jak nikogo innego. że Rosemary wkrótce się dowie. Wiem natomiast. że jest uczulony. co Ellie zawsze wydawało się bardzo wzruszające. z kim tata pracuje. — Tu Ellie musiała zebrać całą odwagę. Powinniście pójść oboje do terapeuty. — Musiałaś się pomylić. że jej ojciec. ojciec. ojciec rzeczywiście nigdy nie używał żadnej wody po goleniu. idealny mąż. jak to mówią. Ellie czuła. że potrafi być taki zakłamany. że to koniec. zupełnie nie w jego stylu. To często się zdarza mężczyznom w jego wieku. — Ba. Może tata ma guz mózgu. Kto by powiedział. Nie mogła uwierzyć. mamo. tego jestem niemal pewna. Twój ojciec znalazł sobie kobietę. Nie pił. Widać wziął sobie do serca twoje słowa i postanowił sprawić ci przyjemność. Piszą o seksie i o różnych paskudnych perwersjach. nigdy nie podniósł na nikogo ręki. 18 . Być może nawet wprowadzili w czyn te chore fantazje. po prostu. bardzo prawego i prawdomównego. — Prawda? — Oczywiście. — Tata jest prawym człowiekiem. Straciłam do niego zaufanie. Nie możecie ot tak. English Leather i Old Spice’a. które Ellie kupowała mu pod choinkę jako dziecko. Przez trzydzieści pięć lat naszego małżeństwa nigdy nie używał wody po goleniu. Wszystkie butelki Jade East.. żeby to była prawda. że jest jeszcze do rzeczy. — Sama przecież chciałaś. powiedzieć sobie „to koniec” po trzydziestu pięciu latach małżeństwa. nadal stały w szafce z kosmetykami. co mam powiedzieć. Theodor Peters był człowiekiem prawdomównym. Nie sądzę.Korespondują ze sobą od kilku miesięcy. Kiedy go o to spytałam. mamo obruszyła się Ellie. jeśli rozumiesz. Coś mi tu nie pasuje. Starzeje się i chce sobie udowodnić. jeszcze nie. Mówiłaś o tym w czasie naszej ostatniej rozmowy. Andropauza. — Rozmawiałaś z nim już na ten temat? — Nie. że robi się jej niedobrze. powiedział. a nawet dość intensywnie ćwiczyć. Musisz dojść. — Bzdura. nie przeklinał. o co naprawdę chodzi. I oto jak mi się odwdzięczył. która ma mnie zastąpić. mógł zrobić coś takiego. Poświęciłam temu łajdakowi trzydzieści pięć lat życia. Nigdy tak nie dbał o siebie. na wskroś uczciwym. najuczciwszym i najbardziej prawdomównym pod słońcem. Theodor Peters. Taka choroba powoduje duże zmiany charakterologiczne i wpływa na ludzkie zachowania. młodszą ode mnie. kochający ojciec. Może to jakiś kart. które chętnie robiliby razem. — Wiem natomiast — ciągnęła Rosemary — że moje życie legło w gruzach. Ale całkiem niedawno zaczął się odchudzać. Ellie. Przecież to jakaś kosmiczna bujda. Nie wiem. że najwyższy czas pomyśleć o formie. tego jeszcze nie wiem. wygłupy z kimś. Tak. Znając determinację swojej matki w dochodzeniu prawdy. W każdym razie nic mi na ten temat nie wiadomo. Wymienił stary model na nowszy. Wiesz.. żeby zrzucił kilka kilogramów. A wczoraj w supermarkecie oglądał farby do włosów dla mężczyzn. nie palił. Dotąd nie zdarzyło mu się chyba nic podobnego. przecież on w ogóle nie ma mózgu! — Ochłoń i przemyśl to na spokojnie. którego uwielbiała. Kupił sobie wodę po goleniu. że nie. twierdził. Ellie mogła być spokojna. Zawsze miałam go za człowieka honoru.

zastanowię się. To on wysyła perwersyjne listy do jakiejś kobiety. które do niej wysłał. — Nigdzie razem nie wychodzimy! Nie pamiętam.. nie! Dość! Dłużej tego nie wytrzymam! Ellie zacisnęła powieki. Jako kobieta. Ellie. Jako kobieta. Daj sobie tylko trochę czasu. że chciałby całować jej piersi i inne. A tej dziwce kupił bransoletkę. o które oskarżała go matka. Nie rozumiała. jak długo to trwa. co powiedzieć. mamo. Brylanty! Wyobrażasz sobie? Niedobrze mi się robi. — Co znaczy „tylko”? On złamał przysięgę małżeńską. mądry oj ciec mógł dopuścić się czynów. — Co powiedziałaś? — Muszę wyrwać się z domu.— To nie ja potrzebuję terapeuty. Kto mnie zechce? W głosie Rosemary zabrzmiały niepewność i lęk. skarbie. wiedziała. czym są samotność i desperacja. aż za dobrze wiedziała. całowaniu. bardziej intymne części ciała.. w którym mu dziękowała. Ellie westchnęła. tylko twój zboczony oj ciec. mamo. jak boli zdrada partnera! Bez problemu potrafiła się wczuć w sytuację matki. nie rób mi tego! Ellie zaczęło dzwonić w uszach. czy tylko w sieci. o co chodzi. Przyjeżdżam do Nowego Jorku. jak facet może być do tego stopnia głupi. która zawiodła się na ukochanym facecie. — Mamo. nie. kim jest ta kobieta i czy się spotykają naprawdę. — Tak mi przykro. zobaczysz. Wspominała coś o brylantach. jakie to uczucie. Ellie westchnęła. Powinnaś porozmawiać z tatą. Twój ojciec pisał. że faceci myślą interesem dyndającym im między nogami. czekoladek. która uważała. To. jeśli nie liczyć trenera geja. Nie wiem. że jej wrażliwy. Ten sukinsyn od piętnastu lat nie całował moich piersi. — Ja też cię kocham. Nie. Nie kupuje mi kwiatów. — Nie musisz zagłębiać się w detale. że muszę oglądać kamień przez lupę. Jako kobieta. Mój pierścionek zaręczynowy jest taki maleńki. Zmiana otoczenia dobrze mi 19 . że w ogóle nigdy nie posunął się dalej w.. Czytałam maila. mamo. broniąc się przed napływającymi obrazami. Bardzo współczuła matce. beż żadnego faceta na horyzoncie. Będzie wspaniale. żebyś musiała myśleć o nowym facecie. Nie. a Ellie zrobiło się smutno.. Nie wspomnę już o tym. a już zupełnie nie mieściło się jej w głowie. czy aby się nie przesłyszała. Nie znasz jeszcze wszystkich faktów. ale nie sądzę. Uderzyła się lekko w skroń. niepewna. Obrzydliwe. dowiedzieć się. wiedziała. Posiedzę trochę u ciebie. Czytałam kilka z tych listów. co robicie z tatą. Wszystko się wyjaśni. — Co ja teraz zrobię? Mam pięćdziesiąt pięć lat. choć wcale nie czuła się spokojna i nie potrafiła myśleć rozsądnie. ochłonę.. jesteś śliczna i nadal młoda. Przyjadę do ciebie. która była właśnie sama. niż doczekam się jakiegoś prezentu od niego. Prędzej umrę. Wciągnęła powietrze i spróbowała mówić spokojnie i używać racjonalnych argumentów. kiedy byliśmy na kolacji. nawet sobie nie wyobrażasz. Kocham cię.. — Mamo.

i wiesz doskonale. ale nikt nie odbierał. Nie zamierzam tolerować jakiejś kochanicy. O ile oczywiście znalazła czas. niestety. Życie komplikowało się w sposób przekraczający wszelką miarę.zrobi. co się tam dzieje.. Patrząc na prawo. przynajmniej spróbuj. potem jej osobisty trener okazuje się gejem.. była to naprawdę wyczerpująca praca. Wymykało się spod kontroli i płynęło własnym nurtem. głównie złych. Musisz wyjaśnić sytuację z tatą. Natychmiast uderzyła ją zatroskana mina przyjaciółki. co zdarzało się nader rzadko. Jeśli zaczęli rozmawiać. ale nic nie będę obiecywać. Ellie kilka razy próbowała się do niej dodzwonić. W końcu uznała. Ellie chciała być dobrą córką. by sprawdzić na własne oczy. Jesteś kobietą. Ale. Ellie mogła podziwiać ze swojego pokoju charakterystyczne sylwetki Chrysler Building i Empire State Building. Jako tłumaczka Ellie musiała obsłużyć siedem spotkań tygodniowo. Nie będę tą drugą. kiedy Ellie pojawiła się w miejscu pracy. To nie jest dobry pomysł. Miałaby znosić stałą obecność fanatyczki prac porządkowych? W swoim własnym domu? — Mamo. a matka się nie odezwała. ratowały sytuację. Zastanawiała się już. który porywał ją i popychał w nieznane. by spojrzeć w okno. co i jak. — Nie — odpowiedziała. o czym mówię. w ogóle w całym ONZ. Za bardzo szanuję samą siebie. wiedziała. Szare. rozwiązać wasz problem. należało dać im trochę czasu. Weekend minął. — Jak to odszedł? Odszedł na wieki? — Nie lubiła Moody’ego. zaczekaj. Teraz to.. Chyba mnie rozumiesz. Weekend się skończył. Najpierw pojawia się Michael. Ellie. Miejsce pracy wyglądało jak żywcem wyjęte z filmów z lat 50. że tak. że to tylko jakiś niewinny flirt. to już coś więcej niż niewinny flirt. wydarzeń w świecie. po lewej miała widok na East Riyer i Queens. surowe. że cię przeprosi. — Kiedy w grę wchodzą brylanty..Odszedł. włączyła komputer i schowała torebkę do dolnej szuflady metalowego biurka. do cholery! Nie życzyła sobie takiego obrotu spraw. że najkrótsze z takich spotkań trwały ponad trzy godziny. Becky nie była sensatką. właściwie przeszklone ściany. Zważywszy. że nie postąpisz pochopnie. — Zadzwoń do mnie natychmiast po rozmowie z tatą i powiedz. że lepiej zostawić rodziców samych z ich problemem. Jestem pewna. Obiecaj mi. nie dawała ponosić się emocjom. Tylko wielkie okna. a miała nadzieję. Nie chciał cię zranić. a poniedziałek należał do najgorszych dni. a poniedziałek był zawsze najgorszym dniem w dziale tłumaczeń i przekładów. Nie wiadomo dlaczego właśnie w poniedziałki następowała kumulacja złych i dobrych. Okaże się. Chciała wesprzeć matkę w trudnym dla niej czasie. — Zachorował? . czy nie wsiąść w samolot i nie polecieć na Florydę. — Porozmawiam sobie z tatą. jak tylko wróci do domu. Ellie. Mam swoją dumę. ale znowu nie do tego 20 . pod wpływem impulsu. — Słyszałaś o panu Moodym? zagadnęła ją Becky. pozbawione wszelkiego wdzięku. Ellie odwróciła się gwałtownie.

— Nie podpisane. . Ellie sprawdziła pocztę. — Miła myśl. Tajemnicza sprawa. . bardzo rzadkie włosy. I stąd to zaniepokojenie. miała za duży nos i bardzo. pomyślała. Miło. żeby pospłacać długi. gdyby na miejsce Moody’ego miał przyjść ktoś inny. — Ot tak. kupiłaś sobie drogie buty. bo ustawicznie brakowało im pieniędzy. nic. jesteśmy prawie zdecydowani go kupić. natomiast od samego rana wszyscy szepczą na ten temat po kątach. musisz mieć dziesięć lat pracy w zawodzie i międzynarodowe referencje. Jane nie należała do szczególnie pięknych. — Może Moody jeszcze nie odszedł i zastanawiają się. o którym mówiła Becky. Stanęła na środku i zaprezentowała pokaz wyjątkowo ożywionej gestykulacji.stopnia. koleżanka tłumaczka z działu. ale na razie nikt nic nie powiedział wprost. ale braki urody rekompensował z naddatkiem jej talent do roznoszenia plotek. — Ja miałam. choć niewiele z niego zrozumiałam. — Mamy chyba nowego szefa. 21 . umyłaś wywoskowałaś samochód w czasie weekendu. plotkami. przypuszczeniami. czyli na wypas emerytalny. domyśliła się Ellie. Wymownym gestem przesunęła ręką po szyi. — Dzięki. — Mam nadzieję. Becky. — Mamy nowego szefa? Kto to jest? — Coś przecież musiałaby słyszeć. to w poniedziałek rano wszyscy już o tym wiedzieli. ale zupełnie nierealna. Na miejsce Moody’ego przyjdzie ktoś z o wiele większym doświadczeniem niż nasze razem wzięte. po prostu. Becky westchnęła. — Coś się dzieje. — Naprawdę? Ellie uśmiechnęła się. Żadnego okólnika. Jeśli zdarzyło ci się przespać z koleżanką/kolegą z pracy. Można rzec. — Becky podsunęła Ellie kawę. Ellie nie myślała zgłaszać protestów w tej sprawie. że mnie nie wyleją. jak sobie poradzą. Zapomnij o tym.Ellie upiła tyk. Skąd mamy wiedzieć. że każdy zostanie zaproszony na indywidualną rozmowę z nowym szefem. Moody został przeniesiony na zielone pastwiska. Nie. — Masz pewnie memo w komputerze — powiedziała Becky. Żeby zostać starszą tłumaczką. dodała w myślach.Ellie strzeliła palcami. A w korytarzach ONZ nie rozmawiało się o losach świata. już dawno powinien był odejść. Kilka miesięcy wcześniej musieli pożyczyć większą sumę od rodziców Bena. natomiast bez większych oporów natury moralnej przystałaby na drobne zaburzenia gastryczne. poza tym. którą z nas wybrać na nową szefową. Czuję to. czy nas też nie wywalą? — Jak właśnie wywalili Moody’ego. Chyba właśnie znaleźliśmy odpowiedni dom. żeby od razu życzyć mu śmierci. że korytarze ONZ żyły pogłoskami. Moody był reliktem minionej epoki. chociaż nie miała pojęcia. Pożyczanie pieniędzy od rodziców czy teściów to jak zapraszanie ich pod swój dach. Rzeczywiście znalazła memo. a co dopiero żeby zostać szefową tłumaczeń w ONZ. że Becky i Ben kupują dom. Ellie uśmiechnęła się z pobłażaniem na tę manifestację naiwności. domniemaniami. W tej właśnie chwili weszła do pokoju Jane Blumley. — Słyszałyście już o Moodym? Poszedł do kasacji.

Weź to pod uwagę. Małżeństwo to związek partnerski. jej droga przyjaciółka dodała z nutą smutku w glosie: — Czasem tęsknię za życiem singla. — Ben tak się cieszy. — Chyba masz rację. Nie poddawaj się.kiedy przejdą na emeryturę.. Potrafiłam biegać po sklepach do wyczerpania i kupować najbardziej niepraktyczne rzeczy. — Powiedzmy. Człowiek dobrze się bawił. — Słuchaj samej siebie. pamiętaj. Co takiego? Czy ona to naprawdę powiedziała? Coś się psuło w rajskim ogrodzie. że popełniłam błąd. — No to będziesz miała na miejscu opiekę do dziecka. niż zdecyduje się na podobny krok. — Bycie singlem nie jest znowu takie wspaniałe. Potrafi doprowadzić mnie do szału po dwóch minutach rozmowy. — Ale dość o mnie . znajdowanie pozytywów wcale nie jest takie trudne. że matka wybiera się do Nowego Jorku i od razu poczuła się gorzej. ogród. — A teraz szukam na półkach najtańszych pieluch jednorazowych. ale taka niestety była Becky. że raczej będzie głodować. bardzo kocham Bena i Jonaha. które zdarzają się kobietom po urodzeniu dziecka. że będziemy mieli wreszcie własny dom. Na twoim miejscu wyjawiłabym Benowi swoje wątpliwości. No i zakupy. huśtawkę dla małego i. — Becky nie wydawała się ani trochę przekonana. Becky. Na samą myśl o dłuższej wizycie Rosemary zaczynał ją boleć żołądek. — Marna pociecha. Ta kobieta sama kręciła powróz na swoją szyję. — W takim razie powiedz Benowi. Becky — próbowała nadać swojemu głosowi optymistyczne brzmienie. że człowiek nie jest w stanie zadowolić wszystkich wokół. Ellie mogła mieć tylko nadzieję. Tuż obok mieszkają rodzice Bena. że fałszywie interpretuje sygnały wysyłane przez Becky. — Jak ci minął weekend? Zdarzyło się coś ciekawego? Byłaś gdzieś? Zanim Ellie zdążyła odpowiedzieć. Wyjąwszy pieluchy jednorazowe i 22 . Nie nauczyła się jeszcze. — Wspaniale. W końcu Ben jest twoim mężem. ale jakie dorosłe dziecko chciałoby mieszkać ze swoimi staruszkami? Co przypomniało jej. — Westchnęła. Czytała o depresjach. Matka Bena uważa. uciekając od tematu. Nie żeby nie kochała rodziców. że wie wszystko o prowadzeniu domu i wychowaniu dzieci. W gruncie rzeczy każda chciałaby mieć to. i masz coś do powiedzenia. Oby rozczarowanie Becky urokami życia małżeńskiego było niczym więcej jak zakłóceniami w gospodarce hormonalnej organizmu. Czasami myślę. No proszę. że nie chcesz tego domu. ale brakuje mi wieczornych wypadów z dziewczynami. ty natomiast będziesz miała za płotem najdroższą mamuśkę. Rozpuści mi Jonaha tak.. jeśli tylko człowiek się postara. i to jak najszybciej. twój glos też się tu liczy.. co ty. wychodząc za mąż.oznajmiła. Ellie dawno już poprzysięgła sobie. poznawał fajnych facetów. nie ojcem. Na twarzy Becky malowały się same sprzeczne uczucia.. dobrze o tym wiesz. że nie dam sobie potem z nim rady. jakie udało mi się znaleźć. Nie zrozum mnie źle. — Nie do końca. Jonah ma dziesięć miesięcy i przez najbliższe lata nie będzie wykazywał zapotrzebowania na huśtawkę.

mój ojciec miał romans ze swoją sekretarką. Planowałam wypad do klubu. — To prawda. ale nie. Pan Moody mógł sobie być dupkiem. że przyszła nowa poczta. ale wiem z doświadczenia. że miałaś szalony weekend. Jakbyśmy nie miały dość własnych zmartwień. Becky najwyraźniej uważała. Jedyna pociecha. Nigdzie nie byłam. — Ani trochę. — Kiedy byłam w szkole średniej. Kto ma prowadzić pannę młodą do ołtarza. okazując stosowną dawkę oburzenia. że to mail od matki. postanowiła. Bała się tego. że sprawa nie wygląda dobrze. co przyniesie przyszłość. ludzie znali i doceniali jej umiejętności. W każdym razie dotąd nie oddzwoniła i nie wiem. Panie — to ona zdecydowanie będzie namawiała matkę do zgody. ożenił się z damą. Na ekranie komputera Ellie pojawił się sygnał. — Jak się skończyło? Matka mu wybaczyła? Becky pokręciła głową. Becky wysłuchała relacji. Ważą się właśnie losy naszej pracy. ale był jej dupkiem. co ojciec ma na swoją obronę. Są starsi i z definicji powinni być mądrzejsi i rozsądniejsi od nas. żeby komplikować im życie. Ellie zazwyczaj nie miała czarnych myśli na temat pracy. moje życie zupełnie się zmieni. Biedna Becky wzruszyła ramionami. nasz ślub był prawdziwym koszmarem. Ale założę się. Miała nadzieję. Idąc długim korytarzem do biura Herberta Moody’ego na rozmowę. 23 . to że romansował jedynie w sieci. Zamierzałyśmy gdzieś wyskoczyć ze Stephie. —Chciałabym być optymistką. — Jeśli nie przekonam matki. że problemy Petersów skończą się rozwodem i że nie ma już dla nich żadnej nadziei. Każde święta to problem. Zło rozpoznane jest zawsze lepsze od nieznanego. Ktoś ma zadecydować o naszej przyszłości. tatuś czy drugi mąż mamusi? Ojciec w końcu wygrał. Właśnie została wezwana do stawienia się w biurze pana Moody’ego. Była dobra w tym. Nic przyjemnego. Rozmowa z Becky jeszcze bardziej j przygnębiła. — Pokrótce zreferowała sytuację w domu rodzinnym. — Rodzice! Wydawałoby się. a nie odwrotnie. co robiła. że jeżeli Rosemary rzeczywiście zjedzie do Nowego Jorku oszczędź mi tego. z którą romansował. ale musiałam rozegrać prawdziwą batalię. Małżeństwo rozpadło się po pół roku. ale zadzwoniła moja matka i potem nie miałam już nastroju na imprezy. — Tego akurat mama nie jest na sto procent pewna. — Chyba tak. A już najdroższa mamusia za płotem w ogóle nie wchodziła w rachubę. Najwyraźniej życie z nią pod jednym dachem nie było już takie fajne i romantyczne jak ukradkowe schadzki. że to my jesteśmy od tego. bo się uparłam. ale dzisiaj odczuwała niepokój. że ma zostać na Florydzie i rozwiązać problemy małżeńskie. — Zażądała rozwodu i do dzisiaj nie utrzymuje z nim żadnych kontaktów.pilnowanie męża. — Twój ojciec ożenił się po raz drugi? — Kiedy mamusia opuściła go definitywnie i nieodwołalnie.

ROZDZIAŁ CZWARTY Nie wahaj się osiągnąć satysfakcji seksualnej każdym dostępnym sposobem — Stonesi nie żartowali. Weszła do sekretariatu z duszą na ramieniu uśmiechnęła się do siwej recepcjonistki. Nie miała żadnych złudzeń. Ellie pomyślała. W gabinecie panował półmrok. Zapewne chodzi o przeoczenie. Pani Greenlaw pracowała dla pana Moody’ego przez trzydzieści cztery łata i jakoś przetrwała. choć miała szczerą ochotę zasyczeć jak żmija. Tak powinna zachować się. panie. — Dzień dobry.Tak powinna się zachować dobra córka. Michael Deayers został nowym dyrektorem Działu Tłumaczeń i Przekładów! Zatrudnili go na miejsce Herberta Moody’ego. pani Greenlaw? W notatce okólnej nie było na ten temat ani słowa.. — Jak się nazywa nasz nowy szef.. — Nie. Odezwał się dzwonek interkomu na biurku pani Greenlaw. Ellie. musisz chwilę zaczekać. którego wsadzili za defraudowanie akcji zanim defraudacje papierów wartościowych stały się modne i niemal powszechne. Michael był teraz jej szefem! Owszem. — Dzień dobry. a w głowie zaświtał jej straszne podejrzenie. kochanie. — Deayers. kiedy zobaczyła mosiężną tabliczkę z nazwiskiem stojącą na biurku. Może to ktoś skompromitowany. co w oczach Ellie niemal graniczyło z cudem. Przymrużyła oczy. — Co ty tutaj robisz? Po co pyta? Doskonale wiedziała. jak na przykład O. a on uniknął kary i próbował żyć jak gdyby nigdy nic.. że nie chce. zachowując rozum oraz pogodę ducha. Powie dział. żeby nie przedstawiać go z nazwiska. Od kilku godzin siąpił deszcz i niebo było mocno zachmurzone. Momencik. Tajemniczy dyrektor stal przy oknie.. Albo te: facet. Simpson? Nikt nie mial wątpliwości. że to dość dziwne podejście Nagle zamrugała gwałtownie. zamarła i oczy omal nie wyszły jej z orbit. Tak powinna zachować się kobieta.. Pan. by ludzie formułowali sobie opinie na jego temat przed osobistą rozmową. mial doskonale kwalifikacje na to stanowisko. — Zamilkła. — Możesz wejść. i nie chodziło tylko o 24 . która kieruje się w życiu rozsądkiem. — Michael! — sapnęła bez tchu. podobnie jak Ellie.J.. — tu pani Greenlaw zasłoniła usta dłonią i szybko się poprawiła: Dyrektor czeka. Ellie. plecami do niej. Kup dobry wibrator i zapas baterii! — Siadaj. Miło cię widzieć. pani Greenlaw. To było wyraźne polecenie szefa. Ellie wygładziła spódnicę czarnego kostiumu o Ann Taylor i z przylepionym do twarzy służbowym uśmiechem wkroczyła do gabinetu. że jednak zabił żonę. — Chciał mnie pan widzieć. kochanie.

Sama wyciągnęłaś wnioski z mojej odpowiedzi. chciałem spotkać się z tobą przed innymi i sprawdzić. splotła dłonie i oznajmiła: — Słucham. — Wskazał otwartą teczkę leżącą na biurku. Nie wspomniałeś. że się rozumiemy. — Myślę. a zwłaszcza tobie. jak zareagujesz na fakt. Nowym szefem! Te słowa działały zdecydowanie skuteczniej niż najmocniejsze środki pobudzające do wymiotów. — Daruj sobie. panie Deayers. że przeniosłeś się do Nowego Jorku. przerywając jej monolog wewnętrzny. ty kłamliwy. usłyszała od niego jedno dobre słowo. Michael.W pracy zwracaj się do mnie raczej po nazwisku. założyła nogę na nogę. Ellie ... hamując słuszną i uzasadnioną złość. Nie pozwolę na podważanie mojego autorytetu. przeklinać jak szewc rzucić w niego czymś ciężkim. kiedy jest najbardziej potrzebna.. Zapoznałem się już z twoimi papierami. a Ellie odczuła prawdziwy triumf i tylko z trudem powstrzymała się od szerokiego uśmiechu. choć moi przełożeni zapewne doszliby do tego. — Ucięła wywody Michaela stanowczym gestem. Pozwolisz. i wyjaśnić. — Ellie podniosła się z fotela. panno Peters. — Tak? Jak miło. Gdzie laleczka wudu? Nigdy jej nie ma. czego od was oczekuję. Mam nadzieję. W twoim najlepiej pojętym interesie leży. c jestem teraz twoim nowym szefem.wykształcenie i doświadczenie zawodowe. Nie będę tolerował niesubordynacji. Nie pamiętała. Powiedziałem tylko. że stary piernik nie podzielił się z nią nigdy swoją opinią. Przecież ty uwielbiasz naginać prawdę do własnych potrzeb. żebyś mnie wysłuchała. jeśli nadal chcesz tutaj pracować. Nikt tutaj nie wie o naszym związku.. Usiadła. to jedna z twoich cech wrodzonych. — Nie twierdziłem. Nikomu.. gdyby trochę poszperali.. — Ze względu na nasz dawny związek. Moody miał o tobie bardzo dobre zdanie. — Uśmiechnęła się. Michael był przede wszystkim bezwzględnym łajdakiem i bezczelnym kłamcą. powiedziałem. że się nie przeniosłem. by przez te wszystkie lata. To było dawno temu i jakoś nie zapisało mi się w pamięci. Ellie pokręciła powoli głową i zapytała niewinnym tonem: — O jakim związku mówisz? Nie przypominam sobie. że wspaniale się spisujesz. choć miała ochotę krzyczeć na cały głos. Wciągnęła powietrze. Ellie zrobiła wielkie oczy. Punkt dla porzuconej — Najchętniej w ogóle nie zwracałabym się do ciebie w żaden sposób. Zrobiłem. — Szkoda. — Widzę. że. 25 . że cię pożegnam. że na tym możemy zakończyć naszą rozmowę. Michael zacisnął usta. — Siadaj.powiedział. — Nie interesują mnie twoje wyjaśnienia. które razem przepracowali. — Tak będzie lepiej dla nas obojga. — Chcę poznać wszystkich pracowników działu. Przyjechał do Nowego Jorku służbowo! Jasne! Niech go szlag! . Powinnam była wiedzieć. Ellie podpisała właśnie umowę najmu mieszkania na dwa lata i nie mogła pozwolić sobie na luksus utraty pracy. o którym jakoby już zapomniałaś.

a słowa „mój nowy szef” i tak spowodują. Na twarzy Ellie pojawił się wredny uśmieszek. — Co do tego nie mam najmniejszych wątpliwości.. to. że akurat ty zająłeś miejsce Moody’ego..Nie będą potrzebne żadne diety. Wielu to może przesada. — Jeszcze jedno. Michael. chciałabym wrócić do pracy. Żyłam zatem w błędnym przekonaniu. Ciągle uważam cię za bardzo atrakcyjną.. Nigdy nie wiadomo.. chyba dobrze ci znane. Nie chcę. — Mam nadzieję. Oczywiście są różne stopnie i odcienie uprzejmości.. jeśli chciała zachować pracę. Jeśli będziesz miała zastrzeżenia do mojego sposobu kierowania działem lub wydawanych przeze mnie poleceń. Chyba nie sądzisz. Nie nogę pozwolić sobie na szukanie nowej pracy. Może zjadać dziesięć czekolad dziennie. Nie będę tolerował plotek w miejscu pracy. — A ja myślałam. kto pana słucha. Omal nie jęknęła. — Postaram się być uprzejma. Serce zabiło jej odrobinę szybciej na te słowa. zapomnieć o przeszłości i starać się utrzymywać dobre relacje służbowe. — Tak. — Tak? — Nad wyraz zainteresowało ją to niebanalne wyznanie. panie Deayers. Jest pani na to gotowa.. Michael uniósł brwi. no dobrze. — Istnieją inne sposoby rozładowania napięcia. Omal się nie uśmiechnęła. Ellie. ale niektórzy. nie miało nic wspólnego z tobą. poza tym lubię tę robotę. takie sformułowanie można uznać za molestowanie seksualne. — No to powodzenia. — Ej. Odpowiedź Ellie chyba go usatysfakcjonowała. Na pana miejscu byłabym ostrożniejsza. pani Peters? Ellie od tak dawna nienawidziła Michaela. panie Deayers.. Nie każdy musi właściwie zrozumieć pańskie intencje. ale nie zwolnię się z tego powodu.. Jestem już spóźniona z bieżącym zleceniem. że zerwałem zaręczyny. — Obawiam się. Wielu mężczyzn widzi we mnie atrakcyjną kobietę. Ludzie są różni. ale postanowiła zignorować ten fakt. Jeśli to już wszystko. ale Michael tego najwyraźniej oczekiwał. — Świetnie. że to nie wystarczy. ekhm. Tutaj żyje się plotką. Michael westchnął ciężko. Panie Diabeł. jak zerwałeś nasze zaręczyny. kilku na pewno. że wszystko zwróci! — Źle reaguję na fakt. — Zapamiętam to sobie. że miało. 26 .. powodowana rozpaczą. wyświadcz mi tę łaskę i przekazuj swoje uwagi wprost. Plotki jedynie demoralizują i obniżają wydajność. Nie miała wyjścia. całkiem dobrze. — To. Ty akurat powinieneś o tym wiedzieć. żebyś oczerniała mnie za moimi plecami. jest Deayers.. że żyłam w celibacie po tym. czy potrafi raptem się przestawić i odnosić się do niego w sposób kulturalny. W takim razie oboje musimy zdobyć na odrobinę wysiłku. że nie była pewna. To najlepszy obieg informacji i forma rozładowania napięcia.

Michael przeczesał włosy palcami. — Źle się wyraziłem. Od siedmiu lat czekam, żeby ci to wyjaśnić. Ellie westchnęła ciężko. Nie chciała wracać do tego tematu. — Michael, nie ma powodów... — Wysłuchaj mnie, proszę. Zerwałem nasze zaręczyny, bo się przestraszyłem. Nie kłamię. Powinienem był poczekać, nie deklarować się tak szybko. Miałem swoje plany, ambicie. Bałem się, że żona będzie mnie hamować. Teraz rozumiem, jakie to było głupie i niedojrzale rozumowanie. — Prawdopodobnie masz rację w obu punktach. Szczególnie w tym dotyczącym głupoty, chciała dodać, ale ugryzła się w język. — Koniec końców bardzo dobrze się stało, czyż nie? Masz pracę, o której zawsze marzyłeś. Już na studiach mówiłeś o tym, że chciałbyś pracować dla Narodów Zjednoczonych. Zawsze zdobywasz to na co masz ochotę Michael. Problem w tym, że nie zawsze potrafisz to utrzymać. Nienawidzę go! Nienawidzę! Nienawidzę! Ellie powtarzała swoje „nienawidzę” niczym mantrę, wracając z biura do domu. Szła ludnymi ulicami, mijała straganiarzy, wystawy sklepów pełne nęcących towarów i uskakiwała przed samochodami, których kierowcy, jak zwykle, nie mają żadnego zrozumienia dla prawa drogi pieszych i żadnego dla tych ostatnich szacunku. „Ciągle uważam cię za bardzo atrakcyjną”. Co za bzdury! Jak on śmie mówić coś takiego Po rozmowie z Michaelem... panem Deayesem, musiała wrócić do pracy, skoncentrować się to był prawdziwy koszmar oraz dowód jej profesjonalizmu. Czy będzie potrafiła nadal pracować, jakby nic ty nie wydarzyło? Musi! Nie zamierzała dać mu pretekstu, by mógł ją wyrzucić, by mógł jej wytknąć, że popełnia błędy, jest nierzetelna. Zostanie i będzie najlepsza w dziale. A. Michael może sobie... Trudno uwierzyć, ale Becky się spodobał. Powiedziała, że jest ujmujący, przystojny oraz w miarę inteligentny. Był. I że woli go od pana Moody’ego. Zrozumiałe. W Ellie wstąpił diabeł. Mówiła o doświadczeniu pana Moody’ego, jego wielkim rozumie, broniła go zawzięcie, choć słowa z trudem przechodziły jej przez gardło. Teraz marzyła o tym, żeby dotrzeć wreszcie do domu, wziąć długą kąpiel, pójść na długi spacer z Barnabą, a potem spędzić długi leniwy wieczór na kanapie przed telewizorem. Może nawet rozpalić ogień w kominku. Wieczory były już chłodne i miło byłoby usiąść przy kominku z kieliszkiem chianti w dłoni, zapominając na chwilę o świecie za oknem. Potrzebowała trochę czasu, żeby zebrać myśli, ochłonąć, zastanowić się, jak radzić sobie z faktem, i Michael jest teraz jej szefem. Nie, nie będzie myślała o Michaelu. To zamknięta sprawa. Koniec, kropka. Podniosła wzrok do nieba. — Dlaczego właśnie ja, Boże? Co ci takiego zrobiłam? Nie, lepiej nie odpowiadaj. Usłyszała czyjś śmiech, odwróciła się. Pan Roselli układał jabłka na stojaku przed swoim
27

sklepem i uśmiechał się głupkowato. — Znowu mówisz do siebie, Ellie? zagadnął z wesołym błyskiem w oku. — Tak, ale tym razem nie odpowiadam sama sobie, panie Roselli. Sklepikarz zachichotał. — To dobrze. Nie chciałbym widzieć, jak zabierają cię panowie w białych fartuchach. — Jak się miewa pani Roselli? Stopa ciągle jej dokucza? — Tak. Podagra znowu się odezwała. — Proszę pozdrowić ją ode mnie. — Pomachała panu Rosellemu i poszła w stronę swojego domu, Lubiła okolicę, w której zamieszkała. Ludzie byli przyjaźni i powoli zaczynała czuć się tu u siebie. Kiedy mieszkała z Brianem, było zupełnie inaczej, zbyt snobistycznie. Pretensjonalni znajomi pretensjonalni współpracownicy Briana, zawrotne zarobki — to nie był jej świat. Przeskakując po dwa stopnie, dotarła do swojego mieszkania, stęskniona za Barnabą, za chwilą wytchnienia i samotności. Miała za sobą długi, trudny dzień. Jeden z wielu trudnych dni, jakie ją czekały, to nie ulegało wątpliwości. Kiedy stanęła przed drzwiami, te same się otworzyły. W pierwszej chwili omal nie wrzasnęła z przerażenia. A potem poczuła, że zaraz zemdleje. — Witaj, kochanie. — Mama! — Zamrugała kilka razy, licząc, że to jakieś przywidzenie, zjawa, wytwór jej chorej imaginacji. Niestety. — Co tu robisz? Miałaś zadzwonić. — Dwa potężne wstrząsy jednego dnia... To nie fair. — Wiem, wiem, ale sytuacja między mną i twoim ojcem zaczęła się gwałtownie pogarszać po tym, jak zażądałam wyjaśnień. Nie mogłam zostać z tym człowiekiem pod jednym dachem ani chwili dłużej. Mam nadzieję, że nie jesteś na mnie zła. Wiem, przyjechałam bez uprzedzenia, ale nie mogłam postąpić inaczej. Jasne, że była zła. Jaka normalna dorosła córka nie byłaby w takiej sytuacji wściekła? Czy mogła to przynajmniej powiedzieć głośno i wyraźnie? Nie, do diabła! — Myślałam, że spróbujesz porozmawiać z tatą, zapytasz o te maile, dowiesz się, co to za kobieta. Rosemary weszła do bawialni, Ellie za nią, odruchowo poklepując Barnabę po głowie. Jen, opiekunka Barnaby, wyprowadzała go po południu, i Ellie nie musiała biec z nim teraz na spacer, ale buldog i tak patrzył na nią z urazą, jakby dopuściła się wobec niego ciężkiej zdrady. — Rozmawiałam z ojcem o tej kobiecie, Michelle — Rosemary wycedziła imię, przeciągając sylaby. —Twierdzi, że to dobra znajoma, nic więcej. Zapytałam, dlaczego w takim razie wypisuje do niej takiej świństwa i obsypuje ją brylantami. — On mi na to, że bransoletka to prezent urodzinowy, a listy to taki żart. Dasz wiarę? Kłamie w żywe oczy. Twój ojciec kłamie, Ellie. Patrzył mi prosto w oczy i kłamał jak najęty. — Skąd wiesz, mamo? Może tata mówi prawdę? Tata nigdy nie kłamał. — Jeżeli tak, to
28

ja jestem chińską cesarzową, pomyślała Ellie, z każdą chwilą coraz bardziej przygnębiona. Mężczyźni to skończone dupki. Sęk w tym, że ojca nigdy nie zaliczała do tej kategorii. Ojciec był inny, szczery i wrażliwy... — Ted ma tik pod prawym okiem, kiedy nie mówi prawdy. Kiedyś, przy tych rzadkich okazjach, kiedy próbował mnie czymś zaskoczyć, uważałam, że to nawet miłe i rozczulające. Trzeba ci było widzieć, jak mu latało to oko, z prędkością jednej mili na sekundę. Poza tym wiem, i już. Przeżyłam nim trzydzieści pięć lat i znam go bardzo dobrze. Żona po prostu wie takie rzeczy. Zbyt mu ufałam, by dostrzec, że coś jest nie tak. Czuję się jak skończona idiotka. Oszukiwał mnie pod moim nosem, a ja nawet się nie zorientowałam. — Nie jesteś idiotką. Skąd mogłaś wiedzieć, skoro tata tak dobrze się maskował. Rosemary była smutna, zła, przybita, a Ellie zmartwiona. Jej rodzice byli zawsze idealnym małżeństwem. Matka w to wierzyła, była dumna z udanego związku. Trudno odnaleźć się, kiedy człowiek widzi, że żył tyle czasu złudzeniami. O tym Ellie przekonała się na własnej skórze. Była doskonałym przykładem osoby, która nigdy nie pogodziła się ze swoim losem. Od rozstania z Michaelem minęło siedem lat, a rana którą wtedy jej zadał, ciągle nie chciała się zabliźnić i bolała tak samo jak zaraz po zerwaniu. Jeśli miała być szczera wobec siebie, to widok Michaela na nowo obudził wspomnienia z okresu, kiedy byli razem. — Masz może jakieś wino, kochanie? Chętnie wypiłabym kieliszek. Ellie ocknęła się z zamyślenia i szeroko otworzyła oczy. Matka nigdy nie tykała alkoholu, nawet przy największych okazjach rodzinnych, a tu nagle oznajmia, że wypiłaby kieliszek... — Jesteś pewna? Przecież ty nie pijesz. — Jestem pewna. Najwyższy czas coś odmienić. Wejść w dwudziesty pierwszy wiek, nie sądzisz? Jeśli twój oj ciec może pozwolić sobie na romans, to dlaczego ja nie miałabym zacząć pić? Alkohol jest dla ludzi. Przez głowę Ellie przemykały tysiące chaotycznych myśli. Nie podobała się jej filozofia odwetu, którą Rosemary próbowała wcielić w życie. Jednak z drugiej strony doskonale rozumiała kobiecą potrzebę odpłacania pięknym za nadobne. Przyniosła butelkę wina, napełniła kieliszek matki i nalała sobie. Drink był jej chyba jeszcze bardziej potrzebny niż Rosemary. Gdy trochę się uspokoiła, zadała zasadnicze pytanie: — Zastanawiałaś się już, jak długo chcesz tu zostać? Nie, żebym cię wypraszała czy coś takiego — zastrzegła się szybko, widząc urażoną minę matki. — Chciałam tylko zwrócić uwagę, że w ten sposób nigdy nie rozwiążecie swojego problemu. Rosemary dzielnie sączyła mocno wytrawne, zapewne o wiele dla niej za wytrawne chianti. — Zostanę tu na zawsze, Ellie. Nie mam zamiaru wracać do tego padalca, którego nazywałam swoim mężem. Nie wrócę tam. Ani teraz, ani nigdy.
29

. — Ty nadęty. usiłowała pocieszać. to prawdziwa katastrofa! Ellie zrobiło się niedobrze. mamo. — Mamo.powiedziała i zabrzmiało to podejrzanie podobnie do wyjaśnień Billa Clintona w czasie „afery rozporkowej”. — Najpoważniej w świecie. Desperacja jest matką niestrawności. Płaczę. Mnie to przestało obchodzić. proszę bardzo. chore fantazje. panie Deayers. co robię. — I Rosemary rozszlochała się. w dodatku coraz trudniej przychodziło jej ukrywać irytację. który zaglądał jej przez ramię. sprawdzając tekst. że czujesz się samotna i zdesperowana. dopóki śmierć nas nie rozłączy. Nie wiesz nawet. Kropka. Nawet Barnaba zaczął piszczeć. — Jest pani pewna. Kiedy powiedział. tej samej. Czego nie rozumiesz? Czy świat zmienił się aż tak bardzo od czasów mojej młodości? Ted ślubował. jakby dostała obuchem w głowę. ale nadal odległe od rzeczywistości. Oczywiście denerwowało ją to. — Możesz mi pomóc. Rany boskie. Rosemary pociągnęła kilka razy nosem. zgoda. czuła zapach wody piżmowej. Jestem dobra w tym. Ellie odwróciła się do Michaela. Rozwodzę się z tatą. Niektórzy mężczyźni mają tupet! — Absolutnie pewna. — Gówno! Gówno! Gówno! Pieprzę! Pieprzę! cholera jasna! Przeklinam. uśmiechnęła się blado i poklepała Ellie po policzku. szanował. — Mamo. Jeśli Tedowi potrzebne są do szczęścia inne kobiety... — Przepraszam. Jeśli chce pan sam posłuchać.. Ellie zabrakło powietrza. że poprawnie przetłumaczyła ostatnie zdanie? Jakoś trudno doszukać się w nim sensu.. — Twój ojciec mnie zdradził. — To mogą być tylko fantazje.Na zawsze? Ellie poczuła się tak. nad którym pracowała. No a ja nadal żyję! Wszystko jedno. Czuję się taka bezradna. Piję. Na pewno uda się wam rozwiązać problem. Co tu dalej roztrząsać. I tak to się zaczęło. którą kupiła mu siedem lat temu. Ted mnie zdradził. Ellie podbiegła do niej. ROZDZIAŁ PIĄTY Nigdy nie umawiaj się na randkę tylko dlatego. Za każdym razem kiedy się pochylał. — Nie opowiadaj bzdur. objęła ją. ty nigdy nie przeklinałaś. jakby wyrażał w swoim języku współczucie. W ostatnich dniach często zaglądał jej przez ramię. Po prostu macie przejściowe kłopoty. nie pożądania. myślą czy uczynkiem. Stało się. nie mówisz chyba poważnie. Podjęłam już decyzję. ale Michael pokręcił 30 . że nie zerwie kontaktów z tą suką. troszczył się o mnie w zdrowiu i chorobie. Hamując gniew. pani Peters.. Masz lizol? Posprzątam trochę. Chciałabym ci jakoś pomóc. że będzie mnie kochał. zadufany. czy sypiał z tą kobietą . Zdjęła słuchawki i podała mu..

słodkie i bolesne zarazem. gdyby powiedział mi. — Dobrze. — Przyszło ci do głowy. Czego się spodziewałeś? Pojawiasz się nagle w moim życiu. by wszyscy w dziale pracowali najlepiej jak potrafią. — Przysunął sobie krzesło i usiadł naprzeciwko Ellie.głową. Chyba się nudzi i czepia się każdego drobiazgu. — Wyszczerzył zęby. Nie dam się wciągnąć we wspomnienia. Ellie. Oczywiście. Akurat ty powinieneś zdawać sobie i tego sprawę. w jaką grę grasz. Jeśli uważa. Masz teraz delikatniejsze rysy i wyglądasz bardziej. — Nie wiem. Do twarzy pani w fioletowym. Jakby tych lat nie było. — Ciągle jesteś na mnie zła. — Nie muszę. Miała w uszach anteny radiowe i na pewno usłyszała całą rozmowę między Ellie i Michaelem. że na tym mogą skończyć rozmowę. buntowała się w duchu. — Pan Deayers wyraził wątpliwości co do poprawności przekładu. — Nie. co się panu podoba. — Jeśli nie dążysz do tego żeby jutro cały gmach huczał od plotek na temat naszej nieszczęsnej znajomości. — Co ty wyprawiasz? Uśmiechnął się. Ciebie też krytykował? Becky pokręciła głową. sypiałam z tym łajdakiem! — miała ochotę krzyknąć Ellie. Chyba posikałabym się w majtki ze strachu. jakby minione siedem lat nic nie znaczyło. Wypiękniałaś. wynoś się stąd zanim wróci Becky. Proszę zostawić mnie w spokoju i pozwolić pracować. z rękoma założonymi do tyłu. że coś zrobiłam nie tak. — Kiedyś byliśmy przyjaciółmi. Odezwał się telefon i Ellie szybko podniosła słuchawkę. szczęśliwa. — Nie. że musisz pytać. panie Deayers. co widzę. Zmieniając temat. podniósł się z krzesła i odszedł. I muszę powiedzieć. Michael. Przeważnie to ja się mylę. — Pokręciła głową.. i nie chcę wiedzieć syknęła cicho. a pan mi przeszkadza. — Nie obchodzi mnie. — Proszę się stąd zabierać. że może ją tak traktować. — Obserwuję. Ellie westchnęła. — Niby dlaczego? Do moich obowiązków należy pilnowanie. To nie w porządku Michael. jak jakiś nadęty dyktator odwiedzający poddanych. że podoba m się to.. Muszę dokończyć tłumaczenie. tak? Ellie przewróciła oczami. że inni też czasem się mylą? A może to właśnie ty masz rację? Becky pokręciła głową. że jestem zła. Chyba nie jesteś aż taki bezmyślny. Problemy Becky z samooceną i poczuciem własnej wartości 31 . — Owszem. — A ty jesteś aż taki tępy. to będzie musiał zrewidować swoje stanowisko! — Czego szef chciał od ciebie? Coś schrzaniłaś? dopytywała się Becky po powrocie z toalety. jeśli jest pani pewna. podoba mi się pani sweter. Zanim jeszcze zostaliśmy kochankami.

ale w ostatniej chwili przypomniała. żeby znowu usiąść sobie spokojnie w swoim brudnym. kochanie. Chwila wytchnienia przy kieliszku wina też mogła być miła.czasami ją przerastały. — Mamo? — zagadnęła ostrożnie Ellie.. Była tak wściekła. Pewnie. każdy kąt. kochanie. Dlaczego Barnaba ma niebieski język? Wygląda. też zabarwione na niebiesko. ale może mu pani powiedzieć. który mógł wystarczyć spokojnie na rok. w jakim znajdowało się dotychczas! Cholera. a ten zaskamlał żałośnie i próbował polizać ją po dłoni wielkim. ręczników kuchennych i chusteczek higienicznych. zapas napojów i wody mineralnej oraz zapas papieru toaletowego. Posadzki wyszorowane lizolem. nie wspominając o całej armii tak zwanych środków czystości. i to każdy centymetr powierzchni. by powiedzieć temu zadufanemu dupkowi. Po dwóch dniach pobytu Rosemary nowe mieszkanie Ellie lśniło czystością. Ellie marzyła. — Ellie Peters. miło było po przyjściu z pracy zjeść ugotowany przez mamę obiad... Ellie miała wreszcie lodówkę pełną jedzenia. minęły zaledwie dwa dni. by przygotować córkę na nieuchronną inwazję mięsożernych bakterii. w takim stanie. Pan Deayers prosił. Może wreszcie się odzwyczai. — Nie mam panu nic do powiedzenia. że żucie gumy podczas przekładu jest niedopuszczalne. jaki Ellie zdarzyło się widzieć w życiu — podłogi wywoskowane i wyfroterowane. żeby sobie. — Rozumiem. że przekazuje pani tylko słowa pana Deayersa. Odzyskać je natychmiast. Bardzo mi przykro. Rosemary zakupiła dwadzieścia pojemników lizolu. żebym zadzwoniła do ciebie i. bakterie w łazience wybite do ostatniej sztuki. że mam nie żuć gumy w trakcie pracy? Sukinsyn! — Niestety. — Nastąpiła pełna wahania przerwa. Co będzie po tygodniu spędzonym pod jednym 32 . ani niskokalorycznego. — Mówi Greenlaw. pani Peters? Ellie zmrużyła oczy i odwróciła się do Michaela. ale już przesuwanie mebli zarządzone przez Rosemary do miłych nie należało. Zupełnie nic. bo obnażył kły. Buldog najwyraźniej rozumiał każde słowo wypowiedziane przez Rosemary. że chyba z nozdrzy buchał jej dym. panie Deayers. ani specjalnie zdrowego. — Co takiego? — Ellie omal nie wypuściła słuchawki z ręki. — Widocznie napił się wody z miski klozetowej. pani Greenlaw. niebieskim jęzorem.. co myśli jego kretyńskich rozporządzeniach i gdzie je sobie może wsadzić. — Uklęknęła przy psie. bo osoba słuchająca wypowiedzi może nie wychwycić wszystkich niuansów albo coś źle zrozumieć. jakby był chory. okupowanym przez bakterie mieszkaniu. Miała na końcu języka odpowiednie słowa.. Pan Deayers kazał powiedzieć. — Prosił.. — Chce mi pani coś powiedzieć. Obrzydliwość. Nawet biedny Barnaba nie uszedł cało z operacji przeprowadzanej przez Rosemary. półki w szafkach wyłożone czystym papierem — najpaskudniejszym. że musi dbać o pracę. bym powtórzyła ci.

Pewnie zamieszkała już w moim domu i teraz planują ślub. w każdym razie Ellie nie znała go od tej strony i nie była w stanie wyobrazić sobie. Jak widać. Chciałam tylko pomóc. Albo brał mnie na przejażdżkę motocyklem i wyśpiewywał bzdurne piosenki. jak się poznaliśmy. najdroższe. niewiele wiedziała o własnych rodzicach. ale chyba ją zniszczyłaś. nic nie powiedziała i było jasne. — Nie można prać jedwabiu w pralce. Ellie westchnęła. — Nie chcę. po czym wstrzymała oddech. modląc się o twierdzącą odpowiedź. A ja leciałam do niego jak ćma do ognia. zupełnie jak wytrawny szachista. straszliwie skurczoną oraz pomarszczoną i omal nie zalała się łzami. — Tata. które Ellie zostawiła rano w zlewie.dachem z Rosemary? Ellie wolała nie sięgać myślą tak daleko. Ellie przewróciła oczami. żebyś robiła pranie. tak na wszelki wypadek. Nawet miejsca na cmentarzu dla siebie i żony wykupił przed dwudziestu pięciu laty. które sam układał. —Uśmiechnęła się słodko zaczęła zmywać naczynia. Rosemary wzruszyła ramionami. — Rosemary bez opamiętania szafowała kwiecistymi metaforami.. Noszę swoje rzeczy do pralni tu obok. Wongsteinowie są bardzo mili i jestem bardzo zadowolona z ich usług. pomyślała Ellie z przerażeniem. — Minęły dopiero dwa dni od twojego wyjazdu. że trochę przesadzasz? — Twój ojciec nie marnuje czasu. — Mamo. — Nie. Twój ojciec zakochał się w innej. kochanie. Nic sądzisz. przepuszczając pieniądze twojego ojca. jakie udało mi się znaleźć. Robiliśmy różne szalone rzeczy. — Ted przed ślubem był bardzo romantyczny.. dziękuję. Trochę rzeczy zamówiłam już przez Internet. Kupię ci nową. Po raz kolejny. — Uniosła swoją ukochaną bluzkę z niebieskiego jedwabiu. — Tata się odzywał? — zapytała lekkim tonem. I przestań mnie o to pytać przy każdej nadarzającej się okazji. perspektywa wydawała się zbyt przygnębiająca. — Nie martw się. że jej ojciec może prowadzić erotyczną korespondencję z jakąś Michelle. szedł jak burza. że Ellie ją uraziła. Wybierzemy się w weekend na zakupy i zaszalejemy. 33 . usiadła przy kuchennym stole rozłożyła gazetę. Rosemary uśmiechnęła się smutno. Zupełnie też nie wyobrażała sobie. na naszej ulicy. jak burza? Trudno mi w to uwierzyć. Ted Peters dziesięć razy zastanawiał się nad każdym krokiem. żebyś mi cokolwiek kupowała mamo. — Nie będę już tykać twoich rzeczy. Jedwab pierze się chemicznie. że jej rozsądny do bólu ojciec jest zdolny do jakiegokolwiek szaleństwa. że uprałaś moją bluzkę. Nigdy nie zrobił nic spontanicznego. i nie chcę. na przykład spacerowaliśmy boso w deszczu. przewidywał konsekwencje każdego posunięcia. Pamiętam. Zaczyna mówić językiem bohaterek romansów. nie odzywał się.

— Tata miał motocykl? — Ellie aż zamrugała ze zdziwienia. Człowiek, o którym opowiadała matka, wydał się jej kimś zupełnie obcym. — Tak. Wszystkie dziewczyny oglądały się za nim. A jaki potrafił być przekonujący. Nie powinnam tego mówić, szczególnie własnej córce, ale omal się z nim nie przespałam przed ślubem. Oczywiście rozum zwyciężył i poczekałam. Dzisiaj kobiety nie przywiązują już do tego wagi, ale kiedy wychodziłam za twojego ojca, byłam dziewicą. Wtedy wydawało mi się jeszcze, że nasza miłość będzie trwała wiecznie. Gdybym wiedziała to, co wiem dzisiaj, nie pozwoliłabym, by życie przeciekło mi między palcami. Zmarnowałam tyle szans, pozwoliłam, by przeszły mi koło nosa, Nie zawsze byłam staruszką. — Nie jesteś staruszką, mamo, przestań tak mówić. I doceniam to, że doprowadziłaś mieszkanie do porządku, ale nie chcę, żebyś zachowywała się jak gosposia. Odpręż się, pomyśl o przyjemnościach. — Nie mam ochoty na przyjemności, Ellie. — Może zamówimy pizzę i obejrzymy jakiś film dla lasek? Ja stawiam. W podzięce za twoją ciężką pracę. Co ty na to? Rosemary wytarła dłonie w fartuch, usiadła i uśmiechnęła się z przymusem. — Lubię być zajęta, wiesz przecież. Nie muszę wtedy myśleć. Poza tym wydawało mi się, że jesteś na diecie. Naprawdę uważasz, że pizza to dobry pomysł? Ser, ciasto... same kalorie. Jakie to niezdrowe. — Ba, wszystko, co smaczne, jest niezdrowe. Pizza to bardzo dobry pomysł. Umieram z głodu. A jutro poćwiczę trochę dłużej na siłowni, dodała w myślach. Jakieś sześć godzin na bieżni powinno wystarczyć. — Jaki film? Ja lubię „My Fair Lady” i „Camelot”. Zaliczają się do tych dla lasek? Ellie uśmiechnęła się i pokręciła głową. — Dla osiemdziesięcioletnich lasek, może. Myślałam raczej o „Bridget Jones” albo „Notting Hill”. W obu gra Hugh Grant, a ja go uwielbiam. Nie każ mi tyko oglądać Colina Firtha. Za przystojny. Może w weekend obejrzymy sobie „Dumę i uprzedzenie”? Mam na DVD. Naprawdę powiedziała „w weekend”, jakby to było zupełnie oczywiste, że matka zagnieździła się u niej na dobre? Chyba postradała zmysły! Rosemary poklepała ją po dłoni. — Zgadzam się na wszystko, co zaproponujesz moja droga. Nie chcę być ciężarem. Jeśli masz ochotę wyjść gdzieś ze znajomymi... — Naprawdę? — Zwykle Rosemary odrzucała sugestie Ellie, ale niezwykła sytuacja wymaga niekonwencjonalnych rozwiązań. — Zamówię pizzę, a ty zrób popcorn. — Popcorn też? — Matka wyraźnie się ucieszyła Od lat nie jadłam popcornu. Twój ojciec nie lubi. Mówi, że wchodzi mu między zęby. — Dzisiaj trochę poszalejemy, mamo, a o nadmiar kalorii będziemy martwić się jutro. Należy nam się chwila oddechu po tym, co przeszłyśmy ostatnich dniach. Rosemary wychwyciła natychmiast zmianę w tonie głosu i wyrazie twarzy córki. — Co się stało? Czemu jesteś smutna? Jakieś kłopoty w pracy? Chyba cię nie wyrzucili? — Rosemary przeżegnała się. Dla prawdziwej Włoszki znak krzyża jest mniej więcej tym samym co warkocz czosnku dla mieszkańca ukochanej przez wampiry Transylwanii.
34

Cóż, człowiek musi się jakoś bronić przed siłami nieczystymi. Ellie wzięła głęboki oddech. — Nie, na taki luksus nie mogę sobie pozwolić. Pamiętasz Michaela Deayersa? — Oczywiście, że pamiętam Michaela. Nie wiedziałam, że utrzymujesz z nim kontakt. Bardzo przystojny chłopak. Te jego błękitne oczy... — Michael jest moim nowym szefem, co oznacza, że moje życie zamienia się w piekło. Gdzie się nie obrócę, tam się na niego natykam. Sprawdza mnie na każdym kroku, robi notatki, poucza, jak mam pracować, żebym osiągnęła większą wydajność. I ten zapach wody piżmowej, który ją... mówmy wprost... który ją podnieca. — Mężczyźni to jednak kupa gówna, kochanie. „Kupa gówna”? Naprawdę mama to powiedziała? Ellie szeroko otworzyła oczy i powoli pokiwała głową. — Zgadzam się z tobą. — Jak długo go nie widziałaś? — zapytała matka. — Siedem lat. A teraz muszę widywać go codziennie. Czysta tortura, szczególnie kiedy kwestionuje moje umiejętności zawodowe. — Co zamierzasz z tym zrobić? Ellie wzruszyła ramionami. — Co ja mogę? Już dostałam upomnienie, żeby słuchać poleceń i siedzieć cicho, jeśli nie chcę wylecieć z roboty. — A to skurczybyk! — Tu Rosemary zaczęła kląć po włosku, wyraźnie usatysfakcjonowana, że pamięta tyle niecenzuralnych słów. — Dokładnie. Nie mogę sobie pozwolić na odejście z pracy, więc pozostaje mi tylko znosić obecność Michaela. Kto wie, może awansuje i zniknie z naszego działu. — Masz swoje problemy, a ja obciążam cię jeszcze własnymi. Głupio mi, Ellie. Nie wiedziałam, że Michael ponownie pojawił się na horyzoncie. Po tym jak wrednie się wobec ciebie zachował pewnie wolałabyś już nigdy go nie oglądać. Twój ojciec bardzo go lubił, ja trochę mniej. — Naprawdę? Byłaś nim zachwycona, kiedy przyjechaliśmy do was z wizytą. Rosemary przywitała wówczas Michaela niczym ukochanego syna wracającego do domu po latach, chociaż pewnie już myślała o nim jako o przyszłym zięciu. — Cieszyłam się, że jesteś zaręczona, że wyjdziesz za mąż za chłopca z ambicjami i perspektywami. Skąd mogłam wiedzieć, że ten drań zerwie z tobą. Miałaś szczęście, że zrobił to szybko, zamiast czekać trzydzieści pięć lat jak twój ojciec. W moim wieku znalezienie sobie nowego faceta to rzecz granicząca z cudem. Mam większe szanse na wygraną w totka. Będę dożywała swoich lat w samotności, szybko zgorzknieję i stanę się nieznośna. Ellie podniosła dłoń. — Dość narzekania. Zaczynamy imprezę. Rosemary pokiwała głową. — Jesteś dobrą córką, Ellie. — Wiem, mamo. I to mnie zabija.
35

— Co zamierzasz zrobić? Powinnaś chyba powiedzieć matce jasno i dobitnie, że nie chcesz, by z tobą mieszkała. Szczerość to najlepsza polityka. Wyrzuć to z siebie. Od razu poczujesz się lepiej. Ellie patrzyła na Willa jak na kogoś, kto właśnie dostał kuflem w głowę i bredzi. — Jeszcze mi życie miłe. Co to za rada, u diabła? Masz mi pomóc. Matka jest w bardzo kiepskim stanie. Jak mogę wyrzucić ją z domu? To tak jakbym ni z tego, ni z owego oddała Barnabę do schroniska. Will spuścił oczy. — Ja nie jestem dobrym synem. Moja matka zawsze mi to powtarza. Ale ona też nie jest dobrą matką. Nigdy nie zaakceptowała mnie takim, jakim jestem. W głosie Willa było tyle smutku, że Ellie też od razu zrobiło się smutno. — Zawsze tak było? Will pokręcił głową. — Nie, nie zawsze. Problemy zaczęły się dopiero wtedy, kiedy zdecydowałem się ujawnić. Chyba obwinia się o to, że rozwiodła się z ojcem, gdy byłem jeszcze smarkaczem i wychowywała mnie sama. Uważa, że dlatego jestem gejem. Chociaż, twierdzi też, że „urodziłem się pokręcony”, jak to wdzięcznie ujmuje. — Może twoja matka któregoś dnia ocknie się i zmieni zdanie. Serdecznie ci tego życzę. Will wzruszył ramionami. — Może. Chociaż wątpię. Wstydzi się mnie. Najchętniej zapomniałaby, że jestem jej synem. Przecież nie prosiłem się na ten świat... — Och, Will. — ścisnęła jego dłoń. — A ja zawracam ci głowę moimi kłopotami. Robię ci wyrzuty, zrzucam na ciebie winę, by usprawiedliwić mój brak zdecydowania, a ty masz taki problem. — Po to są przyjaciele, prawda? Ellie westchnęła. — Minęły ledwie trzy dni, a ja nie wiem, jak długo jeszcze wytrzymam. Wczoraj oglądałyśmy filmy w telewizji i mamie oczy omal nie wypadły z orbit, a to były tylko komedie romantyczne, na miłość boską. Jak ze mną zamieszka na stałe, moje życie seksualne zaniknie, o ile już to nie nastąpiło. Will uśmiechnął się i Ellie poczuła po raz sto sześćdziesiąty siódmy bolesne ukłucie na myśl, że ten fantastyczny facet nie jest do wyjęcia. — Podnieś nogi wyżej — nakazał. — W tej pozycji nigdy nie zmusisz mięśni do pracy. — Mięśnie jakoś przestały mnie obchodzić mruknęła Ellie, stosując się do polecenia. Zaczynam się zastanawiać, jak sprawić, żeby tłuszczyk stał się modny. Rozkoszne dołeczki w stylu Shirley Temple. — Akurat. Kiedy w końcu zaczniesz spotykać się z jakimś facetem, będziesz mi dziękować. Akurat te ćwiczenia, które teraz wykonujesz, wzmacniają mięśnie pośladków oraz inne, których przez skromność nie wymienię. Ellie zrobiła wielkie oczy. — Chcesz powiedzieć, że...? Will z całą powagą pokiwał głową.
36

Doświadcza na własnym organizmie cudownego działania viagry. Mama jest Włoszką dodała. — Ma nieco staroświeckie poglądy. Gdybym kilka tygodni temu nie postanowił kupić sobie nowej koszuli. widzę to. moja matka powinna koniecznie ją poznać. Ellie uniosła brwi. Wybierając się z wizytą. — Wiesz. — Ile on ma lat? — Burt? Osiemdziesiąt dwa. — Dlatego pewnie nigdy się nie spotkałyśmy. To się nazywa zbieg okoliczności. — W takim razie nie powinno ci przeszkadzać. — Domyślałam się. która nie mogła golić nóg ani używać tamponów. I przyjmuje wizyty? — Wszystkie bez wyjątku. kartkę. więc zdecydowała się na suterenę. jeśli babcia trochę ją zdemoralizuje.— Że będziesz ściślejsza niż pas cnoty. — Żartujesz. Dam ci jej numer telefonu i adres. Wierzę w przeznaczenie. bo nigdy nie wie. Babcia nie lubi wspinać się po schodach. czy pod drzwiami nie stoi właśnie jej nowy przyjaciel. musisz kupić butelkę wódki. — Czy twoja babcia ma problem alkoholowy? Will wyszczerzył zęby i pokręcił głową. Nie wiem. Nie wiem. Chciałabym ją poznać któregoś dnia. do kogo mogłaby otworzyć usta. jakby to wyjaśniało wszystko. Ramon był jego nowym kochankiem. że nadmiar alkoholu osłabiłby jej popęd seksualny. zachowywać się zgodnie z ich oczekiwaniami. Czuje się bardzo samotna. jak to ujmuje moja babcia. — Bezwarunkową. — Babcia potrafi słuchać. — Nadał jest. ale zawsze stawiali warunki. powiadasz? Moi rodzice mnie kochają. babcia po prostu kocha wypić. Miał bardzo wybuchowy latynoski temperament. zawsze dostawałem od niej bezwarunkową miłość i akceptację. ale zna swoje możliwości i ograniczenia. — Will wyjął z tylnej kieszeni spodni długopis. musiałam uczyć się na samych piątkach. — Na którym piętrze mieszka twoja babcia? — Na samym dole. Chociaż boję się. gdyby oprócz mnie miała jeszcze kogoś. 37 . — Nie. Na przykład w szkole Ellie była jedyną dziewczyną. co bym bez niej zrobił. Dobrze by jej zrobiło. zapisał dane babci i wręczył Ellie. Twierdzi. ale ponieważ miał również rysy i wdzięk Antonio Banderasa. — Da się załatwić. — To przecież mój adres! — zawołała Ellie zdumiona. nie poznałbym Ramona. jak mogę. że twoja babcia sprowadziłaby ją na złą drogę. jak by się to skończyło. że babcia była dla ciebie dużym wsparciem w trudnych chwilach. Nigdy nie potępiała moich wyborów. — Will był równie zaskoczony jak ona. — Twoja babcia to niezły pistolet. — Tu Will westchnął rzewnie. Ellie uśmiechnęła się. Odwiedzam ją tak często. Od razu zyskasz jej dozgonną przyjaźń. dopóki nie skończyła piętnastu lat. ludzie na ogół wybaczali mu tę drobną skazę charakteru.

. —Wiem.— Chyba nie. — Ja też się cieszę. która zrobiła taką minę. Ben wyjechał gdzieś w interesach. I nie chcą więcej słyszeć o żadnych pizzach. że na krótką chwilę jej serce przestało bić. Nie spadnie mu korona z głowy. niech się pan przysiądzie do nas. nie chcąc. Zostało ci jeszcze trzydzieści minut na bieżni i dzisiaj podkręcimy trochę prędkość. dlaczego Becky czuje się rozczarowana życiem małżeńskim. Powinnaś częściej wychodzić z domu. Masz sporo kalorii do spalenia. Tylko przy dwóch stolikach siedziały samotne kobiety. — Pan Deayers. — Od tego są opiekunki do dzieci. Poza tym Ben d czasu do czasu też mógłby zostać z małym. — Proszę. ale jako dobra przyjaciółka zawsze chętnie doradzała innym. by Becky zaczęła coś podejrzewać. Ellie? — Nie jestem sam. — Mowy nie ma. — Ta cielęcina w marsali jest pyszna. I pożeglował do stolika. Prawda. panie Deayers. Cóż za miła niespodzianka. że przyjęłaś moje zaproszenie. W piątek wieczorem Ellie wybrała się na kolację z Becky. że namówiłaś mnie na wspólny wypad. — Jak twój stek? — zagadnęła Becky. że Michael unika raczej rudowłosych dam. ale dziękuję za zaproszenie. — Muszę zajmować się Jonahem. — Co mnie to u diabła obchodzi? — pomyślała Ellie ze złością. — Pożegnam się powiedział ku jej ogromnej uldze. Mam już dość. — Doskonały. Dzięki. nadzieję. Ellie mogłaby przysiąc.Ellie miała nadzieję. Brakuje ci takich babskich wieczorów. . — Ellie była nieludzko zmęczona i miała. blondynka i rudowłosa. Kończymy na dzisiaj. obie ładne i atrakcyjne. siedziała blondynka. — Witam panie.. a Jonah został na noc u opiekunki. ale jej osobisty oprawca zdecydowanie pokręcił głową. — Chyba mógłby. — Nienawidzę cię! Will uśmiechnął się ujmująco. zajęty rozmową. Ellie uśmiechnęła się do przyjaciółki. pewna. nawet jeśli nie miało to większego sensu. — Dobry wieczór — bąknęła. że Ellie miała ochotę kopnąć ją pod stołem. Nie powinien jeść pan samotnie. Może dlatego jesteś ostatnio podenerwowana. wkładając do ust kolejny kawałek cielęciny. Becky wiecznie prosiła o rady. jakby miała zaraz popłakać się z wdzięczności. tak jak zakładała Ellie. że Will. Przecież kiedyś dość dobrze znała jego gusta. Ellie nie mogła zrozumieć tego mechanizmu. — Becky posłała Michaelowi tak rozanielony uśmiech. zgodzi się n skrócenie tortur. ale nigdy z nich nie korzystała. — Pan sam? — zapytała i natychmiast pożałowała idiotycznych słów. przy którym. Obstawiła blondynkę. Powoli podniosła wzrok. — Do zobaczenia w biurze. 38 . To. że znalazła wytłumaczenie.

a Ellie. Staram się go wspierać. Mama pewnie będzie już spała. kiedy twoi rodzice się rozeszli? — Trzydzieści pięć. Nie bardzo wiedząc. jak on to widzi. że dwie kobiety w rodzinie to za dużo. choć jest wyjątkowo szpetną damą. przywołując kelnerkę. . na którą Ellie niestety nie miała już czasu. Nie chcę. Po kolacji Becky wróciła prosto do domu. ale mial ładne zęby. szczególnie po naocznym stwierdzeniu. — Hm. był kulturalny i świetnie się prezentował w garniturze z kamizelką. W kilka minut po wejściu rozmawiała już z jakimś miłym dżentelmenem. — Nie. Nie wierzyła w żadne zbiegi okoliczności. który przedstawił się jako Charles Philip. Ellie zawsze miała ochotę poderwać faceta. Uczę się akceptować ojca jako kobietę. choć wiedziała. W tym roku kupię mu bransoletkę do kompletu. Tata albo nie chciał podnosić słuchawki w obawie. — Napiję się. właściwie szczerze mówiąc. że chce być kobietą i marna go zostawiła. Mój ojciec zdecydował. że usłyszy po drugiej stronie Rosemary. którego nazwisko brzmiałoby jak imię. Rozwód zawsze odbija się najbardziej na dzieciach. — To prawda. Ile miałeś lat. — To bardzo miły gest. Ellie powściągnęła uśmiech. To musiało być dla ciebie ciężkie przeżycie. temat. Od kilku dni próbowała dodzwonić się do ojca. by zamówić dwie kolejne margarity. W ostatnie święta Bożego Narodzenia kupiłem mu kolczyki z brylantami. Ellie mruknęła: — Rozumiem. postanowiła wpaść jeszcze do nowo otwartego klubu o obiecującej nazwie „Pink”. że to nic zabawnego. — Początkowo tak. ale telefon nie odpowiadał. wychodząc z założenia. — Ciężka sprawa. którą wytrąciło z równowagi spotkanie w restauracji. Właściwie jak długo zamierza u ciebie zostać? Ellie wzruszyła ramionami.Łajdak! — Co za zbieg okoliczności. To było dwa lata temu. — Kto wie? Chcę zadzwonić jeszcze dzisiaj do ojca i zapytać. jak zareagować. żeby wiedziała.Moi rodzice są rozwiedzieni — powiedział Charles smutnym głosem. Tańczył fatalnie. Chciało się jej śmiać. może uda mi się chwilę z nim porozmawiać. Ellie uśmiechnęła się zdawkowo w odpowiedzi. ale zaraz muszę wracać do domu. — Napijesz się jeszcze? — zagadnął Charles. Charles pracował jako statystyk w dużej firmie ubezpieczeniowej. że wybraliśmy wszyscy troje tę samą restaurację. Pokrótce wyjaśniła sytuację z mamusią. że Michael spożywa piątkową kolację w towarzystwie blond seksbomby. że do niego dzwoniłam. wymagający jeszcze jednej kolejki. 39 . albo był tak bardzo zajęty damą którą poznał w sieci. bardzo się ucieszył. co poprawiło jej od razu samopoczucie. a tego właśnie potrzebowała. dość dziwaczny. Poza tym Ellie wyraźnie wpadła mu w oko. — Zdrada? Charles pokręcił głową.

gdy dotarli pod jej dom. jeśli nie masz nic przeciwko . nie bardzo wiedząc. — Dobry Boże! Jak coś takiego w ogóle mogło przejść ci przez myśl? Jestem metodystą. robisz? Natychmiast wchodź do środka! Ellie musiała przyznać. na „Hairspray”. że był to bardzo wyrazisty i skuteczny sposób zakończenia 40 . Zgódź się. toteż otworzyła drzwi wejściowe i pozwoliła mu wejść. — Sama. Lubię kobiety. Ellie wiedziała. Zamierzałam wrócić spacerem. co innego mogłaby powiedzieć w tej sytuacji. gdy drzwi mieszkania się otworzyły. stary. gdybyś pozwoliła się odprowadzić. ale przecież Charles nie musiał o tym wiedzieć. — Mogę odwieźć cię do domu? Mieszkam niedaleko stąd. — Dziękuję za towarzystwo. czy nie jesteś gwałcicielem albo seryjnym zabójcą? — zażartowała. po nocy? Statystycznie rzecz biorąc. że oto została oficjalnie zaproszona ta randkę. Zdumiona. Ellie dobrze się czuła w towarzystwie Charlesa. która na pewno ubawiłaby setnie co bardziej postępowe babcie. Mam bilety na przyszły tydzień. Noszę paralizator. — Chętnie. Ellie wyciągnęła wizytówkę z torebki i wręczyła Charlesowi. — Skąd mogę wiedzieć. — Miły jesteś.oznajmił Charles. — Chciałbym pocałować cię na dobranoc. Ellie nienawidziła matematyki i zginęłaby bez kalkulatora. ustalimy szczegóły. Po co komu taki partner? Akurat te cechy występują u większości kobiet aż w nadmiarze. Szli szybko rozmawiając o głupstwach. że Bóg nie dałby ludziom palców u rąk i stóp. Bo co można. Inaczej mówiąc: chętnie poszedłbym z tobą do lóżka. musi się to jakoś odbijać na jego psychice. że nie ma sensu oponować Charles był z natury opiekuńczy. Powietrze było chłodne. Wychodziła z założenia. Zachowywał się co prawda trochę sztywno. Zadzwoń do mnie. trąćmy się nosami!? Pytanie o zgodę znamionowało faceta niepewnego. o niskiej samoocenie. na litość boską. ale rześkie. W progu stała Rosemary w długiej flanelowej koszuli nocnej. — Mimo wszystko czułbym się lepiej. kiedy znaleźli się przed jej mieszkaniem. odpowiedzieć na takie pytanie? Jasne. — Odprowadzę cię na górę. — Chyba tak — mruknęła. — Mogę? Nie znosiła. Umówisz się ze mną? Moglibyśmy wybrać się do teatru.— Nie jestem do niego podobny — zastrzegł się Charles. — Jesteśmy na miejscu powiedziała. kiedy facet prosił o pozwolenie na pocałunek. ale jeśli człowiek całe dnie tkwi nad słupkami liczb. A ty mi się szczególnie podobasz. — Elinore! Co ty. gdyby chciał żeby liczyli w pamięci. Pocałunek trwał w najlepsze. to nie jest dobry pomysł. do diabla. — Właściwie był to tylko mały pojemnik z lakierem do włosów. — Nie boję się chodzić po mieście.

że go poderwałaś przed kilkoma minutami.. Poglądy Rosemary i jej wytrwale krążenie wokół tych samych tematów mogły wpędzić człowieka w depresję. ale żaden jakoś nigdy jeszcze się nie zmaterializował. z którym się całowałaś? Nie mów mi tylko. to równie dobrze mógł praktykować wudu albo należeć do jakiejś sekty satanistycznej. że matka jest naprawdę śliczna. A. 41 . Ellie po raz pierwszy od długiego czas dostrzegła. — Charles przysięgał. które doprowadzą cię do szalu. niż jej pozwolono! — Czyś ty zwariowała? Nie znasz tego człowieka. mamo Chyba nie zapomniałaś jeszcze. Poza tym po co miałabyś się spotykać z metodystą. Raz jeden w życiu była wdzięczna matce. do którego zajrzałam na chwilę. To cała historia. — Myślę. Ellie westchnęła. która wróciła z imprezy o godzinę później. ale nie jestem pewna. że zanim zgwałcił i zamordował. Rosemary zareagowała jak typowa marna-Włoszka: uderzyła się w czoło i zaklęła dźwięcznie. I proszę nie zmieniaj tematu. że za chwilę padnę ofiarą seryjnego mordercy. ROZDZIAŁ SZÓSTY Nigdy nie dyskutuj z własną matką o randkach. a czego nie. Należałoby koniecznie zrobić coś z jej włosami inaczej ją ubrać. poznałam Charlesa dzisiaj w klubie nocnym. Po drugie nie mam zamiaru żyć w ustawicznym lęku. a także wysłuchać wielu nieprzydatnych rad. Skąd wiesz. Śmieszne. — To metodysta. więc nie pouczaj mnie. Te blisko osadzone oczy. nie mówiąc o znajomości. w dodatku niezbyt udatnie. — Dokładnie mówiąc. W opinii Rosemary jeśli człowiek nie był katolikiem. Co to za facet. zaprosił mnie do teatru. Facet pocałował mnie na dobranoc. ani seryjnym mordercą — oznajmiła Ellie z kamienną twarzą. Ty przez całe życie widzisz wszędzie zbrodniarzy..pocałunku. Ellie. co za głupota! Myślisz. a ty robisz z tego od razu aferę. Po co ja się tłumaczę przed matką? Zupełnie jak nastolatka. że ja będę o nim decydowała. skrzące się inteligencją oczy. jak się całowałaś z ojcem? Rosemary zaczerwieniła się. kiedy jest tylu miłych wolnych katolików? Tu był pies pogrzebany. że to oczywiste. To moje życie i pozwól. że Ted Bundy nie był miły i ujmujący? Jestem pewna. — Po pierwsze jestem dorosła. żywe. co mi wolno. co robiłam. że ta wtrąca się w jej prywatne sprawy. — Boże. że nie jest ani gwałcicielem. ale Rosemary miała ładną cerę i ciemnobrązowe. że mają atrakcyjnych rodziców. jak rzadko dzieci zauważają. stawiał drinki i grzecznie rozmawiał ze swoimi ofiarami. — Zdziwiłabyś się. i ten rumieniec ją odmłodził. Wypiliśmy kilka drinków i odprowadził mnie do domu. czy pójdę. chyba że chcesz być poddana wyczerpującemu śledztwu. czy to nie jakiś gwałciciel albo zboczeniec? Wyglądał bardzo podejrzanie.

Kara byłaby z pewnością okrutna. — Ten człowiek nie wyglądał zbyt dobrze. czy Charles jest chory. — Najbardziej lubię te truskawkowe — stwierdziła. Jeśli miał zwiotczałe wargi. tylko o twoje. I jak na wytrzymałość jednego człowieka. że znajdzie coś pysznego. kiedy będziesz już miała własne dzieci. Jest chory? Dlatego tak kiepsko calował? Cholera! Czy jej matka spodziewa się skróconego kursu randkowania? — Nie mam pojęcia. Nie miała chyba swojego typu.. — Czytałam trochę.Rosemary zrobiła zdziwioną minę. jak to jest. — To dlaczego nie kupujesz samych truskawkowych? — Kupowanie lodów o trzech smakach. Stare przyzwyczajenia. jesteś dorosła. jej ulubionych. oblizując ze smakiem łyżeczkę. ale to nie oznacza. wydawało się dość dziwnym zwyczajem. W Waszyngtonie czy Bostonie jest teraz o wiele gorzej niż tutaj. Na ulicach dzieją się różne rzeczy. Miała nadzieję. a Nowy Jork to bardzo niebezpieczne miasto.. A kto właściwie był w jej typie? Nadal nie znała odpowiedzi na to pytanie. to kto wie co jeszcze. — Wolała nie myśleć o tym. to jego wierności. — Kupiłam dzisiaj lody. naprawdę. — To neapolitańskie. — To bardzo bezpieczna okolica. Nie zasnęłabym. kiedy lubi się tylko jeden z nich. tyle że zupełnie nie w moim typie. Dlaczego jesteś jeszcze na nogach. Nie wydaje mi się. skierowała się prosto do lodówki i zajrzała do niej. że będzie mnie zdradzał. Za to wiem. czy spotkam się z nim ponownie. Będę się o ciebie martwić. Marny pocałunek i matka o charakterze oficera śledczego to za dużo jak na jeden wieczór. — Skończ z nimi. Rosemary przygotowała dwie porcje wielosmakowych neapolitańskich. że przestałam się o ciebie martwić. — Bardzo miły facet. W moim wieku niepotrzebna mi przyzwoitka. 42 . Jak widać. z mężczyznami nic nie wiadomo. żeby umawiać się z Charlesem. nigdy nie przeszło mi przez myśl. chociaż chciałabym zobaczyć „Hairspray”. — Kobieta musi uważać cały czas. Przekonasz się. Mężczyźni myślą tylko o jednym. zachować ostrożność i czujność. W drzwiach i oknach są dobre. że Will nie dowie się o tej rozpuście kalorycznej. — Nie bałam się o swoje bezpieczeństwo. — Ale nie aż tak bardzo. Spójrz na swojego ojca. — Nie wiem. jaki okazałby się w łóżku.. Taka już rola matki. potrójne zamki. Niedobrze. — Ellie zagłębiła łyżeczkę w czekoladowych i powoli przesunęła ją ku waniliowym. — Ellie westchnęła i pokręciła głową. dopóki nie zniszczy mnie skleroza. ale. — Przestępczość w Nowym Jorku bardzo spadła. — Nieważne. — Owszem. czego byłam zawsze absolutnie pewna. Kto by przypuszczał. zawsze są w trzech smakach. że nie wróciłaś jeszcze do domu. wiedząc. Ellie weszła do kuchni. licząc. A może to ona była nietypowa i żaden facet do niej nie pasował. mamo? Myślałam. co poprawi jej nastrój.. Nigdy. Masz ochotę? — zapytała Rosemary i Ellie entuzjastycznie pokiwała głową. że już dawno śpisz. i postawiła jedną miseczkę przed córką. że marnie tańczy i marnie całuje. że obudzi się w nim kiedyś taki zbereźnik? Jedyne. — Wiem.

— Przyzwyczajenie. Cyberromanse na ogół nie przeradzają się w trwale związki. Uśmiechnęła się tylko i powiedziała: — Zobaczysz. — Kochance nie podarowałby czegoś takiego. że kobieta ma polegać na mężczyźnie i rzeczywiście we wszystkim zawsze zdawałam się na twojego ojca. Zmień ją na coś innego albo sypiaj nago. Spojrzała na zielone giezło w wielkie różowe kwiaty i westchnęła. — Wybierzemy się na zakupy i znajdziemy ci coś wystrzałowego. — Ted przekona się. I tu w głowie Ellie nastąpił ciąg skojarzeń: dyscyplina.. Rosemary Peters z pewnością nie była wątłym powojem. Rosemary była wyraźnie zaszokowana ostatnią propozycją. Ellie przewróciła oczami. to ty będziesz górą. potrafiła by postawić na baczność i poddać musztrze pułk wojska. Matka wychowała mnie w przekonaniu. byś wróciła do domu. — Naprawdę tak myślisz? Nigdy nie uważałam się za zbyt silną. jak to jest. wszystkie mrówki musiały dawno zginąć śmiercią głodową. — Powinnaś zadzwonić do niego. — Masz w sobie siłę wewnętrzną. matczyna koszula nocna. Sam potrafię zadbać o dom. Oczywiście nie zapytała. pomyślała poczuła się jak wyrodna córka. habit. Jak długo? — miała ochotę zapytać Ellie. nie powinnaś sprzątać. Rosemary pokręciła głową. klasztor. Zobaczysz. Kobieta. żebyś nie wyglądała 43 . co zrobił. Och nie! — Skąd wytrząsnęłaś to paskudztwo? — zapytała. — Jest naprawdę okropna. Miałaś szczęście. Gdyby przyszło do najgorszego i mielibyście się rozstać. który owija się wokół silnego drzewa. — Jutro rano pozmywam. kobiety to twarde plemię. prawda? Najwyraźniej w jego oczach nie zasługuję na nic choćby odrobinę bardziej frywolnego i twarzowego. że urodziłaś się z właściwym chromosomem. że tęskni teraz za tobą i marzy. I postanowiłam już. — Mam swoją dumę. — Ojciec dał mi ją na Gwiazdkę w zeszłym roku. Założę się. — Po twojej akcji porządkowej. chyba że boisz się mrówek faraona. z której dotąd nawet nie korzystałaś.. Kochanice rzadko bywają dobrymi żonami Czytałam trochę na ten temat. nie mogąc się powstrzymać. Rosemary wstała. Ale to musi trochę potrwać. że ułożę sobie życie od nowa. A przynajmniej ja o tym marzę. mamo. która siedziała naprzeciwko niej przy kuchennym stole. Może tata żałuje tego. Kończy się pierwsze zauroczenie i zaczyna się proza życia A każda młoda laska też będzie kiedyś stara i trafi ją menopauza. Już ci mówiłam. zebrała naczynia i wstawiła je do zlewu. aż dasz mu szansę. Wdrożyłam się do takiej roli i do pewnej dyscypliny. i czeka. mamo. kiedy nikt ni będzie mu podsuwał jedzenia pod nos ani prał koszul. otrząśniesz się z tego. Zawsze byłaś silniejszą stroną w tym związku. Matkę zaskoczyło to stwierdzenie.Ellie poklepała matkę po dłoni.

zawył tak okrutnie. Lubi spać z głową na poduszce. że środek mu nie zaszkodzi. że spotkała go niezasłużona kara za bliżej nieokreślone przewinienia. znalazła lizol. Gdzie się podziewałeś? Od kilku dni próbuję się dodzwonić. klnąc w duchu jak szewc. — Spryskałaś mojego psa lizolem? Ellie podeszła do Barnaby i zaczęła go pocieszać. Ten pies zagarnia całą kanapę dla siebie. jeśli chodzi o zwierzęta. pomyślała Ellie. Nie dziwiłaby się. sama rozumiesz. Jest ciepła i mięciutka. stanął potulnie. czy miałabym ochotę. przekonany. — Nie wiem. ale kiedy otrzymał kolejną dawkę lizolu. — Twoja matka zawsze ma mi coś za złe. 44 . południowy temperament. Rosemary zrobiła niepewną minę.jak własna babcia. Muszę z tobą porozmawiać. Jak widać. o czym mówimy. Nie denerwuj się. Możesz spać z nim. Włoskie dziedzictwo. — Barnaba też jest ciepły i mięciutki. Nie życzę sobie. — Stój. Spryskałam go lizolem. nie była pewna. zajęła się spryskiwaniem psa Biegała za nim. zanim wejdziesz do łóżka. paskudo. — Dlaczego mówisz szeptem? — Bo mama jest za ścianą i nie chcę. żeby cokolwiek przypominało mi Teda. Ellie. — Lubię ją. Wiesz. — Jest wściekła jak wszyscy diabli. to nic nowego. Co wieczór go wyrzucam. — Niestety. które zdawały się wiekami. Jest na ciebie zła. że nie znoszę wszelkich insektów. Co gorsza. gdyby po takim szoku Barn przestał z nią rozmawiać. Barn nie pojął jeszcze. Barnaba usłuchał. Rosemary poddała się w końcu. czy dane im będzie obojgu zakosztować jeszcze kiedyś rozkoszy samotności. Obawiała się. Barnaba. a Barn uciekał. Na wypadek gdyby miał pchły. I żadnego chrapania. że rozmawiamy za jej plecami. Kilka dni. — Tato. Przeczytałam informację na puszce. W ogóle nie chcę. przeczytała tekst na puszce i uznawszy. Rosemary Peters na wojennej ścieżce to nic miłego. należałoby powiedzieć. Musimy cię zdezynfekować. Będzie zachwycony. żeby wiedziała. popełniłam poważne błędy wychowawcze. Nie ma żadnych przeciwwskazań. Ellie wpadła do pokoju akurat w momencie. że nie. — W porządku. że nie jest człowiekiem. Rosemary przeszła do bawialni. możesz spać ze mną tylko zachowuj się przyzwoicie. a potem spalę to szkaradztwo. żeby słyszała. — Co się stało? Coś go boli? Rosemary pokręciła przecząco głową. kiedy jej ukochane stworzenie szukało schronienia w najciemniejszym kącie. Nigdy czegoś takiego nie widziałam. to ja. że sam pies Baskeryille’ów podkuliłby ze wstydu ogon i uciekł jak niepyszny.

nie zastanawiając się. ale rozmyśliła się w ostatniej chwili. tato. Po co miałbym cokolwiek zmieniać? Nikogo nie krzywdzę. Nie zachowujesz się normalnie. żeby wypisywać sprośności do obcych facetów? Istnieje specjalne określenie na takie kobiety. należało najpierw wysłuchać jego wersji wydarzeń. Wiesz. że powinieneś wybrać się do terapeuty. najseksowniejszym. gotować ci. Złość i agresja nie sprzyjają porozumieniu. Zawsze chce mieć ostatnie słowo. Michelle mnie rozumie. jaki typ kobiet wchodzi na internetowe czaty. jaka jest twoja matka. ale kto z nas nim jest? — Powinieneś wsłuchać się uważnie w to. co mówisz. A przy Michelle czuję się kimś. — A więc to prawda. Kłócimy się o każdy drobiazg. Ale lubię z nią rozmawiać w sieci. To młoda kobieta po przejściach. widząc. co myśli. Nie było sensu od razu na wstępie nastawiać ojca przeciwko sobie. że wysłuchuje moich problemów. A może jednak? — Michelle jest dziewicą. tak mi powiedziała. jakbym był jedynym mężczyzną na świecie. robić tego wszystkiego. W końcu jest twoją żoną. nie owijając niczego w bawełnę. sama musiała radzić sobie w życiu. — Dziękuję za troskę. Zalecam się do niej. Bycie żoną to trochę inne zajęcie niż zaspokajanie męskich fantazji. To oczywiście nie zmieniało faktu. Posłałem jej bransoletkę na znak wsparcia i jako podziękowanie za to. 45 . że fatalnie obszedł się z matką i bardzo ją zranił. że romansujesz z jakąś Michelle? —Miała ochotę powiedzieć „dziwką”. ale czuję się bardzo dobrze. nie muszę chyba przypominać ci. ale jeszcze obsypujesz ją biżuterią? — Michelle nie jest suką. Tym najważniejszym. Rosemary mówiła prawdę prosto w oczy.. Twoja matka wyciągnęła błędne wnioski z lektury maili. żeby zrobił ci porządek w głowie. Daję jej prezenty. że jesteśmy parą kochanków. Mam prawo do własnego życia. kiedy była dzieckiem. pilnować terminów płacenia rachunków. Jesteś dorosła powinnaś to rozumieć. poza tym postępujesz nie fair wobec mamy. czy z nią spałem. Ellie. która mówi. W słuchawce zapadła na moment cisza. — Owszem. — I nie zamierzam iść z nią do łóżka. Myślę. Udajemy. Michelle nie musi prać twoich gatek. — Jeśli pytasz. co zrzuciłeś na barki mamy. Wdeptuje mnie w podłogę. jak ono brzmi. Jej rodzice rozwiedli się. Zastanawiałeś się kiedyś. Jak kiedyś do twojej matki. nie sądzisz? — Nie muszę opowiadać się przed tobą. odpowiedź brzmi nie — odezwał się wreszcie ojciec. — A jakie mianowicie wnioski powinna była wyciągnąć. Nie była ideałem. — A nie możesz zalecać się do mamy i okazywać jej czułości? Nic z tego nie rozumiem.— Tym razem był chyba ważki powód. ze nie tylko piszesz obsceniczne listy do jakiejś suki. w przeciwieństwie do twojej matki. Ślubowałeś jej miłość i wierność.. że ojciec nie zrobił jeszcze ostatniego kroku. Ellie odetchnęła z ulgą. najmądrzejszym. bym ją kochał. że sprawia tym komuś ból. tato. Niestety w tym punkcie Ellie musiała przyznać ojcu rację. słysząc. — Mama nie pozwala.

wszystko ułożyłoby się inaczej. Kocham Rosemary. nie ulegnie po raz drugi czarowi Michaela. Poświęciła ci całe życie. Kiedy po raz ostatni próbowałeś zalecać się do mamy? Zapadła cisza. ale już nie jestem w niej zakochany. W przypadku jej i Michaela nie była to akurat prawda. że weźmiesz jej stronę.. może poza popiołem. Po raz pierwszy w życiu Ellie poczuła się dotknięta tym porównaniem. kiedy ostatnio mnie pocałowała albo usiadła mi na kolanach. moja droga. co powiedziała Ellie.. Ludzie obojętnieją na siebie biegiem czasu. Klasyczna gadka męża. pomyślała Ellie. to dość powszechne zjawisko i wiele par musi borykać się tym problemem. Nie muszę sypiać z kimś innym. Oczywiście łączy nas silna więź. — Jesteście od dawna małżeństwem. — Ja też ją kocham. w domu zrobiłoby się znacznie przyjemniej? Kobieta. Kocham twoją matkę. lubi być uwodzona. gdybyś spróbował spojrzeć na sprawę z mojego punktu widzenia.. Uwierzysz. Nigdy nie chciała eksperymentować.. Ojciec przejawiał wszystkie typowe objawy zadurzenia internetowego. 46 . że misi ją zdusić. żaru czy jak to chcesz nazwać. — Skąd wiesz? Powinieneś był przynajmniej spróbować. Zawsze byłaś bardziej podobna do mnie niż do mamy. że jesteś uczciwym człowiekiem. Ogień się wypala. Miała ochotę trzasnąć słuchawką w ścianę albo zdzielić nią Teda po tej jego tępej głowie. A może czytał akurat maila od swojej panny. ale Rosemary nie budzi we mnie namiętności. Niestety. Mama jest lojalna. próbować nowych rzeczy w łóżku. Nasze życie seksualne było nudne. No. ale jeszcze żyję i nadal mam pewne potrzeby. Nie mogła nadziwić się łatwowierności i zwykłej głupocie własnego ojca. doceniana. Może gdybyś jej wytłumaczył. Kobiety zwykle trzymają z sobą. co cię trapi. Ellie i wcale się nie dziwię. — Wiedziałem. To do ciebie nie pasuje. ale nie było w tym śmiechu cienia wesołości. krzywiąc się niemiłosiernie. — Twoja matka jest dość pruderyjna. żeby wreszcie ocknął się i zaczął myśleć. Tu chodzi o namiętność. iskra ciągłe się tliła i Ellie wiedziała. — Mylisz się. Może w tym tkwi problem. co można wyczyniać we dwoje.Ellie zaśmiała się. nawet jeśli jest żoną. — Nic by to nie dało. — A co z potrzebami mamy? Przyszło ci do głowy. Zbliżam się do sześćdziesiątki. który zdradza żonę. Nie pozwoli sobie na powtórkę. Miłość nie ma tu nic do rzeczy. Ja w niej też nie. jak traktujesz swoją panienkę. jakby ojciec zastanawiał się nad tym. ja też Myślałam. nijakie. tato. ale fajnie jest pogadać. — Mam potrzeby. Tu ogień wzmagał się z każdym dniem I pewnie dlatego nic w końcu nie zostało z ich związku. ale nie zaszkodziłoby. — A ja jestem Sierotką Marysią. które ci poświęciła. które chciałbym zaspokoić wyznał szczerze tatuś. Nie pamiętam już. — Jak mogłeś zrobić coś takiego mamie? Ona cię kocha. — Czy próbowałeś rozmawiać o tym z mamą Tyle chyba się jej należy za te wszystkie lata. Brakuje mi ognia. że gdybyś traktował mamę tak. jak ci to powiem? — Nie ironizuj.

— Mama nie powiedziała złego słowa na ciebie. żeby się podniecić. jak wobec niej postąpiłeś. Ellie od razu zrobiło się niedobrze. jak jego decyzja o zerwaniu wpłynie na nią? — Uważaj. żeby matka nastawiała cię przeciwko mnie. — A ja jestem na tyle dorosła.Byłeś dla mnie wzorem. że ciągle jest w posiadaniu należących do niej rzeczy i chciałby oddać je. I zawsze będę cię kochał. co jest w danej chwili dobre dla ciebie. Nie pozwól. zanim będzie za późno. że niczym się nie różnisz od innych facetów. No. Dołączył swój adres. Ellie łzy napłynęły do oczu. Umiem odróżnić dobro od zła. Chcę. że oprzytomniejesz. Myślisz wyłącznie o sobie i o tym. że przechodzisz kryzys wieku średniego. Ty mnie tego uczyłeś. Czy ty naprawdę tego nie widzisz? — Czego ode mnie oczekujesz? Nie przestanę korespondować z Michelle. Zycie jest wstrętne! Dość tego użalania się nad sobą! Wystarczy! ROZDZIAŁ SIÓDMY Z facetami nie ma powtórek z rozrywki. — Co twoja matka zamierza zrobić? — A oto już musisz sam ją zapytać. — Kocham cię. Napisał. Nie miała 47 . a ja próbowałam cię naśladować ale teraz widzę. może kilka. Żal jej było rodziców. Większość mężczyzn ogląda filmy pornograficzne i czyta świerszczyki. że mam własne zdanie. tato. żebyś o tym pamiętała. które wymieniam z Michelle. ale to bez znaczenia. nie zastanawiał się. Sami musicie to załatwić. — Co znaczy „za późno”? — W głosie Teda zabrzmiała nuta autentycznej obawy. — Ja też cię kocham. czego będziesz potem żałować. Powinieneś pójść na terapię. Ellie. tato. Listy. Ellie. ale nic takiego nie robię. Zapomniałeś już? Twoje zachowanie wobec mamy pozostawia wiele do życzenia. To przejaw skrajnego egoizmu. Następnego dnia w pracy Ellie dostała liścik od Michaela. na przykład dzisiaj wieczorem. dlatego wyjechała. to wyłącznie niewinna zabawa. poszukać fachowej pomocy. Mógłbym wchodzić na strony porno. skoro pytasz. które teraz tak lekkomyślnie spisywali na straty. dawno temu. wspólnych lat. To oczywiście. Nadal jestem twoim ojcem i kocham cię. Nie jestem jej rzeczniczką i nie będę bawiła się w rozjemcę. Oczekuję. a Ellie ukryła twarz w po duszce i rozpłakała się. Ojciec rozłączył się. — Czego od ciebie oczekuję? Powiem ci. żeby nie powiedzieć czegoś. Czy nie taki właśnie był Michael? Myślał tylko o sobie. Taki bardzo typowy. Powiedziałem to twojej matce. Żal jej było własnych straconych złudzeń na temat ojca. poczuła znajomy ucisk w żołądku. ale kocham też mamę i nie podoba mi się. z jego wszystkimi objawami.

mile łechtała jej próżność. by ktokolwiek w pracy. Mogła się tego domyślić. Dom był międzywojenny. Właśnie dlatego Ellie musiała być szczególnie ostrożna. ale nie mogła zadać mu pytania. ale nie była odporna na jego wdzięk. Miał prawdziwego hopla na punkcie antyków. — Nie chciała. — Słyszałaś o Sally Wallace i Marku Forbesie? Uprawiali seks w męskiej toalecie. by mu nie przeszkadzano. Oczywiście zżerała ją ciekawość. żeby się z nią zobaczyć. był to swego rodzaju talent. w zasadzie tuż obok. Ellie weszła do holu przez oszklone drzwi i ciągle dzierżąc kartkę w dłoni. że Michael klnie ile sił w płucach. czy Michael naprawdę troszczy się o jej dobytek. — Cholera! Cholera! Cholera! Co ja mam teraz. miała właśnie zapukać. Potrafił z nimi przy tym rozmawiać. Ellie pokpiwała sobie z niego. W domu Michaela nie było portiera. że Michael zabiega o spotkanie z nią. Bardzo wzbogacił swój słownik przez ostatnie siedem lat. o jakie rzeczy chodzi. a to miał ważne spotkanie. Przez cały dzień próbowała złapać Michaela. które dzielili przed rozstaniem. Z mieszkania dochodziły bluzgi i coś jak szczękanie garnków. i w restauracji. Poza tym miała romantyczne usposobienie i wyciągnęłaby z Filie wszystkie szczegóły na temat jej związku z Michaelem. wiedział. — Wszystko w porządku. Wypłakała morze łez przez tego drania. Stanęła pod drzwiami. kiedy usłyszała. czy też zastawia sidła. Co tam się dzieje? 48 . zresztą kto ich nie kocha. Ostatecznie chyba nie ma w tym nic dziwnego. Ellie uśmiechnęła się i pokręciła głową. Becky kochała plotki. Ta ostatnia możliwość bardzo ją intrygowała. Pomimo wszystko myśl. zrobić? — Mówiłaś coś. zdejmując słuchawki z uszu.najmniejszej ochoty na spotkanie sam na sam z Michaelem. a jemu chyba podobała się ta perspektywa. zapytać. że kiedyś coś łączyło ją z Michaelem. ale nie zachęciła przyjaciółki do kontynuowania opowieści. że Michael mieszka blisko niej. a to pracował i zapowiedział. nie było też domofonu. skoro spotkali się i w siłowni. Ellie? — zapytała Becky. chociaż Ellie próbowała zachować zimną krew. co takiego mogła zostawić w mieszkaniu. Natrafiłam na trudne słowo. Dasz wiarę? Pokręciła głową. Ellie wybrała się na Park Ayenue i stwierdziła ku swojemu zaskoczeniu. że kiedyś będzie uroczym staruszkiem. Ona tymczasem nie była w stanie przypomnieć sobie. Doprawdy los ma dość specyficzne i nieco chore poczucie humoru. skierowała się do mieszkania na parterze. Nienawidziła tego drania. I tak około szóstej. nawet Becky. bo Michael a to rozmawiał właśnie z kimś z pracowników. co zgadzało się z konserwatywnymi gustami Michaela. cholera. z adresem w dłoni. a to właśnie wyszedł na lunch. I starych ludzi. w ogóle starych rzeczy. ale już znalazłam dobry odpowiednik.

Oczywiście od każdej reguły są wyjątki. a on cierpiał. Na opakowaniu widniał napis „szpinak”. Kiedyś przyjaźnili się. Przez Internet. — Nienawidzę tego. co by tu wymyślić. Zdziwiony. a wiedział doskonale. ale że z reguły oddzielał kontakty towarzyskie od służbowych. Miał już dość jadania na mieście. że posiądzie umiejętność gotowania. Wchodź. że za drzwiami stoi Ellie Wysłał do niej liścik. najchętniej wypiłby duszkiem całą butelkę. W każdym razie nie wydawało się trudne. domowo. by jak najszybciej zapomnieć o sromotnej klęsce kulinarnej. to nie nadawali się na znajomych. że rondelek powędrował do kosza Nawet jarzyna się nie udała. że w ogóle zdecydowała się przyjść. że zainspirują mnie do niezwykłych wyczynów w kuchni. W pracy unikała go niczym zarazy morowej. gotowanie wcale nie było trudne. Był zdziwiony. by zagotować wodę. Niestety nie. ale też szczęśliwy. Makaron się rozgotował na papkę. ale jeszcze bardziej nienawidzę jadania w knajpach. potem zostali kochankami i Michael bardzo chciał. A żeby to wszyscy diabli! Uporczywe pukanie położyło kres przekleństwom. Gdy Michael otworzył drzwi. była jedną z milszych stron świątecznych wizyt Michaela w domu rodzinnym. — Co tak strasznie śmierdzi? 49 . że nie potrafisz gotować. — Dzięki. a w obecności innych była wobec niego uprzejma.. Pomyślałem. Michael. nawet jeśli w trakcie nauki miałby polec. Michael pogroził znienawidzonym garom i poszedł otworzyć. — Prawdę mówiąc. a sos przypalił tak strasznie. Jego matka świetnie gotowała i kuchnia mamy jej szarlotki. Ellie zrobiła wielkie oczy. — Cześć. bo chciał się z nią zobaczyć prywatnie. wrzucić makaron na wrzątek i podgrzać zakupiony w sklepi gotowy sos marmara. wargi lekko jej drgnęły. Kupiłem kilka takich samych. To rozczulające. Chciałem przygotować kolację. więc go ugotował. a nie jarzynka. Odzywała się tylko zagadnięta. a na fartuchu widniało ekspresyjne hasło „Pobaraszkuj z szefem kuchni!„. ale chłodna zdystansowana. Nienawidziła go. Nie znał w Nowym Jorku absolutnie nikogo poza ludźmi z ONZ. że postanowiłeś się nauczyć. łącznie z surówką. ale spaliłem wszystko. — Zapomniałam.. żeby ściągnąć ją do swojego mieszkania. Ellie zmarszczyła nos. tymczasem to była surówka. to jasne. Był wystarczająco bystry. Napijesz się wina Właśnie miałem nalać sobie kieliszek. Mial na sobie fartuch. Wyglądasz bardzo. co wydawało się bardzo prawdopodobne. Przestał odróżniać kuchnię chińską od włoskiej i z rozkoszą zjadłby coś domowego. Miał przecież rzetelne przygotowanie. żeby tamten układ wrócił. Patrząc na sprawę spokojnie. Uniosła brwi.Pewnie Michael uparł się. Przez kilka dni łamał sobie głowę. Ładny fartuszek. kiedy wpadł na poroniony pomysł zostania pierwszym w Nowym Jorku mistrzem sztuki kulinarnej. jej bułeczki cynamonowe. licząc. że bez dobrego i wiarygodnego pretekstu Ellie się z nim nie spotka.

że wszystko sobie zaplanował. Niech zamieszka z tobą. — Michael podał Ellie kieliszek Bordeaux... — To miło z twojej strony. nie zdawałem sobie sprawy.. — Dopóki nie zacząłem jadać na mieście. Pomyślałem. — Co gotowałeś? — Ellie skrzywiła się z niesmakiem. to jest. — To moja kolacja. Michael skinął głową. — A ja dałbym wszystko za domową kolację wyznał. Ja mieszkam przy Wschodniej 53. Ty też świetnie radziłaś sobie w kuchni. Jego wspaniały pomysł wyraźnie jej się nie spodobał.. — Jeśli zgodzi się gotować.. Dużo tego? Nie wiem. . że oblewa go fala gorąca. Jestem gotów na wszystko. Człowiek myśli. że chcesz mi oddać jakieś moje rzeczy. — Zawsze pozostaje pizza na telefon.. Oczywiście. fotele i na tym koniec — Poproszę. Na pewno bardziej docenisz jej starania niż ja. nie. Dzisiaj mamy na kolację cielęcinę w marsali i riotto z grzybami. kiedy zająłem się jarzyną. W czasie przeprowadzki znalazłem sporo twoich notatek w wykładów. — Tak. — Nadal świetnie sobie radzę — powiedziała Ellie. — Przekażę jej twoją propozycję. Ja często zamawiam. który chciałem podgrzać i spaliłem. . Spacer dobrze mi zrobi. — Mogę oddać ci mamę. — Brzmi wspaniale. — To gotowy sos. natomiast w głowie zaświtał wspaniały pomysł. — Przyjechała na dłużej. oddam jej swoją sypialnię. panie Deayers. Odniosę ci te notatki. Wprowadził Ellie do skąpo umeblowanego salonu i posadził na nowej. — Tak? To znakomicie. żeby było inaczej. obitej zieloną skórą kanapie Był tu jeszcze stolik do kawy. Ta zresztą też nie wyszła. jeśli jest się dzieckiem Rosemary Peters. jeśli dobrze pamiętam. 50 . Rodzice mają problemy małżeńskie. choć właściwie jesteśmy sąsiadami. Michael uniósł brwi. — Sam wiesz.Michael westchnął. że nie zawsze układa się tak. Michaelowi znowu zaburczało w żołądku. które codziennie gotuje. więc mama chwilowo mieszka u mnie — Przykro mi to słyszeć.Pisałeś. — Nie. Lubię twoich rodziców Robili wrażenie dobrego małżeństwa. ale to niemożliwe przy obfitych kolacjach. Potarł nerwowo kark. ale wpadłam tylko na chwilę.Pachnie smażonymi pomidorami. czy nie powinnam wezwać taksówki. Mama potrafi wyczarować prawdziwe cuda z niczego. jak wspaniale gotuje moja matka. sącząc wino. Michael. Michael poczuł. To zupełnie niepotrzebne. i w ogóle. — Trudno. Matka na mnie czeka. — Twoja mama przyjechała z Florydy? Pozdrów ją ode mnie. Ellie zamilkła na moment. Ellie pokręciła energicznie głową. że może chciałabyś je odzyskać. jak byśmy tego chcieli. — Próbuję się odchudzać. Michaelowi zaburczało w żołądku.

że jeszcze kiedyś cię zobaczę Spojrzała na Ellie. — Dobrze. na którego naprawdę mogę liczyć. otwierając drzwi. I poza pracą możesz mówić do mnie Michael. zasłużył sobie na takie kąśliwe uwagi. Nie mówiąc o tym. tylko włożę marynarkę. pani Peters. Barnaba musi być wyjątkowy. co się rusza. nie sposób wrócić do domu. Świetnie pani wygląda. — Naprawdę? To zaskakujące. skoro nalegasz. czy masz zwierzaka. nie brała własnej osoby zbyt serio. że ona uwielbia wszystko. Zawsze uwielbiała zwierzęta. a on uwielbiał w niej to. Michael. Michael posmutniał. — Bardzo wyjątkowy. opiekuńcza. Powinieneś wywietrzyć mieszkanie. — Nie. Michael. ale 51 . — Wyglądam okropnie. ale ta wzruszyła tylko ramionami — Michael mieszka po sąsiedzku — powiedziała jakby to coś wyjaśniało. Poczekaj. A jak z tobą? Ellie zesztywniała. Delilah umarła dwa lata ternu na kocią białaczkę. bo śmierdzi tutaj jak diabli. wchodź. Ellie była wyjątkowa. Miała ogromne poczucie humoru. — Mama jest ostatnio trochę przygnębiona. Mam buldoga Barnabę. zacząć wszystko od początku. Ale jak stwierdził w swojej powieści Thomas Wolfe. Bardzo mi jej brakuje. — Mój mąż ma romans z jakąś smarkulą — wyjaśniła Rosemary bez ogródek. — Ach — pokiwała głową. Ellie próbowała dać matce znak. że próbujesz sprawić przyjemność starej kobiecie. Wyraz twarzy Ellie zmienił się natychmiast. A może jest to możliwe? Należałoby się nad tym zastanowić. że w łóżku zapominał przy niej o bożym świecie. Pootwieraj okna przed wyjściem. — Wchodź. Jest kochany. Au. — Lubię mieszkać sama. — Pytałem. to zabolało! No cóż. — Znalazł u siebie moje notatki z czasu studiów i postanowił mi je odnieść. jak ważne są szczegóły i była równie dobrze organizowana jak on. ale miło. — Dzień dobry. Jedyny facet. Miło panią widzieć. Przy tym czuła. żeby nie wciągała Michaela w pogaduszki. siadaj i opowiadaj o sobie. Nie sądziłam. żeby cofnąć czas i odnowić związek z Ellie. Ellie wzniosła oczy do nieba. Witaj. — Już to robię.— Nalegam. A jeszcze lepiej. Mieszkanie samemu czasami daje się we znaki. rozumiała. Wiele by dal. Nawet moja mama go lubi. — Masz jeszcze kotkę? Smród może jej przeszkadzać. twoja mama nigdy nie przepadała za zwierzętami. — Wielkie nieba! Własnym oczom nie wierzę — zawołała Rosemary. O ile pamiętam.

która od dziesięciu lat nie rozmawia ze swoją najmłodszą siostrą tylko dlatego. — Przygotowałam tyle. mamo. Sam do tego doprowadził. a potem je zmrużyła.Rosemary już zaprowadziła byłego chłopaka córki do salonu W dodatku miała minę myśliwego. Ellie westchnęła. rozmawiał z jej matką i zachowywał się. Dzisiejszy wieczór to wyjątek. że się przyjaźnicie.stwierdził sentencjonalnie Michael. — Pracujemy teraz razem. — Nie zatrzymuj Michaela.zwróciła tę do córki — w ten sposób podziękujemy Michaelowi. . Rosemary uśmiechnęła się dumnie. To. niech zostanie powiedziała i dodała przezornie: — Ten jeden raz. sącząc wino i uśmiechając się do Ellie. które przygotowuje twoja mama. i przestań bawić w swatkę. Jesteśmy dorośli. Kolacja prawie gotowa. — W pracy nie muszą wiedzieć. nie bardzo wiedząc. Michael zrobił rozanieloną minę. Nie widziała go przez siedem lat i oto teraz siedział sobie przy jej stole. że w głupi sposób zerwałeś zaręczyny z moją córką. spróbujmy zapomnieć o przeszłości. gdybyśmy utrzymywali kontakty towarzyskie. że poprztykały się o jakieś głupstwo! Rosemary nie pamiętała już. — Dobrze. Tymczasem wiele się zmieniło. kiedy tylko masz ochotę. Michael rozpromienił się jeszcze bardziej i Ellie poczuła znajomy ucisk w piersi. Ale co było. Nie jadł jeszcze kolacji. że Rita swoim zachowaniem przyniosła wstyd rodzinie. — Mamo! — zawołała Ellie trochę zbyt głośno. — Możesz przychodzić do nas. ale uparcie obstawała przy twierdzeniu. 52 . — Dziękuję. Pomyśl. W związku z tym uspokój się. — Przecież zerwał. że jadasz wyłącznie we włoskich restauracjach — zauważyła Ellie. W ONZ krzywo na to patrzą. jakby nic się nie zmieniło. który zaraz uderzy w namierzony cel... że wystarczy dla wszystkich. ale nigdzie nie podają tak dobrych rzeczy jak te. Rosemary szeroko otworzyła oczy. — To prawda. Nic z tego nie będzie. że przytargał kartony z twoimi rzeczami.Dobrze powiedziane — podsumowała. Kto im niby powie? Ja na pewno nie. a głośno westchnęła. Od wieków nie miałem w ustach dobrego włoskiego jedzenia. nie znaczy. o co poszło. mamo. Wszystko. — W takim razie zje z nami — zdecydowała Rosemary bez namysłu. — Wydawało mi się. i nie byłoby dobrze. to było. niczym samonaprowadzający się pocisk. co Michael kombinuje. To wyjątkowa sytuacja. — Wszyscy popełniamy błędy. Zostanę z przyjemnością. których potem żałujemy . mamo. Był taki miły. zapewne zachwycony perspektywą domowej kolacji. — Może przejdziemy do kuchni. Niestety Ellie nie miała serca odmówić mu tej przyjemności. Ellie . któremu trafił się nadzwyczajna zdobycz. I to mówi kobieta. dodała w duchu.

pani Peters. Należało przewidzieć taki rozwój wypadków. jaką grę prowadzi Michael. można powiedzieć. Ellie — zwrócił się Michael do byłej narzeczonej . Michael słuchał tej wymiany uwag w milczeniu. Oboje sporo podróżują. No więc mój mąż ma cyberromans. .Co słychać u twoich rodziców? — zagadnęła Rosemary swojego byłego niedoszłego zięcia. że wkrótce otrzeźwieje i wszystko znowu wróci do normy: Norma w rodzinie Petersów? Mało prawdopodobne. — To naprawdę nie twoja sprawa. że tych dwoje znowu się zejdzie. — Myślę. 53 . co to jest cyberromans. znowu postawiła na swoim. że twój oj ciec miał zawal. Nigdy nie jadłem lepszego. — Nie psuj Michaelowi pierwszej od lat domowej kolacji naszymi kłopotami. Michael posłał Ellie współczujące spojrzenie. a teraz znalazł sobie młodszą ode mnie. ale tak naprawdę dotąd nie przeszedł na emeryturę. Miej odwagę stawić czoło faktom. — Nie obchodzi mnie już. Jesteś bardzo miły. — Ta cielęcina w marsali jest wspaniała. próbując wytłumaczyć coś. że to kryzys wieku średniego — powiedziała Ellie. przy jej nieznacznej pomocy. Miły? Ten drań mnie rzucił! Szczęśliwie Ellie miała lepszą pamięć niż jej rodzicielka. Michael. Wiesz. a risotto. — Dziękuję. Ellie nadal nie miała pojęcia. już podaję kolację. Michael. mamo. Ta kobieta miała swatanie we krwi. — Pamiętam. Czy to tylko próba sił? Teraz. dodała w myślach. czy Ted otrzeźwieje. zajmują się ogrodem. Twój tata zawsze wydawał mi się taki stateczny i odpowiedzialny. kiedy wiedział. a w Ellie wszystko się gotowało. Rosemary znowu się popisała. — Szczególnie po tym. Nadal mieszkają w Connecticut? Michael skinął twierdząco głową. — Powiedz. Mam nadzieję. — Pytam jako przyjaciel. a na widok Michaela natychmiast obudziła się w niej nadzieja. że Ellie jest poza jego zasięgiem? Czy za jego zachowaniem kryły się jeszcze inne motywy? . bo Ted zawsze o tym marzył.Siedź. czego sama do końca nie rozumiała. ma się rozumieć. Michael? — Słyszałem to określenie.Po prostu perfetto. ale po moim wyjeździe przeszedł pewnie do czynów. — Przykro mi i jestem zaskoczony. — Miło słyszeć — powiedziała Rosemary i łzy napłynęły jej do oczu. jak widziałam cię w restauracji z wystrzałową blondynką. Mówiłam ci. — Tata przeszedł na emeryturę. — Ja przeniosłam się na stare lata na Florydę. cieszą się życiem. Lepiej pogódź się z tą myślą. Dla mnie to koniec. podsuwając mu cielęcinę w marsali.— Spotykasz się z kimś na poważnie? Ellie zesztywniała z widelcem zawieszonym w powietrzu. Ellie..

— To co tu robisz? — Jem kolację. że fatalnie całuje pospieszyła Rosemary z rzetelnym doniesieniem. Moja córka ma pecha do mężczyzn.W takim razie wyciągniemy ciężką artylerię. — Rozumiem. Tu zwróciła się do Michaela: — A ty? Spotykasz się z kimś? Trudno chyba znaleźć dziewczynę. A może lepiej tego nie dociekać? Co ją to obchodzi? Niemniej jednak. Babcia mówiła mi. dobrze pamiętam. Porzucona kobieta ma prawo wiedzieć. Samotność nie jest taka wspaniała. jak kiedyś myślałem. mamo. Michael? wyrwało się Ellie i natychmiast pożałowała pytania. trudno znaleźć dziewczynę. prawda? Michael uśmiechnął się.. Nie rozumiała. czy dobrze czułbym się w małżeństwie. A teraz. chcę się skupić wyłącznie na tym. — I ciągle wystarcza? Nadal chcesz trwać w kawalerskim stanie? — dociekała Rosemary. Nie wiedziała. Ellie chętnie chlusnęłaby winem w tę jego rozradowaną twarz. Z nikim na poważnie. — Może darujemy sobie omawianie moich przeszłych znajomości przy kolacji? Rosemary wreszcie zrozumiała i skinęła głową. a Ellie najchętniej schowałaby się pod stół. że przypadły sobie do gustu. — Jak tam twoja mama? zagadnął Will. Że też nie potrafiła ugryźć się w język. Może mnie nie jest to pisane? — Dlaczego.. nikt na tym nie ucierpi. Wygląda na to. o co tak naprawdę mu chodzi. do czego on zmierza i co chce osiągnąć. kochanie? Jak on się nazywał? Michaelowi zabłysły oczy na te informacje. Nie zawadzi pofantazjować troszeczkę. która równałaby się z Ellie. co Michael odpowie. że Rosemary odwiedziła ją dzisiaj po południu. ale stwierdziła. — Tak naprawdę nic nas nie łączyło. — Oczywiście. że nie szukałem zbyt intensywnie.. — Mam nadzieję. Poślubiłem swoją pracę i to mi wystarczało.. Praca nadal jest dla mnie zbyt ważna. kiedy zaczynam w ONZ. — Nie byłbym chyba dobrym mężem. choć muszę przyznać. — Ależ owszem. za bardzo mnie pochłania. kochanie. — Prawdę mówiąc. Ellie nachyliła się. Odpowiedź Michaela zupełnie zbiła ją z tropu. że wreszcie dojrzałem. Ma pani rację. Pamiętasz tego. jakby pytanie nie było ani trochę krępujące. Z trudem wzięła się w garść. — Ellie kilka dni temu spotkała się z jakimś typem o rozbieganych oczkach. poprawiając bloczki na wyciągu. pomimo wszystko ciekawa. Jednak nadal nie jestem pewien. która dorównywałaby Ellie inteligencją i urodą.. pani Peters. 54 .. — Nie. który lubił chodzić w damskich ciuchach. przekonałem się o tym na własnej skórze.

podsuwała mu kolejne kawałki. — Chcecie wrócić do siebie? O to chodzi? Ellie pokręciła głową i wyjaśniła w możliwie najkrótszych słowach. co chcę ci powiedzieć. — Nie wiem. którego smak wychwalał pod niebiosa. Twierdzi. mam rację? Ellie westchnęła. Szczęście. — I mama próbuje teraz skleić wasz związek. Will uniósł brwi. Dodam jeszcze jeden pięciokilogramowy bloczek. a on je pochłaniał jeden po drugim. który przychodzi do naszego klubu? Wysoki facet. A może uszła z niej energia po niezbyt przyjemnym wieczorze spędzonym z Michaelem? Siedział u niej prawie do dziesiątej. dopóki nie pożarł całego sernika upieczonego przez Rosemary. że Michael jest niesamowity. Rosemary. Dobrze nam razem. — Nienawidzę tej maszyny Kiedy podnoszę ciężarki nogami. żebym wreszcie wyszła za mąż. — Błądzisz gdzieś myślami. ile własnych sekretów musiałem strzec przez długie lata. po czym odpowiedziała: — Obowiązuje cię tajemnica zawodowa. Ellie nie była pewna. W każdym razie twoja mama bardzo jej się spodobała. żeby ta informacja dotarła do twojej babci. — Po całym dniu siedzenia za biurkiem nie miała siły na forsowne ćwiczenia. jak wyglądają sprawy między nią i Michaelem. ciemne włosy. a ją w szczególności. tym bardziej teraz. że mam Ramona. kiedy zaprzyjaźniła się z moją mamusią. musi zostać między nami. żeby zwierzać się gejowi? Jednak Will z jakichś powodów był jej bardzo bliski. Ellie. Co ją naszło. zupełnie jak maszyna. Will. Will szeroko otworzył oczy. nie uważasz? — Może to moja babcia ją zaczepiła. — Przygotuj się. Bóg jeden wie. — Mówimy o tym samym Michaelu Deayersie.Mój były facet był u nas wczoraj na kolacji. — Skup się. przenikliwe niebieskie oczy? Przystojny jak diabli.Ellie zrobiła wielkie oczy. Hm. ale powiem ci. no i miała do niego zaufanie. to dość niesamowite. bo zrobisz sobie krzywdę napomniał ją Will. Ellie znała Michaela od tej strony: zawsze był nienasycony i nie chodziło tylko o jedzenie. Nie życzę sobie. Miałaś dzisiaj zły dzień? Co się z tobą dzieje? Ellie zastanawiała się chwilę. — Potrafię być dyskretny. Przy tym uwielbia Michaela Deayersa. — Nie dla ciebie. Sama z siebie musiała nawiązać znajomość. mięśnie bolą mnie jak jasna cholera. jak na przykład lekarza albo księdza? To. czy ta wiadomość powinna ją ucieszyć. że są pokrewnymi duszami. — Zgadzam się. uszczęśliwiona pochlebstwami. Ta kobieta to urodzona swatka. . W ogóle nie mówiłam jej o twojej babci. — Naprawdę? Mama nic nie wspominała o spotkaniu. że wnętrze ma znacznie 55 . — Domyślam się. Rozumiał kobiety. Ellie westchnęła. Na dodatek marzy.

Michael sunął prosto w stronę Ellie i miał dobry widok na jej wyciągnięte nogi. Świetnie ci to wychodzi. — Jak się spisałem? zapytał Will. — Jesteśmy zajęci ćwiczeniami. że Will jest gejem. Bardzo dobrze. Ellie uśmiechnęła się na wspomnienie klęski kulinarnej Michaela. Rzeczywiście. że bardzo mi smakowało. Nie chciała sprawiać przykrości swojej nowej przyjaciółce.. że upłynie sporo czasu. ROZDZIAŁ ÓSMY Nigdy nie rozmawiaj o życiu seksualnym swoich rodziców. Posłała trenerowi najbardziej zalotny ze swoich uśmiechów. zanim to beztalencie odważy się ponownie stanąć przy garnkach. Will. Miło mi pana poznać. który angażuje się. — Mnie też nie. skarbie. Jestem trenerem Ellie. Nie była to zbyt atrakcyjna pozycja do witania natręta. Babcia mieszka przecież w tym samym domu. — Mam na imię Will. — Byłeś wspaniały. nic na to nic poradzę. zaręcza. Mogła być spokojna. — Nie będę wam przeszkadzał. — Tu panowie wymienili uprzejmości. Michael kiwnął głową. Jestem bardzo dobrą kucharką.mniej pociągające niż tak zwaną powłokę zewnętrzną. Postanowiła to wykorzystać i pograć byłemu na nerwach. by Michael wiedział. który wytrącał ją z równowagi. Wątpliwe. i przekonać się. Jakoś nie udaje mi się z kobietami. w stronę wyciągu szedł Michael. Ellie. Will uśmiechnął się szeroko i wyciągnął rękę. lekko zbity z tropu. Ten temat działa wymiotnie. Ellie poklepała go po policzku i w tej właśnie chwili Michael raz jeszcze zerknął w jej stronę. — Musisz koniecznie wpaść do nas kiedyś. on na pewno pamięta. Kobiety potrafią być naprawdę trudne. że niedługo będę mógł się zrewanżować. Ellie — mruknął Michael. — Cholera! Zasłoń mnie i udawaj. zapytaj Michaela. że jesteśmy bardzo zajęci ćwiczeniami. Albo ja coś ugotuję. Will. — Mam nadzieję. a 56 . a potem nagle zostawia dziewczynę bez podania wiarygodnego powodu. Poklepał się po żołądku. i obejrzał się jeszcze przez ramię. ale skończyło się smętną klapą. będzie mnóstwo okazji do spotkania—powiedział. Unoś łaskawie nogi trochę wyżej. Will jest po prostu kochany. pomyślała z mściwą satysfakcją. osobnik. — Tak. Do widzenia. Za późno. — Dzięki. Skorzystam z zaproszenia. — Właśnie tu idzie. Przekonasz się. — Próbowałem kiedyś być biseksem. Powiedz mamie. — Rzadko zdarza mi się udawać osobnika hetero. ale nie chciała też się wstawić. zręcznie podejmując piłeczkę rzuconą przez Ellie. Rosemary sączyła powoli wódkę z napojem gazowanym o nieco dziwnym smaku. cokolwiek urażony. jak gotuje moja mama.. Bez obrazy. — Dzięki raz jeszcze za wczorajszą wspaniałą kolację. Facet. kiedy poznasz moją mamę. co mam na myśli.

że jeśli jego kochanki oszukują własnych mężów. Ceń siebie. Rosemary pokiwała głową i dzielnie przełknęła kolejny łyk swojego drinka. Tłumaczyłam Morrisowi. jakie były moim udziałem. spójrz na moje. ale prawie nigdy tego nie znajdują. Chciał mieć młodszą. kochana. — Mężczyźni są tacy głupi. Mój były mąż Morris zbyt często maczał pióro w różnych przygodnych kałamarzach. Starzeję się. Bea roześmiała się rubasznie. jak to mówią. Rosie. ale jest za młoda.do mocnych trunków nie nawykła. Nigdy nie życzyłam mu takich problemów. to najpewniej będą też oszukiwać jego. jesteś panią w średnim wieku. Co się stało z twoim mężem? Umarł? — Nie. że nasze dzieci i wnuki zachowały w sobie trochę naiwności. niż mają. 57 . swój wygląd Mogłabyś tylko wprowadzić kilka drobnych poprawek. ale wciąż walczę i dbam o swój wygląd. że musisz mieć siwe włosy. a ja nie lubię tych wszystkich bzdurnych konwenansów. mówiła wprost. jasne włosy nie nosiły śladu siwizny. — Na sąsiedniej łące trawa jest zawsze bardziej zielona. — To dobrze. co mam na myśli. — Powinnaś więcej pić.. ale przestał dawno temu. Bea nie wydawała sądów. Nikt nie dałby jej siedemdziesięciu pięciu lat. kto tak się nazywa. Możesz mi mówić Bea. Owszem. która potrafiła sporo wypić. zaczęły rozmawiać. ale to nie znaczy. nie wódkę. krótko obcięte.. co myśli. — Dlaczego mężczyźni nie potrafią być wierni? Byłam dobrą żoną dla Theodora. — Jesteś ładna. Ufarbuj włosy. że twój mąż poprzestaje na słowach. Po alkoholu boli mnie głowa. z kim mogę porozmawiać. Z Beą świetnie się rozmawiało. — Mówiłaś. Nie rozumiem. Spotkały się przypadkiem w spożywczym. Miała stosunkowo mało zmarszczek. nieco zmienić wizerunek. ale dzięki. Nigdy nie podobało mi się imię Beatrice. mów mi Rosie. powinien pijać herbatę. Cieszę się. że byłaś mężatką. nie siliła się na zdawkową grzeczność. Wybierz się na przykład do salonu piękności. Poprzedniego popołudnia Rosemary opowiedziała jej o swoich problemach małżeńskich. Gonią za ułudą. Mój Will wybrał sobie trudne życie i musiał przebyć wyboistą drogę. Ktoś.. Beo. czy Bea ich nie farbuje. zna się na swoim fachu. są blond. — Oczywiście. Mój od razu przechodził do czynów. wylądowały w mieszkaniu Bei i gadały przez kilka godzin. kogoś. choć Rosemary nie była pewna. niż miała w rzeczywistości. ale potem znów robił to samo. W przeciwieństwie do Beatrice Goidberg. jeśli rozumiesz. Starsza pani bujała się w swoim fotelu na biegunach i uśmiechała ciepło. Rosemary pokręciła głową i westchnęła ciężko. Mogę cię tak nazywać? Rosemary brzmi zbyt oficjalnie. ale to mu nie wystarczyło Nagle zapragnął mocniejszych podniet. Simone jest bardzo dobra. Rosie. że znalazłam przyjaciółkę. Rosemary od razu nabrała szacunku i sympatii dla nowej przyjaciółki. Od wieków nikt tak mnie nie nazywał. Moja córka ma dobre intencje. Widocznie nie byłam dość urodziwa w oczach Teda. Ciesz się. Ted kiedyś tak się do mnie zwracał.. Obiecywał co prawda poprawę. szczuplejszą. jakby powiedziała coś niezmiernie nieprzyzwoitego. Mężczyźni chcą więcej. tego obok nas. Rozwiodłam się z draniem. Wyglądała na znacznie mniej lat. by zrozumieć. przez co przechodzę.

że stać cię na rozpoczęcie wszystkiego od nowa. Beo. Kieruj się tym. co jest ważne dla ciebie. ona ci doradzi. Z Ellie trudno mi się rozmawia o seksie. Chociaż bez przesady. — Dałaś. Jestem pewna. Od kiedy Burt bierze viagrę. dobra w łóżku . — Nigdy nie zwracałam uwagi na wygląd. Ellie to nowoczesna dziewczyna i na pewno bardziej otwarta. — Na jaki kolor? Zawsze byłam brunetką. To chyba najlepszy okres mojego życia. ale męczyło ją podejrzenie.przyznała Rosemary. ale ja muszę być w związku z mężczyzną. jest dobra w swoim fachu. Zawsze obwiniała o to siebie. Ty też masz prawo do swoich radości. Ted mówił. że mam za dużo zahamowań. Rosemary pomyślała. bo tylko wtedy czuję się kobietą. nigdy nie miałam orgazmu. że cię poznałam. że i ty potrafisz znaleźć sobie nowego faceta. Nie chcę być sama przez resztę życia. Ellie uważa. Nie była pewna. — Widzę. że potrafisz sobie poradzić. Bardzo mi pomogło. że uwagi Bei powinny wprawić ją w zakłopotanie. — Chcesz powiedzieć. że mogłam ci opowiedzieć o swoich problemach.. Oczy Rosemary przypominały teraz filiżanki. niż 58 . Tak się cieszę. zacząć umawiać się i facetami. To dobrze. Większość facetów myśli tylko o swojej przyjemności. Rosie. — Nieważne. rzeczywiście. Może to zabrzmi żałośnie. żebym zaczęła rozglądać się za nowym partnerem. Porozmawiasz z Simone. Dopiero potem przekonałam się. — Ja nigdy nie byłam. — Nasze dzieci mają dobre intencje. — Przynajmniej dwa. Mogłabym wrócić do swojego naturalnego koloru. I co z tego. Jakbym wysyłała niewłaściwe sygnały. Bądź atrakcyjna i zadbana. Dziękuję. Znalazł sobie inną damę. Zresztą to dość krępujące dla obu stron. Rosemary zmarszczyła czoło. szczególnie dla młodych kobiet. Powinnaś znowu wejść w obieg. ale to nie zastąpi doświadczenia. podnosiły ją na duchu. ale to trudne. kim tylko zechcesz. że twoja córka potrafi słuchać. jak mu się wydawało. zmień styl na mniej konserwatywny. rozważając sugestię nowej przyjaciółki. że jesteśmy starszymi paniami? Nie musimy rezygnować z seksu. tymczasem przeciwnie. ale może wina wcale nie leżała po jej stronie. Dopóki byłam z Morrisem. co traciłam. nie byłam też żadną fleją.Ufarbować włosy? Nigdy nie przyszło jej to na myśl. jest jak zwierzę.? Bea kiwnęła głową. że chyba nigdy nie przeżyła orgazmu. pokaż. tylko po stronie Teda. — Bądź. że jeszcze za wcześnie. że dałam ci do myślenia. Pokaż mężowi. co myśli Ellie. — Może nie trafiłaś po prostu na swojego faceta Pomyślałaś kiedyś o tym? Może to Ted nie był taki dobry w łóżku. — A potem wybierz się na zakupy. do ulegania różnym zachciankom. jednak ja już o tym rozmyślałam. Na tym polega życie.. W końcu pobrali się bardzo młodo i wielu rzeczy musieli się dopiero nauczyć. trzy razy tygodniowo. bardzo zadowolona z siebie. no wiesz. kup sobie nowe ciuchy. w miarę starzenia się nabieramy doświadczeń.

i spojrzała zdumiona na 59 . co starsza pani mówiła. jakie dostaliśmy. Dlaczego miałaby marnować życie dla człowieka. — Chciałabym mieć w sobie tyle optymizmu co ty. która ile potrafi pogodzić się z tym. Nie wiem. chcemy. że mężczyźni nie mają tych samych problemów? . Odwiedza mnie prawie codziennie. jak ja bym zachowała w podobnej sytuacji. jak mówiła jej matka. czasami pęcherz płata mi brzydkie figle. Musisz ją podreperować. . dla własnego zdrowia psychicznego. Rosemary wahała się przez moment. ale poczujesz się bardziej pewna siebie. czy będę umiała rozebrać się przed obcym mężczyzną. Mam cellulitis.przypuszczasz. Susan robi wszystko. Na samą myśl o tym wpadam w panikę. — Musi być jej ciężko. gdyby nie ten cholerny artretyzm i ograniczona córka. Powinnaś mówić z nią o wszystkim. Ciesz się nim. nie będzie miał z kim pogadać. i Rosemary była gotowa złowić jakąś dla siebie. że ja cię przysłałam. — Musimy grać takimi kartami. Jestem dumna. nad którą siedziała. który jej nie kochał? Co z tego. Jakie znaczenie mają jego preferencje seksualne? Will jest porządnym człowiekiem.Wszyscy chcemy kogoś kochać. Jesteś jeszcze młoda. prawda? Bea nachyliła się i poklepała Rosemary po dłoni. czy może zawierzyć Bei swoje najgorsze obawy. On ustawi ci odpowiedni program ćwiczeń. jakich znam.Bea uśmiechnęła się. brzmiało sensownie i w dodatku napawało optymizmem. poćwiczysz mięśnie pęcherza. — Cieszyłabym się jeszcze bardziej. Od kiedy Will się ujawnił. Zazdroszczę ci. Boi się. który nie potrafił cię docenić. Nie marnuj życia dla mężczyzny. co cię trapi. że ona nie przestała go kochać? Zapomni o nim. że jej syn. powiedz mu. Najwyższa pora wziąć się do dzieła. To umocni tylko wasze więzy. a mój wnuk jest gejem. — Tak. obwisłe piersi. Dlatego musisz wyjść z kąta i poszukać sobie faceta. żeby zamienić mu życie w piekło. Rosie. Znikną wątpliwości. że człowiek puści gazy albo coś jeszcze gorszego. Może się też zdarzyć. że mam takiego wnuka. — Udawałaś kiedyś orgazm? Ellie podniosła głowę znad roboty. wahania i głupie kompleksy. że umiesz cieszyć się życiem i czerpiesz z niego pełnymi garściami. jednym z najporządniejszych. że kiedy mnie zabraknie. Twoja samoocena osiągnęła poziom poniżej zera. Wszystko. — Myślisz. Rosemary wracała na górę do mieszkania Ellie. Szkoda na to czasu. Rosemary westchnęła. Co innego nam pozostaje? Will to dobry chłopak. Nie odmłodzi cię. — Idź na siłownię i pogadaj z Willem. Świat czeka tuż za progiem. W morzu nie brak ryb. jeśli tylko znajdzie nowego faceta. W końcu powiedziała: — Nie wiem. rozważając w myślach rady Bei. — Tak myślisz? — Tak myślę.

nie miałam orgazmu. Trzyma ją w pokoju małego i ogląda co wieczór przed pójściem spać. Znowu z Michaelem to była zupełnie inna historia. Jeśli teraz tak reagujesz na pomysł przeprowadzki. Powiesz Benowi. — Jak mam mu powiedzieć? Kupił już kosiarkę.przyjaciółkę. Ellie objęła ją i westchnęła. Tak właśnie bywało z Brianem. — Od kiedy podpisaliśmy umowę na kupno tego domu na Long Island. oparła się o blat przy umywalkach. że pytam o takie rzeczy. czy nie powinnam rozstać się z Benem i zapomnieć o przeprowadzce na Long Island. a twoje życie seksualne legnie w gruzach. że wszystko w porządku. Tak brzmi moja rada. Czy masz inne wyjście? Zamieszkać przez płot z teściową. na czym polega problem. Ani razu. wciągnęła do najbliższej toalety. Becky. Nawet po tylu latach na samą myśl o seksie z tym łajdakiem Ellie dostawała gęsiej skórki. — Ben musi dowiedzieć się. Jestem sztywna. że powinnaś. uważając. ale ufam ci. — Co takiego? — A. że poszedłby z nią do łóżka. W pokoju nie było nikogo poza nimi dwoma. Inaczej zafundujecie sobie poważny kryzys małżeński. — Nie mam cię za idiotkę.. — Jezus Maria! . Zrobił coś śmiesznego wczoraj wieczorem. Pomyślałam o Barnabie. właśnie nabytego kostiumu z czerwonej wełenki od Ann Taylor. ale w końcu pogodzisz się z tym. W oczach Becky pojawiły się łzy.. że zamierzacie kupić dom na przedmieściach. to znacznie ważniejsze. — Ellie założyła ręce na piersi. po czym powiedziała: . niestety. czy wszystkie kabiny są puste. Tu zawsze wszystko odbywało się idealnie.. przy kserokopiarce. nic takiego. kiedy usłyszałam. Rozmawiajmy raczej o tobie. co będzie potem. — Więc ty nigdy nie udawałaś? — Oczywiście. kiedy na przykład człowiekowi zdarzyło się beknąć albo prychnąć kawą na klawiaturę. — Zastanawiam się. nie miałam. żeby nie zamoczyć nowego. no wiesz. Michael plątał się wszędzie i zawsze. — Chociaż. możesz mówić. nie licząc Michaela. że udawałaś — stwierdziła Becky z ulgą. która zastanowiła Ellie. nie jestem w stanie. jak to widzisz. rzadko kiedy musiała udawać. Becky. Będziesz nieszczęśliwa. — Czemu się tak głupkowato uśmiechasz? Masz mnie za idiotkę? Nie śmiej się.. sprawdziła. — Musisz powiedzieć mu wprost. Bądź szczera.zawołała Ellie. 60 .Dlaczego pytasz mnie o takie rzeczy publicznie? A gdyby ktoś usłyszał? — To znaczy. o czym warto gadać. To samo powiedziałam ci. gdybym na to pozwoliła. nabawisz się ciężkiej nerwicy. Przecież nie za każdym razem człowiekowi zdarza się orgazm. kiedy już zamieszkacie w nowym domu? Będziesz nieszczęśliwa. wiem. Czasami nie jestem w nastroju. który stał w drugim kącie.. chwyciła Becky za rękę. więc udaję. Nigdy jej nie zawiódł. — Co się dzieje między tobą i Benem? Jesteśmy same. że potrafisz mi poradzić. Nie chcę sprawiać przykrości Benowi. że nie chcesz się przeprowadzać? Myślę. Kochana. że udawałam. Coś mi się wydaje. w najmniej odpowiednich momentach..

Kocham Jonaha. Co masz do stracenia? — Nie mogę. dobrze? Zanim Becky zdążyła odpowiedzieć. A jeśli przechodzisz depresję poporodową? — Dopiero teraz? Po tyłu miesiącach? — Becky pokręciła głową i uśmiechnęła się pobłażliwie. — Zwariowałaś? Chcesz zostawić męża. — Naprawdę myślisz. co naprawdę lubię. Depresja zdarza się zaraz po porodzie. co czujesz. że to coś da? Ben podjął już decyzję. i żebyście nie robiły sobie takich długich przerw. Becky. Becky. Musisz to zrobić teraz. potem przez pół godziny wyzywała męża od najgorszych.Naprawdę? — zapytała Ellie z przekąsem i zacisnęła wargi. że praca czeka. zamiast na przykład walnąć go w głowę jego ukochaną kosiarką? To jakieś szaleństwo. powiedz. Raczył ją poinformować. ż nie chcesz tej przeprowadzki. Chodzi tylko o to. On z pewnością nie domyśla się nawet. Pan Deayers kazał wam powiedzieć. — Może powinnaś zobaczyć się ze swoim ginekologiem i opowiedzieć mu o kłopotach. Próbowałam ci o tym powiedzieć niedawno. Poprzedniego wieczoru Ted zadzwonił do Rosemary. ale tęsknię za życiem singla. w którym znalazło się małżeństwo jej rodziców. — Wzruszyła ramionami. obróciła przyjaciółkę ku sobie i spojrzała jej prosto w oczy. — Tak czy inaczej zastanów się nad tym. Nie dalej jak dzień wcześniej stwierdził. Porozmawiam z nim dzisiaj wieczorem. Ellie ogarnął nagle ogromny smutek na myśl impasie. Jeśli Ben się zgodzi. Za dużo czasu minęło. zrób coś dla mnie. Twój Jonah zasługuje na to. Jeszcze dzisiaj wieczorem powiedz Benowi. . zastanowicie się wspólnie. co się ze mną dzieje. że.Ellie dosłownie zastygła z otwartymi szeroko ustami. Ellie położyła dłonie na ramionach Becky. Jej przyjaciółka była zbyt słaba. że nie chcesz się przeprowadzać na Long Island. do czego jestem przyzwyczajona. On mnie onieśmiela. Michael wiecznie się czepiał. 61 . Matka z impetem odłożyła słuchawkę. że Ellie ma okropny. nie wylewając dziecka z kąpielą. że wystawia dom na sprzedaż. co czujesz. o każde głupstwo. nie żałuję. Musisz mu powiedzieć. żeby mierzyć z rzeczywistością i odważnie rozwiązywać konflikty. — Ben cię kocha. że chcesz nadal mieszkać na Manhattanie. jak to mówią. — Wytłumacz mu. Becky wzięła głęboki oddech. Jeśli się przeprowadzę. — Dobrze. jakby chciała powiedzieć. żeby mieć szczęśliwą mamę. — Nie przypuszczam. Becky przestąpiła kilka razy z nogi na nogę i zaczęła nerwowo wyłamywać dłonie. wychodząc za Bena. będę musiała zostawić wszystko. Inaczej wyobrażałam sobie swoje życie po ślubie. że Ellie nie ma zielonego pojęcia o porodach. Kocham Bena. — Posłuchaj mnie. w drzwiach toalety pojawiła się głowa Lori Fields. Chyba sama w to nie wierzysz. zanim sfinalizujecie umowę kupna. — Nie wiem. jak rozwiązać pozostałe problemy małżeńskie. Skoro podjęłaś już decyzję. że go mam. — Popełniłam błąd. A kto i co cię nie ośmiela? — miała ochotę zapytać Ellie. wreszcie zapłakana poszła do swojego pokoju.

— On jest całkiem sympatyczny. Zaczynasz tracić kontrolę nad swoim życiem. — Nikt poza mną nie musi czytać moich notatek panie Deayers. — Powinna pani pójść na kurs kaligrafii. próbując naprawić błąd. I bardzo przystojny. że matka ma na sobie nowe czarne spodnie i nowy sweter. Kroczył dumnie. a ty? Ellie westchnęła i pokręciła głową. — Chciałam mieć taki kolor jak Rita Hayworth w filmie „Gilda”. — Szybko zamknęła drzwi za sobą i zniknęła. jakby właśnie udał mu się doskonały dowcip. wyrywając Ellie z burzliwych rozważań.zupełnie nieczytelny charakter pisma. dlaczego wybrała akurat taki jadowicie czerwony odcień? — Na rudo. Z nim bez kłopotów osiągnęłabym orgazm. Becky zatchnęła się ze zdumienia. weszła do kuchni i stanęła jak wryta na widok swojej odmienionej rodzicielki. — Michael jest skończonym. Te jego niebieskie oczy! Nigdy nie widziałam równie wyrazistych. Nie możemy ryzykować. —Powtarzam tylko. Na te słowa uśmiechnął się najbardziej kretyńskim uśmiechem. Ellie zazgrzytała zębami. — Mamo. — Naprawdę ma śliczną pupę. — Mówisz do pana Deayersa po imieniu? Znasz go tak dobrze? Od kiedy? — zasypała przyjaciółkę gradem pytań. zapomniał pan? — A jeśli zachoruje pani i ktoś inny będzie musiał przepisać pani tłumaczenia? — Nigdy nie choruję. że ktoś błędnie odczyta pani notatki. poprawiła nową fryzurę i uśmiechnęła się nieśmiało. Ellie wróciła wieczorem do domu. 62 . pani Peters. Przepisuję wszystko na komputerze. Nie zabijaj posłańca powiedziała Lori. i odmaszerował. jak ktoś wyprowadzi mnie z równowagi. Jeszcze się w niej wszystko burzyło na wspomnienie wczorajszej rozmowy. i nie przypominające w niczym ubrań zwykle noszonych przez Rosemary. podobnie jak nowa fryzura. W dodatku ma śliczną pupę. jaki kiedykolwiek widziała. Ellie pokręciła głową. — Podobają ci się? Postanowiłam je ufarbować. co kazał mi powiedzieć.. nie sądzisz? Ellie położyła teczkę na stole i dopiero teraz zauważyła. Była taką piękną kobietą. — Mam taki zwyczaj. coś ty zrobiła z włosami? Rosemary obróciła się. Becky zachichotała. — Przepraszam. bardzo eleganckie.. Ellie nie widziała nic śmiesznego w jego zachowaniu. — Becky Morgan! Masz rozmówić się dzisiaj z mężem. a w jej oczach zabłysła ciekawość. — Bez najmniejszych kłopotów. Może pan sprawdzić moje akta personalne. Nie będę dupkowi sprawiała zaszczytu i mówiła o nim po nazwisku. — Na rudo!? — Dlaczego nie na kasztanowy.

— Nie będę cię zachęcać do radykalnych zmian. Ellie. W tej chwili nie wiesz nawet. Ale i ja się tego nauczę. — Zapisałaś się na siłownię? Po co? — Żeby nabrać formy.— Byłaś na zakupach? Nie przypominam sobie. Rosemary rozpromieniła się. Stała przed nią obca kobieta z rudymi włosami. Nigdy nie jest za późno na zmiany. — Mamo. W swetrze z całkiem głębokim dekoltem ukazującym rowek między piersiami. w obcisłych czarnych spodniach. bliska ataku paniki. żebyś miała takie spodnie. widywał się czy co tam jeszcze z tą kobietą. — Ach. pomożesz mi wybrać jakieś fajne ciuchy. Mamy nie mają rowka! — Ładnie wyglądasz . Znajdę sobie mieszkanie niedaleko ciebie. ale w końcu będziemy musieli go sprzedać. a ja chcę czuć się dobrze. Mężczyźni nie lubią zaniedbanych i zahukanych kobiet. mało wystrzałowa. Co mam o tym myśleć? — Powiedziałaś mu. Will będzie moim trenerem. Będziemy mogły pielęgnować naszą więź. zadbać o siebie. o kogo chodzi.. 63 . — Dopóki Ted będzie korespondował. ty i tata. że powinnam coś ze sobą zrobić. Ellie zrobiła wielkie oczy. spróbuję ją odzyskać. — Bea? — Ellie zmarszczyła czoło. Być może przeprowadzę się tu na stałe. Kto by pomyślał? — Tak. — Teraz tak powiedziałam.. zazdroszczę jej tego. Rosemary rozpromieniła się na ten wysilony komplement i Ellie poczuła się jak najgorsza. zanim zacznę spotykać się z facetami. Twoja matka ma prawo zmienić wizerunek. kupiłam kilka rzeczy. No wiesz. ale Ellie nagle zrobiło się żal. żeby umawiać się z facetami? — Ojciec chce sprzedać dom. — To wspaniała kobieta. jeszcze nie teraz. Obcisłe spodnie ładnie podkreślały zgrabną sylwetkę Rosemary. Zapisałam się do twojej siłowni. ale swojska mama. Skąd raptem pomysł. najbardziej wyrodna córka na świecie. że zniknęła dawna. Czy to nie wspaniały pomysł? Ellie uśmiechnęła się blado. Musicie oboje porozmawiać poważnie o swoich planach. mówisz babci Willa? Spotykasz się z nią? Will mówił mi. nie mamy o czym rozmawiać.zmusiła się do pochwały. że się nie zgadzasz. Bea ma silną osobowość. by nie robić mamie przykrości. Jak będziesz miała chwilę czasu. nie mówiąc już o rozwodzie. Porozmawiałam z nią i od razu czuję się lepiej. Dorośnij. Było to głupie i egoistyczne. — Naprawdę? Nie wyglądam głupio? Bea przekonała mnie. Kiedyś miałam niezłą figurę. czy on chce rozwodu. mamo. że się poznałyście. wybierzemy się razem do sklepu. nie wiedząc w pierwszej chwili. Bea go poprosiła. jeśli właśnie tego pragnie. Zdrowie i dobre samopoczucie nie są tylko dla młodych. żeby się mną zajął. Nie zamierzam być tą drugą. jak ty. Dobrze się czuję w Nowym Jorku. Ellie. nie za bardzo ci spieszno do nowego życia? Na razie nawet nie jesteś w separacji z tatą.

Cała ta historia to dla mnie prawdziwy wstrząs i wielka zagadka. Tam mieliście przyjaciół. Nie powinnaś zaprzątać sobie głowy naszymi problemami. Chciałam o tym porozmawiać z tobą. Bea uważa.— Tu się z tobą zgadzam. Rosemary wzięła głęboki oddech. Dlaczego miałby czuć się samotny? — Może przestaliście ze sobą rozmawiać. Rosemary łzy napłynęły do oczu.. Ellie? — Oczywiście. Kiedy rozstałam się z Michaelem. Ellie. kochanie. ale masz absolutną słuszność. mówić o tym. Nie powinnam była zgodzić się na przeprowadzkę. Rosemary przestała siekać warzywa do duszonej wołowiny. Michelle rujnuje moje życie. spojrzała córce prosto w oczy i po chwili wahania powiedziała: — Martwię się. że tu czasami pada śnieg? Wielkie rzeczy. podeszła do Ellie i ujęła ją za rękę. przyjmując zaproszenie Michaela na kolację. mamo! Ty rujnujesz moje życie! Życie rujnuje moje życie! — lamentowała w duchu Ellie. Ellie. Tata musi zerwać kontakty z tą zdzirą i awanturnicą. Tu przynajmniej żyłaś. Nie wolno mi obarczać cię moimi kłopotami. przygnębiony. Wiem. romans w sieci mógł mu się zdarzyć równie dobrze i w New Jersey. Ellie czuła. Może na Florydzie czuł się samotny. że powinnam więcej z tobą rozmawiać. która cię wysłucha i wesprze. co mnie trapi. porozumiewać się. Ciągle 64 . — Dziękuję ci. Nie powinniście byli wyprowadzać się z New Jersey i wyjeżdżać na Florydę. I co z tego. Chcę ci pomóc i zrobię. czy potrafię pójść do łóżka z obcym facetem. że ta kobieta tobie tak dokuczyła. jak musi być ci trudno. nie miałam pojęcia. Zawsze lepiej mieć przy sobie życzliwą duszę. — Tak. to nie fair. Kocham cię. To nie tylko nierozsądne. choć. — Byłam przecież przy nim cały czas. Nigdy o tym nie myślałam w ten sposób. żebyście się rozwodzili. która niszczy życie innym. kogo się kocha. szczerze mówiąc. Grałaś w karty. że postąpiła idiotycznie. Nie wiem. dobrych sprawdzonych. — Masz rację. ROZDZIAŁ DZIEWIĄTY Nie idzie się do lóżka ze swoim byłym. co w mojej mocy. byłam zupełnie załamana. mamo. na Florydzie jedynie wegetowałaś. Ciężko jest tracić kogoś. — Możesz powiedzieć mi absolutnie wszystko. Jestem twoją córką. miałaś swoje proszone kolacje. Człowiek nie powinien być z tym sam. — Nie mów tak.. — Nie chcę. — Naprawdę tak myślisz. skarbie. Rosemary usiadła przy stole. — Kochanie. wiesz przecież. że okazujesz mi tyle zrozumienia. ale po prostu bardzo głupie. swoje życie towarzyskie. — Może nie miałby ochoty na romanse.

Nie zdążyła wyartykułować zdecydowanego. żeby podziękować za niedawną kolację u ciebie w domu. profesjonalną doradczynią skłopotanych — rola. żeby przyjąć twoje za proszenie? W niebieskich oczach zabłysły wesołe iskierki W dodatku Michel uśmiechnął się tym swoim seksownym uśmiechem. Dopadają człowiek w najmniej spodziewanym momencie. zbawczego „nie”. Coś cię dręczy? Masz kłopoty? — Pytasz. Ellie. A zaprosiłem cię. Mnóstwo razy! Niezliczoną ilość — Mam nadzieję. W najgorszym razie będzie miał usprawiedliwienie. że przez pełne dwie minuty wpatrywała się w nią w osłupieniu. mama też bardzo żałowała. Bała się. Od tamtej rozmowy minęły trzy dni. Ale kto myśli trzeźwo. na lunchu. żeby tu kiedyś zajrzeć. — Też myślałam. Becky chciała wiedzieć. Ellie stawała się wyrocznią. jeśli omawia właśnie z własną matką subtelności orgazmu? Ellie była tak wstrząśnięta pytaniami matki. nawet dziewczyna roznosząca pocztę w biurze zagadnęła ją. Wiele razy. z udzielaniem rad jest jak z jedzeniem czekolady . że twoja mama źle się poczuła i nie mogła przyjść. kiedy tak 65 . na jej twarz pojawiały się zdradzieckie plamy.kiedy człowiek raz zacznie. w dodatku bała się. zanim zmusiła się do jakiejkolwiek wypowiedzi. Ellie zaklęła w duchu. gdy oblała ją fala gorąca Skłamała. Byłem w „Nino’s” tylko raz. a ona nadal nie była pewna. Co mnie podkusiło. które miała na końcu języka. a zawsze była marną kłamczuchą. Wszyscy ostatnio zwracali się do niej po radę. Zawsze się denerwowała. matka miała pytania w kwestii seksu i randek. — Tak. na przykład ile razy doprowadził Ellie do orgazmu. jak Rosemary wzięła córkę na spytki „w kwestii seksu”. czy wpadło jej coś do oka. Skąd mogła wiedzieć. Uwielbiam włoskie jedzenie. ale wiesz. Pamiętała tylko. który pamiętała aż za dobrze i który przyprawiał różne części jej ciała także te niewymowne. oczywiście. do której odgrywania zupełnie nie czuła powołania. czy rady. że jąkała się i mrugała rozpaczliwie. że właśnie jem z tobą kolację i dlatego powinnam iść do psychiatry. które rozdaje niczym samorodki złota. jak ma się zachować wobec swego męża Bena. bo coś musi być nie tak z moją głową? Tylko skończone idiotki umawiają się z byłymi chłopakami. więc pomyślałem. Michael odstawił kieliszek i spojrzał na nią uważnie. mają jakąkolwiek wartość? Intuicja fatalnie ją kiedyś zawiodła. o różne niekontrolowane reakcje.mu nie ufała. że możemy zjeść tu kolację. jakich rad udzieliła rodzicielce. Mózg i zdrowy rozsądek Ellie znajdowały się właśnie w stanie ciężkiego odrętwienia. Upiła łyk wina by się uspokoić. że dobrze wybrałem restaurację. — Nie musimy być wrogami. — Prawdę mówiąc. trudno się powstrzymać. że zmieniająca radykalnie swój wizerunek Rosemary zacznie go wypytywać o życie seksualne. gdyby nagle zrobiła się czerwona jak piwonia. nie powiedziała matce o zaproszeniu Michaela. Zadzwonił krótko po tym. Zwykle czerwieniła się. jak to jest z przeziębieniami. czy coś poza tym. aż Rosemary zapytała w końcu. czy przypadkiem ostatnio nie utyła. — Jesteś dzisiaj bardzo zamyślona. wyszedłem bardzo zadowolony. Szkoda. dlaczego niby miałaby zmądrzeć przez ostatnie siedem lat? Niestety. że znowu się zaangażuje.

Niezależnie od tego jak bardzo Michael nadal ją pociągał. ani we Włoszech. — Nie chciałem się wtedy żenić. Zaufanie to nie jest coś. — Och. Widocznie nie przeczytałam podręcznika „Jak rozstawać się kulturalnie”. Michael. jakbym była śmieciem. to. twierdząc. czy wyszłaś za mąż. Kiedy ktoś jest wściekły. czy nie urósł jak Pinokiowi. Nienawidzę cię. co powinienem zrobić z moim życiem. nawet pół-Włoszka. Ellie zesztywniała i omal nie zakrztusiła się kawałkiem sera pleśniowego z sałatki. chyba rozumiesz. Ellie? — A skoro już poruszyliśmy ten temat. dotąd nosiła ten ból w sobie i teraz już nie chciałaby przechodzić przez podobne piekło. Kiedy natomiast kogoś nienawidzisz. bym wytłumaczył. ale nie znalazła zadowalającej odpowiedzi. podjąłeś decyzję.robił.. nie umiałaby ponownie mu zaufać. Dotknęła nosa. Michael? Siedem lat temu. że ciągle ci na mnie zależy. nie da w takiej sytuacji ciała i nie będzie „kulturalna”. — Jak długo jeszcze będziesz się na mnie wściekać? Minęło prawie osiem lat. w końcu kiedyś ochłonie. Dlaczego przyjęłaś moje zaproszenie? Byłem pewien.. jakby za chwilę zamierzał się na nią rzucić. Interesujące. .. Żadna Włoszka. To zasadnicza różnica.. nienawidzę twojego stosunku do mnie. żeby zastanowić się. To nie jest sposób załatwiania spraw. co próbuję ci powiedzieć. Nie sądzisz. ani w Nowym 66 . godna tej nazwy. jak ci się wiedzie. — Rozmawiałam o czymś bardzo ważnym z mamą i nie myślałam zbyt trzeźwo. Ellie. że wpadłeś do Nowego Jorku w interesach. Zastanawiałem się. że cię nie kochałem. przepraszam. czy to oznacza.. że odmówisz. W innej sytuacji i całą pewnością powiedziałabym „nie”. — Rozumiem. Dlaczego pytasz? Dlaczego się zgodziła? Dlaczego ją zaprosił? Sama zadawała sobie to pytanie wiele razy. Zamierzasz przez resztę życia chować do mnie urazę. O co mu chodziło? O co jej chodziło? Po ich rozstaniu cierpiała jak nigdy wcześniej i nigdy potem. Przecież właśnie paskudnie i z premedytacją zełgała. Nie codziennie się zdarza. — A ja często myślałem o tobie w minionych latach. A może tego właśnie byś chciała. co łatwo odbudować po takim dotkliwym zawodzie. Poczęstowałeś mnie zwykłym kłamstwem. a mówiąc dokładniej. dlaczego tak postępuję.Nie wściekam się na ciebie. Potrzebowałem czasu. — Jakie to ma znaczenie. tego co zrobiłeś. — Nie pochlebiaj sobie. że Michael westchnął ciężko. Jednak ty wpadłaś w pasję i nigdy nie dałaś mi szansy. chcąc się upewnić. Zastanawiam się. żeby człowiek był rzucany przez narzeczonego. W głosie Ellie było tyle goryczy. To zamierzchła historia Przez te wszystkie lata jakoś nie myślałam o tobie ale ty znowu musiałeś się pojawić w moim życiu tamtego dnia w siłowni. którego bardziej obchodzi własna kariera niż ukochana osoba. ale to nie znaczy. kiedy z bliżej nieokreślonych powodów zerwałeś zaręczyny i rzuciłeś mnie. że powinniśmy wreszcie się pogodzić i zakopać topór wojenny? Zakopać? Raczej wbić ci go w plecy.

wpakuje się w niezłe kłopoty. Nic z tych planów nie wyszło. Powinieneś wiedzieć. jako rozwiązanie tymczasowe. jaki jest mój stosunek do ciebie. — Nie o to mi chodzi. Masz mnie za pierwszą naiwną? Nie pójdę z tobą do łóżka. ograniczony. Nie po tym. ale teraz mam pewność. jak kiedyś. Ciągle zależy mi na tobie. Żałuję. który podkreślał kolor jego oczu i ładnie kontrastował z ciemnymi włosami. Ellie odłożyła widelec i zmierzyła Michaela lodowatym spojrzeniem. marzyłam o udanym małżeństwie. za co mogę podziękować tobie. 67 . — Wiem. chcesz. Wolę dmuchać na zimne. skoro siedzi tu z nim przy stoliku i czuje. że nic z tego nie będzie. — Twoja uczciwość zwykle sprawia mi ból. Od tego czasu staram się nie planować. — Mogę to zaakceptować. Jesteśmy jak dwie połówki jabłka. żebym nabawiła się niestrawności? A może kpisz sobie ze mnie? Powiedziałam. a potem wybuchła dość rubasznym śmiechem. że wszystko schrzaniłem. A co będzie jutro. co czuję. — Pokręciła głową — Raz się sparzyłam. to się dopiero okaże. chory? A może to ona jest chora. Nie dam się zranić po raz drugi.. — Jakie masz plany na przyszłość? Chcesz do emerytury pracować w ONZ? — W odróżnieniu od ciebie. — Rozsądni ludzie robią plany na przyszłość. — Zaakceptuj to raz na zawsze. chwilę przetrawiała doniosłe wyznanie Michaela. Co też jej przychodzi do głowy? Jeśli natychmiast nie przestanie. jak bardzo żałuję. — Proooszę. drugi raz nie popełnię tego błędu. nawet nie wiesz.Jorku.. niemal zastygła ze zdumienia. A jakie łączą nas stosunki? Wyłącznie służbowe. Oczywiście zdarzało się. Chcę po prostu uczciwie powiedzieć. — Zobaczymy.. Zadatkowałam już suknię ślubną. niestety. ale to nie ten moment. Michael. nie planuję z takim wyprzedzeniem. że ze mną nie ma tak łatwo. I niech tak zostanie. Nie miał grama tłuszczu na ciele i Ellie zastanawiała się. jak obrzydliwie mnie potraktowałeś. Nie zmienię swojego stanowiska. Chcę. Ellie. Z błyskiem w oku dopiła swoje wino i odstawiła kieliszek tak głośno. że było łatwo. — Kiedyś próbowałam robić plany na przyszłość Chciałam mieć dom i dzieci. jeśli do tego zmierzasz.. nie mów mi takich rzeczy. Ellie najpierw szeroko otworzyła oczy. żeby to zrozumieć. Michaelu. Czy ten facet jest aż tak tępy. że kilku gości spojrzało w stronę ich stolika. jak z każdą chwilą traci panowanie nad sytuacją? Michael wyglądał zabójczo w granatowych spodniach i ciemnoniebieskim swetrze. żebyś wiedziała. Zawsze mi zależało i chyba to się nie zmieni. ty i ja Wiele czasu potrzebowałem. Mnie wystarcza życie dniem dzisiejszym. — Do diabła. Michael znowu westchnął. czy nadal wygląda tak dobrze w samych bokserkach. Druhny zamówiły suknie.

ale wtedy wydawało mi się. — Ciągłe powtarzasz „wtedy”. ale to nie znaczy 68 . Czekolada i seks stanowiły wspaniałą mieszankę. Michael uśmiechnął się szeroko i było w tym uśmiechu tyle erotyzmu. Byłeś miły dla mojej matki kiedy zaprosiła cię na kolację. że nie myślisz przede wszystkim o karierze? Ellie robiła wszystko. Odczekała chwilę. że ilekroć miałaś ochotę na czekoladę. — Pamiętam dobrze. Na słowo „pragnę” Ellie przeszedł dreszcz.Czekolada doskonale uśmierzała ból. że w tej chwili praca nie jest dla ciebie najważniejsza. głośno domagała się czekolady. że tak będzie najlepiej dla nas obojga. Ale to nie znaczy. — Nie musisz się odchudzać. ale też dobrymi przyjaciółmi. dopóki znowu cię nie zobaczyłam.powiedział Michael ze smutkiem. — I jestem doskonale uodporniona na twoje słodkie słówka. była skutecznym lekiem na wszelkiego rodzaju frustracje seksualne. Nie kupuję tego. Przynajmniej trener będzie z niej dumny. Nagle stanęła jej przed oczami wyrażająca żywą dezaprobatę twarz Willa. Byliśmy w tym dobrzy. Ellie westchnęła. Jestem na diecie. ale ta mimo wszystko już nieśmiało podkosiła głowę i walczyła ze sceptycyzmem. — Seks to pierwotny zwierzęcy instynkt. Dla mnie wyglądasz doskonale. — Tak mi przykro. bardzo bym chciała. Można się objeść smakołykami. — Chciałabym cię nienawidzić. bo musiała ochłonąć i zastanowić się. że jestem gotowa jeszcze kiedyś ci zaufać. jakby ktoś dotknął piórkiem gołej skóry. Cholera! To racja. — Nadal cię pragnę. że Ellie poczuła przyspieszone bicie serca. że ty też mnie pragniesz. — Zamówmy desery. co właściwie czuje. Ale to nie znaczy. że nie mogę zamówić deseru. a Michael jak nikt potrafiłby zaspokoić to pragnienie. żeby nie pozwolić ożyć nadziei. Michael. — Brzmi to tak. a ty zniszczyłeś również naszą przyjaźń. Mogła powtórzyć „pragnę”. Nie próbuj mnie czarować. jakbyś przez ostatnie siedem lat w ogóle się nie zmienił. że nie chcę mieć prywatnego życia. Michael miał nieszczęśliwą minę. Potrafisz być miły kiedy chcesz. . Byliśmy nie tylko kochankami. Chcesz mi wmówić. I byłam pewna. że tak właśnie jest.— Naprawdę mnie nienawidzisz . gdy ktoś ją czasem dowartościuje. Wiem. natomiast właśnie sobie uświadomiłam. Mam ochotę na coś z czekoladą. Popęd. — Nie przypominam sobie nic takiego. Chciałam ci za to podziękować. panie Deayers. Przeżywa trudne chwile i dobrze jej robi. pokusę nie do odparcia. — Pragnę cię i jestem pewien. miałaś ochotę też na coś innego. Zawsze zależało. Michael odpowiedział po chwili wahania. Kiedy była podniecona. — Zależy mi na sukcesie. a potem poszaleć porządnie w łóżku i spalić niepotrzebne kalorie. Nie wiem tylko. jak to życie miałoby wyglądać i ile czasu byłbym gotów mu poświęcić. że zachowałem się jak ostatni egoista.

Muszę ją przemyśleć. Pierwszego już nie mam. Z całą pewnością nie była szczera wobec siebie. że udzieliła przyjaciółce takie rady. Jesteś najbardziej szczerą kobietą.. a jako powód poda porzucenie. Następnego dnia siedziała na ławce na skwerze i jadła lunch z Becky. kto potrafi je docenić. — Ja też się zmieniłam. — Nie sądzę. W oczach Becky pojawiły się łzy i Ellie zaklęła w duchu. Nie z nim. mogło to oznaczać tylko jedno . Zbyt długo cię nienawidziłam. sama nie potrafiła rozwiązać własnych problemów. — Zawsze uwielbiałem twoją szczerość. Co też ją podkusiło? Powiedzmy sobie szczerze. — Rozmawiałaś z Benem o przeprowadzce? — zagadnęła. Jednak wiedziała. Nie miał czasu na żonę i dzieci. Czyżby? Coś podobnego. wobec własnych pragnień. wniesie pozew o rozwód. I że jeśli się nie przeniosę razem z nim. Nie jestem już taki twardy i stanowczy jak kiedyś. że pragnie Michaela. dlatego też nie powinna doradzać innym.złe wieści z frontu małżeńskiego. bojąc się odpowiedzi. Uśmiechnął się i dotknął jej dłoni.. Wyraźnie zabolały go te słowa.. — To nowa koncepcja. Michael. I zabierze mi 69 . i drugie wolę zachować dla kogoś. W imię czego? Michael nie stanowił żadnej oferty matrymonialnej. Skoro Becky wyciągnęła ją z biura w przerwie na lunch. nie wystawiać się znowu na cierpienie. Poza tym nie była Sharon Stone. Kiedyś zabrałeś mi dziewictwo i serce.Możemy iść do mnie. . że mamy. Nauczyłem się być elastyczny. Nie myślał o małżeństwie..jeszcze. Może się przespać z Michaelem. Później gorzko by tego żałowała. żeby poradzić sobie z nagim instynktem. Ellie. Wolała nie ryzykować. Zmieniłem się. — Możemy nadal być przyjaciółmi? Ellie chwilę zastanawiała się nad odpowiedzią. To nie jest odpowiedni czas ani ty nie jesteś odpowiednim facetem. tak jak tylko można pragnąć faceta. Na pierwszym miejscu stawiał karierę. tak bez żadnych zobowiązań? Czy dopadnie ją przeszłość? Ból? Wrócą wspomnienia? Nie była pewna. — Co powiedział? — Że przeprowadzi się na Long Island ze mną lub beze mnie. Jednak czasami człowiek musi użyć rozumu. którą pamiętasz. Nie jestem już tamtą naiwną studentką.. — Nie masz racji. Sam to przyznał. Ellie. Diabeł kusi. żeby teraz tak łatwo z tego zrezygnować. wściekła. A jej nie interesowało krótkie spięcie.. jaką znam.

liście na drzewach zaczynały zmieniać kolory. Zobaczysz. że Becky weźmie sobie do serca jej opinie i że zaważą one na decyzjach przyjaciółki. — Moja decyzja nie ma nic wspólnego z tym. zastanów się dobrze. Myślę. łatwiej byłoby wam zrozumieć. że jak raz się zdecydujesz nie będzie już odwrotu? Uważasz. pod warunkiem. To śmierć cywilna. od chwili. że nie kierowałaś się tym. że wynajęłam. ale postanowiłam je zatrzymać. Nie chcę mieszkać na przedmieściach.. nic. że wynajęłaś już mieszkanie. Znalazłam już żłobek dla niego. Becky. Jeśli Ben chce mieć ten dom. ale nie zrezygnuję z opieki nad synkiem. Powiedziałam Benowi. Nie chcesz chyba rozwodzić się z Benem. jak fajnie będzie mieszkać na Manhattanie. że mogą mu podżyrować pożyczkę. Becky? Myślałam. tak? Becky wzruszyła ramionami i Ellie poczuła nieprzyjemne pieczenie w żołądku. — Ja jestem człowiekiem miasta. Jestem dorosła i wiem. nie będę musiała rezygnować z pracy. I zobacz. Nie mogę uwierzyć. Nigdy nie przyszło jej do głowy. czego chcę. zaszokowana. niech go kupuje sam. że to będzie ktoś z Manhattanu. — A gdzie ty będziesz mieszkała. kiedy się pobraliśmy. — Zastanawialiście się nad terapią małżeńską? Może gdybyście opowiedzieli o swoich kłopotach komuś trzeciemu. — Cholerny łajdak.. rozmawialiśmy tym. — Masz świadomość. Z mojego faceta zrobił się pan Rogers. żadnych przyzwoitych knajp. — Już nie wiem. zanim zrobisz coś głupiego i nieodwracalnego. Rodzice będą wniebowzięci. — Kiedy macie podpisać umowę? — Pod koniec miesiąca. co robić. co mówiłaś. Nie podpiszę jej. Ben nie robił na mnie wrażenia nieprzejednanego i mściwego. — Mam nadzieję. Ellie pluła sobie teraz w brodę. żeby ta stara jędza wychowywała go po swojemu i zatruła mu umysł. mówiąc krótko. Może rozwód byłby najlepszym wyjściem z sytuacji.Jonaha. tak samo jak ty Ellie. więc jeśli się rozstaniemy. Nie ten Ben. że kiedykolwiek wyrażała swoje zdanie na temat życia na przedmieściach. Ellie? Nie mogę stracić dziecka. Nie chcę się go pozbywać. telewizyjny kaznodzieja 70 . tak jak zrobiła to z Benem. — Ja chętnie. jak się skończyło. — Wiem. — Kłamałam. co mówiłam.. Kiedy pobieraliśmy się z Benem. Żadnego życia towarzyskiego. że matka tak go podkręca.. że słodkie domki na przedmieściach to nie dla nas. O Boże. Nie pójdę do nikogo. którego znam. w czym tkwi problem. Jonah dobrze się tu czuje. Adele usiłuje dyrygować naszym życiem. — Musisz się uspokoić i pomyśleć trzeźwo. czego właściwie chcę. Dni były coraz chłodniejsze. żeby dalej mieszkać w mieście. Co mam robić. mowy nie ma. Jestem zaskoczona. polubisz Long Island. Rozwala je. Becky zaczerwieniła się. że mieszkanie na Long Island to naprawdę taka katorga? Tam je całkiem ładnie. Zależy ci tylko na tym. Zwykle taki nie jest. Teraz będzie chciała nas rozwieść. Naprawdę. Nienawidzę jej! Ellie ujęła wilgotną dłoń przyjaciółki. Ellie. Nie powinnam była wypowiadać się na ten temat. Nie pozwolę. Becky otarła oczy serwetką i pokiwała smętnie głową. kogo wskaże matka Bena. że potrafi być taki bezwzględny.

że dobrze mi się z nią mieszka.opiewający wartości rodzinne. żebyś nie podjęła złej decyzji. żeby mnie uszczęśliwić. było już za późno.Becky westchnęła. jakby ta straciła rozum. Wolałabym mieć swoje mieszkanie tylko dla siebie. Jaka byłaby ze mnie córka? Szczęśliwa. ale nie odpowiada. Becky spojrzała na Ellie tak. odzyskać poczucie prywatności. Czuje się młody. Ellie pomyślała. Przechodzi trudny okres. jak twierdzi. z którą spotyka się w Sieci. Ja próbuję telefonować. one wyrównują rachunki. choćby tylko na złość Tedowi. Nie miała jeszcze żadnego fatyganta. świadomą swojej siły osobą. pamiętaj o tym. wydawała mi się o wiele gorsza. co porzucił. Poza tym Rosemary była osobą stanowczą. Nigdy nie zapominają o zemście. Kochasz przecież Bena. Włoszki nie wpadają we wściekłość. Radosna. Oby twój ojciec nie popełnił podobnego błędu. Po prostu próbuję znaleźć plusy w zaistniałej sytuacji i staram się wspierać Rosemary. — Nie w tym rzecz. Becky nie była ani najtwardszą. jak poznasz ją trochę lepiej. to niech postępuje tak. Nie wykonuj żadnych pochopnych kroków. — Trudno powiedzieć. Jakby zapadł się pod ziemię. -Ja nigdy nie chciałam mieszkać ani z moją matką. — Co twój ojciec na to wszystko? Ellie wzruszyła ramionami. że bezpieczniej będzie nie komentować tego ostatniego stwierdzenia. . Kiedy wreszcie dotarło to do niego. ale Ellie wiedziała. Zanim matka zamieszkała u mnie. Teraz wykorzystuje Jonaha jako koronny argument. Wysłałam mu maila. że chciałby odzyskać to. Choćby ta irytująca potrzeba sprzątania i komentowania każdego drobiazgu. zwykle osiągała cel. jaką zdarzyło się jej spotkać. Rosemary ma swoje wady. — Na pewno nie jest taka straszna. Cholera. — Jeśli Ben kocha mnie tak bardzo. że rozmówi się z ojcem. wrócić do mamy i do dawnego życia. Obżarły się popcornem i batonikami. Jeśli coś sobie postanowiła.. Adela to diablica. 71 . mi do mamy. by to się kiedyś zmieniło. Nie mogę jej zostawić samej sobie. Wątpię. wyjątkowy. Nie dzwoni ani do mnie. miliony dzieci wychowały się w Nowym Jorku i jakoś nie ucierpiały z tego powodu. Ja sama jestem najlepszym dowodem. Jednak ma też wiele zalet.Mojemu ojcu wiele czasu zajęło zrozumienie. że żadna nie sypnie tej drugiej przed Willem. opiły colą i przyrzekły sobie. ani z teściową. Tymczasem on usiłuje zadowolić swoją matkę. Ellie bała się dokładnie tego samego i obiecała sobie. — Pewnie jest pochłonięty bez reszty tą nową kobietą. Rosemary zamierzała umawiać się na randki. niż jest w rzeczywistości. Wniebowzięta. że dobrze ci się mieszka z matką? — Becky skrzywiła się. Poprzedniego wieczoru Ellie i Rosemary wybrały się na ostatni film braci Coenów i mama reagowała najżywiej na sali. ani najbardziej zrównoważoną. że lada dzień kogoś znajdzie. To robota jego matki. ale nie doczekałam się odpowiedzi. — Boję się. — Chcesz powiedzieć. — Może przekonasz się do Adele.

Mama i jej potrzeba czyszczenia wszystkiego wokół źle działają na jego psychikę. a Ellie tylko dwa i pół. — Nie odbierze mi Jonaha. — Dobrze. — Chyba tak. Parsknął tylko. nie pozwól się zdominować. zabrała go na spacer do pobliskiego parku. czy nie oddam cię Rosemary. Barn. zadzierając nogę z taką swadą. litując się nad Barnabą. by znieść i rozwód. Koty są w porządku i nie sprawiają swoim opiekunom takich kłopotów. — Muszę porozmawiać z adwokatem — odezwała się Becky. że nie wiele go to obchodzi. że przeraziła go perspektywa życia z Rosemary. ale jak jeszcze raz się wygłupisz. kto wie. Znak. — Cześć. Barn. uśmiechając się od ucha do ucha. Pies ciągle niestety nie przywykł do obecności Rosemary — witaj w klubie! — Ellie postanowiła więc wynagrodzić mu straty moralne. zwłaszcza po ostatnim spotkaniu. ROZDZIAŁ DZIESIĄTY Jeśli nie chcesz cierpieć. Życie nie jest sprawiedliwe.Na przykład zrzuciła pięć kilogramów. — Wymienię cię na kota. Czuje się ostatnio zaniedbany. 72 . stary! Dopiero je kupiłam. Michael pomachał dłonią i Ellie nie miała już odwrotu. że pies szczeka na zbliżającego się biegacza. Barn w odpowiedzi zaciągnął ją pod najbliższy dąb i okazał wdzięczność. by tak właśnie się stało. — Robię to tylko dla ciebie. Michael przykucnął i podrapał Barnabę za uchem. że jest mu głupio i bardzo przeprasza. Becky nie była dość silna. wyrywając Ellie z zamyślenia. o tej porze w miarę jeszcze pustego. Co za niespodzianka — wysapał. Barn napiął smycz z całych sił i zaczął ujadać jak szalony. sobota. Był cudowny jesienny ranek. jeśli nie chciała go obrazić. Nie odbierze. Nie miała również najmniejszej ochoty z nim rozmawiać. — Powinnam się zabezpieczyć. — Żartowałam — uspokoiła go Ellie i dopiero teraz zobaczyła. i utratę synka. Możesz zostać. i Ellie. a nie dlatego. wybaczam ci. bo cię bardzo kocham. — Zafundowałam Barnabie dłuższy spacer. na wypadek gdyby Ben chciał zrealizować swoje pogróżki. ale było za późno. że omal nie obsikał jej tenisówek. To ty musisz być górą. Barn trącił ją nosem w łydkę. czym natychmiast go sobie zjednał. jakby chciał powiedzieć. Uważaj. choć zapisała się do siłowni kilka tygodni wcześniej niż matka. — Tu opowiedziała historię z lizolem. Ellie westchnęła. Ellie modliła się.

ile sił w krótkich. rodowodowym buldogiem i może pewnego dnia zostanie ojcem równie rasowych buldogów. A ty jak zamierzasz spędzić dzień? — Może zajrzę do siłowni. — Nie lubi suk. wyrwał Ellie smycz z ręki i pognał przed siebie przez trawnik. — Masz zamiar pracować w sobotę? Masakra. wracaj . — Nic. I nie jest kundlem. Tak tylko sobie pomyślałem. że Barnaba jest szczęśliwym psem. że przeprasza za swój wyskok . chodząc niespokojnie w tę i z powrotem. — Po co? — Bo jest najczystszej rasy. Kiedy weszła do mieszkania. Pod tym względem jest niezwykłe podobny do ciebie. — Tata dzwonił? Rosemary pokręciła głową. ale Michael okazał się szybszy. Obecność obowiązkowa. — Bardzo wcześnie wybrałeś się na przebieżkę.— Jak na takiego paskudnego kundla. matka czekała już w przedpokoju. Nie pomogę ci. — Co się stało? Michael pokręcił głową. jesteś wyjątkowo miły. ale on ma wtedy zawsze co innego do roboty. W drodze do domu Ellie analizowała w myślach słowa Michaela. — Umówiłam się na randkę. Nie mogę się wywinąć. przyczynę gwałtownej reakcji buldoga. Ciebie szczególnie. Jak na mało zgrabnego. Próbowałam. Dogonił zbiega w mgnieniu oka. Jest zarejestrowany w Amerykańskim Związku Kynologicznym.. — Prosił. — Barn. — Muszę być dzisiaj w pracy. by ci powiedzieć. — Dotknął jej nosa. że Michael patrzy na nią z głupkowatą miną. zainteresować go. Michael wyszczerzył zęby. przysadzistego psa. wiesz? — Barn nie jest paskudny. położyła smycz na stoliku. Kiedy się wyprostowała. chcę odpocząć. — Czemu nie teraz? Ellie pokręciła głową. Barn szarpnął się.krzyknęła Ellie i zobaczyła na drugim końcu trawnika spanielkę. — Zebranie kierownictwa. więc pomyślałem. Michael uniósł brwi. Oboje pobiegli za Barnem. ale poza tym żadnych planów. — Ellie przykucnęła obok Barna. — Zazdroszczę ci. Ellie uwolniła Barnabę. — Tchórz. Barn był wyjątkowo szybki. Ja bardzo lubię kobiety. — Nie rób mi więcej takich numerów.. Wystraszyłeś mnie okropnie. — Objęła psa za szyję i przytuliła. patrzyła na matkę przez bite pięć 73 . — Pójdę z tobą. Zanim zdążyła odpowiedzieć. ale Ellie zignorowała zaloty. że przed wyjściem trochę pobiegam. — Muszę iść. — Wyjaśnijmy coś sobie. zobaczyła.powiedział. grubych łapach. podając smycz Ellie. nawet nie proś.

ostentacyjnie wzruszyła ramionami. idź. Boże. przyjacielem Bei. kochanie? Zbladłaś i kiepsko wyglądasz. Wszystko prawda. jesteś mężatką. dobrze. robiło się niebezpiecznie. teraz znowu otwieranie się na świat. po czym wypaliła: — Jak to. Rzeczywistość eksplodowała kolejnymi wybuchami. Becky odchodziła od męża. Jestem dobrym człowiekiem. Po trzydziestu pięciu latach małżeństwa chyba powinniście podjąć próbę uratowania waszego związku. tysiąc razy podczas stosowania diety. Jeśli postanowiłaś iść na randkę. co ja ci zrobiłam. — Z kim się umówiłaś? Jak go poznałaś? — Umówiłam się z Robertem Evansem. — I rozwieść się. że tak okrutnie mnie doświadczasz? No. — Jak on wgląda? — Pewnie jakiś pomarszczony.Dlaczego mnie nie wolno? Bea mówi. Proszę. Najpierw rude włosy. Michael wychylał się zza każdego rogu. stary grubas. która miała ciężkie dzieciństwo. Może powinnaś usiąść. że wykażesz więcej zrozumienia. Jem brokuły. dlaczego teraz mam odmawiać sobie prawa dc własnego życia? Nie jestem jeszcze staruszką. — Myślałam. A teraz mama postanowiła zostać Pamelą Anderson Manhattanu. Ellie z ciężkim westchnieniem wróciła na ziemię. podretuszowałam odrobinę roczne zeznanie podatkowe. że muszę odnaleźć w sobie kobiecość. Mężatki nie umawiają się na randki. Ja ci nie mogę mówić. wtedy. nigdy więcej nie kłap dziobem! Nic już nie mów! Litości! Czekolady! Organizm Ellie gwałtownie domagał się czekolady. Wewnętrzna kobiecość? Po co te brednie? Dlaczego nie nazwać rzeczy po imieniu? Na twarzy Rosemary odmalowała się uraza. wybierasz się na randkę? Nie znasz żywej duszy w Nowym Jorku. co masz robić. zlituj się! — Dobrze się czujesz. Jest wdowcem i czuje się bardzo samotny. Lubię zwierzęta. która domaga się uwagi i uznania.. ubrana w efektowny nowy sweter z kaszmiru w kolorze żurawiny. mogłabym się zastanowić. a poza tym. potem obcisłe spodnie. że w czerwonym mi nie do twarzy. Niepotrzebnie nabluzgałam temu sprzedawcy transwestycie u Bloomingdale’a. Okay. Sama mi to mówiłaś. Rosemary. A tymczasem odpłacę mu pięknym za nadobne. ale nie mogła usiąść. nawet gdyby chciała. To nie ja byłam niewierna. Uważa. Czując. Oszukałam raz czy dwa — dobrze. który próbował mi wmówić. — To twoje życie..sekund w milczeniu. że powinnam zacząć żyć. Ellie. Szkoda tylko. jak ci zapewne wiadomo. — To Ted narozrabiał i on powinien zrobić pierwszy krok. ewentualnie. Czy matka nie kładła jej kiedyś do głowy bardzo podobnie brzmiących zasad? — Twój ojciec randkuje — zauważyła Rosemary dotknięta do żywego. że nie próbowałaś nawet porozmawiać z ojcem. Codziennie biorę prysznic. mamo. Boże. tak? . nie z mojej winy. Tata wymieniał maile z panienką. otworzyć się na świat. — W każdym razie szanujące się mężatki. że wkracza na zaminowany teren. bo Barnaba rozwalił się na najbliższym fotelu. Ale dlaczego spotyka mnie taka surowa kara? Nie zasłużyłam na to. . pomyślała Ellie i siłą 74 . o ile się nie mylę. Ellie postanowiła zmienić kierunek rozmowy. pamiętasz? Ellie.Bea miała najwyraźniej zgubny wpływ na Rosemary. Ja i ojciec żyjemy w separacji. nie ja zadawałam się z panienkami.

że nie sposób było nie cieszyć się razem z nią. Nie. I to mówi kobieta. 75 . Ellie uniosła brwi. to ja. przestań dramatyzować. — Przynajmniej ma gest. No dobrze. tymczasem mama bawi się świetnie. Zostaliśmy sami na posterunku. Muszę się przygotować. o wszystko go wypytam. może mieć implanty. Umawiasz się z całkiem obcym facetem. którego nigdy nie widziałaś na oczy? Przecież to może być ktoś taki jak Ted Bundy albo Jeffrey Dahmer. To randka w ciemno. kiedy Ted w końcu się odezwał. Bez tego nam podły nastrój. — Kiedy masz tę randkę? — Dzisiaj. Barn. I nie zamierzam iść z nim do lóżka na pierwszej randce. Nie martw się. że to dobry chrześcijanin. — Matka była tak podniecona. nie pali. Barn.. — Świntuch jesteś. który jest zupełnie znośny i nawet nie zaczął łysieć. Rosemary zrobiła dość dziwną minę. Ellie. że matka poszła a randkę. — Cześć. — Ile lat ma ten twój nudziarz? — zagadnęła subtelnie. przy której Greta Garbo wydaje się nędzną imitacją wampa. ani kulawy. puścił bąka. to był jad. Nie pije. Buldog zastrzygł uszami na wspomnienie jedzenia i chyba się uśmiechnął. tato. Jeszcze nie wyłysiał. przynajmniej zamówimy sobie pizzę. Oczywiście. Ani garbaty..woli powstrzymała grymas obrzydzenia. — Pięćdziesiąt trzy. Nie widziałam go jeszcze. Idziemy na kolację do „Orso”. a ona nie. Robert przyjdzie po mnie o siódmej. — Bea zaręcza. — Co takiego? Nie wierzę własnym uszom. pochłania drogie dania w drogiej knajpie. nie kpina. Ellie przysunęła sobie telefon i wystukała numer ojca. Ponieważ nieszczęścia lubią chodzić parami. A my siedzimy w domu i skoro nie czekają nas żadne uciechy.powiedziała Ellie z przekąsem. Po sześciu sygnałach miała już odłożyć słuchawkę. seryjni mordercy. — To tylko dwa lata różnicy. Wyprawiwszy matkę i Roberta Evansa na randkę. Ellie doszła do dwóch wniosków. Gdzie ty się podziewasz? Nigdy nie mogę cię zastać. w towarzystwie faceta. — Nie mam pojęcia. Po drugie to nie fair. Jako maitre d’hotel. A mogłam. Nie smrodź. — Życie jest paskudne. ale przynajmniej nie przewracałam oczami i nie wydawałam żadnych wstrętnych i obraźliwych dźwięków. — Ulżyło mi . Robiło się coraz ciekawiej. Na twarzy Rosemary pojawiły się wypieki. — Jest młodszy od ciebie. Za chwilę zaczniesz uwodzić dzieci. Ellie opadła szczęka. po czym przyznała: — On tam pracuje. Po pierwsze Robert wydawał się bardzo miły i całkiem nieźle się prezentował. mamo.

— Tak? Dobrze słyszeć. W słuchawce zapadła cisza. ale w sytuacjach krytycznych przesada jest dopuszczalna oraz usprawiedliwiona. Mama zaczęła nosić buty na szpilkach. — Bardzo się zmieniła. — Może powinienem porozmawiać z Rosemary i pogratulować jej uporu i wytrwałości. że Ellie w końcu musiała zapytać: — Tato.— Jestem trochę zajęty. mama poszła na spotkanie. — Twoja matka chodzi na siłownię? — W głosie Teda zabrzmiało niedowierzanie. mądrą starszą panią. — Mama też się odchudza. która mieszka w moim domu. — Nie. udzielam się społecznie. dla jego własnego dobra. Już jej nie dokuczają.Trochę przesadzam. — A ja kupiłem sobie buty Florsheima. malej 76 . jestem. — Nie tęsknił raczej za żoną i Ellie postanowiła uderzyć w czuły punkt. — Twoja matka zawsze jest w domu o tej porze. ma już znajomych. Ufarbowała włosy i kupiła mnóstwo nowych. Czy to nie wspaniałe? — I co tam jeszcze słychać u Rosemary? — zagadnął rodzic tonem. to najlepsza firma. a potem ojciec powiedział: — Twoja matka zawsze była bardzo atrakcyjna. Zawsze ją kochałem. Z mężczyzną. w końcu jednak doszła do wniosku. — Wiem. Zapadła tak głucha cisza. A ona chce żyć dalej. Nasza ostatnia rozmowa nie zakończyła się zbyt sympatycznie. — Ja nie mogłem namówić jej nawet na spacer. Nie opuszcza „Koła fortuny” i „Miliarderów”. nie bardzo wiedząc. żeby zrzucić kilogramy. pomyślała. a teraz zaczęła ćwiczyć? Ciekawe. Wygląda wspaniale.. nawet wieczorami. — No więc. — Mama na pewno się ucieszy. ale nie ma jej teraz w domu i wróci chyba bardzo późno. seksownych i modnych ciuchów.. — Tak jest. że już jej nie kochasz i nie dbasz o nią. — Wiem. jesteś tam? — Tak. — A dzisiaj gdzie się podziewa? Znów poszła na zakupy? Ellie wahała się przez chwilę. Wnuczek Bei jest jej trenerem na siłowni. wyobrażasz sobie? — Zawsze skarżyła się na odciski. . który sprawił. — Ze swoimi nowymi przyjaciółkami? — Nie. Chyba przestała się bać seryjnych morderców. poza tym grywam wieczorami w kanastę ze znajomymi staruszkami i pływam codziennie. Zaprzyjaźniła się z bardzo miłą. tato. że Ellie uśmiechnęła się do siebie. czy ma powiedzieć ojcu prawdę. ale teraz jest niesamowita. Zadzwoń jutro. I to z niesamowitym skutkiem. tato. że tak. Potrzebowałem tylko odmiany. Zaangażowałem się w kilka akcji sąsiedzkich. Po co umówiła się z mężczyzną? Bo uważa. — Fajnie. Ależ ja kocham Rosemary. Coraz częściej wychodzi.

iskierki, która pobudziłaby mnie do życia. — Wygląda na to, że mama też potrzebuje małej iskierki. Szkoda, że nie możecie rozpalić tego ognia razem, tylko musicie szukać pomocy u innych ludzi. — Jesteśmy od dawna małżeństwem. — I właśnie dlatego powinniście teraz nad tym małżeństwem popracować. Każdy związek to ciężka harówka i zaangażowanie. — Znowu oglądałaś porady doktora Phila w telewizji? Ellie uśmiechnęła się. — Czasami mi się zdarza, ale zwykle o tej porze jestem w pracy. — Pomyślę o tym, co powiedziałaś, ale nic nie obiecuję, Nie wiem, jak chciałbym przeżyć resztę życia. Nie robię się coraz młodszy. Nie chcę przegapić i zmarnować szans, które jeszcze się pojawiają. — Decyzja należy do ciebie, tato. Ja mogę powiedzieć ci tylko jedno. Nie zwlekaj zbyt długo, bo stracisz mamę. Ona oczekuje, że to ty zrobisz pierwszy krok. — Rozumiem. — Kocham cię, tato. Odzywaj się, dobrze? Martwię się o ciebie. — Ja też cię kocham, Ellie. Będę się odzywał czuję się samotny. Dlatego angażuję się w różne sąsiedzkie akcje. Najgorsze są wieczory. — Więc nie widujesz...? — Nie mogła wymówić lego imienia, ale ojciec i tak wiedział, o kogo jej chodzi. — Michelle? Nie. Ona mieszka w Kalifornii. Twoja matka wyobraziła sobie, że znajomość z sieci musi przerodzić się w prawdziwy romans, ale to nie jest takie oczywiste. Ellie przełknęła z wysiłkiem ślinę. — A przerodzi się? — Nie jestem pewien. —Ellie niemal widziała, jak jej ojciec wzrusza ramionami. — Zaprosiła mnie do Los Angeles, ale ja waham się, czy powinienem tam jechać z wizytą. Dzięki niech będą Bogu! — Słuchaj swojego serca, tato. Wiem, że ono dobrze ci podpowie. — Dobranoc, Ellie. Ellie odłożyła słuchawkę i poczuła, jak do oczu napływają jej łzy. Dlaczego jej rodzice muszą być tak pioruńsko uparci? Nie mogła uwierzyć, że aż tak się między nimi popsuło. Co tylko utwierdzało ją w przekonaniu, że wszystkie związki są skazane na porażkę. Jeśli jej rodzice, udane małżeństwo z trzydziestopięcioletnim stażem, nie potrafili sobie poradzić, to jakie szanse miała ona? Żadne, czyli zerowe. Kiedy człowiek osiąga samo dno, może być już tylko lepiej, bo niżej nie spadniesz. Niestety tak głęboka myśl zupełnie jej nie pokrzepiła. Po rozmowie z ojcem Ellie pochłonęła ogromną porcję lodów waniliowych z kremem czekoladowym, orzechami i bitą śmietaną, dużą pizzę z pieczarkami i salami oraz dwulitrową colę, zwykłą żadną light. Leżała potem na kanapie i nie wiedziała, co ma ze sobą począć. Dlaczego się opycha, licząc, że poprawi sobie samopoczucie? Tyle razy miała okazję
77

przekonać się na własnej skórze, że ta terapia nie skutkuje. Obżera się jak świnia, w dodatku próbuje dorobić do tego jakąś filozofię. Doprawdy żałosne. Zerknęła na zegar na kominku, stwierdziła, że jest kwadrans po ósmej i w tej samej chwili rozległo się pukanie do drzwi. O tej porze? Kto to może być? — To mama poinformowała pochrapującego słodko Barnabę. Widocznie randka skończyła się katastrofą. Z jednej strony chciała, żeby tak właśnie było żeby mama dała sobie spokój z „otwarciem się na świat”, z drugiej życzyła serdecznie Rosemary, jak kobieta kobiecie, odrobiny zasłużonej przyjemności. Otworzyła drzwi bez patrzenia w wizjer. — Mamo, co się... — zaczęła i zaniemówiła, otwierając szeroko oczy. — Michael? — Przepraszam, że wcześniej nie zadzwoniłem ale mówiłaś rano, że nie masz żadnych planów, to pomyślałem, że zajrzę, może namówię cię na pizzę, ale widzę, że właśnie się kładziesz spać. Cóż, nie będę przeszkadzał. Ellie nagle zdała sobie sprawę, że ma na sobie swoją starą, paskudną, flanelową piżamę w czerwono-niebieską kratkę i trochę się zawstydziła. — Zjadłam już pizzę — zeznała uczciwie, lody i inne pomijając. — I nie jestem ubrana. Michael wyszczerzył głupio zęby. — Widziałem cię jeszcze bardziej rozebraną. Skrzywiła się i cofnęła od drzwi, dając przejście gościowi. Nieważne, że wygląda paskudnie. Nie zamierzała romansować z Michaelem. A jednak miało to znaczenie. — Ubiorę się i zaraz wrócę. — Nie musisz, naprawdę dobrze wyglądasz. Wzruszyła ramionami, mając nadzieję, że zapięła porządnie wszystkie guziki. — Wchodź. Barnaba rozwalił się na kanapie, ale możesz usiąść w fotelu. Michael podszedł do kanapy i podrapał Barnabę za uchem, — Zastanawiam się nad kotem, ale nie wiem. Wolałbym psa, tylko że to oczywiście oznacza więcej obowiązków... — Spraw sobie kota albo psa. Powinieneś. Zwierzęta są kochane. Wierne.- W przeciwieństwie do facetów, miała ochotę dodać. Barnaba z przejęciem i oddaniem polizał dłoń Michaela. — Zwykle nie jest taki wylewny wobec mężczyzn. - Podły, sprzedajny zdrajca! — Chyba mnie polubił. — No nie! Barnaba posunął się i zrobił miejsce gościowi. Swojej pani nigdy nie wyświadczył podobnej łaski. — Barnaba to pies. Ograniczony umysłowo. Napijesz się piwa? A może czegoś ciepłego? Michael pokręcił głową. — Dzięki. Miałem nadzieję, że zastanę twoją mamę. Chciałem wziąć od niej przepis na

78

lasagne. — Ciągle próbujesz gotować? Odważny jesteś. I niebezpieczny dla świata. Cud prawdziwy. że nie Puścił jeszcze z dymem swojego mieszkania oraz kilku sąsiednich. — Uczę się. Mam dość stołowania się w restauracjach. Lubię domowe jedzenie. Albo nauczę się gotować, albo skończy się to poważnymi zaburzeniami gastrycznymi. Ellie zadrgały usta. Michael zawsze potrafił ją rozśmieszyć. — Mama na pewno chętnie sprzeda ci swoje przepisy, ale teraz nie ma jej w domu. Poszła na randkę. Michael uniósł brwi. — Mama? Na randkę? Ellie skinęła głową. - Miły facet. Ale ja nie chcę, żeby spotykała się z kimkolwiek, dopóki ona i tata nie rozwiążą swoich problemów. Rozmawiałam dzisiaj z ojcem. Wcale nie jest zadowolony, że mama wyjechała. — Widać wszystko sobie przemyślał. — Pewnie tak. — Ellie westchnęła. — Chyba faceci już tak mają. Muszą popełnić masę błędów, zanim zmądrzeją. Michael nie dosłyszał uwagi. — Co myślisz o mnie jako o szefie? Nadaję się? Mów szczerze. Ellie rozważyła pytanie w myślach, zastanowiła się, na ile musi być taktowna. Uznała, że w ogóle nie musi i odparła: — Myślę, że przesadzasz z „nadzorem bezpośrednim”. Ciągle wisisz mi nad głową, sprawdzasz wszystko, co robię. To obraźliwe i świadczy o małym zaufaniu do pracownika. Jeśli tak samo zachowujesz się wobec innych, nie zaskarbisz sobie sympatii. — Tobie to się nie podoba? — Jestem naprawdę dobra w tym, co robię. Nie chcę, żeby ktoś czekał, aż coś schrzanię, a już bardzo nie chcę, żebyś to był właśnie ty. — Denerwuje cię to? — Jasne, nie ma w tym nic dziwnego. Pytałam Becky, ale powiedziała, że jej nie zaglądasz bezustannie przez ramię, w takim razie... — Raptem w głowie Ellie zapaliło się światełko, a może raczej zapalił je szeroki uśmiech Michaela. — Ty mnie molestujesz, tak? Nie czepiasz się mojej pracy, tylko mnie. Michael uniósł dłonie, jakby bronił się przed podłym oszczerstwem. — Ja? Skąd to posądzenie? Ellie skrzywiła się. — Jasne, nie przyznasz się. Nie wiem, co tobą kieruje, ja natomiast jasno przedstawiłam swoje stanowisko w czasie naszej kolacji. — Chcę, żebyśmy byli przyjaciółmi. Powiedziałem ci to już. Czy to tak trudno zrozumieć? — Trudno. Nie ufam ci za grosz. Czy to tak rudno zrozumieć? — W porządku. Nie zasłużyłem na twoje zaufanie. Ale będę się starał. Zrobię wszystko,
79

Komórki tłuszczowe mnożą się w zastraszającym tempie. — Przyciągnął ją do siebie i pocałował. jeśli nie będziesz 80 . Musiała. ona też wstała. Następnego dnia po katastrofie. Michael cofnął się. Ellie. a ja muszę jutro wstać dość wcześnie — oznajmiła rzeczowo. W pewnym momencie trzeba pójść na całość. — Bez żadnych seksualnych podtekstów? — Tego nie powiedziałem. — Niech szlag trafi ciekawość. — Nigdy nie schudniesz. — Nie powiedziałam. Bardzo dobrze. Nadal cię pragnę. Niemniej musiała znaleźć sobie partnera. zaklęła: — Niech cię szlag trafi. Ile razy można cierpieć przez tego samego faceta? W siłowni Will przywitał ją z ponurym obliczem. chciałbym ci coś podarować. czy nie zadzwonić do Charlesa Philipa. A Ellie od jakiegoś czasu musiała obyć się bez orgazmów. ROZDZIAŁ JEDENASTY Odwiedzanie swojego byłego jest jak petting w ubraniu. że nawet desperacja ma swoje granice. że zostaniemy przyjaciółmi. — Dobranoc. Ellie oddała pocałunek. Chce się z tobą kochać. rozpaczy oraz uczuciowych zawirowań. jedno takie doświadczenie powinno jej w zupełności wystarczyć. — Przy drzwiach odwrócił się jeszcze. — Skoro mamy zostać przyjaciółmi. Pijesz wystarczające ilości wody? — zapytał. ale ona nadal mu nie ufała i nie chciała znowu ryzykować bólu. Michael! — Westchnęła i przesunęła dłonią po wargach. Raz już zostawił ją w ślepym zaułku. I niech mnie szlag trafi. że traciła rezon. — Odwrócił się i wyszedł. że zastanawiała się nawet. Topniała jak wosk w jego silnych ramionach. — Jesteś dziwnie wysuszona. kręcąc głową i krzywią się z niesmakiem. Kiedy Ellie wreszcie oprzytomniała. Michael podniósł się. — Co takiego — To. ale w końcu doszła do wniosku. Bo Michael był chodzącym orgazmem. że ciągle cię pragnę. — Późno już. Ellie doszła do wniosku. żeby zabezpieczyć się przed Michaelem. —To na przypieczętowanie naszej przyjaźni. mądrzejszy.żeby odbudować naszą przyjaźń. — Mrugnął. — W takim razie do zobaczenia jutro. Przemowy Michaela wytrącały ją i z równowagi. Było nam ze sobą naprawdę dobrze. Była tak zdesperowana. jakby mial rentgen w oczach i potrafił dokładnie odtworzyć jej wczorajszy atak obżarstwa. Zapomniała o wszystkich oporach. sprawiały. Być może rzeczywiście był teraz dojrzalszy. urazach i zastrzeżeniach. partacza w kwestii pocałunków. że musi na serio rozejrzeć się za facetem. czyli pocałunku z Michaelem.

dlaczego się objadasz. Nikogo godnego uwagi na horyzoncie. — Opychałam się. — Nie potrafię pić samej wody. którego tak się obawiała. Zobaczymy. a ja się obżerałem. Ellie uśmiechnęła się niepewnie i zapytała wątłym głosem: — Bieżnia? — Tak jest. a potem podprowadził do ławki. wreszcie padło Ellie nie miała ochoty odpowiadać. pomyślała ponuro — Miałam dużo pracy — skłamała w miarę gładko Ellie zamknęła oczy. To chyba wystarczający kompromis? — Wchodź szybko na wagę. dobrze o tym wiesz. Babcia bardzo mi pomogła odbudować poczucie własnej wartości. ani sekundy krócej. Mamie też pomogła. Przybyło ci półtora kilograma. Will przesunął ciężarki. Twoja matka jest znacznie bardziej zdyscyplinowana. — Powiedz mi. Dwa razy opuściła zajęcia. ale ważyłem kiedyś sto pięćdziesiąt kilogramów. że zabijam się dla kobiety. — Pofolgowałam? Tak to nazywasz? Musiałaś obżerać się do nieprzytomności. — Jak ci się udało dojść do siebie? — Któregoś dnia obudziłem się i pomyślałem. tylko je pogłębia. Nie rozwiązuje problemów. To trwało cale lata. — Żyję ostatnio w ogromnym stresie i chyba trochę pofolgowałam sobie z jedzeniem. raz jeszcze coś tam pomajstrował i zasępił się jeszcze bardziej. że się zaczerwieniła. zmarszczył czoło. Jest tylko jeden sposób. spróbuję jakoś ci pomóc. Spojrzał na nią oskarżycielsko. Miała jeszcze na tyle przyzwoitości. Siebie zresztą też.. Rosemary ćwiczy z prawdziwym poświęceniem. — Mam takiego pecha do facetów. obiecała sobie solennie. Czterdzieści minut. jakie efekty przyniósł ostatni tydzień. — Nie rozumiem. — Twoja babcia jest w tym świetna. jakby świat miał skończyć się następnego dnia. Nie uwierzysz pewnie. która ma mnie gdzieś. Will próbował jej pomóc. Ellie opowiedziała o awansach Michaela i dodała. Ale jest jeszcze jeden powód. to obrzydliwe Muszę coś jeść. najchętniej ze wstydu zapadłaby się pod ziemię. — Ba. Następnym razem będę popijać pizzę wodą. że powinnam chyba wstąpić do zakonu. jakby była małym i niegrzecznym dzieckiem. a nie colą. pracował ciężko nad jej formą.przestrzegała moich wskazówek. zdjęła tenisówki i weszła na wagę. To przez nią tyle jem. ja. Objadanie się to kiepska metoda zwalczania stresu. Will wziął ją za rękę. Powinnaś brać z niej przykład. Ale postaram się poprawić. — Niemożliwe! — To prawda. jeśli chce przetrwać. Co jadłaś? Pytanie. — Opowiedz mi wszystko. — Wiem. a przy okazji również zlikwidować stres.. a ona tak bardzo go rozczarowała. Matka mnie nie akceptowała. żeby to naprawić. 81 . że musi szybko znaleźć faceta.

Nawet mama kogoś znalazła. — Nie zrozum mnie źle. że może potem żałować swoich eksperymentów. my. — Ellie westchnęła. jeśli wszystko zakończy się rozwodem. — Kilku biseksualnych. albo zostanę lesbijką. — Tak. ale boję się. Nie lubię tego. przepraszam za mało subtelną grę słów. to wina leży po stronie twojego ojca. — Rosemary nic ci nie mówiła? Jest bardzo podekscytowana. Podstępna. — Pewnie tak. 82 . by ktoś nas zapraszał na takie imprezy. Z tego co mówisz. Znasz jakiegoś miłego heteroseksualnego pana. bo w układach damsko-męskich kiepsko sobie radzę. — Słyszałem. — Albo pójdę do klasztoru. mężczyźni. jak ja — zachichotał Will i dotknął jej nosa. Rzadko się zdarza. gdyby zaprosiła swojego nowego przyjaciela. ale ich bym ci nie polecał. raczej nikogo nie poznam. Cieszę się. Nie jest łatwo zaczynać wszystko od nowa. To w końcu nic wielkiego. Babcia jest bardzo dumna z twojej matki. Jeśli w ogóle raczy coś powiedzieć kochanej córce. Wspaniale. ale siedząc w domu. Zapowiada się miły wieczór. Rosemary panuje nad sytuacją. — Tam przychodzi facetów na pęczki. Po co miałaby mi zawracać głowę takimi głupstwami? — Może chce mi urządzić parapetówkę i to mi być niespodzianka? — bąknęła. Będą też babcia i Burt. po prostu panoszy się w moim mieszkaniu. — Słaba pociecha. Twoja mama jest świetna. tata nigdy już nie wróci. że mama odżyła. — To ja wydaję w sobotę proszoną kolację? Will skinął głową. Ellie uśmiechnęła się blado. żeby była szczęśliwa. Zaprosiła mnie i Ramona na kolację w najbliższą sobotę. Ellie szeroko otworzyła oczy. — Żeby tylko się na nie nie nadziała. po czym pokręcił głową. Zręczna i bezwzględna manipulatorka. że Rosemary chwyciła byka za rogi. Chcę. Nie zdziwiłbym się. że niepotrzebnie się martwisz. tylko nie mają jeszcze odwagi przyznać się do tego. — Myślę. — Prawda? Apodyktyczna.— Zaglądaj do barów dla gejów. próbując zachować twarz. Ramon już nie może się doczekać. Will uśmiechnął się. mówi. cierpimy na przerost ego. rozległo się pukanie do drzwi. Zamierza kupić sobie nowe ciuchy na tę okazję. Ledwie zmęczona Ellie wróciła do domu. — Chyba zacznę chodzić po klubach. kiedy matka poinformuje ją o swoich planach. z którym mogłabym się umówić? Will zastanawiał się przez chwilę. Według mnie to zdeklarowani geje. Ellie była ciekawa. Jeśli tak się stanie.

bo zaraz eksploduję. że 83 . jak nazwałam jego mamusię. Przepraszam. — Moje mieszkanie zostało wynajęte. —Nie mam gdzie mieszkać — zeznała Becky. — Och. — Co się stało? — niemal krzyknęła wystraszona Ellie. że załamana Becky mówi o swoich kłopotach małżeńskich. Przed pierwszym muszę się wyprowadzić. — Zawsze możesz przenieść się na Long Island i zamieszkać z Benem. nie szkodzi. że to nie Michael. co chcę powiedzieć. że nachodzę cię bez zapowiedzi. co się stało. — Nie chcę herbaty. — Nie chodzi o Bena. — Co zrobisz? Rozglądałaś się za nowym mieszkaniem? — Ellie miała szczęście. — Siadaj. Atakuje. Muszę z kimś pogadać. Ziemia usuwa mi się spod nóg. stało się coś strasznego. Otworzyła drzwi. W końcu jesteśmy przyjaciółkami. Ellie próbowała ją pocieszyć: Na pewno pogodzisz się z Benem. toteż zdenerwowanie Becky musiało nieć inne źródło. Zwykle staram się tego nie robić. W każdym razie nie sprawiał wrażenia dziecka powalonego nagłą chorobą. Dziwne. ale Adele zawsze jest z nami duchem. Ellie szeroko otworzyła usta. kiedy najmniej się tego spodziewasz. Sądząc. Ellie wstrzymała oddech. Chyba nie gniewasz się. ale to nagła sprawa. ale wizyta skończyła się okropną awanturą. — Wracam właśnie z siłowni — przyznała Ellie i zaczerwieniła się. — Jesteśmy skłóceni. Mów. zerknęła przez wizjer i zobaczyła stojącą w korytarzu Becky. jeśli rozumiesz. Wiesz.. że się nie gniewam. Jak jakiś cholerny wampir. — Co to za zapach? Barnaba spał w sypialni. więc to nie on był sprawcą fetoru. a poza tobą nie mam nikogo bliskiego. — Pewnie.. a zapłakana Becky wtoczyła do mieszkania wózek spacerowy. co robić.Mając nadzieję. Myślałaś o tym? Becky energicznie pokręciła głową. przyjaciółka nie wspominała ani słowem. Becky pociągnęła nosem. że je zatrzymasz dla siebie i małego. — Tak myślałam. o co chodzi? Przejdź od razu do sedna. — Słucham? Mówiłaś przecież.. Zaparzę herbatę. — Nie wiem. chociaż należałoby to raczej uznać za powitanie. Pogubiłam się kompletnie. ale dzięki. że wybiera się do niej z wizytą.Nie zdążyłam wejść pod prysznic. Wynajął je. — Coś z Jonahem? Zachorował? Mały uśmiechał się radośnie i robił pa-pa. — Była tam? — Fizycznie nie. a ja jego od nieczułych łajdaków. Nie powiem ci. Wyjaśnisz mi. — To już mówiłaś. ale Ben za moimi plecami załatwił wszystko z administratorem. Wyzwał mnie od samolubnych suk. z trudem powstrzymując zniecierpliwienie. Poszliśmy do terapeuty.

zwykle trzeba czytać nekrologi i chwytać okazję. — Znam kogoś. że i Becky uda się ta sztuka. To dyskryminacja.. którą mały ciągle mial na nodze. Może zgodziłby się pomóc Becky. przestań natychmiast.znalazła mieszkanie bez większego wysiłku. No. ale nie miała wyboru. Moja matka jest wpatrzona w Bena jak w obrazek. 84 . Ty się nie przejmujesz. Ledwo powiesz. na co nie miała specjalnej ochoty. klasnął w rączki i próbował chwycić Ellie za włosy. udał. ma się rozumieć. prawda? Jonah zaśmiał się. ale to oznaczało. co nie oznaczało. — Daj mi dzień. którego nie da się rozwiązać. — Do końca miesiąca zostały raptem dwa tygodnie. Nie rozumiem tego. Co ludzie by sobie pomyśleli? — Mnóstwo ludzi wynajmuje wspólnie mieszkania. Teraz mieszkam z mamą śpi w moim gabinecie. — Barn. ale nie znalazłam nic w przyzwoitej okolicy. Udało mu się. — Mogłabym tymczasem przytulić się u ciebie Ellie? Dopóki nie znajdę innego lokum? Ellie spodziewała się tego pytania. że Ellie musiałaby przyznać się do łączącej ich kiedyś znajomości. Obarczy mnie całą winą za zaistniałą sytuację. — Za późno na takie deklaracje. Psy nie drą się tak często i głośno jak dzieci. Poczuła piekący ból i przemknęło jej przez głowę. Becky rozpłakała się znowu. Ellie. Ze zwierzętami jest chyba mniej kłopotów. szczególnie małe dzieci. ale nie wiem. — Nigdy ni powinnam mieć dzieci. — Była tego pewna. toteż wymagała odważnych działań. zastanowię się nad jakimś rozwiązaniem. Znaleźć w Nowym Jorku ładne mieszkanie w umiarkowanej cenie nie jest łatwo. że masz dziecko. — Nic z tego. Małe dzieci potrzebują dużo snu. — Wolę mieszkać pod mostem. — Chyba nie mogłabym mieszkać z obcym mężczyzną. Ellie nachyliła się nad wózkiem i pogłaskała Jonaha po główce. nie będę go pytała. że moje małżeństwo się rozpadło. — Barn. Michael miał dwie sypialnie. Poza tym nie wiem. Może mamę albo ojca? — Wykluczone! — Becky pokręciła gwałtownie głową. że nie słyszy.. Nie chciał sprawić zawodu przyjaciółce. jak zareagowałby Barnaba. i to szybko. a i Jonah powinien mieć swój pokój. Becky zwiesiła smętnie ramiona. ale Ellie doszła do wniosku. Co w tym złego? Ale jeśli masz opory. — Facet? — przeraziła się Becky. gdzie godziliby się na dzieci. Masz wspaniałego syna i musisz znaleźć jakieś wyjście z sytuacji. Becky. niż przyznać. — Mój maleńki. Jonah ma alergię na psią sierść. — Rozglądałam się. Nie ma problemu. Z drugiej strony sytuacja była krytyczna. kto ma wolny pokój. Nie miałabyś się gdzie podziać. Krzycząca niesprawiedliwość. chociaż nic ich nie łączy. Nie jest przyzwyczajony do dzieci. że nie byłaby chyba dobrą matką. która wpatrywała się w nią z nadzieją. Musisz poprosić kogoś o pomoc. prawie pewna. Całkiem zapomniałam o twojej mamie i o psie. dwa. Barnaba obrabiał właśnie tenisówkę Jonaha. czy będzie chciał. że nie pora o tym wspominać zdenerwowanej Becky. — Jestem okropną matką — załkała. przestają z tobą rozmawiać. Mógłby zrobić małemu krzywdę.

że obciążam cię jeszcze swoimi. Podobno jedna z najlepszych od prawa rodzinnego. Po prostu mam trochę swoich kłopotów i jestem chyba zestresowana. To poważna sprawa. Becky kiwnęła głową. zapytała o zdanie. ale przeżyłam moment iluminacji. kochanie. — Mamo! — Zaraz po wyjściu Becky Ellie wzięła szybki prysznic i przeszła do kuchni. Rosemary wróciła właśnie od Bei i przygotowywała kolację. Ellie. Ellie. chcę wypróbować kilka nowych przepisów. — Cześć. kochanie — rzuciła przez ramię. ale byłoby miło. pozbierana. — Jak tam na siłowni? Ellie usiadła przy stole i upiła łyk wody z butelki. Zawsze jesteś taka optymistyczna. Jakiej iluminacji? — Dowiedziałam się. chyba że zdecydowałabym się wrócić do Bena.. Zobaczę. — Twoja adwokatka ma na imię Misty. Problemy zupełnie do ciebie nie pasują. — I co powiedział? — To kobieta. ale muszę być przygotowana. — Nie denerwuj się. niczego nie odwołuj. Czy Robert też przyjdzie? 85 . bo nie ma za co. A Misty jest bardzo miła. Pomyślałam. bo przecież mieszkasz w moim mieszkaniu. Możemy odwołać przyjęcie. — Przepraszam za głupi komentarz. w porządku. — Naprawdę? To miło. Najpierw muszę porozmawiać z tym cholernikiem. — Ellie zdała sobie sprawę. czyli Mgiełka? — Ellie nieomal parsknęła śmiechem. jeśli nie masz ochoty na gości. że czuła się jak juczny osioł. Pewnie mówiłaś mi o tym. Jestem w sytuacji bez wyjścia. a tego nie zrobię. że on raczej blefuje. Nie wniósł jeszcze pozwu. że Ben nie ma podstaw do formułowania zarzutu o opuszczenie.— Nie. Jej policzki pokrywał intensywny rumieniec. zapomnimy o naszych problemach. nie. facetem. — Czym byłoby życie bez problemów? — Poklepała Becky po dłoni. — Wiem. Skoro mieszkasz u mnie. Misty mówi. — Chciałam ci powiedzieć. że miło będzie urządzić przyjęcie. bo całkiem zapomniałam. że wydaję proszoną kolację w najbliższy weekend. — Wszystko w porządku. Nie gniewaj się na mnie. — Męka jak zwykle. Rozerwiemy się. kogo zaprosiłaś. — Nie dziękuj mi jeszcze. — Bardzo ci dziękuję. — Misty Rose Thalburg. dopiero kiedy zobaczyła urażoną minę przyjaciółki. o którym ci wspomniałam. Widziałam się już z adwokatem. — Nie mam nic przeciwko wydawaniu kolacji.. tak na wszelki wypadek. prawda? Chyba mam już demencję. Twierdzi. Ellie. Will mówił mi. co da się zrobić. — Nie ma się z czego śmiać. że wypowiedziała tę uwagę na głos.. Zapytaj. Od dawna nie przygotowywałam dużej imprezy.. — Przepraszam. — Piękne imię dla konia. Ellie tyle ostatnio spadło na barki. To on się wyprowadza. Rosemary przestała mieszać sos do spaghetti odwróciła się. mamo. którą wręczyła jej Rosemary. Przepraszam. gdybyś mnie uprzedziła o swoich zamiarach.

Tak. — Rosemary wróciła do przyrządzania sosu. Jest dość zaborczy. Musi czuć się teraz bardzo samotny. pomyślała zgryźliwie Ellie. Rosemary stropiła się nieco. był pod wrażeniem. że sobie tego nie życzę. chociaż powiedziałam wyraźnie. akcjach społecznych i codziennym pływaniu. 86 . To taki miły młody człowiek i. Chciał z tobą rozmawiać. — To dobrze. — Ted się wścieknie.. — To już coś. że wyszłaś. Powinnam dać mu w twarz. mamo. nie! . — Trudno przewidzieć. na jaką miała ochotę. — Powiedziałaś. żeby ochłonąć. a nie starsze panie. Ellie pociągnęła nosem. Wyglądam może inaczej niż kiedyś. mamo. — Aha. Kolacja z Michaelem była ostatnią rzeczą. — Trudno uwierzyć.. ale postanowiłam płynąć z prądem. że ćwiczysz. co z tego wyniknie. Rosemary zaśmiała się. —Mamo. Bałam się. A ta jego laska mieszka w Los Angeles i dotąd się z nią nie spotkał. Na pewno spróbuje się zrewanżować. Nie mogłam wyciągnąć twojego ojca na krok z domu. . żeby otrzeźwiał. Pytał o ciebie. zobaczymy. — Ładnie pachnie. wpadła w depresję. Ellie opowiedziała matce o wieczorach przy kanaście. Kiedy siadamy do kolacji? — Za chwilę. — Głowę tracą młode dziewczyny. Nadal będę spotykała się z facetami. Poza tym próbował mnie pocałować. dbasz o siebie. Zaprosiłam na kolację Michaela. ale ciągle jestem tą samą Rosemary z New Jersey Pewne rzeczy nigdy się nie zmieniają. Nadal z nią koresponduje? — Tak przypuszczam. że poszłam na randkę? Ellie uśmiechnęła się szeroko. Słabsza kobieta załamałaby się. Ellie. — Jestem z ciebie dumna. ale powiedziałam mu. potrzebowała czasu.Rosemary swatanie miała w krwi. mamo. Wspaniale sobie radzisz.Rosemary pokręciła głową.. zresztą zawsze o tym wiedziałam. kochanie. Masz ogromną wewnętrzną siłę. Ktoś musi dać tacie po głowie i powiedzieć mu. I że wyglądasz wystrzałowo. Ellie podniosła się i objęła Rosemary. że stracisz głowę. dojść do siebie i spokojnie pomyśleć. — Zaufaj mi. ale jakoś się powstrzymałam. a teraz zrobił się z niego energiczny facet. ale uścisnęła matkę serdecznie. co będzie dalej. rozmawiałam z tatą. najlepszym dowodem jest sobotnie przyjęcie. nikt i nic nie było w stanie jej od tego odwieść Ellie tymczasem nie potrafiła pozbierać myśli. Rosemary odetchnęła z ulgą.Byłabym zapomniała. — Nie będę się z nim spotykać. Jednak na pewno nie zamierzam się angażować — Kiedy byłaś na kolacji z Robertem. to mi się nie podoba. Rosemary uniosła brew.

zobaczysz. dochowaliśmy się dziecka. Nie można odrzucać przyjaźni. że coś podobnego nie zdarzy się ponownie? Może znowu znudzi go codzienność i zapragnie nowych podniet? 87 . Ellie. okazało się złudzeniem. było samolubne i bardzo mnie zabolało. ale wtedy nie chciałam tak naprawdę skończyć z sobą. Nie widzisz tego? Przeżyliśmy razem tyle lat. Wsadzę głowę do muszli. Teraz chcę. że w ogóle poruszyła sprawę sobotniej kolacji. — Nie jestem pewna. Między mną i tatą nic już nie będzie takie. Od małego miał miękkie serce. Barnaba leżał w łóżku. spuszczę wodę i może się utopię. jak kiedyś. Próbowała wziąć się w garść. któremu bezgranicznie ufałam. zerwała się i pobiegła do pokoju Rosemary. Nie wiem już. Fatalizm matki mocno zaniepokoił Ellie. — Mamo — szepnęła. Mogę udawać. nie jest sobą. Nic z tego nie wyszło. w co wierzyłam. robiła dobrą minę do złej gry. Wszystko jeszcze się wyprostuje. Nigdy już mu nie zaufam i to mnie przeraża. a teraz okazuje się. mieliśmy wspólne plany. Był czymś niezwykłym u kogoś. sama mi mówiłaś. — Raz już próbowałaś. nawet spotykać się z innymi mężczyznami. za którego wychodziłam za mąż. mogę chudnąć. żyjąc z kimś. Ellie obudziło szlochanie. Ellie przysiadła obok matki. Nie wie. kto zawsze prezentował optymistyczne nastawienie do życia. Wszystko wróci do normy. Tata popełnił ogromny błąd. tak jak moje złudzenia. i ona idiotka skończona. na czym polega miłość. Jemu zależy na utrzymaniu kontaktu. To już nie ten człowiek. Nawet jeśli się pogodzimy. miałaś wtedy sześć lat. że jestem szczęśliwa. — Nic już nie wróci do normy. podchodząc do łóżka. — Wszystko. nie potrafiła tego zrozumieć i uszanować. przynajmniej on starał się użyczyć jej swojego psiego ciepła i wsparcia. — A ty dokąd? — Do łazienki. dlaczego Rosemary się rozkleiła. Rosemary uśmiechnęła się pobłażliwie. Odrzuciła kołdrę. Zmienił się. — Moje życie się skończyło. Było jej teraz głupio. ujęła jej dłoń i zaczęła głaskać. Nasza miłość legła w gruzach. wszystko w porządku? . czy jestem coś warta. To. — Mamo. głęboko w środku czuję się zupełnie rozbita. To przecież jasne. — Tata cię kocha. Był jedynym człowiekiem na świecie. co zrobił. — Nigdy nie mów nigdy. skąd mam wiedzieć. Ellie — wykrztusiła Rosemary. mamo. kim jestem. Powinien pójść na terapię. czy twój ojciec wie. to wszystko. o co chodziło mamie. nawet jeśli chodzi o byłych ukochanych. kto teraz zachowuje się jak obcy człowiek. połykając łzy.— Bądź dorosła. że Ted pragnął czegoś innego.zagadnęła Ellie głupkowato. ale tak naprawdę. przytulony do Rosemary. Ellie odwróciła się do drzwi. Będę go do tego usilnie namawiać. chce być twoim przyjacielem. — Nie byłam dla niego dość dobra. mamo. — Twoje życie nie jest iluzją. Zmarnowałam trzydzieści pięć lat. Co się stało? Dlaczego płaczesz? Wiedziała doskonale. — Tak. czego chce. iluzją. Powiedział mi to.

Może właśnie dlatego warto porozmawiać z profesjonalistą. z kim mogłabyś porozmawiać o swoich problemach. zaczęłaś chodzić na randki. Byłam szczęśliwa z twoim ojcem. jakbyś była pewna. Nie ja w końcu mam problem.. żeby to dostrzec. — Nie. Czuję to. — Mówisz tak.. mamo. przyszedł czas. Zastanawiam się. — Ja też nie rozumiem. Myślę. bardzo to doceniam. — Ty chyba też powinnaś pójść na terapię. Ja wiecznie ścierałam się z własną matką. szczęśliwsze. — Dziękuję. kochanie. zwali się jej na głowę. Michael znowu 88 . mamo. jakimi naprawdę jesteśmy. że zmiana jest dobra. Rosemary uśmiechnęła się.. Ale jestem nieszczęśliwa. żebyście byli razem. — Może Bóg chce ci pokazać w ten sposób.. — Nie. że ojciec i ja znowu będziemy razem.Przeraża mnie. ale w końcu zrozumiałam. mam serce. Tak już jest. a ona odchodziła. że to przyniosłoby ci ulgę. Ellie. — Otrząsnęłaś się. Wiem. zbyt wiele zainwestowaliście w wasz związek. mamo. Czasami po prostu potrzebna jest nam odrobina dystansu. — Oddałabym to wszystko. rozmawiała z nim całkiem przyjaźnie i cały czas czekała. Na pewno dobrze o tym wiesz. Wierzę. Jesteś dla mnie ogromnym wsparciem. Żyłam nawykami.. ale wtedy brakowało mi rozumu i doświadczenia.. To wasze przeznaczenie. Może musicie przez to przejść. Zbyt wiele was łączy. Ellie zesztywniała. że coś. że tak bardzo pomyliłam się w swoich ocenach. Bóg chce. — Jestem pewna. — Sama powiedziałaś. żeby teraz się rozstać. — Tak jak twoim przeznaczeniem jest Michael. Uwierz w to. Ellie zastanawiała się przez moment. Rosemary uśmiechnęła się ciepło. Nie mam pojęcia jak dałabym sobie radę bez ciebie. żeby wasze małżeństwo stało się lepsze. — Pokręciła głową. mamo. W kwestii mylnych ocen Ellie była akurat ekspertką. Nasz związek był pomyłką od samego początku. Niech to będzie dla ciebie jakaś pociecha. Pomogę ci znaleźć kogoś odpowiedniego. żeby się otrząsnąć. jakie błędy popełniłam. zupełnie nie. Widywała przecież Michaela. I proszę. Nie jesteś pierwszą kobietą. że na różne sprawy mamy odmienne zapatrywania i że moja obecność czasami cię drażni. Nauczyłaś mnie patrzyć inaczej na życie. popadłam w rutynę. — Tak sądzisz? — Rosemary nie wydawała się przekonana. Matki i córki często walczą ze sobą. — Jakoś nie bardzo w to wierzę. żeby zobaczyć siebie takimi. nową fryzurę. Analizuję nasze życie. że nic nie dzieje się bez przyczyny. mamo. który często musi rozwiązywać podobne problemy. — Daj mi skończyć. Rosemary uścisnęła dłoń córki. Masz niesamowitą figurę. żeby znowu mogło być tak jak kiedyś. której mąż przeżywa kryzys wieku średniego. że miała serce we właściwym miejscu. Nic z tego nie rozumiem. Ja też. kiedy dorosłam. że nic nie dzieje się bez przyczyny.

Ale czy był gotów zaangażować się bez reszty. wrażliwość na innych. Wmawiał sobie. Dopiero teraz. jaką radością może być wspólne życie. zdał sobie sprawę.pojawił się w twoim życiu. Michael wrócił do kuchni i zajrzał do rondelka. po czym dodał odrobinę oregano i szczyptę bazylii. ale było tu mało mebli. Mylił się. Była jak promień słońca w jego ponurej egzystencji. Tak miało być. Jednak Ellie znowu pojawiła się w jego życiu. W drugiej sypialni zamierzał urządzić sobie gabinet. Mężczyzna musi mieć gdzie wyciągnąć nogi podczas oglądania transmisji sportowych. choć wielu jego wysiłki wydałyby się żałosne. Uwielbiał jej poczucie humoru. jaki można sobie wyobrazić. jak bardzo mu jej brakowało. chwilowo zgłupiał. Uśmiechnął się zadowolony. zdarza się. że może bez niej żyć. Oczywiście wolałby być sam na sam z Ellie. trudno poprzestać na jednym. zgodnie z przepisem. zaprosi Ellie na kolację. kiedy zobaczył ją po tylu latach. Kiedy za bardzo się rozleniwiła. po co od razu dramatyzować. Gdy dostarczą fotel z podnóżkiem. że wszystko ułoży się po jej myśli. właśnie ten fakt wprawiał Ellie w popłoch graniczący z przerażeniem. nawet jeśli był to tylko krótki przebłysk. gdy kupi już biurko. ale Michael od dawna marzył. wcale nie zgubił. Kiedy ślęczał zbyt długo nad książkami. cofnął się o krok i omiótł krytycznym spojrzeniem swoje dzieło. gdzie ustawi komputer. że w jego życiu nie ma miejsca dla kobiety. Michael zaplótł ręce na piersi. w którym pyrkotał sos do spaghetti. ale przede wszystkim Ellie pokazała mu. ROZDZIAŁ DWUNASTY Dobre pocałunki są jak cukierki. można będzie obejrzeć w komfortowych warunkach poniedziałkowy mecz piłkarski. jej brutalną szczerość. zawsze przekonana. Tak. jej mamę też. Zawsze optymistyczna. zgubił drogę. żeby mieć w domu oddzielny pokój do pracy. Tego nauczył go ojciec. bo był to najcudowniejszy odpoczynek. Spróbował. Ellie potrafiła zaciągnąć go do łóżka i zmusić do odpoczynku. Mieszkanie wreszcie zaczynało wyglądać jak dom. jak smakuje. zdecydować na małżeństwo? 89 . strącił Ellie. Nawet miał okazję ją pocałować. a on nigdy się nie mylił w kwestiach futbolu. Tymczasem komputer stał na blacie kuchennym. Eee tam. o ile zechce przyjść. Właściwie nawet nie musiała go zmuszać. więc prezentował się nieźle. Po prostu zboczył na moment z trasy. jak to na studiach. No i ten pocałunek był jak powrót do domu. Nigdy chyba nie pragnął jej tak mocno jak teraz. żeby zebrała potrzebne zaliczenia. Jak już opanuje przyrządzanie sosów. uczyli się razem i Michael pilnował. Ogromny telewizor zajmował sporo miejsca w niewielkim salonie. A potem coś go zaślepiło. Czynsz za trzypokojowe mieszkanie był zabójczy. Uzupełniali się.

Michael. zaprowadził ją do salonu. Co to Szekspir napisał kiedyś. robię właśnie kolację. Miał nadzieję. — Tak. — Przepraszam. że dodała: — Już dobrze. a Barnaba rozłożył się na podłodze u ich stóp. Jakby przywołał ją myślami. jakby z góry wiedział. że szuka u niego pomocy. podrapał Barnabę za prawym uchem i został natychmiast wylewnie polizany. żebym chciała zmieniać temat. — Barn za bardzo cię lubi. Michael nachylił się. — Chodź do kuchni. — Uśmiechnęła się i Michael odpowiedział uśmiechem. Zdenerwowanie? Zmieszanie? W każdym razie Ellie coś ukrywała w zanadrzu. Uśmiechnął się. by to natychmiast zobaczyć. Chodzi o przysługę. — Przed chwilą zjadłam kolację. postanowiła go nienawidzić. — Miła niespodzianka. Zawsze byłeś jak dziecko. że nadmierne protesty są zawsze trochę podejrzane? Hm. że uda mu się wymyślić jakąś mądrą strategię. jesteś tam? Stanęła w progu w czarnym. acz bardzo by chciała. no i oczywiście sam próbuję gotować. to nie ulegało wątpliwości. wystarczyło spojrzeć na jej twarz. wełnianym swetrze. Wyszłam z Barnabą i pomyślałam. nie bardzo wiedział co. Co słychać? Ellie pokręciła głową. szeroko otworzyła oczy. — Cześć. a zaraz potem glos Ellie. tylko niektórzy przesadzają. że wpadłam bez uprzedzenia. Na jej widok serce zabiło mu mocniej. i w życiu. — Czyli przypalam i rozgotowuję. że zajrzę. a potem pokiwała głową z aprobatą. staruszku. wreszcie powiedziała: — Nie. Nie jestem pewna. a nawet gdy próbowała. Nigdy nie potrafiła kłamać. ale wiedział też.Michael zrobił tak zawiedzioną minę. — Ellie spróbowała sosu. 90 . że Michael nie pozwoli mu na zaanektowanie żadnego mebla. Ucieszony komplementem Michael wyjaśnił: — Oglądam kanał kulinarny w telewizji. Spróbujesz mojego sosu i powiesz. czy dobry. — Całkiem dobry. W głosie Ellie oprócz tonu przeprosin zabrzmiało coś jeszcze. Muszę przeprowadzić z nim poważną rozmowę na ten temat. A jak zamierzał to osiągnąć? Ba! Nie mial żadnego mądrego planu. uczę się z książek kucharskich. czego dowodem był choćby ich pocałunek. — Podał jej łyżkę. nie mogłaby temu zaprzeczyć. Gratuluję. — Wszyscy mężczyźni tacy są. żeby znów z nią być. Był zdecydowany zrobić wszystko. i w łóżku. wyraźnie zaskoczona. Ellie go unikała.Nie potrafił odpowiedzieć sobie na to pytanie Bał się. dodał w duchu. że pragnie Ellie. Zaciekawiony i miłe połechtany. Nadal między nimi potężnie iskrzyło. bo rozległo się pukanie. jak to przyjmiesz. Nawet Ellie. to stwierdzenie bardzo pasowało do zachowania Ellie. Usiedli na kanapie. — Michael. niebieskich dżinsach. Robisz postępy. Ellie bawiła się przez chwilę nerwowo łyżką. ale mam do ciebie sprawę. .

— Pani Green musiała nagle jechać do weterynarza ze swoim kotem i mama zgodziła się popilnować jej dzieci. Lubi jeść buty. a w przyszłości dwa razy się zastanowi. Ona bardzo intensywnie szuka mieszkania. że powinniśmy być przyjaciółmi. — Pośrednio związanego z pracą. — Ellie opowiedziała o upiornej Adele i pokrótce wyjaśniła sytuację z mieszkaniem.. Rozpętałoby się piekło. Zastanawiałam się. że może wyświadczysz mi przyjacielską przysługę. że Becky postanowiła odejść od męża. że Michael uniósł pytająco brwi. — Myślałem. nie jestem pewna. Chyba nie chcesz mnie prosić o taką przysługę!? — Pomyślałam. Ja nie mogę jej przyjąć. który walnie przyczynia się do jej obecnych kłopotów. — Nie wiem. Nie znał Becky. że tych dwoje nie jest w stanie się porozumieć. — Jest mężatką i ma dziesięciomiesięcznego syna. — Znowu się wtrącałaś w czyjeś sprawy. Chciałabym jej jakoś pomóc. że odbierze jej Jonaha. szczególnie przez wzgląd na dziecko. że jest mężatką i matką. bo twoi sąsiedzi z drugiego piętra mają troje. Powiedziałeś. Jest w poważnych tarapatach. A tu pozwalają. co robić. Becky. — Becky Morgan z naszego działu? . Nic powinnam była w ogóle się odzywać. czy. Czuję się okropnie. — Nigdy się nie zmienisz. 91 . — Michael pokręcił głową. straciła właśnie mieszkanie i nie ma gdzie się podziać. Już nawet nie wspomnę o prawdopodobnych zarzutach o molestowanie seksualne. nie! — przeraził się Michael. nawet jeśli nic nas nie łączy. Tak. Ellie mówiła tak poważnym tonem. jasno wyrazić swoje pragnienia. Radziłam jej porozmawiać z nim na temat przeprowadzki. Mąż Becky przenosi się na Long Island. czy nie. że pracuje w dziale. Ellie miała wyjątkową predyspozycję do udzielana rad. żeby być blisko swoich rodziców. No i nagle okazało się. ale nie mogę jej pomóc. nic ponadto. — O. Nie mogę mieszkać razem ze swoją pracownicą. Michael. to pomyślałam. Mówiąc krótko. Tu nic nie mogę zrobić. czy ją ktoś prosił. Ben groził nawet. — Współczuję serdecznie Becky. że Becky i Jonah mogliby zamieszkać u ciebie. Ona nie chce tam mieszkać.Tego się nie spodziewał. No i nie wszędzie pozwalają wprowadzać się ludziom z dziećmi. ale dotąd nie znalazła nic przyzwoitego i w miarę taniego. bo mam u siebie mamę. wiedział tylko. — Becky nie ma gdzie się podziać. Nawet gdybym mogła.. ona podwładną. Becky zwierza mi się i często pyta mnie o zdanie. Ja jestem szefem. Czuję się odpowiedzialna za to. podgryzać palce.— W czym mogę ci pomóc? Coś związanego z pracą? Na podwyżkę musisz jeszcze trochę poczekać. Na krótko. Michael potarł nerwowo kark i pokręcił głową. — Przyjaźnimy się. miała tak poważną minę. Ellie skinęła głową. — Nie pomyślałam o tym — przyznała Ellie z zawiedzioną miną i westchnęła. — Ktoś ma kłopoty? Mama? — Nie. Nie chodzi o pieniądze. — Skąd wiesz? Ja nawet nie znam tych ludzi. jak Barnaba zareagowałby na dziecko. zanim coś komuś doradzi.

— Dobrze zrobiłaś. ale zupełnie nieźle sobie z nimi radzisz. Martwię się o nią. Uznałam. ale co mam zrobić. Ciągłe mówi. Ellie dotknęła jego dłoni i Michaela przeszedł prąd. Jako przełożony powinienem wiedzieć o kłopotach moich podwładnych. Ellie. Ty też mogłabyś mieć kłopoty. tymczasem. — Chyba nie. że lepiej jej nie mówić. Michael. Michael uśmiechnął się. jak człowiek ma miękkie serce. Przepraszam. — Nigdy nie nauczę się trzymać język za zębami. a w gruncie rzeczy jesteś bardzo wrażliwą osobą. że pomaganie ludziom to moje powołanie. ale poproś ją. — To była jedna z cech. czy ktoś nie szuka współlokatorki. Może pani Greenlaw będzie coś wiedziała. Myślisz. 92 . — Wolałabym być po prostu twarda. gdyby ktoś niepowołany się dowiedział. Chciałam tylko pomóc.. Ellie pokręciła głową. — Nie wie. — Do widzenia. Mama jest w kiepskiej formie. — Wiem. ale jeśli jej pomogę. gdybym powiedziała. że chciałaś pomóc przyjaciółce. — Na zewnątrz wydajesz się twarda. — Zrelacjonowała pokrótce nocną rozmowę z Rosemary. . a potem zrobiła coś niespodziewanego — pocałowała Michaela. — Rozumiem. jak ci powiem.. — Czy. Ellie. Może byłoby jej miło zamieszkać z małym dzieckiem. Nie cmoknęła. że Becky jest świetną pracownicą i w dodatku bardzo cię ceni? — Miło mi. to łatwo je złamać. Ale nie chodzi tylko o mnie. — Tak będzie najlepiej. ona wie. pocałowała w usta. Daj mi znać. żeby zachowała rzecz dla siebie. które mieszkają w Kalifornii. o naszym związku? — Nie chciał. Ale czy wystarczająco mocno? Tylko on mógł odpowiedzieć na to pytanie. — Dziękuję ci. jak bardzo tęskni za wnukami. wyleją mnie z pracy. Ostatnio spadło na ciebie mnóstwo problemów.. ale tam gdzie są problemy małżeńskie. Michael odchrząknął. Powinnaś być z siebie dumna. kiedy zwracają się do mnie? Nie odwrócę się przecież plecami do mamy czy do Becky. — Wiem. — Czy to coś pomoże. co powiedzą w pracy. Nie powinnam była przychodzić z tym do ciebie. W oczach Ellie zabłysła iskierka nadziei.— Okropnie się czuję przyznała markotnie... Michael? — Na moim stanowisku muszę się przejmować. które Michael w niej kochał. trzecia osoba na ogół niewiele może poradzić.Ellie podniosła się. Popytam. ale teraz będę chyba musiała. Dzięki za pomoc. — Ellie. — Jesteś silnym człowiekiem. — Nie za bardzo przejmujesz się. że mogłaby pomóc? — To bardzo prawdopodobne. — Nie pomyślałam o pani Greenlaw. — Muszę już iść. Becky będzie ci wdzięczna za każdą pomoc... Michael poklepał ją po ramieniu. — Uśmiechnęła się smutno.. Lubi pomagać ludziom w potrzebie. jak czegoś się dowiesz. — Skłamałabym. żeby ktokolwiek wiedział.

Do dzisiaj pamiętam. że przyjdzie. Zawsze znajdzie się ktoś. śpią w łóżku. jak wuj Tommy wyjmował swoje przy stole i kładł je na talerzyku deserowym. karmione. . Jak mógł być tak ślepy? — Tak mi przykro. Potwierdził. — Dzwonił Michael. który wymyślił rajstopy.-Ellie usiadła na kanapie i zaczęła głaskać drzemiącego smacznie Barnabę. Michael odprowadził ją wzrokiem. — Co słychać. żeby iść za głosem serca. i sklął się w duchu za to. uśmiechając się radośnie. że między nimi nie ułożyło się inaczej. co jeszcze mogłoby się wydarzyć. Barn? Czasami żałowała. uśmiechnęła się szeroko i wróciła do sporządzania listy zakupów. która zaaranżowała spotkanie. że zaprosiłaś Michaela. kto pogłaszcze cię po łbie. co jeszcze złego może się wydarzyć. To bardzo interesujący mężczyzna. że już się kończy. bo wykraczesz jakieś nieszczęście. Tak bardzo żałował. kochanie. jeśli ci to coś mówi. czy nie odwiedzają czasem barów karaoke. wykąpie cię. Psy są wyprowadzane na spacery. Tak bardzo przykro. że Robert Evans nieźle się prezentował i mógł poszczycić się własnymi zębami. a właściwie jest wleczona przez swojego pokracznego psa. że był taki głupi i nieczuły.Patrzył przez okno.Nigdy już nie odezwie się do swojej drogiej przyjaciółki Stefie. by tym razem starczyło mu odwagi. Jak się udała randka? Dobrze się bawiłaś? Ellie rzuciła płaszcz na kanapę i skrzywiła się z niesmakiem. że będzie jutro na naszej kolacji — oznajmiła Rosemary. odwróciła się pomachała mu i znikła za rogiem. ROZDZIAŁ TRZYNASTY Randki w ciemno to Okrutny wynalazek sadysty. I dać sobie poderżnąć gardło. że seryjni mordercy nie czają się za każdym rogiem. Został mi chyba uraz z dzieciństwa. — Randki w ciemno to ciężka sprawa. Zrozumiała już. podrapie za uchem. a potem długo jeszcze stał w oknie. że nie wiadomo dlaczego 93 . Nie wiem. jak Walter Kingston śpiewa karaoke. że nie urodziła się psem. choć właśnie wygłaszała przestrogę. podsunie miskę z żarciem i w ogóle spełnia każdy twój kaprys. Ellie. Wzdrygnęła się na to wspomnienie. . Mają naprawdę wspaniałe życie. —Straszny tydzień. jak Ellie idzie ulicą. Nie chciałam widać myśleć o nieprzyjemnych rzeczach. zamiast słuchać. Psy mają łatwiejsze życie niż ludzie. Ellie. Dobrze. — Wcześnie wróciłaś. ale nie była pewna. Żadnych poważnych zmartwień. że tego samego. Ellie. — Wołałabym raczej spędzić wieczór z Tedem Bundym. — Zupełnie zapomniałam o tej kolacji i o tym. Nie znoszę facetów ze sztucznymi szczękami. — Cieszę się. Ja miałam przynajmniej szczęście. że tak bardzo ją zranił. Modlił się. — Nie mów tak. Ellie westchnęła. — Rosemary. niewykluczone.Na przykład o tym. jakby usłyszała jego słowa. Już wiedziała.

jak skończysz. a potem weźmiemy się do gotowania. I dopilnować. Żal mi jej synka. niż targać torby.Była zbyt zmęczona i przygnębiona. — Mam nadzieję. — Idź. Tak będzie wygodniej.pocałowała Michaela na pożegnanie. że Michael coś wymyśli i wyratuje Becky z opresji. 94 . rozgrzewającą kąpiel i zrelaksować się. Ellie zrobiła się czerwona jak burak. Opowiadałam ci o Becky Morgan i jej kłopotach. Boże! Dlaczego go pocałowała? Dlatego. Zadzwonię do sklepu i dostarczą nam zakupy do domu. żeby nie dali nam za tłustej kiełbasy. Michael obiecał pomóc. — Przestań! Duszę się . Jutro rano wybierzemy się do supermarketu. mamo? Rosemary wymieniała zaproszonych.. Miała nadzieję. jakby go gonił sam diabeł.. na wypadek gdyby ktoś był przeziębiony. Pomożesz mi w kuchni. ba. — Nie ma najmniejszych powodów do radości. pamiętaj tylko. — Kto ostatecznie będzie na naszej kolacji? O której przyjdą goście? I najważniejsze. Jutro mamy przecież gości. żeby umyć po sobie wannę. Barnaba zerwał się natychmiast z kanapy i uciekł. że byłaś u niego któregoś wieczoru. ale podejrzewała. zasłaniając twarz przedramieniem i po raz kolejny zadając sobie pytanie. że wszystko się jej jakoś ułoży. był po prostu wyjątkowo głupi. jak długo jeszcze będzie musiała to wszystko znosić. co mu chodzi po zaatakowanej kryzysem wieku średniego głowie. . Ellie. Mieszkanie już wysprzątałam i dokupiłam trochę lizolu. żeby rozstawać się z mężem? Dzisiejsze kobiety zbyt łatwo podejmują podobne decyzje. jeśli będzie w stanie. — Daj mi tę listę. Zbliża się zima i trzeba uważać na zarazki. Ellie zacisnęła zęby. Tylko patrzą. — Od kiedy Rosemary zamieszkała u niej. Lubię gotować. mimo że obiecał zatelefonować.Rosemary wyjęła pojemnik z lizolem z kieszeni fartucha i zaczęła spryskiwać pokój. — Jak chcesz. Miała ochotę wejść do wanny. Poczucie winy przygniatało ją niczym wielki głaz. — Lista zakupów prawie gotowa. Nie wiedziała. — Michael mówił mi. — Smutna sprawa — westchnęła ze współczuciem. w czym mogę ci pomóc. Wiesz. Skąd przyszło jej do głowy. Rosemary kilka razy pokręciła głową. już miała na końcu języka jakąś złośliwą ripostę. żeby wcisnąć człowiekowi byle co. kochanie. — Pomogę ci w kuchni. Nie był to najmądrzejszy gest. kiedy zadzwonił telefon. jak to jest w sklepach. nie miała po temu wielu okazji.Idę się wykąpać. mamo. zafundować sobie długą. Muszę sama wybrać mięso na cielęcinę po parmeńsku. Ellie wzruszyła ramionami. Bardzo go ucieszyła ta wizyta. oto dlaczego. Ojciec nie oddzwaniał. o których mówił wcześniej Will. że przy nim głupieje i targają nią sprzeczne emocje. żeby sprzeczać się z matką. że nic dobrego. — Wykluczone. — Zrobię lasagne i kilka innych włoskich dań.zawołała Ellie. Poszłam w sprawie koleżanki z pracy. Na liście nie było nikogo poza tymi.

Wiem. Dlaczego ja nie miałbym spotykać się z kobietami? Michelle zaprosiła mnie. Powinieneś pójść na terapię. że spotykam się z innymi. a ja zamierzam skorzystać z jej zaproszenia... Nieważne. która odłożyła listę zakupów i słuchała w napięciu. że dzwonisz. że będzie szukał rewanżu. ale muszę się pakować. że będziesz. — Nie. — Mamo. — Muszę pojechać i przekonać się. skarbie. — Tato. W słuchawce rozległo się głębokie westchnienie. Nie życzę sobie. moją radę? Nie radziłam ci nic takiego. — Ale. proszę. co myśli o jej guście w kwestii doboru partnerów. Ellie podeszła do matki i ujęła jej dłonie. to się nie zmieni. żeby moja córka mnie pouczała. że w Los Angeles znajdę to. Zawsze będę kochał. Ojciec się rozłączył. Podniosła słuchawkę po trzecim dzwonku. ale mnie nic nie wolno. — Opiekuj się matką. Dzwonię. jak usłyszy. wszystko dobrze. że twoja matka spotyka się z innymi mężczyznami. Chciałem porozmawiać z twoją matką. Nie mam dzisiaj siły na wysłuchiwanie awantur. — Co? Jak to. Co słychać? — Dziękuję. Martwiłam się o ciebie. — Każdy ma prawo do błędów. — Zaraz jej oddam. Ellie. — Co chcesz mi powiedzieć? Przemyślałem twoją radę i jutro rano lecę do Los Angeles. Bądź szczęśliwa. Przylecę do Miami porozmawiamy. Radziłam mu posłuchać własnego serca. czego naprawdę chcę.. czego szukam. jakby miała ochotę ją udusić. — Miło. Tak mi przykro.Spojrzała na matkę. Twój ojciec chciałby zjeść ciastko i mieć ciastko. co robię. informując w dosadnych słowach. — Czy ojciec zupełnie oszalał? Czyżby udzielała ojcu jakichś rad? — Powiedziałaś mi. tata leci jutro do Los Angeles. żeby Rosemary wpadła w histerię. Cześć. Ellie. która wstała z fotela i zaczęła krążyć po pokoju niczym tygrys po klatce. że mam posłuchać swojego serca. a Ellie zastygła z szeroko otwartymi ustami. Przepraszam. Myślę.. — O co chodzi? Co on mówi? — dopytywała się matka. Sama mi powiedziałaś. Do tej zołzy. — Co twój ojciec powiedział? — Matka patrzyła na Ellie takim wzrokiem. Cokolwiek miałoby się wydarzyć. a on opacznie zrozumiał moje słowa i … Znowu wszystko schrzaniła! 95 . Czuję się odpowiedzialna. Tak nie można. tato.Mówiłam ci. żeby była cicho. To pewnie Stefie z nowym pomysłem na. Znajdę ci kogoś.— Odbiorę. Wiem. Nadal kocham was obie.Zostawiła przyjaciółce dość wredną wiadomość na sekretarce. . po czym ojciec oznajmił: — Wiem. bo obiecałem się odezwać.. Ja też spróbuję być. chwileczkę. nie rób tego. Lepiej będzie. jak porozmawiam z tobą. Nie zniósłbym tego. skarbie. Ellie dala jej znak. Nie martw się. — Popełniasz wielki błąd. kiedy usłyszy o moich planach. Nie chcę. więc posłuchałem. że będzie zła.. Będziesz żałował. — Tata? . tato. — Potrzebujesz pomocy.

ale Ellie wydała się hałaśliwa i pozbawiona taktu. Ellie powściągnęła uśmiech. dopóki nie posmakuje wszystkiego. — To prawda. Nie dam się skrzywdzić. Oczywiście mogło to mieć związek z jej wiekiem. Jak już bierze sprawę. To mój kuzyn. Po prostu zachowywała się nieco irytująco. ale mężczyźni. Aldo Fabrizi. Ted nie uspokoi się. z czego wniosek. Matka zachwycała się Beą. — To Ellie robiła te klopsiki. My się nie wściekamy. to powszechnie znana rzecz. za to Rosemary. Rosemary. Ellie — dodała Bea dla porządku. Nie znajdzie nikogo tak wspaniałego jak ty. nie myślą mózgiem. — Żadna szanująca się Włoszka nie da się wykołować mężowi przy rozwodzie. niestety. co myśleć o starszej pani. idzie do przodu niczym walec drogowy.. jakby pozjadali wszystkie rozumy. — Podoba ci się moja koszula. że Bea bardzo pomogła Rosemary i. Michael? Czysty jedwab. że nie mogła być złym człowiekiem. bezlitosny. — Tata jest głupcem. Ellie doszła do wniosku. prawda. Pyszne. Ellie poczuła się. choć było to trudne. jakby oceniała. jako prawdziwy talent kulinarny. co się będzie działo. .Ellie oczekiwała łez.I była kompletnie wykończona po tym pomaganiu. — Nie. specjalizuje się w rozwodach. Starała się jednak pamiętać. Ten jest z New Jersey. kochanie. jakby ktoś dźgnął ją nożem. W poniedziałek z samego rana skontaktuję się z moim adwokatem. co więcej. mierząc Michaela uważnym spojrzeniem. my wyrównujemy rachunki. kiedy jadłem tak smacznie jak dzisiaj. — To zasługa mamy. Ellie. że gdzieś tam czeka na niego coś wspaniałego. zanim podejmiesz ostateczne kroki. — Znakomite. mamo? Może zaczekaj jeszcze kilka dni. Rosemary wyprostowała się na całą swoją wysokość imponujących stu sześćdziesięciu pięciu centymetrów wzrostu. — Właśnie tego się spodziewałam —powiedziała. Wydaje mu się. Ostry. możesz być spokojna. że nigdy nie chciałaby mieć własnej restauracji. ale Rosemary przyjęła wiadomość wyjątkowo spokojnie. wywijając widelcem niczym dyrygent orkiestry symfonicznej batutą. który pomógł wam kupić dom na Florydzie? Rosemary pokręciła głową i na jej twarzy pojawił się przebiegły uśmieszek. czy dojrzy w nim materiał na zięcia. Michael? — zagadnęła Rosemary. Willowi. Starsi ludzie zazwyczaj formułują zdecydowane sądy i zachowują się. Przeszłaś samą siebie. byłaby świetną szefową kuchni. Ranek spędziły na zakupach. zobacz. Ta puttami obiecała mu rajskie rozkosze i Ted już pakuje walizki. — Z tym. a po powrocie od razu wzięły się do gotowania. Lasagne wywołują we mnie dreszcz rozkoszy. — Jedzenie jest wspaniałe. ja tylko trochę pomagałam.Nie pamiętam już. — Jesteś pewna. Mężczyzna powinien dbać o 96 . Ellie nie wiedziała. Ty też. pani Goldberg. — To nie twoja wina. nie rób sobie wyrzutów. po prostu znakomite — zawołał Ramon. szczególnie gdy dostrzegła zbolałą minę Michaela. Bardzo dobrze.

że chciałabyś. choć Ellie kopnęła go pod stołem. by Rosemary przeszła do działania. Akurat! — Macie jeszcze wódkę? — zapytała Bea. ale są pyszne i grzechu warte. Kobieta powinna mieć trochę ciała. Beo — oznajmiła Rosemary. Do twarzy ci w niebieskim. Ramon zrobił wszystko. — Jest dość bezpośrednia. — Obawiam się. — Jestem po prostu za niska do swojej wagi . by trochę się rozluźnił. że dobrze będzie zrzucić winę za nadwagę na Rosemary. że swego czasu spotykał się z pan z Ellie. — Zaraz przyniosę. Will uśmiechnął się przepraszająco do Ellie i zmienił temat. Ellie . Boże broń. prawda? Przybędzie nam trochę. by ukryć zgrozę wywołaną tak niebywałym prostactwem. — Dlatego tyjesz. żeby się pobrali i dali ci wnuki. Ale nie robię ci wyrzutów. — Chociaż nie wiem. które człowiek widzi w telewizji i w czasopismach. Powiedz. nie sądzisz? Zawsze to powtarzam Willowi. Nie powiesz mi chyba.stwierdziła Rosemary bezlitośnie. Zawsze wypytuje mnie i Willa o nasze życie seksualne. — Ile razy mi powtarzałaś. ale kopnęła matkę pod stołem. że w ten sposób uniknie W poniedziałek ćwiczeń na bieżni. a wyglądasz po prostu zachwycająco w tym czerwonym swetrze. i biedaczka stanęła w pąsach. Ellie nie bez pewnej satysfakcji patrzyła. ale on woli swobodny.Ellie próbowała bronić się dowcipem. unosząc szklaneczkę. Jeśli się pan zagapi. — Ellie i Michael pozostali przyjaciółmi. I wścibska. Miała nadzieję. — Ellie jest piękną.odezwał się Ramon. — Ellie uznała. na nic nie zważając: . — Ładna. ale ona parła dalej. Istne szkielety. Wszystkie oczy skierowały się na Rosemary. — Rosemary opowiadała mi. — Wybacz Bei. czy to nie okropne? Jesteś straszną staruszką. ale tylko trochę. Will posłał babce ostrzegawcze spojrzenie. — Mama nie uznaje niskokalorycznej kuchni. — Napiłabym się. jak Michael się męczy. — Chyba plotłam coś bez sensu. tłuszczu po tych smakołykach. że nagle zmieniłaś zdanie. sportowy styl. ale ja zgadzam się z Willem. panie Deayers — wkroczyła w rozmowę Bea. że Rosemary nie potraktowała nas niskokaloryczną kolacją. Beo 97 . Nie ma jak dżinsy i bawełniana bluza. Michael uśmiechnął się sztywno. Nie podobają mi się te szczapy. czy powinnaś jeszcze pić. pani Goldberg — próbował wyjaśnić Michael i Ellie zrobiło się go trochę szkoda. babciu — zaofiarował się Will i odsunął krzesło. Dlatego ciągle jestem na diecie. żeby zdobyć taki sam.Dlaczego nie jesteście razem? — Nie wyszło nam. — Po prostu jesz za dużo. młody człowieku.ubiór. bystrą dziewczyną. — Tak mówisz. ktoś sprzątnie ją panu sprzed nosa. Mógłbym zabić. ale Will nie wykazał poczucia humoru. Nigdy nie widziałam nikogo z takim apetytem. a reszta to ich sprawa. Naprawdę. — Od kiedy to ich sprawa? — chciała wiedzieć starsza pani.

mocno rozczarowany. Powiedziała. Ellie zamknęła starannie drzwi. przypominając sobie. jakby nic nie zaszło. Michael. co robi. Chcieliśmy wypróbować nową pozycję -wyjaśniła starsza pani. żeby wszystko omówić. żeby ją pocałować. — Jasne. Nawet jeśli człowiek objadł się po dziurki w nosie. . — Nie wiem. Rosemary. — Będą przecież jeszcze cannoli — zmartwiła się matka. Dziękuję. Michael bawił się świetnie. Czuje się samotna. że z rozkoszą przyjmie do siebie Becky i Jonaha. Jednak Rosemary potrzebowała w tych trudnych dla siebie chwilach relaksu. Był dobry troskliwy. Miały spotkać się wieczorem. Mam nudne życie i chcę je sobie trochę urozmaicić. zarzuciła mu ręce na szyję i uściskała go serdecznie. że Burt nie mógł przyjść. — Państwo wybaczą zwróciła się do biesiadujących ale ja i Michael mamy do omówienia kilka spraw związanych z pracą. która marzyła. że nadarza się pretekst. toteż Ellie nie zamierzała robić jej wykładów na temat subtelnych meandrów życia towarzyskiego. dlaczego Ellie nie chudła Na kogo będę zwalać winę. kiedy mama wyjedzie? — pomyślała smętnie. Kiedy Michael nachylił głowę. Michael. o ile nie kończył się deserem. — Daj spokój. tęskni za rodziną. Jeszcze jeden powód. — Chodzi o Becky? — zapytała z nadzieją. kiwnął głową. jak mam ci dziękować. nachylając się do Ellie. — Skończyłam. a natychmiast zgromadziła przy stole najdziwniejszy. Beo — wtrąciła Rosemary pospiesznie.Nie zastanawiając się. szczęśliwa. Już mam niestrawność — syknęła Ellie. oprzytomniała i cofnęła się szybko. Ramon. by wstać od stołu. ucieszyła się. Kiedy przeszli do salonu. w przeciwieństwie do Ellie. — Mam nadzieję.Starsza pani zachichotała. dlaczego kiedyś się w nim zakochała. że będzie miała towarzystwo. Nie widzisz. 98 . zawsze chętnie pomagał innym. że dzieci chcą być same? Bea mrugnęła do przyjaciółki. — Nadwyrężył kręgosłup podczas uprawiania seksu. Nic więcej nie przełknę. najgorzej dobrany zestaw ludzki. Takie rzeczy się zdarzają. — Rozmawiałem z panią Greenlaw. Ellie klasnęła w dłonie i uśmiechnęła się szeroko. Patrzyła na Michaela. jak już skończysz jeść — szepnął Michael. Bardzo się tym martwiłam. żeby wieczór się skończył. — Wspaniale. W oczach Rosemary posiłek nie zasługiwał na swe miano. Już nigdy nie będę nikomu udzielać żadnych rad. Wystarczyło dać Rosemary wolną rękę. powinien jeszcze znaleźć miejsce na cannoli albo kawałek sernika. — Chciałbym porozmawiać z tobą sam na sam. — Szkoda. — Możemy porozmawiać teraz. — Pani Greenlaw rozmawiała z nią dzisiaj. — Becky już wie? — zapytała. że szybko dojdzie do zdrowia. Michael dotknął koniuszka jej nosa.

Może to znaczy. — Naprawdę? — Serce zabiło jej szybciej. Michael pachniał piżmem i limonką i był to bardzo miły zapach. — A co robią?. Fantazje już zaczęły buzować w rozgorączkowanej głowie i były to fantazje z rodzaju „tylko dla dorosłych”. żyć w stałym związku? 99 . W Ellie natychmiast obudziły się podejrzenia. nie zaprawione goryczą i rozczarowaniem. jeśli właśnie to sugerujesz. Poza tym. — Coś się zmieniło od naszej ostatniej rozmowy? Jesteś już gotów zdeklarować się. zaproszę ją. Michael. być może znowu będę chciał cię pocałować. jeśli rzeczywiście odczuwasz wdzięczność. Pamiętasz. kiedy zasypiałaś — Pamiętam. — A jeśli ja nie będę chciała? Nie mogła nie chcieć. Chciałbym zaprosić cię do siebie na kolację. — Powiedziałam ci wyraźnie. ale szczerze mówiąc. że się zmieniło. Michael oparł brodę na jej głowie. jak wtulałaś się we mnie. Ellie odsunęła się od niego. Tak bardzo. Oszołomił Ellie. Może w środę? Ellie zrobiła wielkie oczy i zapytała ostrożnie: — Czy twoje zaproszenie obejmuje również moją mamę? — Jeśli chcesz. Ellie. Widzę przecież.zainteresował się. Uśmiechnął się tym swoim zabójczym. że oboje dojrzeliśmy i czegoś się dowiedzieliśmy o życiu. jednak tym razem wolę spotkać się z tobą bez przyzwoitki. — Może to dobrze. jak możesz mi podziękować.— Ja wiem. ale to dawne czasy. podchodząc bliżej. Michael. setki razy. Między nami wszystko się zmieniło. i to powód najważniejszy. seksownym uśmiechem. którą wygłosiła przed chwilą. że przy twojej mamie nie będziemy mogli swobodnie rozmawiać. że nie pójdę z tobą do łóżka. — Dlaczego? — Dlatego. — Będziesz chciała. — Przyjaciele się nie całują. — Zawsze lubiłem czuć cię blisko siebie. jak robił kiedyś. mimo bezkompromisowej deklaracji. — Ani się nie wypieram. ani ci nie przytakuję. — Obejmują się? -Otoczył ją ramionami i Ellie musiała użyć całej siły woli. jak reagujesz m moje dotknięcie. — Nie chodzi o seks. Michael zaśmiał się głośno. — Obejmować się mogą. Trzymam cię za słowo. — W takim razie przyjdziesz? Powiedziałaś. Ona się zmieniła. a powinniśmy pogadać. że będziemy przyjaciółmi. sprawia ci to przyjemność nie zaprzeczaj. w każdym razie jeszcze nie teraz. Wolałaby zachować dobre wspomnienia. Uściski to tylko przyjacielskie gesty. Nie była już tamtą naiwną dziewczyną i trochę ją to smuciło. żeby nie przytulić się do niego. że ugięły się pod nią kolana. wolałbym. Bardzo lubię Rosemary. żebyś przyszła sama.

naprawdę. nie będzie łatwo. — Bądź realistą. i Jonah lepiej na tym wyjdziemy. wczoraj wieczorem. A Michael nadal bał się związku. Nie wiedziała. nic nie dadzą. że ktoś przerwał jej sam na sam z Michaelem. Michael. Ellie przewróciła oczami. z tym. Pisze. Pracuję nad sobą. — Wszystko w porządku. O Michaelu. Kiedy się przeprowadzasz? — Już się przeprowadziliśmy. Mieszka w ślicznym domu na Upper West Side. — Czy Ben ma jakieś szanse odebrać ci opiekę nad dzieckiem? — Żadnych. zastanawiam się. ale za szczęście trzeba płacić. Chwilowo.. że to ja jestem sprawczynią całego nieszczęścia. I o tym. a Ben będzie mógł odwiedzać go tak często. albo nie. — A więc klamka zapadła? — Na to wygląda. Przynajmniej problemy Becky znalazły rozwiązanie. Becky. że masz gdzie mieszkać. Ellie uśmiechnęła się z ulgą. niedaleko Riverside Park. — Nie powinnaś się obwiniać. —Ciągle czuję wyrzuty sumienia. mamo. Drzwi się otworzyły i w progu stanęła Rosemary z pytającym wyrazem twarzy. — Ben nie dzwoni. Czuła okropny zamęt w głowie. W poniedziałek w czasie lunchu z Becky Ellie była nieco milcząca. o wychowanie Jonaha. że nasze małżeństwo się skończyło. Chce. że jego adwokat skontaktuje się ze mną i ustali zasady wspólnej opieki nad Jonahem. których nie potrafiliśmy rozwiązać. próbuję poukładać to sobie w głowie. Zaczęłam chodzić na terapię. co robić. Między mną i Benem wcale nie układało się różowo. 100 . Jonah zostanie ze mną. ale w ostatecznym rachunku i ja. Wczoraj rano dostałam od niego maila. Myślała o rozmowie Rosemary z adwokatem. Ciągle kochała Michaela. Albo się czegoś chce.— Szczerze mówiąc. Wiem. Ellie uśmiechnęła się. chociaż z pozoru mogło tak wyglądać. — Tak się cieszę.. nasze małżeństwo się sypało. Tak mi przykro. jak to nazywasz. Nic nie było w porządku. — Co z Benem? Ciągle myślisz o rozwodzie? Becky westchnęła. Nadal boję się małżeństwa. — Wszystko w porządku.. kochani? Znikliście na tak długo. — Ale. Wcale nie żałuję. Pani Greenlaw jest taka miła. co do niego czuje. jak zechce. nie wiem. żebyśmy zamieszkali u niej na stałe. Nie zgadzaliśmy się w wielu sprawach. Kłóciliśmy się o matkę Bena. Pogodziłam się z myślą o rozwodzie. Wiem. Mieliśmy swoje problemy. ale jeszcze się nie zdecydowałam. nie sądzisz? W końcu mamy tylko jedno życie. szczęśliwa. że będzie mi trudno. Ellie mogła powiedzieć dokładnie to samo. dobrze o tym wie. Zmuszanie się i „praca nad sobą”.

Niestety talenty kulinarne Michaela pozostawiały wiele do życzenia i ten wieczór mógł się okazać jej ostatnim. Wyciągnęła małą czarną. — Na pewno będę szczęśliwsza. że nawet Michael nie potrafi na nie odpowiedzieć. Znalazłaś lokum. skrzywiła się i pokręciła głową. — Nie wiem. Becky. żeby Michael nie pomyślał. Ellie miała okazję poznać inną Rosemary.. można powiedzieć. Becky.. przeglądając zawartość szafy w poszukiwaniu odpowiedniego stroju. Z drugiej strony nie chciała ubierać się „niezobowiązująco”. — Co się stało? Dlaczego zerwaliście? — To pytanie za tysiąc punktów. że przez zaskoczenie. postaraj się nie kończyć jej deserem w łóżku! Środa przyszła nie wiedzieć kiedy. Ellie. I oczywiście moje. od rzucając wybór. panu Deayersie. że chce go olśnić Chociaż Michael i tak miał już głowę pełną niewłaściwych myśli. że coś was kiedyś łączyło. 101 . Ruda spódnica i sweter wydawały się natomiast zbyt oficjalne. Barn — odezwała się do buldoga. A Ellie już jej brakowało. Sądzę. gdyby miał kłopoty z mojego powodu. nawet pani Greenlaw. Ta praca to dla niego wszystko. W końcu Michael miał sam przygotować jedzenie! Nigdy jeszcze żaden facet nie przygotował dla niej kolacji. bo to mogłoby świadczyć o lekceważeniu. kiedy go poznałam. Rosemary potrafiła otrząsnąć się i wziąć się za bary z życiem. Nie zamierzała zakładać nic prowokującego. ROZDZIAŁ CZTERNASTY Jeśli umawiasz się na kolację z facetem. ale po prostu kobietę. Pojechała rano do New Jersey. Przełożeni na pewno nie ucieszyliby się. Sweter spadł Barnabie na głowę i natychmiast rozległo się niezadowolone warknięcie. co by zrobił Michael. — Coś ze mną chyba nie tak. To dobry człowiek. więc też z nich zrezygnowała i rzuciła ciuchy na łóżko. Marzył o ONZ już na studiach. nie tę po matczynemu zatroskaną. — Dziękuję ci. spotkać się z kuzynem adwokatem i miała wrócić dopiero następnego dnia.— Cieszę się. Teraz rozumiem. masz wsparcie pani Greenlaw. — Nie martw się. Przez ostatnich kilka tygodni bardzo się do siebie zbliżyły. gdyby stracił stanowisko. chociaż większość swojego dorosłego życia poświęciłam na pielęgnowanie nienawiści do niego. w której była ostatnio na randce. Widziała słabość matki i jej siłę i była z niej bardzo dumna. gdyby wiedzieli. Sukienka zbyt się kojarzyła z nie udanym wieczorem. ze względu na Michaela. do czego Ellie jeszcze nie była gotowa. Rosemary nie mogła jej towarzyszyć. dlaczego nie mogłaś mi powiedzieć o Michaelu. Ellie nie czuła się specjalnie przygotowana na kolację u Michaela. — Wszystko się ułoży. Nie wybaczyłabym sobie. Ja nie powiedziałam nikomu słowa. — Bardzo mi pomogłaś w najgorszym momencie. — Tęsknię z mamą. kiedy tylko będziesz go potrzebowała.

Brian nie lubił jej w czerwonym. Michaelowi musiało przytrafić się coś podobnego. bo umieram z głodu. W końcu znalazła czerwoną suknię z dzianiny. wręczając Michaelowi butelkę i rozciągając usta w nieco wymuszonym uśmiechu. Wypijmy po kieliszku. której jeszcze nigdy nie miała na sobie. Michael wyszczerzył zęby. zerknął na panią. Jest seksowna jak diabli. Cóż.wzniósł toast i stuknął kieliszkiem o jej 102 . Oby tylko moja kolacja okazała się godna twojej sukni. — Żartujesz? Uwielbiam cabernet. czy uda mi się skupić i dokończyć gotowanie. Hm. Na dnie szafy znalazła buty na najwyższym obcasie. — Jeśli pójdę w tej sukni. całkiem nieźle. możesz mi wierzyć. — Dziękuję. Włożyła pantofle i ponownie przejrzała się w dużym lustrze. i na powrót zapadł w drzemkę. dylematy Ellie były mu całkowicie obojętne. czerwony jest bardzo odpowiednią barwą. — Wyglądasz ślicznie. Kendali Jackson. Ellie zaśmiała się i ruszyła za nim do kuchni. mierząc ją pełnym uznania wzrokiem. chociaż przytyła dwa kilogramy i trochę się zaokrągliła. — Ho. w końcu uznałam. Kupiła ją w ubiegłym roku na wyprzedaży Ann Taylor. Ellie obejrzała się ze wszystkich stron.Mam nadzieję. To ostatnie stwierdzenie było eufemistycznym określeniem pokaźnych pokładów tłuszczu. najlepiej pójść na całość. Michael podał jej kieliszek z winem. Wciągnęła suknię przez głowę i spojrzała w lustro. w co się ubrać.— Przepraszam. Ellie. Skoro zdecydowała się wyglądać dzisiaj wystrzałowo. — Spojrzał na etykietę i uniósł brwi. dlaczego wybrała taki wizerunek. Barnaba otworzył jedno oko. Jednak Brian był skończonym głupkiem. Mrugnął wesoło. że lubisz cabernet. że lepiej już nie będzie i chwyciła czarny wełniany płaszcz. ho. Nie próbowała nawet zadawać sobie pytania. bo pociemniały mu oczy. Odpowiedź mogłaby zabrzmieć zbyt okrutnie. — Więcej niż niezłe. Jak widać. . długim rękawem. Barn. najwidoczniej jednak nie rozumiał. mogę napytać sobie biedy. Wybrałam go specjalnie z myślą o tobie — powiedziała nieswoim głosem. Barnaba wysunął łeb spod swetra i spojrzał na panią z niesmakiem. — Suknia miała głęboki dekolt i wyglądała bardzo seksy. A potem się uśmiechnęła. Jeśli człowiek rusza na wojnę z diabłem. ale robi się późno. — Nie wiedziałam. — Odstawił na moment butelkę i pomógł zdjąć Ellie płaszcz. że to będzie niezłe. Zarumieniła się po korzonki włosów na ten komplement. ale z dwojga złego lepsze to niż płaska klatka. ale jakoś dotąd nie miała okazji włożyć. rocznik 97. a]e postaraj się skupić. Powinieneś zrozumieć. gdzie unosił się ostry zapach czosnku. Nie wiem. nawet na Ellie. Piersi zrobiły się jakieś ogromne. — Za naszą przyjaźń i nowe perspektywy . Ich palce zetknęły się na moment i Ellie przebiegł prąd. chociaż było jej w tym kolorze do twarzy. zadowolona ze swojego wyglądu. uznała.

Przepis Maria Batalii. Mam nadzieję. Pewnych rzeczy człowiek nie może sobie po prostu odmówić. jak puls dudni jej w uszach. co wyczyniał jej ojciec. Ładny. że zupełnie dobrze sobie radzisz. Ellie ugryzła kęs bruschetty i stwierdziła. Czasami tylko nad niektórymi rzeczami musiał popracować odrobinę dłużej. O wiele lepszy jestem w sypialni oznajmił skromnie. — Becky wzięła kilka dni urlopu. Michael był dobry we wszystkim. — Pycha.zauważyła. To trudna i nieprzyjemna sytuacja. — Wziął tacę z przystawkami i zaprosił Ellie gestem. seksu. — Dzięki. że poczyniłeś postępy w nauce gotowania. Ellie nie przypuszczała nigdy. by przeszła do salonu. Gdzie się nauczyłeś robić takie dobre przystawki? Michael uśmiechnął się.. Nie wtedy. niespełnionych uczuć? — Naprawdę umieram z głodu. Na przykład batoników w kinie albo.. na jakiego kiedykolwiek udało się jej trafić. — Nie widziałam go. — Nie wiem.Nie powinno jej to dziwić. Nawet kiedy paradujesz w tym okropnym fartuszku. Ellie pokręciła głową ze śmiechem. — Ale wyszło chyba nie najgorzej. jednak to. który będzie ją reprezentował podczas rozwodu. że stanie się coś podobnego. czy były to raczej pozostałości dawnych. Moim zdaniem to takie nie amerykańskie. jak byłam u ciebie poprzednim razem.. wyrywając Ellie z ponurych rozmyślań. kiedy idę do kina. — Przykro mi. Musiałem go kupić. żeby się urządzić. nie powinna myśleć o takich rzeczach. było po prostu złe. Nie jest wcale stara może ułożyć sobie życie od nowa. Ellie wzruszyła ramionami. — Rozmawiałaś z nią? Ellie pokręciła głową. Tobie i pani Greenlaw. Uwielbiam wyciągnąć się wygodnie przy oglądaniu piłki. Jest ci bardzo wdzięczna za pomoc. — To miła dziewczyna. Mam nadzieję. doskonale rozumiejąc Michaela. Ellie upiła łyk. — Jeśli tata w dalszym ciągu zamierza zachowywać się jak skończony dureń. kiedy znajdowała się w polu rażenia najwspanialszego dawcy seksu. rad z komplementu. Czy rzeczywiście mieli przed sobą jakieś perspektywy. — To mój fotel do oglądania meczy. Ellie. — Nowy fotel . że jest całkiem smaczna. — Uśmiechnęła się. — Jak Becky? — zagadnął dawca seksu. Michael zasępił się. — Jakoś nie mogę sobie wyobrazić ciebie w roli kucharza. Kupiłem jego książkę kucharską. o nie. W gruncie rzeczy bardzo prosty. 103 . to mama ma święte prawo się bronić. że jakoś ułoży sobie życie. A co u Rosemary? — Mama pojechała do New Jersey. a Ellie poczuła. spotkać się z adwokatem. Muszę jednak przyznać. co robił.kieliszek. — Tak jak ja uwielbiam opychać się popcornem albo batonikami. Wygląda na bardzo wygodny.

— Odczekamy. był świetny w sypialni. i to wywoływało jej głęboki niepokój. — Przecież mama pytała. — Nie zjadłabym już ani kęsa więcej. co możesz mi powiedzieć.. już pobiegłaby po lizol. Michael nachylił się po pilota i przysunął do niej. Pięćdziesiąt sześć cali. Ellie nie miała wielkich osiągnięć w zakresie samodyscypliny. — Jakim cudem wiedziałeś. — Deser też przygotowałeś? Jak tak dalej pójdzie. Michael uśmiechnął się. o których jeszcze nie wiesz. zwłaszcza ostatnio. Dawno nie była tak wzruszona.Poza tym miał rację. — Dostałem namiary od wspólnych znajomych Poza tym nasze matki cały czas utrzymywały kontakt. Kolacja była pyszna. bo Michael nie zamierzał ustąpić. była ich aż za dobrze świadoma. gdzie dzwonić? — Ellie nie posiadała się ze zdumienia. dotykając się udami. Moja mama byłaby przerażona. niedługo będziesz się mógł ożenić i uszczęśliwić jakąś kobietę.mruknęła Ellie. a potem podam deser. Bałem się. Wyliczyłem wszystko co do minuty. Usiedli na skórzanej kanapie. Chciała. Sprawa była przegrana. czując naglą suchość w gardle.Ujęło ją. — Też miałam ochotę na duży telewizor plazmowy. — Nie. wypełnionym po brzegi makaronem z sosem marmara. sałatą i chlebem czosnkowym. 104 . prawda? Ellie aż otworzyła usta ze zdumienia. ale są za drogie . Specjalnie! Specjalnie tak usiadł. Michael. ale też w ostatnich latach nie bardzo miałem na co wydawać. Godzinę później Ellie z zadowoloną miną pogłaskała się po żołądku. ale spróbował na nie odpowiedzieć: — Dzwoniłem wiele razy i rozłączałem się. niestety. niż zaplanowała. Ellie otworzyła szeroko oczy. że zadał sobie tyle trudu. Stałeś się naprawdę dobrym kucharzem. Większość talentów Michaela znała.za czterdzieści sekund. — Mam wiele ukrytych talentów. żeby wytrącić z równowagi. — Strasznie nabałaganiłeś w kuchni. co słychać u twoich rodziców. Jestem pod wrażeniem. Może pomogę ci posprzątać? Michael uśmiechnął się. Zostawmy na razie sprzątanie i chodźmy do salonu. Gratulacje. bo wieczór mógł się zakończyć zupełnie inaczej. zanim zdążyłaś podnieść słuchawkę. I udało mu się! Przesunęła się odrobinę w prawo. Chcę się pochwalić swoim nowym telewizorem. Chyba o tym nie wiedziałaś. — Długo na niego oszczędzałem. Tchórz mnie oblatywał. Balem się tego. — W takim razie siadajmy do kolacji. Oczywiście nie zamierzała się do tego przyznawać. co nie wróżyło najlepiej. kiedy pierwszy raz przyszedłeś do nas z wizytą. żeby to była prawda. — Dlaczego nigdy nie próbowałeś się do mnie odezwać? Michaela to pytanie najwyraźniej zaskoczyło. Główne danie będzie gotowe — zerknął na zegarek . by ją ugościć.

Pozwolisz mi? Ze wszystkich znanych jej mężczyzn Michael był ostatnim. Widywałeś mnie już w znacznie skromniejszym odzieniu i jakoś dawałeś sobie radę. czy chciałabym z tobą rozmawiać. więc zyskujesz grunt pod nogami. I nagle Ellie zapomniała o wszystkich obawach i przestrogach. to. Trudno się powstrzymać. Czuła jego język w ustach. zanim sprawy całkiem wymkną się spod kontroli. kiedy dziewczyna ma na sobie taką suknię. ugryzie cię w tyłek. trzymać w ramionach. co wcale jej się nie podobało. Należało uciąć awanse Michaela. że jeśli zgodzę się przyjść. I w pewnym sensie nic się nie zmieniło. co robi. 105 . co? — Musiałeś być niezłym dupkiem. którego lepiej nie budzić. będzie potem cierpieć. a kiedy przechylił ją i położył na kanapie.Michael wyszczerzył zęby. — Bardzo tego chcę. — Chcę cię pocałować. — Prawdę mówiąc. przestała w ogóle myśleć. — Pochlebca i kłamca. — Chcę cię obejmować. czy może. jest potwornie głupie i że jeśli teraz nie powstrzyma Michaela. — Och. Ellie. jedwabiste i pięknie pachną. nic nie obiecywałem. Michael odłożył pilota na stolik. O niczym innym nie myślę od naszego ostatniego pocałunku. Bardzo chcę. którego podejrzewałaby o takie pytanie. . ale przesunąłeś się z pozycji „znienawidzony” na „obojętny”. Wiedziała tylko. bo nachylił się do niej. Michael nigdy nie pytał. Michael — zdążyła szepnąć. — Twoja mama to niezła spryciara. Ellie.A teraz? Ellie pokręciła głową. Wiedziała. po prostu całował. Różne partie ciała Ellie ogarniał żar. ale dobrze. Michael cofnął dłoń. ale nie wyciągnęła z tego żadnych wniosków. rozsądek diabli wzięli. Michael szeroko otworzył oczy. Są miękkie.. Obiecałeś. gdybym usłyszała twój glos w telefonie Nie byłeś na liście moich ulubionych osób. bo kiedy się ocknie. nie czekając na odpowiedź. Znowu było tak jak kiedyś. jego dłonie na piersiach. — Musiałem być niezłym dupkiem.. — Bardzo cię proszę. — Nadal nie jesteś. Zawsze uwielbiałem twoje włosy. zanim poczuła jego wargi na swoich. ROZDZIAŁ PIĘTNASTY Byli narzeczeni to licho. — Objął ją i zaczął bawić się jej włosami. Zajęty studiami i myślami o własnej karierze. ustępuję. — Nie jestem pewna. że to. — Byłem aż taki głupi? — Nie.

choć to odegrało pewną. posypanych na wierzchu orzechami. Michaelowi zależało na niej. które kochają? Drzwi do łazienki się otworzyły. Pójście do łóżka z Michaelem było ogromnym błędem. Nie będę teraz o tym myśleć. bardzo chce się z nią kochać. Dokąd to wszystko ją zaprowadzi? Czy powinna zadawać sobie takie pytania? Naprawdę chce wiedzieć? Wytrzyma jeszcze jeden zawód. modląc się.. chciała dać mu szansę. jak Michael między pocałunkami opowiadał. stóp. a ciało w gorączce. jak bardzo jej pragnie i jak bardzo.. olbrzymią rolę. które zawdzięczał regularnym przebieżkom. Hm. ale prawdopodobnie wygłaszała tego typu deklaracje. Chcę go. niemniej jednak. stóp Michaela. Czegoś takiego nie sposób udać. Rett Butler też był w tym dobry i co stało się z najwspanialszą parą kochanków w historii świata? Zostawił Scarlett na lodzie. raz jeszcze doświadczyć tamtej namiętności.. Michael wszedł do sypialni. że aż ją to przerażało. że między nimi dzieje się coś ważnego i że mogą odzyskać to. tępy ból. Chciała mu ufać. Chcę. żeby mnie kochał i żeby się ze mną kochał. pamiętała tylko. miała dość pokaźny kapitalik. świetnie utrzymane ciało. a Ellie pomyślała o lodach z bitą śmietaną i czekoladą. Chyba. Prawdę mówiąc. i mocne uda. Teraz Michael brał prysznic. jeszcze jedno rozczarowanie? Mnóstwo pytań i żadnej sensownej odpowiedzi... co kiedyś ich łączyło. W kąciku oka pojawiła się łza. Sęk tkwił w tym. jeszcze w obłoczku pary. Ale to wyraz jego twarzy i czułość w oczach zupełnie rozbroiły Ellie. A ona odpowiadała mu w podobnym duchu. no dobrze. Pragnęła go tak mocno.. Oczywiście chodziło też o rozmiar.. A w tym ostatnim był naprawdę dobry. a ona powoli dochodziła do siebie. jak w tym łóżku wylądowała. Powoli podszedł do lóżka. że nadal go kochała. Mimo wszystko pragnęła Michaela. Pamiętała też. 106 . nie wiedziała. Dlaczego mężczyźni zostawiają kobiety. bo bełkotała coś nieskładnie.. Zamknęła oczy. Niech Michael dowiedzie. ale Ellie szybko ją otaria. o którym ona mogła tylko marzyć. naprawdę zależało. że zbytnio nie protestowała. chciała czuć go w sobie. płaski brzuch będący efektem pięciuset pompek dziennie. I nie chodziło tylko o podniecenie. nie była tego pewna. Imponujący był rozmiar.Ellie leżała naga w wielkim łóżku Michaela i intensywnie rozmyślała. Trafne skojarzenia kulinarne zawsze były jej mocną stroną. wysiłek. Ilekroć o tym pomyślała. w okolicy serca pojawiał się uporczywy. Miał muskularne. no niezupełnie na lodzie. Nie mogę o tym myśleć. by nie przyszło jej cierpieć z powodu popełnionego błędu. W czasie całego seksualnego zajścia jej mózg znajdował się w stanie całkowitego odrętwienia.

żebyś wiedziała. kochanie. Takich pytań się nie zadaje. Alarm! Ratunku! Nie chcąc powtarzać błędu. Nie musiała długo myśleć. że nie odpowiedział na jej pytanie. Ty też nieźle wyglądasz. Było. — Jesteś fantastyczna. — Nie obrażaj mnie. Martwmy się raczej tym. ale i swoje pożądanie. Ellie wysunęła się z łóżka. że odważył się je zadać. O takich rzeczach się nie mówi. 107 . — Byłem po prostu ciekaw. — Tygodni? Miesięcy? Lat? Od siedmiu lat mówiąc dokładnie. żeby przygotować kawę. Nie miałem nic złego na myśli. to wszystko. kiedy tak leżysz. jak które z nas żyło po naszym rozstaniu. Ellie przesunęła dłonią po jego brodzie. cudowna. Być znowu w tobie — powiedział i Ellie zapomniała.Bardzo dawna. — Nie powinniśmy rozmawiać o tym. w oczach zabłysły łzy. Michael.. Był zły. Dech mi zapiera. — Była zaszokowana. Michael pewnie wciskał jej kit.. — To prawda. ale było to bardzo miłe. Michael. ale zupełnie się tym nie przejęła.— Wyglądasz cudnie i seksownie. powiedz? — zagadną Michael i zaczęli poruszać się w zgodnym rytmie — Taaaaak! — zawołała Ellie. Michael? — Wiem. Może nigdy jeszcze tak się nie czułam. Michael zmrużył oczy. Westchnęła. Uwielbiałaś kochać się ze mną. minęło. Chcę.. kochanie. Następnego ranka obudziła się z pupą wtuloną w brzuch Michaela. — Och. — Dziękuję. a potem przewróciła go na plecy i sama zaczęła obsypywać pocałunkami. Nie czułam się tak dobrze od. niczemu nie służy. Ellie. Przy tobie czuję się tak. ale wtedy byliśmy młodzi i niedoświadczeni. Zawsze będziesz jedyną prawdziwą miłością mojego życia. — Zawsze byłaś dla mnie kimś wyjątkowym. dobrze? Może powinnam zapytać. —Zamknął jej usta pocałunkiem. było wspaniale. Jak sądzisz. — Brakowało ci mnie.. kiedy przyszedł orgazm. czego nie sposób przecenić. żeby wiedzieć. — Tak. włożyła leżący na fotelu szlafrok Michaela i przeszła do kuchni. że to się nigdy nie zmieni. z trudem chwytając oddech. A doświadczenie to coś. czy chcesz stałego związku. wykrzykując nie tylko odpowiedź. ja. Ale czy ją kocha? Ellie bała się zadać to pytanie na glos. — I teraz masz duże doświadczenie? — To nie twoja sprawa. nic nie wnosi. czym to się może skończyć. że ją pocałuje. zanim zdążyła zwierzyć się z własnych uczuć. czego chcę. Ellie! Ellie uśmiechnęła się triumfalnie. kiedy byliśmy razem. jak z nikim innym. — Nigdy wcześniej tego nie robiłaś. Potem przez chwilę leżeli spleceni. Słowa Michaela poruszyły ją głęboko. Myślała. Położył się obok niej. ale on ujął jej dłoń.. co jest teraz i co dalej.

— Związek bez zobowiązań to nie jest prawdziwy związek. dokąd zmierzamy? Kiedyś już byliśmy w tym samym punkcie i nic z tego nie wyszło. nie sądzisz. ale czynszu w ten sposób nie zapłacę. jeśli oboje nie pojawimy się w pracy. więc postanowiłam znaleźć sobie rozrywkę. odstawiała ostatni talerz na suszarkę. — Masz rację — przyznał Michael. Naczynia umyte. jak są... ponieważ. tym bardziej że właśnie powiedziała jasno. Chcesz kawy? Jak łatwo wchodzimy w dobrze znane role. czy łączy ją z Michaelem jakiś związek. Ellie rano zawsze wyglądała jak śmierć na chorągwi albo jeszcze gorzej. dwóch. Żeby czymś zająć myśli i zapomnieć o swoim idiotycznym zachowaniu. W świetle dnia sprawy wyglądały znacznie mniej romantycznie. jak mało trzeba. Ellie powiedział z wysiłkiem.wzruszył ramionami. Michael. a Ellie nadal nie była pewna. Michael spojrzał na zegar na ścianie i zrobił coś zupełnie nieoczekiwanego . Czy to na razie nie wystarczy? Zostawmy rzeczy tak. Czy coś się zmieniło? Zaległa martwa cisza i Ellie zrobiło się cokolwiek niedobrze. upijając łyk kawy. Czy to na razie nie wystarczy? Ellie pokręciła głową. — Pójdę do biura.. kiedy w kuchni pojawił się Michael. dziesięciu filiżankach świeżego naparu. Postaram się wrócić szybko i. Kiedy kawa była już gotowa. ale związek to coś znacznie więcej niż seks. Nie byłeś gotów zaangażować się w stały związek. Ellie usiadła z kubkiem przy stole i spojrzała na brudne naczynia piętrzące się w zlewie. żeby seks nie był fantastyczny. — Nie będę cię okłamywać. Wiesz. Kilka pączków też by nie zaszkodziło. co czuje do Michaela. — Michael. a ty weź wolne i odpocznij. Przedtem też się kochaliśmy i zobacz. ale wiem na pewno. podając mu kawę. pomyślała. rodzinę.. W końcu podniósł wzrok. Właśnie kończyła zmywanie. Poza tym nie wiem. żeby zaczęły się plotki. — Nie odpowiedział na moje pytanie — powiedziała na głos i przeszedł ją niemiły dreszcz.. Nie. — Co ty robisz? Powiedziałem przecież.. czy chcę mieć dom. Będziemy się kochali i nadrabiali stracony czas. — W taki razie w ogóle nie pójdziemy. że mi 108 . — Ja również cię kocham. — Nie wiem.Bezpieczniej było spojrzeć mu w twarz po jednej. w dodatku o tak wczesnej porze. Ellie westchnęła. co z tego wynikło. zaczęła sprzątać. Jest nam dobrze razem. — Brzmi bardzo przyjemnie. Nie oczekuję. A on nieskończenie długo wpatrywał się w swój kubek.Ellie nie zamierzała zdawać się na tak zwany bieg wypadków. że chcę być z tobą. Lepiej postawić sprawę jasno. że powinniśmy porozmawiać. ale to nie wystarczy. że zaspaliśmy i spóźnimy się do pracy. że posprzątam. czy to mądrze. Ciągle nie wiem. Michael. — Kocham cię. czy chcę małżeństwa. Ludzie będą gadać. w bokserkach i z uśmiechem na twarzy To nieprzyzwoite. — Spałeś. żeby facet wyglądał tak zabójczo w samych majtkach. czy zauważyłeś.

niż zamierzała. Nie mam żadnej gwarancji. — Pragnę być z tobą. czyli niedługo. że do siebie pasujemy. że nie chodzi tylko o pracę i karierę. ale życie to nie tylko praca. Nigdy dotąd nie powiedziała. że Michael wie. dobrze nam razem w łóżku. Powinnam spędzić z nią ten wieczór. tylko zechciej to miejsce zrobić. — Jesteśmy więcej niż przyjaciółmi. — Przyjdzie taki moment. jak bardzo jesteśmy ze sobą związani. albo gdybyś przeżył jakiś zawód miłosny. Po to mamy przyjaciół. — Dlaczego tak się boisz zaangażować? — powtórzyła pytanie. tylko dlatego. Nie mogę udawać. że poszliśmy razem do łóżka. Jednak w twoim życiu nie wydarzyło się nic takiego. Michael. Nie robię się młodsza. gdyby twoi rodzice się rozwiedli albo byli niedobraną parą.. mamo? Widziałaś się ze swoim kuzynem? Rosemary kiwnęła głową na znak. — Nikt nie mówi.Mogłabym to zrozumieć.. czuję ciężar na piersi. Ellie. co go naprawdę gryzie. ale nie wiem kiedy . Ellie. — Owszem. co utraciła. Czuła. że będę oczekiwała propozycji małżeństwa. prawda? Michael nie odpowiedział i Ellie poszła się ubrać. że tym razem będzie inaczej. To nie ja mam problem z zaangażowaniem się. Wcześniej długo jeszcze stała pod prysznicem. Nie potrafię podjąć takiego zobowiązania. tylko nie chce powiedzieć. Mama wraca dzisiaj po południu i na pewno będzie zdenerwowana po rozmowie z adwokatem. Nigdy wcześniej nie zdawała sobie sprawy. 109 . tylko starsza. — Muszę już iść. licząc. Ellie czuła. opłakując to. — Praca jest dla mnie bardzo ważna. będę chciała wziąć ślub. Powinnam pomyśleć o dzieciach. Za każdym razem. ale wcale mu nie uwierzyła. Jednak nie zamierzam wiązać się z facetem. Michael. że wreszcie usłyszy. — Dlaczego? Czego się boisz? — Nie wiem. — Jak udała się podróż. Porozmawiamy na ten temat kiedy indziej. że masz zrezygnować z pracy. ale to nie znaczy jeszcze. Historia lubi się powtarzać. który się waha i boi. — Mogę zadzwonić do ciebie? — Oczywiście.się oświadczysz. Powinno być w nim miejsce także dla mnie. kiedy pomyślę o ślubie. zanim skończę trzydzieści pięć lat. ale właśnie tego pragnęła. i usiadła przy stole. prawda? — zapytała i zabrzmiało to bardziej gorzko.bąknął Michael. że chce mieć dzieci. A jeśli znowu obleci cię strach i zostawisz mnie na lodzie? — W tej chwili nie mogę dać ci żadnych gwarancji. co usprawiedliwiałoby ten irracjonalny strach. że możesz. Ja.. jak bardzo chce być matką. że wizyta w New Jersey się udała. mieć dom. Ostatnia noc chyba ci uświadomiła. że tego nie ma. — Ja też chcę mieć dzieci. Michael westchnął i przeczesał nerwowym gestem włosy.

Potem ból będzie tylko większy. Nie podoba mi się to. Poza tym ojciec będzie musiał płacić mi alimenty. Nienawidzę pociągów. jak wiele z tego. W pełni. kochanie. co czuje Rosemary.Ellie była pełna obaw. póki jeszcze czas. — Ta pieczeń jest świetna. żeby zebrać dowody przeciwko twojemu ojcu. które strasznie hałasowały. Powiedz mi. Nie chciałam tak tego kończyć. mamo. jak udała się kolacja u Michaela? Miło spędziłaś czas? Ellie przez cały dzień zastanawiała się. czy zeznasz wreszcie. dalej nie chcę. co powiedział adwokat? — Al. Podróż zawsze dłuży mi się w nieskończoność. wobec czego mam szansę na dużą część majątku. co się wydarzyło. Ellie? Jesteś jakaś rozkojarzona. — Pewnie było ci ciężko słuchać tego wszystkiego. Tego wieczoru to Ellie przygotowała kolację. bo od lat nie pracuję. w dodatku obok mnie siedziały jakieś upiorne dzieci. Pieczeń wołową z marchewką i ziemniakami w zawiesistym sosie. Nie jest łatwo przekreślić trzydzieści pięć lat własnego życia. Tak jak jej samej nie było łatwo przekreślić związku z Michaelem — związku. mamo. jak postąpił. między innymi dom. Wina ojca nie ulega kwestii.I Ellie rzeczywiści rozumiała. gdy szło Michaela. — Al chce wynająć prywatnego detektywa. jaki dźwigacie bagaż? 110 . ale że przez ostatnie tygodnie udało im się wypracować całkiem niezły system wzajemnego wspierania. Rosemary poklepała Ellie po dłoni. Czuła coś podobnego. Gdyby zgodziła się z nim spotykać na jego warunkach. czy rozmowa z adwokatem nie wytrąci matki z równowagi. co mnie uspokoiło. Rozumiem. Oczywiście nie chcę domu. może wyznać Rosemary. co robi i czym to się może skończyć. obfita kolacja. Rosemary zrobiła wielkie oczy i odłożyła z wrażenia widelec. sprzedam go zaraz po rozwodzie. Ellie pokiwała głową. — Nie masz za co dziękować. Jestem wykończona. — Ellie. Tata zawinił i nie warto go żałować. Dziękuję. który nie miał żadnej przyszłości. zważywszy. Był bardzo serdeczny i jasno postawił sprawę. mamo. — Wszystko w porządku. Zdaje sobie sprawę. Przykro mi. — Ellie mogła się tylko domyślać. Wolałabym porozmawiać o tobie. wyrywają córkę z zamyślenia. . — Bardzo ładnie pachnie. pogodzona z decyzjami jakie podjęła. ale Rosemary wydawała się spokojna. Lepiej przerwać to teraz. ale Ted zasłużył sobie na taki traktowanie po tym. a wiedziała. Po ciężkim dniu obu powinna dobrze zrobić porządna. ale mówienie o tacie przyprawia mnie o niestrawność. machnęła ręką na zasadę „matkom nigdy nie należy mówić wszystkiego” i wyznała bez owijania w bawełnę: — Przespałam się z Michaelem. że pomyślałaś o kolacji. ale nie zamierzam się poddawać i być ofiarą. znowu złamałby jej serce co do tego nie miała żadnych wątpliwości. czy to aby rozsądne. że Rosemary po podróży nie będzie miała siły na gotowanie. Będziesz mnie trzymała w niepewności. — W porządku. że musisz przechodzić przez takie rzeczy.

Ellie aż zakrztusiła się z wrażenia. Michael to przyzwoity człowiek.Mianowicie? — Kochasz Michaela. — Przykro mi to mówić. ale Rosemary nie musiała o tym wiedzieć. Martwiłaby się tylko. tylko jest jedno ‚„ale”. Teraz rozumiem to lepiej niż kiedyś. Chcę. Mówię o seksie. Tym razem odwołam się do rozumu. Zrezygnujesz z tego? Nie wierzę. — Zapominasz.. ale Michael ciągle boi się zbyt angażować. wyraźnie stropiona. Miłości nie da się wyłączyć. Kiedy już cię dopadnie. Kolejna laleczka wudu też powinna pomóc. że go nienawidzisz. Zachowałaś miłość do Michaela przez te wszystkie złe lata i ona ciągle żyje.. — Już za późno. brzmi sensownie. — Wnoszę. naciskając guzik pstryk. co mówisz.. nie wierzę. Ellie. mieć dzieci. Ellie przytaknęła w milczeniu. stało się. Rosemary westchnęła ciężko. kochanie. ale ja już się na to nie zgodzę. Zawsze mówiłaś coś innego. przepadłaś z kretesem. Radzisz swojej jedynej córce. powiedzmy niezbyt fortunnie. tak mówi. nierozsądne.Rosemary pokręciła głową. i po sprawie. — Nie. że miłość ma swoje wredne strony.. Zawsze mówiłaś. — Chcę być. żeby znowu mnie skrzywdził. przy tym inteligentny. nie pozwolę. że przemyślałaś gruntownie sytuację i to. Dotąd nie spotkałaś nikogo lepszego. I ma dobrą pracę.Ellie westchnęła. co ci dyktuje serce i nie myśl o reszcie. Nawet wtedy. Raz już wyszłam. Nie wiem. To zbyt boli. żebyśmy mieszkali razem. rób. a sama miała dość własnych problemów. ale twoje próby znalezienia sobie innego faceta kończyły się zwykle. marno.. Żadnych więcej romansów. że chcesz być babcią. Bardzo miło jest wbijać szpilki w. Wszystko jedno. a ja nie mam siły na powtórkę z rozrywki. że tym razem będzie inaczej. — Musi wystarczyć. nie będę miała szansy poznać nikogo innego. to na pewno pomoże. — Co na to Michael? Musi być mocno zawiedziony. Mogę być jego przyjaciółką. nieważne. oczywiście. żebyś była szczęśliwa. Widzę. żeby żyła w grzechu! To zupełnie do ciebie niepodobne. Chcę wyjść za mąż. że Michael nadal boi się małżeństwa. — Może powinnaś to jeszcze przemyśleć. Wiem. — Nie tym razem. 111 . — Mamo. . .. — Wszystko przemyślałam i nie zmienię zdania w tej kwestii. — Owszem. Nic na to nie poradzisz. Ellie uniosła brwi. że cię kocha. Zawsze go kochałaś.. jak kiedyś. Jeśli z nim zamieszkam. — Życie jest krótkie. to wszystko. Znajdę sobie innego faceta. Nie chcę. kiedy twierdziłaś. myślałam. Bardzo tego chcę. ale twoje szczęście jest ważniejsze. Jeśli jesteś szczęśliwa z Michaelem. czy przyjaźń wam wystarczy. — Zawsze czuliście do siebie pociąg.. -Nie rozumiem tego chłopca. Nic już nie wiem. I chciałby pewnie. Ellie stanowczo pokręciła głową. Dość się nacierpiałam przez Michaela. Wyjdę z tego. Michael mi tego nie da. I być może nigdy nie zrealizuję swoich marzeń.

co Bóg nam zsyła. W końcu i tak nieustannie mordujemy się na wzajem. czyli trafiałam na wyjątkowych palantów. kochanie. nie traktuj własnego życia jako czegoś oczywistego. Ellie wzniosła oczy do nieba. A skoro już mowa o twoim ojcu. Pamiętaj. — Może. przykro mi. To i tak nieprzyzwoite. Rosemary popatrzyła na swoje dziecko tak. a potem jest już za późno. Możesz się natknąć na seryjnego mordercę i nawet nie będziesz o tym wiedziała. — Wszystko jedno. ale teraz martw się raczej o siebie. dotyczyło twojego ojca. — Dziękuję. — Dlatego. co przed chwilą powiedziałam. Może zarejestruję się w którymś z serwisów randkowych w sieci. ROZDZIAŁ SZESNASTY Jeśli chcesz zapomnieć o facecie. Będę szukała. — Dziękuję ci. Ellie. Ellie wyjęła komórkę i wystukała numer rodziców na Florydzie. — Jezu! To jakiś ponury serial! — Ten człowiek nie dał mi wyboru. — Nie odpowiada. że tata w ten sposób poznał swoją panienkę? Dlatego masz zastrzeżenia? Rosemary wzruszyła ramionami. odezwał się do ciebie od chwili wyjazdu? — Nie. ale tu nie chodzi o mnie. aż w końcu go znajdę. wiem. Czasami nie potrafimy docenić tego. Nie lekceważ przeznaczenia. to chyba oczywiste. Byłaś cudowną żoną i wspaniałą matką. Mają całkiem niezłe osiągnięcia w kojarzeniu par. że coś jest ci dane na zawsze. umieją 112 . Siedzi pewnie ciągle w Kalifornii. jakby straciło rozum. mogę spróbować zadzwonić do domu. Sekretarka wyłączona. ale jak chcesz. przyzwoity facet. — Mamo. Michael zawsze należał do tych. żeby to odzyskać. Kochałaś ojca. Nie zastanawiałam się nad tym.Hm. Ale gdzieś tam musi czekać na mnie jakiś miły. którzy przemyślawszy gruntownie problem. — To znaczy. Ellie. a Ellie nawet nie próbowała zaprzeczać. Musimy znaleźć adres tej wydry i namierzyć twojego ojca. — Wiem. zacznij urna wiać się z innym. seryjni mordercy nie grasują w sieci. zabiegałaś o niego. Ty jesteś młoda i musisz szukać szczęścia. że ten drań dalej siedzi w Kalifornii — stwierdziła Rosemary. wolą osobisty kontakt z ofiarą. — Niestety. Ja przeżyłam już swoje życie i nie było takie złe. — Ty nigdy nie uważałaś. żeby prywatny detektyw nie natknął się na niego podczas przeszukiwania naszego domu. Albo zabij tego pierwszego. To. marno. że wszystko zależy od ciebie. Wolałabym. — Spróbuj. — Mowy nie ma! To niebezpieczne.

tymczasem gdy zadzwonił do niej poprzedniego wieczoru. Przyjaciele odsunęli się od nas. Szczycił się tym. — Najbardziej przeżył to ojciec. Kochał Ellie. to głupie. Nie potrafię być dobrym mężem. prawda? — Michael przytaknął i Will dodał: — W takim razie w czym problem? Poproś ją. Will. Początki były żałosne. żeby wyszła za ciebie i po sprawie. Może zapomnieć o namiętności. Skąd w takim razie obawy. Michael wziął głęboki oddech. który cierpliwie czekał. czego właściwie chcę. Ellie? — Jeśli nie powiem sobie jasno. aż wróci na ziemię i zacznie ćwiczyć podnoszenie ciężarków. ale teraz całkiem nieźle radził sobie w kuchni. boję się. że potrafi przezwyciężyć każdą trudność na swojej drodze. ona kochała jego. 113 . wypożyczalnię samochodów. stracę Ellie. bo był uparty i wierzył. ale ja zawsze muszę panować nad sytuacją. Ojciec nigdy nie miał głowy do interesów i nie powinien był się w to bawić. rozwiązać problem. O wspaniałym seksie! Nie chciał tak żyć. jeśli chodzi o Ellie Dlaczego nie był w stanie zaangażować się w związek z nią całkowicie. co wydawało się oczywiste i dawało poczucie bezpieczeństwa nagle diabli wzięli. Wszystko musi iść po mojej myśli.. Nie chcę stracić Ellie.znaleźć najlepsze rozwiązanie. rodzice zostali zupełnie sami. — Niech zgadnę. że jestem kim innym. przechodzić po raz kolejny przez ból rozstania. — Boisz się. moi rodzice zbankrutowali. że mu się uda. Przyszła recesja i straciliśmy wszystko: dom. Ostatnio mam tyle spraw. zagwarantować jej. Uśmiechnął się nieco głupkowato. niż jestem w rzeczywistości. Zwierzyć się czy nie? Musiał porozmawiać z kimś o swoich kłopotach. . — Przepraszam cię. — Ciężka sprawa. — Mały despota. Musiał ogłosi upadłość.Michael westchnął ciężko — Kiedy byłem smarkaczem. a Ellie nie mógł powiedzieć.. dzieciom. żeby poprosić ją o rękę. Nigdy głośno się do tego nie przyznałem. Bliskości. powiedziała mu jasno i wyraźnie. Nie wiem. Trener pokiwał domyślnie głową. — Jesteś gotów.. co go dręczy. ale nie mogę udawać. czy potrafiłbym poświęcić dość czasu żonie. Michael? Spojrzał na swojego trenera. Praca jest dla mnie ważniejsza niż dom. że tym razem nie skrewi. Wszystko.. Czy mu się uda? Nauczył się gotować. Will. że może liczyć z jej strony wyłącznie na przyjaźń. To był okropny okres w moim życiu. — Kochasz ją. oszczędności. do końca? Co go powstrzymywało. Musiał coś wymyślić. nie zawiedzie? Nie chciał jej tracić. — To nie takie proste. że cały czas będę musiał ciężko harować i mieć się na baczności. — Na to wygląda. że to samo może zdarzyć się po ślubie i że nie zabezpieczysz egzystencji rodzinie — Wiem. ale tak. najgorszy. tak jak sobie zaplanuję.

— Uważam. lepszym jednak niż siedzenie w domu i rozmyślanie o facecie. dlaczego podjęłam taką decyzję. — Ale. — Seks z Brianem nie przyprawiał może o zawrót głowy. Twojemu ojcu się nie powiodło. Ja i Michael nie jesteśmy parą. co jest średnio porywającym sposobem na rozpoczynanie soboty. Jak normalna para. co nas łączy. Ustalałeś tekst swoich uwag z moją matką? Miałam niedawno całkiem udany związek z Brianem Pomeroyem wiesz? Will wyszczerzył zęby. Jak możesz tak mówić po tym. Mówiłeś Ellie o tym wszystkim? — Nie i proszę cię. odtrącając Michaela — tłumaczył Will Ellie następnego dnia rano. Jakiś palant. — Największy błąd. jaki popełniłem. że popełniasz wielki błąd. — Moja matka za dużo mówi. że znowu przespałam się z Michaelem? Nie chcę drugi raz przechodzić przez to samo. Tylko od nas zależy. by zawładnął tobą strach. który nie wyrósł z dziecięcych lęków. Musisz jej wytłumaczyć. to ten. ile potrafimy z niego wziąć. Twoja matka mi o nim opowiadała. — Dlaczego nie chcesz jej powiedzieć? Na pewno zrozumie twoje lęki. ale uważam. Mam zniszczyć sobie życie dlatego. uświadamia mi. co ci opowiedziałam? To związek bez przyszłości. — Sam widzisz. I sypialiśmy ze sobą. I właśnie to. czy potrafię go naprawić. — No to odpowiedziałeś sobie na swoje wątpliwości powiedział Will i zapytał: -Jak się teraz Powodzi twoim rodzicom? Michael uśmiechnął się. z którego trzeba zrezygnować.. Robiła właśnie pompki. Ojciec w końcu znalazł dobrą pracę i wszystko się ułożyło. — Wyjdę na psychicznego. ale to nie ma znaczenia. — Wszyscy mi to powtarzają. Życie toczy się dalej. — Niestety. ale pecha się nie dziedziczy. Strach cię zniszczy. Żałosny mięczak. Podróżowaliśmy. Kocham Ellie. — I zamierzasz umawiać się z innymi facetami Jakoś nie odnosiłaś większych sukcesów na tym polu. facet w pantoflach od Bruna Magliego. Powinieneś zrozumieć. ale jednak był to seks. Jedliśmy przy wspólnym stole. Nie wiem. — Ellie podniosła się. jest dla mnie najważniejsza. Rozwiązywaliśmy krzyżówki.. Nie chcę cierpieć. — Doskonale. — Byliśmy parą. jeśli mu na to pozwolisz. że popełniasz wielki błąd. — Nie powiem Ellie ani słowa. Z dwojga złego wolę. jaki błąd mogę popełnić. jeśli będę się spotykać z Michaelem. żebyś zachował naszą rozmowę dla siebie. żeby Ellie widziała we mnie drania niż słabeusza. Chcesz do śmierci żyć wyłącznie pracą? — Nie. Mruknęła coś niewyraźnie i po pięciu pompkach padła płasko na podłogę. I w dodatku nie lubił psów. — Ale należycie do siebie — zaprotestował Will.— Ale nie możesz też pozwolić. Wiem. — Tak. Mieszkaliśmy razem. 114 . jak to jest. co cię powstrzymuje przed związkiem. Wiele was łączy. w końcu pozbawi cię sił. że pozwoliłem Ellie odejść.

— Robię w akcjach i transakcjach. ta znajomość nie ma przyszłości i zamierzam poszukać nowego partnera. kiedy czas pozwala. Jeździ porsche i mieszka w pobliżu Central Parku. mam dla ciebie idealnego kandydata. Mial wspaniały uśmiech i najbielsze zęby. I mam mocno średnie geny. Często bywasz w naszym klubie? — Tak często. — Szczęściarz. a Ellie miała awersję do ryżych włosów.Facet nie prezentował się najgorzej. który w jej przekonaniu był najprzystojniejszy na świecie. bardzo zadowolony z żartu. Zupełnie nie rozumiem. jak ty. — Jeśli chcesz koniecznie spotykać się z innymi. Chwilę później patrzyła na najprzystojniejszego faceta. płaski brzuch. Jack. co Ramot w tobie widzi. — Naprawdę? — Ellie poszła za wzrokiem Willa. jakiego kiedykolwiek zdarzyło się jej widzieć — wyjąwszy Michaela. chciałem przedstawić ci Ellie. jak mogę.Ellie pokręciła głową. Nie chcemy przecież. że Ellie przeszedł dreszczyk. Od razu przychodziła jej na myśl laleczka Howdy Doody z dobranocek. Kiedy pytałaś mnie poprzednio. ale miał ryże włosy. żeby Jack wymiękł na starcie. jak wiesz. całkiem zapomniałem o Jacku. To się bardzo liczy. że dobrze zarabia. 115 . Mam po prostu dobre geny. — Posłuchaj. oczywiście. że nie palił. nie najlepszej zresztą jakości. To oczywiste. Jack odłożył sztangę. że Michael to miły facet i że go lubisz. — Rozumiem. jak ci się wydaje. więc mogę mu cię przedstawić. jedną z moich klientek. Ja nie lubię ćwiczyć. Will wziął ją za rękę i pociągnął za sobą. — Miło poznać znajomą Willa. Świetnie. Miękki Jacek Placek. chociaż nie ćwiczę tak pilnie jak ty. zostawiając ją samą z Jackiem. imponująca klatka piersiowa. Ćwiczę. — Jestem dobry w łóżku. Ellie. że nie ten na bieżni . Jesteś kulturystą? Will uścisnął ramię Ellie na do widzenia i zniknął. Należało się z tym pogodzić i żyć dalej. Will. — Nie śmierdzisz jeszcze. Bicepsy jak z obrazka.Jaki Jack? Jest tutaj? Mogłabym go poznać? Will pociągnął nosem. — Chodź. Jack zaśmiał się. Ellie przewróciła oczami. — Czasami zachowujesz się jak głupawy nastolatek. — Dobrze? Doskonale. chwytasz? Will wyszczerzył zęby. — Który to? Mam nadzieję. kolejny plus. jakie widziała. Znów będę umawiać się na randki. czy nie znam kogoś dorzecznego. ale powtarzam. spojrzał na Ellie z żywym zainteresowaniem i uśmiechnął się tak seksownie.. Will omiótł spojrzeniem salę wypełnioną ćwiczącymi. wiem. Ellie zapytała: — Poznasz nas ze sobą czy nie? Czym ten Jack się zajmuje? — Jest maklerem giełdowym. Imponuje mi twoja forma. Nie chcąc zagłębiać się w kwestie łóżkowe. — To jest Jack Kramer. I wcale nie trenuję tak pilnie.

To rozprasza. co myślisz. składając zamówienie. że trafiła w czuły punkt. „Randka” okazała się kompletnym nieporozumieniem. z którymi kiedykolwiek poszła na randkę. Przepraszał ją co chwilę. którym wydaje się. Muszę tylko się przebrać. Mężczyźni nie są normalni. Ellie. Ellie. prawda? Ellie pokręciła głową i zjadła kawałek kurczaka tkwiący w sałatce. poza tym jest nietaktowne i niekulturalne. a przez to bardzo przewidywalni. Gadał. jakby właśnie obsypała go gradem obelg. że kilka osób odwróciło głowy. — Lubię jadać w restauracjach. Mam natomiast po dziurki w nosie palantów. ale większość transakcji załatwiamy przez telefon. że to kolejny nadęty bubek. — Dziękuję. — I nie są to zbyt udane próby. Jezu! Masz okres czy jesteś szurnięta? Ellie zrobiła się czerwona i ogarnęła ją wściekłość na wszystkich facetów. Znam świetną knajpkę niedaleko stąd. Dla których praca jest 116 . — Zaprosiłem cię na lunch. Próbuję doprowadzić je do jakiej takiej formy. która stawiała tego głupka na baczność. Nikt nie lubi wysłuchiwać cudzych rozmów. Idź z nim. wyświadczają im łaskę. — Skończyłaś już na dzisiaj? Może zjemy razem lunch? Właśnie zamierzałem coś przekąsić przed powrotem do biura. że tak. w których jest zakaz używania telefonów. Ellie. kiedy jedna ze stron cały czas wisi na telefonie. Od momentu. — Nie mam okresu. — Obawiam się. Ellie. Ale komplement to komplement i człowiek nie powinien wybrzydzać. Ellie zaczerwieniła się i przemknęło jej przez myśl. Zerknęła na zegar na ścianie.Jack wybuchnął tak serdecznym śmiechem. Co masz do stracenia? — Chętnie. który uważał się za Bóg wie jakiego ważniaka. Rozumiesz to. że Jack może być seryjnym mordercą? Są gorsze rodzaje śmierci. kiedy kelner przyniósł już jedzenie. Co z tego. — Wybacz. Jack wyprostował się i spojrzał na Ellie tak. — Nie powiedziałbym. Najwidoczniej nie była pierwszą kobietą. że umawiając się z kobietą. Gdzie się podziali wszyscy normalni mężczyźni? Czyżby już wymarli? Może właśnie tutaj tkwił błąd w rozumowaniu Ellie. jak na razie. Rzuciła serwetkę i wstała. Wzruszyła ramionami. — Lubisz mówić wprost. ale Ellie zaczęła nabierać przekonania. Trudno prowadzić rozmowę przy stole. Koniec i kropka. nie każę ci dzielić ze mną życia. Masz naprawdę zabójcze ciało. Jack odłożył telefon i uśmiechnął się przepraszająco. kiedy ktoś próbuje być dla niego miły. kiedy weszli do restauracji. W holu punkt dwunasta? — To randka. gadał nawet teraz. Dochodziło południe. nie sądzisz? Ellie od razu zorientowała się. że faceci są niezbyt oryginalni. Jack nie odrywał telefonu komórkowego od ucha.

mamo. 117 . Chciałabym mieć go za zięcia. więc postanowiłam wypróbować nowy wizerunek. Co z tą zasadą? — Nie sądzisz. że tak będzie lepiej. Nie odwróciła się.. Świetnie się rozumieliśmy: Między innymi dlatego było mi tak przykro. Rozumiem różnicę. W końcu Cameron Diaz i Charlize Theron całkiem nieźle na tym wyszły. Nie warto walczyć o tatę? Od razu skapitulowałaś. — Nie. — Myślałam. że lepiej się nam żyje bez mężczyzn. że tobie Michaelowi się nie udało. Ja i ojciec bardzo polubiliśmy Deayersów.Ruszyła do wyjścia. Dwa w ciągu dnia? Nie. że słyszała jego komentarz. Powiedz mi. Życzyłam wam jak najlepiej. że Włosi trzymają się razem w trudnych chwilach. że to głupia zasada? Poza tym przesadzasz. Myślałam. — Wybij to sobie z głowy. Ellie? Stąd te ponure refleksje? — Nie. — Przepraszam. że utrzymujesz kontakt z panią Deayers? Okłamywałaś mnie przez te wszystkie lata . Na twarzy Rosemary odmalowała się troska. — To ty go zostawiłaś. Ellie. — Zbyt łatwo kapitulujesz. jak to się stało. Ale w pewnym sensie masz rację. To porządny chłopak. Nie powinnam była tego mówić.usprawiedliwieniem zwykłego chamstwa i którzy nie potrafią wejść z kimś w normalny związek. to nie to samo. Mężczyźni oznaczają wyłącznie kłopoty. Podoba ci się? Nie poznałam nikogo interesującego jako ruda. Pewnie potraktowałabyś to jako zdradę.zakończyła Ellie z urazą. — Jak mogłaś się z nimi przyjaźnić? Michael i jego rodzice powinni być twoimi wrogami. — Widziałaś się z Michaelem. Chyba nie dał mi nawet szansy. Nie walczyłam o ojca. Ellie położyła torebkę na stoliku w holu i po kręciła głową. — Osobiście uważam. — Przefarbowałam się na blond. co ty zrobiłaś? Rosemary uśmiechnęła się radośnie. — Mogłabym powiedzieć ci to samo. Dlaczego godzisz się. na czym nam zależy. bo odczułby satysfakcję. żeby fatygować się dla nich na randkę. W oczach Rosemary pojawił się smutek i Ellie natychmiast pożałowała swoich słów. Żegnam. Podobno dla nich najważniejsi są najbliżsi. walcz o niego. Jesteś dokładnie taki sam jak wszyscy. Nie poddawaj się. mamo. Tata cię zdradził. przecież wiesz. To jednak nie to samo. Po powrocie do domu przeżyła kolejny szok. Niedoczekanie. że nigdy ani słowem nie zdradziłaś. żeby jakaś laska zabrała ci męża? To w końcu twój facet. słysząc jeszcze jak Jack wyzywają pod nosem od wściekłych suk. Ja nadal bardzo lubię Michaela i doskonale o tym wiesz. Rosemary westchnęła. żeby zdobyć to. — Mamo. to stanowczo za dużo. mamo. Jeśli kochasz Michaela. odwiedzić rodziców. Michael pojechał na weekend do Connecticut. Większość nie warta jest nawet tego. Czasami trzeba włożyć trochę wysiłku.

jakie to były czasy. co to znaczy żywić tak zwane sprzeczne uczucia wobec mężczyzny. jak skończy się wasz konflikt. — Nie mogłabym zapomnieć. A my. Teraz już za późno. zabawniejsza? Biedna Mary omal nie zwariowała. Nie chciałabym być wtedy a twoim miejscu. że zostawiła kogoś na Sycylii. co z nią robił. że to łatwe. że był z inną. Ellie przyszedł raptem do głowy pomysł. Ale to nie znaczy. Nie mogłabym wpuścić go na powrót do swojego łóżka. — Ale przecież babcia przeżyła z dziadkiem czterdzieści trzy lata. kobiety z rodu Martinellich. że była z nim szczęśliwa. wiedząc. którego nie wybierały. myślałabym o tym cały czas. której mąż pobłądził. a jeszcze bardziej kiedy powiedział. że przekazałam ci najpaskudniejsze geny Martinellich. Wzruszyła ramionami. Były silne.— To prawda. żeby inwestycja mu się zwróciła. To rodzice aranżowali małżeństwa. Czy całował się z nią tak samo? Czy tak samo się z nią kochał? Czy tamta była ładniejsza. Damy sobie radę. ale ja czułam. że świat się zmienił. a potem wynajmiemy dorożkę i zrobimy sobie przejażdżkę po Central Parku. czy nadal go kochasz i czy potrafisz przyjąć go z powrotem. ale wtedy kobiety przynajmniej wychodziły za mąż i starały się sprostać losowi. Moja matka zwykła mawiać. Nie mówię. a potem wrócił do niej. — Nie wiem. prawdziwą miłość swojego życia. — Straszne! Całe szczęście. a dziewczyna nie miała nic dc gadania.. — Zmienił się. Ellie zrobiła wielkie oczy. A ty będziesz musiała zdecydować. Tata pewnego dnia ocknie się i będzie chciał wrócić do ciebie. kiedy odkryłam te maile. — Wiesz co. to na pewno do tego dojdzie. co mówił tamtej. który powinien spodobać się Rosemary. w biblijnym sensie tego słowa. — Mnóstwo kobiet codziennie znajduje się w podobnej sytuacji. co? Boję się. zaszalejmy dzisiaj. jak ty i ja. zobaczysz. czy kiedykolwiek uwolniła się od swojej obsesji. Michael! — Dobre jesteśmy. ale gdyby naprawdę ci zależało. — Dlaczego za późno? — Ponieważ poleciał do niej do Kalifornii. Przez lata chodziła na terapię i nie jestem pewna. — To prawda. Masz ochotę? 118 . Mama nigdy nie rozmawiała o tym z nami. dziećmi. była z nim do samej jego śmierci. Dotknął mnie do żywego. Idziemy w miasto. — Nie wiem. Przez resztę małżeńskiego życia Mary Elizabeth zastanawiała się. Zarezerwujemy stolik w naprawdę drogiej restauracji. Niech cię diabli. Nie na darmo jest księgowym.. szczuplejsza. Może zbytnio uniosłam się dumną. że to rodzinna klątwa. Będzie chciał. Uczcimy twoje nowe włosy. Nawet jeśli nie obcował z nią dotąd. Ellie doskonale wiedziała. Nie zapominaj. Ellie westchnęła i ujęła dłonie Rosemary. Nie wyrzuca pieniędzy przez okno. ale wiem jedno. Miałam kiedyś przyjaciółkę. Znam Teda. Ellie skrzywiła się. nigdy nie miałyśmy szczęścia do udanych związków z mężczyznami. że nie zamierza przestać korespondować z tą wydrą.

Muszę tylko zdecydować. — Miałaś jakieś wieści od Bena? Becky robiła wrażenie całkowicie pogodzonej ze swoją decyzją. ale tak właśnie było. — Masz go. Jasne. Uwielbia Jonaha. od kiedy z tobą zamieszkałam. Ellie cieszyła się. mnóstwo starodrzewu. — Nie sądzę. Becky kiwnęła głową. to duży dom.Rosemary zabłysły oczy. że się zaprzyjaźnimy. Dawno nie była tak spokojna i zrelaksowana jak teraz. nawet jeśli tylko czasowo. Było tu cicho. — Elizabeth to prawdziwy klejnot. Becky mieszkała teraz w bardzo ładnej okolicy. dorodne dęby. Cieszę się. Staroświecki. Becky. — Miałam na to ochotę. Cieszę się. że jesteś. ale niedługo powinni wrócić. Jestem bardzo szczęśliwa z tego powodu. żebyśmy tu mieszkali. klony. Czekamy na sprawę. Sarna nie mogła w to uwierzyć. któremu musiało trochę brakować psiego towarzystwa. A miejsca. — Tak zrobimy. że najgorsze za nią. Ellie uściskała Rosemary. 119 . Nie wiem. — Nigdy nie myślałam. Pokoje przestronne. nawet zadowolonej. jak staroświecka była pani Greenlaw. ROZDZIAŁ SIEDEMNASTY Nigdy nie ufaj kondomom! Są mniej więcej tak samo niezawodne jak faceci. To taka miła kobieta. Nawet twoja mama nie miałaby się do czego przyczepić. blisko Hudsonu. Ciągle mi pomagasz. Elizabeth chce. słoneczne. Świetnie się dogadujemy. Oczywiście myślałam. Ellie? — Mamo. Właśnie wyszła z nim na spacer. Dzięki nam nie czuje się taka samotna. a po powrocie do domu obejrzymy sobie ten film. pokój sprawiał wrażenie przytulnego i wygodnego. jak ci się odwdzięczę za tyle serca. jak widzisz. jeśli nie będzie za późno. że zostaniemy takimi przyjaciółkami. że przyjaciółka znalazła dom u pani Greenlaw. po czym jęknęła i chwyciła się za żołądek. — Uśmiechnęła się trochę smutno. że dobrze ci się mieszka u pani Greenlaw. — Ja też nie przypuszczałam. Odwróciła się od okna i spojrzała na Becky. — Ale teraz wolę przejechać się po Central Parku z tobą. czyste. Ellie uśmiechnęła się. że zrobię to z twoim ojcem. czy szukać samodzielnego mieszkania. klasnęła w dłonie. że go mam. — Ładnie tutaj. przecież to babski film. Na skwerze naprzeciwko domu starszej pani biegały psy i Ellie pomyślała. czy mam tu zostać. od kiedy zobaczyłam pierwszy raz „Boso w parku” z Jane Fondą i Robertem Redfordem. jest dość. że następnym razem powinna przyprowadzić tu Barnabę. żeby robił problemy. która siedziała na zielono-różowej kanapie w kwiatowy wzór. zielono.

Wczoraj byłyśmy z mamą na kolacji i chyba się strułam. — Może jeszcze dojdziecie do porozumienia. Nudności już jej tak nie męczyły. Przemyła twarz. a Michael nie będzie traktować mnie ulgowo. Nie wiem. — Nie jadłam ryby. Becky zaprowadziła Elbie szybko do łazienki. Nawet włosy straciły połysk. że do jutra wydobrzejesz. ale Rosemary zaczynała ją irytować. — Cokolwiek ci jest. ale teraz Ellie obawiała się. gdzie czekała na nią Becky. — Może.powiedziała Becky. — Nie mam ochoty wychodzić. licząc. Czuję się paskudnie. pomyślała Ellie.Włożyła kurtkę i ruszyła do drzwi. — Dobrze. stojąc na chodniku i rozglądając się za wolną taksówką. jeśli chcesz wiedzieć Może zjadłaś wczoraj nieświeżą rybę? Ellie pokręciła głową. Rosemary zauważyła poprzedniego wieczoru że wygląda na zmęczoną. Ani pani Greenlaw Ona ma już swoje lata. a Jonah jest jeszcze mało odporny. Ellie podniosła się na te słowa. Trzęsła się nad nią. do jutra powinno minąć Oby tylko nie okazało się. Nie pamiętam. bo ciągle mam nudności. Zamówiłam kaczkę w pomarańczach. Mam nadzieję. że między wami się nie ułożyło . Minęły cztery dni i Ellie nie czuła się ani trochę lepiej. ale jeśli to grypa lepiej. weź parę dni zwolnienia. — Może rzeczywiście wezmę. niż zastosować w praktyce. — Ciągle jesteś zielona. jak się skończyło. wróciwszy d saloniku. gdzie ta zwróciła resztki śniadania. — Trochę mi lepiej . Smakowała całkiem normalnie. co się dzieje. która zawsze miała na względzie przede wszystkim zdrowie Jonaha. Nie powinnam ich narażać. I nie zabije matki. dzięki temu szybciej stanie na nogach. nadskakiwała jej I serwowała buliony. pokiwała głową. mizerna twarz. sińce pod oczami. że może w ten sposób uda się jej odzyskać siły. czy nie złapała jakiegoś wirusa. Tak. — Przykro mi.. że to grypa. Becky. Michael to bardzo miły facet.— Aj! Znowu mi niedobrze. ale czuła się cały czas zmęczona.powiedziała. Tak samo myślałam ostatnim razem i zobacz. Musi wrócić do zwykłego rytmu zajęć. ale nie oczekuję cudu. żebym sobie poszła. Było to nie do wytrzymania i Ellie postanowiła pójść na siłownię. to prawda. ale Ellie potraktowała jej uwagę jako typową matczyną przesadę Rosemary zawsze się martwiła na zapas. 120 . Jednak łatwiej powiedzieć. Dzięki z pomoc. zanim Jonah wróci z spaceru. Jeśli nie. Nieczęsto się takich spotyka. Uwielbiała matkę. osłabiona i kompletnie pozbawiona energii. Becky nie wyglądała na przekonaną. żebyś kiedykolwiek brała wolne. Nie chcę go zarazić. spojrzała w lustro i przestraszyła się własnego odbicia: blada. Lepiej być realistą i nie przeżywać gorzkich rozczarowań.

— Dzięki. Jedyna korzyść to ta. że nie czujesz się najlepiej. Kiedy Will ją zobaczył.— Może pójdę z tobą. Na pewno dasz radę ćwiczyć? Ellie pokręciła głową. że straciłam apetyt i pewnie schudłam. tu i ówdzie w oknach i ogrodach widać było wydrążone dynie. zasępił się jeszcze bardziej. Twoja mama mówiła. Rosemary patrzyła na córkę z troską. na wypadek gdybyś znów źle się poczuła? — Rosemary naprawdę zachowywała się jak przeczulona kwoka. dobrze? Wskakuj na wagę. Pewnie waga się popsuła. To fanatyczka. — Chyba nic ma twojego przyjaciela. Zwierzył mi się. Wszystko gotuje sama. Willa wyraźnie ucieszyła ta informacja. że od dziecka miała wdrukowywane w psychikę odruchy Florence Nightingale. Ellie zrobiła wielkie oczy. ale miły. ale postanowiła zachować spokój i być miła. uśmiechnął się szeroko i zaraz spochmurniał. ale do siłowni dotarła wykończona. w każdym razie nie widzę go. Ellie wybiegła z domu z kurtką w ręku. — Pewnie boi się natknąć na ciebie. — Przytyłaś kolejne pół kilograma. skoro twierdzisz. ale Ellie nie zamierzała świętować. Na ulicy Ellie poczuła się lepiej. ale Will zamiast się ucieszyć. 121 . to czas porzucić nadzieję na idealną sylwetkę. wyglądasz okropnie. pionierki pielęgniarstwa i wzoru dla wszystkich ambitnych pielęgniarek oraz sióstr miłosierdzia. Kramera. czy starczy jej sił. — Widocznie organizm ci się rozregulował przez tę chorobę. Czym zaskarbiłaś sobie jego szczery podziw. Szła celowo szybkim krokiem. Jacka Kramera. zaraz sprawdzimy. — Żartujesz sobie? Moja matka nigdy w życiu nie podałaby mi zupy z puszki. Nie wiedziała. że nic nie jesz? — Coś musi być nie tak. I ubierz się ciepło. Jak to możliwe. żeby ćwiczyć. dzwoń natychmiast. przyjdę po ciebie. Przebrały się z przyjaciółką za J-L i Bena i spędziły szaloną noc w klubie. Postaram się nie przemęczać i będę ostrożna. Żyję samymi bulionami z kury. Ellie aż zgrzytnęła zębami. — Zobaczmy. Matka przecież chciała dobrze. W podłym nastroju zeszła z wagi i rozejrzała się po sali. mamo. — Była sprawdzana kilka dni temu. Na dworze jest zimno. to nie jej wina. torbą na ramieniu. Nie dostrzegła nigdzie w zasięgu wzroku komórkowego debila. że solidnie mu dokopałaś. Halloween już za tydzień. — Gdybyś źle się poczuła. Ellie upadła na duchu. ale mam już dość leżenia do góry brzuchem i bezczynności. chociaż rok wcześniej bawiła się doskonale. wołając od drzwi: — Tymczasem. Te buliony to puszki? Jest w nich bardzo dużo sodu. Skoro nawet nieustanne wymioty nie pomogły jej schudnąć. Ellie weszła na wagę. — Dziewczyno. — Nie. w powietrzu czuło się jesień. Dam sobie radę. Dzień był chłodny. i odetchnęła z niejaką ulgą.

—. Najpierw kłopoty rodziców. Gest niepodobny do Willa i bardzo wzruszający. — Widzę. kiedy robiłam badane kontrolne. że żyję w ciągłym stresie. Poza tym. że choroba nie uczyniła cię ani odrobinę bardziej wyrozumiałą dla ludzkich słabości. potem Michael. ciągłe nudności? Nic się nie stało? Nie przeżyłaś żadnego większego stresu? Czasami organizm tak reaguje na napięcie. Jak dotąd 122 . A jeśli dzieje się coś złego. Od momentu kiedy Will wysunął straszne przy puszczenie. więc na twoim miejscu nie byłbym taki całkiem pewien. . Czy pomyślałaś. mianowicie? Jestem zdrowa jak koń. gumka nie daje stuprocentowej gwarancji. Powtarzaliście miłosne ekscesy tą samą gumką czy Michael zakładał nową? Ellie zrobiło się znowu niedobrze i odpowiedziała i słabym głosem.. ROZDZIAŁ OSIEMNASTY Ciąża i randki zdecydowanie nie idą w parze. Cholera.. — Pewnie. chowając pod kurtką testy ciążowe. Wybacz.. cholera. Nie przypuszczam. — To dlaczego masz kłopoty z żołądkiem. Więc jego też możemy wykluczyć jako dawcę nasienia. cholera. — Nie chcę się wtrącać. co mi jest. Na szczęście pączek ostał się w żołądku. I pączku. coraz mocniejszych. że możesz być w ciąży? — Nie żartuj. ale twój przyjaciel nie przypadł mi do gustu. — Czuję się paskudnie przyznała. Ellie westchnęła ciężko. Cholera. kiedy na chwilę zasłabła. podejrzeniach. — No to masz odpowiedź. miałam dwa razy okres. Will uśmiechnął się trochę tajemniczo. ale skoro wspomniałaś Michaelu. Ellie weszła do domu i pobiegła prosto do łazienki. a ty nawet nie wiesz co? — Co takiego. Najpierw musiała się upewnić w swoich. w ogóle nie była w stanie myśleć! Funkcjonowała na czystej adrenalinie.Nie wiem. nie była w stanie myśleć o niczym innym. po drugie od czasu kiedy rozstałam się z Brianem. Ale kto nie żyje w stresie? To nic może być powód. to widać jeszcze masochista.. Nie zakładał. co i kiedy powiedzieć Rosemary. Will z mocno zakłopotaną miną odciągnął Ellie W kąt sali. Michael używał gum. kiedy się kochaliśmy. — Powtarzaliśmy. Po pierwsze. że to cham i dureń. zaledwie kilka miesięcy temu. że zaszła w ciążę z Michaelem. — Po pierwsze. Przynajmniej byłam. żeby to była grypa — Może powinnaś jednak pójść do lekarza. Will.. którego wmusił w nią Will. dopiero potem za stanowić się. Doskonale o tym wiesz.

— Cholera! Nie wierzę! Dlaczego mam takiego pecha? Moje życie jest jak koszulka niemowlęcia. nie była wcale pewna. kiedy sami znaleźli się na zakręcie życiowym. Kto chciałby mieć taką matkę? No a poza tym jej rodzice wcale nie potrzebowali do szczęścia niezamężnej córki w ciąży. a potem ogarnie go panika. mamo. kiedy miała już test w ręku. Jednak podejrzewała. Poklepała go po głowie i szepnęła: — Przygotuj się. że podobnie jak ona. Zapadło milczenie. że jest z nim w ciąży? Nie umiała przewidzieć. Trzymała pasek w palcach i bała się otworzyć oczy. Powinnaś się wzmocnić. Wpadnie w popłoch. Będzie duszona wołowina. A teraz. Przez ostatni tydzień prawie nic nie jadłaś. musiał wyczuć zdenerwowanie swojej pani. że musi nasiusiać. jakby chciał ją pocieszyć i wesprzeć. kiedy okazało się. kochanie. wskazując ciążę. Nie denerwuj się. bo na wszelki wypadek kupiła od raz trzy zestawy. przeczytała instrukcję. Mam biegunkę. jak ten tchórz zareaguje na wieść o dzidziusiu. które trzymała w drżącej dłoni. i to akurat teraz. Ellie jęknęła w duchu. życzył powodzenia i kazał wracać do domu. skrzywiła się. nie uwierzy. Durny pasek za każdym razem różowiał. Barnaba. że matka natura dała nam po łbie. Ściśle mówiąc. że niedługo będziesz miał siostrzyczkę albo braciszka. testy. Nie do przyjęcia. — Co ja wygaduję? Sama perspektywa zdawała się absurdalna. — Cholera! Otworzyła pierwszy zestaw.. Rozległo się pukanie do drzwi łazienki i zaraz potem glos Rosemary. — Przełknęła z wysiłkiem ślinę. kochanie? Czyżbyś znowu wymiotowała? Może powinnaś się położyć i trochę odpocząć? — Nie. Barnaba zaskamlał dla dodania jej otuchy i Ellie powoli otworzyła jedno oko. wpatrując się w paskudnie zaróżowiony pasek. Cóż za trafna metafora! Jak ma powiedzieć Michaelowi. i przystąpiła do odkrywania prawdy. a potem znowu rozległ się głos Rosemary: — Dobrze. To. Ty tchórzu! — złajała się. że dasz radę zjeść. trzech różnych firm. co ujrzała. Will pocałował ją w policzek. który wślizgnął się za nią do łazienki. na litość boską! Nigdy w życiu żadnemu dziecku nie zmieniła pieluszki. i krople potu spływały jej z czoła. wprawiło jej dłoń w histeryczny dygot. Wyskoczyła z siłowni jak królik na dopalaczach. Ellie Peters w żadnym razie nie była materiałem na matkę. Barn. Zacznę robić kolację. potem trzeci. Mam nadzieję. — Dalej. powtórzyła test drugi raz. więc nie wyjdę stąd tak szybko. Musisz zobaczyć. Niewykluczone. — Wygląda na to. czy chce poznać prawdę. ale poza tym wszystko w porządku. — Nic ci nie jest.. Ellie nie odpowiedziała i po chwili usłyszała kroki matki kierujące się w stronę kuchni. Patrzyła na opakowanie. bo położył jej łeb na kolanach. Jeszcze nie dowierzając. 123 .O ćwiczeniu nie było oczywiście mowy. Barn — przemówiła do psa.

W wymiętym ubraniu. — Głuchy jesteś? Powiedziałam ci. Powtarzał wiele razy. Pokazywać się tutaj. jakby od kilku nocy nie spał. nie moje. Rosemary szeroko otworzyła usta ze zdumienia i omal nie zdzieliła Teda drewnianą łyżką. — Czego chcesz. że to rzeczy zarezerwowane dla zabawowych panienek? Żony też mogą dobrze wyglądać. Chcę to naprawić. to 124 . którą trzymała w dłoni. co masz do powiedzenia. że to mieszkanie Ellie. Lubił swoje poukładane życie.. jak bardzo ją upokorzył i zranił. jak czuje się Ellie. że jesteś taka szczupła. żeby wszystko było znowu jak dawniej. Ted? Nie brak ci tupetu. czy zdzielić niewiernego drania po łbie. Zaniepokojona. od stóp do głów. czy ma się śmiać. którego Rosemary pamiętała. że jest mi przykro. Przyjechałem powiedzieć. — Boże. . — Podobają mi się twoje włosy. czyż nie? — Mogę wejść? Musimy porozmawiać. spojrzała na zegar i dopiero teraz zorientowała się. zakurzonych butach nie był tym samym Tedem. nie chce mieć dziecka. Nie zamierzała dać niewiernemu łajdakowi tej satysfakcji i pokazać. i wynoś się stąd. — Myślisz. Żałuję. świadoma. gdy w progu zobaczyła własnego męża. wybacz mi. a potem oczekujesz. jak gdyby nigdy nic? Nie brak ci tupetu. powiedz.. A to ci dopiero niespodzianka. Nie wiedziała. że zamierzasz się żenić ze swoją panienką? Starała się mówić lekceważącym tonem. że Ellie siedzi w łazience już ponad pół godziny. — Czyś ty całkiem zgłupiał? Masz romans z inną kobietą. Nie mam ci absolutnie nic do powiedzenia. Popełniłem straszny błąd. co ja teraz pocznę? Rosemary wrzuciła marchewkę i ziemniaki do garnka z wołowiną.Nie mogła go wpędzać w taką pułapkę. Skłaniała się ku tej ostatniej opcji. to ty? Wyglądasz zupełnie inaczej. lecisz do niej do Kalifornii. ale nie sądziłem. Nie. Rosemary zamieszała duszoną wołowinę. że z córką dzieje się coś naprawdę złego. czy płakać. że mąż ani na chwilę nie spuszcza z niej wzroku. i oczy zrobiły mu się wielkie jak filiżanki. — O co chodzi? Przyjechałeś powiedzieć mi. Chcę. że przyjmę cię z powrotem. zmniejszyła płomień pod garnkiem i już miała sprawdzić. bardzo przykro. że nie mamy o czym rozmawiać. że nie chce się żenić. nie przyjechałem powiedzieć. Jej mąż był zawsze zadbany i nieskazitelni ubrany. Wytarła dłonie w fartuch i poszła otworzyć. gdy rozległo się pukanie do drzwi. — Kończę właśnie przygotowywać kolację Chodź ze mną do kuchni. Już nie. a ona nie wyrzuciłaby cię za drzwi Ted wyglądał kiepsko. Ellie mówiła. Proszę. Ted zmierzył odmienioną nie do poznania żonę uważnym spojrzeniem. Ale wejdź. Tylko dlatego cię wpuszczam. I te blond włosy. że schudłaś. proszę bardzo. w którym brakowało miejsca dla żony i dziecka.Rosemary. Omal nie padła z wrażenia. Ted pokręcił głową. że zamierzam się żenić.

— To się już nigdy nie powtórzy. Spodobało mi się. potem już nie. Ted mial nieszczęśliwą minę. 125 . że jej ojciec znalazł sobie nową kobietę? — Zgodzę się na terapię. zakochujesz się w kimś innym. co powiedzieć. Pokręciła głową. Wiem tylko. — A więc nie poleciałeś do Kalifornii. to z całą pewnością nie byłem ja. ale to w niczym nie zmienia faktu. że ten człowiek. Była inna. Ted. Nigdy! I wcale nie zakochałem się w Michelle. ale kiedy odłożyłem słuchawkę. przyjaciół. — Rosemary zaskoczyły te rewelacje. Nie widziałem jej nawet. że będę musiała bronić się przed tobą. żeby to naprawić. co się ze mną stało. Rosemary. Jak mam ci wybaczyć? Nie tylko ja przez ciebie cierpiałam. Co się stało? Dowiedziała się. Wierzysz mi? Rosemary usiadła ciężko na krześle. wyrządziłem ci ogromną krzywdę. Jestem skończonym głupcem. widocznie wstrząśnięty. zrobię absolutnie wszystko. Dowiedz się. jakim jestem głupcem. Ted.muszę ci przyznać. czy potrafiłabym być z tobą tak jak dotąd. Wszystko odbywało się w sieci. Zamiast do Kalifornii. przysięgam. powiedziałem Ellie co innego. czy chciałabym zrezygnować z tego wszystkiego dla kogoś. Po trzydziestu pięciu latach wspólnego życia potraktowałeś mnie jak śmieć. żeby po chwili znowu do mnie wrócić. — Bardzo dobrze. Jak mam ci ufać? — Nigdy nie przestałem cię kochać. Nigdy nie chciałem cię zranić. jak Ellie zareaguje na to. Rosemary wzięła głęboki oddech. zrozumiałem. — Zbyt wiele się wydarzyło. — Skąd ta nagła zmiana? Jednego dnia mnie kochasz. że rozmawiałam już z adwokatem i występuję o rozwód. Ted. Wciągnęły mnie te czaty w sieci i przestałem panować nad sytuacją. Wiem. Dwa razy rozmawiałem z nią przez telefon. — Proszę. Nie wiem. tylko. Nigdy nie sądziłam. dowiedziałem się wiele o sobie. ale wybacz mi. Porozmawiałem z nią o swoich problemach. co tylko zechcesz. Nie wiem. kto za chwilę znowu może zmienić zdanie i odejść do innej. bardzo proszę. Spadło to na mnie zbyt niespodzianie. ale tak to wygląda. ile masz lat i podziękowała za znajomość? — Nie byłem w Kalifornii. Wiem. — Nie wiem. nie rób tego. Między nami do niczego nie doszło. wymieniałeś z jakąś kobietą listy o całkiem jednoznacznej treści i obdarowywałeś ją biżuterią. Mam tutaj swoje życie. Zapomniałeś o swojej córce? Pomyślałeś chociaż przez jedną chwilę. Zawsze cię kochałem. Możliwie jak najszybciej. Całkiem straciłem głowę. Rosemary. nowe zainteresowania. sprawiła. ale poświecę resztę życia. kiedy chciałem odwiedzić ją w Kalifornii. który tak strasznie się z tobą obszedł. Jestem teraz innym człowiekiem. — Może nie chciałeś. uniósł dłonie w błagalnym geście. Musiałem chyba mieć jakieś załamanie nerwowe albo kryzys wieku średniego. Po prostu zaintrygowała mnie. że poczułem się dobrze. Kocham cię. ale jednak zraniłeś. do Minnesoty. że miałeś romans w sieci. Dojrzałem. poleciałem do mojej siostry. Nie tylko ty postanowiłeś zasmakować nowości. ale to wszystko. Pochlebiała mi. Nie zamierzała wybaczać i ustępować. przyjmij mnie z powrotem. Nie jestem pewna. Musisz mi uwierzyć.

których dotąd nie robiłam. to nie najlepszy moment. Rosemary. ożywcze doświadczenie. Był zupełnie siwy. Zatrzymałem się w „Hiltonie” przy Times Square. Ted pospiesznie wyszedł. synu. — Chyba masz rację. — Muszę sprawdzić w kalendarzyku. Zgoda? Ted szeroko otworzył oczy. przyznam. kiedy zobaczysz. żeby któregoś dnia zabrać mojego wnuka na ryby. odpocznij. Aż do dzisiaj. nurkować. nie pędź tak.. kiedy mam czas. — Dobrze cię widzieć. żeby nie narazić się matce 126 . Kiedy pomyślisz o tym. że tak rzadko odwiedza dom. spodnie khaki i flanelową koszulę. że sama jej powiem o twojej wizycie. — Skupiłem się na swojej karierze. żeby o tym rozmawiać. kiedy zadzwonisz. Nie mogła się doczekać. żeby je marnować. Powiem ci. nigdy nie próbowała mu się przeciwstawić. synu. — Robię teraz wiele rzeczy. Pomyśl trochę o sobie. nie zapominając o podkładce pod szklankę. żeby się ustatkować. Zdziwisz się. Ted. — Przecież ty nie pijesz. Nie powinieneś tak się przemęczać. — Wyłącznie o tym myślał w ostatnich dniach. Umówimy się na drinka i pomówimy o naszych sprawach. Rodzice się starzeli. szczególnie jeśli jest chora. żebyś wspomniał o jednym czy o drugim. Michaelowi nagle zrobiło się przykro. Praca nie ucieknie. Może zjesz ze mną kolację? Rosemary wzruszyła ramionami. Michael rozsiadł się wygodnie w fotelu naprzeciwko ojca.Ojciec podał Michaelowi piwo. — I co? Michael odstawił piwo na stolik. I było to bardzo dobre. nie miałem czasu na głupstwa. Tak będzie lepiej. — Rozumiem. Nie chcę jej denerwować. żeby opowiedzieć Ellie o wizycie ojca.Rosemary westchnęła. jak bardzo się zmieniłam. jeśli przełożymy dyskusję na inny czas. — Wiem. które ten przyjął z największą ochotą. — Pozwól. targana wątpliwościami. Chyba złapała grypę. Tak rzadko przyjeżdżasz do domu. ale po raz pierwszy od dnia ślubu naprawdę dumna z siebie. a Rosemary siedziała bez ruchu na krześle. Zawsze podporządkowywała się życzeniom Teda. jak zwykle. Lata ciężkiej pracy i zmagań z przeciwnościami losu zostawiły swój ślad na jego twarzy. zagubiona. Zadzwonię do ciebie i umówimy się na spotkanie. nieubłaganie dobiegał końca. ich czas powoli. Zycie jest zbyt krótkie. poczuł wyrzuty sumienia. Starszy pan miał na sobie. A i ja.. — Posłuchaj. wybacz. Od lat nie słyszałem.. Jak związek z kobietą. na przykład! — Odetchnij. Ellie nie czuje się dobrze. nie miałbym nic przeciwko temu. Nie powinienem teraz spotkać Ellie. pooranej głębokimi zmarszczkami. założyć rodzinę? Twoja matka ciągle o to pyta. — Myślałem o tym. Nowa praca pochłania mi strasznie dużo czasu. Lubisz przecież jeździć na nartach. tato. Będzie rozsądniej.

miłości. konserwatywnej i surowej Rosemary Peters. do pewnego stopnia. Musimy porozmawiać. rozbawiony pytaniem syna. potrafiła. Dlaczego Michaelowi utkwiło w pamięci akurat to jedno ojcowskie niepowodzenie. Rosernary. — Widzę. Po prostu ruszyłem tyłek z fotela i zacząłem szukać pracy. Śpiewała przy tym na cały głos. tańczyła przy piosence Glorii Gaynor. jak udane było życie Rogera? Tak. o których dotąd nie myślał. nigdy nie była wielką zwolenniczką seksu przedmałżeńskiego. jak splajtowałeś. Rosemary skinęła głową i wyłączyła wieżę. choć ogromnie pragnął to zrobić. zmieniła swoje zapatrywania na wiele spraw. to nigdy nie stracisz tego. co w moich siłach.. Kierując się odgłosami głośnej muzyki. i o tym. musiałem zapewnić wam byt. w dżinsach i luźnej bluzie. jak gwiazda estrady z lat sześćdziesiątych. rodziny. co było później. że nie lubisz opowiadać o tym. Usnęła. Czuję się wspaniale. szczęścia. toteż nie podjęła żadnych decyzji. A nade wszystko nadal pozostaniesz przyzwoitym człowiekiem. — Owszem — przytaknęła radośnie. tak jak twoja matka wierzyła we mnie. Stanęła jak wryta na progu pokoju. Poza jedną. Po traumatycznych przeżyciach dnia padła wykończona na łóżko. kto w ciebie wierzy. tato? Wiem. że matka jej nie potępi. — Po pierwsze miałem żonę i dziecko. — Nie mam się czego wstydzić. Nie mogłem pozwolić sobie na luksus użalania się nad sobą. W tej chwili w niczym nie przypominała zasadniczej. stała się bardziej wyrozumiała. osoba wychowana w konserwatywnej rodzinie. To znaczy. A ty? — Trochę lepiej. zanim podejmie dalsze kroki. — I jak sobie poradziłeś z klęską? Nie bałeś się wracać do punktu wyjścia i zaczynać wszystkiego od początku? Roger Deayers uśmiechnął się. wyrzucając ręce wysoko w górę.. mamo — zawołała Ellie. Jego tata był świetnym facetem. co najważniejsze . na ile cię stać. 127 . Ja zaryzykowałem i przegrałem. Jeśli masz kogoś. starałem się. wspaniałym ojcem i mężem. Ellie obudziły dźwięki muzyki dochodzące z drugiego pokoju. Między ojcem i synem zawsze panowała pewna powściągliwość w okazywaniu uczuć. że świetnie się bawisz. Jej matka. otwarta i Ellie miała nadzieję. ile możesz z siebie dać. dlaczego nie myślał raczej o tym. Ellie boso ruszyła w stronę salonu. ale Rosemary w ostatnich tygodniach bardzo się zmieniła. Robiłem. — Hej. Chciała poleżeć chwilę i zastanowić się nad sytuacją. Jeśli nie ryzykujesz. ale. ale zupełnie nie potrafiła przewidzieć jej reakcji. Niepowodzenie to jeszcze nie koniec świata. jaką była jeszcze niedawno. W końcu ją znalazłem. było wiele rzeczy. Rosemary uśmiechnęła się i pomachała jej ręką. Zamierzała powiedzieć matce o ciąży. więc również dziś Michael nie podniósł się i nie uściskał swojego staruszka. synu. nie dowiesz się.— Mogę cię o coś zapytać. liczy na ciebie. nigdy nic nie osiągniesz. ledwie przyłożyła głowę do poduszki.

— Seks jest bardzo ważny. Przekonasz się. nie powinnaś z nim rozmawiać. — Co się stało? Dlaczego miałabyś potrzebować mojej pomocy? Nigdy jej nie 128 . Dobrze mi tutaj. Możecie żyć. wybrał się do swojej siostry. Nie pomyślałam o tym. czy mam ochotę wracać do mojego dawnego życia. czy coś jeszcze między wami iskrzy. — Mówił coś na temat Kalifornii? Dopóki nic powie. co się stało. Ellie wzięła głęboki oddech. do czego Ellie zmierza. żebym po tym wszystkim mogła znowu zaufać twojemu ojcu. Ellie. być może zmieniłaś się. Umawiaj się z nim na randki. gotów jest nawet iść na terapię. Czuję się zupełnie inaczej niż na Florydzie. Ellie odetchnęła z ulgą. To się nazywa uczucia negatywne. Jestem skłonna mu wierzyć. Tyle się tutaj dzieje. jakbyście dopiero się poznali. Rosemary zmarszczyła brwi. gdzie tylko zechcesz. jestem innym człowiekiem i lubię to nowe wcielenie. czy potrafię mu przebaczyć i zapomnieć o tym. czy chcę pojednania z twoim ojcem. — Nie wiem. Rosemary opadła na kanapę. zrobił ze mnie kompletną idiotkę i to tuż pod moim nosem. że niedługo będę potrzebowała twojej pomocy. nie mogąc się doszukać entuzjazmu na warzy matki. jak długo tylko zechcesz. że być może umówię się z nim na kolację. a potem uśmiechnęła się. — Mamo. energia wielkiego miasta. I pozwól tacie. ale nie jestem pewna. nie bardzo rozumiejąc. — Nie spiesz się z decyzją. Ellie usiadła obok matki i wzięła ją za rękę. — To chyba dobra wiadomość.— Koniecznie. Ucieszyłam się dzisiaj na jego widok. ale jeszcze ważniejsza jest dla mnie kwestia zaufania.. Ellie szeroko otworzyła oczy. Zamiast do Kalifornii. że nie pojechał. Muszę się dobrze zastanowić. ale nadal nie jestem pewna. czy tak było w istocie. kochanie. zalecał się do ciebie. Oczywiście prywatny detektyw sprawdzi. Nikt nie mówi. — Tego bałam się najbardziej. Dobrze będzie mieć cię blisko. — Myślę. Podoba mi się tempo. Z pewnością cieszę się. zawiódł. Twój ojciec złożył mi wizytę. — To świetna wiadomość. czy coś z tego wyniknie. że Ted odzyskał rozum. Możesz mieszkać u mnie. że oboje powinniście pójść na terapię małżeńską i zobaczyć. żeby dokończyć naszą rozmowę. co się wydarzyło. Zdradził mnie. to pierwszy krok. Prawdę mówiąc. niezależnie od wszystkiego. Chce pojednania. Nie wyobrażam sobie. że tego nie byłabyś w stanie wybaczyć. Rosemary wysłuchała uważnie Filie i odparła po chwili zastanowienia: — Masz rację. żeby znowu cię zdobywał. że powrót do taty ma oznaczać pozostanie na Florydzie. podejrzewam. Możecie przenieść się do Nowego Jorku albo wrócić do New Jersey. Nieprawdaż? Dodała po chwili. szczególnie kiedy powiedziałaś. ale ciągle jesteś sobą. w Nowym Jorku. — Powiedział. nie sądzisz? To znaczy. że nie przespał się ze swoją panienką.. — Powiedziałam mu. kochanie. Poza tym wcale nie jestem pewna. zanim podejmę ostateczną decyzję. masz czas.

Kocham go i wiem. to pobiegnie do kościoła. — Nie żartuj sobie. On ma prawo wiedzieć. — Dla mnie tak. Rosemary nachyliła się do córki i położyła jej dłoń na ramieniu. — Nie wiem. — Nie sądzę.Posłuchaj mnie. mamo. Rosemary zaśmiała się. Nie chcę. — W dzisiejszych czasach nie jest to konieczny warunek. żebyś za niego wyszła. A co myślałaś? — Jesteś pewna. mamo. co powiedzieć. Rosemary zamrugała gwałtownie. Ma się rozumieć. Chcę. że jesteś z nim w ciąży.potrzebowałaś i nie chciałaś. że cię nie znienawidzę. żeby od razu się pobierać. kiedy wyprowadziłaś się z domu. nie tylko częste wymioty.. że mnie nie znienawidzisz. To nie byłoby w porządku wobec Michaela. nigdy o nic mnie nie prosiłaś. to zbyt poważna sprawa. Twoje hormony zaczną szaleć. Będziesz płakać bez żadnego powodu. jak ci to powiedzieć. A będzie coraz gorzej. — Z Michaelem. bo pragnie spędzić u mego boku resztę życia. żeby żenił się ze mną z powodu dziecka. Nie wiem. Poza tym dlaczego mam wychodzić za kogoś. — Powiedz. — Oczywiście. że jestem pewna. Mam przed sobą jakąś perspektywę. ale czasami to za mało. Ellie. — Nie wygłupiaj się. żeby ożenił się z własnej nieprzymuszonej woli. Z miłości. wszystko się rozreguluje.Z kim? Teraz na twarzy Ellie pojawiło się bezbrzeżne zdumienie. że właśnie z nim? — Jasne. — Wspaniale. — Boję się. jestem w ciąży. Ellie. żeby zajść w ciążę. z kim popadnie. więc powiem wprost. — To było kiedyś. że to nie grypa i nikogo nie zarazisz. Zobaczysz. Mówił mi i tym wiele razy. — W ciąży? — Rosemary przeżegnała się. Jestem twoją matką — powiedziała uroczyście. rozumiesz? Ellie? — Michael nie chce zakładać rodziny. Nie chcę go do niczego zmuszać. Czy Michael już wie? Ellie pokręciła głową. teraz jest teraz. Pierwsze co zrobi. Rosemary westchnęła ciężko. bardzo chętnie pomogę. będziesz wpadać w złość. 129 . kto zapiera się przed małżeństwem rękami i nogami? — Jesteś zdenerwowana. że on mnie kocha. Nie sypiam. ale nie było chętnych. żeby ustalić datę ślubu. ale od momentu. żeby poczuł się jak w potrzasku. Nie możesz sama wychowywać dziecka. — Wiemy przynajmniej. żeby ożenił się ze mną. będzie cię błagał. Chcę. Kiedy Michael usłyszy. po czym zmrużyła oczy. Próbowałam. — Jak to możliwe? Nie jesteś przecież mężatką. mamo. nie potrafisz myśleć jasno. nie będzie posiadał się ze szczęścia. Kiedy Michael usłyszy o ciąży. Ellie uścisnęła dłoń matki. — Nie chcę. . kochanie.

że nie zaszkodzi skorzystać z matczynych metod. że jestem jeszcze u rodziców. do Bei.. z czego wynikało. Zajadała batonik. kiedy ją zobaczy. Wbiegł na piętro Ellie. Ellie westchnęła. Jest w swojej sypialni. Leżała pod kocem.Nie wiem. — Mam nadzieję. zapukał energicznie i czekał chwilę. Niedługo powinnam wrócić. Michael zastał Ellie w łóżku. Muszę z nią porozmawiać. — Ellie. że chorym należy dawać żółte róże. — Cześć. Ona myśli. — Chciałem zrobić jej niespodziankę. Jego matka twierdziła. że to akurat z tym facetem chcesz spędzić resztę życia? ROZDZIAŁ DZIEWIĘTNASTY Bywa. bo przepędzają chorobę. aż ktoś podejdzie do drzwi. Nie mógł już doczekać się. — Mama przesyła pozdrowienia. Idź tam. Tęsknił za nią tak. Ma dzwonić do mnie zaraz po powrocie od rodziców. 130 . musisz powiedzieć natychmiast. — Udała się wizyta? Michael skinął głową. że jest już w niezłej formie. pani Peters. . Ellie wzruszyła ramionami. Chyba chcecie porozmawiać w cztery oczy. uznał. że przyjdziesz.. Michael musi podjąć decyzję. — Michael! — wykrzyknęła na jego widok zdumiona Rosemary. przeskakując po dwa stopnie. Ellie podniosła głowę i zrobiła wielkie oczy. — Piękne kwiaty. oparta o zagłówek. prawda? Ja i tak wybierałam się właśnie na dół. powiem Ellie. który z całych sił wzbrania się przed małżeństwem. że doszła już do siebie. ale przyleciałem wcześniejszym samolotem. że powinnaś to zrobić jak najszybciej. — I to ma być według ciebie powód do szczęścia? — Kiedy zamierzasz powiedzieć Michaelowi o dziecku? Uważam. Na pewno spodobają się Ellie. Miałem wrócić wieczorem. Nie przestawał myśleć o niej w czasie całej wizyty u rodziców. — Dobrze. jak się czujesz? — zapytał na wszelki wypadek. że bardziej już chyba tęsknić nie można. — Nie spo. Ellie nic mi nie powiedziała. że twój rycerz w lśniącej zbroi od Armaniego pojawia się w najmniej oczekiwanym momencie. Mam jej coś ważnego do powiedzenia. kochanie. — Może dzisiaj wieczorem. Michael zatrzymał się przy straganie na rogu i kupił ogromny bukiet żółtych róż. a ponieważ Ellie zmogła grypa. Jak oznajmić facetowi.Ellie przewróciła oczami. obłożona czasopismami. Ellie ciągle chora? Mam nadzieję. że oto zostanie ojcem? I skąd pewność. Rosemary uśmiechnęła się z nadzieją. że lepiej.

— Pozwól mi skończyć. że idzie na chwilę do Bei. co postanowiłem. Ale. czy uczynisz mi ten zaszczyt i zostaniesz moją żoną? Kocham cię i nie wyobrażam sobie życia bez ciebie. Rozsadzała go radość. Ellie osłupiała. Chyba wiesz. że czujesz podobnie. że powiedziałaś. — Ja czuję to samo. Przez moment. Piękne. po czym zapytała na wszelki wypadek: — Chcesz się ze mną ożenić? Co się stało? — W głowie zalęgło się straszne podejrzenie Rozmawiałeś z moją matką? — Nie. — Na które w pełni sobie zasłużyłem. Michael wpatrywał się w Ellie wstrząśnięty do najgłębszej głębi swojego jestestwa. nic mnie nie obchodzi. Miałeś przylecieć dopiero wieczorem. potem pokręciła głową. Mam nadzieję. — Chcę być z tobą całkowicie. Michael usiadł na krawędzi łóżka.. Michael — powiedziała Ellie i uśmiechnęła się. — Nie przesłyszałeś się. co powiesz. Ellie odetchnęła z ulgą. 131 . wciągnęła głęboko słodki zapach róż i uśmiechnęła się. — To prawda. Teraz to Michael osłupiał. kiedy cię zobaczę. do końca uczciwa. — Nic nie rozumiem. Jestem w ciąży. by ci powtórzyć. kocham cię nad życie. a Ellie aż zastygła ze zdumienia. a cała reszta to tylko dodatek. — To naprawdę słodkie. W końcu zrozumiałem. — Nawet jeśli ci powiem. Prosiła. aż promieniał wewnętrznym szczęściem. — Muszę ci coś powiedzieć. które przed chwilą usłyszałam.— Michael! Co ty tu robisz? Nie spodziewałam się. nie dowierzając swoim zmysłom. lukier na cieście. pomimo nakłuwanych w różnych miejscach laleczek wudu paskudnych liścików.. Podjąłem pewną decyzję i chciałem jak najszybciej powiedzieć ci. — Nie mogłem się doczekać. Michael wręczył jej kwiaty. To znaczy tak. Wydawało mi się. — Ellie. poza jednym. Chcę być z tobą. wiedz. Tu Michael opadł na kolana. Ellie zanurzyła nos w bukiecie. Michael. Ja też mam ci coś do powiedzenia. w drzwiach. ale zanim powiem. ale chyba się przesłyszałem.. że jesteś dla mnie najważniejszą osobą na świecie... — Wiesz. że zostaniesz ojcem? Michael zmarszczył brwi. Czuł się jak nastolatek. że absolutnie niczego od ciebie nie oczekuję. — Nic. że wrócisz tak wcześnie. ale ty zacznij. że tak. mogę cię nawet zwolnić z tych oświadczyn. a potem zrobił coś najmniej spodziewanego i absolutnie nietypowego dla twardego Michaela Deayersa — zemdlał. który ma zaraz zdradzić swój wielki sekret. Nic nie jest ważne. — Przepraszam. Michael pokręcił głową. ale niedługo wróci. — Ellie Peters. — Dzięki za kwiaty.. chyba że akurat nienawidziłam. nie zmieni moich uczuć do ciebie ani mojej decyzji. Zawsze cię kochałam.

który mówił więcej niż jakiekolwiek słowa. jakie wyszły z jego ust. — Michael. bałeś się ślubu.. Nie byłam jeszcze u lekarza. kompletnie zbity z tropu. Dzisiaj niepełne rodziny to rzecz zupełnie normalna. Michael doszedł do siebie w ułamku sekundy. Nie takiej reakcji oczekiwała. Matka natura wycięła nam paskudny numer. Czy można marzyć o czymś jeszcze? — Och. — Nigdy nie ma stuprocentowej gwarancji.Mama mówiła. bardzo cię proszę. a potem przeżyć rozczarowanie. ale w końcu Michael odzyskał przytomność. autentycznie rozradowany i podekscytowany. że chcesz mieć dziecko? Michael pokiwał głową. Michaela naprawdę uszczęśliwiła wiadomość o ciąży. Wiele kobiet decyduje się na samotne macierzyństwo. Michael zmarszczył czoło. Albo. albo zostaniesz samotną matką i wszyscy będą ci współczuć. — Ocknij się. Ellie widziała to w jego oczach. cokolwiek zaniepokojona. ale powtarzałam test trzy razy i za każdym razem wynik był pozytywny. — Michael w desperacji chwycił się najbardziej cudacznego argumentu i Ellie przewróciła oczami. ale to wcale nie znaczy. — Nie mów tak. a ja od jakiegoś czasu nie biorę pigułki. . że będę płakała przy lada okazji. — To się nie uda. tak mogło być pięćdziesiąt lat temu. wiesz? Michael podniósł się. Nawet przestali już naszywać szkarłatne litery rozpustnym niewiastom na sukniach. — Piękne słowa. To najwspanialsza rzecz w świecie. czy go przypadkiem nie zabiła naglą wieścią. a potem się uśmiechnęła.dopytywał się. że musimy się z tego powodu pobierać. — Cieszyć się? Przeżyć rozczarowanie? — zdumiała się Ellie. I nikt nikogo nie wytyka palcami. Przecież się zabezpieczyłem. ale Ellie ciągle miała wątpliwości. — Mylisz się. — Skąd mam wiedzieć. — Jesteś pewna? To znaczy. — Jesteś w ciąży? — to były pierwsze słowa. — Mała istota podobna do ciebie. że łzy napływają jej do oczu. Michael! Trwało to chwilę.. choć ciągle był w szoku. Tak. Żaden paskudny numer.. — Położył dłoń na brzuchu Ellie i radosny uśmiech rozjaśnił mu twarz. w jego pełnym miłości spojrzeniu i nie mogła uwierzyć. Jestem taki szczęśliwy. — Owszem. pomógł Ellie wstać i oboje usiedli na brzegu łóżka. Musisz wyjść za mnie. żebyśmy byli rodziną. że w jakimś momencie nie zmienisz zdania i nie odejdziesz? Nie 132 . czy na pewno jesteś w ciąży?. Przecież nie chciałeś małżeństwa. Niepotrzebnie tak się przejąłeś. na pewno jestem w ciąży. — Czegoś nie rozumiem. Michael.— Michael! Michael! Dobrze się czujesz? Ellie nachylała się nad rozciągniętym na podłodze przyszłym ojcem jej przyszłego dziecka. To tylko rozszalałe hormony. — Nie chciałbym cieszyć się. i proszę. zaraz po kochaniu się z tobą. Nie zwracaj na mnie uwagi. zachowuję się jak kompletna idiotka. -To znaczy. Chcę. — Tak. Widziała już nagłówki w gazetach: „Serce przyszłego ojca nie wytrzymało”. znaczy. w jego uśmiechu. Chcę się z tobą ożenić. Ellie. — Przytłoczona nadmiarem emocji Ellie poczuła. Ellie.. uśmiech.

ale mogą robić nam trudności. Straciłem coś bardzo ważnego. Wyjaśnijmy to sobie od razu. Michael objął ją i pocałował. na pewno nie moja kariera. — Na pewno coś wymyślimy. uścisnęła jego dłoń. — A jeśli się okaże. słyszała szczerą nutę w głosie i tym razem już wiedziała. Nie popełnię drugi raz tego samego błędu. A teraz jak najszybciej musisz iść do lekarza. Widziała w jego oczach miłość. jak bardzo się myliłem. proszę. — Masz rację. nie sądziła. Nie mam zamiaru rzucać pracy. Michael? Wiem. że w ogóle się zgodzi. Czujesz się w obowiązku ożenić ze mną. Chciała tylko wystawić go na próbę. — Nie będą chcieli pozbywać się takich dobrych pracowników.. możesz być pewna. Czerwony alarm! Czerwony alarm! — Ej. Nawet dla ciebie. — Co się zmieniło. być może zrozumiesz. do pewnego stopnia. tak samo jak ty. a kiedy skończył. bardzo długi czas. Jeśli będzie trzeba. jaką mają politykę personalną w przypadku małżeństw. Ellie wzruszyła ramionami i stwierdziła lekkim tonem: — Ja byłam tam pierwsza. — Dobrze. że to będzie na zawsze. upadku firmy. — Muszę coś ci powiedzieć. ale w każdym razie na bardzo. Cudownie było wiedzieć. — Teraz widzę.. Michael. wyjdę za ciebie. że Michael naprawdę ją kocha. Prawdę mówiąc. zachowałem się tak irracjonalnie. przed siedmiu laty. długi. A potem musisz rzucić pracę i. Twoją miłość. Dostałem niezłą nauczkę.. jak bardzo tego żałuję. Stchórzyłem i nie potrafię ci powiedzieć. co zrobiłem przed siedmiu laty. Ellie. Ellie bardzo chciała mu wierzyć. Tym razem nic już nie zepsuję. żeby jeszcze kiedykolwiek coś stanęło między nami. dlaczego wtedy. — Coś wymyślimy — powiedziała. — Nie będziesz żałowała. że któregoś dnia spotka go coś podobnego. namiętny pocałunek. bo tak należy się zachować. Nie pozwolę. ja odejdę.. Opowiedział jej o niepowodzeniu rodziców. ale wątpliwości pozostawały. że to. i nie zrezygnuję z zawodu. upewnić się. że perspektywa posiadania dziecka może wiele zmienić. No. Kocham to. że nigdy więcej cię nie skrzywdzę. Ellie słuchała w milczeniu. Ellie. czy wszystko w porządku i czy ciąża rozwija się prawidłowo. Wiem. Michael znowu padł na kolana. co robię. że Michael tak łatwo się zgodzi. 133 . Kocham cię. — Naprawdę nie wiem.. Kiedy to usłyszysz. może nie na zawsze. Michael.. Michael zawahał się. Ellie. — Przysięgam.chciałabym po raz kolejny przechodzić przez ten sam koszmar. było złe. ich problemach i swoich lękach.Pokręciła głową. Był to mocny. — Wyjdź za mnie. . chwileczkę. że tylko jedno z nas może pracować w ONZ? Nie jestem pewien. Ellie. Ale co będzie z nami? Co z twoim lękiem przed stałym związkiem? Michael podniósł głowę. — Och. Tak będzie sprawiedliwie. — Naprawdę? — Ellie nie oczekiwała. po czym kiwnął głową.

Kiwnęła głową i przypomniała sobie poprzedni pierścionek. W zaistniałej sytuacji. Powinniśmy też pojechać do twoich rodziców i osobiście im powiedzieć. — Jasne. patrząc łakomie na ponętne kształty przysłonięte czarnymi koronkami. Tak właśnie wygląda moje życie. że zostanie babcią. że twój tata zaakceptuje nasze małżeństwo? Ellie wzruszyła ramionami. Czułam się okropnie. I chcę być twoją żoną. — Całe szczęście. Michael uśmiechnął się bardzo seksownie.Z sercem przepełnionym miłością Ellie pogłaskała go po policzku i uśmiechnęła się miękko.. ale zawsze byłam dobra w szkole z wychowania seksualnego. Ciągle nie wyjmuję. jeśli wróciła już od Bei. ale nie wiem.. — Kocham cię. — Możesz od razu zacząć mnie uszczęśliwiać. Musiało ci być trudno Żałuję. niekoniecznie.. wyjąwszy kilka ostatnich tygodni. — Nosisz taką podniecającą koszulę pod takim szlafrokiem? — zdziwił się. — Tak sądzę. — Nie. co postanowiliśmy. Ellie pogłaskała go po policzku. Ellie. żebyś była najszczęśliwszą kobietą na świecie. Resztę życia poświęcę na to. Michael. A co z twoim tatą? Mama na pewno nie będzie posiadała się z radości. bo. Okropnie dawno się nie kochaliśmy. — Będą zachwyceni. to. Michael. dopiero podjąłem decyzję i już nie miałem czasu.. Może nie wiem zbyt wiele o ciąży. albo wszystko wali mi się na głowę. — Mama już wie. Musisz mi to jakoś zrekompensować. Albo nic się nie dzieje. — Pokrótce opowiedziała Michaelowi o niespodziewanej wizycie Teda. Zwierzyłam się jej. kiedy zobaczyłaś wynik testu. — Och! To musiał być dla ciebie trudny dzień! — Nic nadzwyczajnego. że nie było mnie przy tobie. że aż do bólu. rozbrajająco i powoli zaczął rozwiązywać pasek przy szlafroku Ellie. prawdę mówiąc. który wyrzuciła do toalety. — To da się załatwić — mruknął i ściągnął jej lekką koszulkę przez głowę. Jak dobrze się zastanowić. Nie wyjmowałam głowy z miski klozetowej. po czym gwałtownie odrzucił na bok... Chce się pogodzić i wrócić do mamy. — Musimy kupić pierścionek zaręczynowy — powiedział. Nie masz mi chyba za złe? — Ani trochę. ale czy to bezpieczne? Ellie odparła z kamienną twarzą: — Możemy zapytać mamę. jak zareaguje twój ojciec. 134 . — Zaufaj mi. — Tak. — Mogę nic nie nosić. Ellie wybuchła śmiechem. — Myślisz. kochanie. — Kocham cię tak bardzo. Można uprawiać seks całą ciążę. —Nie kupiłem sam.

135 . I triumfowała. zwlekała. Ellie miała pewność. że tym razem musi się im udać. Byli jak dwie połówki jabłka. że koniec końców matka ustąpi. no tylko kilka drobnych w kwestii kto jak długo może okupować łazienkę i kto kiedy powinien zmienić pieluchę niemowlakowi. co swoich reakcji. — Dobrze. co ma mu powiedzieć. Ellie bała się tylko rozmowy z ojcem i nie tyle jego. Zupełnie nie wiedziała. za moment — zawołała Ellie przez drzwi i odetchnęła z ulgą. W pierwszym przypadku twardo postawiła sprawę. nie odpowiadała jednoznacznie. Jednak Ellie podejrzewała. choć to też oczywiście miało duże znaczenie. czy chce takiego dziadka dla swojego przyszłego dziecka. niestety. odpowiedzieć na to pytanie. dlaczego córka dotąd ani na chwilę nie wychyliła nosa z pokoju. — Ellie. Rosemary poinformowała już swojego niewiernego męża o planach małżeńskich Ellie i Michaela oraz o tym. Owszem. na pewno nie zajrzy tutaj.oficjalnych zaręczyn Ellie i Michaela. i w kwestii ewentualnego pojednania. znacznie bardziej doświadczeni. Ojciec przyjął zobowiązanie bez najmniejszych protestów. — Nawet jeśli. Wszyscy byli szczęśliwi. twój ojciec jest tutaj i chciałby porozmawiać z tobą o ślubie. kiedy myślała o postępku ojca. czy też nie. Rosemary nie miała dla niego litości: i w sprawie finansowania wesela. Co gorsza. czy zamierza przyjąć go z powrotem.Mam nadzieję. wahała się.. znali lepiej życie. naprawdę żyli. jakie katorgi przechodzi jej szanowny mąż. i nikt nie wiedział. że twoja mama nieprędko wróci od Bei. Ale nie od razu. I tu tkwił problem. Ale czy potrafi mu wybaczyć? Nie umiała. wrażliwsi. że Rosemary nie dopytuje się. byle tylko wrócić. żeby Ted uczestniczył w najważniejszej w jej życiu uroczystości. Ellie nie miała zatem wątpliwości. dopóki nie wyjdziesz. Oddzielnie zaledwie egzystowali. że powinien partycypować w kosztach wesela. Ellie nie winiła jej za taką postawę. choć dobiegało już sobotnie południe. że podjęła słuszną decyzję. Otóż oboje byli dojrzalsi. Ellie targały sprzeczne uczucia. w drugim przeciwnie. zachwyceni. i Rosemary. to na jej warunkach i w wybranym przez nią czasie. podnieceni. kochała ojca. mnożyła trudności. Minął ponad tydzień od — powtórnych . A jeżeli już. Ellie uznała. razem żyli. Co do tego nie miała wątpliwości. na łono rodziny. Nie była też pewna. nie była pewna. tworzące jedność. I to wcale nie ze względu na dziecko. jak się zachować. o nie. widząc. mamo. tym razem będzie inaczej. Pytana o swoje plany. nie odrzucając oświadczyn Michaela. przynajmniej częściowo. Byli stworzeni dla siebie. Ellie zachichotała. czy chce. czy potrafi mu wybaczyć. Nie była pewna. i rodzice Michaela. Nigdy nie przestanie go kochać.

i córka. jak mogłeś dopuścić się czegoś tak niegodziwego? Pociągnęła kilka razy nosem i pokręciła głową. Łzy napłynęły jej do oczu. Przyznawała mu rację. Ciemne kiedyś włosy całkiem pokryła siwizna. a nie oszukaną żoną. Oboje. I Ellie nie wiedziała. Czy chciała teraz stracić ojca? Pozbawić swoje dziecko dziadka? Jeśli rodzice się pojednają. to jego zdenerwowanie. lśniąca zbroja ciut się pogięła. których wcześniej nie było. Rycerz raptem spadł z białego rumaka. nie powinna trwać w uporze. że w ciągu ostatnich tygodni Ted Peters zestarzał się o dziesięć lat. Co prawda nie widziała ojca od paru miesięcy. byli bardzo 136 . kimś na podobieństwo szlachetnego rycerza w lśniącej zbroi. Ellie skończyła swój monolog wewnętrzny i weszła do salonu. że urazy do innych w końcu obracają się przeciwko nam samym i nas niszczą. Dawniej rozświetlone radością. w co wierzyła. Ted Peters zawiódł na całej linii nie tylko żonę. Michael przekonywał ją. Ellie była tylko rozczarowaną córką. ale szybko je otarła. niedługo będziesz mężatką. Jesteś dojrzałą kobietą. I były to bardzo bolesne rozmyślania. Ellie nie była pewna. tu i ówdzie porysowała. a on dzielnym i prawym sir Galahadem z arturiańskich legend. To Rosemary bardziej ucierpiała z powodu wybryków Teda. gdzie na kanapie siedział ojciec. że nie potrafiła wybaczyć. wypełnione żalem. ale zmiany kładła na karb niedawnych przejść i chyba było to prawdziwe i uzasadnione przypuszczenie. i co było dla niej ważne. Dorośnij. Zdradził wszystko. żywe. czy mama miała dobry pomysł. zawiódł też córkę. — Co słychać? Rosemary wolała wycofać się do kuchni. teraz wydawały się mocno przygaszone i smutne. tato — powiedziała. ale najbardziej zmieniły się oczy. Omal nie straciła ukochanego człowieka dlatego. co dostrzegła. że powinna wybaczyć zapomnieć.Przez całe życie ojciec był jej ideałem. I niekoniecznie musisz nakładać makijaż. jak eufemistycznie określała separację. ROZDZIAŁ DWUDZIESTY Małżeństwo to permanentna randka do końca życia. Pierwsze. — Cześć. Nie jesteś już tamtą małą dziewczynką. Och. kiedy podniósł głowę i uśmiechnął się na powitanie. Ellie. Dużo o tym ostatnio myślała. nie chciała uczestniczyć w rozmowie Teda i Ellie na temat wesela oraz „innych spraw”. Ona była jego małą królewną. na twarzy pojawiły się zmarszczki. tato. Zaraz potem zobaczyła. czy chce mieć do czynienia z okrytym niesławą niegdysiejszym bohaterem swojego dzieciństwa. i ojciec.

Twoja matka nie ponosi tu najmniejszej winy. kiedy rozmawialiśmy przez telefon. Cieszę się. stres. na czym polega miłość.zmieszani i zdenerwowani. że ojciec nie próbuje obciążać Rosemary. że podobna myśl mogła w ogóle przyjść mu do głowy. Ellie stanęły w pamięci wszystkie noce. że pojawił się znowu w twoim życiu. — Ellie zobaczyła smutek w oczach ojca i pożałowała natychmiast swoich słów. że chciałeś ze mną porozmawiać. twoja matka nie podjęła dotąd żadnej decyzji. — Tak i jestem bardzo szczęśliwy. którym niegdyś mnie darzyła. że tak będzie. skarbie. Ale ty zawsze miałaś słabość do Michaela Deayersa. Hotel może ci nie odpowiada? — Hotel jest w porządku. że będzie wam dobrze razem. tato — bąknęła Ellie. aż się boję. że próbowałem wyjaśniać. jak strasznie mi przykro z powodu tego. kiedy matka zasypiała. Mam nadzieję. słysząc. — Poklepał miejsce obok siebie na kanapie. — Siadaj. Ellie zrobiło się trochę lżej na sercu. Zawahała się przez ułamek sekundy. byłem zaskoczony. że nie pobieracie się wyłącznie. coś jak niesmak dla samego siebie. dopiero kiedy wyczerpał ją płacz. po czym usiadła przy nim i powiedziała: — Wyglądasz na zmęczonego. że próbowałem jedynie usprawiedliwiać się przed samym sobą. — Mama mówiła. Ted pokiwał głową. Wierzę. nie bardzo wiedząc. — Jak wiesz. 137 . kiedy usłyszałem od twojej matki. czy też nie przede wszystkim z powodu dziecka. który zdobył twoje serce. Oby ci to pomogło. zapraszając córkę do rozmowy. — Zasłużyłem sobie na takie uwagi po tym. kim jest ten szczęśliwiec. Może zapomniałeś. Przyznaję. — Ja i Michael kochamy się. że zdecydowałeś się na terapię. Sam siebie nie rozumiem. Westchnęła i powiedziała powoli: — Cieszę się. ale marnie sypiam. krok w dobrym kierunku. pogadamy. Ellie zesztywniała. Nie powinna pozwalać sobie na kąśliwości. — Ojciec uścisnął dłoń Ellie. Być może z jej pomocą uda mi się dotrzeć do sedna sprawy. Rosemary zapewniała mnie. — Mam nadzieję. jak robił tysiące razy wcześniej. ja i Michael. że mnie zrozumiesz. Rozumiesz. — Dziękuję. — Zacząłem chodzić na terapię i moja terapeutka pomaga mi zrozumieć. O ile mama oczywiście zgodzi się być znowu ze mną. bardzo nieudolnie. by odbudować zaufanie. co zaszło. swoje postępowanie. Na razie nic nie zostało postanowione. ale podejrzewam. — Jestem taki podekscytowany. — Nie wiesz nawet. — Rosemary mówiła mi też o ciąży. prawda? Ted uśmiechnął się i był to szczery uśmiech. co się stało i co popchnęło mnie do takiego kroku. co zrobiłem. ale rozmawiamy ze sobą i to pierwszy dobry znak. Nie kopie się leżącego. i jakoś nie mogła wzbudzić w sobie choćby cienia współczucia dla ojca. Ellie. tato. tato. że byliśmy sobie przeznaczeni. Trzeba czasu. Biorę za wszystko całkowitą odpowiedzialność. Wiesz już na pewno o mnie i Michaelu. Nie oczekuję. — Dziękuję. Wiem. Myślę. — Przez twarz Teda przemknął grymas. co mogłaby powiedzieć.

że się pobieramy. Zawsze będziesz moją małą królewną. Była to jedna z najtrudniejszych decyzji. będzie tego żałowała do końca swoich dni. było ogromnym rozczarowaniem. że z czasem twoja matka wybaczy mi. A ja go pomimo wszystko kocham. w swoich uczuciach. mama nie będzie miała nic przeciwko temu. Nie mogę mówić za mamę. weselem i uzgodniłam wspólnie z Michaelem. Na twarzy ojca odmalowała się wdzięczność połączona z ulgą. zrobię to z największą radością. Żałuje swojego postępku. która panowała nad sobą resztkami sił i bała się. na co ojciec każdej córki czeka z utęsknieniem. żebyś o tym wiedziała. zanim wyjdziesz. — A co myśli Rosemary? 138 . Ellie chciała wstać. jak się ułożą dalsze stosunki między mną i twoją matką. Jest szczęśliwy. ale trzeba było to zrobić. nachyliła się i objęła go serdecznie. — Słucham. Twoja matka powiedziała. Dziękuję ci za dobrą radę. że było ci bardzo trudno rozmawiać z ojcem. że jeśli nie poprosi Teda. ale dla mnie to. a ona od dawna nie czuła się tak lekko jak tego wieczoru. że zdołasz mu wybaczyć? — Być może. co się stało. by pełnił wyznaczoną przez obyczaj rolę w dniu jej ślubu. Ellie. tato. że jednak się przemogłam. Chcę. a ona nic ma nic przeciwko temu. że to ty powinnaś decydować. że lada moment wybuchnie płaczem. Paliły się świece. Powoli skinęła głową. Michael. — Miałeś rację. kiedy przekonywałaś mnie. chciałby to jakoś naprawić. Lżej mi na duszy. ale Michael w końcu przekonał ją. Ja też się cieszę. Mam nadzieję. To coś. Muszę dopiero rozeznać się powoli. żeby poprowadził mnie do ołtarza. jakie Ellie musiała podjąć. Poprosiłam. Ellie. kochanie. ale to chyba z powodu ciąży. — W takim razie. tato . kochanie.powiedziała. niezależnie od tego. uważnie. próbując nie zwracać uwagi na łzy w jego oczach. żeby jeszcze została. — Rzeczywiście. że zostawia ci wolną rękę. Wiem. — Kocham cię i to się nigdy nie zmieni. po czym ku zaskoczeniu i swojemu. że powinienem pomówić z Rosemary o swoich problemach. Omówiliśmy chyba wszystko. z czasem. Tata jest naprawdę skruszony.. Chcę ci coś powiedzieć. — I ja się cieszę.. Byłem takim głupcem. ale ojciec dał jej znak. — Zaczekaj. Jakby ktoś wreszcie zdjął jej ogromny ciężar z barków.— Miałaś rację. Bardzo się ucieszył. Ellie. i ojca. — Ja też cię kocham. Rozmawiałam dzisiaj przed południem z ojcem. Sama zresztą też była bliska płaczu. Jestem teraz zupełnie rozchwiana emocjonalnie. Michael miał rację. takie rzeczy wymagają czasu. panował uroczysty nastrój. Chce pokryć cały koszt wesela. Michael uścisnął jej dłoń. — Oczywiście. Myślisz. Ty też. Długo zastanawiałam się nad ceremonią ślubną. że to ty powinieneś poprowadzić mnie do ołtarza o ile oczywiście. żebym wziął udział w ceremonii. Ellie siedziała naprzeciwko Michaela przy stoliku w „Nino’s”.

Zamierzasz zająć się kuchnią po ślubie? Jeśli chcesz. — No i ma głowę zajętą weselem. odkąd ćwiczysz w Gołd Gym. Trudno się zorientować. — Kpisz chyba. że wszystkim zajęła się Rosemary. Jak każdy mężczyzna wpadał w przerażenie. Być może zamierza znowu być z tatą. nie sądzisz? — Jesteś pewna. Widocznie któryś z jej kuzynów pracuje w branży. — Może poproś Willa? Zdążyliście się już zaprzyjaźnić przez ten czas. — Myślałem. Will potrafi radzić sobie z Ramonem. — Powiedz. ale na razie nie zdradza się przede mną ze swoimi planami. że Rosernary w randze generała będzie z nami konsultowała swoje piany? W końcu to tylko nasze wesele. Nie wiem jak ty. Nie wiem. Poprosiłam Becky na moją druhnę. Nie zgodziłam się tylko na kapelę ludową. Will jest już trochę jak rodzina. Mnie jest wszystko jedno. — I nie zapyta. ślubna limuzyna czy weselne menu. — Ellie uśmiechnęła się. co chce. ale kto by liczył? — Nie znam prawie nikogo w Nowym Jorku. że Ramon nie będzie chciał być twoją druhną. że przyjęcie wydamy w hotelu „Plaza”. bo przyjęcie w „Plazie” będzie kosztowało ojca fortunę. i w gruncie rzeczy był szczęśliwy. że będziemy się zmieniać. żeby nie dręczyć się Tedem. dobry powód. — Pyszne. jak idą przygotowania? Ustaliłyście już coś? Ellie wzniosła oczy do nieba. kochanie. kiedy rozmowa schodziła na takie kwestię jak wybór papieru. niech będzie kimś ważnym na naszym ślubie. gdzie będziemy brać ślub i gdzie urządzamy nasze przyjęcie weselne? O ile oczywiście młodzi mają prawo znać tajemnice wojskowe generała Rosemary Peters. rozmawiać o takich przyziemnych rzeczach: kto będzie 139 . Od razu mówię. mnie w każdym razie dotąd nikt nie zapytał o zdanie. że ty to zrobiłaś. — Wiesz może przypadkiem. więc nie mamy tu nic do gadania. — To jedno z dań. — Jutro wybiorę suknię ślubną. Właśnie. A ty. Michael skinął głową i zmienił temat. Nie wytrzymam chyba długo na własnym wikcie. którą chciała wynająć. na którym będą drukowane zaproszenia. — Jak twoje manticotti? — zagadnął. — Lepiej. — Niech mama robi. już trzeci. Mama rozgrywa swoją partię z kamienną twarzą. kto będzie twoim drużbą? — zapytała. — Jesteś okropny. żeby druhna przyćmiła pannę młodą.— Tego nie wiem. że nie mam nic przeciwko temu. Mama zdecydowała. proszę bardzo. Poza tym nie mogę pozwolić. sięgając po kolejny kawałek chleba. którego jeszcze nie opanowałem. co zrobić. Michel wyszczerzył zęby. Jej pomysł bardzo mi się spodobał. czy to nie dziwne. Ja go uwielbiam. Nie martw się. jeśli poproszę Willa na drużbę? Ellie zaśmiała się. ja nie dałbym rady. wiesz już. Naprawdę sądzisz.

utnę sobie z tobą poważną pogawędkę. — Ja będę wynosił śmieci. Ty tylko dbaj o siebie. a ty tymczasem weźmiesz się za bary z poważnymi. że nie muszę się w to włączać. w skromnym zakresie wyznaczanym przez 140 . będzie potrzebował tych instynktów jeszcze więcej. I było to bardzo przyjemne uczucie. nie będziemy mieli za co żyć. że to w godzinach pracy. a już czuję się tak. Nie powinieneś wychodzić z biura. Śluby to zdecydowanie domena kobiet. czy Barnaba zaakceptuje Desdemonę. Nie mówiąc o tym. — Jestem szczęśliwy. Chcesz iść ze mną? — Oczywiście. Ellie. z braku pieniędzy na opłacenie studiów. Oczywiście. że o to ja będę się martwił. kto ma wynosić śmieci. chociaż Des jest kotką. natomiast ty. — Desdemonę jest jeszcze maleńka i w Barnabie na pewno obudzą się instynkty opiekuńcze. mama zasugerowała różowe. skoro mowa o dziecku. a przy tym podniecające. będziesz karmiła psa. żebym sobie teraz odpoczęła. — Zapomniałam. chociaż pewnie będę żył z tego powodu ładnych parę lat krócej i wiele razy się sparzę. — Pozwolisz. połapała się natychmiast. że ja jestem w ciąży i ja będę rodziła. żebyś głaskał mnie po główce i mówił mi. Okropnie się irytował na jej widok przy pierwszym spotkaniu. Jak urodzi się dziecko.. Jeszcze nie wzięliśmy ślubu. kochanie. że mój umysł przestał funkcjonować. — To słodkie. — Pamiętaj o burzy hormonów. ale jeśli cię wywalą. kochanie. a ja omal nie urwałam jej głowy z tego powodu. gdzie mam przyjść i o której. śmiesznego? To. Brakuje mi cierpliwości. I nasze dziecko. w czym rzecz i kupiła mi lody na przeprosiny. że Michaela juniora będzie trzeba wysłać do terminu do szewca. — Ja mogę zajmować się przygotowaniami. Naprawdę ważna jesteś teraz tylko ty. — Nigdy nie podejrzewałem.. Nie jestem do końca przekonany. Podziwiam to. Powiedz mi tylko.. Nie akceptuję takiej postawy i takiego podziału ról. Jutro po południu mam wyznaczoną pierwszą wizytę u lekarza. — To nic.. Nie pozwolę. — Michael uśmiechnął się głupkowato i Ellie pokręciła głową. za to mam znacznie obniżoną tolerancję. Michael. że potrafisz tak bronić swojego stanowiska. A właśnie. Kilka dni temu wybierałyśmy suknie dla druhen. które oczywiście przerastają kobietę i są dla niej za trudne. Akurat ty powinieneś wiedzieć o tym najlepiej. nie oznacza. — Co w tym. To idiotyczne. Ellie wzięła głęboki oddech. Ellie. że tak. dające poczucie bezpieczeństwa. jakbyśmy byli starym małżeństwem. Dla własnego dobra. — Dlaczego? Nie lubisz różu? — Nie na jesienny ślub! Myślałam raczej o głębokiej purpurze albo butelkowej zieleni. Masz w sobie prawdziwy ogień. Praca przestała być dla mnie ważna.gotował. karmić psa. Michael nie rozumiał. Czy jasno się wyrażam? — Tak. W oczach Ellie zapaliły się gniewne błyski. — Jeśli będziesz traktował mnie jak kobieciątko. męskimi problemami. o dziecko i bądź po prostu szczęśliwa. do cholery.

— Nie ma rzeczy doskonałych. Filie westchnęła głęboko. ma się rozumieć. kiedy była w ciąży. zjemy deser u ciebie w domu. Mężem zresztą też nie. że coś może być nie takie. — Dziękuję. wychowam nasze dziecko na seryjnego mordercę. Podniósł wzrok i Ellie uśmiechnęła się. Przesunęła leciutko palcem po włosach na jego piersi. żeby było udane. — Myślisz. Chodźmy. Michael nachylił głowę nad brzuchem Ellie i przemówił do pępka: — Ej tam. — Ani krzty.. jednego z tych. Mnie też jeszcze nie zdarzyło się być ojcem.mamę. Michael? Nawet kiedy będziemy już starzy siwi i cale ciała będziemy mieli pokryte zwałami tłuszczu? Tak jakby już nie była tłusta! Oczywiście teraz. by wreszcie nie martwić się nadwagą i na kilka miesięcy uwolnić od wyrzutów sumienia. — To mój obszar kompetencji. — To powinno poskutkować. mniej doskonałe. — Na jaki dajesz się poderwać? — Jesteś straszny! Nie masz w sobie krzty wstydu. Ale będziemy pracować nad naszym małżeństwem. żeby odzywać się w ten sposób do matki twojego własnego dziecka? Michael wyszczerzył zęby. Będziemy się wszystkiego uczyć. Wiem. A jeśli coś schrzanię? I. Ciągle jeszcze uczymy się siebie nawzajem. A jak dopadną nas wątpliwości. maluchu. — Też tak pomyślałam. Zobaczysz. Może w takim razie. zapytamy naszych rodziców. pod warunkiem. że człowiek boi się nieznanego. Ellie. — To dobrze.. będziemy się starać i zrobimy wszystko. jeśli tak można powiedzieć. Ellie miała bardzo dobry powód. jasne. Tak bardzo cię kocham. — Ja nic nie wiem o dzieciach. że zawsze będzie nam tak dobrze razem. nie majstruj przy hormonach oblubienicy. szukamy drogi. Michael. Michael otoczył ją ramionami i pocałował w czubek głowy. 141 . dobrze? Nie polubię cię. z dnia na dzień. kochanie. że im bardziej zaawansowana ciąża. — Będzie nawet lepiej. tym mniejszą będę miała ochotę na seks. że będziemy dobrymi rodzicami. Co do tego nie mam najmniejszych wątpliwości. Kocham i boję się. — Mama mówi. że ty zajmiesz się podróżą poślubną powiedziała Ellie i na samą myśl o rozkoszach miodowego miesiąca oczy jej pociemniały. o których wiecznie opowiada moja matka? — To normalne. Ellie ułożyła głowę na piersi Michaela i westchnęła zadowolona. Hormony całkiem się rozregulują i rozszaleją. Przestanę ci się podobać i to będzie koniec. ni stąd. najdroższa. wiesz dobrze. jeśli nie będę mógł kochać się z twoją matką. Michael. ni zowąd. jak sobie wymarzyliśmy. Ciąża ma jednak swoje dobre strony.

że ta sama smutna przypadłość musi dotknąć Michaela. i tą kobietą jesteś ty. że mnie kochasz. W głębi serca czuję. Jestem gotowa dać mu jeszcze jedną szansę. Ellie. Ellie i jej matka rozmawiały w jednej z mniejszych sal przylegających do wielkiej sali balowej hotelu „Plaza”. — Czego tu się bać? Pięknie wyglądasz. nie mówiąc już o trwałym związku z mężczyzną. —Co się dzieje? Coś nie tak? Ellie pokiwała głową. Ale ktoś to musi robić. — Pogodzisz się z ojcem. — Ciężka praca ten seks — powiedział. zbierając. przygarniając ją do siebie. chociaż jego westchnienie zabrzmiało zupełnie inaczej niż to. — Znowu mam ochotę się kochać.Michael uniósł brwi. Powiedziałam mu tylko. czekając na rozpoczęcie ceremonii. Kocham go. Że jesteś dobry i ciepły. że będziecie ze sobą szczęśliwi. I myślę. — Mamo. że nie zamierzam ani dnia dłużej mieszkać na 142 . ROZDZIAŁ DWUDZIESTY PIERWSZY Odkąd Ewa zjadła to cholerne jabłko. I za to. kobiety muszą robić w sadownictwie. To tylko nerwy. Dla mnie istnieje tylko jedna kobieta na świecie. że jest wam pisany udany związek. jestem zdenerwowana. W życiu na nic nie ma gwarancji. Panna młoda spojrzała w wielkie lustro. że zawsze będę go kochać. Wczoraj wieczorem miałam długą rozmowę z Tedem. Co nie oznacza. ta sama osoba. Rosemary skinęła głową. Postanowiliśmy wrócić do siebie. Mówiłem ci to. mam tremę i chce mi się sikać. Rosemary westchnęła. — Tak. Wszystkie panny młode mają tremę. której wszystkie dotychczasowe próby związania się na dłużej. prawda? — zapytała z cichą nadzieją w głosie. — Skąd mam czerpać pewność. Byliście małżeństwem przez trzydzieści pięć lat i wszystko diabli wzięli. — Boję się. a w tej sukni to raczej niemożliwe. Nie mogła uwierzyć. Michael z kolei pokręcił głową i też westchnął. — Nigdy nie przestałem cię kochać. nieodmiennie kończyły się klapą. — Za co? — Za to. że nie skapitulowałeś. że nam się uda? Popatrz na siebie i tatę. . czego nie posiały. zdziwiony. a potem uśmiechnęła się łobuzersko. nawet na krócej.Uhm. że kobieta przyglądająca się jej z lustrzanego odbicia to Ellie Peters. kiedy mogłeś. Ellie odwróciła się powoli i ujęła dłonie Rosemary w swoje. jakie wydała Ellie. boję się. — Widać niektórzy mężczyźni nie umieją starzeć się bezproblemowo.

Rosemary zaśmiała się. mamo! Znajomość z Beą ma na ciebie okropny wpływ. — Nie. Świetnie mi się mieszkało z tobą przez te ostatnie tygodnie. co właśnie powiedziałaś. mamo. kochanie. że będę miała dziecko. Ani przez chwilę nie żałowałam. Ellie. — Mnie też będzie brakowało ciebie. Będzie mi ciebie bardzo brakowało. Ale jestem pewna. pracuj nad nim. Nie żałuję. posłał córce pocałunek i cicho zamknął drzwi. Ellie. — Bądź szczęśliwa. A teraz już chodźmy. Chcę być bliżej ciebie. — To takie wzruszające. Była szczęśliwa. — Czas już. Nigdy nie popełnij tego błędu. Kocham cię. Twoja matka musi zająć swoje miejsce w sali. Zasługujesz na wszystko. a potem objęła i mocno przytuliła. Nie ma porównania. Ojciec powinien codziennie dziękować losowi. Ellie szeroko otworzyła oczy. a nie tylko moje dziecko. że powiem. Nigdy ci tego nie powiedziałam i chyba nigdy nie przypuszczałam. że rodzice doszli w końcu w porozumienia. tato. ale chciałabym być dla swojego dziecka tak dobrą matką. — Rozmażę sobie przez ciebie makijaż powiedziała. Czas zostać 143 . — Nie. mamo.pociągając głośno nosem. Ellie zakręciły się łzy w oczach. Perspektywa małżeństwa i macierzyństwa wydawała mi się czasami dość zniechęcająca. Czas brać ślub. Wreszcie mogłam poznać cię lepiej. No i nigdy nie przypuszczałam. Rosemary pocałowała Ellie w policzek. Zaraz możemy ruszać. powiedz? Ellie pokręciła stanowczo głową. skarbie. Rosemary spoważniała nagle. potem my ruszamy do ołtarza. że ma ciebie. Sprzedamy dom w Miami i wrócimy do New Jersey. że zaszłaś w ciążę. Michaela i dziecka. Od Manhattanu i od was będzie mnie dzielił tylko most i tunel. Dbaj o swoje małżeństwo. żeby wasz związek pozostawał żywy. Nawet nie wiesz jak bardzo się cieszę. Ted skinął głową. — Spojrzała znacząco na brzuch swojej córki. mamo. Ojciec zgodził się. że wychodzę za mąż. nawet jeśli sobie tego nie uświadamiałam. — Dobrze. wiele gorzej od ciebie. — Wstydź się. co najlepsze. — Przytrafiło ci się wielkie szczęście.tej cholernej Florydzie. Rozległo się nieśmiałe pukanie i w drzwiach pojawiła się głowa ojca Ellie. Michael gotuje o wiele. Ellie. ekscytujący. Rosemary sięgnęła po stojące na stoliku obok pudełko z chusteczkami i wyciągnęła od razu kilka. — Ja też cię kocham. że jest utalentowany w innych dziedzinach. Ubrany w smoking Ted prezentował się bardzo interesująco. Jestem gotowa. jaką ty jesteś dla mnie. który ja popełniłam. zobaczyć w tobie kobietę. Zawsze tego pragnęłam. mamo. życzę ci tego z całego serca. — Tak się cieszę. że za jednym zamachem będę miała jedno i drugie. — Ty też. Ellie. Ellie. córeczko. — Nie żałujesz chyba. a potem cała sylwetka. Staraj się. Michael to wspaniały chłopak. . na jej twarzy odmalowało się zatroskanie.

że ego Michaela musiało mocno ucierpieć. A niech to! — Lepiej się już czujesz. że najbardziej nie mogę doczekać się nocy poślubnej Rosemary uszczypnęła ją w policzek. gdzie mieli spędzić miesiąc miodowy nigdy nie przepadała szczególnie za Subaru w wersji combi. oficjalny początek podróży poślubnej nie był zbyt udany.zapytał Michael z troską w głosie. co okazało się całkiem skutecznym sposobem na zrobienie miejsca na parkiecie. Ellie zwymiotowała trzy razy. Apartament w gospodzie mógł się poszczycić ogromnym kominkiem i równie ogromnym łożem z baldachimem. że nie zdecydowali się na miesiąc miodowy w odrobinę cieplejszym klimacie. Ellie podejrzewała niejasno. przysypane czapami śniegu gałęzie świerków i pożałowała. że niedługo całkiem ich zasypie. Drugi raz w wynajętym samochodzie. Miał też ogromne okno od sufitu do podłogi. Skąd mogła wiedzieć. szczególnie kiedy Michael powiedział. Ten zresztą padał i padał i wszystko wskazywało na to. kochanie? . który kupiła przed wyjazdem. Ellie po raz kolejny spojrzała na białą połać za oknem. w drodze do Vermont. — Niedaleko pada jabłko od jabłoni. ale nie był też jakąś totalną katastrofą. gdzie byłyby palmy. Magazyn „Panna Młoda” nie mógłby raczej opublikować jej tekstu o ślubie. Jaka matka. że nie popełni podobnego błędu w kwestii planowania wakacji — wybrał Killington w stanie Vermont. 144 . Zycie seksualne przedstawiało się rewelacyjnie. EPILOG Legalnie uprawiana. dorzucając kolejne polano do kominka. w górę strzeliły płomienie i pokój wypełniło w jednej chwili miłe ciepło. Było uroczo. że jeszcze nigdy żadna kobieta nie puściła pawia w odpowiedzi na jego działalność seksualną. reszta trochę gorzej. Zgoda.mężatką. że wychodzi za zaprzysiężonego Eskimosa? Ale ponieważ to Michael decydował o kierunku wyprawy poślubnej — teraz była mądrzejsza o jedno doświadczenie i przysięgła sobie. przez które mogli podziwiać padający śnieg. malowniczo i piekielnie zimno. prawie pewna. Czeka cię długie. zakłopotana. Ellie uśmiechnęła się szeroko i mrugnęła porozumiewawczo. że Michael zdecyduje się na tropikalne klimaty. weselu i najpiękniejszych chwilach miesiąca miodowego. rozpusta jest po dwakroć przyjemniejsza. Czuła się okropnie zażenowana. Trzeci raz podczas kochania się ze swoim świeżo upieczonym mężem. Suche drewno zaczęło trzaskać wesoło. żeby przed urodzeniem dziecka włożyć jeszcze seksowny kostium kąpielowy. Tak straciła pewnie jedyną okazję. Odziane skąpo tancerki też mogły stanowić miły akcent. wspaniałe życie. Raz na lakierki Michaela w czasie przyjęcia weselnego. — Muszę ci powiedzieć. złote piaski i błękitna woda. a zaspy odetną gospodę od świata. taka córka.

że będę musiał użyć całego mojego autorytetu wobec tego dzieciaka. moczyć. ale dopiero teraz. że musi być to mężczyzna... jakie ma ogromne poczucie humoru. bo bardzo cię kocham i jesteś w ciąży. które eskalowały w popołudniowe nudności i w wieczorne nudności. no. kto tu jest szefem powiedział stanowczym tonem. przekonałam się. Aha. Ellie zamrugała ze zdumienia. Twoja matka ostrzegała mnie. mogą trwać pełne dziewięć miesięcy. namiętnie oraz rzetelnie. do końca ciąży. tak że pod Ellie ugięły się kolana. w związku z czym należą ci się pewne względy. tylko czasami. — Ja będę sączył szampana. żebyś poszła do łazienki i napełniła to wielkie jacuzzi wodą. — Przepraszam. Michael uśmiechnął się ciepło. a ty sok jabłkowy. położył dłonie na brzuchu żony i pocałował ją w kark. ale postaraj się pogodzić z myślą. kochanie. — Wzięłam. a nie powinnaś brać alkoholu do ust. chlapać i zachwycać padającym śniegiem. Mężczyźni w jej życiu zawsze oznaczali same kłopoty i zgryzoty. A teraz idź. Niech wie od samego początku.— Czuję się odrobinę lepiej. ale to dziecko najwyraźniej ma głęboko gdzieś nasze potrzeby seksualne. Nie możemy przecież pozwolić. Pewna znajoma mojej mamy tak właśnie miała. — I będziemy w wannie popijać szampana i podziwiać pejzaż? — W łazience również było panoramiczne okno. Michael. — Uwaga na temat unikania seksu akurat wcale nie była śmieszna. — Znam tę kobietę od trzydziestu dwóch lat z okładem. niestety. jeśli chcesz znać moje zdanie w tej kwestii. że sobie z nas zażartowała. Michael obrócił ją ku sobie i pocałował. Rosemary mówiła jeszcze. że psuję nasz miesiąc miodowy. że wyszłaś za mnie za mąż. że nie powinniśmy uprawiać seksu. że nie jest to żaden zły znak czy coś takiego. Tak mi przykro. A teraz chcę. widząc zatroskanie na twarzy Michaela. tak że można było kąpać się. że poranne nudności. podszedł do stojącej przy ogromnym oknie Ellie. Zgadzam się na to. — Wiesz o kostiumie? Jakim cudem? — Rosemary musiała mu powiedzieć. Uparło się mnie wykończyć i całkiem sprawnie mu to idzie. ale tutaj akurat mam pewne podejrzenia. — Po prostu znam cię. w każdym razie embrion męski. żebyś włożyła kostium kąpielowy. że możesz mieć takie pomysły. żeby taka seksowna część garderoby pozostała niedoceniona. Ellie westchnęła. że doktor Leslie dał ci jakiś środek przeciwdziałający. długo. który. Ellie uśmiechnęła się. Wzięłaś go ze sobą? Ellie kiwnęła głową. objął ją mocno i przytulii do piersi. Mam nadzieję. przebierz się i wskakujemy do wanny. kiedy zamieszkała ze mną. A może to było przerażenie? — Myślałem. 145 . acz smutny wniosek. A potem chcę. żałować. Michael. Poza tym nie powinnaś jeździć na nartach i nie wolno ci dźwigać ciężkich rzeczy. z czego płynie jasny. — Możesz sobie czasami. — Czuję.

zapomniałaś? I mówiąc szczerze. Kto wie. sok jabłkowy. z uśmiechem na twarzy i dworna kieliszkami w dłoniach. ale na dokładkę sentymentalnym. że zaraz po powrocie do domu pojawi się w siłowni. Pragnę cię. że najpiękniejsze. Mordercze ćwiczenia na bieżni jednak się opłaciły. Zobowiązał się postudiować materiały. — Kocham cię. Zawsze powtarzam. w drugim. kiedy do łazienki wszedł Michael. — Aloha. Michael. Potężny drab autentycznie się popłakał. stwierdziła. Kazał Ellie obiecać. Natychmiast. mocno wycięty i prezentował się naprawdę dobrze. 146 . życząc jej szczęścia i udanej podróży poślubnej. pocałował Ellie w oba policzki i wzniósł swój kieliszek z szampanem. — Jak to. A teraz zdejmij ten kostium i zabieramy się do poważnych zadań poślubnych. Ellie zrobiła wielkie oczy. na ile mógł. Kiedy mama i tata sprzedadzą już dom w Miami i przeniosą się do New Jersey. Najwyraźniej Will był nie tylko miłym. Michael zanurzył stopę w wannie i jęknął rozdzierająco. — Ja też cię kocham. Mam ochotę spróbować. Już. kochanie. — Naprawdę chcesz jeszcze ryzykować po tym. żeby przygotować kąpiel i przebrać się w swój nowy kostium. W jednym był szampan. Teraz. — Auuu! Czemu taka gorąca? Ta temperatura wody grozi trwałą bezpłodnością. — Przestań gadać i pocałuj mnie. Ellie. jest wart tego. Ellie zdążyła się wyciągnąć wygodnie w wannie. przeglądając się w ogromnym lustrze. najbardziej niezapomniane są miesiące miodowe na Hawajach. będziesz wystawiony na więcej podobnych uwag z ust twojej teściowej — powiedziała Ellie. Michael zaczął powoli zdejmować z Ellie kostium. Ellie parsknęła śmiechem. najdroższa. nagusieńki jak go pan Bóg stworzył. jeśli znowu puszczę pawia? — Przyrzekałem „na dobre i na złe”. serdecznym człowiekiem. na razie mam tylko to dobre. że znowu grożą mu bezpośrednie konsekwencje fizjologicznych perypetii żony. co mi się przytrafiło? Ja żartowałam z tą wanną. Był czarny. czyli Ellie. — Chyba jednak cię zatrzymam. przerażony. żeby potraktować go łaskawie. Ellie uniosła nagle dłoń do ust i Michael odchylił się. po czym zniknęła w łazience.— Przyzwyczaj się. tchórzysz? Nigdy jeszcze nie kochałam się w wannie. Zamiast gorącej kąpieli powinienem wziąć raczej zimny prysznic. pomyślała i przypomniała się jej pożegnalna rozmowa z Willem. Michael — zdecydowała Filie. przygotować zestaw ćwiczeń dla kobiet w ciąży i chciał wypróbować je na swojej ulubionej klientce. tuż przed wyjściem państwa młodych z przyjęcia weselnego. dziecku też może się spodobać. Co będzie. który widzi kobietę w tak mało pociągających okolicznościach. Gorąca woda może chociaż na chwilę spacyfikuje moje hormony. Usiadł w końcu w wannie. Zawsze potrafisz mnie rozśmieszyć. oczywiście. jak ty miałeś okazję widzieć mnie. — Wyglądasz po prostu zabójczo. — Facet.

że niedawno zemdlałeś. — Mam nadzieję. że jest naprawdę szczęśliwą kobietą. — Ja też potrafię się odwdzięczyć zagroził Michael z urazą w głosie. Zawsze gotów podejmować rzuconą rękawicę. pomógł jej wyjść z wanny i zaniósł do łóżka. Ellie zarzuciła mu ręce na szyję i westchnęła. — Mam cię! To zapłata za to. myśląc. a potem wstał. ________________________________ 147 . Michael nachylił się i pocałował Ellie.Ellie opuściła rękę i uśmiechnęła się z paskudną satysfakcją. inaczej nie byłby to żaden miesiąc miodowy.

You're Reading a Free Preview

Pobierz
scribd
/*********** DO NOT ALTER ANYTHING BELOW THIS LINE ! ************/ var s_code=s.t();if(s_code)document.write(s_code)//-->